<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=45&amp;sort_field=Dublin+Core%2CCreator" accessDate="2026-10-02T09:21:58+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>45</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="8011" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7992">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/70e71d606f5dc00a6839febe4e9d4956.pdf</src>
        <authentication>7e0c1779091bda751505902b9be6aa93</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95794">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6537</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95796">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95798">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95800">
                <text>Brook, Peter</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95802">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6109</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95804">
                <text>Decani Oratio / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95806">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.1 s.7</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95809">
                <text>Smuszkiewicz, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95812">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95815">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95817">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95819">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="95825">
                <text>A N T O N I

M a g n i f i c e n c j o Rektorze!

SMUSZKIEWICZ

W y s o k i Senacie!
W i e l c e Czcigodny D o k t o r z e H o n o r i s Causa!
Szanowni Państwo!

N

Decani Oratio

ieczęsto nasz U n i w e r s y t e t , noszący imię n a j ­
wybitniejszego polskiego poety i wieszcza na­
r o d u w l a t a c h n i e w o l i narodowej, przeżywa

tak niezwykłe święto jak dzisiejsza uroczystość. Po­

społeczności

znańska Alma Mater wyróżnia godnością d o k t o r a h o ­

pięknego jubileuszu osiemdziesięciolecia urodzin. Pan

noris causa najwybitniejsze osobistości współczesnego

Peter B r o o k urodził się b o w i e m 21 marca 1925 r o k u

świata, które z k o l e i - wyraziwszy zgodę na takie u h o ­

w L o n d y n i e , w rodzinie emigrantów rosyjskich, którzy

norowanie - przydają splendoru naszej uczelni, cieszą­

po r e w o l u c j i osiedlili się w A n g l i i . T a m też ukończył

akademickiej

niemalże w przededniu

cej się dotąd w swej ponadosiemdziesięciopięcioletniej

studia w M a g d a l e n College

historii licznym g r o n e m z n a m i e n i t y c h doktorów h o ­

w L o n d y n i e , w r o k u 1942 zadebiutował Doktorem

norowych, tej miary co M a r i a Curie-Skłodowska, W i ­

stusem

sława Szymborska czy Jan Paweł I I .

swój warsztat p o d o k i e m Barry'ego Jacksona w Bir­

w Oksfordzie i t a m ,

C h r i s t o p h e r a M a r l o w e ' a . Potem

Fau-

doskonalił

m i n g h a m i Stratfordzie.

Dziś to dostojne grono powiększa w y b i t n y artysta,
niezwykły twórca t e a t r u , Pan Peter B r o o k , o którym

W k r ó t c e nazwano go „cudownym dzieckiem an­

można powiedzieć, iż N a g r o d y N o b l a nie otrzymał t y l ­

gielskiej sceny". Miał zaledwie dwadzieścia pięć lat

ko dlatego, że w dziedzinie t e a t r u jeszcze tej nagrody

i już spore teatralne d o k o n a n i a . Dziś jego dorobek jest

nie ustanowiono.

imponujący, a jego spektakle podziwiane są na całym
świecie. Osiadł we Francji, gdzie założył Międzynaro­

Dziś grono doktorów h o n o r i s causa U n i w e r s y t e t u

dowy Ośrodek Poszukiwań T e a t r a l n y c h .

im. Adama Mickiewicza uświetnia swą obecnością
światowej sławy reżyser teatralny i operowy, autor sce­

Znajduje się w gronie najwybitniejszych twórców

nariuszy, filmowiec, k r y t y k baletowy i scenograf, autor

t e a t r u X X w i e k u , z którymi współpracował i o d któ­

książek o teatrze i artystycznych manifestów, k o m p o ­

r y c h wiele się uczył. D o ś ć wymienić t u t y l k o postaci

zytor, pedagog i eksperymentator.

Edwarda G o r d o n a Craiga, B e r t o l d t a Brechta, Jeana

Człowiek o renesansowej skali t a l e n t u .

Louisa Barraulta, Roberta W i l s o n a , a z Polaków - Je­

Lista Jego zasług w każdej z t y c h dziedzin jest dłu­

rzego Grotowskiego i Tadeusza K a n t o r a .

ga i znaczona osiągnięciami o randze światowej.

Te widoczne, żywe związki artystyczne z p o l s k i m

Nasz młody teatrolog, niegdyś stypendysta Fulbrigh­

teatrem również zaważyły na decyzji Senatu naszej

ta, doktor Grzegorz Ziółkowski, autor znakomitej roz­

U c z e l n i , która - jako pierwsza spośród p o l s k i c h u n i ­

prawy Teatr Bezpośredni

pierwszej p o l ­

wersytetów - postanowiła do l i c z n y c h nagród Pana

skiej monografii poświęconej B o h a t e r o w i dzisiejszej

Petera Brooka dołączyć najwyższą godność, jaką pra­

uroczystości, stwierdza, iż „biografowie naliczyli w Jego

w o i obyczaj a k a d e m i c k i pozwalają jej nadawać swoim

dorobku osiemdziesiąt inscenizacji teatralnych i opero­

w y b i t n y m osobistościom.

Petera Broóka,

wych, jedenaście filmów, dwa spektakle telewizyjne,

Czcigodny D o k t o r z e H o n o r i s Causa!

kilka książek i dziesiątki artykułów". A było to parę lat

W t y m uroczystym d n i u , wyróżniając Cię najwyższą

temu. Do dziś ten dorobek znacząco się powiększył.

godnością naszego U n i w e r s y t e t u , pragniemy szczegól­

W uznaniu tychże zasług, a w istocie ze względu na

nie m o c n o podkreślić najwyższe uznanie dla wagi Twe­

intelektualne i duchowe więzi Pana Petera Brooka z te­

go d o r o b k u artystycznego, ale i wyrazić najgłębszy sza­

atrologią poznańską, która proponuje i upowszechnia

cunek dla postawy niezależnego twórcy, ciągle poszu­

w swej pracy naukowej i dydaktycznej takie myślenie

kującego najdoskonalszego wyrazu dla naszej współcze­

o teatrze, jakie właśnie O n uosabia i reprezentuje, na

sności, dla naszych niełatwych przecież czasów.

wniosek Rady Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej, po

Zechciej też przyjąć jak najszczersze nasze życzenia

zasięgnięciu opinii Konwentu Godności H o n o r o w y c h ,

dobrego zdrowia, wszelkiej pomyślności i w i e l u d a l ­

Senat naszej uczelni podjął uchwałę o nadaniu Panu Pe­

szych równie z n a k o m i t y c h - jak dotąd - dokonań.

terowi Brookowi najwyższej godności akademickiej

Oczekujemy - jak zawsze - T w o i c h mądrych dzieł

- aby w ten sposób uczcić nie tylko Jego wybitne za­

i świetnych wypowiedzi, wierząc, że przecież w żadnej

sługi artystyczne i naukowe, ale również Jego wzorową

z u p r a w i a n y c h dziedzin sztuki nie powiedziałeś jeszcze

postawę duchowego przewodnika - Mistrza paru p o k o ­

ostatniego słowa.

leń młodych adeptów Talii, M e l p o m e n y i Terpsychory;
- aby wybitnemu mężowi, Viro clarissimo ac

doctis-

simo, zasłużonemu w wielu dziedzinach działalności
artystycznej - złożyć hołd w imieniu całej poznańskiej
7

�U c h w a ł a

S e n a t u

Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
z dnia 22 marca 2004 roku
w sprawie nadania tytułu doktora honoris causa
N a podstawie art. 5 Ustawy o szkolnictwie wyższym z d n i a 12 września 1990 r. (Dz. U . nr 65,
poz. 385 z późniejszymi zmianami) Senat U n i w e r s y t e t u i m . A d a m a M i c k i e w i c z a w Poznaniu
uchwala, co następuje:
§ 1
Senat U n i w e r s y t e t u i m . A d a m a M i c k i e w i c z a w Poznaniu po zapoznaniu się z przedłożonymi re­
cenzjami prof. Georges'a B a n u z Université Sorbonne N o u v e l l e Paris I I I , prof. dr. hab. Zbigniewa
Osińskiego z U n i w e r s y t e t u Warszawskiego i prof. dr. hab. Józefa Tomasza Pokrzywniaka z U n i w e r ­
sytetu i m . A d a m a M i c k i e w i c z a postanowił n a d a ć Panu Peterowi B r o o k o w i , w i e l k i e m u twórcy
współczesnego t e a t r u , tytuł d o k t o r a honoris causa.
§2
Uchwała w c h o d z i w życie z d n i e m podjęcia.
Rekt or
Pro/, dr Jiab. Stanisław

.

Lorenc

•..

Peter Brook podczas ceremonii wręczenia doktoratu
honorowego, obok prof. Dobrochna Ratajczakowa
fot. Maciej Hadrych

Peter Brook podczas ceremonii wręczenia doktoratu
honorowego, obok tłumacz Jacek Dobrowolski
fot. Maciej Hadrych

8

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6407" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6387">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7040e207b056801534a952cb8e064d96.pdf</src>
        <authentication>81d41bb11bf050ed4c683ac64f0637e4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76345">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3588</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76346">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76347">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3365</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76348">
                <text>Chrzest Litwy w świadomości polskiej społeczności wiejskiej na Litwie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76349">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4, s.66-68</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76350">
                <text>Smyrski, Łukasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76351">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76352">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76353">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76354">
                <text>Chrzest Litwy w świadomości polskiej
społeczności wiejskiej
na Wileńszczyźnie
Łukasz Smyrski

U ź r ó d e ł wspólnej historii Polski i L i t w y leży akt pod­
pisany w K r e w i ę w 1385 r. W i e l k i książę litewski Jagiełło
z o b o w i ą z a ł s i ę do przyłączenia ziem L i t w y i Rusi do K o r o n y
K r ó l e s t w a Polskiego. N i e j e d n o z n a c z n o ś ć s ł o w a „ p r z y ł ą c z e ­
nie" w y w o ł a ł a polemiki w ś r ó d h i s t o r y k ó w . W historiografii
polskiej s k ł a n i a n o się raczej do interpretacji przyłączenia
j a k o inkorporacji L i t w y przez K o r o n ę . Przeciwnicy tego
p o g l ą d u u w a ż a j ą , że akt w K r e w i ę był t y l k o utworzeniem
związku dwóch państw, w którym z a r ó w n o Litwa, jak
i Polska z a c h o w y w a ł y polityczna o d r ę b n o ś ć ( p o r Bardach
1986 s 108) Wydarzenia historyczne k t ó r e n a s t ą p i ł y po
r o k u 1385 n a s u w a j ą pytanie w j a k i m stopniu m o ż n a tu
m ó w i ć o inkorporacji Zgodnie z p a n u j ą c y m na L i t w i e
prawem patriarchalnym s p r a w u j ą c a w ł a d z e dynastia roz­
p o r z ą d z a ł a r z ą d z o n y m przez siebie p a ń s t w e m jak prywatna
w ł a s n o ś c i ą Jagiełło jako w ł a d c a L i t w y spełniając pod
stawowe w a r u n k i unii krewskiej przyjął chrzest, a żeniąc się
7 larlwirra 7 n s t a ł a r i n n t o w a r w nr7P7 iei m a t k ę F l ż h i p t p

TA

adopcia i m a ł ż e ń s t w o z k r ó l o w a Polski w u i e S u systemu
p a t i ^ r c h a l n e g o były t o ż s a m e z a k t e m i n k o r p o r a c j i L i t w y
Strona litewska przeciwstawiając się tej tezie, z w r a c a
u w a g ę na w y s t ę p u j ą c e j u ż pod koniec XIV w i e k u w W i e l k i m
Księstwie L i t e w s k i m silne tendencje o d ś r o d k o w e . Z a w a r t a
w 1392 r. u g o d a m i ę d z y Jagiełłą a W i t o l d e m była wzmoc­
nieniem politycznej pozycji p a ń s t w a litewskiego (por. Bar­
dach, s. 110). W w y n i k u ugody książę W i t o l d uzyskał
praktycznie z g o d ę na sprawowanie własnej w ł a d z y w L i t w i e ,
k t ó r a to w ł a d z a z n a j d o w a ł a s i ę dotychczas w gestii namiest­
n i k ó w k r ó l e w s k i c h . Odebranie w ł a d z y osobie monarszej
było a k t e m wymierzonym przeciwko tendencjom inkorporacyjnym i jednocześnie s t a ł o s i ę p r z y c z y n ą swobodniej­
szego z w i ą z k u o b u p a ń s t w K o l e j n y m wydarzeniem p r o w a ­
d z ą c y m do r o z l u ź n i e n i a s i ę w i ę z ó w unijnych był zjazd na
wyspie Salin w 1398 r podczas k t ó r e g o bojarzy newscy
wybrali W i t o l d a na k r ó l a L i t w y . K o ń c o w y m a k t e m zmierza­
j ą c y m rin u z y s k a n i a s u w e r e n n o ś c i s i a ł o sie norlnisanie unii

w i l e ń s k o - r a d o m s k i e i uznaiacei o d r ę b n o ś ć L i t w y i ^Witolda
X

dożywotTego

sonowicz

s

w

S

9-M Dyskusia na temat wzaiemnvch Velacii

S a d z v U t w a a P o k k a zawszeMbvta
w w ó h i e s S e t ó l n f e ^

c ^ ^ i ^ ^ t a S ^ ^
ktera pohtycznego

m

e

W

S

K

1

zywi

ale

os a t n i o

W r a z z uzyskanTem n
C

n

n

a

b

r

a

,

a

c

h

a

r

a

-

P o w y ż s z y , b a r d z o s k r ó t o w y rys historyczny jest tłem do
r o z w a ż a ń d o t y c z ą c y c h w s p ó l n y c h p o c z ą t k ó w polsko-litew­
s k i c h , widzianych jednak nie przez pryzmat b a d a ń historycz­
nych, lecz o g l ą d a n y c h oczami ludzi nie m a j ą c y c h nic w s p ó l ­
nego z n a u k ą i h i s t o r i ą .
B a d a j ą c , w czasie k i l k u p o b y t ó w na Wileńszczyźnie,
ś w i a d o m o ś ć h i s t o r y c z n ą z a m i e s z k u j ą c y c h tam P o l a k ó w do­

66

c h o d z ę do wniosku, że opowieści o historii najdawniejszej
0 chrzcie L i t w y m a j ą swoją u k r y t ą , głębszą treść. M o ż n a je
bowiem i n t e r p r e t o w a ć j a k o wyraz d ą ż e ń do tego, by poprzez
h i s t o r i ę u s a n k c j o n o w a ć prawo do ziemi wileńskiej.
Pisząc o wileńskich Polakach m a m na myśli ludzi, któi
m a j ą ś w i a d o m o ś ć „ b y c i a P o l a k i e m " , m ó w i ą po polsl
1 p o d k r e ś l a j ą w a g ę podtrzymywania p o l s k o ś c i . M o i m i roz¬
m ó w c a m i byli p r z e w a ż n i e ludzie starsi, p a m i ę t a j ą c y dobrze
czasy przedwojenne. O d nich usłyszałem najwięcej opowieści
0 zamierzchłej przeszłości. Ich wiedza p o c h o d z i ł a głównie
z polskich książek oraz z domowej tradycji ustnej. Miałem
pewne obawy, czy moje obserwacje p o t w i e r d z ą się w roz¬
mowach z l u d ź m i ś r e d n i e g o pokolenia, k t ó r z y uczyli się już
z powojennych p o d r ę c z n i k ó w do historii, k t ó r y c h treść była
w y p a d k o w ą panującej ideologii. K u zaskoczeniu, ich wiado­
mości nie o d b i e g a ł y od powszechnego kanonu, według
k t ó r e g o Jagiełło ożenił się z J a d w i g ą i dopiero wtedy zaczęła
się prawdziwa historia, natomiast wcześniej w L i t w i e były
t y l k o święte gaje, a ludzie m o d l i l i się do drzew i do krowy.
Ten stan pierwotnej dzikości z a k o ń c z y ł się w momencie
przyjęcia chrztu z rak polskich M o ż n a wiec sadzić że
z a s a d n i c z ą rolę w k s z t a ł t o w a n i u się takiego schematu ode­
g r a ł o domowe wychowanie Wyniesiona z d o m u wiedza nie
została z a g ł u s z o n a przez c z t e r d z i e s t o l e t n i ą p r o p a g a n d ę
1 t k w i g ł ę b o k o w ś w i a d o m o ś c i ludzi. Nawet więcej: od­
w o ł y w a n i e się do dawnej Polski i polskiej k r ó l o w e j , prze­
świadczenie o wyższości polskiej kultury nad tradycją litew­
ską stały się w obecnym czasie p r ó b ą obrony przed powszech­
n ą lituanizacją, p r ó b ą wzmocnienia swojej tożsamości.
Na pytanie o h i s t o r i ę L i t w y , o czasy najdawniejsze, niemal
wszyscy informatorzy opowiadali o chrzcie L i t w y . Chrzest
stał się więc wydarzeniem najdawniejszym, najważniejszym.
W ś w i a d o m o ś c i rozmówców wszystkie inne zdarzenia, fakty
historyczne gdzieś zaginęły. Raz t y l k o i n f o r m a t o r k a wspo
m n i a ł a , że n a s t ę p n y m wydarzeniem historycznym po chrzcił
L i t w y była wyprawa Batorego p o d P s k ó w . Jednak ni&lt;
potrafiła już umiejscowić tego faktu w przestrzeni historycz­
ne. Jedynym bliższym o k r e ś l e n i e m czasowym owej wyprawy
b y ł o stwierdzenie że nie z d a r z y ł o się t o " za jej pamięci.
Natomiast n a s t ę p n y moment historyczny r o z m ó w c z y n i pa­
m i ę t a ł a już bardzo dobrze C h o d z i ł o o czasy marszałka
Piłsudsk ego W n i e k t ó r y c h rozmowach informatorzy wspo­
m i n a l i także' o Katarzynie II czy o Napoleonie były «
jednak przypadki jednostkowe i mieściły sie w szerokt
poietei teraźniejszości (w
b e z D o ś r e d n i o MDrzedząi*
cym
czas p a m i ę t a n y " ) W p r z e w a ż a acei liczbie inni
wypowiedzi d o m i n o ^

Sasief

r z a d T l i t w i Smetona

Z^ o n L f e ś c f r o S w c ó w

wyniki

historycznyrJ^ był chrzest Z nim n a S S T S e lSa ti*
tTycznej^z^^

�choćby połączenie Polski z Litwą w 1569 r. czy wojnę
domową z p o c z ą t k u X V I I I w. Narzuca się zatem pytanie:
dlaczego to jedno wydarzenie n a b r a ł o aż takiego znaczenia,
je stało się właściwie jedynym faktem historycznym, a inne,
linearnie bliższe nam wydarzenia zostały zapomniane? M i r cea Eliade pytał: „ D l a c z e g o taki właśnie mit czy taki symbol
uległ rozprzestrzenieniu? Co one objawiły światu? Dlaczego
pewne szczegóły
nawet bardzo w a ż n e - znikają w trakcie
Rozprzestrzeniania się, a inne o k a z u j ą niezwykłą t r w a ł o ś ć ? "
(Eliade 1970, s. 51). Wydaje się, że to pewne p o d ś w i a d o m e ,
..trvte intencie k a ż a Polakom zaDamietać akurat ten fakt
Eoryczny M a ł ż e ń s t w o Jadwigi z Jagiełłą przyjęcie chrztu
TriPolski
sa owymi Eliadowskinusymbolarru m a j ą c y m i
n a w i a ć p r a w d ę Prawda ta jest nobilitacja Polski
Pola­
t a Polski do której Wileńszczyzna nie należy i P o l a k ó w
t ^ y dzięki tei prawdzie moea m ó w i ć o Wileńszczyźnie
jakTo swojej ziemi.
Te do tej pory o g ó l n e r o z w a ż a n i a zilustrujmy teraz
przykładami wypowiedzi P o l a k ó w c h a r a k t e r y z u j ą c y c h L i t ­
winów z c z a s ó w p o p r z e d z a j ą c y c h przyjęcie chrztu:
„Tutaj byl rojst w Wilnie. D o m ó w nie było. G ó r a tylko
postawili, żeby zacząć Wilno stawiać. T o dziaduk Jagiełły, ja
zapomniała jak on tam. A Jagiełło przyjeżdżał na polowanie, tam
gdzie Wilno, a gdzie on mieszkał, to j a nie wiem. On n o c o w a ł na
polowaniu, na tej górze i on przyśnił wilka. To to prawda, proszę
pani, w historii m ą ż czytał. On przyśnił wilka i postawił Wilno. On
tylko Wilno postawił, a potem kościoły stawiał. A wcześniej taki
byl rojst, że koniem nie m o ż n a było przejechać." ( K . , 1. 86,
Sużany).
„Jagiełło mial królowa polska Jadwiga. On Litwin był. Jego
rodzina była mieszkała gdzieś k o ł o K o w n a . On i jego brat
przyjeżdżali do Starych Trok. Dawniej to ciężko było, koniami
jechali przez puszcze, przez lasy [...] T a m jakieś ognie palili, stosy.
A on mówił, głosił kazania [...] I Witałtas tam byl. Siedział na
kamieniu przed kościołem i opisywał jak przyjdą Sowieci, co to
będzie, co się wydarzy. Takie proroctwa głosił. On jasnowidzem
był [...] T o prawda. Jego r ó w n o tysiąc lat wspominają. A Lit­
winów wcześniej Jadwiga chrzciła." ( K „ Świątniki).
„Byli u nich przywódcy, którzy uroczystości doglądali i te
kościoły ichnie w lasach, oni nie mieli k o ś c i o ł ó w , tylko takie
uroczyska, gdzie rośli dęby. T a m schodzili się ludzie, takie swoje
nabożeństwa mieli, c o ś takiego swojego rodzaju s z a m a ń s t w a . "
(M., 1. 80, W o ł k o w s z c z y z n a ) .

W powyższych wypowiedziach zostali wymienieni: Jagieł­
ło, Jadwiga, W i t o l d . Są to g ł ó w n e postacie najczęściej
wspominane przez r o z m ó w c ó w . O p r ó c z nich wymienia się
jeszcze Giedymina i Mendoga. W przypadku pierwszej
opowieści dotyczącej legendy o w i l k u , w większości warian­
tów zamiast Jagiełły występuje W i t o l d . W cytowanej wypo­
wiedzi Jagiełło jest L i t w i n e m jeszcze sprzed przyjęcia chrztu.
Należałoby go więc umieścić w jednej grupie z Witoldem
Postacie znajdujące się na t y m przedchrześcijańskim pozio­
mie pełnią raczej role b o h a t e r ó w legend bajek n i ż o s ó b
historycznych wymienianych w dokumentach Giedymin
Witold Wytautas J a g i e l ł o - p o g a n i n żyli w czasie nieokreś­
lonym i nieokreślonej przestrzeni Zakres czasowy opowia­
danych w y d a r z e ń jest m a ł o precyzyjny W i a d o m o że działo
sie to przed chrztem Ten czas przedchrześcijański nazywam
^ s e m mitycznym Nie jest
t o ^ n S T t Ł u
Eliadego. Nie sięga on sfery religijnej, me jest też czasem
°owracalnym, k t ó r y m o ż n a o d t w a r z a ć dzięki stałym ob^ d o m (choć L i t w i n i starają się to czynić poprzez doroczne
Potkania w lesie, w s p ó l n e palenie ogni. śpiewanie dawnych
Pieśni itd). Jest to czas, w k t ó r y m prawda historyczna zlała
| z mitami historycznymi. Czas mityczny - p r z e d c h r z e ś ­
cijański, p o g a ń s k i - zatracił charakter rzeczywistości, a przy¬
a ł walory b a ś n i . Wydarzenia rozgrywające się w czasie
s

8

b r

e

mitycznym - jak w i d a ć w o p o w i e ś c i a c h - p r z e w a ż n i e mają
miejsce w lesie. Polacy kojarzą L i t w i n ó w ze świętymi gajami,
kamieniami, p o g a ń s k i m i zwyczajami. Ich kult związany
z lasem, z ogniem, ze s ł o ń c e m , a więc ze zjawiskami
nieuchwytnymi, ma miejsce w sferze n i e o k r e ś l o n e j . P o g a ń s ­
kie n a b o ż e ń s t w o nie było odprawiane w k o n k r e t n y m miejs­
cu, w kościele, ale w puszczy, w k t ó r e j trudno nawet o d r ó ż n i ć
kierunki świata. A więc to, co l u d n o ś ć litewska u w a ż a za
swoje narodowe korzenie
Polacy lekceważą W oczach
P o l a k ó w okres p o g a ń s k i dyskryminuje L i t w i n ó w i p o d w a ż a
ich polityczne pretensje Polacy czas L i t w y pierwotnej spro­
wadzają do mitologii ' w której - owszem - wilk mógł
przyśnić sie Janielle czy W i t o l d o w i ale W i t o l d w rzeczywis­
tości nie m ó e ł iuż b u d o w a ć W i l n a edyż kłóciłoby sie to
z Drakonani^

zlSwac^PoS
„Litwa m ó w i , że Wilno założył ten ich Giedyminas. Nieprawda.
Wilno pochodzi od rzeki Wilni. Giedyminasa nie b y ł o jeszcze, to
lam już chatki stali. T o nazywałoby się Neris czy jak? A to mała
chatka stalą. Ostra Brama. Ostrą Bramę budowali Polacy. T a m
stała brama taka, ostra, tam później dobudowali kapliczkę.
Później koronowali Matkę B o s k ą i księża litewscy byli później."
( K „ ok. 75 1., K r a k u n y ) .

Historia natomiast, tak n a p r a w d ę , zaczyna się dopiero
w momencie chrztu:
„ M o ż e kiedyś tu i byli Litwini. Ten ich Witałtas. A potem już
jak ona to...Jadwiga. Ona wyszła za Jagiełło i chrzciła Litwinów."
( M . , ok. 50 1., Anciuszki).
„ Z dawnych lat m ó w i ą , że lo Litwa zajmowała. Kaźmirz jak
był. Jak Jadwiga wychodziła za mąż za Każmirza, Jagiełłę.
W takim razie jak ochrzci naród. Ona królowa Polski, on król
Litwy. T o niedawno było sześćset lat Litwy. T o dawniej to był król
litewski." ( M . , ok. 70 1., K r a k u n y ) .
„ R a d z i w i ł ł ó w n a była, wyszła za Jagiełłę. To był Litwin (...] a to
później Litwa przyjęła chrzesl w tysiąc trzysta którymś. A oni tak
samo nie wierzyli. Oni poganie byli. straszne poganie. Z Tatarami
w jedno szli. Ludzie pamiętają jaka ona była p o g a ń s k a . Z Tatara­
mi. T o gdzieś i książka jest. K i o ich wie w co oni wierzyli?" ( K . . ok.
75 l„ Krakuny).
„ D a w n o temu Jadwiga powiedziała Jagielle, że wyjdzie za
niego, jeśli naród, któremu przewodzi przyjmie chrzest. W ó w c z a s
Jagiełło był królem w Wilnie. Litwini ochrzcili się. ale Polacy gnali
ich kolami do Jordanu, żeby się nawrócili." ( K „ 80 1., Widiniańce).
„Polacy byli tu od dawien dawna. Najstarsza historia to
Jagiełło. On ożenił się z Jadwigą i wtedy Litwa przyjęła chrzest.
Litwiny były poganami, nie przyznawały się do Boga. Całymi
tabunami wchodziły do rzeki. O Witoldzie nic nie słyszałem.
Litwinów nie ma nigdzie w historii, oni z nikim nie walczyli. Nie
wiem co było przed Jagiełło, a po nim nastał Smetona." (M., 59 1.,
Wojdagi).

Pierwszą k o n k r e t n ą o s o b ą h i s t o r y c z n ą w y m i e n i a n ą przez
P o l a k ó w jest Jagiełło, ale j u ż nie ten. k t ó r e m u przyśnił się
wilk. Wizerunek litewskiego w ł a d c y uległ zmianie. Jagiełło
zaniechał dawnych praktyk. Przyjmując chrzest z rąk pol­
skich zakończył okres pierwotnego b a r b a r z y ń s t w a (przeja­
wiającego się w religii pogańskiej) i przeszedł do świata
cywilizacji ( u t o ż s a m i a n e g o z k u l t u r ą p o l s k ą ) . Chrzest stał się
c e z u r ą r o z p o c z y n a j ą c ą nowy rodzaj historii. Ta metamor­
foza nie była m o ż l i w a bez udziału P o l a k ó w . Jagielle od
p o c z ą t k u tej przemiany towarzyszy Polka. Nie wystarczy
powiedzieć „ t o w a r z y s z y " . K r ó l u j e . Ona rozkazuje L i t w i n o ­
w i i ona otwiera jemu oczy na świat. Nie dzieje się to gdzieś
w puszczy, ale w przestrzeni historycznej, w przestrzeni,
w której zdarzyły się fakty historyczne zapisane przez
kronikarzy. Miejsca z d a r z e ń n a b i e r a j ą o k r e ś l o n o ś c i . Dzieją
się na Litwie, potrafimy je n a z w a ć - W i l n o , Ostra Brama.

67

�Informatorka z K r a k u n z n a ł a nawet p r z y b l i ż o n ą d a t ę tego
wydarzenia: „ t y s i ą c trzysta k t ó r y ś r o k " . Przy czym z w r ó ć m y
u w a g ę na rzecz najistotniejszą, na uwypuklenie w wypowie­
dziach kontekstu narodowego. Semantycznie nie jest w a ż n e ,
czy to Jadwiga wyszła za m ą ż za Jagiełłę (stąd pomylenie
Jadwigi z R a d z i w i ł ł ó w n ą ) , nie jest w a ż n e , że L i t w i n i przyjęli
chrzest. Istotne jest, że Polka n a w r ó c i ł a L i t w i n a na wiarę
k a t o l i c k ą (o której m ó w i się „ p o l s k a w i a r a " ) i że L i t w a
przyjęła chrzest z r ą k Polski. T o nie Jagiełłó-Litwin, ale
Jadwiga-Polka w p r o w a d z i ł a L i t w i n ó w do rzeczywistości
historycznej. O d tego momentu zaczęła się historia. Czas
Witolda, m i m o że linearnie r ó w n o l e g ł y czasowi Jagiełły, jest
czasem ahistorycznym. Wraz z pojawieniem się w ą t k u
polskiego m o ż e m y natomiast m ó w i ć o polskim czasie w his­
t o r i i . Ten czas uprawomocnia P o l a k ó w do m ó w i e n i a o W i ­
leńszczyźnie j a k o o swojej własności.
W rozmowach często p o w t a r z a ł y się przeciwstawne w ą t k i .
P r z y k ł a d e m jest o p o w i e ś ć o proroctwach W i t o l d a . Dotyczy
ona niewątpliwie czasu ahistorycznego. T o wydarzenie dzia­
ło się tysiąc lat temu, a w puencie wypowiedzi o k a z a ł o się, że
wcześniej Jadwiga chrzciła L i t w i n ó w . Takich p r z y p a d k ó w
inwersji czasowej spotykamy wiele. Nie dyskwalifikuje to
wcale wypowiedzi. W r ę c z przeciwnie, potwierdza tezę w s p ó ł w y s t ę p o w a n i a d w ó c h uzupełniających się c z a s ó w : historycz­
nego i ahistorycznego. „ Z d a r z e n i a , k t ó r e rozegrały się
w przeszłości historycznej p o z o s t a j ą w naszej ś w i a d o m o ś c i
w postaci m i t u , a cechą i m m a n e n t n ą mitu [...] jest to, iż
nieistotne jest w n i m chronologiczne n a s t ę p s t w o f a k t ó w "
(Leach 1976, s. 16). Zgodnie z t y m stwierdzeniem przestają
b u d z i ć wątpliwości sprzeczne informacje w jednej wypowie­
dzi. N a p r z y k ł a d opinia, że W i l n o z b u d o w a ł W i t o l d czy

Giedymin, nie kłóci się z przekonaniem, że W i l n o zostało
zbudowane przez P o l a k ó w . W najbardziej potocznym rozu¬
mieniu ludzie d o p u s z c z a j ą mit o przedpolskiej genezie tego
miasta, ale j e d n o c z e ś n i e czują się spadkobiercami polskiej
tradycji W i l n a .
R o z m a w i a j ą c o dziejach L i t w y s t a r a ł e m się t a k ż e dowie¬
dzieć czegoś o innych n a r o d o w o ś c i a c h mieszkających na
tych terenach kilkaset lat temu. Informatorzy nie potrafili mi
przybliżyć ich dziejów, a grupy te nie p r o w o k o w a ł y do
bardziej zdecydowanych, negatywnych wypowiedzi. W kon­
tekście historycznym, inne n a r o d o w o ś c i nie p r e t e n d u j ą do
roli pierwszych m i e s z k a ń c ó w . C i , k t ó r z y byli sprowadzeni
Dół tvsiaca lat temu - Tatarzv i K a r a i m i - sa zbyt m a ł a tmina
aby stanowili zagrożenie dla kogokolwiek Cyganie i Żydzi
odbierani sa często iako narody bez ojczyzny tułające s i e Z
całym świecie Przecież C y e a n ó w i Ż y d ó w m o ż n a spotkać
wszędzie Owszem w ś r ó d ludzi starszych istnieje poczuci!
n^neno^eroŻeniazestronY
ż y d o s t w a " ale nie iest to
^ ^ ^ t e m i ^ Z l
Wileńszczyzny T o zagrożę!
n ^ c z y n ^

Me^kS^^MOd^^^^S!

r,nołerznnśH

w u j ę ć m S
w s ^ m i ^ ^
Na podstawie r o z m ó w z informatorami otrzymaliśmy
zatem stereotypowe modele d w ó c h n a r o d o w o ś c i : Polaków
i L i t w i n ó w . Polacy są wyznawcami religii chrześcijańskiej
i pozytywnymi bohaterami historii. L i t w i n i są poganami
wierzącymi w s z a m a ń s t w o . Ta opozycja wartościuje oba
narody. L i t w i n i wraz z odrzuceniem p r a k t y k pogańskich
wkroczyli do historii, ale stało się lak przy bezpośrednim I
udziale kultury polskiej.

L I T E R A T U R A
Bardach J .
1986
Związek Polski z Litwą, [w:] Polska w epoce
red. A . Wyczański, Warszawa
Eliade M .
1970
Sacrum. Mil.

Historia. Warszawa

Leach E .
Odrodzenia

1976

Leii-Strauss.

Wilno, pomnik z okazji rocznicy założenia Wilna.
fot. L . M r ó z

68

Warszawa

Samsonowicz H .
1985
Historia Polski do ¡795 roku. Warszawa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11128" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11106">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9ec3ea3463a03d6c2193a8d5d671fa25.pdf</src>
        <authentication>50088f60101c62abd7ecc6f5a450400c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132706">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1753</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132707">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132708">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1623</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132709">
                <text>Przyczyny udziału kobiet w walkach powstańczych - "guerilli" w Ameryce Łacińskiej / ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132710">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48, s.177-196</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132711">
                <text>Śniadecka-Kotarska, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132712">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132713">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132714">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132715">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132716">
                <text>„Etnografia Polska", t. XLVIII: 2004, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

M A G D A L E N A ŚNIADECKA-KOTARSKA
Instytut Studiów Międzynarodowych UŁ, Łódź

PRZYCZYNY UDZIAŁU KOBIET
W WALKACH POWSTAŃCZYCH GUERRILLI
W AMERYCE ŁACIŃSKIEJ
Guerrilla to forma antyrządowej walki powstańczej w Ameryce Łacińskiej
- długotrwałej, prowadzonej przez oddziały partyzanckie - dająca szanse stronie
słabszej pod względem uzbrojenia i zaplecza wojskowego. Guerrilla do lat 50-ych
X X w. kojarzona była przede wszystkim z ruchami chłopskimi. Przedstawiciele
tej najbardziej uciskanej grupy społecznej, przenosząc walkę na tereny dobrze
sobie znane, sprawiali, że opór był możliwy .
Walki guerrilli w Ameryce Łacińskiej dzieli się na trzy etapy, związane
z: okresem kolonialnym, okresem wojen o niepodległość (XIX w.) i wystąpie­
niami, jakie miały miejsce w X X wieku.
W minionym stuleciu ruchy guerrilli zintensyfikowały się w wielu krajach,
szczególnie od drugiej połowy XX w. Czynnikiem wzmacniającym i ujednoli­
cającym je stała się fascynacja ideologią lewicową lub ultralewicową w wersji
promoskiewskiej, prochińskiej i prokubańskiej. Od połowy X X w. wieloletnie
ruchy powstańcze, kontestujące tradycyjny ład społeczno-ekonomiczny oparty
na głębokich nierównościach, represyjności politycznej i braku perspektyw wybu­
chały na Kubie, w Nikaragui, Gwatemali, Salwadorze, Kolumbii, Peru, Meksyku.
W poszczególnych krajach działalność guerrilli trwała od 6 do ok. 40 lat.
W swoich rozważaniach skoncentrowałam się na okresie od połowy X X w.,
gdyż wówczas w omawianych ruchach pojawiły się większe grupy kobiet.
W porównaniu ze znaczną liczbą prac dotyczących guerrilli, literatura na
temat udziału w niej kobiet jest nader skromna i , co charakterystyczne, autorstwa
przede wszystkim cudzoziemców - badaczy rewolucji lub feministek. Składa
się na nią kilka pozycji książkowych, głównie teoretycznych, i kilkadziesiąt
artykułów. Nie oznacza to wcale, że problem jest marginalny.
Ciekawymi źródłami są, według mnie, informacje zawarte w programach partii
i wypowiedziach liderów ruchów na temat kobiet, np. Fidela Castro, Che Guevarry
(Kuba), ojca Camillo Torresa (Kolumbia), Abimuela Gonzalo Guzmana (Peru),
Marcosa (Meksyk) oraz dziennikarskie wywiady z uczestniczkami guerrilli
bądź wspomnienia byłych członkiń, które od niedawna zaczęto publikować.
1

1

Patrz prace ogólne o guerrilli w języku polskim m. in. Kowalewski 1978; Gruszczak 1997;
Mościcki 2003.

�178

MAGDALENA ŚNIADECKA-KOTARSKA

Osobnym źródłem, nie wykorzystywanym do tej pory pod tym kątem, są dane ze
sprawozdań organizacji rządowych i pozarządowych, takich jak np. DINCOTE
(organizacja ds. zwalczania terroryzmu), Amnesty International, oddziałów kra­
jowych Komisji Praw Człowieka, a także raportów „Prawda i Pojednanie" .
Dotychczas lekceważony problem udziału kobiet w guerrilli zasługuje na
zainteresowanie z kilku wzglądów. Programy wszystkich wspomnianych ruchów
zakładały konieczność zmian niesprawiedliwych zasad relacji społecznych,
jednym z priorytetów była przy tym promocja interesów kobiet (niezbyt jednak
precyzyjnie interpretowana). Zarówno cele guerrilli, jak i tworzenie nowych form
instytucjonalnych: zbrojnych i politycznych, partyzantki, wspólna wieloletnia
walka, wydawały się czynnikami szczególnie sprzyjającymi zmianom hierarchii
społecznej w zakresie relacji płci. W systemach skonsolidowanych możliwości
takich przekształceń są znacznie mniejsze, a Ameryka Łacińska jest kontynentem,
na którym dominacja mężczyzn i podporządkowanie kobiet pozostają bardzo
głębokie. Kobiety, czego dziś nikt nie kwestionuje, stały się istotną bazą społecz­
ną guerrilli, stanowiąc od 20 do 40% walczących. Wspólną cechą wszystkich
guerrilli, mimo różnego czasu ich trwania i dzielących je lat, była i jest nadal
zdecydowana niechęć, a nawet wręcz przeciwstawianie się feminizmowi (poza
zmiennym do niego stosunkiem w Nikaragui). Antypatia ta wynika, jak sądzę,
z niemożności pogodzenia ewoluujących, ale lewicowych ideologii guerrilli
z korzeniami feminizmu. Wszystkie ruchy guerrilli łączy obojętność lub wro­
gość wobec problemów etnicznych (poza Meksykiem oraz w Peru, gdzie
w znaczny sposób manipulowano nią). W dotychczasowych pracach ogólnych
dotyczących guerrilli prezentowano rolę w niej kobiet w fałszywym świetle.
Pisano o podporządkowaniu, manipulowaniu, wykorzystywaniu ich przez
męskich przywódców, nieświadomych, nieprzemyślanych decyzjach naiwnych
kobiet przystępujących do ruchów, w których stawały się podmiotem bądź
instrumentem przemocy - maszynami do zabijania, przedstawianiu jednostek
jako wyjątkowych przypadków sugerujących znikomy udział kobiet w ruchu .
2

3

2

Przykładem publikacji ogólnej jest np. książka Nikki Craske, Susany Soto i Tedy Skocpol
(1999) poruszająca problem udziału kobiet w czterech rewolucjach: w Meksyku (1910-1920),
na Kubie (1959), w Nikaragui (1970) i Chile (1973) lub książka Margaret Leahy, porównu­
jąca strategie kobiet w rewolucjach w Meksyku i na Kubie; patrz Berta Esperanza Hernandez
(2001). Ponadto informacje o działaniach kobiet na Kubie zawarte są w następujących pracach:
Lutjens, Castro, Berta Esperanza Hernandez 2001; Nazia Shaikh (2001); Lynn Stoner 2001; Fer­
nando Heredia Martinez 2002. W Salwadorze patrz: Francesca Gargallo (1987); Mercedes Canas
(1992); Jules Falquet (2000; 2003) oraz wywiady dziennikarskie z członkiniami guerrilli: Canas
czy Ana Guadelupe Gonzalez, www.cnn.com/special/cold.war,/episodes/18/inerviews. Nikaragua:
Chincilla (1994); Poncella (1997); Randall (1994); Smith (1993) czy Gioconda Belli (2004). Ta
ostatnia publikacja jest przykładem wspomnień z życia kobiety z wyższej klasy średniej i aktywistki FLSN (1972-1980), podobnie jak Violetty Camorro, byłej prezydent kraju, z okresu dzia­
łalności opozycyjnej (Chamorro 2000). W Kolumbii: m.in. Piaseczny (2003); Stasiński (2002);
Warszawski (2001); Meza (1999).
O kobietach w SL i MRTA w Peru patrz Guzman (1978; 1982); Andreas (1990); Balbi,
Callirgo (1992); Kirk (1992).
3

�PRZYCZYNY UDZIAŁU KOBIET W WALKACH POWSTAŃCZYCH - GUERRILLI

179

Analizując zebrane dane nie odniosłam wrażenia, że udział kobiet w guerrilli
był przypadkowy lub nieprzemyślany, ani że tylko kilka z nich zasługuje na
uwzględnienie w historii walki. Szczególnie zainteresowało mnie kilka zagadnień:
Jak same kobiety definiowały przyczyny wstąpienia do oddziałów? Z jakich warstw
społecznych wywodziły się w poszczególnych krajach? Jakie grupy wiekowe
wśród nich dominowały? Czym przyciągali kobiety ideologowie guerrilli? W ja­
kich dziedzinach szkolono je oraz, w jaki sposób praktycznie angażowano w walkę
w poszczególnych krajach i dlaczego? Dlaczego ich wkład był mniej lub bardziej
widoczny, czy odpowiadało to rzeczywistemu zaangażowaniu? Jak wyglądały
relacje codzienne pomiędzy kobietami i mężczyznami, jak zmieniały się one wsku­
tek wspólnie toczonych walk? Jak zakładane priorytety i wspólna walka mają się
do obecnego statusu kobiet i ich partycypacji w życiu społecznym i politycznym
w poszczególnych krajach? Jaki jest bilans udziału kobiet w guerrilli?

TEREN I OKRES DZIAŁAŃ

Walki powstańcze, w których uczestniczyły kobiety charakterystyczne są dla
dwu obszarów - regionu karaibsko-mezoamerykańskiego i regionu andyjskiego.
Ten pierwszy obejmuje Kubę, Nikaraguę, Salwador, Gwatemalę i Meksyk,
drugi - obszar Kolumbii i Peru. Nie interesowały mnie indywidualne przypadki
czy incydentalna obecność kobiet w guerrilli, np. w grupie Che w Boliwii,
w ruchu Montoneros w Argentynie czy Tupamaros w Urugwaju . Skoncentro­
wałam się na ruchach, w których kobiety stanowiły znaczące grupy - liczące od
4

4

W grupie Che Guevary obecne były dwie kobiety. Obydwie cieszyły się zaufaniem Che,
pełniły istotne funkcje wywiadowcze, szczególnie w przygotowaniu jego przyjazdu do Boliwii.
W świetle źródeł ich aktywność podporządkowana była całkowicie decyzjom mężczyzn. Pierw­
sza to boliwijka Lara Loyola Guzman, członek Związku Młodzieży Komunistycznej oraz miej­
skiej siatki wsparcia Ejercico Liberación Nacional (ELN) w La Paz; została uwięziona przez
policję państwową w styczniu 1967. Druga, Tania Bunke, Argentynka, od 1952 obywatelka NRD,
agentka KGB, Stassi, oraz kubańskich służb specjalnych; od 1964 przebywała w Boliwii towa­
rzysząc oddziałowi Che, brała udział w walkach w Oriente - wschodniej części kraju. W sierpniu
1967 r. zginęła w potyczce z wojskiem ok. trzy tygodnie przed Guevara; patrz m. in. Kowalewski
2002, s. 323-427; Lutjens 2001, s. 366-393.
W Argentynie po 1955 po okresie prosperity rządów Perona kryzys ekonomiczny doprowa­
dził do chaosu wewnętrznego: społecznego i politycznego. Rządy cywilne i wojskowe w kolej­
nych dwudziestu latach nie potrafiły uporać się z tymi problemami. W latach 60-ych pojawiły się
więc skłócone ze sobą różne odłamy guerrilli: properonistycznej, antyperonistycznej i marksi­
stowskiej. W oddziałach wiejskich: MPL - Movimiento Peronista de Liberación, EGP - Ejercicio
Guerriliero de Pueblo, FAP - Fuerzas Armadas Peronistas brak jest informacji o udziale kobiet.
Natomiast w guerrilli miejskiej, m. in. MPM Movimiento Peronista Montonero oraz prokubańskiej Uturuncos, wspomina się bardzo ogólnikowo o obecności kobiet np. w porwaniu i za­
mordowaniu gen. Pedro Aramburu; patrz Kohl 2001, s. 72. W Urugwaju, zwanym do połowy
X X w. Szwajcarią Ameryki Łacińskiej, rozwój guerrilli związany był z pojawieniem się kryzysu
gospodarczego lat 60-tych. Miał bardziej charakter ekonomiczny, niż polityczny. Urugwajska
organizacja powstańcza M L N Movimiento de la Liberación Nacional - Tupamaros przyjęła

�180

MAGDALENA ŚNIADECKA-KOTARSKA

kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy osób - i uczestniczyły w walkach przez dłuż­
szy czas (6-40 lat). Tak duża rozpiętość liczbowa i czasowa wynika z uwarun­
kowań historycznych w poszczególnych krajach. Najkrócej, bo 6 lat, trwały
działania na Kubie (1953-1959), a najdłużej, bo ponad 40 lat, w Kolumbii. Jeże­
li chodzi o długotrwałość konfliktu, na drugim miejscu plasuje się Gwatemala
- 34 lata (1962-1996), następnie Nikaragua - 17 lat (1963-1980), Salwador 12
(1980-1992). Krócej, jak dotąd 10 lat, trwa walka w Meksyku (od 1994 r.),
a 12 lat (1978-2001) bardzo gwałtownych, krwawych starć odnotowano
w Peru . Kobiety obecne były w sumie w kilkudziesięciu ugrupowaniach, w nie­
których krajach tylko w jednym (np. ELZN w Meksyku) lub dwóch (np. SL
i MRTA w Peru), a w innych nawet w kilkunastu (np. Salwador - FMLN,
Nikaragua - FSLN), co wynikało z rozbicia ruchów w jednych krajach, a ich
konsolidacji w drugich.
5

charakter pierwszej miejskiej partyzantki. Od 1964 r. oparła się w swej działalności na metodach
terrorystycznych: porwaniach dla okupu, selektywnych zabójstwach rządzących, wymuszeniach.
Od 1966 do 1971 przeprowadziła 21 akcji, w których odnotowano udział kobiet. Brak źródeł
uniemożliwia określenie skali i charakteru tych działań poza informacjami o tworzeniu tzw.
bezpiecznych domów, tzn. kryjówek, w których np. przetrzymywano zakładników; patrz Kohl,
Litta 1974; Gilio 1973. Być może, nowsze badania pozwolą określić udział kobiet w guerrilli
miejskiej w Urugwaju i Argentynie jak również Brazylii.
Guerrillia w Meksyku ma nietypowy charakter, wymyka się dotychczasowym uogólnie­
niom. Z typowej guerrilli zbrojnej przekształcała się stopniowo, nabierając znamion ruchu spo­
łecznego o zasięgu krajowym i międzynarodowym, zwanym przez sympatyków sumieniem mo­
ralnym kraju. Trwający od 10 lat konflikt pomiędzy ELZN a państwem podzielić można na trzy
etapy: 1 - konflikt otwarty zbrojny, dwumiesięczny; 2 - okres 1995-2000, tzw. wojny lub kon­
fliktu o niskim nasileniu {guerra o conflicto de baja intensidad) charakteryzujący się równolegle
toczonymi długotrwałymi, nieefektywnymi, często zawieszanymi i przerywanymi negocjacjami
strony rządowej i władz EZLN przy udziale różnych organizacji pozarządowych. Towarzysząca
temu postępująca militaryzacja terenu stanu Chiapas, sporadyczne otwarte starcia zbrojne,
pojawienia się wspieranych przez władze oddziałów paramilitarnych, nasilenia łamania praw
człowieka i podsycania konfliktów wewnętrznych ze strony władz ukazują taktykę rządzących
wobec guerrilli zmierzającą do pozbawienia EZNL poparcia społecznego wśród ludności tubyl­
czej; 3 - datujący się od 2000 r., tj. od objęcia władzy przez Vincente Foxa, pierwszego od 70 lat
prezydenta wywodzącego się z innej partii niż autorytarnie sprawująca rządy od rewolucji
Partido Revolucionario Institucional, nie stało się wbrew oczekiwaniom okresem przełomowym.
Chociaż od 2000 r. do starć zbrojnych nie dochodzi, konflikt w Chiapas nie został do dziś rozwią­
zany. Program ideologiczny, taktyka działań EZLN, ewoluowały w ciągu tych lat, nabierając
znamion ruchu społecznego o silnym wydźwięku moralnym, co wymagałoby szerszego omówie­
nia. Do najważniejszych cech różniących guerrillie w Chiapas od klasycznych należy: odcho­
dzenie od strategii militarnej na rzecz intelektualnej, unikanie przemocy, odcięcie się od form
terrorystycznych, odejście od lewicowego dyskursu rewolucyjnego w kategoriach klasowych na
rzecz dialogu w kategoriach społeczeństwa obywatelskiego, wielokulturowego, w zdobywaniu
funduszy na działalność odżegnywanie się od przemytu i narkohandlu na rzecz finansowania
przez organizacje międzynarodowe pozarządowe, głównie antyglobalistyczne, organizacji życia
na terytoriach zajętych, odchodzenie od baz wojskowych na rzecz tworzenia autonomicznych
gmin powstańczych, a następnie gmin zwanych caracoles wzorowanych na wspólnotach indiań­
skich. Caracoles skupiają ludność cywilną, stanowiąc naturalne bazy wsparcia (bases de apoyo).
O powstaniu 1994 r. jako rebelii nowego typu patrz: Sniadecka-Kotarska (1996).
5

�PRZYCZYNY UDZIAŁU KOBIET W WALKACH POWSTAŃCZYCH - GUERRILLI

,181

PRZYNALEŻNOŚĆ KLASOWA I ETNORASOWA

Wyraźne podziały zarysowują się, gdy bierzemy pod uwagę dominującą przy­
należność klasową i rasową kobiet walczących w guerrilli. Można stwierdzić, że
w partyzantce na Kubie, w Nikaragui i w Salwadorze dominowały kobiety
z klasy średniej białej i metyskiej oraz kobiety z najniższych szczebli drabiny
społecznej, w Gwatemali i Meksyku - kobiety z warstw chłopskich indiańskich,
w Kolumbii - choć obecne są reprezentantki wszystkich klas - dominują kobiety
pochodzenia chłopskiego, zarówno Metyski, jak i Mulatki. Peru było jedynym
krajem, gdzie w rozpatrywanych ugrupowaniach obecne były kobiety niemal
wyłącznie pochodzenia metyskiego, ale proporcjonalnie ze wszystkich klas
(poza okresem kilku lat przed szerszym uaktywnieniem, gdy dominowały tam
przedstawicielki klasy średniej).
Podziałom klasowym odpowiada przynależność do grup wiekowych. W kra­
jach, gdzie dominowały kobiety z klasy średniej rozpiętość wiekowa wynosiła
ok. 20 lat, w przedziale wieku uczestniczek od 19 do 39 lat (Kuba, Nikaragua,
Salwador). Podobną rozpiętość wiekową reprezentują członkinie guerrilli
kolumbijskiej, przy czym FARC ma największą liczbę młodocianych, nie­
pełnoletnich uczestniczek, od 10 roku życia. W krajach o dominacji grup chłop­
skich pochodzenia indiańskiego rozpiętość wiekowa uczestniczek jest naj­
większa, wynosi nawet ponad 40 lat, obejmując trzy pokolenia kobiet pomiędzy
13 a 59 rokiem życia. W Peru z kolei rozpiętość wiekowa rozpatrywanej grupy
była najniższa i wynosiła 13 lat (między 17 a 30 rokiem życia) .
Przyczyny udziału dominujących grup wiekowych wyjaśniają motywacje
przystąpienia kobiet do guerrilli.
6

MOTYWACJE KOBIET

W rejonie karaibsko-mezoamerykańskim dominowały motywacje o charak­
terze ustrojowym, wiążące się z brutalnymi formami sprawowania dyktatorskich
rządów opartych na przemocy, oraz społecznym - odnoszące się do podziału na
biednych, bogatych i klasę średnią pozostającą na usługach elit .
We wszystkich wspomnianych krajach doszło do wydarzeń radykalizujących
poglądy społeczne i polityczne tych, których nędza ani prześladowania politycz­
ne nie dotykały najsilniej . Uzmysłowiły one przedstawicielom klas średnich
7

8

6

Patrz m. in. Falquet 2001; Kirk 1992; Martinez 1981; Piaseczny 2003; Randall 1989;
Riveira 1999; Saywell 1985; Smith 1993; Stoner 2001; Stasiński 2002.
We wszystkich tych krajach ok. 70% areału ziemi było w rękach kilkunastu rodzin, ok.
22% należało do koncernów zagranicznych, a zaledwie 8% do chłopów; patrz m. in. Stoner 2001;
Stoli 1996; Tetraut 1994.
W Kolumbii stanowiła je śmierć księdza Camillo Toresa; w Salwadorze - zabójstwo arcy­
biskupa Romero, mającego opinię ugodowego wobec władz, zabicie kilkunastu księży i sióstr
zakonnych, pacyfikacje wsi (Comisión de la Verdad 1992-1993). W Meksyku przystąpienie, od
stycznia 1994 r., do wspólnego rynku NAFTA, oznaczającego globalizację i dalsze pogłębianie
różnic pomiędzy północą i biednym południem kraju (Ross 1994).
7

8

�182

MAGDALENA ŚNIADECKA-KOTARSKA

konieczność zmian i przebudowy istniejących zasad sprawowania władzy po­
przez walkę zbrojną. Kobiety z najniższych warstw przyłączały się do guerrili,
motywując swe decyzje przesłankami społecznymi, utratą najbliższych, własną
bezsilnością. W Gwatemali i Meksyku dominacja udziału kobiet pochodzenia
indiańskiego oraz największa rozpiętość wiekowa wynikają nie z proporcji
etnicznych kraju, ale z polityki eksterminacyjnej władz wobec populacji indiań­
skich, która stawiała kobiety w potrójnie trudnej sytuacji jako przedstawicielki
warstw chłopskich, jako Indianki i kobiety. Dlatego w tych ruchach wśród kobiet
dominowała motywacja etnokulturowa. Brak perspektyw, poczucie niespra­
wiedliwości i stałego zagrożenia, wynikające z dyskryminacji i izolacjonizmu
społeczno-kulturowego oraz językowego, typowe były dla kobiet bardzo młodych
i starych . W regionie andyjskim udział kobiet w guerrilli wynikał z przeświad­
czeń najbardziej radykalnych - natury ideologicznej - opartych na wierze w wizję
wspaniałego świata komunistycznego i w konieczność siłowego obalenia oraz
całkowitego rozbicia starych struktur polityczno-społecznych .
Te motywacje zbieżne były z motywacjami mężczyzn przystępujących do
guerrilli. Tylko dla kobiet charakterystyczne były jednak dwa spójne argumenty
- natury relacji płci. Niezależnie od pochodzenia narodowego, etnicznego, klaso­
wego kobiety podkreślały w analogiczny sposób, mimo że wypowiedzi te padały
zarówno 30 lat temu, jak i na przełomie wieków, zniewolenie i przemoc rodzinną
oraz brak perspektyw na przyszłość w istniejących strukturach społecznych.
Zniewolenie rodzinne było przez nie różnie artykułowane, ale koncentrowało się
wokół problemu zbyt częstego macierzyństwa, obciążania tylko ich ciężarami
wychowania potomstwa, stałym poczuciem strachu i lęku o dalszą egzystencję .
9

10

11

TEORETYCY GUERRILLI

WOBEC UDZIAŁU W NIEJ KOBIET

Założenia programowe ugrupowań tworzyli we wszystkich krajach (poza
Meksykiem) mężczyźni, przyciągając do nich kobiety obietnicami bardzo ogól­
nikowymi, niesprecyzowanymi, w których kobiety chciały widzieć więcej niż
ich twórcy, lub tego, do czego miały już konstytucyjne prawo. Na Kubie Castro
9

Patrz m.in. Śniadecka-Kotarska 2003; Menchu 1982.
Kirk 1992; Crespi 1992; Warszewski 1987; Meza 1999.
Patrz wypowiedzi kobiet walczących: Kuba 1959, Camila - Fidel obiecywał nam pomoc
przy wychowywaniu dzieci (za: Craske 1999); Salwador 1974, Diaz - W domu czekało nas tylko
spalanie się przy kuchni (Cana 1999, s. 17); Nikaragua 1978, Monica - W domach miałyśmy być
ciche i pokorne, znosić przemoc i czekać na następne razy. W guerrilli mogłyśmy i nauczyłyśmy
się po raz pierwszy mówić (Montenegro 1997, s. 40); Meksyk 1978, Ramona - Uciekłam z bra­
tem do guerrilli w Gwatemali, potem przeszliśmy do nas w Chiapas. W wiosce czekało mnie tylko
dźwiganie drzewa, małżeństwo, ból ciągłych porodów i śmierci dzieci; 1994 r. Sylwia - Strach
przed głodem i gniewem własnych mężczyzn towarzyszył nam odkąd pamiętam, dlatego wstąpi­
łam do oddziału; 1997 Ana Maria - Na co miałam czekać w domu, na śmierć od pasożytów czy
przy porodzie? Guerrilla była jakąś szansą (Katzenberger 1994, s. 71; Śniadecka-Kotarska 2003,
10

11

�PRZYCZYNY UDZIAŁU KOBIET W WALKACH POWSTAŃCZYCH - GUERRILLI

183

12

obiecywał kobietom udział w życiu politycznym i prawo do pracy . W Salwado­
rze i Gwatemali była to obietnica zrównania praw kobiet i mężczyzn, w Nikaragui
- emancypacji i pełnego współrządzenia krajem. W Kolumbii i Peru kuszono
je budową nowego ładu opartego na sprawiedliwości rewolucyjnej. W Meksyku
- koniecznością równego dostępu i udziału obu płci we wszystkich aspektach
życia. Na przykład, cieszący się szczególnie złą sławą, charyzmatyczny przy­
wódca SL Guzman, socjolog z wykształcenia, wręcz perfekcyjnie rozegrał
w Peru problem kobiet, dzięki czemu zyskał wśród nich najwierniejsze i naj­
bardziej oddane towarzyszki walki .
Co znamienne, tylko czterem spośród wielu żądań samych kobiet nadano
w trakcie walk precyzyjną formę prawa rewolucyjnego. W Nikaragui chodziło
o prawo do finansowania przez władze rewolucyjne aborcji i antykoncepcji, co
miało rozwiązać problem niechcianego macierzyństwa, w Kolumbii było to prawo
wyboru partnera, w Peru wprowadzono zapis uznający gwałty seksualne i inne
formy przemocy wobec kobiet za niedopuszczalne oraz zdecydowano o powo­
łaniu zespołów nadzorowanych przez kobiety, a wymierzających kary mężczyz­
nom stosującym przemoc rodzinną. Tylko w Meksyku władze guerrilli przyjęły
11-punktową kartę praw kobiet przygotowaną przez nie same, a określającą
dokładnie najważniejsze żądania kobiet i regulujące relacje pomiędzy płciami .
13

14

15

PRZESZKOLENIA A WKŁAD KOBIET DO W A L K I

Na Kubie kobiety nie przechodziły przeszkoleń wojskowych, chociaż część
z nich umiała strzelać. Eksponowano retorycznie ich działalność, ale praktycznie
kierowano je do zadań drugoplanowych. W Nikaragui, Salwadorze, Gwatemali
kobiety przechodziły takie same przeszkolenia jak mężczyźni w zakresie strate­
gii, taktyki, uzbrojenia. W Gwatemali barierą stawał się język, który wykluczał
część z nich, co nie oznacza, że były kierowane do działań zgodnych z ich kwali­
fikacjami. Kobiety walczyły z bronią w ręku przede wszystkim w Nikaragui
i w Salwadorze, choć w tym pierwszym przypadku ze względów propagando­
wych udział kobiet nagłaśniano, a w wypadku Salwadoru wyciszano. W Meksyku,
s. 288); Kolumbia 1978, Angela - W oddziale dostałam broń taką samą jak mężczyźni, pierwszy
raz mogłam odpowiadać za siebie (Saywell 1985); 1998 Amalia - W domu nie znaczyłam nic,
każdy mógł mnie bić - brat, ojciec, wuj, a kobiety w guerrilli są kimś, z kim trzeba się liczyć
(Meza 1999, s. 33); Peru 1981, Edith - w SL jesteśmy równe mężczyznom. Guzman i towarzysze
nas szanują (Kirk 1992, s. 21); 1991, Sylwia - Me chciałam dzieci i przemocy. Perspektywą życia
dla mnie, jak dla innych kobiet, stał się Świetlisty Szlak (Kirk 1992, s. 22).
Patrz: Smith, Padula 1988; Riveira 1999.
W 2004 roku, w ramach grantu K B N 2 H O I K 22525, rozpoczęłam badania terenowe
w Peru na temat m.in. roli kobiet w guerrilli SL. Materiały te zostaną przedstawione w szerszej
formie w jednym z kolejnych numerów „Etnografii Polskiej".
Patrz: raporty DINCOTE 1992.
Patrz szerzej: Śniadecka-Kotarska 2003.
12

13

1 4

15

�184

MAGDALENA ŚNIADECKA-KOTARSKA

Kolumbii i Peru kobiety przechodziły identyczne, wielostopniowe szkolenia
(edukacyjne, ideologiczne, zbrojne, strategiczne), przy czym w Meksyku kła­
dziono nacisk na równoległą wielostopniową edukację, od językowej po zbrojną,
a w regionie andyjskim - na szkolenia ideologiczne, które były warunkiem
przystąpienia do szkoleń zbrojnych, tzw. Akademii Militarnej. Zaliczenie indoktrynacyjnych szkoleń ideologicznych (z historii komunizmu na świecie, w Peru,
dziejów imperializmu, analizy myśli Marksa, Lenina, Mao i Guzmana itd.) róż­
nicowało możliwości dalszych przeszkoleń kobiet.

FORMY DZIAŁAŃ

Wszystkie ruchy partyzanckie, w jakich walczyły lub walczą kobiety, opierały
się na zróżnicowanych formach działań, obejmujących walkę zbrojną, akcje
dywersyjne, sabotażowe i propagandowe (poza Meksykiem, gdzie ruchy te odci­
nają się od stosowania przemocy). We wszystkich krajach powoływano począt­
kowo specjalne oddziały kobiece przy dominacji oddziałów mieszanych. Oddziały
kobiece, które wsławiły się walkami - Marianas na Kubie, Sylwia w Salwadorze,
Juanitas w Nikaragui - rozwiązano, gdyż podlegały niebezpiecznej mityzacji
oraz, zdaniem przywódców, niezdrowej rywalizacji, zaogniającej relacje pomię­
dzy żołnierzami. Przyjętym formom walki odpowiadały tereny wiejskie lub miej­
skie. Dominacja typowych starć zbrojnych w terenie nad formami sabotażowo-dywersyjnymi charakterystyczna była dla obszaru mezoamerykańsko-karaibskiego lat 70-ych, podczas gdy w regionie andyjskim charakterystyczna była
równowaga działań, przy stopniowym wzroście znaczenia tych drugich, tj. sabotażowo-dywersyjnych, prowadzonych w miastach jako bardziej skutecznych.
W Salwadorze, Nikaragui, Gwatemali kobiety przez lata obecne były na fron­
tach obejmujących od 1/5 do 1/3 kraju. Wielokrotnie podlegały im ważne odcinki
frontów, dowodziły atakami na miasta i konkretne obiekty, odpowiedzialne były
za działania strategiczne, odbijanie więźniów, akcje odwetowe wymierzone prze­
ciw oddziałom pacyfikującym wioski, nadzorowały ukrywanie i transporty broni,
ale nazwisk tych najbardziej walecznych kobiet nie znamy, czasem znane są tylko
ich pseudonimy. Znane są natomiast powszechnie nazwiska kobiet, organizu­
jących protesty uliczne i manifestacje np. przeciw Batiście, Somozie, kobiet ukry­
wających wysokich rangą przywódców czy sanitariuszek opatrujących ich rany.
Sugeruje to wyciszanie wiedzy na temat rzeczywistego udziału kobiet w rewolu­
cyjnych ruchach tych krajów. Ponadto, w Nikaragui, podobnie jak na Kubie,
eksponowano działalność wybranych kobiet, związanych z rodziną Sandino lub
Castro. Najbardziej anonimowe pozostały bojowniczki z Gwatemali.
W regionie andyjskim kobiety były początkowo równomiernie angażowane
we wszystkie formy walki i we wszystkich odnosiły spektakularne sukcesy.
Kobiety z niższych warstw społecznych kierowano częściej do walk zbrojnych
w terenie, a te z warstw średnich - do działań w mieście. Działania dywersyjno-sabotażowe stały się od połowy lat 80-ych preferowaną formą, częściej zlecaną

�PRZYCZYNY UDZIAŁU KOBIET W W A L K A C H P O W S T A Ń C Z Y C H - GUERRILLI

185

kobietom niż mężczyznom. Mężczyzn częściej angażowano w narkohandel jako
źródło finansowania guerrilli. Kobiety rozszerzyły arsenał wątpliwych pod
względem moralnym sposobów walki, łącząc doświadczenia partyzantki miej­
skiej z Argentyny i Urugwaju z własnymi metodami. Organizowały selektywne
eliminacje, czyli zabójstwa polityków, liderów organizacji społecznych, zawo­
dowych, porwania dla okupu biznesmenów, zamachy bombowe, niszczenie
obiektów infrastruktury publicznej. Kierowane do tych zadań członkinie prowa­
dziły najczęściej podwójne życie - kobiet z klasy średniej i rewolucjonistek, przy
czym ta druga rola była skrzętnie skrywana przed otoczeniem. Pozycja społeczna
sprawiała, że nikt nie podejrzewał ich o wyznawanie poglądów rewolucyjnych.
SL najlepiej umiał wykorzystywać wykształcenie swoich członkiń do zadań
na rzecz rewolucji. Były wśród nich lekarki, adwokatki, fmansistki, inżynierowie,
chemicy, profesorowie uniwersyteccy, nauczycielki i intelektualistki .
16

MOŻLIWOŚCI AWANSU A PEŁNIONE FUNKCJE

W regionie mezoamerykańskim większe szanse awansu miały kobiety wal­
czące w terenie, gdy kobiety z klasy średniej kierowano do akcji protestacyjnych
i propagandowych lub edukacyjnych. Wyciszano sukcesy tych pierwszych na
rzecz eksponowania działań drugich. W rejonie andyjskim, odwrotnie, kobiety
awansowały przede wszystkim za udział w akcjach nagłaśnianych medialnie
przez władze. Zakres zadań kobiet w mieście i na terenach wiejskich był więc
różny, a możliwości awansu nie zawsze odpowiadały ich waleczności, bohater­
stwu i zagrożeniom, na jakie narażały się przez lata. Jednocześnie część z nich,
mimo deklarowanych poglądów rewolucjonistek, prowadziła wygodne, dostatnie
życie w domach i majątkach rodzinnych.
SUKCESY I PORAŻKI

Na Kubie kobiety wzięły udział w ataku na więzienie Mocanba w 1953 r.,
w roku 1958 Vilma Espin dowodziła podziemiem w prowincji Oriente. Awansu
doczekało się zaledwie kilka: Vilma Espin, Celia Sanchez, Santamaria, Melba
Hernandez. W Nikaragui, szturmem na Managuę w końcowej fazie wojny do­
mowej dowodziła Monika Belamondo, ona też została skierowana do przyjęcia
kapitulacji Gwardii Narodowej oraz uwięzienia Somozy. GN i Somoza odmówili
rozmów z kobietą, w wyniku czego jej zastępca przyjął kapitulację. W Peru ko­
biety piastowały najwyższe stanowiska, miały proporcjonalny udział w KC SZ
i organizacjach wspierających. Kobiety były zastępcami Guzmana - najpierw
jego żona Augusta, a potem Elena Iparaguirre. Kobiety były komendantami naj­
ważniejszych strategicznie okręgów guerrilli: Apurimac, Lima, Puno, Huancayo,
Ayacucho. Kierowały spektakularnymi, najgłośniejszymi akcjami SL.
1 6

Patrz szerzej: PNP 1990; DINCONTE 1999.

�186

M A G D A L E N A ŚNIADECKA-KOTARSKA

W Peru kobiety dowodziły w 1982 r. atakiem w Ayacucho, zakończonym
odbiciem 150 więźniów, podkopem i udaną ucieczką z najbardziej strzeżonego,
najnowocześniejszego więzienia w Castro-Castro w Limie, skąd wyprowadzono
50 członków guerrilli w 1992 r., strajkiem i opanowaniem więzienia w 1996 r.,
wysadzeniem elektrowni dostarczającej prąd dla Limy w 1989 r. Dziś znane są
nazwiska i sukcesy kilkudziesięciu komendantek i tylko kilkunastu mężczyzn.
W Kolumbii jedynie kilka kobiet piastowało dotąd stanowiska komendantek
baz guerrilli, kilka odpowiedzialnych jest za szkolenia zbrojne. Z uwagi na toczące
się wciąż walki kobiety pozostają anonimowe. Wiadomo jednak, że najbardziej
spektakularne akcje w ostatnich latach - wysadzenie ekskluzywnego klubu spor­
towego Nogal, metra naziemnego w Bogocie, zamachy na wiceprezydentów
- przeprowadzały kobiety z FARC, wywodzące się z dobrych, zamożnych, sza­
nowanych rodzin kolumbijskich. W San Cristobal de las Casas atak na koszary
w styczniu 1994 r. prowadziła komendantka Teresa, uwięzienie burmistrza było
zadaniem komendantki Ester.
Do największych porażek kobiety zaliczają: zabójstwo salwadorskiej przy­
wódczyni zamordowanej przez zawistnego wobec niej współdowodzącego, ta­
jemniczą śmierć żony Guzmana, głównego ideologa SL, oraz powierzenie stano­
wiska ministra zdrowia w rządzie Sandino zasłużonej w guerrilli komendantce,
która na masową skalę wprowadziła przymusowe sterylizacje wśród najuboż­
szych kobiet w latach 1980-1984 (FSLN), rozwiązując w ten sposób trudności
ekonomiczne kraju i likwidując wysoki przyrost naturalny.

RELACJE KOBIET I MĘŻCZYZN

Relacje służbowe kobiet i mężczyzn w oddziałach obie strony oceniają do­
brze. Kobiety utrzymywały, że cieszyły się powszechnym szacunkiem i respek­
tem, chociaż zdawały sobie sprawę, że były to długo relacje wymuszane przez
zwierzchników. Niektóre z nich podkreślały, że mężczyźni chcieli rywalizować.
Wspólna walka, stałe zagrożenia, niebezpieczeństwa, niwelowały z czasem te
bariery. Zarazem kobiety twierdziły, że musiały wykazywać się większą odwa­
gą, większą wytrzymałością, większym bohaterstwem niż przychodzący w tym
samym czasie do oddziałów mężczyźni.
Codzienne życie obozowe, zajęcia typowo kobiece, przygotowywanie posił­
ków, porządki - poza Kubą, gdzie trudniły się tym bez protestów kobiety-żołnierze - rozwiązywano, zatrudniając okresowo kobiety z okolic, gdzie rozbijano
obozy. Mężczyźni zdecydowanie buntowali się przeciw próbom naprzemiennego
wypełniania tych zadań. W Kolumbii, Peru, Meksyku normą są naprzemienne
dyżury obu płci w wykonywaniu zajęć codziennych.
Kolejnym elementem zmieniającym życie kobiet biorących udział w guerrilli
był stosunek do rodziny. Oficjalnie funkcje rodziny tradycyjnej miała przejmo­
wać rodzina rewolucyjna, tzn. oddział. Stosunek do rodzin biologicznych był
zróżnicowany. Zależało to od koncepcji poszczególnych liderów oraz charakteru

�PRZYCZYNY UDZIAŁU KOBIET W WALKACH POWSTAŃCZYCH - GUERRILLI

1 87

uczestnictwa kobiet. Kobiety, które działały zakamuflowane w mieście prowa­
dziły podwójne życie, nie były narażone na zrywanie więzi. Inaczej wyglądała
sytuacja kobiet kierowanych bezpośrednio do walki zbrojnej. W rejonie karaibsko-mezoamerykańskim kobiet nie stawiano wobec dylematu - działalność
w guerrilli albo relacje z rodziną. Wiele uczestniczek, uciekając do oddziałów
wbrew woli najbliższych, uczestnicząc w walkach na odległych terenach lub
w obawie przed narażeniem rodzin na niebezpieczeństwo, ograniczało w sposób
naturalny kontakty z nimi na wiele lat (Gwatemala, Nikaragua). W innej sytuacji
były kobiety w regionie andyjskim - tam wręcz nakazywano im absolutne zer­
wanie wszelkich kontaktów z przeszłością i rodziną, nadawano nowe imiona
i pseudonimy, co nie wynikało z charakteru podziemnej działalności, ale miało
być symbolem i potwierdzeniem rozpoczęcia nowego życia. Szczególnie ostra
dyscyplina regulowała styl życia obozowego - wykluczała posiadanie przed­
miotów osobistych przypominających przeszłość, narzucała zasady higieny
osobistej, styl ubierania, bezwzględny zakaz przyjmowania narkotyków, picia
alkoholu; za naganne, ale dopuszczalne uznawano palenie. Kobiety poddawały
się tym nakazom, gdy mężczyźni często je łamali, za co podlegali karom.
ZWIĄZKI Z MĘŻCZYZNAMI

W odniesieniu do związków z mężczyznami sytuacja kobiet zmieniała się
zasadniczo. Zaprzeczają one obiegowym opiniom, że w oddziałach panowało
wyuzdanie seksualne. Większość kobiet przez lata walk miała 2-4 partnerów
(poza FARC), ale przyznają, że możliwość posiadania więcej niż jednego part­
nera na całe życie była dla nich szokiem. Swoboda wyboru, wolność związku,
możliwość odejścia w razie jakichkolwiek niesnasek (przemoc była ostro kara­
na), czyniła związki rewolucyjne trwalszymi niż inne. Jedynym warunkiem,
w wypadku osób z zewnątrz źle widzianym, było sprawdzanie poglądów ideolo­
gicznych partnera. Związki zawierano jednak najczęściej wewnątrz guerrilli.
Nowym zjawiskiem stało się pragnienie legalizacji związków przez męż­
czyzn, a nie przez kobiety. Zjawisko to pojawiło się w Nikaragui, a następnie
w Peru. Zdarzenia takie występowały w dwu sytuacjach - gdy kobieta była
w ciąży, co dowodzi tradycyjnego podejścia do rodziny, oraz gdy kobieta stała
wyżej w hierarchii rewolucyjnej. Wówczas małżeństwo stawało się wygodną tram­
poliną do awansu mężczyzny.
MACIERZYŃSTWO A ANTYKONCEPCJA. ABORCJE

Największą komplikacją w życiu kobiet walczących stawało się macierzyń­
stwo. Poza Kubą jednym z problemów przywódców wszystkich ugrupowań stało
się zagadnienie antykoncepcji i aborcji dla uniknięcia ciąż kobiet-żołnierzy.
W Nikaragui przeznaczano część funduszy rewolucyjnych na zakup cyklicznie
dostarczanych kobietom środków antykoncepcyjnych lub na zabiegi aborcji,

�188

M A G D A L E N A ŚNIADECKA-KOTARSKA

co było odpowiedzią na żądania kobiet. Okresowo w większych zgrupowaniach
dowożono lekarzy, którzy w obozowych warunkach przeprowadzali po kilkanaś­
cie aborcji dziennie. Z czasem, z inicjatywy jednego z przywódców, zaczęto
stosować zabiegi sterylizacyjne. Poddawane im kobiety nie były informowane
0 wszystkich konsekwencjach takich zabiegów.
W Salwadorze, Gwatemali i Meksyku, dzięki współpracy z różnymi organi­
zacjami zagranicznymi i koncernami farmaceutycznymi, prowadzono kursy
w zakresie edukacji seksualnej, dostarczając też systematycznie darmowe, ale nie
zawsze bezpieczne środki (przeterminowane lub w trakcie testowania). Decyzję
w sprawie ich przyjmowania pozostawiano kobietom, podobnie jak w przypadku
decyzji o usunięciu lub pozostawieniu ciąży.
W Kolumbii kobiety zobowiązane są do przyjmowania środków antykoncep­
cyjnych, które są niesystematycznie dostarczane, lub do aborcji już od 13 roku
życia. Mogą posiadać rodziny i potomstwo, ale rodzina musi być podporządko­
wana interesom partii. W Peru problem antykoncepcji i aborcji pozostawiono
samym kobietom.
Reguły były we wszystkich ugrupowaniach takie same - kobieta ciężarna
musiała opuścić oddział. Mogła powrócić, gdy będzie już w pełni dyspozycyjna.
W Salwadorze i Nikaragui kobiety mogły liczyć na pomoc. Rocznie po kilka­
naście dzieci Nikaraguanek i Salwadorek przyjmowały domy dziecka na Kubie,
opieki podejmowały się też ze względów patriotycznych matki, które utraciły
dzieci lub wdowy po rewolucjonistach albo rodziny biologiczne. Macierzyństwo
wiązało się jednak z długotrwałymi, niekiedy wieloletnim rozstaniami.
W Kolumbii i Peru sytuacja kobiet-matek stawiała je przed trudniejszymi
wyborami. Jedyną szansą było odnowienie więzi z rodzinami biologicznymi,
niegdyś odrzuconymi, i pozostawienie dzieci na ich łasce, znalezienie rodziny
adopcyjnej, porzucenie dziecka albo oddziału. To ostatnie rozwiązanie wiąże się
z powrotem do sytuacji wyjściowej kobiet - podejmując się opieki nad dziec­
kiem kobieta musi równolegle walczyć o byt i szukać dróg zapewnienia sobie
samodzielności ekonomicznej. Partnerzy pozostający w oddziałach nie czuli się
bowiem zobowiązani do ponoszenia ciężarów wychowania potomstwa. Nie­
którzy wykorzystywali nawet ciążę żony jako pretekst do dezercji.
Kobiety ciężarne musiały radzić sobie z wieloma trudnościami, podlegały róż­
nym naciskom psychologicznym. Opuszczały oddziały nie wiedząc czy do nich
powrócą, spotykając się z zarzutami zwierzchników o zdradę ideałów, pozba­
wione wsparcia ekonomicznego szukały, jak przed laty, możliwości przeżycia.
Powroty wiązały się z kolei z trudnymi decyzjami porzucenia noworodka,
poczuciem winy wobec dziecka i tęsknotą za nim oraz z krytyką ze strony rodzin.
Problem macierzyństwa obala mit o równouprawnieniu kobiet i mężczyzn
w oddziałach - dziecko oznaczało najczęściej koniec kariery matki, nie ojca,
niezależnie od piastowanych wcześniej stanowisk. W ten sposób wiele kobiet
kończyło udział w guerrilli. Najważniejszym punktem odniesienia społecznego
1 uczuciowego dla kobiet przez wiele lat walczących stawały się więc na powrót
rodzina i macierzyństwo.

�PRZYCZYNY UDZIAŁU KOBIET W WALKACH POWSTAŃCZYCH - GUERRILLI

1 89

ZAKŁADANE PRIORYTETY I WSPÓLNA WALKA I OBECNY STATUS KOBIET
ORAZ ICH PARTYCYPACJA W ŻYCIU SPOŁECZNYM I POLITYCZNYM
W POSZCZEGÓLNYCH KRAJACH

Problem ten przedstawia się odmiennie w różnych krajach. Na Kubie i w
Nikaragui, gdzie działania powstańcze zakończyły się sukcesem, kobiety były
silnym wsparciem ruchu, po zakończeniu zbrojnego etapu zeszły na drugi plan.
Kobiety zaczęły lojalnie wypełniać plany programów konstruowanych wyłącz­
nie przez mężczyzn. Fidel Castro wprowadził, co prawda, kobiety do polityki
zaraz po rewolucji (Kuba jest od 40 lat krajem o jednym z najwyższych wskaź­
ników obecności kobiet w parlamencie), ale wysokie stanowiska piastuje tam
zaledwie kilkanaście kobiet z elit rewolucyjnych (ambasadorów - Santamaria,
ministrów - Vilma Espin, członków Komitetu Centralnego - Celia Sanchez).
Castro wywiązał się z obietnicy budowy systemu edukacji, opieki społecznej
i medycznej pomocy nad dziećmi oraz prawa do pracy. Prawo to stało się najważ­
niejszym elementem polityki Fidela, doskonale rozegranym. Włączenie kobiet
w rynek pracy było istotne z punktu widzenia ekonomicznego kraju. Organizacja
ochotniczych Brygad Pracy Kobiet stanowiła wygodny kanał mobilizowania
kobiet, zapewniający bezpłatną pracę. Powołane organizacje kobiece - Minister­
stwo i Federacja Kobiet Kubańskich, kierowana od 30 lat przez Vilmę Espin
(szwagierkę Fidela), zapewniały kontrolę nad ewentualnym niezadowoleniem
kobiet. Kodeks Rodzinny, wzorowany na przepisach NRD, wprowadzono dopiero
w 10 lat po jego przygotowaniu. W sferze obyczajowej zmieniło się, w opinii
Kubanek, bardzo niewiele.
W Nikaragui, tuż po zakończeniu walk w 1979 r., 21% kobiet wprowadzono
do nowych struktur rządowych, ale stopniowo zaczęto się z tego wycofywać. Po
10 latach (w roku 1989) zaledwie 3% z nich piastowało wysokie stanowiska.
Władze krok po kroku zaczęły powracać do priorytetów sprzed rewolucji, mimo
wprowadzenia w 1987 r. Biura Walki o Prawa Kobiet i zapisów konstytucyjnych
równości praw. Świadczą o tym wypowiedzi prezydenta Daniela Ortegi o kobie­
tach, które negują swą kobiecość, aspirując do innych zadań niż macierzyństwo.
Sprzeczność obyczajowa z zapisami konstytucyjnymi, które stały się zapisami
martwymi, jest najsilniejsza właśnie w Nikaragui, a kobiety straciły tam wy­
walczoną samodzielność. Jedyną pozostałością po niej jest prawo do aborcji.
Świadomość społeczna Nikaraguańczyków nie zmieniła się.
W Salwadorze i Gwatemali działania zakończyły się kompromisem. W Sal­
wadorze kobiety w trakcie walk zbrojnych były przez pierwsze lata trakto­
wane tak samo jak mężczyźni, awansowały w zależności od kompetencji i zdol­
ności indywidualnych. Jednej z nich silna osobowość, odwaga, bohaterstwo
i charyzma zapewniły szybki awans. Przeciętna, niespełna 22-letnia chłopka
stała się jednym z dwu głównych przywódców FLSN. Rosnąca popularność
i sympatia do niej sprawiły, że rywalizujący z nią na równoległym stano­
wisku komendant zlecił zamordowanie jej. Dziś ocenia się, że była to jedna
z największych porażek guerrilli salwadorskiej. Po tym incydencie udział

�190

MAGDALENA ŚNIADECKA-KOTARSKA

kobiet w walkach zbrojnych i idące za tym ich awanse zdecydowanie zastopo­
wano. Po 12 latach walk zaledwie kilka piastowało kierownicze stanowiska
- oficjalnie spoczywała na nich mniejsza odpowiedzialność. Większość kobiet
w Salwadorze pracowała w cywilu przy transporcie i produkcji broni, kierowała
finansami FLSM, uczestniczyła w przemycie osób zagrożonych. Dziś czują
się zdradzone i oszukane - obiecywanego zrównania praw konstytucyjnych nie
wprowadzono w życie.
W Peru walka zakończyła się klęską. Kobiety związane z SL straciły najwię­
cej. Przez 12 lat funkcjonowały w strukturach o realnie zrównanych prawach
kobiet i mężczyzn. Miały identyczne prawa, możliwości awansu. Zajmowały
odpowiedzialne stanowiska, w wielu przypadkach wręcz eksponowane. Rozbi­
cie ruchu większość z nich opłaciła uwięzieniem i wysokimi wyrokami. Koledzy
z oddziałów za obietnice niskich wyroków odpowiedzieli na jedno z antyterro­
rystycznych zarządzeń prezydenta Fujimoriego. W zamian za ujawnienie się, ze
wskazaniem co najmniej trzech innych członków guerrilli, uzyskiwali obietnicę
rozprawy przed sądem cywilnym, a nie wojskowym, co oznaczało dużo niższe
kary z możliwością uniewinnienia włącznie. Kobiety nie odpowiadały na te za­
rządzenia, pozostały zdyscyplinowane i wierne Guzmanowi. Wielu mężczyzn
dopuściło się zdrady, a zapłaciły za to na ogół kobiety. Mężczyźni chętniej denuncjowali towarzyszki niż towarzyszy z oddziałów - solidarność płci i w tym
wypadku dała o sobie znać. Dlatego też proporcje więźniów, byłych członków
SL, kobiet i mężczyzn są odwrotnie proporcjonalne do rzeczywistego udziału
kobiet w guerrilli, podobnie jak wysokość zasądzonych wyroków. Kobiety stano­
wią 60% więźniów, mając wyroki od kilkunastu do kilkudziesięciu lat, spośród
mężczyzn z wyrokami od kilku do kilkunastu lat wielu opuściło już więzienia .
W Kolumbii - mimo 40 lat partycypacji kobiet w walkach FARC - wyzwole­
nie członkiń guerrilli pozostaje praktycznie w punkcie wyjścia. Przystępując do
guerrilli pragnęły nowego życia, w którym nie byłoby przemocy rodzinnej,
brutalności mężczyzn, niechcianego, częstego macierzyństwa. W guerrilli, w imię
interesów partii, dochodzi jednak do wynaturzeń, których formy są inne, ale
mechanizmy bardzo podobne. Kobiety, godząc się na swobodę seksualną, pozor­
nie uzyskują niezależność. Prawo wyboru i fakt posiadania wielu partnerów
satysfakcjonują je, stając się potwierdzeniem ich wolności i równości płci. Oba­
wa przed opinią złej rewolucjonistki powoduje, że przyjmują role uwłaczające
ich godności. Wchodzą w relacje nowego typu, ale także zależności, w których
podporządkowane są pragnieniom mężczyzn. Ich zgoda na pełnienie usługowych
funkcji seksualnych wobec wyższych rangą żołnierzy, „w imię interesów partii"
i zdrowia mężczyzn, jest taką samą formą zależności od mężczyzn, jaka wystę­
puje w związkach rodzinnych. Zdrowie kobiety jest traktowane drugorzędnie
wobec pragnień mężczyzny. Ponadto, akceptacja przez nie same stałego przyj­
mowania środków antykoncepcyjnych lub częste aborcje w bardzo młodym
wieku (od chwili, gdy kończą 12-13 lat) naraża ich życie i zdrowie w równym
17

Patrz: PNP 1995; www.csrp.org.;www.editorial.peru.com

�PRZYCZYNY UDZIAŁU KOBIET W WAŁKACH POWSTAŃCZYCH - GUERRILL1

191

stopniu jak przemoc rodzinno-małżeńska i obawa przed częstym macierzyń­
stwem w domach, z których uciekły. Bezpieczeństwo w aspekcie życia intymne­
go zapewnia kobietom tylko awans lub związek z wysokiej rangi żołnierzem
FARC. Małżeństwo w FARC daje kobiecie poczucie bezpieczeństwa, bycia
z jednym partnerem, ale posiadanie dziecka wiąże się z podrzuceniem go rodzi­
nie. Instytucja rodziny tradycyjnej, podporządkowującej kobietę, od której ucie­
kały, nadal więc odgrywa w ich życiu istotną rolę.
W Meksyku, w ELZN, kobiety zyskały najwięcej. Problem edukacji został
rozwiązany, równa partycypacja funkcjonuje od 10 lat w sferze politycznej, ekono­
micznej i kulturowej. Kobiety dokonały autentycznej rewolucji wewnątrz rewolu­
cji w zakresie relacji płci, ale czas pokaże czy znajdzie to przeniesienie na realia
życia codziennego w momencie włączenia w szersze struktury kraju.
BILANS UDZIAŁU

Zaangażowanie kobiet w walkę i ich determinacja były wielkie. Kobiety
ginęły w walkach, były skrytobójczo mordowane, torturowane i narażone na
gwałty ze strony walczących z nimi sił . Liczba ofiar kobiet-żołnierzy nie jest
do dziś ustalona w żadnym kraju.
W znacznym stopniu walka o zmianę statusu kobiet została zaprzepaszczona
z winy ich samych, czego są dziś świadome. Nie zabiegały one o formalne awanse
w strukturach hierarchii powstańczej, w okresie kończącym starcia nie określiły
swych oczekiwań co do partycypacji we władzach cywilnych, po zakończeniu
walk nie potrafiły skutecznie ubiegać się o stanowiska, powróciły na ogół do
ról tradycyjnych matek i żon . Zmiany statusu społecznego stały się udziałem
nielicznych byłych uczestniczek guerrilli, wywodzących się z elit, zarówno
na Kubie, w Nikaragui, jak i w Salwadorze. W Peru większość żyjących liderek
SL przebywa w więzieniach z wyrokami kilkunasto- lub kilkudziesięcioletnimi.
W Kolumbii kobiety walczą, ale godząc się z podporządkowaniem bezwzględ­
nym interesom partii, zamieniły zależność rodzinną na zależność rewolucyjną.
Konsekwencje wieloletniego udziału kobiet w guerrilli odbiegają więc od
oczekiwań ich samych, ale też nie zostały nigdy sprecyzowane. W krajach, które
zmieniły ustrój, kobiety czują się rozgoryczone, podobnie jak w tych, w których
poniosły klęskę, ale w żadnym z nich nie można już kobietom zarzucać pasyw­
ności, bezwolności, bezwzględnego podporządkowania mężczyznom, nawet
jeżeli powróciły do ról matek i żon. Te kobiety są już inne.
18

19

1 8

Patrz m. in. Raporty: Amnesty Internacional: Salvador 1975 i 1978; Meksyk 1993, 1995,
1998; Kolumbia 1998; Peru 1991, 1998, 2001; WATCH 1985; CV 1992/93 CVR 2003 oraz
Pineda 1987.
Odwrotnie niż mężczyźni, byli członkowie guerrilli, którzy po porozumieniach pokojo­
wych nie tylko uzyskiwali ważne stanowiska polityczne i społeczne, ale też zabiegali o pracę
w innych sferach życia publicznego. Zgodnie z nabytymi w guerrilli umiejętnościami, prze­
chodzili wprost z działalności nielegalnej oddziałów guerrilli do legalnej w strukturach wojska,
policji, różnych agencji ochrony.
19

�192

MAGDALENA ŚNIADECKA-KOTARSKA

Zmiany wspólne kobietom ze wszystkich omawianych krajów dotyczą szer­
szych relacji społecznych, zakresu nowych umiejętności, moralności seksualnej,
jak i samooceny, co ma wpływ na inne grupy kobiet.
Kobiety wpisały się w szersze relacje i środowisko społeczno-polityczne poza
lokalnym. Guerrilla dała im kontakty z kobietami i mężczyznami wywodzącymi
się ze wszystkich warstw społecznych, organizacji i instytucji, co niewątpliwie
poszerzyło ich horyzonty, wykształciło samodzielność spojrzenia na otaczającą
rzeczywistość.
Przeszkolenia ideologiczne, militarne, medyczne, w zakresie telekomunika­
cji, przyniosły kobietom pewien zakres wiedzy i umiejętności praktycznych,
z których część można przenieść na pracę zawodową i życie codzienne. Posia­
dana wiedza nie znalazła wsparcia ram instytucjonalnych, w jakich mogłyby
ją kobiety realizować, ale zależnie od indywidualnej inwencji jest impulsem do
dalszych zmian.
Okoliczności towarzyszące walkom wpłynęły na zerwanie z tradycyjną nor­
mą obyczajową obowiązującą kobiety - jeden mężczyzna na całe życie.
Dzięki zmianom w dziedzinie moralności kobiety mają inne spojrzenie na
związki z mężczyznami, rodzinę i dzieci. Dzięki edukacji seksualnej zmniejszyła
się liczba posiadanych dzieci do 2-3 zamiast 5-9.
Udział w walkach, sprawdzona doświadczalnie wiedza teoretyczna, funkcjo­
nowanie w strukturach decyzyjnych, pozwoliły wykazać się cechami, do jakich
prawa kulturowe mieli dotąd wyłącznie mężczyźni: samodzielnością, odwagą,
uporem, bohaterstwem, zdyscyplinowaniem, co wyraźnie dowartościowało część
z nich. Podniósł się prestiż społeczny kobiet i ich samoocena, co może progno­
zować dalsze zmiany.
Szerokie rzesze kobiet uzyskały świadomość posiadania praw, możliwości
samoorganizacji i wpływu na swe dalsze losy.
W poszczególnych krajach kobiety, dzięki udziałowi w guerrilli, zmieniły
się przede wszystkim wewnętrznie, choć w szerszym kontekście społeczno-obyczajowym zyskały niewiele.

LITERATURA
A b e l l e y r a A. 1998, Mexique: una panorama de la féminisation de la pauvreté, Paris.
A d l e r F., R. J a m e s , 1976, The Criminology of Deviant Women, New York.
America Indígena, 1994, t. 1-2, Mexico.
A m n e s t y I n t e r n a t i o n a l . Raporty: Salwador - lipiec 1975, czerwiec 1978; Meksyk
-czerwiec 1993, listopad 1995, listopad 1998; Kolumbia - 1998; Peru - 1991, 1998,2001.
A n d r e a s C. 1991, Mujeres en la Guerra: atracicion de Sendero Luminoso, NACLA, vol. XXIV,
nr 4, January.
B a l b i C.R., J. C. C a l i i g r o 1992, Sendero y la mujer, Quehacer, nr 79, s. 50-53.
B a r W. 1999, Na krwawym szlaku: Sendero Luminoso, Lublin.
B a r r y A. 1994, Varias entervistas con nuestras Zapatistas, Mexico.
B a r e i r o L., C. S o t o 1993, Alquimistas: documentos para otra historia de las mujeres. Centro
de Documentación y Estudios, Mexico.

�P R Z Y C Z Y N Y UDZIAŁU KOBIET W W A L K A C H P O W S T A Ń C Z Y C H - GUERRILLI

193

B e 11 i G. 2004, El pais bajo mi piel.Memorias de Amor y guerra, Managua.
B o t Y. 1992, La Guerra en las tierras mayas. Comunidad, violencia y modernidad en Guatemala
{1970-1992), Mexico.
- 1997, El sueno zapatista, Barcelona.
B u r g o s E. 1982, Me llamo Rigoberta Menchu y asi me nació la conciencia, Barcelona.
C a n a s M . 1992, En EL Salvador. Muchas mujeres: gracias a la Guerra salimos de las cocinas
donde solo estábamos quemándonos, Uno Mas, Mexico, 21 agosto.
C e v a 11 o s D. 1996, Ramona viaja a capital, Mexico.
C h a m o r r o V. 2000, Diario, El Salvador.
C h a v e z de P a z D. 1989, Juventud y terrorismo, Lima.
C o o p e r H. A. 1986, Mujeres y el terrorismo, Lima.
C o r a l C o r d e r o I . 1999, Las mujeres en la guerra: impacto y respuestas, [w:] Los senderos
insólitos del Peru, S.J. Stern (red.), IEP, Lima, s. 336-363.
C r a s k e N . , S. S o t o , T. S c o o d. 1999, Women &amp; polines in Latin America, Cambridge.
C r e s p i A. 1992, Por los caminos de Sendero, Quehacer, nr 55, s. 46-49, Lima.
C V - C o m i s i ó n de l a V e r d a d 1992/1993, Informe: de la locura a la esperanza,
la Guerra de doce anos en El Salvador, San Salvador-New York.
C V R - C o m i s i ó n de l a V e r d a d y R e c o n c i l a c i o n 2003, Informe sobre la
violencia en Peru 1980-2000, Lima.
- 2004, Hatun Willakuy: version abreviada del Informe Final de CVR, Lima.
D e g r e g o r i C. 1989, Que difícil es ser Dios: Ideologia y violencia política en Sendero
Luminoso, Lima.
- 1990, El surgimiento de Sendero Luminoso: Ayacucho 1969-1979, Lima.
D i a z N . 1988, Nunca estuve sola, San Salvador.
D I C O N T E - D i r e c c i ó n N a c i o n a l C o n t r a T e r r o r i s m o 1992, Informe animal, Lima.
- 1999, Informe annual, Lima.
G a r c i a de L e o n A. 1994, EZLN documentos y comunicados, Mexico.
G a r g a 11 o F. 1987, Las mujeres en la Guerra en El Salvador, Mexico.
G i l i o M . 1973, Tupamaros, Warszawa.
C h i n c h i l l a N . 1994, Feminism, revolución and démocratie transition in Nicaragua, [w:] The
Womens Movement in Latin America participación and democracy, Jaquette (red.), 177-198
G o r r i 11 i G. 1992, Sendero: Historia de la Guerra milenaria en el Peru, Lima.
G o n z a l e z G u a d e l u p e A. 1999, patrz: www.cnn.com./special/cold.war/episodes/18 /interviews/martinez
G r u s z c z a k A. 1997, Współczesne oblicza Latynoamerykańskiej guerrilli, Ameryka Łaciń­
ska, nr 2, maj, s. 6-10, CESLA.
G u z m a n A. 1978 (wyd. 2; wyd. 1 - 1974.) Pensamientos de sociedad, Ayacucho.
- 1982, Tiempos de guerra, Ayacucho.
H e n r i q u e z E. 1996, Marcos presento a Ramon. Diario la Jornada, octubre, Mexico.
H e r n á n d e z B. 2001, La revolución y la paz, Miami.
H e r n a n d e z - T r u y o l B.E. 2000, Buiding Bridges V-Cubans Without Borders.
Holgado F. I . 2003, No es fácil. Mujeres cubanas y la crisis revolucionaria, Havana.
- 2001, Mujeres unidas por su historia, Havana.
F a 1 q u e t J. 2000, Un mouvement desoriente: la 8-eme rencontre féministe latino-américaine et
de Caribes, Nouvelles Questions Féministes, nr 4.
- 2001, Femmes salvadoriennes dans la guerre, entre rupture et reproduction: analyse et
bilans de douze ans de participación, Paris.
- 2003, El movimiento de mujeres en la democratización de postguerra en el Salvador,
Revista del Cesia, nr 4.
J o y c e T. 1998, Mujeres en la Cuba, Caracas.
K a t z e n b e r g e r E. 1994, First world, ha! ha! ha! The zapatista challenge, San Francisco.
K i r k R. 1992, Las mujeres de Sendero Luminoso, Lima.

�194

MAGDALENA ŚNIADECKA-KOTARSKA

K o h 1 a J., J. L i 11 a 2001, Urban guerrilla warfare in Latin America.
K o p p e 11 M . 2003, Revolución has madre possible, The Militant, vol. 67, nr 7-10.
K o w a l e w s k i Z. 1978, GuerriUia latynoamerykańska. Szkice z dziejów rewolucyjnych walk
partyzanckich XX wieku, Warszawa.
- 2002, Życie i śmierć boliwijskiego rewolucjonisty, Rewolucja, nr 2, s. 323-457.
Kauffmann-Prucell
S. 1999, Modernizing Women for a Modern Society: The Cuban
Case, New York.
L á z a r o J. 1990, Women and political violence in con temporally Peru, Dialectical Anthropo­
logy, nr 15, s. 233-247.
Leahy M . 2000, Development Strategies and the Status of Women: A Comparative Study of the
United States Mexico, the Soviet Union and Cuba, Maiami.
M a c e r a P. 1988, Sendero y Mama Huaco, Cambio, nr 11, Lima.
M a r t i n e z A. G. 1981, Le Salvador, une fe/nme du front de liberación temoigne, Paris.
M a r t i n e z H. F. 2002, Nacionalism, races and classes in the revolución of 1985 and the Cuban
First Republic, Cuban Studies, nr 33, s. 110-122, University of Pittsburgh.
M e z a R. V. 1999, The Fare and the illict drug trade, Washington.
M o n t e n e g r o S. 1997, Mujeres, Sandinismo y Contras, NACLA: Report 31/1.
M o ś c i c k i J. 2003, Regulaminy walk partyzanckich, Słubice, art. 4, p. 1.
N a z i a S. 2000, Before and after the revolución,
http://www.saxakali.com./carribbean/nashaikh.htm.
- 2001, Violencia política, Lima.
P e r e r i r a C. 2000, El Peru en el proceso de globalizacion, Lima.
P i a s e c z n y H. 2003, 12-letni bojownicy, Przegląd, nr 40, s. 28-29.
P i n e d a E. 1987, Las mujeres en los procesos revolucionarios de Centroamerica, Granada.
P N P - P o l i c í a N a c i o n a l d e l P e r u 1990, Raport-Participacion de la mujer en la
subversion y las Fuerzas Antisubversivas, November, Lima.
- 1995, Raport-Participacion de la mujer en los par ros de cárcel, Lima.
P o n c e l l a R. 1997, La guerra y la migración, Caracas.
R a n d a l l M . 1989, Women in Cuba: Twenty years later, Brooklyn.
- 1994, Sandino's Daughters Revisited: feminism in Nicaragua, New Brunsswick.
R o d r i g u e z F. 2001, Ameryka Łacińska - rozumem i sercem, Warszawa, CESLA UW.
R i v e i r a D. 1999, Womens legal advances in Cuba, Maiami.
R o s s J. 1994, Who are they? What do they want'}, San Francisco.
- 1997,Una comendante zapatisata, Revista Ko 'eyu Latinoamericano, nr 72, Caracas.
- 2001, Una comendante Esther, Revista Ko'eyu Latinoamericano, nr 80, Caracas.
S a y w e 11 S. 1985, Women in War, Viking Books.
S c h i n n e r P. 2002, Feminismo y organizaciones Comadres en el Salvador y Guatemala
durante el tiempo de guerrillia, Caracas.
S m i t h H. 1993, Nicaragua: self-determinacion and survival, London.
S m i t h L., A. P a d u l l a 1988, Twenty questions on sex and gender in revolucionary Cuba,
Cuban Studies, nr 18, s. 130-167, University of Pittsburgh.
S t a r n O. 1987, Refleciones sobre rondas campensinas y nuevos movimientos sociales, Lima.
S t e t s o n M . 1999, Feminismo popular en Mexico, Mexico.
S t a s i ń s k i M . 2002, A gdy dorosnę będę żelazną dziewczyną, Gazeta Wyborcza, nr 178/2002,
Duży Format, nr 13.
S t e r n S. 1975, With the Weathermen: The Personal Journey of a Revolucionary Women, New
York.
S t o 11 D. 1996, Rigoberta Menchu and the story of al. poor Guatemalans, Westview Press.
Colorado.
S t o n e r L. K. 2001, From the streets: the Cuban Womans Movement for legal reform 1898-1940.
Ś n i a d e c k a - K o t a r s k a M . 1996, La insurrecion armada en Chiapas en 1994 un conflicto
social de nuevo tipo, Estudios Latinoamericanos, nr 17, s. 142-158.

�PRZYCZYNY UDZIAŁU KOBIET W WALKACH POWSTAŃCZYCH - GUERRILLI

195

- 2003, Być kobietą w Ekwadorze, Warszawa, Centrum Studiów Latynoamerykańskich UW.
- 2003a, Kobiety kukurydzy w ruchu zapatystów na przełomie wieków, [w:] Ameryka
Łacińska rozumem i sercem, F. Rodrigez (red.), CESLA UW, Warszawa, s. 381-397.
T e e p l e M . 2003, Globalization and the retrenchment of women's rights and human rights,
Revista del Cesia, nr 4.
T e t r e a u l t M . 1994, Women and Revolution in Africa, Asia and the New World, Columbia
University.
V a r g a s V. 1992, The feminist movement in Latin America: between hope and disenchantment,
World Development, 24/3, s. 195-214.
V e l i z E. 1992, Mujeres Latinoamericanas en Cifras: Cuba, FLACSO, Madrid.
W A T C H 1985, Raport: Violencia política en el Salvador 1975-1985, El Salvador.
- 1998, Raport: Violencia en estado de Mexico 1993-1998, Mexico.
W a r s z e w s k i R. 2001, Pokażcie mi brzuch terrorystki, Szczecin.
W i c k h a m - C r o w l e y T. 1992, Guerrillas and Revolution in Latina America: A comparative
Study, New Jersey.
W a y l e n G. 1993, Women's movements and democratizations in Latin America, Third World
Quarterly, 14/3, s. 573-587.
- 1999, Mujeres en la política en America Latina, Caracas.
Centro de Estudios la Mujer en la Historia America Latina
www.cverdad.org.pe
www.csrp.org.Comitte to support the revolución in Peru
www.editorial.peru.com.
www. derecho s. org.
www.user.skynet.be/terrorizm
"La madre de Elena Iparraguire narra las visitas a la Base Naval para ver a su hija"
http//www.geocites.com/narravisitas.
Retrial for Peru Shining Path rebel
htm.http//news.bbc.co.uk/2hi/Americas/319991; 249735

M A G D A L E N A SNIADECKA-KOTARSKA
THE REASONS FOR WOMEN'S PARTICIPATION
I N UPRISING BATTLES - GUERILLA I N LATIN AMERICA
Summary
The author presents the study of the participation and role of women in the guerilla move­
ments in Latin America. The study spans the period between the second half of the 20 century to
the beginning of the 2 1 century.
The problem of the women's contribution to the guerilla wars has been hardly ignored by
now, still it is really worth our interest, and for many reasons. One of them is the high social basis
of women in the groups (30-40%) in all those countries where the rebel movements took place.
Another refers to the motivations of the women who, first of all, decided to join the guerilla groups
in order to change the asymmetric male-female relationships based on discrimination of women.
The comparative analysis of the role of women included two areas: the Carribean-Mezzoamerican (Cuba, El Salvador, Nicaragua, Guatemala Mexico) and the Andean (Columbia, Pern). It
was in those countries that the guerilla wars lasted for various periods of time-ranging from 3 to
40 years. No matter how long the war lasted, women were always present in the groups, the
number of which ranged from a few to over a dozen in particular countries.
There are three categories of issues the author deals with:
th

st

�196

MAGDALENA SNIADECKA-KOTARSKA

In the first one she juxtaposes and compares the areas and duration of the guerilla wars as
well as social status, ethno-racial identity and age of the women fighters. Next, she discusses the
promises of the guerilla ideologists, theoretical and vague in fact, which were intended to attract
women to the combat, and the more matter-of-fact motivation of the women themselves.
In the second part the participation of women is presented: kind of training the women had to
go through, kind of battles and other tasks they were assigned to, their chances for promotion,
functions they fulfilled, their successes and failures.
Next category of issues concern changing male-female relationships within the guerilla
groups, the personal relationships of the fighting women, their revolutionary marriages, but also
the problem of abortion and contraception.
In the conclusion the author points at the variety of the women's participation in the guerilla
in particular countries depending on how the war ended, whether it was won or lost, ended with
compromise or is still lasting. But there is something that all those situations have in common. In
spite of the long-lasting commitment and sacrifice, in spite of the fact that the efforts of men and
women were equal, the women haven't managed to take advantage of those experiences and to
transfer the more egalitarian relationships of the guerilla groups into civilian life. Women who
used to be fighting revolutionaries, now don't know how to join, like their male fellow-fighters,
into legal political structures and to vie for positions in professional, social and cultural life. After
years of fighting, irrespective for their courage and how well they had deserved of the cause, later
they returned to the traditional women's roles again-those of women-mothers, the souls of home
{alma de casa).
Translated by Anna Kuczyńska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6548" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6528">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/79d7ea4f01b3e207d31d89da81faed81.pdf</src>
        <authentication>5d73a40dfb1efee703e0ef6d0230559c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77981">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4892</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77982">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77983">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77984">
                <text>twórcy ludowi</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="77985">
                <text>rzeźba kamienna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77986">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4538</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77987">
                <text>Adeodatus Martyński kamieniarz z Borzęcina / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1968 t.22 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77988">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1968 t.22 z.3 ; s.131-135</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77989">
                <text>Śnieżyńska-Stolot, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77990">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77991">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77992">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="77993">
                <text>1

Adeodatus

Ewa

Martyński:

Figury

przydrożne:

II.

1. Radłów

2

pow.

Brzesko,

1855 r. U. 2. Kamionna

Ludowa

rzeźba

zainteresowanie
liczba

kamienna

badaczy,

artykułów

MARTYŃSKI

wywołuje

o czym

poświęconych

coraz

świadczy

KAMIENIARZ

większe

wzrastająca
ł

temu

problemowi . Nie

Adeodatus
wać

w

Twórczość

tej

Nazwisko

dziedzinie,

Martyńskiego

rach p r z y d r o ż n y c h

Adeodatusa
pojawia

występujących

Brzesko, B o c h n i a i D ą b r o w a

Martyńskiego.

się na

na

kilku

terenie . p o w i a t ó w

Tarnowska. Martyński

c h o d z i ł z B o r z ę c i n a , gdzie jego r o d z i n a d o t ą d
Ojciec

jego,

Jan,

osiedlił

Przywędrował
wskazuje

Według

na

tradycji

się w

zapewne

z

to spolszczona
rodzinnej

figu­

Borzęcinie

przejawiał,

przebywa.
koło

proboszcza,

który

ożenił się z siostrzenicą

urodził

mu

się

syn,

któremu

się
nadano

on

nazwiska

później

zaopiekował.

i w
imię

uwagę

roku

1833

Adeodatus.

jak

i ojciec

do

kamieniarzy

w

musiała

praco­

drewnie.

zetknąć
swoje

majstra.
obecnie

1895, p o c h o w a n y
2

samoukiem.
mieć

kon­

kamieniarskimi. Być

może

pracujących

sezonowo

Twórczość

1852—1889,

jest

czas p r z e b y w a ł

w

Brzesku,

się z zawodowymi kamie­
figury,

Praca w
do j e g o

na

dodawał
zawodzie

zawsze

pięć

w

gospodar­
w

Górnym

zamyka

sygnowanych

do

kamieniarza

rodziny. Z m a r ł

cmentarzu

Martyńskiego

obejmując

w

„bocianów".

p r z y n o s i ć m u dochody, skoro z a k u p i ł

stwo, należące
cinie .

był

że musiał

kamieniarskich, tzw.

że jakiś

mógł

Sygnując
tytuł

Martyński

jednak,

ośrodkami

Wiadomo ponadto,
niarzami.

jak

rodzinną

warsztatach

gdzie r ó w n i e ż

Słowacji,

nim

proboszcza

należał

miejskich

nazwiska.

tak

tak

jego w s k a z u j e

z pobliskimi

na

j e g o s y n , d u ż e z d o l n o ś c i r z e ź b i a r s k i e , co z w r ó c i ł o
miejscowego

roku

takt

jego

Martina
forma

po­

B O R Z Ę C I N A

Ojciec r ó w n i e ż m i a ł u d z i e l a ć m u p i e r w s z y c h w s k a z ó w e k .

twórców

Jan

1857 r.

albo inaczej Adeodat, z a n i m z a c z ą ł

Zgodnie z tradycją

w

Z

kamieniu, rzeźbił

od r z e c z y w i ę c b ę d z i e w s p o m n i e ć j e d n e g o z c i e k a w s z y c h

1810.

Bochnia,

Śnieżyńska-Stolot

A D E O D A T U S

jak

pow.

się

w

i kilka

roku
Borzę­
latach
przy-

131

�kamienne

posągi

nastu

na ogrodzeniu k o ś c i o ł a w B o r z ę c i n i e , w k o ś c i e l e w

pisywanych

Szczu-

dodatkowo na

rowej,

mu

figur

Szczepanowie, Bilczy i

Szczegółowo
nymi.

zajmiemy

Najstarsza

pochodzi

z

z roku

ulicy

Brzeskiej.

trzon

ustawiony

i

Posąg

Chrystusa

01.

figur
się

św.

Radłowie
jest

z

czasie r e s t a u r a c j i

jedynie
stron

Piotra,

i

św.

u szczytu, e k l e k t y c z n y w

w

tu

przy

czterech

św.

Katarzynę

przydroż­

Martyńskiego

w

i pokryty

przedstawiającymi

z Dzieciątkiem,

figury

Matkę

Wojciecha.

formie,

w

1885

1857

powstała

z Dzieciątkiem

bocheńskim.

Boczne

figura

we

wsi

ściany

z

posągiem

Kamionna

owej

figury

w

Matki
powiecie

ozdobione

postaciami św. Wojciecha i św. Macieja, umieszczonymi
o w a l n y c h p ł y c i n a c h , oraz s c e n ą k o r o n a c j i M a t k i Boskiej
(U. 2). Z k o l e i w i a d o m o , ż e w
tyński figurę stojącą
skich.

Trzon

na

ustawiony

roku

Rynku w
na

1865 w y k o n a ł
Biskupicach

cokole

przedstawiającymi

oraz postacie ś w . W o j c i e c h a
Dwie

następne

'domem

pochodzą z lat
twórcy.

z

ruinach

padku

z

świątyni.

ten

Wśród

figur

jest

6

Martyńskich ,
1883 i 1889,

Jest to

scenę

Ofiary

i św. P a w ł a
i

w

figur,

dwukrotnie powtórzona

przypisywanych

na

trzech

( i l . 3).

pod
ta

ustawionym

bokach

tu

Borzęcinie,
7

( i l . 4,

koniec

5).

życia

sama

figura

na

cokole,

wyrzeźbiono

dol­
dwu-

3

9

kapitelu,
W

trzonu
czasie

wy­
został

przepro­

Martyńskiemu

8

1852 , k t ó r a

Serce C h r y s t u s a z r o k u

1856 w

żającym

Matkę

Boską

pew­

Boskiej

Wietrzychowi­

najstarszą

z posągiem

( i l . 7), o t r z o n i e p o k r y t y m

z

z grupą Matki

i św. Róży w
byłaby

j e g o p r a c ( i l . 6). Z k o l e i f i g u r ę

ze

znanych

przedstawia­

Dolnym

Borzęci­

płaskorzeźbami,

wyobra­

Bolesną,

nad

którą

unosi

się

w c h m u r a c h Oko Opatrzności, św. S t a n i s ł a w a i św. W o j ­
ciecha oraz b y ć m o ż e f i g u r ę z Ł ę t o w i c z p o s ą g i e m
tusa N a z a r e ń s k i e g o ,

płas­

z w i e ń c z o n y m g r u p ą W n i e b o w z i ę c i a M a t k i Boskiej. W
kondygnacji

4

Abrahama

w

Wojniczu

a powstały

trzonie

5

cach z r o k u
jącym

kondygnacja

chmury.
w

w

stojącego

restauracji.

n o ś c i ą jego a u t o r s t w a jest f i g u r a

nie

ręce,

fragment

w y m i e n i o n y , przypuszczalnie

wadzonej

młodzieńca

w

o szerokim

wyobrażającą

ma

przedstawia­

Druga

kolumny

Borzęcina

Martyńskich

jako

męczeńską

ciężkiej

płaskorzeźbą

domem

płaskorzeźbę

Adeodata

pogańskiej

figury

później

św.

z palmą

formę

pokrytej

w

Radłow-

zwieńczony

sygnowanych

dwukondygnacjowym

132

na

rzymskim,

trzonu ma

są

Mar-

g r u p ą C h r z t u Chrystusa. B o k i t r z o n u ozdobione są
korzeźbami

nej

ścianie

Różańcowej, św. Dominika
roku

Boskiej

o

3

Figura przed

tylnej

przypuszczalnie

stroju

mu­

roku

1).
W

przed

apostołów.

jącą

figurami

Martyńskiego

cokole

Boską

powstać

jego

znajduje

Dziełem
na

Łękach.

się

sygnowanych

1855

płaskorzeźbami,

siał

przydrożnych,

Zestawiając

z roku

rozliczne

drożnych występujących

typy

niowo-wschodniej

Małopolski,
silnymi

mi

i tzw.

menty

figury
Figury

do d r u g i e j

można

podziałami

„rzeźbiarskie",

a r c h i t e k t o n i c z n e do

czącego.

kamiennych

figur

Martyńskiego

z wymienionych
typ

przy­

które

rzeźbiarski

wyróżnić

należy

grup, k t ó r a
został

grupę

architektoniczny­
ograniczają

wprowadzenia gzymsu

nacisk na . s t r o n ę r z e ź b i a r s k ą . W
nich

figur

na terenie p o ł u d n i o w e j i p o ł u d ­

figur

operujących

Chrys­

1857.

zaliczyć
kładzie

wypadku

ele­
wień­

właśnie
główny

dwóch

ostat­

zmodyfikowany

przez

4

�Adcodatus
Martyński:
Figury
przydrożne:
II. 3.
Bisku­
pice
Radłowskie
pow.
Brzesko,
1865 r. II. 4.
Borzęcin
pow. Brzesko,
1889 r.
pow. Brzesko,
1883 r. II. 5. Wojnicz
II. 6. Wietrzychowice
pow.
Dąbrowa
Tarnowska,
1852 r.

S z c z e g ó l n i e m o ż n a to z a u w a ż y ć w
wych,

jak

Matka

Boska

Chrzest

Chrystusa

krotnie

powtarzający

Obok

widocznej

z

wypadku

Różańcowa

Biskupic
się

w

układ

grupie

Matki

członkowanie
we

się

w

staci

czy

w

np.

zespoleniu

Sceny

z silniejszym

tle, zaznaczonych

Te

dla

do

Płaskorzeźby

przeciwieństwie

do

wyszły

z warsztatów

kamieniarskich,

gdzie

styczny

dla

rzeźb

z wnękami
Miękki

Martyńskiego

w u k ł a d z i e postaci, f a ł d ó w , jak
nych

Róży

chmur

na

jak

chmury

rzeźb

te

Mar­
po­

powstały

figur,

przejawia

które

kamieniarz

rzeźby

modelunek
i formie

roz­

umieszczonych

w

cokół i trzon

św.

zaakcentowaniem

z

b i a r z postacie ś w i ę t y c h .

prze­

przedstawione

razem

wykonywał

na­

jak

kłębiaste

figur

stosunku

reliefem.

postaci
i

klębiastych

trzony

w

dwu­
( i l . 9).

dekoracyjne

charakterystyczne

pierwszoplanowych
trzonem

Dominika

Boskiej.

zdobiące

płaskorzeźbie

św.

motyw

czy

pfektów

Różańcowej,

Matki

szczególnie

tyńskiego.

w

szat

Wniebowzięciu

stają
są

głów,
Boskiej

grupo­

Wniebowzięcia

leży p o d k r e ś l i ć w y k o r z y s t a n i e t a k i c h
ciwstawny

ujęć

Wietrzychowic,

Radłowskich

temat

umiejętności

z

a

rzeź­

charaktery­
się

pełnych,

zarówno
pulch­

twarzy.

5

6

nadanie drugiej kondygnacji f o r m y
ny. Zastosowany t u t y p f i g u r y
s p o t y k a n y c h , nie
Martyńskiego,

zbliżonej

należy

do

kolum­

do b a r d z o

rzadko

jest on j e d n a k o r y g i n a l n y m

gdyż

na

kilka

lat

pomysłem

wcześniej

występuje

w figurze z U ś c i a Solnego, w y k o n a n e j przez nieznanego
kamieniarza w

roku

1863

zdobiące boki figur we
skiego

jak

i

umieszczone
lub

( i l . 8). P ł a s k o r z e ź b y

wcześniejszych

większość

są

w

figur

typu

półkoliście

owalnych wgłębieniach.

dwie ostatnie figury,

zamkniętych

dolna

jest z trzech s t r o n j e d n o l i t y m

część

fryzem

apostołów, odmiennie niż figura

nione

posągu,

były

swoich

jak

wolą

lub

związku

z ł o ż o n y m z postaci

w

zarówno

wień­

przedstawień

który

czczony
z tym

znowu
pokryta

z U ś c i a Solnego. T e m a t y

bocznych

fundatora,

patronów

zerunek. W

i

płycinach
są

trzonu

p o j a w i a j ą c e się w figurach p r z y d r o ż n y c h ,
czącego

Martyń­

„rzeźbiarskiego"

Przeciwieństwem

gdzie

świętych

pracach

wybierał
okolicy

poszczególne

uzależ­

zazwyczaj

cudowny
rzeźby

nie

czyły się w j e d n o l i t ą całość t e m a t y c z n ą . W d w ó c h
nich
w

figurach

całej

pełni,

formalnym.

Martyńskiego
podkreślona

Apostołowie

jednolitość

ta

odpowiednim

przedstawieni

rami
figury

oddziela

ziemską

poprzez

występuje

rozwiązaniem

w

dolnej

moment

Posągi

sferę

drugiej
unoszenia

świętych

rakteryzuje

pokryta kłębiastymi
od

wprowadzenie

materializowanie
kreślić

Kolumna

zwarta

niebieskiej.

kolumny

kondygnacji,
Madonny

wieńczące

figury

kompozycja

kon­

co

sce­

chmu­

Zwężenie

powoduje

przez

miało

odpod­

anioły.

Martyńskiego

i duże

łą­

ostat­

dygnacji stoją z wzniesionymi głowami, obserwując
nę Wniebowzięcia.

wi­

wyczucie

cha­
bryły.

133

�Jak
Jak

należy

one

określić styl figur

powstały

i na

ile

są

i rzeźb

jego

Sztuka m a ł o m i a s t e c z k o w a

Martyńskiego?

samodzielnym

wy­

nie a s y m i l o w a ł a w z o r y
leźć

tworem?

te
Kamieniarze-rzeżbiarze
mieniarskich,

które

wie,

Żywcu,

wie,

posługiwali

wanymi

się

reprodukującymi
dzeniu

wzory

się

od

podstawę

Wiadomo,

że

twórczości
i

w

ludowi,

Wartość

rzeźb

kalkę,

po

do

podobny

stawały

Trwała

sposób

więc

tutaj

wzory,

łącznie

powstałych

najmniejszego

Artysta

stawienia,

ale

tyński

musiał

zmieniał
również

kamieniarskich,
Nie

ma

on

w

ludowy

to

na

i

pracują
dla

z

oleodrukami
nabożeństwa.

w

tym

procesie

wieku

z wzoru

gruntownie
korzystać
pewno

ze

jeśli

jego
nie

typ

formę.
z

wzorów

sobie i n d y w i d u a l n o ś c i

134

tradycję

i stąd

zapewne

swej

do

płynący

przed­
Mar-

wzorników

artysty
z

ludowego.
niej

dużej

ilości

szczególnie

się

w

Poziom

miejscowych

również

grupie

wieku

XIX

w

kościołów.

rzeźbach

Tradycje

Martyńskiego,

Wniebowzięcia.

artystyczny

rzeźb

Martyńskiego

odróżnia

z n a c z n i e od f i g u r w y k o n y w a n y c h w w a r s z t a t a c h
niarskich,

np.

Samka

Bochni.

się
w

w

w

częstokroć
zasadzie

waniu

Stopień
Przy

uderza

W

okolicznych

warsztacie

sztuki

z Radłowa

wsiach

Wojciecha
bierze
jest

dobrym

jedynie pełna

uroku

tu

opano­
naiwność

i Biskupic

powiatu

je

kamie­

który

ludowej,

całkowicie

rzeźb, zwłaszcza

łowskich.

mu

prymitywizmu,

wykładnik

niewielki.

warsztatu

niektórych

najbliższym

za

chęt­

Rad-

bocheńskiego,

Brzeska i D ą b r o w y Tarnowskiej, w Uściu Solnym, Przyb o r o w i e i Pasiece O t f i n o w s k i e j
chodzące
jemy
ten

z początku

styl
jest,

podobny
jak

się

zasymilowanych
naiwnością

wieku
pracom

wydaje,
tradycji

spotyka

XIX, w

się

Martyńskiego
wynikiem

(11. 10).
ze

po­

odnajdu­

połączenia

postbarokowych

prowincjonalnego

figury

których

Styl
silnie

swoistą

środowiska.

XIX
istnie­

graficznych.

T w ó r c z o ś ć jego, na p ó ł r z e m i e ś l n i c z a , o p a r t a jest
o starą

ciąg­
które

oporu, p o w t a r z a j ą c
czerpał

one

inwencji.

podstawę

z książeczek

prac

roz­

cechową,

pracowali

u

jący wzór.

się

własnej

jako

,

ikonograficznych

rozwinięcia

dewocyjnymi

linii

w

1 0

przeprowa­

była jednak różna . Zawodowy rzemieślnik
s z e d ł po

Gróden

pqprzez p r o d u k c j ę

wykorzystując

artystyczna

i

i

się pomocniczymi wzorami,

różnorodne

obrazkami

wyda­

głównie

średniowiecza,

stanowiły

wzornikami,

zamawiającego,

przydrożnych.

posługiwania

Tarno­

ołtarzy
na

ka­

Krako­

czy

Monachium

figur,

zmian

z życzeniem

tradycja

artyści

Lipsku,

warsztatach

czynne w

Brzesku

drukowanymi
w

niewielkich

projektami figur

w

są

Bochni,

stylach. Przenoszone

zgodnych
nąca

dotąd

Myślenicach,

najczęściej

licznych

pracujący

jeszcze

w

wyczuwa

1.połowy

barokowe, k t ó r e m o ż n a było zna­

jednak
urok.

P R Z Y P I S Y
1 R . R e i n f u s s , Rzeźba
figuralna
Łemków,
„ P o l . Szt.
L u d . " X V I I , 1963, s. 123. — K . W o l s k i , Z badań
nad
kamieniarstwem
ludowym
na Roztoczu,
„Rocznik M u ­
z e u m E t n o g r a f i c z n e g o w K r a k o w i e " , I , 1960, s. 113.
2 D a n e d o t y c z ą c e A . M a r t y ń s k i e g o z e b r a n o w czasie
b a d a ń terenowych prowadzonych przez P r a c o w n i ę
ba­
d a n i a s z t u k i l u d o w e j I S P A N ( W y w i a d y N r 71862, 71879,
72108, 74358). — K s i ę g i p a r a f i i
Borzęcin,
Mortuorum

�10

Figury
przydrożne:
Bochnia,
1863 r.
Solne,
1845 r.

II.

II.
9.

7. Borzęcin
pow.
Brzesko,
wyk.
1856
Grupa
Wniebowzięcia
Matki
Boskiej,

1888—1913, s. 13 w y m i e n i a j ą w d n i u 26 l u t e g o 1895 z g o n
A. Martyńskiego w
62 r o k u
życia na
^pneumonie'".
W rubryce dotyczącej zawodu odnotowano: „scułptor".
3 Napis
na
trzonie
figury:
„Fondacyja
Błażeja
i M a r i a n n y ż o n y M e n d u s ó w R. 1855". P o n i ż e j : „ R e s t a u r o ­
w a ł P i o t r i M a r y . . . M e n d y s e R . 1885". Z t y ł u : „ M a j s t e r
Adeodatus Jan M a r t y ń s k i " .
4 N a p i s na t r z o n i e f i g u r y : „ A d e o d a t u s J a n
Martyń­
ski, majster z B o r z ę c i n a " . „ F u n d o w a l i Maciej Bednasz
i Wojciech G u r k a z d o ł o ż e n i e m G m i n y . P r o s z ą o w e s t h n i e n i e do B o g a R . P . 1857".
5 N a p i s na t r z o n i e f i g u r y : „ F u n d a c j a J a n a i M a r y j a n n y M a r c i n k o w s k i c h A D 1865". Z t y ł u : „ A d e o d a t u s M a r ­
tyński majster z Borzęcina".
6 N a p i s na
trzonie figury:
„Przez cherubiny
do
n i e b a w z i ę t a za d z i e ć m i T w e m i m ó d l s i ę o ś w i ę t a " .
Z tyłu: „Fundatorzy Adeodat i Maryanna
Martyńscy
R.P. 1883".

Fot.:

Jan

r. Adcodatus
wyk.
1883

7
Jan

r.

Martyński.
Adeodatus

II. 8. Uście
Solne
Martyński.
II. 10.

N a p i s n a t r z o n i e f i g u r y o d t y l u : „ A D 1889
Martyński z Borzęcina".

pow.
Uście

Adeodat

8 Figurę
z Wietrzychowic
jako w y k o n a n ą
przez
Martyńskiego notuje „Katalog z a b y t k ó w sztuki w Pol­
sce", I , r e d . J . S z a b l a w s k i , W a r s z a w a 1953, s. 142.
I s t n i e j ą c a sygnatura uległa zniszczeniu zapewne
w
czasie o d n o w i e n i a f i g u r y w r o k u 1964, k i e d y s t a r y n a p i s
zastąpiono m a r m u r o w ą tablicą.
9 N a p i s na cokole f i g u r y : „ P o s t a w i o n o R o k u
1856.
R e s t a u r o w a ł S t a n i s ł a w K a m i ń s k i . . . 18...".
10 W s p o m n i a n e
wzorniki
kamieniarskie
zostaną
omówione szczegółowo w przygotowywanym
artykule
o k a m i e n i a r z a c h l u d o w y c h d z i a ł a j ą c y c h na terenie p o łudniowowschodniej Małopolski.
11 P r o b l e m t e n ' p o r u s z y ł K . P i w o c k i , Podnieta
zacja,
Sztuka
i historia,
w: [Księga p a m i ą t k o w a
p r o f . M . W a l i c k i e g o , W a r s z a w a 1966, s. 217].

Swiderski

i
reali­
k u czci

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8362" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8342">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d7b859a91543301dc256d49bc7f0739b.pdf</src>
        <authentication>d2d42c410b7ffe1dd78bc6c9bb39244a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99929">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4728</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99930">
                <text>1970</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99932">
                <text>ikonografia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99934">
                <text>sztuka ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99936">
                <text>Święta Krew z Walldürn</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99938">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4388</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99940">
                <text>Przedstawienie Świętej Krwi z Walldürn / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1970 t.24 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99942">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1970 t.24 z.1; s.27-36</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99944">
                <text>Śnieżyńska-Stolot, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99946">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99948">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99950">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99952">
                <text>Snieżyńska-Stolot

Ewa

P R Z E D S T A W I E N I E

Ś W I Ę T E J

KRWI

Z

W A L L D Ü R N

ZE STUDIÓW NAD IKONOGRAFIĄ W POLSKIEJ SZTUCE LUDOWEJ
Z a g a d n i e n i e i k o n o g r a f i i chrześcijańskiej
dowej n i e zostało d o t ą d o p r a c o w a n e
pujący, a r t y k u ł y p o ś w i ę c o n e
czały się j e d y n i e

w sztuce l u ­

Są t o : d r z e w o r y t

ograni­

ska, osiem obrazków m a l o w a n y c h n a szkle i lustrze p o ­

niektórych

tematów .
1

musi

problemów: w p i e r w s z y m

niekiedy zupełnie o d m i e n n y c h o d t e m a t y k i

weniencji,
w

zbiorach

w

Wiedniu,
Legenda

nionej w o f i c j a l n e j s z t u c e k o ś c i e l n e j . D l a t e g o też i s t n i e j e

(Odenwald)

potrzeba g r u n t o w n e g o

a

wych pozycjach

co p o w i n n o

ludowej pod

doprowadzić

wzorowanej

odnoszących

ścijańskiej, a p o ś w i ę c o n e j

sztuki

do po­

n a podstawo­

się d o i k o n o g r a f i i

specyficznej

nej z z a b y t k ó w l u d o w y c h w i e k u X I X .

Obecnie

jedynie

sztuce

2

przypuszczać,

że t e m a t y k a

była u w a r u n k o w a n a produkcją

w

przez p i e l g r z y m ó w ,

można

propago­
które

te centra, czasem

najczęściej

zna­

ludowej

dewocjonaliów

wanych przez różnorodne ośrodki o d p u s t o w e ,
chodziły się d a l e k o p o z a

chrze­

Ikonografii

roz­

przenoszone

rozpowszechniane

przez

Austriackiego
oraz
o

wersja
ortu

wino,

ceni w

szkołach

artystycznych

malarze

i

kształ­

rzeźbiarze,

a jeśli już t a k b y ł o , t o w o p a r c i u o istniejące
s t a r a l i się o n i s t w o r z y ć n o w e

typy

ikonograficzne.

Należy n a d m i e n i ć , ż e r ó w n i e ż p r o b l e m
przez sztukę

ludową

nowych

tematy

wino

wylało

typów

gendy, n i e b y ł d o t ą d p o r u s z a n y . N a p o d s t a w i e
spostrzeżeń w y d a j e

sporadycznych .
3

Można

tem, że dziewiętnastowieczni

dotych­

się, że kształtowanie t y ­

pów i k o n o g r a f i c z n y c h w s z t u c e l u d o w e j
padków

malarze,

rzeźbiarze

tworzący d l a p o t r z e b c h ł o p ó w , b r a l i t y p y
dewocjonaliów,

a więc

wzorników

traktowany

był przez

wieczu, j a k o obraz

rycin

podobnie

jak w

dość W i e r n i e .

przejętego

typu

była n a t o m i a s t o d m i e n n a ,

gustu Wiejskiego

stycznym

odbiorcy,

tworzącego

była

pere-

w 1589 r .

wizerunek

się n a korporał

Ukrzyżowanego

Otto. K i e d y

się i

konsekrował

przemienione

tworząc

otoczony

w

krew

cudowny

obraz:

jedenastoma

twa­

w y o b r a ż e n i a n a Chuście

św. W e r o n i k i . P r z e r a ż o n y k s i ą d z u k r y ł p o p l a m i o n y k o r ­
p o r a ł w ołtarzu i d o p i e r o u m i e r a j ą c w y z n a ł całą t a j e m ­
to wyjęto

korporał

wydarzenie

i posłano

zostało

uznane

do
za

1

Rzymu,

cudowne,

a p a p i e ż E u g e n i u s z I V n a d a ł w 1445 r . p i e r w s z y

odpust

d l a kościoła Ś w . J e r z e g o w W a l l d ü r n .
obecnej

kultu

korporał

w

Walldürn

umieszczony

w

był i

jest

do

chwili

siedemnastowiecznym

П. 1. Święta
Brucknera.

Krew

z Walldürn,

drzeworyt,

1589 г., wg

fak­

Formalna
chociaż

DVRENSIS

PEREGRINA-

T l O N í s O K T V 1.1

PKOCIltlSSV.

z dru­
średnio­

przejmowano

dalej

5

dziele

Pierwowzór

kazywano
do

oraz

4

nich,

w

Waltdurensis

wydanym

et progressu,

wieku X V I ,
jest

zdobiących

kamieniarskich .

święty, który

zawarta

Walldürn

i ka­

ikonograficzne

ulotne d r u k i , m o d l i t w y , o b r a z k i d e w o c y j n e
kowanych

6

się w

pod koniec

D e sacrae

kamiennej

proszowickim .

należy d o p r z y ­

t o wytłumaczyć

mieniarze, z g r u p o w a n i w małych miasteczkach i w s i a c h ,
z rozmaitych

Etnograficznego

ikonograficznych

w oparciu o ustne l u b pisane, l u d o w e i pozaludowe l e ­
czasowych

się

tej legendy

pro­

zachowany

figurze

wydarzył

r z a m i C h r y s t u s a naśladującymi

Obiektem

kształtowania

na

w powiecie

jaki

k i e l i c h przewrócił

gdzie opisane

kościelnej,

Ślą­

W r o k u 1330 w k o ś c i e l e św. J e r z e g o w W a l l d ü r n o d ­

nicę. W t e d y

sztuki

Muzeum

prawiał mszę ksiądz H e n r y k

cujący

oficjalnej

cudzie

opata Jodocusa Hoffiusa:
grinationis

podpisem,

płaskorzeźba

uformowała

obszerna

handlarzy. Tematów t y c h n i e p o d e j m o w a l i n a ogół p r a ­
dla potrzeb

polskim

z 1911 r . w e w s i M a k o c i c e

rozpowszech­

przebadania

opatrzony

rzę­

ludowej,

1831 г., d r z e w o r y t z G ó r n e g o

chodzących z P o d h a l a i O r a w y , o b r a z o n i e z n a n e j

ikonogra­

ficznych c z y l i t e m a t ó w w y s t ę p u j ą c y c h w s z t u c e

rozprawy,

wyko­

temu problemowi

dzie c z y m u w a r u n k o w a n y b y ł w y b ó r w ą t k ó w

wstania obszernej

Kostryckiego

nany w Płazowie w

do o m ó w i e n i a

t y m właśnie kątem,

Macieja

wyczer­

Badającemu s z t u k ę l u d o w ą o d s t r o n y i k o n o g r a f i i
więc nasuwać s i ę w i e l e

dowej.

w sposób

i

prze­

interpretacja
dostosowana

ideałem

bez wątpienia

arty­

eklektyczna

forma w y m i e n i o n y c h wzorów.
Obok zagadnienia
ikonograficznych w

wątków

mach o p r a c o w y w a n i a
grupy zabytków,
sztuki l u d o w e j
we,

które

ikonograficznych i

sztuce l u d o w e j

poszczególnych zabytków,

podjąć

próby

typów

należy także, w r a ­
czy też

u s t a l e n i a n a i l e dzieło

z a w i e r a ł o w s o b i e o k r e ś l o n e treści

mogły

być u w a r u n k o w a n e

ideową t w ó r c y w z g l ę d n i e W i e j s k i e g o
którego d z i e ł a t e b y ł y

ideo­

świadomością

społeczeństwa, d l a

przeznaczone.

N a t y m m i e j s c u p r a g n ę zająć s i ę r z a d k i m , a s p o t y ­
kanym

na

Świętej

Krwi

(palla

terenie

polskiej

sztuki

ludowej,

z Walldürn. Jest t o w i z e r u n e k

corporalis)

z

z którego w y p ł y w a

przewróconym

tematem
korporału

k i e l i c h e m u dołu,

w i n o , tworząc obraz

złożony

z po­

staci Ukrzyżowanego w o t o c z e n i u j e d e n a s t u t w a r z y C h r y ­
stusa.
Temat

Świętej

k r W i z Walldürn znany

jest j a k d o ­

tąd n a t e r e n i e P o l s k i z d w u n a s t u z a b y t k ó w

sztuki l u ­

27

�0

7Í. 2. Odmiany

relikwiarzu,
nocnym

typu

u s t a w i o n y m ma ołtarzu

ramieniu

Przedstawienie

transeptu

Świętej

Krwi

Św.

ikonograficznego

Krwi

kościoła

w

Sw.

z Walldürn,

pół­

Jerzego'.

t a k j a k zo­

stało p o w y ż e j o p i s a n e , n i e j e s t o c z y w i ś c i e kopią

cudow­

nego wyobrażenia n a k o r p o r a l e , n a którym b r a k
kich
w

śladów,

ale

zrodziło

się

oparciu o tekst legendy.

za p i e r w s z y
wanej
(il.

już

1) .

koniec

Wolfgang

wszel­

wieku

Bruckner

Jodoeusa
tutaj

Hoffiusa

korporał

z

uważa

podtrzymywany

rego

wypływa

wino

przemienione

w i d z i m y Ukrzyżowanego
tych

ramionach

Chrystusa
nych w
tymi

i lekko

otacza

krew.

ugiętych

kolanach.

jego

porządku:

r a m i o n a m i Ukrzyżowanego,

twarzy
cztery

któ­

Pośrodku

(bez k r z y ż a ) o s z e r o k o

jedenaście

następującym

w

kielich,

rozwar­

Wizerunek
rozmieszczo­

ponad

dwie, jedna

rozwar­
pod

dru­

c z e n i u występują

po

bokach

Ukrzyżowanego

na

wysokości j e g o b i o d e r .

ściele

miedzioryt w
z Ш

28

r e l i e f n a ołtarzu Ś w i ę t e j

Sw. Jerzego

w

Walldürn

z

Krwi

w

l a t 1622—1626

przeciwieństwie

do d r z e w o r y t u

Począwszy

które

wy­

Chrystusa . W

oparciu

9

z Walldürn

artyście

przede

należy

możliwości

wszystkim

Niemiec

wśród

do

rozwi­
roz­

dewocjona­

ludowej.
od

końca

X V I w.

Walldürn

stało

się

m i e j s c e m , d o k t ó r e g o zdążały p i e l g r z y m k i - p r o c e s j e

urzą­

dzane

Nasi­

lenie
wego
w

przez

przypada

związku

z

diecezji

Walldürn

na okres

jako
ruchu

punktem rozwoju

XVIII.

Wizerunki

trzydziestoletniej,

Walldürn

lnianych

modlitwy
runki

jest

względnie

i

wśród

Świętej

Krwi

1. ćwierć
Walldürn

dla

pielgrzy­

dewocyjnych

sięgają­

drzeworytnicza

malowanych

według

jed­

j e d w a b i u czy też d r u k o w a ­

ręczniczkach
także w

z

przeznaczonych

obrazków

nego szablonu n a papierze,
Spotykane

była

Krwi

c y c h w i e k u X V I I , w y k o n a n y c h techniką

nych

pielgrzymko­

kontrreformacyjnego.

Świętej

więc wśród

do W a l l d ü r n

würZburskiej.
miejsca

po wojnie

z narastaniem

Szczytowym
wieku

katolików

popularności

ko­

za­

krwi,

i n w e n c j i , toteż n a t e r e n i e
się

liów i w sztuce

oraz

dziele würaburskiego j e z u i t y J a n a S t r e i n a

г., g d z i e , w

strugi

Krwi

n i e daje

1 miedziorytniczą,

K o l e j n y m chronologicznie wyobrażeniem Świętej K r w i
jest alabastrowy

Świętej

prostych i

obserwujemy

są

widzimy

dopiero twarze

Przedstawienie
bardzo

mujących

umieszczone

Walldürn.

nograficzny świętej K r w i z Walldürn.

gą — z p r a w e j s t r o n y C h r y s t u s a i t r z y — t w o r z ą c e p i o ­
twarze

о

0 t e o s t a t n i e w i z e r u n k i u f o r m o w a ł się w ł a ś n i e t y p i k o ­

n o w ą linię p o s t r o n i e l e w e j

(od w i d z a ) . P o n a d t o p o d w i e

z

Hoffiusa,

nięcia w ł a s n e j

z

przewrócony

u

0

z k i e l i c h a j a k gałęzie k r z e w u , a n a i c h zakoń­

powszechniło

(od

jest

rastają

1589

strony

widoczny

wartego

Krwi

cyto­

roku

p r z e z d w a stojące a n i o ł y . N a k o r p o r a l e z p r a w e j
widza)

Świętej

XVI

tego r o d z a j u w i z e r u n e k , d r z e w o r y t w
książeczce

Przedstawiono

8

pod

0 ^

zwanych

Bluttüchleine.

u l o t n y c h d r u k a c h z tekstami

litografii.

Znane

na metalowych

są

również

wize­

m e d a l i o n a c h i me-

�П. 3. Święta Krew
z Walldürn,
miedzioryt,
1. pol. XIX w., wł. Muz. Etnogr.,
mal. na szkle,
Waksmund,
pow. Nowy
Targ,
wł. Muz. Etnogr.,
Kraków.

dalionikach,

Kraków.

które

trzydziestoletniej,
k t ó r e noszono

w

11.4. Święta

pojawiły
na

się

sztandarach

Krew

w

handlu

l u b na

czasie p i e l g r z y m e k

cych

do Walldürn,

w

tzw.

Blutbildstócken,

końcu

z

Walldürn,

po

wojnie

chorągwiach,

i procesji

zdążają­

na k a m i e n n y c h

figurach

rozrzuconych

wokół

Walldürn,

p r z y d r o g a c h , k t ó r y m i zdążały do ś w i ę t e g o m i e j s c a p i e l ­
g r z y m k i z sąsiednich o k o l i c . W y o b r a ż e n i a
występowały

ponadto

na

licznych

Świętej

obrazkach

n y c h z X V I I I li X I X w . , większość z m i c h uległa
zniszczeniu
lecia w

w

latach

osiemdziesiątych

c z a s i e o d n a w i a n i a kościoła

Wymienione

powyżej

ne i s p r z e d a w a n e
miejscowościach

na

terenie

iNiemiec,

A u g s b u r g , a także w

i w Czechach

(Praga, Igława)

Austrii
n

M i m o prostej, wręcz n a w e t
c j i przedstawień
kilka

odmian

między

Świętej K r w i

typu

a

były

1 0

produkowa­

przede

jak:

Würzburg,

Bamberg,
(Linz,

schematycznej
z Walldürn

kompozy­
dostrzegamy

które

różnią

postaci Ukrzyżowanego,

wszystkim

Mona­

Einsiedeln)

.

ikonograficznego,

sobą ułożeniem

kielicha,

stu­

Jerzego .

n i e t y l k o w Walldürn, ale i w i n n y c h

Frankfurt nad Menem, Aschaffenburg,
chium,

jednak

ubiegłego

Sw.

'dewocjonalia

Krwi

wotyw­

rozmieszczeniem

się

pozycją
twarzy

Chrystusa.
Biorąc

pod

uwagę

pozycję

kielicha oraz

rozmiesz­

czenie t w a r z y C h r y s t u s a o d m i a n t a k i c h m o ż e m y

wyróż­

nić aż o s i e m ( i l . 2). O g ó l n a różnica m i ę d z y t r z e m a p i e r w ­
s z y m i a pięcioma pozostałymi o d m i a n a m i p o l e g a

na t y m ,

29

�I L 5. M. Kostrycki,
Święta
Krew
z
Wall­
dürn, drzeworyt,
1831 г., Płazów, wł.
Biblio­
teka Jagiellońska.
II. 6. Święta Krew
z Wall­
dürn,
drzeworyt,
ok. 1800 г., Urfahr,
wg
Brucknera.

że w

pierwszym

pują

jednocześnie

przypadku
nad i

twarze

pod

Chrystusa

ramionami

nego, a w d r u g i m — w s z y s t k i e

z n i c h przypadają

poniżej r a m i o n C h r y s t u s a . P o n a d t o
odmianach k i e l i c h umieszczony

w pięciu

i

ósmej

tylko

pierwszych

jest po p r a w e j

dza) s t r o n i e U k r z y ż o w a n e g o , n a t o m i a s t w
s t e j , siódmej

wystę­

Ukrzyżowa­

(od w i ­

o d m i a n i e szó­

k i e l i c h występuje

po jego

lewej

stronie.
W
tej

odmianie
Krwi

pierwszej

typu

ikonograficznego

z Walldürn p o n a d r a m i o n a m i

umieszczone

są c z t e r y w y o b r a ż e n i a

jego t w a r z y , z p r a ­

wej

zaś s t r o n y p r z y p a d a j ą

trzy, a z lewej

rze,

ułożone

wspomnianym

u

tak jak

na

Świę­

Ukrzyżowanego
cztery

twa­

drzeworycie

Hoffiusa.
W

odmianie

drugiej

nego w i d z i m y
umieszczono
miennym

tylko

po

ponad

ramionami

trzy twarze,

cztery

z

a

obu jego

układzie; z p r a w e j

—

Ukrzyżowa­

pozostałe
stron,

twarze

osiem

ale w

od­

t e ułożone

są

w j e d n y m rzędzie i tworzą w s t o s u n k u do postaci C h r y ­
stusa

ukośną

l i n i ę , iz l e w e j

:zaś p r z y p a d a j ą

po

dwie

t w a r z e w d w ó c h u k o ś n i e u ł o ż o n y c h rzędach.
W

trzeciej

ponad

z odmian omawianego

r a m i o n a m i Ukrzyżowanego

do dwóch. Po
twarze

j e s t pięć
w

prawej

Chrystusa w

twarzy

zredukowana
po

dwie

d w ó c h p i o n o w y c h rzędach, z

jego s t r o n i e występują

lewej

twarzy, przy

rzędzie

t y p u liczba
została

czym

zewnętrznym,

a

trzy

z

dwie

w

nich

przypadają

rzędzie

wewnętrz­

nym,
Odmiana

czwarta

charakteryzuje

się

umieszczeniem

p o p r a w e j s t r o m e U k r z y ż o w a n e g o sześciu w y o b r a ż e ń j e ­
go t w a r z y ,

zestawionych

po trzy

rzędach. Po s t r o n i e l e w e j
pięć

i ułożone są po- d w i e

rzędach, a piąta p r z y p a d a
W

w

dwóch

w

między

d z i m y sześć t w a r z y , p o d w i e w
dwie

twarze

jedna przypada

w

między

jest

dwóch także

tylko

pionowych

rzędami u

o d m i a n i e piątej p o s t r o n i e p r a w e j

dach i

pionowych

Chrystusa twarzy

szczytu.

Chrystusa w i ­

dwóch p o z i o m y c h

układzie

pionowym,

z

rzę­

których

rzędami, a d r u g a poniżej

rzędu

dolnego. P o s t r o n i e l e w e j układ j e s t p r a w i e

identyczny,

jedynie

rzędu

brak twarzy

przypadającej

poniżej

dol­

nego.
Odmiana

szósta, j a k i d w i e

wymienionych

ułożeniem

Ukrzyżowanego.

Po

jego

twarzy zestawionych w
czym

następne, różnią się od

kielicha
prawej

po

lewej

stronie

t r z y z n i c h tworzą

rząd z e w n ę t r z n y , a d w i e rząd
Ukrzyżowanego

w i o n o sześć t w a r z y u ł o ż o n y c h p o t r z y w
rzędach w

pięć

d w ó c h p i o n o w y c h rzędach, p r z y

wewnętrzny. Po stronie lewej
wych

stronie

widzimy

nierównych

odstępach

przedsta­

dwóch

piono­

pomiędzy

nimi.

W o d m i a n i e s i ó d m e j z p r a w e j s t r o n y C h r y s t u s a -przy­
pada

pięć

twarzy

tworzących

d w a w e r t y k a l n i e ułożone

rzędy, z k t ó r y c h z e w n ę t r z n y składa się z t r z e c h
a wewnętrzny

z dwóch. Po

stronie lewej

zaś

twarzy,

przedsta­

w i o n o sześć t w a r z y z e s t a w i o n y c h

w

n o w y c h rzędach w

porządku: cztery

następującym

d w ó c h r ó w n i e ż pio­

r z e w rzędzie z e w n ę t r z n y m i d w i e w rzędzie

twa­

wewnętrz­

nym.
W

ósmej i o s t a t n i e j z o d m i a n t y p u

Świętej K r w i

kach Ukrzyżowanego
ale

układ

twarzy

Zbliżone j e s t o d o d m i a n y siódmej,

odznacza

się

większą

rząc w o k ó ł p o s t a c i C h r y s t u s a r o d z a j
wet

ikonograficznego

z W a l l d ü r n r o z m i e s z c z e n i e t w a r z y p o bo­

przypuścić,

że

odmiana

ósma

s w o b o d ą , -two­

wieńca. Można na­
wyłoniła

się

z po­

p r z e d n i e j n a z a s a d z i e 'przesunięcia w l e w o t r z e c i e j z t w a ­
rzy

(licząc o d dołu) w

rzędzie zewnętrznym po

s t r o n i e C h r y s t u s a , -oraz p o p r z e z
twarzy

(licząc

wnętrznym
Odmiana
w

30

od

dołu),

-po l e w e j

Niemczech

pierwsza
w

XVII

zmianę p o z y c j i

przypadającej

stronie
jest

w

prawej
drugiej

rzędzie

'ze­

Ukrzyżowanego.

najstarsza

i

w. na wspomnianej

pojawiła
już

się

rycinie

�w

dziele H o f f i u s a . O d m i a n a d r u g a występuje

czech p o c z ą w s z y

w

Niem­

od w i e k u X V I I , a przykładem j e j

relief a l a b a s t r o w y zdobiący ołtarz Świętej

Krwi

jest

w

ko­

ściele Ś w . J e r z e g o w W a l l d ü r n . O d m i a n a t r z e c i a

zna­

1 2

na j e s t d o t ą d

t y l k o z jednego miedziorytu

powstałego

przypuszczalnie w 1. ćwierci X I X w . , m i e d z i o r y t u , który
zachował

isię

w

zbiorach

Muezum

Etnograficznego

w K r a k o w i e ( i l . 3). O p a t r z o n y j e s t o n p o l s k i m p o d p i s e m ,
a

na rewersie

umieszczony

jest

tekst

nież w j ę z y k u p o l s k i m i . O b r a z e k
poza 'Polską, n a c o w s k a z u j ą
liwiające w r ę c z ' z r o z u m i e n i e
skiego.
Krwi

Wprowadzenie
z Walldürn

wśród

austriackich rycin

omawiany

miedzioryt

kowanych w

Austrii

błędy językowe,

uniemoż­

wspomnianego

tekstu pol­

przedstawieniem

Pelikana,
o

tej

należy

który

tematyce,

do

Świętej

pojawia

się

sugeruje,

że

dewocjonaliów

d l a polskiego

produ­

odbiorcy .

Odmiana

1 3

c z w a r t a sięga r ó w n i e ż w i e k u X V I I

i występuje

t a l o w y c h m e d a l i o n a c h , które były w y r a b i a n e
wane w

rów­

wątpienia

ponad

rysunku

modlitwy

powstał bez

na m e ­

i

sprzeda­

Walldürn.

Pozostałe c z t e r y

odmiany

więtnastowiecznych

znane

zabytków

są

głównie z

spotykanych na

dzie­
terenie

A u s t r i i , C z e c h , Śląska, a także, j a k t o z o b a c z y m y , w

Pol­

sce .
14

O d m i a n ę szóstą t y p u i k o n o g r a f i c z n e g o

Świętej

Krwi

z Walldürn r e p r e z e n t u j e w Polsce o b r a z e k n a szkle

zna­

l e z i o n y n a P o d h a l u w e w s i W a k s m u n d ( i l . 4), w y k o n a n y
być m o ż e p r z e z m a l a r z y , k t ó r z y
łać w o k o l i c a c h N o w e g o T a r g u
na o b r a z k u z Rogoźnika

15

w

( i l . 7), o r y s u n k u

i t r a w i o n y m na lustrze. Obrazek
importem

z Południowych

Czech,

ozdobnym

obramieniu,

dzia­

ją

także

malowanym

t e n j e s t bez

wątpienia

n a co w s k a z u j e

równo t e c h n i k a w y k o n a n i a , j a k i
rału w

X I X w. mieli

. Odnajdujemy

umieszczenie

zbliżonym

za­

korpo­

do

arkady

w s p a r t e j n a f i l a r a c h , 'zwieńczonej d e k o r a c y j n ą w a z ą
tulipanowymi

k w i a t a m i , przypadającymi

oraz

II. 7. Święta Krew
pow. Nowy
Targ,

z Walldürn,
mal. na lustrze,
Rogoźnik,
wł. Muz. Tatrzańskie,
Zakopane.

n a osiach f i ­

larów. O b r a z k i t a k i e w y k o n y w a l i p o d k o n i e c X V I I I i n a

kładów

początku

p u , j a k i napis n a płazowskim

szkła.

XIX

Jako

w.

wzorów

czego w i d o m y m
widłami

malarze
używali

znakiem

niemieckie

zgrupowani
oni grafiki

były

napisy,

które

Można

18

więc

pod

również

malo­

występują

„Gnadenbild-

przypuszczać,

w i e n i e się o d m i a n y szóstej p r z e d s t a w i e n i a

hut

niemieckiej,

'umieszczane

w o b r a z k u z Rogoźnika p o d p i s a n y m j a k o :
-zü-Waldchúrn" .

wokół

że

dów

ortograficznych,

Są t o o b r a z k i m a l o w a n e

( i l . 8), W i t ó w

lustrze.

Obrazek

wowzoru wprowadzeniem

krzyża, n a k t ó r y m

mańskiego

z nie znanej

zawieszony

na Orawie

w

jest C h r y s t u s .
O d m i a n a siódma p r z e d s t a w i e n i a Ś w i ę t e j K r w i z W a l l ­
dürn

znana

jest

w

Polsce z

s t r y c k i e g o ( i l . 5), w y k o n a n e g o
Przykłady

występowania

drzeworytu

Macieja

Ko­

w P ł a z o w i e w r o k u 1831

tej odmiany

spotykamy

także

w A u s t r i i , j a k o t y m świadczy m i e d z i o r y t zdobiący m o ­
dlitwę

do

Świętej

1800 r . p r z e z
(il. 6 )

1 S

Krwi

Johanna

. Wymienione

'powyżej

z

Walldürn,

Hendía

dwie

w

wydaną

Urfahr

błędem

Linzu

o b r a z k i z W a k s m u n d u i Rogoźnika, n i e w y k a ­
byłoby

do w s p o m n i a n e g o

Kostryckiego

kompozycji,

sądzić, że K o s t r y c k i w z o r o w a ł

pośrednio n a m i e d z i o r y c i e
bowiem

około

koło

ryciny, t a k j a k wspomniane

zują p o w i ą z a ń s t y l o w y c h . M i m o i d e n t y c z n e j
z Urfahr. W

się

bez­

przeciwieństwie

miedziorytu

—

na

rycinie

podkreślony j e s t kształt korporału, p o n a d ­

to zaiś u dołu z n a j d u j e się następujący n a p i s : „ P r a w d z i w e w y l a n i e s k i e l i c h a k r f i p r z e n y s : 1 8 3 1 " . K o s t r y c k i posłu­
żył się p r z y p u s z c z a l n i e
zapewne j e d n y m
dla polskich

równo

obrazkiem

dewocyjnym,

z t y c h , które, j a k m i e d z i o r y t

zeum Etnograficznego
strii

jakimś

powtórzenie

z Mu­

w Krakowie, wykonywano

odbiorców.
przez

Przemawia

Kostryckiego

Podhala

za

znanej

w Au­

tym
z

za­

przy-

Nie

znamy

się

jednak,

larzy
z

spod

że

z okolic
ręki

pliwie

że

i

wykonania

Nowego

jednego

związki

i

aureoli. Odmiana
znana

dewocyjnego
konanego

w

oraz

P i e k i e l n i k u ( i l . 11).

tych

obrazów,

co

zbiorach

techniką

obrazek

przypuszczalnie

wskazują
w

niewąt­

układzie

sposobie m a l o w a n i a

ósma p r z e d s t a w i e n i a
jest

wydaje

produkcji ma­

z nich —

widoczne

twarzy,

Białka
Szy­

wyszły
na

re­
zna­

w s i podhalańskiej,

Targu. Trzy

malarza,

Leśnica,

przykład

Witowa

stylowe

typie

z Walldürn

one

n a szkle,

z k o l e k c j i Stefana

( i l . 10) i w

stanowią

Białki

Chrystusa,

bliżej

Jabłonce

miejsca

Leśnicy,

we wsiach:

( i l . 9) i o b r a z e k

pier­

w a k s i m u n d z k i r ó ż n i się j e d n a k o d w s p o m n i a n e g o

t e n sposób,

się ze sobą, tworząc — t a k

O d m i a n a ósma j e s t n a t e r e n i e P o l s k i n a j l i c z n i e j
prezentowana.

lezione n a terenie

na

w

ty­

pełen błę­

się odczytać całość.

z Walldürn w Polsce zawdzięczamy docierającym n a t e ­
obrazkom

'omawianego

drzeworycie,

j a k w m o d l i t w i e n a r e w e r s i e m i e d z i o r y t u — n i e dającą

ren Podhala

czeskim

siódmej

'rozmieszczany

poszczególne l i t e r y ziewają

poja­

Świętej K r w i

austriackich odmiany

ciała

włosów

Świętej

jeszcze z n i e w i e l k i e g o

B i b l i o t e k i Jagiellońskiej,

podkoloirowanego

Krwi

obrazka

drzeworytu,

wy­
opa­

trzonego następującym n a p i s e m : „ V e r u m M i r a c u l u i m S u b
S. M i s s a

Valterie"

( i l . 12).

Według

tradycji,

drzeworyt

t e n p o c h o d z i z G ó r n e g o Śląska, a j e g o p r y m i t y w n a f o r ­
ma

przemawia

ludowego

za t y m , że j e s t

t o dzieło

w z o r o w a ł się o n n a j a k i e j ś d e w o c y j n e j
Drogę
Krwi
dowej

miejscowego,

a r t y s t y , n a t o m i a s t n a p i s łaciński w s k a z u j e ,
jaką

odmiana

ósma

że

rycinie.

przedstawienia

świętej

z W a l l d ü r n przedostała s i ę d o p o l s k i e j s z t u k i l u ­
wyjaśnia n a m o b r a z m a l o w a n y

zachowany
ficznego

w

w

zbiorach Austriackiego

Wiedniu

( i l . 13), k t ó r y

o l e j n o n a płótnie,
Muzeum

opatrzony

Etnogra­
jest

na-

31

�stępującym
stał w
Mszy

napisem:

mieście
Św.;

„Krótkie

Walternie

jednemu

opisanie

w

dzień

księdzu

cudu,

Bożego

pobożnemu

Bóg

m o c n y okazać r a c z y ł całemu Ś w i a t u , że j e s t
u t a j o n y w Przenajświętszym S a k r a m e n c i e ,
podnosić Ciało i K r e w
Wtem

się k i e l i c h

Pana

wywrócił

wizerunek (signum)

Wszech­

gdy miał

Chrystusa.

ukrzyżowany

od s t o l i c y A p o s t o l s k i e j

ten

p o dziś dzień, ż e

Jezus

a zwiną

g n u m ) i w o d y jedenaście g ł ó w w c i e r n i o w y c h
Co j e s t

już

tak j a k t u widzicie

jest na Corporate

się stało z H o s t y i S:

się
przy

prawdziwy

naszego Jezusa
i

który

Ciała

Rzymskiej

(si­

Koronach.

obrazu

nie wiemy

ani

znajduje

nic o

miejscu

zbiorach

wiedeńskich,

a

przypuszczać,

zapewne

w

jakimś

ośrodku

a twórcą j e g o b y ł b e z w ą t p i e n i a m i e j s c o w y

że

miejskim,
rzemieślnik,

renie

ale

Galicji,

austriackich

20

o Walldürn.
w
ny

na

obrazku

dewocyjnym,

Należałoby

więc

przypuszczać,

wykonany

zapewne

w

latach

Krakowie

dziewięćdziesiątych

odmiany

pierwszej

( i l . 14, 15). W p r a w d z i e
typu

K r w i z Walldürn, ale n a jego r e w e r s i e
opis o m a w i a n e g o
cudu,
nie

32

który

się

zdarzył

stać C h r y s t u s a z a w i e s z o n a
nie

Świętej

Krwi

w

nie, a w

natrafiono

j a k dotąd

na

z

i

obrazu

wie­

Śląska,

jest na krzyżu.

Walldürn

wśród

Jabłonki

mującemu

Krwi

temat

motyw

sporadycz­

grupie

z

brakiem

walldürnskiej, w

wspomniany

o

jedynie

Pojawienie

Świętej

j a k się w y d a j e ,

Przedstawie­

wzbogacone

orawskich

przedstawieniach

on

Świętej
jest

kamy

i t a k i e , które

obrazków

się

krzyża

Walldürn

należy

znajomości

szcze­

związku z c z y m

podej­

malarzowi

trudno

było

du

na b r a k

matu

pewne

zmniejszenia
craz nadania
formy

Niemczech

znajomości

skiej w p r o w a d z o n o

pod

Krwi
się

z Walldürn
zawrzeć

szczegółów

w

legendy

w przedstawieniach

spoty­
ramach

zmiany,

ograniczające

l u b zwiększenia
strugom

liczby

krwi

wyobrażenia D r z e w a
Zmianę

występowania

dukowane

liczby
do

waHdum-

omawianego
się

na

ogół

te­
do

twarzy

Chrystusa

wypływającym

z kielicha

gałęzi, t a k że całe p r z e d s t a w i e n i e

że

j e d n a k zaznaczyć,

Świętej
n i e dadzą

w y m i e n i o n y c h p o p r z e d n i o ośmiu o d m i a n , g d y ż ze wzglę­

opis

przykłady

od

Górnego

P o l s c e p r z y j ę ł o się t r w a l e w

j a k podpis

Waldryngu w

zarówno
z

krzyża w y s t ę p u j e n a t e r e n i e N i e m i e c

się o d s ł ó w : „ K r ó t k i

dzień B o ż e g o C i a ł a . . . " . W a r t o
19

należy

umieszczony

c u d u , który podobnie

obrazem wiedeńskim zaczyna

Etnogra­

ikonograficznego

bowiem

drzeworytu

Wśród wizerunków

dewocyj-

Muzeum

wzorów

krzyża.

obrazek

ostatnio

przekształceniem

istniały

Potwierdził

to znaleziony

będących

których

p r o d u k o w a n y c h n a te­

pogodzić się z i s t n i e n i e m w i z e r u n k u U k r z y ż o w a n e g o bez

walldürnsklej.

ficznego w

w

że

czym

typu

ostatnio

legendy

Polsce r y c i n y z t e k s t a m i legendy

ubiegłego s t u l e c i a , będący własnością
do

za

pod malowidłami tekst

wymieniona

n a s z k l e z Leśnicy, Białki, W i t o w a ,

gółów legendy

umieszczony

znanej

P i e k i e l n i k a , t a k j a k i n a o b r a z k u z W a k s m u n d u , po­

watną. T w ó r c a
prawdopodobniej

wiedeński,

odróżnieniu

tłumaczyć,

przemawia

więc

ze

omawianego

.

deńskiego, j a k i

znaczony d o k a p l i c z k i l u b n a w e t s t a n o w i ł własność p r y ­
naj­

może

Wall­

W o b r ę b i e o d m i a n y ósmej istnieją j e d n a k p e w n e róż­

w

się

wyprowadzić

siódmej

z

Śląskiem. O d ­

do obrazków d e w o c y j i n y c h ,

obraz

małe r o z m i a r y m o g ą w s k a z y w a ć , że był t o o b r a z
wiedeńskiego wzorował

Być

kopię s t a n o w i

podhalańskich

obrazu

wyraźnie
odmiany

Krwi

i Górnym

g r u p a z a b y t k ó w z t e r e n ó w P o l s k i p o ł u d n i o w e j i Górnego

za c z y m p r z e m a w i a e k l e k t y c z n a f o r m a t e g o o b r a z u . J e g o
prze­

się

Austrii

Śląska n a w i ą z y w a ł a

i

zaboru austriac­

Świętej

południową

Ikonograficznego.

obrazków

obraz t e n pochodzi z terenów dawnego
Powstał

ta

terenie

Ponieważ

j e s t n a p i s e m p o l s k i m , w i ę c należałoby
kiego.

daje

na

opatrzony

jego p i e r w o t n y m przeznaczeniu.

się o n w

tego

przedstawienia

miana

nice: w

powstania

ósmej

Polską

aprobowane.

T e r e l i k w i j e p o dziś dzień c u d a m i s ł y n ą " .
Niestety,

odmiany
dürn p o z a

zbliża się do

Jessego .

twarzy

siedmiu,

22

C h r y s t u s a , które
obserwujemy

na

zostały

zre­

płaskorzeźbie

�s k u , że t e m a t Ś w i ę t e j K r w i z W a l l d ü r n w y s t ę p u j e

głów­

nie n a obszarze

nato­

miast —

Polski Południowej, sporadycznie

na Górnym

Śląsku. D o t a r ł

o n do P o l s k i n i e

bezpośrednio z o d l e g ł e g o W a l l d ü r n , o t o c z o n e g o n i e m i e c ­
kimi

p r o w i n c j a m i , zamieszkałymi

testancką,
i

ale

za

przez

pośrednictwem

Czech. W s z y s t k i e z n a n e dotychczas

napotykamy tylko w
Ponadto

sach

wcześniejszych,

oficjalnej

łowie

się t e m a t u Ś w i ę t e j

jako miejsca

cudownego,

Św.

Jerzego Michała

kościół

Św.

Krwi

wzrostem

zacho­

otrzymał

Wniebowzięcia

po­

proboszcza

W

r o k u 1864

od

papieża

odwiedzających

o k r e s i e Bożego Narodzenia,

Świąt,

z Wall­
znaczenia

co nastąpiło w

Retzbacka.

Jerzego

I X odpust dla pielgrzymów

porał w

w.,

okre­

wizerunki takie

X I X w . d z i ę k i s t a r a n i o m ówczesnego

bowiem

nych

że

wyjaśnić

kościoła
Piusa

mimo

z XIX

tego t e m a t u w

X I X w . można

Walldürn

sztuce koś­

Niemczech.

Rozpowszechnieniie
dürn w

ujęcia t e g o t e m a t u

są t o z a b y t k i p o c h o d z ą c e

a b r a k j e s t zupełnie p r z y k ł a d ó w
w a ł y się w

pro­

Austrii

sztuce l u d o w e j , n i e n a t r a f i o n o n a ­

tomiast na jego występowanie w
cielnej.

ludność

katolickiej

kor­

Wielkanocy,

Zielo­

Boskiej,

Święta

Matki

Św. Michała o r a z w pierwszą niedzielę czerwca. W t y m
też r o k u

obchodzono

uroczyście w

pielgrzymek do cudownego
pozwalają

n a m uściślić

Wallddürn

400-lecie

korporału - . Powyższe f a k t y
a

datowanie

wymienionych

s k i c h z a b y t k ó w s z t u k i l u d o w e j , co j a k w i a d o m o
cza zazwyczaj
wątpliwie
10

tej

Krwi

w i e l e trudności. Oprócz pochodzącego n i e ­

z 1831 r . d r z e w o r y t u

opatrzonego

datą, w s z y s t k i e

giem M a t k i

Boskiej

w

w i c k i m , pochodzącą
w i e n i a Św. K r w i

figurę przydrożną

Makocicach w

powiecie

z Walldürn n a „fasadzie", b o k i
Chrystusa

figury

pokazują­

cego r a n y , C h r y s t u s a p r z e d P i ł a t e m o r a z m o n o g r a m I H S .
Przedstawienie

Świętej

rzeźbie k a m i e n n e j
bliższej

okolicy

Krwi

s p o t y k a się w

na terenie Niemiec,

Walldürn

ludowej

głównie w

(Hainstadt,

Świę­

z a p e w n e w 2. p o l . X I X w . ,

l a t a c h siedemdziesiątych

i osiem-

proszoprzedsta­

2 3

wyobrażające

Kostryckiego,

z posą­

z 1911 r . ( i l . 1 6 ) . O b o k

zdobią płaskorzeźby

Macieja

inne przedstawienia

z Walldürn powstały

a n a w e t być m o ż e w
zdobiącej s ł u p o w ą 'kamienną

pol­

nastrę­

naj­

Kulsheim, B u -

II. 8. Święta Krew
z Walldürn,
mal. na szkle, kościół św.
Szymona
i Judy,
Białka, pow. Nowy
Targ.
II. 9. Święta
Krew
z Walldürn,
mal, na szkle,
Witów,
pow.
Nowy
Targ,
wł. Muz. Tatrzańskie,
Zakopane.
II.
10.
Święta
Krew
z Walldürn,
mal. na szkle,
Jabłonka,
pow.
Nowy
Targ,
wł. Muz. Etnogr.,
Kraków.
II. 11. Święta
Krew
z Walldürn,
mal. na szkle,
Piekielnik,
pow. Nowy
Targ,
wł. Muz. Etnogr.,
Kraków.
ii

chen), n a w s p o m n i a n y c h j u ż f i g u r a c h u s t a w i o n y c h p r z y
drogach, którymi

zdążały p i e l g r z y m k i . B y ł y

to n a ogół

kolumny

zwieńczone płaskorzeźbą

z wyobrażeniem

cu­

downego

korporału ujętego w o b r a m i e n i e o f o r m i e

wo­

lut,

a

w

do

najstarszych

Walldürn

w

przy

1728 r . o r a z

należy

Blutbildstock

Amorbacher

w

pobliżu

Strasse

Hainstadt w

stojący

wystawiony
roku

1744 ( i l .

17) .
24

Figura
nego

makocicka

z funkcją,

stocken.

Walldürn

nych sławnych

nie

jaką

miała

oczywiście

spełniały

należało

tylko w

bowiem

najbliższej

nieniu od i n n y c h k a t o l i c k i c h

pielgrzymów

spoza

zawędrował

do

wa

2 ( i

. Wiadomo,

cudow­

i w

odróż­

pątniczych, j a k

dzisiejszy

przyby­

za

nas

temat

pośrednictwem

f u n d o w a l i mieszkańcy w s i ,

a twórcą j e j , w e d ł u g m i e j s c o w e j
tylko z imienia,

miejsc

Interesujący

2 5

zapewne

wzorów graficznych. Figurę
ny

wspól­

Blutbild-

i Węgier, nie notowano t a m

Niemiec .

Makocic

do

okolicy

ośrodków

chociażby i M a r i a z e l l , dokąd p o d z i e ń
wają p i e l g r z y m k i z C z e c h

nic

niemieckie

t r a d y c j i , m i a ł być, z n a ­

kamieniarz

Franciszek

że k a m i e n i a r z e p o s ł u g i w a l i

z

Maszko-

się

druko­

w a n y m i w z o r n i k a m i , z których k o p i o w a l i dosłownie l u b
po p r z e p r o w a d z e n i u

tylko pewnych

przydrożnych, n a g r o b k ó w
wane
nam

b y ł y n a ogół w
na wskazanie

zmian formy

i ołtarzy. W z o r n i k i t e

Niemczech

drogi, jaką

i A u s t r i i , co
temat

Świętej

z W a l l d ü r n p r z e d o s t a ł się d o l u d o w e j r z e ź b y
na t e r e n i e P o ł u d n i o w e j P o l s k i
Reasumując

27

figur
wyda­

pozwała
Krwi

kamiennej

.

nasze rozważania, d o c h o d z i m y

do w n i o ­

33

�dziesiątych

tego

stulecia.

Omawiany

temat

P o l s k i utrzymał się do p o c z ą t k ó w d r u g i e g o

na

cia X X w . , n a co z d a j e się w s k a z y w a ć najmłodszy
nalezionych

z od­

p r z y k ł a d ó w — płaskorzeźba n a f i g u r z e

ma-

k o c i c k i e j z r o k u 1911.
Zatrzymajmy
zawartych w

się jeszcze n a d sprawą treści

przedstawieniu

Splamiony

winem

Świętej

Krwi

ciele Św. Jerzego w Walldürn, czczony

jest

k r w i C h r y s t u s a , stąd o b n o s z o n y

w

B o ż e g o Ciała

bywa

i

jakie

ustaliło

z Walldürn.

się

w

w

w

procesji

monstrancji

Świętej K r w i z

sztuce

na

koś­

jako relikwia
czasie

na równi z umieszczonym

Sanctissimum. Z przedstawieniem
dürn,

ideowych

korporał, p r z e c h o w y w a n y

Czy

terenie

dziesięciole­

Wall­

przełomie

XVI

X V I I w . , z w i ą z a n e b y ł y jeszcze i n n e treści. B y ł o

ono

całe t o b o g a c t w o

treści b y ł o z n a n e

jak i odbiorcom wspomnianych

B r a k j a k i c h k o l w i e k przekazów nie pozwala
jaśnić

tego p r o b l e m u . N a

wienie

Świętej

zerunkami

Krwi

cierpiącego

z bezkrwawą

t e n został
Franciszka

z Maszkowa,

m a k o c i c k a , czy też
proboszcza,
został

mechanicznie

Wydaje

się, że

Chrystusa.

przekonanie

o jego prawdziwej

prawiania

mszy.

był

obrazowym,

więc

względnie

Wizerunek

obecności w

Świętej

a nie j a k

ilustracyjnym

Krwi

dotąd

Walldürn

symbolicznym

wyobrażeniem

k o m u n i i . Rozpowszechnione w Niemczech

chwili od­
z

sakramentu

r y c i n y , na któ­

dziełem

czy — co j e s t n a j b a r d z i e j

przeniesiony

niarskich?

którego

przez

z wi­
uzupeł­

figura

miejscowego

prawdopodobne —

z wzorników

dla odbiorcy

walldürnski n i e odgrywał
jedną

program

kamieniarza
była

był i n s p i r o w a n y przez

r o l i , a l e 'stanowił j e d y n i e

ofiary

przedsta­
jest

Czy j e d n a k

wprowadzony

Chrystusa.

bezkrwawej

z Makocic
zestawione

ofiarą m s z y .

świadomie

utwierdzać

więc

Polski?

pełni w y ­

nienie i d e i z a w a r t y c h w wyobrażeniach korporału, zwią­
zanych

mszy

a

w

Chrystusa, stanowiącymi

korporał

świętej,

figurze

z Walldürn

w i d o m y m z n a k i e m p r z e m i e n i e n i a w i n a w i k r e w w czasie
Z w i e l o k r o t n i e n i e wyobrażeń C h r y s t u s a miało

t a k twórcom,

dzieł n a t e r e n i e

kamie­

z polskiej

jakiejś

z odmian

wyobrażenia

N a l e ż a ł o b y się jeszcze zastanowić n a d p o w o d e m
jęcia

tematu

Świętej

Krwi

z

wisi

szczególnej

Walldürn

prze­

przez

polską

sztukę l u d o w ą . M o g ł y t u działać t a k i e c z y n n i k i , j a k n p .
propagowanie
nów

omawianego

względnie

t e m a t u przez któryś

duchowieństwo

świeckie.

W

z

zako­

Walldürn

r y c h korporał t r z y m a n y jest przez Marię i Św. J a n a l u b

w r o k u 1031 o s i e d l i l i s i ę k a p u c y n i , stąd można b y w n i o s ­

Boga Ojca wskazuje,

kować,

niach
W

cudowny

korporał

kulcie ludowym

tronką

że n a w s p o m n i a n y c h
Święta

nieszczęśliwych

się do n i e j o p o m o c

pełnił r o l ę

i

Krew

przedstawie­

postaci

z Walldürn

opiekunką

chorych.

Chrystusa.
była

pa­

Zwracano

szczególnie w c h o r o b a c h k r w i ,

cho­

w

taką

z prośbą o d z i e c k o

Krwi

wym

29

inwentarzem

domo­

.

temu
Świętej

powinien

klasztorze

34

Krwi

był

3 0

odegrać

mogło

zależeć

. Ponieważ

był i jest

kapucynom

jednak,

że

krakowskim

kapucynów
we

wspom­

temat

Świętej

zupełnie

z n a n y . T r u d n o także s t w i e r d z i ć czy o m a w i a n y

12

13

na

omawiany

klasztor

przeprowadzone

wykazały

II. 12. Święta Krew
z Walldürn,
drzeworyt,
Górny
Śląsk, wł. Bibl.
Jagiellońska,
z Walldürn,
olej,
płótno,
wł. Osterreichische
Museum
für Volkskunde,
Wiedeń.
dürn, obrazek
dewocyjny,
awers i rewers,
wł. Muz. Etnogr.,
Kraków.

VERUM
MIRACULUM
SUB S.MÍSSA VALTKRTE

zakonowi

Krakowie. Poszukiwania

nianym

nad

właśnie

t e m a t b y ł p o p u l a r n y n a t e r e n i e P o l s k i p o ł u d n i o w e j , więc
rolę

r o b a c h k o b i e c y c h , różycy, t a k u l u d z i j a k i u zwierząt,
i opiekę

że

rozbudzeniu k u l t u

Kraków.
II. 14, 15.

II. 13.
Święta

nie

t e m a t był

Święta
Krew
z

Krew
Wall­

�15

14

popularyzowany
terenach

przez

proboszczów,

któregoś
gdyż w

z pracujących
takim

wypadku

f i o n o b y n a o b r a z y kościelne z p r z e d s t a w i e n i e m
Krwi
w

z Walldürn. Należałoby

przypadku

więc

i n n y c h tematów,

przyjąć,

natra­
Świętej

że t a k j a k

przedstawienie

K r w i z W a l l d ü r n zostało p r z e n i e s i o n e
ludowej

na t y c h

Świętej

do polskiej sztuki

za p o ś r e d n i c t w e m d e w o c j o n a l i ó w

docierających

t u z A u s t r i i i C z e c h . W przejęciu tego t e m a t u p r z e z p o l ­
ską sztukę l u d o w ą
skakujący,
Świętej

Krwi

prymitywną
zów

wręcz

rolę mógł odegrać

charakter

z W a l l d ü r n , który
wyobraźnię

i grafik,

odbiorców,

niepoślednią
magiczny

twórców

j a k i niemniej

dla których

za­

przedstawienia

oddziałał

zarówno

wymienionych

prymitywnych

na

obra­

wiejskich

były o n e przeznaczone.

PRZYPISY
M . W a l i c k i , O nową interpretację
pojęcia
Chrystusa
Frasobliwego,
„ P o l . S z t . L u d . " , R. V I I I , 1954, n r 2,
s. 100—103; A . K u n c z y ń s k a , Chrystus
Frasobliwy
w pol­
skiej sztuce ludowej,
„ P o l . S z t . L u d . " , R. X I V , 1960, n r 4,
s. 211—228; H . O l ę d z k a , L'ancienne
sculpture
du
Christ
Affligé
des districts
de Jasło, Krosno
et Sanok
dans
les
collections
du Musée des Traditions
et des Arts
Popu­
lates
á Varsovie,
„Zeszyty Etnograficzne M u z e u m K u l ­
t u r y i S z t u k i L u d o w e j w W a r s z a w i e " , t . I , 1960, s. 7 4 —
87; S. K r z y s z t o f o w i c z , E . Snłeżyńska, Ikonografia
ludo­
wych
obrazów
Matki
Boskiej
Saletyńskiej,
„ P o l . Szt.
L u d . " , R. X V I I I , 1964, n r 1, s. 2 5 — 3 4 ; S. K r z y s z t o f o w i c z ,
Źródia ikonograficzne
przedstawień
Oka
Opatrzności,
„ P o l . Szt. L u d . " . R. X X I I , 1968, n r 3, s. 121—126.
- K . Künstle, Ikonographie
der christlichen
Kunst,
B d . I , I I , F r e i b u r g 1928; L . R e a u , Iconographie
de 1'art
chrétien,
t . I — I I I , P a r i s 1955.
J . Białostocki, Tradycje
i przekształcenia
ikono­
graficzne,
„ T e o r i a i T w ó r c z o ś ć " , P o z n a ń 1961, s. 1 4 1 .
P r z y k ł a d e m s t w o r z e n i a w obrębie p o l s k i e j s z t u k i l u d o ­
w e j t y p u i k o n o g r a f i c z n e g o w o p a r c i u o istniejące t e k s t y
l e g e n d j e s t , j a k dotąd, j e d y n i e p r z e d s t a w i e n i e
Matki
B o s k i e j S a l e t y ń s k i e j , (S. K r z y s z t o f o w i c z , E . Snieżyńska,
op. c i t . , s. 34).
K . P i w o c k i , Podnieta
i realizacja
[ w : ] Sztuka
i Hi­
storia.
Księga
pamiątkowa
ku czci prof. M.
Walickiego,
W a r s z a w a 1966, s. 217.
J . Białostocki, o p . c i t . , s. 158.
1

3

4

5

D r z e w o r y t M . K o s t r y c k i e g o , 1831 г., B i b l i o t e k a J a ­
giellońska, s y g n . J И 0 5 1 ; d r z e w o r y t k o l o r o w a n y z G ó r ­
n e g o Śląska, B i b l i o t e k a Jagiellońska, s y g n . J 10993;
o b r a z k i na szkle w M u z e u m E t n o g r a f i c z n y m w K r a k o ­
w i e : o b r a z e k z Jabłonki N r i n w . 10971, o b r a z e k z W a k s ­
m u n d u N r i n w . 11269, o b r a z e k z P i e k i e l n i k a N r i n w .
9412; o b r a z k i n a s z k l e i l u s t r z e w M u z e u m Tatrzańskim
w Z a k o p a n e m : o b r a z e k z L e ś n i c y N r i n w . E/82, o b r a z e k
z W i t o w a N r i n w . E/46, o b r a z e k n a l u s t r z e z Rogoźnika
N r i n w . E/992, o b r a z e k z t e r e n u P o d h a l a należący p i e r ­
w o t n i e do k o l e k c j i S. Szymańskiego, Oddział M u z e u m
T a t r z a ń s k i e g o , W i l l a T e a , N r i n w . 2915; o b r a z e k
na
s z k l e , kościół św. S z y m o n a i J u d y , . Białka, p o w . N o w y
T a r g , o b r a z o l e j n y n a płótnie, O s t e r r e c h i s c h e s M u s e u m
für V o l k s k u n d e , W i e d e ń N r i n w . 56222.
Wiadomości o Walldürn czerpałam z p r a c : K . L o h m e y e r , Die Wallfahrstkirche
zum heiligen
Blut in
Wall­
dürn,
Augsburg
(1929), „Deutsche
Kunstführer", B d .
X L I I I ; R. K r i s s , L . R e t t e n b e a k , Wallfahrtsorte
Europas,
M ü n c h e n b . r . , s. 68; P. T . S t u m p , O'. G i l l e n , Heilige
Blut
[ w : ] Reallexikon
zur deutschen
Kunstgeschichte,
Bd. I I ,
r e d . O. S c h m i t t , S t u t t g a r t 1948, szp. 954; M . D o i m a r u s ,
Walldürner
Wallfahrt
in sechs
Jahrhunderten,
b . m . 1952,
s. 6 — 2 1 ; W . B r u c k n e r , Die Verehrung
des Heiligen
Blutes in Walldürn,
A s c h a f f e n b u r g 1958, s. 2 2 — 4 8 ; R. K r i s s ,
L . R e t t e n b e c k , Bilder
und Zeichen
religiósen
Volksglaubens, München 1963, s. 73.
W . B r u c k n e r , o p . c i t . , s. 2 1 , i l . 30.
6

7

8

35

�9

T a m ż e , s. 27. i l . 3 1 , 32.

1 0

T a m ż e , s. 48, 70—80.

1 1

T a m ż e , s. 74—77.

1 8

1 9

T a m ż e , s. 22.
Miedzioryt w Muzeum Etnograficznym w K r a k o ­
w i e , N r i n w . 22103;
obrazki
dewocyjne z podpisami
i t e k s t a m i m o d l i t w w języku p o l s k i m były d r u k o w a n e
w X I X w . między i n n y m i w Paryżu przez Bouasse L e bel, w B a w a r i i w Szrobenhauzen u Poelletha, w N o r y m ­
berdze oraz u L . K o p p e g o w Pradze.
W . B r u c k n e r , op. c i t . , s. 77, p r z y p . 315 w p r o w a d z a
podział w p r z e d s t a w i e n i a c h Ś w i ę t e j K r w i z W a l l d ü r n n a
d w i e o d m i a n y : k i e d y t w a r z e C h r y s t u s a występują n a d
i pod r a m i o n a m i Ukrzyżowanego i kiedy wszystkie t w a ­
r z e u m i e s z c z o n e są p o d r a m i o n a m i U k r z y ż o w a n e g o . T e
o s t a t n i e w i z e r u n k i , j e g o z d a n i e m , są c h a r a k t e r y s t y c z n e
d l a A u s t r i i i C z e c h . O d m i a n a piąta p r z e d s t a w i e n i a Ś w i ę ­
tej K r w i z Walldürn znana jest n a p o d s t a w i e czeskiego,
l u d o w e g o o b r a z k a na szkle z połowy w i e k u X I X , który
zachował się w M u z e u m M o r a w s k i m w B r n i e
(Peintures sous verte
XVI —XIX
— J u i n 1968, M u s é e C a n t i n i ,
M a r s e i l l e , p o z . 56, i l . 56).
K . S t e c k i , Ludowe
obrazy
na szkle
z okolic
pod­
tatrzańskich,
„Rocznik Podhalański", Zakopane-Kraków,
N r 1, 1914—1921, s. 207; L . L e p s z y , Obrazy
ludowe
na
szkle malowane,
„ P r z e m y s ł i R z e m i o s ł o " , t . I , 1921, s. 3.
1 2

1 3

1 4

е

е

1 5

1 6

malerei

L . L e p s z y , op. c i t . , s. 3; J . V y d r a , Die
( P r a g a 1957), s. 10, 14.

Hinterglas-

M . Sokołowski. Drzeworytnictwo
u nas, „ S p r a w o ­
z d a n i a K o m i s j i do B a d a n i a H i s t o r i i S z t u k i w P o l s c e " ,
t. V I I , 1906, s. 452, i l . 7; J . K i e s z k o w s k i , Zwięzły
katalog
1 7

Fot.: Krystyna
Gorazdowska
— il. 7, 9; Jacek
Swiderski
— il. 8, 10; rys. Maria
Czarnecka.
II. 16. Święta
gura kamienna,

36

Krew
z Walldürn,
1744 r. w pobliżu

wystawy
dawnych
drzeworytów
ludowych
zebranych
i wydanych
przez Z. Łazarskiego,
W a r s z a w a 1921, s. 37.
W . B r u c k n e r , o p . c i t . , s. 70, i l . 33.
O b r a z e k w y k o n a n y techniką stalorytniezą, u dołu
opatrzony jest podpisem: „Cudowny obraz w W a l l d r y n gu w Niemczech". Na rewersie umieszczony jest tekst
legendy.
Pragnę
wyrazić
głęboką
wdzięczność
mgr
A. Tyszkowej na zwrócenie m o j e j u w a g i n a w s p o m n i a ­
n y obrazek.
Obrazki dewocyjne n a terenie dawnej Galicji d r u ­
k o w a n e były w d r u k a r n i W . L . A n c z y c a o r a z w D r u k a r ­
n i „ C z a s u " w K r a k o w i e , a w e L w o w i e w d r u k a r n i Sz.
Bednarskiego.
Przykładem takiego przedstawienia n a terenie Nie­
m i e c j e s t o b r a z p r o c e s y j n y ( B l u t s c h i l d ) w kościele p a ­
r a f i a l n y m w R e t z s t a d t ( o k r ę g K a r l s t a d t ) , p o w s t a ł y około
1700 r . (P. T . S t u m p , O. G i l l e n , o p . c i t . , i l . 8).
L i c z b a t w a r z y C h r y s t u s a uległa z m i a n i e zwłaszcza
n a o b r a z k a c h w o t y w n y c h , k t ó r e z a c h o w a ł y się w k o ś ­
c i e l e Ś w . J e r z e g o w W a l l d ü r n (W. B r u c k n e r , o p . c i t . ,
s. 108).
T e k a N r 28 ( w y w i a d y H . W ó j c i k i E . Ś n i e ż y ń s k i e j - S t o l o t ) , A r c h i w u m Zespołu D o k u m e n t a c j i P o l s k i e j S z t u ­
k i L u d o w e j I S P A N N r i n w . 75305, 76785.
W . B r u c k n e r , op. c i t . , s. 201—204, i l . 48, 50.
T a m ż e , s. 138.
T e k a N r 28, o p . c i t .
E . S n i e ż y ń s k a - S t o l o t , Adeodatus
Martyński
kamie­
niarz z Borzęcina,
„ P o l . Szt. L u d . " , R. X X I I , 1968, n r 3,
s. 134.
M . D o m a r u s , o p . c i t . , s. 52.
W . B r u c k n e r , o p . c i t . , s. 92.
M . D o m a r u s , o p . c i t . , s. 50.

Kubiena

—• il.

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5
2 6

2 7

2 8

2 9
3 0

3, 4, 11, 14, 15; Ewa

płaskorzeźba
na
figurze kamiennej,
Heinstadt,
Odenwald,
wg Brucknera.

Snieżyńska-Stolot

1911 г., Makocice,

pow.

—

Proszowice.

il.

II.

16;

Jan

17. Fi-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11334" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11312">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/abc697624bdbeecdafd6cab5332a637b.pdf</src>
        <authentication>d3b17d9e224d818ece057973ed5d3418</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135045">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4953</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135046">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135047">
                <text>twórcy ludowi</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135048">
                <text>rzeźba ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135049">
                <text>rzeźbiarze ludowi - okres powojenny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135050">
                <text>Słowiński, Adam - rzeźbiarz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135051">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4592</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135052">
                <text>Ludowe rzeźby Adama Słowińskiego/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135053">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.2; s.105-108</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135054">
                <text>Śnieżyńska-Stolot, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135055">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135056">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135057">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135058">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135059">
                <text>Ewa

Śnieżyńska-Stolot

„ L U D O W E "
R Z E Ź B Y
ADAMA
S Ł O W I Ń S K I E G O
W styczniu 1966 r. w oknie Międzynarodowego K l u b u
Książki i Prasy w K r a k o w i e wystawiono k i l k a rzeźbio­
nych świątków, które zwróciły uwagę w i e l u miłośników
sztuki ludowej. Twórcą w y m i e n i o n y c h 11 rzeźb był
A d a m Słowiński z Zakopanego — k u fcdziwieniu zain­
teresowanych — magister f i l o l o g i i p o l * i e j .
Słowiński urodził się w r o k u 1931 w Zakopanem.
Ojciec jego pochodził ze Stanisławowi. Tradycje rzeź­
biarskie były żywe w rodzinie jego m a t k i , góralki z Z a ­
gród koło Zębu. Słowiński wychował się w Zakopanem.
W r o k u 1965 ukończył Wyższą Szkołę Pedagogiczną
w K r a k o w i e . Obecnie dzieli czas między Zakopane
i Kraków, gdzie pragnie znaleźć sobie pracę. Rzeźbi
natomiast głównie w czasie pobytu w Zakopanem.
Swoje zdolności rzeźbiarskie odkrył zupełnie^rzypadkowo, kiedy w lipcu ubiegłego roku, w Zakopanem,
pomagał w pracy swemu szwagrowi Władysławowi H a zie, wyrabiającemu pamiątki w rodzaju kasetek i lasek.
Wtedy właśnie wykonał swoją pierwszą rzeźbę przed­
stawiającą św. Kingę (il. 2), a w ciągu następnych mie­
sięcy dziesięć i n n y c h : Chrystusa Zmartwychwstałego,
Pietę I (il, 1), Madonnę w koronie, Chrystusa u słupa
(il. 3 i 4), Madonnę z dzieciątkiem I ( i i . 9), Chrystusa
przed Piłatem (il. 6), Ecce Homo (il. 5), Madonnę z dzie­
ciątkiem I I (il. 8), Madonnę z p a l m a m i (il. 7), Pietę I I
(il. 10). Są to rzeźby w drzewie, których wysokość do­
chodzi do 30 cm Rzeźbione są w grubszych l u b cień­
szych klockach frontalnie przeważnie z tyłu nie opra2

Adam Słowiński: II. 1. „Pieta I", drewno
polichr.,
wys. 29,5 ст. II. 2. „Sw. Kinaa", drewno polichr., wys.
30 ст. II. 3 i 4. „Chrystus u słupa", drewno
polichr.,
wys. 29,5 cm.
3

*

�cowane, p o k r y t e polichromią. Twórca w y k o n u j e je bez
pomocniczych rysunków, jedynie ogólny schemat za­
znacza orientacyjnie na k l o c k u . Zaczyna rzeźbić zazwy­
czaj od głowy l u b od elementu dekoracyjnego, który
go w danym momencie najbardziej interesuje i któremu
stara się podporządkować całą kompozycję. Niektóre
drobne elementy w y k o n u j e osobno i dokleja do całości,
co w y n i k a oczywiście z niedostatecznego
opanowania
warsztatu i wprowadzanych w trakcie rzeźbienia zmian.
W 11 w y k o n a n y c h przez Słowińskiego rzeźbach daje
się zauważyć wyraźne grupy obrazujące rozwój jego
twórczości. Pierwsza — to próby tworzenia w oparciu
o pierwowzory zauważone w muzeach, do czego twórca
w pełni się przyznaje. Do tej grupy należy św. K i n g a ,
Chrystus Zmartwychwstały i Pieta I . A b y otrzymać
wrażenie rzeźby starej, spatynowanej, Słowiński celowo
stosuje ciemną pokostową polichromię, przetarcia i t y m
podobne efekty. W t y m okresie sięga on do rzeźb sty­
lowych, na co wskazuje Pieta I , której opracowanie szat
przywodzi na myśl rzeźbę gotycką.
Najciekawszą z w y m i e n i o n y c h t u figur jest św.
Kinga. Jej wąska, zamknięta postać rozbita jest w e ­
wnętrznymi l i n i a m i , reliefowo zaznaczonym k o n t u r e m
szat i ząbkowaną linią włosów, które ściśle przylegają
do głowy, ozdobionej bogatą koroną. W t y c h trzech

5

rzeźbach artysta trzyma się poprawnych proporcji.
T w a r z Madonny i modelunek ciała Chrystusa z Piety I
wykazują dążenia realistyczne. Podkreślić należy, że
choć są to pierwsze rzeźby, które wyszły spod ręki
artysty, i widać, że materiał i operowanie narzędziami
sprawiało m u wiele trudności, to jednak wprowadził
on w Piecie 1 t r u d n y do oddania układ ciała Chrystusa,
przechodzący od ujęcia en face do p r o f i l u . A r t y s t a
przyznaje się, że rzeźba ta nastręczała m u najwięcej
trudności i przerabiał ją wielokrotnie. Zdaje sobie w
pełni sprawę, że brakuje j e j zdecydowanego charakteru,
co wypływa z krzyżującej się t u t a j realistycznej f o r m y
w połączeniu z p e w n y m p r y m i t y w i z m e m warsztatu i n a lotem elementów stylowych.
W drugiej, większej grupie Słowiński zaczyna pow o l i wytwarzać swój własny styl, wykazujący związki
ze sztuką ludową.
Jednym z pierwszych jego elementów jest dążenie
do zwartej bryły. Zaznacza się to już w pierwszych w y ­
konanych rzeźbach. Najlepiej obrazuje to dążenie f i g u r a
Chrystusa przed Piłatem, a zwłaszcza Pieta I I o formie
stożka. Następuje w t e d y również odejście od p r y m i ­
tywnego realizmu czy naturalizmu, z którym artysta
nie mógł sobie poradzić w najwcześniejszych swoich
pracach. Modelunek wąskiego i wydłużonego ciała

[
'
:
i

\
!
i
i

�ч

7

Adam Słowiński: II. 5. „Ecce Homo",
drewno polichr., wys. 30,5 ст. II. 6. „Chrystus przed Piła­
tem", drewno polichr., wys. 21 ст. II. 7. „Madonna z palmami",
drewno polichr.,
wys. 34 cm.
II. 8. „Madonna z Dzieciątkiem II", drewno polichr., wys. 33,5 cm.

Chrystusa u słupa z zaznaczoną muskulaturą, o małych
stopach i dłoniach przywodzi jeszcze na myśl postać
Chrystusa z Piety I . Występuje t u t a j jednak, podobnie
j a k w rzeźbie Madonny w koronie, szeroka, płaska
twarz, która stanie sic później elementem c h a r a k t e r y ­
stycznym wszystkich rzeźb tego artysty, W kolejnych
rzeźbach, zwłaszcza w Ecce Homo i Madonnie z dzieciąt­
kiem И, można zauważyć tendencję do poszerzania k o r ­
pusu, zwłaszcza k l a t k i piersiowej, przy zachowaniu j e d ­
nak drobnych, cienkich nóg i rąk wraz z zaznaczoną
muskulaturą, w czym przejawia się jeszcze niezdecydo­
w a n y realizm pierwszych rzeźb. Zmienia się opracowa­
nie detalu Oczy które pierwotnie zaznaczane były przy
pomocy plastycznych obwódek teraz ograniczone są
jedvnie reliefem powierzchniowym oraz osadzone bliżej
nosa co nadaje twarzy szczególny wyraz Włosy miękko
ramiona początkowo rozbite ostrymi nie­
równomiernymi Żłobkami w rzeźbie Madonny z p a l m a л

Я " f 111*4О

_ „'

.

szerokie pasy modelowane plastycznie i przypominają
rsczsj ciQzko opэс?йjЭСЁ^ m&amp;tcrię
Opracowanie szat wspomnianych rzeźb przechodzi
również ewolucję, od ściśle opinających figurę św. K i n g i
z fałdami zaznaczonymi r y t e m wgłębnym, w k i e r u n k u
ujęcia coraz bardziej dekoracyjnego. Postać Madonny
w koronie odziana jest w gładką szatę i płaszcz, które­
go pola przechodzi skośnie w k i e r u n k u prawej ręki,
tworząc długą, miękką linię. Suknia i płaszcz M a t k i
Boskiej z dzieciątkiem I zarysowane są u dołu dłu­
gimi, równoległymi r y t a m i . Płaszcz Madonny z dzie­
ciątkiem I I od pasa rozchodzi się trójkątnie, tworząc

schodkowato ułożone zakładki, które powtarzają się
z regularną rytmicznością ornamentu. Najbardziej de­
koracyjnie potraktowane są fałdy płaszcza Madonny
z palmami, rozwiązanie których frapowało artystę. T w o ­
rzą i « nakładające się na siebie l i n i e ostre l u b zamknię­
te znakowaną „wycinanką". Ten sam bardzo dekora­
cyjny m o t y w zaczerpnięty niewątpliwie ze sztuki l u d o ­
wej zjawia się także w Piecie I I , a artysta pragnie go
wykorzystać również w kapliczce, którą zamierza w y ­
konać.
W końcu należy wspomnieć również o szeregu do­
datkowych elementów, jak kabłąkowe korony, uzupeł­
niające wiele z w y k o n a n y c h przez artystę rzeźb, np.
Madonna z dzieciątkiem I i Pieta I I , znane z l u d o w o barokowych przykładów. Podobnie
przedstawia
się
sprawa z nimbem Madonny z dzieciątkiem I I , którego
k w i a t o w a forma o promieniście ułożonych płatkach,
znajduje także odpewiednik w ludowej plastyce.
Szczytowym osiągnięciem dotychczasowej twórczości
Słowińskiego jest ostatnia jego rzeźba Pieta I I , gdzie
masywna, stożkowata figura Madonny, o dużej głowie,
zestawiona została z malutką, „przylepioną" do niej
postacią Chrystusa. To zestawienie m i m o w o l i przy­
wodzi na myśl średniowieczną koncepcję Piety corpusculum, nie znanej zresztą artyście, gdzie zmarły
Chrystus ma przypominać Chrystusa-dziecko, t r z y m a ­
nego przez Marię na rękach. Ujęta w jednej płasz­
czyźnie, ozdobiona
motywem
„wycinanki", g r u b y m i
góralskimi k o r a l a m i , z szatą pociętą p i o n o w y m i fałda­
m i , rzeźba ta przypomina ludowe f i g u r y kamienne.
Druga grupa rzeźb odróżnia się także od

pierwszej

107

�Adam Słowiński: II.
polichr., wys. 30 cm.

9. „Madonna

z Dzieciątkiem

I", drewno

odrniennym kolorytem, żywym, jasnym, o śmiałych ze­
stawieniach, które przejął Słowiński, j a k sam zresztą
mówi, z oglądanych przez siebie obrazów na szkle.
Oglądając rzeźby Słowińskiego, staje się przed proble­
mem zakwalifikowania tej twórczości. Przyjęło się dotąd
określać prymitywną formę twórczości ludowej jako
odbicie własnego widzenia i własnej estetyki jej twór­
ców, niewątpliwie ludzi prostych i p r y m i t y w n y c h . Jak
wytłumaczyć posługiwanie się tą formą przez człowieka
O zupełnie i n n y m poziomie umysłowym, w sposób w peł­
ni szczery, nie mający nic wspólnego z kopią czy f a l ­
syfikatem.
Rzeźby Słowińskiego nie są świadomą p r y m i t y w i z a ­
cją twórcy o w y r o b i o n y m smaku artystycznym. M i m o
całej świeżości wyczuwa się w nich jednak moment
„opatrzenia". Słowiński odznacza się niewątpliwie wraż­
liwą wyobraźnią. Rzeźba ludowa interesowała go, j a k
twierdzi, od dawna. Stykał się z nią w muzeach, na
wystawach, w Cepelii i Desie. Chłonął jej formę i pod­
patrywał szczegóły wykonania. Ma on jednak, j a k się
wydaje, zdolność przetwarzania tych elementów oraz
wczuwania się w atmosferę sztuki ludowej, w czym po­
mocne było m u zapewne jego rodzinne środowisko. N i e ­
spodziewany w y b u c h zdolności rzeźbiarskich był dla

Fot. Jan

polichr.,

wys. 21 ст. II. 10. „Pieta

U",

drewno

Słowińskiego, który przedtem nigdy rzeźbą się nie pa­
rał — dużym zaskoczeniem. Będąc pod u r o k i e m sztuki
ludowej, zaczai po prostu tworzyć w j e j konwencjach.
Nie był to jednak akt świadomego w y b o r u artystycznego, ale raczej spontanicznego zachwytu nad pięknem
tej sztuki, co nadało jego dziełom cechę szczerości. Sło­
wiński stanowi więc swego rodzaju fenomen amatora
tworzącego w konwencjach sztuki ludowej.
Powodzenie, j a k i e przyniosła m u pierwsza wystawa,
zachęciło go do nowej pracy. Obecnie jest on pełen
świeżych pomysłów. Pragnie między i n n y m i wyrzeźbić
świętego Jerzego, Floriana i Sebastiana. Interesuje go
wyłącznie postać ludzka, zwierząt, j a k t w i e r d z i , nie umie
i nie l u b i rzeźbić. Tematykę swych rzeźb ogranicza do
świątków. Ma duże poczucie realizmu, ale jego dążeniem jest osiągnięcie maksymalnej ekspresji. L u b i formę
bogatą, wypracowaną, m a zamiłowanie do dekoracyjności, stąd w o l i rzeźbić postacie odziane w szaty niż
akty.
Należy przypuszczać, że talent Słowińskiego, który
już w t a k krótkim czasie pozwolił m u na widoczną
ewolucję formy, rozwinie się dalej. Być może pójdzie on
kiedyś własną drogą, odmienną od t e j , którą kroczy
obecnie.

Swiderski.

j
Г.

!
*
i
*
Z
?
J
~
|
J
щ
I
Jj
fj
Ш

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11335" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11313">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/74e896af90df775c94325bb7d55a92d8.pdf</src>
        <authentication>919da05caf65609db64897f2d6c398e6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135060">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4956</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135061">
                <text>1967</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135062">
                <text>sztuka ludowa - konkursy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135063">
                <text>szopka krakowska - konkursy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135064">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4595</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135065">
                <text>Sprawozdania/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135066">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1967 t.21 z.2; s.113-116</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135067">
                <text>Śnieżyńska-Stolot, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135068">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135069">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135070">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135071">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135072">
                <text>Ewa

Śnieżyńska-Stohf

D R O G I
R O Z W O J U
S Z O P K I
K R A K O W S K I E J
NA PODSTAWIE D W Ó C H O S T A T N I C H K O N K U R S Ó W Х Х 1 П i X X I V '

Rozpatrując szopki przedstawione na dwóch ostat­
nich konkursach dostrzegamy zmiany n i e ty i ko w za­
kresie i c h typów i f o r m , ale także zmiany w charak­
terze ideowym szopki k r a k o w s k i e j .
Z m i a n y typologiczne i stylowe wydają się nawet w y ­
stępować rzadziej w stosunku do wspomnianych prze­
mian ideowych, mimo to możemy zauważyć p o j a w i a ­
jący się już w k i l k u poprzednich konkursach t y p szop­
k i , w której dolna część zawierająca wnękę w charak­
terze sceny została zastąpiona rzędem wspartych na k o ­
lumnach arkad. Przykładem tego na Х Х Ш konkursie
były szopki M a r i a n a Przeworskiego, Macieja Moszewa,
Bronisława Piącika, Tadeusza Przeworsklego i Tadeusza

II. 1. Szopka, wys. 49 cm. Wyk. Lech
Konkurs
XXIII.

Gonciarz.

Konkurs

Gilłerta, a na konkursie X X I V — Andrzeja Jędrszczyka
i Włodzimierza Łesyka.
Inną zmianę w zakresie t y p u stanowi ustawienie
szopki na cokole o charakterze ceglanej podmurówki
(szopka Jerzego K r u k a , X X I I I , i Ryszarda Goryckiego,
X X I V ) czy wzbogacenie fasady o m o t y w schodów, j a k
w szopce Włodzimierza Łesyka ( X X I I I ) czy Aleksandry
Kozy ( X X I V ) .
W zakresie przemian stylowych szopki k r a k o w s k i e j
możemy wyróżnić grupę kontynuującą tradycje szopki
„architektonicznej" , która jednak wychodzi
daleko
poza stosowane dotąd m o t y w y a r c h i t e k t u r y K r a k o w a .
Obserwujemy t u wprowadzenie poszczególnych elcmen2

XXIII.

U. 2. Szopka,

wys. 105 cm. Wyk. Jerzy

Kruk.

113

�П. 3. Szopka, wys. 124 cm. Wyk, Kazimierz
Dudzik,
Kovkur
XXIII.
I i . 4. Szoi&gt;ka, wys. 140 cm. Wyk. Wlo­
dzimierz Lcsyk.
Konkurs
XXIII.

tów architektonicznych, głównie o charakterze późnogotyckim, zestawianych razem w ruchliwe i rozedrgane
formy, o czym świadczą szopki Witolda Głucha ( X X I I I
i X X I V ) , Zbigniewa Grzecha ( X X I I I ) , Bronisława Na­
w r o t a ( X X I V ) i Bronisława Piącika ( X X I V ) , Operują
oni m o t y w e m w i m p e r g , przenikających się łuków, ażu­
rowych baldachimów, transparentowych okien, wiszą­
cych zworników, co pozwala określić ich styl słowem
flamboyant. Niektóre ze wspomnianych szopek „archi­
tektonicznych", j a k szopka Ireny Barańskiej ( X X I V ) , sto­
sują elementy zaczerpnięte z późnogotyckiej, ceglanej
a r c h i t e k t u r y Pomorza. Twórcy t y c h szopek korzystali
zapewne z reprodukowanych widoków późnogotyckiej
architektury wykorzystując je w charakterze w z o r n i ­
ków.
Ciekawiej rysują się przemiany ideowe szopki k r a ­
kowskiej. W swej pierwotnej w e r s j i szopka była nie­
wątpliwie teatrem, w którym a r c h i t e k t u r a , l a l k i i słowo
tworzyły nierozerwalną całość. Na kolejnych k o n k u r ­
sach, nawet na dwóch ostatnich, spotykało się szopki
z pełnym zestawem lalek, które mimo faworyzowania
ze strony j u r y , jako nawiązanie do starej t r a d y c j i , w y ­
dają się być czymś m a r t w y m , gdyż brak i m głównego
elementu wiążącego, czyli słowa. Podobnie chyba o d ­
czytało ten f a k t w i e l u twórców, którzy szukają wyjścia
z impasu poprzez wprowadzenie szopek zmechanizowa­
nych, z l a l k a m i poruszającymi się niekiedy w t a k t m u 1H

�U. 5. Szopka, wys. 134 cm. Wyk. Irena Barańska. Konkurs XXIV,
II. 6. Szopka, wys. IGO cm. Wyk. Witold
Konkurs XXIII.
II. 7. Szopka, wys. 59 cm. Wyk. Zdzisław Dudzik. Konkurs
XXIII.

zyki. Szopki takie mają zresztą za sobą tradycje w y ­
wodzące się zarówno ze sztuki oficjalnej (ruchome w y ­
roby złotnicze z w i e k u X V I I i X V I I I ) , j a k i ludowej
(ruchome zabawki, ruchome szopki śląskie).
Jest jednak duża grupa szopek, w których zamiast
tradycyjnych lalek występują postacie; L a j k o n i k a , k r a ­
kowskich przekupek, smok wawelski czy pomnik M i c ­
kiewicza =.
W dużej liczbie szopek daje się zauważyć nawiązanie
do aktualnych wydarzeń \ j a k obchody 600-lecia U n i ­
wersytetu Jagiellońskiego i 1000-locia państwa polskiego,
co przejawia
się wprowadzeniem
okolicznościowych
napisów, dat, czasem nawet transparentów, a także scen
historycznych, postaci królów polskich, rycerzy różnych
epok aż do współczesnych żołnierzy. Występuje t u też
rotunda św. Feliksa i Adaukta jako aluzja do najstar­
szych dziejów P o l s k i .
s

Warto wiec zastanowić się, czym stała się szopka
krakowska w tej ostatnio przytoczonej wersji. Odpo­
wiedź nie będzie prosta i wyjaśniająca w pełni to zja­
wisko. Szopka k r a k o w s k a przestała być na pewno
teatrem, natomiast, jak się wydaje, przyjęła cechy oko­
licznościowej dekoracji, operującej prostym elementem
symbolicznym, tkwiącej głęboko w specyficznej atmo­
sferze K r a k o w a . Z ideą dawnej szopki łączy obecną
właśnie aktualizacja, która kiedyś właśnie przejawiała
się w słowie mówionym, dziś przejawia się w nawiązy­

Głuch.

w a n i u do rocznic, obchodów i zwyczajów k r a k o w s k i c h .
Szopka operująca symbolem, mimo że płytkim (napisy,
transparenty), niekiedy wręcz banalnym, jest jednak
na pewno na tle innych szopek czymś nowym, chociaż
zaskakującym. Jej p r y m i t y w n a aktualizacja świadczy
właśnie o żywotności.
Wynikałoby stąd, że sztuczne podtrzymanie żywotu
szopki k r a k o w s k i e j poprzez urządzane k o n k u r s y nie
zmieniło j e j w m a r t w y przedmiot pozbawiony własnych
treści. Świadczą o t y m właśnie szopki „symboliczne".

PRZYPISY
Na X X I I I konkursie w 1965 r o k u trzy pierwsze
nagrody otrzymały szopki: Wacława Morysa (pracownik
umysłowy, 1.43), Ferdynanda Sadowskiego (elektryk,
1.34) i Zygmunta Grabarskiego (mechanik, 1.53). Na
X X I V konkursie (1966) szopki po raz pierwszy zostały
podzielone na trzy grupy, w zależności od ich wielkości.
W grupie I dużych szopek pierwsze nagrody przyzna­
no: W i t o l d o w i Głuchowi (mechanik, 1.37), K a z i m i e r z o w i
Pietrzykowi (malarz, 1.26), Zdzisławowi D u d z i k o w i (rekwizytor, 1.41) i Wacławowi M o r y s o w i .
W I I grupie szopek średnich pierwsze nagrody przy­
padły: Stanisławowi Fijałowi (rencista, 1.72), Michałowi
Przeworskiemu (rencista, 1.27), Franciszkowi T a r n o w ­
skiemu (murarz, 1. 77) i Eugenii Szklarskiej (emeryt­
ka, 1. 60).
W I I I grupie szopek najmniejszych pierwszej nagrody
nic przyznano. Drugie nagrody o t r z y m a l i : Stanisław
1

�8

П. 8, Szopka, wys. 80 cm. Wyk. Jan Paluch.
trzyk. Konkurs
XXIV.

Konkurs

Majchrzak (uczeń, 1. 16) i Janusz Kaczorowski (student,
I. 25).
Na X X I I I konkursie wystawiono 97 a na X X I V 106
szopek.
- Pod t v m określeniem rozumiem szopki w p r o w a ­
dzające fragmentv architektury K r a k o w a , o czym pisał
obszernie H. Reinfuss A r c h i t e k t u r a szopki
krakowskiej,
„Poi Szt L u d . " , R 2, 1948, s. 9.
Szopki Zdzisława Dudzika ( X X I I I ) , Ireny Barań­
skiej ( X X I I I ) , Kazimierza Dudzika ( X X I I I ) , Janusza
3

Fot. Jan

XXIV. I I

9. Szopka,

wys. 195 cm. Wyk. Kazimierz

Pie-

Meja ( X X I I I i X X I V ) , Andrzeja Bożeka ( X X I I I ) , T a ­
deusza G i l l e r t a ( X X I V ) , Jerzego Rucińskiego ( X X I V ) ,
Włodzimierza Lesvka ( X X I I I ) .
Można to było zauważyć już na poprzednich k o n ­
kursach. Por. E. Fryś-Pietraszkowa, XXI i XXII
kon­
kury szopek w Krakowie,
„Pol. Szt. L u d . " , R. 19, 1965,
s. 60—62.
Szopki Macieja Moszewa ( X X I V ) , W i t o l d a Głucha
( X X I V ) , Zdzisława Dudzika ( X X I V ) , Kazimierza Pie­
trzyka ( X X I V ) i Jana Palucha ( X X I V ) .
i

5

Swiderski.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6203" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6183">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7b75d8aba207820bff6272211bba89c0.pdf</src>
        <authentication>59f11df5c283caa507a36d690b2c569d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73878">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2392</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73879">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73880">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2220</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73881">
                <text>Konstrukcja istnienia / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73882">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.117-119</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73883">
                <text>Sobolewska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73884">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73885">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73886">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73887">
                <text>Konstrukcja istnienia
Anna Sobolewska

I . Świat jako dzieło sztuki
Zapytany przez francuskiego k r y t y k a o fascynację tech­
n i k ą Zbigniew R y b c z y ń s k i o d p o w i e d z i a ł przekornie:
„ N i e , ona jest dla mnie raczej p r z e s z k o d ą . N i g d y właściwie
nie m o ż n a o s i ą g n ą ć tego, co się pragnie. C h c i a ł b y m , żeby
moje filmy płynęły tak — t u strzelił palcami — j a k płynie
życie."
C z y ż b y mistrz techniki wideo p r a g n ą ł u c h w y c i ć za pomo­
cą techniki komputerowej nieobjęty „ s t r u m i e ń ż y c i a " , j a k
d a w n i mistrzowie malarstwa czy powieści? O s i ą t e m a t y c z n ą
wielu filmów R y b c z y ń s k i e g o jest właśnie przedstawiona
symbolicznie „ d r o g a ż y c i a " — o d d z i e c i ń s t w a do śmierci
i dalej — poza śmierć (np. wideoklip Imagine do m u z y k i
Johna Lennona). W filmie Waszyngton m a ł a dziewczynka
bawi się z k o t k i e m . Po chwili dziewczynka jest j u ż s t a r u s z k ą ,
gdy kotek d z i w n y m trafem z a c h o w a ł wieczną m ł o d o ś ć .
K i l k a sekwencji Orkiestry r ó w n i e ż przywołuje schemat sym­
boliczny ludzkiego życia. R y b c z y ń s k i rozpoczyna swoją
p r z y p o w i e ś ć od k o ń c a — na p o c z ą t k u filmu na scenę wjeżdża
karawan, by na k o ń c u p o j a w i ć się znowu.
Strumieniem o b r a z ó w w Orkiestrze nie r z ą d z ą prawa
asocjacji, sugerujące rzeczywistość snu czy marzenia. Nie jest
to więc poetyka o n i r y z m u ani surrealizmu. N a s t ę p s t w o
o b r a z ó w jest p o d p o r z ą d k o w a n e ukrytej akcji symbolicznej,
k t ó r a ma swoje prawa i r y t m y , np. sekwencja karawan
— gaszenie świec — „ z m a r t w y c h w s t a n i e " ; d z i e c i ń s t w o
— dorastanie — w ą ż i j a b ł k o — łoże m a ł ż e ń s k i e . Po zalotach
panien i h u z a r ó w w salach L u w r u n a s t ę p u j e „ a p o t e o z a "
m a ł ż e ń s t w a — p o d sklepieniem katedry w Chartres szybuje
para nagich k o c h a n k ó w . Część druga filmu to jazda postaci
przez nie k o ń c z ą c ą się k l a w i a t u r ę , przy k t ó r e j dziewczęta
i c h ł o p c y d o r a s t a j ą , starzeją się i u m i e r a j ą , grając w s p ó l n i e tę
s a m ą m e l o d i ę . M e t a f o r ą p o d r ó ż y przez życie jest r ó w n i e ż
podniebna w ę d r ó w k a bohatera po w ą s k i c h k ł a d k a c h , na
k t ó r y c h t o c z ą się normalne, ludzkie sprawy —jedzenie, seks,
walka o kobiety i p i e n i ą d z e (część trzecia).
Ten s p o s ó b przedstawienia drogi człowieczej w Orkiestrze
nasuwa na m y ś l ś r e d n i o w i e c z n e czy barokowe alegorie.
R y b c z y ń s k i podziwia s z t u k ę a l e g o r y c z n ą dawnych w i e k ó w .
Jakie znaczenia d o t y c z ą c e c a ł o ś c i ludzkiego losu z o s t a ł y
tu zaszyfrowane? W jakiej przestrzeni toczy się ta nieprze­
rwana gra o życie i znaczenie?
W świecie R y b c z y ń s k i e g o p r z e s t r z e ń życia c z ł o w i e k a jest
całkowicie sztuczna. P o d k r e ś l a j ą tę s z t u c z n o ś ć jeszcze bar­
dziej elementy natury wprowadzone na p o c z ą t k u i na k o ń c u
filmu: śpiew p t a k ó w , pohukiwanie puszczyka. N a p o c z ą t k u
widzimy brzeg morza. O n t a k ż e jest j a k b y nie z tego filmu.
D o p i e r o , kiedy nad m o r z e m pojawia się karawan, wiemy, że
jest o n „ n a s z " . R a m ą filmu — i r a m ą ludzkiego życia —jest
natura. Natomiast wszystko, co ludzkie, rozgrywa się w sztu­
cznej czasoprzestrzeni, gdzie istnieją odniesienia wyłącznie
do sfery k u l t u r y .
R y b c z y ń s k i pokazuje, że p r z e s t r z e ń c z ł o w i e k a jest zawsze
p r z e s t r z e n i ą s y m b o l i c z n ą . P o j a w i a j ą się kluczowe m o t y w y :
j a b ł k o , o g i e ń , chleb i w i n o , w ą ż . Czasem jest to p r z e s t r z e ń
sakralna, j a k w sekwencji z Ave Maria Schuberta, k t ó r e j tłem
jest katedra w Chartres. W ostatniej sekwencji — Bolero
Ravela — m a m y d o czynienia z p r z e s t r z e n i ą s a k r a l n ą na
opak; jest to sacrum komunistyczne, zdegradowane, fał­
1

szywe, beznadziejne. A l e za k a ż d y m razem jest to p r z e s t r z e ń
symboliczna. Poza tę p r z e s t r z e ń człowiek nie m o ż e się
przebić.
Paradoksem sztuki jest fakt, że to, co w niej maksymalnie
sztuczne, wskazuje czasem na c o ś najbardziej ludzkiego.
P a m i ę t a m taki moment z filmu Felliniego A statek płynie,
kiedy pojawia się reżyser wraz z k a m e r ą na dekoracji statku,
hydraulicznie k o ł y s a n y przez skomplikowane u r z ą d z e n i a .
W i d z i m y k a m e r ę , widzimy d e k o r a c j ę i jej kulisy techniczne.
I odczuwamy szczególne wzruszenie. S k ą d to wzruszenie
w chwili o d s ł o n i ę c i a kulis? Był to moment s z c z e g ó l n e g o
napięcia, zdrady wobec sztucznej, wykreowanej na ekranie
rzeczywistości. Deziluzja jest w s z e c h o b e c n ą s t r a t e g i ą w sztu­
ce X X w.; nadaje współczesnej n a m sztuce p i ę t n o i r o n i i l u b
autoironii. A l e w t y m w y p a d k u deziluzja nie jest d e m a s k a c j ą
„ o s z u s t w a " artysty ani m a n i f e s t a c j ą jego absolutnej w ł a d z y .
N a o d w r ó t , reżyser oddaje się w ręce widza, p r a g n ą c
bezwzględnej akceptacji dla siebie samego, a nie t y l k o dla
t w o r ó w swojej w y o b r a ź n i . A w i a r y g o d n o ś ć opowiadanej
historii wcale j u ż nie wymaga a u t o n o m i i ś w i a t a przed­
stawionego. Cień tego samego uczucia m i a ł a m o g l ą d a j ą c
Orkiestrę. W ramach komputerowej techniki pojawia się tam
element specyficznie l u d z k i .
R y b c z y ń s k i r ó w n i e ż p o k a z a ł w Schodach k o n s o l ę , przy
k t ó r e j pracuje. W Orkiestrze natrafiamy na o s o b l i w ą figurę
mistrza ceremonii, k t ó r y pełni funkcję „ a u t o r a w e w n ę t r z ­
nego" u t w o r u . Pojawia się on od czasu do czasu na scenie, by
osobiście c z u w a ć nad rozwojem spektaklu. W pierwszej
sekwencji jest kelnerem r o z d a j ą c y m kieliszki „ w z a ś w i a t a c h "
i prestidigitatorem ż o n g l u j ą c y m pochodniami. Obdarza jed­
nych w e d ł u g w ł a s n e g o kaprysu, a i n n y m odbiera dary. T o on
wprawia w ruch, przy pierwszych d ź w i ę k a c h koncertu
fortepianowego nr 21 M o z a r t a , łoże z p a r ą u m a r ł y c h (?)
s t a r u s z k ó w . O d tego primum mobile bierze p o c z ą t e k po­
wszechny taniec na „ P o l a c h Elizejskich" filmu.
Figura artysty-sztukmistrza prowokuje pytanie w i d z a
o ukrytego reżysera tego „ t e a t r u ś w i a t a " . O g l ą d a j ą c filmy
R y b c z y ń s k i e g o m o ż e m y u c h w y c i ć sens myśli Nietzschego, że
„ Ś w i a t jest dziełem r o d z ą c e j się s z t u k i " , a jego „istnienie jest
usprawiedliwione t y l k o j a k o zjawisko estetyczne" .
R y b c z y ń s k i postrzega świat właśnie w kategoriach es­
tetycznych. D o m n i e m a n y t w ó r c a tego wielkiego dzieła sztu­
k i stosowanej, o ile istnieje, nie jest k i m ś , k o g o znamy
z w y o b r a ż e ń religijnych. A n i „ d o b r y Ojciec" ani „ S ę d z i a " .
T o artysta, a m o ż e nawet n i e p o w a ż n y , rozigrany K u g l a r z
b a w i ą c y się wszelkimi elementami ludzkiej rzeczywistości.
Rola mistrza ceremonii w Orkiestrze przywodzi na m y ś l
figurę wielkiego A r t y s t y , k t ó r y siedząc gdzieś w ciemni
w s z e c h ś w i a t a w y p r ó b o w u j e nowe modele gier. Czy nie
m a m y podobnego odczucia p a t r z ą c na o t a c z a j ą c ą nas rze­
czywistość, na historię ostatnich lat, czy na nasze w ł a s n e
życie? Czy nie jest ono z a d z i w i a j ą c y m spektaklem, przebie­
g a j ą c y m zgodnie z j a k i m ś u k r y t y m wzorem?
K i m jest artysta w sztuce i teorii R y b c z y ń s k i e g o ? A u t o ­
r o w i Orkiestry bliski jest nie tyle romantyczny wizerunek
artysty-kreatora i burzyciela, ile renesansowy model artysty
- d o s k o n a ł e g o r z e m i e ś l n i k a . O p o w i a d a ł m i Andrzej B a r a ń ­
ski o fascynacji R y b c z y ń s k i e g o dziełem Leonarda da V i n c i ,
artysty, k t ó r y potrafił s t w o r z y ć i M o n ę Lisę (wielokrotnie
filmowaną
przez R y b c z y ń s k i e g o ) , i maszyny latające, i po2

3

117

�d w ó j n e spirale s c h o d ó w . U l u b i o n ą l e k t u r ą R y b c z y ń s k i e g o
jest esej Paula Valery Wstęp do metody Leonarda da Vinci (w
zbiorze Estetyka Słowa, Warszawa 1971). R y b c z y ń s k i przy­
pomina, że Leonardo z a c z y n a ł m a l o w a ć obraz od najgłęb­
szej czerni p r z e c h o d z ą c p o w o l i d o światła. R y b c z y ń s k i
zdradza w wywiadzie dla „ K i n a " , że widzi swój przyszły film
j a k o „ p ó ł godziny czerni", z k t ó r e j stopniowo wyłaniają się
kształty i kolory.
D o w i e d z i a ł a m się r ó w n i e ż od Andrzeja B a r a ń s k i e g o , że
R y b c z y ń s k i kocha t e c h n i k ę , ale nie t y l k o tę wielką, elektro­
n i c z n ą , ale i tę m a ł ą — n a r z ę d z i a , ś r u b k i , t r y b i k i . T a k j a k
i n n i m y s z k u j ą w antykwariatach, R y b c z y ń s k i ma swoje
ulubione sklepiki z n a r z ę d z i a m i na jednej z ulic N o w e g o
J o r k u . Podziwia o n s p r a w n o ś ć t e c h n i c z n ą A m e r y k i , np.
d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n e „ d r a p a c z e c h m u r " z drewna ze schod­
k a m i na z e w n ą t r z tak charakterystyczne dla nowojorskiego
pejzażu. R y b c z y ń s k i nie gloryfikuje techniki, ale czyni z niej
sojusznika swojej filmowej epistemologii:
„ N a s z e n a r z ę d z i a są m o ż e prymitywne, ale za i c h p o m o c ą
m o ż n a o d k r y ć c o ś w samej rzeczywistości, co nie jest
z w i ą z a n e z jej realnym odbiorem. (...) D z i ę k i n o w y m n a r z ę ­
d z i o m udoskonalamy m o ż l i w o ś c i percepcji. (...) M o ż e m y się
zbliżyć do rzeczywistości, jeśli uzyskamy ł a t w o ś ć operowa­
nia n a r z ę d z i a m i . B ę d z i e m y m o g l i wtedy k r e o w a ć świat
t r o c h ę podobny d o naszych m y ś l i . "
4

5

II. Gra przestrzeni i czasu
M i ł o s z Benedyktowicz określił t w ó r c z o ś ć R y b c z y ń s k i e g o
j a k o „ m a n i p u l a c j ę czasem i p r z e s t r z e n i ą " . W jednych fil­
mach celem jest w y p r ó b o w y w a n i e czasu (Orkiestra, Imagi­
ne), w innych—eksperymentowanie z p r z e s t r z e n i ą (Manhat­
tan, Waszyngton). W filmach R y b c z y ń s k i e g o panuje wieczna
teraźniejszość. N i e m a przeszłości ani antycypacji. Jest t y l k o
w ą s k i e t e r a z w i e l o k r o t n i e powtarzane. Czas raz jest
przedstawiony j a k o c o n t i n u u m , a raz j a k o „ o s t r z e n o ż a "
m i ę d z y chwilą a chwilą — obie perspektywy występują
u R y b c z y ń s k i e g o na przemian.
P o w t a r z a l n o ś ć , r y t m są — p o z o r n y m — zwycięstwem nad
czasem. R y b c z y ń s k i stara się więc p r z e c h y t r z y ć czas. G d y
patrzymy na „ p ł y n ą c e " l u b „ o b r a c a j ą c e " się przestrzenie
takich filmów, j a k Manhattan i Waszyngton, m a m y zawsze
nadzieję, że ten sam obraz się p o w t ó r z y . T a sama twarz
w y p ł y n i e za chwilę z innej strony ekranu, sympatyczny
j a m n i k reżysera zagra jeszcze wiele razy. G d y w filmie
Waszyngton pojawia się sylwetka nie żyjącego M i ł o s z a
Benedyktowicza, ten prosty zabieg p o w t ó r z e n i a zyskuje
n i e s p o d z i e w a n ą o s t r o ś ć . Czekamy niecierpliwie na najazd
kamery na p o s t a ć Benedyktowicza, ale na ekranie toczy się
j u ż inna gra. R y t m w i ą ż e w c a ł o ś ć obraz i d ź w i ę k , czas
i p r z e s t r z e ń . R y b c z y ń s k i eksploatuje z a r ó w n o „ s z t u c z n e "
r y t m y m u z y k i klasycznej, j a k i „ n a t u r a l n e " r y t m y oddechu
czy skurczu serca, świetnie przetworzone muzycznie przez
Michała Urbaniaka.
R y b c z y ń s k i eksploatuje wszelkie formy ruchu: taniec,
ruch po kole, r u c h g ó r a - d ó ł , czy też r u c h d e f o r m u j ą c y
p r z e s t r z e ń (Czwarty wymiar). W k a ż d y m ze swoich filmów
wprowadza w r u c h te same przedmioty wzięte raczej z po­
r z ą d k u k u l t u r y niż natury, w o l i krzesła o d k w i a t ó w , ł ó ż k a od
drzew, j a m n i k a o d dzikiej bestii i M o n ę Lizę od o b ł o k ó w .
R y b c z y ń s k i w p r a w i a w r u c h element z a r ó w n o j a ź n i , j a k
i ś w i a t a , czas i p r z e s t r z e ń , w y o b r a ź n i ę i p a m i ę ć k u l t u r o w ą ,
przedmioty ze ś m i e t n i k a k u l t u r y masowej i szacowne re­
kwizyty z archiwum mitów i archetypów.
R e ż y s e r z g o d z i ł b y się zapewne z m y ś l ą M i c h a i ł a Bachtina,
że „ p o z n a j ą c c z ł o w i e k a wszędzie szukamy i znajdujemy
z n a k i ( . . . ) " . J e d y n ą d r o g ą poznania i samopoznania jest
więc interpretacja z n a k ó w . W d z i e ł a c h R y b c z y ń s k i e g o wszy­
stkie przedmioty są znakami — nie przyciągają uwagi s w o i m
6

118

„ b y t e m w sobie", ale odsyłają poza siebie. Są w ś r ó d nich
symbole dawnych epok i symbole naszej współczesności, np.
telefon i sedes. Nawet przyroda wydaje się tu artefaktem
istniejącym tylko dzięki łasce artysty. R y b c z y ń s k i e g o cechu­
je absolutna swoboda p o s ł u g i w a n i a się symbolem — zamiast
j a b ł k a wprowadza o d razu całą tacę j a b ł e k , w ą ż jest t u
wielkości boa.
B a d a j ą c jego filmy m o ż n a by p o s ł u ż y ć się a n a l i z ą semiotyc z n ą i s z u k a ć przede wszystkim z n a c z ą c y c h relacji i opozycji.
R y b c z y ń s k i , podobnie j a k struktraliści, p r ó b u j e u c h w y c i ć ,
, j a k jest z r o b i o n y " nasz świat, jakie są prawa naszej
czasoprzestrzeni i naszego u m y s ł u (co b y ć m o ż e na jedno
wychodzi). Szukanie „ p o w s z e c h n y c h praw, k t ó r e r z ą d z ą
n i e u ś w i a d o m i o n ą d z i a ł a l n o ś c i ą u m y s ł u " , to w o p i n i i
Levi-Straussa podstawowy o b o w i ą z e k sztuki X X w .
R o z w a ż a j ą c modele ś w i a t a w filmach R y b c z y ń s k i e g o nie
m o ż n a p o m i n ą ć obecnej w jego sztuce filozofii p r z e k ł a d u .
Problematyka p r z e k ł a d u jest c e n t r a l n ą k w e s t i ą współczesnej
semiotyki, k t ó r a opiera się w ł a ś n i e na idei p r z e k ł a d u , czyli
przeniesienia znaczenia z jednego systemu z n a k ó w na inny.
W a r t o w t y m miejscu p r z y p o m n i e ć nieco starsze, kabalis­
tyczne i hermetyczne koncepcje p r z e k ł a d u . I s t o t ą p r a k t y k
kabalistycznych b y ł nieustanny p r z e k ł a d z j ę z y k a natury,
kosmosu czy p i e r w i a s t k ó w na j ę z y k ludzkiego ducha i ciała.
K a b a l i ś c i zamieniali s ł o w a T o r y na liczby i na nowe s ł o w a
o magicznej mocy. P r z e k ł a d z j ę z y k a na j ę z y k czy z jednej
sztuki na d r u g ą w y m a g a ł trzeciego elementu „ j ę z y k a - p o ś r e d n i k a " b ę d ą c e g o m e d i u m p r z e k ł a d u . M o ż e b y ć n i m czas l u b
p r z e s t r z e ń , d ź w i ę k l u b światło. W Kabale m a m y do czynie­
nia z p r z e k ł a d e m T o r y i świata, S ł o w o przemienia się
w w i d z i a l n ą rzeczywistość, j a k w prozie Schulza, gdzie
K s i ę g a wybucha w i o s n ą . . . I u R y b c z y ń s k i e g o m u z y k a roz­
k w i t a ogrodem czy k a t e d r ą . W świetle filozofii kabalistycz­
nej t y m „ t r z e c i m elementem" zawsze z a a n g a ż o w a n y m
w procesie p r z e k ł a d u jest B ó g . T y m samym sacrum ujawnia
się w ł a ś n i e na p r z e c i ę c i u k o d ó w k u l t u r y .
Wydaje się, że kabalistyczna teoria p r z e k ł a d u pozwala
spojrzeć na filmy R y b c z y ń s k i e g o inaczej — nie od strony
„ t e c h n i c z n e j " , ale właśnie kabalistycznej. Jak w dziełach
k a b a l i s t ó w t r w a t u nieustanny proces p r z e k ł a d u . R y b c z y ń s k i
— podobnie j a k kabaliści — szuka trzeciego elementu,
ł ą c z n i k a m i ę d z y m u z y k ą a filmem. I ten łącznik się znajduje,
t y m w s p ó l n y m czynnikiem m u z y k i i filmu jest element czasu.
M u z y k a jest j a k b y p o s k r o m i o n y m czasem. Taniec jest
opanowaniem przestrzeni. N i e w i a d o m o , co jest czego
p r z e k ł a d e m . N i e jest to wizualizacja m u z y k i , ale prowadze­
nie tej samej akcji symbolicznej w k i l k u systemach znako­
w y c h naraz.
K a b a l i ś c i wierzyli, że proces p r z e k ł a d u doprowadzi bada­
cza do kontemplacji sacrum ukrytego z a r ó w n o w świętych
znakach Pisma, j a k i w pustej przestrzeni m i ę d z y znakami.
R ó w n i e ż u R y b c z y ń s k i e g o kontemplacja r u c h o m y c h f o r m
wskazuje na istnienie pustki i bezruchu. Rzecz interesująca,
że nieustanny proces p r z e k ł a d u nie pozostawia w r a ż e n i a
chaosu i zgiełku; ruchome o b r a z k i R y b c z y ń s k i e g o odsyłają
gdzieś poza ekran w s t r o n ę niewidocznego tła, miejsca
narodzin i zaniku f o r m .
7

8

III. Gra to poważna rzecz
„ C h c i a ł b y m z a r e j e s t r o w a ć u p ł y w czasu w p r a w d z i w y m
procesie tworzenia — p o w i e d z i a ł w rozmowie z Tadeuszem
Sobolewskim. — M i e ć t a k ą s w o b o d ę warsztatu, żeby m ó c
u c h w y c i ć d w o i s t o ś ć naszego m y ś l e n i a : tak i nie, nie i tak...
A konstrukcja? K o n s t r u k c j a istnieje w świecie przez cały
czas, t y l k o nie p o t r a f i m y jej p o j ą ć . N a t u r a , w s z e c h ś w i a t
r z ą d z ą się swoimi p r a w a m i . W e wszystkim są u k r y t e struk­
tury, k t ó r y c h nie znamy. Jeżeli je zrozumiemy, b ę d z i e m y
m o g l i b u d o w a ć c o ś , co w tej chwili wydaje się chaosem. N a

�razie jeszcze błądzimy. Imitacja nie jest żadną drogą. Ekspre­
sja — wyrażanie samego siebie — nie ma sensu. J e d y n e
nad c z y m w a r t o p r a c o w a ć , to o d k r y w a n i e
z a s a d , w n a u c e , w s z t u c e , we w s z y s t k i m . "
Rybczyńskiemu nie chodzi więc o ekspresję, czy o mimesis,
ale o szczególny rodzaj kreacji. W swoich filmach przeciw­
stawia on chaosowi życia coraz to nowe modele świata. Gra
wyobraźni twórcy ma wspierać zdyscyplinowany ekspery­
ment, który pozwoliłby odsłonić poetykę tego dzieła sztuki
stosowanej, jakim jest nasz świat. Celem jest rozszyfrowanie
uniwersalnych, być może matematycznych, r e g u ł gry.
Sztuka Rybczyńskiego ma więc ambicje maksymalistyczne. Tym właśnie najśmielszym ambicjom służy technika
komputerowa. Zwłaszcza w Orkiestrze możemy schwytać
reżysera na próbie uchwycenia pełni. Jest to być może próba
karkołomna. Czy Rybczyńskiemu udało się uchwycić pewne
rytmy i kategorie dotyczące całości ludzkiego świata? Widz
ma wrażenie, że poza strumieniem życia na ekranie, pod
powierzchnią symbolicznych i alegorycznych obrazów kryje
się jakiś szyfr, jakiś wzór ludzkiej egzystencji.
„Istoty rzeczy" zwykle poszukuje się w naszej kulturze na
drodze intelektualnych spekulacji lub na kontemplacyjnej
ścieżce samopoznania. Rybczyński proponuje trzecią drogę
— drogę gry symbolami kultury. Wartość gry znają dzieci
i artyści. I.B. Singer sformułował w powieści Szosza hipo­
tezę, że gra, będąca zasadą naszej rzeczywistości, jest także
istotą „rzeczy samej w sobie":
„Ponieważ niczego nie jesteśmy pewni, nawet tego, że
jutro znowu zobczymy wschód Słońca, gra okazuje się
najgłębszą istotą ludzkiej egzystencji, a może nawet rzeczy
samej w sobie. Bóg jest graczem, a wszechświat wielkim
boiskiem. Przez długie lata starałem się znaleźć podstawy dla
etyki i w końcu zrezygnowałem. Ale nagle stało się dla mnie
jasne — ludzką etykę oprzeć można na prawie człowieka do
grania własnej gry, według wyboru, którego nikt nie zabroni
mu dokonać."
„Gra to poważna rzecz" — powiada Hans Georg Gadamer. Współczesna filozofia i antropologia wysoko ceni
pojęcie gry. Często bywa ono kluczem do określonej wizji
kultury (np. w dziełach J. Huizingi i R. Caillois). W filozofii
indyjskiej gra to jedno z pojęć podstawowych, mających
metafizyczne odniesienia. „Cały świat jest grą Wszechświadomości — twierdzi współczesny hinduski mędrzec
Swami Muktananda. Jedyny jest w jedności i ten sam Jedyny
jest w wielości."
Dzięki grze jedyna, boska zasada przyjmuje postać świata,
staje się wszystkim. Dla człowieka „wyzwolonego" spoza
wielości zawsze prześwituje jedność, a świadomość całości
jest pierwotna, niezależna od umiłowania różnolitości świa­
ta. Indyjska koncepcja gry jest wielostronnie związana z ideą
tańca. Widzialną formą boskiej gry lila jest bowiem taniec
Sziwy. Jak pisze Muktananda:
„Pan Najwyższej Świadomości zmusza wszystkie 8 400
000 gatunków do tańca na scenie zewnętrznego świata.
Każdy tańczy swój własny osobliwy taniec jak w filmie. On
ozdobił każdego z nas — od Brahmy aż do owada — od­
powiednim ciałem. Istota ludzka popadła jednak w niewolę
1 martwotę ego, zapomniała o własnej Jaźni i cierpi."
9

10

11

12

13

PRZ
1

J . K e r m a b o n , Inny wymiar, rozmowa ze Zbigniewem R y b c z y ń s k i m ) ,
t ł u m . W . Wertenstein, „ K i n o " 1991, nr 2
2

F . Nietzsche, Wola mocy, (w:) Dzieła,

3

Nietzsche, Narodziny tragedii, (w:) Dzieła,

W a r s z a w a 1907, s. 419

Jednym z symboli tańca Sziwy jest wielobarwny, opalizu­
jący paw. Wirujące koła jego piór wprawiają w ruch czas
i przestrzeń. Sziwa to bóg śmierci i zmartwychwstania,
zniszczenia i wiecznej przemiany form. Mógłby być pa­
tronem kina. Jak głosi starożytny tekst indyjski, „wszystkie
stworzenia tego świata to rozmaite role grane przez jednego,
jedynego aktora, którym jest B ó g " .
Rzecz interesująca, że hinduski mędrzec szukając metafo­
rycznego określenia tego tańca, będącego istotą ludzkiej
egzystencji, mówi ,jak w filmie". Właśnie film jest dla niego
analogią świata wiecznej przemiany. Moglibyśmy dodać
w tym miejscu — jak w filmie Rybczyńskiego. Technika
wideo stwarza bowiem nieznane przedtem możliwości poka­
zania nieskończonego bogactwa przemian.
Filmowa technika przenikania kryje w sobie sugestię, że
jednostka nie zamyka się w swoich granicach, ale stanowi
element wymienialny. Ta płynność granic nie niesie jednak
z sobą negatywnych konotacji (anonimowość, masowość
itp.), ale na odwrót — ma znaczenie pozytywne. Między
człowiekiem a człowiekiem nie ma luki, jedne postacie
płynnie przechodzą w drugie. Gra toczy się nieustannie
i wciąż następuje dawanie i odbieranie, ubieranie i roz­
bieranie. Życie i śmierć następują po sobie przemiennie
— tutaj umiera się i zmartwychwstaje tańcząc. Śmierć jest
tylko maskaradą, w natłoku symboli zgubiła swój „oścień".
Znaczenia obrazów Rybczyńskiego nie dają się wyczerpać
w jednym określeniu. Trudno stwierdzić, czy pierwsza
sekwencja jest alegorią vanitas czy alegorią raju, gdyż każdy
obraz Orkiestry zawiera antynomię — czy też ideę paradok­
salnego pojednania przeciwieństw — i przywołuje różne
strony świata znaczeń, który jest światem życia: przemijanie
i wiecznotrwałość, ruch i bezruch, życie i nieskończoność
wydają się w tym ujęciu biegunami tej samej zasady. Istotą tej
gry jest walka tego, co symboliczne (a więc specyficznie
ludzkie i twórcze) z tym, co przypadkowe, mechaniczne.
Japońska technika High Definition, wysokiej rozdzielczości
obrazu, którą posługuje się Rybczyński, jest nie tylko
narzędziem, lecz również idealnym modelem percepcji świa­
ta. Na co dzień żyjemy bowiem w rzeczywistości chaotycznie
pokawałkowanej, „sklejonej" za pomocą stereotypów myś­
lenia i widzenia. Jak więc połączyć „najwyższą rozdziel­
czość" percepcji z głębokim doświadczeniem jedności?
14

Gdzie jest punkt stały? — pyta reżyser celebrując swoje
„obroty rzeczy": „W tym (ruchu kamery — przypis mój
A.S.) mieści się cała teoria względności. Czy my się porusza­
my, czy świat naokoło się porusza? Gdzie jest punkt stały?
Ale w tym momencie wchodzimy na teren metafizyki,
a o metafizyce mieliśmy nie mówić."
Poszukiwanie Rybczyńskiego przywodzi na myśl wiersz
15

T.S. Eliota At the Still Point of the Turning World zain­

spirowany właśnie paradoksalną wizją tańca Sziwy, gdzie
ruch i absolutny spokój są jednym:
„W stałym punkcie obracającego się świata
Ani ciało ani bezcielesność
Ani tu ani tam
W stałym punkcie wszechświata jest taniec
Ani spokój ani ruch. [...]"
(Tłumaczenie moje — A.S.)
PISY
wiedzy o kulturze. Prace dedykowane Stefanowi Ż ó ł k i e w s k i e m u , red. A .
Brodzka, M . Hopfinger, J . Lalewicz, W r o c ł a w 1986
' Sobolewski, op.cit.
I . B . Singer, Szosza, t ł u m . S. Sal, Warszawa 1991, s.166
H . G . Gadamer, Prawda i metoda. C y t . z a J . Tokarska-Bakir, Hermenutyka Gadamerowska w etnograficznym badaniu obcości, „ P o l s k a Sztuka
L u d o w a . Konteksty" 1992, nr 1, s.15 (przypisy).
Swami Muktananda, The Mysteries of the Siddhas, Ganeshpuri (India),
1975, s.373 (przekład m ó j — A . S . ) .
T a m ż e , s.48
Pratyabhi jandradayam.
The Secret of Self-Recognition, oprac. J . Singh,
Delhi 1980, U l i , s.9 (przekład m ó j — A . S . )
Sobolewski, op.cit.
1 0

4

T . Sobolewski, Fantazja na żywo,
„ K i n o " 1991, nr 2
5

s.22

1 1

Rozmowa ze Zbigniewem

Rybczyńskim,

1 2

Tamże.

6

M . Bachtin, Problem tekstu. Próba
analizy filozoficznej,
P r u s - B o g u s ł a w s k i , „ T w ó r c z o ś ć " 1977, nr 5, s.54
7

Por. C . Levi-Strauss, Antropologia

8

Szerzej n a ten temat p i s a ł a m w pracy Czytanie

strukturalna,

tłum.

A.

W a r s z a w a 1970
kabały,

(w:)

1 3

1 4

Problemy

1 5

119

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7178" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7158">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4e132479c8705a45e6da7d4793376153.pdf</src>
        <authentication>cb31ae0b6a51963b9211354924cd26bc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85731">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6571</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85732">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85733">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85734">
                <text>anthropology of film</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85735">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6142</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85738">
                <text>The Construction of Existence / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85739">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issues.365-369</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85740">
                <text>Sobolewska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85741">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85742">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85743">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85744">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="85745">
                <text>The world as a work of art

ANNA

Asked by a French critic about his fascination with
technology, Zbigniew Rybczyński responded contra­
rily that he regards it as an obstacle. More, he believes
that that it is impossible to achieve a desired goal and
admitted that he would like his films to flow in the
manner of life.1
Could it be that the master of the video technique
wished to capture with the assistance of computer
technology the indeterminate “stream of life” in the
manner of the Old Masters of painting or the novel?
The thematic axis of Rybczyński’s numerous films is
the symbolically portrayed “path of life” - from child­
hood to death and further on (e.g. the video clip:
Imagine to music by John Lennon). In Washington a
little girl plays with a kitten. A moment later she is
already an old woman while the kitten has amazingly
preserved eternal youth. Several sequences in The Or­
chestra also evoke the symbolic scheme of human life.
Rybczyński starts his story from the end - a hearse ap­
pears at the beginning of the film and re-emerges at its
conclusion.
The stream of images in The Orchestra is not ruled
by the laws of association suggesting the reality of
slumber or dream. This is not oneiric poetic or that
of Surrealism. The succession of images is subjected
to concealed symbolic action, which has its laws and
rhythms, e.g. the sequence of the hearse - putting
out candles - “resurrection” ; childhood - growing up
- serpent and apple - double bed. A courting scene
involving maidens and hussars in the chambers of the
Louvre is followed by an “apotheosis” of marriage a couple of naked lovers soars below the vaulting of
Chartres cathedral. The second part of the film con­
sists of a parade of characters across a never-ending
keyboard with girls and boys growing up, getting old
and dying while playing the same tune. Another meta­
phor of life is the protagonist’s journey high above the
earth along narrow planks on which normal, human
affairs - food, sex, the struggle for women and money
take place (part three).
This manner of depicting the path of life in The
Orchestra brings to mind mediaeval or Baroque alle­
gories. Rybczyński admires the allegorical art of past
centuries. W hat meanings pertaining to human fate
as a whole have been encoded? In what space is this
uninterrupted game of life and significance played?
In Rybczynski’s world human space is totally arti­
ficial. This feature is additionally emphasized by ele­
ments of Nature introduced at the beginning and end
of the film: birdsong, a hooting owl. First we see a sea­
shore, which too appears to be not quite part of this
particular film. Only when a hearse appears along the
beach do we know for certain that it is “ours”. The
framework of the film - and that of human life - is
Nature. On the other hand, everything that is human
365

SOBOLEWSKA

The Construction
of Existence

transpires in artificial space and time with references
exclusively to the sphere of culture.
Rybczyński shows that human space is always sym­
bolic. There appear certain key motifs: an apple, fire,
bread and wine, a serpent. Sometimes this is sacral
space, as in the sequence from Ave Maria by Schubert,
whose background is Chartres cathedral. In the last
sequence - Ravel’s Bolero — we deal with sacral space
d rebours: this is communist sacrum, degraded, false,
and hopeless. But each time it is symbolic space. Man
cannot force his way beyond it.
The paradox of art consists of the fact that that,
which is artificial to the utmost sometimes indicates
something that is as human as can be. I recall a certain
moment from Fellini’s And the Ship Sails On, when the
director appears together with a camera on the set of a
ship rocked by a hydraulic device. We see the camera,
the sets and the technical backstage but nevertheless
are moved. Whence came this feeling once the back­
stage was revealed? This was a moment of particular
tension, a betrayal of the artificial reality created on
screen. Disillusion is an omnipresent strategy in twen­
tieth-century art; it grants contemporary art the mark
of irony or self-mockery. But in this case disillusion
is not the disclosure of the artist’s “deception” or the
manifestation of his absolute power. On the contrary,
the director hands himself over to the spectators and
craves complete acceptance not only for the products
of his imagination. The credibility of the recounted
story no longer calls for the autonomy of the portrayed
world. This is the emotion, or rather its trace, that I
experienced while watching The Orchestra. A specifi­
cally human element appears within computer tech­
nology.
In Steps Rybczyński showed the console at which
he works, while in The Orchestra we encounter the in­
triguing master of ceremony who fulfils the function
of the “’inner author”. From time to time he appears
on stage to personally supervise the progress of the
spectacle. In the first sequence he is the waiter passing
glasses in the “netherworld“ and the magician juggling

�A n n a Sobolewska • THE CONSTRUCTION OF EXISTENCE

Zbigniew Rybczyński, Imagine

flaming torches. According to his whim he bestows
gifts upon some and takes them away from others. It is
he who to the accompaniment of the opening sounds
of Mozart’s Piano Concerto no. 22 sets into motion a
bed with a couple of dead (?) old people. This primum
mobile inaugurates a universal dance on the film’s
“Elysian Fields”.
The artist-magician provokes the spectator’s ques­
tion about the concealed director of this theatrum
mundi. Watching Rybczyńskis films we are able to cap­
ture the thoughts formulated by Nietzsche: The world
is a work of art that gives birth to itself 2 and: For only
as an aesthetic phenomenon are existence and the world
eternally justified.3
Rybczyński perceives the world in aesthetic cat­
egories. The implicit author of this great work: of the
applied arts, assuming that he exists, is not someone
whom we recognise from religious depictions. Nor is he
the “good Father” or the “Judge”. He is an artist and
366

perhaps even the cheerful, playful Juggler playing with
all elements of human reality. The role of the master
of ceremony in The Orchestra brings to mind the great
Artist sitting in the darkroom of the universe and try­
ing out new models of games. Do we not experience a
similar feeling while looking at the reality surrounding
us, the history of the recent years or our own life? Is
this not an astonishing spectacle performed according
to some hidden model?
Who is the artist in Rybczyński’s art and theory?
The author of The Orchestra is close not so much to a
Romantic image of the artist-creator and destroyer as
to the Renaissance model of the artist-perfect crafts­
man. Andrzej Barański told me about Rybczyński’s
fascination with the works of Leonardo da Vinci, ca­
pable of cre siting; The Mona Lisa (frequently filmed by
Rybczyński), flying machines and double spiral stairs.
Rybczyński’s favourite is the essay by Paul Valéry: In­
troduction à la méthode de Léonard de Vinci (Wstęp do me-

�A n n a Sobolewska • THE CONSTRUCTION OF EXISTENCE

tody Leonarda da Vinci in the collection: Estetyka Słowa,
Warszawa 1971). He recalls that Leonardo began execut­
ing a painting with the deepest black and slowly progressed
to light hues. In an interview for “Kino” Rybczyński ad­
mitted that he sees his future films as “half an hour of
blackness” from which shapes and colours emerge.4
I also found out from Andrzej Barański that
Rybczyński loves technology, not only the great elec­
tronic variety but also its small counterpart - assort­
ed tools, screws, nuts and bolts. Just as other people
search in antique shops so Rybczyński has his favour­
ite tool store in New York. He admires the technical
efficacy of America, e.g. nineteenth-century wooden
“skyscrapers” and fire-escape stairs mounted to the
outside, so characteristic for the New York landscape.
Rybczyński does not glorify technology but renders it
an ally of his cinematic epistemology:
Our instruments may be primitive but with their help
it is possible to discover something in reality that is not
connected with its actual reception. (...) Thanks to new
tools we perfect the possibilities of perception. (...) We can
come closer to reality if we obtain the ease of operating
with instruments. Then we shall be able to create a world
somewhat similar to our thoughts.5

II. Game of space and time
Miłosz Benedyktowicz defined Rybczynski’s oeuvre
as “manipulation with time and space”. The objec­
tive of some of his films is to test time (The Orches­
tra, Imagine) and in others - to experiment with space
(Manhattan, Washington). The films are dominated by
an eternal present. There is no past or anticipation.
There is only a narrow “now” repeated upon numer­
ous occasions. Time is either depicted as a continuum
or as “the edge of a knife” between two moments—
both perspectives occur interchangeably.
Repeatability and rhythm are an - illusory - victory
over time. Rybczyński thus tries to outwit time. Watch­
ing “floating” or “turning” space in such films as Manhat­
tan and Washington we always hope that the same image
will be repeated: the same face will appear on the other
side of the screen, the director’s adorable dachshund will
play over and over again. When the outlined figure of
Miłosz Benedyktowicz (deceased) appears in Washing­
ton the simple operation of repetition gains unexpected
acuteness. We wait impatiently for the camera’s close-up
of Benedyktowicz, but quite a different game is already
played on the screen. Rhythm binds image and sound,
time and space into an entity. Rybczyński exploits the
“artificial” rhythms of classical music and the “natural”
rhythms of breathing or heartbeat, brilliantly transposed
in music by Michał Urbaniak.
Rybczyński also exploits all forms of motion: the
dance, circular motion, up-and-down motion, or mo­
tion deforming space (The Fourth Dimension). In each
of his films he sets into motion the same objects taken
367

rather from the order of culture than Nature, and pre­
fers chairs to flowers, beds to trees, a dachshund to a
wild beast and The Mona Lisa to clouds. He sets into
motion the element of the self and the world, time and
space, imagination and cultural memory, objects from
the refuse heap of mass culture and respectable props
from the archive of myths and archetypes.
The director would probably agree with Mikhail
Bakhtin who claimed: When studying man, we search for
and find signs everywhere (....).6 The only path towards
cognition and self-cognition is thus an interpretation
of signs. In Rybczyński’s films all objects are signs they do not attract attention by their être-en-soi but re­
fer to a domain beyond themselves. They include such
symbols of past epochs and our contemporaneity as the
telephone and the toilet bowl. Even Nature appears to
be an artefact existing solely thanks to the mercy of
the artist. A characteristic feature of Rybczyński is his
absolute freedom in using the symbol - instead of an
apple he immediately introduces a whole tray full of
apples and a serpent is the size of a boa constrictor.
Studying his films one could resort to a semiotic
analysis and seek predominantly significant relations
and opposites. Just like the structuralists Rybczyński
tries to capture the way “in which our world is made”,
the laws of our time, space and intellect (which could be
one and the same). The quest for “universal laws that
govern mythical thought” is according to Lévi-Strauss
the fundamental duty of twentieth-century art.7
Considering the models of the world in Rybczyński’s
films it is impossible to neglect the philosophy of transla­
tion present in his art. The question of translating is the
central issue of contemporary semiotics based on the idea
of the translation, i.e. the transference of meaning from
one system of signs to another. At this stage it is worth
recalling the slightly older, Cabbalistic and hermetic con­
ceptions of translation. The essence of Cabbala practices
was incessant translation from the language of Nature,
the cosmos or the elements into that of the human spirit
and body. The Cabbalists changed the words of the To­
rah into numbers and new words endowed with magical
power. Translation from one language into another or
one art into another called for a third element of a “lan­
guage-intermediary”, which is the medium of translation.
This function can be fulfilled by time or space, sound or
light. The Cabbala focuses on a translation of the To­
rah and the world. The word changes into visible reality,
as in the prose by Schulz, when spring bursts forth from
the Book... In Rybczyński’s work music blossoms into a
garden or a cathedral. In the light of Cabbalistic philoso­
phy the “third element” always involved in the process
of translation is God. In this manner, the sacrum reveals
itself along the crossing of the codes of culture.8
Apparently, the Cabbalistic theory of translation
makes it possible to perceive Rybczyński’s films dif­
ferently - not from the “technical” side but from the

�A n n a Sobolewska • THE CONSTRUCTION OF EXISTENCE

Cabbalistic viewpoint. Just as in the works of the Cabbalists the film witnesses an endless process of transla­
tion. Rybczyński - in the spirit of the Cabbalists - seeks
the third element, the liaison between music and film.
The discovered liaison is the element of time. Music
is as if tamed time. Dance is the subjugation of space.
We cannot tell what is a translation of what. This is
not a visualisation of music but identical symbolic ac­
tion pursued in several sign systems simultaneously.
The Cabbalists believed that translation leads the
scholar to the contemplation of the sacrum concealed
both in the holy signs of the Books and in the empty
space between the signs. In the case of Rybczyński, the
contemplation of mobile forms also indicates the ex­
istence of emptiness and motionlessness. Interestingly,
the ceaseless process of translation does not produce
an impression of chaos and clamour. Rybczynski’s
moving images refer us somewhere beyond the screen,
towards an invisible backdrop, the place of the birth
and disappearance of forms.

III. The game is a serious matter
I would like to register the flow of time in genuine crea­
tion - Rybczyński said in a conversation with Tadeusz
Sobolewski. - To have such an unrestricted workshop so as
to be capable of capturing the duality of our thoughts: yes and
yes, no and no.... And construction? Construction always ex­
ists in the world but we are unable to comprehend it. Nature,
the universe are governed by laws of their own. Everything
contains concealed structures unknown to us. Once we com­
prehend them we shall be capable of building something that
at present seems to be chaos. Right now we are still confused.
Imitation is not a way out. Expression —the process of express­
ing oneself —is meaningless. The only thing worth pursuing is
the discovery of principles in science, art, everything.9
Rybczyński is, therefore, concerned not with expres­
sion or mimesis but with a special sort of creation. His
films juxtapose the chaos of life and increasingly new
models of the world. The author‘s imagination is to be
supported by a disciplined experiment that would make
it feasible to disclose the poetic of our world, a product
of the applied arts. The objective consists of decipher­
ing universal, possibly mathematical, rules of the game.
Art pursued by Rybczyński thus harbours maximal­
ist ambitions. It is those bold ambitions that are served
by computer technology. In The Orchestra in particu­
lar we can encapsulate the director’s efforts to capture
the culmination. Quite conceivably, this is a hazard­
ous attempt. Has Rybczyński managed to depict cer­
tain rhythms and categories pertaining to the whole
human world? The viewer is under the impression that
outside the stream of life on the screen the surface of
symbolic and allegorical imagery conceals some sort of
a code, a model of human existence.
In our culture the “essence of things” is usually
sought in intellectual speculations or along the con­
368

templative path of self-cognition. Rybczyński pro­
poses a third course - a game played with the sym­
bols of culture. The value of the game is familiar to
children and artists. In his novel Shosha, I. B. Singer
formulated the hypothesis that the game, which is
the principle of our reality, is also the essence of the
“thing-in-itself’:
Since we are sure of nothing and there is even no
evidence that the sun will rise tomorrow, play is the very
essence of human endeavour, perhaps even the thing-initself. God is a player, the cosmos a playground. For years
Singer tried to discover the foundation of ethics, and
ultimately resigned. Suddenly it became clear that it is
possible to base human ethics on man’s right to play
his game according to a choice that no one may com­
pel him to make.10
Play is not frivolous — declared Hans Georg Gadamer11 Contemporary philosophy and anthropology
attach high rank to the conceit of play. Frequently,
it acts as a key to a certain vision of culture (e.g. in
works by J. Huizinga and R. Caillois). In Hindu phi­
losophy it is one of the fundamental concepts with a
metaphysical reference. The entire world is a game
of Omni-consciousness— claimed the contemporary
Hindu sage Swami Muktananda.12
Thanks to the played game the sole divine principle
assumes the form of the world and becomes everything.
For “liberated” man unity is always seen from behind
multiplicity, and awareness of the world is primeval, in­
dependent vis a vis the predilection for its diversity. The
Hindu conception of play is associated with the idea
of the dance. The visual form of divine play, known as
leela, is the dance performed by Shiva. Muktananda de­
clared that the Lord of Supreme Consciousness com­
pels all 8 400 000 species to dance on the stage of the
outer world. Each performs its strange dance, as in a
film. More, each - from Brahma to an insect - has been
granted a suitable body. The human being, however,
has succumbed to servitude and the lifelessness of his
ego, he has forgotten his Self and suffers.13
One of the symbols of the Shiva dance is the multihued, opalescent peacock. The whirling circles of his
feathers set time and space into motion. Shiva is the
god of death and resurrection, the destruction and
eternal transformation of forms. He could have been
the patron of film. According to an ancient Hindu text
all creatures of this world are assorted roles played by a
single actor, God.14
Interestingly, seeking a metaphorical description
of this dance, the very essence of human existence,
the Hindu sage said: as in a film. It is precisely film
that he envisaged as an analogy to the world of per­
ennial change. A t this stage we could add: just like
in Rybczynski’s film. Video technology created here­
tofore unknown possibilities of showing the endless
resources of transformations.

�A n n a Sobolewska • THE CONSTRUCTION OF EXISTENCE

Zbigniew Rybczyński, Tango, fragments of screenplay

The film technique of permeation conceals the
suggestion that the individual is not enclosed within
his limits but constitutes an exchangeable element.
This fluidity of boundaries, however, does not carry
negative connotations (anonymity, mass-scale quali­
ties, etc.); on the contrary, it has a positive meaning.
There is no gap between man and man and they flu­
ently cross over. The game is conducted incessantly,
and taking and giving, dressing and undressing go on
endlessly. Life and death occur interchangeably - one
dies and is resurrected while dancing. Death is only a
masquerade and in the multitude of symbols it has lost
its “sting”.
The significance of Rybczyński’s imagery cannot
be contained within a single definition. It is difficult
to ascertain whether the first sequence is an allegory
of vanitas or of paradise, since each image in The Or­
chestra contains antinomy - or the idea of a paradoxi­
cal conciliation of opposites - and evokes assorted
parts of the world of meanings, the world of life: in
this interpretation passage and eternity, motion and
motionless, life and infinity appear to be extremes of
the same principle. The essence of such play is the
struggle between the symbolic (and thus specifically
human and creative) and the accidental, mechanical.
The Japanese High Definition technique of the image
used by Rybczyński is not only a tool but also an ideal
model of a perception of the world. On a daily basis
we live in a reality chaotically fragmented and “glued
together” with the assistance of stereotypes of think­
ing and seeing. How can we link the "highest defini­
tion” of perception with the profound experience of
unity?
Where is the fixed point? - asks the director cel­
ebrating his “turns of events”: Here [motion of the
camera - A. S.] lies the whole theory of relativity. Are we
moving or is it the world that is moving around us? Where
is the fixed point? But at that stage we are entering the
domain of metaphysics, and we were not supposed to talk
about metaphysics.15
369

The search conducted by Rybczyński brings to
mind T. S. Elliot’s poem: At the Still Point of the Turn­
ing World, inspired by a paradoxical vision of Shiva’s
dance in which motion and absolute stillness are one:
At the still point of the turning world.
Neither flesh nor fleshless;
Neither from nor towards;
at the still point, there the dance is,
But neither arrest nor movement. [...].
Endnotes
1

J.

Inny wymiar,

K e rm a b o n ,

in te rv ie w

w ith Z b ig n ie w

R y b cz y ń sk i, tr a n sl. W W e r te n ste in , “ K in o ” 1 9 9 1 , n o . 2.
2

F. N ie tz s c h e ,

Wola mocy,

(in :)

Dzieła,

W a rsz a w a 1 9 0 7 , p.

419.

Narodziny tragedii, (in :) Dzieła, p. 22.
Fantazja na żywo, Rozmowa ze Zbigniewem

3

F. N ie tz s c h e ,

4

T S o b o le w sk i,

Rybczyńskim,
5
6

“ K in o ” 1 9 9 1 , n o . 2.

Ib id em .
M . B a k h tin ,

Problem tekstu. Próba analizy filozoficznej,

tr a n sl. A . P r u s-B o g u sła w sk i, “ T w ó r c z o ść ” 1 9 7 7 , n o . 5, p.
7

54.
C f. C . L é v i- S tr a u s s ,

Antropologia strukturalna,

W a rsz a w a

1970.
8

I d is c u s s e d th is to p ic m o r e e x te n siv e ly in : Czytanie kaba­
ły, in: Problemy wiedzy o kulturze. Prace dedykowane
Stefanowi Żółkiewskiemu, e d . A . B ro d z k a , M . H o p fin g e r ,
J . L alew icz , W r o c ła w 1 9 8 6 .

9
10

T S o b o le w sk i, o p . cit.
I. B. S in g e r,

Szosza,

tra n sl, S . S a l, W a rsz a w a

1991,

p. 166.
11

Truth and Method. C i t e d afte r: J. T o k a rsk a Hermenutyka Gadamerowska w etnograficznym
badaniu obcości, “ P o lsk a S z tu k a L u d o w a . K o n te k sty ”
H .G . G a d a m e r ,
B ak ir,

1 9 9 2 , n o . 1, p. 15 (fts).
12

Sw am i M u k tan an d a ,

The Mysteries of the Siddhas,

G a n e s h p u r i (In d ia ), 1 9 7 5 , p. 3 7 3 .
13

Ib id ., p. 4 8 .

14

Pratyabhi jandradayam. The Secret of Self-Recognition,
p re p . J. S in g h , D e lh i 1 9 8 0 , v o l. III, p. 9.

15

T. S o b o le w sk i, o p . cit.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9649" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9627">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/37a4b6725a450d29bf1aef7055403269.pdf</src>
        <authentication>201ba4a8f3dd3b8360b3a53055c37dda</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114841">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2953</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114842">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114843">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2757</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114844">
                <text>Przyroda i pustka w sztuce i myśli Wschodu / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114845">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1, s.3-7</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114846">
                <text>Sobolewska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114847">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114848">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114849">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114850">
                <text>Przyroda i pustka w sztuce
i myśli Wschodu
Anna Sobolewska
I . „ W S Z Y T K I E M U SIĘ K Ł A N I A J "
„Wszystkiemu się k ł a n i a j " - głosił Roshi Jakucho Kwong
w czasie swojego pobytu w Warszawie - „Zaczynasz doceniać
wartość wszystkiego i wtedy wszystkiemu się k ł a n i a s z " . Roshi
Kwong powiada, że kłaniając się ludziom, drzewom, filiżance
z herbatą czy talerzowi zjedzeniem, kłaniamy się sobie - temu,
co w nas najcenniejsze. Czcimy święte wizerunki, figury czy
obrazy przypominają nam bowiem o tym, co kryje się w naszym
wnętrzu. Pokłon i cisza to dwa wymiary zenu.
Uważny i pełen szacunku stosunek do przedmiotów m o ż n a
odczytać w sztuce Wschodu i w kulturze życia codziennego.
Podobno w Japonii do dziś żywa jest tradycja uroczystego
palenia zużytych przedmiotów. Ceremonii towarzyszą modlit­
wy i podziękowania. Ponieważ dzisiaj większość przedmiotów
codziennego użytku nie nadaje się do spalenia, można w zastęp­
stwie spalić ich wizerunki. W ogień wrzuca się więc fotografie
mebli i aut.
Podobny stosunek do świata można dostrzec w myśli i sztuce
indyjskiej. Na portrecie Gurumayi Chidvilasanandy z aśramu
Ganeshpuri pod Bombajem czytamy podpis pod zdjęciem:
„Kiedy celem naszej świadomości jest nieustanne radowanie
Wszechmogącego na różne sposoby - służba ludziom, służenie
drzewom, zwierzętom, Jaźni - przywołujemy boską radość
i uniesienie."
W tym krótkim przesłaniu ludzie i zwierzęta, Jaźń i drzewa
znalazły się na jednym planie. Nie jest to przypadkowe
zestawienie. W tradycji religijnej Indii człowiek nie zajmuje
uprzywilejowanej pozycji, nie jest panem stworzenia, ale
jednym z miliona ogniw żywego łańcucha bytu. Niemniej
jednak dopiero w pełni świadome, przebudzone „ j a " może
dostrzec substancjalną jedność człowieka i przyrody. Nieżyjący
już mistrz Gurumayi, Baba Muktananda, głosił ideę boskości
obejmującej wszystko - od Stwórcy do insektów:
„Osiągnąwszy prawdziwe poznanie, jogin uważa wszystkie
istoty za jedno. Dla niego wszystko jest aham - 'ja' ' W i d z i on
równość we wszystkich istotach, drzewach i pnączach.' Dla
niego cały świat jest prameya - tym, co znane, moje, z czym jest
się jednym."'
Wyliczenie drzew, pnączy i o w a d ó w jako naszych dalekich
krewnych ma ogromną poetycką siłę. W odczuciu poetów Indii,
Chin czy Japonii człowiek jest jednym z przyrodą nie tylko
w sensie psychiczno-emocjonalnych czy duchowych analogii,
ale najgłębszej, substancjalnej więzi:
Wiatr to twój oddech,
otwarte niebo, twój umysł,
słońce, twoje oko,
morze i góry,
twoje całe ciało.
Te słowa napisał jeden z anonimowych poetów zenu, tłuma­
czonych przez Czesława Miłosza. Prawem paradoksu, pełne
utożsamienie się ze światem natury nie ogranicza nas więzami
cielesności, ale wyzwala:
Kiedy widzę
niebo i ziemię
jako swój ogród,
2

wtedy żyję
poza wszechświatem.
Czy natrafiamy tu na odmianę znanego w tradycji europejs­
kiej panteizmu, streszczającego się w formule Spinozy: Deus
sive natura? W myśli indyjskiej przyroda nie jest Bogiem, ale
j e d n ą z samomanifestacji bóstwa. B ó g , człowiek i przyroda
spotykają się w swojej najtajniejszej głębi. T ę relację między
światem i absolutem m o ż n a by określić terminem p a n e n t e i z m (pan en theos) - świat jest całkowicie zanurzony
w bycie absolutnym, który mimo to pozostaje nieskończony
i nieskażony, transcendentny Bóg jest we wszystkim i wszystko
jest w Bogu. Jak twierdzi Baba Muktananda byt absolutny jest
jak odbicie księżyca w wodzie lub w kroplach rosy: Jedyny jest
w jedności i ten sam Jedyny jest w wielości (...) Jest Jednym bez
drugiego." Czy może nieskończoność odbija się w rzeczach
skończonych jak katedra Beauvais uchwycona przez Adama
Zagajewskiego w lusterku samochodu:
3

4

W lusterku samochodu zobaczyłem
nagle bryłę katedry w Beauvais;
rzeczy wielkie mieszkają w małych
przez chwilę.
5

II. „UCIEC Z DUSZĄ N A LISTEK..."
Intuicja jedności tajników świata przyrody i ludzkiego
wnętrza została wyrażona najpełniej w poezji indyjskiej. Indyj­
ski stosunek do przyrody jak do żywej i boskiej istoty, najściślej
spokrewnionej z gałęzią naszego „ j a " , nie jest nam wcale obcy
odnajdziemy go w naszej tradycji romantycznej. W poezji
indyjskiej regułą jest „ r o m a n t y c z n e ' ' rozszerzenie świadomości
podmiotu lirycznego na cały wszechświat. Poeci indyjscy
szukali - podobnie jak Mickiewicz - „ojczyzny duszy mojej"
w kropli rosy czy na listku:
Uciec z duszą na listek i jak motyl szukać
Tam domku i gniazdeczka.
Poeta Kabir z Benares, z zawodu tkacz (należący równocześ­
nie do dwu tradycji mistycznych - hinduizmu i sufizmu), głosił
światu „dobrą n o w i n ę " , że w „glinianym garnku" ludzkiego
ciała zamieszkał B ó g :
Wewnątrz tego glinianego garnka są altany i gaje i wewnątrz
mieszka Stwórca.
Wewnątrz tego garnka jest siedem oceanów i niepoliczone
gwiazdy.
Kwas do próbowania złoty jest tam, jak i znawca oceniający
drogie kamienie.
W e w n ą t r z garnka rozlega się muzyka wieczności i bije
źródło wszelkiej wody.
Kabir mówi: Słuchaj, przyjacielu! M ó j ukochany Pan miesz­
ka wewnątrz.
(tłum. Czesław Miłosz)
6

Granice między jaźnią a światem zostały tu całkowicie
zniesione. To nie jaźń wtapia się we wszechświat, jak się często
interpretuje myśli Wschodu (na wzór europejskiego panteizmu),
ale cały kosmos mieści się wewnątrz Jaźni. W poezji Kabira

3

�człowiek i przyroda przeglądają się w sobie, nie tracąc swojej
indywidualności i piękna. Podmiot wierszy Kabira powracał
w swoich wierszach do szczęśliwej „ojczyzny duszy", w której
spełnia się zapowiedź jedności, dana w Upaniszadach - „On jest
Ja". Kraina ta nie jest romantycznym marzeniem czy wspo­
mnieniem, ale rzeczywistością (czy może Rzeczywistością?).
Leży ona w centrum każdego jestestwa, w wewnętrznej prze­
strzeni serca, niedostępnej i bliskiej zarazem. Kabir powiada,
jak dotrzeć do tej krainy, która prowadzi w głąb siebie:
Jest kraj, w którym nie rządzi smutek, ani zwątpienie, i gdzie
nieznana jest groza śmierci.
Wiosenne lasy tam stoją w kwiecie i wiatr pachnie roz­
kwitającym „On jest Ja".
Pszczoła serca zanurza się tam głęboko i niczego więcej nie
pragnie.
Indyjska poetka z X V I w., Lalleshwari, również sławiła
w swoich wierszach i poematach Boga przenikającego i ożywia­
jącego wszechświat. Jej wiersze, zebrane w tomie Lalli Vakh
(Świat Lalli) - podobnie jak wiersze Kabira - były adresowane
i do filozofów, i do wieśniaków. Do dziś są recytowane przez
wędrownych bardów. Poetycką rekwizytornię jej wierszy two­
rzą zjawiska przyrody, a także przedmioty codziennego użytku,
np. narzędzia do produkcji płótna. Przesłanie wierszy Lallesh­
wari jest proste: wszędzie postrzegaj Boga - cały wszechświat
jest Jego ciałem.
Pan Świata istnieje
w formie świata.
Wszystkie formy, imiona, działania
i religie należą do Sziwy.
Cały świat istnieje w Sziwie
a Sziwa istnieje w świecie.
I w materii, i w świadomości,
wszystko jest Sziwą.
W słowach indyjskiej poetki, piszącej w dialekcie kaszmirskim, można czasem usłyszeć czysty ton Ewangelii:
Promienie słońca
nie czynią różnicy.
7

8

Wnikają do wszystkich d o m ó w po równi.
Chmury zsyłają deszcz na wszystkich
bez specjalnych względów.
Po śmierci męża Lalleshwari wyruszyła w świat w po­
szukiwaniu mistrza. Jej spotkanie z guru Siddhanathem, i prak­
tyka medytacji, doprowadziła j ą do ostatecznego wtajemnicze­
nia. Jej wiersze - podobnie jak wiersze św. Jana od Krzyża - są
odtąd próbą wyrażenia doświadczenia iluminacji, wykraczają­
cego poza słowa i pojęcia. Lalleshwari opowiada o tajnikach
samorealizacji językiem krajobrazu. Krajobraz świata stał się
dla niej pejzażem własnego „ j a " .
Wszystko stało się nowe dla mnie
gdy Siddhanath odmienił moje życie
Mój umysł jest nowy, księżyc jest nowy,
słońce jest nowe
Elementy krajobrazu stanowią tu analogię stanów ducho­
wych. Między jaźnią a naturą nastąpiła wymiana znaczeń.
Podobnie w wierszu chińskiego poety L i Po, przytoczonym
przez Miłosza w antologii Wypisy z ksiąg użytecznych,
dwa
szeregi znaczeń, podmiotu i przedmiotu kontemplacji, stają się
jednym. Nie ma j u ż praktykującego na tle przyrody, tylko jeden
strumień świadomości, który może stać się zwierciadłem świata
natury:
Ptaki wysoko lecąc przeleciały.
Ostatnia chmurka odpływa.
Siedzimy medytując, góra i ja.
Aż jest j u ż tylko jedynie góra.
(Wypisy z ksiąg użytecznych, s. 298)

I I I . POEZJA K O N K R E T N A
Poeci indyjscy najczęściej wyrażają uczucia religijne za
p o m o c ą odniesień do przyrody. Także w poezji chińskiej język
przyrody stał się językiem uniwersalnym, służącym do wyraża­
nia pełni ludzkiej kondycji. W swojej antologii Wypisy z ksiąg
użytecznych Czesław Miłosz zebrał swoje tłumaczenia wierszy
poetów różnych kręgów kulturowych, zestawiając na sąsiednich
stronach wiersze, których daty powstania dzielą setki lat.
Wszystkie utwory zebrane w tej książce łączy sztuka uważnej,
„ c z u ł e j " rejestracji świata, równocześnie intymnej i bezosobo­
wej. Antologia ta jest czytelnym głosem poety na rzecz poezji
konkretnej i obiektywnej, zogniskowanej na przedmiocie, a nie
na psychicznych perypetiach podmiotu. Zgodnie z myślą
taoistyczną i buddyjską taka sztuka obiektywnego patrzenia
i odzwierciedlania świata możliwa jest tylko wtedy, gdy umysł
artysty jest w stanie spokoju. „ Z a p e w n e taoizm i buddyzm
- pisze Miłosz - z ich skłonnościami kontemplacyjnymi,
przyczyniły się do tego, że patrzeć znaczyło utożsamiać się
niejako z rzeczą, na którą się patrzy, i wzmacniać w ten sposób
jej bycie" {Wypisy..., s. 10).
Jak to się stało, że w tej bogatej antologii „poezji zro­
z u m i a ł e j " uprzywilejowane miejsce zajmują wiersze poetów
Wschodu, a zwłaszcza poetów chińskich? Po prostu poeci
Dalekiego Wschodu nie potrzebują programu „powrotu do
konkretu", gdyż nigdy nie zerwali kontaktu z przedmiotem
i z bezpośrednim, u w a ż n y m oglądem świata. Nie oznacza to
wcale eliminacji stanów psychicznych podmiotu. Emocje,
sensacje, wyobrażenia są w tej poezji obecne nie wprost, ale za
pośrednictwem konkretu - tego, co widać i słychać. W wierszu
poety-cesarza Ch'ang Y u „obiektywnym korelatem u c z u ć " są
dźwięki dzwonu i krajobraz pochmurnego nieba:
Dźwięki dzwonu
Leżę w łóżku
słuchając klasztornego dzwonu
W cichej nocy
dźwięk odbija się od pagórków echem
Szron zbiera się pod zimnym księżycem
Pod chmurnym niebem w głębokościach nocy
jeszcze powracają pierwsze tony
kiedy ostatnie dźwięczą wyraźnie i ostro
Słucham i mogę słyszeć i jedne i drugie,
choć nie rozróżniam, kiedy które milkną.
Znam więzy i marność świata,
ale kto mi powie,
kiedy jest chwila, żeby uciec od życia i śmierci?
(Wypisy..., s. 300).
Podmiot tego wiersza obserwuje, jak nowe dźwięki się różnią,
zanim te pierwsze wybrzmiały, nie ma więc żadnej przerwy
w istnieniu, które jest płynną przemianą. Nie ma żadnej luki
między życiem a śmiercią, a więc i żadnej ucieczki przed
życiem.
Na niebie poezji chińskiej nieustannie „suną bez celu obłoki"
(Lui Tsung). Z a r ó w n o sztuka taoistyczna, jak i buddyjska
preferują obrazy tego, co niestałe, będące w wiecznym ruchu,
a zarazem zawsze takie samo - jak obłoki na niebie czy
spieniony nurt wody. Żywioł wody czy zmienna gra obłoków
mają swoje analogie w świecie człowieka. Ludzkie troski,
przyjemności czy ambicje okazują się przecież konfiguracjami
piany na wodzie czy też obłoków. Nieskończona gra kształtów
na niebie może być znakiem roztopienia się jednostki w anoni­
mowości i dali jak w wierszu chińskiego poety Wang Wei
Pożegnanie:
Zsiadam z konia i piję twoje wino.
Pytam, dokąd się wybierasz.
Mówisz, że przegrałeś

�za
:yk
żaiąg
szy
ich
lat.
lej,
bo:zji
nie
ślą
nia
ysł
zm
mi,
się
sób
,roów
ieci
do
em
i to
:je,
: za
szu
są

I że chcesz zimę spędzić pod Górami Południa.
Kiedy raz tam pojedziesz, nikt j u ż
nie spyta o ciebie.
Tam w górze są obłoki, bez końca
obłoki.
(Wypisy..., s. 303).
„Chińska poezja konkretna", podobnie jak wiersze Kabira
i Lelleshwari, jest w istocie poezją d o ś w i a d c z e ń w e w n ę t r z n y c h. Wymiana znaczeń między człowiekiem
a przyrodą, a ściślej między naturą a ludzkim wnętrzem, odbywa
się najczęściej (jak w wierszu Wang Wei) bez procesu metaforyzacji. Człowiek i przyroda bytują w najściślejszym związku,
który jast dla ludzi Wschodu tak oczywisty, że nie trzeba go
podkreślać. Tajników przyrody i ludzkiego wnętrza nie muszą
wiązać kunsztowne figury poetyckie, wystarczy proste zestawienie czy porównanie symboliczne:
Z miejskiej wieży na północ od rzeki
Studnie i uliczki prowadzą mnie na kamienne wzgórza,
Z pawilonu dla podróżnych w chmurach i w mgle.
Widzę, jak słońce zachodzi z dala od górnego miasta
Między niebieskie góry odbite w dalekich wodach.
Ognisko na brzegu, gdzie przycumowano łódź.
Rybacy i ptaki wracają do domu
Zmierzch spływa na cichy obszar nieba i ziemi,
A moje serce jest spokojne jak szeroka rzeka,
(Wypisy..., s. 135).
Istotę wschodniego doświadczenia „bycia j e d n y m " zprzyrodą odsłania piękna sekwencja filmu koreańskiego reżysera
Yong Kyuna Dlaczego Bodhidharma wyruszył na wschód?
W buddyjskiej pustelni żyją dwaj mnisi i dziecko. Samotny
chłopiec chciał sobie złowić i oswoić ptaka - tymczasem go
zabił. Drugi ptaszek-żałobnik latami czuwa na gałęzi obok
pustelni, będąc groźnym memento dla chłopca. Chęć posiadania
czegoś na własność stała się źródłem zła i cierpienia. A jednak,
gdy starszy towarzysz chłopca, mnich, osiągnął oświecenie,
samotny ptak odleciał w przestrzeń, wreszcie wyzwolony od
cierpienia. „Przebudzenie" mnicha pozwoliło naprawić błąd
innego człowieka i uwolnić ptaka. Oświecenie stało się drogą
„odkupienia", jakbyśmy powiedzieli w kategoriach chrześ­
cijańskich. „Bycie j e d n y m " z naturą jest tu i prawdą ontologiczną - współczesnym uczestnictwem w wiecznej „Naturze Bud­
dy' ' czy Jaźni - a równocześnie przesłaniem braterstwa i solida­
rności z każdą żywą istotą.

I V . B Y Ć Ś W I A D K I E M PUSTKI
30).
nią,
rwy
luki
zed
ki"
ska
:hu,
czy
ców
ski,
ami
tów
jnitVei

W jednym z wierszy Lalleshwari pojawia się nieznany
wymiar świata przyrody - wymiar p u s t k i , który może się
objawiać jedynie w doświadczeniu wewnętrznym:
Wówczas czysty nektar
księżyca w nowiu
zstąpił we mnie
nic wlewające się w Nic
Rozważając kwestię przyrody w myśli Wschodu, nie możemy pominąć wymiaru p u s t k i . Baba Muktananda powiedział,
że celem przebudzonej świadomości jest „by ć ś w i a d k i e m p u s t k i " . W tradycji mistycznej i Wschodu, i Zachodu pustka nie jest nicością w potocznym rozumieniu, ale
dynamicznym podłożem bytu. W myśli kabalistycznej nicość
jest zagęszczonym światłem - tak nauczał cadyk Nachman
z Bracławia (pustka jest Bogiem w Jego najwyższej, najdos­
konalszej emanacji). W Upaniszadach czytamy, jak można
przenieść się w bezmiar pustki za pomocą dźwięku Om,
naśladując pająka, który „wspina się po nitce na miejsce
otwarte"... Poeci indyjscy potrafili celnie konkretyzować nie­

wyrażalne! Osią indyjskiego widzenia świata jest analogia
między zewnętrzną przestrzenią kosmosu a wewnętrzną prze­
strzenią duchową jednostki:
To, co naprawdę nazywamy Brahmanem,
To naprawdę jest dla człowieka zewnętrzną przestrzenią
To zaś, co jest zewnętrzną przestrzenią dla człowieka
naprawdę
jest dla niego przestrzenią wewnętrzną;
Zaś ta przestrzeń wewnętrzna
jest naprawdę tą przestrzenią wewnątrz serca.
To jest pełnia... (...)
Jest tak rozległa, jak przestrzeń zewnętrzna,
Wewnątrz niej spoczywa niebo i ziemia,
Ogień i wicher, słońce i księżyc
Błyskawice i gwiazdy,
Wszystko...
(Czandoghja Upaniszad)
„Pustka jest kształtem, kształt jest p u s t k ą " - te słowa,
przypisywane Buddzie, recytuje się codziennie we wszystkich
buddyjskich świątyniach. Kontemplacja przyrody w aspekcie
pustki znalazła się w centrum sztuki buddyjskiej. Ukrytym
tematem wierszy zen jest właśnie wszechobejmująca pustka,
będąca dynamicznym podłożem bytu i źródłem różnorodnych
form istnienia. „Chwila po chwili każdy wyłania się z nicości.
Oto prawdziwa radość życia'' - głosi współczesny mistrz zenu
Shunryu Suzuki - „Każde istnienie jest rozbłyskiem w bezmier­
nym świecie zjawisk."
Czy sztuka jest w stanie naśladować istnienie jako grę
rozbłysku i pustki? Reżyser wspomnianego j u ż filmu koreańs­
kiego, Yong Kyun, postawił sobie dwa, wydawałoby się,
niewykonalne zadania: sfilmować buddyjską ideę pustki i sfil­
mować moment oświecenia. I na obu polach odniósł sukces.
Bohater filmu Bodhidharma wynosi po śmierci mistrza jego
zwłoki w drewnianej skrzyni na szczyt góry, by je spalić na
stosie. Rozrzucając prochy mistrza, młody mnich sam staje się
mistrzem i też będzie musiał spłonąć. Widzimy go na tle
pogrzebowego stosu - sfilmowanego poprzez ogień. Później
młody mnich rozsiewa prochy mistrza w przyrodzie, starannie
sypiąc garściami popiół do wody, w zarośla i na trawę.
Rozsypywanie prochów przywodzi na myśl ideę Lukrecjusza
z dzieła De rerum natura o wiecznym krążeniu materii
w przyrodzie. W buddyzmie m o ż n a odnaleźć podobny „mate­
rializm mistyczny". Ten epizod przypomina mi kulminację
klasycznego filmu Satyajita Raya Życie Apu z 1959 roku.
Bohater po stracie ukochanej żony wchodzi na szczyt góry, by
rozsypać swoje rękopisy. Gęsto zapisane kartki żeglują powoli
ponad drzewami. Wbrew pozorom, ten gest nie jest znakiem
szaleństwa ani bezpowrotnej utraty, ale początkiem powrotu do
życia. A p u zrozumiał, że całe jego życie jest tą rozproszoną
w przyrodzie powieścią i postanowił swoim życiem - powrotem
do osieroconego synka - dopisać jej dalszy ciąg.
9

1 0

W filmie Yong Kyuna stary mistrz zadał swojemu uczniowi
do rozwiązania koan „Kto odchodzi na wschód, kiedy księżyc
jest w p e ł n i " . Rozwiązanie koanu przyniosła śmierć mistrza
w czasie peni księżyca. Nawiasem mówiąc wszyscy mistrzowie
zenu i jogini mają swoje konszachty z przyrodą i odchodzą
z tego świata w czasie pełni księżyca. Mistrz odszedł, a po nim
odchodzi jego uczeń. Ale czy dowiedzieliśmy się, k t o właś­
ciwie odszedł? I dokąd? Stary mistrz nauczał, że odejście jest
zawsze powrotem, a Budda odszedł, by powrócić we wszystkich
żywych istotach. Śmierć jest więc nowym początkiem. Potok
istnienia nie zna żadnej l u k i .
W buddyzmie obrazem oświecenia nie jest odzyskanie domu,
„powrót do I t a k i " , ale na odwrót - obrazy odejścia, wykorze­
nienia, „burzenia d o m u " , jak czytamy w Dhammapadam,
poemacie, którego fragmenty przypisuje się Buddzie:
5

�Kołowrót wielu narodzin przeszedłem dotąd daremnie
Budowcy domu szukając - a rodzić się ciągle to męka.
Budowco domu, poznałem cię! Nie wybudujesz
domu więcej.
Wszystkie twe belki załamane i obalony
domu szczyt.
Od świata myśl j u ż oderwana, rozwianie pragnień j u ż
zdobyte."
Czy płonący dom w zakończeniu Ofiarowania Tarkowskiego
nie jest właśnie obrazem wyzwolenia w sensie buddyjskim?
„Zburzenie d o m u " to przekroczenie granicy między „ j a "
a światem. „Posiądziesz cały w s z e c h ś w i a t " - nauczał mistrz,
opowiadając uczniowi o oświeceniu. Oświecenie w buddyzmie
jest świadomością jedności, która oddaje człowiekowi na
powrót cały kosmos jako jego własny „ d o m " . Oświecenie jest
zarazem wyzwoleniem od bólu i lęku, gdyż w obliczu nieskoń­
czoności w ogóle nie ma czegoś takiego jak zysk czy strata, bo
nic nie jest j u ż obce. Jest tylko wieczna przemienność form
istnienia i nie-istnienia.
Film Yong Kyuna jest buddyjski - nie tylko w warstwie
znaczeń religijnych i kulturowych. Przekazuje buddyjskie w i ­
dzenia świata także poprzez nieuchwytne jakości obrazu filmo­
wego. Nie jest to perspektywa antropocentryczna - człowiek nie
stanowi osi świata. Częste są ujęcia jakby z perspektywy ptaka,
krowy, drzewa czy ognia - jak u poetów chińskich w prze­
kładach Miłosza. Nieprawdą jest, że buddyzm zaprzecza ist­
nieniu Boga. Buddyzm po prostu m i l c z y o Bogu. Nie ma
żadnej potrzeby głoszenia wiary w Boga tam, gdzie każda rzecz
piękna czy brzydka, każda żywa istota czy nawet pyłek jest
absolutem...
W filmie Yong Kyuna pięknie zagrały cztery żywioły.
Rzadko można oglądać tak sfilmowaną wodę, ogień, wiatr.
Może u Tarkowskiego w Zwierciadle,
czy w Dersu
Uzuła
Kurosawy? Kadry mają wyjątkową czystość. Krajobrazy górs­
kie tchną spokojem. Świat jest przezroczysty. M o ż n a niemal
zobaczyć, jak świat wyłania się z pustki. To właśnie pustka
wydobywa istotę, „ t a k o ś ć " każdej rzeczy. Niesubstancjonalność widzialnego świata w buddyzmie nie oznacza wcale, że jest
on bezwartościową ułudą. Na odwrót - świadomość pustki
i przemijania wydobywa piękno świata, jego kruchą doskona­
łość. Niestałość rzeczy jest jedyną „ s t a ł ą " w filozofii buddyjs­
kiej. Świat rzeczy jest pusty i przemijający:
Nierzyczywiste wszystkie kształty Ten, kto dostrzeże to rozumem,
W niedoli będzie obojętny Taka jest ścieżka oczyszczenia.
- czytamy w Strofach o drodze, będących częścią Dhammapadam.
W buddyzmie świat jest niesymboliczny, nie jest znakiem ani
„księgą". Nie ma niczego poza światem. Żadnej wartości
absolutnej, żadnej idei, która dałaby się od niego oddzielić.
Ludzka egzystencja jest wyłącznie bytem-w-świecie, mówiąc
po heideggerowsku. „Natura Buddy jest ukryta w tym, co
zwyczajne" - powiadał patriarcha Hui Neng. Dla istoty
oświeconej ciało i duch, samsara (kołowrót narodzin) i nirwana
stanowią jedno. Paradygmatem myśli i sztuki buddyjskiej jest
idea paradoksalnej jakości przeciwieństw (jeśli można tak to
uprościć, bo przecież buddyzm wskazuje na fałszywość wszel­
kich konceptualizacji dyskursywnego umysłu. Idea ta jest
również zakorzeniona w zachodniej myśli religijnej. Specyficz­
ne dla buddyzmu nie jest jednak „ b a r o k o w e " wyostrzenie
przesprzeczności, ale idea przenikania przeciwieństw: zgiełku
i ciszy, spokoju i ruchu, żywej i martwej natury. Obecność
pustki - po obu stronach alternatywy - wiąże je w jeden węzeł.

V. CICHA NATURA
Charakterystycznym motywem sztuki buddyjskiej są obrazy
odbite w wodzie, często pojawiające się w wierszach chińskich
i japońskich poetów, jak i w filmie Yong Kyuna. M o t y w odbicia
ma w buddyzmie szczególne racje filozoficzne. Cały świat jest
odzwierciedleniem czystego, doskonałego „umysłu Buddy".
Refleksy światła na wodzie są lekcją dla adepta zenu: jego
własny umysł ma stać się podobny do czystego zwierciadła, czy
też do gładkiej powierzchni wody, by m ó c odbijać wszechświat
w czystej, niezmąconej postaci. Tak oczyszczony umysł może
odbijać bogactwo form widzialnego świata, lecz także naszą
ukrytą istotę, którą jest czysta świadomość. Sens tej idei wyraża
Ikuzanchu, japoński poeta tradycji zen:
Urodziłem się z boskim klejnotem,
który później pokrył się kurzem.
Dziś rano, wytarty do czysta, odbija
Obrazy potoków i gór - bez k o ń c a .
Rozpoznajemy tu analogię drogi duchowej i obróbki kamieni
szlachetnych obecną również w europejskiej tradycji ezoterycz­
nej (np. w Golemie Meyrincka).
W opinii wielu myślicieli, jak Thomas Merton i Reginald H.
Blyth, „duch zenu" jest ponadwyznaniowy, pozareligijny i ponadkulturowy - jak czysta woda. Ten sam ton jest również
obecny w największych dziełach kultury europejskiej. Najbar­
dziej buddyjskim wierszem w literaturze polskiej jest dla mnie
Nad wodą wielką i czystą Adama Mickiewicza. W wierszu
Mickiewicza - podobnie jak u poetów zenu - kwestia odbicia
organizuje i materię świata, i materię świadomości. Świado­
mość podmiotu wiersza odbija zmienne kształty świata, nie
czyniąc między nimi różnicy. Tak jak istotą skały jest trwanie,
tak celem każdego jestestwa jest odzwierciedlanie świata,
będącego w ciągłym ruchu. G o d z ą c się na życie w wiecznej
przemianie, człowiek staje się tym samym ośrodkiem trwania
i spokoju:
Nad wodą wielką i czystą
Stały rzędami opoki
I woda tonią przejrzystą
Odbiła twarze ich czarne;
12

13

Nad wodą wielką i czystą
Przebiegły czarne obłoki,
I woda tonią przejrzystą
Odbiła kształty ich marne;
Nad wodą wielką i czystą
Błysnęło wzdłuż i grom ryknął,
I woda tonią przejrzystą
Odbiła światło, głos zniknął.
A woda, jak dawniej czysta,
Stoi wielka i przejrzysta.
T ę wodę widzę dokoła
I wszystko wiernie odbijam,
I dumne opoki czoła,
I błyskawice - pomijam.
Skałom trzeba stać i grozić,
Obłokom deszcze przewozić,
Błyskawicom grzmieć i ginąć,
Mnie płynąć, płynąć i płynąć.
W wierszu Mickiewicza odnajdujemy ten sam ton bezwarun­
kowej zgody na przemijanie, co u poetów Wschodu. Rzecz
interesująca, że wariacje poetów chińskich na temat wiecznej
przemienności form nasuwają myśl o bezruchu, o tym, że może
ten cały ruch i zgiełk świata jest pozorny - jak w kinie... Poeta
chiński Ch'en Y u - i w wierszu Podróżując po powiecie Hsiang
uważnie bada paradoks ruchu i bezruchu:
Fruwające kwiaty z obu brzegów

�Czerwono świecą na naszej łodzi.
Ludzie różnych kultur uciekali od zgiełku w przestrzeń „pozaW pół dnia robimy
l u d z k ą " , by j ą wysławiać na różne sposoby, jak Thoreau
100 li wzdłuż dróg wysadzanych wiązami.
w Waldenie czy poeci haiku. Właśnie ukazał się dziennik
podróży jednego z w ę d r o w c ó w Wschodu, autora haiku Basho
Leżę i patrzę w niebo pełne nieruchomych chmur
Z podróżnej sakwy w pięknym spolszczeniu Agnieszki Umedy.
I nie pojmuję od razu
W zapiskach Basho miesza poezję i prozę o podobnej prostocie
Że mnie i chmury
notatki, przeplatając własne haiku z wierszami swego towarzy­
Niesie ten sam wschodni wiatr.
sza podróży Mangiku. Trudy wędrówki łączą się z radosnym
(Wypisy..., s. 132)
doświadczeniem wolności wewnętrznej:
Fascynacja fenomenem odbicia nie jest tylko domeną sztuki
taoistycznej czy buddyjskiej. W książce Sześć
medalionów
„Rozciągał się przede m n ą piękny widok na góry i pola, na
i srebrna szkatułka Gustaw Herling-Grudziński dzieli się
morski brzeg. I ujrzałem w tym dzieło stworzenia i [uwierzy­
z czytelnikami zachwytem nad obrazem Vermeera Widok Delft.
łem], że idąc śladami tych, którzy nie zboczyli z Drogi Buddy
Obraz ten jest kontemplacyjnym przedstawieniem miasta, prze­
i wyzwolili się z więzów wiecznej gonitwy, lęku i cierpienia,
glądającego się w wodach zatoki. Herling-Grudziński dostrzegł
odkryję w sobie duszę poety - pełną wrażliwości fuga i fantazji.
w tym obrazie, podobnie jak w wielu holenderskich „martwych
T y m bardziej, że porzuciłem swój dom i nie ma rzeczy, której
naturach'' z tego okresu ciszę „czasu zatrzymanego''. Przytacza
bym pożądał. Nie dręczy mnie niepokój w drodze, bo wędruję
on trafną definicję istoty „martwej natury" francuskiego kryty­
z pustymi rękami. Przedkładam marsz spokojny nad jazdę
ka de To 1 nay'a:
powozem, a gotowany ryż na kolację z większym zjadam
smakiem niż pieczyste. M o g ę zatrzymać się w drodze tam, gdzie
„Obrazy Vermeera można bez wątpienia nazwać najdos­
zapragnę i kiedy chcę — odjechać nazajutrz.
konalszymi martwymi naturami w sztuce europejskiej, mart­
wymi naturami w sensie pierwotnym, vie silencieuse,
still-life,
Co dnia tylko dwa miałem życzenia: wieczorem trafić na
Still-leben; wyrażają one znakiem rzeczywistość doskonałą,
dobrą gospodę, [a rano] znaleźć odpowiednie na moją nogę
w której spokój owijający rzeczy i ludzi (traktowanych jako
słomiane sandały - tylko takie rzeczy bez znaczenia zaprzątały
przedmioty), pozwala odgadywać tajemne między nimi zwią­
myśli. Każda godzina znajdowała mnie w innym nastroju,
zki. W obrazach tych trwanie zdaje się zawieszone, życie
a każdy dzień nowe przynosił doznania.
codzienne nabiera wyrazu wieczności."
Spotkanie z człowiekiem [jak ja] owładniętym duchowym
szaleństwem sprawiło m i bezgraniczną r a d o ś ć . "
Obrazy mistrzów Wschodu są „martwymi naturami" w tym
W połowie marca radość jakąś poczułem - sam nie wiem skąd
właśnie sensie „ciszy czasu zatrzymanego". Wydaje się, że
- i uniesienie, jakby i we mnie drzewa zakwitły wiśniowe. Ta
francuski termin vie silencieuse precyzyjnie oddaje istotę tego
radość będzie mi przewodnikiem, będzie mnie prowadzić, bo
spojrzenia na przyrodę. Chodzi przecież o naturę „ c i c h ą ' ' , a nie
oto, w tęsknocie za kwitnącymi drzewami [ogrodów] Yoshino,
„martwą". Schopenhauer twierdził, że obrazy holenderskich
postanowiłem wyruszyć w drogę. (...)
mistrzów „martwej natury" świadczą o wyciszeniu i wygasze­
niu popędu W o l i . Holenderscy mistrzowie wykraczają zatem
Ruszamy, ale przed wyjściem jeszcze, dla zabawy, uwiecz­
poza inferalne koło pożądań i lęków. Czesław Miłosz, cytując
niliśmy, zwyczajem wędrownych mnichów, na nakryciach
Schopenhauera, podkreśla, że sekretem wszelkiej sztuki, zarów­
głowy rzecz taką:
no poezji jak i malarstwa, jest dystans i milczenie (Wypisy..., s.
»Dwaj towarzysze drogi
12-13).
bezdomni we wszechświecie
z Buddą.«"
Kontemplacja przyrody jednoczy ludzi Wschodu i Zachodu.
1 4

15

1 6

PRZYPISY
' Swami Muktananda, The Secrets of the Siddshas, Ganeshpuri 1976,
s. 339 (przekład mój - A.S.)
2

Anonimowi poeci zenu, cyt. za Cz. Miłosz, Zen codzienny, (w:)

Dalsze okolice, Kraków 1991, s. 68-69
Por. ks. F. Tokarz, Z filozofii indyjskiej, Lublin 1985, rozdz.
3

W kwestii „teistycznych"

i „ateistycznych"

systemów

indyjskich.

9

Cyt. za H. Le Saux, J. Monchanin, Benedyktyński aśram, Kraków
1986, s. 113 (przypisy).
S, Suzuki, Umysł zen, umysł początkującego,
tłum J. Dobrowolski
i A. Sobota, Gdynia 1991, s. 97 i 94
" Dhammapadam, tłum. S.F. Michalski-Iwieński, Warszawa 1925,
10

5

por. Strofy o starości.
Por. Jak trudna jest droga. Wiersze zen Chin i Japonii, wybór

6

i przekład A. Szuba, Kraków 1991, s. 8
Por. H. Blyth, Czym jest zen? Tłum. N. Nowak, „Odra" 1991, nr4

4

Muktananda, tamże, s. 373
A. Zagajewski, cyt. za Miłosz, Wypisy z ksiąg użytecznych, Kraków
1994, s. 161
Kabir, cyt. za Miłosz, Kabir, (w:) Hymn o perle, Kraków 1983, s. 93
Kabir, tam.eż, s. 94
Wszystkie wiersze Lalleshwari cytuję za Lise Vail, He Exists in the
7
8

Form of the World: Kashmir Shaivism and the Poetry of Lalleshwari,

„Darshan", 1992, nr 10 (Honoring God's Creation) (przekład mój
- A.S.)

12

13

14

Cyt. za G. Herling-Grudziński, Sześć

medalionów

i srebrna

szkatułka, Warszawa 1994, s. 69
15

Matsuo Basho, Z podróżnej

sakwy z dodaniem Dziennika

podróży

do Sarashime, przekład i oprać. A. Umeda, Warszawa 1994, s. 34-35
Tamże., s. 26
16

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9917" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9895">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b472a31d2c3c91dd631cd6a959e3b45e.pdf</src>
        <authentication>d3cdf5c565d5ad652a8005505636ae45</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117978">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2957</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117979">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117980">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2761</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117981">
                <text>Szkoła przetrwania / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117982">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1, s.26-27</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117983">
                <text>Sobolewska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117984">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117985">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117986">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117987">
                <text>Anna Sobolewska - Szkoła przetrwania
„Jeśli chcecie państwo, coś o zniechęceniu, musicie znaleźć inną
książkę. Bo choć może ta wydaje wam się chwilami ponura, to ona
zakłada chęć do życia i porozumienie między ludźmi (...)" (s. 54)
- pisze Małgorzata Baranowska zwracając się do czytelnika za
pomocą formy „proszę państwa", zarazem ceremonialnej i poufa­
łej. Czytelnicy traktują jej książkę jak przekaz osobisty. Książka To
jest wasze życie znajduje bezpośrednią drogę do czytelnika - poru­
sza w nas jakieś osobiste struny, nadzieje i niepokoje. Zmusza do
refleksji nad własnym życiem, a zwłaszcza nad kruchym systemem
naszych mechanizmów obronnych, o czym wolimy na co dzień nie
myśleć. A przecież każdy z nas był i będzie pacjentem. W kręgach
psychologów i lekarzy książka ta cieszy się zasłużoną sławą lektury
podnoszącej na duchu, a równocześnie nie omiającej spraw najtrud­
niejszych.
Małgorzata Baranowska, chorująca od kilkunastu lat na
ciężką
postać
(lupus, polska nazwa „toczeń") napisała
książkę niezwykłą, zawieszoną między pamiętnikiem, poradnikiem
a esejem. Dzieli się z czytelnikiem swoim doświadczeniem wielo­
letniego zmagania z chorobą na płaszczyźnie i praktycznej, i ducho­
wej. Choroba dotknęła tym razem osobę zaprawioną w sztuce
wyrażania siebie (Małgorzata Baranowska jest poetką i historykiem
literatury), dzięki czemu jej doświadczenie pacjentki mogło stać się
doświadczeniem wspólnym, dzielonym nie tylko przez inne za­
przyjaźnione „lupuski", ale i przez liczne „plemię" czytelników.
Książka Baranowskiej nasunęła mi na myśl opowieści o mod­
nych na Zachodzie „szkołach przetrwania". Uczestnik takiej
szkoły, zabrany z zatrutego wprawdzie, lecz bezpiecznego środowi­
ska miejskiej cywilizacji zostaje wrzucony w dziką rzeczywistość
dżungli, pustyni czy gór. I musi jakoś sobie radzić. Czy nie podobnie
bywa z ciężką chorobą? Choroba dopada nas wtedy, gdy jesteśmy
dobrze zabezpieczeni i zakotwiczeni w naszym wygodnym życiu.
Choroba niszczy wszelkie zabezpieczenia i wydaje nas na pastwę
samotności, bólu, depresji, apatii. Organizatorzy szkół przetrwania
wydają książki, w których radzą, jak złowić rybę bez wędki czy jak
wydostać się z tonącego lub płonącego samochodu. Książka
Małgorzaty Baranowskiej daje czytelnikowi podobną szansę prze­
trwania, przezwyciężenia śmiertelnego niebezpieczeństwa, jakie
stwarza groźna choroba. Niebezpieczeństwa utraty własnego „ j a "
czy mówiąc staroświecko zatracenia własnej duszy. Autorka prag­
nie nas bowiem przekonać, że nie tylko ciało wymaga obrony
w chorobie przewlekłej, ale przede wszystkim dusza. To właśnie
dusza jest zagrożona - może popaść w letarg i zapomnieć o swoim
powołaniu.
Baranowska radzi czytelnikowi, jak być sobą w chorobie prze­
wlekłej. Czy można wytrzymać z ludźmi i z sobą samym, nie tracąc
„wątku własnej osobowości"? Jak zachować i rozwinąć swoją
własną, „niepowtarzalną formę istnienia"? Obecność lub nieobec­
ność w życiu jednostki tej indywidualnej „formy", uzewnętrz­
niającej się poprzez słowo, to jedna z wielu interesujących hipotez
poznawczych tej książki.
Silne poczucie własnej indywidualności jest nam potrzebne
właśnie w chorobie przewlekłej, która może bezwstydnie ujawnić
naszą wewnętrzną pustkę i rozbicie, lęk przed śmiercią i lęk przed
życiem. Trzeba więc stać się w pełni sobą póki czas, bo tylko będąc
sobą można się oprzeć przeciwnościom losu: „Własny punkt
widzenia, świadomość kim się jest, to zasadniczy warunek każdej
ukształtowanej osobowości. Dziwne, ale bycie sobą nie należy
wcale do stanów jednoznacznie oczywistych. Wielu ludziom
wydaje się na tym nie zależeć i kiedy przychodzi jakaś poważniejsza
życiowa próba, nie są w stanie poczuć się jednostką osobną, wolną,
niepowtarzalną.
Wyraźnie uświadomione poczucie, kim się jest, będzie państwu
szczególnie potrzebne we współżyciu z chorobą przewlekłą, z jej
nudą, namolnością, nieustępliwością'' (s. 53) - konstatuje autorka.
Dlatego właśnie Baranowska zachęca czytelnika, by już teraz, nie
odkładając niczego na później, na jutro, na lepsze lub gorsze czasy,
zdobył się na wysiłek samopoznanie i autoanalizy, prowadzącej do
samodyscypliny niezbędnej w sytuacji kryzysu. Niestety, jak

zauważyła autorka w naszej świadomości społecznej nie funk­
cjonuje żadna twórcza tradycja autoanalizy: „Prawie nikt w Polsce
nie umie powiedzieć, jak czuje się jego psyche, jego dusza, bo
przecież na ogół nawet nie słyszał, że coś takiego istnieje, poza
może Kościołem, gdzie kwestia duszy traktowana bywa raczej ex
cathedra" (s. 49). Czasem dopiero w szpitalu starzejący się
mężczyzna, a częściej starzejąca się kobieta „matka-Polka", ma
czas zastanowić się, kim właściwie jest. W tym sensie choroba może
być wielką szansą dla osobowości, stwarza okazję samopoznania
i odnalezienia siebie:
„Choroba to również taki rodzaj codzienności, który potrafi
niespodziewanie przemienić się w soczewkę skupiającą wszystkie
promienie, powiększającą rzeczywistość i oświetlającą nowym
światłem całe życie. Nie przegapmy tej soczewki" (s. 112).
Tymczasem w życiu bywa odwrotnie. W starciu z chorobą
przewlekłą poddajemy się bez walki i bez refleksji, rezygnując
z własnego życia i własnego zdania. Właśnie w chorobie często
ulegamy cudzej woli. Stąd apel autorki o odwagę i śmiałe próby
wyrażania siebie, o własne zdanie w kontaktach z lekarzami
i rodziną: „To w a s z e ż y c i e . To w a s z a dusza i w a s z e
ciało. To wasze zdrowie'' - podkreśla (s. 27). Postulaty Baranows­
kiej trafiają do czytelnika tym łatwiej, że zostały wyrażone jasnym
i prostym językiem. Jej styl jest zwięzły, a nawet aforystyczny,
dzięki czemu jej sugestie, wyrażone w atrakcyjnej formie, zostaną
dobrze zapamiętane:
„Czas choroby jest także czasem życia".
„Ból to ból. Służy do tego, by nie dawać spokoju".
„Życie nie jest symetryczne. A już uczucia, nawet odwzajem­
nione, są nie tylko niepoliczalne, ale i całkiem niesymetryczne".
„Każdy wobec naporu świata ma tylko siebie, ale i aż siebie".
„Zupełnie nie musicie się wstydzić. Niech się choroba wstydzi".
„Nie można ubóstwiać medycyny, dopóki istnieje śmierć".
^ C i e k a w o ś ć i m i ł o ś ć to ż y c i e .
Ś m i e r ć to n u d a i b r a k u c z u ć " .
Niezależnie od faktu, że choroba jest szansą dla osobowości,
należy ją pozbawić pełni władzy nad naszym życiem i ustawić na
właściwym miejscu. Wszyscy doświadczyliśmy, że choroba ozna­
cza życie ograniczone. Tymczasem zamiast życia w ograniczeniu
Małgorzata Baranowska proponuje ekspansję, życie czynne, petne
wrażeń, ciekawości i niespodzianek: Co nazywam ciekawością?
Chodzi mi o ten stan dobrego napięcia, który daje początek nadziei,
zainteresowaniu światem, życiem, najbliższym dniem. Ciekawość
to sprężyna, która uruchamia mechanizm aktywności. Budzimy się
i jeszcze jesteśmy ciekawi, co będzie dalej. Chcemy iść za fabułą
życia, chcemy j ą kształtować (s. 72).
„Piszę przecież tę książkę, by głosić pochwałę ciekawości życia,
blasku przyjaźni, miłości. Ale piszę, bo wydaje mi się, że znam ich
cenę czy raczej bezcenność'' (s. 97).
Czego można się nauczyć w „szkole przetrwania" Małgorzaty
Baranowskiej? Jakie sposoby zdystansowania się wobec choroby
i bólu proponuje autorka? Jednym ze sposobów obrony jest
kultywowanie uczuć. Znajdziemy tu piękne słowa na temat wiel­
kich pasji, a także „małych form miłości" Jak odruchy życzliwości,
solidarności i przyjaźni. Na co dzień lekceważymy „małe formy
miłości'' w jałowym oczekiwaniu na wielkie. Naszym sojusznikiem
w walce z chorobą może być twórczość - angażująca, twórcza praca
czy traktowane poważnie zainteresowania, np. kolekcjonerstwo.
Twórczość artystyczna nie tylko dostarcza zajęcia i rozrywki, ale
- jak pisze autorka - ma siłę „odbierania grozy odczuciom i
wewnętrznym i przenoszenia ich na inny poziom przeżyć. Sztuka
może zmienić doznania bolesne i niszczące w doświadczenia „'
twórcze" (s. 134-135).
Wypróbowanym przez pisarzy i poetów sposobem przetrwania
jest gra pamięci i wyobraźni. Ten „proustowski" model życia
z chorobą przewkleką jest dostępny dla każdego pacjenta. Mozliwość twórczej pracy nie zawsze jest realna, nie ma natomiast takiej
sytuacji, by nie można było ożywić magazynu pamięci czy
uruchomić teatru wyobraźni. Autorka wypracowała na własny

rz
ty
„i
le
ki
oi

�użytek metodę pracy twórczej, która pozwoliła jej pracować nad
książką nawet w szpitalu - nauczyła się opracowywać swoje
artykuły czy fragmenty książki notując je w pamięci. Nośnikiem
twórczości może być także gra wyobraźni. Baranowska przytacza
opowieść o tym, jak Władimir Bukowski w łagrze, a najczęściej
w lagrowym karcerze, budował zamki w wyobraźni - od dokład­
nego planu i konstrukcji aż do „architektury wnętrz'", bogatego
wyposażenia komnat i biblioteki.
Rzecz interesująca, że wszystkie te sposoby zyskania dystansu
wobec choroby wcale nie odrywają nas od życia, ale na odwrót
- mocno przytwierdzają nas do rzeczywistości. Kryje się tu
paradoks, znany z doświadczenia kontemplacji religijnej czy
estetycznej: tylko dzięki wewnętrznemu dystansowi możemy być
w centrum życia. Wewnętrzny dystans i uczestnictwo warunkują
i wzmacniają się nawzajem.
Warunkiem przetrwania w sytuacji choroby przewlekłej jest,
zdaniem autorki, budowanie wokół siebie „plemienia otwartego".
Teoria „plemienia otwartego'' to oryginalna propozycja antropolo­
giczna Małgorzaty Baranowskiej. „Plemię otwarte" to mała społe­
czność nastawiona na życzliwą wymianę i ekspansję - integrowanie
nowych członków. Człowiek przewlekle chory wymaga, jak wiado­
mo, stałej pomocy; nie musi to być jednak pomoc przeciążonej
rodziny, ale życzliwość szerokiego kręgu przyjaciół, znajomych
i znajomych znajomych. W czasie stanu wojennego „system
plemienno-wymienny" funkcjonował znakomicie, żyliśmy wów­
czas w ciepłym kręgu „plemienia otwartego". Wokół czyjegoś
internowania czy złamanej nogi narastała sieć więzi międzyludz­
kich, opartych na bezinteresownej pomocy czy wymianie usług.
Dzisiaj czasy nie sprzyjają integracji. Budowanie „plemienia
otwartego" wymaga znacznie większego wysiłku, ale jest tym
większym wyzwaniem.
Apologia „plemienia otwartego" nasunęła mi na myśl podobne
sposoby przetrwania w życiu i twórczości najbardziej cierpliwego
pacjenta w literaturze polskiej - Mirona Białoszewskiego. Był on
zawsze osią „plemienia otwartego", do którego należała także

- punkt równowagi między kurczowym trzymaniem się życia z lęku
przed chorobą, bólem i śmiercią (co wcale nie sprzyja zdrowiu)
a zniechęceniem i apatią. Tym punktem równowagi jest właśnie
wola życia i determinacja w dążeniu do zdrowia, ale bez lęku, bez
poczucia krzywdy i poczucia winy, a także bez iluzji.
Książka Małgorzaty Baranowskiej jest nie tylko książką o choro­
waniu, ale przede wszystkim książką o życiu. Sztuka chorowania
jest tu tylko szczególnym wypadkiem, mieszczącym się w planie
sztuki życia. Życie bywa przecież przewlekłym kryzysem, podob­
nym do przewlekłej choroby. Z rozproszonych uwag autorki można
by złożyć mały traktat o wolności z akcentem na kwestii wolności
wewnętrznej. Usiłuje ona przekonać czytelnika, że w każdej
sytuacji, nawet najbardziej niesprzyjającej, można ocalić spójność
własnej osobowości i wolność wewnętrzną. Rozważania Baranows­
kiej są polemiką z wiązką obiegowych sądów na temat nieuchron­
nego zniewolenia przez chorobę. Jej zdaniem chorzy sami godzą się
na cały system ograniczeń, krępujących ich życie. U nas chorym
odbiera się - bez protestu z ich strony - powszechne prawa
obywatelskie i odpowiedzialność za własne życie i zdrowie. Tę
diagnozę potwierdzają liczne wypowiedzi chorych w naszej prasie
(np. wypowiedzi rodzących kobiet o oddziałach położniczych
przypominają relacje z więzień i gułagów). Chorzy naprawdę mogą
być wdzięczni autorce za obronę ich praw - do prywatności,
elementarnej wygody czy indywidualnych potrzeb. Ograniczenie
wolności chorego może być dziełem nie tylko bezdusznego per­
sonelu, ale i kochającej rodziny. Chory jest wpychany na siłę
w niedojrzałość, karmiony sztucznym optymizmem i tłustym
„rosołkiem". Nie ma prawa stanowić o sobie, to inni najlepiej
wiedzą, co jest dla niego dobre.
„Nikt nam nie obiecywał lekkiego życia" - twierdzi Małgorzata
Baranowska (s. 43). Ta książka jest w pewnym sensie przeciwieńst­
wem modnych obecnie poradników, optymistycznych aż do absur­
du, proponujących rozmaite magiczne sposoby przeciwko choro­
bom. Na wszystkich straganach w Warszawie można znaleźć
poradniki, jak łatwo zwalczyć wszelkie choroby, nie wyłączając
paraliżu i raka. Niestety te optymistyczne książeczki, sugerujące
Małgorzata Baranowska. W Zawale, Konstancinie,
Listach do
„jak uzdrowić swoje życie", kryją w sobie niebezpieczną pułapkę
Eumenid („Teksty" 1991 nr 6) kryje się projekt życia czynnego,
- pośrednio obciążają nas winą za wszystkie choroby i nieszczęścia.
pełnego atrakcji i niespodzianek, nawet na oddziale reanimacji.
Skoro wszystko zależy od nas, to jesteśmy także wszystkiemu
Obecnie dziełem wysoko cenionym przez chorych jest autobio­
winni. Tak więc rewersem nieograniczonego optymizmu jest
graficzna książka Josepha Hellera Nie ma się z czego śmiać,
odwieczne przeświadczenie, że choroba jest karą za grzechy.
napisana wspólnie z przyjacielem. Heller z dnia na dzień stracił
władzę w całym ciele, powalony przez piorunującą odmianę
„Pozytywne myślenie" jest wprawdzie cenną umiejętnością, ale
paraliżu. Stracił nawet zdolność samodzielnego oddychania. Jego
nie może być oparte na infantylnym negowaniu choroby, negowa­
pokój szpitalny z respiratorem stał się wkrótce pierwszym salonem
niu rzeczywistości i narcystycznym przeświadczeniu, że wszystko
intelektualnym Nowego Jorku, gdzie bohater wraz z przyjaciółmi
od nas zależy. Takie negowanie choroby trudno bowiem oddzielić
wyśmiewał swoją chorobę aż do szczęśliwego wyleczenia.
od fiksacji na chorobie. A choroby śmieją się z egzorcyzmów na ich
cześć i działają zgodnie ze swoją naturą: toczeń - toczy, a nieżyt
W rozdziale pod prowokującym tytułem Czy chory nadaje się na
kiszek - goni.
przyjaciela? Małgorzata Baranowska rozprawia się z kompleksami
ludzi przewlekle chorych. „Czy to rozsądne tracić poczucie własnej
Czytelnik wielu poradników „pozytywnego myślenia" dziwi się,
wartości, ponieważ jakieś drobnoustroje opanowały nasz orgaże choroba i śmierć jeszcze istnieją. Naprawiwszy nasze man­
kamenty psychiczne, powinniśmy bowem żyć wiecznie. Autorzy
pyta, sprowadzając poczucie mniejszej wartości
(s.&lt;
tych poradników nie mogąc zapewnić czytelnikowi nieśmiertelno­
do absurdu. Akcent pada tutaj nie na odrzucenie chorego przez
świat, ae przez samego siebie. Chorzy często sami ustawiają się na ści, obiecują mu, że przynajmniej umrze zdrowy...
Małgorzata Baranowska też proponuje czytelnikowi „przesunię­
pozycji „niedotykalnych". Baranowska wprowadza precyzyjny
cie myśli" od zniechęcenia do życia. Nie radzi czekać, aż choroba
termin „samotność domniemana", która bywa przyczyną izolacji
ustąpi pod wpływem magicznych sztuczek. Zamiast łatwej sztuki
chorych częściej niż samotność rzeczywista! Ich brak wiary
autosugestii proponuje wysiłek samopoznania i dyscypliny zarów­
w siebie podważa zaufanie do innych. „Co takiego przeszkadza
no w życiu praktycznym, jak i duchowym. Czytelnik mógłby
komukolwiek mieć przyjaciół?" - pyta. „Kto państwu każe
sądzić, że tę książkę napisała osoba obdarzona łaską wiecznego
pogrążać się w rozpaczy?" „Dlaczego ludzie chorzy tak często
optymizmu i pogody ducha. Czy tak jest w istocie? Nie wiemy.
uważają, że tylko oni potrzebują uczuć, wysłuchania, przyjaźni?
A może nie łaska pogody ducha jest tu najważniejsza. Autorka
Czy zdrowi są jacyś inni?" Autorka nie wierzy chorym, gdy skarżą
się na samotność i społeczną izolację. Podejrzewamy wraz z nią, że mówi nam bowiem, że „organizowanie jasnej strony życia"
wymaga ogromnego wysiłku: „...ż y c i e z c h o r o b ą p r z e ­
każdy wybiera świadomie lub podświadomie aktywność lub apatię
wlekłą może b y ć pełne, ciekawe, związane
i samotność.
z l u d ź m i . To w s z y s t k o ma j e d n a k s w o j ą c e n ę
Chory wcale nie musi być pariasem, przeciwnie - jako człowiek
„doświadczony" czy „wypróbowany" przez los może stać się
- w i e l k i , n i e u s t a n n y , c o d z i e n n y w y s i ł e k " (s.
„wypróbowanym przyjacielem". Potrafi z pewnością odróżniać
97).
rzeczy błahe od ważnych. W innym rozdziale, opatrzonym mocnym
„Trzeba przemienić w radość wszystko to, czego odmawia nam
tytułem Nie ma dnia bez bólu autorka przedstawia obrazowo
szczęście. Być może to właśnie nazywa się poszukiwaniem szczęś­
„codzienną nudę gehenny" - życie w oczekiwaniu na ból. Nie cia" - napisał w liście do żony Emmanuel Mounier, filozof, ojciec
lekceważąc bólu, który potrafi zniszczyć całą pracowicie budowaną
upośledzonej umysłowo dziewczynki. Czy naprawdę można wy­
konstrukcję współżycia z chorobą, Baranowska równocześnie
drzeć nieszczęściu wszystkie zdobycze, zamieniając je w żyzne
odbiera bólowi jego ostrze. Poszukuje - wraz z czytelnikiem
prowincje?
27

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10831" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10809">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/389f7cd51a628ec8637f455e792be32e.pdf</src>
        <authentication>c4949c77aec9bfa8be42d9f0c6e4545f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129085">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5562</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129086">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129087">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129088">
                <text>Holokaust - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129089">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5172</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129090">
                <text>"Ocaleni krwawą historią"/ Barbarzyńca 2005 nr 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129091">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.51-55</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129092">
                <text>Sobolewska, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129093">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129094">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129095">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129096">
                <text>Joanna Sobolewska

„OCALENI K R W A W I Ą H I S T O R I Ą "
J A K ŻYĆ P O D O Ś W I A D C Z E N I U H O L O C A U S T U ?
Podstawą rozważań w niniejszej pracy będą konkretne zaisy ocalonych z Holocaustu. Autorka postawiła sobie za cel
' upienie się na indywidualnych biografiach, ponieważ zajmuc się wyłącznie suchymi faktami i datami historycznymi, traci
ę z oczu człowieka i jego indywidualny los. Makrohistoria poądkuje wydarzenia, ale pozwala się łatwo zdystansować,
tym samym zapomnieć. Tylko przeżycia indywidualnego człoeka, jego świadectwo cierpienia, jest w stanie poruszyć do
ębi i spowodować, że zostanie w naszej pamięci.
Po Holocauście na nowo rozgorzała dyskusja o istnieniu
naczeniu wartości, a pytanie: jak po takiej hekatombie żyć,
orzyć obrazy, pisać wiersze? stało się jednym z najbarziej palących i ważnych. Jednak od teoretycznych refleksji
rdziej znaczące wydaje się pytanie najprostsze (a może
"jtrudniejsze): jak żyją ci, którzy przeżyli Holocaust? Jakie
ylematy muszą rozstrzygać w swoim sumieniu? W jaki spob radzą sobie ze swoją przeszłością ci, którzy „krwawią
storią"? T. Adorno pisze:
!

Wciąż trwające cierpienie, ma takież prawo do ekspresji,
jak maltretowany do krzyku, dlatego raczej mylny byłby
sąd, że po Oświęcimiu nie można już napisać żadnego
wiersza. Nie ma jednak błędu w mniej kulturalnym pyta­
niu: czy po Oświęcimiu można jeszcze żyć, a zwłaszcza,
czy ma do tego pełne prawo ten, kto przypadkowo Oświę­
cimia uniknął, a w zasadzie powinien by być stracony [...]
drastyczna wina oszczędzonego.W odwecie nawiedzają
go sny w rodzaju tego, że już nie żył, że został zagazowa­
ny w 1944 roku, i że swą dalszą egzystencję prowadził
jedynie w wyobraźni, jako emanację obłąkanego życze­
nia człowieka zamordowanego przed dwudziestu laty.
1

wina" ocalonego, o której pisze Adorno, na
„Drastyczna wina
*rwc.7\i rzut
r7i it oka
n k a jest
iest czymś
C 7 v m ś absurdalnym.
ahsi irrlalnvm T
pierwszy
Dlaczego bowiem

mają czuć się winni ci, którzy przeżyli Shoah? Niech winni
poczują się ci, którzy doprowadzili do Zagłady! A jednak
poczucie winy jest czymś, co nieustannie powtarza się we
wspomnieniach ocalonych. Nie chodzi tu nawet o poczucie
winy w o b e c konkretnych osób (choć takie też często się
pojawia, zwłaszcza wobec bliskich), jest to abstrakcyjne po­
czucie winy wobec zgładzonych. Zagłada - niewinne ofiary,
ocaleni - „winni, że żyją". Potwierdzeniem tego mogą być
słowa, które padają w komiksie Arta Spiegelmana Maus,
a dotyczą Władka - ocalonego: „...bo sam czuł się winny, że
ocalał" . Poczucie winy, że przeżyło się Holocaust, staje się
piętnem w życiu ocalonych. Mało tego, owo „patologiczne"
poczucie winy nie dotyczy tylko naocznych świadków, jest
ono „transmitowane" dalej, na drugie pokolenie świadków,
z tym że przybiera ono nieco inną postać. Art Spiegelman,
którego rodzice przeżyli Oświęcim, pisze: „To chyba jednak
ma coś wspólnego z poczuciem winy, że mam łatwiejsze
życie niż oni mieli".
2

3

Ci, „co krwawią historią", dostają się w ręce oprawcy po
raz drugi, z tym że teraz jest to ich własna pamięć i gnębiące
poczucie winy. Być może pewnym antidotum na owo poczu­
cie winy mogą być świadectwa ocalonych, które przez wielu
są traktowane jako spłata długu wobec tych, co zginęli.
Jednak niniejsza praca nie będzie poświęcona świadec­
t w o m rozumianym jako „misja mówienia za tych co zginęli",
interesować nas będzie wymiar jednostkowy, osobiste zmie­
rzenie się ze swoją traumatyczną przeszłością. Punktem
wyjścia będą tu wspomnienia Krystyny Żywulskiej, Żydówki,
która uciekła z warszawskiego getta, a później, jako Polka,
przeżyła Oświęcim. Prześledzimy w jaki sposób ocalona ra­
dzi sobie ze swoją sytuacją w getcie, w obozie, jak odnajdu­
je się na wolności (chociaż po wyjściu z getta długo się nią
nie cieszyła). Przyczynkiem do tego będzie analiza języka,
jakim operuje Żywulska. Przez to, w jaki sposób ocalona

BAWŹ^CA
PISMO ANTROPOLOGICZNE

�Joanna Sobolewska

werbalizuje swoje traumatyczne przeżycia, można dotrzeć
do tego, jak próbowała ona, mimo dramatycznych warun­
ków, w jakich przyszło jej żyć, ocalić w sobie człowieczeń­
stwo i godność. A to jest podstawa do tego, aby później pró­
bować „normalnie żyć". J. Winterson pisała: „Język zawsze
nas zdradza, mówi prawdę, kiedy chcemy skłamać i rozpły­
wa się w bezkształcie, wtedy kiedy najbardziej zależy nam
na precyzji". Skupiając się nie tylko na tym, co, ale także na
tym, jak, mówi Żywulska: spróbujemy uchwycić kondycję
człowieka, który przeszedł przez Holocaust, i aby żyć musi
jakoś uporać się z traumatyczną przeszłością. W pracy od­
wołamy się także do poezji Tadeusza Różewicza, poszerza­
jąc tym samym perspektywę z jednostkowej (przypadek Żywulskiej) do bardziej ogólnej refleksji na temat kondycji oca­
lonych.
4

Aby być ocalonym, czy ocaloną, nie wystarczy jakimś
zrządzeniem losu uniknąć śmierci z rąk oprawcy. Trzeba rów­
nież mieć siłę, aby samemu nie odebrać sobie życia. „Czę­
sto myślałam, aby wejść pod niemiecką kulę. Nie wiem do­
prawdy co mnie zatrzymywało?" , mówi Halszka, współwięź­
niarka Żywulskiej na Pawiaku. No właśnie! Co może powstrzy­
mać człowieka, który żyje „w piekle na ziemi", przed samo­
bójstwem? Co trzyma go przy życiu? Czy można mówić
o jakiejś „irracjonalnej"woli istnienia? Jak można chcieć żyć,
skoro tak naprawdę jest to wegetacja uwłaczająca godności
człowieka? A jednak! „Nic się nie martw [...] człowiek może
znieść dużo, więcej niż sam przypuszcza" , mówi współtowarzyszka Żywulskiej z Oświęcimia. Ale to, że ocaleni znieśli
straszliwe warunki gett i obozów, nie znaczy wcale, że sobie
z tym poradzili wewnętrznie. Nie wystarczy przetrwać i prze­
żyć, aby funkcjonować później „w normalnym" świecie jako
człowiek, a nie jako wrak człowieka.
5

Czyżby więc Żywulska przyjęła postawę pogodzenia się
z rzeczywistością getta? Czy chce powiedzieć: słuchajcie,
to jest getto, tu nie śpiewa się piosenek o miłości. Umieranie
to tutaj „zwykła sprawa", trzeba się z tym pogodzić. Wydaje |
się, że takie dosłowne odczytanie tekstu jest błędne - to prze­
cież wypowiedź zabarwiona gorzką ironią, i z tego też wzglę­
du nie można wnioskować, że ocalona godzi się z rzeczywi­
stością getta. „Pod naporem okrutnych wydarzeń, myśl ludz­
ka układa się niezwykle łatwo w kategoriach obłędu. Zupeł­
nie nie wiadomo, kiedy i jak zaczyna się wypowiadać zdania [
bezlitosne i obce". To, że ocalona wypowiada czasem zda­
nia bezlitosne, nie znaczy wcale, iż przejęła reguły gry getta.
Trudno zdystansować się o d tak okrutnej rzeczywistości,
a tym bardziej niemożliwym jest, żeby ona nie wpływała na
człowieka. Znamienne jest, że choć autorce zdarza się mó­
wić rzeczy okrutne, dodaje, iż w istocie są to słowa „obce",
Przejęcie kategorii getta jest pozorne, Żywulska daje dowo­
dy zdystansowania w wielu fragmentach wspomnień. Nie ma
w niej zgody na taką „rzeczywistość", tak jak nie ma w niej j
pogodzenia się ze straszliwym losem. Doskonale obrazują
to słowa:
9

Doznaję uczucia, że biorę udział w spektaklu. Uczestni­
czę w nim jednak na czyjeś polecenie. Odgrywam rolę
nie mającą nic wspólnego z moim losem osobistym. Sce­
neria tego spektaklu jest mocno przesadzona.
10

6

We wspomnieniach Żywulskiej padają słowa: „[...] są tacy,
którzy w otchłani potrafią zachować g o d n o ś ć " . Nasuwa się
jednak pytanie: jak ocalić godność, skoro ludzie są trakto­
wani jak zwierzęta? Jak zachować indywidualność w rzeczy­
wistości, w której człowiek to egzemplarz opatrzony nume­
rem bądź opaską z gwiazdą Dawida? Czy istnieją jakieś
mechanizmy obronne, które pozwalają zdystansować się od
okrutnej rzeczywistości? Próbując odpowiedzieć na powyż­
sze pytania, skupimy się na konkretnych przykładach. Na
początku swoich wspomnień z getta K. Żywulska pisze:
7

Mogę iść dalej. Wszystko jest w porządku. Za mną bie­
gnie zwyczajna melodia getta. I słowa najzwyklejsze, bo
o umieraniu. I treść najzwyklejsza, bo o człowieku, który
umarł, mówi się, że oddał bono.
8

W powyższym stwierdzeniu uwidacznia się mechanizm I
przetrwania, polegający na dystansowaniu się od otaczającej
rzeczywistości, skazującej kobietę na upakarzające wegeto­
wanie. To nie moje życie, to nie mój „osobisty los", jeżeli byłby!
mój, to ja bym go kształtowała - zdaje się mówić ocalona - to,
co przeżywam w gettcle, to jakaś koszmarna rola do odegra­
nia, na którą zostałam skazana. Taka strategia nie działa
w dłuższej perspektywie, ale pozwala przetrwać tu i teraz.
Wątek dystansowania się od rzeczywistości getta i obo­
zów koncentracyjnych w znamienny sposób pojawia sięteżj
u E. Wiesela. W jego autobiografii pt. Noc uwidacznia się
podobny mechanizm, mający ocalić Wiesela od całkowite­
go utożsamienia się ze swym teraźniejszym, upakarzającyrr
bytowaniem: „Odczuwałem siebie, jako dwie odrębne cało
ści, moje ciało i j a " . Wiesel zdaje się mówić: to moje ciałc
jest zmaltretowane, ulega upokorzeniom, jest traktowane jak
zwierzę; ja nie jestem zwierzęciem, nie sprowadzam się tyl­
ko do podstawowych funkcji życiowych (które i tak nie są
zaspakajane), ja jestem człowiekiem! Powyższa dychotomia
ma ocalić „własne Ja" w tym, który w obozie jest tylko nume
rem.

Numer 10/2005

11

�.OCALENI K R W A W I Ą H I S T O R I Ą '
Interesujące jest to, w jak odmienny sposób Żywulska
i Wiesel werbalizują swe próby ocalenia własnego człowie­
czeństwa. Wiesel dokonuje separacji na ciało i „moje ja",
przy czym swoje ciało sytuuje na zewnątrz siebie. Powyższa
opozycja jest charakterystyczna, bowiem „Kulturowe asocja­
cje, wedle których umysł kojarzy się z męskością, ciało zaś
z kobiecością są w obrębie filozofii i feminizmu doskonale
udokumentowane". „Męski świat" od dawna waloryzował
to, co związane z „duszą", świadomością, umysłem, a ciało
to tylko nic nie znacząca „baza wyjściowa". Nic więc dziw­
nego, że ocalony próbuje odciąć od swego ciemiężonego
ciała „własne ja". Jeżeli zaś chodzi o doświadczenie Żywulskiej, to widać wyraźnie, że u niej nie ma podziału na ciało
i moje „ja", stanowią one spójną całość (co charakterystycz­
ne w pisaniu kobiet). A skoro tak, to ocalona, aby ochronić
w sobie „własne ja" i odseparować się od tragicznego losu,
mówi o nim jak o roli do odegrania.
12

Powyższe wypracowane mechanizmy obronne pomagały
przetrwać w warunkach uwłaczających ludzkiej godności.
Były walką o osobisty los i o „własne ja". Dzięki tym strate­
giom można było przeżyć kolejne minuty, godziny, dni aż do
wyzwolenia. Jednak okazało się, że koniec Zagłady nie ozna­
cza wymazania traumatycznej przeszłości. Ci, którzy prze­
żyli Shoah, oprócz wytatuowanego numeru na przedramie­
niu niosą ze soba piętno pamięci rzeczy, które wykraczają
poza rozum, poza „człowieczeństwo". Traumatyczne prze­
życia zostawiają piętno i mają wpływ na późniejsze życie
ocalonych. Czasem sprawiają, że życie w „normalnym świe­
cie" traci dla nich znaczenie, jest pustą formą. T. Różewicz
pisał:
Moje ciało mówi do mnie/ ja nigdy nie przestanę oddy­
chać/ ja nigdy nie przestanę jeść trawić kochać/ ja twoje
ciało nie przestanę widzieć/ co ty robisz ze mną gdzie
mnie prowadzisz/ czemu chcesz mnie powiesić, na tym
haku pod czarnym sufitem/ czemu chcesz mnie wy­
pchnąć/ z okna drapacza chmur/ czemu mnie rzucasz
pod koła/ zostaw mnie tutaj czyste/ chcę wdychać powie­
trze/ mój język chce wejść w usta dojrzałej dziewczyny/
Jednak moje ciało mówi do siebie/ ja będę żyło bez troski
bez ciebie.

jest godna litości/ o! Różowe ciałka/ wielkogłowych dzieci/
tłuste pędraki/ z białymi pomarszczonymi/brzuszkami/
rośnijcie rośnijcie/ a wy drodzy przyjaciele, towarzysze nie­
doli/ wypchane skóry/ cudacznych zwierzaków/ o! Wory
skórzane/ z których ucieka woda żywa/ spróbujcie się na­
pełnić./ Spróbujcie jeszcze raz.
14

Człowiek po Holocauście to powłoka cielesna pusta w środ­
ku, wydrążona z wszystkich ludzkich uczuć. Jak ma je mieć
ten, kto na własnej skórze doświadczył, że są one tylko wid­
m e m , które s z y b k o znika, g d y pojawia się strach, głód
i wszechobecna śmierć? „Choć organizm funkcjonuje mimo
wszystko", ocalony umiera „za życia". Jest „wykastrowany"
wewnętrznie. Poeta degraduje podmiot liryczny do skóry nie może być człowiekiem ten, kto jest pusty w środku. Ko­
niec wiersza to apel do „towarzyszy niedoli", aby spróbowali
wypełnić pustkę i na nowo stać się człowiekiem. Pojawia się
cień nadziei, Różewicz jest przekonany, że warto podjąć
wysiłek. „Pragnę wtopić się w tłum. To o wiele trudniejsze niż
można by sądzić. Tak trudne, że niweczy radość ocalenia"
- pisze K. Żywulska po wydostaniu się z getta. I nie chodzi tu
chyba tylko o problem ukrycia się przed gestapowcami. Prze­
nosząc powyższą kwestię na poziom wyżej, można zadać
pytanie, czy ocalona do końca życia skazana jest na wyob­
cowanie ze społeczeństwa? Trauma, której doświadczyła,
sprawia, iż nigdy do końca nie zidentyfikuje się z „normal­
nym światem, normalnych ludzi". Mało tego, jak sama pisze,
„Ż początku ich zwyczajność wydaje się niemal zniewagą".
Jak można żyć, skoro obok, tuż za murem, ludzkie życie jest
nic nie warte, a o godności dawno już zapomniano? Jak
można spokojnie budzić się i zasypiać, skoro nieopodal lu­
dzi traktuje się jak zwierzęta? Świat idzie dalej swym torem,
nie ma w nim miejsca na żałobę.
15

16

Bo ludzie którzy czekają/ ludzie którzy przywarli uchem
do ziemi/ ludzie którzy śpią z otwartym okiem/ nie śmieją
się/ Ludzie którzy oddychają/ pod ziemią milczą/ Nadcho­
dzi czas/ Rośliny których korzenie i kwiaty, rozwijają się
pod ziemią do słońca/ zaczną lecieć/ W ciszy tak drogo
okupionej/ słychać piosenkę więźnia/ Padają trawy pod
kosą / można je ogniem wypalić/ ale kto mocen jest roz­
kazać/ ziemi wiosennej:Ziemio!/ Nie wolno ci rodzić zie­
leni/ I nie noś na sobie bujnych traw.

13

Przytoczony wyżej wiersz możemy odnieść do sytuacji
ocalonego, który po doświadczeniach Holocaustu nie może
się odnaleźć w zwykłej rzeczywistości, chce popełnić samo­
bójstwo. Jednak „jego ciało" nie godzi się na to. Ciało, które
przeszło tyle mąk i upokorzeń, ciągle chce żyć. Różewicz
ukazuje jak trudny jest proces „wchodzenia w świat" po tym,
gdy było się świadkiem Zagłady. W „normalną" rzeczywistość
najpierw wpisuje się ciało, wraz ze swoimi zwykłymi potrze­
bami i pragnieniami. Jednak podmiot liryczny dystansuje się
wobec ciała, ma w sobie „trwogę", która nie pozwala mu
„normalnie" żyć, a tego właśnie chce ciało. Być może i sam
podmiot liryczny z czasem pójdzie za głosem swego ciała,
nauczy się żyć, mimo wszystko...
Tragiczną kondycję ocalonego opisuje Różewicz jeszcze
dobitniej w wierszu Opowiadanie spreparowanej
skóry:
Wypchany. Z fałszywym/ okiem w którym światło/ zała­
muje się jednak prawidłowo/ bo oko jest prawdziwe/ (pro­
szę mi wierzyć/ organizm funkcjonuje/ mimo wszystko bez
zarzutu)/ spreparowany przez/ lśniących jak narzędzia/
chirurgiczne gestapowców/ (precyzyjne instrumenty fa­
szyzmu/ pokrywały się potem/ uderzając miarowo głowę/
żołądek krocze badanego)/ jestem skórą/ nieznanego
człowieka/ którego wnętrzności/ rozniosły szczury/ po
śmietniskach świata/ wypchana skóra/ nie kocha nie cier­
pi/ nie śmieje się i nie płacze/ udaje udaje/ wypchana skóra

17

Ziemia dalej rodzi swe plony, choć nasiąknięta jest krwią
niewinnych ofiar, a ocaleni, włączając się w nurt świata, czu­
ją się jak zdrajcy. „I zobaczyłem, że moje piekło nie jest wszę­
dzie. Ciągle dzieje się zwykłe życie" - mówi Władek, boha­
ter komiksu Maus, jakby zdziwiony, że życie dalej toczy się
jak gdyby nigdy nic. Rządzi się ono swoimi prawami, trudno
mieć o to pretensję, tylko jak ma usytuować się w nim ocalo­
ny? Skoro w gettach i obozach podważono wszystkie „ludz­
kie" wartości, złamano wszelkie tabu, to czy można wrócić
do życia? Ocalony jest mieszkańcem ziemi niczyjej, nie na­
leży już do zwykłego świata, choć tak do niego tęsknił. Wkra­
cza w świat z takim bagażem doświadczeń, że już zawsze
będzie trochę z boku. Paradoksalnie, po Holocauście ocale­
ni dalej żyją w swoistym gettcie, do którego nie mają dostę­
pu ci, którzy nie doświadczyli na własnej skórze „piekła na
ziemi".
18

Ona była po ciemnej stronie/ którą ja nawiedzam we śnie/
budzę się przestraszony(...)/ jej twarz rozpada się w mo­
ich dłoniach .
19

Niezależnie od stopnia pokrewieństwa czy zażyłości po­
między tymi, którzy przeszli przez „piekło obozów i gett",
a tymi, którzy stali obok, czy też tymi, którzy urodzili się już

PISMO ANTROPOLOGICZNE

�Joanna Sobolewska
po Zagładzie, zawsze będzie istniała szczelina, której nie da
się zniwelować. „Wiem, że to brzmi kretyńsko, ale w pew­
nym sensie żałuję, że nie mogłem być w Auschwitz razem
z rodzicami, żeby zrozumieć co oni naprawdę p r z e s z l i " wyznaje Art Spiegelman w Mausie. W stwierdzeniu tym wi­
dać, że syn ocalonych czuje się odseparowany od rodziców.
Ma poczucie, że nigdy nie będzie w stanie wniknąć w „ich
świat" i na zawsze pozostanie kimś z zewnątrz. Kiedy Art
pyta ojca o to, co przeszła mama podczas Holocaustu, Wła­
dek odpowiada: „Ona przeszła to samo co ja, okropność".
Mimo że każdy z nich przez piekło na ziemi przechodził in­
dywidualnie, to o w a wspólnota traumatycznej przeszłości
łączy na swój sposób ocalonych. Tworzą oni pewien zamknię­
ty świat, niedostępny dla „zwykłych ludzi".
20

21

Dla człowieka z zewnątrz rzeczywistość obozu, getta to
przerażający nocny koszmar, natomiast dla ocalonych to
część ich życia, której nie mogą wymazać z pamięci. „To nie
takie proste wyzwolić się z balastu przeszłości, która nie daje
o sobie zapomnieć". Ocaleni, mimo że często mieli wraże­
nie, jakby sytuacja, w której się znaleźli, była sennym kosz­
marem, musieli borykać się z realnymi problemami, podej­
mować decyzje, które zaważyły na całym ich życiu. W przy­
padku K. Żywulskiej ową najtrudniejszą decyzją było to, że
uciekając z getta, postanowiła, że zabierze tylko matkę,
a ojca zostawi. Wychodząc z mieszkania, Żywulska oznaj­
mia „zdroworozsądkowym" tonem: „Nie może iść, ponieważ
zaszkodzi sobie i nam. Ojciec chyba rozumie". Być może
ojciec rozumie, a jeśli nie, to wybaczy. Problem jednak w tym,
czy ocalona może wybaczyć sobie? Na początku ma się wra­
żenie, że nie jest to dla niej żaden problem. Jej beznamięt­
ne, lapidarne stwierdzenie zdaje się wyrażać myśl: trudno,
tak już musi być, jeżeli my mamy przeżyć, ojciec musi zo­
stać. Mimo wszystko oczekuje się, że Żywulska powróci do
tematu. Jednak ona milczy, a w tym milczeniu wyczuwa się
pełną determinacji konsekwencję i ogromne napięcie. Po
pewnym czasie ocalona podejmuje wątek ojca. Po spotka­
niu z byłym gestapowcem, który uratował Żydówkę i przy­
padkowego mężczyznę, Żywulska mówi: „A jednak to on
właśnie powiedział do obcego: będziesz żył, podczas gdy ja
tego dnia zatrzasnęłam - niby wieko trumny - drzwi mieszka­
nia w gettcie, opuszczając mojego ojca". Owo gorzkie i głę­
boko tragiczne wyznanie dowodzi tego, jak bardzo ocalona
22

23

24

cierpi z powodu swej decyzji. Znamienny jest sam fakt, że
swój „podły" czyn zestawia ze „szlachetnym" uczynkiem by­
łego gestapowca. Zabieg ten pozwala chociaż w części uświa­
domić czytelnikowi, jak strasznie musi się czuć Żywulska, któ­
ra zdaje się mówić: cóż ze mnie za człowiek, skoro zostawiam
własnego ojca? Nawet gestapowiec zdolny jest do „ludzkich"
czynów, podczas gdy ja sama zachowałam się jak kat swoje­
go ojca. „Szczelina zmierzchu, jaką był Holokaust, jest odręb­
nym konstruktem kulturowym. Był to świat, który miał własną
przestrzeń, własny czas, własne reguły postępowania i nor-f
my m o r a l n e " - pisze B. Engelking. Trudno się z nią nie zgo­
dzić. A skoro tak, to dlaczego Żywulska czuje się winna, że
zostawiła ojca? Przecież świat, w którym go zostawiła, rządził
się innymi prawami. Aby przeżyć, musiała kierować się zdro-j
wym rozsądkiem, a ten nakazywał jej zostawić zniedołężniałego ojca, mógłby on udaremnić ucieczkę. Jednak dla ocalo­
nej sprawa nie jest taka prosta. Czuje się winna, bo mimo
okrutnych doświadczeń, które ją spotkały, pozostała Człowie­
kiem, w pełnym tego słowa znaczeniu.
25

Ocaleni sytuują się między d w o m a światami, a ich trage­
dia polega miedzy innymi na tym, że prawa zwykłego życia
przykładają do tego z czasu pogardy. „Ten pociąg jest już
daleko. Ale odtąd już zawsze będzie przejażdżał przede
m n ą " - pisze Żywulska, gdy po wyjściu z getta widzi po­
ciąg z transportem Żydów. Ten pociąg będzie symbolicznie)
przejeżdżał podczas ukrywania się w Warszawie, ale i po
wojnie, kiedy to Żywulska zajmuje się pisaniem, poniewa
zawsze już będzie czuła „winę ocalonej".
26

Ja człowiek pobity w tej wojnie/ jak drzewa i trawa/ ja
wyziębiony, jak podziemia kościołów/ ja dół pełen wspo­
mnień/ a jedne leżą na drugich pisze Różewicz, po chwili dodając:
Wy nie znacie naszej śmierci/ nie kryjecie pod korą/ ciem­
nych korytarzy/ wy z twarzami w słońcu/ dzieci moje/ Dla
was milczę w środku majowego pola.
27

W cytowanym powyżej wierszu poeta doskonale uchwy­
cił kondycję ocalonego, który nie może odseparować się od
swej przeszłości. Wspomnienia nachodzą go w zwyczajnych

Numer 10/2005

�OCALENI K R W A W I Ą HISTORIĄ"...
sytuacjach, podczas trywialnych czynności. Czy to znaczy,
że ocaleni skazani są na życie przeszłością? Chyba nie...
Poeta mimo wszystko milczy, „w środku majowego pola",
nie chce kalać wiosennego krajobrazu. Mówi, że robi to dla
dzieci, ale wydaje się, że jest to również sugestia, iż ocaleni
powinni uczyć się „wchodzić w świat", powinni zacząć cie­
szyć się krajobrazem, a nie dystansować się od niego. Jed­
nak to nie jest takie proste.
„Pamiętam, jak w czasie pierwszej akcji siedziałam z moją
rodziną w piwnicy, a nad nami chodzili Niemcy. Myśmy się
tylko modlili, żeby oni byli bez psów. Cały czas jedliśmy kru­
che ciastka. Śmieszne jest to zestawienie - ten strach i kru­
che ciastka" - wspomina Irena Tarłowska. Prawdopodob­
nie do końca życia kruche ciastka kojarzyć się będą ocalo­
nej z tą sytuacją. Zwykłe przedmioty działają jak katalizatory
- wywołując lawiny w s p o m n i e ń , przypominają o strachu,
bólu, upokorzeniu. Ocaleni żyją więc w swoistym „podwój­
nym świecie". Tego nie można uniknąć, można natomiast
starać się utrzymać r ó w n o w a g ę pomiędzy t y m , co było,
a tym, co jest. Inaczej przeszłość wchłonie teraźniejszość.
Z drugiej jednak strony wypieranie na siłę traumatycznej
przeszłości i życie chwilą teraźniejszą jest oszukiwaniem sa­
mego siebie. „Nie można sobie amputować kawałka prze­
szłości; trzeba być sobą z całym dobrodziejstwem inwenta­
rza" - stwierdza w wywiadzie I. Tarłowska. Rzeczywistość
gett i obozów na swój s p o s ó b ukształtowała o c a l o n y c h ,
wpłynęła na ich postrzeganie świata, ludzi, samego siebie
bez względu na to, jak bardzo chcieliby zdystansować się
od niej.

z getta, a później z obozu, dowodzi tego, że jej tożsamość
wyznaczają także tamte traumatyczne wydarzenia. „Życie to
historia tego życia poszukująca sposobu opowiedzenia o niej.
Zrozumieć siebie samego, to być zdolnym do opowiadania
o samym sobie historii..." Można więc mieć nadzieję, że wspo­
mnienia napisane przez Żywulska, były swoistą psychoautoterapią, która pomogła jej w zrozumieniu siebie.
32

Historia cierpienia przestaje być możliwa do przyjęcia,
a nawet przestaje być historią. Cierpienie zrywa nić narra­
cyjną, ponieważ powoduje skrajną koncentrację na jed­
nej chwili. Koncentracja ta niszczy ciągłość między prze­
szłością, teraźniejszością a przyszłością, stając się przy­
czyną niemożności opowiadania o sobie.

28

29

W tomiku Nożyk Profesora Różewicz opisuje nóż „z ob­
ręczy beczki", który jego przyjaciel przywiózł z obozu:

33

Idąc tym tropem, można zaryzykować stwierdzenie, że
skoro ocaleni potrafią mówić o swoich traumatycznych przej­
ściach, to w pewnym stopniu przepracowali w sobie (jak
powiedzieliby terapeuci) cierpienia, jakich doznali w prze­
szłości, a dzięki t e m u m o g ą m i m o wszystko s p o g l ą d a ć
w przyszłość...

1. T.W. Adorno, Dialektyka negatywna, przeł. K. Krzemieniowa, Kra­
ków 1986, s. 509.
2. A. Spiegelman, Maus cz. II. Opowieść ocalałego. I tu się zaczęły
moje kłopoty, przeł. R Bikont, Kraków 2001, s. 44.
3. Tamże, s. 16.
4. J. Winterson, Płeć wiśni, przeł. Z. Batko, „Literatura na Świecie"
1996, nr 4, s. 254.
5. K. Żywulska, Pusta woda, Warszawa 1963, s. 171.
6. K. Żywulska, Przeżyłam Oświęcim, Warszawa 1960, s. 71.

zobaczyłem go pierwszy raz/ na biurku Profesora/ tak
gdzieś w połowie wieku XX/ dziwny nożyk - pomyślałem / ani to nóż do cięcia papieru/ ani do obierania (strugania)
kartofli/ ani do ryby ani do mięsa/ leżał między Matejką
i Rodakowskim/ między Kantorem Jaremianką i Sternem
[...]/ minęło dwadzieścia lat/ „dziwny nożyk" pomyślałem/
leżał między książką o kubizmie/ i końcem krytyki/ pew­
nie otwiera nim koperty/ a w obozie/ obierał kartofle/ albo
się golił/ no tak - powiedział Profesor - obierki mogły ura­
tować od śmierci głodowej [...].

7. K. Żywulska, Pusta woda, s. 78.
8. Tamże, s. 14.
9. Tamże, s. 47.
10. Tamże, s. 30.
11. E. Wiesel, Noc, przeł. E. Horodycka, Oświęcim 1992, s. 90.
12. J. Butler, Podmioty płci, płciowość, pragnienia, przeł. B. Ko­
peć, [w:] Spotkania feministyczne, Warszawa 1994-1995, s. 65.
13. T. Różewicz, Opowiadanie traumatyczne duszyczka, Kraków 1979,
s. 33-34.

30

14. T. Różewicz, Czerwona rękawiczka, [w:] tenże, Poezja, t. I, Kra­
ków 1988, s. 105.

Co robi ten dziwny przedmiot, pochodzący z „innego
świata", na biurku profesora? Jak może leżeć spokojnie
wśród książek, albumów z malarstwem, notatek? A jednak!
Bo całe „piekło", jakie musiał przejść profesor, należy d o jego
życia, stanowi jego bolesną, ale jednak część.
Będąc w więzieniu, Żywulska zastanawia się:

15. K. Żywulska, Pusta woda, s. 68.
16. Tamże.
17. T. Różewicz, Czas który idzie, Kraków 1951, s. 6.
18. A. Spiegelman, Maus, s. 105.
19. T. Różewicz, Opowiadanie traumatyczne duszyczka,

s. 42-43.

20. A. Spiegelman, Maus, s. 16.
21. Tamże, s. 160.

„Jaki jest mój życiorys? Jak się nazywam, dokumenty
zmieniałam wielokrotnie... Dokonam obrachunku ustalę
swoją biografię?"

22. K. Żywulska, Pusta woda, dz. cyt., s. 100.
23. Tamże, s. 60.

31

24. Tamże, s. 114.
25. B. Engelking, Na łące popiołów, Warszawa 1993, s. 5.

I słowa te, chociaż bezpośrednio odnosiły się do konkret­
nej sytuacji (Żywulska musiała ustalić wersję dla gestapo),
można zinterpretować także na płaszczyźnie bardziej osobi­
stej. Ocalona cały czas zmaga się z problemem własnej toż­
samości, ciągłe zmiany dokumentów, życiorysów, permamentne „odgrywanie ról" sprawiają, że Żywulska czuje się zagu­
biona. Nie chce utożsamić się ze swoimi „rolami", bowiem są
one wymuszane przez rzeczywistość getta, a w niej nie ma
zgody na taką rzeczywistość, chce odseparować od niej swo­
je „ja". Jednak sam fakt, że ocalona opisuje swoje przeżycia

26. K. Żywulska, Pusta woda, s. 97.
27. T. Różewicz, Czas..., dz. cyt., s. 13.
28. I. Tarłowska, cyt. za: B. Engelking, Na łące popiołów, s. 163.
29. Tamże, s. 162.
30. T. Różewicz, Nożyk profesora, Wrocław 200, s. 18.
31. K. Żywulska, Pusta woda, s. 138.
32. P. Ricoeur, Filozofia osoby, przeł. M. Frankiewiczów:] Tożsamość
człowieka, red. A. Gałdowa, Kraków 2000, s. 136.
33. J. Pawlak, P. Ricoeura koncepcja
Tożsamość człowieka, s. 137.

BAW^CA
PISMO ANTROPOLOGICZNE

tożsamości narracyjnej,

[w:]

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6208" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6188">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ea49ccac339d4e4e04cb7ca56f7d3358.pdf</src>
        <authentication>db1206e0dbc5121458e8fbeaa382c749</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73928">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5634</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73929">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73930">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73931">
                <text>Kowalski, Piotr (1952-2011)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73932">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5237</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73933">
                <text>Wspomnienie o Profesorze/ Barbarzyńca 2012 nr 18</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73934">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18), s.12-14</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73935">
                <text>Sochacki, Łukasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73936">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73937">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73938">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73939">
                <text>Z
enie
o

Profesorze

marłych naukowcówwspominasię zazwyczaj
schematycznie. Gdzie i kiedy się urodził,
gdzie i kiedy zmarł? Jakie skończył szkoły?
Gdzie studiował i pod czyim kierunkiem zdobył
poszczególne stopnie i tytuły naukowe? Nie można
zapomnieć o podaniu liczby napisanych książek,
artykułów, recenzji itp. Wyliczaniu nie ma końca.
Choć człowieka nauki ocenia się przede wszystkim
po wytworach — po liczbie opublikowanych prac
naukowych, to na tym Jego praca się nie kończy. To
dopiero czubek góry lodowej. Chciałbym przybliżyć
postać profesora Piotra Kowalskiego nieco inaczej.
Nie można jednak myśleć o Profesorze i nie
myśleć o książkach. Nie wychodził z księgarni bez
książek (podkreślam liczbę mnogą). Spośród kra­
kowskich księgarń odwiedzał często tę znajdującą
się w sąsiedztwie Instytutu Etnologii i Antropologii
UJ oraz jeszcze jedną, przy ulicy Kalwaryjskiej.
Kupowanie ogromnych ilości książek uprawniało
Go do hurtowych cen. Nie wiem, czy był biblio­
filem, ale książki kochał — gromadzić i czytać.
Zawsze, kiedy się przeprowadzał, zabierał ze sobą
książki, a zanim je przewiózł, zdążył uzbierać kolejne
kilogramy.

Ostatecznie cały księgozbiór przeniósł do
Wrocławia, bo nie ma jak w domu. Przez wiele lat
mieszkał i pracował w Opolu, a potem w Krakowie.
Ostatecznie wrócił do Wrocławia, który uwielbiał
ponad inne miasta. Nigdy z nim o tym nie rozma­
wiałem, ale przypuszczam, że studenckie czasy pozo­
stawiły niezatarte wspomnienia. Stąd sentyment
i chęć powrotu.
Przyglądając się Jego fizjonomii, wzrostowi
i powolnym ruchom (dostojnym, a nie ospałym),
nie można było przypuszczać, jak dynamiczny
i niespokojny charakter kryje się pod powłoką
ciała. Wiele przeprowadzek było spowodowanych
okolicznościami niezależnymi od Jego woli, tak się
przynajmniej tłumaczył. Nie wyjaśnia to jednak
Jego aktywności. Czasami odnosiłem wrażenie, że
sypia wyłącznie w pociągach. Uczestniczył w wielu
konferencjach w całym kraju, należał do kilku

�Wspomnienie o Profesorze

komitetów redakcyjnych, nieustannie planował
jakieś publikacje. Więcej nawet, nie tylko planował,
ale z sukcesem realizował te plany. Nie pozostawał
bierny na polu organizowania życia akademickiego,
aranżując konferencje. Do nieustannego przemiesz­
czania się zmuszały go też obowiązki związane
z pracą. Wiecznie był w ruchu, nie tylko fizycznie,
ale także intelektualnie. Ciągle coś pisał. Pomysły
na badania i artykuły wyciągał jak asy z rękawa.
Miał łatwość w problematyzowaniu rzeczywistości.
Wszędzie potrafił znaleźć pole dociekań, czym
przyprawiał o zawrót głowy wielu seminarzystów
i uczestników zajęć.
Banałem będzie stwierdzenie, że na Jego zajęcia
studenci, kolokwialnie rzecz ujmując, walili drzwiami
i oknami. Ten banał musi jednak wybrzmieć.
Przychodzili z wielu powodów Część z nich dla­
tego, że uwielbiała Go słuchać. Należał do gatunku
wykładowców gawędziarzy. Mógł godzinami rozpra­
wiać, a niektórzy studenci mogli godzinami słuchać.
Przychodzili też może z powodu czysto prozaicznego
— nie odnosił się do studentów z rezerwą. W kon­
takcie z Nim nie czuć było dystansu katedry. Między
zajęciami (prowadził je zazwyczaj w czwartkowe
wieczory) wszyscy palacze wychodzili za Nim na
papierosa, a ci, którzy nie palili, w czwartek wie­
czorem udawali, że palą. Wokół Profesora zbierał
się wianuszek studentów i rozpoczynała się dyskusja.
Rozmawialiśmy na różne tematy. Traktował nas
poważnie. Mocniej mówiąc, podmiotowo. Z życzli­
wością i rzeczowo odnosząc się do naszych poglądów
i nieporadnych prób wchodzenia z Nim w intelek­
tualne zwarcie. Zawsze nad nami górował, nie tylko
intelektualnie, ale również wzrostem.

Mamy więc: książki, Wrocław, dynamizm,
wykłady i relacje ze studentami.
Coś jeszcze było wyjątkowe w Piotrze Kowalskim.
Coś o wiele mniej uchwytnego, co uwyraźniało się
wraz z przebywaniem z Nim. Mam na myśli pewien
rodzaj delikatności i taktu. Coś takiego, co spra­
wiało, że przyjemnie było spędzać czas w Jego towa­
rzystwie. W prywatnych dyskusjach cechował go
brak nachalności w wyrażaniu poglądów W wielu
kwestiach miał wyrobione zdanie, którego gotów
był bronić do ostatniego znaku interpunkcyjnego.
Jednocześnie nie korzystał ze swojej przewagi —
w tym sensie, że nie był autorytatywny względem
młodszych rozmówców
Zacząłem wspomnienia od jednej z pasji Profesora
i na pasji, innego rodzaju, chciałbym skończyć.
Wielu zapewne wie, że jednym z zainteresowań
badawczych Profesora był kicz. Choć w murach
uniwersyteckich zajmował się nim na sposób teo­
retyczny, to w domu był jednym z nas — „kiczożercą". Do najciekawszych obiektów z Jego kolekcji
zaliczyłbym „głupiostójki", serię zdjęć z białym
misiem (regularnie robionych podczas pobytów
w okolicach Podhala i nie tylko) oraz kilkanaście
ludowych obrazów przedstawiających Adama i Ewę
pod drzewem zakazanego owocu.
Profesor Piotr Kowalski był postacią znaną
(szczególnie pośród etnologów i folklorystów). Nie
można zapomnieć o Jego dorobku naukowym,
a najlepszym na to sposobem jest przeczytanie
choćby tych najważniejszych publikacji. Nie można
jednak zapomnieć o Jego jednostkowości, a przez
to wyjątkowości, wreszcie faktu, że był człowiekiem
jakich mało, a nie liczbą napisanych książek.
Łukasz Sochacki

1 (18)

PD1P

BARBARZYŃCA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11105" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11083">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/59a564ad1398cf1f431f262ff8872ec2.pdf</src>
        <authentication>9572021107495dbeae80f9a507569ce9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132433">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5686</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132434">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132435">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132436">
                <text>Robotycki, Czesław (1944-2014)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132437">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5286</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132438">
                <text>Wbrew "kryzysowi" / Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132439">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr 1(19) s.5-6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132440">
                <text>Soćko-Mucha, Alicja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132441">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132442">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132443">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132444">
                <text>Wspomnienie o profesorze

5

W b r e w „kryzysowi".
Wspomnienie oprofesorze Czesławie Robotyckim
rofesora Robotyckiego wspominam głównie jako wykładowcę. Nie byłam magistrantką ani dok­
torantką Profesora i w pewnym sensie nigdy nie poznałam Go bliżej. Kiedy rozpoczynałam studia
na krakowskiej etnologii, był dyrektorem Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej już jako
dojrzały i w pełni utytułowany uczony o wspaniałym naukowo-dydaktycznym dorobku, którego wartość
dopiero zaczynałam odkrywać, początkowo z pomocą innych nauczycieli akademickich, mówiących o Nim
z głębokim szacunkiem. Pamiętam kawiarniane spotkanie z Profesorem, na afiszach ogłaszane hasłem:
„Robotycki w »Prowincji«!", zorganizowane bodaj przez etnologiczne Koło Naukowe, na które przyszło
wielu studentów i pracowników Instytutu. Jednocześnie Profesor po prostu wykładał, m.in. wprowadzając
początkujących studentów w zagadnienia słynnego kursu „Humanistyka a etnologia". Być może w moich
wspomnieniach odnajdą się ci, którzy doświadczyli spotkań z Profesorem głównie w sali wykładowej.
Że był znakomitym mówcą, obdarzonym zmysłem humoru, erudytą, prawdziwym humanistą,
przenikliwym i wszechstronnym antropologiem kultury, dla wielu mistrzem, a nadto po prostu ser­
decznym i towarzyskim człowiekiem, w którym wszystkie te cechy zadomowiły się z rzadko spotykaną
naturalnością, nikogo, kto Go poznał, przekonywać nie trzeba. A jednocześnie nie sposób o tych
„oczywistościach" nie wspomnieć, wspominając Profesora - do tego stopnia własności te naznaczały
Jego osobowość i wyróżniały spośród innych.
Lecz nie tylko to było uderzające w Jego wykładach. Ujmował łagodnością, jaka towarzyszyła Jego
krytycznej analizie różnych przestrzeni kultury. Miałam poczucie, że niezależnie od swojego świato­
poglądu, wobec tych, których badał, zachowywał niezwykłą wyrozumiałość. Radio Maryja, z którego
„naukami" się głęboko nie zgadzał, określał jako „świetnie zorganizowaną inicjatywę oddolną, odpo­
wiadającą na potrzeby zapomnianej części społeczeństwa". Nie przepadał za „ruchami folklorystycz­
nymi", lecz w konkretnych sytuacjach rozumiał i wspierał przywiązanie do kultury ludowej. Wiem,
że postulat swoiście rozumianej ironii, tłumaczenia kultury, ukazywania racji krytykowanej strony,
należał do Jego „programu badawczego", jednak należy podkreślić, że On ten postulat rzeczywiście
realizował. To nastawienie wobec badanych miało swój ekwiwalent w Jego stosunku względem stu­
dentów. Na etnologię często przychodzą osoby „uwikłane" w takie schematy myślenia (społeczne,
religijne, wzięte ze szkolnej edukacji), które zawężają pole widzenia i bardzo utrudniają prowadzenie
badań. Dodatkową przeszkodą bywa brak podstawowej wiedzy. Profesor, widząc „po drugiej stronie"
samą intencje zajmowania sie nauką nawet jeśli towarzyszyła jej niekiedy godna politowania niezna­
jomość rzeczy, ze szczerym entuzjazmem wspierał te dążenia, podsuwając myśli i lektury.
Opowiadając o sprawach kultury, wprowadzał atmosferę twórczego zaciekawienia. W fascynu­
jący sposób łączył tradycyjną etnografię z nowoczesną antropologią, wskazując na kolejne kulturowe
odsłony niezmiennych problemów. Nigdy nie odniosłam wrażenia, że „zatrzymał się" w swoich bada­
niach czy w kręgu przebrzmiałych lektur; doskonale orientował się w nowych zagadnieniach i nowych

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

�6

Wspomnienie o profesorze

tekstach, i włączał je w swoje myślenie o kulturze. Na wykładach znajdował czas, by rzeczowo opo­
wiedzieć o tym, co mówiono na konferencji, w której ostatnio uczestniczył.
Wreszcie - Profesor był dla mnie, i pozostaje, najsilniejszym „argumentem" w dyskusji nad szeroko
rozumianym „kryzysem w etnologii". Pośród mnożących się pytań o wartość i użyteczność wiedzy
humanistycznej, utyskiwań nad słabością metod i teorii, z których korzysta antropolog, sporów defini­
cyjnych, obaw o redukowalność etnologii do innych dziedzin nauki, Jego Postać pozbawia wątpliwości
co do pozytywnego statusu naszej dyscypliny.
Alicja S o ć k o - M u c h a

BARBARZYŃCA

1 (19) P 0 1 9

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6019" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5999">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4617759966acf854df1e1f6d3b2a7edd.pdf</src>
        <authentication>d55b731ddf6def47bdebd745a1ca1f0d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71833">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71834">
                <text>1980</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71835">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:933</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71836">
                <text>Funkcje kultury tradycyjnej we współczesnym społeczeństwie MRL / ETNOGRAFIA POLSKA 1980 t.24 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71837">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1980 t.24 z.1, s.139-166</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71838">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71839">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71840">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71841">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71842">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71843">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I V z. 1
I S S N 0071-1861

ZOFIA

SOKOLEWICZ

FUNKCJE K U L T U R Y TRADYCYJNEJ
WE WSPÓŁCZESNYM SPOŁECZEŃSTWIE M R L
W R A C A J Ą C DO POCZĄTKU B A D A Ń

Lansowane w badaniach kultury podejście genetyczne może i na­
wet winno być stosowane w historii nauki. Wielokrotnie bowiem, w cza­
sie trwających lata realizacji projektów badawczych, zapomina się o p y ­
taniu postawionym na samym początku. Ulega ono stopniowym prze­
kształceniom i niejednokrotnie pozostaje bez odpowiedzi, bo końcowy re­
zultat stanowi odpowiedź na pytanie całkowicie różne od pierwotnego.
Uświadomienie sobie tego pierwszego pytania sprzed lat jest niezbęd­
ne nie tylko z racji obecnej konferencji — międzynarodowego spotka­
nia mongolistów — lecz przede wszystkim ze względu na przyczynę te­
go spotkania, to jest uroczystość 55-lecia pracy naukowej i 75-lecia uro­
dzin założyciela etnograficznych ekspedycji w Mongolii profesora dr.
Witolda Dynowskiego, kierownika Katedry Etnografii Uniwersytetu War­
szawskiego w okresie od 1945 do 1973 roku, twórcy i kierownika Działu
IV, a później Zakładu Etnografii Powszechnej I H K M P A N w okresie
od 1954 do 1970 roku, założyciela i redaktora „Etnografii Polskiej" К
Większość p y t a ń badawczych w etnologii i etnografii wynikała zazwy­
czaj z czyjegoś zdziwienia, czy nawet zadziwienia ludzką odmiennością,
a u ich podłoża leżało metafizyczne w swej istocie pytanie o to, k i m
jesteś lub k i m jestem? O postawieniu i szczegółowym sformułowaniu
pytań decyduje sytuacja, w jakiej stykamy się z t y m „innym" czło­
wiekiem. O mongolistycznych zainteresowaniach W. Dynowskiego, a po­
średnio o późniejszej tematyce ekspedycji, zadecydowała też sytuacja
owego pierwszego spotkania, czy raczej pierwszych spotkań . Jego reak2

1

Jubileusz prof. dr. Witolda Dynowskiego zorganizowany został w części do­
tyczącej dorobku Profesora w zakresie etnografii Polski w dniach 11-12 maja
1978 roku w Uniwersytecie Warszawskim oraz w części dotyczącej etnografii pozapolskiej w dniach 26-28 października w Uniwersytecie Warszawskim i Instytu­
cie Historii Kultury Materialnej P A N . W tych dniach odbyła się międzynarodo­
wa konferencja poświęcona tematowi „Tradycja we współczesnej kulturze Mon­
golskiej Republiki Ludowej".
W a ż n y m i wydają się pewne elementy życiorysu W. Dynowskiego. Urodzony
w Charbinie w rodzinie polskiego inżyniera, budującego tzw. kolej chińską,
2

�140

ZOFIA

SOKOLEWICZ

cja na k u l t u r ę mongolską była bowiem reakcją Polaka patrzącego na nią
nie tylko przez pryzmat rolniczej, szlacheckiej u podłoża, kultury for­
mującej się warstwy inteligencji. Było to spojrzenie Polaka, dla którego
Wschód utożsamiał się z k u l t u r ą chińską i którego najbardziej zaszoko­
wała odmienność kultury mongolskiej w porównaniu z chińską. A więc,
jak to się dzieje, że w bliskiej odległości i bliskich kontaktach, połączone
siecią dróg i infrastrukturą polityczną, egzystują obok siebie dwa, nie­
jako odrębne światy. Symbolem kultury chińskiej w oczach młodego
wówczas podróżnika stał się przepych tej kultury, odpowiadające mu
zdyscyplinowanie, ale też potężna ekspresja tłumów, wszystko znajdują­
ce najpełniejszy wyraz w postaci barokowo (dla Europejczyka) potrak­
towanych postaci smoków. Tymczasem uderzającą cechą kultury mon­
golskiej było coś, co można określić skromnością i wstrzemięźliwością.
Pałac Bogdogegena w ówczesnej Urdze był znacznie skromniejszy od
siedzib chińskich namieistników nie tylko w samych Chinach, ale i na
okrainach imperium. Skromność ta nie była wynikiem ubóstwa. Kultury
pasterskie na ogół są uboższe w zasoby od rolniczych, niemniej jednak
to one zgromadziły szokujące Europejczyków bogactwa świątyń. Nie
z tego więc wynikała skromność kultury mongolskiej. Może żywiołowy
charakter kultury pasterskiej powlókł lekkim nalotem wywodzący się
z Tybetu lamaizm, może zdecydowała o tym, mimo lat kontaktów, właś­
nie przynależność do innego w gruncie rzeczy kręgu kulturowego?
Na czym więc polega odmienność k u l t u r y mongolskiej, z czego wywo­
dzi się, jak się ma do pobliskich centrów cywilizacyjnych Azji i świata:
Chin, Indii i Tybetu oraz Europy. Jak wpływa ich bliskość na dynami­
kę rozwoju tej kultury.
3

TEORIA

INFRASTRUKTURY

KULTURY

Poszukiwanie odpowiedzi na powyższe pytania rozpoczął W. Dynowski
w 1963 roku, podejmując wysiłki zorganizowania ekspedycji etnogra­
ficznej do Mongolii na mocy umowy między Mongolską a Polską Aka­
demią Nauk. Przez wszystkie wcześniejsze lata tkwił on jednak mocno
w pracach nad etnografią polską w postaci uogólnionego pytania o re­
lację między obszarami o prężnej dynamice rozwoju kultury. Pytanie to
w y c h o w y w a ł się zarówno w Polsce jak i w Rosji. Maturę uzyskał w 1921 roku
w Charbinie. Śmierć ojca spowodowała, że jeszcze w czasach szkolnych zarabiał
na utrzymanie, uczestnicząc w okresie wakacji w połowach na łososie na Kamczat­
ce oraz w polowaniach na zwierzęta futerkowe na Aleutach w rejonie K o ł y my, Indigirki i Anadyru. Z tego okresu w y w o d z ą się kontakty z kulturą mon­
golską. W 1922 roku okrężną drogą przez Władywostok i Nachodkę W. Dynow­
ski powrócił do Europy.
W. D y n o w s k i , Współczesna
Mongolia, W r o c ł a w - W a r s z a w a - K r a k ó w
1968,
3

s. 71 n.

�FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

141

stawia W. Dynowski najpierw jako asystent prof, dr Cezarii Baudouin
de Courtenay Ehrenkreutz-Jędrzejewiczawej w Katedrze Etnografii Uni­
wersytetu Wileńskiego, próbując wyjaśnić różnice etnograficzne między
Żmudzią i Auksztotą (problem formułowany już wcześniej przez L . Krzy­
wickiego, H. Łowmiańskiego) . Po drugiej wojnie światowej formułuje
problem odmienności dynamiki rozwojowej Kurpiów w obrębie Mazow­
sza i Podlasia i wreszcie samego Podlasia . Mongolia, Żmudź i Auksz­
totą, Kurpie czy Podlasie są to szczegółowe przypadki bardziej ogólnej
sytuacji. W k a ż d y m z nich mamy do czynienia z blisko przebiegający­
mi, ale nie przecinającymi terytorium, szlakami handlowymi łączącymi
odległe nieraz ośrodki wysokiej cywilizacji. Szlak taki staje się więc tym,
co Dynowski określa kanałem „niosącym drożdże kulturowe cywiliza­
cji" i — jak należałoby się spodziewać — wpływa dynamizująco na te­
rytorium, przez które przebiega, oraz zamieszkującą je ludność. Nie­
które jednak kultury mimo bliskości szlaku korzystają w niewielkim
stopniu z płynących nim informacji i tworzą obszary „zakapsulowane"
(jak często mawia Profesor). Droga bowiem, przebiegając przez teryto­
rium lub w bliskiej od niego odległości może przechodzić jednocześnie
jakby mimo niego, pozostawiając mijane kultury bez śladów swego dy­
namizującego wpływu. I tak miała się właśnie sprawa z wymienionymi
obszarami charakteryzującymi się zwolnionym rytmem przeobrażeń, to
jest z Auksztotą, Kurpiami i Podlasiem.
4

5

6

Wszyscy etnografowie polscy w mniejszym lub większym stopniu py­
tali o znaczenie ośrodków tak zwanej wysokiej cywilizacji w rozwoju
kultury, wszyscy musieli, rekonstruując na t y m lub innym odcinku prze­
biegi zmian kulturowych, brać pod uwagę ich wpływ, konsekwencje
kontaktów międzykulturowych etc. W. Dynowskiego interesowało jed­
nakże co innego niż współczesnych mu etnografów. Nie odczytywał lo­
sów kultury z kształtów przestrzennych zasięgów jej form, jak czynił
to Moszyński w swej stereometrycznej, choć weryfikowalnej historycz­
nie teorii kultury . Nie badał losów grupy osadniczej w możliwie naj7

4

W. D y n o w s k i , Barwne kufry chłopskie
z okolic Wileńszczyzny
i Polesia,
Wilno 1934; t e n ż e ,
Sztuka ludowa Wileńszczyzny
i 'Nowogródczyzny,
Wilno
1935; t e n ż e Zagadnienie archaizmu ziem północno-wschodnich
Polski, Polesia oraz
ich wschodniego pogranicza, ss. 250, maszynopis, archiwum prywatne W. Dynow­
skiego.
W. D y n o w s k i , Słowo wstępne,
[w:] Kurpie. Puszcza Zielona, WrocławWarszawa-Kraków 1962, pod red. A. Kutrzeba-Pojnarowej.
W. Dynowski wyłożył swoją koncepcję na wykładach dla studentów Między­
uczelnianych Obozów Etnograficznych w okresie od 1964 r. do 1978 г., tzn. od
12 do 27 МОЕ, które były organizowane na Podlasiu. Zostanie ona opublikowana
w planowanym razem z Muzeum im. K. K l u k a w Ciechanowcu opracowaniu
poświęconemu koncepcji, wynikom i funkcjom МОЕ w 1979 r.
Z. S o k o l e w i c z , Teoria kultury Kazimierza Moszyńskiego
jako punkt wyj­
ścia dla badań etnogenetycznych,
„Etnografia Polska", t. X X I I I : 1979 z. 2.
5

8

7

�ZOFIA SOKOLEWICZ

dłuższym odcinku czasowym, aby na tej podstawie odczytać prawidło­
wości rozwoju jej kultury, jak proponował to Dobrowolski . Nie intere­
sował go charakter treści kultury ludowej, czemu poświęcał swe badania
J. S. Bystroń , ani struktura zjawiska kulturowego przeżywanego przez
informatorów, badana przez C. Baudouin de Courtenay E h r e n k r e u t z - J ę drzejewiczową . Interesował go przebieg ładunków kulturowych i wy­
miana między obszarami odmiennie „naładowanymi". Ta odmienność
stawała się warunkiem ruchu na obszarze kulturowym. Do osiągnięcia te­
go celu konieczna jednak była aktywność obu stron. Losy Auksztoty
i Żmudzi, losy Podlasia świadczyły, że obszary znajdujące się w klesz­
czach różnych szlaków handlowych i politycznych mogą oprzeć się lub
raczej pozostać obojętnymi wobec potencjalnej wymiany kulturowej i że
kilkadziesiąt kilometrów w głąb od szlaku można spotkać zastanawiająco
konserwatywne środowiska kulturowe.
8

9

10

Tak to młodzieńcze pytania o charakter kultury mongolskiej owo­
cowały w postaci modelu teoretycznego, służącego do wyjaśniania od­
miennych historycznie rzeczywistości. W świadomości badacza pozo­
stało jednak urzeczenie mongolską k u l t u r ą pasterską. I dlatego w pra­
cach poświęconych Europie znajdują się rozważania na temat roli ko­
czowników w tworzeniu pomostu między Azją i Europą. W rozprawie
o archaizmie ziem północno-wschodnich Polski znajdujemy taką ocenę
roli koczowników: „Gdy Mongołom udało się opanować i zjednoczyć
pod swą władzą wszystkie stepy od Doliny Węgierskiej do Chin, po­
wstała wówczas bezpieczna i dogodna śródlądowa arteria komunikacyj­
na do nawiązania stosunków między przylegającymi krajami. Jednolity
system rządów na olbrzymiej przestrzeni Eurazji zapewniał pod opieką
&gt;pax Mongolica« szeroki rozwój handlu i wymiany dóbr kulturowych.
Przy t y m układzie stosunków politycznych step traci dotychczasowy
swój charakter ustawicznego źródła niepokoju i na wzór arterii wod­
nych raczej łączy niż dzieli. Na ten okres przypada uaktywnienie w y ­
miany dóbr pomiędzy Zachodem i bliskim oraz dalekim Wschodem [...]
Pomimo zbliżenia za pośrednictwem stepów odległych centrów c y w i l i ­
zacji wysokiej chińskiej, perskiej i europejskiej, w samych stepach jed­
nak nie pozostało trwałych osadów tranzytu (wyjątek mogą stanowić
nowa religia i nieliczna literatura), step nadal też dzielił bierną północ
od wciąż jeszcze aktywnego południa" .
u

8

K . D o b r o w o l s k i , Studia nad kulturą pasterską
w Karpatach
północnych,
Typologia wędrówek
pasterskich od XIV do XX w., „Wierchy", R. 29: 1961, s. 11.
Z. S o k o l e w i c z, Bystronia kultura „otwarta",
„Kultura", R. X : 1972 nr 28
(474).
A Z a d r o ż y ń s k a , Fenomenologiczna koncepcja historii kultury, „Etnogra­
fia Polska", t. X I I : 1968.
D y n o w s k i , Zagadnienie archaizmu..., s. 9.
9

1 0

1 1

�FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

143

Cytat ten ilustruje nie tylko charakterystyczne dla niektórych pol­
skich badaczy okresu międzywojennego zainteresowanie wpływem ko­
czowników na losy Europy i k u l t u r ę różnych jej grup etnicznych, lecz
również wskazuje, że w polu zainteresowań Dynowskiego pozostają nie
małe kultury lokalne, ich historie i struktury, ale usytuowanie niektó­
rych z nich i ich reakcje na interkontynentalną infrastrukturę handlu
czy polityki. Tak więc — co pozostanie nie bez wpływu na badania
późniejszych ekspedycji etnograficznych — interesują go procesy za­
chodzące na dużych obszarach i dopiero w tej skali dające się odczy­
tać, procesy zachodzące w dość długim czasie k i l k u przynajmniej lub
kilkunastu wieków. W takim tylko czasie da się bowiem odczytać ten­
dencję rozwojową kultury formowaną przez wiele ośrodków, przy ba­
daniu której należy uwzględnić wiele zmiennych, doczekać się aż upły­
wający czas zniweluje okresowe wzloty aktywności lub depresji kulturo­
wej i ukaże się badaczowi wypadkową: to, co konstytuuje ciągłość k u l ­
tury na danym obszarze, a co wyraża niezmiennie podstawową relację
między człowiekiem i środowiskiem geograficznym i wzajemną relację
między grupami ludzi to środowisko aktywizującymi. Z tego też powo­
du tak wielką wagę przywiązuje Dynowski do podstawowych formacji
geograficznych Europy północno-wschodniej i Azji środkowej, to jest
lasu i stepu oraz do szlaków tworzonych zgodnie z logiką narzuconą
przez środowisko, ale nabierających mocy i znaczenia dzięki aktywności
człowieka.
B A D A N I A K U L T U R Y T R A D Y C Y J N E J WSPÓŁCZESNEJ M R L

Zagadka odrębności kultury ciągu płaskowyży i kotlin Azji Środko­
wej, w k t ó r y m usytuowana jest Mongolska Republika Ludowa, pasjo­
nuje do dziś wielu badaczy. W momencie jednak podejmowania prac
polskiej etnograficznej ekspedycji w Mongolii rozwiązania tej zagadki
nie uważano za podstawowy cel. Z natury rzeczy wiedza o miejscu Mon­
golii w infrastrukturze kultury kontynentu azjatyckiego, a częściowo
i europejskiego, niezbędna jest, by prawidłowo wyodrębnić ten system,
k t ó r y określa się mianem kultury mongolskiej, od jego szeroko rozu­
mianego otoczenia. Nie podejmowaliśmy jednak badań nad samą infra­
s t r u k t u r ą . Badania infrastruktury należą do takich, które można ujmo­
wać jedynie w kategoriach dużej przestrzeni i długiego czasu, a prze­
cież ekspedycja zawężała swe prace do MRL. Decyzja o zawężaniu się
z małymi wyjątkami do źródeł etnograficznych, i to pochodzących z MRL,
też przesądzała niejako sposób ujęcia tematu. Można by próbować od­
powiedzieć jedynie na pytanie o specyfikę kultury ludu, kultury, która
może właśnie dzięki licznym kontynentalnym powiązaniom nie została
wchłonięta przez k u l t u r ę chińską tak aktywnie ekspandującą od połud­
nia zarówno w sferze handlu, jak i polityki. Przyjęcie lamaizmu nie

�144

ZOFIA

SOKOLEWICZ

musiało oznaczać kulturalnego poddania się Tybetowi (zwłaszcza wobec
tezy o wcześniejszym zmongolizowaniu T y b e t u ) . Również wobec wpły­
wów wielkoruskieh od północy kultura mongolska okazała się, jak i w po­
przednich wypadkach, otwarta i przyjmująca wiele, ale nie tracąca nic.
ze swej indywidualności.
Na podstawowe pytanie o specyfikę kultury Mongolii poszukiwano
odpowiedzi w dwóch płaszczyznach: 1) przeszłości reprezentowanej przez
kulturę tradycyjną oraz teraźniejszości, dla której elementy ustroju so­
cjalistycznego uznano za istotną zmienną niezależną. Nie próbując od­
powiadać na pytanie o specyfikę ustroju socjalistycznego w warunkach
społeczeństwa pasterskiego, poszukiwano informacji o specyfice kultury
pasterskiej w warunkach ustroju socjalistycznego. Za podstawowe ele­
menty ustrojowe, mające zasadniczy wpływ na k u l t u r ę , uznano centra­
lizm demokratyczny i gospodarkę planową, która wyrażała się m. in.
w spektakularnym procesie przechodzenia pasterzy nomadów do stałego
osadnictwa. Dla realizacji tak rozumianych celów prowadzono badania
nad rekonstrukcją tradycyjnego wzoru pasterskiej mongolskiej k u l t u r y
oraz jej zmian.
Zmiany w tradycyjnej kulturze Mongolii badano w różny sposób.
Wskazywał na nie w swej książce W. Dynowski poprzez opis zmian jej
historyczno-społecznego kontekstu . Pozostali członkowie ekspedycji
pisali o nich, akcentując zachowanie rodzimych elementów k u l t u r y
w urbanizującym się stepie poprzez podniesienie ich rangi do symbolu
w sztuce współczesnej — malarstwie, literaturze, rzeźbie, tańcu i pieś^ n i . Wskazywano przede wszystkim na ciągłość kultury wyrażoną trwa­
niem wybranych elementów kultury tradycyjnej. Opisując zmianę k u l ­
tury, opisywano również zjawiska nowe, jak na przykład nowo powsta­
jący wzór kultury miejsko-robotniczej lub nowy wzór rodziny dzia­
łającej w ramach współczesnej struktury społeczno-gospodarczej pu­
blikowany przez S. Szynkiewicza . Każdy z członków ekspedycji:
J. Olędzki, D. Markowska, J. Wasilewski czy ja sama opisywaliśmy wte­
dy kulturę tradycyjną jako zbiór elementów występującego systemu g i 12

1S

1 4

1 5

1 6

17

1 2

Szczegółowiej i w dość radykalnej formie przedstawiona na I I Międzyna­
rodowym Kongresie Mongolistów w Ułan Bator w 1970 r. przez I. Szimę (Praga).
D y n o w s k i , Mongolia..., s. 10-12.
D. M a r k o w s k a , Urbanizacja
stepu, [w:] Studia mongolskie,
Wrocław
1969.
J . Ol ę d z к i, Rodzimość
i ludowość we współczesnej
narodowej sztuce Mon­
golii, [w:] Studia mongolskie, Wrocław-Warszawa 1969, s. 99-112.
W. D y n o w s k i , Modernizacja Mongolii w dwóch ustrojach
społeczno-po­
litycznych, [w:] Z badań nad społeczeństwem
i kulturą
Mongolii. Studia mongol­
skie, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1973.
S. S z y n k i e w i c z , Współczesna
rodzina pasterska. Niektóre
cechy cha­
rakterystyczne, [w:] Studia mongolskie, W r o c ł a w - W a r s z a w a - K r a k ó w 1969, s. 81-99.
1 3

1 4

1 5

16

1 7

�FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

145

nących lub też mniej lub bardziej harmonijnie przenikających do współ­
czesności i szukających miejsca w nowym systemie kultury.
Nie zmienia postaci rzeczy, że od początku niepokoiła nas myśl, że
owe zachowane elementy kultury tradycyjnej: jurta, koń, pięć rodza­
jów zwierząt, związane z nimi czynności i zabiegi czy niektóre czynności
magiczne mają współcześnie inne znaczenie, niż miały je w kulturze
tradycyjnej. I że zachowanie ich do dziś nie znaczy, że w głębokiej
strukturze k u l t u r y nie zachodzą zmiany o fundamentalnym znaczeniu
dla całej kultury mongolskiej. Przebłyski tego niepokoju widać w ar­
tykule S. Szynkiewicza o budżetach rodzinnych , w artykule L . Mroza
0 opozycji mleko—mięso i tradycja—współczesność . Istotny materiał
w tym względzie przynoszą ankiety zebrane przez ekspedycję na temat
młodych pasterzy i wykonywanego przez nich zawodu, ich motywacji
pozostania przy nim lub jego zmianie, budzących się potrzebach i spo­
sobach ich zaspokajania .
Mnie samą zainteresowała ta sprawa jako problem badawczy w mo­
mencie, gdy przystąpiłam do pracy nad opisem możliwości samorealiza­
cji jednostki w ramach tradycyjnego kulturowego wzoru pasterskiego
1 po jego zrekonstruowaniu zaczęłam się zastanawiać nad sposobami jego
indywidualizacji w warunkach współczesnego społeczeństwa mongol­
skiego . Na uboczu pozostawiłam na razie sprawę powstawania obec­
nie wzorów kulturowych konkurencyjnych w stosunku do wzoru trady­
cyjnego. Próbowałam jedynie odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu
ów tradycyjny wzór zachował się i czy daje jednostce te same możli­
wości samorealizacji co dawniej.
Pierwszą część pracy dotyczącej sposobu indywidualizacji tradycyj­
nego wzoru kulturowego zawęziłam początkowo tylko do sfery gospo­
darczej i zakończyłam konkluzją, że w tej właśnie sferze znacznie więcej
możliwości tworzenia wariantów wzoru kulturowego mieli mężczyźni
niż kobiety. Byłoby to zresztą zgodne z podobnymi badaniami nad spo­
łeczeństwami chłopskimi. Wszystkie bowiem podstawowe wartości tra­
dycyjnej k u l t u r y mongolskiej, dające możliwości indywidualizacji wzo18

l 9

20

21

2 2

1 8

S. S z y n k i e w i c z , Struktura konsumpcji mieszkańców
stepu. Analiza bu­
dżetów
rodzinnych jednego somonu, [w:] Studia mongolskie, W r o c ł a w - W a r s z a w a Kraków-Gdańsk 1973, s. 79-109.
L . M r ó z , Rytm torguckiego koczowania, „Etonografia Polska", t. X X I : 1977
z. 1 s. 137-152.
I. K a b z i ń s k a - S t a w a r z , Czas wolny i rozrywka młodzieży
pasterskiej
w Mongolii, „Etnografia Polska", t. X X I : 1977 z. 1, s. 154-172.
Z. S о к o 1 e w i с z, Grupa Chalcha w zespole kulturowym Azji
środkowo­
wschodniej, [w:] Studia mongolskie, W r o c ł a w - W a r s z a w a - K r a k ó w 1969, s. 13-29;
t e n ż e , Tradycyjny
wzór kulturowy pasterzy mongolskich, „Etnografia Polska",
t. X X : 1976, z. 2, s. 67-83; t e n ż e , The possibility of individual cultural
expre­
ssion and the values in traditional mongolian pastoral culture, „Ethnologia Polona",
vol. 3: 1977, ss. 47-59,
S o k o l e w i c z , The possibility of individual...
1 9

2 0

2 1

2 2

10 — Etnografia Polska, X X I V . z. 1

�146

ZOFIA dOKOLEWICZ

ru, można sprowadzić do troski o bydło (podstawę utrzymania) oraz
obronności (terytorium, stad). Były to w zasadzie sfery działalności
mężczyzn.
Z pierwszymi wiąże się doskonalenie technik pasterskich i przejawy
indywidualnej troski o bydło, rozwój wiedzy o zwierzętach i środowisku
przyrodniczym. Istniało t u pewne pole dla aktywności kobiet, znacznie
jednak mniejsze niż mężczyzn. Z drugimi wiążą się zachowania zmierza­
jące do zawierania i utrzymywania sojuszy, odróżniania swoich od ob­
cych, panowania nad przestrzenią, co łączy się ze szczególną pozycją
konia, zdobywaniem sprawności fizycznej. Te wartości były przede
wszystkim rozwijane przez mężczyzn. Kobiecie pozostawało w zasadzie
dość ściśle określone powtarzanie wzoru kobiecego gospodyni i matki.
Istniała więc zasadnicza odmienność wzoru mężczyzny i kobiety wyraża­
jąca w powyższym układzie cechy adaptacyjne k u l t u r y i stanowiące
o jej kontynuacji aż po współczesność, do momentu, w którym nastę' puje zasadnicza zmiana systemu wartości.
W równocześnie prowadzonych europejskich badaniach nad znacze­
niem kultury tradycyjnej w kulturze współczesnej, nad t y m , w jaki
sposób tradycja spotyka się ze współczesnością, doszłam do wniosku
0 istotności funkcji adaptacyjnych kultury tradycyjnej . Charakteryzu­
jący obecny wiek szybki rozwój cywilizacji, ustawiczne poszukiwanie
nowych sposobów życia, nowych rozwiązań technicznych, ale i społecz­
nych, jest dobrem, ale i zagrożeniem dla człowieka. Układ kulturowy
bowiem, do którego odnosić on może i oceniać nowe wartości zmienia
się tak szybko, że oceny te stawały się w praktyce niemożliwe. W tej
sytuacji kultura tradycyjna, czyli inaczej wyselekcjonowane dziedzictwo
kulturowe, może decydować o złagodzeniu owego przyspieszenia. Pozo­
stawienie jej oznaczało, że przynajmniej część wzoru kulturowego była
niezmieniona. Ona stanowiła ogniwo łączące człowieka z przeszłością,
decydowała o t y m jak —• mocno wrośnięty w przeszłość — zyskiwał
nieco czasu, by zaadaptować się do nowych w a r u n k ó w życia. Wiemy,
że nie jest rzeczą obojętną, czy człowiek zmienia naraz całą swoją skórę,
jeżeli to jest w ogóle praktycznie możliwe, czy też tylko pewną jej
część i jaką.
Jeżeli to samo pytanie o funkcje adaptacyjne kultury tradycyjnej
postawić w odniesieniu do współczesnej kultury MRL, to okaże się, że
w dużej mierze jest to pytanie o charakter pasterstwa mongolskiego
1 sposób, w jaki ono się zmienia.
Dyskusje, w których wiązano pasterskość z mongolskością — z faktem
bycia Mongołem w całym wymiarze historycznym tego pojęcia — zato23

2 5

Z. S z y f e l b e j n - S o k o l e w i c z ,
Plon, obrzęd
i widowisko,
WrocławW a r s z a w a - K r a k ó w 1967, por. s. 123 n. Wspomniana problematyka opracowywana
jest obecnie w ośrodku warszawskim w ramach problemu w ę z ł o w e g o pt. K u l ­
tura narodowa, jej tendencje rozwojowe i percepcja.

�FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

147

czyły bardzo szerokie kręgi. Dotyczyły one jednak przede wszystkim ze­
wnętrznych niejako cech pasterstwa: faktu hodowli pięciu rodzajów zwie­
rząt, szczególnego związku z koniem, sprawności fizycznej z t y m zwią­
zanej oraz szeregu podobnych cech, których dalej nie wymieniam ze
względu na brak miejsca. Wydaje się jednak, że jest to częściowa i nie­
pełna charakterystyka. W gruncie rzeczy zachowanie pasterstwa nie
musi oznaczać zachowania kultury tradycyjnej. Nowe pasterstwo posiada bowiem szereg cech obcych pasterstwu tradycyjnemu.
SPOSOBY PRZEKAZYWANIA

WIEDZY PASTERSKIEJ

!

2 i

23

2 4

25

2 6

Archiwum Zakładu Etnografii I H K M P A N , 1/71 (dalej: A Z E ) .
A Z E I H K M P A N , 1/71.
A Z E I H K M P A N , 154 (1968).

I

!

„Dawniej, kiedy rodził się młodniak, ludzie jagnięta od razu od j u r t y
przynosili. Wtedy wydawało m i się to ładne, normalne. Odkąd należymy
do spółdzielni, jagnięta rodzą się w chaszanie i od razu są w specjalnym
pomieszczeniu, już zwierzęta z ludźmi nie mieszkają. Wydaje mi się to
teraz dobrze" . Kobieta, która to powiedziała, doświadczyła w swoim
życiu owej bliskości ze zwierzęciem, której symbolem było przeniesie­
nie jagnięcia lub wielbłąda do jurty. Przeżyła również oddzielenie się
człowieka od zwierzęcia. Jurta, do której nie przynosi się zwierząt,
staje się od tego momentu przestrzenią czysto ludzką i od tego momentu
może być inaczej traktowana. Staje się przestrzenią wyodrębnioną na
innej zasadzie, niż miało to miejsce w kulturze tradycyjnej, może już
odpowiadać potrzebom człowieka nowoczesnego. Ta sama informatorka
chciałaby „utrzymywać jurtę tak czysto jak w mieście mieszkanie" ,
choć nie wynika to z jej specjalnych zamiłowań jako gospodyni (sama
na przykład przyznaje, że nie lubi czynności domowych, jak na przykład
gotowanie), ale tłumaczy się innym od tradycyjnego rozumieniem prze­
strzeni j u r t y .
Powyższy cytat jest dla nas interesujący zarówno ze względu na spo­
sób, w jaki ludzie poddają się sile normatywnej zwyczaju, jak i jego
znaczenie w przekazie kulturowym. To, do czego są przyzwyczajeni, jest
ładne, dobre i może, w dalszej konsekwencji, naturalne. Zwyczaj czy
sposób postępowania aprobowany przez wszystkich nie budzi sprzeciwu
w kulturze tradycyjnej, uformowane obecnie jego przeciwieństwo też nie
budzi sprzeciwu. Zarówno dawniej, jak i obecnie, kryterium dobrego
pasterza stanowił stan odchowanego młodniaka. Przynoszenie nowo naro­
dzonych zwierząt do j u r t y nie było obwarowane żadnymi dodatkowymi
sankcjami , zwyczaj miał uzasadnienie praktyczne, a jego efektywność
była łatwo sprawdzalna. Należał więc do tej grupy zachowań, którą
łatwo było przewartościować i zmienić bez oporu. Jego zmiana niesie
jednak za sobą poważne już konsekwencje w sposobie oddzielania prze26

j
;
j

i

�148

ZOFIA SOKOLEWICZ

strzeni ludzkiej od zajmowanej przez zwierzęta, a dalej wzmocnienie
linii granicznej między światem ludzi i zwierząt, zmiany ich wzajemnych
relacji.
Przytoczona wypowiedź budzi również refleksje na temat sposobu
przekazywania wiedzy pasterskiej. Istotnym sposobem, co potwierdza
większość wypowiedzi, był zwyczaj, k t ó r y z natury swej nie wymagał
uzasadnienia i nie był kwestionowany, gdyż uczono się go nie jako ta­
kiego, w odizolowaniu, ale stanowił część szerszego pola jakiejś aktyw­
ności ludzkiej, w t y m przypadku czynności przyjmowania wiosną nowo
narodzonych zwierząt.
Cechą kultury tradycyjnej było to, że część wiedzy pasterskiej czło­
wiek zdobywał przez przyuczenie najczęściej w zespole rodzinnym lub
w drodze bezpośredniego doświadczenia. Owo przyuczanie, k t ó r y m zaj­
miemy się najpierw, dokonywało się w sposób niejako naturalny, w bar­
dzo wczesnym okresie, niekiedy już w czwartym roku życia. Małe dzieci,
zarówno dziewczynki jak chłopcy, zajmowały się najpierw jagniętami,
które przyprowadzały do matek na czas karmienia, a potem cielętami.
Dawało im to od wczesnych lat możność rozwinięcia obserwacji cech
szczególnych zwierząt. Wielokrotnie informatorzy w rozmowach podkreś­
lali, że dzieci zawsze przyprowadzą właściwe jagnię do właściwej matki.
Nie było w ich głosie dumy z tego faktu, ale rozbawienie, że można
pomyśleć o takiej pomyłce. Znajomość jagniąt u dzieci, najpierw k i l k u
a potem całej grupy w danym stadzie, była uznawana za oczywistą na­
turalną. Natomiast w grupie informatorów, którzy w dzieciństwie nie
stykali się ze zwierzętami (a są już w M R L tacy), można znaleźć nawet
wypowiedzi tak skrajne, jak jednej młodej kobiety, że nie może nauczyć
się, które jagnię jest od której matki i to zniechęca ją do pracy z ow­
cami . Pierwszą więc niejako czynnością dziecka jest nauczenie się
cech zwierzęcia, rozpoznanie go. W parze z t y m idzie zapoznanie się
z jego potrzebami, jakimi w t y m wczesnym okresie życia jest ochrona
przed zamarznięciem. Ochrona życia zwierzęcia będzie potem główną
troską dorosłego pasterza . Korzystanie z produktów zwierzęcych jest
dalszym etapem nauczania. Małe, nawet pięcioletnie dziewczynki, roz­
poczynały przyuczanie się przy matce do dojenia kóz, a potem innych
samic. Dojenie jest wielką sztuką związaną ze znajomością przede
wszystkim cech samicy danego gatunku, a następnie cech indywidualnych
zwierzęcia. Informatorki wyraźnie wykazywały indywidualne preferen­
cje, mówiąc, że wolą doić krowy niż owce lub kobyły niż krowy. Więk27

28

2 7

A Z E I H K M P A N , 1/73.
Zasada wielu l u d ó w koczowniczych, przede wszystkim Afryki, spożywania
produktów mlecznych i niezabijania zwierząt dla spożycia mięsa tylko w części
respektowana była w kulturze tradycyjnej przez Mongołów, przede wszystkim
w okresie lata. Nie dotyczyło to sytuacji obrzędowych.
2 8

�FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

149

szość z nich przyznawała, że lubi to, do czego, jak wynikało z ankiety,
przywykła we wczesnym dzieciństwie .
Fakt, że dzieci zajmowały się małymi zwierzętami, zdaje się mieć
istotne znaczenie dla przekazu kulturowego. Dorastanie dziecka i zwią­
zana z t y m nauka pasterska przebiegała stopniowo, od praktyki z mały­
m i i najbardziej pospolitymi zwierzętami do czynności związanych z do­
rosłymi zwierzętami i gatunkami wyżej cenionymi, a wymagającymi
również większej siły i wiedzy, jak krowy, konie czy wielbłądy. Cykl
nauki pokrywał się więc z cyklem życia ludzkiego. Przed uzyskaniem
dorosłości młodzieniec i dziewczyna winni b y l i znać wszystkie podsta­
wowe czynności pasterskie, jak pasienie różnych rodzajów zwierząt,
dojenie samic, przyprowadzanie młodych do karmienia, wiązanie mło­
dych, dokarmianie ich, zabezpieczanie przed zamarznięciem, wiatrem
etc, pojenie, przyjmowanie młodych, znaczenie, czyszczenie chaszanów
lub miejsc przywiązywania zwierząt, budowa chaszanów, przygotowy­
wanie stanowisk do przywiązywania zwierząt, odkażanie chaszanów lub
wspomnianych miejsc uwięzi, przygotowywanie różnego rodzaju karmy
na zimę, wyczesywanie koziego puchu, strzyżenie owiec, zbieranie sierści,
zbieranie argału . Wiedza na temat chorób zwierząt przychodziła nieco
później, w miarę powiększania własnego doświadczenia pasterza lub
pasterki.
W tej kwesti należy podkreślić znacznie autorytetu starszych przede
wszystkim z kręgu bliskiej rodziny. Wypowiedzi młodych świadczą w y ­
raźnie o tym, że nawet młodzież, która kończyła szkołę mieszkając w i n ­
ternatach, pasterstwa uczyła się na kursach specjalistycznych, w momen­
cie zaistniałych trudności zamierzała zwrócić się do osób starszych,
przede wszystkim osób z rodziny. W wypowiedziach podkreślano autory­
tet starszych, a ich wiedza wydawała się informatorom nie do zakwe­
stionowania. Odpowiedzi zawierały głębokie przekonanie, że zwrócenie się
do osób starszych jest rzeczą naturalną. Fakt przekazywania wiedzy przez
pokolenie starsze młodszemu ważył nie tylko na jej niekwestionowaniu, ale zapewne z niego właśnie wynika często obecnie wyrażane prze­
konanie, że lepiej uczyć się u jednego doświadczonego pasterza niż
u kilku. Informatorzy zdawali sobie sprawę z tego, że pasterze różnią
się między sobą rodzajem doświadczenia. Zgodnie z przekazaną i m
zasadą autorytatywnego przekazu w l i n i i prostej, charakteryzują­
cego k u l t u r ę tradycyjną, dążyli do uzyskania informacji pewnej, bo po­
chodzącej od kogoś uznanego za autorytet jako osoba starsza, ale także
od krewnego, czyli bliskiego, bądź kogoś wskazanego przez krewnych,
czyli pełniącego tę samą r o l ę . Znacznie rzadziej w wypowiedziach
29

30

3 1

29 A Z E I H K M P A N , 1/71.
so A Z E I H K M P A N , 58/74, 18/73, 66/74.
" A Z E I H K M P A N , 1/72, 2/72, 3/72, 5/72. Problemy te porusza również I . К a b -

�150

ZOFIA SOKOLEWICZ

znajdujemy informację o zamiarze zwracania się w trudnościach o po­
moc do specjalistów. Ostatnio częściej zdarzają się wypowiedzi, że moż­
na prosić o radę osobę pełniącą funkcje oficjalne (kierownika, przewod­
niczącego) .
Cechą szczególną przyuczania, znajdującą wyraźne odbicie w kulturze
tradycyjnej, jest przekaz informacji w szerokim kontekście sytuacyj­
nym. Przekaz niewerbalny góruje w nim nad werbalnym. Pewnych za­
sad, jak na przykład konieczności ochrony jagniąt przed zimnem, nie
trzeba uzasadniać, gdyż wynika to z całej, znanej dzieciom sytuacji:
temperatury, bezradności jagnięcia, braku chaszanów, skojarzenia j u r t y
z ciepłem i bezpieczeństwem, skojarzenia jagnięcia z ludzkim dzieckiem.
Jak wynika z badań nad sposobami przekazu kultury, przekaz sytuacyj­
ny jest niezmiernie bogaty w informacje, a zasadność takiego a nie i n ­
nego sposobu postępowania nie wymaga dodatkowych, słownych wyjaś­
nień . Jest to charakter przekazu występujący dość powszechnie, choć
nie wyłącznie w kulturach tradycyjnych. Wymaga starannego i dość
długiego programowania realizowanego przecież w stosunku do następ­
nego pokolenia od najmłodszych lat. Sposób przekazu wiedzy pasterskiej
w tradycyjnej kulturze mongolskiej jest tego dobrym przykładem.
Przyuczanie do pasterstwa nie ograniczało się nigdy do pracy z jed­
nym rodzajem zwierząt. Zasadniczo dziecko zapoznawało się z pięcio­
ma rodzajami zwierząt. Analizy gospodarcze wskazują, że właśnie one,
hodowane w określonych proporcjach, zapewniały pasterskiej kulturze
mongolskiej równowagę ekologiczno-gospodarczą i pozwalały na reali­
zację potrzeb społecznych. Zapewne równowaga ta była uzyskiwana
poprzez mechanizm samoregulujący, który sprawiał, że wielkość stad
stwierdzona w poszczególnych strefach klimatycznych przez Szulżenkę
była wielkością optymalną w danych warunkach ekologiczno-organizacyjnych . Żaden z informatorów nie uświadamiał sobie jednak mecha­
nizmów selekcyjno-adaptacyjnych ukrytych za tą równowagą i wzorem
chowu pięciu gatunków zwierząt. Każdy jednak, mówiąc o sprawach
gospodarki czy kultury, niemal automatycznie łączył je z tak rozumia­
ną hodowlą, co współcześnie stało się symbolem pasterskiej kultury'mon­
golskie j .
Wielu informatorów podkreślało, że lepiej jest, podobnie jak było
dawniej, chować wszystkie zwierzęta, zamiast ograniczać się do speS2

33

34

z i ń s k a - S t a w a r z , Adaptacja młodzieży
mongolskiej do środowiska
pasterskie­
go („Etnografia Polska", t. X X I I I : 1978, z. 2). Z a r t y k u ł e m tym mogłam zapoznać
się dopiero po napisaniu mniejszego szkicu.
A Z E I H K M P A N , 1/71, 1-2/72.
E . T. H a l l , Beyond Culture, New York 1977.
I. F . S z u 1 ż e n к o,
Zywotnowodstwo
Mongolskoj
Narodnoj
Riespubliki,
Trudy Mongolskoj Komissii A N SSSR, t. 11, Moskwa-Leningrad 1954, s. 22-23;
S o k o l e w i c z , Tradycyjny wzór kulturowy..., s. 71/72.
3 2

3 3

3 4

�161

FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

cjalizacji. Jednym z argumentów było to, że dysponując mlekiem róż­
nych zwierząt można przygotować lepsze, bardziej różnorodne, produkty
mleczne . Inne argumenty dotyczyły jednak potrzeby rozszerzenia doś­
wiadczenia ludzkiego poprzez rozszerzanie doświadczeń pasterskich .
Zapewne sprawa uczenia i uczenia się pasterstwa we współczesnej
kulturze Mongolii wymaga bardziej szczegółowych analiz. Z dotychcza­
sowych, nie nastawionych zresztą na ujęcie tej kwestii badań, wynika,
że uczenie to ma obecnie charakter bardziej werbalny niż sytuacyjny,
a pasterze nie tyle uczą się niekwestionowanych zasad, ile otrzymują
wskazówki, jak postępować w różnych szczegółowych sytuacjach. Ucz­
niowie w większym stopniu uczą się postępować zgodnie z zaleceniem,
niż rozwiązywać problemy praktycznego życia stawiającego ich prze­
cież często w sytuacjach bardziej różnorodnych niż przewiduje naucza­
nie. Należy zresztą przyznać, że przekazywanie wiedzy pasterskiej obec­
nie odbywa się na drodze stosowania co najmniej dwóch systemów.
W wielu rodzinach pasterskich nadal występuje przyuczanie dzieci do
pasterstwa. Można jednak zastanawiać się, czy dzielenie się doświadcze­
niem pasterskim przez starych pasterzy z młodzieżą na kursach stanowi
przedłużenie starego systemu przekazu informacji, czy jest już elemen­
tem systemu nowego .
3S

se

3 7

S T O S U N E K DO ZWIERZĄT J A K O W Y P A D K O W A S T O S U N K U CZŁOWIEKA D O
ŚWIATA

Wspomnianą już, kolejną cechą kultury tradycyjnej było to, że du­
żą część wiedzy pasterskiej zdobywał człowiek w drodze bezpośredniego
indywidualnego doświadczenia. Każdy pasterz, poznając przyrodę najbliż­
szego środowiska, dokonywał jej odkrycia jak gdyby na własną rękę,
niezależnie od doświadczeń pokoleń, dochodząc na indywidualnej dro­
dze do znanej z opisów doskonałości w orientacji terenowej . Środowi­
sko przyrodnicze było dla niego, w dosłownym tego słowa rozumieniu,
środowiskiem naturalnym, przyrodniczym. Jego poznanie decydowało
kiedyś o przetrwaniu, podczas gdy dziś decyduje o t y m w większym
stopniu infrastruktura ekonomiczna i wzajemna pomoc między a juna­
kami. W zmaganiu się ze środowiskiem, choćby w zimie czy w czasie
wiosennego dzutu, człowiek podkreślał swoją wartość, ale też odczuwał
38

35 A Z E I H K M P A N , 1-2/72.
A Z E I H K M P A N , 2/73.
W starym schemacie informacyjnym dominował przekaz niewerbalny, a i n ­
formacje w y s t ę p o w a ł y w szerokich, całościowych kontekstach sytuacyjnych. W no­
wym schemacie przekaz jest przede wszystkim werbalny i dotyczy konkretnych,
szczegółowych sytuacji, układając się w linearny łańcuch informacyjny.
S о к o 1 e w i с z, Grupa Chałcha...,
s. 22-23; t e n ż e , Tradycyjny
wzór...,
s. 74 i n.
3 6

3 7

8 8

�152

ZOFIA SOKOLEWICZ

bezpośrednią od niego zależność. Dlatego zapewne w kulturze tradycyj­
nej odnajdujemy potwierdzenie intuicyjnego uznania człowieka za czą­
stkę wszechświata.
To, że obecnie wiedzy o środowisku fizyczno-geograficznym człowiek
uczy się dopiero w szkole (nawet o swoim najbliższym środowisku), ut­
wierdza sytuację, że w kulturze współczesnej stoi on niejako na zew­
nątrz środowiska przyrodniczego, że odebrano mu — przede wszystkim
w mieście — kulturowe możliwości intuicyjnego lub bezpośredniego
dochodzenia do tego indywidualnie. A wspomniany związek między czło­
wiekiem a środowiskiem przyrodniczym i określenie miejsca człowie­
ka w nim stanowi przecież istotną część tradycyjnego pasterstwa.
W kulturze tradycyjnej ową jedność tradycyjnego obrazu świata
i człowieka wyrażano w języku symbolicznym, którego śladów nie wy­
parł do końca lamaizm. Wspomniane uprzednio (oparte głównie na i n ­
tuicji) wyobrażenia wszechświata jako systemu, w k t ó r y m człowiek ma
swoje określone miejsce z tym, że wszystko to, co się dzieje w otacza­
jącym świecie, wpływa na niego, ale i on swymi działaniami wpływa na
jego bieg, znajduje dokładne odbicie w języku symbolicznym . To prze­
cież z zasady o związku między znaczonym i znaczącym i przekonaniu,
że wadliwe jego stosowanie może mieć przykre konsekwencje dla czło­
wieka, wynikały kobiece tabu językowe czy, jak chcą niektórzy bada­
cze, kobiecy język . Tylko przez odwołanie się do tradycyjnego obrazu
wszechświata możemy wyjaśnić językowe tabu myśliwych i wiele z ich
magicznych zachowań (co nie wyklucza, że niektóre z nich mogą być
również wyjaśniane przez odwołanie się do struktury społecznej). Z tego
wynika na przykład potrzeba określonej wiedzy zarówno kobiet jak i my­
śliwych we wspomnianej domenie, zbędnej w dniu dzisiejszym.
Wracając zaś do pasterstwa, należy stwierdzić, że związane z nim
pojęcia mają liczne i nieprzypadkowe powiązania z innymi sferami k u l ­
tury. Chodzi tu nie tylko o fakt występowania pól semantycznych łączą­
cych na przykład nazwy części ciała człowieka czy zwierzęcia z miarą
drogi czy przestrzeni . Jak już o tym pisał J. S. Wasilewski, wiążą się
one w systemy semiotyczne i wreszcie symboliczne . Przygotowywanie
tuszy baraniej na Cagaan Sar, przy budowie nowej jurty, w dniu od39

40

41

42

3 9

J . S. W a s i l e w s k i , Wędrówki
do piekieł, Warszawa 1979.
S. K a ł u ż y ń s k i , Zakazy językowe
u ludów mongolskich. O zakazach w sto­
sunku do świata zwierzęcego
oraz w języku kobiet, [w:] Studia mongolskie. Z ba­
dań nad społeczeństwem
i kulturą
Mongolii, W r o c ł a w - W a r s z a w a - K r a k ó w - G d a ń s k
1973, s. 45-63.
u F . A u b i n, Les mesures manuelles et par reference au corps chez Mon­
gols. Note de folklore juridiąue,
[w:] Mongolian Studies, ed. L . Ligeti, Budapest
1970, s. 23-57.
J . S. W a s i l e w s k i , Symboliczne
universum jurty mongolskiej.
„Etnogra­
fia Polska", t. X X I : 1977 z. 1, s. 103.
4 0

4 4

�153

FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W M E L

dzielania źrebiąt od klaczy, rocznicy urodzin osób starszych oraz dzieci,
wskazują szczególny sposób powiązania z sobą tych uroczystości .
Umieszczenie w tej grupie świąt dnia oddzielenia zwierząt od klaczy
wskazuje na specjalne miejsce konia wśród owych hodowanych pięciu
gatunków zwierząt, co znajduje zresztą potwierdzenie w innych jeszcze
materiałach. Podobnie zawieszenie chadaka na szyi źrebięcia, od k t ó r e ­
go matki zaczyna się sezon dojenia klaczy , oraz na szyi zwierzęcia
wiozącego ciało na pogrzeb
wskazuje na istnienie powiązań nie tylko
między ważnymi zdarzeniami życia ludzkiego, ale i śmierci, co wprowa­
dza nas już w złożone zagadnienia sposobu istnienia świata i różnych
jego stanów, tak jak jest to wyeksplikowane w kulturze mongolskiej.
W ten sposób poprzez kulturę człowiek zapewnił sobie systematyczne
powracanie do spraw związków między różnymi aspektami życia i śmier­
ci, umożliwił syntetyczne ujęcie zasad świata. Można przypuszczać, że
owe pięć gatunków zwierząt zapewniały nie tylko ekonomiczną równo­
wagę, ale tworzyły infrastrukturę kultury na poziomie znaczeń i sym­
boli, umożliwiającą człowiekowi poruszanie się w obrębie stworzonej
przez niego wizji świata i zapewniającą temu światu jako całości równo­
wagę, a każdej rzeczy miejsce należne jej w systemie. Od tego momen­
tu można by zacząć mówić o filozofii pasterzy. Badania nad nią zostały
zaledwie rozpoczęte, ale uderza ona dociekliwością i głębią w ukazywa­
niu spraw czasu, przestrzeni, struktury materii, ruchu i podstawowych
kwestii egzystencji ludzkiej: życia i ś m i e r c i .
43

44

4 5

46

Kultura współczesna prezentuje już odmiennego rodzaju widzenie
świata i inną filozofię. Filozofia tradycyjna została częściowo odrzucona
dlatego, że wcześniej już uległa poważnym zmianom pod wpływem m i ę ­
dzy innymi lamaizmu, częściowo dlatego, że pod naciskiem powierzchow­
nego empiryzmu właściwego wszystkim krajom we wczesnym okresie
industrializacji zaginął symboliczny język k u l t u r y tradycyjnej.
E L E M E N T TWÓRCZOŚCI W K U L T U R Z E T R A D Y C Y J N E J I L U D O W E J

Powtarzamy ustawicznie twierdzenie, że człowiek jest twórcą k u l t u ­
ry. Należy jeszcze podkreślić, że człowiek jest jej twórcą stale. W pra­
cy ludzkiej odkrywamy cechy twórczości wtedy, gdy stwierdzimy, że
między człowiekiem a wytworem jego pracy powstaje element emocjo­
nalny, gdy człowiek przekształca materię oddając jej energię, swoje

43 A Z E I H K M P A N , 2/73, 3/73.
** A Z E I H K M P A N , 2/73.
« A Z E I H K M P A N , 4/73.
J . S. W a s i l e w s k i , esej na temat śmierci oparty na materiale
skim, „Teksty" (w druku).
4 6

mongol­

�154

ZOFIA SOKOLEWICZ

umiejętności, niemalże część osobowości. W definicji kultury ludowej
odnajdujemy, że jedną z jej cech jest jej samorodny charakter . W prak­
tyce mongolskiej oznacza to, że, dobierając stosownie do gatunku zwie­
rząt pastwiska, przeganiając owce, przyjmując młode, człowiek doko­
nuje na swój własny rachunek odkryć, których przedtem dokonywał
ktoś inny. Elementy kultury ludowej spotykamy do dziś dnia właśnie
w pasterstwie mongolskim. Bo ludowymi bedą według mnie niekoniecz­
nie te formy, które powielają wzór znany z przeszłości i kopiowane są
w sposób doskonały, ale tylko te, których znaczenie jest dla twórcy
istotne, i który w ich skopiowanie włada własne emocje, a może coś
więcej. W t y m sensie kopista może też być twórcą. Radość pasterzy z po­
wodu rodzenia się jagniąt, karmienia ich przygotowaną przez siebie
paszą — to nie tylko radość ekonomisty z wykonanego planu, który
jest przecież wskaźnikiem miejsca w zewnętrznym systemie ekonomicz­
nym. Jest to również indywidualny akt twórczy pozwalający człowieko­
w i na realizację własnej osobowości. Pasterstwo rozważane wyłącznie
w kategoriach planów ekonomicznych nie jest dla mnie pasterstwem,
które może wyrazić ową narodową formę kultury mongolskiej. Nato­
miast pasterstwo budzące emocje jest jej obiecującym kontynuatorem
Udział w tworzeniu życia nie jest bowiem tym samym, co powiększanie
stada. W opiniach młodych pasterzy dobry pasterz to ten, który prze­
gania we właściwym czasie owce na pastwisko, dostosowując się do
kierunku i r y t m u określonego potrzebami zwierząt.
47

STOSUNEK

DO ZWIERZĄT

JAKO

WYRAZ

SAMOREALIZACJI

JEDNOSTKI

48

Temat ten podnosiłam w poprzednich a r t y k u ł a c h . Kontynuując
jednak myśl na temat związku człowieka z otaczającym go światem i tej
szczególnej cechy twórczości polegającej na użyczaniu tworzonemu
przedmiotowi części swojej osobowości, przedstawię kilka uwag uzupeł­
niających poprzednie rozważania. Otóż w wypowiedziach wszystkich
tych informatorów, którzy swoją przyszłość wiążą z zawodem pasterza
(a także tych, którzy zamierzają zmienić zawód), powtarza się stwier­
dzenie sympatii do zwierząt, ich lubienia. Każdy pasterz w sposób na­
turalny przytacza tę motywację tak, jakby była mu niezbędna do wyko­
nywania zawodu. Rzadko spotyka się wypowiedzi, że lubi w r ó w n y m
stopniu wszystkie zwierzęta. Niektóre wypowiedzi świadczą o wyróżnie­
niu owiec jako zwierząt, do których informator przywykł w dzieciń-

4

' W. T e l a k o w s k a , Twórczość
ludowa we wzornictwie, w y p o w i e d ź na kon­
ferencji 12 I I 1978 r. w Ministerstwie Kultury i Sztuki na temat mecenatu państwa
nad twórczością ludową.
S o k o l e w i c z , The possibility of cultural expression..., s. 56.
4 8

�FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

49

155
5 0

stwie , inne — kóz, gdyż łatwo jest chować małe i „miło się bawić"
(element ludyczny?). Jeden z informatorów stwierdził, że chciałby pra­
cować z krowami, „bo one najbliższe są człowiekowi" , a drugi woli ko­
nie, „bo koń to odwaga m ę ż c z y z n y " . Niektórzy pasterze preferowali
natomiast nie pewne gatunki, ale czynności. Wolą więc na przykład do­
jenie od przyjmowania urodzeń, choć zdarzają się sytuacje odwrotne.
Lubią szybkie konie i łowienie ich na urgę, ale skarżą się na monotonię
czynności obcinania grzyw i o g o n ó w . W sposobie dzielenia zajęć na
lubiane i nie lubiane zaznacza się pewna różnica między kobietami
a mężczyznami. To mężczyźni uważają, że „zajmowanie się tabunem to
piękna praca dla mężczyzny" . Wielu z nich wymienia niemalże jednym
tchem ujeżdżanie wielbłądów, łapanie koni na urgę, wyścigi i jazdę na
dzikich k o n i a c h . Kobiety częściej skupiają swe preferencje na ow­
cach, kozłach i krowach, wielokrotnie jednak pracują na fermach
końskich razem z mężami. Mężczyźni i kobiety, w równym stop­
niu wymieniając ulubione zajęcia, odwołują się do wspomnień z dzie­
ciństwa jako momentu, w k t ó r y m ich zainteresowania zakiełkowały
i wielokrotnie ten moment pamiętają.
We wcześniejszych opracowaniach na temat pasterstwa mongolskiego
znajdziemy twierdzenie, że to człowiek dostosowuje się do r y t m u zwie­
rzęcia i podąża za nim. Nie jest to twierdzenie, które należałoby trak­
tować dosłownie, a jedynie intuicja, która na relację człowiek — zwierzę
rzuca istotne światło . Faktem jest, że r y t m koczowania dostosowany
jest do potrzeb zwierząt i wiąże się z sezonowością pastwisk. W t y m
więc sensie wyznacza r y t m roczny. Cechuje go zasadnicza opozycja mię­
dzy latem i zimą wyrażana w opinii informatorów, że zima stanowi dla
pasterzy trudny okres prac, podczas gdy lato jest odpoczynkiem .
W obrębie tego podziału spotykamy się z wydzielaniem czterech pór
roku i odpowiadającym i m przekoczowaniom na pastwiska wiosenne, let­
nie, jesienne i zimowe z wyodrębnieniem okresu przedwiośnia jako
szczególnie trudnego w życiu pasterskim. Ten zasadniczy r y t m pasterski
został narzucony również zajęciom rolniczym na tych terenach, na
których były łączone z pasterskimi . Temu zasadniczemu podziałowi na
S1

52

53

5 i

ss

5 6

57

58

« A Z E I H K M P A N , 1/71.
5° A Z E I H K M P A N , 4/71.
51 A Z E I H K M P A N , 94/74.
52 A Z E I H K M P A N , 12/71.
53 A Z E I H K M P A N , 12/71.
u A Z E I H K M P A N , 2/73.
55 A Z E I H K M P A N , 9/73.
и D. M a r k o w s k a , J . O l ę d z k i , Z. S o k o l e w i c z , Niektóre
zmiany
w tradycyjnym
inwentarzu kulturowym pasterzy mongolskich. „Etnografia Polska",
t. X I I : 1968, s. 199-252.
5' A Z E I H K M P A N , 1/71.
58 M r ó z , Rytm torguckiego koczowania..., s. 144/145.

�156

ZOFIA SOKOLEWICZ

r y t m zimowo-letni odpowiada również r y t m obrzędowy (nie analizowa­
ny tu szerzej), zaczynający się późnozimowymi uroczystościami Cagaan
Sar (nowego roku) i tym mocnym akcentem kończący okres zimo­
wego odpoczynku, a zaczynający najtrudniejszy czas przedwiośnia, okres
walki o przetrwanie. Większość obrzędów i uroczystości o charakterze
rodzinnym przypada na lato obfitujące nie tylko w tak obrzędowe uro­
czystości, jak pierwsze picie kumysu lub pierwsze dojenie klaczy, lecz
również nie pozbawione pierwiastka obrzędowego gry sportowe, go­
nitwy etc . Wśród tradycyjnych uroczystości współczesne święto p a ń ­
stwowe ustalone na dzień 11 lipca stanowi mocny akcent wśród letnich
ceremonii i obrzędów, stanowiąc jakościową przeciwwagę Cagaan Sar.
Rytm roczny zakłócony jest jednakże lub raczej wzbogacony odmien­
nością r y t m u pracy przy różnych gatunkach zwierząt. Informatorzy
podkreślają odmienność r y t m u prac związanych z owcami matkami od
prac przy stadzie baranów czy tabunie koni lub stadzie klaczy ze źrebię­
tami.. Odmienność ta wynika jednak nie tylko z podziału zwierząt na
samce i samice. Inny r y t m ma stado często dojonych klaczy, a inny
stada krów. Ludzie, którzy pracują ze zwierzętami, zdają sobie w pełni
sprawę z odmienności tych rytmów i wynikających stąd niedogodności:
wszystkie jednakże zwierzęta przez cały dzień absorbują uwagę człowie­
ka. Oceny większej lub mniejszej dogodności r y t m u tych prac wydają
się być całkiem indywidualne i wiążą się ze sprawami samorealizacji
jednostki w ramach przyjętego wzoru kulturowego . Można nawet są­
dzić, że preferencje wyrażone w t y m względzie w mniejszym stopniu
stanowią cechę wzoru kulturowego, a w większym potrzebę zsynchro­
nizowania człowieka z ruchami stada stanowiącymi wszak dla pasterza
źródło informacji przekazywanych za pośrednictwem pewnego r y t m u za­
chowań zwierzęcych. Rytmika pracy indywidualnej z różnymi gatunkami
zwierząt różnicowała więc zasadniczy dwu, a następnie czterosezonowy
r y t m roku pasterskiego. Wprowadzała do niego nieregularności w obrębie
dnia, uspakajane, choć nie zawsze jednostajnością nocy .
59

60

61

Określoną r y t m i k ą charakteryzowało się również tradycyjne przyu­
czanie do pasterstwa, co nie pozostawało bez wpływu na stosunek czło­
wieka do zwierzęcia. W cyklu swojego życia człowiek kolejno zapozna­
wał się z pięcioma rodzajami zwierząt i poznawał całość spraw paster­
skich. O tym, w jakim stopniu mógł zostać specjalistą w jakimś zakre­
sie, pisałam uprzednio w „Ethnologia Polona" . Przyuczanie do paster­
stwa miało więc w dużej mierze charakter rodzinny i całościowy oraz —
co ma również wielkie znaczenie — miało określoną r y t m i k ę w cyklu
62

«» A Z E I H K M P A N , 1/73.
S о к o 1 e w i с z, The possibility..., s. 56.
61 A Z E I H K M P A N , 12/71.
S o k o l e w i c z , The possibility of cultural
6 0

6 2

expression...

�FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

157

życiowym człowieka, od opieki nad jagniętami pełnionej przez dziecko
po opiekę nad końmi i wielbłądami ludzi dorosłych.
W kulturze współczesnej nawet dzieci pasterzy poznają pasterstwo
przez pobyty w chudonie w okresach wakacyjnych, a więc w jednym
głównie sezonie. Nadto w dobie wyższych wskaźników ekonomicznych
zaczęła obowiązywać specjalizacja. W życiorysach młodych pasterzy
rzadko powtarza się moment wczesnego zapoznania się z pasterstwem.
Konsekwencją tego jest konieczność wprowadzania kursów przygoto­
wawczych w wieku ok. 17 lat i następnie odbywania praktyki bądź
ukończenia szkoły. Aby osiągnąć lepsze wyniki ekonomiczne, pasterz
musi stosować specjalizację i ograniczyć się do chowania jednego ga­
tunku zwierząt. Jeżeli jest na najniższym szczeblu wykonawczym, traci
niejednokrotnie z oczu całościowy obraz gospodarki pasterskiej. Może
nieświadomym podkreśleniem niedostatków płynących z tego stanu rze­
czy dla jednostki są powtarzające się wypowiedzi, że najbardziej i n ­
teresującą dla młodych pasterzy byłaby praca na farmie, w której są
różne rodzaje zwierząt. Zapewne rekompensatą nie może być t u po­
siadanie własnego stada, które przecież nie zawsze bezpośrednio towa­
rzyszy właścicielowi, a częściej stadu spółdzielczemu. Zapewne specjali­
zacja we współczesnej gospodarce pasterskiej Mongolii daleka jest jesz­
cze od specjalizacji stosowanej w przemyśle. Niemniej jednak i w Mon­
golii, i w pasterstwie jest ona daleko posunięta.
Nadmierna specjalizacja pracy ogranicza wyobraźnię i nie ćwiczy
w sposób właściwy inteligencji człowieka. Powstaje więc konieczność
rekompensaty tego stanu rzeczy w czasie wolnym od pracy. Dlatego
też w społeczeństwie industrialnym przywiązuje się tak wielką wagę
do czasu wolnego i sposobów jego spędzania. Potrzeba posiadania czasu
wolnego pojawia się i w gospodarce pasterskiej Mongolii. Jest to sytua­
cja nieznana dawnemu pasterstwu, które i t y m różni się od współczes­
nego. W kulturze tradycyjnej rozrywka wpleciona była w pracę. Rytm
pracy pasterskiej podporządkowany był zwierzęciu, a jego jednostajność
przerywały różnego rodzaju zachowania nie będące pracą.
ZMIANA UKŁADU ODNIESIENIA

Niewątpliwie w czasach przed rewolucją państwo poprzez s t r u k t u r ę
feudalną ingerowało w życie prostych aratów choćby takimi nakazami,
jak obowiązek danin w naturze, czy oddania syna na służbę do klasztoru.
Nie jest jednak zbadana sprawa, jak daleko sięgała ta ingerencja,
i praktycznie nic nie wiadomo na temat sposobu uświadamiania prostym
aratom, że są częścią szerszego systemu. Wyniki dotychczasowych badań
etnograficznych prowadzą nieodparcie do wniosku, że podstawowym
układem odniesienia w okresie przedrewolucyjnym był dla prostych ludzi
suir, w obrębie którego toczyło się życie codzienne, a który stwarzał

�158

ZOFIA SOKOLEWICZ

bezpośrednie zabezpieczenie koczujących razem, rodzin. Zapewne pozo­
stałością świadomości tego związku i odpowiedzialności za grupę osób,
z którą pozostają w bezpośrednim kontakcie, twarzą w twarz, pozostało
owo uporczywe (już omawiane) powtarzanie przez informatorów, że
w przypadku trudności zwrócą się do osób z rodziny, do matki, ojca
lub najbliższych krewnych. Wszystkie potrzeby ludzkie były bowiem
zaspokajane w obrębie małej grupy. Jej zwartość podkreślały ceremo­
nie związane ze stawianiem jurty, narodzinami dziecka, adopcją, postrzyżynami czy wspólną pracą przy wyrobie wojłoku.
Wspomniana uprzednio specjalizacja, gospodarka kadrami w skali
całego kraju, a przynajmniej ajmaku, spowodowała, że zmienił się
układ odniesienia jednostki. Państwo stworzyło system zabezpieczeń
obywateli, ale zarówno plany wykonywane przez poszczególne brygady
były wypadkową planu państwowego, jak i losy jednostki (przez wybór
zawodu) podporządkowane m u w sposób istotny. Nastąpiło w tej dzie­
dzinie wyraźne urzeczowienie stosunków (osłabiane częściowo zamiesz­
czaniem informacji o indywidualnych osiągnięciach i fotografii w prasie
centralnej i lokalnej) będące rezultatem przeniesienia układu odniesie­
nia jednostki z rodziny na państwo.
Zmiana układu odniesienia, wyrażająca się m. in. w postępującej
specjalizacji, zachwiała organizacyjno-ekonomiczną s t r u k t u r ą pasterstwa
tradycyjnego. Zanik tradycyjnej symboliki podkreślającej więź czło­
wieka z wszechświatem ograniczył pasterstwo do niemal czysto ekono­
micznej sfery. Nowe paisterstwo jest inne, bo inne jest jego miejsce i spo­
sób powiązań z pozostałymi elementami systemu w porównaniu z pa­
sterstwem tradycyjnym. Wokół tego ostatniego jednak tworzy się nowa
symbolika i mitologia o istotnych dla państwa funkcjach twórczych.
Zofia Sokolewicz
THE FUNCTION OF TRADITIONAL C U L T U R E IN P R E S E N T - D A Y
MONGOLIAN SOCIETY
Summary
Taking part in researches conducted by the Polish Academy of Sciences etnographic expedition to Mongolia, devoted to cultural changes following the transition
from nomadic herding to permanent settlement, I have prepared subjects: 1) the
differentiation of the system described as Mongolian culture from the broadly
understood cultural environment of Central Asia, 2) a reconstruction of the
traditional cultural pattern, 3) indicating existing variants of this pattern linked
with the drive to self-realization by individuals. The subject — functions of
traditional culture in the present-day Mongolian society, represents a particular
case within a wider problem of cultural continuity. I assume that there is
a connection between the way of transition of cultural patterns in the society
and the function fulfilled at present by traditional culture. Even though the

�FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

159

economic herding activities are organized and relevant knowledge is handed down
in accordance with principles decisively different from those concerning traditional
culture, cultural continuity should not be sought in concrete activities but in
human consciousness and its relation to the past.
The hypothesis concering the adaptive function of traditional culture has been
formulated during researches on traditional European folk cultures and their
relation to contemporary cultures. Rapid changes in the way of living embrace
good points but also include a threat to mankind, since new values referring
to and appraising cultural arrangements which have changed rapidly make
an assessment practically impossible. Considering this situation, traditional
culture, that is, a selected cultural heritage, can bring about an appeasement of
this hastening. The unchanged part of the cultural pattern, remaining from
previous periods and constituting a link connecting man with the past, helped
him — through his being deeply rootted in the past — to gain time to get
adapted to new conditions of life.
' The question concerning traditional Mongolian culture deals with the type
of herding and its continuity in the present-day Mongolian society.
At present Mongolian herding is — and traditionally has been — linked with
the breeding of five types of animals, the seasonal rotation of pastures, the ada­
ptation of man's life to natural seasonal rhythms and the life cycle of animals. The
way of handing down herding know-how has been decisive in changes in attitude
towards herding. This knowledge has been conveyed above a l l by specialists, schools
and specially organized courses. The State supervises what is taught and how it is
done. The family group has lost, therefore, its previously dominant position. Its
former role prevails, however, in the consciousness of herdsmen, who maintain
that in the case of difficulties they would turn for advice to someone close.
Changes in methods of handing down knowledge are linked with the acceptance
of specialization principles in herding. The breeding of five types of animals
ensures subsistence for the population. Cooperatives took the place of individual
herding as economic units in the state system. Members of particular families
should, therefore, realize special tasks within these cooperatives which provide
subsistence for all. The range of knowledge of youger herdsmen is linked with
only some types of animals, which has led to the loss of perception of essential
relations existing between these animals. I f they realize specialized, assigned
tasks, they need not keep in mind the functioning of the system as a whole.
It was characteristic of traditional culture that men acquired a part of
knowledge on herding by learning usually i n a family group, and a part —
by direct experience. Learning began early, sometimes at 4 years of age. It seems
that early learning and the children's occupation with small animals was of great
importance for cultural transmission. The growing up of a child and associated
learning of herding took a gradual course: from taking care of small and common
animals (goats and sheep) to work with adult animals and more valuable species,
requiring more strength and knowledge (cows, horses, camels). The cycle of
learning was, therefore, connected with the human life cycle. Specialization
resulting from years of experience was acquired in adult or an advanced age.
The modern notion of a specialist is therefore, subconsciously associated by
respondents with an older, close individual, responsible for his family or suir.
This is why a modern specialist, i.e., somebody engaged in a limited section of
a specific activity, does not correspond with this notion as it is understood in
traditional culture. As consequence, contemporary people more often seek advice
with relatives, someone older or belonging to the management than with specialists
in the strict sense, such as a veterinarian.

�160

ZOFIA SOKOLEWICZ

In traditional culture, the fact of handing down knowledge from the older to
the younger generation, decided it unquestionableness. This may probably explain
the reluctance noticed among young herdsmen to learn from several herdsmen
instead of from one. Not being aware that their knowledge varies, the young
herdsman — in accordance with the handed down principle of authoritative
direct knowledge — desired information which would require no choice, reliable
information, since it was given by someone recognized as an authority or as an
elder person.
A particular characteristic of learning, clearly reflected in traditional culture,
is the transfer of information within a wide situational context. I n it, the non-verbal remittance prevails over the verbal. Certain principles, for example the
necessity of protecting lambs from the cold, need not be substantiated verbally,
since this Obviously results from the whole situation well known to children:
temperature, helplessness of lambs, lack of green food, the association of tents
with warmth and safety, association of lambs and human children. This conveyance
is very rich i n information and the reason for such thinking does not require
additional verbal explanation. This conveyance appears rather commonly, though
not exclusively, in traditional culture. I t requires a careful and long program­
ming realized in relation to the next generation from the earliest years of life.
The custom of taking new-born animals into tents, referred to above, illustrates
the close relations between man and animal. Due to the construction of shelters,
it is seldom used at present. This is linked with a shift in the treatment of living-tents. This space is now reserved for man only. Behavioural patterns resulting
from comparisons of rural and urban life began to take the upper hand. Tents
must be kept clean and provide man with an ever increasing comfort. There
exists now a clear cut difference between places for human beings and for animals.
A great part of the knowledge of herding was gained by man through direct
experience. E v e r y herdsman, getting acquainted with the natural environment,
made his own discoveries regardless from experiences of previous generations.
Individually he reached perfection in orientation in the area — known from
description. The natural environment was his inborn natural word. Acquaintance
with it meant survival, while today this is decided rather by the economic infra­
structure and mutual help between aymaks. Struggling with natural forces in
Winter or during the Spring dzud, man proved his value but also felt a direct
dependence on it. This is probably why we have found in traditional culture
a confirmation of the individual recognition of man as a part of the universe.
In traditional culture this unity of the traditional image of the world and of
man was expressed in a symbolic language. Traces of this language have not been
quite removed by Lamaism. The image of the world as a system in which man
has a defined place, but all that occurs influences man, and all that man does
influences the course of the world have been exactly reflected in the symbolic
language. From the principle of connection between the signifie and the signifiant
and the conviction that its wrong use may have unpleasant consequences for man,
there resulted the female linguistic taboo, or, as some researchers put it, the female
language. The same concerns the hunters' language. Notions relating to herding
have many and not-accidental links with other cultural spheres. This concerns
not only the fact of frequently appearing semantic fields linking, for example, fart,
of human or animal bodies with the measure of distance or space. They are linked,
however, further into semiotic and symbolic systems. The preparation of a sheep
carcass for such evens like the New Year, the construction of a new tent, the
day when foals are separated from mares, birthdays of older people and children —
indicate a particular way of linking these festive occasions. The placing of the

�FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

161

day of foal-mare separation within this group indicates the special position of
horses in the group of five bred animal species. Similarly, the placing of a
khadak on the foal's neck when the mare's milking season begins, and on the
neck of an animal carrying a body to be burried, indicates links existing not
only between important events in human life but also after death, which brings us
to a complex problem of the existence of the world and its various states. Thus,
man made sure that there would be a systematic returning to links between
various aspects of life and death and made a synthetic approach to principles
of the world possible. We may assume that these five types of animals ensured
not only an- economic balance but created a cultural infrastructure on the level
of meanings and symbols, making it possible for man to move within the vision
of the world he created and to ensure a balance for this world, and to each
thing a proper place in this system.
Henceforth, we might speak of a herdsmian philosophy. It is striking — on
this small, reconstructed area — by its inquisitiveness and depth in showing
matters of time, space, material structure, movement and basic questions of h u ­
man existence: life and death.
Contemporary culture presents a different survey of the world and a different
philosophy. Traditional philosophy has been partly rejected because it — already
previously — underwent serious changes (Lamaism) and partly because the sym­
bolic language of traditional culture disappeared under the pressure of a su­
perficial empirism proper to all countries during industrialization.
Culture is created by man not during one act of creation but constantly. We
discover creative traits in human work when there appears an emotional
element between man and the product of his work, when man transforms
matter, giving it energy and a part of personality. I n my opinion, folk
and
traditional forms do not necesserily copy patterns known from the
past, even though they do it perfectly, but those which are of essential
significance for the producer who is emotionally engaged in their reproduction.
I n this sense a copyist can be a creator. Creation necessitates a particular relation
between the producer and his work. The joy of shepherds witnessing the birth
of lams, feeding with prepared food — this is not only the pleasure of an econo­
mist who fulfilled his plans, which is, anyway, and index of position in the i n ­
ternal economic system. It is also an individual creative act which allows man
to realize his own personality.
Traditional herding was characterized by a particular rhythm of seasonal
works, the change of camping-places and pastures. The learning of herding had
a similar rhythm, which was not without influence on the relation between man
and animal. The ritual rhythm beginning with the late-Winter New Year celebra­
tions, corresponded to the principal division into Winter-Summer rhythm. Many
festivities and ceremonies of a family character were held i n Summer and fre­
quently included sport events, chases etc. The contemporary State holiday on July
11th represents a strong accent among Summer ceremonies and festivities and
acts as a qualitative counterbalance to the New Year. The annual rhythm is di­
sturbed, however, by the different daily rhythm of work with various types of
animals. The rhythm of individual work with various animals differentiated,
therefore, the basic two and next four seasonal rhythms of the herding year. It
introduced irregularities appeased during the day, though not always, by the
night.
The change in the arrangement of relation of an individual from a family and
suir to the State, also expressed in a progressive specialization, has shaken the
organizational-economic structure of traditional herding. The decline of traditional
11 — Etnografia Polska, X X I V , z. 1

�162

ZOFIA SOKOLEWICZ

symbolism expressing man's link with the universe limited it to an almost purely
economc sphere. The new type of herding, compared with trditional methods, is
different because its position differs, and so do links with the system.
Around the traditional herding there grows up, however, a new symbolism
and mythology with essential, State-created functions.

София Соколевич
ФУНКЦИИ ТРАДИЦИОННОЙ КУЛЬТУРЫ В СОВРЕМЕННОМ

ОБЩЕСТВЕ МНР

Резюме
Мое соучастие в исследованиях этнографической экспедиции ПАН в Монголии, посвя­
щенных культурному преображению в процессе перехода от кочевого скотоводства к по­
стоянно оседлой жизни, выразилось в разработке мною следующих тем: 1) выделение из
широко понимаемого культурного круга Средней Азии системы, получившей название
монгольская куьлтура, 2) реконструкции традиционного образца культуры, 3) указание
на наличие вариантов того же образца, продолжающих сохранять связь со стремлением
реализации отдельными лицами. Тема „Функции традиционной культуры в современном
обществе МНР" — это частный случай более широкой проблемы культурной преемствен­
ности. Я полагаю, что существует связь между способом преподнесения образца культуры
обществу и сегодняшней функцией традиционной культуры. Ибо если хозяйственная ско­
товодческая деятельность организируется, а знания, относящиеся к ней, передаются по
принципам совершенно отличным от принципов традиционной культуры, то продолжение
культуры следует искать не в конкретной деятельности, а в сознании людей, в их отношении
к прошлому.
Гипотеза о происпособительных функциях традиционной культуры была формулиро­
вана в исследованиях традиционных культур Европы и их отношением к современной куль­
туре. Быстрые изменения образа жизни представляют собой и благо, и опасность для че­
ловека. Ибо культурная система, которой он может сопоставлять и воспринимать новые
ценности, меняется столь быстро, что и оценка ее становятся практически невозможой.
При таком положении традиционная культура, т. е. отобранное культурное наследие, может
оказывать смягчающее воздействие на это ускорение. Та не изменившаяся, оставленная
от предыдущего периода часть культурного образца, являясь звеном, связующим чело­
века с прошлым, давала крепко вкоренившемуся в прошлое человеку немного времени при­
способиться к новым условиям жизни.
Вопрос о традиционной культуре МНР есть вопрос о характере скотоводческого образа
жизни и способах его продолжательства в современном монгольском обществе.
Вне сомнения, монгольское скотоводство и сегодня связано с животноводством 5 видов
животных (из числа которых лошадь занимает особое место), с сезонными перекочевками,
с приспособлением ритма жизни человека к чередованию сезонов и циклам жизни животных.
Изменение отношения к скотоводству в значительной мере обусловлено способом передачи
скотоводческих знаний. Эти знания передаются прежде всего специалистами, школами,
специально организуемыми курсами. Тематика и методы переподавания становятся пред­
метом заботы и вмешательства государства. При такой системе семейный коллектив те­
ряет свою былую доминирующую позицию. Однако, его прежнее значение остается запе­
чатленным в сознании скотоводов, которые так и заявляют, что в случае затруднений они
обратились бы за советом прежде всего к своим близким.
Изменение способа сообщения знаний связано с принятием принципа специализации
в скотоводстве. Только животноводство 5 видов животных может обеспечить основы быта
населения. Экономической единицей в государственной системе перестает быть единоличное

�FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

163

скотоводческое хозяйство, ею становится кооператив. Стало быть, члены отдельных семейств
должны в рамках кооператива осуществлять специальные задачи, которые в масштабе ко­
оператива создадут основы быта для всех. Пределы знаний отдельных скотоводов сужива­
ются к знанию лишь некоторых видов животных, вследствие чего скотоводы постепенно
перестают осознавать существование важных связей между ними. Имея в виду выполнение
поставленного перед ними отобранного задания, они не обязаны помнить о функциониро­
вании целой системы.
Особенности) традиционной культуры являлось то, что часть скотоводческих знаний
человек приобретал путем подучивания, чаще всего в семейном коллективе, тогда как дру­
гая часть приобреталась им путем непосредственного опыта. Подучивать начинали рано,
иногда уже на четвертом году жизни. Кажется, что факт раннего обучения, и то, что дети
занимались малыми животными, имело существенное значение для передачи культуры.
Подрастание ребенка и связанное с этим обучение скотоводству происходило постепенно
от ухода за малыми и наиболее распространенными животными (козы и овцы) до работ,
связанных с выращенными животными и их более ценными видами, требующими также
и большей силы, и знаний (коровы, лошади, верблюды). Итак, цикл обучения сочетался
с циклом человеческой жизни. Специализации, являющейся итогом многолетнего опыта,
добивались в зрелом или пожилом возрасте.
Таким образом, современному понятию специалист опрашиваемые подсознательно
придают значение — старший, близкий, отвечающий за семью или суир. И потому, наверно,
современный специалист, т. е. человек, занимающийся узким участком определенной дея­
тельности, не соответствует пониманию этого термина в традиционной культуре. Из этого,
по-видимому, следует, что люди сегодня чаще решаются обратиться за советом к какомунибудь родственнику, к старшему или к кому-либо из руководства, чем к специалисту по­
длинному — например к ветеринару.
В традиционной культуре факт передачи знаний старшим поколением младшему являлся
причиной того, что эти знания не оспаривались. Этим, пожалуй, можно объяснить заметное
у молодых пастухов нежелание учиться у нескольких, вместо у одного пастуха. Осознавая
то, что по роду опыта они отличаются друг от друга, молодые пастухи, соответственно
с переданым им принципом авторитетной передачи по прямой линии, стремились получать
такие сведения, чтобы не оказаться в ситуации выбора, или же получить надежные сведения,
т. е. поступающие от кого-то считающегося авторитетным — в силу того что старшим —
лицом.
Особенной чертой подучивания, заметно отразившейся в традиционной культуре, явля­
ется сообщение сведений в широко ситуационном контексте. В нем невербальная передача
преобладает над вербальной. Некоторые принципы, например, необходимость защищать
ягнят от холода, не нуждаются в словесном обосновании, так как это естественным образом
вытекает изо всей, знакомой детям, обстановки: температуры, беспомощности ягненка,
отсутствия хашанов, соотнесенности юрты с теплом и безопасностью, очевидности сходства
ягненка с ребенком. Такая передача изобилует богатством сведений, причем обоснование
такого, а не иного образа поведения не нуждается в дополнительных словесных пояснениях.
Эта передача выступает чуть ли не повсеместно, хотя и не исключительно лишь в традицион­
ных культурах. Она требует тщательного и длительного программирования, осуществля­
ющегося по отношению к очередному поколению с самого раннего возраста.
Вышеупомянутый обычай приносить новорожденных животных в юрту изображает
близость отношений между человеком и животным. В настоящее время он, в виду стро­
ительства хашанов, редко соблюдается. Это связано с известным сдвигом значения в трак­
товке юрты человеком. Она становится пространством, отводящимся исключительно для
человека, где начинают обязывать образцы поведения, являющиея результатом сравне­
ния сельской обстановки с городской. Юрта должна оставаться чистой и обеспечивать че­
ловеку все более полный комфорт. Место человека и место животного оказались полностью
отделены друг от друга.

�164

ZOFIA SOKOLEWICZ

Большую часть скотоводческих знаний человек приобретал путем непосредственного
опыта. Каждый пастух, познавая природу в ближайшем окружении, открывал ее, так сказать,
на свой страх и риск, независимо от опыта поколений, достигая индивидуальным путем
известного по описаниям совершенства при ориентировке на местности. Природная среда
была для него естественной средой, природной в точном разумении этого слова. Познание
ее имело решающее значение для самой его жизни, тогда как сегодня в большей мере это
обусловливается экономической инфраструктурой и взаимопощью между аймаками. В борьбе
со средой в течение зимы или во время весеннего дзута человек подчеркивал свое значение,
но вместе с тем он ощущал и свою прямую зависимость от нее. И потому, наверное, в тра­
диционной культуре мы находим подтверждение интуитивного признания человека час­
тицей вселенной.
В традиционной культуре это единство традиционного образа мира и человека было
выражено на символическом языке, следы которого не вытеснил полностью ламаизм. Пред­
ставление о мире как о системе, в которой человек имеет свое определенное место, но все,
что в ней происходит, оказывает влияние на человека, а совершаемое им влияет на движение
мира, находит точное отражение в символическом языке. Из принципа связи между озна­
чаемым и означающим и из убеждения, что неправильное его применение может приводить
к досадным для человека последствиям, вытекали языковые табу женщин или — как пред­
почитают некоторые исследователи — женский язык. То же касается и языка охотников.
Относящиеся к скотоводству понятия обладают многочисленными и не случайными эле­
ментами связи с другими сферами культуры. Речь здесь идет не об одном лишь часто встре­
чающемся факте наличия семантических полей, объединяющих, например, названия частей
тела человека или животного с мерой пути или пространства. Они объединяются, однако
же, далее в семиотические и символические системы. Заготовка бараньей туши к новому
году, при строительстве новой юрты, в день отнятия жеребят от кобылы, в годовщины со
дня рождения старших и детей указывает на особый способ сочетания друг с другом этих
праздников. Помещение в эту группу праздников дня отнятия жеребят от кобыл указывает
на особенное место лошади среди пяти видов разводимых животных. Подобным образом
подвеска хадака на шее жеребенка, с матки которого начинают сезон доения кобыл, и на
шее животного, взеущего тело для погребения, указывает на существование связи не только
между важными событиями жизни, но и смерти человека, что вводит нас в сложный вопрос
способа существования вселенной и ее разных состояний. Таким образом человек через
культуры обеспечил себе систематическое возвращение к вопросам связей между различными
аспектами жизни и смерти, сделал возможным синтетический подход к началам мира. Мо­
жно полагать, что эти пять видов животных обеспечивали не только экономическое равно­
весие, но и создавали инфраструктуру культуры на уровне значений и символов, обеспечи­
вающую человеку возможность перемещаться в пределах созданного им образа мира и при­
давая этому миру как целому равновесие, а каждой вещи подобающее ей место в системе.
С этого момзнта можно было бы начать говорить о философии скотоводов. Она поражает
— рассмотргнная на небольшом участке — пытливостью и глубиной укалывания явлений
времени, пространства, структуры материи, движения и основных вопросов человеческого
бытия: жизни и смерти.
Соврзмеиная культура представляет уже иную картину мира и другую философию.
Традиционная философия была частично отвергнута потому, что уже раньше она подвер­
глась серьезным изменениям (ламаизм), и отчасти потому, что под давлением поверхност­
ного эмпаризма, свойсгвзнного всзм странам в период индустриализации, был потерян
символический язык традиционной культуры.
Человек есть создатель культуры нг только в единичном акте творения, но постоянно.
В труде человека мы обнаруживаем черты творчества тогда, когда констатируем, что между
человеком и произведением его труда возникает эмоциональный элемент, когда человек
преобразовывает материю отдавая свою энергию и часть своей индивидуальности. Народ­
ными и традиционными будут для меня не те формы, которые обязательно представляют

�FUNKCJE KULTURY TRADYCYJNEJ W MRL

165

собой совершенные копии образцов, известных с прошлого, но те, которые имеют сущест­
венное значение для создателя, в копирование которых он вкладывает свою эмоциональ­
ную вовлеченность. В этом смысле копировщик может быть творцом. Ибо условием твор­
чества является возникновение особой связи между творцом и произведением. Испытывание
радости пастухами, когда родятся ягнята, когда их кормят заготовленным собою кормом
— это не только радость экономиста, когда выполнен план, который является ведь показа­
телем места во внешней экономической системе. Это в то же время и индивидуальный твор­
ческий акт, позволяющий человеку проявить себя.
Традиционному скотоводству присуща была особенная ритмика сезонных работ и пе­
рекочевок. С подобной же ритмикой проходило и подучивание скотоводству, что не оста­
валось без влияния на отношение человека к животному. Основному делению на зимне-лет­
ний ритм соответствовал обрядовый ритм, начинавшийся поздней зимой с праздников
Нового Года. Большинство обрядов и праздников семейного характера приходится на лет­
ний период, изобилующий также и спортивными играми, гонками и т. п. Современный
государственный праздник 11 июля представляет собой выдающийся момент среди летних
церемоний и обрядов, образуя качественный противовес Новому Году. Однако годичный
ритм нарушается отличием ежедневного ритма труда при разного вида животных. Таким
образом ритмика индивидуального труда с разными видами животных дифференцировала
основной двухсезонный, а затем четырехсезонный ритм скотоводческого года. Вводила
в него нерегулярности в пределах дня, выправляющиеся, хотя и не всегда, единообразием
ночи.
Изменение направления ориентировки личности, с семьи и суира на государство, вы­
ражающееся м. пр. в прогрессирующей специализации, пошатнуло организационно-эконо­
мическую структуру традиционного скотоводства. Изчезновение традиционной символики,
выражавшей связь человека с космосом, ограничило его почти чисто экономической сферой.
Новое скотоводство стало уже иным, ибо изменились и его место, и способ связи с систе­
мой по сравнению с традиционным скотоводством. Однако вокруг последнего образуется
новая символика и мифология с существенными, конструктивными для государства фун­
кциями.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7353" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7334">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1b6044fcfeb09aaf2ef247b9b6aa3df4.pdf</src>
        <authentication>6b38540e7b842f99d2def6a451d24a75</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87794">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1085</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87795">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87797">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87800">
                <text>Kultura duchowa - zbiór rzeczy czy system więzi lub znaczeń?/ ETNOGRAFIA POLSKA 1983 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87802">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1983 t.27 z.1, s.9-28</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87804">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87806">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87808">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87810">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="87812">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="87815">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

„Etnografia Polska", t.
I S S N 0071-1861

Y
XXVII,

z. 1

Cząść I
ZOFIA SOKOLEWICZ

. K U L T U R A DUCHOWNA — ZBIÓR RZECZY
CZY SYSTEM WIĘZI L U B ZNACZEŃ?
We współczesnej polskiej etnografii używa się pojęcia "kultura du­
chowa" w przynajmniej trzech zasadniczych znaczeniach. Wyrastają one
z doświadczeń Kazimierza Moszyńskiego, odmiennych propozycji Kazi­
mierza Dobrowolskiego i wreszcie z kręgu doświadczeń strukturaino-semiotycznych. Pierwsze dwa nie implikują ujęć systemowych, choć ich
w zasadzie nie wykluczają, o czym będzie mowa dalej.
"Kultura rozpada się zatem dla nas —• pisze Moszyński — na marterialną, duchową i społeczną..., przy czym w t y m podziale odzwierciedla
się troistość zasadniczych składników ludzkości, którymi to składnika­
mi są: podłoże fizyczne, czyli materialne, życie duchowe i społeczna
struktura" K u l t u r ą duchową określa się więc to, co ma znaczenie prze­
de wszystkim dla życia duchowego, a więc: wiedzę, religię, magię, wróż­
biarstwo, wierzenia i sztukę, co zaspokaja duchowe potrzeby człowieka .
Autor zastrzega się jednocześnie, że elementy kultury duchowej znaleźć
można również i w innych dziedzinach kultury. Powyższy trójpodział
jest wszakże jedynie umownym podziałem, istota kultury nie pozwala
na ostre ograniczenie jej dziedzin. Już samo przyjęcie przez Moszyńskie­
go ewolucjonistycznego założenia, że istotę kultury można sprowadzić
do myśli, do idei, powoduje, że ideę można znaleźć w każdej sferze k u l ­
tury. Jednakże sfera kultury duchowej sensu stricto to sfera wiedzy,
religii i sztuki, gdyż — zdaniem Moszyńskiego — mają one bezpośrednie
znaczenie tylko dla życia duchowego . Wyróżniając kulturę duchową
ze względu na funkcje pełnione przez nią w życiu człowieka, Moszyński
postuluje objęcie jej t y m samym aparatem pojęciowym, co pozostałe
działy, to jest materialną i społeczną. Znajduje zatem w stosunku do
2

3

' K . M o s z y ń s k i , Człowiek.
Wstęp
do etnograjii powszechnej
i etnologii,
Wroclaw-Kraków-Warszawa 1958, s. 23.
K . M o s z y ń s k i , Kultura ludowa Słowian, cz. 1: Kultura materialna, Kr,
k ó w 1929.
M o s z y ń s k i , Człowiek...,
s. 16.
2

8

/

�10

ZOFIA S O K O L E W I C Z

niej zastosowanie pojęcie wytworu kulturowego. Wytworem, w rozumie­
niu Moszyńskiego, obejmuje się "nie tylko rzeczy, instytucje i pojęcia,
lecz również wszelkie czynności człowieka, wyjąwszy jedynie te, co
w całości podpadają pod zakres badań ściśle bio- czy fizjo- i psycholo­
gicznych..." Było to świadome odejście od rozumienia tego pojęcia
przez K. Twardowskiego . Było jednakże zgodne z całym zestawem za­
sad heurystycznych stosowanych przez Moszyńskiego, z jego, w różny
sposób wyrażanym, przekonaniem, że jeżeli nawet świat kultury nie jest
wyłącznie światem rzeczy, to powinien być badany tak, jakby nim był.
I dlatego wytworem (nie tylko ręki, ale i myśli) człowieka była zarówno
socha, jak i taniec, jak i wierzenie w istnienie skrzatów, powroty duchów
zmarłych czy obrządek grzebalny. A ten pogląd był zgodny z innymi
twierdzeniami Moszyńskiego o istnieniu rzeczywistości obiektywnej
i zewnętrznej w stosunku do człowieka i o metodach, które pozwalały
na dochodzenie do obiektywnych twierdzeń o tej rzeczywistości, na roz-«
wiązanie problemów "raz na zawsze" , na przypisywaniu nauce cha­
rakteru kumulatywnego, na traktowaniu etnologii jako nauki odtwa­
rzającej rozwój tzw. kultur niższych i formułującej prawa rozwoju k u l ­
tury, prawa o charakterze ogólnym, a dające się odkryć w konkretnych,
historycznych losach ludów i narodów .
Drugie rozumienie kultury duchowej wiążemy z propozycjami teore­
tycznymi Kazimierza Dobrowolskiego. Już w 1936 r. sprzeciwił się on
poglądowi Moszyńskiego twierdząc, że kultury nie można podzielić na
materialną, społeczną i duchową. Sądził bowiem, że podział taki byłby
zbyt powierzchowny. "Poza wszystkimi bowiem działaniami i wytwora­
mi człowieka — pisał — kryje się treść duchowa, psychiczna". I da­
lej "...jedynie głębiej umotywowany podział kultury musi opierać się nie
tyle na kryteriach formalnych, ile na odmiennych dyspozycjach psy­
chicznych człowieka, na jego różnorodnych potrzebach. Wniknięcie w ży­
cie psychiczne człowieka jest też jedyną drogą, która wiedzie do zro­
zumienia świata kultury" . I aby uniknąć owych uproszczeń przyjmuje
Dobrowolski podział na kulturę gospodarczą, techniczną, społeczną, re­
ligijną, poznawczą i artystyczną oraz język. W późniejszych propozycjach
uwzględnia nadto kulturę hedonistyczną związaną z odpoczynkiem, za4

s

6

7

8

4

M o s z y ń s k i , Człowiek...,
s. 11.
M o s z y ń s k i , Człowiek...,
s. 11.
M o s z y ń s k i , Człowiek...,
s. 11.
Niestety, żadne z istniejących opracowań sylwetki K. Moszyńskiego nie oma­
wia dostatecznie jego epistemologii. A jak wiele pozostaje tu jeszcze do wyjaśnie­
nia dla historyka nauki wskazuje m. in. mój artykuł; por. Z. S o k o l e w i c z ,
Teoria kultury Kazimierza Moszyńskiego
jako punkt wyjścia
dla badań etnogenetycznych, "Etnografia Polska", t. 23: 1979, z. 2, s. 83-111.
K . D o b r o w o l s k i , Zagadnienie kultury, [w:] Kalendarz ilustrowany
Kurie­
ra Codziennego na rok 1937, R. 10, Kraków 1936, s. 68.
5

e

7

8

�K U L T U R A DUCHOWA — ZBIÓR C Z Y S Y S T E M

11
9

spokajaniem dążeń indywidualnych, zapełnianiem wolnego czasu etc.
Tworzy systematykę kultury znacznie bardziej szczegółową. I mimo
to — a może właśnie dlatego — podkreśla, że przyjęta przez niego syste­
matyka nie jest wiernym odbiciem rzeczywistości, "...w gruncie rzeczy
nie istnieje żadna z powyższych dziedzin kultury w postaci czystej...
wszystkie zaś te dziedziny tworzą zwartą jedność" .
Różnice między Moszyńskim a Dobrowolskim są dość istotne, a po­
dobieństwa pewnych sformułowań powierzchowne. Wspomnę o niektó­
rych. Moszyński przyjmuje szeroko rozumiane pojęcie wytworu k u l t u ­
rowego jako podstawową jednostkę taksonomiczną. Kultura, a w t y m
i kultura duchowa, jest dla niego zbiorem form, zbiorem wytworów,
za którymi ukrywają się pewne idee. Moszyński mówi o nich tym samym
językiem, jakim mówi o kulturze materialnej i społecznej. Nie widzi po­
trzeby, by w chwili wyróżniania wytworu z ogólnego zbioru kultury
uwzględniać jego szczególną substancję. Dobrowolski
odwrotnie. Dla
niego kultura jest "...ogółem pojęć, działań i wytworów, które są cha­
rakterystyczne dla pewnego społeczeństwa" . Od samego więc począ­
tku Dobrowolski rezygnuje z jednej jednostki taksonomicznej. Respektu­
jąc różnorodność form kultury posługuje się w opisie terminami poję­
cia, działania i wytworu. W późniejszych pracach obejmie te trzy termi­
ny jednym zbiorowym, który zacznie pełnić funkcje jednostki taksono­
micznej w jego pracach. Pojęciem tym jest fakt historyczny lub fakt
kulturowy. Na jego treść złożą się zarówno pojęcia, zachowania lub w y ­
twory materialne jednocześnie. Fakt historyczny jest bowiem w ujęciu
Dobrowolskiego pojęciem niezmiernie złożonym .
Wspomniane trzy terminy: pojęcia, działania i wytworu, mają w te­
orii Dobrowolskiego wspólny mianownik. Jest nim świat psychiczny
człowieka. I Dobrowolski sugeruje nam uwzględnienie tego świata już
w pierwszej kolejności, na poziomie opisu zjawisk kulturowych, w mo­
mencie ich wyróżniania w obszarze kultury. Jak jednak rozumieć po­
jęcie świata psychicznego (Moszyński przecież też mówił o myśli ludzkiej
ukrytej za wytworem, o potrzebach psychicznych człowieka), a co waż­
niejsze, jak się nim posługiwać w konkretnej procedurze naukowej?
Pewną wskazówkę tutaj może stanowić wprowadzone przez Dobrowol­
skiego pojęcie poglądu na świat. Pisze on: "Zewnętrznym wyrazem
jedności kultury jest pogląd na świat, który w mniejszym lub silniej10

11

12

9

K. D o b r o w o l s k i , Pojęcie
i klasyfikacja kultury, referat przedstawiony
na posiedzeniu Kom. Nauk. Oddz. P A N w Krakowie, t. 15: 1971 (fasc.) 1, s. 111-112.
D o b r o w o l s k i , Zagadnienie kultury..., s. 69.
D o b r o w o l s k i , Zagadnienie kultury..., s. 69.
Z. S о к o 1 e w i с z, O podejściu historycznym
we współczesnej
etnografii
polskiej, [w:] Studia z zakresu socjologii, etnografii i historii ofiarowane Kazimie­
rzowi Dobrowolskiemu, Kraków 1972, s. 258 n.
1 0

11

1 2

�12

ZOFIA S O K O L E W I C Z

szym stopniu wyciska swe ślady na wszystkich polach twórczości ludzrkiej" .
Z pojęciem poglądu na świat spotykamy się również w późniejszej
twórczości Dobrowolskiego. Należy jednak przyznać, że w okresie po­
wojennym, zapewne pod wpływem teorii socjologicznej, teorii mate­
rializmu historycznego, Dobrowolski rzadziej posługuje się tym poję­
ciem. Ustępuje ono miejsca pojęciu społeczeństwa, społeczności, grupy
ludzkiej. W języku teorii Dobrowolskiego to pojęcia organizacji spo­
łecznej lub struktury społecznej zaczną pełnić funkcję syntetyzującą,
systematyzującą nasze informacje o badanej kulturze. Dla Dobrowol­
skiego systemem stanie się społeczeństwo, a pogląd na świat, właściwy
danej grupie społecznej, danej klasie społecznej, stanie się elementem
tego systemu. Poglądy na świat w późniejszych pracach Dobrowolskie­
go nie będą przedstawiane jako odrębny system, ani też jako wypadkowa,
zewnętrzny wyraz kultury ludzi danej epoki. Tym samym nie będzie
mu potrzebne takie syntetyzujące pojęcie. W modelu chłopskiej k u l t u ­
ry tradycyjnej
wymienia czynniki sprzyjające kształtowaniu się k u l ­
tury tradycyjnej, to jest niski poziom sił wytwórczych w rolnictwie
i trwałość osiedlenia wioskowych społeczności, patriarchalny ustrój ro­
dziny i sytuacja społeczna chłopstwa w ustroju feudalnym i we wczes­
nym okresie kapitalizmu. W modelu t y m sprawa kultury duchowej nie
została wyodrębniona. Autor pisze na przykład, że niskiemu poziomowi
sił wytwórczych w rolnictwie "...towarzyszyły: tendencja samowystarczal­
ności gospodarczej i słaba wymiana towarowa oraz silnie jeszcze dzia­
łające myślenie magiczno-mistyczne" . Tak więc w ujęciu Autora w po­
wyższym modelu uwzględniono tylko niektóre cechy elementy kultury
duchowej w ich relacji do podstawowych elementów modelu. Jeżeli
więc w pracach Dobrowolskiego do 1939 г., a zwłaszcza w rozprawie
Dzieje kultu Św. Floryana w Polsce do połowy XVI w.
interesuje A u ­
tora przede wszystkim treść owych poglądów na świat, treść wierzeń,
cechy umysłowości i próbuje ująć je całościowo, to w miarę rosnącego
zainteresowania teorią społeczeństwa i teorią materializmu historyczne­
go Autor zmienia perspektywę patrzenia na te sprawy. Interesują go
już nie same poglądy i obraz, jaki tworzą w świadomości ludzi, ale ich
relacja, przede wszystkim relacja zależności wobec zjawisk gospodarczo
13

1 4

1S

16

1 8

D o b r o w o l s k i , Zagadnienie kultury..., s. 71.
K . D o b r o w o l s k i , A. W o ź n i a k , Historyczne podłoże
polskiej
kultury
chłopskiej,
[w:] Etnografia Polski, przemiany kultury ludowej, pod red. M. Bier­
nackiej, B. Kopczyńskiej-Jaworskiej, A. Kutrzeba-Pojnarowej, W. Paprockiej,
Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1976, s. 60 n.
D o b r o w o l s k i , W o ź n i a k , op. cit., s. 60.
" K . D o b r o w o l s k i , Dzieje kultu św. Florjana w Polsce do połowy XVI w.,
Warszawa 1923.
1 4

1 5

�K U L T U R A DUCHOWA — ZBIÓR C Z Y S Y S T E M

13

społecznych. W studium metodologii nauki w Polsce epoki Odrodzenia
Dobrowolski pisze:
"Z chwilą uchwycenia podstawowych zmian w świadomości społecznej w y ł a ­
nia się nowe zagadnienie: jakimi siłami zostały one p o w o ł a n e do życia. Zjawia
się sprawa roli sił wytwórczych i ustroju społeczno-gospodarczego. Podstawowe
zmiany świadomości społecznej, pociągające za sobą zmianę kierunku dążeń, i sple­
cione z nimi nowe drogi poznania otaczającej człowieka rzeczywistości wyrastają
z życia, z materialnych w a r u n k ó w bytu, z mnożących się z biegiem czasu potrzeb,
ze zmian w strukturze społecznej, ze ścierania się klas, z konfliktów społecznych" .
,7

W konsekwencji przyjęcia powyższego poglądu sfera kultury ducho­
wej zostaje podporządkowana innym sferom kultury, przede wszystkim
zjawiskom społeczno-gospodarczym i przestaje interesować Dobrowol­
skiego jako całość. W różnorodnych jego pracach wybrane sfery kultury
duchowej, jak na przykład ideologie zawodów lub kult św. smreka na
Podhalu, zostają omówione w ich społeczno-gospodarczych uwarunko­
waniach, zostaje uwzględniony społeczny kontekst ich tworzenia się lub
utrzymywania . Zjawiska kultury duchowej stają się w ten sposób
korelatem systemu społeczno-gospodarczego. To, co społeczne, zdominuje
w nich to, co duchowe, co psychiczne.
Wykorzystanie prac K. Moszyńskiego w dzisiejszych pracach nad k u l ­
t u r ą duchową jest niezmiernie trudne z następującej przyczyny. Otóż
wyróżnia on zjawiska kultury, a raczej wytwory na podstawie ich pod­
stawowej funkcji zaspokajania potrzeb człowieka. Nie wypracował jed­
nak, jak wiadomo, precyzyjnego systemu kryteriów pozwalającego na
ich określanie. W rezultacie funkcje te określa się dość dowolnie i ar­
bitralnie, jak orientacja w świecie zjawisk otaczających człowieka, za­
bezpieczeniem oparcia, wzmożenie odporności , lub ogólniej, jako funkcje
kultowe, religijne etc. W konsekwencji, t y m co dominuje w analizie
zjawisk kultury duchowej, jest forma (mimo wszelkich zastrzeżeń Mo­
szyńskiego co do wtórności kryterium formy wobec kryterium funk­
cji ) . Wyjście od formy w badaniach kultury duchowej zostało dziś
w dość zasadniczy sposób zakwestionowane. I choć docenia się jej znacze­
nie jako nośnika informacji, to jednak współczesne badania relacji między
formą a znaczeniem nie są na tyle zaawansowane, by nadać badaniom
samej formy większą rangę, by uznawać ich celowość. Zapewne należy
liczyć się w przyszłości z powrotem w badaniach do spraw formy wierzeń,
kultów, praktyk magicznych, sztuki (na którym to obszarze trwa ostry
18

19

2 0

1 7

K . D o b r o w o l s k i , Zagadnienie metodologii nauki w Polsce epoki odrodzenia, cz. 'l, Warszawa 1956, s. 222, odb. z Odrodzenie w Polsce, t. I I , cz. 1.
K . D o b r o w o 1 s ki, Studia nad życiem
społecznym
i kulturą,
Wrocław- W a r s z a w a - K r a k ó w 1966, s. 98, s. 256, 258.
M o s z y ń s k i , Człowiek...,
s. 15.
M o s z y ń s k i , Człowiek...,
s. 17.
1 8

1 8

2 0

�14

ZOFIA S O K O L E W I C Z
21

s p ó r ) , można jednak przewidywać, że badanie formy jako takiej, jako
punktu wyjścia w analizie, nie zyska na popularności jako nie ułatwia­
jące stawiania nowych pytań i odpowiedzi na nie. Wnioskowanie zaś
na podstawie podobieństwa form i ich zasięgów o pokrewieństwie k u l ­
tur i ludów przez samego Moszyńskiego zostało uznane za niewystar­
czające i wymagające dodatkowych procedur weryfikacyjnych * . Wnios­
kowanie zaś na podstawie formy o treści wierzenia jest w zasadniczy
sposób kwestionowane i nieprzydatne do bardzo popularnych dziś ba­
dań kultury jako systemu komunikacji. Tak więc ujęcie przez Moszyń­
skiego zjawisk kultury duchowej w sposób, zdawałoby się ścisły i pre­
cyzyjny, na kształt durkheimowskich faktów społecznych, jak rzeczy,
niezmiernie jeszcze wciąż popularne w Polsce, nie odpowiada światowym
trendom badawczym w dziedzinie kultury duchowej. Nie zgadzają się
z nim wszyscy zwolennicy antypozytywistycznego modelu w nauce oraz
ci, którzy domagają się specjalistycznego aparatu pojęciowego do ba­
dania sfery duchowej człowieka, to jest niezmiernie w gruncie rzeczy
zróżnicowany wachlarz kierunków, od strukturalizmu przez semiotykę
do fenomenologii i hermeneutyki, a nawet nietradycyjnej historii, tzw.
histoire nouvelle. Należy jednak przyznać, że przedstawiciele tych kie­
runków rzadko i z małymi w y j ą t k a m i odpowiadają na pytania, jakie
stawiał sobie Moszyński, to jest na pytania o ewolucję kultów, o rer
konstrukcję wierzeń konkretnych ludów. Odpowiadają jednak zgoła ina­
czej na pytania, jakie Moszyński postawił sobie w rozprawie O źródłach
magii i
religii .
Inaczej nieco ma się sprawa z wykorzystaniem dziś propozycji Do­
browolskiego. Otóż, tak jak u Moszyńskiego forma —• mimo wszelkich
starań — przysłoniła treść, tak u Dobrowolskiego treść została zdomi­
nowana przez jej społeczne cechy. Dla dzisiejszych badaczy kultury du­
chowej szczególne znaczenie mogą mieć wcześniejsze prace Dobrowolskie­
go, prace w zasadzie historyczne, a w mniejszym stopniu etnograficzne.
W nich bowiem Autor dążył do rekonstrukcji umysłowości badanej gru­
py, i to nie tylko w jej społecznych uwarunkowaniach.
Trzecie rozumienie kultury duchowej wiążemy w Polsce z tradycją
uformowaną przez C. Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewi2 2

s

24

2S

2 1

P. S k u b i s z e w s k i ,
O dwóch
sposobach uprawiania
historii
sztuki,
"Teksty", 2 (14): 1974.
M o s z y ń s k i , Człowiek..,,
s. 101.
K . M o s z y ń s k i , O sposobach badania kultury materialnej
Prasłowian,
Wrocław 1962.
W. W. I w a n o w , W. N. T o p o r ó w , Sławianskije
modielirujuszczije
jazykowyje sistiemy, Moskwa 1965: t y c h ż e , Issledowanija
w obłasti
sławianskich
driewnostiej, Moskwa 1974; E . M i e l e t i n s k i , Poetyka mitu, Warszawa 1981.
» K . M o s z y ń s k i , O źródłach magii i religii, "Przegląd Filozoficzny", t. 28:
1925, z. 1.-2, s. 239-251.
2 2

2 8

2 4

�K U L T U R A DUCHOWA — ZBIÓR C Z Y S Y S T E M

15

czową, Jana S. Bystronia i Eugeniusza Frankowskiego. Wiąże się ono
z próbą odejścia od formy i pokazania treści kultury, a przede wszystkim
jej treści funkcjonujących w świadomości ludzi (Jędrzejewiczowa), jej treś­
ci symbolicznych (Frankowski), a nawet ukrytych znaczeń (Bystroń).
O dzisiejszym odczytywaniu prac Jędrzejewiczowej pisali Zadrożyńs k a i Benedyktowicz , o inspiracjach płynących z prac J. S. Bystro­
nia pisał Stomma . Twórczość Frankowskiego może otoczona jest zbyt
małym zainteresowaniem w porównaniu z tym, co mogłaby nam dać dziś
w badaniach nad językiem symbolicznym. W historii etnografii omówiona
jest k r ó t k o może nieco lepiej funkcjonuje w nauczaniu uniwersytec­
kim . Nie ulega jednak wątpliwości, że współcześni etnografowie sta­
wiając sobie pytania o sposób myślenia archaicznego, o ludową teorię
poznania, nawiązują do tradycji wytyczonej twórczością tych trojga ba­
daczy okresu międzywojennego.
Tradycja ta została w latach 60-tych X X w. poważnie wzmocniona
wpływami semiotyki radzieckiej i strukturalizmu francuskiego. W re­
zultacie, w latach 70-tych powstała i znalazła swój wyraz w druku ten­
dencja do ujmowania kultury jako systemu znaczeń, systemu komuni­
kowania się ludzi. Komunikowanie to określone jest przez system myśle­
nia człowieka, a wyrażone, jak każda forma komunikowania się, w j ę ­
zyku. Kultura nie istnieje więc poza rzeczywistością językową, któ­
rej reguły są regułami myślenia. Taka definicja kultury wymaga przy­
jęcia szerokiej definicji języka.
Tym samym etnologia musi sięgać do propozycji językoznawców od
Jana Baudouina de Courtenay i Ferdynanda de Saussure poczynając. M u ­
szą też ulec zmianie podstawowe pojęcia etnologii. Na miejsce wytworu
kulturowego czy faktu kulturowego, zachowania lub instytucji wejdą popojęcia znaczenia, znaku, symbolu, kodu, systemu znaczeń i struktur
znaczeniowych. Tym samym pojęcie kultury duchowej może funkcjono­
wać tylko umownie i w zupełnie innym zakresie od propozycji Moszyń26

27

28

2 9

30

2 8

A. Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z , Fenomenologiczna koncepcja historii i kul­
tury. Zastosowanie w polskich badaniach etnograficznych, "Etnografia Polska", t. 12:
1968, s. 15-27.
Z. B e n e d y k t o w i c z , O niektórych
zastosowaniach metody fenomenolo­
gicznej w studiach nad religią, symbolem i kulturą.
Cz. I, "Etnografia Polska",
t. 24:. 1980, z. 2, s. 9-46.
L . S t o m m a , Wstęp, (do] J . S. B y s t r o ń , Tematy, które mi odradzano,
Warszawa 1980, s. 14 n.
Z. S о к o 1 e w i с z, Szkoły i kierunki w etnografii polskiej (do 1939 г.), [w:]
Historia etnografii polskiej, pod red. M. Terleckiej, Wrocław—Warszawa—Kra­
ków—Gdańsk 1973, s. 160-162.
Przyjęte przez Frankowskiego wyjaśnianie sztuki ludowej przez interpreta­
cję jej symboliki jest przedmiotem w y k ł a d ó w wchodzących w zakres historii etno­
grafii i teorii kultury na Uniwersytecie Warszawskim od 1973 г., było też inspi­
racją dla kilku już prac magisterskich na tymże Uniwersytecie.
2 7

2 8

2 9

8 0

�16

ZOFIA S O K O L E W I C Z

skiego i Dobrowolskiego. Obejmie ona wszelkie dziedziny ludzkiego
komunikowania się, wszystko to, co nie będzie "dosłownością", a co może
być zgodne z definicją Ch. Pierca, że "znak to coś, co zastępuje coś i n ­
nego".
Jednym z osiągnięć nauki X X w. jest wprowadzenie pojęcia systemu.
W etnografii polskiej było ono, jak już wspomniałam, stosowane na
szerszą skalę, ale w odniesieniu do społeczeństwa rozumianego jako sys­
tem. Wierzenia mogły stanowić, w najlepszym wypadku, podsystem od­
powiednio skorelowany z podstawowymi elementami społecznymi. Tak
ujmowane zjawiska kultury duchowej wyjaśniały układ społeczny, one
same nie były przedmiotem wyjaśniania. Tak to wynika z praktyki ba­
dawczej K. Dobrowolskiego i jego u c z n i ó w . Natomiast wspomniany
K. Moszyński nie zaprzeczał, że kultura jest systemem. Sądził jednak,
że na etapie klasyfikacji zjawisk kulturowych, podstawowym, pierw­
szym zadaniem etnografii w jego czasach było traktowanie k u l t u ­
r y tak, jakby stanowiła zbiór elementów nie powiązanych ze so­
bą. Dopiero dalszym krokiem było — dzięki analizie formy —
ustalanie powinowactw kulturowych, dochodzenie do genezy wytworów
i ich grup. W rezultacie Moszyński nie pretendował nigdy do przedsta­
wienia systemu wierzeń ludowych. Część Kultury
ludowej
Słowian
poświęcona kulturze duchowej miała być zbiorem poklasyfikowanym
wytworów kulturowych, które na tę sferę się składają. Nie miała być
i nie była systemem wierzeń słowiańskich. Choć nie można wykluczyć,
że Moszyński taki cel stawiał przed etnografami w dalszej perspektywie,
po zbudowaniu podstaw warsztatu, faktograficznego fundamentu badań.
Pierwsze etnologiczne próby systemowego ujęcia wierzeń ludowych
i wierzeń społeczności plemiennych związane były i w Polsce, i w świe­
cie z zastosowaniem pojęcia całości i nie były ujęciami systemowymi
w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Odegrały jednak ważną rolę na
drodze do określenia tego, co to znaczy kultura duchowa jako system.
Mam tu na myśli między innymi prace przedstawicieli szkoły niemieckiej,
F. Graebnera i W. Koppersa, następnie F. Boasa, wreszcie
African
Worlds D. Forde'a. Ta ostatnia praca zasługuje zwłaszcza na naszą uwa­
gę. D. Forde stosuje bowiem w niej konstrukcję, która bliska jest po­
jęciu "poglądu na świat" sformułowanemu przez Dobrowolskiego. On
również podporządkowuje system wierzeń instytucjom życia społecznego,
strukturze społecznej. Nie wydaje mi się jednak, by książka ta, n i e
wątpliwie znana, inspirowała szerzej etnograficzne środowisko polskie.
Socjologowie i socjologizujący etnografowie i religioznawcy pozostawa­
l i i pozostają pod wpływem szkoły Durkheima, części propozycji Czar­
nowskiego i Dobrowolskiego. Natomiast etnografowie, zwłaszcza repre31

r

1 1

K . K w a ś n i e w i c z , Doroczne i rodzinne zwyczaje na tle
przeobrażeń
wsi podkrakowskiej. Studium wsi Niegoszowice w woj.
Wrocław—Warszawa—Kraków 1979.

współczesnych
krakowskim,

�17

K U L T U R A DUCHOWA — ZBIÓR C Z Y S Y S T E M

zentujący tzw. młode pokolenie (Tomicki, Stomma, Wasilewski, Benedyktowicz) przyjmując za C. Levi-Straussem rozumienie kultury jako
systemu znaczeń i poszukując wyjaśnień dla sfery życia duchowego
w niej samej lub w sposobie myślenia ludzkiego, inspirowani są pra­
cami M . Eliadego, fenomenologicznej szkoły utrechtskiej, francuskiego
kręgu Nouvelle Histoire, etnologicznej szkoły C. Levi-Straussa, semiotycznej szkoły tartuskiej, etnologicznej szkoły Griaule'a. Bliską dla nich
książką będą African Systems of Thought wydane przez G. Dieterlen
i M . Fortesa.
Źródłem inspiracji wspomnianych wyżej kręgów etnologów i reli­
gioznawców, wspólnym dla nich i dla polskich badaczy, są wszakże
wszelkie te zachowania ludzkie i zdarzenia, których nie da się wyjaśnić
w sposób zadowalający metodami dotychczas stosowanymi lub w sto­
sunku do których można wysunąć wyjaśnienia alternatywne. To, co
nie wyjaśnione, pozostaje zawsze źródłem nowych prób zrozumienia.
I to wyjaśnia historykom nauki, dlaczego w szkole Durkheima traktują­
cej zjawiska religijne jako korelat struktury społeczeństwa , znalazły
się jednak prace, których autorzy, jak M . Mauss lub L. Levi-Bruhl, sięga­
l i po wyjaśnienie zjawisk obrzędowych poza układ społeczny, sięgali
w dziedzinę sposobu myślenia człowieka. Wyjaśnia nam to, dlaczego
w kręgu szkoły funkcjonalnej powstały prace E. R. Leacha, który
już w Political Systems of Highland Burma musiał odwołać się do wspól­
noty mitologii i wyobrażeń o świecie Shanów i Kachinów, aby wyjaśnić
złożoną kwestię ich tożsamości etnicznej.
Fakt, że każda teoria pozostawia pewną część zjawisk kultury nie
wyjaśnioną, objaśnia nam również pewne, zadziwiające różnice zdań
między niektórymi mistrzami i ich uczniami. Na przykład Max Gluckman zarzucał Arnoldowi van Gennepowi
że nie doceniał właściwie
swego odkrycia rites de passage rezygnując z wyjaśnienia ich społecznych
funkcji. Ale już jego uczeń, Victor Turner, dokonał w swych badaniach
zasadniczego zwrotu — od badania mechanizmów konfliktu u Ndembu
do badania symboliki o b r z ę d o w e j . Nie ulega wątpliwości, że ba­
danie zjawisk kultury duchowej wyłącznie w kategoriach społecznych
pozostawia nie wyjaśnione całe połacie kultury. I stanowi t y m samym
bodziec do rozwoju badań nad istotą tego, co duchowe, oraz nad spo32

33

3 4

8 2

ss

Z. В e n e d у к t o w i с z, Stefan Czarnowski i Marcel Mauss (od socjologicznej interpretacji kultury do elementarnych kategorii myśli), „Polska Sztuka Ludo­
wa", R. 34: 1980, nr 1, s. 50-52.
M. G 1 u с к m a n, Rites de Passage, [w:] Essays on the ritual and social
relations, M. Gluckman (ed.), Manchester 1962.
V. W. T u r n e r , Schism and continuity in an african society, a study of
Ndembu village life, Manchester 1954.
V. W. T u r n e r , The forest of symbols, New York 1972; t e n ż e , The ritual
process, structure and antistructure, London 1969.
8 8

8 4

8 5

2 — Etnografia Polska X X V I I / l

�18

ZOFIA S O K O L E W I C Z

sobem myślenia człowieka warunkującym jego porozumienie się z i n ­
nymi ludźmi i odczytywanie całej, otaczającej go rzeczywistości, całe­
go kosmosu. Prowadzi więc między innymi do badań fypu fenomenolo­
gicznego, hermenutycznego, semiotycznego, strukturalnego. I można
przypuszczać, że każda z tych orientacji niesie sama w sobie swoje za­
przeczenie w postaci nie rozwiązanych kwestii.
W ostatnich trzydziestu latach prowadzono w Polsce kilka różnych
typów badań w dziedzinie kultury duchowej:
1. Kontynuowano prace rozpoczęte przez K . Moszyńskiego. P r z y k ł a ­
dów dostarczają prace J. Klimaszewskiej i T. Karwickiej . Punktem
wyjścia w ich badaniach jest forma wierzenia lub obrzędu. W trakcie
analizy forma ta zostaje podzielona na elementarne części składowe,
a genezy tych części, jak i całości, poszukuje się w dalszej kolejności
poprzez badania porównawcze. Na drodze analizy występowania form
wierzeń, wiedzy etc. w przestrzeni można dojść do odtworzenia ich w y ­
stępowania w czasie. Analizą obejmuje się materiał występujący na
dużym obszarze, zasadniczo cały obszar, na którym występuje dana
forma, a więc nierzadko kontynent lub świat. T y m samym czas w y s t ę ­
powania badanych form, do którego określenia badacz dochodzi w trak­
cie analizy, jest proporcjonalnie długi. Badania terenów Polski są więc
cząsteczką wymagającą szerokich prac porównawczych, przynajmniej
słowiańskich lub europejskich. I tak są realizowane przez wiernych temu
kierunkowi badaczy.
Do tego typu studiów należy zaliczyć opracowanie tematów z k u l t u ­
r y duchowej w Polskim Atlasie Etnograficznym.
2. Badania typu historycznego, zgodne ze wskazaniami K. Dobro­
wolskiego sformułowanymi w latach 1953-1960. Obejmują one studia
nad reliktem, zagadnieniami myślenia magicznego, ale przede wszystkim
dotyczą zmian w sferze świadomości człowieka zachodzących w procesie
zmiany kulturowej. Sfera kultury duchowej traktowana jest t u jako
część całości kultury, podlegająca prawom całości i dzieląca jej losy.
Zgodnie z zasadą Durkheima na podstawie części nie można wnosić o ca­
łości, część stanowi odmienną jakość od całości i obie należy rozpatry­
wać we wzajemnych relacjach. Przykładem pracy zgodnej z powyższy­
mi zasadami może być książka K . Kwaśniewiczowej o zwyczajach ro­
dzinnych i dorocznych na wsi podkrakowskiej lub fragmenty mono­
grafii wsi Mników pióra A. Kutrzeba-Pojnarowej . Należy przyznać,
36

37

38

39

3 8

J . K l i m a s z e w s k a , Annual folk-rites in Poland, "Ethnologia Polona",
vol. 5: 1979, s. 9-27 (wyd. 1980).
" T. K a r w i e ka, Zakazy związane
z drzewem i motywujące
je wierzenia,
"Etnografia Polska", t. 17: 1973, z. 1, s. 131-141.
K w a ś n i e w i c z , op. cit.
** A. K u t r z e b a - P o j n a r o w a , Tradycyjna społeczność
wiejska w procesie
przemian współczesnych.
Studium wsi Mników powiatu krakowskiego, Wrocław—
Warszawa—Kraków 1968.
118

�19

K U L T U R A DUCHOWA — ZBIÓR C Z Y S Y S T E M

że ciekawy nurt wskazany w 1923 r. w pracy poświęconej przez Dobro­
wolskiego dziejom kultu Św. Floriana w Polsce jest kontynuowany głów­
nie przez historyków, którzy jednakże mniej od etnografów interesują
się znaczeniami i seansami opisywanych zdarzeń. Charakterystyczna dla
historyków niechęć w posługiwaniu się materiałem porównawczym spra­
wia, że tworzą oni wiele wyjaśnień ad hoc, trudnych do przyjęcia przez
etnografów. Przykładem mogą być prace B. Baranowskiego .
3. Badania typu funkcjonalnego, w których obrzędy i wierzenia roz­
patruje się jako całość, ale w ich relacji do instytucji życia społecznego.
Przykładem mogą być prace K. Zawistowicz-Adamskiej , M . Wieruszew­
skiej-Adamczykowej
czy Z. Sokolewicz , pozostające pod w p ł y w e m
różnych odmian funkcjonalizmu i propozycji klasycznej durkheimowskiej
socjologii, a nie wykazujące szczególnego uwrażliwienia na problemy h i ­
storyczne.
4. Najliczniejsze wreszcie są badania typu regionalnego. W pracach
tych zjawiska kultury duchowej opisuje się jako współwystępujące z prze­
jawami życia w innych sferach. Tak na przykład opis zwyczajów zwią,zanych z budową domu włączony jest do działu budownictwa . W za­
sadzie na tej podstawie można wnioskować jedynie o tym, z jakimi
technikami budowlanymi wspomniane zwyczaje współwystępują, czy giną
razem z nimi, czy przenoszą się na nowe techniki etc. W badaniach tego
typu bardzo trudno wyjść poza stwierdzenie współwystępowania lub
następstwa faktów (o ile uwzględnia się źródła z różnych epok histo­
rycznych).
5. Badania systemowe typu strukturalno-semiotycznego, nierzadko
z niewielkimi wpływami fenomenologii i hermenutyki, podjęto w etno­
grafii polskiej w latach 70-tych. Chciałabym poświęcić im nieco więcej
uwagi ze względu na to, że są stosunkowo nowe, oraz dlatego, że stały
się przedmiotem wielu dyskusji, które zresztą nie ujrzały jeszcze druku,
a wynikają wielokrotnie z nieporozumień lub braku informacji. Wspom­
niane badania stały się podstawą interesującego programu badawczego
nad słownikiem wierzeń, obrzędów i symboli w polskiej kulturze l u 40

41

4 2

43

44

4 0

B. B a r a n o w s k i , Pożegnanie
z diabłem i czarownicą,
Łódź 1966; t e n ż e ,
Czary, Łódź 1980.
K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a , Przemiany więzi
społecznej
w
społecz­
ności lokalnej, „Roczniki Socjologii Wsi", t. 4: 1965.
M. W i e r u s z e w s k a - A d a m c z y k , Sankcje
systemu kontroli
społecz­
nej wobec rodziny wiejskiej, na przykładzie
dwóch wybranych wsi powiatu bełchatowskiego, "Łódzkie Studia Etnograficzne", t. 13: 1971; t e n ż e , Integracyjna i wy­
chowawcza funkcja folkloru, "Etnografia Polska", t. 17: 1973, z. 1, s. 105.
Z. S z y f e l b e j n - S o k o l e w i c z , Plon, obrzęd
i widowisko,
Wrocław—
Warszawa—Kraków 1967.
M. P o k r o p e k , Ziemia sejneńska
pod względem
etnograficznym, [w:] Ma­
teriały do dziejów
ziemi sejneńskiej,
pod red. J . Jaskanisa, t. I I I , Warszawa 1975,
s. 73-251; A. S z y f e r , Zwyczaje, obrzędy i wierzenia Mazurów i Warmiaków,
Ol­
sztyn 1975.
4 1

4 4

4 8

4 4

�20

ZOFIA S O K O L E W I C Z

is

d o w e j : Badania te są reprezentowane w polskiej etnografii przez dość
już liczny zbiór studiów i artykułów *. Ich wspólną cechą jest: a) uję­
cie wierzeń i obrzędów w formie systemu, a nie luźnego zbioru elemen­
tów; b) zdefiniowanie tego systemu jako systemu znaczeń; c) poszuki­
wanie wyjaśnienia na poziomie tzw. struktur długiego trwania; d) za­
łożenie, że punktem wyjścia w badaniach winna być nie forma, a zna­
czenie, jakie badane zachowania kulturowe mają dla ludzi w ich indy­
widualnym doświadczeniu i wzajemnym komunikowaniu się.
Jednym z ważniejszych pojęć badawczych tego n u r t u jest, zgodnie
zresztą z inspiracjami nauki światowej i tradycją etnografii polskiej
okresu międzywojennego (C. Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa, J. S. Bystroń, E. Frankowski), pojęcie światopoglądu l u ­
dowego lub inaczej — ludowej wizji albo obrazu świata. Pojęcie to
w obrazowy sposób miało przedstawić ów systemowy sposób widzenia
świata przez człowieka.
Etnografowie polscy przyjęli pojęcie wizji świata lub obrazu świata
w znaczeniu, jakie ma ono na gruncie języka teorii strukturalno-semio4

4 5

Słownik wierzeń, obrzędów i symboli w polskiej kulturze ludowej opraco­
wany jest od 1977 r. w Katedrze Etnografii UW z inicjatywy Komitetu S ł o w i a n o znawstwa P A N , z funduszy problemu w ę z ł o w e g o 11.1 (polska kultura narodowa,
jej tendencje rozwojowe i percepcja) kierowanego przez Cz. Hernasa. Założenia
programowe słownika przygotowywane są do jednego z następnych n u m e r ó w " E t ­
nografia Polska".
Z. B e n e d y k t o w i c z , D. M a r k o w s k a , O niektórych
problemach iden­
tyfikacji kulturowej w procesie porozumiewania się, "Etnografia Polska", t. 23:
1979, z. 2, s. 205-235; I. D o m a ń s k a - K u b i a k , Wegetacyjny sens
kolędowania,
"Polska Sztuka Ludowa", R. 33: 1979, nr 1, s. 17-53; K . K u b i a k , Wyróżniki
ob­
cości w bajce białoruskiej,
cechy boskie i diabelskie "swego" i "obcego", "Etnogra­
fia Polska", t. 23: 1979, z. 2. s. 185-193; L . S t o m m a , Mit Alkmeny, "Etnografia
Polska", t. 20: 1976, z. 1, s. 90-111; t e n ż e , Magia dzisiaj, rozważania
o metodzie,
cz. I , "Polska Sztuka Ludowa", R. 32: 1978, nr 3-4, s. 131-143; R. 33: 1979, nr 4,
s. 195-205; t e n ż e , Determinanty polskiej kultury ludowej, "Polska Sztuka Ludo­
wa", R. 33: 1979, nr 3, s. 131-143: t e n ż e , Metoda strukturalna, [w:] Metody etno­
logii, skrypt UW, 1981; R. T o m i c k i , Słowiański
mit kosmogoniczny, "Etnografia
Polska", t. 20: 1976, z. 1, s. 47-99; t e n ż e , Ludowa kosmogonia dualistyczna
Sło­
wian w świetle
samojedzkich mitów stworzenia, "Etnografia Polska", t. 23: 1979,
z. 2, s. 169-183; t e n ż e , The attitude of Polish peasant's community towards their
own culture, problems of tradition, "Ethnologia Polona", vol. 6: 1980, s. 29-47;
t e ii ż e, Ludowe mity o stworzeniu człowieka.
Z badań nad synkretyzmem
mito­
logicznym w Europie Wschodniej i Południowej
oraz w Azji Północnej,
"Etnografia
Polska", t. 24: 1980, z. 2, s. 49-118; J . S. W a s i l e w s k i , Symbolika ruchu obroto­
wego i rytualnej inwersji, "Etnografia Polska", t. 22: 1978, t. 1, s. 81-108; t e n ż e ,
Podarować,
znaleźć,
zgubić,
zbłądzić.
Niektóre
kategorie języka
symbolicznego
związane z opozycją życie — śmierć, "Etnografia Polska", t. 24: 1980, z. 1, s.283-303;
t e n ż e , Po śmierci wędrować.
Szkic z zakresu etnologii świata znaczeń,
"Teksty",
nr 3 i 4: 1979, cz. I i I I , s. 97-121 i 58-85.
4 6

Podano wyżej tytuły, które u w a ż a m za reprezentatywne dla nowych badań kultu­
ry duchowej w Polsce, nie jest to w żadnym wypadku pełna bibliografia.

�K U L T U R A DUCHOWA — ZBIÓR C Z Y S Y S T E M

21

tycznej i różni się od znaczenia przypisywanego mu w dawnych pracach
przez na przykład W. Koppersa (Weltbild) lub Forde'a (World). Wiąże
się to w konsekwencji z nieco inną definicją obszaru badań. Staje się
nim wszystko, co w kulturze zostało zobiektywizowane w postaci znacze­
nia lub symbolu przyjętego w komunikowaniu się między ludźmi lub
z kosmosem. Obszar ten obejmuje więc wszelkie kulturowe aspekty
świadomości i podświadomości. Przez wielu badaczy wzbogacany jest
nadto przez wprowadzenie elementów emocji, przeżycia, ekspresji.
Do pierwszych prób zastosowania pojęcia obrazu świata w badaniach
nad k u l t u r ą ludową w Polsce należy praca R. Tomickiego poświęcona
obrzędom pogrzebowym . Autor próbował w niej zrekonstruować obraz
świata pozagrobowego i następnie odniósł doń religijne i magiczne za­
chowania ludzi w czasie obrzędów pogrzebowych, by określić istniejące
między nimi a ukryte dla świadomości ludzkiej, związki. Musiał przyjąć
założenie, że zachowania te są sensowne, że można odnaleźć w nich
ład i porządek dzięki temu, że ludzie posługują się, przeważnie zresztą
nieuświadamianymi, regułami. Reguły te były zachowane i przekazy­
wane z pokolenia na pokolenie w przekazie werbalnym lub niewerbal­
nym, nierzadko z motywacją, że są przekazane przez przodków. T y m sa­
mym, ze względu na szacunek, jakim darzono przodków, nie były one
weryfikowane. Nie można jednak z tego powodu przypuszczać, że po­
wstały z powodu mylnych wyobrażeń o świecie, niedostatecznej wiedzy
etc. Należy raczej sądzić, że zachowania ludzi spowodowane są ich sto­
sowaniem się do reguł współzależności i związku między różnymi ele­
mentami kultury; zachowania obrzędowe i wierzenia wynikają z symbo­
licznych relacji, tak jak one rysują się w symbolicznym obrazie świata.
47

4 8

Te pierwsze p r ó b y
rekonstrukcji obrazu świata i odnalezienia
w nim miejsca właściwego dla badanych zachowań czy wierzeń były
niewątpliwie dość proste, może nawet uproszczone. Polegały w zasadzie
na złożeniu tego obrazu z rozrzuconych, jak w układance, elementów.
Przyjęto założenie, znane już nam z pracy E. Frankowskiego, że "wszy­
stko co ludzkie ma swoją orientację przestrzenną" i stosowano je
w konstrukcji kwestionariuszy i sporządzaniu pierwszych uporządkowa­
nych opisów.
Punktem wyjścia w tej rekonstrukcji był znany z prac M . Eliadego
człowiek działający w czasie i przestrzeni i modelujący je przez narzu­
cenie siatek pojęciowych. Takie modelujące znaczenie ma dla każdego
pojęcie "tego" i "tamtego świata". Pojęciom t y m odpowiada odrębna
przestrzeń i odrębny czas. Wynikały z tego dla ludzkich działań różne
konsekwencje. Jeżeli bowiem istniały dwa odrębne światy, to każdora4 7

R. T o m i c k i . Wizja świata
pozagrobowego w polskiej kulturze
ludowej,
1972, praca magisterska, archiwum UW.
Według powyższego modelu przygotowano zestaw kwestionariuszy do bada­
nia kultury duchowej w 1976 i 1977 r. Archiwum Katedry Etnografii UW.
4 8

�22

ZOFIA SOKOLEWICZ

zowe przejście z jednego do drugiego (narodziny, śmierć) wymagało
znajomości odpowiednich sposobów przejścia. Stawało się wtedy jasne,
że ułożenie zmarłego w kierunku odpowiadającym w danej kulturze
podziemiom czy krainie zmarłych było właśnie umożliwieniem tego
przejścia etc. Tym samym zakładano, że istniała dość spójna, mimo
wszystkich historycznie następujących zmian, jedna wizja świata w da­
nej kulturze, a odnajdowane ułamki w postaci zachowań ludzkich winny
do siebie pasować. I tak, etnograficzna rekonstrukcja nie musiała różnić
się od malarskich przedstawień wizji świata podzielonego na ziemię, nie­
bo i piekło z właściwymi tym częściom świata atrybutami i symbolami.
Taka wizja świata jest właściwie opisem uświadamianego przez ludzi
pola kulturowych, symbolicznych wyobrażeń. Jest w sumie opisem, ana­
logicznym do opisu cyklu obrzędów dorocznych czy rodzinnych. Nie jest
jeszcze interpretacją, jest zaledwie pierwszym analitycznym krokiem. Jej
zastosowanie w badaniach okazało się bardzo pożyteczne przy porząd­
kowaniu opisowych materiałów.
Inspiracją do rekonstruowania takich wizji świata były wspomnia­
ne już dzieła religioznawców, językoznawców, etnologów, wszystkich
tych, którzy zajmując się kulturą pragnęli sięgnąć poza świadomość ludzi­
ka, dotrzeć do ukrytego pod językiem i kulturą porządku wyjaśniające­
go ludzkie zachowania. Teorie te dostarczyły kryteriów rozszerzających
lub zawężających pole badań, kryteriów, według których tworzono zbio­
r y informacji i klasyfikowano materiał w dalszej procedurze anali­
tycznej. Z jednej strony były to teorie strukturalne i semiotyczne, z dru­
giej fenomenologia, w pewnym stopniu hermenutyka i , ostatnio, etnometodologia.
Podzielają one (w każdym razie pierwsze dwie) przekonanie o zero-jedrmliówym charakterze pamięci ludzkiej, a w konsekwencji zakładają,
że człowiek w celu opisu i zrozumienia świata posługuje się zestawami
binarnych opozycji. Opozycje te tworzą podstawowe relacje znaczenio­
we (góra — dół, prawo — lewo, przód — tył etc). Człowiek z każdą
z nich wiąże określone wartości kulturowe (np. ruch w górę może być
ruchem do nieba). W opisie świata człowiek posługuje się kombinacja­
m i wielu takich opozycji, a różne społeczności ludzkie mogą różnić się
między sobą przypisywaniem im różnych wartości, sposobem ich doboru
i wiązania ze sobą (np. kolor biały jako symbol czystości i tym samym
powiązany z sacrum może wystąpić zarówno przy urodzinach dziecka
interpretowanych jako przybycie z tamtego świata, jak i na pogrzebie,
a może w innym przypadku wystąpić jako przeciwstawienie koloru czar­
nego, koloru żałoby, czyli kolor radości). Gama kolorów od białego do
czarnego może też mieć swoje znaczenie w ubiorze człowieka w miarę
jak dorasta i starzeje się, jak dojrzewa pod względem społecznym etc.

1

Zastosowanie opozycji binarnych dla budowy modeli wyjaśniających
zachowania obrzędowe człowieka wystąpiło już w najwcześniejszych

�K U L T U R A DUCHOWA — ZBIÓR C Z Y S Y S T E M

23

pracach typu strukturalno-semiotycznego w Polsce. Za takie należy
u z n a ć analizę legend średniowiecznych i analizę rytuału pokładzin
w obrzędzie weselnym przeprowadzone przez L . Stommę. Bez wzglę­
du na to, czy ostateczne rezultaty analizy, budzące — chyba bez potrze­
by — wiele emocji słownych, nie mających pokrycia w druku, zostaną
podtrzymane w toku dalszych prac przez Autora czy nie, prezentują one
pewien poprawny schemat procedury analitycznej. Jej zastosowanie do­
prowadziło L . Stommę do uznania znaczenia pokładzin jako aktu ofiar­
nego. Gdyby tak miało być, to znaczenie to winno się zawierać w spo­
sobie myślenia człowieka o świecie. Autor dochodzi do wniosku, że
w obrzędzie wesela krew okazuje się być odpowiednikiem ziemi w sło­
wiańskich (polskich) obrzędach płodnościowych. Ofiara jest tu tylko po­
jęciem — kluczem — pomagającym zbudować model, którego istotny­
m i elementami staną się: Bóg jako adresat ofiary składanej w celu krea­
cji (płodności) i jego przeciwieństwo w modelu —• diabeł — skłaniający
do destrukcji.
Opozycje binarne tworzą więc tu związki, które nazwiemy struktu­
rami. T y m samym pojęcie opozycji binarnej staje się narzędziem po­
mocnym w dotarciu w głąb opisu. To, co zdaje się być chaosem na po­
ziomie opisu, staje się działaniem zgodnym z regułami na poziomie
owych ukrytych struktur. Mają one tę zaletę, że ukazują nam sposoby
powiązania najbardziej zasadniczych, egzystencjalnych kategorii myśle­
nia ludzkiego, ukazują ową u k r y t ą wizję świata, w której bóg objawia
się już nie w postaci dobrotliwego patriarchy, ale abstrakcyjnego daw­
cy życia, siły twórczej, staje się symbolem porządku przeciwstawianemu
chaosowi. T y m samym diabeł jako opozycja nie zawsze m u s i . b y ć uoso­
bieniem chaosu, siły destrukcyjnej. Różnym rozumieniom boga będą
odpowiadały różne rozumienia diabła i nie zawsze oni muszą stanowić
opozycję.
Ta różnorodność kategorii ludzkiego myślenia, wielość ich kombina­
c j i i wreszcie zmienność, zapewne jest powodem prób łączenia strukturalizmu z podejściem historycznym, wykorzystanie inspiracji płynących
z prac F. Braudela i nurtu Histoire Nouvelle. Przykładem mogą tu znów,
Ъус prace L . Stommy, który silnie podkreśla zmienność manifestacji
form kategorii myślenia występujących w kulturze ludowej, ich zależ­
ność od epoki historycznej etc. Nie można jednak uznać, że złożona spra-^
wa relacji między synchronią a diachronią została w tych pracach po­
zytywnie rozwiązana i nie budzi zastrzeżeń .
49

5 0

51

4 9

L . S t o m m a, Próba analizy strukturalnej
czterech legend
średniowiecz­
nych, "Etnografia Polska", t. 16: 1972, z. 1, s. 281-295.
L . S t o m m a , Analiza strukturalna słowiańskich
obrzędów
weselnych, pra­
ca magisterska, archiwum Katedry Etnografii UW, 1973.
S t o m m a , Determinanty polskiej kultury ludowej... Zwracam też u w a g ę
na
rozdziały poświęcone
metodzie strukturalnej i strukturalno-semiotycznej
5 0

5 1

�ZOFIA S O K O L E W I C Z

Cechą współczesnych polskich prac wywodzących się z nurtu strukturalno-semiotycznego jest skupienie uwagi na sprawie treści kulturo-,
wych. Pomija się ich pochodzenie, historię, przynależność społeczną czy
etniczną, wreszcie ich związek z formą. Forma zjawiska w praktyce
znajduje się poza zainteresowaniem badaczy. To co się w badaniu liczy,
to znaczenie, czyli stosunek znaczącego do znaczonego. Forma stanowi
jedność z tym, co oznacza. W danym miejscu i czasie, w danym kon­
tekście kulturowym relacja ta stanowi jedność. Oderwanie znaczącego
od znaczonego oznacza przebywanie w świecie czystej iluzji, a raczej
braku informacji. Nie chciałabym podejmować tu dyskusji na temat
znaczenia badań nad formą zjawiska kulturowego. W dziedzinie histo­
r i i sztuki dyskusja ta ma już dość długą historię i daleka jest do zakoń­
czenia. Muszę jednak przyznać, że w rozważaniach strukturalnych czy
fenomenologicznych nie widzę miejsca dla zastanowień się nad formą,
nad jej taką lub inną historią etc. Inną jest sprawą, czy próbując wpro­
wadzić elementy myślenia historycznego do myślenia strukturalisty, jak
tego pragnie L&gt; Stomma, będzie można obejść się bez rozważań o formie.
Jest ona wszak wehikułem znaczeń, które niesie ze sobą określony krąg
historyczny.
Rozważania nad elementami historycznymi w myśleniu człowieka
muszą pobudzić do dyskusji nad elementami uniwersalnymi w kulturze.
Znajdziemy je w pracach R. Tomickiego, J. S. Wasilewskiego, Z. Benedyktowicza.
R. Tomicki w swych kolejnych rozprawach ukazuje wspomniany
uprzednio binaryzm myślenia ludzkiego i jego niezmiernie różnorodne
i niemal niepoliczalne kombinacje, wskazując na obecne wszędzie ele­
menty uniwersalne. Do nich zalicza istnienie czasu mitycznego jako nie­
zmiernie stabilnej kategorii myślenia wszystkich społeczności archaicz-;
nych. Rzeczywistość mityczna, ów prapoczątek, z którego wszystko się
wzięło, będący nierzadko uzasadnieniem ontologii, etyki, estetyki da­
nej społeczności, pełni funkcje filozofii, zawiera odpowiedzi na najbar­
dziej egzystencjalne pytania, które zadaje sobie każdy c z ł o w i e k .
Badania tego, co uniwersalne, i tego, co właściwe pewnym tylko
narodom czy grupom, zawsze było domeną etnologii. Być może, że owe
taksonomie, tworzone dziś zgodnie ze wskazówkami strukturalistów
i semiotyków, wskazujące na istnienie kategorii uniwersalnych i struk­
tur długiego trwania, winny być w dalszej części poddane oglądowi
przez etnologów — historyków, którzy winni wskazać, w jaki sposób
owe struktury długiego trwania modelowały w konkretnym miejscu
52

w skrypcie pt. Metody etnologii, a to zwłaszcza dlatego, że zaczynają się poja­
wiać w naszej literaturze próby pseudo semiotyczne, nie mające wiele w s p ó l n e g o
z surowymi wymaganiami tego warsztatu.
T o m i c k i , Słowiański
mit...
и

�25

K U L T U R A D U C H O W A — ZBIÓR C Z Y S Y S T E M

i czasie to wszystko, co nazywamy kulturą, co było jednocześnie lokal­
nym tworzeniem tej kultury.^I — jakim zmianomjulęgały_ora_z czy. s a ­
me struktury? I/ т'Ы^^^^е
Tffl *
Wizję świata można rekonstruować zarówno w jej prostym, jak i po­
głębionym wymiarze wychodząc bądź od elementów zachowań obrzędo­
wych (np. wesele lub tylko jego część, jak wspomniane pokładziny)
bądź od artefaktu, przedmiotu kultury materialnej. Można by wręcz
próbować twierdzić, że prawa wszechzwiązku decydują, o tym, że każ­
de działanie ludzkie da się wyjaśnić przez odwołanie do sposobu w i ­
dzenia świata przez człowieka, a t y m samym do jego doświadczania
świata. Zapewne jednak istnieją bardziej i mniej dogodne punkty star­
tu. Takim niewątpliwie dogodnym punktem stał się dla J. S. Wasilew­
skiego artefakt w postaci domostwa mongolskiego — j u r t y . Dogod­
ność tę widzi J. S. Wasilewski w szczególnej analogii między domem
a kosmosem. Jego badania kultury mongolskiej również opierają się na
założeniu, jak w wypadku poprzednich autorów, że człowiek działa
zgodnie z zasadami tworzącymi razem całościowy obraz otaczającego go
wszechświata.
Jak wspomniano, przy t y m samym założeniu można poprowadzić po­
stępowanie analityczne w innego punktu. J. S. Wasilewski w innym stu­
dium
czyni to wychodząc od opisu pogrzebu mongolskiego, a posługu­
jąc się w jego opisie tym, co nazywa kategoriami egzystencjalnymi. A u ­
tor pisze "śmierć — przedmiot najgłębszej refleksji egzystencjalnej —
jest również kategorią współorganizującą wszelką ludzką działalność
wierzeniowo obrzędową, stając się elementem nieodzownym w cało­
kształcie zrytualizowanych operacji składających się na k u l t u r ę " .
Opozycje binarne łącząc się w pary opozycyjne, tworząc wiele skom­
plikowanych nieraz kombinacji, nie mogą być jednak łączone w sposób
dowolny. Analizując wszelkie zachowania żałobników w czasie pogrze­
bu mongolskiego i całego czasu żałoby autor posługuje się wieloma ka­
tegoriami, takimi jak góra — dół, prawo — lewo, przód — tył, prze­
strzeń zamieszkana — niezamieszkana, własna — cudza, czas regular­
ny — zakłócony, odwrócony, ruch prawoskrętny — lewoskrętny, policzal­
ne — niepoliczalne etc. Wśród wymienionych a nie wyczerpanych kategorii
dochodzimy do ogromnie ważnej pary "swój — obcy". To obcy, a nie
swoi pomagają w końcu zmarłemu przejść na "tamten świat", choćby
5 3

5 4

55

5 8

J . S. W a s i 1 e w s к i, Kategoria przestrzeni w kulturze koczowniczej.
Ana­
liza przestrzenna jurty mongolskiej, "Etnografia Polska", t. 19: 1975, s. 109-129;
t e n ż e , Rzecz i rytuał, symbolika czasu i przestrzeni w jurcie mongolskiej, pra­
ca doktorska, archiwum Katedry Etnografii UW, Warszawa 1977.
" W a s i l e w s k i , Po śmierci
wędrować...,
oraz J . T o k a r s k a , M. Z m ys ł o w s k a , J . S. W a s i l e w s k i , Śmierć jako organizator życia, "Etnografią Pol­
ska", t. 26: 1982, z. 1.
W a s i l e w s k i , Po śmierci
wędrować...
5 6

�26

ZOFIA

SOKOLEWICZ

dlatego, że "tamten świat" — jest odwrotnością "tego świata". Ale,
o ile kategoria "swój — obcy" pomocna jest w analizie opozycji pochod­
nych od kategorii "życie — śmierć", to można ją wywieść również z ka­
tegorii bóg — diabeł, i wtedy będzie miała nieco inne znaczenie. Nie
ulega wątpliwości, że pary opozycji łączą się w struktury dając wielość
kombinacji, co stanowi ostrzeżenie przed ich powierzchownym odczy­
tywaniem. Wizja świata każdego konkretnego społeczeństwa, składając
się z elementów uniwersalnych, może jednocześnie stanowić unikalną
całość. Rekonstrukcja takiej wizji może jednak objaśnić nam zasady,
które rządzą światem zachowań kulturowych, zewnętrznie różniących
się, wewnętrznie podobnych.
Wspomniany kierunek badań nad kulturą duchową, nazwany przeze
mnie strukturalno-semiotycznym, nie jest jednolity, również i w Pol­
sce. Różni autorzy w różny sposób rozwinęli wspólne mu założenia
o systemowym i komunikacyjnym charakterze kultury. Ale różnorod­
ność propozycji badawczych, z których omówiłam t u jedynie stosowa­
nie pojęcia "obrazu świata", jest dowodem prężności obszernego pola
poszukiwań teoretycznych. Zasadniczy spór między przedstawicielami
tych orientacji a innymi kierunkami badań ludowej kultury duchowej
w Polsce można sprowadzę do następujących spraw:
1. Czy punktem wyjścia w badaniach może być forma, której struk­
t u r ę poznajemy dzięki analizie morfologicznej i na tej podstawie możeim y wnioskować o powinowactwie kultury różnych ludów, dokonywa­
nej między nimi wymianie elementów kultury etc, czy raczej znacze­
nie, którego s t r u k t u r ę poznajemy w wyniku analizy znaczeniowej i z
tego wyprowadzamy wniosek o możliwości komunikowania się w obrę­
bie danej wspólnoty ludzkiej i dopiero później możemy wnioskować
o powinowactwach kulturowych.
2. Czy możemy analizować zjawiska zaliczane do sfery kultury du­
chowej abstrahując od systemu myślenia, którego część stanowią, i od­
nosić je bezpośrednio do instytucji systemu społecznego? Zastrzeżenie
to zgłaszają semiotycy wobec zwolenników kierunku funkcjonalnego,
a także historyczno-socjologizującego kierunku K. Dobrowolskiego. Za­
strzeżenie to w gruncie rzeczy dotyczy prawomocności analizy zjawisk
znajdujących się na różnych poziomach epistemologicznych .
3. W obydwu sporach ważną rolę odgrywa odmienna definicja k u l ­
tury i obszaru kultury duchowej.
4. Czy możemy rozumieć znaczenia poza kontekstem społecznym, po­
za kontekstem komunikowania się? To jeden z zarzutów stawianych se56

Z. S о к o 1 e w i с z, Podstawowe modele nauki stosowane w etnologii pol­
skiej, referat na sesji Komitetu Nauk Etnalogicznych P A N , czerwiec 1978 (maszy­
nopis, archiwum Katedry Etnografii UW). Temat ten podejmuję nadto w przygo­
towanej książce pt. Etnologiezne teorie kultury.

�K U L T U R A D U C H O W A — ZBIÓR C Z Y S Y S T E M

27

miotykom. Z t y m wiąże się nieco inne rozumienie pojęcia kontekstu
w obydwu wypadkach.
5. Należy podkreślić, że w badaniach strukturalno-semiotycznych
stawia się z reguły inne pytania badawcze od pytań stawianych przez
zwolenników np. Moszyńskiego lub Dobrowolskiego. Nie ma wątpliwo­
ści, że na pytania semiotyczne nie można odpowiedzieć metodą Moszyń­
skiego lub Dobrowolskiego. Wydaje się natomiast, że odpowiedzi semio­
tyków byłyby i m obu przydatne dla rozwiązania ich własnych proble­
mów.
Spory teoretyczne w środowisku etnografów trwają, na szczęście.
Trzeba jednak wskazać, że kierunek strukturalno-semiotyczny w Pol­
sce ma za sobą w y n i k i 10 lat badań empirycznych, szereg rozpraw doktor­
skich, a także habilitacyjne. Ma już swoją historię. Dlatego trzeba bacz­
nie śledzić, jakim sam zacznie ulegać transformacjom, co powstaje obok
lub w opozycji do niego. Z nieco nowszych badań, choć mających już
w świecie swoją historię, chciałabym zasygnalizować choćby propozy­
cje badań systemów kognitywnych , nowe propozycje etnometodologii i ekologii społecznej. Pozwalają one na formułowanie nowych py­
tań, a przecież o to, o te wciąż nowe pytania, chodzi nam wtedy, gdy
mówimy o postępie nauki.
57

Zofia Sokolewicz
S P I R I T U A L C U L T U R E — A S E T OF THINGS,
A S Y S T E M O F S O C I A L R E L A T I O N S OR A S Y S T E M O F M E A N I N G S
Summary
I n Polish contemporary ethnology the nation "spiritual culture" is 'being used
in three basic meanings: 1) Kazimierz Moszyński understood culture as a combi­
nation of products of the human mind, and spiritual culture as a l l things needed
to satisfy the human spirit. Research on culture and spiritual culture, understood
aJs a set of things, took place when the positivistic and naturalistic model of
science was introduced and when the thesis of E . Durkheim, that social facts
should be analysed as things was adopted; 2) Kazimierz Dobrowolski also treats
culture as a realm of tangibles, but at the same time makes a distinct division
into 9 sections and does not deal separately with spiritual culture. The Weltans­
chauung which shows the spirit of an epoch with all the characteristic features
of a society in a given time and place makes one believe that culture is one whole.
I n his works after 1950 Dobrowolski gives up treating culture as a separate field
5 7

Konferencja na temat "Kultura i poznanie" odbyła się w Warszawie,
11-16.11.1981. Zorganizowana przez Ośrodek Badań Amerykańskich i Katedrę Etno­
grafii Uniwersytetu Warszawskiego; oraz ośrodek badań polskich w Bloomington,
Indiana, U S A , poświęcona była badaniom tzw. s y s t e m ó w kognitywnych w etno­
logii i etnomuzykologu oraz socjologii nauki. Materiały przygotowane do druku
w "Przeglądzie Humanistycznym" i w "Ethnologia Polona".

�28

ZOFIA

SOKOLEWICZ

of research and encouraged by the idea of historical materialism he accepts cultu­
re, as a correlation of social relations. He believes that any research on culture
helps to understand the latter, because social laws exist and there are no separate
laws for culture. 3) Structural and semiotic approaches which have appeared in
Poland since the late sixties (Benedyktowicz, Stomma, Tomicki, Wasilewski) are
based on the assumption that culture is a system of signs. Therefor, the notion
"spiritual culture" is unnecessary. Most of what Moszyński understands as spiri­
tual culture and Dobrowolski as religious, cognitive, artistic or hedonistic culture
and also some elements of other sections (those which can 'be expressed in the
form of sings) become the object of general research on communication Contradic­
tions between those three positions are visible. Followers of each approach set
themselves different questions and therefore their theoretical and cognitive
assumptions differ. The question arises how three methods of research complement
one another because the object of the research is different each time.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7510" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7490">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/61b10e8356f87f7bb679f7f7adcdf379.pdf</src>
        <authentication>f809155efc5294bda48e1485d34b3fbb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89674">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1212</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89675">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89677">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1118</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89679">
                <text>Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89681">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.179-183</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89684">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89687">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89690">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89693">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89696">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89701">
                <text>„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X X I X :
P L I S S N 0071-1861

1985,

z. I

Część II
I N F O R M A C J E O OŚRODKACH B A D A N E T N O G R A F I C Z N Y C H

I FOLKLORYSTYCZNYCH

KATEDRA ETNOLOGII I ANTROPOLOGII KULTUROWEJ
UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO
WSTĘP

Pierwsze zainteresowania naukowe i prace etnograficzne w środo­
wisku warszawskim w 1 poł. X I X w. wiążą się z działalnością War­
szawskiego Towarzystwa Naukowego, a w drugiej jego połowie skupiają
się przede wszystkim wokół redakcji czasopisma „Wisła" (pierwszego
czasopisma etnograficznego w krajach słowiańskich), a następnie —
Muzeum Etnograficznego. Po 1918 r. historia kultury, etnografia i etno­
logia stanowią najpierw przedmiot wykładów na Wolnej Wszechnicy,
a następnie na Uniwersytecie Warszawskim (Ludwik Krzywicki, Ste­
fan Czarnowski) oraz w Instytucie Nauk Antropologicznych i Etnologicznych TNW (Stanisław Poniatowski z asystentami: Kazimierzem Mo­
szyńskim i Kazimierą Zawistowicz-Adamską). Na Uniwersytecie War­
szawskim później niż na innych uniwersytetach odrodzonej Polski, bo
w 1934 г., utworzono — silniejszy jednak niż gdzie indziej — ośrodek
dydaktyczny i naukowy z katedrami etnologii (Stanisław Poniatowski),
etnografii Polski (Cezaria Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrze jewiczowa) i socjologii (Jan S. Bystroń). Kierownicy katedr przynieśli ze
sobą zarówno doświadczenie z prac dydaktycznych i naukowych prowa­
dzonych przedtem w Warszawie, Wilnie, Poznaniu i Krakowie, jak i za­
interesowania różnymi metodami obcymi, z którymi zetknęli się np.
w okresie studiów na innych uniwersytetach europejskich: szkołą k u l turowo-historyczną F. Graebnera i O. W. Schmidta, fenomenologią Ed­
warda Husserla, strukturalizmem Jana Baudouina de Courtenaya i so­
cjologiczną szkołą francuską E. Durkheima i jego kontynuatorów. W t y m
samym czasie nastąpił również na innych uniwersytetach polskich roz­
wój socjologii nawiązującej do kierunków obcych w tym, m.in. do szko­
ły funkcjonalnej B. Malinowskiego. Między przedstawicielami tych róż­
nych kierunków i różnych ośrodków naukowych w Polsce występowała

�180

ZOFIA SOKOLEWICZ

żywa wymiana poglądów; kształtowały się nowe polskie szkoły w etno­
grafii i socjologii. Kres tej linii rozwoju położyła II wojna światowa,
w rezultacie której wyniszczenie w obozach hitlerowskich, choroby i roz­
proszenie po świecie polskich uczonych doprowadziły do zlikwidowania
placówki warszawskiej. Jej odbudowę przy pomocy badaczy z pokrew­
nych dyscyplin (W. Antoniewicz, S. Ossowski, J . Krzyżanowski) podjął
najpierw J . S. Bystroń, a od 1948 r. uczeń Cezarii Baudouin de Courtenay-Jędrzejewiczowej, Witold Dynowski.
Nawiązał on do pracy swoich poprzedników, jak również do kierun­
ków reprezentowanych przez przedstawicieli etnografii międzywojennej
innych uniwersytetów polskich (zwł. Uniwersytetu Jagiellońskiego), któ­
rzy po II wojnie powrócili na Katedry, budując w konfrontacji z no­
wym kierunkiem, materializmem historycznym, swe własne oryginalne
propozycje teoretyczne: ewolucjonizm krytyczny (K. Moszyński) i meto­
dę integralną (K. Dobrowolski).
Ten wstęp historyczny ma niejako uzasadnić rodzaj podjętych dzi­
siaj prac. Wynika bowiem z niego, że w etnografii polskiej ścierało się
zawsze kilka nurtów badawczych, teoretycznych, filozoficznych. Jednym
z celów dziś pracującego w Katedrze zespołu jest zachowanie wierności
owej wielości propozycji, rezygnacja z przyjęcia jednego kierunku teo­
retycznego jako wiodącego, wprowadzanie nowych wzorów obcych i two­
rzenie własnych propozycji. Z natury rzeczy podejmowanie prac o róż­
nych orientacjach teoretycznych zmusza do prowadzenia dyskusji na
temat relacji między teoriami, mocy wyjaśniającej i zakresu każdej
z nich, porównywalności uzyskiwanych wyników. W prezentowanych
niżej informacjach o prowadzonych pracach nacisk położono na. „czystą"
informację pozostawiając rozważania teoretyczne do mających ukazać
się w najbliższym roku wydawnictw. Wspomniana zaś sprawa relacji
między teoriami będzie przedmiotem książki Z. Sokolewicz,
Etnologiczne teorie kultury,
która m.in. wykorzystuje doświadczenie z ostatnich
10 lat dyskusji teoretycznych i metodologicznych w tej kwestii w K a ­
tedrze.
Kierunkiem teoretycznym najbardziej inspirującym dziś pracowników
Katedry jest niewątpliwie strukturalizm klasyczny i jego warianty,
a obok niego semiotyka (w wydaniu E . Meletyńskiego i J . Łotmana),
kierunek historyczny histoire nouvelle,
orientacja K. Dobrowolskiego,
fenomenologia (szkoła utrechtska), psychoanaliza (C. G. Jung). Kie­
runki te nawiązują więc zarówno do „scjentystycznych" jak i „rozumie­
jących", humanistycznych modeli w nauce. Stwarza to z natury rzeczy
szczególne trudności w porozumiewaniu się i tym samym zmusza do
dyskusji prowadzonych równolegle do badań i wzajemnie współzależ­
nych.
W informacji podanej niżej wymieniamy przede wszystkim prace
zespołowe. Badania prowadzone są na terenie całej Polski ze szczegółH

�K A T E D R A E T N O L O G I I I A N T R O P O L O G I I K U L T U R O W E J UW

181

nym nasileniem na obszarze Podlasia. Obejmują wsie i miasteczka, a tak­
że duże miasta, chłopską kulturą tradycyjną i robotniczą, zagadnienia
etnogenezy, pograniczy kulturowych, regionów, kulturą epoki przemy­
słowej.
Prace zespołowe:
1. S ł o w n i k m i t ó w i o b r z ą d ó w l u d o w y c h w P o l s c e
n a t l e s ł o w i a ń s k i m , realizowany w problemie węzłowym 11.1:
„Polska kultura narodowa, jej tendencje rozwojowe i percepcja" od
1977 r. Szczególnie intensywne badania na terenie wschodniej Polski,
nie wyłączając małych miast i miasteczek. Kwerenda źródłowa X I X
i X X w. Materiał porównawczy terenowy z Macedonii. Współpraca w za­
kresie opracowywania bibliografii i kwerend źródłowych ustalona z Buł­
garią. Pozostałe obszary słowiańskie stopniowo bądą włączane do współ­
pracy. Nie wyklucza sią możliwości współpracy z Komisją Karpacką
I H K M PAN. Przyjęta orientacja metodologiczna: strukturalno-serniotyczna. Prowadzone aktualnie prace teoretyczne zmierzają w kierunku
przejścia na badanie procesu historycznego. Opracowuje zespół: prof,
dr Zofia Sokolewicz, mgr Zbigniew Benedyktowicz, dr Jerzy S. Wasi­
lewski, mgr Marianna Pawlik-Zdziarska, dr hab. Ludwik Stomma, dr
Ryszard Tomicki, mgr Maria Adamowicz i inni. Słownik dzieli się na
dwie części. Na pierwszą część złożą się zeszyty autorskie, w których
zostaną omówione podstawowe kategorie kultury ludowej z próbą odnie­
sienia ich do wartości. Na drugą część złożą się hasła szczegółowe o cha­
rakterze historycznym. Próbny zeszyt „Słownika" zaplanowano na
1984 r. Zakończenie zeszytów autorskich do 1986 г., zakończenie części
hasłowej — 1990 r.
2. E t n o g r a f i a z i e m d o r z e c z a W i s ł y . Program międzydyscyplinarny i międzyuczelniany realizowany od 1980 r. przez Wy­
dział Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Ma on na celu: 1) i n ­
wentaryzację elementów krajobrazu kulturowego na obszarze, który od
dłuższego czasu ulega poważnym przekształceniom przyrodniczym, gos­
podarczym, kulturowym; 2) rekonstrukcję specyficznej kultury w y n i ­
kającej z konieczności dostosowania sposobu życia człowieka do warun­
ków nadwodnych (zajęcia wodne, osadnictwo, regulacja rzeki etc); 3) re­
konstrukcję kategorii kultury ludowej, którymi posługują się mieszkań­
cy obszarów nadwiślańskich w klasyfikacji i opisie zjawisk kultury;
4) określenie roli Wisły w zróżnicowaniu kultury ludowej w Polsce.
Przedmiotem badań są następujące działy kultury: układ przestrzenny
i architektura ludowa, wartościowanie przestrzeni wsi — tzw mental
maps, wartościowanie obiektów zabytkowych, kompleksowa inwentary­
zacja wybranych zagród, dom i obejście (technologia i symbolika), rol­
nictwo, hodowla, rybołówstwo, wytwórczość rękodzielnicza, komunika­
cja i transport, zdobnictwo obrzędowe, pożywienie, zajęcia wodne, wie-

�182

ZOFIA

SOKOLEWICZ

dza ludowa o rzece, krajobraz kulturowy, kwestie charakterystyczne
dla pewnych odcinków biegu Wisły, jak osadnictwo olęderskie, menonici etc. Wykonuje zespół: prof, dr Zofia Sokolewicz, doc. dr hab. Marian
Pokropek, mgr Krzysztof Kubiak, mgr Grażyna Jaworska, mgr Dorota
Andrzejewska, mgr Tomasz Strączek oraz pracownik Państwowego M u ­
zeum Etnograficznego w Warszawie mgr Piotr Szacki i mgr Małgorza­
ta Bartnicka — doktorantka PAN, nadto Pracownia Badań Regionalnych
UBB We Wrocławiu (zespół pod kierunkiem dr Jana Kurka prowadzi
badania nad samorodną twórczością ludową oraz miejscami pielgrzymek).
Od przyszłego roku przewidujemy włączenie się do naszych badań mu­
zeów: toruńskiego, lubelskiego, kieleckiego, radomskiego i in. Ośrodek
warszawski prowadzi własne badania na obszarze od Płocka do Zawi­
chostu. Bazą źródłową stanowią aktualne i archiwalne materiały etno­
graficzne, ikonografia (od najstarszych źródeł graficznych i malarskich),
fotografia i film. Przyjęto orientację strukturalno-semiotyczną przy re­
konstrukcji kategorii kultury ludowej oraz orientację historyczną przy
badaniu zagadnień zróżnicowania kultury. Przewiduje się badania po­
równawcze przy współpracy holenderskiej, francuskiej i węgierskiej
(wielkie rzeki). Wydawnictwo seryjne UW pt. Wisła w Pradziejach
i Historii zacznie wychodzić od 1985 r.
3. E t n o g r a f i a
pogórza
krośnieńskiego.
Rozpoczęta
w 1981 r. jest kontynuacją prac z lat 1976-1980 pt. „Historia a świado­
mość mieszkańców wsi" i innych prac wcześniejszych nt. współczesnych
przemian kultury tradycyjnej społeczności wiejskich okolic Krakowa,
Krosna, Warszawy i Kurpiów, ich zależności od podłoża historycznego
(por. „Etnografia Polska", t. 26 z. 2). Przyszła monografia obejmie za­
równo zagadnienia współczesnego krajobrazu kulturowego i organiza­
c j i życia, jak również tradycji ustnej oraz opinii dotyczących oceny
przeszłości i postaw i aspiracji współczesnych, co posłuży odtworzeniu
czynników oraz etapów przemian kulturowych zachodzących w okresie
k i l k u ostatnich generacji. Wstępne podsumowanie wyników: w mono­
grafii wsi Trześniów na tle regionu (w druku). Zespół prowadzi prof,
dr Anna Kutrzeba-Pojnarowa. Zakończenie ok. 1990 r. od 1983 r. temat
wchodzi w skład szerszego zadania pt. „Etnograficzne i etniczne podsta­
w y kultury ziem polskich" (11.1. 6. 2).
4. C y g a n i e w k u l t u r z e p o l s k i e j ; prowadzi dr Lech Mróz
i zespół (studenci etnografii UW, absolwenci i pracownicy naukowi Kate­
dry Etnografii UJ i Muzeum w Toruniu). Obszar — Polska pd.-wsch.
i szereg punktów w woj. wrocławskim, poznańskim, radomskim, kalis­
kim, częstochowskim, koszalińskim, białostockim, piotrkowskim, gdań­
skim). Ankieta obejmuje 2300 GRN. Bazę źródłową stanowi materiał
etnograficzny, dane z archiwów, dane rad narodowych i instytucji pub­
licznych. Rozpoczęto w 1981 — zakończenie 1985 r. (numer problemu:
11. 1. 6. 1).

�K A T E D R A E T N O L O G I I I A N T R O P O L O G I I K U L T U R O W E J UW

183

5. M i t i m y ś l e n i e m a g i c z n e w o b e c w a r t o ś c i . Temat
opracowywany jest w ramach problemu węzłowego 11. 8 „Zmiany oso­
bowości i form życia kulturalnego w warunkach reform społecznych".
Punktem wyjścia jest stwierdzenie, że myślenie mityczne jest żywe
i funkcjonuje w kulturze współczesnej, a wyraża się w wytworach k u l ­
tury i zachowaniach jej właściwych, nowo tworzonych. W badaniach
nawiązuje się do polskiej tradycji: C. Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej, E. Frankowskiego, J. S. Bystronia, K. Moszyń­
skiego, z filozofów — przede wszystkim S.„ Brzozowskiego. Przegląd
"współczesnych orientacji obejmuje skalę od C. Castanedy, E. Cassirera,
С G. Junga, R. Barthesa, L . Kołakowskiego, M . Eliadego, E. Fromma,
P. Ricoeura, C. Lévi-Straussa po teorie cybernetyczne G. Batesona,
a w Polsce M . Mazura i A. Wiercińskiego. Opracowuje zespół: prof,
dr Zofia Sokolewicz, doc. dr hab. Anna Zadrożyńska, mgr Elżbieta Re­
gulska, mgr Robert Czarnota, mgr Magda Michalska-Ciarka, mgr Joan­
na Tokarska wraz z grupą studentów.
6. M i t o l o g i a
n a r o d o w a . Rekonstrukcja treści mitów odno­
szących się do narodu polskiego i badanie ich poprzez obrzędy (szeroko
rozumiane) — zrytualizowane sfery zachowań narodu. Badaniami ob­
jęto całą Polskę, okres współczesny, rekonstrukcje historyczne od okresu
Romantyzmu. Źródła: badania terenowe, materiały ikonograficzne, l i ­
teratura piękna i popularna. Przyjęta orientacja — fenomenologiczna.
Realizują: doc. dr hab. Anna Zadrożyńska, mgr Elżbieta Regulska i i n ­
ni. Badania rozpoczęto w 1980 r. Pierwszy etap prac zostanie zakończo­
ny w 1985 r.
7. Nadto w Katedrze prowadzone są prace z zakresu mongolistyki,
afrykanistyki, metodologii badań tzw. trzeciego świata, kultury klasy
robotniczej, historii etnografii, teorii kultury. Tematy te pomijamy w i n ­
formacji. Nie podano też tytułów książek, nad którymi pracują poszcze­
gólne osoby z zespołu Katedry, nie związanych z pracami zespołowymi.
Pominięto też dane dotyczące podręcznika etnografii Polski, którego
I część pióra M . Pokropka, pt. Etnografia regionalna Polski, przewidzia­
na jest do druku w 1985 r.
Opracowała: Zofia

Sokolewicz

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7889" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7869">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5c57bffcf9afe1981d8781a26a59f780.pdf</src>
        <authentication>8a676773d47514c37b678cb0fd516dcf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94398">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1230</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94400">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94402">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1135</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94404">
                <text>Podstawowe modele nauki, a niektóre problemy teoretyczne etnologii w Polsce / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94406">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.2, s.11-24</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94409">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94412">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94415">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94418">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="94420">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="94426">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X X I X : 1985 z. 2
P L I S S N 0071-1861

Część I
ZOFIA

SOKOLEWICZ

PODSTAWOWE MODELE N A U K I
A NIEKTÓRE PROBLEMY TEORETYCZNE ETNOLOGII W POLSCE
Cząść II
Pozornie mogłoby się wydawać, że etnografowie — zarówno w okre­
sie dwudziestolecia międzywojennego jak i po I I wojnie światowej —
pozostali obojętni wobec istotnego sporu teoriopoznawczego i metodolo­
gicznego, czy jest jeden model nauki, czy też dwa: inny dla nauk sensu
stricto, inny dla humanistyki. Zdawali się nie widzieć potrzeby dokony­
wania wyboru jednego z nich [Sokolewicz 1974, s. 290; Benedyktowicz
1980, s. 30]. Faktem jest, że w etnografii polskiej brak prac, w których
by tę sprawę bezpośrednio omawiano. Zapewne takie metodologiczne w y ­
znania wiary, jakie w środowisku anglosaskim musieli składać Malinow­
ski [1931, 1944], R. A. Radcliffe-Brown [1937], a w następnym pokole­
niu R. Firth [1958], nie były — z przyczyn, w które t u nie zamierzam
wchodzić — istotne dla polskiej etnografii, i to na przestrzeni całej jej
historii.
Inną natomiast sprawą są jakby okresowe porządkowania spraw war­
sztatowych, od zdefiniowania przedmiotu badań, poprzez określenie ro­
dzaju źródeł, terminologii, metod i głównych problemów. Jednym z takich
okresów był czas bezpośrednio po I wojnie światowej [Frankowski; F i ­
scher 1923; Bystroń 1923; Poniatowski 1922; Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutzowa 1924; Czekanowski 1922], drugim — okres przełomu lat
1940/50 [Moszyński 1948], trzecim — druga połowa lat pięćdziesiątych
[Dobrowolski 1957; Kutrzeba-Pojnarowa 1959] i wreszcie okres przełomu
lat osiemdziesiątych [Stomma 1978-1979; Etnografia, etnologia..., 1981;
Metody etnologii, 1981] obfitujący w dyskusje i charakterystyczny bar­
dziej formą przekazu ustnego niż pisemnego — tak jakby długi cykl w y ­
dawniczy naszych czasopism nie pozwalał na utrwalenie tego, co się na­
prawdę dzieje, i jakby etnografowie decydowali się powierzyć swoje roz­
terki najbardziej skutecznemu w historii sposobowi przekazu — bezpo­
średniemu przekazowi ustnemu.
Jednakże, wracając do naszego punktu wyjścia, owe porządkowania
warsztatu nie oznaczają zaistnienia sporu o wybór między sztuką a nau­
ką w sensie ścisłym (science). Najsilniejszy spór toczy się między zwolen-

�12

ZOFIA SOKOLEWICZ

nikami naukowej (scjentystycznej) etnografii; etnografia humanistyczna
rzadko pojawia się na horyzoncie dyskusji. Od k i l k u lat zaledwie stała
się zauważalna. S. Poniatowski, A. Fischer nie mają kontynuatorów,
a przecież zarówno K. Moszyński, B. Malinowski, K . Dobrowolski, C. L é vi-Strauss, jak semiotycy radzieccy są zwolennikami tzw. scjentyzmu.
Właściwie, niemal wszyscy klasycy etnografii polskiej zostali wymienie­
n i w I części tego artykułu [„Etnografia Polska", t. 28: 1984, z. 2]. Któż
wobec tego może reprezentować etnografię humanistyczną?
Zapoczątkowali ją w Europie przedstawiciele szkoły kulturowo-historycznej, a w Polsce przede wszystkim S. Poniatowski, częściowo A. F i ­
scher. Nawiązywali oni [Poniatowski b.r.w., a, b; 1947; Fischer 1932;
1934] do propozycji W. Schmidta [Schmidt 1911a, b, 1937a, b]. Jego zaś
prace były inspirowane bezpośrednio rozwiązaniami filozoficznymi W. D i l theya, W. Windelbanda i H . Rickerta. Ze względu na dalszy tok wywo­
dów przypomnę tylko kilka z ogólnie znanych, ale zazwyczaj przy oma­
wianiu szkoły kulturowo-historycznej pomijanych faktów. Sprawą pod­
stawową jest przyjęcie założenia, że rzeczywistość przyrodnicza różni się
zasadniczo od rzeczywistości ludzkiej, a tym samym odpowiednimi sfe­
rami badań zajmują się różne w swej istocie nauki, i że odpowiada temu
zróżnicowanie form poznania ludzkiego.
Diltheya uważamy powszechnie za twórcę teorii poznania humani­
stycznego. Odróżnił on poznanie, które działając w kierunku od zewnątrz
skierowane jest na naturę, od rozumienia, pochodzącego od wewnątrz.
Dilthey zresztą wyciągał z tego rozumowania wnioski odmienne od
wielu mu współczesnych — sądził mianowicie, że świat ludzki dzięki
temu, iż poznawany jest od wewnątrz (gdyż wychodzimy od siebie, któ­
rych najlepiej znamy), łatwiej poddaje się badaniu od świata natury.
W jego dowodzeniu pojawia się nadto, obok terminów fakt i prawo —
pojęcie twierdzenia wartościującego. Od tej pory wartości i wartościowa­
nie będą ustawicznie towarzyszyły naukom o kulturze, humanistyce ro­
zumiejącej, socjologii czy etnografii rozumiejącej.
Windelband poszedł podobną linią rozumowania wprowadzając nadto
dwa istotne dziś rozróżnienia. Twierdził mianowicie, że nie przedmiot
różni humanistykę od nauk eksperymentalnych, ale wspomniana wyżej
metoda. Wprowadził też pojęcie generalizacji, która w naukach huma­
nistycznych odpowiadała pojęciu prawa w naukach eksperymentalnych.
Rickertowi zawdzięczamy jakby połączenie propozycji obydwu filozo­
fów. Wskazuje on na istnienie triady: fizyczne, psychiczne, duchowe
(duch nie ma charakteru indywidualnego). Twierdził też, że nie przez du­
sze prowadzi droga do poznania ducha, ale przez ducha do poznania dusz.
Wiązało się to zresztą z wyraźnym wpływem filozofii platońskiej, zgod­
nie z którą Rickert twierdził, że fakty są tylko zewnętrznym przejawem
rzeczywistości, której istotą jest duch.
Szczególne miejsce ducha w naukach o kulturze wyznaczają również

�PODSTAWOWE MODELE NAUKI

13

Dilthey i Windelband. Albowiem, chociaż Dii they twierdzi, że dzieje są
niepowtarzalne, to jednak widzi w nich elementy trwałe, wyrażające się
w duchu. Celem uczonego jest właśnie dotarcie do wyrażającego się w dzie­
jach ducha społeczeństw. Jego zdaniem, aby zrozumieć historię, należało
najpierw zrozumieć ludzi, którzy ją tworzyli. Badacz dochodzi do tego
przez zrozumienie wydarzeń, traktując je jako formę wypowiedzi zbio­
rowej. A tak oto te zasady przenosił na pole etnologii jeden z filarów
szkoły kulturowo-historycznej, W. Schmidt. Pisał on:
„Wszystko, czymkolwiek zajmuje się człowiek, jest produktem ducha, zostało
przez niego przepracowane, nosi jego charakter i przez to staje się przedmiotem
kulturowym. Dzięki temu, że przedmiot kulturowy przechodzi przez filtr ducha, zo­
staje też ukształtowany, ale tym samym dusza zostaje uformowana jeszcze bar­
dziej. I stąd uformowanie duszy, a nie to, co ją otacza z dóbr zewnętrznych, sta­
nowi właściwą, rzeczywistą kulturę '[Schmidt 1937b, s. 7; tłum. Bronk 1974].

Podobne twierdzenie znajdziemy także u Poniatowskiego. I dla niego
kultura materialna i duchowa tworzyły organiczną całość, której jedność
wyrażała się w duchu.
Wydaje się jednak, że zarówno Poniatowski jak i Fischer, kontynu­
ując bardziej lub mniej konsekwentnie tezy szkoły kulturowo-historycznej, mniej interesowali się jej filozoficznymi założeniami i skupili uwa­
gę na zagadnieniach warsztatowych, znakomicie zresztą rozwiniętej przez
Schmidta [Schmidt 1937b] krytyce źródłowej oraz teorii kręgów k u l t u ­
rowych F. Graebnera i H . Ankermanna. Zajmowali się więc jakby na­
rzędziem lekceważąc, pozostawiając w cieniu cel, dla którego zostało ono
stworzone. Przekazane w tradycji ustnej anegdotyczne nieco informacje
o okultystycznych seansach Poniatowskiego z Ossowieckim, który wpa­
trując się w przedmiot — bumerang lub czuringę australijską •— miał
mówić mu o ludziach, którzy ten przedmiot stworzyli, świadczyć mogą,
że sprawa człowieka i ducha kultury nurtowała Poniatowskiego głęboko.
Nie zmienia to jednak faktu, że lektura prac poświęconych głównie za­
gadnieniom rekonstrukcji kulturowych [Poniatowski 1919, 1921, 1930] nie
ułatwiała czytelnikowi zrozumienia tego, w czym ów duch miał się w y ­
rażać.
Może tezę o szczególnej recepcji w Polsce szkoły kulturowo-historycznej, charakteryzującej się obcięciem założeń filozoficznych i przyjęciem
samej metody, może podtrzymać wypowiedź E. Bulandy, który pisząc
o kryzysie szkoły wiedeńskiej twierdzi, że „Właściwy kryzys szkoły wie­
deńskiej dotyczy kręgów kulturowych" [Bulanda 1960, s. 108]. Nie dysku­
tuje się więc założeń filozoficznych, a jedynie założenia jednej, ehoć
ważnej, teorii. Oznaczałoby to, że dla E. Bulandy, zgodnie z definicją
Schmidta i Koppersa, nadal „Etnologia jest nauką, która za przedmiot
ma rozwój ducha oraz zewnętrzną aktywność człowieka kierowaną przez
ducha w życiu narodów" [Schmidt, Koppers 1924, s. 25]. A wszakże za­
łożenia filozoficzne są t u niezmiernie ciekawe. Przecież Schmidt dąży do

�14

ZOFIA SOKOLEWICZ

tego, by przez ducha wyrażającego się w kulturze dojść do zrozumienia
tego, co jednostkowe. Mamy t u więc stanowisko podobne w pewnym sen­
sie do E. Durkheima. Punktem wyjścia jest też zbiorowość, choć nie
w jej społecznym wymiarze. Różnica polega na tym, że jednostkowe po­
zostaje cały czas w polu widzenia Schmidta — poprzez zbiorowe ma on
dojść do zrozumienia jednostki, podczas gdy u Durkheima jednostkowe,
jeżeli istnieje, to tylko po to, by wyrazić to, co społeczne, i nie jest bra­
ne pod uwagę w procedurze badawczej.
Sprawa szkoły wiedeńskiej i całej orientacji kulturowo-historycznej
oraz ich recepcji w Polsce nie była w zasadzie badana przez historyków
polskiej etnografii. Stąd częste mieszanie pojęć, przypisywanie badaczom
wadliwych etykietek etc. Na uwagę zasługuje fakt, że zarówno Ponia­
towski jak Czekanowski studiowali w Niemczech w tym samym czasie,
gdy F. Graebner i H . Ankermann ogłaszali swe teorie kręgów kulturo­
wych, gdy tworzył już L . Frobenius. A jednak Czekanowski nie połknął
bakcyla kręgów kulturowych. Jego zainteresowanie zagadnieniami histo­
r i i k u l t u r y wiązało się, zapewne z inspiracji brytyjską filozofią anali­
tyczną, ze stosowaniem procedur typu indukcyjno-probabilistycznego,
o czym była mowa [Czekanowski 1927]. Z jego uczniów przejął metodę
S. Klimek [1934, 1935].
Ta linia tradycji nie została podjęta po I I wojnie światowej, i to za­
równo z przyczyn filozoficznych, jak metodologicznych. Występujące
wtedy zainteresowanie jednostką i duchem miało zupełnie inny charak­
ter, o czym będzie mowa niżej. Można dziwić się tylko, że w momencie
dynamicznego rozwoju polskiej afrykanistyki w latach sześćdziesiątych
nie zafascynowała badaczy postać i dzieło L . Frobeniusa, k t ó r y owo po­
szukiwanie ducha kontynentu {der Geist Her Kontinent) realizował w cza­
sie swojej całej, płodnej afrykanistycznej kariery. Właśnie jego materia­
ły zapłodniły myśl R. Caillois owocując studium dziś już klasycznym,
o modliszce [Frobenius 1933; Caillois 1967]. Nic podobnego nie zdarzyło
się w Polsce.
Drugim punktem w historii etnografii polskiej, od którego możemy
zapoczątkować tradycję humanistyczną, jest myśl mało dziś znanej córki
wielkiego Jana Baudouina de Courtenay, Cezarii Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej. Zapisała się ona w historii etnografii
niewielką liczbą bardzo ciekawych, zwięźle i precyzyjnie napisanych
prac, odbiegających swym charakterem od prac pozostałych etnografów
[Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz 1922, 1923, 1936]. Dla nas dzisiaj
jest przede wszystkim autorką Sw. Cecylii i Formy dramatycznej
obrzę­
du weselnego. Sięgają do jej prac właśnie ci, którzy zwracają się do her­
meneutyki i fenomenologii. Pierwsza podniosła sprawę poglądów filozo­
ficznych C. Baudouin ćłe Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej A. Zadrożyńska [1968]. Brzemienne w znaczenie przesunięcie w sformułowaniu
definicji przedmiotu etnologii, dokonane już w 1923 r. przez Ehrenkreu-

�PODSTAWOWE MODELE NAUKI

15

tzową, jakby uszło uwagi współczesnych. Może dlatego, że myśl teore­
tyczna nie przetłumaczona na język konkretu danej dyscypliny jest mart­
wa. O jej życiu decyduje zastosowanie do badań, a — jak wiemy — na­
pisała ona co prawda kilka ważnych pozycji, ale nie zostały one dostrze­
żone. Były wykonywane w zupełnie innej konwencji, niewielkie objętoś­
ciowo. Jakoś nikt nie próbował odczytać, że w nazwaniu wytworów k u l ­
turowych wykładnikami twórczego stosunku społeczeństwa do życia [Ehrenkrutz 1924, s. 2-3] kryje się coś innego od tego, co miał na myśli
K. Moszyński, gdy określał wytwory kulturowe „rozwiązaniem zadania,
które kiedyś stanęło przed człowiekiem" [Moszyński 1929, s. 5]. Sądzę,
że trzeba się tu zgodzić z wywodem Zadrożyńskiej [1968], a następnie
Benedyktowicza [1980], i uznać C. Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczową za prekursorkę fenomenologii w etnografii polskiej. Co
prawda myśl jej nie zawsze była spójna i konsekwentna pod t y m wzglę­
dem, a elementy fenomenologii współwystępowały w jej pracach z sze­
regiem idei strukturalnych odziedziczonych niewątpliwie po ojcu i obie­
gowymi twierdzeniami pozytywistycznymi. Może własne dlatego, że myśl
Jędrzejewiczowej nie była konsekwentnie fenomenologiczna — a nadto,
że prezentowała ją spokojnie, bez przeciwstawiania się nikomu, tak jakby
nie musiała czy nie chciała przekonywać nikogo o swoich racjach, a mo­
że w etnologii nie dojrzał jeszcze czas na fenomenologię — została ona
nie zauważona. Powinien bowiem zwrócić uwagę protest pozytywistycz­
nie nastawionych etnografów oraz zdanie:
„Przedmiot nauki u w a ż a m w i ę c za w y t w ó r czynności naukowych [...] w etno­
logii czas i środowisko nie stanowią problemu, gdyż w jej materiale naukowym nie
tylko teren, lecz również i chronologia oraz zespoły ludzkie, spośród których ba­
dane wytwory pochodzą, są z góry wiadome. Jednakże — jak to w y ż e j powiedzia­
ł a m — każdy w y t w ó r kultury, który należy do zakresu badań etnologicznych, jest
tylko ostatnim ogniwem poprzedzającego go szeregu form, przekazywanych przez
tradycję, ostatnim w y k ł a d n i k i e m tej tradycji. Nie są nam znane formy go poprze­
dzające, jak również pochodzenie na danym terytorium i w danej społeczności"
[Ehrenkreutz 1923, s. 8].

Być może, gdyby sformułowanie to było nieco ostrzejsze, gdyby to
było zdanie, które nieco później wypowiedział M . Merlau-Ponty: „W ta­
k i m ujęciu historię ujmujemy jako nieprzerwaną tradycję, jako stopnio­
we kształtowanie sensu, znaczenia, a nie jako empiryczne następstwo
faktów" [Merlau-Ponty 1945], to reakcja jakaś ze strony etnografów mu­
siałaby nastąpić. Tak się jednak nie stało. Poglądów Jędrzejewiczowej
nie podzielali nawet jej uczniowie (Dynowski) i dopiero w latach siedem­
dziesiątych została ponownie odkryta przez najmłodsze wtedy pokolenie
(Zadrożyńska, Benedyktowicz) w związku z wzrastającym zainteresowa­
niem fenomenologią w całym środowisku naukowym, a w t y m i etnogra­
ficznym.
Zainteresowanie fenomenologią wśród etnografów ma wiele przyczyn.
Sądzę jednak, że u etnografów uzasadnione jest ono chęcią zerwania

�16

ZOFIA SOKOLEWICZ

z bezosobowością, mędrca okiem i szkiełkiem, patrzeniem z zewnątrz na
kulturę tak, jak się patrzy na świat przyrody, redukowaniem przeżyć wew­
nętrznych do zagadnień psychologii, lekceważeniem wewnętrznego do­
świadczenia i wewnętrznego poznania z pozycji empirycznych. Trzeba
oddać jednak sprawiedliwość pozytywistycznej etnografii, że nie była
tak bezduszna i lekceważąca człowieka, jak ją dzisiaj kolejne pokolenia
młodych etnografów widzą [Etnografia, etnologia..., 1981; Stomma 1979].
Próbował tę sprawę rozwiązać swego czasu Moszyński ustawiając czło­
wieka zarówno w perspektywie rozwojowej i celu kultury, jak i u źró­
deł każdego wytworu kulturowego. Kultura jego zdaniem, powstała jako
rozwiązanie zadania, konsekwencja rozumowania, myślenia. Miała jed­
nocześnie służyć człowiekowi dla jego lepszej adaptacji, dla jego pełniej­
szego rozwoju [Moszyński 1939, s. 4]. Jednakże w samej procedurze ana­
litycznej liczył się w y t w ó r kulturowy, który dzielono, mierzono, okreś­
lano w czasie i przestrzeni, porównywano z innymi [Moszyński 1958].
Postępowanie Moszyńskiego budziło zresztą sprzeciw i u jego współczes­
nych. To do niego należy odnieść pytanie W. Dynowskiego o to, co to
znaczy, że dwa wytwory spotykają się? Poddaje on w wątpliwość pra­
womocność analiz zasięgów przestrzennych wytworów w oderwaniu od
konkretnych społeczności, krajobrazów, szlaków. Przecież — rozumuje
Dynowski —• droga wytworu kulturowego to droga człowieka, a więc bez
danych historycznych drogi tej odtworzyć nie można. I w pracach po­
święconych Wileńszczyźnie i Nowogródczyźnie potwierdza swoje stanowi­
sko [Dynowski 1935].
Podobnie reaguje na zredukowanie etnografii do badania wytworów
asystentka S. Poniatowskiego K. Zawistowicz-Adamska. Jej najpiękniej­
sza książka pt. Społeczność wiejska. Doświadczenia i rozważania z badań
terenowych w Zabórowie, pisana niejako była na marginesie badań nad
emigracją wykonywanych na zlecenie Instytutu Gospodarstwa Społecz­
nego. Z pierwszych niemal słów Autorki wynika jednakże, że nie potrafi
ona do baclanej wsi podejść jak do przedmiotu. Obserwując ludzi na pierw­
szym spotkaniu mówi do siebie w myślach: „Nim zabiorę głos muszę coś
0 tych ludziach wiedzieć. Zaczynam się im przyglądać" [1948, s. 15].
1 jeszcze, by wzmocnić ów element subiektywny, dodam własne wspom­
nienie z Jubileuszu właśnie Pani Profesor Zawistowicz. Niemalże roz­
żalona, przejęta, krytykuje młodych strukturalistów in spe, którzy trak­
tują informatora jako maszynkę do udzielania odpowiedzi, lekceważąc
element ich indywidualności, osobowości, „a przecież w trakcie wywiadu
między informatorem a badaczem powstaje więź, tworzy się coś no­
wego".
Wiele słów pełnych szacunku skierowanych wobec informatorów wiej­
skich znajdujemy w Kulturze ludowej Słowian Moszyńskiego. Zwłaszcza
obfituje w nie cz. 2, t. I I , poświęcona sztuce. Pisałam już kiedyś o tym,
że właśnie wobec sztuki, na którą był bardzo wrażliwy, załamał się nie-

�PODSTAWOWE MODELE NAUKI

17

co pedantyczny zamysł Moszyńskiego ukazania całej kultury „jakby była
zbiorem wytworów" [Moszyński, 1929, s. 8], i przynajmniej w ogólnej
interpretacji znaczenia sztuki dla człowieka ucieka się on do pomocy
filozofa o wręcz przeciwnych mu poglądach — do Bergsona. Po prostu
opis dzieła sztuki jak wytworu kulturowego sprawia, że przestaje być
ona sobą. Moszyński czuł to znakomicie i zapewne z tego wynika jego
filozoficzna ekwilibrystyka (którą zresztą w t y m momencie można uznać
za zaletę — nie mogę tu sobie odmówić dygresji, że tych skrupułów nie
mieli etnografowie polscy piszący po I I wojnie światowej o sztuce —
ich prace w zasadzie poprawne, ale napisane tak, jakby nie dotyczyły
sztuki) [Sokolewicz 1979].
Wydaje się, że specyfika pracy etnografa, kontakt z informatorem
wyczulał badacza na pewne rodzaje poznania, które trudno byłoby naz­
wać empirycznymi. Wrażliwość na tego rodzaju poznanie wynika r ó w ­
nież często z faktu uczestniczenia w życiu badanej społeczności i możno­
ści obserwowania wszelkich form aktywności ludzkiej — nie podzielo­
nych w opisie na słowo, dźwięk, gest, ale odbieranych całościowo, w zda­
rzeniach, niewątpliwie nawet najbardziej scjentystycznie nastawionym
etnografom nie pozwalała tak całkowicie zapomnieć o t y m współczynni­
k u humanistycznym, istotnej cząstce teorii F. Znanieckiego [Znaniecki
1971; Kłoskowska 1981]. Należy tu również wyrazić zdziwienie, dlaczego
tak się stało, że recepcja Znanieckiego w środowisku etnograficznym była
niezmiernie słaba.
Ta „wrażliwość" na człowieka była również zapewne przyczyną, że
metody statystyczne w zasadzie nie przyjęły się w etnografii polskiej i by­
ły po I I wojnie światowej sporadycznie tylko stosowane [Zambrzycka-Kunachowicz 1974] i że etnografowie nie zarazili się od socjologów me­
todą ankietowania i tym, co niesie za sobą tzw. socjologia empiryczna.
Jak widać, w historii etnografii mamy szereg sprzeczności. Z jednej bo­
wiem strony nauka rozumiana w sensie humanistycznym nie była szcze­
gólnie akceptowana, a z drugiej obserwujemy niechęć do metod bardziej
ścisłych, sformalizowanych etc. Inną zapewne jest rzeczą być wrażliwym,
odbierać i uznawać za ważne informacje trudne do empirycznego okreś­
lenia, jak piękno, dobro, lęk, bezpieczeństwo, zaufanie, szacunek, a inną
jeszcze określona orientacja filozoficzna i przyjęcie modelu nauki, rozu­
mianej jako nauka sensu stricto (eksperymentalna), lub optowanie za jej
humanistycznym wyrazem.
Z moich dotychczasowych rozważań wynika już chyba dość jasno, czym
się charakteryzuje, niezależnie do orientacji filozoficznej, model nauki
humanistycznej. W „Etnografii Polskiej" Gerhard Kloska [1975] opisał
zasady przyjęte w t y m zakresie przez Maxa Webera, klasycznego przed­
stawiciela socjologii rozumiejącej — nauki humanistycznej nawiązującej
do orientacji filozoficznej szkoły Diltheya.
Najogólniej rzecz biorąc przyjmując model nauki humanistycznej za—

99/3

�18

ZOFIA SOKOLEWICZ

kładą się odmienność przedmiotu badań (świata natury od świata k u l ­
tury) lub metody badań (poznanie versus rozumienie) albo jedno i drugie.
Podstawę wnioskowania stanowią nie tylko dane empiryczne, ale również
stany świadomości, przeżycia etc. (o czym już wspomniałam charaktery­
zując propozycje C. Jędrzejewiczowej). Do tego należy dodać zdania
wartościujące, będące przedmiotem zadawnionego sporu w nauce [Zadrożyńska 1968; Kloska 1975]. Tym samym odpada empiryczne kryte­
rium prawdy. Nadal jednak na badaczu spoczywa obowiązek zebrania
wszystkich dostępnych na ten temat źródeł i odwołania się do opinii
wszystkich fachowców w danej dziedzinie co do prawomocności uzyska­
nych rezultatów. Z tego wynika także, że ogromną wagę ma krytyka
źródłowa, precyzja wypowiedzi, szacunek dla wypowiedzi drugiego czło­
wieka — gdyż tylko ona może być podstawą zrozumienia jego stanów,
zdarzeń, w których brał udział, etc.
Taki model nauki proponują obecnie przedstawiciele fenomenologii
kultury, fenomenologii religii, hermeneutyki, zbliża się do niego w isto­
cie C. G. Jung ze swym typem psychoanalizy, choć on sam uważa się
za klinicystę, przedstawiciela nauk eksperymentalnych.
Słabość tradycji w tym zakresie i nawet jej niezauważenie ze strony
większości etnografów sprawiły, że impulsem do rozwijania etnografii
humanistycznej stały się prace obce. Źródła tych inspiracji są dość licz­
ne. Wymienić tu należy, — niekoniecznie w kolejności ważności —
przedstawiciela szkoły marburskiej, E. Cassirera, z fenomenologów sa­
mego E. Husserla i R. Ingardena, następnie M . Merlau-Ponty, hermeneu­
tyka P. Ricoeura, wreszcie fenomenologów religii M . Eliadego i jego
uczniów oraz szkołę utrechtską w fenomenologii religii: R. Otta i G. van
der Leeuva. Należałoby dopisać tu, z poprzednio wyrażonym zastrzeże­
niem, psychoanalizę C. G. Junga i całą, coraz silniej rozwijającą się dzie­
dzinę tzw. psychologii humanistycznej. Na zwrot k u nauce rozumiejącej
miała też wpływ krytyka semiotyki i strukturalizmu i niemożność w y ­
jaśnienia wielu zjawisk w kulturze współczesnej metodami etnografii
scjentystycznej.
Pewną rolę w szerzeniu idei nauki rozumiejącej odegrało tu pojawie­
nie się na polskim rynku wydawniczym końca lat sześćdziesiątych
i w latach siedemdziesiątych kilkunastu pozycji wyżej wspomnianych
autorów. Zbyt mało na to, aby ich móc studiować — dość, aby otworzyć
nowe horyzonty. Rzecz charakterystyczna — były to pozycje czytane
również przez młodzież szkolną — często niezależnie od jej niepowodzeń
szkolnych. Moje doświadczenie uniwersyteckie uczy, że stały się one
motywacją wyboru etnografii jako kierunku studiów dla wielu dziś i n ­
teresujących młodych etnografów. Cechowało ich wszystkich to, że sta­
wiali sobie inne pytania od tych, na które mogli uzyskać odpowiedzi
w toku studiów. Sposób przedstawiania problemów etnologii i materiału
etnologicznego na uniwersytetach nie uwzględniał (poza kilkoma wyjąt-

�PODSTAWOWE MODELE NAUKI

19

kami) problematyki fenomenologii religii i kultury, psychoanalizy, her­
meneutyki.
Nurt zainteresowań hermeneutycznych wyraził się •— jak dotąd —
ogromnym zapotrzebowaniem na te pozycje na rynku wydawniczym,
ożywieniem dyskusji filozoficznych, pracami magisterskimi [Benedyktowicz 1974]. Zapowiadają się dalsze prace, choć zainteresowanie fenome­
nologią owocuje na razie głównie dyskusjami, o wielkim zresztą dla ca­
łego naszego środowiska znaczeniu.
Jednym z autorów — fenomenologów — zajmujących się problema­
tyką etnograficzną jest teolog — T. Dajczer [1976, 1977, 1979a, b], autor
ważnych, głębokich prac o micie i myśleniu mitycznym.
Czegóż oczekują etnografowie po fenomenologii? Odpowiedź można
znaleźć głównie w pracach samego Husserla, a następnie Eliadego. Spo­
dziewają się, mianowicie, przywrócenia wagi sprawom człowieka jako
jedynego i wielowymiarowego podmiotu dziejów. Skłaniają się k u twier­
dzeniom Husserla, że „Same tylko nauki o faktach tworzą ludzi samych
tylko faktów" [Husserl 1976, s. 95]. Zgadzają się z nim też, choć pytanie
to postawił wiele lat temu, że
„nauka ta nie ma nic do powiedzenia. Z zasady wyklucza ona właśnie te pyta­
nia, które są tak palące dla ludzi, wydanych na pastwę pełnych przeznaczeń prze­
wrotów naszych nieszczęsnych czasów: pytania co do sensu lub bezsensu całego
tego naszego ludzkiego istnienia [...]. Czy jednakże świat, a zarazem istnienie w nim,
może posiadać jakiś sens, jeśli nauki tylko to uznają za prawdziwe, co w ten
sposób daje się obiektywnie ustalić, jeżeli historia niczego więcej nie może nas
nauczyć ponadto, że wszystkie twory świata duchowego, wszystkie ongiś dające
ludziom siłę związki życiowe, ideały, normy, powstają i znikają jak przemijające
fale — ponad to, że tak zawsze było i będzie, że zawsze znowu rozum w bezsens,
dobro w plagę musi się przeradzać? [Husserl 1976, s. 95].

Tę myśl jakby kontynuuje Eliade, kolejne źródło naszych fascynacji.
Pisze on: „logika ludzkiego istnienia prowadzi do nadawania temu ist­
nieniu sensu, wykraczającego poza los jednostkowy" [Eliade 1980]. Wal­
czy on o uznanie faktów zrodzonych z wyobraźni za podstawę wniosko­
wania naukowego. Ideę tę w pewnym stopniu podejmuje Prokopiuk
[1982] proponując przyjęcie za obowiązujący we współczesnej nauce pa­
radygmat wyobraźni. Eliade pisze na ten temat następująco:
„Światy zrodzone z wyobraźni, podobnie jak światy religijne, to ś w i a t y auto­
nomiczne. Nie można, rzecz jasna, wyobrazić sobie kultu cargo w oderwaniu od
kolonializmu, ale też nie można wyobrazić go sobie w oderwaniu od mitologii, k t ó ­
r a istniała przed okresem kolonialnym, od pierwotnego mitu herosa, tj. mającego
przybyć i w y z w o l i ć swój lud" [Eliade 1980].

Zarówno u Husserla, jak i u Eliadego występuje troska o związek
człowieka z sakrum, szeroko pojętym. Uważają ten związek za istotny
dla istoty człowieczeństwa, a t y m samym przetrwania człowieka jako
gatunku. Tak o t y m pisze Eliade:

�20

ZOFIA SOKOLEWICZ

„Zazwyczaj terminu «religia» używa się do określenia wielkich politeizmów or­
ientalnych, bądź monoteizmów, w y w o d z ą c y c h się ze Starego Testamentu. W moim
przekonaniu słowu temu należy n a d a w a ć szersze znaczenie: wszelka symbolika,
wszelki rytuał, wszelka postać mitologiczna ma p e w n ą wartość religijną. J a k to
często podkreślałem, doświadczenie sacrum to struktura świadomości. Łączy się ona
u nas z pojęciem bytu, znaczenia, prawdy. Nawet w najbardziej archaicznych struk­
turach odnajdujemy rozróżnienie między tym, co rzeczywiste, znaczące, a zatem
«swiete», a tym, co jest śmiercią, chaosem, absurdem. Na przykład dla tubylców
australijskich aktywność płciowa, odżywianie się, polowanie to działania rzeczy­
wiste, pełne znaczenia. Oddając się tym działaniom należy iść za wzorami objawio­
nymi lub nauczonymi przez mistycznych przodków. Zresztą ludzie pierwotni robią
wszystko zgodnie z pewnym modelem religijnym" [Eliade 1980].

Zadziwiającą zgodność z t y m i twierdzeniami wykazują prace C. G.
Junga. Należy podkreślić tu, że wyprawy etnograficzne odegrały nader
istotną rolę w tworzeniu teorii. A oto co pisze o jego poglądach w inte­
resującej nas kwestii znakomity biograf Junga, Laurens van der Post:
„Teologowie zawsze mocno twierdzili, że wszyscy ludzie równi są w swej god­
ności wobec Boga. Ten wzorzec w zbiorowej nieświadomości ma tak szczególnie
wielkie znaczenie dla ludzkiego ducha, ponieważ wszyscy ludzie są równi co do
godności i w nim w rozumieniu, że w tej dziedzinie wszyscy zostali stworzeni
i zaopatrzeni z równą bezstronnością".

Jung wyłożył to wszytko nie w postaci dowodu, ale doświadczenia.
Doświadczenie jest przed i poza argumentem. Jedynym z najcięższych
oskarżeń intelektualizmu jego i naszego wieku jest dziwna determinacja
zaprzeczająca istotom ludzkim ważności i godności ich własnego do­
świadczenia i poddania go pewnej zewnętrznej, uprzednio skonceptualizowanej dewaluacji. Jung odnosił się do doświadczenia wszystkich wzo­
rów w zbiorowej nieświadomości jako witalnych punktów wyjścia. Gdy
zapytano go publicznie, czy wierzy w Boga, powiedział: „ J a nie wie­
rzę [...] i zawahał się po chwili: Ja wiem" [Van der Post 1975, s. 215].
Tym samym dotknęłam niezmiernie ważnej dla etnografów kwestii —
do której wrócę w I I I części a r t y k u ł u — jak można stosować i jakie
kryterium prawdy wobec zdań stwierdzających czyjeś stany świado­
mości, wyobraźni, przeżycia, które jednak są stanami nawiązującymi do
sytuacji całej zbiorowości i tylko przez odniesienie do niej dadzą się
wytłumaczyć.
Ze wspomnianymi wyżej opiniami współgra zapowiadana praca zbio­
rowa pt. Studenckie zeszyty naukowe Uniwersytetu
Jagiellońskiego.
Szkice i próby etnólogiczne (materiały z sesji naukowych studentów
Ka­
tedr Etnografii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetów
Jagiellońskiego
i Warszawskiego 1982-1983). Treść tego zeszytu potwierdza moją opinię
o powolnym, ale stałym krystalizowaniu się i w Polsce modelu etnografii
humanistycznej.
W tej (II) części a r t y k u ł u pragnęłam tylko zwrócić uwagę na te ce­
chy nauki uprawianej przez Husserla, Eliadego czy Junga, które szcze-

�PODSTAWOWE MODELE NAUKI

21

golnie pociągają polskich etnografów — czytelnicy muszą zwrócić się
do ich dzieł chcąc zrozumieć ich teorie. Wypada m i dodać na koniec tej
części, że wielkie zainteresowanie filozofiami Wschodu, sytuacja kryzy­
sowa nauki światowej zorganizowanej według modelu wywodzącego się
z X I X w. i wiele innych jeszcze przyczyn sprawia, że k u rozumieniu
przeciwstawianemu poznaniu skłaniają się coraz to inne kręgi badaczy
[Mulkay 1979]. Okazuje się, że ten sposób myślenia nie ominął też przed­
stawicieli nauk eksperymentalnych i ujawnił się też w fizyce w postaci
tzw. gnozy z Princeton.
T y m współczesnym sporom o charakter nauki chciałabym poświęcić
I I I część artykułu.

LITERATURA
B a u d o u i n d e C o u r t e n a y - E h r e n k r e u t z C , patrz: Baudouin de Courtenay-Jędrzejewiczowa.
B a u d o u i n de C o u r t e n a y - J ę d r z e j e w i c z o w a C.
1922
Sw. Cecylia (przyczynek do genezy apokryfów),
Lwów.
1923
Ze studiów
nad obrzędami
weselnymi ludu polskiego, cz. I : Forma dra­
matyczna obrzędowości
weselnej, Wilno.
1924
Material naukowy i przedmiot etnologii, „Lud", t. 22.
1936
Dwie kultury i dwie nauki, „Zrąb", nr 1.
B e n e d y k t o w i c z Z.
1980
O niektórych
zastosowaniach metody fenomenologicznej w studiach nad
religią, symbolem i kulturą, cz. I , „Etnografia Polska", t. 24 z. 2, s. 9-46.
В r o n к A.
1974
Język etnologii na przykładzie
teorii religii W. Schmidta. Analiza meto­
dologiczna, Lublin.
B u l a n d a E.
1960
Czy kryzys etnologicznej szkoły wiedeńskiej,
„Lud", t. 45, s. 91-125.
В у s t г o ń J . St.
1923
Ludoznawstwo w ostatnim dziesięcioleciu
1912-1921, „Slávia", t. 2, s. 154-174, 548-552.
1926
Ludoznawstwo w latach 1922-1925, „Slávia", t. 5, s. 378-390, s. 614-625.
C a i l l o i s R.
1967
Modliszka, [w:] Odpowiedzialność
i styl, Warszawa, s. 123-167, wyd. oryg.
1938, Le Mythe et l'Homme, Paris.
C z e k a n o w s k i J.
1922
Antropologia, etnologia i prehistoria, „Lud", t. 21, s. 3-16.
1927
Z badań nad zróżnicowaniem
morfologicznym
dialektów
polskich, [w:]
Prace polonistyczne ofiarowane profesorowi Janowi Łosiowi,
Warszawa,
s. 330-354.
D a j c z e r T.
1976
Porządek
kosmiczno-moralny
w religiach niechrześcijańskich,
„Studia
Theol. Vars.", t. 14, nr 1, s. 3-27.
1977
Doświadczenie
religijne świata w religiach pozachrześcijańskich,
„Studia
Theol. Vars.", t. 15, nr 2, s. 137-167.
1977a Kosmos w religiach pozachrześcijańskich,
„Studia Theol. Vars.", t. 17,

nr 2.

�22

ZOFIA SOKOLEWICZ

1977b

Przeżycie
religijne
kosmosu w religiach niechrześcijańskich,
„Zeszyty
Misjologiczne A T K " , t. I I , cz. 1.
D o b r o w o l s k i K.
1957
Drogi rozwoju etnografii polskiej i jej obecne zadania, metody i związki
z innymi naukami (rozważania
dyskusyjne),
„Etnografia Polska", t. 1,
s. 72-81.
D y n o w s k i W.
1935
Sztuka ludowa Wileńszczyzny
i Nowogródczyzny,
Wilno.
E h r e n k r e u t z — patrz: Baudouin de Courtenay — Jędrzejewiczowa C.
E l i a d e M.
1980
Człowiek i sacrum, „Forum", 14 (811).
Etnografia, etnologia...
1981
Etnografia, etnologia, antropologia kultury, ludoznawstwo. Czym są? Do­
kąd zmierzają?
(odpowiedzi na ankietą), „Polska Sztuka Ludowa", R. 36,
nr 2, s. 67-82.
F i r t h R.
1958
Social anthropology as science and as art, Dunedin.
F i s с h e r A.
1923
Znaczenie etnologii dla innych nauk, „Lud", t. 22, s. 81-92.
1932
Metoda etnograficzna w zastosowaniu do kultury społecznej
i duchowej,
[w:] Sbornik radova na III Kongresu slovenskich geografa i etnografa
u Jugoslaviji, Beograd.
1934
Etnografia słowiańska,
cz. 3, Polacy, Lwów—Warszawa.
F r a n k o w s k i E.
b.r.w. Sztuka ludowa w Polsce, [w:] Wiedza o Polsce, t. 3, Warszawa, s. 345-416.
Frobenius L.
1933
Kultur geschichte Afrika, [w:] Prolegomena zu einer historischen Gestaltlehre, Zurich.
H u s s e r l E.
1976
Kryzys nauki europejskiej a transcendentalna fenomenologia, „Studia F i ­
lozoficzne", nr 9 (130), tłum. J . Szewczyk.
K l i m e k S.
1934
Metoda ilościowa
w badaniach nad historią
kultury, Roczniki Dziejów
Społeczno-Gospodarczych, t. I I I .
1935
The structure of California Indian Cultures, Berkeley, Cal., seria Culture
Element Distribution.
K l i m e k S., M i l k ę W.
1935
An analysis of the material culture of the Tupi peoples, „American A n ­
thropologist", vol. 37.
K l o s k a G.
1975
Refleksje nad trzema modelami nauk społecznych,
„Etnografia Polska",
t. 19 z. 2, s. 109-136.
K ł o s k o w s k a A.
1981
Socjologia kultury, Warszawa.
K u t r z e b a - P o j n a r o w a A.
1959
Organizacja pracy etnograficznej
w Polsce. Instytucje
i
wydawnictwa
naukowe, „Etnografia Polska", t. 2, s. 19-58.
M a l i n o w s k i B.
1931
Culture, [w:] Encyclopaedia of Social Sciences, Nowy Jork.
1944
The scientific theory of culture (and other essays) with a preface by
H . C a i r n s , Chapel Hill, N. Carolina.

�23

PODSTAWOWE MODELE NAUKI

1958

polskie tłumaczenie: Naukowa teoria kultury, [w:] Szkice z teorii kultury,
s. 3-115, tłum H . Buczyńska.
M e r l a u - P o n t y M.
1945
Phenomenologie de la perception, Paris (częściowo w polskim wydaniu
Proza świata, tłum. S. Cichowicz, Warszawa 1976).
Metody etnologii
1981
Metody etnologii, cz. 1, praca zb., Warszawa.
M o s z y ń s k i K.
1929
Kultura ludowa Słowian, cz. I , Kultura materialna, Kraków.
1934
t. I I , cz. 1, Kultura duchowa, Kraków.
1939
t. I I , cz. 2, Sztuka, Kraków.
1948
Stan i zadania etnografii polskiej,, „Lud", t. 38, s. 210-228.
1958
Człowiek.
Wstęp do etnografii powszechnej i etnologii, Kraków—Warsza­
wa—Wrocław.
M u 1 к а у M.
1979
Science and the sociology of knowledge, London.
P o n i a t o w s k i S.
1922

Zadanie i przedmiot etnologii, Archiwum Nauk Antropologicznych, t. 2,
cz. 2, Warszawa.
b.r.w. O pochodzeniu ludów aryjskich w świetle
nowszych badań
etnologicznych, [w:] Wiedza o Polsce, t. I I , s. 67-79.
b.r.w.b Etnografia Polski, [w:] Wiedza o Polsce, t. I I I , s. 191-334.
1947
Fakty etnologiczne i. metody ich badania, wyd. pośmiertnie przez E . B u ­
landę, „Lud", t. 37, s. 32-68.
1919
O metodzie historycznej w etnologii i znaczeniu jej wyników
dla historii,
Warszawa.
1921
Przyczynek do metody badania izolacji obrzędowej,
Lwów.
1930
Geneza łuku triumfalnego, Warszawa,
van der Post L.
1975
Jung and our time, London.
P r o k o p i u k J.
1982
Paradygmat wyobraźni,
„Literatura na Świecie", nr 3/4.
R a d c l i f f e - B r o w n R.
1937
A natural science of society, Nowy York.
S c h m i d t W.
1911a Die Kulturhistorischen Methode in der Ethnologie, Regensburg.
1911b Der Ursprung der Gottesidee, Regensburg.
1937a Das Eigentum in den Urkulturen, Munster.
1937b Handbuch der Kulturhistorischen Methode der Ethnologie, Munster.
S c h m i d t W., K o p p e r s W.
1924
Volfcer und Kulturen. Gesellschaft und Wirtschaft der Volker, Regensburg.
SokolewiczZ.
1974
Wprowadzenie do etnologii, Warszawa.
1979
Teoria kultury Kazimierza Moszyńskiego
jako punkt wyjścia
dla badań
etnogenetycznych, „Etnografia Polska", t. 23, z. 2, s. 83-110.
Stomma L.
1978-1979 Magia dzisiaj, rozważania
o metodzie, cz. 1, „Polska Sztuka Ludowa", R. 32
3

nr 3-4, s. 131-143; R. 33 nr 4, s. 195-205.
Zadrożyńska-BarączA.
1968
Fenomenologiczna koncepcja historii i kultury. Zastosowanie
badaniach etnograficznych, „Etnografia Polska", t. 12.

w

polskich

�24

ZOFIA SOKOLEWICZ

Zambrzycka-KunachowiczA.
1974
Próba zastosowania jednej z metod taksonomicznych
w typologii zjawisk
etnograficznych,
Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace
Etnograficzne, z. 7, Kraków, s. 35-59.
Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a K.
1948
Społeczność
wiejska.
Doświadczenia
i rozważania
z badań
terenowych
w Zaborowie, Warszawa.
Z n a n i e c k i F.

1971

Nauki o kulturze.

Narodziny i rozwój,

przeł. J . Szacki, Warszawa.

Zofia Sokolewicz
T H E BASIC MODELS O F SCIENCE AND SOME T H E O R E T I C A L
OF E T H N O L O G Y IN POLAND. PART I I
Summary

PROBLEMS

In this part of the paper (part I see "Etnografia Polska" vol. ХХГХ-1) the
author presents these models of science, in which their authors assume, that, by the
basic unity of the world, there is an essential difference between the subject of
the science sensu stricto and the subject of humane studies (arts, lettres) or, that
the difference lies in the methods applied in them. The models of humane studies
are derived from the philosophy of W. Windelband, H . Rickert and J . Dilthey, as
well as E . Cassirer and E . Husserl. In ethnology such assumptions have been pre­
sented in the diffusionis approach with all the variety ef its forms. ( L . Frobenius,
F . Graebner, H . Ankermann, W. Koppers, W. Schmidt, W. Jensen), in Poland first
of all S. Poniatowski, E . Bulanda, and, to some extent, A. Fischer. The inspiration
of E . Cassirer can be found now among the Polish ethnologists of the younger ge­
neration — actually its effects appear in numerous interesting discussions. The
Husserl's phenomenology, that influenced the views of C . Baudouin de Courtenay
Ehrenkreutz-Jądrzejewiczowa became now, owing to the works of M. Eliade and the
Utrecht school (R. Otto, G . van der Leeuw) fairly popular, and some works have
already been published (Zadrożyńska, Benedyktowicz). Whereas a meaningful in­
fluence of M. Weber's or F . Znaniecki's "humanistic sociology" can't be noticed in
Polish ethnology. The model most often applied in our ethnology is the scientistic
one.
Translated

by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8096" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8076">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/53e6aad41edb341564f32e4581a554c4.pdf</src>
        <authentication>01ae5df3081d3ef5ff72f33ccd5998e7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96714">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5508</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96716">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96719">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96720">
                <text>obywatelstwo - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96721">
                <text>wolność - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96723">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5123</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96724">
                <text>Paradoksy obywatelstwa / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96725">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.17-26</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96726">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96727">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96728">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96729">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96730">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96731">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96732">
                <text>1

ZOFIA SOKOLEWICZ
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Warszawski

PARADOKSY OBYWATELSTWA:
WOLNOŚĆ WOBEC RÓWNOŚCI I TOŻSAMOŚCI1
Posługujemy się pojęciem obywatelstwa, nie zdając sobie sprawy, jak bardzo
jest ono wieloznaczne, jak w toku historii zmieniało się jego pole semantyczne
i odpowiadające temu stosunki społeczne. W teorii wyraża ono relację między
jednostką a państwem. Jednakże właśnie te relacje zmieniały się zależnie od
tego, kim była ta jednostka i jakie to było państwo. I zmieniają się nadal.
Pojęcie obywatelstwa jest nieodłącznie związane z cywilizacją europejską,
szerzej euroatlantycką. Znajdujemy je już w kulturze starożytnej Grecji. I aż
do dziś, wbrew panującym stereotypom, że oznacza ono równość wszystkich
wobec instytucji państwa, określa pełne prawa jedynie wybranej grupy, to jest
obywateli, zakładając ich równość, odmawiając ich jednocześnie innym, którzy
nie są obywatelami. Faktycznie nigdy nie obejmowało i po dziś dzień nie obejmuje wszystkich mieszkańców danego terytorium, członków zamieszkującej je
społeczności (kraju, państwa). Jest przywilejem, o uzyskanie którego ludzie się
usilnie starają, ale nie zawsze mogą go otrzymać. O jego znaczeniu świadczy
artykuł 15 Deklaracji Praw Człowieka przyjętej przez ONZ w 1948 r., w którym
czytamy: „1. Każdy człowiek ma prawo do posiadania obywatelstwa. 2. Nie
wolno nikogo pozbawiać samowolnie obywatelstwa ani nikomu odmawiać
prawa do zmiany obywatelstwa”2. Do interpretacji tego zapisu jeszcze wrócę.
Dla lepszego rozumienia wybiórczego charakteru obywatelstwa odwołam
się do kilku sytuacji historycznych. Otóż w starożytnej Grecji obywatelem była
1
Inspiracją do tego artykułu i przeciwstawienia wolności, równości i tożsamości były dla
mnie artykuły z rozmów w Castel Gandolfo, zwłaszcza teksty E. S h i l s a, Co to jest społeczeństwo
obywatelskie?, w: Europa i społeczeństwo obywatelskie. Rozmowy w Castel Gandolfo, red. K. Michalski, Kraków, Warszawa 1994 i C. Taylora, Źródła współczesnej tożsamości, w: Tożsamość
w czasach zmiany. Rozmowy w Castel Gandolfo, red. K. Michalski, Kraków 1995. s. 9–22.
2
Prawa Człowieka, opracowanie, wybór źródeł K. Motyka, Lublin 1999, s. 76.

�Zofia Sokolewicz

18

osoba, która mogła pełnić urzędy w „polis”. Tego przywileju, rozumianego jako
odpowiedzialność, nie posiadali ludzie młodzi, kobiety, obcy oraz niewolnicy.
Włodzimierz Lengauer łączy ze statusem obywatela kwestie zdawałoby się
o prywatnym charakterze, jak małżeństwo i stosunki seksualne, zaliczając je
wręcz do sfery publicznej. Pisze „Wszelkie prawa dotyczące małżeństwa (gwarancja posagu żony, kary dla cudzołóżców hańbiących żonę obywatela, troska
o obywatelskie pochodzenie żony) można interpretować w ten sposób: polis dba
o zachowanie swojego charakteru jako wspólnoty pełnoprawnych obywateli
pochodzących z rodzin od pokoleń ateńskich i o zachowanie dziedzicznych
oikoi, które stanowią jego podstawę”3. Analiza tekstów starożytnych prowadzi
dalej Lengauera do wniosku, że „...nie były one [zachowania erotyczne] intymną, osobistą sferą życia człowieka, były elementem postawy obywatelskiej.
Obywatel wierny w miłości był także godzien zaufania w sferze publicznej.
Współobywatele mogli na niego liczyć”4. Wskazując dalej na istniejące i regulowane normami społecznymi związki homoseksualne, których klasycznym,
literackim opisem jest Uczta Platona, Lengauer podkreśla, że obywatele Aten
winni byli podporządkować się „...w sprawach erotycznych takim samym
normom etycznym jak w życiu publicznym..., „użytek z przyjemności” miał
być podporządkowany interesom polis, w której stosunki między obywatelami
polegać miały na wzajemnej lojalności”5.
To, nieco przydługie streszczenie poglądów Lengauera na kwestie związku
między sferą erotyczną obywatela a interesem polis jest uzasadnione nie tylko
jego pozycją jako autorytetu w badaniach nad kulturą starożytną, ale także
chęcią zwrócenia uwagi Czytelnika na trudności w oddzieleniu sfery prywatnej
i publicznej w życiu jednostki jako obywatela.
Obywatelstwo jest pod względem kulturowym wielowymiarowe. Świadczy
o tym język. Pozostając na gruncie kultury starożytnej i odwołując się do terminologii greckiej i rzymskiej, uświadamiamy sobie, że za pojęciem obywatela
kryje się pewna koncepcja społeczności i stosunku do niej jednostki, a nawet
szerzej – koncepcja człowieka. Gdyby przyjąć za Èmile Benveniste, że grecki
termin oznaczający obywatela (polity), czyli mieszkańca polis, wyprowadzony
jest właśnie z tego terminu, to mogłoby to oznaczać koncepcję podporządkowania jednostki (polity) zbiorowości (polis). Wspólnota byłaby więc czymś
nadrzędnym wobec jednostki. To wyjaśniałoby nam zachowanie Sokratesa,
który swoje (jako jednostki) prawo do wypowiedzi uznał za podrzędne wobec
W. L e n g a u e r, Eros, polis, obywatel, „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty”, 2004, s. 157.
Tamże, s. 160.
5
Tamże.
3
4

�Paradoksy obywatelstwa: wolność wobec równości i tożsamości

19

decyzji demokratycznie wybranych władz i w związku z tym zaakceptował
wydany na niego wyrok śmierci. Relacja natomiast między rzymskim terminem
civis oznaczającym obywatela, od którego pochodzi civitas, czyli państwo,
byłaby odwrotna. Mielibyśmy tu do czynienia z odwróceniem greckiej drogi
myślenia – to jednostka dała początek państwu rzymskiemu, jednostka bardziej niezależna, z której państwo czerpało swoją siłę. Wskazując na różnice
językowe Benveniste sygnalizuje jednocześnie zawartą w pojęciu obywatela
relację między jednostką a zbiorowością6. Powstaje pytanie czy rzeczywiście
stosunek do jednostki w starożytnych Atenach był inny niż w Rzymie? Czy
Rzymianie rzeczywiście zwracali większą uwagę na jednostkę i jej prawa?
W starożytnym Rzymie obywatelem był tylko mieszkaniec Rzymu. Gdy
cesarz Karakalla w 212 roku próbował jednoczyć mieszkańców Imperium,
przyznał obywatelstwo rzymskie także podbijanym przez Rzym plemionom
barbarzyńskim. Od tego momentu byliśmy świadkami wielokrotnej manipulacji politycznej tym pojęciem. Prawa obywatelskie były czymś pożądanym,
bo oznaczały przede wszystkim wolność. Wolność w kulturze europejskiej ma
szczególnie ważne znaczenie. Fernand Braudel w swej Gramatyce cywilizacji
rozdział poświęcony tworzeniu podstaw Europy w czasie od XI do XVIII w.
podporządkował wolnościom i wolności, a ściślej stopniowemu i długotrwałemu
dochodzeniu do niej7. Tę wolność ma przynieść Europejczykom dopiero Rewolucja Francuska. Ale czy wszystkim?8 Jak widać, mamy tu szereg wątpliwości.
W Polsce obywatelskie prawa wolnościowe i polityczne nie obejmowały
do końca XVIII w. chłopów, mieszczan, innowierców (w tym Żydów). Zasadniczym krokiem na drodze do rozszerzenia tych praw na całe społeczeństwo
była (choć nie do końca) Konstytucja 3 Maja, następnie Kodeks Napoleona
i wreszcie ruchy niepodległościowe w XIX i w XX w., które doprowadziły do
stopniowego objęcia prawami obywatelskimi nieszlacheckiej części społeczeństwa polskiego.
Proces obejmowania prawami obywatelskimi kolejnych grup społecznych
z jednoczesnym poszerzaniem ich zakresu wiązał się w Europie niewątpliwie
z dążeniami do upodmiotowienia jednostki, założeniem, że jest ona podmiotem
prawa. Filozoficzne podstawy tego porządku powstawały od XVII w., a zasłużyli
się w tej materii przede wszystkim Hugo Grotius i Samuel Pufendorf starający
6
È. B e n v e n i s t e, Deux modèles linguistiques de la cité, w: Échanges et communications:
mélanges offerts à Claude Lévi-Strauss à l’occasion de son 60-ème anniversaire, réunis par Jean
Pouillon et Pierre Maranda, t. 1, Hague 1970, s. 589.
7
F. B r a u d e l, Gramatyka cywilizacji, Warszawa 2006, s. 343–359.
8
Z. S o k o l e w i c z, Obywatelstwo a narodowość. Uwagi w związku z ustanowieniem obywatelstwa Unii Europejskiej, „Studia Europejskie” nr 1, 1997, s. 16–19.

�20

Zofia Sokolewicz

się określić wolność człowieka – obywatela w państwie prawnym. Konkretne
treści pojęciu obywatel nadawały kolejne rewolucje mieszczańskie, przede
wszystkim angielska i francuska. Znany nam ze średniowiecznego porządku
stanowego poddany stawał się stopniowo, w wielu krajach bardzo powoli,
obywatelem. Znamienna jest ewolucja tego pojęcia w XIX i w XX wieku.
Badacze9 podkreślają, że miało ono charakter patriarchalny. Średniowieczna
zasada przyznawania domicylu ojcu rodziny, który występował w imieniu
żony, dzieci, służby, zależnych od niego krewnych rezydentów, była stosowana
jeszcze w XIX w. w wyborach do Parlamentu Francuskiego. Jednostki zależne
od ojca rodziny nie miały prawa głosu, bo nie miały statusu obywateli. Przez
wiele lat także nie mieli prawa głosu szeregowi zakonnicy w zakonach, w ich
imieniu głosowali przeorzy, i analfabeci. Lista tych wykluczonych kategorii
osób była całkiem spora.
Jeżeli chodzi o status kobiet, to ilustruje je znane powiedzenie pani de
Staël: Les femmes sont dans la nature et pas dans la société („kobiety należą do
natury, nie do społeczeństwa”). Już w 1793 r. Mary Wollstonecraft wypowiadała
się publicznie za przyznaniem kobietom praw obywatelskich10. Gdy ogłoszono
Francuską Deklarację Praw Człowieka i Obywatela, okazało się, że kobietom
przyznano miejsce „matek republikanów”, pozostawiając je nadal pod opieką
ojców, mężów i braci i nie dając im praw obywatelskich. Upłynęło ponad sto
lat, zanim w różnych krajach w różnym czasie przyznano kobietom prawa do
dysponowania własnym majątkiem, występowania we własnych sprawach
w sądach, decydowania w sprawach małżeństwa, edukacji i drogi zawodowej
i wreszcie – prawa polityczne, prawa głosu. W Australii kobiety otrzymały prawa
obywatelskie w 1902 roku, w Polsce po uzyskaniu niepodległości w 1918 r.,
w USA dopiero w 1920, a w Wielkiej Brytanii kobiety po ukończeniu 30 roku
życia częściowe prawa uzyskały w 1918 r., a pełne prawo wyborcze dopiero
w 1928 roku. Republikańska Francja przyznała je im w 1945 roku!
Odrębną kategorię osób długo pozbawianych praw obywatelskich stanowiły tak zwane rdzenne ludy obszarów kolonizowanych przez Europejczyków.
Po I wojnie światowej Indianie, którzy jako ochotnicy zaciągnęli się do armii
kanadyjskiej, otrzymali obywatelstwo Kanady. Nie dotyczyło to ich rodzin.
Afroamerykanie w USA otrzymali je dopiero po uchwalonych za prezydenta
9
R. B r u b a k e r, Citizenship and Nationhood in France and Germany, Harvard Univ. Press
1992, s. 37, passim.
10
M. Wo l l s t o n e c r a f t, A Vindication of the Rights of Woman, New York 1975, s. 145–146,
189, za: C. P a t e r m a n, Egality, difference, subordination: The politics of motherhood and woman’s
citizenship, w: Beyond Equality and Difference, Citizenship, Feminist Politics and Female Subjectivity,
ed. G. Bock, S. James, London – New York, s. 17–32.

�Paradoksy obywatelstwa: wolność wobec równości i tożsamości

21

Johnsona ustawach integracyjnych w 1964 roku. Kwestia obywatelstwa to
jedna z ważniejszych i bolesnych spraw rozliczeniowych epoki kolonialnej.
A dziś mamy w całym niemal świecie, ale przede wszystkim w Europie
i USA, trudny problem imigrantów, zda się w swoim ciężarze gatunkowym
przerastający wszystkie poprzednio wymienione.
Edward Shils, autorytet w kwestii pluralizmu kulturowego, twierdzi, że
społeczeństwo obywatelskie jest najlepszą odpowiedzią na fakt pluralizmu11.
Zapewnia ludziom równość. Zastanówmy się, jak należy rozumieć pluralizm
i jak fakt pluralizmu wpływa na rozumienie i praktykowanie wolności i równości przez jednostki i grupy.
Podstawowe jednostki w analizie praw obywatelskich to państwo i obywatel. To między nimi trwa skomplikowana gra o zachowanie równowagi między
zapewnieniem obywatelowi jego praw przez państwo, za które z kolei tenże
obywatel ponosi część odpowiedzialności. Jednakże, opisując społeczeństwo,
oprócz państwa i obywatela znajdujemy w nim wiele innych jeszcze grup,
o innym niż obywatelski charakterze, choć niekoniecznie pozostających z obywatelstwem w kolizji. Shils nazywa te grupy pierwotnymi, gdyż odwołują się
one do zasady pokrewieństwa lub wspólnego zamieszkiwania, jak rodzina
i wszelkiego rodzaju grupy krewniacze, grupy rówieśnicze, sąsiedzkie, lokalne.
Do tej kategorii należą grupy etniczne i narody, które zazwyczaj zakładają
wspólne pochodzenie, nawet jeżeli ma ono charakter mityczny, a więzi krwi
z dzisiejszego punktu widzenia i naszej wiedzy historycznej można uważać
za problematyczne. Możemy tu też zaliczyć grupy regionalne złączone więzią
terytorialną czasami zupełnie świeżą, ale czasami sięgającą głęboko w historię.
Obok tych grup pierwotnych jesteśmy świadkami ciągłych narodzin
i przekształcania się innego typu grup powstających na gruncie zamożności,
klas społecznych, ludzi o różnym wykształceniu i udziale w tworzeniu wiedzy,
wyznania, grup typu korporacyjnego, związkowego, kombatantów, młodzieżowych grup muzycznych, grup rodziców dzieci o rzadkich chorobach, niepełnosprawnych itp. Wiele z tych grup organizuje się w tak zwane organizacje
pozarządowe. Od lat siedemdziesiątych XX w. mówimy nadto o wykluczonych,
czyli tych, „o których zapomniał postęp gospodarczy”, a więc bezrobotnych,
bezdomnych, samotnych matkach i ojcach, niepełnosprawnych, o całej „słabszej” ekonomicznie części społeczeństwa. Te grupy też, na miarę swoich sił,
walczą o prawa obywatelskie. W opinii R. Dahrendorfa ludzie ci faktycznie
są ich pozbawieni12. Dahrendorf na początku lat dziewięćdziesiątych XX w.
11
12

E. S h i l s, Co to jest społeczeństwo obywatelskie?, art. cyt., s. 25n.
Za P. C l o s e, Citizenship, Europe and change, Macmillan Press Ltd., 1995, s. 1–2, passim.

�22

Zofia Sokolewicz

oceniał ich liczbę na 5% ludności Wielkiej Brytanii. Można sądzić, że ta liczba
we wszystkich krajach Europy rośnie skokowo w miarę upływu czasu.
Każda z wymienionych grup, a także wiele innych powstających na różnych
zasadach, oprócz przywilejów wynikających z praw obywatelskich i obowiązków wobec państwa, ma swoje własne interesy, a nierzadko reprezentuje też
inne grupy wartości. Grupy rodzinne nierzadko tworzą układy o charakterze
nepotycznym, grupy korporacyjne pod pozorem utrzymywania profesjonalnego
poziomu i pozostawania wiernym zasadzie merytokracji tworzą podobnie zamknięte układy z utrudnionym dostępem do nich. Interesy grup regionalnych
niejednokrotnie są sprzeczne z interesami państwa jako całości. Wszystkie te
grupy powołując się na ideę wolności mogą kwestionować zasadę równości,
walcząc o przywileje dla siebie i wysuwając kolejne roszczenia. Grupy te tworzą
specyficzną hierarchię, dążąc do zajęcia wyższego w niej miejsca. Zwłaszcza
dziś, w epoce Internetu, jesteśmy świadkami powstawania grup w określonym
celu, rozwiązujących się po jego uzyskaniu, jak np. tzw. matki pierwszego
kwartału, czyli kobiety walczące o prawo do rocznego urlopu macierzyńskiego
od stycznia 2013 r. wbrew planom rządu przyznającego ten przywilej jedynie
matkom dzieci urodzonych po 17 marca 2013 roku. Tkanka społeczna jest
więc niezwykle różnorodna i rozwija się dynamicznie, sprawczość obywateli
w zakresie nawiązywania więzi i ich unieważniania jest niezmiernie wysoka.
Sprzyja temu zwiększona mobilność społeczeństwa.
Wydaje się jednak, że w pewnych sytuacjach to więzi etniczne i narodowe
biorą górę nad innymi. Dzieje się tak przede wszystkim w czasie kryzysów
ekonomicznych, wtedy gdy interesy „tubylców” zostają, w ich mniemaniu,
zagrożone przez imigrantów. Ci ostatni mogą być obwiniani o bezrobocie,
wysokość wydatków socjalnych państwa, zajmowanie mieszkań socjalnych,
zwiększoną przestępczość i wiele innych, niepożądanych zjawisk. Demonstracja
młodzieży z kręgu radykalnej prawicy w dniu 1 maja 2013 roku odbywała się
w Warszawie pod hasłem „praca w Polsce dla Polaków”.
Przedmiotem sporu stają się więc w dużej mierze również prawa obywatelskie. Co komu przysługuje z tytułu bycia obywatelem, a kto sięga po to
samo pod fałszywym pozorem? Prawa obywatelskie są niezmiernie cenne.
Podzielone na prawa wolnościowe, polityczne i obywatelskie sensu stricto
(jest to jeden z możliwych podziałów) zapewniają obywatelowi wolność sfery
prywatnej, to jest nietykalność osoby w sensie fizycznym, a także jej własności, wolność sumienia i wyznania, słowa, a także wolność określenia własnej
narodowości. Jest to sfera, w którą państwo nie powinno ingerować. Prawa
polityczne rozumiane są jako uprawnienie obywatela do udziału w rządach,
wyboru reprezentacji, udziału w instytucjach samorządowych i wszelkich

�Paradoksy obywatelstwa: wolność wobec równości i tożsamości

23

innych, które umożliwiają obywatelowi wywieranie wpływu na sprawowanie
rządów w państwie, jak tworzenie partii politycznych, udział w wyborach
itp. Natomiast prawa obywatelskie w ścisłym sensie tego słowa oznaczają
uprawnienia do korzystania z instytucji państwa i jego ustawodawstwa.
Do obowiązków państwa należy tu tworzenie warunków dla takich działań
obywateli, by mogli utrzymać siebie i swoją rodzinę, zapewnić im udziały
w korzyściach płynących z podziału podatków, ochronę zdrowia, prawo do
edukacji, prawo do pracy.
Jak z tego wynika, korzyści, jakie może czerpać obywatel z tytułu swoich
praw, są nader cenne i konsekwencją tego są ograniczenia w przyznawaniu
praw obywatelskich cudzoziemcom, co jest przedmiotem nieustannych dyskusji
i akcji politycznych w Europie i w świecie. Jednym z istotnych argumentów
w dyskursie politycznym na temat obywatelstwa jest kwestia tożsamości
cudzoziemców, którzy dążą do zachowania swojej odrębności i nie do końca
utożsamiają się z państwem-gospodarzem. To jest problem, który wynika nie
tylko z politycznej sytuacji danego państwa, ale ma głębsze korzenie w założeniach nowoczesności.
U początków nowoczesności leży sprawa podmiotowości jednostki. Pozycja
jednostki w społeczeństwie do czasu rewolucji mieszczańskich była określana
przez miejsce zajmowane przez nią w strukturze stanowej państwa, a także
przez miejsce w strukturze rodzinnej i szerzej pokrewieństwa. Po rewolucjach
uzyskała wolność określenia się, kim jest. Znamienne jest motto książki Juliana
Alfreda Pitt-Riversa The People of the Sierra stanowiące fragment wypowiedzi
jego rozmówcy, że „jego krewnymi są ci, których sam sobie wybierze”13. Oznacza oswobodzenie się jednostki z więzów systemu pokrewieństwa. Oznacza
także, że jednostka musiała się w tym względzie sama określić. W swoich
pracach analizujących mechanizmy nowoczesności Anthony Giddens podkreśla wielokrotnie (i nie tylko on), że odpowiedź na pytanie „kim jestem”, to
znaczy określenie swojej tożsamości, stanowi dla jednostki ważne zadanie.
Właśnie zadanie.
Nie jest przypadkiem, że co najmniej od lat siedemdziesiątych XX w.
to pojęcie tożsamości intryguje badaczy i jemu poświęcają swe prace, ono
w pewien sposób organizuje materiał badawczy. Staje się zarówno pojęciem
opisowym, jak i analitycznym. Był to dość skokowy awans, zważywszy, że
pojęcie to w encyklopediach okresu międzywojennego (Encyclopaedia of Social
Sciences) określało jeszcze identyfikację osoby w procesie prawniczym i wiązało
się z daktyloskopią. Jego szersze znaczenie i użycie wiążemy z książką Erika
13

J.P. R i v e r s, The People of the Sierra, Chicago 1971.

�Zofia Sokolewicz

24

Eriksona z 1968 r. pt. Identity: Youth and Crisis14, antropologowie niemalże
natychmiast przenoszą je na grunt wspólnot etnicznych i mniejszości narodowych, rozszerzając pojęcie tożsamości jednostki na tożsamość grupową15.
Rewolucje mieszczańskie w pewnym sensie wywróciły świat do góry
nogami, jednostka straciła swoje oparcie w grupie, którą w wyniku zmian
i zwiększonej mobilności społecznej najczęściej musiała opuścić i, pozostawiona
sama sobie, musiała znaleźć odpowiedź na pytanie „kim jestem?”. Musiała,
ale i zapewne chciała. Miała wolność wyboru choćby wspomnianych przez
rozmówcę Pitt-Riversa krewnych, określenia drogi życiowej, w tym edukacji,
rodzaju zawodu, pracy. Ernest Gellner poszukując mechanizmów będących
u podstaw nowoczesnych społeczeństw i państw epoki przemysłowej, znajduje je w niezwykłej mobilności ludności, zwłaszcza wiejskiej16. Zgodnie
z dość rozpowszechnionym poglądem w epoce wiktoriańskiej wydano więcej
podręczników savoir vivre’u niż w jakiejkolwiek innej epoce. Większa część
ludności miast to byli „nuworysze”, którzy musieli się dowiedzieć, jak należy
się zachowywać. I musieli odpowiedzieć na, nieraz bardzo trudne, sądząc
z lektury powieści XIX-wiecznych, pytanie „kim jestem”.
Wydawałoby się więc, że ich dzieci nie powinny już mieć problemów
z tożsamością. A jednak nie. Ruchy emancypacyjne XIX w. zaowocowały jeszcze
przed I wojną światową akceptacją wielu różnic. Jak czytamy w powieściach
Henry’ego Jamesa, kobiety z towarzystwa musiały zaakceptować na przykład
fakt, że ich przewodnik po Europie siada razem z nimi do stołu, zamiast jadać
razem ze służbą. W tym ujawniała się zarówno wolność, jak i równość. Ten
sam James opisuje stopniowe wyzwalanie się kobiet spod opieki męskiej części
rodziny. W XX w. zaakceptowano także podmiotowość dziecka – choć stało się
to dopiero w latach sześćdziesiątych, a także podmiotowość niepełnosprawnych, choć i do tego doszło dopiero w drugiej połowie XX wieku. Uznano trzy
rodzaje seksualności: hetero, homo- i biseksualność. Prawa człowieka skłoniły
ludzi do uznania równości ras. I jednostka otrzymała prawo, by indywidualnie
określać swój stosunek do tych różnic, by uwzględniać je w budowaniu swej
własnej tożsamości.
Tu jednak powstaje pewien problem. Społeczeństwo przednowoczesne
oparte było w zasadniczej mierze na tradycji i autorytetach. W okresie noE.H. E r i k s o n, Identity: Youth and Crisis, London 1968.
Identity, Personal and Socio-Cultural, red. A. Jacobson-Widding, Uppsala 1983; Z. S o k o l e w i c z, Co dalej z tożsamością europejską? Uwagi na marginesie polityki kulturalnej Wspólnoty Europejskiej i Rady Europy, w: Czas zmiany, czas trwania, red. J. Kowalska, S. Szynkiewicz,
R. Tomicki, Warszawa 2003, s. 323n.
16
E. G e l l n e r, Narody i nacjonalizm, Warszawa 2009.
14
15

�Paradoksy obywatelstwa: wolność wobec równości i tożsamości

25

woczesności o zasadności takiego, a nie innego rozwiązania miał decydować
rozum, ściślej nauka. Nie oznaczało to jednak, że społeczeństwo rezygnowało
ze swojego zdania w kwestiach wyborów dokonywanych indywidualnie przez
jednostkę. Aby to wyjaśnić, Charles Taylor wprowadza teorię uznania17. Nasze decyzje podlegają ocenie innych i muszą być przez nich uznane. Uznanie
zastępuje autorytety i tradycję właściwą społeczeństwu przednowoczesnemu.
Społeczeństwo nie jest wolną amerykanką, nikt nie może działać przeciwko
społeczeństwu. Według Rorty’ego granicę wolności jednostki stanowi przecież
zagrożenie dobra wspólnego.
Niemniej jednak, przyjmując nawet to ograniczenie, jednostka ma wolność
działania i przede wszystkim określenia, kim jest. Uznanie wymienionych
wyżej różnic znacznie poszerza pole jej wyborów. Niektóre z nich spotykają
się jednak z protestami, jeżeli nie całego, to części społeczeństwa. Taką sprawą jest chociażby wybór orientacji seksualnej. Homoseksualizm, stanowiący
przestępstwo karane jeszcze na przełomie wieku XIX i XX, jest obecnie uznawanym przez prawo wolnym wyborem. To nie znaczy, że jest akceptowany
przez wszystkie grupy społeczne. Okazuje się, że nie jesteśmy panami swojej
własnej tożsamości, nie zawsze możemy znaleźć dla niej uznanie. Wynika to
z wielu przyczyn, ale za podstawową byłabym skłonna uznać różnice wartości.
Nie tylko różnice interesów, ale i różnice wartości sprawiają, że społeczeństwo
obywatelskie nie jest jednorodne. Są one źródłem wielu głębokich konfliktów
i kolidują z zasadą zarówno wolności, jak i równości, będąc jednocześnie
podstawą tożsamości. Jest to niezmiernie istotne, gdyż żadna z jednostek nie
wydaje się być gotowa do rezygnacji z własnej tożsamości. Tożsamość jako
zadanie została uznana za wielką zdobycz obywateli XX i XXI wieku.
Pozostawiając sprawę możliwego konfliktu na tym polu, spróbuję odnieść się do ogromnie dyskusyjnej sprawy tożsamości grupowej. Otóż prawa
człowieka dotyczą jednostek. Wieloletnia dyskusja na temat praw ochrony
mniejszości narodowych i etnicznych zakończyła się salomonowym rozwiązaniem. Aby uniknąć terminu „prawa grupowe”, ustalono, że prawa mniejszości
narodowych to takie prawa, które jednostka dzieli z innymi. Podobnie długa,
ponad dwudziestoletnia, dyskusja toczyła się na forum komisji ONZ zajmującej
się prawami ludów rdzennych (indigenous), które walczyły o uznanie swoich
praw grupowych. Uchwalona w jej wyniku Deklaracja ONZ z 2007 r. nie kończy jej i obie strony zapowiadają dalsze prace nad tą materią. Tymczasem to
życie komplikuje sprawy. Obradujący w Genewie w marcu 2013 r. członkowie
Ch. Ta y l o r, The Politics of Recognition, w: Multiculturalism and „the politics of Recognition”, ed. A. Gutman, Princeton University Press, 1992:1995.
17

�26

Zofia Sokolewicz

Komitetu Praw Człowieka ONZ doszli do wniosku, że wychodząc z założenia,
że prawa człowieka mają jednostkowy charakter, nie są w stanie skutecznie
występować w obronie chrześcijan prześladowanych w różnych częściach
świata. Łamane są zarówno ich prawa człowieka, jak i prawa obywatelskie.
Zapowiada się więc kolejny etap dyskusji na temat praw indywidualnych
i grupowych, wspólnotowych, tym ważniejszy, że niektóre pozaeuropejskie
cywilizacje, jak chociażby islam, uznają właśnie i przedkładają prawa grupowe
nad indywidualnymi. Reprezentanci takich poglądów stanowią przeważającą
część imigrantów w Europie i większość z nich, przynajmniej w dzisiejszych
czasach, nie zamierza rezygnować z własnej tożsamości, z tego co można
określić jako dziedzictwo.
I to jest źródłem bardziej i mniej poważnych konfliktów. Imigranci w Norwegii, w dużej części pochodzący z krajów południowej Azji i Bliskiego Wschodu, proszeni są przez gospodarzy o przestrzeganie ważnych dla Norwegów
praw równości mężczyzn i kobiet oraz podmiotowości dziecka18. Można wątpić
czy imigranci rozumieją, o co tu może chodzić, a jeżeli nawet rozumieją, to
na pewno nie zamierzają się dostosować, bo stanowi to poważną ingerencję
w istotne dla ich kultury relacje władzy. Ten brak akceptacji stał się źródłem
szeregu, znanych właśnie ze Skandynawii, tzw. zbrodni honoru dokonywanych
w grupach imigrantów. To nie jest dla nich kwestia do negocjacji, do uznania
przez kogokolwiek. Podobnie jak kwestia znacznie mniejszej wagi, wczesnych
małżeństw dziewcząt w grupach Polska Roma, na większość których polskie
sądownictwo po prostu przymyka oczy. To też jest częścią tożsamości zarówno
grupowej, jak i indywidualnej, a tradycji się nie negocjuje.
Tak więc różnice wartości leżące u podstaw tożsamości zarówno indywidualnej, jak i grupowej mogą stanowić istotną przeszkodę w realizacji zarówno
wolności, jak i równości w społeczeństwie obywatelskim. I nie musi to zależeć
od aparatu państwa, ale od postaw współobywateli i ich gotowości do uznania
decyzji tożsamościowych innych osób.
18
U. V i k a n, Culture, a new concept of race, „The Journal of The European Association of
Social Anthropologists”, v. 7, part 1, 1999, s. 59.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8304" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8283">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a1e18320d7bc73b1d43462bc1196aab6.pdf</src>
        <authentication>c38a18c07f2cc0fe3cb57667ebd50544</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99233">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99234">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99235">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:895</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99236">
                <text>Kierunki badań etnograficznych nad etnogenezą Słowian / ETNOGRAFIA POLSKA 1979 t.23 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99237">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1979 t.23 z.2, s.61-70</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99238">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99239">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99240">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99241">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99242">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99244">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I I I z. 2
I S S N 0071-1861

\

ZOFIA SOKOLEWICZ

K I E R U N K I B A D A N ETNOGRAFICZNYCH
NAD ETNOGENEZĄ SŁOWIAN
( W P R O W A D Z E N I E DO K O N F E R E N C J I N A T E M A T :
E L E M E N T Y W S P Ó L N E W K U L T U R Z E S Ł O W I A N POŁUDNIOWYCH
I PÓŁNOCNO-WSCHODNICH, POŚWIĘCONEJ PAMIĘCI
K A Z I M I E R Z A MOSZYŃSKIEGO I JÓZEFA OBRĘBSKIEGO,
Z O R G A N I Z O W A N E J W D N I A C H 25-27 X 1977
P R Z E Z K O M I T E T S Ł O W I A N O Z N A W S T W A P A N I K A T E D R Ę E T N O G R A F I I UW)

Od czasu wydania przez Kazimierza Moszyńskiego Pierwotnego za­
siągu języka prasłowiańskiego
i O sposobach badania kultury
material­
nej Prasłowian
w etnografii polskiej nie ukazało się żadne znaczące
dzieło czy nawet rozprawa na ten temat. Znikł on również z planów
badawczych etnograficznych instytucji naukowych. Jedynym przedsię­
wzięciem, z którego wynikały pewne wnioski dotyczące etnogenezy, jest
Polski atlas etnograficzny. Jego użyteczność w tej kwestii jest jednak
ograniczona t y m , że został ustawiony pod k ą t e m rozwiązania proble­
mów etnografii Polski, a nie etnogenezy Słowian . W innych etnogra­
ficznych pracach słowianoznawczych kładziono większy nacisk na pro­
cesy formowania się narodów słowiańskich, pozostawiając problematykę
etnogenetyczną archeologom i językoznawcom. Wyrazem tej tendencji
jest nawet uniwersytecki program nauczania etnografii słowiańskiej
1

2

1

K . M o s z y ń s k i , Pierwotny zasięg języka
prasłowiańskiego,
Wrocław—Kra­
k ó w 1957; t e n ż e , O sposobach badania kultury materialnej Prasłowian,
Wro­
cław—Kraków—Warszawa 1962.
Znamienna jest tu zmiana tendencji badawczej w I I kwestionariuszu Р А Е
z 1954 r. w porównaniu z I z 1953 r. Porównując pytania dotyczące pługa lub sier­
pa można stwierdzić; że w 1953 r. pytania dotyczyły prawie wyłącznie cech archa­
icznych kultury, podczas gdy w 1954 r. kwestionariusz został poszerzony na tyle,
aby uzyskać obraz kultury ludowej przełomu X I X / X X w. Moszyński wyraża s w o j ą
opinię m. in. w tej sprawie, w artykule: Na marginesie dyskusji o „Polskim
atla­
sie etnograficznym",. „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej", R. I V : 1956, z. 4,
s. 491-518.
1

�62

ZOFIA

SOKOLEWICZ

3

M . Gładysza , w k t ó r y m zagadnienie etnogenezy potraktowano nie jako
problem do rozwiązania, ale jako etap historii kultury stających się na­
rodowości i narodów słowiańskich.
Wydaje się, że ta przerwa prawie 20 lat dzieląca wydanie wspomnia­
nych dzieł Moszyńskiego od podjęcia, z inicjatywy Komitetu Słowianoznawstwa P A N w 1972 г., etnograficznych badań nad etnogenezą Sło­
wian przez grupę współpracowników Katedry Etnografii U.W. była
konieczna, aby uzyskać dystans i móc właściwie ocenić dokonania
Moszyńskiego, aby wyciągnąć takie wnioski z jego teorii i tak opraco­
wać plan badań, by można było nie tylko potwierdzać uzyskane przez
niego rezultaty, ale i formułować na nowo i nowe problemy, odnoszące
się do etnogenezy Słowian. Dlatego też zadaniem zainteresowanych et­
nogenezą etnografów warszawskich było przede wszystkim, poza kon­
tynuacją niezaprzeczalnie odkrywczych wskazówek Moszyńskiego, opra­
cowanie metodyki tych dziedzin, które przez niego nie zostały opra­
cowane, z uwzględnieniem przyjętych po jego śmierci rozwiązań
metodologicznych wynikających z postępu w nauce *.
Inicjatywa Komitetu Słowianoznawstwa P A N z 1972 r. dotyczyła
również językoznawców, archeologów i antropologów fizycznych oraz
muzykologów. Przedstawiciele tych dyscyplin pracowali niezależnie od
siebie, dzieliły ich różnice teoretyczne i przeważało przekonanie, że
trudności warsztatowe należy przede wszystkim przezwyciężyć w łonie
własnej dyscypliny zanim dojdzie do sformułowania wspólnego pro­
gramu badań. Krokami, które miały wieść do zarysowania takiego wła­
śnie programu, miały być między innymi konferencje informujące o ko­
lejnym postępie w obrębie danej dyscypliny: archeologii, językoznaw­
stwa, historii, antropologu, etnologii i muzykologii. J e d n ą z nich była
właśnie niniejsza konferencja.
Zamysł poświęcenia konferencji o tematyce etnogenetycznej Kazimie­
rzowi Moszyńskiemu i jego uczniowi, Józefowi Obrębskiemu, uzasad­
niony jest przekonaniem, że pierwszy z nich stworzył podwaliny pod
nowoczesne badania etnogenetyczne w Polsce, a drugi wprowadził do
badań nad etnosem element świadomości wspólnoty etnicznej. Skupienie
natomiast uwagi na analogiach w kulturze Słowiańszczyzny północnej
i południowej wynikło z poszukiwań sposobu chronologicznego rozwars

Zalecony do ogólnopolskiego \ użytku w 1965 r. przez komisję rzeczoznawców
etnografii Rady Głównej Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego.
Mam tu na myśli przede wszystkim odkrycie w i e l o w a r s t w o w o ś c i kultury
i ustalenie szeregu poziomów analizy, ze szczególnym uwzględnieniem poziomu
tzw. struktur ukrytych lub głębokich, wprowadzenie pojęcia znaku i znaczenia co
dało dobre narzędzie badań w zakresie kultury duchowej, posługiwanie s i ę mode­
lami i metodami formalnymi. Por. też Z . S о к o 1 e w i с z, Teoretyczne
podstawy
etnograficznych
badan nad etnogenezą
Słowian.
Tradycje i propozycje, Z Polskich
S t u d i ó w Slawistycznych, seria V , Warszawa 1978, s. 367-374.
4

�KIERUNKI

BADAN

ETNOGRAFICZNYCH

NAD ETNOGENEZĄ

SŁOWIAN

63

stwiania materiału etnograficznego,
pochodzącego wszak
głównie
z X I X w. Wydaje się bowiem, że ze względną łatwością możliwe jest
określanie elementów kultury ludowej powstałych po ustabilizowaniu
się chrześcijaństwa na Słowiańszczyźnie . Nadal jednak, mimo nieza­
przeczonych postępów archeologii, mamy ogromne trudności z chronologizacją materiałów wcześniejszych. Otóż z doświadczeń Moszyńskiego
wynika, że przy ustalaniu tego, co nazywał zrębem kultury słowiań­
skiej, istotną rolę odegrało stwierdzenie występowania analogicznych
wytworów na terenach północnej i południowej Słowiańszczyzny. Ich
pochodzenie musiało więc sięgać czasów przed rozdzieleniem się Słowian
i ich wędrówką na południe. Ustalenie tych analogii zarówno w dziedzi­
nie kultury duchowej, jak społecznej i materialnej, dałoby więc możli­
wość wykorzystania tej niewątpliwej cezury czasowej, jaką stanowiła
wędrówka Słowian na p o ł u d n i e .
5

6

Z założeń Moszyńskiego przyjęto nadto twierdzenie o istnieniu okre­
su stabilizacji w momencie pojawienia się w Europie grupy określanej
mianem Protosłowian, a następnie drugiego — w momencie pojawienia
się grupy Prasłowian. O obu tych przypadkach należałoby zresztą m ó ­
wić nie tyle jako o pojawieniu się grupy „x", ile o możliwości w y ­
odrębnienia jej przez badaczy. Wobec tego, że okres stabilizacji w k u l ­
turze jest tylko stanem pozornym, założenie powyższe potraktowano
jako założenie o charakterze epistemologicznym. Przyjęto, że k u l t u r ę
ludów wyodrębnionych na podstawie kryterium językowego należy roz­
patrywać tak, jak gdyby była w stanie stabilizacji. Sam proces etno­
genezy sformułowano jako oddzielanie się bocznych l i n i i z pierwotnej
całości, oddalanie się ich względem siebie nie tylko w sensie terytorial­
nym, ale i kulturowym, łączenie się z grupami nie wywodzącymi się
z tego samego pnia i t d . Należało również przyjąć, że każda z oddzielają­
cych się grup rozwijała własną kulturę, ale też każda kontynuowała
pewne wartości z przeszłości, z okresu wspólnoty .
W świetle nowszych badań problem etnogenezy sformułowano jako
poszukiwanie odpowiedzi na pytania: k i m jesteś? k i m b y l i twoi przod7

6

Cezurą tę nader często stosuje w swoich badaniach A. Bruckner, J . St. B y s troń, W. Klinger i cała plejada uczonych zaliczanych dziś do klasyków. Jak trudne
są dalsze rozwarstwienia świadczy fakt, że borykający się z problemem chronologizacji materiału L . Stomma, mimo stosowania, w y d a w a ł o b y się, bardziej precy­
zyjnych zasad strukturalizmu, nie bardzo może w y j ś ć poza nią i poza świadectwa
źródeł pisanych. Por. L . S t o m m a , Struktura
czasowa słowiańskich
obrzędów
przejścia
cyklu dorocznego,. Warszawa 1976, maszynopis pracy doktorskiej, archi­
wum Katedry Etnografii UW.
K . Moszyński przywiązuje zresztą do niej szczególną wagę, o czym świadczą
uzupełnienia do dzieła O sposobach badania kultury
materialnej
Prasłowian,
s. 258 n.
Na momenty kontynuacji w kulturach Słowian kładzie silny nacisk M. G aV a z z i, Sudbina Stare Slavenske
Nástine
Kod Juznich Slovena,
Beograd 1959.
6

7

�64

ZOFIA

SOKOLEWICZ

8

kowie? z kogo się wywodzisz? Uznano go za szczegółowy przypadek
badania procesów etnicznych kwalifikowanych jako procesy więziotwórcze, w ścisły sposób związane z rozwojem świadomości wspólnoty grupy.
Rozwiązanie jakiegoś problemu etnicznego polega w t y m przypadku na
zrekonstruowaniu odbitego w świadomości obrazu odmienności k u l t u ­
rowej danej grupy od grup sąsiednich i określeniu jego w p ł y w u na
działania ludzi, zakresu i zasięgu tego oddziaływania. I n n y m i słowy od­
niesienie go do konstytuującego g r u p ę substrátu ludzkiego wyróżnionego
na podstawie kryterium językowego lub antropologicznego. Takie jed­
nak sformułowanie jest możliwe w przypadku badania okresów now­
szych, dla których dysponujemy źródłami do świadomości wspólnoty,
a więc okresu formowania się narodowości i narodów. W takim przy­
padku badacza nie interesuje zupełnie lub prawie zupełnie zróżnicowa­
nie kulturowe, ale skupia swoją uwagę na, jakże często nieadekwatnym
do rzeczywistości, jego odbiciu w świadomości, ewentualnie jego przy­
czynach i społecznych skutkach. Ten postulat badawczy nie może być
jednak spełniony w odniesieniu do okresu formowania się Słowiań­
szczyzny z indoeuropejskiej wspólnoty. Tak więc badanie genezy grupy
etnicznej na tak odległym etapie możliwe jest tylko przy wykorzystaniu
informacji płynących z analiz zróżnicowania i historii języka, typu
fizycznego i kultury, tak jak zróżnicowanie to dziś odbija się w świado­
mości badaczy, a nie badanego podmiotu tamtych kultur i tamtych
czasów.
Nie znaczy to jednak, by należało całkowicie zrezygnować z rozwa­
żań na temat rozwoju świadomości wspólnoty w tamtym okresie. Zna­
czy to, że cały nacisk w badaniach należy położyć na tę kontynuację
kultury, która niezależnie od lokalnego rozwoju różnych grup i pod­
grup słowiańskich da się zarysować grubą linią od okresu rozpadu
wspólnoty indoeuropejskiej do momentu wędrówki Słowian na połud­
nie. O charakterze świadomości wspólnoty nosicieli tej kultury można
wnioskować jedynie per analogiam tak, jak ma to miejsce w przypadku
wykorzystywania materiałów dotyczących społeczeństw plemiennych
i kultur ludowych przy rekonstruowaniu wierzeń religijnych itd. ludzi
z czasów badanych przez archeologię.
Tak więc konferencja w zasadzie poświęcona była trudnym, war­
sztatowym sprawom samej etnografii. Była jednakże i krokiem na dro­
dze do ustalenia wspólnego, międzydyscyplinarnego programu badań
nad etnogenezą Słowian i tej głównie sprawie poświęcił zagajenie kon­
ferencji prof, dr Witold Hensel, przewodniczący Komitetu Słowianoznawstwa P A N .
Referaty zagranicznych uczestników konferencji poświęcone były
9

S o k o l e w i c z , op. cit., s. 367.
M o s z y ń s k i , op cit., s. 258.

�KIERUNKI

BADAN

ETNOGRAFICZNYCH

NAD

ETNOGENEZĄ

SŁOWIAN

65

informacji o wybranych zagadnieniach kultury ludowej Jugosławii.
Dr Błaże Ristovski, profesor z Instytutu Folkloru w Skopje, poinfor­
mował w swoim referacie o postępie badań nad formowaniem się odręb­
nej kultury i świadomości narodowej Macedonii. Zasługuje na uwagę
duży udział folklorystów i ich osiągnięcia w dziedzinie zbierania i pu­
blikowania źródeł. Informacja ta wskazuje na możliwość połączenia w y ­
siłków etnografów i folklorystów w badaniach nad powstawaniem świa­
domości narodowej, nad rekonstrukcją archaicznego i ludowego świato­
poglądu i filozofii. Dr Nikola Pavkovic, docent w Katedrze Etnografii
w Uniwersytecie Belgradzkim, przekazał natomiast w swoim referacie
problematykę współczesnego prawa obyczajowego Jugosławii. Te nader
interesujące badania w dziedzinie, w której (można by sądzić) zacho­
wało się szczególnie dużo archaicznych struktur, wykazały jednak, że
zapewne z powodu ścisłych związków tej sfery z funkcjonowaniem spo­
łeczeństwa dokonywało się w niej bardzo wiele zmian. Jak wynikało
z samego referatu i dyskusji, trudno byłoby znaleźć w niej takie cechy
struktury społecznej, które mogłyby informować o kulturze Prasłowian.
Referaty prof, dr Zofii Sokolewicz i prof, dr Anny Kutrzeba-Pojnarowej dotyczyły dwóch zasadniczych linii tradycji polskich badań nad
procesami etnicznymi. Pierwszy referat, pt. Znaczenie związków
miedzy
południową
a północną Słowiańszczyzną
dla rekonstrukcji
procesów
etnogenezy w świetle teorii Kazimierza Moszyńskiego,
składał się z cz. I
poświęconej analizie teorii Moszyńskiego i I I poświęconej związkom
między północą i południem Słowiańszczyzny. Cz. I w wersji rozszerzonej
drukowana jest w niniejszym numerze „Etnografii Polski", cz&gt; I I została
włączona do projektu prac nad Porównawczym
słownikiem
etnograficz­
nym symboli, obrzędów i mitów słowiańskich,
który będzie drukowany
w jednym z najbliższych numerów. Zestawienie tego referatu z refera­
tem A. Kutrzeba-Pojnarowej, pt. Józef Obrębski i jego wkład w badanie
procesów etnicznych, miało na celu podkreślenie, że omawiane badania
odbywają się na dwóch niejako, różnych płaszczyznach epistemologicznych.
Prof. dr Anna Czekanowska-Kuklińska w referacie pt.
Trudności
łącznej interpretacji
wyników
badań cech morfologicznych
i funkcjo­
nalnych poruszyła ważny nie tylko dla muzykologii problem łączenia
wyników badań dotyczących różnych poziomów organizacyjnych dzieła
muzycznego i dwóch różnych poziomów epistemologicznych. Łączenie
wyników tych analiz dla celów interpretacji genetycznej niesie za sobą
niebezpieczeństwo przypisania Prasłowianom czy jakimkolwiek innym
ludom w przeszłości cech percepcji dzieła muzycznego według norm
charakteryzujących człowieka współczesnego. Sprawa ta dotyczy i i n ­
nych elementów kultury poza muzyką, a coraz to bardziej precyzyjne
metody analizy nie mogą nas jednak uwolnić od niepokoju, czy i w ja­
k i m stopniu rekonstruowany przez nas obraz dawnych kultur jest ade5 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X X I I I ,

z. 2

�66

ZOFIA

SOKOLEWICZ

.kwatny do rzeczywistości. Ten problem występuje zresztą również we
wszelkich badaniach porównawczych i próbach wyciągania wniosków
z materiałów dotyczących tak zwanych społeczeństw plemiennych.
W tej sytuacji słuszne są próby konstrukcji modeli analitycznych o ma­
łej ilości zmiennych i poszukiwanie norm określających stałość wytwo­
r u (dzieła muzycznego), a nie jego zmienność.
Referat mgr. Z. Benedyktowicza, pt. Kategorie swój — obcy w kul­
turze ludowej a niektóre
problemy identyfikacji
etnicznej, stanowił
wprowadzenie do tej części konferencji utrzymanej w linii tradycji
Obrębskiego. W niniejszym tomie wszedł on do opracowania D. Mar­
kowskiej i Z. Benedyktowicza pt. O niektórych
problemach
identyfika­
cji kulturowej w procesie porozumiewania się. Autor zajął się stereoty­
pami swojego i obcego w kulturze ludowej i stwierdził ich zasadniczą
nieprzystawalność do obiektywnego zróżnicowania kultury ludowej oraz
niemożność wyjaśnienia ich poprzez odniesienie do tego zróżnicowania.
Jedynym, właściwym układem odniesienia jest w t y m wypadku szeroko
rozumiany światopogląd ludowy, całość kultury duchowej. Wielkie zna­
czenie w określaniu treści tych podstawowych kategorii kultury ludo­
wej, jak swój i obcy, ma język sakralny. Drukowany w niniejszym
numerze referat mgr. Krzysztofa Kubiaka, pt. Wyróżniki obcości w bajce
i legendzie białoruskiej.
Cechy boskie i diabelskie swego i obcego, sta­
nowi przykład szczegółowej analizy przeprowadzonej zgodnie z kierun­
kiem proponowanym przez Benedyktowicza.
Natomiast mgr Lech Mróz w referacie pt. Świadomościowe
wyznacz­
niki dystansu etnicznego (na przykładzie stosunku do Cyganów) zajął
się mechanizmem funkcjonowania stereotypu. Stwierdził, że znajduje się
on niejako poza doświadczeniem ludzkim. Zgodnie z twierdzeniem Z. Be­
nedyktowicza, powołującego się t u również na prace J. S. Bystronia,
podstawą określenia kogoś za człowieka lub nie człowieka jest zrytualizowany i ogólnie aprobowany sposób życia.
Do tej samej grupy należy zaliczyć referat dr. Ludwika Stommy
O zasadzie rekonstrukcji
struktur obrzędowych Słowiańszczyzny,
niestety
nie przygotowany przez autora do druku. Autor odniósł się krytycznie
do dotychczasowych prac z zakresu obrzędowości przede wszystkim ze
względu na nieuprawnione łączenie przez autorów źródeł pochodzących
z różnych okresów. Aby uniknąć tej, spowodowanej brakami źródeł, pro­
cedury i jej konsekwencji, zaproponował zmianę taktyki badawczej.
Zamiast rzeczy mających krótsze trwanie, należałoby badać struktury
charakteryzujące się długim trwaniem, i znaki zamiast znaczonych. By­
łoby to więc badanie tendencji przemian, a nie kolejnych etapów: przed­
chrześcijańskiego, tradycyjnego i w okresie przemian. Powrót do analiz
rzeczy (form) byłby możliwy po zrekonstruowaniu struktury ze względu
na istnienie relacji zwrotnej między s t r u k t u r ą obrzędu a formą. Zdaniem

�KIERUNKI

BADAŃ

ETNOGRAFICZNYCH

NAD ETNOGENEZĄ

SŁOWIAN

67

autora specyfika k u l t u r y duchowej wymaga odmiennego sposobu ujęcia
niż kultura materialna .
Referat dr. Ryszarda Tomickiego, pt. Porównanie struktury i sche­
matu kosmogonicznego mitu słowiańskiego
ze strukturą
i schematem
mitu Samojedów.
Kwestie czasu i przestrzeni, dotyczy tej sfery badań
etnograficznych, w której od czasów H . Brucknera brak jest znaczniej­
szego postępu. Wyraża on, podobnie do poprzednich referatów, ważny
w etnologii ostatnich dziesięcioleci trend badań nad światopoglądami i f i ­
lozofią w kulturze ludowej. Nowoczesne badania tego typu, wywodzące
się z jednej strony z francuskiej szkoły M. Griaule i C. Lévi-Straussa,
semiotycznej szkoły w folklorystyce radzieckiej i religioznawczych stu­
diów M . Eliadego, dały etnologii po raz pierwszy możliwość bardziej
precyzyjnego wejrzenia w dziedzinę myślenia ludzkiego wyrażającego
się w kulturze ludowej tym, co autorzy różnych monografii zwykli
umieszczać na końcu — wierzenia i przesądy. Mianem wierzeń^bkreślano
zazwyczaj to, co nie było dokładnym powtórzeniem nauki Kościoła K a ­
tolickiego, Prawosławnego czy reprezentującego jakąś inną, wielką reli­
gię, a mianem przesądów to, co nie dawało się uzasadnić racjonalnie
przez odniesienie do układu ekonomicznego, technologicznego, społecz­
nego. Badania nad światopoglądami ludowymi dały więc etnologom szansę
wyjaśnienia owych kategorii myślenia ludzkiego poprzez znalezienie
właściwego dla nich układu odniesienia. Referat Tomickiego jest częścią
większej pracy
Zasługuje na podkreślenie w nim potraktowanie ma­
teriału kultury Samojedów jako materiału kontrolnego. Wydaje się, że
i w innych referatach należało podnieść tę sprawę. Przykładowo rzecz
biorąc, przy ustalaniu analogii między południem a północą Słowiań­
szczyzny materiałem kontrolnym mógłby być węgierski.
'Powyższa grupa referatów dotyczyła sfery świadomości ludzkiej,
a podstawową kategorią badawczą był dla ich autorów znak — znacze­
nie. Ich dążeniem było zrekonstruowanie ukrytych struktur myślenia
ludzkiego. Jest to kierunek badań nie wykorzystany do tej pory w ba­
daniach nad etnogenezą Słowian. Został zaprezentowany na konferencji
w celu wskazania na interesujące rezultaty uzyskiwane drogą podobnych
analiz. Dodatkową zaletą ich jest możliwość wykorzystania materiałów
językoznawczych, a przede wszystkim tekstów folklorystycznych.
Trzecią grupę referatów na konferencji stanowiły referaty poświę­
cone metodyce badania pograniczy lub badaniu centrum kulturowego.
10

1 0

S t o m m a , op. cit.; t e n ż e , Magia dzisiaj. Rozważania o metodzie, „Polska
Sztuka Ludowa", R. 32: 1978, nr 3-4, s. 139 п.; t e n ż e , Mit Alkmeny, „Etnografia
Polska", t. 20: 1976, z. 1, s. 99-110.
Jest to część pracy doktorskiej R . T o m i c k i e g o , Kosmoponia dualistyczna
w Europie i Azji w XIX-XX
w. Studium etnoreligioznawcze, ss. 420, maszynopis,
archiwum I H K M P A N .
1 1

�68

ZOFIA

SOKOLEWICZ

W niniejszym tomie „Etnografii" drukowane są artykuły dr. hab. Maria­
na Pokropka pt. Metody badania pogranicza etnograficznego (na przykła­
dzie pogranicza polsko-litewsko-białoruskiego)
oraz dr hab. Zofii Staszczak pt. Z metodyki wyznaczania pogranicz kulturowych (na przykła­
dzie pogranicza polsko-niemieckiego). Odnoszący się do sprawy badania
centrum kulturowego referat doc. dr. Andrzeja Góralskiego pt. Metody
badania centrum — teoria resu stanowił rozszerzenie pracy już druko­
wanej . Głównym celem referatów było określenie korzyści, jakie dla
rozwiązania problemu etnogenezy Słowian mogą płynąć z podjęcia badań
w centrum etnicznego obszaru kulturowego oraz na jego pograniczach,
i dobór właściwej metody badawczej. Wynik rozważań doc. Góralskiego
pokrywa się z wynikiem uzyskanym przez Moszyńskiego w jego teorii
zasięgów . Centrum okazuje się być niejako bogatsze w treści: są w nim
reprezentowane wszystkie kolejne warstwy kulturowe łącznie z najmłod­
szą. Centrum posiada większą dynamikę zmienności, a rozwarstwienie
treści składających się n a ń jest wyjątkowo trudne. Dlatego też centrum
może służyć raczej za materiał kontrolny wyników uzyskanych metodą
badania pograniczy kulturowych. Metody badania dwóch różnych pogra­
niczy kulturowych, czyli dającego się w miarę ostro zarysować (polsko-hiemieckie) oraz szeroko zarysowanego, obejmującego znaczny obszar
(polsko-litewsko-białoruskie) przedstawili dr hab. Zofia Staszczak i dr
hab. Marian Pokropek. Jak wynika z ich rozważań, rozwarstwienie po­
granicza jest łatwiejsze od rozwarstwienia centrum , najdalsze zakresy
zasięgów wytworów kulturowych należących do różnych okresów histo­
rycznych nie nakładają się na siebie. Badanie pograniczy umożliwia
również podjęcie tematu świadomości etnicznej, gdyż na pograniczach
jest to istotny, życiowy problem. Pozostaje jednak kwestią otwartą, za­
ledwie wspomnianą przez referentów i dyskutantów, które z elementów
kultury można uznać za wskaźnikowe przy rozważaniu granic etnicznych.
Cechy kultury stanowiące część stereotypu etnicznego, wyrażające
w świadomości ludności odmienność etniczną, jak wiadomo, nie zawsze
są odbiciem faktycznego zróżnicowania kulturowego obiektywnie stwier­
dzanego na mapach etnograficznych, lecz również — tak jak wszelkie
symbole — często zmieniają swoją treść i rzutowanie odkrywanej
12

13

14

1 2

A. G ó r a l s k i , Semideterministyczny
model zmienności
resu i jego aplika­
cje historyczne, [w:] J . L e s k i e w i c z o w a (red.) Historia i nowoczesność.
Pro­
blemy unowocześnienia
metodologii i warsztatu badawczego historyka, Wrocław—
—Kraków—Warszawa 1974.
K . M o s z y ń s k i , Człowiek.
Wstęp
do etnografii powszechnej i etnologii,
Wrocław—Kraków—Warszawa 1958, s. 105 n.
Z rozważań Moszyńskiego wynika, jak gdyby mniej interesowało go cen­
trum, a bardziej pogranicza zasięgów i z tego dopiero w y n i k a j ą c e relacje między
zasięgami — podstawa do dalszego wnioskowania. Por. M o s z y ń s k i , op. cit.,
s. 105, oraz t e n ż e , O sposobach badania..., s. 28 n.
1 8

1 4

�KIERUNKI

BADAN

ETNOGRAFICZNYCH

NAD

ETNOGENEZĄ

SŁOWIAN

69

w X I X w. symboliki w przeszłość wydaje się nieuzasadnione. Z tego jed­
nak wynika postulat skupienia badań nad wskaźnikowością cech kultury
i wyróżnieniem tych, które wskazują na odmienność etniczną, a następ­
nie przebadanie ich zmienności historycznej. W kwestii badania wskaźnikowości cech kulturowych etnografowie powinni pójść choć w pewnej
części śladem antropologów .
Ostatnia grupa referatów na konferencji dotyczyła stosowania metod
formalnych jako metod kontrolnych, wnioskowania per analogiam oraz
posługiwania się modelem i hipotezą w badaniach etnogenetycznych.
Referat prof, dr Zofii Sokolewicz i doc. dr. Andrzeja Góralskiego, pt.
Statystyczne metody weryfikacji
wniosków płynących z etnograficznych
skartowań o związkach między elementami kultury, zawierał rezultaty
próby reinterpretacji wniosków Leo Frobeniusa wynikających z map
Atlas Africanus. Autorzy wskazywali na interesującą koncepcję Frobe­
niusa, który zamierzał pokazać kultury afrykańskie w ich zmienności
jako część kultury człowieka . Poza kategorią przestrzeni jako cechy
wytworu kulturowego Frobenius podkreśla pojęcie ruchu. Zmienność
zasięgów wytworów kulturowych jest, jego zdaniem, wynikiem zmien­
ności interakcji grup ludzkich, a pośrednio reprezentowanych przez nie
kultur. Koncepcja Frobeniusa oparta jest na założeniu, że istnieje we­
wnętrzna logika kultury i że wyraża się ona w każdym wytworze k u l ­
turowym. Dzięki temu możliwa jest rekonstrukcja przeszłości. Należy
ona do rodziny analiz przestrzeni, a sprawdzenie jej zasad na materiale
afrykańskim nie oddala jej od koncepcji słowiańskich, ale wręcz odwrótnie czyni wykorzystanie jej w badaniach nad etnogenezą Słowian. Spraw­
dzenie wniosków Frobeniusa płynących z analizy 61 cech kulturowych
metodą regresji zasięgów, metodą izofrakt i metodą wskaźnika podobień­
stwa oraz sporządzenie dendrytu ogółu cech wykazało, że metody sta­
tystyczne znacznie uściślają wnioskowanie Frobeniusa, ale nie zmieniają
go w sposób zasadniczy.
W referacie pt. Wnioskowanie per analogiam w etnografii.
Przenie­
sienie wniosków płynących z analizy współczesnego
materiału
etnogra­
ficznego w głąb historii prof, dr Zofia Sokolewicz omówiła przypadki
stosowania w etnografii tego rozumowania. Występuje ono szczególnie
często w sytuacji braku źródeł, gdy na podstawie podobieństwa dwóch
przedmiotów pod pewnymi względami wnosimy, że drugi posiada nadto
cechę stwierdzoną w pierwszym przypadku, ale nie potwierdzoną w dru­
gim. Podkreślając zawodność stosowania tego typu rozumowania autorka
15

l e

1 5

Interesujące badania na temat wskaźnikowości cech antropologicznych przed­
stawił T . Bielicki na konferencji poświęconej rezultatom badań antropologicznych
nad etnogenezą Słowian, w Warszawie w 1975 r. Badania prowadzone przez Z a ­
kład Antropologii P A N we Wrocławiu uwzględniają m. in. grupy cech w s k a z u j ą ­
cych na makro- i mikroewolucję oraz cechy ekosensytywne.
Referat przygotowany do druku w „Afričana Bulletin".
1 6

/

�70

ZOFIA

SOKOLEWICZ

ukazuje jego szczególną przydatność przy budowaniu hipotez przez etno­
grafów i dalszego sprawdzania ich przez przedstawicieli innych dyscy­
plin, jak archeologii i historii. Na wnioskowaniu per analogiam opiera
się również zasada przenoszenia modeli, budowanych na podstawie ma­
teriałów dotyczących kultury chłopskiej lub społeczeństw plemiennych,
na sytuacje w przeszłości. Autorka proponuje, by ze względu na zawod­
ność tego rozumowania ograniczyć je do rekonstrukcji mechanizmów
i struktur społecznych, a nie treści historycznych. Przykładem zastoso­
wania takiego wnioskowania per analogiam jest referat mgr Magdaleny
Stomma Opalskiej na temat związków między osadami jednodworczymi
w Norwegii północnej. Referat odpowiada na pytanie, jak w sytuacji
rozproszenia osadniczego utrzymywana jest ciągłość kultury, jakie me­
chanizmy społeczne porozumiewania się między osadami służą temu
'celowi
Rezultatem konferencji jest projekt badań nad Etnograficznym
słowni­
kiem porównawczym
symboli, obrzędów i mitów słowiańskich zgłoszony do
współpracy międzynarodowej. Prace nad Słownikiem
już rozpoczęto,
a część kwestionariuszy i ich zastosowań w Polsce była przedmiotem
dyskusji na X Seminarium Ethnologicum organizowanym przez K a t e d r ę
Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego w Ciechanowcu od 18 do 28
września 1978 r. Projekt będzie publikowany w celu rozszerzenia dys­
kusji nad nim.
1 7

W koncepcji badań etnogenetycznych w a ż n e miejsce zajmuje proces konty­
nuacji kultury. Istotna jest odpowiedź na pytanie, jak utrzymywano tę łączność
między grupami rozproszonymi zapewniając kontynuację kultury. Z tego powodu
wybrano jako przedmiot badania rozproszone osady północnej Norwegii połączone
instytucją samopomocy „belag". Badania prowadziła Magdalena Stomma-Opalska
w latach 1972-1974. Por. Instytucja
belag — praca magisterska, archiwum Kate­
dry Etnografii UW.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8306" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8285">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8d0643d2ab8e219fa1485bb56b51f9a0.pdf</src>
        <authentication>897b0a712d0748a6adc5aeb57c2f0090</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99259">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:976</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99260">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99261">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:897</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99262">
                <text>Teoria kultury Kazimierz Moszyńskiego jako punkt wyjścia dla badań etnogenetycznych / ETNOGRAFIA POLSKA 1979 t.23 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99263">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1979 t.23 z.2, s.83-110</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99264">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99265">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99266">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99267">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="99268">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="99269">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I I I z. 2
I S S N 0071-1861

ZOFIA SOKOLEWICZ

TEORIA K U L T U R Y K A Z I M I E R Z A MOSZYŃSKIEGO
JAKO PUNKT WYJŚCIA D L A B A D A N ETNOGENETYCZNYCH
O F O R M O W A N I U SIĘ T R A D Y C J I N A U K O W E J

Gdyby założyć, że wszelkie sprawy k u l t u r y dadzą się sprowadzić do
stałego określania przez człowieka swojego miejsca w świecie, do okre­
ślania genealogii pochodzenia, czyli odróżniania swoich od obcych i dal­
szych swoich od swoich najbliższych, do określania swojego świata
w stosunku do świata obcego, to wszelkie poznawanie można by uznać
za oswajanie świata, czyli przyswajanie sobie czegoś, co do tej pory
było człowiekowi nie znane.
Uwaga powyższa dotyczy też historii nauki. Przy każdym podejmo­
wanym nowym wysiłku badawczym poszukujemy genealogii. Mam t u
jednak na myśli coś więcej niż tylko wskazanie nazwisk poprzedników.
W przypadku badań nad etnogenezą Słowian nie może zresztą być wa­
hania. To, na czym skończył swe badania Kazimierz Moszyński, musi
być punktem wyjścia dla następnych. Powstaje tylko problem, w jaki
sposób należy wykorzystać jego prace. Jak przyswoić je sobie — czyli
potraktować jako swoje — bliskie, przemyślane. Z pytaniem o stosunek
do poprzedników wkraczamy w trudne połacie ludzkiego poznania
i ludzkiej wynalazczości. Jest rzeczą oczywistą, że i w tych dziedzinach
wykorzystujemy doświadczenia poprzedników, opieramy się na dokona­
nych przez nich odkryciach. Czyż nie dzieje się jednak tak, że dopiero
wtedy jesteśmy skłonni posługiwać się czyjąś teorią, czyimś odkryciem,
gdy mimo woli, może podświadomie, powtarzamy jego drogę powtarza­
jąc jego odkrycie niejako na swój własny rachunek? Dopiero w t y m
momencie, gdy dokona się zjednoczenie cudzego, zwerbalizowanego osą­
du o rzeczywistości z naszym własnym doświadczeniem i przeżycie tego
przez nas samych w procesie badawczym, jesteśmy skłonni włączyć go
w skład tego, co konstytuuje najszerzej pomyślany nasz własny war­
sztat badawczy, włączyć go w zakres rzeczy sobie bliskich, oswoić, przy­
swoić. Zjawisko to stwierdza każdy nauczyciel akademicki w momencie,
gdy student zwierza mu z iskrą w oku odkrycie czegoś, co wielokrotnie

�84

ZOFIA

SOKOLEWICZ

w podręcznikach było formułowane, ale on dopiero w danym momencie,
nieraz w kilka lat po właściwym egzaminie, wyraził to w sobie zrozu­
miałym języku, włączył w zakres swego najszerzej rozumianego do­
świadczenia !.
Tradycja naukowa, podobnie jak tradycja kulturowa, ma charakter
selektywny. Przyswajamy sobie z przeszłości pewne tylko jej elementy,
te, które można włączyć do systemu badawczego, k t ó r y m operujemy sa­
mi. Nie ulega wątpliwości, że włączanie teorii Kazimierza Moszyńskiego
do warsztatu współczesnych polskich etnografów odbywało się nie bez
trudności. Z całą pewnością jego teoria i metody nie były odpowiednie
do analiz przemian społecznych tematu en vogue ostatnich 25 lat etno­
grafii polskiej. Doskonałość jego warsztatu sprawiała, że ci natomiast,
którzy chcieliby dalej iść jego drogą, mogli zapewne jedynie powielać
i pomnażać jego doświadczenia. A tak się na ogół zdarza, że każdy z nas
dąży do dokonań oryginalnych, stawiamy sobie zwykle inne pytania niż
nasi nauczyciele ' i do p y t a ń stawianych przez nich wracamy, gdy zdo­
będziemy właściwy dystans — taki, by na ten sam przedmiot spojrzeć
pod innym k ą t e m i zaproponować rozwiązanie, nad k t ó r y m nasz mistrz
się nie zastanawiał. I tak dokonuje się postęp w nauce poprzez stałe za­
przeczanie dorobku poprzedników, odkrywanie go z pewnego dystansu
i propozycje nowych rozwiązań nie zawsze stanowiących linearną kon­
tynuację dawnych. Ale czy nowe myśli, wynikając z krytycznego prze­
glądu dawnych, mogłyby narodzić się bez tej krytyki? I czyż tak rozu­
miana zmiana w skali historii nauki nie może być rozważana jedno­
cześnie jako kontynuacja?
Sądzę, że na sposób percepcji teorii Kazimierza Moszyńskiego w Pol­
sce w latach 60-tych wpłynęło nie tylko nastawienie się etnografów
na badanie procesów zmiany, lecz również fakt, że na pewno z powodu
bardzo złożonych przyczyn, jak wielka precyzja warsztatu i oddziaływa­
nie jego osobowości na uczniów, wydawało się, że trudno byłoby doko­
nać czegoś, czego on nie dokonał, nie zaczął przynajmniej, nie formu­
łował. Do k r y t y k i jego teorii potrzebny był czas. Był on również po­
trzebny do tego, by ustalić korespondencję między teorią Moszyńskiego
a innymi teoriami etnologii, by sformułować problemy badawcze od
nowa i by inkorporować dorobek Moszyńskiego w dzisiejszy warsztat
etnografa.
Podstawowym zadaniem podjętym w 1972 r. przez etnografów ośrod­
ka warszawskiego w ramach komisji etnogenezy Komitetu Słowianoznawstwa P A N było ustalenie odpowiedzi na pytania: 1 — jak Kazi­
mierz Moszyński formułował problem etnogenezy Słowian? 2 — jakie
/
1

W czasie dyskusji nad I częścią referatu dr A. Zadrożyńska zwróciła mi
uwagę, że tak w ł a ś n i e proces uczenia się ujmuje J . P i a g e t w Psychologie
de
I 'intelligence,
Paris 1947. Książkę t ę czytałam kilka lat temu, ale obecnie nie
u ś w i a d a m i a ł a m sobie związku między nią a w s t ę p e m do niniejszego artykułu.

�TEORIA

KULTURY

KAZIMIERZA

MOSZYŃSKIEGO

85

wnioski można wyciągnąć z jego prac umożliwiające opracowanie naj­
właściwszej obecnie strategii tych badań? W niniejszym artykule p r ó ­
buję odpowiedzieć przede wszystkim na pytanie pierwsze zarysowując
zaledwie odpowiedź na pytanie drugie i ograniczając się w t y m przy­
padku jedynie do sprawy związków między północą a południem Sło­
wiańszczyzny oraz do zmiany strategii w badaniach kultury-duchowej.
Skrótowe potraktowanie kwestii drugiej usprawiedliwione jest koniecz­
nością skoncentrowania się na kwestii pierwszej, której wyjaśnienie jest
warunkiem odpowiedzi na pytanie drugie. Zakres odpowiedzi na pyta­
nie pierwsze warunkowany jest również t y m , że Moszyński nie stwo­
rzył w zasadzie odrębnej teorii etnosu. Zbiór twierdzeń, które odnoszą
się do badań etnogenetycznych, staje się jasny dopiero po odniesieniu
go do twierdzeń z zakresu ogólnej teorii kultury.
O POJĘCIU G R U P Y E T N I C Z N E J PO R A Z P I E R W S Z Y

O znaczeniu, jakie do problemów etnosu, a w tym. i problemów etno­
genezy przywiązywał Moszyński świadczyć może fakt, że pojęcie grupy
etnicznej definiuje jako pierwsze wśród szeregu pojęć podstawowych
dla etnografii. Pisze tam „ J e d n y m z pojęć, którymi etnografowie i etno­
lodzy operują nieustannie, jest tzw. grupa etmczna... W wypadkach
idealnych grupa etniczna jest to grupa ludzka nacechowana przez po­
siadanie: 1) odrębnego języka lub co najmniej silnie wyróżniającej się
gwary, 2) poczucia pewnej bliskości łączącej jej członków, k t ó r e m u ja­
ko negatyw odpowiada poczucie obcości w stosunku do analogicznych
grup innych, 3) odrębnej nazwy w ustach własnych lub co najmniej
w ustach grup sąsiednich czy geograficznie pobliskich, 4) mniej lub
więcej swoistej k u l t u r y " .
Umieszczenie przez Moszyńskiego pojęcia grupy etnicznej na po­
czątku omawiania przez niego aparatu pojęciowego etnologii i etnografii
wynika w sposób naturalny z rozumienia przez niego zakresu tej dys­
cypliny. Etnologia jest jego zdaniem jedną z nauk o kulturze, której
przedmiotem jest „... bądź kultura całej ludzkości, bądź też poszczególne
wytwory i grupy wytworów, badane w ich zasięgu ś w i a t o w y m " .
W przypadku etnografii, odróżnionej przez niego od etnologii, przedmio­
tem badania jest kultura manifestująca się w działaniach grup etnicz­
nych, skorelowana z etnosem. Przy takim odróżnieniu przedmiotu etno­
logii i etnografii pojęciem wyjściowem dla etnografii było pojęcie etnosu,
ludu, grupy etnicznej; k u l t u r ę odnoszono t u do substrátu ludzkiego.
2

3

г

K . M o s z y ń s k i , Człowiek.
Wstęp
do etnografii powszechnej
i etnologii,
Wrocław—Kraków—Warszawa 1958, s. 3.
K . M o s z y ń s k i , Kultura ludowa Słowian,
Warszawa 1967, t. I, wyd. I I ,
s. 16; t e n ż e , Człowiek...,
s. 60.
S

�86

ZOFIA

SOKOLEWICZ

Tak rozumiana etnografia wymagała zwykle dodatkowego określenia —
jeżeli bowiem rozumiano j ą jako nauką o ludzie, to należało zawsze do­
dać — jakim ludzie? Stąd brały się określenia: etnografia Polski,.sło­
wiańska etc. Przy etnologii, dla której wyjściowym pojęciem było poję­
cie kultury, określenia bliższe nie były konieczne. Etnologia z natury
rzeczy dotyczyła świata. Tak więc w samej definicji każdej z tych dys­
cyplin zawierało się wskazanie na człowieka jako na twórcę kultury.
W przypadku etnologii był n i m człowiek jako gatunek, w przypadku
etnografii człowiek działający w grupie etnicznej, największej grupie
społecznej, z jaką etnografia miała w swoich badaniach do czynienia .
Przedstawienie grupy etnicznej jako pierwszej w kolejności prezen­
tacji aparatury pojęciowej etnografii i etnologii wynikało zapewne
z przekonania Moszyńskiego o konieczności orientowania badań szczegó­
łowych na etnografię ludów czyli grup, w których kultura może mani­
festować swe zdecydowane odrębności i cechy specyficzne, a których
stwierdzenie i powstanie przedstawia sobą osobne zadanie badawcze
istotne dla rozwiązania problemów rozwoju kultury człowieka. Jego
zdaniem odrębności kultury manifestujące się w mikroskali, na poziomie
wsi czy niewielkiej prowincji, mogły być dla etnografa tylko pewnym
etapem badań, którego rezultaty były niezbędne dla podjęcia problemu
odmienności kultury w grupach etnicznych w dużej skali, a nigdy ce­
lem końcowym. Badania mikroskali należało więc zawsze podporządko­
wać badaniom w skali makro — obszaru kulturowego, grupy etnicznej
czy wreszcie k u l t u r y człowieka. Samo rozróżnienie między etnografią
a etnologią poczynione w t. I Kultury ludowej Słowian miało istotne,
epistemologiczne podłoże. W ujęciu Moszyńskiego etnografia zajmowała
się t y m samym materiałem co etnologia, tylko w innym uporządkowa­
niu. W przypadku etnografii materiał uporządkowano w kategoriach
etnosu, w przypadku etnologii — grup wytworów
kulturowych.
W pierwszym przypadku, przy uznaniu języka za jedną z możliwych
cech wyróżniających grupę etniczną, zarysowała się możliwość szerszego
korzystania z doświadczeń językoznawstwa i rezultatów b a d a ń . Jak
wielką wagę do tej współpracy przywiązywał Moszyński świadczy fakt,
że rezygnując w latach 50-tych z rozróżnienia między etnografią a et­
nologią i wzorem innych etnografów w Polsce starając się posługiwać
pojęciem etnografii jako najbardziej ogólną nazwą dla całej dyscypliny,
utrzymał charakterystyczny dla poprzedniego rozróżnienia dwutorowy
układ aparatury pojęciowej: grupa etniczna — kultura. Nie wchodząc
t u w głębsze podstawy filozoficzne tego rozróżnienia należy jednak pod4

5

4

Grupy pierwotne lub tzw. małe grupy, jak'rodzina, ród, etc. są zdaniem Mo­
szyńskiego przedmiotem badania etnografii, tak jak są nimi inne wytwory kultu­
rowe. Nie stanowią jednak nigdy układu odniesienia badanych w y t w o r ó w , jakimi
mogą być grupy etniczne. Por.: M o s z y ń s k i , Człowiek..., s. 5 п., gdzie autor
odróżnia grupy etniczne od grup zwanych przez niego genealogicznymi.

�TEORIA

KULTURY KAZIMIERZA

MOSZYŃSKIEGO

87

kreślić jego zasadnicze, epistemologiczne znaczenie dla całej koncepcji
Moszyńskiego. Etnologię można było budować syntetyzując szczegółowe
badania nad materiałem ukazanym w relacji do określonych grup et­
nicznych bądź porządkując w skali świata materiał jednorodny pod
względem typologicznym, sprawdzać jego wiarygodność przez odniesie­
nie go do układu etnicznego . We wszystkich pracach Moszyńskiego
spotykamy obydwa sposoby podejścia i należy stwierdzić, że odgrywają
one ogromną rolę w weryfikowaniu hipotez na temat pochodzenia i roz­
chodzenia się wytworów.
Tak więc określenie relacji między pojęciem grupy etnicznej a etno­
logią i etnografią pozwala nam stwierdzić, że było ono istotne nie tylko
dlatego, że stanowiło część składową definicji zakresu dyscypliny. Jego
wprowadzenie stwarzało nadto istotny układ odniesienia dla bezimien­
nych wytworów kulturowych analizowanych w skali świata, pozwalało
na związanie ich z grupą ludzką (choć nie zawsze musiała być to grupa
etniczna), odgrywało istotną rolę w momencie weryfikacji źródeł i na­
stępnie hipotez.
Samo jednak pojęcie grupy etnicznej nie może wystarczyć do od­
tworzenia strategii badawczej Moszyńskiego, choć częściowo wyjaśnia
orientację jego badań i sygnalizuje opinię autora zarówno w kwestii
czasu, jak i przestrzeni.
6

Z N A C Z E N I E POJĘCIA W Y T W O R U K U L T U R O W E G O
W T E O R I I MOSZYŃSKIEGO

Przedstawiając w Człowieku
podstawową a p a r a t u r ę pojęciową et­
nografii Moszyński tworzy dwa szeregi pojęć: jeden wywodzący się
ze wspomnianej grupy etnicznej i ludu, drugi od kultury. O znaczeniu
tego rozróżnienia będzie mowa dalej. Pojęciem, które łączy oba wspo­
mniane szeregi, jest pojęcie wytworu kulturowego. Definiuje je Moszyń­
ski bardzo szeroko potwierdzając we wstępie do cz. I I t. I I i t. I Kul­
tury ludowej Słowian oraz do Człowieka to, co pisał we wstępie do t. I
Kultury ludowej Słowian. Wytwory kulturowe, stwierdza Moszyński, są
składowymi częściami kultury. Etnolog widzi stworzony przez człowieka
świat w postaci wytworów. Mają one różny, bardziej lub mniej złożony
charakter, stanowią jednak zawsze najmniejszą zorganizowaną cząstkę
kultury i t y m samym jednostkę systematyki kultury. Moszyński pisze
„We wszelkim bowiem wytworze t k w i pewna praca ludzkiego umysłu;
wszelki jest rozwiązaniem pewnego zadania, jakie przed człowiekiem
kiedyś stanęło" . Sądu tego Moszyński nie zmienił do końca życia i jest
7

5

M o s z y ń s k i , Kultura ludowa..., t. I, s. 18; t e n ż e , Człowiek...,
s. 52 n.
M o s z y ń s k i , O sposobach badania..., s. 22, por. analizę brogu i sposób
przechodzenia Moszyńskiego od wytworu do grupy etnicznej i v.v.
T e n ż e , Kultura ludowa..., t. I, s. 23.
e

7

�88

ZOFIA

SOKOLEWICZ

on dogodnym punktem wyjściowym do zrozumienia sformułowanej przez
niego teorii kultury, a w t y m również sposobu podejścia do badań etnogenetycznych. W ostatnich latach, wokół interpretacji pojęcia wytworu
kulturowego narosło wiele nieporozumień. Wielu dyskutantów traktuje je
jako synonim rzeczy martwej, odizolowanej przez człowieka. Taka inter­
pretacja stała się dogodnym punktem wyjścia do powierzchownej k r y t y k i
Moszyńskiego za atomizowanie kultury i ujmowanie jej statycznie jako
sfery świata złożonej z rzeczy, świata antykwarycznego, przeciwstawiane­
go dynamicznemu światu z człowiekiem w punkcie centralnym, świata
badanego przez etnografów spod znaku teorii zmiany . Nie chcę tu twier­
dzić, że pojęcie wytworu kulturowego jest pojęciem właściwym dla pro­
wadzenia analiz zmierzających do ukazania zmiany kultury, gdyż do
tego celu jest ono nieprzydatne. Niemniej jednak chciałabym zwrócić
uwagę na ten sposób ujęcia przez Moszyńskiego pojęcia wytworu k u l ­
turowego, który czyni je do dziś dnia przydatnym w badaniach etnogenetycznych.
Zgodnie z wieloma dzisiejszymi definicjami pracy naukowej, badanie
naukowe polega na rozwiązywaniu zadań. Określając niemal identycznie
zasadę wytworu kulturowego i zmuszając do spojrzenia na wytwór k u l ­
turowy jako na rezultat twórczej pracy człowieka, rezultat jego myśli,
Moszyński daje nam t y m samym do ręki dynamiczny instrument pracy.
Z natury rzeczy etnolog stosujący się do wskazówek Moszyńskiego może
odkrywać dynamikę myśli ludzkiej w przeszłości, w czasie stawania się
danego wytworu kulturowego. Analizy wytworu pozbawione owego ele­
mentu stawania się, pozbawione perspektywy długiego czasu, w jakim
stworzona przez człowieka myśl, idea, instytucja społeczna, forma sztuki
rozwijała się, tracą swą dynamikę. K a ż d y wytwór kulturowy widziany
w krótkiej perspektywie czasu X X , a w najlepszym wypadku części
X I X w., stawał się martwy, stawał się rzeczą, tracił jakby swoją moc
informacyjną. Odnoszony w badaniach czasu krótkiego, badaniach zmia­
ny społecznej stawał się korelatem struktury społecznej bądź ekono­
micznej, ilustrował je, objaśniał, ale tracił zdolność informacji o swoim
własnym stawaniu się.
8

8

G ł ó w n y zarzut sprowadza się do atomizowania kultury. Na ten temat wy­
powiedział się J . Burszta w referacie na temat etnograficznych badań społeczności
lokalnych (Ostróda, czerwiec 1978), podkreślając nieprzydatność pozytywistycznej
koncepcji Moszyńskiego dla badań współczesnych, określając metodę Moszyńskiego
jako atomizowame kultury. Podobnie zresztą pisał jego uczeń J . H e y m a n
w „Ludzie", t. 56: 1972, s. 67 n. K r y t y k a ta jest oczywistym nieporozumieniem.
W trakcie analiz kultura jest dzielona przez badacza na składowe, które w y n i k a j ą
z przyjętej teorii, ale i z celu badania. Koncepcja Moszyńskiego nie została wypra­
cowana do badania procesu zmiany współczesnej. Por. M o s z y ń s k i ,
Człowiek...,
s. 83, gdzie autor sam ustosunkowuje się do kwestii atomizowania kultury, oraz
Z. S o k o l e w i c z , Szkoły i kierunki w etnografii polskiej, [w:] Historia etnografii
polskiej, pod red. M. Terleckiej, Wrocław—Warszawa—Kraków—Gdańsk
1973,
s. 159-160.

�TEORIA

KULTURY

KAZIMIERZA

MOSZYŃSKIEGO

89

Tymczasem w rękach Moszyńskiego wytwór ten, porównywany z sze­
regiem typologicznie tożsamych wytworów na szerokich przestrzeniach
ekumeny, miał nas informować o rozwoju myśli człowieka czy też nieco
mniejszych, językowych czy etnicznych grup ludzkich, o ich twórczym
wysiłku. W pojęciu wytworu kulturowego zawiera się więc założenie
o twórczej ludzkiej pracy, śledzenie jego rozwoju jest śledzeniem roz­
woju myśli, wytwór nie jest w t y m układzie izolowany od człowieka,
relacja między wytworem a człowiekiem jest relacją typu twórca —
dzieło.
Na relację tę od k i l k u lat ponownie zaczynamy zwracać pilną uwa­
g ę . Jej znaczenie potwierdziły badania nad sztuką ludową i nad k u l ­
t u r ą ludową. Nie darmo w kulturach ludowych twórczy niekoniecznie
znaczy oryginalny, nowy, niepowtarzalny. Do dzieł artystów zalicza się
wszak i genialnych kopistów, dokładnie powtarzających przesłanie za­
warte w dziele, a skierowane do członków społeczności. Nie tylko w k u l ­
turach Oceanii, ale w polskiej kulturze ludowej znajdujemy przekonanie,
że wytwórca przekazuje wykonanemu przedmiotowi część swojej osobo­
wości, zdobywczej siły życia, siły powodującej jego efektywność. Ta
ostatnia zależy bowiem od człowieka, jest przekazana wytworowi k u l ­
tury w momencie jego stwarzania, a od człowieka, który się nim posłu­
guje, zależy tylko jej uruchomienie. Kazimierz Moszyński pisząc o za­
klętej myśli ludzkiej w wytworze kulturowym posługiwał się terminem
stworzonym przez naukę. Czas jednak potwierdził w nowych badaniach,
że w języku kultury ludowej zawarte jest podobne pojęcie, oddające
ową szczególną relację między twórcą a dziełem (rozumiejąc pod słowem
dzieło nie tylko dzieło sztuki), a wyrażające przekazanie części osobo­
wości twórcy wytworowi.
Tak więc pojęcie wytworu kulturowego było rozumiane dynamicznie
przez Moszyńskiego, a najnowsze badania pozwalają nie tylko utrzymać,
ale wskazują na możliwość pogłębienia rozumienia sensu tego pojęcia.
Moszyński wyróżnia w swej pracy kilka podstawowych kategorii w y ­
tworów kulturowych. Wynikają one z przyjętej przez niego systematyki
kultury, a ta podporządkowana jest rozumieniu kultury i jej celów.
9

9

Zagadnienie stosunku twórca — dzieło jest w zasadzie przedmiotem zainte­
resowania e s t e t y k ó w i historyków sztuki. Należy jednak podkreślić, że wychodząc
z pozycji Ingardena, w etnografii relację tę za szczególnie w a ż n ą dla zrozumienia
samego dzieła uważał J . O 1 ę d z к i, Kultura artystyczna ludności
kurpiowskiej,
Wrocław—Warszawa—Kraków—Gdańsk 1971, zwłaszcza s. 210 п.; Z. B e n e d y k ­
t ó w i с z, O niektórych
zastosowaniach metody fenomenologicznej
w studiach nad
religią, kulturą
i symbolem (maszynopis artykułu); podobnie do tej sprawy usto­
sunkowała się W. Telakowska na konferencji zespołu powołanego przez Departa­
ment Bibliotek D o m ó w Kultury i Plastyki do spraw mecenatu społecznego nad
kulturą ludową w lutym 1978, definiując kulturę ludową jako to, co wynika z bez­
pośrednio przeżytego doświadczenia ludzkiego, indywidualnego poznania świata.

�90

ZOFIA

SOKOLEWICZ

POJĘCIE K U L T U R Y W T E O R I I K . MOSZYŃSKIEGO

Pojęcie k u l t u r y jest jasno zarysowane. W t. I Kultury ludowej Sło­
wian pisze Moszyński, że „ K u l t u r ą w szerszym znaczeniu nazywamy
zespół wszystkiego, cokolwiek wytworzyła i wytwarza l u d z k o ś ć " . Tę
definicję z pewnymi uściśleniami powtarza w Człowieku . W tej ostat­
niej pracy koncepcja kultury została pogłębiona przez podkreślenie jej
relacji z biologiczną i psychologiczną sferą rzeczywistości, ale linia
wskazana w 1929 r. została utrzymana. Tę konsekwencję można by zre­
sztą uznać za cechę charakterystyczną twórczości Moszyńskiego. Sta­
nowi ona konsekwentne rozwijanie raz przyjętych założeń, kolejne eli­
minowanie hipotez, ale cechuje ją zasadnicza niezmienność postawy
epistemologicznej. Teoria Moszyńskiego przypomina gmach budowany
z wielką konsekwencją od podstaw ściśle według raz zamierzonego pro­
jektu. Być może wynikało to właśnie z wielkości owego pierwotnego
projektu? I w żadnym razie nie może być rozważane jako znamię kon­
serwatyzmu autora.
W rozważaniach na temat kultury odnajdujemy u Moszyńskiego po­
dobne cechy, które raz już wystąpiły przy omawianiu wytworu kulturo­
wego. Podobnie jak wytwór kulturowy jest rozwiązaniem szczegółowego
zadania, jakie kiedyś stanęło przed ludzkością, tak kultura jest pewnym
całościowym rozwiązaniem zadania. A rozwiązanie zadania z natury
rzeczy posiada pewien cel. T y m celem jest „wzrastająca ekspansja spo­
łeczeństwa" . Zwraca uwagę optymistyczny niejako i niemal drapieżny
ton sformułowania. Ekspansja to coś innego niż tylko obiektywne sfor­
mułowanie adaptacji, czasami mające w sobie nawet ton bierności —
przystosowania się. W ekspansji jest przezwyciężanie i zwyciężanie. Cel
k u l t u r y nie pozostawia dla Moszyńskiego żadnej wątpliwości. Odnajduje
go w całości wytworów, jak i w każdym z nich z osobna.
W przyjętej systematyce kultury przyjmuje Moszyński jako kryte­
rium podstawowe rodzaj materii, z której każdy wytwór jest ukształto­
wany. Zakłada, że każdy z nich jest na tyle złożoną całością i uwikłany
w tak różne relacje, że niepodobna myśleć o klasyfikacji w pełni roz­
łącznej. Niemniej jednak każdy z wytworów może być przydzielony do
odpowiedniego działu kultury materialnej, społecznej lub duchowej, tej
ostatniej odpowiednio podzielonej na wiedzę i sztukę, biorąc za k r y t e ­
rium cel, dla którego został stworzony: zaspokojenie potrzeb material­
nych, potrzeb społecznych, potrzeb ducha. Charakterystykę każdego
z tych działów zamieszcza Moszyński we wstępach do odpowiednich to­
mów Kultury ludowej Słowian. W nich to zostały w zasadzie sformuło10

11

12

1 0

1 1

1 2

M o s z y ń s k i , Kultura ludowa..., t. I , s. 12.
T e n ż e , Człowiek...,
s. 11.
T e n ż e , Kultura ludowa..., t. I I , cz. 1, s. 20.

�TEORIA

KULTURY

KAZIMIERZA

MOSZYŃSKIEGO

91

wane najważniejsze twierdzenia Moszyńskiego z zakresu teorii kultury.
Wypowiada w nich zarówno swe przekonanie, że kultura jest najbar­
dziej charakterystyczną cechą differentia specified ludzkości, jak i że
badanie jej jest koniecznością warunkującą dalszy postęp. Poznanie
kultury oznacza więc poznanie ludzkości. Na czym ono jednak ostatecz­
nie ma polegać? Otóż na wyjaśnieniu dróg, jakimi kroczyła myśl ludz­
ka tworząc lub doskonaląc coraz to nowe wytwory kulturowe.
W ten sposób ujęta nauka o kulturze może być rozumiana sama ja­
ko w y t w ó r kulturowy, „a wiedza, zdobyta przez nas dzięki badaniom
nad dawną i współczesną kulturą, odda duże usługi ludzkości, gdyż po­
zwoli jej głębiej zrozumieć samą siebie i wyciągnąć z tego rozumienia
praktyczne konsekwencje" . Realizacja tego celu jest jednak trudna.
Przede wszystkim, aby poznać istotę jakiegokolwiek zjawiska, pojedyn­
czego wytworu kulturowego czy całej kultury, należy badać jego genezę
i rozwój. Badanie zjawiska w jednym tylko przekroju czasowym, bez
możności porównywania jego kolejnych faz rozwojowych oraz różnych
jego odmian w przestrzeni, nie pozwoli na odtworzenie sposobu, w jaki
człowiek rozwiązywał kolejno następujące po sobie zadania.
Teleologiczne ujęcie kultury, uznanie jej celowości i poszukiwanie za­
sady jedności kultury nie tylko w fakcie, że jest ona tworem i differen­
tia specifica człowieka, lecz również w tym, że wszystko to, co tworzy
człowiek, jest podporządkowane jednemu celowi, prowadzi Moszyńskiego
do stwierdzenia, że „...Kultura stanowiłaby harmonijną na ogół i zwartą
całość nawet w t y m wypadku, gdyby nasze inne założenie, głoszące brak
postępowego rozwoju religii i sztuki odpowiadało prawdzie, co jednak
bynajmniej pewne nie jest" (zob. w y ż e j ) . Wobec jedności celu nie
mają znaczenia specyficzne cechy różnych wytworów kultury, które Mo­
szyński omawia szczegółowo w akapitach poprzedzających przytoczoną
konkluzję.
Wprowadzenie pojęcia celu ma zasadnicze znaczenie dla całej kon­
strukcji Moszyńskiego. Autor zyskuje w ten sposób obiektywny mier­
nik rozwoju poszczególnych wytworów, co pozwala rozumieć kolejne
fazy rozwoju wytworu jako kolejne fazy realizacji nadrzędnego celu
kultury. Nadto, obserwując różnorodność form wytworów kulturowych,
a przyjmując, że spełniają one jeden i ten sam cel, można stwierdzić,
że w różny sposób przebiega realizacja głównego celu kultury, przez co
różnice między wytworami kulturowymi i całymi ich działami jeszcze
się uwypuklają.
I tak wytwory techniki ułatwiają człowiekowi bezpośrednie takie lub
inne oddziaływanie na zewnętrzny świat, wiedza umożliwia orientowa­
nie się w zjawiskach świata, organizacja społeczna zapewnia więź łączą13

14

1 3

1 4

Tenże,
Tenże,

Kultura
Kultura

ludowa..., t. I, s. 15.
ludowa..., t. I I , cz. 1, s. 20.

�92

ZOFIA

SOKOLEWICZ

cą jednostki w społeczeństwie, a religia i sztuka wzmacniają ludzką od­
porność duchową. Przy czym, ze względu na możność stosowania obiek­
tywnego kryterium celu, o technice, organizacji społecznej i wiedzy mo­
żna powiedzieć, że rozwijają się w sensie postępowym, podczas gdy
w sprawach sztuki i religii brak jest obiektywnych mierników tego po­
stępu i opieramy się na subiektywnych ludzkich ocenach. Oceny te
obiektywizują się w skali społeczeństwa i dzięki temu możemy o ca­
łości zjawisk religijnych i artystycznych powiedzieć, że realizują one
podobny cel, jak inne działy kultury, niemniej jednak trudno jest, z bra­
k u owych kryteriów obiektywnych, tworzyć tu ewolucyjne szeregi roz­
wojowe.
Na skutek więc wprowadzenia pojęcia celu i oceny sposobu reali­
zowania go przez różne działy kultury dochodzi do pewnego rozróżnie­
nia w tej harmonijnej całości. Jeśli początkowo kultura jawiła się jako
rzeczywistość uporządkowana w postaci wytworów kulturowych i ich
grup, to po uwzględnieniu cech specyficznych różnych działów zaryso­
wały się jak gdyby dwie rozwarstwiające ją płaszczyzny. Wśród etno­
grafów, którzy ten zabieg przeprowadzili przed Moszyńskim, należy w y ­
mienić Morgana . Podzielił on wszak k u l t u r ę na ciąg wynalazków i od­
kryć ewoluujących w postępie arytmetycznym i ciąg instytucji i idei
ewoluujących w postępie geometrycznym. Nie wchodząc w szczegóły
niezmiernie interesującej koncepcji Morgana trzeba podkreślić, że i je­
mu kultura jawiła się jako pewna całość, ale i on w drodze żmudnych
badań doszedł do wniosku, że struktura samej materii narzuca w róż­
nych działach różne prawidłowości rozwoju i dlatego nie można jej roz­
ważać, jak gdyby wszystkie wytwory kultury miały jednakowe właści­
wości. W jego przypadku zapewne zdecydowane preferencje w bada­
niach struktur społecznych zdecydowały o podkreślaniu szczególnych
właściwości tego działu. W każdym razie sam fakt poczynienia rozróż­
nienia wydaje się być istotny.
Kultura jest więc tworem dynamicznym, rozwijającym się celowo
w kierunku postępu, czyli coraz to skuteczniejszej ekspansji człowieka.
Niezależnie jednak od twórczych, ludzkich jednostek, od ludzkich dróg
i sposobów myślenia w rozwoju kultury obserwujemy określony mecha­
nizm. Każdy z wytworów kulturowych „miał jakiś określony punkt
wyjścia w przestrzeni. Rozchodząc się stamtąd w różne strony świata
jako fala kulturowa, ulegał rozwojowi, to znaczy rozmaitym przemia­
nom. Geograficzne zasięgi wszystkich faz tej zmienności, czyli faz roz­
wojowych, prawie nigdy nie zgadzają się ze sobą dokładnie, tam np.
dokąd dotarła faza najstarsza lub jedna ze środkowych, niekoniecznie
musiała dotrzeć najmłodsza itp. Innymi słowy, z upływem lat różnowieczne fazy danego wytworu ulegają niejako rozłożeniu w płaszczyźnie
15

L . H. M o r g a n ,

Społeczeństwo

pierwotne, Warszawa

1888.

�TEORIA

KULTURY

KAZIMIERZA

MOSZYŃSKIEGO

93

przestrzennej; t y m samym ich układ chronologiczny zostaje wymieniony
na przestrzenny" . To twierdzenie Moszyńskiego jest w zasadzie k l u ­
czem do zrozumienia stosowanej przez niego metody. Jest to wszak mo­
delowo opisany mechanizm zamiany czasu w przestrzeń. Z tego wypły­
wają zasadnicze wskazania co do dalszego sposobu postępowania.
16

K I L K A U W A G O A D E K W A T N E J DO T E O R I I M E T O D Z I E

Metoda ta w zasadzie została najdokładniej sformułowana przez
Moszyńskiego zarówno w Człowieku ,
jak i w Oi sposobach badania
kultury materialnej Prasłowian
oraz, przede wszystkim, w Kulturze
ludowej Słowian . Niemniej jednak, dla łatwiejszego osądzenia, w j a ­
k i m zakresie powinniśmy iść w dzisiejszych badaniach etnogenetycznych
drogą wskazaną przez Moszyńskiego, przypomnę ją w k i l k u punktach:
1. Stosowana przez K . Moszyńskiego metoda jest połączeniem me­
tody analityczno-porównawczej i geograficznej.
2. Najmniejszą jednostką klasyfikacyjną jest wytwór kulturowy ro­
zumiany jako rozwiązanie przez człowieka wybranego, szczegółowego
zadania.
3. Wytwory, nawet najprostsze posiadają własną wewnętrzną struk­
turę.
4. S t r u k t u r ę tę można odtworzyć przez porównanie wytworów tego
samego typu (Moszyński przy prezentacji metody posługuje się przy­
kładem jarzem naszyjnych i legendy o świętym chodzącym po prośbie,
ranionym w czoło i zalęgnięciu się pszczół w ranie ) , wyróżnianiu czę­
ści lub, jak w utworze słownym, wątków, powtarzających się i stano­
wiących stałą część wytworu, oddzieleniu części lub w ą t k ó w dodatko­
wych, wreszcie analizie tych części dodatkowych przez: a — ocenę ich
technicznego rozwiązania ze względu na cel, do jakiego dany wytwór
służy (por. jarzmo), b — odnalezienie w innych wytworach rozwiązań
podobnych do zastosowanych w owych częściach dodatkowych wytworu
(por. rozumowanie dotyczące brony laskowej i brony zwanej sukowatk ą ) albo podobnych w ą t k ó w do tych, które składają się na legendę
(por. ww. legendę o świętym).
Celem całej powyższej procedury jest uzyskanie odpowiedzi na pyta­
nie o genezę wytworu. Odpowiedź polega na określeniu najprostszych
składowych danego wytworu i ewentualnej kolejności, w jakiej nakła17

18

19

2 0

2 1

1 8

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

M o s z y ń s k i , Kultura ludowa..., t. I , s. 17.
T e n ż e , Człowiek...,
s. 100 n.
T e n ż e , O sposobach,..., s. 21 n.
T e n ż e , Kultura ludowa..., t. I , s. 16 n.
T e n ż e , Człowiek...,
s. 101 n.
T e n ż e , Kultura ludowa..., t. I , s. 193.

�94

ZOFIA

SOKOLEWICZ

dając się jedna na drugą utworzyły wytwór kulturowy w tej postaci,
w której wystąpił on w źródłach etnograficznych. Procedurę samą moż­
na zaś sprowadzić do dzielenia czynności wytworu na części składowe
według kryterium treści (w legendzie) lub konstrukcji
technicznej
(jarzmo), porównanie z analogicznymi rozwiązaniami występującymi
w innych wytworach (do czego innego służących^ lub z innymi rozwiąza­
niami występującymi w wytworach o t y m samym celu. Zważywszy, że
przedmiotem analizy jest wytwór kulturowy lub grupa wytworów k u l ­
turowych, dzięki czemu mamy do czynienia ze stosunkowo małą ilością
relacji (w porównaniu na przykład z ilością i różnorodnością relacji k u l ­
turowych występujących we wpółczesnych badaniach nad zmianą) po­
trzebny jest nam duży zbiór informacji, a to zwykle jest możliwe do
uzyskania przy eksploracji pełnego zasięgu występowania danego.wy­
tworu kulturowego w świecie. Potrzeba uwzględnienia pełnego zasięgu
badanego wytworu wynika również z przyjętego modelu rozchodzenia
się wytworów kulturowych (teoria fal). W zasięgu t y m rozpatrując for­
my wytworu od centrum do peryferii mamy szansę na odnalezienie
wszystkich form rozwojowych danego wytworu, aby przy wyzyskaniu
wspomnianych materiałów porównawczych odtworzyć względną chrono­
logię i następstwo tych faz po sobie, a to jest przecież celem tej proce­
dury badawczej.
Metoda geograficzna zasadza się na przyjęciu podobnego modelu roz­
woju kultury. Można by dodać, że sam Moszyński wiąże wspomniany
model ze stosowaniem metody geograficznej, a nie analityczno-porównawczej. Jednakże we wstępie do t. I Kultury ludowej Słowian
przed­
stawia go jako generalny model rozwoju k u l t u r y i nie wiąże go z żadną
k o n k r e t n ą metodą, po drugie, w jego praktyce badawczej odnajdujemy
założenie istnienia takiego właśnie mechanizmu rozwojowego w kwes­
tiach odnoszących się nie tylko do problemów rozwiązywanych za pomo­
cą metody geograficznej .
Przedmiotem analizy w przypadku metody geograficznej jest nie tyle
„treściowy" rozbiór wytworu prowadzący do wyodrębnienia jego składo­
wych i poszukiwania dla nich odpowiedników w innych wytworach lub
odmiennych rozwiązań w wytworach tego samego typu, ale przestrzeń,
a ściślej kształt przestrzeni, którą interesujący nas w y t w ó r tworzy.
O ile w rozumieniu metody geograficznej jako zasady porównywania
wytworu z elementami fizycznego ukształtowania przestrzeni wydaje
się iść Moszyński za popularnymi ujęciami antropogeograficznymi, o tyle
w propozycji analizy kształtu przestrzeni (zasięgu wytworu) należy go
22

2S

24

2 2

2 8

2 4

T e n ż e , Kultura ludowa..., t. I. s. 16 n.
T e n ż e, O sposobach..., s. 24 n.
T e n ż e , op. cii., s. 29.

�TEORIA

KULTURY KAZIMIERZA

MOSZYŃSKIEGO

95

uznać za poprzednika pewnego typu metod sformalizowanych wywodzą­
cych się z matematyki, a stosowanych dziś jako novum .
Zasada zasięgów o charakterze zwartym, przerywanym i rozproszo­
nym wywodzi się zapewne ze szkoły kulturowo-historycznej i pierw­
szych podręczników metodyki etnografii . Charakter zasięgu zależał
zdaniem Schmidta, Graebnera od sposobu rozchodzenia się (dyfuzji) w y ­
tworu kulturowego i jego dawności oraz ciągłości. Wskaźnikowość
kształtu zasięgów wspomnianych potwierdzają zresztą dziś dane wynika­
jące ze stosowania metod f o r m a l n y c h . Przyjęcie tego samego stano­
wiska przez Moszyńskiego świadczyć może również, że spodziewane w y ­
n i k i związane z wartością analiz przestrzennych dla rekonstrukcji roz­
woju kultury człowieka nie zamykają się w granicach jednego tylko
kierunku w etnologii.
Zasługą natomiast Moszyńskiego jest dalszy krok na drodze analiz
przestrzennych i wyodrębnienie typu zasięgu centralnego i krawędzio­
wego lub peryferycznego'. Jest to ustalenie będące dalszą konsekwencją
przyjętych założeń i zasad badawczych, należałoby określić je w kate­
goriach odkrycia naukowego. Stanowi ono syntezę rezultatów ogromnej
ilości kartogramów i zauważenia charakteryzującej je prawidłowości, że
zasięgi typu centralnego przemawiają za młodszym wiekiem w y t w o r u
kulturowego, zasięgi typu krawędziowego — za wiekiem starszym.
Stosowanie metody geograficznej wiąże się z koniecznością operowa­
nia dużą przestrzenią. Jedynie ona zapewnia badaczowi odpowiednią
perspektywę (i podobnie do prawa wielkich liczb), uwalnia go od infor­
macji stanowiących zakłócenie prawidłowości leżącej u podstaw rozwoju.
2S

2e

27

UJĘCIE C Z A S U I P R Z E S T R Z E N I W P R A C A C H

MOSZYŃSKIEGO

Przestrzeń jest kategorią, która jest badaczowi niejako dana. W y ­
twory, których istnienie odnotowują źródła, występują zawsze w o k r e ś ­
lonych punktach przestrzeni. Grupy wytworów tworzą płaszczyzny —
zasięgi. Przestrzeń ta jest w pierwszym momencie płaska, jednowymia­
rowa. Jest ona empirycznie stwierdzaną właściwością wytworów. Jest
2 5

A. G ó r a l s k i , Semideterministyczny
model zmienności
resu i jego aplikacje
historyczne, [w:] J . L e s k i e w i c z o w a (red.), Historia i nowoczesność.
Problemy
unowocześniania
metodologii i warsztatu badawczego historyka,
Wrocław—Kra­
ków—Warszawa 1974.
F . G r a ě b n e r , Methode der Ethnologie, Heidelberg 1911; W. S c h m i d t ,
Handbuch der Methode der Kulturhistorischen
Ethnologie, Munster (Westf.) 1937;
P. R a d i n, The method and the theory in ethnology, New York—London 1933.
Z. S o k o l e w i c z ,
A. G ó r a l s k i ,
Statystyczne
metody
weryfikacji
wniosków
płynących
z etnograficznych
skartowań
o związkach
między
elementami
kultury, na przykładzie
Atlas Africanus L . Frobeniusa (w druku, „Afričana B u l ­
letin"). Por. też: G ó r a l s k i , op. cit.
2 8

2 7

�96

ZOFIA

SOKOLEWICZ

to z reguły przestrzeń duża, a etnografia czy etnologia ujmowana jako
nauka o kulturze rozumianej jako zbiór czy system wytworów jest nau­
ką dużych przestrzeni. Wszelkie rozwiązania mogą następować tylko
drogą analiz zjawisk występujących w dużej przestrzeni. Duża prze­
strzeń w etnologii spełnia też funkcję, jaką u historyków pełni czas —
daje dystans do zjawisk badanych, pozwala je lepiej zobaczyć, skupić
się na nich z odrzuceniem zakłócających nasze badania informacji .
Analizy przestrzenne mają też, i to zarówno w wypadku metody
analityczno-porównawczej jak i geograficznej, zasadnicze znaczenie dla
weryfikacji źródeł. Cechą przecież etnologii, czyli badań kultury w du­
żej przestrzeni, jest to, że weryfikacja źródeł dokonuje się w czasie
analizy, a nie poprzedza j e j , tak jak to ma miejsce u h i s t o r y k ó w .
Takie postępowanie w przypadku analiz małych obszarów jest niemoż­
liwe i dlatego słusznie zastępowane jest zasadami weryfikacji stosowa­
nymi przez historyków przy założeniu, że nie ma większych istotnych
różnic między źródłem historycznym a etnograficznym, będącym tylko
odmianą szerszej kategorii źródeł historycznych .
Istotną cechą wiążącą kulturę z przestrzenią jest założenie, że w y ­
twory kulturowe przenoszone w różny sposób przez ludzi układają się
w przestrzeni w sposób odbijający regularność tych ruchów. Kolejne
ruchy pozostawiają po sobie ślady w postaci kształtu zasięgu danego
wytworu. Przestrzeń nie jest zajmowana przez człowieka w sposób cha­
otyczny, lecz zgodnie z pewnymi regułami łatwości, możliwości, korzyś­
ci. Skoro pierwotne przesunięcia nie są przypadkowe, to i rezultat ich,
odwzorowany w przestrzeni, musi odbijać te prawidłowości. Do czło­
wieka należy więc analiza przestrzennych układów po to, aby odczytać
to co się zdarzyło, ale również i po to, by owe prawidłowości rządzące
ruchami człowieka sprawdzić i sformułować.
28

29

30

O ile przestrzeń jest nam dana i zarysowuje się w miarę poszukiwań
prostych źródłowych, o tyle czas jest w etnologii wartością poszukiwaną.
W ujęciu Moszyńskiego czas jest odmianą przestrzeni. Przekonanie
to dzieli Moszyński nie tylko z pozytywistami, nie tylko z większością
chyba mitologii społeczeństw tak zwanych prymitywnych, ale i ze współ­
czesną nauką. Dotyczy to tylko czasu długiego, kategorii nazwanej przez
h i s t o r y k ó w , ale znacznie rzadziej przez nich używanej. W ujęciu M o ­
szyńskiego wielkość czasu odpowiada wymiarowi przestrzeni i jest to
słuszne, skoro są to kategorie rozdzielające się w miarę zmniejszania
31

8 8

N. А. В r i n g e u s, Krytyka źródeł w badaniach etnologicznych,
„Etnografia
Polska", t. 21: 1977, z. 1.
M o s z y ń s k i , O sposobach..., s. 216 п., bardzo dokładnie w y j a ś n i a wspo­
m n i a n ą kwestię.
K . D o b r o w o l s k i , Studia nad życiem
społecznym
i kulturą,
Wrocław—
Warszawa—Kraków 1966, s. 53 n. Por. też M o s z y ń s k i , O sposobach..., s. 216 n.
F . В r a u d e 1, Historia i trwanie, Warszawa 1971.
я

8 0

3 1

�TEORIA

KULTURY

KAZIMIERZA

MOSZYŃSKIEGO

97

dystansu między nimi a przedmiotem, a zbiegające się w miarę oddala­
nia od niego i wyrażające w identyczny sposób istnienia wytworów k u l ­
turowych i całej kultury.
J E S Z C Z E R A Z O POJĘCIU W Y T W O R U K U L T U R O W E G O '

Rozważania na temat sposobu ujęcia przestrzeni i czasu w teorii Mo­
szyńskiego rzucają dodatkowe światło na pojęcie wytworu kulturowego.
Powstaje pytanie o kategorie informacji uzyskiwane przez nas w dro­
dze analizy. Po pierwsze, wytwór kulturowy analizowany i porówny­
wany z innymi wytworami w przestrzeni informuje nas o sposobie m y ­
ślenia człowieka, k t ó r y go stworzył i zmieniał, o wielu ludziach, którzy
się do tego przyczynili. Zawężenie jednak analizy do samego wytworu
powoduje, że staramy się drogą różnego przegrupowywania składowych
danego wytworu uzyskać informacje o nim samym. Jak to Moszyński
określa w Kulturze ludowej Słowian ,
odsłaniamy tendencję rozwojową
danego wytworu, nadaną m u niejako przez pierwszego twórcę w mo­
mencie genezy (tworzenia) i tkwiącą w układzie relacji między jego
wewnętrznymi składowymi.
Po drugie, wytwór informuje nas o kontaktach zachodzących za jego
pośrednictwem z różnymi ludźmi. Kontakty te są bardzo różnorodne
i nie zawsze dadzą się odczytać z analizy formy przestrzeni. Ważna jest
jednak sprawa samej informacji o przesunięciu się grupy ludzkiej lub
o możliwości zaistnienia kontaktu między różnymi grupami. Ta arcyciekawa sprawa wymaga jeszcze dalszych przemyśleń. Obecnie skłania­
łabym się do sądu, że obie omawiane sytuacje rozgrywają się jak gdyby
na dwu odmiennych płaszczyznach. Otóż w sytuacji pierwszej etnolog
analizujący wytwór znajduje się z natury rzeczy w sytuacji zewnętrznej
w stosunku do pierwotnej relacji wyrażanej przez wytwór, relacji m i ę ­
dzy wytworem a twórcą. Ma jednak mimo tej pozycji szansę na dojście
do przypadków jednostkowych i odkrycie stosunku twórcy do wytworu,
jego sposobu rozumienia wytworu, mówienia o nim, przejścia z pozycji
obiektywnych na subiektywne i prześledzenie ich obiektywizowania się.
W drugim natomiast przypadku etnograf przez cały czas pozostaje
w stosunku niejako zewnętrznym do badanego przedmiotu, bez szans na
zajęcie miejsca w w e w n ę t r z n y m obwodzie i , jeżeli nie zajęcia, to przy­
bliżenia się ck&gt; miejsca zajmowanego przez twórcę. Na rysującą się
w dużej przestrzeni perspektywę kultury etnograf patrzy z pozycji ze­
wnętrznych. Inna pozycja jest niemożliwa. Przedmiotem oglądu są t u
bowiem skutki działań konkretnych ludzi, które wykraczają poza moż­
liwość kontroli z ich strony, a nawet czasami wiedzy. Mówiąc o zróżni­
cowaniu oglądanym z tej perspektywy etnograf posługuje się językiem
32

Moszyński,

Kultura

7 — E t n o g r a f i a P o l s k a , t. X X I I I ,

ludowa..., t. I, s. 191.
z. 2

�98

ZOFIA

SOKOLEWICZ

teorii naukowej z niewielką możliwością posługiwania się językiem ludzi,
którzy wpłynęli swymi działaniami na uformowanie się takiego a nie
innego zasięgu badanych wytworów i bez możności, a może w t y m przy­
padku i potrzeby, dojścia do ustalenia odbicia tego zróżnicowania
w świadomości ludzkiej.
Tak więc w sposobie ujęcia Moszyńskiego wytwór, grupy wytworów,
ich zasięgi, zwłaszcza w przypadku drugim, należą do języka etnografii,
etnologii i posiadają znaczenie dla etnografów. Są istotne dla sposobu
komunikowania się etnografów, a nie naszych informatorów. *To co zy­
skujemy na perspektywie przestrzennej to — może zresztą nie całkiem,
rachunek naukowy korzyści jest t u bardzo złożony — tracimy na nie­
możności odwoływania się do danych świadomości. Nie można oglądać
wytworu kulturowego ustawiając się w pozycji wewnętrznej i zewnę­
trznej jednocześnie. I ta sprawa przesądza o niemożności pogodzenia
tez Moszyńskiego z tezami kierunków relatywistycznych i o koniecz­
ności założenia przez niego istnienia uniwersaliów w kulturze człowieka
i praw rządzących rozwojem całej kultury.
T E O R I A E T N O S U K A Z I M I E R Z A MOSZYŃSKIEGO PO R A Z D R U G I

Wydaje się, że to co zostało powiedziane wystarcza do wyjaśnienia
stosunku Moszyńskiego do badań etnogenetycznych. Przede wszystkim
jasne się staje, że nie interesują go procesy etniczne w całości, choć
procesy etnogenetyczne są tylko szczególnym przypadkiem procesów et­
nicznych. Etnogeneza znajduje się w centrum jego zainteresowań, po­
nieważ zasadnicze znaczenie przypisuje badaniu genezy wytworów k u l ­
turowych i genezy kultury ludów. Geneza jakiegoś zjawiska zawiera
w sobie jakby zapowiedź jego dalszego rozwoju, stąd jest najbardziej
obiecująca w informacje o całości.
W ujęciu Moszyńskiego problem etnogenezy można sformułować jako
ustalenie genealogii, to jest stopnia związku pokrewieństwa między
grupami ludzkimi konstytuującymi badany etnos lub grupę etnosów.
Wyróżnione przez Moszyńskiego mechanizmy rozwoju kultury wpływa­
jące na obraz kultury poszczególnych grup etnicznych mają charakter
bądź endogenny i związane są z trwałością substrátu etnicznego, bądź
egzogenny i związane są z migracjami i różnego rodzaju kontaktami
z innymi grupami. Ustalenie związku między grupą konstytuującą kon­
tynuację a migrującymi jest najtrudniejszym do przezwyciężenia punk­
tem w badaniach etnogenetycznych. Znaczenie tego podkreśla Moszyń­
ski w pierwszym szerszym studium na temat praojczyzny S ł o w i a n .
Uszło ono naszej uwagi ze względu zapewne na założoną w nim teorię
s3

3 8

K. M o s z y ń s k i ,
K r a k ó w 1925, s. 105.

Badania nad pochodzeniem

i pierwotną

kulturą

Słowian,

�TEORIA

KULTURY

KAZIMIERZA

MOSZYŃSKIEGO

99

antropogeograficzną, nie do przyjęcia w dniu dzisiejszym, jak i wątłość
argumentacji o naszym pokrewieństwie azjatyckim, nie popartej dalszy­
m i studiami. Zawiera ono jednak do dziś interesujące uwagi metodo­
logiczne, a i sama koncepcja pokrewieństwa azjatyckiego Słowian za­
sługiwałaby na baczniejsze spojrzenie. Zwraca w niej mianowicie Mo­
szyński uwagę na dynamiczny charakter etnosu, na stałą reorganizację
jego członów składowych i podkreśla konieczność rekonstrukcji tego
dynamicznego, zmieniającego się stanu rzeczy.
W cytowanej uprzednio definicji grupy etnicznej uderzają co naj­
mniej dwie informacje.
1. Moszyński pomija cechy antropologiczne jako pomocne przy okre­
ślaniu etnosu, nie zwraca na nie uwagi nawet wtedy, gdy pisze o owym
zmieniającym się substracie ludzkim. Natomiast sposób, w jaki przy­
tacza w Człowieku
informacje o zróżnicowaniu fizycznym ludzkości
posługując się klasyfikacją Eickstedta, świadczy chyba po prostu o chęci
przedstawienia fizycznego wyglądu twórców kultury. Podkreśla wielkie
zróżnicowanie ras świata, nie mogąc znaleźć żadnej grupy, która by
nie krzyżowała się z innymi i pozostawała w stanie czystym. Nie sądzę
jednak, by interesowały go skutki pewnych mechanizmów kulturowych
dla zróżnicowania ludzkości i by na podstawie tego zróżnicowania w y ­
ciągał wnioski dotyczące kontaktowania się między nimi. Za Eickstedtem
rozumie rasę w sposób geograficzny i nie wprowadza jej jako czynnika
aktywnie formującego kulturę. Podobnie czyni zresztą w przypadku
studiów etnogenetycznych nad Słowianami. Być może sądzi, że zróżni­
cowanie językowe, które wielokrotnie nie pokrywa się z kulturowym,
oraz geograficzne, stanowią wystarczającą trudność do pokonania w ana­
lizach etnograficznych, że nie trzeba jej powiększać przez wprowadza­
nie dodatkowego układu różnicującego. A może sądził, że zróżnicowanie
językowe jest najpewniejszym układem odniesienia dla kultury? W każ­
dym razie pominięcie elementu rasy w definicji grupy etnicznej jest
charakterystyczne dla postawy Moszyńskiego.
2. Wymieniając kilka cech charakterystycznych dla grupy etnicznej
zakłada, że nie wszystkie muszą wystąpić razem. Wyraża w t y m prze­
konanie o wspomnianej wyżej dynamice grup etnicznych i t y m samym
zmianie charakteru jej cech. Charakterystyczne jest ustawienie na
pierwszym miejscu języka jako cechy wyróżniającej. Jest to zgodne
z jego wielokrotnie powtarzanym twierdzeniem, że język jest najściślej­
szym kryterium wyróżniającym grupę oraz że wychodząc w badaniach
nad etnogenezą od podziałów językowych można skutecznie czerpać ze
wskazówek językoznawstwa w szczegółowych analizach wytworów i grup
wytworów kulturowych. Dalsze cechy wymienione przez Moszyńskiego
jako wyróżniki grupy etnicznej to odrębna nazwa w ustach własnych
34

Tenże,

Człowiek...,

s. 376 n.

�100

ZOFIA

SOKOLEWICZ

lub co najmniej w ustach grup sąsiednich czy geograficznie pobliskich.
Jest to jedno z częściej używanych w etnografii, ale mało ścisłych k r y ­
teriów, wiadomo bowiem, że nazwy te mają charakter niejednokrotnie
lokalny, obejmują niewielkie grupy stanowiące podgrupy większych grup
etnicznych, zakres wiedzy ich członków o sąsiadach może być bardzo
mały a izolacja, w jakiej się znajdują, może być okresowa i w zasadzie,
czego mamy wiele dowodów na przykład w Afryce, odrębną nazwę może
mieć nawet ród czy grupa rodów okresowo oderwanych od większej
grupy etnicznej . Nie odmawiam t u użyteczności tego wyróżnika, ale
należy posługiwać się nim bardzo ostrożnie i wyłącznie w konfrontacji
z wyróżnikiem pierwszym to jest językiem.
Jako kryterium czwarte wyróżnienia grupy etnicznej przyjmuje Mo­
szyński „mniej lub bardziej swoistą k u l t u r ę " . Ten wskaźnik należy
przyjąć z zastrzeżeniem poczynionym przez Moszyńskiego, że aczkolwiek
można pisać i mówić o kulturze jako zbiorze pewnych wytworów cha­
rakterystycznych dla grupy ludzi posługujących się pewnym językiem
i posiadających wspólną nazwę, to nie można rozumować w sposób nie­
jako odwrotny, to znaczy charakteryzować znanego im wytworu w ka­
tegoriach etnicznych, przypisując mu, jak to krytycznie zauważa Mo­
szyński, „etykietki irańskie" i i n n e . W całej Kulturze ludowej
Słowian
Moszyński unika określenia wytworów bliższymi nazwami etnicznymi.
Przy omawianiu np. jarzm przypomina krytycznie, że R. Braungart
określa jarzmo podgardlicowe słowiańskim, sam nigdy się t ą nazwą nie
posługuje .
Pozostaje jeszcze do omówienia trzecia wymieniona przez Moszyń­
skiego cecha grupy etnicznej, a mianowicie „poczucia pewnej bliskości
łączącej jej członków, k t ó r e m u jako negatyw odpowiada poczucie obcości
w stosunku do analogicznych grup i n n y c h " . Włączenie tej cechy do
definicji grupy etnicznej budzi pewne zdziwienie, gdyż psuje ona har­
monię jednorodności pozostałych kryteriów. O ile poprzednio wymienio­
ne cechy dotyczyły obiektywnej sfery rzeczywistości i stwierdzane były
przez etnografa przyglądającego się danej grupie etnicznej z tej per­
spektywy, jaką dają liczne źródła, o tyle wspomniany punkt trzeci do­
tyczy świadomości ludzkiej, czynnika subiektywnego i stanowiącego jak­
by wewnętrzne kryterium wyróżnienia grupy. Na podstawie pierwszych
trzech kryteriów etnograf wyróżnia grupę z pozycji całego swego nie
tyle społecznego — jako członka grupy, ale naukowego doświadczenia,
z pozycji kogoś, kto stoi na zewnątrz grupy i jest w stanie objąć ją t y m
doświadczeniem w całości. Nie jest to możliwe w przypadku, gdyby był
35

8e

S7

s8

8 5

G. P. M u r d о с к, Africa, its peoples and their culture history, New York—
Toronto 1959, indeks.
M o s z y ń s k i , Kultura ludowa..., t. 1, s. 8.
T e n ż e , op. cit., s. 666.
T e n ż e , Człowiek...,
s. 3.
3 4

3 7

3 8

�TEORIA

KULTURY

KAZIMIERZA

101

MOSZYŃSKIEGO

tylko członkiem społeczności, gdyż zakresy doświadczenia społecznego
członków grupy etnicznej z reguły nie obejmują całości grupy . A właś­
nie wspomniane trzecie kryterium pozwala na wyróżnienie grupy et­
nicznej z pozycji członka grupy, z pozycji wewnętrznej w stosunku do
niej. Zapewne istnieją możliwości obiektywne stwierdzenia, również
i z punktu widzenia etnografa stojącego na zewnątrz grupy, w czym
wyraża się poczucie wspólnoty grupy. Jak na razie jednak nie wycho­
dzimy w tej kwestii poza sprawę stereotypów, badania zakresów do­
świadczenia społecznego i badania wskaźnikowości cech wspomnianych
przez informatorów, jako różniących ich w stosunku do s ą s i a d ó w . Nie
ulega wątpliwości, że włączenie do definicji cech leżących w zdecydo­
wanie różnych płaszczyznach epistemologicznych i wymagających sto­
sowania odrębnego języka teoretycznego zakłóca klarowność teorii Mo­
szyńskiego. Być może, że element ten uznał za istotny po badaniach
Józefa Obrębskiego i jego pracach o Polesiu . Obserwacje i propozycje
Obrębskiego w tej kwestii są niewątpliwie ważne. Mam jednak wątpli­
wości, czy dadzą się wyrazić w języku zaproponowanym przez Moszyń­
skiego i czy są niezbędne do realizacji celu, jaki sobie postawił.
Co stanowiło bowiem cel w badaniach nad etnogenezą Słowian? Ba­
dania genezy wybranego ludu to wszak nie to samo co badanie wytworu
kulturowego. W t y m ostatnim przypadku badanie genezy oznacza dojście
do istoty zjawiska, odszyfrowanie treści owego pierwotnego zadania, któ­
re człowiek sformułował w jakimś momencie swego życia, nieraz w od­
ległej przeszłości. Pojęcie ludu jest, jak wskazywał sam Moszyński, dy­
namiczne i zmienne. Procesy etniczne polegają na stałym oddzielaniu
się od siebie i łączeniu grup. Prasłowianie — to jakby etap w dziejach
indoeuropejskiej rodziny językowej. Określenie ich cech charakterystycz­
nych to przecież tylko opis jednego z etapów stawania się grup etnicz­
nych, w t y m przypadku historycznie nam bliskiej.
W praktyce badawczej Moszyński przypisywał wielkie znaczenie j ę ­
zykoznawstwu historycznemu. Jego zdaniem podstawowym wyróżnikiem
grupy etnicznej jest wszak język, on jest wskaźnikiem najdoskonalszym
39

40

4 1

8 9

Uogólnienie dotyczy kultur ludowych tak zwanych prymitywnych, dlatego
nie w ł ą c z a m do rozważań sprawy inteligencji, jako warstwy tę właśnie funkcję
mediacyjną między innymi klasami i warstwami spełniającej.
Z. S o k o l e w i c z ,
Zróżnicowanie
etnograficzne
Polski w świetle
teorii
K. Moszyńskiego,
referat n a . 50 Walnym Zjeździe P T L we Wrocławiu we w r z e ś ­
niu 1975 r.
Świadczy to skądinąd o wielkiej otwartości Moszyńskiego na nowe teorie.
Nie jest to jedyny przykład. Innym może być posłużenie się filozofią Bergsona
i psychologią do w y j a ś n i e n i a kwestii kultury duchowej, nie dających się w pełni
wyjaśnić poprzez jego w ł a s n ą teorię. Moszyński n i e w ą t p l i w i e musiał zdawać sobie
sprawę z wagi badań nad świadomością wspólnoty etnicznej, nie miał jednak dla
nich miejsca w stworzonej przez siebie teorii i stąd wprowadzenie tego elementu
do definicji mogło być koncesją na rzecz jeszcze nierozwiązanej sprawy.
4 0

4 1

�102

ZOFIA

SOKOLEWICZ

istnienia potencjalnej wspólnoty ludzi mogących się ze sobą komuniko­
wać . I choć od czasów Moszyńskiego w badaniach etnograficznych w y ­
kryto i opisano wiele systemów niewerbalnego porozumiewania się, to
jednak język, rozumiejąc go szeroko, nie tylko jako zdolność wypowia­
dania słów, ale i system porządkujący nasze myślenie, nie stracił na
znaczeniu jako złożony podsystem kulturowy pozwalający na wykreśle­
nie w teorii, a i w praktyce, granic między ludźmi bliższymi sobie
właśnie ze względu na możność owego porozumienia się i łączności.
K. Moszyński przyjmuje, że języki „łatwo mieszają się" i powołuje
się w swym Pierwotnym zasiągu jązyka prasłowiańskiego
na nawiązującą
do koncepcji J. Baudouina de Courtenay tezę T. Lehra-Spławińskiego,
że język prasłowiański jest stopem różnych j ę z y k ó w . Mimo jednak
tej cechy może on stanowić niejako ramy kultury grup mówiących w y ­
różnionymi językami, ramy, które z kolei wypełnia archeolog i etnograf.
I aczkolwiek zasięgi grup wytworów kulturowych, konstytuujących k u l ­
t u r ę badanej grupy etnicznej w jej morfologicznym kształcie, nie pokry­
wają się z zasięgami języków, to jednak kultura nie daje tak dobrych
wskaźników odrębności jak język
Z tego zresztą wynika tak ener­
giczne odrzucanie przez Moszyńskiego etykietek przydawanych wytwo­
rom kultury jako „fińskim, irańskim, słowiańskim" .
Tak więc w tej koncepcji Moszyńskiego odnosimy dane etnograficzne
do systemów językowych. Kultura uzyskuje sens etniczny dopiero przez
odniesienie jej do języka, najdoskonalszego wskaźnika odrębności grupy.
Nie jest to oczywiście jedyne wyjaśnienie k u l t u r y przyjęte przez M o ­
szyńskiego, ale jedyne wyjaśniające jej sens etniczny.
Ale każdy etnos, nawet najbardziej dynamicznie traktowany, można
uchwycić w momencie stabilizacji i napełnić go treścią kulturową. I to
należy do obowiązków m. i n . etnografa. I tak zadaniem etnografii sło­
wiańskiej w badaniach procesów etnogenetycznych w świetle ogólnej
teorii kultury K . Moszyńskiego jest, jak on sam pisze, „próba analizy
nawarstwień kultury ludowej Słowian z punktu widzenia ich względnej
chronologii" i następnie odsłanianie kolejnych warstw, aby dojść do
wypełnienia treścią kulturową tego zespołu, który określa mianem Protosłowian (do n.e.) i Prasłowian (od I w. n.e. do momentu wyjścia na
południe). Jest to więc cel szczegółowy w stosunku do tego, który od
samego początku fascynował Moszyńskiego, czyli badanie człowieka, do
czego chyba nieprzypadkowo powraca we wstępach do kolejnych tomów
Kultury ludowej
Słowian.
4 2

43

46

46

4 2

4 3

M o s z y ń s k i , Pierwotny zasięg języka prasłowiańskiego,
T. L e h r - S p ł a w i ń s k i ,
O pochodzeniu i praojczyźnie

1946.
4 4

4 5

4 6

M o s z y ń s k i , Pierwotny zasięg..., s. 12-13.
T e n ż e , Kultura ludowa..., t. I, s. 8.
T e n ż e , op. ci(., s. 16; t e n ż e , Pierwotny zasięg...,

s. 12-13.

s. 12 n.
Słowian,

Poznań

�TEORIA

KULTURY

K I L K A UWAG

KAZIMIERZA

103

MOSZYŃSKIEGO

OGÓLNOMETODOLOGICZNYCH

Przed próbą wyciągnięcia wniosków, jakie wynikają z teorii Moszyń­
skiego dla ustawienia dzisiejszych badań etnograficznych w zakresie
etnogenezy, wypada poczynić kilka uwag na temat epistemologicznych,
a nawet ontologicznych aspektów jego teorii. Niewiele miejsca t y m spra­
wom poświęcano dotychczas z wielką chyba szkodą dla zrozumienia
całości stworzonej przez niego teorii. Poniżej spróbuję wymienić kilka
wstępnych, wymagających dalszego rozpracowania, kwestii.
Epoka, środowisko, wykształcenie uczyniły z Moszyńskiego pozyty­
wistę w sensie przede wszystkim epistemologicznym. Nie ma w jego
pracach bezpośrednich deklaracji na tematy filozoficzne . Natomiast
materiału do wnioskowania o poglądach filozoficznych Moszyńskiego do­
starcza przede wszystkim Kultura ludowa Słowian. Według deklaracji
autora dzieło to ma „... przede wszystkim służyć jako uporządkowany
materiał... Dążyłem do tego, aby każdy, kto weźmie ją za podstawę, miał
całą swobodę w gruntowaniu własnych w n i o s k ó w " . Tej znamiennej
deklaracji winniśmy uwagę z k i l k u powodów. Wyraża ona przekonanie
autora, że dzięki naukowym metodom istnieje możliwość dojścia do fak­
tów składających się na rzeczywistość. Fakty te to w dziedzinie kultury
wytwory kulturowe, rezultat działalności człowieka, wyrażające każdo­
razowo jego twórczy stosunek do tejże rzeczywistości. W ujęciu Mo­
szyńskiego fakty kulturowe w postaci wytworów kulturowych, będąc
przetworzeniem przez człowieka rzeczywistości, stają się niezależną od
niego rzeczywistością, posiadają swój wymiar ontologiczny. W nich sa­
mych t k w i informacja o ich istocie, czyli pośrednio o człowieku.
Budowana przez Moszyńskiego teoria jest zależna od faktów, wynika
z nich. W teorii nie może znaleźć się nic, czego nie byłoby w faktach .
Teoria jest wnioskowaniem z faktów i zależy od wielu czynników, w tym
subiektywnych. W wyprowadzaniu teorii można się pomylić, jest ona
drugorzędna w stosunku do faktów. Natomiast w porządkowaniu ma­
teriału do teorii, w porządkowaniu istniejących faktów, nie można się
pomylić. I dlatego tak wiele uwagi poświęca Moszyński weryfikacji
ź r ó d e ł , ich systematyzowaniu, oddzielaniu tego, co do typu i zasięgu
należy, a co należy odrzucić . Większość jego zabiegów dotyczy pre­
parowania faktów i przedstawiania ich w takim porządku, w jakim
występują w ewolucji myśli ludzkiej.
47

48

49

50

51

52

4 7

T e n ż e , Kultura ludowa..., t. I, s. 8.
Moszyński,
Człowiek...,
s. 66. Postępowanie Moszyńskiego można by
określić jako zgodne z pozytywistycznym modelem nauki. Niemniej jednak wydaje
się, że on sam nie zaliczał siebie do tego grona.
T e n ż e , Kultura ludowa..., t. I, s. 7.
T e n ż e , Kultura ludowa..., t. I, s. 8.
T e n ż e, O sposobach badania..., s. 216.
T e n ż e , op. cit., s. 216 n.
4 8

4 9

5 0

5 1

M

�104

ZOFIA

SOKOLEWICZ

W wielkim nacisku na systematykę przypomina Moszyński przyrod­
nika budującego obiektywny gmach wiedzy. I w rzeczy samej jego na­
uka o kulturze przypomina naukę przyrodniczą w sposobie traktowa­
nia faktów i w sposobie budowania teorii. W sposobie budowania sys­
tematyki Moszyński przypomina innego, wielkiego systematyka tych cza­
sów, funkcjonalistę A. TA. Radcliffe-Browna, pracującego co prawda
w dziedzinie struktur społecznych i lekceważącego, a nawet potępiają­
cego, problematykę historyczną w k u l t u r z e . W sposobie jednak trak­
towania nauki o kulturze jako nauki przyrodniczej i w sposobie jej bu­
dowania, w stosunku do tego co nazywali rzeczywistością i faktem spo­
łecznym, są obydwaj bardzo podobni. I obaj dążą do formułowania praw
kultury.
Jak dochodzi do praw Moszyński i jakie formułuje prawa? Otóż
znamienną jest rzeczą, że nastawiony na tak drobiazgowe i pedantyczne
zbieractwo uczony, stawiający sobie za cel pośredni (cel niemalże his­
toryczny) odkrycie zrębu kultury archaicznej Prasłowian, dochodzi do
wniosków o charakterze ściśle ogólnym. Takimi wnioskami mającymi
status praw są charakterystyki zasięgów, w t y m przynajmniej jedno
prawo, o rozkładzie elementów starszych na krawędziach rozproszonego
zasięgu, przez niego samego zostało sformułowane . Do sformułowania
tych praw Moszyński doszedł w w y n i k u analizy wielkiej ilości kartogramów, drogą, najkrócej mówiąc — indukcyjną. Występują jednak w je­
go pracach i inne prawa, wydedukowane z podobieństw między językiem
(jako częścią kultury) a kulturą, a sformułowane swego czasu przez
językoznawców, jak na przykład teoria falowego rozprzestrzeniania się
języka. Prawo to w obrębie teorii Moszyńskiego ma odmienną pozycję
od prawa rozkładu cech starszych i młodszych, jest niejako wydeduko­
wane i przeniesione z językoznawstwa. Te prawa wyjaśniają poszcze­
gólne formy zasięgów, a nieraz i pozycję w y t w o r u kulturowego w obrę­
bie zasięgu. Wnioski płynące z posłużenia się takim prawem przy wyjaś­
nianiu charakteru zasięgu mogą być zweryfikowane historycznie za po­
średnictwem innych źródeł. W ten sposób spełnia się wymaganie teorii
nauki, że jej twierdzenia mogą być sprawdzone przez innych badaczy,
każdy bowiem może powtórzyć, sprawdzić każdy kartogram i jego pod­
stawę, a dalej może sprawdzić wnioski przez odnalezienie w terenie
w y t w o r ó w kulturowych, na których istnienie wskazuje wnioskowanie,
przez sięgnięcie do innych źródeł, przez wyjaśnienie zakłócenia kształtu
zasięgu wypadkami historycznymi .
53

5 i

65

5 3

A. R. R a d c l i f f e - B r o w n , D. F o r d e (eds), African Systems of kinship
and marriage, introduction,
s. 2 п., London—New York—Toronto 1956.
Por. Z. S o k o l e w i c z , A. G ó r a l s k i , referat na konferencji op. cit.,
oraz J . K l i m a s z e w s k a , К. Moszyński
badacz i nauczyciel, [w:] К.
Moszyński,
życie i twórczość,
Wrocław—Warszawa—Kraków—Gdańsk 1976, s. 23.
M o s z y ń s k i , Kultura ludowa..., t. I , s. 7 n.
5 4

5 5

�TEORIA

KULTURY

KAZIMIERZA

MOSZYŃSKIEGO

105

Moszyński był również człowiekiem swej epoki, gdy twierdził, że
aby poznać cokolwiek, trzeba poznać genezę zjawiska, aby poznać k u l ­
t u r ę , należy poznać jej genezę. Stąd badanie wytworów od strony ich
powstania i ich rozwoju.
Można by się zastanowić, dlaczego Moszyński, tak uważny na wszel­
kie nowości w nauce, nie wprowadził do rozważań za Durkheimem,
Maussem czy Malinowskim pojęcia faktu kulturowego lub kulturowego
kontekstu. Wydaje się, sądząc z jego stosunku do innych kierunków
w etnologii, że te sprawy jeszcze były poza sferą jego zainteresowań
a proponowane przez niego metody, choćby na skutek odmienności
w traktowaniu czasu i przestrzeni, nie nadawały się do ujęć kontekstu
czy całości kulturowej tak, jak proponował funkcjonalizm (pomijam t u
pojęcie całościowego faktu społecznego w rozumieniu C. Lévi-Straussa).
Zamiast tego jednak budował Moszyński zbiór faktów mający być pod­
stawą obiektywnego wnioskowania. Pisał: „...ujmiemy na razie kulturę
jako prostą, mechaniczną sumę wytworów i każdy z nich będziemy ba­
dać oddzielnie" . Ta deklaracja to przecież nie deklaracja przeciwna
lub zgodna z systemowością. To określenie etapu badań i założenie
o charakterze heurystycznym, Ono pozwala mu się skupić na wydobyciu
informacji z samego wytworu.
Podobne znaczenie epistemologiczne ma w gruncie rzeczy zawężenie
się do kultury Słowian. Była to propozycja opisu kultury grupy języko­
wej słowiańskiej, choć taka kultura nie istniała. Istniał tylko w pewnej
epoce zbiór cech kulturowych charakterystycznych dla ludzi mówiących
językami słowiańskimi. Idąc ich śladami można było formułować prawa
genezy i rozwoju kultury. Moszyński nie był historykiem kultury Sło­
wiańszczyzny tylko etnologiem, to znaczy, że kultura ta była dla niego
wybranym przypadkiem, na podstawie którego mógł wnosić o kulturze
człowieka. W Człowieku
pisze, że w celu wykrycia regularności czy
praw rządzących życiem i rozwojem kultury nie trzeba badać wszyst­
kich kultur, wszystkich wytworów w ich wszelkich układach i związ­
kach. Pisze: „Jak geolog nie potrzebuje zapuszczać sondy co milimetr,
by gruntownie poznać budowę danej okolicy, tak i etnolog może poprze­
stać na pewnej tylko, obfitej, ale mimo to ograniczonej ilości etnologicznych sondowań". Słowiańszczyzna była więc dla Moszyńskiego taką
sondą.
5e

Pozostaje jeszcze kwestia opinii Moszyńskiego w sprawie stosunku
obserwowalnego do nieobserwowalnego tak istotnej dla dzisiejszej nau­
k i . Wydaje się, że zorganizowanie kultury widział on w jednym ontologicznym poziomie i podobnie formułował swe wnioski w odpowiadają­
cym tej rzeczywistości jednym poziomie epistemologicznym. Na tym,
poza językiem teorii, będzie polegała główna różnica między nim
5 6

Tenże,

op. cit., s. 17.

�106

ZOFIA

SOKOLEWICZ

a strukturalistami. Używa jednak Moszyński w Kulturze ludowej Sło­
wian słowa p o z i o m . Odnosi to jednak do pewnej dewizy heurystycznej,
a nie do poziomu epistemologicznego w rozumieniu C. Lévi-Straussa.
Pisze, że każdy szczegół ma tylko dlatego wartość, ponieważ jest cząst­
ką tej wielkiej całości, którą nazywamy kulturą, występuje przeciwko
pustej pracowitości i przypomina o umiejętności przechodzenia od szcze­
gółu do ogólnych twierdzeń. „Zbliżanie się do szczegółów i oddalanie
się od nich w celu ogarnięcia szerszych widnokręgów, by zaraz potem
znów się do nich zbliżyć, powinno następować po sobie ź, całą swo­
bodą" . Powyższy cytat można rozumieć tylko jako przypomnienie
konieczności stałego pokonywania odległości między konkretem a ab­
strakcją i jednocześnie o bezsensie zajmowania się tylko albo jednym,
albo drugim. Dla Moszyńskiego konkretem jest zawsze wytwór kulturo­
wy. Wychodząc od niego można osiągać kolejne szczeble abstrakcji od­
nosząc go do innych wytworów tego samego typu i formułując uogól­
nienia na temat tkwiącej w nim tendencji rozwojowej, zależności od
surowca, środowiska naturalnego etc. oraz charakteru rozkładu tego t y ­
pu obiektów w przestrzeni odzwierciedlającej działania grupy ludzkiej.
W pracach Moszyńskiego mamy do czynienia z różnego typu uogólnie­
niami; typu historycznego wtedy, gdy badany szczegół odnosi się do
historii Słowiańszczyzny, lub z twierdzeniami o charakterze ściśle ogól­
nym, odnoszącymi się do człowieka. Tych ostatnich twierdzeń szczegól­
nie dużo znajdziemy w Człowieku, o czym decyduje zapewne charakter
tej książki. Ale niezmiernie pouczająca pod t y m względem jest lektura
Kultury ludowej Słowian, w której wszystkie, najdrobniejsze nawet
szczegóły, podporządkowane są nie tylko uogólnieniom o prawidłowoś­
ciach rozwoju kultury Słowiańszczyzny, lecz również prawidłowościach
rozwoju kultury człowieka widzianego przez pryzmat słowiańskiej son­
dy. Uderza t u również wielka intuicja i surowe kryteria w doborze ma­
teriału naprawdę archaicznego, odsuwanie nawarstwień najmłodszych,
co sprawia, że Kultura ludowa Słowian nie jest obrazem kultury sło­
wiańskiej przełomu X I X i X X w., ale systematycznym przeglądem naj­
starszych jej elementów. I to co gorszy krytyków, oskarżających etno­
grafów o stosowanie w takich przypadkach swoistego czasu etnograficz­
nego zwanego praesens ethnographicwm, jest tylko niezrozumieniem
z ich strony niezmiernie istotnej cechy warsztatu etnografa. Tej cechy,
która wynika z faktu występowania w kulturze zjawisk charakteryzu­
jących się długim, wielowiekowym trwaniem, i na podstawie tego k r y ­
terium łączeniu ich w jeden zbiór, poddawany dalej analizie pozwalają­
cej na dalsze jego rozwarstwienia chronologiczne.
57

5 8

Na końcu tych uwag metodologicznych warto jeszcze raz sformuło5 7

5 8

Tenże,
Tenże,

Człowiek...,
s. 67.
Kultura ludowa..., t. I , s. 19.

�TEORIA

KULTURY

KAZIMIERZA

MOSZYŃSKIEGO

107

wać cel pracy etnografa. Otóż mając dane w postaci wytworu kulturo­
wego, czyli rezultaty zadania, które kiedyś sformułował człowiek oraz
znajomość niektórych praw rozwoju i powstawania kultury zmierza on
do odcyfrowania treści zadania oraz odkrywania coraz to dalszych praw.
A wobec tego, że zjawiska charakteryzujące się długim trwaniem ist­
nieją do dziś w kulturze i to samo dotyczy podstawowych mechanizmów
kulturowych, badanie to może mieć zasadnicze znaczenie dla długofalo­
wego przewidywania tendencji kulturowych.
W N I O S K I KOŃCOWE

Jak zapowiedziano we wstępie, odpowiedź na pytanie drugie, czyli
do jakich twierdzeń Moszyńskiego możemy nawiązać w dzisiejszych ba­
daniach nad etnogenezą Słowian, będzie krótka. Wynika bowiem w spo­
sób dość oczywisty z powyższej analizy. Właśnie w świetle teorii Mo­
szyńskiego badania etnogenetyczne nabierają sensu przez podniesienie
znaczenia badania genezy zjawiska i upatrywanie w tej genezie utaje­
nia się jego istoty. Z t y m wiąże się również ograniczenie" się w badaniu
jedynie do zjawisk charakteryzujących się długim trwaniem i odrzuca­
nie wielu współcześnie z nimi współwystępujących, ale mających inną
dynamikę rozwojową. K r y t e r i u m języka jako wyróżniające grupę et­
niczną nadal musi być stosowane zgodnie z sugestią Moszyńskiego, k t ó r y
tak wielką wagę do niego przywiązywał. Nie znaleziono zresztą do tej
pory żadnego bardziej precyzyjnego, a wspomniane propozycje Obręb­
skiego nie dadzą się zastosować do badania grup rozrzuconych na du­
żych przestrzeniach i nie mających często bezpośredniego kontaktu ze
sobą.
Wielkim ułatwieniem w projektowaniu badań etnogenetycznych są
wyróżnione przez Moszyńskiego typy zasięgów wytworów kulturo­
w y c h . Mają one znaczenie nie tylko w przypadkach interpretacji po­
szczególnych zasięgów, lecz również dla planowania badań komplekso­
wych. W grupie sformułowanych przez Moszyńskiego analiz zasięgów
różnego typu dla przyszłych badań dwie wydają się być szczególnie
interesujące. Jedna dotyczy wspomnianych już powiązań słowiańsko-azjatyckich , druga związków między południową a północną częścią
Słowiańszczyzny . Nadto, dla projektowania przyszłych badań etnoge­
netycznych można wyciągnąć pewne wnioski z kolejności badań nau­
kowych przedsiębranych przez Moszyńskiego. Kolejność ta jest zna­
mienna. Otóż pierwsze prace na temat etnogenezy przypadają na poło­
wę lat dwudziestych, odsuwa je Moszyński na rzecz sporządzenia sy39

60

61

и

6 0

6 1

K l i m a s z e w s k a , op. rit., s. 23 n.
M o s z y ń s k i , O sposobach..., s. 226 n.
T e n ż e , op. cit., s. 263 n.

�108

ZOFIA

SOKOLEWICZ

stematyki materiału nieodzownej zarówno w jego pracy dydaktycznej,
jak i w dalszej projektowanej pracy poświęconej etnogenezie. Systema­
t y k ę traktuje Moszyński jako rodzaj wstępu nieodzownego przy roz­
wiązywaniu jakiegokolwiek dalszego zadania. Jest ona przecież podstawą
stosowanej przez niego metody analityczno-porównawczej. I ona umoż­
liwiła mu pod koniec życia podjąć prace nad etnogenezą.
Za najlepiej opracowany dział systematyki i zarazem najpewniejszą
podstawę do wnioskowania uważał Moszyński k u l t u r ę materialną. Słu­
żyć może ona nam bez zmian do d z i ś . Zadaniem do wykonania jest
systematyka działu kultury społecznej. Jednakże prace nad nią, jak
i kontynuowanie prac nad k u l t u r ą duchową wymaga, odmiennie od
działu kultury materialnej, nowych przemyśleń. Jeżeli bowiem zada­
niem etnologa jest odkrywanie praw rozwoju k u l t u r y przez dochodze­
nie do genezy w y t w o r u , to można mieć wątpliwości, czy dochodzenie
do genezy w przypadku wytworu kultury materialnej jest t y m samym
co w przypadku k u l t u r y społecznej i duchowej. W świetle choćby badań
funkcjonalizmu nad instytucjami społecznymi kultura społeczna z racji
swego szczególnego tworzywa, jakim t u operuje człowiek, to jest więzi,
wymaga szczególnego potraktowania. Badania zaś semiotyków radziec­
kich i strukturalistów francuskich zwracają na to samo uwagę przy
badaniu kultury duchowej. Sam Moszyński widział zresztą znakomicie
te trudności odwołując się w t. I I Kultury ludowej Słowian do filozofii
Bergsona i do ustaleń psychologii. Powstaje zasadnicza obawa, czy pro­
ponowany przez Moszyńskiego język jest odpowiedni do wyrażenia owej
specyfiki dwóch, wspomnianych działów kultury. T y m samym włączenie
do projektów etnogenetycznych badań nad k u l t u r ą duchową i społeczną
oznaczałoby w praktyce konieczność doboru innego, właściwszego i m
języka teoretycznego i zbudowania właściwej t y m działom systematyki.
Tę sprawę uwzględnia Projekt etnograficznych
badań nad
etnogenezą
Słowian przygotowywany w sekcji etnogenezy Komitetu Słowianoznawstwa P A N uwzględniając zwłaszcza: a) koncepcję K . Moszyńskiego
o azjatyckim pochodzeniu Słowian w nieco zmodyfikowanej wersji ich
powinowactwa z kulturami Azji, b) związki między południowymi a pół­
nocnymi Słowianami, których znaczenie wynika właśnie z ustaleń Mo­
szyńskiego, przy zastosowaniu materiału ze środkowego pasa Słowiań­
szczyzny (Ukraina, Czechosłowacja) oraz Węgier jako materiału kontrol­
nego, c) zastosowanie nowych metod badawczych umożliwiających
62

es

6 2

Mam tu na myśli systematykę, która służyć ma wyodrębnieniu najstarszych
e l e m e n t ó w kultury Słowian, gdyż dla innych celów można zbudować systematykę
innego rodzaju.
Taka postawa Moszyńskiego wynika zarówno z przyjęcia teorii fal rozprze­
strzeniania się kultury, jak i postulatu badania wytworu i w e w n ę t r z n e j , tkwiącej
w nim tendencji rozwojowej.
6 8

�TEORIA

KULTURY

KAZIMIERZA

MOSZYŃSKIEGO

109

pogłębienie analizy w sferze k u l t u r y duchowej i w węższym stopniu
społecznej.
Projekt, wciąż jeszcze dyskutowany, opiera się na podstawowych
ustaleniach Moszyńskiego, posługuje się proponowanym przez niego j ę ­
zykiem teoretycznym, procedurą weryfikacji źródeł, sposobem ujęcia
przestrzeni i czasu. Ze względu na spodziewany szybki druk projektu
w kolejnym zeszycie „Etnografii Polskiej" nie rozpracowuję tutaj jego
podstawowych tez mając jednak nadzieję, że będzie on dalszym krokiem
na drodze, którą w swoim czasie tak jasno wyznaczył Kazimierz Mo­
szyński.

Zofia Sokolewicz
T H E T H E O R Y O F C U L T U R E B Y K A Z I M I E R Z MOSZYŃSKI
AS A S T A R T I N G POINT F O R E T H N O G E N E T I C STUDIES
Summary
The foundations for the ethnographic studies of the ethnogenetic processes in
Poland were created by Casimir Moszyński. The ethnographers in the Department
of Ethnography at the University of Warsaw who, in 1972, had undertaken work
within the framework of the Commission of Ethnogenesis created by the Committee
of Slavonic Studies of the P A N (Polish Academy of Sciences), set themselves the
task of providing answers to the following questions: 1) how did Casimir M o s z y ń ­
ski formulate the problem of ethnogenesis of the Slavonic people?, 2) what conclu­
sions may be drawn from his work in order to formulate the most appropriate
strategy for present studies?
The answer to the first question required reference to the general theory of
culture which was formulated by Moszyński. By culture Moszyński understood
everything that was created by mankind from its very beginnings. I n this com­
plex, the basic systemic unit is the concept of the cultural product by which
Moszyński understood the solution of particular problem which confronted men.
The concept is applied, equally, to the material culture as well as, though with
certain additional postulations of a psychological nature, to the social and spiri­
tual culture including in the last the field of Art. The study of culture involved,
in his view, the determination of the relationship between cultural products, the
investigation of their genesis and, finally, relating them to the group of the crea­
tors of culture or, of culture bearers. This last area of research acitvity was iden­
tified by Moszyński as the separate discipline of research ethnography. Thus,
ethnography involves the study of the relationship between an aggregate of cul­
tural products and the human matrix whereas the study of the genesis of the
products of culture, of their tendencies to develop and of their mutual relations,
is the concern of ethnology. I n such a scheme the ethnogenetic problems and,
especially, the ethnogenesis of the Slavonic people assume a particular importance.
As worked out by Moszyński, the methods of reconstruction of the genesis
and of the development of the products of culture were based on a postulation
that they occur in conformity with the laws which govern the development of
culture and that such laws are, as it were, reproduced in space. The analysis of
space and, especially, the painstaking analysis of the spatial extent of culture the
exact topology of which was mapped out by Moszyński, should lead the ethno-

�110

ZOFIA

SOKOLEWICZ

graphers to historical reconstructions and to discovery of laws of the development
of culture.
The punctilious scientific approach proposed by Moszyński reflected the ideas
of- positivism. The status of facts was independent of theory, explanations were
sought at the level of what was observable. In the theory could found nothing
that was not already contained in the facts. The ethnographer studied the emer­
gence of the products of culture over a large space and reconducted their deve­
lopment over a long period of time. Such approach also demanded that the sour­
ces be verified by methods which were very specific for ethnographers and diffe­
rent from those used by historians.
In relation to contributions by Moszyński, it is now proposed that the domain
of the spiritual culture and of the arts be treated differently by resorting to the
concept of the symbol and meaning, through studies of what is significant instead
of, merely, noticeable, by seeking explanations at a hidden, not directly observable
level and by reconstructing the framework of thought rather than of the objects
and of their content. A different significance is also ascribed to theory while the
independent status of facts becomes less sharply defined. In proposing a new
strategy in the realm of methodology, the direction of studies indicated by Mo­
szyński may still be main-tained. It is considered that a particularly fertile field,
still, are comparisons between the cultures of the northern and of the southern
Slavonic people with the inclusion of the additional material on the Hungarian
influence. Still to be explained is also the matter, emphasized by Moszyński, of
the Asiatic kinship (the theory of the primeval, Asiatic fatherland of Slavonic
people). These kinships assume importance not only Sn the South (Caucasus) but
also in the North (as far as Siberia). One may anticipate, therefore, further pro­
gress in studies of the spiritual culture which, incidentally, was of minor interest
to Moszyński, whereas the territorial extent of studies will remain unchanged.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9506" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9484">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/911b7dc05e72febdb62bda81ec6ac95b.pdf</src>
        <authentication>1d3ed94b35a1cfc5ad9d522d2f198e84</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113196">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1330</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113197">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113198">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1229</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113199">
                <text>Matka Boska w polskiej kulturze ludowej XIX i XX w. Wybrane kwestie źródłowe i zarysowujące się pytania / ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113200">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1988 t.32 z.1, s.289-304</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113201">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113202">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113203">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113204">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113205">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113206">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X I I : 1988, z. 1
P L ISSN 0071-1861

ZOFIA S O K O L E W I C Z
(Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej UW)

M A T K A BOSKA W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ
X I X I X X W. ( W Y B R A N E K W E S T I E Ź R Ó D Ł O W E
I Z A R Y S O W Y W U J Ą C E SIĘ P Y T A N I A )
Z coraz liczniejszych i bardziej pogłębianych badań nad religijnością,
w tym nad religijnością ludową, wyłaniają się fakty związane z kultem ma­
ryjnym i ich wielkie znaczenie dla życia społeczności lokalnych, regional­
nych, narodowych, dla różnych środowisk zawodowych i twórczych. Badanie
tego z istoty swojej religijnego fenomenu nastręcza jednak wiele trudności;
przede wszystkim występuje on w bardzo licznych formach, w tym również
o charakterze parareligijnym, obyczajowym, magicznym. Jak wynika z dotych­
czasowych prac, Matka Boska obecna jest w bardzo wielu dziedzinach kul­
tury ludowej, co wykazują wstępne kwerendy porównawcze, podobnie jest
w innych krajach słowiańskich, a nawet europejskich. Ogromnie ciekawa
praca Marii Frankowskiej zatytułowana Sanktuaria i pielgrzymki — ich rola
w procesie ewangelizacji Indian Meksyku oraz kształtowania
się miejscowego
synkretyzmu religijnego (1986), w której wiele miejsca poświęcono kultowi
maryjnemu, jest dowodem, że zjawisko to występuje w podobnych kontekstach
kulturowych nie tylko poza Polską, ale i poza Europą, w prawie całym
chrześcijańskim świecie.
W niniejszym szkicu chciałabym wskazać na niektóre typy źródeł etno­
graficznych do kultu i, szerzej, osoby Matki Boskiej i na związane z tym
kwestie krytyki źródłowej oraz zasygnalizować szereg wyłaniających się z tych
poszukiwań źródłowych pytań badawczych.
Maryja, Bogurodzica, Matka Boska, Królowa Niebios, Przenajświętsza
Panienka, Przeczysta, Najświętsza..« — pod tymi najczęściej imionami wystę­
puje w kulturze ludowej. Terminy Maryja J Bogurodzica zdają się obejmo­
wać pozostałe. One to zresztą figurują przeważnie jako hasła w encyklo­
pediach i indeksach prac naukowych.
W podstawowym dla etnografów Handworterbuch des deutschen Aberglaubens
znajdujemy hasło Maria [św.]. Podobnie rzecz się ma z większością encyklo­
pedii i słowników kościelnych, takich jak Biblejskij Slovar, a także ważne
opracowanie radzieckie Mify narodov mira. Natomiast Srpski mitoloszki

19 -

Etnografia Polska, t. X X X I I , z. I

�290

ZOFIA SOKOLEWICZ

ręcznik zawiera, bardzo zresztą krótkie, hasło: Bogurodica. N a ten też termin
zdecydowali się autorzy indeksu t. I I Kultury ludowej Słowian K . Moszyń­
skiego (1967), poświęconego kulturze duchowej.
We wspomnianych encyklopedycznych ujęciach hasła Maria i Boguro­
dzica różnią się strukturą treści. Ze względu na nią można je podzielić na
dwie grupy. D o pierwszej z nich należy zaliczyć te, dla których punktem
wyjścia jest z reguły Maria i ograniczają się do historii życia ewangelicz­
nej Marii z rodu Dawida, matki Jezusa. Uwzględniają one apokryfy, po­
dają historię jej kultu w Kościele, wspomniane są w nich podstawowe mo­
tywy ikonograficzne i wymienione największe z poświęconych jej dzieł sztuki.
D o drugiej grupy, dla której częściej niż Maria jest punktem wyjścia hasło
Bogurodzica, można zaliczyć te, gdzie autorzy nawiązują niemal wyłącznie
do kultury ludowej, pomijając niemalże (Srpski mitoloszki ręcznik) informa­
cje historyczne, religijne etc. Wyjątkowy charakter na tym tle ma wspom­
niane hasło Maria w Handworterbuch
des deutschen Aberglaubens,
które
zawiera obydwa rodzaje informacji, podobnie jak hasło Mary (Virgin) opu­
blikowane w Encyclopaedia
of Religion and Ethics (1926).
Wypada nadmienić brak hasła Maria lub Matka Boska w
Słowniku
folkloru polskiego, co chyba można odczytać jako powściągliwość w wypo­
wiadaniu się folklorystów na ten temat, jak i trudność kryjącą się w za;
miarze napisania takiego hasła, a to chociażby ze względu na obecność
Matki Boskiej w bardzo wielu dziedzinach kultury ludowej. Jednakże W kla­
syfikacji wątków bajki ludowej (Krzyżanowski 1963, I I ) natrafiamy w dziale
bajek ajtiologicznych na legendy maryjne i o małym Jezusku, oznaczone nu­
merami od T 2441 do T 2445. Zresztą Krzyżanowski przeznaczył w swojej
klasyfikacji więcej miejsca tej grupie w porównaniu z klasyfikacją AarneThompsona wyjaśniając jednocześnie, że wątki te są rzadkie w krajach
protestanckich i prawosławnych.
C o do pierwszej kwestii, to trudno mi się do niej ustosunkować. Twier­
dzenie Krzyżanowskiego brzmi logicznie w świetle teologii protestanckiej.
Nie znam jednak dostatecznie materiału empirycznego z zakresu kultury lu­
dowej obszaru protestanckiego i innych wyznań reformowanych i m o g ę tu
polegać jedynie na autorytecie Krzyżanowskiego oraz wspomnianych Aaarne
i Thompsona, ale i w tej kwestii m o ż n a spodziewać się, że dalsze badania
wpłyną na zmodyfikowanie tezy Krzyżanowskiego przynajmniej w odniesieniu
do pewnych terytoriów (np. protestanccy Mazurzy), co sygnalizują badania
prowadzone w ośrodku olsztyńskim (Nowak, 1986).
Jeżeli jednak chodzi o kulturę strefy prawosławia, to kwerendy z tych
obszarów zdają się przeczyć sugestii Krzyżanowskiego, o czym świadczy ma­
teriał dotyczący terenów Białorusi (Federowski, 1897-1903), Serbii (przekaza­
na mi ustnie opinia P. Vlahovica), Chorwacji (Bielaj), Bułgarii (Georgieva,
1983). Ponadto wiele wątków polskich zostało przez Krzyżanowskiego tak
zaszeregowanych, że umykają ich związki z Matką Boską i — co nie jest
najmniejszą sprawą — wątki maryjne w bajce uwzględnione przez niego nie

�MATKA BOSKA W P O L S K I E J K U L T U R Z E L U D O W E J

291

wyczerpują całego materiału występującego w Polsce, nawet gdyby ograniczyć
się do obszaru katolickiego.
Powstaje pytanie, czy odpowiednie zindeksowanie wątków, w których
występuje Matka Boska — na przykład o raku pozbawionym jadu przez
Matkę Boską i przeznaczeniu go na pokarm dla ludzi, o skazaniu gada
na pełzanie jako kary za przestraszenie Matki Boskiej, o pająku, o chciwej
babie i zmniejszonych kłosach, o liściach ostu poplamionych pokarmem
Matki Boskiej (Krzyżanowski, 1963, I I , s. 185, 189) i szeregu jeszcze innych
oraz ujęcie ich dzięki temu w jedną grupę — nie dopomogłoby nam w zro­
zumieniu, dlaczego tylko z nimi, a nie z innymi łączy się w tradycji lu­
dowej imię Matki Boskiej. Sprawa zdaje się być o tyle ważna, że fakt za­
mienności osoby Matki Boskiej w niektórych z tych wątków z innymi po­
staciami (Chrystus, Adam, etc.) i powiązanie jej z tymi, a nie innymi
zwierzętami, roślinami, ludźmi, działaniami m o ż e przyczynić się do wyjaśnie­
nia ważnej kwestii wychodzenia Matki Boskiej do kultury ludowej zapewne
już od X I V w. i stopniowego wypierania innych postaci. Logika tego pro­
cesu musi być dla badaczy bardzo interesująca. Z tego też powodu poświę­
ciłam epokowej pracy J . Krzyżanowskiego (1962, 1963) uwagi krytyczne —
zależy mi na innym nieco jej odczytaniu w celu poszukania odpowiedzi na
pytanie, którego autor sobie nie stawiał.
Kult maryjny w kulturze ludowej jest przede wszystkim kultem Marii
jako Matki Boga, nierzadko traktowanej tak, jakby tylko to się liczyło,
i stąd jej losy historyczne, jej życiorys (nawet apokryficzny, a więc bliski
kulturze ludowej) usunięte są w cień. Paradoksalnie, ale czasami wydaje się,
że wiedzie ona w kulturze ludowej żywot niezależny nawet od syna, od
Jezusa. Nie jest więc przypadkiem, że we wspomnianym Srpskim mitoloszkim
ręczniku spotykamy hasło Bogurodica — i odpowiednio w indeksie do pracy
Moszyńskiego (1967) Bogarodzica — oba ujęte wyłącznie ze względu na miej­
sce Matki Boskiej w wierzeniach ludowych, w kulturze ludowej. Dlatego
znajdujemy tam wierzenia tylko jej dotyczące, a sygnalizujące jej obecność
od samego początku świata (wierzenia i legendy związane z pochodzeniem
grochu, zmniejszeniem kłosów, powstrzymaniem potopu etc.) informacje o świę­
tach i obrzędach dorocznych i rodzinnych, folklor w sensie ogólnym (jako
wiedza i jako forma artystyczna jako fakt kulturowy.
Należy podkreślić, że w niektórych opracowaniach ogólnych, jak na przy­
kład w An illustrated encyclopaedia of traditional symbols J . C . Coopera,
informacje o Marii, Matce Jezusa, włączone są do hasła Mother (Great).
Sygnalizuję tu ważką teoretycznie kwestię, czy Maria jest jedną z Wielkich
Matek wielkich religii świata? Pozytywna odpowiedź byłaby chyba jednak
nieporozumieniem. Z Fenomenologii religii G . van der Leeuwa można wy­
prowadzić istotne różnice między Wielkimi Matkami starych religii a Marią.
Czy ten punkt widzenia da się utrzymać w świetle danych z kultury ludo­
wej, choćby tych wzmianek o obecności Marii przy potopie, na samym po­
czątku świata? Chyba tak, na pewno tak. Kult maryjny w polskiej kulturze

�292

ZOFIA S O K O L E W I C Z

ludowej jest przede wszystkim kultem Matki Boskiej — ta matczyność. a nie
praobecność od początku świata, daje jej tytuł do tego kultu. To przecież
nie ona była źródłem wszystkiego co żyje, to nie w niej zawierało się
wszystko, to nie w niej tkwiła możliwość odradzania sie. Była Matką,
ale nie Pramatką. Z taką hipotezą rozpoczęłam kwerendę poszukując argu­
mentów za i przeciw tej tezie.
Trzeba jednak podkreślić, że te dwa typy kultów: wielkich matek i ma­
ryjny, nie tworzą zbiorów rozłącznych. W obu wystąpią wspólne elementy,
wspólne symbole - chociażby symbol lilii na zachodzie i jego odpowiednik
na wschodzie — kwiat lotosu, by na tym na razie poprzestać.
W tym miejscu wypada wymienić wielką, etnologiczną pracę O. W. Schmid­
ta, jednego z twórców „Kreislehre", poświęconą matriarchatowi (Schmidt,
1955a). Autor rozumie go szeroko, nie tyle jako epokę historyczną, alejako prawo matki. Autor wskazuje na uniwersalny charakter prawa matki
i wyprowadza, lub raczej osadza, kult maryjny w tym właśnie prawie. Kła­
dzie więc nacisk na to, co w różnych kultach (dających się z tego prawa
wyprowadzić) jest wspólne, usuwając w cień to, co stanowi o specyfice kultu
maryjnego. Poszukiwanie różnic nie było chyba jednak zamierzeniem auto­
ra — we wszystkich pracach szukał on korzeni uniwersalnych praw.
Etnograficznych opracowań poświęconych Matce Boskiej jest jednak nie­
wiele i praktycznie wszystkie z nich zostały uwzględnione lub chociażby
wymienione w „Polskiej Sztuce Ludowej" (nr 3: 1984). Matce Boskiej po­
święcono w tym numerze szereg artykułów z tytułu niezmiernie interesu­
jącej wystawy zorganizowanej jesienią 1982 r. przez Muzeum Etnograficzne
w Krakowie pt. „Matka Boska Częstochowska w sztuce ludowej i po­
pularnej".
Z kronikarskiego obowiązku należy tu wspomnieć liczne, nie etnograficz­
ne, ale cenne pozycje, które ukazały się w ostatnich latach w wydawnictwach
i czasopismach kościelnych: w „Przeglądzie Powszechnym", „ W drodze",
„Studiach Claramontana" — poświęconych całkowicie Matce Boskiej Często­
chowskiej, i wreszcie prace zbiorowe: Gratia plena (1965) i Religijność lu­
dowa (1983) zawierające bogatą bibliografię. Stan badań nad kultem maryj­
nym do 1980 r. opracował K . Fiedeń, M S F (1982). Wiele nowych infor­
macji wniosły referaty wygłoszone na V Kongresie Mariologicznym w Lubli­
nie w 1986 r. Wśród nich były też tematy etnograficzne opracowane przez
ks. Z . Kopiczko, A . Kunczyńską-Iracką, Z . Sokolewicz, H . M . Zowczak.
Wszyscy autorzy zwracali uwagę na konieczność poszukiwań źródłowych,
możliwości tworzenia nowych źródeł (wywołanych) i wielkie trudności zwią­
zane z ich krytyką. Referat H . M . Zowczak na temat roli Matki Boskiej
we współczesnych opowiadaniach o bohaterach i przypisywaniu jej w nich
funkcji mediatora jest dobrym przykładem znaczenia, jakie tworzone obecnie
źródła mogą mieć dla formułowania nowych lub potwierdzania dawniej zgło­
szonych hipotez.
Wszystkie wymienione prace wskazują dobitnie, że mimo pojawienia się

�MATKA BOSKA W P O L S K I E J K U L T U R Z E L U D O W E J

293

nowych kwestii i nowych ustaleń faktograficznych w zakresie znajomości
kultu maryjnego znajdujemy się wciąż jeszcze na początku drogi.
Do tej listy należy dołączyć niedrukowaną pracę doktorską J . Grąbczewskiego (publikowany był tylko mały jej fragment; Grąbczewski, 1984). Autor
skupił uwagę na wyrażającym się w dacie, nazwie, symbolice, zakazach lub
nakazach czy intencji związku wierzeń i obrzędów z Matką Boską. Ma­
teriał ten próbuje uporządkować posługując się pojęciem toposu i odczytując
w każdej z informacji jakieś upostaciowienie Matki Boskiej: wspomożycielki,
wstawienniczki, flory i luny. Zestawienie wyników tej pracy z innymi, w tym
nieetnograficznymi, świadczy, że w badaniach kultu maryjnego etnografowie
są zaledwie na początku drogi. Z różnych działów kultury ludowej zwią­
zanych z Matką Boską stosunkowo najlepiej opracowana jest, dzięki wysił­
kowi Anny Kunczyńskiej-Irackiej i organizatorów wspomnianej wystawy o
Matce Boskiej Częstochowskiej, strona plastyczna: wyobrażenia Matki Bos­
kiej w sztuce — malarstwie, grafice i rzeźbie (por. też Dobrzeniecki, 1965;
Mroczko, D ą b , 1966).
I. E T N O G R A F I C Z N A K W E R E N D A ŹRÓDŁOWA

Poszukiwanie źródeł na temat Matki Boskiej przedstawia więcej trudności
W porównaniu z takimi klasycznymi tematami etnograficznymi, jak obrzędy
doroczne lub rodzinne, kiedy to m o ż n a skupić się na dość zwartych zagad­
nieniach i liczyć na dość obszerne przekazy źródłowe. Natomiast Matka
Boska występuje w całym cyklu świąt dorocznych, we wszystkich obrzędach
rodzinnych, w wierzeniach, legendach, bajkach, gadkach, apokryfach, przy­
słowiach, zamówieniach, przedmiotach związanych z wystrojem wnętrz ko­
ścielnych i domowych oraz związaną z tym ikonografią. Wreszcie wystę­
puje w sferze religijności ludowej w części nie objętej powyższym wylicze­
niem, to jest w materiałach na temat świąt kościelnych, dużej i małej
architektury sakralnej, wotach, dewocjonaliach etc. Oznacza to w konsek­
wencji konieczność opracowania praktycznie całej symbolicznej sfery kultu­
ry ludowej.
Źródła etnograficzne na temat Matki Boskiej są liczne, ale bardzo roz­
proszone. Wzmianki o jej osobie w konkretnych obrzędach dorocznych lub
rodzinnych są najczęściej króciutkie, a ich konteksty ubogie, tak że powsta­
ją trudności przy próbach jednoznacznego odczytania informacji. Źródła te
zresztą są rzadziej źródłami do historii, struktury i funkcji kultu maryjnego,
a częściej informują o wierzeniach ludowych, specyficznej teologii ludowej
lub wręcz praktykach magicznych. Są odbiciem synkretyzmu wierzeń ludo­
wych. Nader też często trudno na ich podstawie wnioskować o stopniu
związania opisywanych przez nie zachowań kulturowych z osobą Marii lub,
ogólniej, z pobożnością maryjną. W wielu sytuacjach podobnych Maria wy­
stępuje zamiennie z innymi postaciami: Chrystusem, matką rodzoną etc.
Przykładem tego mogą być wspomniane j u ż bajki ajtiologiczne. Jak z nich

�294

ZOFIA

SOKOLEWICZ

wynika, groch raz powstaje z łez Matki Boskiej, innym razem z łez Adama
nad utratą raju (Krzyżanowski, 1963, I I , s. 188). W pieśniach, oracjach
weselnych i pogrzebowych i innych tekstach kulturowych znajdziemy takich
zamienności dużo więcej. Jest to jednak niewątpliwie ważna informacja dla
interesujących się sposobem adaptowania Matki Boskiej przez kulturę lu­
dową. Jest to fakt godny zastanowienia tym bardziej, że stwierdzamy go
w odniesieniu do dziedziny tak jednorodnej, jaką — zdaniem Krzyżanow­
skiego — jest bajka ajtiologiczna wywodząca się z apokryfów średniowiecz­
nych (Krzyżanowski, 1962, I , s. 14) i jakby umacniana przez literackie od­
powiedniki apokryfów, które z kolei stawały się źródłem kazań i traktatów
budujących, zapewne docierających do ludu.
Wśród źródeł etnograficznych m o ż n a wskazać na te, które mówią o róż­
nych zachowaniach w określonym dniu kalendarzowym poświęconym Marii,
zawierają natomiast m a ł o informacji o związku między tym dniem a owymi
zachowaniami. Przykładem m o ż e być fragment opisu W. Szuchiewicza z H u culszczyzny, który podaje takie oto dane na temat przebiegu- dnia 4 grud­
nia, czyli dnia Ofiarowania N M P :
„W wigilię Huculi obsypują krowy siemieniem i smarują wymiona masłem, ażeby krowy
dawały dużo mleka. Po północy nagie kobiety siadają na progu i przędą samosiewne ko­
nopie, w dzień zaś rozpoczynają wszelkie roboty, ażeby mieli powodzenie podczas orki [...]
koło południa obkurzają krowy dymem z krowiego łajna i świerczyny i mówią «jak nikt
nie może tego dymu zebrać w worek, tak aby nie mógł nikt mojej krowie odebrać manny»"
(Szuchiewicz, 1904).

Wybrałam powyższy fragment, aby uzmysłowić czytelnikowi, jak długa
droga czeka badacza, który by chciał uzasadnić powiązanie tego rodzaju
zachowań z dniem N M P . Zapewne każdy z występujących tu znaków: przę­
dzenie, okadzanie, zaczynanie pracy, szczególnie często łączy się z imieniem
Matki Boskiej, a inne symbole: nagość, samosiewne konopie, siemię, znajdą
uzasadnienie w mitologii. Jednakże ustalenie, dlaczego ten właśnie dzień zo­
stał wybrany do tego rodzaju praktyk, i odpowiedź na to pytanie kryje się
w analizie korelacji między życiem N M P i Chrystusa a całym cyklem do­
rocznych obrzędów i zwyczajów, polityką Kościoła w tym zakresie i reakcja­
mi na nią ludzi, ich sposobem adaptowania tego, co kiedyś wchodziło do
kultury jako nowe. W gruncie rzeczy podobne pytania należy postawić ana­
lizując mniej kontrowersyjne teksty dotyczące na przykład zachowań w dniu
Matki Boskiej Zielnej. Większość z nich nie da się w całości wytłumaczyć
przez odniesienie do pobożności maryjnej. Selekcjonowanie więc źródeł pod
tym kątem stanowi istotny problem dla krytyki źródłowej.
Wiele źródeł wskazuje na powiązanie pewnych zachowań z Marią przez
odwołanie się lub modlitwę do niej albo włączenie do obrzędu kościelnego.
Przykładem tych pierwszych m o ż e być westchnienie Pana Twardowskiego do
Matki Boskiej w ostatniej życia godzinie lub wezwania jej przez innych bo­
haterów, również współczesnych (Zowczak, 1986), wobec których N M P wy­
stępuje jako orędowniczka i wspomożycielka. Przykładem drugiego typu za-

�MATKA BOSKA W P O L S K I E J K U L T U R Z E

LUDOWEJ

295

chowań może być święcenie gromnic w dniu Matki Boskiej Gromnicznej
lub ziół w dniu Matki Boskiej Zielnej.
Źródła etnograficzne z X I X i X X w. zazwyczaj milczą na temat spo­
sobu przeżywania obrzędów przez ludzi wiejskich, zasadniczo nie cytują ich
dosłownych wypowiedzi, wielokrotnie mamy wątpliwości, czy informacja nie
jest sprowokowana pytaniem etnografa. Takie same wątpliwości mamy zresz­
tą do dziś wywołując nowe źródła. I wszystko to musi rzutować na trud­
ności oddzielenia w nich informacji o religijności od parareligijności, dowo­
d ó w myślenia mitycznego od konwencjonalnej wypowiedzi etc., co w bada­
niach nad miejscem Matki Boskiej w kulturze ludowej ma szczególnie waż­
ne znaczenie.
II. M A T K A BOSKA W OBRZĘDACH C Y K L U D O R O C Z N E G O

Do najważniejszych świąt maryjnych o wielkiej randze w kulturze ludo­
wej należą:
2
I I — Oczyszczenie N M P , czyli Matki Boskiej Gromnicznej
25 I I I — Zwiastowanie N M P , czyli Matki Boskiej Roztwornej
2 V I I — Nawiedzenie N M P , czyli Matki Boskiej Jagodnej
15 V I I I — Wniebowzięcie N M P , czyli Matki Boskiej Zielnej
8 I X — Narodzenie N M P , czyli Matki Boskiej Siewnej.
Z wielu innych dni poświeconych w kalendarzu liturgicznym Marii na­
leży wymienić jeszcze Matki Boskiej Różańcowej w pierwszą niedzielę paź­
dziernika (zwanej też Matką Boską Węgorną i święconą szczególnie na
Kaszubach).
D o tej grupy świąt należy jeszcze dodać Boże Narodzenie, Epifanię
i Wielkanoc, które nie są co prawda świętami maryjnymi, ale Matka Boska
odgrywa w nich szczególną rolę. Gdyby przyjąć hipotezę Ludwika Stommy,
że niektóre z obrzędów dorocznych mają charakter obrzędu przejścia, a więc
są niezmiernie ważne w cyklu rocznym, gdyż dzięki nim człowiek może
uczestniczyć w istotnych jakościowych zmianach wynikających z natury ko­
smosu i mających wtórnie charakter społeczny (Stomma, 1973), to okazałoby
się, że na 17 obrzędów dorocznych mających taki właśnie charakter 3 są
związane z osobą Matki Boskiej i jej niejako poświęcone (Matki Boskiej
Gromnicznej, Matki Boskiej Roztwornej, tj. Zwiastowanie Najświętszej Marii
Panny, i Matki Boskiej Zielnej), a 3 inne są z nią w istotny sposób zwią­
zane (Boże Narodzenie, Epifania i Wielkanoc).
Prowadzone aktualnie badania J . S. Wasilewskiego nad kategoriami tabu
wniosą zapewne dość istotne zmiany w rozumienie obrzędu przejścia, a w tym
obrzędu przejścia w cyklu dorocznym (Wasilewski, 1987), ale nie myślę,
by m o g ł o to wpłynąć na tezę, że obrzędy związane z dniami Matki Boskiej
są silnie związane ze zmianami stanu, charakteru czasu i przestrzeni w cyklu
kosmicznym.
N a rytm obrzędów przejścia nakłada się rytm prac rolniczych, hodowla-

�296

ZOFIA

SOKOLEWICZ

nych, rybackich, rzemieślniczych i in. D l a cyklu rolniczego dzień Matki
Boskiej Gromnicznej i następnie Roztwornej oznacza zmiany umożliwiające
wegetację. Święto Matki Boskiej Jagodnej nosi znamiona dnia oczyszczenia
p ł o d ó w lasu i dokonywanej z nich ofiary. Wyraża się to w zakazach spo­
żywania owego runa do tego dnia właśnie. Treść i symbolika tego dnia
znajdują swoje przedłużenie w dniu Matki Boskiej Zielnej, stanowiącym ko­
lejny krok w znoszeniu zakazów nałożonych na człowieka w jego stosun­
kach z przyrodą. Poczynając od pierwszego wypuszczenia bydła na trawę
wiosną, przez zezwolenie położenia się na ziemi, kąpania w rzece, spoży­
wania runa leśnego po poświęcenie pól, o w o c ó w i zezwolenie na ich spoży­
wanie dokonuje się stopniowe rozszerzenie praw człowieka do korzystania
z p ł o d ó w przyrody, do w miarę bezpiecznego obracania się w środowisku
naturalnym. Tak się dzieje aż do dnia Matki Boskiej Siewnej, gdy ziarno
znajdzie się w glebie i nastąpi kolejna seria zakazów ograniczających za­
chowania ludzkie wobec natury.
W' ten doroczny cykl wpisane są także obrzędy i zwyczaje rybackie.
Pozostawiając chwilowo na boku inne grupy zawodowe przypomnę, że ry­
bacy wyjeżdżający na pierwszy p o ł ó w w danym roku na łososie kładą na
dnie łodzi zioła świecone w dniu Matki Boskiej Zielnej i okadzając sieci,
z dniem Matki Boskiej Jagodnej wiążą przepowiednie pogody, w dniu Matki
Boskiej Zielnej święcą kwiaty i plony pola (podobnie jak rolnicy) i wreszcie
w szczególny sposób czczą Matkę Boską Węgorną (Różańcową), (Stelma­
chowska, 1933, s. 99, 178, 183). Tak więc Matka Boska obecna jest w ich
życiu w ciągu całego roku, a dzięki niej pierwsze i ostatnie prace (pierwszy
p o ł ó w — święcenie płodów) tworzą zamknięty cykl.
O mocnej pozycji świąt maryjnych w kulturze ludowej świadczyć może
dodatkowo fakt, że obok nazw kościelnych świętom tym przysługują nazwy
ludowe: Gromnicznej, Roztwornej, Strumiennej, Jagodnej, Zielnej, Siewnej,
Węgornej etc. Występują one zresztą w różnych odmianach świadczących
0 zadomowieniu się Matki Boskiej w polskiej kulturze ludowej.
D o wspomnianego, dorocznego cyklu świąt katolickich należy dopisać
jeszcze przynajmniej te, które zapisały się w prawosławiu: D z i e ń Matki Bo­
skiej Miłosierdzia (Pokrowy) w dniu 1 października (tzw. Pokrowice), Pojas
Bogurodice (Serbia, Bułgaria) obchodzony 31 sierpnia głównie przez ciężarne
kobiety, a także 4 grudnia (Ofiarowanie N M P ) obchodzone przez katolików
21 listopada, wspomniane już przy okazji cytowania opisu tego święta u greko-katolickich H u c u ł ó w i wiązane przez nich z mlecznością krów, początkiem
wszelkich robót rolniczych i domowych, magicznymi zachowaniami mający­
mi spowodować płodność ziemi. Te właśnie elementy obecne są również
1 w dwóch poprzednich świętach, a sama nazwa pasa tęczy, wiążącego niebo
i ziemię i przez to zapewniającego płodność, jest bardzo znamienna.
D o obrzędów dorocznych pominiętych w dotychczasowych rozważaniach,
mających charakter zabawy i, zda się, dalekich od zachowań sakralnych
należą: kolędowanie, herody, dyngus i gaik. Występują one w bardzo róż-

�M A T K A BOSKA W P O L S K I E J K U L T U R Z E L U D O W E J

297

nych formach i w różny sposób związane są z bliskim im Bożym Narodze­
niem lub Wielkanocą. Nas one interesują ze względu na pieśni, w których
występują wezwania do Matki Boskiej. I tak kolędnicy składając życzenia
dostatku i zdrowia gospodarzom wymieniają Najświętszą Panienkę, która
oraczom chodzącym za złotym płużkiem nosiła śniadanko i miała pijać zę
złotego, wyoranego w ziemi kielicha (Kolberg, Krakowskie, t. 5, cz. 1, s. 236).
Matka Boska występuje tu w kolędzie obok Pana Boga i Jezusa jakby dla
uwiarogodnienia życzeń. Jeszcze bardziej interesujące materiały zebrano w L u ­
belskiem (Bartmiński, 1986), z których — zgodnie z przekazaną mi ustnie
supozycją tegoż autora — wynika, że w czasie tzw. obkolędowywania dziew­
czyny Matka Boska wymieniana jest w pieśniach zamiast niej. P o d o b n ą sy­
tuację m o ż n a zanotować w pieśniach śpiewanych przy okazji gaika. Gdyby
te przypuszczenia potwierdziły dalsze analizy materiału dotyczącego kolędo­
wania i gaika to mielibyśmy do czynienia z traktowaniem Matki Boskiej
nie tylko jako Matki, ale i jako dziewczyny, właśnie Przenajświętszej Pa­
nienki. Niewykluczone, że te ślady mogłyby nas zaprowadzić w znacznie dal­
szą przeszłość i umożliwić określenie istoty, na której miejsce w polskiej
kulturze ludowej wchodzi Matka Boska (Deva, Dziwa). Jakiekolwiek jednak
dalsze przypuszczenia muszą być poprzedzone bardzo staranną analizą wspom­
nianych zachowań obrzędowych i mogą nawet podać w wątpliwość propo­
zycje Kolevej (1973) ujmowania bułgarskich Lazarek i odpowiadających im
obrzędów u zachodnich i wschodnich Słowian jako obrzędów inicjacji dziew­
cząt (a w każdym razie należałoby tę propozycję mocno zmodyfikować).
D o tej grupy zachowań obrzędowych należy też dyngus, w czasie które­
go śpiewane pieśni również zawierają odwołania do Maryi, podobnie jak było
to w przypadku kolędowania oraz w oracji weselnej (o czym jeszcze bę­
dzie mowa).
Istotną, choć nie rozważaną do tej pory kwestią pozostaje stosunek cyklu
świąt i obrzędów związanych z postaciami świętych do Matki Boskiej. Wy­
daje się, że zwłaszcza w kulturze prawosławnej św. Jerzy, św. Jan, św. Ilja
(Eliasz), św. Dymitr odgrywają w niektórych sytuacjach rolę ważniejszą od
Matki Boskiej. Odpowiedź na to pytanie, uwzględniająca materiał z obszaru
południowych i wschodnich Słowian, może wiele wnieść do prób ustalenia
miejsca Matki Boskiej w polskiej kulturze ludowej.
III. M A T K A BOSKA W OBRZĘDACH R O D Z I N N Y C H

W obrzędach rodzinnych Matka Boska obecna jest przede wszystkim
przy narodzinach, weselu i pogrzebie, każdym z nich w bardzo znamienny
sposób. Pojawia się najpierw przy położnicy, jest opiekunką rodzących.
Z materiału porównawczego wynika, że u Estów pojawia się zamiennie z ko­
biecym duchem rodu. Moszyński tak o tym wspomina: „ U Finów zachod­
nich, mianowicie u Estów, jako opiekunka porodu i niemowlęcia występuje
bądź istota mityczna zwana róugutaja, bądź też Matka Boska" (1967 s. 693).

�298

ZOFIA

SOKOLEWICZ

Natomiast „babka pęporzęzna z Besarabii zwraca się do Matki Bożej,
okadzając przeznaczony dla niej kołacz posmarowany miodem, z proś­
bą, by przybywała na pomoc, gdy ją zawoła: Svita Boguródica da i na
p o m o č , dětu j a puvikam, da idi" (1967, s. 255). W innych zaś częściach
Bułgarii przygotowują specjalny chleb (przaśny) w podzięce Matce Boskiej
za pomoc przy porodzie. Pospiesznie dzielą go mówiąc przy spożywaniu,
że spieszy się już ona do innej kobiety (Georgieva, 1983). Tak więc ko­
biety, które przy porodzie doświadczyły pomocy Matki Boskiej, udają się
następnie do wywodu, by tak jak i ona uzyskać oczyszczenie. Z dotych­
czasowej kwerendy, a przede wszystkim zbioru materiałów kolbergowskich
wynika, że Matka Boska interesuje się i wpływa zwłaszcza na los położnicy.
Tym, jeżeli kolejne poszukiwania nie przyniosą nowych informacji, różni się
ona od rozmaitych duchów rodu, wróżek, etc, które pojawiały się przy na­
rodzinach i obdarowywały dziecko, określały jego los itp. (Moszyński,
1967, s. 693).
W obrzędowości weselnej- Matka Boska pojawia się w trzech sytuacjach:
przy zapraszaniu gości przez młodą (lub oboje młodych), przy oracji staro­
sty w czasie wyjazdu z domu do kościoła oraz przy zdejmowaniu wianka
lub przenosinach młodej do domu młodego. W tym pierwszym wypadku
młoda wygłasza czasem dość długi tekst zaproszenia, nawiązując nieraz do
wesela w Kanie Galilejskiej, wspominając, że „będzie Jezus i Maryja, cała
kompanija" (Kolberg, Poznańskie, t. 11, cz. 3, s. 67 п.). Zdarzają, się także
teksty, w których młodzi poza wymienieniem Jezusa i Maryi wspominają
Adama i Ewę. W drugim wypadku starosta wygłasza zazwyczaj dłuższą
nieraz bardzo kunsztowną orację w momencie żegnania rodziców przez mło­
dą przed wyjazdem do kościoła. I tu także spotykamy się z odwołaniem do
wesela w Kanie Galilejskiej, Maryi i Jezusa, nieraz św. Józefa, a także
czasami Adama i Ewy. Odwołania te wyraźnie wskazują na symboliczny
powrót do początku świata w momencie kreowania nowego związku. Istotna
jest tendencja do zamiany E w y przez Matkę Boską. Odnotowuje się też wple­
cenie tu wątku o odkwitającej gałęzi. I wreszcie po raz ostatni w czasie
obrzędowości weselnej imienia Maryi wzywa się w pieśniach przy zdejmowa­
niu wianka. Przykładowo w pieśni „Matuś moja, mąż mnie bije" Matuś
m o ż e być zamieniona na Matkę Boską (Kolberg, Kieleckie, cz. 1, s. 76)
i tak jest w wielu pieśniach, a zamiana nie wydaje się zmieniać znaczenia
pieśni.
W uroczystościach pogrzebowych wezwanie Matki Boskiej następuje za­
zwyczaj w momencie przekroczenia granicy umownej, jaką stanowi krzyż
lub figura na granicy wsi. Wtedy to zebrani śpiewają Salve Regina, aby
u Królowej Miłosierdzia ubłagać dla duszy zmarłego łaskę przekroczenia
bramy niebieskiej. Do grupy pieśni pogrzebowych zaliczane są pieśni o św.
Piotrze — kluczniku i wstawiającej się do niego za zbłąkaną duszą Matce
Boskiej (Kolberg, Kaliskie, t. 23, s. 125).
Wykaz sytuacji, w których ludzie odwołują się do Matki Boskiej, m o ż e
nie jest zbyt liczny. W sumie jednak znajdujemy je w bardzo wielu opisach

�M A T K A BOSKA W P O L S K I E J K U L T U R Z E L U D O W E J

299

i zbiorach. Przegląd ich nasuwa przypuszczenie, że nie są one przypadkowo
usytuowane. Z reguły występują na początku obrzędu i przy jego zakończe­
niu. Matka Boska pojawia się przy urodzeniu dziecka, a potem przy wywo­
dzie położnicy, przy zapraszaniu gości na wesele i pożegnaniu się panny
młodej z rodzicami, z wiankiem i przejściem pod władzę męża. I wreszcie
przy pożegnaniu zmarłego, który w domu otrzymał najpierw gromnicę do
ręki, a którego cała społeczność polecała opiece Matki Bożej przy przejściu
na spoczynek wieczny. Analiza następstwa zdarzeń przekonuje nas, że wystę­
powanie Matki Boskiej w obrzędzie zgodne jest z jego znaczeniową struk­
turą, a Matka Boska pojawia się w nim na początku i na kpńcu i — co
jest ważne — nie tylko na końcu lub tylko na początku.
*
IV. POCZĄTEK I K O N I E C

Matka Boska obecna jest nie tylko na początku wspomnianych obrzę­
d ó w i przy ich zakończeniu. W materiałach etnograficznych stosunkowo dużo
miejsca zajmują wzmianki o wyborze szczęśliwego dnia do rozpoczęcia waż­
niejszych prac, zwłaszcza orki, siewu, żniw, budowy domu etc. D n i Matki
Boskiej uważane są za szczęśliwe dla rozpoczynania wszelakich prac, a nie­
kiedy za takie uważa się wigilie tych dni. Potwierdza to zresztą przytoczo­
ny na początku materiał dotyczący Hucułów, a zawierający dane na temat
obrzędowych zachowań w wigilię 24 grudnia. Rozpoczęcie czynności, a więc
odwrócenie pierwszej skiby (zwłaszcza nowiny, ziemi nieuprawianej), ścięcie
pierwszych kłosów etc. powinno odbyć się w dniu Matki Boskiej. T o samo
dotyczy ostatnich kłosów i składania wieńca. Wieniec zresztą ofiarowywuje
się (jeżeli ma to miejsce w kościele) i wianki święci Matce Boskiej, a nie
Bogu, Jezusowi lub świętym.
V. PRÓBY K O N K L U Z J I

S. Czarnowski określa Matkę Boską jako najgorliwiej czczoną postać
świętą w religijności ludowej (Czarnowski 1956). Trzeba to stwierdzenie uzu­
pełnić. Jak wynika ze wstępnego tylko przeglądu typów informacji o wystę­
powaniu Matki Boskiej w kulturze ludowej, jest to postać tam niezbędna.
Występuje wszakże w obrzędach przejścia typu dorocznego zapewniając dzię­
ki swej mediacji ich prawidłowe przeprowadzenie, to samo może odnieść
się do nawiązywania i rozwiązywania więzi i konstytuowania się nowego
stanu (nie tylko w sensie społecznym) w życiu człowieka, przy małżeństwie
i pogrzebie, przy narodzinach. Jej święta wyznaczają rok rolniczy i do jej
pośrednictwa ludzie odwołują się przy rozpoczynaniu i kończeniu ważnych
prac skierowanych na powstanie czegoś nowego. W tych sytuacjach Matka
Boska występuje niejednokrotnie zamiast krzyża lub imienia Jezus. W sytuacjachekstremalnych ludzie zwracają się do niej wspierając słowo święconym
zielem w jej dniu lub gromnicą (śmierć, pożar).
Odnajdujemy Matkę Boską w różnych miejscach w kulturze ludowej. Wy-

�300

ZOFIA SOKOLEWICZ

stępuje, co jest niezmiernie ciekawą kwestią do dalszych badań, zamiennie
ze znakiem krzyża i imieniem Jezus, Ewą i matką rodzoną, kobiecym du­
chem rodu. Występuje więc zamiennie, ale nie są to zamiany przypadko­
we. Pomijam w tej chwili rozważania na temat występowania jej i zastępo­
wania innych osób w wątkach folklorystycznych, gdyż to wymaga zgroma­
dzenia znacznie szerszego materiału.
Jej obecność przydaje siły pewnym działaniom lub przedmiotom (np.
równianki w dniu 15 sierpnia, ostatnie kłosy, słowa kolędowania).
Kult Matki Boskiej w polskiej kulturze ludowej ma charakter matczyny
i w pewnym sensie płodnościowy. Płodność nie zależy od niej bezpośrednio,
ale ona zapewnia prawidłowy przebieg obrzędów, które tę płodność zapew­
niają. Cechy jej dziewictwa usunięte są nieco w cień. Dlatego też niezmiernie
ciekawe rezultaty m o g ą dać poszukiwania w kierunku wskazanym przez
J. Bartmińskiego (1986), czyli jej związków z obrzędami lub ich fragmentami
skupionymi wokół grupy dziewcząt.
Etnografowie podkreślając, że Maryja jest królową niebios związaną z księ­
życem, a nie słońcem, widzą w tym element lunarny, chtoniczny i skłonni
są upatrywać w tym jej związków z Wielkimi Matkami (Bielaj, s. 8). Swój
pogląd na tę sprawę już wyraziłam. Nie jest ona jeszcze zamknięta, jak
wynika z literatury.
Interesujące jest stwierdzenie braku informacji na temat dokonywania na
Maryi praktyk demonicznych. Nie wydaje się także, by występowała w jakich­
kolwiek wątkach czy sytuacjach zamiennie z diabłem, aczkolwiek zanotowa­
no 1 przypadek określenia tego, co zwyczajowo nazywało się bożymi stop­
kami, „stopkami diabelskimi" (Podlasie, inf. A . Kunczyńskiej-Irackiej).
Nie ulega wątpliwości, że dla uzyskania odpowiedzi na wspomniane py­
tania (i postawienia jeszcze wielu innych, może bardziej istotnych) niezbędne
są badania w całym obszarze kultury ludowej, nie tylko w Polsce. Wydaje
się, że kult maryjny i polska religijność ludowa mają wiele cech wspólnych
z kulturami ludowymi innych ludów słowiańskich. Nie można na pewno po­
wiedzieć, że specyfikę naszej religijności stanowi właśnie maryjność. Maryj­
ność — ale jaka?
Odpowiedzi na to pytanie można szukać w słowach Jana Pawła I I : „Mat­
ka Boska zawszę jest podobna do ludzi ze swojego domu. Kiedy teraz
patrzyłem w Meksyku na Matkę Boską z Guadalupe, Matkę Boską Indian,
przychodziła mi na myśl najbardziej Matka Boska Ludźmierska, bo to taka
prawdziwa gaździna podhalańska" (z homilii z dn. 8 czerwca 1979 w No­
wym Targu).

LITERATURA
B a r t m i ń s k i J.
1986 Kolęda i jej odmiany gatunkowe, [w:] Kolędowanie
s. 78-134.
Bihlejskij slovar...
1980 Biblejskij slovar, Toronto, red. E . Nuftrem.

na Lubelszczyżnie,

Wrocław,

�MATKA BOSKA W P O L S K I E J K U L T U R Z E L U D O W E J

301

Belaj V.
[w druku] Marija w puckim vjerovanjima Hrvata. Prolegomena jednom istrazivackom zadatku,
Zagreb.
Cooper J. С.
1978
An illustrated encyclopaedia of traditional symbols. London.
C z a r n o w s k i S.
1956
Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego, [w:] Kultura, Dzieła, t. I, Warszawa,
s. 88-108.
Dobrzeniecki T.
1965 Legenda średniowieczna w piśmiennictwie i sztuce. Chrystofania Marii, [w:] Średnio­
wiecze. Studia o kulturze, t. 2. Wroclaw, s. 7-120.
Encyclopaedia...
1908- Encyclopaedia of Religion and Ethics, t. VIlI-474b-480a, hasło „Mary" („Virgin"),
1926
Edinburgh — New York, red. J. Hastins.
Federowski M.
1897
Lud białoruski na Rusi litewskiej. Kraków, t. I.
1902 Lud białoruski na Rusi litewskiej, Kraków, t. II.
1903
Lud białoruski na Rusi litewskiej, Kraków, t. III.
F i e d e ń MSF K.
1982
Stan badań nad maryjną pobożnością ludową w Polsce (1957-1980), Lublin, archi­
wum K U L .
F r a n k o w s k a M.
1986
Sanktuaria i pielgrzymki — ich rola w procesie ewangelizacji Indian Meksyku oraz
kształtowania się miejscowego synkretyzmu religijnego, „Etnografia Polska", t. 30,
z. 2, s. 95-126.
Georgieva I.
1983 By/garska narodna milologija, Sofia.
Gratia plena...
1965

Gratia plena. Studia teologiczne o Bogurodzicy. Poznań, red. B. Przybylski.

Grąbczewsfto J.
1982
Wizerunek Matki Boskiej w polskiej kulturze ludowej, praca doktorska, maszynopis,
archiwum Uniwersytetu Łódzkiego.
1984
Postać Matki Boskiej w ludowych przekazach językowych, „Polska Sztuka Ludowa",
R. 38. nr 3. s. 157-167.
Handworterbuch...
1933
Handworterbuch des deutschen Aberglaubens, wyd. E . Hoffmann-Krayer, cz. V, z. 12
(Mantel - Marz), haslo Maria (hl.), s. 1638-1706, Berlin - Leipzig.
K o l b e r g O.
1961-

1975

Dzieła wszystkie Oskara Kolberga, Wrocław, t.

1-68.

K o l e v a Т.
1973
Institut des initiations en Bułgarie, „Ethnologia Slavica", t. V, s. 163-185.
K o p e ć CP J. J.
1983
Uwarunkowania historyczno-kulturowe czci Bogurodzicy w polskiej religijności, [w:]
Religijność ludowa, ciągłość i zmiana, red. ks. W. Piwowarski, Wrocław.
K o p i c z k o ks. Z.
[w druku] Ludowa pobożność maryjna w świetle dziel Oskara Kolberga, Lublin, 1986, referat
na V Kongresie Mariologicznym.
K r z y ż a n o w s k i J.
1962- Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, t. I-II, Wrocław—Warszawa—
1963
Kraków.
K u n c z y ń s k a - I r a c k a A.
1978
Malarstwo ludowe kręgu częstochowskiego, Wrocław.

�302

ZOFIA SOKOLEWICZ

1986

Odbicie ludowego kultu Matki Bożej w sztuce chłopskiej XIX w., referat na V Kon­
gresie Mariologicznym, Lublin, 1986.
Leeuw G . van der
1978 Fenomenologia religii, Warszawa.
Mify narodov mira...
19801982 Mify narodov mira, t. I i II, Moskva, red. S. A. Tokarev.
M o s z y ń s k i K.
1967 Kultura ludowa Słowian, t. 2, cz. 1, Kultura duchowa, Warszawa.
Mroczko Т., D ą b B.
1966 Gotyckie hodegetria polskie, [w:] Średniowiecze. Studia o kulturze, t. 3, Wrocław,
s. 18-70.
Nowak ks. W.
1986 Duchowość maryjna polskich ewangelików na Pomorzu Wschodnim, referat na V Kon­
gresie Mariologicznym, Lublin, 1986.
Religijność ludowa...
1983 Religijność ludowa, ciągłość i zmiana, Wrocław, red. ks. W. Piwowarski.
Schmidt P. W.
1955a Das Mutterrecht, Wien—Módling.
1955b Gebrauche des Ehemannes bei Schangerschaft und Geburt, Wien— Miinchen.
Sokolewicz Z.
[wdruku] Miejsce Matki Boskiej w polskiej kulturze ludowej, referat na V Kongresie Mariolo­
gicznym, Lublin, 1986.
Stelmachowska B.
1933 Rok obrzędowy na Pomorzu, Toruń.
Stomma L .
1973 Struktura czasowa słowiańskich obrzędów przejścia cyklu dorocznego, maszynopis pracy
doktorskiej, archiwum Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej UW.
Srpski mitoloszki ręcznik
1970 Srpski mitoloszki ręcznik, red. S. Kulisicz, P. Ż. Petrovicz, N. Pantelicz, Beograd.
Szuchiewicz W.
1904 Huculszczyzna, Lwów.
Wasilewski J. S.
1988
Tabu, zakaz, nieczystość a paradygmat etnologii symbolicznej. Warszawa.
Zowczak H. M.
1986 Bohater współczesnej wsi, maszynopis pracy doktorskiej, archiwum Katedry Etnologii
i Antropologii Kulturowej UW.

Zofia Sokolewicz
MADONNA IN POLISH F O L K C U L T U R E
OF T H E 19 A N D 20 C E N T U R I E S
S E L E C T E D PROBLEMS O F SOURCES A N D A R I S I N G QUESTIONS
Summary
The person of God's Mother is present in many different domains of Polich folk
culture as well as in that of other Slavonic and generally European nations. She appears
in the rites and ceremonies of the annual cycle and in those of the life cycle, as well as
in beliefs, legends, tales, short stories, apocrypha, magical formulas, proverbs, in the objects
belonging to the arrangement and decoration of churches and houses and in the iconography

�303

MATKA BOSKA W POLSKIEJ K U L T U R Z E LUDOWEJ

associated with all those elements. Madonna is always present in all Catholic ceremonies and
church feasts, in the sacral architecture of large and small scale, in the ex-vota and various
devotional articles. That means that in our studies we should embrace all the symbolic sphere
of folk culture. According to Stefan Czarnowski Madonna is the most worshipped holy person
in the folk religious life. She appears in the ceremonies of the annual cycle which are kind
of transition rites (rites de passage) securing, owing to Her mediatory function, their correct
performance. The same concerns the rites initiating anl dissolving social relations and constituting
one's new status (not only in social sense) at wedding ceremonies, funerals and rites of
birth. The holy days dedicated to God's Mother mark out the annual cycle in agricultural
activities and people appeal to Her mediation beginning and completing the most important
tasks. In the rites as well as in beliefs Madonna appears interchangeably with the sign of
the cross, the name Jesus, with Eve, human mother and the female spirit of the clan. The
study on this matter can throw some light on the process of entering of the figure of
God's Mother into folk culture and the ways of its adaptation.
Many ethnographers regard God's Mother not only as Mother but as a Great Mother.
The cult of St. Mary and of Great Mothers are not two separate systems. But the phenomenological study of the subject allows us to ascertain that although the cult of Madonna
in Polish folk culture has a character of a maternal cult still God's Mother is by no means
a foremother. She had not been present since the creation of the Universe nor had She
included all what was later called into existence. However it is easier to find the common
traits of the Madonna's cult in various cultures than to define its Polish specific.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10003" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9981">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b7c1f2b867a3436445d53813cc9c0e7f.pdf</src>
        <authentication>4e193db1c2c70530ba89338d90730d81</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118996">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6206</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118997">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118998">
                <text>2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118999">
                <text>Sokolewicz, Zofia (1933-)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119000">
                <text>etnologia - biografie naukowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119001">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5790</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119002">
                <text>"Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza z wielkiego pęku, który dała mi teoria poznania"/ LUD 2011 t.95</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="154145">
                <text>Odpowiedzi na pytania Zbigniewa Jasiewicza</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119003">
                <text>LUD 2011 t.95 s.303-355</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119004">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="119005">
                <text>Jasiewicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119006">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119007">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119008">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119009">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119010">
                <text>Lud, t. 95,2011&#13;
&#13;
IV. R O Z M O W Y I W SPO M N IE N IA&#13;
&#13;
ZOFIA SOKOLEWICZ&#13;
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej&#13;
Uniwersytet Warszawski&#13;
&#13;
„M OJE ŻY CIE N A U K O W E M O ŻN A SPROW ADZIĆ DO&#13;
PRÓBOW ANIA KO LEJN EG O K LU CZA Z W IELK IEG O PĘKU,&#13;
KTÓRY D A ŁA M I TEO RIA PO ZN A N IA ” .&#13;
OD PO W IED ZI N A PYTANIA ZBIGNIEW A JA SIEW ICZA&#13;
&#13;
Prof. dr hab. Zbigniew Jasiewicz: Rozpocznę od zapytania o wydarzenie, któ­&#13;
re zadecydowało o tym, że możliwa je st prośba o wypowiedź o etnologii i uczest­&#13;
nictwie w niej Pani Profesor. Co zadecydowało, że dziewczyna (mówiąc ówcze­&#13;
snym językiem panna), z zasiedziałej, profesorskiej rodziny warszawskiej, mająca&#13;
przed sobą wiele możliwości wyboru kształcenia się, zgłosiła się na studia z hi­&#13;
storii kultury materialnej?&#13;
Prof. dr hab. Zofia Sokolewicz: Gdybym miała odpowiedzieć spontanicznie,&#13;
bez namysłu, to wybór kierunku moich studiów był przypadkiem. Ale patrząc&#13;
wstecz, z dzisiejszej perspektywy, suma przypadków, które się na ten wybór zło­&#13;
żyły, wyrażała pewną prawidłowość. Były one rezultatem sytuacji historycznej,&#13;
w jakiej znalazło się społeczeństwo polskie i kraj po 1945 roku, w tym moja&#13;
rodzina, w momencie głębokiej reformy szkolnictwa wyższego (1949-1950),&#13;
toczącej się walki klas (tak!), represji wobec inicjatyw i własności prywatnej&#13;
i ruchów demokratycznych. Ani pozycja mojego ojca, ani prywatna szkoła Sióstr&#13;
Zmartwychwstanek na Żoliborzu, gdzie zrobiłam maturę w 1950 roku, nie uła­&#13;
twiały mi dostania się na studia. Z drugiej jednak strony, z tych właśnie powodów&#13;
mogłam liczyć na nieformalną pomoc ze strony tak zwanych „elementów reak­&#13;
cyjnych” wciąż obecnych w środowiskach inteligenckich i próbujących ukrycie&#13;
działać na rzecz otwartych i cichych przeciwników ustroju. Była to swoista so­&#13;
lidarność!&#13;
&#13;
�304&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
Rok 1950, w którym zrobiłam maturę (nb. dopiero po południu, na dzień&#13;
przed maturą, dowiedziałyśmy się - to była żeńska szkoła - że szkole przyznano&#13;
prawa szkoły publicznej i nie musimy zdawać specjalnej matury w kuratorium!),&#13;
obfitował w brzemienne w skutkach dla środowiska akademickiego wydarzenia,&#13;
sygnalizujące zmianę polityki państwa wobec środowisk inteligenckich i istotną&#13;
ideologizację nauki. Wcielenie w życie postanowień Biura Politycznego PZPR&#13;
manifestowało się w życiu społeczności akademickiej drobnymi, zda się, zdarze­&#13;
niami. Podam tylko kilka przykładów. W 1950 roku skazano na karę więzienia&#13;
Adama Stanowskiego, przewodniczącego organizacji młodzieży katolickiej na&#13;
Uniwersytecie Warszawskim, za „próbę obalenia ustroju za pom ocą fałszywych&#13;
argumentów” - wyszedł po zmianach w 1956 roku (nb. to samo oskarżenie wysu­&#13;
nięto wobec mojego starszego syna w roku 1982!); zlikwidowano też Academic&#13;
Women Association, czyli Stowarzyszenie Pań z Wyższym Wykształceniem, któ­&#13;
remu prezesowała pani profesor Cezaria Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzej ewiczowa (reaktywowane w 1992 r. przez dr Hannę M achińskąz Cen­&#13;
trum Europejskiego UW). Stowarzyszenie to jeszcze w 1947 roku przyznało&#13;
stypendium zagraniczne Annie Kutrzebiance, późniejszej profesor etnologii na&#13;
UW (Anna Kutrzeba-Pojnarowa), którego nie udało się już jednak wykorzystać.&#13;
W 1951 roku zlikwidowano socjologię, a wokół wielu profesorów (Władysław&#13;
Tatarkiewicz, Kazimierz Ajdukiewicz, Tadeusz Kotarbiński, Stefan Czarnow­&#13;
ski, Stanisław Ossowski) zbierały się czarne chmury politycznej krytyki; części&#13;
z nich odebrano prawo wykładania na Uniwersytecie. Ale wtedy z większości&#13;
tych zdarzeń nie zdawałam sobie sprawy lub o nich nie wiedziałam. Moi rodzice&#13;
przestrzegali zasady „dziecinnego pokoju”, zapewne dlatego, by chronić mnie&#13;
przed zbytnim zaangażowaniem w sprawy społeczne, podobnie jak ja sama, w la­&#13;
tach 80., starałam się (nadaremnie!) chronić moich synów.&#13;
Nie wiem, czy to będzie pedagogiczne z mojej strony wobec młodego poko­&#13;
lenia etnografów, czytelników „Ludu”, przyznać się, że w tymże roku 1950 nie&#13;
miałam zbyt wiele czasu, by zastanowić się nad wyborem kierunku studiów. Sam&#13;
fakt przyszłych studiów był dla mnie i mojej rodziny oczywisty! Ale byłam wtedy&#13;
aktywną harcerką, czytałam Oskara Kolberga, organizowałam obóz letni, wczesną&#13;
jesienią rozliczałam go finansowo, byłam niezmiernie zapracowana i zmęczona.&#13;
Tak naprawdę, to chciałam być po prostu nauczycielką i wybierałam się na poloni­&#13;
stykę. Harcerstwo wzbudziło mój szacunek dla zawodu nauczyciela i lubiłam lite­&#13;
raturę. Jednak już w czerwcu znany warszawski laryngolog, dr Mroczek, oświad­&#13;
czył autorytatywnie, że z moim gardłem nie mam co myśleć o zawodzie pedagoga.&#13;
Nie wiedział, jak bardzo się mylił. Jeszcze dziś jestem w stanie opanować głosem&#13;
100-osobową salę. Od tej chwili było mi wszystko jedno, co będę studiowała. To&#13;
nie znaczy, żebym się wcześniej, jeszcze zimą, przed maturą, nad tym nie zastana­&#13;
wiała. Ale wtedy siostra dyrektorka, Angelina Rakietek CR, powiedziała: „moja&#13;
biedna Zosiu, ty powinnaś studiować filozofię, a teraz filozofii praktycznie nie ma”.&#13;
Była filozofia marksistowska (Adam Schaff, Emil Adler) i trochę historii filozofii.&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
305&#13;
&#13;
Skoro nie filozofia i nie polonistyka, to mogło być cokolwiek. Lubiłam się&#13;
uczyć i poznawać świat. Pojechałam na obóz harcerski i zapomniałam o sprawie.&#13;
To był dla mnie trudny czas, bo harcerstwo było reformowane, zmieniano ideolo­&#13;
gię, uzależniano od nowej władzy. Bandiera rossa miała nam zastąpić Czerwone&#13;
maki i Pierwszą brygadę. Ciężko to przeżywałam. Nie pochwalałam wprowadzo­&#13;
nych zmian, usuwania starych instruktorów, ale byłam bardzo związana z druży­&#13;
ną, w której byłam najstarszą, drużynową, i za którą czułam się odpowiedzialna.&#13;
Rozważałam odejście i wciąż się wahałam.&#13;
Jesienią trzeba było złożyć papiery (a może zrobiłam to już w czerwcu, po&#13;
maturze, nie pamiętam) i przystąpić we wrześniu do egzaminu. Wybrałam temat&#13;
na podstawie Matki Maksyma Gorkiego. Dopuszczono mnie do ustnego. Prze­&#13;
wodniczył Stefan Żółkiewski - już wtedy prominentny działacz aparatu PZPR,&#13;
w komisji była piękna Krystyna Kersten (wtedy jeszcze Jasińska), późniejsza&#13;
aktywna opozycjonistka, w czerwonym krawacie reprezentowała ZMP. Egzamin&#13;
był klapą. Zapytano mnie o to, jakie formacje wojskowe walczyły w powstaniu&#13;
warszawskim. Głupio, szczerze odpowiedziałam, że ja widziałam tylko AK.&#13;
I tu słuszne jest wspomnienie przez profesora Zbigniewa Jasiewicza mojej ro­&#13;
dziny. Otóż w komisji był przyjaciel mojego ojca, profesor Emil Kipa, historyk.&#13;
On już wcześniej, będąc u nas w domu, dowodził, że polonistyka nie jest kierun­&#13;
kiem dla inteligentnych ludzi, że przecież nie mogę być nauczycielką etc., i że&#13;
powstał na uniwersytecie wspaniały nowy, interdyscyplinarny kierunek - histo­&#13;
ria kultury materialnej. Rekrutacja jest wciąż otwarta. Radził mi, abym w czasie&#13;
egzaminu poprosiła o przeniesienie z polonistyki na historię kultury materialnej.&#13;
Zrobiłam to w ostatnim przebłysku przytomności, świadoma wpadki z powsta­&#13;
niem warszawskim. I tak zostałam studentką historii kultury materialnej, gdzie&#13;
początkowo zainteresowała mnie archeologia pradziejowa. Wykłady prowadził&#13;
złotousty profesor Włodzimierz Antoniewicz, który dał mi, na ćwiczenia, temat&#13;
referatu o prawie pierwotnym. I to zapoczątkowało m oją drogę ku etnografii.&#13;
Zapewne powinnam też odnieść się do określenia przez profesora Jasiewi­&#13;
cza mojej rodziny jako „zasiedziałej, profesorskiej rodziny warszawskiej”. Nie&#13;
wiem, od ilu pokoleń liczy się „zasiedziałość”, na pewno dotyczy to moich&#13;
dzieci, ja sama też urodziłam się w Warszawie. Ale losy mojej rodziny są dobrą&#13;
ilustracją procesów modernizacyjnych Polski XIX i XX wieku, mobilności jej&#13;
obywateli i walk o niepodległość, co w sumie zdecydowało o jej wielokulturowości. Otóż rodzina mego ojca ze strony matki, Zofii Użarowskiej, pochodziła&#13;
z drobnej szlachty sejneńskiej i za udział w powstaniu styczniowym została ska­&#13;
zana na Syberię, a potem na osiedlenie w głębi Imperium Rosyjskiego. Babcia&#13;
urodziła się w Lubotyni pod Charkowem, gdzie skupiła się dość znaczna grupa&#13;
Polonii. Ojciec mojego ojca, Władysław Szyfelbejn urodził się w Toporowicach,&#13;
starej wsi powiatu będzińskiego. Według tradycji, ta gałąź rodziny wywodzi się&#13;
z północnych Niemiec. Byli tkaczami i skusił ich rozwój przemysłu tekstylnego&#13;
w Częstochowie. Już jako „mieszczanin częstochowski”, mój dziadek postano­&#13;
&#13;
�306&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
wił szukać szczęścia w Rosji, gdzie ten przemysł rozwijał się jeszcze silniej. Tak&#13;
znalazł się w Charkowie, gdzie poznał babcię i - przechodząc z protestantyzmu&#13;
na katolicyzm (bo jak mówił mój ojciec, „inaczej nie daliby mu babci”) - ożenił&#13;
się. Mój ojciec urodził się w Charkowie. Plany dziadka dorobienia się spełzły&#13;
na niczym. Gdy wydawało się, że dysponuje już wystarczającą sumą na założe­&#13;
nie własnego interesu w Polsce, wybuchła I wojna światowa, a potem rewolucja&#13;
październikowa, czyli, jak mawiał ojciec, „bolszewia”. Dziadkowie wrócili do&#13;
Polski w 1921 roku, ubodzy jak myszy kościelne, ale z samowarem, który mam&#13;
do dziś.&#13;
Rodzina mojej matki pochodzi z Miechowa koło Krakowa. Małżeństwo mo­&#13;
ich dziadków w tej linii to też ciekawy fakt etnograficzny. Pradziadkowie, którzy&#13;
pochodzili z Górnego Śląska, szukali dla jednego ze swoich synów miejsca na&#13;
założenie warsztatu powroźniczego. Ich wybór padł na Miechów, z wolna pod­&#13;
noszący się po spaleniu w czasie bitwy miechowskiej w 1863 roku. Aby synowi,&#13;
Ignacemu Figlowi, zapewnić dobry start, postanowili go wżenić do zasiedziałej&#13;
rodziny mieszczańskiej, Kwapińskich. I tak rodzice ustalili między sobą małżeń­&#13;
stwo moich dziadków, które dochowało się siedmiorga dzieci, w tym mojej m at­&#13;
ki, Natalii. Rodzina miechowska była bardzo ważna w moim życiu. Byli biedni&#13;
(w czasie I wojny światowej spłonął warsztat dziadka), ale w ich życiu wszystko&#13;
było uporządkowane, normy zachowań jasne, obowiązki zarówno towarzyskie,&#13;
jak i patriotyczne klarownie wyrażane. Mimo biedy, dali wyższe wykształcenie&#13;
trzem synom i dwóm córkom. Zawsze marzyłam o opisie tej, już dziś nie istnieją­&#13;
cej, społeczności lokalnej, w której wszystko było skodyfikowane, życie toczyło&#13;
się jak na Trobriandach Bronisława Malinowskiego, każdy znał swoje miejsce&#13;
w społeczności i codziennie walczył, swoim zachowaniem, o jego utrzymanie.&#13;
Może dlatego do dziś mam mocne przekonanie o tym, co komu przysługuje, co&#13;
jest naturalne, a co nie. Może dlatego nie mogę wykrzesać z siebie głębszego&#13;
zainteresowania problematyką genderową lub orientacji seksualnych.&#13;
Ojciec po powrocie do Polski zrobił w Częstochowie polską maturę i ukończył&#13;
weterynarię na Uniwersytecie Warszawskim, był początkowo asystentem, potem&#13;
adiunktem u profesora Weigla. To nie dawało mu możliwości utrzymania rodziny,&#13;
więc otworzył praktykę prywatną i leczył psy wielkich tego świata (m.in. Józefa&#13;
Becka, ambasadora USA Anthony’ego Biddle’a, a po wojnie Bolesława Bieruta&#13;
i Konstantego Rokossowskiego). W 1939 roku, wiosną, kupił dom na warszawskim&#13;
Żoliborzu i zaczęło się to, co można określić zasiedzeniem. Po II wojnie światowej,&#13;
gdy prywatną praktykę zniszczyły mu tak zwane „domiary podatkowe” (w ramach&#13;
- j a k powiedziano mu w Urzędzie Skarbowym - walki klasowej), habilitował się&#13;
i uzyskał profesurę na SGGW (bo tam przeniesiono z Uniwersytetu weterynarię),&#13;
gdzie stworzył nowy wydział i kierunek zoohigieny.&#13;
Ta historia rodziny, a także zainteresowania mego ojca, miały wielki wpływ&#13;
na moje podejście do kultury. W rodzinie nawiązywano do różnych tradycji kul­&#13;
turowych: i tych polskich, regionalnych, i rosyjskich, a raczej ukraińskich, a na­&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
307&#13;
&#13;
wet niemieckich. Jako dziecko szukałam pisanek, które zajączek na Wielkanoc&#13;
ukrywał w różnych miejscach w domu i w ogrodzie dziadków, na wigilię był utarty,&#13;
słodki mak z mlekiem i obwarzankami obok kutii i łamańców z makiem. Z tym&#13;
łączyły się opowieści patriotyczne o 1863 roku, działalności charkowskiej Polonii,&#13;
Legionach (dwóch braci mojej matki było w Legionach, trzeci ukończył szkołę&#13;
kadetów, był oficerem, zginął w Katyniu), ucieczkach moich stryjecznych dziad­&#13;
ków przed branką do rosyjskiego wojska, emigracji do USA, „Cudzie nad Wisłą”.&#13;
Moja ojczyzna nie była tylko ojczyzną lokalną, ale obejmowała Kresy, ziemie róż­&#13;
nych zaborów, Miechów i Częstochowę, praktycznie całą Polskę. Sądzę, że byłam&#13;
„wielokulturowa”, choć mówiłam i nadal mówię z akcentem warszawskim. Ale&#13;
jednocześnie losy rodziny, nawet widziane przez pryzmat losów jednostek, to były&#13;
dzieje grupy, której jednostka była całkowicie podporządkowana. Może dlatego&#13;
dziś trudno mi przyjąć w etnologii perspektywę widzenia jednostek, a nie grup.&#13;
W moim doświadczeniu grupy istnieją realnie: rodzina, grupy wieku, interesu, są­&#13;
siedztwa, lokalności... Obowiązują w nich normy istotne w procesie socjalizacji&#13;
jednostek, regulujące zachowania w ciągu całego życia. To zwłaszcza te miechow­&#13;
skie normy mieszczańskie określiły moje zachowania. Do dziś wzdrygam się, gdy&#13;
ktoś obcy, w szpitalu, przychodni lub w firmie zorganizowanej na zasadach wspól­&#13;
noty, kładzie mi rękę na ramieniu w rutynowo przyjaznym geście. Odbieram to&#13;
jak przekroczenie granicy, koniecznego dystansu, naruszenie mojej integralności.&#13;
Podobnie denerwuje mnie zwracanie się po imieniu, choćby z dodatkiem „pani”.&#13;
Pani Zofio - to brzmi jak spoufalenie się, czyli, jak mawiała moja miechowska&#13;
ciotka, plus znajomans que connaissance! Toteż w terenie, gdy zrzucałam z siebie&#13;
te konwenanse (część?!), czułam się niezupełnie sobą grałam przecież inną rolę,&#13;
nieraz bardzo udatnie, jeżeli mogę ocenić z perspektywy czasu.&#13;
Na m ojąw izję kultury na pewno wpłynął też mój ojciec. Tworząc zoohigienę&#13;
jako odrębną dyscyplinę naukow ą zakładał, że na dobrostan zwierząt (które cenił&#13;
wyżej niż ludzi) ma wpływ całe otoczenie, to jest środowisko naturalne (wielkość&#13;
otworów okiennych, kolor ścian w oborze, czystość - tak zależna od poziomu&#13;
kultury hodowców, etc.). Była to taka całościowa wizja tego, co nas otacza. Za­&#13;
pewne dlatego było mi łatwo przyjąć koncepcję integralności Kazimierza Do­&#13;
browolskiego, w odróżnieniu od propozycji Kazimierza Moszyńskiego, a potem&#13;
zachwycić się funkcjonalizmem, a zachować dystans wobec strukturalizmu. M y­&#13;
ślę, że wiele z moich późniejszych wyborów było wynikiem mego wychowania&#13;
i fascynacji zarówno uporządkowanym (pozornie!) życiem małego miasteczka,&#13;
jak i osobowością mego ojca.&#13;
&#13;
Specjalizację magisterską z etnografii, w ramach drugiego stopnia studium&#13;
historii kultury materialnej, zorganizowano w Krakowie pod kierunkiem prof.&#13;
Kazimierza Moszyńskiego. Jak wypadło porównanie, w oczach studentki, dwóch&#13;
ośrodków etnograficznych: warszawskiego i krakowskiego? Co odróżniało i co&#13;
upodabniało profesorów i innych etnografów tam spotkanych?&#13;
&#13;
�308&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
W latach 50. XX wieku Warszawa i Kraków jaw iły mi się jak dwa różne świa­&#13;
ty, różne uniwersytety i różne etnografie. A trudność ich porównania wynika za­&#13;
równo z tego, że lata 1950-1953 (czas moich warszawskich studiów) i 1953-1955&#13;
(czas krakowskich) to były dwa różne okresy w historii Polski, jak i z tego, że&#13;
różne było znaczenie Warszawy i Krakowa w procesie wprowadzania tak zwanej&#13;
demokracji ludowej i socjalizmu. Ponadto, ja w tych różnych okresach pełniłam&#13;
różne role.&#13;
Warszawa w latach 1950-1953 była wciąż w długim procesie odbudowywania.&#13;
Uniwersytet od mego Żoliborza oddzielało wielokilometrowe pole gruzów. Aby&#13;
bezpiecznie wrócić do domu, musiałam po wykładach przejść kilka przystanków&#13;
w przeciwną stronę, by dojść do pętli autobusowej przy Placu Trzech Krzyży też zresztą zrujnowanym - i tam, po odstaniu w długiej kolejce, wreszcie wsiąść&#13;
w piąty lub szósty autobus i dojechać przez kolejne gruzowiska do domu. Rano&#13;
było lepiej, bo pętla autobusowa znajdowała się blisko domu, na Placu Wilsona,&#13;
wtedy Komuny Paryskiej. A Kraków był nietknięty, nawet marmurowe blaty sto­&#13;
lików u Maurizia w Rynku były przedwojenne. Czasami pozwalałam sobie tam&#13;
na kawę z rogalikiem, wdychając atmosferę innego, niezniszczonego świata.&#13;
Do tego Warszawa była stolicą, i pierwszy impet zmian politycznych skie­&#13;
rowano na nią. W latach 1950-1953 przeprowadzono reformę szkolnictwa wyż­&#13;
szego pod czujnym okiem wiceminister szkolnictwa Eugenii Krassowskiej (nb.&#13;
z Wilna). W 1952 roku w Otwocku odbyła się ważna politycznie konferencja&#13;
metodologiczna historyków, zdominowana przez historyków ruchu robotniczego&#13;
(Tadeusza Daniszewskiego, Żannę Kormanową, Natalię Gąsiorowską), ze stero­&#13;
wanym udziałem młodzieży. Wśród profesorów Uniwersytetu znalazł się Stefan&#13;
Żółkiewski, literaturoznawca, późniejszy sekretarz I Wydziału PAN i członek KC&#13;
PZPR, muzykologią rządziła Zofia Lissa, która dzięki moskiewskim koneksjom&#13;
rozpięła nad nią parasol ochronny, filozofią sterował Adam Schaff. Na każdym&#13;
wydziale był ktoś zaufany reżimu. I byli aktywni młodzi: Tadeusz Łepkowski,&#13;
Paweł Beylin, Alina Osiadacz, Aleksandra Jasińska, Albin Kania, Adam Siko­&#13;
ra, Jerzy Wiatr, Zygmunt Bauman, Bronisław Baczko, Roman Zimand, Leszek&#13;
Kołakowski, Henryk Jankowski. W rok po mnie rozpoczęli studia Jurek Holzer,&#13;
Bronisław Geremek, Janusz Żamowski, Janek Molenda. Odbywały się zebrania,&#13;
narady, akcje, rozwijano tak zwaną propagandę wizualną (transparenty, afisze),&#13;
organizowano akcje przeciw profesorom, donoszono. Byłam tego świadkiem,&#13;
a nieraz uczestnikiem. Zgubiło mnie gadulstwo i wybrano mnie starościną roku.&#13;
Jako „aktyw” brałam udział w akcjach uświadamiających, zebraniach i szkole­&#13;
niach. Na Wydziale Historycznym prowadził je najczęściej Tadeusz Łepkowski,&#13;
na szczęście niezwykle inteligentny człowiek.&#13;
Myślę, że wielu studentów dało się wtedy porwać ideologii komunistycznej.&#13;
Prawie wszyscy wymienieni wyżej znaleźli się później w opozycji. Ale - przy­&#13;
najmniej do śmierci Józefa Stalina w marcu 1953 roku - na Uniwersytecie do­&#13;
minował nastrój euforii i... lęku. Nie zapomnę chwili, gdy na zebraniu ZMP&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
309&#13;
&#13;
oskarżono mnie o to, że swoimi imieninami uniemożliwiłam innym wyjazd na&#13;
wieś w celu agitacji za spółdzielniami rolniczymi. Koledzy po prostu przyszli&#13;
na imieniny! Uratował mnie przed wyrzuceniem z uczelni Ryszard Kapuściński,&#13;
wtedy sekretarz organizacji młodzieżowej na Wydziale Historycznym, zrzucając&#13;
winę na moich „mieszczańskich” rodziców, celebrujących imieniny. To brzmi jak&#13;
farsa, ale wtedy było śmiertelnie poważne. Na profesora Witolda Dynowskiego&#13;
ktoś doniósł, że skraca wykłady, bo musi wyprowadzić psa na spacer! Biedny&#13;
profesor padł ofiarą swojej dumy, bo do końca życia nie chciał się przyznać, że&#13;
gardło nie pozwala mu na mówienie przez pełne 90 minut, i skracając wykład&#13;
powoływał się na konieczność spaceru z psem. Złapał mnie wtedy na korytarzu&#13;
profesor Kazimierz Majewski, stary PPS-owiec ze Lwowa, wtedy sekretarz orga­&#13;
nizacji partyjnej i prosił: pani Zosiu, niech pani przemówi Witoldowi do rozsąd­&#13;
ku, by tak nie mówił, przecież oni nie m ają poczucia humoru!&#13;
Ale mimo takich ewidentnych głupot i lęku, część z nas, w tym ja sama, wie­&#13;
rzyło w społeczny program partii. Moja matka patrzyła na mnie z przerażeniem,&#13;
gdy dowodziłam, że dzieci są lepiej wychowywane przez fachowy personel&#13;
w domach dziecka niż w domu!&#13;
Śmierć Stalina zdjęła z nas nieco lęku i wydawało się, że to, co do inteligen­&#13;
cji należy, to kształcenie młodzieży na ludzi z wyobraźnią, otwartych na świat.&#13;
Teatrzyk Bim-Bom ogłosił: „Myślenie ma kolosalną przyszłość”. I wtedy poje­&#13;
chałam do Krakowa na studia uzupełniające. Skończyły się zebrania, szkolenia,&#13;
byłam poza strukturami politycznymi. Profesorowie mieli autorytet, biblioteki&#13;
przytłaczały zawartością niezniszczonych księgozbiorów. Zamiast 48 godzin ty­&#13;
godniowo obowiązkowych wykładów (i 17 egzaminów i kolokwiów na pierw­&#13;
szym roku!), mieliśmy 10 godzin. I najważniejsze były seminaria. W Krakowie&#13;
trwały co prawda dyskusje na temat budowy Nowej Huty, ale to wtedy chyba nie&#13;
dotyczyło etnografii. Przemek Burchard i Leszek Dzięgiel chodzili w glorii tere­&#13;
nowców, wyróżnianych przez Kazimierza Moszyńskiego. Nikt z nas nie należał&#13;
do partii, a czasy, gdy - według sensacyjnych opowieści - Zbyszek Biały miał&#13;
biegać po wydziale z pistoletem, miały dopiero nadejść.&#13;
Ponadto, w Krakowie traktowano mnie już jako asystentkę profesora Witolda&#13;
Dynowskiego (pracowałam od 1 marca 1953 r.), Tuptuś, czyli Kazimierz Dobro­&#13;
wolski, dołączył mnie do grupy, zresztą dość licznej, wybrańców częstowanych&#13;
herbatą z ogromnego czajnika, woźny Kęcik na Straszewskiego tytułował mnie&#13;
panią Z osią zamiast po prostu „tykać”, mieszkałam u profesorstwa Gładyszów&#13;
i byłam po prostu wybranką losu. Naprawdę to doceniałam. Patrzyłam na etno­&#13;
grafię jako na sposób dotarcia do młodzieży. A może było to po prostu samousprawiedliwienie, że nie starczyło m i odwagi, aby protestować w sposób otwar­&#13;
ty przeciw socjalizmowi w naszym życiu? Ale wtedy naprawdę tak myślałam.&#13;
Etnografia warszawska była całkowicie odmienna od krakowskiej. Różniła je&#13;
tradycja, konsekwencje wojny, sytuacja polityczna Warszawy i Krakowa i wresz­&#13;
cie osobowość profesorów. Historię etnografii krakowskiej liczymy od wykładu&#13;
&#13;
�310&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
uniwersyteckiego Wincentego Pola w roku akademickim 1851/1852, a potem&#13;
od powołania Komisji Etnograficznej PAN w 1874 roku pod przewodnictwem&#13;
Oskara Kolberga. W Warszawie zaczyna się ona od wydania pierwszego tomu&#13;
„Wisły”, a następnie zainstalowania zbiorów etnograficznych przy warszawskim&#13;
ZOO w 1888 roku. Etnografia była obecna w środowisku warszawskim dzięki&#13;
wykładom Ludwika Krzywickiego na Wolnej Wszechnicy Polskiej, a potem ba­&#13;
daniom prowadzonym przez Instytut Nauk Antropologicznych i Etnologicznych&#13;
Towarzystwa Naukowego Warszawskiego (Stanisław Poniatowski, Kazimierz&#13;
Moszyński, Kazimiera Zawistowieź-Adamska). Uniwersytecka kariera etnografii&#13;
jako akademickiej dyscypliny rozpoczęła się w Warszawie dopiero z ustanowie­&#13;
niem w 1933 roku przez Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego&#13;
dwóch Katedr: Etnografii Polski oraz Etnologii i Etnografii Ogólnej i powołania&#13;
na nie w 1934 roku Cezarii Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej z Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie i Stanisława Poniatowskiego&#13;
z Instytutu Nauk Antropologicznych i Etnologicznych Towarzystwa Naukowego&#13;
Warszawskiego.&#13;
Profesor Cezaria Jędrzejewiczowa była pierwszą kobietą kierującą katedrą&#13;
etnografii w Polsce. Wokół tego powołania rozpętała się burza plotek. Pomijano&#13;
w ocenach intelektualne dokonania Pani Profesor, wysuwając na plan pierwszy&#13;
jej małżeństwo z Januszem Jędrzejewiczem, premierem rządu II RP. Nomina­&#13;
cji Poniatowskiego nikt nie kwestionował, choć prezentował on nieco już prze­&#13;
brzmiały w etnografii i, jak wynika z historii, stanowiący zaułek, kierunek: szko­&#13;
łę kulturowo-historyczną, czego dobitnym dowodem była jego Etnografia Polski&#13;
(Poniatowski 1932).&#13;
Do wojny 1939 roku zdołano na Uniwersytecie skompletować niewielką bi­&#13;
bliotekę etnograficzną, stworzyć mały zespół badaczy-terenowców, którego móz­&#13;
giem była Pani Profesor, skupić wokół Katedry niewielkie grono studentów.&#13;
W 1939 roku wszystko to się rozpadło. Pani Profesor znalazła się, po przejściu&#13;
szlaku wojennego przez Bliski Wschód (tam została zainspirowana postacią św.&#13;
Jerzego), w Londynie, gdzie wykładała do śmierci na University in Exile. Stani­&#13;
sław Poniatowski zmarł, wracając do Polski z obozu w Mauthausen. Po wojnie&#13;
trwały więc gorączkowe narady w gremiach uniwersyteckich, jak reaktywować&#13;
etnografię. O dyskusjach na ten temat pisze ciekawie Anna Engelking (2006).&#13;
Ostatecznie zadanie to podjął Witold Dynowski, asystent i adiunkt Pani Profesor&#13;
jeszcze z Uniwersytetu Wileńskiego. Gdy rozpoczęłam studia w 1950 roku, Pro­&#13;
fesor był praktycznie jedynym wykładowcą etnografii na historii kultury mate­&#13;
rialnej. Prowadził też wykład i seminarium dla studentów historii sztuki, socjolo­&#13;
gii, historii oraz geografii, kończących studia w starym systemie, którzy wybrali&#13;
etnografię jako przedmiot poboczny. Profesor był więc jedynym wykładowcą,&#13;
sam prowadził ćwiczenia i seminarium. Może dlatego mieliśmy spójny obraz&#13;
etnografii jako nauki obejmującej cały świat, bez przyjętego w wielu krajach za­&#13;
chodnich Europy podziału na Volkskunde i Völkerkunde, świat, w którym przy­&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
311&#13;
&#13;
szłość łączyła się harmonijnie z teraźniejszością dzięki oświeceniowym teoriom&#13;
postępu, XIX-wiecznej teorii ewolucji, a nawet monistycznemu ujmowaniu hi­&#13;
storii przez marksistów (Gieorgij Plechanow). Profesor rysował nam fantastycz­&#13;
ne obrazy rozwijającego się świata, świata zróżnicowanego, ale stanowiącego też&#13;
jedną całość. Jego wykłady były niezmiernie sugestywne, malował przed nami&#13;
porywające obrazy, oddziaływające na wyobraźnię. Biblioteka była skromna, za­&#13;
częto j ą przecież budować w 1935 roku. Profesor uratował część książek, prze­&#13;
nosząc je do kamienicy przy Hożej 74, gdzie Niemcy umieścili swoją agendę&#13;
Buchhandlung, a Profesor zadbał o dobre stosunki z prowadzącym j ą oficerem.&#13;
Ten ostatni miał się zakochać w rosyjskiej Żydówce, którą - wraz z m atką - uda­&#13;
ło mu się przeszmuglować z Rosji do Polski, gdzie, przez jakiś czas, mieszkała&#13;
u Profesora. Wiem, że Niemiec ten przeżył wojnę i systematycznie przesyłał Pro­&#13;
fesorowi kartki z życzeniami.&#13;
Mimo tych wszystkich starań, z biblioteki pozostało ledwie kilkaset książek.&#13;
Gdy, już jako asystentka, obchodziłam antykwariaty szukając etnograficznej kla­&#13;
syki, napotykałam książki z księgozbioru Katedry. U Trzaski, Everta i Michal­&#13;
skiego oddano mi te egzemplarze bezpłatnie. Tu liczył się księgarski honor.&#13;
Po 1948 roku Katedra mieściła się na Hożej 74. Były tam piece węglowe,&#13;
układ, jak to w starych kamienicach, amfiladowy. W piecach palił woźny Wiktorowicz - z nowej klasy chłoporobotników spod Mińska Mazowieckiego.&#13;
A w sali wykładowej był piec stałopalny, który osobiście regulował Profesor.&#13;
I było ciepło.&#13;
Atmosfera była rodzinna. Profesor do dziewcząt mówił: córeczko, córuchno,&#13;
chłopców nazywał szympansami. Był zawsze gotów do rozmowy i do pomocy,&#13;
obdarzał nas uśmiechem, czasem zdobywał potrzebną receptę, interesował się&#13;
naszym zdrowiem i finansami. W lokalu Katedry przez jakiś czas mieszkał wy­&#13;
gnaniec z Lwowa, profesor Jerzy Kulczycki (razem z cudem uratowaną kolekcją&#13;
perskich dywanów) - mieszkał za kotarą z dywanów, a po drugiej stronie ja m ia­&#13;
łam przez jakiś czas swój sekretariat: biurko i kosz na śmieci. Zdaniem Profesora,&#13;
to kosz był właściwym sekretariatem.&#13;
I jeszcze była woźna, Genowefa Buśko, pochodząca ze wsi żona warszaw­&#13;
skiego tramwajarza. Pogodna, ciepła, strofująca studentów, w miarę potrzeby im&#13;
pomocna, o mocnych zasadach moralnych i poczuciu godności. Takie, ważne&#13;
kiedyś dla uczelni osoby zastąpiły dziś zamki elektroniczne i karty zbliżeniowe.&#13;
Pracę w Katedrze rozpoczęłam 1 marca 1953 roku, w lipcu odbył się I M ię­&#13;
dzyuczelniany Obóz Etnograficzny w Ostrołęce, a w październiku zameldowa­&#13;
łam się na Uniwersytecie Jagiellońskim jako studentka studiów magisterskich.&#13;
Tu wszystko było inne. Było dwóch profesorów o niepodważalnym autorytecie:&#13;
Kazimierz Moszyński i Kazimierz Dobrowolski, było liczne grono adiunktów&#13;
i asystentów, wspaniałe biblioteki, aktywny oddział PTL. Świetnie zorganizowa­&#13;
ny dziekanat, który kontrolował nasze postępy, wbijając w indeksie odpowiednią&#13;
pieczątkę co semestr. Były niezniszczone mieszkania profesorskie z bogatymi&#13;
&#13;
�312&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
bibliotekami. Były żywe dyskusje i jakoś nie baliśmy się siebie wzajemnie, że&#13;
ktoś doniesie władzom o naszych nieprawomyślnych poglądach.&#13;
W Krakowie zetknęłam się z innymi etnografiami. Nagle spostrzegłam, że są&#13;
różne języki teoretyczne i różne cele badań. Cele te określali przede wszystkim&#13;
Kazimierz Moszyński i Kazimierz Dobrowolski, a nieco odrębne stanowiska zaj­&#13;
mowali Andrzej Waligórski, Roman Reinfuss i Mieczysław Gładysz. Łączył ich&#13;
stosunek do terenu jako źródła wiedzy, choć wiedzę tę każdy z nich traktował&#13;
w nieco inny sposób, zależnie od stawianego w badaniach celu.&#13;
Kazimierz Moszyński sądził, że uda mu się określić prawidłowość rozchodze­&#13;
nia się w przestrzeni wytworów kulturowych. To wytwór kultury, definiowany&#13;
jako rozwiązanie zadania, które kiedyś stanęło przed człowiekiem, był podsta­&#13;
w ow ą jednostką taksonomiczną jego teorii. Badanie zasięgów wytworów, pre­&#13;
cyzyjnie określanych dzięki analizie typologicznej, miało być podstawą hipotez&#13;
o ruchach ludności, nosicieli tych wytworów. Hipotezy te miały być weryfiko­&#13;
wane za pom ocą innych źródeł: pisanych, językowych, archeologicznych etc.&#13;
Moszyński operował więc pojęciem przestrzeni w dużej skali (należało poznać&#13;
cały zasięg danego wytworu), a także - choć tak przez niego nie nazywanym, po­&#13;
jęciem czasu długiego. Opisywane procesy rozchodzenia się wytworów kulturo­&#13;
wych liczono bardziej w setkach niż dziesiątkach, a nawet w tysiącach lat. Punkt&#13;
wyjścia w tych rozważaniach stanowił fakt empiryczny, czyli wytwór kultury.&#13;
Precyzyjnie określona procedura analityczna zapewniała ścisłość rozumowania.&#13;
Kazimierz Moszyński zaakceptował przyjęte przez historię kultury material­&#13;
nej połączenie rozważań nad tak zwanymi ludami pierwotnymi i kulturą ludo­&#13;
wą. Jest przecież autorem skryptów o ludach zbieracko-łowieckich i pasterskich,&#13;
z których jeszcze na początku lat 90. XX wieku uczyli się studenci etnografii&#13;
w niektórych ośrodkach uniwersyteckich. Myślę, że odpowiadało to jego ewolucj onistycznemu widzeniu kultury. Chciał, także w Człowieku (Moszyński 1958),&#13;
ująć całościowo zróżnicowanie kulturowe ludzkości i ukazać jego komponen­&#13;
ty geograficzne, językowe, antropologiczne, psychologiczne. Ale, gdy profesor&#13;
Witold Dynowski sugerował mu przyjęcie teorii monistycznego rozumienia hi­&#13;
storii, odmówił. Jak opowiadał mi profesor Dynowski, miał powiedzieć: „Panie&#13;
kolego, ja buduję swoją teorię od podstaw, fakt po fakcie i jestem już za stary,&#13;
by przerywać to teraz i zaczynać od nowa”. Rozumiałam to wtedy jako prze­&#13;
konanie, że teorię buduje się od pojedynczych faktów, będących fundamentem,&#13;
a procedury analityczne i ostateczna interpretacja stanowią kolejne piętra tej bu­&#13;
dowli. W moim rozumieniu Kazimierz Moszyński w naszym środowisku w spo­&#13;
sób najbardziej konsekwentny stosował zasady nauki (science) zgodnie z kla­&#13;
sycznym, XIX-wiecznym jej rozumieniem. Z żalem twierdzę, że nie rozumiała&#13;
tego większość jego uczniów, którzy mechanicznie stosowali jego metodę, w tym&#13;
zwłaszcza badanie zasięgów, do celów, do których nie była stworzona. W ten&#13;
sposób gubiono całą oryginalność jego myśli, tak charakterystycznej dla XIX­&#13;
i XX-wiecznej nauki. Sama, przyznaję samokrytycznie, zrozumiałam sens jego&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
313&#13;
&#13;
teorii już po latach. Pamiętam, jak na seminarium magisterskim referowałam&#13;
część pracy magisterskiej o pługach i płużycy w Polsce. Wybrałam rozdział do­&#13;
tyczący narzędzi do czyszczenia odkładnicy pługa z ziemi, to jest łopatki lub&#13;
zaostrzonego kija - otki, istyka etc. Skonstruowałam przemyślną typologię tego&#13;
prostego przecież narzędzia. I byłam z tego bardzo dumna. W duchu uważałam&#13;
pracę za bezsensowną, ale wydawało mi się, że dostosowałam się do zaleceń&#13;
Profesora. Moszyński wysłuchał mnie spokojnie do końca i dobił słowami: „Pani&#13;
Zosiu, a po co to pani zrobiła, czemu ta typologia ma służyć?”. Pamiętam jego&#13;
słowa do dziś! I powtarzałam je wielokrotnie studentom: każda z przyjętych&#13;
przez nas procedur badawczych ma czemuś służyć. Nie ma automatycznego po­&#13;
wtarzania cudzego postępowania.&#13;
Kazimierz Dobrowolski proponował badanie kultury jako procesu historycz­&#13;
nego, rozumiejąc historię zdecydowanie inaczej niż Kazimierz Moszyński - uży­&#13;
cie tych słów przez obu badaczy niosło całkowicie odmienne znaczenie. Moszyń­&#13;
ski rozumiał historię jako serię wydarzeń przede wszystkim w czasie długim.&#13;
Interesowały go zasięgi wytworów najstarszych. Badał zasięgi pługów drewnia­&#13;
nych, ale dopiero w drugim kwestionariuszu Polskiego atlasu etnograficznego&#13;
zgodził się na umieszczenie pytań dotyczących pługów żelaznych produkcji kra­&#13;
jowej. Gdy referowałam mu projekt pracy doktorskiej na temat właśnie pługów&#13;
żelaznych jako wskaźnika procesów modernizacji i industrializacji, uwzględnia­&#13;
jąc obok zasięgów, jakie tworzyły rynki zbytu poszczególnych fabryk narzędzi&#13;
rolniczych, także indywidualną myśl wynalazczą wiejskich kowali, powiedział&#13;
bez ogródek: „Pani Zosiu, to na pewno nie jest etnografia sensu stricto, ale to na­&#13;
wet nie jest etnografia sensu largo, to w ogóle nie jest etnografia!”. Interesowała&#13;
go przecież w gruncie rzeczy tylko kultura przedindustrialna, przekaz ustny, na­&#13;
śladowanie. A wszystkie zjawiska tego typu zmieniały się wolniej, bardziej pod­&#13;
legały wpływom lokalnym i w tej sytuacji szczególnie interesującymi wydawały&#13;
się wytwory kulturowe o zasięgu światowym lub których zasięgi były wynikiem&#13;
przebiegu wielkich szlaków komunikacyjnych o wielowiekowej historii. Do tej&#13;
tematyki wróciłam po latach, nawiązując do koncepcji Moszyńskiego zasięgu&#13;
bałtycko-adriatyckiego, porównując kulturę obszarów północnej i południowej&#13;
Słowiańszczyzny (Sokolewicz 1977). Jednak, mimo mojej wielkiej admiracji&#13;
dla klarowności teorii Moszyńskiego, nie poszłam jego śladem, choć na pewno&#13;
przyjęta przez niego perspektywa porównawcza wywarła na mnie wielki wpływ&#13;
i prawdopodobnie była powodem, że właśnie w Warszawie, w sytuacji ostrej&#13;
krytyki strukturalnej skierowanej przeciw jego teorii, w 1977 roku została zorga­&#13;
nizowana konferencja poświęcona jego koncepcjom (Sokolewicz 1979).&#13;
Wspomniany już Kazimierz Dobrowolski traktował tworzenie i rozwój kultu­&#13;
ry jako proces historyczny, a współczesność jako jego kolejne ogniwo. Jednakże,&#13;
w odróżnieniu od Moszyńskiego, punkt wyjścia w badaniach stanowiła dla niego&#13;
konkretna grupa osadnicza, której osiedlenie było poświadczone dokumentami&#13;
historycznymi, a jej ciągłość była gwarantem ciągłości kultury. Dobrowolski pro-&#13;
&#13;
�314&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
ponowa! użycie w badaniach metody integralnej, umożliwiającej wykorzystanie&#13;
różnych rodzajów źródeł, nie tylko etnograficznych. Źródła te były przedmiotem&#13;
weryfikacji stosowanej w naukach historycznych. Sądził bowiem, że źródła wy­&#13;
wołane, to znaczy etnograficzne, winny być weryfikowane w analogiczny sposób&#13;
do pisanych, tak by można było odpowiedzieć na pytanie o ich autentyczność,&#13;
wiarygodność i reprezentatywność. Dobrowolski sądził, że przedmiotem badania&#13;
jest chłopska kultura tradycyjna, która pojawiła się wraz z powstaniem warstwy&#13;
chłopskiej we wczesnym średniowieczu. To tradycja, przekaz ustny, dystans wo­&#13;
bec innych warstw społecznych, decydowały o jej odrębności i trwaniu. Swoją&#13;
teorię Kazimierz Dobrowolski budował na podstawie badań południowej Mało­&#13;
polski, silnie podkreślając, że ma ona formę generalizacji historycznej, a nie pra­&#13;
wa ogólnego. Zaznaczał też odmienność swojej teorii od teorii kultury ludowej&#13;
Jana Stanisława Bystronia, mimo oczywistego wpływu, jaki ten ostatni wywarł&#13;
na niego. Z biegiem lat próbował wprowadzić do swojej teorii elementy materia­&#13;
lizmu historycznego Karola Marksa, co było najbardziej widoczne w artykule na­&#13;
pisanym razem z Andrzejem Woźniakiem w tak zwanej syntezie (Dobrowolski,&#13;
Woźniak 1976). Myślę, że swoim twierdzeniem o wpływie rozwoju sił wytwór­&#13;
czych, w tym narzędzi produkcji, na rozwój kultury, przekonał mnie o podjęciu&#13;
w pracy magisterskiej tematyki narzędzi rolniczych. Praca, pisana oczywiście&#13;
pod kierunkiem Kazimierza Moszyńskiego - tu nikt nie miał wyboru, ale też nie&#13;
miał wątpliwości - stanowiła opracowanie materiałów Polskiego atlasu etnogra­&#13;
ficznego z 1953 i 1954 roku na temat pługów i płużycy. Składała się z dwóch czę­&#13;
ści. Pierwsza zawierała typologię i zasięgi poszczególnych typów pługów oraz&#13;
ich interpretację (35 map). Druga sytuowała pługi w systemie organizacji pracy&#13;
w gospodarstwie chłopskim. Próbowałam pokazać, jak na przykład przejście od&#13;
sochy i płużycy do pługa bezkoleśnego lub zmiana typu pługa koleśnego wiązały&#13;
się ze zmianą organizacji pracy, nakładem sił, efektywnością etc. Korzystałam&#13;
w tej części przede wszystkim z lepiej mi znanego materiału kurpiowskiego i sze­&#13;
rzej - mazowieckiego. W tej części starałam się wykorzystać wskazówki Dobro­&#13;
wolskiego. Na egzaminie magisterskim Moszyński z pobłażliwym uśmiechem&#13;
powiedział: „Po co pani napisała tę drugą część, pani Zosiu?”. A Dobrowolski&#13;
z zakłopotaniem stwierdził, że to pierwsza część nie była potrzebna. Nie miałam&#13;
wątpliwości, że nie było wspólnego mianownika do dyskusji między tymi dwo­&#13;
ma, niewątpliwymi autorytetami.&#13;
Był jeszcze w Krakowie wspaniały Andrzej Waligórski, skutecznie, choć po&#13;
cichu, zarażający nas swoim funkcjonalizmem. Pracował wtedy nad Antropolo­&#13;
giczną koncepcją człowieka (Waligórski 1973). Na jego seminarium referowa­&#13;
łam Jeana de Condorceta Szkic obrazu postępu ducha ludzkiego poprzez dzieje&#13;
(Condorcet 1957). I bezustannie nawiązywałam, w tej teorii postępu, do ewolucjonizmu i materializmu Fryderyka Engelsa. Waligórski cierpliwie wskazy­&#13;
wał mi jednak na dzielące te koncepcje różnice. Niezmiernie wrażliwy na myśl&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
315&#13;
&#13;
filozoficzną, pierwsze miejsce przyznawał jednak terenowi. „Co się pani martwi&#13;
o teorię, pani Zosiu. Najważniejszy jest teren, z faktów terenowych wyniknie&#13;
teoria”.&#13;
Byłam jednak oporna w tej kwestii, przyznając intuicyjnie prymat teorii, choć&#13;
nie miałam jeszcze wtedy argumentów. Moje przygotowanie filozoficzne po roku&#13;
warszawskich wykładów Adama Schaffa o filozofii marksistowskiej i ćwiczeń&#13;
z Adamem Sikorą (to był pierwszy rok jego asystentury) było praktycznie ze­&#13;
rowe, a posługiwanie się niezmiernie esencjonalnym tekstem Historii filozofii&#13;
Władysława Tatarkiewicza (Tatarkiewicz 1931-1950) przychodziło mi wciąż&#13;
z pewnym trudem.&#13;
Z Romanem Reinfussem jako wykładowcą nie spotkałam się, a koncepcji jego&#13;
akcji inwentaryzacji sztuki ludowej dla Państwowego Instytutu Sztuki nie rozumia­&#13;
łam. Mieczysława Gładysza wielbiłam za uwzględnienie w zdobnictwie w drew­&#13;
nie, a także zdobnictwie w metalu, emocji twórców, ich indywidualności. Ale bar­&#13;
dziej na mnie wpłynął swoimi dyskusjami na temat monografii wsi Siołkowice&#13;
(Gładysz, red., 1963-1966), dyskusjami toczonymi równolegle do warszawskich&#13;
na temat monografii Kurpie. Puszcza Zielona (Kutrzeba-Pojnarowa, red., 1962­&#13;
-1965). Dzisiejszemu pokoleniu może trudno zrozumieć, że były to obiekty gorą­&#13;
cych sporów. Pytanie - czy lepiej objąć badaniem region, czy tylko społeczność&#13;
lokalną? Co można w każdym z tych przypadków uzyskać? Te sprawy nie zosta­&#13;
ły uwzględnione w druku. Szkoda. Szkoda też, że nie da się odtworzyć gorących&#13;
sporów między Janem Czekanowskim, Kazimierzem Moszyńskim, Kazimierzem&#13;
Nitschem, Adolfem Naszem i Józefem Gajkiem, a także Kazimierą Zawistowicz-Adamską i Witoldem Dynowskim nad kształtem i celem Polskiego atlasu etno­&#13;
graficznego. Ta część historii ustnej bezpowrotnie zniknęła!&#13;
W krakowskim seminarium uczestniczyli też Anna Zambrzycka-Kunachowicz-Steczkowska, Teresa Karwicka, Leszek Dzięgiel, Przemysław Burchard. Zawsze&#13;
była obecna asystentka Profesora Małgosia Matuskówna i zazwyczaj pani docent&#13;
Jadwiga Klimaszewska. Wszystkie te nazwiska znane są z historii etnografii pol­&#13;
skiej i było to wielkie dla mnie szczęście, że mogłam z nimi studiować.&#13;
Tak więc Kraków zburzył m oją wizję jednej etnografii, ale nie pomógł mi&#13;
dokonać wyboru. Zasiał wątpliwości, które miały mi towarzyszyć do dziś.&#13;
&#13;
Od roku 1950jako studentka, i od roku 1953 jako zastępca asystenta w Kate­&#13;
drze Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego, nadal zresztą studiując, pracowała&#13;
Pani Profesor pod kierunkiem prof. Witolda Dynowskiego. Spotkałem Profesora&#13;
jako student na jednym z Międzyuczelnianych Obozów Etnograficznych, później&#13;
był recenzentem mojej pracy habilitacyjnej. Odnoszę wrażenie, że pamięć o Pro­&#13;
fesorze przetrwała bardziej trwale w anegdotach, opartych na wspomnieniach&#13;
z bezpośrednich z nim kontaktów i opowieściach o wyjątkowej atmosferze w Ka­&#13;
tedrze, mieszczącej się w Jego kamienicy przy ulicy Hożej, niż na stronicach p i­&#13;
sanych dzisiaj prac. Na czym polegały szczególne cechy osobowości Profesora?&#13;
&#13;
�316&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
Myślę, że to, co najważniejsze, napisałam w pośmiertnym wspomnieniu&#13;
0 Profesorze (Sokolewicz 1987), rozszerzonym tekście tego, co powiedziałam&#13;
nad Jego grobem w dniu pogrzebu. Profesor Aleksander Gieysztor powiedział mi&#13;
wtedy, że dzięki mnie zrozumiał, że nauka była dla Profesora nie zbiorem czyn­&#13;
ności badawczych, ale sposobem życia. Ja tego wtedy tak nie umiałam nazwać,&#13;
wszyscy bardzo boleśnie przeżyliśmy Jego odejście, a ja do dziś nie wiem, jak&#13;
udało mi się wygłosić to pożegnanie.&#13;
Profesor odkrywał świat na własny rachunek i nie był zainteresowany publi­&#13;
kacją tych odkryć. Pisał niechętnie, z trudnością. Był znakomitym gawędziarzem&#13;
1 obserwatorem życia. I miał swój, jak mawiał - „oliwny ogródek”, w którym&#13;
chronił się, gdy życie mu doskwierało. Każdemu z nas radził, by stworzył sobie&#13;
taki zakątek. I nigdy nie zdradził, co się na ten jego własny składało. Sądziłam,&#13;
że może były to wspomnienia z młodzieńczych połowów nad Amurem, zapachu&#13;
stepu, walki ze stepową przyrodą. Wskazywałyby na to Jego wyprawy do Mon­&#13;
golii i rzucane tam słówka i półsłówka. Profesor, urodzony w Charbinie, syn&#13;
inżyniera kolei syberyjskiej i radnego (prezydenta?) Charbina, nasiąkał tą pół­&#13;
nocno-wschodnią atmosferą od dziecka. Znamy go jako pana z fajką, konesera&#13;
kawy, wożącego ze sobą wszędzie różnego rozmiaru ekspresy do kawy, i trudno&#13;
było go sobie wyobrazić jako rybaka lub myśliwego w tajdze. Po powrocie do&#13;
Europy w 1922 roku niełatwo mu było zaaklimatyzować się na prawie, na które&#13;
skierował go stryj, znany profesor prawa, Konrad Dynowski. I zapewne dlatego&#13;
przyjął propozycję Stefana Ehrenkreutza, który w 1928 roku szukał asystenta,&#13;
który by jego żonie, Cezarii Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz, świeżo mia­&#13;
nowanej profesorem na Katedrze Etnografii na Uniwersytecie Stefana Batorego&#13;
w Wilnie, zorganizował Zakład. Wybrał z grona swoich studentów prawa Wi­&#13;
tolda Dynowskiego, który wtedy prowadził aktywne życie studenckie, poznając&#13;
różne polityczne frakcje, ale nie angażując się po żadnej ze stron. Jego wileńskie&#13;
znajomości z Eugenią Krassowską, Henrykiem i Zofią Dembińskimi, Stefanem&#13;
Jędrychowskim, Henrykiem Jabłońskim i wieloma innymi, później prominentny­&#13;
mi członkami politycznego establishmentu PRL, pomogły mu na pewno w prze­&#13;
prowadzeniu etnografii przez burzliwe fale reform po 1945 roku. Ale najpierw,&#13;
w końcu lat 20. XX wieku, Profesor kupił Harleya Davidsona i rozpoczął badania&#13;
Wileńszczyzny, które wydały mu się znacznie bardziej interesujące od studiów&#13;
prawniczych. Podjął pracę terenową, której owocem była zdecydowanie nowa­&#13;
torska, jak na swój czas, praca o kufrach wileńskich (Dynowski 1934).&#13;
Występował niewątpliwie przeciwko romantycznemu wyobrażeniu kultu­&#13;
ry ludowej jako zjawiska pradawnego i samorodnego. Dlatego podkreśla rolę&#13;
małomiasteczkowego rzemiosła i ludności żydowskiej w tworzeniu stylu tych&#13;
wyrobów, podkreśla ich historyczny charakter. Ma wizję świata poprzecinanego&#13;
szlakami komunikacyjnymi, wzdłuż których rozwija się wymiana kulturowa, po­&#13;
w stają ośrodki twórcze. Gdzieś, w głębi, za nimi, leżą obszary „zakapsulowane”,&#13;
jak mawiał, żyjące swoim naturalnym, spowolnionym rytmem. To był właśnie&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
317&#13;
&#13;
problem różnic między Żm udzią i Auksztotą, który stał się przedmiotem jego&#13;
pracy habilitacyjnej (1947). Nie została ona wydana z przyczyn oczywistych, po­&#13;
dobnie jak praca Józefa Obrębskiego o Polesiu archaicznym, opublikowana do­&#13;
piero w 2007 roku (Obrębski 2007). Ale Profesor opowiadał o niej na wykładach,&#13;
a część rozważań wydrukowała „Polska Sztuka Ludowa” (Dynowski 1949).&#13;
Te poglądy na kulturę ludową zbliżały Profesora do Jana S. Bystronia. To&#13;
Etnografia Polski, Kultura ludowa i Wstęp do ludoznawstwapolskiego Bystronia&#13;
(1947, 1936, 1926) stanowiły obowiązkowe podręczniki w Warszawie. Kultura&#13;
ludowa Słowian Moszyńskiego (1967) stała się nim, gdy wykłady w Warszawie&#13;
prowadzili Mieczysław Gładysz i, zwłaszcza, Jadwiga Klimaszewska. Rutynowo&#13;
obowiązkowy był cały pierwszy tom, z drugiej i trzeciej części (te kilkaset stron&#13;
oficjalnie nazywało się zeszytem!) wyjątki. Ja tego się uczyłam do magisterium&#13;
w Krakowie. Profesor Dynowski miał jednak do tej lektury dystans. Przecież&#13;
w Sztuce ludowej Wileńszczyzny i Nowogródczyzny pisał, że to nie zasięgi się&#13;
spotykają, lecz ludzie (Dynowski 1935).&#13;
Profesor nie pisał grubych książek, ale miał pomysły. Jego pomysłem i jego&#13;
koncepcją były badania na Kurpiach. Ich początek stanowiło usytuowanie tam&#13;
pierwszego Międzyuczelnianego Obozu Etnograficznego. Kurpie to był przecież&#13;
taki „zakapsulowany” obszar, podobnie jak część Podlasia.&#13;
Profesor nie lubił zajmować się ponad konieczność pracami organizacyjnymi.&#13;
Dlatego powierzył realizację swego pomysłu pani Haneczce, czyli pani doktor,&#13;
docent, profesor Annie Kutrzebie-Pojnarowej, co spowodowało, że monografia&#13;
Kurpiów przybrała bardziej formę opisu regionu niż takiego „zakapsulowanego”&#13;
obszaru z wizji Profesora. Taka była cena rezygnacji z pełnego kierownictwa&#13;
badaniami kurpiowskimi. Choć może ta rezygnacja i kompromis z poglądami&#13;
Pani Anny nie były całkowite. Przecież Profesor w ciągu tych paru lat badań&#13;
bezustannie przypominał nam potrzebę zastanowienia się nad kwestią izolacji&#13;
Kurpiowszczyzny od sąsiednich terenów, nad rolą szlaków komunikacyjnych&#13;
i małych miasteczek. I choć tego nie cytowaliśmy w swoich pracach, koncep­&#13;
cje Profesora tkwiły w naszym myśleniu: Jacka i Haliny Olędzkich, Magdaleny&#13;
Piłatówny-Pamowskiej, Wandy Paprockiej i wielu innych Jego uczniów, także&#13;
moim. Przetrwały nie tylko anegdoty, ale sposób myślenia o kulturze.&#13;
Zapewne nie bez przyczyny interesowała go Australia i niskorosłe ludy Azji&#13;
południowo-wschodniej. Wiele o tym czytał i wykładał. To, co mówił nam, było&#13;
dla niego ważniejsze od tego, co pisał. Rzucał nam pomysły jak perły... i nie dbał&#13;
dalej o to, czyje podniesiemy. Zostawiał to naszej intuicji.&#13;
Sam nigdy nie naśladował Pani Profesor Cezarii Jędrzejewiczowej. I nam też&#13;
zostawiał wolny wybór. Kształcił naszą wyobraźnię, ale także - swoim przy­&#13;
kładem - zmysł praktyczny. To jem u zawdzięczamy, że w okresie centralizacji&#13;
kontroli nad uniwersytetami wszedł do zespołu profesorów tworzących historię&#13;
kultury materialnej, czym uratował etnografię jako samodzielną dyscyplinę przed&#13;
zepchnięciem jej do roli specjalizacji historycznej (co miało miejsce np. w Buł­&#13;
&#13;
�318&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
garii) lub przed całkowitą likwidacją aż do 1956 roku, jakiej przecież w 1951&#13;
roku uległy socjologia i psychologia.&#13;
Właśnie pod hasłem historii kultury materialnej, co w interpretacji politycz­&#13;
nej oznaczało akceptację (jakże faktycznie pozorną) marksowskiej tezy, że byt&#13;
określa świadomość, etnografia przeszła w miarę spokojnie okres najbardziej re­&#13;
strykcyjnej polityki wobec nauki w latach 1950-1956. I na ironię losu zakrawa&#13;
to, że w czasie takiego instytucjonalnego zbliżenia nie wykształcono pola proble­&#13;
mów, które mogły być rozwiązywane przez archeologów i etnologów wspólnie.&#13;
Etnografia wręcz oddalała się od archeologii. Uwidoczniło się to już po 1956&#13;
roku, roku znaczącym pewne rozluźnienie w polityce centralizacji kontroli nad&#13;
szkolnictwem wyższym i nauką, w tym, że powstały jednolite studia etnogra­&#13;
ficzne, początkowo czteroletnie, z bardzo ograniczoną liczbą godzin archeologii&#13;
i nauk pomocniczych, jak na przykład numizmatyka. Etnografia próbowała zbli­&#13;
żenia z naukami społecznymi, w tym z odradzającą się socjologią. Był to kieru­&#13;
nek ważny zwłaszcza dla młodej kadry, ale popierany także przez profesorów.&#13;
Odchodziliśmy przecież wtedy wszyscy od problematyki proponowanej przez&#13;
Moszyńskiego na rzecz koncepcji Dobrowolskiego, na rzecz badania zmiany kul­&#13;
turowej.&#13;
Drugim ważnym, organizacyjnym pomysłem Profesora były Międzyuczel­&#13;
niane Obozy Etnograficzne, które przetrwały od 1953 do 1988 roku. Skupiały&#13;
one na okres dwóch tygodni wszystkich studentów najpierw trzeciego, a potem&#13;
drugiego roku studiów wszystkich ośrodków, wraz z ich kadrą. To tu następowała&#13;
nieformalna wymiana myśli, powstawały międzykatedralne przyjaźnie. Obecni&#13;
kierownicy instytutów to wychowankowie obozów, sytuowanych głównie na&#13;
Kurpiach i też „zakapsulowanym” Podlasiu. To MOE stały się instrumentem&#13;
przekazu „rewolucyjnych”, na przykład strukturalistycznych idei, często źródłem&#13;
fermentu, zalążkiem frakcji głoszących zmiany w metodologii (jak np. frakcja&#13;
strukturalna pod w odzą Ludwika Stommy), mających nierzadko swoje kontynu­&#13;
acje ąuasi-in sty tucjonaIne, jak spotkania w Skawicy1 i pośrednio wpływających&#13;
na zmiany w polityce wydawniczej, na przykład artykuły „młodych” w „Etno­&#13;
grafii Polskiej” lub zasadnicza zmiana profilu czasopisma „Polska Sztuka Ludo­&#13;
wa”, do dziś chyba (pod nazw ą „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”) najlepszego&#13;
pisma etnograficznego w Polsce.&#13;
Za niezbyt udany pomysł Profesora uważam Jego poparcie dla projektu Pol­&#13;
skiego atlasu etnograficznego jako jednoczącego wysiłki wszystkich etnografów&#13;
polskich. Ta koncepcja wywodziła się sprzed wojny 1939 roku, czego dobitnie&#13;
dowodzi pierwszy kwestionariusz PAE z 1953 roku. Spory między Czekanowskim a Moszyńskim i Nitschem, mimo że wszyscy oni widzieli PAE jako do­&#13;
kumentację archaizmów świadczących o istnieniu w Polsce warstw i fal migra­&#13;
1 Nieformalne spotkania tak zwanej młodej kadry i bardziej aktywnych studentów odbywały się&#13;
w latach 80. XX w. w Skawicy. Por. Benedyktowicz, Robotycki 1985.&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
319&#13;
&#13;
cyjnych w różnych okresach historycznych, zaważyły jednak na ostatecznej,&#13;
odmiennej koncepcji PAE jako inwentarza polskiej kultury ludowej, który miał&#13;
służyć opisowi stanu tej kultury w XIX i XX wieku. Historyczne znaczenie PAE&#13;
osłabiał znacznie fakt, że typologia i zasięgi wytworów kulturowych ograniczały&#13;
się do aktualnych granic Polski, co z natury rzeczy uniemożliwiło szersze wnio­&#13;
ski, a łączne wykorzystanie go z innymi europejskimi atlasami było utrudnione&#13;
lub wręcz niemożliwe ze względu na użyte w nich inne metodologie, rzutujące&#13;
na wyniki.&#13;
Etnografia jednakże w momencie powstania PAN (1952 r.) i IHKM potrze­&#13;
bowała takiego jednoczącego wszystkich projektu. Dla archeologów stały się&#13;
nim początki państwa polskiego, dla etnografów inwentarz polskiej kultury ludo­&#13;
wej, co, w moim przekonaniu, było pomysłem chybionym, na którym zaważyły&#13;
przedwojenne projekty i autorytety Moszyńskiego i Czekanowskiego. Świadczy&#13;
0 tym między innymi brak cytowań PAE w pracach etnografów.&#13;
I wreszcie koronny pomysł Profesora, wieloletnie ekspedycje terenowe, naj­&#13;
pierw do Bułgarii (tu Jego rola ograniczała się do pomysłu i poparcia instytucjo­&#13;
nalnego) i Mongolii, oczka w głowie przez wiele lat. Mongolia zapewne łączyła&#13;
się z Jego syberyjskimi wspomnieniami, ale nie tylko. Tu wracał m yślą do dużych&#13;
przestrzeni, które człowiek pokonywał, organizował, pokrywał licznymi szlaka­&#13;
mi komunikacyjnymi i wędrując zmieniał, tak jak Mongołowie, bieg historii. Ba­&#13;
danie tych bezkresnych szlaków nie wchodziło w rachubę. Granica mongolsko-chińska była pilnie strzeżona, a radziecka, choć wielokrotnie przekraczana przez&#13;
lokalną ludność, była zaporą dla cudzoziemców. Co więcej, badanie tej histo­&#13;
rycznej roli Mongołów było źle widziane. Prezes Mongolskiej Akademii Nauk,&#13;
Szyrendyb, poświęcił swoje wczesne zainteresowania średniowieczną M ongolią&#13;
i, oczywiście, Czyngis-chanem, na ołtarzu kariery i zajął się historią najnowszą&#13;
Mongolii radzieckiej. Władze obawiały się tworzenia mitów o historii M ongo­&#13;
łów. To miał być kraj, który zgodnie z treścią swego herbu, na którym jeździec na&#13;
koniu przeskakiwał z czerwonego pola feudalizmu przez czarne pole kapitalizmu&#13;
na zielone pole socjalizmu, rozwija się zgodnie z nauką marksistowską pod świa­&#13;
tłym kierownictwem partii i Związku Radzieckiego. Co więc należało badać?&#13;
Właśnie przemiany, które zachodzą w kraju, jego industrializację i urbanizację.&#13;
Mongolia stanowiła dla nas dokonujący się na naszych oczach eksperyment&#13;
przeprowadzony w imię ideologii socjalistycznej i imperialnej polityki ZSRR.&#13;
1 o tym jest książka Profesora (Dynowski 1968). Ale nasze badania ukazały nadto&#13;
całe pokłady lamaistycznej, a nawet przedlamaistycznej filozofii, które przetrwa­&#13;
ły w myśleniu ludzi. Sławoj Szynkiewicz tam napisał studium pokrewieństwa,&#13;
jedyne w Polsce studium jakiegokolwiek pokrewieństwa, Jacek Olędzki dociekał&#13;
stosunku Mongołów do śmierci, do przyrody, ja zastanawiałam się nad m ożli­&#13;
wościami indywidualnej ekspresji w ubogiej, zdawało się, kulturze, Danka Mar­&#13;
kowska wgłębiała się w procesy urbanizacji stepu, Lech Mróz pisał o Torgutach,&#13;
a Jerzy S. Wasilewski, pisząc o uniwersum symbolicznym jurty mongolskiej,&#13;
&#13;
�320&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
stawiał pierwsze słowa swojego, tak ważnego w naszej literaturze, Tabu (Wasi­&#13;
lewski 1989). Te nasze zainteresowania nie budziły zachwytu władz Mongolskiej&#13;
Akademii Nauk. W pewnym momencie Szyrendyb powiedział: „nie chcemy być&#13;
badani jak Kafrowie!”. Zażądał statystyk i programów komputerowych. Wtedy,&#13;
w sytuacji polskiej informatyki i amerykańskiego embarga na wysokie technolo­&#13;
gie, było to niemożliwe. Ponadto, myśmy czuli się antropologami i zależało nam&#13;
na innego typu badaniach. Ten dystans udało się załatać i współpraca z Mongolią,&#13;
choć ograniczona, przerywana, trwa do dziś.&#13;
Interesujące były jej początki, stanowiące przykład sposobu działania Profe­&#13;
sora. Ekspedycje tego rodzaju były zazwyczaj rezultatem umów międzynarodo­&#13;
wych. Projekty do planów zgłaszały instytucje przez specjalne komisje. Otóż Pro­&#13;
fesor, pewnego roku, na przyjęciu w Ambasadzie Francji z okazji święta 14 lipca,&#13;
został przedstawiony premierowi Piotrowi Jaroszewiczowi przez zaprzyjaźnioną&#13;
profesor medycyny, leczącą premiera. Rozmowa potoczyła się tak miło, że pie­&#13;
niądze na ekspedycję Profesor uzyskał z rezerwy premiera, pomijając wszelkie&#13;
komisje. Gdy w 1976 roku byt ekspedycji został zagrożony z powodu niechęci&#13;
jednego z wysokich urzędników PAN do Profesora, to nie mogłam, mimo wielu&#13;
starań, odnaleźć podstawy prawnej, na której ufundowano ekspedycję. Wizyty&#13;
w ministerstwie, a nawet w PKPG (Państwowa Komisja Planowania Gospodar­&#13;
czego) nie dały rezultatów. Ekspedycja nie istniała. Z biegiem lat jednak udało&#13;
się to naprawić.&#13;
Profesor zwykł załatwiać większość ważnych spraw w sposób nieformalny.&#13;
To życzliwi urzędnicy niższego szczebla przekazywali jego pisma wyżej. Może&#13;
to nie było moralne, ale w systemie partyjnym PRL sprawdzało się znakomicie.&#13;
To uzmysławia obiegowy dowcip z tamtych czasów: Jaki jest najwyższy wymiar&#13;
kary? - Przeżyć dwa lata bez znajomości.&#13;
Profesora fascynowała duża przestrzeń, zdolności adaptacyjne człowieka,&#13;
jego ruchliwość (nie tylko w sensie migracji) i jego zdolności twórcze, w każ­&#13;
dych warunkach. Nie odmawiał ich nawet krawcom żydowskim dyktującym for­&#13;
mę czepków kobiecych w łowickim stroju lub wspomnianych kufrów, pośrednio&#13;
tworzących mody w kulturze ludowej. Gdy charakteryzował kultury lasów pół­&#13;
nocy Europy i Polski, to mówił o „rozpasaniu drzewa, wszechobecnego w każ­&#13;
dej dziedzinie kultury”. Gdy mówił o Mongolii, to najważniejszy dla niego był&#13;
pasterz na koniu, wyznaczający szlaki wędrówki pasterskiej, zdolny do tropienia&#13;
zagubionego konia przez kilkaset kilometrów, zdolny do wyroju i najazdu na&#13;
azjatyckie imperia, na Europę. I o tym wszystkim nam mówił, rozpalając wy­&#13;
obraźnię, zmuszając niejako do obejmowania wzrokiem całego świata, przysta­&#13;
jąc czasami na chwilę, by przyjrzeć się jakiemuś szczegółowi: czurindze, ciośle&#13;
lub toporkowi, śparogom u szczytu dachu kurpiowskiego, dłubance, do której&#13;
kobieta australijska zbierała korzonki lub mitowi djangaawul, odtwarzanemu&#13;
przez M umginów w rytualnej, parotygodniowej wędrówce od wybrzeży Arnhem&#13;
Landu. Tak, jak w kulturze tradycyjnej, jego domeną było słowo mówione, nie pi-&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
321&#13;
&#13;
sane. Sądzę jednak, że naszym obowiązkiem jest zebrać jego rozproszone i zaczytane publikacje i wydać. Jestem pewna, że przemówiłyby do wyobraźni współcze­&#13;
snych! Jednakże Pańskie pytanie, Profesorze, zwraca uwagę na to, że przyjmując&#13;
inspiracje profesora Dynowskiego tak, jak wdycha się powietrze, jak coś naturalne­&#13;
go, nieuświadomionego, nie dokładamy należytej staranności, by spłacając wobec&#13;
niego dług, wymienić jego prace jako źródło pobudzające nasze myślenie.&#13;
&#13;
Spotkania z wieloma wybitnymi etnologami stanowiły inspirację do pisania&#13;
0 ich twórczości naukowej. Pisała Pani Profesor o etnologach/antropologach&#13;
francuskich i anglosaskich, ale także o polskich. Wśród tych ostatnich znalazł się&#13;
Jan Stanisław Bystroń, który z powodu choroby, ale także ideologicznych ataków&#13;
studentów i prasy, wycofał się z pracy na Uniwersytecie ju ż w roku akademickim&#13;
1948/1949, a więc na długo przed śmiercią. Czy Pani Profesor spotkała prof.&#13;
Jana Stanisława Bystronia? Jaki był, w latach powojennych, stosunek do niego&#13;
środowiska etnologicznego?&#13;
Trochę mi przykro, a może i wstyd, że tak niewiele wiem o Janie S. Bystroniu.&#13;
Wycofał się z życia uniwersyteckiego przed moim wstąpieniem na Uniwersytet.&#13;
Profesor Dynowski opowiadał o nim wiele, o tym wspominam w charakterysty­&#13;
ce jego sylwetki naukowej. Na pewno miał wielki wpływ na etnologię przed&#13;
wojną. Na pewno ciężko przeżył ataki endeckiej prasy na Megalomanię narodo­&#13;
wą (Bystroń 1935), choć jego Komizm (Bystroń 1939) cieszył się powodzeniem&#13;
w salonach. Moja matka położyła go z dumą na widocznym miejscu, na stole. Po&#13;
wojnie, w 1947 roku, Bystroń wydał po raz wtóry Kulturę ludową (wyd. I 1936)&#13;
oraz pisaną w czasie wojny Etnografię Polski. Miał już jednak zapaści twórcze&#13;
1 wydany w ramach Wiedzy Powszechnej z cyklu „Kultura ludowa” zeszyt o ludoznawstwie w Polsce zawierał co prawda jego teorię, ale praktycznie napisał go&#13;
profesor Dynowski (Bystroń, Dynowski 1948). Jego książki były dla nas obo­&#13;
wiązkowymi podręcznikami, jednak on sam jakby już należał do świata umar­&#13;
łych. Wrócił go nam, wyrzucając nam słusznie pogrzebanie go za życia, Ludwik&#13;
Stomma, wydając Tematy, które mi odradzano (Bystroń 1980) i znajdując w nim&#13;
polskiego zwiastuna nauki o znaczeniach. Bezpośrednio po wojnie, w 1945 roku,&#13;
Bystroń został kuratorem Katedry Etnologii po zmarłym w tymże roku Stani­&#13;
sławie Poniatowskim. Był też zaangażowany w dalszy proces reaktywowania&#13;
tej Katedry. Był członkiem Komisji Wydziału Humanistycznego powołanej do&#13;
spraw habilitacji Józefa Obrębskiego. Powierzono mu też referat na temat do­&#13;
robku naukowego Obrębskiego z chwilą, gdy rozważano jego kandydaturę na&#13;
objęcie Katedry Etnologii. Wiemy jednak, że do reaktywowania tej Katedry nie&#13;
doszło, a problematykę etnologii włączono do zadań Katedry Etnografii (dziś&#13;
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej). Od 1948 roku nie ma też na uni­&#13;
wersyteckiej etnologii śladu działalności Bystronia. Został w pamięci profesora&#13;
Dynowskiego i jego wykładach. Na pewno wywarł silny wpływ na kolejne poko­&#13;
&#13;
�322&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
lenia studentów i pracowników ośrodka warszawskiego. Jego koncepcja kultury&#13;
ludowej (nie Dobrowolskiego!) na wiele lat określiła kształt naszych wykładów&#13;
z etnografii Polski. Uwzględniała j ą profesor Anna Kutrzeba-Pojnarowa, obok&#13;
swoich, autorskich pomysłów.&#13;
&#13;
Dzięki pobytom w London School o f Economies and Political Science oraz&#13;
l ’École Pratique des Plantes Études w Paryżu dotarła Pani Profesor, ju ż pod&#13;
koniec lat 50. i na początku 60., do ważnych ośrodków etnologii/antropologii&#13;
światowej. Jak wypadło porównanie prac prowadzonych w Polsce z tymi na Za­&#13;
chodzie? Wjaki sposób wyjazdy te wpłynęły na sposób myślenia o etnologii i pro­&#13;
wadzenie własnych prac?&#13;
Pytanie - dlaczego na moje pierwsze stypendium zagraniczne wybrałam Lon­&#13;
don School of Economies i Raymonda Firtha? Otóż przez przypadek (znów)&#13;
byłam z nim w kontakcie. Mój ojciec (znowu!) przyjaźnił się z małżeństwem,&#13;
Kazimierzem (prawnik) i Krystyną (znana tłumaczka literatury angielskiej) Tar­&#13;
nowskimi. Ona była z domu Horko. Jej brat był w czasie wojny pilotem w Wiel­&#13;
kiej Brytanii i tam pozostał po wojnie, ożenił się z Angielką, Sheilą Patterson,&#13;
znaną antropolożką. W 1957 roku Raymond Firth przygotował wydanie książki&#13;
o Bronisławie Malinowskim Man and Culture... (Firth, ed., 1957). Potrzebny był&#13;
mu zapis bibliograficzny wczesnych polskich prac Malinowskiego, referowanych&#13;
w PAU. Zwrócił się o to do Sheili, ta do swojej szwagierki, a ta do mnie, bo od&#13;
mego ojca wiedziała, że jestem etnografem. Wysłałam dane, dostałam w zamian&#13;
książkę i rozpoczęłam korespondencję. Gdy powstała możliwość wykorzystania&#13;
stypendium Forda nie w USA, ale w Europie, Firth wyraził zgodę na „supervisorstwo”.&#13;
Stypendium Fundacji Forda, o które mocno zabiegał dla mnie profesor Dynowski, który postanowił mnie dobrze wykształcić, dało mi możliwość pozna­&#13;
nia tego, czym są studia. Jak wspomniałam, na pierwszym roku historii kultu­&#13;
ry materialnej na UW miałam 48 godzin zajęć obowiązkowych tygodniowo,&#13;
a 17 egzaminów i kolokwiów w sesji letniej. Co tu można było mówić o studiach!&#13;
Te dodatkowe godziny ćwiczeń u guru (już w 1951 roku!) studenckiej młodzie­&#13;
ży, antropologa Andrzeja Wiercińskiego, który wtedy wtajemniczał nas w pomia­&#13;
ry czaszek i kryteria klasyfikacji ras, to był niezmierny wysiłek! Marzyłam też&#13;
o wykładach u Rafała Taubenschlaga (prawo antyczne) i Karola Koranyiego, ale&#13;
to było niemożliwe. Niemożliwe było przeczytanie dodatkowej książki poza tym,&#13;
co było konieczne do ćwiczeń.&#13;
A w Fondynie był pełen luz! Sześć godzin tygodniowo. Wykłady trwały godzi­&#13;
nę zegarową, ściślej 50 minut. Angielscy koledzy patrzyli w moje notatki i sztur­&#13;
chali mnie karcąco, gdy zobaczyli w nich jakieś polskie słowo. Była cudowna&#13;
biblioteka, szafki dla studentów, toalety z prysznicami! Fantastyczna stołówka.&#13;
Można było przyjść na cały dzień! I czytać, i gadać o skandalizującym wykładzie&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
323&#13;
&#13;
Edmunda R. Leacha w LSE (Rethinking Anthropology, grudzień 1958), dyskusji&#13;
między Ernestem Gellnerem a Joe Agassim (luty 1959), czy antropologia jest&#13;
nauką (science), czy nie i dlaczego, i o wielu innych sprawach.&#13;
Byłam egzotycznym przybyszem zza żelaznej kurtyny (are you from behind&#13;
the iron curtain, really?). I ciekawym nabytkiem towarzyskim. Wciągnięto mnie&#13;
do studenckiego kółka dyskusyjnego, któremu patronował wspomniany już asy­&#13;
stent Karla Rajmunda Poppera, Joe Agassi. Nauczyłam się dyskutować, jeść&#13;
nieznane mi oliwki i pić piwo. I odpowiadać na nużąco dociekliwe pytania Joe&#13;
Agassiego: „Malinowski, Morgan, dobrze, ale jak oni formułowali problem, któ­&#13;
ry mieli rozwiązać? Nie streszczaj ich myśli, podaj problem!”. Ten „problem”&#13;
prześladował mnie i moich kolegów. Muszę dodać, że zostałam adoptowana na&#13;
te dyskusje przez tak zwanych undergraduates, czyli studentów młodszych, nie&#13;
mających stopnia magistra, z tej racji, że w swojej pasji uczenia się zaczęłam&#13;
chodzić z nimi na ćwiczenia z antropologii. Chciałam zobaczyć, jak się prowadzi&#13;
ćwiczenia, bo w tej materii byłam absolutnym samoukiem. Prowadził je Paul&#13;
Stirling, badacz Turcji i Bliskiego Wschodu. Zaczynał ćwiczenia od etnografii,&#13;
czyli opisu faktów, a po jakim ś czasie oznajmiał: teraz przechodzimy do antropo­&#13;
logii. Nie zastosowałam tego schematu w Warszawie, mając głęboką wątpliwość&#13;
co do tego, czy istnieją czyste fakty. Ale nauczyłam się dużo. Chodziłam też na&#13;
seminarium prowadzone przez Raymonda Firtha, który był moim supervisorem&#13;
(po jego wyjeździe do Pało Alto został nim afrykanista, Isaac Schapera), miałam&#13;
napisać pracę roczną. Wybrałam plemię Tiv, opracowane przez Paula i Laurę Bohannanów, lud żyjący u ujścia Katsina Ala do Nigru.&#13;
W seminarium Firtha brali udział także Maurice Freeman, David MacRae&#13;
i okazjonalni goście, między innymi Fredrik Barth, Percy Cohen i Jeremy Boissevain. Aby zrozumieć, wpatrywałam się w ich usta, gdy mówili! Zwłaszcza&#13;
szkocka wymowa MacRae dawała mi się we znaki.&#13;
Chodziłam też na międzyuniwersyteckie seminarium w Commonwealth Insti­&#13;
tute prowadzone przez Darylla Forde’a, gdzie pojawiali się praktycznie wszyscy&#13;
profesorowie antropologii z University College i School o f African and Orien­&#13;
tal Studies. W Instytucie była wspaniała biblioteka, wszystkie wydawnictwa tak&#13;
ważnego dla kolonii Home Office. I tam, o 11.00 i o 15.00, zapraszano mnie na&#13;
herbatę z herbatnikami.&#13;
Chodziłam również na wykłady Lucy M air z historii antropologii i systemów&#13;
politycznych Afryki, a także na seminarium M aurice’a Freemana o filial piety,&#13;
na którym odważyłam się na wygłoszenie referatu o autorytecie ojca w rodzinie&#13;
u Górali Beskidowych. Było to możliwe dzięki „Pracom i Materiałom Etnogra­&#13;
ficznym” w British Library. Swoją afrykanistyczną wtedy pasję uzupełniałam&#13;
seminarium ekonomicznym u dr. Raebuma, na które uczęszczali Pakistańczycy&#13;
i studenci z Izraela. Ci ostatni nie byli w stanie przedstawić żadnego referatu, by&#13;
nie wspomnieć, że rolnictwo, a więc i cywilizacja w Izraelu zaczęło się 8000 lat&#13;
temu. To wprowadziło mnie w kwestie mitologii narodowej. Nadto, po wyjeździe&#13;
&#13;
�324&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
Jerzego Giedymina (z UAM), zaakceptowała mnie grupa filozofów osierocona&#13;
przez niego. Sądzili, że jako Polka, podobnie jak on, jestem biegła w filozofii,&#13;
co nie było do końca prawdą, ale było dla mnie ważnym doświadczeniem. Dzię­&#13;
ki nim przeczytałam Open Society... Karla R. Poppera (Popper 1945), wydane&#13;
w Polsce w wydawnictwie podziemnym dopiero w latach 80. XX wieku. Wyli­&#13;
czyłam te zajęcia, by pokazać, że miałam wtedy kontakty naprawdę z wieloma&#13;
ludźmi. Co z tego wyniosłam?&#13;
Antropologia końca lat 50. XX wieku szukała swojej drogi. Funkcjonalizm&#13;
był przeszłością. Było to w kilka lat po śmierci Alfreda Reginalda Radcliffe-Browna (zmarł w 1956 r.) i kilkanaście - Bronisława Malinowskiego (zmarł&#13;
w 1942 r.). Siła ich autorytetów znacznie osłabła, proponowane przez nich na­&#13;
rzędzia okazały się niedostateczne do badania społeczeństw, które wyłoniły się&#13;
z chaosu spowodowanego II w ojną światową. Bestsellerem okazała się książka&#13;
Political Systems ofHighland Burma napisana przez majora Edmunda R. Leacha&#13;
(1954). On też napisał niezmiernie pozytywną recenzję książki Claude’a Lévi-Straussa Les structures élémentaires de la parenté (Lévi-Strauss 1949). Jeremy&#13;
Boissevain rozpoczął badaniami na Malcie antropologię Europy, Raymond Firth&#13;
zainicjował badania nad systemem pokrewieństwa w Londynie, Fredrik Barth ze&#13;
swoim transakcjonizmem głosił konieczność uwzględniania dynamiki kultury,&#13;
Ian Jarvie szukał odpowiedzi na pytanie, czy Malinowski rzeczywiście dopro­&#13;
wadził do rewolucji w antropologii, a wszyscy oni zastanawiali się, jak opisywać&#13;
sytuację, gdy kultura już nie tylko nie pozostaje w stanie równowagi, ale nawet&#13;
nie jest w stanie niestałego equilibrium, co głosił Alfred R. Radcliffe-Brown pod&#13;
koniec życia. Raymond Firth proponował zastosowanie pojęcia struktury (jako&#13;
elementu stabilizującego) i organizacji (jako elementu dynamicznego). Na hory­&#13;
zoncie pojawiła się semiotyka i konieczność badania znaczeń.&#13;
Tych wydarzeń było o wiele więcej. Wszystkie one świadczyły o dokonującej&#13;
się zmianie w antropologii. Ale na pewno nie było już jednego autorytetu i jed ­&#13;
nego wzorca postępowania. Lucy M air przekazała mi krążącą w LSE opowieść&#13;
o tym, jak w latach 20. XX wieku studenci gromadnie szli przez Kings Road do&#13;
Hyde Parku, gdzie Bronisław Malinowski głosił swoje, rewolucyjne wtedy, tezy&#13;
o prymacie badań terenowych nad spekulacjami zza biurka. Budziło to szalony&#13;
entuzjazm. Nie ulega wątpliwości, że Malinowski był charyzmatyczną postacią.&#13;
Ale gdy go zabrakło, na pewien czas zdominował antropologię chłodny autorytet&#13;
Alfreda R. Radcliffe-Browna.&#13;
Tak więc w roku akademickim 1958/1959 nie było w Londynie jednego au­&#13;
torytetu i jednego wzoru postępowania. Każdy z uczniów obu Ojców Założycieli&#13;
szukał swojej własnej drogi, skupiając wokół siebie grupkę studentów. Był to czas&#13;
niezmiernie ożywionych dyskusji, choć nie doszło jeszcze do zmiany paradygmatu.&#13;
Niektórzy ze studentów uznawali ten stan za męczący i mówili do mnie: „Ty&#13;
to jesteś szczęśliwa, macie w kraju jedną, obowiązującą teorię i wiecie, jak postę­&#13;
pować! Nasze badania, wykonywane według różnych wskazówek, sąnieporów-&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
325&#13;
&#13;
nywalne!”. Złościłam się wtedy, przedkładając wolność badań nad ich porówny­&#13;
walnością, co wydawało się łatwiejsze do osiągnięcia.&#13;
Miałam też bolesne zetknięcie z systemem policyjnym Wielkiej Brytanii.&#13;
Otóż koledzy sugerowali mi przeprowadzenie badań w rolniczym regionie. Po­&#13;
wiedziałam o tym moim gospodarzom (mieszkałam w pokoju odnajmowanym&#13;
prywatnie studentom), z którymi wcześniej miałam szereg politycznych dysku­&#13;
sji. Między innymi powiedziałam im w złości, że w Polsce rewolucja już się&#13;
dokonała, a w Wielkiej Brytanii dopiero będzie! Donieśli na policję i dostałam&#13;
wezwanie na rozmowę. Agent długo nie mógł zrozumieć, że historia kultury m a­&#13;
terialnej to niekoniecznie jest materializm i marksizm. W końcu zaakceptował&#13;
moje tłumaczenie i powiedział, że mogę pojechać na badania. Ale wyobraziłam&#13;
sobie, że pewnie wszędzie ludzie donoszą z obywatelskiej odpowiedzialności&#13;
i straciłam na nie ochotę. Widocznie policja wszędzie jest tylko policją, nawet&#13;
w demokratycznym kraju, a ja jednak byłam klasyfikowana nie tylko jako obca,&#13;
ale i potencjalny wróg.&#13;
Starałam się też poznać społeczeństwo brytyjskie. Było to częściowo możliwe&#13;
dzięki wycieczkom studenckim organizowanym przez British Council. Przewi­&#13;
dywano zawsze spotkania z miejscowymi ludźmi, czasami nocowaliśmy w pry­&#13;
watnych domach, poznawaliśmy instytucje samorządowe. Wtedy, ze zdumie­&#13;
niem, dowiedziałam się, że procent uspółdzielczenia wsi jest w Wielkiej Brytanii&#13;
o kilkadziesiąt punktów wyższy niż w Polsce, gdzie likwidowano przedwojenne,&#13;
różne rodzaje spółdzielczości, a wprowadzenie kolektywnych gospodarstw szło&#13;
opornie.&#13;
Po powrocie do Polski mogłam więc relacjonować ten stan rzeczy w pu­&#13;
blikacjach i, przede wszystkim, na wykładach. W Londynie wzbogaciłam się&#13;
o znajomość kolejnych, teoretycznych języków, literatury teoretycznej, ale tak­&#13;
że afrykanistycznej. Nauczyłam się też zasad egzegezy tekstu, czego nie robi­&#13;
liśmy ani w Warszawie, ani w Krakowie, a co było konieczne wobec istnienia&#13;
tak wielu języków teoretycznych i, generalnie, teorii. W Londynie przemyślałam&#13;
też temat mojej pracy doktorskiej, pozostając przy zasygnalizowanym w pracy&#13;
magisterskiej problemie relacji między strukturą społeczną, organizacją pra­&#13;
cy a technologią wytwarzania. Było to studium porównawcze trzech społeczności&#13;
rolniczych: Kurpiów, Trobriandczyków i Tikopia, z nawiązaniami do Maorysów&#13;
Nowej Zelandii. Uważałam, wbrew „popperowcom”, że antropologia jest nauką&#13;
(science) i poszukiwałam praw ogólnych. Nie zraziła mnie krytyka indukcji wy­&#13;
rażana przez Karla R. Poppera, choć brałam pod uwagę jego postulat falsyfikacji&#13;
hipotez.&#13;
Tak więc pobyt w Londynie wyczulił mnie na kwestie metodologiczne, ukazał&#13;
konieczność ujmowania kultury nie w kategoriach rzeczy, artefaktów, ale ludz­&#13;
kiego działania. Należy dodać, że w tym czasie w Londynie dyskutowano żywo&#13;
teorię działania (łheory o f action) Talcotta Parsonsa, że wydano tłumaczenie dzieł&#13;
Maxa Webera (przeł. Edward Shils), co wzmocniło pozycje przeciwników trakto­&#13;
&#13;
�326&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
wania antropologii jako science (Edward E. Evans-Pritchard). Wiedziałam więc,&#13;
że nie ma jednej czy dwóch dróg dochodzenia do prawdy, ale jest ich wiele.&#13;
Ten rodzaj myślenia odpowiadał moim dwóm profesorom w Warszawie: Wi­&#13;
toldowi Dynowskiemu i Annie Kutrzebie-Pojnarowej. Trudno mi wyrazić, jak&#13;
wiele zawdzięczam im obojgu i jak mi ich wciąż brak w chwilach podejmowania&#13;
różnych decyzji, także metodologicznych. Byli otwarci na wszelkie pomysły, ale&#13;
i mieli też jasno określone zasady moralne i etyczne. Przywitali mnie po powro­&#13;
cie z Londynu radośnie i pozwolili, bym nadal czuła się ich uczennicą.&#13;
Mój pobyt w Paryżu (rok 1964) miał już inny charakter. Byłam po doktoracie,&#13;
wiedziałam, jak smakuje życie studenckie i teraz był czas na poświęcenie się&#13;
badaniom. Funkcjonalizm klasyczny był zdecydowanie passé, ale o życiu na­&#13;
ukowym decydowały jeszcze stare autorytety, jak André Leroi-Gourhan z jego&#13;
licznymi pracami na temat technologii i środowiska i przepiękną wystawą o tym&#13;
w Musée de l ’Homme; grupa histoire nouvelle z Jacques’em Le Goffem w Ecole&#13;
Pratique des Hautes Etudes, i przede wszystkim Claude Lévi-Strauss w swojej&#13;
wieży z kości słoniowej, obojętny wobec krytyki, dystansujący się od tłumu.&#13;
W afrykanistyce postacią numer jeden był Georges Balandier, byli też marksizujący etnologowie, jak Maurice Godelier, wspaniałe zespoły ludzi w Musée&#13;
de l’Homme z Robertem Gessainem i Musée des Arts et Traditions Populaires&#13;
z Georges’em-Henrim Rivièrem. Była żywa tradycja Marcela Maussa i Marcela&#13;
Griaule’a. Paryż był centrum wielu fantastycznych ekspedycji, jak słynna ekspe­&#13;
dycja Griaule’a do Kraju Dogonów (rozpoczęta w czasie II wojny światowej, za&#13;
co, między innymi, Griaule zapłacił oskarżeniem go o kolaborację z Niemcami&#13;
i odsunięciem od nauczania akademickiego), a od roku 1963 ekspedycja Roberta&#13;
Gessaina do Bretanii. Każda z nich gromadziła ludzi, którzy stali się autoryteta­&#13;
mi światowymi: Germaine Dieterlen, Jean Rouch, Geneviève Calame-Griaule,&#13;
Michel Izard i wielu innych.&#13;
Z zajęć wybrałam oczywiście seminarium Claude’a Lévi-Straussa i Maurice’a&#13;
Godeliera. To pierwsze okazało się niewypałem. Mistrz interesował się, co było&#13;
zresztą oczywiste, kilkoma osobami, resztę traktował jako tłum, w pewnym sensie&#13;
niewidoczny. Po referatach spodziewał się, że zostanąw nich zastosowane schema­&#13;
ty analityczne opisane w Antropologii strukturalnej (Lévi-Strauss 1958), ale inte­&#13;
resował go sposób zbierania materiału. Doktorantkę, która pracowała z Indianami&#13;
Hopi, dopytywał dociekliwie, czy aby nie domagała się dla siebie specjalnych wa­&#13;
runków zamieszkania i higieny, na przykład czy posługiwała się tą samą miską, co&#13;
jej gospodarze, czy wymagała osobnej dla siebie. Zrozumiałam, że badacz musi,&#13;
jego zdaniem, wtopić się w środowisko, nawet kosztem rezygnacji z cywilizacyj­&#13;
nych przyzwyczajeń. Wątpiłam jednak, czy to jest możliwe, a najważniejsze, do&#13;
jakiego stopnia jest skuteczne, choć nie odmawiałam racji tym pytaniom.&#13;
Z natury rzeczy, Claude Lévi-Strauss był niedostępny dla osób, które z nim&#13;
bezpośrednio nie pracowały. Bramą, przez którą należało przejść przed stawie­&#13;
niem się u Mistrza, był jego zastępca w Laboratoire d’anthropologie sociale, Isaac&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
327&#13;
&#13;
Chiva, emigrant z Rumunii. To on właśnie konsultował m oją przyszłą pracę habi­&#13;
litacyjną, kierując konsekwentnie m oją uwagę na klasyczną tradycję francuską,&#13;
na odczytywanie na nowo Marcela Maussa, na koncepcje Roberta Hertza etc.&#13;
Było to zgodne z myśleniem Lévi- Straussa. Jego wszystkie prace są dowodem,&#13;
jak bardzo staranną była dokonywana przez niego egzegeza starych prac, w któ­&#13;
rej skrzętnie odnotowywał, co komu intelektualnie zawdzięcza. Klasycznym tego&#13;
przykładem jest jego wstęp do zbioru prac Maussa, tłumaczonego i wydanego&#13;
również u nas.&#13;
Raz udało mi się rozmawiać z nim bezpośrednio. Zgodził się na udziele­&#13;
nie wywiadu Tadeuszowi Drewnowskiemu i mnie, dla „Polityki” (Sokolewicz,&#13;
Drewnowski 1964). Pracował wtedy nad Le regard éloigné (Lévi-Strauss 1983)&#13;
i mówił głównie o zaletach i konieczności takiego spojrzenia z oddali, z góry,&#13;
by bliskość nie powodowała, że widzi się tylko szczegóły, a nie można dojrzeć&#13;
zasad. Przyznał też, że jest zafascynowany m yślą Karola Marksa i jego ambicją&#13;
jest stworzenie teorii myśli ludzkiej, analogicznej do ekonomicznej teorii M ark­&#13;
sa. Był w tej rozmowie otwarty i tak ujmujący, że darowałam mu to, że seminaria&#13;
średnio go obchodziły. Był wybrańcem bogów i miał prawo pracować z tymi,&#13;
których sam wybrał.&#13;
Seminarium M aurice’a Godeliera dało mi dużo więcej! Było poświęcone an­&#13;
tropologii ekonomicznej i Godelier, choć sam złotousty i gadatliwy, spodziewał&#13;
się, że uczestnicy będą zabierali głos. Była więc dyskusja, dla mnie nieraz kłopo­&#13;
tliwa. Jako Polka ze W schodu zostałam zaliczona z definicji do znawców teorii&#13;
Marksa. Problem polegał jednak na tym, że Godelier poświęcił trzy lata studiom&#13;
nad Kapitałem, a ja z trudnością zaliczyłam ćwiczenia z marksizmu-leninizmu&#13;
u Adama Sikory i cudem zdałam egzamin z ekonomii politycznej u Jarosława&#13;
Semkowa. Dobrowolnie przeczytałam tylko Rozwój kapitalizmu w Rosji W ło­&#13;
dzimierza Lenina, gdzie z zachwytem znalazłam zdanie, które powtarzały moje&#13;
informatorki na Kurpiach, że „len to pierwsze pieniądze”. Książkę tę do dziś&#13;
uważam za bardzo ciekawą. Ale to było zbyt mało, by pełnić funkcję eksperta&#13;
na seminarium Godeliera. Na szczęście on lubił odpowiadać na swoje pytania.&#13;
Całe życie poświęcił antropologii ekonomicznej, korzystając z intensywnych ba­&#13;
dań własnych (Barojo) i szerokiego materiału porównawczego. Odwiedził nas&#13;
w Polsce w 1974 roku, referując system ekonomiczny Pigmejów. Cieszę się, że&#13;
obecnie Wydawnictwo UJ wydało Zagadkę daru (Godelier 2010). Ta klasycz­&#13;
na problematyka była i jest przedmiotem jego dociekań do dziś, gdy zastąpił&#13;
Claude’a Lévi-Straussa na miejscu redaktora naczelnego „L’Homme” i cieszy się&#13;
ogromnym autorytetem.&#13;
Po pobycie we Francji nie zostałam strukturalistką ani marksistką. Ale w cza­&#13;
sie badań w Goulien, Plozevet i Quimper w Bretanii zebrałam ciekawy mate­&#13;
riał na temat, który potem Józef Burszta nazwał folkloryzmem. Poszłam śladem&#13;
Rivière’a, którego zdjęcie w czasie święta plonów w Quimper zamieściłam na­&#13;
wet w swojej pracy Plon, obrzęd i widowisko (Szyfelbejn-Sokolewicz 1967). In­&#13;
&#13;
�328&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
teresowała mnie tym razem relacja między organizacją pracy w gospodarstwie&#13;
wiejskim a stosowanymi rytuałami, a także dostosowywanie starej tradycji do&#13;
wymagań nowoczesnego społeczeństwa.&#13;
Te badania umożliwiła m i współpraca z Musée de l’Homme i Robertem Gessainem, który zorganizował wieloletnie badania interdyscyplinarne w Plozevet,&#13;
parafii niedaleko Quimper w Bretanii. Punkt wyjścia badań stanowiła obserwa­&#13;
cja szczególnie częstego występowania w tej populacji wrodzonego zwichnięcia&#13;
stawu biodrowego. Wioski bretońskie były znane z endogamii. Stąd badania ge­&#13;
netyczne różnych rodzajów (DNA, stomatologiczne, daktyloskopijne), a także&#13;
badanie systemu pokrewieństwa (Michel Izard). Wioskę kontrolną dla Plozevet&#13;
stanowiła Goulien, nad której monografią pracował Christian Pelras. Miałam&#13;
więc komfortową sytuację, by przeprowadzić krótkie, ale intensywne badania;&#13;
miałam przyjaciół, punkt oparcia, rozpoznanie terenu etc. Nie miałam już później&#13;
okazji, by wrócić do tej tematyki, choć starałam się utrzymywać dalsze kontakty&#13;
zwłaszcza z Pelrasem. Śledziłam też rezultaty badań Izarda, choć trudno byłoby&#13;
przenieść je na grunt polski, gdzie nie było nigdy (poza Sławojem Szynkiewiczem) poważnych zainteresowań systemami pokrewieństwa. Drogi polskiej i za­&#13;
chodniej antropologii były jednak zdecydowanie różne i w dużej mierze takimi&#13;
pozostają. Michał Buchowski w kolejnych wystąpieniach walczy o to, byśmy&#13;
nie byli uważani tylko za konsumentów teorii i metodologii wymyślonych na&#13;
Zachodzie, ale aby Zachód uznał naszą oryginalną myśl. Mści się na nas to, że oprócz jednostek - byliśmy nieobecni w światowej dyskusji. Decydował o tym&#13;
przede wszystkim dość okazjonalny i często przypadkowy charakter kontaktów,&#13;
brak znajomości języków z naszej strony, nieobecność w literaturze światowej.&#13;
Nadrabiamy teraz te braki dzięki prężnym zespołom doktorów i doktorantów&#13;
umiejących korzystać z wymiany. Ale jest to proces powolny.&#13;
Moje londyńskie kontakty były podtrzymywane głównie dzięki zaproszeniom&#13;
na konferencje. Przedstawiałam na nich referaty, które cieszyły się umiarkowa­&#13;
nym zainteresowaniem. Pochłonięta obowiązkami administracyjnymi, dydak­&#13;
tycznymi, wreszcie rodzinnymi, miałam zazwyczaj zbyt mało czasu, by ciekawy&#13;
temat (bo pomysłowości mi nie brakowało) doprowadzić do końca i odpowied­&#13;
nio zaprezentować. Wynosiłam jednak z tych spotkań now ą wiedzę o różnych ba­&#13;
daniach. W 1962 roku, na konferencji w Austrii, Sol Tax zaproponował uczestni­&#13;
kom z krajów socjalistycznych bezpłatną prenumeratę „Current Anthropology”.&#13;
Myślę, że to pismo, ciekawie do dziś redagowane, wciągające wielu badaczy do&#13;
dyskusji, odegrało w Polsce ważną rolę w wymianie myśli. Drugim takim pis­&#13;
mem, po latach, stała się „Anthropology Today”, której prenumeratę (wymianę)&#13;
zaproponował nam Jonathan Benthall w czasie poświęconej kulturze europej­&#13;
skiej konferencji w Radziejowicach we wrześniu 1989 roku.&#13;
Tak więc pobyty w Londynie i w Paryżu wzbogaciły mnie o now ą wiedzę&#13;
o różnych sposobach uprawiania antropologii. Nie wybrałam dla siebie żadnego&#13;
z nich, choć swoje przywiązanie do teorii Bystronia i częściowo Dynowskiego&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
329&#13;
&#13;
i Dobrowolskiego wzbogaciłam o szereg nowych pytań i koncepcji teoretycz­&#13;
nych. Zrozumiałam, że każdy ze sposobów uprawiania antropologii odsłania ja ­&#13;
kąś część, jakąś stronę tego, co nazywamy kulturą i że sposób, jaki wybieramy&#13;
dla swoich poszukiwań, zależy po prostu od pytania, jakie sobie stawiamy, od&#13;
celu badań. I to do końca starałam się przekazywać i nadal przekazuję studentom&#13;
jako podstawową zasadę działania. Oczywiście, tu powstaje pytanie, skąd biorą&#13;
się pytania. Z teorii - z czego wynika, że zarówno empiria, jak i teoria m uszą&#13;
być równorzędnie traktowane w nauczaniu i stosowaniu. Istnieje między nimi&#13;
sprzężenie zwrotne.&#13;
Zarówno w Londynie, jak i w Paryżu - może to samochwalstwo - nie czułam&#13;
się osobą niedouczoną, z zacofanego kraju. Oni wtedy, w 1958 roku, tłumaczyli&#13;
Dar Maussa, ja byłam po lekturze francuskich oryginałów Huberta i Maussa.&#13;
Shils tłumaczył Webera na angielski - ja znałam podstawy jego teorii. Bieżącą&#13;
literaturę szybko pochłaniałam.&#13;
Na pewno w polskich publikacjach trudno byłoby znaleźć odbicie dyskusji&#13;
z LSE czy paryskiego Laboratoire d’anthropologie sociale. Przeważała etnografia&#13;
„rzeczy”, artefaktów. Zbyt mało było zainteresowania konkretnymi zachowania­&#13;
mi i tym, co rozważania nad nimi mogły otworzyć, do czego były kluczem. My­&#13;
ślę, że w etnografii polskiej mało było dyskusji między kadrą różnych ośrodków.&#13;
Nie miałam też wrażenia, by moi koledzy z innych ośrodków byli szczególnie&#13;
zainteresowani moimi doświadczeniami. Może byłam sama mało przekonywają­&#13;
ca, przekonana o tym, że funkcjonalizm istnieje w epigonalnej postaci, która nie&#13;
mogła stanowić propozycji do naśladowania. Z kolei strukturalizm francuski nie&#13;
był interesujący dla mnie, zawsze bardziej zainteresowanej działaniem niż odkry­&#13;
waniem znaczeń. I dlatego, mimo doświadczeń paryskich, nie przekazywałam go&#13;
dalej, oddając się raczej lekturze Talcotta Parsonsa niż Claude’a Lévi-Straussa.&#13;
Ze strukturalizmem pogodziłam się dopiero pod koniec lat 60. XX wieku, gdy&#13;
zachwycili się nim moi młodsi koledzy i musiałam zapoznać się z tym teoretycz­&#13;
nym językiem na tyle, by nie stracić z nimi i z literaturą światową kontaktu, by&#13;
uniknąć sytuacji kwoki, która wychowała kaczęta i patrzy bezradnie na nie, jak&#13;
pływają po stawie. Pływam więc, ale bez większego entuzjazmu.&#13;
Sądzę natomiast, że tym, co wpłynęło na zmniejszenie dynamiki dyskusji i re­&#13;
fleksji metodologicznej w etnologii polskiej, był, w odróżnieniu od moich do­&#13;
świadczeń londyńskich i paryskich, brak współpracy z filozofami. Decydowało&#13;
na pewno o tym uznanie filozofii marksistowskiej za jedynie słuszną, ogranicze­&#13;
nie się filozofów do historii filozofii, brak dyskusji cechujących filozofię świa­&#13;
tow ą i inspirujących inne dyscypliny. Obecność w LSE Karla R. Poppera była&#13;
niezmiernie ważna dla antropologów, była to filozofia obecna stale w dyskusji,&#13;
podobnie rzecz się miała we Francji z plejadą filozofów francuskich, z Mauricem&#13;
Merleau-Pontym, Paulem Ricoeurem oraz wieloma innymi. Trudno byłoby sobie&#13;
wyobrazić rozwój semiologii bez dyskusji z nimi. A w Polsce były to dyscypliny&#13;
rozdzielone, a nadto filozofia praktycznie nie rozwijała się. Dopiero w latach 70.&#13;
&#13;
�330&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
nastąpił wyłom w tym układzie, dzięki pojawieniu się Jerzego Giedymina i grupy&#13;
Jerzego Kmity i Leszka Nowaka, i ich wpływowi na środowisko poznańskie, czę­&#13;
ściowo też o charakterze marksistowskim. Jednak dotyczyło to tylko Poznania.&#13;
Ale choć proces był powolny, w nim upatruję źródeł późniejszego, tak interesują­&#13;
cego rozwoju tego ośrodka. Nie dotyczyło to innych ośrodków, aż do połowy lat&#13;
70. XX wieku i wystąpienia Zbigniewa Benedyktowieża z fenomenologią, a po­&#13;
tem, w połowie lat 80. Joanny Tokarskiej-Bakir z jej zwrotem ku hermeneutyce.&#13;
Może sprawy potoczyłyby się inaczej, gdyby nie przedwczesna śmierć Gerharda&#13;
Kioski, tak umiejętnie łączącego swoje zainteresowania etnograficzne z refleksją&#13;
filozoficzną, którego Falsyfikacjonizm K.R. Poppera jeszcze do niedawna zaleca­&#13;
łam moim studentom (Kloska 1981).&#13;
&#13;
W czasie pobytu w Londynie spotkała się Pani Profesor z prof. Cezarią Bau­&#13;
douin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczową. Czy była ona zainteresowana sy­&#13;
tuacją etnologii w Polsce? Jakie wrażenia wyniosła Pani Profesor z tych spotkań?&#13;
To były dla mnie bardzo ważne spotkania. Profesor Dynowski wychował mnie&#13;
w kulcie dla Pani Profesor. W Katedrze, po latach, nadal obowiązywał ulubiony&#13;
przez nią zielony kolor opraw książek w bibliotece, zasłon i obić mebli. I, choć&#13;
Profesor poszedł w badaniach inną drogą, to zawsze podkreślał klarowność jej&#13;
pisarstwa i oryginalność myślenia, w którym przebijało zainteresowanie filozo­&#13;
fią, przede wszystkim Edmunda Husserla, i ujawniał się wpływ jej ojca, wielkie­&#13;
go Jana Baudouina de Courtenay, wyrażający się zainteresowaniem znaczeniami,&#13;
0 czym pisała Anna Zadrożyńska (Zadrożyńska-Barącz 1968). Spotkanie z Panią&#13;
Profesor uznałam więc za priorytetowe.&#13;
Pani Profesor działała w Polskim Towarzystwie Naukowym na Obczyźnie,&#13;
do którego powstania przyczyniła się, i w jego ramach kierowała Kom isją Etno­&#13;
graficzną, współorganizując w ten sposób życie naukowe polskiej społeczności.&#13;
Wykładała też etnografię na University in Exile, którego przez pewien czas była&#13;
rektorem. Prowadziła seminarium, głównie dla uczniów, którzy za nią podążyli&#13;
z Wilna jej drogą emigracyjną. Był tam przede wszystkim Lucjan Turkowski,&#13;
którego pośmiertne wspomnienie o niej zamieścił „Lud” (Turkowski 1968), była&#13;
Irena Karpińska, Janina Piłatowa i kilka innych osób, których nazwisk nie pa­&#13;
miętam. Wzięłam udział w kilku seminariach i odwiedziłam Panią Profesor na&#13;
Antokolu, w domu pod Londynem, w którym mieszkała grupa Polaków, między&#13;
innymi generał Marian Kukieł. Pani Profesor żyła więc w polskim otoczeniu,&#13;
1jak mi się wydaje, nie miała kontaktów ze środowiskiem brytyjskich antropolo­&#13;
gów. Wydawało mi się też, że nie interesowała się dyskusjami, które oni prowa­&#13;
dzili. Jej publikacje w zeszytach University in Exile dotyczyły Polski i Bliskiego&#13;
Wschodu. Myślami była cały czas przy postaci św. Jerzego, nad którą pracowała&#13;
będąc w Palestynie. Podobno zniszczyła rękopis gotowej pracy o tym świętym tuż&#13;
przed śmiercią. Trudno jej było sobie wyobrazić przemiany zachodzące w Pol­&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
331&#13;
&#13;
sce, reformę szkolnictwa, politykę partii wobec nauki i środowisk akademickich,&#13;
naszą swoistą walkę o przetrwanie wartości prawdy i niezależności, zmienio­&#13;
n ą problematykę badań wobec zmian spowodowanych migracjami osadniczymi&#13;
i socjalistyczną industrializacją. Miałam wrażenie, że jej to w gruncie rzeczy nie&#13;
interesuje, ale głęboko boleje nad utraconym światem. Dała mi dowód zaufa­&#13;
nia, pytając, czy członkowie partii są izolowani w środowisku, w tak zwanym&#13;
towarzystwie. Okazało się, że jej syn, Tadeusz Ehrenkreutz, zapisał się do partii&#13;
i generał Marian Kukieł, gdy się o tym dowiedział, obraził ją, chyba przez jakiś&#13;
czas nie chciał jej podawać ręki. Była tym bardzo dotknięta, ale bardziej martwiła&#13;
się, czy ostracyzm nie dotknie jej syna. Tłumaczyłam jej, że obecnie, zwłaszcza&#13;
w zniszczonej i pełnej ludności napływowej Warszawie, stosunki towarzyskie&#13;
m ają już inny charakter, że będąc partyjnym traci się co prawda zaufanie części&#13;
przyjaciół, ale to, czy się należy do „towarzystwa”, czy nie, nie jest wyłącznym&#13;
kryterium pozycji społecznej. Obawiam się, że jej to nie uspokoiło.&#13;
Zadałam jej kiedyś pytanie, czy nie chciałaby wrócić do kraju. Odpowiedzia­&#13;
ła zdecydowanie, że pozostanie tu, gdzie pochowany jest jej mąż, Janusz Jędrzejewicz. Moje pytanie było zadane co prawda z upoważnienia profesora Dynowskiego, ale zadając je odczuwałam jego retoryczny charakter. Pani Profesor żyła&#13;
przecież w całkowicie innym świecie i chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, jak&#13;
zmieniła się Polska po 1945 roku. Wspominając te spotkania z perspektywy dnia&#13;
dzisiejszego, nie mogę się oprzeć myśli, że gdybym nie interesowała się wtedy&#13;
kulturą jako działaniem, jako więzią, to mogłabym z tych rozmów wynieść więcej&#13;
pożytku, może mogłybyśmy się zrozumieć. Ale, choć po lekturze św. Cecylii by­&#13;
łam przygotowana do rozmów o św. Jerzym, to jednak w moim opisie tego, czym&#13;
zajmuje się polska powojenna etnografia, problematyka znaczeń, symboli, prawdy&#13;
na poziomie potocznej świadomości etc. zajmowała niezwykle mało miejsca. Prze­&#13;
cież w latach 50. XX wieku byliśmy zainteresowani przemianami. Mówiłyśmy&#13;
więc obie innymi językami o innych światach. Dziś żałuję, że nie dość wykorzysta­&#13;
łam te rozmowy dla własnej nauki, i że nasze stosunki zdominował mój żal nad jej&#13;
dość samotnym losem, ograniczając możliwość dyskusji naukowej.&#13;
Pożegnałam j ą w przekonaniu, że należy wydać jej rozproszone prace. Udało&#13;
się to jednak dopiero w roku 2005 (Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa 2005) i jest to niepełny zbiór. Polskie środowisko etnograficzne nie&#13;
doceniało chyba jej twórczości. Pamiętam, że na m oją propozycję, by Komisja&#13;
Etnograficzna, wtedy w Komitecie Nauk Społecznych, zajęła się tym, profesor&#13;
Klimaszewska zareagowała krytyczną uwagą: „Ona tak mało pisała”. To prawda,&#13;
ale było to pisarstwo oryginalne i niezmiernie zwięzłe. Nie bez przyczyny już&#13;
w końcu lat 60. XX wieku nawiązaliśmy do wskazanej przez nią tradycji.&#13;
&#13;
Praca magisterska Pani Profesor nosiła tytuł „Pługi w gospodarce chłopskiej&#13;
w Polsce na przełomie X IX i X X wieku Koncentrowała się zatem na wytworze&#13;
kulturowym. Nieco później zajęła się Pani instytucjonalnym wymiarem kultury&#13;
&#13;
�332&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
i wreszcie kulturą rozpatrywaną w kategoriach znaku i symbolu. Aspektów kultu­&#13;
ry je st wiele, wielka też je st różnorodność założeń przyjmowanych w badaniach&#13;
nad kulturą. Jak etnolog/antropolog winien sobie radzić z dylematem tworzonym&#13;
z jednej strony przez złożoność zjawiska, jakim je st kultura i z wielością możli­&#13;
wych perspektyw badawczych, a z drugiej, przez ograniczoność jednostkowego&#13;
doświadczenia i wyborów?&#13;
Kluczowe w tym pytaniu jest słowo „wybór”. Tak jak w życiu, w nauce, któ­&#13;
ra jest jego częścią, musimy dokonywać wyborów. Może jeszcze w XIX i na&#13;
początku XX wieku uczeni mieli złudzenia, że można wypracować procedury&#13;
prowadzące prostą drogą do prawdy, może nawet byli o tym przekonani Wilhelm&#13;
Schmidt, Bronisław Malinowski i Alfred Reginald Radcliffe-Brown. Dziś już tak&#13;
nie sądzimy. Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego&#13;
klucza z wielkiego pęku, jaki mi dała teoria poznania. Każdy z tych kluczy otwie­&#13;
rał tylko jedne drzwi, za którymi były następne. I tak do dziś. Od pługów, przez&#13;
gospodarstwo, przez wynalezioną tradycję i wspólnoty wyobrażone, dziedzictwo&#13;
kulturowe i mechanizmy jego powstawania w czasie długim i średnim, i dziś.&#13;
Próbowaniu kolejnych kluczy towarzyszyła mi refleksja nad kategoriami&#13;
prawdy, faktu, obiektywności i subiektywności etc. I ich redefmiowanie lub&#13;
unieważnienie. Nigdy nie interesowałam się budowaniem jakiegoś gmachu wie­&#13;
dzy, tak jak Moszyński, dzięki zastosowaniu jednego klucza. Interesowały mnie&#13;
pytania ukryte za kolejnymi drzwiami i próbowanie różnych kluczy. Bawiłam&#13;
się nimi. Mam ich jeszcze wiele w swoim pęku i na pewno nie zdążę ich użyć.&#13;
Dlatego fascynują mnie rezultaty posługiwania się nimi przez innych, jak na&#13;
przykład Joannę Tokarską-Bakir, Jerzego S. Wasilewskiego, Pawła Krzyworzekę, Annę Ostrowską, moich doktorantów, „genderową” grupę. Fascynują mnie&#13;
nowe propozycje i nie mogę się oprzeć, by czegoś nie przeczytać i nie porównać&#13;
przyjętej przez autora strategii i procedury z innymi, znanymi mi. Takie postę­&#13;
powanie nie pozwala mi skupić się na jednym kluczu i jednym pytaniu. Dla­&#13;
tego tak niewiele piszę i w tym sensie jestem mało twórcza. Ale za to staram&#13;
się studentom, a zwłaszcza doktorantom, przedstawiać całą paletę możliwości&#13;
zaatakowania danego problemu. Realizuję się bardziej w słowie mówionym niż&#13;
pisanym. Dzięki temu jestem pośrednio obecna na różnych polach i w różnych&#13;
pracach.&#13;
Minęły, lub prawie minęły, czasy mistrzów i jednej, jedynej szkoły. Dzisiejszy&#13;
antropolog musi niezwykle starannie dobierać język teoretyczny i procedury do&#13;
swego badania. Ale nasi studenci są o tej wielości wyborów, o tym, że nie ma&#13;
jednej, prawdziwej definicji kultury, informowani już na pierwszych zajęciach.&#13;
I wiedzą też, że wielość wyborów nie oznacza wolnej amerykanki. Oznacza na­&#13;
wet konieczność lepszego przygotowania, większej wiedzy o dostępnych możli­&#13;
wościach postępowania badawczego od nas, którzy musieli po prostu przyswoić&#13;
sobie wiedzę z pierwszego tomu Kultury ludowej Słowian i nikt nie pytał ich&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
333&#13;
&#13;
o refleksję teoretyczną, gdy żyli w przeświadczeniu, że istniejącą rzeczywistość&#13;
da się obiektywnie, niejako z zewnątrz, badać, i że istnieje jedna prawda.&#13;
Dziś, pisząc o obywatelstwie i narodowości, o ochronie praw mniejszości,&#13;
0 kontekstach kulturowych praw człowieka, muszę nie tylko obserwować i opi­&#13;
sywać, ale też zastanawiać się, o ile moja własna pozycja, mój stosunek do kato­&#13;
licyzmu jako „właściwej” religii, heteroseksualizmu jako „normalnego” zacho­&#13;
wania etc., wpływa na to, co sama badam i podaję za fakt. Dlaczego mnie nie&#13;
oburza fakt kupowania małym dziewczynkom różowych stroików, a chłopcom&#13;
niebieskiego wykończenia becika, choć moje młode koleżanki z „genderowej”&#13;
grupy uw ażająto za początek wychowania określającego różnice między płciami&#13;
kulturowymi i zapowiadającego ewentualną dyskryminację.&#13;
Nasiąkłam więc tą dyskusją, której początek zwykliśmy sytuować w seminarium&#13;
z Santa Fe z 1984 roku i Writing Culture... (Cliflbrd, Marcus, eds., 1986), a potem&#13;
z Ąfter Writing Culture... (James, Hockey, Dawson, eds., 1997). Przyjęliśmy tę kry­&#13;
tykę z Zachodu, ale jak miałam okazję pisać o tym w tomie poświęconym Annie Zadrożyńskiej (Sokolewicz 201 Ob), byliśmy do tego przygotowani mentalnie. Dopro­&#13;
wadziła nas do tego nasza intensywna praca terenowa i materiał, zda się rozsadzający&#13;
uznane teorie, rosnąca świadomość naszych manipulacji mających na celu uzyskanie&#13;
informacji etc. Zgodziliśmy się więc, praktycznie chyba wszyscy, że tkwimy w środ­&#13;
ku pola naszego badania, że zmienił się cały model uprawiania nauki.&#13;
Pozostaje więc sygnalizowany już przeze mnie problem porównywalności&#13;
badań. Tak na gorąco, sądzę, że jeżeli uznać teorię za zdanie wyjaśniające jakąś&#13;
rzeczywistość, to faktycznie porównujemy teorie. One są punktem wyjścia nasze­&#13;
go rozumowania, bo z nich wynika pytanie, a uzyskana odpowiedź powinna być&#13;
sformułowana w kategoriach teorii, a nie po prostu opisu, niekoniecznie w języku&#13;
teorii wyjściowej. Tak jak w życiu, tak w badaniu rozwijamy język, wzbogacamy&#13;
go, jesteśmy poliglotami, więc często przechodzimy na inny język mieszany (za&#13;
Janem Baudouin de Courtenay, pionierem badań nad językami mieszanymi na Bał­&#13;
kanach). Tylko, że nie możemy tych operacji dokonywać bezwiednie, ale z reflek­&#13;
sją, z namysłem, świadomi swych działań. Takie postępowanie nie jest tak proste,&#13;
jak wynikałoby to z powyższych zdań i na pewno wzbudziłoby wiele zastrzeżeń ze&#13;
strony logików. Ale oni też nie m ogą się zgodzić ze sobą w podstawowych spra­&#13;
wach, jak na przykład we wspomnianej indukcji, więc zapewne sprzeczności wpi­&#13;
sane są w badania naukowe. Wspominam zresztą z pewnym rozbawieniem fakt,&#13;
że gdy w latach 60. XX wieku Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego postanowiło&#13;
ujednolicić programy poszczególnych przedmiotów na tych samych kierunkach&#13;
różnych uniwersytetów i mnie poproszono o sekretarzowanie odpowiedzialnemu&#13;
za to zespołowi, to udało się nam porozumieć w sprawie etnografii Polski, Słowian&#13;
1 Europy, ale nie udało się ujednolicić programów z logiki. Tak duże były różnice&#13;
między Krakowem, Poznaniem i Warszawą. Ale czyż te różnice nie budzą naszej&#13;
radości? Nie pobudzają naszej twórczości? Czyż nie dla tej radości poznania po­&#13;
dejmujemy naszą pracę?&#13;
&#13;
�334&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
W biografiach etnologów polskich częste było i je st łączenie badań w Polsce&#13;
z zainteresowaniami obszarami pozapolskimi, najlepiej pozaeuropejskimi. Nie&#13;
było i nie ma tak konsekwentnego podziału, jaki obserwujemy na przykładzie&#13;
Volkskunde i Völkerkunde w krajach niemieckojęzycznych. Wpracach Pani Pro­&#13;
fesor łączenie zainteresowań różnymi terenami było szczególnie widoczne. Bada­&#13;
nia na terenie Mazowsza, młodzieńcza ciekawość Australii i Oceanii, prace nad&#13;
etnologią Afryki, poszukiwania terenowe w Mongolii, zainteresowanie kulturą&#13;
Europy. Co było tego przyczyną? Potrzeba przezwyciężenia uczucia zamknięcia,&#13;
tak odczuwalnego w PRL? Chęć zdobycia materiałów porównawczych i trakto­&#13;
wanie etnologii/antropologii kulturowej jako nauki o kulturze ludzkości?&#13;
Łączenie badań pozaeuropejskich i polskich wynikało w latach 50. XX wieku&#13;
nie tylko z tradycji, ale może bardziej z przyjęcia oświeceniowych teorii postę­&#13;
pu, ewolucjonizmu i pewnych tez materializmu historycznego, zgodnie z któ­&#13;
rymi stan plemienności był pierwszym, wyjściowym w pewnym sensie, stanem&#13;
ludzkości. Były one dla nas do przyjęcia dzięki tradycji stworzonej przez prace&#13;
Edwarda Abramowskiego i Ludwika Krzywickiego. Współczesne społeczeństwa&#13;
plemienne miały być dalekim, ale jednak echem, tych czasów, w których czło­&#13;
wiek budował to, co pierwsze, to, co stało się fundamentem kultury ludzkości,&#13;
kultury wszechczasów. Już w latach 60. XX wieku w tym poglądzie utwierdzał&#13;
nas Claude Lévi-Strauss, który w Myśli nieoswojonej (Lévi-Strauss 1962) wyra­&#13;
ził przekonanie, że podstawy dzisiejszej cywilizacji stanowią wynalazki neoli­&#13;
tyczne: od koła i równi pochyłej po zakaz kazirodztwa. I, że kolejną zasadniczą&#13;
zmianę przyniosła dopiero rewolucja naukowa lat 60. i 70. XX wieku.&#13;
Ten rodzaj myślenia niewątpliwie był i jest obecny w środowisku warszaw­&#13;
skim niemal do dziś. Ja jestem nim zdecydowanie naznaczona. Na wspomnia­&#13;
nym seminarium Lirtha w LSE w 1958 roku upierałam się, że elementy tego my­&#13;
ślenia występowały również u Malinowskiego, na przykład w Zwyczaju i zbrodni&#13;
w społecznościach dzikich (Malinowski 1980). Nawet pisząc wstęp do Sztuki&#13;
prymitywnej (Traser 1976), określiłam słowo „prymitywny” jako „podstawowy”,&#13;
wyjściowy, spierając się o to w prywatnej dyskusji z Jackiem Olędzkim. Kultura&#13;
była i jest dla mnie kulturą ludzkości. I to stanowi uzasadnienie, by łączyć bada­&#13;
nia nad odległymi geograficznie terenami z badaniami nad różnymi przejawami&#13;
kultury wyróżnianymi na podstawie kryteriów etnicznych, ekonomicznych, re­&#13;
ligijnych, społecznych, estetycznych etc., włączając w to kulturę współczesną.&#13;
Na takie globalne i całościowe widzenie kultury wskazuje też wspomniana&#13;
tradycja, zarówno romantyczna, zgodnie z którą kultura ludowa miała dla społe­&#13;
czeństw europejskich charakter podstawowy, pierwotny, jak i ewolucjonistyczna.&#13;
Przykładem może być Chata polska Jana Karłowicza (1884), a także pierwsze tomy&#13;
„Wisły” i „Ludu”. Ale sądzę, że w latach 50. XX wieku na moje myślenie bardziej&#13;
wpłynęły idee oświecenia i myśl marksistowska. Co nie znaczy, by nieważny był&#13;
dla mnie na przykład neoewolucjonizm Leslie W hite’a i prace Juliana Stewarda.&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
335&#13;
&#13;
Urzeczywistnieniu tych idei sprzyjała reforma uniwersytecka, powstanie hi­&#13;
storii kultury materialnej, a także fakt, że Katedra Etnologii na UW nie została po&#13;
wojnie i po śmierci Stanisława Poniatowskiego reaktywowana, co spowodowało&#13;
przesunięcie całej problematyki etnograficznej do jednej tylko Katedry, dawnej&#13;
Katedry Etnografii Polski, którą przemianowano po prostu na Katedrę Etnografii.&#13;
W przekonaniu profesora Dynowskiego, wiedza o kulturze kontynentów po­&#13;
zaeuropejskich stanowiła rodzaj perspektywy, z której mogliśmy spojrzeć na&#13;
własną kulturę. Ten geograficzny wymiar kultury oddawał jej charakter prze­&#13;
strzenny; teorie postępu, ewolucji czy rozwoju wskazywały na wymiar czasu.&#13;
Przestrzeń świata i czas historii człowieka. Oddzielenie Volkskunde od Völker­&#13;
kunde można tłumaczyć historią etnografii/etnologii w różnych krajach. Ale dziś&#13;
w obu z nich możemy stosować te same teorie i procedury. Antropologia wielo­&#13;
stanowiskowa może być stosowana w badaniach różnych kultur. A co ważniej­&#13;
sze, dawny podział na społeczeństwa prymitywne, plemienne, rozwijające się&#13;
i uprzemysłowione, nowoczesne, przestał mieć rację bytu.&#13;
&#13;
Wiele prac przygotowała Pani Profesor po to, aby móc lepiej zrozumieć dys­&#13;
cyplinę i pomóc je j przetrwać: Etnologia. Wybór tekstów (1969) pod Pani re­&#13;
dakcją, uczestnictwo w Historii etnografii polskiej (1973), Wprowadzenie do&#13;
etnologii (1974), redakcja i autorstwo rozdziałów w Metodach etnologii (1981).&#13;
Czym je st dzisiaj dla Pani etnologia/antropologia kulturowa? Czy warto zabie­&#13;
gać o utrzymanie je j autonomii w zespole nauk zajmujących się kulturą, takich&#13;
ja k socjologia, kulturoznawstwo, historia kultury, filozofia kultury?&#13;
Już w 1958 roku w Londynie utwierdziłam się w przekonaniu, że między et­&#13;
nografią, tak jak j ą rozumieliśmy w Polsce, a zachodnią antropologią kulturową&#13;
i społeczną jest jedna różnica: wymaganie stacjonarnych, co najmniej rocznych&#13;
badań terenowych. Tego przekonania nie zmieniłam do dziś. Nasze badania były&#13;
krótsze, z wielokrotnymi powrotami. Sami będąc „tubylcami”, nie musieliśmy&#13;
uczyć się języka, a jedynie pogłębiać jego rozumienie. Byliśmy obyci z kultu­&#13;
rą, a dystans między kulturą wsi lub robotniczą a kulturą ludzi wykształconych&#13;
pozwalał na zauważenie różnic. Nas w terenie też niejednokrotnie porażała „ob­&#13;
cość” kultury ludowej, tak jak dziś poraża nas „obcość” różnych grup skinhe­&#13;
adów, Gotów, złodziei etc. Nasze obecne badania terenowe stają się bardziej&#13;
intensywne, połączone z zamieszkiwaniem przez dłuższy okres w miejscu ba­&#13;
dań, z uczestnictwem lub wręcz członkostwem w danej grupie. W Polsce takie&#13;
badania stacjonarne jako pierwsza prowadziła Kazimiera Zawistowicz-Adamska&#13;
(1958). Obecnie podejmuje je znacznie większa grupa osób.&#13;
Ten sposób badań, wyróżniający dyscyplinę, przejmują jednak dziś także,&#13;
przynajmniej niektórzy, przedstawiciele innych nauk o kulturze. Już w latach 60.&#13;
XX wieku zastosował go Włodzimierz Wincławski w badaniach wsi Ciche, po­&#13;
wiat Nowy Targ, oraz wsi podpłockiej, której nazwy nie pamiętam.&#13;
&#13;
�336&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
W tradycyjnym systemie klasyfikacji nauk o odrębności danej dyscypliny sta­&#13;
nowił jej przedmiot i metoda. Ta ostatnia była bodajże ważniejsza od przedmiotu.&#13;
Samo słowo „dyscyplina” nasuwa skojarzenia ze ścisłością postępowania, sposo­&#13;
bem systematycznie stosowanym. W dzisiejszej nauce następuje szybka wymia­&#13;
na informacji, umożliwiająca porównanie rezultatów badań. I to, co efektywne,&#13;
jest przejmowane. Na konferencji EASA w Poznaniu w 2009 roku pewien młody&#13;
socjolog z Gdańska domagał się od antropologów ścisłego określenia, czym an­&#13;
tropologia różni się od socjologii. Jego zdaniem, niczym. Wymienił tu szereg&#13;
nazwisk antropologów, których uznał za socjologów. Był tam między innymi&#13;
i Erving Goffman i Victor Turner. Zadziwiłam się. Dla mnie wszyscy wymienie­&#13;
ni, a zwłaszcza ci dwaj, byli niewątpliwie antropologami, których teorie wpły­&#13;
nęły na myślenie przedstawicieli różnych nauk humanistycznych, nie tylko so­&#13;
cjologii. Wystarczy wykazać pisma, w których w Polsce drukowano ich ważne,&#13;
tłumaczone na język polski, teksty, między innymi czasopismo „Teksty Drugie”.&#13;
Pamiętam Victora Turnera jako zdolnego ucznia Maxa Gluckmana, pamiętam&#13;
też jego pierwszą, w ażną książkę, Schism and Continuity in an African Society...&#13;
(Turner 1957). Rozwinął w swoich interpretacjach kultury ludu Ndembu Gluckm anowską teorię konfliktu, posługując się analizą przypadku {case). Wiele razy&#13;
powoływałam się na nią w swoich wykładach. A tu - Victor Turner socjolog!&#13;
Może jednak stoimy wobec przeklasyfikowania nauk i ich pól badawczych?&#13;
Etnografia i antropologia to nauki XIX wieku. Dziś stawiamy trochę inne pytania&#13;
badawcze. Nie wątpimy, że człowiek jako gatunek jest jeden, i że kultura jest&#13;
jedna, w nieskończonej liczbie wariantów. Ta kwestia była ważna dla Malinow­&#13;
skiego, który walczył o uznanie równości wszystkich kultur, ale chyba - mam&#13;
nadzieję - nie spędza nam dziś snu z oczu.&#13;
W 1964 roku w Paryżu uczestniczyłam w dyskusji na ten temat. Zorgani­&#13;
zował j ą Robert Gessain (badacz Eskimosów). Oprócz niego w panelu zasiedli&#13;
Pierre Alexandre, Eric de Dampiére, Michel Izard i Georges Balandier (socjolog,&#13;
afrykanista). Izard badał w Plozevet w Bretanii system pokrewieństwa. Pytanie&#13;
brzmiało: czy badając współczesny system społeczny w kraju cywilizacji zachod­&#13;
niej czuje się socjologiem czy antropologiem? A jak się podpisuje? Odpowiedział&#13;
krótko: nie podpisuję się. Robię to, co do mnie należy.&#13;
Zapamiętałam tę odpowiedź. Do pewnego momentu można było wyróżniać&#13;
antropologię jako naukę o społeczeństwach plemiennych. Od czasu jednak badań&#13;
Jeremy’ego Boissevaina, Paula Stirlinga, Laurence’a Wylie’go i wielu innych,&#13;
a także zainteresowania socjologów krajami rozwijającymi się, jest to raczej nie­&#13;
możliwe. Podobnie rzecz ma się z etnografią, która wkroczyła w badania kultury&#13;
współczesnej, niekoniecznie archaicznej, i nie ludowej. Czy Pierre Bourdieu był&#13;
bardziej antropologiem czy socjologiem? A Ernest Gellner? A wielu, wielu innych?&#13;
Zaklasyfikowanie nauki jest ważne ze względu na interesy reprezentującej j ą&#13;
grupy ludzi. Od tego zależy jej miejsce w systemie instytucji naukowych, a za&#13;
tym budżet etc., nie mówiąc o prestiżu. Dlatego jeszcze długo będziemy się spie­&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
337&#13;
&#13;
rać i walczyć o swoją niezależność. Chyba że zmieni się system badań nauko­&#13;
wych, co nie jest niemożliwe.&#13;
&#13;
Etnologia w pracach Pani Profesor je st nauką o zakresie i charakterze świa­&#13;
towym. To w Etnologii. Wyborze tekstów (1969) przez Panią zredagowanym po&#13;
raz pierwszy zetknąłem się z nazwiskami niektórych etnologów/antropologów&#13;
z zagranicy dotąd mi nieznanych - na studiach historii kultury materialnej nie&#13;
mieliśmy przecież wykładów z historii etnologii czy omówień kierunków w świa­&#13;
towej antropologii współczesnej. To Pani przetłumaczyła i poprzedziła wprowa­&#13;
dzeniem pracę Kaja Birket-Smitha, Ścieżki kultury (1974). To Katedra Etnologii&#13;
Uniwersytetu Warszawskiego, kierowana przez Panią Profesor, jako pierwsza&#13;
w roku 1985 uzupełniła swą nazwę i stała się Katedrą Etnologii i Antropologii&#13;
Kulturowej. Jaka jest, zdaniem Pani Profesor, relacja między polską etnologią&#13;
narodową a światową antropologią społeczno-kulturową? Czy etnologia polska&#13;
„od zawsze ” była antropologią, czy też stała się nią z momentem uzyskania moż­&#13;
liwości stosowania tej nazwy i powinna spełnić określone warunki, aby na tę&#13;
nazwę zasłużyć?&#13;
Nie sądzę, by polska etnografia zawsze była tożsama z antropologią. Roman­&#13;
tyzm XIX-wieczny uczynił z niej klasyczną Volkskunde, naukę o kulturze lu­&#13;
dowej, zgodnie z Herderowską koncepcją kultury Volku. Ale już w końcu XIX&#13;
wieku, wraz z wpływem ewolucjonizmu, niektórzy badacze, jak Jan Karłowicz,&#13;
a potem Ludwik Krzywicki (pod wpływem Marksa i Engelsa) zaczynają m y­&#13;
śleć „antropologicznie”, to znaczy o kulturze ludzkości. Wspomniałam już Chatę&#13;
polską Karłowicza i liczne tłumaczenia prac badaczy zachodnich, którzy przed­&#13;
miotem swego badania uczynili Świat i Człowieka. To Edward B. Tylor i Lewis&#13;
H. Morgan zaszczepiali w nas myślenie antropologiczne, a ugruntował je w nas&#13;
powrót do oświecenia, odrzucanego wcześniej przez romantyzm. Jego elementy&#13;
widać wyraźnie u Eugeniusza Frankowskiego, a potem, po wojnie, w wykładach&#13;
Witolda Dynowskiego.&#13;
Ale tak naprawdę etnografia polska zaczęła stawać się antropologią dopiero&#13;
po odrzuceniu wzoru ustalonego przez Moszyńskiego i Dobrowolskiego. Stało&#13;
się to jasne w czasie „rewolucji” strukturalnej. Jej efektem było nie to, że wszy­&#13;
scy stali się strukturalistami, bo nie stali się nimi, ale to, że zburzono myślenie&#13;
o kulturze jako zbiorze artefaktów, o zmianie jako następstwie zdarzeń, o rzeczy­&#13;
wistości, którą można niejako sfotografować z dystansu, o uprzywilejowanej po­&#13;
zycji badacza. W ielką rolę w tworzeniu tej nowej świadomości badaczy odegrały&#13;
monografie terenowe: Kurpie. Puszcza Zielona (Kutrzeba-Pojnarowa, red., 1962­&#13;
-1965) i Stare i nowe Siołkowice (Gładysz, red., 1963-1966). Każdy, lub prawie&#13;
każdy, kto prowadził stacjonarne badania terenowe i odkrywał, w miarę swego&#13;
pobytu na wsi, jej tajemnice, niezrozumiałe zachowania, stanowił podatny grunt&#13;
dla przyszłego myślenia antropologicznego. Dlaczego? Dlatego, że nowo odkry­&#13;
&#13;
�338&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
tych faktów nie można było wyjaśnić starymi teoriami. Niektórzy z nas wracali&#13;
do Malinowskiego, którego Dzieła zaczęły się ukazywać w latach 70. XX wieku,&#13;
inni szukali inspiracji w „Current Anthropology” (od 1965 r.). Pojedyncze eg­&#13;
zemplarze prac Clifforda Geertza lub Jamesa Clifforda cenione były na wagę zło­&#13;
ta. Pamiętam, jak chyba pierwszy egzemplarz Clifforda The Predicament o f Cul­&#13;
ture... (Clifford 1988) przywiozła w 1988 roku z U SA A nka Kunczyńska-Iracka&#13;
(a drugi, rok później, Zbigniew Benedyktowicz) i był on systematycznie dysku­&#13;
towany na jej seminarium. Do tego należy dodać rolę pisma „Konteksty. Polska&#13;
Sztuka Ludowa”, w którym drukowano liczne tłumaczenia tych tekstów zachod­&#13;
nich, które powodowały ferment, stawiały inne pytania. Bo w nauce w gruncie&#13;
rzeczy chodzi bardziej o postawienie pytania niż o uzyskanie odpowiedzi. Myślę,&#13;
że od tego czasu, od połowy lat 80. XX wieku, staliśmy się antropologiąjako całe&#13;
środowisko. Ale staliśmy się antropologią, bo byliśmy na to przygotowani dzięki&#13;
tak dziś krytykowanym Wielkim Narracjom, które ogarniały całą ludzkość, dzię­&#13;
ki oświeceniu, Marksowi, Krzywickiemu, Tylorowi, Morganowi i wielu, wielu&#13;
innym. To nam pozwoliło na definiowanie przedmiotu badań antropologii jako&#13;
kultury całej ludzkości. A także dzięki naszym wieloletnim badaniom terenowym&#13;
i już wspomnianej niemożności ogarnięcia uzyskiwanych informacji aparatem&#13;
pojęciowym starych teorii. Dla mnie było to powtórzenie sytuacji z XIX wieku,&#13;
gdy świadectwa kupców, żeglarzy, misjonarzy o ludach kontynentów pozaeuro­&#13;
pejskich w pewnym sensie rozsadziły istniejące o nich stereotypy i przyczyniły&#13;
się do powstania ewolucjonistycznej antropologii, antropologii Tylora, Morgana,&#13;
Adolfa Bastiana, Edwarda Westermarcka, a potem Franza Boasa. Ten boom in­&#13;
formacyjny powtórzył się pod koniec XX wieku i, między innymi, spowodował&#13;
powstanie polskiej antropologii.&#13;
&#13;
Jednym z kierunków zainteresowań Pani Profesor była i je st historia etnolo­&#13;
gii polskiej. Przed ponad półwieczem opublikowała Pani w „Ludzie” artykuł na&#13;
temat wartości materiałów Oskara Kolberga dla badań nad kulturą materialną&#13;
Kurpiowszczyzny (Szyfelbejn 1955), znaczny był Pani udział w przygotowaniu&#13;
Historii etnografii polskiej, liczne były artykuły omawiające działalność nauko­&#13;
wą wybitnych polskich etnologów. Czy historia ta ma znaczenie dla teraźniejszej&#13;
etnologii polskiej? W jaki sposób powinniśmy z niej korzystać?&#13;
Co do tego, że przeszłość, a więc i historia ma znaczenie dla teraźniejszości,&#13;
wszyscy się zgadzają. Trudniejsza znacznie jest odpowiedź, w jaki sposób z niej&#13;
korzystać.&#13;
W odpowiedzi na poprzednie pytania zawarłam wiele uwag na ten temat. Je­&#13;
stem nadal przekonana, że to nie tylko aktualne, indywidualne wybory zdecydo­&#13;
wały o przesunięciu naszych zainteresowań w kierunku antropologii, ale także&#13;
nasze znacznie wcześniejsze decyzje określające kierunek badań, źródła inspira­&#13;
cji etc., chociażby nasze zainteresowanie oświeceniem. Historia nauki, historia&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
339&#13;
&#13;
etnografii, to nie tyle spis dat urodzin i działalności wielkich i małych zbieraczy&#13;
folkloru, wydania ich książek, zjazdów i konferencji, manifestów etc., co zbiór&#13;
pytań, które sobie stawiali i ich zmienność. To historia myślenia o kulturze, hi­&#13;
storia języka, w którym j ą opisywano i wszelkich wydarzeń, które ludzi pobu­&#13;
dzały do podejmowania wysiłków w kierunku jej zrozumienia. W opisie historii&#13;
sztuki tak zwanej plemiennej ważne jest dla mnie przytaczane przez znakomi­&#13;
tego badacza sztuki afrykańskiej, Williama Fagga, powiedzenie jednego z jego&#13;
rozmówców, wyrażające zdziwienie, że biali ludzie zbierają „martwe przedmio­&#13;
ty”. Tak określano maski, które poza rytuałem były „martwe” i poniewierały się&#13;
w różnych miejscach. Ale ważny jest też dla historii naszej myśli „Manifest sur­&#13;
realizmu” André Bretona, który wyrażał zainteresowanie artystów, w tym tak&#13;
wielkich, jak Pablo Picasso, sztuką pozaeuropejską, sztuką prymitywną.&#13;
Sądzę, że nie jest dobrze, gdy historię etnografii traktujemy tout court. Trzeba&#13;
j ą wiązać z wydarzeniami i nurtami świata całej nauki, całej cywilizacji.&#13;
Inaczej patrzy się na nią z pewnego dystansu, co już jest moim przywilejem&#13;
i mego szanownego rozmówcy, profesora Zbigniewa Jasiewicza, a inaczej z per­&#13;
spektywy osoby, która sądzi, że coś zmienia, coś tworzy tu i teraz, niezależnie&#13;
(?!) od swoich poprzedników. Mogę tak pisać, bo sama znam to uczucie, i czasy,&#13;
kiedy wydawało mi się, że nie ciąży na mnie brzemię historii, nie są aż tak bar­&#13;
dzo odległe. Moje wczesne niedocenienie historii łagodnie korygowała profesor&#13;
Anna Kutrzeba-Pojnarowa, autorka najbardziej syntetycznego i najlepszego po&#13;
dziś dzień ujęcia historii etnografii i etnologii w Polsce. Jej zaprzyjaźnienie się&#13;
z historią widoczne jest w jej odpowiedzi na ankietę profesora Jasiewicza, dru­&#13;
kowanej w „Ludzie”, już pośmiertnie, w 1995 roku (Kutrzeba-Pojnarowa 1995).&#13;
Dlatego dziś, z dystansu, jestem w stanie docenić wpływ „rewolucji struktu­&#13;
ralnej” na nasze stawanie się antropologią, podczas gdy w momencie jej dziania&#13;
się doceniałam tylko znaczenie postawienia nowych pytań. Po prostu, pewne rze­&#13;
czy widzi się lepiej z perspektywy czasu. I to jest zapewne źródło różnicy będącej&#13;
u podstaw mego zainteresowania historią nauki. W Historii etnografii polskiej&#13;
i szeregu artykułów na ten temat interesowała mnie przede wszystkim zmienność&#13;
pytań stawianych sobie przez różnych badaczy. To, o czym piszę dzisiaj, często&#13;
w konwencji wspomnieniowej, jest próbą uświadomienia sobie, a może i innym,&#13;
tego, jak indywidualne działania i wybory składają się na łańcuch przyczynowo­&#13;
-skutkowy wydarzeń, zwanych historią nauki.&#13;
&#13;
Nie znalazłem w opublikowanym pisarstwie Pani Profesor zbyt wielu śladów&#13;
udziału w polemikach naukowych. Recenzje umieszczane w czasopismach do­&#13;
tyczą głównie prac zagranicznych. Wiem natomiast, ja k uważnie przyjmowane&#13;
były krytyczne uwagi Pani wypowiadane przy różnych okazjach i umieszczane&#13;
w recenzjach prac doktorskich i habilitacyjnych oraz w opiniach towarzyszących&#13;
procedurom profesorskim. Spełniały ważną rolę w utrzymaniu odpowiedniego&#13;
poziomu intelektualnego etnologii. Również prace Pani Profesor były poddawa­&#13;
&#13;
�340&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
ne krytycznej ocenie, choćby przez profesora Józefa Chaiasińskiego. Jaki jest&#13;
stosunek Pani Profesor do krytyki naukowej? Jakiej krytyki naukowej potrzebuje&#13;
etnologia i szerzej cala nauka?&#13;
Rzeczywiście, nie wchodziłam w polemiki naukowe. Krytyczny stosunek do&#13;
dorobku naukowego przyszłych doktorów, docentów i profesorów należał po&#13;
prostu do moich obowiązków. I starałam się uwzględniać w tej krytyce pozycję&#13;
teoretyczną zajmowaną przez autora. Na pewno nie przeprowadzałam jej z mo­&#13;
ich własnych pozycji. Oczekiwałam, że autor-badacz będzie konsekwentnie re­&#13;
alizował swoje założenia i cele.&#13;
Co do krytyki Józefa Chaiasińskiego dotyczącej mojej interpretacji teorii&#13;
Radcliffe-Browna, to pozostałam przy swoim zdaniu. Biorąc pod uwagę cykl w y­&#13;
dawniczy i długie czekanie na ewentualną odpowiedź, uznałam za bezprzedmio­&#13;
towe wchodzenie w dyskusję. Przy jej końcu zapewne nikt by nie pamiętał, co&#13;
było jej początkiem. Ale uraziło mnie, że nie zechciał zauważyć nowych akcen­&#13;
tów w tym podręczniku ( Wprowadzenie do etnologii) wyrażających się między&#13;
innymi w doborze ilustracji i łączeniu problematyki społeczeństw plemiennych&#13;
i chłopskich. Edwardowi Pietraszkowi odpowiedziałam na łamach „Etnografii&#13;
Polskiej”, że nie ma racji. Różnice między nami wynikały niewątpliwie z przyję­&#13;
cia innej perspektywy - stąd jego niezrozumienie kwestii antropogenezy. Mogę&#13;
złośliwie dodać, że gdy przyjęła j ą w swoim podręczniku Ewa Nowicka, to żad­&#13;
nemu z socjologów to nie przeszkadzało. Uwagi Ryszarda Dyoniziaka dotyczące&#13;
teorii znanego niegdyś językoznawcy, Maxa Mullera, mogłam traktować jedynie&#13;
jako dowód jego niedokształcenia - po co więc miałabym mu odpowiadać? Parę&#13;
razy przymierzałam się do poprawionej wersji mego podręcznika, ale jego kon­&#13;
cepcja, w miarę upływu czasu, okazała się przestarzała, więc nie było sensu go&#13;
poprawiać.&#13;
Natomiast bardzo brałam sobie do serca krytykę ze strony profesora Dynowskiego i profesor Kutrzeby-Pojnarowej, a także uwagi studentów, które uwzględ­&#13;
niałam w treści moich wykładów. Słuchałam ich uważnie. Cenne były zwłaszcza&#13;
dyskusje w trakcie tak zwanej rewolucji strukturalnej.&#13;
Krytykę wyobrażałam sobie jako dyskusję zmierzającą do możliwie najbar­&#13;
dziej klarownego przedstawienia badanego problemu i sposobów jego rozwiąza­&#13;
nia. Dlatego jest ona skuteczna, gdy odbywa się „na gorąco”, wtedy, gdy autor&#13;
pracuje nad nim. Cenię sobie bardzo międzynarodową krytykę w czasopismach,&#13;
jak „Anthropology Today”, „Current Anthropology”, „Journal o f the Royal A n­&#13;
thropological Institute”, „Social Anthropology” (organ EASA) - publikują one&#13;
artykuły recenzyjne szybko, zanim praca się zestarzeje. Brak krytyki naukowej&#13;
w okresie PRL był, sądzę, spowodowany także obawą, że zostanie źle zrozumia­&#13;
na i zaszkodzi kolegom, zwłaszcza młodym. Dlatego powinna odbywać się na&#13;
forum wewnętrznym. To były skomplikowane sprawy, nieraz mające polityczne&#13;
konsekwencje. Już pod koniec PRL, we wczesnych latach 80. XX wieku, w gro­&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
341&#13;
&#13;
nie archeologów odbyła się gorąca dyskusja w IHKM PAN nad wypowiedzią&#13;
Lecha Leciejewicza o pracach Witolda Hensla nad etnogenezą Słowian! I chy­&#13;
ba został on zawieszony w prawach pracownika Instytutu. Jego krytyka miała&#13;
rzutować na historyczne uzasadnienie naszego prawa do obecnych granic i była&#13;
niezgodna z racją stanu. Jej część była publikowana w „Ludzie”, a ja pamiętam&#13;
ponure posiedzenie Rady Naukowej IHKM, na którym Leciejewicz próbował&#13;
się bronić. Tak więc krytyka bywała politycznie niebezpieczna. I pewnie to do­&#13;
świadczenie ilustruje przyczyny jej niedoceniania. Bo tak naprawdę konieczne są&#13;
obydwa rodzaje krytyki - ta w mniejszych, wewnętrznych gronach i ta obejmu­&#13;
jąca szersze środowiska. Ale sama już nie wypowiadam się krytycznie na łamach&#13;
czasopism, prasy, bo boję się, że może nie zdążę otrzymać odpowiedzi. Dlatego&#13;
staram się rozwijać krytykę na seminarium magisterskim i w nieformalnych kon­&#13;
taktach z moimi młodszymi kolegami.&#13;
&#13;
W roku 1991 została Pani Profesor powołana na stanowisko dyrektora Centrum&#13;
Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Już poprzednio jednak zwróciła Pani&#13;
uwagę, kierując „resortowym ’’programem naukowym „Podstawy kultury europej­&#13;
skiej”, na nowe pole badawcze - integrującą się Europę. Z tych zainteresowań wy­&#13;
rosło kilkanaście artykułów na temat subsydiamości, suwerenności, obywatelstwa,&#13;
ale również polityki kulturalnej Unii Europejskiej i Rady Europy. Czy etnolog/antropolog kulturowy zajmujący się takimi zagadnieniami nie staje się politologiem,&#13;
kulturoznawcą czy nawet politykiem? Gdzie znajdują się granice poszczególnych&#13;
dyscyplin ijaka jest granica między nauką a polityką?&#13;
Moja droga do Europy prowadziła przez Uniwersytet Otwarty, Bałkany i pro­&#13;
blem resortowy „Podstawy kultury europejskiej”. W 1974 roku okazało się osta­&#13;
tecznie, że nabyta w stepie mongolskim alergia uniemożliwia mi wyjazdy do&#13;
Mongolii. Była po prostu niebezpieczna. I wtedy, szukając nowego pola działa­&#13;
nia, napotkałam na swej drodze Uniwersytet Otwarty. Zaczęło się anegdotycznie.&#13;
Dwie studentki psychologii chciały studiować równolegle etnografię. Kierownik&#13;
Biura Spraw Studenckich odmówił, pisząc na ich podaniach, że psychologia nie ma&#13;
nic wspólnego z etnografią. Ogarnęła mnie wściekłość. Uzbrojona w tom Völker­&#13;
psychologie Wilhelma M. Wundta (1904), udałam się do Rektora i wykrzyczałam&#13;
ze złością, że chciałabym, aby ten cholerny Uniwersytet stał się Uniwersytetem&#13;
Otwartym, a tu muszę respektować decyzje niedouczonych urzędników. Rektor&#13;
zniósł m oją wściekłość spokojnie i powiedział: daję pani dwa tygodnie czasu na&#13;
opracowanie koncepcji Uniwersytetu Otwartego. Był rok 1976! Powstało wtedy&#13;
grono zapaleńców: Anna Przecławska, dziekan Wydziału Pedagogiki, Andrzej Ka­&#13;
jetan Wróblewski, fizyk teoretyk, późniejszy nasz rektor, Hanna Dobrowolska, bio­&#13;
log i ja. Żadne z nas nie miało pojęcia, co to jest Uniwersytet Otwarty.&#13;
Taki Uniwersytet powołała w Londynie w 1969 roku królowa brytyjska na&#13;
wniosek Harolda Wilsona, przywódcy Labour Party. Działa od 1970 roku, przyj­&#13;
&#13;
�342&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
mując dorocznie około 100 tysięcy studentów i zaliczając się do pierwszej setki uni­&#13;
wersytetów światowych. Ale o tym dowiadywaliśmy się stopniowo. W końcu lat&#13;
70. XX wieku nie było jeszcze ożywionej wymiany informacji naukowej. Z praw­&#13;
dziwym Uniwersytetem Otwartym zetknęłam się w 1988 roku w Cambridge,&#13;
gdzie konkurował on z czcigodnymi college’ami Uniwersytetu w Cambridge. Stan&#13;
wojenny przerwał nasze prace. Sama idea była długo przedmiotem gry politycz­&#13;
nej, a także niezrozumienia, o co chodzi.&#13;
A chodzi o to, by każdy, kto wyrazi taką chęć, mógł studiować na Uniwersyte­&#13;
cie, stosownie do swoich możliwości czasowych, obciążenia pracą, oddalenia od&#13;
siedzib uniwersytetu. Oznaczało to stworzenie: 1. programów, które można było&#13;
elastycznie studiować, kawałek po kawałku, nawet przez wiele lat; 2. przygoto­&#13;
wanie zestawu materiałów dydaktycznych, multimedialnych, które tworząc tak&#13;
zwany Kit, można by dostarczać nawet tym studentom, którzy znajdowali się na&#13;
przykład na statku rybackim, gdzieś pod kołem podbiegunowym; 3. zorganizo­&#13;
wanie grupy tutorów, którzy telefonicznie utrzymywaliby kontakt ze studentem,&#13;
sprawdzali nadsyłane przez niego prace kontrolne etc.&#13;
To było, nawet w bogatej Wielkiej Brytanii, gigantyczne przedsięwzięcie,&#13;
znacznie większe od rozwiniętych tam przy wszystkich uniwersytetach Extra­&#13;
-Mural Studies, w których zresztą czynnie uczestniczyli antropologowie z Ro­&#13;
yal Anthropological Institute. Ale się udało, podobnie zresztąjak, nieco później,&#13;
Hiszpanom i Holendrom. O tym dowiedzieliśmy się jednak dopiero w drugiej&#13;
połowie lat 80. XX wieku.&#13;
W 1985 roku generał Wojciech Jaruzelski zagrał populistyczną kartą i - po&#13;
artykule Piotra Sarzyńskiego w „Polityce” - zdecydował się pozwolić Uniwer­&#13;
sytetowi Warszawskiemu na otwarcie Uniwersytetu Otwartego. Musieliśmy jed ­&#13;
nak zacząć skromniej. Powstało wtedy na Wydziale Historycznym UW Studium&#13;
Kształcenia Otwartego, którym kierowałam do 1996 roku. Potem przekształco­&#13;
no je w Centrum Multimedialnej Edukacji, przerywając tworzącą się tradycję,&#13;
by wreszcie, z inicjatywy młodej entuzjastki z Wydziału Pedagogiki, Kasi Lubryczyńskiej, wrócić do pierwotnej idei. Tym nowym wysiłkom przyglądam się&#13;
z dystansu - z braku sił, ale z w ielką radością.&#13;
Piszę o tym dlatego, bo była to dla mnie droga do edukacji europejskiej. Za­&#13;
wsze przywiązywałam w ielką wagę do edukacji, widząc w niej zarówno klucz&#13;
do dobrobytu narodu, jak i drogę do samorealizacji jednostki. Nie bez powodu,&#13;
u progu dorosłego życia chciałam po prostu zostać nauczycielką. Dlatego przy­&#13;
wiązywałam taką wagę do dydaktyki w etnografii, szukając nowych sposobów&#13;
nie tylko nauczania, ale i wspólnego uczenia się - czemu miały służyć wymy­&#13;
ślone przeze mnie, i wspaniale realizowane przez moich kolegów, „laboratoria&#13;
etnograficzne”, to znaczy czterosemestralne zajęcia, których celem było przejście&#13;
przez studenta drogi od postawienia pytania, przez badania w terenie, do końco­&#13;
wego raportu z uzyskanych rezultatów. Zastąpiły one w Warszawie ćwiczenia&#13;
przypisane różnym przedmiotom, co nie dawało możliwości scalenia wiedzy.&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
343&#13;
&#13;
Niewątpliwie przez całe życie, niezależnie od sytuacji politycznej, uważałam,&#13;
że jestem zobowiązana do jak najlepszego wykonywania moich obowiązków, to&#13;
jest kształcenia ludzi o otwartych umysłach. I to sprawiało mi i nadal sprawia&#13;
wielką radość. Ale pytanie dotyczyło Europy. Otóż, gdy musiałam zrezygnować&#13;
z badań w Mongolii, zaczęłam, równolegle z pracą nad Uniwersytetem Otwar­&#13;
tym i edukacją europejską, zastanawiać się nad możliwością współpracy z kraja­&#13;
mi słowiańskimi: Jugosławią i Bułgarią. Było to dla mnie fascynujące spotkanie&#13;
z różnymi nacjonalizmami: serbskim, macedońskim i bułgarskim. Nie pisałam&#13;
o tym, by nie sprawiać przykrości moim kolegom z tamtych krajów. Byli tak&#13;
mocno zaangażowani w badanie odrębności swoich kultur. Swoją „bułgarskość”&#13;
wysysali z mlekiem matki, tak jak my „polskość”. Nie zapomnę słów bułgarskiej&#13;
muzykolożki, wypowiedzianych w pociągu z Macedonii do Sofii, po konferen­&#13;
cji naukowej: „To zabawne uczestniczyć w konferencji prowadzonej w gwarze”.&#13;
Gwarą był dla niej macedoński. To był żywy obraz Herderowskiej koncepcji&#13;
kultury Volku i było to potwierdzenie, że proces tworzenia narodów nie skoń­&#13;
czył się, że wciąż trwa. Prace etnografów krajów słowiańskich nad etnografią&#13;
Słowiańszczyzny prowadzone pod przewodnictwem Juliana W. Bromleja, dy­&#13;
rektora Instytutu Etnografii im. Mikłucho-Makłaja w Moskwie, zawaliły się, gdy&#13;
Bułgarzy, nie godząc się na uznanie Macedonii, opublikowali sami odrębny tom&#13;
Bułgarzy. I wystąpili z redakcji, gdy w Ogólnosłowiańskim Atlasie Językowym&#13;
uznano język macedoński za odrębny język, a nie tylko gwarę języka bułgarskie­&#13;
go. Etnografowie bułgarscy, serbscy i macedońscy podchodzili do tych spraw&#13;
z wielkimi emocjami. Dla badacza z zewnątrz było to fascynujące. I to utorowało&#13;
m oją drogę do Europy.&#13;
W połowie lat 80. XX wieku Katedra Etnografii potrzebowała gwałtownie&#13;
pieniędzy. Nasze grupy laboratoryjne były kosztowne ze względu na wyjazdy.&#13;
Nie było też funduszy na badania. Problem węzłowy „Polska kultura narodowa,&#13;
jej tendencje i percepcja”, w którego pracach uczestniczyliśmy od początku, to&#13;
jest od 1975 roku, zmieniał nieco profil, nie było też pewności, że zostanie za­&#13;
twierdzone jego przedłużenie na następne pięć lat.&#13;
Wymyśliliśmy więc temat „Podstawy kultury europejskiej” jako problem re­&#13;
sortowy, skupiający nauki humanistyczne i społeczne. Złożyliśmy też propozycję&#13;
współpracy innym uniwersytetom: Jagiellońskiemu, Poznańskiemu, Łódzkiemu,&#13;
Toruńskiemu, Wrocławskiemu. Projekt został odrzucony. Zaprzyjaźniony urzęd­&#13;
nik powiedział mi, że stało się tak na skutek opinii generała Zenona Kiszczaka.&#13;
Miał on powiedzieć (a może i napisać?), że zespół koordynacyjny nie gwarantuje&#13;
lojalności politycznej. W zespole inicjatorów byli Aleksander Gieysztor, Henryk&#13;
Samsonowicz, Juliusz Bardach, Jerzy Gąssowski, Jerzy Okulicz-Kozaryn, Jerzy&#13;
Axer i ja.&#13;
Ale w 1986 roku odbyło się w Budapeszcie Forum Europejskie poświęcone&#13;
kulturze, zorganizowane przez ówczesne EWG. Generał Jaruzelski postanowił&#13;
poprawić swój wizerunek. Po powrocie naszej delegacji, w połowie 1986 roku,&#13;
&#13;
�344&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
dostałam wiadomość z Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego, że mamy natych­&#13;
miast uruchomić problem! Dostał sygnaturę III/33.&#13;
Nasz zespół wzbogacił się o znakomite nazwiska: Anna Czekanowska-Kuklińska, Krzysztof Kwaśniewski, Jan Jerschina, Stefan Amsterdamski, Stanisław&#13;
Sierpowski, Sławomir Kalembka, każda z tych osób z zespołem. Odbył się szereg&#13;
międzynarodowych konferencji i, najważniejsze, próbowaliśmy ująć całościowo&#13;
kulturę europejską, skupialiśmy badaczy zainteresowanych tym problemem.&#13;
To wtedy doszłam do przekonania, że naszym, to jest antropologów, zadaniem&#13;
jest zająć się tymi mechanizmami i instytucjami, które gwarantowały wymianę&#13;
myśli i idei w całej Europie. Nazwałam je umownie „infrastrukturą kultury”.&#13;
Były to między innymi szlaki i centra handlowe, szlaki pielgrzymkowe i ośrodki&#13;
kultu, uniwersytety i struktury edukacyjne, wszystkie z nich charakteryzowały&#13;
się długim trwaniem (w rozumieniu Ferdynanda Braudela) i trwały mimo wojen,&#13;
zmian dynastycznych, kryzysów gospodarczych, a zniszczone klęskami żywio­&#13;
łowymi potrafiły się odrodzić.&#13;
W 1990 roku skończyło się finansowanie problemu. Zespół koordynacyjny&#13;
z UW postanowił więc wystąpić z wnioskiem o utworzenie Centrum Europej­&#13;
skiego, jednostki międzywydziałowej, o celach badawczych i dydaktycznych.&#13;
Wniosek Wydziału Historycznego spotkał się wtedy z podobną inicjatywą Wy­&#13;
działów Prawa i Ekonomii, które były zainteresowane EWG. Nie były więc to&#13;
identyczne wnioski i na posiedzeniu Senatu UW musiałam stoczyć trudnąbatalię&#13;
o uwzględnienie kultury w projekcie Centrum. Prawnicy - podobno humaniści&#13;
- nie byli o tym przekonani! Wspierał mnie prof. Andrzej Zawiślak, późniejszy&#13;
minister przemysłu i handlu w solidarnościowym rządzie. Udało się!&#13;
Byłam wicedyrektorem, dyrektorem, członkiem i przewodniczącą Rady N a­&#13;
ukowej Centrum. Dostaliśmy siedzibę po Wyższej Szkole Milicji (której rek­&#13;
torem był naczelny „Nowych Dróg”, Walery Namiotkiewicz), meble po hotelu&#13;
partyjnym, które sami przemalowaliśmy na czarno, by ukryć ich zużycie, za­&#13;
pewnienia z Komisji EWG, że dostaniemy jakieś ich wydawnictwa do biblioteki.&#13;
Skrzyknęliśmy zainteresowanych i rozpoczęliśmy rekrutację.&#13;
W roku 1997 wycofałam się z pracy administracyjno-organizacyjnej w Cen­&#13;
trum ze względu na chorobę mojej Matki. Ale jestem z nim do dziś emocjonalnie&#13;
związana i podejmuję merytorycznie istotne wysiłki, by ugruntowywać tam zna­&#13;
czenie antropologii. Ojej miejsce trzeba zawsze walczyć. Pozycja prawa i eko­&#13;
nomii jest jasna, politolodzy w obecnym klimacie dyskusji politycznych są „na&#13;
fali”, mimo ewidentnego braku warsztatu. Socjologia jest uznawana, choć nie&#13;
zawsze uważana za konieczność, o antropologię wciąż należy walczyć. A prze­&#13;
cież od drugiej połowy lat 80. XX wieku antropologowie prowadzili już znaczą­&#13;
ce badania integracji europejskiej i - szerzej - kultury europejskiej. Nazwiska&#13;
Jerem y’ego Boissevaina, Erica R. Wolfa, Marca Abélèsa, Irene Bellier, Maryon&#13;
McDonald, Michaela Herzfelda, Michaela Jacksona i wielu innych były już do­&#13;
brze znane, działała ECSA - European Community Studies Association, działa­&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
345&#13;
&#13;
ło Europejskie Stowarzyszenie Antropologów Społecznych (EASA, od 1989 r.).&#13;
Badania procesu integracji europejskiej były prawdziwym wyzwaniem dla antro­&#13;
pologów. Przeniesienie przez Boissevaina w 1958 roku zasady intensywnej pracy&#13;
terenowej na Maltę to był dopiero początek. Takie badania ujawniały mechani­&#13;
zmy tworzenia norm więziotwórczych i ich instytucjonalizację, system sankcji&#13;
społecznych, sposoby realizacji wartości, i to, co Malinowski nazywał „imponderabiliami” życia codziennego. Były prowadzone w duchu idei Malinowskiego&#13;
i Firtha. Tymczasem następowało przesunięcie pola badań antropologicznych&#13;
w kierunku mechanizmów tworzenia kultury, powstawania różnic jednostko­&#13;
wych i grupowych i ich interpretacji, ich instytucjonalizacji, nadawania znaczeń&#13;
i symbolizacji, komunikowania się i samorealizacji jednostki, zgodnie lub prze­&#13;
ciw przyjętemu kanonowi wartości. Wzorem i inspiracją stawały się książki Mary&#13;
Douglas, Benedicta Andersona, Clifforda Geertza, Jamesa Clifforda, a indywidu­&#13;
alne drogi wypracowywali sobie Michael Herzfeld, Michael Jackson, Kirsten&#13;
Hastrup, Pnina Werbner. Kultura w ich ujęciu nie opierała się na ramach stwo­&#13;
rzonych przez strukturę społeczną (choćby to miał być system pokrewieństwa,&#13;
tak jak postulował Malinowski), ale dzięki systemowi znaczeń tworzyła wspól­&#13;
noty komunikowania się. Tego typu badania, prowadzone w Europie, nastręczały&#13;
szczególnie dużo trudności metodologicznych, stanowiły prawdziwe wyzwanie.&#13;
Projekt badania infrastruktury kultury, który opracowałam dla problemu „Podsta­&#13;
wy kultury europejskiej”, został wykorzystany przeze mnie do wykładu „Antro­&#13;
pologia Nowej Europy”. Nie miałam wątpliwości, że znacznie różni się pom y­&#13;
słem od ujęć socjologicznych czy politologicznych. Zadawałam sobie pytanie,&#13;
czy nie jest to przypadkiem bardziej historia kultury niż antropologia. I doszłam&#13;
do wniosku, że nie. Tym, co różni mój wykład od wykładu z historii kultury, jest&#13;
przede wszystkim punkt wyjścia. To pytanie, co dziś łączy kulturę europejską&#13;
i co zdecydowało o jej obecnym kształcie. Zdecydowały o tym ogarniające co­&#13;
raz szersze połacie Europy mechanizmy wymiany idei, mobilność ludzi, różna&#13;
w różnych epokach, ale zawsze znaczna, sieci miejskie, handlowe, kulturowe,&#13;
edukacyjne, style artystyczne i estetyczne, filozofia. Badając wynalazki specy­&#13;
ficznie europejskie, jak miasta powstałe po XI wieku, uniwersytety, prawa czło­&#13;
wieka, instytucje demokratyczne i obywatelskie, antropolog stawia inne pytania&#13;
niż politolog lub socjolog. Antropolog przecież wychodzi w badaniu od tego,&#13;
co tw orzą i jak to przeżywają zwykli ludzie w swoich wspólnotach rodzinnych,&#13;
lokalnych, religijnych, etnicznych etc. Antropolog korzysta z doświadczeń po­&#13;
przedniej generacji, skupionej na całościowych (monograficznych?) badaniach&#13;
małych społeczności, by dopiero potem, wzorem Geertza, sytuować je wobec&#13;
wspólnot o ponadlokalnym czy wręcz globalnym charakterze.&#13;
Mało mnie m artwią granice między naukami, czemu już dałam wyraz w tym&#13;
tekście. Kulturoznawcy, jak do tej pory, bardziej zajm ują się kulturą tworzoną&#13;
dzięki mediom, kulturą popularną - taka jest w końcu geneza kulturoznawstwa,&#13;
że zajęli pole popkultury. Podobnie do antropologów zajm ują się treściami kul­&#13;
&#13;
�346&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
tury, ale ich podstawowym źródłem jest tekst pisany, śpiewany etc. Niektórzy&#13;
z antropologów kontynuują trend z lat 70. XX wieku, posługując się także kate­&#13;
gorią tekstu kultury. Zyskała ona wielkie poparcie w Writing Culture... i semina­&#13;
rium w Santa Fe (w 1984 r.). Ja sama wiążę antropologię z kategorią działania,&#13;
sprawstwa. W moim rozumieniu to między innymi dzieli nas od kulturoznawców. A gdy dochodzi do wymiany idei, pomysłów, kategorii, nawet metod,&#13;
to chyba nic złego się nie dzieje. To normalny proces w nauce.&#13;
Trudniej mi odpowiedzieć na pytanie o związek nauki z polityką. Z czasów&#13;
PRL wyniosłam wręcz alergię na przypisywanie jakimkolwiek twierdzeniom&#13;
znaczenia politycznego. W tamtych czasach wszystko było polityką. Wykluczona&#13;
była neutralność, obiektywizm. A o tym marzyłam. Tymczasem właśnie w antro­&#13;
pologii zachodniej utrwaliło się przekonanie, że nasza działalność badawcza ma&#13;
charakter polityczny. Już w latach 70. XX wieku zetknęłam się ze szwajcarskimi&#13;
i francuskimi antropologami, którzy twierdzili, że na przykład w Ameryce Połu­&#13;
dniowej niebezpiecznie jest być antropologiem, że wielu z nich ginie z powodu&#13;
oskarżeń o działania na korzyść Indian i latynoskich rolników, uświadamiania&#13;
im ich praw i informowania o prawnych drogach dochodzenia do sprawiedliwo­&#13;
ści. Jean Copans przywiózł w 1978 roku do Warszawy książkę Anthropologie&#13;
et impérialisme (Copans, dir., 1975), z wypowiedzią samego M aurice’a Godeliera na temat kolonializmu. Sytuacja Indian w Ameryce Południowej była mi zna­&#13;
na, wiedziałam, że praktycznie wszędzie ludność rdzenna była źle traktowana,&#13;
a w mateczniku demokracji, w USA, Indianie pełne prawa obywatelskie uzyskali&#13;
dopiero w toku reform integracyjnych w 1964 roku. O Indianach Ameryki Łaciń­&#13;
skiej pisał Zbigniew Marcin Kowalewski, jeden z „młodych gniewnych” lat 60.&#13;
XX wieku z Łodzi. Ale mimo tej wiedzy, znużona jej upolitycznieniem w PRL,&#13;
w duchu dążyłam do neutralności nauki. I po 1989 roku stanęłam twarzą w twarz&#13;
z moimi młodymi kolegami, między innymi z „(op.cit.,)”, którzy wiedzę i naukę&#13;
łączyli z władzą (Michel Foucault), którzy, jak Teun A. van Dijk, tworzyli teorie&#13;
ujawniające manipulacje językowe w komunikacji, umożliwiające podporządko­&#13;
wanie sobie ludzi. Po lekturze Victora Klemperera (1983) nie było to właściwie&#13;
nic nowego. Ale mimo to nie mogę się pogodzić z istnieniem tak ścisłej zależ­&#13;
ności między wiedzą, nauką i władzą. Zostałam wychowana na wzorze „czystej”&#13;
nauki, zostałam tym naznaczona. I zbyt często spotykałam się z nadużywaniem&#13;
nauki przez władzę, by do końca nie bronić tej, nawet iluzorycznej, niezależno­&#13;
ści. To bardzo bolesne.&#13;
Czy naprawdę nie mogę badać procesu integracji europejskiej, nie opowiada­&#13;
jąc się ani po stronie euroentuzjastów, ani eurosceptyków? Czy przyjęcie zało­&#13;
żenia o istnieniu wspólnych cech kultury europejskiej stawia mnie po jednej ze&#13;
stron? Muszę zaprotestować, choć wiem, że polityka kulturalna państwa człon­&#13;
kowskiego Unii Europejskiej wpływa na ludzką świadomość, że to, jak traktu­&#13;
jem y nasze dziedzictwo kulturalne, współdecyduje o naszych postawach wobec&#13;
projektów integracyjnych. Ale staram się to konstatować, unikając, jak ognia,&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
347&#13;
&#13;
emocji. I trzymając się od politycznych działań tak daleko, jak to tylko możliwe.&#13;
Czy to znaczy, że jestem Piłatem? Może raczej staram się realizować Weberowski postulat niewartościowania tego, co m ów ią twierdzenia naukowe. Widocznie,&#13;
uznając nowe kierunki badań, nowe pytania, nowe propozycje metodologiczne,&#13;
nie mogę się z nimi całkowicie identyfikować, pozostając wierna temu, co przy­&#13;
jęłam w młodości. Można nauczyć się wielu języków (w tym teoretycznych), ale&#13;
tylko j eden j est j ęzykiem rodzimym.&#13;
&#13;
Integrująca się Europa i jej badanie to rzeczywistość i problematyka o niezwy­&#13;
kłej doniosłości dla nas wszystkich. Włączając się w te badania potwierdziła Pani&#13;
konieczność zajmowania się w ramach etnologii także sprawami uznawanymi przez&#13;
opinię społeczną za ważne. W artykule zamieszczonym ostatnio w „(op. cit.,).”&#13;
znalazłem Pani stwierdzenie: „Nie ma odpowiedzialności etnografii, je st indy­&#13;
widualna odpowiedzialność etnografów ”. Na czym polega zatem odpowiedzial­&#13;
ność etnografii za przygotowanie owych indywidualnie odpowiedzialnych etno­&#13;
grafów?&#13;
Sądzę, że słowem kluczem jest tu „otwartość”. Przypomina mi się w tym m o­&#13;
mencie tytuł książki Maxa Gluckmana Closed Systems and Open Minds... (Gluckman 1964). Dowodził on, że nie jest błędem badanie społeczeństw jako syste­&#13;
mów, ale błędem jest zamykanie się na ich dynamikę, indywidualne przypadki&#13;
etc. Wszystkie instytuty etnografii/etnologii i antropologii kulturowej w Polsce&#13;
stanowią część jednego systemu edukacyjnego. Ale nasze nauczanie jest różne,&#13;
na szczęście. Zapewniamy dzięki temu różnorodność. Różne podejścia do kul­&#13;
tury pozwalają na wielokierunkowe jej badania. Wtedy okazuje się, że jedne są&#13;
bardziej efektywne w tym sensie, że lepiej wyjaśniają nam rzeczywistość, inne&#13;
mniej. Dochodzi do naturalnej selekcji. W czasach PRL, jak już wspomniałam,&#13;
dochodziło do prób ujednolicenia programów ze strony państwa. Spaliły one fak­&#13;
tycznie na panewce. Teraz mamy też dążenia do pewnego ujednolicenia w skali&#13;
Unii Europejskiej, podyktowane chęcią ułatwienia studentom przenoszenia się&#13;
z uczelni na uczelnię, z możliwością zaliczania dotychczasowego okresu i treści&#13;
studiów. Wyraża się to między innymi w nowym typie sylabusów, przedmiotów&#13;
oferowanych przez uczelnię. Budzą one silne protesty ze strony kadry nauczają­&#13;
cej, obawiającej się zbytniego ujednolicenia, odejścia od tak ważnych na studiach&#13;
programów autorskich, podporządkowania się biurokracji. Tak więc różnorod­&#13;
ność byłaby drugim słowem-kluczem w edukacji etnografów. A wrogiem tak&#13;
rozumianej otwartości i różnorodności byłby wszelkiego rodzaju fundamenta­&#13;
lizm naukowy podparty wyborem jednej, tylko prawdziwej, drogi i wiary w nią.&#13;
Współczesny antropolog powinien znać szereg języków teoretycznych, umieć&#13;
posługiwać się nimi i ważyć rezultaty. Nie myślę tu o skrajnym relatywizmie&#13;
poznawczym, ale o realizmie. Nikt z nas nie ma monopolu na prawdę, jednak&#13;
wszyscy do niej dążymy, każdy według swej najlepszej wiedzy. W tej sytuacji&#13;
&#13;
�348&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
wymiana informacji o sposobach badania i ich rezultatach, wymiana myśli, życz­&#13;
liwa refleksja nie dyskredytująca innych teorii a limine, ale jednak krytyczna,&#13;
byłaby niezwykle ważna.&#13;
Mamy obecnie w świecie coraz częściej do czynienia z takim dialogiem. Kie­&#13;
dyś, gdy Malinowski w Culture, w haśle do International Encyclopaedia o f So­&#13;
cial Sciences, odsądził od czci i wiary szkołę kulturowo-historyczną, zamknął&#13;
tym samym drogę do jakiejkolwiek wymiany myśli między funkcjonalizmem&#13;
a tą szkołą. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, nie byłaby ona bezowocna. Po­&#13;
dobnie nie było dialogu między Moszyńskim i Dobrowolskim, i większością ich&#13;
uczniów. Anna Kutrzeba-Pojnarowa, osoba dialogu, była tu na pewno jednym&#13;
z nielicznych wyjątków.&#13;
Ważne jest, by zrozumieć racje drugiego człowieka: naszego rozmówcy, na­&#13;
szego kolegi. Ale w tym celu trzeba się nieco, a czasami dużo, natrudzić. Trzeba&#13;
odsłonić przesłanki jego rozumowania i na chwilę zawiesić swoje własne.&#13;
Jest to trudne. Rewolucje rzadko są aksamitne, te w nauce też bywają gwał­&#13;
towne, o czym świadczy nasza własna historia. Czy zmiana może dokonać się&#13;
bez egzekucji przeciwnika, hasła „zabić ojca”, zdyskredytowania przeszłości?&#13;
Gdyby za taką zmianę uznać Writing Culture..., to chyba tak. Po prostu wiele&#13;
osób do niej dojrzało, widząc, że wyczerpują się możliwości eksplanacyjne do­&#13;
tychczasowych teorii.&#13;
Tak więc historia etnologii jest przedmiotem, który może doskonale wprowa­&#13;
dzać właśnie w ową różnorodność podejść, przyszłych i obecnych. Tylko musi&#13;
być ujęta jako kolejne wyłanianie się pytań badawczych, ich odnoszenie do ogól­&#13;
nej sytuacji nauk w danym okresie, poszukiwanie sposobów rozwiązania proble­&#13;
mów metodologicznych. To musi być bardzo dynamicznie ujęta historia, wycho­&#13;
dząca od dzisiejszych naszych dylematów, niekoniecznie od Homera i Herodota,&#13;
choć o nich też nie można zapominać. Widzę historię etnologii niejako ewolucję&#13;
myślenia o ludzkiej różnorodności, przegląd kolejnych definicji kultury, ale jako&#13;
proces selekcji i wyborów dokonywanych przez kolejne pokolenia uczonych, bez&#13;
względu na to, czy się nazywali etnografami, etnologami czy antropologami, teo­&#13;
rii wyjaśniających powstanie różnic w obrębie kultury ludzkiej i przydawania im&#13;
znaczeń. A niestety, i różnice i znaczenia miały zazwyczaj polityczne konotacje.&#13;
&#13;
Tak ja k rozległy je st zakres zainteresowań badawczych Pani Profesor, tak&#13;
równie szerokie są plany dalszych prac. Oczekujemy dzieł interesujących i waż­&#13;
nych. Czy będą to prace z zakresu antropologii integrującej się Europy, antropo­&#13;
logicznej teorii kultury czy historii etnologii? Co je st obecnie przedmiotem Pani&#13;
szczególnego zainteresowania?&#13;
Moje ostatnie teksty, zarówno do tomu ofiarowanego Ani Zadrożyńskiej (So­&#13;
kolewicz 201 Ob), jak i do „Etnografii Nowej”, poświęconej Jackowi Olędzkie­&#13;
mu (Sokolewicz 201 Oa), m ają charakter wspomnieniowy, podobnie jak niniejszy&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
349&#13;
&#13;
tekst. Przerwałam na chwilę swoje prace nad polityką kulturalną Unii Europej­&#13;
skiej i Rady Europy. Wróciłam jednak do „obywatelstwa i narodowości”, dzięki&#13;
konferencji w SWPS. To ciekawe, jak szybko zmienia się rzeczywistość wokół&#13;
nas. Gdy w drugiej połowie lat 80. XX wieku rozpoczęłam swoją refleksję na ten&#13;
temat, wydawało mi się, że wcielenie w życie idei społeczeństwa obywatelskiego&#13;
rozwiąże wszelkie problemy grup mniejszościowych. Będziemy obywatelami!&#13;
Gdy w Traktacie z Maastricht (1992 r.) zawarto artykuł o obywatelstwie europej­&#13;
skim, sądziłam, że to dalszy krok w tym kierunku i powtarzałam za Edwardem&#13;
Shilsem, że społeczeństwo obywatelskie to odpowiedź na wielokulturowość. Ale&#13;
po latach stało się jasne, że były to płonne nadzieje, że tak się nie stało! Wokół&#13;
obywatelstwa toczą się spory, państwa narodowe prowadzą politykę restrykcyjną&#13;
w tym zakresie, obywatelstwo Unii Europejskiej nie ułatwiło rozwiązania sytu­&#13;
acji Romów we Francji w 2010 roku i ponownie szukamy lepszych rozwiązań.&#13;
Od lat 90. XX wieku, w związku z pracą w Centrum Europejskim, zaintere­&#13;
sowałam się kulturowymi kontekstami praw człowieka. Ich wprowadzenie do&#13;
praktyki życia politycznego i społecznego w Polsce bardzo nas zmieniło. Nie&#13;
wyobrażam sobie spraw o molestowanie seksualne dzieci w rodzinie lub przez&#13;
osoby z zewnątrz w latach 60. czy 70., nie dlatego, że Polską rządzili komuniści,&#13;
ale że opinia publiczna (i prawo) kwalifikowała te przestępstwa jako sprawę ro­&#13;
dzinną. A teraz mówimy o godności dziecka nie tylko w duchu nauczania Jana&#13;
Pawła II, ale na skutek oddziaływania praw człowieka. Te ostatnie nie działają&#13;
jednak w próżni, lecz w określonym środowisku kulturowym, w którym ludzie&#13;
uznają, że prostytutkę można lub nie można zgwałcić, a „dziateczki Duch Boży&#13;
rózeczkąbić każe”. Uznałam te sprawy za niezmiernie interesujące. Od czterech&#13;
lat prowadzę wykład na ten temat, a materiały w nagromadzonych teczkach są&#13;
sygnałem, że trzeba zacząć pisać.&#13;
Przy okazji przemyśleń na ten temat budzi się we mnie refleksja na temat&#13;
antropologii Nowej Europy, ściślej - antropologicznych kategorii umożliwiają­&#13;
cych analizę. N a przykład, wydanie przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiel­&#13;
lońskiego z inicjatywy nieocenionego Mariusza Czaji Zagadki daru M aurice’a&#13;
Godeliera, praca Janusza Barańskiego na ten sam temat i, niepublikowana nie­&#13;
stety, praca doktorska Anny Ostrowskiej (po rocznych stacjonarnych badaniach&#13;
terenowych) na temat wymiany darów na wsi podlaskiej, skłoniły mnie do uzna­&#13;
nia, że dar i wymiana są nadal podstawowymi kategoriami analityczno-interpretacyjnymi w Nowej, to znaczy integrującej się i ponowoczesnej Europie. Ale&#13;
czy będę w stanie przemyśleć sobie inne jeszcze kategorie? I zdążyć to napisać,&#13;
zanim całkiem oślepnę? Nie mam poczucia obowiązku, jakie mi niewątpliwie&#13;
towarzyszyło przy pisaniu Wprowadzenia do etnologii. Dziś wokół mnie działa&#13;
silna grupa młodych doktorantów i doktorów, których obecność dobrze świadczy&#13;
o naszym projekcie edukacyjnym. Oni m ają potrzebę ekspresji w piśmie, nie&#13;
tylko w słowie mówionym. I publikują wiele niezmiernie ciekawych prac. Jeżeli&#13;
więc myślę o tej antropologii Nowej Europy, to nie dlatego, że nie widząc żad­&#13;
&#13;
�Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
350&#13;
&#13;
nego (łącznie z książką Chrisa Hanna, 2008) aktualnego podręcznika, odczuwam&#13;
obowiązek napisania czegoś. Nie. Jeżeli o tym myślę, to dlatego, że sprawia mi&#13;
to przyjemność i mam grono studentów i kolegów, z którymi będę mogła się&#13;
tymi przemyśleniami podzielić, pogadać, poczuć, że nadal jestem członkiem tej&#13;
etnologicznej wspólnoty.&#13;
Od połowy lat 80. XX wieku uczę się całkowicie nowej antropologii. Dysku­&#13;
sja: science czy art, która ominęła polską etnografię w XIX wieku, pod koniec&#13;
wieku XX dotarła do nas. Nie wydaje się jednak, że - podważając pojęcia obiek­&#13;
tywizmu i reprezentacji - byliśmy gotowi do opowiedzenia się zdecydowanie&#13;
po jednej stronie sporu. Przyznając hermeneutyce należne jej miejsce (Joanna&#13;
Tokarska-Bakir), uznając własne doświadczenie i doświadczanie (Hanna Magda­&#13;
lena Zowczak, Tomasz Rakowski), ograniczając obiektywizm na rzecz interpretatywizmu, jesteśm y raczej gotowi na podjęcie prób łączenia jednego i drugiego&#13;
modelu (Michał Buchowski), znosząc - za Pierrem Bourdieu - podstawowe opo­&#13;
zycje modelu twardej nauki: jednostka - społeczeństwo; podmiot - przedmiot;&#13;
empiria - rozum; subiektywizm - obiektywizm. Czy jednak takie „siedzenie na&#13;
dwóch stołkach” jest wygodne, a co ważniejsze, skuteczne? Na razie śledzę z za­&#13;
interesowaniem toczącą się dyskusję.&#13;
To, co mnie w życiu nękało, to nadmiar zainteresowań. Może więc przyszedł&#13;
czas, by się skupić na jednym? Na kondycji człowieka w dzisiejszym, zmienia­&#13;
jącym się świecie.&#13;
LITERATURA&#13;
Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzej ewiczowa C.&#13;
2005&#13;
Łańcuch tradycji. Teksty wybrane, wybór L. Mróz, A. Zadrożyńska,&#13;
Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
Benedyktowicz Z., Robotycki C. (red.)&#13;
1985&#13;
Szkice ipróby etnologiczne. Materiały z sesji naukowych studentów Katedry&#13;
Etnologii Słowian UJ oraz Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej&#13;
UW, „Studenckie Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego” 4: 1,&#13;
Kraków.&#13;
Birket-Smith K.&#13;
1974&#13;
Ścieżki kultury, przeł. K. Evert-Vaedtke, T. Evert, Warszawa: Wiedza Pow­&#13;
szechna.&#13;
Bystroń J.S.&#13;
1926&#13;
Wstęp do ludoznawstwa polskiego, Lwów: Lwowska Biblioteka Slawi­&#13;
styczna.&#13;
1935&#13;
Megalomania narodowa, Warszawa: Rój.&#13;
1936&#13;
Kultura ludowa, Warszawa: Nasza Księgarnia; wyd. 2, 1947, Warszawa:&#13;
Trzaska, Evert i Michalski.&#13;
1939&#13;
Komizm, Lwów: Książnica Atlas.&#13;
Etnografia Polski, Warszawa: „Czytelnik”.&#13;
1947&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
1980&#13;
&#13;
351&#13;
&#13;
Tematy, które mi odradzano. Pisma etnograficzne rozproszone, wybrał&#13;
i opracował L. Stomma, Warszawa: PIW.&#13;
Bystroń J., Dynowski W.&#13;
1948&#13;
Kultura ludowa i ludoznawstwo w Polsce, Warszawa: Czytelnik.&#13;
Clifford J.&#13;
1988&#13;
The Predicament o f Culture: Twentieth-Century Ethnography, Literature&#13;
and Art, Cambridge: Harvard University Press.&#13;
Clifford J., Marcus G.E. (eds.)&#13;
1986&#13;
Writing Culture: the Poetics and Politics o f Ethnography, Berkeley: Uni­&#13;
versity of California Press.&#13;
Condorcet J.A. de&#13;
1957&#13;
Szkic obrazu postępu ducha ludzkiego poprzez dzieje, przeł. E. Hartleb,&#13;
J. Strzelecki, Warszawa: PWN.&#13;
Copans J. (dir.)&#13;
1975&#13;
Anthropologie et impérialisme, Paris: F. Maspero.&#13;
Dobrowolski K., Woźniak A.&#13;
1976&#13;
Historyczne podłoże polskiej kultury chłopskiej, w: M. Biernacka i in.&#13;
(red.), Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, Wrocław: Zakład&#13;
Narodowy im. Ossolińskich, s. 59-90.&#13;
Dynowski W.&#13;
1934&#13;
Barwne kufry chłopskie z okolic Wileńszczyzny i Polesia, Wilno: Instytut&#13;
Naukowo-Badawczy Europy Wschodniej.&#13;
1935&#13;
Sztuka ludowa Wileńszczyzny i Nowogródczyzny, Wilno: Księgarnia&#13;
św. Wojciecha.&#13;
1949&#13;
Historycyzm w sztuce ludowej, cz. 3, „Polska Sztuka Ludowa” 3: 1-2.&#13;
1968&#13;
Współczesna Mongolia, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.&#13;
Engelking A.&#13;
2006&#13;
Józef Obrębski - etnolog i socjolog warszawski, „Sprawy Narodowościowe.&#13;
Seria nowa” 29, s. 91-107.&#13;
Firth R. (ed.)&#13;
1957&#13;
Man and Culture: An Evaluation o f the Work o f Malinowski, London:&#13;
Routledge and Kegen Paul.&#13;
Fraser D.&#13;
1976&#13;
Sztuka prymitywna, przeł. M. Żułkoś-Rozmaryn, Warszawa: Wydawnictwa&#13;
Artystyczne i Filmowe.&#13;
Gluckman M.&#13;
1964&#13;
Closed Systems and Open Minds: the Limits o f Naivety in Social Anthro­&#13;
pology, Edinburgh: Oliver and Boyd.&#13;
Gładysz M. (red.)&#13;
1963-1966 Stare i nowe Siołkowice, cz. 1-2, Wroclaw: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.&#13;
Godelier M.&#13;
2010&#13;
Zagadka daru, przeł. M. Hóffner, Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu&#13;
Jagiellońskiego.&#13;
Hann C.&#13;
2008&#13;
Antropologia społeczna, przeł. S. Szymański, Kraków: Wydawnictwo Uni­&#13;
wersytetu Jagiellońskiego.&#13;
&#13;
�352&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
James A., Hockey J., Dawson A. (eds.)&#13;
1997&#13;
After Writing Culture: Epistemology and Praxis in Contemporary Anthro­&#13;
pology, London, New York: Routledge.&#13;
Karłowicz J.&#13;
1884&#13;
Chata polska. Studium lingwistyczno-archeologiczne, „Pamiętnik Fizjo­&#13;
graficzny” 4, s. 383-411.&#13;
Klemperer V.&#13;
1983&#13;
LTI. (Lingua Tertii Imperii - Język Trzeciej Rzeszy). Notatnik filologa,&#13;
przeł. J. Zychowicz, Kraków: Wydawnictwo Literackie.&#13;
Kloska G.&#13;
1981&#13;
Falsyfikacjonizm K.R. Poppera a twierdzenia etnologii, „Etnografia Pol­&#13;
ska” 25: 1, s. 29-46.&#13;
Kutrzeba-Pojnarowa A.&#13;
1995&#13;
„Etnologia jest zawsze jakby in statu nascendi... ”. Odpowiedzi na pytania&#13;
Zbigniewa Jasiewicza, „Lud” 78, s. 397-427.&#13;
Kutrzeba-Pojnarowa A. (red.)&#13;
1962-1965 Kurpie. Puszcza Zielona, 1.1-3, Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.&#13;
Leach E.R.&#13;
1954&#13;
Political Systems o f Highland Burma, London: G. Bell and Sons.&#13;
Lévi-Strauss C.&#13;
1949&#13;
Les structures élémentaires de la parenté, Paris: Presses Universitaires de&#13;
France.&#13;
1958&#13;
Anthropologie structurale, Paris: Plon; 1. wyd. poi. Antropologia struk­&#13;
turalna, przeł. B. Suchodolski, Warszawa: PIW 1970.&#13;
1962&#13;
La pensée sauvage, Paris: Plon; 1. wyd. pol. Myśl nieoswojona, przeł.&#13;
A. Zajączkowski, Warszawa: PWN 1969.&#13;
1983&#13;
Le regard éloigné, Paris: Plon.&#13;
Malinowski B.&#13;
1980&#13;
Zwyczaj i zbrodnia w społeczności dzikich, przeł. J. Obrębski, w: Dzieła,&#13;
t. 2, Warszawa: PWN, s. 7-96.&#13;
Moszyński K.&#13;
1958&#13;
Człowiek. Wstęp do etnografii powszechnej i etnologii, Wrocław: Zakład&#13;
Narodowy Ossolińskich.&#13;
1967&#13;
Kultura ludowa Słowian, t. 1-2, Warszawa: Książka i Wiedza; 1 wyd. 1929­&#13;
-1939, Kraków: Polska Akademia Umiejętności.&#13;
Obrębski J.&#13;
2007&#13;
Polesie. Studia etnosocjologiczne, Warszawa: Oficyna Wydawnicza.&#13;
Poniatowski S.&#13;
1932&#13;
Etnografia Polski, w: Wiedza o Polsce, t. 3, Warszawa: „Wiedza o Polsce”,&#13;
s. 191-334.&#13;
Popper K.R.&#13;
1945&#13;
The Open Society and Its Enemies, vol. 1-2, London: Routledge, 1. wyd.&#13;
poi. Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie, przeł. T. Korczyc, NOWA,&#13;
1987.&#13;
Sokolewicz Z.&#13;
1974&#13;
Wprowadzenie do etnologii, Warszawa: PWN.&#13;
&#13;
�„Moje życie naukowe można sprowadzić do próbowania kolejnego klucza...”&#13;
&#13;
1977&#13;
1979&#13;
&#13;
353&#13;
&#13;
Eléments communs dans les rites du cycle estival (d’été) des Slaves Nord-Orien­&#13;
taux et des Slaves des Balkans, „Makedonski Folklor” 10: 19-20, s. 15-18.&#13;
Kierunki badań etnograficznych nad etnogenezą Słowian (Wprowadzenie do&#13;
konferencji na temat: elementy wspólne w kulturze Słowian południowych&#13;
i północno-wschodnich, poświęconej pamięci Kazimierza Moszyńskiego&#13;
i Józefa Obrębskiego, zorganizowanej w dniach 25-27X 1977przez Komitet&#13;
Słowianoznawstwa PAN i Katedrę Etnografii UW), „Etnografia Polska”&#13;
23:2, s. 61-70.&#13;
&#13;
1987&#13;
&#13;
2010a&#13;
201 Ob&#13;
&#13;
Witold Dynowski (23.08J903-31.07.1986). Profesor etnografii Uniwer­&#13;
sytetu Warszawskiego, założyciel i naczelny redaktor „Etnografii Pol­&#13;
skiej”, „Etnografia Polska” 31: 1, s. 13-17.&#13;
Jacek Olędzki: jakim go pamiętam, „Etnografia Nowa” 2, s. 29-39.&#13;
Rewolucja, konfliktpokoleń czy kumulacja doświadczeń -zmianapytań badaw­&#13;
czych w etnografiipolskiej po II wojnie światowej, w: A. Malewska-Szałygin,&#13;
M. Radkowska-Walkowicz (red.), Antropolog wobec współczesności.&#13;
Tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej, Warszawa: Instytut Etnologii&#13;
&#13;
i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, s. 15-35.&#13;
Sokolewicz Z., Drewnowski T.&#13;
1964&#13;
Dzicy i cywilizowani. Z profesorem C. Lévi-Straussem rozmawiają Z. So­&#13;
kolewicz i T. Drewnowski, „Polityka” 4.07, s. 1, 9.&#13;
Sokolewicz Z. i in.&#13;
1981&#13;
Metody etnologii, cz. 1, Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
Sokolewicz Z. (red.)&#13;
1969&#13;
Etnologia. Wybór tekstów, Warszawa: PWN.&#13;
Szyfelbejn Z.&#13;
1955&#13;
Próba oceny wartości materiałów Oskara Kolberga dla badań nad kulturą&#13;
materialną Kurpiowszczyzny, „Lud” 42, s. 264-293.&#13;
Szyfelbejn-Sokolewicz Z.&#13;
1967&#13;
Plon, obrzęd i widowisko. Próba etnologicznego ujęcia obrzędów i zwy­&#13;
czajów rolniczych, Wrocław: Zakład Narodowy Ossolińskich.&#13;
Tatarkiewicz W.&#13;
1931-1950 Historia filozofii, t. 1-2, Lwów: Wydawnictwo Zakładu Narodowego&#13;
im. Ossolińskich; t. 3, Kraków: Czytelnik.&#13;
Terlecka M. (red.)&#13;
1973&#13;
Historia etnografii polskiej, Wrocław: Ossolineum.&#13;
Turkowski L.&#13;
1968&#13;
Prof, dr Cezaria Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa.&#13;
Wspomnienie, „Lud” 52, s. 357-360.&#13;
Turner V.&#13;
1957&#13;
Schism and Continuity in an African Society: A Study o f Ndembu Village&#13;
Life, Manchester: Manchester University Press.&#13;
Waligórski A.&#13;
1973&#13;
Antropologiczna koncepcja człowieka, Warszawa: PWN.&#13;
Wasilewski J.S.&#13;
1989&#13;
Tabu a paradygmaty etnologii (rozprawa habilitacyjna), Warszawa: Uni­&#13;
wersytet Warszawski.&#13;
&#13;
�354&#13;
&#13;
Zofia Sokolewicz&#13;
&#13;
Wundt W. M.&#13;
1904&#13;
Völkerpsychologie. Eine Untersuchung der Entwicklungsgesetze von&#13;
Sprache, Mythus und Sitte, Leipzig: Kröner.&#13;
Zadrożyńska-Barącz A.&#13;
1968&#13;
Fenomenologiczna koncepcja historii i kultury. Zastosowanie w polskich&#13;
badaniach etnograficznych, „Etnografia Polska” 12, s. 15-28.&#13;
Zawistowicz-Adamska K.&#13;
1958&#13;
Społeczność wiejska: wspomnienia i materiały z badań terenowych. Zaborów&#13;
1937-38, wyd. 2, przejrzane i uzup., Warszawa: Ludowa Spółdzielnia&#13;
Wydawnicza.&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10102" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10080">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4664c4cbdf02c8a50a107ee6068de60f.pdf</src>
        <authentication>497166a4fa126728006d8423905e1233</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120210">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1178</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120211">
                <text>1984</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120212">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1085</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120213">
                <text>Podstawowe modele nauki a niektóre problemy teoretyczne etnologii w Polsce / ETNOGRAFIA POLSKA 1984 t.28 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120214">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1984 t.28 z.2, s.11-30</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120215">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120216">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120217">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120218">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="120219">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="120220">
                <text>f
v

A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X X V I I I z. 2
P L I S S N 0071-1861

CZĘŚĆ

I

ZOFIA SOKOLEWICZ

I
I
l'
i
i

I
J
1

i
I

¡
!

PODSTAWOWE MODELE N A U K I
A NIEKTÓRE PROBLEMY TEORETYCZNE
E T N O L O G I I W POLSCE

"

Część
•

I

R o z w ó j n a u k i w X X w . odznacza się e k s p l o z j ą t e o r i i n a u k o w y c h .
M ó w i się j u ż nie o j ę z y k u , ale o j ę z y k a c h n a u k i , a w konsekwencji p o ­
w s t a j e p r o b l e m korespondencji (lub jej b r a k u ) m i ę d z y t e o r i a m i . F a k t
w i e l o ś c i t e o r i i zmusza badaczy do w y b o r u m i ę d z y n i m i . W y b ó r jest
n a j c z ę ś c i e j n i e u ś w i a d a m i a n y i p o m i n ę t u jego p r z y c z y n y i mechanizmy.
R ó ż n o r o d n y c h propozycji i k o m b i n a c j i teoretycznych, a t y m s a m y m
i k o n i e c z n o ś c i w y b o r ó w jest coraz w i ę c e j . S p o ł e c z n o ś ć uczonych po¬
w i ę k s z a się wszak proporcjonalnie do w z r o s t u s p o ł e c z e ń s t w a . B r a k jest
j e d n e j , w i o d ą c e j orientacji (lub nie p o t r a f i m y j e j z a u w a ż y ć ) , do k t ó r e j
m o ż n a b y o d n o s i ć w c i ą ż p o w s t a j ą c e teorie. N a u k a idzie w i e l o m a j u ż
t o r a m i . D l a jej przedstawienia nie w y s t a r c z y j u ż metafora drzewa e w o ­
l u c j i . P o t r z e b n y jest raczej r y s u n e k niepoliczalnej liczby r ó w n o l e g ł y c h
l i n i i procesu historycznego, o n i e p o w t a r z a l n y c h przebiegach. Tak w i ę c
p o w s t a ł a w X X w . potrzeba badania samej n a u k i , potrzeba s o c j o l o g i i
i filozofii n a u k i , k t ó r e m o g ł y b y u p o r z ą d k o w a ć ten chaos p o w s t a ł y z ob¬
l i t o ś c i i r ó ż n o r o d n o ś c i t w i e r d z e ń epistemologicznych.
W 2 p o ł o w i e X X w . socjologia n a u k i (nie m ó w i ą c o starszej od n i e j
f i l o z o f i i n a u k i ) charakteryzuje się dość dobrze z d e f i n i o w a n y m p o l e m
b a d a ń . P o c z ą t k a m i s i ę g a w p r a w d z i e do K . M a r k s a i E. D u r k h e i m a , a w i ę c
jest mocno osadzona w X I X w., ale k s z t a ł t w y r a ź n i e j s z y n a d a j ą j e j do¬
p i e r o M . Weber i K . M a n n h e i m , i g ł ó w n i e d z i ę k i n i m zyskuje sobie
1

2

I
I
i
j
I

3

1

M. M u l k a y , Science and the sociology of knowledge, London 1979; R. К e¬
a t , J . U r r y , Social theory as science, London 1975; K . M a n n h e i m , Essays
•on the sociology of knowledge, London 1952.
R. A г о n, L a philosophie critique de I'histoire, Paris 1969; J . Ż y c i ń s k i ,
Język i metoda, K r a k ó w 1983.
• M. W e b e r , Wirtschaft und Gesellschaft. Grundriss der verstehenden
Sobiologie, Tubingen 1976, s. 1; R. K . M e r t o n , Social theory and social structure,
New York 1957; K . M a n n h e i m , Ideology und Utopia, New York 1936.
2

1
\

�p

—

,

I'
I

12

j
I
!
i
;

ona p r a w o obywatelstwa. M i m o to j e j k r z e p n i ę c i e jako osobnej d y s c y p l i n y nie jest do dziś z a k o ń c z o n e . W 1981 r. Jerzy Szacki pisze, „iż so¬
cjologia w i e d z y jest do dzisiaj d y s c y p l i n ą d a l e k ą od usystematyzowania
i sprecyzowania s w y c h p o d s t a w o w y c h z a ł o ż e ń " . N i e m n i e j jednak staje
s i ę jasne, że s p o s ó b , w j a k i badamy r z e c z y w i s t o ś ć , p r z y j m o w a n e przez
nas z a ł o ż e n i a o j e j charakterze, a przede w s z y s t k i m r e z u l t a t y naszych
b a d a ń n o s z ą znamiona nowej j a k o ś c i , są „ w y t w o r e m k u l t u r o w y m " —
j a k b y p o w i e d z i a ł K . M o s z y ń s k i , są „ f a k t e m h i s t o r y c z n y m " — j a k o t y m
m ó w i K . D o b r o w o l s k i i t y m s a m y m m o g ą , a nawet p o w i n n y b y ć p r z e d ­
m i o t e m badania j a k o i s t o t n y element k u l t u r y .
Wspomniane w y ż e j procesy powstawania n o w y c h t e o r i i i p o r ó w n y ­
w a n i a i c h ze s o b ą zapewne nie p r z e b i e g a j ą t a k ostro na gruncie etno­
l o g i i , j a k na obszarze i n n y c h nauk. Etnologia nie c i e r p i na n a d m i a r t e ­
o r i i , a czasami nawet w y d a j e się, że m a m y do czynienia w r ę c z z i c h
b r a k i e m . J e d n a k ż e nawet w takiej s y t u a c j i pozostaje p r o b l e m p o r o z u ­
m i e w a n i a się m i ę d z y z w o l e n n i k a m i r ó ż n y c h t e o r i i , a co w a ż n i e j s z e —
sprawa p o r ó w n y w a n i a u z y s k i w a n y c h przez n i c h r ó ż n y m i d r o g a m i r e z u l ­
t a t ó w . N i e j e d n o k r o t n i e trzeba w y j a ś n i ć , czy badacze r e p r e z e n t u j ą c y r ó ż ­
ne orientacje teoretyczne b a d a j ą t e n sam przedmiot czy i n n y . T a k czy
inaczej istnieje k o n i e c z n o ś ć p o r ó w n y w a n i a ze s o b ą r ó ż n y c h t e o r i i e t n o logicznych.
W 1 p o ł o w i e X X w . kwestie te m o ż e z p e r s p e k t y w y czasu są niecoprostsze. W t y m okresie w w i ę k s z o ś c i europejskich ś r o d o w i s k etnologiczn y c h k r ó l o w a ł y teorie ewolucjonistyczne. Teorie s z k o ł y k u l t u r o w o - h i s t o r y c z ñ e j , w t y m teoria k r ę g ó w k u l t u r o w y c h , r o z w i j a ł y s i ę g ł ó w n i e
w Niemczech, A u s t r i i i Szwajcarii, podczas gdy w k r a j a c h anglosaskich.
p o w s t a ł f u n k c j o n a l i z m . Dyskusje m i ę d z y przedstawicielami r ó ż n y c ł i
orientacji b y ł y rzadkie. W i e l o k r o t n i e h i s t o r y c y e t n o g r a f i i zastanawiali
się na p r z y k ł a d nad stosunkiem f u n k c j o n a l i z m u B r o n i s ł a w a Malinow¬
skiego do s z k o ł y k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n e j O. Schmidta. O t ó ż w latach
30-tych B . M a l i n o w s k i atakuje ostro s z k o ł ę k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n ą m . i n .
w h a ś l e culture .
Ze znanych m i relacji u c z e s t n i k ó w jego s e m i n a r i ó w
( L . M a i r , R. F i r t h , I . Schapera) m o ż n a w n o s i ć , że nie szczędził jej z ł o ś l i ­
w y c h ocen k r y t y k u j ą c z a ł o ż e n i a metodologiczne. S ą d z i ł , że p o s z u k i w a n i a
i rekonstrukcje h i s t o r y c z n y c h p r o c e s ó w etnicznych i k u l t u r o w y c h na
podstawie m a t e r i a ł u etnograficznego są nienaukowe i b e z w a r t o ś c i o w e .
Odrzuca je w całości pod zarzutem, że w y n i k i b a d a ń nie m o g ą b y ć w e r y -

ZOFIA SOKOLEWICZ

4

s

'

i

j
j
j
i

j
|

6

I

4

J . S z a c k i , Historia myśli socjologicznej,
Warszawa 1981, t. 1, s. 27.
5 K . D o b r o w o l s k i , Zagadnienia metodologii nauk w Polsce w dobie Od­
rodzenia, Warszawa 1953; t e n ż e , Dwa studia nad powstaniem kultury
ludoweř
w Karpatach Zachodnich, [w:] Studia historyczne ku czci Stanisława
Kutrzeby,.
t. 2, K r a k ó w 1938, s. 181-246, mapa 1.
' B. M a l i n o w s k i , Culture, Encyclopaedia
of the social sciences, t. IV„
New York 1931, s. 621-646.
л

�13

PODSTAWOWE MODELE NAUKI

f i k o w a n e . W y d a j e się, że n i g d y nie dochodzi jednak do d y s k u s j i m i ę d z y
s z k o ł a m i . N a temat k o n k r e t n y c h b a d a ń , w b o g a t y m d o r o b k u M a l i n o w ­
skiego o d n o t o w u j e m y szereg recenzji r ó ż n y c h prac, od E. D u r k h e i m a ,
G. F r a z e r a , po a r t y k u ł y o d n o s z ą c e się do pograniczy j ę z y k o z n a w s t w a ,
p r a w a , e k o n o m i i , psychoanalizy. W ś r ó d t y c h prac znajduje się zaledwie
jedna w s k a z u j ą c a na ś l a d d y s k u s j i nad z a ł o ż e n i a m i epistemologicznymi
i n n y c h szkół w etnologu. Jest to The Life of Culture
przygotowana
w s p ó l n i e z G. E l l i o t S m i t h e m , (?) H e r b e r t e m , J. Spindenem i A l e k s a n ­
d r e m Goldenweiserem.
7

8

9

M o ż e dalsze poszukiwania z w i ą z a n e z w y d a n i e m Dzieł
wszystkich
Malinowskiego
pozwolą nam ustalić dokładniej z k i m dyskutował,
a kogo p o m i j a ł on milczeniem (w d r u k u ) . Jak w y n i k a z dotychczasowych
u s t a l e ń , to do d y s k u s j i m i ę d z y przedstawicielami obu szkół n i e dochodzi,
g d y ż jedna dla d r u g i e j j a k b y nie istnieje
Stanowiska i c h p r z e d s t a w i ­
c i e l i są nie do pogodzenia. P r o b l e m y genetyczno-historyczne s f o r m u ł o ­
wane przez O. Schmidta nie d a d z ą się p r z e t ł u m a c z y ć na j ę z y k f u n k c j o n a l i z m u . N i e istnieje w i ę c p r o b l e m k o m u n i k o w a n i a się czy p r z e k ł a d u
z jednego j ę z y k a na d r u g i . N a w e t w y k o r z y s t y w a n i e m a t e r i a ł ó w zebra­
n y c h w tak r ó ż n y c h konwencjach pozostaje pod z n a k i e m zapytania c h o ć ­
b y z tego p o w o d u , że nie z a w i e r a j ą one n i e z b ę d n y c h dla d r u g i e j strony
informacji.
10

Te t r u d n o ś c i potencjalnego k o m u n i k o w a n i a się p o w s t a j ą z p o w o d u
p r z y j ę c i a przez k a ż d ą ze stron i n n y c h p y t a ń badawczych, i n n y c h m e t o d
analizy m a t e r i a ł u i wreszcie — i n n y c h z a ł o ż e ń o charakterze n a u k i , i n ­
nego m o d e l u n a u k i . O. W . S c h m i d t optuje za h i s t o r y c z n y m , h u m a n i s ­
t y c z n y m m o d e l e m etnologii. M a l i n o w s k i p r z y j m u j e p o z y t y w i s t y c z n y m o ­
d e l science i buduje e t n o l o g i ę , a p o t e m a n t r o p o l o g i ę s p o ł e c z n ą jako n a u k ę
w sensie ś c i s ł y m .
Etnologia i etnografia polska okresu m i ę d z y w o j e n n e g o p o z o s t a w i ł a
n a m w spadku i n t e r e s u j ą c y i nie zawsze dziś doceniony, dorobek teore­
t y c z n y . W s z a k ż e k a ż d y z p r o f e s o r ó w tego okresu p o z o s t a w i ł po sobie
' B. M a l i n o w s k i , recenzja z: D u r k h e i m , E . , Les formes
élémentaires
de la vie religieuse, „Folk-lore", vol. 24: 1913, s. 525-531.
• В . M a l i n o w s k i , Is humanism dead? recenzja z. F r a z e r, J . G., Publii
Ovidii Nasonis Fastorum Libri Sexi: The fasti of Ovid, „Naturę", vol. 125: 1939,
s. 847-849.
» G . E . S m i t h , B. M a l i n o w s k i , H . J . S p i n d e n, A . G o l d e n w e i s e r ,
Culture — the Diffusion controversy, London 1928.
B . M a l i n o w s k i , Dzieła wszystkie, t. 1-3, Warszawa 1979 i n. Należy
tylko wyrazić żal, że dane zawarte w pierwszych tomach nie zawierają nowych
ustaleń dotyczących twórczości Malinowskiego.
Tradycja ustna przekazuje opinie zwolenników szkoły kulturowo-historycznej o funkcjonalizmie i Malinowskim porównując ten kierunek do dziennikarstwa
(J. Manugiewicz); też A . R. R a d с 1 i f f e - В r o w n, Method in social anthropo­
logy, Chicago 1958.
1 0

1 1

�14

ZOFIA

SOKOLEWICZ

I
1

12

i n n ą , o r y g i n a l n ą p r o p o z y c j ą m e t o d o l o g i c z n ą : S. P o n i a t o w s k i , K . M o ­
s z y ń s k i , E. F r a n k o w s k i , J. C z e k a n o w s k i , B a u d o u i n de C o u r t e n a y - E h r e n k r e u t z - J ę d r z e j e w i c z o w a , J. S. B y s t r o ń , K . D o b r o w o l s k i , p o ­
m i j a j ą c t u uczonych p o k r e w n y c h n a u k (S. Czarnowski, L . K r z y w i c k i )
l u b m ł o d s z y c h badaczy (J. O b r ę b s k i , K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a ) . C. B a u ­
d o u i n de C o u r t e n a y - E h r e n k r e u t z o w a p r ó b u j e w jednej z p u b l i k a c j i *
d o k o n a ć p r z e g l ą d u o w y c h p r o p o z y c j i t r a k t u j ą c je tak, j a k b y się u z u p e ł ­
n i a ł y . Dziś w i d z i m y , że n i e ł a t w o b y ł o je d o d a ć do siebie. K a ż d y z t y c h
n u r t ó w w y k o r z y s t u j e m y dziś j a k b y oddzielnie, i c h losy c z e k a j ą jeszcze
na w y c z e r p u j ą c e opracowanie h i s t o r y k a n a u k i . W i e m y jednak, ż e za­
r ó w n o d r u k o w a n e nieliczne p o l e m i k i j a k i t r a d y c j a ustna
w s k a z u j ą na
poszukiwanie przez k a ż d e g o z w y m i e n i o n y c h w y ż e j badaczy swoich w ł a s ­
n y c h , r ó ż n i ą c y c h i c h d r ó g . Te p r ó b y nie d o p e ł n i a j ą się, c h o ć ł ą c z n i e
t w o r z ą bardzo r ó ż n o b a r w n y obraz z a i n t e r e s o w a ń polskiej etnografii o k r e ­
su m i ę d z y w o j e n n e g o .
Do zerwania ciągłości t r a d y c j i n a u k o w e j w etnologii polskiej p r z y ­
c z y n i ł y się w d u ż e j mierze nie t y l k o w o j n a i ś m i e r ć l u b emigracja c z ę ś c i
p r o f e s o r ó w . M a w t y m s w ó j u d z i a ł r ó w n i e ż dyskusja na t e m a t stosowa­
nia metod m a t e r i a l i z m u dialektycznego i historycznego jako j e d y n i e
pewnych naukowo i zapewniających właściwe w y n i k i b a d a ń . Programy
budowane zgodnie z t y m i metodami l u b z b l i ż a j ą c e się do n i c h e l i m i n o ­
w a ł y w i ę k s z o ś ć p y t a ń s t a w i a n y c h przez e t n o g r a f i ę okresu m i ę d z y w o j e n ­
nego. Najbardziej o b r o n n ą r ę k ą w y s z ł a z okresu p i e r w s z y c h 10 lat p o
I I w o j n i e ś w i a t o w e j orientacja s o c j o l o g i z u j ą c a n a w i ą z u j ą c a do r o z b u d o 13

14

15

1 6

17

18

1

2 0

2 1

** S. P o n i a t o w s к i, O pochodzeniu i praojczyźnie
Ariów, [w:] Wiedza o Pol­
sce, t. 1, Warszawa 1932.
K . M o s z y ń s k i , Kultura ludowa Słowian,
t. 1-2, cz. 1-2, K r a k ó w 1925¬
1939.
E . F r a n k o w s k i , Sztuka Ludowa, ,[w:] Wiedza o Polsce, t. I I I , Warsza­
wa 1935.
" J . C z e k a n o w s k i , Wstęp
do historii Słowian,
L w ó w 1927.
i«C.
Baudouin
de
Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewic z o w a , Ze studiów
nad obrzędami
weselnymi ludu polskiego, Wilno 1929.
" J . S. B y s t r o ń , Kultura ludowa, Warszawa 1947.
K . D o b r o w o l s k i , Dzieje kultu św. Florjana w Polsce do połowy XVI w.,
Warszawa 1923; t e n ż e ; Zagadnienie kultury, {w:] Kalendarz Ilustrowany
Ku­
riera Codziennego na rok 1937, R. 10, K r a k ó w 1936, s. 68-71; t e n ż e , Ze
studiów
nad życiem społecznym
i kulturą, Wrocław 1968.
»C.
Baudouin
de
Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewic z o w a , Materiał
naukowy i przedmiot etnologii, „Lud", t. X X I I : 1923.
» Najtrafniejszym, choć (a może dlatego) najkrótszym opracowaniem historii
etnografii polskiej, jest: А. К u t r z e b i a n к a, Rozwój etnografii i etnologii w Pol­
sce, K r a k ó w 1949.
Tradycja ustna nie jest wykorzystywana w pracach nad historią etnografii
polskiej. Wydaje się jednak, że maleńka próba, jaką zrobiłam wykorzystując ją
w artykule o J . S. Bystroniu, wypadła zachęcająco, por. Z. S o k o l e w i c z , Bystronia kultura „otwarta", „Kultura", 9 V I I 1972.
1 1

1 4

1 8

!

2 1

�15

PODSTAWOWE MODELE NAUKI

22

wanego po w o j n i e p r o g r a m u K . D o b r o w o l s k i e g o , a t a k ż e w y w o d z ą c e
się r ó w n i e ż z okresu m i ę d z y w o j e n n e g o p r ó b y K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j . Przez w y e l i m i n o w a n i e p e w n y c h k i e r u n k ó w i t r a d y c j i doszło do
c z ę ś c i o w e g o ujednolicenia postaw i metod badawczych. D o w o d e m tego
są publikacje z lat 1953-1970. F u n k c j o n a l i z m w zasadzie nie z n a l a z ł k o n ­
t y n u a t o r ó w w Polsce poza osobą A . W a l i g ó r s k i e g o
i mało znaczącymi
p r ó b a m i k i l k u badaczy m ł o d s z e g o pokolenia , ś w i a d o m y c h , że k i e r u n e k
ten przechodzi k r y z y s , a nie d a j ą c y c h propozycji jego p r z e k s z t a ł c e n i a .
S t r u k t u r a l i z m zapowiadany w etnografii n i e ś m i a ł o w 1960 r.
Smutkiem
tropików
r o z w i j a się faktycznie od 1972 r. M i m o w i ę c w i e l u i n d y w i d u ­
a l n y c h i o r y g i n a l n y c h p r ó b ( w ś r ó d k t ó r y c h n a l e ż y w y m i e n i ć dyskusje
z lat 1947-1948 w P T L ) etnologia polska nie cierpi na nadmierne z r ó ż ­
nicowanie postaw badawczych. Dopiero koniec lat 70-tych p r z y n o s i ,
niewielkie z r e s z t ą ,
ożywienie
teoretyczne. Zapewne t e ż d u ż ą r o l ę
w u ś w i a d o m i e n i u ^ ś o b i e przez e t n o g r a f ó w polskich w a g i p r o b l e m ó w teore­
t y c z n y c h o d g r y w a synteza etnografii p o l s k i e j
n i e z a l e ż n i e od tego, k t o
ją j a k ocenia. U p r z y t a m n i a ona w s z y s t k i m , na jakie p y t a n i a udzielono
odpowiedzi i czy są to odpowiedzi z a d o w a l a j ą c e , u ł a t w i a zobaczenie t y c h
spraw, k t ó r y m i się nie zajmowano l u b zajmowano w nie dość s t a r a n n y
s p o s ó b , p y t a ń , k t ó r y c h nie postawiono, a m o ż n a b y ł o je p o s t a w i ć . B i b l i o 2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

» K . D o b r o w o l s k i , Drogi rozwoju etnografii polskiej, jej obecne zadania,
metody i związki z innymi naukami, „Etnografia Polska", t. 1: 1958, s. 72-83.
K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a (red.), Pomoc wzajemna i
współdziałanie
w kulturach ludowych, „Prace i Materiały Etnograficzne", t. V I I I - L X : 1951, oraz.
inne zawarte w tym tomie artykuły na temat tradycji współdziałania na wsi pol­
skiej.
A. W a l i g ó r s k i , Antropologiczna koncepcja człowieka,
Warszawa 1973.
ИМ.
Trawińska-Kwaśniewska,
Zagroda chłopska,
Wrocław
1968;
Z. S o k o l e w i c z , Analiza funkcjonalno-strukturalna
zmian kulturowych w spo­
łeczności chłopskiej,
[w.] K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a (red.), Zmiany kultury
chłopskiej,
Wrocław—Warszawa—Kraków—Gdańsk 1973, s. 51-73: t e j ż e , O nie­
których
ograniczeniach funkcjonalizmu-strukturalizmu
w tłumaczeniu
zmiany kul­
turowej, „Etnografia Polska", t. X I I I : 1969, z. 1, s. 25-43; K . K w a ś n i e w i c z o w a ,
Doroczne i rodzinne zwyczaje na tle współczesnych
przeobrażeń
wsi
podkrakow­
skiej. Studium wsi Niegoszowice w woj. krakowskim,
Wrocław—Warszawa—Kra­
k ó w 1979.
« ¡ I . J a r v i e , Revolution in anthropology, London 1964.
/
Tłumaczenie pierwszej pracy С. Lévi-Straussa na język polski ukazało s i ę
w 1960 r. (Smutek tropików),
a następne prace ukazały się dopiero w 1968 r. (Tote­
mizm i Rozmowy z C. LéviStraussem).
Myśl Nieoswojoną
wydano w 1969 r. Znany
z oryginałów swoich prac w środowisku naukowym nie budził szczególnych dys­
kusji aż do początku lat 70-tych. Por. też Z. S o k o l e w i c z , T. D r e w n o w ­
s k i , Dzicy i cywilizowani, z profesorem C. Lévi-Straussem
rozmawiają...",
„Poli­
tyka", 4 V I I 1964.
» Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, pod red. M. Biernackiej,
B. Kopczyńskiej-Jaworskiej, A . Kutrzeba-Pojnarowej, W. Paprockiej, Wrocław—
Warszawa—Kraków—Gdańsk 1976 (t. 1), 1981 (t. 2).
! 3

M

i 7

�—

Г :
36

-

-

ZOFIA SOKOLEWICZ

g r a f í a syntezy u j a w n i a natomiast znakomicie fakt, że m a t e r i a ł y zbierane
w o k r e ś l o n y m celu m o g ą nie z a w i e r a ć (i n a j c z ę ś c i e j nie z a w i e r a j ą ) i n ­
f o r m a c j i n i e z b ę d n y c h dla realizacji innego celu badawczego. Sprawa
p o r ó w n y w a n i a r ó ż n y c h orientacji badawczych staje się r ó w n i e ż i z tego
powodu s p r a w ą ważną.
P o r ó w n y w a n i e czegokolwiek w y m a g a znalezienia w s p ó l n e g o m i a n o w ­
nika. Ustalenie go w celu p o r ó w n y w a n i a t e o r i i w y m a g a oderwania się
od etnologii i z w r o t u k u t e o r i i n a u k i .
P r z y c z y n z r ó ż n i c o w a n i a w s p ó ł c z e s n e j n a u k i poszukujemy u t a r t ą d r o ­
g ą w zasadniczej r o z b i e ż n o ś c i p o g l ą d ó w na i s t o t ę ś w i a t a i i s t o t ę poznania
u Platona i Arystotelesa, ewentualnie s i ę g a m y do ź r ó d e ł r ó ż n i c w nauce
n o w o ż y t n e j , t j . do Kartezjusza i Bacona. I w y d a j e się, że nie dość —
w k a ż d y m razie na gruncie etnografii — starannie analizujemy to, co
z d a r z y ł o się w filozofii po Kancie, jako reakcja na i d e a l i z m heglowski.
A dzisiejsze k i e r u n k i w etnologii t k w i ą s w y m i k o r z e n i a m i w z r ó ż n i c o ­
w a n i u postaw poznawczych p o w s t a ł y m w k o ń c u X V I I I i w X I X w .
N a w i ą z u j ą p r z e c i e ż do neokantyzmu, p o z y t y w i z m u , m a r k s i z m u oraz fe­
n o m e n o l o g i i ! egzystencjalizmu.
2 9

W p ł y w y n e o k a n t y z m u na e t n o l o g i ę ś w i a t o w ą u j a w n i ł y się w postaci
zafascynowania p r o p o z y c j a m i E. Cassirera , przedstawiciela s z k o ł y marb u r s k i e j . Znacznie silniejsze są w p ł y w y d r u g i e j odnogi tego k i e r u n k u , t j .
s z k o ł y b a d e ń s k i e j . M o d e l n a u k i humanistycznej p r o p o n o w a n y przez
W.. Windelbanda i H . R i c k e r t a r o z w i n i ę t y przez W . D i l t h e y a z o s t a ł wszak­
że p r z y j ę t y przez O. W . Schmidta. W i n n e j nieco w e r s j i zaakceptowany
b y ł poprzez prace M . Webera, a p o ś r e d n i o przez s z k o ł ę c h i c a g o w s k ą .
R e p r e z e n t o w a ł go F . Znaniecki. Modele socjologii i etnologii h u m a n i s ­
tycznej w y w o d z ą się w p r o s t ze s z k o ł y b a d e ń s k i e j i chicagowskiej.
Z r ó w n ą j e d n a k ż e siłą na utworzenie m o d e l u n a u k i X I X w . oddzia­
ł y w a ł p o z y t y w i z m . Jego znaczenie dla etnologii polega nie t y l k o na t y m ,
że b y ł filozofią ewolucjonizmu. Istotne o k a z a ł y się w p ł y w y przede w s z y s t ­
k i m tzw. pozytywizmu I I , czyli empiriokrytycyzmu. Pozytywizm w y ­
w a r ł silny w p ł y w na E. D u r k h e i m a , a w i ę c p o ś r e d n i o na c a ł e pokolenie
e t n o l o g ó w pierwszych dwudziestu — t r z y d z i e s t u lat X X w . B . M a l i n o w ­
ski o d z i e d z i c z y ł k o n c e p c j ę n a u k i nie t y l k o po E. D u r k h e i m i e — n i e ­
w ą t p l i w i e jeszcze z rodzinnego K r a k o w a w y w i ó z ł w p ł y w y e m p i r i o k r y t y c y z m u . Wszyscy badacze, k t ó r z y sądzili, że etnologia jest n a u k ą
30

3 1

'

i
f
I,

I
" Z . S o k o l e w i c z , Szkoły i kierunki w etnografii polskiej (do 1939 г.), {w:]
Historia etnografii polskiej, pod red. M. T e r l e c k i e j , Wrocław—Warszawa—Krak ó w 1973, s. 115-169; M. F r a n k o w s k a ,
Etnografia polska po 1939 г., tamże, nie
wyczerpują zagadnienia. Sprawa nie została dostatecznie przebadana przez historyka nauki.
«° E . C a s s i r e r , Esej o czowieku, Warszawa 1974.

|l
J
4
I
!

�17

PODSTAWOWE MODELE NAUKI

{science), a nie t y l k o s z t u k ą (art) musieli w t y c h czasach o p o w i e d z i e ć się
po stronie p o z y t y w i z m u l u b m a r k s i z m u . I aż do lat 50-tych X X w . w et­
nologii polskiej p r z e w a ż a ł y zdecydowanie w p ł y w y p o z y t y w i z m u . M o ż n a
b y z a r y z y k o w a ć twierdzenie, że f a k t y c z n i e - s ą one silne do dziś dnia .
3 2

J e d n a k ż e neokantyzm, p o z y t y w i z m , m a r k s i z m , ż e b y w y l i c z y ć n a j ­
silniejsze orientacje 2 p o ł o w y i p o c z ą t k ó w X X w., p o m i j a j ą c drobniejsze,
m n i e j oryginalne, choć i n t e r e s u j ą c e dla etnologa, j a k na p r z y k ł a d t z w .
m e t a f i z y k ę i n d u k c y j n ą W . W u n d t a , nie w y c z e r p a ł y wachlarza m o ż l i w y c h
r o z w i ą z a ń sporu o r z e c z y w i s t o ś ć , o zasady teoriopoznawcze, o r e a l n o ś ć
ducha i miejsce dla niego w r z e c z y w i s t o ś c i . Dlatego n a l e ż y t u w s p o m n i e ć
jeszcze f e n o m e n o l o g i ę i 'egzystencjalizm. Ta pierwsza orientacja istotna
jest do dziś dnia W etnologii — od Husserla w y w o d z i m y b o w i e m M . E l i a dego, R. Otta, s z k o ł ę u t r e c h t s k ą w fenomenologii z a s ł u ż o n ą dla b a d a ń
religioznawczych z jej i s t o t n y m i w p ł y w a m i na inne d y s c y p l i n y nawet
na tak o d l e g ł e , j a k np. geografia . Natomiast t r u d n o jest m ó w i ć o w p ł y ­
w a c h egzystencjalizmu w etnologii z w ł a s z c z a polskiej. Jest to jeszcze
jeden' p r o b l e m dla h i s t o r y k a n a u k i .
3 3

3 4

R o z w a ż a n i a na temat r ó ż n y c h modeli n a u k i p u b l i k o w a ł w „ E t n o ­
g r a f i i P o l s k i e j " po raz pierwszy n i e o d ż a ł o w a n y G e r h a r d K l o s k a j u ż
w 1975 r .
A r t y k u ł ten, jak się zdaje, nie m i a ł szerszego o d d ź w i ę k u . Ja
sama na posiedzeniu K o m i t e t u N a u k Etnologicznych P A N w czerwcu
1979 r. w y g ł o s i ł a m referat pt. „ P o d s t a w o w e modele n a u k i a s p o s ó b u p r a ­
w i a n i a etnologii w Polsce". Z a m i e r z a ł a m w s k a z a ć w n i m na p r z y c z y n y
p e w n y c h t r u d n o ś c i w k o m u n i k o w a n i u się badaczy m i ę d z y sobą, na po­
s ł u g i w a n i e się przez n i c h r ó ż n y m i j ę z y k a m i n a u k o w y m i , stawianie sobie
r ó ż n y c h p y t a ń . S ą d z ę , że m i m o t y c h t r u d n o ś c i w p r z y n a j m n i e j j e d n y m
momencie p o r ó w n y w a n i e ze s o b ą r ó ż n y c h k i e r u n k ó w badawczych jest
konieczne. W t e d y mianowicie, gdy f o r m u ł u j e m y p y t a n i a badawcze i za­
s t a n a w i a m y się, w j a k i s p o s ó b na nie o d p o w i e d z i e ć , j a k ą p r o c e d u r ę ba­
dania p r z y j ą ć .
3 5

Z tego p o w o d u do uniwersyteckiego p r o g r a m u t e o r i i k u l t u r y

obowią-

» Chciałabym wykazać to w cz. I I tego artykułu poddając analizie niektóre
współczesne prace etnologów polskich Myślę, że wskazał na ho też P. S z t o m p k a ,
Metoda funkcjonalna w socjologii i antropologii społecznej.
Studium
analityczne,
Wrocław—Warszawa—Kraków—Gdańsk 1971; t e n ż e , Teoria i wyjaśnienie,
z me­
todologicznych problemów
socjologii, Warszawa 1973,
и А. С. M. J a n s e n, A phenomenological orientation in the spatial sciences?
Amsterdam 1980 (materiały powielane z konferencji organizowanej w kwietniu
1980 r. przez Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet w Amsterdamie, archiwum K a ­
tedry Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego).
M C . L é v i - S t r a u s s , Smutek tropików,
Warszawa 1968, s. 57 n. Można
przypuszczać, że przez pewien czas C. Lévi-Strauss pozostawał pod urokiem egzys­
tencjalizmu. Trudno sądzić jednak, by zostawiło to trwały ślad w jego pracach.
G. K l o s k a ,
Trzy modete nauk społecznych,
„Etnografia Polska", t . X I X :
1975, z. 2, s. 109-137.
8 5

2 _ Etnografia Polska t. 28/2

�f
J

18

ZOFIA SOKOLEW1CZ

i
j
jł

I
I
'

¡
I
|
I
I

ż u j ą c e g o s t u d e n t ó w etnografii w Warszawie wprowadzono od 1978 r .
r o z w a ż a n i a na temat modeli n a u k i , a z w ł a s z c z a m o d e l i n a u k s p o ł e c z n y c h ,
Niniejszy szkic jest s k r ó t e m n a j w a ż n i e j s z y c h p u n k t ó w tego p r o g r a m u .
J e ż e l i jest wiele etnologicznych t e o r i i k u l t u r y to czy m o ż n a p o r ó w n y w a ć
je m i ę d z y s o b ą ? Jak to r o b i ć ? Czy m o ż n a p o r ó w n y w a ć r e z u l t a t y b a d a ń ,
w k t ó r y c h p o d s t a w o w y m p o j ę c i e m jest „ w y t w ó r k u l t u r o w y " ( K . Mo¬
s z y ń s k i ) , „ f a k t h i s t o r y c z n y " ( K . Dobrowolski), „ i n s t y t u c j a " ( B . M a l i n o w ski), „ z n a c z e n i e " i „ s t r u k t u r a " (C. L é v i - S t r a u s s ) ? C z y te j e d n o s t k i t a k ­

sonomiczne o d p o w i a d a j ą w r z e c z y w i s t o ś c i t e m u samemu? A co m o ż n a
powiedzieć o innych pojęciach tych teorii ?
Koncepcja modelu n a u k i u m o ż l i w i a p o r ó w n a n i e ze s o b ą r ó ż n y c h t e o r i i t w o r z ą c dla n i c h rodzaj w s p ó l n e g o m i a n o w n i k a . W filozofii i socjol o g i i n a u k i napisano na t e n temat j u ż dość d u ż o . P o r ó w n u j ą c ze s o b ą
sposoby p o s t ę p o w a n i a r ó ż n y c h uczonych, w t y m r ó w n i e ż t y c h , k t ó r y c h
p o s t ę p o w a n i e s t a ł o się w z o r e m , modelem dla i n n y c h — j a k np. opisany
przez G. K l o s k ę , E. D u r k h e i m , M . Weber czy G. M y r d a l — m o ż n a d o j ś ć
do w n i o s k u , że k a ż d y z badaczy b u d u j ą c s w o j ą t e o r i ę m u s i o d p o w i e d z i e ć
na k i l k a p o d s t a w o w y c h p y t a ń . Odpowiedzi na nie są w s k a ź n i k i e m na t o ,
j a k i m modelem n a u k i dany badacz p o s ł u g u j e s i ę w swojej pracy. A w i ę c
przede w s z y s t k i m m u s i u s t a l i ć , czy p r z y j m u j e z a ł o ż e n i e - o j e d n o ś c i
p r z e d m i o t u n a u k i i w konsekwencji, czy o d r ó ż n i a n a u k ę od s z t u k i czy
nie? Czy p r z y j m u j ą c t e z ę o j e d n o ś c i n a u k i p r z y j m u j e za w z ó r do n a ś l a ­
dowania n a u k i eksperymentalne? Jak o k r e ś l a r e l a c j ę m i ę d z y p r z e d m i o ­
t e m a p o d m i o t e m badania? Czy na p r z y k ł a d przedmiot badania istnieje
n i e z a l e ż n i e od badacza, k t ó r y poznaje go p a t r z ą c się n a ń niejako z d y s ­
tansem czy t e ż m a m y t u do czynienia ze ścisłą z a l e ż n o ś c i ą p r z e d m i o t u
i podmiotu? Co stanowi ź r ó d ł o poznania: dane empiryczne, dane obserwa­
cyjne, nasze p r z e ż y c i a , odczucia czy inne jeszcze f o r m y ? Jak się p r z e d ­
stawia relacja m i ę d z y t e o r i ą a o b s e r w a c j ą ? Czy w t e o r i i m o g ą z n a l e ź ć
się dane, k t ó r y c h nie m a w obserwacji? J a k i t y p w y j a ś n i a n i a p r z y j m u j e
dany autor (przez o d w o ł a n i e się do p r a w o g ó l n y c h l u b s t a t y s t y c z n y c h
ustalanie miejsca elementu w systemie, o k r e ś l a n i a s t r u k t u r y z j a w i s k a
etc.)? Czy autor w y r ó ż n i a w r z e c z y w i s t o ś c i poznawanej r ó ż n e p o z i o m y
zorganizowania l u b d o s t ę p n o ś c i obserwacji (poziom obserwowalny versus
nieobserwowalny) etc? Jakie są podstawowe p o j ę c i a j ę z y k a danej t e o r i i
(jednostka taksonomiczna, rozumienie czasu, przestrzeni etc.)? W j a k i
s p o s ó b sprawdza się t e o r i ę ? K i e d y u w a ż a się j ą za p r a w d z i w ą , a k i e d y
m o ż*n aM.o dPr zoul cai ćn уj ąi, jako
Knowing
n i e pand
r a w dbeing,
z i w ą ?London 1969; E . А. В u r 11, The meta­
physical
ofy m
modern
science, k London
n , Philosophical
P r z y foundations
szczegółow
rozbiorze
r y t y c z n y1926;
m kTa .ż dB
e je nzt o analizowanych
3 6

3 7

•
l
]
•

J
I
i
l
&lt;
'
!

foundations of the three sociologies, London 1980; M. H о 11 i s,
Philosophical thoughts on social action, Edinburgh, 1979.
K l o s k a , op. cit., s. 109 n
3 7

Models
•

of man»

'•)
1
¡
:

�19

PODSTAWOWE MODELE NAUKI

t e o r i i trzeba p o s t a w i ć znacznie w i ę c e j s z c z e g ó ł o w y c h p y t a ń . P r z y k ł a d e m
m o ż e b y ć wspomniane w y ż e j o m ó w i e n i e K i o s k i l u b tego samego auto­
ra egzegeza Totemizmu
C. L é v i - S t r a u s s a . U z n a ł a m jednak, że w y l i c z o ­
ne w y ż e j p y t a n i a p o z w a l a j ą na uzyskanie i n f o r m a c j i w y s t a r c z a j ą c y c h
do odpowiedzi na p y t a n i e , z j a k i m modelem n a u k i m a m y w k o n k r e t n y m
p r z y p a d k u do czynienia, j a k i e są z a ł o ż e n i a teoriopoznawcze danego ba­
dacza.
3 8

3 9

W ś l a d za t e o r e t y k a m i n a u k i m o ż n a w y r ó ż n i ć n a s t ę p u j ą c e , podsta­
w o w e jej modele: klasyczny p o z y t y w i s t y c z n y , realistyczny i k o n w e n c j o ­
n a l n y (wszystkie zbudowane p r z y z a ł o ż e n i u j e d n o ś c i ś w i a t a i j e d n o ś c i
nauki). Z a k ł a d a j ą c jednak o d m i e n n o ś ć h u m a n i s t y k i od n a u k i sensu
stricto trzeba w z i ą ć pod u w a g ę n i e k t ó r e c h o ć b y z w ł a ś c i w y c h dla tego u j ę c i a
modeli, a to m o d e l h u m a n i s t y k i r o z u m i e j ą c e j i fenomenologiczny. .
I. P O Z Y T Y W I S T Y C Z N Y MODEL N A U K I

O p o z y t y w i z m i e w filozofii i o d p o w i a d a j ą c y m m u m o d e l u n a u k i na­
l e ż y m ó w i ć ze ś w i a d o m o ś c i ą t r w a n i a tej o r i e n t a c j i od 150 lat, w jej r ó ż ­
n y c h fazach i odmianach. S p r a w i a to, że klasyczny p o z y t y w i z m Comte'a
niewiele m a w s p ó l n e g o i r ó ż n i się bardzo od p o z y t y w i z m u I I (empirio­
k r y t y c y z m u ) czy n e o p o z y t y w i z m u k o ł a w i e d e ń s k i e g o . N i e m n i e j jednak
w y d a j e się, że podstawowe cechy tego, co n a z y w a m y p o z y t y w i s t y c z n y m
modelem n a u k i , są w z g l ę d n i e t r w a ł e do dziś. Model ten n a j p e ł n i e j chyba
relacjonuje C. G. H e m p e l . Z b u d o w a n y on z o s t a ł na z a ł o ż e n i u , że n a u k a
u m o ż l i w i a zdobywanie p r z e w i d y w a ń (to jest j e j celem) i t y m s a m y m
w y j a ś n i a ś w i a t . Jest to m o ż l i w e d z i ę k i s k o n s t r u o w a n i u t e o r i i s k ł a d a j ą ­
cych się z t w i e r d z e ń o g ó l n y c h o k r e ś l a j ą c y c h s t a ł e stosunki m i ę d z y ele­
m e n t a m i r z e c z y w i s t o ś c i . T w i e r d z e n i a te, zwane też p r a w a m i , u m o ż l i w i a j ą
p r z e w i d y w a n i e zjawisk o d k r y w a n y c h na drodze systematycznej obserwa­
cji i eksperymentu.
4 0

W y j a ś n i e n i e polega w i ę c na w y k a z a n i u , że badane „ c o ś " jest k o n k r e t ­
n y m przypadkiem tych regularności, przypadkiem działania prawa ogól­
nego. Może b y ć w i ę c przewidziane r ó w n i e ż w p r z y s z ł o ś c i .
Istotne jest, że p r a w d a o w y c h t w i e r d z e ń nie jest po p r o s t u koniecz­
n o ś c i ą l o g i c z n ą , nie m o ż e b y ć t e ż znana a priori. M u s i b y ć sprawdzona
na drodze obserwacji i eksperymentu, j e d y n y c h ź r ó d e ł p e w n e j i n i e p o d ­
w a ż a l n e j w i e d z y empirycznej. E k s p e r y m e n t i obserwacja s ą t e ż n a r z ę ­
dziem wszelkich t w i e r d z e ń , jeżeli m a j ą m i e ć one charakter n a u k o w y .
N a u k a nie musi, a n a w e t nie p o w i n n a s i ę g a ć w g ł ą b l u b poza z j a w i s ­
ka d o ś w i a d c z a n e przez c z ł o w i e k a w poznaniu z m y s ł o w y m . O d e j ś c i e o d
" K l o s k a , op. cit.
»» K ł o s к a, Totemizm C. Lévi-Straussa,
„Lud", t. 67: 1974.
«• C. H e m p e l , Metodologia nauk przyrodniczych,
Warszawa
Philosophy of natural science, Englewood Cliffs 1966.

1968;

tenże,

�20

ZOFIA S O K O I E W I C Z

i n f o r m a c j i dostarczanych n a m przez z m y s ł y jest zdaniem się na speku­
lacje. T u odnajdujemy ź r ó d ł o a r g u m e n t ó w s k i e r o w a n y c h przez f u n k c j o nalistów przeciwko „spekulacjom szkoły kulturowo-historycznej
Moż­
na sądzić, że te same w z g l ę d y k i e r o w a ł y k r y t y k a m i r o d z ą c e j się s z k o ł y
k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n e j , w y w o d z ą c y m i się z k r ę g u e w o l u c j o n i z m u bastianowskiego . To w ł a ś n i e p r z y j ę c i e tego samego m o d e l u n a u k i sprawia,
że i s t n i e j ą p o d o b i e ń s t w a p o m i ę d z y e w o l u c j o n i z m e m a f u n k c j o n a l i z m e m ,
a obydwa k i e r u n k i r ó ż n i ą się zasadniczo od s z k o ł y k u l t u r o w o - h i s t o r y c z ­
nej (gdyby nawet o d r z u c i ć t e o r i ę k r ę g ó w k u l t u r o w y c h ,
najtrudniejszą
do utrzymania).
4 2

43

P o g l ą d y pozytywistyczne na n a u k ę s t a ł y się ź r ó d ł e m oddzielenia tego
co u w a ż a n o , że m o ż e b y ć p r z e d m i o t e m poznania naukowego (to jest
w drodze e k s p e r y m e n t u i obserwacji i co się da w k o n s e k w e n c j i prze­
w i d z i e ć jako seria n a s t ę p s t w ) , od tego, co jest w y t w o r e m w y o b r a ź n i
c z ł o w i e k a , jego uczuciami, t w ó r c z o ś c i ą , poezją, co jest n i e p r z e w i d y w a l n e ,
co — m ó w i ą c k r ó t k o — jest h u m a n i s t y k ą , inaczej s z t u k ą (ort
versus
science).
W p r z y p a d k u uznania c a ł e j r z e c z y w i s t o ś c i za jeden p r z e d m i o t n a u k i ,
należało podporządkować sferę humanistyki t y m samym rygorom i pro­
cedurom badawczym, co sferę z w y c z a j o w ą b a d a ń e k s p e r y m e n t a l n y c h .
T y m samym g ł ó w n y m k r y t e r i u m prawdziwości teorii winno być empi­
ryczne k r y t e r i u m z g o d n o ś c i z d o ś w i a d c z e n i e m , w n i o s k i z a ś n a l e ż a ł o opie­
r a ć na obserwacji i eksperymencie etc. O t y m , że nie jest to ł a t w e , ś w i a d ­
czą c h o ć b y z a r z u t y kierowane przez u c z n i ó w K . R. P o p p e r a (J. Agassi,
E. Gellner, I . Jarvie) p r z e c i w k o antropologii f u n k c j o n a l n e j , k t ó r a i c h
zdaniem — m i m o szumnych zapowiedzi — nie z d o ł a ł a s f o r m u ł o w a ć ani
jednego p r a w a ściśle o g ó l n e g o . O tej t r u d n o ś c i ś w i a d c z ą chyba r ó w n i e ż
w y s i ł k i K . M o s z y ń s k i e g o . C h o ć o b j ą ł on j e d n y m aparatem p o j ę c i o w y m
c a ł ą k u l t u r ę , to jednak w p r z y p a d k u i n t e r p r e t a c j i s z t u k i p r ó b o w a ł o d ­
w o ł a ć się do pomocy idei bergsonowskich o d c h o d z ą c w ten s p o s ó b od
stosowanego klasycznego m o d e l u pozytywistycznego.
C. G. H e m p e l p d k r e ś l a , że w y j a ś n i a n i e p r z y b i e r a w p o z y t y w i s t y c z ­
n y m m o d e l u n a u k i o k r e ś l o n ą s t r u k t u r ę . Jej i s t o t n y m i c z ł o n k a m i są
4 4

4 5

4 1

A.

R. R a d c l i f f e

Brown,

The method in social anthropology,

London

1958.
4 2

S. O. S t o i l , Die Entwicklung der Volkerkunde von ihrer Anfangen bis in
die Neuzeit, „Mitteilungen der Geographische-Eth.iographische Gesellschaft", Zurich
1917-1918, t. 18, s. 105.
« S o k o l e w i c z, op. cit., s. 78; S z a c k i , op. cit., s. 413.

�21

PODSTAWOWE MODELE NAUKI

46

eksplanandum
i eksplanans :
N a eksplanans
s k ł a d a j ą się p r a w a o g ó l n e
(na k t ó r y c h b r a k l u b t r u d n o ś c i w f o r m u ł o w a n i u u s k a r ż a j ą się zawsze
t a k z w a n i h u m a n i ś c i ) i w a r u n k i p o p r z e d z a j ą c e zaistnienie o k r e ś l o n e g o
zjawiska. S t a n o w i ą w i ę c one p r z e s ł a n k i w y j a ś n i a n i a . K l a s y c z n y p r z y k ł a d
r e a k c j i s ł u p k a r t ę c i w termometrze w ł o ż o n y m do g o r ą c e j w o d y s t a n o w i
w a r i a n t w y j a ś n i a n i a z w a n y dedukcyjno-nomologicznym. Ten t y p w y ­
j a ś n i a n i a stosowany b y ł w etnologii szeroko przez M a l i n o w s k i e g o i jego
s z c z e g ó ł o w ą a n a l i z ę p r z e d s t a w i ł P. S z t o m p k a . D r u g i m t y p e m w y j a ś ­
niania p o z y t y w i s t y c z n e g o jest i n d u k c y j n o - p r o b a b i l i s t y c z n e (statystycz­
ne). W t y m p r z y p a d k u w eksplanansie
zamiast p r a w o g ó l n y c h z n a j d u j ą
s i ę statystyczne ( l u b probabilistyczne) generalizacje, a relacja m i ę d z y
p r z e s ł a n k a m i a w n i o s k i e m m a charakter indukcyjnego p r a w d o p o d o b i e ń ­
stwa. T e n s p o s ó b w y j a ś n i a n i a b y ł szeroko stosowany w a n t r o p o l o g i i ame­
r y k a ń s k i e j rozdartej od c z a s ó w F . Boasa przez w ą t p l i w o ś c i co do s ł u s z ­
n o ś c i p r z y j ę c i a w badaniu k u l t u r y naukowego (scientific)
postępowania
czy t e ż raczej w y j a ś n i a n i a historycznego (w sensie r e k o n s t r u k c j i n i e ­
powtarzalnych i nieprzewidywalnych n a s t ę p s t w jednostkowych zdarzeń).
W y d a j e się że k u t e m u t y p o w i w y j a ś n i a n i a s k ł a n i a ł a się t z w . k a l i f o r niiska szkoła
antropologii a z w ł a s z c z a 2rupa s t a t y s t v k ó w p o d kierun—
47

J

tr

о

o

У

f

4 8

J

Sr

J
4 9

kiem H D r i v e r a
Z nimi współpracował S K l i m e k
u c z e ń Jana
Czekanowskiego. Dorobek tego ostatniego jest r ó w n i e ż z naszego p u n k t u
widzenia ogromnie i n t e r e s u j ą c y W s z a k ż e m o ż n a b y ł o sądzić że studia
w^ Niemczech w okresie ofensywy metodologicznej s z k o ł y k u l t u r o w o h i s t o r v c z n e i a w t v m t e o r i i k r ę g ó w k u l t u r o w y c h F Graebnera ( k t ó r e na
r e s z t ę ż v ć i a z a u r o c z y ł y S Poniatowskiego) nrzvciagna Czekanowskiego
do tego ś r o d o w i s k a A b v ł o to ś r o d o w i s k o mocno a k c e n ü m c e o d m i e n n o ś ć
h u m a n i s t y k i i n a u k i p r z y r o d n i c z y c h , o p t u j ą c e za modelem n a u k i W i n d e l R i c k e r t a Jest to iasne w pracach L Frobeniusa p o s z u k u j ą c e g o
w n s t a t e r z n e i i n s t a n c i i ducha" k o n t y n e n t u a f r y k a ń s k i e g o
Jacach
5 0

O

W

S Ъ

h s meg

-ňř

H

k t ó r v n L ł wnrost o

Ankermanna i F

duchu" r ó z n v c h kultur «

Graebnera

w

Zapewne j e d n a k ' f a k t

ora

że

* H e m p e 1, op. cit., s. 403.
« S z t o m p k a , op. cit.
H . Е. D r i v e r , Cultural Diffusion, {w:] Raoul N a r o l l (wyd.); Main cur¬
rents in cultural anthropology, Englewood Cliffs N. J . 1973.
•
» S. K l i m e k , Metoda ilościowa w badaniach nad historią kultury, „Roczniki
Dziejów Społecznych i Gospodarczych", t. 3: 1934, s 57-76; S. K l i m e k , W. M i l ­
k ę , An analysis of the material culture of the Tupi peoples", „American A n t h r
opologist", vol. 37: 1935, s. 71-91; S. K l i m e k , Culture element distributions, I :
The structure of California Indian Culture, „University of California, Publications
in American Archaeology and Ethnology, vol. 37: 1935, s. 1-70*.
L . F r o b e n i u s , Kulturgeschichte
Áfricas:
Prolegomena zu einer historischen Gestaltlehre, Zurich 1933.
A. B r o n k , Język teorii religioznawczej O. Schmidta, Lublin 1972; O. W.
S c h m i d t , der Ursprung des Gottesidee, Tubingen 1911.
'
4 8

4

6 0

6 1

�22

ZOFIA SOKOLEWICZ

Czekanowski b y ł p r z y r o d n i k i e m , że przez a n g i e l s k ą s z k o ł ę b i o m e t r y c z n ą
z e t k n ą ł się z a n g i e l s k ą filozofią e m p i r y z m u , w y n i k a , że w swoich p r a ­
cach p r z y j m u j e w y j a ś n i a n i e t y p u indukcyjno-probabilistycznego. Jego
z a ł o ż e n i a teoriopoznawcze bliższe s ą zdecydowanie p o z y t y w i z m o w i n i ż
niemieckiej filozofii Windelbanda i R i c k e r t a . J e d n a k ż e , z tej r a c j i , że
badania jego d o t y c z ą antropologii i etnologii historycznej, p r z e d m i o t e m
obserwacji s t a j ą się nie f a k t y historyczne, ale raczej ź r ó d ł a , na podsta­
w i e k t ó r y c h o tej przeszłości w n i o s k u j e m y . O b e c n o ś ć ź r ó d ł a jest w i ę c
d e c y d u j ą c y m f a k t e m o prawdzie t e o r i i . W k w e s t i i stosunku do ź r ó d ł a
Czekanowski b l i s k i jest bardzo p o g l ą d o m s z k o ł y k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n e j .
Tej w ł a ś n i e szkole z a w d z i ę c z a wszak etnologia europejska (i ś w i a t o w a )
o k r e ś l e n i e podstaw k r y t y k i ź r ó d ł o w e j . Przekonanie, że w ł a ś c i w a me­
toda stanowi g w a r a n c j ę p r a w d z i w y c h r e z u l t a t ó w , w s p ó l n e na p r z e ł o m i e
X I X i X X w. pozytywizmowi i n i e k t ó r y m przynajmniej kierunkom h u ­
m a n i s t y c z n y m , jest zapewne c e c h ą c a ł e j epoki.
5 2

Zgodnie z modelem p o z y t y w i s t y c z n e j n a u k i teorie budowane są na
podstawie danych e m p i r y c z n y c h . W k l a s y c z n y m p o z y t y w i z m i e obserwa­
cja i dane empiryczne w y p r z e d z a j ą t e o r i ę . Z t y m nie d a j ą c y m się dziś
u t r z y m a ć poglądem zrywa już neopozytywizm koła wiedeńskiego i bliski
m u K . R. Popper. W etnologii p o g l ą d ten m o ż n a s p o t k a ć jeszcze dziś. nie
t y l k o jako podzwonne f u n k c j o n a l i z m u i s c j e n t y z m u (w p e w n y c h o k r e ­
sach) F . Boasa, ale r ó w n i e ż jako p o g l ą d h i s t o r y c z n y c h ( p o z y t y w i s t y c z ­
nych) szkół w etnologii europejskiej, exemplum К . M o s z y ń s k i . W p r z y ­
p a d k u tego ostatniego m a m y do czynienia z w a r i a n t e m p o z y t y w i s t y c z ­
nego m o d e l u n a u k i dostosowanego do r o z w a ż a n i a zjawisk p r z e s z ł y c h .
Znane są n a m n a s t ę p s t w a z d a r z e ń historycznych, znane s ą p r a w a o g ó l n e
k u l t u r y w y p r o w a d z o n e przez M o s z y ń s k i e g o z m o d e l u j ę z y k a oraz analiz
morfologicznych. Zadaniem badacza w tej s y t u a c j i b y ł o odtworzenie
p r z e s ł a n e k i s t n i e j ą c e g o stanu na podstawie z n a j o m o ś c i n a s t ę p s t w i p r a w
ogólnych.
5 3

M o s z y ń s k i podziela p o g l ą d p o z y t y w i s t ó w na s p o s ó b b u d o w a n i a t e o r i i .
Teorie s k ł a d a j ą się z t w i e r d z e ń o w y s o k i m stopniu abstrakcji, k t ó r y c h
p r a w d a l u b fałsz m o g ą b y ć stwierdzane t y l k o w drodze systematycznej
obserwacji i eksperymentu. Teoria m u s i b y ć zbudowana na o b i e k t y w n i e
i s t n i e j ą c y c h faktach. W t e o r i i nie m o ż e z n a l e ź ć się nic ponad to, co
uprzednio b y ł o w faktach. R ó w n i e ż ten p o g l ą d jest nie do u t r z y m a n i a
w tej c h w i l i . Jego zaprzeczenie w d u ż e j mierze z a w d z i ę c z a m y J. Piagetowi .
5 4

5 2

....
F . G r a e b n e r , Methode der Ethnologie, Heidelberg 1911; O. W. S c h m i d t ,
MefhOde der Ethnologie, Berlin 1935.
» S о к o 1 e w i с z, op. cit., s. 87.
" ' J . P i a g e t, Epistemologia i psychologia, Warszawa 1972.
5

�23

PODSTAWOWE MODELE NAUKI

II. R E A L I S T Y C Z N Y MODEL NAUKI

M a on w i e l e cech w s p ó l n y c h z p o z y t y w i s t y c z n y m . Za jego g ł ó w n e g o
przedstawiciela m o ż n a u z n a ć K . Marksa. Realiści u z n a j ą j e d n o ś ć ś w i a t a
i j e d n o ś ć p r z e d m i o t u n a u k i . S t ą d m o ż e b r a ł o się tak uporczywe, a dla
w i e l u n i e z r o z u m i a ł e p o d k r e ś l a n i e naukowego c h a r a k t e r u ' h u m a n i s t y k i
w okresie d y s k u s j i nad m a t e r i a l i z m e m d i a l e k t y c z n y m i h i s t o r y c z n y m
w latach 50-tych w Polsce. Zgodnie z z a ł o ż e n i a m i m a t e r i a l i z m u szeroko
rozumiana h u m a n i s t y k a z wydzieloną* p o d g r u p ą nauk s p o ł e c z n y c h i na­
u k o sztuce m a w y j a ś n i a ć ś w i a t analogicznie do nauk p r z y r o d n i c z y c h .
A w konsekwencji w y j a ś n i a n i a ma p r z e w i d y w a ć n a s t ę p s t w a r ó ż n y c h
d z i a ł a ń i z m i e n i a ć ś w i a t . W stosunku do modelu pozytywistycznego
zmianie ulega przede w s z y s t k i m k r y t e r i u m p r a w d y . W poprzednim w y ­
p a d k u s t a n o w i ł a je e m p i r i a . Obecnie staje się n i m p r a k t y k a s p o ł e c z n a ,
z d o l n o ś ć i t r a f n o ś ć stosowania. Podobnie do p o z y t y w i s t ó w realiści s ą d z ą ,
ż e nauka opiera się na e m p i r i i , jest racjonalna, a poznanie ma charakter
o b i e k t y w n y . W k o n s e k w e n c j i na gruncie r e a l i z m u nie ma sporu o cha­
r a k t e r h u m a n i s t y k i . Ona t e ż s ł u ż y z m i e n i a n i u ś w i a t a . Istnieje natomiast
mocny, mocniejszy n i ż d a w n i e j , postulat f o r m u ł o w a n i a r ó w n i e ż i na jej
g r u n c i e p r a w o g ó l n y c h , z c z y m w i ą ż ą się notowane c z ę s t o w ostatnich
t r z y d z i e s t u latach dyskusje n a d . i c h c h a r a k t e r e m .
55

Istotne natomiast r ó ż n i c e m i ę d z y p o z y t y w i z m e m a realizmem w y s t ę ­
p u j ą w sposobie w y j a ś n i a n i a . A b y coś w y j a ś n i ć nie w y s t a r c z y t y l k o
w s k a z a ć , ż e owo badane „ c o ś " jest s z c z e g ó ł o w y m p r z y p a d k i e m p r a w a
o g ó l n e g o , j a k i e j ś p r a w i d ł o w o ś c i w sposobie n a s t ę p s t w m i ę d z y elementami
obserwowanej r z e c z y w i s t o ś c i . Konieczne staje się o k r e ś l e n i e s t a ł y c h
z w i ą z k ó w m i ę d z y z j a w i s k a m i , odkrycie u k r y t y c h s t r u k t u r i mechaniz­
m ó w f u n k c j o n o w a n i a . Z n i k a w tej s y t u a c j i w y s u w a n y przez r ó ż n y c h
badaczy (Lyons, Radcliffe-Brown) zarzut r e i f i k a c j i k u l t u r y przez etno­
l o g ó w f u n k c j o n a l i s t ó w . B y t ontologiczny posiada nie t y l k o to, co postrze­
g a m y za p o m o c ą naszych z m y s ł ó w . Oznacza to postulowanie istnienia
b y t ó w n i e o b s e r w o w a l n y c h i p r o c e s ó w nieobserwowalnych, takich, k t ó ­
r y c h nie j e s t e ś m y ś w i a d o m i , a o k t ó r y c h i s t n i e n i u w n i o s k u j e m y na p o d ­
stawie z a c h o d z ą c y c h s k u t k ó w . A l e d z i ę k i t e m u z a ł o ż e n i u m o ż e m y p r z e j ś ć
w badaniu pod p o w i e r z c h n i ę zjawisk, do i c h n a t u r y , do czegoś, co nazy­
w a m y i s t o t ą , a co jest u k r y t e . W i ą ż e się to z coraz mocniejszym w w i e l u
naukach przekonaniem, że to, co n a p r a w d ę w a ż n e , u k r y w a się pod po­
wierzchnią dostępnych nam zmysłami i u ś w i a d a m i a n y c h
informacji
o świecie.
D l a realisty teoria n a u k o w a jest opisem s t r u k t u r i m e c h a n i z m ó w ,
k t ó r e g e n e r u j ą zjawiska obserwowalne. Opis t y c h s t r u k t u r pozwala w i ę c
5 5

1960;

A. M a l e w s k i , J . T o p o l s k i , Studia z metodologii
J . T o p o l s k i , Metodologia historii, Warszawa 1968.

historii,

Warszawa

�1
24.

ZOFIA

SOKOLEWICZ

na w y j a ś n i a n i e tego, co jest widoczne na p o w i e r z c h n i , a co nie t ł u m a c z y
się s a m ó przez się. A d e k w a t n e do r z e c z y w i s t o ś c i , w ł a ś c i w e w y j a ś n i e n i e
w y m a g a w y k r y c i a s t a ł y c h relacji m i ę d z y z j a w i s k a m i oraz ł ą c z ą c e g o j e
mechanizmu. T ł u m a c z ą c zjawisko m ó w i m y nie t y l k o o momencie i n i c j u ­
j ą c y m proces jego powstawania. M u s i m y d a ć opis m e c h a n i z m u generu­
j ą c e g o dany proces .
N a gruncie nauk p r z y r o d n i c z y c h nie w y s t a r c z a j ą j u ż p r a w a m ó w i ą c e
0 temperaturze ciał, i c h o b j ę t o ś c i czy c i ś n i e n i u g a z ó w . A b y z n a ć p r z y ­
czynę wzrostu temperatury musimy znać m o l e k u l a r n ą b u d o w ę gazów.
Najistotniejsze dla t r y b u w y j a ś n i a n i a w r e a l i s t y c z n y m m o d e l u n a u k i
jest zbadanie s t r u k t u r y p r z e d m i o t u badania. R e a l i ś c i s ą d z ą , że aby o d ­
p o w i e d z i e ć na p y t a n i e „ d l a c z e g o " nie w y s t a r c z y w s k a z a ć na p o w t a r z a ­
jące się n a s t ę p s t w a , ale trzeba o d p o w i e d z i e ć p r z e d t e m na p y t a n i a „ c o "
1 „jak".
O d p o w i e d ź na p y t a n i e „ c o " polega na ustaleniu i s t o t y zjawiska, c z y l i
jego s t r u k t u r y (np. s t r u k t u r y systemu p o k r e w i e ń s t w a , s t r u k t u r y r ó ż n y c h zjawisk k u l t u r o w y c h ) . N a gruncie etnologii ś w i a t o w e j p r z y k ł a d t e go sposobu p o s t ę p o w a n i a daje n a m (zapewne za Marksem) C. L e v i - S t r a u s s . O d p o w i e d ź na p y t a n i e „ j a k " ma o k r e ś l i ć mechanizm u r u chomiony przez j a k i e ś d z i a ł a n i e (np. n a w i ą z a n i e w i ę z i przez obdarowanie
drugiego c z ł o w i e k a e t c ) . K l a s y c z n y m p r z y k ł a d e m stosowania realistycznego m o d e l u n a u k i jest model s t w o r z o n y przez M a r k s a . S z c z e g ó ł o w y m
p r z y k ł a d e m m o ż e b y ć c h o ć b y teoria f o r m a c j i g o s p o d a r c z o - s p o ł e c z n y c h .
N a j w a ż n i e j s z e w n i m jest założenie, że ludzie nie s ą ś w i a d o m i mechanizm ó w k r y j ą c y c h się za i c h d z i a ł a n i a m i . S t r u k t u r a klasowa, p r a w a r y n k u ,
w y s t ą p i e n i e w a r t o ś c i dodatkowej, z k t ó r e j r o b t n i c y nie z d a j ą sobie spra­
w y _ oto u k r y t e mechanizmy, k t ó r e badacz w i n i e n o p i s a ć , aby w y j a ś n i ć
to, co dzieje się na p o w i e r z c h n i — w ś w i a d o m o ś c i l u d z i .
5 6

1
[
[
i
|
•
-j
*
j

57

Badacz — 'realista b u d u j ą c t e o r i ę m u s i u w z g l ę d n i a ć f a k t , że nie obejm u j e z m y s ł a m i t e j , n a j w a ż n i e j s z e j dla nas, części r z e c z y w i s t o ś c i . Dlatego
*tak często buduje się modele, p o s ł u g u j ą c się m e t o d ą per analogiam. M o del systemu solarnego p o s ł u ż y ł do b u d o w y atomu, modele f a l ś w i e t l n y c h
i d ź w i ę k o w y c h oparte są na r u c h u f a l w o d y p o w s t a j ą c y c h p r z y r z u c e n i u
k a m i e n i e m (analogia znana n a m t e ż z p r o p o z y c j i K . M o s z y ń s k i e g o ) . T w o r ż e n i e t e o r i i w realizmie opiera się na t w o r z e n i u m o d e l u i sprawdzaniu
go w obserwowalnej r z e c z y w i s t o ś c i . Modele d o t y c z ą nieobserwowalnego,
e m p i r i a z a ś obserwowalnego. M o d e l m u s i w i ę c u w z g l ę d n i a ć k o n i e c z n o ś ć
przechodzenia w r o z u m o w a n i u z jednego na d r u g i pozifim i w s k a z y w a ć ,
w

A. R. R a d c l i f f e - B r o w n , Structure and function, London 1959; J . L y ­
o n s , The verbal communication, [w:] R. H i n d e (wyd.) Non verbal
communica­
tion and other essays, London 1974.
» C . L é v i - S t r a u s s , The scope of anthropology, „Current Anthropology",
vol. 7: 1966, no. 2, s. 112-124; t e n ż e , Anthropology: its achievements and future,
„Current Anthropology", vol. 7: 1966, no. 2, s. 124-128. '

.

|
'
/
[
i
1

j
!

1

I
¡
|
1

�j

j
'
I
je
L
i
Jl
li

,

PODSTAWOWE MODELE NAUKI

25

czy jego f u n k c j o n o w a n i e faktycznie powoduje sprawdzane w rzeczywistości s k u t k i . K a ż d a w e r y f i k a c j a m o d e l u z r z e c z y w i s t o ś c i ą w y m a g a po¬
w r o t u do m o d e l u i jego k o l e j n y c h , w i e l u nieraz k o r e k t u r . Teorie p o ż y ­
t y w i s t y c z n e b y ł y n a j c z ę ś c i e j oparte na i n d u k c y j n e j zasadzie p r z e j ś c i a
od n i e k t ó r y c h z j a w i s k do w s z y s t k i c h , do i c h u o g ó l n i e n i a . W r e a l i z m i e
natomiast m a m y do czynienia z p r z e j ś c i e m od obserwowalnego do nie¬
obserwowalnego. Jest t o nie t y l k o kwestia stopnia ogólności w y p o w i a danych t w i e r d z e ń , lecz r ó w n i e ż poziomu r z e c z y w i s t o ś c i , k t ó r e g o d o t y c z ą ,
M o d e l n a u k i realistycznej s t o s o w a ł w etnologii ś w i a t o w e j w s p o m n i a ­
n y j u ż C. L é v i - S t r a u s s
i na t y m chyba polega jego z a l e ż n o ś ć o d
. K . M a r k s a , na k t ó r e g o się z r e s z t ą p o w o ł u j e . Zasady i pewne z a ł o ż e n i a
teoriopoznawcze C. L é v i - S t r a u s s a u l e g a j ą z r e s z t ą z m i a n o m w t o k u jego
ż y c i a i pracy n a u k o w e j . Nie ulega jednak chyba w ą t p l i w o ś c i , że do k o ń c a
lat 6 0 - t y c h p r e z e n t o w a ł on w ł a ś n i e t e n p u n k t w i d z e n i a zadeklarowany
w czasie s ł y n n e g o inauguracyjnego w y k ł a d u w College de France
w 1965 r.
5 8

5 9

M o d e l realistyczny w etnologii polskiej s t o s o w a ł przede w s z y s t k i m
L . K r z y w i c k i , obecnie r e a l i z u j ą go K . Dobrowolski, a t a k ż e — w latach
60-tych — K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a . P r z y j ę t y przez K . Dobrowolskiego
s p o s ó b opisu i s p o s ó b o k r e ś l e n i a przez niego pola badawczego sprawia,
że D o b r o w o l s k i w efekcie w y j a ś n i a k u l t u r ę nie przez o d w o ł a n i e się do
' u k r y t y c h s t r u k t u r k u l t u r y — j a k to postuluje L é v i - S t r a u s s i do czego
s k ł a n i a ł y b y go jego w ł a s n e , przedwojenne prace — ale przez o d w o ł a n i e
się do zasad n a s t ę p s t w a w procesie h i s t o r y c z n y m . Metoda i n t e g r a l n a
Dobrowolskiego
i jego postulat u j m o w a n i a badanych f a k t ó w w szero­
k i m k o n t e k ś c i e sprawia, że m o ż e on o d w o ł a ć się jedynie do t a k z w a n y c h
p r a w r o z w o j u s p o ł e c z n o - g o s p o d a r c z e g o (czyli do n i e k u l t u r o w e j sfery
• r z e c z y w i s t o ś c i ) , a nie do u k r y t e j s t r u k t u r y samej k u l t u r y . Wiedza o k u l ­
turze nie m o ż e b y ć p r z y t a k d u ż e j ilości zmiennych, j a k i e u w z g l ę d n i a
Dobrowolski, ani p r z y tej aparaturze p o j ę c i o w e j , p o g ł ę b i o n a . K u l t u r a
m o ż e b y ć jedynie t r a k t o w a n a jako k o r e l a t s t r u k t u r y s p o ł e c z n o - g o s p o d a r - czej. P r z y k ł a d e m taluej w ł a ś n i e p r o c e d u r y jest zrealizowana pod w p ł y ­
w e m s z k o ł y Dobrowolskiego Etnografia
Polski. Przemiany
kultury
'ludo­
wej . N i e s ą d z ę jednak, b y zastosowana t a m procedura b y ł a zgodna do
6 0

6 1

6 2

5 8

L é v i - S t r a u s s , op. cit, s. 121.
S o k o l e w i c z , D r e w n o w s k i , op. cit.; L . S e b a g , Marxisme et structuralisme, Paris 1964.
«° K . D o b r o w o l s k i , j j Z ą g a d n i e n i e kultury, [w:] Kalendarz Ilustrowany
Ku­
riera Codziennego na rok 1937, K r a k ó w 1936, t. 10, s. 68-81; t e n ż e , Dzieje kultu
éw. Florjana w Polsce do polowy XVI w., Warszawa 1923; t e n ż e , Dwa studia
nad powstaniem kultury ludowej w Karpatach Zachodnich, i[w:] Studia
historyczne
ku czci Stanisława
Kutrzeby, K r a k ó w 1938, t. 2, s. 181-246.
" A . K u t r z e b a - P o j n a r o w a , Metoda integralna K. Dobrowolskiego, [w:]
Metody etnologii, cz. 1, Warszawa 1980.
«г Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej.
6 9

�2Q

ZOFIA SOKOLEWICZ

k o ń c a z w y m a g a n i a m i w a r s z t a t u realistycznego. Podstawowe b o w i e m
pytanie, na k t ó r e n a l e ż y d a ć o d p o w i e d ź , to n a j p i e r w „ c o " ( u k r y t a s t r u k ­
t u r a ) , a p o t e m „ j a k " (mechanizm, p r z e j ś c i e od obserwowalnego do n i e obserwowalnego) wreszcie „ d l a c z e g o " . S ą d z ę , że na te p y t a n i a nie udzie­
lono odpowiedzi w cytowanej pracy i że pewne wskazania metodologicz­
ne p o z o s t a ł y t a m t y l k o w sferze p o s t u l a t y w n e j . S ą d z ę r ó w n i e ż , że i sam
D o b r o w o l s k i m i m o szeregu o ś w i a d c z e ń w t e j mierze, t e ż tego m o d e l u
konsekwentnie nie s t o s u j e . Podobnie m a się sprawa ze w s z y s t k i m i
z n a n y m i m i p r a c a m i d o t y c z ą c y m i z m i a n y k u l t u r o w e j , k t ó r e nie w y s z ł y
poza opis e m p i r y c z n y ( ź r ó d ł o w y ) , o k r e ś l e n i e n a s t ę p s t w w procesie h i s ­
t o r y c z n y m i wreszcie o d w o ł a n i e się do p r a w i d ł o w o ś c i s p o ł e c z n o - g o s p o ¬
darczych. W t y m sensie z d a j ą się one p r e z e n t o w a ć raczej m o d e l pozy­
t y w i s t y c z n e j n a u k i — uderza w n i c h silny nacisk na e m p i r i ę — n i ż r e alistyczny. I z tej r a c j i m o ż n a C. L é v i - S t r a u s s a u z n a ć za bliższego M a r k ­
63

\

s o w i od d e k l a r u j ą c y c h się m a r k s i s t ó w .
•
III. MODEL KONWENCJONALNY
•

W 2 p o ł o w i e X X w . u p o w s z e c h n i ł się w nauce t a k z w a n y model k o n ­
w e n c j o n a l n y . D o jego r e p r e z e n t a n t ó w , bardziej znanych w Polsce ( t ł u m a ­
czonych i cytowanych) n a l e ż ą T. S. K u h n , P. K . F e y e r a b e n d , a t a k ż e
N . Pv. H a n s o n i S. E. T o u l m i n . M o ż n a t e ż u z n a ć , że w s t r o n ę k o n w e n c j o n a l i z m u s k ł a n i a się c y t o w a n y j u ż K . R. Popper ( m i m o wszelkich swo­
i c h p o w i n o w a c t w z neopozytywizmem) i chyba n i e k t ó r z y z jego u c z n i ó w
( I . J a r v i e ) . K o n w e n c j o n a l i z m jest r ó w n i e ż obecny w Polsce,' c h o ć nie
zawsze jest t a k n a z y w a n y . M o ż n a jego z a ł o ż e n i a o d c z y t a ć na p r z y k ł a d
w pracach S. Amsterdamskiego, a „ Z a g a d n i e n i a N a u k o z n a w s t w a " p u b l i ­
k u j ą dość liczne a r t y k u ł y na ten t e m a t .
K o n w e n c j o n a l i z m zaczyna a t a k i e m na p o z y t y w i z m w jego r ó ż n y c h
odmianach i realizm. Z d a n i e m k o n w e n c j o n a l i s t ó w teoria nie jest n e u t r a l na wobec obserwacji. Percepcja z a l e ż y od tego, j a k się ś w i a t k a t e g o r y ­
zuje, j a k się p o r z ą d k u j e relacje m i ę d z y w y r ó ż n i o n y m i k a t e g o r i a m i zja­
w i s k , c z y l i — i n n y m i s ł o w y — z a l e ż y od t e o r i i . N a w e t pojedyncze t w i e r 6 4

6 6

I

65

6 T

6 8

6 9

I

'l

•« Por. też analizę metodologii Dobrowolskiego w: S z t o m p к a, op. cit.
Т. S. К u h n, Struktura rewolucji naukowych, Warszawa 1968.
P. K . F e y e r a b e n d , Jak być dobrym empirystą,
Warszawa 1978; t e n ż e ,
Against method, London 1975.
N. R. H a n s o n , Patterns of discovery, Cambridge 1965; t e n ż e ,
Perception
and discovery, San Francisco 1969:
** S. E . T o u l m i n , Foresight and understanding, New York 1968.
J a r v i e , op. cit.
•o „Zagadnienia Naukoznawstwa", t. X I V : 1978, z. 2.; W.
Krajewski,
E . P i e t r u s k a - M a d e j , J . M. Ż y t k o w, (red.) Reiacje między teoriami a roz­
wój nauki, Warszawa 1978; W. K r a j e w s k i , W. M e j b a u m , J . S u c h (red.),
Zasada korespondencji
w jizyce a rozwój nauki, Warszawa 1974.
6 4

8 5

M

\

1 8

1

�27

PODSTAWOWE MODELE NAUKI

dzenia obserwacyjne z a l e ż ą od n i e j . To teoria przydaje znaczenie poszcze­
g ó l n y m p o j ę c i o m j ę z y k a , j a k i m p o s ł u g u j e się badacz.' O t y m , co z n a c z ą ,
d e c y d u j ą p r z e c i e ż wzajemne relacje m i ę d z y n i m i (a nie m i ę d z y n i m i
a o b s e r w o w a l n ą r z e c z y w i s t o ś c i ą ) , podobnie j a k w k a ż d y m j ę z y k u n a t u ­
ralnym.
W konwencjonalizmie ulega w i ę c zmianie p o j ę c i e obserwacji, obserwo­
walnego f a k t u , t w i e r d z e n i a obserwacyjnego. Z takiego u j ę c i a w y n i k a , że
obserwowana r z e c z y w i s t o ś ć nie m o ż e z a p e w n i ć k r y t e r i u m p r a w d z i w o ś c i
t e o r i i ( k r y t e r i u m empirycznego). A t a k o w a n e jest b o w i e m podstawowe
twierdzenie p o z y t y w i z m u i realizmu, że dowody empiryczne są w y s t a r ­
c z a j ą c o o b i e k t y w n y m sprawdzianem n a u k o w y c h t e o r i i ( k r y t e r i u m p r a k ­
t y k i s p o ł e c z n e j w realizmie t e ż m a e m p i r y c z n y charakter), i że od n i c h
z a l e ż y n a u k o w e sprawdzenie i p r z y j ę c i e l u b odrzucenie t e o r i i . Powtarza
s i ę nie t y l k o dawne a r g u m e n t y p r z e c i w k o p o z y t y w i z m o w i w rodzaju, że
empiryczne s p r a w d z i a n y n i g d y nie d a j ą n a m p e w n o ś c i , a jedynie s t o p i e ń
p o z y t y w n e g o potwierdzenia. Że, jeżeli w y p r o w a d z o n e z j a k i e j ś t e o r i i
w n i o s k i o k a ż ą się n i e p r a w d z i w e w ś w i e t l e d o ś w i a d c z e n i a , to i t a k nie
u z y s k a m y p e w n o ś c i co do p r a w d z i w o ś c i samej t e o r i i . T e o r i i nie s p o s ó b
jest ostatecznie z w e r y f i k o w a ć i o d r z u c i ć w ś w i e t l e w y ł ą c z n i e danych
e m p i r y c z n y c h . K a ż d ą t e o r i ę m o ż e b o w i e m u r a t o w a ć p r z y j ę c i e dodatko­
wego z a ł o ż e n i a . I t a k n a i w n y metodologiczny falsyfikacjonizm zawsze
o d r z u c i t e o r i ę , gdy b ę d z i e niezgodna z o b s e r w a c j ą . W y r a f i n o w a n y nato­
m i a s t metodologiczny falsyfikacjonizm
(m. i n . reprezentowany przez
I m r e Lakatosa) w y m a g a stworzenia t e o r i i a l t e r n a t y w n e j . To samo z r e s z t ą
stanowisko, n a l e ż y p a m i ę t a ć , r e p r e z e n t o w a ł w etnologii A . R. Radcliff e-Brown .
7 0

K o n w e n c j o n a l i z m atakuje w i ę c p o z y t y w i z m i r e a l i z m przede wszyst­
k i m w k w e s t i i n e u t r a l n o ś c i t e o r i i ' i jej s p r a w d z a l n o ś c i w p r a k t y c e , u w a ­
ż a j ą c empiryczne k r y t e r i u m p r a w d y za z ł u d z e n i e . Zgadza się z e m p i r y s t a m i co do ź r ó d e ł naszej wiedzy (empiria), ale odrzuca e m p i r i e j a k o
n o r m ę , k t ó r a pozwala n a m o d w o ł a ć się do d o ś w i a d c z e n i a jako elementu
w e r y f i k u j ą c e g o t e o r i ę . Teoria jest p r a w d z i w a , jeżeli jest s p ó j n a . K r y ­
t e r i u m p r a w d y przenosi się w i ę c z z e w n ą t r z t e o r i i do w e w n ą t r z .
K o n w e n c j o n a l i z m atakuje też realistyczny p o d z i a ł na r z e c z y w i s t o ś ć
o b s e r w o w a l n ą i n i e o b s e r w o w a l n ą , tak niedawno jeszcze oceniany w et­
n o l o g i i za niezmiernie istotne teoretyczne o s i ą g n i ę c i e . Obserwacja za­
l e ż y wszak od aparatury, od p o s t ę p u n a u k i i t e c h n i k i . Hanson, T o u l m i n
7 1

72

7 3

R a d c l i f f e - B r o w n , op. cit.
M. M u 1 к a y, Science and the sociology of knowledge, London 1979.
» H. G. Nu t i n i, Lévi-Strauss
conception of science, [w:] Echanges et commu­
nications, H . G. N u t i n i , P. M a r a n d a, [wyd.], Księga dedykowana С.
LéviStraussowi w 60-lecie urodzin, t. 11, Paris 1968, s. 543-571; Z. S o k o l e w i c z ,
Wprowadzenie do etnologii, Warszawa 1974, s. 258 n.
" M u L k a y , op. cit; M. H e s s e , The structure of scientific inference, L o n ­
don 1974.
7 1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10228" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10206">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3d47f81673e9347b6239d3fff48af91a.pdf</src>
        <authentication>02e85808d4f009e1f7238bc31b7b5ad1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121592">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121593">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121594">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121595">
                <text>Teoria sztuki czy kultury ludowej? Od propozycji Eugeniusza Frankowskiego do "Polskiej Sztuki Ludowej" AD 1987 / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121596">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.18-22</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121597">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121598">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121599">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121600">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="121601">
                <text>Zofia Sokolewicz

TEORIA
OD

SZTUKI

CZY, KULTURY

PROPOZYCJI

EUGENIUSZA

LUDOWEJ?

FRANKOWSKIEGO

D O „POLSKIEJ SZTUKI L U D O W E J " A D 1987

D l a h i s t o r y k a n a u k i 39 r o c z n i k ó w „ P o l s k i e j S z t u k i L u d o ­
w e j " s t a n o w i w a ż n e ź r ó d ł o do r o z w a ż a ń n a d t w o l u c j ą

poglą­

M . Sobeskego, reminiscencje

filozofii

G. Hegla,

H.

Taine'a, W . D i l t h e y ' a — a wszystko t o na gruncie swoistej t o o r i i

d ó w na t o m a t sposobu badania s z t u k i l u d o w o j . Jost to n i o w ą -

owolucji.

t p l i w i e ogromna z a s ł u g a j e j dawnego

jost d o s y ć t r u d n e ze w z g l ę d u n a s ł a b ą w gruncie rzeczy z n a j o m o ś ć

i obecnogo, niewielkiego

Rozszyfrowanie

gonozy

poglądów

Frankowskiego

z e s p o ł u redakcyjnego, w r a ż l i w e g o na wszelkie dyskusje w sze­

jogo s t u d i ó w , s k ą p e d o k u m o n t y osobiste d o t y c z ą c e

roko p o j ę t y m ś r o d o w i s k u n a u k o w y m , a liczącogo w s w y m gro­

a k t y w n o g o i t w ó r c z e g o okresu jego ż y c i a przed 1939, k t ó r y c h

n i e w s w o i m czasie z n a w c ó w tej m i a r y co K s a w o r y P i w o c k i ,

najważniejsza

Tadousz

przypomnienie sonsu toj t o o r i i , j e j p o d s t a w o w y c h

nych:

Seweryn, a t a k ż e
Józefa

jej kolejnych r e d a k t o r ó w

Grabowskiego,

Romana

Reinfussa,

naczel­

Tadeusza

najbardziej

część z o s t a ł a zniszczona przez w o j n ę .

Jodnakże
twierdzoń,

w y d a j e się dziś niozmiornio w ł a ś c i w e w c h w i l i gdy poszukujemy

Zyglera, i wreszcie, k i o r u j ą c e g o p i s m e m nioprzerwanio od 1952

wciąż

roku,

s z e r z a j ą c e g o się pola b a d a ń k u l t u r y i s z t u k i ludowoj i g d y nie

Aleksandra

Jackowskiego.

Odbijając

losy b a d a ń

sztuki

ludowej pismo jost t o ż t y m s a m y m ś w i a d k i e m owolucji
etnologicznej, a przede w s z y s t k i m etnologicznej t e o r i i

myśli

ciorpliwogo

w y s i ł k u Aleksandra

Jackowskiogo, starannie o m i -

j a j ą c o g o w y p r ó b o w a n o j u ż szlaki i w i o d ą c e g o „ P o l s k ą
Ludową"

na

manowce

teorii. Bezpośrednim
jest z a s ł y s z a n a nie

bodźcom

do napisania

dawno

opinia

Sztukę

efektywnych teorii wyjaśniania

coraz

t o roz­

Punkt
człowiek

wyjścia

t o o r i i Frankowskiego s t a n o w i z a ł o ż e n i e , że

jest i s t o t ą b i o l o g i c z n o - k u l t u r o w ą ,

zabezpieczenie ż y c i a i jogo przekazanie.
człowiek

realizuje

a jego celem

To celo

jest

podstawowe

w środowisku naturalnym, które

warunkuje

powszechnie

jogo d z i a ł a n i a i o k r e ś l a i c h r y t m , c z ę s t o t l i w o ś ć , w p ł y w a na i c h

mej w y p o w i e d z i

f o r m ę . Podobnio do M . Maussa i L . L ó v i - B r u h l a i zapowne p o d

nie zawsze uznawanych

tak

dla

bardziej

u s t a ł y joszcze dyskusje, czy jost ona s z t u k ą czy nie.

kultury.

T y c h p a r ę słów s t a n o w i ć m a s k r o m n y d o w ó d uznania

jednego z e t n o g r a f ó w :

ich w p ł y w o m ,

F r a n k o w s k i s ą d z i , żo c z ł o w i e k

p i e r w o t n y nie

w „ P o l s k i e j Sztuce L u d o w o j " z a b r a k ł o j u ż miojsca dla s z t u k i

wyobcowujo się ze ś r o d o w i s k a , nio stara w y r ó ż n i ć s i ę z niogo,

ludowej.

w r ę c z o d w r o t n i e , czuje się jego częścią. N i o w i d z i w i ę c sprzecz­
w

n o ś c i m i ę d z y niebom a z i o m i ą , r ó ż n i ą c się s t a n o w i ą one jedno-

„ P o l s k i e j Sztuce L u d o w e j " redagowanej przez Aloksandra Jac­

cześnio j e d n o ś ć — nio s ą z i s t o t y swej ś w i e c k i e l u b ś w i ę t e , ale

A w i ę c czy jest i j a k a jest sztuka ludowa prezentowana

s t a j ą s i ę n i m i z a l e ż n i e od o k o l i c z n o ś c i . T o o k r e ś l a n i e l u b raczej,

kowskiego i jogo k o m p e t e n t n y zespół 1
Odpowiedzi na to p y t a n i e m o ż n a p o s z u k i w a ć w r ó ż n y spo­
sób.

niusza

na p r z y k ł a d z i e

t e o r i i s z t u k i ludowej

Frankowskiego. T r a k t u j ą c

inspiracji

dla b a d a ń

spró­

zano jost ściśle ze sposobem m y ś l e n i a c z ł o w i o k a , z m y ś l e n i o m
n a z y w a n y m przez Frankowskiego m a g i c z n y m . I t e m u t o w ł a ś n i e

j ą jako p u n k t wyjścia

współczesnych

będę starała

dla

się w s k a z a ć

na s ł u s z n o ś ć p r z y j ę t e j p o l i t y k i redakcyjnoj w doborze

dowej

człowiekowi

zawdzięczamy

E.

prezentację

polskiej

Frankowskiemu.

sztuki

Opublikował

lu­

ją

w

jest,

zdaniem

Frankowskiego,

poczucie

„ S z t u k a jost... zjawiskiem od ż y c i a n i e o d ł ą c z n y m — pisze
Frankowski

systematyczną

właściwe

p i ę k n a , k t ó r e u j a w n i a się w d z i e ł a c h s z t u k i .

tematów

i problemów.
Piorwszą,

odczucie miejsca c z ł o w i e k a w świecie, wo w s z o c h ś w i e c i e , z w i ą ­

Eugo-

S k o m p l i k o w a n o d y l e m a t y badacza s z t u k i ludowej

buję przedstawić

i stwiordza daloj,

że jost ona

ujawnieniom

poczucia p i ę k n a , k t ó r o jost o r g a n i c z n ą s k ł a d o w ą duszy l u d z k i o j ,
o d nioj n i e o d ł ą c z n ą " .

1

Poczucie p i ę k n a s t a n o w i w i ę c n a t u r a l n ą ,

1934 r . we w s p a n i a ł y m w y d a w n i c t w i e „ W i e d z a o Polsce" p o d

przyrodzoną cechę, właściwą człowiekowi, której uzewnętrznie­

t y t u ł e m Sztuka

n i e m jost sztuka. W y n i k a

ludowa.

71 s t r o n f o r m a t u A 2 ze 129 z n a k o m i ­

t y m i f o t o g r a f i a m i od zydla z a k o p i a ń s k i e g o po r ó z g ę

weselną

z togo przekonanie

o powszechności sztuki i jej p o d w ó j n y m

Frankowskiego

niejako

charakterzo.

z a w i e r a ł o p r e z o n t a c j ę w i e l u w a ż n y c h toorii k u l t u r y togo czasu

Jost sztuka d z i e ł e m c z ł o w i e k a w y r a ż o n y m za p o m o c ą d o s t ę p n y c h

od

m u ś r o d k ó w , ale t e ż m a swoje ź r ó d ł a w biologii, a ściśloj w psy­

ewolucjonistycznej

toorii

s y m b o l u przoz

rites

de

passage

A . v a n Gennepa po p s y c h o a n a l i z ę Z . Freuda.

chice c z ł o w i o k a , jost zjawiskiem par excellence

psychicznym.

D o m o m e n t u w y d a n i a p r a c y Frankowskiego sztuce ludowej

Jest to zalożenio niozmiornio istotno dla sporu h i s t o r y k ó w s z t u k i

p o ś w i ę c o n o wiele o p r a c o w a ń , z w ł a s z c z a regionalnych. W y p a d a

0 psychiczny czy t e ż s p o ł o e z n y jej charakter. Przyznanie sztuce

t u w s p o m n i e ć z a l i c z a n ą d z i ś do k l a s y k i p r a c ę W . Matlakowskiego

naturalnego

0 budownictwie ludowym

na P o d h a l u

z l e k t u r Frankowskiogo — a m a m y d o w o d y na t o , że b y ł w y b i t ­

tnie w y d a n y m Zdobnictwie

(1900), n a s t ę p n i o r o z p r a w ę St. B a ­

rabasza o

(1892) i jego p o ś m i e r ­

sztuce ludowej na P o d h a l u

nym

orudytą,

zdajo

się z r e s z t ą

wynikać

nie

tylko

ś w i o t n i e z o r i e n t o w a n y m w trendach n a u k i świa

towoj — ale i z jogo przyrodniczego w y k s z t a ł c o n i a . F a k t , ż(

n a d m u z y k ą l u d o w ą na Podhalu A . C h y b i ń s k i o g o i J . Zborow-

etnografia w y r a s t a ł a w X I X w i e k u z i n n y c h , w c z e ś n i e j uformo

skiogo, g ł o w n i o prowadzono w okresio m i ę d z y w o j e n n y m ,

dalej

w a n y c h d y s c y p l i n , m u s i a ł r z u t o w a ć na s p o s ó b j o j u p r a w i a n i a

dotyczące

F r a n k o w s k i u z y s k a ł po studiach n a w y d z i a ł a c h p r z y r o d n i c z y n

zbieracza,

(1028—1930),

charakteru

badania

prace niestrudzonego

Seweryna

Udzieli,

g ł o w n i o regionu krakowskiego. N a l e ż y t u t e ż p o d k r e ś l i ć wiolkio

1 m e d y c z n y m a b s o l u t o r i u m w zakresie archoologii i a n t r o p o l o g i i

zasługi

Można

współczesnych

Frankowskiemu

T.

Dobrowolskiego

w

1 T . Soworyna.
Na

t y m dość

bogatym

tle rozpraw

szczegółowych

praca

toż przypuścić,

Katodrzo

ż e badania

Antropologii

etnograficzne

Uniwersytetu

prowadzon&lt;

Jagiellońskiego

po(

k i o r u n k i o m t w ó r c y antropologicznej s z k o ł y k r a k o w s k i e j , J u ł i a n i

Frankowskiego z a s ł u g u j o na s z c z o g ó l n ą u w a g ę . P r z e g l ą d r ó ż n y c h

T a l k o - H r y n c e w i c z a , m u s i a ł y m i m o etnograficznych

działów

w a ń tego ostatniego, n o s i ć na sobio z n a m i ę w a r s z t a t u p r z y r o d

s z t u k i ludowej z o s t a ł

w y r a ź n i e zarysowanej

tu

bowiem

podporządkowany

koncepcji teoretycznoj. K o n s t r u k c j a

ta

niczego. C h o ć n a ł o ż y t e ż u w a ż n i o w y s ł u c h a ć A n n y

zaintereso
Kutrzeby

nosi na sobie z n a m i ę czasu. Z n a j d u j o m y w nioj inspiracje p ł y ­

-Pojnarowoj g d y piszo: „ N i o d a j m y się p r z y t y m z m y l i ć nazwie

nące

antropologia w okresio s t u d i ó w u n i w o r s y t o c k i c h F r a n k o w s k i e g

18

I

estetyka

z prac L . L e v i - B r u h l a ,

szkoły H . Wolfflina,

poglądów

�obejmuje — nie t y l e j a k o p r z e d m i o t s t u d i ó w , co j a k o p r z e d m i o t

m y ś l i g d y pisze „ w ł a ś c i w o ś c i rasowe". N i o s ą d z ę b y n a l e ż a ł o go

z a i n t e r e s o w a ń n a u k o w c ó w g r u p u j ą c y c h się w l a ś n i o w K r a k o w i e

o s k a r ż a ć o p r z e s ą d y rasowe. J e d n a k ż e , j a k o a n t r o p o l o g z w y ­

(od 1933 r o k u j a k o K o m i s j a A n t r o p o l o g i c z n a A k a d e m i i U m i e j ę t ­

k s z t a ł c e n i a , m u s i a ł z d a w a ć sobie s p r a w ę z tego, że f a k t zawie­

ności) — nie t y l k o zagadnienia człowioka fizycznego, ale cało­

rania m a ł ż e ń s t w zgodnie z o k r e ś l o n y m i r e g u ł a m i o g r a n i c z a j ą c y m i

2

k s z t a ł t wiedzy o c z ł o w i e k u , a w i ę c w t y m t a k ż e i jego k u l t u r ę " .
To całościowo ujmowanie c z ł o w i e k a m u s i a ł o j e d n a k powodo­
w a ć c h o ć b y t o , ż e uczeni wspomnianego k r ę g u nie z a p o m i n a l i

d o b ó r m a ł ż o n k ó w do o k r e ś l o n e j g r u p y t e r y t o r i a l n e j , zawodowej,
s p o ł e c z n e j , etnicznej, m u s i a ł w p ł y w a ć

na

rozkład

cech w sonsio s t a t y s t y c z n y m p r z e w a ż a j ą c y c h

n i g d y o t y m , żo człowiok jest i s t o t ą f i z y c z n ą i ż e do spraw k u l t u r y

i

chcieli

łatwiej

t y p u . N a podstawie p u b l i k o w a m ' c h przez Frankowskiego foto­

ewolucyjnej

g r a f i i z b a d a ń terenowych m o ż n a s ą d z i ć , żo p r z y w i ą z y w a ł w i e l k ą

stosować miarę

obiektywną,

a

nadto że t y m

p r z y c h o d z i ł o i m p o s ł u g i w a n i e się zasadami t e o r i i

stanowiących

zazwyczaj

podstawę

do

fizycznych

w danej grupie

określania

rasowego

i konstruowanie szorogów t y p o l o g i c z n y c h , d a j ą c y c h się w y p r o ­

w a g ę do ludzkioj postaci i to nie t y l k o ze w z g l ę d u na stroje l u b

wadzić

inne akcesoria, ale ze w z g l ę d u na s t u d i u m t w a r z y ludzkiej i ludz­

drogą

kolejnych

i najprostszej f o r m y .

przekształceń

z

jakiejś

najstarszej

W t y m t a k ż e sensie ś w i a t b y ł dla

nich

kiej postaci. N i o b y ł y to w sensie ś c i s ł y m studia p o r t r e t o w o , ale

na

u j a w n i a ł y ono zainteresowania badacza o s o b o w o ś c i ą b a d a n y c h

j e d n o ś c i ą . D l a Frankowskiego b y ł n i m r ó w n i e ż ze w z g l ę d u

j e d n o e z ą c o go r y t m y p r z y r o d y , k t ó r y m i ż y c i e c z ł o w i e k a i c a ł a

w y r a ż a j ą c ą się w rysach t w a r z y i r u c h u . N i e w i e l u

jogo t w ó r c z o ś ć w ten l u b i n n y s p o s ó b b y ł y

jost nawet dziś badaczy, k t ó r z y , poza J a c k i e m O l ę d z k i m ,

Nio

wszystkie

jednak

zagadnienia

podporządkowane.

ujmował

Frankowski

kwestio u w z g l ę d n i a j ą .

Wśród

młodszych

naprawdę

można wymienić

te
K.

w ten s p o s ó b . T a k i m w y j ą t k i e m b y ł o poczucie p i ę k n a . T a szcze­

K u b i a k a p r z y g o t o w u j ą c e g o p r a c ę d o k t o r s k ą na t e m a t a n t r o p o ­

g ó l n a cecha n a t u r y ludzkiej

l o g i i fotografii, z obcych prac n a j c i e k a w s z ą

nie zna r o z w o j u w czasie i prze­

Georgievoj N urodna

tywistycznych haseł w teorii Frankowskiego m i e l i b y ś m y t u

t r e t y „ s t a r y c h , m ą d r y c h , i n n y c h " w n o s z ą wielo do

do

czynienia z o d r o b i n ą a n t y e w o l u c j o n i z m u l u b nawet a n t y n a t u r a -

(1984), w k t ó r e j

por­

znajomości

P e w n ą t r u d n o ś ć nasuwa o k r e ś l e n i e Frankowskiego, że pewne

T a w ł a ś n i e potrzeba p i ę k n a p o w o ł u j e do ż y c i a s z t u k ę .
c z y m ż e jest w gruncie rzoczy sztuka —• w y t w o r e m

Bo

kulturowym

s z c z e g ó l n e g o r o d z a j u , n o s z ą c y m na sobie z n a m i ę p i ę k n a . „ K a ż d y
w y t w ó r k u l t u r o w y m o ż e b y ć dziełom s z t u k i (s. 345) — m ó w i F r a n ­
k o w s k i . S z t u k a z a ś jest r e a l i z a c j ą p o t r z e b y c z ł o w i e k a — odpo­
w i a d a p o t r z e b o m ż y c i a r o z w i j a j ą c e g o się p o d w p ł y w e m n a t u r a l ­
D o w i a d u j e m y się w i ę c , ż e podstawowe cele c z ł o w i e k a pole­
na

zabezpieczeniu i przekazaniu ż y c i a realizowane

w środowisku naturalnym wywierającym
wpływ

regulujący

i warunkujący.

na

są

c z ł o w i e k a i jogo

Powstałe

wytwory

k u l t u r o w o , a w t y m t a k ż e dzieła s z t u k i , n o s z ą na sobie z n a m i ę
t y c h l u d z k i c h colów i w a r u n k ó w ich

realizacji.

D o tego n a l e ż y

jeszcze d o d a ć d u r k h e i m o w s k ą z a s a d ę , że wszystkie w y t w o r y k u l ­
t u r o w e są p r z e j a w a m i ż y c i a zbiorowego, z a s a d ę , k t ó r a , j a k w y ­
k a ż ę dalej, s t a n o w i istotne znaczenie dla F r a n k o w s k i e g o w ana­
lizie procesu t w ó r c z e g o .
Zależność

sztuki

od

cechy rasowo s ą istotne dla o s o b n i k ó w t w ó r c z y c h . Jest w t y m
j a k b y cień przypuszczenia, żo m o g ą o n i r ó ż n i ć się od

innych

s w y m i uzdolnieniami g d y ż s ą fizycznie i n n i od i n n y c h w a r s t w
s p o ł e c z n y c h , od o d t w ó r c ó w i k o n s u m e n t ó w . U w a g a t a jest za­
pewne c a ł k i o m na miejscu w opoce, w k t ó r e j praco nad procesom
t w ó r c z y m i o k r e ś l e n i e m coch o s o b n i k ó w t w ó r c z y c h

angażowały

u w a g ę uczonych k u cechom i n d y w i d u a l n y m jednostek, c a ł k i o m

n y c h w a r u n k ó w otoczenia.

twory

mitologia

o p o w i a d a n y c h przez nich m i t ó w i w i e r z e ń .

lizmu ?

gające

Bułgarska

wydaje m i się I .

s t r z e n i " (s. 345). C z y ż b y o b o k w i e l u ewolucjonistycznyeh i pozy­

biologicznej

natury

człowieka

F r a n k o w s k i w k i l k u p u n k t a c h : 1. „... c z y n n i k i e m

widzi

wspólnoty

p o m y s ł ó w jost w s p ó l n a b u d o w a ciała ludzkiego...". B u d o w a r ę k i ,
m e c h a n i z m p a l c ó w d a j ą c z ł o w i e k o w i m o ż l i w o ś ć p o s ł u ż e n i a się
o k r e ś l o n y m w a c h l a r z e m p o m y s ł ó w i m o ż l i w o ś c i , k t ó r e , stosownie
do p o z i o m u opanowanej t e c h n i k i m o ż e on r e a l i z o w a ć . Podejmuje
t u F r a n k o w s k i i d e ę , k t ó r ą r o z w i j a j ą obecnie psychologowie odno­
s z ą c do b u d o w y c i a ł a ludzkiego podstawowo kategorio m y ś l e n i a
jak lewo—prawo, g ó r a — d ó ł .

3

M a j ą one w t e d y t y l k o sons gdy

odniesione s ą do c z ł o w i e k a fizycznego w postaci, j a k ą z n a m y .

logicznie u p a t r u j ą c w n i c h m o ż l i w o ś c i uzyskania odpowiedzi na
p y t a n i e co

ten

proces w a r u n k u j e .

Należy

d o d a ć , że

sprawa

dziedziczenia cech niefizycznych do d z i ś nie jest z u p e ł n i e jasna
dla

antropologów.

Jak w y n i k a j e d n a k z przytoozonych słów Frankowskiego nie
wydziela on o w y c h cech rasowych j a k o o d r ę b n e j d e t e r m i n a n t y ,
ale t r a k t u j e j ą ł ą c z n i e z w p ł y w e m ś r o d o w i s k a antropogeograficznego, w i d z ą c c z ł o w i e k a j a k o c a ł o ś ć w w y m i a r z o n a t u r a l n y m
i w w y m i a r z e ż y c i a zbiorowego;
4. To życie zbiorowe nosi na sobie j e d n a k ż e p i ę t n o n a t u r y w pos­
t a c i r y t m u j a k i e m u podlega c y k l ż y c i a j e d n o s t k i i r y t m u do­
rocznego j a k i e m u podlega c a ł a z b i o r o w o ś ć w swej d z i a ł a l n o ś c i
gospodarczej, s p o ł e c z n e j i wreszcie o b r z ę d o w e j . O d n a j d u j e m y t u ,
zapowne znane F r a n k o w s k i e m u , m y ś l i Maussa w y r a ż o n e w Se­
zonowych przemianach
życia Eskimosów
(1906) i zapewne nie
s t a n o w i ą one w teorii Frankowskiego b e z p o ś r e d n i e g o z a p o ż y ­
czenia, ale raczej są jego o r y g i n a l n y m p r z e m y ś l e n i e m teorii rites
de passage v a n Gennepa i obiegowych w t e d y t e o r i i antropogeograficznyeh w p o ł ą c z e n i u z szerokim j u ż i p o z w a l a j ą c y m na po­
r ó w n a n i a , jego d o ś w i a d c z e n i e m t e r e n o w y m ( W o ł y ń , Polesie, N o ­
w o s ą d e c k i e , Pireneje).

P o d o b n ą m y ś l podejmuje w wiele l a t po F r a n k o w s k i m A . L o r o i -Gourhan w Le gęste et la parole (1964—1965) p r ó b u j ą c p o w i ą z a ć

G d y b y ś m y j e d n a k chcieli wspomniane W3'żej przez F r a n k o w ­

e w o l u c j ę f i z y c z n y c h coch c z ł o w i e k a z z a s a d n i c z ą o w o l u c j ą k u l ­

skiego u w a r u n k o w a n i a u z n a ć za zdefiniowano z b y t o g ó l n i k o w o

t u r y i u p a t r u j ą c w rozwoju m o t o r y k i l u d z k i e j i s t o t n y c z y n u i k ,

i niedookreślone

ba, n a w e t w a r u n e k r o z w o j u p i e r w o t n y c h f o r m

a wspominanymi wytworami k u l t u r o w y m i , w t y m dziełami sztuki,

kultury;

do

togo stopnia, ż e z a l e ż n o ś c i m i ę d z y

2. Z a l e ż n o ś ć od ś r o d o w i s k a naturalnego i w ł a ś c i w o ś c i rasowych

m a j ą w rezultacie c h a r a k t e r a m b i w a l o n t n y i

o s o b n i k ó w t w ó r c z y c h . T u e l e m e n t y przyrodnicze splata F r a n ­

p o d j ę t y m z t a k i m aparatem pojęciowym m o g ą b y ć tylko dość

k o w s k i ze s p o ł e c z n y m i ( t w ó r c z o ś ć ) . W s p o m i n a b o w i e m w y r a ź n i o

o g ó l n i k o w e twierdzenia w r o d z a j u , że ś r o d o w i s k o w p ł y w a

w a r u n k i antropogeograficzne t w o r z ą c e ś r o d o w i s k o ,

którym

c z ł o w i e k a , t o z a r z u t u tego nio d a ł o b y się u t r z y m a ć w s t o s u n k u do

ż y j e c z ł o w i e k . Jest to w i ę c nie t y l e ś r o d o w i s k o n a t u r a l n e , ale

i n n y c h jego r o z w a ż a ń . J u ż idea r y t m u ż y c i a zgodnogo z c y k l e m

t a k j a k r o z u m i a ł a to antropogeografia k o ń c a X I X i pierwszej

o b r z ę d o w y m i r o c z n y m jest precyzyjnie zarysowana. Podobnie

p o ł o w y X X w i e k u ( k t ó r e j prace i s p o s ó b m y ś l o n i a

zgubiliśmy

d o k ł a d n i e o k r e ś l o n y j o s t p r z o d m i o t o w y c h wszelkich w p ł y w ó w to

c h y b a bezpowrotnie w l a t a c h 50-ych), t o

środowisko

znaczy w y t w ó r k u l t u r o w y a ściślej jego f o r m a . F o r m a s t a n o w i

znaczy

w

p r z e k s z t a ł c o n e i stale p r z e k s z t a ł c a n e w w y n i k u k u l t u r o w e j dzia­
ł a l n o ś c i l u d z k i e j . F r a n k o w s k i nie stara się t u oddzielić elementu

rezultatom

nimi
badań
na

c h y b a podstawowe dla t e o r i i F r a n k o w s k i e g o p o j ę c i e proste.
F o r m ą w y t w o r u k u l t u r o w e g o , a w i ę c i d z i e ł a s z t u k i , jest to,

natnralnogo o d k u l t u r o w e g o , u j m u j ą c je ł ą c z n i e ;

to co dane jest o b s e r w a t o r o w i w b e z p o ś r e d n i m

3. Ł ą c z n i o toż u j m u j e je p i s z ą c o z a l e ż n o ś c i a c h wszelkich w y ­

T y l k o j e j poznanie p r o w a d z i do uzyskania odpowiedzi na dalsze

tworów kulturowych

p y t a n i a o sens ludzkiego d z i a ł a n i a . B o w i e m „ F o r m a j a k i e g o k o l ­

od w ł a ś c i w o ś c i rasowych o s o b n i k ó w t w ó r ­

czych. N i e w i e m y , niestety, co k o n k r e t n i e F r a n k o w s k i m a

na

doświadczeniu.

wiek dzieła ludzkiego jest z e w n ę t r z n y m w y r a z e m jego przezna-

19

I

�o z o i i n i , i n n y m i s ł o w y , jogo t r e ś c i . F o r m a sama przez się, boz

klasycznych k r y t e r i ó w h a r m o n i i i s y m o t r i i . F o r m u ł u j e w i ę c t u

u w z g l ę d n i o n i a w y m i a r ó w czasu, jest c z y m ś p o z b a w i o n y m ż y c i a

prawo jedności formy

i o ż y w i a j ą dopiero t r e ś ć , istota przeznaczenia f o r m y , z r o z u m i a ł a

I t u c z y n i u w a g ę w a ż n ą . T w i e r d z i mianowicie, żo p i ę k n o nie zna

dopiero w przestrzennym ujęciu czasu" (s.

r o z w o j u w czasie i przestrzoni (s. 345). A więc w y t w o r y k u l t u r o w e

358).

F o r m a s t a n o w i więc p e w n ą i o b i e k t y w n ą p o d s t a w ę naszego
wnioskowania i n f o r m u j ą c

dzięki umiejętnoj

procodurzo o

tym

polegająco

na

h a r m o n i i jej

czynników.

zaliczane do dzieł s z t o k i zo w z g l ę d u na k r y t o r i u m p i ę k n a

nie

p o d l e g a j ą ewolucji f o r m y . K a ż d o p i ę k n o jest p i ę k n e m d o j r z a ł y m

co się pod n i ą k r y j e . Proponowana przoz Frankowskiego pro­

bez w z g l ę d u na to czy o b j a w i się w paleolicie czy w s p ó ł c z e ś n i e ,

cedura s t a n o w i p o w t ó r z e n i e d z i a ł a ń p r z y r o d n i k a , d z i a ł a ń ścisłych

nio przechodzi przoz ż a d n o stadia r o z w o j u . Jest p i ę k n e m jeżeli

p r o p o n o w a n y c h z r e s z t ą r ó w n i e ż i w estetyce przez H . Xaino'a,

spolnia w a r u n k i j e d n o ś c i

a w sztuce przez J . B u r c k h a r d t ' a . P u n k t pierwszy dzieła badacza

formy.

Podobnie nie owoluujo l u d z k a z d o l n o ś ć rozpoznawania p i ę k n a .

stanowi ustalonio wlaściwoj t y p o l o g i i t w o r z ą c e j sekwencjo f o r m

W k a ż d e j epoco p o j a w i a j ą się ludzie, k t ó r z y p o s i a d a j ą

n a s t ę p u j ą c y c h po solno chronologicznie. Ciąg t a k i m a genotyczny

r o z w i n i ę t e poczucie f o r m y "

charaktor.

r o z p o z n a ć j e d n o ś ć f o r m y c h a r a k t e r y z u j ą c ą rzeczy p i ę k n e .

Ustalonio

zależności

występowania

poszczególnych

t y p ó w danoj f o r i n y w przestrzeni i ustalonio m o ż l i w y c h histo­
rycznie

związków

między

sprawdzenie u t w o r z o n o j
następstwa

typów.

To

poszczególnymi

wcześniej

obszarami

stanowi

sekwencji chronologicznego

wreszcie p r o w a d z i do

o k r e ś l e n i a genezy danoj f o r m y i t y m s a m y m

genoalogii czyli

„bardzo

(s. 346). O n i i t y l k o o n i s ą z d o l n i

S z t u k ę , w t y m s z t u k ę l u d o w ą o d b i e r a j ą więc ludzie w r ó ż n y
s p o s ó b . I t u p o s ł u g u j e się F r a n k o w s k i p o d z i a ł o m

ułatwiającym

zrozumionie tego zjawiska. K a ż d a grupa l u d z k a dzieli się, jego
zdaniem, n a :

1 —

twórców

— rzoczników postępu

kultury,

zawiera w sobie

k t ó r z y dzięki spooyficznomu moehanizmowi psychicznemu zdolni

o d p o w i o d ź na zasadniczo p y t a n i a — wszystkie poprzodnic n a l e ż y

s ą do w y d a n i a z siebie m y ś l i t w ó r c z e j i w y r a ż o n i a jej w formie

u z n a ć za pomocniczo wobec niego. O d p o w i e d ź na wszystkie ko­

pięknej; 2 — • odtwórców, którzy

lejne

dla u ż y t k u całej g r o m a d y ' i 3 — s p o ż y w c ó w , to znaczy u ż y t ­

pytania

jest,

zdaniom

t o m u , żo c h o ć k a ż d a

forma

Frankowskiego

możliwa

podporządkowana

dzięki

jest t r e ś c i

j e d n a k k a ż d a z n i c h z w i ą z a n a jost z f o r m ą s t a r s z ą , od

to

której

„dzieła twórców

pomnażają

k o w n i k ó w p o s i a d a j ą c y c h w r a ż l i w o ś ć na przejawy p i ę k n a i zdol­
ność wyboru

rzeczy p i ę k n y c h . I c h zapotrzebowanio w a r u n k u j e

pochodzi, a t a k ż o jost u z a l e ż n i o n a od m a t e r i a ł u i t e c l m i k i . ,,To

p o p y t na pewnego rodzaju w y t w o r y k u l t u r o w e . To o n i z a t r u d ­

t r z y c z y n n i k i f o r m y : przeznaczonie, m a t e r i a ł i t e c l m i k i k s z t a ł t u j ą

n i a j ą o d t w ó r c ó w i a n g a ż u j ą t w ó r c ó w u s t a l a j ą c powiicgo rodzaju

treść wszystkich w y r o b ó w r ą k ludzkich",

mecenat a r t y s t y c z n y . I t a k z a m y k a się k o ł o z a l e ż n o ś c i w o b r ę b i e

(s. 359.) Z m i a n a jod-

nogo z t y c h e l e m e n t ó w w p ł y w a na z m i a n ę p o z o s t a ł y c h . F o r m a
jest w s z a k ż e , zdaniem Frankowskiego, i s t o t ą ż y w ą i m a
okros ż y c i a . U t r a t a sensu powoduje joj d o g o n o r a c j ę .
z elementów

określających

życie f o r m y

społeczności.

własny

Zdajo się, żo ten p o d z i a ł u m o ż l i w i a F r a n k o w s k i o m u u w z g l ę d -

Jednym

nionie u d z i a ł u j e d n o s t k i w procesie t w ó r c z y m z jodnoczesnym

jest o r n a m e n t ,

który

p o d k r e ś l o n i o m w p ł y w u g r o m a d y i t r a d y c j i na t w o r z o n ą

formę.

p o d k r e ś l a z a s a d n i c z ą i d e ę , k s z t a ł t f o r m y , p o t ę g u j ą c zamierzono

Z a s t r z e g a j ą c się, że ten moclianizm nigdzie nie d z i a ł a ideatnio,

przez n i ą w r a ż o n i o , o ż y w i a j ą c j ą . M o ż n a t a k ż e p o d k r e ś l i ć s t a t y k ę

g d y ż nie m a po p r o s t u w świecie g r u p y t a k z a m k n i ę t e j , w k t ó r o j

formy.

Obok

m ó g ł b y d z i a ł a ć boz z a k ł ó c e ń , nie m a t e ż g r u p y , k t ó r ą m o ż n a b y

barwie.

I

ornamentu

barwa

poświęca

i ornament

Frankowski

podporządkowane

wielo
są

uwag

studium

formy.

podzielić wewnętrznie t y l k o według wspomnianych
Trzeba, p r z e c i e ż w z i ą ć p o d

J e d n a k ż o ż a d n e dzieło

sztuki

ujawniające

się w postaci

f o r m y nio m o ż o b y ć do niej w y ł ą c z n i e i t y l k o sprowadzone. B o ,

społeczności
z

innymi

ludzkiełi
grupami

7

kryteriów .

u w a g ę inno jeszcze z r ó ż n i c o w a n i e

wynikające

podobnego

z faktu

rodzaju

kontaktowania

lub

innymi

się

grupami

wytworu

k u l t u r o w y m i w y r a ż a j ą c e się w zderzeniu k u l t u r l u b ich przeni­

k u l t u r o w e g o , i s ą d z ą c żo dzieło s z t u k i jest t y l k o jego s z c z e g ó l n ą

k a n i u ; w obrębie każdego społeczeństwa funkcjonują też grupy

k a t e g o r i ą , t o zastrzega dla uioj F r a n k o w s k i miejsce specjalne.

w i e k u , n a d t o sztuka z w i ą z a n a jest z c y k l e m r o z w o j u osobniczego

Pisze

i z c y k l e m r o c z n y m , gospodarskim i o b r z ę d o w y m .

c h o ć w y c h o d z ą c , podobnie j a k

,,Każdy

wytwór

i K . M o s z y ń s k i , od

kulturowy

może

być

dziołem

sztuki.

W t e n s p o s ó b sztuka j a k i e g o ś l u d u w swych formach zasadni­

W s w y c h dalszych r o z w a ż a n i a c h F r a n k o w s k i p o ś w i ę c a wielo

czych b ę d z i e o d p o w i a d a ł a p o t r z e b o m ż y c i a , r o z w i j a j ą c y m się p o d

miejsca t w ó r c o m , k t ó r z y

s t a j ą się j a k i e m i ś naczulonemi od­

w p ł y w o m w a r u n k ó w n a t u r a l n y c h otoczenia. W

biornikami,

i uzownętrzniają

sztuce tej

nic

któro odbierają

w g ł ę b n e procosy

b ę d z i e nic przypadkowego, c h o ć w w i e l u w y p a d k a c h sens i s t o t n y

d o z n a ń ż y c i a całej z b i o r o w o ś c i " (s. 354). Jednostka m a

m o ż e się n a m w y d a w a ć n i o z r o z u m i a ł y m lub liiouzasadiiionyrn...

wielkie znaczenie g d y ż to ona faktycznie jest t w ó r c ą , ale,

w swych f o r m a c h p i e r w o t n y c h w i ą ż e się ona zawsze z ż y c i e m

p o d k r o ś l a autor „ s p ó j n i e , z c a ł ą g r o m a d ą " . W y o b r a ź n i a t w ó r c ó w

z b i o r o w y m g r o m a d y " (s.

o k r e ś l a n a jest bowiem przez c a ł y z a s ó b t r a d y c j i k u l t u r o w e j danoj

345).

więc
jak

trzy

g r u p y , jej d o ś w i a d c z o n i o ś r o d o w i s k a fizycznego i s p o ł e c z n e g o .

elementy istotne dla naszych r o z w a ż a l i nad jego t e o r i ą sztuki

Sens p o w s t a j ą c e g o d z i ę k i w y o b r a ź n i dzieła t w o r z ą „ w y n u r z a j ą c e

W

rozumowaniu Frankowskiego w y s t ę p u j ą

wyraźnie

l u d o w e j : 1. P o d s t a w ę wnioskowania stanowi analiza f o r m y w jej

się z m r o k ó w p o d ś w i a d o m o ś c i ogniwa z w i ą z k ó w u t a j o n y c h sko­

k o l e j n y c h etapach t y p o l o g i i , chronologii, goografii i gonoalogii;

j a r z e ń z m y s ł o w y c h , słów s t a j ą c y c h się c i a ł o m w chwilach p r z o ż y ć

2. Odkrycie sensu w y t w o r u k u l t u r o w e g o przoz odnicsionio uzyska­

e m o c j o n a l n y c h " (s.

357).

n y c h w pierwszym etapio analizy w y n i k ó w do ż y c i a z b i o r o w o ś c i

O p o w s t a n i u dzieła s z t u k i d e c y d u j ą b o w i e m , w e d ł u g F r a n ­

w k o n k r e t n y m momencie h i s t o r y c z n y m , stosowanych przez nią,

kowskiego, emocje, s t a n y g ł ę b o k i c h w z r u s z e ń p o w s t a j ą c e w pa­

s y m b o l i , opisie s y t u a c j i , w k t ó r y c h u j a w n i a się dzieło s z t u k i ;

mięci człowieka pod

i wreszcie 3. O k r e ś l e n i e p i ę k n a

w y c h . F r a n k o w s k i w y r ó ż n i a t r z y t y p y emocji historycznie w a ż ­

danego dzieła d z i ę k i

analizie

f o r m y , zgodnie z k r y t e r i a m i ostotyeznymi danej g r u p y .

n y c h dla c z ł o w i e k a i i s t o t n y c h dla rozumienia s z t u k i

I s t o t ą d z i e ł a s z t u k i jest b o w i e m nie jego f o r m a , ale jego
p i ę k n o c z y l i coś

w p ł y w o m r o z m a i t y c h d o ś w i a d c z e ń życio­

co r o z p a t r y w a n i e f o r m y c z y n i specjalnie m i ­

ludowej:

są to omocjo r o l n i k a , m y ś l i w e g o i emocjo seksualne. Ź r ó d ł a t y c h
emocji t k w i ą w naturze c z ł o w i e k a , p o w s t a j ą ono d z i ę k i

stałej

ł y m " (s. 346). I c h o ć F r a n k o w s k i dodaje, żo „ o k r e ś l i ć s z t u k ę to

obserwacji n a t u r y z n a j d u j ą c e j

o k r e ś l i ć samo ż y c i e ... żo s z t u k a jest t a k o g ó l n y m zjawiskiem to

na p r z y k ł a d w j a ź n i r o l n i k a powstaje odbicie s t a ł o obserwowanej

s t ą d , że jest ona w y r a ż e n i e m poczucia p i ę k n a , k t ó r e jest organicz­

r o ś l i n y i jej w z r o s t u o d ziarna do drzewa. „ W w y n i k u tego b ę d z i e

n ą c z ę ś c i ą s k ł a d o w ą duszy l u d z k i e j . . . " (s. 345) — w r a c a m y w i ę c t u

o n p o d ś w i a d o m i e p r z e n o s i ł obraz tego drzewa na wszystko co

do d o f i n i c j i p i ę k n a j a k o cechy przyrodzonej c z ł o w i e k a i w ł a ś c i w e j

spojrzy i k o j a r z y ł ze w s z y s t k i m co się da z o w y m

w s z y s t k i m .słysząc w t y m zdaniu j a k b y echo cwolucjonistyczucgo

skojarzyć"

twierdzenia o j e d n o ś c i p s y c h i k i l u d z k o ś c i . I zapewne w konse­

m y ś l e n i e symboliczne i t a k

kwencji

przyjęcia

świadomości

wypowiedziano

symboliczny

znajdą

próbuje

Frankowski

w twórczym

wysiłku artysty swą symboliczną formę

sztuki.

20

założenia
określić

o p o w s z e c h n o ś c i poczucia
kryteria

piękna

piękna

nawiązując

do

(s.

387).

Tak

odbicie w p o d ś w i a d o m o ś c i .

rodzi

się, zdaniom

Tak

drzewkiom

Frankowskiego,

to d z i ę k i emocjom obrazy z pod­
w

sposób

�A r t y s t a dokonujo w t e n s p o s ó b s z c z e g ó l n y o b o w i ą z k u przekazania

się m i ę d z y i n n y m i w o p i n i i , że m o t y w y o n i a m o n t a c y j n e i p o s ą ż k i

siebio — nie

postaci l u d z k i c h m i a ł y p i e r w o t n i e znaczenie magiczne n a w i ą z u j ą c e

t y l k o j a k o c z ł o w i o k a w sensio biologicznym,

ale

i w sensie s p o ł e c z n y m i a r t y s t y c z n y m .

do s t a r y c h m i t ó w . Zapowne t e ż p r z y j ę c i e zasady E . D u r k h e i m a

Ci, d z i a ł a j ą c y w p o j e d y n k ę a r t y ś c i , w y r ó ż n i a j ą c y się szcze­
gólną

wrażliwością,

wspomagani przez

rzeszo o d t w ó r c ó w

0 b a d a n i u zjawisk s p o ł e c z n y c h t a k j a k rzeczy i u j m o w a n i u d z i e ł

za­

sztuki jako przejawów

życia

zbiorowego s p r a w i ł o , żo

uważał

p e w n i a j ą c y c h p r z e ż y c i a a r t y s t y c z n o i nasyconie d z i e ł a m i s z t u k i

u w a r u n k o w a n i a s p o ł o c z n e d z i e ł a artystycznogo za n i e m a l decy­

c a ł e g o s p o ł e c z e ń s t w a są, j e d n a k p o d p o r z ą d k o w a n i w sensio psy­

d u j ą c e o jego formie. W z b o g a c a ł t ę m y ś l z n a n ą t e z ą J .

c h i c z n y m i a r t y s t y c z n y m c a ł e j grupie. K o n s e k w e n c j ą tego jest

ł i a r d t a , że wssolkio d z i e ł a i m o t y w y a r t y s t y c z n e u w a r u n k o w a n e

powstanie zjawiska s t y l u ludowego, to jest odbicia w

są funkcją

formie

d z i e ł a . S t ą d zapewne p l y i r o t a k silnio

Burck-

podkroślane

dzieł s z t u k i p e w n y c h t r e ś c i ż y c i a z b i o r o w j g o i zwyczajowo sto­

przoz Frankowskiego poszukiwanie sensu dzieła i o k r e ś l a n i a jego

sowanych

miejsca w k u l t u r z e , w o b r z ę d z i o , w s p o ł e c z n o ś c i .

form

Frankowski

ich

symbolicznego

następująco:

,,Szeroka

wyrażania.

Definiuje

różnorodność

trości w y t w o r ó w , t y p y w y t w o r ó w o t r z y m u j ą piętno
grupowej.

Wytwory

rzenia przez

badaczy

sprzężonych,

co z r e s z t ą

nego, co

ewolucyjnej

szkoły

wyróżnić

ta,

jako

odrębność

charakter

dzieło

cechująca

własny

s t u l a t ó w A . Michela [L'histoire

całej

można,

wyrażają

W t o o r i i Frankowskiego odnajdujemy

odrębności

g r u p y . . . W t e n s p o s ó b z t y p ó w zasadniczych powstaje coś o d r ę b ­
zbiorowiska,

takie

to

przeobrażeń

pewnego,

określonego

poszczególne

wytwory

k u l t u r o w e d a n y c h l u d ó w b ę d z i o n a z y w a n a s t y l e m " (s.
To, przydługie

zapewne, streszczenie t e o r i i s z t u k i

de Varl),

ciągów

zjawisk

r ó w n i e ż a k c e n t y po­

k t ó r y d o m a g a ł się t w o ­
genetycznych

b y ł o zgodno z p r a k t y k ą

brytyjskioj.

Jednakże

u

zo

sobą

anglosaskiej

Frankowskiego

znajduje ny r ó w n i e ż silnio s f o r m u ł o w a n ą o p i n i ę o k o n i e c z n o ś c i

350).

w y j a ś n i i aa f o r m y d z i e ł a s z t u k i u ż y t y m m a t e r i a ł e m , n a r z ę d z i a m i

ludowej

1 t e c h n i k ą , co w s k a z y w a ł o b y na w p ł y w O. Sompera

(Praktische

Eugeniusza F r a n k o w s k i e g o s ł u ż y m i po pierwszo p r z y p o m n i e n i u

Aesthetik,

nieco zapomnianej t e o r i i , k t ó r a

skrajnej formie j a k Semper, a jego r o z w a ż a n i a o technice w stu­

źródłem- ważnych

inspiracji*,

w wielu p u n k t a c h m o ż e

po

drugie — p o k a z a n i u

szczególnej cechy tego t w ó r c y , w y r a ż a j ą c e j

być

pownej

dium

innymi

etnologicznej,

się m i ę d z y

o

1868) c h o ć F r a n k o w s k i n i g d y nio s t a w i a ł tezy w
tykwie

5

lub

w

wycinance

tym

6

historycznoj

wskazują
szkoły

na

tak

wpływ

szkoły

niemieckiej,

której

w e k l e k t y z m i e E k l e k t y z m cechuje j e d n a k po t r o c h u nas wszyst­

etnologia zawdzięcza,, zgodnie z r e s z t ą z r e g u ł ą O. l i a n k e g o d ą ­

k i c h . Dlaczego w i ę c e k l e k t y z m Frankowskiego wydaje m i się

ż e n i a do o d t w a r z a n i a r z e c z y w i s t o ś c i , tworzenie s z e r e g ó w

szczegóhiio w a ż n y , szczególnie w a r t z w r ó c e n i a n a ń uwagi i w ł a ś n i e

logicznych, o k r e ś ł a n i o

dzisiaj ?

Zapowne w teorii Frankowskiego znajdziemy o p r ó c z togo w p ł y w y

F r a n k o w s k i p r ó b u j e s t w o r z y ć c a ł o ś c i o w ą t e o r i ę s z t u k i ludowej

ich

chronologii,

geografii

i

typo­

genealogii.

H . Taine'a w postaci przekonania, żo f a k t y artystyczne m o g ą b y ć
ujmowano w s p o s ó b p r z y r o d n i c z y i i c h geneza d z i ę k i t e m u m o ż e

próbując pogodzić w niej:
— rolę jodnostki twórczej z d e c y d u j ą c ą rolą społeczeństwa,

b y ć ściśle o k r e ś l o n a . Ś l a d o m Taine'a b y ł a zapowne w z m i a n k a

— znaczenie ś r o d o w i s k a antropogeografieznogo z symbolicz­

0 znaczeniu coch rasowych j a k o d e t e r m i n a n t o k r e ś l a j ą c y c h

nym

ujmowaniem p ł y n ą c y c h zeń podniet, t e m a t ó w i wzorów,

— o b i e k t y w i z m naszej obserwacji n a t u r y z u j a w n i a n i e m się
m o t y w ó w fantastycznych, naturalizm z anty naturalizmem,
—- owolucyjno doskonalenie k u l t u r y

z

artysty

kulturowych)

— u z a l e ż n i e n i e f o r m y od m a t e r i a ł u , n a r z ę d z i , t e c h n i k i i śro­

to

pochodzić

du­

bezpośrednio

od

zafascynowanego t o o r i a m i Gobine.au, M . Soboskego).
Windel-

b a n d a , B i o k o r t a i D i ł t h o y a , k t ó r z y w i d z i e l i m o ż l i w o ś ć stosowania
r ó w n i e ż w naukach o d u c h u w p e ł n i o b i e k t y w n e j m e t o d y b a d a ń
przyrodniczym, a

do

takich Frankowski niowątphwio

zalicza

p i ę k n o , t a metoda w y d a w a ł a się się p o c i ą g a j ą c a . T a k więc obok

dowiska s p o ł e c z n e g o ,
— r o l ę p o d ś w i a d o m o ś c i i o s o b o w o ś c i j o d n o s t k i w procesie

pozytywizmu

t w ó r c z y m , p o d p o r z ą d k o w a n y m jednak w y o b r a ż o n i o m zbiorowym,

pozytywizm.

— p r z y j ę c i e zasad klasycznogo k a n o n u p i ę k n a obok p o j ę c i a
ludowego zgodnego z k a n o n a m i p i ę k n a

wytworzonymi

w i n n y m t y p i o s p o ł e c z n o ś c i niż klasyczna czy renosansowa,
— przyjęcie

mogło

i , zdaje się, żo z w ł a s z c z a dla zjawisk nie p o d l e g a j ą c y c h p r a w o m

i n n y m p r a w o m , nie o p r z y r o d n i c z y m charakterze,

stylu

(choć

To przekonanie b y ł o zapowne o s ł a b i o n e w p ł y w e m

podporządkowaniem

d z i e ł s z t u k i ( m i m o że o k r e ś l a ł je m i a n e m w y t w o r ó w

chowość

założenia

o wspólnych

dla

wszystkich

p o j a w i ł b y się u Frankowskiego h i s t o r y z m i a n t y -

W p ł y w e m D i ł t h o y a m o ż e m y t ł u m a c z y ć p o d k r e ś l e n i e znaczenia
r o l i j o d n o s t k i t w ó r c z e j , z a j m u j ą c e j wielo miejsca w t e o r i i F r a n ­
kowskiego. Zapewne z tego p o w o d u , w y w o d z ą c y się od A . B i e g ł a

ludów

m i t a n o n i m o w o ś c i s z t u k i l u d o w o j , j u k to o k r e ś l a P i w o c k i ,

7

w

korzeniach s z t u k i i t r w a ł o ś c i p e w n y c h s y m b o l i

(drzewo, orzeł)

m n i e j s z y m s t o p n i u w p ł y w a n a Frankowskiego, k t ó r y —

z jednoczosnym d ą ż o n i e m do historycznego i c h

wyjaśniania,

jeszcze z b r a k u w ł a ś c i w y c h b a d a ń nie m o ż e n a z w a ć t w ó r c ó w l u ­

— o d c z y t y w a n i e sensu d z i e ł a s z t u k i w jego przeznaczeniu
i o k r e ś l e n i e jogo miejsca w k u l t u r z e z jednoczesnym p o d p o r z ą d ­
k o w a n i e m go e m o c j o m

twórcy.

d o w y c h po i m i o n i u — t o d ą ż y de o k r e ś l e n i a p r z y n a j m n i e j
dzajów* grup l u d z i , z k t ó r y c h ci t w ó r c y się
Podkreślenie

Jest to wielo spraw, z b y t wiole spraw i t r u d n o zapewne b y ł o b y
d z i ś s t a r a ć się je u j ą ć w jednej t o o r i i .

podstawy

przoz

Frankowskiego

wnioskowania

estotyczno-psychołogicznoj

Zapewne to b y ł o p o w o d e m , że dla zbudowania swej t o o r i i
sięgał F r a n k o w s k i do w i e l u i d e i , nieraz sprzecznych ze

sobą,

jeżeli

znajduje!

znaczenia

swo

ro­

rekrutowali.
formy

jako

uzasadnienie w

teorii

T. L i p p s a (Aeslhelische

Psychologie,

1903). W a ż n ą t o ż jest w s p o m n i a n a j u ż k w e s t i a a n t y n a t u r a l i z m u
Frankowskiego, k t ó r y w sztuce ludowoj

nie

widział

prostego

z w ł a s z c z a jeżeli w e ź m i e m y p o d u w a g ę i c h g e n e z ę i t o w a r z y s z ą c e

odbicia m o t y w ó w n a t u r a l n y c h , ale ich przotworzonio w p o d ś w i a ­

i m z a ł o ż e n i a o charakterze o n t o l o g i c z n y m i o p i s t , e m o ł o g i c z n y m

d o m o ś c i . D z i e l i to przekonanio z M . Soboskim, k t ó r y o p t u j ą c za

;

T a k w i ę c z n a j d u j e m y w jego teorii w a ż n ą w a r s t w ę p o z y t y w i s ­

antynaturalizmem

t y c z n ą w y r a ż a j ą c ą się przede w s z y s t k i m w p r z y j ę c i u

założenia

za ź r ó d ł o w z r u s z e ń a r t y s t y . M u s i m y to u z n a ć za n i o z b y t k o n ­

0 j e d n o ś c i p s y c h i k i ludzkiej wzmocnionego z a ł o ż e n i e m o istnieniu

s e k w e n t n y d u a l i z m , na k t ó r y z r e s z t ą zwrócili j u ż (w odniesieniu

p e w n y c h cooli nie p o d l e g a j ą c y c h

ewolucji ( p i ę k n e ) . To p o z y t y ­

wistyczne z a ł o ż e n i e u z u p e ł n i o n o z o s t a ł o n o w y m i

osiągnięciami

p r z y j m o w a ł , tak

jak

i Frankowski,

naturę

8

do Sobeskiogo) u w a g ę e s t e t y c y . Z ,pewne ź r ó d ł e m tego przeko­
nania z a r ó w n o Soboskego j a k i Frankowskiego b y ł B . Croco ze
swoją

boskego. 1 t a k powstaje kolejno rozdarcie w teorii F r a n k o w s k i e g o .

znaczenia t w ó r c z y c h emocji,

g ł o w n i o samego W .

Wund'a

teorią

autonomizmu sztuki,

wysoko ei'-uony

t o o r i i psychologicznych d o t y c z ą c y c h procesu t w ó r c z e g o , a z w ł a s z ­
cza

przez

So­

1 M . Dessoira, a t a k ż e t o o r i ą p o d ś w i a d o m o ś c i Z. F r e u d a . Pozy­

C h c i a ł b y on w i d z i e ć s z t u k ę j a k o rezultat, d o ś w i a d c z e n i a s p o ł e c z ­

t y w i z m Frankowskiego w y r a ż a ł się nadto w jego p r z e k o n a n i a

nego, j a k o przejaw ż y c i a z b i o r o w o ś c i , j . o r e z u l t a t jej obsenvaoji

o ż y w o t n o ś c i m o t y w ó w mitologicznych

i s y m b o l i co zgodne b y ł o

z r e s z t ą z r e z u l t a t a m i ó w c z e s n y c h prac a n t r o p o l o g ó w
j a k E . B . T y lor i J . O .

Fmwr

i nawiązującego

brytyjskich

do n i c h

wanego w p r o s t przez F r a n k o w s k i e g o ) W . D e o m i y

(cyto­

i wyrażało

1 doświadczeń. A jednak wprowadza pojęcie

podświadomości

b y t ę z a l e ż n o ś ć o s ł a b i ć i z r o b i ć w swoi teorii miejsce dla s y m b o l u ,
o d b i j a j ą c e g o ż y c i e s p o ł e c z n o nie w p r o s t , w s z c z e g ó l n y , p o ś r e d n i
sposób.

21

I

�T e n p o z y t y w i s t y c z n y socjologizm zostaje jeszcze o s ł a b i o n y
uznaniem t w ó r c z o ś c i za c z y n n o ś ć p s y c h i c z n ą i z w r o t e m k u roz­

R o z w a ż a n i a z zakresu h i s t o r i i n a u k i , z w ł a s z c z a na

w a ż a n i o m na t e m a t f o r m poznania ludzkiego (za Crocom) i m y ś ­

kania rodukcji

lenia ludzkiego (za L ć v i - B r u h l e m ) . B y ć m o ż e ton psychologizm

ujmowanie sztuki jako korelatu s t r u k t u r y społecznej)

u ł a t w i ł m u p r z y j ę c i e p o j ę c i a s t y l u ludowego za H .

w przykłady takich

Wólfflinem

gruncie

etnologii z m i o r z a j ą c o j do całościowogo ujęcia c z ł o w i e k a , do u n i ­
jodnej ze sfer jego d z i a ł a l n o ś c i do innej

(np.

obfitują

r o z d a r ć teoretycznych jakie s t w i e r d z a m y

i H . F o c i l l o n e m . B y ł y to, odrzucone dziś, ale w a ż n o w h i s t o r i i

w p r z y p a d k u Frankowskiego. U n i k n ą ć tego m o ż n a albo z a j m u j ą c

n a u k i p r ó b y uzyskania i n f o r m a c j i o a r t y s t a c h b y d z i ę k i analizie

s i ę j e d n ą t y l k o s t r o n ą j a k i e g o ś zjawiska, no p r z y k ł a d jego s t r o n ą

f o r m ich dziel m ó c coś p o w i e d z i e ć o ich sposobie widzonia ś w i a t a .

z n a e z o n i o w ą , albo d ą ż ą c do stworzenia całościowej t o o r i i k u l t u r y ,
k t ó r a w i n n a b y ć po p r o s t u m e t a t o o r i ą (co p r ó b u j e r o b i ć A . Wier­

M a m y toż w t o o r i i Frankowskiogo w a ż n ą w a r s t w ę s e m a n t y k i
dzioł s z t u k i j a k o w y t w o r ó w

znaczących.

Zapewno jodnak ewo-

ciński) i k t ó r a , j a k na

lucjonistyczne rozumionio s y m b o l u m i m o wzbogaconia go przoz
wprowadzenio

elomentów

psychoanalizy

nio

pozwoliło

k o w s k i e m u na r o z w i n i ę c i e toj k w o s t i i w k i e r u n k u

Fran­

dzisiejszogo

rozumienia s z t u k i j a k o systemu z n a k ó w .

razie, jost p o j a w i a j ą c ą

się w

każdym

pokoloniu u t o p i ą p o d o b n ą do p e r p e t u u m mobilo.
W ostatnich l a t a c h eksplorowano silnio r ó ż n e teorio znaczenia
i komunikacji

dla o b j a ś n i e n i a zjawisk s z t u k i i to z a r ó w n o

gruncie h i s t o r i i s z t u k i ( E .

na

Panofsky) j a k i etnologii (C. L e v i -

-Strauss, s z k o ł a t a r t u s k a w semiotyce); f a s c y n u j ą n a d a l badaczy
:

G d y b y w i ę c chcieć k r ó t k o u j ą ć p o s t a w ę Frankowskiego t o

propozycje fenomenologiczne, a Hussorlowska

pokusa

oglądu

m u s i e l i b y ś m y z w r ó c i ć u w a g ę na jego p r ó b ę pogodzenia o b i o k t y w -

zjawisk z r ó ż n y c h s t r o n j e d n o c z e ś n i o m a m i s p o ł n i o n i o m

nego u j ę c i a dziol s z t u k i j a k o n a l e ż ą c y c h do p o r z ą d k u n a t u r a ł n o g o

całościowego- W

z jego przekonaniem o swoistości s z t u k i dzięki jej

L u d o w a " p o ł o ż y ł a w ostatnich latach wielkie z a s ł u g i i t y l k o

wywodzącej

t y m w ł a ś n i e zakresie b a d a ń „ P o l s k a

ujęcia
Sztuka

się toż z n a t u r y , ale nie p o d l e g a j ą c e j n a t u r a l n y m p r a w o m r o z w o j u

pozornie nio b y ł o w niej miejsca dla, s z t u k i . W gruncio rzoczy

cosze, to znaczy p i ę k n u . To n i e p o d l o g a j ą c e rozwojowi w czasie

ani przez c h w i l ę nie przestano o niej m ó w i ć e k s p l o r u j ą c

i przestrzeni, nio e w o l u u j ą c o p i ę k n o b y ł o usuwano w cień w m o -

nowe propozycje i p r ó b u j ą c odejść od w y ł ą c z n o g o r o z p a t r y w a n i a

moncio, w k t ó r y m F r a n k o w s k i d o m a g a ł się poszukiwania sensu

formy.

dzieła s z t u k i przoz jogo umieszczenie w r y t m i e

w r y t m i o cyklu indywidualnego, p o d p o r z ą d k o w a n e g o b ą d ź
bądź rytmom

Gdy

obrzędowym,
co

jednak

spróbujemy

jakąś nową perspektywę

spojrzeć

w przyszłość

dla naszych b a d a ń to

by

tylko

ujrzeć

pożytecznym

w y d a j e się spojrzenie na naszych p o p r z e d n i k ó w i ich w y s i ł k i .

natury.

Teoria Frankowskiego p o w i n n a n a m b y ć b l i s k a d z i ę k i
W t o o r i i Frankowskiego znajdujemy więc szerog s p r z e c z n o ś c i ,
r o z d a r ć w y r a ż a j ą c y c h zapowne r o z t e r k ę jego samogo. Część t y c h

w a c t w u z A . v a n Gennepem i L . L e v i - B r u h l e m ,

powino­

wprowadzeniu

p o j ę c i a s y m b o l u i o b r z ę d u p r z e j ś c i a . D z i ę k i t e m u p r o w a d z i nas

niekonsekwencji m o ż n a zapewne w y t ł u m a c z y ć jego o d w o ł y w a -

do o t w a r c i a się na w s p ó ł c z e s n e ( s t r u k t u r a l n e , semiotyczne, fe­

niom się do f i l o z o f i i E . v o n H a r t m a n r . a , k t ó r y p r z e c i e ż z a k ł a d a ł ,

nomenologiczne)

że b e z p o ś r e d n i m p r z e d m i o t e m poznania m o g ą b y ć t y l k o dane

w i z j i ś w i a t a i poszukiwania r e g u ł m y ś l e n i a u k r y t y c h w k u l t u r z e .

doświadczenia,
duchowy,

że

podłoże

lansował

metodę

wszelkich

zjawisk

indukcyjną,

ma

podkreślał

charakter
realność

rozumienie

w s p ó ł c z e s n e j , nie

n a u k i . J a k i o b y j e d n a k nie b y ł o ź r ó d ł o o w y c h r o z d a r ć t o p o z o s t a j ą

rozumienia sacrum.

one f a k t o m . F a k t e m , o b s o r w o w a n y m u j e m u w s p ó ł c z o s n y c h l u b
etnografów

(Zawistowicz-Adamska), a

także

magicznego

i

ludowej

P o j ę c i e z a ś emocji w y r a ż a j ą c y c h się w akcie t w ó r c z y m , ale w y ­
p o w i a d a n y c h za p o ś r e d n i c t w o m s y m b o l i

ducha i c e l o w o ś ć ż y c i a , p r z y c z y n i a j ą c się do w y k r o o w a n i a k u l t u

nieco m ł o d s z y c h

myślenia

przerzuca pomost

do

freudowskiej psychoanalizy i Eliadowskiego

To spojrzonie na p o p r z e d n i k ó w i ich w y s i ł k i uczy toż pewnoj
o s t r o ż n o ś c i , a m o ż e i s k r o m n o ś c i w l a n s o w a n i u n o w y c h _ tez,

u w i e l u m ł o d y c h (na p r z y k ł a d p r ó b u j ą c y c h ł ą c z y ć f o n o m e n o l o g i ę

u ł a t w i a odrzucenie z ł u d z e ń , c h o ć b y w k w e s t i i m o ż l i w o ś c i tworze­

ze s t r u k t u r a l i z m e m ) .

nia t e o r i i c a ł o ś c i o w y c h , nawet g d y b y m i a ł o nas

to zaboleć.

P R Z Y P I S Y

' Eugeniusz F r a n k o w s k i , Sztuka
ludowa,
Warszawa 1934
( w . ) Wiedza o Polsce, t . I I I . W dalszej części a r t y k u ł u c y f r y po­
dane w nawiasach o z n a c z a j ą t ę w ł a ś n i e p o z y c j ę .
2

A n n a K u t r z o b a - P o j n a r o w a , Kultura
ludowa
i rzeczywistość,
Warszawa 1977, s. 94

3

I d a K u r c z , Psycholingn:istyka,

Mit

i jej

badacze.

5

Eugeniusz F r a n k o w s k i , Tykwa i jej znaczenie dla
kultury
ludzkiej, „ S p r a w o z d a n i a z C z y n n o ś c i i P o s i e d z e ń P A U " , t . 32,
z. 6, s. 15—17
t e n ż o , Wycinanki
i ich przeobrażenia,
„ L u d " , t. X X I I ,
1923, s. 82—128
K s a w e r y P i w o c k i , Sztuka ludowa w nauce o sztuce, „ L u d " ,
t . L I . 1967, cz. I I , s. 370
S ł a w . K r z e m i e ń - O j a k , Antynomie programu estetyki
Michała
Sobeskiego
( w : ) Studia z Dziejów
estetyki polskiej
1890—1918,
W a r s z a w a 1972, s. 287—301
6

7

4

Warszawa

1976

Zofia iSokołowicz, Eugeniusza
Frankowskiego
teoria
myślenia
magicznego -i obrzędów przejścia,
„ E t n o g r a f i a Polska", t. X X X I
1987, z. 2 (w d r u k u ) .

8

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10349" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10327">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/527349ba23197e38c81a1b9e52376eae.pdf</src>
        <authentication>ca933148142663c58ae8f783cc20d7c0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123120">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3432</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123121">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123122">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3217</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123123">
                <text>Nauki humanistyczne a etnologia (tezy) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123124">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.2, s.77-78</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123125">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123126">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123127">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123128">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123129">
                <text>prof, dr hab. Zofia Sokolewicz
kierownik Katedry

Etnografii

U W

N i e u k r y w a m , że p y t a n i a R e d a k c j i „ P o l s k i e j S z t u k i L u d o ­

wprowadzających

je.

w e j " wprowadziły m n i o w zakłopotanie. Dotyczą one s e r i i spraw,

implikowało

n a które każdy n a u c z y c i e l a k a d e m i c k i m u s i odpowiadać co r o k u

metodologicznych.

i

definicja

to wielokrotnie

choć

niekoniecznie

n a piśmie,

modyfikując

więc

Stosowanie

w

praktyce

Niemniej

etnografii

jako

radzieckiej

badawczej

jednak

nauki

o

propozycji

może

właśnie

historycznej

r e z y g n a c j i z m ó w i e n i a o człowieku i k u l t u r z e w sensie

d e f i n i c j i k l a s y c z n y c h z n a j d u j ą c y c h się w p o d r ę c z n i k a c h u n i w e r s y ­

a wszystkie

t e c k i c h k a ż d y b a d a c z uściśla j ę z y k j a k i m

społecznych

b a d a ń — d e f i n i o w a n i e w n a u c e m a coś w s o b i e z p r o c e s u

toku

ciągłego

a j ę z y k n a u k i j e s t j ę z y k i e m ż y w y m . A l e t r u d n o j e s t pisać o c z y m ś
0 czym

się s t a l e

Dlatego

W

sobie

nieco

przekształcić

pytania

w i o n o . Jeżeli b o w i e m j a sama n i e o d c z u w a m p o t r z e b y

historycznie

praktyce

badawczej

określonych,
preferowano

zostało wystarczająco

odpowie­

nazwać.
z

zakresu

Stosowanie

pogłębione.

terminów etnografia i e t n o l o g i a jest więc r e z u l ­

Sztuki

jednego w Polsce wyrażało c h y b a

pytań.

myślność administracyjną

w

się

badania

które w e t n o g r a f i i choć zrobiło zawrotną karierę t o c h y b a n i e

a

właśnie

dających
więc

s p e c y f i k i r ó ż n y c h k u l t u r a raczej społeczności, odnosząc r e z u l t a ­

t a t e m sporu metodologicznego.

Ludowej"

do

ogólnym,

t w i e r d z e n i a musiały dotyczyć g r u p e t n i c z n y c h czy

d z i n a z a d a n y z b i ó r p y t a ń t o j a k t o się d z i e j e , ż e i n n i j ą p o s i a d a j ą ,
społecznie

dlatego,

t y d o badań n a d t a k z w a n y m piocesem h i s t o r y c z n y m , pojęciem,

mówi!

pozwoliłam

R e d a k c j i i udzielić o d p o w i e d z i n a p y t a n i e , którego m i n i e posta­

zasłużona

zasad

prowadziła

o d p o w i o d z i w zależności o d s t a n u badań. Niezależnie b o w i e m o d
się p o s ł u g u j e w

nie

określonych

i naukowo

Redakcja

1980 r. p r z e d s t a w i a

„Polskiej

taki

serwis

Przyjęcie t e r m i n u etnografia j a k o
w większym

stopniu jedno­

niż metodologiczną. N i e m n i e j

jednak,

B y ł a b y t o i n n y m i słowy odpowiedź n a p y t a n i e k i e d y t o d o c h o d z i

w miarę upływu czasu, słowa wrastają w glebę i z a p e w n e d o dziś

w nauce do zasadniczogo przeglądu wszelkich d e f i n i c j i i

dnia

pojęć

w i e l u etnografów

podstawowych i czy m a m y w tej chwili do czynienia w etnografii

dwoma

polskiej

może

z

taką

właśnie

sytuacją

porządkowania

języka.

K a ż d y badacz w i e l o k r o t n i e d o k o n u j e s a m t a k i e g o porządko­

terminami —

być

nie widzi powodu

t a k zdefiniowany,

by

umożliwiał

b a d a n i a „ t e g o co łączy i co d z i e l i " —

powiedzieć, że b a d a n i a jednego i drugiego

w historii nauki. W

wątpliwie podjęcia różnych p r o c e d u r

1953—56,

dokonywałam przeglądu d e f i n i c j i e t n o g r a f i i w l a t a c h

w c z a s i e g d y k r y s t a l i z o w a ł a się n o w a d y s c y p l i n a n a u k o w a z w a n a
historią
w

kultury

stosunku

m a t o r i a l n e j . Należało

do

prehistorycznoj

dyscyplin

i wczesnodziejowej,

grafii. Definicja
wnioskującą

więc

macierzystych

określająca

n a podstawie

ustalić
to

jej

jest

relacje

archeologii

śródziemnomorskiej

etnografię

jako

i etno­

naukę o k u l t u r z e

źródeł e t n o g r a f i c z n y c h

nie

n o w a n e g o przez W . D y n o w s k i e g o , że o d czasów T y l o r a i M o r g a n a
etnografia d e f i n i o w a n a jest j a k o n a u k a o t y c h cechach

kultury,

które z j e d n e j s t r o n y łączą, a z d r u g i e j dzielą ród l u d z k i . D o m a ­
ogólnej, b a r d z i e j

historycznej.

Wiemy

o s t a t e c z n i e , żo t a l i i ż ą d a n y t y p d e f i n i c j i został w r e s z c i e sformuło­
w a n y przez A. Kutrzebę-Pojnarową w I w y d . Wielkiej

Encyklo­

p e d i i P o w s z o c h n e j ( t . I I I , 1964). I choć d o f i n i c j a t a d r u k o w a n a
była

dopiero

w

19C4 r . t o j e d n a k

z dyskusji polowy
poszczególnych

wywodzi

się

l a t 5 0 - t y c h . C h a r a k t e r y z u j e ją

członów

d e f i n i c j i , określenie

grup

niewątpliwie
szczegółowość
społecznych,

których b a d a n i e m z a j m u j e się o t n o g r a f i a ; u s t o s u n k o w u j e się d o
zagadnień m e t o d y i źródeł. I być może t a j e j żądana szczegółowość
sprawiła,

że była

trudną

d o przyjęcia

przez

nio

wszystkich

etno­

grafów.
W s p o m n i a n a uprzednio definicja przytaczana przez W . D y ­
n o w s k i e g o , p r a w d ę m ó w i ą c , n i e b y ł a p o p r a w n ą definicją n a u k i

—

zdają

decydują
wistości

d n i a , i t o właśnie o d czasów

Morgana

i Tylora.

sprawy.

O różnicy

między

definiojami

a zasady

epistemolorzeczy­

poznawania.

przed

Tylorem

choć

to

chyba

on

taką

definicję

najmocniej

wyeksponował. W p r o w a d z e n i e jej przez M a l i n o w s k i e g o i R a d c l i f f e
B r o w n a b y ł o r e a k c j ą , c h ę c i ą o d c i ę c i a się o d h i s t o r y c z n i e i h u m a n i s ­
tycznie rozumianej etnologii i etnografii Europy kontynentalnej
a przede w s z y s t k i m szkoły k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n o j . S t a l i o n i n a
gruncie

durkheimowakiej

zasady

jedności

nauki

i

rozumieli

antropologię j a k o naukę (science). I c h p r o p o z y c j e miały c h a r a k t e r
sensu s t r i e t o p o z y t y w i s t y c z n y ,

a l a n s o w a n a n o w a n a u k a o czło­

w i e k u miała mieć możność formułowania p r a w ogólnych. I
jest

rzeczą

koronny

p r z y p a d k u , że

argument

krytycy

wysuwali

tego

podejścia

pytania: jakie

Rozróżnienie między
m a , a rcczej miało,
między

etnografią

filozoficznie

antropologią

charakter bardziej

między

badaczami,

którzy

Podkreślała t o ,

jodynie

realny, empirycznie

i etnologią

podstawowy

społeczną

postrzegalny

ogólne

a

antropologią

charakter. Rozróż­

Ujmuje

teoriom

nie
swój

antropologia?

a kulturową

drugorzędny.
ulegając

jako

to prawa

w czasie w i e l o l e t n i c h badań zdołała sformułować

d o dziś

rzecz d l a e t n o g r a f i i , w m o i m m n i e m a n i u najważniejszą

sprawą

p o l o g i a była d e f i n i o w a n a j a k o ogólna n a u k a o człowieku jeszcze

zdaniom

zawierała

terminów n i e jest

n a w e t jeżeli stosujący t e t e r m i n y

n i e i c h sformułowania,
jej

nie­

badawczych.

T e właśnie z a s a d y należy brać p o d uwagę rozważając sprawę

nienie

jednak

z tego

sobie

t y p u wymagają

s t o s o w a n i a t e r m i n ó w a n t r o p o l o g i a społeczna i k u l t u r o w a . A n t r o ­

n i o określała dokładnie a n i p r z e d m i o t u a n i m e t o d y p r a c y w y r ó ż ­
z grona innych nauk. A

sobie

i sposobów

niających

etnografię

więc poszczególnych

bowiem

się

zasady

trzeba

giczne u k r y t e za n i m i , a dotyczące c h r . r a k t o r u b a d a n e j

znalazła

u z n a n i a u d y s k u t a n t ó w . N i e p r z y j ę t o też rozstrzygnięcia p r o p o ­

g a n o się d e f i n i c j i m n i e j

Stosowanie

epistemologiczną obojętną —

realizację

aczkolwiek

w a n i a , c h o ć z a p e w n o n i o w s z y s t k i e t a k i e s y t u a c j e l i c z ą się p o t e m
m o i m życiu p r o f e s j o n a l n y m po r a z pierwszy

a b y posługiwać

e t n o l o g i a i etnografia, jeżeli jeden z n i c h

ma, moim
ono

różnice

społeczeństwa

b y t uważali

za

ludzkie

ż e e t n o g r a f i a z a j m u j e się b i i d a n i e m z a r ó w n o c e c h u n i w e r s a l n y c h

z a c h o w a n i a u k ł a d a j ą c e s i ę w sieć s t o s u n k ó w s p o ł e c z n y c h a t y m i ,

w ł a ś c i w y c h całoj k u l t u r z e g a t u n k u l u d z k i e g o j a k i c o c h

k t ó r z y taką realność p r z y p i s y w a l i k u l t u r z e . Jednakże M a l i n o w s k i

ficznych

—

ukazała

n a m awers

i rowors

tej samej

monety.

wanie podwójnoj n o m e n k l a t u r y : e t n o g r a f i i i etnologii.
m i m o różnicy d e f i n i c j i w porównaniu z Moszyńskim

sprawę J . S t . B y s t r o ń i n a dobrą sprawę cała p l e j a d a
1 etnografów

okresu

Wprowadzenie
etnografia miało

Podobnie

w grę może więc wchodzić t r a d y c j a danego środowiska czy k r a j u .

widział

etnologów

międzywojennego.
i metodologiczne

swej

t e o r i i a określał się j a k o e t n o l o g l u b a n t r o p o l o g społeczny. T u
Pojęć w nauce n i e z m i e n i a się w sposób d o w o l n y —
zjawiska

w języku

i one odbijają

z t r u d e m dopasowując

p o d wpływem r a d z i e c k i m jednego
filozoficzne

posługiwał się pojęciem k u l t u r y j a k o n a c z e l n y m w j ę z y k u

stoso­

W r e a l i z a c j i K . Moszyńflkiogo t e n a w e r s i r e w e r s wyrażało
—

spocy-

terminu:

podłoże, może n i e

zawsze jasno p r z e d s t a w i o n e czy n a w e t uświadamiane sobie przez

gicznie

Nieraz

więc

jakąś

j a k inne

rzeczywistość,

nieraz

s i ę a b y o d d a ć j ą a d e k w a t n i e , ściśle, l o ­
posługujemy

się jakąś

nazwą

z

powodu

t r a d y c j i c z y w z g l ę d ó w s t r a t e g i c z n y c h , a n i e d l a t e g o , że d o k ł a d n i e
o d b i j a o n a nasze intencje.

77

I

�Pozytywistyczna

metodologicznie

antropologia

społeczna

była w Polsce lansowana przede w s z y s t k i m przez A . Waligórskiego
i w sposób p a r a d o k s a l n y była p r z e c i w s t a w i a n a

pozytywistycznej

J e s t i c h n a w e t k i l k a , c h o ć n i e są o n e z o s t a t n i e j c h w i l i .
wybija

się podejście f e n o m e n o l o g i c z n e

Zapewne

nawiązujące do t r a d y c j i

zapoczątkowanej przez Cezarie B a u d o u i n de Courtenay

Ehren-

chód h i s t o r y c z n e j e t n o g r a f i i . S p o r y w i ę c , chód o d b y w a ł y s i ę w p o -

kreutz-Jędrzejewiczową

dzięki

drugiej

zytywistycznej

f a l i zainteresowań f e n o m e n o l o g i c z n y c h

w Polsce, przede

wszyst­

rodzinie, były

z

góry

ich rozwiązania i t o z racji

filozoficznych

staw

nauki

definicji m . in. praw

skazane

na

niemożność

założeń leżących u p o d ­

i procedury

wyjaśniania.

A.

kim

szkołą

choć

utrechtską.

odrodzone

Drugą

dopiero

propozycję

podejście s t r u k t u r a l n o s e m i o t y c z n e

stanowi tak

zwane

( c h o ć c h y b a są t o d w a r ó ż n e

Waligórski poświęcił wiele u w a g i n a rozważania czy możliwe jest

podejścia). Konfrontację

połączenie

jeszcze

s z a w s k i e przeżyło szereg l a t t e m u , a „ s z o k u j ą c e " artykuły datują

niepołączalne

się z 1 9 7 3 i 1 9 7 4 r . ( „ E t n o g r a f i a P o l s k a " ) . D l a t e g o w y d a j e s i ę , ż e

na

płaszczyzny

rok przed

funkcjonalnej

śmiercią

przyznawał,

z r a c j i właśnie założeń
Zainteresowanie
mające

wyraźną

z
że

historyczną
jest

to

i

epistemologicznych.

antropologią

tradycję

już

środowisko

war­

czas k o n f r o n t a c j i już minął — d l a m n i e zresztą samej już w końcu

społeczną

w

% t y m i propozycjami

okresie

czy

kulturową,

międzywojennym,

l a t 6 0 - y c h . N a s t ą p i ł n a t o m i a s t czas określania w p r a k t y c e t e g o
co

można

zrobić

posługując

się j ę z y k i e m

wzrosło s i l n i e w Polsce n a początku l a t 6 0 - y c h w związku z re­

czy warsztatem semiotycznym czy sposobem

cepcją t e o r i i M a l i n o w s k i e g o

wym

i zainteresowaniem

kulturami tzw.

fenomenologii.

Wydaje

m i się

że

te

się w o b e c a n t r o p o l o g i i społecznej i k u l t u r o w e j . I d l a w i e l u e t n o ­

dowodom

są

grafów

prac etnograficznych w problemie 11.1 (polska k u l t u r a narodowa,

głównie

różnicami

kolejne

prace

p o z o r n y m i — t o co w Polsce robiło w i e l u etnografów odpowiadało

jej tendencje rozwojowe

przyjętym

obrzędów i symboli

w

a n t r o p o l o g i i społecznej

procedurom.

Odczuwano

więc odrębność n a z w j a k o odrębność h i s t o r y c z n e j d r o g i r o z w o j u

na

n a u k i w t y m c z y w i n n y m k r a j u , ale n i e odrębność w a r s z t a t u .

artykuły

Do

Ludowej",

jej m e t o d p r z y c h y l a l i się zarówno c i , którzy n a w r a c a l i do

badań

n a d u n i w e r s a l n y m i cechami człowieka j a k i c i , którzy

w

ludowej

Komitetu

„Etnografii
„Literaturze

Ludowej",

Jeżeli i s t o t n y m m o m e n t e m
drębnienie, w y p r e p a r o w a n i e

Zarówno

m e n t u a b y przyjrzeć

c i , którzy

dążyli

do

jako

formułowania

naukę

praw

ogólnych

(science) j a k i c i , którzy

formułowali prawidłowości historyczne i r o z w i j a l i b a d a n i a regio­

i

wierzeń,

zgłoszony w 1977 r .

Słowianoznawstwa,

każdego f a k t u w jego społecznym czy k u l t u r o w y m kontekście.
t r a k t o w a l i etnografię

Słowian,

Polskiej"

czego

mongolistyki, rezultaty

właśnie

a

także

liczne

„Polskiej

„Tekstach"

a

Sztuce

nawet

„Lu­

dzie".

p r o t e s t o w a l i przeciw e t n o g r a f i i Moszyńskiego i lansowali badanie

i

zakresu

pracy,

i p e r c e p c j a ) i p r o j e k t Słownika

w kulturze

konferencji

z

systematycznej

działania

się

n a u k a m i były

rezultacie

jednak,

odbywają

tymi

w

strukturalnej

wyjaśniania właści­

trzeciego świata. T y m s a m y m e t n o g r a f i a z n ó w w i n n a była określić
różnice między

już

teorii

z

w

pracy

naukowej

jest

wyo­

jej

frag­

rzeczywistości jakiegoś

się m u b l i ż e j , a w n a u c e

humanistycznej

k a ż d e o w o p r e p a r o w a n i e o d b y w a się d z i ę k i t z w . p o j ę c i o m
n y m , t o każda propozycja

ogól­

t e o r e t y c z n a m u s i w i ą z a ć się z p r o p o ­

nalne, w zasadzie obce k l a s y c z n e m u f u n k c j o n a l i z m o w i . Powstał

zycją języka t e j t e o r i i . Z m o i c h doświadczeń s t u d e n c k i c h pamię­

w

t a m j a k ą t r u d n o ś ć s p r a w i a ł o m i p o s ł u g i w a n i e się r a z j ę z y k i e m

tej dziedzinie

swoisty

synkretyzm.

P r z e j ę c i e zaś p r z e z s o c j o l o g i ę n i e k t ó r y c h m e t o d h i s t o r y c z n y c h
ale również zasad

i metod

antropologii kulturowej i z

drugiej

t e o r i i K . Dobrowolskiego, a i n n y m razem K . Moszyńskiego. B y ł y
t o różne t e o r i e , różne j ę z y k i , różne cele b a d a w c z e .

b a d a ń t e j n a u k i , s p o w o d o w a ł o konieczność określenia się w o b e c

znaczył d l a każdego z n i c h co innego i i n n e były jego

tej specjalizacji

z

pozostałymi pojęciami języków t y c h

z

różnymi

określonego

dla

wszystkich,

termin

relacje

teorii.

M a m y obecnie w Polsce zupełnie niewątpliwie d o c z y n i e n i a

O i l e j e d n a k różnice m i ę d z y etnologią i etnografią, a a n t r o ­
p o l o g i ą s p o ł e c z n ą i k u l t u r o w ą są s p r a w ą s t o s o w a n i a

oczywisty

historyczny

zdawałoby

socjologicznej.

się

Nawet, t a k

s t r o n y ujęcie k u l t u r y w s i w d e f i n i c j i e t n o g r a f i i j a k o p r z e d m i o t u

teoriami

różnymi

językami

istotną w m e t o d o l o g i i sprawą odpowiedniości t y c h t e o r i i i t y m

charakter.

samym

odpowiedniości

ich

języków.

pracy

etnologicznych

łączą się p o w a ż n e d e c y z j e n a t u r y e p i e t e m o l o g i c z n e j

t o określenie

się, ż e n i e p o d j ę l i ś m y

tych

teorii.

się e t n o g r a f i i w o b e c s o c j o l o g i i w s i m i a ł o n i e c o i n n y

Obawiam

i

m o d e l u n a u k i , i z e ś w i a d o m y m p o s i ł k o w a n i e m się t y m i n a z w a m i

n a d najbardziej

(Podejmowane

próby

D y f u z j a m e t o d zbliżyła t e d w i e n a u k i , choć c h y b a n i o n a długo.

w „Studiach Socjologicznych"

Sprawa

T o s a m o t w i e r d z e n i e , t o s a m o p o z o r n i e pojęcie oznacza co i n n e g o

i

zawierania

sojuszy

między

naukami,

zbliżania

o d d a l a n i a się o d s i e b i o j e s t w h i s t o r i i n a u k i odrębną,

ich

ważną

1980, należy uznać za c h y b i o n e ) .

w t e o r i i Moszyńskiego, a co innego w p r o p o z y c j i

strukturalizmu,

sprawą, którą p o z w a l a m sobie zasygnalizować. N a u k i te operując

i n n e są d e f i n i c j e m a g i i i r e l i g i i , i i n n y m i b y ć m u s z ą . P r z y

n a t y m s a m y m p o l u badań j a k i m b y ł a (choć d l a e t n o g r a f i i n i e

w a ż n o ś ć k a ż d e j z d e f i n i c j i s p r a w d z a się n a g r u n c i e t y l k o d a n e j

cała i n i e w y ł ą c z n i e ) w i e ś —

teorii.

Dlatego

teorią,

dlatego

dokonały

ciekawej

wymiany

do­

świadczeń.
Definiowanie

się n a u k i

jest

więc

rezultatem konfrontacji.

nie może
nie

uwzględniający

może

do jakiego

być

definicji religii

powstać

Słownik

poza

określoną

języka teoretycznego

należy

d a n e pojęcie. T e n p l u r a l i z m j ę z y k o w y przeraża w i e l u

k r y t y c z n e g o p u n k t u w o w y c h k o n f r o n t a c j a c h . T a k było w Polsce

choć przecież

bezpośrednio p o I w o j n i e światowej ( „ L u d " 1922) i n a początku

J a k w każdej s p r a w i e i w t e j jest możliwe zachowanie

lat

umiaru

historii kultury

1932). T a k b y ł o w

momencie

powstawania

m a t e r i a l n e j i k o n f r o n t a c j i z nauką

radziocką,

wprowadzania metodologii materializmu dialektycznego

i histo­

r y c z n e g o . T a k b y ł o w m o m e n c i e z e t k n i ę c i a się n a u k o w e j

(science)

antropologii i etnografii
Oznaczało

to

jednak

(art). Były t o m o m e n t y konfrontacji.
również

różnorodność

proponowanych

W
mamy

tradycji

etnografii

polskiej

p l u r a l i z m metodologiczny.

okresu

Analiza

międzywojennego

twórczości

którego­

k o l w i e k z w i e l k i c h etnografów tego o k r e s u m ó w i o t y m —
proponował

własny,

indywidualny model

r a l i z m b y ł siłą n i e w ą t p l i w ą . P r o w a d z e n i e

każdy

etnografii. Ten

plu­

d o zgodności poglądów

odnieść
badaczy,

n i e przerażał i c h p l u r a l i z m k u l t u r , które b a d a l i .

(choć c z a s a m i

zdrowego

z d r o w s z e są p r z e g i ę c i a , a b y c o ś

łatwiej

z o b a c z y ć ) i z w r ó c e n i e się d o j ę z y k a n a t u r a l n e g o k t ó r y . . . t e ż j e s t
językiem

określonej

kultury,

a

więc

nie

żadnym

pan-języ-

kiem.
relatywizmu

teoretycznego

możemy mówić o sprawach uniwersalnych. Dzieje

Ale jednak m i m o wspomnianego

się t a k m . i n .

dlatego,

rozwiązań.

nie

etnograficzny

N a s i l e n i e p y t a ń o d e f i n i c j ę s y g n a l i z u j e w i ę c z b l i ż e n i e się j a k i e g o ś

30-ych ( „ L u d "

czym

zbadane)

że

między

relacje

teoriami etnologicznymi

odpowiedniości,

istnieje

istnieją

(choć

możliwość

nie

przyjęcia

wspólnych założeń o c h a r a k t e r z e rzeczywistości naszego

pozna­

n i a . M o ż e m y m . i n . p r z y j ą ć , żo i p o z n a n i e i k u l t u r a mają

cha­

r a k t e r s y s t e m o w y , m o ż e m y przyjąć, że t o co najważniejsze

jest

u k r y t e , а więc prawidłowości s z u k a się n a p o z i o m i e

n i e zawsze p r o w a d z i do e k o n o m i i wysiłku. D l a t e g o też n i e dręczę

walnego.

się s p r a w ą p o l a r y z a c j i p o g l ą d ó w w t a k m a ł y m , j a k p i s z e słusznie

p o z y c j i f a k t u w b a d a n i u n a u k o w y m , neutralności f a k t u , n e u t r a l ­

Redakcja,

środowisku

78

czy przedstawiono

n a m jakąś nową

zaczynają

ności t e o r i i , r e l a c j i m i ę d z y

etnografów.

A l a wracając d o rzeczy — c z y obecnie p r z e ż y w a m y
konfrontacji,

Spory

moment

propozycję?

się

natomiast

już

przy

nieobserwookreśleniu

f a k t e m a teorią i wreszcie

t e r i u m p r a w d y . A l e są t o s p o r y

dzielące n i e t y l k o

—

kry­

etnografię,

ale i całą naukę. T y m s a m y m d a j e n a m t o p o c z u o i e , że d z i e l i m y

�l o s c a ł e j n a u k i i n a s z e k ł o p o t y ( i n a s z e o s i ą g n i ę c i a ) n i e są t y l k o

t e o r i a m i n i e są d l a пае w d n i u d z i s i e j s z y m j e s z c z e z u p e ł n i e j a s n e .

naszymi

I

kłopotami.

Czy

jednak

wobec w s p o m n i a n y c h

pluralizmów,

relatywiz-

t o s t a n o w i też k o l e j n y p r o b l e m b a d a w c z y ,

dla

m ó w , różnic s t a n o w i s k f i l o z o f i c z n y c h etc. m o ż e m y przyjąć ogólną
definicję e t n o g r a f i i ( l o g i i ) . N i e z a l e ż n i e o d d e f i n i c j i

operacyjnych

całej
W

nauki

charakterystyczny

współczesnej.

t e j nieco obszernej

wypowiedzi

pominęłam wiele

spraw,

k t ó r e d l a p r o f i l u c z a s o p i s m a „ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " są z n a c z n i e

k a ż d y z n a s p o s i a d a taką ogólną definicję — j e s t o n a d r o g o w s k a ­

ważniejsze

zem

p y t a n i a , z g o d n i e z zasadą w s z e l k i c h przesłuchań, zostały umiesz­

naszych

poczynań. D l a m n i e osobiście, poza

wspomnianą

od

wspomnianych

i

może

dlatego

dotyczące

ich

d y r e k t y w ą b a d a n i a „ t e g o co d z i e l i i ł ą c z y " p r z y d a t n ą j e s t defi­

czone przez Redakcję n a końcu. Jest t o s p r a w a s z t u k i l u d o w e j ,

nicja,

stosunku

że

etnografia

(logia)

jest

t o n a u k a ogólna

o kulturze,

teorii

kultury

do

t e o r i i s z t u k i , badań procesu twór­

która w s y s t e m i e n a u k pełni rolę analogiczną d o t e j j a k ą w n a u ­

czego,

kach medycznych

Sądzę j e d n a k , że musiałabym

pełni i n t e r n a . W

s w o i c h szczegółowych

bada­

zmienności

sztuki

ludowej

w

świecie

wypowiedzieć

współczesnym.

się n a t e n t e m a t

n i a c h e t n o g r a f i a z a j m u j e się treściami k u l t u r o w y m i w y r a ż a n y m i

odrębnie i o b s z e r n i e j . M o ż e d l a t e g o , że sądzę, że k ł o p o t y w t y m

w

przedmiocie

różnych f o r m a c h przez różne u g r u p o w a n i a l u d z i w

epokach. Analizując owe p r z y p a d k i etnografia
się r ó ż n y m i t e o r i a m i , t y m s a m y m
różnymi

jednostkami

instytucja,

etc).

( l o g i a ) posługuje

różnymi językami, i w t y m

taksonomicznymi

znaczenie

różnych

Relacje

(wybór

między

kulturowy,

wspomnianymi

są p o w a ż n i e j s z e o d t y c h , o k t ó r y c h p i s a ł a m

przed

chwilą. P l u r a l i z m p o g l ą d ó w n a sztukę ludową w y d a w a ł m i się
bowiem

bardziej

interesujący

w

okresie

międzywojennym

obecnie i n i e potrafię jeszcze odpowiedzieć n a p y t a n i e —

niż
dla­

czego ?

prof, dr hab. Zbigniew Jasiewicz
kierownik

Katedry

1. O n a z w a c h
kresie decyduje
działalność

Etnografii U A M

dyscyplin naukowych, ich przedmiocie

tradycja n a u k i i kraju, rzeczywista

dyscypliny

przejmowanie

i

rozwiązań

działalność

dyscyplin

zaproponowanych

gdzie

i za­

współczesna

Wydaje

samych —

g r u p y l u d z i zajmujących się tą dziedziną.

pokrewnych,

d l a uniknięcia d e z o r i e n t a c j i w p r o w a d z e n i e

indziej

p l i n y , obejmującej

oraz

dążenia do ukształtowania d y s c y p l i n y w k i e r u n k u u z n a n y m
właściwy.

i w p r z e d m i o c i e , w c z ę ś c i n a t o m i a s t są z w i ą z a n e z d z i a ł a n i a m i n a s

m i się, że nasze p o l s k i e p e r y p e t i e

z

za

nazwą

wego,

natrafia n a przeszkody

i p r z e d m i o t e m u p r a w i a n e j p r z e z n a s n a u k i są d o b r y m p r z y k ł a d e m

z atrakcyjności

tak

dającego

różnorakich, w y m i e n i o n y c h
Występuje

kilka

nazw

i i n n y c h jeszcze, oddziaływań.

nauki przy

czym

dwa terminy, od

d a w n a u t r w a l o n e : e t n o g r a f i a i e t n o l o g i a , u ż y w a n e są w
znaczeniach. R o z u m i e m y

różnych

je j a k o n a z w y „pełnej n a u k i " i wówczas

j e d e n t e r m i n wyłącza d r u g i l u b też określamy n i m i e t a p y
nia naukowego
zacji), i w
minów

pozna­

(etap opisu i analizy; etap porównania i generali-

tym

w y p a d k u s t a j e m y p r z e d trudnością, k t ó r y z ter­

uznać

jako

obowiązujący

dla dyscypliny.

Pojawił

się

w

archeologii

popularność

demonstrujemy

lekceważenie

założenia

teoretyczne

l u b też

dla teorii. Przedmiotem

naszych

na

jeden

dane

lansować

w ramach

jest

najczęściej

zjawisk
grupa

opis

i

kulturowych
środowiskowa

kalna,

regionalna,

charakterystyka
w

ramach

czy

grup

głównie

rzadziej

tradycyjnych

społecznych

społeczno-zawodowa,

etniczna),

badań

(rodzina,

społeczność

porównawcze

lo­

badania

jednej

do

np.
mała

strony

niespecjaamato­

naukowych

dyscyplin. Warto, zdecydowawszy
jednali

„etnologia",
świadomość,

są c z y n n o ś c i a m i

M a ł o i s t o t n e są d l a m n i e o b a w y
odkrywanie

europej­

celem

z

i

termin ten
że

wstępnymi

działania
i

źródłami

etnologii.

małomiasteczkowych

Realizowanym

„archeografii"

wynika

posia­

Brak

prac w y k o p a l i s k o w y c h przez

i upowszechniać

„etnograficzne"

logii-—etnografii.

i miejskich, nie tylko polskich i

poziomu

termin, chyba

b a d a ń j e s t n i e t y l k o k u l t u r a społeczności w i e j s k i c h ale również
skich, ale także pozaeuropejskich.

kulturotwórcze.

„socjografia"

w ramach wyspecjalizowanych
się

auto­

źródło m . i n .

opisu i kolekcjonerstwa,

walory

wyodrębnionego
terminu

z tradycyjnej

działalności, biorąc

rów) a z d r u g i e j z i n t e g r a c j i o b y d w u rodzajów p r a c

i

różne

poważno

listów (zakaz prowadzenia

z n i m nowe perspektywy. Prowadzimy
przyjmujemy

wynikające

dyscy­

poznania nauko­

z ograniczenia możliwości działania w t y c h zakresach

spokojnie

kierunkach,

rodzajów

etnograficznego

zresztą

zresztą również t e r m i n n o w y : a n t r o p o l o g i a k u l t u r o w a i związane
b a d a n i a w bardzo różnych

obydwa konieczne poziomy

n o m i i ' t y c h dwóch

Korzystne

jednej nazwy

dawnych

Praktyka

nowych

i również

tematów

o zanik przedmiotu

badawcza

w

powroty

zainteresowania,

obrębie
z

nowymi

wydaje

etno­

dyscypliny,
pytaniami

się p o t w i e r d z a ć

m ó j o p t y m i z m . W t r a k c i e prac własnych, n a t e r e n a c h

zachodniej

P o l s k i a więc w z n a c z n y m s t o p n i u z m o d e r n i z o w a n y c h , n i g d y n i e
m i a ł e m p o c z u c i a , że z a b r a k n i e t e m a t ó w d l a e t n o g r a f a .
poszerzyć

nieco

i

zmodyfikować

pojęcie

kultury

Wystarczy
tradycyjnej,

międzykulturowe, jeszcze rzadziej próba u s t a l e n i a p r a w czy zasad

wskazując n a trwałość s p o n t a n i c z n y c h zachowań n a w s z y s t k i c h

rządzących

poziomach

ogólności
wynikać

kulturą.

Są

i w różny

to

także sposób

z nagromadzonych

założone,

są

w

zresztą

oparciu

o

prawa

o

różnym

odkrywane;

mają

stopniu
one

materiałów e m p i r y c z n y c h
material

empiryczny

albo

nauk

zakresu

pokrewnych,

dyscypliny,
z

którymi

podlegamy

łatwo

współpracujemy.

fascynacji

daleko

w t y l e za i n n y m i d y s c y p l i n a m i społecznymi w
zatrudnionych

Powstają

obawy,

zwartości

oraz

siły

auto­

Pozostaliśmy

liczby

i

też

sprawdzane.

Stosunkowo mało u w a g i przywiązujemy do wypracowania
nomicznego

albo

zakresie

instytucjonalnej.

czy d y s c y p l i n a nasza p o t r a f i zachować

swoją

rozwoju

pliny

inne nauki.

Wewnątrz

koniec

źródła

w

wujemy

raczej

współpraca

z jakimi

boryka
samej

dyecypliny,

niedostatek

do

naukami

uporządkowane.

działań
premiuje
W

d e l i m i t a c j i , obser­

interdyscyplinarnych,
jednakże

etnologii

refleksji n a d własnymi p r o b l e m a m i :
i zakresem

dyscypliny

polskiej

badań, porządkowania

występuje

dyskusji nad
pojęć

(nie m a

i w

naszym

z n a ć m a ł a l i c z e b n o ś ć k a d r y i słabość i n s t y t u c j o n a l n a e t n o l o g i i —

zadawane

ale również

w
w

dyscy­

słowników), d o s k o n a l e n i a m e t o d , studiów n a d teorią. D a j e o sobie

środowiska

się e t n o g r a f i a ,

skłonność

między

wewnętrznie

„Czy

dla w i e l u prac, m . i n . słownikowych
t r z e b n e są z e s p o ł y . W
nie bierze

charakterze

Poważniej

prowa­

otnografii" ?

Trudności,
swe

styki

badań

otoczeniu powstają raz p o r a z nastroje katastroficzne,
są n i e t y l k o p y t a n i a „ C z y k r y z y s e t n o g r a f i i " ?

interesujące

z w i ą z a n e z z a c i e r a n i e m się g r a n i c n a s z e j

w tej c h w i l i w nauce t e n d e n c j i d o przesadnej

przedmiotem

przez

na

w s t o s u n k u d o d y s c y p l i n sąsiednich. Co p r a w d a n i e m a

k s z t a ł c i się l u b n i e j e s t j u ż j e d y n i e
dzonych

i

syjne, a b y uwierzyć w trwałość p r z e d m i o t u e t n o l o g i i .
traktuję o b a w y

tożsamość a n a w e t c z y ją k i e d y k o l w i e k posiadała, c z y n i e p r z e ­
„aspektem"

cywilizacyjnego

t r a d y c j i z innowacją oraz t e g o co s p o n t a n i c z n e z t y m co r e f l e k ­

części
jej

mają

dziejach

wiście

czy bibliograficznych po­

formułowaniu celów i z a k r e s u

dyscypliny

się n a j c z ę ś c i e j p o d u w a g ę k i e r u n k ó w i g r a n i c r z e c z y ­

przeprowadzonych

prac

( n i e m a zresztą

analiz

na ten

t e m a t ) l e c z w y b i e r a się b a d a n i a s z c z e g ó ł o w e l u b c e l e i z a k r e s p o

79

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10405" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10383">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8804b64da1eba5c4ebe87749961cf9df.pdf</src>
        <authentication>2c2903cfd210759ccfc1fc98dc3b83eb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123725">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:881</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123726">
                <text>1976</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123727">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:810</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123728">
                <text>Tradycyjny wzór kulturowy pasterzy mongolskich / ETNOGRAFIA POLSKA 1976 t.20 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123729">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1976 t.20 z.2, s.67-84</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123730">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123731">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123732">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123733">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123734">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123735">
                <text>„Etnografia P o l s k a " , t. X X z. 2

ZOFIA

SOKOLEWICZ

TRADYCYJNY

WZÓR

Część I. Rekonstrukcja

KULTUROWY
wzoru

i jego

PASTERZY

realizacja

MONGOLSKICH

w sferze

gospodarczej

Elementy k u l t u r y t r a d y c y j n e j pasterzy mongolskich wyprowadza się
z odległej nieraz przeszłości — niektóre nawet z epoki brązu. Układały się
one we wzór, który ulegał poważnym zmianom w długiej h i s t o r i i M o n ­
golii. Głęboki wstrząs d l a wartości k u l t u r y t r a d y c y j n e j stanowiły w y p a d ­
k i X V I I w . — u t r a t a niepodległości i wprowadzenie l a m a i z m u . Z m o d y f i ­
k o w a n y przez nie wzór k u l t u r o w y trwał do połowy X X w., to jest do
m o m e n t u , w którym w konsekwencji r e w o l u c j i 1921 r. okrzepł n o w y
system wartości — socjalistycznych.
Rekonstruując strukturę w z o r u t r a d y c y j n e j k u l t u r y na podstawie m a ­
teriałów t e r e n o w y c h pragnę odpowiedzieć na pytanie, jakie możliwości
samorealizacji posiadała najniższa w M o n g o l i i w a r s t w a społeczna różnych
k a t e g o r i i aratów. Ze wstępnych badań w y n i k a , że r o z b u d o w a l i oni i zna­
cznie z i n d y w i d u a l i z o w a l i zachowania związane z pasterstwem. Wiele
z nich, niezależnie od f u n k c j i p r o d u k c y j n y c h , posiada głębokie znacze­
nie społeczne. F a k t t e n ma działanie rekompensujące niemożność w y p o ­
wiadania się aratów w płaszczyźnie politycznej i r e l i g i j n e j .
Można przyjąć, że działalność mongolskich rewolucjonistów w latach
20-tych X X w . prowadzona była zgodnie z zasadami tradycyjnego w z o r u
k u l t u r o w e g o . Odwoływali się o n i do podstawowych w pasterskiej k u l t u ­
rze wartości domagając się sprawiedliwości społecznej — stworzenia m o ­
żliwości pełnej realizacji tego w z o r u przez wszystkie w a r s t w y społeczne.
Zasadnicza zmiana w z o r u k u l t u r o w e g o przypada dopiero na okres po
r e w o l u c j i , a zwłaszcza lata k o l e k t y w i z a c j i , g d y nie negując t r a d y c j i M o n ­
gołowie zaczęli dążyć do osiągnięcia i n n y c h wartości.
J e d n y m ze stosowanych w etnologii sposobów systemowego przedsta­
w i e n i a k u l t u r y jest posłużenie się pojęciem w z o r u k u l t u r o w e g o r o z u m i a ­
nego jako zespół n o r m i sposobów i c h realizacji pozostających w stałym
układzie r e l a c j i względem siebie, a umożliwiających członkom danej spo­
łeczności realizację wartości uznanych społecznie za ważne. P r z y t a k i m
postawieniu p r o b l e m u istotna jest odpowiedź na p y t a n i e : czy wszystkie

�68

ZOFIA SOKOLEWICZ

stwierdzane empirycznie zachowania ludzkie można wyprowadzić z ogól­
n y c h zasad t a k rozumianego w z o r u k u l t u r o w e g o ? I następnie: czy ludzie,
korzystając z wachlarza możliwych, akceptowanych społecznie i dają­
cych się wyprowadzić z w z o r u k u l t u r o w e g o zachowań, są zadowoleni
i szczęśliwi? Czy i m to wystarcza, czy też, o d w r o t n i e — na s k u t e k ubóstwa
w z o r u zmuszeni są do szukania czegoś innego, i n n y c h sposobów samorea­
lizacji? Odpowiedź n a te p y t a n i a ma zapewne znaczenie d l a p r a k t y k i spo­
łecznej. Posiada również doniosłe znaczenie teoretyczne. Stwierdzając b o ­
w i e m występowanie zachowań niezgodnych z p o d s t a w o w y m i zasadami
przyjętego w z o r u w zależności od i c h rodzaju i znaczenia możemy w y ­
stępować z hipotezą współistnienia różnych wariantów w z o r u l u b mówić
o jego przekształceniach. T y m s a m y m możemy dany system k u l t u r o w y
r o z p a t r y w a n y w kategoriach w z o r u k u l t u r o w e g o ująć dynamicznie .
N i e m a m y wątpliwości, że wszyscy ludzie reprezentują jeden gatunek,
że cechuje i c h ta sama podstawowa budowa anatomiczna, procesy f i z j o ­
logiczne i że działają pod wpływem t y c h samych biologicznych popę­
dów. Nie m a m y również wątpliwości, zwłaszcza wobec o g r o m n y c h p o ­
stępów psychologii, że każdy człowiek posiada jakieś cechy fizyczne i psy­
chiczne ściśle i n d y w i d u a l n e , że nie ma dwóch j e d n a k o w y c h jednostek
l u d z k i c h . Powstaje więc p y t a n i e : czy różnice i n d y w i d u a l n e nie przeszka­
dzają l u d z i o m podporządkować się n o r m o m jednego w z o r u obowiązują­
cego w d a n y m społeczeństwie, a przekazanym i m w ciągu procesu socjali­
zacji? Czy w t a k i m p r z y p a d k u mogą realizować swoje i n d y w i d u a l n e cechy
osobowościowe? I n n y m i słowy, czy wzór k u l t u r o w y obowiązujący w j a ­
kimś społeczeństwie w określonym czasie może być realizowany w na
t y l e różne, a n i e sprzeczne ze sobą sposoby, że j e d n o s t k i l u d z k i e danej
g r u p y mogą rozwijać swoje osobowości nie podejmując działania zmie­
rzającego do obalenia w z o r u .
Analizą systemową w kategoriach w z o r u k u l t u r o w e g o i podporządko­
w a n y c h m u pojęciach wartości i n o r m y objęto społeczność pasterską M o n ­
gołów z okresu bezpośrednio poprzedzającego ostatnią fazę k o l e k t y w i z a ­
c j i (1959 г.). Niniejszy szkic s t a n o w i więc dalszy ciąg prac n a d poszuki­
w a n i e m specyfiki k u l t u r o w e j pasterzy mongolskich w g r u p i e ludów pas­
terskich A z j i Centralnej prowadzonych przez autorkę i i n n y c h człon1

2

1

Przyjęte t u r o z u m i e n i e w z o r u k u l t u r o w e g o

niezgodne

sformułowaniem p r z e z R . B e n e d i c t w jej Wzorach

kultury.

j e s t z k l a s y c z n y m jego
Sądzę j e d n a k , że

moja

p r o p o z y c j a była w jakimś sensie i n s p i r o w a n a przez j e j r o z u m i e n i e w z o r u i dlatego
rezygnuję z częściej może obecnie s t o s o w a n y c h pojęć, j a k np. model.
2

the

Z.

study

national

Sokolewicz,
of culture
Congress

O n the application

change

in present-day

of Anthropological

s z a w a 1968, s. 211-223; t e n ż e ,
wo-wschodniej,

[w:]

Studio

Grupa

of the concept
Mongolia,

and Ethnological
Chalcha

mongolskie,

praca

of local

[w:] Poland
Sciences,

w zespole

Wroclaw —

kulturowym

zb. B i b l i o t e k a

t. 19, W a r s z a w a — W r o c ł a w - - K r a k ó w 1969, s. 13-31.

community

at the 8th
Azji

Etnografii

to
Inter­
War­

środko­
Polskiej,

�69

WZÓR K U L T U R O W Y P A S T E R Z Y M O N G O L S K I C H

ków polskiej ekspedycji etnograficznej w M o n g o l i i . Zakładam, że zasad­
nicza zmiana systemu wartości wyrażająca się w r a d y k a l n e j zmianie
w z o r u k u l t u r o w e g o nastąpiła w M o n g o l i i w okresie k o l e k t y w i z a c j i w l a ­
tach 50-tyeh i 60-tych. Z tego też względu r e k o n s t r u k c j a tradycyjnego
w z o r u była stosunkowo łatwa i możliwa do przeprowadzenia na podstawie
wywiadów z i n f o r m a t o r a m i . Decydując się zaś na koncepcję w z o r u k u l ­
t u r o w e g o dla celów analizy materiału empirycznego kierowałam się prze­
konaniem, że b u r z l i w a h i s t o r i a M o n g o l i i X X w . w y m a g a posłużenia się
koncepcjami z d o l n y m i wyjaśnić n i e t y l k o proces k o n t y n u a c j i w k u l t u r z e ,
lecz również j e j dynamiczne p r z e m i a n y .
Rekonstrukcję w z o r u tradycyjnego opieram na materiałach własnych
oraz na 34 w y w i a d a c h na temat tradycyjnego pasterstwa znajdujących
się w a r c h i w u m Zakładu E t n o g r a f i i I n s t y t u t u H i s t o r i i K u l t u r y M a t e r i a l ­
nej Polskiej A k a d e m i i N a u k , zwanego dalej w skrócie a r c h i w u m Z E
I H K M P A N , oraz i n f o r m a c j a c h rozrzuconych w w y w i a d a c h na inne t e m a ­
t y , przede w s z y s t k i m w biografiach pasterzy.
3

4

Zestawienie wywiadów

Bajan

somon

m—ż

m—ż

mężczyźni

kobiety

14

6

10

10

11

12

2

12

2

2

Inne obszary M R L

do lat 50

powyżej

pasterze

inne zawody
•

9
12

Bajan somon jest jednostką n i e posiadającą w s w y m obecnym kształ­
cie żadnej t r a d y c j i osadniczej . W 1966 r . n a 1963 osób ca 7 5 % pochodzi
z i n n y c h terenów M R L . Dlatego też z r e k o n s t r u o w a n y na podstawie w y ­
powiedzi informatorów wzór k u l t u r o w y n i e ogranicza się do Bajan som o n u . Można z dużym prawdopodobieństwem orzec, że obowiązywał
w grupie Chalcha w rejonie płaskowyżu centralnego. Jednakże w e r y f i ­
kację hipotez powstałych w trakcie badań n a d samorealizacją j e d n o s t k i
5

P o r . Studia

3

mongolskie,

także W . D y n o w s к i , Współczesna

Mongolia,

c ł a w — W a r s z a w a — K r a k ó w 1968; także, p r a c a zb. Z badań nad społeczeństwem
turą Mongolii.

Studia

mongolskie,

Wro­
i

kul­

B i b l i o t e k a E t n o g r a f i i P o l s k i e j , t. 28, W r o c ł a w —

W a r s z a w a — K r a k ó w 1973.
4

W

większości c y t o w a n y c h artykułów a u t o r z y

c y j n e — nowoczesne, też W . D y n o w s k i ,
jach

społeczno-politycznych,

s. 11-33. P r a c e

te odbijają

posługują

Modernizacja

[w:] Z badań nad społeczeństwem
w s z e l k i e n i e d o s t a t k i badań

się opozycją:

Mongolii

w dwóch

i kulturą

prowadzanych

trady­
ustro­
Mongolii,

w

oparciu

o d y c h o t o m i c z n e p r z e d s t a w i e n i e z m i a n y w k a t e g o r i a c h starego i nowego. D y c h o t o ­
m i a t y c h pojęć u t r u d n i a p r z e d s t a w i e n i e p r o c e s u .
5

B a j a n somon, podobnie j a k i większość ośrodków stałego o s a d n i c t w a powstał

w l a t a c h 3 0 - t y c h X X w . Z e b r a n e d a n e a r c h i w a l n e dotyczą ludności koczującej n a
t y m o b s z a r z e , n i e wspominają

jednak

o żadnym stałym ośrodku o s a d n i c z y m . S t o ­

s u n k o w o n a j s t a r s z y m stałym o b i e k t e m n a t y m t e r e n i e j e s t s t a c j a k o l e j o w a

Mant.

�70

ZOFIA S O K O L E W I C Z

w t r a d y c y j n y m pasterskim wzorze k u l t u r o w y m należałoby przeprowadzić
z uwzględnieniem proporcjonalnej liczby informatorów pochodzących
z i n n y c h g r u p etnograficznych i i n n y c h s t r e f k l i m a t y c z n o - p r z y r o d n i c z y c h .
W n i n i e j s z y m szkicu materiał porównawczy reprezentują, poza w y ­
m i e n i o n y m i wyżej, dane pochodzące od informatorów należących do g r u p :
Kazachów, Urianchajców, Darchatów, Chińczyków. Oparto się również
na dość obfitej l i t e r a t u r z e porównawczej .
Większość materiału terenowego uzyskano w drodze spisywania b i o ­
g r a f i i informatorów, oceny i c h osiągnięć przez n i c h samych, porównywa­
nia i c h życia z życiem i c h dzieci i wnuków. Niestety, w powyższej próbie
procent l u d z i starych, którzy w s w o i m życiu k i e r o w a l i się regułami t r a ­
dycyjnego w z o r u , jest stosunkowo mały. Jest to spowodowane trudnością
dotarcia do n i c h . Wszyscy jednak bez wyjątku i n f o r m a t o r z y wywodzą
się z r o d z i n pasterskich.
Rekonstrukcja
wzoru kulturowego.
Dość liczne już w l i t e r a t u r z e światowej, a również i w polskiej, informacje na temat sposobu życia m o n g o l ­
s k i c h pasterzy-nomadów pozwalają na próbę i c h syntetycznego opisu.
Nieliczne w l i t e r a t u r z e światowej matematyczne modele k u l t u r y nie b y ­
ły jeszcze stosowane w odniesieniu do analiz k u l t u r y mongolskiej. N a w e t
najbardziej syntetyczne j e j przedstawienia mają charakter opisowy, do­
tyczą m o r f o l o g i i k u l t u r y , rzadziej j e j układu f u n k c j o n a l n o - s t r u k t u r a l n e 6

/

7

8

Najbardziej syntetyczne przedstawienie k u l t u r y mongolskich pasterzy
dał w l i t e r a t u r z e L . K r a d e r . Ono też było p u n k t e m wyjścia do r e k o n ­
s t r u k c j i w z o r u k u l t u r y t y c h pasterzy w n i n i e j s z y m a r t y k u l e . Model K r a dera dotyczy nie t y l k o Mongołów, lecz również i n n y c h ludów pasterskich
A z j i Centralnej. Można go nazwać ekologicznym, gdyż kładzie nacisk na
relację między człowiekiem a środowiskiem. Jego p u n k t e m wyjścia jest
9

Z a szczególnie cenną należy uznać radziecką

6

graficzne
-Makłaja.

opracowanie publikowane w Trudach
Cenne

są

również

pozycje

serii

serię N a r o d y m i r a oraz

Instituía E t n o g r a f i i

wydawanej

u r a l s k i m i ałtajskim - uralo-altaic

poświęconej l u d o m

przez

series

mono­

i m . Mikłucho-

Indiana

University

pod ogólną r e d . T . S e -

b e o k a w y d . od 1960 r. Interesujące są również 2 p o z y c j e poświęcone a n a l i z i e k u l t u r y
emigrantów,

tj.

P.

1967, i F .

France,

„Année Sociologique",

'K.

The

Rubel,

change,

A u b i n,

Wiatkina,

Une

Kalmyk

societě

Mongoly

MNR,

Dynowski,

F. B a r t h ,

Segmentary

opposition

organization",

colonie

in continuity
des

op. cit., zawierają
and the theory

bogatą

of games:

modelu

of models

T h e J o u r n a l of the R o y a l A n t h r o p o l o g i c a l

kultury. Pozycja

for social

de

bibliografię.

a study

anthropology,

z b i o r o w a pod r e d . M .
London

В a n t o n a,

1966, w s k a z u j e

of

Pa-

I n s t i t u t e " , t. 89: 1959

cz. 1, s. 5-23, j e s t pierwszą w l i t e r a t u r z e światowej próbą m a t e m a t y c z n e g o
wienia

and

Kalmouks

T r u d y Instituía E t n o g r a f i i i m . M i k ł u c h o - M a -

1960, oraz

than

a study
la

t. 17: 1966/1968, s. 133-212.

kłaja, L e n i n g r a d
8

Mongols:

ďémigrés:

przedsta­

The

relevance

n a zupełny b r a k

ścisłości

p r z y próbach s y n t e t y c z n y c h opisów.
9

L. K r a d e r ,

Ecology

of central

Asian

a n t h r o p o l o g y " , t. 11: 1955 n r 4, s. 301-326.

pastoralism,

..Southwestern

j o u r n a l of

�71

WZOR K U L T U R O W Y P A S T E R Z Y M O N G O L S K I C H

założenie, że ze znanych do r e w o l u c j i przemysłowej sposobów p r o d u k c j i
pasterstwo jest obok zbieractwa i łowiectwa jedyną możliwą dla człowie­
ka w stepie A z j i Centralnej alternatywą. W o b y d w u j e d n a k p r z y p a d ­
kach stosunek człowieka do środowiska jest t e n sam: człowiek nie i n w e ­
stuje pracy w korzystniejsze d l a siebie przekształcenia środowiska. Jeżeli
więc stosunek człowieka do środowiska naturalnego jest stosunkiem n i e ­
s y m e t r y c z n y m , tzn. człowiek z niego korzysta, ale n i e inwestuje i nie
przekształca go, to stosunek człowiek — bydło przedstawia się nieco
inaczej. W różnych opracowaniach n a temat pasterstwa A z j i Centralnej
podkreśla się, że człowiek żyje w symbiozie ze zwierzętami wpływając
w m i n i m a l n y m s t o p n i u na charakter i losy stada . Jego praca p r z y
bydle ma n a celu u t r z y m a n i e wielkości stada, rzadziej jego powiększenie.
Jego interwencje są na t y l e rzadkie, że nie mają decydującego wpływu
na selekcję zwierząt oraz wielkość i trwałość stada. Zwierzęta postępują
zgodnie ze s w o i m i n s t y n k t e m . Człowiek natomiast zależy całkowicie od
bydła. Ono dostarcza m u podstawowego pożywienia, materiału na u b r a ­
nie, mieszkanie, zapewnia niezbędny opał, wreszcie t r a n s p o r t umożliwia­
jący nie t y l k o normalną egzystencję w systemie koczowań, lecz nadto
handel.
10

11

Relacja człowiek — środowisko i człowiek — bydło związana jest
w k u l t u r z e pasterzy mongolskich z trzema zasadami r e a l i z a c y j n y m i : 1)
zasadą przenoszenia się, z m i a n y pastwisk i miejsca p o b y t u , 2) niegromadzenia zapasów, 3) n i e i n t e r w e n i o w a n i a w przyrodę. Z t y c h trzech zasad
można wyprowadzić wielkość i pośrednio niektóre zasady organizacyjne
g r u p y l u d z k i e j , wielkość i rodzaj g r u p y zwierząt, częstotliwość przekoczowań — wszystko ściśle zależne od c h a r a k t e r u środowiska p r z y r o d n i ­
czego, strefy k l i m a t y c z n e j . Szczegółowymi d e t e r m i n a n t a m i p r z y r o d n i c z y ­
m i są: woda, rodzaj gleby, rodzaj t e r e n u określającego ilość i gatunek
t r a w , t e m p e r a t u r a . Obliczenia S z u l z e n k i , Murzajewa
i Ciołka
wska12

10

I. F . S z u l ż e n k o ,

dy Mongolskiej

też D. M a r k o w s k a ,
dycyjnym

Zivotnovodstwo

Komissii A N

inwentarzu

13

Mongolsko}

1 4

Narodnoj

Z. S о к o 1 e w i с z, J . O l ę d z k i ,
kulturowym

pasterzy

Tru­

Respubliki,

Z S R R , t. 11, M o s k w a — L e n i n g r a d

1954, s. 22-23; por.

Niektóre

zmiany

w

tra­

„Etnografia P o l s k i " , t. 12:

mongolskich,

1968, s. 453-501.
1 1

M a t . własne Z S , 1969, B a j a n S o m o n ; i n f o r m a t o r z y

twierdzą, że zwierzęta p o ­

zostające pod opieką człowieka charakteryzują się stępionym i n s t y n k t e m . K o n i e a l b o
wielbłądy, które oddzielą się od s t a d a i zdziczeją, gorzej
nych warunkach

t e r y z u j e większa odporność od zwierząt h o d o w a n y c h
uporczywie

dają sobie

z i m o w y c h od zwierząt d z i k i c h . I c h p o t o m s t w o

różnice między zwierzętami żyjącymi

przez

radę w

natomiast

człowieka.

trud­

charak­

Podkreślają

dziko a wędrującymi

z człowie­

k i e m i podkreślają konieczną pomoc dla n i c h ze s t r o n y człowieka.
12

Szulżenko,

13

E . M u r z a j e w,

op. cit., s. 39.
Mongolia,

opis

fizyczno-geograficzny,

Warszawa

1957,

s. 255 n.
1 4

Т. M .

Uniwersytetu

С i o ł e k,

maszynopis

Warszawskiego,

niepublikowany,

obliczył

na

podstawie

archiwum

Katedry

danych

zawartych

Etnografii
w

pracy

�72

ZOFIA SOKOLEWICZ

żują na w y s o k i stopień k o r e l a c j i między rodzajami bydła, i c h geograficz­
n y m rozmieszczeniem i strukturą stada a rodzajami gleby, nawodnieniem
i temperaturą. Materiały porównawcze do pasterstwa azjatyckiego ( K i r ­
gizi, Kazachowie, Buriaci) wskazują na wyższy stosunek ilości zwierząt
do l u d z i w M o n g o l i i niż n a pozostałych obszarach i sugerują nawet wyż­
szą jego jakość w porównaniu z Kirgizją i Kazachstanem . Wspomniane
wyżej zmienne zależne wykazują również stałe korelacje z gęstością za­
ludnienia . K r a d e r t w i e r d z i nadto, że określają rodzaj s t r u k t u r y społecz­
nej '. O i l e jednak można wykazać w sposób ścisły zależność między
wielkością stada a wielkością g r u p y l u d z k i e j p r z y zastosowaniu określo­
n y c h technik p r o d u k c y j n y c h , o t y l e przeniesienie tego dowodzenia na
zmienne zależne charakteryzujące organizację społeczną jest bardzo
trudne.
15

i e

17

Otóż z ekologicznego m o d e l u K r a d e r a stosunkowo łatwo wyprowadzić
jest pewne podstawowe zasady organizacyjne, j a k i m m u s i odpowiadać
s t r u k t u r a społeczna t a k , a b y podstawowe zadania p r o d u k c y j n e w koczow­
n i c z y m systemie pasterstwa mogły być zrealizowane. Należą do n i c h :
1) mobilność g r u p y , 2) zabezpieczenie j e j w p r z y p a d k a c h losowych przez
związki z i n n y m i g r u p a m i , 3) zabezpieczenie poprzez stworzenie systemu
podziału pastwisk i szerszego systemu więzi społecznej umożliwiającego
obronę pastwisk przed nieprzyjacielem z zewnątrz. Otóż te właśnie za­
sady odnoszone do k o n k r e t n y c h warunków pasterstwa mongolskiego o k r e ­
ślają wielkość g r u p y l u d z k i e j i skalę stosunków społecznych. Należy j e d ­
nak wątpić, czy mogą określać k o n k r e t n e f o r m y rozwiązań organizacyj­
n y c h przyjętych przez Mongołów. Mówiąc o f o r m i e rozwiązań organiza­
c y j n y c h w k r a c z a m y na g r u n t zjawisk określanych nie ilościowo, a j a k o ­
ściowo i choć wykazanie k o r e l a c j i między tego t y p u z j a w i s k a m i jest z u ­
pełnie możliwe to jednak nie można udowodnić istnienia między n i m i
funkcjonalnego związku.
Z d a n i e m K r a d e r a przyjęty przez Mongołów rodzaj organizacji spo­
łecznej zbudowany jest na zasadzie określania pochodzenia w l i n i i ojca
i zasadzie stosunków agnatycznych. Odnosi się to zarówno do systemu
pokrewieństwa j a k i organizacji społecznej innego t y p u . K r a d e r w i d z i
I.

Szulżenko,

Mjasnoje

chazjajstwo

Mongolii,

Leningrad

1933, że i s t n i e j e s i l n a

k o r e l a c j a między rozkładem liczebności poszczególnych gatunków zwierząt a s t r e f a ­
mi

geograficzno-ekonomicznymi.

twierdzić,
znikome
XX

że

N a podstawie

prawdopodobieństwo

i nie przekracza

w. g o s p o d a r k a

planowa

ułamka

losowego
procentu.

wyników
uzyskania
Należy

testu c h i - k w a d r a t
powyższego

sądzić, że w

można

rozkładu

jest

latach 30-tych

n i e zmieniła t r a d y c y j n y c h układów n a tyle, b y

d z e n i a o s i l n y m uzależnieniu s t r u k t u r y s t a d od rejonów g e o g r a f i c z n y c h

twier­

n i e można

było rzutować w s t e c z n a X I X w.
15

Porównanie d a n y c h z n a j d u j e

1 8

J w . , s. 318 n.

1 7

L.

Krader,

Social

T h e H a g u e 1963, s. 317 n.

się u

Organization

Kradera,

op. cit., s. 320 n.

of the Mongol-Turkic

Pastoral

Nomads,

�73

WZOR K U L T U R O W Y P A S T E R Z Y M O N G O L S K I C H

w t y m klasyczną cechę s t r u k t u r p a s t e r s k i c h , jest to opinia p o w t a r z a ­
jąca się w klasycznej l i t e r a t u r z e p r z e d m i o t u . W e r y f i k a c j a tego t w i e r d z e ­
n i a m a dość zasadnicze znaczenie d l a r e k o n s t r u k c j i w z o r u k u l t u r y t r a d y ­
cyjnej pasterzy mongolskich, a pośrednio d l a określenia warunków, w j a ­
k i c h jednostka może realizować swoje życiowe p l a n y . S. Szynkiewicz
analizując strukturę pokrewieństwa u M o n g o ł ó w
w y s u w a przypusz­
czenie, że s t r u k t u r a ta ulegała większym przeobrażeniom w t o k u h i s t o r i i ,
niż to się przypuszcza, niż przypuszczał to sam K r a d e r . Jest rzeczą wyso­
ce prawdopodobną, a w każdym razie potwierdzoną w skąpych na t e n
temat źródłach, że wyodrębnione przez K r a d e r a zasady jako podstawowe
dla mongolskiego systemu pokrewieństwa funkcjonowały do epoki C z i n gis-chana, być może pewien czas po zorganizowaniu jego i m p e r i u m . Szyn­
kiewicz przypuszcza jednak, że już w X V I I w . s t r u k t u r a związków po­
krewieństwa w społeczeństwie m o n g o l s k i m zmieniła się w dość znacz­
n y m stopniu w porównaniu z epoką Czingis-chana. Pisze: „Miejsce l i n e a żowych g r u p k r e w n i a c z y c h zajmować zaczęły korporacyjne minilineaże,
c z y l i w i e l k i e rodziny, które przez pewien czas występowały jeszcze w t e ­
r y t o r i a l n y m i gospodarczym z w i ą z k u " . Szynkiewicz przypuszcza, że
podstawą wzajemnego współdziałania w płaszczyźnie n i e t y l k o gospodar­
czej stały się zespoły k r e w n y c h koncentrujące się — z p u n k t u widzenia
ego — wokół jego w i e l k i e j r o d z i n y i włączające p o w i n o w a t y c h oraz k r e w ­
n y c h m a t k i . Były to, jego zdaniem, najczęściej zespoły płynne, powstające
dobrowolnie albo w w y n i k u pośredniego p r z y m u s u ekonomicznego jako
więzy wzmacniane bliskością terytorialną l u b potrzebami rezerwowego
zabezpieczenia społecznego. Dodaję t u , że więzi te, co m a k a p i t a l n e zna­
czenie, działały na ogół na poziomie jednego pokolenia osób a k t y w n y c h
gospodarczo. W i e m y skądinąd , że zapewne już w X V I I w., a n a pewno
w X I X w., podstawę współdziałania gospodarczego i systemu zabezpie­
czeń społecznych pasterzy mongolskich w równym, jeżeli nie w większym
stopniu niż więzi wynikające z systemu pokrewieństwa stanowiły więzi
sąsiedzkoterytorialne. S t r u k t u r a polityczna nakładała na koczujących p a ­
sterzy wiele ograniczeń choćby t e r y t o r i a l n e j n a t u r y . Wynikały one rów­
nież z w a r s t w o w e j s t r u k t u r y feudalnego społeczeństwa mongolskiego, któ­
ra z k o l e i wpływała na ograniczenie mobilności społecznej p a s t e r z y . W y ­
bór partnerów w szerszym zespole społecznym był więc wielorako u w a ­
r u n k o w a n y : przynależnością do w a r s t w y społecznej, poparciem p o l i t y c z ­
n y m i m i l i t a r n y m ze s t r o n y k r e w n y c h i sąsiadów, zamożnością wreszcie.
W małej grupie społecznej natomiast dobór partnerów był znacznie m n i e j
18

19

20

21

22

1 8

Krader,

1 9

S.

Ecology...,

S z y n k i e w i c z ,

u Mongołów

s. 322; Social

organization...,

Przekształcenia

terminologii

s. 318 n.
systemu

Chałcha, teza d o k t o r s k a , a r c h i w u m I H K M P A N 1974 r.

2 0

J w . , s. 151.

2 1

B . S z i r e n dу b, r e d . Istorija

2 2

J w . , s. 21 n.

MNR,

U ł a n B a t o r 1968, s. 24 n .

pokrewieństwa

�74

ZOFIA SOKOLEWICZ

ściśle r e g u l o w a n y . Wprowadzenie na miejsce partnerów określonych d o ­
kładnie przez system pokrewieństwa partnerów z w y b o r u miał istotne
konsekwencje k u l t u r o w e , w t y m również dla interesującej nas k w e s t i i
samorealizacji jednostki. W świetle rozważań S. Szynkiewicza należy
p r z y n a j m n i e j dla okresu o d X V I I w . przyjąć, że s t r u k t u r a społeczna obok
jeszcze działającej zasady patrylinearnego pochodzenia i zasady stosun­
ków agnatycznych oparta była na określaniu pochodzenia b i l a t e r a l n i e
i na więziach kognatycznych. N o w a s t r u k t u r a straciła wiele ze swej głębi,
gdyż odległość genealogiczna potrzebna była t y l k o do określania p a r t n e ­
rów mogących wchodzić w związki małżeńskie, nie była natomiast p o ­
trzebna do określania uprawnień jednostek do pełnienia f u n k c j i p o l i t y c z ­
n y c h , przywódczych czy r e l i g i j n y c h . Nie była również potrzebna do o k r e ­
ślania kręgu partnerów współdziałania gospodarczego. D o więzi p o k r e ­
wieństwa odwoływano się zapewne w i e l o k r o t n i e uzasadniając nawet n i m i
znaczenie więzi powstałych na i n n e j podstawie . N i e m n i e j jednak f a k t e m
jest, że w zakresie doboru partnerów istniała co n a j m n i e j a l t e r n a t y w a
oparcia się na i n n y m k r y t e r i u m doboru niż pokrewieństwo w zakresie
działalności politycznej i gospodarczej człowieka. Natomiast stosunek czło­
w i e k a do świata nadnaturalnego określany do X V I I w . przez system po­
krewieństwa i s z a m a n i z m
zaczął być określany przez reguły lamaizmu .
Podsumowując powyższe rozważania: ekologiczny model K r a d e r a w r a z
z jego zasadą agnatycznego i patrylinearnego pokrewieństwa oraz szama­
n i z m są wystarczające do określenia tradycyjnego w z o r u k u l t u r y paster­
skiej do epoki Czingis-chana. Okres od X I I I do X V I I w. charakteryzuje
się w p r o w a d z e n i e m nowej zasady więzi w stosunkach p o l i t y c z n y c h
i zmniejszeniem r o l i pokrewieństwa. Do określenia w z o r u k u l t u r y d l a
okresu od X V I I w. do realizacji zasad r e w o l u c j i 1921 r. należy w p r o w a ­
dzić nowe elementy. Za podstawowe uznaję t u — p r z y n i e z m i e n i o n y m
układzie e k o l o g i c z n o - p r o d u k c y j n y m — zasadę bilateralności i k o g n a t y z m u w stosunkach pokrewieństwa, zasadę terytorialnego i sąsiedzkiego
współdziałania umożliwiającą większą niż dotychczas elastyczność w d o ­
borze partnerów, zasadę r o z w a r s t w i e n i a społecznego, nierówności wszyst­
k i c h g r u p wobec p r a w a i podporządkowania w a r s t w niższych wyższym
w układzie p o l i t y c z n y m , zwłaszcza w jego m i l i t a r n e j organizacji, oddzie­
lenia r e l i g i i od systemu pokrewieństwa i powiązania uroczystości i obrzę­
dów r e l i g i j n y c h z rodziną i wielką rodziną zamiast z r o d e m czy lineażem. Te ostatnie zasady żadną miarą nie mogą być wyprowadzone z eko23

21

25

23

T a k można

sojuszy, Tajna
2 4

interpretować

historia

Mongołów,

fragmenty

Tajnej

Warszawa

1970, s. 139, 140 n.

historii

dotyczące

zawieranych

D o t y c z y to w dużej m i e r z e obrzędów r o d z i n n y c h — k u l t u przodków, których

strażnikiem był najmłodszy s y n .
25

O d X V I I w. obserwuje

miejsce

obrzędów

się z m i e r z c h k u l t u przodków i w p r o w a d z e n i e

dokonywanych

przez

lamę.

Obrzędy

te dotyczyły

a n i e całego r o d u i n i e odwoływano się w n i c h do przodków.

już

n a ich
rodziny,

�75

WZOR K U L T U R O W Y P A S T E R Z Y M O N G O L S K I C H

logicznego m o d e l u K r a d e r a . N i e można również wskazać na i c h f u n k c j o ­
n a l n y związek z wywodzącymi się z tego m o d e l u podstawami gospodar­
czymi., W s p o m n i a n y system ekologiczny, którego stosunkowo większą h i ­
storyczną trwałość należy stwierdzić w porównaniu z zasadami organiza­
c j i społecznej i r e l i g i j n e j , może być więc podstawą różnych systemów
społecznych, r e l i g i j n y c h i p o l i t y c z n y c h . A każdy z n i c h z osobna o t w i e r a
przed jednostką inne możliwości samorealizacji.
Powstawanie tradycyjnego w z o r u k u l t u r o w e g o przypada n a długi
okres — s t a n o w i o n przecież układ zasad w y p r a c o w a n y c h w społeczeń­
s t w i e m o n g o l s k i m w okresie r o z w o j u plemiennego na długo przed poja­
w i e n i e m się Czingis-chana, w okresie f o r m o w a n i a się i potęgi jego i m p e ­
r i u m i wreszcie t y c h , które pojawiły się w X V I I w . jako wpływ z ze­
wnątrz (lamaizm) l u b ujawniły się jako r e z u l t a t już wcześniej zachodzą­
c y c h procesów społecznych (jak zasada bilateralności w systemie p o k r e ­
wieństwa). Z a n i k a n i e tego w z o r u przypada również na długi okres. I s t o t ­
n y m elementem w jego przekształceniach była r e w o l u c j a 1921 r. i zmia­
na s t r u k t u r y p o l i t y c z n e j , dalej l i k w i d a c j a kościoła lamajskiego w latach
30-tych X X w. i zburzenie systemu religijnego, wreszcie rozwój p r z e m y ­
słu i stworzenie możliwości różnorodnej specjalizacji zawodowej, k o n k u ­
rencyjnej wobec pasterstwa zarówno w sferze zaspokajania potrzeb, j a k
i wartości, wreszcie k o l e k t y w i z a c j a 1959 г., która w i s t o t n y sposób zmie­
niła charakter pasterstwa mongolskiego. Te ostatnie z m i a n y wiążą się
z powstaniem ideologii pracy p r o d u k c y j n e j , instytucjonalizacją systemu
zabezpieczeń, profesjonalizacją, odróżnieniem k u l t u r y miasta od k u l t u r y
stepu.
Większość materiałów, na których o p a r t y jest niniejszy szkic, dotyczy
okresu bezpośrednio poprzedzającego kolektywizację. Niektóre pozwa­
lają n a rekonstrukcję okresu wcześniejszego. Materiały odnoszą się j e d y ­
nie do g r u p y aratów. N i e twierdzę, że k u l t u r a i n n y c h w a r s t w społecz­
n y c h była zasadniczo różna od g r u p y aratów. Należy przyjąć za B. Szir e n d y b e m , że w s t r u k t u r z e społecznej M o n g o l i i na przełomie X I X i X X w .
można było wyróżnić następujące g r u p y społeczne: 1) klasę feudałów
składającą się z silnie zhierarchizowanych rodów książęcych i i n n y c h
dobrze urodzonych (szlachty) oraz równie silnie zhierarchizowanego d u ­
chowieństwa, 2) aratów podzielonych na 3 kategorie:
a) ałbatan, kategoria najliczniejsza, nie poddana feudałom, ale w y ­
pełniająca zobowiązania na rzecz państwa, b) chamdżiłga, to znaczy oso­
biście poddani feudałów świeckich, i c) szabinar — poddani feudałów
d u c h o w n y c h . Z badań polskiej ekspedycji w y n i k a , że n i e istniały zasad­
nicze różnice k u l t u r o w e między w y m i e n i o n y m i g r u p a m i , aczkolwiek i c h
społeczna pozycja była różna .
26

21

2 6

B.

Szirendyb,

Mongolija

na rubieże

XIX-XX

wieków,

Ułan B a t o r 1963,

s. 28.
" M a r k o w s k a ,

Sokolewicz,

Olędzki,

Niektóre

zmiany...,

s. 453-501;

�76

ZOFIA SOKOLEWICZ

Nie wchodząc t u w p r z y c z y n y powstania t a k i e j właśnie s t r u k t u r y
społecznej — badania n a d t y m prowadzone są wciąż przez historyków
m o n g o l s k i c h — można t y l k o stwierdzić, że j e j istnienie u w a r u n k o w a ­
ne było strukturą państwa, n a j p i e r w niepodległego i m p e r i u m mongolskie­
go, później poddanego a d m i n i s t r a c j i mandżurskiej. Jego funkcjonowanie
zależne było od wypełniania przez różne g r u p y ludzkie różnych zadań:
p r o d u k c y j n y c h , p o l i t y c z n y c h , m i l i t a r n y c h , ideologicznych, reprezentacyj­
n y c h na zewnątrz w k o n t a k t a c h z i n n y m i g r u p a m i etc.
Większość zadań p r o d u k c y j n y c h w y k o n y w a n a była przez aratów —
pasterzy. Pasterstwo — wypas bydła stanowiło podstawę gospodarczą,
podstawowe źródło u t r z y m a n i a ludności. Obok niego występowało r z e m i o ­
sło w y k o n y w a n e przez rzemieślników pochodzenia obcego l u b przez a r a ­
tów, którzy s t r a c i l i stada bydła. G r u p y rzemieślnicze o d X V I I w . g r u ­
powały się wokół klasztorów l u b siedzib książęcych, rzadziej były to g r u ­
p y zajmujące się rzemiosłem obok w y p a s u bydła, stanowiąc j a k b y o d ­
rębną grupę etnograficzną. Te ostatnie miały znacznie starszą tradycję
i można odnosić je co n a j m n i e j do epoki i m p e r i u m mongolskiego. O r g a n i ­
zacja rzemiosła i k o n t a k t y rzemieślników z r y n k i e m miały i n n y c h a r a k ­
ter niż w p r z y p a d k u rzemiosła zgrupowanego wokół klasztorów. Do c z y n ­
ności p r o d u k c y j n y c h w okresie poprzedzającym panowanie Mandżurów
można b y zaliczyć wojnę grabieżczą, która przyczyniała się w p r z y p a d k u
Mongołów podobnie j a k i u i n n y c h g r u p pasterskich do pomnożenia b o ­
gactwa . P r a w o do uczestniczenia w niej m i e l i wszyscy . Podobnie j a k
pasterstwo, było to najbardziej powszechne źródło u t r z y m a n i a , czego nie
można powiedzieć o rzemiośle a n i też o rzadko występującym r o l n i c t w i e
u p r a w i a n y m częściej przez chińskich osadników, rzadziej przez zbiedniałych pasterzy . Poniższa tabela przedstawia rejestr czynności pasterskich
obowiązujących wszystkich, p r z y p r o s t y m podziale pracy (płeć i w i e k ) .
Czynności te zróżnicowane są nadto w c y k l u sezonowym rocznym. Tabe­
la ta nie w y k a z u j e w s z y s t k i c h przekoczowań, które — w zależności od
r o k u — wahały się od 4 do 80.
Można przyjąć, że r y t m pracy w s z y s t k i c h pasterzy był t a k i sam. Póź­
ną jesienią, zimą i wczesną wiosną przeważały prace mające na celu
u t r z y m a n i e i p r z e t r w a n i e stada w t r u d n y c h w a r u n k a c h n a t u r a l n y c h .
Wczesną wiosną zaczynały się czynności związane z pomocą rodzącym
28

29

30

31

J.

Olędzki,

[w:] Studia
2 8

Rodzimość

mongolskie,

i ludowość

we współczesnej

narodowej

sztuce

Mongolii,

W r o c ł a w — W a r s z a w a 1969, s. 99-112.

P o r . zbiór referatów historyków m o n g o l s k i c h n a I I Międzynarodowym

gresie Mongolistów w 1970 r. w Ułan B a t o r , Oiora ulsyn

mongołcz

erdemtnij

Kon­
I I ich

churał, U ł a n B a t o r 1973.
29

Tajna

historia

s. 162 w y k a z u j e

analogie

g r u p a m i a r a b s k i m i i niektórymi b e r b e r s k i m i .
30

3 1

Tajna

Historia...,

Dynowski,

s. 177 n.
op. cit., s. 78 n.

pod t y m względem z p a s t e r s k i m i

�Czynności

październik

listopad

grudzień

styczeń

przekoczowywanie

ochrona

w

rem,

kierunku

zi­

oddzielenie
owiec

przed

rozproszeniem,

wiat­
dzikimi

zwierzętami

mowisk
od

marzec

luty

zwierząt

pasterskie

dojenie k r ó w

bydła

przy

narodzi­

n a c h cieląt i jagniąt
odrębne

pasienie

czerwiec

maj

lipiec

sierpień

wrzesień

3

przekoczowywanie
na

pastwiska

N
O
»

wio­

senne
pomoc

koni
i

kwiecień

cieląt

porody kobył, s y s t e m a t y c z n e dojenie
czy
porody

M

0

wielbłądów

systematyczne

dojenie

systematyczne
wyrób
osobny

kla­

dojenie

kóz i

produktów
wypas

samic

czesanie
strzyżenie
gromadzenie

treściwej

owiec

«!

krów

&gt;

owiec

01

mlecznych
i

kóz, zapładnianie i c h

paszy

g
O

jagniąt
na

N

•&lt;

wielbłądów
owiec

и
w

zimę

dla

młodych

zwierząt

o
o
w

polowanie
i

inne

prawa

na

bobaki

zwierzęta,

wy­

skór
rozpoczęcie
przegonu
koni n a da­
lekie
wiska

past­

O

я

�78

ZOFIA SOKOLEWICZ

samicom, opieką n a d nowo n a r o d z o n y m i cielętami i jagniętami. N a późną
wiosnę i wczesne lato przypadała opieka n a d rodzącymi kobyłami i w i e l ­
błądami. Od tego m o m e n t u zaczynano systematyczne dojenie i związany
z t y m wyrób produktów mlecznych, p r z y g o t o w y w a n i e i c h na zimę. Okres
lata obfituje w różnorodne zadania pasterskie.
W y k o n y w a n i e t y c h zajęć pasterskich u w a r u n k o w a n e było niewątpli­
w i e dużą wiedzą n a temat środowiska naturalnego, o rodzajach pastwisk
ze względu na g a t u n k i porastających j e t r a w czy ze względu na położe­
nie, osłonięcie od w i a t r u i bliskość źródeł w o d y . Według badaczy topon i m i k i Mongołowie znają 18 różnych nazw n a określenie różnych rodza­
jów s t e p u . Według badaczy f l o r y znają ponad 250 różnych nazw na
porastające step rośliny. Znają dobrze anatomię z w i e r z ą t i podejmują
się i c h leczenia. Leczenie zwierząt oddzielone jest ściśle od leczenia l u d z i
i pozostaje w rękach doświadczonych pasterzy.
Pozostaje teraz jeszcze do wyjaśnienia sprawa o p i e k i n a d stadem.
Szulzenko , a za n i m K r a d e r , powtarzają dość powszechną o społecz­
nościach pasterskich opinię, że człowiek n i e opiekuje się zwierzęciem. Jest
to również opinia przeważająca wśród pasterzy. W rejestrze czynności
zanotowano jednak takie, które na pewno na przełomie X I X i X X w., j e ­
żeli nie wcześniej, były stosowane w stosunku do zwierząt. D y s p o n u j e m y
szczegółowymi opisami b u d o w y osłon dla m a t e k i jagniąt l u b samych
jagniąt z nawozu zebranego w ubiegłym r o k u , notuje się t r z y m a n i e jagniąt
i małych wielbłądów i cieląt przez pierwsze d n i w j u r c i e gospodarczej,
a nawet razem z rodziną gospodarza, stosuje się rozdzielanie samic owiec
od baranów, a także ogierów i klaczy, aby porody odbywały się w j e d ­
n y m okresie d o g o d n y m d l a odchowania z w i e r z ą t . Wszystko to świadczy
o konieczności wkładu pracy l u d z k i e j w u t r z y m a n i e stada. Czynności
ludzkie mają t u , zdaniem informatorów, n i e t y l k o wpływ n a wielkość
stada, lecz również na stopień jego samodzielności. Zwierzęta, które o d ­
łączą się od stada i zdziczeją, dają sobie w stepie t r u d n i e j radę od zwie­
rząt dzikich. Te z n i c h jednak, które przez jakiś czas przetrwają, w y k a z u ­
ją i n s t y n k t wrażliwszy od zwierząt d o m o w y c h , co wyraża się w szybszej
reakcji na mające nastąpić z m i a n y t e m p e r a t u r y , wyczuwanie nadchodzą­
cych wiatrów etc.
Można b y w t y m stanie rzeczy dopatrywać się r e z u l ­
tatów działania człowieka, jego wpływu na selekcję zwierząt — m n i e j
ostrą w stadzie będącym pod opieką niż w stadzie d z i k i m . Zapewne
3 2

33

34

35

3e

37

3 2

W.

A.

Kozakiewicz,

Sovriemiennaja

Mongolskaja

Toponimlka,

Lenin­

g r a d 1934, s. 7-8.
3 3

A Z E I H K M P A N n r 128 B a j a n S o m o n , 1966, n r 154, 1968; m a t . Z S . 1969.

и S z u l z e n k o , op. cit., s. 22-23.
35

36

Krader,

Ecology...,

s. 306-307.

A Z E I H K M P A N n r 120 B a j a n S o m o n , 1967, n r 154x, 1968г.,

Olżdyt.
3

' A Z E I H K M P A N n r 81 B a j a n S o m o n ; m a t . własne Z S 1969.

122, 1973, somon

�79

WZÓR K U L T U R O W Y P A S T E R Z Y M O N G O L S K I C H

w t y c h czynnościach pasterskich n i e można dopatrzyć się r a c j o n a l n y c h
zabiegów hodowlanych. N i e m n i e j jednak, jeżeli do w s p o m n i a n y c h wyżej
dołączymy jeszcze powszechnie stosowane zabiegi kastracyjne, t o niemo­
żliwy do u t r z y m a n i a jest pogląd, że pasterze mongolscy c h o d z i l i za sta­
dem, które utrzymywało się w półdzikim stanie.
Wszystkie czynności pasterskie znał w zasadzie każdy arat. J u r t a była
zarówno n a j m n i e j s z y m zespołem r o d z i n n y m , j a k i gospodarczym. M a j s k i
określa j e j wielkość na 4-5 osób i n a 60 sztuk zwierząt, w t y m 7,1 k o n i ,
1,5 wielbłąda, 7,1 bydła rogatego, 44,3 owiec i kóz . Taka średnia j u r t a
nie stanowiła j e d n a k n i g d y niezależnej j e d n o s t k i gospodarczej. K i l k a l u b
kilkanaście j u r t łączyło się w jeden c h o t a j l , dobierając się częściowo
na zasadzie pokrewieństwa, częściowo sąsiedztwa; znajomości, wypróbo­
wanej już współpracy. Chotajle były j e d n o s t k a m i elastycznymi i z m i e n ­
n y m i . Ludzie niezadowoleni ze współpracy m o g l i przenieść się do innego
chotajlu p r z y końcu sezonu.
W c h o t a j l u obowiązywała zasada r o t a c j i zajęć. W zależności od w i e k u
i płci każdy wykonywał kolejno wszystkie zadania gospodarcze obowiązu­
jące tę płeć i tę grupę w i e k u . W p r z y p a d k u b r a k u rąk do pracy oddawano
zwierzęta obcej rodzinie, najczęściej na wypas z i m o w y . Zdarzało się, że
rodzina nie posiadała w s w y m stadzie wszystkich rodzajów zwierząt. W t e ­
d y n i e brano j e j pod uwagę *przy organizowaniu obsługi t y c h zwierząt
w chotajlu. Z zasady podziału pracy w c h o t a j l u , polegającej na r o t a c j i
obowiązków nie według ilości l u d z i zdolnych do pracy w każdej rodzinie,
lecz według ilości r o d z i n wchodzących w skład chotajlu, wynikało, że
nie każda rodzina wykonywała pełen zestaw czynności pasterskich. Z t e ­
go też mogły wynikać różnice w kolejności przyuczania dzieci do prac
w pasterstwie. W t r a d y c y j n y m wzorze k u l t u r o w y m , g d y dzieci pozosta­
wały w d o m u , a jeżeli nawet w dość n i e l i c z n y c h w y p a d k a c h oddawano je
na naukę, to nauka ta odbywała się w j u r c i e gospodarza i dziecko zobo­
wiązane było do uczestniczenia we w s z y s t k i c h zajęciach gospodarczych,
kolejność przyuczania dzieci do pracy wyglądała następująco:
K o b i e t y : w w i e k u 6 l a t dziewczęta zajmowały się jagniętami, a więc
przynosiły nowo narodzone jagnięta do j u r t y , wiązały w j u r c i e l u b na
ciepłym, osłoniętym miejscu przed jurtą, doprowadzały je do k a r m i e n i a
do matek. Pomagały też dorosłym k o b i e t o m w wiązaniu owiec do dojenia.
W a r u n k i e m t y c h prac było rozróżnianie, które z jagniąt jest od której
m a t k i . Nierzadko d z i e w c z y n k i posiadały już swoje własne jagnię, do któ­
rego odnosiły się z całą serdecznością. Spodziewano się, że później prze3S

3 9

40

41

I . M a j s k i j , Sowriemiennaja
Mongoliją, I r k u c k 1921, s. 126.
D. M a r k o w s k a ,
S. S z y n k i e w i c z , Spółdzielnia pasterska.
i modernizacja,
[w:] Studia mongolskie,
s. 55-81.
3 8

3 9

4 0

A Z E I H K M P A N n r 120 B a j a n S o m o n , 1967, 1969.

AZE IHKM
a j m a k bułgański.
4 1

Tradycja

PAN

n r 98, 121, 123, 124, 125 B a j a n

Somon,

1968; n r 26, 1971,,

�80

ZOFIA SOKOLEWICZ

niosą ją na inne zwierzęta, na całe stado. Uczyły się również, n a w e t
w w i e k u 5-6 l a t , jazdy na źrebięciu, a od 7 r o k u życia pod opieką d o ­
rosłych — najczęściej mężczyzn — uczyły się jazdy konnej w siodle. Z n a ­
jomość jazdy k o n n e j była w a r u n k i e m podjęcia k o l e j n y c h prac w gospo­
darstwie, to jest o p i e k i n a d cielętami. Jednocześnie w w i e k u 7-8 l a t
d z i e w c z y n k i rozpoczynały trwającą k i l k a l a t naukę dojenia, rozpoczy­
nając od owiec i kóz. Od 9 r o k u życia podejmowały opiekę nad cielętami,
to jest przyprowadzały cielęta do m a t e k i odprowadzały je, przypędzały
k r o w y - m a t k i na w i e c z o r n y udój, wreszcie zajmowały się z i m o w y m , cało­
d z i e n n y m wypasem cieląt. Od 15 r o k u życia zaczynały dojenie krów
i kobył, a później wielbłądów. Od tego r o k u , czasem wcześniej, zaczynały
prace p r z y w y r o b i e produktów mlecznych, suszeniu i c h na zimę, j a k rów­
nież zbierania nawozu w stepie, uczyły się konserwowania produktów
(mrożenie mleka), suszenia t r a w na zimę (dla nowo narodzonych jagniąt
i cieląt). Zakładano, że 20-letnia dziewczyna umiała wykonać wszystko,
czego oczekiwano od gospodyni. W s t y d e m było zwrócenie się do kogoś
o pomoc w uszyciu świątecznej deli, choć — g d y się dziewczyna tą u m i e ­
jętnością raz wykazała, mogła t a k i e zamówienie złożyć u słynących z haf­
t u i n n y c h aratek.
Mężczyźni : zaczynali, podobnie j a k dziewczęta w 6 r o k u życia, opie­
kować się jagniętami, jeździć na oklep na źrebiętach l u b młodych k o ­
niach. Dopiero w 9-10 r o k u życia zajęcia dziewcząt i chłopców zaczynają
się odróżniać. W t y m czasie chłopcy dołączają się do mężczyzn pomaga­
jąc i m w wypasie k o n i , w t y m zwłaszcza w n o c n y m wypasie w lecie, gdy
źrebięta są z m a t k a m i , i łapania k o n i na urgę. Niejednokrotnie zanim
zaczną tę naukę, legitymują się umiejętnością łapania bydła rogatego.
Uczą się uczestnicząc w męskich pracach: zabijaniu zwierząt, dzieleniu
mięsa, pomocy p r z y porodach różnych zwierząt, u d o j u klaczy ( w y k o n y ­
w a n y m przez kobietę i mężczyznę razem) uważanym za szczególnie t r u d ­
n y i wymagający siły fizycznej. Uczestniczą również w pracach p r z y roz­
b i j a n i u i składaniu j u r t y , p r z y j e j konserwacji i naprawach, uczą się t r o ­
pić i polować na zwierzęta, zdzierać i oprawiać skóry, strzyc owce, w y czesywać sierść końską i częściowo wełnę i p u c h wielbłądzi, gromadzić
siano i suszoną treść żołądków bobaków na zimę w celu k a r m i e n i a mło­
d y c h zwierząt. Uczą się d o b o r u sztuk do k a s t row a nia i samego k a s t r o ­
wania.
42

Rejestr koniecznych umiejętności pasterskich jest długi. Obserwacja
czynności pasterza doprowadza do w n i o s k u , że i c h prawidłowe w y k o n y ­
wanie m u s i wiązać się z długim doświadczeniem. Każda z czynności p o ­
siada swoje uzasadnienie, swoją technikę, może być w y k o n y w a n a m i m o
swej pozornej p r o s t o t y w k i l k a różnych sposobów. Obserwacja dnia p r a 4 2

AZE IHKM

PAN

oraz m a t . własne Z S 1969.

n r 120, 1967, n r 98, 99, 121, 125, 154 B a j a n

S o m o n , 1968,

�81

WZOR K U L T U R O W Y P A S T E R Z Y M O N G O L S K I C H

cy w j u r c i e pozwala na stwierdzenie, że m i m o b r a k u oznak pośpiechu,
p r z y o g r o m n y m spokoju cechującym w y k o n y w a n i e każdej pracy, zwłasz­
cza w okresie l e t n i m , ludzie muszą wokorzystywać każdą chwilę. Każdy
musi umieć robić wszystko — to podstawowa zasada, ogólnie obowiązu­
jąca.
Powstaje jednak pytanie, czy każdy r o b i wszystko. Na pewno nie.
I nie t y l k o z wspomnianego już powodu, że na przykład rodzina rezygnu­
je z opieki, czy nawet posiadania jakiegoś g a t u n k u zwierząt. Również
dlatego, że pewne czynności można, ale nie m u s i się, wykonywać. Każdą
należy znać, ale niektóre zna się lepiej od i n n y c h . Do t y c h , które zdecy­
dowanie są przedmiotem w y b o r u , należą: p r z y g o t o w y w a n i e p o k a r m u d l a
młodych zwierząt na zimę, szycie okryć d l a nowo narodzonych wielbłą­
dów, starania o opiekę nad j e d n y m t y l k o , u l u b i o n y m g a t u n k i e m zwierząt,
szycie świątecznej odzieży, ubijanie wojłoku. Jak w y n i k a z zestawienia
ilość prac, których nie m u s i wykonywać kobieta jest stosunkowo n i e w i e l ­
ka. Rejestr ten jest nieco dłuższy w p r z y p a d k u mężczyzn. Mężczyźni
mogą specjalizować się w p o l o w a n i u na określone zwierzęta, w znacznym
też stopniu mogą rezygnować z przyswajania sobie pewnej wiedzy l u b
o d w r o t n i e rozwijać ją. Mogą więc rozwijać wiedzę o pastwiskach i i c h
rodzajach l u b rezygnując z tego posuwać się szlakami t r a d y c y j n i e w y ­
próbowanymi przez ojca l u b iść za starszym c h o t aj l u
Mogą rozwijać
wiedzę botaniczną, co również czyni i c h ekspertami w doborze pastwisk,
a nadto pozwala na, jeżeli nie leczenie ziołami, to określenie roślin trują­
cych d l a zwierząt . Mogą rozwijać wiedzę o a n a t o m i i zwierząt, o p r z y ­
zwyczajeniach jednego l u b k i l k u gatunków zwierząt i leczyć je . Spec­
jalistów w t y m zakresie nie było w i e l u i właściciel chorego zwierzęcia —
najczęściej k o n i a l u b wielbłąda, t z n . zwierząt cennych, decydował się n a
daleką nieraz podróż, aby przywieźć do j u r t y doświadczonego pasterza
i uratować zwierzę. Podobnie nie wszyscy mężczyźni z a j m o w a l i się k a ­
s t r o w a n i e m zwierząt, niejednokrotnie zdając się na pomoc specjalisty
zarówno p r z y samej czynności, j a k i wyborze sztuk do k a s t r o w a n i a .
Nie ulega wątpliwości, że pasterstwo mongolskie stwarzało okazję do
specjalizacji. A ta prowadziła do zwiększenia prestiżu społecznego j e d ­
nostki. Interesujące są informacje na temat w y b o r u starszego — p r z y ­
wódcy chotajlu. Jego stanowisko było nieformalne, ale też decyzje nie
były kwestionowane. I c h zakwestionowanie łączyło się z w y k l e z odej­
ściem r o d z i n y mężczyzny, który miał odmienny pogląd, do innego cho­
t a j l u . W y b o r u takiego przywódcy d o k o n y w a n o n i e kierując się stopniem
4 3

4 4

45

46

47

4 3

4 4

4 5

M a t . własne Z S 1969. B a j a n S o m o n .
A Z E I H K M P A N n r 120 B a j a n S o m o n , 1967.
A Z E I H K M P A N n r 129; m a t . własne Z S , 1969.

AZE IHKM
Z S 1969.
4 e

«

P A N n r 128, 1966, n r 125, 154 B a j a n

A Z E I H K M P A N n r 125 B a j a n S o m o n , 1969.

li — Etnografia Polska, t. X X z. 2

Somon,

1968, m a t . własne

�82

ZOFIA SOKOLEWICZ

pokrewieństwa, ale w i e k i e m r o z u m i a n y m t u j a k o rękojmia doświadczenia
i s a m y m doświadczeniem w zakresie d o b o r u pastwisk, znajomości z w y ­
czajów zwierząt, umiejętności i c h leczenia
etc.
Jeżeli więc o w s z y s t k i c h aratach w zasadzie można było powiedzieć,
że b y l i pasterzami, t o t y l k o o niektórych mówiono, że są d o b r y m i , do­
świadczonymi pasterzami i t y l k o niektórzy słynęli ze swej w i e d z y w t y m
l u b i n n y m zakresie, a sława i c h sięgała nieraz k i l k a s e t kilometrów .
Większe możliwości specjalizacji mężczyzn niż k o b i e t wiązały się za­
pewne z f a k t e m , że poza pasterstwem z a j m o w a l i się o n i c e n i o n y m polo­
w a n i e m , podczas g d y k o b i e t y zajmowały się co p r a w d a zbieractwem, ale
w h i e r a r c h i i wartości nie zajmowało ono żadnego miejsca. Nadto k o b i e t y
częściej pozostawały w obrębie j u r t y , nie nawiązywały więzi poza włas­
n y m chotajlem. Miały mniejsze doświadczenie — mniejszy materiał do
porównania zarówno w zakresie znajomości t o p o g r a f i i terenu, j a k i d o ­
b o r u pastwisk, miały też węższy zakres w i e d z y pasterskiej, mniejszą
okazję do porównania swoich osiągnięć z osiągnięciami i n n y c h . Również
rodzaje wytwórczości rzemieślniczej, którymi się zajmowały, miały węż­
szy zakres w porównaniu z uboczną n a w e t produkcją rzemieślniczą męż­
czyzn. N i e m n i e j jednak n a w e t w t a k wąskim zakresie i c h działania rów­
nież pozostawała możliwość w y b o r u i szczególnego specjalizowania się
w p e w n y c h t y l k o zajęciach.
Specjalizacja ta jest znacznie bardziej widoczna w społecznej płasz­
czyźnie działań pasterzy mongolskich, zarówno mężczyzn, j a k i kobiet.
D o w o d e m na to jest zróżnicowany f o l k l o r , rozbudowane zwyczaje zwią­
zane z gościnnością, obrzędy doroczne. O zróżnicowaniu zachowań l u d z k i c h
w t y c h dziedzinach i możliwości j a k g d y b y specjalizacji w p e w n y c h t y l ­
ko z n i c h zajmę się w cz. I I . N a koniec t y c h rozważań chciałabym t y l k o
zwrócić uwagę na f a k t , że i n d y w i d u a l i z a c j a zachowań jest szczególnie w i ­
doczna w t e d y , g d y wiąże się z dążeniem do osiągnięcia p e w n y c h wartości.
Nie ma jeszcze s t u d i u m k u l t u r y mongolskiej w kategoriach wartości.
Można jednak przypuszczać, że jedną z wartości jest zamożność, której
s y m b o l e m jest dobrze prosperujące stado bydła. T y m można tłumaczyć
pełen serdeczności, t r o s k i , a n a w e t poświęcenia
stosunek do stada w p a ­
j a n y dzieciom od najmłodszych l a t , j a k również n i e m a l i n d y w i d u a l n e
t r a k t o w a n i e każdego zwierzęcia, wyrażające się w odróżnianiu i rozpo­
znawaniu każdej sztuki, w n a d a w a n i u i m i o n , w posiadaniu u l u b i o n y c h
zwierząt przez poszczególnych członków r o d z i n y , n a w e t w słownictwie,
nie t y l k o bardzo b o g a t y m , lecz również nacechowanym uprzejmością .
48

49

50

51

52

4 8

A Z E I H K M P A N n r 120 B a j a n S o m o n , 1967.

4 9

A Z E I H K M P A N n r n r 55, 1965, m a t . własne Z S 1969. B a j a n

5 0

A Z E I H K M P A N n r 123, 124 B a j a n S o m o n , 1968; Mandał G o b i , 1965.

5 1

A Z E I H K M P A N n r 121, 125 B a j a n S o m o n , 1968, 1969.

5 2

AZE IHKM

Somon.

P A N n r 124 s. 7 1968 w y m i e n i a się wyrażenie uřier dzatacři

—

używane n a określenie w y g a n i a n i a bydła n a p a s t w i s k o z n a c z y dosłownie „zapraszać"

�83

WZOR K U L T U R O W Y P A S T E R Z Y M O N G O L S K I C H

Z przeglądu zajęć kobiet i mężczyzn i i n f o r m a c j i n a t e m a t możliwości
i c h i n d y w i d u a l i z a c j i w y n i k a wniosek, że znacznie więcej możliwości i n d y ­
w i d u a l i z a c j i zajęć w sferze gospodarczej posiadali mężczyźni. N i e można
na tej podstawie sądzić, że k o b i e t y były źle w społeczeństwie m o n g o l ­
s k i m t r a k t o w a n e . I c h miejsce w rodzinie jest ważne, a w stosunkach
kobieta — mężczyzna można zaobserwować postawę partnerską . Nie
można jednak pominąć f a k t u , że k u l t u r a mongolska jest, podobnie j a k i n ­
ne k u l t u r y pasterskie, p a t r y l i n e a r n a . Większość wartości t e j k u l t u r y
ukształtowała się jeszcze przed i m p e r i u m Czingis-chana . Wszystkie je
można sprowadzić do t r o s k i o bydło — podstawę u t r z y m a n i a i obronność
( t e r y t o r i u m , stada, potem w o j n y grabieżcze). Z p i e r w s z y m i wiąże się d o ­
skonalenie t e c h n i k pasterskich i p r z e j a w y i n d y w i d u a l n e j t r o s k i o bydło,
rozwój wiedzy o zwierzętach i środowisku p r z y r o d n i c z y m . T u m a m y
pewne pole dla aktywności kobiet, znacznie j e d n a k mniejsze niż męż­
czyzn. Z d r u g i m i wiążą się zachowania zmierzające do zawierania i u t r z y ­
m y w a n i a sojuszy, odróżniania swoich od obcych, panowania n a d prze­
strzenią, co wiąże się ze szczególną pozycją konia, r o z w o j e m sprawności
fizycznej. Te wartości w całości rozwijane były przez mężczyzn. K o b i e ­
cie pozostawało w zasadzie dość ściśle określone powtarzanie w z o r u go­
spodyni i m a t k i . Istniała więc zasadnicza odmienność w z o r u mężczyzny
i k o b i e t y wyrażająca w powyższym układzie cechy adaptacyjne k u l t u r y
i stanowiące o j e j k o n t y n u a c j i aż po współczesność, do m o m e n t u , w któ­
r y m następuje zasadnicza zmiana systemu wartości.
53

54

Katedra Etnografii UW
Nowy Świat 69
00-046 Warszawa
A Z E I H K M P A N n r 55, 98, 165 B a j a n S o m o n , 1968; m a t . własne Z S . 1969.
N. N. С z e b о к s а г o w, Chozjajstwienno-kulturnyje
tipy narodów
wostoczAzji, [w:] Narody mira, M o s k w a 1965.

5 4

noj

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11061" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11039">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/71c6639cbd43f9c4a282ec3a32bda658.pdf</src>
        <authentication>9ac8a184c4a416b3154d077c40c9e589</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131903">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1243</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131904">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131905">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1147</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131906">
                <text>O pojęciu całości i systemu w etnologicznych badaniach nad kulturą / ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131907">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.1, s.11-30</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131908">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131909">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131910">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131911">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131912">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131913">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X X X : 1986, z. 1
P L I S S N 0071-1861

ZOFIA

SOKOLEWICZ

(Katedra Etnologii i Antropologii K u l t u r o w e j U W , Warszawa)

O POJĘCIU CAŁOŚCI I SYSTEMU
W ETNOLOGICZNYCH BADANIACH N A D KULTURĄ
Część

I

Pod z n a k i e m t y c h p o j ę ć d o k o n a ł y się w etnologii i a n t r o p o l o g i i k u l ­
t u r o w e j p r z y n a j m n i e j d w i e r e w o l u c j e : funkcjonalna i s t r u k t u r a l n a . D y s ­
k u t o w a n o je nadto p r z y w i e l u i n n y c h okazjach. K a ż d a z n o w y c h o r i e n ­
t a c j i w naukach etnologicznych i i m p o k r e w n y c h , j a k etnometodologia,
ethnoscience, k o g n i t y w i z m , tekstualizm, s y m b o l i c z n y i n t e r a k c j o n i z m etc,
m u s i a ł y się do n i c h w ten l u b w i n n y c h s p o s ó b o d n i e ś ć , m u s i a ł y j e zde­
f i n i o w a ć czy nawet p r z y j ą ć bez d e f i n i c j i . N a l e ż ą w i ę c do a r s e n a ł u p o j ę ć
p o d s t a w o w y c h p r a k t y c z n i e k a ż d e j t e o r i i w i e k u X X , choć t e ż w j ę z y k u
k a ż d e j z n i c h z n a c z ą coś innego l u b p r z y n a j m n i e j coś nieco innego.
W etnografii polskiej p o j ę c i o m t y m p o ś w i ę c o n o , zda się, nieco m n i e j
u w a g i n i ż w nauce ś w i a t o w e j . B y ł y jednak p r z e d m i o t e m , p o ś r e d n i o l u b
b e z p o ś r e d n i o , w i e l u d y s k u s j i metodologicznych, a z w ł a s z c z a t y c h , k t ó r e
d o t y c z y ł y przemian c h ł o p s k i e j k u l t u r y t r a d y c y j n e j , t r a d y c j i , r e k o n s t r u k ­
c j i historycznej i generalizacji h i s t o r y c z n y c h etc. I choć w dyskusjach
t y c h u s t ę p o w a ł y miejsca p o j ę c i o m procesu historycznego, s t r u k t u r m y ­
ś l e n i a , z n a k ó w i symboli, to jednak a r t y k u ł y p u b l i k o w a n e w „ E t n o g r a f i i
P o l s k i e j " od I t o m u są dowodem i c h o b e c n o ś c i i w a ż n o ś c i dla t e o r i i , dla
m e t o d y k i etnograficznych b a d a ń terenowych, dla całego w a r s z t a t u p r a ­
cy etnografa. I c h pojawienie się w d y s k u s j i n a d e t n o g r a f i ą okresu po
I I w o j n i e ś w i a t o w e j m o ż n a u z n a ć za papierek l a k m u s o w y ś w i a d c z ą c y
o r ó ż n i c y z d a ń , o r e f l e k s j i metodologicznej, o t y m , że coś się dzieje
w środowisku naukowym.
Z n a l a z ł y t e ż miejsce w p o d r ę c z n i k a c h etnografii ś w i a t o w e j w c h o d z ą c
w ten s p o s ó b r ó w n i e ż do z b i o r u p o j ę ć i t w i e r d z e ń n i e k w e s t i o n o w a n y c h .
W j e d n y m z n i c h — najbardziej znanych — c z y t a m y „ A c z k o l w i e k subd y s c y p l i n y a n t r o p o l o g i i p o s ł u g u j ą się r ó ż n y m i m e t o d a m i , to jednak i c h
r e z u l t a t y m o ż n a z p o ż y t k i e m s t u d i o w a ć ł ą c z n i e . W z o r e m i d e a l n y m jest
s t u d i u m holistyczne s p o ł e c z e ń s t w , to znaczy u j ę c i e i c h j a k o całości [who­
les — p r z y p . m ó j Z . S.], i ze w s z y s t k i c h p u n k t ó w w i d z e n i a "
(Anthro-

�12

ZOFIA

SOKOLEWICZ

pology To-day, 1971, s. 13). O tej samej sprawie autor innego g ł o ś n e g o
p o d r ę c z n i k a , Ph. К . Bock, pisze n a s t ę p u j ą c o :
„Oczywiście,
opis

całości

nie

jednej

wszyscy

antropologowie

grupy. C z ę s t o

antropolog

(luta a r c h e o l o g o w i e )
interesuje

decydują

się szczególnym

k u l t u r y l u b d ą ż y do p r z e g l ą d u r ó ż n y c h s p o ł e c z n o ś c i tego samego regionu.

się na

aspektem
Niemniej

jednak w i ę k s z o ś ć e t n o g r a f ó w próbuje uzyskać ogólną znajomość społeczeństwa,
r e s t u d i u j ą , a b y mogli lepiej o k r e ś l i ć z n a c z e n i e d a n y c h s z c z e g ó ł o w y c h d z i ę k i

któ­

umiesz­

c z e n i u i c h w c a ł o ś c i o w y m k o n t e k ś c i e k u l t u r o w y m " ( B o c k , 1969, s. 316).

•

I zgodnie ze s w ą z a p o w i e d z i ą w dalszym c i ą g u k s i ą ż k i Bock u k a z u ­
je, j a k m o ż n a „ o p i s a ć k u l t u r ę w całości j a k o model pracy w terenie"
(Bock, s. 316). Jak w i d a ć jednak z jego w y w o d ó w , w p r a k t y c e b a d a w ­
czej opisuje się zawsze w y b r a n e sfery l u b w r ę c z t y l k o jeden aspekt
danej k u l t u r y . Z t ą u w a g ą , że to co jest p r z e d m i o t e m opisu odnosi się
do całości; o znaczeniu s z c z e g ó ł ó w m o ż e m y b o w i e m w n o s i ć t y l k o d z i ę k i
o k r e ś l e n i u i c h miejsca w c a ł o k s z t a ł c i e badanej k u l t u r y .
C z y m jednak jest ta całość? Co się na n i ą s k ł a d a ? Wiadomo, że de­
f i n i c j i k u l t u r y i p r o p o z y c j i j e j w e w n ę t r z n y c h p o d z i a ł ó w jest n i e m a l t y ­
le, i l u jest badaczy. O d w o ł a m się t u do k i l k u z nich, aby m ó c n a s t ę p n i e
p o d k r e ś l i ć znaczenie samego p o j ę c i a całości — bez w z g l ę d u na jego w e ­
w n ę t r z n ą t r e ś ć . I tak, w s p o m n i a n y Bock p r z y j m u j e d w u s t o p n i o w y po­
dział k u l t u r y . S k ł a d a się ona przede w s z y s t k i m z j ę z y k a (dzielonego da­
lej na s e m a n t y k ę , g r a m a t y k ę i fonologię), s p o ł e c z e ń s t w a (z jego r o l a m i ,
g r u p a m i , stosunkiem do czasu i przestrzeni), u m i e j ę t n o ś c i technicznych
z p o d d z i a ł a m i n a r z ę d z i i t e c h n i k i wreszcie s ą d ó w podzielonych na w a r ­
tości i wierzenia. P o d s t a w ą z a ś w s z y s t k i c h t w i e r d z e ń o tak rozumianej
k u l t u r z e m i a ł a b y b y ć dokumentacja l u d z k i c h z a c h o w a ń .
I n n y z k l a s y k ó w , n a l e ż ą c y do starszego n i ż Bock pokolenia, C. Wissler, proponuje zakres k u l t u r y , na k t ó r ą złożą się „ m o w a , cechy m a t e ­
rialne, sztuka, mitologia, wiedza naukowa, p r a k t y k i religijne, rodzina
i systemy s p o ł e c z n e , w ł a s n o ś ć , w ł a d z a i w o j n a " (Wissler, 1923, s. 73 i п . ) .
Nie przytaczam p r z y j ę t y c h przez Wisslera s z c z e g ó ł o w y c h p o d z i a ł ó w k a ż ­
dego z p r z y j ę t y c h d z i a ł ó w , ale u j ę c i e to nasuwa szereg p o d o b i e ń s t w do
p r o p o z y c j i polskiego badacza, K a z i m i e r z a Dobrowolskiego. P r z y j m u j e on
p o d z i a ł na: a) k u l t u r ę g o s p o d a r c z ą j a k o p o d s t a w ę b y t u danej z b i o r o w o ­
ści (zdobywanie ś r o d k ó w u t r z y m a n i a przez p r a c ę , k o n s u m p c j ę , w y m i a ­
n ę m . i n . ) ; b) k u l t u r ę t e c h n i c z n ą ( w y t w o r y materialne ruchome i n i e ­
ruchome i i c h technologia); c) k u l t u r ę s p o ł e c z n ą ( s t r u k t u r a i organizacja
danej z b i o r o w o ś c i , n o r m y p r a w n e , w ł a d z a , systemy aksjologiczne); d)
k u l t u r ę p o z n a w c z ą (od w i e d z y do n a u k i ) ; e) k u l t u r ę r e l i g i j n ą (systemy
w i e r z e ń i k u l t u ) ; f) k u l t u r ę a r t y s t y c z n ą ( l i t e r a t u r a p i ę k n a , s z t u k i p l a ­
styczne, m u z y k a , taniec, teatr); g) k u l t u r ę f i z y c z n ą (higiena sport); h) k u l ­
t u r ę r e k r e a c y j n ą ( f o r m y odpoczynku) (Dobrowolski, 1972, s. 112).
Wszystkie jednak r ó ż n o r o d n e klasyfikacje k u l t u r y (i o c z y w i ś c i e ca­
łą r o d z i n ę d e f i n i c j i k u l t u r y ) ł ą c z y to, ż e i c h a u t o r z y w y c h o d z ą od p o j ę -

�O POJĘCIU CAŁOŚCI I

13

SYSTEMU

cia k u l t u r y j a k o pewnej całości. Jej w e w n ę t r z n e p o d z i a ł y są j a k b y spra­
w ą d r u g o r z ę d n ą — z a l e ż ą od p r z e s ł a n e k filozoficznych i z a ł o ż e ń o cha­
rakterze ś w i a t a i badanej r z e c z y w i s t o ś c i , p r z y j ę t y c h w momencie o k r e ­
ś l a n i a owej całości, w y o d r ę b n i a n i a jej z r z e c z y w i s t o ś c i i p r z y p i s y w a n i a
jej o k r e ś l o n y c h cech o n t y c z n y c h (lub nie) oraz p r z y j ę c i a o k r e ś l o n e j e p i ­
stemologii. Te z a ż a r t e nieraz spory o to, czy k u l t u r ę n a l e ż y p o d z i e l i ć na
s p o ł e c z n ą , d u c h o w ą i m a t e r i a l n ą , są w zasadzie w t ó r n e do sporu (nie
zawsze ujawnionego) o j e j charakter j a k o całości, a t a k ż e do celu za­
mierzonego przez badacza. S ą d z ę , że s p ó r m i ę d z y D o b r o w o l s k i m a K . M o ­
s z y ń s k i m , s i ę g a j ą c y jeszcze l a t dwudziestych X X w., m o ż e b y ć d o b r ą
i l u s t r a c j ą mego t w i e r d z e n i a .
Ze sprawozdania z posiedzenia K o m i s j i N a u k o w e j O d d z i a ł u P A N
w K r a k o w i e poznajemy zdanie Dobrowolskiego na t e n temat:
„ O d r z u c a s i ę jako nieadekwatny p o d z i a ł na k u l t u r ę m a t e r i a l n ą , d u c h o w ą i spo­
ł e c z n ą , p r z y j m o w a n y przede
syfikacja
rialny

to

wyodrębnienie

obejmuje

w s z y s t k i m przez e t n o g r a f ó w .
dwóch

wszystkie

działów:

przedmioty

materialnego

wytworzone

Jedyna adekwatna
i niematerialnego.

przez z b i o r o w o ś c i

r ó w n o r u c h o m e , j a k i n i e r u c h o m e , u t r w a l o n e w k r a j o b r a z i e w postaci
budowli

oraz p r z e o b r a ż e ń

środowiska

fizjograficznego

kla­

Mate­

ludzkie, z a ­
różnorodnych

(drogi i k a n a ł y ,

obwarowa­

n i a , u p r a w y r o l n e itp.). W y t w o r y k u l t u r y n i e m a t e r i a l n e j w y r a ż o n e s ą w m y ś l i j a k o
produkcie

materii

dźwiękiem należy
wytworów
postaci
witań,

(mózgu),
mowa

w

ruchowych tkwi w

ruchu w
tańca

dźwiękach

stopiona

z myślą,

ruchach. Do

z muzyką

wytworów

ś p i e w i wszelkie

znaczeniu s p o ł e c z n y m

oparciu o społeczną

połączonego

i

konwencję

przywiązanym

(np. r ó ż n e

itd.). P o d z i a ł

powyższy

wyrażonych

formy m u z y k i . Istota
postacie
ma

do

określonej

ukłonów,

charakter

po­

często

f o r m a l n y , nie o d s ł a n i a bogatej z ł o ż o n o ś c i k u l t u r y . Ś c i s ł y p o d z i a ł n a a d e k w a t n e

jej

d z i a ł y jest n i e m o ż l i w y " ( D o b r o w o l s k i , 1972, s. 111).

P r z y t o c z y ł a m t e n dość d ł u g i i chyba m a ł o znany fragment, aby u z m y ­
s ł o w i ć c z y t e l n i k o w i , j a k w i e l k i e t r u d n o ś c i z a c z y n a j ą się w t e d y , gdy p r ó ­
b u j e m y podzielić k u l t u r ę . To, co jest w z g l ę d n i e jasne w t e d y , g d y m ó ­
w i m y o niej jako o całości, znika w c h w i l i , gdy p r ó b u j e m y d o k o n a ć
najprostszego p o d z i a ł u . D o b r o w o l s k i s f o r m u ł o w a ł s w ą o p i n i ę w c h ę c i
przeciwstawienia j e j M o s z y ń s k i e m u i jego szkole, w g ł ę b o k i m przeko­
n a n i u o s ł u s z n o ś c i swego p o g l ą d u — w jego s ł o w a c h m o ż n a je o d c z y t a ć ,
w y d a j e się nawet, że b y ł y one zabarwione e m o c j ą , p a s j ą c z ł o w i e k a prze­
konanego o swej s ł u s z n o ś c i i o b o w i ą z a n e g o o niej m ó w i ć dla dobra spra­
w y . A l e , z a s t a n ó w m y się, czy M o s z y ń s k i głosił coś z u p e ł n i e innego?
W I tomie Kultury
ludowej Słowian
c z y t a m y : „ N i e n a l e ż y jednak
tego r o z r ó ż n i e n i a [ną k u l t u r ę m a t e r i a l n ą , s p o ł e c z n ą i d u c h o w ą — p r z y p .
m ó j Z.S.] b r a ć d o s ł o w n i e . Wszystka k u l t u r a jest w gruncie rzeczy d u ­
c h o w ą , wszystka jest s p o ł e c z n a ; k u l t u r y n i e s p o ł e c z n e j i nieduchowej
nie ma i b y ć nie m o ż e " ( M o s z y ń s k i , 1929, s. 4). W y n i k a z tego, że Mo-i
s z y ń s k i r ó w n i e ż t r a k t o w a ł p o d z i a ł p r z y j ę t y za u m o w n y i w p e w n y m
sensie n i e a d e k w a t n y do r z e c z y w i s t o ś c i . P r z y d z i a ł jednak k a ż d e g o z w y ­
t w o r ó w do o k r e ś l o n e g o d z i a ł u m u s i b y ć dokonany j a k o w s t ę p n y k r o k
do prac systematyzacyjnych. M o s z y ń s k i jest w p e ł n i ś w i a d o m tego, że

�14

ZOFIA

SOKOLEWICZ

badacz m u s i p o d j ą ć t ę t r u d n ą d e c y z j ę , d o k o n a ć operacji na ż y w y m
organizmie k u l t u r y i p o d z i e l i ć j ą , g d y ż nie m o ż e o b s e r w o w a ć jej w ca­
łości.
J e d n a k ż e i D o b r o w o l s k i zmuszony jest do w y r ó ż n i e n i a m a ł e g o pola
badania. Pisze o t y m : „ O p i s y n i e w i e l k i c h w y c i n k ó w r z e c z y w i s t o ś c i spo­
ł e c z n y c h i k u l t u r o w y c h m a j ą nie t y l k o ogromne znaczenie dla b u d o w a ­
nia t e o r i i , ale są też n a j w a ż n i e j s z y m ś r o d k i e m gruntownego opanowania
w a r s z t a t u socjologicznego" (Dobrowolski, 1966, s. 61). A l e , aby i m s i ę
p r z y j r z e ć , n a l e ż y je j e d n a k o d c i ą ć od reszty za p o m o c ą całego aparatu
p o j ę c i o w e g o w ł a ś c i w e g o danej o r i e n t a c j i teoretycznej. N a l e ż y p o d z i e l i ć
k u l t u r ę (zawsze w swoisty s p o s ó b r o z u m i a n ą z a l e ż n i e od teorii), w y d z i e ­
lić i n t e r e s u j ą c y nas w d a n y m momencie fragment.
M a m y w t y m momencie j u ż d r u g i , pozornie podobny fragment w teo­
r i i Dobrowolskiego i M o s z y ń s k i e g o . Bo i M o s z y ń s k i m ó w i ł podobnie. A l e
to M o s z y ń s k i e m u , a nie D o b r o w o l s k i e m u zarzucano atomizowanie k u l t u r y
(Sokolewicz, 1973, s. 159; H e y m a n , 1973, s. 60 п.). A w i ę c , b y ł za j e j
c a ł o ś c i o w y m t r a k t o w a n i e m czy nie? A b y o d p o w i e d z i e ć na to m i ę d z y
i n n y m i pytanie n a l e ż y w r ó c i ć do tego, j a k k s z t a ł t o w a ł o się w etnologii
p o j ę c i e całości.
Nie t o w a r z y s z y ono etnografom od p o c z ą t k u , od prac E. B . T y l o r a ,
G. Bastiana i L . H . Morgana. M o ż e o d p o w i e d ź na nie jest dla n i c h oczy­
wista? K u l t u r a p o d l e g ł a p r a w o m e w o l u c j i , m u s i b y ć wszak całością
i j e d n o ś c i ą . Inaczej nie m o g ł a b y i m p o d l e g a ć . To r o z s t r z y g n i ę c i e d o k o ­
nuje się w i ę c na poziomie z a ł o ż e ń . I m o ż e nie b y ł o b y w a r t o dalej s i ę
nad t y m z a s t a n a w i a ć , g d y b y nie fakt, że nasze m y ś l e n i e — a w t y m
i m y ś l e n i e n a u k o w e — do dziś zawiera wiele cech m y ś l e n i a e w o l u c j o nistycznego, a sam M o s z y ń s k i p r z y j m o w a ł szereg jego zasad i p o j ę ć ś w i a ­
domie.
;

P o s ł u ż ę się t u wypowiedzią L . H . Morgana jako reprezentatywną dla
ewolucyjnego m y ś l e n i a w etnologii. M o ż n a sądzić, że całością, którą ma
na uwadze, bez w z g l ę d u na to, czy pisze o r z y m s k i m rodzie, rodzinie
punalua
czy d ł u g i c h domach I r o k e z ó w , jest „ r ó d l u d z k i " . Jego celem
jest o d s ł o n i ę c i e h i s t o r i i tego r o d u , k t ó r a „ j e d n ą jest w swym p o c z ą t k u ,
j e d n ą w d o ś w i a d c z e n i u i j e d n ą w p o s t ę p i e " (Morgan, 1887, s. I I ) . T o
p r z e ś w i a d c z e n i e o j e d n o ś c i jest j e d n a k ż e nieco o s ł a b i o n e j u ż p a r ę w i e r ­
szy dalej i zostawia f u r t k ę do dzielenia l u d z k o ś c i na mniejsze całości.
M o r g a n jest p r z e ś w i a d c z o n y , że dwa zasadnicze d z i a ł y k u l t u r y c z ł o w i e ­
k a m a j ą nieco i n n y charakter. W y n a l a z k i i o d k r y c i a łączą się ze s o b ą
b e z p o ś r e d n i o i u k ł a d a j ą w ciągi o charakterze p o s t ę p o w y m , podczas g d y
idee r z ą d u , rodziny, w ł a s n o ś c i r o z w i n ę ł y się z k i l k u z a r o d k ó w m y ś l i
i p o z o s t a j ą wobec siebie w stosunku r o z w o j o w y m . To r o z r ó ż n i e n i e l e ż y
j u ż u p o c z ą t k u k u l t u r y . C z y t a m y b o w i e m dalej:
„wynalazki i odkrycia stoją w

p o r z ą d k o w y m z w i ą z k u z kolejami postępu ludz­

kiego i z a z n a c z a j ą jego s t o p n i o w e s t a d i a , podczas gdy

instytucje s p o ł e c z n e i cywilne

�O POJĘCIU CAŁOŚCI I

15

SYSTEMU

jako z ł ą c z o n e z c i ą g ł y m i potrzebami ludzkimi r o z w i n ę ł y się z niewielu pierwiastko­
w y c h z a r o d ó w m y ś l i . T e instytucje, w y n a l a z k i i odkrycia w c i e l i ł y i z a c h o w a ł y

głów­

ne f a k t y , k t ó r e do d z i ś w y j a ś n i a j ą p r z e b y t e d o ś w i a d c z e n i e . G d y je z b i e r z e m y i
równamy, wykażą nam
kich na jednym i tym

jedność

pochodzenia l u d z k o ś c i , p o d o b i e ń s t w o

po­

potrzeb l u d z ­

s a m y m stopniu rozwoju i z g o d n o ś ć d z i a ł a ń u m y s ł u ludzkiego

w p o d o b n y c h sobie w a r u n k a c h s p o ł e c z n y c h " ( M o r g a n , 1887, s. I I ) .

Te twierdzenia Morgana u p o w a ż n i a j ą nas do w n i o s k u , że z r ó ż n i c o ­
wanie s t r u k t u r y k u l t u r y ( w y n a l a z k i i o d k r y c i a a idee i instytucje) l e ż y
u samego p o c z ą t k u k u l t u r y , jest j a k b y j e j g e n e t y c z n ą c e c h ą r ó ż n i e s i ę
p r z e j a w i a j ą c ą w r ó ż n y c h momentach h i s t o r i i l u d z k o ś c i . H i s t o r i a zaś ta
jest jedna, g d y ż zasadnicze cechy l u d z k o ś c i są t a k i e same i takie same
s ą zasady m y ś l e n i a ludzkiego. Zasady te m o ż n a o d s ł o n i ć a n a l i z u j ą c w ł a ś ­
nie i n s t y t u c j e , w y n a l a z k i i o d k r y c i a oraz o p i s u j ą c niejako p r z e b y t ą przez
człowieka drogę.
M o r g a n , a w ł a ś c i w i e wszyscy k l a s y c y e w o l u c j o n i z m u , z w r a c a j ą na­
szą u w a g ę na s f e r ę m y ś l i l u d z k i e j . To ona, to j e d n o ś ć psychiki, k r y j e
się za l u d z k i m i d z i a ł a n i a m i . Tak w i ę c k a ż d y w y t w ó r k u l t u r y jest re­
z u l t a t e m m y ś l e n i a ludzkiego, a n a l i z u j ą c go m o ż n a dojść do z a m i e r z e ń
i m o t y w a c j i c z ł o w i e k a . Jest to n i e m a l d o k ł a d n i e to samo, co na temat
w y t w o r u k u l t u r o w e g o pisał M o s z y ń s k i (1929, s. 12) przekonany, że nie
t y l k o l u d z k i e zachowania, ale r ó w n i e ż i k a ż d y w y t w ó r b ę d ą c y r e z u l t a ­
t e m d z i a ł a n i a , a w ostatecznej instancji m y ś l e n i a , jest ź r ó d ł e m dla h i s t o r i i
kultury.
T e n w ł a ś n i e s ą d jako część p o g l ą d ó w na charakter w e w n ę t r z n y c h po­
w i ą z a ń k u l t u r y z o s t a ł zakwestionowany przez B . Malinowskiego, a w P o l ­
sce przede w s z y s t k i m przez K . Dobrowolskiego i jego s z k o ł ę , przez
K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k ą i ś r o d o w i s k o ł ó d z k i e , przez w i ę k s z ą część etno­
g r a f ó w okresu po I I w o j n i e ś w i a t o w e j . Dyskusje m i ę d z y z w o l e n n i k a m i
obu o p i n i i ( M o s z y ń s k i e g o i Dobrowolskiego) m i a ł y charakter dość z a w i ł y ,
s p ó r nie z o s t a ł r o z s t r z y g n i ę t y , g d y ż nie m ó g ł b y ć , w ł a ś n i e z r a c j i od­
m i e n n y c h , filozoficznych p r z e s ł a n e k .
O co j e d n a k g ł ó w n i e chodziło M a l i n o w s k i e m u , a n a s t ę p n i e jego k o n ­
t y n u a t o r o m czy l u d z i o m o podobnych przekonaniach. W y s t ą p i e n i e M a l i ­
nowskiego b y ł o nie t y l k o opowiedzeniem się za c z y m ś ( t j . h o l i s t y c z n y m
badaniem k u l t u r y — p r z y p . m ó j Z.S.), ale t a k ż e p r z e c i w k o c z e m u ś , za
k i m ś i p r z e c i w k o k o m u ś . T o „ z a " oznacza zasadniczo d o k t r y n ę d u r k h e i m o w s k ą , to „ p r z e c i w " o r i e n t a c j ę h u m a n i s t y c z n ą (art), h i s t o r y c z n ą , a z w ł a ­
szcza k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n ą w etnologii. S k u p i ę się c h w i l o w o na k w e ­
s t i i z w i ą z a n e j ze sprzeciwem Malinowskiego — zdaje się, że p r z y jego
n i e s ł y c h a n i e emocjonalnej naturze to, p r z e c i w k o m u się o p o w i a d a ł
i w stosunku do kogo. d o k o n y w a ł swego s a m o o k r e ś l e n i a , o d g r y w a ł o
ogromnie w a ż n ą r o l ę .
W i e l k i e znaczenie f o r m y w y t w o r ó w k u l t u r o w y c h oraz i c h d y f u z j i
p o d k r e ś l a ł w k o ń c u X I X w . przede w s z y s t k i m Ratzel — m o ż n a p o w i e -

�16

ZOFIA

SOKOLEWICZ

dzieć, że w o k ó ł t y c h spraw z o s t a ł a zbudowana jego teoria. D y f u z j o n i z m
b y ł zawsze obecny w etnologii i nawet w czasach n a j w i ę k s z e g o t r i u m f u
e w o l u c j o n i z m u d y f u z j o n i ś c i t e ż d o k ł a d a l i s w o j ą c e g i e ł k ę do b u d o w y
t e o r i i etnologicznej. Na p r z e ł o m i e X I X i X X w . dokonali j e d n a k czegoś
bardziej z n a c z ą c e g o . M a m t u na m y ś l i twierdzenie, k t ó r e przypisuje
się szkole k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n e j (co nie jest chyba w ł a ś c i w e , g d y ż p r z y ­
jęli je r ó w n i e ż przedstawiciele szerzej p o j ę t e g o k i e r u n k u historycznego),
że dyfuzja zachodzi nie d z i ę k i rozprzestrzenianiu się izolowanych, k o n ­
k r e t n y c h w y t w o r ó w i z w y c z a j ó w , ale d z i ę k i przenoszeniu c a ł y c h g r u p
w y t w o r ó w . Z w o l e n n i c y tego p o g l ą d u t w i e r d z i l i , że dopiero badanie n a u ­
k o w e m o ż e w y k a z a ć , w j a k i s p o s ó b owe zbiory w y t w o r ó w k u l t u r o w y c h
są p o w i ą z a n e ze s o b ą — s p r a w ą i s t o t n ą , od k t ó r e j z a c z y n a ł o się badanie,
b y ł o , że w y k a z y w a ł y one t e n d e n c j ę do w s p ó ł w y s t ę p o w a n i a i do przeno­
szenia się razem l u b (ściślej) b y ł y przenoszone razem przez w ł a ś c i w ą
grupę ludzką.
I w ł a ś n i e to twierdzenie o przenoszeniu się k o m p l e k s ó w cech k u l t u ­
r o w y c h (bez uprzedniej w i e d z y o z w i ą z k a c h m i ę d z y n i m i ) , wnioskowanie
0 h i s t o r i i k u l t u r y (lub c h o ć b y t y l k o j e j rozwoju) na podstawie p o j e d y n ­
czych cech (a przede w s z y s t k i m i c h f o r m y ) w z b u d z i ł o zasadniczy sprze­
c i w Malinowskiego. G w o l i prawdzie historycznej n a l e ż y t u d o d a ć , że
sprzeciw Malinowskiego b u d z i ł y r ó w n i e ż teorie e w o l u c j i k u l t u r y , c h o ć
nie d o c z e k a ł y się tak z a w z i ę t e g o ataku, j a k s z k o ł a k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n a .
To przeciw ewolucjonistom p i s a ł M a l i n o w s k i :
„ S z k o ł a e w o l u c y j n a u w a ż a ł a r o z w ó j k u l t u r y za s e r i ę s p o n t a n i c z n y c h m e t a m o r f o z
następujących
ta

stała na

menty

jako

według

określonych praw i tworzących

stanowisku podziału
jednostki

tego

kultury na

samego

rzędu;

określone

sekwencje.

proste e l e m e n t y i t r a k t o w a ł a
przedstawiła

teorię

ewolucji

ognia obok t ł u m a c z e n i a r o z w o j u r e l i g i i , obok o b r a z u genezy i r o z w o j u

Szkoła
te

ele­

niecenia

małżeństwa

1 idei d o t y c z ą c y c h r o z w o j u c e r a m i k i " ( M a l i n o w s k i , 1931, s. 621a-645b).

J e d n a k ż e trzeba p o d k r e ś l i ć , że sprzeciw Malinowskiego s k i e r o w a n y
b y ł nie t y l e przeciw samej t e o r i i e w o l u c j i , nie przeciw t w i e r d z e n i o m
0 diachronicznych z w i ą z k a c h m i ę d z y e l e m e n t a m i k u l t u r y , nie p r z e c i w
t w i e r d z e n i o m o m o ż l i w o ś c i f o r m u ł o w a n i a p r a w k u l t u r y , ale przeciw k o n ­
k r e t n e j metodzie w y r ó ż n i a n i a c i ą g ó w r o z w o j u k u l t u r o w e g o i s t a d i ó w .
P i s a ł : „ D o p ó k i nie zrozumie się i nie opisze d o k ł a d n i e j n a t u r y r o z m a i ­
t y c h zjawisk k u l t u r o w y c h , i c h f u n k c j i i f o r m y , przedwczesnym w y d a j e
się spekulowanie na temat genezy s t a d i ó w r o z w o j u " ( M a l i n o w s k i , 1931,
s. 625). Chodzi m u w i ę c o p r y m a t badania synchronicznego nad diachron i c z n y m (analogicznie j a k w j ę z y k o z n a w s t w i e jego epoki) oraz o ogra­
niczenie zaufania do w n i o s k ó w p ł y n ą c y c h z analiz f o r m , i c h z a s i ę g ó w
1 dyfuzji.
Z a r ó w n o w k r y t y c e ewolucjonizmu, j a k i k i e r u n k u historycznego M a ­
l i n o w s k i p o d k r e ś l a ł p o t r z e b ę naukowego (science) badania k u l t u r y . Wszel­
kie r o z w a ż a n i a na temat h i s t o r y c z n y c h d r ó g rozprzestrzeniania się cech

�O POJĘCIU CAŁOŚCI I

17

SYSTEMU

k u l t u r o w y c h w i n n y , jego zdaniem, b y ć poprzedzone badaniami na te­
m a t i s t o t y d y f u z j i . K i e r u n e k h i s t o r y c z n y natomiast — bez w z g l ę d u na
to, czy chodzi o osobę i t e o r i ę E l l i o t Smitha, F. Boasa, W . J. Perry'ego,
O. W . Schmidta, C. Wisslera, F. Graebnera, L . Frobeniusa czy W . H . R.
Riversa — operuje p o j ę c i e m cechy k u l t u r o w e j . Z tego w y n i k a , że bez
w z g l ę d u na to, czy m o w a jest o krzesaniu ognia, czy o złożonej i n s t y ­
t u c j i dziedzictwa l u b pochodzenia matrilinearnego, owalnej f o r m y t a l e ­
r z y czy organizacji rodziny, wszystkie w y t w o r y k u l t u r y — proste i z ł o ­
ż o n e — t r a k t o w a n e są tak samo. Jest to b ł ą d , g d y ż wynaleziono je n i e ­
w ą t p l i w i e w i n n y c h w a r u n k a c h i to w i n n o r z u t o w a ć na s p o s ó b i c h t r a k ­
towania, a w i ę c r ó w n i e ż ich rozprzestrzeniania się od p o p u l a c j i do
populacji. Ten p o g l ą d b l i s k i jest t e m u , co uprzednio zostało napisane
o Morganie, k t ó r y w i n n y m niejako zbiorze u m i e ś c i ł w y n a l a z k i i od­
k r y c i a oraz instytucje. Zdaje się, że d y f u z j o n i z m u p r o ś c i ł s p r a w ę w po­
r ó w n a n i u z e w o l u c j o n i z m e m . D z i ę k i t e m u j e d n a k z y s k a ł m o ż l i w o ś ć za­
r ó w n o operacji statystycznych, j a k i ujęć k a r t o g r a f i c z n y c h .
Wspomniane h a s ł o ,,culture" stanowi w gruncie rzeczy w i e l k ą i o s t r ą ,
m e t o d o l o g i c z n ą p o l e m i k ę Malinowskiego z o r i e n t a c j ą h i s t o r y c z n ą . Credo
funkcjonalne z o s t a ł o t a m w y r a ź n i e s f o r m u ł o w a n e w opozycji do n i e j .
To do niej są adresowane zda się g o r ą c e zdania:
„Podstawowy,
pozwala

dynamiczny

przypuszczać,

jest badanie funkcji

że

charakter

zasadniczym

kultury

[...]

elementów
zadaniem

Atomizowanie

kulturowych

antropologii

czy

i ich

(nauk

związków

społecznych)

oderwane rozpatrywanie

k u l t u r o w y c h u w a ż a s i ę za b e z p ł o d n e , p o n i e w a ż z n a c z e n i e k u l t u r y polega n a

m i ę d z y j e j e l e m e n t a m i i i s t n i e n i e p r z y p a d k o w y c h k o m p l e k s ó w k u l t u r o w y c h nie
możliwe"
jakiegoś
wym"

(Malinowski,
wytworu

( t a m ż e , s.

1931,

osiąga

s.

627).

I dalej:

„określenie

identyczności

s i ę j e d y n i e p r z e z u m i e s z c z e n i e go

cech

związku
jest

kulturowej

w kontekście

kulturo­

629).

K a ż d a f o r m a w z a l e ż n o ś c i od tego, j a k i e p e ł n i funkcje, w i ą ż e się
z o k r e ś l o n ą o r g a n i z a c j ą l u d z k i c h z a c h o w a ń , w i e r z e n i a m i , ideami etc.
T r a k t o w a n i e k u l t u r y j a k o całości wzajemnie ze s o b ą p o w i ą z a n y c h
e l e m e n t ó w , tak silnie p o d k r e ś l a n e przez *Malinowskiego, ma n i e w ą t p l i ­
w i e s w ó j r o d o w ó d w duchu epoki, w nauce D u r k h e i m a , w teoriach
P. K r o p o t k i n a , P. Sorokina. Chyba n a j i s t o t n i e j s z ą i n s p i r a c j ą o k a z a ł a się
t u t a j analogia, po raz p i e r w s z y s f o r m u ł o w a n a chyba przez D u r k h e i m a ,
m i ę d z y s p o ł e c z e ń s t w e m a ż y c i e m organicznym, organizmem ż y w y m . I tak,
analogicznie do tego, j a k ż y c i e o r g a n i z m u p o w o d o w a ł o funkcjonowanie
s t r u k t u r y organicznej, t a k ż y c i e s p o ł e c z n e p o w o d o w a ł o funkcjonowanie
s t r u k t u r y s p o ł e c z n e j . A n a l o g i ą t ą D u r k h e i m p o s ł u g i w a ł się systematycz­
nie w swojej pracy o d r ó ż n i a j ą c d z i ę k i niej m . i n . t y p y s p o ł e c z e ń s t w opar­
te na s o l i d a r n o ś c i mechanicznej (to znaczy takich, w k t ó r y c h wszyscy
c z ł o n k o w i e s p o ł e c z n o ś c i w y k o n y w a l i te same zadania; b y l i ł o w c a m i ,
zbieraczami, r o l n i k a m i etc.) od c h a r a k t e r y z u j ą c y c h się s o l i d a r n o ś c i ą or­
g a n i c z n ą , w k t ó r y c h r ó ż n e g r u p y l u d z i w y k o n y w a ł y r ó ż n e zadania s t a j ą c
2 — Etnografia Pol.

30/1

�18

ZOFIA

SOKOLEWICZ

się w ten s p o s ó b wzajemnie z a l e ż n y m i , podobnie do części w organizmie
żywym.
O b y d w a j t w ó r c y funkcjonalizmu, A . R. R a d c l i f f e - B r o w n i B . M a l i ­
nowski, p r z y j ę l i te z a ł o ż e n i a D u r k h e i m a . R a d c l i f f e - B r o w n
interesował
się, w j a k i sposób w s p ó ł z a l e ż n e i p o w i ą z a n e wzajemnie elementy spo­
ł e c z e ń s t w a f u n k c j o n u j ą j a k o części w i ę k s z e j całości — s p o ł e c z n e g o o r ­
ganizmu. M a l i n o w s k i zaś z a s t a n a w i a ł się, w j a k i sposób r ó ż n e t y p y dzia­
ł a l n o ś c i l u d z k i e j : zbieractwo, ł o w i e n i e r y b , r y t u a l n y k a n i b a l i z m , zaspo­
k a j a j ą potrzeby c z ł o w i e k a , od jego biologicznych potrzeb p o c z y n a j ą c ,
a p r z y c z y n i a j ą c się do istnienia całości — k u l t u r y . W e d ł u g obrazowego
p o r ó w n a n i a E. R. Leacha (1961, s. 12) R a d c l i f f e - B r o w n b y ł zaintereso­
wany poszukiwaniem różnic między r ó ż n y m i społecznymi s t r u k t u r a m i
f u n k c j o n u j ą c y m i jako całości, podczas gdy M a l i n o w s k i i n t e r e s o w a ł się
i c h w e w n ę t r z n y m i mechanizmami — to tak, j a k b y k t o ś i n t e r e s o w a ł się
rodzajami z e g a r ó w , a k t o ś i n n y raczej i c h w e w n ę t r z n ą b u d o w ą .
W y d a j e się z r e s z t ą , że o b y d w a j p r z e j ę l i od D u r k h e i m a jego n a t u r a ­
l i z m , k t ó r y z a w a ż y ł na r o z u m i e n i u k u l t u r y j a k o całości czy c a ł o ś c i o w o
t r a k t o w a n y c h k u l t u r r ó ż n y c h l u d z k i c h populacji. B y ł on zapewne silniej
p o d k r e ś l a n y przez Malinowskiego, c h o ć b y w s k u t e k p r z y j ę c i a p r z e z e ń
biologicznej podstawy w t e o r i i potrzeb. W y d a j e się jednak, że w r u ­
t y n o w e j analizie k o n k r e t n e j k u l t u r y b y ł on m n i e j w i d o c z n y w pracach
Malinowskiego n i ż u R a d c l i f f e - B r o w n a , czego dowodem m o ż e b y ć c h o ć b y
p o j ę c i e f u n k c j i (Sokolewicz).
Nie ulega j e d n a k w ą t p l i w o ś c i , że to, co proponuje M a l i n o w s k i , nie
jest p r o s t ą k o n t y n u a c j ą t e o r i i D u r k h e i m a . J a k ż e często f o r m u ł o w a ł o n
o s t r ą k r y t y k ę prac tego ostatniego, na co wskazuje c h o ć b y recenzja
z Les structures
elementaires
de la vie religieuse
( M a l i n o w s k i , 1913,
s. 525) j a k i liczne, polemiczne u w a g i rozsiane w r ó ż n y c h w i ę k s z y c h
pracach. Za bardzo z n a c z ą c e u w a ż a m te, k t ó r e z o s t a ł y w y r a ż o n e w Zwy­
czaju i zbrodni ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 341), a o d n o s z ą c e się do przecenia­
nia „ a l t r u i s t y c z n e j , bezosobistej i nieograniczonej l o j a l n o ś c i g r u p o w e j " ,
aby z niej u c z y n i ć „ k a m i e ń w ę g i e l n y c a ł e g o p o r z ą d k u s p o ł e c z n e g o w k u l ­
t u r a c h p i e r w o t n y c h " . „ D z i k i nie jest ani s k r a j n y m « k o l e k t y w i s t a » , a n i
t e ż b e z k o m p r o m i s o w y m « i n d y w i d u a l i s t a » . Jest on — j a k wszyscy l u ­
dzie — p o ł ą c z e n i e m o b u " ( t a m ż e , s. 341). M a l i n o w s k i chciał m ó w i ć
0 C z ł o w i e k u , ale zawsze przez p r y z m a t konkretnego, ż y j ą c e g o , i n d y w i ­
dualnie r e a g u j ą c e g o , choć p r z e s t r z e g a j ą c e g o p e w n y c h r e g u ł , c z ł o w i e k a .
Na to, co M a l i n o w s k i p r z e j ą ł z D u r k h e i m a , w j a k i s p o s ó b p r z e m y ś l a ł
1 p r z e k s z t a ł c i ł swe

lektury

etc.

w p ł y n ą ł fakt, w j a k i się

samookreślał,

wobec kogo, z k i m i p r z e c i w k o k o m u .
W y d a n i e Argonautów
Zachodniego Pacyfiku
w 1922 r. oraz w c z e ś n i e j ­
sze prowadzenie b a d a ń t e r e n o w y c h na T r o b r i a n d a c h u w a ż a n e jest w e
w s z y s t k i c h p o d r ę c z n i k a c h etnografii za k a m i e ń m i l o w y , za w y d a r z e n i e
o znaczeniu r e w o l u c y j n y m dla etnologii i antropologii. Pisano o t y m d u ż o .
T r a k t o w a n i e k u l t u r y jako w e w n ę t r z n i e p o w i ą z a n e j całości ma w ł a ś n i e

�O POJĘCIU CAŁOŚCI I

19

SYSTEMU

t a k i charakter. D r u g i m , r e w o l u c y j n y m k r o k i e m b y ł postulat prowadze­
nia b a d a ń synchronicznych przed h i s t o r y c z n y m i — podobnie t w i e r d z i ł
C. L é v i - S t r a u s s w 30 l a t p ó ź n i e j .
Nie w y k l u c z a j ą c m o ż l i w o ś c i prowadzenia b a d a ń t y p u historycznego
w r o z s ą d n y m w y m i a r z e i zakresie o b e j m u j ą c y c h sprawy, k t ó r e ze w z g l ę ­
du na b a z ę ź r ó d ł o w ą m o g ą b y ć tak badane, p r z e d k ł a d a jednak M a l i n o w ­
ski nad nie badanie synchroniczne, u w a ż a je za p i e r w o t n e w stosunku
do historycznego, sądzi, że z a n i m zacznie się s z u k a ć w y j a ś n i e ń t y p u
historycznego, n a l e ż y o d p o w i e d z i e ć na p y t a n i a t y p u funkcjonalnego.
W a ż n e jest to, jego zdaniem, z w ł a s z c z a w sytuacji, gdy b r a k jest ź r ó d e ł
m ó w i ą c y c h b e z p o ś r e d n i o o p r z e s z ł o ś c i . „ T a k w i ę c zamiast g r u p o w a ć
w y w o d y na osi czasu pod n a g ł ó w k a m i p r z e s z ł o ś c i , t e r a ź n i e j s z o ś c i i p r z y ­
szłości w c i ą g u h i s t o r y c z n y m , m u s i m y u p o r z ą d k o w a ć f a k t y w kategorie,
w k t ó r y c h wszystkie w s p ó ł i s t n i e j ą i k t ó r e m o ż n a b a d a ć empirycznie
i w terenie ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 154).
Ze w s z y s t k i c h w y w o d ó w Malinowskiego w r ó ż n y c h jego pracach,
od p i e r w s z y c h p o c z y n a j ą c , w y n i k a , że zadaniem badacza jest ustalenie
p o w i ą z a ń m i ę d z y o b s e r w o w a n y m i f a k t a m i , celem jest wiedza o fakcie
i n t e g r a l n y m ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 154), r ó w n i e w a ż n y m dla antropologa,
j a k i dla h i s t o r y k a . To ona pozwala na o k r e ś l e n i e i s t o t y z a l e ż n o ś c i m i ę ­
dzy elementami k u l t u r y , na f o r m u ł o w a n i e p r a w , a ściślej p r a w procesu
k u l t u r o w e g o , do k t ó r y c h w i n i e n o d w o ł a ć się h i s t o r y k r e k o n s t r u u j ą c y
proces historyczny. T a k w i ę c n a j p i e r w badamy to, co jest stosunkowo
pewne, f o r m u ł u j e m y p r a w a o g ó l n e , k t ó r e m o ż e m y t r a k t o w a ć jako w k ł a d
a n t r o p o l o g ó w r ó w n i e ż w d z i e d z i n ę b a d a ń nad h i s t o r i ą k u l t u r y .
W Dynamice
przemian
kulturowych,
wydanej już pośmiertnie, M a l i ­
n o w s k i o d w o ł u j e s i ę do zasady, k t ó r ą w y p r a c o w a ł w czasie b a d a ń od
Argonautów
Zachodniego
Pacyfiku
p o c z y n a j ą c , a d a j ą c e j się s p r o w a d z i ć
do twierdzenia, że ,,tzw. elementy czy «cechy» k u l t u r o w e nie są miesza­
n i n ą s ł ó w , n a r z ę d z i , pojęć, w i e r z e ń , z w y c z a j ó w , m i t ó w i zasad p r a w ­
n y c h — lecz s k ł a d a j ą się na w y r a ź n i e o k r e ś l o n e jednostki, k t ó r e nazwa­
l i ś m y i n s t y t u c j a m i " ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 174). P r z y j m u j e on, że wszyst­
k i e dziedziny k u l t u r y są d z i e ł e m zorganizowanej pracy l u d z i dzia­
ł a j ą c y c h w s p o s ó b profesjonalny, systematyczny, n i e p r z y p a d k o w y . I to
w ł a ś n i e ma o d k r y ć etnograf — n a j p i e r w s p o s ó b , w j a k i c z ł o w i e k jest
zorganizowany, n a s t ę p n i e p r a w a , w e d ł u g k t ó r y c h działa. W badaniach
t y c h badacz ma pewne drogowskazy. L e ż ą one w dziedzinie t e o r i i .
„ N a u k o w a analiza kultury m o g ą c w s k a z y w a ć r ó ż n e systemy r z e c z y w i s t o ś c i
legające

prawom

ogólnym

staje

się

drogowskazem

w

pracach

terenowych

pod­
jako

środek identyfikacji rzeczywistości kulturowych, a także p o d s t a w ą inżynierii socjal­
nej. Analiza
rową

[...], w k t ó r e j p r ó b u j e m y

a ludzkimi potrzebami

funkcjonalną.

Funkcja

nie

o k r e ś l i ć stosunek

podstawowymi

może

między działalnością kultu­

lub pochodnymi,

być określona

t r z e b przez d z i a ł a l n o ś ć , w k t ó r e j l u d z i e j e d n o c z ą s i ę , k o r z y s t a j ą
s u m u j ą d o b r a " ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 31).

może

być

nazwana

inaczej, n i ż jako zaspokojenie

po­

z w y b o r ó w i kon­

�20

ZOFIA

SOKOLEWICZ

M a l i n o w s k i kładzie w i ę c nacisk na celowy charakter k a ż d e g o ele­
m e n t u k u l t u r y i jego o r g a n i c z n ą w i ę ź z p o s t a ł y m i w o b r ę b i e jednej k u l ­
t u r a —- łączą je d ą ż e n i a i d z i a ł a l n o ś ć c z ł o w i e k a , a o b s e r w o w a l n y m i tego
p r z e j a w a m i są zachowania c z ł o w i e k a . Poprzez te zachowania m o ż e m y
w n o s i ć o charakterze z w i ą z k u m i ę d z y elementami k u l t u r y . D o t y k a m y t u
s p r a w y niezmiernie w a ż n e j dla Malinowskiego. I p o d t r z y m u j ę w y p o w i e ­
dziane Kiedyś zdanie, że M a l i n o w s k i nigdy nie dyskutował w p r o s t ż a d n e j
z tez f o r m u ł o w a n y c h przez s z k o ł ę k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n ą . Jego w ł a s n e
badania o d n o s i ł y się wszak do u k ł a d ó w synchronicznych; nie i n t e r e s o w a ł
się r e k o n s t r u k c j ą h i s t o r i i k u l t u r y (Sokolewicz, 1985), ale j e d n a k m e t o ­
dologia o r i e n t a c j i historycznej w j e j w y d a n i u e u r o p e j s k i m j a k i a m e r y ­
k a ń s k i m b y ł a w i e l o k r o t n i e p r z e d m i o t e m jego niezmiernie g o r ą c y c h p r o ­
t e s t ó w , przede w s z y s t k i m w Naukowej
teorii kultury
i w
Dynamice
przemian kulturowych.
„ R o z b i c i e się k u l t u r y na składowe « c e c h y » oraz
zebranie t y c h ostatnich w « k o m p l e k s y cech» nie jest zgodne z n a u k o w ą
a n a l i z ą k u l t u r y r o z k ł a d a n e j na rzeczywiste j e d n o s t k i , j a k i m i są d ą ż e n i a
i d z i a ł a n i a " ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 137). P r z e d m i o t e m p r o t e s t ó w M a l i ­
nowskiego b y ł o w i ę c przede w s z y s t k i m widzenie k u l t u r y j a k o z b i o r u
e l e m e n t ó w . P o d k r e ś l a on j a ł o w o ś ć takiego p o d e j ś c i a z a r ó w n o w odnie­
sieniu do badania m a ł y c h społeczności, k t ó r y c h i n t e g r a l n y charakter
m o ż n a o d k r y ć w drodze badania funkcjonalnego, j a k i s p o ł e c z n o ś c i b ę ­
d ą c y c h w t r a k c i e z m i a n y k u l t u r o w e j , a s t a n o w i ą c y c h tak j a k i a f r y k a ń ­
ska s p o ł e c z n o ś ć w okresie kolonizacji część w i ę k s z e j i to nie jednej
całości. Badana część miasta, w s i l u b k o p a l n i s t a n o w i ł a t ę całość, ale
dla j e j zrozumienia n a l e ż a ł o w z i ą ć pod u w a g ę zaplecze, c z y l i społeczności,
do k t ó r y c h n a l e ż e l i czarni j e j obywatele, oraz s p o ł e c z n o ś ć i k u l t u r ę
e u r o p e j s k ą , k t ó r a s t a n o w i ł a zaplecze dla b i a ł e j części badanej g r u p y .
O d m i e n n o ś ć z w i ą z k ó w ł ą c z ą c y c h k a ż d ą z t y c h g r u p z szerszym ś w i a t e m
nie z m i e n i a ł a jednak f a k t u , że do tej złożonej s p o ł e c z n o ś c i (kopalni,
miasta etc.) n a l e ż a ł o p o d c h o d z i ć r ó w n i e ż j a k o do zintegrowanej całości.
Badanie cech k u l t u r y , t a k i c h j a k r o w e r l u b b i a ł a koszula, nie m o g ł o
o g r a n i c z a ć się do stwierdzenia, s k ą d one się w y w o d z ą . To nic albo n i e ­
wiele m ó w i ł o o społeczności, k t ó r a je z a a k c e p t o w a ł a . W j a k i jednak spo­
sób z o s t a ł y one z n i ą z w i ą z a n e z zachowaniami l u d z i , k t ó r z y w ł ą c z y l i
t ę c e c h ę w s w ó j s p o s ó b zaspokajania potrzeb — na to szuka odpowiedzi
etnograf-funkcjonalista i l e ż y ona w p o l u b a d a ń n a d sposobem zorga­
nizowania k u l t u r y , w k t ó r y m k a ż d a część, a w i ę c i r o w e r , i koszula,
p r z y c z y n i a j ą się do istnienia całości.
M a l i n o w s k i domaga się w i ę c , aby to, co bada etnograf, b y ł o w y r ó ż ­
niane r e s p e k t u j ą c p r a w a w e w n ę t r z n y c h p o w i ą z a ń k u l t u r y . N i e m o ż e m y
w i ę c , b i o r ą c j a k i ś w y c i n e k życia pod l u p ę p o j ę ć n a u k o w y c h , k r o i ć p r e ­
paratu, l e k c e w a ż ą c sobie jego b u d o w ę , jego w e w n ę t r z n e z w i ą z k i . N a u ­
k o w a teoria k u l t u r y i funkcjonalna teoria b a d a ń t e r e n o w y c h m i a ł y nas
przed t y m b ł ę d e m ustrzec. M i e l i ś m y z a c h o w a ć w p o l u widzenia i n s t y -

�O POJĘCIU CAŁOŚCI I

SYSTEMU

21

tucje, zintegrowane s p o ł e c z n o ś c i l u b części w i ę k s z y c h społeczności, po­
w i ą z a n e w n a t u r a l n y , organiczny s p o s ó b . M a l i n o w s k i w i d z i a ł w t y m
p r a w o o b o w i ą z u j ą c e badacza i p r z e s t r z e g a ł przed d o w o l n o ś c i ą .
P o d e j ś c i e Malinowskiego zdaje się p r z y j m o w a ć K . D o b r o w o l s k i w t e ­
dy, g d y z a c h ę c a nas do w y b o r u w badaniach m a ł e j społeczności t r w a ­
j ą c e j od w i e l u p o k o l e ń w t y m s a m y m ś r o d o w i s k u f i z y c z n o - s p o ł e c z n y m
(Dobrowolski, 1961, s. 9 i п.). J e d n a k ż e nie p o d z i e l a ł o p t y m i z m u M a l i ­
nowskiego co do m o ż l i w o ś c i dochodzenia na tej podstawie do p r a w o g ó l ­
n y c h i ograniczenie się do niewielkiego obszaru s ł u ż y ł o m u do p o d j ę c i a
nie t y l e b a d a ń t y p u synchronicznego, co w ł a ś n i e diachronicznego, k t ó ­
r y c h w y n i k i e m m i a ł y b y ć generalizacje historyczne, a nie p r a w a ogólne.
Praca badacza z a c z y n a ł a się, w e d ł u g niego, nie od opisu r z e c z y w i s t o ś c i
synchronicznej, ale od ustalenia z a s o b ó w ź r ó d ł o w y c h dla j a k n a j d ł u ż ­
szego czasu. R z e c z y w i s t o ś ć badana empirycznie, w s p ó ł c z e s n a badaczowi,
b y ł a t y l k o o g n i w e m w procesie h i s t o r y c z n y m . Dopiero p o r ó w n a n i e w i e ­
l u t a k i c h s y t u r e k o n s t r u k c j i h i s t o r y c z n y c h ( w ł ą c z a j ą c w to i w s p ó ł c z e s ­
ność) na podstawie zastanych i w y w o ł a n y c h ź r ó d e ł , m i a ł o p r o w a d z i ć do
generalizacji h i s t o r y c z n y c h . U s y t u o w a n i e w i ę c badania t y p u historycz­
nego ma w t e o r i i Dobrowolskiego z u p e ł n i e inne miejsce w p o r ó w n a n i u
z t y m , j a k i e przypisuje m u w swojej M a l i n o w s k i , i czemu i n n e m u ma
s ł u ż y ć . P o d o b i e ń s t w o w i ę c ogranicza się do stwierdzenia, że k u l t u r a
jest w e w n ę t r z n i e p o w i ą z a n ą całością i że te w e w n ę t r z n e z w i ą z k i nie
m a j ą c h a r a k t e r u przypadkowego. J e d n a k ż e cel, do k t ó r e g o d ą ż ą obaj
uczeni, jest i n n y i pozycja badania synchronicznego w k a ż d y m w obu
t y c h teoriach r ó ż n a . Co w i ę c e j , z i n t e r e s u j ą c e g o nas p u n k t u widzenia
stosunku do całości i sposobu j e j w y r ó ż n i e n i a m o ż n a z a u w a ż y ć d u ż e
r ó ż n i c e m i ę d z y D o b r o w o l s k i m i M a l i n o w s k i m . M a l i n o w s k i jest n a t u r a l i ­
sta i w y r ó ż n i a s p o ł e c z n o ś c i w s p o s ó b niejako n a t u r a l n y ; g r a n i c a m i ba­
danego o b i e k t u są granice społeczności, k t ó r a t w o r z y k u l t u r ę zaspoka­
j a j ą c swoje potrzeby. K a ż d y fragment badania w y r ó ż n i a się t e ż w spo­
sób n a t u r a l n y , g d y ż i n s t y t u c j e w i n n y o d p o w i a d a ć o k r e ś l o n y m potrze­
bom. D o b r o w o l s k i nie jest naturalista. Jego społeczności, k t ó r e ma za­
m i a r b a d a ć , z o s t a ł y u k s z t a ł t o w a n e w t o k u procesu historycznego, są
jego owocem i u l e g a j ą dalszym, bezustannym p r z e k s z t a ł c e n i o m , c h o ć b y
t a k m a ł y m , że n i e w i d o c z n y m w k r ó t k i m czasie.
Integracja k u l t u r o w a jest ostatecznie i n t e g r a c j ą w czasie, a opisu
synchronicznego w p r a k t y c e nie m o ż n a d o k o n a ć , g d y ż k a ż d y z elemen­
t ó w badanej społeczności zmienia się w nieco i n n y m czasie. S p o ł e c z n o ś ć ,
a t y m s a m y m i j e j k u l t u r a , jest w bezustannym r u c h u , g d y ż j e j ele­
m e n t y stale z m i e n i a j ą się, a w i ę c to, co realnie jest p r z e d m i o t e m naszej
obserwacji empirycznej i dostrzegane za p o ś r e d n i c t w e m ź r ó d e ł , to p r o ­
ces, to stawanie się. Co wobec tego m o ż e dostrzec etnograf d o k ł a d a j ą c
się do b a d a ń t y p u integralnego i interdyscyplinarnego. D o b r o w o l s k i t a k
to o k r e ś l a :

�22

ZOFIA

„Podstawowym

zadaniem

SOKOLEWICZ

etnograficznego

spojrzenia

na

badane

zjawiskOj

m o ż l i w i e b e z p o ś r e d n i a d ł u g o t r w a ł a obserwacja ż y w e j społeczności w jej
się, w jej działaniach
ciach, w

jej pamięci

i tworzeniu

i dążeniach, w
przeszłości

oraz p r z e k a z y w a n i u

ograniczone do w ą s k i e g o t y l k o
dużej

pełni

generacji,
s.

życia,

której

jakie z a c h o w a ł y

nie

jej aktualnym

myśleniu w

jej

zasobu

takie,

kulturowego.

Spojrzenie

o g n i w a dziejowego p r o c e s u ,
odzwierciedlają

się w

dawnych

odziedziczonej po p r z o d k a c h , w

postaci

nigdy

ślady

przeży­

przejmowaniu
jakkolwiek

daje m o ż n o ś ć
działalności

źródeł historycznych"

jest

zachowaniu

poznania
minionych

(Dobrowolski,

1961,

11-12).

Nacisk na d y n a m i k ę p r z e m i a n k u l t u r o w y c h s k ł o n i ł Dobrowolskiego
do u z u p e ł n i e n i a t e o r i i c h ł o p s k i e j k u l t u r y t r a d y c y j n e j t e o r i ą d y s h a r m o n i i
k u l t u r o w e j , t e o r i ą opadania w a r t o ś c i , a przede w s z y s t k i m t e o r i ą p o d ł o ż a
historycznego. W jego t e o r i i i p r a k t y c e badawczej nie ma miejsca dla
opisu synchronicznego sensu stricto — t a k j a k r o z u m i a ł go M a l i n o w s k i .
M o ż n a b y to w y r a z i ć w i n n y jeszcze s p o s ó b — ż a d n a s p o ł e c z n o ś ć n i g d y
nie d a w a ł a się z a t r z y m a ć w bezruchu na t y l e , b y d o k o n a ć takiego opisu.
W y d a j e się, że w i ę c e j cech w s p ó l n y c h znajdziemy m i ę d z y t e o r i ą M a ­
linowskiego a p r o p o z y c j a m i K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j i że p o d o b i e ń ­
stwa te b ę d ą m i a ł y podobne ź r ó d ł a . Zapewne w badaniach Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j Z a b o r ó w o d e g r a ł r o l ę a n a l o g i c z n ą do T r o b r i a n d w ż y c i u M a ­
linowskiego. A nadto teoretyczne s a m o o k r e ś l e n i e obojga d o k o n a ł o się
w p r z e c i w s t a w i e n i u do s z k o ł y k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n e j . ' K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a pisze, że po 1945 г.: „ z r o d z i ł a się koncepcja p o g ł ę b i o n y c h ba­
d a ń stacjonarnych, p o ś w i ę c o n y c h s p o ł e c z n o ś c i o m l o k a l n y m analizowa­
n y m w ich w ł a s n y m w y m i a r z e czasowo-przestrzennym, zawsze w k o n ­
tekście wielorakich powiązań strukturalno-funkcjonalnych w ich o b r ę b i e "
(Zawietowicz-Adamska, 1976, s. 12).
Nie jest chyba r z e c z ą p r z y p a d k u , że w ł a ś n i e Ona w s w y c h r o z w a ż a ­
niach na temat k o n k r e t u i k o n t e k s t u podejmuje p o l e m i k ę z t ą s a m ą
o r i e n t a c j ą , k t ó r a b u d z i ł a n a j ż y w s z e emocje u Malinowskiego, to znaczy
ze szkołą k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n ą , ze szkołą a r e a ł ó w k u l t u r o w y c h , z o r i e n ­
t a c j ą Boasa etc. C z y t a m y : „ Z k o n k r e t e m j a k o z a m i e r z o n y m o b i e k t e m
b a d a ń z l o k a l i z o w a n y m czasowo i przestrzennie ł ą c z y się konsekwentnie
i p r z e k o n y w a j ą c o zasada k o n t e k s t u w p o j m o w a n i u zjawisk k u l t u r o w y c h
w y s t ę p u j ą c y c h w sposób spójny i w s p ó ł r z ę d n y w określonej rzeczywi­
s t o ś c i s p o ł e c z n e j " (Zawistowicz-Adamska, 1976, s. 117).
W r o z u m o w a n i u t y m Zawistowicz-Adamska o d w o ł u j e się do l i n i i
prezentowanej przez Czarnowskiego, J. S. B y s t r o n i a , F. Boasa, b y za­
t r z y m a ć się na D u r k h e i m i e w celu p o d k r e ś l e n i a , że dla rozumienia k o n ­
t e k s t u i k o n k r e t u w i e l k i e znaczenia m i a ł o s f o r m u ł o w a n i e : „ n i e s ł y c h a n i e
p ł o d n e j i t w ó r c z e j d y r e k t y w y i n t e r p r e t o w a n i a f a k t ó w s p o ł e c z n y c h zawsze
przez i c h s p o ł e c z n e u w a r u n k o w a n i a , co k o j a r z y się wszak nieodparcie
z p e ł n ą k o n k r e t y z a c j ą f a k t ó w , z umieszczeniem ich w k o n t e k ś c i e zjawisk
k u l t u r o w y c h s k ł a d a j ą c y c h się na o k r e ś l o n ą r z e c z y w i s t o ś ć s p o ł e c z n ą "
(Zawistowicz-Adamska, 1976, s. 121). T e n p o g l ą d w y r a ż a ł a z r e s z t ą

�O POJĘCIU CAŁOŚCI I

SYSTEMU

23

К . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a w p r a k t y c e badawczej, b y w s p o m n i e ć t u t y l k o
p i e r w s z ą w i ę k s z ą p r a c ę z e s p o ł o w ą p r z y g o t o w a n ą pod j e j k i e r u n k i e m
na temat pomocy wzajemnej i w s p ó ł d z i a ł a n i a w k u l t u r a c h l u d o w y c h ,
b ę d ą c e j r e z u l t a t e m prac Z a k ł a d u Etnografii U n i w e r s y t e t u Ł ó d z k i e g o
w latach 1946-1948, a na Systemach
krewniaczych
na
Słowiańszczyźnie
k o ń c z ą c . To samo dotyczy prac w i e l u u c z n i ó w Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j ,
by w y m i e n i ć t u t y l k o B r o n i s ł a w ę K o p c z y ń s k ą - J a w o r s k ą , M a r i ę B i e r n a ­
cką i Marię Wieruszewską-Adamczykową.
T r u d n o jest o c e n i ć w p ł y w M a l i n o w s k i e g o na e t n o g r a f i ę p o l s k ą okresu
powojennego. W y r a z i ł się on zapewne w stosunku e t n o g r a f ó w do stacjo­
narnych b a d a ń terenowych i ukształtował trend empiryczny w etnografii
polskiej. W z m o c n i ł t ę o r i e n t a c j ę z a i n t e r e s o w a n ą w badaniu r z e c z y w i ­
s t y c h z a c h o w a ń l u d z k i c h , k t ó r ą m o ż n a b y n a z w a ć quasi
behavioralna.
P r z y j m u j ą c t e o r i ę etnograficznych b a d a ń t e r e n o w y c h , nie p r z y j ę l i n i g d y
etnografowie polscy n a u k o w e j t e o r i i k u l t u r y , nie p r z y j ę l i z r e s z t ą d y ­
r e k t y w y instytucjonalnego badania k u l t u r y . W y j ą t k i e m od tego m o g ą
b y ć prace B . Olszewskiej-Dyoniziakowej i G r a ż y n y
Ungeheuer-Ogorzałek.
W y n i k a to zapewne z f a k t u , że etnografowie polscy n i g d y nie t r a c i l i
z pola widzenia w y m i a r u historycznego badanych f a k t ó w i w y m i a r t e n
u w z g l ę d n i a l i j u ż w czasie prowadzenia b a d a ń e m p i r y c z n y c h . W y d a j e się
t o b y ć z w i ą z a n e ze s k ł o n n o ś c i ą do historycznego w y j a ś n i a n i a zjawisk,
k t ó r a — zdaniem A n n y K u t r z e b a - P o j n a r o w e j — z a o w o c o w a ł a powsta­
n i e m historycznej s z k o ł y polskiej ( A . K u t r z e b a - P o j n a r o w a , 1976, s. 20 п.),
w y r a ż a j ą c j e d n o c z e ś n i e s w o i s t o ś ć etnografii polskiej. To ostatnie p o d ­
k r e ś l a , c h o ć w nieco i n n y c h s ł o w a c h , Józef Burszta (1969, s. 147 i п.).
Do dziś z r e s z t ą , m i m o w i e l k i e g o zainteresowania badaniami s y n c h r o ­
n i c z n y m i , nie n a s t ą p i ł o w etnografii polskiej oddzielenie i c h od b a d a ń
historycznych, k t ó r e w i n n y c h dyscyplinach, j a k np. w j ę z y k o z n a w s t w i e ,
z a o w o c o w a ł o oddzieleniem j ę z y k o z n a w s t w a synchronicznego od histo­
rycznego.
A b y d o p e ł n i ć tego p r z e g l ą d u , n a l e ż y w s p o m n i e ć jeszcze propozycje
badawcze B u r s z t y , n a w i ą z u j ą c e z r e s z t ą b e z p o ś r e d n i o do Malinowskiego.
W 1969 r. w sprawozdaniu z b a d a ń nad s t a r y m i n o w y m w k u l t u r z e w s i
k o s z a l i ń s k i e j powtarza on n i e m a l ż e w ś l a d za M a l i n o w s k i m : „ C a ł o ś ć
k u l t u r y jest w i ę c istotnie s p ó j n i e z o r g a n i z o w a n ą , w e w n ę t r z n i e u s t r u k t u r a l i z o w a n ą całością i w badaniach k a ż d e g o j e j pojedynczego aspektu
trzeba t ę całość m i e ć na o k u " (Burszta, 1969, s. 158).
We w s p o m n i a n y c h w y ż e j badaniach k o s z a l i ń s k i c h Burszta i jego ze­
spół w y c h o d z ą od i n s t y t u c j i s p o ł e c z n y c h . S t a n o w i ą je: gromada j a k o
s p o ł e c z n a grupa lokalna, s t r u k t u r a i ż y c i e r o d z i n y w i e j s k i e j , gospodarka
i technologia, w s p ó ł c z e s n y f o l k l o r . Burszta p o d k r e ś l a , że c h ę ć opisu w s p ó ł ­
czesnej k u l t u r y w s i k o s z a l i ń s k i e j t a k ą , j a k ą ona b y ł a w momencie ba­
d a ń , a nie t y l k o jej archaicznych e l e m e n t ó w , t a k i e j , j a k ą c z y n i l i j ą ludzie

�24

ZOFIA

SOKOLEWICZ

codziennie w n o s z ą c coś nowego i p r z e k s z t a ł c a j ą c to, co zastane, spowo­
d o w a ł a , że z r e z y g n o w a l i ze starych w z o r ó w m o n o g r a f i i i z w i ą z a n y c h
z n i m i k l a s y f i k a c j i k u l t u r y , k t ó r y m i p r z e c i e ż p o s ł u ż y l i się jeszcze w m o ­
nografii o k u l t u r z e l u d o w e j Wielkopolski, a s t w o r z y l i k l a s y f i k a c j ę k u l ­
t u r y j a k b y „z marszu", w trakcie prowadzenia b a d a ń , a to dlatego,
b y o d d a w a ł a ona t w o r z ą c e się ż y c i e i przede w s z y s t k i m d z i a ł a j ą c y c h
l u d z i . Potwierdza to Burszta: „ W ł a ś n i e sam t y p analizy wyznaczony jest
s t r u k t u r a l i s t y c z n y m p o j m o w a n i e m p r z e d m i o t u b a d a ń , k t ó r y c h część t r z e ­
ba zawsze o d n o s i ć do c a ł o ś c i " (Burszta, 1969, s. 162). I d z i ę k i takiej
analizie u z y s k u j e m y dynamiczne ujęcie k u l t u r y . „ Z r a c j i s t r u k t u r a l i stycznego p o j m o w a n i a p r z e d m i o t u b a d a ń i dostosowanej do tego analizy,
p o s z c z e g ó l n e elementy życia s p o ł e c z n e g o i k u l t u r y s p o ł e c z n o ś c i l o k a l n e j
u z y s k u j ą r ó ż n e znaczenie, r ó ż n ą r a n g ę z n a c z e n i o w ą " (Burszta, 1969,
s. 162).
Jak w y n i k a z dotychczasowych w y w o d ó w , m a m y p r z y n a j m n i e j k i l k a
s p o s o b ó w rozumienia i w y r ó ż n i a n i a całości w badaniach nad k u l t u r ą .
Wszystkie w y m i e n i o n e n a w i ą z u j ą do rozumienia całości przez M a l i n o w ­
skiego, choć nie wszystkie p o w s t a ł y pod jego b e z p o ś r e d n i m w p ł y w e m ,
a t a k ż e k r y j ą się za n i m i dość r ó ż n e nieraz t r e ś c i . D l a K . D o b r o w o l s k i e ­
go całością jest k u l t u r a społeczności w granicach tego samego t e r y t o r i u m
i w j a k najszerszych ramach chronologicznych. K a ż d e charakterystycz­
ne dla niej zjawisko k u l t u r o w e w i n n o b y ć badane w p o w i ą z a n i u z cał o k s z t a ł e m k o n t e k s t u historycznego. D l a Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j całością
jest r ó w n i e ż k u l t u r a s p o ł e c z n o ś c i , a c h o ć u w z g l ę d n i a ona p o t r z e b ę bada­
nia historycznej genezy zjawisk i i c h z m i e n n o ś c i , to jednak p r z y j ę t e
przez n i ą p o j ę c i e k o n t e k s t u oznacza przede w s z y s t k i m kontekst s p o ł e c z ­
ny, ograniczony historycznie do stosunkowo k r ó t k i e g o czasu. Trzecie
rozumienie całości, w y c h o d z ą c r ó w n i e ż od społeczności, prezentuje B u r ­
szta, k t ó r y jednak w t r e ś c i owej całości w y r ó ż n i a w p r a k t y c e nie t y l k o
zorganizowane zachowania, ale i cechy, i k o m p l e k s y cech k u l t u r o w y c h .
Wszystkie te rozumienia p o j ę c i a całości ł ą c z y z a ł o ż e n i e , że jest to
całość stworzona przez p e w n ą p o p u l a c j ę l u d z k ą , s p o ł e c z n o ś ć — n a j c z ę ­
ś c i e j , c h o ć nie zawsze — l o k a l n ą . Wszystkie zjawiska k u l t u r o w e n a l e ż y
r o z w a ż a ć w k o n t e k ś c i e . Rozumienie k o n t e k s t u nie jest jednak jednako­
we u w s z y s t k i c h badaczy: od k o n t e k s t u historycznego u K . D o b r o w o l ­
skiego, do k o n t e k s t u s p o ł e c z n e g o , przede w s z y s t k i m u K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j i J. B u r s z t y . J e ż e l i jednak w y o d r ę b n i e n i e całości dokonuje
się na podstawie jednego l u b podobnych k r y t e r i ó w , to s p o s ó b , w j a k i
zostaje ona w y p e ł n i o n a t r e ś c i ą , nie jest j e d n a k o w y , co w i d a ć z r e s z t ą
jasno z j u ż przytoczonych f r a g m e n t ó w prac w s p o m n i a n y c h badaczy,
a na pewno jest r ó ż n y od p r o p o z y c j i instytucjonalnego t r a k t o w a n i a k u l ­
t u r y przez B . Malinowskiego.
O p o j ę c i e całości t o c z y ł y się w ś r o d o w i s k u polskich e t n o g r a f ó w , r ó w ­
n i e ż i na ł a m a c h „ E t n o g r a f i i P o l s k i e j " , g o r ą c e spory. Z w o l e n n i c y t r a k t o -

�O POJĘCIU CAŁOŚCI I

25

SYSTEMU

wania k u l t u r y j a k o całości p o w i ą z a n e j f u n k c j o n a l n i e — a w i ę c D o b r o ­
w o l s k i , Zawistowicz-Adamska, Burszta i i c h uczniowie, aby o g r a n i c z y ć
się t y l k o do badaczy b i o r ą c y c h n a j w i ę k s z y u d z i a ł w d y s k u s j i i wspo­
m n i a n y c h j u ż w a r t y k u l e — w y s t ę p o w a l i przeciw a t o m i z o w a n i u k u l t u r y
przez M o s z y ń s k i e g o i jego u c z n i ó w , przez z w o l e n n i k ó w k i e r u n k u histo­
rycznego (w r o z u m i e n i u s z k o ł y niemieckiej), w Polsce przede w s z y s t k i m
J. Czekanowskiego ( H e y m a n , 1972, s. 73). A l e rzecz w t y m , że zarzut
zdaje się b y ć chybiony, g d y ż a n i M o s z y ń s k i , ani Czekanowski nigdzie
nie t w i e r d z i l i , że k u l t u r a jest zbiorem cech. P r o p o n o w a l i jedynie, a M o ­
s z y ń s k i u c z y n i ł to expressis
verbis w é w s t ę p i e do I t o m u Kultury
ludo­
wej Słowian
(1929, s. 7), aby t r a k t o w a ć j ą na p o c z ą t k u j a k b y b y ł a zbio­
r e m cech. B y ł o to t y l k o w s t ę p n e z a ł o ż e n i e badawcze. U ł a t w i l i sobie
r ó w n i e ż zadanie k r y t y c y p r z y p i s u j ą c M o s z y ń s k i e m u za cel: „ Z a p o z n a ­
nie się z szeregiem p o s z c z e g ó l n y c h w y t w o r ó w b ę d z i e w i ę c naszym g ł ó w ­
n y m zadaniem; inne p o t r a k t u j e m y d o d a t k o w o " (Heyman, 1972, s. 73).
Cytowane zdanie jest po p r o s t u w y r w a n e z kontekstu.
Ten s t w i e r d z o n y cel dotyczy t y l k o Kultury
ludowej Słowian
pomy­
ś l a n e j jako pierwszy k r o k na drodze do w i e l k i e j syntezy k u l t u r y l u d o ­
w e j . Realizacja tego celu i stworzenie s y s t e m a t y k i w i ą ż e się j e d y n i e
z d ą ż e n i e m M o s z y ń s k i e g o do stworzenia w p e ł n i o b i e k t y w n y c h podstaw
do dalszego wnioskowania, o c z y m j u ż k i e d y ś p i s a ł a m (Sokolewicz, 1979,
s. 83 п.). D a l s z y m i k r o k a m i m i a ł o z a ś b y ć :
„Wszystkie
duchowej
py;

zasadnicze

i społecznej

wszystkie

ich

typy

powinny

zasięgi

i główne

winny

być

jako działy c a ł k i e m odrębne powinny
geografii

wytworów

wytworów
w

kultury

i i c h grup

związku

odmiany

ludowej,

oraz r u c h y

z

opisywanych

precyzją

śledzącej

wytworów

wytworów

[...]

wreszcie

dziejów

czy

materialnej,

Obok

systematyki

1) d z i a ł s p e c j a l n i e

zgodność

zasięgów

poświęcony
różnorodnych

ich grup, na d a n y m

terytorium

podłoża

przesunię­

i etnicznymi

i z m i e n n o ś c i c z y r o z w o j u oraz z a n i k u

jako korona

wszystkich

kultury

i podzielone n a g r u ­

wyznaczone.

z c h a r a k t e r e m fizyczno-geograficznego

rekonstrukcji

określone

się rozwinąć:

c i a m i [...]; 2) d z i a ł t r a k t u j ą c y o p o w s t a w a n i u
święcony

wytworów

być wyodrębnione,

wieńcząca

opisanych

całość;

wytworów

3) d z i a ł ,

oraz

ich

po­

grup"'

( M o s z y ń s k i , 1929, s. V ) .

Przytoczenie tak d ł u g i e g o c y t a t u m i a ł o b y s ł u ż y ć m o ż e unaocznie­
n i u k r y t y k o m M o s z y ń s k i e g o , że nie czytali go z b y t d o k ł a d n i e i — j e ż e l i
się uda •— z a k o ń c z y ć d y s k u s j ę na ten temat. Nie miejsce t u na p r z y t a ­
czanie p o g l ą d ó w Czekanowskiego czy jego najwybitniejszego ucznia,
S. K l i m k a , na ten temat (Czekanowski, 1927; K l i m e k , 1935). R ó w n i e ż
i w p r z y p a d k u t y c h uczonych przedstawienie k u l t u r y jako s u m y cech
b y ł o k r o k i e m w s t ę p n y m do przedstawienia i c h r o z k ł a d ó w statystycznych
w o b r ę b i e jednej g r u p y l u d z k i e j , p o r ó w n a ć z i n n y m i etc. i na tej p o d ­
stawie t w o r z y ć dopiero hipotezy o r o z w o j u k u l t u r y badanych g r u p , i c h
k o n t a k t a c h , migracjach etc. Hipotezy te w y m a g a ł y sprawdzenia za p o m o ­
cą ź r ó d e ł innego t y p u . B y ł a to w i ę c d ł u g a droga, na k t ó r e j opis w y t w o ­
r ó w b y ł j e d y n i e w s t ę p n y m k r o k i e m . O d p o w i e d n i k i e m p o s t ę p o w a n i a sta-

�26

ZOFIA

SOKOLEWICZ

tystycznego b y ł y u M o s z y ń s k i e g o analizy z a s i ę g ó w w y t w o r ó w i i c h g r u p ,
po c z y m dopiero m o ż n a b y ł o p r z y s t ą p i ć do f o r m u ł o w a n i a hipotezy o cha­
r a k t e r z e h i s t o r y c z n y m . O sposobie stawiania hipotez tego r o d z a j u i i c h
sprawdzaniu M o s z y ń s k i pisze d o k ł a d n i e w r o z p r a w i e O metodzie
ba­
dania kultury materialnej
Prasłowian.
Tak w i ę c o złożoności k u l t u r y , p r a w i d ł o w o ś c i a c h jej r o z w o j u , za­
l e ż n o ś c i od ś r o d o w i s k a , w s p ó ł z a l e ż n o ś c i jej e l e m e n t ó w wnioskowano
w rezultacie d ł u g i c h b a d a ń , natomiast nie z a k ł a d a n o tego. O d m i e n n o ś ć
z a ł o ż e ń jest jednak t y l k o p i e r w s z ą r ó ż n i c ą m i ę d z y z w o l e n n i k a m i t r a k t o ­
w a n i a j e j j a k o z b i o r u cech czy j a k o w e w n ę t r z n i e p o w i ą z a n e j całości.
D r u g a zasadnicza r ó ż n i c a polega na o d m i e n n o ś c i p y t a ń . Operowanie m a r i a ł e m etnograficznym obszaru S ł o w i a ń s z c z y z n y , E u r o p y czy nawet ca­
łego ś w i a t a , c z y l i — m ó w i ą c i n n y m i s ł o w y — badania p o r ó w n a c z e odpo­
w i a d a j ą c e dziś t e m u , co nazywa się cross-cultural research, w y m a g a ł o
innego p o j ę c i a całości. W i ą z a ł o się z r e s z t ą z i n n y m i p y t a n i a m i , k t ó r e
d o t y c z y ł y genezy w y t w o r ó w r o z u m i a n y c h j a k o r e z u l t a t m y ś l e n i a l u d z k i e ­
go, i c h rozwoju, i c h p r z y j m o w a n i u przez r ó ż n e g r u p y nie zawsze s ą ­
siednie, d z i ę k i k o n t a k t o m b e z p o ś r e d n i m l u b p o ś r e d n i m , i c h z a l e ż n o ś c i od
ś r o d o w i s k a geograficznego etc. B y ł y to p y t a n i a d o t y c z ą c e r e k o n s t r u k c j i
h i s t o r y c z n y c h i zapewne M o s z y ń s k i e g o d z i w i ł zarzut a h i s t o r y c z n o ś c i sta­
w i a n y c z o ł w i e k o w i , k t ó r y całe ż y c i e r e k o n s t r u k c j i r o z w o j u k u l t u r y po­
święcił. D o w o d e m tego nieporozumienia b y ł a dyskusja w K r a k o w i e
w 1956 r. organizowana przez I H K M P A N , w k t ó r e j z l e k c e w a ż o n o fakt,
że d y s k u t a n c i m a j ą r ó ż n e cele i p o s ł u g u j ą się j ę z y k a m i r ó ż n y c h t e o r i i .
Całością dla M o s z y ń s k i e g o , a podobnie dla Czekanowskiego, b y l a k u l ­
t u r a C z ł o w i e k a , a j e d n o s t k ą , do k t ó r e j odnosili zebrane dane etnogra­
ficzne, b y ł y g r u p y i r o d z i n y j ę z y k o w e l u b etniczne. Historia, k t ó r a i n ­
t e r e s o w a ł a M o s z y ń s k i e g o , o b e j m o w a ł a d ł u g i czas i r o z g r y w a ł a się na
d u ż y c h obszarach. I t y l k o w tej skali — d u ż e g o obszaru i d ł u g i e g o czasu,
m o ż n a j ą b y ł o o d k r y ć . M a ł o sensowne b y ł o b y w i ę c ograniczanie j e j do
I I p o ł o w y X I X w., okresu, k t ó r y tak wiele, ale i tak m a ł o , z n a c z y ł
w całym ciągu historycznym.
O d m i e n n y m p y t a n i o m o d p o w i a d a ł y odmienne metody. O c z y w i ś c i e ,
n a l e ż a ł o b y się s p y t a ć , czy f o r m a jest r z e c z y w i ś c i e tak bogata w i n f o r ­
macje, że na jej podstawie m o ż e m y w n o s i ć , k t o j ą s t w o r z y ł , k i e d y
i k t ó r ę d y z n i ą w ę d r o w a ł , k o m u j ą p r z e k a z a ł . G d y b y j e d n a k odpowie­
d z i e ć na to p y t a n i e n e g a t y w n i e , to archeologowie nie m o g l i b y p r o w a d z i ć
swoich b a d a ń , a j e d n a k n i k t i m nie o d m a w i a k r e d y t u zaufania.
Powstaje pytanie, czy o d k r y w a n i e m e c h a n i z m ó w k u l t u r y m e t o d ą
f u n k c j o n a l n ą — p r z y z a ł o ż e n i u , że k u l t u r a jest w e w n ę t r z n i e s p ó j n ą ca­
łością — m o ż e p r z y c z y n i ć się do p o g ł ę b i e n i a i u w i a r y g o d n i e n i a r e k o n ­
s t r u k c j i h i s t o r y c z n y c h . Zapewne tak; takie propozycje z g ł o s z o n o p r z y
okazji b a d a ń etnogenetycznych p o d j ę t y c h z e s p o ł o w o w 1972 r. przez K o ­
m i t e t S ł o w i a n o z n a w s t w a P A N (Sokolewicz, 1979, s. 61 п.). Na t y m za-

�O POJĘCIU CAŁOŚCI I

27

SYSTEMU

ł o ż e n i u oparta jest cała, nowa g a ł ą ź archeologii, c z y l i t z w . etnoarcheologia. Zapewne b ę d z i e m y w c i ą ż p o s z u k i w a ć coraz subtelniejszych m e t o d
u z y s k i w a n i a i n f o r m a c j i z f o r m k u l t u r o w y c h bardziej p r e c y z y j n y c h od
t y c h , k t ó r y m i p o s ł u g i w a l i się k l a s y c y . C h o ć b y ł y to m e t o d y bardzo p r e ­
c y z y j n e , b y w s p o m n i e ć t y l k o , że d i a g r a m Czekanowskiego z a r ó w n o
w antropologii, j a k i etnologii u w a ż a n y jest za m e t o d ę stosunkowo p e w n ą
i wszechstronną.
Te dwa zasadniczo odmienne rozumienia całości: pierwsze w ł a ś c i w e
e w o l u c j o n i z m o w i i o r i e n t a c j i historycznej i drugie proponowane przede
w s z y s t k i m przez funkcjonalizm,
a t a k ż e h i s t o r y k ó w marksistowskich,
w i ą ż ą się j e d n a k z okresem w h i s t o r i i etnografii, etnologii i antropologii,
k t ó r y n a l e ż y w p e w n y m sensie do p r z e s z ł o ś c i . K o l e j n a b o w i e m , po f u n k ­
cjonalnej rewolucja, d o k o n a ł a się pod sztandarami u j ę ć systemowych,
a system to n i e z u p e ł n i e to samo, co całość.

LITERATURA

Anthropology
1971
В о ск

To-day

Anthropology

To-day,

Del Mar,

California.

Ph. К.

1969

Modern

Burszta
1969

Cultural

Dwa

modele

C z e k a n o w s k i
1927

badań

Prace

etnograficznej

nad

Introduction,

New

York.

nad

drówek
Studia
Pojęcia

„ L u d " , t. 53,

s.

147-163.

Lwów.
morfologicznym

ofiarowane

kulturą

nad
i

Naukowej
H e y m a n n

Słowian,

pasterską

pasterskich

1966

wsi,,

prof.

dialektów

Janowi

polskich,

Łosiowi,

[w:]

Warszawa.

K.

Studia

1972

monografii

zróżnicowaniem

polonistyczne

-Dobrowolski

1972

An

J.

W s t ę p do historii

1927b Z

1961

Anthropology,

J.

od

życiem

w

XIV-XX

społecznym

klasyfikacja

Karpatach
wieku,

i kulturą,

kultury,

[w:]

Oddziału

PAN

w Krakowie,

tradycyjna

i jej

proces

Północnych.

Typologia

„ W i e r c h y " , R . 29:

1960,

s.

wę­
7-51.

Wrocław—Warszawa—Kraków.

Sprawozdania

z

posiedzeń

t. X V / 1 : 1971, s.

Komisji

112.

J.

Kultura

rozpadu

a polska

etnografia,

„ L u d " , t. 56,

s. 57-83.
K l i m e k
1935

S.
The

structure

bution,

of California

Berkeley,

K u t r z e b a - P o j n a r o w a
1976

Kultura
[w:]
M.

ludowa

Etnografia
Biernackiej,

Indian

Cultures,

s e r i a : Culture

dotychczasowych

Polski.
B.

Przemiany

polskich
kultury

pracach

ludowej,

Kopczyńskiej-Jaworskiej,

A.

Anthropology,

London.

etnograficznych,

t.

I , pod

redakcją

Kutrzeba-Po jnarowej,

W. Paprockiej, W r o c ł a w — W a r s z a w a — K r a k ó w — G d a ń s k ,
Rethinking

Distri­

A.
w

L e а с h E . R.
1961

Element

California.

s.

19-59.

�28

ZOFIA

M a l i n o w s k i
1913

SOKOLEWICZ

B.

rec. z

E . Durkheim,

L e s structures

elementaires

de

la

vie

religteuse,

„ F o l k - l o r e " , t. 24, s. 525-531.
1931

Culture,

Encyclopaedia

of the

Social

Sciences,

t. I V , s. 621a-645b, N o w y

York.
1958

Szkice

Morgan
1887

z teorii

kultury,

Społeczeństwo

M o s z y ń s k i

pierwotne,

Kultura

1962

O

ludowa

sposobach

Słowian,

Funkcjonalny
tropologii

Piddington
An

kultury

materialna,

materialnej

Kraków.

Praslowian,

Wrocław.

B.

model

analizy

i socjologii,

kultury

w

świetle

niektórych

osiągnięć

an­

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 10, s. 31-59.

R.
Introduction

S o k o l e w í c z
1973

t. I : Kultura

badania

O l s z e w s k a - D y o n i z i a k

1950

Warszawa.

K.

1929

1966

Warszawa.

L . H.

to

social

anthropology,

t. I i I I , E d y n b u r g ,

Londyn.

Z.

Szkoły
grafii

i kierunki
polskiej,

w

etnograjii

pod

redakcją

polskiej

(do

1939 г.),

M . Terleckiej,

[w:] Historia

etno­

Wrocław-—Warszawa—Kra­

ków—Gdańsk.
1979

Teoria

kultury

Kazimierza

etnogenetycznych,
1979b Kierunki

badań

Moszyńskiego

jako

punkt

wyjścia

dla

badań

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 23, z. 2, s. 83-110.
etnograficznych

nad etnogenezą

Słowian,

„Etnografia

Pol­

ska", t. 23, z. 2, s. 61-70.
1984

Podstawowe
w polsce,

modele

nauki

U n g e h e u e r - O g o r z a ł e k
1974

a

niektóre

problemy

teoretyczne

etnologii

cz. I, „ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 28, z. 2, s. 11-29.

Przemiany

G.

standardu

kulturowego

wsi,

Warszawa.

W i s s 1 e r C.
1923

Man and culture,

Nowy York.

Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a
1958

Społeczność

1976

Granice

wiejska,
i horyzonty

K.
Warszawa.
badań

kultury

wsi w Polsce,

Warszawa.

Zofia S o k o l e w i c z
ON T H EC O N C E P T

O F T H EW H O L E AND T H E SYSTEM

IN E T H N O L O G I C A L STUDIES

Part

OF CULTURE

I

Summary
The

d i s c u s s i o n s on the concept of c u l t u r a l w h o l e w e r e closely c o n n e c t e d w i t h

the " f u n c t i o n a l r e v o l u t i o n " i n ethnological thought. I n P o l i s h ethnology those d i s c u s ­
sions e v i d e n c e d the

i n f l u e n c e of f u n c t i o n a l i s m on it, as w e l l a s the

development

of t h e h i s t o r i c a l a p p r o a c h of K a z i m i e r z D o b r o w o l s k i , the m o n o g r a p h i c c o m m u n i t y
studies i n r u r a l sociology
These

(neoevolutionism,
was

a n d the w i d e a p p l i c a t i o n of M a r x i a n

approaches were

contrasted w i t h

the

a n a l y t i c - c o m p a r a t i v e method).

theory
The aim

of
of

methodology.

Kazimierz

Moszyński

Moszynski's

studies

to t r a c e b a c k the d e v e l o p m e n t of h u m a n c u l t u r e i n t h e w i d e s t scale, his s t u ­

dies c o n c e r n e d c h o s e n l i n g u i s t i c groups (families of l a n g u a g e s , "ethnoses"). T o these

�29

O POJĘCIU CAŁOŚCI I SYSTEMU

groups he a s s i g n e d the r e s u l t s of h i s r e s e a r c h e s of the a r e a s of e x t e n s i o n
cular

cultural

of p a r t i ­

traits a n d a r t i f a c t s a n d t h e i r t r a n s f o r m a t i o n s . H i s studies

were

of

c o m p a r a t i v e c h a r a c t e r b a s e d on the concepts of long periods of t i m e a n d l a r g e - s c a l e
areas.
and

They

made

methodological

than

the

nowski
units

also

a

idea of a w h o l e
saw

whole,

basis, s e r v i n g

distinguished

other

aims

on

were

as

wholes-systems

not c u l t u r a l

the

different

philosophic

and structured in a different

suggested b y f u n c t i o n a l i s m

particular cultures

o l his t a x o n o m y

but

t r a i t s but

a n d s i m i l a r theories.

of

way
Mali­

i n t e r r e l a t e d elements.

institutions

— the

The

organized

h u m a n b e h a v i o r i n t e n d e d for s a t i s f y i n g the people's needs. A c c o r d i n g to M a l i n o w s k i
the s y n c h r o n i c s t u d y is i n e v e r y case the first, i n d i s p e n s a b l e step to the h i s t o r i c a l
s t u d y f o l l o w i n g it.
T h e M a l i n o w s k i ' s a p p r o a c h has been a c c e p t e d b y P o l i s h ethnology f i r s t of a l l
i n the p a r t c o n c e r n i n g f i e l d r e s e a r c h a n d the k n o w l e d g e

of i n t e g r a l c u l t u r a l facts.

D o b r o w o l s k i takes u p the i d e a , but he comes to the c o n c l u s i o n , that a s y n c h r o n i c
study

is

a

kind

of

illusion

since

every

contemporary

r e a l i t y is

only

a

link

in

a h i s t o r i c a l process. T h u s he suggests the studies of s m a l l a r e a s a n d short periods
of t i m e d o c u m e n t e d i n a v e r y detailed w a y by h i s t o r i c a l sources.
The controversy seems impossible

to be d e t e r m i n e d but w e

t h i n k to be

to e x p l a i n its m e t h o d o l o g i c a l b a c k g r o u n d .
Translated

by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

able

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11276" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11254">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0d9d898c85d00cd80fb76eb7fbd3fa28.pdf</src>
        <authentication>24560babd9ca13164ffa84d09cb95fe5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134361">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1281</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134362">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134363">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1182</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134364">
                <text>Klasycy etnografii polskiej. Eugeniusz Frankowskiego teoria myślenia magicznego i obrzędów przejścia / ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134365">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.2, s.11-26</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134366">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134367">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134368">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134369">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134370">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134371">
                <text>A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X X X I : 1987, z. 2
PL ISSN 0071-1861

Część /

ZOFIA SOKOLEWICZ
(Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej UW)

KLASYCY ETNOGRAFII POLSKIEJ.
EUGENIUSZA FRANKOWSKIEGO
TEORIA MYŚLENIA MAGICZNEGO I OBRZĘDÓW PRZEJŚCIA
TEZA

Jest tezą tego artykułu, że w historii etnografii polskiej okresu po I I
wojnie światowej nastąpiły istotne zakłócenia w przekazie tradycji naukowej.
Wojna i przemiany środowiska naukowego, zwłaszcza w latach 1948-1956,
spowodowały brzemienne w konsekwencje zmiany, tym większe, że nie
odnosiliśmy się ze szczególną pieczołowitością do własnej tradycji.
Teza jest sformułowana prowokacyjnie z myślą o wywołaniu dyskusji
na temat naszej genealogii — kwestii, której nie sposób przecenić. W cień
zostali przecież usunięci i wspomniany Eugeniusz Frankowski, i Jan Stanisław
Bystroń (Stomma, 1980), i Cezaria Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-.
-Jędrzejewiczowa (Zadrożyńska, 1968), a także — mimo pozorów kontynua­
cji — Kazimierz Moszyński (Sokolewicz, 1979), Jan Czekanowski (Sokolewicz,
1979), Stanisław Poniatowski, Adam Fischer i wielu ich uczniów, by wy­
mienić tu tylko Józefa Obrębskiego, Stanisława Klimka i Bożenę Stelma­
chowską. Usunięto w cień dokonania okresu międzywojennego, zapominając
jakby, że życiorysy naukowe Kazimierza Dobrowolskiego, Witolda Dynowskiego, Mieczysława Gładysza, Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej zaczy­
nają się przed I I wojną światową, że to, co w ich twórczości należy
cenić, powstawało również przed 1945 r. Wystarczy zresztą wziąć do ręki
ostatnie sprzed I I wojny światowej roczniki „Ludu", by zorientować się,
do jakich nazwisk i prac przestaliśmy nawiązywać, i to nie tylko dlatego,
że nie odpowiadały dzisiejszym standardom. Zapomnieliśmy o nich po prostu.
I od czasu do czasu odkrywamy je od nowa, jak to miało miejsce np.
z J. S. Bystroniem (Stomma, 1980). Te odkrycia będą zresztą przychodziły
następnym pokoleniom z tym większą trudnością, że w wielu specjalistycznych

�12

ZOFIA S O K O L E W I C Z

bibliotekach katedralnych brak jest podstawowych prac naszych poprzedni­
ków z okresu międzywojennego.
Uwagi moje dotyczą głównie praktyki badawczej, braku myśli i spuś­
cizny klasyków okresu międzywojennego w pracach współczesnych etnografów
w takim stopniu, na jaki wskazywałaby ekonomia wysiłku i wykorzystywa­
nie odkryć raz już dokonanych. W mniejszym stopniu odnoszą się do
powojennych podręczników etnografii i historii etnografii polskiej, a przede
wszystkim opracowań Anny Kutrzeba-Pojnarowej, która dała najwięcej do­
wodów pamięci o dokonaniach naszych poprzedników (Kutrzeba-Pojnarowa,
1974, 1976, 1977).
Określenie tożsamości indywidualnej i grupowej jest jednym z podstawo­
wych mechanizmów kontynuacji jakiejkolwiek grupy, w tym środowiska
naukowego. Każdy z nas musi nieuchronnie określić się wobec poprzed­
ników, a także w stosunku do współczesnych. Od tego, jak to czyni, zależy
kontynuacja idei.
Zachowanie tradycji jest jednym z mechanizmów kulturowych decydują­
cych o przetrwaniu grupy. Jego prawidłowemu funkcjonowaniu służą więc
w społecznościach plemiennych pracowite zapamiętywania lub zapisy genea­
logii, ich gorączkowe odtwarzanie, jeżeli na skutek jakiegoś kataklizmu
dochodzi do uronienia poważnej jego części. Każda grupa w celu przetrwa­
nia uruchamia zarówno mechanizmy podtrzymujące ciągłość tradycji, jak
i inne, chroniące przed zalewem obcych i ich tradycją. Dotyczy to wszystkich
znanych mi grup na świecie, a w tym także społeczności uczonych. Właśnie
ta społeczność jest ciekawym przykładem, w jaki sposób twórczość jednostek
sprzyja tworzeniu się grup, ich integracji. Twórczość naukowa jest więc
dobrym polem do badania — tak jak każdy rodzaj sztuki — w jaki sposób
to, co jednostkowe, wyrasta ze społecznego i w końcu się w nie przeradza.
Jak przedstawia się sprawa genealogii etnografii dzisiejszej? Kogo w niej
wymieniamy? Do kogo nawiązujemy? Co przejęliśmy w spuściźnie? Jak
odnosimy się do pokolenia okresu międzywojennego działającego przecież
dużo dłużej?
KLASYCY

Niekwestionowane wydaje się twierdzenie, że w okresie międzywojennym
powstało kilka niezależnych, niezmiernie istotnych dla dalszego rozwoju
etnografii polskiej szkół albo orientacji. Przyjmuję za Anną Kutrzeba-Pojnarową, że „od połowy X I X wieku do roku 1939 w etnografii polskiej znaj­
dujemy nie tylko odbicie niemal wszystkich ważniejszych kierunków etno­
grafii europejskiej, lecz również próby budowania w nawiązaniu do tej
ostatniej i do doświadczeń krajowych szkół własnych, związanych przede
wszystkim z katedrami etnografii, etnologii i niektórymi katedrami socjologii
na uniwersytetach krajowych" (Kutrzeba-Pojnarowa, 1977, s. 21). Należy
się również zgodzić, że badacze okresu międzywojennego odegrali ważną

�K L A S Y C Y E T N O G R A F I I P O L S K I E J : E U G E N I U S Z FRANKOWSKI

13

jclę w formułowaniu szerokiego zakresu badań etnograficznych i różnorodHycfa metodologii uprawiania tej nauki. Stąd szczególna rola tego okresu
w¡ kształtowaniu tradycji naukowego środowiska etnograficznego. Okresu,
Jctóry bardziej niż jakikolwiek inny zasługuje na nazwę klasycznego.
Termin „klasyczny" słowniki określają dość jednoznacznie: „najwyższej
klasy, pierwszego rzędu [...] najwyższej rangi lub znaczenia, akceptowany
jako model, standard, wzór [...] tworzący standard lub model" (The Oxford
English Dictionary, 1961, t. 2, s. 467 п.). Podobne określenia znajdujemy
w słowniku Laroussa — „klasyczny, tj. uważany za model w swojej klasie
[...] zgodny z ideałem, regułami [...], zgodny z ustalonym użyciem, trady­
cyjny" (Grand Larousse Encyclopedique, t. 3, 1960, s. 175 п.). Te słowni­
kowe definicje wskazują na to, że pisarz lub dzieło zaliczane do klasycz­
nych muszą spełniać wielkie wymagania wzoru, poprawności, zgodności z re­
gułami i dość może nieoczekiwanie — tradycji. Tradycji w tym sensie, że
nawet jeżeli sami stanowią dla potomnych nowy wzór, to tworzą go zgodnie
z regułami odziedziczonymi po wielkich poprzednikach. Innymi słowy, two­
rząc nowe też powracają do początku w ciągłym dążeniu do doskonałości.
Polska encyklopedia powszechna (Warszawa 1863, t. 14, s. 738) w haśle
„klasycy" zawiera informacje historyczne o tym, że classici to obywatele
należący do pierwszej z sześciu klas, na jakie Serwiusz Tuliusz podzielił
naród rzymski, i że
.już w II wieku po Chrystusie Geliusz użył przenośnie tego wyrażenia o pierwszorzędnych
pisarzach, a nazwa ta weszła w użycie we wszystkich kwestiach literackich i artystycznych.
Każdy naród, który w ogóle doczekał się kwiatu swojej literatury, ten okres kwitnięcia
nazywa jej epoki) klasyczną, a najznakomitszych w niej pisarzy klasykami".

Pozwoliłam sobie na przytoczenie owych słownikowych ciekawostek dla
lepszego zobrazowania pytań, jakie stawiać należy w stosunku do dzieł,
które za klasyczne należałoby uznać (czy będą takowe?) i wobec ludzi.
A więc, czy tworzą oni dla nas wzór do naśladowania? Czy zbudowali
swe dzieła zgodnie z przyjętymi regułami? Czy można je odnieść do jakiegoś
idealnego modelu? Jeżeli jednak uznamy, że w nauce postęp dokonuje się
dzięki stałemu kwestionowaniu tego, co już zostało ustalone, to czy będą
dzieła, które można by uznać za klasyczne? A może właśnie ich klasycyzm
ukrywa się w tym, że ich autorzy, zgodnie z przyjętymi regułami, podają
wciąż od nowa, od starożytności antycznej w wątpliwość to, co zostało
powiedziane przed nimi? Kwestionują, ale wiedzą co. Zdają sobie sprawę
z tego, co odziedziczyli, gdyż chyba regułą w nauce jest, że musi tworzyć
tezaurus wszelkich doświadczeń, jak też, że musi kwestionować to, co do­
tychczas było ustalone.
Mam nadzieję, że artykuł ten zapoczątkuje potrzebny chyba nam wszystkim
cykl wypowiedzi poświęconych w równym stopniu dziełom, co ich twórcom,
nie kierunkom w rozumieniu szerokich orientacji, jak strukturalizm czy
funkcjonalizm. ale indywidualnym propozycjom i realizacjom. Do rozpoczęcia
go postacią Eugeniusza Frankowskiego skłania mnie nie tylko 25 lat, jakie

�14

ZOFIA S O K O L E W I C Z

upłynęły od Jego śmierci (21 X I 1884- 8 I I 1962), ale przede wszystkim
niezwykłe cechy jego osobowości, temperament i pasja, z jaką traktował
swe powołanie. Ze względu na publikowane w tym numerze „Etnografii
Polskiej" artykuły na temat E. Frankowskiego oraz bibliografię prac jego
i o nim ograniczam się do wybranych spraw, które do dziś mogą nas
inspirować. Należą do nich rozważania o myśleniu magicznym, światopoglą­
dzie pierwotnym, obrzędach przejścia i sztuce ludowej. Tu poruszę tylko
trzy pierwsze kwestie, zostawiając tę ostatnią do szerszego omówienia w arty­
kule złożonym do druku w „Polskiej Sztuce Ludowej".
MYŚLENIE M A G I C Z N E

Myśleniu magicznemu poświęca Frankowski niezmiernie wiele uwagi.
Zwierza się, że często odczuwa nieodpowiedniość stosowanego terminu 'ma­
gia'. Boi się jednak tworzyć nowy. Na czym więc może polegać owa nie­
odpowiedniość? Czyżby Frankowski nie podzielał poglądów E. B. Tylora,
J. Frazera, A. Bastiana, R. Marreta czy P. Saintyvesa, na dziełach których
przecież wyrastał i przyjął część ich terminologii, jak np. magia sympatycz­
na etc. (Frankowski, 1920). Oznacza to jednak, że Frankowski, który
zachował w wielu swych pracach perspektywę ewolucjonistyczną, w tej
i w wielu innych jeszcze kwestiach różnił się zasadniczo od ewolucjonistów klasycznych. I nie wiem, czy w jakimkolwiek stopniu dałaby się
utrzymać opinia J. Burszty, który określa Frankowskiego jako ewolucjonistę kulturowego (Burszta, 1960).
Działania magiczne ujmuje Frankowski jako wynik myślenia magicznego
we właściwy mu sposób spójnego i logicznego. Magia nie jest po prostu
przeżytkiem, ale stanowi powszechną do dziś cechę kultury. „To myślenie
pierwotne jest wspólne wszystkim ludom stojącym na niższym szczeblu roz­
woju. Nie wyzbywa się go jednak i człowiek cywilizowany. Zostaje ono
tylko przysłonięte cieniutką warstewką myślenia bardziej nowoczesnego, uro­
bionego odrębnymi warunkami współżycia i zdobyczami kultury" (Fran­
kowski, 1924, s. 52). Frankowski podkreśla, że ten rodzaj myślenia wiąże się
z „rzutowaniem uczuć w świat zewnętrzny". Głównym „budowniczym myśle­
nia magicznego są uczucia" (Frankowski, 1925, s. 54).
Nie ulega wątpliwości, że Frankowski przyjmuje koncepcję L. Lévy-Bruhla (na którego się powołuje). Przyjmuje ją jednak nie tylko w tej
warstwie, która wzbudziła i nadal wzbudza emocje krytyków i zniechęca
nawet tak poważne wydawnictwa, jak PWN. do tłumaczenia jego prac
jako nie interesujących dziś nikogo (chodzi o myślenie prelogiczne), ale
również w tej, którą krytyka mniej się zajmowała, a która okazała się
niezmiernie inspirująca do dziś. Chodzi tu o uznanie, że 1) wierzenia i prak­
tyki magiczne są wzajemnie powiązaną całością, a nie zbiorem przypadko­
wych, nielogicznych, irracjonalnych wyobrażeń i działań; 2) że świat wyobrażeń
ma charakter realny i człowiek nie jest z niego sztucznie wyodrębniony, ale

�KLASYCY ETNOGRAFII POLSKIEJ: EUGENIUSZ FRANKOWSKI

15

stanowi jego część. W znakomitej rozprawie o zabiegach magicznych przy
pożyczaniu, kupnie, i sprzedaży u ludu polskiego czytamy:
„badając folklor ludów pierwotnych odnosi się wrażenie, że
we wszechmoc myśli. Obrazy powstające w myśli, zarówno na
wartość realną. Życzenie pomyślane lub wypowiedziane staje się
rzeczywistość wywołuje przejawienie się jej istotne" (Frankowski,

powszechnie istnieje wiara
jawie, jak we śnie. mają
czynem. Czyn naśladujący
1925, s. 54).

Pisząc to Frankowski pozostaje w zgodzie z ewolucjonistycznymi twier­
dzeniami E. B. Tylora czy A. Bastiana, którzy szukali prawidłowości roz­
woju kultury na poziomie myślenia, jak również z twierdzeniami nam
współczesnych — C. Lévi-Straussa i jego następców, a także polskich badaczy:
Z. Sokolewicz (w druku), A. Zadrożyńskiej (1982), J. Kmity (1983), i dość
dużej grupy przedstawicieli młodszego pokolenia: Z. Benedyktowicza, M . Buchowskiego, W. Burszty, Cz. Robotyckiego, L. Stommy, M . Szewczyk,
J. S. Wasilewskiego, M . Zowczak.
Różnice między sformułowaniem Frankowskiego a tym. co niektórzy z wy­
mienionych autorów piszą o kulturze, by odwołać się do ostatnich numerów
„Etnografii Polskiej" lub „Ludu" (Buchowski, Burszta, 1986; Stomma, 1978),
są głównie różnicami języka epoki lub języka różnych teorii. Sens ogólny
jest jednak ten sam. Magia nie jest zbiorem irracjonalnych działań i wierzeń,
nie jest to po prostu zbiór przesądów.
Nie udało się Frankowskiemu dokończyć zaczętych prac, w tym Dróg
magicznych w wierzeniach ludu polskiego. Z właściwą sobie potrzebą skupia­
nia rozważań nad konkretem i odnoszenia go do szerszych, właściwych
mu kontekstów, zaprojektował tę większą pracę wraz z drugą, która miała
stanowić próbę rekonstrukcji światopoglądu pierwotnego ludu polskiego
(Frankowski, 1925, s. 51). Jak sam pisze, one obydwie powinny poprze­
dzać jego szczegółowe rozważania o wspomnianych zabiegach magicznych
przy pożyczaniu, kupnie i sprzedaży u ludu polskiego. Może więc jednostron­
na jest proponowana nam przez M . Tarko ocena Frankowskiego (w tym
samym numerze „Etnografii Polskiej"), w której autor kładzie nacisk na
empiryzm badacza. Należałoby zresztą zastanowić się głębiej nad rodzajem
tego empiryzmu, a także nad tym, co należy rozumieć pod wspomnianym
przez M . Tarko dążeniem Frankowskiego do ujęć syntetycznych. Jest to,
jak wskazuje praktyka lat ostatnich, termin niezwykle wieloznaczny. Dążenie
do ujęć syntetycznych w wypadku Frankowskiego oznaczało z reguły wska­
zanie na właściwy dla badanych szczegółów układ odniesienia. We wspomnia­
nej pracy miał nim być światopogląd pierwotny i myślenie magiczne. W arty­
kule o znakach wypalanych na zwierzętach pociągowych Frankowski wska­
zuje na trzy rodzaje znaków i trzy właściwe im różne układy odniesienia —
całości, których te są częścią (Frankowski, 1916, 1921). Klejma własności
zwracają naszą uwagę na system społeczno-prawny, znaki wypalane głę­
boko mają na celu leczenie, a znaki wystrzygane we włosiu w celach
zdobniczych, będące przeżytkiem zapomnianych obyczajów, należy odnieść
do magii. Frankowski pisze o tym: „pierwotne znaczenie znaków wypalanych

�16

ZOFIA SOKOLEWICZ

i wystrzyganych na zwierzętach domowych bierze swój początek w magii
ochronnej" (Frankowski, 1921, s. 10). Jest to innego rodzaju ujęcie syntetycz­
ne niż to, które Frankowski proponuje nam w opracowaniu tykwy lub
wycinanek. Ta pierwsza zwłaszcza praca odpowiada bardziej potocznemu
rozumieniu terminu syntetyczny (Frankowski, 1927), tzn. skrótowemu ujęciu
całości jakiejś kwestii, i wskazuje na wszystkie możliwe sytuacje kulturowe,
w których występuje tykwa, i uwzględnia jej różnorodne cechy jako rośliny
i wytworu kulturowego. Natomiast cytowana już rozprawa na temat pożycza­
nia, kupna i sprzedaży w sposób szczególny mogła wytyczyć drogi nowo­
czesnym badaniom. Tylko że etnografia polska przyjęła nowe założenia do
badania magii od Lévi-Straussa, Eliadego, szkoły utrechtskiej (Stomma, 1978)
pomijając fakt, że zostały one już wcześniej przyjęte, przemyślane i zasygnali­
zowane przez Frankowskiego.
Zapewne współczesnych badaczy zrażał nadmierny psychologizm Fran­
kowskiego, choć właśnie uwzględnianie przez niego emocji powinno przy­
ciągnąć wszystkich, którzy czując potrzebę włączenia do analiz przeżyć
i uczuć sfery tego, co nieuświadamiane, sięgali do C. G. Junga lub M . Elia­
dego. Myślę, że to, co zrażało najbardziej, to interpretacja zabiegów ma­
gicznych i zgodna z tym ich klasyfikacja dokonana przez samego Fran­
kowskiego z pominięciem próby dojścia do własnych interpretacji informa­
torów. Pisze o tym Frankowski:
„powszechnie lud nie tłumaczy zabiegów magicznych stosowanych przez siebie. Wszystkie
podane w tej pracy interpretacje zabiegów magicznych są moim osobistym tłumaczeniem.
Przytaczam je, starając się w ten sposób choć częściowo udostępnić dla naszej umysłowości
zrozumienia wytycznych punktów swoistego myślenia ludowego" (Frankowski. 1925. s. 52).

Postępuje więc Frankowski podobnie, jak robili to inni, пр. K. Mo­
szyński (co wzbudza ostrą, kpiarską krytykę L. Stommy, 1978, s. 137-138).
Frankowski po prostu nie został przez Stommę zauważony, stąd oszczędzo­
no mu krytyki. Ale wszak sam Frankowski przyznaje, że lud nie interpretuje
owych zabiegów, a tam gdzie takie interpretacje otrzymuje, podkreśla ten
fakt. Należy tu nadto dodać, że w jego pracach znajdujemy przewagę dosłow­
nych wypowiedzi informatorów nad streszczanymi przez badaczy, co zapo­
wiada możliwość krytycznej analizy źródła. Co więcej, badania tego typu
w Europie jeszcze nie zapowiadały kierunków, które po I I wojnie światowej,
wraz z rozwojem strukturalizmu i semiotyki, prowadziły do odczytywania
znaczenia wierzeń lub działań, pozwalając na wydedukowanie zasad ich
łączenia w większe całości (obrzędy, wierzenia). To co zrobił Frankowski
było dopiero p r z y g o t o w a n i e m do badań nad znaczeniami, ale był to
k r o k nieodzowny.
Można się zastanowić, czy nasza droga do traktowania magii jako części
systemu znaków kultury nie byłaby krótsza, gdybyśmy przyjęli już w latach
sześćdziesiątych przemyślane i przepracowane przez Frankowskiego wspomnia­
ne wyżej założenia łączące propozycje L. Lévy-Bruhla z psychoanalizą Freuda
po odcedzeniu z nich elementów psychologii Wundta i Dessoira?

�KLASYCY ETNOGRAFII POLSKIEJ: EUGENIUSZ FRANKOWSKI

ŚWIATOPOGLĄD

^Цу

PIERWOTNY

Na potrzebę rekonstrukcji światopoglądu pierwotnego ludu naszego wska­
zuje Frankowski w różnych pracach (1925, s. 51-52, 111; 1932) i można
sądzić, że myśl ta nie opuszcza go aż do śmierci. Możemy zarzucić mu,
że nie precyzuje dokładnie, co rozumie pod tym pojęciem. Jest ono zresztą
dzisiaj wykorzystywane w różnych teoriach typu strukturalnego, semiotycznego i fenomenologicznego i tym samym w różnych znaczeniach i odcieniach.
Używa się przy tym częściej terminu „światopogląd archaiczny", „wizja
świata", „obraz świata". Wszędzie jednak pojęcie to służy za najbardziej
ogólny układ odniesienia do wierzeń, obrzędów i symboli. Dzięki niemu
elementy symbolicznej sfery kultury nabierają sensu, przestają być luźnym
zbiorem mniej lub bardziej zabawnych i dziwacznych opowiadań. Prace
Frankowskiego ujawniają wielką potrzebę stworzenia im takiego układu
odniesienia. Pisząc o praktykach medycyny ludowej czy prawa obyczajowego
domaga się Frankowski, by badane szczegóły odnosić do całości kultury
danego ludu. Czytamy więc:
..materiały etnograficzne dotyczące prawa obyczajowego, organizacji społecznej ludu od­
krywają sprężyny naturalnej organizacji grup ludzkich związane ściśle z wartościami antropo-geograficznymi każdej miejscowości. Dzięki nim widzimy z całą jasnością, że ustanowione
są nie z rozkazu jakiegoś ministra [...], lecz że jest to wynik zespolenia wszystkich sił
naturalnych życia. Widać też, że zmieniając tylko niektóre z elementów składowych można
zmienić organizację naturalną grupy ludzkiej" (Frankowski. 1920b, s. 6).

Frankowski proponuje nam w swoich pracach ciekawą koncepcję czło­
wieka. Jej odtworzenie rzuciłoby zapewne jeszcze dodatkowe światło na
pojęcie światopoglądu pierwotnego, które — jak wynika z tego, co powiedzia­
łam wyżej — pełni jedynie funkcje teoretycznego, najbardziej ogólnego poję­
cia, pozwalającego na odniesienie do niego szczegółowych wyników badań —
bez czego robią wrażenie „śmiesznych lub absurdalnych" (Frankowski, 1920b,
s. 6).
Człowiek — według Frankowskiego — jest w zasadzie taki sam na całym
świecie i we wszystkich epokach. Zmiany, które powodują, że człowiek się
cywilizuje, nie zmieniają jego istoty. Po pierwsze, stanowi on cząstkę
świata, jest z nim mocno spleciony, „jednostka i cała ludzkość we wszy­
stkich swych czynach i zwyczajach poddaje się wspólnemu rytmowi świata"
(Frankowski, 1920b, s. 9). Po drugie, człowiek pierwotny nie czuje potrzeby
oddzielenia się od tego świata, poddaje się jego rytmom wyczuwając jego
harmonię poprzez emocje, dzięki swej psychice. Człowiek Frankowskiego
ma w sobie wiele z tego, co proponuje cytowany przez niego E. von
Hartmann. Uznaje realność świata ducha, a z jego zachowań wynika, że
wszelkie zjawiska mają duchowe podłoże, czego — co prawda — człowiek nie
jest świadom. Tę metafizykę indukcyjną Hartmanna uzupełnia Frankowski
sięgając do różnych źródeł: do wspomnianego L. Lévy-Bruhla, od którego
przyjmuje pojęcie mocy obecnej w człowieku i w innych istotach żyjących

2 ~ Etnografia Polska, t. X X X I . z. 2

^

�18

ZOFIA S O K O L E W I C Z

oraz przedmiotach nieożywionych (Frankowski, 1925, s. 5), brak wyodrębnie­
nia swego „ja" od świata zewnętrznego, a także znaczenia jaźni dla pro­
cesów nieświadomych od Freuda, pojęcie piękna jako nieodłącznego skład­
nika duszy ludzkiej zapewne od Sobeskiego lub bezpośrednio od roman­
tycznych estetyków krakowskich, znaczenie kryterium płci w podziale ludz­
kości i roli seksu w kulturze zapewne od modernistów krakowskich. Czło­
wiek Frankowskiego jest więc z jednej strony człowiekiem z krwi i kości,
naznaczonym seksem, z drugiej istotą uduchowioną, czerpiącą z tego szcze­
gólną moc, która umożliwia mu bezustannie przekraczanie świata doświad­
czeń czysto zmysłowych. To, co w człowieku społeczne, i to, co psychiczne,
stanowi całość o podłożu bez wątpienia duchowym. Dlatego też i świato­
pogląd takiej istoty musi obejmować cały ten świat w jego różnych wy­
miarach, a rekonstrukcja tego jest możliwa dzięki interpretacji wierzeń
i praktyk magiczno-religijnych, treści wyrażanych przez człowieka w różnych
wytworach kultury, jak choćby wspomnianych już znakach wypalanych i wy­
strzyganych w sierści zwierząt, a także dziełach sztuki. Można przypusz­
czać, że choć Frankowski dążył do opracowania światopoglądu ludowego
jeszcze przed napisaniem pracy o pożyczaniu, kupnie i sprzedaży (Fran­
kowski, 1925), to jednocześnie nie mógł tego dokonać bez takich właśnie
prac ustalających pewne treści i symbole na bardziej szczegółowych odcin­
kach. Dowodem na to może być również jego Sztuka ludowa (1932). w któ­
rej dokonuje szeregu takich ustaleń, wiążąc wiele przejawów sztuki np.
z obrzędami przejścia.

OBRZĘDY PRZEJŚCIA

Koncepcja obrzędów przejścia została w zasadzie sformułowana przez
Frankowskiego już w 1920 r. Wtedy też pisał on:
„dla grup, tak jak dla jednostki, żyć oznacza zmieniać ciągle stan i formę, umierać
i odradzać się. Polega to na działaniu i zatrzymywaniu się po to, aby znów rozpocząć
działanie, nową szamotaninę, ale już w inny sposób. Zawsze występują nowe ograniczenia,
nowe progi, które należy przejść: progi lata i zimy. pór roku. miesięcy lub nocy, progi
narodzenia, wieku młodocianego lub dojrzałego, progi starości, próg śmierci i próg drugiego
życia" (Frankowski, 1920b, s. 10).

W tym czasie Frankowski jest znakomicie zaznajomiony ze światową
literaturą na temat sfery magiczno-religijnej w kulturze. Powołuje się i pod­
daje krytycznej analizie poglądy E. B. Tylora, J. G. Frazera, H . Haddona,
K. O. Mullera, T. Benfeya, A. Langa, S. Hartlanda, H . Gaidoza. Zauważa
związki między odkryciami Hartlanda (podobieństwo obrzędów inicjacji
i małżeństwa), Frazera (obrzędami dojrzewania i pogrzebowymi), S. Ci­
szewskiego (między obrzędem chrztu, zbrataniem, adopcją i małżeństwem),
A. Dietericha i R. Hertza (między ceremoniami narodzin, inicjacji, zaślubin
i pogrzebów). Goblet d'Alviella (między ceremoniami chrztu i inicjacji)

�KLASYCY ETNOGRAFII POLSKIEJ: EUGENIUSZ FRANKOWSKI

19

i wreszcie podsumowaniem jakby tych wszystkich odkryć przez Arnolda
van Gennepa, który
„po raz pierwszy uczynił próbę zanalizowania ich cech ogólnych znajdując w wielu
z nich wspólną bazę dla obrzędów przejścia w życiu ludzkim, rytmie natury i formie
materialnej, wskazując na ciągłość tych obrzędów w całym zespole ceremonii. Jednocześnie
etnografowie i folkloryści różnych krajów wykazali, że u większości narodów spotyka się
identyczne rytuały. Nie jest to nic dziwnego, bo jednostka i cała ludzkość we wszystkich
swoich czynach i zwyczajach poddaje się wspólnemu rytmowi świata" (Frankowski, I920b.
s. 9). I dalej: „Zapewne życie ludzkie polega na przechodzeniu z jednego wieku w inny.
z jednego zajęcia do drugiego i z jednej grupy społecznej do drugiej. Jest jak łańcuch
składający się z różnych ogniw, które następują po sobie, zamknięte między narodzinami
a śmiercią".

Bezpieczne przejście zapewniają człowiekowi obrzędy przejścia. Referując
w 1920 r. w kraju Basków swe poglądy na temat obrzędów przejścia
Frankowski znał dobrze teorię van Gennepa i posługiwał się nią dla ob­
jaśnienia zebranego przez siebie materiału. Powraca zresztą do tej koncepcji
wielokrotnie. Jej sens eksplikatywny jest jasny. Musi go ona nadto po­
ciągać możliwością odwoływania się do danych psychoanalizy, uwzględnia­
nia przy przejściu od stanu do stanu nie tylko sytuacji społecznej człowieka,
ale również jego stanu psychicznego czy raczej duchowego podłoża obrzędu,
jego strony magiczno-religijnej. Do tej koncepcji powraca jeszcze Frankowski
w Sztuce ludowej (1932)
Z pewnością teoria A. van Gennepa została w całości zaakceptowana
przez Frankowskiego. W jej sposobie referowania zauważamy jednak cha­
rakterystyczne przechylenie w kierunku psychologizmu, dążenie do całościowe­
go ujmowania społecznego i psychicznego, a także ukazywania jedności
świata w jego złożoności i różnych wymiarach. Nawiązywanie do naturalne­
go rytmu świata jest bardzo charakterystyczne właśnie dla Frankowskiego.
Analizując jego podejście do teorii obrzędów przejścia w kwestii myślenia
magicznego i światopoglądu pierwotnego, tak jak uprzednio dochodzimy do
wniosku, że krok uczyniony przez niego był krokiem koniecznym w kie­
runku współczesnej ich interpretacji.
Tak się złożyło, że teoria van Gennepa jest obecna w polskiej literaturze
etnograficznej. W pracach tych, nawet u Stommy, tak starannie odnotowu­
jącego swych poprzedników, brak jest natomiast powołań na Frankowskiego.
Zapewne lepsza znajomość jego poglądów na ten temat mogłaby ułatwić
przyjęcie na gruncie polskim propozycji rozumienia tych obrzędów w duchu
strukturalnym, a z w ł a s z c z a f e n o m e n o l o g i c z n y m . W artykule M . Tarko
w tym numerze „Etnografii Polskiej" znajduje się długi akapit wyrażający
poglądy Frankowskiego na ten temat. Dlatego rezygnuję z cytatu. I znów
zapewne język innej epoki zniechęcał czytelników do przyswojenia sobie
tekstu, choć sens i ton jego wypowiedzi stanowi doskonałe przygotowanie
do lektury Eliadego lub szkoły utrechtskiej.
Bardzo trudno jest określić kierunek metodologiczny prezentowany przez
Frankowskiego. Zapewne jego żywa umysłowość, podejmowanie wielu idei

�20

ZOFIA SOKOLEWICZ

i przetwarzanie ich według jemu właściwego widzenia człowieka jako myślące­
go, ale i czującego, społecznego. lecz nie mogącego uciec od swej psychiki,
utrudnia zaszeregowanie Frankowskiego według przyjętych w podręcznikach
klasyfikacji szkół i kierunków. Niewątpliwie u podstaw widzenia świata
— całego świata i całego człowieka — przez Frankowskiego leży ewolucjonizm, którym zapewne nasiąkał w czasie studiów w Krakowie u Talko-Hryncewicza i Demetrykiewicza, a potem w Warszawie u Krzywickiego. Jak
słusznie zauważa Kutrzeba-Pojnarowa (1977, s. 94), dowodem na przyjęcie
tej ewolucjonistycznej perspektywy może być zainteresowanie Polesiem jako
obszarem archaicznym i prowadzenie tam pierwszych prac terenowych w za­
kresie etnografii (Frankowski, 191 За, 1913b, 1914). Jednakże w dalszej pracy
ta perspektywa ewolucjonistyczna, w rozumieniu ewolucji jako stopniowego
rozwoju kultury ku coraz lepszym rozwiązaniom i większym osiągnięciom,
ustępuje innym spojrzeniom na kulturę. Obok ewolucji istnieje przecież dy­
fuzja, a powoływanie się Frankowskiego na szereg badaczy od F. Ratzla
przez W. Foya, L. Frobeniusa, H . Schurtza, B. Ankermanna, W. Schmidta
świadczy o tym, że interesowała go nie tylko naturalna logika rozwoju
myśli ludzkiej, ale również i jej historyczne meandry. Z kolei fascynacja
psychologią — w tym mniej i może podświadomie Wundtem, a więcej Freu­
dem — i dążenie do rozumienia sposobu myślenia człowieka, przede wszystkim
myślenia magicznego, wprowadza nas w krąg lektur L. Lévy-Bruhla. Wi­
dzenie sztuki jako nieodłącznego przejawu duszy ludzkiej, ale też przekona­
nie, że piękno nie zna rozwoju w czasie i przestrzeni, zapewne nosi Fran­
kowski z okresu kontaktów z krakowskim modernizmem. Jego Sztuka ludo­
wa wskazuje na wyraźne przyjęcie wielu estetycznych tez Michała Sobeskiego, którego Filozofia sztuki (1917) wskazuje na krąg lektur Frankowskiego:
P. Ribot, F. Paulhan, E. von Hartmann. I mimo licznych i gorących
z Sobeskim sporów (informacja ustna prof. Marii Frankowskiej), nad Sztuką
ludową wyraźnie ciążą poglądy Sobeskiego. A o co mogli się spierać? Moż­
na tylko przypuszczać, że jednak o proces twórczy, najtrudniejszy zapewne
punkt w estetyce, do poznania którego psychologia wciąż wnosiła nowe
wyniki badań.
SZTUKA L U D O W A

W tym miejscu rezygnuję z rozważań na temat stosunku Frankowskie­
go do sztuki — bardzo szerokiego tematu — gdyż, jak wspomniałam, inny
artykuł poświęcony tej kwestii złożyłam do druku w redakcji „Polskiej
Sztuki Ludowej". Wypada jednak podkreślić, że Frankowski widział każde
dzieło sztuki jako element kultury i wiązał go — jak pisał — z przejawem
życia gromady. Jego Sztuka ludowa (1932) jest jednocześnie wielkim progra­
mem badań, który dopiero od niedawna zaczęliśmy realizować. Mam tu
na myśli ujmowanie sztuki jako części kultury, ujmowanie sztuki ludowej
podobnie jak sztuki wielkiej i rozważanie związanych z tym kwestii estetycz-

�KLASYCY ETNOGRAFII POLSKIEJ: EUGENIUSZ FRANKOWSKI

21

nych. Przyjęty przez Frankowskiego (za Sobeskim) podział na twórców,
odtwórców i spożywców, mimo że razi dziś pewnym schematyzmem, to
jednak zawiera w sobie nie spełniony dotąd do końca postulat badania
twórców w kulturze ludowej wsi. I to nie tylko twórców zgodnie z dzisiej­
szym ich zaszeregowaniem w Cepelii lub Związku Twórców Ludowych,
ale tych, którzy tworzyli w czasach, gdy sztuka ludowa była anonimo­
wa : ludzi innych, mądrych, znachorów — tych, którzy w ten lub inny spo­
sób nie mieścili się w środkowym przedziale przeciętności.

DĄŻENIE DO ŚCISŁOŚCI

We wszystkich pracach Frankowskiego widać tak charakterystyczne dla
początków X X w. dążenie do uściślenia metody, do porzucenia sfery do­
mysłów (ewolucjonizm) i poruszania się na pewnym gruncie danych doświad­
czenia. To dążenie widać w stosunku Frankowskiego do dokumentacji, w jego
trosce o to, by nie zniekształcić informacji niedbałym pismem (stąd owo
wyśmiewane później kaligrafowanie wywiadów), by rozwijać dokumentację
rysunkową i fotograficzną, by to wszystko zapewniło jak najbardziej obiek­
tywne podstawy analizy naukowej. W pracach Frankowskiego niezmiernie
starannie podawane są miejsca pochodzenia informacji. Nie zdarza mu się,
by na podstawie jednej informacji wypowiadał sąd generalizujący o obsza­
rze Polski lub choćby jednym jej regionie. Jak te przygotowania warszta­
tu, zmierzające do uzyskania ścisłości niemal równej naukom eksperymental­
nym, połączyć z dążeniem Frankowskiego do odkrywania sfery ducha, z od­
krywaniem treści symboli, rekonstrukcji myślenia ludzkiego? I to najczęściej
na podstawie własnej intuicji.
W tym dążeniu do pełni, do operowania całościami — światem i czło­
wiekiem — niewątpliwie próbował Frankowski połączyć to, czego w nauce
pogodzić się nie da, co udaje się pogodzić jedynie w sztuce, ale co z kolei
umyka analizie naukowej. Łączył pozytywizm z modernizmem i psychologizmem oraz intuicjonizmem. Poszukiwał inwariantów — uniwersaliów, ale
jednocześnie zaznaczał, że twórca mógł nadać im cechy odrębne, indywi­
dualne. Pisał, że czynnikiem wspólnoty pomysłów jest wspólna budowa
ciała ludzkiego, budowa ręki, mechanizm palców, ale jednocześnie, zależnie od
warunków antropogeograficznych środowiska życia i właściwości rasowych
osobników twórczych, „typy zasadnicze wytworów kulturowych w dalszych
swych przeobrażeniach otrzymują piętno odrębności grupowej" (Frankowski,
1932, s. 350). To poszukiwanie uniwersaliów połączone było z uwzględnianiem
elementów regionalnych albo wręcz jednostkowych. Przyjmując pewną nad­
rzędność zbiorowości wobec jednostki uzależnia jednocześnie Frankowski
zbiorowość od aktów twórczych jednostki.
W tej walce o uwzględnianie przeciwieństw lub wskazywanie, że są dwie­
ma stronami tego samego modelu — wspólnoty ludzkiej w świecie, angażo­
wał się z całą pasją. I z całą pasją również walczył o poszczególne idee.

�22

ZOFIA S O K O L E W I C Z

Gdy, jak krytycznie to oceniałam, interpretował wierzenia informatorów,
przytaczane przez nich zakazy czy nakazy, to dawał nam próbkę swego
myślenia. Można by powiedzieć, że czynił to w sposób nieuprawniony nauko­
wo. Ale czy ze wstępu do rozprawy o pożyczce, kupnie i sprzedaży nie
wynika, że nobilitował w ten sposób myślenie wieśniaków jako myślenie,
a nie jako przesąd!
B A D A N I A PORÓWNAWCZE

Do istotnego rozwinięcia teorii myślenia magicznego i obrzędów przejś­
cia przyczyniły się badania Frankowskiego na Półwyspie Iberyjskim. Są one
wysoko oceniane w kraju i za granicą (Tarko) i myślę, że będą jesz­
cze wielokrotnie omawiane. Zawierają bowiem wiele interesujących myśli
i spostrzeżeń poza samym materiałem dokumentacyjnym. Frankowski jest
jednym z pierwszych badaczy, którzy rozpoczęli systematyczne badania
Półwyspu Iberyjskiego. Stosował on tu właściwą mu metodę wychodzenia
od wąskiego, dobrze zdefiniowanego zagadnienia i ukazywania go, w miarę
poszerzania materiału źródłowego, w szerokiej perspektywie podobnych wy­
tworów i spraw, a następnie patrzenia przez pryzmat na złożone procesy
historyczne.
Frankowski rozpoczął swe badania od inwentaryzacji jarzm, znaków
wypalanych i wystrzyganych na sierści zwierząt pociągowych, budowli na
palach, wierzeń związanych z pszczołami (Tarko). Pozwoliło mu to na
wgląd w złożone dawne procesy, wskazujące na istnienie wspólnoty przedindoeuropejskiej o wyraźnie azjatyckich powiązaniach. Dalej, na pracę o regio­
nalizacji Hiszpanii, ukazującą elementy kultury ludowej, które stały się pod­
stawą procesów świadomościowych różnicujących ten Półwysep współcześnie.
I wreszcie, wracam tu do początku metod rozumowania, przyczyniły się
do pogłębienia jego teorii myślenia magicznego.
Na pewno istotną rolę odegrało tu porównanie przez Frankowskiego
archaizmów Półwyspu Iberyjskiego i znanego mu z wcześniejszych badań
Polesia. Należy podkreślić, że nikt poza Frankowskim nie zwrócił uwagi
na poleskie domki czy kłody nagrobne ani też na kształt krzyży. Cmenta­
rze stały się przedmiotem badania stosunkowo niedawno. Idący tu śladami
Frankowskiego Jacek Olędzki miał podobne motywacje. Dążył do wyjaśnienia
działań ludzkich polegających na umieszczaniu na grobach określonych zna­
ków w takiej lub innej formie, poprzez odniesienie ich do ludzkich wie­
rzeń — w wierzeniach szukał bowiem uzasadnienia ludzkich zachowań, a cmen­
tarze jako miejsce wyrażające stosunek człowieka do życia pozagrobowego
uznawał za szczególnie cenne źródło informacji. Pytanie o znaczenie, tak
istotne dla dzisiejszych badaczy, było przez Frankowskiego poprzedzane
pytaniem o formę, o jej zależność od techniki, surowca, tradycji i wresz­
cie — o pochodzenie. Odpowiedź na pytanie „skąd?" uzyskuje Frankowski
dzięki zestawieniu badań poleskich i iberyjskich. Na tym materiale próbuje

�KLASYCY ETNOGRAFII POLSKIEJ: EUGENIUSZ FRANKOWSKI

23

wyjaśnić zależność między formą, czasem i przestrzenią. W Stelach dyskoidalnych dochodzi do wniosku, że: 1) forma dyskoidalna steli powstaje nie­
zależnie w każdej epoce jako dzieło człowieka, któremu brak talentu arty­
stycznego; 2) w dziełach tego rodzaju ważniejsza jest zdolność artystyczna
ich autora niż epoka, w której zostały wykonane (Frankowski, 1920a, s. 138).
Prowadzi nas to do prób poszukiwania prawidłowości rozwoju pewnych
form rozdzielonych przestrzenią i czasem, ale powiązanych sposobem myśle­
nia o nich człowieka. Dziś zapewne nie podpisalibyśmy się pod sformuło­
waniami Frankowskiego w kwestii steli, choć w zasadzie robimy to, co on —
próbujemy odszyfrować sens, znaczenie ukryte w steli, argizajolaku, kłodzie
na grobie poleskim. I choć dzięki innej metodzie dochodzimy do innych
wniosków, to droga rozumowania jest taka sama — musimy wyjaśnić przede
wszystkim sposób myślenia o tym, co stele, argizajolak, kłoda znaczą, jakie
miejsce zajmują w systemie magicznego myślenia człowieka pierwotnego?
Rozważając życie i twórczość człowieka o tak bogatej osobowości moż­
na by wskazać na wiele jeszcze innych wątków. Świadczą o tym np.
artykuły tych, którzy o Frankowskim pisali. Wybrałam wątek myślenia
magicznego i obrzędów przejścia, gdyż w tym znajduję najwięcej współczesnych
inspiracji. Co nie znaczy, że nie można tu znaleźć wielu innych, bogatych
myśli. Czyż jednak nie na tym polega znaczenie klasyków, że wracamy do
nich jak do źródła?

LITERATURA
B u c h o w s k i M . , B u r s z t a W.
1986 Status języka w świadomości magicznej, „Etnografia Polska", t. X X X , z. 1, s. 31-41.
Burszta J.
1960 Przedmowa, [w:] Kultura ludowa Wielkopolski, t. 1, Poznań.
1973 Ludoznawstwo, [w:] Nauka w Wielkopolsce. Przeszłość i teraźniejszość. Studia i Ma­
teriały, G. Labuda (red.), Poznań, s. 310-326.
D z i e k o ń s k i T.
1962
Prof. dr Eugeniusz Frankowski, „Lud", t. 48, s. 563-570.
F r a n k o w s k i E.
191 За Krajobrazy Wołynia, „Ziemia", t. 4. nr 2, s. 22-26.
1913b Jak lud nasz oświetlał chaty, „Ziemia", t. 4, nr 11, s. 164-166.
1914 Z Polesia Wołyńskiego, „Ziemia", t. 5, s. 155-156, 165-168, 183-186, 196-197.'
1916 Los signos quemados y esquilados sobre los animales de tiro de la Peninsula Ibérica,
Memorias de la Real Sociedad Española de Historia Natural. Estudios Etimológi­
cos, Madrid, Museo Nacional de Ciencias Naturales, t. 10, M . 5.
1920a Estelas discoideas de la Peninsula Ibérica, Madrid.
1920b Sistematización de los ritos usados en las ceremonias populares. Conferencia, ¡3.12.1919
y repelióle el 17 de marzo de 1920, en el Ateneo de Madrid. Publicación de la
Sociedad San Sebastian (w tekście podaję strony tłumaczenia polskiego).
1921
Znaki wypalane i wystrzygane na zwierzętach pociągowych na Półwyspie
Iberyjskim,
„Sprawozdania z Czynności i Posiedzeń PAU". t. 26. z. 5. s. 10.
1925 Zabiegi magiczne przy pożyczaniu, kupnie i sprzedaży u ludu polskiego, „Lud",
t. 23. s. 50-111.

�24

ZOFIA S O K O L E W I C Z

1927

Tykwa i jej znaczenie dla kultury ludzkiej, „Sprawozdania z Czynności i Posiedzeń
PAU", t. 32, z. 6, s. 15-17.
1932 Sztuka ludowa, Wiedza o Polsce, t. 3, Warszawa, s. 345-416.
Gennep A. van.
1909 Les rites de passage, Paris.
K m i t a J.
1983 Poznanie kultury, Warszawa.
K u t r z e b a - P o j n a r o w a A.
1963
Wspomnienie o Profesorze Eugeniuszu Frankowskim, 21 XI 1884-8 I I 1962, „Etno­
grafia Polska", t. 7, s. 425-430.
1974 Ocena dorobku i perspektywy etnografii, „Etnografia Polska", t. 18, z. 2, s. 23-31.
1976 Kultura ludowa w dotychczasowych polskich pracach etnograficznych, [w:] Etnografia
Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, M . Biernacka, B. Kopczyńska-Jaworska,
A. Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), s. 19-59.
1977 Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość, Warszawa, s. 92-105.
Sobeski M .
1917 Filozofia sztuki. Warszawa.
S o k o l e w i c z Z.
1973 Szkoły i kierunki w etnografii polskiej do 1939 r. [w:] Historia etnografii polskiej,
M . Terlecka (red.), Wroclaw—Warszawa—Kraków—Gdańsk, s. 115-167.
1979 Teoria kultury Kazimierza Moszyńskiego jako punkt wyjścia dla badań etnograficznych.
„Etnografia Polska", t. 23, z. 2. s. 83-110.
1983 Kultura duchowa — zbiór rzeczy czy system więzi lub znaczeń, ..Etnografia Polska",
t. 28, z. 1. s. 9-28.
w druku Old structures and new meanings, „Ethnologia Polona", vol. 12.
S t o m m a L.
1978 Magia dzisiaj. Rozważania o metodzie, „Polska Sztuka Ludowa", nr 3-4, s. 131-143.
1980
Wstęp, [w:] J. S. Bystroń, Tematy, które mi odradzano. Pisma etnograficzne roz­
proszone. Warszawa, s. 7-40.
1981 Słońce rodzi się li grudnia. Warszawa.
W r ó b l e w s k i T.
1982 Prof. dr Eugeniusz Frankowski (wspomnienie pośmiertne), Kronika Miasta Poznania,
t. 30. nr 2, Poznań, s. 94-96.
Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z A.
1968 Fenomenologiczna koncepcja historii i kultury. Zastosowanie w polskich badaniach
etnograficznych, „Etnografia Polska", t. 12, s. 15-28.
1982 Homo faher — homo ludens. Warszawa.

Zofia Sokolewicz
THE CLASSICS OF THE POLISH ETHNOLOGY
THE EUGENIUSZ FRANKOWSKI'S THEORY
OF THE M A G I C WAY OF T H I N K I N G A N D T H E TRANSITION RITES
Summary
The main thesis of this paper is, that there were discontinuities in the transmission
of the scholarly tradition in the history of the Polish ethnography after the Second World
War. One of the ideas which were consequently forgotten and abandoned then was theory of
the magic way of thinking and thai of the transition rites formulated by Eugeniusz
Frankowski.

�KLASYCY ETNOGRAFII POLSKIEJ: EUGENIUSZ FRANKOWSKI

25

His theory has been based on an interesting conception of the human nature. Accord­
ing to it the human nature is constant and universal independent of time and place. The
changing civilizations hadn't changed what is essential about it. The human being doesn't
feel any need for the distance and separation from the empirical world around him, he
submits to its rhytms and has a sense of its intrinsic harmony due to his emotions.
According to E. V. Hartmann, S. Freud and L. Levy-Bruhl the man belongs to nature
with his flesh and blood and is marked with sex, but he is a spiritual being as well,
deriving from his spirit the particular power enabling him the transcendence of the pure
empirical experience. The social and the psychic side of the human nature make together
a whole, based on the spiritual ground. That's why the world-view of such a being embrace
the entire world in all its dimensions and the only way of reconstruction of that world-view
is the examination and the interpretation of the myths, beliefs and magic and religious
behavior as well as of the meaning expressed by various cultural objects e.g. of the little
houses, plaques and tombstones, by the stamps cut-out or burnt-out on the domestic animals'skin
and by many different objects of art as Frankowski described them.
Eugeniusz Frankowski hadn't time enough to complete the intended two big works:
on the world-view of the Polish folk and on the magic way of thinking of the promitive
people. But he believed that the study of those problems should be continued along
with the more particular ethnographic researches since a more general problem is quite
necessary for the reconstruction of the system of reference that might allow for the
explanation and understanding the particulars by finding their place in the cultural systems.
We are able to reconstruct the Frankowski's theory now. owing to the knowledge of his
more particular studies (1920, 1921, 1925, 1932). The theory refers immediately to the Van
Gennep's concept of „rites de passage". Frankowski accepted his predecessor's ..tripartite"
conception of the transition rites and he believed that all the rituals of the life cycle
as well as those of the annual cycle have the same structure since "to live means to
change constantly one's state and form, to die and revive again". The aim of the rites
is to make the transition safe. The danger of the transition lies in the very moment when
a living individual or ewen a part o f the Universe finds itself in the critical point of
changing. It is "between" — between the human world and the other, supernatural world,
between his own group and strangers. It is defenseless since being nowhere it is "nothing"
and therefore can be dangerous to other people as well.
The scholars who studied the same problems 50 years later haven't referred to the
Frankowski's theory.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11342" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11320">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0cfade00df873bc1b2dd25bc98d72408.pdf</src>
        <authentication>de9496a13da981b531d35612d9561bf0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135143">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4990</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135144">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135145">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135146">
                <text>etnografia polska - okres powojenny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135147">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135148">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4627</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135149">
                <text>Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń - zmiana pytań badawczych w etnografii polskiej po II wojnie światowej / Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135150">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135151">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.15-35</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135152">
                <text>Sokolewicz, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135153">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135154">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135155">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135156">
                <text>PRZED
LUSTREM

��Zofia Sokolewicz
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW

Rewolucja, konflikt pokoleń
czy kumulacja doświadczeń
- zmiana pytań badawczych
w etnografii polskiej po II wojnie światowej
Ostatnie lata upłynęły w etnografii polskiej p o d znakiem zmiany paradygmatu. Je­
żeli była to rewolucja, należałoby ją nazwać pełzającą. Zaczęła się już w latach 70.
X X w. Potrzeba było więcej niż jednego pokolenia, aby jej skutki, dalekie zresztą od
pierwotnych zamierzeń jej twórców, zaowocowały nowym kanonem, zmianą pytań
i procedur badawczych oraz założeń poznawczych dotyczących charakteru bada­
nej rzeczywistości. Etnograf, zapytany dziś, co w jego badaniach można by uznać za
błąd w sztuce, odpowie zupełnie inaczej niż jego poprzednik sprzed 30, 40 lat.
Zastanówmy się więc, czy zmiana ta była rewolucyjna czy też wynikała ze stop­
niowej kumulacji wiedzy lub była efektem k r y t y k i naukowej; jaką rolę odegrało t u
następstwo pokoleń i jaka była rola jednostek.
Problematyka rewolucji naukowych i większej zmiany w nauce jest od kilku już
dziesięcioleci tematem gorących dyskusji, przez wiele lat koncentrujących się wo¬
kół książki Thomasa Kuhna (1968). Michał Buchowski stawia taką tezę:
na tle i n n y c h ś r o d o w i s k u d e r z a j e d n a k to, ż e w e t n o g r a f i i p r o c e s f o r m o w a n i a się g r u p
d y s y d e n c k i c h w o b e c m o d e l u m o d e r n i s t y c z n e g o z a c z ą ł się s t o s u n k o w o p ó ź n o i p r z e ­
b i e g a ł p o c z ą t k o w o b a r d z o n i e m r a w o . W y g l ą d a na to, ż e e t n o g r a f o w i e najdłużej o p i e ­
rali się n o w i n k o m t e o r e t y c z n y m ( B u c h o w s k i 1995, s. 4 2 ) .

Zapewne jakąś rolę odegrały tu także różnice pokoleniowe, choć na pewno nie
tylko one. T r u d n o choćby nie wspomnieć o konsekwencjach polityki naukowej par¬
tii komunistycznej dla rozwoju nauki w okresie PRL-u.
Pierwszym, który użył określenia „rewolucja w antropologii", był w 1964 r. Ian
Jarvie, absolwent London School of Economics and Political Science (LSE), uczest­
nik antropologicznego seminarium Raymonda Firtha (Jarvie 1964). Określenie to
odnosiło się do zmian wprowadzonych do antropologii przez Bronisława Malino¬
wskiego i było zgodne z odczuciami wielu jego uczniów. Było żywe w przekazie mię15

�Zofia Sokolewicz

dzypokoleniowym. Mnie opowiadała o t y m w 1958 r. Lucy Mair, jedna z najwierniej­
szych uczennic Malinowskiego, znana afrykanistka i znawczyni struktur politycz­
nych Afryki. Z jej przekazu wynikało, że po powrocie Malinowskiego z Trobriandów
i opublikowaniu Argonautów Zachodniego Pacyfiku (1922) uważano go za tego, który
zrewolucjonizował antropologię dzięki podejściu funkcjonalnemu do kultury Po­
dobno studenci gromadnie maszerowali z LSE przez Kings Road aż do H y d e Par­
ku, gdzie Malinowski głosił swe główne tezy Były jeszcze widocznie zbyt rewo­
lucyjne, by wypowiadać je w samej LSE, w której wciąż jeszcze panował, skądinąd
życzliwy Malinowskiemu, Charles G. Seligman.
Malinowski był niewątpliwie postacią charyzmatyczną, wywierającą przemożny
wpływ na swoich uczniów. I proponował coś zgoła innego od tego, co proponował
ewolucjonizm i , oparte na innym paradygmacie, różne rodzaje dyfuzjonizmu, w t y m
szkoła kulturowo-historyczna. Malinowski pragnął uczynić antropologię nauką w sen­
sie ścisłym (science), proponował spojrzeć na kulturę wybranej grupy jako na pewną
całość powiązaną wewnętrznie relacjami funkcjonalnymi i wyjaśniać ludzkie zacho¬
wania i rezultaty działań w kategoriach przyczynowo-skutkowych. Kryła się w t y m
zapowiedź podejścia systemowego i przyszłej teorii potrzeb. Badane przez funkcjonalistów grupy ludzkie miały charakteryzować się równowagą i zdolnością po¬
w r o t u do homeostazy po chwilowych zakłóceniach. O prawomocności wyników
badań decydowała empiria.
W ten sposób Malinowski odchodził od teorii ewolucji kultur - stopniowego
doskonalenia wytworów rąk ludzkich i instytucji oraz idei w skali Całego Świata. Po­
zostawało tylko wspólne z ewolucjonizmem założenie: człowiek jest jeden w swym
gatunku, choć zaspokaja swoje potrzeby w różny sposób. Pogłębione, intensywne
badania w jednym miejscu, bez względu na to, gdzie wykonywane, miały zapewnić
antropologowi wgląd we wszędzie ten sam mechanizm funkcjonowania kultury, dać
ogląd człowieka i umożliwić sformułowanie praw ściśle ogólnych. Dzięki temu an¬
tropologia mogłaby zyskać pewne podstawy do zaliczania się do nauk w ścisłym
znaczeniu tego słowa. Z tego punktu widzenia zmiany przeprowadzone przez Ma¬
linowskiego miały charakter fundamentalny, mimo że w praktyce antropologicznej
ten model trudno było konsekwentnie stosować (Sokolewicz 1984, 1985) .
1

Ian Jarvie podważa rewolucyjność zmian w antropologii, analizując konkretny
przypadek: kulty cargo. Zarzuca Malinowskiemu, że nie uporał się z problemem i n ­
dukcji, że w istocie rzeczy nie był w stanie dojść do sformułowania praw ściśle ogól¬
nych, a jedynie do tautologii lub zdań enumeratywnych, że funkcjonalna teoria kul¬
tury nie była zdolna wyjaśnić zjawiska zmiany, tak charakterystycznego dla okresu
kolonialnego i postkolonialnego oraz zbliżającego się końca epoki przemysłowej.
Krytyka Jarviego, prowadzona z pozycji falsyfikacjonizmu Karla Raymunda Poppe-

1

Sprawa nie jest oczywiście jednocznaczna. K i r s t e n H a s t r u p sugerowała np., że „antropologia za­

wsze była nienowoczesna" (2008, s. 63).

16

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

ra, dotyczyła wszystkich badaczy prowadzących badania empiryczne i mających am­
bicje, aby mówić nie tylko o prawdopodobieństwie, ale i o pewności, i w empirii
upatrujących kryterium prawdy (Kloska 1981, s. 29 i n.).
Krytyka ta została przyjęta przez jednych jako oczywista, przez innych z dystan­
sem. Dla starych uczniów Malinowskiego obowiązek obserwacji uczestniczącej i dłu­
gi, nieprzerwany pobyt w terenie były decydującym argumentem za rewolucją w an­
tropologii. Jeszcze na sesji zorganizowanej w Krakowie z okazji nadania przez U n i ­
wersytet Jagielloński doktoratu honoris causa w 1984 r. Raymundowi Firthowi p o d ­
kreślano, że nieprzemijającą zasługą Malinowskiego było właśnie zwrócenie uwagi
na pracę w terenie i obserwację uczestniczącą.
Powstaje pytanie: czy Malinowski zrobił rewolucję? I jaką miarą należy mierzyć
rewolucję w nauce z antropologicznego punktu widzenia? Zdaniem Kuhna oznacza
ona wprowadzenie nowego paradygmatu. A b y do tego doszło, konieczny jest jed¬
nak jakiś znaczący wstrząs: odkrycie kierujące uwagę badaczy na zupełnie nowe py¬
tania, wobec których stare teorie są bezsilne. Konieczna też jest obecność autorytetu
lub obdarzonej charyzmą osoby, która by przekazała właściwą informację o propo¬
nowanej nowości szerszemu środowisku i objęła w nim w jakimś zakresie przywódz­
two. Warunki te były spełnione w wypadku rozumienia zmiany proponowanej przez
Malinowskiego. Jego charyzma działała jednak tylko do jego śmierci w 1942 r. I nie¬
wiele wskazywało na możliwość istotnych zmian w antropologii aż do końca lat 50.
X X w., gdyż Alfred Reginald Radcliffe-Brown, który przeżył Malinowskiego o 14 lat,
również dążył do uformowania antropologii jako nauki (science), choć nieco innymi
drogami. Jednakże już w końcu lat 50. X X w. można było zauważyć symptomy no¬
wych propozycji teoretycznych (Leach 1961) .
2

W Polsce aż do 1950 r. etnografii, etnologii, antropologii nie stawiano celu
formułowania praw. Zaliczano te dziedziny do humanistyki i stosowano podobne
procedury jak w naukach historycznych. N i e było w istocie rzeczy sporu o to, czy
etnografia, etnologia są naukami (science) czy reprezentują humanistykę (art). Meto¬
dologiczne dyskusje na temat możliwości, lub wręcz obowiązku formułowania praw
przez nauki społeczne, prowadzone z pozycji marksistowskich, niemalże ominęły
etnografię. Czołowy metodolog etnografii tego okresu, Kazimierz Dobrowolski,
sądził, że wynikiem pracy etnografa mogą być nie prawa, ale generalizacje histo¬
ryczne. I tę propozycję bez dyskusji przyjęto.
Po I I wojnie światowej stanowiska kierowników uniwersyteckich katedr etnografii
i etnologii objęli w Polsce młodzi profesorowie, z przedwojennej generacji adiunk¬
tów. Wyjątkiem był Kraków, gdzie katedrę objął ponownie, po powrocie z Wilna,

2

Tekst pierwszego eseju w z b i o r z e Rethinking

Anthropology został wygłoszony w g r u d n i u 1958 r.

w LSE i spowodował tam burzliwą dyskusję, p r z y n a j m n i e j wśród studentów. K u m o j e m u z d z i w i e n i u
o znaczeniu z b i o r u dla dyskusji o zmianie w a n t r o p o l o g i i nie w s p o m i n a A d a m K u p e r w swojej
charyzmą a rutyną.

17

Między

�Zofia Sokolewicz

Kazimierz Moszyński. Było naturalnr, że pragnęli kontynuować prace sprzed 1939 r.
Niektórzy w czasie wojny usiłowali przecież pisać i opracowywać materiały tere¬
nowe, czego dowodem były np. kolejne po wojnie habilitacje: Józefa Obrębskiego
(1945/1946) i Witolda Dynowskiego (1947), a także projekty Polskiego Towa­
rzystwa Ludoznawczego dotyczące m.in. wznowienia prac nad Atlasem polskiej kultu­
ry ludowej (Gajek 1946). Prezentowała więc powojenna etnografia polska wiele indy¬
widualnych podejść do przedmiotu badań.
Najnowszym kierunkiem, którego zwiastuny pojawiły się w etnografii polskiej
przed 1939 r., był funkcjonalizm. Po wojnie okazał się jednak kierunkiem „burżuazyjnej nauki", potępionym przez oficjalnych ideologów marksizmu. Rewolucja
funkcjonalna ominęła więc etnografię polską. Józef Obrębski, jeden z najbardziej
zainteresowanych funkcjonalizmem, po uzyskaniu habilitacji na Uniwersytecie
Warszawskim wyjechał do Stanów Zjednoczonych i tam pozostał, a Andrzej Wali¬
górski znalazł schronienie w Katedrze Socjologii i Etnologii Ogólnej Dobrowol¬
skiego, gdzie wywierał niewątpliwie wpływ na studentów, ale nie prowadził już ba¬
dań i stosunkowo niewiele publikował, choć jego Antropologiczna teoria człowieka cie¬
szyła się wielkim zainteresowaniem. Na to jego wycofanie się i obawy Dobrowol¬
skiego przed ewentualnymi represjami władz spowodowanymi wykładami na temat
funkcjonalizmu wpłynęła niewątpliwie opinia etnografii radzieckiej na temat tej
metody Jej wyrazem była m.in. tłumaczona na język polski Anglo-amerykańska etno­
grafia w służbie imperializmu, której autor co prawda nie znalazł uchybień w samej teo­
rii, ale zadał zasadnicze pytanie: do czego służy funkcjonalizm? Odpowiedź, że jest
to narzędzie kolonialnego imperializmu, dyskwalifikowała Malinowskiego i funkcjonalizm (Potiechin 1949). Oficjalnie potępiony w powojennej Polsce znalazł swój wyraz
jedynie w pracy Marii Trawińskiej poświęconej domowi i gospodarstwu (1968) i do
pewnego stopnia w Rodzinie wiejskiej Danuty Markowskiej (1964). Niewątpliwie też
wpływy funkcjonalizmu, w t y m znaczenie kontekstu i problematyka współdziałania
na wsi, uwidoczniły się w badaniach ośrodka łódzkiego z inspiracji Kazimiery Z a w i stowicz-Adamskiej.
Początek lat 50. X X w. przyniósł w etnografii polskiej dość istotną, wprowadzo¬
ną zasadniczo odgórnie, zmianę. Polegała ona na zastosowaniu w naukach społecz¬
nych pojęcia procesu historycznego i zbioru założeń i pojęć wywiedzionych z ma¬
terializmu historycznego. Wiązała się też z dążeniem do ujednolicenia warsztatów
naukowych. Była istotnym elementem polityki naukowej państwa. W etnografii
autorytetem, który podjął się pogodzenia tych założeń z praktyką etnografów, był
profesor UJ Kazimierz Dobrowolski. Jego propozycje (Dobrowolski 1958) stano¬
wiły dość eklektyczne powiązanie założeń materializmu historycznego z wynikami
jego własnych badań nad południową Małopolską i inspiracji teorią Jana Stanisława
Bystronia. Była to, jak się wydaje, nieudana próba połączenia ujęcia diachronicznego
(proces historyczny) z synchronicznym (wpływ Malinowskiego). Łączyła te dwa
podejścia metoda integralna. Punktem wyjścia była zawsze konkretna społeczność
18

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

wiejska powstała w w y n i k u kolejnych fal osadniczych (proces historyczny) lub
miejska, robotnicza opisywana zgodnie z wymaganiami metody integralnej i teorii
formacji gospodarczo-społecznych, to jest poczynając od opisu sił wytwórczych,
układu społecznego i nadbudowy ideologicznej właściwej danej formacji. To podejś¬
cie do badań społeczności wiejskich znalazło swój najpełniejszy wyraz w tzw. synte­
zie etnografii polskiej, w artykule Dobrowolskiego i Woźniaka (1976). Podobne za¬
sady stosowano do opisu kultury robotniczej (por. np. Górników salinarnych Wieliczki
Danuty Dobrowolskiej czy Wczasy w Polsce Ludowej Edwarda Pietraszka).
O prezentację podejścia Dobrowolskiego zadbali raczej socjologowie. Rekon¬
strukcja jego teorii zaproponowana przez Katarzynę Kaniowską (1984, s. 51-69)
nie zadowala, gdyż opiera się jedynie na skrócie wystąpienia Dobrowolskiego pub¬
likowanym w „Etnografii Polskiej" (Dobrowolski 1958). N i e ulega jednak wątpli¬
wości, że przedwojenna tradycja różnorodnego podejścia do badań etnograficz¬
nych prezentowana przez różne ośrodki w Polsce dała o sobie znać i nie wszyscy
postępowali zgodnie z propozycjami Dobrowolskiego. Polityka naukowa państwa
polskiego, zmierzająca do ujednolicenia warsztatu i wprowadzenia metodologii
marksistowskiej, poniosła fiasko.
W różnych ośrodkach etnograficznych przed I I wojną światową nieliczne auto¬
rytety tworzyły własne szkoły. Łączyło je, w opinii Anny Kutrzeba-Pojnarowej, po¬
dobne podejście do historyzmu, uwzględnianie historycznego kontekstu, silne wpły¬
wy romantycznego mitu kultury ludowej, tak charakterystycznego dla nauki two¬
rzących się państw narodowych w Europie (Kutrzeba-Pojnarowa 1976). Koncepcja
polskiej szkoły etnograficznej sformułowana przez Annę Kutrzebę-Pojnarową we
wspomnianej syntezie od początku spotkała się ze sprzeciwem deklarowanym w licz¬
nych wypowiedziach, chociażby Marii Frankowskiej, która kładła nacisk na zróżni¬
cowanie warsztatu i założeń metodologicznych w różnych ośrodkach etnograficz¬
nych. Tak więc różne manifesty i deklaracje istniały niejako sobie, a praktyka badawcza
różniła się od nich istotnie. Sztandarowe prace różnych ośrodków, w t y m mono¬
grafie Siołkowic (Kraków), Puszczy Zielonej (Warszawa), Wielkopolski (Poznań),
powstawały według odmiennych koncepcji. Miejscem zaś szczególnych sporów stał
się Polski Atlas Etnograficzny (PAE). W pierwszym kwestionariuszu (1953 r.) widać
wyraźnie wpływ Moszyńskiego, kładziono nacisk na rejestrowanie reliktów, a gorące
nieraz dyskusje między Kazimierzem Moszyńskim (etnografem), Janem Czekanowskim (antropologiem) i Kazimierzem Nitschem (językoznawcą) dotyczyły raczej
rodzaju tych reliktów i szczegółowości ich opisu. Jednakże do drugiego kwestio¬
nariusza (1954 r.) wprowadzono znaczne zmiany Przede wszystkim przyjęto zało­
żenie, że PAE ma być inwentarzem kultury ludowej X I X i X X w., a nie tylko jej relik¬
tów. Rozszerzono znacznie tzw. wiadomości o informatorze, domagając się od ba¬
daczy uwzględnienia kontekstu wywiadu. Podobnie rozszerzono tzw. wiadomości
o wsi, uwzględniając np. kwestie osadnicze, migracje, strukturę społeczności. Była to
koncesja na rzecz zwolenników Dobrowolskiego, ale także Zawistowicz-Adamskiej
19

�Zofia Sokolewicz

powołującej się na łódzkie badania nad współdziałaniem na wsi i domagającej się
częstszego uwzględniania kontekstu społecznego badanych faktów. Tak więc w dysku­
sji nad PAE ścierały się co najmniej cztery różne podejścia do przedmiotu badań.
Dyskusja ta obrazowała trudności, które napotkali etnografowie, próbując zmie¬
rzyć się z badaniem zmian kultury polskiej, a w t y m kultury ludowej w wyniku II w o j ­
ny światowej, nowego ustroju polityczno-społeczno-gospodarczego, skutków dru¬
giej industrializacji. Etnografowie stanęli wobec zagadnienia istotnych ruchów
osadniczych, które wstrząsnęły strukturą sprzed 1939 r., nasilającego się odchodzenia
od tradycyjnej kultury ludowej, powstawania nowych form kultury Jednocześnie do¬
strzeżono wiele elementów łączących kulturę ludową z kulturą robotniczą i możli¬
wość objęcia tej sfery badaniami z użyciem aparatu pojęciowego wypracowanego
w pracy nad kulturą ludową. N a uwagę zasługują tu prace ośrodka krakowskiego
(Mieczysław Gładysz), łódzkiego (Bronisława Kopczyńska-Jaworska), poznańskiego
(Józef Burszta, Z b i g n i e w Jasiewicz), a także warszawskiego (Anna Zadrożyńska).
Badania te, choć niezmiernie cenne, zwłaszcza w warstwie opisowej, były też dowo¬
dem borykania się etnografów ze zjawiskiem zmiany, którą, z wyjątkiem Anny
Zadrożyńskiej, ujmowano jako następstwo zdarzeń. Niemożliwe okazało się
ukazanie zmian w układzie przyczynowo-skutkowym, wykazanie przyczynowego
związku między kolejnymi fazami procesu historycznego.
Próbą pogodzenia tych sprzeczności i ukazania zmienności kultury ludowej w pro¬
cesie historycznym była wystawa poświęcona polskiej kulturze ludowej, otwarta
w Łodzi w 1957 r. Autorką koncepcji była Kazimiera Zawistowicz-Adamska, wtedy
kurator działu etnograficznego M u z e u m Archeologiczno-Etnograficznego w Ło¬
dzi. W nowoczesnej, jak na owe czasy, oprawie plastycznej próbowano uwzględnić
lokalne konteksty i dynamikę zmian, ukazać nie tylko żywą barwę kultury ludowej
po uwłaszczeniu, będącą podstawą mitu ludowości, ale także jej biedną i szarą co¬
dzienność. Wystawa ta stała się wydarzeniem w środowisku etnograficznym. Orga¬
nizowano nawet specjalne wycieczki studentów z Warszawy do Łodzi. N i e zmie¬
niło to jednak faktu, że ten stan dyskusji metodologicznej musiał budzić sprzeciw
niektórych przynajmniej przedstawicieli młodszego pokolenia. Po roku 1956 nieco
zmniejszyła się indoktrynacja ideologiczna na uniwersytetach, pojawiła się
możliwość pierwszych wyjazdów na stypendia zagraniczne (np. Zofia Sokolewicz,
Jan Krzysztof Makulski), jednym z pierwszych zwiastunów nieco swobodniejszej
dyskusji było np. powstanie Polskiego Towarzystwa N a u k Politycznych, powrót so¬
cjologii i psychologii na uniwersytety. N i e wydaje się jednak, by ta atmosfera
w znaczący sposób wpłynęła na młode pokolenie etnografów. Tylko nieliczni de¬
cydowali się na zabranie głosu w sprawach ogólnych. Ich wystąpienia zostały jed¬
nak odnotowane w sprawozdaniach z konferencji i w przekazie międzypokolenio¬
w y m . Powstało kilka, świadczących o fermencie, prac magisterskich. W Warszawie
do takich zaliczyłabym pracę Witolda Kowalskiego (1970) i Ryszarda Tomickiego
(1972).
20

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

W końcu lat 60. zorganizowano trzy ważne konferencje metodologiczne. W Ło¬
dzi w 1967 r. odbyła się konferencja organizowana przez PTL. III ogólnopolska kon¬
ferencja metodologiczna Instytutu H i s t o r i i Kultury Materialnej i Zarządu Muzeów
i Ochrony Zabytków Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz uniwersyteckich katedr
Etnografii, w Kielcach w listopadzie 1969 r., poświęcona była planowanej syntezie
etnografii Polski. Trzecią konferencję, na temat zmiany (Kowalska-Lewicka 1971),
zorganizowano w Arturówku w 1970 r. W drukowanych sprawozdaniach (Bolesław
Januszkiewicz, Anna Kowalska-Lewicka, Mirosława D r o z d ) odnotowano cztery w y ­
stąpienia „młodych", to jest dwóch studentów piątego roku (Jerzego Heymana z Po¬
znania i Piotra Salwy z Krakowa) i dwóch doktorantów z Łodzi (Andrzeja Lipiń¬
skiego i Zbigniewa Marcina Kowalewskiego). W wystąpieniach tych dwóch ostatnich
zaznaczyły się wyraźnie próby nawiązania do teorii marksistowskiej (Lipiński 1967b,
s. 67 i n., Kowalewski 1967), studenci zaś podzielili etnografię na tradycyjną i współ¬
czesną oraz upomnieli się o stosowanie zasad funkcjonalizmu w badaniach etno¬
graficznych. Stosunek „starszych" do propozycji Lipińskiego i Kowalewskiego był
ambiwalentny. Obie propozycje były niejako obok praktyki badawczej etnografów.
Czy mogły budzić żywy oddźwięk? N i e było przekonania, że ich propozycje warte
są włączenia do warsztatu pracy etnografa na stałe. N a d t o język wypowiedzi Lipiń¬
skiego uznano w dyskusji za zbyt hermetyczny. N i e uzyskali więc większego popar¬
cia audytorium. Ich wypowiedzi komentowano jako polityczne (obaj byli członkami
PZPR), jako wyraz polityki organizacji partyjnej I H K M PAN zmierzającej do objęcia
swymi wpływami ośrodka łódzkiego, a to musiało budzić, jeżeli nie sprzeciw, to przy¬
najmniej dystans niepartyjnego środowiska etnografów.
N i e c o inaczej miała się sprawa z wystąpieniami studentów, którzy postulowali
wprowadzenie założeń funkcjonalizmu-strukturalizmu i strukturalizmu do dydak¬
tyki i praktyki badawczej katedr uniwersyteckich. Dyskusja ta znalazła zresztą swój
wyraz w polemice prasowej wokół artykułu Józefa Burszty (Burszta 1965), podjętej
przez Jerzego Heymana (1970), i koncyliacyjnej w tonie odpowiedzi Aleksandra
Posern-Zielińskiego (1970). Jej istotną część stanowił spór wokół sensowności po¬
sługiwania się przez etnografów koncepcją procesu historycznego, skupiania się na
badaniu zmiany społecznej oraz postulatu wprowadzenia do badań etnograficz¬
nych zasad funkcjonalizmu-strukturalizmu i strukturalizmu. O dyskusji tej zdaje się
dziś nikt nie pamiętać. Pozostało wspomnienie o niej raczej w warstwie anegdotycz¬
nej i w pewnym sensie politycznej oraz wzmianka w sprawozdaniach z konferencji
oraz w Historii etnografii polskiej (Frankowska 1973, s. 252). Z tych szczątkowych da¬
nych o dyskusji na konferencjach w Kielcach i Arturówku oraz przekazów ustnych
wynika, że propozycje zmian w metodologii były rozstrzelone, formułowane nadto
przez jednostki, za którymi nie stały znaczące środowiska. Nawet postulat Heymana
w części dotyczącej strukturalizmu spotkał się z ripostą przedstawiciela młodszej
generacji, Makulskiego, skądinąd autora referatu o strukturalizmie na tejże konferen¬
cji. Odpowiedź dotyczyła zarówno języka wypowiedzi Heymana, jak i wątpliwości
21

�Zofia Sokolewicz

co do sensowności stosowania zasad analizy strukturalnej do zjawisk kultury współ¬
czesnej.
Tak więc w 1967, 1968 i 1970 r. pojawiły się głosy postulujące refleksję meto­
dologiczną i zmiany w założeniach badawczych, jednak były one nie dość uporząd¬
kowane, niejednoznaczne i nie miały siły przebicia, co nie znaczyło, że nie budziły
emocji. Brakowało też osób obdarzonych autorytetem lub charyzmą, które mogły¬
by takie rozwiązania forsować. I to m i m o pewnej otwartości środowiska na zmiany,
wyrażającej się m.in. w postulacie Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej, aby badania
funkcjonalno-strukturalne prowadzić jednocześnie z badaniami nad procesem histo¬
rycznym (Januszkiewicz 1970, s. 197), i mimo pozytywnego stosunku do „młodych",
co wyraziło się m.in. w opinii profesor Zawistowicz-Adamskiej, która oceniła referat
Kowalewskiego jako „nowatorski" i „rewolucyjny" (Zawistowicz-Adamska 1968, s. 13,
14) - pozostaje pytanie, czy ocena ta nie wynikała z pozytywnego stosunku pani pro¬
fesor do wszelkich prób samodzielnego myślenia ze strony jej młodych uczniów.
Koncepcja historii kultury materialnej, następnie powołanie w 1950 r. studium
H K M i w 1953 r. instytutu H K M oraz ujęcie kultury narodowej jako socjalistycznej
w treści, a ludowej w formie uchroniły etnografię lat 40. i 50. X X w. przed represja¬
mi, jakim zostały poddane socjologia, psychologia, a nawet bliskie etnografii antro¬
pologia fizyczna (oskarżana o rasizm!) i antropogeografia. Ta ostatnia zniknęła
z uniwersytetów, antropologia fizyczna przetrwała niszowo jako nauka pomocnicza
archeologii, dwie pierwsze wróciły na uniwersytety po 1956 r. Głównym kapitałem
etnografii była kultura ludowa w swojej zmityzowanej postaci. Zewnętrznym tego
wyrazem było postanowienie wydania dzieł wszystkich Oskara Kolberga (uchwała
Rady Państwa z 13 lipca 1960 r. - Tarko 1970, s. 296). Nieśmiało podjęto też próbę
wprowadzenia do programów szkolnych, w ślad za zaleceniem U N E S C O o ochro¬
nie dziedzictwa kulturowego, pewnych elementów wiedzy o polskim dziedzictwie.
Etnografię w komisji powołanej przez ministerstwo oświaty reprezentowała Broni¬
sława Kopczyńska-Jaworska. Dyskusja ta nie zaowocowała praktycznymi zaleceniami
(informację tę zawdzięczam Bronisławie Kopczyńskiej-Jaworskiej). Jednakże wy¬
chodzenie etnografii poza własne środowisko wzbudziło zainteresowanie prasy,
która nie była skłonna uważać badań tej dyscypliny za poważne. Silny atak przy¬
puszczono na etnografię z okazji obrony pracy doktorskiej o Formach gry w palanta na
obszarze Polski (Wrocław 1967; „Lud" L I V 1970, s. 286), pracy związanej z planami
naukowymi poznańskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Dyskusja wzbudziła
ogromne emocje i niemal uczucie zagrożenia. Środowisko etnografów, poza kilko¬
ma listami d o prasy (Józef Gajek), zamknęło się w sobie w obliczu k r y t y k i ze¬
wnętrznej. I sądzę, że był to dodatkowy element w latach 1968-1969, który spowo¬
dował alergiczne wręcz reakcje starszego pokolenia na krytykę wewnętrzną.
W latach 60., a zwłaszcza w drugiej ich połowie, nauka polska nieco się otwiera
na świat. Wyrazem tego są konferencje i wyjazdy zagraniczne badaczy na zachód
Europy i do Stanów Zjednoczonych, tłumaczenia literatury pięknej, a przede wszyst22

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

kim klasycznych już w nauce prac Claude'a Levi-Straussa, Rudolfa O t t o i innych
autorów szkoły utrechckiej w religioznawstwie, Ericha Fromma, M i r c e i Eliadego,
Michaiła Bachtina, Carla Gustava Junga i semiotyków radzieckich. Studenci pierw¬
szego roku etnografii pytani przeze mnie, co skłoniło ich do w y b o r u tego kierunku
studiów, wskazywali na lektury jednego z tych autorów. Większość tych prac była
zresztą równie nowa i inspirująca dla profesorów, co dla studentów. Jednakże różnili
się w ich odbiorze. Dla starszego pokolenia było to fascynujące spotkanie z nowymi
wręcz polami refleksji etnograficznej, ale nie było to wezwanie do zmiany warszta¬
tu, pytań i procedur badawczych. Studentom lektury te wskazywały całkiem nowe
pole dociekań, a nawet proponowały odpowiedzi na pytania egzystencjalne.
Trzeba powiedzieć, że w końcu lat 60. na uniwersytetach znalazła się młodzież
inna w porównaniu z tą z lat 50., kiedy studenci albo entuzjastycznie odnosili się do
socjalistycznych reform, albo byli wychowani w lęku i nie zamierzali się buntować,
albo starannie ukrywali (rzadziej demonstrowali) swoją opozycyjność lub bezref¬
leksyjnie odnosili się do własnych studiów, przyjmując, że rzeczywistości nie da się
zmienić. Tylko wyjątkowi wśród nich byli w stanie iść własną drogą, jak Anna Z a drożyńska lub Jacek Olędzki, a z tych, którzy obrali potem drogę ekspresji artysty­
cznej, Izabela Cywińska, Jerzy Skolimowski. Lata 60. przynoszą zmianę. Wśród
studentów znajdzie się niewielki, ale znaczący procent osób oczytanych w zagra¬
nicznej literaturze, stawiających sobie pytania egzystencjalne, zainteresowanych filo¬
zofią, traktujących kulturę nie jako korelat struktury społecznej, ale jako autono¬
miczną sferę działania człowieka, sferę wartości ludzkich, wymagającą rozumienia
i interpretacji we właściwych jej kategoriach. Studentów tych, poczynając od końca
lat 60., było na uniwersytetach coraz więcej i stanowili dla kadry profesorskiej istot¬
ne wyzwanie.
W latach 60. X X w. było już jasne dla większości elit, że socjalizm nie spełnia
oczekiwań społecznych i nie da się reformować, a ideologia marksistowska nie od¬
powiada na nurtujące myślącego człowieka pytania egzystencjalne. Ta sytuacja una¬
oczniła gronu profesorskiemu z jeszcze większą niż dotychczas mocą, że spoczywa
na niej odpowiedzialność za kształcenie ludzi zdolnych do refleksji nad swoją
kondycją, nad kondycją społeczeństwa i narodu, do stawiania nowych pytań i po¬
szukiwania odpowiedzi poza oficjalnym nurtem ideologii. Zdawano sobie już spra¬
wę z tego, że nie tylko byt kształtuje świadomość, ale że odgrywa w t y m wielką rolę
sfera ducha, symbolika, emocje ludzkie, ekspresja artystyczna. T y m samym humani¬
styka, rozumiana w kategoriach symbolicznych jako sztuka (art), a nie nauka (science),
stała się dla wielu nieświadomym, ale istotnym elementem postawy opozycyjnej w sto­
sunku do oficjalnego nurtu lansującego tzw. naukowy światopogląd (tzn. odwołują¬
cy się również w sferze kultury do praw ogólnych formułowanych zgodnie z proce¬
durami naukowymi).
C i otwarci i myślący studenci pojawili się na wszystkich kierunkach wyższych
uczelni, także na etnografii. W ośrodku warszawskim w 1967 r. rozpoczęli studia
23

�Zofia Sokolewicz

m.in. Ryszard Tomicki i Tadeusz Maciej Ciołek, w 1968 r. m.in. Z b i g n i e w Benedyktowicz, L u d w i k Stomma, Jerzy S. Wasilewski, a po nich pojawiły się kolejne roczniki
wspaniałych ludzi (Historia... 2007). Nadawali ton podczas ćwiczeń i seminariów,
to głównie oni brali udział w badaniach prowadzonych przez kadrę naukową, dzia¬
łali w kołach naukowych, wcześnie też rozpoczęli publikować swoje próby N a d nie­
którymi z nich dyskutowano jeszcze przed drukiem (Tomicki 1973, 1975; Stomma
1975; Wasilewski 1975) i odegrały one znaczącą rolę w procesie zmiany paradygmatu
(Jasiewicz 2006, s. 12). Propozycje te wpisywały się w tembr głosów domagających
się odkrywania w kulturze ukrytych znaczeń, symboliki, i to zarówno w naszych za¬
chowaniach codziennych, jak i w rytuale, głosów wychodzących z nauki, ale sięgają¬
cych polityki i ideologii. N i e była to jeszcze do końca zmiana paradygmatu, choć nie¬
wątpliwie postawiono nowe pytania - przede wszystkim: co znaczy? - i zrezygno­
wano z empirii jako obowiązującego do tej pory kryterium prawdy, na rzecz kryterium
spójności w y w o d u .
Rozpowszechnianiu się nowych idei sprzyjały seminaria ethnologica organizowane
przez U A M i międzyuczelniane obozy etnograficzne, pomyślane przez profesora
Witolda Dynowskiego i organizowane od 1953 r. Skupiały one corocznie w jednym
miejscu na dwa tygodnie asystentów i studentów pierwszego, potem drugiego roku,
wszystkich katedr uniwersyteckich w Polsce. Były więc formą wymiany myśli,
zwłaszcza w kuluarach, nieformalnie, miejscem zadzierzgiwania przyjaźni i ini¬
cjowania współpracy, często równie nieformalnej. N a pewno dyskusje wśród stu¬
dentów i asystentów toczyły się w znacznie gorętszym rytmie od tych w gronach
profesorskich. Świadectwem tych ostatnich może być tzw. synteza (Etnografia...
1981), w której, poza artykułem Tomickiego, nie zawarto nowych, aktualnych pro¬
pozycji. Jest ona podsumowaniem myślenia jakoś zbieżnego z wcześniej opisanymi
propozycjami Dobrowolskiego, częściowo nawet Moszyńskiego, w pewnym stop¬
niu Zawistowicz-Adamskiej. N o w e pomysły nie dotknęły „starej" kadry uniwersy¬
teckiej. Najlepszym przykładem tej sytuacji może być to, że recenzenta pracy d o k ­
torskiej Jerzego S. Wasilewskiego (1977 r.) na temat uniwersum symbolicznego jurty
mongolskiej musiano szukać poza środowiskiem etnograficznym, wśród literaturoznawców (Stefan Żółkiewski), którzy w odróżnieniu od etnografów od wielu już lat
prowadzili studia semiotyczne i którym, podobnie jak i językoznawcom, nieobcy
był strukturalizm.
N o w y m pomysłom młodego pokolenia sprzyjał na Uniwersytecie Warszawskim
program studiów. Wprowadzono w 1972 r. tzw. grupy laboratoryjne. Ich istotą była
praca studentów z jednym asystentem przez cztery semestry nad jednym zagad¬
nieniem. Zadaniem grupy było postawienie pytania badawczego, opracowanie stanu
badań, przyjęcie określonej metodologii, przeprowadzenie badań w terenie i opra¬
cowanie końcowego raportu w formie gotowej do publikacji. Pierwsze dwie grupy
prowadzili w Katedrze Etnografii U W Anna Zadrożyńska i Andrzej Woźniak. O b y ­
dwoje wypracowali odrębne warsztaty pracy odpowiadające ich zainteresowaniom,
24

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

choć, zwłaszcza w podejściu d o źródeł, mające wiele wspólnych cech. Taka koncep­
cja laboratorium, która zachęcała badacza do indywidualnego podejścia, umożliwiała
zapoznanie studentów z różnymi propozycjami badawczymi. Dzięki temu w później­
szych latach grupy mógł prowadzić strukturalista (Ludwik Stomma), semiotyk (Je­
rzy S. Wasilewski), fenomenolog (Zbigniew Benedyktowicz), a z czasem hermeneutka (Joanna Tokarska-Bakir). Łączyła te grupy teoria poznania. Pierwszą próbę
takiego wspólnego metodologicznego programu dla tych grup opracował Ludwik
Stomma . Istnienie grup umożliwiło wprowadzenie do treści programu studiów
etnograficznych nowych kierunków badawczych i lansowanych przez nie procedur
w zakresie warsztatu pracy. I to było zasługą, trzeba przyznać, właśnie młodszej
grupy kolegów, doktorantów i asystentów.
3

Trzeba jednak podkreślić, że grupa młodych kontestatorów była zgodna w zasa­
dzie tylko co do jednego: konieczności postawienia nowych pytań i zmian metodolo­
gicznych. M i e l i dość zajmowania się kwestią zmiany w czym byli zgodni z nauką
zachodnią. N o w e pytania wynikały z przyjęcia przez nich rozumienia kultury jako
rzeczywistości myślowej umożliwiającej ludziom komunikowanie się. Główne py­
tanie, powtarzane za Levi-Straussem, brzmiało więc: co znaczy? Różnili się zaś
znacznie co do rozumienia tego, czym jest owa rzeczywistość myślowa i w jaki spo¬
sób poszukiwać odpowiedzi na pytanie, co znaczy Wynikało to z różnic osobo¬
wościowych, doświadczenia życiowego i terenowego, znajomości literatury zagra¬
nicznej, wciąż skąpo napływającej do naszych bibliotek. Można zaryzykować twier¬
dzenie, że każdy czytał coś innego, przeważnie przez przypadek. Jedynym pismem
informującym o bieżących badaniach antropologicznych było „Current A n t h r o ­
pology", wydawane przez Sol Taxa od 1963 r. i dostępne w pojedynczych egzem­
plarzach nie we wszystkich ośrodkach akademickich. O jego znaczeniu świadczyć
mogą np. artykuły Joanny Tokarskiej-Bakir, obficie cytującej to pismo (Tokarska-Bakir 1990). N i e było ono jednak powszechnie dostępne i czytane.
Przykładem ograniczeń w dostępie do literatury niech będzie to, że jeszcze
w 1988 r. najnowszą książkę Jamesa Clifforda The Predicament of Culture. Twentieth-cen­
tury ethnography, literature and art przywiozła z prywatnej podróży do Stanów Z j e d n o ­
czonych Anna Kunczyńska-Iracka, a w rok później drugi egzemplarz dotarł do
Warszawy dzięki wyjazdowi Zbigniewa Benedyktowicza na organizowaną przez
Amerykanów szkołę letnią w Salzburgu. Te dwa egzemplarze były kserowane nie¬
skończoną liczbę razy, omawiane na seminarium Kunczyńskiej-Irackiej rozdział po
rozdziale, wreszcie prezentowane w 1991 r. w piśmie „Konteksty Polska Sztuka Lu¬
dowa".
Ten stan rzeczy skutkował odwoływaniem się młodszego pokolenia etnografów
do różnych autorytetów i teorii z kręgu semiotyki, fenomenologii, hermeneutyki.
Jest to widoczne zwłaszcza w treści „Kontekstów", starannie relacjonujących nowe
3

L u d w i k Stomma, Projekt planu zajęć grup ćwiczeniowo-laboratoryjnych,

25

1976, archiwum I E i A K U W

�Zofia Sokolewicz

prace. Czasopismo to, czekające na monograficzne opracowanie przez historyka
etnografii, wydawane było p o d światłym i życzliwym dla młodych kierownictwem
Aleksandra Jackowskiego.
G w o l i prawdzie historycznej muszę nadmienić, że wprowadzanie nowych pytań
i procedur w etnografii nie przebiegało wszędzie tak bezkonfliktowo, jak by wynikało
to z mojego tekstu. W niektórych ośrodkach, jak np. w Krakowie, gdzie wciąż był sil¬
ny autorytet Moszyńskiego i Dobrowolskiego, młodzi, przekonani o swoich racjach
i nieznający kompromisów w dochodzeniu do prawdy, działali p o d Frazerowskim
hasłem „zabić ojca" i nie godzili się na pokojową koegzystencję, odsądzając od czci
i wiary prace starszego pokolenia. O n o odpłacało się im, jak to określa Czesław Robotycki, kwaśnym przyjęciem, stosując wielokrotnie argumenty pozanaukowe (oskar¬
żenia o alkoholizm i swobodę obyczajową). Problem w t y m , że „starsi" i „młodzi"
mówili różnymi językami, co uniemożliwiło porozumienie i stawiało dyskutantów
przed alternatywą albo-albo. „Starszym" trudno też było przyjąć, że to, nad czym
pracowali przez całe życie, było oceniane jako bezsensowne.
Charakteryzując zmiany metodologiczne w etnografii polskiej, trzeba też wska¬
zać na ożywione dyskusje toczone wokół kwestii źródeł etnograficznych. W latach
zarówno 60., jak i 70. prowadzono we wszystkich ośrodkach intensywne badania
terenowe. Zaowocowały one wielką liczbą wywiadów i obserwacji gromadzonych
w naszych archiwach oraz ich krytyką. Już w okresie pierwszych prac PAE, jak wspom­
niałam, zastanawiano się nad kontekstem wywiadu i nad tym, w jakim stopniu wpływa
on na uzyskane informacje. Słynna była dyskusja z 1954 r. między Józefem Gajkiem
a Kazimierą Zawistowicz-Adamską (zwolenniczką uwzględniania kontekstu) na te¬
mat tego, co do danych o narzędziach rolniczych wnosi informacja, że informatorka
w czasie udzielania wywiadu robiła pranie. Ten wątek pojawia się także na początku
lat 70., gdy zwolennicy strukturalizmu zmierzający do ustalenia znaczeń domagają
się od rozmówców jasnych odpowiedzi t y p u zero-jedynkowego, lekceważąc wielo¬
krotnie osobę rozmówcy i nie wpisując danych o informatorze. Dotyczyło to też
ośrodka warszawskiego. Przy okazji jakiejś konferencji Zawistowicz-Adamska
zwróciła się do mnie z wyrzutami: jak t y możesz na to pozwolić!
Jednakże zwolennicy fenomenologii, semiotyki niesystemowej i hermeneutyki
poszli w dyskusji nad materiałem terenowym jeszcze dalej. Upowszechnienie mag¬
netofonów umożliwiło zapis nie tylko słów rozmówcy, ale także jego wahań, robio¬
nych przerw, śmiechu, ironii etc. Unaoczniło też rolę etnografa, obnażyło słabość
tych, którzy narzucali informatorowi swoją siatkę pojęciową, ujawniło wszelkie dwu¬
znaczności wypowiedzi. Ten nagromadzony materiał sprawiał, że byliśmy coraz mniej
pewni własnego obiektywizmu i adekwatności materiału do tzw. rzeczywistości.
W trakcie analizy materiału pojawiały się coraz to nowe wątpliwości skłaniające ba¬
daczy do pogłębiania wiedzy o informatorze jako współautorze wywiadu i znacze¬
niu kontekstu. W czasie jednej z dyskusji na ten temat w latach 80., w gronie pra¬
cowników Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej U W , Krzysztof Kubiak,
26

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

pod wpływem coraz liczniejszych pytań o informatora i o to, „co on miał na myśli",
zażartował, że potrzebna jest nam maszyna, z której po naciśnięciu guzika wyskaki­
wałby informator i pomagał rozproszyć wątpliwości.
To uznanie znaczenia informatora w tworzeniu treści wywiadu niejako przygo­
towało grunt pod akceptację tezy Clifforda Geertza o etnografie jako pisarzu. N a ­
gromadzenie i różnorodność materiału (por. liczne materiałowe opracowania, jak
np. „Łódzkie Studia Etnograficzne") i słabość tradycyjnych metod ich analizy spra¬
wiły, że środowisko etnograficzne było gotowe do przyjęcia propozycji jakoś¬
ciowych płynących d o Polski, zwłaszcza po seminarium w Santa Fe (Writing Culture),
z zachodniego świata i nie broniło się przed nimi jak w wypadku strukturalizmu. T u
już marsz ku zmianom paradygmatu nabrał tempa. Według Kuhna kumulacja wie¬
dzy nie jest warunkiem zmiany paradygmatu. C z y jednak presja informacji zawar¬
tych w źródłach przez nas wywołanych i niedających się zinterpretować nie sta­
nowiła bodźca do postawienia nowych pytań i , w konsekwencji, zmiany paradyg­
matu?
Dzięki wymianie informacji i przyjaźniom zawartym na międzyuczelnianych obo¬
zach etnograficznych i wspomnianych seminariach międzyuczelnianych (Poznań
i Łódź), a kontynuowanych na gruncie prywatnym, okazało się, że w innych, poza
Warszawą, ośrodkach są młodzi ludzie podobnie myślący i pragnący uprawiać
etnografię w inny niż dotychczas sposób. Dzięki temu w latach 80. pojawia się fala
dyskusji i publikacji (Zbigniew Benedyktowicz, Wojciech J. Burszta, Michał Bucho­
wski, Dariusz Czaja, Katarzyna Kaniowska, Krzysztof Piątkowski i Krystyna Piąt­
kowska, Czesław Robotycki, Sławomir Sikora, W i t o l d Stoczkowski, L u d w i k Stom­
ma, Joanna Tokarska-Bakir, Jerzy S. Wasilewski, Stanisław Węglarz), zapoczątkował
ją tzw. manifest młodych, teksty publikowane w „Polskiej Sztuce L u d o w e j " (1981 r.).
I zaczyna się historia zmiany paradygmatu bardzo udanie ujęta przez Robotyckiego
(1995), co niejako zwalnia mnie z jej opisu. Dyskusji tej nie przerwał, a raczej ją zin¬
tensyfikował stan wojenny. D o grona kontestatorów dołączyli studenci z okresu
strajków studenckich na uniwersytetach, co przydaje jej charakteru politycznego.
O d momentu pierwszych protestów wobec tradycyjnej etnografii (Kazimierz
Moszyński) oraz etnografii ukierunkowanej na badanie zmiany kulturowej (Kazi¬
mierz Dobrowolski, Józef Burszta) do czasu „antropologii - projektu urzeczywistnio­
nego" (według określenia Czesława Robotyckiego) minęło około 25, 30 lat. Można
ten okres podzielić na co najmniej trzy podokresy Pierwszy obejmuje sam koniec lat
60. X X w. i charakteryzują go nieliczne głosy studentów i doktorantów na wspo­
mnianych konferencjach metodologicznych w Łodzi, Kielcach i Arturówku, po¬
święconych kwestiom badania zmiany kulturowej i projektowi syntezy etnografii
Polski. Diagnozowano wówczas, że problem tkwi w przyjęciu przez starsze pokole¬
nie takich teorii i metodologii badania zmiany, które jej w gruncie rzeczy nie wyjaś¬
niały, z ogólnym wskazaniem na funkcjonalizm i strukturalizm jako skuteczniejsze
sposoby badania kultury.
27

�Zofia Sokolewicz

D r u g i okres zaczyna się pracą magisterską Ryszarda Tomickiego (1972) oraz
dyskusją poprzedzającą pojawienie się tekstów Ludwika Stommy poświęconych
analizie strukturalnej pokładzin (1975) i magii Alkmeny (1976). W dyskusji zazna¬
czają się wyraźnie trzy nurty: strukturalny, semiotyczny i fenomenologiczny. Ich
młodych przedstawicieli łączy lektura dzieł Paula Ricoeura, w t y m proponowana
przez niego zasada rozpoczęcia analizy od uporządkowania treści tekstu za pomocą
metody strukturalnej, a następnie przejścia do analizy fenomenologicznej i hermeneutycznej. Za pośrednictwem Ricoeura budzi się w środowisku świadomość ist¬
nienia twórczości Hansa-Georga Gadamera, która dopiero w drugiej połowie lat
80. X X w., dzięki wydawnictwom podziemnym (Prawda i metoda), zostanie upo­
wszechniona. Jego teoria do praktyki badawczej etnografów wejdzie dopiero za p o ­
średnictwem pisarstwa Tokarskiej-Bakir (1991).
W latach 70. X X w. najdonioślej jednak brzmi głos strukturalizmu. Dzieje się tak
zapewne z powodu przekładów kolejnych książek Levi-Straussa. Po Smutku tropików
ukazała się Antropologia strukturalna, Myśl nieoswojona, Totemizm dzisiaj. Drugą przy¬
czyną, ważną dla środowiska etnograficznego, była niewątpliwie osobowość i tem¬
perament Ludwika Stommy, osoby budzącej wiele kontrowersji w środowisku.
Dość powiedzieć, że jego publikacja analizy pokładzin była przez starsze pokolenie
krytykowana ze względu nie tyle na metodę, ile na temat.
Strukturalizm, w odróżnieniu od funkcjonalizmu, nie był krytykowany przez
partyjnych metodologów jako nauka burżuazyjna. W gruncie rzeczy krytyka strukturalizmu ze strony marksizmu i uczonych z kręgów katolickich miała wiele zbież¬
nych punktów. Zarzucano strukturalistom, że w ich naturalistycznym ujęciu czło¬
wiek „jest myślany", traci w pewnym sensie swoją niezależność jako osoba. Ta kryty¬
ka nie zakazywała jednak zajmowania się strukturalizmem i stosowania tej metody.
Dlaczego inaczej partia odniosła się do strukturalizmu niż do funkcjonalizmu, to już
inna sprawa, którą pozostawiam historykom nauki.
N i e ma jednak wątpliwości, że właśnie strukturalizm stał się źródłem fermentu
metodologicznego w etnologii polskiej lat 70. X X w. N i e stał się jednak podstawą
nowej praktyki badawczej. Prace, których autorzy starali się kierować wskazaniami
metody strukturalnej, jak Drzewo życia Joanny i Ryszarda Tomickich (1975), Chleb
w tradycji ludowej Ireny i Krzysztofa Kubiaków (1981), spotkały się co prawda z wiel­
kim zainteresowaniem czytelników, ale samokrytyczne podejście autorów nie pozwo¬
liło i m na wyrażenie zgody na drugie wydanie. W końcu drugiego okresu ujawniają
się, istotniejsze już zresztą wcześniej, różnice w grupie młodych kontestatorów. Ich
wyrazem może być tzw. gnoza ze Skawicy (Szkice... 1985), będąca rezultatem go¬
rących, wewnętrznych, metodologicznych dyskusji, prezentująca nie tylko różne
orientacje metodologiczne, ale także różne pokolenia. O d początku lat 70. do poło¬
wy lat 80. X X w. dojrzewało już kolejne pokolenie kontestatorów, którzy nie byli
skorzy do naśladownictwa, lecz szukali własnych dróg, dążąc jednak konsekwentnie
do zmiany paradygmatu (Kaniowska 1991 [1980], Czyżewski 1985, Czaja 1990,
28

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

Szpilka 1988, Sikora 1986, Sznajderman 1991, Węglarz 1983, 1987 i in.). Druga poło­
wa lat 80. to także okres wyjazdów na stypendia do Stanów Zjednoczonych, skutku¬
jące ciekawymi publikacjami przybliżającymi dyskusje toczące się w antropologii
amerykańskiej, także na temat zmiany paradygmatu (Wojciech J. Burszta, Michał
Buchowski).
Ten czas przygotowuje środowisko do trzeciego etapu, to jest do właściwej zmia¬
ny paradygmatu, która dokonuje się w drugiej połowie lat 80. i utrwala w latach 90.
Przebiega ona znacznie spokojniej od wcześniejszych prób. Ważną rolę odgrywać
tu zaczyna literatura amerykańska, przede wszystkim pisarstwo Clifforda Geertza,
Jamesa Clifforda i wpływ seminarium w Santa Fe (1984 r.). Antropologia przechyla
się w kierunku interpretatywnego modelu nauki, w stronę fenomenologii i herme¬
neutyki. Ważną rolę odegra w Polsce pisarstwo i osobowość Joanny Tokarskiej-Bakir.
Opisane tu zmiany, a zwłaszcza protesty „młodych" ciekawie interpretuje Zbig¬
niew Jasiewicz jako proces tworzenia tożsamości zbiorowej etnografów (2006). Po¬
wstaje pytanie, jak na t y m tle, w kontekście zmiany orientacji w etnologii polskiej
sytuują się tacy badacze jak Jacek Olędzki i przede wszystkim Anna Zadrożyńska.
Jacka Olędzkiego i Annę Zadrożyńską trudno zaliczyć do konkretnego nurtu
w etnologii polskiej. Popierali nowe propozycje swoich młodszych kolegów, chęt¬
nie im pomagali, ale zawsze szli swoją drogą. Lech Mróz nazwał Jacka Olędzkiego
„badaczem osobnym". Przypisywaliśmy go do nurtu fenomenologicznego, co nie
było do końca ścisłe (Sokolewicz, w druku). Anna Zadrożyńska wychowała dużą
grupę samodzielnie myślących studentów (Tadeusz M . Ciołek, Anna Malewska-Szałygin), popierała każdą indywidualność. Sama zajęła się kulturą współczesną
już w momencie pisania pracy magisterskiej na temat współczesnego ubioru na
Podlasiu (1963). Kontynuowała zainteresowania współczesnością w pracy zarówno
doktorskiej, jak i habilitacyjnej, skupiając się na wartościach i wartościowaniu.
Przedmiotem jej badań była zarówno kultura robotników PGR-ów na północy Pol¬
ski, jak i robotników FSO w Warszawie. G r u p y te porównywała, budując modele
odzwierciedlające ich stosunek do pracy, czasu wolnego, święta, do więzi wspólno¬
towych. Zmianę traktowała nie jako następstwo zdarzeń, ale jako zmianę relacji
między wartościami. Z tej inspiracji powstało wiele cennych prac magisterskich, a jej
książki o kulturze współczesnej weszły na stałe do kanonu lektur badaczy
O b e c n o ś ć w środowisku polskich etnografów takich uczonych jak Olędzki i Z a drożyńska pozwalała pozostałym tradycjonalistom na uprzytomnienie sobie tego,
że istnieją różne możliwości podejścia do przedmiotu badań. W pewnym sensie
byli oni też forpocztą badań nad kulturą współczesną w ośrodku warszawskim.
Tak więc o zmianie paradygmatu decydowała jednak wola i przekonanie pewnej
grupy zapaleńców. Ale obecność badaczy wybierających indywidualną drogę peł¬
niła w środowisku funkcję nie do zastąpienia: była znakiem, że różne ujęcia są moż­
liwe i płodne. Punktem wyjścia, t u musimy zgodzić się z Kuhnem, było wyczerpanie
29

�Zofia Sokolewicz

możliwości wyjaśniających starej teorii i związanych z nią założeń. I był to temat
wywołujący wielkie emocje, których w t y m artykule nie udało się pokazać, a które
niewątpliwie wzbudziła „rewolucja strukturalna", ale paradoksalnie nie spowodo¬
wała ona, że strukturalizm zaczął być powszechnie stosowany w etnografii polskiej.
Stała się jednak punktem zwrotnym w procesie zmiany paradygmatu i zróżnicowa¬
nia postaw badawczych etnografów polskich.
Pozostaje zasadne pytanie: czy „nowy" paradygmat się nie starzeje?

Bibliografia
Benedyktowicz Z .
1981
1991

Etnografia - etnologia - antropologia kultury - ludoznawstwo. Czym są? Dokąd
zmierzają? (Odpowiedzi na ankietę), „Polska Sztuka Ludowa", R. 35, z. 2, s. 70-71
James Clifford, problemy kultury. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka,
„Konteksty Polska Sztuka Ludowa", R. XLV, nr 1, s. 10

Benedyktowicz Z . , Robotycki C., Stomma L., Tomicki R., Wasilewski J.S.
1980a
1980b
1981

Antropologia kultury w Polsce - dziedzictwo, pojęcia, inspiracje (materiały do słownika),
cz. I , „Polska Sztuka Ludowa", R. 34, z. 1, s. 4 7 - 6 0
Antropologia kultury w Polsce - dziedzictwo, pojęcia, inspiracje (materiały do słownika),
cz. II, „Polska Sztuka Ludowa", R. 34, z. 2, s. 117-125
Antropologia kultury w Polsce - dziedzictwo, pojęcia, inspiracje (materiały do słownika),
cz. I I I , „Polska Sztuka Ludowa", R. 35, z. 1, s. 5 8 - 6 0

Buchowski M .
1995

Fratrie i klany nowo-plemienia antropologów w Polsce, w: Etnologia polska między
ludoznawstwem a antropologią, red. A. Posern-Zieliński, Poznań, s. 37-59

Burszta J.
1965

Czy kryzys w etnografii?, „Studia Metodologiczne", t. I , s. 91-104

Burszta W
1992
Wymiary antropologicznego poznania kultury, Poznań
Ciołek T M . , Olędzki J., Zadrożyńska A.
1976

Wyrzeczysko,

Warszawa

Czaja D.
1990

Spór o model etnologicznej interpretacji, „Zeszyty Naukowe U n i w e r s y t e t u
Jagiellońskiego. Prace Etnograficzne", z. 27, s. 7 - 2 7

Czyżewski A.
1985
Oszustwo i banał, czyli o grzechach interpretacji, w: Szkice i próby etnologiczne.

30

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

Materiały z sesji naukowych studentów Katedry Etnologii Słowian UJ oraz Kate­
dry Etnologii i Antropologii UW, red. Z . Benedyktowicz, C. Robotycki,
„Studenckie Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego I V " z. 1, Kra¬
ków
Dobrowolski K.
1958

Drogi rozwoju etnografii polskiej: jej obecne zadania, metody i związki z innymi nauka­
mi, rozważania dyskusyjne, „Etnografia Polska", t. I , s.72-82

Dobrowolski K., Woźniak A.
1976

Historyczne podłoże polskiej kultury chłopskiej, w: Etnografia Polski: przemiany k u l ­
tury ludowej, red. M . Biernacka i in., Wrocław-Warszawa, s. 5 9 - 9 0

Drozd M.C.
1972
JV Ogólnopolska Konferencja Etnograficzna (13-14 listopada 1970), „Etnografia
Polska", R. X V I , z. 1, s. 295
Dynowski W.
1947

Zagadnienie archaizmu Auksztoty (Z pogranicza geografii, prehistorii i etnografii),
praca habilitacyjna, archiwum I E i A K U W

Etnografia...
1976
1981

Etnografia Polski: przemiany kultury ludowej, red. M . Biernacka, M . Frankowska,
W. Paprocka, t. I
Etnografia Polski: przemiany kultury ludowej, red. M . Biernacka, M . Frankowska,
W. Paprocka, t. I I

Frankowska M .
1973

Etnografia polska po JJ wojnie światowej (1945-1970), w: Historia etnografii polskiej,
red. M . Terlecka, Wrocław-Warszawa, s. 193-270

Gajek J.
1946

Polski Atlas Etnograficzny, „Lud", t. X X X V I , s. 408-412

Hastrup K.
2008

Droga do antropologii. Między doświadczeniem a teorią, Kraków

Heyman J.
1970
Etnografia na rozdrożu, „Współczesność", t. 7
Historia .
2007
Historia i współczesność warszawskiej etnologii. Zjazd absolwentów, red. J. Jasionowska i in., Warszawa
Januszkiewicz B.
1970
JJJ ogólnopolska konferencja metodologiczna poświęcona syntezie etnografii Polski,
w Kielcach 14-16 XJ 1969, „Lud", L I V s. 27-284
31

�Zofia Sokolewicz

Jarvie I .
1964

Revolution in Anthropology, London

Kaniowska K.
1984

Tradycja metodologiczna powojennej etnografii polskiej a ewolucjonizm, „Lud", t. 68,
s. 51-69
1991
Surrealizm i etnografia, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa" R. X L V nr 1,
s. 3-6
Kloska G.
1981
Falsyfikacjonizm
K.R. Poppera a twierdzenia etnologii, „Etnografia Polska",
t. X X V I , z. 1, s. 2 9 - 4 7
Kowalska-Lewicka A .
1971
TV Ogólnopolska Konferencja Etnograficzna poświęcona zagadnieniu zmian kulturo­
wych, „Lud", T LV s. 223-235
Kowalski W
1970

Zjawisko urbanizacji, praca magisterska, archiwum I E i A K U W

Kowalewski Z . M .
1967
1968

Wspólnoty rolne chłopów andyjskiego Altiplano, „Łódzkie Studia Etnograficzne",
t. IX, s. 359-373, Łódź
Trzeci Świat: rola wojny rewolucyjnej w organizacji kultury, „Łódzkie Studia Et­
nograficzne", t. X, s. 117-139

Kubiak I . , Kubiak K.
1981

Chleb w tradycji ludowej, Warszawa

Kuhn TS.
1968
Struktura rewolucji naukowych, Warszawa
Kutrzeba-Pojnarowa A.
1976
Wprowadzenie, w : Etnografia...,
1977

s. 13-17

Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość, Warszawa

Leach E.R.
1961

Rethinking Anthropology, London

Lipiński A.
1967a
1967b

Dyspozycje badań nad kulturą robotniczą Łodzi, „Łódzkie Studia Etnograficz­
ne", t. IX, s. 37-43
Kultura robotnicza, jej tradycje i współczesność, tamże, s. 6 7 - 7 9

Markowska D.
1964

Rodzina w środowisku wiejskim. Studium wsi podkrakowskiej, Wrocław-Warszawa-Kraków
32

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

Obrębski J.
2007

Polesie archaiczne 1945/46, w: Polesie, Warszawa, s. 33-167

Olędzki J.
1962

1971
1991

Rybołówstwo na terenie kurpiowskiej Puszczy Zielonej od k. XJX do polowy XX w.,
w: Kurpie Puszcza Zielona, red. A. Kutrzeba-Pojnarowa., Warszawa-Wrocław, s. 139-275
Kultura artystyczna ludności kurpiowskiej, Wrocław
„Tńurzynowo". Znaki istnienia i tożsamości kulturalnej mieszkańców wioski nadwiś­
lańskiej XVJJJ-XX
w., Warszawa

Piątkowska K., Piątkowski K.
1982

Antropologiczne pojęcie stylu a sztuka ludowa, „Łódzkie Studia Etnograficzne",
t. 24, s. 6 7 - 8 0

Piotrowska Z . (opr.)
1970

Doktoraty i habilitacje, „Lud", t. LIV, s. 2 8 6 - 2 8 7

Posern-Zieliński A.
1970

Optymistyczna wizja etnografii, „Współczesność", t. 13

Potiechin I . I .
1949

Funkcjonalna szkoła etnografii w służbie brytyjskiego imperializmu, Warszawa

Robotycki C.
1995

Antropologia kultury w Polsce - projekt urzeczywistniony, „Lud", t. 78, s. 227-243

Robotycki C., Węglarz S.
1983

Chłop potęgą jest i basta. O mityzacji kultury w nauce, „Polska Sztuka Ludowa",
R. 37, nr 1-2, s. 3-8
1987
Dzieło £evi-Straussa - dzisiaj, „Lud", R. 71, s. 3-10
Sikora S.
1986
Cmentarz. Antropologia pamięci, „Polska Sztuka Ludowa" R. X L , nr 1-2,
s. 57-68
Sokolewicz Z .
1984
Podstawowe modele nauki a niektóre problemy teoretyczne etnologii w Polsce, cz. I, „Et¬
nografia Polska", t. X X V I I I , z. 2, s. 11-29
1985
Podstawowe modele nauki a niektóre problemy teoretyczne etnologii w Polsce, cz. I I ,
„Etnografia Polska", t. X X I X , z. 2, s. 11-24
(w druku) Jacek Olędzki - jakim go pamiętam, „Etnografia N o w a "
Stomma L.
1975
Rytuał pokładzin w Polsce. Analiza strukturalna, „Etnografia Polska", t. 19, z. 1,
s. 51-64
33

�Zofia Sokolewicz

1976
Szkice.
1985

Mit Akmeny, „Etnografia Polska", t. 20, z. 1, s. 99-110
Szkice i próby etnologiczne. Materiały z sesji naukowych studentów Katedry Etnologii
Słowian UJ oraz Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, red. Benedyktowicz Z . , Robotycki C., „Studenckie Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Ja¬
giellońskiego", t. IV, z. 1, Kraków

Sznajderman M .
1991
O etnograficznym surrealizmie, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa", R. XLV, nr 1,
s. 7-9
Szpilka W.
1988

Poszukiwacze zaginionej Arki, „Przekrój", X L I I , nr 4, s. 21-24

Tarko M .
1970

O Kolbergu w Belwederze po raz drugi, „Lud", R. L I V s. 2 9 6 - 2 9 7

Tokarska-Bakir J.
1990

Interpretacja, czyli o sztuce antropologii, „Polska Sztuka Ludowa", R. 44, nr 1, s. 3 - 7

Tomicka J., Tomicki R.
1975

Drzewo życia. Ludowa wizja świata i człowieka, Warszawa

Tomicki R.
1972

Wierzenia i obrzędy związane ze śmiercią w tradycji społeczności wiejskich, praca magi¬
sterska, archiwum I E i A K U W , sygn. M 110

1973

Tradycja i jej znaczenie w kulturze chłopskiej, „Etnografia Polska", t. 17, z. 2,
s. 41-58
1976
Słowiański mit kosmologiczny, „Etnografia Polska" t. 20, z. 1, s. 4 7 - 9 7
1981
Religijność ludowa, w : Etnografia Polski: przemiany kultury ludowej, red. M . Bier­
nacka, i in., t. 2, Wrocław, s. 29-71
Trawińska M .
1968
Zagroda chłopska w Polsce na przełomie XJX i XX w, Wrocław
Waligórski A .
1973

Antropologiczna koncepcja człowieka, Warszawa

Wasilewski J.S.
1975

Kategoria przestrzeni w kulturze koczowniczej. Analiza przestrzenna jurty mongol¬

skiej, „Etnografia Polska", t. 19, z. 1, s. 109-128
Zadrożyńska A.
1963
Warunki powodujące zanik tradycyjnego ubioru na Podlasiu w 2 poł. XJX w., praca
magisterska, archiwum I E i A K U W
1974
Zawarcie małżeństwa. Analiza systemu wartościowania, Warszawa
34

�Rewolucja, konflikt pokoleń czy kumulacja doświadczeń

1983
2001
2004

Homo faber, homo ludens. Etnologiczny szkic o pracy w kulturach tradycyjnej i współ¬
czesnej, Warszawa
Targowisko różności: spojrzenie na kulturę współczesną, Warszawa
Damy i galanci. O polskich zwyczajach towarzyskich, Warszawa

Zawistowicz-Adamska K.
1968

Sesja Naukowa Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego na temat współczesności,
„Łódzkie Studia Etnograficzne", t. X, s. 5-22

35

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5940" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5920">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cb7dc212c4ad4674b16127109f6f6fc5.pdf</src>
        <authentication>d9c4ce313adb7ba0083fb3658982fc3b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70823">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1292</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70824">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70825">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1193</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70826">
                <text>Nekrologi / ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70827">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1987 t.31 z.2, s.234-236</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70828">
                <text>Sokolewicz, Zofia; Zmysłowska, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70829">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70830">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70831">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70832">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70833">
                <text>N

Е

К

R

O

L

O

G

I

„Etnografia Polska", t. X X X I : 1987, z. 2
P L I S S N 0071-1861

ANDRE

LEROI-GOURHAN
(1911-1986)

19 lutego 1986 r. zmarł w Paryżu Andre Leroi-Gourhan,
znawca, wielki humanista naszych c z a s ó w .
by

następnie

objąć

Katedrę

w College

Byt profesorem

de

France,

etnolog, prehistoryk, j ę z y k o ­

Sorbony

od

gdzie p o z o s t a w a ł

1956 do
do

1968 г.,

czasu

przejścia

na emeryturę, tj. do 1982 r.
Osierocony przez rodziców na początku I wojny światowej, wychowywany przez dziad­
ków,

opuścił

szkołę

w

wieku

14 lat, aby zacząć

D o matury przygotowywał się samodzielnie

zarabiać

na życie

pracą

w

księgarni.

w chwilach wolnych od pracy. Fascynował

go

przykład dziadka — amatora-przyrodnika, przemierzającego lasy w poszukiwaniu krzemieni.
Wybiera jednak p o c z ą t k o w o zupełnie odmienne

studia. W wieku 18 lat zostaje

Ecole des Langues Orientales, gdzie uzyskał kolejno dyplom
skiego.

studentem

z języka rosyjskiego

i chiń­

Fascynuje go Azja. W 1937 r. otrzymuje stypendium rządu j a p o ń s k i e g o i wyjeżdża

na 2 lata do Kyoto, gdzie ucząc francuskiego jednocześnie zaczyna interesować się prehistorią.
Wraca do kraju w 1939 r. Po krótkim epizodzie

wojennym

otrzymuje zadanie

strzeżenia

przed wywozem skarbów Francji. Pracuje jako wicedyrektor M u s é e Guimet i strzeże m. in.
skrzyń z Wenus z Milo i Nike z Samotraki. Jego więzi z muzealnictwem zostały nawiązane
jeszcze

przed

wojną.

Jako jeden

z pierwszych, stałych

zwiedzających

odwiedza

Muzeum

utworzone po Wielkiej Światowej Wystawie w Pałacu przy Placu Trocadero — późniejszym
M u s é e de 1'Homme. Z czasem w tym właśnie Muzeum uzyskał swoje laboratorium i pra­
c o w a ł jako kurator pierwszego,

problemowego działu. Był autorem

i technika", która

20 latach

dopiero

po

obecności

w

ekspozycji

wystawy
stałej

innym. Temat wystawy jest niejako tematem jego życia. Z a o w o c o w a ł
d w u t o m o w ą pracą

L'Homme

et la Matiére

(1943)

i Milieu

et

„Środowisko

ustąpiła

rewelacyjną

techniques

(1945).

fragment tej ostatniej książki, ze względu na zawartą w nim teorię ś r o d o w i s k a
jako działającego równolegle do środowiska naturalnego
w zbiorze: Etnologia.
rysunki,

Wybór

tekstów

wobec człowieka,

(1969). Jedną ze szczególnych

miejsca
do

dziś

Maleńki

kulturowego

był t ł u m a c z o n y

cech tych książek są

wykonane własną ręką przez autora, zanim jeszcze napisał tekst. Rysunek zresztą

w każdej jego książce pełnił

funkcje komunikatu

na równi

ze s ł o w e m

i

nie

był

tylko

ilustracją słowa.
Po

zakończeniu

I I wojny

światowej

Leroi-Gourhan

uzyskał

nominację

na

profesora

etnologii i prehistorii na Uniwersytecie w Lyonie, gdzie wykładał też antropologię
Od tego czasu p r ó b o w a ł

zawsze łączyć te dwie dyscypliny, by o d p o w i e d z i e ć

go pytanie o istotę człowieka. Poszukiwał jednak odpowiedzi nie na poziomie
ale poprzez

analizę

konkretów,

czego

świadkami

byliśmy

fizyczną.

na dręczące
filozoficznym,

w jego pierwszych

książkach,

i co w y m a g a ł o znajomości warsztatu obu dyscyplin.
Leroi-Gourhan jest człowiekiem konkretu, empirykiem i terenowcem.

Od 1945 r. datuje

się okres jego systematycznych prac archeologicznych, znaczony odkrywaniem kolejnych grot,
by

osiąść

do

Jemu poświęcił

końca
resztę

na

stanowisku

swoich

Pincevent

lat, stając

w

zakolu

się, jak go

Sekwany

żartobliwie

koło

Fontainebleau.

nazywano,

Człowiekiem

z Pincevent. Stanowisko to zawiera pozostałości obozowiska ł o w c ó w rena, którzy
się tam okresowo

w 9 tysiącleciu p.n.e. Późniejsze, doroczne wylewy Sekwany

osiedlali

zakonserwo-

�235

NEKROLOGI

wały to, co po nich zostało. N a tym stanowisku zastosował Leroi-Gourhan m e t o d ę stratyfikacji
horyzontalnej, niezmiernie drobiazgowo,
ł o w c ó w na dużym
pod tytułem

obszarze.

niemal minuta po minucie odtwarzając

Pierwsza synteza tych prac została

Fouilles de Pinccvcnl.

Essai

życie

opublikowana

w

d'analyse ethnographique d'un habitat

Praca ta wiąże w całość szereg jeszcze wcześniejszych

dociekań

tych

1972 r.

magdalénien.

teoretycznych,

poczynając

od pracy doktorskiej. T a (w dziedzinie nauk przyrodniczych) p o ś w i ę c o n a była śladom mecha­
nizmów

równowagi

w czaszkach

kręgowców

naziemnych

i rozpoczyna

ewolucji życia, którego początek stanowi paleontologia i technologia
k o ń c o w y zamyka się w d w ó c h niezwykłych

książkach: Le Geste

cz. 1 — Technique cl langage, cz. 2 — La Mémoire
Tu
nad

Leroi-Gourhan

powstaniem

ten

wielki

fresk

p o r ó w n a w c z a . Rezultat

et la Parole

(1964-1965);

et les rythmes.

analizuje narzędzie jako przedłużenie ciała ludzkiego, zastanawia się

mowy

artykułowanej,

pisze

o konsekwencjach

przyjęcia

przez

człowieka

postawy wyprostowanej, rozważa zagadkę stopy ludzkiej, tak wyraźnie wyróżniającej człowieka
spośród jego przodków. Dodaje bogate rozważania na temat sztuki prehistorycznej — tematyki
i struktury r y s u n k ó w
na podstawie
Zajmuje

naskalnych. Zajmuje

formy i struktury całego

się ich

się w niej semiología prehistoryczną,

zbioru z n a k ó w odczytać

wariantami stylistycznymi

i występowaniem

próbując

ich prawdopodobny

na obszarze

sens.

szeroko

pojętej

Europy.
Największe zasługi przypisuje się mu w zakresie badań nad sztuką paleolityczną. Temu
poświęca Leroi-Gourhan swoją Les religions de la préhisloire
de l'art occidental
Lata

po

(1964) i m o n u m e n t a l n ą

Préhisloire

(1965).

1964

r. znaczyła

choroba,

która

uniemożliwiła

mu

badanie

speleologiczne

grot, ograniczyła badania archeologiczne, ale do końca nie odebrała jasności umysłu i wielkiej
woli rozwiązania zagadek u ł o ż o n y c h przez czas ludzki. Był wyjątkiem wśród badaczy w epoce,
która sprzyjała wąskiej specjalizacji. Był wielkim humanistą zainteresowanym w c a ł o ś c i o w y m
ujęciu człowieka i w pełni ś w i a d o m y m , że nie m o ż n a tego zrobić w obrębie jednej

tylko

dyscypliny.
Jego

ostatnie

i Mécanique

książki

to:

Les

Rocines

du

Monde

(1982),

Le

FU du

temps

(1983)

virante (1983).
Zofia

MIRCEA

Sokolewicz

ELIADE

1907-1986
W kwietniu 1986 r. zmarł Mircea Eliade, wybitny religioznawca pochodzenia rumuńskiego,
uczony, którego twórczy dorobek wywarł głęboki, inspirujący wpływ na całe pokolenie

współ­

czesnych badaczy kultury i religii. Niespotykanie

aktyw­

płodny,

w ciągu ponad

50-letniej

ności naukowej z równą s w o b o d ą poruszał się po tak różnych dziedzinach, jak antropologia,
socjologia, psychologia, fenomenologia, hermeneutyka, filozofia religii i historii, filozofia języka
i wiele innych. Zgodnie uznany

za najwybitniejszego

historyka religii naszej epoki,

pozo­

stawił po sobie blisko 40 prac p o ś w i ę c o n y c h rozmaitym aspektom zjawisk religijnych, setki
artykułów

i

...

12 powieści

(oraz

1 dramat

Ifigenia) — owoc

świata wyobraźni obok równoległej ścieżki reżimu
Dla

Eliadego

pierwszy,

rumuński

etap życia

troskliwie

pielęgnowanego

naukowego.
był niezwykle

istotny

w jego

formacji

intelektualnej. Jako student uniwersytetu bukareszteńskiego pisze pracę d y p l o m o w ą o filozofii
renesansu włoskiego, w latach 1929-1931 zaś odbywa studia w Indiach (w tym przez 6 mie­
sięcy praktykuje y o g ę
o technikach yogi.

w himalajskim aśramie Hardwar),

Indie i duchowa

cających w ą t k ó w w twórczości
istoty zjawisk religijnych, do

które zaowocują

pracą

doktorską

kultura Orientu staną się jednym z wiecznie powra­

Eliadego i zapoczątkują wiele dróg wiodących do odkrycia
interpretacji m i t ó w

i symboli,

do

opisu

morfologii

sacrum

�236

NEKROLOGI

i refleksji nad kondycją homo religiosus. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej

Eliade

rozpoczyna działania w kierunku animacji ś w i a t o w e g o środowiska religioznawczego i w 1938 r.
zakłada m i ę d z y n a r o d o w y przegląd religioznawczy „Zalmoxis". Z tą samą inicjatywą patronuje
wraz z Ernstem

Jüngerem

przy zakładaniu czasopisma

„Antaios"

w

1959 г., w

obok zaś Josepha Kitagawy i Charlesa Longa redaguje pierwszy tom History

of

1961 r.
Religions.

W wyniku I I wojny światowej Eliade osiada we Francji, gdzie wykłada w Ecole Pratiques
des Hautes Etudes i publikuje swe najważniejsze, przynoszące

światową sławę

i autorytet

dzieła:

г.). Le

de

retom

Traktat
(1949).

Immortalité

o historii
Le

religii

Chamanisme

et liberté

(1949,
et

les

(1954). Mythes,

polski przekład
techniques

revés

1966

archaiques

et mystéres

de

Mythe

l'extase

(1951),

Téternel

Le

Yoga.

(1957). Pod koniec lat pięćdziesiątych

wiąże się na stałe z uniwersytetem w Chicago, gdzie obejmuje kierownictwo katedry historii
religii. Ostatni, amerykański etap życia Eliadego przynosi dalsze pogłębienie studiów nad mitem
i symbolem

(Le

Sacre

fenomenologicznej

et

le profane,

1957; Aspects

na nowe obszary mapy

(Religions

du mythe,
australiennes,

1963),

ekspansję refleksji

1972), także

ekspansję

p o g l ą d ó w badacza religii na nowe tereny antropologii filozoficznej (La Nostalgie des

origines,

1971), lecz przede wszystkim przynosi m o n u m e n t a l n ą 3 - t o m o w ą edycję Histoire des

croyanees

'et des idees religieuses
już w Traktacie

(1976-1980). dzieła problemowo nawiązującego do t e m a t ó w

podjętych

o historii religii, a wzbogaconego tutaj wiedzą i doświadczeniem minionych

30 lat. Przygotowywany polski przekład Historii

wierzeń

i idei religijnych

uzupełni w znacz­

nym stopniu skromny zasób piśmiennictwa eliadowskiego w Polsce. O p r ó c z Traktatu o historii
religii ukazały się bowiem jedynie: wybór tekstów pt. Sacrum, mit, historia
waniu

M . Czerwińskiego

i ostatnio

Yoga.

Nieśmiertelność

i wolność

(1970) w opraco­

(1985). Autentyczna

p o p u l a r n o ś ć Eliadego w środowiskach nie tylko naukowych spowoduje,

być m o ż e ,

szerszą

prezentację jego bogatej spuścizny.
Magdalena

Zmyslowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10906" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10884">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/758a03975ccb791622d91a9775f9cdb5.pdf</src>
        <authentication>b546c802eb99481291314ecd7ef408f7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130064">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1403</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130065">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130066">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1296</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130067">
                <text>Anna Kutrzeba-Pojnarowa. Refleksje nad jej życiem i pracą - z okazji jubileuszu 75 lecia / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130068">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2, s.7-16</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130069">
                <text>Sokolewiczowa, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130070">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130071">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130072">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130073">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130074">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X V : 1991, z. 2
P L ISSN 0071-1861

ZOFIA SOKOLEWICZOWA
( K E i A K U W , Warszawa)

ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA
R E F L E K S J E N A D JEJ Ż Y C I E M I P R A C Ą - Z O K A Z J I J U B I L E U S Z U
75-LECIA
Jubileusze i rocznice s t a n o w i ą o d ś w i ę t n o ś ć w naszym życiu. O b r o s ł y swoi­
stym folklorem, c z ę s t o m ó w i m y o nich z p r z e k ą s e m , ale trudno się bez nich
obejść. S t a n o w i ą w s z a k ż e istotny element w przekazie kultury, ś r o d o w i s k
naukowych, intelektualnych, artystycznych czy nawet rodzinnych. Mają s w o j ą
strukturę, specjalny j ę z y k , ceremonial. Są okazją do zastanowienia się nie tylko
nad Jubilatem, ale i nad w s p ó l n o t ą , którą łączy Jego osoba; w s p ó l n o t ą u c z n i ó w
przede wszystkim, w s p ó l n o t ą r ó w i e ś n i k ó w , przyjaciół, w s p ó l n o t ą z a w o d o w ą .
W naszym codziennym p ę d z i e n a p r z ó d Jubileusz jest znakiem zatrzymania się,
spojrzenia wstecz i refleksji.
Jubileusz jest w i ę c instytucją życia s p o ł e c z n e g o . Tak by p o w i e d z i a ł B .
M a l i n o w s k i . W ujęciu M . Maussa byłby c a ł o ś c i o w y m faktem s p o ł e c z n y m . T y m
samym m o ż e m y go o p i s a ć tak, j a k każdy inny fenomen, każde inne zjawisko
kultury. N a l e ż y w i ę c d o k o n a ć wyboru zasad opisu i analizy (metody) oraz
j ę z y k a , w k t ó r y m b ę d z i e m y pisali.
O Pani Profesor Annie Kutrzebie-Pojnarowej należałoby pisać, posługując
się j ę z y k i e m naszych przyjaciół spod Bielska Podlaskiego, po prostu, j ę z y k i e m
bycia, który sam w sobie zawiera refleksję nad o w y m byciem.
A w i ę c , urodziła się w Krakowie w roku 1913 w domu Stanisława i Janiny
K u t r z e b ó w . Czas i ś r o d o w i s k o w p ł y n ę ł y z n a c z ą c o na w y b ó r całej Jej drogi
życia. P r z e m i n ą ł czas modernizmu i „Wesela", który tak silnie w p ł y n ą ł na
Chwistka, Witkiewicza i Malinowskiego. Pozostały jednak w Krakowie brono­
wickie c h ł o p k i , a poznawanie ludu należało do kanonu s p o ł e c z n e g o i patrioty­
cznego wychowania. Dlatego leż z etnografią zetknęła się Pani Profesor po raz
pierwszy w kole krajoznawczym gimnazjum i m . K r ó l o w e j Wandy w Krakowie
w wieku lal 13. Jak pisze sama: „ N i e d ł u g o po tym w z i ę ł a m udział w sugerowa­
nych nam badaniach terenowych, których w y n i k i po p r z e r ó b c e redakcyjnej
zostały zamieszczone w c z a s o p i ś m i e kół krajoznawczych m ł o d z i e ż y szkolnej
«Orli Lot», a n a s t ę p n i e , j u ż samodzielnie, podjęłam p r a c ę nad budownictwem
wiejskim w Zawoi, o p u b l i k o w a n ą w wydawnictwie Muzeum Elnograliczncgo
w Krakowie" (1931)/
Wzorem dla młodej Anny staje się Ojciec - długoletni profesor Uniwersy­
tetu J a g i e l l o ń s k i e g o , prezes Akademii Umiejętności w Krakowie, prawnik i hi­
storyk. Jest on pierwszym krytykiem Jej prac, okazując w tym rzadkie parlncrЛ п п а K u t r z e b a - P o j m i r o w a , Zyťiorys

tmukouy, mpis w A r c h i w u m Katedry Etnologii i A n t r o p o l o g i i K u l t u r o w e j U W , Warszawa.

�8

ZOFIA

SOKOLliWICZOWA

siwo. O tych lalach tak pisze w s w y m ż y c i o r y s i e : „Już w czasie s t u d i ó w gimna­
zjalnych p o m a g a ł a m Ojcu w korekcie jego p o d r ę c z n i k a uniwersyteckiego,
d y s k u t o w a ł a m z nim na temat warsztatu pracy historyka i k o n s u l t o w a ł a m nie­
które pierwsze prace, w stosunku do których s t a w i a ł m i d u ż e wymagania, nie
starając się jednak niczego p o p r a w i a ć lecz tylko sugerując ich k o n t y n u a c j ę " .
To seminarium domowe skutecznie u f o r m o w a ł o P a n i ą Profesor, która nigdy
nie przestała b y ć historykiem, stawiając krytykę ź r ó d ł o w ą na pierwszym planie
w swoich pracach. I chyba w ł a ś n i e wtedy nauczyła s i ę znaczenia s ł o w a , pro­
stego s ł o w a , jego odcieni, reguł poprawnego stosowania - tak aby w y r a ż a ł o ono
m y ś l nadawcy i m i a ł o s z a n s ę dotarcia do adresata. Zapewne łączyło się to z Jej
szacunkiem dla ludzi. Wynikała z lego k o n i e c z n o ś ć takiego zwracania s i ę do
nich, by m o g ł o dojść do porozumienia, do dialogu. Stąd niechęć do ż a r g o n u ,
do trudnych j ę z y k o w o konstrukcji naukowych, do zamykania s i ę ś r o d o w i s k a
naukowego przez stosowanie hermetycznego j ę z y k a . Zawsze miałam nieodpar­
te w r a ż e n i e , ż e cyzelując tekst myślała nic o swojej przyjemności lub korzyści,
ale o porozumieniu s i ę z innymi. M i ę d z y innymi z tego samego powodu przy­
w i ą z y w a ł a taką w a g ę i poświęcała tyle czasu poprawianiu tekstów swoich
m ł o d s z y c h k o l e g ó w , z moim pierwszym tekstem o Kol bergu w ł ą c z n i e . Robi to
z r e s z t ą do dziś. Z m i e n i a j ą się pokolenia, ale trudności w jasnym przedstawieniu
swego zdania pozostaje to samo. I j e d y n y m na to sposobem jest pomoc Nauczy­
ciela.
Bycie Mistrzem lub Nauczycielem oznacza bycie Wzorem, Przewodnikiem
po drodze, W p r o w a d z a j ą c y m w tajemnicę, P r o w a d z ą c y m do zmiany samej
istoty Ucznia, który winien p o s t ę p o w a ć w ślady tegoż właśnie Nauczyciela.
M a m takie niejasne w r a ż e n i e , ż e relacja ta została w ostatnich latach zatarta,
a m o ż e nawet uległa zasadniczej zmianie. Tak, j a k b y każdy z nas, etnografów,
c h c i a ł b y ć sobie sam nauczycielem, „ o d p ę p i ć s i ę " j a k najszybciej, robić coś
innego lub inaczej. J e s t e ś m y surowi dla Autorytetów. Nie mamy j u ż w etnologii
szkół, mamy g a r ś ć r ó ż n y c h nazwisk różnej klasy.
Czy n a p r a w d ę ? A m o ż e dopiero moment, w którym przekraczamy pewien
próg, gdy zaczynamy patrzeć bardziej wstecz niż w przód, gdy przychodzi czas
na podsumowanie w ł a s n e g o życia, jest w ł a ś c i w y dla refleksji nad tym, kto nam
co o f i a r o w a ł ? K t o był naszym Nauczycielem? K i m byla dla nas, dla mnie pani
Profesor? Pani magister , pani doktór, pani docent, pani profesor - te tytuły
zdają się m ó w i ć , że rosłam razem z nią, bo p a m i ę t a m Ją z tych różnych czasów.
I bez w z g l ę d u na stopień i tytuł naukowy byla zawsze przede wszystkim Przy­
jacielem, starającym się nie p a m i ę t a ć o dystansie, który nas dzielił.
K i m w i ę c b y l i nauczyciele Pani Profesor i k i m są uczniowie?
Pisała, ż e w z o r o w a ł a s i ę na studiach W ł a d y s ł a w a Matlakowskiego i L u d w i ­
ka Puszeta p r z y g o t o w u j ą c studium o budownictwie w Zawoi. Mistrzem w peł­
nym rozumieniu tego s ł o w a był Jej Ojciec, a polem Kazimierz Dobrowolski.
U c z y ł a się od wszystkich, z którymi s i ę z c l k n ę ł a . W czasie studiów uniwersy­
teckich najsilniej była z w i ą z a n a z Seminarium Nauk Pomocniczych Historii
profesora W ł a d y s ł a w a Semkowicza i Historii Ś r e d n i o w i e c z n e j profesora Jana
D ą b r o w s k i e g o . One dały jej podstawy do analizy i kryfyki
hi
'fzne-

�A N N A K U T R / . í ' l i A - l ' O - I N A R O W A . R E I - ' L E K S f f i N A W Л И ŻYCU-.M I P R A C Ą

9

go. U c z ę s z c z a ł a też na seminaria Romana G r ó d e c k i e g o , S t a n i s ł a w a Kota, także
Kazimierza M o s z y ń s k i e g o i Jana Stanisława Bystronia.
Seminarium Profesora Dobrowolskiego z a w d z i ę c z a rozbudzenie zaintere­
sowania badaniami empirycznymi i wskazanie drogi przejścia od empirycznie
obserwowanego faktu kulturowego do jego historycznego uwarunkowania
i teorii procesu historycznego, najpełniej widoczne w monografii wsi T r z e ś niów. To on z a c h ę c i ł Panią Profesor do prac empirycznych d o t y c z ą c y c h procesu
przemian kulturowych wsi podmiejskich Krakowa. Poza wsią M n i k ó w i T r z c ś niowem zostały objęte tymi badaniami (przede wszystkim w postaci prowadzo­
nych przez P a n i ą Profesor prac magisterskich) wsie podwarszawskie.
Wspomniane seminaria M o s z y ń s k i e g o i Bystronia stały się dla Pani Profe­
sor „ w p r o w a d z o n e j j u ż w tajniki etnografii empirycznej i historii, s z k o ł ą my­
ślenia p o r ó w n a w c z e g o , systematyki i dążenia do ujmowania badanych zjawisk
z a r ó w n o w kategoriach historycznych jak teorii" ( ż y c i o r y s naukowy). B y l i ś m y
ś w i a d k a m i wprowadzania tych nauk w ż y c i e w formie w y k ł a d ó w , d ł u g o l e t n i c h
prac nad s y n t e z ą etnografii Polski, tylko c z ę ś c i o w o z a k o ń c z o n y c h w I H K M
PAN p r a c ą z e s p o ł o w ą Etnografia Polski. Przemiany Kultury Ludowej, i p o d r ę ­
czniku uniwersyteckim. Ten ostatni pozostał w zasadzie w formie bardzo do­
k ł a d n e g o planu, w y p e ł n i o n e g o w nielicznych fragmentach, dobrze znanego
k a ż d e m u studentowi etnografii Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie w y k ł a d a ł a
jeszcze w kilka lat po przejściu na e m e r y t u r ę (w 1983 roku).
Seminarium J. Sl. Bystronia było dla Niej interesujące ze w z g l ę d u na
ł ą c z e n i e w pracy naukowej i dydaktyce etnologii i socjologii z historią kultury.
W swoich pracach Pani Profesor łączy z a r ó w n o poszukiwania cech s z c z e g ó l ­
nych polskiej kultury ludowej, jak i jej wartości trwałych, powtarzalnych
w r ó ż n y c h p ł a s z c z y z n a c h czasu i przestrzeni badanej. Łączy też zainteresowa­
nie historią kultury ze studiami nad historią badań i k s z t a ł t o w a n i e m się w ł a s n e j ,
naszej, polskiej s z k o ł y etnografii, w której odbija się zapotrzebowanie polity­
czne i s p o ł e c z n e na studia nad kulturą w ł a s n e g o narodu, jego wszystkich
warstw i s t a n ó w pojawiających s i e w różnych momentach procesu historycz­
nego i wykorzystanie doświadczeń metodologicznych nauki obcej.
T u zresztą ujawniał się zawsze „ z m y s ł gospodarski" Pani Profesor: pod tym
w z g l ę d e m h o ł d o w a ł a dobrze rozumianemu eklektyzmowi. Nic r o z u m i a ł a , j a k
m o ż n a o d r z u c i ć wypracowane przez pokolenia ustalenia jako nie nie warte.
Sądziła, ż e w myśli ludzkiej zawsze m o ż n a o d n a l e ź ć coś t w ó r c z e g o i to należy
z a c h o w a ć . Była za ł ą c z e n i e m o d k r y ć i szukaniem w s p ó l n y c h m i a n o w n i k ó w dla
postaw metodologicznie r ó ż n y c h . Nic r o z u m i a ł a po prostu (choć nie potępiała
nigdy) ludzi, którzy się od c z e g o ś odcinali, coś porzucali. Jedyne, co potępiała
to nieuc7xiwość - w życiu i w nauce. Z m u s z a ł a nas stale do p o r ó w n y w a n i a
r ó ż n y c h postaw i zastanawiania, czy uda się s t w o r z y ć dla nich w s p ó l n y mia­
nownik, co z nich da się w y k o r z y s t a ć - byla nieustępliwa, aż nudna. I zawsze
w tym w z g l ę d z i e miała rację.
W życiu Pani Profesor należy w y r ó ż n i ć dwa podstawowe okresy: krako­
wski i warszawski. Ten pierwszy obejmuje okres s t u d i ó w historycznych na
Uniwersytecie J a g i e l l o ń s k i m , a n a s t ę p n i e wieloletnią prace w charakterze asy-

�10

ZOIIA

SOKOI.RWICZOWA

sten ta i adiunkta w kierowanej przez profesora Dobrowolskiego Katedrze Et­
nologii i Socjologii. D o prac tego okresu należy wspomniane budownictwo wsi
Zawoja, historia etnografii polskiej do wydania jubileuszowego Polskiej A k a ­
demii Umiejętności w r. 1948 - niedościgła do dziś pod w z g l ę d e m trafności
s ą d ó w i precyzji s f o r m u ł o w a ń i znakomity Rozwój badań etnograficznych
zie­
mi krakowskiej ("Lud", 1952, t. 38). Ta ostatnia pozycja zawiera nie tylko stan
b a d a ń , ale i jego k r y t y k ę w e d ł u g najlepszych, historycznych w z o r ó w , c o ś
o czym wielokrotnie etnografowie z a p o m i n a j ą .
Przejście Pani Profesor z Uniwersytetu J a g i e l l o ń s k i e g o do Warszawskiego
(1953) z a o w o c o w a ł o podjęciem przez N i ą prac terenowych na Kurpiach i Pod­
lasiu oraz teoretycznych z a g a d n i e ń regionu kulturowego. Po otrzymaniu do­
century (1955), profesury nadzwyczajnej (1969) i zwyczajnej (1976) j a k o
pracownik Uniwersytetu Warszawskiego i przez 14 lat kierownik Z a k ł a d u
Etnografii I H K M P A N w Warszawie k i e r o w a ł a pracami terenowymi i opraco­
w y w a n i e m monografii z e s p o ł o w e j (Kurpie - Puszcza Zielona), prac indywidu­
alnych p o ś w i ę c o n y c h kulturze ludowej Kurpiowszczyzny, a także w s p ó ł c z e s ­
nym p r z e o b r a ż e n i o m innych r e g i o n ó w kraju, j a k wsie z a m i e s z k a ł e przez d a w n ą
s z l a c h t ę z a g r o d o w ą , wsie okolic Warszawy czy region Bieszczad. W problema­
tykę tych b a d a ń w p r o w a d z a ł a s t u d e n t ó w kierując ich pracami magisterskimi,
biorąc udział w M i ę d z y u c z e l n i a n y c h Obozach Etnograficznych (od 1952),
konsultując prace doktorskie i habilitacyjne. P a m i ę t a m Ją z tych lat, jak pochy­
lona nad naszymi m a t e r i a ł a m i i pracami nieustannie je p o p r a w i a ł a , d y s k u t u j ą c
dalszy kierunek b a d a ń . Przez długi czas była jednym z d w ó c h p r o f e s o r ó w
etnografii w Warszawie. O b c i ą ż a ł y więc Ją nadmiernie r ó ż n e g o rodzaju recen­
zje i opinie d o t y c z ą c e innych r e g i o n ó w kraju, a także szerszych z a g a d n i e ń
metodologicznych prowadzonych w innych p l a c ó w k a c h naukowych poza Ka­
t e d r ą Etnografii U W i Z a k ł a d e m Etnografii I H K M P A N , z a r ó w n o etnograficz­
nych, jak i nauk pokrewnych (socjologia, slawistyka, historia kultury material­
nej).
D b a ł a o p o p u l a r y z a c j ę w y n i k ó w prac etnograficznych oraz d y s k u s j ę nad ich
zastosowaniem w nauce i w życiu. Nie o d m a w i a ł a pisania haseł i redagowania
Wielkiej Encyklopedii Powszechnej P W N , brała udział w opracowywaniu bib­
liografii, w y p o w i a d a ł a się na ł a m a c h czasopism naukowych i w prasie tygo­
dniowej. U c z e s t n i c z y ł a w pracach Komisji P l a n ó w Regionalnych i Rady Na­
ukowo Ekonomiczno-Technicznej Woj. Warszawskiego, O ś r o d k a B a d a ń Na­
ukowych Mazowieckiego Towarzystwa Naukowego, Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego (wieloletni wiceprezes), Ministerstwa Kultury i Sztuki ( c z ł o ­
nek komisji z a k u p ó w i komisji weryfikacyjnej t w ó r c ó w ludowych), była c z ł o n ­
kiem Komitetu N a g r ó d i m . O. Kolberga organizowanego przez Tygodnik „Bar­
w y " , potem przejętego przez Ministerstwo Kultury. Symbolem prac stosowa­
nych m o ż e b y ć tekst wystąpienia na Kongresie Kultury (1981), nie w y g ł o s z o ­
nego, ale drukowanego potem w „ K u l t u r z e i S p o ł e c z e ń s t w i e " (4:1984) pt.
Przyszłość
kultury wsi w świetle jej przeszłości,
a przedstawionego t a k ż e
w Krakowie na sesji „ S p o ł e c z e ń s t w o i kultura", zorganizowanej dla uczczenia
jubileuszu 90-lecia Kazimierza Dobrowolskiego w dn. 17.02.1984 r.

�A N N A KÜTRZEBA-I'OJNAROWA. R E F L E K S J E N A D JEJ ŻYCIEM I PRACĄ

11

Była aktywna także w zakresie w s p ó ł p r a c y m i ę d z y n a r o d o w e j . Liczne w y ­
stąpienia na kongresach, konferencjach i zjazdach służyły stałemu p o r ó w n y w a ­
niu samego przedmiotu b a d a ń i zmian, j a k i m on ulega, t a k ż e sposobu jego
badania przez r ó ż n e ś r o d o w i s k a . Potrzeba p o r ó w n a w c z e g o podejścia do b a d a ń ,
zaszczepiona w czasie studiów, z w i ę k s z a ł a poczucie o d p o w i e d z i a l n o ś c i Pani
Profesor za udział w m i ę d z y n a r o d o w y c h p r z e d s i ę w z i ę c i a c h . Była w i ę c od 1957
r. c z ł o n k i e m krajowej i m i ę d z y n a r o d o w e j redakcji czasopisma etnograficznego
krajów socjalistycznych „ D e m o s " , od 197] - c z ł o n k i e m Conseil d'Administra­
tion M i ę d z y n a r o d o w e g o Towarzystwa Etnologii i Folkloru (SIEF). W czasie
I X Kongresu Nauk Antropologicznych i Etnologicznych w Chicago (1973)
była j e d n y m z honorowych p r z e w o d n i c z ą c y c h , a na m i ę d z y n a r o d o w y m kolo­
k w i u m p o ś w i ę c o n y m folklorowi Europy w Belgii (1975) podkomisarzem z ra­
mienia polskiego Komitetu imprezy. Stąd z r e s z t ą w bibliografii prac Pani
Profesor lak duża liczba r ó ż n y c h w y s t ą p i e ń na konferencjach (w ZSRR, Cze­
c h o s ł o w a c j i , Bułgarii, J u g o s ł a w i i , Francji, Rumunii, na Węgrzech, w Nie­
mczech, Stanach Zjednoczonych).
Okres odbudowy etnografii po ÍI wojnie światowej, a n a s t ę p n i e d ą ż e n i e do
uzyskania dla niej statusu samodzielnej dyscypliny, o z n a c z a ł dla Pani Profesor
w i e l k i w y s i ł e k organizacyjny. Była przez długi czas w i c e p r z e w o d n i c z ą c ą ko­
misji etnograficznej PAN, okresowo - członkinią Rad Naukowych k i l k u muze­
ó w (m.in. P a ń s t w o w e g o Muzeum Etnograficznego w Warszawie, warszawskie­
go Muzeum Sportu i Turystyki, Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, w Sier­
pcu), obecnie jest c z ł o n k i n i ą Prezydium Komitetu Na а к Etnologicznych P A N .
W i a t a c h 1947-1951 p r o w a d z i ł a M a ł o p o l s k ą D e l e g a t u r ę Muzeum Kultur Ludo­
w y c h w Warszawie (instytucję, o której m i l c z ą nasze historie nauki).
Znalazła też czas na seminaria dla m ł o d y c h autorów, p i s z ą c y c h na temat
Z i e m O d z y s k a n y c h w Redakcji „ M ł o d e j Rzeczypospolitej", dodatku do
„ D z i e n n i k a Polskiego" (1947).
S z c z e g ó l n i e wiele czasu musiała Pani Profesor poświęcić na prace organi­
zacyjne po przeniesieniu się do Warszawy. Wiązało się to z tworzeniem w sto­
licy specjalizacji w zakresie etnografii Polski, wychowywaniem nowych kadr
e t n o g r a f ó w i h i s t o r y k ó w kultury i, jak pisze sama, „ s z u k a n i e m w s p ó l n e j z nimi
p ł a s z c z y z n y z a i n t e r e s o w a ń i prac, v więc też stałe uzupełnianie własnej wiedzy
z a r ó w n o o przedmiocie badań, jak i o nowych (czy: odkrywanych na nowo)
kierunkach naukowych". To tak charakterystyczna dla Pani Profesor postawa
- nie narzucanie tematu lub kierunku, ale w s p ó l n e poszukiwanie, ustawiczne
wychodzenie nam wszystkim naprzeciw. M o ż e b y ł o to sprzeczne z z a s a d ą
ekonomicznej koncentracji inwestycji, ale o w o c o w a ł o rozbudzeniem zainter­
e s o w a ń nader r ó ż n o r o d n y c h , rozszerzeniem pola badań, akceptowaniem ludzi
o r ó ż n y c h o s o b o w o ś c i a c h i uzdolnieniach, pracujących na w c i ą ż rozszerzają­
cym się polu b a d a ń etnografii. Było to w i ę c p o s t ę p o w a n i e stosowne do otwar­
tego charakteru Pani Profesor, ale i dopasowane do sytuacji etnografii/logii
w Polsce. Rozszerzaniu pola b a d a ń musiało t o w a r z y s z y ć kształcenie ludzi
o nowych, nie tradycyjnych s p e c j a l n o ś c i a c h .

�12

ZOFIA

SOKOI.LWICZOWA

Liczne prace Pani Profesor tworzą w y r a ź n e cykle problemowe. Składają się
na nie: 1) historia etnografii, 2) etnografia Polski, 3) prace s t a n o w i ą c e c z ę ś ć
koncepcji p o d r ę c z n i k a uniwersyteckiego etnografii Polski, 4) prace monogra­
ficzne i 5) bardzo liczne prace redakcyjne, popularne, ekspertyzy, oceny, recen­
zje, audycje radiowe etc. Wielu z nich nigdzie nie publikowano. Były jednak
przedmiotem w e w n ę t r z n y c h dyskusji, c z ę ś c i ą warsztatu. C z ę ś ć z nich tworzy
osobny dział w A r c h i w u m Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej w War­
szawie.
Prace z zakresu historii etnografii p r o w a d z i ł a Pani Profesor praktycznie
przez c a ł e ż y c i e . W i ą z a ł o się to zapewne z potrzebą refleksji nad dorobkiem
p o p r z e d n i k ó w , zachowaniem wszystkich dokonanych przez nich, a w c i ą ż w a ż ­
nych ustaleń. Ł ą c z y ł o się także z k o n i e c z n o ś c i ą podsumowywania kolejnych
e t a p ó w naszych prac, oceny „na b i e ż ą c o " tego, co zostało zrobione.Rozwój
etnografii i etnologii w Polsce (1948), niewielka, ale bogata w niezmiernie
celne oceny książka, stanowi d o w ó d tego, jak w niewielkiej objętości m o ż n a
z m i e ś c i ć dziesiątki trafnych, precyzyjnych i wcale nie o g ó l n i k o w y c h ocen. Jest
do dziś na listach lektur studenckich. Kilkadziesiąt drobnych monografii uczo­
nych postaci s t a n o w i ł o jakby przygotowanie do prac syntetycznych. Taką była
Kultura ludowa w dotychczasowych
polskich pracach etnograficznych
(1976),
ź r ó d ł o stosunkowo żywej jak na ś r o d o w i s k o etnograficzne dyskusji nad poję­
ciem historycznej szkoły polskiej w etnografii. C e c h ą lej szkoły miało b y ć
konsekwentne uznawanie roli czynnika historycznego w badaniu i interpretacji
kultury ludowej przez polskich etnografów. Próby tworzenia teorii ściśle o g ó l ­
nych, od tego czynnika abstrahujących, były - zdaniem Pani Profesor - rzadkie
i niekonsekwentne.
Najbardziej dojrzałą refleksję nad drogami rozwoju etnografii polskiej
w X X wieku stanowi Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość
(1977).
Już sam tytuł wskazuje, jak ściśle łączyła Pani Profesor przedmiot badań
i s p o s ó b jego opisu. Przedmiot badań stanowi dla Niej zawsze układ odniesie­
nia, nadający sens wszelkim naszym hisloriogralicznym r o z w a ż a n i o m .
Etnografia Polski (problemy i w y n i k i prac) to dział badań Pani Profesor,
który obejmuje poszukiwanie cech specyficznych chłopskiej kultury tradycyj­
nej, związki z kulturą europejską, p r a w i d ł o w o ś c i jej historycznego rozwoju,
a w tym prace nad kulturą ludową Kurpiowszczyzny, Podlasia, monografie
różnych z a g a d n i e ń s z c z e g ó ł o w y c h od kapliczek ludowych w Zawoi po rolę
s p o ł e c z n ą dziecka w rodzinie wiejskiej (1965), tradycyjne zawody wiejskie.
W tej grupie w a ż n y z e s p ó l s t a n o w i ą prace nad m e l o d y k ą badań, charakterem
ź r ó d e ł etc. W i ą z a ł o się to zapewne z p e ł n i o n y m i przez Panią Profesor funkcjami
kierowniczymi i p o t r z e b ą zdania sobie i innym sprawy z tego, w j a k i m miejscu
naszych badań znajdujemy się, koniecznością refleksji nad tym, w jaki s p o s ó b
pracujemy i w jakim stopniu w y n i k i naszej pracy zależą od przyjętej metody.
Stąd tak liczne w pracach Pani Profesor tytuły typu: „ Z z a g a d n i e ń melodyki
polskich prac etnograficznych: czas i przestrzeń w badaniu kultury ludowej"
(1965) lub "Zagadnienie regionu w etnografii polskiej a w s p ó ł c z e s n e etnogra­
ficzne prace terenowe na obszarze p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e g o Mazowsza" (1962)

�ANNA KUTRZEBA-POJNAROWA. R E F L E K S J E NAD JEJ ŻYCIEM I PRACĄ

13

czy wreszcie ..Ethnographical Museum Collection as a source o f Research into
Folk Culture" (1960).
Prace z w i ą z a n e z przygotowaniem p o d r ę c z n i k a etnografii polskiej s t a n o w i ą
z e s p ó l najbardziej r ó ż n o r o d n y . O b e j m u j ą wiele t e k s t ó w nie drukowanych,
w y s t ą p i e n i a na konferencjach, w y k ł a d y , dyskusje seminaryjne w tym z w ł a s z ­
cza „ N o w y p o d r ę c z n i k etnografii polskiej" (1960). Koncepcja p o d r ę c z n i k a
z a s ł u g u j e na o d r ę b n e o m ó w i e n i e przy innej m o ż e okazji. T u o g r a n i c z ę s i ę do
p o d k r e ś l e n i a znacznego w niej miejsca etnografii historycznej, przyjęcie w i e lowariantowego modelu wsi tradycyjnej jako punktu wyjścia i ujęcie kultury
ludowej w kategoriach procesu historycznego. I c h o ć liczne prace nie zostały
u w i e ń c z o n e powstaniem jednego dzieła, to rezultaty wspomnianych wyżej
r o z w a ż a ń s ą widoczne w całej koncepcji wspomnianej j u ż pracy zbiorowej
Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej (1976). M i m o w i e l o ś c i a u t o r ó w ,
w p ł y w Pani Profesor jest tu w pełni czytelny. N a l e ż y go o d n o t o w a ć także
w pracach innych badaczy, j a k np. M a ł g o r z a t y Maciszewskiej „Etnografia
Historyczna Polski" ( w druku, w y d . U W ) .
Niezmiernie w a ż n e i inspirujące s ą w dorobku Pani Profesor prace mono­
graficzne z w i ą z a n e z zagadnieniami z zakresu historii kultury wybranych ty­
p ó w w s i : 1) podkrakowskiej, podmiejskiej, opisanej przez P a n i ą Profesor
w pracy pt. Tradycyjna
społeczność
wiejska w procesie przemian
współczes­
nych. Studium wsi Mników pow. krakowskiego
(1968), 2) okolic Warszawy
- g ł ó w n i e w postaci kierowanych przez P a n i ą Profesor licznych prac magister­
skich, 3) wsi k r o ś n i e ń s k i e j o starych tradycjach rolniczych i ś r e d n i o w i e c z n y m
u k ł a d z i e g r u n t ó w , wydanej pt. Trześniow (1988). W i ę k s z o ś ć b a d a ń z w i ą z a n y c h
z t y m i pracami od 1976 r. p o w s t a ł a w tzw. problemie w ę z ł o w y m „Polska
kultura narodowa, jej tendencje rozwojowe i percepcja" i s t a n o w i ł a c z ę ś ć szer­
szego planu b a d a ń nad typami wsi w Polsce oraz przebiegiem p r o c e s ó w zmiany
kulturowej.
Gdyby c h c i e ć p o d s u m o w a ć g ł ó w n e kierunki b a d a ń Pani Profesor to o k a ż e
się, ż e w Jej licznych wypowiedziach r ó ż n e g o typu: naukowych, popularnych,
pisanych, ustnych, analizach, pracach teoretycznych, r ó ż n e g o rodzaju synte­
zach, pracach historycznych etc. m o ż e m y o d n a l e ź ć w i e l k ą k o n s e k w e n c j ę .
Metodologicznie pozostała n i e w ą t p l i w i e pod w p ł y w e m Dobrowolskiego, c h o ć
nigdy nie o k a z a ł a najmniejszego zainteresowania m a r k s i s t o w s k ą teorią procesu
historycznego. Była po prostu historykiem zafascynowanym m o ż l i w o ś c i a m i
s f o r m u ł o w a n e j przez Dobrowolskiego metody integralnej i ł ą c z e n i e m b a d a ń
nad ź r ó d ł a m i pisanymi i empirycznymi, etnograficznymi. Jeżeli Dobrowolski
o s t r o ż n i e f o r m u ł o w a ł s w o j ą teorię j a k o w a ż n ą dla wsi p o ł u d n i o w e j M a ł o p o l s k i ,
to P a n i ą Profesor i n t e r e s o w a ł o przede wszystkim przeniesienie p ł y n ą c y c h stąd
w n i o s k ó w na resztę terytorium polskiego. Stąd pojęcie typu wsi i badania nad
p o r ó w n a n i e m r ó ż n y c h jej t y p ó w ze w z g l ę d u na przebieg procesu zmiany. Stąd
przypuszczenie, ż e M n i k ó w lub T r z e ś n i ó w są jedynie wariantami modelu wsi
zbudowanego przez Dobrowolskiego dla p o ł u d n i o w e j M a ł o p o l s k i . N a l e ż y bar­
dzo ż a ł o w a ć , ż e niezmiernie interesujący a r t y k u ł pt. Wieś podmiejska
Krakowa
- model i rzeczywistość
(1977) nie był nigdy przedmiotem szerszej dyskusji

�14

ZOFIA SOKOLEWICZOWA

w ś r o d o w i s k u e t n o g r a f ó w . Z w ł a s z c z a w a ż n y m wydaje się b y ć fragment doty­
c z ą c y p o r ó w n a n i a wsi podkrakowskiej z wsiami innych r e g i o n ó w kraju (s.
166). Praca ta pozostaje w konwencji linearnego rozwoju przebiegu procesu
historycznego, podobnie j a k model zbudowany przez Dobrowolskiego. A u t o ­
rka zdaje sobie jednak s p r a w ę ze z r ó ż n i c o w a n i a p r z e b i e g ó w tego procesu.
Z a k ł a d a , j a k j u ż w s p o m n i a ł e m , ż e tradycyjna w i e ś była znacznie bardziej
z r ó ż n i c o w a n a niż przyjmują to zwyczajowo etnografowie. Nic r e z y g n u j ą c
z szukania p r a w i d ł o w o ś c i w procesie historycznym, próbuje dzięki zastosowa­
niu koncepcji wariantu modelu u w z g l ę d n i ć o w ą k ł o p o t l i w ą r ó ż n o r o d n o ś ć .
S p r a w ę tę p o d n o s i ł a m w referacie z dn. 30 11 1988 na posiedzeniu Komitetu
Nauk Etnologicznych na temat teorii zmiany kulturowej, p o ś w i ę c o n y m w ł a ś n i e
dorobkowi Pani Profesor z okazji Jej 75-lecia.
T y m samym dotykamy drugiego, niezmiernie interesującego P a n i ą Profesor
tematu - zmiany kulturowej i p r o c e s ó w jej przebiegu, przede wszystkim na
terenie w s i , której losy i p r z y s z ł o ś ć interesują P a n i ą Profesor po dziś d z i e ń j a k o
problem naukowy i społeczny. Etnografia polska z a j m o w a ł a się z m i a n ą k u l t u - *
r o w ą i społeczną przez ostatnich co najmniej 40 lat. Kierunek tych b a d a ń stał
się przedmiotem ostrego ataku w latach 70-ych i p o n i e k ą d krytyka ta utrzymuje
się nadal. M y ś l ę , że krytyka ta nie m o ż e d o t y c z y ć prac Pani Profesor c h o ć Jej
prace nigdy pod tym k ą t e m nie były analizowane. S ą d z ę , ż e to co decyduje o i c h
w a ż n o ś c i , to rzetelna krytyka ź r ó d ł o w a p o p r z e d z a j ą c a wszelkie r o z w a ż a n i a na
temat r o l i c z y n n i k ó w historycznych w procesie zmiany. Ich, w a ż n o ś c i nie pod­
w a ż y ł w k o ń c u ani slrukluralizm, ani semiotyka, same w k o ń c o w y m efekcie
skłaniające s i ę ku historycznym analizom, ku u w z g l ę d n i e n i u czynnika history­
cznego w procesie transformacji struktur d ł u g i e g o trwania.
N a l e ż y z ż a l e m s t w i e r d z i ć , że nawet w odniesieniu do prac w y b i t n y c h
etnografowie nie rozwinęli zwyczaju k r y t y k i i dyskusji. Jubileusz nie jest,
z racji przyjętej konwencji, okazją do lego typu r o z b i o r ó w krytycznych. U z m y ­
sławiając nam jednak w i e l o ś ć i w a g ę dorobku Pani Profesor aby s k ł o n i ł . n a s do
podjęcia dyskusji nad znaczeniem czynnika historycznego w przebiegu proce­
s ó w s p o ł e c z n y c h , p o s ł u g i w a n i u się modelami w badaniu zmiany kulturowej,
z w i ą z k u ludzi z kulturą, p r z e s z ł o ś c i ą , miejscem tradycji we w s p ó ł c z e s n o ś c i
i przyszłości.
• &gt; . . . •
W t w ó r c z o ś c i Pani Profesor jest wiele kart. Nie m o g ę tu o d k r y ć wszystkich,.
zapewne nie u m i a ł a b y m tego z r o b i ć . Nie z a j m o w a ł a m s i ę np. głębiej etnografią
Polski. Pomijam tu też s p r a w ę dorobku dydaktycznego Pani Profesor - jest to
długi temat i zapewne z a j m ą . s i ę nim Jej uczniowie. C h c i a ł a b y m jednak poru­
s z y ć tu dwa problemy, dla r o z w i ą z a n i a których znajdziemy na pewno inspirację
w pracach Pani; Profesor.
...
^
4

Pierwsza kwestia to z a p o ż y c z e n i e pewnych t e r m i n ó w przez j ę z y k teorii
naukowej z j ę z y k a naturalnego i , z natury rzeczy- t a k ż e c z ę ś ć ich pól semantyk
cznych. Dla rozwoju j ę z y k a etnografii d u ż e znaczenie m i a ł j ę z y k ś r o d o w i s k
artystycznych, ichrwidzcnie kultury ludowej, tworzone przez nich alereotypy,
A t a k ż e przenoszenie pewnych t e r m i n ó w z nauki z powrotem do j ę z y k a natu­
ralnego,.: Zainteresowanie t y m i sprawami znajdziemy j u ż we wczesnych pra:

�A N N A K U T R Z E B A - P O J N A R O W A . R E F L E K S J E N A D J E I ŻYCIEM I PRACĄ

15

each Pani Profesor (por. r o z w ó j b a d a ń etnograficznych ziemi krakowskiej)
i także we wspomnianym artykule z 1977 г., w monografiach M n i k o w a i T r z e ś niowa. W naszej obecnej dyskusji nad kategoriami typu cmic i ctic te prace
p o k a z u j ą z ł o ż o n o ś ć tych relacji. S ą d z ę , że wprowadzanie nowych kategorii do
j ę z y k a nauki nie znaczy, ż e wszystkie badania musimy z a c z ą ć od nowa!
C h c i a ł a b y m r ó w n i e ż p o d k r e ś l i ć , c z ę s t o niedoceniane w krytyce dorobku
uczonych, znaczenie w ł a s n e g o d o ś w i a d c z e n i a . W poszukiwaniu prawdy obie­
ktywnej, neutralnych w s k a ź n i k ó w badanych przez nas p r o c e s ó w , pomijamy
rolę w ł a s n e g o d o ś w i a d c z e n i a . O d e g r a ł o ono w i e l k ą rolę w życiu Pani Profesor.
J e d n ą linię stanowi tu D o m Ojca, d r u g ą - D o m Teściów. D w a stabilne, z dawna
o s i a d ł e , zakorzenione, zda się konserwatywne ś r o d o w i s k a : krakowskie, profe­
sorskie, intelektualne i - t r z e ś n i o w s k i c , kmiece, c h ł o p s k i e , z silnym poczuciem
w ł a s n e j w a r t o ś c i . Na to nakłada się naukowe ś r o d o w i s k o elnologiczne. W s p ó ł ­
t w o r z y ł a j e aktywnie od n a j m ł o d s z y c h lat, ś w i a d o m a zarazem jego w p ł y w ó w
na siebie i poddająca je krytycznej refleksji.
Gdy podejmując r ó ż n e studia pytamy, j a k wielka ma b y ć próba, na której
budujemy dalsze badania, i l u - pytają studenci - p o w i n n i ś m y m i e ć informato­
rów, aby i m u w i e r z y ć , j a k wielu ludzi s p o t k a ć , z a p y t a ć , zapominamy często, ż e
ostatecznie tę p r a w d ę m o ż n a o d n a l e ź ć w jednym c z ł o w i e k u , w jego życiu,
w ś w i a d e c t w i e jego życia. I to jest ta najlepsza metoda pracy stosowana w c i ą ż
przez P a n i ą Profesor, metodyka Życia b ę d ą c e g o j e d n o c z e ś n i e Byciem.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6033" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6013">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/daff6cfe8ba6d4924309f9758bd65e3d.pdf</src>
        <authentication>3fbe3e5bfcb97baa287203e8ed6143e1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71993">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2866</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71994">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71995">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71996">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2671</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71997">
                <text>Matka Boska Częstochowska jako polski symbol narodowy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71998">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2, s.120-125</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71999">
                <text>Sokół, Grzegorz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72000">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72001">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72002">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72003">
                <text>Grzegorz Sokół * M A T K A BOSKA CZĘSTOCHOWSKA JAKO POLSKI SYMBOL N A R O D O W Y

mamy do czynienia, gdy bezpośrednio wykorzystywane

GRZEGORZ

są symbole państwowe l u b różne elementy o zasadni­

SOKÓŁ

czo nie religijnym, ale „etnicznym" l u b historycznym
charakterze (flaga, godło państwowe i t p . ) . D r u g i rodzaj
symboliki - nazywam go t u „ukrytym" - jest zjawiskiem
0 wiele bardziej złożonym i interesującym.
Opinie m o i c h rozmówców

Matka Boska
Częstochowska jako
polski symbol narodowy

1

uporządkować można

w trzy główne grupy, odzwierciedlające trzy typy postaw.
Pierwsza z n i c h , zdecydowanie pozytywna, nie ogra­
niczała się d o aprobowania obrazka - tutaj popierane
były jego dydaktyczne walory, wartości przezeń propa­
gowane: „szczególnie M B kojarzy m i się z godłem na­
r o d o w y m . . . Jedno z d r u g i m jest związane. (...) Bardzo
ładny obrazek.(...) To wyraża, tak jak mówi się: Bóg,

P

H o n o r i Ojczyzna - patriotyzm, miłość do Ojczyzny,
miłość do M a t k i Bożej Królowej Polski..." [ G . S. 12].

u n k t e m wyjścia dla sformułowania t e m a t u tej

D r u g i typ wypowiedzi charakteryzowała względna

pracy były zagadnienia z dwóch różnych dzie­
sakralną,

obojętność. D o niej zaliczyć trzeba stwierdzenia dekla­

a przede wszystkim obrazki dewocyjne i malarstwo,

rujące brak istotnej różnicy między obrazkiem M B

dzin.

Pierwsza

obejmuje

sztukę

druga dotyczy symboliki narodowej i jej r o l i w kształ­

„z flagami i godłem" a zwyczajnej M B C z . Różnicy tej nie

t o w a n i u i u t r w a l a n i u tożsamości n a r o d o w e j . M o j e roz­

ma, bo: „Ona jest zawsze cudowna, święta, wielka, roz­

ważania dotyczyć będą zatem obszaru ikonograficzne­

dająca łaski...", „ten obrazek akurat przypomina, że to

go i symbolicznego, gdzie to, co religijne/katolickie,

jest typowa M B polska, Królowa Polski, ale właściwie

splata się z t y m , co narodowe/polskie.

dla m n i e jest to wszystko j e d n o " [ G . S. 10]. Często pod­
łożem tolerancyjnego czy obojętnego stosunku do ob­

Prowadząc badania, zdecydowałem się zająć obra­

razka przykładowego była postawa zawarta w słowach:

zem M a t k i Boskiej Częstochowskiej (dalej: M B C z ) ,
a mówiąc dokładniej, p o t o c z n y m jej

wizerunkiem.

Oznacza to zarówno sam obraz znajdujący się w sank­
t u a r i u m , jak i szeroko wykorzystywany wątek i k o n o ­
graficzny, który często ulega personifikacji i utożsamia­
ny jest z biblijno-apokryficzną postacią M a r y i .

„każdy ma swoje sumienie i każdy to może odbierać, jak
chce, prawda? Może to poświęcić i to może być święte
dla niego" [ G . S. 7 ] . A l e wtedy, za deklarowaną tolerancyjnością, pozostaje miejsce na własne preferencje.
D o trzeciej, zdecydowanie najliczniejszej grupy zali­
czają się wszystkie sądy negatywne i u m i a r k o w a n i e ne­

Matka Boska Częstochowska jako symbol
- jawna i ukryta symbolika narodowa

gatywne. Niektórzy respondenci zdawali się wyczuwać
w pokazywanym i m przeze m n i e obrazku manipulację
1 mówili o n i e p o t r z e b n y m zawłaszczaniu M B C z lub

N a podstawie materiałów t e r e n o w y c h można przy­

przytaczali argumenty pragmatyczne: „ktoś by t a m

j ą ć ogólne założenie, że w odbiorze p o t o c z n y m , zwłasz­

mógł n p . koło tego obrazu Świętej M a t k i . . . powiedzmy

cza wśród pielgrzymów na Jasnej Górze, sformułowa­

godło hitlerowskie, i też by to t a m było..." [ G . S. 6 ] .

nie „[dewocyjny] obrazek n a r o d o w o - p a t r i o t y c z n y " ro­

Przeważało jednak podejście u m i a r k o w a n e , dające się

zumiane jest jako określenie obrazka z M B C z , a mó­

sprowadzić do słów: „No, może by nawet być bez

wienie o symbolice narodowej bardzo łatwo kojarzone

t y c h . . . bez godła. Bo m y wiemy, że to jest naród polski,

jest z C u d o w n y m O b r a z e m oraz z postacią M a t k i Bo­

t o jest, że M a r y j a t o jest razem, nie da się tego odłą­

skiej. N i e k i e d y utożsamienie to przybiera f o r m y wręcz

czyć. (...) ludzie p o w i n n i to rozumieć i p o w i n n i raczej

ekstremalne, tak jak gdy na pytanie o „jakieś przedsta­

w sercu mieć, a nie tak wszędzie uzewnętrzniać" [ G . S. 3 ] .

wienia świętych albo obrazki święte, na których były­

Te wypowiedzi najlepiej świadczą o narodowej w y m o ­

by polskie symbole n a r o d o w e " , pada

wie samego w i z e r u n k u M B C z .

odpowiedź:

„Symbole narodowe... Ja na przykład, bo ja mieszkam

W i d a ć zatem, że przeważa raczej negatywny stosu­

w Zabrzu, ostatnio się objawiła M a t k a Boska na szybie -

nek do symboliki j a w n e j . C h o ć idee religijne i narodo­

i do dziś dnia zjeżdżają się z całej Polski i z zagranicy piel­

we pozostają dla respondentów w ścisłym związku, to

grzymki..." [Grzegorz Sokół (dalej: G. S.) wywiad n r 6 ] .

w wymiarze w i z u a l n y m opowiadają się o n i za oddziele­

Przypisywanie wizerunkowi M B w y m o w y narodowej

n i e m symboli explicite p o l s k i c h o d świętego w i z e r u n k u .

łączyło się najczęściej ze stwierdzeniem, że dodawanie

N a fakt t e n wpływa, według m n i e , cały zespół czynni­

d o obrazu/obrazka flag czy godła jest niepotrzebne, bo­

ków, które chciałbym tutaj rozpatrzyć.

w i e m jego symboliczne znaczenie i bez tego p o w i n n o

Przede wszystkim, badając oddziaływanie symboliki

być wystarczająco zrozumiałe. W t a k i m podejściu w y ­

jawnej i ukrytej na odbiorców, trzeba pamiętać, że

raźnie uwidocznia się podział symboliki narodowej na

ważne jest nie tylko to, co się dodaje, lecz również do

„jawną" i „ukrytą". Z pierwszym typem przedstawień

czego się dodaje. Jak podkreśla M a r i a Sieradzka [Sie-

120

�Grzegorz Sokół • M A T K A B O S K A CZĘSTOCHOWSKA J A K O P O L S K I S Y M B O L N A R O D O W Y

radzka 1994], nowe przedstawienia M B C z podlegają

n y m . Funkcjonowanie symbolu wizualnego jest zjawi­

skrupulatnej ocenie dogmatycznej i moralno-etycznej,

skiem bardzo s k o m p l i k o w a n y m i t r u d n o pokusić się

a ze względu na specjalną rolę tego wizerunku, polski

0 próbę całościowej jego analizy. C h c ę t u tylko wyka­

odbiorca jest uczulony na świętokradzką czy gorszącą

zać, jak różnorodne mogą być źródła treści symbolu.

wymowę t a k i c h ujęć plastycznych.

Kiedy, prowadząc badania, starałem się dowiedzieć,

Charakterystycznym powodem negatywnego stosun­

w j a k i sposób odczytana zostaje ukryta treść symbolu,

k u do zamieszczania symboli narodowych w wizerun­

byłem za każdym razem świadkiem jego swoistej r e k o n ­

kach M B jest też powszechny mechanizm nieakcepto­

strukcji. Czasem wydawała się ona bardziej spontanicz­

wania wszystkiego, co nowe, inne, obce, nie na swoim

na, czasem ugruntowana i schematyczna, często dość

miejscu. Tak więc, obok właściwej treści przedstawienia,

nieudolna, jednak zawsze w mniejszym l u b większym

sama jego tradycyjność czy „normalność" ma wpływ na

stopniu odwoływała się do p e w n y c h stałych funda­

odbiór: „Tutaj to po prostu jakiś artysta fotografik sobie

mentów i źródeł. Przeprowadzenie takiej r e k o n s t r u k c j i

to dorobił (...) M n i e się nie podoba" [ G . S. 2 ] .

wymaga o d odbiorcy wspomnianej powyżej k o m p e t e n ­

Z materiału terenowego wynika, że w stosunku do

c j i k u l t u r o w e j oraz swoistego wyczucia, a w praktyce

obrazka, na którym widnieją symbole narodowe nieja­

również pewnej wprawy w myśleniu potocznym. Także

k o dodane do samego w i z e r u n k u M B , negatywne sądy

1 szeroko pojmowane okoliczności, w których odczytu­

wypowiada się bez większych zahamowań. Zakładając,

je się symbol, pełnią istotną funkcję „aktywnego" tła.

że prawdziwie święty obrazek nie podlega osądowi es­

Kształtowanie się „ukrytego" znaczenia symbolu m o ­

tetycznemu, można fakt t e n przypisać osłabieniu ele­

że być „naturalne", stanowiąc sumę wydarzeń z „życia

m e n t u sacrum przez dołączenie obcych, niesakralnych

symbolu" (wypadkową jego znaczeń jednostkowych),

składników. Rozumowanie takie wydaje się słuszne,

albo świadome, gdy jest efektem celowych działań. M o ­

szczególnie gdy na ogólny schemat: sacrum

profa-

że mieć charakter wizualny i niewizualny. „Prawdziwe",

пит, nałożymy i n n y : sfera religijna - sfera narodowa -

pierwotne fakty, które w rzeczywisty sposób przyczyniły

-

sfera polityczna. Symbolika religijna będzie na przed­

się do powstania symbolu, nie zawsze stają się składni­

stawieniu M B z definicji na miejscu, narodowa u t w o ­

k a m i jego zaplecza znaczeniowego. Zaliczyć do niego

rzy sferę pośrednią, podczas gdy sprawy polityczne zo­

należy wyłącznie te, które istnieją w świadomości inter­

stałyby już uznane za element niepożądany. Materiał

pretatorów. Zatem wiele autentycznych i doniosłych

terenowy zdaje się poświadczać takie ujęcie.

wydarzeń historycznych znajdzie się poza zasięgiem m o ­
i c h zainteresowań, a szereg i c h zmitologizowanych wer­

N a podstawie wypowiedzi informatorów, a także

sji czy legend będę uznawał za istotne, ponieważ to one

własnych obserwacji, mogę stwierdzić, że M B C z łączy

mają wpływ na społeczne wyobrażenia.

w sobie elementy religijne z p a t r i o t y c z n y m i w sposób
„ukryty" i dyskretny, ale zarazem - dla uczestnika sil­

Źródła treści symbolu M B C z , c h o ć są ze sobą wza­

nie katolickiej k u l t u r y polskiej - bardzo sugestywny.

jemnie powiązane, dadzą się podzielić na cztery pod­

Dzięki t e m u może też doskonale pełnić funkcję nośni­

stawowe grupy: (1) k u l t o w o - r e l i g i j n e , (2) mirakular-

ka idei n a r o d o w y c h . Te wersje w i z e r u n k u , które wypo­

no-legendarne,

sażone zostały w „jawną" symbolikę narodową i po­

polityczno-propagandowe.

dobne składniki pochodzące ze sfery profanum,

ulega­

(3) artystyczno-ikonograficzne i (4)

Wierzenia, kult, obrzęd

ją stopniowej desakralizacji. M a j ą one na ogół charak­
ter bardziej doraźny, a i c h symboliczność jest g a t u n k o ­
w o lżejsza. Mogą wzbudzać szacunek, ale raczej nie są

Kultowo-religijne źródła narodowej wymowy M B C z

uważane za święte.

silnie wiążą się z zasadniczym, religijnym aspektem jej
istnienia. To tutaj przywołuje się biblijną lub apokryficz­

Skąd się bierze ukryta treść symbolu?

ną postać M a r y i , m a t k i Chrystusa, a zarazem m a t k i na­
rodu polskiego, a szukając głębiej, natrafić można nawet

P u n k t e m wyjścia dla zawartych w t y m rozdziale

na pozostałości dawnych kultów macierzyństwa czy

wniosków jest stwierdzenie, że symbol wizualny,

płodności, cechy mitycznych rodzicielek. D o tej katego­

zwłaszcza „dyskretny", nie f u n k c j o n u j e w izolacji, lecz

r i i źródeł desygnacyjnych zalicza się także wiara, że M B

w k o n k r e t n y m otoczeniu, na które składa się jego

specjalnie nas wybrała: „MB jest Królową Polski, więc

utrwalone już znaczenie oraz potencjalne nowe inter­

Matką Polaków, i jest również Królową Wszechświata,

pretacje.

się

i Matką i n n y c h państw, można powiedzieć. Z t y m że

z jednej strony w jego historii, z drugiej - w „pragma­

szczególnie M B umiłowała sobie naród polski i t u sobie

Pole znaczeniowe

symbolu kształtuje

symbolu s t a n o w i

znalazła miejsce, prawda, t u się znajduje na Jasnej G ó ­

zbiór możliwych odniesień oraz suma r o z m a i t y c h sytu­

rze. Więcej na ziemiach polskich, prawda, bo szczególnie

acji, w których dany symbol odegrał konkretną rolę,

naród polski umiłowała..." [ G . S. 3] oraz że jest orędow­

w wymiarze pragmatycznym zaś dochodzi do faktycz­

niczką naszych spraw u Boga (pomoc w w o j n a c h i t p . ) .

tycznej" rzeczywistości.

Historię

nego zetknięcia z odbiorcą o określonych k o m p e t e n ­

Częstochowa

cjach k u l t u r o w y c h , w określonym momencie społecz­

w oczach większości rodaków

to

przede wszystkim c e n t r u m pątnicze i narodowe sank-

121

�Grzegorz Sokół * M A T K A BOSKA CZĘSTOCHOWSKA JAKO POLSKI SYMBOL N A R O D O W Y

t u a r i u m : „to s a n k t u a r i u m według m n i e jest w Często­

zwycięsko. A jeszcze — słyszałem t o - podczas I I w o j n y

c h o w i e , s a n k t u a r i u m n a r o d o w e . Ja b y m powiedział,

światowej też były naloty n a Częstochowę i wszystkie

że jest najważniejsze w Polsce (...) najważniejsze m i e j ­

samoloty, które przelatywały n a d Częstochową, jakoś

sce święte" [ G . S. 3 ] . Pielgrzymka jako a k t społeczno-

nie mogły wycelować w t e n o b i e k t " [ G . S. 1 2 ] .

- k u l t u r o w y s t a n o w i odrębny i szeroki temat. Jest o n a ,

W ł a d c y Polski z czasów jej świetności też szukali

w m o i m t u t a j ujęciu, swoistym obrzędem, którego nie

wsparcia u Czarnej M a d o n n y - i skutecznie: „Polacy,

mogę pominąć, ze względu na jego ogromną rolę dla

królowie szli na wojny, klękali, m o d l i l i się i M B i c h w y ­

w y m o w y C u d o w n e g o O b r a z u - wizerunek i miejsce,

słuchiwała i wracali, i te wszystkie swoje, proszę pana,

w którym się znajduje, są w p o t o c z n y m odbiorze nie­

tryumfy, wszystko d o jej s t ó p ! " [ G . S. 1 ] .

rozerwalnie związane. M B C z nabiera symbolicznego
c h a r a k t e r u także j a k o odwieczny o b i e k t pielgrzymek
Polaków. V i c t o r Turner, analizując k u l t św. Patryka
w I r l a n d i i , pisze: Pilgrimage

shaft

Bez wątpienia można mówić o maryjnej specyfice

driven into the past, disclosing deep strata of ancient sym-

polskiego katolicyzmu, która rozwijała się już o d cza­

bols, potent signifiers

(sacred

(...) is like a vertical

Ikonografia

symbol-vehicles

such

images, paintings, proper names, and places) which

as

sów „Bogurodzicy" i Jagiellonów, a tradycja przedsta­

rein­

wień M B C z jest w Polsce długa i bogata. M i m o że

(Turner 1978, s. 106).

w całym kraju czci się wiele obrazów M B , a niektóre

Współczesny pątnik może w p e w n y m sensie połączyć

z n i c h uzyskują szeroki, p o n a d l o k a l n y zasięg, wyraźnie

się z trwającą w „czasie m i t y c z n y m " pielgrzymką, p o ­

daje się t u zauważyć ciągłość i stabilność, związaną

czuć się spadkobiercą najbardziej doniosłego n a r o d o ­

właśnie z Obrazem Częstochowskim.

forces

nationalistic

sentiments

wego dziedzictwa. Trzeba też zwrócić uwagę na fakt,

Przez artystyczno-ikonograficzne źródła symbolicz­

że k u l t ulega i n t e n s y f i k a c j i w m o m e n t a c h zagrożenia,

nej treści M B C z r o z u m i e m zagadnienia związane z po­

a więc wtedy, gdy „polskość" wymaga wzmożonej pie­

wszechnością tego wątku ikonograficznego, z f a k t e m ,

lęgnacji.

że identyfikują się z n i m szerokie rzesze Polaków i że
był o n wyjątkowo p o p u l a r n y n a długo przed „umaso-

Historia cudowna

w i e n i e m " k u l t u r y wizualnej.
Wszystkie wydarzenia historyczne związane z Jasną

W odpowiedzi n a pytanie, z czego słynie M B C z ,

G ó r ą wpływały na wzrost liczby jej przedstawień.

często pada stwierdzenie: „Z cudów", a w dalszych

Wśród najstarszych, t y p o w o n a r o d o w y m było ukaza­

opowieściach o niej przewijają się nawiązania d o roz­

nie Naszej P a t r o n k i w otoczeniu p o l s k i c h świętych.

m a i t y c h niezwykłych dowodów jej specjalnej miłości

A l e t o nie bezpośrednio sztuka wyższa rozpowszech­

d o Polski. C h o d z i t u w dużej mierze o niezliczone ak­

niła wizerunek M B C z wśród l u d u . Główną rolę ode­

ty i n d y w i d u a l n y c h uzdrowień: „[kobieta p o pęknięciu

grał t u częstochowski ośrodek malarstwa obrazków

tętniaka mózgu] Tak, ja pamięć straciłam zupełnie

dewocyjnych. Działał o n o d początków X V I I stulecia,

[płacze] (...) t o był c u d . Tylko c u d " [ A . K . 6/2]. A l e

podlegając - p o d względem wzorów - k o n t r o l i klaszto­

potęga i dobroć Królowej Polski przejawiała się też

r u . Wraz ze wzrostem zapotrzebowania p r o d u k c j a osią­

w sprawach ogólnonarodowych. Powtarzają się legen­

gać zaczęła ogromną skalę, przyczyniając się w znacz­

dy, oparte na wątkach b i b l i j n y c h i apokryficznych l u b

n y m stopniu d o popularyzacji ikonografii M B C z , c h o ć

wydarzeniach historycznych, w różnym stopniu „zmi-

stało się t o częściowo kosztem jakości obrazów. N a j ­

tologizowanych" w l u d o w y m i p o t o c z n y m obiegu.

ważniejszymi o d b i o r c a m i dla częstochowskich malarzy
stali się chłopi, zarówno pielgrzymi, j a k k l i e n c i wę­

C u d o w n a moc jasnogórskiego obrazu znajduje uza­
sadnienie nie tylko w samym przedstawieniu, ale i w h i ­

d r o w n y c h sprzedawców.

storii jego pochodzenia. Wciąż żywe pozostają przekazy

D l a procesu „unarodowiania" omawianego wątku

o rzekomym namalowaniu go przez św. Łukasza na desce

ikonograficznego bardzo ważny okazał się w i e k X I X .

ze stołu Ostatniej Wieczerzy lub z warsztatu św. Józefa

O b o k powolnego kształtowania się g r u n t u p o d powsta­

[ A . K . 3 ] , czasem nawet wzmocnione współczesnym,

nie szerokiej świadomości narodowej sytuacja społecz­

scjentystycznym argumentem: „ten obraz był namalowa­

no-polityczna na ziemiach p o l s k i c h p o d zaborami

ny na stole z Wieczernika, także o n sobą reprezentuje

sprzyjała ukształtowaniu się typu religijności patrio­

promieniowanie odpowiednie, o d początku miał t o

tycznej silnie akcentującej k u l t maryjny oraz integra­

w sobie" [ A . K . 7/3]. Istotna jest też jego archaiczność.

cyjną i mobilizującą funkcję obrzędu, szukającą religij­

N a r o d o w a treść symbolu M B C z opiera się na o d ­

nej sankcji dla poczynań niepodległościowych (Jabłoń-

wołaniach do jej r o l i w historii Polski i Częstochowy.

ska-Deptuła 1990). Znalazło t o wyraz w przedstawie­

Wśród w y m i e n i a n y c h wydarzeń n a pierwszy p l a n w y ­

n i a c h plastycznych (Kunczyńska-Iracka 1988). Patron­

suwa się obrona klasztoru przed Szwedami oraz ocale­

ka N a r o d u zostaje patronką także jego w a l k i i przywód­

nie w czasie I I w o j n y światowej: „moim zdaniem

ców - o d Jagiełły i Sobieskiego po Piłsudskiego i Wałę­

[ M B C z ] słynie z obrony Częstochowy przed Szweda­

sę. Ważnym m o m e n t e m w k o n s t r u o w a n i u samodziel­

m i . [...] Bo w t e d y właśnie z tej b i t w y Polska wyszła

nej w y m o w y narodowo-symbolicznej obrazu często-

122

�Grzegorz Sokół • M A T K A B O S K A CZĘSTOCHOWSKA J A K O P O L S K I S Y M B O L N A R O D O W Y

chowskiego wydaje m i się również fakt wykorzystywa­

i Kościołem k a t o l i c k i m w Polsce stanowi naturalne za­

nia go w malarstwie rodzajowym, szczególnie w nurcie

plecze znaczeniowe dla symbolu, j a k i m jest wizerunek

historyczno-patriotycznym

(Matejko,

Grottger).

M B C z . W powyższym rozdziale starałem się pokazać,

M B C z staje się ideogramem polskości i wiary.

jak bardzo kompleksowy i złożony jest zbiór rozma­

tego procesu jest malarstwo

i t y c h czynników, które biorą lub mogą brać udział

współczesne oraz grafika polityczna okresu okupacji

w r e k o n s t r u k c j i desygnatu symboliki u k r y t e j . Wielość

hitlerowskiej i stanu wojennego. Konspiracyjne wize­

punktów odniesienia i różnych wymiarów, w których

K o l e j n y m etapem

r u n k i „Madonn Polski W a l c z ą c e j " utorują drogę dla

się one znajdują, a także świadomość, że zaprezento­

t y c h późniejszych, z lat osiemdziesiątych, które całko­

wane tutaj w n i o s k i i rozważania są tylko uproszcze­

wicie zatracą religijną wymowę na rzecz f u n k c j i pro­

n i e m badanego przeze m n i e zagadnienia - wszystko to

stego „oznaczania" - odwoływania się do określonych

sprawia, że kwestia, która na początku wydawała się

poglądów i postaw, pośrednio raczej związanych z p o l ­

jasna, prosta i naturalna, a m i a n o w i c i e względna ła­

skim katolicyzmem. M B C z patronująca niezależnym

twość, z jaką m o i rozmówcy w terenie ustosunkowy­

związkom tak z ołtarza, j a k z klapy Wałęsy, staje się

w a l i się do symbolu M B C z , teraz stała się zagadką. Ro­

j e d n y m z najważniejszych symboli - mówi się o „ M B

dzi się pytanie, jak głęboko sięgali do jego znaczenio­

Solidarności". Jednocześnie, częstochowski wątek iko­

wego zaplecza, a ile g o t o w y c h „szablonów" do odczy­
tywania symboliki m i e l i zawsze w zanadrzu. C h o ć w y ­

nograficzny zostaje podjęty przez sztukę współczesną.

n i k a o n o niejako z poruszonych t u przeze mnie p r o ­

Trzeba pamiętać, że upolitycznione przedstawienia

blemów, udzielenie jednoznacznej na nie odpowiedzi,

powstają o b o k głównego n u r t u ikonograficznego, któ­
ry pozostaje zdecydowanie religijny. I c h

wykracza poza ramy tej pracy.

obecność

wzbogaca jednak zbiór p o t e n c j a l n y c h znaczeń symbo­

Matka Boska Częstochowska w myśleniu
potocznym - narodowa czy uniwersalna?

l u , kształtuje, przynajmniej na pewien czas, świado­
mość i postawę jego odbiorców.

„Postawiłem wszystko na Maryję"

Największa trudność, jaką napotkałem w mojej
próbie analizy odbioru symboliki narodowej w wize­

Pisząc o polityczno-propagandowych źródłach treści

r u n k u M B C z , brała się ze struktury samych wypowie­

symbolu, spróbuję zająć się już nie tradycją, lecz wyda­

dzi informatorów. Zauważyłem b o w i e m , że zdania w y ­

rzeniami, które m o i respondenci znają z osobistych do­

głaszane przez jedną i tę samą osobę potrafiły wyrażać

świadczeń, określić co, obok spraw już opisanych, bez­

różne, często nawet wzajemnie sprzeczne, treści. C o

pośrednio kształtowało i c h stosunek do polskości C u ­

więcej, tendencja ta okazała się dość powszechna

downego Obrazu. Okoliczności, w j a k i c h stykali się

powracała regularnie i , jak na złość, akurat w m o m e n ­

-

z n i m , były b o w i e m często w y n i k i e m obliczonych na

t a c h dotyczących badanego przeze m n i e zagadnienia.

osiągnięcie k o n k r e t n y c h celów i skutecznych działań.

O t o k i l k a przykładów, ilustrujących t e n p r o b l e m :

W c h o d z i m y t u w zakres świadomego konstruowania

O : M n i e się wydaje, że to jest jak gdyby zawłaszcze­

„ukrytych" znaczeń symboli wizualnych.

nie M B do Polski, prawda? Przez t e n obrazek. Tak jak

Polityka synodów w powojennej Polsce polegała m . i n .

gdyby chciało się, żeby ona była tylko nasza, prawda.

na podtrzymywaniu istniejących już tradycji i wartości,

P: N o , akurat o M B C z mówi się, że...

a zwłaszcza k u l t u maryjnego. Podłożem polityki kardy­

O : N o , ale jest, ale jest u nas właśnie ten w Często­

nała Wyszyńskiego w niezwykle t r u d n y m dla Kościoła

chowie, n o i po prostu nie ma wyjścia, prawda? Przyjeż­

w Polsce okresie stalinizmu i komunizmu było założenie,

dżają pielgrzymki z całego świata, ale o n jest... wyjątkowo

że może o n przetrwać tylko w oparciu o katolicyzm ludo­

jak gdyby błogosławi nam. N o bo po prostu właśnie t u

wy z rozbudowaną stroną kultowo-obrzędową, w t y m

jest, i t u czuwa, tak? N i e jest gdzie indziej, tylko akurat

również symboliką wizualną. Sam Wyszyński pisał: „Ta­

w t y m miejscu. (...) sądzę właśnie, że to jest odpowiedni

ka jest wola Boga w Polsce, że chce działać w naszym na­

wizerunek M B C z , tak że opiekuje się Polską, prawda, bo

rodzie przez Panią Jasnogórską. Doświadczenie mnie na­

tak jak mówiłam, dowody były na to, prawda?

uczyło, że tylko przez Maryję można czegoś w Polsce do­

[ G . S. 8 ] .

konać" [cyt. za: Przewodniczka

Sama n a t u r a t e m a t u determinowała w p e w n y m

1994, s. 13].

stopniu podobne sytuacje. S ą one też w y n i k i e m prze­

Kontynuatorem dzieła umacniania narodowego k u l t u

biegu rozmowy - podczas jej trwania postawa i n f o r m a ­

był o d początku swego pontyfikatu papież Jan Paweł I I .
Bardzo i s t o t n y m świadectwem, a zarazem wtórnym

tora nie jest niezmienna, lecz podlega pewnej e w o l u ­

źródłem narodowego znaczenia M B C z , są także niezli­

cji, co znajduje wyraz w wygłaszanych zdaniach. Szcze­

czone pieśni i wiersze k u jej chwale lub o niej mówią­

gólnie, gdy zmuszamy kogoś do „odczytania" głęboko
nasyconego znaczeniem obrazu, i to do uczynienia te­

ce oraz m o d l i t w y .

go „na głos", stajemy się świadkami stopniowej r e k o n ­
Historyczne, mityczne, ikonograficzne i polityczne

strukcji w y m o w y symbolu, odbiorca k o n f r o n t u j e swo­

połączenie uczuć n a r o d o w y c h i patriotyzmu z religią

je myśli z już wygłoszonymi, przywołuje odpowiednie

123

�Grzegorz Sokół * M A T K A BOSKA CZĘSTOCHOWSKA JAKO POLSKI SYMBOL N A R O D O W Y

odniesienia - stąd wspomniana zmienność. Podłożem

ków określających stosunek do niej nie została w tej

niespójnych lub wręcz wewnętrznie sprzecznych po­

ptacy opisana, gdyż nie dotyczyły one tematu symboli­

staw są też bez wątpienia mechanizmy rządzące myśle­

k i narodowej. Wspomnieć muszę t u jednak o wyjątko­

n i e m p o t o c z n y m [Hołówka 1986].

wo osobistej, wręcz i n t y m n e j postawie emocjonalnej

Różne były też odpowiedzi infotmatotów dotyczące

Polaków wobec i c h p a t r o n k i , o wątku macietzyństwa,

sptawy specjalnego dla Polski znaczenia M B C z . C h o ć

powszechnej wierze w indywidualny charakter relacji

wszyscy przyznawali, że Maryja jest Królową Polski, to

z nią i idącymi za t y m uzdrowieniami - M B odbieta się

z reguły zwracano również uwagę na fakt, że nie należy

często jako kochającą matkę, dobtą Królową i pocie-

ona tylko do nas, ale jest też „Królową świata całego"

szycielkę cierpiących, jest ona nie tyle wzorem do na­

[G. S. 11] i „wszystkich ludzi na ziemi" [ G . S. 1]. Czasem

śladowania, co raczej wcieleniem miłości i troskliwości.

silniej podkteślana była jej „ojczyźniana" strona, kiedy

Sądzę, że podział na uniwersalne i narodowe byłby

indziej raczej jej religijna uniwersalność. W t y m właśnie

tutaj zbytnim uproszczeniem. Bezkrytycznie podążając

miejscu wyłania się inny problem, według m n i e zasadni­

za t u r n e r o w s k i m m o d e l e m , musielibyśmy uznać, że w o ­

czy dla mojego tematu. Otóż M B C z ptzejawia się

kół pola normatywnego skupią się wszystkie elementy

w dwóch głównych wcieleniach. Z jednej strony jest pol­

„ogólnokatolickie", tola M B dla całego świata jako

ską patronką, której wizerunek pełni rolę symbolu naro­

m a t k i Chrystusa, zaś biegun orektyczny „ptzyciągałby"

dowego, z drugiej - Matką Chrystusa i Panią Kościoła,

pozostałe jej cechy. Przypomnijmy, jak brzmi k r y t e r i u m

a jej postać ma jak najbardziej uniwersalny wydźwięk.

podziału: on one hand, theological doctrines and

ethical

Tę charakterystyczną „dwoistość" n a t u r y M B C z ,

imperatives of a general kind, of the Great Tradition - and,

w a r t o rozpatrzyć w świetle k o n c e p c j i zaptoponowanej

on the other, highly localized, culturally specific objects and

przez V i c t o r a Turnera, do której zresztą odnieść moż­

ideas (...) always being more closely related to the outward,

na szerzej rozumianą problematykę r o l i k u l t u i symbo­

sensorily perceptible form of die symbol than is the norma­

lu religijnego w pielęgnowaniu tożsamości narodowej.

tive pole (Turner 1978:

A u t o r ten analizuje r u c h pielgrzymkowy w Irlandii,

ciążyć k u „górnemu", n o r m a t y w n e m u biegunowi, c h o ć

operując pojęciem communitas, które dzieli na trzy typy:

nie osiągają go w pełni - „polskość" Częstochowskiej

egzystencjalny, normatywny i ideologiczny (Turner 1978,

Królowej łączy się z jej oficjalnymi, k u l t o w y m i własno­

s. 135). D w a pierwsze realizują się w wymiarze społecz­

ściami. Po ptzeciwnej, „orektycznej" stronie m o d e l u ,

nym, przybierając bądź to spontaniczną i raczej jednora­

odnajdujemy nie lokalność, lecz boleść, smutek i mat­

zową formę {communitas egzystencjalna), bądź też zorga­

czyną troskę, które czynią Maryję bliską naszemu ser­

nizowaną w ramach szerszych sttuktur (normatywna).

c u , a przeciwstawiane są jej narodowej „królewskości",

Communitas ideologiczna istnieje w batdziej abstrakcyj­

strojności i h o n o r o m oraz, jawnej czy ukrytej, patrio­

n y m wymiarze k u l t u r o w y m i stanowi w n i m odpowiednik
communitas normatywnej; jest zapleczem idei i wzorców
dla rzeczywistych wspólnot ludzkich. Według Turnera

dziej. Bo tutaj jest ukoronowana przez tą miłość, n o to
rodacy ufundowali, i tę koronę, i te szaty, i tak dalej, ale

wersalne, a tym, co szczegółowe i lokalne. Przeciwległe

jednak... (...) [wyjmując z portfela obrazek przedstawia­

bieguny nazywa o n normatywnym {normative) i orektycz-

jący zbliżenie twarzy M B C z bez „sukienki"] O , ta M B

n y m {orectic). Symbole odnoszą się do ideałów, wartości,

m i najbatdziej odpowiada, właśnie, to jest taka widać:

n o r m społecznych, doktryn teologicznych itp. (biegun

taka cierpiąca, taka swojska (...) te k o r o n y to stwatza-

normatywny), a jednocześnie wyobrażają przedmioty,

ją, tak m i się zdaje, wewnęttzny t a k i trochę dystans.

czynności oraz idee pożądane i nacechowane emocjonal­

A już właśnie bez k o r o n y to już jest taka swoja, matka,

nie w ramach danej kultury (biegun orektyczny).

taka bolesna, taka zrozpaczona, taka... taka kochana"

Nawiązując do tej t e o t i i , można w naszkicowanym

[G. S. 2 ] .

przez Turnera schemacie umieścić także zjawisko pa­
triotycznej w y m o w y M B C z - bez wątpienia jest ona
symbolicznym. Za

tycznej symbolice wizerunku: „Ja m a m w d o m u obraz
M B C z , ale bez korony, bez szat i t e n obtaz, ta ikona,
b y m powiedziała, najbardziej m i odpowiada. Najbar­

nośniki symboliczne, należące do communitas ideologicz­
nej, podlegają polaryzacji między t y m , co ogólne i u n i ­

przecież nośnikiem

135). Odnoszę wrażenie, iż

w przypadku M B C z , jej „narodowe" cechy wydają się

D w u b i e g u n o w y m o d e l T u t n e t a odpowiada zatem

communitas,

f e n o m e n o w i M B C z wtedy, gdy zamiast prostej polary­

skupiające się wokół C u d o w n e g o Obrazu, uznajmy

zacji przyjmiemy istnienie układu ciągłego, rozpiętego

społeczeństwo polskie, a ściślej mówiąc, wspólnotę ka­

pomiędzy d w o m a p o l a m i . Takie ptzedstawienie, zakła­

tolików identyfikujących się z jasnogórskim sanktu­

dające obecność pary przeciwieństw, dobrze ilustruje

a r i u m i uznających, że podobnie czynią lub czynić po­

pewną postawę wobec p r o b l e m u „dwoistości" M B . Po­

w i n n i wszyscy „prawdziwi Polacy". W t a k i m ujęciu

lega ona, jak sądzę, na podświadomym przyjęciu przez

dwa aspekty M B C z uznać można za efekt procesu se­

i n f o r m a t o r a ukrytego założenia, iż M B Królowa Polski

mantycznej polaryzacji symbolu. Jak wyglądałby t a k i

i M B Pani wszystkich ludzi to wyobtażenia stojące do

układ znaczeń.

siebie w opozycji i nie dające się pogodzić. Prowadzi to

Pamiętać

7

trzeba o złożoności

treści

do sytuacji, gdzie o t w a t t e sformułowanie

wizerunku

jednego

z n i c h wydaje się negacją drugiego — w k o n s e k w e n c j i

M B C z i o jej specyficznej r o l i . O g r o m n a ilość czynni­

124

�Grzegorz Sokół • M A T K A BOSKA CZĘSTOCHOWSKA JAKO POLSKI SYMBOL N A R O D O W Y

padają wypowiedzi wewnętrznie

Bibliografia:

bardzo niespójne,

sprzeczne, domagające się „zatuszowania".

1983

Jest jednak także i inne podejście do p r o b l e m u d w o ­

Bogurodzico-Dziewico. Polski almanach maryjny, Warszawa

Hołówka

istej natury M B C z . Reprezentujący je respondenci nie

T.

widzieli większych niezgodności pomiędzy jej uniwer­

1986

salnością a polskością: „No, M B jest naszą, Polski kró­

Jabłońska-Deptuła

lową, ale też jest M a t k ą wszystkich ludzi, M a t k ą Boga,

1990

M a t k ą wszystkich ludzi. M B jest Królową Polski, więc

Myślenie potoczne, Warszawa
E.

Religijność' i patriotyzm doby powstań [w:] Swoistość' i uni­
wersalizm kultury polskiej, Lublin

Kunczyńsка-1racka

M a t k ą Polaków i jest również Królową Wszechświata,
i M a t k ą i n n y c h państw, można powiedzieć" [ G . S. 3 ] .
W tych wypowiedziach zdania popierające obydwa po­

A.

1978

Malarstwo ludowe kręgu Częstochowskiego,

1998

Matka Boska w polskiej szluce ludowej X I X wieku [w:] Nie­

Wroclaw

pokalana. Kult Matki Bożej na ziemiach polskich w X I X wie­

glądy nie kolidują ze sobą, a często przytaczanym argu­

ku, Lublin

m e n t e m jest podkreślanie jedności M B .

Sieradzka
1994

A.

Przedstawienia maryjne w malarstwie polskim lat osiemdzie­

Problematyka stosunku współczesnych Polaków do

siątych X X wieku [w:] Przewodniczka. Kult Matki Boskiej

narodowego lub też uniwersalnego znaczenia M B C z m o ­

w Polsce od Lumen Gentium do Redemptoris Mater i 964 —
1987,

że wydawać się teraz dość jasna - nawet jaśniejsza niż jest

Częstochowa

w rzeczywistości. A b y zbliżyć względnie uporządkowany

T u r n e r V., T u r n e r

zapis m o i c h spostrzeżeń do stanu faktycznego, muszę do­

1978

E.

Image and Pilgrimage in Christian culture, New York

dać, że wprowadzone tu rozróżnienie na dwa zasadnicze
typy postaw ma tylko najbardziej ogólny charakter.
Zagadnienie

to, a ściślej

o b y d w a jego

L I S T A WYKORZYSTANYCH W Y W I A D Ó W :
(wszystkie w y w i a d y przeprowadzone zostały w Częstochowie

aspekty

w d n i a c h 21-27 września

z osobna, może jednak zostać ujęte w sposób usyste­
matyzowany, a jednocześnie czytelny, za pomocą za­

Grzegorz Sokół:

prezentowanych powyżej m o d e l i . C h o ć nie są one cał­

1. dwie kobiety z Zabrza, obydwie w wieku ok. 75 lat

kowicie bezbłędne, o b a w i a m się, że gdybym dążył do
dalszych

udoskonaleń,

ryzykowałbym

zbyt

1998)

2. małżeństwo zamieszkałe w Warszawie, oboje w wieku ok. 65 lat;

duże

mężczyzna - wykształcenie średnie, pochodzi z Wilna; kobieta -

uproszczenia. Myślę, że trzeba t u odstąpić o d ambicji

wykształcenie wyższe, z Warszawy

znalezienia j e d n o l i t y c h i jednoznacznych rozwiązań

3. mężczyzna, lat 45, mieszkaniec małego miasteczka, wykształce­

dla problemów, które jednolite i jednoznaczne nie są.

nie nie wyższe niż średnie
4. mężczyzna, lat ok. 50, pilot

Prowadząc rozmowy z pielgrzymami w Częstocho­

5. mężczyzna, lat 75, uczestnik Ogólnopolskiego Zjazdu Synów

wie, a zwłaszcza analizując p o t e m i c h wypowiedzi, sta­

Pułku

wałem twarzą w twarz z „potocznym" światem i „potocz­

6. mężczyzna, lat ok. 50, z Zabrza, wykształcenie zawodowe

n ą " mentalnością. Wiedziałem jednak, że nie mogę bez

7. dziewczyna, lat 18, z Częstochowy, uczy się

końca pytać: „co się za t y m kryje?" - w poszukiwaniu ja­

8. kobieta, zamieszkała w Piaskach k. Sosnowca, wykształcenie

snych i logicznych odpowiedzi. Musiałem zgodzić się

średnie
9. kobieta, lat 74, wykształcenie podstawowe, zamieszkała w Kiel­

z faktem, że zagadnienie, które badam, m a „nienauko­

cach

wą" naturę - i w którymś momencie przestać sięgać głę­

10. dwie kobiety - matka i córka, wiek: matka ok. 55, córka ok. 20,

biej i zadowolić się zbiorem wieloznacznych sformuło­

z Katowic

wań. Wymagało to ode m n i e przyjęcia kategorii podob­

11. dwie starsze kobiety (wywiad niepełny)

n y c h do tych, j a k i m i posługiwali się m o i rozmówcy,

12. mężczyzna (wywiad niepełny)

i uznania, że gdy bada się kwestię tak złożoną i dyna­

Anna Kalina:

miczną jak „społeczny" odbiór „ukrytej" symboliki, trze­

(numeracja według porządku w zestawach wywiadów autorki)

ba czasem zdobyć się na pewną elastyczność i otwar­
tość, odrzucając ściśle naukowe myślenie. Dlatego też

1. kobieta, 1. 65, wykształcenie średnie, księgowa

nie staram się tutaj zamknąć mechanizmów symbolicz­

3. kobieta, 1. 57, wykształcenie zawodowe, pracownica poczty
4- mężczyzna, 1. 62, ślusarz

nego funkcjonowania M B C z w j e d n y m m o d e l u . Myślę,

6. dwie kobiety: 1. 53, wykształcenie średnie, sprzedawczyni 1. 64,

że jestem najbliżej prawdy, kiedy zakładam, że obydwa

gospodyni

zaproponowane ujęcia dopełniają się i razem oddają

7. dwie kobiety: nauczycielka w podstawówce, 1. 42 przedszkolanka,

właściwy obraz postawy badanej grupy wobec polskości

1. 45

wizerunku M a t k i Boskiej Częstochowskiej.

Antonina Bereza:
2. kobieta, zamieszkała we wsi na Kielecczyźnie, 1. 83, wykształcenie

' Wypowiedzi dotyczyły w większości wypadków

podstawowe.

konkretnego

przedstawienia - pokazywanego przeze mnie obrazka przykładowe­
go, ukazującego MBCz w otoczeniu biało-czerwonych flag i Orła
w koronie — i , chociaż w tym sensie mają charaktet szczegółowy,
można je odnosić również do ogólnego poziomu

125

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6786" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6766">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8a4cf1cacc971ecb3dfd88f4827e7aad.pdf</src>
        <authentication>1eb7f09a2358d10e20eb762249a4a3ba</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80783">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2689</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80784">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80785">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80786">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2500</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80787">
                <text>Henrik Ibsen - mit osobisty / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80788">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.29-33</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80789">
                <text>Sokół, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80790">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80791">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80792">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80793">
                <text>Henrik Ibsen - mit osobisty
L e c h Sokół
Powszechnie akceptowane wyobrażenie Ibsena jako pisa­
rza pozostaje niepełne i w dużym stopniu fałszywe. Jego
twórczość i jego samego jako człowieka wiąże się nazbyt ści­
śle i jednoznacznie z nieubłaganym zdrowym rozsądkiem
i realizmem, prozaicznym przywiązaniem do konkretu
i szczegółu, z problematyką wyzwolenia kobiet i interwen­
cjonizmem pisarskim w dzieło naprawy społecznej Europy
minionego wieku, walką o prawdę w życiu jednostkowym
i zbiorowym, liberalizmem religijnym i politycznym etc., etc.
- listę tę łatwo przedłużyć.
Są to wszystko zagadnienia bardzo istotne dla jego twór­
czości, wśród jego dramatów realistycznych znajdziemy ar­
cydzieła, ale ograniczając Ibsena do realizmu w dziewiętna­
stowiecznym sensie słowa zapoznajemy poetę. Jego powoła­
nie pisarskie narodziło się jako powołanie poety i pozostało
takim do ostatniego napisanego przez niego dramatu, co nie
kłóci się wcale z tendencjami realistycznymi, wręcz przeciw­
nie, doskonale z nimi współgra. Ibsen wcześnie ukształtował
swoją złożoną i mroczną, poetycką wizję świata, która okre­
ślała zawartość myślową i formę literacką nawet jego drama­
tów realistycznych. Ibsen zbudował pewien mit osobisty.
W psychoanalizie mit osobisty pełni istotne funkcje
obronne - niewątpliwie obecne u Ibsena, jednego z najbar­
dziej tajemniczych i skrytych wielkich pisarzy europejskich ukrywa osobowość, ale wyraża także ważne treści nieświado­
me, powiązane z tematem tzw. romansu rodzinnego, opraco­
wywanego już przez Freuda. Używam określenia „mit osobi­
sty" w sensie bardziej potocznym, tylko po części zgodnym
z koncepcjami psychoanalityków. Interesują mnie przeżycia
i miejsca mityczne Ibsena: obrazy, które mu towarzyszyły,

motywy jego myśli i twórczości, które miały dające się opi­
sać związki z rzeczywistością realną, wreszcie momenty ilu­
minacji w kontakcie z naturą i sztuką, prowadzące do głęb­
szego i szerszego poznania. Oczywiście, wyciągam tylko kil­
ka nitek z tkaniny o bardzo złożonym wątku.
Związek Norwegów z naturą, mający często charakter mi­
styczny, ważna cecha ich życia jednostkowego i społecznego,
ich kultury, stał się przedmiotem wielu rozważań sięgających
daleko w głąb historii. Ibsen na swój sposób realizuje ten para­
dygmat życia społecznego swojej ojczyzny. Już jako młody
człowiek odbywał piesze wędrówki, zbierał podania i pieśni
ludowe, docierając do samotnych i trudno dostępnych osad
i pojedynczych farm. Realizował w ten sposób postulat norwe­
skiego i europejskiego romantyzmu, ale uczył się także krajo­
brazu. Kontemplacja natury stała się wcześnie jego nawykiem
i potrzebą. Ponadto Ibsen rozwinął wcześnie zdolność obser­
wacji i widzenia. Widzenie, wizualność stały się istotną cechą
jego stosunku do świata i jego twórczości. Jak sam przyznawał,
gdy tworzył swoje postacie, w i d z i a ł je, a także s ł y s z a ł ,
zanim pojawiły się na kartach jego dramatów.
W jednym z listów napisał zdanie, które stało się lejtmotywem jego życia i twórczości: „Kocham morze" („Havet elsker jeg"). Przywiązanie do morza stało się częścią jego mitu
osobistego. Gdziekolwiek mieszkał, wszędzie chciał mieć ła­
twy dostęp do morza, jeziora albo rzeki. Kontemplacja wody
została zapisana w jego obrazach i, oczywiście, w jego twór­
czości literackiej. Na szczególnie istotną obecność wody
w jego obrazach wskazał Daniel Haakonsen w swojej książ­
ce o Ibsenie jako człowieku i artyście. Wodzie na obrazach
Ibsena towarzyszyły w sposób naturalny góry, niezwykłej

24

�urody góry i fiordy Norwegii. Haakonsen dowiódł, że młody
Ibsen, malujący od czasu, gdy miał 14 lat (do około 35 roku
życia), nie odwzorowywał po prostu otaczającego go świata.
Zestawienie ocalałych gwaszy i akwarel z fotografiami rze­
czywistych miejsc, które Ibsen przedstawiał, pokazuje pewną
stałą tendencję do dramatyzacji krajobrazu: góry przedsta­
wiane są zwykle jako wyższe, bardziej strome, dziksze i gro­
źniejsze niż w rzeczywistości.
Jedna z najwcześniejszych akwarel, pochodząca z 1842
roku, przedstawia majątek stryjecznego dziadka Ibsena, Nicolaya Plesnera, Store Follestad niedaleko Skien. Pojawia się
w niej motyw odbicia w wodzie, efekt lustra'. Motyw ten wy­
stępuje w innych obrazach Ibsena, pojawia się także w dra­
macie Peer Gynt (1867) jako obraz bohatera tytułowego ska­
czącego z górskiego urwiska na grzbiecie kozła w jezioro (a.
I , w. 98-106): obraz rzeczywisty i odbity zostały przeciwsta­
wione, a następnie unicestwione, gdy zwierzę i człowiek zde­
rzają się z taflą jeziora.
Norweskie akty dramatu (a. I - I I I i V) rozgrywają się we
względnie konkretnej scenerii. Nie da się wszakże wskazać
jednego, ściśle określonego miejsca dla takiej czy innej sce­
ny. Ibsen zwykł był bowiem łączyć konkretność i przywiąza­
nie do rzeczywistego miejsca z dążeniem do pewnej syntezy
i uogólnienia, do jego przekształcenia w obraz i mit. Tę cechę
swojego myślenia, kształtowania miejsca akcji dramatów,
opisał w rozmowie z Paulem Lindau pod koniec życia, po na­
pisaniu przeważającej większości swoich najbardziej zna­
nych dramatów: „Ibsen powiedział mi, że rzadko myśli o ja­
kimś określonym miejscu; przy pracy wyobraża sobie zwykle
jakiś większy krajobraz, jakąś ogólnie norweską okolicę bez
lokalnego ograniczenia. Pisząc Upiory miał na myśli okolice
Bergen, «gdzie jest wiele bardzo pochmurnych dni i wiele pada», pisząc Panią z morza natomiast - miły, robiący prawie
wrażenie włoskiego, krajobraz Molde i Romsdalsfjordu, Dzi­
ką kaczką - coś jakby Kristianię" .
2

Jeśli zgodzimy się, że pojęcie ojczyzny to przede wszyst­
kim, lub także, zespół obrazów, Ibsen swoją ojczyznę wiązał
z górami i morzem. W roku 1897, w kilka lat po powrocie na
stałe do Norwegii z dobrowolnej, trwającej 27 lat emigracji,
pisał do Georga Brandesa: „Tu, nad fiordami, mam kraj ro­
dzinny. Ale - ale - ale: gdzie jest mój dom? Jest n i m mo­
rze, które pociąga mnie najbardziej" .
Jakkolwiek byłoby to trudne do przyjęcia dla nas, nacji
wybitnie lądowej, morze w micie osobistym Ibsena stoi po­
nad lądem; żywioł wody przeważa nad żywiołem ziemi
w głęboko zakorzenionej w świadomości i podświadomości
Ibsena instynktownej hierarchii wartości. Żywioł wody po­
wraca w jego twórczości w formie tematów, których sens jest
w dużym stopniu nieświadomy. Morze, związek z morzem,
funkcjonują w dramatach Ibsena jako symbole, co oznacza,
że otwarcie na znaczenia niejasne i nieświadome zostało
w nich z góry założone, gdyż należy to do natury symbolu,
jakkolwiek byśmy go rozumieli.
Mitologizowanie rzeczywistości przez Ibsena wiąże się
ściśle z traumatycznymi przeżyciami z dzieciństwa, które
wymusiły na nim odejście w świat wyobraźni i kompensacji.
Nagłe bankructwo ojca pociągnęło za sobą zubożenie i dekla­
sację. Ibsen był wówczas dzieckiem, miał siedem lat, okres
szczęśliwego dzieciństwa i poczucie bezpieczeństwa uległy
zniszczeniu nagle i nieodwracalnie. Od bankructwa ucierpia­
ła cała rodzina: ojciec, nie mogąc sprostać nowej sytuacji, za­
czął pić, matka wycofała się ze świata, zajęła się malowaniem
akwarel, robiła drewniane laleczki. Od dzieciństwa zdradzała
3

30

zainteresowania artystyczne, pociągał ją zwłaszcza teatr. Te­
raz sztuka stała się dla niej ucieczką. Przykład matki z pew­
nością dopomógł synowi w odnalezieniu własnej drogi do
świata kompensacji. Utrata poczucia bezpieczeństwa małego
Ibsena stała się dla niego szkołą wyobraźni.
Nie był dzieckiem towarzyskim. Jego siostra Hedvig, je­
dyna z rodziny, z którą utrzymywał kontakt przez całe swoje
życie, wspomina go jako samotnika, szukającego schronienia
w pomieszczeniu obok kuchni, gdzie mógł, nie niepokojony
przez nikogo, malować, rysować i zajmować się teatrem lal­
kowym, który sam zbudował. Wycinał także postacie i mode­
le z tektury, które sprzedawała dla niego właścicielka kramu
z owocami. W ten sposób Ibsen sam troszczył się o kieszon­
kowe.
Jego teatr był poważnym przedsiębiorstwem. Na przedsta­
wieniach bywały dzieci, a także dorośli z okolicy. Wejście by­
ło płatne. Ibsen zbudował sam scenę, zmajstrował lalki, poru­
szał nimi, reżyserował i odgrywał przedstawienia, występował
także jako magik i brzuchomówca. Za jedynego zaufanego
pomocnika w przedsięwzięciu miał chłopca z sąsiedztwa. Lal­
ki były wykonane niezwykle starannie, z dbałością o efekty
plastyczne. Wedle wspominających te przedstawienia widzów
szczególnie piękna była lalka Izabelli Hiszpańskiej, pojawia­
jąca się w przedstawieniu opisanym następująco: „Czarne jak
węgiel loki, krynolina z różowoczerwonego jedwabiu. Mogła
ona poruszać się wymyślnie ponad płaszczyzną sceny i wów­
czas dziewczynki krzyczały z radości. Rycerz Fernando uka­
zywał się wtedy na scenie: kapelusz z piórem, czerwony strój
ze złotymi sznurami. Przesuwał się powoli i z godnością
w kierunku Izabelli. Wówczas - o zgrozo! - przybywał szyb­
ki jak błyskawica czarny Maur, chwytał ją i próbował porwać.
Ale rycerz Fernando odpychał go tak gwałtownie, że Maur pa­
dał jak długi, a Fernando i Izabella pozdrawiali widownię" .
4

Ibsen traktował swój teatr z powagą, wpadał we wście­
kłość, gdy młoda publiczność przeszkadzała mu w przedsta­
wieniach. Świat gry, teatru, pozoru stawał się dla niego ko­
niecznością. Te zainteresowania i dokonania teatralne zdra­
dzają także oczywiste zdolności plastyczne i manualne Ibse­
na, o czym już wspominałem. Warto również odnotować jego
zainteresowanie strojem, widoczne już w strojności Izabelli
i Fernanda. Chciał też sam wyróżniać się strojem, podziwiał
tych, którzy się wyróżniali, na przykład mężczyznę w Venst0p w aksamitnych spodniach i jedwabnej kamizelce, wi­
dzianego na jakiejś lokalnej gali. Hedvig wspomina, że gdy
malował jako dziecko, przejawiał „specjalną predylekcję [...]
do rysowania ludzi we wspaniałych strojach" .
Biorąc udział w wieczorkach towarzyskich, występach,
balach, swego rodzaju parateatrze, nieco starszy już Ibsen (te­
atrzyk lalkowy zbudował mając 12 lat) przejawiał zamiłowa­
nie do stroju odnotowane w wielu wspomnieniach i zauważo­
ne przez biografów, trudne dla niego do zrealizowania jako że
żył w skrajnej biedzie. Owo zainteresowanie odezwie się
w jego późniejszym życiu w dandysowskiej dbałości o wy­
gląd zewnętrzny, w świadomym kształtowaniu oficjalnego
wizerunku własnego, swojej persony, w dziecinnym przywią­
zaniu do odznaczeń i orderów, o które zabiegał i które nosił
nawet w sytuacjach zupełnie do tego nieodpowiednich. Psy­
choanalityk dopatrzyć się w tym może znamion „kompleksu
spektakularnego" - pragnienia widzenia i bycia widzianym.
Zdaniem Haakonsena był to wyraz odmowy uznania deklasa­
cji, bunt przeciwko niej. Ibsen uwolnił się od poczucia głębo­
kiego upokorzenia dopiero we Włoszech, gdy napisał Branda
(1866), odnosząc pierwszy wielki sukces, który doprowadził
5

�do znaczącej, choć krótkotrwałej, poprawy jego opłakanej sy­
tuacji materialnej.
Wyjazd do Włoch nie był pierwszym doświadczeniem za­
granicznym Ibsena, ale jego waga była nieporównywalna
z innymi doświadczeniami podróży. Prowincjusz ze Skien,
który znał wcześniej jedynie miasta rozmiarów Kristianii
i Bergen (odpowiednio 30 i 25 tysięcy mieszkańców w cza­
sie, gdy tam mieszkał), w 1852 roku wyjechał do Kopenhagi
i Drezna. Wrażenie było ogromne: znalazł się w wielkim
świecie, powiedzielibyśmy dzisiaj - w Europie. Doświadcze­
nie teatralne i kulturowe, impulsy, jakie odebrał, zaważyły
znacząco na jego rozwoju intelektualnym oraz na jego drodze
jako człowieka teatru i pisarza. Docenił od tej pory podróże
jako najlepszy bodziec duchowego wzrostu człowieka. Dlate­
go napisał: „Mogę powiedzieć z doświadczenia: wiem, jaka
możliwość rozwoju znajduje się w podróży."
Podróż do Włoch przebiegała etapami, celem był Rzym.
5 kwietnia 1864 Ibsen popłynął statkiem z Kristianii do Ko­
penhagi, gdzie spotkał się z żoną i synem Sigurdem. 20
kwietnia popłynął do Lubeki, zostawiając rodzinę w Kope­
nhadze, stamtąd pociągiem pojechał przez Alpy. O swoich
wrażeniach wspomniał w przemówieniu wygłoszonym
w Kopenhadze 1 kwietnia 1898 г., w czasie uroczystości sie­
demdziesiątej rocznicy urodzin: „Podróżowałem przez Niem­
cy, Austrię i przekroczyłem Alpy 9 maja. Nad wysokimi góra­
mi wisiały chmury jak wielka ciemna zasłona, a poniżej je­
chaliśmy przez tunel i nagle znaleźliśmy się w Mira Mare,
gdzie piękno Południa, cudownie jasne światło, świecące jak
biały marmur, objawiło mi się nagle i wpłynęło na całą moją
późniejszą twórczość...". Ibsen określił swoje wrażenie jako
„uczucie wyzwolenia się z ciemności do światła, z mgieł
przez tunel do blasku słonecznego".
6

7

8

Ten kontrast ciemności i światła, użycie sugestywnego
obrazu wydostawania się z mroku przez tunel ku światłu jest
metaforą wyzwolenia, zyskania wolności pełnej, ale także
porzucenia życia w mroku na rzecz życia w świetle, zupełne­
go odrodzenia, także rozumianego dosłownie jako urodzenie
się na nowo. Zresztą obraz podróży przez tunel zdaje się su­
gerować przyjście na świat.
W wielu listach Ibsena znajdziemy spontaniczne i entu­
zjastyczne opisy owego wyzwolenia i odrodzenia. Rozdział
o pierwszym z dwóch włoskich okresów życia Ibsena nosi
w książce Haakonsena wiele mówiący tytuł: „Jak człowiek
nowy".
Droga do Rzymu wiodła przez Triest, Wenecję, Mediolan,
Piacenzę, Parmę, Bolonię i Florencję. W niektórych miastach
Ibsen zatrzymał się przez jakiś czas, niektóre odwiedzał po­
nownie, w Wenecji np. spędził ogółem cztery tygodnie. Nie
wiemy jednak, jakie wrażenie wywarły na nim te miasta,
z wyjątkiem tego, że podziwiał mediolańską katedrę. Mie­
szkał później w różnych miejscowościach w Górach Albań­
skich w pobliżu jeziora Nemi, w Neapolu i nad Zatoką Neapolitańską (na wyspie Ischia, w Amalfi, w Sorrento), odwie­
dził Pompeje i inne miejsca. Ale zawsze dla niego najważ­
niejszy był Rzym.
Rzym był podówczas bardziej niż Paryż magnesem przy­
ciągającym artystów i pisarzy, zwłaszcza Skandynawów, dla
których był, jak pisze Michael Meyer, ziemią obiecaną. Od­
działywanie Rzymu stało się decydującym punktem zwrot­
nym w życiu i twórczości Oehlenschlagera, Thorvaldsena,
Andersena, Ole Bulla i wielu innych, wśród nich - Ibsena.
Ibsen był uważnym i nietuzinkowym turystą w Wiecznym
Mieście. Oprowadzał go po nim Lorentz Dietrichson, młod­
9

szy od niego o sześć lat bergeńczyk, z którym zetknął się
przelotnie w Kristianii. Dietrichson wykładał literaturę skan­
dynawską w Uppsali i przybył właśnie na dwa lata do Rzy­
mu, by studiować historię sztuki, którą później wykładał na
uniwersytecie w Kristianii. Nietuzinkowy turysta znalazł za­
tem nietuzinkowego przewodnika. Jak pisze Ferguson, w cza­
sie pierwszej zimy, jaką Ibsen spędzał w Rzymie, miał okazję
uczęszczać na wykłady z archeologii i topografii miasta,
których ogółem dwadzieścia wygłosił Dietrichson dla kolonii
skandynawskiej. Odbywały się one w różnych miejscach: na
Forum Romanum, na Palatynie, w termach Karakalli, przy
ciepłych źródłach Tytusa. Był to czas dokonywania fascynu­
jących odkryć archeologicznych i prawie co tydzień wykopy­
wano jakiś nowy obiekt, o którym pisała prasa, który był na
ustach wszystkich. Ale Ibsen bynajmniej nie interesował się
wszystkim. W sposób sobie właściwy poszukiwał własnej
drogi do zrozumienia wybranych przez siebie aspektów kul­
tury starożytnej i nowszej, jaką poznawał w Rzymie.
Zainteresowania jego ogniskowały się na rzeźbie. Ujaw­
niają one nowy aspekt tego, co nazwałem jego mitem osobi­
stym: fascynację kamieniem. Ferguson pisze o tym następu­
jąco: „Tajemniczy stosunek Ibsena do kamienia, od jego naj­
wcześniejszej fascynacji legendami i baśniami, które opowia­
dały o istotach podziemnych, porywających ludzi do wnętrza
góry z lęku przed własnym skamienieniem, był już w nim
w tym czasie głęboko zakorzeniony. Poczynając od jego naj­
wcześniejszych utworów jest oczywiste, iż rzeźba - wykuwa­
nie człowieka z bloku kamiennego - była dla niego formą
sztuki najbliżej spokrewnioną z jego własną - tworzeniem
przemijających posągów z krwi i kości. Nie jest więc niespo­
dzianką, że rzeźba i różne style w rzeźbie były dominującym
rysem w jego wrażeniach z wędrówek po tym, co było dla
niego w gruncie rzeczy muzeum o rozmiarach miasta. W l i ­
stach do kraju i w dyskusjach nie ma żadnych odniesień do
znanych malowideł czy znanych dzieł włoskiej literatury
i muzyki. Zajmowała go tylko rzeźba."
10

O rzeźbie rozmawiał Ibsen często z Dietrichsonem. Ten
ostatni opisał wspólną wizytę w muzeach watykańskich,
w czasie której dyskutowali o greckiej i rzymskiej rzeźbie
portretowej. Dietrichson wskazywał wyższość Greków, po­
nieważ kształtują oni głowę i strukturę kości twarzy ze
względu na to, co typowe i ogólne. Ibsen wolał stworzony
przez Rzymian sposób indywidualizowania głowy za pomo­
cą szczegółów, jak na przykład zmarszczki na czole Mariu­
sza, rzeźby z Museo Chiaromonti, którą podówczas uważano
za portret Gaiusa Mariusa. Ten rys realizmu przekazywał le­
piej, według Ibsena, ducha modela niż grecki idealizm.
Na początku swego pobytu w Rzymie Ibsen miał trudno­
ści ze zrozumieniem i zaakceptowaniem rzeźby klasycznej
w ogólności. Omawia te problemy w długim i ważnym liście
do Bj0rnsona z 19 września 1864 r. „Tu w Rzymie bardzo
wiele zostało mi objawione - pisał - chociaż nie mogę dojść
do ładu ze sztuką klasyczną, tak naprawdę nie rozumiem jej
znaczenia dla naszych czasów, brakuje mi iluzji i , przede
wszystkim, poczucia osobistego i indywidualnego wyrazu za­
równo w podmiocie, jak i w artyście, i nie mogę zaradzić te­
mu, że widzę (w każdym razie jak dotychczas) jedynie kon­
wencje, tam gdzie inni dopatrują się praw. Wydaje mi się, że
dzieła plastyczne sztuki klasycznej są, jak nasze ballady bo­
haterskie, raczej wytworami epoki niż takiego czy innego mi­
strza; to pewnie może być przyczyną, dla której tak wielu na­
szych nowoczesnych rzeźbiarzy zawodzi, gdy usiłuje dzisiaj
podjąć próbę stworzenia ballad bohaterskich w gipsie i mar31

�murze. Michała Anioła,
Berniniego i jego szkołę ro­
zumiem lepiej - ci jegomo­
ście mają odwagę, by od
czasu do czasu dopuścić się
szaleństwa. Architektura
wywarła na mnie większe
wrażenie, ale ani styl kla­
syczny, ani jego późniejsze
potomstwo nie pociąga
mnie tak jak gotyk; dla
mnie katedra w Mediolanie
jest czymś najbardziej przy­
tłaczającym spośród tego,
co mogę sobie wyobrazić
na tym polu; człowiek,
który mógł począć takie
dzieło, musiał być zdolny,
by w wolnej chwili stwo­
rzyć księżyc i cisnąć go
w głąb niebios.""
Jest oczywiste, że uwagi
Ibsena o sztuce klasycznej
wiążą się ściśle z jego dra­
matami, z pragnieniem
ukazania w każdej postaci
dramatycznej
niepowta­
rzalnych cech jednostko­
wych. Idealizowanie, poka­
zywanie tego, co typowe,
było na ogół obce jego pi­
sarstwu. Natomiast odwo­
łanie się do Michała Anio­
Michal Aniot, Sąd
ła. Berniniego i jego szkoły
wydaje się szczególnie interesujące. Jest to odwołanie do
sztuki, która nie poddaje się łatwo regułom, jest spontanicz­
na, mogła ówczesnym estetom wydawać się barbarzyńska,
jest to wreszcie odwołanie do baroku, nie rozstrzygając
w związku z twórczością Michała Anioła kwestii jej stosun­
ku do baroku czy manieryzmu w sensie, w jakim używali te­
go terminu niedawno raczej historycy literatury niż sztuki.
Związek między Michałem Aniołem. Berninim i rzeźbą ba­
rokową a dziełem Ibsena wydaje się walnie dopomagać w in­
terpretacji i zrozumieniu jego dzieła, a już na pewno jego
wrażliwości na sztukę, jego wyobraźni. Odwiedzając Floren­
cję, Ibsen nie mógł nie widzieć słynnych nie dokończonych
rzeźb Michała Anioła znanych jako „więźniowie", stojących
wówczas w Ogrodzie Boboli. „W przyszłych sztukach - pi­
sze Michael Meyer - od Branda po Gdy wstaniemy z mar­
twych - miał on [Ibsen] stworzyć podobnych gigantycznych
i udręczonych więźniów. Bardziej niż jakikolwiek pisarz mi­
strzem Ibsena był Michał Anioł; jeden tworzył w słowach to,
co drugi stworzył w kamieniu. Równie niemodna admiracja
Ibsena dla gotyku (katedra mediolańsa) i baroku (Bernini)
była jednakże logiczna u człowieka, który miał wkrótce na­
pisać Peera Gynta."
12

13

W korespondencji między Ibsenem a Bj0msonem doty­
czącej rzymskich wrażeń Ibsena pojawia się pewien wątek
„pedagogiczny" ze strony Bj0rnsona. Wierzył on, że jego
przyjaciel w końcu „dojdzie do ładu" ze sztuką klasyczną,
a zaakceptowawszy ją w pełni, „ucywilizuje się", upodobni
swoją estetykę i filozofię do jego własnych koncepcji. Naiw­
nością ze strony Bj0rnsona było oczekiwanie, że Ibsen tak da32

lece zbliży się do jego po­
glądów, natomiast co do
szerszej akceptacji sztuki
klasycznej nie pomylił się.
W liście z 28 stycznia 1865
Ibsen przyznaje, że coraz
bardziej ceni klasyczną
sztukę i rzeźbę. W liście
tym czytamy następujące
zadziwiające słowa, zdu­
miewająco wiele mówiące
o twórczości Ibsena i o nim
samym: „Pamiętasz Muzę
Tragedii, która stoi w sali na
zewnątrz Rotundy w Waty­
kanie? Żadna rzeźba do­
tychczas nie nauczyła mnie
tak wiele jak ta. Mogę po­
wiedzieć, że poprzez nią da­
ne mi zostało zrozumienie,
czym była grecka tragedia.
Ta nieopisanie wzniosła,
wielka i spokojna radość
w wyrazie twarzy, ta bogato
uwieńczona laurami głowa,
która ma w sobie coś
nadziemsko bujnego i bachicznego, oczy, które pa­
trzą zarazem do wewnątrz,
a jednocześnie poprzez i da­
leko poza to, na co patrzą taka była tragedia grecka."
W rzeźbie przedstawia­
Ostateczny (fragment)
jącej Melpomenę Ibsen do­
strzegł, jak słusznie pisze Haakonsen, element bachiczny
(„det bakkantiske"), czyli to, co w niewiele lat później Frie­
drich Nietzsche nazwie elementem dionizyjskim, istotą trage­
dii greckiej, w swoich Narodzinach tragedii. Ibsen, wyprze­
dzając Nietzschego, dostrzegł kombinację czystości i dionizyjskiej przyjemności. Jeszcze dwadzieścia pięć lat później
obraz ten powróci w Heddzie Gabler w motywie rozkoszo­
wania się życiem i symbolu „winnych liści we włosach"."
14

Ale w cytacie o Muzie Tragedii skrywa się jeszcze istot­
niejsza i ogólniejsza informacja o Ibsenie i jego twórczości.
We wstępie do zbioru esejów o dramaturgii Ibsena Rolf Fjelde pisze, że podchodził on w swojej twórczości na różne spo­
soby do prawdy radykalnej, przy czym słowo „radykalny" na­
leży rozumieć w sensie etymologicznym, czyli jako prawdę
elementarną czy podstawową. Fjelde. jak widać nie on jeden,
przywołuje również Ibsenowski opis postaci Мигу Tragedii.
Jej patrzenie zarazem do wewnątrz i na zewnątrz jest dla Fjeldego metaforą ukazującą mityczne podejście do prawdy rady­
kalnej. Pozornie realistyczna czy naturalistyczna powierzch­
nia ukrywa u Ibsena głęboko zaszyfrowane sensy. Fjelde przy­
wołuje jako przykład rzeźbę profesora Arnolda Rubeka, boha­
tera dramatu Gdy wstaniemy z martwych (1899), który wyko­
nał serię rzeźbiarskich portretów ludzi, skrywających formy
zwierzęce, jakby przeświecające z wewnątrz i widoczne. War­
to dodać do tego, co pisze Fjelde, że podobnie jak Rubek po­
stępował w dzieciństwie Ibsen: wykonywał on satyryczne por­
trety rodzeństwa w kształtach zarazem zwierzęcych i ludz­
kich. Fjelde pisze, że Ibsen rozwinął u siebie „mitopoetyczną"
wyobraźnię i umiał stworzyć w dramacie nowoczesnym wy-

�miar mityczny nie odwołując się
do tradycyjnej maszynerii bogów
i demonów.
Objawieniom rzymskim nie ko­
niec. Kiedy Ibsen pisał Branda, na­
potkał w pewnym momencie zasa­
dnicze trudości, które doprowadzi­
ły do zupełnej blokady procesu
twórczego. Sztuka zresztą od po­
czątku nastręczała trudności i po­
wstawała najpierw jako poemat
(tzw. epicki Brand), później, już
szybko, w natchnieniu, jako znany
dziś dramat. W czasie, kiedy Ibsen
nie mógł w ogóle pisać, rozwiąza­
nie przyszło jako iluminacja:
„Wówczas, pewnego dnia, wsze­
dłem do św. Piotra - [ . . . ] - i nagle
wszystko, co chciałem powiedzieć,
ukazało mi się w silnym i jasnym
świetle." Takie przypadki zdarza­
ją się, zwłaszcza romantycznie na­
strojonym poetom. W owym czasie
Ibsen sformułował romantyczną
w istocie koncepcję twórczości.
Wspominając te lata napisał w l i ­
ście do Petera Hansena w 1870 r.
następujące słowa: „W czasie, gdy
pisałem Branda, miałem na moim
stole skorpiona w pustej butelce po
piwie. Od czasu do czasu zwierzę
zaczynało cierpieć; wrzucałem mu
wtedy kawałek dojrzałego owocu,
Muza
na który mógłby rzucić się w furii
i wypuścić swój jad; wówczas czuł się znowu dobrze.""* Ibsen
dodawał dalej: „Nie inaczej postępujemy my, poeci".
16

17

W takim ujęciu twórczość stawała się czymś automatycz­
nym, czego istota pozostaje nie uświadomiona, co należy do
porządku popędów. W podobnych koncepcjach objawia się
rola tego, co zwykle nazywa się natchnieniem.
Włoskie doświadczenia spowodowały olbrzymi skok
w twórczości Ibsena. U jego podstaw legły nie tylko znane
walory Włoch, naturalne i kulturalne, opisywane w ogromnej
bibliotece mądrych i niemądrych książek o tym niezwykłym
kraju. Kontakt z Włochami dał Ibsenowi, przybyszowi z od­
ległej północnej prowincji Europy, prawie już spoza jej gra-

nic, wedle ówczesnych poglądów,
zdumiewające i głębokie wyzwo­
lenie zarówno od traumatycznych
przeżyć norweskich, jak i wyzwo­
lenie w sensie głębokim i nieła­
twym do opisania. Używając sta­
roświeckiego języka, Włochy dały
mu olśnienie i wyzwolenie ducha
oraz umożliwiły przejście do zna­
cząco różnej fazy jego twórczości.
Głównym patronem tego wyzwo­
lenia jest Michał Anioł, jakkol­
wiek ważne były doświadczenia
wyrażone w opisie Muzy Tragedii.
Nie bez powodu - jak zauważył
Michael Meyer - objawienie, jak
pisać Branda, miało miejsce pod
kopułą Michała Anioła w katedrze
świętego Piotra. Temu przeżyciu
zdaje się Ibsen zawdzięczać samą
koncepcję Boga, jakiej hołdował
Brand. Bóg Branda jest „młody
i silny jak Herkules". To sformu­
łowanie odpowiada całkiem ściśle
wyglądowi Chrystusa w scenie Są­
du Ostatecznego z Kaplicy Sykstyńskiej: młodemu, gniewnemu,
a jednocześnie zadumanemu atle­
cie, przedstawionemu bez brody,
który gestem wyciągniętej ręki
ściąga potępienie na grupę postaci
na lewicy, oddzielonych od reszty
jak ewangeliczne kozły oddzielone
Tragedii
zostały od owiec.
..Michał Anioł, Bernini i nieznany architekt katedry me­
diolańskiej mieli to, co Ibsen uznał za «odwagę, by od czasu
do czasu dopuścić się szaleństwa». Brand jest bezpośrednim
skutkiem ich wpływu. Jego siła nie jest statyczna, ale dyna­
miczna; każda scena, wspaniała sama w sobie, przechodzi
w sposób konieczny w scenę następną, osiągając kulminację
w tym, co jest - choć można to podawać w wątpliwość - naj­
większym aktem finałowym napisanym przez kogokolwiek
od czasów Króla Leara." "
14

2

Te słowa Michaela Meyera doskonale ujmują bodaj najis­
totniejszą część doświadczenia Ibsena. Doświadczenie to sta­
nowi fundament, na którym stanęło kilka z jego arcydzieł.

PRZYPISY
1

Por. D. Haakonsen. Henrik Ibsen - mennesket og kunstneren, Oslo
1981. s. 22-24
P. Lindau 1894. cyt. wg ibid., s. 23
Cyt. wg ibid., s. 23 (podkres'l. H. Ibsen). W oryginale nieprzetłuma­
czalna gra słów na oznaczenie ojczyzny; dosłownie: fodeland - kraj ro­
dzinny czy urodzenia i hjemland - kraj. gdzie znajduje się dom rodzinny
czy kraj, który jest domem.
O. Morfjeld. Henrik Ibsen og Skien. Oslo 1949. cyt. wg R. Fergu­
son, Henrik Ibsen. Mellom aevne og higen. Oversatt av B.A. Herrman.
Oslo 19%. s. 20. Por. L. Sokół, Zagadnienie biografii artysty. Na przy­
kład Henrik Ibsen, w: Artes atąue humaniora. Studia Stanislao Mossa­
kowski sexagenario dicata. Warszawa 1998. s. 410
Cyt. wg D. Haakonsen, op. cit., s. 36
Ibid., s. 37
Cyt. wg D. Haakonsen, op.cit., s. 84
Ibid.
2

3

J

5

6

7

8

4

M . Meyer. Ibsen (abridged by the author). London 1992, s. 231-232
R. Ferguson, op. cit.. s. 127
Cyt. wg M . Meyer. op. cit.. s. 242-243
Por. np. książki zwykle krytykowane przez historyków sztuki: Gustava Rene Hockego (Die Welt ais Labyrinth. Manierismus in der Litera­
tur) czy szeroko znaną pracę Arnolda Hausera Der Manierismus.
" M Meyer. op. cit.. s. 244
Cyt. wg D. Haakonsen. op. cit.. s. 101
Ibid., s. 99
R. Fjelde. Introduction, w: Ibsen. A Collection of Critical Essays.
Edited by Rolf Fjelde. Englewood Cliffs. N.J. 1965. s. 1, 8-9
List do Bjomsona z 12 września 1865. cyt. wg M . Meyer, op. cit.,
s. 256
Cyt. wg M . Meyer, ibid., s. 258
H. Ibsen. Brand, w: Samlede verier, 1.1. Oslo 1993, s. 227
-" M . Meyer, op. cit., s. 259
111

11

12

14

15

17

18

14

33

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9783" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9761">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b268a53a27f0b8cabd89812cafbae29c.pdf</src>
        <authentication>bae7d9168df9a871b2594ded2ed5c20f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116328">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5344</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116329">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116330">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116331">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116332">
                <text>Wielka podróż do źródeł/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116333">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.245-246</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116334">
                <text>Sokół, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116335">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116336">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116337">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116338">
                <text>N

LECH

ajpierw k i l k a rozważań o charakterze pseudo-

SOKÓŁ

g a t u n k o w y m . Książka profesora Juszczaka na­
leży do zapomnianego dzisiaj g a t u n k u , łączą­

cego w j e d n y m utworze p u n k t widzenia n a u k i , filozo­
fii, sztuki i religii; „łączącego" znaczy syntetyzującego,

bo przecież wspomniane p u n k t y widzenia nie f u n k c j o ­
nują w niej oddzielnie. Takie połączenie szokuje odwa¬
gą, mającą po trosze charakter wyzwania, zbija z t r o p u

Wielka podróż
do źródeł

i wyprowadza z równowagi. M n i e ta książka wyprowa­
dziła z równowagi i napełniła n i e p o k o j e m , co stanowi
0 jej wadze także dla i n n y c h , p o d o b n y c h do m n i e , czy¬
telników. Zresztą nie zdołałem się z nią jeszcze uporać
p o m i m o uważnej lektury, którą z pewnością powtórzę.

Głos w dyskusji na temat
Realności

bogów

N a razie powróciłem do nie czytanych o d dawna H o ­
mera i Hólderlina.
Pisząc swoją książkę, profesor Juszczak zajmuje po­
zycję „filozofa-artysty". „Filozof-artysta" to koncept
Nietzschego, przywołujący marzenie w i e l u , żyjących

nej życia człowieka za niezmiernie ważną, godzących

przed n i m i po n i m filozofów, różnie realizowane,

się z t y m , że istnieje „realnie" jakaś sfera boskości,

a n i e j e d n o k r o t n i e uznawane za niemożliwe do zreali¬

chociażby mglista, że chodzą po ziemi ludzie wyznają¬

zowania. Wiesław Juszczak przyjmuje w praktyce pi¬

cy wiarę w Boga osobowego i nie są to koniecznie

sarskiej

zapewne

o s o b n i k i słabe na umyśle i reprezentujące „ciemno¬

1 w dalszych t o m a c h zamierzonej tetralogii, postawę

gród", sekty, bądź d a w n o przezwyciężone stadia rozwo¬

bliską, lepiej może powiedzieć: ukształtowaną po swo­

j u kulturalnego człowieka. K o n s e k w e n t n i e - a zwłasz¬

w pierwszym, już napisanym, a

j e m u , owego marzenia filozofów. D l a osób znających

cza choćby w najmniejszym stopniu agresywnie - nie¬

pisarstwo Juszczaka jest oczywiste, że taka postawa

wierzącego czytelnika książka Juszczaka m u s i obrazić,

dojrzewała w n i m i przejawiała się na różne sposoby o d

rozjuszyć, albo po prostu znudzić: jest to przecież

dawna. D l a m n i e stało się to całkowicie jasne o d cza¬

książka w swej najgłębszej i s t o c i e r e l i g i j n a , religij¬

su, kiedy wpadła m i w ręce godna uwagi książka Je-

n a namiętnie, „obiektywnie" i „subiektywnie", poru¬

ana-Nóela V u a r n e t , zatytułowana właśnie

Filozof-arty­

szająca się na poziomie, na którym, „wszystkie religie

sta (słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2000). K i e d y spo¬

stanowią j e d n o " , j a k chciał W i l l i a m Blake. W najbar¬

tkałem wówczas profesora Juszczaka, powiedziałem

dziej osobistym fragmencie Dziennika

m u , że czytam książkę o n i m , ale nie zainteresował się

Wiesław Juszczak pisze j e d n a k z całkowitą jasnością:

apokryficznego

tą wiadomością. Może pora, by ktoś m n i e pomścił i za¬

„... [Święta D r o g a w Eleusis] jest to miejsce święte

jął się „sklasyfikowaniem" Juszczaka, przymierzając je¬

niezależnie o d wyznawanej wiary. N i e wyrzekam się

go prace do k o n c e p c j i omówionych przez V u a r n e t a .

i nie wyrzeknę się swojej. A l e powraca, właśnie przez
to może, pytanie: co znaczy «pogaństwo»?" (s. 35).

Jeszcze k i l k a uwag, poprzedzonych krótkim wyja¬
śnieniem: właściwie nie chciałem i pewnie nie powi¬

Jest prawdą, co podnoszono w dyskusji, że w książ¬

n i e n e m zabierać głosu w tej dyskusji z p o w o d u niewy¬

ce profesora Juszczaka daje się obserwować zwrot k u

starczającej uczoności, co piszę bez i r o n i i , a zwłaszcza

przeszłości, powrót do źródeł, nostalgia za przeszłością.

bez m i n o d e r i i . Zajmuję się problematyką czasów o wie¬

A u t o r nigdy tego nie ukrywał, przeciwnie, wielokrot¬

le nowszych i właściwie nigdy nie cofam się poza w i e k

nie to podkreślał. Powracający w jego ostatniej książ¬

X V I I . W kwestiach religijnych przestrzenią, w której

ce m o t y w sprzeciwu wobec pojęcia postępu, odnoszo¬

się poruszam, jest niepodzielnie Biblia i w p e w n y m

nego do twórczości, sztuki, literatury, k u l t u r y jest po¬

stopniu świat żydowski. O d stosunkowo niedawnego

wtórzeniem tego, o czym pisał n i e j e d n o k r o t n i e w swo¬

czasu zajmuje m n i e problematyka religijna w literatu¬

i c h wcześniejszych pracach, t y m razem dotyczy religii.

rze, sztuce, myśli teoretycznej pisarzy i artystów, w filo¬

Religia jest w jego ujęciu prawdziwie mocna, czysta

zofii, ale właściwie tylko między w i e k i e m X V I I a X X .

w momencie nieodległym o d swoich narodzin, w sta¬

Pragnę jednakże zwrócić uwagę na niepokój zasiany

nie niejako p i e r w o t n y m , by później wyczerpywać się

przez „niewygodną" i przeciwną poprawności politycz¬

i ulegać degradacji. Jeśli t a k jest, istnieje regres jako¬

nej książkę Juszczaka w umysłach i - horribile dictu

ściowy w religii; czy to oznacza, że istnieje także po¬

-

duszach jej nieuczonych odbiorców, którzy stanowią,

stęp? Jestem przekonany, że go nie ma, ale pozostaje

być może, większość wszystkich jej czytelników.

niepokojące m n i e pytanie, dotyczące postępu - regre¬

Książka Juszczaka jest skierowana nie tylko do

su, a także i n n e , p o k r e w n e : czy wynikałoby stąd, iż re¬

przekonanych, co podnoszono w dyskusji, ale do wie¬

ligie dawniejsze, pierwotniejsze mają przewagę i więk¬

rzących: wyznających jakąkolwiek religię, chociażby tę

szą moc niż młodsze? Dlaczego zatem Wiesław Jusz¬

ogólnikową, sprowadzającą się do uznania sfery religij-

czak nie chce wyrzec się swojej młodszej religii na
245

�Lech Sokół * W I E L K A P O D R Ó Ż D O ŹRÓDEŁ. G Ł O S W DYSKUSJI N A T E M A T R E A L N O Ś C I B O G Ó W

rzecz starszej, greckiej, na jakiej podstawie ja m a m ob­

tak uwielbiamy. Mistycyzm oznacza wybór postawy,

stawać przy chrześcijaństwie, zamiast „powrócić" do

w r a m a c h której mówimy: „nie m a we m n i e innej wo¬

religii naszych „starszych b r a c i " , j a k i m i są wyznawcy

l i , niż wola mojego Boga". Oznacza wybór szaleństwa

judaizmu? Lista p o d o b n y c h , to znaczy niepokojących,

prawdziwego, nie szaleństwa r o d e m z niefrasobliwego

pytań jest wcale długa.

dyskursu. Czy tego rzeczywiście świadomie chcemy?

Procedury nostalgiczne w myśleniu profesora Jusz­

Myślę, że pragnienie mistycyzmu jest w naszym świecie

czaka nie są niczym przypadkowym i mało ważnym,

bardzo rzadko spotykane. Książka Wiesława Juszczaka

wręcz przeciwnie, są t a k zasadnicze, że niepodobna i c h

jest w jakimś sensie bardzo odległa o d naszej współcze¬

krytykować, nie podważając jednocześnie wszystkiego,

sności.

co napisał w Realności

bogów. Jego książka zdaje m i się

Czy i j a k można pogodzić mistycyzm z życiem co¬

wielką podróżą do źródeł, która to podróż fascynuje

dziennym w jego praktycyzmie i trywialności? N i e

m n i e , a jednocześnie napawa lękiem przed niemożli¬

w i e m , chociaż historia dostarcza najróżniejszych przy¬

w y m do ograniczenia i przezwyciężenia pesymizmem,

kładów; mieściłby się w n i c h kazus Emanuela Sweden-

dotyczącym tzw. „naszych czasów", który zdaje się ko¬

borga, jednej z najosobliwszych postaci nowożytnej

nieczną konsekwencją jego rozważań, oraz

k u l t u r y europejskiej,

obawą

m i s t y k a i w i e l k i e g o pisarza,

przed jakimś t r u d n y m do określenia zatraceniem się

uczonego i urzędnika. Podniesienie irracjonalnego sta¬

w fascynującej i przerażającej zarazem otchłani prze¬

w i a także zasadnicze p y t a n i a n a t u r y metodologicznej

szłości.

w odniesieniu do naszej, mojej pracy; i na te pytania
także nie m a m łatwej odpowiedzi.

N a zakończenie chciałbym zatrzymać się przy inne¬
go rodzaju niepokojach, o jakie przyprawiła m n i e książ¬

Staje się teraz oczywiste, co miałem na myśli, mó¬

ka profesora Juszczaka: idzie o relację racjonalnego i i r ­

wiąc, że książka profesora Juszczaka wyprowadziła

racjonalnego. Poznanie poprzez marzenie, które przy¬

m n i e z równowagi i napełniła n i e p o k o j e m i dlaczego

wołuje autor, odnosi się do t a k i c h procedur poznaw¬

jestem m u za to wdzięczny. Jednym k o p n i a k i e m roz¬

czych, które dostarczają d a n y c h niedostępnych pozna¬

walił moje starannie ułożone „puzzle" i wypieszczone

n i u racjonalnemu. W odniesieniu do f e n o m e n u religii,

schematy, które dawały m i poczucie bezpieczeństwa,

może lepiej: wiary, poznanie prawdziwe i godne zaufa¬

jakiego dostarcza nawet nietrwały i złudny porządek.

nia dostępne jest jedynie badaczowi wierzącemu; to sa¬

Muszę się teraz pozbierać w sensie dosłownym i prze¬

m o , jak już zwracałem uwagę, dotyczy czytelników

nośnym, a t a k i stan nieporządku, który należy prze¬

książki. O religii, wierze można zatem jedynie, c h o ć to

kształcić na powrót w porządek, zawsze daje jakiś zysk.

niemało, świadczyć, przeżywszy uprzednio głębokie do¬

Niektórzy twierdzą, że porządek jest w ogóle niepożą¬

świadczenie o charakterze mistycznym. Wszelka i n n a

dany, a może niemożliwy do osiągnięcia. N i e jestem

postawa badawcza jest skażona nieodwołalnie racjona¬

o t y m przekonany; stawiam na napięcie między cha¬

lizmem, „pozytywizmem", j a k chce autor, a zatem fał¬

osem a próbującym go okiełznać porządkiem. N i e

szywa, co najmniej powierzchowna. O t w i e r a się tutaj

w i e m na p e w n o , w j a k i m stopniu zgodzę się z profeso¬

droga do mistycyzmu i nie m a m zamiaru negować jego

r e m Juszczakiem, co może b r z m i arogancko, ale to bę¬

wartości w odniesieniu do religii i wiary. Czy jednako¬

dę wiedział po p o n o w n e j lekturze jego książki. N i e to

woż mistycyzm daje się postulować, czy do mistycyzmu

jest zresztą dla m n i e aż t a k ważne, a pewnie i dla nie¬

można po prostu dojść, skoro tylko podejmie się taką

go, czy i w j a k i m stopniu pogodzimy się i uładzimy.

decyzję? Oczywiście, mistycyzm jest różnie definiowa¬

O w a grzeczność byłaby zapewne jakimś zaprzeczeniem

ny i praktykowany, ale poprzestańmy na rozumieniu

sensu jego przesłania, zawartego w Realności

bogów.

najpowszechniej akceptowanym. Byłoby to zatem pra-

Z mojej wypowiedzi w y n i k a jasno, dlaczego miałem

gnienienie zjednoczenia z Bogiem czy bóstwem bądź

wątpliwości, czy zabierać głos. Jest ona, jak widać, rze¬

absolutem, czy może m o c a m i wyższymi, któremu odpo¬

czywiście nieuczona i daje się bronić jedynie jako zapis

wiada specjalnego rodzaju powołanie, wezwanie z wy¬

pewnego doświadczenia o d b i o r u , zapewne nie wyłącz¬

soka, łaska i wybranie. Człowiek stwarza jedynie wa¬

nie jednostkowego. N i e w y k l u c z o n e , że jest niezbyt

r u n k i przeżycia mistycznego, skutkiem przygotowania

mądra. Może należy odnieść do m n i e samego wypo¬

poprzez odrzucenie świata widzialnego i częstokroć

wiedź jednego z bohaterów W i t k a c e g o : „Powiedziałem

bardzo surową ascezę. Resztę spełnia Bóg (bóg). Powo¬

coś bardzo głębokiego. Przypuszczalnie jest to bzdura".

łani przez Boga różnych czasów, w różnych pismach

Jeśli tak, proszę o wybaczenie.

świętych, odczuwają lęk i proszą Boga, by wybrał inne¬
go człowieka, bardziej godnego. Czy nie nazbyt łatwo
„akceptujemy" mistycyzm bez refleksji i trwogi, czyniąc
go łatwym, niewiele bądź nic nie kosztującym, a zatem
całkowicie fałszywym? Szukamy nie mistycyzmu, lecz
dreszczu. N i e chcemy pamiętać, że oznacza o n , w i n i e n
oznaczać całkowite zniszczenie życia, które jest n a m
tak drogie, unicetwienie całkowite naszego „ja", które
246

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10527" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10505">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d25b617a80a98464a123d5147af8cdc0.pdf</src>
        <authentication>a7571ecd64469aca681ca55ce36c035b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125342">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2725</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125343">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125344">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125345">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2536</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125346">
                <text>Prof. dr hab. Roman Reinfuss 27 maja 1910-26 września 1998 - Pożegnanie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125347">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.216-219</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125348">
                <text>Sokół, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125349">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125350">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125351">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125352">
                <text>Prof, dr hab. Roman Reinfuss
27 maja 1910-26 w r z e ś n i a 1998
Pożegnanie
Wystąpienie Wicedyrektora Instytutu Sztuki PAN, prof. dr. hab. Lecha Sokoła

Przypadł mi w udziale smutny zaszczyt ostatniego poże­
gnania Profesora Romana Reinfussa w imieniu Dyrekcji
i Pracowników Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk,
w tym zwłaszcza w imieniu tych, którzy z Nim szczególnie
blisko współpracowali.
Profesor Reinfuss pracował w Instytucie Sztuki od chwili
jego powstania aż do momentu odejścia na emeryturę w roku
1980. Swoją ogromną pracą i talentem poważnie wzbogacił
dorobek Instytutu. Był redaktorem naczelnym „Polskiej Sztu­
ki Ludowej" w latach 1948-52, kierował zespołem wykonują­
cym unikalną i bezcenną pracę dokumentacyjną i badawczą,
był także długoletnim członkiem Rady Naukowej Instytutu,
duszą i inicjatorem wielu poważnych zamierzeń naukowych.
Jego droga życiowa była drogą pracy i pos'wiecenia dla ra­
towania, dokumentowania i badania kultury i sztuki ludowej
i Jego zasług w tej mierze nie da się przecenić. Do odkrycia
i ukształtowania zainteresowań naukowych Profesor Reinfuss
dochodził stopniowo. Urodzony w Przeworsku 27 maja 1910
roku z ojca Franciszka, z zawodu prawnika, i matki Zofii
z Mnerków, do szkół uczęszczał w Tarnowie. Pierwszą jego
młodzieńczą pasją była chemia. Po zdaniu matury w 1931 ro­
ku, Profesor Reinfuss podjął studia prawnicze w Uniwersyte­
cie Jagiellońskim i w 1935 roku uzyskał tytuł magistra praw.
Ale już na pierwszym roku studiów prawniczych nawiązał
kontakt z Muzeum Etnograficznym dzieląc się z nim wynika­
mi amatorskich badań etnograficznych prowadzonych do­
rywczo w okolicach Gorlic. W rok później zaczął słuchać
wykładów prof. Kazimierza Moszyńskiego z zakresu etno­
grafii Słowian i brał udział w pracach seminaryjnych. W la­
tach 1932-35 jego zainteresowania etnograficzne ostatecznie
się krystalizują. Rzuca rozpoczętą w roku 1936 aplikaturę no­
tarialną w Gorlicach, we wrześniu tegoż roku podejmuje pra­
cę w Muzeum Etnograficznym w Krakowie i kontynuuje stu­
dia u prof. Kazimierza Dobrowolskiego jako jego asystent.
Począwszy od roku 1931 ogłasza prace etnograficzne o coraz
bardziej naukowym charakterze, prezentuje swoje badania
także na zjeździe naukowym w 1938 roku.
W czasie okupacji niemieckiej na polecenie profesora Bo­
browskiego i profesora Feliksa Kopery opiekuje się zbiorami
Muzeum. Według świadectwa przytoczonego przez profesora
Moszyńskiego, zasługi Profesora Reinfussa w ratowaniu
zbiorów były „wybitne", a jego przedsięwzięcia „narażały go
poważnie wobec władz okupacyjnych".
Po wyzwoleniu Profesor Reinfuss kończy studia etnogra­
ficzne, uzyskuje magisterium z etnografii w roku 1945, dok­
torat w roku następnym, habilituje się na podstawie pracy
Polskie druki ludowe na płótnie, profesorem nadzwyczajnym
zostaje w roku 1955, a profesorem zwyczajnym w 1971.

216

Profesor Reinfuss jest autorem kilkuset prac naukowych
odznaczających się dokumentacyjną solidnością, naukową
precyzją i odkrywczością. Spośród Jego najważniejszych
książek wymienić trzeba Garncarstwo ludowe (1955), Sztukę
ludową w Polsce (1960), Malarstwo ludowe (1962), Ludowe
kowalstwo artystyczne w Polsce (1983).
Jak sam to określał, Jego zainteresowania naukowe szły
w dwóch kierunkach, obejmując całokształt kultury ludowej
mieszkańców Karpat i jej związków z krajami bałkańskimi
oraz problematykę ludowej sztuki plastycznej w Polsce
i w krajach sąsiadujących. Prowadził systematyczną doku­
mentację sztuki ludowej na terenie całego kraju. Kierowany
przez niego zespół stworzył w Instytucie Sztuki unikalne ar­
chiwum obejmujące kilkadziesiąt tysięcy pozycji i kilka­
dziesiąt tysięcy fotografii. Jego pasje naukowe to zajęcia te­
renowca i wykładowcy. Także pasja ratowania, zapisywania,
dokumentowania ginącej sztuki ludowej i kultury ludowej.
Według opinii jednego z profesjonalistów, Profesor Reinfuss
zrobił dla kultury ludowej równie wiele jak Kolberg dla fol­
kloru. A przecież nie wyczerpuje to jego wielostronnej i nie­
strudzonej działalności. Profesor Reinfuss budował także
podwaliny powojennej etnografii: w Uniwersytecie Wro­
cławskim w latach 1946—49, w Uniwersytecie Marii CurieSkłodowskiej w Lublinie w okresie 1957-67, w Instytucie
Badań Sztuki Ludowej od roku 1947, a następnie Państwo­
wym Instytucie Sztuki i Instytucie Sztuki PAN-u aż do roku
1980. Wykładał etnografię i sztukę ludową w Krakowskiej
Wyższej Szkole Nauk Społecznych (1945-48), w Akademii
Sztuk Pięknych w Krakowie (1948-63), w Uniwersytecie Ja­
giellońskim (1951-80). Po przejściu na emeryturę nie za­
przestał działalności naukowej, udzielał konsultacji, opieko­
wał się bogatymi i różnorodnymi zbiorami zgromadzonymi
w Jego mieszkaniu.
Przez wiele lat działał w Polskim Towarzystwie Ludo­
znawczym, zajmował się popularyzacją wiedzy etnograficz­
nej i - o czym nie wolno zapomnieć - zasiadał w niezliczo­
nych komitetach i zespołach oceniających, a Jego celem było
ratowanie autentyzmu i obrona szlachetności sztuki ludowej
w jej najróżniejszych przejawach. W uznaniu zasług otrzymał
Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1954) i Krzyż
Oficerski tegoż Orderu (1970).
W dziejach ukochanej dyscypliny naukowej, w dziejach
kultury polskiej pozostanie jako postać wybitna i znacząca.
Nie zapomną o Nim ludzie, których ukształtował, którym za­
szczepił umiłowanie do rzetelnej pracy naukowej, których ba­
dania zainspirował bądź wspomógł. Zaświadczy o Nim także
Jego dzieło.
Cześć Jego pamięci!

�Nasz Profesor
26 września 1998 r. zmarł prof, dr Roman Reinfuss. Miał
88 lat. Był postacią znaną, cenioną i lubianą w wielu środo­
wiskach. Mimo niesprzyjającej aury żegnały go setki ludzi,
a w pogrzebowym kondukcie zauważyć można było górali pod­
halańskich, krakowiaków i Łemków w tradycyjnych strojach.
Wielokrotnie przedstawiono naukową sylwetkę Profeso­
ra', omawiano rzeczowo i krytycznie jego wielokierunkowy
dorobek, osiągnięcia organizacyjne, dydaktyczne, redakcyj­
ne, muzealne (zwłaszcza odnośnie skansenów) i popularyza­
cyjne, działalność dla ochrony sztuki ludowej i folkloru. Te­
raz warto wspomnieć jego charakterystyczne, a mniej znane
cechy osobiste, a przede wszystkim sposób pracy. Nieodpar­
cie nasuwa się określenie tytan pracy, choć wyeksploatowa­
ne, ale naprawdę do Niego przystaje. Stawiał bardzo wysokie
wymagania sobie samemu, pracował nader intensywnie praktycznie - bez przerwy. Ograniczał kontakty towarzyskie,
odsuwał rozrywki, z rzadka tylko wyrywał się w Beskidy,
pieszo lub na nartach. Dopiero w ostatnim okresie dzielił czas
na pisanie i uprawianie ogrodu, pielęgnowanie owocowych
drzew, zabawy z wnukami, które kochał nad wyraz. Traktując
swą pracę jako służbę nauce, podporządkowywał jej życie
swoje, a także swoich najbliższych.
Nie do pojęcia wydaje się w jego biogramie okres paru
lat po zakończeniu wojny. W r. 1945 powrócił na stanowisko
kustosza w krakowskim Muezum Etnograficznym (gdzie
pracował do 1951 r.) i zakończył swoje etnograficzne studia
magisterium. W następnym roku napisał i obronił pracę dok­
torską. Wtedy też zorganizował i przez dwa następne lata
pr, wadził Zakład Etnologiczny na Uniwersytecie Wrocław­
skim, co wiązało się z uciążliwymi dojazdami przepełniony­
mi pociągami do zrujnowanego i rozszabrowywanego je­
szcze miasta. Oprócz zajęć dydaktycznych podjął tam wów­
czas, mając jednego asystenta do pomocy, prace w trzech kie­
runkach, a mianowicie badania terenowe nad ludnością osie­
dlaną na wsi dolnośląskiej, sprawdzanie stanu tamtejszych
muzeów i ich zawartości pod kątem zbiorów kultury ludowej
oraz dokumentację zabytkowego budownictwa drewnianego.
Wykładał też w Krakowie, w Wyższej Szkole Nauk Społecz­
nych (1946-48).
W tym samym 1946 r. powierzono doktorowi Reinfussowi
kierownictwo Sekcji Zdobnictwa w nowopowstałym Pań­
stwowym Instytucie Badania Sztuki Ludowej. Już pod koniec
tegoż roku zaczął z tego tytułu intensywne badania terenowe
nad ludowym meblarstwem Krakowskiego i przyległej góral­
szczyzny, a w pierwszym numerze „Polskiej Sztuki Ludowej"
1948 publikował wstępne wyniki tych prac. Wkrótce zakres
badań sekcji poszerzył się o budownictwo, a po wcieleniu
PIBSL do Państwowego Instytutu Sztuki (1949) objął wszyst­
kie dziedziny ludowej sztuki plastycznej. Roman Reinfuss
precyzyjnie opracował i skalkulował dalekosiężny program
badawczy swojej placówki. Zdając sobie sprawę z tempa
przemian ówczesnej wsi i - co się z tym wiąże - kultury ludo­
wej, postanowił działać szybko, dużymi zespołami terenow­
ców równocześnie w wielu regionach kraju. Tą drogą podsta­
wowa dokumentacja opisowa, rysunkowa i fotograficzna na
obszarze całego kraju miała powstać w ciągu kilku lat. Rów­
nolegle, nie zaniedbując badań monograficznych postulował
poszerzoną penetrację źródeł historycznych, a nawet wykopa­
liska archeologiczne w poszukiwaniu korzeni sztuki ludowej.

Wszystkie fotografie: Jan Świderski

217

�Wizja ta została zweryfikowana przez rzeczywistość. Bra­
kowało odpowiednio przygotowanej kadry badaczy, środków
transportu, a przede wszystkim niezbędnych na tak wielkie
przedsięwzięcie funduszy, trzeba było ograniczać zamierze­
nia, do jednego obozu i kilku penetracji rocznie. Badania wy­
kopaliskowe prowadzono tylko w dwóch miejscach. Wcze­
śnie, bo już w r. 1963 zabrakło pieniędzy na zorganizowanie
kolejnego XIII obozu naukowo-badawczego, stale zmniejsza­
ła się pula prac zleconych dla uczestników krótszych penetra­
cji terenowych, zwanych wśród nas objazdami.
Profesor osobiście prowadził wszystkie obozy i większość
objazdów. Zwłaszcza przy tych okazjach mieliśmy możność
obserwować jego ogromne zaangażowanie i wysiłek. Podczas
obozów wyjeżdżał w teren z zespołem i przepisywał swoje
wywiady. Odbierał opracowane przez uczestników materiały,
skrupulatnie przeglądając każdy rysunek. Potem, zarywając
noce, planował trasy, czytał wywiady. Omawiał je potem
z autorami, wypominając niedopatrzenia i błędy, czasem od­
syłał do powtórzenia rozmowy czy rysunku. Rygory, jakie
narzucał sobie, rozciągał na pracowników, stałych i doangażowanych. Dzień terenowy kończył się nieraz przy świetle
księżyca, a opracowanie materiałów, które należało oddawać
na bieżąco, przeciągało się do późnej nocy.
Profesor prowadził badania terenowe o każdej porze roku,
w każdych warunkach. Zdarzało się podczas objazdów, że
przesypiał noc w szoferce samochodu, gdy brakło miejsc
noclegowych dla wszystkich uczestników wyprawy, albo na
obłym wieku kufra, z głową wspartą na maszynie do szycia.
Wystarczyła mu nieraz na cały dzień kromka chleba z topio­
nym serkiem i kubek herbaty.
Podstawowa inwentaryzacja terenowa, prowadzona wła­
snymi siłami placówki, z niedostateczną ilością pracowni­
ków doangażowanych, rozciągnęła się na kilka dziesięciole­
ci, i z chwilą przejścia Profesora na emeryturę (po 34 latach
kierownictwa) została zrealizowana mniej więcej w 75%. On
jednak, nie czekając na zakończenie tej akcji, systematycz­
nie opracowywał kolejne gałęzie ludowej sztuki w postaci
cząstkowych bądź całościowych monografii. Przygotowywał
je żmudnie. Poza kwerendą literatury przedmiotu i rozpisy­
waniem na tysiące fiszek materiałów zgromadzonych w ar­
chiwum pracowni starał się zawsze zgłębić technologiczną
stronę tematu. Pracując nad rzemiosłami artystycznymi stu­
diował podręczniki zawodowe, materiałoznawstwo, dysku­
tował z rzemieślnikami i pilnie podglądał ich działania.
Wskutek tego mógłby z powodzeniem uzyskać tytuł mistrza
w rzemieśle stolarskim, kowalskim i paru innych. Notabene
próbował też swych sił i możliwości w rzeźbie i w malar­
stwie na szkle, osiągając, zwłaszcza w drugiej dziedzinie, in­
teresujące rezultaty.
Bibliografia prac Romana Reinfussa, zestawiona z okazji
jubileuszu jego 70-lecia urodzin i 50-lecia pracy naukowej,
obejmowała 268 pozycji , w tym 11 książek, ponad 100 arty­
kułów naukowych, ponad 60 recenzji z publikacji i wystaw,
wiele artykułów popularno-naukowych. Poproszony przed
kilku miesiącami o ustawienie swego dorobku w hierarchii
ważności, najwyżej ocenił Polskie druki ludowe na płótnie
(1953), potem kolejno Meblarstwo ludowe w Polsce (1977)
i Ludowe kowalstwo artystyczne (1980).
Na emeryturze Profesor nie zmniejszył tempa pracy. Jego
bibliografia powiększyła się o ponad 120 nowych pozycji.
Ukazały się dwie jego nowe książki, Ludowa rzeźba kamien­
na w Polsce (1989), monografia dziedziny dotychczas niemal
omijanej w badaniach i opracowaniach oraz Śladami Łem­
2

218

ków. W tej drugiej zawarł, w popularnym ujęciu, swoje do­
świadczenia i przemyślenia ze studiów nad kulturą Łemkowszczyzny. Problem tej grupy nurtował bowiem Profesora od
zarania jego etnograficznych zainteresowań i stał się swoistą
klamrą jego naukowego dorobku. Pierwsze jego artykuły
właśnie Łemków dotyczyły, a w roku bieżącym, staraniem
Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, wznowiona zo­
stała jako samodzielna pozycja, wzbogacona obszernym ze­
stawem zdjęć o historycznym znaczeniu, Jego praca doktor­
ska Łemkowie jako grupa etnograficzna. We wstępie stwier­
dził: „Jeżeli następne wydanie pracy naukowej ukazuje się
pół wieku po jej pierwszym wydaniu, a autor jeszcze żyje,
obowiązkiem jego jest ustosunkowanie się do niej i spojrzeć
na nią w świetle jego obecnych poglądów" i dalej zwięźle
skorygował swoje wcześniejsze ustalenia, zaznaczając na
końcu iż, mimo upływu lat i wielu dalszych badań „...stan
wiedzy o tradycyjnej kulturze ludności łemkowskiej nadal
pozostawia wiele do życzenia".
Cechował Profesora silny lecz niełatwy charakter i ego­
centryzm jedynaka. Bezwzględnie podporządkowywał wszy­
stko planom swoim i swojej placówki, z którą właściwie się
utożsamiał. Przez niespełna pół wieku lokal pracowni mieścił
się w środku jego własnego mieszkania. Zaczęło się wpraw­
dzie od archiwistki na połowie etatu, biurka, szafy na mate­
riały, ale z czasem wzrastała liczba pracowników (do 5-6
osób), wzbogacało się archiwum, z którego korzystało do 200
osób rocznie. To swoiste współistnienie nie zapewniało ani
rodzinie Profesora, ani pracownikom nawet minimum kom­
fortu, ale dla niego najważniejsza była możliwość wglądu
w archiwum, kiedy tylko potrzebował, w każdej chwili dnia,
czy nocy. Dlatego nie dopuszczał możliwości starania się
0 odrębny lokal dla placówki, dopóki nią kierował. Później
nie było na to szansy. Odsunął się wtedy dyskretnie od na­
szych spraw, ale zachęcony zawsze chętnie pomagał, dysku­
tował z nami plany, recenzował nasze teksty. Nas, pracowni­
ków, traktował dosyć specyficznie, trochę jak feudal chłopów
pańszczyźnianych, trochę jak własne dzieci. Miałyśmy wiele
okazji oglądania go innym niż wszyscy, nierzadko w sytua­
cjach bardzo prywatnych. Często zaskakiwał nas swymi reak­
cjami, na sprawy błahe reagując wybuchami gniewu, czasem
niemal furii, a problemy trudne, zaskakujące rozwiązywał
z ogromnym spokojem i rozwagą. Z obawą zawiadomiłyśmy
Go o zamiarze likwidacji naszej pracowni, ale wiadomość tę
przyjął mężnie. O swoich uniesieniach natychmiast prawie
zapominał, wtedy można było porozmawiać o wszystkim,
pożartować. Byliśmy bardzo zżyci, zaprzyjaźnieni. Miał
ogromne poczucie humoru, pisał dla nas żartobliwe wierszy­
ki i przyśpiewki okolicznościowe, potrafił bawić się i śmiać
z siebie samego, zwłaszcza, gdy oglądał swą postać w krzy­
wym zwierciadle obozowego kabaretu czy teatrzyku kukieł­
kowego.
Gdy ciężko, terminalnie zachorowała Jego Żona, opieko­
wał się nią jak najtroskliwszy, całodobowy pielęgniarz. Był
tym bardzo przygnębiony i zmęczony, zasypiał niemal na sto­
jąco. Wiązał sobie w tych czasach koniec sznurka dokoła dło­
ni, drugi pociągała Pani Zofia, gdy potrzebowała pilnie po­
mocy. Chyba wtedy wymarzył sobie rodzaj własnej śmierci
1 nań zasłużył. Zmarł tak jak chciał, nagle, w samotności,
w ulubionym ogródku na wsi, w pełnym słońcu babiego lata.
Dzień wcześniej w Krakowie, na sesji naukowej Polskiego
Towarzystwa Ludoznawczego z okazji 100-lecia jego kra­
kowskiego oddziału przyjął podziękowania i kwiaty za wkład
w prace Towarzystwa, którego był honorowym członkiem.

�Spotkał się wtedy z wieloma przyjaciółmi, znajomymi,
współpracownikami, dawnymi studentami. Pozostanie w ich
pamięci wizerunek starszego pana (bynajmniej nie starca),
godnego i zadbanego, pogodnie uśmiechniętego.
Dla nas, wieloletnich i najbliższych współpracowników
wraz z rozwiązaniem naszej miniaturowej pod koniec pla­

cówki i - w rok później - odejściem Profesora skończyła się
jakaś epoka, a w każdym razie bardzo ważny okres naszego
życia.
Ewa Fryś-Pietraszkowa z Marią Czarnecką,
Alicją Małeta i Wandą Drabik

PRZYPISY
' Aleksander Jackowski. Roman Reinfuss i sztuka ludowa, ..Polska
Sztuka Ludowa" X X X I V . 1980. nr 3^1, s. 131-136: Jerzy Czajkowski.
Roman Rejnfuss (w 70. rocznicę urodzin i 50. rocznicę pracy naukowej).
„Acta Scansenologica" t. 1. Sanok 1980, s. 9-16; Aleksander Blachowski. Roman Reinfuss (w) Oskary Kolberga, pr. zbiór, pod red. M . Pokropka. Warszawa 1997. s. 202-203: Ewa Fryś-Pietraszkowa. Zum HO. Ge-

burstag von Dr. Roman Reinfuss, „Ethnologia Slovaca et Slavica" l .
X X I V - X X V . 1992-1993, s. 337-39; i in.
:

Zofia Cieśla-Reinfussowa, Bibliografia prac Romana
Reinfussa.
„Lud" LXIV, 1980. s. 53-66; to samo (uzupełnienie o jedną pozycje.)
„Acta Scansenologica" t. 1. Sanok 1980. s. 17-28

Z głębokim żalem żegnamy profesora Romana Reinfussa, redaktora naszego pi­
sma w latach 1949-50, wieloletniego członka Kolegium Redakcyjnego, znakomi­
tego etnografa, znawcę sztuki ludowej i przyjaciela twórców ludowych.
„Konteksty. Polska Sztuka Ludowa":
Aleksander Jackowski
Zbigniew Benedyktowicz
Sławomir Sikora

219

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11367" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11345">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2f887df37543708990759b62e9f9bf79.pdf</src>
        <authentication>864aef66465dfd31d18df9e80fe7e7c6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135433">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2856</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135434">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135435">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135436">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2661</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135437">
                <text>Edgar, Duke of Nevermore i Bungo. Bronisław Malinowski jako postać w twórczości Stanisława Ignacego Witkiewicza / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135438">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2, s.29-36</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135439">
                <text>Sokół, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135440">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135441">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135442">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135443">
                <text>Lech Sokół * E D G A R , D U K E O F N E V E R M O R E I B U N G O . BRONISŁAW M A L I N O W S K I J A K O POSTAĆ ...

B

ronisław M a l i n o w s k i (1884-1942), w y b i t n y an­
tropolog,

był bodaj

najbliższym przyjacielem

LECH

Stanisława Ignacego W i t k i e w i c z a (1885-1939)

SOKÓŁ

poczynając o d i c h zakopiańskiego dzieciństwa. W i t k a ­
cy utrzymywał burzliwe stosunki przyjaźni z M a l i n o w ­
s k i m w gruncie rzeczy do końca życia; i c h słynne ze­

Edgar, Duke
of Nevermore i Bungo
Bronisław Malinowski
jako postać w twórczości
Stanisława Ignacego
Witkiewicza

rwanie, j a k k o l w i e k głębokie i dramatyczne, nie było
wszakże całkowite i ostateczne. Jest ważnym zagadnie­
n i e m biografii o b u , jak dalece ta przyjaźń, oparta na
podobieństwach i różnicach, ukształtowała i c h . Sym­
b o l e m opozycji jest przeciwstawienie: nauka i sztuka,
nauka to oczywiście M a l i n o w s k i , sztuka, wraz z litera­
turą, estetyką i filozofią to W i t k a c y . A l e przecież M a ­
l i n o w s k i był uczonym w y c h y l o n y m k u sztuce, zaś W i t ­
kacy artystą w y c h y l o n y m k u nauce.
M a l i n o w s k i zajmuje ważne miejsce w życiu W i t k a ­
cego, ale - jak w i a d o m o - wszedł także do jego twór­
czości: pojawił się w jego powieści 622 upadki
czyli Demoniczna

Bunga,

kobieta (1910-1911) jako Edgar, D u ­

ke o f N e v e r m o r e , był przywoływany przez postacie
dramatów, k r y t y k o w a n y jako antropolog w tekstach
Witkacego

poświęconych jego k o n c e p c j o m

sztuki

młodego Bronia i niepokoił się o wpływ na syna. Doce­

i kultury.

niał jego niezwykłą inteligencję i niezależność myśle­

Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa M a l i n o w ­

nia, która graniczyła jednak z cynizmem. Ojciec W i t ­

ski pojawił się w korespondencji W i t k a c e g o z ojcem

kiewicza postrzegał Malinowskiego jako absolutnego

jako L o r d Douglas w liście z 31 lipca 1900.

egoistę, zaangażowanego w rozwój «teorii antyspolecz-

Piszę:

prawdopodobnie, gdyż W i t k i e w i c z o w i e ojciec i syn

nych», w których nie było miejsca na uczucia i d u c h o ­

rozwinęli w swojej korespondencji grę słowną, którą

w o ś ć " . O b a w y te znajdują odbicie w powieści, w któ­

obaj l u b i l i i w którą się głęboko zaangażowali: nadawa­

rej to m a t k a (w rękopisie: ojciec) m a r t w i się o wpływ

li o n i rzeczywistym l u d z i o m przezwiska i pseudonimy,

księcia Edgara na Bunga. W a r t o mieć w pamięci te są­

niekiedy niemożliwe już do rozszyfrowania. Ta gra

dy, rozważając powieść Witkacego 622 upadki

słów, swego rodzaju „ludolingwistyka", która miała

a zwłaszcza jej bohaterów Edgara księcia N e v e r m o r e

2

Bunga,

wielkie znaczenie dla twórczości przyszłego W i t k a c e -

i Bunga. Pod postacią Bunga W i t k a c y wprowadza na

go-pisarza,

dzieciństwie

karty powieści samego siebie, a raczej t e n obraz siebie,

i wczesnej młodości w grach prowadzonych z ojcem.

j a k i miał w latach 1910-1911, gdy pisał powieść. Z ko­

rozwinęła się już w jego

Jej p r z e d m i o t e m były także cytaty i aluzje literackie.

lei widzenie siebie nie zostało mechanicznie wprowa­

N i e l i c z n o n y c h przykładów dostarczają szczęśliwie oca­

dzone do powieści, ale dostosowane do jej kompozycji

lałe i wydane listy Stanisława W i t k i e w i c z a do syna.

i relacji postaci między sobą; żywy autor widzący siebie

1

w określony sposób stał się postacią literacką.

Nadanie M a l i n o w s k i e m u pseudonimu Lord Douglas
ma duże znaczenie dla m o i c h rozważań, jest to b o w i e m

Nazwisko i imię Edgara jest oczywiście aluzją do

aluzja do osławionego przyjaciela Oskara W i l d e ' a ,

Edgara A l l a n a Рое i jego poematu Kruk

uważanego za złego ducha nieszczęsnego poety. Ten

1844), dobrze znanego i wysoko cenionego w Polsce

pseudonim wyraża niepokój Witkiewicza-ojca związa­

i Europie schyłku X I X . w i e k u , z jego sławnym refre­

ny ze złym wpływem, j a k i Bronisław M a l i n o w s k i , zwa­

n e m „Never m o r e " - „Nigdy już". Wedle A n n y Miciń-

ny zwykle „Bronio", miał jakoby wywierać na Stanisła­

skiej owo „never m o r e " jest reakcją W i t k a c e g o na do­

wa Ignacego.

Jak

słusznie zauważył Peter Skalnik

w swoim artykule Science versus Art in the

(The

Raven,

świadczenie stosunku homoseksualnego, który odbył

Conceptuali­

o n z M a l i n o w s k i m , i którego powtórzenie wykluczał.

„Wydaje się, że już w w i e k u młodzień­

N a t o m i a s t imię Bungo D a n i e l G e r o u l d w relacji M i -

czym M a l i n o w s k i wykazywał cechy charakteru, które

cińskiej wyprowadził „z angielskiego bung - czop, za-

zation of Culture:

przeciwstawiały go W i t k i e w i c z o w i [ . . . ] , co prowadziło

tyczka do beczki, w który, w rozważaniach H a m l e t a ,

do konfliktów. Estreicher, którego ojciec znał dobrze

obrócił się d u c h A l e k s a n d r a W i e l k i e g o («Why may

młodego Malinowskiego, scharakteryzował Bronia ja­

n o t i m a g i n a t i o n trace the noble drust of Aleksander

k o chłopca pracowitego, c h o ć pozbawionego wyobraź­

t i l l he f i n d i t stopping a bung-hole?», (Hamlet,

n i , który szybko się uczy, lecz powściągliwość w wyraża­

[...] Koresponduje z t y m zresztą slangowe użycie wyra­

n i u myśli może u niego nagle przemieniać się w działa­

zu bung - bujda, kłamstwo, nieprawda; w o b u znacze­

nia stanowcze, c h o ć pozbawione odpowiedzialności.

n i a c h imię W i t k i e w i c z o w s k i e g o bohatera - na równi

Ojciec W i t k i e w i c z a jeszcze surowiej oceniał charakter

ze sposobem, w j a k i autor traktuje go na k a r t a c h po-

29

V, 1 ) .

�Lech SoM

• E D G A R , D U K E O F N E V E R M O R E I B U N C O . BRONISŁAW M A L I N O W S K I J A K O POSTAĆ ...

wieści - podważa totalnie wiarę w autentyczność jego

odwołując się do i n n y c h postaci tylko wtedy, gdy to

działań, porywów, wzlotów". Trwające o d dzieciństwa

konieczne.

3

zainteresowanie W i t k a c e g o Szekspirem wspiera o d ­

Pierwsze pojawienie się Edgara o f N e v e r m o r e jest

czytanie G e r o u l d a .

późniejsze niż Bunga oraz starannie przygotowane.

622 upadki Bunga to powieść z kluczem, ale także

U w a g i poświęcone Edgarowi przez narratora są bardzo

E n t w i c k l u n g r o m a n i Bildungsroman, podobnie jak

charakterystyczne: jest o n określany jako „wielki zdo­

K u n s t l e r r o m a n (powieść o artystach). Najpełniejsze

bywca życia". Wpływa na o b u przyjaciół w sprawach

dotychczas rozwiązanie pseudonimów rzeczywistych

„samej t e c h n i k i życia: kwestii masek i wytwarzania

postaci wprowadzonych na karty powieści przynosi ar­

w o l i w k i e r u n k u opanowywania zawiłych s y t u a c j i " .

6

tykuł A n n y Micińskiej zatytułowany identycznie jak

Jak widać, wpływ księcia N e v e r m o r e dotyczy „tech­

powieść W i t k a c e g o , ogłoszony w „Miesięczniku L i t e ­

n i k i życia", czyli sztuki życia, uprawiania i k o m p o n o ­

r a c k i m " (1967, n r 8 ) , ale odwołanie d o i n n y c h posta­

wania życia, podporządkowywania tej kompozycji w o ­

c i niż Edgar N e v e r m o r e i i c h rzeczywistych pierwo­

l i i n d y w i d u a l n e j , ma natomiast niewiele, jeśli w ogóle

wzorów wykracza poza cele, jakie sobie stawiam. Po­

c o k o l w i e k wspólnego ze sztuką jako taką. Jeśli tak jest,

dobnie bliższe rozważanie cech powieści rozwojowej

Bungo, w swoim dążeniu do sformułowania własnej

na przykładzie W i t k a c e g o rozmija się z m o i m i zamia­

metafizyki i sztuki opierającej się na niej jako na f u n ­

r a m i . Najważniejsze jest określenie gatunkowe Bunga

damencie, znajduje się na biegunie przeciwnym do po­

jako powieści o artystach, na co wskazała Bożena D a ­

glądów Edgara. Istnieje wszelako między n i m i pewna

nek-Wojnowska, a później D a n i e l G e r o u l d w swojej

w o l n a przestrzeń, która dopuszcza dyskusje, a może

książce o W i t k a c y m . Powieść o artystach rozwijała się

n a w e t k o m p r o m i s ; dyskusja czy k o m p r o m i s są jednak

zwłaszcza w latach 1890-1918, w Polsce uprawiał ją

możliwe głównie z p o w o d u wahań Bunga i n i e d o m y ­

Przybyszewski. Szczytowe osiągnięcie g a t u n k u to Por­

ślenia do końca jego teorii, także wahań „praktycz­

Joyce'a, o p u b l i k o w a n y

n y c h " : kuszony przez życie, głównie seksualne, stawia

w 1916, ale napisany k i l k a lat wcześniej, n i e m a l rowie -

sobie pytanie, czy jest możliwy wybór zarazem sztuki

śny powieści W i t k a c e g o .

metafizycznej i czystej, nie mającej związków z życiem,

tret artysty

z czasów

młodości
4

i życia oraz użycia. Bungo chce zatem jednoczesnego

Powieść o artystach przedstawia zwykle „zmagania

wyboru o p c j i przeciwstawnych, natomiast Edgar ob­

młodego artysty z k o n w e n c j a m i i systemem wartości

staje niewzruszenie przy s w o i m ostatecznym wyborze

nie rozumiejącej go rodziny i wrogiego społeczeństwa
mieszczańskiego",

natomiast u Witkacego

sztuki życia pojętej jako radykalnie przeciwna sztuce

„temat

tout court. Dyskusji na temat opozycji bądź związków

sztuki i seksu rozwija się właściwie z wyłączeniem

życia i sztuki, zagadnienia sztuki życia i sztuki po pro­

wszelkich i n n y c h tematów, niejako w próżni. Wszelkie

stu bądź sztuki czystej poświęcono wiele miejsca w po­

k o n f l i k t y mają charakter wewnętrzny, estetyczny l u b

wieści.

egzystencjalny i zachodzą między różnym p o j m o w a ­
n i e m sztuki i jej stosunku do rzeczywistości: albo jako

Pierwsze pojawienie się Edgara, jak pierwsze wejście

samoistnego absolutu, albo jako narzędzia służącego

na scenę postaci w teatrze, jest istotne; zgodnie z trady­

i n n y m c e l o m . Bohater nie jest osamotniony, ale jest

cyjnym sposobem prezentowania bohaterów powieścio­

członkiem grupy p o k r e w n y c h dusz. O w i młodzi ludzie

wych W i t k a c y opisuje i c h wygląd zewnętrzny, zwykle

walczą z bezdennie głupim światem filistrów, nie mają

w szczegółach, sugeruje określone cechy i c h charakte­

kłopotów finansowych, i c h przygody erotyczne nie są

r u , podaje ogólne informacje o n i c h wychodzące poza

protestem przeciwko mieszczańskim obyczajom a n i też

to, co możemy zobaczyć czy odgadnąć, kiedy je już po­

nie spotykają się z potępieniem społecznym. Religia

znajemy.

oraz t l o społeczne, polityczne i narodowe -

kolejne

Wejściu Edgara do powieści warto poświęcić trochę

dwa m o t y w y grające tak wielką rolę w portrecie Stefa­
na Dedala - nie występują w powieści W i t k a c e g o " .

miejsca: „Tu dały się słyszeć szybkie k r o k i w b e t o n o w y m
korytarzu i bez pukania wszedł pewnym, zimnym k r o ­

5

k i e m książę Nevermore, ubrany w tyrolski kapelusik,

N i c dziwnego zatem, że główne postacie powieści są

niosąc na ramieniu prześliczny magazynowy karabin.

arystokratami: majątek, pozycja społeczna, kosmopo­
lityczne

niezakorzenienie

ułatwia

im

żeglowanie

Efekt był straszliwy.

w próżni społecznej. N e v e r m o r e jest księciem, B r u m -

Tymbeusz i B r u m m e l odskoczyli o d siebie jak para

m e l de Buffadero-Bluff baronem, zaś Bungo, nie uży­

kochanków złapana na gorącym uczynku. Bungo, bę­

wający żadnego tytułu, ma także m o c n o błękitną krew

dąc j e d y n y m przyjacielem niedostępnego księcia, aż

w żyłach: jego m a t k a , z d o m u Fitz-Patrick, należy do

wyciągnął się w rozkosznym dreszczu [ . . . ] .

rodziny książęcej. N i e będąc zakorzenionymi i nie m a ­
jąc trosk życiowych, bohaterowie 622 upadków

- G o o d evening - rzekł książę stłumionym, lecz

Bunga

t w a r d y m jak stal głosem. - Przerwałem, jak widzę, roz­

uprawiają bez przeszkód medytację o sztuce, nauce i f i ­

mowę niezwykle interesującą [ . . . ] . A l e proszę was, nie

lozofii i rozmyślają n a d naturą i c h i n d y w i d u a l n y c h po­

przerażajcie się zbytecznie: a u t o m o b i l czeka na m n i e

wołań. W m o i c h dalszych rozważaniach, zgodnie z i c h

w alei. W r a c a m znad Białki. Zabiliśmy ze starym H o -

tytułem, skupiam się na księciu N e v e r m o r e i B u n g u ,

henlohe parę ładnych niedźwiedzi. Jestem wściekle

30

�Lech Sokół • E D G A R , D U K E O F N E V E R M O R E I B U N G O . BRONISŁAW M A L I N O W S K I J A K O POSTAĆ ..

zmem d o wytwarzania siły życiowej, j a k i m był pożerany
przez siedem chronicznych chorób N e v e r m o r e . [...]
- Zegnam panów - rzeki nagle [książę], biorąc dwie
książki, które podawał m u B r u m m e l . - Czekam cię j u ­
t r o o piątej po południu, drogi Bungusiu. Mogę wysłać
a u t o m o b i l - i wyszedł gwiżdżąc arabską piosenkę i zo­
stawiając osłupiałego B r u m m e l a na środku p o k o j u . [...]
- Książę miał piękne wejście — rzekł nagle Tymbeusz" (B, 24-26).
Jak widać z powyższego c y t a t u , prezentuje o n księ­
cia, ale mówi też wiele o stosunkach w grupie przyja­
ciół wprowadzonych na karty powieści. Pozwala także
zaobserwować istotne cechy relacji Edgar - Bungo.
O d samego początku Edgar zachowuje się jak praw­
dziwy arystokrata, ale także dekadent (w sensie zarów­
n o dekadencji przysługującej omalże z natury starym
arystokratycznym r o d o m — a dzieje rodziny Edgara
obejmują 36 pokoleń! - jak, przynajmniej d o pewnego
stopnia, dekadencji artystycznej; odrzucający sztukę na
rzecz n a u k i książę nie jest n a powaby sztuki całkowicie
u o d p o r n i o n y ) . Jak przystało arystokracie, jest pewny

Stanisław I . W i t k i e w i c z . Portret Bronisława M a l i n o w s k i e g o ,

siebie i arogancki (wchodzi bez p u k a n i a ) , t a k dalece

o k . 1912, węgiel

opanowany i zimny, że wchodzi - jak napisał W i t k a c y

zmęczony, aber das Barenproblem existiert fur m i c h

- „zimnym k r o k i e m " . C o k o l w i e k t o określenie miałoby

m i c h t mehr. - Rzucił się na sofę obok Tymbeusza, ob­

znaczyć, podkreśla chłód Edgara, księcia i uczonego.

serwującego sytuację z miną jakiegoś ptaka z podbie­

Jego strój i broń myśliwego A D 1910 wskazują na

g u n o w y c h okolic, i n u c ą c aragońską «jotę» obcinał o l ­

oddawanie się tradycyjnemu zajęciu arystokracji, ja­

brzymie cygaro niemieckiego księcia.

k i m o d wieków były łowy. Jest zaprzyjaźniony z księ­

Wejście księcia w t a k już zaawansowane w rozmo­

c i e m H o h e n l o h e , co wskazuje n a międzynarodowe k o ­

wie towarzystwo zrobiło wrażenie, jakby ktoś na grze­

neksje arystokracji i jej równie międzynarodową soli­

jące się n a p o w i e r z c h n i bagna r o p u c h y nalał stężone­

darność. Staranność stroju Edgara, podobnie j a k nie­
które jego cechy już tutaj zarysowane, na przykład nie­

go kwasu azotowego.
N e v e r m o r e zapaliwszy cygaro rozglądał się p o p o k o ­

wzruszona pewność siebie, i n s t r u m e n t a l n e t r a k t o w a ­

j u . Głowę miał ostrzyżoną krótko maszynką; twierdził,

nie ludzi i życie oddane przyjemnościom (erotyka, na­

że z tą fryzurą największe robił wrażenie n a kobiety,

uka, polowania, podróże, co jest wyrażone wprost bądź

szczególnie w krajach południowych. Jego zielone,

sugerowane w o m a w i a n y m cytacie) wskazują n a jego

zimne j a k u gada oczy, przeszywające szkła siedemna-

przynależność d o kategorii dandysów. Należą d o niej

s t o d i o p t r i o w y c h b i n o k l i stanowiły niepokojący k o n ­

zresztą i i n n e główne postacie powieści, co n a j m n i e j

trast z d z i e c i n n y m uśmiechem o g r o m n y c h , czerwo­

w pewnym stopniu.

7

n y c h , prześlicznie narysowanych warg. K o s t i u m przy­

Opis wyglądu Edgara, zwłaszcza jego twarzy, przypo­

pominał przedziwną dezynwolturą sławnego ze smako-

m i n a liczne portrety Malinowskiego wykonane przez

szostwa i luksusowych polowań kniazia Stiwę O b ł o n -

Witkacego, grafiki i fotografie. N i e brak także i n n y c h

skawo z A n n y Kareniny

Tołstoja. Miał na sobie jasno-

szczegółów odnoszących się d o życia jego przyjaciela:

kakowe ubranie, sztylpy swego nie żyjącego już dziad­

sugerowane w cytacie podróże Edgara są przekształco­

ka, pożyczoną o d H o h e n l o h e g o torbę d o ładunków

n y m i literacko podróżami Malinowskiego, odbywany­

i również pożyczony tyrolski kapelusz. [...]

m i dla poratowania zdrowia. Słabego zdrowia jest tak­
że książę, jego dolegliwości odpowiadają dolegliwo­

- Będę u ciebie w t y c h d n i a c h , Edgarze - rzekł d o

ściom jego realnego pierwowzoru bądź są i c h grotesko­

księcia Bungo - otrzymałem znowu list z o c h r o n k i .

w y m przekształceniem. W y l i c z m y je dla przypomnie­

- Dyskrecja przede wszystkim - przerwał m u książę.
Z i m n y jego dotychczas wzrok zamącił się jakimś dziw­

nia: Edgar jest krótkowidzem w stopniu niesłychanym,

n y m pomieszaniem, a usta skrzywiły się boleśnie.

cierpi n a „siedem chronicznych chorób", na rupturę

B r u m m e l , który założył już binokle i widział wszyst­

(zasłania antyrupturycznym paskiem „kolosalną ranę

ko dokładnie, zmartwiał w oczekiwaniu. Spostrzegł, że

z prawej strony brzucha", B, 35) i co r o k u odbywa k u ­

Bungo oprócz tego, że miał m o n o p o l na wyprowadza­

rację na nerwy (B, 3 6 ) .

nie księcia z równowagi przy pomocy naprędce insceni­

Całokształt stosunków łączących Edgara i Bunga

zowanych przeżyć artystycznych, znalazł wreszcie spo­

określa w bardzo dużym stopniu niekończąca się dys­

sób istotnego zachwiania t y m przedziwnym m e c h a n i ­

kusja o życiu, sztuce i i c h wzajemnym powiązaniu bądź

31

�Lech Sokół • E D G A R , D U K E O F N E V E R M O R E I B U N G O . BRONISŁAW M A L I N O W S K I J A K O POSTAĆ ...

b r a k u powiązania oraz o relacji między sztuką i nauką;

być. A r t y s t a p o w i n i e n całkowicie poświęcić się swojej

powstaje także pytanie o t o , czy sztuka jest wyższa

sztuce, żyć w ścisłej ascezie. Według Bunga sztuka po­

w h i e r a r c h i i zatrudnień i n t e l e k t u a l n y c h i możliwości

wstaje w życiowej pustce, osiągniętej w w y n i k u długiej

poznawczych człowieka, czy nauka. S t o s u n k i między

i t r u d n e j p r a k t y k i ascezy, w t o k u której życie zostaje

przyjaciółmi rozgrywają się na dwóch p l a n a c h : „teore­

w i r t u a l n i e zniszczone. Edgar pragnie zatem życie opa­

tycznym",

nować i zwyciężyć, Bungo chce je przezwyciężyć i ob­

obejmującym

wspomniane

dyskusje,

i „praktycznym", życiowym, odnoszącym się d o rzeczy­

rócić na rzecz sztuki takiej, jak j ą p o j m u j e .

wistego życia jako przeciwstawionego sztuce, nauce

Poglądy Edgara i Bunga zdają się całkowicie prze­

i wszelkiej „teorii". W sferze życia rzeczywistego p o d ­

ciwstawne, istnieje wszakże, jak już pisałem, pewna

stawowe znaczenie m a doświadczenie homoseksualne

przestrzeń, która jest i m wspólna: Edgara kusi sztuka,

Bunga z Edgarem i tego ostatniego atak szaleństwa.

co najmniej sztuka życia, Bunga kusi nauka, co naj­

Jak

już wspomniałem,

mniej n a u k i humanistyczne i ta wielce specyficzna ak­

Edgar jest przedstawiany

w powieści jako mistrz „techniki życia" i „wielki zdo­

tywność i n t e l e k t u a l n a człowieka, jaką jest filozofia.

bywca życia". Ta jego zdolność jest w istocie przede

Bungo jest zatem uwrażliwiony na naukę, zaś Edgar

wszystkim wyrazem jego skrajnego egotyzmu: k o n c e n ­

o t w a r t y na sztukę. Tomasz Bocheński nazwał go traf­

truje się o n n a swoich sprawach d o tego stopnia, że

nie „artystą bez sztuki" w sensie zbliżonym d o tego,

reszta świata znika, jeśli wychodzi poza krąg jego zain­

0 j a k i m i idzie.

8

teresowań. Oglądana z tego p u n k t u widzenia, jego

T r u d n a już w p u n k c i e wyjściowym przyjaźń Edgara

przyjaźń jest po części oszustwem. I n n i ludzie nie dają

1 Bunga m a pewien aspekt szczególny: jest t o związek

się wszakże całkiem usunąć poza krąg jego zaintereso­

dwóch młodych ludzi poszukujących dojrzałości, pró­

wań k u nicości. Stwarzają o n i możliwość obserwacji

bujących zbudować własny system wartości, wykazują­

i

c y c h głęboką empatię we wzajemnych stosunkach,

eksperymentów,

stają

się źródłem

przyjemności

w szerokim sensie słowa, przyjemności i n t e l e k t u a l n e j

umiejących się zrozumieć, a nawet pomagać sobie. I c h

i seksualnej, są wreszcie potrzebni d o spełnienia f u n k ­

przyjaźń, ze względu na zasadniczo o d m i e n n e p u n k t y

cji, o d której zaczyna się wszelkie myślenie i filozofo­

widzenia na kwestie zasadnicze, nosiła w sobie o d p o ­

wanie: d o stworzenia relacji ja - nie-ja. Filozofię życia

czątku element sprzeczności, która musiała doprowa­

Edgara można ująć najkrócej w następujący sposób:

dzić d o rozsadzenia jej i zniszczenia. Jest t o także wska­

celem życia jest osiągnięcie władzy i szczęścia, d o cze­

zówka dotycząca przyjaźni rzeczywistych pierwowzo­

go dojść można wyłącznie poprzez doskonałą technikę

rów o b u postaci l i t e r a c k i c h . A n a l i z a Bunga i Edgara

życia czy sztukę życia. Pomaga ona w przezwyciężeniu

przez W i t k a c e g o jest jednocześnie dokonaną przez

trudności n a drodze d o władzy i szczęścia, umożliwia

niego analizą siebie samego i Bronisława M a l i n o w s k i e ­

całkowite podporządkowanie sobie życia, a poprzez

go, 622 upadki Bunga są przecież powieścią z kluczem.

uzyskanie władzy n a d życiem i ludźmi osiągnięcie moż­

A zatem już z perspektywy lat 1910-1911 W i t k a c y po­

liwie głębokiej, całkowitej przyjemności. Jak już wska­

kazuje nieuchronność zerwania przyjaźni z M a l i n o w ­

zywałem, nawet zainteresowanie Edgara nauką jest

skim, zerwania m i m o fascynacji, obopólnej fascynacji.

w znacznym stopniu pogonią za przyjemnością. Uści­

Ta fascynacja sprawiła, że i c h stosunki w szczątkowej

ślając ostatnie sformułowanie, chciałbym dodać, że

formie przetrwały słynne zerwanie z r o k u 1914, ale na­

nie oznacza to, iż jego zainteresowanie nauką jest nie­

wet gdyby M a l i n o w s k i wrócił po wojnie d o Polski, na­

autentyczne; jest o n o wszakże silnie zabarwione przy­

leży przypuszczać, że i c h przyjaźń nie zostałaby o d b u ­

jemnością: jeśli określimy cel n a u k i jako poszukiwanie

dowana. Może tylko stosunki byłyby częstsze.

prawdy, u Edgara jest o n ściśle związany z przyjemno­

Stosunek Edgara d o życia i n a u k i jest żarłoczny;

ścią, także seksualną. Poszukiwanie prawdy, co brzmi

pragnie je opanować, podporządkować sobie, by osią­

patetycznie, znajduje nieoczekiwanie swoje uzupełnie­

gnąć satysfakcję. Jest t y t a n e m i jego ogromne apetyty

nie czy drugą stronę w hedonizmie.

nie są łatwe do zaspokojenia. Zycie i nauka t o dwie
domeny jego działalności, ściśle ze sobą powiązane:

Bungo jest po stronie sztuki, wszelkiej sztuki, jest
artystą na początku swojej drogi, ale kusi go także lite­

Edgar nie przeciwstawia życia i n a u k i j a k Bungo, któ­

ratura. Już w pierwszym rozdziale powieści pisze i czy­

ry radykalnie oddziela życie i sztukę. W bezkompromi­

ta B r u m m e l o w i swój utwór prozatorski; jego celem

sowym dążeniu d o osiągnięcia przyjemności nie prze­

jest stworzenie sztuki metafizycznej i jej teoretycznej

szkadza

k o n c e p c j i ową metafizyczność

uzasadniającej. Jego

wszystkie, czy może prawie wszystkie, drogi wiodące

m u wcale jego słabe zdrowie. A k c e p t u j e

zdaniem istotą sztuki nie jest odtwarzanie rzeczywisto­

do przyjemności, poczynając o d przyjemności p r y m i ­

ści, ale wyrażanie jej metafizycznej esencji czy zawar­

t y w n y c h aż p o najbardziej wyrafinowane. W dziedzi­

tości. Odrzucając m i m e t y z m sztuki, artysta w i n i e n

nie życia seksualnego Edgar uznaje relacje zarówno

także odrzucić życie rzeczywiste, włączając seksualne,

hetero- j a k homoseksualne, co całkiem logiczne w je­

co jest p r o b l e m e m dla Bunga i jego przyjaciół, w c h o ­

go bezkompromisowej p o g o n i za przyjemnością, a p o ­

dzących dopiero w życie p o d t y m względem, m i m o ja­

n a d t o homoseksualizm jest pociągający także dlatego,

kiegoś doświadczenia erotycznego, które zdążyli zdo­

że wówczas zakazany i ścigany przez prawo (vide przy-

32

�Lech Sokół • E D G A R , D U K E O F N E V E R M O R E I B U N G O . BRONISŁAW M A L I N O W S K I J A K O POSTAĆ ...

padek Oskara W i l d e ' a ) . O b j a w i a o n zatem d o d a t k o w y

cego. Wyjaśni się wówczas sprawa Złotej Gałęzi

walor: wyzwania rzuconego społeczeństwu.

Należy

ra, książki czytanej i dyskutowanej już nie przez fikcyj­

Fraze­

także do procedur dandyzmu: w dążeniu do osiągnię­

n y c h przyjaciół w powieści, ale przez rzeczywistych

cia satysfakcji dandys nie cofnie się w razie potrzeby

w Z a k o p a n e m . W i t k a c y znał zapewne pierwszą d w u t o ­

nie t y l k o przed niedozwoloną formą aktywności seksu­

mową wersję dzieła Frazera, ogłoszoną w 1890 г., być

alnej, ale nawet przed zbrodnią, nie popełni jedynie

może inną jego książkę wydaną po polsku jako

podłości.

rownik,

kapłan,

Cza­

król (Warszawa 1911). Jest wątpliwe,

by czytał nadal Frazera po powrocie do Polski, w cza­

W dziedzinie seksualizmu relacje Edgar-Bungo były
szczególnie bliskie, poczynając o d i c h razem spędzone­

sie gdy rozpoczął swoją dojrzałą twórczość. N i e ulega

go dzieciństwa. Wspólnie przeżywali „perwersje" wła­

jednak wątpliwości, że te dramaty i fragmenty powie­

ściwe w i e k o w i dziecięcemu, jak je nazywają bohatero­

ści, które dzieją się - mówiąc ogólnikowo - w t r o p i ­

wie, a później i c h specyficzna, na poły seksualna b l i ­

kach, zawierają nie tylko relację z doświadczeń autora,

skość trwała. S k u t k i e m tej otwartości

ale problematykę antropologiczną, którą w a r t o prze­

połączonej

z młodzieńczym ekshibicjonizmem pojawiła się w i c h

śledzić także p o d kątem literatury n a u k o w e j , w t y m

stosunkach silna skłonność do zwierzeń: bez więk­

głównie Jamesa Frazera.

szych oporów opowiadali ze szczegółami o swoich

Przypadek homoseksualizmu przedstawiony w po­

„perwersyjnych" doświadczeniach obejmujących star­

wieści jest zatem dla Bunga elementem rozwoju jego

sze i młodsze panie, nie wyłączając n i e l e t n i c h . O w a

seksualności, i n c y d e n t e m w r a m a c h zasadniczo hete­

„perwersyjność" jest zarówno n a t u r a l n y m procederem

roseksualnych zachowań. Jeśli idzie o o b u powieścio­

poszukiwania silnych wrażeń erotycznych na podłożu

w y c h przyjaciół, był to, nawet w przypadku Edgara, i n ­

młodzieńczego nienasycenia, j a k t r y b u t e m płaconym

cydent w sensie nieoczekiwaności oraz gwałtownej

kulturze epoki. Rola doświadczenia erotycznego, hete­

i spontanicznej reakcji na określoną sytuację silnego

roseksualnego i homoseksualnego, jest zresztą u W i t ­

stresu. Szerszy kontekst tej sceny (rozdział: Bal w pała­

kacego wielka, co dobrze w i a d o m o ; o złożoności mate­

cu Bimam i jego skutki)

r i i erotycznej w jego twórczości w ogóle wiele by trze­

zdenerwowanego i roztrzęsionego (określenia autora)

ba

Edgara

Edgara, uwikłanego w bliżej nie określoną aferę miło­

i Bunga, czy - raczej - homoseksualny i n c y d e n t , zosta­

sną z księżniczką Keskeszydze, umęczonego namiętno­

pisać.

Doświadczenie

homoseksualne

ukazuje udręczonego, wściekle

ło zatem przygotowane i ułatwione przez t e n właśnie

ścią do Fenixany (por. B, 112), zaplątanego w przygo­

aspekt i c h przyjaźni. D l a Bunga był to zdecydowanie

dę erotyczną

akt jednorazowy, dla Edgara początek albo k o n t y n u ­

w e m b r i o n a l n y m stanie" (В, 114). Bungo doznaje rów­

acja postawy biseksualnej. W zakończeniu powieści

nież niecodziennych, niełatwych d o określenia uczuć,

W i t k a c y pisze o Edgarze następująco: „Książę za jakieś

które przetwarza na sztukę, tyle że... pornograficzną:

z panną

Saphir, nazwaną

„sadystką

niesłychane zbrodnie, których dopuszczał się po zauł­

„Bungo, w o l n y o d wszelkich pożądań realnych, błąkał

k a c h W h i t e c h a p e l u z paroma l o r d a m i , skazany na de­

się jak cień za księciem, obserwując zwyrodniałe twa­

portację na Nową Gwineę, napisał tamże będąc dzie­

rze swoich przyjaciół i uwieczniając je w swoich k o m ­

ło [ t u przypis: „The Golden

Edgar

pozycjach, które w przeciwieństwie d o jego życiowej

D u k e o f N e v e r m o r e ; Cambridge U n i v e r s i t y Press"]

i m p o t e n c j i wkraczały coraz bardziej w sferę perwersyj­

tak genialne o perwersjach t y c h pozornie d z i k i c h l u ­

nej p o r n o g r a f i i " (B, 114).

Bough of Pleasure,

dzi, których z pogardą Papuasami nazywają, że wrócił

Uogólniając sytuację Edgara i Bunga można powie­

po paru latach do A n g l i i j a k o M e m b e r o f B r i t i s h A s ­

dzieć, że stanowią o n i typowy obraz młodych męż­

sociation for A d v a n c e m e n t o f Science i Fellow [ o f

czyzn udręczonych przez potrzeby seksualne, których

the] Royal Society" (B, 4 6 6 - 4 6 7 ) .

nie umieją a n i zaspokoić, a n i stłumić czy wysublimo­

N i e ma d o w o d u wprost w c y t o w a n y m fragmencie,

wać. S t o r t u r o w a n i przez pożądanie, traktują zachowa­

że doświadczenia Edgara i lordów miały także charak­

nie homoseksualne jako ucieczkę i - pewnie tymcza­

ter homoseksualny, ale stereotyp upodobań seksual­

sowe - rozwiązanie trudności. Uważna l e k t u r a tekstu

n y c h literackiego lorda i surowość kary (deportacja na

prowadzi najpierw do w n i o s k u dość oczywistego: t o

Nową Gwineę) wyraźnie na to wskazują.

nie ciekawość popchnęła Bunga do akceptacji przyja­
ciela jako kochanka. Został o n łatwo (zbyt łatwo?)

Te oczywiste aluzje do działalności i dzieł M a l i n o w ­
skiego weszły d o powieści w trakcie jej poprawiania

„uwiedziony" przez Edgara, j a k t o określił Tomasz Bo­

i przygotowywania do publikacji, do której - j a k wia­

c h e ń s k i ; „uwiedzenie" Bunga interpretuję zresztą ina­

d o m o - za życia W i t k a c e g o nie doszło.

9

Zakończenie

czej niż o n . Edgar bezwiednie obudził w B u n g u prze­

najprawdopodobniej powstało w r o k u 1919, podobnie

śladujące go nieraz natręctwo zrobienia czegoś nagan­

j a k Przedmowa.

Zabawna aluzja do dzieła Frazera

nego, czego w istocie zrobić nie chce, a b o i się, że zro­

wskazuje na kwestię, która nie należy d o t e m a t u tego

b i : „Miewał o n czasami chwile pokus w k i e r u n k u czy­

artykułu, a jest wielkiej wagi. Konieczne jest dokładne

nów przeciwnych jego najgłębszej istocie, a nawet

prześledzenie nie tylko relacji M a l i n o w s k i - W i t k a c y ,

zgubnych. Jadąc pociągiem na przykład musiał się czę­

ale także r o l i antropologii w dziele i myśleniu W i t k a ­

sto trzymać, aby nie sięgnąć d o kieszeni i nie wyrzucić

33

�Lech Sokół * E D G A R , D U K E O F N E V E R M O R E I B U N G O . BRONISŁAW M A L I N O W S K I J A K O POSTAĆ ...

za o k n o pieniędzy i koniecznych dokumentów lub że­

planuje wykorzystanie swojego doświadczenia seksual­

by w towarzystwie zacnych m a t r o n i poważnych star­

nego: „Ciekawy jestem, co powie na to B r u m m e l [ . . . ] .

ców nie wymówić nagle jakiegoś d o b i t n i e świńskiego

Bądź co bądź było t o przeżycie" (B, 119). Jednakże

wyrazu. Miewał też i n n e , groźniejsze, dotyczące naj­

Bungo powie ostatecznie „nie" homoseksualizmowi,

ważniejszych kwestii jego życia. W

tej c h w i l i , p o d

a zdecydowanie „tak" doświadczeniom heteroseksual­

wpływem wzroku księcia, poczuł pokusę zupełnie tego

n y m : zasada „never m o r e " — „nigdy więcej" obowiązu­

samego g a t u n k u . A l e była ona tak potężna, tak pocią­

je. Znaczy to także, że d e f i n i t y w n i e zamyka t e n późny

gająco zbrodnicza, że jednocześnie pojął niemożność

rozdział dojrzewania, w którym wybór zachowań sek­

wszelkiego o p o r u i że coś, co może m u zwichnąć całe

sualnych może się jeszcze dokonać w sposób względnie

życie, co decyduje może o całym jego losie, stać się

w o l n y i łatwy.

m u s i " (B, 116).

N i e wydaje się zatem całkiem słuszne mówienie

A zatem zgoda Bunga, podobnie jak oferta Edgara

o prostym „uwiedzeniu" Bunga przez Edgara: z chwilą

były przygotowane przez wcześniejsze doznania i d o ­

kiedy u r u c h o m i o n y przez niego mechanizm zaczął

świadczenia o b u . Bungo w p e w n y m momencie odkrył,

w Bungu działać, zrobił o n wiele, by uwiedzenie doko­

że dziwny i przerażający m e c h a n i z m w n i m zaczął dzia­

nało się; by tak rzec: dogonił i przegonił przyjaciela. Je­

łać. W s k u t e k przebudzenia się wewnętrznej dominują­

śli incydent Edgar - Bungo uznamy za jeden z 622

cej n a d n i m siły zaakceptował ofertę seksualną przyja­

upadków tego ostatniego, postarał się o n sam, by upaść.

ciela prawie natychmiast. Wystarczyło, że zobaczył na­

W i t k a c y powraca w swojej późniejszej twórczości kilka­

gie ciało Edgara i odkrył, że jest o n seksualnie p o b u ­

krotnie do kwestii homoseksualizmu, wystarczająco

dzony. Odpowiedział na podniecenie przyjaciela na­

często, by wskazać, iż jest to temat wart podjęcia.

tychmiast, bez żadnej presji a n i nawet prośby z jego

A t a k szaleństwa Edgara został poniekąd zapowie­

strony. Edgar zbliżył się do niego z „wyrazem zbrodni­

dziany wcześniej w powieści przez informację, że co ro­

czej żądzy, niemego błagania i jakiegoś wstrętnego

k u odbywał kurację na nerwy; poniekąd: nie każda

s m u t k u . Bungo patrzył na niego przez jakąś część se­

nerwica może doprowadzić do tak znacznego pogor­

k u n d y z artystycznym zadowoleniem. Twarz ta, prawie

szenia zdrowia psychicznego. N i c dziwnego zatem, że

obca m u w tej c h w i l i , podobna była do demonicznych

wiadomość o ataku szaleństwa została przyjęta przez

postaci, które rysował". Uświadomiwszy sobie, o co

przyjaciół księcia j a k g r o m z jasnego nieba. Edgar wła­

naprawdę idzie Edgarowi, „nagle zdrętwiał z przeraże­

śnie wrócił do Polski z A n g l i i po okresie dzikiego w y ­

nia", a jednak to o n wyraził zgodę: „Chcesz? - spytał

uzdania, przyjmującego prawie k r y m i n a l n e rozmiary.

głosem, którego prawie nie poznał. Książę l e k k o skinął

Początkowo zachowywał się n o r m a l n i e , był tylko t r o ­

głową" (wszystkie cytaty B, 116).

chę nerwowy, aż t u nagle, po „ataku" na ulicy został
wzięty d o szpitala dla obłąkanych. Wstępna diagnoza

Jedyna trudność, jaką Bungo musi przezwyciężyć, to
ograniczone uczucie obrzydzenia. Kiedy zdecydował

nie jest pewna: „ostra paranoja; a może postępowy pa­

się, działa na zimno, w y m i e n i a k i l k a słów z Edgarem

raliż" (B, 3 6 3 ) . Paraliż postępowy jest w y n i k i e m syfili­

„jakby się targował w sklepie" (B, 117). W i t k a c y , jak

su, co kieruje naszą uwagę k u angielskim wyczynom

się zdaje, z dużą precyzją opisał t e n przełomowy p u n k t

erotycznym Edgara. Tomasz Bocheński wskazuje ana­

wszelkiego uwodzenia, w którym nagle zapada decyzja.

logie między chorobą księcia a obłędem Nietzschego:

W a r t podkreślenia jest akcentowany w opisie nadmiar

obaj przeżyli pierwszy atak choroby na ulicy; Edgar po­

świadomości, która pozwala na chłodną analizę do­

daje jako przyczynę swego stanu „konieczność w y m y ­

znań, dostarczającą

dodatkowej,

ślenia ostatniej maski, dzięki której można by opano­

ponadzmysłowej,

wać samo d n o zbrodni [ . . . ] . Psychiatryczna diagnoza

czyli i n t e l e k t u a l n e j , przyjemności.

choroby księcia ma znaczenie drugorzędne, ponieważ

T e n stosunek seksualny przyjaciół jest także jakby

cierpi o n na dolegliwość filozoficzną: tak jak N i e t z -

na pół uświadomioną kontynuacją i c h „dziecięcych

schemu «udało» m u się przezwyciężyć sprzeczności ist­

perwersji", może m n i e j n i e w i n n y c h , niż się t o mogło

nienia za c e n ę schizofrenii. Można więc użyć metafo­

wydawać. Być może jest to powtórzenie i rozszerzenie
wcześniejszego doświadczenia, a nie

ry w stylu Heideggera: N e v e r m o r e zamieszkał w ist­

doświadczenie

n i e n i u , które jest niemożliwe do zamieszkania".

całkowicie nowe, zwłaszcza że, ściśle rzecz biorąc, nie

10

jest to pełny akt homoseksualny (por. B, 117). Ran­

G d y Bungo w towarzystwie dwójki przyjaciół o d ­

k i e m Bungo żałuje n o c n y c h przeżyć i jest to raczej re­

wiedził księcia w szpitalu, doznał głębokiego wstrząsu:

akcja na seksualną represję panującą w społeczeń­

Edgar, król życia, został całkowicie złamany przez cho­

stwie, a nie poczucie w i n y w sensie religijnym czy

robę: siedział w k u c k i na łóżku w szpitalnej separatce,

choćby m o r a l n y m . Zal Bunga jest dwuznaczny także

wypowiadając absurdalne bądź niezrozumiałe słowa;

dlatego, że podszyty znowu satysfakcją płynącą z n a d ­

B u n g o w i zdawało się, że mówi do żywego trupa. K i e ­

świadomości i radością z nowego doświadczenia oraz

dy, niespodziewanie, Edgar rozpoznał go, powiedział

s k u t k i e m włączenia swojego przeżycia do gęstej siatki

k i l k a czułych słów i pocałował go w usta. Potem nagle

zwierzeń, niedyskrecji i gier u p r a w i a n y c h w powieści

skoczył z łóżka na środek p o k o j u i zaczął wykonywać

przez przyjaciół. Biorąc p o r a n n y prysznic, Bungo już

jak a u t o m a t przerażający w swym mechanizmie taniec

34

�Uch Sokół • E D G A R , D U K E O F N E V E R M O R E I B U N G O . BRONISŁAW M A L I N O W S K I J A K O POSTAĆ ...

i śpiewać absurdalną piosenkę francuską: „Les plus be­

z obłędu, Edgar odszedł do świata niedostępnego B u n -

au des mirliflores, c'est le due de N e v e r m o r e " . Byl to

gowi. W t y m świecie wygtał; czy w ogólności wygrał

początek nowego ataku choroby, w trakcie którego

jako twórca k o n c e p c j i o p a n o w y w a n i a życia? Jeżeli tak,

Edgar krzyczał rozpaczliwie, wzywając pomocy m a t k i .

za jaką cenę? Czy tzeczywiście całkowicie wyzwolił się
z obłędu? N a te pytania nie m a łatwej odpowiedzi.

Jedyny fragment wypowiedzi księcia, który ma wy­
raźny sens i wpisuje się doskonale w kontekst w i e l u

Bungo poświęcił wiele czasu rozmyślaniom n a d l o ­

stwietdzeń jego i Bunga, dotyczy kwestii maski, bardzo

sem Edgara. W n i o s k i , do j a k i c h doszedł, lęki, jakie ży­

ważnej dla zrozumienia powieści. Szaleństwo księcia

wił, podsumował zwięźle Bocheński: „Bungo o losie

opisane jest w rozdziale 1 części I I I 622 upadków

księcia myśli ze strachem, ponieważ wie już, że marze­

ga noszącym tytuł W poszukiwaniu

Bun­

maski; rozdział 2 tej­

nie o życiowej potędze ptowadzi do obłędu; czuje za­

że części, ostatni w książce, zatytułowany jest Mas/ca,

zdrość,

która spada za

książę, [...] wreszcie odczuwa radość,

późno.

gdyż pojmuje, że sam nie posiada tyle sił, co
bo czym byłaby

egzystencja bez nadziei na h a r m o n i ę " .

Kiedy Bungo nachylił się n a d Edgatem, usłyszał:

11

O w a harmo­

szeptał książę.

nia, której szuka Bungo, jest możliwa d o osiągnięcia

- Tej nie mogę opanować. Patrzę w oczy w same d n o .

jeśli nie w życiu, w sztuce w Czystej Formie, oderwa­

Muszę wziąć o v e r h a n d n a d wszystkim. Z b r o d n i opa­

nej o d życia, dostarczającej przeżyć metafizycznych,

nować nie mogę. Muszę się nauczyć. Muszę jeszcze

ekstazy, szczęścia. Tego szczęścia Bungo już nie osią­

mieć siłę. Jeszcze jestem za słaby na t o . Jeszcze tylko

gnął: jego maska, j a k głosi tytuł ostatniego rozdziału

jedna maska. Tylko jedna..." (B, 364-365).

powieści, „spada za późno".

„Jeszcze jedna maska, tylko jedna -

W groteskowym końcu życia Bunga, przedstawia­

W n i o s e k z wypowiedzi Edgata jest t a k i , że nawet
w chorobie zmaga się o n z żywiołem życia, który pra­

n y m w Zakończeniu,

gnie opanować, a który go łamie. B o c h e ń s k i słusznie

wymierza swojemu b o h a t e r o w i i swojemu wyobrażeniu

należy widzieć karę, jaką autor

stawia pytanie o rozumienie szaleństwa i przypomina

0 sobie z okresu młodości. Poderżnięcie sobie gardła

o romantycznej k o n c e p c j i szaleństwa jako „niepojęte­

„nożem o d brzytwy G i l e t t e " było jego „ostatnim, defi­

go dla zdrowych przeżycia ttanscendencji", która to

n i t y w n y m a k t e m w o l i " . Bungo umarł, Edgar wyjechał.

koncepcja powróciła u schyłku w i e k u X I X . i na po­

„Zycie płynęło dalej swą tajemniczą i m ę t n ą koleją"

czątku X X . W ramach takiego idealizowanego szaleń­

(B, 4 6 7 ) . Tylko o n o jest w pełni zwycięskie.

stwa wypowiedzi c h o r y c h stają się wypowiedziami mę­

Edgar zniknął z kart powieści, dowiadujemy się o je­

drców, proroków, jasnowidzących. W d o d a t k u Edgar

go n a u k o w y c h sukcesach, ale nie o t y m , k i m był „na-

wyzdrowiał, niejako z własnej w o l i , wprawiając w po­

ptawdę". W sensie h i s t o r y c z n o l i t e t a c k i m był postacią

mieszanie psychiatrów: opuścił swój obłęd, jak opusz­

utwotzoną z motywów obecnych w litetatutze i myśle­

cza się miejsce czasowego p o b y t u .

n i u Młodej Polski, m o d e r n i z m u europejskiego oraz
p e w n y c h cech rzeczywistego Bronisława

Powtót Edgata do świata ludzi „notmalnych" ma

Malinow­

skiego takiego, j a k i m go widział W i t k a c y w latach

pewne cechy niesamowitości. Pozostaje widoczny ślad
jego w a l k i z żywiołem życia. O t o jak opisane zostało

1910-1911 oraz w r o k u pisania Przedmowy i

w powieści niespodziewane spotkanie Bunga z Edga­

nia, czyli w r o k u 1919. D l a Stanisława Ignacego W i t ­

r e m : „Tym samym, j a k zwykle p e w n y m , m i a r o w y m

kiewicza był pewnie najważniejszym z przyjaciół jego

Zakończe­

k r o k i e m zbliżał się k u n i m książę N e v e r m o r e , ubrany

zakopiańskiej młodości, a k t y w n y m uczestnikiem dys­

w ogromne f u t r o i m e l o n i k na głowie. [...] Bungo zo­

kusji przyjaciół o życiu, sztuce i nauce, ptzyjacielem

baczył tylko oczy księcia, wpatrzone w dal z wyrazem

bardzo ważnym dla jego rozwoju, ponieważ fascynują­

niesamowitego napięcia w o l i , po czym światło l a t a r n i

c y m , ale także t a k i m , któtemu W i t k i e w i c z ostro się

błysnęło w jego o k u l a r a c h , czyniąc go na sekundę po­

ptzeciwstawiał, wreszcie przyjacielem rozumiejącym

d o b n y m do jakiegoś strasznego trupa o fosforycznie

1 w i e r n y m , który go nie opuścił w rozpaczy po samo­

błyszczących oczodołach. N e v e r m o r e przeszedł koło

bójstwie narzeczonej Jadwigi Janczewskiej.

n i c h , nie widząc i c h wcale.

Dyskusja powieściowych przyjaciół była etapem na

- Edgarze! Edgarze! zatrzymaj się! — krzyczał za n i m

drodze k u dojrzałości, a jednocześnie bodźcem do jej

Bungo. A l e książę szedł dalej i w t y m nieubłaganym

osiągnięcia. Ułatwiła i m ona przejście przez okres fer­

posuwaniu się dalej robił wrażenie jakiegoś pocisku

m e n t u do stadium, w którym byli w stanie podjąć w o l ­

ślepo pędzącego na rozbicie mogących m u stać na d r o ­

ną decyzje dotyczącą i c h powołania. Edgar wybrał

dze przeszkód". Bungo miał wrażenie, „że t o t t u p Ed­

błyskotliwą karierę naukową oraz szczególną, własną

gara wstał z grobu i wieje o d niego jakieś zimno, już

wersję bycia „królem życia" jak Oskar W i l d e , L o r d
Douglas, książę des Esseintes z powieści Huysmansa

nie z tego świata" (B, 4 3 9 - 4 4 0 ) .
K i l k a d n i później Bungo otrzymał informację, że

Na wspak. Bardzo i s t o t n y m aspektem osobowości po­

Edgar wyjechał do A n g l i i , nie szukając k o n t a k t u z żad­

wieściowego M a l i n o w s k i e g o jest to, że p o d koniec

n y m z przyjaciół. O s t a t n i a informacja w powieści

swojego życia na kartach 622 upadków

o n i m była już cytowana; dotyczy ona jego londyń­

wrażliwy na sztukę w sensie, w j a k i m używał tego sło­

skich wyczynów i n a u k o w y c h osiągnięć. Wychodząc

wa w odniesieniu do życia, że stał się „artystą bez sztuki".

35

stał się o n

�Lech Sokół • E D G A R , D U K E O F N E V E R M O R E I B U N G O . BRONISŁAW M A L I N O W S K I J A K O POSTAĆ ...

Z p u n k t u widzenia Bunga zarówno mieszanie sztuki

i demonicznie zazdrosna. Grzech przeciwko niej, j a k

i życia, jak utrzymywanie, że sztuka jest naśladownic­

grzech przeciwko D u c h o w i Świętemu, nigdy nie bę­

t w e m natury, jest grzechem śmiertelnym. Bungo ostro

dzie odpuszczony.

przeciwstawia się t a k i m poglądom, przynajmniej wer­
balnie. Zycie kusiło go m o c n o , mocniej niż Edgara

PS Znikając z powieści, Edgar o f N e v e r m o r e nie

sztuka.

zniknął z twórczości W i t k a c e g o . W Kurce wodnej p o ­

Trzeci z przyjaciół biorących udział w dyskusji o ży­

jawia się postać Edgara N e v e r m o r e , ale w n i e w i e l k i m

c i u , sztuce i nauce, B r u m m e l , zaledwie przeze m n i e

s t o p n i u m o d e l e m dla niego jest M a l i n o w s k i ; bardziej

wspomniany, wybrał naukę (matematykę i logikę), nie

przypomina o n C h w i s t k a , czyli barona B r u m m e l a

wyrzekając się sztuki (sztuk pięknych i literatury) i nie

z powieści 622 upadki Bunga.

odrzucając całkiem życia. Być może wybór sztuki, na­

m i n a n y przez postacie W i t k a c e g o , ale wówczas to

M a l i n o w s k i jest wspo­

u k i i życia jest d o zaakceptowania, gdyż nie prowadzi

fikcyjna postać w y m i e n i a nazwisko realnej,

Mali­

do katastrofy w przypadku B r u m m e l a . Wybór n a u k i

nowski

fikcji.

i życia doprowadził do odwracalnej katastrofy Edgara,

O b e c n o ś ć nazwiska, p o l e m i k a z jego poglądami jesz­

ale o n - co bardzo ważne - chciał zdominować życie,

cze w Niemytych

być tryumfującym artystą życia, a to nie interesowało

k o i stałe obecny jest M a l i n o w s k i w myśleniu W i t k a ­

B r u m m e l a , przynajmniej nie w t a k i m stopniu. Edgar

cego, we w s p o m n i e n i a c h z dzieciństwa i młodości.

nie w c h o d z i wówczas
duszach

do domeny

( 1 9 3 6 ) , świadczy, jak głębo­

s k u t k i e m swoich zamierzeń i działań prowokował ży­

I c h przyjaźń została zerwana, ale - powtórzmy - moż­

cie, miał pewne cechy osobowości demonicznej w po­

na i trzeba powiedzieć, że m i m o dramatycznego ze­

jęciu Goethego: osobnik demoniczny to t a k i , który

r w a n i a M a l i n o w s k i w p e w i e n sposób pozostał przyja­

wyzywa Los i musi w walce z n i m ponieść konsekwen­

cielem W i t k a c e g o , co n a j m n i e j przyjacielem lat mło­

cje wyzwania, a częstokroć klęskę. U W i t k a c e g o klę­

d y c h , którego o b e c n o ś ć jest często a k t u a l i z o w a n a

ska nie jest całkowita.

w jego świadomości.

Grzechu śmiertelnego według Bunga: pomieszania
życia i sztuki dopuścił się o n sam i dlatego został uka­
rany. Kara przyszła w m o m e n c i e jego nawrócenia na

Przypisy

właściwą drogę, ale nie dane m u było skorzystanie

1

z etycznego i estetycznego odrodzenia. N i e był już

S. Witkiewicz, Listy do syna. Opracowały: B. Danek-Wojnowska
i A . Micińska, Warszawa 1969. List z 31 lipca 1900, wspomnia­

w stanie naprawdę odrodzić się, gdyż życie, głównie

ny przeze mnie, por. s. 39

życie seksualne, któremu się oddawał, doprowadziło

2

E Skalnik, Bronisław Kasper Malinowski

and Stanisław Ignacy

Witkiewicz. Science versus Art in the Conceptualization of Culture,

do trwałego uszkodzenia jego świadomości. G d y d o ­

„Konteksty" 2000, nr 1-4, s. 54; cytuję wersję polską artykułu

konał w y b o r u zarówno sztuki, jak i życia seksualnego,

w przekładzie S. Sikory, tamże, s. 55. O złym wpływie Bronia na

oddał swoje ludzkie (w istocie swoje męskie!) w a r t o ­

Stanisława Ignacego por. S. Witkiewicz, Listy do syna, s. 281;

ści: świadomość i i n t e l e k t we władanie kobiet (kobie­

warto zwrócić uwagę, że Stanisław Witkiewicz, przestrzegając

t y ) , która jest uosobieniem biologii i nieświadomości.

syna przed Bronieni, uznaje siłę ich przyjaźni, powątpiewa jedy­

Jest niezmiernie charakterystyczne, że stan orgazmu

nie w jej głębszą wartość: „Jeżeli Wasza harmonia i bliskość po­

Bunga jest zawsze opisywany przez narratora powieści

lega na zgodności wyższych potrzeb duszy, na wspólności dążeń

jako u t r a t a świadomości; w i e l o k r o t n i e powtarzane

umysłowych, na podobnym tonie uczuć - zawsze wyższej skali,
tym lepiej i niech ta harmonia trwa".

stwierdzenie n i e o d m i e n n i e mówi, że Bungo „stracił
'

przytomność". Początkowo B u n g o wraca do p r z y t o m ­

S. I . Witkiewicz, Dzieła wybrane, t. I : 622 upadki Bunga, czyli
Demoniczna kobieta. Narkotyki. Niemyte dusze, Warszawa 1985,

ności czy świadomości względnie łatwo i pozornie bez

s. 37 (Wstęp A . Micińskiej do 622

szkody dla stanu świadomości; z czasem powrót staje

4

się coraz trudniejszy, aż następuje trwałe jej uszkodze­

upadków...).

Por. B. Danek-Wojnowska, Problem artysty w powieści S. I Wit­
kiewicza" „622 upadki Bunga", „Pamiętnik Literacki" 1970, nr 3

nie, które można określić słowami, j a k i c h W i t k a c y

5

użył, by nazwać jeden ze swoich rysunków: „schujo-

D. G. Gerould, Stanisław Ignacy Witkiewicz jako pisarz. Przeł.
J. Sieradzki, Warszawa 1981, s. 59

wacenie mózgowia" (rysunek z r o k u 1931). M i m o po-

6

S. I . Witkiewicz, Dzieła zebrane. Wydanie krytyczne ze wstępem

padnięcia w obłęd, Edgar dał sobie radę i z życiem,

J. Brońskiego. Komitet redakcyjny: przewodniczący J. Degler

i z chorobą, ostatecznie zwyciężył, natomiast Bungo

oraz B. Michalski, A . Micińska, K. Puzyna, L. Sokół, 622 upad­
ki Bunga, czyli Demoniczna kobieta. Oprać. A . Micińska, Warsza­

poniósł klęskę totalną. Dlaczego? Odpowiedź, która

wa 1992, s. 14- Wszystkie cytaty z powieści wg tego wydania,

się nasuwa, jest bardzo m o c n o związana z epoką, z jej

oznaczane bezpośrednio w tekście za pomocą skrótu В z poda­

poglądami estetycznymi, z estetyką W i t k a c e g o wresz­

niem strony cytatu.

cie, właśnie się wówczas kształtującą. Z potęgą życia

7

można j e d n a k , przy całym niebezpieczeństwie, wał­
czyć i nie przegrać całkowicie, m i m o wielkiej ceny -

8

bokiej satysfakcji i n t e l e k t u a l n e j , jak wyrafinowanej
Sztuka jest

T. Bocheński, Powieści Witkacego. Sztuka i mistyfikacja,
1994, s. 31

uratować się. N a u k a może być źródłem zarówno głę­
dandysowskiej przyjemności.

Por. L. Sokół, Dandyzm u Witkacego: gra i metafizyka w: Witkacy
w Polsce i na świecie. Redakcja: R. Skwara, Szczecin 2001, s. 197-209

zaborcza

36

"

Tamże, s. 30

10

Tamże, s. 32-33

11

Tamże, s. 34

Łódź

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11490" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11468">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/adc7a3f190fde238435ccea3dd46b18b.pdf</src>
        <authentication>d36387387d0ea108071dd8be2cc9d887</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136880">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2840</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136881">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136882">
                <text>2000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136883">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2647</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136884">
                <text>"The Shoemakers" by Witkiewicz: Eroticism and Power="Szewcy" Witkacego: erotyzm i władza / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136885">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2000 t.54 z.1-4, s.350-363</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136886">
                <text>Sokół, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136887">
                <text>pol., ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136888">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136889">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136890">
                <text>Lech Sokół • " T H E SHOEMAKERS" BY WITKIEWICZ: EROTICISM A N D POWER

L E C H

SOKÓŁ

The Shoemakers
by Witkiewicz:
Eroticism and Power*

T

he Shoemakers, the last surviving play of
Stanisław Ignacy Witkiewicz (1885-1939), was
begun in 1927, continued in 1931 and finished
in 1934. The play was never published or performed in
the author's life-time. Its considerable difference from
all previous plays is visible already in its subtitle:
"A Scientific Play with 'Songs' in Three Acts".
According to Daniel Gerould, The Shoemakers
continues themes and techniques found in two long
novels Farewell to Autumn (1927, written in 1925) and
Insatiability (1930, written in 1927) which Witkiewicz
had conceived not long before. Like the novels, the play
is a reflection of the author's growing social concerns.
As Gerould says:
"The dramatist is now writing, in part, as a social
scientist studying the evolution of society" (Gerould
1981:321).

The main characters of The Shoemakers represent
definite social groups, thus making the play a complete
depiction of society. I am deliberately using the term
"a society", not "Polish society", because I am
convinced that, in spite of many Polish details, the
society pictured in The Shoemakers is not Polish society
and the play does not refer to Poland but to the world
at large. Witkiewicz's play is primarily a historiosophical
and an existentialist treatise and only secondarily
a social and political one. Social and political questions
are investigated in a global context and not only
a national one. The obvious fact that Witkiewicz took
advantage of his personal and national experience does
not alter this basic statement.
The action of The Shoemakers takes place in the
second half of the 20th century or, as Witkiewicz liked
to call it, " i n the last half of the 20th century". The
society pictured in the play is quite anachronistic and
consists of the representatives of three estates. There is
a representative of the aristocracy - the Duchess Irina
Vsevolodovna, who would like to play a political role
although she is quite conscious that it is too late to do
so. The bourgeoisie is represented by the Prosecuting
Attorney (and subsequent Minister of Justice) Robert
Scurvy. Finally, there are the shoemakers,
"representatives of the middle handicraft". The
industrial working class and the peasants are present in
the play, but not as individualized dramatis personae.

Apart from purely artistic concerns,
Witkiewicz's goal is to present a diagnosis of the current
state of society and culture and of prognosis of the
future awaiting mankind. The problem of the previous
plays, that of the fall of art and the tragedy of the artist,
is now replaced by the decline and the tragedy of man
in general.
Problems of artistic creativity, however, are not
totally absent from the play; they appear as a general
problem concerning not only artists but all the members
of society: the creative element is present in work - the
basic human activity. If work loses its quality of
creation, it becomes monotonous, sterile and
deadening.
The Shoemakers were meant to open a new stage in
Witkiewicz's play-writing, but there was to be no
continuation. We know that he certainly began, or
perhaps even completed, a succeeding play, or maybe
even a number of plays, but no texts have survived.
* T h e article was first published in Allvarling

debatt

The working class is represented by the HyperWorker, or Hyper-workoid in Daniel
Gerould's translation - a synthetic or symbolic figure.
Both his appearance ("Dressed in overalls and a cap"
/Witkiewicz 1968: 225/) and his curriculum vitae
("I spent fourteen years in a prison cell studying
economics" /Witkiewicz 1968:278/)' make him an
embodiment of the working class with its political
ambitions and suffering under and oppressive political
order which the worker's activists try to overthrow.
The role of the peasantry in his play is more
complex. A symbolic group: an old peasant, young
peasant and a barefooted country girl in colourful
Cracow peasant costumes arrive at the shoemakers'
workshop straight from The Wedding - a play by
Stanisław Wyspiański (1869-1907); there is also
Wyspianski's symbolic creation - the Mulch (Chochoł),
which in his play arrives from the garden. These
characters refer to a peasant mythology which existed in
the times of Wyspiański and which was still alive when
Witkiewicz wrote his play, but has very little to do with
peasants as a social class.
While dealing with social aspects of the play we
must first of all answer the question why should it be
that Witkiewicz chose to present shoemakers, and not
workers, as heroes of the play? The answer is to be

och

rolig lek E n festskrift tillagnad Andrzej Nils Uggla. Edited by
Elżbieta Szwejkowska-Olson &amp; Michał Bron Jr. with
collaboration of L e c h Sokół, Uppsala 2000

350

�Lech Sokół • „SZEWCY" W I T K A C E G O : EROTYZM I WŁADZA

O

statni znany dramat Witkacego, Szewcy, powstawał
wyjątkowo długo: zaczęty w 1927, pisany w 1931,
zakończony został w 1934 roku. Nie został ogłoszo­
ny, nie był też grany za życia autota. Różni się pod wieloma
względami od innych jego sztuk, co widać już w podtytule:
Naukowa sztuka ze „śpiewkami" w trzech aktach. Witkacy
coraz bardziej intetesuje się wówczas sprawami społecznymi
i politycznymi, na historiozoficznym tle. Zdaniem Daniela
Geroulda: „W pewnej mierze występuje on jako socjolog ba­
dający ewolucję społeczeństwa".
Poza kwestiami czysto artystycznymi celem Witkacego
jest teraz diagnoza ówczesnego stanu kultury i społeczeństwa
oraz prognoza przyszłości, jaka oczekuje ludzkość. Problema­
tyka zasadnicza dla sztuk wcześniejszych: upadek sztuki i ttagedia artysty, zostaje zastąpiona ptzez problem upadku i tra­
gedii człowieka w ogólności.
Kwestia twótczości nie została jednak całkowicie usunię­
ta ze sztuki; pojawia się ona jako zagadnienie dotyczące nie
tylko artystów, ale wszystkich członków społeczeństwa: ele­
ment twórczy winien być obecny w pracy, może najistotniej­
szej z zatrudnień człowieka. Jeśli praca traci jakość twótczo­
ści, staje się monotonna, bezpłodna i zabijająca.
Wydaje się oczywiste, że Szewcy mieli otworzyć nowy
etap w twórczości Witkacego, ale nie został on w istocie
otwarty. Wiemy z pewnością, że Witkacy zaczął, a może na­
wet ukończył jakąś sztukę bądź sztuki, ale żaden tekst nie za­
chował się.
Główne postacie Szewców reprezentują okteślone grupy
społeczne, przekształcając dramat w kompletne opisanie
społeczeństwa. Piszę z rozmysłem „społeczeństwa", a nie
„społeczeństwa polskiego", gdyż jestem przekonany, że mimo
wielu polskich realiów społeczeństwo przedstawione w Szew­
cach nie jest tylko społeczeństwem polskim i sztuka nie
przedstawia Polski, ale - świat. Sztuka Witkacego jest ptzede
wszystkim ujętym w formę dramatu traktatem historiozoficz­
nym i egzystencjalnym, a dopiero wtórnie - społecznym i po­
litycznym. Kwestie społeczne i polityczne rozpatrywane są
w kontekście globalnym, a nie jedynie lokalnym. Oczywisty
fakt, że Witkacy wykotzystał swoje doświadczenie osobiste
i polskie, w niewielkim stopniu zmienia podstawowe stwietdzenie.
Akcja Szewców rozgrywa się w drugiej połowie dwudzie­
stego wieku, jak lubił pisać Witkacy: w „ostatniej połowie
dwudziestego wieku". Społeczeństwo ptzedstawione w sztu­
ce jest anachroniczne i składa się z trzech stanów. Jest przed­
stawicielka arystoktacji - Księżna Itina Wsiewołodowna,
któta chciałaby odgrywać rolę polityczną w społeczeństwie,
ale ma świadomość, że jest już na to za późno i że arystokra­
cja nie ma żadnej roli do odegrania. Mieszczaństwo jest re­
prezentowane przez prokuratora (a następnie ministra) Ro­
berta Scurvy. Są wreszcie szewcy, „przedstawiciele średniego
rzemiosła". Klasa robotników przemysłowych i chłopi poja­
wiają się w sztuce, ale pozbawieni są statusu zindywidualizo­
wanych postaci.

L E C H

S O K Ó Ł

„Szewcy"
Witkacego:
erotyzm i władza*

1

Klasę robotniczą reprezentuje Hiper-Robociarz, postać
syntetyczna czy symboliczna; zarówno jego wygląd zewnętrz­
ny: „ubrany w bluzę i kaszkiet", jak jego życiorys: „siedziałem
czternaście lat w celkowym więzieniu, studiując ekonomię" ,
czynią z niego zbiorowe wcielenie klasy robotniczej, z jej am­
bicjami politycznymi i odwołaniem do cierpień i prześlado­
wań pod rządami opresyjnego porządku politycznego, który
próbują obalić działacze robotniczy.
2

Rola chłopstwa w sztuce jest bardziej złożona. Symbolicz­
na grupa: „stary kmieć, młody kmiotek i dziwka. Stroje kra­
kowskie" (S., 511) przychodzi do sztuki Witkacego wprost
z Wesela Wyspiańskiego, podobnie jak Chochoł, który staje
się witkacowskim Chochołem - Bubkiem. Postacie przycho­
dzą właściwie z młodopolskiego mitu chłopstwa i niewiele
wspólnego mają z chłopami jako klasą społeczną.
Powstaje oczywiste pytanie, dlaczego Witkacy wybrał
szewców, a nie robotników na bohaterów swojej sztuki. Od­
powiedź na nie zawarta jest w jej tekście. Księżna, wyrażając
w akcie I swój sentyment do szewców, oświadcza: „kochani
szewcy moi: bliscy mi duchem jesteście batdziej nawet od fa­
brycznych, zmechanizowanych dzięki Taylorowi robotników;
bo w was, przedstawicielach ręcznego rzemiosła, utaiła się je­
szcze osobowa tęsknota pietwotnego, leśnego i wodnego by­
dlęcia, którą my, arystoktacja, zattaciliśmy wraz z intelektem
i najprostszym nawet, chłopskim po prostu rozumem zupeł­
nie" (S., 529).
„Osobowa tęsknota pierwotnego bydlęcia", któtej Księż­
na zazdrości szewcom, wydaje się kluczem do odpowiedzi na
ptzedstawione wyżej pytanie. Szewcy po prostu zachowali,
choć w fotmie szczątkowej, pietwotną zdolność do
utrzymywania kontaktu z Tajemnicą Istnienia, do przeżywa­
nia uczuć metafizycznych. Owa jakość ginie ostatecznie za­
bita przez rozwój kultury i społeczeństwa prowadzący do me­
chanizacji. Ale Księżna, która była w stanie wyśledzić ową

* Nieco zmieniona polska wersja artykułu napisanego po

The „Shoemakers" by Witkiewicz: Erotism and Poieer,
ogłoszonego w Allvarlig debatt och rolig lek. En festskrift tillagnad
Andrzej Nils Uggia. Pod redakcją Elżbiety Szwejkowskiej-Olson
angielsku,

ćk Michała Brona Jr. przy współpracy L e c h a Sokoła, Uppsala
2000

351

�Lech Sokół • " T H E SHOEMAKERS" BY WITKIEWICZ: EROTICISM A N D POWER

found in the text of the play. The Duchess, revealing
het affection to the shoemakers in one of the scenes of
act I , says:

acts seems to be determined by impulses, confused
presentiments, and intuition. The actions of one
character conflict with the actions of another, action
provokes reaction. As there is no Providence, Chance
proves decisive, and on a social and global scale the
Laws of History, which are hostile to mankind, shape
the destinies of both the individual and whole societies.
Not only life, but also Existence as a whole seem
absurd. The First Apptentice expresses this conviction
by saying:

"Dearest shoemakers: you're even closer to me in
spirit than the factory workers, who, thanks to
Taylor, have been thoroughly automated; because
you representatives of the handicrafts still have
hidden in you the special nostalgia of a primitive
animal that once lived in the woods and lakes. We
aristocrats have lost it completely along with our
intellect and even the most basic peasant common
sense" (Witkiewicz 1968:239).
"The special nostalgia of a primitive animal", which
the Duchess envies in the shoemakers, seems to be the
key to the answer we are searching for. The shoemakers
still preserve the potential capacity of experiencing the
metaphysical wonder which in the idiom of Witkiewicz
is called "the capacity to experience the Mystery of
Existence", or "metaphysical feelings". The shoemakers
prove many times over that they actually have
preserved this precious capacity, even if only in
a rudimentary form. One should not fail to observe that
the Duchess, by proving capable of discovering and of
sensing this metaphysical quality in the shoemakers,
also proves her own capacity for feeling the existence of
metaphysical problems. Now, if the shoemakers have
preserved metaphysical feelings it is no wonder that
they become the heroes of the play; the more so as the
workers are "thoroughly automated" not only "thanks
to Taylor" but also because of the deep changes within
society; also the upper classes could not for many
reasons have access to the Mystery of Existence.
The metaphysical elevation of the shoemakers
makes the historiosophical and existential play by
Witkiewicz a politically conservative one; but the
conservatism is of a very specific kind. The craftsmen
are the play's collective hero, thereby excluding the
working class (a left-wing solution to the social
problems), the aristocracy (a right-wing solution), or
the bourgeoisie (a liberal solution). In The Shoemakers
only the handicraftsmen prove capable of committing
themselves seriously to the defense of the metaphysical
values of life and art, which means that they try to
defend human values in a world which has become
inhuman. They have rivals in this fight; other
characters also pretend to be saviours of mankind, but
the shoemakers are the only people who may be trusted
in this respect.

"Man, just try to find something in this world that
isn't being pushed to absurd lengths since all of
existence (...) is one great absurdity - a struggle
among monsters, that's all..." (Witkiewicz
1968:237).
Existence is also chaos; if there is any order it is only
a statistical one; justice, a kind of order in the domain
of law, and morality has a statistical character:
"There isn't any justice and never shall be - at least
we've got statistics - that's something to be thankful
for" (Witkiewicz 1968:279).
Such is, generally speaking, the world in which the
characters of The Shoemakers wrestle with Existence.
The sexual urge forces the characters of the play to
seek a way to satisfy their libido, to liquidate tension;
e.g. to find happiness. Another basic impulse is
aggression, which aims at dominating or destroying
fellow creatures. The two drives, in fact, merge into
one: it is evident that a merciless realization of the
sexual urge is also a royal road to subjugating
one's neighbour, to sexual predominance. If so, at least
one of the forms of power in Witkiewicz's cosmos
possesses a sexual character. The question arises
whether also political power has sexual character. To
answer the question we should first observe the
relationships between the main characters of the play
and the basic events of its plot.
7

A t the beginning of act I the shoemakers experience
torment, humiliation and boredom, which awakens
their aggression and leads them to revolt against society.
They also suffer from unsatisfied or poorly satisfied
sexual urge which pushes them to wild desire for the
Duchess; it is coloured by aggression and culminating in
the motif of "Lustmord". The shoemakers'
dissatisfaction has both a social as well as
a metaphysical character. They occupy a low position
within society; they also experience existential boredom
and nausea. Their fate is quite well described by Sajetan
when he says:

The characters of The Shoemakers are governed by
impulses: by libido and aggression. Consciousness, or
reason play only a minimal role in their deeds and
thoughts, their acts and decisions. The essence of their

352

�Lech Sokół • „SZEWCY" W I T K A C E G O : EROTYZM I WŁADZA

jakość metafizyczną u szewców, dowodzi własnej wrażliwości
na metafizykę w sensie Witkacowskim. Nie dziwi zatem, że
szewcy stali się bohaterami dramatu, tym bardziej że robot­
nicy zostali już „zmechanizowani dzięki Taylorowi", a właści­
wie nie tyle dzięki niemu, co wskutek głębokich przemian
społecznych. Także klasy wyższe społeczeństwa nie mają już
dostępu do Tajemnicy Istnienia, dzieje się to jedynie zupeł­
nie wyjątkowo, jak w przypadku Księżnej.
Metafizyczne wyniesienie szewców przekształca metafi­
zyczną i egzystencjalną sztukę Witkacego w dramat politycz­
nie konserwatywny. Konserwatyzm to jednak szczególny:
rzemieślnicy stają się zbiorowym bohaterem Szewców, wyłą­
czając klasę robotniczą (lewicowe tozwiązanie problemów
społecznych), arystokrację (rozwiązanie prawicowe) i mie­
szczaństwo (rozwiązanie liberalne). W Szewcach jedynie rze­
mieślnicy są w stanie naprawdę oddać się obronie wartości
metafizycznych w życiu i w sztuce, co oznacza, że stają oni
w obronie wattości prawdziwie ludzkich w świecie, który stał
się nieludzki. Mają jednak rywali w tej walce: inne postacie
sztuki również pretendują do odegrania roli zbawców ludz­
kości. Jeżeli jednak można komukolwiek choć trochę zaufać
w tym względzie, to jedynie szewcom.
Postaciami Szewców kierują popędy: popęd seksualny
i agresja. Świadomość, rozum odgrywają minimalną rolę
w ich myślach i czynach, w ich decyzjach i działaniach. Cha­
rakter ich działań determinują popędy, niejasne przeczucia
i intuicja. Działania jednego z bohaterów wchodzą w kon­
flikt z działaniami drogiego, akcja prowokuje reakcję. Ponie­
waż nie ma Opatrzności, decyduje Przypadek; w skali
społecznej i globalnej wrogie ludzkości Prawa Historii kształ­
tują losy jednostek i całych społeczeństw. Nie tylko życie, ale
egzystencja jako całość wydaje się absurdalna; I Czeladnik
zdaje się wyrażać takie ptzekonanie, kiedy mówi: „Spróbuj
tu, bracie, czego w tym życiu do absurdu nie doprowadzić.
Jako że to cale istnienie, święte i niepojęte, to jeden wielki
absurd - walka potworów i tyle..." (S., 527).
Egzystencja jest także chaosem; jeśli jakiś potządek mimo
wszystko istnieje, ma charaktet jedynie statystyczny. Spra­
wiedliwość, rodzaj porządku w dziedzinie prawa i moralno­
ści, jest jedynie statystyczna w swojej natutze: „żadnej spra­
wiedliwości nie ma i być nie może - dobrze, że jest statysty­
ka - i z tego trzeba się cieszyć" (S., 581).

wania sobie innej jednostki ludzkiej, do seksualnej domina­
cji. Jeśli tak jest, to w świecie Witkacego co najmniej jedna
z form władzy ma charakter seksualny. Czy dotyczy to także
władzy politycznej? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musi­
my rozpattzyć stosunki między głównymi postaciami sztuki
i podstawowe wydarzenia jej fabuły.
Na początku aktu I szewcy doświadczają udręki, upoko­
rzenia i nudy, co budzi w nich agresję i prowadzi do buntu
skierowanego przeciwko społeczeństwu. Dokucza im także
niezaspokojony bądź nie dość satysfakcjonująco zaspokojony
popęd płciowy, który popycha ich ku Księżnej jako obiektowi
spotworniałego pożądania. Ich popęd seksualny jest zatem
silnie zabarwiony agresywnością i znajduje swoją kulminację
w motywie Lustmordu. Niezadowolenie szewców z ich życia
ma charaktet zatówno społeczny, jak metafizyczny, a nie tyl­
ko psychologiczny. Zajmują oni niską pozycję w społeczeń­
stwie i doświadczają egzystencjalnej nudy i obtzydzenia. Los
szewców nieźle oddają słowa Sajetana, który mówi: „ja,
wieczny tułacz, tym się tułający, że do miejsca zawsze przyku­
ty. Hej! Kuj podeszwy dla tych ścierw! Nie będziemy gadać
niepottzebnych rzeczy" (S., 513).
Świat szewców jest dotknięty pataliżem i zdezintegrowa­
ny; społeczna machina dezintegracji pracuje nadal i nie ma
nadziei, żeby ktoś lub coś mogło ją zattzymać.
„Już wszystko tak zbrzydło na tym świecie, że więcej o ni­
czym gadać nie watto. Kona ona ludzkość pod gniotem
cielska gnijącego, złośliwego nowotwota kapitału, na
którym, nikiej putryfakcyjne owe bąble, faszystowskie
tządy powstają i pękają, puszczając smrodliwe gazy zagniłej w sobie, w sosie własnym, bezosobowej ciżby ludzkiej.
Już nic gadać nie trzeba. Wszystko je wygadane do cna"
(S., 514).
Świat w tak mało zachęcający sposób opisany przez Saje­
tana nie może zostać odmieniony nawet przez rewolucję,
odwieczne panaceum na wszelkie zło społeczne. „Nie wierzę
już w żadną rewolucję - mówi Sajetan. - Samo słowo wstręt­
ne jest jak karaluch abo i prusak czy wesz". (S., 514)-

Mówiąc ogólnie, taki jest świat, w którym przyszło posta­
ciom z Szewców żyć i zmagać się z problemami egzystencji.
Popęd seksualny wymusza na postaciach sztuki gorączko­
we poszukiwanie drogi do zaspokojenia libido, likwidacji na­
pięcia, czyli do znalezienia sposobu osiągnięcia szczęścia
chociażby w jego elementarnej, omalże fizjologicznej formie.
Jak zostało powiedziane, dtugim z dominujących popędów
jest agresja, której celem - podporządkowanie czy nawet zni­
szczenie bliźniego. Te dwa popędy w istocie są jednym;
Szewcach, co oczywiste i łatwe do zaobsetwowania, nie li­
czące się z niczym dążenie do zaspokojenia popędu płciowe­
go jest także drogą wiodącą do opanowania i podporządko­
w

353

To, co udręcza szewców w sposób boleśnie bezpośredni,
to ciężka, monotonna, prawie dosłownie zabijająca praca.
Sajetan wpada jednak na pomysł, jak uleczyć pracę z tego,
co jest przekleństwem: „Chce mu się, aby robota była rów­
nocześnie mechaniczna i żeby duchem tę mechanikę wyosobliwiać, jak te dawne muzykanty i malarze swoje wydzieliny,
w unikaty osobowego ptzejawu" (S., 515).
Sajetan chce, by praca była pokrewna twótczości, jak by­
ło kiedyś, w odległym i nieokreślonym bliżej czasie prze­
szłym. Chce on, aby praca była wykonywana w sposób nowo­
czesny, ale żeby nie była automatyczna, tzn. nie całkowicie
bezosobowa, a zatem zabójcza dla indywidualności. Sajetan
podejmie działania, by dojść do władzy i wcielić w życie swo­
je idee dotyczące pracy, ratując zatówno pracę, jak indywi­
duum przed mechanizacją i unicestwieniem. Jest on obroń-

�Lech Sokół • " T H E SHOEMAKERS" BY WITKIEWICZ: EROTICISM A N D POWER

"But being an eternal wanderer, I wander so much
I'm always nailed to the same spot. Hey! Hammer
the soles for those dirty bastards. Let's not talk about
unimportant things - ever!" (Witkiewicz 1968:227).
The shoemakers' world is paralysed and
disintegtated; the social machinery of disintegtation
continues to work and there is little chance that
anything or anybody could stop it.

abbreviation of a vulgar expression which means "son of
a bitch" (or Elizabethan "whoreson"); the pejorative
meaning of the name in English is also to be taken into
consideration, both in its substantival and adjectival
meaning. The Hyperworkoid explains the first as
follows:
"What does scurvy mean? Your name is symbolic:
you've been the scurvy of mankind which is suffering
from a soul deficiency" (Witkiewicz 1968:280).

"Everything's growing so ugly in the world,
there's no use talking about anything at all.
Mankind is suffocating, squashed under the body of
the rotting, malignant tumor of capital, on which
fascist governments swell and burst, like putrefying
blisters, discharging foul-smelling gases from the
faceless mass of humanity gone rotten from stewing
in its own juice. There's no need to say anything
anymore. Everything's already been said over and
over again" (Witkiewicz 1968:228).

The adjectival meaning, which is to be found in any
dictionary, corresponds quite well to what we know
about the Prosecuting Attorney, a truly contemptible
figure.
His political career was made possible thanks to the
opportunities given to individuals by a liberal society. At
the beginning of his career, Scurvy seemed to have
much bigger ambitions; he wanted to be the saviour of
the world:

The world thus described by Sajetan cannot be
cured even by revolution, the old panacea to all social
evils. Sajetan says:

"I'll save the world with a single magic word, but not
in the way you'd like: everything equalized - exit
culture. The magic value of words hasn't died out
yet: our old bards used to believe in it, and logicians
and Husserlites still do today. I've already said
something on that subject - look, here are my
pamphlets - which, nota bene, no one ever read even before the crash" (Witkiewicz 1968:238).

" I don't believe in revolution any more... The very
word is revolting, like 'cockroach' or 'spider' or
'louse'" (Witkiewicz 1968:227).
What torments the shoemakers in a painfully direct
way is hard, monotonous, almost literally killing work.
Sajetan has an original conception of healing the work
from its curse:

Scurvy's pamphlets should not be underestimated:
Leon in The Mother condensed his theory of the
salvation of mankind to only 36 pages of a similar
pamphlet and its brevity was not an obstacle to its
success.
When the Duchess enters the stage the audience
becomes acquainted with the last character from the
circle of protagonists involved in the problem of
eroticism and power. The Duches's appearance is
carefully prepared. She is first spoken of as a centre of
erotic attraction of incredible force. Already her first
lines are erotically provocative. She introduces herself
in a suggestive and clear way:

"He wants the work to be automated and at the
same time to animate this mechanism with soul, the
way those musicians and painters of the past did
their outpourings by giving them the unique stamp
of their own personalities" (Witkiewicz 1968:228).
Sajetan wants work to be akin to creation as it used
to be in an unspecified past; he wants it to be modern
but not automated; e.g. not totally impersonal and thus
murderous for personality. Sajetan will act and make
a grasp for political power in order to introduce his
ideas about work and thus to defend work itself. He
stands, in fact, for culture and the kind of social life in
which the individual, creative element will be always
present.

" I can see you're working zealously, as the spiritual
forefathers of our writers used to put it in the
eighteenth century. Zealously - a beautiful word.
Could you love zealously, Mr. Prosecuting
Attorney?"

The motifs of Robert Scurvy are totally different. A t
the beginning of the play he is already a representative
of power; at the end of act II he is promoted "by phone"
to the post of Minister of Justice (or rather of Injustice).
His very name is significant; it sounds in Polish like the

354

And a little later she adds:
"Dr. Scurvy, your utter helplessness excites me to
perfect madness. I'd like you to have watched me

�Lech Sokół • „SZEWCY" W I T K A C E G O : EROTYZM I WŁADZA

cą kultury i praw jednostki w sensie, jaki tym słowom nada­
wał Witkacy.
Motywy działania Prokuratora są zupełnie odmienne. Na
początku aktu 1 jest on już reprezentantem władzy wyko­
nawczej; w akcie II zostaje mianowany „ptzez telefon" Mini­
strem Sprawiedliwości, a raczej Niesprawiedliwości. Jego na­
zwisko jest znaczące, nawet: wysoce znaczące; czytane po
polsku nazwisko Scurvy ma sens oczywisty, ale przecież jest
to słowo angielskie, które znaczy „szkorbut", a w znaczeniu
przymiotnikowym, łatwym do znalezienia w każdym słowni­
ku nędzny", „podły", co go świetnie charakteryzuje. Na
pierwsze z angielskich znaczeń słowa wskazał sam Witkacy:
Scurvy - co oznacza szkorbut - twoje nazwisko jest symbo­
liczne. Byłeś szkorbutem chorej na przemianę ducha w analogii do przemiany materii - ludzkości" (S., 581).
Kariera polityczna Prokuratora dokonała się dzięki moż­
liwościom, jakie stwarza jednostce społeczeństwo liberalne.
Na początku swojej kariery Scurvy, jak się zdaje, miał o wie­
le większe ambicje niż jedynie kariera polityczna: pragnął ni
mniej, ni więcej tylko zbawić świat: „zbawię ten świat jed­
nym tajemniczym słowem, ale nie w waszym znaczeniu: rów­
na się - cofnięcie kultury. Jeszcze nie wygasła magiczna war­
tość słów, w które wierzyli dawniej nasi wieszczowie, a dziś
wierzą logistycy i husserliści. Ja o tym mówiłem już - patrz­
cie: moje broszurki - których notabene nikt nie czyta - je­
szcze przed kryzysem" (S., 527).
Nie należy lekceważyć broszurek Prokuratora: Leon
w Matce zamknął swoją teorię zbawienia ludzkości przed me­
chanizacją na 36 jedynie stronicach podobnej broszurki i jej
krótkość nie stalą się przeszkodą dla jej sukcesu, oczywiście,
takiego sukcesu, jaki mogą odnieść w świecie skazanym na
zagładę antymechanistyczne teorie.
Gdy na scenie pojawia się Księżna, poznajemy już wszyst­
kie postacie sztuki uwikłane w problem erotyzmu i władzy.
Pojawienie się Księżnej zostało starannie przygotowane. Naj­
pierw wiele się o niej mówi jako o centtum atrakcji erotycz­
nej o niespotykanej sile. Kiedy ją wreszcie poznajemy, już
pierwsze linijki jej pierwszej wypowiedzi są erotycznie prowo­
kacyjne: „robota wre, jak widzę, ochoczo, jak to dawniej pi­
sali przodkowie duchowi naszych pisarzy z osiemnastego wie­
ku. Ochoczo - śliczne słowo. Czy pan by potrafił się ochoczo
kochać, panie prokuratorze'" (S., 520). I nieco dalej dodaje:
„Bezsilność pana, doktorze Scurvy, podnieca mnie do zupeł­
nego wariactwa. Chciałabym, aby pan patrzył na to, kiedy ja
- wie pan? - ten tego - tylko nie powiem z kim - jest taki
cudny porucznik błękitnych huzarów życia, w dodatku ktoś
z mojej klasy czy sfery. Jest też pewien artysta... Niepewność
pańska jest dla mnie rezerwuarem nektaru najwyuzdańszej,
płciowej, samiczkowatej, bebechowato-owadziej rozkoszy chciałabym jak samice modliszki, które ku końcowi zjadają
od głowy swoich partnerów, którzy mimo to nie przestają te­
go - wie pan, hehe!"(S., 520-521).
Odwołując się do obyczajów i mitologii modliszki, Wit­
kacy wprowadza bogaty i znaczący motyw związany z tym

niesamowitym owadem. Jest w pełni świadomy złożoności
mitologii modliszki. Jego i jego postaci wiedza opięta się na
Souvenirs enthomologiques Jean-Henri Fabre'a. Możemy
obecnie rozważać problem na szerokim i interesująco zaryso­
wanym tle, odwołując się do znanego eseju Roger Caillois
Modliszka (La marte religiense, 1938). Przedstawiając swoją
bohaterkę w związku z obyczajami i mitologią modliszki,
Witkacy ukazuje ją jako femme fatale czy kobietę demonicz­
ną, postać dobrze znaną z literatury Jin de siecle'u, polskiej
i europejskiej, z twórczości Strindberga.' Manifest kobiecego
sadyzmu Księżnej, cytowany wyżej, rzuca światło na postać
Ptokutatora: jako jej ewentualny kochanek, który cierpi ero­
tyczne i seksualne katusze, występuje on jako masochista,
zdolny zaspokoić sadystyczne pragnienia i apetyty Księżnej.
Natomiast w dziedzinie społecznej i politycznej on sam jest
sadystą, rozkoszującym się cierpieniem skazańców tuż przed
egzekucją. Obie postacie okazują się zatem sadomasochistyczne. Różnica polega na tym, że Księżna jest po prostu sadomasochistką, podczas gdy Prokurator jest masochistą
w sferze seksu, sadystą zaś w sferze polityki i władzy. To ostat­
nie stwierdzenie pozostaje w zgodzie z przekonaniem Witka­
cego wyrażonym w Szewcach, że władza polityczna jest nie­
rozerwalnie skojarzona z agresją, uciskiem, okrucieństwem,
a zatem ma otwarcie sadystyczny charakter. Prowokując
mężczyzn seksualnie, Księżna nie tylko poszukuje zaspokoje­
nia swoich wyrafinowanych pragnień. Zwracając się do
szewców, wyjawia w stanie ekstazy swoje ukryte zamiary:
„Spełnia się sen! Znalazłam media dla mego drugiego wcie­
lenia na tej ziemi. [...] Chciałabym uwznioślić waszą niena­
wiść, zamienić zawiść, zazdrość, wściekłość i nienasycenie
życiem na dziką twórczą energię dla hiperkonstrukcji [...]
nowego życia społecznego, którego zarodki tkwią na pewno
w waszych duszach, nie mających na pewno również nic
wspólnego z waszymi spoconymi, zaśmierdzialymi, spracowa­
nymi ciałami. Chciałabym mękę waszej pracy pić przez rur­
kę, jak komar krew hipopotama [...] i przemieniać na moje
idejki, takie piękne, takie motylki, które kiedyś wołami się
staną" (S., 530).
Cel Księżnej wydaje się teraz jasny: podniecając szewców,
chce użyć ich jako mediów, które pozwolą jej co najmniej na
uczestnictwo we władzy politycznej. Przekształca ona ener­
gię seksualną w polityczną. Jej plan powiedzie się: gdy szew­
cy przejmą władzę, ona będzie w niej również, poprzez nich,
uczestniczyć. Jej ambicje są jednak wyższe: gdy Prokurator
na czele Dziarskich Chłopców dokonuje najścia na warsztat
szewski, by zaaresztować szewców i Księżnę, stawia areszto­
wanym następujące zarzuty: „Tu jest gniazdo najohydniejszej, przeciwelitycznej rewolucji świata, chcącej sparaliżować
wszelkie poczynania od góry - tu rodzi się ona z pomocą perwersji nienasyconej samicy, renegatki jej własnej klasy,
a ostatecznym celem jej - babomatriarchat ku pohańbieniu
męskiej, jędrnej siły" (S., 534)Aresztowanie Księżnej oznacza w istocie jej wyniesienie
do statusu polityka: jeśli jest godna aresztu, oznacza to, że

355

�Lech Sokół • " T H E SHOEMAKERS" BY WITKIEWICZ: EROTICISM A N D TOWER

while I was - you know ? - doing it - but I'm not
fou
hei
act

going to say with whom - but there's a really divine
lieutenant in the blue hussars, so someone from my
own class or social sphere, too, and there's a certain
actor too... Your doubts are a reservoir for me of the
nectat of the choicest, sexual, female, strait-fromthe-gutS'insect-style sexuality - I'd like to be like the

T,

I'd like to drink the agony your work causes you
through a straw, the way a gnat sucks
a hippopotamus' blood - to the extent that
that's possible - and transmute yout pain into my
pet schemes for the future; they're such beauties,
delicate butterflies that'll one day turn into oxen"
(Witkiewicz 1968:240).

female praying mantis - near the climax they devour
The purpose of the Duchess seems now clear: by

their partners from the head down, who, despite
that, keep on doing it - you know, hee, hee!"

exciting the shoemakers, she wanted to use them as

(Witkiewicz 1968:2321).

media which would allow her to participate in power.
She transforms, in fact, the sexual energy into

Referring to the habits and the mythology of the

a political one. Her plan succeeds: when the

praying mantis Witkiewicz introduces a rich and

shoemakers seize power she shares in it with them. Her

meaningful imagery connected with this unearthly

ambitions are even bigger: when Robert Scurvy invades

insect. He is fully conscious of the complexity of this

the stage at the head of a troop of Vigilant Youths to

th

mythology. His own and his chatactet's knowledge is

arrest the shoemakers and the Duchess, he formulates

kc

based in this respect upon the Souvenirs enthomologiques

the following accusations:

st

by Jean-Henti Fabre; today we may treat the problem

m

which fascinated Witkiewicz against a still broader

"This is a hotbed of the most abominable anti-elitist

is

background of motifs and images collected by Roger

revolutionaries in the world. They're trying to

E

Caillois in his well-known essay La mantc religieuse

patalyze all activity from the top down - and

(1938). While presenting his heroine against such

it's being hatched right here by a perverse woman,

P

a background, the author shows her as a Femme Fatale,

an insatiable female, a traitot to her own class, and

a
tl

or the Demonic Woman - a character which is well-

her ultimate goal is an old-bag matriarchy whose

known from the litetature of the fin-de-siecle, both

sole purpose is to degrade virile, masculine force"

st

Polish and European. Her manifesto of female sadism as

(Witkiewicz 1968:243).

a
n

quoted above throws new light upon the position of the

Г

t
v
t
s
r

Prosecuting Attorney; as her would-be lover who suffers

The arrest of the Duchess means, in fact, her

from unsatisfied desire he appears as a masochist and as

promotion to the status of a politician; if she is worthy

such he is able to satisfy the Duches's sadistic sexual

of being arrested, she is acknowledged as a real danger,

appetites. In the domain of political and social life he is

she is set up as a real political opponent. It might seem

a sadist himself, savouring the agony of his victims

that once i n prison the Duchess would be hatmless, but

berate their execution. Both chatacters appear then as

het erotic power causes one of the most astonishing

sado-masochists; the difference is that the Duchess is

turns in the play. While in prison, the shoemakers suffer

a sado-masochist outright while the Prosecuting

from absolute inactivity, boredom and sexual

Attorney is sexually masochistic and politically sadistic.

abstinence; on the othet hand the Duchess suffers from

The latter point is in agreement with

enforced work (she has to make shoes now). Scurvy

Witkiewicz's general idea that political power is always

both delights in his powet and suffers from unsatisfied

connected with aggression; oppression therefore

desire and love of the Duchess. He even becomes

possesses an openly sadistic character. While provoking

capable of viewing his condition as one of the basic

man sexually the Duchess is not only seeking

problems of existence:

satisfaction of her refined desires. While addressing the
shoemakers, she reveals in a state of ecstasy her hidden

" I taste both pleasure and pain. Fot some people

purposes:

there's no better emotional cocktail: it gives you in
concentrated form the deepest, never-to-be repeated

"My dream is coming true! I've discovered the
proper medium for my second incarnation on this
earth... I'd like to enoble your hatred and change
your envy, jealousy, frenzy, and insatiablihty into wild
creative energy for the superconsttuction (...) of
a new social life, whose seeds must be embedded i n
your souls which certainly have nothing in common
with your sweating, stinking, overworked bodies.

356

mitacle of existence, and at the same time its
hopelessness" (Witkiewicz 1968:248).
The statement of the Prosecuting Attorney seems to
prove that he is able to understand if not to experience
that most valuable of all human feelings: the
metaphysical thrill. It is quite possible to treat The
Shoemakers as an existentialist drama approaching

�Lach Sokół • „SZEWCY" W I T K A C E G O : EROTYZM I WŁADZA

Seans fotograficzny Stanisława I. Witkiewicza z Janiną Bykowiakówną, fot. Józef Głogowski, Zakopane, lato 1931.
Ze zbioru E . Franczak i S. Okolowicza

Photographic session of Stanisław l. Witkiewicz and Janina Rykowiak, photo by Józef Głogowski, Zakopane, summer 1931.
The collection of E . Franczak and S. Okołowicz

stanowi realne zagrożenie dla porządku politycznego, a
zatem niejako mianowana zostaje rzeczywistym oponentem
politycznym. Mogłoby się zdawać, że - wtrącona do więzie­
nia - Księżna została unieszkodliwiona; dzieje się przeciwnie:
jej erotyczna władza nad mężczyznami prowadzi do zaistnie­
nia jednego z najbardziej zdumiewających wydarzeń w sztu­
ce.
W więzieniu szewcy cierpią z powodu absolutnej bez­
czynności, całkowitej abstynencji płciowej i nudy, Księżna
natomiast przeżywa męki przymusowej pracy (musi szyć bu­
ty). Prokurator rozkoszuje się swoją władzą (jest już mini­
strem), ale cierpi z powodu niespełnionej miłości do Księż­
nej. Swój stan duchowy uważa za jeden z podstawowych pro­
blemów istnienia: „Czuję ból i rozkosz - ten dla pewnych ty­
pów najwspanialszy koktajl uczuć, w którym beznadziejność
istnienia, razem z jego najgłębszą, niepowrotną cudowno­
ścią, najgłębiej się przeżywa" (S., 541).
To stwierdzenie Prokuratora zdaje się wskazywać, że jest
on zdolny rozumieć, jeśli nie przeżywać, najwartościowsze ze
wszystkich uczuć ludzkich: uczucie metafizyczne. Wydaje się
możliwe interpretowanie Szewców jako dramatu egzystencjalistycznego, zbliżającego się niekiedy do Heideggera i Sartre'a.
4

Akt I I sztuki wypełnia w dużym stopniu dyskusja o poli­
tyce, historii i historiografii, narasta wśród więźniów oczeki­
wanie, że coś się zmieni i że ich okropna sytuacja ulegnie po­
prawie. Prokuratot doświadcza niepokojącej niepewności
obejmującej wszystko, co było dotychczas przynajmniej
względnie pewne. Czuje się pusty wewnętrznie i prawie mar­
twy. Nie ma w nim już niczego z wyjątkiem tzw. „problemu
Iriny Wsiewołodowny". Jego uprzednie cele były najzupełniej
jasne: chciał dojść do władzy, aby wieść luksusowe życie: „Ja
kłamię z całą świadomością jako minister, ja wieszam bez
przekonania, aby żreć te wąparsje, te mątwy tak smaczne
diabelnie z Zatoki Meksykańskiej - tak: muszę kłamać" (S.,
548).
W tym stanie ducha Prokurator nie jest w stanie spokoj­
nie znosić obecności Księżnej: jego pożądanie rośnie i dopro­
wadza go do ataku histerii. Księżna natychmiast orientuje się
w sytuacji i napawa się sadystyczną rozkoszą, smakując męki
samców: szewców w więzieniu i Prokuratora-Ministra na
wolności. Mówi niczego nie ukrywając: „To jest sadyzm - to
moja sfera i teteny" (S., 555), decyduje też, że nadszedł czas,
by opuścić więzienie. Postanawia zostać kochanką
Scurvy'ego w zamian za wolność. Jest przekonana, że spędzi
z nim tylko jedną, szaloną i rozkoszną noc, gdyż szewcy doj-

357

�Lech Sokół • " T H E SHOEMAKERS" BY WITKIEWICZ: EROTICISM A N D POWER

"Fot at least five minutes we'll live it up and work
our heads off, before they chain us and slaughtet us"
(Witkiewicz 1968:261).

Heidegger and Sartre. I have treated the problem in
a more exhaustive way in my other essay (cf Sokół
1988).
During the greatest discussion on politics, history,
histotiosophy and metaphysics which occurs in the
second act, the expectation arises that something has to
happen, that the horrible situation of the shoemakers
and the Duchess cannot last any longer. Scurvy
experiences the uncertainty of everything that he thus
far considered as at least relatively certain. He feels
empty and almost dead; there is nothing left in his mind
but what he calls the "problem of Irina Vsevolodovna".
His previous goals were clear: he wanted to gain power
in order to lead a luxurious life:
"As minister of justice I lie intentionally and
deliberately, have people hanged without conviction,
just so I can go on gotging myself on jellied plencus
and cuttlefish from the Gulf of Mexico which are so
damned delicious - yes: I have to lie" (Witkiewicz
1968:253).
Now, the repeated appeatance ot the Duchess
increases Scurvy's desire to possess het and brings him
to an hysterical attack. The Duchess very quickly
guesses what is going on; she starts once again to enjoy
her sadistic deviation by delighting in the agony of male
gender - both of the shoemakers in prison and of the
Prosecuting Attorney at liberty. She openly says:
"That's sadism - my sphere and domain" (Witkiewicz
1968:258) and finally comes to the conclusion that it is
time to leave prison: she decides to become
Scurvy's mistress in exchange for liberty. She thinks,
however, that they will have only one single, crazy and
delicious night because the shoemakers are soon going
to take power and Scurvy will end in a dungeon. Her
prophecy proves to be true.

The tape which the shoemakers commit is, in fact,
both a prison revolt and a real rape, a sort of public
sexual intercourse in the presence of the Duchess and
of the Prosecuting Attorney. They breathe heavily,
rythmically hammer shoes, move in wild sexual rythms.
Sajetan's speech becomes not only rythmical but also
rymed. A sexual act is both suggested and imitated.
When the Boys of Gnębon Puczymotda or (in English)
Pugnatsy Jawbloatski grow infected by the shoemakers'
frenzy, the rape becomes complete and at the same time
revolution begins. What was conceived by Sajetan as an
attempt to obtain a short release in the agony of
imprisonment grows by its own impetus into a teal
revolution which raises the shoemakets to power. A t the
same time Sajetan, the leader of the shoemakers'
revolution, formulates the metaphysical system he
dreamt of in his workshop, a metaphysics of Arbeit an
und fur sich. This new kind of metaphysics is equally
dangerous for the pseudo-fascist state of Scurvy as
revolution itself. Work has gone "wild, excreted like the
pure primitive emotions, like the instinct fot feeding
oneself and for procreation" (Witkiewicz 1968:263).
The sexual impulse, given to the shoemakers by the
Duchess induced them not only to commit rape on
work, but gave work itself a metaphysical foundation,
and finally brought about a political tevolution. Once
again, political power, revolution, and political upheaval
gains a sexual aspect.

While the Duchess and the Prosecuting Attorney
continue their precopulative conversations, the
shoemakers who are excited to the end of their
endurance experience a sublime feeling: "a pure
desire to produce something" (Witkiewicz
1968:260).
Sajetan shouts in the ecstasy of inspitation:
"I've just had a dazzling new idea. Hey, boys:
let's knock down those puny balusters and get right
down to work like all hell broke lose. Get going!"
(Witkiewicz 1968:260).
In this way begins what Witkiewicz calls "a tape
committed by workers on work". I t is a despetate
gesture. Because Sajetan adds:

358

Under the new regime the Duchess posseses, of
course, a high and unquestioned position; as an
embodiment of eroticism she is a sort of eminence grise
of the shoemakets' government. But the shoemakets
experience a state of void in their minds and their souls.
They are unable to create the new life that they dteamt
of and talked of so much in prison. They have inherited
all the vices from the fallen regime and cannot create
any positive values. They possess political power and all
the pleasures and delights of this world; nothing less
than that but nothing mote. From an existentialist
point of view one could say that what they have gained
in powet, and worldly recognition has been lost in
existence. I t was in prison that they had the fullest
access to being, when they wete deprived of almost
everything. A teversed process is occurring in their
former oppressor. The Prosecuting Attorney and
Ministet of Justice now becomes Scurvy-the Dog and by
losing political power he seems to regain at least a little
access to being. He still considers "the problem of Irina
Vsevolodovna" as the most important one and finally
dies of unsatisfied sexual desire, but philosophical and

�Lech Solcól • „SZEWCY" W I T K A C E G O : EROTYZM I WŁADZA

Stanisław I. Witkiewicz - seria dwudziestu jeden „min", fot. Józef Głogowski,
Zakopane, lato 1931. Ze zbioru E . Franczak i S. Okołowicza

Stanisław 1. Witkiewicz - series of twenty one "faces", photo by Józef Gbgowski,
Zakopane, summer 1931. The collection of E. Franczak and S. Okobwicz

dą do władzy i jej jednonocny kochanek spędzi resztę żywo­
ta w lochu. Myśl o tym jest dla niej dodatkowym źródłem sa­
dystycznych rozkoszy. Jej proroctwo spełnia się szybciej, niż
można się było tego spodziewać.
Gdy Księżna i Prokurator prowadzą przedkopulacyjną
konwersację, szewcy, podnieceni do granic wytrzymałości
nieoczekiwanie doznają uwznioślających uczuć: „czystej żą­
dzy sfabrykowania czegokolwiek bądź" (S., 557). Sajetan wy­
krzykuje nagle w ekstazie objawienia: „Jestem wprost olśnio­

ny nową ideą od środka. Hej, chłopcy: rozwalmy te nędzne,
dziecinne balaski i pracujmy wraz jak diabły. Bierwa się"
(S., 557). Trzeba przypomnieć, że udręczeni przymusową
bezczynnością szewcy muszą patrzeć na niedostępny dla
nich, luksusowo urządzony warsztat szewski. Ich gest rozpa­
czy, obliczony „na pięć minut [...], nim nas skują i zmasakru­
ją" staje się nieoczekiwanie „gwałtem pracowników nad pra­
cą" (S., 557). Gwałt ów jest zarazem buntem więziennym
i rzeczywistym gwałtem, todzajem wymuszonego zbiorowego

359

�Lech Sokół • " T H E SHOEMAKERS" BY WITKIEWICZ: EROTICISM A N D TOWER

metaphysical problems begin to dawn upon him. The
form of his utterance is grotesque, but his statement is
very important: he experiences "einen Hauch von anderer
Seite - a breath from the other side"; he says:
"Metaphysics, which I've despised until now, now
pounces on me from all the back alleys of existence.
A u commencement Bythos etait - the abyss of chaos"
(Witkiewicz 1968:267).
We should not dismiss the metaphysics of Scurvy-the
Dog on account of its abbreviated formulation. Its
highly interesting features is gnosticism. The fragment
of the mysterious French sentence contains the term of
Bythos, which in Greek designates the inscrutable abyss
of being while Ennoia is the being's thought. Witkiewicz
himself did not accept Gnostic thought, but one thing is
evident: he wanted even Scurvy to feel a kind of
metaphysical hunger or appetite.
In act I I I the utterance dealing with eroticism and
politics, existence and metaphysics are thoroughly
interwoven and constitute equally important parts of
the dialogue. What seems worth emphasizing is, that
unlike i n earlier plays, characters who do not belong to
the metaphysical clan of artists and philosophers can
acquire access to the Mystery of Being; even if it is not
real access, there is, at least, a clear consciousness of
the existence and of the importance of the problem.

a grotesque phoenix with batwings. It is quite easy to
guess what such a costume means: the Duchess, as the
embodiment of erotic power, always resurrects from the
ashes of every revolution or upheaval. In fact, she is
indestructible.
The Duchess is not only able to survive all the
vicissitudes of fortune, but even to grasp for power
again; this time i n a direct way and not by using the
shoemakers anymore. In a situation of general chaos,
when the political system created by the shoemakers is
about to collapse, there appears a political vacuum
which the Duchess tries to enter. Her action is
presented by means of a theatrical trick. In the
background of the scene "a red pedestal suddenly
shoots up" (Witkiewicz 1968:284). The Duchess runs
up to it "and stands on it in all her glory , with her
batwings spread out, i n the glare of Bengal light and of
other ordinary fireworks" (Witkiewicz 1968:285). It is
her apotheosis as a new political ruler, as the empress of
matriarchy. She requires homage to be paid to her by
men as the final confirmation of her power.
Her sexual-political coup d'etat is quite wellcalculated. She bases her calculations on a severe
criticism of the state of the world as created and run by
men. According to her, this world is ultimately
decaying, going to the dogs more completely than
Scurvy-the Dog in act I I I of the play.

During act I I I an event is being prepared which is
equivalent to the sexual-political revolution of the
shoemakers in act I I . Similarly to the rape of the
workers committed on work it matures slowly and quite
imperceptibly. The atmosphere of uncertainty and later
on of anxiety increases, the shoemakers lose step by step
the rest of their impact on political reality. Scurvy i n act
II could still quote Lorenzo de' Medici's saying from
Canzonet di Bacco (1490): Di doman поп с'ё certezza; the
shoemakers already have a certainty of tomorrow's
catastrophe.
In the atmosphere of general anxiety the Duchess is
being dressed for the night's orgy by her footmen who
gives her one by one elements of a strange costume
which, when complete, is described in the following
way:

"You men - says the Duchess - may suddenly rot:
you may turn into a little pool of liquid putrefaction,
like Mr. Valdemar in the short story by that
unfortunate character Edgar Allan Рое. You men are
turning into endomorphs! Your male schizoids are
dying out, while our female schizoids are
multiplaying. The proof is that Sajetan got it in the
head, but Jawbloatski will stuff himself on langouste that's symbolic - as long as he can still open his
mouth and turn the valves on i n his stomach. Men
are turning into women - women are turning into
men i n droves. The time may come when we'll begin
dividing like cells, without even being aware of the
metaphysical strangeness of Existence!" (Witkiewicz
1968:286).
The sense of this rather lengthy quotation is quite
obvious: men as a race degenerate more and more while
the number of creative individuals is more and more
growing among women. The Duchess foresees, i n fact,
not only the coming of matriarchy, but also the creation
of a new original civilization of woman (as it is
advocated today by feminists), which will replace the
decadent culture created centuries ago and developed
by men. Their time is already gone. Unfortunately,
although the men who are presented on stage during

"bare feet, legs bare up to the knees. Short green
petticoat through which you can see red drawers.
Green batwings. Decolletage down to the navel. O n
her head a huge three-cornered hat, put on en
bataille, with a huge plume and green and white
feathers" (Witkiewicz 1968:282).
It is not so much the costume of a "bird of paradise"
as Witkiewicz stated before, but rather that of

360

�Lech Sokół • „SZEWCY" W I T K A C E G O : EROTYZM I WŁADZA

ktu seksualnego dokonanego na pracy w obecności Księżi Prokuratora. Oddychając ciężko, rytmicznie walą młot­
kami w podeszwy butów, potuszają się w dzikim seksualnym
rytmie. Mowa Sajetana staje się nie tylko rytmiczna, ale i ry­
mowana (por. S., 558-559). A k t seksualny staje się zarówno
sugerowany, jak naśladowany. Gdy Grzębon Puczymorda
j jego Dziarscy Chłopcy zamiast zmasakrować szewców
i pr-ywrócić porządek „uszewcują się", zaczyna się rewolucja.
To co wedle zamysłu Sajetana miało być krótkim momen­
tem ulgi w ich męce, wymknęło mu się spod konttoli, spotę­
gowało, rozwinęło się samo z siebie i . . . wyniosło szewców do
władzy Jednocześnie Sajetan, przywódca szewskiej rewolu­
cji, sformułował system metafizyczny, o którym rozmyślał
w swoim warsztacie: jest to metafizyka Arbeit an und fur sich,
pracy w sobie i dla siebie. Ten nowy rodzaj metafizyki jest dla
pseudofaszystowskiego państwa Prokuratora równie niebez­
pieczny, jak rewolucja. Pojawiła się „dzika, a raczej udziczona praca wydzielona jako czysty instynkt pierwotny, jak in­
stynkt żatcia i płodzenia. Uciekajmy stąd, bo ja oszaleję po
prostu" (S., 560).
Impuls seksualny, dany szewcom przez Księżnę, pobudził
ich nie tylko do popełnienia gwałtu na pracy, ale dał pracy
metafizyczną podstawę i ostatecznie doprowadził do wybu­
chu rewolucji. Jak widać, ponownie władza polityczna, rewolucja, ptzewrót zyskują aspekt seksualny.
W nowo ustanowionym reżimie Księżna ma oczywiście
wysoką i niekwestionowaną pozycję: jako wcielenie seksual­
ności i erotyzmu jest rodzajem szarej eminencji szewskiego
rządu. Ale szewcy doświadczają nie entuzjazmu tworzenia
nowego państwa, lecz pustki umysłowej i duchowej. Nie
tworzą nowego życia, o którym marzyli w więzieniu. Odzie­
dziczyli wszystkie występki upadłego porządku, a nie są
w stanie stworzyć żadnych pozytywnych wartości. Mają wła­
dzę otaz wszystkie przyjemności i rozkosze tego świata: nic
mniej, ale nic więcej. Można powiedzieć o sytuacji szewców,
że więcej mają: władzę i pozycję społeczną i polityczną, ale
o wiele mniej są: osacza ich pustka. Najpełniejszy dostęp do
bytu mieli w więzieniu, pozbawieni niemal wszystkiego, do­
słownie i metafizycznie ogołoceni. Proces idący w kierunku
przeciwnym zachodzi u ich dawnego gnębiciela. Prokurator,
a następnie Minister Sprawiedliwości, schodzi na psy, staje
się trochę psem, trochę człowiekiem. W tym hybrydycznym
stanie wciąż uważa „problem Iriny Wsiewołodowny" za zasa­
dniczy (ostatecznie umiera z powodu niezaspokojonego po­
żądania), chociaż problemy filozoficzne i metafizyczne zaczy­
nają do niego przemawiać. Groteskowy, ale nadzwyczaj istot­
ny fragment jednej z kwestii Ptokutatota, kiedy doświadcza
tego, co nazywa „ein Haucft von anderer Seite - powiew z tam­
tej strony", btzmi następująco: „Metafizyka, któtą pogardzałem dotąd, wali teraz na mnie ze wszystkich zakamarów by­
tu. Au commencement Bythos etait - otchłań chaosu!" (S.,
566).
Warto odnotować, że w powyższym cytacie pojawia się
tetmin gnostyczny bythos, oznaczający nieprzeniknioną

otchłań istnienia, gdy ennoia jest owego istnienia myślą.
Witkacy nie akceptował gnozy, ale jego intencja jest oczywi­
sta: chciał, żeby nawet Scutvy przejawił w akcie III dramatu
głód metafizyczny. Wypowiedzi postaci w tym akcie są splo­
tem wątków erotycznych, politycznych i metafizycznych.
Trzeba podkteślić, że w Szewcach postacie nie należące do
metafizycznego klanu artystów i filozofów mają dostęp do
metafizyki; jeśli nawet nie jest to dostęp, to wykazują one
pewną świadomość i zrozumienie wagi metafizyki.
W toku aktu I I I przygotowuje się wydatzenie, któte jest
ekwiwalentem seksualno-politycznej rewolucji szewców
w akcie II. Podobnie jak gwałt pracowników nad pracą, wy­
darzenie to dojrzewa powoli i niedostrzegalnie. Zagęszcza się
atmosfera niepewności, a następnie lęku, szewcy tracą krok
po kroku wpływ na rzeczywistość polityczną. Scurvy w akcie
II mógł jeszcze cytować Lorenza de' Medici (wers z Canzona
di Bacco, 1490): „Di dornan non ce certezza", szewcy w akcie
III mają już pewność jutrzejszej katastrofy.
W atmosferze narastającego lęku Księżna ptzebiera się
do nocnej orgii w kostium „rajskiego ptaka". Jest to raczej
kostium groteskowego feniksa ze sktzydłami nietoperza:
Księżna, wcielenie władzy erotycznej, powstanie zawsze z po­
piołów każdej rewolucji. Jest ona niezniszczalna, jak seks,
wola zachowania gatunku, życia.
Księżna nie tylko jest w stanie przeżyć wszelkie koleje lo­
su, podejmuje próbę przejęcia władzy, tym razem bezpośre­
dnio, nie za pośrednictwem szewców. W sytuacji powszech­
nego chaosu, gdy system polityczny stworzony przez szewców
jest w stanie rozkładu, powstaje polityczna próżnia, którą
Księżna pragnie zapełnić. Jej działanie polityczne ptzedsta­
wione jest za pomocą triku teatralnego. W głębi sceny „wy­
rasta nagle czerwony piedestał" (S., 587), Księżna „wbiega
na piedestał i tam staje w chwale najwyższej zrozpiętyminietopezimi skrzydłami w łunie bengalskich i zwykłych ogni"
(S., 588). Jest to jej apoteoza jako nowego ptzywódcy poli­
tycznego, jako cesarzowej matriarchatu. Domaga się hołdu
od mężczyzn jako ostatecznego potwietdzenia władzy.
Jej seksualno-polityczny coup d'etat jest całkiem dobrze
obmyślony. Kalkulacje swoje opiera na surowej ocenie stanu
świata stwotzonego i kierowanego przez mężczyzn. Jej zda­
niem ten świat jest w kompletnym rozkładzie i zszedł na psy
skuteczniej niż Scurvy-pies. Jej manifest polityczny jest go­
dzien uwagi: „ukorzcie się przed symbolem wszechmatry czy raczej suprapanbabojarchatu! On wybuchnie lada chwi­
la. Bo wy, mężczyźni, możecie zgnić nagle: zamienić się
w kupkę płynnej zgnilizny jak pan Waldemar w nowelce te­
go nieszczęśnika Edgara Рое. Wy pykniczejecie: wasi schyzoidzi wymierają - nasze schyzoidki mnożą się. [...] Mężczyźni
babieją - kobiety en masse mężczyźnieją. Przyjdzie czas, że
może zaczniemy się dzielić jak komórki, w nieświadomości
metafizycznej dziwności Bytu!" (S., 589).
Sens tej wypowiedzi jest całkiem jasny: mężczyźni jako
rasa, czy raczej połowa gatunku Homo sapiens degenerują się
coraz bardziej, podczas gdy ilość osobników twótczych wśtód

361

�Lech Sokół • " T H E SHOEMAKERS" BY WITKIEWICZ: EROTICISM A N D POWER

the Duchess's apotheosis are ready to pay homage to
her, her time has not come yet. A wire cage for a parrot
is lowered from above her, she folds her wings in
a literal and metaphorical sense: the Bitd of Paradise,
the Phoenix, the Femme Fatale is teduced to the status
of a parrot. Yet, het fall is far from being absolute.
Scurvy died, Sajetan finally expired after having been
killed many times as a new embodiment of the tough
Rasputin, but the Duchess is still alive. She will become
the mistress of the new Lords of the wotld. They do not
exclude matriarchy as a future form of government:
"Maybe matriarchy will come into its own one of
these days, but there's no need to make a big fuss
about it too much i n advance" (Witkiewicz
1968:288).

In contrast with a play, a conclusion is necessary to
complete a paper. My concluding points could be
ptesented in brief as follows: sex and politics, eroticism
and power in The Shoemakers are set against an
existentialist background and are closely interwoven. In
actual fact Witkiewicz analyzes a peculiar problem of
sexual-political power. For man in Witkiewicz's cosmos
the highest value is to maintain contact with the
Mystery of Existence. Both eroticism and wielding
power diminish and finally kill this value, murdering the
human individual at the same time. The conclusion
drawn from the play sounds like a warning.

Notes
For the quotations from Tfie

After these events the action of the play can go on;
Comrade Abramowski and Comrade X are not final
products of the evolution of mankind as sketched i n
The Shoemakers. In spite of the fact that Comrade X is
deprived of his own name and may be treated as
replaceable, the Comrades are not yet fully mechanized.
That is why Witkiewicz decides to make a break i n his
play and not to finish it.

I have made
renderings.

For the sake of the present article I have several times
slightly changed the translation mostly to make it more
literal.

References:
Witkacy. Stanisław Ignacy Witkiewicz
as an Imaginative Writer, Seattle &amp; L o n d o n

Gerould, D a n i e l C. 1981:

Sokół, L e c h 1988: " T h e Philosophy of Boredom in The

Shoemakers

"You've got to have a lot of tact
To finish with the final act. It's
no delusion - it's a fact"
(Witkiewicz 1968:288).

Shoemakers

thankful use of Gerould's (Witkiewicz 1968)

by S. I. Witkiewicz",

B a n d 3, Heft 2/88

Forum Modemes Theater,

(Tubingen), pp. 155-167

Witkiewicz, Stanisław Ignacy 1968: The Madman and the N u n

and other Plays.

Translated and edited by Daniel C . Gerould

ćk. C . S . Durer, Seattle 6k L o n d o n

362

�Lech Sokół • „SZEWCY" W I T K A C E G O : EROTYZM I WŁADZA

kobiet powiększa się. Księżna przewiduje w istocie nie tylko
nadejście materiarchatu, ale stworzenie nowej oryginalnej
cywilizacji kobiet, której nadejście głoszą dzisiaj feministki.
Ta cywilizacja zastąpi słabą i zmurszałą, stworzoną przed wie­
kami przez mężczyzn. Czas mężczyzn już minął. Na nieszczę­
ście dla Księżnej, chociaż obecni na scenie mężczyźni są go­
towi złożyć jej hołd i oddać władzę, jej czas jeszcze nie nad­
szedł. Druciana klatka dla papugi opuszcza się z góry na
Księżnę, a ona zmuszona jest złożyć skrzydła, w sensie do­
słownym i metaforycznym: rajski ptak, feniks, femme fatale
zostaje zredukowana do statusu papugi. Ale jej upadek dale­
ce nie jest ostateczny. Scurvy umarł, Sajetan kona
monologując, Księżna - żyje. Zostanie kochanką nowych pa­
nów świata, i z pewnością fakt ten wykorzysta. Zresztą nowi
władcy nie wykluczają nadejścia matriarchatu, „ale nie nale­
ży robić z niego hałaśliwej jakiejś gaskonady zawczasu" (S.,
591).
Po zakończeniu tych wydatzeń akcja dramatu toczy się
dalej: Towarzysz Abramowski i Towarzysz X nie są ostatecz­
nymi produktami ewolucji ludzkości zarysowanej w Szew­
cach, mimo faktu, że Towarzysz X jest „iksem", nie ma nawet
imienia, można go może zastąpić Towarzyszem X Towarzy­
sze nie są jeszcze całkowicie zmechanizowani. Dlatego Wit­
kacy postanawia przerwać, a nie zakończyć swoją sztukę.
p

są pokazane w Szewcach na tle egzystencjalistycznym i ściśle
ze sobą powiązane. Witkacy analizuje specyficzny problem
władzy seksualno-politycznej. Dla człowieka w świecie Wit­
kacego najwyższą wartością jest (powinien być) kontakt
z Tajemnicą Istnienia, z metafizyką. Zarówno erotyzm, jak
władza polityczna pomniejszają i ostatecznie niszczą tę war­
tość, zabijając także indywiduum. Wnioski te btzmią jak
ptzestroga. Ale czy można uniknąć erotyzmu i władzy?

Przypisy
'

D . C . Gerould, Stanisław Ignacy

Witkiewicz jako pisarz.

Przeł. J.

Sieradzki, Warszawa 1981, s. 424
2

S.I. Witkiewicz, Dramat, t. II. Wydanie II tozszetzone i popra­
wione. Oprać, i wstępem poptzedził K . Puzyna, Watszawa 1972,
s. 510 i 579. Wszystkie cytaty z Szewców wg tego wydania; dal­
sze odwołania odnotowane zostały bezpośrednio w tekście ptzy
użyciu skrótu S z podaniem stronicy. Tekst poprawiany w sto­
sunku do wydania Puzyny według odnalezionego maszynopisu
z poptawkami odręcznymi Witkacego.

'

Por. L . Sokół, Witkacy i Strmdberg: dalecy i bliscy, Wrocław 1995,
s. 233-248

4

Filozofia nudy w „Szewcach" Witkacego, w: O tea­
i dramacie. Studia - przyczynki - mateńaly. Pod red. E . Kra­

Por. L . Sokół,
trze

sińskiego, J. Lipińskiego, S. Marczaka-Oborskiego, T. Siverta, К.

„Trzeba mieć duży takt
By skończyć trzeci akt.
To nie złudzenie - to fakt" (S., 592).

Wierzbickiej-Michalskiej. Studia i materiały do dziejów teatru
polskiego, t. X X ( 3 2 ) , Wrocław 1989 oraz w zmienionej nieco

Philosophy of Boredom in „The Shoemakers" by S.I.
Witkiewicz, „Fotum - Modetnes Theater" 1988 (Band 3, Heft 2,
wersji: The

W przeciwieństwie do dramatu, artykuł winien kończyć
się jakimś, choćby prowizorycznym wnioskiem. Moje kon­
kluzje dają się ująć krótko: seks i polityka, erotyzm i władza

363

Tubingen). Polemikę z tak rozumianym pojęciem nudy u Wit­

kacego podjął W. Rzońca, Witkacy - Norwid. Projekt kom-

paratystyki dekonstrukcjortistycznej,

Warszawa 1998, s. 69-88

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5982" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5962">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/669c9357aea0d196296dff703ac11283.pdf</src>
        <authentication>34af708e2605346105f159cea23136d6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71362">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5675</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71363">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71364">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71365">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5275</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71366">
                <text>Barbarzyńca 2009 nr 2 (15)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71367">
                <text>Proza Andrzeja Stasiuka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71368">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71369">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2009 nr 2 (15)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71370">
                <text>Solon, Kamil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71371">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71372">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71373">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71374">
                <text>Kamila
Solon

Ur. w I 985 roku. Tegoroczna absolwentka wiedzy o kulturze na Wydziale
Antropologii Literatur/ i Badań Kulturowych WP UJ. Interesuje się literaturą
środkowoeuropejską, antropologicznymi teoriami tożsamości oraz obrazami
prowincji w literaturze polskiej i zagranicznej. Obecnie pracuje w dziale promocji
Krakowskich Szkot Artystycznych.

Proza Andrzeja Stasiuka
jako „podręcznik męskości"'
- rzecz o tożsamości męskiej
Andrzej Stasiuk
jako znawca męskich spraw

2

O

tożsamości męskiej i męskim obrazie
rzeczywistości w prozie Andrzeja Sta­
siuka pisano wielokrotnie. J u ż od czasu
swego debiutu Stasiuk był brany na warsztat
przez krytyków, którzy z upodobaniem pod­
dawali jego prozę głębokim analizom pod ką­
tem relacji męsko-męskich i męsko-kobiecych.
Jerzy Jarzębski w książce Apetyt na przemianę
z 1997 r o k u , opisując „młodą" wówczas litera­

1

Określenie Błażej a Warkockiego, por. B. Warkocki,

Homo niewiadomo. Polska proza wobec odmienności,

Warszawa 2007, s. 100.

P (15) nn

BARBARZYŃCA

turę, nazwał prozę Stasiuka „literaturą o wy­
raźnie męskim podejściu do rzeczywistości ".
Stawia ją obok prozy Jerzego Pilcha, M a r k a
Jastrzębca-Mosakowskiego, Marka Kędzierskie­
go i Krzysztofa Myszkowskiego. Jest to miejsce
bardzo szczególne, a t y m samym wiele mówiące
o charakterze twórczości autora Jadąc do Babadag. L i d i a Burska nazwała go
naj lepszym w naszej literaturze znawcą męskich
spraw. A za męskie sprawy zaś „na ogół uważa
się bunt ( . . . ) , niebezpieczne życie na krawędzi

2

Sic!,

J. Jarzębski, Apetyt na przemianę.

Notatki o prozie

współczesnej, Znak, Kraków 1997, s. 177.

�14

Kamila Solon

oraz rozmaite egzystencjalne podróże do kresu
po samowiedzę i samopotwierdzenie .

skłonni myśleć o płci jako takiej, wskazał, że
tożsamość odmieńca jest obecna w tekście bar­
dzo wyraźnie.

Niewątpliwie takie książki jak Mury Hebro­

Istotna w kontekście męskiego bohatera jest
jeszcze jedna kwestia - m i t biograficzny, który
Stasiuk świadomie tworzy i który towarzyszył
odbiorowi jego twórczości od samego począt­
k u . Paweł Dunin-Wąsowicz i Krzysztof Varga
zamieścili w Parnasie bis notkę biograficzną A n ­
drzeja Stasiuka przedrukowaną z 17/18 n u m e r u
„ b r u l i o n u " z 1991 roku. Czytamy tam:

3

nu, Biały \ru\, Dziewięć czy Przez rzekg mogą
wręcz uchodzić za podręcznikowe przykłady
konstruowania męskiej tożsamości i męskiego
obrazu świata. Budowanie przez Stasiuka świa­
ta fikcji poprzez pryzmat spojrzenia mężczyzny
jest swoistym dopełnieniem oraz domknięciem
jego prozy. Bohaterowie jego powieści są i n ­
dywidualistami doświadczającymi spełnienia
w podróży l u b swobodnej wędrówce, niepokor­
n y m i jednostkami silnie odczuwającymi swo­
je istnienie, znajdującymi ukojenie w pamięci
i przeszłości. D o niepodważalnych przymiotów
męskości bohaterów prozy Stasiuka należy też
jazda obowiązkowo zdezelowanym samocho­
dem w stanie unoienia dżinem l u b brandy
Według krytyków pisarz stara sie ukazać ze
uduchowione sooirzeme na świat ooszukiwanie filozofii życia wvbui ała emoćionalność to
cechy charakterystyczne dla mężczyzn Stad i u z
nrowadzi nrosta n W a do w n i o s k i , ze noszu

Andrzej „Świnia" Stasiuk (...) ukończył szko­
łę podstawową. Wyrzucony kolejno z liceum,
technikum oraz zasadniczej szkoły zawodowej.
Po półrocznym pobycie w armii otrzymał sto­
pień kaprala i przepustkę, z której nie powró­
cił. Skazany za dezercję (art. 303 parag. 3 k.k.)
i osadzony w więzieniu wojskowym w Płotach.
Wyrzucony stamtąd za rozkładanie dyscypli­
ny wojskowej ( . . . ) . Resztę wyroku odsiedział
w „cywilnym" zakładzie karnym .

4

kiwanie tożsamości i dvlematv eaz^tencalne
Stasi
7

nnm

n n

knrzvnisniewswoLnrozietvlkomeLv
n r J L J

i r e f l e k i kobiet nie

r n i L J ś

z ,
f f ,
f ,
°
mieszczą
się w
iiterackicn zainteresowań autora,
wymienione powieści dostarczają także Dogatego materiału do badania problemu tożsamości
ąueerowej, cnociazby dzięKi Konstrukcji taKicn
postaci jak Wasyl tfandurko czy Maria -L Murów
Hebronu. Szczegółową analizę tego zagadnienia
przeprowadził Błażej Warkocki w pracy Homo
y

]

f

6

O d Murów Hebronu zaczyna się mitologizowanie Stasiukowej biografii, a i on sam ją ulepsza
i konstruuje na nowo, przy okazji ją „umetafizyczniając" . Według, próbą uwolnienia się od
stereotypowego postrzegania biografii pisarza
jest jego „autobiografia intelektualna":
7

Stasiuk łamie własny m i t o czadowym życio­
rysie. Wojsko, dezercja, samobój, więzienie
- jakie to przewidywalne. Za to i m mniej
ciekawe rzeczy opisywał, t y m bardziej re­
chotałem podczas lektury tej książki. Stasiuk
banalista!

czyli biorącej w nawias to, co zwykle byliśmy

3

L . Burska, Sprawy męskie i nie, „Teksty Drugie" 1996,
A. Nasiłowska, Rzeka wątpliwości,

1997, nr 4, s. 53.
5

B. Warkocki, op. cit., s. 91-132.

6

P. Dunin-Wąsowicz, Parnas Bis. Słownik

literatury

urodzonej po 1960 roku, wyd. I I I , Lampa, Warszawa 1998,

nr 5, s. 34.
4

8

„Nowe Książki"

s. 186.
7

Por. B. Warkocki, op. cit., s. 100.

8

A. Stasiuk, Jak zostałem pisarzem. Próba

autobiografii

intelektualnej, Czarne, Wołowiec 1998, notka na okładce.

BARBARZYŃCA

ł (15) P009

�15

Proza Andrzeja Stasiuka jako „podręcznik męskości"...

Stasiuk bawi się z czytelnikiem p e w n y m i
konwencjami, ale wydaje się świadomy tego, że
próba złamania „czadowego" życiorysu to b u ­
dowanie m i t u kolejnego, t y m razem życiorysu,
pozornie, banalnego.
Podobny m i t męskości j a k u Stasiuka towarzy­
szył recepcji prozy Marka Nowakowskiego oraz
Marka Hłaski. Zresztą nie sposób nie przyznać,
że tych trzech prozaików łączą pewne cechy
wspólne. M o ż n a podciągnąć ich pod wspólny
m i a n o w n i k , którym jest opisywanie świata pery­
feryjnego i niebezpiecznego, tworzenie sylwetek
mężczyzn posiadających własny kodeks warto­
ści, daleki od kodeksu drobnomieszczańskiego.
Bohaterowie tej prozy może i są wykolej eńcami,
włóczęgami, ale łączy ich
więź i solidar­
ność. Wspólnie doświadczają poczucia absurdal­
ności świata i wyruszają w wędrówkę, aby
leźć odpowiedź na dręczące ich pytania. Jednak
szczególne podobieństwo zachodzi pomiędzy
Stasiukiem a Hłaską. Stasiuk sam dostrzega
to podobieństwo edyz na okładce pierwszego
wydania zbioru ooowiadań Przez rzekę ooowia
dań o mocnym ładunku" męskości znaiduie
sie zdiecie nisarza stylizowanego na wizerunek
antora PierLzeao
kroku w chmurach Być może
,est to samodzielna ironiczna nróha wnisania sie
w poczet twórców t z w prozy męskiej
Warto zwrócić u w a g ę na jeszcze jedną kwe­
stię łączącą obu autorów. U H ł a s k i akcja dzieje
się prawie wyłącznie w środowisku męskim.
Kobieta, jeśli się j u ż pojawia, służy u w y p u k l e ­
n i u ogromnej przepaści, która oddziela dwa
światy płci, oraz w y o l b r z y m i e n i u męskich atry­
b u t ó w r e p r e z e n t o w a n y c h przez bohaterów.
Wydawać by się mogło, że w świecie całkowicie

9

Por. P. Radola, Związki

Marka Hłaski,

męshp-męshie

w twórczości

http://www.marekhlasko.republika.pl/

index2.htm.
10

11

z d o m i n o w a n y m przez m ę ż c z y z n , a pozba­
w i o n y m kobiet, p o w i n n a w końcu ujawnić się
pewna l u k a , pewne niedopełnienie męskości
w swojej istocie . W prozie H ł a s k i nie m a na
to miejsca. W opowiadaniu Baza widać w y ­
raźnie, że kobiecość spełnia rolę dezorgani­
zującą - Rysiek się żeni i nie m o ż e wyjeżdżać
w kursy . Wprowadzenie elementu kobiecego
wprowadza chaos w doskonale funkcjonujący
świat męski.
9

10

Podobną sytuację odnajdujemy w Białym
kruku. Jeden z bohaterów - Gąsior, „yappis
z teczką i butach za m i l i o n " , musi okłamać
swoją żonę, aby ta nie udaremniła jego wyprawy
w góry:
1 1

- C o powiedziałeś żonie? (...)
- N i c szczególnego. Powiedziałem, że jestem
zmęczony i chcę wyjechać na parę dni. W góry.
Mamy w górach znajomych.
- G d z i e ś tutaj?
- Nie, za Przemyślem.
- Nie mogłeś powiedzieć jej prawdy?
- Jakiej prawdy? Że jadę się bawić w partyzan­
ta? Wasyl, bądź poważny.
D i a l o g ten pokazuje wyraźnie, że w świat
męskich spraw kobieta nie ma wstępu, co więcej,
że przestrzeń męska jest o wiele ciekawsza niż
przestrzeń kobiety, a przynajmniej żony Gąsiora,
która ogląda w telewizorze „niusy" ze wschodu
lub czyta Wizjonera z Kentucky, podczas gdy jej
m ą ż próbuje odnaleźć sens swojego życia gdzieś
wysoko w górach . Jak ujęła to L i d i a Burska,
bohaterów Białego kruka
12

12

Por. wypowiedź Jana Błońskiego z recenzji Białego

kruka: „O kobietach, tym wypoczynku wojownika,
w Białym kruku niewiele. Istnieją, owszem, jako

Ibid.

obsesja, lup i kubeł na spermę..., ale same przebywają

A. Stasiuk, Biały kruk, Czarne, Wołowiec 2002, s. 28.

w świecie trosk domowych i porad zdrowotnych, mętnej
duchowości (...) i telewizyjnych seriali (...). Jak widać,

l (15) P009

BARBARZYŃCA

�16

Kamila Solon

wkurza ( . . . ) , że czekają na nich od dawna
gotowe role społeczne i nudna, męcząca jednostajność czynności codziennych, od których
trudno się uwolnić, bo każdy odlot od rutyny,
każde święto chłopców zwykle profanuje jakaś
żona .

(...) Po to tu przyjechaliśmy, żeby przestać żar­
tować, żeby nareszcie przestać żartować, żeby
zeskrobać to gówno żartów i rozchodzenia się
do domów, gdy kończy się piwo, gdy kończy się
wódka, herbata...
16

13

Gąsiorowi, Małemu i narratorowi, przynaj­
mniej na początku, w y d a w a ł o się, że jest to
zwykła „wakacyjna" wyprawa, a nie wędrówka
w poszukiwaniu czegoś, co ukonstytuuje ich
życie . N i e sądzili, że Wasyl Bandurko i Kostek
mają własne ukryte zamiary. Bandurko szedł
w przekonaniu, że t y m , co nada sens jego życiu,
będzie śmierć, natomiast Kostek wierzył, że jest
to wyprawa po „krew do serca", umożliwiającą
m u ucieczkę od dorosłego życia, które według
niego jest tylko pozorem wolności . Obydwaj
chcieli ocalić wszystkich uczestników przed pro14

15

codziennego życia
konsumpcii i staenacii praeneli zapoczątkować proces
poszukiwania własnego i a" Narrator poznaie
prawdę dopiero w momencie kiedy musi ucie
k a ć z K o s t k i e m przed strażą graniczną:
Czy ty naprawdę nie wiedziałeś, co robisz, wy­
bierając się w te zasrane góry? Czy naprawdę
byłeś takim idiotą? Myślałeś, że trzydziesto­
letni faceci jadą na obóz wędrowny bratać się
z naturą i tropić zwierzynę płową i drapież­
ną? Przecież to absurd! Naprawdę myślałeś,
że poskaczemy po górach, wyślemy kartki do
rodziny, a na koniec pstrykniemy sobie zdjęcie.

Stasiuk ukazuje swojego bohatera jako z n u ­
dzonego już codzienną monotonią mężczyznę,
który pragnie znaleźć cel swojego życia. Kostek
nie wie jeszcze, że wyprawa zakończy się klę­
ską i że m i t solidarności męskiej grupy nie tyle
ulegnie kompromitacji, ile w ogóle straci rację
bytu.
Wspólnota mężczyzn, tak często opisywana
przez Stasiuka, doczekała się już swoistej idealizacji, dzięki nieustannemu podkreślaniu braterstwa,
jedności i odpowiedzialności za każdego jej człon­
ka. Wynika to, jak twierdzi Błażej Warkocki, po­
wołując się na koncepcję Eve Kosofsky Sedgwick,
z „pragnienia homospołecznego" - pisarz pragnie
być piewcą i wyrazicielem męskiego stylu życia,
pragnie znaleźć się w społecznym i symbolicznym
kręgu wraz z innymi mężczyznami . M i m o to
wydaje się, że ta męska wspólnota to piękny mit,
który niewiele ma wspólnego z rzeczywistością jak
pokazuje to zakończenie Białego \ru\a. Sam Sta­
siuk mówi zresztą o Białym \ru\u, że jest to książka
o infantylnej mitologii chłopackiei" . Pisarz wv
stawia męska przyiaźń na wielka p r ó b ę - w obliczu
niebezpieczeństwa strachu bólu i zagrożenia każ­
dy z bohaterów myśl, tylko o sobie a drug, człowiek
jest m u potrzebny po to, by przeżyć.
17

18

jeśli nie sam Stasiuk to jego powieściowe uniwersum jest

15

Ibid., s. 47.

światem prawdziwego mac ho... Feministki, obudźcie się

16

A. Stasiuk, op. cit., s. 83-84.

i podrapcie go dotkliwie, zamiast występować wspólnie na

17

B. Warkocki, op. cit., s. 94.

wieczorach autorskich!". J. Błoński, Stasiuk u natury bram,

18

Wywiad z A. Stasiukiem Mar, czyli stany

„Tygodnik Powszechny" 1995, nr 19.

człowieczeństwa

13

L . Burska, op. cit., s. 35.

1 4

S. Niewczas, Pielgrzymia

w: S. Bereś, Historia literatury polskiej

w rozmowach. XX-XXI
do sanktuarium

tożsamości,

wiek,

W

A

B

. Warszawa 2002,

s. 408.

„Polonistyka" 2006, nr 6, s. 47.

BARBARZYŃCA

ł (15) P009

�17

Proza Andrzeja Stasiuka jako „podręcznik męskości"...

Mury Hebronu
jako inicjacja w męskość
Prawdziwą mitologię i realizację odwiecz­
nych opowieści o męskiej inicjacji znajdziemy
w Murach Hebronu, czyli powieści, od której za­
częła się archetypiczna wędrówka po obszarach
męskiej tożsamości. Wędrówka iście piekielna,
bo debiut Stasiuka przypomina to, o czym pisze
Robert Bly w Żelaznym Janie - katabazę, czyli
upadek, pierwszy etap duchowej drogi m ę ż który zostaje ze wszystkiego ograbiony
i musi zmierzyć się ze swoimi słabościami i ogra­
niczeniami . Bohater Murów Hebronu, więzień
odbywający karę za dezercję zstępuje na samo
dno swojego jestestwa, gdzie nie ma nic prócz
bólu apatii i tęsknoty To iego nowa topografia
istnienia, ledyne co m u nozostaie to on sam
a właściwie"jego d a ł o :
19

20

Prawa noga. Lewa noga. Prawa noga. Przynio­
słem tutaj wszystko, co miałem, i jestem, wciąż
jestem. Samowystarczalny .
21

uregulowana kontrola ciała jest podstawowym
środkiem utrzymania ciągłości biograficznej
i tożsamości, ale jednocześnie sprawia, że „ja"
jest prawie cały czas na widoku w tym sensie, iż
jest ucieleśnione.
25

Bohater jest więc nagi i całkiem bezbronny,
czuje się rozbity, czuje też, że jego oczy, uszy,
dłonie, nos tracą swoją rolę i są zupełnie niepo­
trzebne. Dopiero wraz z m o m e n t e m podążania
w stronę tytułowych murów H e b r o n u następuje
powolne scalanie jego ciała, które tożsame jest
z p o n o w n y m scalaniem jego osobowości. Ten
moment, kiedy mężczyzna rodzi się na nowo,
jest według Blya najważniejszym etapem jego
duchowego r o z w o j u .
26

Bohater odbył w więzieniu swoisty obrzęd
przejścia i rozpoczął nowe życie - brutalne, peł­
ne agresji, przemocy i rywalizacji. Najlepiej od­
dają to słowa starego więźnia, który w Opowieści
jednej nocy przejmuje na chwilę rolę narratora
całej powieści i opowiada młodszemu więźniowi
- naszemu bohaterowi - o swoim życiu. Zwraca
się do niego:

Wziąłem wszystko, co m i było potrzebne. Mój
worek ze skóry, a w n i m mięso i flaki, które
przelewają się miarowo, kiedy stąpam .

Nie dygaj, nic nie dygaj, małolat. Puszka jak
puszka, ani lepsza, ani gorsza. Nie dygaj, nie
myśl sobie, że to pączki u cioci. Pączki u cioci
się skończyły, tam, na sali, kiedy słuchałeś wy­
roku. Już tam powinieneś wiedzieć, że cię nie
ma, że jest ktoś inny. Umarł król, niech żyje
król. Kumasz?

22

Uginam się pod ciężarem mięsa i k r w i .
23

Świadomość bohatera zamknięta jest w jego
ciele, które t y m razem odmawia m u posłuszeń­
stwa. J a " bohatera nie czuje się w n i m bezpiecz­
n i e , nie ufa m u , obserwuje je i intensywnie
wsłuchuje się w „bulgotanie k r w i " i „szelest
mięśni". Jak pisze Giddens,
24

1 9

R. Bly, Żelazny Jan. Rzecz o mężczyznach,

tłum. J.

Tittenbrun, Rebis, Poznań 1993.

27

Stary więzień objaśnia reguły nowego życia,
reguły męskości, których bohater będzie musiał
przestrzegać, jeśli chce uczestniczyć w w i ę -

24

Goffmann nazywa to „wrażeniem normalności".

25

A. Giddens, Nowoczesności

tożsamość, tłum. A.

2 0

B. Warkocki, op. cit., s. 100.

Szulżycka, PWN, Warszawa 2007, s. 81.

21

A. Stasiuk, Mury Hebronu, Czarne, Wołowiec 2001, s. 5.

26

Por. co o tym pisze Warkocki, op. cit., s. 102.

22

Ibid., s. 5.

2 7

A. Stasiuk, Mury. ..,op.

23

Ibid,

i. 6.

I (15) P009

BARBARZYŃCA

cit., s. 33.

�18

Kamila Solon

FOT. KATARZYNA ZAWADA,

ziennej wspólnocie. Sam bohater podczas m o ­
nologu więźnia milczy, ale jego obecność jest
znakomicie wyczuwalna dzięki l i c z n y m z w r o ­
t o m opowiadacza do jego osoby. T o milczenie
m o ż e być w y r a ź n y m symptomem pozwalają­
cym z a u w a ż y ć pewne pęknięcie w b u d o w a n i u
męskiej tożsamości. Warkocki, powołując się na
badania Julii Kristevej nazywa ten stan „milobecnością" - p o d m i o t nie m o ż e nic wy­
artykułować, wydusić z siebie ani słowa. Tylko

HTTP://KATARZYNA-ZAWADA.COM

jeden jedyny raz u j a w n i a swoją obecność sam,
poprzez gwałtowną reakcję na opisywaną przez
więźnia scenę zbiorowego gwałtu („Widzę, że
ci się to średnio p o d o b a " - m ó w i do niego
opowiadacz). Metafory przerywania m i l c z e ­
nia, mówienia w ł a s n y m głosem, odzyskiwania
w ł a s n e g o głosu, które o z n a c z a j ą wyjście ze
sztywnych ram narzuconych przez społeczeń­
stwo, są zazwyczaj przypisywane dyskursowi
feministycznemu, tutaj natomiast z a u w a ż a m y
28

Ibid., i. 122.

BAR8ARZVNCA

P (15) P009

�19

Proza Andrzeja Stasiuka jako „podręcznik męskości".

przełamanie tego m o d e l u . Wydaje się, że Sta­
siuk specjalnie igra z „efektem kobiety" właśnie
poprzez specyficzną konstrukcję p o d m i o t u .
Bohater nie akceptuje do końca reguł rządzą­
cych męskim światem. W t y m kontekście zna­
czące m o ż e być ostatnie opowiadanie w tomie.
Bohater przemierza celę w z d ł u ż i wszerz, m o ­
notonnie i m i a r o w o odliczając k r o k i , by w koń­
cu udać się w k i e r u n k u H e b r o n u , biblijnego
miejsca, gdzie ukojenie z n a j d o w a l i wszyscy
więźniowie:

rośnięte do nadnaturalnych rozmiarów. Nie­
toperz kierowany zachciankami facetów. (...)
Zaciąga się głęboko, zapominając na chwilę
o pogardzie. Przymyka powieki o niewiary­
godnie długich rzęsach. Spomiędzy wybitych
zębów snuje się cienka smuga szarego d y m u .
32

Cwel z Murów Hebronu przypomina abiekt
Kristevej, czyli nie obiekt ani subiekt. Tomasz
Kitliński proponuje, aby abiekt przetłumaczyć
na język polski jako „pomiot", co wskazuje na
podmiot, a raczej balansowanie na jego granicy .
Jego obecność jest wypierana, drażni, powoduje
rozdarcie „normalnego" świata. Abiekt
33

Gdy mijał tysięczny kilometr, obejrzał się za
siebie i zobaczył klawisza myszkującego w celi.
Klawisza chodzącego w kółko i w kółko w na­
dziei, że za którymś zwrotem odnajdzie szcze­
linę, którą wydostał się więzień.
Lecz jego to już nie dotyczyło, bo na horyzoncie
bielały mury Hebronu .

nie jest w pełni ani przedmiotem, ani podmio­
tem ( . . . ) . Stanowi on jednak obszar podmioto­
wości, gdzie gromadzi się to, co nieakceptowane
społecznie: nieczystość, nikczemność, ohyda.
Wzbudza tyleż wstręt, co fascynację. W życiu
społecznym to w obiekcie ogniskuje się niena­
wiść i przemoc .

29

N i e oznacza to, że bohater ucieka przed swo­
ją męską tożsamością, ale przed więzieniem, któ­
re, paradoksalnie, może tej tożsamości zagrażać.
Reakcja na scenę gwałtu jest wiele mówiąca mężczyzna został t a m potraktowany przedmio­
towo, został wykorzystany i zhańbiony, do końca
swego pobytu w więzieniu skazany na szykany
i pełnienie roli kozła ofiarnego . Staje się ob­
cym,
podrzutkiem, kimś balansującym między
tożsamością mężczyzny a tożsamością kobiety.
Kimś t a k i m jest Maria - więzień. Jego tożsamość
psychiczna i fizyczna zostaje zawieszona, to t y l ­
ko
kobiece imię i bezużyteczny penis" N i e
przypomina nawet człowieka.
30

31

Ciało chude, nieproporcjonalnie długie. Szma­
ciana lalka skąpo wypchana trocinami. Skulona
i czujna. Wsłuchana w mruknięcia mężczyzn.
Odgłosy wściekłości albo pożądania. Uszy roz­

34

Abiekt musi być ciągle usuwany, gdyż ina­
czej męska tożsamość może ulec dezintegracji.
Szczególną uwagę na ten problem zwraca E l i ­
zabeth Badinter. Z a u w a ż a , że osobowość dzi­
siejszego mężczyzny jest zachwiana, ponieważ
w w y n i k u rewolucji feministycznej stracił swoją
dominującą pozycję, a raczej pozwolił, aby na
tej samej pozycji obok niego znalazła się k o ­
bieta. Sprawiło to, że jego męskość stanęła pod
znakiem zapytania i że razem z kobietą „stali
się bliźniętami różnej płci. Zagubiony, często
sfrustrowany, potrzebuje coraz więcej czasu, aby
przełamać kryzys tożsamości, gdyż zdaje sobie
że zniewieściały" mężczyzna jest dużo
bardziei represjonowany m z kobieta o męskich
cechach charakteru.

29

Ibid., s. 149.

32

Ibid, s. 17.

3 0

W znaczeniu Girardowskim.

33

Por. B. Warkocki, op. cit., s. 114.

31

Ibid, i. 17.

34

Cyt. za B. Warkocki, op. cit., s. 115.

P (15) nn

BARBARZYŃCA

�20

Kamila Solon

W poszukiwaniu abiektu
Ta granica tożsamości, zarysowana przez f i ­
gurę cwela jest obecna nie tylko w Murach Hebro­
nu, ale także w innych utworach Stasiuka, takich

]ak Dziewięć, Biały kru\ czy Przez rzeknę. Błażej
Warkocki szuka szczelin w tożsamości męskiego
bohatera w jego ciele, a mówiąc prościej, w ob­
jawach zniewieścienia, które są śladem abiektu.
Wskazuje, iż najczęstszym śladem zniewieście­
nia, poj awiaj ącym się w tekstach Stasiuka, są dłu­
gie włosy, które charakteryzują pojawiające się
poboczne postacie. Porównajmy kilka opisów:
Nawet Wasyl Bandurko wymknął się na chwilę.
Rozmawiał z jakimś chłopaczkiem o długich fa­
lujących włosach. Przez te włosy nie widziałem
jego twarzy, lecz tylko jego dłoń, którą podnosił
papierosa, szczupłą, białą, dziewczęcą .
35

Koleś nie podniósł głowy. Dwa pasma ciemnych
włosów sięgały prawie do kolan .
36

licznej przemocy, która stawia ich w pozycji kozła
ofiarnego z Murów Hebronu. To jest właśnie owe
niszczę go, jak w przypadku M a r i i nie abiektu .
39

W nieco innej sytuacji jest Wasyl Bandurko,
główny bohater Białego kruka, choć też reprezen­
tuje Innego, Obcego. O tym, że jest homoseksuali­
stą, dowiadujemy się już na początku powieści:
Ja mam trzydzieści dwa lata, byłem pianistą
i pederastą, potem czytałem książki i chodzi­
łem po ulicach, i wierzyłem, że jestem obrazem
i podobieństwem .
40

Wasyl, przywódca całej grupy i pomysłodaw­
ca wyprawy, dołączył do nich na samym końcu.
Był inny niż reszta, uczył się w liceum, pochodził
z bogatego d o m u , jego matka była artystką pla­
styczką. Budził zdziwienie grupy, gdy pił w i n o ,
podczas gdy wszyscy raczyli się t a n i m p i w e m .
Bardzo chciał dołączyć do grupy i był w stanie
zrobić wiele, aby to osiągnąć. Początkowo trak­
towany pogardliwie, z czasem stał się częścią
męskiej grupy.

Od strony Krugera podszedł długowłosy chło­
pak o szarej wynędzniałej twarzy. Trzymał przy
sobie kartonik z nagryzmolonym napisem, że
jest chory, prosi o wsparcie, bardzo dziękuje,
czyli to, co zawsze .

A potem Wasyl usiadł, opierając się o poduszki,
a my obsiedliśmy łóżko, po raz pierwszy two­
rząc ten krąg, o którym później myśleliśmy, że
jest nierozerwalny .
41

37

Nie wiadomo, skąd pojawił się ten chudy facet.
Po prostu wyszedł zza pleców Bolka i stanął
przy biurku. Miał na sobie obcisłe dżinsy i żółty
podkoszulek. Długie szare włosy zasłaniały m u
twarz i Bolek nie mógł odgadnąć jego wieku .
38

Warto przypomnieć tutaj tytuł powieści -

Biały kruk, - corvus corax albus - to odmieniec
silniejszy od pozostałych; nie ma wątpliwości, że
tytuł wskazuje na osobę Bandurki. Białego kruka
zauważył narrator, który tłumaczy Małemu:
Był biały jak śnieg. I duży. Kruk. Cowus corax.
Zjada wszystko. Nie kracze. To wrony kraczą.
To mógłby być zwyczajny albinos. Ale inne po-

Wszyscy bohaterowie są do siebie podobni, nie
mają i m i o n i przeważnie milczą. Ale co najważ­
niejsze, zawsze są obiektem fizycznej lub symbo-

3 5

A. Stasiuk, Biały kruk, op. cit., s. 172.

3 9

B. Warkocki, op. cit., s. 118.

36

Ibid., s. 210.

4 0

A. Stasiuk Biały kruk, op. cit., s. 28.

41

Ibid., s. 60.

3 7

A. Stasiuk, Przez rzekę, Czarne, Wołowiec 2001, s. 136.

38

A. Stasiuk, Dziewięć,

Czarne, Wołowiec 2003, s. 118.

BARBARZYŃCA

ł (15) P009

�21

Proza Andrzeja Stasiuka jako „podręcznik męskości"...

winny go zadziobać lub odpędzić... chyba, że
jest najsilniejszy ze wszystkich .
42

Wasyl jest najsilniejszy z całej grupy i może
właśnie dlatego został kozłem ofiarnym - ginie
z ręki jednego ze swoich przyjaciół, Kostka. Toż­
samość męskiej grupy została w pewien sposób
ocalona, ale męska wspólnota już nie.

zuje sposób myślenia mężczyzny - czyli Ciała
oraz kobiety - czyli Duszy. Dusza wypomina
mu, że nigdy jej nie słuchał i że całkiem o niej
zapomniał, bo zajęty był swoimi bandyckimi wy­
padami na Zachód. Kiedy martwy przyznaje, że
faktycznie niewiele o niej myślał, ta odpowiada:
Bo słuchałeś swoich zasranych basowych gło­
śników. Też zresztą kradzionych .
45

Wolałbyś pewnie, żeby dusza była chłopem.
Kradlibyście wtedy i jeździli z czystym sumie­
niem, a on, twój dusz, za przeproszeniem, ko­
chałby te wszystkie pojazdy, tak samo jak ty .

To państwo mężczyzn,
kobiety wstępu nie mają...
Psychika mężczyzny, jego problemy i sposób
życia ukazane są poprzez uwydatnienie przepa­
ści dzielącej dwa światy płci. Jak stwierdza Anna
Nasiłowska, tylko w jednej sytuacji „ja" bohatera
uzyskuje swoją ostrość: wobec kobiety . Kamila
Budrowska pisze, że w prozie Stasiuka kobiety
i mężczyzn dzieli dosłownie wszystko: czas, emocjonalność, praca i przestrzeń . Rozdźwięk ten
obrazowo ukazuje dialog Duszy i Ciała z Nocy,
43

44

czyli słowiańsko-germańskiej tragifarsy medycznej.
Świat opisywany w Nocy, jak twierdzi Chór,
zrobił się dziwny, bo opiera się na dziwnej sym­
biozie: na Wschód podążają auta i brylanty, a na
Zachód płuca i wątroby. I w t y m właśnie egzo­
tycznym świecie „ruski" mężczyzna, który od
dawien dawna jeździł na Zachód, by kraść auta,
złoto, srebro oraz przywozić dla swoich kobiet
sukienki i perfumy, zostaje pewnego razu za¬
strzelony przez Niemca, któremu włamał się do
sklepu jubilerskiego, by ukraść brylanty. Podczas
gdy towarzysze zabitego piją wódkę nad jego
trumną, Dusza z całych sił dobija się do niego,
stara się z n i m porozmawiać i chociaż po śmierci
przekonać eo że postępował źle za życia Nawiażuje się ciekawy dialog, który znakomicie obra­

42

Ibid.

4 3

A. Nasiłowska, Rzeka wątpliwości,

44

K. Budrowska, Kobieta i stereotypy, Trans Humana,

op. cit., s. 53.

Kraków 2000.

I (15) P009

BARBARZYŃCA

46

Ten dwugłos Duszy i Ciała odzwierciedla cał­
kowite rozdzielenie sfery myślenia i odczuwania
kobiety i mężczyzny. Są oni podobni do dwóch
gór, które nigdy się nie zejdą. Mężczyźni prowa­
dzą inne życie, z daleka od domowego ogniska.
Wciąż udają się w niebezpieczną podróż, a po­
trzeby kobiet są tak naprawdę jedynie pretekstem
do tego, by wyjeżdżać i kraść. Kobiety są i m po­
trzebne jako wytłumaczenie pozornie niezbęd­
nych prezentów, takich jak biżuteria i sukienki.
Muszą być wierne jak pies lub j a k . . . samochód.
Kobiety wciąż mają przypisaną jedną rolę.
Stanowią opokę d o m u , fundament stabilności
i bezpieczeństwa rodziny. D o ich obowiązków od
zawsze należało zajmowanie się dziećmi, czyn­
ności porządkowe oraz karmienie zwierząt. Po­
ruszaj ą się wciąż po znanym sobie terenie - d o m ,
podwórze, kościół. Ograniczony do k i l k u stałych
miejsc i zajęć świat kobiecy zostaje odarty z ta­
jemnicy, a przez to odrzucany przez mężczyzn
jako nudny, nieatrakcyjny. Stąd kobiety czują się
osamotnione z podwójną siłą bo same musza bo­
rykać się z codziennymi problemami. W Opowie-

45

A. Stasiuk, Noc, Czarne, Wołowiec 2005, s. 25.

4 6

Ibid,

s.30.

�22

Kamila Solon

setach galicyjskich mężczyźni także często opusz­
czali swoje żony, wyjeżdżając na sezonowe prace,
które jeszcze często się przedłużały o kilka d n i
z powodu knajpianych libacji z dużą ilością al­
koholu. Kłótnie z mężami, narzekanie na własny
los - karę bożą i niezadowolenie z życia są wyra­
zem niezgody na niezależność męskiego świata.
Ale oschłość mężów wobec swoich żon, ich kry­
tyczny lub obojętny do nich stosunek mogą mieć
swoje uzasadnienie - być może wdzieranie się
kobiecych wartości do ich życia budzi sprzeciw
i lęk przed utraceniem męskiej tożsamości .
47

M ę ż c z y z n a w Opowieściach galicyjskich to
typ brutalnego „wiejskiego" macho, któremu
się na wszystko pozwala i którego uczynki się
usprawiedliwia. „ C h ł o p to chłop" - mówi Babka
ze spokojem o swoim zięciu Czesku, oglądając
połamane sprzęty i stół podziurawiony siekierą.
Przyzwyczaiła się j u ż nawet do tego, że nieraz
w zimie musi biec kilometr przez zaspy, aby
schronić się przed n i m u sąsiadów. Sąsiedzi
też j u ż do tego przywykli, czasem tylko, kiedy
Czesiek za Babką pobiegnie, szczują

gQ psem
dla świętego spokoju. A l e nawet on wpisuje się
w ustalony schemat zachowań i m o n o t o n i i :
[Czesiek] miał czterdziestkę. W tym wieku nie
zmienia się przyzwyczajeń: pracuje, pije, bije, śpi przewidywalność jest warunkiem bezpieczeństwa .
48

D o b i t n y m podsumowaniem tożsamości męż­
czyzny są słowa Babki wypowiedziane po poża­
rze jej domostwa:
Gdy wszystko ostygło, dzień albo dwa później,
Babka, brodząc po kostki w grząskim i chrzęsz­
czącym pogorzelisku, rozgrzebywała kijem
węgle. Nie przetrwało nic, nie miała przecież
srebra ani złota. Nawet żelazne garnki zyskały

4 7

Por. K. Budrowska, op. cit.

48

A. Stasiuk, Opowieści galicyjskie, Czarne, Wołowiec

kruchą strukturę minerałów. I ona sama wyglą­
dała tak, jak gdyby ją dosięgną! ogień - czarna,
wątła, postrzępiona. Grzebała swoim kijem
i mruczała: - Pan Bóg jest chłopem, Pan Bóg
jest chłopem .
49

Postać Babki ma w sobie pierwotną kobiecą
siłę; m i m o tragiczności swego istnienia, próbuje
znaleźć uzasadnienie wszelkich zdarzeń. Pożar,
który pochłonął wszystko, co udało jej się zgro­
madzić przez wiele lat, tłumaczyła bezwzględ­
nością i brakiem litości Boga, którego utożsamiła
z mężczyzną, gdyż tylko od mężczyzn nigdy nie
doświadczyła ani dobrego słowa, ani gestu, a t y l ­
ko cierpienia i rozczarowanie.
A u t o r Murów Hebronu opisuje kobiety dość
stereotypowo, ukazuje je nie tylko w roli żon, ko­
chanek i matek uwikłanych w zwykłą codzien­
ność i własną biologię, ale - co gorsza - cza­
sem traktuje je jako przedmioty l u b zwierzęta.
W Białym kruku kobietę można kupić, zmusić
do prostytucji lub wystawić na klatkę schodową.
Jednocześnie kobiety są zawsze z boku, na mar­
ginesie opisywanej rzeczywistości. Zdarza się
także, że nawet ich status ontologiczny zostaje
podważony. Tak dzieje się na przykład w Przez
rzekę gdzie jedna z bohaterek Z u l a Egipt praw­
dopodobnie w ogóle nie istnieje lecz jest tylko
wytworem męskiej wyobraźni i fantazmatem.
Narrator najczęściej postrzega płeć piękną po­
przez jej seksualną rolę. Mężczyźni w prozie Sta­
siuka rzadko zwracają uwagę na charakter i osobo­
wość kobiety, opisuj ą j ą stereotypowo - wymieniaj ą
uwagi dotyczące kształtu biustów, pośladków czy
ud. Cielesność jawi się tutaj jako jedyny aspekt
kobiecości. Kobieta jest zmuszana do uległości
i zaspokajania męskiego pożądania, sama nie może
wymagać nic w zamian. Faza zdobywania kochan­
ki jest dla bohaterów najważniejsza. Towarzyszą

4 9

Ibid., s. 76.

2001, s. 73.

BARBARZYŃCA

ł (15) P009

�23

Proza Andrzeja Stasiuka jako „podręcznik męskości".

jej ekscytacja, podniecenie i silne zainteresowanie,
głównie seksualne. Gdy kobietę już się zdobędzie,
zostaje złamana jej tajemnica, ekscytacja ustępuje
nudzie, erotyczna moc powszednieje i wzmaga
się jedynie poczucie jałowości i pustki. Wynika to
z pragnienia doznania przez mężczyznę głębokich
mistycznych lub metafizycznych przeżyć, ale za
każdym razem się rozczarowuje tym, że kobiece
ciało może jedynie zaspokoić ciało, a nie umysł.
Erotyzm zamiast radości przynosi poczucie klęski,
nie daje bohaterom nic, co mogłoby ich zadowolić .
50

Nasze twarze były nieruchome. Oczy Kaśki były
puste. Wzrok Małego sunął po sprzętach, po
rzeczach, jak kamera w jakimś awangardowym
filmie. Nasze ciała żyły życiem mechanizmów.
Gdzieś u brzegu nocy, gdy hałas ulicy osiągnął
rozpaczliwie karnawałowe natężenie, utraciliśmy
zdolność odczuwania. Skóra i nerwy zgrubiały,
jakby przeznaczone były dla jakichś ogromnych
ciał, dla wielorybów albo nosorożców .
51

ka po knajpach i nierządnica, ale także wybawicielka z opresji obdarzona wyższą mądrością .
52

Opowiadanie zaczyna się opisem myjącej się
pod prysznicem dziewczyny. Narracja jest pro­
wadzona przez bohatera obserwującego nagą
kobietę, spojrzenie na sytuację jest więc typowo
„męskie" . Bohater z namaszczeniem przygląda
się jej gestom, żaden najdrobniejszy ruch jej ciała
nie u m k n i e jego uwadze, zauważa nawet - wyda­
wać by się mogło - nieistotne szczegóły, takie jak
na przykład charakterystyczny sposób trzymania
filiżanki. Narrator jest oszołomiony jej wdzię­
kiem i urokiem, w i d z i w niej pełnię kobiecości.
Sama Nadia mówi o sobie niewiele, lecz w każ­
dym geście widać jej pewność siebie i świadomość
swojej urody. Fascynuje go jej niezależność, pro—
wokacyjne zachowanie
swoboda obyczajewa - Nadia iest także kochanka Wasyla bohatera
którego znamy z wcześmeiszL BiaLo kruka
Wasyl wraz z narratorem i Nadia tworzą erotycz'
ny trójkąt od samego początku znajomości :
53

54

Kobiety, co prawda rzadko, mogą też w z b u ­
dzić w mężczyznach lęk i fascynację. Obcując
z n i m i , mężczyźni dają się dobrowolnie spro­
wadzić do roli poddanego, przekonanego o ich
wyjątkowości i niedostępności. Stasiuk stworzył
kilka ciekawych kreacji kobiet, które są uciele­
śnieniem, w dosłownym sensie, męskich projekcji
o kobiecie idealnej, mitycznej i niezależnej. Ta­
kiej, która jest dopełnieniem męskiej osobowości,
a nie tylko dodatkiem. Taką postacią jest Nadia,
tytułowa bohaterka jednego z opowiadań w tomie
Przez rze^c. J k pisze Z y g m u n t H a u p t , Nadia
a

jest figurą nie z tej ziemi (...), to gnostyczna So­
phia, Helena Szymona Maga (.. .),przewodnicz-

Gdy Nadia pojawiła się w naszym życiu, ani
mnie, ani jemu nie przyszło do głowy pytać,
skąd się wzięła i dlaczego .
55

Najważniejsze, że po prostu jest. A nie jest
to fakt tak oczywisty, jak mogłoby się wydawać.
Kobiece ciało bez imienia nie istnieje realnie, jest
fantomem męskiego pożądania . Ta kobieta zo­
stała wymyślona, stworzona po to, by wabić swoim
urokiem mężczyzn. Nadia „rozpływa się" w tek­
ście, jest zagadką, zagrożeniem, jest przezroczysta
i wciąż znikająca. Jest taka sama jak Zula Egipt
- w c i ą ż tropiona, a nawet ścigana. Mężczyźni pró­
buj ą j ą pochwycić, zatrzymać przy sobie, ale nigdy
56

Motyw miłosnego trójkąta pojawia się też w Białym

5 0

Por. K. Budrowska, op. cit., s. 72.

54

5 1

A. Stasiuk, Biały kruk, op. cit., s. 39.

kruku - Gżanka, szkolna miłość bohaterów, była

52

Z. Haupt, Sto gram i piwo, „Czas Kultury" 1997, nr 1,

w pewnym stopniu spoiwem grupy.

s. 81.
53

Por. B. Warkocki, op. cit., s. 131.

P (15) nn

BARBARZYŃCA

55

Ibid., s. 40.

56

Por. Z. Haupt, op. cit., s. 81.

�24

Kamila Solon

i m się to nie udaje . Najprawdopodobniej dlate­
go, że - tak jak w przypadku N a d i i - w ogóle jej
nie ma. Pierwszą wskazówką, która doprowadza
do tej konstatacji, jest dedykacja rozpoczynająca
opowiadanie Zula Egipt: „Dla Jacka Sucheckiego,
który pierwszy wymyślił i opisał Zułę Egipt" .
Kolejne znajdujemy w tekście opowiadania. Nar­
rator, przyglądając się Z u l i i gładząc ją po udzie na
przemian z doktorem S., snuje różne przypusz­
czenia dotyczące istoty jej tajemnicy:
57

58

Zula należała do tych istot, których pojawienie
się uruchamia wyobraźnię. W miejsce, które
zajmowała w czasie i przestrzeni, mogliśmy
wpakować wszystko, co nasze ześwirowane od
alkoholu i kombinacji umysły były w stanie wy­
produkować. Zabieraliśmy ją w różne miejsca
i często zapominaliśmy o jej istnieniu. Pochła­
niała nas rozmowa o niej, układanie łamigłówek,
była jedynie kluczem tego szyfru .
59

Z u l a i Nadia są wymysłem męskiego umysłu,
zmaterializowanym pragnieniem i fatamorganą.
To kobiety mityczne, idealne, tajemnicze i nie­
dostępne, będące ucieleśnieniem męskich ma­
rzeń. I tak jak marzenia czasem rozpływają się
w powietrzu i znikają. Zostaje po nich przelotny
zapach perfum, wgniecenia na fotelu, zapomnia¬
ny fragment garderoby taki jak porzucona przy
oknie torebka i czarne czółenka Z u l i Egipt.

ginesie jedną uwagę. Stasiuk postrzegany jest jako
pisarz, który brutalizuje świat męskich spraw. Ale
trzeba też zauważyć, że istnieje też Stasiuk liryczny,
który potrafi zadziwiać delikatnością opisu kobiety,
zwłaszcza właśnie tej kobiety mitycznej, nieobecnej
i niedostępnej, takiej jak Nadia i Zula Egipt, w i r u ­
jąca w tańcu Maryśka z Opowieści galicyjskich oraz
młodzieńcza miłość bohatera z Dukli. Zwłaszcza
dwie ostatnie postacie zasługują na szczególną
uwagę. Maryśka, córka Babki, była dziewczyną
nietypową, w niczym nieprzypominającą innych
dziewcząt mieszkających we wsi. Różniła się od
nich urodą i sposobem bycia. Biała krótka sukienka
kontrastowała z jej opaloną skórą i ciemnymi wło­
sami nigdy nie nosiła spodni i pierwsza w czerwcu
kąpała się w zimnej rzece do której nikt nie śmiał
weiść N a zabawach zawsze tańczyła sama nie
zauważając ciekawskich snoirzeń l u d z i którzy
przysiadali sie każdemu iei ruchowi Był tó taniec
wktórvrnsiezataniała zapominała o otaczaiacvm
ia świecie iakbv o r a j ą c nciec od s w o i e J z w i a
i znaleźć "się zupełnie gdzieś indziej
-

A ona sama wpadała w to krążenie, w ten wir, co
jej czarne włosy zawijał dookoła szyi, a białą su­
kienkę dookoła nóg i bioder i czasem tak było, że
wszyscy stawali, a grajki grali tylko dla niej, coraz
głośniej i szybciej, stawali, żeby popatrzeć, jak
w końcu zrzuca pantofle i boso, z rękami nad gło­
wą, z zamkniętymi oczami okręca się w miejscu,
jakby ją na jakiej nitce opuszczali z sufitu, bo te
gołe pięty to chyba już i podłogi nie dotykały .

Pisząc o tożsamości męskiej i postrzeganiu
kobiet przez mężczyzn, warto poczynić na mar­

60

57

Por. co o tym pisze Warkocki, op. cit., s. 128.

dopiero w momencie, gdy kobieta staje się obiektem

58

A. Stasiuk, Przez rze\ę, op. cit., s. 77. Tę dedykację

zainteresowania innego mężczyzny. Istotny jest jeszcze

Warkocki interpretuje znowu w kategoriach „pragnienia

fakt, że rywal musi być godzien rywalizacji. W ten

homospołecznego", bo „oto jeden mężczyzna dedykuje

sposób „tworzy się strukturalny kontekst «pragnienia

drugiemu tekst o kobiecie". Autor Homo

niewiadomo

homospołecznego», lokującego się na zewnątrz

powołuje się na teorię „pragnienia trójkątnego" Renć

«trójkątnego» heteroseksualnego pożądania". Por. B.

Girarda. Według niej jeden z mężczyzn walczy o kobietę

Warkocki, op. cit., a. 129.

nie dlatego, że posiada ona przymioty, które czynią ją

5 9

A. Stasiuk, op. cit., i. 87.

atrakcyjną, ale ze względu na zainteresowanie drugiego

6 0

A. Stasiuk, Opowieści galicyjskie, op. cit., s. 97.

mężczyzny tą samą kobietą. Pragnienie rodzi się

BARBARZYŃCA

ł (15) P009

�25

Proza Andrzeja Stasiuka jako „podręcznik męskości".

Ludzie przyglądają się jej śmiałym ruchom,
plotkując o jej prowokacyjnym zachowaniu. N i e
są przyzwyczajeni do takiej śmiałości i swobody,
jaka cechowała tę dziewczynę. N i e dostrzegali, że
Maryśka próbuje uciec od roli, j aką w jej rodzinnej
wsi ludzie chcieli jej narzucić - roli przykładnej
gospodyni domowej, której życie ogranicza się do
oporządzania gospodarstwa, gotowania obiadów,
a często także do przyprowadzania nocą męża
z pobliskiej gospody. Ucieczka od przeznaczenia
zakończyła się powrotem w rodzinne strony po
k i l k u latach nieobecności. Odmieniona, z pofarbowanymi na rudo włosami ze złotymi zębami
którymi błyskała do każdego mężczyzny, stała się
dokładnie t y m , k i m zostać nie chciała.
W Dukli także pojawia się tańcząca kobieta,
którą trzynastoletni wówczas bohater jest zafa­
scynowany. Cała sytuacja przypomina tę, któ­
ra została opisana w Opowieściach galicyjskich.
Tańczyła sama; nie zważając na tłum, który się
przed nią rozstępował, wirowała białą sukienką
i ciemnymi, kręconymi włosami, które opadały na
opalone plecy. Jak twierdzi bohater, reszta tańczą­
cych kobiet wyglądała przy niej j ak przypudrowa­
ne t r u p y . Oczarowanie młodego chłopca trwało
bardzo długo, chodził za nią na każdą zabawę,
szukał jej na plaży, śledził każdy jej krok. Dopiero
jedno słowo zasłyszane na jej temat ^yy syczane
przez starszą kobietę obserwującą jej taniec, na­
61

znaczyło jego miłość czymś zakazanym. To słowo
w zetknięciu z jej ciałem sprawiło, że zniknęła
całkiem z jego życia, pozostawiając po sobie falę
wspomnień, grę światła, zapachów i dźwięków
Być może jest tak, jak sugeruje Warkocki, że
u Stasiuka kobieta najbardziej jest, kiedy jej nie
ma .
62

Ta obecność/nieobecność kobiety u Stasiuka
raz jeszcze naprowadza na trop fantazmatu
i potwierdza, że „naiwne" czytanie kobiety
(określenie Kazimiery Szczuki) w przypadku
twórczości Stasiuka może (choć nie zawsze
musi) być mylące.
63

Podsumowanie
Męska tożsamość w prozie Stasiuka została
zbudowana w opozycji do kobiecego sposobu my­
ślenia i kobiecych emocji. Jedynym sposobem obro­
ny przed zachwianiem męskości jest zachowanie
dystansu do wszystkiego, co kobiece lub uchodzące
za zniewieściałe. Męskość utożsamiana jest z siłą,
wojowniczością i bogatym życiem emocjonalnym,
kobiecość z seksualnością, uległością i posłuszeń­
stwem. Kobieta pozostanie tylko ładną ozdobą,
która nie wie nic o „prawdziwym życiu", bo „prawdziwę życie zawsze było zabawą mężczyzn".

T h e text presents the problem of identity i n Andrzej Stasiuk's works. Identity issues are fundamental
for the modern humanistic research, especially for sociology, anthropology and literary studies.
Stasiuk not only creates outstanding prose, he also shows skills o f obserying the w o r l d we live i n
w i t h ability to present i n a poetic way a very prosaic reality. H i s w o r k also comprises rich materiał for
research into identity problems. H i s protagonists incessantly seek for their place i n the w o r l d ; they try
to describe themselyes i n contrast to others w h o became their mirrors by w h i c h they can get to k n o w
themselyes. Protagonists i n Stasiuk's works often build their identity on masculinity and memory.

61

Ibid., s. 26.

62

B. Warkocki, op. cit., s. 132.

P (15) nn

6 3

BARBARZYŃCA

Ibid, s.

132.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9813" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9791">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/26d3de6821d45c48e010edd0209e4dca.pdf</src>
        <authentication>f3695300eb26335d35de7a2cc41d6191</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116749">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6491</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116750">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116751">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116752">
                <text>International School of Theatre Anthropology</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116753">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6064</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116754">
                <text>Slow Motion / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116755">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty t.59 z.2, s.126-127</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116756">
                <text>Soszyński, Paweł</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116757">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116758">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116759">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116760">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116761">
                <text>XIV SESJA MIĘDZYNARODOWEJ SZKOŁY ANTROPOLOGII T E A T R U ISTA
„Improwizacja: pamięć, powtórzenie, nieciągłość"
Wrocław - Krzyżowa 1-15 kwietnia 2005

Dyrektor: Eugenio Barba

11-13 kwietnia Festiwal „Wschodnia L i n i a "

O R G A N I Z A C J A : OŚRODEK G R O T O W S K I E G O , W R O C Ł A W

F O R U M W Y M I A N Y OŚRODEK G R O T O W S K I E G O

1-7 kwietnia Sesje pracy w Krzyżowej
Wydarzenia otwarte
Concertum Mundi z udziałem muzyków z Bali, Brazylii, Danii, Francji, Indii, Niemiec,
Japonii i Polski
Kościół w Grodziszczu
Wiosenna wymiana - barter
Ośrodek Fundacji "Krzyżowa" dla Porozumienia Europejskiego

Przemysław Wasilkowski

Projekt Terenowy/Teatr Węgajty

Continuo Theatre
(Czechy)

Omma Theatre
(Grecja)

Free Theatre
(Białoruś)

Centre for Research i n Culture
(Słowenia)

Lalish TheaterLabor
(Kurdystan/Austria)

Green Theatre of Bishkek
(Kirgistan)
Aleksander Gamirov
(Uzbekistan)

8-10 kwietnia Sympozjum „Improwizacja: pamięć, powtórzenie, nieciągłość"
Scena na Świebodzkim we Wrocławiu, pl. Orląt Lwowskich 20 c

SPEKTAKLE
Program A

8 kwietnia
Wprowadzenie: Eugenio Barba; O d i n Teatret (Dania), Pura Desa Ensemble (Bali)
i Nando Taviani (Włochy)
Ord de Otello - Przedstawienie Augusto O m o l u (Brazylia)
Antologia - bukiet kwiatów. Sceny z wielu tradycji
Ileana Citaristi (odissi; Indie), O d i n Teatret (Itsi-Bitsi), Pura Desa Ensemble (topeng;
Bali), Thomas Laebhart (mim cielesny; U S A ) , Augusto O m o l u (orixd; Brazylia),
A k i r a Matsui (no; Japonia)
9 kwietnia
Pokazy praktyczne: A k i r a Matsui (Japonia), Giennadij Bogdanow (Rosja), Augusto
O m o l u (Brazylia), Ileana Citaristi (Indie), A n a Woolf (Argentyna)
„Grotowski: pamięć, nieciągłość"
Wystąpienia: prof. Zbigniew Osiński, prof. Leszek Kolankiewicz, dr Grzegorz Ziół¬
kowski (Polska)
Bonjour Monsieur Decroux - Thomas Leabhart (USA)
Scena Kameralna Teatru Polskiego, u l . Świdnicka 28
Prezentacja filmu Theatrum Mundi
Ośrodek Grotowskiego, Rynek-Ratusz 27

Program B

Plavo Pozoriste
(Belgrad, Serbia i Czarnogóra)
Diakctics of Soul - Study of Freedom
- IMPART

Studium Teatralne (Warszawa, Polska)
Człowiek - Scena na Świebodzkim

Teatr im. L. Kurbasa (Lwów, Ukraina)
Marko frokliaty or the
Legend of the East
- Ośrodek Grotowskiego

Farma v Jeskyni (Praga, Czechy)
Sclavi - Teatr Współczesny

Teatr Pieśń Kozła
(Wrocław, Polska)
Kroniki - obyczaj lamentacyjny
- Teatr Pieśń Kozła

Teatr Z A R (Wrocław, Polska)
Ewangelie dzieciństwa
- Brzezinka

Studium Teatralne (Warszawa, Polska)
Człowiek - Scena na Świebodzkim

Plavo Pozoriste (Belgrad, Serbia i Czarnogóra)
Dialectics of Soul - Study of Freedem
- IMPART

Farma v Jeskyni (Praga, Czechy)
Sclavi - Teatr Współczesny

Teatr i m . L. Kurbasa (Lwów, Ukraina)
Marko Prokliaty or the Legend of the East
- Ośrodek Grotowskiego

Sen Andersena
Przedstawienie O d i n Teatret (Dania)
Wytwórnia Filmów Fabularnych, u l . Wystawowa 1

Spotkanie Eugenia Barby i O d i n Teatret z artystami przedstawiającymi swoją pracę
w ramach Festiwalu Wschodnia Linia

Topeng - Pura Desa Ensemble (Bali)
Wrocławski Teatr Współczesny, u l . Rzeźnicza 12
10 kwietnia
Pokazy praktyczne: O d i n Teatret (Dania), Thomas Leabhart ( U S A ) , Pura Desa En¬
semble (Bali); podsumowanie: Eugenio Barba
„Grotowski: pamięć, nieciągłość"

13-15 kwietnia
Andersen's Dream
Spektakl O d i n Teatret (Dania)

Wystąpienia: prof. Mirella Schino i prof. Franco Ruffini (Włochy)

Wytwórnia Filmów Fabularnych we Wrocławiu, u l . Wystawowa 1

Bonjour Monsieur Decroux - Thomas Leabhart (USA)
Scena Kameralna Teatru Polskiego, u l . Świdnicka 28

Mecenat

Prezentacja filmu Theatrum

Unia Europejska w ramach programu „Culture 2000"

Mundi

Ministerstwo Kultury RP

Ośrodek Grotowskiego, Rynek-Ratusz 27

Samorząd Miasta Wrocławia

Sen Andersena

Współpraca

Przedstawienie O d i n Teatret (Dania)
Wytwórnia Filmów Fabularnych, u l . Wystawowa 1

Instytut Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego
Teatr Polski we Wrocławiu

Topeng - Pura Desa Ensemble (Bali)
Wrocławski Teatr Współczesny, u l . Rzeźnicza 12

Patronat medialny
„Rzeczpospolita"
„Didaskalia. Gazeta Teatralna"
„Konteksty. Polska Sztuka Ludowa"

125

�PAWEŁ

SOSZYŃSKI

cel całej I S T A . Zobaczyć można t u było także typowe
teatry „eksportowe", j a k p o l s k i Teatr Pieśni Kozła
Grzegorza Brala, czy S t u d i u m Teatralne Piotra B o r o w ­
skiego. O b a teatry pokazały zresztą sceniczne „pew­
n i a k i " : Kroniki — obyczaj lamentacyjny i Człowieka.

Slow Motion

Ab­

solutną furorę zrobiła czeska grupa Farma v Jeskyni
z przedstawieniem Sclavi. Zamęt wprowadził Plavo Pozoriśte (Niebieski Teatr) z Serbii i Czarnogóry, który
swoim przedstawieniem Dialectics

of Soul podwyższył

poprzeczkę teatralnego okrucieństwa. Przedstawienie
to polegało z grubsza na serialnym powtarzaniu sce¬
nicznych działań, zapętlaniu i c h do granic absurdu

O

i fonicznej przyzwoitości, bo to właśnie w o k a l n a część
s t a t n i m wydarzeniem kończącym sesję I S T A

przedstawienia przysporzyła najwięcej zmartwień pu¬

we Wrocławiu był festiwal W s c h o d n i a L i n i a

bliczności, która w o l n o , acz konsekwentnie opuszcza¬

prezentujący niezależne grupy teatralne z E u ­

ła miejsca na w i d o w n i . „Kontynuuję czytanie" -

to

ropy W s c h o d n i e j . Jak widać na p r z e d r u k o w a n y m w

zdanie powtarzane w i e l o k r o t n i e w trakcie dwugodzin¬

„Kontekstach"

nego spektaklu dawało impuls do niebotycznego wrza¬

programie

festiwalu,

Ośrodkowi

Grotowskiego udało się zorganizować bardzo ambitne

sku (wzmocnionego przez m i k r o f o n y ) , który przez do¬

przedsięwzięcie,

bre kilkanaście m i n u t nie pozwalał skupić się na skąd¬

które

m a m taką nadzieję

-

jest

jedynie początkiem jakiejś być może cyklicznej impre¬

inąd świetnym pomyśle reżysera. Zostałem do k o ń c a -

zy. Festiwal miał charakter przeglądowy - m o t y w e m

w a r t o było, t a k uważam - przede wszystkim dlatego, że

p r z e w o d n i m były t u geograficzne korzenie występują¬

był to teatr oryginalny, w pełni tego słowa autorski,

cych czy opowiadających o swojej pracy zespołów.

d o w c i p n y (a dowcip, poza prezentacją Wacława So-

M a m wrażenie, że festiwal skierowany był przede

baszka i o m a w i a n y m spektaklem był na festiwalu to¬

wszystkim do gości z Z a c h o d u i i n n y c h kontynentów.

warem deficytowym).

Całość miała charakter m a r a t o n u : o d rana do połu¬

O m m a Theatre z G r e c j i - właściwie nie była to pre¬

Intrygująca była

prezentacja

d n i a odbywały się prezentacje, a po południu pokazy¬

zentacja, lecz zwarte przedstawienie, rodzaj inscenizo¬

wane były przedstawienia. Festiwal trwał d w a d n i . N a

wanej autobiografii t e a t r u i hołdu złożonego a k t o r o m

pokazy składały się projekcje m u l t i m e d i a l n e , fragmen¬

O d i n . Zabrakło t u jednak dystansu, każdy błysk dusi¬

ty zapisów przedstawień, slajdy, krótkie wykłady doty¬

ła celebra. Czymś niebywałym był występ V l a d o Sava

czące działalności danego t e a t r u bądź work demonstra¬

- lidera Centre for Research i n C u l t u r e , który w swo­

tion. N i e sposób opisać t u wszystkich wydarzeń, przy¬

jej działalności (performerskiej?) teatralną

bliżyć przedstawień i sylwetki i c h twórców - nie jest to

doprowadził do p u n k t u krytycznego. Sava jest lepszy

też m o i m

jako wykładowca swojej d o k t r y n y - jednak jego przed¬

z a d a n i e m . Postawiłem

sobie i n n y

cel

ekologię

sięwzięcia artystyczne są niedorzeczne.

w związku z mnogością festiwalowych pokazów m a m

Duże wrażenie zrobił na m n i e pokaz Free Theatre

możliwość opisania pewnej maniery we współczesnym
teatrze biorącym Jerzego Grotowskiego za swojego pa¬

z Białorusi. Bezpretensjonalna

t r o n a . Slow motion zajmę się później. N a razie propo¬

H a i k o - reżyserka w t y m teatrze - w ciągu k i l k u pierw¬

nuje krótki - doprawdy w telegraficznym skrócie

szych m i n u t wylała kubeł zimnej w o d y na głowę sza¬

-

dziewczyna,

Oksana

opis poszczególnych teatrów. Można powiedzieć, że te¬

cownej publiczności. Opowiadała o w a r u n k a c h , w ja¬

atry te z mniejszym lub większym powodzeniem starały

k i c h r o b i ona teatr daleko bardziej autentyczny (nawet

się odpowiedzieć na doświadczenia Teatru Laborato¬

jeśli artystycznie na razie średni) niż większość tego, co

r i u m Jerzego Grotowskiego, c h o ć oczywiście grupy te¬

zobaczyłem w trakcie całego festiwalu. Ten teatr musi

atralne zaproszone przez Ośrodek z pewnością wybie¬

dzielić salę w d o m u k u l t u r y razem z r o c k o w y m i grupa¬

rane były właśnie według tego klucza. Zarówno Ośro¬

m i i dyskoteką. N i e ma t u m o w y o scenograficznych fa¬

dek Grotowskiego, jak i O d i n Teatret są przedstawi¬

jerwerkach, nie ma czasu na celebrację, dowcip jest ko¬

cielami silnych tradycji t e a t r a l n y c h - n i c więc dziwne¬

niecznością. Zresztą w wystąpieniu nie było cienia mar¬

go, że także W s c h o d n i a L i n i a musiała siłą rzeczy wpi¬

tyrologii - w zamian rzeczowość: jest jak jest. Teatr jest

sać się w tę tradycję. Może j e d n a k szkoda, może stąd

młody, ma zaledwie cztery lata. Może dzięki swojej bez-

brała się m o n o t o n i a prezentacji, zmęczenie materiału.

pretensjonalności stanie się kiedyś białoruskimi Węgaj-

Ośrodek Grotowskiego odpowiedzialny za tę część

t a m i - chwalić Boga nie m a w n i m zasady slow motion

I S T A dał szansę k i l k u n a s t u t e a t r o m na pokazanie

- t e c h n i k i , która wydaje się j e d n y m z podstawowych

własnej działalności szerszej międzynarodowej publicz¬

chwytów teatru niezależnego po G r o t o w s k i m .

ności w trakcie prestiżowej imprezy. C e l e m festiwalu

Slow motion jest p e w n y m aspektem pracy aktora,

było też stworzenie warunków do nawiązania współ¬

który przeniknął do przedstawień, stając się elemen¬

pracy między twórcami t e a t r a l n y m i . T a k i jest zresztą

t e m , który m n i e osobiście drażni. N i e chciałbym t u

126

�Paweł Soszyński • S L O W M O T I O N

generalizować, bo też i fakt, że „technika" ta zawład¬

życia - ciało zawstydzone swoją nieporadnością. I n n a

nęła sceną, nie oznacza wcale, że w t e n sposób same

sprawa, gdyby był to celowy zamysł, co przecież jest do

przedstawienia są zdyskwalifikowane. N i e , chodzi t u

pomyślenia. Jednak zarówno studenci I S T A , j a k i nie¬

raczej o pewną manierę, która - zdaję sobie z tego

które teatry ze Wschodniej L i n i i c h c ą traktować tę

sprawę - zawładnęła m o i m umysłem i wypaliła moją

„ekspozycję" serio - oczekują, że spowolnione ciało

uwagę w trakcie całego festiwalu.

wyda z siebie owoc intensywności, przykuje uwagę.

To właśnie ta „technika" zabiła przedstawienie Te¬

Jednak zarówno zwolnione k l a t k i w filmie, podkreśle¬

a t r u i m . Łesia Kurbasa z U k r a i n y . Płynność ruchów,

nia i wytłuszczenia w tekście, j a k i slow motion są jedy¬

ich wyeksponowanie, krągłość, jednostajność na gra¬

nie znakiem, że i c h twórca nieznajduje innego sposo¬

nicy rozleniwienia bardziej niż skupienia - slow motion

b u na sprawienie, by to, co ukazuje, stało się dla kogoś

opanowały festiwal j a k dożylnie podana trucizna, zbyt

ważne. Są to zabiegi „z zewnątrz", nie należące do

duża dawka morfiny. Może dlatego widzowie wybiegli

t k a n k i u t w o r u , jego d r a m a t u r g i i .

w panice z przedstawienia Plavo Pozoriśte - nawet je¬

Może nawet nie byłbym aż t a k rozdrażniony „tech¬

śli faktycznie w t y m w y p a d k u gad na rozgrzanym ka¬

niką slow motion", gdybym wcześniej - w trakcie e t i u d

m i e n i u zmienił się w k o t a skaczącego po płonącym

wymyślanych i pokazywanych przez uczestników na

żwirze. Może dlatego będę bronił tego przedstawienia

zamkniętej sesji I S T A - nie zobaczył tego samego zja¬

- gad c h o ć raz zatańczył. Połamał sobie nogi. T r u d n o .

wiska doprowadzonego do granic śmieszności. Każdy

D o b u d y n k u przy wrocławskim r y n k u nie powin¬

r u c h był t u z ducha tego osobliwego „tai-chi",

które

n o się wpuszczać młodych artystów t e a t r u - wstęp tyl¬

nie m a n i c wspólnego z jakąkolwiek filozofią, ale jest

ko dla teatrów z o d p o w i e d n i o w y s o k i m stażem i po¬

jakąś dziwaczną ornamentyką, optyczną folią, w którą

czuciem h u m o r u . Inaczej n i c z tego nie będzie. Sam

zaplątały się wszelkie działania wykonujących etiudy.

G r o t o w s k i zaobserwował podobne zachowania u akto¬

Folia ta czasem nawet opalizuje, czasem złapie nieco

rów: „którzy poruszają się na z w o l n i o n y c h o b r o t a c h :

światła, ale najczęściej ciągnie się za wykonawcą j a k

usta nieco rozchylone, ręce zwisające jak przedmioty.

ołowiany t r e n za niepewną swego w y b o r u p a n n ą mło¬

Przechadzają się w przekonaniu, że w y z w o l i to ekspre¬

dą. Slow motion to ciało demonizowane swoją powol¬

sję. Sądzą też, że odnajdą jakieś wyjątkowe stany psy¬

nością.

chiczne. A faktycznie pobudzają różne typy astenii".

Na

1

Za dużo t u ruchów z wyhodowaną na skórze mozaiką

zakończenie

f e s t i w a l u wystąpiła

Natalia

Połovynka - ta sama, która w przedstawieniu Teatru

barw o c h r o n n y c h slow motion - t e c h n i k o l o r szokujący

i m . Łesia Kurbasa ugrzęzła razem z i n n y m i a k t o r a m i

f a k t e m , że do n a t u r y mięśni należy i c h skurcz i roz¬

jak insekt w bursztynie slow motion. Zaśpiewała, była

kurcz. Mnóstwo t u kulturystycznych rezonatorów - po

spontaniczna, r u c h l i w a , precyzyjna precyzyjnością na¬

co one? Teatr Plavo Pozoriśte użył po prostu mikrofo¬

turalną, a nie wymuszoną, wydumaną.

nów. Po co m a m y oglądać brzuchomówców, jeśli nie

Oczywiście nie twierdzę, że był to festiwal slow

mają o n i n i c do powiedzenia? Ten teatr staje się estra¬

motion,

dą: wiązanką znakomicie w y k o n a n y c h pieśni, wiersz

może nawet krawędzi sceny na której rozgrywał się

rezonowany plecami, postawa zasadnicza i pięciomi¬

festiwal, zasługujący na więcej uwagi, bo jest i m a m

n u t o w e wspięcie się ciała na palce, skoki przez płoną¬

nadzieję będzie

ce koła imaginowanej raczej niż rzeczywistej fizyczno-

znaczące. W i ę c W s c h o d n i a L i n i a za rok?

to tylko p e w i e n aspekt, jedna z płaszczyzn,

to przedsięwzięcie

warte uwagi

-

ści, bo też daleko t e a t r o m ze „wschodniej l i n i i " do
umiejętności Teatru Pieśni Kozła. Slow motion bierze
się być może z fałszywego rozumienia r o l i ciała w dzia¬
łaniach scenicznych - nie chodzi t u zresztą jedynie

Przypisy

o badania samego Grotowskiego i jego aktorów w tej

1

m a t e r i i , ale o całą tradycję, w którą wpisuje się Gro¬

ski, Wiedza o Kulturze, Wrocław 1999, s. 93

t o w s k i - tradycję, którą interesuje się I S T A . Zamiast
działania ciałem występuje jego eksponowanie - czę¬
sto całkowicie pozbawione sensu. I nie chodzi t u wca¬
le o prezentację gimnastyczną. N a w e t jeżeli

Jerzy Grotowski, Ćwiczenia w: Jerzy Grotowski, Teksty z lat 1965
— 1969. Wybór, wybór i redakcja Janusz Degler, Zbigniew Osiń­

Kroniki...

Brala można uznać jedynie za oszałamiający pokaz
gimnastyczny, to i tak jest w t y m teatrze iskra, esencjonalność i wyczucie kompozycji na najwyższym pozio¬
mie, którego nie zobaczymy a n i w cyrku, a n i na olim¬
piadzie. Coś takiego widziałem tylko w w y k o n a n i u ak¬
torów Brala. Slow motion to raczej s y m p t o m zachwia¬
nia równowagi między możliwościami i o c z e k i w a n i a m i
wobec własnego ciała. Efekt komiczny tworzy się
w c h w i l i , gdy eksponujemy ciało pozbawione wdzięku,

127

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9860" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9838">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/74b6ca1368d4d909103607ea6693acf4.pdf</src>
        <authentication>71f957f0dd306d280bfc454b19b873a6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117339">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6154</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117340">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117341">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117342">
                <text>Kowalska-Lewicka, Anna (1920-2009)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117343">
                <text>Wojciechowska, Aleksandra (1930-2009)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117344">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5740</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117345">
                <text>In memoriam/ LUD 2009 t.93</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117346">
                <text>LUD 2009 t.93 s.385-390</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117347">
                <text>Spiss, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117348">
                <text>Szromba-Rysowa, Zofia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117349">
                <text>Toroński, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117350">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117351">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117352">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117353">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117354">
                <text>VI. IN MEMORIAM

ANNA KOWALSKA-LEWICKA
(1920-2009)

20 sierpnia 2009 roku zmarła w Krakowie
dr Anna Kowalska-Lewicka, etnograf, kierownik
Pracowni Etnografii 1HKM PAN w Krakowie,
długoletni prezes i honorowy członek Polskie­
go Towarzystwa Ludoznawczego, znakomita
badaczka terenowa, aktywna uczestniczka licz­
nych konferencji w kraju i za granicą, do końca
czynnie uczestnicząca w życiu naukowym śro­
dowiska krakowskiego.
Urodziła się 24 maja 1920 roku w Krakowie
jako córka Tadeusza Kowalskiego, orientalisty,
profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, Sekreta­
rza Generalnego Polskiej Akademii Umiejętności.
Była żoną również orientalisty, profesora Uni­
wersytetu Jagiellońskiego, Tadeusza Lewickie­
go, i siostrą profesora zoologii, Kazimierza Ko­
walskiego, prezesa reaktywowanej w 1989 roku PAU. Po zdaniu matury w 1938 roku
w Państwowym Gimnazjum Żeńskim im. Królowej Wandy w Krakowie, zapisała się na
filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od początku okupacji włączyła się w konspi­
rację (AK). Pracowała jako urzędniczka w Radzie Głównej Opiekuńczej, następnie od
stycznia 1942 roku jako pracownik naukowy w Muzeum Archeologicznym w Krako­
wie (do końca 1953 roku). Równocześnie kontynuowała naukę w ramach tajnego na­
uczania na Uniwersytecie Jagiellońskim (wykłady z archeologii, antropologii, historii
sztuki, etnografii). Po zakończeniu wojny, zafascynowana etnografią wykładaną na taj­
nych zajęciach przez Romana Reinfussa, podjęła studia w tej dziedzinie pod kierunkiem
prof. Kazimierza Moszyńskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na tę decyzję wy­
warły także wpływ zainteresowania kulturą ludową ojca, którego osobowość wycisnęła
na Niej piętno. Stopień magistra filozofii w zakresie etnografii uzyskała w 1948 roku na
podstawie pracy „Ceramika kopieniaczych szczepów Ameryki Południowej”. Praca ta
była wynikiem badań terenowych prowadzonych przez Autorkę wśród kopieniaczych
ludów Ameryki Łacińskiej, w latach 1947-1948, w trakcie prywatnej podróży do Ko­
lumbii, Ekwadoru, Peru i Boliwii. Miała tam okazję zaznajomić się z kulturą kreolską
i kulturami indiańskimi dorzecza Ukajali oraz płaskowyżu andyjskiego Peru i Boliwii.

�386

In memoriam

W latach 1945-1950 Anna Kowalska-Lewicka interesowała się głównie etnografią lu­
dów Ameryki Łacińskiej, szczególnie w dorzeczu Amazonki. Znalazło to wyraz w pracy
doktorskiej „Zarys kultury Indian Shipibo na tle innych kultur Indian leśnych Ameryki
Południowej”, obronionej w 1950 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim, której promo­
torem był prof. Kazimierz Moszyński. Efektem pierwszych naukowych zainteresowań
Anny Kowalski ej-Lewickiej był między innymi zamieszczony w „Etnografii Polskiej”
artykuł Przeobrażenia kulturowe Indian Montanii peruwiańskiej pod wpływem kontak­
tów z kulturą europejską (1966) i książka Shipibo (1969).
Od 1954 roku pracowała w Zakładzie Etnografii IHKM PAN w Krakowie, od 1963
do 1971 roku w Pracowni Etnografii IHKM PAN w Łodzi, w charakterze zastępcy
kierownika, a następnie, do przejścia na emeryturę 31 sierpnia 1980 roku, w Pracow­
ni Etnografii IHKM PAN w Krakowie, pełniąc funkcję kierownika.
Po 1950 roku swe zainteresowania naukowe skierowała na polską kulturę ludową,
szczególnie Karpat, przede wszystkim Podhala, szczególnie bliskiego Jej od dzieciń­
stwa, i Beskidu Sądeckiego. W intensywnych badaniach terenowych kierowała uwagę
na problematykę z różnych dziedzin kultury, przede wszystkim materialnej: pasterstwa,
gospodarki rolno-hodowlanej, pożywienia (ze szczególnym uwzględnieniem gospo­
darki mlecznej), stroju, ale i kultury duchowej (m.in. wierzeń i zwyczajów związanych
ze śmiercią). W latach 1952-1953 w praktyce kierowała zespołowymi badaniami tere­
nowymi z ramienia PTL na Podhalu, rozpoczętymi pod kierunkiem Kazimierza Mo­
szyńskiego i Jadwigi Klimaszewskiej, a kontynuowanymi w dalszych latach w ramach
Zakładu Etnografii IHKM PAN w Krakowie. Założenia badań przedstawiła w artykule
Badania etnograficzne na Podhalu (1958). W latach 1976-1979 kierowała prowadzo­
nymi przez zespół Pracowni Etnografii IHKM PAN w Krakowie monograficznymi ba­
daniami w Beskidzie Sądeckim. Pod redakcją Anny Kowalskiej-Lewickiej ukazała się
praca zbiorowa podsumowująca wspomniane badania — Studia z kultury ludowej Be­
skidu Sądeckiego (1985), do której napisała Wstęp oraz rozdział Wierzenia i zwyczaje
związane ze śmiercią. Wcześniej ukazała się Jej publikacja Hodowla ipasterstwo w Be­
skidzie Sądeckim (1980), będąca wynikiem dogłębnych badań prowadzonych na tere­
nie mało dotychczas etnograficznie przebadanym. Zainteresowała się też pożywieniem
ludności wiejskiej; opracowała kwestionariusz do badań, które prowadziła między in­
nymi na Podhalu. Zagadnienie to było przedmiotem wielu Jej referatów i artykułów
publikowanych w kraju i zagranicą. Wymienić tu należy opracowania o serowarstwie
(1967), o pożywieniu chłopskim w średniowieczu (1965) czy o znaczeniu ziemniaka
w polskiej kuchni (1986). Jest współautorką, z Zofią Szrombą-Rysową, rozdziału Po­
żywienie, w pierwszym tomie syntezy Etnografia Polski. Przemiany kultury ludową
(1976), wyróżnionej Nagrodą Sekretarza Naukowego PAN.
W 1968 roku odbyła podróż do Senegalu i Mauretanii, gdzie studiowała życie
koczowniczych ludów Fulbe i Maurów na Saharze mauretańskiej, a w szczególności
ich gospodarkę mleczną, jako materiał porównawczy do europejskich społeczności
pasterskich. Plonem podróży była książka Mauretania (1976).
Anna Kowalska-Lewicka uczestniczyła w wielu konferencjach międzynarodo­
wych, wygłaszając referaty — głównie na temat pasterstwa i pożywienia. Część
z nich została opublikowana, jak na przykład wartościowe opracowania na temat
pożywienia ludowego i stanu polskich badań nad tą dziedziną (197la, 197lb).

�In memoriam

387

Z inicjatywy Anny Kowalskiej-Lewickiej w 1971 roku odbyło się w Krako­
wie ogólnopolskie, interdyscyplinarne seminarium naukowe na temat pożywie­
nia, zorganizowane przez oddział PTL i Muzeum Etnograficzne w Krakowie, któ­
rego plon ukazał się pod Jej redakcją: Pożywienie ludności wiejskiej, między
innymi z artykułem o tradycyjnej produkcji mlecznej w Mauretanii (1973b). Swą
wiedzę, a także zdolności organizacyjne wykorzystała, realizując w 1985 roku
w Kamiowicach pod Krakowem, pod egidą krakowskiego oddziału PTL, VI Mię­
dzynarodową Konferencję na temat etnologicznych badań nad pożywieniem, po­
święconą innowacjom w zwyczajach żywieniowych w Europie i Stanach Zjedno­
czonych.
W latach 1981-1989 była członkiem KomitetuNauk Etnologicznych PAN; wcho­
dziła w skład Prezydium Komitetu (1987-1989). Od 1973 roku, to jest od reaktywo­
wania przy Oddziale PAN w Krakowie Komisji Etnograficznej, była jej członkiem
(wybrana została wówczas na sekretarza Komisji). Zasiadała w Radach Muzealnych:
w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie, w Muzeum Tatrzańskim,
Orawskim Parku Etnograficznym.
Członkiem Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego została w 1947 roku. Peł­
niła przez dwie kadencje funkcję prezesa Towarzystwa (1982-1986 i 1986-1989),
a także wiceprezesa (1992-1996), wykazując w trudnych dla PTL momentach dużą
energię i kreatywność. W latach 1999-2005 przewodniczyła Komisji Rewizyjnej,
była redaktorem serii wydawniczej PTL „Biblioteka Popularna”, a potem „Bibliote­
ka Popularnonaukowa” (1962-2004). W oddziale krakowskim, do którego należała,
aktywność wykazała już w latach 1951-1958, najpierw jako sekretarz zarządu, na­
stępnie wiceprezes (1962-1969). Dwukrotnie pełniła funkcję prezesa oddziału (1959­
1961, 1970-1980). Ogromnie zaangażowana, nie tylko wygłaszała odczyty, ale była
inicjatorką organizowania przez oddział tematycznych sesji naukowych. Za Jej ka­
dencji powstało Koło Zainteresowań Kulturą Indian (1971-1975). Gorąco poparła
powołanie Koła Zainteresowań Kulturą Ormian w 1980 roku; wówczas Ormianie
tylko w ten sposób mogli się zorganizować. Ostatnim ważkim i wymagającym duże­
go wysiłku przedsięwzięciem Anny Kowalskiej-Lewickiej było współredagowanie
z Ewą Fryś-Pietraszkową i Anną Spiss pierwszego tomu opracowania Etnografo­
wie i ludoznawcy polscy. Sylwetki, szkice biograficzne (2002), wydawanego przez
PTL. To właśnie ona znacząco przyczyniła się do realizacji tej inicjatywy wydawni­
czej, wysuniętej przez Jana P. Dekowskiego z oddziału łódzkiego PTL. Całym ser­
cem oddana Towarzystwu, propagowała i pisała o działalności PTL, między inny­
mi w artykule Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Jego miejsce w życiu naukowym
i kulturalnym kraju (1988). W 1991 roku otrzymała godność członka honorowego
Towarzystwa.
Odznaczona została Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1975),
Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis” (2007), Nagrodą Ministra
Kultury i Sztuki (1995).
W Jej bogatym dorobku, oprócz trzech samodzielnych publikacji, znajdują się
liczne artykuły, publikowane w polskich i zagranicznych czasopismach. Zwracała
w nich szczególną uwagę na znaczenie dla naszej nauki empirycznych badań tereno­

�In memoriam

388

wych, z pasją przez Nią podejmowanych. Osiągnięcia naukowe i talent organizacyj­
ny, silna osobowość oraz niezależność sądów sprawiły, iż Anna Kowalska-Lewicka
zajęła ważne miejsce w polskiej etnografii.
Anna Spiss, Zofia Szromba-Rysowa

WYBRANE PRACE ANNY KOWALSKIEJ-LEWICKIEJ
1958
1965
1966
1967
1969
197la
1971b
1973a
1973b

1976a
1976b

1980
1985
1986

1988
2002

2006
2007

Badania etnograficzne na Podhalu, „Etnografia Polska” 1, s. 240-256.
Pożywienie chłopskie w średniowieczu i przydatność badawcza źródeł etno­
graficznych, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej” 13: 4, s. 754-766.
Przeobrażenia kulturowe Indian Montanii peruwiańskiej pod wpływem
kontaktów z kulturą europejską, „Etnografia Polska” 10, s. 376-396.
Tradycyjne serowarstwo w Polsce, „Studia z Dziejów Gospodarstwa
Wiejskiego” 9: 3, s. 151-193.
Shipibo, Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze.
Die Volksnahrung der Bauern in Polen, „Acta Ethnographica Academiae
Scientiarum Hungaricae” 20: 1, s. 45-85.
Ethnologische Forschungen über die Volksnahrung in Polen, „Ethnologia
Europaea” 5, s. 132-141.
(red.), Pożywienie ludności wiejskiej, Kraków: Muzeum Etnograficzne
w Krakowie.
Tradycyjna produkcja mleczna w Mauretanii, w: A. Kowalska-Lewicka
(red.), Pożywienie ludności wiejskiej, Kraków: Muzeum Etnograficzne
w Krakowie, s. 269-282.
Mauretania, Warszawa: Wiedza Powszechna.
(wspólnie z Z. Szrombą-Rysową) Pożywienie, w: M. Biernacka, B. Kopczyńska-Jaworska, A. Kutrzeba-Pojnarowa, W. Paprocka (red.), Etnogra­
fia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1, Wrocław: Zakład Narodowy
im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, s. 353-376.
Hodowla i pasterstwo w Beskidzie Sądeckim, Wrocław: Zakład Narodowy
im. Ossolińskich Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk.
(red.) Studia z kultury ludowej Beskidu Sądeckiego, Wrocław: Zakład Naro­
dowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk.
The Potato and the Polish Kitchen, w: A. Fenton, E. Kisban (eds.), Food
in Change. Eating Habits from the Middle Ages to the Present Day, Edin­
burgh: John Donald Publishers.
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze. Jego miejsce w życiu naukowym i kul­
turalnym kraju, „Lud” 72 (wyd. 1989) s. 47-65.
(red. wspólnie z E. Fryś-Pietraszkową A. Spiss) Etnografowie i ludoznawcy
polscy. Sylwetki, szkice biograficzne, t. 1, Kraków: Wydawnictwo Naukowe
DWN Oddział Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Krakowie.
Jędrzej Wowro. Swiątkarz beskidzki, Wadowice: Wadowickie Centrum Kultury.
„Nasza współczesna antropologia społeczna i kulturowa nie powinna
odcinać się od korzeni, z których wyrosła ”. Odpowiedzi na pytania Zbig­
niewa Jasiewicza, „Lud” 91, s. 305-345.

�In memoriam

389

ALEKSANDRA WOJCIECHOWSKA
(1930-2009)

Urodziła się 15 maja 1930 roku w Poznaniu, w ro­
dzinie kupieckiej. Jej ojciec, Antoni Bilanowski, był po­
wstańcem wielkopolskim, w czasie II wojny światowej
więzionym w obozie koncentracyjnym. Podczas wojny,
jej matka Apolonia, a także Aleksandra, mając niespełna
12 lat, musiały przymusowo pracować i ten okres wywarł
wpływ na jej życie. W czasie okupacji, mimo ciężkich
warunków materialnych, uczyła się na tajnych komple­
tach. Po zakończeniu wojny, od 1945 roku uczęszcza­
ła do Gimnazjum im. Gen. Zamoyskiej w Poznaniu,
a w 1950 roku rozpoczęła studia z zakresu historii kul­
tury materialnej na Uniwersytecie Poznańskim, które
ukończyła w 1953 roku (pierwszy stopień), a następnie studiując w latach 1955-1957
uzyskała stopień magistra etnografii za pracę „Chłopskie budownictwo mieszkalne
na terenie powiatu kcyńskiego” napisaną pod kierunkiem prof. Józefa Burszty.
Po ukończeniu studiów pracowała w latach 1959-1962 w Pracowni BadaniaFolkloru przy Woj ewódzkim Domu Kultury w Poznaniu, a w latach 1962-1993w poznań­
skim Pałacu Kultury jako kierownik Uniwersytetu Kultury — dwuletniego Studium
Oświaty Dorosłych oraz wykładowca z dziedziny historii kultury i etnografii.
Aleksandra Wojciechowska, w ramach pracy naukowej, prowadziła badania nad
kulturą ludową i folklorem w Wielkopolsce, na ziemi lubuskiej i w województwie
koszalińskim. Była autorką wielu prac opublikowanych między innymi w trzytomowym dziele Kultura ludowa Wielkopolski (1960-1967) oraz w książce Stare i nowe
w kulturze wsi koszalińskiej (1964), pracach zbiorowych pod redakcją prof. Józe­
fa Burszty. Napisała też Dożynki w Wielkopolsce, wydane trzykrotnie (1967, 1970
i 1983-1984) jako samodzielna pozycja wydawnicza o charakterze monograficznym,
przeznaczona również dla potrzeb zespołów folklorystycznych.
W czasie całej swej pracy zawodowej wykładała wybrane zagadnienia z dziedzi­
ny kultury ludowej i folkloru, prowadziła poradnię etnograficzną, udzielała konsul­
tacji instruktorom zespołów folklorystycznych, organizowała plenery dla twórców
ludowych, a także wystawy twórczości ludowej.
Wydaje się jednak, że największym jej osiągnięciem było rozpoczęte w 1987
roku tworzenie scenariuszy i komentarzy do filmów związanych z kulturą ludową
i folklorem wielkopolskim. Przyczyniła się, wspólnie z autorem zdjęć, Januszem
Piwowarskim, do powstania na taśmach wideo zbioru pod ogólnym tytułem „Videoteka Folkloru Wielkopolskiego”. Powstały 24 filmy dokumentalne o różnej
długości. W latach 2007-2008 doprowadziła do przegrania wszystkich filmów
wideo na płyty DVD, przy pomocy finansowej Stowarzyszenia Twórców Ludo­
wych. Dzięki jej współpracy ze Studio Pro Video Janusza Piwowarskiego powstało

�390

In memoriam

9 płyt wydanych w 2008 roku pod wspólnym tytułem „Śladami tradycyjnej kultury
ludowej”.
Problematyka kultury ludowej i folkloru była związana nie tylko z jej pracą za­
wodową, lecz również społeczną Od roku 1962 była członkiem PTL. Działała też
w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych. W 1986 roku zorganizowała Oddział Wiel­
kopolski STL i została przewodniczącą Rady Programowej, którą to funkcję pełniła
do ostatnich chwil swego życia.
Za swą działalność zawodową i społeczną otrzymała Krzyż Kawalerski Orderu
Odrodzenia Polski (1983), Złoty Krzyż Zasługi (1972), odznakę „Zasłużony Dzia­
łacz Kultury” (1971), Odznaki Honorowe Miasta Poznania i „Za zasługi w rozwoju
województwa poznańskiego” oraz Nagrodę im. Oskara Kolberga przyznaną przez
Mazowieckie Towarzystwo Kultury (1995). Tę ostatnią nagrodę najbardziej ceniła.
Aleksandra Wojciechowska w 1949 roku zawarła związek małżeński; wspólnie
z mężem przeżyła 46 lat. Mąż zapewnił jej stabilizację życiową i pomagał realizować
wszystkie zamierzenia. Miała jedną córkę, Ewangelinę (dr historii, autorka publika­
cji historycznych, wydawca). Kilka lat przed śmiercią przeniosła się do Kiekrza pod
Poznaniem, gdzie w ostatnim okresie życia była otoczona troskliwą opieką córki.
Zmarła w Kiekrzu 9 czerwca 2009 roku, została pochowana 12 czerwca na cmenta­
rzu junikowskim w Poznaniu.
Zbigniew Toroński

Spis filmów dokumentalnych z kolekcji „Śladami tradycyjnej kultury ludowej”
(9 płyt DVD), opartych na scenariuszach, przy większości filmów także opracowa­
niach naukowych i komentarzach A. Wojciechowskiej; zdjęcia i montaż J. Piwowar­
ski, Stowarzyszenie Twórców Ludowych, Studio Pro Video 2008:
1. Strój szamotulski, Stroje ludowe z Przyprostyni, Z tradycji hafciarstwa ludowego
—p. Glapińska, Strój bamberski i poznański',
2. Henryk Hagel — rzeźbiarz ludowy, JózefSkawiński — rzeźbiarz ludowy, Zdzisław
i Piotr Staszakowie — rodzina rzeźbiarzy ludowych, Kultura ludowa Pałuk, cz. 1. Zdob­
nictwo',
3. Instrumenty ludowe ze zbiorów Tadeusza Czwordona, Andrzej Mendlewski — bu­
downiczy instrumentów muzycznych, Kozioł weselny;
4. XVII Turniej Dudziarzy Wielkopolskich, XXVI Turniej Dudziarzy Wielkopolskich;
5. Kapela zbąszyńska, Kapela z Przyprostyni, Kapela Dudziarzy Wielkopolskich;
6. Józef Dzieciątkowski — garncarz ludowy, Bednarze;
7. Wesele szamotulskie;
8. W gościnie u Tośtaków, Chodzenie z niedźwiedziem, Pisanki wielkanocne;
9. Strój biskupiański, Stroje z Dąbrówki Wielkopolskiej, Maria Orlikowa — śpie­
waczka ludowa z Szamotuł.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10737" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10715">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7f0232c62de4f1c0b562a87a206fcbdd.pdf</src>
        <authentication>20f25c20b5499623cc8089d3b79bc24e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127979">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2880</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127980">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127981">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2685</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127982">
                <text>O pożytkach płynących ze "śmieci" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127983">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.1-2, s.237-239</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127984">
                <text>Spiss, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127985">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127986">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127987">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127988">
                <text>Anna Spiss • O POŻYTKACH PŁYNĄCYCH ZE „ŚMIECĘ'

Z

wykła szara kamienica z początku w i e k u , j a k i c h
wiele na Kazimierzu w K r a k o w i e , położona przy
bocznej

A

uliczce, n i e d a l e k o Starej

ANNA

Synagogi.

SPISS

jednak, kiedy przypadkowy przechodzień zajrzy

przez starannie odmalowaną bramę d o środka, na jego
twarzy maluje się zaskoczenie i zaciekawienie. O t o
przedsionek i k l a t k a schodowa są ozdobione, a raczej
ustrojone t y m , co ludzie p o zużyciu zawartości lub n a ­
cieszeniu oka, po prostu wyrzucają. Przedmioty nie­
trwale, n o , może z wyjątkiem p l a s t i k o w y c h i blasza­

O pożytkach
płynących ze „śmieci"

n y c h opakowań, których funkcja jest przede wszyst­
k i m praktyczna. T u wszystko służy ozdobie, łącznie
z r e p r o d u k c j a m i wyciętymi z gazet, starymi kalenda­
rzami, suchymi b u k i e t a m i , plastikowymi k w i a t a m i i t p .
N a w e t schody z poręczami z t o c z o n y m i t r a l k a m i p o ­

czonym przejściem n a klatkę schodową w i d n i e j e wy­

malowane zostały tak, że nie zamalowany środek stop­

m a l o w a n a , co r o k u a k t u a l n i a n a data roczna rozdzie­

n i tworzy n a t u r a l n y „dywanik" odcinający się bielą wy­

lona obrazkiem Pana Jezusa. A p o d t y m zębata piła

szorowanego drewna. N a suficie sieni w y m a l o w a n o

skierowana zębami w dół z w y m a l o w a n y m białym n a ­

cztery wielkie karty d o gry, na przemian as karo i as

pisem: Gdzie czystość,

p i k . W przedsionku, z prawej strony o d wejścia przy­

tam zdrowie.

T o „makatkowe"

hasło znakomicie koresponduje ze starą emaliowaną

ciąga wzrok znak B B W R , z hasłem Zawsze dla Polski

tabliczką: Uprasza

i fotografią Lecha Wałęsy. Wyżej zawieszono repro­
dukcje gazetowe przedstawiające Józefa Piłsudskiego
oraz rozmowę Gorbaczowa z Reaganem. N a ramie,

się wycierać

obuwie.

W sieni i na

klatce schodowej jest więc k o l o r o w o , niebanalnie,
a przy t y m bardzo czysto, co jest dość rzadkie j a k na
tę dzielnicę.

w którą o p r a w i o n o spis lokatorów, widnieje nalepka

Podobnie schludne jest mieszkanie państwa L . W i ­

Sołiciarności.

doczne jest t u zamiłowanie mieszkańców zarówno d o
czystości, jak i d o „przezdabiania" pomieszczeń, k u c h ­

Te patriotyczne i polityczne akcenty nie są t u przy­
padkowe. W ł a ś n i e wydarzenia z 1989 r o k u , kiedy

n i i p o k o j u . K o l o r o w e opakowania produktów spożyw­

„zwyciężył Wałęsa", stały się i m p u l s e m d o w y m a l o w a ­

czych, puszki, flaszki z b a r w n y m i e t y k i e t a m i , k o l o r o w e

nia i ozdobienia k l a t k i schodowej. Twórcą oryginalnej

obicia, kolorowe f i g u r k i , laleczki, obrazki, fotografie

malatury i całego przystroju, w którym stale są w y m i e ­

rodzinne. N i e brakuje oczywiście fotograficznego por­

niane drobne elementy, jest malarz pokojowy, kaflarz,

t r e t u ślubnego (monidła) w złotej ramie. Dużo drob­

we wczesnej młodości również piaskarz, Stefan L . u r o ­

n y c h przedmiotów, dewocjonaliów. Uwagę zwraca f o ­

dzony w 1917 r o k u n a Kazimierzu. Pomaga m u żona,

tografia dzieci państwa L . - typowa „pamiątka" w y k o ­

była dozorczyni, bardzo nadal zaangażowana w utrzy­

nana przez Stefana L . w 1957 r o k u . Jest t o obrazek

manie schludności i porządku w kamienicy i wokół

malowany na szkle z w m o n t o w a n y m i zdjęciami syna

n i e j . Państwo L . zamieszkali w t y m d o m u p o ślubie

i córki, w którym głównymi e l e m e n t a m i zdobniczymi

w 1945 r o k u .

są: kościół M a r i a c k i i . . . papuga. M a l o w a n i e m t a k i c h
właśnie „pamiątek" i szyldów Stefan L . uzupełniał

D o rzucających się w oczy ozdób r o d e m z „poprzed­
niej e p o k i " należy o p r a w i o n y w drewnianą brązową
ramę plakat z białym orłem z dorobioną złotą koroną,
podpisem X X X lat Polski Ludowej

swoje dochody malarza pokojowego.
N a początku był jednak ogródek. W latach 1980.

i szeroką bordiurą

państwo L . , którym bardzo leży na sercu dbałość o zie­

z p o l s k i c h znaczków z serii: dzieci, zwierzęta, kwiaty,

leń Kazimierza (a jest t u jej jak na lekarstwo), posta­

zabytki. D o ozdoby pomieszczeń nadają się idealnie

n o w i l i urządzić na skwerku przylegającym d o „ich" ka­

k o l o r o w e kalendarze, więc i t y c h t u nie zabrakło, p o l ­

mienicy mały, oryginalny ogródek. Dostępny dla każ­

s k i c h i zagranicznych, przedstawiających górskie pej­

dego, a więc bez b r a m k i , otoczony tylko d r e w n i a n y m

zaże, zabytki K r a k o w a , piłkarzy. A poza t y m czego t u

płotkiem. W c e n t r u m stanęły ławki i stolik, a przy

nie m a ! O p a k o w a n i a p o środkach d o p r a n i a i m y c i a ,

chodniku

plastikowe, k a r t o n o w e , blaszane puszki p o n a p o j a c h

ozdobnym, żeliwnym ogrodzeniem. Czasami pływały

malutka trójkątna

sadzawka

otoczona

i zużyte spraye po lakierze d o włosów i bitej śmietanie,

tu r y b k i (syn jest wędkarzem). I na t y m skrawku ziele­

pudełka po papierosach i czekoladkach, t o r e b k i po

n i , p a c h n ą c y m bzem w m a j u , a w l i p c u różą d o smaże­

przyprawie Vegeta, reprodukcje malarstwa, plakat z p i ­

nia, odcisnęła się indywidualność i c h twórców. Roz­

sanką i napisem Wesołych

Świąt, o b u d o w a starego te­

maite drobne elementy: wstążeczki, k o k a r d k i , kapsle

lewizora i r a d i o o d b i o r n i k l a m p o w y z l a t I 9 6 0 . , b u k i e ­

i nakrętki przyczepione d o żerdek, ale i koła o d wozu,

ty suchych traw, p l a s t i k o w y c h kwiatów,

łańcuchy

łopata z zestawu p.-poż., z d o w c i p n y m napisem:

Łopat­

i podkowy, dwa wypchane bażanty i blaszana tarka d o

ka dla dzieci ożywiają t e n zakątek. A nade wszystko

prania z podpisem J 935 rok. N a d półkoliście zwień-

rzucają się w oczy hasła, o d państwowotwórczych: B u -

237

�Anna Spus • O POŻYTKACH PŁYNĄCYCH ZE „ŚMIECI'

K l a t k a schodowa ozdobiona przez Stefana L . , Kraków-Kazimierz, u l i c a Bartosza 2, f o t . A n n a Spiss 1996
W n ę t r z e p o k o j u Stefana L . , Kraków-Kazimierz, ulica Bartosza 2, f o t . A n n a Spiss 1996

238

�Anna Spiss • O POŻYTKACH PŁYNĄCYCH ZE „ŚMIECI"

dujemy lepsze jutro, poprzez: Dzieci proszą
sadzawce), d o : Prosimy o utrzymanie

o ryby (przy

czystości,

nalepkami l u b kapslami, m a k a t k i (jelenie jak na na­
szych

Krako­

makatkach!)

w y k l e j o n e ze s t e m p l o w a n y c h

Ogródek znany i podziwiany,

znaczków pocztowych, kapliczki z M a d o n n ą zaaranżo­

chętnie odwiedzany na przerwach przez młodzież o k o ­

wane w starej wannie l u b obudowie telewizora i t d . Ca­

licznych szkół, niekiedy jednak złośliwie niszczony, o d

łe masy „przetworzonych" przedmiotów sprzedawane

k i l k u lat podupada. Państwo L . rozgoryczeni szkodami

są na ulicach i placach, znajdują chętnych nabywców,

wiacy

lubią

czystość.

wyrządzonymi przez miejscowy „element", a przede

traktowane są więc czysto komercyjnie. Tę samą sztu­

wszystkim z uwagi na brak sił nie są w stanie k o n t y n u ­

kę uprawiają teksascy Meksykanie, ale głównie po to,

ować swej społecznej pasji. N a pamiątkę zostały dyplo­

aby podkreślić swój związek z M e k s y k i e m i nie poddać

my z l a t 1988 i 1989 otrzymane w k o n k u r s a c h dzielni­

się unifikacji z amerykańską kulturą, czyli ocalić swoją

c o w y c h p n . : Czystość, zieleń,

estetyka,

które zdobią

więc zaryzykować stwierdzenie, że narastający p r o b l e m

Państwo L . nie znaleźli naśladowców, c h o ć i c h po­

śmieci i odpadów współczesnej cywilizacji w meksy­

czynania spotkały się na ogół z życzliwością. C i ludzie
1

0 artystycznej duszy i społecznikowskiej pasji rozsze­
rzyli swój d o m o klatkę schodową i przyległy skwer.
O s w o i l i tę przestrzeń, n a d a l i jej piętno własnej i n d y w i ­
dualności.

Przestrzeń

tożsamość. Pozwala i m to zmniejszyć uczucie poniże­
nia, w j a k i m żyją w Stanach Zjednoczonych. Można

ściany p o k o j u .

ta stała

kańskim Teksasie przynajmniej częściowo jest rozwią­
zany poprzez twotzenie symboli tożsamości, a t e c y k l i n g
traktowany jest t u i d e o w o .

2

się n i e p o w t a r z a l n a

W Polsce zjawisko artystycznego t e c y k l i n g u wystę­

1 odejdzie wraz z n i m i . Nieświadomi r e c y k l i n g u w y k o ­

puje jeszcze spotadycznie. A l e przecież nie b r a k ludzi

rzystali eksptesję przedmiotów, f o r m i tworzyw, i c h

z fantazją, którzy tak jak państwo L . potrafią poprzez

zmienioną l u b ograniczoną funkcję, gdzie n p . o b u d o ­

osobliwą aranżację swego najbliższego otoczenia uczy­

wa nieużytecznego telewizora tworzy ramę dla lustta,

nić je n i e b a n a l n y m . W a r t o więc te zjawiska obserwo­

d o stworzenia nowej estetyki. T y m samym znaleźli się

wać i rejestrować.

wśród t y c h , którzy poprzez swoją twórczość artystycz­
ną, nietzadko ocietającą się o kicz, twotzą nową i k o nosferę miast.
Sztuka plastycznej aranżacji z „odpadów" występuje
szczególnie w środowiskach ludzi ubogich, w krajach
b i e d n y c h l u b w krajach o dużych kontrastach społecz­
n y c h , poza Europą, w A f r y c e , A z j i ( I n d i e ! ) , A m e r y c e

Przypisy:

Południowej. Można by powiedzieć: pomysłowość w y ­

1

Stefan L. zmarł 26.01.2000 r. N a razie sień bez zmian, ale są­

nikająca z biedy. A l e przecież i niektóte europejskie do­

dzę, że wystrój tak oryginalny ulegnie likwidacji. Może dłużej

my m o d y lansują o d czasu do czasu ekscentryczne kre­

przetrwa wystrój mieszkania państwa L. Z ich ogródka, obecnie
zarośniętego, zostały smętne resztki.

acje, zwłaszcza biżuterię z materiałów „z odzysku". Cie­
2

kawych przykładów recyklingu dostatczają Meksyka­
nie, którzy wkładają w swe wyroby dużo artyzmu. S ą to

Interesująca wystawa na ten temat pt. Recycled. Re-Seen: Folk
A r t from the Global Scrap Heap miała miejsce w 1996 r. w M u ­
seum of International Folk A r t w Santa Fe, USA. Towarzyszył

n p . koszyki z kolorowego kabla telefonicznego, zabaw­

jej katalog naukowy pod tym samym tytułem pod red. Charle-

k i z puszek po napojach, skrzynki oklejone k o l o r o w y m i

ne Cerny i Suzanne Seriff.

Klatka schodowa ozdobiona przez Stefana L., Kraków-Kazimierz, ulica Bartosza 2, fot. Anna Spiss 1996

239

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9775" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9753">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b6a3e35fe30299f9f1ba45d65b911d23.pdf</src>
        <authentication>b54612b7fda16e57d5a6e5cd7ef21d17</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116243">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4596</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116244">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116245">
                <text>rok obrzedowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116246">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4269</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116247">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116248">
                <text>"Mikołaje" z Łąki / Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.4; s.207-210</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116249">
                <text>Spyra, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116250">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116251">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116252">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116253">
                <text>Aleksander Spyra

„MIKOŁAJE" Z ŁĄKI
We wsi Ł ą k a pow. Pszczyna każdego roku odbywa się
ciekawy zwyczaj z w i ą z a n y z odpustem w miejscowym
kościele pod wezwaniem św. Mikołaja, w dniu 6 grudnia
lub najbliższą tej daty niedzielę.
Zwyczaj ten przedstawiam na podstawie relacji Agniesz­
k i N o c o ń i Ottona Zieleznika, m i e s z k a ń c ó w Ł ą k i , odtwarza­
jąc widowisko, k t ó r e miało miejsce 10 grudnia 1972 r.
Od wczesnego p o p o ł u d n i a chodzą po wsi grupy prze­
bierańców. Tradycje tego zwyczaju sięgają dawnych cza­
sów. Nie u d a ł o się nam stwierdzić jednak od kiedy on
w Łące istnieje. Prawdopodobnie jest to jedyna miejscowość
na G ó r n y m Śląsku, w k t ó r e j zwyczaj ten do dziś jest bardzo
ż y w o t n y . Świadczy o t y m fakt, że w t y m roku chodziło
po Ł ą c e 9 grup. P o n i e w a ż k a ż d a z nich liczy co najmniej
10 osób, a więc ok. 100 m ł o d y c h ludzi bierze udział w t y m
obrzędzie. Przy ogólnej liczbie ponad 1000 m i e s z k a ń c ó w wsi
jest to d u ż y procent i świadczy o stosunku społeczności Ł ą k i
do tego ludowego o b r z ę d u . Cieszy się on zresztą d u ż y m
poparciem ludności, o czym świadczy fakt, że gdy poprzedni
proboszcz chciał zwyczaj ó w zlikwidować, społeczność wiej­
ska przeciwstawiła się t e m u stanowczo. N o w y proboszcz
otoczył ten zwyczaj o p i e k ą .
Ł ą k a jest zresztą znana z ciekawych pieśni ludowych,
interesujących opowieści o „ u t o p c a c h " i „ m ł y n o r z a c h "

zbieranych przez miejscowego p o e t ę ludowego Jana Kupca,
a t a k ż e przez nieżyjącego j u ż również p . Pilot г, zw. „Pilo­
tek".
A oto opis tego zwyczaju. P r z e b i e r a ń c y składają się
z trzech grup. Pierwsza z nich, t o : Mikołaj, Biskup i K s i ą d z .
W c h o d z ą do izby poszczególnych gospodarzy jako pierwsi.
Reszta osób pozostaje na zewnątrz, s t r a s z ą c i goniąc przy­
padkowych przechodniów, gapiów, a szczególnie m ł o d e
dziewczęta, k t ó r e p r z y t u l a j ą do siebie, b r u d z ą c je przy t y m
s a d z ą lub kłując szpilkami, k t ó r e są powtykane do rogów
D i a b ł a , do nosów i „ l a r w y " Śmierci.
Grupa pierwsza (mikołaje) pozdrawia najpierw domow­
n i k ó w s ł o w a m i : K s i ą d z : „ n i e c h bydzie pokwolony Jezus
Chrystus, niech pokój i szczynście zamieszko w t y m d o m u " .
Tutaj n a s t ę p u j e dwukrotno uderzenie p a s t o r a ł e m o podłogę
i grupa śpiewa 2 p i e ś n i .
Czasami z g r u p ą pierwszą do izby wchodzi również
harmonista, a k o m p a n i u j ą c ś p i e w a j ą c y m . Charakter pieśni
wskazuje na ich kościelne pochodzenie (kadencje), lecz
sposób w y k o n y w a n i a jest j u ż wybitnie regionalny. Tekst
jest również chyba przeinaczony, a fragmenty nielogiczne.
Melodyka interpretowana jest dość swobodnie, r y t m i k a —
przypadkowa.
A oto te dwie p i e ś n i :

I I . 1. „ M i k o ł a j e " z Ł ą k i .

207

�Tl. 2. „Mikołaje" z Łąki.
1) Pragniesz cudów z nieba
pragniesz cudów z nieba
ufać błagać trzeba
Mikołaj z pomocą
spieszy dniem i nocom,
ciemnymu wzrok wraco
chromymu krok skraco
i rodzaj niewieści
w godzinie boleści
gdy z wiarom go wzywo
ratunek dobywo.

I
2) Niech bydzie B ó g nasz pokwolony
niech bydzie B ó g nasz pokwolony
święty Mikołaju
niech wzsystkie niebieskie tryumfy
do górnego kraju
otwarta droga
kto sie do Boga udo przez niego,
dojdzie wiecznego pokój, azozynśliwości.

|, JJ]|J,| |^|.j-JJ )JJ.I l ^ J J i V t ^ ^ J J J J J ^ J ^ J r n j J n , : | ]
JJ

S

rf

f

ir

1|

l

l

r

�Po odśpiewaniu pieśni Mikołaj zbiera d a t k i do skar­
bonki. Ciekawa rzecz, że w przeciwieństwie do pozostałych
przebierańców „ Ś w i y n c i " nie piją podawanego i m alkoholu.
U m o w n o ś ć jest t u więc dość daleko p o s u n i ę t a .
Stroje
grupy
p i e r w s z o j : 1) Mikołaj —
ubrany w ornat z m a t e r i a ł u obszyty imitacjami srebra,
na głowie —• tiara biskupia, malowana i m i t a c j ą złota.
Broda i w ą s y okalają twarz, p o m a l o w a n ą dość kolorowo.
W r ę k u — „ s z k a r b o n k a " — skrzynka oblepiona staniolem
kolorowym. 2) Biskup — ubrany podobnie j a k „ M i k o ł a j " ,
lecz skromniej, bez brody i w r ę k u dzierży p a s t o r a ł poma­
lowany na srebrno. 3) K s i ą d z — na głowie biret. U b r a n y
w imitację sutanny, na niej k o m ż a haftowana, biała.
S t r o j e g r u p y d r u g i o j : 1) K o z a — w kurtce
z f u t r a baraniego przepasana szerokim pasem s k ó r z a n y m
zdobionym m o s i ę ż n y m i dzwonkami i k u l k a m i . N a głowie —
d u ż y łeb kozy z posrebrzonymi rogami, na k t ó r y c h sterczą
sztuczne kolorowe k w i a t k i i w s t ą ż k i . Jedna z K ó z m i a ł a
na łbie rogi jelenie, a na k a ż d y m r o ż k u ż a r ó w k ę , k t ó r a
m i g o t a ł a (podłączenie do baterii). W n ę t r z e otwartego pyska
jest również podświetlone na czerwono. 2) Dioboł — kostium
jednoczęściowy (kombinezon) przeważnie czerwony, obszyty
gęsto b i a ł y m i frędzlami. N a głowie czerwona „ l a r w a "
z przyczepionymi trzema, zrobionymi z czarnej szmaty,
rogami, p e ł n y m i powtykanych szpilek, k t ó r y m i bodzie
dziewczęta w "czasie przytulania. N a plecach — wymalo­
wana czaszka z piszczelami i napis „ m e m e n t o m o r i " . Ogon
dość długi, z włosia końskiego. W r ę k u — cep względnie
bicz, k t ó r y m Dioboł bije napotkane dziewczyny i dzieci.

3) Śmiercica — ubrana w białe płócienne spodnie i białą
koszulę lub c h u s t ę , p o m a l o w a n ą w ż e b r a i kości. N a gło­
w i e — biała „ l a r w a " , w r ę k u — kosa, k t ó r ą łapie dziew­
częta.
4)
Na
W
na

Ż y d — w czarnym fraku lub garniturze oraz w meloniku.
twarzy binokle. T r z y m a s k r z y n k ę - k r a m i k na pasku.
skrzynce nosi towary, k t ó r y m i handluje (oczywiście
niby) — j a k i e ś staniki, paski damskie, obrazki i t p .

5) Baba — mężczyzna, przebrany za dziewczynę, pomalo­
wany w y z y w a j ą c o , na głowie peruka z warkoczami i koloro­
wa chustka. Biust wypchany, w r ę k u kosz wiklinowy.
Ta grupa przebierańców wpada do domostw gwaltownio
wraz z k a p e l ą i natychmiast rozpoczyna dzikie harce.
P r z e b i e r a ń c y p o r y w a j ą do t a ń c a wszystkie kobiety, kłując je
i bodąc w czasie t a ń c a . Kapela gra j u ż przeważnie melodie
współczesne, marszowe, a nawet przeboje. W czasie przerwy
gospodarz obowiązkowo częstuje p r z e b i e r a ń c ó w w ó d k ą ,
a gospodyni „ s z e w k a m i " (są to okrajki kołaczy). Po k i l k u
t a ń c a c h przebierańcy idą dalej, bo n a s t ę p n i gospodarze
już czekają.
S t r o j e i i n s t r u m e n t y k a p e l i . Skład i n ­
s t r u m e n t ó w b y w a różny, od akordeonu solo do czteroosobo­
wego: akordeon, b ę b e n z talerzami, klarnet C, t r ą b k a C.
Skrzypiec nie s p o t k a l i ś m y w ogóle, s ą one zresztą rzadkim
instrumentem w regionie p s z c z y ń s k i m . Kapela ubrana jest
przeważnie po cywilnemu, t y l k o n i e k t ó r z y z m u z y k a n t ó w
noszą k u r t k i baranie, natomiast prawie wszyscy m a j ą na
głowach s t o ż k o w a t e kapelusze.

I I . 3. „ M i k o ł a j e " z Ł ą k i .

209

�П. 4. „Mikołaje" z Łąki.

W roku 1972 działało w Łące 9 grup. Nie zauważyliśmy
konfliktów między nimi. Zdawało się nam, że mają swoje
rejony, z góry ustalone. Nie było też bijatyki. P ó ź n y m
wieczorem, przebierańcy zbierają się w gospodzie względnie

u jakiegoś gospodarza, dzieląc zyski i omawiając wrażenia.
Reasumując — zwyczaj ten jest jeszcze ż y w o t n y na wsi
i wolno sądzić, iż długo jeszcze będzie egzystował kon­
tynuując dawne tradycje.

Fot.: Autor—ii. 1-4.

�Anłoni Słelmach
PAMIĄTKA ZNIESIENIA PAŃSZCZYZNY W ŁOWCZY
W Łowczy, wsi leżącej w pow. lubaczowskim, ciąg­
nącej się malowniczo po obu brzegach głębokiego parowu
wcinającego się w zachodnio stoki Roztocza z a c h o w a ł się
podworski park d o m i n u j ą c y swym położeniem ponad całą
okolicą; na przeciw parku, po drugiej stronie w ą w o z u —
dziewiętnastowieczna drewniana cerkiewka k r y j ą c a w pod­
ziemiach grobowiec rodziny M a t c z y ń s k i c h , obok, przy
cerkwi — dzwonniczka, kilka kamiennych k r z y ż y , a wśród
nich klasycystyczny nagrobek Ignacego Thullie, zmarłego
15 stycznia 1848 г.; opodal — zaniedbany cmentarz z niep o k a ź n ą k a p l i c z k ą wzniesioną niedługo po śmierci Ignacego.
Niewiele ponadto śladów przechowała wieś ze swej wielo­
wiekowej przeszłości.
1

Ł o w c z a b y ł a wsią szlachecką. Od r o k u 1637 należała
do B e l ż e c k i c h , w X V I I I w. do Matczyńskich, a w n a s t ę p ­
n y m przeszła przez ręce k i l k u rodzin. Maria, c ó r k a Jana
Matczyńskiego, 1° voto Cybulska, 2° voto Gwinczewska ,
utraciła Łówczę w drodze licytacji w 1840 т.'. N o w y m
n a b y w c ą wsi b y ł wspomniany Ignacy Thullie, t r z e ź w y
kalkulator szacujący wieś w 1838 r. na 12 tysięcy złp.s.
Analizując a t u t y p r z e m a w i a j ą c e za pozbyciem się d ó b r
w Świrzu i nabyciem innych brał pod u w a g ę „procesliwość"
świrskich c h ł o p ó w . Łówczę oczywiście n a b y ł z c h ł o p a m i .
Może b y l i oni mniej ,,procesliwi", ale podobnie j a k i chłopi
innych wsi galicyjskich, zależnie od wielkości posiadanej
ziemi, obciążeni byli do 1848 powinnościami pańszczyź­
nianymi .
2

5

6

7

r

Pod wpływ em w y d a r z e ń 1846 roku, p o w t a r z a j ą c y c h się
s t r a j k ó w chłopskich i rewolucyjnego wrzenia Wiosny L u d ó w

zniesionie p a ń s z c z y z n y w Galicji stało się koniecznością.
Zanim do tego doszło — o duszę chłopa galicyjskiego sto­
czono jeszcze zaciekłą walkę m i ę d z y r z ą d e m austriackim
a polskim obozem niepodległościowym, walkę, z k t ó r e j r z ą d
wyszedł zwycięsko. Stronie polskiej szlo o to, aby unie­
możliwić biurokracji austriackiej wykorzystanie chłopów
przeciwko ruchowi wyzwoleńczemu. Nie zważając na w y n i k i
pertraktacji prowadzonych przez d e p u t a c j ę polską we Wied­
niu, K o m i t e t i akademicy krakowscy dn. 7 kwietnia, a świeżo
p o w s t a ł a Rada Narodowa we Lwowie — 17 kwietnia 1848 r.
wydali odezwy nawołujące do dobrowolnego zniesienia
p a ń s z c z y z n y . Rozesłano do dworów formularze zrzeczenia się
p a ń s z c z y z n y . W y s t a r c z y ł o t y l k o wpisać d a t ę i p o d p i s a ć się
przy ś w i a d k a c h . T e r m i n darowania p a ń s z c z y z n y ustalono
na 23 kwietnia, na pierwszy dzień Wielkanocy. Chcąc
wyprzedzić termin wielkanocny gubernator Galicji, Stadion,
pośpiesznie, nawet bez zgody cesarza, opublikował we
Lwowie w Wielką S o b o t ę 22 kwietnia (w Krakowie —
w poniedziałek 24 kwietnia) obwieszczenie, że z rozkazu
cesarza p a ń s z c z y z n a zostaje zniesiona od 15 maja. W y d a n y
później akt cesarski pozwalał głosić, że d o b r o c z y ń c ą chłopów
jest cesarz, nie szlachta ani rewolucjoniści . D u ż y sukces
propagandowy, u t r w a l a j ą c y przekonanie o dobrej woli
cesarza odniósł r z ą d austriacki w Galicji wschodniej za
p o ś r e d n i c t w e m Głównej R a d y Ruskiej powołanej do życia
2 maja 1848 r. z inicjatywy Stadiona. Główna Rada Ruska
u z n a ł a dzień nadania konstytucji i zniesienia p a ń s z c z y z n y
w Galicji za dzień odrodzenia i zmartwychwstania narodo­
wego. W „ W e z w a n i u " z dnia 23 marca 1849 r. dzień 15 maja
8

I I . 1. Ogiócl podworski w Łowczy, pow. L u b a c z ó w .

211

T

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6114" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6094">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ec7cc4a61be386654e5de2e9cadf8ad5.pdf</src>
        <authentication>cac95f3b9f557629fa353d5899d569d9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72954">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5604</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72955">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72956">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72957">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5210</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72958">
                <text>Szminka i krew/ Barbarzyńca 2009 nr 1 (14)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72959">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne,2009 nr 1 (14), s.19-33</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72960">
                <text>Stańczyk, Xawery</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72961">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72962">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72963">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="72964">
                <text>X aw ery
Stańczyk
alias
Legendarny
Xawery

- ur. w I 985 r., student stosowanych nauk społecznych - socjologii oraz
kulturoznawstwa na UW. Współzałożyciel i przez kilka lat sekretarz Koła N a u k o w e g o
Kultury Ulicznej, w ramach którego organizował m.in. w 2 0 0 7 r. na U W urodziny
Pomarańczowej Alternatywy. Publikował teksty naukowe w kwartalniku „op.cit,"
oraz wiersze w miesięcznikach „Lampa" i „Traktor Królewski". Interesuje się kulturą
młodzieżową i niezależną oraz literaturą i sztuką awangardową.

Szminka i krew

1. Poguję, więc j e s t e m

P

od koniec lat siedemdziesiątych, gdy na­
rodził się punk rock, świat nie był zbyt
przychylny młodym ludziom. Korzenie
punk rocka sięgają połowy tej dekady, gdy mło­
de, amatorskie kapele, znudzone wirtuozerią
ówczesnych muzyków rockowych oraz ich peł­
ną przepychu oprawą, zaczęły grać po gara­
żach w całej Ameryce szybkiego, melodyjnego
rocknrolla. Często byli to ludzie niemający
większych umiejętności, ich muzyka była prosta
i brudna. Bo nie mistrzowskie panowanie nad
gitarą się liczyło - chodziło o to, żeby coś robić,
grać w klubie czy garażu dla siebie i swoich zna­
lom ych którzy m o d i szaleć tańczyć i śpiewać
Podział'na aktywnych wykonawców i pasywna
publiczność został odrzucony. Tak narodził się
punkrockowysznyt.

1 (14) P009

BARBARZYŃCA

Nowy styl muzyczny powstał w Ameryce, ale
to Wielka Brytania stała się jego siedzibą. Co
ciekawe, niemal równie szybko jak na Wyspach
punk rock zyskał wielu fanów w Polskiej Rzecz­
pospolitej Ludowej. Pierwsze polskie kapele
punkrockowe powstały niedługo po brytyjskich.
W dużych miastach pod koniec lat siedemdzie­
siątych istniały j u ż spore załogi. Zarówno w Pol­
sce, jak i w Wielkiej Brytanii punk był nieroze­
rwalnie związany z pojęciem kryzysu. W obu
krajach dorastające pokolenie wyżu demogra­
ficznego spotkało się z brutalną rzeczywistością.
Angielska młodzież z rodzin robotniczych nie
moda znaleźć pracy na skutek kryzysu naftowe¬
go i recesji Polska młodzież coraz częściej spoty
kała się z przerwami dostaw prądu czy brakami
mięsa w sklepach choć po pierwszei połowie lat
siedemdziesiątych wydawało sie zehospodar
ka nabiera rozpędu. „Początek dorosłego życia

�Xawery Stańczyk

20
mojej generacji przypadł na okres światowej
recesji, która i na Polsce odcisnęła swoje piętno.
Byliśmy pokoleniem bez perspektyw, bo życie
w tym kraju było właściwie uwarunkowane po­
stawą polityczną. Wszelka kariera wiązała się
z przynależnością do partii albo którejś z reżi­
mowych organizacji młodzieżowych. Żeby się do
tego podłączyć, nie trzeba było być komunistą,
tylko totalnym oportunista, dupodajem. Ja się na
to nie pisałem. Można było wyemigrować albo
żyć poza społeczeństwem" .
Pod wpływem rozczarowania i bezsilności
swobodna zabawa w gronie znajomych (z któ­
rej wywodził się amerykański punk rock/garaż)
przeobraziła się w rozpaczliwy bunt przeciwko
wszelkim normom. Oczywiście nie chodzi tu
tylko o kryzys ekonomiczny. Młodzi buntowali
się przede wszystkim przeciwko kryzysowi w re­
lacjach międzyludzkich. Pesymizm wywołany
był przez zanik różnicy i pojawiającą się w jego
konsekwencji nużącą monotonię. Życie stało się
męczącą rutyną, zmechanizowanym katalogiem
czynności, jednostajnym ruchem trybiku w ma­
szynie. „Wszystko jest gówno oprócz moczu" - to
hasło wyrażało przekonanie o braku jakichkol­
wiek perspektyw.
Marzeniem punkowców było uczynić swe
życie radykalnie innym od tego, które prowa­
dziły ich rodziny i znajomi, a w szerszej per­
spektywie - całe społeczeństwo. Punkowiec
musiał wyglądać inaczej. Pierwsi polscy punkowcy poruszali się po omacku: „Chodziliśmy
w podartych, starych garniturach, malowaliśmy
włosy plakatówkami i wpinaliśmy we wszystko
dużo agrafek" . Jednak szybko pojawił się bardzo
sformalizowany styl. Pod koniec lat siedemdzie­
siątych Kazik chodził w podartych garniturach,
inni ubierali się w robotnicze kombinezony czy
1

2

1

M . Lizut, Pun\ Roc\ Later, Sic!, Warszawa 2003,

s. 47-48.
2

Ibid., s. 44.

kolorowe stroje służb oczyszczania miasta. Ale
byli j u ż tacy, którzy znali punkowy mundurek.
Bohun, Ptyś i Tomków z KSU wyglądali zda­
niem Kazika bardzo ortodoksyjnie, chociaż nie
byli z Warszawy czy Gdańska (gdzie rodził się
polski punk rock), lecz z maleńkich Ustrzyk.
„Ci goście wyglądali j u ż bardzo punkowo. Mie­
li skóry, czapki pocztowe, łańcuchy" . Także
Krzysztof Grabowski z Dezertera mówi, że wy­
glądali „na początku normalnie. Z czasem za­
częliśmy funkcjonować w punkowym światku,
więc przyjęliśmy punkowy sposób ubierania się.
Nosiliśmy skóry, ćwiki, pieszczochy" . Szybko
ukształtował się jeden uniform i odstępstwa
od niego były silnie piętnowane przez samych
punków. Tomasz Budzyński z zespołu Siekiera
opowiadał, że broda basisty Tomka Adamskiego
doprowadzała publiczność do szału, gdyż punk
nie mógł nosić brody .
Elementy w y g l ą d u punka miały bardzo
określone znaczenie. Miały też swoją hierar­
chię - najbardziej „prestiżowe" były te związa­
ne z przemocą dokonaną na ciele (rany, blizny,
siniaki), za nimi były dziary, sznyty, tatuaże,
które wykonywano celowo (siniak nabywało się
w bójce) i w miarę bezboleśnie, wreszcie fry­
zura (najlepiej irokez) oraz ubranie (ramona,
glany lub trampki, opuszczone szelki, agrafki).
Ogólnymi zasadami były niechlujstwo i inność
w stosunku do „zwyczajnych" ubrań oraz ścisłe
przestrzeganie własnego modelu. Punk swój
wizerunek budował z tego, co odrzucone, znisz­
czone, brudne i niedopasowane. W tym zesta­
wieniu łatwo się dopatrzyć liminalnych symboli
świętości. Według Victora Turnera liminalność
(charakterystyczny dla okresów kryzysowych
stan przejściowy między odrzuceniem jedne­
go a przyjęciem drugiego statusu społecznego)
3

4

5

3

Ibid.

'Ibid.,
5

s. 121.

Ibid., s. 73.

BARBARZVHCA

1 (14) P009

�Szminka i krew

21

„często przywdziewa szaty ubóstwa ze względu
na jego repertuar symboli, zwłaszcza symboli
stosunków społecznych. Podobnie, jak widzimy,
dobrowolni autsajderzy, którzy opuścili nasze
społeczeństwo, [...] także nawiązują do symbo­
licznego słownika ubóstwa i niedostatku" . Wy­
nikał stąd ambiwalentny odbiór punków przez
społeczeństwo. Z jednej strony uważano ich za
groźnych i niepożądanych innych, z drugiej liminalne ubóstwo (które może, ale nigdy nie
musi się pokrywać z rzeczywistym ubóstwem)
zjednywało im pewną przychylność; podróżu­
jący stopem czy koleją do Jarocina punk mógł
liczyć na okazywaną pielgrzymom pomoc i tro­
skę, lecz zarazem był świadomy, że jako element
antystrukturalny może się spotkać z niechęcią
czy jawną wrogością.
O ile agrafka wpięta w odzież symbolizowała
ubóstwo, o tyle np. ramoneska czy glany odsyłały
do brutalnej siły, walki, a nade wszystko stano­
wiły typowe emblematy męskości. Cały ruch
punków robi wrażenie świata bez kobiet. Punk
to zawsze On. On, który jest biedny, stłamszony
i pognębiony przez los, ale nie może się zła­
mać, musi być twardy psychicznie i fizycznie,
musi nieustępliwie walczyć o samego siebie.
Udowadnia swoją podmiotowość, r y z y k u j ą c
życiem - w bójkach ulicznych, libacjach i pogo.
Wartości, wokół których zogniskowany jest ten
świat ( w a l k a - c h o ć b y b e z n a d z i e j n a , autentyzm,
spontaniczność, wolność i wspólnota), urze­
czywistniają się w pogo, brutalnym tańcu potu
i krwi, zamierzonym szaleństwie i ekstatycznym
rytmie j u ż nie osób, nie ciał nawet, lecz jednej
masy mięsa. W pogo również nie ma miejsca
dla Niej. Ona może tu wejść, a nawet w pełni
uczestniczyć, ale na Jego prawach. Emancypa6

6

V Turner, Gry społeczne,

poła i metafory, tłum.

W Usakiewicz, Wydawnictwo Uniwersytetu
Jagiellońskiego, Kraków 2005, s. 207.

cyjna rola ruchu punk - wyrażana w piosenkach
wielu zespołów lub zaangażowaniu w działal­
ność społeczną - jest więc pozorna. W gruncie
rzeczy mamy tu do czynienia z podwojeniem
opresji, gdyż w tej niemal idealnie męskiej kul­
turze nie ma wydzielonego miejsca dla kobiety
- jest tu ona bezdomna, musi funkcjonować
na zasadach, które są jej obce. Tak więc równe
z pozoru prawa (dziewczyna może pogować,
może też - wręcz powinna - nosić skórę, glany
i irokeza) zderzone z praktyką (w pogo tańczą
w znakomitej większości m ę ż c z y ź n i , to oni
są nieformalnymi przywódcami załóg, to oni
uczestniczą w zadymach i pijatykach) okazują
się znacznie bardziej perfidne wobec kobiet niż
porządek, przeciwko któremu zostały utworzone
pod hasłami nieskrępowanej ekspresji i swobody
obyczajowej. Punk jest być może światem brater­
stwa, lecz z pewnością nie siostrzeństwa.
Pogo to typowa dirty play, gra polegająca na
zrytualizowanej przemocy i popisywaniu się
brawurą . Okazja do czystej afirmacji męskości.
To przemoc, która służy przedstawianiu gniewu,
buntu, wartości moralnych. Jej funkcją jest „wy­
rażanie głębi, wnętrza, natury, których miałaby
być językiem pierwotnym, dzikim, niesystemowym" . W tym szaleństwie jest metoda: udowod­
nić swoją sprawność fizyczną, siłę i wolę walki.
Ten, kto w czasie koncertu ani razu nie wyszedł
z kotła i nie został przy tym kontuzjowany, zy­
skuje sobie szacunek. Na przekór potocznemu
rozumieniu pogo jako niezorganizowanego,
ekstatycznego doświadczenia, w tańcu ujawnia
się aspekt agoniczny: w tłumie dochodzi często
do pojedynków jeden na jeden, swoim zachowa­
niem przeciwnicy przypominają rzucające się na
siebie koguty. Taka walka, często między dobry7

8

7

E. Badinter, ATY- tożsamość

8

R. Barthes, Imperium znaków,

Warszawa 1999, s. 170.

1 (14) P009

BARBARZYŃCA

mężczyzny,

tłum.

G. Przewłocki, WAB, Warszawa 1993.
tłum. A. Dziadek, KR,

�22
mi przyjaciółmi, jest elementem zabawy i na ogół
nie powoduje poważnych obrażeń - jej funkcją
jest ustalanie hierarchii i solidarności, zwycięzca
podaje rękę słabszemu, pomaga mu wstać.
2. Marilyn M o n r o e a l b o Marilyn
Manson
Spośród wielu sensów dających się wyczytać
z pogo interesuje nas jeszcze jeden: taniec ten
zawsze stanowi reprezenta-

Xawery Stańczyk

że tylko ułatwiło oglądanie tańca). Punk jest też
nierozerwalnie związany z przestrzenią miejską,
przestrzenią spojrzenia. A także - przestrzenią
sensu, materialnym odbiciem ontologicznych
podstaw zachodniej cywilizacji. „To w nim zbie­
rają się i streszczają wartości cywilizacji: du­
chowość (kościoły), władza (urzędy), pieniądz
(banki), handel (wielkie sklepy), słowo (agory,
kawiarnie i promenady); iść do centrum - to

spotkać «prawdę» społeczną, to uczest­
niczyć we wspaniałej pełni «rzeczywistości»" .
Wyrażaną implicite strategią punków stał się
skandal, a skandal musi być widoczny. Celem
było zburzenie rzeczywistości zastanej. Punkowcy nie tworzą wiejskich komun, lecz sąuaty
9

cję siły i jedności punkowców, jest do oglądania.
Rozgrywa się zwykle w centralnym punkcie sali,
pod sceną (w Jarocinie było wyznaczone specjal­
ne pole do pogowania, ale można powiedzieć,

9

Ibid., s. 82.

BARBARZYŃCA

1 (14) P009

�Szminka i k r e w

23

w opuszczonych budynkach w środku miasta.
Umieszczają się w centrum rzeczywistości spo­
łecznej, czyli centrum sensu, aby jedno i drugie
zmienić. Nieprzypadkowo w Warszawie ostatnie
punkowe dinozaury do dziś najłatwiej spotkać
na Chmielnej - jednej z najdroższych, repre­
zentacyjnych ulic. Punk istnieje o tyle, o ile jest
zauważony, skupia na sobie uwagę, pojawia się
tam, gdzie tłum. Skandal niewidoczny nie jest
skandalem, wszystkie symbole umieszczone na
powierzchni ciała punka (jego dusza w rozu­
mieniu Foucaultowskim, jego tożsamość outsi­
dera, nieustannie budowana i podtrzymywana
przez szereg działań dyskursywnych) zaczynają
pracować dopiero w relacji ze społeczeństwem,
zwyczajnymi ludźmi, w których oczach punk
jest abject. Szalejąca fizjologia pogo, brud, smród
i ubóstwo, z którymi obnosi się punk, jego nie­
określenie, nieczytelność jego pozycji w struk­
turze społecznej - wszystko to wywołuje reakcję
obrzydzenia, lęku, zażenowania.
Punk w swej próbie odpowiedzi na pytanie
o własną obecność, w swym histerycznym pożą­
daniu tożsamości grzebie w śmietniku i w rzeźni.
Fundamentów swojej egzystencji poszukuje na
podstawowym poziomie silnych, realnych, niezapośredniczonych doznań cielesnych w pogo.
„Mięsność jest właśnie autentycznością bez­
pośredniej obecności przeciwstawioną złudom
pojęć, idei, sublimacji. A jednak ona nie tylko
przeciwstawia się naszym wyobrażeniom, lecz
także stanowi ich jedyne prawomocne źródło.
Niezmiernie ważne jest to, by wszelkie nasze
konstrukcje intelektualne odnoszone były do
mięsności jako ich przeciwstawienia i źródła" .
Źródło i przeciwstawienie, a dla punka także
cel, trop, po którym dąży do samego siebie.
Brutalne pogo nieubłaganie kieruje naszą uwa­
gę na aspekt mięsny naszego istnienia, pogo
w swej istocie jest tańcem mięsa, w którym pod
10

10

J. Brach-Czaina, Szczeliny istnienia, eFKa, Kraków

2006, s. 165.

1 ( 1 4 ) nn

BARBARZYŃCA

wpływem niezwykle silnych, nieopanowanych
doznań fizycznych traci znaczenie świadomość
ujarzmionych ciał, panowanie podmiotu nad
ciałem. Docierając do mięsności bytu, punk jest
nie do zniesienia dla społeczeństwa, które o tym
podstawowym mianowniku naszego istnienia
chciałoby zapomnieć, g d y ż żyje z ł u d z e n i e m
transcendencji własnego ciała.
Fascynujące, że wiele fragmentów opisu po­
rodu u Brach-Czainy można odnieść także do
pogo:
„Ekstatyczny, krwawy obrzęd przygotowuje
ofiarę do życia. [...] Kto przetrzyma inicjację,
na zawsze wie, co go czeka. Będzie szarpać
więzy, przeciskać się przez szczeliny, nie bacząc
na niebezpieczeństwo utknięcia, nie zważając
na towarzyszące parciu zranienia, deformację
własną i kaleczenie otoczenia. Komu brak sił,
niech lepiej zginie na początku. W każdym ra­
zie został uprzedzony. Nie może zasłaniać się
niewiedzą. Nikogo nie wprowadzono w błąd.
Nie znaczy to, że komukolwiek dano wybór.
Lecz ofiarowano zapowiedź losu w akcie wta­
jemniczenia. Zarazem zauważamy, że ruch
inicjalnego wyłaniania zapowiada istnienie
jako wyprawę obfitującą w zaskoczenia, które
powodować muszą erupcje naszej aktywno­
ści i brawury. Wtajemniczenie wyjścia jednak
dynamizmem, odwagą, cl OCZCkiwaną radość uniesienia uczy łączyć z wysił­
kiem" .
11

Sęk w tym, że pogo, inaczej n i ż poród, nie
jest naturalną koniecznością każdego ludzkiego
organizmu, lecz wytworzonym przez kulturę
rytuałem. Dwa razy własnego porodu przeżyć
się nie da. Pogo jest kontaktem z cielesnością,
z mięsnością, ale poprzez filtr czy peryskop kul­
tury. To spotkanie zainicjowane przez kulturę.
Nie jest daną nam do oglądu cząstką świata jak

11

Ibid., s. 31.

�X a w e r y Stańczyk

24
wisienka, z której Brach-Czaina piecze ciasto,
rozwijając jednocześnie swą koncepcję filozo­
ficzną, co jej zresztą nie degraduje, lecz podno­
si znaczenie czynności kuchennych. Prąc pod
prąd kultury, ku ciału, punk staje się abject, lecz
choćby do upadłego szalał i zatracał się na kon­
certach, poznaje swe ciało zawsze na gruncie
kulturowym. Stawia wszystko na jedną kartę
i przegrywa. Punk " dead.

Pogo, podobnie jak inne zjawiska cywilizacji
znaku, opiera się na iluzji semiotycznej natu­
ralności. Jest marzeniem o powrocie do źródła,
uwolnieniu się od własnej znakowości, sztucznej
i historycznej. Nie sugeruję, że punkowiec prze­
kłuwający sobie na żywca uszy agrafkami nie
czuje swego ciała, twierdzę jedynie, że sposób,
w jaki je odczuwa, nie jest bez znaczenia, że j u ż
na poziomie odczuć mamy do czynienia z kul­
turą i zawartymi w niej wyobrażeniami.

Tak zatem etykietka „punk" służy podtrzy­
mywaniu systemu. Za możliwość manifestowa­
nia swojej skandalicznej tożsamości punkowcy
płacą jakże wysoką cenę - własną wolność.
Funkcjonowanie w przestrzeni publicznej to
w tym wypadku poddanie się ujarzmiającym
praktykom władzy/wiedzy, to właśnie zgoda na
tę sztywną tożsamość, która nie pozwala pun­
kowi nosić brody i która nakazywała nieustanne
węszenie w każdej załodze zdrajców, sprzedaw­
czyków, kapusiów. Z tej perspektywy cały ruch
jest produktem dyskursu, który „każe mu wie­
rzyć we własna autonomie wolna wole biernie
realizować założenia i normy ze świadomością,
że
realizacja to jego osobista głęboka po¬
trzeba. [...] Dusza nadzoruje ciało zawsze tak
wiec działanie władzy niedy nie ustaie nie ma
początku i końca"
13

Powiedzieliśmywyżej,żestrategiąruchupunków była wizualność działań. Skomercjalizowa­
„Kategorie tożsamości, jakkolwiek rozumianej,
nej, skonwencjonalizowanej i zmechanizowanej
stanowią produkt systemu władzy, a zatem ich
rzeczywistości punkowcy przeciwstawiali auten­
użycie może mieć zarówno pozytywny efekt
tyzm, spontaniczność, solidarność. Porządkowi
- to znaczy umożliwić walkę pod wspólnym
przeciwstawiali chaos, modom - antyestetykę,
sztandarem, jakim jest jasno określona tożsa­
grzeczności - obsceniczność. Zatem w żadnej
mość grupy, jak też negatywny — czyli kontro­
mierze nie wydostali się poza fundamentalny
lowanie tej walki przez dominujący system. Te
dla cywilizacji Zachodu układ binarnych opo¬
same kategorie, po które się sięga w nadziei, że
zycji. Dokonali jedynie szeregu symetrycznych
przyniosą emancypację, służą kontrolowaniu
odwróceń. Przyczyn takiego rozwoju wydarzeń
i normatywizowaniu pewnych zachowań. Twonależy upatrywać w swoistej schizofrenii wy­
rZc|c czy wręcz mnożąc nazwy, system władzy/
nikającej z platonizmu, a twórczo rozwiniętej
wiedzy umieszcza mniej poprawne z punktu
przez Guya Deborda . Michał Paweł Markow­
widzenia normy zachowania na marginesie.
ski z a u w a ż a że iedyna różnica miedzy DeborPrzeznacza dla nich odpowiednią przestrzeń,
dem a Platonem polega na tym ze Platon nie
sprowadzając do «pewnvch miejsc» w których
znał Marksa" . Sam Debord twierdził że życie
łatwiej jest uzyskać nad nimi kontrolę" .
społeczeństw w których królują nowoczesnewa14

15

12

12

J. Mizielińska, (De)Konstrukcje kobiecości,

słowo/obraz

terytoria, Gdańsk 2004, s. 160.
13

Ibid., s. 200.

14

G. Debord, Społeczeństwo

15

M.R Markowski, Pragnienie obecności.

Filozofie

reprezentacji od Platona do Kartezjusza, słowo/obraz
terytoria, Gdańsk 1999, s. 18.

spektaklu, tłum.

A. Ptaszkowska przy współpracy L . Brogowskiego, słowo/
obraz terytoria, Gdańsk 1998.

BARBARZYŃCA

1 (14) P009

�Szminka i krew

25

runki produkcji, zapowiada się jako gigantyczne
nagromadzenie spektakli", przy czym spektakl
jest „konkretnym odwróceniem życia, autono­
micznym ruchem nie-życia" . W chwili gdy
obraz oddzielił się od rzeczywistości, w świecie
zaczyna panować pozór i alienacja. Spektakl jest
negacją, degradacją życia i przeciwieństwem dia­
logu, gdyż wprowadza element zapośredniczenia, oddala realny świat
w obrazy, a obrazy czyni
realnymi bytami. „Jedy­
ne, co łączy w i d z ó w - t o
ich istotny, nieodwracal­
ny, wzajemny stosunek,
który utwierdza ich od­
osobnienie" . Spektakl
zaciera granicę między
mną a światem, a po­
przez to - granicę mię­
dzy prawdą a fałszem.
„W książce Deborda
pod p o w i e r z c h n i ą
rewolucyjnych argu­
mentów żyje ta sama
tęsknota za pierwot­
ną niezłożonością
i
bezpośrednio­
ścią, która wszyst­
kim ikonoklastom,
mniej lub bardziej
radykalnie uspo­
STR. MARIUSZ SZALIŃSKI
sobionym, kazała
niszczyć haniebne
wizerunki, z a k a z y w a ć wstępu do teatru lub
potępiać wytwórców obrazów, umieszczając ich
w jednym szeregu z prostytutkami" .
W postępowaniu punkowców łatwo dostrzec
konsekwencję takiego myślenia. Za schizofre­
nicznym postrzeganiem świata jako spekta16

17

IUJ

klu nakładającego się na rzeczywistość idzie
praktyka życia codziennego. Jeśli w opozycji
„mieć" i „być" doszło do ześlizgnięcia się „mieć"
w „wyglądać", to (tak jak dawni asceci odrzu­
cający „mieć") punk odrzuca „wyglądać", tzn.
postanawia „nie wyglądać". Efekty są oczywiście
komiczne, gdyż nie da się „nie wyglądać". Ob­
rany przez punków antyestetyczny styl ubioru,
wykorzystujący symbole ubóstwa, szyb­
ko stał się częścią mody.
Konwencja (!) zinów
została błyskawicznie
wykorzystana przez
media. Wartości formu­
łowane przez punkow­
ców sprowadzono do
chwytliwych sloganów.
Wywołało to oczywiście
przygnębienie: no futu­
rę, punk is dead. Stało się

jasne, że ze spektaklu nie
ma ucieczki, wszelkie „re­
wolucyjne" kroki punko­
wej subkultury są właśnie
spektakularne i nad wyraz
pożyteczne dla systemu, ist­
nieje tylko alternatywa: Ma¬
rilyn Monroe albo Marilyn
Manson. Chyba że porzu­
cimy refleksję nad światem
społecznym jako spektaklem
i przyznamy mu całkowitą
realność.
3. M t o d y W e r t e r w d y s k o t e c e

18

16

G. IVh.mU/&gt;. iii., s. 11.

17

Ibid., s. 19.

1 (14) P009

BARBARZYŃCA

Jeśli historia rządzi się dialektyką, należy
jej podziękować przynajmniej w jednym wy­
padku: za new romantic, ruch ukształtowany

M.P. Markowski, op. cit., s. 18.

�Xawery Stańczyk

26
wyraźnie w opozycji do punka. Fenomen new
romantic jest frapujący: przeminął niemal w tej
samej chwili, w której się pojawił, swój zasięg
ograniczał do Europy Zachodniej, a w zasadzie
do samej Wielkiej Brytanii (w Polsce muzyka
ta była niemal nieznana i mylona z disco, zaś
spotkanie na ulicy n owc^o romantyka graniczy­
ło z cudem). Muzyka new romantic powstała
na Wyspach pod koniec lat siedemdziesiątych
swój rozkwit przezywała na początku lat osiem'
dziesiątych a około roku 1983 chyliła sie j u ż
ku upadkowi który nastąpił w momencie idy
czołowe ^wia'zdv t L nurtu przerzuciły sie na
granie electropopu soulu lub innvch "rodzaiów
muzvki rozrvwkowei Co nie znaczv ze new
romantic niehvlo rozrywkowe - wręcz nrzeciw
nie na nrzełomie lat siedemdziesiatvrh i osiem
dziesiątych zdominowało parkiety brytyjskich
_

Ten styl w muzyce narodził się właśnie w klu­
bach, gdzie grano dawne przeboje disco i glam
rocka, jedyne dźwięki do tańczenia w czasach,
w których przemysł muzyczny zalany był przez
hałas i zgiełk punk rocka, amerykańską tandetę
i odgrzewane czary wirtuozów gitary. W lon­
dyńskich klubach Blitz, Billy's czy Hell stawia­
no na Davida Bowiego - który stał się niefor­
malnym patronem new romantic - Roxy Music
czy Kraftwerk i z twórczości tych wykonawców
czerp3.no wzory muzyczne i estetyczne Przede
wszystkim jednak chodziło o przeciwstawienie
się punk rockowi, co znalazło wyr*iz w odrzuce­
niu gitar i rehabilitacji znienawidzonego przez
punków syntezatora To dzięki niemu powstała
muzyka rytmiczna i taneczna a iednocześme
chłodna sztuczna. Zamiast wrzasków o bez­
nadziei krvzvsie bezrobociu nowi romantvcv
smutnv'm sookoi'nvm czvstvm płosem śpiewa
li nostalgiczne tekstv'o nieszczęśliwe! miłości
Śniewali też
dużo u
o braku
nrzvszłości ale ich
opiewali
icz. uuz.u
uraKU prz.ysz.iusci,
niosenki hvlv nierzerzvwiste hrzmialv iak echo
Pnnkow, w l i e k ł o ś ć z L t . n i f , delikatni mel.n '
cholia^bunt dekadencja T ę s l Z

kolorowym ż y c i e m w y r a ż a ł a się w dbałości
0 wygląd, wrzaskliwych strojach i kosmicznych
fryzurach, a także m a k i j a ż u i dystyngowanych
ruchach. Koncerty grup noworomantycznych
miały w sobie coś z pokazu mody - niektóre
gwiazdy szybko stały się wieszakami prezentu­
jącymi najnowsze trendy.
Myliłby się jednak ten, kto myślałby, że taki
styl musiał trafiać do próżnej młodzieży z do­
brych domów. New romantic słuchali głównie
młodzi ludzie z nizin społecznych, warstw ro­
botniczych wielkich angielskich miast. Zamiast
rozpaczać - bawili się, tańcząc do białego rana,
odgrywając na parkiecie swoją życiową klęskę
przy Fade to Grey grupy Visage, jednym z ów­
czesnych hymnów. Barwne, wyszukane stroje
1 przesadna elegancja zachowania pozwalały
zapomnieć o codziennej szarości. „Jeśli uwa­
żasz, że twoje ciuchy są zbyt krzykliwe, to je­
steś po prostu za stary" - brzmiało ich hasło.
Dodajmy do tego iście glamrockową oprawę
koncertu, nieznośną modę na francuszczyznę
(choćby w nazwach zespołów: Visage, Classix
Nouveaux, Dépêche Mode, Spandau Ballet)
i androgynizm w stylu Boya George'a - oto trójwymiarowy szkic, który przechodzi od pełnych
patosu i dostojności obrazów upadku do kiczo­
watej kopii minionych arcydzieł niezdarnego
epigonizmu i infantylnej or*łz ná dłuższą metę
- nużącej zabawy.
Ruch new romantic cechuje przede wszyst­
kim nieokreśloność, niemożność z a m k n i ę c i a
w jakichkolwiek ramach. Kontrkultura czy pop­
kultura? Powaga, poza, żart? Wydaje się, że to
nieokreśloność i brak punktów granicznych oraz
czytelnych wyznaczników są źródłami krytyki.
Sami twórcy new romantic utrzymywali czę­
sto, że takie punkty i wyznaczniki istnieją, co
miało służyć odparciu krytyki. Ale czy właśnie
sztuczność, formalna elegancja nieprzystająca
do rzeczywistości na ulicy, przesadna dbałość
o szczegóły wyglądu i zachowania poza ^vyniosła i nieszczęśliwa - nie były w całej tej hecy

BARBARZYŃCA

1 (14) P009

�Szminka i krew

27

najbardziej pociągające? I nie chodzi tu o to, że
„sztuczność nie upiększa brzydoty i może służyć
tylko pięknu. Któż odważyłby się przypisywać
sztuce bezpłodną funkcję naśladowania natu­
ry?" . Argument efektowny, ale nieprzekonu­
jący, przynajmniej w przypadku muzyki new
romantic, która wprawdzie nie chce konkurować
z punk rockiem o bardziej ekspresyjne oddawa­
nie stanu ducha swych młodych słuchaczy, lecz
trudno ją rozpatrywać w kategoriach estetycz­
nych, gdyż często wkracza w obszar kiczu.
19

Sztuczność new romantic miała raczej słu­
żyć zdystansowaniu się od niszczejącego świa­
ta. Najwyższa dystynkcja, przesadny rytualizm
i konwenans pełniły funkcję komunikacyjną
w świecie rozpadu, kryzysu, kresu. Nowy ro­
mantyk to współczesny dandys obojętny na
otaczający go świat, subtelny i delikatny, a jed­
nocześnie nieodgadniony. Wykwintny, wręcz
próżny, czerpiący niedostrzegalną radość z włas­
nego wywyższenia, zarazem chłodny, skrywają­
cy swe namiętności za maską elegancji, maską,
która niepostrzeżenie przechodzi w twarz, tak
więc jego myśli i uczucia pozostają meodgadnione.
Nieprzypadkowo dandyzm new romantic
narodził się w okresie kryzysu, w nieokreślo­
nych, liminalnych czasach.
„Dandyzm pojawia się przede wszystkim w epo­
kach przejściowych [...]. W zamęcie tych epok
kilku ludzi zdeklasowanych, zniechęconych,
bezczynnych, lecz obdarzonych wrodzoną siłą,
może powziąć myśl stworzenia nowej arysto­
kracji, tym trudniejszej do złamania, że opartej
na zdolnościach najcenniejszych, najbardziej
niezniszczalnych, na darach niebios, których
dać nie
fflogą. precel i pieniądze. Dandyzm jest
ostatnim błyskiem bohaterstwa w dekadencji
19

Ch. Baudelaire, Malarz życia nowoczesnego, tłum.

J. Guze, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 1998, s. 46.
20

Ibid., s. 40.

1 ( 1 4 ) nn

BARBARZYŃCA

[...]. Dandyzm to zachodzące słońce; jak spa­
dająca gwiazda jest wspaniały, bez żaru i pełen
melancholii" .
20

Nowy romantyk to dandys przegięty, dan­
dys na opak, zielony, niedojrzały. Dandyzm to
dla Baudelairea przede wszystkim ćwiczenie
ducha. Prawa, które ograniczają dandysa, są
znacznie surowsze n i ż te, które wiążą innych
ludzi. Choć dandys „ma jedno tylko zajęcie: biec
tropem szczęścia", to jest ono specyficznie rozu­
miane, np. miłość „nie jest szczególnym celem
dandysa" , podobnie jak nie są nim pieniądze
czy piękna, oryginalna odzież. Wprost przeciw­
nie - powierzchowność jest dla prawdziwego
dandysa najmniej ważna, a jego stroje winny
się cechować prostotą. Dandys jest bowiem oso­
ba uduchowiona dla którei stokroć ważnieisza mz cały świat materialny iest wewnętrzna
wyiatkowość i wielkość Czernie przyiemność
z wypełniania twardych niemal ascetycznych
żelaznei dyscypliny która sobie narzucił
Dandysi w kazdei kulturze ożywieni sa tym sa'
mym duchem onoru i buntu- wszyscy renrezen
J a t o co nadensze w ludzkie, d u r n i i nazhvt
rzadka dzisia notrzehe zwalczania i niszczenia
nn.nnlitnśri"^ B . n d e L r e W k i d,ndv, a.rd.i
pospolitości . muaeiaire OWSKI aanays gardzi
w istocie ciatem tym, na jego powierzeniu,
sprowadza je do Konwenansu, elegancji, pro­
stoty, gdyz jego istotą jest ducn, celem pięKno
i wzniosłość wewnętrzna, a w żadnej mierze
przepych i uroda. Zupełnie inaczej mz dandys
japoński (w ujęciu Barthes a), który posiada tyl­
ko piękno zewnętrzne len pierwszy wpisany
jest w metahzykę Zachodu, celowości; ten drugi,
kultywując nadmierną ceremonialnosc, ćwiczy
się w braku sensu. Dla pierwszego signijiants są
tak nieistotne ze pozostawia je regułom mody,
by samemu oddać się sigmjie, drugi nie ma nic
21

2 1

Ibid., s. 38.

2 2

Ibid., s. 40.

�Xawery Stańczyk

28
pozasigmfiants, w których odblaskach się pogrą­
ża. Wynika z tego, że obaj nie wierzą w styczność
między tymi dwiema sferami, a przynajmniej
postępują tak, jakby nie wierzyli.
Nowy romantyk idzie swoją drogą. A w za­
sadzie tańczy. Idzie się zawsze do jakiegoś celu,
w j akimś kierunku - nowy romantyk tańczy w klu­
bie, jego ruchy są swobodne, pozwala swemu cia­
łu kierować się wyraźnemu rytmowi i chłodnej
melodii melancholijnie płynącej z syntezatorów.
Spotykające się na parkiecie ciała rozpoczynają
dialog w tej sztucznej i pustej konwencji. Ich
pisana gestami i krokami rozmowa od początku
pozbawiona jest znaczenia, nie przekazuje idei
ani uczuć. Ich teksty niezauważalnie splatają się
i rozchodzą. Słowa piosenki, którą nucą usta,
odnoszą się do jakiegoś gdzie indziej, którego
prawdopodobnie nie ma. Zresztą te dywagacje są
niepotrzebne, tańczący nie zastanawiają się nad
słowami, nie wykrzykują ich z zaangażowaniem
jakna punkrockowych koncertach, lecz powtarza­
ją, by podtrzymywać i pogłębiać kontakt, którego
treścią jest jednak brak treści. Taniec służy więc
podważaniu porządku społecznego.
New romantic to dandys na opak, dzieciak
przebierający się w matczyne sukienki. Cygan,
który bardziej ceni sobie paczkę papierosów
niż jakiekolwiek pieniądze. Dresiarz, którego
naiwne marzenia o awansie społecznym nie
wykraczają poza złoty łańcuch, pitbulla i czar­
ną beemkę. Nie można powiedzieć, że „jest
zblazowany lub udaje zblazowanie w imię po­
lityki i racji klanu" , raczej nie jest zblazowany
lub udaje zblazowanie w imię zabawy. Młoda
osoba z robotniczej dzielnicy Londynu śni o ży­
ciu bogatym, wygodnym, kolorowym. Ten sen
spełnia się w czasie bezsennych nocy przetań­
czonych w dyskotece. Nowy romantyk odrzuca
całą duchowość dandysa, jego najgłębszą istotę,
23

23

Ibid., s. 19-20.

24

Ibid., s. 44.

a odnajduje niewysłowioną przyjemność w ze­
wnętrznych oznakach dandyzmu, doprowadza­
jąc je do kiczowatej przesady. Pstrokacizna i wy­
myślność strojów, mocne makijaże, zakręcone
fryzury, ruchy niczym z telewizyjnych fdmów
kostiumowych o XVII-wiecznej arystokracji,
duchowe cierpiętnictwo - oto przewrotna gra
w dekadencję, źródło szczęścia. New romantic
dokonuje niepoprawnego cytowania dandyzmu,
wprawiając struktury społeczne w niebezpiecz­
ne zachwianie. Oto zabawa znakami pozbawio­
nymi signifie, wypłukanymi z treści, wyrwanymi
z piramidy znaczeń - niebezpieczna jak okrzyk:
„Król jest nagi!". Zabawa, która niepostrzeżenie
przechodzi w nie-zabawę, przekracza kulturowo
ustanowione podziały i burzy system binarnych
opozycji europejskiego myślenia.
Ozdoby, które dla romantycznego poety sta­
nowiły „jedną z oznak pierwotnej szlachetności
duszy ludzkiej" , spadły nagle na poziom bły­
skotek sprawiających radość migotaniem światła.
Albowiem nowi romantycy niczym „człowiek
dziki i dziecko, pragnąc naiwnie błyszczących
przedmiotów, pstrokatych piór, mieniących się
tkanin, wspaniałości sztucznych form", wcale
nie „dają świadectwa niechęci do tego, co rze­
czywiste, i nieświadomie dowodzą w ten sposób
niematerialności swojej duszy" . Raczej dają
świadectwo niechęci do tego, co u w a ż a się za
rzeczywiste, czyli związku łączącego znaczące
i znaczone, a w ten sposób nieświadomie dowo­
dzą, że ich właściwym środowiskiem jest kultura,
język.
24

25

Marks zauważył, że
„złoto i srebro są nie tylko przedmiotami zbęd­
nymi, tzn. niepotrzebnymi w sensie negatyw­
nym, lecz ich własności estetyczne czynią z nich
naturalny materiał przepychu, ozdób, blasku,
25

Ibid., s. 44.

BARBARZYŃCA

1 (14) P009

�Szminka i krew

29

odświętnych potrzeb, słowem - pozytywną
formę zbytku i bogactwa. Zjawiają się one
w pewnym stopniu jako samorodne światło
wydobyte z podziemnego świata, gdyż sre­
bro odbija wszystkie promienie świetlne w ich
pierwotnym zmieszaniu, a złoto odbija jedynie
barwę o najwyższej potędze - czerwień. A od­
czuwanie barw jest najpopularniejszą formą
zmysłu estetycznego w ogóle. Jakub Grimm
dowiódł, że w różnych językach indogermańskich istnieje etymologiczny związek między
nazwami kruszców szlachetnych a stosunkiem
barw" .
26

Claude Lévi-Strauss uważa, że w powyższym
fragmencie Marks „nakazuje nam odsłaniać sys­
temy symboliczne tkwiące u podstaw języka oraz
stosunków, jakie człowiek utrzymuje ze świa­
tem" . Sam zaś stwierdza, że „myślenie mityczne
i cała obrzędowość polega na zreorganizowaniu
doświadczenia zmysłowego w łonie pewnego sys­
temu semantycznego" . Nowi romantycy poprzez
lubość w otaczaniu się błyskotkami i świecidełka­
mi stanowią egzemplifikację tego spostrzeżenia,
doprowadzając obrzędowość do przesady, chwy­
tając znakw jego czystej znakowości, pozbawiając
myślenie mityczne mitu. Dla myślenia mityczne­
go złoto musi być złotem, aby stanowiło „jedną
z oznak pierwotnej szlachetności duszy" swojego
posiadacza. W przypadku new romantic sedno
tkwi nie w obiekcie, lecz krótkim momencie jego
błysku, odbicia barwy. Cały ruch new romantic
można w sumie sprowadzić do tego chwilowe­
go błysku, odbicia światła, które pochodzi nie
wiadomo skąd, przez bezwartościowy materiał,
lśnienia ślizgającego się po gładkiej powierzchni
pozbawionej fałdów czy zagłębień sensu. Warstwy
27

28

2 6

K. Marks, cyt. za C. Lévi-Strauss, Antropologia

strukturalna, tłum. K. Pomian, KR, Warszawa 2000, s. 156.
2 7

C. Lévi-Strauss, Antropologia strukturalna, tłum.

K. Pomian, KR, Warszawa 2000, s. 90.

1 ( 1 4 ) nn

BARBARZYŃCA

robotnicze Anglii wykazały zaskakującą żywot­
ność wobec europej skiej ontologii, i to ona właśnie,
a nie Debordowski spektakl, okazała się autono­
micznym ruchem nie-życia.
4. Błazny trzeciej ptci
Na niepoprawnym cytowaniu zasadzała się
także noworomantyczna gra tożsamością sek­
sualną. Symbolem tej gry stał się Boy George,
artysta schyłkowej fazy nurtu, twórca rzewnych,
a przy tym tanecznych piosenek (słynne Do You
Really

Want to Hurt

Me?), o cokolwiek tan­

detnym wizerunku łączącym elementy męskie
i żeńskie. Boy George pojawił się w trzecim
szeregu muzyków new romantic cechującym się
z jednej strony odejściem od ortodoksji, a z dru­
giej przerostem wcześniejszych motywów Transwestytyzm Boya George'a ucieleśnił zatarcie
różnic seksualnych, od początku charaktery­
styczne dla new romantic, androgynizm, pro­
wokacyjne pomieszanie cech tradycyjnie przypi­
sywanych mężczyźnie lub kobiecie. W klubach
grających jego muzykę królowały „frenetyczne
tańce błaznów trzeciej płci (nigdy kpiące słówko
Balzaka nie było tak trafne jak w tym wypadku,
w drżeniu bowiem tych migocących świateł,
w ruchu szerokich szat, pod gorejącą na policz­
kach, oczach i brwiach szminką, w gestach histe­
rycznych i konwulsyjnych, w długich włosach,
powiewających wokół bioder, trudno byłoby, by
nie rzec niemożliwe, odgadnąć męskość)" . Do
naszego opisu nie pasują tu tylko histeryczne
gesty i włosy powiewające wokół bioder.
Mamy tu do czynienia z ciałem nieodseksualizowanym, ale i nieokreślonym przez pry­
zmat płci. C i a ł e m przede wszystkim bardzo
29

28

Ibid., s. 89.

29

Ch. Baudelaire, op. cit., s. 33.

�Xawery Stańczyk

30
zmysłowym, poruszającym się zgodnie z lekką
i przyjemną linią muzyczną. I podobnie jak ta
muzyka, ta beznamiętna melodia, ciało w grun­
cie rzeczy wykonuje ruch bez celu,
„istnieje, rozpościera się, działa, oddaje się bez
histerii, bez narcyzmu, ale zgodnie z czystym
zmysłem erotycznym - choć subtelnie dyskret­
nym. Nie głos (z którym kojarzymy «prawa»
osoby) komunikuje (komunikować co? duszę
- na pewno piękną - szczerość? autorytet?),
ale całe ciało (oczy, uśmiech, kosmyk włosów,
gest, ubranie) ustanawiając między wami coś
w rodzaju paplaniny, z której mistrzowskie opa­
nowanie kodów usuwa wszelki
charakter regresywny, infantyl­
ny. [...] pojawia
się całe ciało in­
nego, które zo­
stało poznane,
posmakowane,
zaakceptowane
i które rozwinęło
(bez prawdziwego
kresu i celu) włas­
ne opowiadanie,
własny tekst" .
30

W swoim przero­
ście komunikacyjnym
fenomen new roman­
tic pomieszał nadmiar
znaków, przerysował je,
pogmatwał ich ścieżki,
poprzestawiał wektory.
Francuszczyzna popu­
larna była j ako j ęzyk wy­
tworny, elegancki, miły
dla ucha. Posługiwano

¡0 R. Barthes,

op. cit., s. 57-58.

^ " T R . MARIUSZ bZALIŃSKI

się nią często, lecz jak emblematem, nie zwa­
żając specjalnie na treść. Zespół Depeche Mode
zaczerpnął swoją nazwę z tytułu czasopisma
o modzie, co nie bardzo pasowało do wizerunku
grupy. Chodziło o to, żeby dobrze brzmiało z francuska, uwodzicielsko i tajemniczo. Chaos
wykorzystywanych przez new romantic znaków
sprawił, że przestawały one cokolwiek znaczyć,
a wypowiedzieć się mogło samo ciało. Wypo­
wiadało się w tańcu poddanym muzyce poprzez
gesty narzucone konwencją, łagodne, zrówno­
ważone, beznamiętne - „powrót do spontanicz­
ności byłby powrotem do stereotypów, z których
zbudowana jest nasza
«głębia»" .
Ciało Boya George'a łączyło w sobie ele­
menty płci kulturowej
przypisywane kobie­
tom lub mężczyznom.
Elementy te współgra­
ły z sobą w sposób za­
skakujący, a przy tym
pozbawiony wymiaru
perwersji czy wulgar­
ności. Różnice biolo­
giczne nie mają tu nic
do powiedzenia, nie
są ani wstydliwie za­
tajane, ani podstęp­
nie eksponowane,
lecz wciągane do gry,
która ujawnia za­
równo arbitralność
różnic na poziomie
gender, jak i brak
uzasadnienia tych
różnic w budowie
anatomicznej.
31

31

Ibid., s. 109.

BARBARZYŃCA

1 (14) P009

�Szminka i krew

31

Ruch new romantic traktował gender i sex
raczej jako konstrukty społeczno-kulturowe n i ż
trwałe przeznaczenie człowieka. W istocie ciała
nowych romantyków były nieznaczące, były nieciałami, które czasem przyjmowały jedno zna­
czenie, czasem inne, albo te znaczenia plątały.
Były efektem ubocznym w procesie produkcji
i materializacji płci ciał. Jako takie stanowi­
ły świadectwo iluzji jakiejkolwiek tożsamości
wytwarzanej w tym procesie, który normalnie
prowadzi do produkcji podmiotów (męskich lub
kobiecych) poprzez nieustanne cytowanie norm
kulturowych, gestów, zachowań i słów Zaczyna
się więc wraz z powstaniem podmiotu, a konty­
nuowany jest przez cały okres trwania podmiotu;
jakakolwiek przerwa mogłaby wytrącić podmiot
z jego wrażenia posiadania spójnej tożsamości.
„Podmiot staje się w ogóle zdolny do życia,
rozpoznany jako jednostka społeczna, dzięki
performatywnemu powtarzaniu norm społecz­
nych, realizacji ideałów kulturowo określonej
«kobiecosci» bądź «męskości». Jednakże powtó­
rzenie, cytowanie danej normy nigdy nie jest
jej idealną repliką. To właśnie owa możliwość
niedokładnego bądź niewiernego zacytowania
normy daje nadzieję na pewne przesunięcia
i resygnifikacje w obrębie systemu wiedzy/wła­
dzy. Otwiera pole możliwości innego zacytowa­
nia, interwencji w dziedzinę dyskursu" .
32

Tę możliwość innego zacytowania wykorzy­
stali właśnie nowi romantycy. Dlatego stali się
abjects, nie-podmiotami wypchniętymi na mar­
gines widoczności, poza dyskurs. Ceną wolności
jest kulturowe nieistnienie. Gdyby ich obecność
została dostrzeżona, mogłaby podważyć system
władzy/wiedzy. Dla bezpieczeństwa lepiej więc,
aby pozostała w ukryciu. Unikając samookreś-

32

J. Mizielińska, op. cit., s. 199.

3 3

J. Baudrillard, O uwodzeniu, tłum. J. Margański, Sic!,

Warszawa 2005, s. 11.

1 ( 1 4 ) nn

BARBARZYŃCA

lenia, ustanowienia jakiejś tożsamości, oddając
się oszałamiającemu żonglowaniu elementami
znaczącymi i stawiając na pozór, ruch new ro­
mantic naraził się na wielką krytykę i nieistnie­
nie, ale wygrał obszar wolności.
Zniewieściałości nowych romantyków - męż­
czyzn - odpowiadało częściowe przejęcie przez
kobiety typowo męskich atrybutów, takich jak
krótkie włosy, metalowe ozdoby, skórzane kurt­
ki i inne elementy ubioru. Jednak w kontekście
współczesnych noworomantycznych wzorów
kulturowych nurt ten okazuje się zaskakują­
co otwarty na kobiecość czy też, innymi słowy,
sytuuje się w porządku kobiecości, poza opo­
zycją męskie/żeńskie, niezdolną uwolnić się od
paradygmatu seksualności. Boy George nie jest
znaczącym kobiecość japońskim transwestytą,
który może być jednocześnie zwyczajnym ojcem
i mężem. On dyskretnie uwodzi, jego kobiecość
„nie jest przeciwieństwem tego, co męskie, lecz
tym, co męskość uwodzi" , jest zasadą niepew­
ności. Fallocentryczna władza dotyczy wyłącz­
nie przestrzeni rzeczywistej, uwodzenie pozwala
zaś zdobyć przestrzeń symboliczną. Nie stanowi
poszukiwania prawdy w cielesności, lecz raczej
sztuczne eksponowanie tej ostatniej, gdyż ciało
użyte zostaje tu jako pozór podważający kró­
lestwo prawdy. Inaczej n i ż w Barthesowskiej
utopii Japonii jako krainy wolnej od agonizmu,
a przez to blokującej pracę systemu produkcji
sensu, uwodzenie wyraża się „w kategoriach
gry, wyzwania, relacji właściwych pojedynkowi
i strategii pozorów" . Gra pozwala wykroczyć
poza pożądanie, wokół którego koncentrowała
się budująca swe własne mity psychoanaliza.
Transwestytyzm Boya Georgea czerpie swój
urok z seksualnego rozchwiania, wzniesienia się
ponad biologiczne cechy dystynktywne. „Warun33

34

34

Ibid.

�Xawery Stańczyk

32
kiem istnienia płci jest bowiem podwajanie przez
znaki bytu biologicznego. W tym zaś przypadku
znaki funkcjonują osobno, nie można więc mówić
w sensie ścisłym o płci, transwestyci zaś lubują się
właśnie w owej grze znaków, roznamiętnia ich
możliwość uwiedzenia samych znaków. Wszystko
u nich jest makijażem, teatrem, uwodzeniem" .
Właśnie makijaż jest tu kluczowy, gdyż nie pod­
kreśla on naturalnych rysów twarzy, nie jest też ich
prostą negacją. Makijaż ustanawia inny porządek,
wskazując na arbitralność znaków nanoszonych
na ciało i parodiując związane z nimi sensy. Twarz
obarczona głębią oczu i czerwienią ust staje się
polem gry, której stawką jest uwolnienie się od
biologicznego determinizmu.
35

5. Rewolucja na parkiecie
Ruch punk był abject wskutek wykorzysty­
wania w swojej strategii sfery tego, co odrzucone
jako zbyt związane z ciałem, brudne, odrażające.
Można tu mówić o pewnej afirmacji fizjologii.
Reakcja abjection wywoływana przez nowych
romantyków wynikała z ich nieokreślonej tożsa­
mości seksualnej, która świadczy o wyrwie mię­
dzy znaczeniami a ciałem. Kultura chce szukać
źródła znaczeń w ciele, a jedynie nanosi znacze­
nia na ciało. Ta kluczowa różnica znalazła wyraz
chociażby w przestrzeni obecności: punkowcy
pojawili się całymi załogami na ulicach w cen­
trach miast, w dużych salach koncertowych,
wszędzie stanowiąc przedmiot oglądania; nowi
romantycy w oczy rzucali się raczej pstrokacizną
swego ubioru i makijażu, swoją przestrzeń ogra­
niczając do ciemnych wnętrz dyskotek.
Punk znalazł swą tożsamość w tym, co od­
rzucone; new romantic odrzucał wszelką toż­
samość. Było w tym drugim sporo niechęci do
otaczającej rzeczywistości, szarego, codziennego

35

życia, monotonnej pracy w fabryce lub marudze­
nia w kolejce po z a s i ł e k - ale ta niechęć do świata
rzeczywistego nie oznaczała ucieczki do świata
duchowego, lecz radosną zabawę signifiants,
oddanie się uwodzicielskiemu urokowi pozoru.
Zejście nie do groty pustelnika, lecz tętniącej
życiem klubowej piwnicy. W platońskiej jaskini
ktoś niepostrzeżenie ustawił stroboskop.
Kultura noworomantycznych angielskich
k l u b ó w z przełomu lat siedemdziesiątych
i osiemdziesiątych pozostała jednak niemal nie­
zauważona, jej przedstawiciele zostali zlekce­
ważeni, jej gwiazdy szybko zmieniły styl, by
zyskać szerszą publiczność. Cała ta efemeryda
trwała około pół dekady i w społecznej pamię­
ci zapisała się raczej jako szczeniacki wygłup
niż wyraz kontestacji. Daleko jej do legendy
heroizmu punkowego buntu. Ta jest żywa do
dziś, w przeciwieństwie do samego ruchu punk,
który od lat jest skamieliną, nie żyje, lecz trwa.
Ruch new romantic, o wiele bardziej wywrotowy,
wolność przynosił jedynie swoim przedstawicie­
lom. Zepchnięty w niewidoczność nie miał siły
przebicia, nie mógł stać się motywem subwersji
społecznej. Podważając dychotomie stanowiące
paradygmat myślenia Zachodu, był zaledwie
błyskiem, chwilą, a w oczach społeczeństwa infantylnym bezguściem.
Punkowiec, rozpaczliwie szukając swej toż­
samości, chwyta się (dosłownie) brzytwy, za po­
mocą której robi sznyty na ciele - i ostatecznie
nawet tutaj nie dociera do swej prawdziwej i nie­
zmiennej tożsamości, co najwyżej stwarza sobie
jej pozór. Nowy romantyk przekracza pragnienie
obecności, ucieka od jakiejkolwiek opresyjnej
podmiotowości, znajdując przyjemność w pa­
rodiowaniu aktów performatywnych, w braku
określoności, w swym chwiejnym i zmiennym
statusie outsidera.

Ibid., s. 15.

BARBARZYŃCA

1 (14) P009

�Szminka i k r e w

33

Jeszcze inaczej: punk stał się niewolnikiem
własnego mitu, kolejnym symulakrem. Cała
obłędna symbolika wryta głęboko w ciało,
wszystkie te dziary i blizny, z których prze­
mawia mięsność bytu, miały zasłonić otchłań
niebytu. Pragnienie obecności pozostaje nie­
spełnione, jeszcze bardziej frustrując co by­
strzejszych właścicieli irokeza. Punk kaleczy
swe ciało, g d y ż go nienawidzi, a nienawidzi go,
g d y ż nie może w nim odnaleźć samego siebie,
potwierdzenia iluzji, którą żyje. Ten rozpacz­
liwy gest ucieczki od ciała w ciało (bynajmniej
nie prostego poszukiwania własnej cielesności,
lecz wiary w zmaterializowaną w ciele duszę,
psyche, osobowość itd.) ostatecznie spycha go
w nieobecność, której tak szaleńczo pragnął
u n i k n ą ć . Powiedzmy sobie szczerze: punka
nigdy nie było. Stworzony przez media oraz
socjologów jako pozorne zagrożenie dla stabil­

ności społeczeństwa i oddolna, spontaniczna
subkultura młodzieżowa, do dziś łudzi mło­
dych idealistów aurą prawdy. New roman¬
tic, przeciwnie, aurę prawdy odrzucił w imię
deszczu brokatu, będąc od początku dziełem
właścicieli, menedżerów, m u z y k ó w i didżejów.
Niemal n i e z a u w a ż o n y zaistniał zaskakująco
witalną siłą swej nierzeczywistości. New ro¬
mantic to coś z nieswój ego czasu, co się nigdy
nie wydarza - coś niewydarzonego.
Raoul Vaneigem twierdził, że rewolucję na­
leży robić nie na ulicach, lecz w łóżkach . Myśl
w pierwszym wrażeniu pomysłowo przewrotna.
Jednak za dużo w niej niegrzeczności, sponta­
niczności, nade wszystko zaś nużące tropienie
w rozporku kota w worku, fikcja czystej i praw­
dziwej seksualności, seksualności, która mogłaby
przemówić swym własnym językiem. Rewolucja
zdarzyła się na parkiecie.
36

The aim of this article is to juxtapose two popular styles among youngsters: punk and new romantic.
Punk is often depicted as one of the last classic subcultures of modernity, which, by means of
homology, reflects the problems of underprivileged people and class conflict in the visual style of punk
rockers. Some elements of punk culture may be easily deducted from the ritual dance called pogo
- full of aggression and auto-destructive power. In spite of the claims of situationists who inspired
punk, this style was not really subversive. In fact, it was just negative and as such it could not destroy
or even disturb social system.
On the contrary, new romantic movement was an example of a not easily definiable post-subculture.
New romantics epitomized artificial, splendid and unserious attitude to life. Moreover, new
romantic's androgyny and elegant style create a kind of a contemporary dandyism, which occurred
to be very subversive in early 80s.

3 6

R. Vaneigem, Rewolucja życia codziennego, tłum. M . Kwaterko, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2004.

1 (14) P009

BARBARZYŃCA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8508" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8486">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3a8965c85289989d895584a8dec1c186.pdf</src>
        <authentication>dca76a07ddb0c6b96591575d9ca4fee3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101634">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3054</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101636">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101638">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2858</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101640">
                <text>"Carmina Burana" - Scenariusz / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101642">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.322-324</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101644">
                <text>Staniewski, Włodzimierz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101646">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101648">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101650">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101651">
                <text>Włodzimierz Staniewski • SCENARIUSZ „CARMINA B U R A N A "

WŁODZIMIERZ

chciała nienawidzić i nie mogła, dręczona w sercu czuj
łością dotkliwiej piekącą niż nienawiść. Odtrącali
wszelkie jadło, wszelki napój, wszelką myśl i wszelkie
pokrzepienie, jak się szukają niby ślepi posuwający się
po omacku k u sobie, nieszczęśliwi, kiedy usychali roz­
dzieleni, bardziej nieszczęśliwi jeszcze, kiedy będąc przy
sobie drżeli przed grozą pierwszego spotkania. DWA
D N I , D W A D N I . T R Z E C I E G O D N I A ujrzała go nad­
chodzącego i rzekła pokornie:"
Izolda Młodsza: „Wejdźcie Panie."
T r i s t a n : „Czemu nazywasz mnie Panem?"
Izolda Młodsza: „Ty wiesz o tym, że jesteś myiTi P3'
nem i że T W O J A M O C , T W O J A M O C włada nade I
mną i że jestem Twoją niewolnicą. A c h , czemuż nie
rozjątrzyłam niegdyś ran, niestety nie wiedziałam wów-i
czas tego co wiem dzisiaj "
T r i s t a n : Co wiesz dzisiaj? Co Ciebie dręczy?"
Izolda Młodsza: „Ach wszystko to, co wiem, dręczy
mnie I ciało mnie i dusza moia "
Tristan i I z o l d a Młodsza- Pnłożvła r e k e n a ramii
niu, wargi zadrżały, zapytał"

STANIEWSKI

„Carmina Burana"
Scenariusz
1. W P R O W A D Z E N I E
[przejazd balii]
[imiona]
Ja, Merlin
Król Marek
Tristan
Izolda Starsza
Izolda Młodsza
Viviana, żona Merlina
[wprowadzenie konia]

i T f l ; ,
°
1
T '
. „
JLzolda Młodsza: „Iz Cię, rz Cię miłuję.
I n s t a n i I z o l d a Młodsza: „Wówczas położył ustana
jej ustach, ale gdy po raz pierwszy kosztowali miłościj
Tamta wydała krzyk."
Izolda Starsza: (krzycząc spada z szafy)
T r i s t a n i Izolda Młodsza: „Kochankowie obłapili się.
W i c h pięknych ciałach drgało pragnienie i życieJ
C

„Wielce Szanowni Panowie i Panie,
czy wola Wasza usłyszeć opowieść o miłości i śmierci,
o tym, jak za dawnych czasów ludzie w wielkiej żałobie
miłowali się, a potem zasię pomarli."
- Pomarli [chór]
) [wniesienie pochodni i zapalanie świec]

T

C I

ZY

T r i s t a n : „NIECH T E D Y PRZYJDZIE ŚMIERĆ."

[wirowanie dwóch Izold, zrzucenie szat, przejście z T r i ­
stanem na koło Fortuny]

3. F O R T U N A I M P E R A T R I X M U N D I
Pieśń: O fortuna... (C. B. 17)

2. S E N O RÓŻY. NAPÓJ MIŁOSNY
( T R I S T A N I IZOLDA)

4. W Y Z N A N I E (Izolda Starsza)
Pieśń:

Pieśń: Aveformosissima...

(Carmina Burana 77)

Tristan i Izolda Młodsza: „Słońce piekło, czułam
pragnienie i zażądałam pić."
Izolda Starsza: „Znalazłam wino."
Tristan i Izolda Młodsza: „Nie, to nie było wino. T o
była rozkosz straszliwa i męka bez końca i śmierć. Spo­
glądali na się w milczeniu jakby oszołomieni i zachwy­
c e n i razem. Zdawało się, że żywy krzew o ostrych cier­
niach, o pachnących kwiatach zapuszcza korzenie
W krew Jego serca i silnymi więzami wiąże do pięknego
ciała Jego ciało i wszystką myśl i wszystkie pragnienia."
Tristan: „Ty, który pokochałeś mnie, T y czemóż od
pierwszego dnia nie wygnałeś precz zbłąkanego przyby­
łego, aby Cię zdradzić. Jest Twoją żoną, a ja? Jest T w o ­
ją żoną i nie może mnie kochać."
Tristan i Izolda Młodsza: „Kochała go, kochała,

Izolda Starsza: „Zaiste piękny jesteś Miły mój, o jak-1
że uroczy. Łoże nasze z zieleni, belkami domu naszego!
są cedry, a cyprysy ścianami.
(...)
Na łożu mym nocą szukałam Ukochanego.
Szukałam go, lecz nie znalazłam.
Wstanę, po mieście chodzić będę,
wśród ulic i placów.
(...)
Ogrodem zamkniętym jestem, ogrodem zamkniętym,
źródłem zapieczętowanym.
(...)
Pójdź Miły mój, powędrujmy w pola,
nocujmy po wioskach.
O świcie pospieszmy do winnic,
zobaczyć, czy kwitnie winorośl.

322

�Włodzimierz Staniewski • SCENARIUSZ „CARMINA BURANA"

I Czy pączki otwarły się,
czy w kwieciu są już granaty.
Tam Ci dam miłość moją.
| Mandragory sieją woń.
Nad drzwiami naszymi wszelki owoc wyborny,
świeży i zeszłoroczny, dla Ciebie mój Miły chowałam."
(Pian nad pieśniami)
5. WYZNANIE (Izolda Młodsza)
Pieśń: (t w. norweska)
Z

'„Śniadajestem, lecz piękna,
córki jerozolimskie.
jak namioty Kedaru, jak zasłony Szalma.
I Nie patrzcie na mnie żem śniada, że mnie spaliło
słońce.
| Synowie mej matki rozgniewali się na mnie,
postawili mnie na straży winnic,
a ja swej własnej winnicy nie ustrzegłam
•
(••)
Połóż mnie jak pieczęć na swym sercu,
jak pieczęć na swym ramieniu.
Bo jak śmierć wielka jest miłość.
Zarjejto żar ognia, płomień Pański.
[Wody wielkie nie ugaszą jej,
Nie zatopią jej rzeki.
JEŚLIBY K T O O D D A Ł Z A M I Ł O Ś Ć
CAŁE B O G A C T W O S W E G O D O M U ,
j POGARDZĄ N I M T Y L K O .
1

1

SCHWYTAJCIE N A M LISY, MAŁE LISY."
nad pieśniami)
L . CELUM N O N A N I M U M M U T A T
(pieśń C. B . 15)

N i z ojca, n i z matki zostałem stworzony; co do
stworzenia, to byłem
stworzony z dziewięciu żywiołów, z owocu owoców,
z owocu Boga na początku,
z prymulek i kwiatów pagórków, z rozkwitu lasów
i drzew, z istoty ziemi.
Ja zostałem ulepiony z kwitnących pokrzyw, z wody
dziesiątej fali.
Mnie stworzył wielki mag z zaczarowanej laski,
z pięciu pięćdziesiątków nauczycieli
i czarnoksiężników,
jak Matematyka ja byłem stworzony...
Czarodziej czarodziejów stworzył mnie przed
światem...
Ja przebywałem świty, ja spałem w purpurze. Ja byłem
na wieży bojowej.
Ja byłem w okryciu między królami... Ja byłem
zaczarowanym wężem na wzgórzu.
Ja byłem żmiją w jeziorze... Ja uczynię pole krwi, a na
n i m stu wojowników.
Długie i białe są moje palce, od dawna nie byłem
pasterzem; ja żyłem jak wojownik,
zanim stałem się człowiekiem liter. Ja wędtowałem, ja
krążyłem.
Ja spałem na stu wyspach, ja byłem w stu twietdzach.
Ja byłem błękitnym łososiem. Ja byłem psem, byłem
jeleniem, rogaczem na wzgórzu.
Ja byłem pniem, łopatą, siekierą w ręce...
Ja znam nazwy gwiazd z północy na południe
Ja byłem w twierdzy...
JabyłemwTetragramaton...
(wg walijskiej Pieśni Amergina; w innej wersji: Pieśni

tłumaczenie: Nie ducha, a jedynie miejsce zmienia
człowiek stały...
Zaniechaj rzeczy ze złego życzenia zrodzonej.
Ptzewróci się ten, co źle stopę postawił,
Runie dom na kmchej opoce stawion...

Taliesina)

6a. KRZYK M E R L I N A
Ja byłem w wielu kształtach, zanim mnie
uwolniono:
Ja byłem smukłym, zaczarowanym mieczem...
Ja byłem kroplą deszczu w powietrzu. Ja byłem
promieniem gwiazdy;
.
Ja byłem słowem w litetach, byłem księgą u jej
początku;
Ja byłem latarnią światła przez jeden rok i pół;
Ja byłem mostem, który sięga przez sześćdziesiąt ujść;
Ja byłem ścieżką, byłem orłem, byłem koralem
w morzu.

Tristan:
„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
A (twojej) miłości bym nie miał,
Stałbym się jak miedź brzęcząca..."
Marek:

7. S E N O R Ó Ż Y (Król M a r e k i Tristan)
(wg Si Unguis angelicis loąuar et humanis - C. B. 77,
i Hymnu o miłości - I K o r )

„Gdy byłem dzieckiem (jak ty),
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
zgubiłem to, co dziecięce."
Pieśń: Ayos (C. B. 5 l a i Ps. 103)
323

�Włodzimierz Starúewski • SCENARIUSZ „CARMINA BURANA"

7A. M E R L I N :
Teraz widzicie jakby w zwierciadle, niejasno;
A wtedy zobaczycie twarzą w twarz.
Teraz poznajecie po części,
A wtedy poznacie tak, jak zostaliście poznani.
Tak więc trwają wiata, nadzieja, miłość,
te trzy:

et ab Evangelio iam sutgunt lévite,
sectam nostram subeunt, que salus est vite.
M e r l i n : As, król, dama, walet.
Pieśń: Parum...

a z nich największa jest miłość.

15. P R Z Y S Z A L O N Y M B R O D Z I E (Król Marek,
Izolda Starsza, Tristan)
Pieśń: Circa mea pectora - zaśpiew

8. O F O R T U N A . . . ( C . B . 17)
Semper crescis
aut decrescis;
vita detestabilis...

Król M a r e k : Mea pectora.
T r i s t a n : Mea pectora.
Pieśń: Ego sum abbas Cucaniensis...

(C. B. 222)

8A. PIEŚŃ I Z O L D Y S T A R S Z E J
9. L A S M O R E Ń S K I (Tristan, Izolda Starsza,
Król Marek)

16. C Z Y Ż N I E T U J E S T Ó W Z A C Z A R O W A N Y
SAD...?

M e r l i n , Izolda: „Zaczarowany, czarnoksięską mocą]
dwa razy do roku ginie i znika oczom. Teraz tak zgij
nął. CZYŻ N I E T U , CZYŻ N I E T U , CZYŻ NIE TU!
jest... ów zaczarowany sad, mur z powietrza, kwitnące
drzewa, ziemia pachnąca. Bohatyr żyje w n i m nie stal
11. P I E K Ł O M U Z Y K A N T Ó W , K R Z Y K
rzejąc się i żadna wroga siła nie może skruszyć muid
M E R L I N A (w ciemności)
z powietrza. N i e ! M u r z powietrza już rozpękł się otol
W Í | L K 1 Z* DOTÍtiTfX CSt COTljldCTC ITÍ (XOTTllTXOTViTYi LJOTfílTíO.
i nie jest ci to sad zaczarowany, ale jednego dnia, mil
(C. B. 27)
ła... Trzeba uciekać, trzeba uciekać i nigdy nie wró-l
12. F L O R E T S I L V A N O B I L I S (Izolda Starsza,
cić. Śmierć moja bliska, z dala od Ciebie umrę...
10. C R U C I O - K R U C J A T A
Pieśń: He dies, the friend of sinners dies...

Tristan) ( C . B . 149)
13. P O J E D N A N I E
Pieśń gruzińska

Mi.

ły, zamknij ramiona i obłap mnie ciasno, tak iżby ser-I
rozpękły się, dusze uleciały. Zabierz mnieł
w kraj szczęśliwy, w kraj skąd n i k t nie wtaca, gdz
naiwvbornieisi śpiewacy śpiewają pieśń bez końca
'

Chorał: Veni, veni venias,
ne me mori facias
hyrca hyrce
nazaza trillirivos!
(C. B. 174)
14. O R D O V A G O R U M - C Z C I G O D N Y
Z A K O N WŁÓCZĘGÓW, TRĘDOWATYCH
I U C Z O N Y C H W PIŚMIE
Pieśń: Daj nam ją...
Pieśń:
Cum „In orbem Universum" decantetur ite
sacerdotes ambulant, currunt cenobite

'

I

f

r

F

J1

F

L

Zabierz mnie. Tak, zabiorę cię w szczęśliwy kraj żyj
wveh Czas zbliża sie Czvż nie wvoilismv iuż całei ne-B'
d z y i całei radości . Czas zbliża
Skoro siędopinin
wiotkim
ieili cierawolam
trJridńesr? Mih
zawdT
mnie ty uiiL
Trleha
uciekać
„Dzkje Tristana i Izoldy"
Pieśń: Ecce torpet probitas, virtus sepelitur... (C. H|
219)
17. S Z A L E Ń S T W O T R I S T A N A
Motyw OddaM się tańcząc
18. C Z A R N Y Ż A G I E L
Pieśń: (eksomologeishe to kyrio)

324

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9615" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9593">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e89f93d0f834755f7e48bd564162a49a.pdf</src>
        <authentication>7e86851e30f85e422b9c2da69cd58631</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114482">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3024</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114483">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114484">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2828</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114485">
                <text>Zapiski do zajęć ze studentami w Katedrze Kultury Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114486">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.34-38</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114487">
                <text>Staniewski, Włodzimierz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114488">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114489">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114490">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114491">
                <text>Włodzimierz Staniewski » ZAPISKI DO ZAJĘĆ ZE STUDENTAMI W KATEDRZE KULTURY POLSKIE] NA UNIWERSYTECIE WARSZAWSKI

WŁODZIMIERZ

STANIEWSKI

Zapiski do zajęć
ze studentami
w Katedrze Kultury
Polskiej
na Uniwersytecie
Warszawskim
W ramach przygotowań
do spektaklu „Metamorfozy".

29.02.96
Ż Y W O T APULEJUSZA

biografia,
kariera i pozycja,
dzieło
postać kultowa (cezar A l b i n , Septimiusz Sewer znali
dzieło)
„My rodzina platońska żyjemy w tym, co jest uroczyste,
wesołe, świąteczne, wyższe, niebieskie".
P O T O M N I A APULEJUSZ

Św. Augustyn De Civitate Dei (przeciwstawiał się kon­
cepcji duchów pośrednich)

Żywot Apulejusza
I I gi e k po Chrystusie, ur. prawdopodobnie 124 lub
127.
Metamorfozy to obfity i autentyczny materiał życia
i obyczajów jednego z najbardziej fascynujących okre­
sów w historii cywilizacji i kultury. Upadek Imperium
trzymającego w szachu połowę ówczesnego świata.
W 1

Koncepcja i konstrukcja Pawła z Tarsu staje się nie­
podważalną wartością w walce o nowe prądy duchowe,
aczkolwiek wydaje się jeszcze wtedy, że w sferze ducho­
wości i religii świat przyjmuje synkretyzm.
Nowe prądy kulturowe rodzą się i płyną z prowincji,
a nie z centrum (np. z A f r y k i Północnej).

Dostrzegam t u wiele paralel z przewartościowaniami
i przekształceniami dokonującymi się dziś po upadku
„imperium zła". Klimat „konwulsyjny".
Nieco później Św. Augustyn, orędownik zwycięskiego
już definitywnie chrześcijanizmu polemizuje w swoich
pismach (De Civitate Dei) z extra pogańskim było nie
było Apulejuszem.
I chyba nie jedynie dlatego, że jest jego pobratymcem
z afrykańskiej Madaury (urodził się w Thagasta).
Augustyn ma Apulejusza za Platończyka i przydomek
Platonicus m u nadaje.
Apulejusz pobierał nauki w Madaurze, Kartaginie,
Atenach, Rzymie.
Był klerkiem, podróżnikiem i poszukiwaczem przygód,
mistagogiem.
Studiował dokładnie ówczesną gramatykę, retorykę,
poetykę, geometrię, muzykę i przede wszystkim - do­
głębnie - filozofię.
Żył z zawodu prawnika (adwokata) i retora.
Znał języki.
Ćwiczył duszę. Miał Predystynację. Był inicjowany
i wtajemniczony w misteria. Głównie w misteria Irydy
i Ozyrysa.
Opis mistetiów z księgi X I Metamorfoz jest jedynym tak
dokładnym, jaki się zachował.
Opis ten, fascynujący, przypomina dramaturgię inicja­
cji szamańskiej.
a. do wtajemniczenia potrzebne zezwolenie i wyraźne
wezwanie bogów objawiające się w snach, widze­
niach,
b. uczynienie czegokolwiek przeciw woli sił wyższych
grozi nieszczęściem lub śmiercią,
c. potrzebny jest kapłan prowadzący kandydata (oj­
ciec duchowny),
d. praktykowano posty, oczyszczenia, milczenie służą¬
ce skupieniu duszy,
e. zejście do podziemi, symbolizujące wyrzeczenie się
poprzedniego życia. Połączone z okropnymi prakty­
kami miały rzeczywiście wypędzić ducha poprzed­
niego życia Kandydat rzeczywiście
„zbliżał się do granicy śmierci"
„w środku nocy widział błyszczące słońce",
f. przyodzianie w szaty nowych zaślubin,
g. uroczyste ukazanie się ludziom,
h. uczta.
Dostąpił wyższych stopni święceń i jako dekurion
w kolegium Prostoforów chodził z ogoloną głową i no­
sił w czasie obrzędów przedmioty kultu.
W Rzymie, w czasie pobytu tam Apulejusza, najbar-

�I

Whdzimien Sttminuski • ZAPISKI DO ZAJĘĆ ZE STUDENTAMI W KATEDRZE KULTURY POLSKIEJ NA UNIWERSYTECIE WARSZAWSKI

W o l a : „My rodzina platońska, żyjemy w tern co jest
uroczyste, wesołe, świąteczne, wyższe, niebiańskie!"

dziej wpływowym mówcą i uczonym był Fronto, wy­
chowawca cezara Marka Aureliusza.

(może być odą

Gardzenie)

Jakbyśmy słyszeli hymn Promienistych.
Jego Bóg to platoński Basileus - przyczyna wszechświa­
ta; - ojciec dusz,- źródło bez rodzenia; - niewielu my­
ślicielom dostępny.
Apulejusz pisze erotyki. Dosadne.
Czyż nie jest nasz autor skrojony na postać kultową?

W Egipcie działa słynny astronom Ptolemeusz, do któ­
rego Apulejusz wyruszył w podróż, ale do celu nie do­
tarł.
Zatrzymała go choroba w mieście Oea (dzisiejsza L i ­
bia).
T a m oskarżony o magię (w okolicznościach tragiko­
micznych), którą zresztą namiętnie się zajmował - wy­
głosił przed sądem konsula kilka swoich mów obron­
nych, które przetrwały do dzisiaj pod nazwą Apologui.

Jest też postacią teatralną.
Wygłasza swoje wspaniałe, płatne mowy (zawód retora),
przed doborową publicznością w teatrze w Kartaginie.
W końcu zaś otrzymuje godność sacerdos provinciae
(w greckim: archijerej) Afryki, który to urząd nakłada
na niego obowiązki organizowania (urządzania) i aran­
żowania zgromadzeń Świątecznych i igrzysk.
Wspomina o t y m Augustyn. Był więc tez kimś w rodza­
ju producenta i reżysera.

Magia. Cień wszelkich nauk i sztuk. W i e c z n a po­
kusa niespokojnych umysłów.
W owych czasach, jak i po wielokroć w dziejach póź­
niejszych - siostra nauki.
Dość powiedzieć, że jednym z donosów zaniesionych
przed sąd przez oskarżycieli było, iż Apulejusz rzadkie
okazy ryb każe sobie przynosić, po czym je rozkraja,
rozdziela i aptekarsko opisuje,
(cytat str. 64-65 Apofcgia)

Stawia się jego posąg w jednym z ważniejszych punk­
tów Kartaginy, za sprawą kolegi Emiliana Hrebona,
konsula, wcześniej w Oea.

Jako się rzekło, wierzy i uprawia magię, wierzy w zaklę­
cia - incantamenta - a te były naonczas zakazane.
Apulejusz wierzy, że dusza ludzka zwłaszcza młodzieńcza
i niewinna, może być za pomocą zaklęć uśpiona i dopro­
wadzona do zapomnienia tego, co ją otacza, a straciwszy
pamięć ciała, może całkowicie powrócić do swej pierw­
szej natury, która jest nieśmiertelną i boską. Wtedy, ja­
koby we śnie, może przepowiadać rzeczy boskie.
Nit; bez powodu jungiści zajęli się tak gorąco analizą
głębi Złotego Osła, a szczególnie opowieści o Psyche
i Amorze.

Po 45-tym roku życia (ok. 170 n.e.) przestaje być ak­
tywnym publicznie. Pisze i . . . chyba kształci uczniów.
Rozprawy o Bogu Sokratesa, o nauce Platona, o Świecie.
W końcu - Metamorfozy, którym Augustyn nadal pod­
tytuł Złoty Osioł
Augustyn (354-430 n.e.)
Charakteryzuje je (w warstwie językowej) - niezwykle
kwiecisty, swobodny, wirtuozeryjny styl.
Przekład Jędrkiewicza-słaby.
Inni autorzy Metamorfoz:
Lucius z Patras
Lukian z Samosat (120 n.e.)

Dionizos na ośle w asyście Sylenów, fragment wazy François

35

�Włodzimierz Sumiewski • ZAPISKI DO ZAJĘĆ ZE STUDENTAMI W KATEDRZE KULTURY POLSKIEJ NA UNIWERSYTECIE WARSZAWSKI

- od Apulejusza - metamorfoza to układ efektownych
przypadków, ułożonych w szereg odłączony od szero­
kiego procesu kosmogonicznego (sytuacje kryzyso­
we, graniczne układane wg dowolnego porządku).
Złamanie linearności.
- Chrześcijaństwo wykorzystało tę metodę do pomy­
słu konwersji (nawrócenia).
Schemat wina - kara - odkupienie - szczęśliwość.
Wykorzystano też dla idei cudu (gwałtowna prze­
miana).
SYMBOLIKA OSŁA: APRECJACYJNA - DEPRECJACYJNA

-

u Hebrajczyków: (por. cytaty z Biblii), symbol wła­
dzy królów i sędziów, ulubiony wierzchowiec pro­
roków.
- W Ewangeliach: osioł z wołem u żłobu, wjazd na
oślęciu do Jerozolimy.
- Wcześni chrześcijanie to asinatii (czciciele osła).
Sgrafitto na Palatynie (I poł I I I w.) - Ukrzyżowany
z głową osła.
Amulety Ukrzyżowanego z oślą głową (z Montagnana,
Włochy).
- Średniowiecze.
Św. Franciszek nazywa swoje ciało „bratem osłem".
Festum asinorum (święto osła), z okrzykiem „hinham"
(zamiast amen). Msze objęte oficjalną liturgią katolic­
ką na pamiątkę ucieczki z Egiptu, osła betlejemskiego,
oślicy Balaama, wjazdu do Jerozolimy.

Tańczący osioł

Pod koniec drugiego stulecia Metamorfozy Apulejusza
są utworem modnym, powszechnie czytanym, świadczy
o t y m list cezara Septimiusza Sewera z 197 r., w którym
z niechęcią nazywa utwór pogardliwie „milecko- punicką historią o babskich czarach". Współcezar A l b i n
wyraża się zaś o n i m pozytywnie.

Starożytność
- Przy misteriach Eleuzyjskich powstało przysłowie:
„osioł nosi świętość" por. Złoty Osioł nosił wizeru­
nek bogini syryjskiej. Też w Mykenach Agamemnona - por. tłumaczenie z Onos lyras.

Niektórzy nazywają go wędrownym mówcą, takim ja­
k i m był Lukian.
Apulejusz kształcił się w muzyce. Grał na lirze i śpiewał.
Był niezwykle przystojny, w sądzie robiono mu z tego
zarzut. Odpierając go porównywał się do legendarnej
urody Pitagorasa.
Nosił długie włosy.

Zbty
-

- Bóg Osioł Apollo - Apollo - Onos, lub z gr. Apollo
Kdlaios (KiII=Osioł) - Apollo Zwycięzca tak przed­
stawiony.
- Legenda o Midasie, królu frygijskim, jego oślich
uszach, inna wersja: Midas był Sylenem (czlowiek-osioł), miał z natury ośle uszy; był uważany za wy­
nalazcę jednego z rodzajów fletu; wprowadził la­
ment żałosny grany na aulosie; pierwszy pozyskał
ołów; posiadał niezwykłą siłę; w jego osobie wiąże
się muzykę z pracą w metalu. Ujął się za Marsjaszem
(nauczyciel gry na aulosie) w jego konkurowaniu
muzycznym z Apollem, którego Apollo obdarł ze
skóry.

Osioł

tzw. opowieść milezyjska (od Arystotelesa z Miletu.)
najwyrazistszy obraz epoki,
ks. X I - jedyny dokument misteriów Eleuzyjskich,
poprzednicy „Mileziaków".

- W Egipcie kult Apisa, osioł znienawidzony. Persowie
po zdobyciu Egiptu tępili kult cielca a popierali kult
osła. Persowie pozwolili odbudować świątynię w Je­
rozolimie (536-515 p.n.e.) bo kult Jahwe kojarzyli
z kultem osła - walczącym z kultem Apisa ( V I w.
p.n.e. O d Cyrusa,; 525 p.n.e. - Kambizes podbija
Egipt, potem jest Dariusz I i Kserkes 1)

B A C H T I N A APULEJUSZ

-

fenomen metamorfozy - należy do światowej skarb­
nicy folkloru,
- w metamorfozie - idea rozwoju skokowego, złama­
nie linearności,
- do Apulejusza; przemiany - to wielkie bloki kosmogoniczne (Owidiusz),

36

�I
Wkxkimierz Sunfcudd • ZAPISKI 1X5 ZAJĘĆ ZE STUDENTAMI W KATEDRZE KULTURY POLSKIEJ NA UNIWERSYTECIE WARSZAWSKI

Dla struktury przedstawienia ma to fundamentalne
znaczenie.
Budowałem tak zarówno Awwakuma jak i Carmina Bu¬
rana.
Przed Owidiuszem rozumienie metamorfozy (przemia­
ny) miało charakter kosmogoniczny. Zmiany następo­
wały po sobie cyklicznie. Dojrzewały.
O d Apulejusza metamorfoza jest formą cudu.
Jakby się wybierało poszczególne efektowne przy­
padki i układało w szereg pozbawiony jedności lub ra­
czej - budujący nowy model, w którym wszystko wiąże
się ze wszystkim, ale na poziomie... (rozwój skokowy,
pędowy).

ONOKOITES (KAPŁAN OSŁA) I LE DOCTEUR
ONOCEPHALE

K u l t osła (tajny) przejęty przez chrześcijan.
Tertulian (r. 196 n.e.) nawrócony, „głowę osła traktu­
je jako naszego Boga"
Obrazy człowieka w todze, z papirusem w dłoni, z gło­
wą osła i stopami, z podpisem „Deus christianorum
Otiokoite"
Monety za cesarza Honoriusza (393-423 n.e.); z wize­
runkiem karmiącej oślicy z podpisem Jezus Chrystus Syn Boży (IHS XPS Dei Filius)

Czas, na któtego konstrukcję składały się wielkie bloki
kosmogonicznego porządku z mnóstwem stałych uza­
leżnień - rozpadł się.
Teraz można go było składać na nowo, z mnóstwa fe­
nomenów, w dużej mierze podług własnej wyobraźni.

Terrakota, znaleziona w Neapolu, przedstawia osłogłowego Chrystusa jako nauczyciela (w todze i z papirusem).
Inskrypcja z Pompejów mówiąca „nauczało tutaj oślę"
kojarzona jest z symbolicznym Chrystusem. Stąd willa
została nazwana „Casa d i Christiani" (miejsce spotkań
chrześcijan).

Potrzeba pokazania gwałtownej przemiany każe przed­
stawiać życie człowieka, czy opowieść o losach jako zło­
żoną z kryzysowych momentów.
Ja bym powiedział: z sytuacji granicznych, z torsji i re­
torsji.

Bachtin widzi w Złotym Ośle wzór powieści, z której
czerpano do układania żywotów świętych.
Życie w grzechu, pełne pokus, a potem kryzys i odro­
dzenie.
Idea przemiany wywodzi się z filozofii greckiej - jak
również - z obrzędów kultowych, np. misteria eleuzyjskie oraz we wczesnym chrześcijaństwie.
W I i I I wieku n.e. magiczne zabiegi metamorfoz nale­
żały do repertuaru szarlatanów.

Takie ujęcie kondycji ludzkiej, losu człowieka dopro­
wadzono dziś do patologii.
O atrakcyjności i wartości kondycji ludzkiej decydują
dziś konwulsywne zmiany wizerunku. Życie, z którego
konstruuje się legendę musi się obowiązkowo dzielić na
kilka - przeciwstawnych sobie - żyć.
Myślę, i i takie konfabulacje są funkcją gwałtownych
przemian historycznych i politycznych.
Konstrukcję taką wprowadziło na szeroką skalę chrze­
ścijaństwo, stosując kategorię nawrócenia (konwersji).
Dla literatury i dla t e a t r u - jest to wartość bezcenna.
Złamanie porządku linearnego oraz zasady trzech jed­
ności.

W obrazach metamorfozy mamy do czynienia z ideą
rozwoju. A l e nie liniowego a skokowego (pędowy).

Mamy w Zforym Ośle motyw drogi, zarówno w znacze­
niu dosłownym jak i w metaforycznym odbiciu życia.
Przestrzeń geograficzna staje się odbiciem losów bo­
hatera.
Mamy tu zastosowany schemat wina - kara - odkupie­
nie - szczęśliwość.
Bachtin twierdzi, że dla wszystkich motywów fabular-

Osiol tańczący przy harfie

Vi

�Włodzimierz Siuniewsla * ZAPISKI DO ZAJĘĆ Zt STUDENTAMI W KATEDRZE KULTURY POLSKIEJ NA UNIWERSYTECIE WARSZAWSKI

Jak skonstruować

nych Złotego Osia można znaleźć odpowiedniki mitolo­
giczne.
Ja wierzę, że sztuka teatru to połączenie sytuacji mito­
logicznej z gestami prozaicznej powszedniości.

Metamorfozy

M e t a m o r f o z a należy obok motywu t o ż s a m o ś c i do
światowej skarbnicy folkloru społeczeństw przedklasowych - Bachtin.

A U G U S T Y N (354-430, UR. W T H A G A S T A , A F R Y K A P D N )

I d e a m e t a m o r f o z y - z filozofii greckiej oraz z an­
tycznych misteriów (gł. eleuzyjskie),
tu: prymitywne magiczne formy z I i I I w. n.e.,
por. wpływ misteriów eleuzyjskich na tradycję grecką.
W mitologicznym obrazie metamorfozy zawarta jest
idea rozwoju s k o k o w e g o (z p ę t l a m i ) . Określa to
porządek czasowy.

D E C I V I T A T E D E I KS. V I I I , IX

Polemiki z filozofami w imię teocentryzmu. Daje w ten
sposób przegląd historii filozofii greckiej.
Polemizuje głównie z dwoma nurtami:
O d Pitagorasa - italski,
O d Talesa z Miletu - joński,
Mówi o tych, których filozofia traktowała o sprawach
bożych. Dochodzi do Sokratesa (kwestie moralności,
obyczajów) i Platona (odróżnianie prawdy od fałszu).
Według Platona mędrcem ten, kto poznaje, naśladuje
i miłuje Boga.

Cykliczny porządek (np. szereg geneologiczny; pory ro­
ku) - odrzucony.
Charakterystyczne jest przemienne występowanie róż­
nych, niepodobnych do siebie form (obrazów).

Augustyn sugeruje, ze Platon musiał znać pisma proro­
ków żydowskich (z rozmów!).
Porównuje zbieżności Księgi Rodzaju z Timaiosem.

Zjawiska nabierają charakteru cudu.
Nie ma procesu historycznego czy psychologicznego.
Wybierane są e f e k t o w n e p r z y p a d k i , które układane
są w szereg pozbawiony (z pozoru) organicznej jedności.
Każda z metamorfoz stanowi zamkniętą poetycką całość.

Sprośne widowiska i poetyckie kłamstwa to domena
demonów.
Znajduje to Augustyn u Apulejusza i polemizuje z jego
ujęciem doktryny Platońskiej.
Apulejusz urasta u Augustyna na głównego neoplatończyka (popularność?!)
Komentuje utwory Apulejusza, np. O bogu Sokratesa,
krytykując opiekuńczy charakter dajmoniona i jego po­
średnictwo z bogami.

U Apulejusza metamorfoza ma charaktet magiczny.
Los człowieka zawierany jest w pokazaniu p r z e ł o m o ­
wych momentów.
G ł ó w n e , p r z e ł o m o w e , kryzysowe momenty - uka­
zują jak człowiek staje się kimś innym.
L i c z ą s i ę k r y z y s y i nowe n a r o d z i n y .
Tak były budowane żywoty świętych - kryzys - oczysz­
czenie - odrodzenie.

Apulejuszowej koncepcji dobrych demonów stoją­
cych pomiędzy ludźmi a bogami przeciwstawia A u g u ­
styn Chrystusa jako jedynego pośrednika, tylko o n
może zapewnić zespolenie z nieśmiertelnością i szczę­
śliwością.

Wyjątkowe, n i e z w y k l e k r ó t k i e m o m e n t y życia.
Podkreślają one charakter i obraz człowieka.
Czas spektaklu jest czasem przygodowym. Jak w powie­
ści typu Zloty Osioł.
Jest to czas wyjątkowych, niezwykłych zdarzeń, który­
mi rządzi przypadek. Przypadkowa może być równoczesność różnych incydentów.
W tej przypadkowości jest jednak pewna logika.
Jest to logika, która prowadzić ma nie do zwykłego p o ­
t w i e r d z e n i a t o ż s a m o ś c i , a do nieuchronnego po­
wstania n o w e g o o b r a z u c z ł o w i e k a .
Nazywam to fenomenem lawiny. Uruchomienie jej
prowadzi nieuchronnie do przemian.
Inicjuje ją niestosowna ciekawość, zmysłowość, poku­
sa, czyli to co należy do sfery prowokacyjnych stron na­
tury ludzkiej.

Mówi Augustyn, iż wśród pism Apulejusza znalazł
przekład Asklepiosa - jedynego znanego mu dzieła her­
metycznego.
Zbija przy okazji tezy przypisywane Hermesowi T r i smegistosowi (pierwszy mędrzec starożytności Babilonia-Egipt, gnoza pogańska, Corpus Hermeúkum
I I - I I I w.)
Jednakże wypowiedzi Hermesa o jednym i prawdziwym
Bogu uważa Św. Augustyn za słuszne.
Status religii oficjalnej w państwie rzymskim uzyskuje
chrześcijaństwo w 380 r. (cesarz Teodozjusz) za życia
Augustyna. Wcześniej Konstantyn W i e l k i ogłasza to­
lerancję religijną.

Takie cechy musi mieć reżyser i aktor.

38

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11054" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11032">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8334acf160eb9b51509a255bb2ddf0e0.pdf</src>
        <authentication>c913b53ce7e57ea413da1b97465f94b1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131822">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3023</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131823">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131824">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2827</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131825">
                <text>Po Drugiej w Nocy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131826">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.12-33</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131827">
                <text>Staniewski, Włodzimierz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131828">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131829">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131830">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131831">
                <text>Włodzmóm

WŁODZIMIERZ

Stsntewsfa * PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

Dokonują w nas natomiast pewnej alchemii.
Można powiedzieć - pozwalają nam czytać nas samych.
Warunkiem spełnienia takiego dzieła w nas jest jedna­
kowoż nasza własna treść.
A co z tymi, którzy są „jako bęben brzmiący...".'

STANIEWSKI

Po Drugiej w Nocy
Notatki

Athos
W Wielkiej Ławrze
Deska, przywieszona do belki stropowej nazywa się semantron. Przy niej młotek drewniany.
Uderzanie w deskę zwołuje na modlitwę, na „New
A r k " (Nowa Arka) - na pamiątkę tego jak Noe zwoły­
wał zwierzęta na arkę, uderzając w kawałek drzewa.
Ze wspinaczki na szczyt Athos zawrócił mnie gromo­
władny Zeus, bijąc piorunami i waląc gradem wielkości
orzecha.

1988
N o w y Jork
Gesty - Mistyfikacje
Paul Winter, kultowy muzyk, w St. John the Devine
Cathedral w Nowym Jorku w zakątku wielkiego ołta­
rza, po Awwakumie, mistycznym szeptem do mnie:
„Dwa tysiące lat ludzkiej kultury mówią w tym przed­
stawieniu".

Moim przewodnikiem był farmaceuta z A t e n , który dwa
razy do roku odwiedzał tu swojego ojca duchowego.
Woził dary do Gdańska.

29.07.89 G r e c j a
Rekonesans i Przygotowanie do W y p r a w y
C h a l k i d i k i , nad Morzem Egejskim, skąd Jazon
wyruszał po złote runo.

METE O RA
Mamy tu do czynienia z przekroczeniem porządku

Wysiadam tuż za skrzyżowaniem Promirion - Plątania
(6 km przed Płatania),
Z punktu na szosie, z którego widać już Plątania (jezio­
ro) schodzę w prawo w dół, „przejściem" uregulowa­
nym spychaczem.

ziemskiego.
Nasuwa się głupia refleksja, „że to wszystko bez sensu".
Ale zaraz druga refleksja, że zjawiska, które mają naj­
wyższy sens, sens przekraczający normalny porządek
rzeczy, jawią nam się jako bezsensowne.

W dole opuszczony dom. Wszędzie w okolicy zapach
rogacizny.
Niżej - piękny, naskalny ruczaj.
Woda spływa cienkim strumykiem.
Jest mały zbiornik, ręką ludzką zbudowany.
Wokół platany i inne drzewa liściaste.
Chłodny cień. Błogosławieństwo w tym skwarze.
W takim miejscu spotykać się mogli Dafhis i Chloe.

Najwybitniejsze dzieła ludzkiej wyobraźni są jakby po­
zbawione sensu.
Nie mieszczą się ani w porządku pragmatycznym, ani
w przyjętych kanonach. Mają nadmiar treści.
Dzieł wybitnych się nie rozumie. Obcując z nimi po raz
pierwszy, mamy poczucie zagmatwania i chaosu oraz
bezcelowości.

Dalej - z kamieni ułożona ścieżka.

0 Meteorach można powiedzieć, że jest to wielkie
dzieło ludzkiego ducha i ludzkiego charakteru. Z niec­
k i kotliny wyrastają strome formacje skalne o różnych
kształtach i w różnych konfiguracjach.

Mocząc się w ruczaju widzę fragment okien opuszczo­
nego domu.
W rym układzie ruczaj-dom jest jakaś organiczna pra­
widłowość, z zachowaniem geometrycznej harmonii,
wymiarów i układu w przestrzeni.

Przybył tu tysiąc łat temu człowiek, obszedł to dziwowisko
1 głośno rzekł: „oto jest dzieło Boga", dzieło Wieczności.
I kładąc na szalę wszystkie swoje moce dziełu Boga do­
pisał parę kresek. Każda z nich to nasadzona na skalny
słup świątynia.
O t o czyn godny rodzaju ludzkiego.

Drzewa nie skrzypią od powiewów wiatru. Tylko koro­
ny szumią.
Spalony gaj oliwny - straszny widok. Drzewa roztrza­
skane od środka. Osmolone.
Pięć minut. O d ruczaju ścieżka z kamieni przechodzi
w „polną" drogę.

Takie dzieła nie odpowiadają nam na dydaktyczne
pytania.
12

�WhéMtn Simiewsk * po DRUGIEJ W NOCY NOTATKI

Z innej strony ruczaju, okazały dom na zboczu. Za­
mieszkany.
W dole, w wąwozie też zamieszkany dom. Osioł.
Krzyk jastrzębia nad wzgórzem przede mną.
Stąd (10 min.) od ruczaju słychać warkot samochodów
od szosy.
W sumie bardzo dobre przejście do wyprawy.
12 min. O d ruczaju następny strumień przecinający
drogę. Czarne osy.
Rynie w żlebie skalnym, między głazami. Pięknie obro­
śnięty drzewami, trzcinami i palmami.
Za jakieś 15 minut, znów strumień, zupełnie w nizie.
Przy nim altanka..
Potem marsz nieco w górę i zaraz szosa (ok. 1,5 k m . O d
Plątania).
Tak, jak wyruszyłem znad szosy w dół do pierwszego
ruczaju o I I . 4 5 - tak tu jestem o 12.30.
T e n spalony gaj jeszcze gorzej wygląda z przeciwległe­
go zbocza, z oddali. Widać bowiem wtedy, ile pracy
włożono w budowę tarasów i pielęgnację drzew. Obraz
pożogi.
Skwar.

most glorious to look on, and now she is scattered i n
a thousand pieces.
[Prawda przyszła na Świat tylko raz w całym swoim peł­
nym i doskonałym kształcie, a teraz rozbita i rozsypana
jest w tysiącach, milionach kawałków.]
(Aeropagitica)
Zupełnie serio biorąc to wyznanie, wątpiłbym poważ­
nie w poszukiwanie esencji; w akcie twórczym człowie­
ka i poszukiwanie esencji w człowieku jako takim.
Próbowałbym raczej zbierać i ukazywać ..scattered frag­
ments (okruchy) of truth that reside i n the actions and
beliefs of particular men and women".
Wątpiłbym w teatr poszukiwań, w artystę poszukiwa­
cza ponieważ z jego badań jawi się ponura wizja.
Coś zanadto „pachnie" tu kulturową konkwistą, zdo­
bywaniem, ideami globalnymi.
Wątpiłbym w dramat obiektywny, tak jak wątpić można
w obiektywną ideologię. Oprócz jednej - idei miłości.
Każdy dramat jest w końcu ostatecznie subiektywny.
Wątpiłbym też w jakiekolwiek posłanie artysty banity,
artysty tułacza.

Szosa Promirion-Platania; bardzo dobra jak na tutejsze
warunki i szersza (z góry).
Szosa Promirion- Lefkos; gorsza, węższa.

Artysta banita, Artysta bez Ziemi musi się stać kon­
kwistadorem.
Pozbawiony własnego pejzażu zewnętrznego straci swój
pejzaż wewnętrzny. Będzie pieśniarzem, który kradnie
partytury, a nie umie ich wykonać.
Będzie wieszczkiem bez liry.

Szosa Lefkos - Milina; kiepska nawierzchnia, b. wąska,
kręta (z góry); ale atrakcyjna, z niezwykłym widokiem
w dół na zatokę i wyspy. Dobra do wyprawy.
Stagira 21.30
Wieczorem już (na 351-szym kilometrze) brałem wodę
ze źródła Arystotelesa Stagiryty.
T u ludzie ze Stagiry beczkami wodę nabierają.

I jedna i druga postawa niszczy oikos twórczości.
Tymczasem ekologu sztuki potrzebne jest osobiste do­
świadczenie.

Trzy stare kobiety na ławce przy pomniku Mędrca rzeź­
bionego w białym marmurze.

Czyli takie doświadczenie, które jest chyba najbliższe
dotykaniu poezji.

Kobiety gaworzą melodyjnie w innym już pewnie niż je­
A rym samym doświadczeniu przyrody rzeczy.

go języku.
Arystoteles patrzy ze swego plateau na morze gór przed
sobą i na sierp wschodzącego księżyca.

Zastosowałbym do teatru zdanie Bacona o poezji:
„It is a branch of knowledge, and one of the principal
portions of learning, but i t doth raise and erect the
mind, by submitting the shews of things to the desires
of the mind, whereas reason doth buckle and bow the
mind unto the nature of things."
Submitting the shews of things to the desires of the
mind (... i serca i ciała...).

Piłem ze źródła Arystotelesa...
Notatki do wykładu w Cardiff kwiecień 94
J. M i l t o n miał powiedzieć
That
T r u t h come once into the world i n a perfect shape,

[Poezja „to pewna dziedzina wiedzy i jedna z głównych

L3

�Wbdztm^rz Slcmewiki • PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

części wiedzy choć podnosi ona i buduje umysł poprzez
stłumienie pozorów rzeczy na korzyść pragnień umysłu,
podczas gdy rozsądek nagina umysł do natury rzeczy"]

Tak, w teatrze zostaną tylko słowa niczego nie ozna­
czające.
Substancji nie będzie, jak zabraknie czucia i dotyku.

Osobiste doświadczenie

Ekologia teatru - D o m teatru

Osobiste doświadczenie jest możliwe wtedy, kiedy jest
się najpierw j a k turysta, przybywający na ową wyspę
Santoryn na Morzu Egejskim, zwaną też Terra, która jeśli wierzyć archeologom - miała być niegdyś Atlanty­
dą. Ogarnia się ją całą wzrokiem, dziwi się, że taka nie­
pozorna, pustynna, choć równocześnie podziwia jej
malownicze położenie. Potem jest się nieco jak piel­
grzym, który przeciska się między zwałami skał i kamie­
ni, błądząc bez celu, a przecież zmierzając ku jakiemuś
miejscu, które byłoby kresem pielgrzymowania na dziś.
Potem odkrywa się zejście do korytarzy wykopaliskowych.
Przebiega starożytnymi uliczkami, w niejakim pośpie­
chu bo dzień ma się ku schyłkowi. Łowi się pospiesznie
wzrokiem formy, figury, zarysy malowideł.
Aż wpada się do jednego z pomieszczeń, ozdobionego
kolumnami i freskami.

Oikos - gr. - dom, środowisko
Badanie wzajemnych stosunków między organizmami
a otaczającym je środowiskiem.
Pierwsze rozdarcie
Artysta jako banita a artysta jako człowiek zakorzeniony
Drugie Rozdarcie
Podział na kulturę wysoką i kulturę niską.
Trzecie Rozdarcie
Podział na aktorstwo indywidualne i zbiorowość.

Przygląda i m się chwilę, po czym przymyka zmęczone
powieki i oto oczyma wyobraźni widzi się jak postaci
z fresków schodzą ze ścian, i jak niesione muzyką chó­
rów wykonują swoje napowietrzne ruchy, gestykulacje,
wirowania, szarże, otwierają usta w grymasie płaczu,
i jasności śmiechu.

Teatr - dom, Itaka.
Pokaż m i mapę swojej malej ojczyzny, a powiem ci ja­
kim jesteś twótcą.
Nie chciałbym być artystą banitą.
Administratorem dóbr.
Człowiekiem bez osobistego doświadczenia. Pozbawio­
nym wewnętrznej topografii.
Wejdź w jego wnętrze i zgubisz się w gmatwaninie dróg
i drogowskazów.
Eksplorator i konkwistador.
Badacz, który dobija w końcu do granic, do przedproży
swoich wymyślonych Nambik warów... i zawraca, ucie­
ka żeby nie stanąć twarzą wobec nędzy wymyślonej
idei. Z jego badań jawi się „ponura i jedyna badawcza
wizja" (D. G . James O królu Lirze)
Człowiek uprawiający konkwistę kulturową.
Poeta bez poezji.
Pieśniarz bez muzyki.
Wieszczek bez liry.
Rewelator (odsłaniacz, odkrywca) Prawdy, który zapo­
mniał, że przyszła ona tylko raz na świat w całym swo­
im pełnym i doskonałym kształcie, a teraz rozbita i roz¬
sypana jest w tysiącach, milionach kawałków.

I chociaż nie bardzo można nadać znaczenie t y m
wszystkim zjednywaniom, to czuje się w t y m nieprze­
partą żądzę życia i miłości, ujętą wszak w jakieś niezwy­
kle precyzyjne symetrie.
Momentami siła wyrazu postaci jest tak duża, iż mamy
poczucie, że stają one w zapasy ze śmiercią, a to jest
agon po grecku; stąd agonia. Przypominają nam się sło­
wa Nietzschego: „Człowiek, który był w agonii stworzył
uśmiech" - i sami się uśmiechamy.
Jakby nastąpiło zawieszenie trwania. I czujemy, że od­
nawia się w nas jakieś przymierze.
Może przymierze z Dźwiękiem i Rytmem, które wszak
były u początku Pieśni i Poezji.
Czujemy się w domu.
Dom po grecku znaczy Oikos. Stąd bierze się ekologia.
Za chwilę znów jestem turystą.
Skoro nie możemy przywrócić teatrowi jego powinności
religijnej - a nie możemy, zachowajmy (zwróćmy) mu
(u)czucie i dotyk, czyli to czym obdarowuje nas Natura.
Przenieśmy to doświadczenie Natury do doświadczenia
teatru.
I myślmy o tym, że degradacja Natury oznacza degra­
dację czucia i dotyku.

Czy ktoś się domyśli o kim tu mowa?
K a l m a r , Szwecja
kwiecień 94
W y p r a w a - Muzyka przeciw Beznadziejności
Gdyby dane m i było pójść z wyprawą do piekła, gdy­
bym wiedział, ze diabli śpiewają - poszedłbym.

Tak jak w Naturze, zostaną tylko zastępcze symbole,
rzeczy, które zginą.
14

�wWtńronz Swraewdu • PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

Historie ptzyziemne, wątki bez puent, myśli nie donie­
sione.

Czyż Piekło muzykantów nie ma piętna walki z bezna­
dziejnością, godnej mów Zaratustry.
Jest więc wyprawa wyzwaniem postawionym bezna­
dziejności.

I V . Dogmat czwarty, najcięższy; Lanzmanowski
Groza czerni
Nienawiść do obcego.

U początku mojej pracy była idea Wyprawy:
1. Za muzyką
2. Za ludźmi, pojedynczymi, którzy są kulturą.
Przeciwstawienie (były to lata siedemdziesiąte) pojęciu
kultury, której wyrazem są działania zbiorowości - jed­
nostki jako kultury (Mogur z Karpat).

Nie sposób zakwestionować któregokolwiek z tych do­
gmatów. Tak jak nie sposób zakwestionować orzeczeń
Dostojewskiego na temat ciemnej strony natury ludz­
kiej.
Moje Wyjście na tamtą stronę, na stronę kultury tra­
dycyjnej wzięło się (u początku) z próby znalezienia
jeszcze innej perspektywy.

Fałszywe mity:
Zespół, na prawach demokracji, wspólnoty, solidarno­
ści, rozumienia się N I E ISTNIEJE.

1. Była to perspektywa Bachtina pokazująca wolność
wewnętrzną człowieka, nieokiełznany żywioł, świat
śmiechu, wieczne tworzenie się form, ich polifonię
i dialogowanie.

Konstelacja - na określony czas, na projekty.

2. Była to perspektywa teatralna
- czerpanie z wielkiego potencjału dynamizmu teatral­
nego, drzemiącego w człowieku z rezerwatu
- do przebogatej mozaiki form ekspresji i sposobów wy­
rażania swoich egzystencjalnych postaw.

Antropologia teatru - nie istnieje jako idea, jako wzór,
droga dla jakiejkolwiek praktyki w teatrze filozoficzno-artystycznym, ponieważ najpełniejszym i niedościgłym
wzorem antropologii jest telewizja.
Teatr alternatywny - jako zjawisko marginalne z ko­
nieczności i z deklaracji popada w tę samą recydywę,
w jaką popada każdy margines: mistyfikację z braku
wiedzy i perspektywy historycznej, wykreowywanie po­
dwórkowych idoli, namiętności i zawiści bardziej rozją­
trzone, bo skumulowane w małym marginalnym środo­
wisku, deklaratywna ideologia bez szans jej realizacji,
stąd krok do skundlenia.

3. Była to perspektywa ekologiczna ustawiona
w sprzeczności wobec etnograficznej czy antropologicz­
nej.
Te dwie ostatnie nastawiają się na uchwycenie i syste­
matyzację typowości. Perspektywa ekologiczna nasta­
wiona jest na ujawnianie i wydobywanie z człowieka je­
go różno-rodności. One stanowią o jego naturze i dają
szansę na przeżycie. Tak przynajmniej widziałem to
w latach siedemdziesiąte.

Teatr poszukujący - smaczny zakalec. Gordyjski węzeł
zawiązany na skutek ugizęźnięcia w sprzeczności; profanum - sacrum

Dlatego pewnie świat piekielny jest w ludowości tak
bliski Światu aniołów i tak lekko ze sobą współgtają.

Nade wszystko w potrzebie pogodzenia ambicji scjentystycznych. Dla zachowania wysokiego statusu społecz­
nego, przewag intelektualnych i ewentualnie odgrywa­
nia innych poza-teatralnych ról społecznych i politycz­
nych, z utrzymaniem postawy naiwnie - artystycznej.

Dlatego pewnie tak płynne są tam granice tabu.
K a l m a r , Szwecja 23/24-04.94

Cztery dogmaty ludowości:
I . Dogmat modernistyczny - kultura ludowa Arkadią,
w której sztuka ma swoje źródła.
I I . Rezerwat ciemnoty, wstecznictwa, konserwatyzmu
obyczajowego, światopoglądowego. Lud jest formą jak
z bryły.
Jak u Buczkowskiego w „Wertepach".
I I I . Dogmat Mrożkowski:
Trywialność i niskość myśli u ludu - kopalnią humoru,
ale tylko w zestawieniu z błyskotliwością umysłu miej­
skiego.

T e a t r - powinność
Wyprawa
Artysta - posłaniec do granic wyobraźni, sumienia,
uczucia.
Argonauta wysłany w nieznane.
Ślący notatki z podziemia.
Praca niebezpieczna, niewdzięczna.
Stawianie czoła ciemności.
15

�Wbdómien Stórueiwk • PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

Zamykanie się wokół nas dziczy.
Tajemnicze, tętniące życie dziczy. Niepojęte.
Życie wśród niepojętego, które działa na nas jak czar.
Czar ohydy.

Raczej szukanie przejść ku wielkiemu nieznanemu właśnie przez rzeczy zakazane.
Z postacią Lucyfera wiąże się butna muzyka.
Muzykanci wg. Kościoła Średniowiecznego - to dwor­
ska czeladź Lucyfera. Instrumenty u Boscha używane
podczas średniowiecznych nabożeństw to np. dziwacz­
na „wynaturzona" harfolutnia.
Jan Szkot Eriugena wywiódł muzykę z trójdźwięku po­
wiązał ją z teorią „powrotu wszystkiego". Nawet szatan
wróci do Boga.

Strzec się jednak końca Kurtza z jądra ciemności. Strzec
się ucieczki od życia, gdy ono jak ten nędzny wrak pa­
rowca z Jądra ciemności przycumuje u wybrzeża twojej
idei, by cię z niewoli idei ewakuować.
Strzec się ucieczki, ale też strzec się pełzania na czwo­
rakach, na powrót do swoich idei, do snów wtedy, kie­
dy życie upomni się o swoje prawa.
Strzec się słowa: „ohyda" u kresu sił. Osobliwego połą­
czenia żądzy i nienawiści.

Dysonans - jest to spotęgowanie odmienności wobec
tzw. czystego brzmienia i poprzez konieczne przejście
przez tą odmienność - szukanie harmonijnego rozwią­
zania.

T a m gdzie idea sprzeniewierza się życiu, bo wzięta
jest z miłości siebie, ponad wszystko inne tam,
u kresu sił, jedynym słowem prawdy będzie słowo
„ohyda".

Świat wielości i sprzeczności tylko w szczegółach wyda­
je się dysonansowy. Lecz jako całość jest harmonijny,
do swej praprzyczyny.
Eriugena włącza zło do harmonii Świata.
Grzech jest dysonansem w doskonałości planu stwo­
rzenia.

Paryż, 15.09.1994
Konserwatorium teatralne
Szkic do wykładu

Grzech, jak dysonans jest zależny od harmonii.
Dysonans jest zagęszczeniem rzeczywistości a harmo­
nia jest ideą nadrzeczywistości.

Słowo - jego wartość pozainterpretacyjna:
Język i słowo mówione nie wyczerpują, nie oddają tre­
ści, którą chcą przekazać.
Poza zewnętrzną zasłoną języka istnieje coś (dziś mówi­
my: struktura) co, paradoksalnie, dąży nie do tego że­
by przekazać „możliwe do przekazania", lecz - „nie­
możliwe do przekazania".
T u zaczyna się wiara w stwórczą moc słowa.
I tu się sięga do dźwięku słowa, z przekonaniem, że
w dźwiękowej strukturze słowa zawarte są wartości m i ­
styczne. Że mistycyzm dźwięku odpowiada mistycy­
zmowi litery. Tak jest stawiana sprawa u mistyków ży­
dowskich. U kabalistów.

W Awwakumie zajmowałem się harmonią.
W Carrninie dałem pierwsze próbki dysonansu.
W następnej pracy zajmę się wyłącznie dysonansem
czyli rzeczywistością zagęszczoną.
Nietzsche
Narodźmy tragedii z ducha muzyki
- „Tragedia grecka - wyraz dwóch splecionych ze so­
bą popędów artystycznych; apollińskiego i dionizyjskiego".

Tak więc biblijne hebrajskie słowo dabar (używane na
oznaczenie Boga) odnosi się zarówno do dźwięku, sło­
wa samego, jak i rzeczy, którą nazywa, (za Zwi Werblowskim, którego zapraszałem w 1987 r.)
Głos i medycyna:
Każde istnienie rozwija się według zespołu wspólnych
prawideł, które może ustalić np. nauka. Można je na­
zwać obiektywnymi.

- „Dytyramb dionizyjski pobudza człowieka do najwyż­
szego spotęgowania wszystkich swych zdolności symbo­
licznych; potrzeba nowego świata symbolów, całej sym­
boliki cielesnej, nie tylko symboliki ust, wzroku, słowa,
ale pełnego, poruszającego rytmicznie wszystkie człon­
ki - gestu tanecznego. Wtedy wszystkie inne siły sym­
boliczne, siły muzyki rosną w rytmice, dynamice i har­
monii nagle, gwałtownie."
- „tragedia powstała z chóru tragicznego i była począt­
kowo chórem i tylko chórem"
pierwotnie jest trage­
dia tylko chórem, a nie dramatem"
- „chór na jego pierwotnym szczeblu pratragedii jest
samoodzwierciedleniem człowieka dionizyjskiego".
- „Śpiewając i tańcząc objawia się człowiek jako czło­
nek wyższej społeczności. Z ruchów jego przemawia
oczarowanie... z jego głębi dźwięczy coś nadprzyrodzo­
nego; bogiem się czuje, on sam kroczy teraz tak zachwy-

Ale każde istnienie podlega uwarunkowaniom, osobno
i niezależnie od innych, które czynią to istnienie - su­
biektywnym. W jakiś sposób patologicznym.
Sztuka to sprawa całkowitego subiektywizmu.
Głos to sprawa sztuki,
Sztuka to sprawa patologii.
Więc nie może być obiektywnych nakazów i zakazów,
jak w ruchu drogowym.
16

�Wbdzwm

Stanieu/jfó • PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

�WkàémïcK Swnœwsfci • PO DRU0IĘ) W NOCY. NOTATKI

�Pocztówka z K o r n w a l i i . For. M . K i n g (rekonesans w ramach przygotowań do Carmina Burana,
Aktorzy Ossetyńskiego, 1987

19

1988)

�WlodvmiLTz Stantewski * PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

�Włodzimierz Slaniewiki * PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

eony i wyniosły, jak we śnie bogów widział kroczących.
Człowiek już nie jest artystą. Stał się dziełem sztuki; ar­
tystyczna moc całej przyrody objawia się tu wśród dresz­
czów upojenia, ku najwyższej rozkoszy Prajedni".

ków wyrazu teatralnego, w których realność i siłę
sprawczą już dawno zwątpiliśmy.
Gardzienice 14.02.96

- „... chór dytyrambiczny jest chórem odmieńców, któ­
rzy zgoła zapomnieli o swej obywatelskiej przeszłości (?!
- W.S.) o swym społecznym stanowisku; stali się bezczasowymi poza wszelką społeczną sferą żyjącymi sługa­
mi swego boga..."
- chareia - choreuta („religia dramatyczna")
- „etnodrama"
- „tragedię grecką rozumieć jako chór dionizyjski,
który ciągle na nowo wyładowuje się w apollińskim
świecie obrazowym".
- „Występy chóralne, którymi przepleciona jest trage­
dia są... w pewnej mierze macierzyńskim łonem całego
tak zwanego dialogu, to jest zbiorowego świata scenicz­
nego właściwego dramatu".

Biało-szara w dole i szaro-biała w górze ponurość zimy.
Zimno w pomieszczeniach, zimno u mnie.
38 milionów złotych na dwa, ba! na półtora miesiąca
ostatniej opłaty za energię w oficynie jest kwotą niebo­
tyczną i rujnującą budżet.
Zimno pomieszane z ciszą, z martwą badylowatością
drzew dookoła, z liszajowatym kołchoźnictwem ekspo­
nującym się za oknem jest trucizną zbyt gorzką.
Coraz bardziej zniecierpliwione czekanie na wiosnę.
N a słońce.
Większość strof w Carmina Burana to strofy o wiośnie.
Parę o zimowej drętwicy, bezradności, zapaści, braku
woli.
Rozumiem ten stan oczekiwania u mnichów średnio­
wiecznych na pierwsze promyki wiosny. Oczekiwanie
jak na... jak na cud, jak na łaskę.

(Z czasem dialog zaczął wypierać chóry. Sporo u A j schylosa w Agamemnonie 525-456 r., mniej u Sofoklesa 496-406 i Eurypidesa 480-407).

K a i r 6.09.96, późny wieczór
Druidstone, W a l i a
Obrzęd Z A H R , wyimki z nagrań szeptem na magneto­
fon.

18.09.94
W statej książce o lucznictwie, opublikowanej po raz
pierwszy w 1792 r ( A n Essey on Archery by Walter Mi¬
chael Moseley; EP Publishing limited East Ardsley,
Wakefield Yorkshire, England) wyczytałem, że dawny­
mi czasy strzelano z łuku napinając go również stopą.
A u t o r książki, referując ten fenomen, powołuje się na
starożytną literaturę, nie dając zjawisku wiary.
Daje czytelnikowi do zrozumienia, że opisy strzelania
stopą można traktować z przymrużeniem oka, kładąc je
między opowieści niesamowite.

Zamówiony prywatnie można powiedzieć, prywatny
zahr. Zamawia osoba, kobieta, w celach leczniczych do
siebie do domu.
Muzyków i inne kobiety.
Jakaś potworna dzielnica, jakieś zagubione miejsce,
najpośledniejsze z poślednich, ostateczne uroczysko.
Na dachu domu odbywają się rzeczy przekraczające
wszelkie wyobrażenie.
Muzykujący w tej chwili śpiewają, kobiety tańczą.
Dzieci siedzą w niezwykłym zasłuchaniu jakby słuchały
jakiejś starej historii mówiącej o czymś, co dotyka głę­
bi i c h duszy.

T a k jest w rozdziale książki, komentującym historycz­
ne źródła.
W następnym rozdziale jednakże autor stwierdza, Że
wiedziony ciekawością sam zechciał sprawdzić, czy
członki ludzkie są w stanie wykonać taką akrobację,
osiągając przy tym strzałą cel.

T o widać po ich twarzach, po tym, jak siedzą u stóp mu­
zyków, na powale, podczas gdy muzycy na krzesłach.
Z dziećmi - parę kobiet. W medytatywnym zasłucha­
niu, jakby słuchały prawdy o sobie samych.
Muzyka przypomina m i klimatem zawołania, falowania
nastroju i ukrytym, ledwo słyszalnym, z głębi krtani
płynącym łkaniem - przypomina m i to fragmenty
K U T , a właściwie fragmenty zawołań szamanki.

Ku swojemu zdumieniu stwierdził zupełną realność zja­
wiska.
Uznał ponadto, że przy odrobinie treningu osiągnąć
można zupełnie niezwykle wyniki.
A teraz o teatrze.
Moje podejście do teatru bierze się z tego samego i m ­
peratywu.

Jest sześciu muzyków.
Teraz ona śpiewa (ta co gra na bębnach) do kobiet
i dzieci. Wprost.
M a m poczucie, że to jest opowiadanie historii.
Wnioskuję patrząc na twarze i oczy dzieci.

Pozostawione do dzisiaj ślady zapomnianych bądź za­
rzuconych praktyk - jeśli je tropić - prowadzą do środ­

21

�Włodzimierz Stamewski • PO

W muzyce, w zdarzeniu człowiek (ja) zupełnie się roz­
pływa, do tego stopnia, ze trudno m i formułować sło­
wa do magnetofonu.
O d dłuższego czasu jedna z kobiet (ta kobieta, która
zamówiła zahr), która siedziała przez cały czas na krze­
śle, była namawiana przez inną do ruchu.
Ta pierwsza (gospodyni) była przez cały czas w stanie
katatonii, spowodowanej głębokim smutkiem. O n i tu
mówią o smutku.
Ta druga podchodziła do niej, masowała jej plecy, pró­
bowała kołysać jej ramionami, tak żeby zachęcić do
tańca. Nie pomagało. W pewnym momencie wzięła
kaczkę do góry za skrzydła. Kaczka dreptała w kącie ta­
rasu. Czarna.
Dała kaczkę gospodyni do ręki, podniosła gospodynię
z krzesła i znów próbowała przez chwilę z nią tańczyć.
Ptaka poświęca się na ofiarę z krwi. Tego nie sposób już
opisywać swoimi słowami.
Matka Ahmeda też odczyniała. Patrząc na nią, jak
wchodzi w stan owładnięcia, myślałem o swojej matce.
Czy mógłbym uratować jej życie, gdybym oddał ją ta­
kiemu doświadczeniu.
I chociaż jest to niewyobrażalne - coś ze środka mówi
mi: „mógłbym".
Sakkara
Mastaba Mereruki, wezyr faraona T e t i Mastaba T i
Niedziela, 9 listopada 97
W jakiejś szwedzkiej pipidówie, w przerwie jazdy auto­
busem z Kalmar do Sztokholmu
U Kotta w Zawale serca na stronie 173 o Osetyńskim.
Pisał się przez dwa «s», Ossetyński. Dudariew - Ossetyński.

IUGIEJ W NOCY. NOTATKI

Zdarza się rzadko, aby jeden chciał wyjawić drugiemu
źródło dojenia.
Ossetyński polubił mnie od pierwszego wejrzenia, cze­
go nie potrafiłem odpowiednio mocno pewnie odwza­
jemnić.
Z przerażeniem dziś myślę, ile szczerych Życzliwych
uczuć nie potrafiłem odwzajemnić.
Z jednego prostego powodu; poczucia głębokiego, przy­
rodzonego zawstydzenia.
Ossetyński zrobił podróż po Polsce ze swoją trupą. Pospotykał się z całym mnóstwem aktorów i reżyserów
z polskiego panteonu gwiazd, ale naprawdę szczęśliwy,
on i jego ludzie byli w Gardzienicach.
Ułożyli o nas piosenkę.
Gardzienice, piątek 12 X I I 97
N a wyjazdach byliśmy teatrem pełną gębą.
W Gardzienicach zaś - grupą nędzarzy, żyjących pry­
mitywnie w błocie, pośród społeczności wiejskiej jakże
często zdekomponowanej, wśród zliszajowanego krajo­
brazu.
O miejscu pracy, o waninkach życia nie wspomnę bo
krwawymi łzami płakać się chce nad tymi dwudziestoma
latami codziennej ciemięgi, gdzie bydlęce warunki i in­
stynkt ptzeżycia zaczęły z czasem tak przeżerać duszę, że
tylko najwyższy wysiłek ku „uroczystemu, wzniosłemu,
świętemu" (Apobgia) ochronił przed szaleństwem.
Czy ochronił? Czuję dziś w ohydzie listopadowo-grudniowego błota po kostki, zmieszanego z odchodami,
w gnilnym zapachu bużańskiego stepowego ziąbu, w l i ­
szajach ruin trujących wzrok swoją brudną degrengola­
dą...

Czuję - czai się szaleństwo, dopada mnie w nocy
o 24-tej, pierwszej, drugiej kiedy wydzieram się na ak­
torów, czując jednocześnie jak ten krzyk rozdziera fibry
mojej duszy i jak z n i m razem wysączają się, a chwilami
Miał w swoim hollywoodzkim teatrzyku - studio suk­
ces z Matką Witkacego z Czyżewską w roli głównej. By­ rozlewają moje siły.
Znów krzyczałem i znów umarłem.
łem u niego, w Kalifornii zaraz po trzęsieniu ziemi.
Zawsze szczegół, detal, płonka.
Wszystkie sprzęty i książki leżały jeszcze na podłodze.
Ten właśnie gest, to brzmienie, ta nuta, ten moment,
Chciał m i przekazać w spadku swoje studio.
ten zwrot, ten ruch, ta gwałtowność, to wezbranie, to
ściszenie, to pytanie, ta odpowiedź, ten dotyk, ta miara.
Jego przyjazd do Polski, z całą, przeuroczą grupką stu­
dentów zasponsorowała rodzina jednej z wychowanie,
która bardzo chciała zostać aktorką.
Szeptał mi, w konfidencjonalnym, acz poważnym to­
nie, że jeszcze może uda się z niej coś wydoić.
T o n taki, trzymanie pod łokieć, jest oznaką najszczer­
szego braterstwa między chudymi artystami.

Dla Słowian to pedanteria, czepianie się, psychiczna
przypadłość, nadużycie, kopanie artysty bo „gdzie Bóg
a gdzie paznokieć?".
Dla Skandynawów to prawidło, to maestria, to sens, to
właściwość sztuki, to ostateczna odpowiedź.
My - rodem z lupanaru myślowej i uczuciowej fanta­
smagorii.

�Włodzimierz Sumiewski • PO DRUGIE] W NOCY. NOTATKI

O n i - intelektualni murarze, wytresowani w przekona­
niu, iż z cegły do cegły stawia się gmach sztuki.

Moja teza - szansa na układ z Ukrainą.
O n nie wierzy w porozumienie na poziomie natutalnych układów międzyludzkich i między organizacja­
mi.

Czai się szaleństwo o piątej, szóstej rano. Nie mogę za­
snąć. Za oknem bielejąca zawiesina, zlepiona z szarości,
brudu, zaciętych wiejskich twarzy, kaprawych oczu,
wyjących brudnych psów, błota skraplającego się w gó­
rę i bryzgającego niebiosa.

Ja daję przykłady takich kontaktów i istotnych kroków
w stronę leczenia ran, n p . działalność Instytutu Kłoczowskiego.
Dziwię się jego ocenie bo - mówię - możemy odnieść
wrażenie, że Ameryka roztacza parasol nad Polsko¬
-Ukraińskim porozumieniem.

Wsącza się ta plwocina na wyziębione wilgocią moje państwowe poddasze, wsącza się do bólu mojej - pań­
stwowej głowy.

17 maja 1999 Gardzienice
Święto narodowe kraju mojej córki. Dzień wyjątkowo
ważny, nie mający nic wspólnego z naszymi orłami,
sztandarami, pomnikami, krwią, kiełbasą, pochodem
i ropiejącą raną.

Czai się szaleństwo przed południem, kiedy z pokręco­
nej kanapy przychodzi m i zwlec pokręcone członki.
Ponury półmrok. Odsłaniam zasłonki. Z cherlawych
badyli obnażonych drzew skapują krople błotnistej ma­
zi, wyszczerbiony murek prosi o litość, dalej, na pochy­
łości wzniesienia - kołchoz, wielki komunistyczny czy­
rak.

Dla Norwegów, mimo, że wywijają swoimi chorągiew­
kami od ciast tortowych, jest to dzień, kiedy źrenice
oczu otwierają się szerzej na ich góry, na czystą wodę,
na fiordy i radość życia. Cieszą się sobą.

Zalągł się na tym skrawku urodziwej niegdyś ziemi.
Pękł. Zieje pustką. Ropieje, śmierdzi. W jego ziejącej
czeluści ludzie mrówki walczą o resztki ochłapów
z ludźmi trutniami.

Tego dnia nie mogę zadzwonić do córki, bo znów czu­
ję się jak ośmiornica, której stąpnięto na wszystkie ra­
miona i ktoś tłucze ją w czerep cepem.
Cep wziął się pewnie od tego za gardło od miesięcy
trzymającego poczucia, że wróg nasz i prześladowca to,

Ten obraz, ta upadłość - to szaleństwo.
Co rano kęsy grzęzną w gardle.
Uciekam do innego okna, do przetrąconego przez pio­
run świerka.
„Mimo deszczu mimo chłodu".
Jak to się dzieje, że t u , w tym miejscu tyle ciągle we
mnie muzyki, śpiewu, namiętności, potrzeby układania
rzeczy pięknych i dobrych?
Jak to się dzieje? T o szaleństwo?

0 ironio, rządząca t u partia chłopska.
(Ośmiornica - zwierzę wyjątkowej łagodności, płochli­
we, wstydliwe, szukające miejsc odosobnionych, unika­
jące towarzystwa, w sytuacji zagrożenia zieje dymem
1 jadem, wtedy niebezpieczne.)
Czym się na miłość boską zajmuję od rana?!

Warszawa, w kawiarni „Czytelnika", 4 I I I 9 8
Nieprzeczyszczonymi rynnami, kanałami ściekowym,
opadającą podłogą na sali pracy, nie daj boże grzybem
tam, kosiarką do reperacji, niezorganizowaniem ekipy
technicznej w Gardzienicach. A do tego podszyte
strachem rozmowy z księgową o kończącym się już
o tej porze roku budżecie, niezrozumienie i wrogość
poczynań miejscowej władzy. Muszę odtwarzać dzie­
siątki idiotycznych szczegółów z zaprzeszłych papie­
rów. Horror.

Przeglądając E. H Gombricha O sztuce
K t o w Polsce wiedział cokolwiek o Hildegardzie z Bin¬
gen, kiedy zajmowałem się nią przy okazji Carmina Bu¬
rana; kto znal Żywot... Awwakuma, kto kodeks Carmi­
na Burana do dziś nie przetłumaczony, kto czytał A p u lejusza?
Maine, U S A
10-12.08.98
Wczoraj wieczorem, przy obiedzie dość długa dyskusja
z Alfredem, ojcem Amely, byłym ambasadorem w Bu­
kareszcie na tematy polityczne. Starcie. Krótkie oschle
pytania. Takie same daję odpowiedzi.
Jego teza - Polska nie odegra większej roli w Europie
Wschodniej.

23

Stworzyłeś instytucję, pobudowałeś domy. Pilnuj tego
teraz jak Bryś z bajki Mickiewicza. Masz czego chciałeś.
Rozdarcie między rwaniem się do wolności a spełnia­
niem powinności.
Żyć z t y m porażającym poczuciem, że n i k t nie dopro­
wadzi sprawy do końca, ze ugrzęźnie, zaśnie w pół dro­
gi, że nie doniesie, nie dourodzi, nie domyśli?

�Wiratómierj Swntfiwki • PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

Czegóż t u brak, do cholery?!
Wyobraźni?
Stanu skupienia?

Pada, przejaśnia się, przez chwilę rozsnuwają się chmu­
ry, odsłaniają błękit nieba ze słonecznym żarem, wyno­
szę rzeczy do odświeżenia, ale to oszustwo bo wiatr spę­
dza zaraz chmury i robi się jesień.
W i a t r gwiżdże, świszczy, wali w domek, zanosi desz­
czem. Nigdzie już dzisiaj nie pójdę. Tylko w dół do cy­
wilizacji.

A może my Polacy jesteśmy niedostrojeni, może nie ma
w nas rytmu, pulsu. Spójrzcie na tę fałszywą w tonacji
ogładę zachowań. Słyszycie to „dziękuję", „rączki cału­
ję", „kłaniam się nisko", i t d . itp.., obślinionych pijacz­
ków kupujących kolejną flaszkę siarczanego wina.

Myślę o Heideggerze. O jego domku w górach, gdzie
pisał. Myślę o Tomaszu Mannie, o jego domku na od­
ludziu. O Jungu i jego domu z wieżą w Bollingen. Żeby
dostać się tam - skakałem przez płot. Tak, t u można
myśleć. Czy Niemcy potrzebują przyrody, natury, Mat­
k i Ziemi żeby potrącać o struny duszy świata?
Czy umiałbym być Niemcem?

Taka sama dokładnie tonacja w kulturze niższej jak
i wyższej.
Tego samego dnia, w tym samym ciągu, bez chwili wy­
tchnienia, wypisy z paidei platońskiej na sympozjum
krakowskie.

6 marca 2000 Druidstone, W a l i a
Zaraz później, w nocy, o 22-giej, praca nad spekta­
P

W Londynie byłem od środy do niedzieli w południe.
Pierwszego wieczoru, w środę, prosto z lotniska poje­
chałem metrem do stacji Waterloo, a stamtąd, w kilka
minut marszu, do Royal National Theatre.

klem.
O d rana do rana.
Tak dłużej się nie da.
20 lipca 1999, Andalsnes, Norwegia

Zaraz pojawiła się Katie, z biletem na jej Oresteję
w wersji (a nie tylko tłumaczeniu) Teda Hughs'a.

Norwegia pachnie. T a k jak: Polska pachnie.
Rzec tak naiwnym się wydaje dopóki nie wiemy, że A n ­
glia, na przykład, nie pachnie. Nie pachną też Stany
Zjednoczone Ameryki, przynajmniej w Stanach Nowy
Jotk, New Jersey, Massachusets i Oregon.
W A n g l i i wziąłem ludzi z zespołu do pięknych ogrodów
w Dartington i pytam: „czujecie zapach? to tylko cieszy
oczy". W Ameryce, w Oregonie zatrzymałem samochód
wśród bezkresnych pól i łąk i mówię do Grieggsa „po­
wąchaj, czujesz coś?". Nic nie czuł. Zapach to czucie.
Po rosyjsku „czujesz" znaczy „czy czujesz zapach".

Spektakl zaczął się źle. „Źle" - pomyślałem przy pierw­
szej scenie, w której wartownik oczekujący znaku spod
T r o i na dachu pałacu Atrydów w Argos, mówi o swo­
jej mitrędze.
Dalej rozwijało się dobrze, coraz lepiej, logiczne, spój­
ne, zdyscyplinowane.
Raczej w stylu epickim niż lirycznym.
Coś na kształt - uwaga! - teatralnego eseju (co powie­
działem Katie), tyle, że w zupełnie innej manierze niż
moje Metamorfozy, które ona widziała rok wcześniej.
Można wskazać na „zakażenie się Katie" tą ideą.
Aktorzy mówili tekst jakby tłumaczyli go widowni, jak­
by wykładali zagmatwane i odległe dziś od nas racje.
Było to coś w rodzaju „story telling" z próbą przybliże­
nia publiczności problematyki, skądinąd egzotycznej.

Belgia nie czuje. Czy czuje Francja?
Sobota, 24.07.99, Norwegia
w górach nad Eresfjorden, miejscu zwanym Setra,
w kolibie zwanej Tomta
Noc niespokojna. Czy to z bólu mięśni i „czucia w ko­
ściach" po wspinaniu się na szczyt Nanste, czy z wycia
i gwizdów wiatru? Budziłem się kilkakrotnie. O 3.30
było już jasno. Raz obudził mnie ryk jelenia. A osta­
tecznie, o 9.30 trzaskanie futryny.
Ciemno, pochmurno, a góry, po których głowach
wczoraj deptałem, w zupełnej mgle. Szczytów nie w i ­
dać. Palę w piecyku, sprzątam, robię pajdki na śniada­
nie grzane na patelni, z resztką dżemu, kawioru z tub­
k i . Krzątam się.

Partie emocjonalne były świadomą próbą łamania kon­
wencji, zdecydowanie dla dobra spektaklu. Wyszły do­
brze. Szczególnie scena zabójstwa Agamemnona i Kassandry, powitanie Agamemnona przez Klytajmnestrę
(podobała m i się aktorka Helen), cała partia finalna
Kassandry.

Woda ze studzienki źródlanej, przywalonej kamieniem,
żeby zwierzęta nie zanieczyściły.

Następnego dnia wieczorem pojechałem na część dru­
gą Orestei. Była gorsza.

Długo w noc dyskutowaliśmy z Katie. Dziwiłem się, że
krytyka ją zjechała.

24

�Włodzimierz Sumietitki * PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

odpowiada. Nie to, żeby sam patrzył na nią. Odpowia­
da jej patrzeniu.
Ciepłem.

Radziłem Katie skrócić do 45 minut i dać to w zupeł­
nie innym stylu, dążąc do emocjonalnego apogeum tak
żeby uzyskać katharsis.

Dłonie, niewidoczne, gdzieś w dole, nad kolanami wy­
czarowują Mozarta.

Całe przedstawienie nie było jednak przegrane.
Zrobione inteligentnie. O d początku do końca.

Dźwiękom mocnym, dźwiękom muskającym, gwał­
townym, obfitym odpowiada ciepła obojętność twa­
rzy.
Raczej jakby ustawił przed oczyma tej kobiety piękny
obraz, i będąc pewien wrażenia jakie wywoła, z pogod­
nym uśmiechem przyglądał się z boku.
Jego obojętność i strugi dźwięków spod niewidocznych
dłoni.

Gadaliśmy do drugiej albo trzeciej w nocy.
Puszczałem jej nagrania z Metamorfoz.
W piątek okazało się, że do Druidstone jadę w niedzie­
lę, a nie w sobotę.
W sobotę wstałem późno. Marudziłem. Około lótej
pojechałem na miasto.

I boska akustyka.
20.03.00 C h i m a y o , N o w y Meksyk, U S A

Jechałem do National Gallery. Było późno. Trafiłem
do St. Martin - i n the Field Church
Tuż przed wieczornym koncertem Mozarta. Mozart by
Candlelight. Fortepian. Wprawki. Strużki oczyszczają­
cego deszczu dla duszy.

Gołębie.
W Sanktuarium.
Otworzyłem książeczkę z ławy kościelnej.
God's Promises © by J. Countrymen, publ. Etc. N a ­
shville, Teneesee.

T e n kościół to Przybytek, a kościoły Przybytkami być
przestały.

na str. 29 cytat z 1 Corinthians 15: 55-58
z linijką

Bóg jest już tylko w dzwonach kościołów.
Ale kto dziś potrafi odlewać dzwony.
Dzwony fałszują - ludwisarze nowej ery jeszcze się nie
urodzili.

O Hades, where is your victory!
Nie zdajemy sobie sprawy jak silnie greckość formowa­
ła Pawiowe chrześcijaństwo.

Pianista gra Mozarta. Kobieta w śtednim wieku, o ja­
śniejącym aprobatą i ciepłem, rzymskim obliczu, patrzy
na niego jak w obraz.
Siedzi na wprost pianisty, w ławkach, kilka rzędów
przed n i m .

Gęste miejsce w środku
Otoczenie jarmarczne, tak jak przystało na miejsce
pielgrzymek i uzdrowień.
Budy jarmarczne jak z Kalwarii Zebrzydowskiej.

Dwaj panowie przetoczyli wcześniej fortepian ze środ­
kowej nawy, spod ołtarza właśnie tam na wprost lewe­
go rzędu ław kościelnych, właśnie dlatego, właśnie po
to, żeby ta Salome mogła w nich usiąść i patrzeć w nie­
go jak w obraz.

Prawdę o t y m miejscu gruchają gołębie. Kiedy siądziesz
w ławach, zamkniesz oczy i zamkniesz się w sobie, usły­
szysz znad sklepienia rozgruchane i tuptaniem nastają­
ce na siebie gołębie.
Patzą się.

Ja siedzę na klęczniku, przy ołtarzu i . . . płynę (... a mnie

Nad sklepieniem czyli w niebie parzą się gołębie.
Gołąb jest atrybutem Ducha i symbolem Zwiastowa­
nia.

płynąć, płynąć, płynąć...)

Powinienem mieć gołębie w Gardzienicach.
W tylnej kaplicy sanktuarium (obwieszonej wotami),
z wgłębienia na środku polepy, wybiera się uzdrawiają­
cy piasek. Schylającej się po piasek kobiecie ugięły się
chrome nogi, upadła. Podnosiliśmy ją z Joe.

Pianista gra...
Postawa, twarz niewzruszona, prosta, buddyjska, ale
nie sztywna, jakby wpół żartu zgodził się pozować (zapozować) przez chwilę - nie, nie do zdjęcia - a do ob­
razu.
Pozowanie do zdjęcia usztywnia, pozowanie do malo­
wania użartobliwia nasze ciało.

Mijaliśmy Tijeras, S. Antonio.
Nie igra się z kaktusami, szczególnie z cholla, gdy kwit­
nie.

Więc ta kobieta patrzy na niego i on jej patrzeniu sobą

25

�Włodzimierz Staxiiewski * PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

Mijaliśmy ranczena spowite medytacyjną ciszą. Przy­
stawaliśmy. Szosa pusta. N a zboczu dwa gorejące
w słońcu krzaki. W górze jastrząb.

Ślepota oczu sprawia że błądzimy, ślepota duszy niszczy.
W proch zostaną rozbite profile Fidiasza, żaden nowy
Benedykt nie uratuje resztek Colosseum, kropiąc je
wodą święconą.
Powieka nie drgnie tym, co wetrą w piasek freski z mastaby w Sakkarze.
Te freski, na których przed naszymi oczami przechodzą
korowody istnień. Z istotą ludzką pomiędzy nimi. Znak
chwały i wdzięczności za Dzieło Stworzenia.

Z Madrid już żabi skok do Santa Fe.
Madrid jest fikuśną, hippisowską osadą po-górniczą.
Piękne wtaki domów, wtaki samochodów zamiast koni
w indiańskich zagrodach. Jak w Meksyku.
Artyści naturalni, robiący w drzewie, w turkusach,
w metaloplastyce (oryginalny George Manus), w plastoplastyce, w starych meblach, w gadżetach.

Piazza San Piętro i n Montorio.
Słynny kościół pod tą samą nazwą i Akademia Hisz­
pańska.

Wróciliśmy o zmroku.
Tej nocy nikt nie strzelał.
Poprzedniej, w sąsiedztwie, przez plot, pięć strzałów re­
wolwerowych. Po jazgotliwej kłótni na głos męski
i damski.

W g nieprawdziwej legendy tu ukrzyżowano Św. Piotra
za nogi.
Pod schodami, cztery stopnie, wiodącymi na ołtarz po­
chowana jest Beatrice Cenci.
Medytowałem za ołtarzem na siedzisku o wsparciach
wysokich aż pod brodę, pod kopią obrazu krzyżowane­
go Piotra, na wprost grobu Cenci.

Dopiero rano nalot policji.
R z y m , 4.04, 2000, rano
Nie piszę, popijam z B., trzeźwieję i chodzę. Czytam
przewodnik, Dzieje Rzymu Max Cay, Wędrówki po Wło­
szech Gregoroviusa, Obrazy Włoch.
Nie czytam, podczytuję między 2-gą a 3-cią tano.

Z tarasu placu widok na południową część Rzymu
z Zamkiem Aniołów po lewej i Kapitolinem, z ohyd­
nym Emmanuełem w kwadrydze, po prawej.
Lubię domy z drzewami w nich rosnącymi. Jak Villa
Medici.
Drzewo wrastające w D o m . Mój sen.
Kościół na Montolio z regularną fasadą harmonijnie
wpisującą się ogromnymi rozmiarami w rozmiary Piazza.
Rozeta na frontonie spina jak nit układ obejścia.
Piękne dźwierza, kilkuczęściowe, z drzewa pełnego wy­
razu swoją starością.

Nota
M i t mówi o czasach, kiedy człowiek żył w symbiozie ze
światem roślin i zwierząt. O takim świecie śnię. Śmie­
jecie się widzowie kiedy mówię to na głos? Mówicie
0 naiwności? A co chcecie zrobić z Wilczycą Romulusa i z Osłem Anaksagorasa?
Co chcecie zrobić ze snami rodzaju ludzkiego zawarte­
go w bajkach, którymi karmicie swoje pociechy, wpaja­
jąc i m w ten sposób wiarę, nadzieję, miłość?

W kościele piękne marmurowe figurynki cherubinów.
Przy lewej bocznej, bliskiej ołtarzowi kaplicy. Przysło­
nięto im przyrodzonka gipsowymi liśćmi.
Po prawej zdjęto te prezerwatywy, znaczy się odkuto,
odkuwając też przyrodzonka.
Po części lub w całości.
Bolesne ślady kalectwa.

Świat idzie ku zagładzie. Cyber kartunowe kohorty
wświdrowują się w naszą podświadomość, unicestwia­
jąc Pinokiów, Sindbadów, Piotrusiów Panów, Szare
Wilczyce i Czarne Pantery.

Palatyn

Umiera Drzewo Baobabu z jego zbawczym cieniem.
N i e odrodzi się Kwiat Paproci, nie rozświetli mro­
ków puszczy i nie rozpromieni drogi dla błąkającej
się duszy.

O d 16-tej raj dla zbłąkanej, w ciemnych labiryntach
duszy.
Biegam jak pies, z nosem przy kamieniach, raz to od­
najdując, raz to gubiąc trop.

Fizycznie niszczyć zaczniemy całą naszą protoflorę
1 protofaunę, nasze budowle z marmuru i cegły, nasze
sny o zaraniu.
Kiedy oczy duszy ślepe juz będą na obraz źdźbła trawy,
kropli wody na płatku róży, złota na kaktusie cholla, ła­
nów zbóż kołyszących się w najwymyślniejszych skło­
nach od powiewów lipcowych wiatrów...

Jeszcze raz więc V i a Sacra pod łukiem Tytusa, którą jak głosi wieść - Żydzi omijają z daleka.
Nie idę w górę, pod łuk Domicjana, po którym tylko
wyrwa w cielsku statecznych mutów. Idę w prawo, na

26

i

�WTtxferniien Suminuski * PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

schody niegdyś Domu Tyberiana, dziś resztek rezyden­

Wspaniała pinia wysokopienna, na wzgórku gdzie kie­

cji Famesich.

dyś Świątynia Słońca, z koroną, jak upięta fryzura A n ­

I resztek wiszących ogrodów, jakże kojących, ze strużka­
mi wody, obmywających rośliny. Zieleń i strużki spływa­
ją do przecudnej sadzawki, w której ryby jednako skrzą
się w słońcu złotem grzbietów i bielą brzuszków.

ny Norweżki.

U góry, na tarasie klomby, sadzawki, zagajnik palmowy
spowity bluszczem, w którym wylegują się dziesiątki
kotów (zdjęcie). Wpelzam. Jedne wyleniałe, inne łyskliwe acz chude.
Nocą buszują w Colosseum.
Dalej gaje pomarańczowe, całe dziś w złote kule ubra­
ne. Wszędzie soczysta zieleń, biel, fiolet, złoto.
Natura kwitnie.
Wedrę się potem na jedno z drzew zrywając owoc wia­
domości.
Ewa skosztowała pomarańczę, nie jabłko.
T o pewne.
Domus Flawia. Domus Augustiana.
Stadium z resztką siedziska cesarskiego.

U szczytu dwukondygnacyjnego (różnica poziomu
dwanaście metrów) kompleksu Augustiana, przy m u ­
rach w dole, wzdłuż ruchliwej szosy, klarowny ciągle
obrys Circo Massimo.
A l e nie to, na pewno nie to i nie tam było ważne. Waż­
ny był zaczarowany sad i zakazana pomarańcza.
Część terenu była ogrodzona, z zakazem wstępu. Nie­
ciekawa.
Szukałem domu Liwii.
Wdarłem się przez zasieki, płoty i rusztowania do zaka­
zanej zony. Nikłą drożyną pobiegłem w dół, w górę,
jeszcze raz w dół i jeszcze w górę.
Widzę raptem, na murku przy drożynie napis - Via
Caccia.
A więc t u ! Tędy Romulus i najstarsi Germanikowie
wspinali się na Palatyn, stąd zbiegali gromiąc kohorty
Latyńców.

�wToefeWm Sumiewski • PO

Po lewej, idąc w dót, świątynia Apolla, a po prawej...

RUGIEJ W NOCY. NOTATKI

Najpewniej Epikur.
Według jednej z hipotez autorem może być Alkamene,
uczeń Fidiasza.

(urwane do 11 maja 2000) Ljubljana, hotel
.... po prawej Zakamarek. Półmroczny, pod budowla­
nym zadaszeniem dla osłony prac archeologicznych.
Przedzieram się przez plątaninę rur od rusztowań od­
gradzających Zaułek od via Caccia.

I I I piętro, malarstwo
Antonello d i Messina
Malarstwo z X V w.
T u Ukrzyżowanie tytuł: San Girolomo - poprzeczne
dwie deski na drzewie, do których przybity Zbawiciel.
Ukrzyżowany na drzewie.

T o nie zaułek, to ostęp, to matecznik. Matecznik cywi­
lizacji Europy i połowy Świata.
Kamienie, żleby w sypkim podłożu i płytka grota. Duża
płyta, zadaszająca ułożona na dwóch pionowych,
ściennych płytach. T u wilczyca karmiła braci.

San Girolomo klęczy patrząc na Ukrzyżowanego.
Drugi obraz de Messiny:

Przekonanie i wiarę o tym żywiła Republika, Imperium,
rzesze, władcy, bogowie, z Juliuszem Cezarem włącznie.

Trzej Aniołowie
kuje).

i Abraham (części z Abrahamem bra­

W innej sali: Mattio Preti - najważniejszy malarz z Kalabrii.
A m b i t o Bolognese, m. i n . Zuzanna i Starcy (Suzanna
e Vecchoni).

Reggio di Calabria
Reggio 5.04.2000

D i Luca Giordano - szkoła neapolitańska
Bernardino Siciliano

Museo Nazionale Archeologico delia Calabria
Dwa pierwsze zdjęcia z gabloty dot. eksponatów z Locci Epizefiri 470-370 a. c.
T u waza z dwoma figurami w ruchu obrotowym jak
w Metamorfozach (!) Likurg atakujący Menadę (z topo­
rem w ręku): obok Menada z obnażoną piersią.
N a innych wazach przepięknej urody układy tańca
i gry na tamburach.

W innej sali obrazy lokalne m. i n . :
Z krajobrazem Aspromonte (dowiedzieć się o tej oko­
licy)
W tym regionie - Oppido Mamestina.
T u : wiele wykopalisk.
T u też: ośrodek kultury średniowiecza.

W innej sekcji mamy fragment płaskorzeźby w gipsie
(clay) figur kobiecych w ruchu w prawo (z okolic G r i so-Loboccetta V I w. p.n.e).
Gablota z płaskorzeźbami ceramicznymi (matryca ro­
biona była w żelazie, kopie w argillu). „Lomaggio del­
ie divinita a Persefone; Hermes, Dioniso".
T u m . i n . Hermes w charakterystycznym kapeluszu raz
z kogutem na dłoni raz z barankiem na ramionach przed Persefona na tronie.

Jeszcze raz wazy
N p . fragment górnej partii z Locci, Manella CoUo à Cratère a Figure Nero, d i produzione Attica 540-535 a. c
T u : układy tańczących mężczyzn (biesiada?). Jednego
z nich pies szarpie za udo;

Dionizos z kielichem w ręku (kantharos) i gałęzią z gro­
nami, przerzuconą przez ramię. Grona zwisają do ziemi,
przed Persefona na tronie.

Dwa szezlongi z mężczyzną i kobietą. Jeden z mężczyzn,
zwrócony do tańczącego przy n i m . Żywo zwrócony.
Śpiewa?
Inne gabloty: Locci Epizefiri - Santuario di Persefone m
Contrada Manella. Deposit V o t i v o Arcaico V I w. a. c.
Robię zdjęcia.
T u : figurynki wotywne.

Płaskorzeźby były włożone w tabliczki kafli.
Kolorowane. Widoczne resztki ochry.
Sala ze słynnymi Figurami z Brązu I w p.n. e.
Robię zdjęcia, c h o ć robić nie wolno.
Nieskończone, nieopisywalne piękno.
Ostateczne spełnienie idei człowieka w harmonii.
Muzyczność.
Stanąłem tak żeby T e n Pierwszy patrzył na mnie.
Figury są dwie. Obie wyzbyte zbroi, do której dzierże­
nia ułożone mają ramiona.
T u też głowa Filozofa.

Rozumiem lepiej fragment z Apulejusza dot. obowiąz­
ku składania figur wotywnych i oddawania czci świę­
tym kamieniom.
W a r t o byłoby odwiedzić Santuario delia Manuella
(miejsce świątyni Persefony).
M i n i a t u r k i kształtów waz, owoców, figut zwierząt, sta­
tuetek świętych postaci

28

�Wodomierz Starmvski • PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

Zbadać dokładniej motyw koguta; b. często pojawiają­
cy się przy Persefonie.

Przed oczyma na Sycylii połyskują w słońcu bielą bu­
dowle Messyny.

W gablocie z 1-szego szeregu.
Przecudowna kolekcja filiżanek (z dwoma uszkami)
różnych rozmiarów

Federico klepie lekcję na temat kościoła.
Federico zabawne stworzenie.
Najokropniej parkujący kierowca z jakim jeździłem, ty­
le samo ciśnie pedał gazu co pedal hamulca.

(Kotylai di immzione corinzia. Fine V I - V a. c ) .
I miniatur waz.

Zamek.
Nie był zniszczony przez trzęsienie.
Zniszczyli restaurujący go robotnicy w 1923.
Piazza Castello, po lewej Tribunal!.

Inna gablota:
45 figurynek, z których część to Attori comici, seconda
metaWsecob
a. c (!)
Robię zdjęcia.

Villa Nesci.
Ze schodów przy tej budowli, na wysokim stoku miasta,
niemal u szczytu wzgórza - wspaniały widok na wzbu­
rzoną dziś cieśninę i na strome wzgórza Sycylii, u stóp
których, na całej rozciągłości wybrzeża rozłożyła się
Tremestieri a dalej w prawo - Messyna.

Okolice Reggio (samochodem)
Villa Zerbi - ważny budynek dla okresu wyzwolenia,
zbudowana pocz. X I X w.
W r. 1908 zattzęsła się ziemia i zaraz potem rozpoczęto
pierwsze wykopaliska. Z tego nieszczęścia:
a. fragment murów greckich, o imponującej podstawie,
szerokość ok. 12 metrów, z V w. p.n.e
b. fragment łaźni rzymskich otoczonych palmami róż­
nych gatunków i z różnych stref klimatycznych I I I - I I
w p.n.e
c. Samotna kolumna na rogu chodnika przy szosie.

Chciałbym własnoręcznie zerwać pomarańczę lub cy­
trynę z drzewa. Dojrzewają w lutym i marcu.
Tawerna degli O l i w i i na wzgórzach, z pięknym wido­
kiem na morze.
Zamknięta.
Kolejne knajpki - zamknięte. Biedny Federico rozkła­
da ręce (I am not a good organizer). Nie przeczę.

Wszystko to skromne, szczątkowe między dwoma szo­
sami.
Zielone jaszczurki.

Grande Albergo Miramare.
Olbrzymi pokój, wysoki na dwa piętra. Za oknem mo­
rze i Sycylia.

D A n n u n z i o przejęty był tymi okolicami. Używał per­
fum stąd pochodzących, wyrabianych z cytrusów zwa­
nych bergamot.
Zegary w Reggio wskazują każdy inną godzinę.
Stoją.

W r o c ł a w 28.05.00
Do Zgromadzenia

Najlepiej oddają klimat i charakter miasta.

W poważnie traktowanej sztuce teatru musi być mar­
gines na:

Katedra. Zburzona podczas trzęsienia ziemi w X V I I I w.
i 1908 r. Odbudowana eklektycznie. Tablica upamięt­
niająca wizytę Jana Pawła I I , 7 X 1984.
Katedra zamknięta. N a jej schodach, Federico, 190
wzrostu, dyskoordynacja totalna, nie czujący odległości
więc „leży ciągle na mnie" - zanudza skrupulatnym od­
czytywaniem z pliku internetowych wydruków i z prze­
wodnika - tuzinem informacji odległych, obcych, para­
fialnych.

1. naiwność,
2. żart,
3. nieudane, które wszelakoż wynika z bez reszty uda­
nego.
Śmiertelna powaga wykonywania powinności w sztuce
teatru i rytuału musi mieć swoje kulisy, zza których wy­
ziera „uśmianie się", czyli „maska od wewnątrz".
W rytuale stanom owładnięć, kontaktowania się z bó­
stwami towarzyszy zawsze uśmiech Erosa.

Wiatr ze styku mórz jońskiego i tyrreńskiego znad cie­
śniny Scylli i Charybdy.
Wiatr Odysa, pognał przez ciężkie, deszczowe chmury
poranka.

W pociągu W r o c ł a w - Warszawa 4.06.00
Znów nie piszę, nie piszę i nie piszę!
Rekonesans do Niemiec umknął, zwinął się.

Błękit nieba, żar słońca, senne trwanie południa.

29

�Włodzimierz ŚtlttlfelMM • PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

Przeloty, Hannover, Bielefeld, Düsseldorf.
Wielce osobliwe doświadczenie, jakim była turystyczna
podróż teatralna po Zagłębiu Ruhry.
Autobusem, przez kilkanaście godzin od miasta do
miasta, od „szklanego" megacentrum kulturalno-konferencyjnego po zawilgocony tunel pod torami kolei.

Głos
Głos
Głos
Głos

do organów
z klawisza dyszkantu
z klawisza dytyrambu
z klawisza płaczu

Głos łkający
Głos śmiech
Głos o litość

Turistpublika, to mieszczaństwo od kiełbachy z kapuchą i perfum Channel 5,

Skąd przychodzę?
Działalność, drążenie, kopanie studni, drążenie do prekopalin, do bylin, do kości prarodziny, do płonki.
Itak:

Nie pisałem w Ljublianie.
A powinienem. Przynajmniej o Krżwnicka Cerkiev,
gdzie dawaliśmy Metamorfozy, o parku gdzie biegałem
pod górę, o wystawie Dürera.

- plemię, które m i dało obywatelstwo, imię, nazwisko,
pajdę chleba ze smalcem, rozdzierającą tęsknotę za po­
marańczą, której smak poczułem w Święta Bożego N a ­
rodzenia, późno, kiedy już umiałem bić, kiedy już
pierwszy raz pobity byłem do krwi, kiedy poznałem
smak nienawiści i żądzę zemsty,

Nie pisałem o Rumunii, do której... no tak... odwołałem.
Nie pisałem o Wrocławiu.
Hannover 11.06.00 niedziela

kiedy umiałem kląć i lamentować, „módl się za n a m i "
wtedy dopiero napoiłem oczy słońcem południa
i wschodu, odbitym w pomarańczy

Śniadanie w hoteliku. Posiedzenia z Hoffmanem.
Dyskusja z Katrine na temat zaświadczeń, jakich po­
trzebuje dla szwedzkiego urzędu pracy.

topiłem spierzchłe usta w soku....
rozdartymi chrapami wwąchiwałem się w biały kożuch
podszewki rajskiego owocu.

Piękne śpiewania w kościele (Christus Kirche).
Ładne słowa.

Balladą plemienną była ballada o ludzie i wszystkich
ludach
-RabelaisiGusła.

Kiedy na ołtarzu kości szkieletu Metamorfoz stawiamy;
brzęk kluczy o Śruby dźwięczących
uderzenia deski w deskę, blatu w blat
kiedy rozgwar pracy prostej i radosnej

Ruś, Bizancjum. Droga na Wschód. Droga do Rosji.
- Auwakum

Mariany palce na organach Oremus grają
Średniowiecze... początki chrześcijaństwa. Chrześci­
jaństwo we mnie...
-Carmma

A głos-duch Katrine w sklepienia skrzydłami jak gołąb
bije
Tańczy, kręgi zatacza, pikuje i wzbija się
W witraże ślepą główką uderza i jak martwy w dół spa­
da

1 wreszcie starożytność, Grecja
-Metamorfozy

cuci się w locie
pióro zgubione w dziób chwyta
i znów się wzbija
łaskę niosąc

Dusseldorf
9.09.00

pióro na nasze głowy puszczając

Przed spektaklem otwierającym.
Po posiłku na łóżku szerokim, w przestronnym pokoju,
prześwietlonym przez olbrzymie okno blaskiem przed­
wieczornego słońca.
Na Goethestrasse.
Fascynował mnie zawsze i pobudzał ten blask przed
zgonem słońca.

ok. 19.00

Głos-duch Katrine
Głos pióro gołębia
Napowietrzne znaki kreślące
Głos skrzydło
Głos - skrzydła łopot o witraż
Głos - serce gołębia pękające
w trwodze zamknięcia

Na łóżku szerokim, wygodnym i bez sensu pustym. N a
poduszkach czerwonej, niebieskiej i czarnej.
30

�I
Włodzimierz Sumiewski * PO OJGIEJ W NOCY. NOTATKI

Przyjechałem tu już na rowerze, po drodze kupując
obiad na wynos w greckiej restauracji.
Co za frajda. Jechać na rowerze przez najbogatsze mia­
sto świata.
Kupować obiady na wynos i dziwić się ilości kościołów
zza każdej przecznicy.
Teraz, 19-ta, rozdzwoniły się dzwony.
Któraż to powieść zaczyna się od bicia popołudniowych
dzwonów? Wybraniec?
A i „Z Maryjenburskiej bramy zadzwoniono."
Słuchałem staccaty Bacha na organach w Lion Kirche.
Przed próbą naszą grał muzyk.

Bywałem tam w parę lat po tewolucji 1968 roku. Ale
jeszcze w feerii dogasających pożarów i ostatnich
bomb.
W Bolonii oglądałem jeszcze demonstrujące pochody
studentów. (I w Rzymie też.) Pogorzelisko wysadzone­
go przez Brigade Rosa dworca.
Zawsze, wszędzie w Historii byłem u końca lub tuż po...

ganach.

W 1968 w Krakowie, na studia przyszedłem w paź­
dzierniku. W szafach pokoju akademika były jeszcze
cegły, którymi rzucano z okien w milicję.
Koleś - wieczny student tłumaczył m i , że trzeba je trzy­
mać, bo rozruchy powtórzą się jesienią.

Po graniu na organach w Hannoverze i Bielefeld wiem

W Moskwie bytem w ttzy dni po zgaszeniu puczu.

już, że organy i dzwony to najgłębiej w moje rojsty wpi­

M a m zdjęcia z barykadami.

Poprosiłem go o Bacha na tych wielkich i pięknych or­

sany instrument.
A Kościół to - ostateczne dla mnie - zwieńczenie ar­
chitektury teatru. Kościoły wszak budowano w oparciu
o Witruwiusza i jego architektoniczne wzory teatru an­
tycznego.
Więc teraz w tym pokoju na Goethestrasse.
Za oknem, z ogródka, pięć pięter niżej - szczebiotanie
dzieciaków.
Zamykam oczy i jestem wieledziesiąt lat wstecz.
Senny, letni podwieczór. Powietrze, które stało - za­
czyna się poruszać.
Za oknem szczebiot dzieci układający się w muzyczkę
jak szmer potoku.
Poczucie wieczności. Słyszę to i wiem, że wielkie wy­
prawy przede mną.
A dziś? Dziś miłe głaskanie w sercu na wspomnienie
tamtego uczucia.
9/10 I X Po Drugiej w N o c y
Po premierze w Dusseldorfie.
Zupełnie przyzwoicie zagrany spektakl. Niels, szef
teatru, rozentuzjazmowany. Twierdzi, że od kiedy
jest w Dusseldorfie to nie widział takiej gorącej re­
akcji.
Brawa, tupania, wywoływania. Księżna Irina W i t t g e n ­
stein.
Potem kantyna teatru. Rozpacz goła. Nie ma miejsc
mniej sensownych na świecie niż kantyny teatralne.
Wahadełko, które już niegdyś czytałem znów podoba m i
się coraz bardziej.
Wywołuje wspomnienia.
I Bolonia, Mediolan, Piemont.

W Laponii zaraz po demonstracjach w Aalto.
W Irlandii w Derry jeszcze załapałem się na pocisk
moździerzowy, który I R A strzeliła w ogródek hotelu,
w którym spałem, zamiast w oszańcowany pobliski po­
sterunek policji.
W Central Parku, w 1979 już dogasało pokolenie Hair,
ale jeszcze grano, tańczono, rozbierano się i skakano do
jeziorka.
N a Grabarce sypiałem zimą na werandzie starej, drew­
nianej cerkwi. Długo przed jej spaleniem. Z zagranicz­
ną częścią obsady Awwakuma poddawaliśmy się flu­
idom prawosławia.
W 1956 tym czołgi ruskie szły na Warszawę, przez moje
miasteczko, bruk krawężników poniemieckich zrywając.
My dzieciaki biegliśmy za nimi krzycząc wniebogłosy.
W niebo krzyczy się aniołom, a ci byli z piekła rodem.
Umorusani jak nieboskie stworzenia.
W kotlinie koło Nimbeen w Australii Grot, ja, Zbynio.
W mateczniku hippizmu Oceanu. Setki a może tysiące
nagich ciał. Ogród Rozkoszy Boscha.
T o zaraz potem zgasło.
N a przedmieściach Sydney grupa czytająca Biblię,
przez d n i i noce bez spoczynku.
Festiwal rockowy na Wembley. W 1972, Nash, Still
and Crosby.
W oparach marihuany i w odorze piwa..
Wcześniej, przed Wembley, wielki festiwal w Windsor,
europejskie Woodstock na królewskich lęgach. Rozpę-

�Wbédtnien Sumiewski * PO DRUGIEJ W NOCY. NOTATKI

dzone przez policję. Byłem pędzony przez szwadrony,
czarne szwadrony angielskiej policji.

Bileterka, ale przecież i ktoś bez reszty inny. T o baba¬
-historia, baba-Rosja.
Głosem rozkazującym, groźnym, zirytowanym, przygo­
towanym (bo mnie przecież studiowała jak się po scho­
dach ku niej wspinałem, lepsze jej oko niż oko kame­
ry) baba ta każe m i sumkę zwrócić do szatni.
Dziwię się bo inni z torbami wchodzą. Baba zirytowa­
nym stacatto żąda nie dyskutować, pozwolenie jest na
25 cm, przeczytajcie, kartkę rozmiarową z szuflady wy­
ciąga, ja chcę przymierzać, mówię, że tu pisze czterdzie­
ści, ona kartkę chowa, rozkazuje, ciało jej coraz gwał­
towniej rusza się, kręci, wierci na krześle, oponuję de­
likatnie, ludzie przechodzą, baba wstaje, skandal zaraz
będzie, baba widzę wojenna, jak wszystkie one.
Rezygnuję. Schodzę w dół. Staruchom w szatni torbę
oddaję.

Warszawa 1973 (?), Święto „Trybuny Ludu", wieczorem
pod Pałacem zadyma. Gonitwy z milicją. Przechodzę ze
Zbyniem pod Domami Centrum a tam już łapią. Jutro
0 świcie mamy lecieć do USA. Łapią i mnie. Biorą pasz­
port. Niosą do Pałacu. Ja za SB-kiem do sztabu łapaczy
w Pałacu na piętrze wysłanym czerwonymi dywanami.
T a m facjaty tępe, zacięte. Każą m i się cieszyć, że nie
siedzę w suce. Wracam do Europejskiego. Budzimy
Grota. Panika. O n , swoimi kanałami do Tejchmy,
Tejchma umawia go z wiceministrem M S W .
Odzyskują rano mój paszport. M a m szczęście, bo przez
noc zrobili ze mnie prowodyra. Siedziałbym.
A l e też życiorys miałbym bohaterski.

Wracam. Mówię babie: „Kontrol u was kak w Sowietskom Sojuzie...".
Babie w to graj: „Zdzies Sowietskij Sojuz"
Ja: „Kak to? - Sowietskij Sojuz upal".
Ona: „Nie upał, nie upał - głos podnosi - O n jeszczo
budiet... T o szto tiepier zdiełali z narodom eto krymi­
nał. Eti Bieriezowskije i drugije..."
Ja: „Diemokracji wam nado".

M o s k w a 2-5 listopada 2000
„A przyjechać do niej nudno, a odjechać od niej trud­
no..." D o Moskwy.
Moskwa 4 listopada 2000, w Muzeum Puszkina, do
greckich waz.

Ona: „Diemokracji? Takoj szto by naród unicztożyć?
Oddać wsio Clintonom, Bieriezowskom i drugim ło­
trom. W a m etoj diemokracji u nas nado. Nie nam. Tak
płocho jeszczio nie było nikogda. Sowietskowo Sojuza
nada i on wozwrotit!"
Ja: „Eto był płochyj system"

W Moskwie za dużo życia. Za dużo. Pętane i rozpęty­
wane życie. Z trwogą w oczach, jak to jagnię dławione
przez lwicę.
Tutaj na przykład. Rząd bab, babci, babuszek i staruch.
Wszędzie ich pełno.
Na Arbacie, jedne leżą wciśnięte w mury domów,
z psami w nie wtulonymi, okutane i baby i psy w reszt­
ki brudnych katan. Inne (też wczoraj na Arbacie) śpie­
wają pieśni operowo-błatne, przy akompaniamencie
stanka na harmoszce, bez wieku i bez płci, kadłubek
wtulony w harmoszkę jak w ostatni płomyk ciepła.
Inne baby pilnują teatru i ludzi, intruzów tzn. widzów.
Powiedziałem F.:

Ona: „Sowietskowo Sojuza,... nie w takoj formie no
w drugoj on wozwratit!"
Ja: „Politiki sowsiem gangstery. Spasibo za liekcju.
Grieckije wazy gdzie?"
Ona: „Pażałujsta. Iditie w liewo i podnimajetsa na wtoroj etaż".
- Nagle jakoś łagodnie, nie wrogo, wręcz ciepło, przy­
jaźnie, uprzejmie i usłużnie.

„Teatt to grzech. Ale grzech młodości. Staremu grze­
szyć nie można. Stary grzeszący to przestępstwo wobec
życia wiecznego, wobec zoe. Jeśliby teatr zachował
swoją terapeutyczną rolę mógłby uchować i starość."

I tak zawsze. Boże, ileż t u bólu! Nie dotykać tego bólu,
nie taniĆ tych ludzi, tego narodu. Współczuć, rozu­
mieć, rozmawiać.
Być surowym i szczerym w prawdzie, ale nie drażnić,
nie ironizować a już - broń Boże - nie wywyższać się.

Inne baby staruchy w metro, w hotelach. Wszystkie na
posterunkach.
Rosja zachowała swoje posterunki, te mniej jawnie
groźne, bo na ulicach i szosach nie ma już bud zandarmno-wojennych.
A na posterunkach - baby-staruchy.

Jacyż głupi Polacy, co na Rosjan z wyżyn patrzą. Choć
naród nasz niziny, płaski i większy o tyle, o ile Europa
go legitymizuje. „A głupi! A głupi!..."
Sekcja Antyczna, Rzeźby, wszystko kopie.

1 tutaj, w Muzeum Puszkina. Baba u szczytu schodów,
przy stoliku na posterunku, za kratą, z okiem na ruch
w hollu.

Przestudiować jeszcze raz:
Metopę Świątyni Zeusa w Olimpii, 486-53 p.n.e, dwa­
naście czynów Herkulesa (oryg. w Muzeum w Olimpii)

32

�Whdiimieri Sumiewski • PO DRUGIE] W NOCY. NOTATKI

Czarne, za szkłem, z A t t y k i :

Szczególnie te grupę z Wenus (?) w kąpieli, obnażoną
do pasa, z piersiami kładącymi się na strony...

Fragment of Krater Neck - Perseus (biegnący), ca.
560 B. C
Potter Ergotimos, Painter Kleitias
Olpe - Dionysos, late V I B C
Circle of the Red - Line Painter
Neck Amphora - Apollo, Artemis, Leto ca. 520 B. C.

Wszystko tu jest. Wszystko. Skopiowane. Imponu­
jące.
Jak Piotr I skopiował całą Europę, budując Peters­
burg.
Jest t u oczywiście cała Amazonmachia z Partenonu.
Jest Scytyjski niewolnik, ostrzący nóż na kaźń Marsjasza (kopia z I I I - I I w., z galerii Uffici z Florencji, nie ta
z naszych Metamorfoz, T e n jest z wąsikami i baczkami,
wygląda jak noworuski).

Circle of the Artimenes Painter
Kylix - Menades, Silenos and Magic Eyes, late V I B. C.
The leafless Group (tu; piękne układy taneczne)
Lid of Neck - Amphora - Battle Scene - 540-30 B. C.
Neck - Amphora - Amazonmachia late V I B. C.
Hydria - Herakles and Lion, and Quadnga,
Circle of the Swing Painter, 520-10 B. C.

Sala 7, Muzeum Puszkina w Moskwie, kilkadziesiąt
waz, w tym czarnofigurowe i czerwonofigurowe, z V I - V w p.n.e.
Czy oddałbym duszę za wazę? Duszy bym nie oddał, ale
jakże rozumiem tych, co oddają fortuny i poświęcają
(lub odbierają) życie.
Jest w wazach tchnienie, które... nie potrafię tego
ująć.

I n n a gablota, red, south of Italy I V B . C .
Hydria - Scene of Tragedy, 360-40 B. C.
Lucaria, The Sydney Painter
Bail Amphora - W o m a n (tańcząca) 360-70 B. C.
Camponia, The Capra Painter

W i ę c te za szkłem, czerwone:
Gablota, Attic R e d figures I V B . C .
Nolam Amphora - Silenos, Hermonaxa, ca. 470 p.n.e.
Cup - Silenoi Dancing, Circle ofDouris, ca. 480 p.n.e.
Hermes with In/ant Dionisos, The Villa Gullia Painter
460-450 B. C.
Aegina: Stater V - I V B. C.
Skyphos with Dionysos and Silenos, The Lewis Painter,
460 B. C.

2. Lekanis with Lid - Eros and Women
Attica, the Otchet Group (?)
I . Bell- Krater - Dionisiac Scene 360-40 B. C.
Attica, The Black - Thyrsus Painter.
I I . Kylix -Silenos Dancing
Attica the Q Painter (tu; kształty klasycznego mło­
dzieńca, żadnych przejaskrawień, jedynie ogon).

Bez szkła, na dotyk:
W hotelu Moskwa, noc ostatnia 4/5 X l
Amphora - Herakles fighting Tńton, Attica, The Chiusi Painter, ca. 510 B. C.
Amphora - Herakles and Cerberus, Attica, The Lissippides Painter, ca. 530 B. C.

5.08.1988 w Gardziemcach, przed wyjazdem
„Lipy w tym toku nie grały" - powiedział pan Stacho
Staszczyk, na moją uwagę, że nalot na liściach i coś
pszczół nie słychać.

Czerwone, na dotyk:
Pelike (amfora) Youth Italy, Apulia, The Painter of
the Copenhagen Dancer, 330-10 B. C.

(Wyboru notatek dokonał autor. Tekst spisała
i opracowała Paulina Brzezińska)

33

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11258" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11236">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/780fbfa9012befdc93ef0b991bc9cebd.pdf</src>
        <authentication>365572f7780531bfae09183319e78578</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134128">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3056</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134129">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134130">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2860</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134131">
                <text>Noty reżyserskie. "Żywot protopopa Awwakuma", "Carmina Burana", "Metamorfozy" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134132">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.328-330</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134133">
                <text>Staniewski, Włodzimierz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134134">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134135">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134136">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134137">
                <text>Włodzimierz Staniewski • NOTY REŻYSERSKIE

Snuliśmy razem marzenia o lepszym świecie.

WŁODZIMIERZ

Niekoniecznie na tej ziemi.
Nie na tej ziemi? N a jakiej więc?
Odpowiedź była zawsze jedna: na ziemi swojego ser­
ca, swojej duszy, swojego umysłu.

STANIEWSKI

Noty reżyserskie
Żywot protopopa Awwakuma

I może, być może, na ziemi Sztuki.
Ostatnią pieśń ptzedstawienia streścić można w zda­
niu: Wszelkie stworzenie śpiewa pieśń chwały.

Carmina Burana

Wierzę, że geniusz sztuki mieszka w każdym stworze¬
niu.

Metamorfozy

Carmina Burana
Nota reżyserska z roku 1998 do programu występów
w Gandawie (Belgia) w ramach „Ghent Festival"

Żywot protopopa Awwakuma
Nota reżyserska z roku 1993 do programu występów
w Japonii w ramach „Toga Festival"
„Duszo moja, duszo moja, czemu śpisz? Obudź się
i powstań, przeklęta!...
Zasnęłaś snem zgubnym, zadrzemałaś wśród jadła
i napoju. Patrzaj, miłująca łajno!" - woła A w w a k u m
w jednej z kluczowych scen przedstawienia i okłada się
służącym do mszy trybularzem. Cudu objawienia moż­
na pragnąć tak mocno, że gotowym jest się poświęcić
i życie, i przedmioty czci. Historyczny A w w a k u m stał
się żywą pochodnią. Spłonął na stosie jako obrońca
starej wiary.
Spektakl „Gardzienic" powstał w czasie stanu wo­
jennego w Polsce, jako dowód, iż nawet z głębi rozpa­
czy i nienawiści do politycznego wroga śpiewać można
pieśń życia.
Jedna z koncepcji polskiego romantyzmu głosi, iż
Duch spętany jest przez materię. Dla uwolnienia D u ­
cha niezbędny jest chrzest krwi (uświęcona ofiara).
W czasie stanu wojennego wołanie do duszy, aby się
przebudziła, było wołaniem o cud wolności. Cud się
spełnił. Łaska politycznej i społecznej wolności spłynę­
ła. Więc czemuż ja, artysta, stojąc dziś na rozstajach
dróg, wołam: Duszo moja, duszo moja, powstań?
Podczas pracy nad Awwakumem cały nasz zespół
wędrował po wsiach polsko-rosyjskich, polsko-ukra­
ińskich. Powoływaliśmy Zgromadzenia, należące do
wielowiekowej tradycji. Śpiewaliśmy, recytowaliśmy
teksty, pokazywaliśmy sceny z prób przedstawienia.
Piliśmy z ludźmi wódkę i przeklinaliśmy podłe życie,
słuchaliśmy i uczyliśmy się ich pieśni, przyglądaliśmy
się ich ruchom, spaliśmy w i c h łóżkach. Życie „natutalizowało" spektakl.
Tak - wtedy, wędrując - byliśmy Bractwem A r t y ­
stów Życia.

Oryginalne Carmina Burana to antologia poezji
dwunasto- i trzynastowiecznej, która przez wiele lat po­
zostawała w ukryciu, w klasztorze, w Alpach Bawar¬
skich.
Została ponownie „odkryta" i opublikowana dopiero
w X I X wieku. Oak gdyby wielcy cenzorzy obawiali się
śpiewania tych „wolnomyślicielskich" pieśni śpiewa¬
nych zbyt głośno; sławienia kultu miłości, emancypacji
Erosa, wolności idei i przebudzenia duchowego; często j
skierowanego ostrzem satyry przeciw wszechwładnej
regule Kościoła.)
W naszym spektaklu poezja ta splata się z anglonormańską opowieścią o Ttistanie i Izoldzie, pocho­
dzącą z tej samej ery historycznej i - podobnie - na- j.
leżącą do fundamentalnych dzieł kultury europej­
skiej. Przedstawienie zrodziło się z tych dwóch dziel |
literackich.
Napisano, że legenda o Tristanie i Izoldzie to „naj­
piękniejsza i najbardziej wzruszająca pieśń o splocie mi­
łości i śmierci, jaką zna literatura europejska".
X I I i X I I I wiek to oktes ogromnych przemian na ca
łym kontynencie europejskim. Był to czas wielkiej na¬
dziei na odnowę świata. Tak, jakby cała intelektualna
i duchowa energia epoki skupiła się na idei miłości. Jat
gdyby istnienie i wartość idei miłości były jedynym wa­
runkiem istnienia kultury i cywilizacji.
Nasze przedstawienie traktuje o miłości.
Rozumiem miłość jako spotkanie wolnego dudni
z pieśnią. Z tego bierze się ruch. Ruch ciała, myśli!
uczucia.
T o pieśń, to inkantacja daje początek wszystkiemJ
w naszej sztuce.
Sztuka jest religią indywidualistów.
Spektakl jest łańcuchem alegorii, symboli i skoja-l
rzeń, oryginał literacki zaś - pretekstem do ich snucia!
Jak w malarstwie Hieronima Boscha. Bosch nie interj
pretuje. O n stwarza. Alegorie w jego obrazach są pląl
taniną hieroglifów. Żadną miarą nie da się w nich o i l

328

�Włodzimierz Staniewski • NOTY REŻYSERSKIE

i l
|

I
| |--«
IIHIT-S

.- ¿ 1 1 I
Oficyna i fragment pałacu, styczeń 1990 r. Fot. D a n u t a Kuciak

naleźć historii czy też racjonalnych przesłanek. T o ra­
czej tematy. Pojawiają się i znikają, jak tematy w m u ­
zyce, i wyczuwa się w nich wysoki akord wołania. W o ­
łania do duszy, do Ducha. Wołania o cud objawienia.
Hieronim Bosch był członkiem Bractwa Wolnego D u ­
cha. Bractwa artystów życia.
Dramaturgia muzyczna przedstawienia została głów­
nie skonstruowana - głównie - z przetransponowa­
nych elementów muzyki tradycyjnej. Były one zbierane
podczas Wypraw do odległych osiedli. Są tam fragmen­
ty melodii śpiewanych po wsiach, o których można po­
wiedzieć, iż są odwieczne. W niektórych dźwiękach,
frazach, uważny słuchacz usłyszy echo średniowiecza.
Jedna z fraz śpiewana podczas przedstawienia zosta­
ła zapisana na pośladku nagiej postaci z obrazu Piekło
muzykantów (śpiewana do słów „Ego sum Abbas Cucaniensis" - w Carmina Burana numer 222). Niektóte
fragmenty są humorystycznie sparafrazowane z Carla
Orffa, a także, są też fragmenty zaadaptowane z inter­
pretacji Carmina Burana René Clemencica; np. „Bonum est confidete", nr CB 27., „Ecce torpet probitas".

W ciągu k i l k u zaledwie lat naszego życia granice
państw europejskich zmieniły się, społeczne i poli­
tyczne systemy upadły. Ktoś obwieścił koniec histo­
rii. Koło Fortuny obróciło się o sto osiemdziesiąt
stopni.
A l e ludzie pozostali tacy sami. Być może tylko bar­
dziej rozdrażnieni, bardziej zagubieni. T y m samym jed­
nakże marzenia ich stały się bardziej frenetyczne, a pa­
sje - bardziej gwałtowne.
Tak gwałtowne niekiedy, iż zdaje się, że statek o na­
zwie „Ziemia" podniósł Czarny Żagiel.

Metamorfozy
Nota reżyserska z roku 1999 do programu występów
w Gardzienicach
Drodzy Goście,
Dwudziestoletnim już zwyczajem pokazujemy jedne­
go wieczoru dwa zdarzenia: to starsze odchodzące, i to
nowe, wschodzące.

Scenografia ptzedstawienia jest stwotzona z arche­
typowych obrazów, przetransponowanych z odwiecz­
nych mitów, takich jak Koło Fortuny czy Łódź z czar­
nym żaglem.

T o statsze Carmina Burana, nazwane niegdyś etnooratotium,-traktujemy jako utwór - w pełnym tego sło­
wa znaczeniu - teatralny. T o nowe, „wschodzące",
utworem teatralnym jeszcze nie jest.

Carmina Burana była zrobiona w roku 1990, w roku,
w którym rozpoczęła się nowa epoka.

Do bycia utworem, bycia spektaklem musi dojrzeć,
zapracować na odzienie, na rekwizyt, na scenografię.

329
J

�Włodzimierz Staniewski * NOTY REŻYSERSKIE

Tak, „zapracować", ponieważ nie mamy w zwyczaju
przystrajać czegoś, co nie okrzepło i nie określiło swo­
jej osobowości.
Parę słów o tym „nie-spektaklu". Jak każda praca
u nas (od zawsze od początku), tak i ta ma za swoje źró­
dło muzykę.
Muzyka jest początkiem i istotą każdej tzeczy, którą
powołujemy.
T u , w tej pracy, pierwszy raz zmieniliśmy naszą filo­
zofię i nie od żywych ludzi nauczyliśmy się muzyki, a od
kamieni.
O d żywych kamieni.
Bo tej antycznej muzyki Grecji, od V wieku p.n.e do
I I w n.e., ślady pozostały (w wielu przypadkach) tylko
wyryte na kamieniach.
Śpiewać z kamienia, to jakby śpiewać kamień, dając
świadectwo temu, że jest o n przynajmniej tak żywy jak
przyroda.
To, na co was zapraszamy w I I części wieczoru, to
przede wszystkim śpiewanie w starożytnych tonacjach,
starożytnych liniach melodycznych, głosami dzisiejszymi.
Trochę to wszystko przerobione, np. tempa, rytmy, dyna­
mika... A może „nie-przerobione", może organicznie
zgodne z Duchem Epoki, bo linii życia rytmu nikt nie jest
w stanie odtworzyć. Można tu pójść jedynie za intuicją.

Gardzienice, oficyna 1996 r. Fot. Joanna Holcgreber

po drodze - osobliwe owoce, np. Oberża Artystyczna
„Złoty Osioł" przy Grodzkiej 5A, pod naszym adresem;
powstał scenariusz znanego dramaturga angielskiego
Howarda Brentona. Był o n owocem naszej współptacy
z Royal Shakespeare Company. Z tego scenariusza adaptacji Złotego Osła została pieśń pt. You Are Broken
śpiewana po angielsku.

Pieśni te pozostają w związku z księgą, do której filo­
zofii odwoływaliśmy się w pracy. Jest to wielka księga
przełomu, kiedy odchodził Stary Bóg Dionizos i A p o l ­
lo i wkraczał Nowy Bóg Chrystus. Księgę napisał wiel­
ki Apulejusz z Madaury, który o sobie i o sobie bliskich
mówił: „My, rodzina platońska, znamy to, co uroczyste,
radosne, święte, wzniosłe, niebiańskie...".

Jeszcze jedna powiastka. O naszym śpiewaniu w czasie prób, późną nocą w Gardzienicach, w sali jak
stodoła, na wzgórzu między lasami, w „miejscu, które I
nie istnieje", gdzie snują się smętek i niedola; o tym
śpiewaniu w skalach pitagorejskich; w słotne jesienne
noce, kiedy buty grzęzną w błotnej mazi, a czerń nieba
siada na duszy; w czasie zimowych nocy, kiedy śnieg
i zimne wiatry ze stepów Azji zabijają każdą radość ży¬
cia. Podczas tych nocy przychodziły grzać się i łasić dzi¬
kie, przegnane psy-

Apulejusz z I I w n.e. był Platończykiem, stąd u nas
esencje z Platona: o naturze duszy, o naturze miłości,
o misteriach przemian. O t y m ztesztą wszystkim,
o czym w Metamorfozach Apulejusz, Platończyk, mówi
językiem alegorii.
To, co państwu zaśpiewamy, „to" - mówiąc języ­
kiem malarzy - zagruntowanie płótna pod obraz.
Formę, jaką „to" ma obecnie, nazywam „esejem te­
atralnym".
Ze sporego zestawu ćwiczonych (ptzez ostatni t o k
albo i dłużej) pieśni wybieramy na każdy wieczót nieco
inny układ, sondując n i m głębię, jaką chcemy osią­
gnąć, i namierzając kierunek, w którym - już wkrótce
- wszystko nieodwracalnie pójdzie.
Zostają ciekawostki. W przeszłości podchodziliśmy
wielokrotnie do Apulejusza i do pieśni z kamienia, po
czym zarzucaliśmy ten temat. Powstały jednak z tego -

Psy były pierwszymi świadkami naszych Wypraw
w Starożytność. Ich oswajanie się to jeszcze jedno zwy­
cięstwo Pitagorasa, który chciał leczyć muzyką i muzy­
ką stroić duszę wszelkiej żywej natury.
I jeszcze jedno. Jest dziś i trzecie zdarzenie wieczoru.
Mamy więc „tryptyk", a nie - jak zwyczajowo - dyptyk.
T y m zdarzeniem jest ten budynek - Oficyna - i ten
park. Oficyna dźwignięta z kompletnej ruiny to nasz
największy utwór. A park też niedługo już „zagra"
w całej swojej krasie.

330

�WOKÓŁ „ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAKUMA". Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM ROZMAWIA MONIKA KUBAT

Prof. Jerzy Nowosielski: Jeszcze przed I I wojną
i w biednej Rosji, i tutaj w naszej Galicji Wschodniej
powstały szkoły malowania ikon tradycyjne, bizantyj­
skie, a po wojnie to się rozszerzyło na kresy jak zaraza!

Wokół „Żywota
protopopa
Awwakuma"*

Monika K u b a t : Zaraza?
- Zaraza. O n i zrobili z kanonu formalnego ikony h i ­
storycznej jakiś kanon dogmatyczno-religijny. Teraz
całą Grecję obmalowują jakimiś straszliwymi bohoma­
zami według kanonu. O n i nie mają pojęcia, jak malo­
wać ikonę, żeby malować ikonę, to trzeba namalować
obraz, trzeba być malarzem, a to nie są malatze, tylko
to są ideolodzy.
- Uwzględniają j e d n a k tradycję, tak
w sztuce ikony.

Z prof. Jerzym Nowosielskim
rozmawia Monika Kubat

ważną

- Ale tradycja musi być żywa, ona nie może być
odgrzewaniem statych kotletów.
- Trzeba j e d n a k trzymać się kanonu, to nie­
zbędne.
- Trzeba się trzymać konwencji, ale nie konwencji
wymyślonej, ideologicznie usankcjonowanej, tylko ży­
wej konwencji, rozwijającego się malarstwa. O n o musi
być żywe, nie może być kapliczką artystyczną. Byłem
parę razy w Grecji i widziałem, co tam się dzieje. Cóż
na to można poradzić - taka jest moda.
- Czy można tu m ó w i ć o profanacji ikony?
- Nie, to jest po prostu kapliczka artystyczna, zatra­
cono łączność pomiędzy pojęciem ikony historycznej,
obrazem, ikona to obraz, i możliwością tworzenia obra­
zu dzisiaj.
- Czyli to, co się maluje jest martwe?
- Tak, zaczęto stosować przepisy, w dziesięciu to
daje dobre rezultaty, bo są też tam zdolni artyści, ale
reszta to są sakramenccy kanciarze!
- Jak się ma kwestia zwierząt do tematyki za­
wartej w ikonie? Wiadomo, że jest to temat raczej
pomijany.
- Kwestia zwierząt jest zaniedbana w chrześcijań­
stwie, bo stosunek religii chrześcijańskiej do zwierząt każdej: greckiej, prawosławnej, rzymskokatolickiej,
protestanckiej - jest haniebny! Nie mamy sumienia,
jeśli chodzi o zwierzęta i los jaki i m przygotowujemy.
My jako gatunek naczelnych, czyli homo sapiens.
- Pan jednak obdarza zwierzęta cechami aniel­
skimi.
- Oczywiście, że tak, bo podejrzewam, że tak jest,
ptzeczuwam to. Poza t y m ten związek istnieje nawet
w symbolice ikonograficznej, w symbolice ewangeli­
stów. To nie jest mój wymysł. Stosunek chrześcijan do
zwierząt to jest jeden wielki skandal religijny, skandal
sumienia ludzkiego. T o dotyczy wszystkich - od pro­
stych chłopów, którzy rżną prosiaki bez miłosierdzia,
po biskupów i po papieża — wszyscy oni są nieczuli na
te sprawy. T o są tomiści nieuleczalni.
- A kto jest dla P a n a odbiorcą sztuki - prosty

człowiek czy ten świadomy widz sztuki? K t o ją le­
piej odbiera?
- N i k t nie odczuwa ikony w tej chwili, w naszych
czasach. Właściwie ja maluję tylko dla siebie, ludzie te­
go zupełnie nie rozumieją. O n i w swoim własnym su­
mieniu usprawiedliwiają moją akcję. Ja właściwie
unieszczęśliwiam ogół wiernych, malując te ikony. O n i
tego nie lubią, nie rozumieją. Dla tych paru osób, któ­
re rozumieją, warto to zrobić.
-

C z y myśli P a n o jakiejś konkretnej grupie?

- Nie, to są poszczególne osoby. Czasem mi dają
znać o tym, że zostały uszczęśliwione przez to, że oglą­
dały to, co ja maluję
- J a też do n i c h należę. T o , co mnie tu przy­
gnało do Pana, to przekonanie, że Pana malar­
stwo zawiera element nadprzyrodzony.
- Każde dobre malarstwo zawiera element nadprzy­
rodzony, dobry impresjonizm Renoira czy Moneta też
zawierał w sobie element nadprzyrodzony.
- Polem P a n a twórczości jest nie tylko sfera
malarstwa?
- Całe życie drzemał we mnie oprócz malarza jakiś
niezrealizowany architekt i w końcu, pod koniec życia
zaptoponowano, m i zaprojektowanie i wybudowanie
cetkwi. Ja postawiłem twardy warunek: kochani, mu­
si być wszystko dokładnie według tego, jak ja zapro­
jektuję. Jeśli pojawią się najmniejsze kontestacje czy
sprzeciwy, to ja ustępuję. Tyrańskim sposobem na
nich wymogłem, że zbudowali m i całość, tak jak
chciałem.
- C z y trudno było to osiągnąć?
- Nawet nietrudno, bo zrobiłem szczegółowy pro­
jekt, który mój kolega architekt przełożył na język ry* Wywiad

przeprowadzony

w

sierpniu

1998

r.

jest

fragmentem pracy magisterskiej M o n i k i Kubat p t . Żywot protopopa
Awwakuma,
Awwakuma

na podstawie u t w o r u literackiego: Żywot
przez niego samego nakreślony

przedstawienia O P T

protopopa

i wybór innych pism oraz

„Gardzienice", napisanej

p o d kier. prof.

Czesława Hernasa (Wrocław 2000). Uniwersytet Wrocławski, I n ­
stytut Filologiczny, Filologia Polska.

331

�WOKÓŁ „ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAKUMA". Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM ROZMAWIA MONIKA KUBAT

sunków technicznych. Teraz majster bez rysunków
technicznych nic nie potrafi zrobić. Nie jest teraz tak,
jak było w czasach Michała Anioła, gdy o n robił rysu­
nek framugi okiennej u Św. Piotra, to kamieniatz wie­
dział dokładnie, jak to zinterpretować. Teraz bez ry­
sunku majster nie potrafi nic zrobić. Zrobiliśmy to na
spółkę z moim przyjacielem i sama się cerkiew wybudo­
wała. Ja tam tylko parę razy byłem.
- W j a k i m stopniu nawiązuje do teatru antycz­
nego?
- Teatt antyczny to jest akcja sakralna. W teatrze
antycznym były trzy wejścia. Gdy projektowałem deko­
rację teatralną do różnych sztuk, m.in. do Antygony i
Sędziów, nigdy nie miałem na myśli, żeby jakoś naśla­
dować tradycję teatru antycznego, ale jak zrobiłem
projekt, to każdy projekt w jakimś sensie był realizacją
tej tradycji. Jakby to się działo w mojej podświadomo­
ści. T o samo jest w kościele i cerkwi - ttzy wejścia. L i ­
turgia Kościoła chrześcijańskiego jest w jakimś sensie
kontynuacją teatru antycznego.
- J a k P a n dobiera kolory zarówno w malar­
stwie, j a k i w architekturze?
- A tego to ja nie wiem w ogóle. Ja w ogóle nie do­
bieram kolorów. One m i się same dobierają, to dzieje
się jakoś intuicyjnie.
- C z y w takim razie potrzebna jest wizja?
- Musi być wizja. Jest takie staroświeckie słowo na­
tchnienie. Bez tego nie biorę się do roboty.
- J a k powstał projekt c e r k w i w Białym Borze,
czy był on skutkiem wielu przemyśleń?
- Nie, ja całe życie marzyłem o zbudowaniu cerkwi,
robiłem dziesiątki szkiców, rysunków itd. T o się wszystko
zsumowało w pewną określoną wizję i zastosowałem to.
- C z y jest w tym jakaś archetypiczna c h ę ć bu­
dowania?
- Licho wie! W e mnie może siedziała żyłka archi­
tekta, której nie mogłem zrealizować, bo nie miałem
przecież uprawnień architekta ani też żadnych zamó­
wień. Dopiero potem zwrócono się do mnie z taką pro­
pozycją.
- Czy zgodziłby się P a n ze stwierdzeniem, że
postawienie c e r k w i przez osobę, która jest mala­
rzem, to jest uprzestrzennienie obrazu
- N i e chciałbym teoretyzować. N i e widzę bezpo­
średnich związków intuicji malarskich z intuicjami ar­
chitektonicznymi.
- Czy są to dwie różne osoby w j e d n y m czło­
wieku?
- Są to rzeczy autonomiczne w stosunku do siebie.
- A P a n j a k o scenograf?
- Jako scenograf mam wiele wspólnego z architektutą. Jest to budowanie architektury na wydzielonej
przesttzeni. Miałem różne podejścia do tego zadania.
Urządzałem w Wesołej pod Warszawą właściwie pustą

332

architekturę kościoła według swojej myśli - to już była
praca nad prawdziwą architekturą.
- C e r k i e w w Białym Borze jest bardzo nowo­
czesna. Z j a k i m odbiorem się spotkała. Czy Pan
rozmawiał z parafianami?
- Ja z nimi nie rozmawiałem. W Białym Borze jest
publika składająca się z tych wszystkich osób powypędzanych w akcji „Wisła". I m się teraz świetnie powodzi;
to są panowie inżynierowie, panowie doktorzy, adwoka­
ci. Moje mieszkanie wobec ich mieszkań to jest nędza.
O n i swoje przeżyli, zostali odseparowani od kultury cer¬
kiewnej na dobrych pięćdziesiąt lat. Jaka konsekracja'
Przyjechał metropolita greckokatolicki z Ptzemyśla.
Mieszkańcy Białego Boru raz w życiu widzieli biskupa.
O n i chcieli powrócić do tradycji, tylko że nie bardzo
wiedzieli, co to jest. Dla nich to było wielkie przeżycie,
zdziwienie, że tak to wszystko wygląda.
- A duchowni, którzy sprawowali pieczę nad
cerkwią?
- T a m była masa księży greckokatolickich i metro­
polita z Przemyśla. O n i już byli jakoś zakorzenieni,
w tradycji. A l e tamtejsi ludzie? Dla nich to byl szok,
oni do moich realizacji architektonicznych nie mieli
żadnych zastrzeżeń, oczywiście jeżeli chodzi o tamtej¬
szą inteligencję, bo ona nie pamiętała niczego. Starsi
natomiast ptzeklinali mnie. Co on zrobił? - pytali. Nie
mam pojęcia, jak to się ułoży. Jest tam takie liceum
ukraińskie, pensjonat. Jest tam dużo młodzieży inteli-J
gentnej, to i m się moja praca podobała, ja to właściwie
dla n i c h robiłem.
- W n i c h nadzieja?
- Tak, bo oni będą stanowili w przyszłości o tychl
sprawach.
- J a k a jest i c h świadomość sztuki?
- T o jest młodzież inteligentna, a przynajmniej t a l
ką stara się być. Jest bardzo otwarta na takie akcje, ja-|
kiej ja dokonałem.
- T o jest wierząca młodzież?
- Wierząca, to są mądrzy młodzi ludzie, którzy przy I
chodzili i mnie ściskali, mówili, jacy są m i wdzięczni, ż J
ja to tak zaaranżowałem.
- Jakie znaczenie m a dla P a n a architekturami
ikonie?
- M a dość duże znaczenie dlatego, że na ikonie pra-|
wie nie istnieje. Istnieje, ale niezwykle rzadko, pejzaż
Istnieje tło architektoniczne. Sceny, które się dzieją
ikonie, są albo w kościele, albo w jakimś pałacu, i tam
oczywiście architektura jest obecna. Wizja zrealizowa
na z logiką ikony. Architektura na ikonie jest.
- C z y zgadzałby się P a n , że jest na iko
„dzianie się", że istnieje ruch?
- T a m są pewne sytuacje przestrzenne i właścr
w osiemdziesięciu procentach te sytuacje przestrzel
ne „dzieją się" w tamach jakiejś architektury, przed-

�WOKÓŁ „ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAKUMA". Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM ROZMAWIA MONIKA KUBAT

Cerkiew w Białym Borze, widok fasady. Fot. W . Kryński

stawionej oczywiście na wzór ikoniczny. T o ma swój
rodowód w antyku hellenistycznym, w malarstwie te­
go okresu architektury było dużo. Ona była o wiele
bardziej przesttzenna i tealistyczna niż w późniejszych
ikonach. Później się troszeczkę zmieniła w pewien
schemat, w architekturę klasycznej ikony, ale ikona
wywodzi się z malarstwa antycznego.
- Ile do dzisiaj pozostało w ikonie cech grec­
kich?
- Wszystko w niej jest greckie. Ikona to dalszy ciąg
sztuki helleńskiej.

- Staram się znaleźć na ikonie r u c h . Pomaga
m i w tym m a t e r i a ł filmowy i zdjęciowy O P T
„ G a r d z i e n i c e " zrobiony do przedstawienia pt.
Żywot protopopa Awwakuma.
Zespół przy pracy
nad tym spektaklem p r a c o w a ł też z ikonami,
p r z y p a t r y w a n o się gestom tam p o k a z a n y m ,
u k ł a d o m ciał, śledzono istnienie samej ikony,
jej konteksty. U d a ł o m i się odnaleźć na zdję­
c i a c h , w materiale f i l m o w y m analogiczne sceny
zbiorowe z tymi, które przedstawiane są na iko­
nach.

333

�WOKÓŁ „ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAKUMA". Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM ROZMAWIA MONIKA KUBAT

- Trudno m i się zgodzić. Ruch na ikonie istnieje,
ale ja osobiście nie umiałbym tego opisać.
- P a u l Evdokimow mówi o „człowieku ukrytym w swoim sercu", taką m a w y m o w ę ciało
przebóstwione n a ikonach.
- A l e Evdokimow to doktryner!
- Chciałabym się przeciwstawić i wręcz napi­
sać o „człowieku objawionym w gestach".
- Tak, czy t u nie ma ruchu? T o jest szalenie dyna­
miczny sposób ujęcia postaci. Tak, t u jest bardzo dużo
ruchu, dopiero pani zwróciła m i uwagę na ten problem.
Przecież to nie są postaci zastygłe, istnieje jakaś relacja
dynamiczna, przestrzenna między tymi postaciami.
- Chciałabym zapytać o postać Jana Chrzciciela.
Przy pracy nad wspomnianym tematem, przy prze­
glądaniu reprodukcji ikon, zwróciło moją uwagę je­
go samotnictwo, przedstawiony jest j a k zaniepoko­
jony młodzieniec, o zmierzwionej czuprynie; nawet
jeśli występuje obok Matki Bożej, adorując Chry­
stusa, w scenie Deesis, jego oczy są daleko.
- Tak, występuje często sam, jako postać ze skrzy­
dłami. Jest to osobistość niesłychanie dynamiczna.
T k w i ona między rzeczywistością Starego i Nowego
Testamentu. Jego charakterystyczna niepewność, gdy
z więzienia posyła do Chrystusa, czy to T y jesteś, czy
może jeszcze mamy na kogoś czekać. Pewność nastąpi­
ła z przybyciem Chrystusa nad rzekę Jotdan, ale potem
Jan zatracił tę pewność. Jest to przecież człowiek Stare­
go Testamentu, który stoi przed zagadką czegoś zupeł­
nie nieznanego, w stosunku do czego nie ma on żadne­
go określonego przykładu. T a k było do jego śmierci pozostał na skraju dwóch światów, i przez to samo jest
dynamiczny.
- T e ż tragiczny.
- Głęboko tragiczny i dynamiczny.
- A Matka B o s k a pokazana jest dynamicznie,
w dwóch układach obok siebie: raz z rękami roz­
wartymi, następnie ze zwartymi, co sugeruje k o ­
lejne etapy r u c h u . M a się wrażenie, że raduje się,
klaszcze w dłonie.

- N i e byłby P a n za ideą Kościoła roztańczone¬
go - „ciesz się i tańcz", to słowa zapisane n a górze
Athos.
- T o niech sobie robią derwisze. Ja byłbym ostrożny
w tych sptawach.
- Proszę o skomentowanie basmy, obrzeża
ikony. (por. Matka Boża Uodigitńa, s. 341)
- A tak, obrzeża. T o są prorocy.
- Szalenie dynamiczni, a przede wszystkim ich
zwoje!
- Dlaczego zwoje są dynamiczne? Bo k i m są proro­
cy? T o byli ludzie, którzy przeciwstawiali się prawu. Bo­
ży szaleńcy, o n i wszyscy byli poddani działaniu Ducha
Św. - objawił i m się nad Jordanem i przemówił przez
proroków. Prawo było od Mojżesza, a prorok od Ducha
Świętego. Duch był zawsze w opozycji do prawa. Cała
sttuktura myślowa, która się nam narzuca - prorok to
jest sumienie. Sumienie, dobrze, ale musi być dobrze
uformowane. Sumienie dobrze uformowane nie jest su­
mieniem. Natchnienia Ducha Św. nie da się uformo­
wać. D u c h tchnie, kędy chce. Jakby prorocy Statego
Testamentu byli dobrze uformowani, nie byliby prorO'
kami. Katoliccy hierarchowie boją się, żeby ten Duch
Św. za bardzo się nie rozszalał!
- Zgodzi się więc P a n , że o n i się tu rozszaleli.
- Tak, nie byliby prorokami, i to widać. T o są ruchy
zupełnie nie do przewidzenia, tak, szaleńcze.
- Jeśli wszystko się rusza i szaleje, to musi mieć
ciało, a jeśli jest ono przemienione, to z ziemskości pozostaje r u c h tylko.
- Zostaje szaleństwo.
- A ono przecież mieszka w ciele, w gestach.
- Tak, ale tylko w papirusach, jest przeniesione na;
ich natchnione teksty.
- A l e mają przecież r ę c e , głowy, nogi!
- A l e najważniejsze, co o n i trzymają w ręce i co fru­
wa!
- Fechtunek więc?
- T a k można powiedzieć.
- A ciała proroków są przemienione?

- A l e tu obserwujemy r u c h ciała, w pierwszym
ujęciu Matka Boża jest pochylona, w następnym
już wyprostowana.

- Ciało przemienione jest w M a r i i Theotokos i dla-!
tego Ona jest otoczona szaleństwem proroków.
- W j a k i sposób istnieje ciało n a ikonie?
- Ciało jest wielką tajemnicą, zostało przeklęte
przez Lucyfera, dlatego ciało jest grzeszne. Lucyfer nie
chciał, żeby ciało zostało przebóstwione.

- Bo t u są przedstawione różne stany duchowe.
W czasie takiego nabożeństwa, gdzie jest zwyczaj roz­
kładania rąk, np. u Ormian, Koptów, Syryjczyków, to
istnieją różne stany entuzjastyczne. Tertulian ostrze­
gał jednak swoich współczesnych chrześcijan: jak
wznosicie ręce w czasie nabożeństwa, to nie wznoście
ich zbyt wysoko. Ostrzegał przed pewną egzaltacją.
Nawoływał do zachowania umiaru.

- N a ikonach jest.
- Jest, ale to jest ciągle wojna z Lucyfetem.
- T o , co biologiczne, jest od Lucyfera?
- T o , co biologiczne. Bóg to chciał przebóstwić, j
a Lucyfet się temu sprzeciwił i oplugawił ciało, oskarżył
ciało. Cały dramat naszej duchowości na tym polega.
- Chciałabym zapytać o nagość, wspomina Pan
w swoich wypowiedziach o erotyzmie n a ikonie.

- Nie, to jest gest orantki antycznej. T o są modyfi­
kacje tego samego układu, to są warianty, rozbicie
pewnej idei ikonicznej na różne warianty.

334

�WOKÓŁ „ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAKUMA". Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM ROZMAWIA MONIKA KUBAT

- Nagość jest czymś najbardziej świętym i najbar­
dziej ptzeklętym.
- Nadzy są piekielnicy, nagi jest Chrystus na
krzyżu, nadzy są męczennice czy męczennicy.
- Mało tego. Naga jest jeszcze jedna osoba na iko­
nie Sądu Ostatecznego. Zauważa pani, jaka jest bli­
skość Raju i Piekła, to jest bezpośrednie sąsiedztwo.
Między Rajem a Piekłem jest nagi mężczyzna przywią­
zany do kolumny, bardzo podobnej do kolumny biczo­
wania. Jest nad n i m napis. Był rozpustnikiem, dlatego
nie może być zbawiony, był miłosierny, dlatego nie mo­
że być potępiony. O n stoi jakby jakiś zwornik pomiędzy
Rajem zbawionych a Piekłem potępionych. O n jest
I w pionie u góry nad n i m Chrystus
i - Nagość to tajemnica?

- Nagość jest wielką tajemnicą. N a progu tej tajem­
nicy stoi anioł z mieczem ognistym. Jak wypędzono
Adama i Ewę z Raju, postawiono tam z mieczem ogni­
stym anioła. Chodziło o to, że skoro skosztowali z drze­
wa wiadomości dobrego i złego, to żeby nie skosztowa­
l i z drzewa życia.
- C z y m dla P a n a jest wstyd?
- W s t y d w przeżyciach ludzkich, szczególnie
w przeżyciach erotycznych, jest najpiękniejszym, co
moglibyśmy sobie wyobrazić; przezwyciężenie uczucia
wstydu jest wielkim misterium. Jak słucham Radia Ma­
ryja, tam się ciągle modlą publicznie, uważam, że jest
to bluźnierstwo. Wstyd w przeżyciach między kobietą
a mężczyzną jest rzeczą nadzwyczaj wstydliwą. Uwa­
żam, że modlitwa jest jeszcze bardziej wstydliwa, dlate-

Jerzy Nowosielski, Św. Szymon Stupnik, cerkiew Zaśnięcia Najświętszej M a r i i Panny, polichromia

335

�WOKÓŁ „ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAKUMA". Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM ROZMAWIA MONIKA KUBAT

go nie wolno jej profanować. Już Pan Jezus powiedział,
jeżeli chcesz się modlić, to wejdź do izby, zamknij drzwi
i tam się módl.
- Czy przezwyciężenie wstydu jest według P a ­
na inicjacją?
- T o jest niewątpliwie sakralna inicjacja. Pospolitowanie tego naturalnego poczucia wstydu jest szalonym
grzechem. T o się nazywa nieczystość. T o jest to, z czym
się na co dzień spotykamy. N a ten temat nie wie nikt,
kto się nie zakochał. T o już patriarcha Bartłomiej po­
wiedział - na marginesie przeżycia mężczyzny i kobiety
- jeżeli się zakochali, to ja z n i m i do sypialni nie wejdę.
Ja nigdy nie byłem w sex-skopie i mnie to nie interesu­
je, a po drugie sprawia m i przykrość.
- Zmieniając trochę temat, czym dla P a n a jest
twórczość?
- Nie wiem. Dotąd to był sposób na życie. Ja inaczej
nie potrafiłem żyć. Teraz to już niczym. Człowiek jak
się rodzi nagi, tak umrze nagi, musi zostawić wszystko,
co mu na tym świecie przysługiwało.
- Wszystko to proch marny, pogarda dla cia­
ła...
- Dlaczego, przecież jest Słowo, które się ciałem
stało.
- A asceza? Są tacy, którzy skrajnie się umar­
twiali, skrajnie wierzyli.
- Są tacy. T o jest pewien gatunek przeżycia religij­
nego, jest to pewna dewiacja, która z objawieniem Lo­
gosu, który stał się ciałem, niewiele ma wspólnego. Są
różne szczeble dojrzewania duchowego, możliwe, że ta­
ki szczebel skrajnej ascezy na jakimś etapie jest po­
trzebny.
- A męczennicy, którzy dali się odzierać ze
skóry, kroić, palić?
- Nic na ten temat nie mogę powiedzieć, bo bym
się nie dał pokroić, ze strachu bym umarł!
- Czy nie jest to grzech przeciw temu, co zosta¬
ło nam dane?
- Ciało dane nam zostało w Raju. Bóg stworzył
człowieka: mężczyznę i kobietę. T o jest wielka świę­
tość, która została splugawiona przez anioła upadłego.
- T ę plugawą część niszczą asceci.
- W jakimś sensie tak, ale nie można ich za to w i ­
nić, bo spełniają pewną funkcję kosmiczną, oczyszcza­
jącą.
- C z y tworząc, czuł się P a n rewolucjonistą?
- T o się wszystko działo samo przez się.
- Czyli to nie była w a l k a o wartości? Protest?
- Nie miałem żadnego programu.
- Czy ma P a n swojego duchowego ojca?
- Nie, nie mam nikogo. W ciągu całego mojego ży­
cia, rozwoju mojej osobowości oponowałem przeciw
duchowemu ojcostwu.
-

- Był taki sprzeciw w mojej psychice.
- N a pewno m a P a n uznanie dla pewnej grupy
twórców.
- Oczywiście dla wielu. Choćby dla Teofana Greka,
dla Rublowa, Dionizego, Modiglianiego i dla wielu,
z których bogactwa czetpałem. Modigliani ma wiele
wspólnego z malarstwem ikonowym, o n młodo umarł
i właściwie nie zdążył określić swojej indywidualności
duchowej malarstwa. A l e to, co malował, niektóre rze­
czy, to jest bardzo święta sprawa.
- G d y zobaczyłam cerkiew w Białym Borze,
pomyślałam o Matissie i jego swoistym dziele, ka­
plicy D o m i n i k a n e k w V e n c e , którą wybudował,
C z y P a n a sytuacja twórcza jest podobna?
- N i e , dlatego że Matisse tworzył na terenie wła­
ściwie pozbawionym tradycji liturgicznej i był skazany
na własną pomysłowość, to, co zrobił, jest jego wy­
łączną zasługą. Natomiast ja czerpałem z tradycji li­
turgicznej Kościoła Pierwszego Tysiąclecia. Byłem
bardzo mocno usadowiony w tej ttadycji: zewnętrzna j
ściana to jest proscenium, a dalsza część to bazylika
starorzymska; dlatego że liturgia bizantyjska ciągle
t k w i korzeniami bardzo silnie w tych dwóch trady­
cjach. Ja byłem prowadzony za rękę, starałem się tyl­
ko wyeksplikować tę moją świadomość tradycji litur­
gicznej.
' - C z y nie umniejsza to zasług malarza?
- Matisse'owi? Nie, on był tylko skazany na własna
intuicję. O n był bardziej samodzielny ode mnie.
- Tworzył też dla Kościoła.
- N i e wiem, czy sobie zdawał sprawę z tego. Gdy to,
robił, był już bardzo chory. Powiedział, że to, co tu ro­
bi czy szkicuje, to tak jakby jakiś anioł wodził jego rę¬
kę.
- C h c ę zapytać o atmosferę, która panuje na
ikonie, o stosunek postaci tam przedstawionych
względem siebie.
- Między Marią Theotokos a Logosem jest wichet
natchnienia D u c h Św. naokoło!
- A czy można m ó w i ć o cieple w znaczeniu |
ludzkim?
- Nie zauważam. Przynajmniej w tej chwili nie zda-!
ję sobie z tego sprawy. A l e o cieple można mówić tam,
gdzie występie jakaś siła nadprzyrodzona.
ma

A M a t k a B o ż a UmÜienijel
Tak, to jest czułość!
W r a c a j ą c do cielesności, j a k i e zabarwienie |
dla P a n frywolność?

- Ja to źle odbieram, dlatego że to jest lekceważę*:
nie, pogranicze jakiegoś niepoważnego traktowania,!
T o jest profanacja Erosa.
- C z y l i Eros istnieje tam, gdzie jest zapładnianie D u c h a , P i ę k n o .
- Tak, tak. Eros jest konktetnym bogiem.

Dlaczego?

336

�WOKÓŁ „ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAKUMA" Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM ROZMAWIA MONIKA KUBAT

�Jerzy Nowosielski, Droga Krzyżod
Sąd u Piłata, (fragment: FaryzeJ
kościół franciszkański na Azoradj
Kraków, akryl na desce
Jerzy Nowosielski, Droga Krzyżowi
Chrystus Trzy Marie „Olej niosąc!
pociesza (fragment: Trzy Marie!
kościół franciszkański na Azoraclj
Kraków, akryl na desce

338

��WOKÓŁ .ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAJKUMA". Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM ROZMAWIA MONIKA KLBAT

�WOKÓŁ „ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAKUMA". Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM ROZMAWIA MONIKA KUBAT

�WOKÓŁ „ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAKUMA" Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM R07MAWIA MONIKA KUBA I

��WOKÓŁ

ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAKUMA". Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM ROZMAWIA MONIKA KUBAT

Fragment obrzędu
misteryjnego, Villa dei
Misteri, megalografia,
Pompeje
Jerzy Nowosielski, Villa dei
M i s t e r i (fragment), 1975,
akryl na płótnie

�WOKÓŁ „ŻYWOTA PROTOPOPA AWWAKUMA". Z PROF. JERZYM NOWOSIELSKIM ROZMAWIA MONIKA KUBAT

- W y c i ą g a P a n je?

- A emocje i namiętności mają coś wspólnego
2 ikonami?

- Bardzo rzadko.
- W ramach odkurzania?
- Nie, w ramach oglądania.

- Namiętność to jest pasja - w logicznym jakimś
spelnieniu się to tak. Między kobietą a mężczyzną pa­
sja jest realna. Tu, na ikonie, to jest cierpienie, pathos
po grecku znaczy cietpienie.

- N i e ma P a n chęci spotykania się z nimi?
- Mam, ale na razie m i wystarczy.
- Mówi P a n też o swoich niedobrych obra­
zach.

- Jaki jest związek między ikoną a sztuką abs­
trakcyjną?

- M a m też dużo niedobrych.
- Niedobre znaczy nieprawdziwe?
- Byli tacy w Polsce koloryści, żaden z nich nie na­
malował nigdy złego obrazu, bo się tego bali jak diabły
święconej wody, ale nikt też nie namalował genialnego
obrazu. Mówiłem swoim studentom tak: nie bójcie się
namalować złego obrazu, bo jeśli ktoś nie namaluje złe­
go, to nie namaluje tego genialnego. Te niedobte to
niewypały, ale to trzeba popełnić.

- Sztuka abstrakcyjna to aniołowie!
- W Trójcy Św. Rublowa określił P a n anioły
jako protezy.
- Rzeczywiście to są protezy, bo anioł to musi być
realizacja abstrakcyjna. A l e , co robić, mamy ludzi ze
skrzydłami. Ja pani pokażę parę aniołów [pokazuje foldeI ! wystawy, która odbyli się w 1998 r. w Krakowie w Galerii
famacH- Rublow dzisiaj tak malowałby anioły. Jak
bytem młody, urzekł mnie surrealizm, ale potem m i
przeszło. Byłem kiedyś silnym ateistą.

- Sztuka objawia czy coś ukrywa?
- Ja w ogóle nie wiem, czy istnieje. Moje malarstwo
na pewno objawia, siebie jestem pewny. Widziała pani
kiedyś takiego zarozumiałego faceta jak ja?

- Wspomina Pan w swoich wypowiedziach, że
bez tego doświadczenia nie byłoby Pana twórczości.
- Tak, trzeba przejść wszystkie te etapy - to była
inicjacja w twórczość. Ateizm jest bardzo pożytecznym
stanem świadomości. Oczyszczającym od różnych nale­
ciałości.
- Czy geometryzacja znaczy zawsze odmaterializowanie?
- Przeważnie tak. Twór geometryczny jest przeważ­
nie tworem umysłu ludzkiego, a koncepcja intelektual­
na jest zawsze niematerialna.
- Ma Pan dzisiaj młodych ulubionych twór­
ców?
- Niestety nie, bardzo słabo znam to środowisko, ze
swoimi studentami straciłem właściwie kontakt.
- Jako nauczyciel ma P a n poczucie klęski?
- Tak. Można stworzyć pewne warsztatowe dyspo­
zycje, które ustrzegą człowieka przed szukaniem po
omacku. Tylko do tego przydaje się nauczyciel.
- Za resztą stoi talent, wizja?
- Za resztą stoi Pan Bóg. Miałem takie zdolne stu­
dentki i takich zdolnych studentów, tyle w nich na­
dziei pokładałem, ale to się bractwo zmarnowało.
- Co to znaczy?
- Zajęli się czymś innym. Nie można chałturzyć.
Nie można zarabiać pieniędzy, ale jak to tobić. Ja nie
robiłem pieniędzy, byłem utrzymywany przez żonę, któ­
ra za mnie robiła pieniądze, ale potem się odwróciło.
- Nie myślał Pan o tym?
- Nie potrafiłem tego tobić.
- Skoro o kobietach. Chciałby P a n namalować
kobietę, jakiej Pan jeszcze nie spotkał?

- Szanuję samoświadomość twórcy... Chodzi
P a n do teatru?
- Dużo miałem kontaktu z teatrem Kantora, sam
robiłem scenografię do kilku przedstawień. Nie próbo­
wałem nic pisać dla teatru.
- A oglądać?
- Najbardziej lubię oglądać obrazy!
- Obrazy to teatr?
- Czy ja wiem? Lubię oglądać nabożeństwa dobre.
Pontyfikalne nabożeństwa greckie to jest teatr.
- Czuje się P a n j a k widz?
- Nie, jak współtwórca.
- Pełne uczestnictwo?
- Jakby mnie nie było, to po co by ten biskup bło­
gosławił świecami, kogo by miał błogosławić. Mnie bło­
gosławi i ja jestem m u potrzebny, tak samo jak on mnie
jest potrzebny. Tak jest przecież z obrazami - maluje
się i wystawia.
- P a n mówi, że dla siebie maluje.
- Zawsze mam nadzieję, że ktoś jest. Miałem wiele
razy dowód na to, że ktoś jest, bo m i powiedział. T o
może być kolejarz. Kiedyś malowałem taki pejzaż
w plenerze. Podchodzi do mnie takie panisko, okazało
się, że to kolejarz, jak mu się to sttasznie podobało. O n
to czuł całym sobą. Może być profesor uniwersytetu
i nic nie czuje. Taki, kto odbierze obraz, zawsze się
znajdzie.
- C h c ę , żeby P a n wiedział, że jestem kolejną
osobą, która odczuwa to, co P a n tworzy.
- Jestem 'bardzo szczęśliwy z tego powodu. Bardzo
pani dziękuję za miłą wizytę i rozmowę.

- Wydaje mi się, że już namalowałem.
- Ma Pan koło siebie swoje obrazy?
- Tak, wszystko jest w skrzyniach.

-

345

T o j a dziękuję, za wszystko, za twórczość.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11392" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11370">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/17744931e9653b73c9a771fe4ad249c4.pdf</src>
        <authentication>1e25a3c1619f681a268306d01247d118</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135694">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3081</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135695">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135696">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2885</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135697">
                <text>Metamorfozy albo Złoty Osioł / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135698">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.455-457</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135699">
                <text>Staniewski, Włodzimierz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135700">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135701">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135702">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135703">
                <text>Włodzimierz Staniewski • METAMORFOZY ALBO ZŁOTY OSIOŁ

1. R O D Z I N A P L A T O Ń S K A

WŁODZIMIERZ

My, członkowie platońskiej rodziny, znamy to t y l ­
ko, co uroczyste, tadosne, święte, wzniosłe, niebiań­
skie. Wznosimy się w rejony wyżej położone od same­
go nieba i zajmujemy miejsce w najwyższym punkcie
wierzchołka świata. Przeczytajcie w Fajdrosie nastę­
pujące słowa: „Miejsce ponadniebne; wierzchołek
nieba".

Metamorfozy albo
Złoty Osioł
Synopsis

Zrozumcie, k i m jest Bazyleus, nazwany tak po raz
pierwszy przez Platona: królem większym niż wszystko,
który jest wszystkim i wszystko dzięki niemu istnieje.

i

- D l a tego, k i m rządzi namiętność, jest rzeczą ko­
nieczną czerpać dla siebie z umiłowanego jak najwięcej
rozkoszy. Temu, kto jest chory, wszystko jest przyjem­
ne, co nie stawia oporu; to natomiast, co jest silniejsze
lub równie silne, jest m u nienawistne. K t o miłuje, nie
znosi chętnie umiłowanego ani gdy ten jest silniejszy
od niego, ani gdy m u dorównuje, lecz ciągle usiłuje
uczynić go lichszym i pośledniejszym.

Kim jest ów Bazyleus?
Przyczyną, mózgiem i źródłem początku, najwyższym
twórcą, najwyższym zbawicielem.
Ale twórcą twotzącym bez wysiłku, zbawicielem zba­
wiającym bez trudu. K i m jest ów Bazyleus, którego
czczę? Nawet gdyby zapytał sam prokonsul, k i m jest
mój Bóg, nie odpowiem.
[Fragment Apologii Apulejusza]
2. Pieśń LYTANEO
SIGATO
- najwcześniej¬
szy hymn chrześcijański, jeszcze w zapisie staro-greckim, wzorce melodyczne orientalne-syryjskie. Papirus z O x y r h y n c h u s , I I w i e k n.e.
[...] Ü - T Ä - N E - Ö SlGÄTÖ, MED' ASTRA PHAESPHÓRA LAMPESTHÖN, APOLEIPÓNTON RHIPAI
PNOIÖN, PEGAI POTAMÖN RHOTHIÖN PÄSAI.
HUMNOÜNTÖN D'HEMÖN PATERÄ K ' H U I O N
K'HÄGION PNEÜMA, PÄSAI DYNÄMEIS APIPHÖNOÜNTÖN AMEN, A M E N
KRÄTOS, AlNOS AEI K A I DÓKSA THEÖI DÖTERI
MONÖI PÄNTÖN AGATHÖN: AMEN, AMEN.
[Tłumaczenie (fragment):
Niech nastąpi cisza, niech wszystkie gwiazdy Zgasną,
niech zamilkną rwące rzeki i wiatry.]
Dialog filozofów - fragmenty Fajdrosa Platona (ada­
ptacja)
- Czy należy darzyć przyjaźnią tego, kto miłuje, czy
tego, kto nie miłuje? Gdy mowa o miłości, to jaka ona
mianowicie jest? Jaką ona ma moc? Czy ona niesie po­
żytek, czy szkodę?
- Każdemu wiadomo, że miłość jest pewnego rodza­
ju pożądaniem. A l e wiemy również, że ci, którzy nie
miłują, pożądają rzeczy pięknych. Co przeto odróżnia
miłującego od nie miłującego?
- Przekonanie, które wiedzie k u najlepszemu i nazy­
wa się opanowaniem od pożądania, które bezrozumnie
wyrywa się k u rozkoszy i zwie się namiętnością.
- Namiętność ma wiele imion; wiele odgałęzień
i odmian.

STANIEWSKI

- Knuje, aby umiłowany był m u całkowicie oddany
i całkowicie uzależniony od niego; dlatego, że taki był­
by najmilszy dla niego, choć najbardziej zgubny dla sie­
bie samego? Człowiek przeto opętany miłością nie jest
w żadnej mietze pożytecznym opiekunem i towarzy­
szem w sprawach umysłu?
- T o jest oczywiste i nie ma się co w to zagłębiać,
lecz poprzestając na pobieżnej wzmiance przejść do
czego innego.
- Nieprawdziwe jest twierdzenie, iż należy okazywać
przychylność temu raczej, kto nie miłuje dlatego wła­
śnie, że kto miłuje jest niespełna rozumu, a tamten zaś
jest ptzy zdrowych zmysłach. Gdyby to bowiem było
oczywiste, że odchodzenie od zmysłów jest całkowicie
złe - to by to było może i dobrze powiedziane - ale wła­
śnie największe z dóbr dostają się nam dzięki stanom
odurzenia, jeżeli są one jednak dane jako dat bogów.
- I to dlatego godzi się przypomnieć, że i ci spośród
starożytnych, którzy nadawali nazwy, sądzili że szaleń­
stwo nie jest ani czymś wstydliwym ani hańbiącym?
- Tak, starożytni za piękniejszy uznawali szał niż
stan trzeźwości, jako ten pierwszy pochodzący od bo­
gów, ten drugi od ludzi. Zdarzały się szaleństwa przepo­
wiadające wyzwolenie, o ile uciekną się do modlitw
i wtajemniczeń boskich. Stąd to właśnie sięganie do
oczyszczeń i wtajemniczeń boskich czyni tego, kto ich
dostąpił, ozdrowieńcem teraz i na przyszłość, znajdując
dla naprawdę szalonego i nawiedzonego wyzwolenie od
obecnych bied.

455

- Jest nawiedzenie przez muzy i szał ogarniający
dusze wrażliwe i czyste, porywający w natchnienie,
któte wyraża się w pieśniach?
- K t o by bez natchnienia dobijał się do btam pieśniarstwa w przekonaniu mianowicie, że do tego, aby

�Włodzimierz Staniewski * METAMORFOZY ALBO ZŁOTY OSIOŁ

być pieśniarzem, wystarczy rzemiosło, przekona się, że
on sam jest pozbawiony iskry bożej i że pieśniarstwo
człowieka trzeźwego nie dorównuje pieśniarstwu czło­
wieka natchnionego... Tyle więc, a nawet więcej
mam do powiedzenia o pięknych dziełach natchnie­
nia. Bogowie dla dobra zsyłają wielbicielowi i umiło­
wanemu Erosa!
- Tobie, przychylny nam Erosie, oddajemy tę oto
pieśń przebłagalną i pochwalną.
- O ile to było w naszej mocy!
-Najpiękniejszą i najlepszą...
- Zresztą zmuszeni też byliśmy posługiwać się pew­
nymi zwrotami górnolotnymi!

w nastroju łaski dła usłużnych muzyków
Bachusa
i wzmocnij władzę Rzymian wiecznie trwającą mocą tak,
by zwycięsko kwitła.]
5. Pieśń ASKLEPIONz Epidauros.

I I I w . n . e. Inskrypcja

ASKLEPION AEISOMEN
6. Pieśń O BACCHOUAteneusz, I I w . p.n.e.
Inskrypcja na ścianie skarbca w Delfach, frag.
menty I i I I H y m n u Delfickiego.

- Nie umniejszaj nam w gniewie...
- Umiejętności miłowania
- I spraw, iżbym się cieszył wśród pięknych ludzi
- Jeszcze większym niż dotychczas uznaniem
- J e ż e l i coś powiedzieliśmy, coś niemiłego

HODE TEKHNlTÓN PRÓPAS HESMÓS ATTHIDA
LAKHÓN AGLAIZEI KLUTÓN PAIDA MEGALOU
DIÓS: SOI EPOR' AKRONIPHETÓNDE PAGON, AM¬
BROTH* H O U PASI T H N A T O I S PROPHAINE1S LO­
GIA [...]

-

Spraw, abyśmy zaprzestali tego rodzaju mów
I zwrócili się k u umiłowaniu mądrości
I w pełni oddali się w życiu miłości
Zgodnie z zasadami filozofii - Erosie!!!

7. Pieśń ALU Ó PHOIBE
- Limeniusz, I I w.
p.n.e. Drugi H y m n D e l f i c k i - fragment.

3. Pieśń HOSONZESPieśń ze steli Seikilosa
z A i d i n , I I I w i e k przed naszą erą.

8. Fragment zapisu z papirusu z Oxyrhynchus
w tłumaczeniu n a angielski: COME
CHILD...
WHO ARE YOU SAYING
THIS TOl
WITH
ME;
DAETH...

HÓSON DZÉS PHAÍNOU, MEDÉN HÓLÓS SÜ LUPOÚ, PROS OLÍGON ESTI TÓ DZÉN, T Ó TÉLOS H O
KHRÓNOS APAITEÍ.
[Tłumaczenie:
Raduj się człowieku, lśnij
Ciesz się życiem
Życie dane jest nam na krótko
Czas zażąda jego zwrotu.]
4. Pieśń ALU Ó PHOIBELimeniusz, I I w i e k
p.n.e. Pieśń procesyjna. Pean. Drugi H y m n D e l ­
ficki - fragment.
ALL' Ó PHOIBE, SÓIZE THEÓKTISTON PALLA­
DOS ÁSTU K A I L A O N KLEINÓN, SÚN TE T H E A
TÓKSON DESPÓTI KRESÍÓN KUNÓN T'ÁRTEMIS
EDÉ L A T O KÜDÍSTA; K A I NAÉTÁS DELPHÓN TEMELElTH' HÁMA TÉKNOIS, BÍOISI, DÓMASIN APTAÍSTOUS, BÁKKHOU T H ' HlERONiKAISIN EUMENElS MÓLETE PROPÓLOISI, T A N TE DORÍSTEPTON
KÁRTEÍ RHOMAÍÓN A R K H A N AÚKSET' AGERÁT O I THÁLLOUSAN PHERENlKAN.
[Tłumaczenie:
O Febusie, chroń boskość Pałłas - silnego miasta
i sławnych łudzi. I Ciebie również, bogini Artemido, Pani
kreteńskich łuczników i łowczych ogarów, i strzeż miesz­
kańców Delf, ich domy, rodziny i dobytek. Przybądź

9. Pieśń MET EMOISI
- Modlę się, z Ińgenii
wAulidzie Eurypidesa, V w . p.n.e.
MET' EMOI MET' EMOlSI TEKNON TEKNOIS ELPIS HADE POT' ELTHOI, H O I A N H A I POLUKHRUSOI
[•••]

'TIS A R A M ' EUPLOKAMOU KÓMAS RHUMA DAKRUÓEN TANUSAS GAS PATRIAS OLOMENAS
APOLOTIEl?
10. Pieśni AEIDE
MOUSA
- autor nieznany
i KALLIOPEIA
- Mesomedes, I I w . p.n.e. Inwo­
kacje do Muz, do Kaliope i do Apollina.
AElDE MOUSA M O I PHILE, MÓLPES D'EMES KAT A R K H O U ; AURE DE SÓN AP' ALSEON EMAS
PHREAS DONEITO.
KALLIOPEIA, SOPHA MOUSÓN PROKATHAGETI
TERPNÓN, K A I SOPHE MUSTODÓTA, LATOUS GO­
NE, DELIE PAIAN, EUMENElS PARESTE M O I .
11. Pieśń M E L I P N O O N - Limeniusz, I I w.
p.n.e. Drugi H y m n D e l f i c k i - fragment.
MELIPNON DE LIBUS A U D A N KHEON LOTOS
ANEMELPEN H A D E I A N ÓPA MEIGNUMENOS AIÓ-

456

�I

VMotfcmuCTj Sumiewski * METAMORFOZY ALBO ZŁOTY OSIOŁ

LOIS KITHARJOS MELESIN, H A M A D' ÍAKHEN PETROKATOÍKETOS ÁKHO PAIAN, HE PAIAN.
[Tłumaczenie:
Sącząc miodem tchnący głos, fujarka libijska śpiewa
słodko, współbrzmiąc z migotliwymi tonami kitary, a Echo,
które mieszka pomiędzy skalami, przyłącza się do tej świę­
tej pieśni.]
12. Pieśń A T T H I S M E G A L O P O L I S - pean
Ateneusza, I I w. p.n.e. Pierwszy H y m n Delficki fragment
EN KŁUTA MEGALOPOLIS ATHTHÍS EUKHAIEÍSI, PHERÓPLOIO NAÍOUSA TRITÓÓNÍDOS DÁPEDON ÁTHRAUSTON! HAGÍOIS DÉ BÓMOIOISIN
HÁPHA1STOS A I E Í T H E I NÉON TAÚRON.
[Tłumaczenie:
O wielka Attyko, święte, niezdobyte ziemie bogini Ate­
ny, u twych świętych ołtarzy Hefajstos pali udźce młodych
byków.]
13. Histeria Psyche.
14. Pieśń PARNASIAN

Limeniusz, I I w. p.n.e.

ALLÁ KHRESMOIDÓN HÓS ÉKHEIS TRÍPODA,
BAÍNT EPÍ THEOSTIBÉA T A N DE PARNÁSÍAN DEIRADA PHILÉNTHEON.
15. Pieśń YOU ARE BROKEN
- słowa H o ­
ward Brenton, muzyka - Maciej Rychły.

Do granicy śmierci doszedłem i progów Prozerpiny
dotknąłem. A wróciłem przez bezdnie wszystkich ży­
wiołów. W głębokiej nocy widziałem słońce Ślepiącym
blaskiem jaśniejące, patrzyłem w oczy potęgom piekiel­
nym i niebieskim potęgom i do stóp ich czołem uderzy­
łem. Usłyszałeś tedy ale, chocieś usłyszał, trzeba, żebyś
nie rozumiał.
O Ty, święta i wieczna rodzaju człowieczego opie­
kunko. Ty, co swą szczodrą opieką śmiertelnych za­
wsze otaczasz i słodkie matki współczucie masz dla
niedoli nieszczęśliwych! Nie masz dnia ani nocy, ani
chwili nawet najdrobniejszej, która by T w y c h dobro­
dziejstw była próżna.
Ty ludzi na lądach i morzach osłaniasz, burze ich
życia zażegnywasz, dłoń i m zbawczą podajesz, tę dłoń,
którą rozplątujesz wątki przez los nierozwikłane - zda­
wałoby się - poplątane, która uciszasz huragany, jakie
naszczuwa dola i która unieszkodliwiasz gwiazd zgub­
ne obroty.
Za przyziemny jest duch mój, bym Cię wychwalić
zdolił - za nędzna ma ojcowizna, bym Cię uczcić mógł
ofiarami, jakie C i należne, ani m i starczy słów, bym
opowiedział, co przed T w y m majestatem odczuwam,
ani by mi nie starczyło na to tysiąc ust i tyleż języków
i niekończąca się, niewyczerpana struga wymowy.
A przeto m i ino troską będzie to, co jedynie człowie­
kowi pobożnemu, lecz ubogiemu być może; abym
wiecznie zachował w serca tajnikach najgłębszych bo­
skie Twe oblicza i majestat największy, i aby wiecznie
mi one były przytomne.
Powiedziałbym, gdyby powiedzieć się godziło, dowie­
działbyś się, gdyby Tobie było wolno.
[Fragmenty Metamorfoz, Księgi X I , Apulejusza]

THE LONG LINE OF MY LIFE
T H A T WAS TANGLED W I T H I N
THE CHROMOSOME CODE OF BEING
YOU ARE BROKEN
A T LAST BREATH OF MY LIFE
FROM THE CHRYSALIS CORPSE
SPREAD THE WINGS OF A M O T H
DEATH HAS WOKEN

17. Pieśń CHRYSEA
Pindara, V w . p.n.e.

PHORMINKS,

Hymn

KHRUSEA PHORMINKS, APÓLLONOS K A I IOPLOKAMON SUNDIKON MOISAN KTEANON TAS
AKOUEI MEN BASIS, AGLAIAS A R K H A [...]

16. Inkantacja EU O BAKHA1
k u czci Dioni­
zosa. Notacja ćwiczeń na instrument zachowana
w Anonymus Beltermani, I I w . p.n.e.

[Tłumaczenie:
Złota Formingo Apollona o włosach ciemnych jak fiolek,
własność należna muzom. Tobie posłuszne rytm, świętość,
początek, piękno.]

457

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6412" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6392">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b667655a121e424cae94065a5bf17684.pdf</src>
        <authentication>f4992ef67d82b93f2d8575af3d9c557a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="12">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138656">
                  <text>Pre-teksty. Teksty nieopublikowane</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76403">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5103</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76404">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76405">
                <text>akustemologia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="76406">
                <text>antropologia dźwięków</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="76407">
                <text>audialność</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="76408">
                <text>dźwięk</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="76409">
                <text>dźwięki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76410">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4734</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76411">
                <text>Akustemologia współczesności. Refleksja nad potencjałem antropologii dźwięków / SAID</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76412">
                <text>Teksty pokonferencyjne PIA - SAID</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76413">
                <text>Stanisz, Agata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76414">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76415">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76416">
                <text>Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
dr Agata Stanisz&#13;
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej U A M&#13;
&#13;
A K U S T E M O L O G I A WSPÓŁCZESNOŚCI. R E F L E K S J A NAD POTENCJAŁEM&#13;
A N T R O P O L O G I I DŹWIĘKÓW.&#13;
&#13;
Zainteresowanie akustycznym doświadczaniem&#13;
produkcji&#13;
&#13;
dźwięków, procesami informatyzacji&#13;
&#13;
świata należy wiązać ze wzrostem&#13;
&#13;
oraz digitalizacją różnorodnych obiektów i&#13;
&#13;
manifestacji kulturowych. Współczesne możliwości reprodukcji, archiwizowania i dystrybuowania&#13;
dźwięku przyczyniają&#13;
&#13;
się do dezintegracji dotychczasowych granic czynionych pomiędzy&#13;
&#13;
dźwiękiem a muzyką, hałasem i ciszą, a pojawianie się nowych praktyk akustycznych wytwarza&#13;
nowe audytywne systemy wiedzy oraz tożsamości. W efekcie mamy do czynienia z intensywną&#13;
dyskursyfikacją doświadczeń akustycznych a także ze wzrostem świadomości roli dźwięku w&#13;
procesach społeczno-kulturowych. Szeroko rozumiany dźwięk wkracza w pole zainteresowań&#13;
antropologii kulturowej.&#13;
Jedną z bardziej interesujących koncepcji, jakie pojawiły się w obrębie tej dyscypliny, jest&#13;
koncepcja akustemologii autorstwa amerykańskiego etnomuzykologa i antropologa Stevena Felda&#13;
(1984, 2004). Służy ona opisaniu sposobów, w jakie dźwięk staje się centralny w procesach&#13;
produkcji znaczeń o charakterze kulturowym. Jako rodzaj perspektywy interpretacyjnej często&#13;
bywa limitowana do tradycyjnych światów społeczno-kulturowych, jakkolwiek wobec procesów&#13;
udźwiękowienia kultury współczesnej poszerzenie jej zastosowania staje się zasadne. Dlatego też&#13;
proponuję podjęcie refleksji&#13;
&#13;
nad antropologią dźwięku poprzez implementację perspektywy&#13;
&#13;
akustemologicznej w odniesieniu do współczesnych zachodnich praktyk kulturowych. Moim celem&#13;
jest zasygnalizowanie poznawczego i analitycznego potencjału antropologii dźwięku, która&#13;
uprawomocnia soniczne wymiary praktyk kulturowych. Spośród nich najbardziej interesują mnie te,&#13;
które można osadzić w kontekście kultury współczesnej - zglobalizowanej, transnarodowej,&#13;
heterogenicznej i stechnologizowanej.&#13;
Koncepcja kultury współczesnej pozwala na stawianie pytań o kontekst dla różnorodnych,&#13;
akustycznych i audytywnych praktyk w życiu społecznym - działań zapośredniczonych przez&#13;
technologie i nowe media. Paul Rabinow (2007:1-6) uważa, że termin „współczesność" jest&#13;
zarówno pojęciem jak i referentem. Nadając mu wymiar konceptualny za jego pomocą zadajemy&#13;
pytania o to, co w owej współczesności się zawiera. W takim ujęciu współczesność nie oznacza&#13;
żadnej epoki i odnosi się raczej do tego, co znajduje się w procesie wyłaniania i powstawania,&#13;
1&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
hybrydyzowania i remiksowania.&#13;
W latach 70. X X wieku Steven Feld (1982) bazując na badaniach&#13;
&#13;
etnograficznych&#13;
&#13;
zrealizowanych wśród Kaluli z Bosavi w Papui Nowej Gwinei ukuwa koncepcję akustemologii.&#13;
Należy ją traktować jako analogiczną do filozoficznego pojęcia epistemologii, z tą jednak różnicą,&#13;
że jest to epistemologia akustyczna, w której dźwięk odgrywa istotną rolę w procesie budowania&#13;
wiedzy o otaczającym człowieka świecie. W ujęciu Felda akustemologia to teoria kognitywnego&#13;
potencjału dźwięku i słyszalności. Innymi słowy to akustyczna teoria wiedzy dotycząca tego, co i&#13;
jak doświadczamy poprzez dźwięk oraz słyszenie w odniesieniu zarówno do tego co bieżące jak i&#13;
historyczne, kolektywne jak i jednostkowe w określonym kontekście społeczno-kulturowym. Teoria&#13;
ta zakłada, iż dźwięk zawsze jest usytuowany i manifestuje się doświadczającemu podmiotowi oraz&#13;
jest zdeterminowany intencjonalnie jako coś, co wpływa na ludzi na różnych poziomach;&#13;
dodatkowo także, że manipulowanie dźwiękiem to jedno z podstawowych narzędzi człowieka nie&#13;
tylko do orientacji w rzeczywistości, ale również jej wytwarzania (Krogh, Lonstrup 2008)&#13;
Pojęć opisujących dźwiękowy wymiar rzeczywistości jest oczywiście wiele a różnie&#13;
rozumiany dźwięk staje się przedmiotem badań, interpretacji oraz refleksji licznych dyscyplin&#13;
naukowych. W ich ramach rozważania o dźwięku koncentrują się na jego rozmaitych użyciach i&#13;
percepcjach, na przykład w nowych mediach, projektowaniu produktów i strategii marketingowych,&#13;
kreowaniu przestrzeni&#13;
&#13;
architektonicznych, sztuce, muzyce czy ideologiach rozumianych z&#13;
&#13;
perspektywy antropologicznej. W rezultacie debatuje się nad różnie ujmowanymi krajobrazami&#13;
dźwiękowymi, ekologiami i politykami określanymi jako audialne, audiofoniczne, audytywne czy&#13;
akustyczne. Sama audialność sygnalizuje, że mamy do czynienia z dźwiękiem funkcjonującym w&#13;
konkretnej formie, która pozwala mu krążyć w przestrzeni komunikacyjnej. Jest to także określenie&#13;
kanału percepcji dźwięku zapisanego na jakimś nośniku danych. Najbardziej aktualnie to, co&#13;
przybiera formę „audio" jest dźwiękiem zapisanym cyfrowo. Koncepcja ta jest dla mnie istotna w&#13;
odniesieniu do tego, co można nazwać etnografią poprzez dźwięk. W swojej pracy nierzadko&#13;
posługuję się pojęciem audiografii, które posiada roboczy charakter i pozwala mi na dookreślanie&#13;
to, czym się zajmuję w swoich dźwiękowych badaniach. Audiografia jest jednak przede wszystkim&#13;
techniką badawczą - nie tylko sposobem dokumentowania rzeczywistości lecz także wywoływania&#13;
akustycznej wiedzy terenowej. Rzec można, iż jako technika badań jest obecna w antropologii&#13;
kulturowej od momentu, kiedy tylko pojawiła się możliwość rejestracji dźwięku. Współcześnie jeśli&#13;
bierzemy się za badania akustycznych wymiarów rzeczywistości nie da się jej zaprezentować&#13;
inaczej&#13;
&#13;
niż poprzez&#13;
&#13;
dźwięk. Próba tekstowego jedynie opisywania przestrzeni&#13;
&#13;
i praktyk&#13;
&#13;
dźwiękowych wydaje się absurdalna. Dzisiejsza technologia znacznie upraszcza proces badawczy&#13;
(rejestrację), następnie tworzenie reprezentacji i interpretacji (edycja, postprodukcja, dystrybucja).&#13;
Antropologii poprzez dźwięk nic już nie ogranicza. Co ważniejsze klasyczne dla antropologii&#13;
2&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
tematy manifestują&#13;
&#13;
się poprzez&#13;
&#13;
dźwięk -&#13;
&#13;
tożsamości&#13;
&#13;
etniczne, narodowe,&#13;
&#13;
subkulturowe,&#13;
&#13;
transnarodowości, komunikacja, interakcje, wiedza, pamięć, sztuka, polityka, ekonomia czy gender.&#13;
W zasadzie każdy element rzeczywistości, który posiada w sobie potencjał poznawczy z&#13;
perspektywy antropologicznej można badać audiograficznie.&#13;
Stwierdzenie, że kultura manifestuje się poprzez dźwięk jest trywialne a antropologia od&#13;
zawsze miała do czynienia z tym, co dźwiękowe w kulturze i życiu społecznym. Przede wszystkim&#13;
antropolodzy specjalizują się w słuchaniu innych ludzi docierając do systemów znaczeń, norm,&#13;
wartości, praktyk właśnie przez ich foniczne manifestacje. Zmysł słuchu dla praktykowania badań&#13;
terenowych wydaje się tak istotny jak zmysł wzroku. Trudno sobie wyobrazić antropologa, który&#13;
nie jest w stanie słyszeć tego, co ludzie mają do powiedzenia oraz tego jak brzmi świat, w którym&#13;
żyją. Bez dostępu do poziomów deklaratywnych nie dałoby się dotrzeć do abstrakcyjnych&#13;
sposobów porządkowania rzeczywistości.&#13;
Wytwarzanie dźwięków zawsze miało określony sens a rzeczywistość&#13;
&#13;
akustyczna&#13;
&#13;
współtworzy to, co codzienne i rytualne, ekonomiczne i polityczne. Dźwięki, które nas otaczają&#13;
biorą udział w procesach wartościowania, oznaczania i zawłaszczania - przestrzeni, ideologii czy&#13;
tożsamości. Z tego powodu warto jest przyglądać się sposobom udzielania głosu określonym&#13;
grupom społecznym, strategiom ich wzajemnego sytuowania w wymiarze akustycznym, audialnym&#13;
i audytywnym. Nieograniczone możliwości, jakie daje dziś technologia, powoduje, że mamy do&#13;
czynienia z intensyfikacją sfer i praktyk akustycznych. Kultura udźwiękawia się także w sensie&#13;
fonicznym - nabiera coraz częściej charakteru oralnego, który zastępuje pisane, znakowe moduły&#13;
manifestowania, na przykład przynależności czy też rozprzestrzeniania się wiedzy. Tu warto&#13;
zwrócić uwagę na potencjał tkwiący w koncepcji akustemologii, która dopiero teraz staje się&#13;
narzędziem wykorzystywanym w badaniach dźwiękowych wymiarów rzeczywistości w kontekście&#13;
społeczności złożonych i zindustrializowanych. Pozwala bowiem nie tylko na szacowanie form i&#13;
kanałów słuchania, powstawania i rozprzestrzeniania się kultur audytywnych, ale także na inne&#13;
rozumienie tego jak świat jest konstruowany (w sensie poznania, rozumienia i doświadczenia).&#13;
Akustemologia jest tą kategorią, która umożliwia uprawianie antropologii z innej alternatywnej&#13;
perspektywy. Próba rozumienia procesów udźwiękawiania kultury współczesnej jest jednoznaczna&#13;
z podjęciem zredefiniowanego (względem wizualistycznego paradygmatu) wysiłku analitycznego i&#13;
interpretacyjnego w badaniach nad globalizacją, lokalizacją, mobilnością, wytwarzaniem się&#13;
nowych form&#13;
&#13;
społecznych, komunikacją,&#13;
&#13;
estetyzacją i ideologizacją&#13;
&#13;
szeroko rozumianych&#13;
&#13;
przestrzeni życia społecznego. Akustemologia rozumiana jako epistemologia akustyczna pozwala&#13;
zadawać pytania o rodzaje wiedzy, tożsamości i znaczeń (współ)wytwarzanych w różnorodnych&#13;
praktykach&#13;
&#13;
dźwiękowych,&#13;
&#13;
w których&#13;
&#13;
granice&#13;
&#13;
dźwięku&#13;
&#13;
wyznaczają&#13;
&#13;
jednocześnie&#13;
&#13;
granice&#13;
&#13;
doświadczenia i poznania. Oczywiście dźwięk nigdy nie istnieje w oderwaniu od miejsca, sytuacji,&#13;
3&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
ludzi będących ze sobą w określonych relacjach a także nie istnieje jako wrażenie percepcyjne&#13;
oddzielnie od doznań dostarczanych przez inne zmysły, które zawsze podlegają działaniom&#13;
klasyfikacyjnym i hierarchizującym. Wobec tego zawsze będziemy mieć do czynienia z korelacją&#13;
między słuchaniem a innymi zmysłami, ciałem, społeczeństwem, materialnością, technologią i&#13;
mediami - z korelacją, która podlega zmianom historycznym, konwencjonalizowaniu i normalizacji.&#13;
To zaś rodzi pytanie o praktyki dźwiękowe, które służą wyrażaniu różnorodnych systemów&#13;
wartości, o dyskursy dźwiękowe, formy ontologii i wiedzy o dźwięku i słuchaniu. Z mojej&#13;
perspektywy po pierwsze bezpośrednie zainteresowanie dźwiękowym wymiarem rzeczywistości,&#13;
po drugie udźwiękowienie samej antropologii - jednoznacznej&#13;
&#13;
z odejściem lub co najmniej&#13;
&#13;
redefinicją i przewartościowaniem paradygmatu wizualnego, otwiera prawdziwie fascynujące pole&#13;
badawcze z ogromnym potencjałem nowego sposobu rozumienia zjawisk, jakie zachodzą w&#13;
kulturze współczesnej; zmian, które także zachodzą w samej nauce.&#13;
&#13;
Feld S. Doing anthropology in sound. Americal Ethnologist 2004, vol. 31, nr 4, s 461-474.&#13;
Feld S. Sound and Sentiment. Birds, Weeping, Poetics, and Song in Kaluli Expression.&#13;
&#13;
Philadelpia: University of&#13;
&#13;
Pennsylvania Press 1982.&#13;
Feld S. Sound structure as social structure. Ethnomusicology 1984, vol.28, nr 3, s. 383-409.&#13;
Korgh M . Longstrup A. i in. Hear (h)ear. An acoustemological manifesto. 2008. [online] [Dostęp 10.05.2012] Dostępny&#13;
w Internecie: http://ak.au.dk/fileadmin/www.ak.au.dk/Manifesto_for_Englishthe_web.pdf&#13;
Rabinow Paul. Marking Time: On the Anthropology of the Contemporary. Princeton: Princeton University Press 2007.&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
