<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=41&amp;sort_field=added" accessDate="2026-09-30T16:25:23+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>41</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="9914" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9892">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0d69359bcc3a1ebbffae6f695250aaa8.pdf</src>
        <authentication>fd94a29dcfd870a93a805d03373c4de2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117948">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2961</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117949">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117950">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2765</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117951">
                <text>Kilka uwag na marginesie... / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117952">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1, s.50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117953">
                <text>Kubiak, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117954">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117955">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117956">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117957">
                <text>Kilka uwag na marginesie...
Krzysztof Kubiak
W maju 1993 zorganizowaliśmy z Terencem Wrightem tydzień
etnograficznychfilmówbrytyjskich. Po raz pierwszy w Polsce pokazali­
śmy tak dużą różnorodność szkół, podejść metodologicznych i okresów
historycznych w filmie etnograficznym. Udało się dokonać projekcji
kilkudziesięciu filmów. Tekst Terence'a Wrighta publikowany poniżej
był wypowiedzią zamykającą nasz przegląd. Zorganizowaliśmy go, aby
pokazać to, co było dotychczas nieznane; zwłaszcza że obecny czas
sprzyja antropologii wizualnej, a coraz więcej osób deklaruje zaintere­
sowanie filmem etnograficznym.
Wielka Brytania jest krajem gdzie istnieje „rynek" tego rodzaju
filmów, a co za tym idzie mają one swą klientelę. Telewizja pokazuje
cykle filmów etnograficznych.
W tej chwili w Polsce nie odbywa się żaden cykliczny festiwal filmów
etnograficznych, podczas gdy np. we Francji mamy kilkadziesiąt
przeglądów i festiwali tego rodzaju rocznie. W praktyce osoby chcące
obejrzeć antropologiczny, bądź „antropologizujący" film dokumental­
ny muszą zdać się na telewizję, gdzie, tego rodzaju programy pojawiają
się sporadycznie. Nie daje to możliwości usystematyzowania gatunku
choćby dla własnych potrzeb. To, co pokazaliśmy podczas naszego
przeglądu było bardzo różnorodne; dobre ale i złe, przykuwające uwagę
i, dla wielu, nudne, muzyczne i mówione, obiektywne i subiektywne,
surowe i starannie zakomponowane...
Etnografia i antropologia jeśli mają mieć sens muszą służyć toleran­
cji, budując ją również wśród nas samych - badaczy. Tak samo jak
antropolog odkrywa, że „oni" - tubylcy mają dusze, tak też etnograf
robiący filmy potrzebuje otwarcia się na inne, niż nasza własna, tradycje
dokumentu filmowego. Przykładem tego „innego" był choćby telewi­
zyjnyfilmThe Kawelka: Ongka 's Big Moka pokazujący Papuasa Ongkę
wydreptującego i wykłócającego się ze współplemieńcami o zor­
ganizowanie monstrualnej uczty zwanej Wielką Moką. Jest to opowieść
snuta od strony Ongki - wodza, a zarazem, organizatora uroczystości
będącej darem dla innych plemion. Film jest spokojny. Jego problem to
sprostanie honorowej powinności, którą jednak można odwlekać w cza­
sie na wiele, wiele lat. Film oddaje atmosferę mozołu, mordęgi
w dreptaczym trudzie Ongki, by uzyskać kontrybucję wszystkich na
rzecz uroczystości. Udaje się. Moka może się odbyć. Czujemy się tak
jakby był to również nasz sukces. I wtedy, po blisko 2. godzinach filmu
ukazują się napisy mówiące, że Moka odbyła się. I k o n i e c . Film
pokazuje Papuasa przezwyciężającego trudności i kłopoty jako zwyk­
łego człowieka, bliskiego nam wszystkim. Pod względem oglądalności
był to największy sukces serii „Dis-appearing World" z Granada
Television. Kolejnym „innym" był piękny, głęboko humanistyczny
film Two girls go hunting, zrealizowany w Etiopii. Autorka (Lydall)
prawdziwie i wiarygodnie ukazuje przygotowania do małżeństwa
widziane z perspektywy kobiety. Opowiadają o tym - młoda dziew­
czyna, chłopiec i starsza kobieta. Każde z nich przedstawia swój obraz
małżeństwa; obawy, zalety, samotność każdego w podejmowaniu
decyzji o założeniu rodziny. Widzimy, że to są l u d z i e , tacy jak my
i zaczynamy wstydzić się naszych, stereotypowych wyobrażeń o Mu­
rzynach.
Aby zobaczyć człowieka w innym należy, opisując jego kulturę,
próbować ją zrozumieć. Znaczy to spróbować wykroczyć poza swoje
własne, kulturowe ograniczenia. Odkryciem antropologiii wizualnej,
dokonanym w wiele lat po udźwiękowieniu pierwszych filmów, było
spostrzeżenie, że „oni" też mówią i co więcej mają coś do powiedzenia.
Słowem przedstawiając inną, niż nasza, kulturę możemy zrezygnować
z głosu narratora („colonial voice"), będącego wyniosłym i obojętnym
objaśniaczem, na rzecz ich własnego głosu i języka. Daje się im
wówczas prawo do wypowiadania poglądów na temat ich własnego
życia, językiem ich własnych słów, pojęć, idiomów. Może to wzbogacić
i nasze rozumienie świata. Ta rezygnacja z filtru kulturowego, będącego
przecież w każdym antropologu, sygnalizowana jest choćby w tytułach
filmów, takich jak The Kawelka: Onga's Big Moka czy Dor, Low is

better. Jest to zabieg znany w reportażu, polegający na tym, że
umieszcza się w tytule i tekście oryginalne wyrażenia. Podkreśla to
egzotykę sytuacji i opisuje pozycję narratora, który pochodząc z nasze­
go świata przybliża nam nieznaną i nieosiągalną dla nas strefę.
W reportażu, zwykle potem, następuje ostry, zewnętrzny język opisu.

50

Zaś w wielu pokazanych przez nas filmach opis nie jest ostry
i spuentowany, jak często bywa w reportażu. Ukazywanie niespieszności rytmu życia poprzez tempo filmu jest zabiegiem ryzykownym
i wymaga od widza, zarówno treningu w takiej tradycji, jak i - przede
wszystkim - chęci zrozumienia i „wczucia" się w obcą kulturę.
Oglądając zwykłe życie wraz z jego rytmem, jakby kapaniem chwil
czasu, mamy często wrażenie obcowania z czymś prawdziwszym niż
tylko fragmentaryczność artystycznej impresji czy chłodny, naukowy
opis.
Sprzyja temu zestawienie mowy z tym co asemantyczne, jakimś
„ple,ple", mającym służyć, nie tyle, przekazaniu treści, co raczej
podtrzymaniu kontaktu z drugim człowiekiem (np. Raju and his friends
(Banks) Home from the hill (Dineen). Potrzeba dowiedzenia się
„wszystkiego" o obyczajach, systemach pokrewieństwa, budownict­
wie, klasyfikacjach i taksonomiach, jest zgodna z naszą tradycją
badawczą zrodzoną z kultury pisma. Zaś nasza tradycja filmowa
pozwalałaby ujrzeć tych samych ludzi w egzotycznym jazgocie rytual­
nych tańców i mało jasnych, pogańskich obrzędów. W filmach jakie
pokazaliśmy często nie ma opisu społeczeństwa. Jest za to dialog, dzięki
któremu badacz-filmowiec zaprzyjaźnia się z Osobą(ami). Społeczeń­
stwo jest schowane za osobą.
Pokazaliśmy też kino „obiektywne", gdzie obraz oddzielony jest od
dźwięku a głos należący do zachodniego, europejskiego narratora
opowiada i wyjaśnia co „oni" robią i jak żyją (The Trobriand Islanders
- Powell). Taki zabieg nie dziwi nas przy oglądaniu telewizyjnych
newsów, gdzie obraz nie jest ilustracją dźwięku i odwrotnie. I o ile
wydaje się to być dopuszczalne w filmie przyrodniczym, to w naszym
zestawie zabrzmiało to jak obcy dźwięk.
Filmy Granada TV z serii „Disappearing World" bywają różne.
Czasem dyskretny komentarz nie tylko nie razi, ale wydaje się w ogóle
nie istnieć (np. The Kawelka...), czasem nie ma go wcale (The Eskimos of
Pond Inlet Grisby), bywa też zupełnie konwencjonalny jak w filmie
Baka: People of the Rainforest (Agland). Pokazaliśmy też prace
filmujących etnografów - Raju... (Banks), Dor... (Boonzajer), Re­
claiming the forest (Henley), uzupełniające i rozwijające ich prace
pisane, oparte na badaniach terenowych. Wspomniana seria „Disapearing World" podaje zawsze dwa nazwiska autorów - reżysera i ant­
ropologa, najczęściej autora książki lub cyklu artykułów o prezen­
towanej kulturze. Seria ta ma swoją stałą widownię w Wielkiej Brytanii.
Czy w Polskiej TV jest szansa na zaistnienie takiegofilmuetnografi­
cznego? Dobrze by było. Niestety duża część telewizyjnej produkcji
inspirowana jest płytkim, powierzchownym rozumieniem etnografii.
Łatwiej doszukać się antropologicznej prawdy w filmach nie mających
etnografii w tytule i deklaracjach ich twórców. Sami zresztą przy­
czyniamy się do trwania stereotypowego obrazu etnografa w mediach.
Dla dziennikarzy, również telewizyjnych, etnograf to specjalista od
różnych świąt (wtedy zwykle wzywa się go by wypełnił jakąś część
programu), stroju i tańca ludowego, strzechy, dłubanych łodzi i kanibali­
zmu. Nie ma tu miejsca na próbę takiego opisu świata, by służył on jego
zrozumieniu. Jest za to fascynacja innością i egzotyką. Uczucia te legły
jako fundament naszej dyscypliny, lecz od tego czasu dokonała ona
olbrzymiej refleksji, również nad sobą samą. Robiąc więc programy dla
telewizji powinniśmy próbować wyjść poza dziennikarski stereotyp
naszej dyscypliny. Magia i moc telewizji sprawia, że dociera ona do
niewyobrażalnej (w tekście drukowanym) ilości odbiorców. Powinien
to być dla nas argument „Za". Na razie „natura" naszej telewizji nie
daje szans na emisję antropologicznych „dokumentów" o długości
filmu fabularnego (jak niektóre filmy z serii D.W.), ale nie próbowaliś­
my wystarczająco wytrwale.
Skoro akcent kultury przesuwa się na jej stronę wizualną (obecność
TV w życiu codziennym, ofensywne plansze reklamowe na ulicach
i drogach, przyrost ilości pism ilustrowanych) etnograf powinien
tworzyć własne filmy i programy TV posługując się językiem filmu
i telewizji. Przy powszechności techniki video może to wkrótce stać się
faktem. Mam nadzieję, że wówczas będziemy musieli znaleźć sposoby
dystrybuowania takiej produkcji, a problemem będzie wykształcenie
widowni chcącej oglądać filmy i programy dające możliwość „ant­
ropologicznego" zrozumienia różnorodności świata.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9915" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9893">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0bf0264b1b5a33b50e6cb720060591b6.pdf</src>
        <authentication>5d6110fe21b85eea0078e6092337cf58</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117958">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2963</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117959">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117960">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2767</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117961">
                <text>Bzij, zabzij, ja honorem ręce... Bójka wiejska - walka i rytuał / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117962">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1, s.55-63</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117963">
                <text>Perzanowski, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117964">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117965">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117966">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117967">
                <text>Bzij, zabzij, ja honorem ręce...
Bójka wiejska - walka i rytuał

1

Andrzej Perzanowski

Bójka wiejska - równie wdzięczny to, co chętnie wykorzys­
tywany element barwnych opisów wsi; żelazny punkt opowiastek
o zabawach czy weselach. Mało kto nie zna ze słyszenia tych
obrazów: płoty w otoczeniu zabaw i wesel ogołocone ze sztachet
(sztachety do bicia - koniecznie „z g w o ź d z i e m " ) , pokrajani
młodsi i starsi uczestnicy rozrywkowych imprez. Finałem co
dramatyczniejszych relacji bywa śmierć pana młodego i to jeszcze
przed spełnieniem obowiązków małżeńskich. Krążą opowieści
o krwi przelewającej się przez progi góralskich chałup podczas
bitki - wszak każdy w Polsce wie, co górale potrafią robić
najlepiej. Bitnik bywał bohaterem - wracającego z więzienia
witano w specjalnie wybudowanej na skraju wsi bramie (znów
wątek góralski).
Postrzeganie bójki przez osoby spoza społeczności wiejskiej
wpisywało się idealnie w sposób jej widzenia a zwłaszcza
przedstawiania przez samych uczestników czy bezpośrednich
obserwatorów. Obcy oczekiwał barwnej opowieści, chłop zaś
skwapliwie raczył go wersją zdarzeń w romantyczno-heroicznej
konwencji. Taka perspektywa musiała zaważyć nad refleksją
samych etnografów.
Z małymi wyjątkami, bójkę traktowano marginalnie, jako
kuriozum - poza tym może powinna być obiektem zainteresowa­
nia policji lub psychologów...? Baczniejszą uwagę spowodowało
znalezienie się w polu obserwacji badaczy zagadnień związanych
ze sferą zachowań łamiących przyjęte normy społeczne, swois­
tego „marginesu kulturowego" (zainteresowanie właśnie tym
aspektem kultury w odniesieniu do dużych miast na pewno
odegrało tu swoją rolę). Tymczasem bójka, potraktowana bez
romantyczno-bohaterskiego skrzywienia a zarazem bez uprze­
dzeń, będąca jednym z elementów tworzenia się dynamicznej
całości, jaką stanowi kompetencja kulturowa jednostki uczest­
niczącej w życiu zbiorowości, daje się badać na równi z innymi
tradycyjnymi już przedmiotami etnologicznego namysłu.
Ilustracją zmieniającego się stosunku do przedmiotu naszych
zainteresowań może być skrótowe przedstawienie źródeł pisa­
nych doń się odnoszących. Najstarsze znane mi znajdują się
u Jędrzeja Kitowicza i Kazimierza Władysława Wójcickiego.
O ile Kitowicz więcej miejsca poświęca bójkom między studen­
tami szkół pijarów i jezuitów w Warszawie (wieś jest wspomniana
przy opisie jasełek, które, zdarzało się, przedstawiały
chłopów
pijanych bijących

się pałkami),

to u Wójcickiego znajdujemy już

całe ustępy poświęcone wyłącznie bójkom, takoż skłonności do
nich u Mazurów: Co zaś do żołnierstwa,
mają serce, i ran i śmierci
lekkie wrażenie, bo się sami między sobą jak psy biją. Zły jarmark,

kiedy tylko pięciu zabiją (Wójcicki 1841?, s. 344). Jakże podobne
to do typowych wypowiedzi współczesnych, opisujących bójki
odpustowe: Tutaj, jak nie było

zabitego jednego,

to odpust

był

2

nieważny [ w l ] ; świadczy to tak o analogiczności, jak o wielkiej
trwałości niektórych wyobrażeń dotyczących bójek, odpowiada
też jednemu ze wspomnianych wyżej typów narracji, dramatyzu­
jącemu silnie okoliczności i konsekwencje bitek. Poza tę konwen1

Tekst jest skrótem pracy magisterskiej pt. Bzij, zabzij, ja honorem

ręce. Bójki

w kulturze wiejskiej

na przykładzie

Kurpiowszczyzny

napisanej w Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej (Uniwersytet
Warszawski) pod kierunkiem dr. hab. Jerzego S. Wasilewskiego
Liczby w nawiasach kwadratowych odnoszą się do przeprowadzo­
nych przeze mnie wywiadów; spis rozmówców podano na końcu
artykułu.
2

cję wykracza natomiast pochodzące z początku wieku staranie
Mariana Wawrzenieckiego, pragnącego zwrócić
uwagę
badaczów

na sposoby, w jakie

walczą

nasi włościanie

w

rozmaitych

kraju okolicach (1901, s. 254). Zainteresowanie Wawrzeniec­
kiego dotyczy sposobów bicia, terminologii, okoliczności bójek,
nie ograniczając się do zauważenia zjawiska i prezentacji kilku co
bardziej drastycznych obrazków. Pewnej porcji źródeł dostarczają
XIX-wieczne czasopisma etnograficzne jak też pamiętniki chłop­
skie. Ich skąpość w pełni rekompensuje rola porównawczego
odnośnika jaką odgrywają w stosunku do materiału współczes­
nego. Znajdujemy tu wspomnienie kułacznego boju (Rulikowski
1879) toczonego przez mieszkańców jednej wsi, podzielonych na
antagonistyczne połowy; bójek podczas wesela, powodowanych
wymianą ostrych przyśpiewek (Nawalany 1908), jak też zaciętych
bójek między kosiarzami wychodzącymi pierwszy raz na łąki
(Starkowski 1879). Wymienione pozycje, odnosząc się do bójek
w ściśle określonym miejscu i czasie (Nowy Rok, pierwsza kośba)
oraz posiadających swój cel (np. bujny wzrost traw) nie są tymi,
na których opierałem swoją pracę. Bardziej przydatne były opisy
bitek w ich najpowszechniejszej formie: na zabawie bądź weselu,
a takie znajdujemy w pamiętnikach chłopskich (Słomka 1983,
Bojko 1911), bądź rozproszone w literaturze etnograficznej.
Najwięcej ich zebrał Franciszek Kotula (1962, 1979, 1989),
poświęcając i m sporo odrębnej uwagi. Cenne było dostrzeżenie
szczegółowych, ale istotnych kwestii, jak solidarność bójkowa
kawalerki, tworzenie się grup bitników, hierarchia owych grup,
folklor bójkowy.
Pozostają jeszcze moje własne materiały terenowe z Kurpiow­
szczyzny (okolice Nowogrodu, Kadzidła i Myszyńca) i okolic
Warszawy, stanowiące właściwą podstawę rozważań, jak też
prace przydatne przy analizie wszystkiego, co było pośrednio
związane z bójką, na przykład zabaw wiejskich i ich organizacji,
terminologii, broni bójkowej, roli alkoholu, teorii dotyczących
zabawy i istoty zachowań naruszających przyjęte normy kulturo­
we. Korzystałem, jak widać, przede wszystkim ze źródeł odno­
szących się do przeszłości (materiały terenowe także stanowią
w głównej mierze wspomnienia - z okresu przedwojennego i do
kilkunastu lat po wojnie), lecz moim celem nie jest jedynie
przedstawienie bójek jako zjawiska historycznego. Co prawda
w swej najbardziej interesującej, modelowej formie zdążyły
w dużej mierze zaniknąć, lecz wnioski wypływające z ich analizy
dają się przełożyć na zjawiska współczesne i to nie tylko te
właściwe dla kultury wsi.
Źródła stosunkowo najnowsze (Kłosowski, Kowalczyk, część
moich materiałów terenowych,) wyraźnie wskazują na trwanie,
jeśli nie niezmiennych form całej sfery zachowań związanych
z bójką, to w każdym razie rządzącej nimi logiki. Wciąż mamy
moim zdaniem do czynienia z istnieniem kawalerki, pojmowanej
jako grupa wieku, i jej atrybutami - poczuciem odrębności,
specyficznym statusem w obrębie społeczności, solidarnością,
potrzebą pokazania się. Należą do nich także działania ogólnie
związane z rozrywką, zabawą i momentami stykania się z innymi
grupami kawalerów. Badania nad współczesnością mogłyby
rzucić światło na tak istotne kwestie, jak zhierarchizowanie grup
kawalerów, istnienie powtarzających się sekwencji zachowań
w czasie bójki (dalej zwanych przeze mnie scenariuszem bójki),
typowej broni bitkowej, terminologii etc.
Przyjąłem, że określenie mechanizmów kultury wsi (także tych
55

�istniejących w przeszłości) daje w tym szczególnym przypadku
do rąk narzędzie możliwe do zastosowania przy badaniu analogi­
cznych elementów kultury masowej. Nie chodzi tu tylko o stosun­
kowo żywe plebejskie korzenie kultury miejskiej w Polsce. Da się
zauważyć swoista zbieżność, by nie rzec przeniesienie pewnych
sekwencji zachowań wiejskiej kawalerki („rządzenie", „szpano­
wanie", bitka) do współczesnej kultury miast (kibice, społecz­
ność bywalców dyskotek i zabaw). Dzieje się to jednak w bardzo
zmienionym otoczeniu kulturowym: mieszkańcy miasta to nie
względnie zamknięta społeczność wiejska. Związki łączące ludzi
miasta (czy raczej ich brak) mają się nijak do różnorodnych,
wszechogarniających więzi, w jakie zamotany był każdy uczest­
nik życia wsi. Zachowania wydawałoby się zdecydowanie de­
struktywne z punktu widzenia integracji społeczności były kształ­
towane kulturowo, umieszczane w ramach neutralizujących ich
negatywne skutki. Być może ze zmianą otoczenia kulturowego
związany jest fakt, że charakterystyczne dla współczesnej mło­
dzieży miasta zachowania naruszające normy kulturowe są
utożsamiane z chuligaństwem, stawiane na granicy, za którą
rozciągają się niebezpieczne obszary marginesu przestępczego.
Przede wszystkim jednak konieczna jest analiza materiału tyczą­
cego kultury wsi.
*

Zabawy wiejskie wszelkich rodzajów, wesela, a więc sytuacje
najczęściej kojarzone z bójkami, nie są rzecz jasna jedynymi
okolicznościami, w jakich mogło do nich dochodzić. Chciałbym
także przedstawić mniej typowe okoliczności bitek, jak również
zwrócić uwagę na sytuacje, które wywierają wpływ na ich
przebieg, konsekwencje oraz specyfikę osób biorących w nich
udział. Pozostaje jeszcze charakterystyka kawalerki wiejskiej,
grup bitników, bójkowych hersztów, typowej broni bójkowej
- tym kwestiom, jako ważnym, chcę poświęcić osobną uwagę
w następnej kolejności.
Przyjrzyjmy się zatem kolejno różnym sytuacjom bitkowym..
*
Panie, nie ma tego kraju, nie ma tego zwyczaju, gdzie by było
już tak jak w niebie anieli. Nie było tak. Ale, panie, ooo, co
chcieli to robili. [w8]

Przed pojawieniem się remiz strażackich, „domów ludowych"
i świetlic, zabawy odbywały się w chałupach (muzyka), bądź
- w ciepłe pory roku - na wolnym powietrzu (majówka).

Chętnik

pisał (1924, s. 112): Do tańca i zabaw Kurpie,
szczególnie
młodzież,
są bardzo skorzy. (...) To tez nie tańczących
dziewuch
prawie nie ma na puszczy, a zabawy z muzyką urządzane
są parą

razy tygodniowo. Uwaga ta (a można j ą z pewnością odnieść także
do innych terenów Polski) dobrze charakteryzuje rolę zabaw
w egzystencji młodzieży. Zabawy urządzano stale, a brał w nich
udział każdy, kto nie chciał być wykluczony z grupy kawalerki
(miało to, jak zobaczymy, zasadnicze znaczenie w odniesieniu do
bójek).
Muzykę organizowało zwykle kilku kawalerów. Należało do
nich wynajęcie dużej izby w czyjejś chałupie jak też opłacenie
muzykantów. Powszechność bójek sprawiała, że nie każdy
gospodarz chętnie użyczał izby, proszono więc kogoś bliskiego.
Z drugiej strony starsi wykazywali wiele zrozumienia dla kawa­
lerki: zabawa była przecież niemal jedyną rozrywką dostępną
młodzieży (jeden z moich informatorów wywodził w ogóle
istnienie w każdej chałupie kurpiowskiej jednej dużej izby z faktu
częstego urządzania muzyk). Informacje o zabawach przekazywa­
no sobie ustnie. Udział brali kawalerzy miejscowi oraz z kilku
okolicznych wsi, natomiast dziewczętom nie wolno było uczest­
niczyć w muzykach poza wsią, co więcej, kawaler był zobowiąza­
ny przyjść do rodziców panny i poprosić ich o zgodę na zabranie
córki, obiecując odprowadzić ją do domu. Poza tym przychodzili
także ludzie starsi: młodzi gospodarze (orace) brali częściowo
udział w tańcach, pozostali stanowili publiczność.
Wytwarzała się w ten sposób bardzo charakterystyczna sytua­
cja: liczba kawalerów była o wiele większa niż panien, które

pochodziły z jednej wsi i były zazdrośnie strzeżone przez
miejscowych młodzieńców. Tańczono na zmianę - kolejno
udostępniając parkiet kawalerom z innych wsi i pozwalając im na
kółeczko, czyli kilka tańców. Jak widzimy, możliwość bójki była
niejako wpisana w sam sposób organizowania muzyki. Bitka
mogła być oczywiście planowana - gdy ktoś chciał zemścić się na
konkretnej osobie (choćby za cięgi zebrane na poprzedniej
zabawie!). Jeżeli natomiast nie planowano jej wcześniej, miała
z reguły kilka typowych przyczyn:
1) Gdy miejscowymi kawalerami kierowała zazdrość o dziew­
częta z ich wsi: Była we wiosce zabawa, to przyjechali goście, nie.
Brali dziewuchy do tańca i wojna już jest. Miejscowym się nie
podobało,
że im dziewuchy zabierają.
[w21] Poza tym ładne

dziewczęta mogły być obiektem zainteresowań kilku kawalerów:
chęć odbicia komuś partnerki była doskonałą okazją do wszczęcia
bitki.
2) Uczestnicy zabawy, mniej lub bardziej pijani, nie ustępowa­
li sobie wzajemnie przy decyzji, jaki taniec będzie grany: No
i wtedy jeden

i nożem

drugiego

tam pociągnął.

w nos i tamuj w łeb, a jak tego, to i go

[w9] Nie wolno było pozwolić, aby ktoś

„ p o d s k a k i w a ł " , „ r z ą d z i ł " : o jak jeden prowadził
kółko,
rządził,
później jak się ktoś napił, to też chciał tak samo rządzić, to zaraz

następowało
nieporozumienie.
[w7] Kapitalne znaczenie miało
tańczenie wsiami na zmianę - rzadko kiedy zmiana tancerzy
odbywała się bez konflitów. W grę wchodziło podkreślenie
własnego prestiżu, nie dopuszczenie, aby „rządzili" obcy.
3) Wiele bójek było prowokowanych. Tak należy zakwalifiko­
wać bitki o słynne „krzywe spojrzenie": Mało której zabawy,
żeby się nie bili. Ten mówi kse, ten neć i to tak się o. Ten na tego
spojrzał krzywo, ten na tego i już. [ w l 2 ] Należało „pokazać się",

„postawić s i ę " , zwłaszcza przed obcym. Niebagatelną rolę
odgrywali tutaj herszty, bijaki, bohaterzy, jak zwano kawalerów
często wywołujących bijatyki. Poza tym, jak wspomniałem, spora
część bójek była powodowana chęcią zemsty. Zabawa, taniec,
sprzyjają wszelkiego rodzaju zaczepkom. Prowokujący, jeżeli jest
we własnej wsi, może czuć się zupełnie bezkarny. Prowadziło to
oczywiście do rewanżu, musiało bowiem dojść do sytuacji, że
zaczepiający pojawi się na zabawie we wsi zaczepianego. Zabawa
jest zresztą doskonałą okazją do załatwiania wszelkiego rodzaju
starszych porachunków, nie związanych ze zdarzeniami na innej
zabawie: jak ktoś miał na kogoś złość, to nie miał okazji, to przy
zabawie się chciał pobić to już... [w4] Wielkie znaczenie miała

solidarność kawalerki. Kawaler, w razie bójki nigdy nie był sam
- bito się z reguły grupowo, rzadsze były bójki między dwoma
młodzieńcami. Także ludzie starsi, obecni przy bójce, nie zawsze
starali się rozdzielić zwaśnionych, często ciągnęli za swoimi
(znaczenie udziału starszych ludzi w czasie bójek na muzyce było
jednak raczej niewielkie).
Odmiennym sposobem urządzenia i do pewnego stopnia
kategoriami uczestników charakteryzowały się majówki, letni
odpowiednik muzyki. Organizowano je szczególnie chętnie - nie
było problemów ze znalezieniem lokum, przestawała też mieć
znaczenie odpowiedzialność za stan miejsca do tańców. Majówkę
robiono na wolnym powietrzu, na murawie, na smugu, pod lasem
bądź nad rzeką, w miejscu które otaczano zielonymi gałęziami. Po

�II wojnie zaczęto przygotowywać dechy bądź salę, jak zwano
podłogę zbitą z odpadowych desek, otoczoną barierkami z drąż­
ków. Było tam wydzielone miejsce dla muzykantów, także ławka,
gdzie mógł funkcjonować bufet z alkoholem. Ten sposób urządza­
nia zabaw istnieje na Kurpiowszczyźnie do dzisiaj. Dechy służyły
do zabaw zwykle kilka lat, toteż do urządzających
majówkę
należało jedynie przystroić je zielonymi gałęziami i opłacić
muzykantów. Kawalerzy z okolicznych wsi także tutaj przy­
chodzili zwykle z własnej inicjatywy, nie zapraszani. Skład
uczestników na tradycyjnej majówce, to znaczy kiedy obecne były
tylko miejscowe dziewczęta, nie odbiegał od tego na muzykach.
Natomiast nie funkcjonowało tańczenie wsiami na zmianę, jeżeli
od uczestników pobierano wejściowe (majówka
zwana była
wówczas „biletówką"). Prawa miejscowych i gości wyrów­
nywały się: nikt nie czekał, aby pozwolono mu zatańczyć.
„Biletówki" jako zabawy o większym rozgłosie (często za­
praszano na nie okoliczną młodzież, stosowano pisemne ogłosze­
nia), gromadziły o wiele więcej uczestników. To, oraz fakt, że nie
bawiono się w prywatnym domu sprawiało, że bójki na majów­
kach często były o wiele gwałtowniejsze niż te na muzykach.
Powody pozostawały w zasadzie te same, natomiast prawdopodo­
bieństwo bijatyki rosło wraz z liczbą uczestników. Na muzyce,
gdzie miejscowi miewali znaczną przewagę, wiele zaczepek
i prowokacji nie prowadziło do bójki: słabsi ustępowali, obiecując
sobie odpłacić antagonistom przy najbliższej okazji. Natomiast
w sytuacji wyrównanych sił na majówce, gdy każdą wieś mogła
reprezentować spora grupa kawalerów, dochodziło w razie
zaczepki do natychmiastowej reakcji. Sytuacją wymuszone było
też używanie przez bitników innej broni bójkowej. O ile na
muzyce, poza przedmiotami specjalnie przygotowanymi do bicia,
używano sprzętów domowych, sztachet z płotu itp., o tyle tutaj
często posiłkowano się tym, co było najłatwiej dostępne, czyli...
tym, co miano pod nogami: Jak te chłopaki doskoczyli, tylko fu!
w te latarki, i sala patrzyć rozebrana! Normalnie, sala rozebrana,
wszystko, boki, nawet i spód. Wszystko w ruchu [w2] (znaczące, że

podczas opisywanej bójki Cyganie występujący w roli muzykan­
tów nie przestawali grać przez cały czas jej trwania; po zażeg­
naniu awantury bawiono się dalej, tyle że na ziemi - sala przestała
istnieć). Poza wymienionymi rysami charakterystycznymi bójki
mmajówkach nie różniły się od tych na muzyce. Nie jest też ściśle
obowiązującą regułą, że zabawy pod gołym niebem były miejs­
cem szczególnie gwałtownych bijatyk.
Na otwartym powietrzu odbywały się również najczęściej
zabawy odpustowe. Chcę je jednak opisać oddzielnie, gdyż bójki
do jakich tam dochodziło (a jeśliby wierzyć słowom infor­
matorów, trzeba by je uznać za element konieczny, na trwałe
wpisany w przebieg zabawy odpustowej) miały zupełnie inny
charakter niż opisane powyżej. Zabawa stanowiła nieodłączną
część odpustu. Zawsze płatna, połączona była ze sprzedażą
alkoholu, odznaczała się ludnością - uczestniczyli w niej ludzie
z wielu wsi, także dziewczęta. O ile na zwykłych zabawach
uczestnicy znali się przynajmniej z widzenia, o tyle tutaj, gdzie
przychodzono także z innych parafii, wielu było sobie zupełnie
obcych. Jednym z charakterystycznych rysów, jakim zapisały się
odpusty w pamięci uczestników, było zbiorowe pijaństwo połą­
czone z bijatykami, gdzie religijna strona uroczystości schodziła
na dalszy plan. Poza znanymi przyczynami bójek („rządzenie",
żądanie różnych tańców przez uczestników, zazdrość o dziew­
czynę) należy wymienić kilka typowych dla zabawy odpustowej.
Przede wszystkim odpust był świętem wszystkich, od dzieci po
starców, i przez to stawał się miejscem, gdzie załatwiano
najwięcej porachunków, można było mieć pewność, że spotka się
upatrzoną osobę: cekoj, jak tylko tam spotakamy sie na

odpuście,

to ja ci pokaże. [w21] Na charakter bójek wpływał też fakt, że
każda wieś była licznie reprezentowana. Ponieważ obowiązywała
solidarność między mieszkańcami jednej wsi, dochodziło do
bijatyk, w których wioska na wioskę sła - uczestniczyła tak
kawalerka, jak starsi. Jak się zaczęli bić, to pięćdziesiąt
chłopa się
zebrało. Jeden za drugim, jeden za drugim. To na drugi dzień boso

wracali, [ w l l ] Częściej niż na innych zabawach dochodziło do
bójek prowokowanych, „o nic" - tu widać wpływ alkoholu,

odgrywającego podczas odpustów większą rolę niż na innych
zabawach. Być może przejaskrawiony jest obraz wyłaniający się
z opisów odpustów, przeradzających się w gromadne bijatyki.
Faktem pozostaje, że podczas odpustu przestawały często jak
gdyby obowiązywać wszelkie normy zachowania. Bijatyki prze­
rywały nawet uroczystości religijne (procesja wychodzi, a tu
z nożami, z kamieniami [w 10]), miewały też stosunkowo często
tragiczny epilog: to tutaj najczęściej używano w bójkach noży
i innej specjalnie przygotowanej broni. Z drugiej strony należy
traktować ostrożnie wypowiedzi o ścielących się podczas odpus­
tów trupach (Tutaj, jak nie było zabitego jednego, to odpust był
nieważny.
Lub: tam jak były odpusty (...) to tam jak jednego nie
zabili, to mówili,
że słaby
był odpust [ w l 7 ] ) . Podający te

informacje potrafili przypomnieć sobie ze swojego życia jedynie
pojedyncze przypadki zabójstw. W ich świadomości zaszedł
prawdopodobnie proces podobny jak u autora słów: przed wojną
jak się leli, na tych zabawach, mówi, to włosów i zębów, mówi, to
mogłeś grabić.
Tak się leli przed wojną.
[w27] Z pewnością

gwałtowność bijatyk na zabawach odpustowych, duża liczba
uczestników - to wszystko przyczyniało się do powstawania
stereotypowych wyobrażeń na ich temat. Bójki dzieliły tu los
innych zdarzeń z przeszłości, ich postrzeganie jest pełne anty­
nomii, obejmując tak potępienie jak i rodzaj podziwu; bardziej
jednoznaczny (nie zawsze negatywny) - jest stosunek do zdarzeń
współczesnych.
*

Fragmentem uroczystości weselnych, podczas którego naj­
częściej dochodziło do bójek były tańce, toteż mamy tu do
czynienia ze specyficzną formą bitek zabawowych. Wiadomo, że
wesele było uroczystością nie tylko dla rodziny, ale także dla całej
wsi, a nawet dla kawalerki spoza niej. Tańce weselne gromadziły
sporą grupę nie zaproszonych gości, określanych rozmaicie
w różnych regionach Polski: zapaśni goście (Kurpie), pasierby
(Podlasie), pitasy

(warszawskie), hołota,

wieczorowi

goście,

psiarze, kindery (Rzeszowskie), wieczorki (Piotrkowskie i Siera­
dzkie), grabarze,

ugorowi,

przegłądasy,

kuminiorze,

przybyłe,

(Łęczyckie i Łowickie), szewce (Skierniewickie), postronni (wie­
luńskie). Hołotę stanowili zwykle kawalerzy, z dziewczętami
(częściej bez), czasem młodzi żonaci mężczyni. Kotula wspomi­
nając udział hołoty w weselach rzeszowskich (1989, s. 27),
opisuje sytuację po I wojnie, kiedy to dochodziło do prawdziwych
bitew z użyciem noży i innej broni: Powstały
gromady, które
jakby specjalizowały
się w szantażach
i robieniu awantur, na
których często najgorzej wychodzili muzykanci. Bójki przeradzały

się w rzezie, pozostawiając ofiary śmiertelne. Także na Kurpiach
powodem bójek weselnych był z reguły konflikt między gośćmi
weselnymi uzapaśnymi.
O ile mi wiadomo, nie występowały tutaj
(z nielicznymi wyjątkami) grupy specjalizujące się w szan­
tażowaniu wesel, z pewnością natomiast można mówić o specyfi­
cznym „sporcie" polegającym na nawiedzaniu wesela przez
grupę kawalerów w celu „porządzenia'' na nim lub wręcz rozbicia
go. Nie zaproszeni goście byli zwykle tolerowani przez weselników - częstowano ich wódką, ustępowano też miejsca do tańca
na kilka „ k a w a ł k ó w " . Ich udział był przewidywany i niejako
wpisany w koszty wesela. Wspólna zabawa mogła trwać i całą
noc, często jednak dochodziło do bitek, przy czym konflikt mógł
przebiegać w dwóch typowych płaszczyznach:
1) Kiedy hołota nie była związana z weselnikami czy młodymi
i nie składała się z grup przybyłych ze wsi pochodzenia
nowożeńców. Powtarzały się sytuacje z zabaw: obie grupy chciały
tańczyć i żadna nie uznawała za „ h o n o r " ustępowania drugiej.
Zapaśni
uważali, że gościna im się należy, weselnicy zaś
próbowali ich usunąć (obdarzając nierzadko obraźliwymi epiteta­
mi, jak cytowany przez Kotulę: dziady, plac\). W razie otwartej
zaczepki tworzyły się dwie zwarte grupy bitników, a efekt bójki
zależał od stusunku sił - słabsza strona była zwykle wypierana
z chałupy (zapaśni goście przychodzili wieczorem, gdy weselnicy
byli już mocno zmęczeni alkoholem, często więc to oni pozo­
stawali na placu boju). Lecz, jak wspominałem, bójka mogła być
też sprowokowana, kiedy kawalerka przychodziła na wesele
57

�„rządzić", planując wywołanie awantury - wówczas oczywiście
każdy pretekst był sygnałem do bijatyki. Jak kiedyś byłem na
takim weselu,

(...)

I przyszli

po prostu

chłopaki

rozpędzić

to

wesele. [w21] Przebieg zdarzeń był typowy: zapaśni żądali
alkoholu i ustąpienia sali do tańca. Przy ich agresywnym
zachowaniu było pewne, że dojdzie do bijatyki. Charakterystycz­
ne jest, że dopóki w bójce ograniczano się do bicia pięściami, bez
użycia noży czy innej groźnej broni, nie musiała ona być
powodem przerwania wesela (nie dotyczy to oczywiście wypad­
ków rozbijania wesel z premedytacją). Stanowiła nawet rodzaj
tradycji weselnej, jak mówi muzykant z Rzeszowskiego (Kotula
1979, s. 351): Podczas tańców
raz po raz wynikały
sprzeczki
i bicie „po wszorzach",
czyli po łbach. Ale i to należało
do
obrzędów.

2) Stronami w bójce stawali się mieszkańcy wsi, z których
pochodzili nowożeńcy. Kawalerka z obu z nich uczestniczyła
w zabawie, zwykle w charakterze nie zaproszonych gości. W razie
bójki podział następował więc także wśród weselników; stawali
oni po stronie swojej wsi w sporze kto ma się bawić, czytaj:
rządzić.
Bitka mogła być w takim przypadku kontynuacją
„tradycyjnego" antagonizmu między dwiema konkretnymi wsia­
mi, z których kawalerka stykała się często i ścierała na zabawach.
Przychodziła też na wesele wykazać swą wyższość: Tak ta wieś
chciała

się wybić

trochę:

„No to my im musim zarządzić

trochę''.

[w23]

*
Powyższe opisy nie wyczerpują wszystkich okoliczności,
w jakich zdarzały się bójki. Zwłaszcza jeśli w grę wchodziła
zemsta. Większa bitka na zabawie, weselu bądź w innej sytuacji,
z której jedna ze stron wychodziła mocno poszkodowana, mogła
stanowić zarzewie długotrwałego konfliktu między
kawalerką
z dwóch wsi. Jej grupy urządzały wówczas na siebie prawdziwe
zasadzki, kończące się zbiorowymi bijatykami. Pozajuż wymie­
nionymi (wszelkie zabawy, odpusty, wesela), za najbardziej
sprzyjający po temu uznawano czas po niedzielenej mszy,
w której przecież uczestniczyli mieszkańcy całej parafii. To już
tak opowiadali, że jak pójdą do kościoła to się będą bili (...) Ci do
domu z kościoła,
a tamci zaszli, [w 13]

Tego rodzaju bójki mogły być wydarzeniami odosobnionymi,
bywały jednak przypadki zatargów długotrwałych. Przykładem
- konflikt między dwiema kurpiowskimi wsiami (Nowogród
i Mątwica) w latach 30. Trwał on około trzech lat i owocował
regularnymi bitwami, często właśnie po niedzielnej mszy. Kawa­
lerzy wkładali wówczas na mszę dłuższe ubrania, aby nie widać
było spod nich przygotowanych do bicia kociub - drewnianych,
okutych na dole lasek. Pamięta się także o regularnych antagoniz­
mach między kawalerkami dwóch wsi, ciągnących się całymi
pokoleniami. Powodem bijatyk bywały także akty indywidualnej
zemsty. Pobicie lub choćby zaczepienie jednego z kawalerów
kończyło się odwetem jego kolegów - na określonej osobie lub na
kawalerce wsi, z której ona pochodziła. Zdarzało się zatem, że
grupa kawalerów zjawiała się na zabawie (lub wybierała inne
dogodne okoliczności) w celu pobicia konkretnej osoby. Jeden
z rozmówców określił to jako polunek, co chyba dokładnie
oddaje charakter takich zachowań. One także mogły być począt­
kiem dłuższych zatargów, przeradzających się w „tradycję"
bójek między dwiema wsiami. Można stwierdzić, że niemal każda
wieś (a raczej jej kawalerka) miała swojego zwyczajowego
przeciwnika. Co ciekawe, bardzo często bywały to wsie bezpo­
średnio sąsiadujące ze sobą.
Przy okazji tego typu sytuacji uwidacznia się swoisty rys bójek
wiejskich: nawet w okresie regularnego bijania się młodych ludzi
z dwóch wsi (pomijając nie tak częste otwarte „wojny''), konflikt
nie przenosił się zwykle na życie codzienne, a przejawiał tylko
w specyficznych okolicznościach: podczas zabawy, wesela,
krótko mówiąc - przy zetknięciu się grup kawalerów, gdzie
konieczne było podkreślenie własnego prestiżu, nieustępliwości,
odwagi. Kawalerka prowokowała bójkę, gdyż ona to, posłużmy
się słowami Kotuli, dawała najwięcej emocji i zadowolenia. I to

58

obojętne,

zwycięska

czy przegrana,

ale taka prawdziwa,

z rzeczy­

wistym przeciwnikiem.
Bitka j a w i się więc jako rodzaj współ­
zawodnictwa, rywalizacji.
*

Bitkom towarzyszyły sporadycznie zabójstwa. Choć częstsze
niż obecnie (ajednocześnie o wiele rzadsze niż to deklaruje wielu
mieszkańców wsi!), pozostawały wydarzeniami wyjątkowymi,
tragicznymi i , z nielicznymi wyjątkami, zdecydowanie potępiany­
mi. Mogły być nie zamierzone, przypadkowe, ale też bywały
aktami osobistej zemsty lub niewątpliwego okrucieństwa. W naj­
bardziej typowych bójkach celem rzadko była śmierć przeciw­
nika. Nawet gdy posługiwano się nożami, wielokrotnie były to
zwykłe scyzoryki, którymi można było pokrajać kogoś, lecz nie
zabić - podkreślało to wielu informatorów. Właśnie powszech­
ność użycia noży podczas bójek przyczyniała się do wielu nie
zamierzonych śmierci. Oczywiście zabójstwa bywały planowane
jak też dokonywane z zimną krwią i okrucieństwem. Przy
majówce,
modlili się, modlili, cholera,
dwa razy nożem. (...) Bo on miał jakaś

był Baranek Boży, a on go
pretensja do niego. [wl8]

Jest to zdarzenie wyjątkowo drastyczne przez swoje okoliczności,
lecz i podczas zabaw zdarzały sie równie nieprawdopodobne: i go
kurde we czterech, tymi drutami [kolczastymi - A.P.]
okręcili.
Pchnęli go, tu, o. Niósł z Klembowa do Paska tak o w ręku,
wnętrzności.
No i tu gdzieś do Dobczyna doszedł i zmarł. [w2] Tak

okrutnym jak powszechnym zwyczajem było też kopanie leżące­
go przez kilku nieraz kawalerów, co mogło skończyć się śmiercią.
Jedyną sytuacją, kiedy zabójstwo nie spotykało się z potępieniem,
bywała śmierć herszta, bijaka, a więc człowieka, który swoim
częstym wywoływaniem bijatyk i awantur nastawiał przeciwko
sobie całą społeczność. Za niemal naturalną kolej rzeczy uznawa­
no, że ów zadziorny zostawał w końcu przez kogoś odważnego
zabity.
*

Czynnikiem o niewątpliwie dużym wpływie na charakter
i częstość bójek był jak i jest alkohol. Pozostaje rozstrzygnąć,
w jakim stopniu jest on „głównym s p r a w c ą " , a na ile czynnikiem
sprzyjającym, lecz nie koniecznym dla powstawania bójek.
Powszechne mniemanie wydaje się jednoznaczne i daje się
streścić w stwierdzeniu: to wódka bije. Tymczasem, jak wynika ze
źródeł (także z wypowiedzi moich informatorów) alkohol był
dawniej podczas wesel i zabaw używany w stopniu daleko
mniejszym niż obecnie (Na weselach tak nie bywało (...) Po
kieliszeczku wódki tylko [ w 11 ]). Pito przed zabawą dla „humoru'',
dla dodania sobie animuszu, lecz nie upijano się. W latach
1928-1938 ilość spożywanego alkoholu wynosiła od 0,7 do 1,6
litra spirytusu rocznie na osobę. Nie da się tego w żaden sposób
porównać tak z okresem największego pijaństwa z lat 40.
ubiegłego wieku (9,6 1. spirytusu per capita!) jak i z czasami
obecnymi. Ilość spożytego alkoholu pozostaje więc w niezgodzie
z twierdzeniami, że największe nasilenie bójek miało miejsce
właśnie w okresie międzywojennym. Młodzież zaczęła używać
alkoholu w większych ilościach dopiero sporo lat po I I wojnie,
a jednocześnie nasilenie i gwałtowność bijatyk istotnie zmalała.
Obecna kawalerka określana jest pod tym względem jako
„kulturalniejsza", „mądrzejsza". Wydaje się zatem, iż nie
istnieje prosta zależność między ilością spożywanego alkoholu
a częstotliwością bójek. Najbardziej widoczny wpływ alkohol
miał moim zdaniem nie na fakt dojścia do bójki, ale na jej przebieg
- jest on w dużej mierze przyczyną gwałtowności bijatyk i ich
okrucieństwa. Najpoważniejsze konsekwencje miewały właśnie
owe z pijanymi uczestnikami, podczas gdy bitka między trzeź­
wymi kawalerami kończyła się z reguły na siniakach. Upojenie,
powodując wzmożoną agresywność i nadpobudliwość sprzyja też
powstawaniu zwyczajnych nieporozumień. Wyłania się też inna
strona zagadnienia: istnieje w pewnym sensie obowiązek picia.
Picie alkoholu jest na pewno sposobem na rozładowanie napięcia,
dodanie sobie śmiałości, lecz uznane jest też za warunek dobrej
zabawy. Czas zabawy jest czasem wyłączonym z powszedniości,

�odrealnionym, a alkohol jest środkiem pomagającym pełnemu
włączeniu się w odmienną rzeczywistość zabawy. Pozostawanie
trzeźwym może być więc uznane za nieprzestrzeganie obowiązu­
jących aktualnie norm zachowania i prowadzić do odrzucenia: bo
pan jest trzeźwy

i obcy, a u nas takich biją (Kłosowski 1985, s.

236). Przy czym taki stosunek do trzeźwych dotyczy też swoich,
nie tylko nieznajomych.
Choć z ostrożnością należy traktować twierdzenia o zanikaniu
bójek (nowe badania wykazują, że są one niemal równie częste co
dawniej, zmniejszyła się jedynie ich gwałtowność), to szybko
rosnące spożycie alkoholu przez młodzież nie wiąże się bezpo­
średnio z ich nasileniem.
*
Sztylety i noże do kieszeni
włożę,
Do ładnej dziewczyny zaprowadź
mnie,
Zabije mnie ktosi, albo ja kogosi,
Bo mi sie czupryna na głowie
podnosi!

Boże!

towarzyszy także współczesnym przemianom na wsi. Bywa, że
nie mamy już do czynienia z paczkami reprezentującymi wieś czy
jej część, ale z t.zw. stacjami, na które podzielona jest młodzież
wiejska dojeżdżająca do pracy w mieście. Grupa składa się
wówczas z kawalerów z kilku wsi, wsiadających do pociągu na
jednej stacji PKP. Pociąg staje się jednym z miejsc urządzania
zasadzek na antagonistyczne grupy. Płaszczyzna konfrontacji
przenosi się więc z międzywioskowej na poziom nieco wyższy:
kawalerzy reprezentują terytorium o nie określonych ściśle
granicach, obejmujące kilka sąsiednich wsi. Owo terytorium
(okolica), kategoria współtworząca tożsamość mieszkańców wsi
jest jednym z elementów wpływających na specyfikę bójek. Jak
wynika z poprzednich konstatacji pozostałe kategorie to wieś oraz
jej część (np. „ b r z e g " wsi), ale też parafia. Bójki, w których
istotną rolę odgrywają owe kategorie są zatem świadectwem
istnienia kilku poziomów tożsamości lokalnej, lecz, chciałoby się
rzec, także sposobem ich współtworzenia i podtrzymywania.
*

(Kotula 1962, s'. 245)
Bohaterem bójek jest bez wątpienia wiejska kawalerka. Bitki
indywidualne nie odgrywały tak wielkiej roli jak zbiorowe
- w interesujących nas okolicznościach (zabawa, bójka) młodzie­
niec występował z reguły jako członek grupy kawalerów, zajmij­
my się zatem jej charakterystyką, nie zapominając o innych
kategoriach uczestników bądź świadków bitek, wszak i oni
decydują o ich specyfice: nie bez znaczenia pozostaje fakt, czy
bójka odbywa się przy dziewczętach, kobietach lub starszych
mężczyznach. Przedmiotem uwagi będzie zwłaszcza tworzenie
się i funkcjonowanie grup kawalerów (paczka, wiara, hebra),
obowiązująca w nich silna solidarność wewnętrzna (kolegaństwo), oraz herszty, bijaki, jak, między innymi, zwano bójkowych
prowodyrów.
Chłopiec zaczynał palić kawalerkę
w wieku 16-18 lat, j u ż
przedtem jednak bywał na zabawach, podglądał starszych kole­
gów (solidarność grupowa zapewniała w razie bójki bezpieczeń­
stwo także nieopierzonym kawalerom). Z zasady kawalerzy
występowali w mniejszych bądź większych grupach, reprezen­
tujących poszczególne wsie bądź ich części (o ile we wsi była
więcej niż jedna paczka). Nieczęsto zdarzało się, aby na zabawę
do innej wsi szedł kawaler samotnie - właśnie ze względu na
łatwość, z jaką mógł się stać obiektem zaczepki. Grupy owe,
o zróżnicowanej liczebności (kilku - kilkunastu kawalerów)
zwano rozmaicie: były więc kurpiowskie paczki, szajki, ugrupo­
wania, kliki, kupy, rzeszowskie hebry, wiary. Zbierały się one
w dni powszednie popołudniami lub po niedzielnej mszy, i uda­
wały na zabawę w okolicy bądź, jak często tudzież trafnie to
określano, paradowały (bywało, dążąc do spotkania z inną
paczką). Nie jest przy tym żelazną regułą solidarne występowanie
wszystkich kup z jednej wsi przeciwko wszystkim z drugiej.
Możliwa jest sytuacja, ż e grupa popada w konflikt z innymi
z własnej wsi, jednocześnie pozostając w dobrych stosunkach
z paczką ze wsi sąsiedniej, bo: cała wioska to nigdy nie była tak
w komplecie, żeby wszyscy byli tak zwarci, [w 18] Rzecz jasna,

kawalerzy z określonej wsi nie musieli być podzieleni na ściśle
wyodrębnione grupy. Do jednoczenia się dochodziło wówczas
w „nagłej potrzebie" - w razie bójki, w obronie jednego
z kolegów. Taki rodowód mogły mieć, jak wspominałem,
długotrwałe konflikty między całymi kawalerkami z dwóch wsi
(dosyć typowym schematem jest pobicie chłopaka „chodzącego"
do dziewczyny do innej wsi przez tamtejszych kawalerów, za
którego mszczą się wszyscy jego koledzy, co powoduje dłuższy
zatarg). Przykładem samoistnego tworzenia się grup bitników
bywała bójka weselna. Wiadomo, że zapaśni goście nie przy­
chodzili z jednej tylko wsi. W razie bójki potrafili jednak w sposób
zwarty przeciwstawić się weselnikom, jeżeli ci nie potraktowali
ich uprzednio odpowiednio godnie (co nie wyklucza częstych
bitek między samymi nie zaproszonymi gośćmi). Powstawanie
nowych sytuacji związanych z tworzeniem się grup bitników

Istnieje możliwość, że w materiale źródłowym nie jest w pełni
reprezentowana rola bójek indywidualnych, jako słabiej pamięt­
nych. Jednakowoż w obu rodzajach bójek niezmiernie ważną rolę
odgrywał czynnik solidarności grupowej kawalerów, zwanej
przeze mnie za Kotula, dla wyjątkowej celności terminu, kolegaństwem (Kotula 1962, s. 248). Oznacza ono wierność, braterstwo
broni obowiązujące bitników. Szczególnie, oczywiście, w sytua­
cji zagrożenia - zaczepki bądź bójki, przedkłada się dobro całej
kawalerki nad własne bezpieczeństwo. Przyładem kolegaństwa są
opisywane przeze mnie akty zemsty za jednego z kolegów, fakt
częstości grupowych bitek, gdy w grę wchodzi także prestiż,
honor wsi. Kolegaństwo
obowiązywało bezwzględnie, kto go
naruszył,

wypadał

poza nawias życia

wiejskiego (Kotula, op.cit.).

Tłumaczył jeden z moich rozmówców komuś, kto odwodził go od
przyjścia z pomocą kolegom: ja nie mogę tak zrobić, bo ja później
nie wyjdę,

na wieś

nie wyjdę,

nie dadzą

mnie że ja

stchórzył,

uciekł, a ich tam pobili. [w9] Dodać trzeba, że solidarność
z kawalerami obowiązuje w razie bitki także starszych mężczyzn
(choć trudno tu mówić o kołegaństwie,
słowo to określa raczej
stosunki między kawalerami). Zwykle czują się oni w obowiązku
stanąć po stronie „ s w o i c h " kawalerów nie zaś uspokajać zwaś­
nionych. Obowiązkowa solidarność w razie bitki była niezbęd­
nym warunkiem dla utrzymania równowagi sił na zabawach
- każdy z kawalerów miał świadomość, że nie jest osamotniony,
ale jednocześnie zdawał sobie sprawę, że jego potencjalny
przeciwnik również nie występuje w pojedynkę. Dawało to więc
z jednej strony poczucie bezpieczeństwa, a z drugiej studziło
zapał co bardziej skorych do bitki młodzieńców. Jednak rola
kolegaństwa
nie jest tak jednoznaczna, jeżeli chodzi o jego wpływ
na charakter bójek. Jemu to zawdzięczamy ich gwałtowność,
przewagę grupowych bitek nad indywidualnymi pojedynkami.
Stąd zdemolowane domy, ciężko ranni uczestnicy, znęcanie się
kilku kawalerów nad jednym przeciwnikiem.
*

Odrębne miejsce należy się hersztom, bijakom, a więc tym
uczestnikom zabaw, odpustów, wesel, ale nie tylko, którzy
najczęściej przyczyniali się do powstawania bójek. Istnieje
bogactwo określeń odnoszących się do tej kategorii bitników,
przy czym j u ż w samym nazewnictwie daje się zauważyć
stosunek mówiącego tak do nich jak do bójek w ogóle. Mówiono
więc o: - hersztach, - bijakach, - awantunikach (ew. awanturnych), — nożownikach,
— rozbójnikach,
— zawziętych
— zawadyjnych, - zaczepnych, - zadziornych (ew. zadziorach), - gierojach,
-

asach,

-

mocnych,

-

silnych,

- przekornych,

-

bitnych,

- wodzirejach. Zdecydowanie pejoratywne określenia to: - łobuz,
- chuligan, - grandus. Taka też, niezupełnie jednoznaczna jest
ocena bijaków. Chciałbym tutaj wprowadzić od razu konieczne

59

�rozróżnienie. Istnieje zasadnicza różnica między zadziornymi
kawalerami, lubiącymi się bić, także choćby dla sportu, a tymi,
którzy specjalizowali się w rozganianiu zabaw bądź terroryzowa­
niu wesel. Ich działalność posiada wszelkie cechy rozboju, co nie
pozwala ich stawiać w jednym szeregu z wiejskimi bijakami,
choćby ci prowokowali częste bijatyki. Obie te kategorie uczest­
ników bójek scharakteryzuję oddzielnie.
Skłonność do permanentnego wywoływania bitek przypisuje
się powszechnie takiemu a nie innemu charakterowi zadziornych:
Ano, są takie charaktery, gdzie pójdzie na zabawę czy na wesele to
zaraz bójkę wywołuje i awantury (...). Każda wieś posiadała kilku
prowodyrów i z reguły oni też są obarczani (przyznajmy: słusznie)
odpowiedzialnością za powszechność bójek, zwłaszcza za ich
inicjowanie. Znano całe rodziny, z których kilku braci (nierzadko
w towarzystwie ojca) cieszyło się złą sławą gierojów. Lecz, jako
się rzekło, bitki z reguły angażowały większą liczbę kawalerów
niż tylko owych zawadyjnych. Poza cechami charakterologicz­
nymi wpływ na postępowanie kawalerów miała zatem z pewnoś­
cią postawa naśladownictwa, zwłaszcza jeśli bijak był rodzajem
autorytetu. Również omawiana chęć rządzenia, „pokazania s i ę "
to czynnik owocujący postawą zadziornego. Konkluzja wydaje
się więc taka, że bywali oni rzeczywiście kimś w rodzaju
„dowódców", właśnie prowodyrów kawalerki. Swoją zawadyjnością bronili „ h o n o r u " danej wsi. Zwłaszcza w przeszłości ich
rola mogła być bardzo zbliżona do opisanej. Kotula pisał o starych
bitnikach i ich praktykantach (op. cit., s. 246), przywołując czasy
sprzed I wojny. Wtedy było jeszcze miejsce dla hersztów
- prawdziwych autorytetów dla dorastających
podkawalirków:
Natomiast z materiału kurpiowskiego z późniejszego okresu
wynika, że prowodyrzy balansowali już wówczas na granicy
społecznej akceptowalności, także wśród kawalerki. Oni to
najczęściej posługiwali się nożami, rządzili na zabawach (jak do
draki dochodziło to nożem od razu bił [ w l ] ) . Skutkiem było
kurczenie się ich kręgu towarzyskiego, obawiano się ich nie­
obliczalności, często unikano wspólnych z nimi zabaw nie chcąc
uczestniczyć w bitce. Bojąc się też ich zemsty, nie chciano się
więc odwoływać do sądów w razie ciężkich pobić.
Przyjrzyjmy się drugiej z kolei kategorii prowodyrów bójkowych, a są nimi rozbójnicy (odpowiednik rzeszowskich baciarzy), jak będę ich umownie określał. Ich działalność to już nie
bitki, a terroryzowanie zabaw, a zwłaszcza wesel. Podkreśla się
ich tężyznę fizyczną, ale też prostackość, chamskość. Indywidual­
nie lub grupowo nawiedzali wesela, zmuszając gospodarzy do
częstowania siebie jadłem i alkoholem, muzykantów do przy­
grywania. Jak i w przypadku bijaków, słynne były rodziny,
z których pochodziło po kilku rozbójników. Dopiero po upływie
długiego czasu zmieniał się jednoznacznie potępiający stosunek
całej społeczności - dotychczas snute są jeszcze opowieści
o najbardziej znanych rozbójnikach i ich wyczynach, zwłaszcza
zaś o zwykle tragicznej śmierci, gdyż: taki był awanturny, dotąd
chodził, aż go zabili. Jak już się naprzykrzyło komuś. [w26]
Zabójca był rozgrzeszany, śmierć awanturnika przyjmowano
właściwie z ulgą (co z całą wyrazistością pokazuje przepaść
między bijakiem a rozbójnikiem: śmierć kawalera podczas bitki
była prawdziwą tragedią).
Bitka, odbywająca się przy osobach postronnych - dziew­
czętach, ludziach starszych, czy tak zwanych krzykacach, ga­
piach, mówi nam nie tylko o ich roli w zdarzeniach, ale też rzuca
światło na interesujące aspekty samego zjawiska. Udział ludzi
starszych w bójce po stronie swoich kawalerów (miast od­
grywania roli mediatora między bijącymi się) ukazuje bójkę
przede wszystkim jako formę rywalizacji między wsiami, jako
moment, w którym należy dać wyraz integracji społeczności
wioskowej (dodajmy jeszcze krzykacy, a otrzymamy pełne „wido­
wisko"). Dziewczęta nie opuszczały zabawy w momencie rozpo­
częcia bójki - umykały w kąty pomieszczenia bądź na ubocze,
lecz nie do domu, gdyż bitka najczęściej była jedynie „przeryw­
nikiem' ' w zabawie, po którym wracano do tańców. Dziewczęta
też (a także starsze kobiety) najczęściej występowały w roli

60

rozjemców a nawet obrońców, próbując zwłaszcza chronić
swoich bitych krewnych - braci, kuzynów, mężów. Wychodziły
też z tego, bywało, niewiele mniej poszkodowane niż sama
kawalerka. Dziewczyna mogła wprawdzie uchronić kawalera
przed pobiciem (bo to wtedy jak już dziewczyna, to przestają bić
[w27]), lecz nie zawsze było mu to w smak - nie jest „honorem"
zawdzięczać ratunek w takiej sytuacji kobiecie.
*

A którnego skalecyli, a sie obalił, to jesce i nogo ligał, [ w l ]
Analizując zjawisko bitki nie sposób pominąć tak istotnej kwestii
jak b r o ń bójkowa. Pod pojęciem tym, nieco mylącym może,
rozumiem wszystkie rzeczy używane do bicia podczas bójek.
Obejmuje ono przedmioty przygotowywane specjalnie z myślą
0 bitce („właściwa broń b ó j k o w a " , rzec można) jak też o innym
przeznaczeniu, którymi posiłkowano się w bijatykach.
Zacznijmy jednak od podstawowej „ b r o n i " , jaką było samo
ciało bitnika. Większość bójek ograniczała się bowiem do
okładania pięściami, kopania, bicia głową, także - drapania,
ciągnięcia za włosy. Bicie pięściami, kopanie etc. - które bywało
wstępem do większej bijatyki, kiedy chwytano za przedmioty
będące w zasięgu ręki; dominowało w indywidualnych pojedyn­
kach. W końcu - zadowalano się własnym ciałem, gdy jakakol­
wiek inna broń była nieosiągalna (wtedy na pięści, jak nie było nic
do ręki wziąść [w27]). Częste było kopanie przeciwnika, cechują­
ce się wyjątkowym okrucieństwem, kopano bowiem z reguły
łażących. Robiono to, bywało, do zabicia bądź ciężkiego potur­
bowania. Rolę marginalnego dodatku odgrywało targanie się za
czupryny, drapanie (pamiętamy słowa o przedwojennych bój­
kach, po których włosy i zęby „można było grabić"), uważane
raczej za sposoby zarezerwowane dla kobiet. Podobnie bicie
głową,, ów duński pocałunek, jak pisał Wawrzeniecki (1901,
s. 254) było stosowane jedynie sporadycznie.
Lecz bardzo często, tak w przeszłości jak obecnie, kawalerzy
przychodzili na zabawę wyposażeni j u ż zawczasu w przedmioty
do bicia - czy to planując bitkę, czy to chcąc zabezpieczyć się na
jej wypadek. Pierwsze miejsce wśród nich zajmuje oczywiście
nóż. Jego noszenie bywało swoistą pozą, nawet jeśli nie był
używany do bicia; to samo dotyczy opisanych niżej okutych lasek
1 sprężyn. Na Kurpiach (...) 20 do 30 lat temu, to każdy kawaler
taki starszy, chodzili w butach skórzanych z cholewami, i każdy
miał zatknięty nóż za cholewę. (...) On go nie używał, ale miał.
[w24] Liczne są opisy zabójstw dokonanych nożami, równie
często jednak wspomina się o używaniu nie długich noży,
a scyzoryków, nie mogących być przyczyną śmierci. Stąd być
może powszechność określeń w rodzaju pokrajany, poszatkowany
jak kapusta. Rzadszą, lecz bardziej interesującą bronią były
sprężyny. Trudno stwierdzić, skąd bierze się aż taka ich popular­
ność, jednak pewne jest, że używano ich do bicia w wielu
regionach. Były to więc stalowe sprężyny, bywało, osadzone na
drewnianej rękojeści; niektóre posiadały też zamocowane na
drugim końcu kawałki metalu: odważniki (funty, gwikty), babki
do klepania kos itp. Przyrząd z dwoma ciężarkami zwany był
dwufuntnikiem (kurpiowszczyzna). W całości broń mogła mieć
ok. 25 cm długości. Do rękojeści sprężyny przymocowywano
niekiedy rzemienne paski, utrzymujące broń w ręku (wareckie).
Sprężyna podhalańska jest krótsza, z dwoma niedużymi kulkami
na końcach. Rzeszowska gumszlaga była obciągnięta skórą,
z ciężarkiem na końcu. Spokrewnioną ze sprężynami bronią były
znane w rozwadowskiem gumoszlaki, kawałki węża gumowego,
z ołowianym ciężarkiem z jednego, a skórzaną pętlą z drugiego
końca.
Równie charakterystyczną bronią były laski: kociuby, kulasy,
lachy, lagi. Z bambusa (kupowane) lub dębowe (własnej roboty),
okute metalem na dole, były ulubionym atrybutem kawalerki
- noszenie ich było rodzajem mody. Kawalerzy „paradowali"
z nimi jawnie (zabawa, odpust, niedzielne popołudnia) bądź
ukrywali zawieszone na ramieniu pod paltem, jeśli planowali lub

�obawiali się bitki. Mimo częstotliwości używania w bitkach
i groźnego wyglądu, były kociuby stosunkowo bezpieczną bronią.
Marginalną rolę odgrywała podczas bójek broń palna i kastety.
Pierwsza pojawiała się rzadko, głównie w okresach bezpośrednio
po wojnie. Kastety (boksy - rozwadowskie) były sporadycznie
sporządzane przez wiejskich kowali, lecz i ich użycie w bitkach to
rzadkość.
Oczywiście większość, jaką stanowili ci bitnicy, którzy nie byli
zawczasu uzbrojeni, była zdana na przedmioty znajdujące się
w zasięgu ręki. To „arsenał" wyjątkowo bogaty, można też
mówić o jego specyfice w zależności od miejsca bitki. Najbardziej
urozmaicony jest zbiór przedmiotów używanych do bicia podczas
muzyk i wesel, gdy bójka rozgrywała się w chałupie i jej
otoczeniu. Niemal każdy element wyposażenia gospodarstwa był
potencjalną bronią bójkową. A więc ławy, krzesła, talerze, garnki,
dzbanki, butelki, tudzież siekacze i tłuczki do ziemniaków,
miotły. Na podorędziu znajdowały się też zwykle v. idły, kosiska,
młotki, orczyki, kłonice, siekiery. No i , rzecz jasna, słynne
sztachety z płotów. Ich sława dorównuje powszechności użycia
w bójkach: Płoty tam takie o, z tych sztachetów to nie dostojały.
Jeszcze przeważnie tak jak gdzieś zabawy były w pobliżu, to nie
dostały, [w 18] Specyfiką weselnych bitek było rozbieranie kuchni
i pieców, zdarzające się w momencie, gdy hołocie udawało się
wyprzeć weselników z chałupy. Kuchnie ulegały całkowitej
destrukcji, ciskano fajerami, kaflami, blatami, cegłami. Swą
odrębność zaznaczały bitki podczas majówek, gdzie, prócz innej
broni, powszechnie używano desek z rozebranych sal do tańca.
Jeżeli majówka odbywała się blisko pastwisk, używano czasem do
bicia drągów z ich ogrodzeń.
Pozostająjeszcze przedmioty zupełnie przypadkowe, używane
w wielu okolicznościach, a więc kamienie, kije, kołki etc.
Najpowszechniej posiłkowano się kamieniami, zwłaszcza pod­
czas grupowych bijatyk. W ostatnim przypadku kamienie były
wybierane z pełną premedytacją, lecz generalnie przedmiotów
tego typu używano z braku innej broni.
Zupełne rozczarowanie spotyka badacza w przypadku kwestii
potencjalnie bardzo interesującej, jaką są zasady i metody walki.
Nie natrafiłem na żadne ślady reguł rządzących biciem. Jeżeli
byto coś istotnego w bójce, to z pewnością skuteczność, nie styl
walki: bił każdy jak mógł, jak mu się dało. [w27] Deklarowany jest
też całkowity brak zakazanych sposobów bicia, na przykład
kopania leżącego. Potwierdzenie istnienia pewnych reguł dotyczy
miasta, gdzie częstsze były pojedynki między dwoma mężczyz­
nami, kiedy nie wolno było między innymi kopać, nie tylko
leżącego. To może być odbiciem przeniesienia elementów sub­
kultury więziennej poza zakłady karne, zauważalnego w dużo
większym stopniu w miastach niż na wsi.

*
Bitka, zjawisko powszechne i mające niebagatelne znaczenie
nie tylko dla kawalerki, musiała ulegać do pewnego stopnia
formie rytualizacji; być nie tylko zaburzeniem, zakłóceniem, bez
reszty spontanicznym, ale nabierać cech „obrzędu" z jego
ustalonym miejscem, czasem i następstwem zdarzeń oraz funkcją.
Chcąc prześledzić stopień zrytualizowania bójek, zająłem się
analizą dostrzegalnych typowych zdarzeń i ich sekwencji w czasie
bitek, zwanych przeze mnie dalej scenariuszem bójki. Nie
oznacza to oczywiście możliwości prześledzenia krok po kroku
całego przebiegu wydarzeń podczas bójki, nawet gdyby udało się
ustalić jakąś jej modelową postać. Istniały natomiast powtarzają­
ce się typowe układy zachowań w konkretnych okolicznościach
i te z nich, które dają się wyodrębnić, zostaną scharakteryzowane.
1) Gaszenie lampy jako sygnał do bitki, to najczęściej
występujący stały element bójki. / pierwszy ruch to potłuczenie
lampy naftowej. Zeby ciemno było. [w24] Dotyczy to w głównej
mierze muzyk, ale od zgaszenia światła zaczynano bitki także
w czasie majówek. Jeśli bójka była zaplanowana, gaszono
jednocześnie całe oświetlenie, a robili to „obstawiający" je

kawalerzy, bywało, że na okrzyk gaś! Lecz i w razie nagle
wybuchłej awantury wołano bić się po ciemku. W zamieszaniu po
zgaszeniu światła dostrzec można pewien porządek. Dziewczęta
umykały w kąty, na środku pozostawali bitnicy, mimo ciemności
dobrze orientujący się, kto jest naprzeciwko kogo. Bójka zwykle
nie powodowała przerwania zabawy, po pewnym czasie zapalano
światło i wracano do tańców. Tego rodzaju przerywniki mogły
mieć miejsce kilka razy w ciągu jednej zabawy - to jest zapewne
przyczyną, dla której dziewczęta nie traktowały bitki jako
powodu do powrotu do domu. Krótkie bójki po ciemku, bez
poważnych następstw i to kilkakrotne w ciągu zabawy, stanowią
typ najpowszechniejszy. To właśnie owe bitki dla „honoru",
„pokazania s i ę " . Czemu jednak służyło gaszenie światła, skoro
kawalerka nie obawiała się otwartych awantur w innych sytuac­
jach? Wiele wskazuje na to, że czyniono to z chęci dalszego
ograniczenia negatywnych następstw bójki, choćby zemsty.
Bójka miałaby pozostać rodzajem rywalizacji między grupami
kawalerów, przynależnym do czasu zabawy, nie zaś do czasu
codzienności.
2) Rozbieranie kuchni. Było elementem typowym szczegól­
nie dla bitek weselnych, rzadziej zdarzało się podczas muzyk.
Pamiętamy, że powodem bójek weselnych był zwykle konflikt
weselników z hołotą, która mogła przyjść z zamiarem wywołania
awantury, jak w słowach śpiewki (Kotula 1962, s. 248):
Co to za wesele, co tu nie ma bitki,
Nie ma tu kto zacząć wrzawy dla rozrywki.
Dążyła ona wówczas do wyparcia gości weselnych z izby do
tańca. Dochodziło do bitwy na przedmioty ciskane przez drzwi
i okna w obie strony. Regułą było, iż „oblężeni" w izbie zapaśni
rozbierali kuchnię, używając jej części do bicia. Sytuacja owa
trwała i do kilku godzin, kończyła się zaś zwykle rejteradą
zapaśnych. Takie ich zachowanie wydaje się na pozór nie­
zrozumiałe: kontynuowanie tańców było właściwie niemożliwe
ze względu na nacierających weselników. Poza tym kawalerka,
która rozbijała wesele była w danej wsi obca i w ostatecznym
rachunku nie mogła liczyć na wygraną. Zważywszy jednak, że
bijatyka była planowana, musiano brać pod uwagę jej typowy
przebieg i możliwe konsekwencje. Pamiętając przy tym o fakcie,
że bójka bywała traktowana jako stały, oczekiwany niemalże (co
wcale nie oznacza: pożądany!) element wesela, opisany charak­
terystyczny bieg wypadków staje się jeszcze jednym wariantem
scenariusza bójki, traktowanej, mówiąc słowami muzykanta
weselnego jako należącą do obrzędów.
3) Niszczenie sal do tańca podczas majówek to zjawisko
0 charakterze analogicznym co rozbieranie kuchni w trakcie bitek
weselnych. Potencjalni bitnicy doskonale zdawali sobie sprawę,
że w każdej chwili mają pod nogami szybko dostępną broń.
Zresztą sprawność, z jaką potrafili rozebrać dechy, zbite bądź co
bądź solidnie, świadczy też o daleko posuniętej wprawie. Bitka
1 zniszczenie sali nie musiały być znakiem końca zabawy, co
wymownie świadczy o oswojeniu bijatyki jako zjawiska. Jak już
wspomniałem, rozebranie sali mogło być poprzedzone zgasze­
niem światła, co rozszerza sferę rytualizacji na kolejną część
działań związanych z bitką.
Z tego co dotychczas zostało powiedziane, wyłania się obraz
zjawiska odmienny od ukształtowanego w potocznym rozumie­
niu: bitka przestaje być fenomenem o całkowicie nieprzewidywa­
lnym toku i finale oraz wywierającym definitywnie destruktywny
wpływ na kulturę w jakiej istnieje. Nie obejmuje to całego pola
semantycznego określonego pojęciem bójki, a raczej dotyczy jej
najpowszechniejszego typu z konieczności noszącego znamiona
modelu. Nieświadomej typologizacji bitek dokonują zresztą
i sami ludzie wypowiadający się o nich, co widać w zróż­
nicowaniu słownictwa. Opowiadanie o „ z w y k ł e j " bójce nie
nastręcza nikomu większych trudności; istnieje bogactwo okreś­
leń na samą bójkę, bicie i bijących się (kwestia terminologii
bójkowej, podobnie jak folklor bitkowy, zostały w artykule, ze
względu na ograniczoną jego objętość, jedynie zasygnalizowane).
Natomiast przedstawienie zdarzeń wyjątkowych, tragicznych,

61

�wymaga też specjalnej terminologii. Należą do niej choćby takie
określenia jak krzywda, bandytyzm. Pierwsze nie bywa używane
w odniesieniu do konsekwencji zwykłej bitki, tak samo drugie:
bitnik mógł być określany jako chuligan, bijak, ale nie jako
bandyta.

Jednym z celów rozważań nad bitką była chęć określenia jej roli
w życiu społeczności wiejskiej, ustalenie charakteru zależności
między bójką a funkcjonowaniem grupy. Analiza okoliczności
bójek, uczestników i motywów ich postępowania oraz stopnia
społecznej akceptacji wskazuje bezpośrednio na kawalerkę jako
na głównego aktora wydarzeń i zainteresowanego przedmiotem
naszej refleksji. Jej też poświęcę na koniec więcej miejsca.
Przedtem kilka zdań tyczących konfliktu i możliwych odniesień
tego pojęcia do zjawiska bitki. Rozumiany jest on jako sprzecz­
ność interesów, poglądów, niezgodność, spór. Mówi się też
ogólnie, iż powstaje wówczas, gdy istnieje jakieś dobro, które nie
może być jednocześnie w posiadaniu wszystkich doń preten­
dujących, a dobrem tym może być stanowisko, rzecz, słuszność,
władza lub cokolwiek innego (Reykowski 1984, s. 64). Niepo­
dzielność dobra nie musi być przy tym rzeczywista - wystarczy,
że jest ono za niepodzielne uznane. Konflikt jest przyczyną walki
o porządane dobro. W jakich okolicznościach bójka jest wynikiem
sprzeczności interesowi Pamiętamy, że można tak zakwalifiko­
wać wiele bitek na zabawach i weselach. Dążenie dwóch grup
(kawalerów miejscowych i „ o b c y c h " , weselników i hołoty) do
opanowania sali do tańca staje się impulsem do walki. To samo
dotyczy walki o dziewczęta. Dobrem jest tutaj (w rozumieniu
czegoś wykazanego, udowodnionego) „ h o n o r " , „rządzenie",
a zatem prestiż. Brakiem „ h o n o r u " byłoby dać wyprosić się z sali
do tańca, pozwolić „rządzić" obcym. Lecz, zauważmy, dobro,
jakim staje się prestiż, wcale nie musi być explicite uznawane za
niepodzielne: bitka dla podkreślenia prestiżu nie powstaje z chęci
zagarnięcia dla siebie wyłączności na „rządzenie". Istotą jest
okazanie, że jest się „ h o n o r o w y m " , oraz prowokowanie drugiej
strony, aby dowiodła swojego prestiżu. Nie mamy tu więc do
czynienia ze sprzecznością interesów czy wartości. Rzecz w za­
chowaniu równowagi w dostępie do dobra wspólnego dla rywali­
zujących.
Wyróżnia się także typ konfliktu destruktywnego, przebiegają­
cego zgodnie z zasadą „zwycięstwo jest niepodzielne' ', „albo my,
albo o n i " (tamże, s. 65). Większość bitek nie pokrywa się z tym
schematem. Rzadko mamy do czynienia z dążeniem do znisz­
czenia przeciwnika. Stąd istnienie scenariusza: zabawa - gaszenie
światła i bójka - zapalenie światła i dalsza zabawa. Jedynie bójki
wywoływane w celu rozbicia zabawy, wesela przez rozbójników,
oraz będące aktem zbiorowej zemsty lub bezpośrednią konsek­
wencją picia alkoholu, mieszczą się do pewnego stopnia w wy­

mienionym typie konfliktu. Nie dostrzegamy tutaj owej swoistej
gry, rywalizacji, demonstrowanego „ h o n o r u " . Kawalerzy ze­
mszczą się lub zostaną bez litości pobici. Rozbójnik sterroryzuje
wesele bądź grozi mu okrutna zemsta, a nawet śmierć.
Kawalerka wiejska, jako że awansowała na „głównego win­
nego' ', zasługuje jako taka na odrębną uwagę. Pożyteczne będzie
moim zdaniem potraktowanie jej jako grupy wieku, z jej
częściową formalizacją, trwałym członkostwem, organizacją
wedle kryterium wiekowego. Grupa wieku może mieć swych
przywódców, ustaloną hierarchię i strukturę, nazwę, pieśni,
odrębny status wobec reszty społeczności. Jej członkowie po­
czuwają się do wspólnoty i odrębności wobec innych grup wieku.
Jedynie kwestie sformalizowania i stałego członkostwa mogą
budzić tu pewne wątpliwości: w obrębie jednej wsi bywa kilka
grup kawalerów, skład ich jest płynny. Określenia kawalerka nie
można wprawdzie uznać za nazwę własną grupy, jest ono jednak
powszechnie jednoznacznie rozumiane. Oznacza grupę mło­
dzieńców, nie posiadających jeszcze statusu dorosłych, będących
w swego rodzaju okresie „przygotowawczym". Pozostałe cechy
wymienione w definicji grupy wieku przystają pełniej do kawale­
rki. Istnieje więc rodzaj dyscypliny wewnętrznej, silne poczucie
solidarności, zadziorni bitnicy odgrywają sporadycznie rolę auto­
rytetów. Status kawalerki jest zdecydowanie wyodrębniony spo­
śród innych grup społecznych: tolerowane są takie jej działania,
niezgodne z normami kulturowymi, które wymagają określonych
przywilejów. Śpiewki bitkowe (aspekt pominięty w artykule)
służyły dodaniu animuszu oraz prowokowaniu innych paczek,
hebr. Potraktowanie kawalerki jako grupy wieku rzuca nowe
światło na znaczenie bitek oraz implikuje konieczność zajęcia się
kilkoma szczegółowymi kwestiami.
Po pierwsze, rola integracyjna bójek. Były one sprawdzianem
solidarności i lojalności każdego kawalera. Fakt przynależności
do zwartej grupy był w równym stopniu źródłem poczucia
bezpieczeństwa w sytuacjach konfliktowych, co przyczyną
owych właśnie sytuacji. Jest to mechanizm samonapędzający się:
jedna ze stron demonstruje „ h o n o r ' ' i solidarność, druga jest
zobowiązana do reakcji analogicznej. Sytuacja bitki uwidacznia
też pewien wpływ faktu przynależności każdego młodzieńca
w odpowiednim wieku do kawalerki na integrację całej społecz­
ności. Ma to miejsce w przypadku czynnego udziału w bitce
starszych mężczyzn, angażujących się po stronie „swoich"
kawalerów. Dotykamy tu kwestii pośredniego wpływu bójek na
przyszłe dorosłe życie mężczyzn. Zabawy wiejskie, jedna z nieli­
cznych rozrywek, ściśle wiązały się ze sferą życia seksualnego,
kojarzeniem się małżeństw. Przy obowiązujących kanonach
zachowania w konfrontacji z rywalem, bójka i okoliczności jej
towarzyszące stanowiły w pewnym sensie o wartości kawalera.
To z kolei wiąże się z problemem nazwanym przeze mnie
przymusem bójki. Przynależność młodego mężczyzny do kawa­
lerki była jednym z istotnych elementów pełnego jego uczestnict-

Jedno z narzędzi bójek - sprężyna z kulkami

62

�wa w kulturze. Łączyło się to z uczestnictwem w zabawie,
koniecznością „ o b r o n y " swojej dziewczyny etc. Nie wynika
z tego, iż kawaler musi odznaczać się bitnością - tutaj swoją rolę
odgrywali przeróżni bójkowi prowodyrzy. Kawaler był często­
kroć stawiany w sytuacji przymusowej. Zabawa była miejscem
bitek, zaś odmowa solidarności nie wchodziła w grę bez ryzyka
wyrzucenia poza nawias kawalerki lub społeczności w ogóle. Jest
to jedna z istotniejszych przyczyn częstości bójek, ale też
wzmiankowanej niechęci do hersztów, stawiających swe otocze­
nie w sytuacjach przymusu.
*
Od czasu do czasu walą się po ryjach, ale bynajmniej nie o kobiety,
tych w Tarnowce nadmiar. Ot, tak z łaski na uciechę i dla
podtrzymania tradycji. (...) Bez bitki nie może się obejść, a powstajązbyle powodu, o obrazę honoru, o dziewczynę (...) żeby wieś
miała o czym plotkować. Zaś większe bitki przechodzą do historii
wsi i tradycji, podobnie jak ilość gości, jadła i napitków (...)
wybitych okien, połamanych sprzętów i temu podobnych atrakcji.

Ten przydługi cytat to słowa wiejskiego muzykanta-pamiętnikarza z rzeszowszczyzny, Jana Kisały (Kotula 1979), a przyto­

czony został ze względu na poruszoną w nim nader istotną
kwestię, mianowicie stopnia społecznej akceptacji bójek. Widzi­
my tutaj nie tylko określenie znaczenia ich dla całej społeczności;
więcej - podniesienie bitek do rangi koniecznego elementu
obrzędów weselnych, angażującego tak kawalerkę jak ludzi
starszych. Inny muzykant, bynajmniej nie entuzjasta bitek (muzy­
kanci byli często tymi, którzy szczególnie od nich cierpieli),
mówił o nich, że należały do obrzędów weselnych; w sposób
wiarygodny oddają te słowa stosunek do bójek reszty społeczno­
ści. Zatem nie samo bicie się, nie sama bitka są społecznie
nieakceptowane, ale w znacznej mierze ich specyfika, określana
skutkami. Kulturowy wpływ ograniczający negatywne konsek­
wencje bitek przejawia się nie tylko we względnej izolacji
hersztów, ale i w gwałtowności reakcji na zachowanie tych, którzy
przekraczają granice, za którymi bitka jest chuligaństwem, gran­
dą. Przy całej ostrożności, z j a k ą należy traktować takie jak
przedstawione powyżej deklaracje, można uznać, że czynią one
pełniejszym zrozumienie rzeczywistości, uzupełniając spojrze­
niem od wewnątrz zewnętrzny (acz równie zwykle subiektywny)
ogląd badającego.

WYBRANA LITERATURA
Kowalczyk A.
1994 Materiały terenowe do przygotowywanej pracy magisterskiej na
temat muzyki disco polo
Nawalany J.

Bojko J.
1911

Okruszyny z Gręboszowa,

Lwów

Caillois R.
1973 Żywioł i ład, Warszawa
Chętnik A.
1924 Kurpie, Kraków
1971

1908

Gadki Kurpiowskie, Olsztyn

1984

Drozdowska W.
1961

Grupy rówieśnicze

w Załęczu

Wielkim (podział,

obrzędy

recep­

cyjne, życie towarzyskie), „Prace i Materiały Muzeum Archeo­
logicznego i Etnograficznego w Łodzi", Seria Etnograficzna
nr 5, s. 97-118, Łódź
Huizinga J.
1985

Homo ludens. Zabawa jako źródło

kultury, Warszawa

Kłosowski Z.
1984

Młodzieżowa

społeczność

zjawisko

kulturowe,

„Wieś

zabawowa na wiejskich zabawach

tanecznych, „Kultura i Społeczeństwo", t. 29, s. 223-238
Kotula F.
1962

Z Sandomierskiej Puszczy. Gawędy kulturowo-obyczajowe,

Kra­

ków
1979 Muzykanty, Warszawa
1989

„Lud", t. 14,

Przeciw urokom, Warszawa

Logika walki, Warszawa.

Rożenowa H.
1961

Produkcja wódki

i sprawa pijaństwa

w Królestwie

Polskim

1815-1863, Warszawa
Rulikowski E.
1879 Zapiski etnograficzne z Ukrainy, „Zbiór Wiadomości do Ant­
ropologii Krajowej", t. 3, s. 124-129
Słomka J.
1983

Wiejskie zabawy taneczne jako

Współczesna", t. 28, z. 5, s. 84-88
1985

Opis wesela w Juszczynie (pow. Myślenice),

s. 378-396
Reykowski J.

Pamiętniki

włościanina,

Warszawa

Starkowski Ks. W.
1879

Materiały

do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, „Zbiór

Wiadomości do Antropologii Krajowej", t. 3, s. 22-30
Wawrzeniecki M .
1901 Bójki włościan, „Wisła", t. 15, s. 254-255
Wójcicki K. W.
1841 Charakterystyka Mazurów (nie znane miejsce i rok wydania);
w przypisie podano: Z rękopisu „dzieje Mazowsza do połącze­
nia z koroną 1526 r.". Bibilioteka KEiAK, sygn. TNW 974

SPIS WYWIADÓW
M A R I A N P E R Z A N O W S K I , 55 lat, zair.. O S T R Ó W E K k/WOŁOMINA.
A N D R Z E J U C H A L , 45 lat, zam. D U C Z K I k A V O L O M I N A .
Pan S K R O D Z K I , 76 lat, zam. G R Z Y M A Ł Y k / N O W O G R O D U .
S T E F A N I A S A D O W S K A , 72 lata, zam. Z B Ó J N A k / N O W O G R O D U .
Pan RESZYŃSKI, ok. 80 lat, zam. Z B Ó J N A k / N O W O G R O D U .
Mężczyzna, 63 lata, zam. Z B Ó J N A k / N O W O G R O D U , ul. Łomżyńska 74.
Kobieta, 68 lat, zam. Z B Ó J N A k / N O W O G R O D U , ul. Łomżyńska 55.
Z O F I A P E T K I E W I C Z , 78 lat, zam. Z B Ó J N A k / N O W O G R O D U .
F R A N C I S Z E K J E S I O N K O W S K I , 75 lat, zam. M Ą T W I C A k/NOWO­
G R O D U , nr 90.

[W 16] Dwie kobiety, ok. 30 i ok 70 lat, zam. M Ą T W I C A k / N O W O G R O D U , nr
12.
[W 17] Pan P A W E L C Z Y K , 58 lat, zam. K U P I S K I k/ N O W O G R O D U .
[W 18] T A D E U S Z JĘDRZEJCZYK, ok. 50 lat, zam. CIĘĆK k/MYSZYŃCA, nr
11.

[W10] Pani B R Z Ó Z K A , ok. 70 lat, zam. Z B Ó J N A k / N O W O G R O D U , ul.
Łomżyńska.
[W U ] JÓZEF K O W A L C Z Y K , 82 lata, zam. Z B Ó J N A k/Nowogrodu, ul.
Łomżyńska.

[W 23] C Z E S Ł A W B R Z O Z O W Y , ok. 70 lat, zam. KADZIDŁO, ul. Kurpiowska
25.

[W 1]
[W 2]
[W 3]
[W 4]
[W 5]
[W 6]
[W 7]
[W 8]
[W 9]

[W 12] Pani O L B R Y Ś , 80 lat, zam. DĘBNIKI k/Nowogrodu, nr 25.
[W 13] Mężczyzna, 75 lat, zam. D Ę B N I K I k / N O W O G R O D U , nr 3.
[W 14] Pani M O D Z E L E W S K A , 85 lat, zam. G R Z Y M A Ł Y k / N O W O G R O D U , nr
34.

[W
[W
[W
[W

19]
20]
21]
22]

Mężczyzna, 68 lat, zam. S T A R Y M Y S Z Y N I E C .
Pan K R Y C Z K I E W I C Z , ok. 70 lat, zam. M Y S Z Y N I E C , ul. Bema.
Pan W O Ł O S Z , ok. 65 lat, zam. K A D Z I D Ł O , ul. I Armii W.P.
Pani G N A T K O W S K A , 82 lata; Pan C H R U B I C K I , 77 lat, zamieszkali
KADZIDŁO.

[W 24] Pan K O N O P K A , ok. 40 lat, zam. K A D Z I D Ł O .
[W 25] Dwie kobiety: babcia i wnuczka; 75 lat i ok. 20 lat, zam. W A C H
k/KADZIDŁA.
[W 26] S T E F A N B Z I U K I E W I C Z , ok. 70 lat, zam. W A C H k/KADZIDŁA.
[W 27] Z D Z I S Ł A W KOPCZYŃSKI, 69 lat, zam. W A R S Z A W A ; R O B E R T
O T W I N O W S K I , 57 lat, zam. W A R S Z A W A

[W 15] Pani N A S I A D K O , 70 lat, zam. M Ą T W I C A k / N O W O G R O D U , nr 7.

63

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9916" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9894">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3974c1cdfa19cf28864529c274ff28bd.pdf</src>
        <authentication>f484cc254a012138d514d4134f97edd7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117968">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2956</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117969">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117970">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2760</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117971">
                <text>"To jest wasze życie" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117972">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1, s.23-25</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117973">
                <text>Baranowska, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117974">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117975">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117976">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117977">
                <text>9

To jest wasze życie '
Małgorzata Baranowska - Fragmenty
20 V 1980
Ty-siąc k-oni prze-pusz-cza-a-my, a jed-ne-go za-a-a-a-trzyma-a-a-myyy! Dziecko zna smak Losu, który zaraz zetnie
uciekającego na literę yyy, napawa się nim, tak jak i my to
robiliśmy, ćwiczyliśmy, przerabialiśmy, przebieraliśmy w kole­
gach z podwórka, w rodzeństwie, w gościach. Dzisiaj ból, który
ścigał nową cały dzień, a ona zaciskała szczęki, dognał j ą przez
sen wpędzając w wycie, które, co pół godziny, podniosło nam
włosy na głowie.
21 V 1980
Nowa na trzeźwo znowu panuje nad wyliczanką, to ona górą,
ona może wolność dać lub zabrać.
22 V 1980
Duszę także rozpoznaje się zmysłami, kiedy się dowiedzia­
łam, że może ona ma coś wspólnego ze światłem lub płomie­
niem, bałam się, czy aby tajemnica ta nie jest mocno cuchnąca.
Nabrałam podejrzeń w kontaktach z fascynującym mnie wtedy
karbidem, używanym do oświetlania mieszkań wypalonej War­
szawy.
23 V 1980
I wtedy nastąpiła iluminacja. Zobaczyłam jakiś obrazek,
reprodukcję, czego? Szukam go od lat, ale choć obejrzałam już
setki świętych Hubertów, tego nie mogę odnaleźć.
26 V 1980
To było trudno ukryć. Tak sądziłam. Byłam pewna, że
zarówno moje myśli, j a k i sny zaczęły świecić, że być może ktoś
zauważy, odkryje wszystkie moje tajemnice. Bo jeszcze właśnie
wtedy śnił mi się jedyny, przez całe życie do dzisiaj, pogodny
i kolorowy sen.
Poziomki tak pachniały, tylko wiecie, jak trudno coś we śnie
zjeść. Niestety, jak sen przyjemny, to pozbawiony całkowicie
fabuły. Nic się niby nie działo, aleja czułam, że coś nadzwyczaj
ważnego się stało. Niby nie wiedziałam co, niby bez wydarzenia
się działo, niby nie chciałam nowych tajemnic zakładać, niby
bałam się kłopotów z niezrozumiałością świata, a ciągnęło
mnie. I wiedziałam od razu, co się zdarzyło na sennej polanie.
Zobaczyłam równie dokładnie, jak w tej chwili widzę łóżko
z bloczkami do gimnastyki, które, na szczęście, nie są mi
potrzebne. Zobaczyłam, w kolorach, że wydzieliła się moja
Osoba, zobaczyłam się z boku z niedźwiedziem. Słyszałam
takie słowo, ale nie czułam się dotąd osobą, dopiero kiedy
zobaczyłam się z zewnątrz, doszłam do wniosku, że nią jestem.
Znowu tyle zachodu, jak to przemyśleć, i bałam się, że to przeze
mnie prześwieca. Ciało, dusza, osoba, było nad czym się
zastanawiać, niedźwiedź, jeleń, świecący słoń, otaczały mnie
same tajemnice i ja otaczałam tajemnice pieczołowitą troską.
Nie wiadomo, czy warto było robić tajemnicę, dorośli są tak
egocentryczni, że na pewno nie są w stanie widzieć, że
świeciłam. Ale sama tajemnica mocniejsza była ode mnie.
Dorośli są skrajnie egocentryczni i w dodatku myślą, że
wszystko rozgrywa się tylko między nimi. Ale j a j u ż wtedy
sprawdziłam, że historia ludzkości zaczyna się między dziećmi.
Dorośli to nawet malują, ale tego sami nie widzą. Podglądałam
w kościele, mówili sami, i myślą, że się nie rozumie. Przecież
ten mały, płaski chłopczyk, co ssał matkę, to dziecko było czy
nie? A ten drugi, ubrany w skórę, co później polewał go wodą,
też był dzieckiem. A te wszystkie dzieci, które zamordowano,
szukając tego, który ssał matkę?

4 VI1980
Dusza nieśmiertelna, a ciało nie, znowu ten podejrzany
dualizm, w dodatku coś mówili o ciele, że kiedyś się odnajdzie.
Ale które? Takie jak miał jeszcze T. niemowlak czy takie jak
moje - j u ż chodziło i mówiło - czy takie jak dorosłych? E! Nie
warto było się nad tym zastanawiać, bo ciało istniało, a dusza
jeszcze była tajemnicą. Jeszcze! I ciało, ta klucha, niby miało
istnieć bardzo? bardziej?
5 VI1980
Najpierw sądziłam, że to drzewa są nieśmiertelne, i to
podejrzenie mnie nie opuszcza, mimo wszystkich „racji".
Miałam drzewo, na którym sprawdzałam ciągle zarówno nie­
śmiertelność, jak nieskończoność, nieskończoność na liściach,
bo ta dwustuletnia topola miała ilość liści niepoliczalną, a że
naokoło były inne liście - mnie tyle do nieskończoności
wystarczało.
8 V I 1980
Nie mogę powiedzieć, żeby kiedykolwiek ta oś się we mnie
zachwiała, a jednak dużo później, mając j u ż pod trzydziestkę,
przeżyłam jedno z najsilniejszych wrażeń i zdumień poznaw­
czych mego życia, niewątpliwie związanych z Drzewem i od
razu odbitych na mojej osio-topoli, już wówczas uciętej. Było to
w Vincennes. Olbrzymia wystawa roślin. Nagle przy wschodnio
wyglądającym pawiloniku z małą sadzawką otoczoną przez...
uzbrojonych strażników zobaczyłam kilka doniczek, a w nich
mit, rósł sobie tam po prostu. To były te japońskie miniatury
drzew, miały od czterystu do sześciuset lat, może nawet jedno
miało osiemset, j u ż nie pamiętam. Pamiętam natomiast straszne
uczucie lodowatego zdumienia, czuję jeszcze, jak obciągam się
gęsią skórką i włosy mi się jeżą. Bo nagle znajduję się nad
olbrzymem niebotycznym i fascynująco starym, zwęźlonym,
korzeniastym, z korą narastającą od wielu pokoleń, z wykrotami
pod korzeniami, z olbrzymią ilością urągających mym zmysłom
szpilek, przecież widzę, że nawet one nie są młode, po kolorze
widzę czy po czym, nie wiem.
Całe moje jestestwo nicuje się w parę sekund, bo przecież
jestem nad nim, nad olbrzymem, i popełniam świętokradztwo,
patrząc okiem Boga. Nigdy, żaden obraz Salvadora Dali ani nic
innego, inaczej sztucznego chciałam powiedzieć, nie zrobiło na
mnie takiego wrażenia. Nie mogłam się z niego otrząsnąć,
wciągało mnie w wizje, w których robiłam się karzełkiem
zagubionym w niezmierzonych obszarach doniczki, a za chwilę
olbrzymem, który j e d n ą ręką mogło zniszczyć sześćset lat,
zniszczyć, byłam bliska przejścia na bałwochwalstwo, zapala­
łam przerażającą, przerażona miłością do tych drzewek.
9 VI1980
W tym samym jądrze fascynacji może najbardziej fas­
cynujące jest to, że owe drzewka nie są karłami, tylk miniatur­
kami olbrzymów. Nie, nie są karłami, nie mają nic nieproporc­
jonalnego w sobie, będąc wybrykiem sztuki ogrodniczej, za­
chowują godność właściwą znającym swe wysokie społeczne
miejsce starcom pięknym, spokojnym, ufającym w Przeznacze­
nie, które dało im miejsce w doniczce i stałą pielęgnację.
11 I I 1981
Ustaliły się ścisłe związki ziemi z niebem, tym samym nie
wiadomo, czy nie z duszą.

23

�12 I I 1981
Dopiero przy Jakubowej drabinie znów się zachwiało, nie
związek, ale odległość. Niby że anioły miały schodzić na dół,
ale po co, skoro mogły latać, nie musiały używać drabiny. Z n ó w
drabina między niebem i ziemią, jak długa, gdzie się zaczyna
i gdzie kończy. M o ż e one, te anioły, nie mogły się przebić przez
chmury na dół i B ó g Ojciec wypchał i m drabinę z chmury? Tak
by wyglądało na arrasach wawelskich, a wtedy, w Warszawie,
co trzeci przedmiot to drabina. Bo jak się dostać na rusztowanie,
do domu bez schodów, do gołębnika, do tynku świeżego, do
gzymsu, jeśli się kawka zapłacze w słupie, jeśli dzieci zalezą po
ułamkach d o m ó w gdzie nie trzeba, jak się dostać do miejsc na
obrazy w kościołach, do obrazów, do pożaru nawet też drabina,
i tak wszędzie.
Warszawa przypominała wieżę Babel z drabin i cegieł starych
i nowych. Jakby tak sen zaskoczył Jakuba tutaj, toby te anioły
otoczyły go rozsegregowaną przez drabiny ukośną chmurą,
byłyby też w piwnicach, suterenach, w jamach, w enklawach
wśród cegieł, wylądowałyby na stertach, kupach, zwaliskach,
konstrukcjach. Dzieci tutaj by się, zwłaszcza wtedy, zupełnie
nie krępowały. Jeszcze jedna drabina? Niebieska? Anielska?
T y m lepiej. Niewątpliwie by z niej skorzystały i ta napowietrzna
klatka drabin, częściowo i wewnętrzna ziemna, powiązałaby się
węzłami dzieci i aniołów.

A dusza, czy odnalazłaby się wśród tych klatek, polatywań,
wdrapywań, skoro miała się jakoś bez tego unosić, bez skrzydeł,
bez motorów, podobno sama? Brak wyraźnej granicy nieba,
zasłony ceglane nałożone na przestrzenie rozpościerające się
wolno przed mymi oczami, wszystko to oddalało mnie od
natrętnego brzęczenia dualizmu przez s w ą dziwną odpowiedniość. Budowle mają ciało i przestrzeń, przecież podpatrzyłam,
jak się ona wydostaje na zewnątrz, jak się nie daje ująć w siatkę,
nawet Jakubowa. Przezroczyste przestrzenie kamienic zapamię­
tanych w tym mieście wcześniej, na długo przed moim
urodzeniem, przez ludzi powracających, powróconych, obudo­
wywały się stale przez ceglane ciało, zaznaczając, niewidzialne
dla innych, a dla mnie naturalne, strefy.

No tak. Już każdy rozumie, co mnie obchodzi przede
wszystkim.
Żyję. Wszystkie inne organizmy żywe w przyrodzie także to
praktykują. One jednak nie pytają: jak żyć? A przecież prze­
chodzą różne kursy, na przykład: jak szczypać trawę, polować,
latać omijać niebezpieczeństwo.
Istnieją niebezpieczeństwa, których ani one, ani my, ludzie,
nie jesteśmy w stanie ominąć, i żadne kursy czy porady nic
w tym nie zmienią.
Kiedy już nas to spotka, nie sądzę, byśmy się bardzo różnili od
zwierzęcia w potrzasku.
Opis choroby i walki z nią, który stosuję na co dzień, nie ma
przeszłości ani przyszłości, tylko bardzo zwięzły konspekt
teraźniejszości. Całkowicie m i to wystarcza, aż nadto. Zresztą,
czy ktokolwiek zdrowy ciągle opowiada, jak żyje. Przeważnie
po prostu żyje. Opowiada jednak wydarzenia, ważniejsze fakty,
zmiany. A trzeba powiedzieć; że choroba ich dostarcza. Choro­
ba jest bardzo fabularna w znaczeniu takim, jak się pojęcie
fabuły najprościej rozumie - jako ciąg zdarzeń.
Stało się. Zachorowałam. Zachorowałem. Mój bliski za­
chorował. Większości ludzi narzuca się pytanie: „dlaczego
akurat mnie to spotyka?''
Czy popełniłem błąd? Czy to moja wina? Czy spada na mnie
kara Boska? Ale za co? Czy zrobiłem coś, co mi po prostu
bezpośrednio zaszkodziło? Czy j a w ogóle na coś przedtem
chorowałem? Czy ta choroba zdarzyła się j u ż w mojej rodzinie?
Takie szukanie m o ż e nas doprowadzić aż do Księgi Rodzaju,
ale nie da odpowiedzi na to, co dręczy. W tradycji judeochrześcijańskiej jedynymi ludźmi naprawdę zdrowymi byli Adam
i Ewa (do czasu popełnienia tamtego głównego błędu). W i ę c co?
Winić za chorobę grzech pierworodny?
Trzeba jednak powiedzieć, że wielu ludziom absolutnie
konieczne wydaje się jakieś bliższe wytłumaczenie. Mniej
biblijne. Wielka szkoda, bo akurat Biblia jest cudownym
i sprawdzonym źródłem pytań bez odpowiedzi i odpowiedzi,
nim się jeszcze zada pytanie.
Sama czuję się zaskoczona - jak j a nagle doszłam do pisania
takiej książki. Przyznaję, że się boję. Wprawdzie nikt się chyba
po niej nie spodziewa jakichś dokładnych przepisów na życie,
bo wszyscy wiedzą, że takie nie istnieją. Ale jednak muszę się
pokusić o parę, a może nawet wiele uogólnień mających pewne

cechy porad. To odpowiedzialność. W dodatku ta książka ma
stronę tak bardzo osobistą. A l e w końcu wiersz i wszystkie inne
publiczne wystąpienia zawsze zawierają w sobie pracę naszego
ja i m u s z ą je w dużej mierze odsłaniać. Trudno.
Dziwne, ale bycie sobą nie należy wcale do stanów jedno­
znacznie oczywistych. Wielu ludziom wydaje się na tym nie
zależeć i kiedy przychodzi jakaś poważniejsza życiowa próba,
nie są w stanie poczuć się jednostką osobną, wolną, niepo­
wtarzalną.
Wyraźnie uświadomione poczucie k i m się jest, będzie państ­
wu szczególnie potrzebne we współżyciu z chorobą przewlekłą,
z jej nudą, namolnością, nieustępliwością. Moją dewizą jest:
„nie będą m n ą rządzić jakieś chromosomy i jakieś bezrozumne
l e k i " - trzeba jednak przyznać, że one w dużej mierze rządzą.
Problem w tym, żeby zachować własne rozeznanie w świecie
i wolną wolę, nie dać się z d o m i n o w a ć czystej fizjologii choroby
i leczenia. Na przykład uznając ozdrowieńczą siłę leków
hormonalnych musimy znać i siłę niszczącą - próbować ją
opanować (nie rzucając oczywiście leczenia). A tego nie da się
zrobić inaczej niż sobą. T r z e b a t y l k o s i e b i e m i e ć .
Proszę państwa, j e s t e ś m y w o l n i . Nikt nie zmusza nas
do pogrążenia się w żałobie, bo zachorowaliśmy. Nikt nie
zmusza nas do pozostawania w samotności, bo zachorowaliśmy.
Nie m o ż e m y rozbić wszystkich strasznych ograniczeń przez
chorobę spowodowanych. Odwołajmy się jednak do naszej
duszy, uczuć, rozumu. T u muszę zacytować okrzyk Marysi Sz.
Pewnej nocy, kiedy nowa chora w ostrych bólach zawodziła:
„O, j a biedna, o, j a biedna" nagle w ciemnościach rozległ się
stanowczy głos Marysi: „Biedny to ino diabeł, bo duszy ni mo".
To zdanie j u ż wiele razy kazało m i się mozolnie drapać w górę.
Dusza, świadomość, rozum, uczucia zobowiązują do pozo­
stania człowiekiem. Choroba wcale ich nie odbiera. Oprócz
wyjątkowych w y p a d k ó w nie odbiera również możliwości na­
wiązywania kontaktów. Ludzie są wszędzie.
Ludzi życzliwych znalazłoby się znacznie więcej, niż jakikol­
wiek chory mógłby znieść. Tylko w stosunkach między ludźmi
krąży jakaś niedokładna informacja, jakiś niepotrzebny stereo­
typ.
Przede wszystkim postuluję powołanie (wynikające natural­
nie z sytuacji, a nie z nadania i przymusu) grup absolutnie
nieformalnych. Zwane są one przeze mnie - tylko dla ułatwienia

24

Dusza powoli i nieświadomie nabierała dla mnie charakteru
przestrzeni. Znikły dziecinne jej duszy łachotania mnie w gard­
le. Znikła obawa o jej tajemniczy związek z karbidem. Po­
czułam nagle, że podobnie jak kamienice nie są w stanie
obmurować powietrza, a są zdolne trwać, rosnąć, zmieniać się
tak i j a nie mam j u ż potrzeby bać się o tę przestrzeń, która
wyrasta poza mnie albo poza mną.
19 V 1980
Los taki, że lubi, jak się ucieka.
Pamiętnik mistyczny (fragmenty) „Czytelnik" 1987

�i skojarzenia z poprzednio omawianym systemem plemiennowymiennym - p l e m i o n a m i
otwartymi.
Nigdy nie wiadomo, gdzie naprawdę kończy się nasze plemię
otwarte i kiedy natkniemy się niespodziewanie na jego liczne
(oby liczne) gałęzie.
Członkowie plemienia otwartego nie mają żadnych cech
obowiązkowo wspólnych, oprócz może przyjaźni dla okreś­
lonego człowieka lub dla każdego spotkanego człowieka (tacy
ludzie istnieją, znam ich). Plemię otwarte nie ma żadnych
granic. Ktoś może nagle do niego dołączyć, odejść, wpaść na
chwilę. Może się ono utworzyć na odległość kontynentów
i wśród sąsiadów z jednej kamienicy.
Plemię otwarte ma skład zmienny ze skłonnością do powięk­
szania go. Określa się wobec ludzi spoza plemienia pozytywnie,
wyrażając natychmiastową gotowość przyjęcia każdego przyja­
znego obcego.
Plemię zamknięte odwrotnie. Określa się w stosunku do ludzi
spoza plemienia negatywnie - wszystkich uważając za obcych,
a więc wrogich, tym samym nie nadających się w żadnym
wypadku do przyjęcia do plemienia.
Członkowie plemienia otwartego, łatwo przyjmujący między
siebie obcych, charakteryzują się także większą łatwością
zarówno brania czegoś od innych, jak dawania innym. Bo życie
pełne nie polega na tym, że ktoś, kto tego potrzebuje, zostanie
obsłużony i tyle. Ono polega na wymianie, niezależnie czy toczy
się wśród prawdziwie zdrowych, zdecydowanie chorych, czy
ludzi w stanie pośrednim.
Nie ma stanu pod słońcem, który by tę wymianę mógł
przerwać. Dotyczy to przecież nawet całkowitej nieprzytomno­
ści. To, że ktoś jest chwilowo nieprzytomny, nie znaczy wcale,
iż na przykład przestał nagle kochać tego, kto przy nim właśnie
siedzi, czekając na polepszenie, a kogo kochał przed utratą
przytomności. Ta niezawiniona nieobecność miałaby zerwać
wymianę uczuć? Uczynić j ą jednostronną? Dlaczego?
Nie jestem w stanie pojąć zarozumiałości ruchliwych ludzi
w stosunku do Losu. Czy nie myślą o tym, że sami, nie
dochodząc nawet do następnej ulicy, m o g ą na skutek wypadku
lub choroby stać się kalekami na całe życie? „Nie, mnie to nie
spotka!" - myślą. Ale dlaczego? Doświadczenie uczy, że
możemy wszyscy przeżyć życie, wystarczająco ciężkie i bez
chorób, jeśli tylko jedni ludzie będą wspierać innych.
Chorzy umieją sobie świetnie wyobrazić zagrożenie. Znają
niespodzianki Losu. A jednak na przykład, instynktownie
mniemają, że nienazwane nie istnieje. Skoro tabu pojawiło się
chyba wraz z pojawieniem człowieka na ziemi i do dziś istnieje,
trzeba je może po prostu uznać za nieodłączną część życia
ludzkiego. Tabu stanowi zarówno część strachu i niewiedzy, jak
obrony, a także wiedzy, którą wiedzący ukrywa sam przed sobą.
J a k p o w i e d z i e ć - nie jest wyłącznie państwa prob­
lemem. Wiem, że nie zabrzmi to wcale pocieszająco, kiedy
powiem, że pierwszy ma z tym kłopot lekarz. Oznajmienie
poważnej diagnozy najpierw uderza w lekarza. Ta nieumiejęt­
ność wydaje się charakterystyczna dla naszej cywilizacji,
w której śmierć traktowana jest często jak kiedyś trąd. Umiera­
nie zbyt łatwo bywa wyrzucane poza nawias zwykłego życia, do
którego przecież przede wszystkim należy.
Ludzie boją się wielkich słów, a właściwie pojęć, które
w świadomości społecznej znalazły się tak wysoko, że mogą się
czasem wydać niedostępne. Do takich pojęć niezwykle waż­
nych dla życia i podstawowych dla naszych tutaj rozważań
należy: m i ł o ś ć , t w ó r c z o ś ć , a k t y w n o ś ć .
Miłość z pewnością daje od razu inny start w leczenie,
w życie po prostu. Miłość przecież jak najściślej łączy się
z instynkiem życia. Nie musicie wcale o tym rozmyślać, a ona
już działa. Jeśli ona istnieje, a państwo poświęcacie jej wiele
świadomej uwagi, tym lepiej. K a ż d y m o m e n t u w a g i
poświęcony miłości umacnia waszą obro­
nę.
C i e k a w o ś ć i m i ł o ś ć to ż y c i e .

Ś m i e r ć to nuda i b r a k u c z u ć .
Nuda i brak uczuć najbardziej zagrażają dzieciom, osobom
starym i ludziom przewlekle chorym. Zdrowi dorośli! Nie
lekceważcie tej wiadomości. Tamci naprawdę po trochu się od
tego zapadają. M o g ą po cichu umrzeć na waszych oczach, jeśli
tutaj na ziemi ich nie przytrzymacie.
Czy może być wypowiedź pełniejsza niż w twórczości? - Jest
to działalność naprawdę i jedynie ludzka. Pierwszy Wielki
T w ó r c a tchnąwszy w człowieka duszę dał mu również jakiś
okruch możliwości twórczych. Dar ten nie zawsze wydaje się
łatwy do wykorzystania, ale wbrew pozorom dostępny jest
każdemu. Jedynie człowiek obdarzony został wyobraźnią,
możliwością projektowania, planowania dalekiej przyszłości.
Aby t w o r z y ć , nie trzeba być
geniuszem
- trzeba być człowiekiem.
Działanie objawia się nie tylko wygrywaniem maratonów,
lecz czasem podniesieniem głowy. Ż y c i e t o d z i a ł a n i e ,
czy człowiek nadal jest pilotem odrzutowca, czy nigdy nim nie
był.
Niezależnie od tego, jak daleko posunęła się lub posunie
medycyna, niezależnie od tego, jak bardzo mądry jest akurat
wasz lekarz (ja mam pod tym względem wielkie szczęście),
musicie, państwo, o jednym zawsze i wszędzie pamiętać.
Naprawdę to wy sami odpowiadacie za swoje życie i zdrowie.
Lekarz ani nie przymusił was do zwrócenia się do niego, ani
różdżką was nie wykrył. Nawet najmądrzejszy lekarz nie
zdejmie z was odpowiedzialności.
To w a s z e życie. To w a s z a dusza i w a s z e ciało. To
wasze zdrowie.
Jako humanistka, a przede wszystkim jako człowiek, od­
czuwałam pewne braki w technice tłumaczenia pacjentom ich
realnej sytuacji.
Wydaje mi się, iż medycyna nowoczesna, kładąc nacisk na
naukowość i specjalizację, nie uwzględnia właściwie duszy
i osobowości ani lekarzy, ani chorych.
Powiecie, państwo, że choroba jest niewolą. W pewnym
sensie tak - kto o tym wie lepiej ode mnie, po tylu atakach
niedowładów i innych przykrych przygodach. Choroba na
pewno stwarza nieraz straszliwe ograniczenia. Ale chciałabym
się niezbyt uprzejmie i prosto z mostu zapytać: no to co? To już
mamy zapomnieć, że jesteśmy obdarzeni duszą i możliwością
myślenia?
Spotkałam kiedyś lupuskę, która ma domek, w domu piwnicę,
a w piwnicy wszystkie buteleczki po encortonie, jakie zużyła
w swoim życiu. Widziałam j ą tylko raz, zdaje się po dziesięciu
latach jej leczenia. Był tego podobno spory worek.
Ten worek przypomina m i jaszczura z powieści Balzaca
Jaszczur. Nie należy igrać ani z malejącym, ani z rosnącym
jaszczurem. B ó g przecież widzi nawet te buteleczki, o których
my sami zapomnieliśmy. A ludzie - czy należy ich straszyć
workiem buteleczek? Niech sobie żyją. M o ż e nigdy nie za­
chorują.
Rozumiem, że taki worek to rodzaj pamiętnika, namacalny
dowód tej codziennej pracy, j a k ą wkładamy w leczenie.
W każdą buteleczkę pakuje się dwadzieścia pastylek. Jak się
przemnoży buteleczki przez pastylki, wyjdzie droga życia.
Tak naprawdę jednak ludzie żyją nie mechanicznie i matema­
tycznie, tylko, jakby tu to nazwać, powiedzmy - ludzie żyją
mniej więcej. Posuwają się trochę po omacku. Nie znając
naprzód Losu, wyznaczają sobie kolejne ludzkie cele, starając
się utrzymać wobec życia w możliwie dobrej pozycji. Takie
rzeczy jak codzienne zażywanie czegoś robią zazwyczaj tylko
przymuszeni skrajnymi okolicznościami. Ludzie ze swym
ciałem i ze swoją duszą może są przewidywalni, ale w ogólnych
zarysach. Naprawdę są nieobliczalni i niepowtarzalni. To
właśnie jest piękne. Nie dadzą się zinterpretować wyłącznie
przez liczby i nawet, gdy policzymy wszystkie buteleczki
z tamtego worka, nie poznamy drogi życia jego posiadaczki.
To jest Wasze życie (fragmenty) „Znak" 1994

25

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9917" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9895">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b472a31d2c3c91dd631cd6a959e3b45e.pdf</src>
        <authentication>d3cdf5c565d5ad652a8005505636ae45</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117978">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2957</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117979">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117980">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2761</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117981">
                <text>Szkoła przetrwania / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117982">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1, s.26-27</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117983">
                <text>Sobolewska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117984">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117985">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117986">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117987">
                <text>Anna Sobolewska - Szkoła przetrwania
„Jeśli chcecie państwo, coś o zniechęceniu, musicie znaleźć inną
książkę. Bo choć może ta wydaje wam się chwilami ponura, to ona
zakłada chęć do życia i porozumienie między ludźmi (...)" (s. 54)
- pisze Małgorzata Baranowska zwracając się do czytelnika za
pomocą formy „proszę państwa", zarazem ceremonialnej i poufa­
łej. Czytelnicy traktują jej książkę jak przekaz osobisty. Książka To
jest wasze życie znajduje bezpośrednią drogę do czytelnika - poru­
sza w nas jakieś osobiste struny, nadzieje i niepokoje. Zmusza do
refleksji nad własnym życiem, a zwłaszcza nad kruchym systemem
naszych mechanizmów obronnych, o czym wolimy na co dzień nie
myśleć. A przecież każdy z nas był i będzie pacjentem. W kręgach
psychologów i lekarzy książka ta cieszy się zasłużoną sławą lektury
podnoszącej na duchu, a równocześnie nie omiającej spraw najtrud­
niejszych.
Małgorzata Baranowska, chorująca od kilkunastu lat na
ciężką
postać
(lupus, polska nazwa „toczeń") napisała
książkę niezwykłą, zawieszoną między pamiętnikiem, poradnikiem
a esejem. Dzieli się z czytelnikiem swoim doświadczeniem wielo­
letniego zmagania z chorobą na płaszczyźnie i praktycznej, i ducho­
wej. Choroba dotknęła tym razem osobę zaprawioną w sztuce
wyrażania siebie (Małgorzata Baranowska jest poetką i historykiem
literatury), dzięki czemu jej doświadczenie pacjentki mogło stać się
doświadczeniem wspólnym, dzielonym nie tylko przez inne za­
przyjaźnione „lupuski", ale i przez liczne „plemię" czytelników.
Książka Baranowskiej nasunęła mi na myśl opowieści o mod­
nych na Zachodzie „szkołach przetrwania". Uczestnik takiej
szkoły, zabrany z zatrutego wprawdzie, lecz bezpiecznego środowi­
ska miejskiej cywilizacji zostaje wrzucony w dziką rzeczywistość
dżungli, pustyni czy gór. I musi jakoś sobie radzić. Czy nie podobnie
bywa z ciężką chorobą? Choroba dopada nas wtedy, gdy jesteśmy
dobrze zabezpieczeni i zakotwiczeni w naszym wygodnym życiu.
Choroba niszczy wszelkie zabezpieczenia i wydaje nas na pastwę
samotności, bólu, depresji, apatii. Organizatorzy szkół przetrwania
wydają książki, w których radzą, jak złowić rybę bez wędki czy jak
wydostać się z tonącego lub płonącego samochodu. Książka
Małgorzaty Baranowskiej daje czytelnikowi podobną szansę prze­
trwania, przezwyciężenia śmiertelnego niebezpieczeństwa, jakie
stwarza groźna choroba. Niebezpieczeństwa utraty własnego „ j a "
czy mówiąc staroświecko zatracenia własnej duszy. Autorka prag­
nie nas bowiem przekonać, że nie tylko ciało wymaga obrony
w chorobie przewlekłej, ale przede wszystkim dusza. To właśnie
dusza jest zagrożona - może popaść w letarg i zapomnieć o swoim
powołaniu.
Baranowska radzi czytelnikowi, jak być sobą w chorobie prze­
wlekłej. Czy można wytrzymać z ludźmi i z sobą samym, nie tracąc
„wątku własnej osobowości"? Jak zachować i rozwinąć swoją
własną, „niepowtarzalną formę istnienia"? Obecność lub nieobec­
ność w życiu jednostki tej indywidualnej „formy", uzewnętrz­
niającej się poprzez słowo, to jedna z wielu interesujących hipotez
poznawczych tej książki.
Silne poczucie własnej indywidualności jest nam potrzebne
właśnie w chorobie przewlekłej, która może bezwstydnie ujawnić
naszą wewnętrzną pustkę i rozbicie, lęk przed śmiercią i lęk przed
życiem. Trzeba więc stać się w pełni sobą póki czas, bo tylko będąc
sobą można się oprzeć przeciwnościom losu: „Własny punkt
widzenia, świadomość kim się jest, to zasadniczy warunek każdej
ukształtowanej osobowości. Dziwne, ale bycie sobą nie należy
wcale do stanów jednoznacznie oczywistych. Wielu ludziom
wydaje się na tym nie zależeć i kiedy przychodzi jakaś poważniejsza
życiowa próba, nie są w stanie poczuć się jednostką osobną, wolną,
niepowtarzalną.
Wyraźnie uświadomione poczucie, kim się jest, będzie państwu
szczególnie potrzebne we współżyciu z chorobą przewlekłą, z jej
nudą, namolnością, nieustępliwością'' (s. 53) - konstatuje autorka.
Dlatego właśnie Baranowska zachęca czytelnika, by już teraz, nie
odkładając niczego na później, na jutro, na lepsze lub gorsze czasy,
zdobył się na wysiłek samopoznanie i autoanalizy, prowadzącej do
samodyscypliny niezbędnej w sytuacji kryzysu. Niestety, jak

zauważyła autorka w naszej świadomości społecznej nie funk­
cjonuje żadna twórcza tradycja autoanalizy: „Prawie nikt w Polsce
nie umie powiedzieć, jak czuje się jego psyche, jego dusza, bo
przecież na ogół nawet nie słyszał, że coś takiego istnieje, poza
może Kościołem, gdzie kwestia duszy traktowana bywa raczej ex
cathedra" (s. 49). Czasem dopiero w szpitalu starzejący się
mężczyzna, a częściej starzejąca się kobieta „matka-Polka", ma
czas zastanowić się, kim właściwie jest. W tym sensie choroba może
być wielką szansą dla osobowości, stwarza okazję samopoznania
i odnalezienia siebie:
„Choroba to również taki rodzaj codzienności, który potrafi
niespodziewanie przemienić się w soczewkę skupiającą wszystkie
promienie, powiększającą rzeczywistość i oświetlającą nowym
światłem całe życie. Nie przegapmy tej soczewki" (s. 112).
Tymczasem w życiu bywa odwrotnie. W starciu z chorobą
przewlekłą poddajemy się bez walki i bez refleksji, rezygnując
z własnego życia i własnego zdania. Właśnie w chorobie często
ulegamy cudzej woli. Stąd apel autorki o odwagę i śmiałe próby
wyrażania siebie, o własne zdanie w kontaktach z lekarzami
i rodziną: „To w a s z e ż y c i e . To w a s z a dusza i w a s z e
ciało. To wasze zdrowie'' - podkreśla (s. 27). Postulaty Baranows­
kiej trafiają do czytelnika tym łatwiej, że zostały wyrażone jasnym
i prostym językiem. Jej styl jest zwięzły, a nawet aforystyczny,
dzięki czemu jej sugestie, wyrażone w atrakcyjnej formie, zostaną
dobrze zapamiętane:
„Czas choroby jest także czasem życia".
„Ból to ból. Służy do tego, by nie dawać spokoju".
„Życie nie jest symetryczne. A już uczucia, nawet odwzajem­
nione, są nie tylko niepoliczalne, ale i całkiem niesymetryczne".
„Każdy wobec naporu świata ma tylko siebie, ale i aż siebie".
„Zupełnie nie musicie się wstydzić. Niech się choroba wstydzi".
„Nie można ubóstwiać medycyny, dopóki istnieje śmierć".
^ C i e k a w o ś ć i m i ł o ś ć to ż y c i e .
Ś m i e r ć to n u d a i b r a k u c z u ć " .
Niezależnie od faktu, że choroba jest szansą dla osobowości,
należy ją pozbawić pełni władzy nad naszym życiem i ustawić na
właściwym miejscu. Wszyscy doświadczyliśmy, że choroba ozna­
cza życie ograniczone. Tymczasem zamiast życia w ograniczeniu
Małgorzata Baranowska proponuje ekspansję, życie czynne, petne
wrażeń, ciekawości i niespodzianek: Co nazywam ciekawością?
Chodzi mi o ten stan dobrego napięcia, który daje początek nadziei,
zainteresowaniu światem, życiem, najbliższym dniem. Ciekawość
to sprężyna, która uruchamia mechanizm aktywności. Budzimy się
i jeszcze jesteśmy ciekawi, co będzie dalej. Chcemy iść za fabułą
życia, chcemy j ą kształtować (s. 72).
„Piszę przecież tę książkę, by głosić pochwałę ciekawości życia,
blasku przyjaźni, miłości. Ale piszę, bo wydaje mi się, że znam ich
cenę czy raczej bezcenność'' (s. 97).
Czego można się nauczyć w „szkole przetrwania" Małgorzaty
Baranowskiej? Jakie sposoby zdystansowania się wobec choroby
i bólu proponuje autorka? Jednym ze sposobów obrony jest
kultywowanie uczuć. Znajdziemy tu piękne słowa na temat wiel­
kich pasji, a także „małych form miłości" Jak odruchy życzliwości,
solidarności i przyjaźni. Na co dzień lekceważymy „małe formy
miłości'' w jałowym oczekiwaniu na wielkie. Naszym sojusznikiem
w walce z chorobą może być twórczość - angażująca, twórcza praca
czy traktowane poważnie zainteresowania, np. kolekcjonerstwo.
Twórczość artystyczna nie tylko dostarcza zajęcia i rozrywki, ale
- jak pisze autorka - ma siłę „odbierania grozy odczuciom i
wewnętrznym i przenoszenia ich na inny poziom przeżyć. Sztuka
może zmienić doznania bolesne i niszczące w doświadczenia „'
twórcze" (s. 134-135).
Wypróbowanym przez pisarzy i poetów sposobem przetrwania
jest gra pamięci i wyobraźni. Ten „proustowski" model życia
z chorobą przewkleką jest dostępny dla każdego pacjenta. Mozliwość twórczej pracy nie zawsze jest realna, nie ma natomiast takiej
sytuacji, by nie można było ożywić magazynu pamięci czy
uruchomić teatru wyobraźni. Autorka wypracowała na własny

rz
ty
„i
le
ki
oi

�użytek metodę pracy twórczej, która pozwoliła jej pracować nad
książką nawet w szpitalu - nauczyła się opracowywać swoje
artykuły czy fragmenty książki notując je w pamięci. Nośnikiem
twórczości może być także gra wyobraźni. Baranowska przytacza
opowieść o tym, jak Władimir Bukowski w łagrze, a najczęściej
w lagrowym karcerze, budował zamki w wyobraźni - od dokład­
nego planu i konstrukcji aż do „architektury wnętrz'", bogatego
wyposażenia komnat i biblioteki.
Rzecz interesująca, że wszystkie te sposoby zyskania dystansu
wobec choroby wcale nie odrywają nas od życia, ale na odwrót
- mocno przytwierdzają nas do rzeczywistości. Kryje się tu
paradoks, znany z doświadczenia kontemplacji religijnej czy
estetycznej: tylko dzięki wewnętrznemu dystansowi możemy być
w centrum życia. Wewnętrzny dystans i uczestnictwo warunkują
i wzmacniają się nawzajem.
Warunkiem przetrwania w sytuacji choroby przewlekłej jest,
zdaniem autorki, budowanie wokół siebie „plemienia otwartego".
Teoria „plemienia otwartego'' to oryginalna propozycja antropolo­
giczna Małgorzaty Baranowskiej. „Plemię otwarte" to mała społe­
czność nastawiona na życzliwą wymianę i ekspansję - integrowanie
nowych członków. Człowiek przewlekle chory wymaga, jak wiado­
mo, stałej pomocy; nie musi to być jednak pomoc przeciążonej
rodziny, ale życzliwość szerokiego kręgu przyjaciół, znajomych
i znajomych znajomych. W czasie stanu wojennego „system
plemienno-wymienny" funkcjonował znakomicie, żyliśmy wów­
czas w ciepłym kręgu „plemienia otwartego". Wokół czyjegoś
internowania czy złamanej nogi narastała sieć więzi międzyludz­
kich, opartych na bezinteresownej pomocy czy wymianie usług.
Dzisiaj czasy nie sprzyjają integracji. Budowanie „plemienia
otwartego" wymaga znacznie większego wysiłku, ale jest tym
większym wyzwaniem.
Apologia „plemienia otwartego" nasunęła mi na myśl podobne
sposoby przetrwania w życiu i twórczości najbardziej cierpliwego
pacjenta w literaturze polskiej - Mirona Białoszewskiego. Był on
zawsze osią „plemienia otwartego", do którego należała także

- punkt równowagi między kurczowym trzymaniem się życia z lęku
przed chorobą, bólem i śmiercią (co wcale nie sprzyja zdrowiu)
a zniechęceniem i apatią. Tym punktem równowagi jest właśnie
wola życia i determinacja w dążeniu do zdrowia, ale bez lęku, bez
poczucia krzywdy i poczucia winy, a także bez iluzji.
Książka Małgorzaty Baranowskiej jest nie tylko książką o choro­
waniu, ale przede wszystkim książką o życiu. Sztuka chorowania
jest tu tylko szczególnym wypadkiem, mieszczącym się w planie
sztuki życia. Życie bywa przecież przewlekłym kryzysem, podob­
nym do przewlekłej choroby. Z rozproszonych uwag autorki można
by złożyć mały traktat o wolności z akcentem na kwestii wolności
wewnętrznej. Usiłuje ona przekonać czytelnika, że w każdej
sytuacji, nawet najbardziej niesprzyjającej, można ocalić spójność
własnej osobowości i wolność wewnętrzną. Rozważania Baranows­
kiej są polemiką z wiązką obiegowych sądów na temat nieuchron­
nego zniewolenia przez chorobę. Jej zdaniem chorzy sami godzą się
na cały system ograniczeń, krępujących ich życie. U nas chorym
odbiera się - bez protestu z ich strony - powszechne prawa
obywatelskie i odpowiedzialność za własne życie i zdrowie. Tę
diagnozę potwierdzają liczne wypowiedzi chorych w naszej prasie
(np. wypowiedzi rodzących kobiet o oddziałach położniczych
przypominają relacje z więzień i gułagów). Chorzy naprawdę mogą
być wdzięczni autorce za obronę ich praw - do prywatności,
elementarnej wygody czy indywidualnych potrzeb. Ograniczenie
wolności chorego może być dziełem nie tylko bezdusznego per­
sonelu, ale i kochającej rodziny. Chory jest wpychany na siłę
w niedojrzałość, karmiony sztucznym optymizmem i tłustym
„rosołkiem". Nie ma prawa stanowić o sobie, to inni najlepiej
wiedzą, co jest dla niego dobre.
„Nikt nam nie obiecywał lekkiego życia" - twierdzi Małgorzata
Baranowska (s. 43). Ta książka jest w pewnym sensie przeciwieńst­
wem modnych obecnie poradników, optymistycznych aż do absur­
du, proponujących rozmaite magiczne sposoby przeciwko choro­
bom. Na wszystkich straganach w Warszawie można znaleźć
poradniki, jak łatwo zwalczyć wszelkie choroby, nie wyłączając
paraliżu i raka. Niestety te optymistyczne książeczki, sugerujące
Małgorzata Baranowska. W Zawale, Konstancinie,
Listach do
„jak uzdrowić swoje życie", kryją w sobie niebezpieczną pułapkę
Eumenid („Teksty" 1991 nr 6) kryje się projekt życia czynnego,
- pośrednio obciążają nas winą za wszystkie choroby i nieszczęścia.
pełnego atrakcji i niespodzianek, nawet na oddziale reanimacji.
Skoro wszystko zależy od nas, to jesteśmy także wszystkiemu
Obecnie dziełem wysoko cenionym przez chorych jest autobio­
winni. Tak więc rewersem nieograniczonego optymizmu jest
graficzna książka Josepha Hellera Nie ma się z czego śmiać,
odwieczne przeświadczenie, że choroba jest karą za grzechy.
napisana wspólnie z przyjacielem. Heller z dnia na dzień stracił
władzę w całym ciele, powalony przez piorunującą odmianę
„Pozytywne myślenie" jest wprawdzie cenną umiejętnością, ale
paraliżu. Stracił nawet zdolność samodzielnego oddychania. Jego
nie może być oparte na infantylnym negowaniu choroby, negowa­
pokój szpitalny z respiratorem stał się wkrótce pierwszym salonem
niu rzeczywistości i narcystycznym przeświadczeniu, że wszystko
intelektualnym Nowego Jorku, gdzie bohater wraz z przyjaciółmi
od nas zależy. Takie negowanie choroby trudno bowiem oddzielić
wyśmiewał swoją chorobę aż do szczęśliwego wyleczenia.
od fiksacji na chorobie. A choroby śmieją się z egzorcyzmów na ich
cześć i działają zgodnie ze swoją naturą: toczeń - toczy, a nieżyt
W rozdziale pod prowokującym tytułem Czy chory nadaje się na
kiszek - goni.
przyjaciela? Małgorzata Baranowska rozprawia się z kompleksami
ludzi przewlekle chorych. „Czy to rozsądne tracić poczucie własnej
Czytelnik wielu poradników „pozytywnego myślenia" dziwi się,
wartości, ponieważ jakieś drobnoustroje opanowały nasz orgaże choroba i śmierć jeszcze istnieją. Naprawiwszy nasze man­
kamenty psychiczne, powinniśmy bowem żyć wiecznie. Autorzy
pyta, sprowadzając poczucie mniejszej wartości
(s.&lt;
tych poradników nie mogąc zapewnić czytelnikowi nieśmiertelno­
do absurdu. Akcent pada tutaj nie na odrzucenie chorego przez
świat, ae przez samego siebie. Chorzy często sami ustawiają się na ści, obiecują mu, że przynajmniej umrze zdrowy...
Małgorzata Baranowska też proponuje czytelnikowi „przesunię­
pozycji „niedotykalnych". Baranowska wprowadza precyzyjny
cie myśli" od zniechęcenia do życia. Nie radzi czekać, aż choroba
termin „samotność domniemana", która bywa przyczyną izolacji
ustąpi pod wpływem magicznych sztuczek. Zamiast łatwej sztuki
chorych częściej niż samotność rzeczywista! Ich brak wiary
autosugestii proponuje wysiłek samopoznania i dyscypliny zarów­
w siebie podważa zaufanie do innych. „Co takiego przeszkadza
no w życiu praktycznym, jak i duchowym. Czytelnik mógłby
komukolwiek mieć przyjaciół?" - pyta. „Kto państwu każe
sądzić, że tę książkę napisała osoba obdarzona łaską wiecznego
pogrążać się w rozpaczy?" „Dlaczego ludzie chorzy tak często
optymizmu i pogody ducha. Czy tak jest w istocie? Nie wiemy.
uważają, że tylko oni potrzebują uczuć, wysłuchania, przyjaźni?
A może nie łaska pogody ducha jest tu najważniejsza. Autorka
Czy zdrowi są jacyś inni?" Autorka nie wierzy chorym, gdy skarżą
się na samotność i społeczną izolację. Podejrzewamy wraz z nią, że mówi nam bowiem, że „organizowanie jasnej strony życia"
wymaga ogromnego wysiłku: „...ż y c i e z c h o r o b ą p r z e ­
każdy wybiera świadomie lub podświadomie aktywność lub apatię
wlekłą może b y ć pełne, ciekawe, związane
i samotność.
z l u d ź m i . To w s z y s t k o ma j e d n a k s w o j ą c e n ę
Chory wcale nie musi być pariasem, przeciwnie - jako człowiek
„doświadczony" czy „wypróbowany" przez los może stać się
- w i e l k i , n i e u s t a n n y , c o d z i e n n y w y s i ł e k " (s.
„wypróbowanym przyjacielem". Potrafi z pewnością odróżniać
97).
rzeczy błahe od ważnych. W innym rozdziale, opatrzonym mocnym
„Trzeba przemienić w radość wszystko to, czego odmawia nam
tytułem Nie ma dnia bez bólu autorka przedstawia obrazowo
szczęście. Być może to właśnie nazywa się poszukiwaniem szczęś­
„codzienną nudę gehenny" - życie w oczekiwaniu na ból. Nie cia" - napisał w liście do żony Emmanuel Mounier, filozof, ojciec
lekceważąc bólu, który potrafi zniszczyć całą pracowicie budowaną
upośledzonej umysłowo dziewczynki. Czy naprawdę można wy­
konstrukcję współżycia z chorobą, Baranowska równocześnie
drzeć nieszczęściu wszystkie zdobycze, zamieniając je w żyzne
odbiera bólowi jego ostrze. Poszukuje - wraz z czytelnikiem
prowincje?
27

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9918" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9896">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/01266286a46b2bff0c44b4aa63221a0d.pdf</src>
        <authentication>6ee7222cf6802193e6692ef91d08090a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117988">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117989">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117990">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2762</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117991">
                <text>Czy metafora może być bajką? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117992">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.1, s.32-39</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117993">
                <text>Barański, Janusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117994">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117995">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117996">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117997">
                <text>Czy metafora może być bajką?
Janusz Barański

Giambattista Vico, piewca wiary i czucia w dobie kultu
rozumu - Oświecenia, tak oto pisał dwa i pół wieku temu
0 interesującym nas tropie:
„ Z logiki poetyckiej wynikają wszystkie podstawowe tropy,
z których najjaśniejszym, a przez to samo najbardziej potrzeb­
nym i najczęściej używanym jest matafora; jest również
najbardziej podziwiana, ponieważ dzięki metafizyce, poprzed­
nio tu rozważanej, użycza rzeczom nieożywionym uczuć
1 namiętności. Pierwsi bowiem poeci nadali przedmiotom byt
substancji ożywionych, zdolnych do tego wszystkiego, do czego
sami byli zdolni, to znaczy do uczuć i namiętności i w ten sposób
stworzyli baśnie. Tak więc k a ż d ą m e t a f o r ę
można
u w a ż a ć z a k r ó t k ą b a j k ę " (Vico 1966, s. 186; podkr.
— J.B.).
Nie mylą się ci, którzy stwierdzą, że ostatnie, kluczowe
zdanie nie wynika banajmniej z poprzednich z apodyktyczną
rzeczywistością. Nie m o ż n a - z drugiej strony - przypisać
filozofowi uprawiania logiki, którą uważał on skądinąd za
powszechną w twórczym dziele owych „pierwszych p o e t ó w " ,
logiki opartej na analogii i oboczności. Jeśli bowiem metafora
była w powszechnym użyciu przy tworzeniu bajek, nie prowa­
dzi to przecież do wniosku, że m o ż n a j ą do bajki sprowadzić.
A jednak to utożsamienie metafory i bajki należy rozumieć
nader przenośnie, żeby nie powiedzieć - metaforycznie właśnie,
zdaje się sugerować autor w komentarzu. Oto bowiem - twierdzi
filozof - dzięki metaforze, która „użycza rzeczom nieożywio­
nym uczuć i n a m i ę t n o ś c i " , powstaje świat bajki pełen „gwiz­
d u " wiatru, „ s z e m r a n i a " morskich fal, ukrytych wodnych
i skalnych „ ż y ł " , „ u ś m i e c h u " nieba, ożywionego wina - „krwi
winorośli" (tamże, s. 187). Takie wyjaśnienie owej metafizyki
uczucia i wyobraźni należy przyjąć z dobrą wiarą, choć drażni
kontrast pomiędzy bezwzględną kwantyfikacją zastosowaną
w formule, a niejasną eksplikacją. Zachęca to wręcz do
sproblematyzowania tak sTormułowanej definicji metafory.
Materiał podsuwa „retoryka naszych c z a s ó w " - jak powiada
Gui Bousiepe (1985, s. 303) - reklama.
Spójrzmy zatem na taki choćby slogan: „Kodak - złodziej
k o l o r ó w " . To predykatywne określenie zbudowane według
zasady klasycznej analogii, której do dziś obowiązującą regułę
podał Arystoteles, wywodzi się z układu korelacji i inwersji
o postaci:
Kodak : kolory: .-złodziej : rabowanie dobra
Treść sloganu zyskuje s w ą formę wskutek zestawienia obu
członów korelacji, gdzie ich składowe pozostają w relacji
metonimicznej przyległości, zestawienia osiągniętego wyłącz­
nie za pomocą stosowanej wizualnej retoryki obrazu. Kolory są
tutaj zatem dobrem zdobytym w sposób w najwyższym stopniu
nietypowy - poprzez kradzież. Czy to wszystko, co można
o rzeczonym sloganie i jego fabularnym przedstawieniu powie­
dzieć? Jeśli uznalibyśmy go za wyjątkowo oryginalną metaforę,
coś na kształt odkrycia nowego, śmiałego tropu, wówczas
moglibyśmy uznać go za wytwór wyłącznie indywidualnej
fantazji. Jest tu jednak coś, co nasuwa podejrzenie istnienia
związku z pewnym, pozornie być może odległym gatunkiem
folkloru.
Włodzimierz Propp w swoim dziele o bajce pośród jej X X X I
funkcji na miejscu X I X umieszcza: „Likwidacja początkowej

32

szkody lub braku'' - „Poprzez tę funkcję opowieść sięga swego
apogeum". G ł ó w n y m sposobem likwidacji owego początkowe­
go niedostatku jest „Porwanie obiektu poszukiwań przemocą
lub sprytem" (Propp 1976, s. 105). Autor wymienia jeszcze
kilka innych sposobów, których skutkiem jest zdobycie po­
szukiwanego obiektu, np. czarodziejskiego pierścienia, utraco­
nego wzroku, złotorogiego jelenia itd. (tamże, s. 106-109).
Niech punktem wyjścia poniższych rozważań będzie uznanie
metafory „Kodak - złodziej k o l o r ó w " za taką bajkę magiczną
w pigułce, gdzie trzech sympatycznych chłopców wykrada paru
odrażającym postaciom (podkreślone to zostaje poprzez od­
powiednie do sytuacji ich przedstawienie) przedmiot pożądania
- kolor. Historyjce tej nie szkodzi j u ż fakt, że chłopcy zostali
ujęci przez policję: początkowy brak został usunięty.
Przykład jednego reklamowego sloganu nie może być oczy­
wiście dowodem na to, że fabuła bajki magicznej jest metatekstem wszelkich reklamowych ewokacji. Każdy adresat reklamy
- „pani d o m u " , „prawdziwy m ę ż c z y z n a " czy „doświadczony
hodowca" - stwierdzi, że to tylko bardziej lub mniej udane
chwyty stylistyczne, które nie m u s z ą mieć nic wspólnego
z jakością zachwalanego proszku, płynu po goleniu czy karmy
dla kocinki. Nie jest to jednak tylko sprawa stylu, swoistej
poetyki, lecz mito-poetyki, ponieważ wiele reklamowych
przedstawień ukazuje fabułę bajki magicznej, a większość
„ociera s i ę " o zbiór typowych dla tego gatunku mitycznorytualnych odniesień.
Włodzimnierz Propp wyodrębnił - jak się rzekło - XXXI
funkcji bajki magicznej. Byłoby tyleż niemożliwe co i bez­
zasadne usiłowanie wykazania, że istnieje transpozycja wszystkich z nich w przedstawieniach reklamowych. W sposób
zmniejszający możliwość pomyłki do minimum można wyka­
zać obecność tylko pięciu z nich, jednak tych, które są kluczowe
dla fabuły bajki. Jeśli jednak czas reklamowy nie przekraczi
kilku sekund, co zdarza się bardzo często, wówczas możni '
wyodrębnić tylko dwie - otwierającą i zamykającą tę bajkowi J
mikro-fabulację lub tylko j e d n ą - ostatnią. Są to zatem na- '
stępujące funkcje:
1

(1) „VIII. Antagonista wyrządza krzywdę lub szkodę człon
k o w i rodziny. Określenie: s z k o d z e n i e " (tamże,
s. 74).
„Jednakże bynajmniej nie wszystkie bajki rozpoczynają się od
wyrządzenia szkody. Istnieją inne początki bajek, często nadają­
ce taki sam kierunek rozwojowi wydarzeń jak w bajkach
rozpoczynających się od funkcji szkodzenia. Przyglądając się
baczniej temu zjawisku m o ż e m y zaobserwować, że w bajkach
tych momentem wyjściowym jest sytuacja braku czegoś"
(tamże, s. 78-79).
(2) „ X I V . Bohater wchodzi w posiadanie magicznego środka,
Określenie: p r z e k a z a n i e , o t r z y m a n i e mag i c z n e g o ś r o d k a (...).
Jako środki magiczne m o g ą służyć:
1. Zwierzęta: koń, orzeł i inne.
2. Przedmioty, z których wyłaniają się magiczni pomocnicy.
np. krzesiwo z koniem lub pierścień z junakami.
3. Przedmioty o magicznej właściwości, jak np. kije, gęśle czj
k u l e " (tamże, s. 92).
(3) „ X V I . Bohater i jego antagonista przystępują do bezpo-

1

'
I
c

t

*
v

2

F
&gt;
1

F

a
s
s

�średniej walki. Określenie: w a l k a " (tamże, s.
103).
(4) „XIX. Likwidacja początkowej szkody lub braku. Określe­
nie: l i k w i d a c j a n i e s z c z ę ś c i a l u b b r a k u
(...).
Dana funcja tworzy parę z wyrządzeniem szkody lub z nie­
szczęściem występującym w zawiązaniu. Poprzez tę funkcję
opowieść sięga swego apogeum" (tamże, s. 105).
(5) „XXXI. Bohater zawiera małżeństwo i zostaje carem.
Określenie: w e s e l e " (tamże, s. 120).
„Czasami zamiast ręki królewny bohater otrzymuje kompensatę
pieniężną lub nagrodę w innej formie" (tamże, s. 121).
Tak oto przygotowani przez słynnego folklorystę możemy
przystąpić do przeglądu reklam. Jest to zbiór siedemdziesięciu
reklam telewizyjnych, dotyczących różnych produktów, w jed­
nym tylko przypadku produktu tego samego, choć przed' stawionego przez dwie różne reklamy. Rejestracja reklam miała
miejsce w przeciągu kilku tygodni w porze największej oglądal­
ności telewizji. Z tego zbioru około jedna trzecia to: reklamy,
które mają kompletną strukturę inwariantu bądź są niekomplet­
ne jeśli chodzi o funkcje „ ś r o d k o w e " , następnie te, które mają
tylko funkcje "otwarcia" i „ z a m k n i ę c i a " i na koniec najlicz­
niejsze - te, które mają wyłącznie funkcję ostatnią, którą Propp
określił jako „ w e s e l e " . Funkcja ta jest jednak w naszym
przypadku chyba nadzwyczaj ważna, skoro pojawia się nawet
w reklamie środków do utrzymania czystości... toalety. Zacznij­
my jednak od reklam, które wprawdzie nie kończą się ślubem, są
jednak dość kompletne jeśli chodzi o pozostałe funkcje. Fabuła
ich niemal zupełnie pokrywa się z zaproponowanym tu zreduko­
wanym inwariantem, ponadto środki wyrazu nie pozostawiają
wątpliwości co do konotacji poszczególnych sekwencji.
Colgate Tartar Control
Na powierzchni gigantycznych zębów robotnicy, noszący stoso­
wne uniformy i używający odpowiednich narzędzi, (1) wznoszą
kamienny mur; wtem (2) pojawia się olbrzymia pasta do zębów
w opakowaniu, zawieszona jak wahadło, i niczym taran (3)
rozprasza robotników; dzieła zwycięstwa dopełniają strugi
wody i zgłębnik dentystyczny, które usuwają resztki zło­
wrogiego muru i odsłaniają do końca (4) czyste zęby.
SC Johnson
Muszlę klozetową beztrosko okupuje (1) silna grupa zarazków,
ukrywając się w „najbardziej niedostępnym miejscu"; kiedy
jednak (2) nadlatuje kaczor na dwupłatowcu wyposażonym
w pokładowy karabin maszynowy zarazki tracą rezon i pisk­
liwymi głosami, tudzież trzęsieniem się, dają wyraz strachu;
i mają rację: kaczor (3) wybija wszystkie celnymi seriami,
doprowadzając (4) muszlę klozetową do połysku; „Dziękujemy
ci SC Johnson" - słyszymy z ust chóru zadowolonych, choć nie
pokazanych, pań domu.
W jednej z następnych reklam notujemy j u ż brak funkcji
drugiej: nie ukazany został mianowicie moment przybycia
bohatera mającego usunąć szkodę.
Old Spice Sensitive
Golący się młodzian doznaje przykrego wrażenia pieczenia
wskutek dokonanego zabiegu kosmetycznego, co ukazane
zostało przez (1) płomień ogarniający jego szyję; jednak strugi
płynu (3) gaszą ogień przynosząc (4) ulgę podrażnionemu ciału;
„Po co się męczyć - Old Spice Sensitive zgasi płomień na twej
twarzy" głosi slogan, i j u ż wyłącznie przy pomocy wizualnych
środków firma zachęca do stosowania jeszcze innych jej
produktów, prezentujących się rzędem w morskiej fali.
W następnej reklamie brak wprawdzie funkcji trzeciej,
a ściślej symbolicznego przedstawiania walki - usuwania
szkody, mamy natomiast kolejną personifikację włączającego
się do akcji środka.

Cillit
(1) „Ależ tu brudno" - zauważa z przerażeniem pani domu
otwierając drzwi domku działkowego, w którym kuchnia jest
wielkości małej sali tanecznej, a podłoga wyłożona nieco
zmatowiałymi rzeczywiście kafelkami; pani domu słyszy - za­
skoczona - jakiś zbliżający się głos: „Tutaj może pomóc tylko
Cillit, spróbuj t y l k o " ; to mówi - nazwijmy j ą - (2) mała
czarodziejka, nadlatująca właśnie na butelce firmowego płynu;
dzięki jego zastosowaniu kafelki podłogi (4) błyszczą już
nieskazitelnie.
Mamy wreszcie inną kategorię. Tutaj pani domu sama stała
się bohaterką bajki zakończonej happy endem - trwałym
związkiem-w-dziele-utrzymania-czystości.
Sunlicht
Mówi pani domu: „ D a w n o , dawno temu żyła sobie księżniczka,
która musiała p o z m y w a ć górę (1) brudnych naczyń. I (2)
zawołała przyjaciela Sunlichta: mój przyjacielu, proszę pomóż
m i " ; „ T o t y jesteś tą księżniczką, mamo!" - zgaduje córka pani
domu; „Ale tylko (5) z tym czarodziejem" - zgadza się
z uśmiechem pani domu, zanurzając talerz w pachnącej pianie.
Związek bohaterki z osobą płci odmiennej - czarodziejem
Sunlichtem - ma tu zatem charakter przenośny w czystej
postaci. Potraktuję tę reklamę jako stopień pośredni pomiędzy
reklamami seksualnie nienacechowanymi a seksualnie nacecho­
wanymi. Użycie terminu „ s e k s u a l n y " podyktowane jest tym, że
w przedstawionych poniżej reklamach mamy do czynienia
z bardzo różnymi odmianami owej funkcji ostatniej - mitologemu wesela. M o ż e to być istotnie ślub, częściej jednak
chodzi o romans, randkę czy choćby tylko powodzenie u przed­
stawicieli płci odmiennej. Tak tedy następna reklama ilustruje
nie tylko uzdrowienie, ale i rzeczone „ w e s e l e " .
Clearasil
Tomek i Jacek mają (1) pryszcze; Tomek używa mydła, Jacek
- żelu Clearasil (na dole ekranu widzimy napis: „nr 1 na
ś w i e c i e " ) ; dalej widać Tomka i jego pryszcze pulsujące bólem
i otoczone przez autora reklamy obwódkami; Jacek natomiast
po zastosowaniu żelu ukazuje (4) gładką twarz; „Tomek chodzi
w kasku na głowie, Jacek (5) chodzi z Karoliną'' - komentuje
narrator.
Tak oto doszliśmy do grupy reklam najliczniej reprezen­
towanych w naszej „ b a j k o w e j ' ' klasie, które można by uznać za
przykład wariantu najuboższego, choć z pewnego punktu
widzenia bardzo istotnego. Prawie wyłącznie jedyną funkcją
wyrażoną - chciałoby się rzec - expressis signis jest tu owo
„ w e s e l e " w różnych jego odmianach. Przyjrzyjmy się kilku
przykładom.
Tchibo
(5) Młoda para stąpająca po schodach świątyni, wokół radosne
twarze, tłum ich cały, falujący w rytm falowania przesypującej
się kawy pokazywanej przemiennie z obrazem ślubu; sypiące
się ziarna kawy i ziarna ryżu, którymi rzuca w kierunku
nowożeńców śmiejąca się dziewczynka; chwile czułych spoj­
rzeń panny młodej i starszego pana popijających z filiżanek
gorący płyn; „Dajesz innym to, co w życiu najlepsze, kiedy
jesteś radosny, zakochany, s z c z ę ś l i w y " - puentuje te wzrusza­
jące obrazy slogan.
Stimorol
W pustynnym i ekscytującym krajobrazie Arizony lub New
Mexico widzimy młodzieńca na motocyklu w stylu HarleyDavidson ściganego przez policyjny wóz; młodzieniec za­
trzymuje się, z oczywistą obojętnością pozwala się obszukać
policjantowi, opierając się na masce wozu w sposób przewidzia­
ny wymogami sytuacji, przepisów i dramatycznego zacięcia
autorów reklamy; jest czysty: policjant znajduje tylko paczkę
gumy; okazuje się, że jest to natomiast wyzwanie dla drugiego
funkcjonariusza, którym jest atrakcyjna dziewczyna; do rzuco-

33

�nych jej przez kolegę dokumentów młodzieńca wkłada kartkę
z numerem telefonu i nazwiskiem - Johnson i zapewnia
wymownym spojrzeniem, że (5) wspólna chwila będzie słodka.
Palmolive
W malowniczej scenerii tym razem jakiegoś północnego kraju,
gdzie sąsiedztwo stromych zboczy i morza przypomina fiord,
dwie osoby - matka i kilkuletnia córka - oczekują przybicia
promu do długiego drewnianego molo; mężczyzną, który prom
opuszcza, okazuje się mąż i ojciec - wraca (5) na łono rodziny;
wita się czule z żoną i córką, a ze szczególnym upodobaniem
zanurza swe dłonie w niewątpliwie puszystych i lśniących
włosach pań swego serca; ,,Palmolive to naturalne p i ę k n o "
- zdają się krzyczeć nadmorskie skały; w przyboju morskiej fali
stoją na brzegu dwie butelki szamponu.
Elseve
„Piękno według mnie to przede wszystkim piękne włosy siła protein, energia witamin, połysk j o j o b y " - zachwala
z przekonaniem kosmetyki do pielęgnacji włosów młoda dama,
wcierając perlisty płyn w swe długie, ciemne włosy; widzimy j ą
za chwilę w biurze, w otoczeniu samych mężczyzn, słuchają­
cych jej z zapartym tchem i wpatrujących się w nią z za­
chwytem; jest świadoma swej atrakcyjności: z równą nonszalacją wygłasza istotne racje, jak odgarnia pukle włosów; wie, że
(5) ma szalone powodzenie.
Domestos
„Nawet gdy wszystko wydaje się czyste, groźne zarazki mogą
się czaić tam, gdzie wzrok nie sięga; ale teraz mamy nowy
środek - Domestos"; w tym oto lakonicznym stylu producent
zachwala środek czystości i demonstruje jego zastosowanie
w łazience rękoma młodej pani domu; ta opuszczają zamykając
drzwi, ale unosi stamtąd (5) małe dziecko na rękach całując je
czule w zbliżeniu kamery.
We wszystkich przedstawionych przypadkach każda z sek­
wencji kończy się ślubem (Tchibo) lub prefiguracją owego
mitologemu „ w e s e l a ' ' pozostającą do funkcji wzorcowej w metonimicznym pokrewieństwie. Mamy zatem zapowiedź randki
(Stimorol), obrazy rodziny (Palmolive), powodzenia (Elseve),
wreszcie macierzyństwa (Domestos). Przykład ostatniej ze
zbioru tych reklam jest szczególnie intrygujący. Oto by uczynić
zadość „ b a j k o w y m " oczekiwaniom odbiorcy reklamy, jej
autorzy nadają obrazowi fabułę z rozwijającym się łańcuchem
symbolizacji opartych na zasadzie opozycji i korelacji:
Domestos : Brak Domestosa :: czystość : brud :: doskonałe
macierzyństwo
: niedoskonałe
macierzyństwo.
Wskutek takiego oto zabiegu, przy pomocy szczególnego
higieniczno-prokreacyjnego meta-kodu, ustanowiono symboli­
czną ekwiwalencję środka czystości i macierzyństwa. Szczęś­
liwą matką będzie ta, która używa Domestosa. Ta natomiast,
która go nie używa może dobrodziejstwa macierzyństwa w ogó­
le nie zaznać. Końcowy obraz można zresztą osobno potrak­
tować jako ikonogram konotujący szereg pozytywnych przeko­
nań na temat rodziny i macierzyństwa.
Odczytanie podobnych symbolicznych argumentacji, mają­
cych przekonać klienta do kupienia danego produktu, jest j u ż
teraz rzeczą prostą, choćby na przykład w reklamie poprzedniej
- Elseve, gdzie - zapożyczając się u Umberta Eco (1972, s.
245^16) - możemy wskazać taką oto entymematyczną serię:
Każda pani chce mieć powodzenie - mycie włosów szamponem
Elseve daje powodzenie - kto myje włosy szamponem Elseve,
ten będzie miał powodzenie. Przy czym wnioskowanie to może
być „ n i e z a w o d n e " , jeśli na mocy milczącej antonomazji
przedstawioną w reklamie panią interpretuje się jako „każdą
p a n i ą " . Chwyt ten stosowany jest we wszystkich reklamach
„ w e s e l n y c h " , co z łatwością można sprawdzić, aplikując
powyższą zasadę deszyfracji do pozostałych przykładów, jak
również w wielu obrazach, w których ta funkcja nie występuje.

34

Statystyka naszego skromnego zestawienia wskazuje, że doty
funkcja „ w e s e l a " jest elementem najbardziej konsekwentnie „Ko
pojawiającym się w rozważanych tu dwudziestu trzech baj- staw
kowych fabulacjach. Jest ona nieobecna tylko w czterech zapa
przypadkach, choć - j a k sam Propp stwierdza - „czasem szcz
zamiast ręki królewny bohater otrzymuje kompensatę pieniężną dran
lub nagrodę w innej formie", o czym nieco szerzej w dalszej zdot
części. D o d a ć wypada tylko, że jeśli zgodzimy się z poglądem, ków
iż obrzęd weselny to ekwiwalent rozwiniętej bajki magicznej rzec
(Mieletinski 1981, s. 329), w której małżeństwo jest ostatecz- adpc
nym celem rozwoju całej akcji, to będzie to jeszcze jeden i ek
argument przemawiający za postawioną tu hipotezą.
w zi
Oto pełna lista wyranych reklam o fabule i/lub zakończeniu z dr
bajki magicznej:
odpc
pos
(4) Likwi­
(2) Otrzy­
(1)
a
(3)
(5)
dacja
manie
Szko­
Walka
Wesele (Po
dzenie
szkody
środka
em
pow
Camay
przy
Elseve
potr
Sunlicht
ku
i
Clearasil
(Ca
Fuji Super
Tchibo 1
Tchibo 2
Domestos
Colgate Tar­
tar Control
Wrigley
Spermint
Stimorol
Lenor
Mars
Margaret
Astor
SC Johnson
Impuls
Old Spice
Sensitive
Head &amp;
Shoulders
Palmolive
Renault Clio
Sunsilk
Cillit
Bounty

prze

W powyższym zestawieniu uwzględnione zostały tylko te i obi
funkcje, których obecność zaznaczona została w odpowiedni P(
figuratywny sposób, jak w analizowanych przykładach. Stosów- nasz
ne figury pojawiają się oczywiście także w pozostałych przypa- odds
dkach: „ m o l e k u ł y " protein wnikające we włosy (Sunsilk), świę
mikroskopijne buciki, jak dla niemowlęcia, które wręcza przeje, s. 1:
ta młoda dama swemu mężowi (Tchibo 2) czy cała sekwencji ewol
reklamy kosmetyków znanej firmy, w której stworzone topicznt kraii
pole przywołuje historię brzydkiego kaczątka przemienionego logi;
w pięknego łabędzia (Margaret Astor). Nie wystarcza nam znali
zatem sama czysto referencyjna konstatacja w rodzaju „Tutaj Ti
pomóc może tylko C i l l i t " . Za kryterium uznania danego się c
sekwensu jako bajkowej funkcji przyjęliśmy bowiem użycie słyn:
stosownego obrazu lub słowa, pozostających w tropicznej char
relacji do tejże funkcji. Ta bowiem specyficzna poetyka jes klan
nieodzownym elementem tej „bajki naszych czasów".
kę, :
W r ó ć m y teraz do formy pierwotnej, od której zaczęliśmy li reki;
rozważania, sloganu. Takie oto figuraty wne równoważniki zdai sam;
typu: „Bounty - smak raju", „Lenor - miłość od pierwszej! kow

�dotyku", „Kawa Sati - szczęśliwe c h w i l e " czy wreszcie
„Kodak - złodziej k o l o r ó w " to j u ż tylko streszczenia przed­
stawianych bajek, których pełnej treści odbiorca nie musi
zapamiętywać. Napięcie semantyczne pomiędzy członami tych
szczególnych zawołań wypełnione zostało bowiem pierwotnie
dramatyczną czy wzruszającą historią o odkrywaniu, walce,
zdobywaniu. Dzięki ciągłej obecności tych „rodowych okrzy­
ków" w tekstach reklamy znawcy tej współczesnej poezji, która
rzeczywiście zawitała pod strzechy, na hasło Renault Clio
odpowiedzą niechybnie „prosto z raju", a nie „zmysłowe
i ekstrawaganckie' '. Mechanizm ten został ukazany explicite
w znanej reklamie: wykład w uniwersyteckiej auli; wyrwany
z drzemki student na słowa „Pollena 2000" bez wahania
odpowiada - „Ociec p r a ć ! " . Zresztą często, jak już wiemy,
poszczególne składowe opowieści mają charakter domyślny,
a slogan jest taką właśnie pełną znaczeń i treści kapsułką.
(Ponadto autorzy reklam skracają nieraz stopniowo długość ich
emisji nie tylko z finansowych, ale także psychotechnicznych
powodów wskazanych powyżej). Rzecz to wszakże znana
przynajmniej od czasów Ernsta Cassirera, że istnieje pewna
potrzeba wyjaśniania, która zadowala się wyróżnieniem począt­
ku i końca procesu. Chodzi o głód wyjaśniania typu mitycznego
(Cassirer 1953, s. 54).

Na początku tej części rozważań przypomnijmy fundamen­
talną zasadę, dotyczącą również problematyki reklamy, że
„bajka - mit - rytuał stanowią trzy wierzchołki trójkąta
połączone ze sobą związkami odpowiedzialności. Bajka rela­
cjonuje (choć w sposób przekształcony) przebieg rytuału, który
odbywa się według scenariusza dostarczanego przez mit, stąd
też wynika uzależnienie bajki od m i t u " (Wasilewski 1979, s.
218). Northrop Frye, jeden z badaczy literatury podążający
szlakiem wytyczonym przez Vico, wskazuje na kolejny słup
milowy, który będzie wyznaczał sposób rozważania obecnej tu
problematyki. „ Ś w i a t m i t u j e s t ś w i a t e m
to­
t a l n e j m e t a f o r y " (podkr. JB) - napisał w aktualnym
do dziś dziele Anatomy of Criticism (1957, s. 136). Ten
przedstawiciel krytyki mitograficznej dzieli pogląd wielu in­
nych orędowników łączenia badań nad mitem i literaturą: od
Potiebni i Maxa Mullera po współczesnych mu Bachtina czy
Maud Bodkin. Postulat badania literatury w ramach tradycji
mitologicznych i z uwzględnieniem logiki mitotwórstwa jest
w naszym wąskim zakresie szczególnie odporny na zarzuty
ignorowania historyczno-społecznego kontekstu dzieła i bio­
grafii autora. Wymogi konwencji gatunku pozwalają bowiem na
niewielką inwencję własną w tworzeniu reklamowych tekstów
i obrazów, co już wstępnie zostało wykazane.
Podążając tropem poszukiwań Frye'a zwróćmy uwagę, że
nasze „ready made expressions" mieszczą się w zakresie
oddziaływania obrazów i gatunków z rodzaju „mitu apoteozy,
świętych zaślubin, odwiedzin w raju" (Mieletinski 1981,
s. 138). Niezwykłe nagromadzenie obrazowych i słownych
ewokacji opisujących zwycięstwo nad niedoskonałością, rajskie
krainy czy spełnienie w miłości, to oczywista poetyka mitologizowania, której najbliższe analogie można by zapewne
znaleźć w klasycznych utworach poezji arkadyjskiej.
Tak tedy przytoczony j u ż wcześniej slogan kawy Sati pojawia
się oczywiście w większej całości, w której dramatis persona,
słynna niegdyś aktorka, występuje w podwójnym poniekąd
charakterze. Z jednej bowiem strony jest odtwórczynią re­
klamowej roli, w której wspomina siebie jako małą dziewczyn­
kę, z drugiej natomiast wywołuje niewątpliwie u odbiorców
reklamy, na przykład pań domu, nostalgiczne wspomnienie ich
samych jako dziewczynek, obdarzonych w czasie podwór­
kowych zabaw pogardzaną wówczas rolą psa Szarika. Pani

domu wzięta zostaje zatem w krzyżowy ogień perswazji: Pola
Raksa, postać rodem z odległej epoki, wprawia w drżenie
indywidualne biografie i epatuje tchnącymi niezwykłością
zwierzeniami. " N i g d y nie zapomnę tych wspaniałych chwil
kiedy ojciec wracał z dalekich p o d r ó ż y " ; dziewczynka zagląda
do zdobionej metalowymi okuciami drewnianej skrzynki z napi­
sem „ S a t i " ; „Ojciec mówił, że kryje w sobie wszystkie
tajemnice A r a b i i " - wspomina aktorka. Umberto Eco takie oto
konotacje przypisałby tej sugestywnej wypowiedzi: „Baśnie
z tysiąca i jednej nocy, egzotyka, tajemniczość, magia, haszysz,
senne rozleniwienie, przypowieści kalifów, dźwięki wschod­
nich instrumentów, słowem: podróż - archetyp" (Eco 1973, s.
68-69). W taką podróż do cudownych rajskich krain zaprszają
również reklamy: Bounty - wyspy szczęśliwe na morzach
południowych, Wrigley Spermint - plaże Florydy lub Kalifor­
nii, czy Renault Clio, gdzie współcześni Adam i Ewa zostają
skuszeni do wzięcia auta, a nie złowrogiego jabłka. Tu został
odwrócony znany porządek - rajski „ o w o c " staje się źródłem
radości i spełnienia, jak przystało na ideologię kultury an­
algetyków.
W tym symbolicznym modelu świata osiąga się rajską
kondycję i rajski czas, co uosabia również poprzez swą
polimorficzność Proppowski mitologem „ w e s e l a " bądź owa
„kompensata pieniężna lub nagroda w innej formie" - bogact­
wo, światowość, powodzenie. Wydaje się, że nie ma racji Gillo
Dorfles, który powiada, iż reklama: „Dzieli na kapsułki,
kropelki, puszki, nadając określone wyróżniki, czyli przede
wszystkim zamieniając w towar wszelki produkt natury, od­
kryty lub stworzony przez człowieka w sposób przypadkowy"
(Dorfles 1973, s. 235). Rzecz jest chyba jednak bardziej złożona
i nie da się sprowadzić do takiego jednostronnego eksploaracyjnego aspektu. Afirmacja szczególnej utopii rajskiego „stanu
naturalnego' ' jest tak silna, czego dowodem szereg powyższych
przykładów, że skłania do poszukania innego wyjaśnienia.
Spójrzmy najpierw na charakterystyczną cechę wielu reklam,
mianowicie tendencję do zaznaczania od jak dawna istnieje
firma, o ile - rzecz jasna - istnieje dłużej niż kilka dziesiątków
lat. Dowiadujemy się więc, że „ P Z U - rok zał. 1803",
a wiecznotrwałość firmy zobrazowano dodatkowo zmiennymi
konturami Polski (w tym Księstwa Warszawskiego i Królestwa
Polskiego), z niejaką - chciałoby się rzec - nerwowością
przemieszczającej się po mapie Europy Środkowej w ciągu tych
niemalże dwustu lat, w odróżnieniu od nienaruszonego PZU.
Mamy także „Wedel - od 1851 r . " , który przestał już być
napiętnowany tymczasowością 22 lipca. Jeszcze inaczej do
odległych czasów nawiązuje Pollena 2000: przy pomocy histo­
rycznej kodyfikacji usiłuje nadać sobie owąż historyczność,
a robi to - trzeba przyznać - z dużym rozmachem i ponadto
poczuciem autoironii. Wreszcie skromny Proszek E, gdzie autor
reklamy podejmuje próbę intensyfikacji historii tego środka
czystości, sięgając - podobnie jak w przypadku PZU - do figury
wiecznotrwałości i zestawia jego niezmienne walory ze zmiana­
mi mody, muzyki itd, właśnie w ciągu ostatnich kilku dziesiąt­
ków lat. Zabieg jest na tyle udany, iż stylizowana na lata 70.
scena prania „ d z w o n ó w " wygląda w czarno-białym kadrze tak
odlegle, że - jako żywo - w pierwszej chwili skłonni bylibyśmy
jej realizację przypisać braciom Lumière.
Ta kolejna odmiana poetyki mitologizowania to nie tylko
- jak się rzekło - figury trwałości, ale i odwieczności.
W perspektywie ściśle historycznej ta odwieczność jest wpraw­
dzie mocno - naciągana, jednak szczególna stylizacja obrazu
i słowa może z powodzeniem doprowadzić odbiorcę reklamy,
np. panią domu, do uznania, iż czasy Księstwa Warszawskiego,
nie mówiąc j u ż o czasach Kiemliczów, to niemalże owe
mityczne praczasy. Dodajmy, że j e d n ą z cech mitu jest wszakże
wyjaśnianie istoty przedmiotów poprzez wskazanie ich począt-

35

�ków, czasu pratworzenia. Punkt dojścia jest więc również
punktem wyjścia: firma nie tylko wiedzie do osiągnięcia
arkadyjskiej pełni, ale i pochodzenie jej produktów należy
szukać w ogrodzie Edenu.
Aczasowość to jedna z cech rajskiej kondycji. W powyższych
przykładach nie tylko firma-demiurg odziana zostaje w szatę
odwieczności, ale i same produkty są tak trwałe, że można je
uznać za znaki tego, co niezmienne w świecie zmienności.
W przywołanej j u ż wcześniej reklamie kawy Sati narratorka
obejmuje klamrą wspomnień okres od czasu dzieciństwa do
starości; przypominając sobie czas ojcowskich podróży, j u ż
jako starsza pani w fotelu, przy kominku, może - podnosząc
filiżankę do ust - stwierdzić z przekonaniem: „ H m , zapach,
smak wciąż ten sam". Inny obraz to reklama Renault 19,
w której pojazd ten staje się niemalże inkarnacją trwałości
i niezmienności. Oto jego właściciel podjeżdża - w kolejnych
ujęciach - pod urzęd stanu cywilnego z kolejnymi partnerkami;
w każdym przypadku towarzyszy temu komentarz: „Karol kilka
lat p ó ź n i e j " ; widać zarówno oznaki starzenia się Karola, jak
i panie jego serca wydają się coraz bardziej dojrzałe; ale nie
wóz: „Nowy Renault 19 - nowy na wiele l a t " . Symboliczna
niezmienność jest tu w sposób ukryty wzmocniona poprzez
kolejne związki małżeńskie, które kojarzą się zwykle ze
zmianami pokoleniowymi idącymi j u ż w setki lat.
Rajska rzeczywistość to również harmonia w rozumieniu
braku podziałów na to, co naturalne i to, co społeczne, to, co
wytworzone i to, co otrzymane. M i t , ta - parafrazując określenie
Lévi-Straussa - maszyna do niszczenia sprzeczności, dąży
wciąż do odtworzenia owej doskonałości: każe jednym mówić,
że są arami, innym natomiast wierzyć, że ich życie zależy od
konstelacji ciał niebieskich. Kronikarzem podobnych poszuki­
wań, i to wieńczonych powodzeniem, jest reklama. Opisuje ona
bowiem wysiłki przezwyciężenia dychotomii natury i kultury
zarówno poprzez „naturalizację działań ludzkich", jak i „uczłowieczenie praw natury" (Lévi-Strauss 1969, s. 332).
Oto w myśl pierwszej zasady następuje transfer atrybutów
świata natury do świata ludzkich wytworów. Zwolenniczka
szamponu Ultra Doux mówi: „Moje włosy potrzebują r o ś l i n " ;
chrupki Balsen są „z darów natury" ; dzięki stosowaniu proszku
Persil woda staje się „miękka jak deszczówka' ' ; krem Kamille
to „naturalna uzdrawiająca moc rumianku". Naturalistyczna
ewokacja tego ostatniego wzmożona zostaje jeszcze sensualistycznym obrazem kwiatów rumianku zanurzających się w kre­
mie. Identyczną wizualną figurę zastosowano w przypadku
jogurtu Danone: świeże owoce wpadają do gęstego białego
płynu.
Uczłowieczenie praw natury to z kolei przypisanie cech
ludzkich właściwościom produktów, które poprzez te prawa
realizują swe funkcje. Szczoteczka do zębów Aquafresh tak
doskonale wypełnia prawa mechaniki, że mówi się o niej
- „najsprytniejsza wśród szczoteczek"; kotom natura każe
miauczeć, jednak „koty Whiskas doskonale wiedzą czego chcą
i mają swoje sposoby żeby ci o tym p o w i e d z i e ć " ; Fiat Tempra
to „silna o s o b o w o ś ć " , Persilowi „możesz z a u f a ć " , a „Toster
grill firmy Tefal to jedyny toster, który potrafi dobrze opiekać' '.
Nic więc dziwnego w tym, że zwracamy się czasem do
produktów słowami apostrofy: „Drogie Orno" czy „Dziękuje­
my ci SC Johnson".
Istotnie, niełatwo przezwyciężyć tę etiologiczną schizof­
renię. Claude Lévi-Strauss tak oto pisał o systemach kastowym
i totemicznym również przenikniętych totalizmem myśli nieoswojonej: „należy uznać w systemie gatunków przyrodniczych
i w systemie przedmiotów wytwarzanych dwa zespoły pośred­
niczące, którymi człowiek się posługuje, by pokonać opozycję
między naturą a kulturą i ująć je obie jako c a ł o ś ć " (tamże, s.
193). Podobnie wypowiadał się wcześniej Cassirer, według

którego istnieje fundamentalna potrzeba człowieka do zjed
noczenia się z naturą, uwolnienia się od kulturowych ograni
czeń, rozpłynięcia się w nurtach uniwersalnego życia, wchłonie
cia przez całość natury (Cassirer 1953, s. 188-89).
,
Jeden z produktów, ukazany w obrazie rozważanego t i
gatunku, zbliżył się do ideału w stopniu niemal d o s k o n a ł y n
Oto widzimy dwie sceny: jedna rozgrywa się w pustynny^,
krajobrazie, druga w górskiej grocie; łączy je obiekt, k t ó r e g
niezwykłe stwarzanie odbywa się równocześnie w obu miejs
each; na pustyni, w miejscu uderzenia pioruna, pojawia sign
karoseria pojazdu, natomiast w grocie z zasłony iskier wyłanigj,
się rama konstrukcyjna z pomieszczonym w niej silnikiem; ob_
zespoły zaczynają się przemieszczać po dwóch dzikich, pustyt_
nych drogach, które łączą się w pewnym miejscu, doprowadza
jąc także do złączenia się w j e d n ą część stworzonego pojazdu; t
„Ford Mondeo - piękno i wewnętrzna s i ł a " . Oto na naszyć fc
oczach dokonuje się prawdziwy akt kreacji, stwórcze działani
zapładniającej niebiańskiej mocy (piorun) i ziemskiego l o i j
(grota). Mondeo zrodzony z tego kosmicznego związku j e
kompletnym wcieleniem żywiołów natury: piękna ziemi i sil j niebios.
j
Mamy tedy zupełnie n o w ą j a k o ś ć . Firma przeprowadź m
konsekwentnie ideę status naturae integrae tylko na poziom pQ
jakościowo odmiennym i doskonalszym, na poziomie n o w i j
naturalności, która jest dziełem człowieka. Nie ma j u ż podział
na man-made i nature-made; jest man-made-nature. Natu
- niezróżnicowany byt - zostaje przetworzona przez człowiei p ,
i uszlachetniona w twórczym wysiłku dążenia do ukonstytui ^
wania owego „bytu nie warunkowego".
Reklama przyczynia się do powstania takiego oto ogólnej
i symbolicznie nacechowanego obrazu: współcześni szamai
w białych kitlach dokonują najpierw dezintegracji owoców
natury (od roślinnych alkaloidów i nieorganicznych kwasów f - j ^
aromatyczne węglowodory i zonalne kryształy), pokazując g
w formie łańcuchów, pierścieni i kul oniemiałej widowni, byj „
następnie zreintegrować w jakościowo doskonałą formę. „Kult j
c z k i " protein czy lipolazy w dziełach tej naszej Gebrauchskuit
to niczym owe zakrwawione kulki pierza, które czarownic ^
z Północno-Zachodniego W y b r z e ż a wypluwają po „wyssaniu y
ich - jako wcielenia choroby - z ciał chorych (Levi-Straui j ,
1970, s. 249). Warto m o ż e w t y m miejscu przypomnieć, i
„pierwszymi ogłoszeniami, które zaczęły się pojawiać reguła ]
nie w prasie amerykańskiej (w połowie X I X wieku) byt g j
reklamy patentowanych i , jak twierdzili producenci, cudowi j
skutecznych środków medycznych" (Spitzer 1980, s. 381). (j j
Strategia reklamy końca X X wieku ma bardziej totalizująi ^
- podobnie jak myśl nieoswojona - charakter. Cudowne są m . ,
tylko środki lecznicze; cudowność i niezwykłość to atrybut _
przynależne wszystkiemu, co wydostało się z ogranicz! p
niegdysiejszej natury lub niegdysiejszej kultury. Express pjc
verbis wyrażona niedoskonałość „zwykłego proszku" c; tyf]
„zwykłej karmy'' pozwala na relacyjne ustanowienie niezwyl
łości. „ N o w y Ajax to istny c u d " , Cliff jest „doskonały", karu ^
Pedigree Pal jest „ k o m p l e t n a " . Niezwykłość właściwości p« j j
duktów ukazana może być ponadto poprzez użycie stosowne ^
oksymoronu: czystość naczyń uzyskaną przy pomocy Kop Uli p
„widać i s ł y c h a ć " , natomiast producent kawy Jacobs pj ¿ 0 $
klienta - „Czy widzisz ten aromat?". Trzeba wszelako prz ,
znać, że jeśli ma się możliwość sulfonowania lub przepraw p
dzania procesu alkilowania, co oferują nowoczesne technolog:
|
i uzyskiwania wskutek tego związków heterocyklicznych o pi
cio- czy sześcioczłonowych pierścieniach, to zapewnia |
o właściwościach produktów przytoczone powyżej nie powił
\
budzić podejrzeń. Tylko producenci soków spod znaku kacze ję ,
Donalda deklarują otwarcie, mając zapewne na uwadze równi
j
dekonspirację konkurencji: „Donald Duck - my nie poprawi
m

sa

r z

s e

m]

mi

za

u

s

m&lt;

es

o n

e

s

U(

m

c

n a l

S

w

n

e

n

t e n

0

t

r

w

s z a

c

c

z

u

r a

za

r

o

z

u

0 T

rz

1

w a

rz

w

c o r

Z

w

a

z

o

s

�my natury!".
Reklama - podobnie do mitu - jako ta „ m o w a " , która mówi
samą siebie" (Vergote 1968, s. 1269), opisuje zatem świat
rzeczy nadnaturalnych. Określenie to, według Richarda Cha­
se^, innego obecnego w tych rozważaniach literaturoznawcymitografa, może być synonimem znanego polinezyjskiego
terminu mana, który oznacza wszystko to, co ma bezosobową
magiczną moc i jest dlatego wyjątkowo silne, skuteczne i groźne
zarazem (Chase 1966, s. 70). Nadnaturalne produkty kultury
analgetyków mogą tylko wzbudzać grozę regularnością z j a k ą
głosi się ich magiczną moc: Dixan to „czysta s i ł a " , Pan Proper
-„siłai delikatność", Kamili to „uzdrawiająca m o c " , Elseve
-„dobroczynna moc", wreszcie Orion wyróżnia się „gigan­
tyczną skutecznością", natomiast Kop Ultra jest oczywiście
„ultraskuteczny". „Mana jest par exellence siłą, prawdziwą
skutecznością rzeczy, która nie niweczy, ale wzmacnia jej
mechaniczne działanie. Ona sprawia, że sieć jest pełna, że dom
jest solidny, że czółno dobrze się trzyma na morzu. Na polu jest
ona urodzajnością, w medycynie tym, co uzdrawia lub zabija''
-pisze Marcel Mauss (1973, s. 150-51). Moc mana pojmowana
jest jako jądro rzeczywistości, które pragnie się osiągnąć
(Wheelwright 1954, s. 179), które zapewni dostatek, zdrowie,
powodzenie. O ile - rzecz jasna - nabędzie się dobra, których
udziałem jest partycypacja w wyliczanych przez reklamę
mocach, jakich doznać może wówczas także nabywca. Taka
natomiast postawa jest nadzwyczaj ważna, ponieważ „pozycja
społeczna jednostek jest bezpośrednio uzależniona od ważności
ich mana" (Mauss 1973, s. 147).

Retoryka reklamy, ten system analogii międzykontekstowych, nie omija kontekstów społecznych, odciskając swoje
piętno na ideach, obyczajach, wartościach, słowem - na
światopoglądzie całych grup. Czerpie również z tradycji tych
grup, dość wspomnieć historyczno-literacką kodyfikację Pol­
leny 2000. Inscenizowana psychodrama porusza również egzystencjonalno-symboliczne doświadczenie jednostek, którym
obiecuje wstęp do klubu pięknych, młodych i bogatych. Przy
tym wtajemniczanie to ma cechy inicjacyjnego rytuału, ek­
wiwalentu mitu sporządzonego według mitycznego scenariu­
sza.
Przypomnijmy zatem, że postaci pojawiające się w większo­
ści reklam przyjmują wartość antonomastyczną, są uosobieniem
członków wymienionego powyżej klubu, a przynajmniej znaj­
dują się w procesie stawania się nimi (por. Eco 1972, s. 248).
Wówczas następujące konatywne wypowiedzi w formie: impe­
ratywu - „Podaruj sobie odrobinę luksusu" (Fa), konstatacji
- „Dajesz innym to, co w życiu najlepsze" (Tchibo) czy
zapowiedzi - „Nowy szampon nadający puszystość odkryje
piękno twoich w ł o s ó w " (Sunsilk), obejmują dużym kwantyfikatorem obie strony szklanego ekranu i m o c ą totum ex parte
rozdzielają towarzyszące produktom atrybuty pomiędzy wszys­
tkich partycypantów. Dzięki swej persfazyjności te samofundujące się wypowiedzi mogą uczynić z zalecanego produktu
kontagialny łącznik z nadnaturalnym światem ukazywanym
przez reklamę. Czyż nierzadko dostrzegamy zmianę u osób
dosiadających nowego auta czy choćby używających renomo­
wanych kosmetyków? W tak zwanych kulturach tradycyjnych
przejście z jednej kondycji społecznej do innej idzie zwykle
w parze z uzyskaniem nowej duszy (Cassirer 1953, s. 165).
Odbywa się to zwykle w sposób usankcjonowany rytualną
konwencją.
Wróćmy w tym miejscu ponownie do sloganu, zjawiska
językowego wydawałoby się nieskomplikowanego, a jednak
ważnego i wciąż obecnego w tych rozważaniach. Określony j u ż
został mianem „bajki w p i g u ł c e " i zwrócono uwagę na

automatyzm, z jakim się go używa i percypuje. Tę bajkowość
sloganu w zgoła odmiennej źródłowej i teoretycznej perspek­
tywie dostrzega Olivier Reboul, gdy pisze, że slogan ignorując
podziały na język mówiony i pisany, poezję i prozę itd. cofa nas
ku „bardzo dawnemu stadium języka - stadium przysłów,
porzekadeł, refrenów, kiedy to, co mówione, co pisane, wiersz
i proza, stanowiły j e d n o ś ć " (Reboul 1980, s. 312). Badacz
dodaje ponadto, że „slogan nigdy nie jest czytany, jest widziany;
nie jest słuchany, jest s ł y s z a n y " . Podobny automatyzm ma
również miejsce, gdy slogan wykrzykuje tłum: „Wiadomo, że
tłum nie myśli i że wygasza myślenie u wszystkich istot, które
się nań składają" (tamże, s. 318). Oto, kontynuując nasze
rozważania w perspektywie rytualno-mitycznych odniesień,
chcemy wykazać, że slogan, mieszcząc się w owym trójkącie
b a j k a - m i t - r y t u a ł , pełni r o l ę j ę z y k o w e g o ekwiwalentu rytuału.
A zatem: m e t a f o r a j e s t
rytuałem.
Niewątpliwie, pewną cechą archaizującą reklamowych sloga­
nów jest równolegle werbalne i wizualne ich występowanie
- bywają wypowiadane i napisane równocześnie. Oto dychoto­
mia pisma i mowy ma zostać tu zniesiona: mowa ma udzielić
pismu szczyptę osobowości tego, kto j ą wygłasza. Pismo ma
tym samym uzyskać samoistną moc niczym tajemna formuła
magii, mająca siłę sprawczą po jej zapisaniu. Nawet tak długie
slogany, jak: „Twój kot kupowałby Whiskas", „Dzieci także
wiedzą co jest dla nich dobre' ' ( M i l k y Way) czy „Zdrowe włosy
są tak piękne i l ś n i ą c e " (Panténe Pro-V) towarzyszą swym
werbalnym odpowiednikom, a ich zadaniem jest odciśnięcie się
w plastycznym tworzywie indywidualnej i zbiorowej wyobra­
źni.
Wyobraźmy sobie zatem młodziana (młodą damę) w kręgu
świadków i uczestników ceremonii (zabiegi wprowadzające do
stowarzyszenia wojowników, grupy mężatek etc). Współplemieńcy krążą dokoła bohatera obrzędu, intonują przewidziane
pieśni, wznoszą stosowne okrzyki i czynią odpowiednie gesty.
Mistrz (mistrzyni) ceremonii robi młodzianowi usankcjonowa­
ny tradycją tatuaż, przywdziewa młodej damie czepiec, etc.
Daje się słyszeć rytm wypowiadanych zaklęć, mających słowem
wspomóc zabiegi przeniesienia w stan odmiennej społecznej
jakości, czasem monotonny akompaniament bębnów, basetli,
etc.
Przypomnijmy teraz taki choćby obraz. Telewizyjny ikon
denotuje młodziana oddającego się kąpieli pod prysznicem.
Komunikat słowny denotuje żel pod prysznic: „Oto Cliff po raz
pierwszy; ten Cliff jest nowy, jest doskonały; gdy pieni się na
skórze czujesz orzeźwiający chłód; bierzesz więcej, orzeźwia
jeszcze bardziej; i wtedy czujesz go, czujesz chłód morza".
Teraz pojawia się drugi ikon: młodzieniec skacze z wysokiego
klifu w bijące o skały fale. Współdziałanie obu ikonów
i komentarza wiodą do takiej konotacji. Analogia metaforyczna
(metafora zewnętrzna).
młodzian pod prysznicem : żel : : młodzian na klifie : morze
przekształca się dzięki całościowej obrazowej syntagmie w metonimiczne utożsamienie
Żel : morze : : młodzian pod prysznicem : młodzian na klifie
Oba związki dopełnienia są istotne. Z pierwszego związku
slogan - ,,Cliff to orzeźwiający chłód spienionego morza"
- czyni na powrót metaforę, ale wewnętrzną, w której żel dzieli
z morzem wspólną cechę (por. Crocker 1977, s. 558). Z drugiego
związku - figurę identyczną, w której młodzian pod prysznicem
ma coś w sobie z młodziana na klifie, co więcej, ma też
w udziale tó, czego jego odpowiednik doznaje - przygoda,
wyspy południowe, spienione fale. Na mocy wyrażonych
expressis verbis antonomastycznych zwrotów - „czujesz orzeź­
wiający chłód, bierzesz więcej, orzeźwia jeszcze bardziej"
- w pole tego topicznego oddziaływania dostaje się też młodzian
przed telewizorem. Nie ma tu wprawdzie owego monotonnego

37

�rytmu, dudnienia bębnów, choć jest zaklęcie, dzięki któremu
łatwiej zanurzyć się w inny świat. Wystarczy jeszcze tylko udać
się do najbliższej drogerii, odkręcić kurek i . . .
Wiele reklam opiera się jednak na wspomnianej rytmiczności
wypowiadanych fraz i sloganów, z zastosowaniem odpowied­
niego tła muzycznego. „Stu- Stu-, Stu-, Stu-, Stu-, Studio Life:
L ' O r e a l " - słyszymy z ust tańczącej grupy młodych ludzi
0 dziwnych fryzurach utrwalonych żelem do włosów; „Boom-,
Boom-, Boomer - super guma'' - intonują dzieci przyglądające
się niejakiemu Boomerowi, który rozciąga się tak, że staje się
większy od diabelskiego młyna w wesołym miasteczku; wresz­
cie niepozorne - „Mentos to świeżość, Mentos to oddech,
Mentos to siła, bo Mentos pełnią życia jest!"; ten zmultiplikowany slogan również wykazuje cechy rytualnych powtó­
rzeń.
Tak pisał o rytuale Ernesto de Martino:
„Otóż już sam tylko jego charakter powtarzalny, cykliczny,
przewidziany w swoim przebiegu, wprowadza u sprawców
1 uczestników stan polegający na ograniczeniu poczucia czujno­
ści i jest warunkiem sprzyjającym kontaktowi ze sferą nie­
świadomości. Ten aspekt aktywnej dehistoryfikacji obecności
indywidualnej występuje w rytuale tak dobitnie, że często
technika ograniczenia świadomości działa sama przez się, nie
mając koniecznie odpowiedników mitycznych; należy tu wy­
znaczenie jakiegoś punktu olśniewającego i oślepiającego,
monotonne powtarzanie słów lub zgłosek, dźwięk bębna lub
jakakolwiek inna postać zewnętrznej aprobaty techniki mistycz­
nej wszystkich czasów i wszelkich możliwych zakątków globu
ziemskiego" (1959, s. 154). W naszym przypadku należy raczej
mówić o aparaturze techniki audiowizualnej, choć niewątpliwie
mamy do czynienia z „ograniczeniem ś w i a d o m o ś c i " : według
statystyk, sprzedaż reklamowanego produktu wzrasta o kilka­
dziesiąt procent.
Na zjawisko powtarzania słów, wersów, strof w folklorze
zwraca uwagę Jerzy Bartmiński (1983, s. 260) upatrując w tym
potrzebę rytualnego zatrzymania czasu. Jest to konstytutywna
cecha mitu i zjawisk z nim związanych, co j u ż na rozważanych
tu przykładach reklamowanego folkloru wykazywaliśmy. Co
więcej, rytm, powtórzenie, rym, aliteracja uchodzą za cechy
wypowiedzi magicznej (Weiner 1983, s. 703). Pora więc
przyjrzeć się z tej perspektywy bohaterowi niniejszych roz­
ważań - sloganowi.
„To nie wizja, to V i z i r " - recytuje tę frazę menadżer firmy
demonstrujący skuteczność sprawdzanego właśnie środka
- i czyni równocześnie gest wskazania pudełka z proszkiem.
W magii słowa i działania zwykle pokrywają się, stanowi to o jej
performatywnym charakterze. „Sądy magiczne zawsze poprze­
dzają doświadczenie magiczne, są to przepisy obrzędów czy też
łańcuchy wyobrażeń. Doświadczenia są przeprowadzane tylko
po to, by je potwierdzić: niemal nigdy ich nie osłabiają'' - pisze
Marcel Mauss (1973, s. 169). Wspomniany menadżer zadaje
więc najpierw pytanie: „Czy to możliwe aby pranie było jeszcze
bielsze niż po użyciu zwykłych p r o s z k ó w ? ' ' . Następnie związa­
na na supeł chusteczka zostaje włożona do kieszeni koszuli, ta
zaś do pralki - wydaje się, że to wystarczający próg trudności
dla testowanego proszku. Jak łatwo się domyślić odwrotna
kolejność czynności ma miejsce po zakończeniu prania - chus­
teczka okazuje się biała. I tutaj dopiero następuje owa ekspresywno-impresywna fraza przytoczona na początku.
Identyczny w swej performatywnej strukturze jest test płynu
do zmywania naczyń. Po zapewnieniu, że „ N o w y Kop Ultra
zmywa każde naczynie do ultra czysta", następuje demonstra­
cja zmywania rękoma pani domu i oczywista konstatacja
połączona z prezentacją: „Doskonale czyste, co w i d a ć . . . " (tu
błysk gładkiej powierzchni talerza) „...i s ł y c h a ć " (odgłos pisku
spod palca pani domu pocierającej tymże po tejże powierzchni).

38

Wreszcie działanie odżywki Slim Fast zaprezentowane zostaje -|
ukazaniem szczupłych postaci, co również widać i słychać: „Ja, j
Patrick Warwick w y p r ó b o w a ł e m . . . " , „Ja, Isabelle Silverstone
wypróbowałam i zobaczcie!".
Nasz początkowy „Kodak - złodziej k o l o r ó w " , wiele innych
sloganów, które przewijały się w tych rozważaniach czy takie, t
które tu jeszcze nie zagościły: „ F a - uczucie delikatnej y
ś w i e ż o ś c i " , „ C a m a y - ekscytujący powiew P a r y ż a " , „ Z Wartą s
bez obaw!" to sui generis zaklęcia. Nie można i m bowiem n
przypisać cech zdań w sensie logicznym: nie spełniają wymo- n
gów budowy zdania, a więc nie orzekają o prawdzie lub fałszu, p
Eksploatują natomiast figuratywne użycie języka, i na mocy k
- wskazanych wcześniej - metaforyczno-metonimicznych prze- p
kształceń (podobieństwo - przyległość) dokonują werbalnie r&lt;
i mentalnie przemieszczeń atrybutów (por. Tambiah 1973, s n
189). Ich nieasertoryczność wyraża się w zacieraniu granic) n
pomiędzy tym, co jest, a co być powinno. „Prawdziwy slogan to k
taki, który nie daje przeciwnikowi szansy repliki, który wy
klucza możliwość jakiejkolwiek odpowiedzi, jakiegokolwiek o;
dialogu i stawia przed alternatywą - milczeć albo powtarzać go
Taka jest jego podstawowa funkcja 'fatyczna': nie tylko
ściągnąć uwagę, ale kończyć komunikację na niej samej
uniemożliwić jakąkolwiek interferencję" (Reboul 1980, s. 309)
Olivier Reboul zauważa, że slogan ma tylko postać syntagmj '
(tamże, s. 307) i ma na myśli oczywiście slogan werbalny '
Wydaje się jednak, że m o ż e m y uznać istnienie również slogan
wizualnego, a zatem nie tylko ó w Schlagwort, ale i Schlagbili
Wobec tak rozumianej syntagmy nie można stosować klasycz b ,
nych kryteriów prawdziwości, jak i wobec mitu, co niejedno 19
krotnie było podnoszone przez teoretyków. Istnieje taka
w micie podobne pomieszanie i intensyfikacja kodów, rozlej Cs
łość konotacyjnych słowników, swoista „ m o m e n t a l n o ś ć " myśl | £
mitycznej odmienna od „dialektycznego ruchu m y ś l i " w dys C i
19
kursie teoretycznym. Ś w i a d o m o ś ć mityczna „żyje bezpośred
nim wrażeniem, które przyjmuje bez porównywania z czymkol q
wiek innym; dla świadomości mitycznej wrażenie nie je! \y
bynajmniej czymś względnym, jest czymś absolutnym; wraże­
nie nie jest prawdziwe dzięki czemuś innemu i nie zależy oi
czegoś innego jako swego warunku; wręcz przeciwnie: przeja Dc
wia się i potwierdza poprzez prostą intensywność swej obecno ^
ści, poprzez nieodpartą siłę, dzięki której zakorzenia sjf Eci
w ś w i a d o m o ś c i " - te słowa Cassirera (1953, s. 73-74) ni 19'
Frj
straciły bynajmniej na aktualności. To właśnie ta świadomoS j ,
uruchamiana zostaje w obcowaniu ze sloganem, który jawi si q
jako jej izomorficzny odpowiednik. Co więcej, uruchamiau 19$
zostaje w obcowaniu z całą reklamową słowno-obrazowi Hu
syntagmą, w której ogłoszone podobieństwo staje się wyrazei 19f
identyczności istoty w myśl prawa „jedności elementów relacj Le\
196
w myśli mitycznej" (tamte, s. 64).
Lè^
Autorzy reklam nie poprzestają na wskazanych powyżej
197
technikach perswazji pożywiających się fundamentalną ponad
historyczną potrzebą mitu. Jeszcze j e d n ą cechą, którą reklam
z tymże mitem dzieli jest bowiem nieusuwalna nadwyżk
znaczenia czy inaczej - niedobór denotacji. Pojawiają się wij
postaci realne: Dusty Fleming - „stylista o międzynarodowi
s ł a w i e " (Sunsilk), Connie Selecca - „amerykańska aktorl
(Pantene Pro-V) czy wspomniana j u ż wcześniej para szc;
liwych kuracjuszy z otyłości. Aron Guriewicz zauważa w pi
o kulturze ludowej średniowiecza: „Zwyczajową i najbardzi
przekonywającą podstawową prawdziwości informacyjni
faktu w tej epoce było powoływanie się na naocznego świat
na kogoś, kto zaświadczał o tym lub na przedmiot, z któi
związane było dane wydarzenie" (Guriewicz 1987, s. 335).
ponadhistoryczna potrzeba mitu nie jest więc stwierdzeniem
wyrost: trzeba było w średniowieczu, trzeba także i ta
potrząsać niedowiarkami, którzy są zawsze i którzy skloi
t

u

�podejmować, czy aby pokazywany i m świat nie jest światem
jednorożców i syren.

Pora na małą autointerpretację. Rzecz jest oczywiście nie aż
tak prosta i jednoznaczna jak tu pokazano. Tych niedowiarków
jest wielu, prawdę mówiąc jest n i m prawie każdy. Przed­
stawiona powyżej analiza reklamy może zostać uznana co
najwyżej za nominalny model problemu. Ale też prawdopodob­
nie inna być nie może, nieuleczalnie chora na wszelkie, znane
przynajmniej od czasu kopenhaskiej interpretacji mechaniki
kwantowej, przypadłości. Jest bowiem tak, że reklamowa
prakseologia podpowiada wciąż o konieczności włączenia
różnych dyskursów, potrzebie ich dialogu i wzajemnej przemienności. Dyskurs bajkowo-mityczno-rytualny jest tylko jed­
nym z wielu, zredukowany i wyabstrahowany z rozważanej ku
kulturowej materii.
Pomimo tych zastrzeżeń w mocy pozostaje pogląd, iż reklama
oferuje udział w opowiadanej przez siebie bajce: ona to

„relacjonuje przebieg rytuału, który odbywa się według scena­
riusza dostarczanego przez m i t " . Spotyka się wprawdzie
z częstym przymrużaniem oka, które jest jednak stopniowane,
wprost proporcjonalne do „poziomu nasycenia", jaki obraz
reklamowy osiągnął. Producent, który chce uzyskać sukces
musi wciąż przed groźbą pełnego nasycenia uciekać. Bajkowa
akcja trwa wszakże nieustannie: wielu z tych, którzy biorą w niej
udział, może wygrać brylant, zagraniczną wycieczkę, a nawet
samochód. Johan Huizinga, powołując się na ustalenia etnolo­
gów, zauważa istotną cechę typową dla rytuału i magii:
„Obojętne, czy jest się czarownikiem, czy zaczarowanym - jest
się zarazem i wiedzącym i oszukanym" (Huizinga 1985, s. 43).
Tak też jest w obcowaniu z reklamowym słowem: stosunek do
niego zawiera pewien element make-believe również dlatego,
ponieważ powstaje ono na mocy reguły mitotwórstwa. Przy­
czyna, która kazała wygłosić słowo reklamowe, „jest doskonale
jasna, ale została natychmiast przemieszczona w naturę: nie
zostanie więc odczytana jako interesowna pobudka lecz rac­
jonalny p o w ó d " (Barthes 1970, s. 48-49).

BIBLIOGRAFIA
Barthes, R.

de Martino, E.

1970 Mit i znak. Eseje, Warszawa

1959 Mit, religioznawstwo i kultura nowoczesna, „Zeszyty teoretycz-

Bartmiński, J.
1983 O rytualnej funkcji powtórzenia

w folklorze.

Przyczynek do

poetyki sacrum, (w:) J. Gotfryd, M . Jasińska-Wojtkowska, S.
Sawicki (red.), Sacrum w literaturze, Lublin
Bousiepe, G.
1985 Retoiyka wizualno-werbalna, „Pamiętnik Literacki", z. 3, s.
303-309
Cassirer, E.

no-polityczne", nr 9 (64), s. 143-160
Mauss, M .
1973 Socjologia i antropologia. Warszawa

Micletinski, E.
1981

Poetyka mitu. Warszawa

Propp, W.

1953 The Philosophy of Symbolic Forms, vol. 3, New Haven

1976 Morfologia bajki, Warszawa

Chase, R.

Reboul, O.

1966 Notes on the Study of Myth, in: John B. Vickery (ed.), Myth and
Literature. Contemporary Theory and Practice, Lincoln

1980 Kiedy słowo jest bronią, (w:) M . Głowiński (red.), Język i społe­

Crocker, J. Christopher

czeństwo,
Spitzer, L .

1977 The Social Functions ofThetorical Forma, in: J. David Sapir and
J. Christopher Crocker, The Social Use of Metaphor. Essays on the

1980 Amerykańska reklama jako sztuka popularna, (w:) M . Głowiński
(red.), Język i społeczeństwo,
op. cit.

Anthropology of Rhetoric, University of Pensylvania Press
Dorfles, G.
1973 Człowiek zwielokrotniony, Warszawa

Eco, U.

Tambiah, S.J.
1973 Form and Meaning of Magical Acts: A Point of View, in: R.

Horton and R. Finnegan (ed.), Modes of Thought. Essays on
Thinking in Western and Non-Western Societies, London

1972 Pejzaż semiotyczny, Warszawa

Vergote, A.

Frye, N.

1968 Mit, wierzenie wyalienowane i wiara teologiczna, „Znak" nr 172

1957 Anatomy of Criticism, Princeton

Vico, G.

Guriewicz, A.
1987 Problemy średniowiecznej

Warszawa

kultury ludowej. Warszawa

Huizinga, J.
1985 Homo ludens. Zabawa jako źródło

1966 Nauka nowa, Warszawa

Wasilewski, J.S.
kultury, Warszawa

1979 Podróże

do piekieł.

Rzecz o szamańskich

misteriach, Warszawa

Lévi-Strauss, C.

Weiner, Annette B.

1969 Myśl nieoswojona, Warszawa

1983 From Words to Objects to Magic: Hard Words and the Boun­
daries of Social Interaction, „Man", vol. 18, s. 690-709

Lévi-Strauss, C.
1970 Antropologia strukturalna, Warszawa

Wheelwright, P.
1964 The Burning Fountain, Indiana University Press

39

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9919" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9897">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4170c774eea4b2de648678807a98322a.pdf</src>
        <authentication>b1eba76f08843bf5e9cde767fff1ed0b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117998">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:57</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117999">
                <text>1951</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118000">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:48</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118001">
                <text>Wpływ środowiska geograficznego na formy osadnictwa i budownictwa wiejskiego w Polsce/ LUD 1948-51 t. 39</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118002">
                <text>LUD 1948-51 t. 39,s.228-252</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118003">
                <text>Ciolek, Gerard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118004">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118005">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118006">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118007">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118008">
                <text>GERARD

CIOLEK

WPŁYW ŚRODOWISKA GEOGRAFICZNEGO NA FORMY
OSADNICTWA I BUDOWNICTWA \VIEJSKIEGO
W POLSCE
Osadnictwo i budownictwo wiejskie w Polsce, podobnie
jak i w innych krajach, wykazuje zróżniczkowanie szeregu ekmentów, układające się według pewnych zasięgów terytorialnych.
Suma cech, wyróżniających architekturę \\lsi na pewnym terytorium, stanowi o tzw. typie regionalnym. Zjawisko to zwracał(·
IIwagc; badaczy od początku XIX wieku lecz nic podejmowan()
wówczas poważniejszych prób określenia przyczyn i podsta\\
ł vv'orzenia się owych odrębności.
Tłumaczono to raczej tradycją
i obyczajem poszczególnych grup etnicznych, mimo iż niektóre
grupy, wywodzące się z tego samego pnia, lecz rozmieszczone
w różnych środowiskach geograficznych,
odmiennie kształtowaly
sw~je osadnictwo i budownictwo. Dopiero w ostatnich dziesiątkach lat, wobec szybkiego zanikania przejawów odrębności kullury ludowej, pod wpływem ogromnego rozwoju techniki, powstał
przede wszystkim w krajach skandynawskich, a potem i w Polsce
ruch reg-ionalistyczny, dążący do })oznania oraz zachowania tych
('('ch.

Stanislaw Pawłowski określił regionalizm, jako ruch. zmic. rzający do wyróżnienia i rozpatrywania przedmiotów i zjawisk,
zachodzących na powierzchni ziemi, według przyrodzonych rc,g;ionów, czyli krain ... «\Vszelki regionalizm tkwi w ziemi. I nic
może być inaczej, nawet wtedy,l';dy regionalizmem obejmujen;:
lylko człowieka, jego zwyczaje lub wytwory» (16). Podobni('
ujmuje lo zagadnienie :\Ilgiebki regionalista, Farquhar&lt;on:
...

!t

l

I

"'Architektura posiada charakter regionalny wtedy, gdy do budowy zostały użyte materiały, znajdowane w tym regionie a inne
dementy budowli posiadają właściwości danego kraju» (2). Wabu
wypowiedziach zarysowuje dążność do przypisywania czynnikom
przyrodzonym,
środowisku
geograficznemu,
zasadniczej
roli
\\' kształtowaniu oblicza wsi. Podjęte u nas od wielu lat badania,
\\' szerokim zasięgu terytorialnym, potwierdzają tę zasadę w całej
rozciągłości, zwlaszcza w odniesieniu do form starszych, rodzimych.
Zakres tematyczny niniejszego opracowania ograniczony zo,tał do analizy wpływów czynników przyrodzonych na osiedle
\viejskie, zagrodę i dom, czyli do tych wytworów człowieka, które
może w sposób najbardziej bezpośredni wiążą się z pojęciem
YOdzimego krajobrazu i są jednym z ważniejszych przejawów
kultury
materialnej
ludu. Zjawisko regionalizmu
występuje
wprawdzie i w innych formach budownictwa wiejskiego, kształtowanego pod wpływem lub wprost organizowanego przez inne
oirodowiska społeczno-gospodarcze, jak kościół, dwór lub miasto,
lecz zostały one w niniejszych rozważaniach
pominięte, albo
potraktowane
marginesowo, przez co jednak obraz rzeczywisty
nic ulega zniekształceniu.
Elementy

środowiska

geograficznego

Już samo położenie Polski na kontynencie europejskim nadaje
Jej pewne cechy zróżnicowania wewnętrznego. Na obszarze na~zego kraju przebiegają liczne i ważne granice i rubieże (ryc. l), jak
linia Tornquista, tj. rysa geologiczna, oddzielająca płytę azjatycką
od formacji europejskiej, przejście od klimatu kontynentalnego do
;lt!antyckiego, granice zasięgów niektórych ważnych drzew (buk,
,osna), granice etnograficzne,
antropogeograficzne
i inne (8) .
N aturalną postać krajobrazu tworzą: rzeźba terenu, geolo;;ia i gleby, nawodnienie, klimat i szata roślinna. Człowiek zmienia
ustawicznie krajobraz i jego elementy, tworząc tzw., krajobraz
kulturalny.
Lasy ustępują mIejsca polom ornym, zmienia się
również w nich skład drzcwostanó\y. Bag-na i podmokłe doliny

�rzeczne ulegają osuszemu. Obszary 'o naturalnych bogactwach
przyrodzonych oraz ważne szlaki komunikacyjne sprzyjają powstawaniu ośrodków przemysłowych i miejskich. Zmiany kraj-

\

formacji geologicznych, glebowych, z dziedzinami klimatycznymi
itd. Region kurpiow·ski podkreślony jest przez budowę geologiczną
terenu (18) . Na stosunki osadnicze Małopolski oddziaływały
głównie doliny rzek i pokłady lessu (q). Podhale jest klasycznym
przykładem pokrywania się regionu osadniczego i ctnograficzncQ·o
w obrębie pewnej jednostki geograficznej (9)·

Ryc.
Ryc.

l.

Przez terytorium Polski przebiega granica zasięgu świerka, linia Tornquista i rubież antropogeograficzna.
l. Linia
Tornquista.
2. Rubież
antropogeograficzna.
3. Zasięg świerka. Wg Lencewicza i Romera opracował autor.

obrazu pociągają za sobą zmiany w pierwotnej strukturze osad nicz~j i w formach budownictwa wiejskiego (ryc. 2).
Czynniki przyrodzone stanowią podstawowe warunki db
właściwego rozwiązywania zagadnień osadniczych i budowlanych
wsi. Zależność ta w przeszłości była bardzo silna i jej to wynikiem
jest pokrywanie się pewnych regionów etnograficznych z zasięgiem

2.

Deformacja wsi łallcuchówki w okręgu przemysIowym. Okolice Woclzisławia na Górnym Śląsku. \Vg mapy l: 25000 opracował autor.

Wpływ

ukształtowania

terenu

Pod względem ukształtowania pionowego wyróżniają się na
obszarze Polski trzy wielkie krainy geograficzne: niż, wyżyna,
i góry. Wśród tych zasadniczych krain wyodrębnia się szereg
drugorzędnych regionów, jak pojezierza, doliny, kotliny, płyty,
pasma i łańcuchy górskie.
Przy rozpatrywaniu wpływu ukształtowania terenu na osadnictwo występują pewne trudności wyodrębnienia go od wpływu
innych czynników jak gleby, wody, klimat, lasy itd. Dopiero

�wspólne oddziaływanie tych elementów daje pełny obraz kształtowania się układów osadniczych (26). Do rozwinięcia się tej lub
innej formy i rozmiarów osiedla w terenie płaskim może skłania{
obecność wody, żyzność gleb, bliskość lasów, komunikacja itd. (28)
w każdym razie przy sprzyjających innych warunkach teren

Ryc.
Równomierne rozmieszczenie
w okolicach ł,owicza.

osadnictwa
vVg mapy

.'

:1'yc. 4). Wchodzą one na płaszczyzny'i 'łagodne stoki, na 'tarasy
j dna szerokich dolin, trzymają się jednak miejsc suchych i nie ulegających zalewom. Karczowanie zalesionych ongiś stoków dołinnych i konieczność prowadzenia
dróg, poprzecznych
do osi
dołiny, były podstawą do powsta\'lania
typu planistycznego
osiedla, tańcuchówki.

3.

R~·c. 4.
na równinach. Kolonie sznu!"o\\',·
J :25000 opracowal
autor.

równinny jest najbardziej dogodny dla kształtowania jednostek
i zespołów osadniczych.
Rozmieszczenie osadnictwa na równinach jest stosunkowI'
równomierne (ryc. 3). Łatwy dostQP do wody gruntowej POW(Iduje uniezależnienie
się nowszych osiedli od sieci wód płynących. Przeważają prostolinijne układy planów osiedli: wsi przydrożnych, u'icówek, kolonii sznurowych (25).
\V terenie wyżynnym, pagórkowatym rzeiba podłoża i dostęp
do \\'ody ;.;ą zasadniczymi
wskaźnikami
rozmieszczenia
osiedli

:Układ

osiedli

\V
krajobrazit:
w\'żvnnym,
"'sit' pr)ydrożn('
Olkusza. \\'g- map'" l: 2.'),000 opracował a litO!"

\V

okolicach

Zależność oc! terenu najdobitniej zarysowuje się w górach,
'C!;cl.zie
osadnictwo zwarte kieruje się zasadniczo dolinami, a jeśłi
wy.śtępuje na stoki, rozprasza się w samotnie (18). Zarówno stro~
/.bocza, zwłaszcza usuwiste, jak i wąskie dna dolin oraz wyniosłe
~TZbiety górskie są przez osadnictwo omijane (ryc. 5). Górny
-pułap dla osadnictwa stalego wyznacza na Podhalu rzędna 1000 m
npm, w Czarnohorze r 300 m (1'2 . Osadnictwo sezonowe, paster,kic, ~ięga w Tatrach
\\'ysokośc ok. J 700 m, do górnej gr;l111t'\'
hal.

�Również w okolicach a urozmaiconym ukształtowaniu terenu
wybierane są sytuacje o małych spadkach, nasłonecznione i osłohięte od wiatrów. \V przeciwieństwie do równin, gdzie stosowany
bywa schemat układu zagrody, na stokach gór rozwiązania bywają indywidualne,
choć ogólnie przestrzega się zasady, aby
kalenica dachu biegła równolegle do warstwic (6), i aby dom
zajmował najwyższe miejsce w zagrodzie, dla zabezpieczenia gr'
od spływu wody z obszaru podwórza.

Wpływ

gleb

Pola orne z"ljmowały w Polsce około 53 % ogólnej powierzchni kraju (20), w związku z tym
dominującym jest w niej kraj-

,.

1.

\
~

..

.•.

•

.-.•••

~

","., .r : •. r
...... .

·":'.
;. ~...
.•
.....
:

..

.'

l'-' .."

&gt;· :::

I ·'"
'.

l'.. •••.
....
L~'

Ryc. 5.
Zwartość i rozproszenie osiedli w zależności od form terenowych w górach.
Okolice Zakopanego. "Vg mapy I: 25.000 opracował autor.

Odosobniony, lecz charakterystyczny
przykład wyzyskania
rzeźby terenu dla celów mieszkalnych, niewątpliwie stanowią
istniejące współcześnie domy w dolinach Jury Krakowsko-Wiełuńskiej, wbudowane
we wnęki skalne (ryc. 6). Znane były
również ziemianki, grzebane w ścianach lessowych w Sandomierskim, jako mieszkania zastępcze, w wyniku zniszczeli wojennych.

Ryc. 6.
\Vbudowanie domu we wnękę skalną w Prądniku Kierzkowskim. Okolice Ojcowa,
Ze zbiorów Zakladu
.\rchi tektury
Polskiej
Pali techniki
\Varszawskicj
nr 240. Opracowal
autor.

' ••

..... :

•

"

.

::'

O,.

",

"

-.

"

...,...

'0,

0,°

~

'O'

.

,.

'.

,

.'

'.

.

,"

'.,

.... ,

•

If

2: .:

:

••

f'~

.:'

•

••

t' •••
"

.

_

Ryc, 7.
Na glebach żyznych
osadnictwo
przyjmuje formy zwarte (I. okolice
Miechowa), na glebach lichych jest
ono rozproszone
(2. okolice SUo.
walk). J Wg map I: 100.000 opra-·
eowal autor

obraz kultur rolnycl1. ~a stopień rolniczego użytkowania ziemi
wpływa nie tylko jakość gleby, ale i poziom gospodarczy rolnika.
Gleby żyzne sprzyjają powstawaniu osiedli skupionych, podczas gdy gleby liche powodują rozproszenie pojedynczych gospodarstw (26) (ryc. 7)' Bielice i lessy uległy wcześniejszemu opa-

�nowaniu przez pierwotnego osadnika, gdy brak odpowiedniclt
narzędzi rolniczych oi!;raniczal możliwości uprawy gleb ciężkich,
ilastych i gliniastych (18). Stosunki gospodarcze i społeczne decydował w XV-XVII
wieku o wprowadzeniu
gospodarstw
fol-

..

..
...

:·"··tJ··

..

• !'

.':

.'

::.'0

..:'0

•.
:.. ...

:.... :.:::
o

•

......~
•.••.•.•.

'Wpływ

:.'.

.....
."
.'. .

..

.' •.

.,

"

•. ,0

20

10

o
Ryc.

8.

Zagrody
na glebach urodzajnych
cechuje rozwinięcie zabudowal'l go-;podarczych.
\Vieś Hyża \V Zamoj,kim. Zbiory ZAP. nr 75. Opracował autor.

Noteci i Warty ciągną w XVII i XVIII wieku koloniści holenderscy i niemieccy, a z nimi nowe formy osadnicze (rzędówka
bagienna),
przystosowane
do gospodarki na gruntach niskich
j wilgotnych,
oraz nowe typy zabudowań o piętrowych stodołach
i oborach (II).
Na urodzajnych czarnoziemach kujawskich występują za-,
grody o dużych, rozwiniętych dziedzińcach, otoczonycb licznymi
i obszernie zalożonymi budynkami
gospodarczym:.
Przewag&lt;:
funcji gospodarczych nad mieszkalnymi wykazują zagrody na
i'zarnoziemach
stepowych
Zamojszczyzny i Hrubieszowskiego
(ryc. 8), natomiast ubogie ziemie poleskie i podlaskie charakteryzują zagrody o wąskiej działce, wzdłużnej zabudowie, bezpodwórkowe. Obejście małorolnego chłopa w Beskidzie środkowym
lI~ranicza się niejednokrotnie do jednego tylko budynku, mieszkalnego i inwentarskiego zarazem (ryc. 9) .

20

10
Ryc.

30~

9.

jcdnobudynkowa
zagroda na ubug-ich glebach Podgó:za.
Wieś Urzejowice
\I'
Rzeszowskim.
Zbiol'\'
ZAP.
nr 1:3;-,. Opra,owal
autor.

warcznych, a co za tym idzic i typóv,' osiedli wiejskich związanych z ustrojem PaIlszczyźnianym.
Na pszenicznych ziemiach
--;andomierskich istnieje już w XV wieku punad 80'::, wsi folwarcznych, podczas gdy na ciężkich glinach Sądeczczyzny by)o
ich \I'ówczas tylko 33~:, (21). \Vzdłuż urocłza,in\'ch m&lt;tcl \Visł)",

nawodnienia

W pierwotnym osadnictwie większe rzeki byly ważnymi
'izlakami komunikaqjnymi,
a w czasach nowożytnych wyzna(za!y wraz z glebami strefy gospodarstw pańszczyźnianych - ze
względu na spław zboża do portów. Naogół rzeki nie stanowiły
w Polsce granic, a niskość działów wodnych ułatwiała przenikanie
wpływów do innych zlewisk. Wyjątkiem w tej mierze była szeroka
i bagnista dolina Noteci lub basen, które tworzyły przeszkody.,
lrudne do przebycia i sprzyjające tworzeniu sic;:odrębności sąsiadujących krain. Podobną granicę tworzył pas pojezierza mazur,kiego.
Zaborski tormułujc stosunek osieclIi do wód płynących
\\' sposób następujący: «\Vsie dawne zdradzają ogólną tendencję·
aby spośród miejsc, które mają do wyboru, osiedlić się na najniż,"zych, lecz położonych powyżej mokradeł, względnie obszaró\v~
lagrożonych powodzią» (26). Rzeki i strumienie nadają kierunek
pasmom osiedłi (ryc. 10), a stawy i sadzawki powodują skupienie się\\:si nad ich brzegami (17). 'Wielkopolskie i pomorskie owalnice są właśnie takimi wsiami, okalającymi sadzawki i stawy

�(ryc. II) . Na nizinach zależność osiedli od ,.•.
·ód plynących jest
naogół nieznaczna, wobec łatwego stosunkowo dostępu do wód
gruntowych, natomiast w górach osadnictwo rozmieszcza sic DiemaI wyłącznic w sąsiedztwie wód powierzchniowych, o ile- pozwala na to ukształtowanie dna doliny.
'VIr krajobrazie stepowym wsie skupiały siQ pierwotnie w jarach, wzdłuż rzek i strumieni, tworząc szeroko rozbudowane wielo,drożnice, a na wierzchowinach stepu osad nie zakładano z uwagi

Ryc.

podmokłych. Względy obronności lokowały niektóre wsie na przesmykach i pólwyspach.
\"'1 dolinach nadrzecznych, podlegających częstym powo&lt;:!ziom, budynki bywaly wznoszone na palach. Również stogi
siana układane bywały na wysoko uniesionych pomostach paloworusztowych.

10.

Rzeki i strumienie nadają kierunek pasmom osiedli, często niezależnie od
przebiegu dróg. Wieś Ratułów na Podhalu. Zbiory Zakładu Architektury
Polskiej Polit. Warsz. nr 370. Opracował autor.
.

'na brak wody. Dopiero dzięki ulepszonej technice wiercenia
'studni, dokonało się w ostatnich dziesiątkach lat rozproszenie
~icdlisk rolnych na wierzchowinie (10). Tereny bagienne i podmokłe powodują konieczność rozproszenia osiedli i lokowania
ich na miejscach wyniosłych, suchych a leżących jednocześnie
w pobliżu obszarów rolnych i łąk. Z powyższych względów
(Jbszar zabudowy bywał ograniczany i gęsto zasiedlony (14)'
Osadnictwo samorodne stworzyło tam przysiółki i zaścianki,
rezultatem osadnictwa zakładanego były zwarte ulicówki. Nad
morzem i jeziorami osiedla zbliżają się do wody przy brzegach
płaskich, lecz suchych, unikają natomiast wybrzeży urwistych

Ryc.

II.

Owalnice skupiają się nad sadzawkami.
vVieś Chłapowo na Kaszubach.
Zbiory Zakładu
Arch. Pol. Polito Warsz. nr 468. Opracował
autor.

Wpływ

klimatu

Najważniejsze znaczenie dla klimatu Polski ma jej poło:;?,eniew strefie umiarkowanej chłodniejszej, pomiędzy oddziaływaniem Atlantyku i kontynentalnymi wpływami Eurazji oraz
ukształtowanie pionowe kraju, w którym zasadniczą rolę odgrywają Karpaty i Sudety. Klimat ten charakteryzuje przewaga
wiatrów zachodnich
na zachodzie i wschodnich na wschodzie
kraju, oraz spadek temperatur średnich, idących z zachodu na
wschód przy jednoczesnym wzroście amplitud rocznych (8)

�2fo
tempera(ryc. 12). Elementami klimatu są: nasłonecznienie,
tura, wiatry i opady atmosferyczne, występujące w różnym nasikniu w każdej z dziedzin klimatycznych kraju.

I'vch okolicach wsi słońce bardzo szybko zasuwa się za widnokrąg
i' tylko w rannych godzinach oświetla teren» (7).
Na Mazowszu powszechnie spotykane jest ustawianie domów szczytem do słońca, ale dłuższym tylni m bokiem do kierunku
panujących zachodnich wiatrów (ryc. 13). Ma t0.na celu za-

....
~
..

....
•. .

..

.

•. •.

:.

..:-:.:'

~

•
':.

.•.•

•. .. ..

.

.::
:

'

.....

,'

.

.... . :

.

.

". "o : ••
.•

"

•••

0

••

..

.'
,

•.

:

...

..........
'. II---

O
Ryc.

IQ.

Rozmieszl.'I.cmc wy,;okości opadóv-,' atmo:;[&lt;.:rycznych i
limowych \\' Polsce. [.4.')0---;:)00 mm. 2. :joo'-600 mm.
.j. joo·· ..·l:)oo mm. 5. 800-goo
mm. 6. gOO-IOOO mm. 7.
zimowc. \Vg Romeł-a opracował dr G&lt;'rarn

.średnich izotcrll
3. 600"700
mm.
Średnie izoterm\
Ciolek.

Zależność ud -słońca jest na Podhalu prawidłem, górującym
ponad wszystkim.' Sytuo\,,:anie domów licem do słorica odbyw;ł
się bez względu na stosunek do kierunku granic parceli i przebiegu
drogi (13). «\V Zawoi ... dawniej wszystkie domy zwracały sit
frontem na wschód łub południowy wschód ... ponieważ w niektó-

10

10

30""

Ryc. 13.
Zabudowania.
chronią
podwórze
zagrody
od wiatrów zachodnich.
\Vid Stawowice w Opoczyńskirn .
Zbiory ZAP. nr 331. Opracował
autor.

!l"' O

.

.

.'

.

'

0

•.•

.

...•
II----t-I

10

:

-----ł.

10

30""

Ryc. 14.
Zagroda podhalańska,
osłonięta od
zachodnich
i północnych
wiatrów.
Wieś Trybsz
na Spiszu. Zbiory
ZAP. nr I I. Opracował
autor.

równo zabezpieczenie' otworów dymnikowych przed wpadaniem
wiatru, jak i osłonięcie podwórza i otworów okiennych i drzwiowych (5). Na Podhalu domy byvITająustawiane od północy a szopy
od zachodu (rye. 14)
w ten sposób podwórze zabezpieczone
jest od wiatrów z tych kierunków (13).
Lud,

l.

XXXIX

16

�Bardzo istotny wpływ czynników klimatycznych przejawia
siQ \v samym budownictwie.
Względy termiczne zmuszają do
wznoszenia ścian, których grubość znacznie przekracza wymagania statyczne. Z uwagi na swe walory ciepłochronne, drzewo
staje się niezastąpionym
materiałem budowlanym,
łatwym do
osiągnięcia i obróbki, nie wymagającym skomplikowanych
zabiegów izolacyjnych.
Zabezpieczanie
ścian wieńcowych przed
przewiewem wykonywane bywa zapomocą wyżłobiCl'l płazów
albo uszczelniania szpar mchem, gliną, warkoczami słomy, wiór itp.
Przeciętne grubości biel wian w ścianach wieńcowych mniejsze są
na zachodzie aniżeli na wschodzie kraju i w górach: .
dziedzina

klimatyczna

tempera tura naj niższa średnia
grubość bierwion średnia

'1-t=C-1

środkowa

wschodnia

karpacka

-18°C

-2SoC

-25°C
22 cn1

14cm

24cm

Ze zjawiskiem niskich temperatur
zimowych łączy się zaiM
~~ '·V'"N"
iW
gadnienie ogrzewania wnętrz mieszkalnych' przy pomocy piecó\\'
i ogrzewaczy, nie znanych budownictwu cieplejszych stref klimatycznych. Dążność do ekonomicznego wyzyskania urządzeń
ogrzewalnych wpłynęła na rozwój bardzo interesującego układu
Ryc. IS.
planistycznego \v regionach półPlan chałupy podlaskicj z piecem
nocnych i wschodnich, opartego
i kominem,
odsuniętym od ścian
na prostokącie,
zbliżonym do
zewnętrznych. Wid Zuzany w Biakwadratu, z piecem i kominem,
lostockim. Zbiory Zakładu
Arch.
ustawionym
na skrzyżowaniu
Polskit-j Polito Warsz. nr 78. Opracował autor.
wewnętrznych ścian dzialowych
(ryc. 15)'
Pomiędzy wysokością opadów atmosferycznych (w stosunku
rocznym) a nachyleniem dachów istnieje zależność prosta: im
większe opady, tym bardziej strome dachy (ryc. 16). Strzechy
słomiane są naog-ól bardziej strome, niż da,hy drewniane w tej

.~amej okolicy. Podobnie istnieje niewątpliwa współzależność
między wielkością opadów a wielkością wysunięcia okapu
500"'_
SLOMA!

700

'00
l

I

I

I

!

I

I

,

l

KOżAWlll!DEK

,,

I

JlISKa/lCZE

STA/łfILA

KOZIOWA

ł/"lECOWONICE

&lt;'ZARNĄ.

.'ll'RZA SlCHlE

!

I

CONT

:

ZĄIVADA

Ryc.
Pomiędzy

poda-

16.

wysokością opadów atmosferycznych
a nachyleniem
istnieje zależność prosta. Opracował autor.

dachów

chowego (ryc. 17). Ochroną przed deszczem jest bielenie ścian
polepianych oraz uszczelnień w ścianach wieńcowych. Vv okolicach
zagłębi naftowych używa się do tego celu również ropy luh
wosku ziemnego (19).
Ganki, podcienie przyłapy, tworzące niejednokrotnie pełne
malowniczości a nawet monumentalności
zespoły architektoniczne
w dawnym budownictwie wiejskim (2) (ryc. 18) powstały pierwotnie dla oslony wejścia od deszczu i wiatru. Podobne znaczenie
mają w drewnianych kościołach okapy i podcienie, których zadaniem jest nietylko osłona wiernych przed słońcem i deszczem"
ale przede wszystkim ocbrona dolnych partii zrębu od niszczącego
działania wpływów atmosferycznych (ryc. 19).
Wpływ

budulca

Na budowę mieszkania we wszelkich jego postaciach, człowiek użytkujc przede wszystkim materiały przyrodzone, znajdo16·

..........- .=.

=-~..'...•.•
"' _---------~

�245
wane w najbliższej
okolicy,
a więc drzewo,
glinę i kamiel).
Budulec jest zatym jednym z podstav.:owych
tworzyw odrębności
regionalnych.
Wśród kilku stref budO\·vlanych Europy
najbardziej
rozległa obejmuje półwysep
Skandynawski,
wschodnią
część P·)lski oraz północną

i środkowa

część Rosji, wyroznlając
Sic;' przc\\-agą drewna,
jako
materiału
budowlanego.
PO\\'szechnośt;
tego budulca
pozostaje
\v stosunku prostym do pO\vicrzchni leśnych wymienionej
strefy (4:1.
Obserwowane
w tym obszarze pewne przesunięcia
w użyciu m;\-

I i
4-+-r_BIELE
1ft'"

4 5U'- 500

1L.l-+-+-_NIEDtWIEDt
5S0 -60U

o

I

CB OWE
600-650

4-+-I-+-+-+--

i

l

Ryc.

++-H_D

10 •..•

5

18.

l\1onumentalne
podcienie
domów
wiejskich os!&lt;niają wejście przed'
dCtiz(.zem i wiatrem. Wieś Sudragi
IV
Płockim.
Zbiory
ZAP. nr 52.
Opracował
autor.

Al ot [A. £VA
650 - 700

Ryc.

\Iapa
I. 0--

20.

zalcsidl w Polsce \\' % IV stosunku do powierzchni. \\g stanu z J93~t r.
JO~-6' 2. J 0-3°%, ;l. :10-- :)o\}~.--t. ponad :-)0&lt;1". ,,'g Rornera oprilCO\\-:l!

aulor.
~-I-+-4+-

I

I

I

J S'TEBNA
9UO-1000

i
Ryc.

17.

Wysunięcie, okapów dachowych
roś.lic w miarę wzrastana opadów atmosferycznych
,,' stosunku
rocznym.
Opracował
autor.

Ryc.

19.

\V drewnianych
kościołach
małopolskich zrąb jest chroniony
przed
wpływami
atmosferycznymi
okapami dachów i podcieni lmi. Wieś
Sękowa w Gorlickim.
Wg Kopery
i Lepszego. Opracował autor.

(crialów bud()\\'lanych,
jak np. pochód eegl" lub dachówki z Z;tchodu na wschód ~~ wynikiem procesu cywilizacyjnego.
Dzi~iejszy stan zalesienia kraju (ryc. 20), wynoszący 22,5~,
Ilgółnej powierzchni,
nie pokr)\\'a
~ic;' ;Jlli
zasi~'~ic;m ani pod
\VzgI~dem skladu drze\vostanów
z lasami j puszczami
w prze"złości. '\Vojcwództ\\o
\l'arwawskie
pn,iacLtI,) najniższy
procenl

�zalesienia (15,9%), choć leży w obrębie strefy budowlanej Polski,
v,;yróżniającej się w r. 1928 cyfrą 70-100 % budynków drewnianych na wsi. Granica zachodnia tej strefy (ryc. 2 I J biegnie po

",ię na ów patos i monumentalność, cechujące regiony budowlane
Podhala, Śląska lub puszczy Kurpiowskiej (ryc. 22). Natomiast
obszary, ubogie dawniej w lasy szpilkowe, pokrywają się w znacznej
mierze z występowaniem oszczędnych konstrukcji, o drobnych
przekrojach,
oraz stosowaniem wielorakich materiałów zastępczych (ryc. 23). Poziom techniki ciesielskiej jest w związku z tym

o

I

Ryc.

t:..•.
o ••

t !
Ryc.

2 I.

Rozmieszczenie budynków drewnianych i glinobitych na wsi. I. Budynki
g-linobite (przewaga).
Budynki drewniane:
2. 0-2:)°;).
3. 2.')-500~.
{. :ło---7-,'\) .. l. 7j-95%· 6. 95-100%. Wg Onllickiego opracował autor
na podstawie materiałów sprzed 1935.

linii
Cic.~z\'Jl-Kraków-Wieluń-Łódź-Płock-Mlawa
(22).
Budownictw'o na terenach, obfitujących kiedyś w dobry budulec
"osnowy i świerkowy, posiada znamię pewnego rodzaju rozrzutności
w użyciu drewna, wyrażające się w dużych przekrojach elementów konstrukcyjnych,
bogatym zdobnictwie, przy jednoczesnym
jakgd"by prymitywiźmie techniki ciesielskiej, co w rezultacie składa

22.

Budownictwo
regionów obfitująq;ch w budulec cechuje
wysoki
poziom ciesiolki i rozrzutność materiału. Wieś Zuzany na Kurpiach.
Zbiory
ZAP. nr 78. Opracował
autor.

Ryc. 23.
W okolicach bezleśnych budownictwo jest oszczędne pod względem
użycia drzewa
i chętnie stosuje
inne materiały budowlane.
Wieś
Swarzewo na Kaszubach.
Zbiory
ZAP. nr 243. Opracował autor.

"yższy, bardziej racjonalny i celowy. Rozróżniamy w Polsce
trzy zasadnicze rodzaje konstrukcji ścian drewnianych:
wieńcową, sumikowo-Iątkową i ryglową czyli szkieletową (ryc. 24J
Ta ostatnia jest pochodzenia obcego, już w XVII w. określana jako «mos pruthenicum»,
podczas gdy dwie pierwsze są
rodzime, bliżej nieokreślone co do pierwotności. Wieńcówka
występuje zasadniczo na obszarze całego kraju w budynkach
starszych, konstrukcja
łątkowa ma natomiast rozmieszczenie
wyspowe, zgodne naogół z obszarami o słabszym zalesieniu,
zwłaszcza szpilkowym.
o

�Glin&lt;t jako materiał budowlany wyst~puje li nas wszQdzic,
ale jej użycie w budownictwi~ wiąże się ści~le z terenami bezleśnymi
alho nie posiadającymi
()dpowiedniego budulca. Domeną budownictwa glinianego są &lt;'tepo\,,"c obszary Podola i Ukrainy,
100
I

Uznic kamienia kopalnego lub narzutowego w budownictwie
\\'icjskim nic stanowi zja'.viska !)owszechnego. Wobcc naszyd1
warunków klim&lt;ltycznych, walory termiczne oraz izoiacyjne na,"Zych kamieni budowlanych są nieodpowiedn;e. ~ielicznc stosun-·

20(11(",
I

~--

.~

~lllllll~ .
1

;Z

3

Ryc. 24.
~,rapa rozmieszczenia typów konstrukcji drewnianych ścian. l. Konstrukcj',
wieńcowa. 2. Konstrukcja
słupowa (łątkowa).
3. Konstrukcja
ryglowe'
Opracował autor.

nas występują one na Kujawach i Kaszubach, jako forma dominująca, w sąsiednich regionach, jako domieszka budownictw"
drewnianego. Fakt rozmaitego użycia gliny, w stanie surowym
lub po wypaleniu jej na cegłę jest w pewnej mierze wskaźnikieJl\
różnic cywilizacyjnych regionów. Przewaga budownict\va ceg!;l!lego wyst\,pujc na ziemiach zachodnich.
li

Ryc. 25.
:vI:apa rozmieszczenia
pokrycia dachowego w Polsce.
j dranice.
3. Dal' h.:i\\·ka ceramiczna
i cementowa.

Sloma.
Opracował

I.

2.

Gont
autor

kowo budynki mieszkalne z wapienia spotykamy w Kicleekirrl
i Lubelskim, natomiast w górach coraz większc zastosowanie
:majdllje lupek pia:-:kowcO\vy, tzw. flisz karpacki. Narzutow)
~anit używany jest przede wszystkiem na fundamf'nty domó\\
drewnianych i murowanych oraz na ściany budynków gospodarczych, o~rodzcnia i piwnice, \" obrębie zasi\,gu rlrug-ie~o zlodo\"acenia (28\,

�Zgodnie z rolniczym charakterem kraju, panującym materiałem do krycia dachów jest słoma (ryc. :25), posiadająca
ogromne zalety ciepłochronności,
taniości i łatwości użycia. Pochód rolnictwa w góry pociągnął za sobą pokrycie słomiane dachów, dochodzące w Beskidzie środkowym i w Bieszczadach do
1000 m npm. Wobec wysokich opadów atmosferycznych
dachy
na tych terenach są niebywale strome, dzit;ki czemu nic utrzymują na sobie wody i śniegu.
Zabudowania, leżące nad brzegami jezior i stawów, użytkują
również trzcinę jako poszycie dachowe.
Krycie dachów gontem i dranicami ogranicza si\ zasadniczo
do obszarów górskich, a na wyżynie małopolskiej występuje
również wzdłuż pasma świętokrzyskiego ryc. 25)' Jedynie w budownictwie sakralnym i dworskim zasięg gontu obejmuje cały
kraj, niezależnie od stanu zalesienia.
Omówione uprzednio elementy nic są oczywIsCle jedynymi
'czynnikami, kształtującymi strukturt; i oblicze \ysi. Obok przyrody
i jej wpływów, występuje również cywilizacyjne i kulturalne oddzialywanie, człowieka jako jednostki i jako grupy społecznej. O ile pod
\vpływem przyrody regiony różniczkują sil.: \'" przestrzeni, działalność człowieka wprowadza ich wewnętrzne przemiany w czasie
oraz jest przyczyną migracji pewnych form i typów.
Stwierdzić należy, iż w przeszłości cechowała człowieka
znajomość praw naturalnych
środowiska i podporządwanie
się
im przez tworzenie logicznych i zgodnych z podłożem ukladó\\'
przestrzennych i architektonicznych.
'Weszło to z czasem w obyczaj i tradycję twórczą wsi, trwającą nawet przy zmienionych
warunkach lub po ich ustąpieniu. \Vymienione czynniki tracą
jednak swoje zastosowanie w okresie socjalistycznej celowej i planowej go~podarki wiejskiej.
ŹRÓDL\
I. Zakład
·'I-awskiej.-Zbiory
II. Zbiory

Architektury
Polskiej i Historii
pomiarów inwentaryzacyjnych
i notatki autora.

Sztuki Politechniki
Warbudownict\l'a
\I'icjskiegll.

RĘKOPISY
I. C i o ł ck Gtcrard. - Region y budownictwa
wiejskiego w Polsc(',
II. P i a ś c i k Franciszek. --, Budownictwo
w Puszczy Kurpiowskiej.

BIBLIOGRAFIA
'- Bayger
J. AL, Powiat trcmbowdski.
Szkic gco,gTalJczno-histol etnograficzny.
Lwów 1899.
2. Ciołek
G., Cha lupy podcieniowI'
Tla Pomorzu.
Biul. Hist. Szt.
Kult., \Varszawa
1939.
3· Farą uharson
AL, Regionalizm
W
\Vielkicj Brvtanii.
Ruch
regionalistyczny
w Europie.
Warszawa
1934.
4· Gorzuchowski
St., Osiedla miejskie w Polsce i ich matt'rial
IJudowlany w zależności od czynnik(J\v przyrody.
\Varszawa
1936.
S, Grisebach
H., Das polnische Baucrnhaus.
Berlin 1~)I7.
6. Hupka
St., Ossowski
F., Ta beński
St., Budownictwo
ludowe
\I' powiecie ropczyckim
'v ,Małopolsce. Kraków
'935.
7· Ku trze bianka
A., Budownictwo ludowe wZawoi. Kraków 193'.
3. Lcncewicz
St., Polska (\VieJka geografia
powszechna)
\,y'ariZawa 1937.
9· Leszczycki
St.,
Region
Podhala.
Podstawy
geograficzno~c)spoclarcze planu regionalnego.
Kraków
'938.
'o. Lisikiewiczówna
]., O rozproszeniu
osad na Podolu. Czasopismo Geograficzne.
Lwów 1934.
I I. Luclkiewicz
Zdz., Osady holt'lldcrskic
na nizinie sartawickonowskiej. Toruń
'934.
12. l\1ackiewicz&lt;Jwna
J" Ze stuclió,,' osadniczych w dolinie g()rneg'o Prutu. Czasopismo
Geograficzne,
Lwów {9:J4.
'3· NIa tlakpwski
\VI., Budownict\l'o
ludowe na Podhalu.
KrahiW ,892.
'4. :\iezb.rzycki
J ... Polesie. Opis \,'oj,kowo-geograficzny
i studium
['']'CllU, \Varszawa
1930.
'S, Ormicki
\Y .. Ze"'n&lt;,:trzllC "hlicz.·
wsi polskiej.
\Viadomości
(;eograficznc.
\Varszawa
'S)2(j.
,6. Paw!()\I'ski
St., Rcgionalizm
gcograficzny ijego rozwój"
Polsce .
Ruch rcgionalistyczn\'
w EUl'fJpic. \-\'ar'zawa
IC134.
Ij.
Persowski
Fr .. Osady na prawic ruskim. polskim, niemieckim
i \I'o!oskim \I' zir'mi lwowskiej. Sturliu rn l. dziejów osadnictwa.
Lw()\v '927.
18. Pia ści k lOr., Osadniu\\o
\\ !'n'zC/y
Kurpiowskiej.
"'ar'la Il'a I CJ:39.
Ig. Rl'infuss
R .. Lcmko\\'ic,
Opi, '·llIngraliczlll'.
\\'inchy.
Krak.)", I CJ36,
ryCł'.n)'

.

,,

�Rocznik Staty,ryczu\'.
\\'arszawa
'947.
Rul!u)\vski
J., Zarys gospodarcz\lh
dziej'",· Polski ,,' czasach
przedrozbiorowych.
Pozna 1'1 1 ~P3·
22. Sochaniewiczówna,
~lat('f'ia! buC!o\\]an\' wsi polskiej. Czasopismo geograficzne.
Lw6w 1928.
23. Sosnuwski
O .. Lżycie kamienia budowlancg'o
\\' zależ Ilości od
lego zasięg6w geologicznych.
Zasi'~g buC!ow'Ii, zawil'raj,!C\'Ch granit. Biul.
Hisl. Szt. i Kult. Warszawa
'935·
21. Szymal'lski
T, Kilka drobnych
przyczynków
do znajomości
kutliny
życlaczowsko-stryjskiej.
Czasopismo
Gf'ograficzne.
Lwów
1934·
25. \Vojskowy
Instytut
Geogl'atlcznv,
~Japa
taktyczna
Polski
:.10.
~1.

l : 2j.OOU

i 1 : 100.0UO.

2G. Za borski
Kraków
1926.
27. Żukowski
llidwem
luclO\\·vm.

B., O kszlaltach

J.. J-Iucubzczyzna.
\ \'arszawa

I

'J:.lJ.

w'si

\I'

Polsce

Przyczvnki

i ich rozmieszczeniu.
do badal]

nad budo\\'-

&lt;;TEFA.:\

;\'OSEK

'PRZEDHISTORYCZNE
BUDOWNICTWO
~A ZIEMIACH POLSKICH
Rdcrat

wygłoszony

lIa

\\'ainym

i':gromadz~nil1

P. T. L.

*

MIESZKALNE

w

Toruniu

19+9

L)

J. \Vstęp. - II. Budownictwo
mieszkalne w mlodszej epoce kamiennej .. -_
HI. Budownictwo
mieszkalne kultury łużyckiej.
IV. Buoownictwo
mie,;zkalne w okresie lateńskim
i wpływów
rzymskich. - V. Buoownictw()
mieszkalne
prapolskie. -- VI. Stan baclari nad budownictwem
mieszkalnym i kształtem osiedli \\' czasadl prz('rlhistorycznyrh
na ziemiach polskkh.

I
-Jednym z najbardziej interesujących zagadniell w badaniach
nnd przedhistoryczną
kulturą materialną
ziem polskich jest
"prawa osadnictwa,
a l.właszcza budownictwa
mieszkalnego.
Jak wiadomo badania nad kształtem osiedli i budownictwem mieszkalnym należą w prehistorii do stosunkowo nie dawnych. Nikłe.
często trudne do stwierdzenia ślady) «nieefektowne» materiah
''iprawiły,że zwrócono na nie uwagę dopiero po wydoskonaleniu
J wysubtelnieniu metod badawczych terenowych, przy podejmowaniu badań na większą skalę już przez fachowo przygotowanych
archeologów. Trzeba także pamiętać i o tym, że ślady osiedli
1tllegająo wiele szybci~j «zatarciu» ze względu na to, iż występują
f(me(;zęsto płytko pod powierzchnią dzisiejszą terenu, płyci~i,
:aniźeli groby, które wkopywane były zwykle znaczniej głębiej
'\~. ziemię. Poza tym groby zawierają bardziej «efektowny» maoli&lt;
~lliejscowości
z poza grani,
Polski,
:;.z.:zeg,óln;one są w spisie na kOI1cU pracy.

,ylowane

przykładowo,

wy-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9920" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9898">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7df16f7612ae8c42cf7b6a3b5448085b.pdf</src>
        <authentication>ddd203900649fa851059ed8ffb3b242e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118009">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2681</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118010">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118011">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2492</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118012">
                <text>Podróże, miejsca mityczne, przedmioty / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118013">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118014">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118015">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118016">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118017">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118018">
                <text>Podróże, miejsca mityczne, przedmioty
(Wprowadzenie do numeru)
Zbigniew Benedyktowicz
literaturą, fragmentami powieści (Francois Augieras - Podróż na
Podróże - miejsca mityczne - rzeczy - to trzy tematy, trzy głów­
górą Atos, Michał Aj vaz, Sklep na ulicy Maisla - i już choćby w tych
ne wątki tego numeru. Poprzedza je odrębny rozdział pos'wiecony
dwu przykładach widać jak splatają się trzy nasze główne wątki, jak
twórczości Jacka Malczewskiego. Ale i w wypowiedziach wywoła­
trudno byłoby je od siebie oddzielić, jak tworzą jedność, bo jest
nych ukazaniem się książki Teresy Grzybkowskiej Świat obrazów
w nich i podróż, i miejsce mityczne i rzeczy, jak owe dziwne
Jacka Malczewskiego, którymi rozpoczynamy ten numer odnaleźć
przedmioty u Ajvaza: Potrzebuję czegoś, co byłoby na zewnątrz
możemy obecność tych trzech głównych tematów, motywów, wąt­
lśniąco łuskowate, przynajmniej we czwartek albo w piątek, i chciał­
ków, wokół których rozrastał się zbiór zebranych tu tekstów. Odna­
bym, żeby wewnątrz chrzęściły małe, metalowe graniastosłupy, ale
leźć możemy miejsca wspólne. Ze wszystkich tu zgromadzonych te­
nie za bardzo gotyckie.). Eseje antropologiczne przełożyliśmy im­
kstów, autonomicznych przecież i mających swój własny przedmiot,
presjami i esejami o literaturze (Jan Gondowicz: o mapach,
powstała tkanina złożona. Pisane od siebie niezależnie, wchodzą tu
podróżach, ludziach drogi - Kartografia a niektórzy pisarze; Marek
z sobą w dialog czy wręcz polilog, łączą się wieloma wewnętrzny­
Oziewicz, Co można znaleźć w szafie - o światach równoległych
mi, nieraz zaskakującymi, tajemniczymi połączeniami, przez które
w Kronikach narnijskich CS. Lewisa), fragmentami i zapisami
przechodzić możemy od jednych do drugich. Czy można kusić się
z dziennika (Krystian Lupa, Miejsca i podróże mityczne - o podróży
wobec tak złożonej materii o jakiś' wyraźniejszy podział - te są
do
dawnej szkoły, o Stalkerze), wspomnieniem o przedziwnej, prze­
0 podróżach, te zaś o miejscach mitycznych, tamte znów o rzeczach
rażającej rzeczy z dzieciństwa - (Krzysztof Lipka, Szrukoj).
- budować jakiś rodzaj przewodnika, tworzyć mapę, wysnuwać
z nich i dawać do ręki Czytelnika nić przewodnią, by mógł śmiało
Czyi można się dziwić, że antropologia nie po raz pierwszy,
1 z ochotą wkroczyć w ten swoisty labirynt? Gdzie miałyby - owa
a ostatnio wręcz coraz częściej zerka w stronę literatury, wprowa­
nić, mapa, przewodnik - swój początek? Można i trzeba by nań
dzając w swój obręb różne jej gatunki? Dwa lata studiowania archeo­
wskazać, odsyłając Czytelników do poprzedniego numeru (to zna­
logii, poznawania precyzyjnych i skomplikowanych systematyk
czy ściślej: do zeszytu sprzed dwu poprzednich numerów): do nu­
i typologii lateńskich, rzymskich, celtyckich fibul, zakończone peł­
meru poświęconego antropologicznemu postrzeganiu świata („Kon­
nym surowych wymagań egzaminem nie pozostawiło we mnie naj­
teksty" nr 3-4/1997), bo tam właśnie wyłania się ów motyw podróży
mniejszego śladu w pamięci, a co tu dopiero mówić o emocji. Wszy­
za sprawą przywołanego Levi - Strauss'a, rozstrząsającego tak klu­
stko to było niczym w porównaniu z opisem, na który natrafiłem,
czowy i bolesny dla antropologicznej roboty problem: „W jakich
który dopadł mnie znacznie później, kiedy zdążyłem już o wszyst­
czasach byłoby najlepiej podróżować?" - Pragnąłbym żyć w epoce kim zapomnieć, opisem, w którym rzecz rozbłysła, nabrała czaru,
prawdziwych podróży - a także bolesny problemat opisywania świa­
znaczenia, wagi, sensu. Ten blask rzeczy zawdzięczam Heinrichowi
ta i rzeczy, problemat rzeczy, rzeczy, które znikają z naszego (współ­
Bóllowi, który nie pozbawijąc jej swoistego surowego uroku, zaraz
czesnego) świata, owe wątki właśnie tam zaczynają się pojawiać
na pierwszych stronach swego Dziennika Irlandzkiego, notatnika
(por. Widzieć więcej. Antropologia wizualna i wizualność w antropo­z podróży do Irlandii, poświęcając jej cały rozdział potrafił przy po­
logii. /Wprowadzenie do numeru/, tamże).
mocy tej fibuli: a g r a f k i (bo o niej tu cały czas mowa) spiąć ze
sobą - przechodząc przez dzieje i historię, i pokazując jej miejsce
Ale można by i zacząć od końca - od jakiegoś czasu, na ostatnich
w kulturze - odległą starożytność ze współczesnością. Literatura
stronach każdego zeszytu, a zwłaszcza w „tematycznych numerach"
i „literatura przedmiotu". Jakże wiele może od nich zależeć. Czyż
jak ten, zamieszczamy informację, jak dany temat pojawiał się już na
rzecz nie ma się podobnie w przypadku naszych, etnograficznych
tych łamach w poprzednich numerach. Czytelnik może sobie wyo­
systematyk i typologii? Naszego stosunku, sposobu podejścia do
brazić (tak jak my, w gruncie rzeczy, nie zdawaliśmy sobie zrazu z te­
rzeczy, jej postrzegania i opisywania? Czy nie ulegamy zbytnio na­
go sprawy), jakże trudne może być to zadanie w tym przypadku. szym „dyscyplinarnym" przyzwyczajeniom, schematom? Jak oddać
„Podróże - miejsca mityczne - przedmioty". - Jesteśmy przecież za
rzecz żywą? Jak docierać do jej istoty i sedna?
ich sprawą w samym centrum antropologii kultury. To z nich się ona
cała „składa". Można sobie wyobrażać, ileż stron musiałby zająć ta­
Już zaledwie ta wstępna próba opisu i zarysowania struktury te­
ki zestaw: „w poprzednich numerach". I jakże długa musiałaby być
go numeru pokazuje, jak trudna to sprawa. Wyprowadziła nas, znio­
to lista - Krainy, góry, jeziora, morze, rzeki, las, drzewa, budowle, da­
sła w jedną tylko z splątanych tu i ściśle splecionych ze sobą uliczek
chy, miasta, progi, gościńce, ludzie wędrowni, wozy, sanie, buty, na­
- w kierunku rzeczy. Dlatego nie mam innej rady, a wręcz zachęcał­
rzędzia, zabawki, pieczęcie, pierścienie, ozdoby, amulety, kościane
bym gorąco Czytelników do takiego eksperymentu, by czytali zgro­
grzebienie, fibule, hubki, ubrania, stroje, kufry, skrzynie, szafy, szu­
madzone tu teksty, jak to się mówi za koleją rzeczy, czy też według
flady, krzesła, łoża, kanapy, fotele, klamki, hamaki, stoły, zdjęcia, fo­
spisu rzeczy, tak jak zostały ułożone: podług spisu treści. Wracajmy
tografie, dzienniki, nóż do papieru, kartki z podróży, pamiątki, po­
więc do początku.
cztówki... Listę tę moglibyśmy przedłużać w nieskończoność, wpisu­
Zacznijmy od podróży. Pojawia się ona już w bloku tekstów
jąc coraz to bardziej wyszukane i wyspecjalizowane przedmioty,
o Malczewskim. Obok „miejsca mitycznego", związanego z dzieciń­
o których może nie wiedzieliśmy dotąd, nie przypuszczaliśmy nawet,
stwem artysty - stawu w Wielgiem (Maria Janion, Staw w Wielgiem,
że takie istnieją. Taką listą moglibyśmy przebić długość słynnej wy­
czyli pomiędzy śmiechem a śmiercią). - Oto lęk przed podróżą i nie­
liczeniowej, etnologicznej definicji kultury Tylora.
chęć Malczewskiego do podróży, by nie ulec formom i wpływom
światowego, zachodniego malarstwa, by nie oderwać się od czystych
- „Podróże - miejsca mityczne - przedmioty", zwłaszcza
źródeł, które jedynie zapewnić mogą realizację powziętego twórcze­
przedmioty i rzeczy. - sprawiają, że znaleźliśmy się w samym sercu
go programu: „..chcę malować świat żyjący, a on nie malowany kultury. Tymczasem żeby rzecz jeszcze bardziej skomplikować,
rzeczywistość, prawdę" (por. Witold Dobrowolski, Mitologia Malteksty bardziej czy mniej naukowe i antropologiczne przełożyliśmy
3

�o zwierciadle (Leonida Stołowicza), rentgenie, chirurgii i mikrosko­
czewskiego). I jakże inny stosunek do podróży, rozpoznanie jej wagi
i znaczenia dla własnej tworczos'ci, u Ibsena: ,Mogę powiedzieć z do­ pie (Jurija Cywjana), gdzie nawet zwierciadło i jego potencje znacze­
świadczenia: wiem, jaka możliwość rozwoju znajduje się w podróży ".niowe w sztuce rozpatrywane są w perspektywie, jaki dawać im mo­
że kontekst nowych środków wyrazu - fotografii, filmu, telewizji.
Podróż jako punkt zwrotny i moment przełomu: podróżowałem
przez Niemcy, Austrię i przekroczyłem Alpy 9 maja (...) nagle znale­Dalej mamy ciało, jako przedmiot fotografii (Andrzej Pilichowski
źliśmy się w Mira Mare, gdzie piękno Południa, cudownie jasne świa­Ragno, O fotografiach Mapplethorpa), radiografii i jej magii, a tak­
tło, świecące jak biały marmur, objawiło mi się nagle i wpłynęło na że jako przedmiot ćwiczeń kulturystycznych (Tomasz Rakowski).
całą moją późniejszą twórczość." (Lech Sokół, Henrik Ibsen - mit
Dochodzi tu lista najnowszych, najbardziej współczesnych
osobisty). Po Rzymie Ibsena, idąc dalej za autorami i bohaterami ko­
przedmiotów - ktoś powiedziałby: gadżetów - rzeczy i zjawisk, które
lejnych tekstów odwiedzimy Toskanię, Sycylię, poznając miejsca mi­
autorzy tekstów im poświęconych, starają się uchwycić i opisać nie­
tyczne Syrakuz: „miasta Wielkich Kobiet" - (Aretuzy, Artemidy, Św.
jako in statu nascendi, tak jak się one pojawiają, które znaczą i ważą
Łucji), za rysunkami ze szkicownika Jana Potockiego podążymy do
tak bardzo wiele w obrazie i ikonosferze naszej współczesnej kultu­
Maroka, a za współczesnym zapisem do legendarnego miasta Kano
ry. Znajdziemy tu więc: Komputer i Internet (Magdalena Radkowska,
w Afryce. Potem odwiedzimy Wiedeń i Lizbonę, by przez wspomnia­
...projektnetnologii), „Walkmen" (Krzysztof Cibor), gitarę elektrycz­
ne już fragmenty i wątki literackie przejść do podróży po Polsce
ną (Tomoho Umeda) Rower, narty, buty (Wiesław Szpilka), a nawet
(Grzegorz Graff - Cuda Polski...). Jakże jednak mylącym czy niepeł­
spokrewnionego z ogrodowym krasnalem i piramidą zwierząt „ogro­
nym byłby taki przewodnik po podróżniczej części tego numeru, gdy­
dowego konia arabskiego" - rzeczy które wiążą się jak najściślej
by nie opatrzyć go konieczną w tym miejscu uwagą, że nie tyle
z „podróżowaniem", ze współczesnym doświadczeniem „podróży".
podróże są tutaj głównym bohaterem ile m i t. Mit narodowy i mit
Charakterystyczne i znamienne, że w opisie i interpretacji tych
indywidualny artysty, patologia mitu (Teresa Grzybkowska, Jacka
„najnowszych" rzeczy: komputera, internetu, supermarketu i in.
Malczewskiego „Finis Poloniae, „Rewolucja 1905" czy wyznanie mi­
sprzymierzeńcami okazują się być ...proza Brunona Schulza i poezja
łosne), antyczne, greckie, wątki mitu „oswojone" i przetworzone
Leśmiana (Por. Magdalena Radkowska, Przedmiot, podróż..., Maciej
w indywidualnym dziele artysty (Zygmunt Kubiak Hellenizm Jacka J. Dudziak, Mikro-makromarket...,Tomasz Rakowski, Trzy miesią­
Malczewskiego; Witold Dobrowolski, Mitologia Malczewskiego). ce...). Jakby na potwierdzenie słów autora Sanatorium pod klepsydrą,
Bohaterami są tu uważane za lokalne, słowiańskie, a w istocie grec­
że „życie nieustannie głosowane jest przy pomocy mitu i poezji."
ko-rzymskie, źródła folkloru; Leśmianowska zasada „jedności świa­
I nie dla zachowania równowagi wobec tych „najnowszych" rze­
ta i zas'wiata", jaka jest obecna w micie, oraz twórczość polegająca na
czy i zjawisk (w tym dla New Age'owskich podróży i turystycznego
„roztajemniczaniu własnego bytu za pomocą przeniesienia go w kra­
poruszania się po rzeczywistości współczesnej kultury z bedekerami
inę mityczną, baśniową", w świetle których interpretowana jest, przy­
Baumana i Baudrillarda w ręku) - przywołujemy tu dwa wiersze
jęta przez artystę strategia, prowadząca nie tylko do zmieszania „fan­
zmarłego w tym roku Zbigniewa Herberta, który na innym miejscu
tastyki" i „realizmu", ale i do zajmowania ustawicznie ironicznej po­
tak pisał:
stawy („transcendentalna bufoneria"), która pozwala osiągnąć abso­
„co dzień odnawiam spojrzenie
lutną wolność tworzenia. (Maria Janion, Staw w Wielgiem czyli po­
co dzień narasta mój dotyk
między śmiechem a śmiercią). Bohaterami są tu: mit osobisty, mit Ita­
łaskotany bliskością tylu rzeczy"
lii, mit Toskanii widzianej oczami trzech różnych podróżników: Mu(Trzy wiersze z pamięci, Warszawa 1973 s.10)
ratowa, Lawrence'a, Camusa (Dariusz Czaja, Toskania. Trzy podró­
Czynimy to w przekonaniu, że w obu przytoczonych wierszach
że; Lech Sokół, Henrik Ibsen - Mit osobisty), zarysowany w tych tego Mistrza trudnej ironii dochodzi najpełniej do głosu obecność
dwu ostatnich tekstach mit Północy i mit Południa (tamże), zmitoloowej cechy poezji, o której mówił Arystoteles (i od tłumaczenia
gizowana na użytek turystów wersja Wiednia (Jarosław - jot Drużycktórego to fragmentu rozpoczyna tu swój esej Zygmunt Kubiak ki, Miasto, jego osobliwości i ich zbieracze), filmowy mit miasta Wi- por. - Zygmunt Kubiak, Hellenizm...) - „Poezja więc jest czymś bar­
ma Wendersa (Sławomir Sikora, W Lizbonie jak na wsi). Jednym sło­ dziejfilozoficznymi bardziej serio [wyższym, głębszym, bardziej rze­
wem bohaterem głównym jest tu: m i t i geografia m i t y c z czywistym] niż historia , bo raczej przedstawia to co ogólne, a ta
n a. Owe niezwykłe doświadczenie podróży, w którym niezwykłość
druga, co poszczególne."
- i na tym to polega - dochodzi do głosu w zwykłym doświadczeniu
Znacząca obecność i ilość odwołań w zgromadzonych tu te­
podróżowania: kstach do Schulza, Leśmiana, znacząca obecność prozy Schulza, po­
„Czy może mi Pan powiedzieć, jak się idzie do źródeł Aretuzy"
ezji Leśmiana, Baczyńskiego, Herberta pozwala myśleć już nie tyl­
- zapytałem właściciela małego baru, gdzie się posilałem bułką z se­
ko o projekcie „literackiej" ale i „poetyckiej etnologii", w której
rem i kawą, a pytając miałem dziwne uczucie jakiejś osobliwej
właściwą, ostateczną miarą rzeczy jest poezja.
nadrealności. O źródle Aretuzy ciągle czytam w hellenistycznych
Pora więc już na koniec tylko przywołać raz już kiedyś potrąco­
i łacińskich poematach. Ale żeby można było do niego dojść zwykłą
ną strunę* ulicą: I jeszcze o to pytać przy bułce z serem i kawie? - 'Ależ jest
Ów fragment z IX Elegii Duinejskiej Rainera Marii Rilkego:
pan przy źródle Aretuzy, ono jest przed moim barem.' - I z miesza­
niną dumy i rozbawienia ciągnie mnie za rękę. Obmurowano je ka­
Przecież wędrowiec ze stoku góry znosi w dolinę
mieniami i biegnącą dokoła balustradą, o którą można się oprzeć
nie garść ziemi, niewysłowionej dla wszystkich, lecz tylko
i patrzeć w dół, jak ono ciągle pulsuje i płynie." (Zygmunt Kubiak,
jedno zdobyte słowo, czyste, żółtą i błękitną gencjanę
Jak w zwierciadle, Warszawa 1985 s. 36)
Jesteśmy tu może tylko po to, by powiedzieć: dom,
most, studnia, brama, owocowe drzewo, okno Jeśli zaś idzie o rzeczy, to tak się złożyło w tym numerze, że nie
najwyżej: kolumna, wieża... Ale powiedzieć, zrozum,
licząc rzeczy starychf?) i dostojnych(?), jak ów kieliszek szampana
o, powiedzieć tak, jak nawet samym rzeczom
w ręku filozofa, objaśniającego czym jest fenomenologia i nie licząc
nie marzyło się nigdy. (...)
kija mistrza, podróżnego kostura mędrca, laski filozofa (Stanisław
Cichowicz, Problemat Sartre 'a; Koan Zenona) oraz monet, krążków
zakupionych na ułan-batorskim bazarze (Jerzy Sławomir Wasilewski,
Tajna historia przedmiotów) przeważają tu zdecydowanie rzeczy no­
* (por. Zbigniew Benedyktowicz, O niektórych zastosowaniach me­
we. Tę sekwencję rzeczy otwiera cykl tekstów rosyjskich semioty­
tody fenomenologicznej w studiach nad religią symbolem i kulturą w:
ków (obok ogólnego, teoretycznego i syntetyzującego artykułu Al­
„Etnografia Polska" t. X X I V z. 2, 1980, s. 9-47; IX Elegia Rainera Ma­
berta Bajburina, Semiotyczne aspekty funkcjonowania rzeczy), teksty rii Rilkego w tłumaczeniu Mieczysława Jastruna)
4

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9921" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9899">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/73ab80f4b8b5f426256877beda379dae.pdf</src>
        <authentication>acd0bef1876177110f8781c10cc4388c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118019">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2677</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118020">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118021">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2490</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118022">
                <text>Summary of articles; Noty o autorach / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118023">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.2, s.112</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118024">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118025">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118026">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118027">
                <text>SUMMARY OF ARTICLE
Stanisław Cichowicz
Ignorabimus. Anthropological Notes
Obviousness of appearance is the starting point of this brief philosophical essay.
Taken from B . Chmielowski's famous 17-th century encyclopedia Nowe Ateny
(New Athens), a definition of a horse reads: ..Everybody sees what a horse looks
like". Set against Pontius Pilate's words about Jesus Christ „Ессе Homo" (Behold
the man), the definition becomes the basis for a survey of miscellaneous definitions
of man, formulated with reference to both Greek and Biblical tradition. But they all
seem to fail. Who is man? Ignorabimus.
THEATRE A N D ANTHROPOLOGY
* **
The Fool. From the Perspective of a Few Worlds. Khalid Tyabji Talks Not
Only About Theatre with Jola Cynkutis, Dagnoslaw Demski and Sławomir
Sikora
When at college, Khalid Tyabji, who is a Hindu joined a theatre troupe run by
European Barry John in Delhi. The group performed both Hindu and European
plays. This was when Tyabji made his first contact with a world of local tribesmen.
Tyabji also studied anthropology and arrived in Poland to take the Ph.D. in
anthropology. He began to collaborate with actors whose roots were in Grotowski's
Laboratorium theatre. Tyabji tells about his theatre education, own theatrical vision,
mingling with members of tribal communities and life among the people, and about
gradually abandoning the attempt of scientific cognition towards cognition trough
common life. He began to produce spectacles in which he made use of the character
of a fool (e.g. Genaral Tomfoolery, Foolsong) The character turned out to be close
to his nature and allowed him, without being „tom between" to participate and live
in different worlds. He has also acted in the films Kamasutra and Hanuman.
Henryk Jurktjwski
Puppets in Ritual
The autor present a panorama of puppets participating in the different kind of rituals
mainly in Africa, Asia and America. In his enumeration readers can find reports on
such primary customs as cult of ancestors connected with funeral rituals, fertility
rituals and all other use of the magical puppets in the primary medicine men or in
the acts of devinations. He opposed the pure African or American ritual to the so
called Asian theatres. Asian puppet theater shadow ones and those with three
dimensional figures have not served in fact to communion with god by repetition of
his deeds and life (classic definition of ritual) executed in the collective manner but
had the individual, narrative character, executed by one puppeteer-priest (dalang,
pulavar) and besides many practical functions (exorcism, fertility targets,

supplication). The Author try to respond the question how does it happen that the
Asian theatre although presenting developed stories remained instruments of the
humans relationship with gods. He found the answer in different origins of the
European and Asian puppet theatre. The first started from the "pure" ritual giving
initiative to the coryphaeus who became stage characters; the second (Asian) had its
origins in acts of shamanns, who retained till now their leading functions as the
narrator of the still sacred shows. However the Author is aware that his classification
has only a model value because the ritual and theatre are full of hybrid phenomena.
Monika Sznajderman
The Jester. The Birth and Structure of a Myth
This text comprises an attempt at describing the fundamental structure of the
mythical thought which gave rise to the archaic and contemporary universal figure
of the jester, both "literal" and "metaphorical", which we encounter on all levels of
culture: from "low", folk, and popular to "high", from the circus and fairground
theatre to the cinema, painting, and music. Tracing the history of the jester via the
etymology of this concept in assorted languages, his fate in the circus, the theatre,
and literature, as well as the history of his costume, the author allows us to perceive
the bond which links thoroughly contemporary literary or film figures, whose
features of a jester, at first glance not at all obvious, are discovered by us only after
careful analysis, with their mythological ancestors, originating in Greek, Roman or
Hindu culture.
Death in Mass Media
The articles collected in the section Death in Mass Media were presented at session
organized by students of the Department of Ethnology and Anthropology of Culture
of Warsaw University in Spring 1998. The areas the young authors devote their
attention to include: film, TV, newspapers and popular periodicals, women's
magazines and tabloids, reporter's photography, cartoons, advertizing and a world
of computer cyberspace. You will find here reflections on the presence and absence
in the media of death, of playng with death, and commercialization of death. The
articles speak a lot about a state of contemporary culture dominated by the media.
And about seriousness and insignificace of the culture, and its peculiar
exhibitionism.
Bronisław Malinowski
A Diary
This issue continues the publication of the early diares kept by the renowned
anthropologist Bronisław Malinowski. The diaries are preceded by an introduction
by Grażyna
Kubica-Heller.

NOTY O AUTORACH
Iwona Chodorowska - studentka K E i A K UW, uczestniczka badań terenowych
w Widzach na Białorusi, por. „Konteksty" Nr 1/1998
Krzysztof Cibor - student K E i A K UW.
Stanisław Cichowicz - filozof, tłumacz, edytor, poeta, artysta. Autor książki Fi­
lozof i istnienie. U podstaw teodyceii G. Leibniza, PWN 1970, Est modus in
Rehus, Tow. Muzyki Współczesnej 1987, Moje ucho a księżyc. Diagnozy i dy­
wagacje, Wyd. Słowo, Obraz i Terytoria 1966, Czy można przesadzić rzepak?
67 haiku, Wyd. BWA 1966.
Jola Cykunlis - przez jedenaście lat pracowała ze Zbigniewem Cynkutisem, czo­
łowym aktorem Teatru Laboratorium. Po jego śmierci kontynuuje i rozwija
metodę pracy teatralnej, jako aktorka, reżyser, prowadząc warsztaty w Polsce,
Annglii, Niemczech, Włoszech, USA. Ostatnio wspótprowadzila międzynaro­
dowy projekt Quo Vudis (Unia Europejska, 1997) oraz współpracowała przy
powstawaniu spektaklu Człowiek Serce Khalida Tyabji.
Dagnosław Demski - etnolog (studia U W ) . Praca doktorska na temat ludowego
hinduizmu. Pracuje w Zakładzie Etnologii I A E PAN. Prowadzi! badania tere­
nowe w Indiach, Pakistanie i na Białorusi.
Zuzanna Grębecka-Ćwick - studentka K E i A K UW.
Dorota Hall - studentka K E i A K UW.
Kirsten Hastrup - s'wiatowej sławy antropolog, profesor w Instytucie Antropologii
w Kopenhadze. Autorka licznych artykułów i książek. Ostatnio wydała (wraz z P.
Hervikiem) książkę Social Experience and Anthropological Knowledge (1994).
Hennryk Jurkowski - ur. 1927, teatrolog, profesor w Akademii Teatralnej
w Warszawie Wydział Lalkarski w Białymstoku. Teoretyk i historyk teatru la­
lek. Również prace z zakresu folklorystyki, semiologii, antropologii. Krytyk
teatralny publikujący swe prace w czasopismach „Literatura Ludowa", „Sce­
na", „Teatr", „Dialog" i inne. Dramaturg i tłumacz. Do najważniejszych prac
historycznych należą: trzytomowe Dzieje teatru lalek (PIW 1970-1984); do
prac teoretycznych: Szkice z teorii teatru lalek ( P O L U N I M A - Ł ó d ź ) , do dzieł
dramatycznych Tryptyk staropolski wystawiony w Teatrze Lubelskim (1972).
Szeroka działalność zagraniczna głównie w Międzynarodowym Stowarzysze­
niu Tatrów Lalek U N I M A (sekretarz generalny, prezydent, prezydent honoro­

wy). Stalą współpraca ze szkołami teatralnymi (w charakterze profesora go­
ścinnego) w Londynie, Stuttgarcie, Charleville-Mezieres, i Pradze czeskiej.
Adrianna Kabza - studentka K E i A K UW.
Angieszka Kamińska - studentka K E i A K UW.
Agnieszka Kirchner - studentka K E i A K UW.
Grażyna Kubica-Heller - jest pracownikiem Zakładu Antropologii w Insytucie
Socjologii UJ. Jest autorką książki Luteranie na Śląsku Cieszyńskim oraz współredaktorką tomu Malinowski Between Two Worlds, CUP 1988. Interesuje się pro­
blematyką mniejszości religijnych oraz biografią i twórczością Bronisława Ma­
linowskiego. Mieszka w Krakowie i Ustroniu.
Barbara Myerhoff - zmarła profesor antropologii. Autorka m.in. Number Our Days.
Peyote Hunt.
Draginja Nadazdin - studentka K E i A K UW.
Magdalena Radkowska - studentka K E i A K UW.
Tomasz Rakowski - student K E i A K UW.
Sławomir Sikora - etnolog (studia U W ) . Zajmuje się antropologią filmu i foto­
grafii
Krzysztof Strachota - student K E i A K UW.
Tomasz Strączek - etnograf, studia UW. Kierownik Muzeum Uniwersytetu War­
szawskiego. Wykłada w K E i A K UW.
Monika Sznajderman - etnolog (studia UW), studia doktoranckie w Instytucie
Sztuki PAN. Napisała pracę doktorską poświęconą postaci błazna w kulturze.
Autorka książki Zaraza. Mitologia dżumy, cholery i Aids.
Khalid Tyabji - studiował antropologię, od czasów collegee'u związany z tea­
trem, m. in. współpracował z aktorami wywodzącymi się z teatru Laboratorium
Grotowskiego. We własnych przedstawieniach odwołuje się do postaci błazna,
z jego bogatą tak hinduską jak i europejską symboliką. Postać ta - jak twierdzi
- pozwala mu funkcjonować na granicy wielu światów (Europa, Indie, świat
społeczności plemiennych).
Tomoho Umeda - student K E i A K UW.
Anna Wróbel - studentka K E i A K UW.
Marceli Zygała - student K E i A K UW.

SPROSTOWANIA
W poprzednim numerze (nr 1/1998) autorami fotografii na stronie 12 i 13 jest p. Krzysztof Furmanek, a na stronie 15 Władysław Kaleta. Autorów
serdecznie przepraszamy za pominięcie ich nazwisk.
Przepraszamy również serdecznie p. Grażynę Kubicę-Heller za zniekształcenie jej nazwiska w nocie o autorce.

112

�W poprzednich numerach „Kontekstów"
- Problematyce antropologii teatru poświęcone były numery 3-4/1991, 2/1993 oraz
2/1995
- Antropologii śmierci numer 1-2/1986

WARUNKI P R E N U M E R A T Y
1. Wpłaty na prenumeratę prowadzoną przez „Ruch" przyjmowane są na okresy kwartalne.
Cena prenumeraty w 1998 roku wynosi 4,50 zł za numer (w 1999 - 5 zł). Prenumerata ze zleceniem dostawy za granicę jest o 100%
droższa. Wpłaty na prenumeratę przyjmują:
- na terenie kraju - jednostki kolportażowe „Ruch"; istnieje również możliwość
prenumeraty
„pod opaską".
Wpłaty od osób i instytucji z miejscowości, w których nie ma jednostek kolportażu „Ruch" należy wnosić do
Ruch SA Oddz. W-wa, ul. Towarowa 28, konto jak niżej:
- na zagranicę
- Zakład Kolportażu Prasy i Wydawnictw 00-958 Warszawa, konto P B K S A , X I I I Oddział
W-wa 11101053-16-551-2700-1-67.
Dostawa zamówione prasy następuje:
- przez jednostki kolportażowe „Ruch" - w sposób uzgodniony z zamawiającym.
- przez urzędy pocztowe - pocztą zwykłą na wskazany adres, w ramach opłaconej prenumeraty z wyjątkiem zlecenie dostawy
na zagranicę pocztą lotniczą do odbiorcy zagranicznego, której koszt w pełni pokrywa prenumerator.
Terminy przyjmowania prenumeraty na kraj i zagranicę - do 20 X I na I kwartał roku następnego, do 20 II - na II kwartał, do 20
V na III kwartał, do 20 VIII na I V kwartał.
2. Prenumeratę „Kontekstów" prowadzi także firma AMOS, Warszawa, ul. Zuga 12, 01-806 Warszawa (tel. 34 65 21). Wpłaty na okre­
sy półroczne (dwa zeszyty lub jeden podwójny) i roczne przyjmowane są na konto:
AMOS, VIII Oddział P K O BP, Warszawa Nr 10201084-77578-270-1-111.
3. Cena prenumeraty rocznej przez „Ruch" lub AMOS wynosi 18 zł (w 1999 - 20 zł). Prenumerata za półrocze: 9 zł (w 1999 - 10 zł);
numer pojedynczy 4,50 zł (w 1999 - 5 zł).
4. Zeszyty bieżące oraz niektóre dawne można kupować w Instytucie Sztuki PAN, Warszawa, ul. Długa 28 (hall).
5. Prenumerata zapewnia otrzymywanie pisma w cenie wyżej podanej, niezależnie od tego, o ile droższy będzie w sprzedaży numer.

Wydawnictwo Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk, publikuje książki i czasopisma z zakresu sztuki, teatru, filmu,
muzyki, folkloru
Stałą sprzedażą książek i czasopism Wydawnictwa IS PAN, prowadzi
Dział Wydawnictw Instytutu Sztuki 00-950 W-wa, ul. Długa 28. tel. 831-32-71 do 79 w. 274, 258
oraz następujące księgarnie:
Gdańsk

Warszawa

-

Gdańska Księgarnia Naukowa, Łagiewniki 56

-

Antykwariat „Bibliofil", Szpitalna 19
Księgarnia Akademicka, ul. Anny 6
Księgarnia Naukowa „Elefant", ul. Podwale 6

Kraków

-

-

Główna Księgarnia Naukowa im. Bolesława Prusa
Krakowskiego Przedmieście 7
Księgarnia ORPAN, Pałac Kultury i Nauki
Księgarnia ORPAN BIS, ul. Twarda 51/55
S.C. Księgarnia Ossolineum „Litera"
ul. Jaworzyńska 4
Księgarnia Uniwersytecka „Liber"
Krakowskie Przedmieście 24
Księgarnia w Centrum Sztuki Współczesnej
Pałac Książąt Ujazdowskich
Księgarnia „Reprint", Krakowskie Przedmieście 71
Księgarnia „Odeon", Hoża 19
Księgarnia „Odeon" II, ul. Bagatela 14
Księgarnia „Czytelnik", ul. Wiejska 14
Galeria „Zachęta", Plan Małachowskiego 3

-

Księgarnia Ossolineum, Rynek 6

-

Łódź

-

Księgarnia Ossolineum, Piotrkowska 181

-

Bestseller, Wrocławska 16
Księgarnia Koala, Ratajczaka 39
Księgarnia Uniwersytecka, Zwierzyniecka 7

-

Księgarnia Literacka „Ossolineum"
ul Gen. Sikorskiego 7

-

Poznań

Szczecin
Wrocław

Ciągłą sprzedaż hurtową publikacji Wydawnictwa IS PAN prowadzi:
1. Akademia Klon s c . Hurtownie Książek.
01-217 W-wa, ul. Kolejowa 15/17, tel. 632-55-91
2. Skład Księgarski „centrum" sp. z o.o.
01-217 W-wa, ul. Kolejowa 5П tel. 631-86-93
Numer liczy 14 ark. druk.
Fotoskład: „Iskra", Warszawa, ul. Ratuszowa 11; tel. 18-94-24
Druk: inż. Piotr Włodarski, ul. Ksawerów 21; tel. 43-14-71 w. 240
Nakład 1200 egzemplarzy

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9922" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9900">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/264f67b003bc309e2de46d70c236cbeb.pdf</src>
        <authentication>133e7beffbe9dfc374785cff3257bc87</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118028">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2680</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118029">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118030">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2491</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118031">
                <text>Spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118032">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118033">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118034">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118035">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118036">
                <text>P

O

L

S

K

A

N ^ J ^ T ' '

U К A

L

U

D

O

W

KONTEKSTY
A N T R O P O L O G I A
1998

K U L T U R Y

rok LII n r 3 - 4

(242-243)

E T N O G R A F I A

indeks 369403

cena

S Z T U K A

1 0 zł

Świat obrazów Jacka Malczewskiego
Teresa Grzybkowska, Witold Dobrowolski,
Maria Janion, Zygmunt Kubiak

^

Podróże - miejsca mityczne - rzeczy
Michał Ajvaz, Francois Augieras,
Albert Bajburin, Zbigniew Benedyktowicz,
|У|
Krzysztof Cibor. Stanisław Cichowicz.
Dariusz Czaja, Jurij Cywian,
„I
Maciej J. Dudziak, Krystyna Duniec,
И Р
Daniel Gerould, Marzena Gierga.
Jan Gondowicz, Grzegorz Graff,
Zuzanna Grębecka-Ćwiek, Dorota Hall,
Zbigniew Herbert, Irena Huml,
* *
Jarosław jot-Drużycki, Anna E. Kubiak, | %J1 ^ •Л j i
Krzysztof Lipka, Krystian Lupa,
Marta Miskowiec, Marek Oziewicz,
Andrzej Pilichowski-Ragno, Magdalena Radkowska,
Tomasz Rakowski, Sławomir Sikora,
Lech Sokół, Leonid Stołowicz,
Wiesław Szpilka, Tomoho Umeda,
Elżbieta Waga, Jerzy S.Wasilewski,
Jerzy Wojciechowski, Tomasz Żukowski

Bronisław Malinowski Dzienniki

A

�SPIS TREŚCI
Zbigniew
Stanisław

Benedyktowicz
Cichowicz

Podróże, miejsca mityczne, przedmioty
Problemat Sartre'a (Rzecz)

JACEK MALCZEWSKI
Teresa Grzybkowska
Witold Dobrowolski
Maria Janion
Zygmunt Kubiak

Jacka Malczewskiego Finis Poloniae, Rewolucja 1905 roku czy wyznanie miłosne?
Mitologia Malczewskiego
Staw w Wielgiem czyli pomiędzy s'miechem a s'miercia
Hellenizm Jacka Malczewskiego

Zbigniew Herbert
Tomasz Żukowski

Podróż, Elegia na odejście pióra, atramentu lampy (z tomu Elegia na odejście)
Abym jak wiór ognisty spłonął w oddechu nocy - okupacyjne dos'wiadczenie s'wiata w poezji
Krzysztofa Kamila Baczyńskiego

Lech Sokół
Dariusz Czaja
Marzena Gierga
Jerzy Wojciechowski
Marta Miskowiec
Jarosław jot - Druzycki
Sławomir Sikora
Jan Gondowicz
Francois Augieras
Marek Oziewicz
Krystian Lupa
Grzegorz Graff
Maciej J. Dudziak
Albert Bajburin
Stanisław
Cichowicz
Jerzy Wasilewski
Leonid Stolowicz
Jurij Cywjan
Tomasz Rakowski
Magdalena Radkowska
Maciej J. Dudziak
Magdalena Radkowska
Michał Ajvaz
Krzysztof Cibor
Wiesław Szpilka
Tomasz Rakowski
Andrzej
Pilichowski-Ragno
Tomoho Umeda
Zuzanna
Gręhecka-Cwiek
Dorota Hall
Anna E. Kubiak
Krzysztof Lipka
Irena Huml

Henrik Ibsen - mit osobisty
Toskania. Trzy podróże
Tajemnicze miejsca greckiej Sycylii. Syrakuzy miasem wielkich kobiet (cz. I)
Szkicownik Jana Potockiego z jego podróży do Cesarstwa Marokańskiego
Kano. Koszmarny upal, zmęczenie i kurz
Miasto jego osobliwości i ich zbieracze
W Lizbonie jak na wsi
Kartografia a niektórzy pisarze
Podróż na Górę Atos
Co można znaleźć w szafie? Światy równoległe Kronik narnijskich C S . Lewisa (cz. I)
Miejsca i podróże mityczne
Cuda Polski - mityczna przestrzeń, mityczne dzieje
Etnografie Brunona Schulza. Próba antropologicznego ujęcia Ulicy Krokodyli jako analizy miasta
Semiotyczne aspekty funkcjonowania rzeczy
Koan Zenona
Tajna historia przedmiotów
Zwierciadło jako model semiotyczny, epistemologiczny, aksjologiczny
Rentgen, chirurgia, mikroskop w semiotyce wczesnego kina
Ciało prześwietlone - Radiografia i jej magia
Przedmiot, podróż, miejsce mityczne. Projekt neurologii
Mikro-makro market. Przyjemność i groza ponowoczesnego rynku
Przyszła do mnie z wizytą sprzedaż bezpośrednia
Sklep na ulicy Maisla
Ten który wędruje. Historia pewnego przekaźnika, teraźniejszość pewnego przekazu
Rower, narty, buty
Trzy miesiące w fitness klubie
O fotografiach Roberta Mapplelhorpa
Gitara elektryczna
Jak żywy? Końska dawka hiperrealności
Pielgrzymka do starej-nowej ziemi świętej
Brudne misie czystych relacji, czyli rzecz o nostalgii w kulturze
Szrukoj
Kulturotwócza rola warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych w mieście i w kraju - wybrane
zagadnienia
Ibsen w Teatrze Telewizji
Ikonozofia wieczysta

Krystyna Duniec
Elżbieta Waga

BRONISŁAW MALINOWSKI
Bronisław Malinowski
Daniel Gerould
Bronisław Malinowski

Dzienniki 1908-1913 zeszyt I I I
Podróż Witkacego do tropików: itinerarium cejlońskie
Dziennik 1914

ROMAN REINFUSS
Lech Sokół

Pożegnanie . . .
Nasz Profesor .

Summary of the Articles
Noty o Autorach

Na
Na

o k ł a d c e : Jacek Królak, Podróże, miejsca mityczne, rzeczy, kolaż
s t r o n i e t y t u ł o w e j : Piramida zwierząt, Brema, Plac Targowy

© Copyright by „Konteksty". Przedruk za zgodą redakcji
Numer dotowany przez
Ministerstwo Kultury i Sztuki
i Fundację im. Stefana Batorego

2.
34
42
5"
6,
64
6'
7
7
8&gt;
9)
98
10'
109
118
120
124
128
131
13'
]&lt;*
1&lt;
V
U
15
15.
15'
15
16
16
Ib/
171
1
1
1

�POLSKA

SZTUKA

LUDOWA

KONTEKSTY
ANTROPOLOGIA

KULTURY

ETNOGRAFIA

SZTUKA

nr 3/4 -1998

INSTYTUT SZTUKI POLSKIEJ AKADEMII NAUK

�CONTENTS
Zbigniew Benedyktowicz
Stanisław Cichowicz

Journeys, Mythical Places, Objects (Introduction to the Issue)
The Sartre Problem

3
5

JACEK MALCZEWSKI
Teresa Grzybkowska
Witold Dobrowolski
Maria Janion
Zygmunt Kubiak

Finis Poloniae and The 1905 Revolution by Jacek Malczewski or a Confession of Love?
The Malczewski Mythology
The Pond in Wielgie, or Between Laughter and Death
The Hellenism of Jacek Malczewski

Zbigniew Herbert
Tomasz Żukowski

A Journey, An Elegy on the Passing Away of a Pen, Ink, a Lamp
22
May I be Consumed by Fire Like a Wood Shaving Ablaze in the Breath of the Night. The Occupation-era
Experiencing of the World in the Poetry of К. K. Baczyński
25
Henrik Ibsen—a Personal Myth
29
Tuscany. Three Journeys
34
Syracuse—The Town of Great Women
42
The Sketchbook of Jan Potocki from His Journey to the Moroccan Empire
57
Kano. Dreadful Heat, Exhaustion and Dust
61
The Object, the Journey and the Mythical Place
64
In Lisbon as in a Village
68
Cartography and Certain Writers
73
A Journey to Mount Athos
74
What's to be Found in a Wordrobe? Parallel Worlds of C.S. Lewis's Chronicles of Namia (Part I)
80
Mythical Places and Journeys
91
Miracles of Poland—Mythical Space, Mythical History
98
The Ethnographies of Bruno Schulz. An Attempted Anthropological Interpretation of 77te Crocodile Street
as an Analysis of the Town
105
Semiotic Aspects of the Functioning of Objects
109
Zeno's Koan
118
The Secret History of Objects
120
The Mirror as a Semiotic, Epistemological and Axiological Model
124
The X-ray, Surgery and the Microscope in the Semiotics of the Early Cinema
128
The X-rayed Body—the Magic of Radiography
131
The Object, the Journey and the Mythical Place
134
Micro-and Macro Markets. Sketches from the Anthropology of a Confrontation
140
Direct Sale on a Visit
144
Shop on Maisel Street
146
The Walkman. A History of a Certain Transmitter—the Present of a Certain Transmission
148
Bicycle, Skis, Boots
151
Three Months in a Fitness Club
153
On Robert Mappelthorp's Photography
156
The electric guitar
158
A Lifelike Nail? An Equine Dose of Hyperrealism
161
A Pilgrimage to the Old-New Holy Land
164
Dirty Teddies of Pure Relations, or on Nostalgia in Culture
167
"Shrukoy" (Szrukoj)
170
The Culture-creating Role of the Academy of Fine Arts in Warsaw in the Town and on a National Scale.
Select Problems. Inauguration Lecture at the Warsaw Academy of Fine Arts. Academic Year 1998/1999 . . . 173
Ibsen in Television Theatre
176
Eternal Iconosophy
179

Lech Sokół
Dariusz Czaja
Marzena Gierga
Jerzy Wojciechowski
Marta Miskowiec
Jarosław jot-Druzycki
Sławomir Sikora
Jan Gondowicz
Francois Augieras
Marek Oziewicz
Krystian Lupa
Grzegorz Graff
Maciej J. Dudziak
Albert Bajburin
Stanisław Cichowicz
Jerzy Wasilewski
Leonid Stołowicz
YuriyTsivyan
Tomasz Rakowski
Magdalena Radkowska
Maciej J. Dudziak
Magdalena Radkowska
Michał Ajvaz
Krzysztof Cibor
Wiesław Szpilka
Tomasz Rakowski
Andrzej Pilichowski-Ragno
Tomoho Umeda
Zuzanna Grębecka-Ćwiek
Dorota Hall
Anna E. Kubiak
Krzysztof Lipka
Irena Huml
Krystyna Duniec
Elżbieta Waga

8
11
13
19

BRONISŁAW MALINOWSKI
Bronisław Malinowski
Daniel Gerould
Bronisław Malinowski

Diary 1908-1913, Copybook I I I
Witkacy's Journey to the Tropics: a Ceylonese Itinerary
Diary 1914

183
190
195

Farewells
Our Professor

216
217

ROMAN REINFUSS
Lech Sokół
Summary of the Articles

224

Notes about the Authors

220

R e d a g u j ą : Zbigniew Benedyktowicz (redaktor naczelny), Aleksander Jackowski, Sławomir Sikora (sekretarz redakcji),
Danuta Benedyktowicz, Dariusz Czaja, Czesław Robotycki
Doradzają

i w s p ó ł p r a c u j ą : Jerzy Bartmiński, Antoni Kroh, Ludwik Stomma, Roch Sufjma; Zofia Bisiak

Tłumaczenia:
Korekta:
Projekt

okładki

Redaktor
Adres

Aleksandra Rodzińska-Chojnowska

Barbara Sawów

redakcji:

" Д

(|11Ш01Ш]И

i strony

techniczny:

ш

tytułowej:

Jacek Królak

\V

^Yf &lt;УТМУ ч ) о Р

Krzysztof Nalewajko

Instytut Sztuki PAN, ul. Długa 28, 00-950 Warszawa, skr. poczt. 994, tel. 831-32-71/4 wew. 243; fax 831-31-49

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9923" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9901">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e2e244b4ea4f45cf8a808e34e6f4d2a3.pdf</src>
        <authentication>1841e3fe41dc51eecafb281361828494</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118037">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2683</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118038">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118039">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2494</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118040">
                <text>Jacka Malczewskiego "Finis Poloniae", "Rewolucja 1905" czy wyznanie miłosne? / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118041">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.8-10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118042">
                <text>Grzybkowska, Teresa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118043">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118044">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118045">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118046">
                <text>z przybytkami laski i miłości. Przygotował grunt dla nowego
traktatu o namiętnościach, który czerpałby natchnienie
z prawdy tak oczywistej i tak bardzo zapoznanej przez na­
szych pięknoduchów: kochamy kobietę, ponieważ jest miła."
Była de Beauvoir miła i Sartre wybrał ją.
Rzecz intencjonalnie wyosobniona, mentalnie wyodręb­
niona ze swego fizycznego tła, sensualnie wyrwana ze swego
percepcyjnego otoczenia, potraktowana w sposób emocjonal­
ny lub estetyczny, a nie wyłącznie praktyczny lub epistemiczny zostaje zawieszona w swoim byciu-w-świecie i wyzwala
się z radykalnej absurdalności egzystencji, znamionującej
rzeczywistość, jak to głosi początkujący filozof w ostatnich
zdaniach Wyobrażenia z roku 1939: „W tym wypadku każdy
może w sobie skonstatować coś w rodzaju odwroiu od
przedmiotu konteplowanego, który prześlizguje się do nico­
ści. Gdyż od tego momentu już nie jest postrzegany; funkcjo­
nuje jako analogon samego siebie, a oznacza to, iż nierzeczy­

wiste wyobrażenie tego, czym jest, objawia się nam przez je­
go aktualną obecność. (...) Przedmiot podający się za taki, jak
gdyby był za samym sobą, staje się niedotykalny, jest poza
naszym zasięgiem; stąd ten bolesny brak zainteresowania
w stosunku do niego. W tym też sensie można powiedzieć:
niezwykła piękność tej kobiety zabija pożądanie, jakie się
względem niej odczuwa. Nie możemy się bowiem zaraz
umieścić w płaszczyźnie estetycznej, gdzie jawi się to nieza­
wisłe 'ona sama', które podziwiamy, i w płaszczyźnie urze­
czywistniającej fizycznego posiadania. By jej pożądać, trze­
ba zapomnieć, że jest piękna, gdyż pożądanie jest pogrąża­
niem się w sercu egzystencji, w tym, co ma ona najbardziej
przypadkowego i absurdalnego."
Te stwierdzenia „piękność tej kobiety zabija pożądanie",
„by ją pożądać, trzeba zapomnieć, że jest piękna", najlepiej
po wzięciu w nawias wiarygodności filozofa uważać s i ł ą
r z e c z y za własne.

JACEK MALCZEWSKI

Jacek Malczewski, Na jednej strunie. 1908

7

�99

Jacka Malczewskiego
Finis Poloniae", „Rewolucja 1905
czy wyznanie miłosne?
Teresa G r z y b k o w s k a

Jacek Malczewski prawie nigdy sam nie nadawał tytułów
swoim obrazom, czynili to przyjaciele oraz późniejsi interpretatorzy jego dzieł. Artysta zostawiał wszystkim wolną rę­
kę, nigdy niczego nie prostował. Jego postępowanie pozwala
wnioskować, że pilnie strzegł tajemnicy ich prawdziwego
przesłania. Pytany po wielekroć o znaczenie obrazów, odsy­
łał najczes'ciej rozmówcę do profesora Jana Bołoz-Antoniewicza, organizatora wystaw oraz autora katalogów. Ten histo­
ryk sztuki nadawał tytuły pojedynczym obrazom i całym ze­
społom. Podobnie nieco później czynił Jerzy Mycielski. Wy­
myślane przez tych uczonych tytuły narzucały pojęcia, które
mogły skrywać rzeczywistość.
W 1914 roku w Lusławicach w rozmowie z dziennika­
rzem S. Nowińskim artysta powiedział: „moje wizje to moje
życie... Najlepiej malować dla siebie i nikomu nie pokazy­
wać... pisz pan tak: Jacek jest zdrów, ma się dobrze i maluje
historyjki, których nikt nie rozumie. Artysta strzegł pilnie
istotnych treści swoich obrazów, nie chciał ujawniać ukry­

tych w nich uczuć będących tajemnicą jego życia. A to, że
malował uczucia, wiemy także z jego deklaracji złożonej
w liście do ojca pisanym z Paryża wiosną 1876 roku: „... swo­
je uczucia będę pokazywał publiczności". Tak więc obrazy
stawały się dobrem publicznym, ale przemilczane znaczenia
pozostawały nadal jego osobistą własnością.
Również obraz noszący dwie daty: przed sygnaturą 1905,
a po niej 1906, nie zyskał autorskiego komentarza. Znajdują­
ce się obecnie w warszawskich zbiorach prywatnych płótno
było fotografowane mniej więcej z czasem powstania. Foto­
grafię podpisano: Wśród drogi. W katalogu wystawy jubile­
uszowej w 1925 roku obraz zatytułowano Rewolucja 1905 ro­
ku. Jako Finis Poloniae zaś figurował na wystawie w 1977 ro­
ku w paryskim Grand Palais. W katalogu tej ekspozycji ro­
mantyzmu polskiego jej autor Marek Rostworowski dał pa­
triotyczną eksplikację obrazu. Zdaniem tego wybitnego orga­
nizatora wystaw płótno miało przedstawiać alegorię upadku,
odrodzonej rewolucją 1905 roku nadziei na odzyskanie przez

Jacek Malczewski, Portret hrabiego Aleksandra Wielopolskiego.

8

1903

�Jacek Malczewski. Finis Połoninę zwana też Rok 1905 (1906). czy też Apoteoza artysty i jego M«;v?

Polskę niepodległości. Zdaniem Rostworowskiego artysta
prowadzi ku wolnos'ci kobietę symbolizującą Polskę i białego
Pegaza. Ale ich marsz powstrzymują dwie kobiece harpie
personifikujące Prusy i Austrię, które niegdyś' - wspólnie
z Rosją - rozgrabiły Polskę. Tłem tej sceny jest rozległy pej­
zaż od Tatr po Morze Bałtyckie.
Już Agnieszka Ławniczakowa odnosiła się sceptycznie
do tej interpretacji. Ta zasłużona badaczka twórczości Mal­
czewskiego uznała, że nie ma powodu, by w dwóch nagich
harpiach widzieć symbole zaborczych państw, dostrzegła
w nich raczej figury libido-uwodzącej mocy zmysłów, rado­
ści i pokus życia, siły antagonistycznej wobec duchowego
posłannictwa artysty. Biały Pegaz może wyrażać inspirację
twórczą artysty płynącą z całej polskiej ziemi. Patronuje ca­
łości smutna Muza, a nie Polonia. W konkluzji Ławniczako­
wa uznała, że obraz wyraża „romantyczny konflikt wartości
ukazany w obrazie opozycji: życie prywatne-społeczne obo­
wiązki".
Sugestia tej patriotyczno-społecznej tradycyjnej interpre­
tacji była tak silna, że ulegając jej, zamieściłam obraz
w dziale Ojczyzna w moim Świecie obrazów Jacka Malczew­
skiego. Jednak ponowne, długie i dokładne przyjrzenie się
obrazowi, jego studiowanie zmusiło mnie do rewizji daw­
nych poglądów.
Wydarzenia roku 1905 na pewno oddziałały na wrażliwe­
go artystę. Jednak nie powstało w związku z tym żadne wy­
bitne dzieło. Natomiast właśnie wówczas Malczewski nama­
lował kilka najlepszych swoich płócien, w których główną
bohaterką była zmitologizowana postać Marii Balowej. Prze­
życia osobiste chyba tym razem zdominowały politykę, bo­
wiem przyglądając się interesującemu nas płótnu nie dostrze­
gamy w nim śladu jakichkolwiek patriotyczno-rewolucyjnych aluzji. Natomiast w tym wypadku polityczna interpreta­
cja sygnalizuje to, co Joseph Campbell nazywa patologią mi­

tu - wykorzystaniem sfery duchowej, jaką jest mit, do celów
politycznych. Obraz jest bliski kompozycyjnie powstałemu
trzy lata wcześniej Portretowi Aleksandra Wielopolskiego
z Muzeum Narodowego w Warszawie, nazwanego też w ra­
mach tej samej patologii „Hamletem Polskim".
Ostatnio Witold Dobrowolski przekonywająco udowodnił
dawną sugestię Kazimierza Wyki, określającego Wielopol­
skiego jako Heraklesa na rozstajnych drogach. Przyjaciel ar­
tysty stał się współczesnym Heraklesem-bohaterem mitologiczno-moralizatorskiej opowieści znanej z fragmentów Wo­
ra/ Polikleta z Kos zacytowanej przez Ksenofonta. Wielopol­
ski, jak niegdyś Herakles, stoi w rozległym pejzażu między
dwoma kobietami. Młodą, kuszącą rozkoszą Eudajmonią
i starszą, poważną Arete-Cnotą.
W obrazie z 1906 roku miejsce Wielopolskiego zajął sam
artysta. Stoi pośrodku rozległego pejzażu, też między dwoma
kobietami. Obie są piękne i młode. Malczewski przyciska le­
wą dłonią do piersi jakby własną głowę, bo nie jest to cza­
szka. Gest jednak jest teatralny: artysta jak Hamlet trzyma
ową głowę niczym czaszkę Yorika. Głowa ta została pokaza­
na z góry tak, że oglądamy lśniącą łysinę, starczący nos z roz­
dętymi chrapami. Drugą dłonią malarz trzyma za uzdę stoją­
cego tuż za nim Pegaza. Obok skrzydlatego konia melancho­
lijna Muza w wieńcu na głowie obejmuje czułym gestem łeb
narodzonego z krwi Meduzy zwierzęcia. Po obu bokach arty­
sty, na tle ogromnych skrzydeł Pegaza, stoją dwie ujęte do pa­
sa nagie kobiety. Po chwili orientujemy się, że obie są jedną
i tą samą osobą - zmultiplikowanym wizerunkiem Marii Ba­
lowej. Pióro we włosach upodabniają do wizerunku z 1905
roku, na którym została pokazana jako Chimera strzegąca Za­
trutej Studni. Wygięte niczym pręty barokowej kraty węże uj­
mują nagie piersi kobiety w mocne sploty. Gady tworzą orna­
ment zarówno na ciele kobiety, jak i w przestrzeni wokół niej.
Jeden z węży dotyka piersi artysty. Tak wyeksponowane wę9

�Jacek Malczewski. Rusałki. Opętany.

że stają się atrybutem kobiety. Oba wcielenia Marii Balowej
dominują nad artystą, który, niższy, został dosłownie zam­
knięty w uścisku ich ciał. Kobiety spod spuszczonych powiek
patrzą z góry na zadumanego malarza, ich twarze są łagode,
piękne, spokojne. Artysta ukazał siebie nie tyle jako zdomi­
nowanego przez kobietę, ile widzianego z jej perspektywy.
W małym skrawku pejzażu oglądamy kwintesencję ziemi:
niebo, wodę, góry.
Na tym obrazie więc Malczewski prowadzi przez świat
ukazany w sumie żywiołów Pegaza i Muzę. Przeciska się
z tymi towarzyszami przez swoistą Skyllę i Charybdę, ale
w przeciwieństwie do mitu nie grozi mu z ich strony niebez­
pieczeństwo. Maria Balowa, której podwojone ciało stwarza
specyficzną szczelinę, ukazana została jako piękna Chimera
lub równie piękna Meduza-matka Pegaza. W tym kontekście
można też zastanawiać się nad pozytywną interpretacją węży,
które były również atrybutami Asklepiosa-patrona sztuki le­
karskiej. Węże reprezentowałyby tu dynamikę życia. Wąż
zrzuca skórę, by się odrodzić, co symbolizuje samą istotę ży­
cia. Dotyk węża w sztuce greckiej oznaczał wyleczenie. Wąż
symbolizował więc energię wewnętrzną, przekształcanie ży­
cia. A wszak miłość nie tylko zmienia życie ale także leczy.
Kobiety, czy raczej Maria Balowa, zajmują najwięcej
miejsca w obrazie, podobnie jak na powstałym rok później
płótnie Chwila tworzenia. Harpia we śnie. I tu Balowa wy­
pełnia swoją postacią cały świat artysty. Stała się zarówno je­
go Eudajmonią, jak i Arete. W każdym razie te przeciwień­
stwa mają dla niego jedną twarz ukochanej kobiety.
Ta śmiała kompozycja zamknięta w ciasnym kadrze stło­
czonych postaci przypomina monumentalnym rozmachem
weneckie freski z XVIII wieku, zwłaszcza Tiepola. Efekt ten
wzmaga jasny, radosny koloryt i cienko, „freskowo" kładzio­
na farba. Sporo w tym obrazie innych nawiązań do malar­
stwa włoskiego, również XV i X V I wieku. Naga opleciona
wężami Maria Balowa dominująca w pejzażu na tle nieba
w oczywisty sposób narzuca skojarzenia ze znanym portre­
tem Simonetty Vespucci Pierra di Cosima z Chantilly. Wąż
układający się w delikatny biżuteryjny klejnot na ciele flo­
renckiej piękności oplata Balową stalowym splotem. Nato­
miast sama postać sławnej z urody modelki Malczewskiego,
charakterystyka jej ciała, a zwłaszcza włosów, falujących,
spiętych modą findesieclową, obfitych, ciężkich nad kar­
kiem, wywodzi się z tradycji jasnowłosych bogiń stworzo­
nych przez Tycjana, Tintoretta i Tiepola. Bohaterowie
10

1887

płócien Tintoretta posłużyli artyście za model własnej posta­
ci. Mężczyzn o czaszkach łysych, gładkich i lśniących zna­
my choćby z wiedeńskiej grupy Zuzanny i starców. Schemat
kompozycyjny - umieszczenie głównej postaci pośrodku
z adorantami po bokach - nawiązuje do najpopularniejszego
renesansowego tematu Sacra Conversazione spełnianej
w idealizowanym pejzażu. Schemat ten zastosował Mal­
czewski po raz pierwszy w portrecie Wielopolskiego jako
Heraklesa, a wykorzystywał potem wielokrotnie. Zwłaszcza
w autoportretach z nagimi kobietami, najsławniejszy z nich
powstał w 1916 roku. Z biegiem lat kobiety utraciły rysy
Marii Balowej, pozostając jednak nosicielkami erotycznej
życiodajnej energii, strzegły studni, z których artysta czerpał
wodę życia.
Obrazy Malczewskiego, jak wiele dzieł malarzy renesan­
sowych i barokowych pracujących dla dworów królewskich,
nie poddają się jednoznacznej interpretacji. Uniwersalny ję­
zyk mitologiczny pozwalał na skrywanie pod pretekstem ale­
gorii politycznych osobistych emocji władcy, a czasem same­
go artysty. Na zamku hradczańskim w Pradze na zlecenie ce­
sarza Rudolfa I I tworzono liczne apoteozy tego władcy.
Odzianego monarchę, najczęściej zakutego w zbroję, otacza­
ły nagie niewiasty personifikujące różne cnoty. Ich mitolo­
giczne imiona pozwalały na spełnienie ważnej roli w propa­
gandzie politycznej. „Patologia mitu", jak widać, ma długą
tradycję. Obrazy oficjalnie głoszące pochwałę męstwa i spra­
wiedliwości cesarza jednocześnie zadowalały jego erotyczne
gusta łagodną pornografią.
Wiele obrazów Malczewskiego nie różni się w swym istot­
nym przesłaniu od tych dzieł manierystycznych. Mitologiczne
postacie na wielu płótnach artysty służyły politycznej propa­
gandzie. Można jednak sądzić, że interesujący nas obraz jest
od niej wolny, można to płótno nazwać Apoteozą artysty i je­
go Muzy. Oglądamy tu obok samego malarza mitologiczne
personifikacje sztuki-Pegaza, Muzę-idealną służebnicę Apollina oraz współczesną kobietę-Muzę artysty-źródło bezpośre­
dniej inspiracji twórczej. To właśnie dzięki tej Muzie, objętej
szczególną opieką skrzydeł Pegaza-symbolu sztuki, dokonała
się w tym obrazie apoteoza artysty i jego Muzy. To dzięki Mu­
zie sztuka artysty osiągnęła doskonałą pełnię. Mitologia, która
spełniała w twórczości Malczewskiego fundamentalną rolę,
po raz kolejny okazała się inspiratorką jego sztuki. Mit bo­
wiem pozwolił artyście ponownie spojrzeć na życie jak na po­
ezję, w której sam uczestniczył.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9924" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9902">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c039b1fd067ca2f9005aa163e899caf1.pdf</src>
        <authentication>392417ef9626b08fb9128cb7bf6c1d6f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118047">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3222</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118048">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118049">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3019</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118050">
                <text>Poza społeczeństwem - w pobliżu boskość. Orzyczynek do rozważań nad symboliką włosów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118051">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.169-176</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118052">
                <text>Tomicki, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118053">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118054">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118055">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118056">
                <text>I I . 1. Ojcioc z p i ę c i o l e t n i m i s y n a m i

Ryszard Tomicki

POZA SPOŁECZEŃSTWEM - W POBLIŻU BOSKOSCI.
PRZYCZYNEK D O ROZWAŻAŃ N A D SYMBOLIKĄ W Ł O S Ó W

S y m b o l i k a w ł o s ó w jest zagadnieniem i n t r y g u j ą c y m
względu

na

powszechność

przypisywania włosom

w

tak

ze

ogóle,

a

dhiżanio,

modolowanio).

Niejednorodność

ludzkiego

owło'

sienią, ze w z g l ę d u na w y s t ę p o w a n i o u obu lub jodnoj t y l k o p i c i '

w ł o s o m r o s n ą c y m na głowie w szczególności, r ó ż n o r a k i c h zna­

czas p o j a w i a n i a się i t d . , s k ł o n i ł a go z kolei do

czeń w ż y c i u s p o ł o c z n y m , w o b r z ę d o w o ś c i , m i t o l o g i i , folklorze,

w istnienie jodnego ź r ó d ł a i jednakowej w y k ł a d n i

j a k r ó w n i e ż — a m o ż o n a w e t przodo w s r y s t k i m — z u w a g i na

s y m b o l i c z n y c h manifestacji

rzucającą

n i ę t a z o s t a ł a toza d o t y c z ą c a w y ł ą c z n i e w ł o s ó w r o s n ą c y c h

się w oczy p o w t a r z a l n o ś ć p o w n y c h z n a c z e ń w

róż­

n y c h epokach i w najbardziej o d d a l o n y c h od siobio miejscach

włosów. Na

tej

powątpiewania
różnorakich

podstawio

rozwi­

s t ę p u j ą od urodzenia, a p o n a d t o są „ b a r d z o odpowiednio

na globie z i e m s k i m .
J a k t r u d n o w s z a k ż e d o k o n a ć goneralizacji t y c h p o d o b i e ń s t w ,

na

głowio j a k o t y c h , k t ó r o s t a n o w i ą w s p ó l n ą c e c h ę o b u p i c i , w y ­
(tak

j a k i odzienie) do w y r a ż a n i a zmian czy r ó ż n i c w r y t u a l e
4

w statusio s p o ł e c z n y m " . H a l l p i k e

no ź r ó d ł o , w y k a z a ł a dyskusja t o c z ą c a się przoz l a t a w

z y c j i : w ł o s y k r ó t k i e / w ł o s y d ł u g i e oraz na istocie p r z e j ś c i a m i ę ­

wisku antropologów brytyjskich.

E . l i . Loach p u b l i k u j ą c a r t y k u ł Magical
tam

seksualistyczna w y k ł a d n i a

środo­

Zapoczątkował ją w
1

hair .

symboliki

1958

Zaprezentowana

włosów,

stwem,

o b c i ę c i e w ł o s ó w r ó w n a się k o n t r o l i s p o ł e c z n e j , p r z y c z y m

jako p o ż y t e c z n ą

p ł a s z c z y z n ę odniesienia dla

interpretacji

tropologicznych

wywołała

an­

po w i o l u latach nador o ż y w i o n ą

w s t o s u n k u do p r o p o z y c j i Loacha

krótkio

wczesnochrześcijańskich

D y s k u s j a , nie d a j ą c
kładni

symboliki

żadnej

ludzkich

intelektualistach,
ostatecznoj, uniworsalnoj,

w ł o s ó w , p r z y n i o s ł a wiolo

wy­

interesu­

w

społeczeństwie;

Mówił

zarówno

o

anaclioretach,

hippisach

to p r z y k ł a d y ,

indyjskich
jak

też

zachodnich

oraz ... europejskich

kobietach.

U ż y c i e o k r e ś l e n i a „ w j a k i m ś sensie" b y ł o faktycznie n i e z b ę d n o .
W

g r ę w c h o d z i ł o b o w i e m z jodnoj strony częściowo lub

jednak

motywowane

dokonywać

tu

rozbioru

poszczogólnych

n i e z b ę d n y , g d y b y m zuink&lt;rzai p o d j ą ć

stanowisk;

problematykę

i

o

k o w i t e o d s u n i ę c i e się od roguł r z ą d z ą c y c h ż y c i o m

on

jakimi

sannyasinach

jących spostrzeżeń i pomysłów interpretacyjnych. Nie chciałbym
byłby

fry­

H a l l p i k e w l a ś c i w i o nie s p r e c y z o w a ł , co oznacza „ b y ć poza

r r e t t w 1973 г., P. H o r s h m a n w 1974 г., R . F i r t h w 1975 r. i M .
2

bycio

s p o l o c z o ń s t w o m " . N i e p o z w a l a ł y m u na
się p o s ł u g i w a ł .

r. .

znamionują

zowanie s t a n o w i ć m o ż e niekiedy e k w i w a l e n t o b c i ę c i a .

i

reakcję.

włosy

Glos zabiorali k o l e j n o : C. R . H a l l p i k e w 1969 г., J . D . M . D e H o l m e s W i l l i a m s o n w 1979

brzmiała:

traktował

Loach

ogół k r y t y c z n ą

dzy t y m i d w o m a s y t u a c j a m i . Zasadnicza jego teza

opo­

d ł u g i e w ł o s y s ą znakiem b y c i a w j a k i m ś sensio poza s p o ł e c z e ń ­

wspiorana

przez intorprotaejo psychoanalityczne, k t ó r e

na

r.

s k o n c o n t r o w a ł się na

lub

u s t a l i ć ich w s p ó l n y m i a n o w n i k , w s k a z a ć ich owontualno w s p ó l -

różnymi

podleganie n i e k t ó r y m

czynnikami,
z tych

roguł

z

drugiej

cał­

społocznym,

natomiast

ze w z g l ę d u na

nie-

posiadane

od p o d s t a w . Alo j u ż sam f a k t , iż n i e m a l k a ż d y z w y m i e n i o n y c h

cechy, j a k to m i a ł o miojsco — zdaniem H a l l p i k e — w p r z y ­

autorów

p a d k u europejskich

oporował

„własnym"

materiałom

otnograficznym

kobiot

związanych

bardziej

a b y p o d w a ż y ć o g ó l n i e j s z e tozy p o p r z e d n i k ó w — z w y k l e z po­

domowym niż z funkcjonowaniem

wodzeniem —

i bardziej r z ą d z ą c y c h się emocjami niż m ę ż c z y ź n i .

o d s t r ę c z a od j a k i e j k o l w i e k

próby

mówienia

o

symbolico w ł o s ó w w ogóle, w s z ę d z i e i zawsze. O d s y ł a j ą c zatem
wszystkich zainteresowanych i bardziej
wanej

bibliografii,

sam

pragnę

odważnych

wybrać

do

cyto­

podejście przyczyn -

karskie i obarczono s p o r ą d o z ą s u b i e k t y w i z m u .
Subiektywizm

przejawia

zentowanej przez C. R .

się w

Hallpiko'a

j a k o najbardziej

zapre­

interesu­

j ą c e j i godnej dalszych d o c i e k a ń . H a l l p i k e , k t ó r y —• o ilo w i e m —
b y ł pierwszym k r y t y k i o m
Magical

3

hair ,

przyjął

przemyśleń

Leaelią wyłożonych

zdroworozsądkowy

w

gruncie

w

rzeczy

c z ę s t o z j e d n ą c e c h ą — z w i e r z ę c o ś c i ą . H a l l p i k e proponuje r ó w iness)

obfitemu owłosieniu

•— zwiorzęcości i przytacza serię p r z y k ł a d ó w

dzających

to asocjacjo. Z w i e r z ę c y towarzysze czarownic, w ł a ­

i k a n i b a l i z m u z p r z e d ł u d z k ą , p r z e d s p o l e c z n ą fazą ż y c i a w m i ­
tologii afrykańskich

L u g b a r a , wreszcio szereg p r z y k ł a d ó w za­

s n ą c y c h n a l u d z k i m cięło, u z n a ł żo swojo miejsce w r y t u a ł a c h

of folk

zawdzięczają

w

na

manipulacje

(skracanie,

wy-

{hair­

potwier­

dza a u a c h o r o t ó w n a d d z i k i m i bestiami, skojarzenie k o s m a t o ś c i

c z e r p n i ę t y c h z B i b l i i (z E z a w e m na czele) oraz z

podatności

całości

D ł u g i e wlosjr s ą zatem znakiem — bycia częściowo lub cał-

p u n k t w y j ś c i a . B i o r ą c p o d u w a g ę n a t u r a l n o cechy w ł o s ó w r o ­
one

ogniskiem

kowicio — poza s p o l o c z e ń s t w e m . S t a n ten k o j a r z o n y jost z a ś
nanio: bycie poza s p o l o c z o ń s t w e m

w y b o r z e koncepcji

z

społeczeństwa jako

literature

rozważaniach

Motif-index

J. S m i t h - T h o m p s o n a . D o d a ć trzeba, że
Hallpike'a

kilkakrotnie

powraca

choć

skojarzonie

169

�niejszych k o n t e k s t a c h i z w y r a ź n i e z w i ę k s z o n ą

częstotliwością

w tekstach, k t ó r o c h o ć spisywane r ę k ą Hiszpana oparte b y ł y
na

systematycznych

świadczy,

relacjach

żo w ł o s y m u s i a ł y

azteckich.

Już

sam

ton

stanowić przedmiot stałej

fakt
uwagi

Azteków.
Obraz j a k i w y ł a n i a się z t y c h

rozproszonych danych jost

zaiste n i o z w y k l y . G d y b y c h c i e ć s k o r z y s t a ć z o k r e ś l e n i a C. L ó v i Straussa, k t ó r y

nazwał

Azteków

ludem

8

maniakalnie

opę­

t a n y m przez k r e w i t o r t u r y , m o ż n a

by p o w i e d z i e ć , żo

t a k ż e o p ę t a n i na punkcie f r y z u r y . J a k

daleko m o ż e b y ć posu­

n i ę t e z r ó ż n i c o w a n i e fryzur

byli

w j e d n y m s p o ł e c z e ń s t w i e ? Teore-

t y e r . j o rzecz b i o r ą c nie m a ono granie, wszak w ł o s y są dosko­
nałym

obiektem

do

manipulacji.

Taka

nuta

pobrzmiowa

w

st w.cedzeniu l v . F i r t l i a , że ezłt.wiok jest i s t o t ą p o m y s ł o w ą z b i ­
jające, d u ż y s p o ł e c z n y k a p i t a ł z niewielkich ś r o d k ó w , j a k i e m u
dostarcza w ł a s n e

cia'o (miał

n a t u r a l n i e na

myśli

9

w ł o s ó w ) . G r a n i c y nio s p o s ó b u s t a l i ć a priori,

symbolikę

g d y ż jośli koa­

f i u r y s p e ł n i a j ą f u n k c j ę o m b l e m a t y c z n ą wobec p r z e d z i a ł ó w spo­
ł e c z n y c h , to s t o p i e ń ich z r ó ż n i c o w a n i a z a l e ż y o d togo, ile przod z i a l ó w jost w y r ó ż n i a n y c h w d a n y m s p o ł e c z e ń s t w i e i w

11. 2. M a t k a z pięcioletnią, c ó r k ą

sto­

s u n k u do i l u s p o ś r ó d nich r o l ę d y s t y n k c j i przyznaje się formie
uczesania. W p r z y p a d k u A z t e k ó w odnosi się w r a ż e n i e , ż e nie
było
długich

włosów

(użyć wypada

czy

też

obfitego

lego p o j ę c i a ,

owłosienia

gdy

mowa

zjawiskach j a k r u c h N a z a r e j c z y k ó w

o

zo sferą
tak

sacrum

odmiennych

z jednej s t r o n y , a m i t y ­

czni herosi oraz d i a b ł y , d u c h y i demony z drugiej),

to j o d n a k

5

ostatocznie w y m y k a się ono z jego pola w i d z e n i a .
T a k z grubsza s t r e ś c i ć m o ż n a t o k rozumowania t ' . R .

Hal-

wymiaru

uniwersalnego nio t w i e r d z i ł , że p r z y joj pomocy da się w y j a ś n i ć
k a ż d y p r z y p a d e k . G d y b y m y ś l a ł inaczej, p o p a d ł b y w sprzecz­
założeniami.

Dlaczego g o t ó w jestem u z n a ć t ę k o n c e p c j ę za

szczególnie

w a r t o ś c i o w ą ? O t ó ż s ą d z ę , że p o m i m o d o ś ć w y r a ź n y c h u p r o s z c z e ń
i pownoj j e d n o s t r o n n o ś c i (przcsocjologizowania), u w y p u k l a

ona

bardzo istotno elomeuty, k t ó r o o t w i e r a j ą d r o g ę — w ' j r o w mnie­
maniom

samego a u t o r a

nadawanych

przez

ludzi

mego przekonania jest
fakcie,
do

—

do

głębszych

włosom

koncepcja

Hallpiko'a

jakich

doszedłem

zajmując,

mitami

o

pokładów

takim.

bezsporny. Opioram

iż

azjatyckimi

jako

się

stworzeniu

znaczeń

Subioktywizm

jo w y ł ą c z n i e

koresponduje

na

z

ustaleniami

słowiańskimi

i północno-

6

ludzi ,

z w i ą z a n y c h z szeregiem w y r y w k o w y c h

oraz

ua i n t u i c j a c h

danych z i n n y c h k u l t u r ,

k t ó r y c h n&gt;o z n a m dostatecznie i n i g d y z p e w n o ś c i ą nie p o z n a m .
Nio jest t o podstawa w y s t a r c z a j ą c a aby c z u ć się p e w n y m swego.
Nio z a c h ę c a toż do ujęć g l o b a l n y c h . Dlatego, m a r k u j ą c jodynio
w t y m miejscu m ą w i a r ę w istnienie archetypowej
włosów,

chciałbym

skonfrontować

zasadniczo

m i ę d z y jednostkami, której

symboliki

tozy

brytyj­

nie

sygnali­

K i l k a p r z y k ł a d ó w , d o b r a n y c h p r z y p a d k o w o i obarczonych
wszystkimi

mankamentami

XVI-wiocznych

źródoł,

najlepioj

p r z y b l i ż y k o l o r y t s p o ł e c z e ń s t w a azteckiego:
K o b i e t a (w p r z e c i w i e ń s t w i e
f

Ipiko'a. D o d a j m y , iż nio n a d a w a ł on swej koncepcji

ność z własnymi w s t ę p n y m i

takiej r ó ż n i c y

z o w a ł a b y — z w y k l e oboli s t r o j u i o z d ó b — odmienna k o a f i u r a .

zaczesano i u p i ę o w o k ó ł
D z ie w с

do

mężczyzny): włosy

gładko

1 0

głowy ;

у n a (prawdopodobnio — j u ż nie dziocko, jeszczo

nie m ę ż a t k a ) : obcinano j o j w ł o s y z jednej s t r o n y głowj-, z dru­
1 1

giej p o z o s t a w i a j ą c

dlvgio ;

D •/, i o w с z у n a
dzeniach

przebywająca

żeńskich:

„jak

w

tylko

przy świątynnych

wstępowały,

zgroma­

natychmiast

je

1 2

strzyżono" ;
P r o s t у t u t к a (w p r z o c i w : e ń s t w i o do i n n y c h k o b i o t ) :
włosy spadają

l u ź n o , rozczesano przez ś r o d e k ,

„jej

podkręca

so­

1 3

bie k o ń e o w ł o s ó w " ; m a w zwyczaju „ r o z p u s z c z a ć w ł o s y
w e k s z o j u r o d y i czasom m i e ć p o ł o w ę rozpuszczonych, a
p o ł o w ę za uchom albo zarzuconych na

dla

drugą

ramię, i zaplatać

wło­

4

sy i p o d n o s i ć jo solve na c z u b k u g ł o w y n i c z y m r ó ż k i " ' ;
P a n o w i e , warsiwa

wyższa

(lud:

mężczyźni

z

ludu

nosili

w ł o s y podcie'e p o n i ż o j uszu.) w ł a d c y i c a ł a w a r s t w a w y ż s z a —
1 5

p o d c i ę t e r ó w n o z r a m i o n a m i „ n a znak w ł a d z y " ;
Władca:

podczas k o r o n a c j i „ s t r z y g l i (mii) w ł o s y n a

modłę

1 6

królewską" ;
M ł o d z i e ń c y

zgromadzeni p r z y

świątyni

Huitziłopochtli,

spełniający posługi k a p ł a ń s k i e : mioli wystrzyżono tonsury,

po

bokach w ł o s y s p a d a ł y do p o l o w y uszu, z t y l u g ł o w y k o s m y k
17

skiego antropologa z m a t e r i a ł o m e t n o g r a f i c z n y m nio w y k o r z y s t y ­
wanym dotąd

p.zoz badaczy s y m b o l i k i w ł o s ó w , c h o ć

mógłby

on s t a ć się k o r o n n y m a r g u m e n t o m w niejednej potyczce into-

szeroki na 4 palco o p a d a ł na plecy (czasem go z a p l a t a n o ) ;
M 1o d z ioń су
18

lektualnoj. Cel, j a k i m i p r z y ś w i e c a , jest p r o s t y i m i n i m a l i s t y czny —

d o p i s a ć glosę, do koncepcji H a l l p i k e ' a , w s k a z a ć

taką

m o ż l i w o ś ć jej z m o d y f i k o w a n i a , k t ó r a otwiera przed n i ą nowo
Material,
chodzi
i

z

który

częściowo

powstałych

po

będzio

podboju

dotyczy głównie Azteków

tu

przedstawiony,

Meksyku

po­

źródeł

pisanych

(w szorokim sensie tej

nazwy ).

7

Nio jest ani w y c z e r p u j ą c y , a n i z a d o w a l a j ą c y , j a k k a ż d y p r z y ­
padkowy

g ł a d k a j a k jicara

zbiór

d a n y c h etnograficznych. N i k t

w X V I wioku

świątyni

Huitziłopochtli,

z k ó ł k i e m o k r ą g ł y m j a k kaczan k u k u r y d z y " ;

w ł o s y bardzo k r ó t k o
Najbardzioj
drogi

perspektywy.

zgromadzeni p r z y

s p o l n i a j ą c y funkcjo pomocniczo: z w a n i clocuatecomame „ g ł o w a
19

o s t r z y ż o n o , na ś r o d k u g ł o w y t o n s u r a .

może przemawiający

prowadzącej

chłopców

do

do

objęcia

wyobraźni

jest

wyższych

stanowisk

w o j s k o w y c h i — co się z t y m w i ą z a ł o — u r z ę d ó w

opis

państwo­

2 0

wych :
C h ł o p c y do l a t 10: bardzo k r ó t k o o s t r z y ż o n i ;
C h ł o p c y od 10 r o k u
w ł o s ó w na k a r k u ;

ż y c i a : rozpoczynali zapuszezanio pasma

o h i s t o r i i i k u l t u r z e l u d ó w m e k s y k a ń s k i c h , nie zwracali szcze­

M ł o d z i e ń c y o d 15 r o k u ż y c i a , k t ó r z y zaczynali u c z e s t n i c z y ć
w w o j n a c h : z w a n i cuexpalchieacpol „ t o n , k t ó r y m a w ł o s y n a
karku";

gólnej

zdarzało

Mlodzionioc, k t ó r y w z i ą ł j e ń c a do s p ó ł k i z k i m ś : obcinano m u

się, że j a k i ś misjonarz d o s t r z e g ł , iż w ł o s y s t a n o w i ć m o g ą o b i e k t

w ł o s y z t y l u g ł o w y , p o z o s t a w i a j ą c j o d y n i o pasmo p r z y k r y w a ­

nic i n t e r e s o w a ł się s p o c j a ł n i e a z t e c k i m i w ł o s a m i . N a w e t ludzie,
którzy

z t a k i c h czy
u w a g i na

innych p o w o d ó w gromadzili

indiańskie

koafiury.

wiadomości

Czasem t y l k o

n a g a n n y c h p r a k t y k i w i e r z e ń . M i m o wszystko w ź r ó d ł a c h znaj-

j ą c e p r a w o u c h o ; fryzura p r z y n o s z ą c a zaszczyt;

dujo się z a s k a k u j ą c o

traktowa­

M ł o d z i e n i e c , k t ó r y po raz w t ó r y w z i ą ł j e ń c a niosamodzielnio:

najprzeróż­

m u s i a ł z a p u s z c z y ć drugie pasmo w ł o s ó w , po lewej stronie g ł o w y ,

d u ż o informacji

nia w ł o s ó w przoz I n d i a n . P o j a w i a j ą

270

o sposobach
się one

w w

�co u p o d o b n i a ł o go do d z i o w c z y n y ; f r y z u r a p r z y n o s z ą c a
Mlodzionioe,

który

iro

zdołał

wziąć

jońca:

wstyd;

pozostawiano m u

w ł o s y s p a d a j ą c e na k a r k i dodatkowo w y c i n a n o t o n s u r ę ; b y ł a
to

fryzura

przynosząca

h a ń b ę ; wyjście

z sytuacji

stanowiła

rezygnacja z k a r i e r y wojskowej i awansu społoeznego — w ó w c z a s
o b c i n a ł sobio w ł o s y s p a d a j ą c e na
N i c nio w i e m y

kark.

o zmianach f r y z u r y

lach hiorarchii w o j s k o w o j ,

na

kolejnych

szczob-

aż do m o m o n t u , gdy w o j o w n i k

samodzielnie 4 j e ń c ó w , k i o d y „ o b c i n a n o

ujął

m u włosy jak

kapi­

tanowi".
Najdzielniejsi

wojownicy

s t a w a l i się c z ł o n k a m i swogo

dzaju z a k o n ó w rycerskich. N a t y m poziomio f o r m y

ro­

uczesania

u z a l e ż n i o n o b y ł y d o d a t k o w o o d pochodzenia s p o ł e c z n e g o . O d r ę ­
b n y zakon t w o r z y l i w o j o w n i c y w y w o d z ą c y się z l u d u — znakiem
p r z y j ę c i a do niego b y ł o m . i n . p o d c i ę c i e w ł o s ó w p o w y ż e j uszu.
Lepiej urodzeni przechodzili przoz dwa

szczoblo zakonne: te-

quih.ua c h a r a k t e r y z o w a ł się czubem z w ł o s ó w zebranych na czu­
bku

g ł o w y , przeplecionych w s t ą ż k ą

do k t ó r e j

przymocowany

b y l p i ó r o p u s z ; z czuba s p a d a ł na plecy sznur z p o m p o n a m i
11. Я. -Matka z siedmioletni;; c ó r k ą

informującymi

o

liczbie

bohaterskich

l o n y " miał głowę wygoloną

czynów;

cuachic

„ogo­

nożem i pomalowaną w

połowie

na niebiesko, w polowio n a czerwono ł u b ż ó ł t o ; t y l k o z lewej
s t r o n y , nad uchom, pozostawiono m u k o s m y k g r u b o ś c i k c i u k a ,
2 1

przepleciony k o l o r o w ą
Nie

ma

taśmą .

potrzoby k o n t y n u o w a ć

azteckich k o a f i u r

można

tego wyliczania.

Katalog

b y znacznie p o w i ę k s z y ć , c h o ć wiele

z n i c h jest zaledwie sygnalizowanych w z m i a n k ą o

obcinaniu

w ł o s ó w w t a k i e j l u b innej s y t u a c j i . 0 n i e k t ó r y c h b ę d z i e jeszcze
mowa.

Teraz, k i o d y

otarliśmy

się

o

otnograficzny

w a r t o p o s t a w i ć p y t a n i o : w j a k i e j mierzo koncopcja

konkret,
Hallpiko'a

przystaje do naszych r e a l i ó w ?
M y ś l ę , że p o b i e ż n y nawet p r z e g l ą d
jących

w

spoleczeństwio

azteckim

form

uczesania

uzmysławia

istnio-

względność

kategorii „włosy k r ó t k i e " , „włosy długie". Wprawdzie

wśród

w y m i e n i o n y c h p r z y k ł a d ó w dalob}' się w y s z u k a ć t a k i e , k t ó r o od
biedy m o g ł y b y ilustrować zasadę „ i m krótszo włosy, t y m większa
k o n t r o l a s p o ł e c z n a " , lecz w y r a f i n o w a n i e f o r m n i e k t ó r y c h k o a f i u r
w ogólo u n i e m o ż l i w i ł o b y t a k ą ich i n t e r p r e t a c j ę . M o i m zdaniom,
f o r m u ł u j ą c s w ą t o o r i ę , H a ł l p i k o u l e g ł czarowi p o w i e r z c h o w n y c h
a n a l o g i i , co z n a l a z ł o w y r a z w p r ó b i e o b j ę c i a j e d n y m schematem
interpretacyjnym

zarówno

anachoretów,

jak

intelektualistów

i europejskie k o b i e t y . S t ą d wziął się nacisk n a „ d ł u g i e w ł o s y "
i obdarzanie k w a l i f i k a c j i „ b y c i e poza, s p o ł o c z o ń s t w e m " n i e z b ę d ­
n y m d o o k r e ś l e n i c m „ w j a k i m ś sensie". M a t e r i a ł aztecki, u k a z u j ą c
w i e l k i e z r ó ż n i c o w a n i e f o r m uczesania i r o z m a i t o ś c i s p o s o b ó w for­
m o w a n i a f r y z u r , pozwala w s z a k ż e s t w i e r d z i ć , że zasadniczo zna­
czenie m a nio t y l e d ł u g o ś ć w ł o s ó w , ile sama c z y n n o ś ć obcinania
w ł o s ó w i m o d e l o w a n i a ich w o d m i e n n y niż poprzednio s p o s ó b .
W ż a d n y m s p o ł e c z e ń s t w i e nio m a t a k i e j s y t u a c j i , żo abso­
l u t n i e wszystkie n o r m y i w z o r y d o t y c z ą k a ż d e j j o d n o s t k i

bez

w z g l ę d u na jej p l e ć , wiek, pozycjo, s p o ł e c z n ą , polnione w grupie
role. Ta banalna p r a w d a i m p l i k u j e dwa dalszo t r u i z m y : w ż a ­
d n y m s p o ł e c z e ń s t w i e nic m a jednej i j e d n a k o w e j dla w s z y s t k i c h
kontroli społecznej; w k a ż d y m społeczeństwie jednostka

znaj­

duje się w n i e u s t a n n y m r u c h u p r z e c h o d z ą c przoz r ó ż n o

sfery

i poziomy życia społecznego, k t ó r y m
dzaje

i formy

kontroli

Wśród Azteków
rakich

odpowiadają

różno

ro­

społecznej.

obcinanie w ł o s ó w i nadawanie i m

różno­

k s z t a ł t ó w stanowiło nieodłączną cechę społecznego

ist-

nionia. W ł a ś n i e s p o ł e c z n e g o , a więe takiogo, z k t ó r y m ł ą c z y się
k o n t r o l a s p o ł e c z n a . B y ł o c e c h ą istnionia dynamicznego, znakiem
przechodzenia

jodnostki

przez kolejne

społecznego, zmienności

ról pełnionych

b ę d z i e przesady jośli p o w i o m y ,

klasy
w

wioku,

awansu

trakcie ż y c i a .

żo obcinanie w ł o s ó w w

Nie

społe­

c z e ń s t w i e a z t e c k i m zdaje się b y ć w ogólo w y r ó ż n i k i e m

czło­

w i e c z e ń s t w a . Po raz pierwszy obcinano w ł o s y dziecku w k r ó t c e
po narodzeniu, gdy poddawano on b y ł o r y t u a l n e m u

obmyciu

kojarzonemu wprost z d r u g i m i , ale t y m razom j u ż o s t a t e c z n y m i
I I . 5. Cztornastolenia dziewczynka

narodzinami.

22

Dziecko

otrzymywało

wtedy

połne

„wypo-

171

�I I . 6. Nauczyciel k a r z ą c y k i l k u n a s t o l e t n i e g o c h ł o p c a

11. 7. Czternastoletni c h ł o p i e c ; i l . 8. M ł o d y m ę ż c z y z n a

s a ż e n i e a n i m i o z n o " w ł a ś c i w e c z ł o w i o k o w i " oraz i m i ę .
kosmyk

skrzętnie

chowano.

Г о raz

ostatni

człowiekowi z m a r ł e m u . Wprawdzie w t y m w y p a d k u
jemy

tylko

świadoctwom

nie m a p o w o d ó w

włosy

dysponu­

d o t y c z ą c y m warstw w y ż s z y c h ,

b y s ą d z i ć , żo l u d p o s t ę p o w a ł

więc zanim p r z y s t ą p i o n o

Obcięty

obcinano

inaczej.

do k r e m a c j i c i a ł a , z m a r ł e m u

i k t ó r e b y ł y przechowywano, umioszczano w skrzynco m a j ą c e w

środku

2

w y m a l o w a n o postacie d e m o n a " * . D o d a j m y

t u je­

szcze j e d n ą w a ż n ą i n f o r m a c j ę : „ A k i e d y k t ó r y ś (z p a n ó w

—

locz

K T ) u m i e r a ł , z w y k l i o n i m p o w i a d a ć , żo jost j u ż teotlcm, co zna­

Tak

czy, żo jest j u ż m a r t w y aby s t a ć się duchem l u b b o g i e m " .

obci­

nano z czubka g ł o w y k o s m y k , „ w k t ó r y m — j a k p o w i a d a l i —

2 5

M a m y zatem do czynienia z s y t u a c j ą d o ś ć j a s n ą .

Pierwsze

i ostatnie obcięcio w ł o s ó w t o s p o ł e c z n e n a r o d z i n y i s p o ł e c z n a

p o z o s t a w a ł a p a m i ę ć jego duszy oraz dnia jego narodzin i ś m i e r ­

ś m i e r ć c z ł o w i o k a . M i ę d z y j e d n y m i d r u g i m r y t u a ł e m k a ż d y wie­

c i ; w ł o s y te, razem z t a m t y m i , k t ó r e m u o b c i ę t o g d y się u r o d z i ł

l o k r o t n i e p o d d a w a n y j e s t p o s t r z y ż o n o m , zmienia f o r m ę uezosa-

172

�10

Tl. i). N o w o ż e ń c y ; i l . 10. Starzec

&lt;E&gt;

Tl. 11. D o j r z a ł y

mężczyzna

�nia, ale jost to j u ż t y l k o z n a k i o m z m i o n i a j ą e y c h się relacji po­
m i ę d z y j e d n o s t k ą a r e s z t ą g r u p y ; jest d y s t y n k c j ą

wownątrz-

sj'stemowa.
*

W s p o ł e c z e ń s t w i e a z t e c k i m znany b y ł jeszcze jeden, szcze­
g ó l n y s p o s ó b t r a k t o w a n i a w ł o s ó w , o k t ó r y m d o t ą d nio wspo­
m n i a ł e m a b y nie z a c i e m n i a ć d y s k u s j i z tozami H a l l p i k o ' a . T e n
sposób traktownia włosów stanowi odpowiednik hallpiko'owskich
„ w ł o s ó w d ł u g i c h " , a m ó w i ą c bardzioj precyzyjnie — jest l o ­
gicznym

przeciwieństwom

czynnościami
przypadek,
się

ze

w którym

sobą

oglądanym
prowincji

obcinania

wownątrzspolecznymi.

i

dysponujemy

relacjami

Hiszpanów,

to

będących

zarazem

wieloma,

jedyny

pokrywającymi

najwyraźniej

zjawiskiem: „ A następnie
(...) m i e l i bardzo

fryzowania,

Jest

zdumionych

p r z y b y l i papas

z

całej

d ł u g i e w ł o s y , t a k zmiorzwione, ż e

nio s p o s ó b icli r o z c z e s a ć bez obcięcia, i p e ł n o k r w i

spływającej

i m z uszu p o k ł u t y c h tego dnia w ofierze (...) m i e l i toż bardzo
d ł u g i e paznokcie
o w i papas

u p a l c ó w r ą k ; s ł y s z e l i ś m y j a k m ó w i o n o , żo

uważani

b y l i za z a k o n n i k ó w i ł u d z i ż y j ą c y c h

cno­

2 6

tliwie" .
Kim
sku

b y l i m e k s y k a ń s c y papce'i

„ p u p i o ż " . Papas

słuwo to p r z e s z ł o

in

Słowo papa

liczba m n o g a .

t o po h i s z p a ń ­

Ale w

rzeczywistości

(io .słownictwa p r z e b y w a j ą c y c h

w Meksyku

Uiszpa-.ów z języka nahnatl i było zniekształceniem

papahua

„ l e n , k t ó i y n i ; , d ł u g i e w!osy". Fonetyczna

zbieżność

hiszpań­

skiego papa

m i a ł a boz w ą t p i e ­

oraz n a l m a t l a ń s k i e g o papahua

nia s w ó j u d z i a ł w s z y b k i m upowszechnieniu się w ś r ó d k o n k w i s t a ­

I I . 13. K a p ł a n n i ż s z e j rangi (tlamacazqui)

d o r ó w , a n a s t ę p n i e k r o n i k a r z y , t e r m i n u papas w znaczeniu „ i n ­
d i a ń s c y k a p ł a n i (w o g ó l o ) " albo j a k o o k r e ś l e n i a w y ż s z y c h rang
w

hierarchii k a p ł a ń s k i e j .

hiszpańskimi,

a

nie

Używanie

indiaYiskimi,

go zgodnie

spowodowało

szanie; ź r ó d ł a pisane a ż r o j ą się od papas,
czy wszyscy o n i f a k t y c z n i e b y l i papahaague

z

kryteriami

sporo

zamie­

lecz nie m a p e w n o ś c i
(1 n i n . od

papahua).
Nic m a w ą t p l i w o ś c i t y l k o co do jednego — że w s p o ł e c z e ń s t w i e
a z t e c k i m i s t n i a ł a droga ż y c i o w a , d o s t ę p n a w y ł ą c z n i e d ł a m ę ­
żczyzn, k t ó r ą m o ż n a
Wlaśnio

nazwać

nieobcinanych,

włosów

papatłi

„drogą

gdyż

sama

nieobcinanych
nazwa

kapłanom
27

na

kapłańskich

o niezwykło

celu m a k s y m a l n ą

lecz o „ k u d ł y " w ł a ­

— n i g d y nic obcinane, nio podcinane,

nie czesane . D r o g a t a r o z p o c z y n a ł a
szkołach

włosów".

kapłańskich

— z a ś w i a d c z a , iż nie c h o d z i ł o t u o j a k i e ­

k o l w i e k d ł u g i e w ł o s y , bo te zwano tzontli,
ściwe t y l k o

tych

się w

ostrym

mającym

jednostki,

oderwanie

i podporządkowanie

wyłącznie

deindywidualizację

jej od ś w i a t a pozaklasztornego

przyświątynnyeh
reżymie

s ł u ż b i e bogom. W s t ą p i e n i e na t ę d r o g ę p o c i ą g a ł o za s o b ą cał­
kowitą

zmianę

istnienia".

powierzchowności,

Młodzieńcy

osobowości

rozpoczynający

oraz

„sposobu

karierę kapłańską

na­

t y c h m i a s t zapuszczali d ł u g i e w ł o s y , nie pielęgnując, ich w ż a ­
den s p o s ó b , i p o k r y w a l i sobie cało c i a ł o , w ł ą c z n i o z g ł o w ą i w ł o ­
sami, c z a r n y m s m a r o w i d ł e m , k t ó r e m u

p r z y p i s y w a n o nio zna­

ne n a m bliżej nadnaturalne w ł a ś c i w o ś c i . B y ł y to s t a ł e a t r y b u t y
papahuague.

Najprawdopodobniej

obcinania p a z n o k c i .
dzić,

że papahuaque

dzeniem,
z którym
ludzi.
Te

28

obowiązywał

Hiszpanio s k ł o n n i

byli

także

zakaz

ponadto

twier­

nie m y l i s i ę , co m o g ł o b y ć j e d y n i e z ł u ­

c h o ć w s p ó ł b r z m i z kompleksem z a c h o w a ń

żałobnych,

k o j a r z ą s i ę nieuchronnie liczne cechy tej k a t e g o r i i

2 9

zewnętrzne

żałobne

w o g ó l n e j s y t u a c j i papahuaque.

asocjacje,

znajdują

uzasadnienie

O t ó ż z p u n k t u widzenia s p o ł e ­

cznego b y l i oni m a r t w i . I to w d w o j a k i m

sensie. l ' o pierwsze

dlatego, iż p o d s t a w o w y m icli o b o w i ą z k i e m b y ł o d ą ż e n i e do m a ­
ksymalnej c z y s t o ś c i , co a u t o m a t y c z n i o w y k l u c z a ł o
Zakaz

utrzymywania kontaktów

fizycznych z

prokroaeję.

kobietą

miał

charakter b e z w z g l ę d n y , a jogo z ł a m a n i e p o c i ą g a ł o za s o b ą ś m i e r ć
nie t y l k o winnego, lecz t a k ż e jogo k r o w n y c h i w s z y s t k i c h , k t ó r z y
o w y s t ę p k u wiedzieli i m i l c z e l i . Nio jest b y ć m o ż e bez znaozo11. li&gt;. Stara kobc-la

174
1

nia f a k t , że p r z y ł a p a n e g o na o d s t ę p s t w i e od celibatu

papahua

�uśmiorcano potajomnio.
sio poza

30

J o ś l i ta kategoria

społeczeństwem,

s p o ł e c z n e j ; co n a j w y ż e j

nie p o w i n n i

ludzi

znajdowała

oni p o d l e g a ć

kontroli

ściej

widywali

podczas

długotrwałych

postów

i

umartwień

3 5

b y ł a „ g ł o w a z d ł u g i m i w ł o s a m i " . C h c ą c nie c h c ą c p r z y p o m i ­
n a j ą się w t y m momoncie czarownicy bar i u B o r o r ó w , stano­

boskiej.

U n i k a n i e j u ż nie t y l k o s t o s u n k ó w , alo wszolkieh k o n t a k t ó w

w i ą c y — j a k p i s a ł C. L ó v i - S t r a u s s — „ k a t e g o r i ę i s t o t ż y w y c h ,

czystości,

k t ó r e nie n a l e ż ą całkowicio a n i do ś w i a t a n a t u r y , a n i do ś w i a t a

k t ó r e j i d e a ł p o l e g a ł — j a k się wydaje — na zabiciu w sobie

s p o ł e c z e ń s t w a " , lecz p o ś r e d n i c z ą m i ę d z y n i m i ; oraz ś w i a t d u ­

z kobietami było jednym z warunków

dążonia

do

tomu

c h ó w , z k t ó r y m i bari s ą z w i ą z a n i — „ o w ł o s i o n y c h , z d z i u r a m i

dłu­

w g ł o w a c h (...) p o t w o r ó w p o w i e t r z n y c h , k t ó r o w y d z i e l a j ą deszcz

gotrwale posty, zmiana r y t m u snu i czuwania, a przede wszyst­

przez oczy, nozdrza l u b niozmiornio długio w ł o s y i paznokcie;

kim

jednonogich,

wszelkich

społeczno-biologicznych

s ł u ż y ł y ograniczenia

instynktów.

alimentacyjne,

Celowi

będące stelą normą,

niezwykle nasilonio p r a k t y k p o k u t n y c h p o l e g a j ą c y c h

na

kaleczeniu c i a ł a , o k t ó r y c h pewien tekst aztecki m ó w i : ,,Po to
w ł a ś n i e przepchniesz (trzcinowy p r ę t przoz j ę z y k — R T ) : nic

z d u ż y m i brzuchami i ciałami obsypanymi

pu­

36

chem j a k n i o t o p e r z o " .
Aztockich nieobcinanych w ł o s ó w nio da się jednak

sprowa­

t y l k o a b y się z a s ł u ż y ć , lecz ż e b y z r z u c i ć p r o c h , b r u d . U m o ­

dzić do uproszczonej

czysz p r ę t y w k r w i , przobijesz d u ł n ą część j ę z y k a , od drugiej

na m a n i p u l a c j e " . G d y b y t a k b y ł o , j a k i sens m i a ł o b y zapusz-

s t r o n y je wciśniosz... W ton s p o s ó b p o z b ę d z i e s z się swoich grze­

czanio c h o r y m dzieciom

3 1

formuły

„ w ł o s y z n a c z ą , bo s ą p o d a t n e

włosów

a

la

papahua

z

c h ó w , swoicli z ł y c h u c z y n k ó w , swoich w a d . . . " . W i e l u

papa-

że w y z d r o w i e j ą ? Dlaczego m i a n o b y p r z y p i s y w a ć

hiiaquc

sobio

włosów protoplastom

„aby

nie p o d d a ć

się j a k i e j ś

słabości, rozcinało

przez ś r o d e k m ę s k i e c z ł o n k i i c z y n i ł o t y s i ą c e rzeczy, ż o b y s t a ć
3 2

się i m p o t e n t a m i i nie u r a z i ć swoich b o g ó w " .
Papahuague

n i e m Tzornpachtli

b y l i m a r t w i w sensio s p o ł o c z n y m r ó w n i e ż dla­

tego, żo nio w y k o n y w a l i

ż a d n e j p r a c y w szerokim

tego s ł o w a

z a r z ą d z a n i e i wojowanie. K i e m o g l i

obejmującym

o n i polnie ż a d n e j

funkcji

chociaż

dostojnicy

niektóro

czynności

lata

był

papahua

państwowej

świeccy

mogli

wykonywać

kapłańskie. Jednak
miał

pozostając

możliwość

kapłanami

i

człowiek,

objęcia

znaczonia

wykonywali
który

wysokich

przez
stano­

dynastii p a n u j ą c e j

c z y ź n i e zwanemu Tzontecomatl

nadzieją,

nieobcinanie

w Tetzeoco —

męż­

— „ G ł o w a " oraz kobiecie imie­

— „ W ł o s y z t r a w y " , k t ó r z y mieli ciała

o d r a m i o n w g ó r ę , poruszali się

tylko

skokami niczym wróblo, pło­

d z i l i p o t o m s t w o , k i e d y m ę ż c z y z n a w s u w a ł j ę z y k w usta k o b i e t y ,
j e d l i surowo m i ę s o i mieszkali w jaskiniach?
rozumieć

fakt,

żo z a r ó w n o

Jak

nalożaloby

odlogli przodkowie A z t e k ó w ,

jak

zbieracko-łowieckie ludy z północnego Moksyku, kwalifikowane
j a k o b a r b a r z y ń c y , dzicy ludzio, nic p r a k t y k u j ą c y w ogólo ob­
cinania w ł o s ó w , o k r e ś l a n i b y l i w s p ó l n y m m i a n o m
zawierającym

stwa.

oznaczający takżo — jak już widzioliśmy — „ d u c h a " zmarłego,

Przedtem

wszakże

obcinano

nrn

w ł o s y i z m y w a n o z ciała p o k r y w a j ą c e
smarowidło.

ceremonialnie

długie

je d o t ą d s t a ł o czarne

człon

teoehiehimeca

wisk w hierarchii w ł a d z y , a t y m s a m y m p o w r o t u do s p o ł e c z e ń ­

teotl t ł u m a c z o n y z w y k ł o j a k o „ b ó g " ,

ale

a d o d a t k o w o n a d n a t u r a l n ą moc p o s i a d a n ą przoz r ó ż n o i s t o t y
nieludzkie ?

3 3

Z a s t r z e g ł e m się na w s t ę p i e , iż szkic ten b ę d z i o

wyłącznie

p r z y c z y n k i o m , glossą do pewnej koncepcji. Dlatogo nio p o d e j m ę
p r ó b y szukania odpowiodzi na p o w y ż s z o p y t a n i a .
T r o p wskazany przez C. R . H a l l p i k e o k a z a ł się więc praw­

Najprawdo­

podobniej w y m a g a ł o b y to b o w i e m w y j ś c i a poza m a t e r i a ł aztecki,

d z i w y w w y p a d k u A z t e k ó w . Opozycja: obcinanie w ł o s ó w — n i e -

spojrzenia n a s y m b o l i k ę w ł o s ó w w szerszej p o r s p o k t y w i o , u w ­

obcinanio w ł o s ó w

i człowie­

z g l ę d n i e n i a s k o j a r z e ń a n i m a l n y c l i wskazanych j u ż przez H a l l p i -

sensie, co

ke'a a zapewne r ó w n i e ż z d u m i e w a j ą c y c h analogii, j a k i e i s t n i e j ą

czeństwa.

wyznacza

Papahuague

potwierdzają

nie

świadectwa

granicę
byli

społeczeństwa

ludźmi w

mówiące,

ścisłym

iż u w a ż a n o

ich za

ś w i ę t y c h . W t y m o k r e ś l e n i u miości się z a r ó w n o s p o s ó b

ludzi
życia,

j a k i przokonanio, że s ł o w a „ c h c ę , ż o b y ś u m a r ł " w y p o w i e d z i a ­
34

no przoz k t ó r e g o ś z nich m a j ą moc z a b i j a n i a .
że w n a j o g ó h i i o j s z y m
pokonali
ludzkioj

planie papahuague

byli ludźmi,

bariery o d g r a n i c z a j ą c e z w y k ł e g o
sfory ś w i a t a . I c h b o z p o ś r e d n i e

W y daj o się,

człowieka
kontakty z

którzy

m i ę d z y d b a ł o ś c i ą o k a z y w a n ą przoz A z t e k ó w o b c i ę t y m

włosom

i paznokciom, w i a r ą I n k ó w w i c h ścisły z w i ą z o k zo z m a r t w y c h ­
wstaniem

37

i nieomal i d e n t y c z n y m p r z e ś w i a d c z e n i u n o t o w a n y m

w ś r ó d c h ł o p ó w z E u r o p y wschodniej. W y m a g a ł o b y w
postawienia p y t a n i a o a r c h e t y p o w ą s y m b o l i k ę w ł o s ó w

końcu
samych

o d poza-

w sobio (jak t o u c z y n i ł E . R . Leach s z u k a j ą c y i l u m i n a c j i w głę­

najświę-

b i n a c h ludzkiej p o d ś w i a d o m o ś c i ) , k t ó r a b y ć m o ż e s t w o r z y ł a b y

tszj-mi miojscami na ziemi, j a k i m i b y ł y pomioszczonia, w k t ó ­

podstawę

r y c h s t a ł y f i g u r y b ó s t w , o z n a c z a ł y t o samo co bycie w k o n t a k c i e

c z ą c y c h r ó ż n y c h p o z i o m ó w zjawiska — i n t e r p r e t a c j i p a r t y k u ­

z s a m y m i i s t o t a m i n a d n a t u r a l n y m i . I rzocz
Jodyna

znana m i w z m i a n k a m ó w i ą c a

charakterystyczna.

bardziej

konkretnie

o

k o m u n i k o w a n i u się z z a ś w i a t a m i powiada, iż t y m co n a j c z ę ­

do

pogodzonia

pozornio sprzecznych

l a r n y c h . A to j u ż s ą kwestio przed p o d j ę c i e m

— bo
których

doty­
warto

z a s t a n o w i ć się n a d s ł o w a m i , j a k i m i d i a b e ł p r z e m a w i a ł do E w y :
eritis

sicut dii — „ b ę d z i e c i e j a k o bogowie"...

I I . 14. W y k o n a w c y w y r o k ó w

sądowych

175

�II.

15. D o w ó d c a w o j s k o w y wysokiej rangi (ticociahuacatl)
z f r y z u r ą t y p o w ą dla tequiliaquaque — dzielnych

P R Z Y P I S Y

1

E . R . Leach, Magical hair, „ J o u r n a l o f the R o y a l A n t h r o p o ­
logical I n s t i t u t e o f Great B r i t a i n a n d I r e l a n d " , v o l . 88, 1958,
P a r t I I , s. 147—164
*C.R. H a l l p i k o , Social hair, „ M a n " , v o l . 4, 1909 N o 2, s.
256—264; J . D . M . D e r r e t t , Religious
hair, „ M a n " v o l . 8. 1973
N o 1, s. 100—103; P. H e r s h m a n , Hair, sex and dirt, „ M a n "
v o l . 9, 1974 N o 2, s. 274—298; R . F i r t h , Symbolic, public and
private, L o n d o n 1975; M . H o l m e s W i l l i a m s o n , Powhatan
hair,
„ M a n " v o l . 14; 1979 N o 3, s. 392—413
E . R . Leach z a j m o w a ł się w ł o s a m i j a k o p r z y k ł a d e m „ n i e ­
c z y s t o ś c i " t a k ż e w i n n y c h , p ó ź n i e j s z y c h pracach, z k t ó r y m i
d y s k u t u j e P. H e r s h m a n , op. c i t . , s. 292 n .
C R . H a l l p i k o , op. c i t . , s. 259
Por. t e ż : C R . H a l l p i k o , Some Problems in
Cross-cultural
Comparison
[ w : ] The Translation
of Culture.
Essays
to
E.E.
Evans-Pritchard,
ed. Т . О . B e i d o l m a n , L o n d o n 1971, s. 136.
Nadaje on t a m swoj koncepcji p o s t a ć : d ł u g i e w ł o s y / k r ó t k i e w ł o s y ;
natura/społeczeństwo; zwierzęcość/istota społeczna; wolność/
/kontrola.
R . T o m i c k i , Ludowe
mity o stworzeniu człowieka,
„Etno­
grafia P o l s k a " t . X X I V , 1980 z. 2, s. 49—119
A z t e k o w i e w ś c i s ł y m sonsie t o w y ł ą c z n i e m i o s z k a ń c y Tenocht i t l a n u i Tlatelololco. U ż y w a się j e d n a k toj n a z w y na o k r e ś l e n i e
wszystkich m i e s z k a ń c ó w t z w . i m p o r i u m azteckiego, na podobnej
zasadzio j a k m ó w i się czasem Rosjanio o m i e s z k a ń c a c h Z S R R lub
Anglicy o obywatelach Wielkiej B r y t a n i i . W y b i e r a m ten naganny
s k ą d i n ą d uzus aby nio k o m p l i k o w a ć t e k s t u m a ł o co k o m u m ó w i ą ­
c y m i n a z w a m i bardziej p o p r a w n y m i .
С Levi-Strauss, Smutek tropików,
Warszawa 1964, s. 360
R . F i r t h , op. c i t . , s. 298
A . de M o l i n a , Vocabulario
en lengua castellana у mexicana
у mexicana у castellana (1571), Mexico 1977, s. 22
' Ibidem
' T . M o t o l i n i a , Memoriales
e Historia
de los indios tle la
Nueva Европа,
M a d r i d 1970, s. 223
A . L ó p o z A u s t i n , Cve.rpo humano e ideologia. Las concepciones de los anliquos nahtias, Mexico 1984, t . I I , s. 276
B . do Sahagun, Historia
general de las cosas de
Nueva
Espana,
Mexico 1979, s. 562
D . D u r a n , Historia, de las Indias de Nueva Espana e Islas
de la Tierra Firme, Mexico 1967, t . I , s. 116
D . D u r a n , op. c i t . , t. I T , s. 475
D . D u r a n , op. c i t . , t . I , s. 24
Czarka w y k o n a n a z t y k w y .
D . D u r a n , op. c i t . , t . I , ś. 25
C a ł y p o n i ż s z y opis p o d a j ę za B . de Sahagim, op c i t . ,
s. 478—480
D . D u r a n , op. c i t . , t . I , s. 114—115
A . M . Garibay K „ Códice Carolina,
„ E s t u d i o s de C u l t u r a
N ó h u a t l " v o l . V I I ; 1967, s. 10—11
N a j o g ó l n i e j m ó w i ą c , ehodzi t u o k i l k a „ d u s z " czy j a k m ó w i
A . Lópoz Austin „ b y t ó w animicznych", k t ó r y c h harmonijne
w s p ó ł i s t n i e n i e i w s p ó l d z i a a de u m o ż l i w i a ż y c i e c z ł o w i e k o w i ;
A . L ó p o z A u s t i n , op. c i t . , t . I , s. 231 i i n .
Т . M o t o l i n i a , op. c i t . , s. 131
B . de Sahagun, op. c i t . , s. 611
B . D i a z del Castillo, Historia
verdadera de la conquista
de la Nueva Espana,, M a d r i d 1975, s. 150
A . de M o l i n a , op. eit., s. 22, 79—80; A .Ma. Garibay K . ,
op. cit., s. 10, 12
O p r ó c z B . Diaza dcl Castillo (patrz p r z y p . 26) p o ś w i a d c z a
t o t a k ż o T . M o t o l i n i a , op. eit., s. 24
Z n a k i ż a ł o b y t o rozpuszczone w ł o s y , nie czesanie ich, nie
mycie t w a r z y , nic zmienianie u b r a n i a , p o w s t r z y m y w a n i e się
o d s t o s u n k ó w p ł c i o w y c h , s p o ż y w a n i e t y l k o jednego p o s i ł k u dzien­
nie. Z n a m i e n n y jest f a k t , iż podczas radosnego ś w i ę t o w a n i a
z w y c i ę s t w a na wojnie k a p ł a n i uczestniczyli w u r o c z y s t o ś c i a c h
m a j ą c w p l e c i o n ą we w ł o s y c z e r w o n ą n i ć , n a t o m i a s t podczas
o g ó l n e j ż a ł o b y , k i e d y i n n i p o w i n n i m a n i f e s t o w a ć odpowiednie
z n a k i , oni w y s t ę p o w a l i po p r o s t u ze s w y m i n a t u r a l n i e rozpusz­
c z o n y m i w ł o s a m i , D . D u r a n , op. c i t . , t . I I , s. 291
Historia
de los mexicanos por sus pinturas,
w:
Teogonia
e historia de los mexicanos.
Trcs opusculos
del siglo XVI,
od.
A .Ma. Garibay K . , Mexico 1979, s. 76
A . L ó p e z A u s t i n , op. c i t . , t . I , s. 439
D . D u r a n , op. c i t . , t . I , s. 55
D . D u r a n , op. c i t . , t . I , s. 68
G. Fernandez de O v i c d o , Sucesos у dialogo de la Nueva
Espana,
Mexico 1946, s. 28
T . M o t o l i n i a , op. c i t . , s. 38
С Levi-Strauss, op. c i t . , s. 216—217
P. D u v i o l s , La destrucción
de las religiones andinas
(Conguista у Colonia),
Mexico 1977, s. 79
3

4

5

6

7

8

9

1 0

1

2

1 3

1 4

1 5

1 0

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 3

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

3 0

F r y z u r y azteckie w g Codex Mcndoza, p o l . X V I w., rys. A n n a
Wiclochowska-Olszak

176
I

3 7

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9925" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9903">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a7bed130ec820fbf60e40dc7762eb525.pdf</src>
        <authentication>878b664f2acc477ab86b5686310da37d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118057">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3221</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118058">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118059">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3018</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118060">
                <text>Lew i Święty / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118061">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.167-168</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118062">
                <text>Stomma, Ludwik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118063">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118064">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118065">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118066">
                <text>I

Ludwik Stomma

LEW I ŚWIĘTY

zwanego

k a z a ć jego zdecydowanie. A w i n i o n jest k i j o m , wypowiedzenie

,,sprowadzonia K r z y ż a k ó w do P o l s k i " ) o b w o ł a n a zostaje w Pary­

W

marcu

1226

(a w i ę c d o k ł a d n i e w dniach l a k

w o j n y m a r c h e w k ą . B l a m a ż wojsk k r ó l e w s k i c h jost bez znaczenia,

ż u kolejna k r u c j a t a a u t y k a t a r s k a . „ L ' a p o s ( o l o f i l m a n d e r m i r o y

g d y ż chodzi — p o w t ó r z m y — o d e m o n s t r a c j ę

do Franco que, par D i o u , i l allast a Tlioulouso" — „ N a m i e s t n i k

a nio siły, k t ó r ą m o ż n a z ł a t w o ś c i ą w z m o c n i ć w razio p o t r z e b y .

1

zdecydowania,

C h r y s t u s o w y u p o w a ż n i ł k r ó l a F r a n c j i , b y w i m i ę B o ż e r u s z y ł na

T a k zwano „ k a p i t u l a c j e " Carcasorme, A l b i ot eonsortes nie s ą

T u l u z ą " . L u d w i k V I I I w y p o w i a d a wiec uroczyści© wojno wszyst­

n i o z y m i n n y m (historycy u w i e l b i a j ą eufemizmy i terminologiczne

kim,

heretyków.

igraszki), j a k r o z e j m o w y m i p o r t r a k t a c j a m i , na k t ó r y c h miasta te

W m i o s i ą c p ó ź n i e j a r m i a k r ó l e w s k a wyrusza z Bourges i m i n ą w s z y

którzy

wspioraliby,

ochraniali

lub

ukrywali

z r e s z t ą doskonale w y c h o d z ą . T u l u z a zostajo osamotniona i o d c i ę t a

L y o n kieruje się, brzegami R o d a n u , na p o ł u d n i e . Jest t o dziwna

od ś w i a t a . Caliors, A l b i i Carcasonne, a z drugiej s t r o n y Aragonia,

w o j n a , na k t ó r ą n i k t n a p r a w d ę nie m i a ł o c h o t y . Ryeerzo L u d w i k a

k t ó r a toż podejmuje p e r t r a k t a c j o z L u d w i k i o m V I I I ,

opanowawszy bez w a ł k i p a r ę pomniejszych miast u t y k a j ą , pod

wszystkie p r o w a d z ą c e do nioj drogi handlowe. Po cóż m i a ł b y

ryglują

m u r a m i A w i n i o n u , gdzie w ś r ó d n i e m r a w y c h s z t u r m ó w i hucznych

w i ę c k r ó l F r a n c j i w y k r w a w i a ć swoje o d d z i a ł y w walce z przeciw­

biesiad szybko m i j a c z t e r d z i e ś c i d n i koniecznych, ale i wystarcza­

n i k i e m politycznie,

j ą c y c h dla k r z y ż o w c ó w do uzyskania o d p u s t u z u p e ł n e g o . H r a b i a

skoro w y s t a r c z y ł o c z e k a ć w p a r y s k i c h wygodach na n i e u n i k n i o n ą

strategicznie i ekonomicznie w y k o ń c z o n y m ,

T h i b a u d ze s w o j ą d r u ż y n ą powraca do rodzinnej Szampanii. Nie

i r z e c z y w i s t ą t y m razem k a p i t u l a c j ę p r z e g r a n y c h . M y l i się w i ę c

m a dnia, aby pojedyncze p o c z t y nie w y m y k a ł y się z o b l ę ż n i c z e g o

Zbigniew

obozu. A l o w l a ś n i o w t y c h dniach r o z k ł a d u , gdy s ł a b o ś ć i zad»-

wyniszezonia k r a j u

c h ę c o n i o jego wojsk ukazuje się jaskrawo c a ł e m u ś w i a t u , p r z y j ­

że R a j m u n d

muje

Ludwik

VIII

jedne po

drugich

H o r b o r t p i s z ą c , iż „ t y l k o p e r s p e k t y w a kompletnego
i śmiortolne znużenie m o g ą

V I I , z w y c i ę z c a M a n t f o r t a i ten,

wytłumaczyć,

k t ó r y u g i ą ł się

kapitulacje

potężnych

przed k r ó l o m F r a n c j i ,

twierdz o d l e g ł y c h nieraz, j a k A l b i , czy Сагсаяоппо,

o kilkesot

z a w i e r a j ą c y w a r u n k i , j a k i e z w y k ł o się n a r z u c a ć sromotnie po­

podpisuje w r o k u 1228 t r a k t a t w M a u x ,
3

k i l o m e t r ó w o d areny w a l k i . Gdy wreszcie, w l i p c u , z a ł o g a A w i ­

konanemu przeciwnikowi."

nionu

T u l u z a ani z n u ż o n a , ani wyniszczona. U g i ą ł się R a j m u n d V I I

poddaje sie na w z g l ę d n i e h o n o r o w y c h w a r u n k a c h , k r ó l

zadowala

się

demonstracyjnym

przemarszem

przoz

Bćzicrs,

Carcasomio, Pamiers, Castcbuiudary „ o n p a i x sa'rs guerre fairo
jusques a quatro łieuz asses pres de T h o u l o u s e " — „ w
tejżo Tuluzie — g n i e ź d z i o horezji i g ł ó w n e m u colowi

wyprawy

L u d w i k V I I I nie p r ó b u j e nawot z a g r o z i ć , a pozostawiwszy część
o d d z i a ł ó w swemu k u z y n o w i Iml^ert de Beaujeu udaje się w d r o g ę
p o w r o t n ą do

Paryża.

przez L u d w i k a

niebieskim,

iż w y p o -

wiedzenio w o j n y jest samo w sobio dowodem n a j g l ę b s z o j p r z y ­

VIII.

N i e s t e t y , ten o s t a t n i nio d o c z e k a ł c h w i l i swojego

triumfu.

Z m a r ł w Montjiensier, podczas z w y c i ę s k i o g o p o w r o t u do stolicy.
Naoczny ś w i a d e k w y d a r z e ń — k a n o n i k do Puylaurens — dajo
nam

o s o b l i w ą p r z j - c z y n ę zgonu m o n a r c h y . Oto L u d w i k ,

który

od p o c z ą t k u k r u c j a t y nie spal z k o b i o t ą , z a p a ś ć m i a ł na d z i w n ą
chorobę

Leszek K o ł a k o w s k i stwierdza w Kluczu

1228 nie b y ł a to jeszcze

przed n i e u b ł a g a n ą l o g i k ą p o l i t y c z n ą n a r z u c o n ą o m a l bezkrwawo

pokoju,

boz toczenia w a l k , a ż na cztery w i o r s t y o d T u l u z y " . Ale w ł a ś n i e

W roku

spowodowaną

tą

wlaśnio

abstynencją.

Tłumaczenie

z a d z i w i a j ą c e w ustach e z ł o w i o k a K o ś c i o ł a , t ł u m a o z e n i o w p e ł n i
za

to

pasujące

do

charakteru króla, o k t ó r y m

powszoelmie

2

j a ź n i . N i e p o r u s z a m y się w aż t a k wysokich sforach ( K o ł a k o w s k i e ­
m u chodzi b o w i e m o w o j n ę w y p o w i e d z i a n ą przoz J e h o w ę k r ó l o w i
Salomonowi), by deklaracje m i h t a r n o p r z y b i e r a ł y dla nas

metafi­

zyczne a ż w y m i a r y . N i e s p o s ó b j e d n a k nie z a u w a ż y ć , żo r ó w n i e ż
w ziomskich Warunkach a k t ó w m a swojo specyficzno i bardzo
p r a k t y c z n e znaczenie. O t ó ż realne d z i a ł a n i a o r ę ż n e p o d j ę t e

bez

ich uprzedniej deklaracji m o g ą zawsze, i historia u d o w o d n i ł a to
n i e s k o ń c z o n ą ilość razy, z o s t a ć uznano za n i o b y ł o , bez

względu

na ilość ofiar, zniszczenia i p o ż o g i . — J a k a w o j n a ? — J a c y za­
b i c i ? Ś m i e c h u w a r t o ! To t y l k o n i e p o s ł u s z n a w a t a h a , nieporozu­
mienie, b r a k k o o r d y n a c j i . . .

N a t o n r a i t wypowiedzenie

wojny,

i nio m a najmniejszogo znaczenia, czy n a s t ę p u j ą po n i m , czy t e ż
nio (jak w p r z y p a d k u L u d w i k a V I I I i T u l u z y ) , j a k i e k o l w i e k dzia­
ł a n i a zaczepno, przenosi p r o b l e m na p ł a s z c z y z n ę p r a w n ą . Stan
w o j o n n y nio m o ż e b y ć p e r m a n e n t n y , j a k o żo l u d z k o ś ć (a p r z y ­

m ó w i o n o , iż „ b o n crestien estoit et t a n t comme i l fu en v i o ,
on no t r o u v o pas que i l oust oncques a fairo a femmo, fors a celle
que

i l p r i s t en

mariago" — „będąc

dobrym

chrześcijaninem,

przez cało życio nio m i a ł do czynienia z k o b i o t ą , z w y j ą t k i e m
t e j , k t ó r ą p o j ą ł za m a ł ż o n k ę " . P r ó c z j u r n o ś c i , wysoko cenionej
w owoj opoco, nio m ó g ł toż L u d w i k V I I I z a i m p o n o w a ć

swoim

p o d d a n y m p o s t u r ą — w z r o s t u niskiego, cherlaw}', bladej cery,
z p o d k r ą ż o n y m i oczyma... I oto t e m u w ł a ś n i e w ł a d c y — s k r o m n o m u , p o b o ż n e m u i s ł a b e g o zdrowia n a d a l i w s p ó ł c z e ś n i d u m n y
przydoraok „łe L i o n " — „ L o w " . Jest w t y m g ł ę b o k a m ą d r o ś ć ,
zrozumienie, iż p r a w d z i w i e l w i majestat o s i ą g a się przez pokazanie
p a z u r ó w w o d p o w i e d n i m miejscu i czasio, a nio przez n a z b y t
c h ę t n e nurzanie ich wo k r w i . Z a ś lwie spojrzonio jest zimno
i t w a r d e , lecz nie spopiola go r o z p a l a j ą c a n a m i ę t n o ś ć , a n i m ą c i
szaloństwo

fanatyzmu.

n a j m n i e j jej j u d o o - c h r z o ś c i j a ń s k a część) u m ó w i ł a się, b y za nor­
m a l n y i w ł a ś c i w y u w a ż a ć stan p o k o j u . W o j n a
m u s i w i ę c k i e d y ś , c h o ć b y i po stu

wypowiedziana

l a t a c h , ulec

zakońozoniu.

N i e s t e t y , nasza o p o w i o ś ć na t y m się nie k o ń c z y .
Po ś m i e r c i L u d w i k a V I I I L w a t r o n F r a n c j i o b j ą ł jego pier­

W t y m sonsie samo j u ż wypowiedzenie w o j n y jost wezwaniom

w o r o d n y syn

do r o z e j m u , c z y l i —- o d w r a c a j ą c s ł y n n e powiedzenio Clausewitza

w y r u s z a j ą z n ó w na poludnio. P o d ich o s ł o n ą o d b y w a się w upo­

—

jest

korzonej Tuluzio synod p o ś w i ę c o n y zwalczaniu k a t a r s k i o j herezji.

1226 staje się

ani o d w o ł a n i a . Uchwalone s t a t u t y p r z e w i d u j ą k a r a n i e niewiernych

nieuniknionym

przodłużoniem

wojny

wypowiedzianoj

dyplomacja.
Teraz dopiero przebieg dziwnej w o j n y r o k u
dla nas

L u d w i k I X Święty. W k r ó t c e wojska

francuskio

T y m razom nio m a wypowiodzenia w o j n y , nio m a p e r t r a k t a c j i ,

z r o z u m i a ł y . K r ó l , wezwawszy swych k m ą b n y c h wasali

z p o ł u d n i a do r o z m ó w (wypowiedzenie w o j n y w P a r y ż u ) , rusza pod

ś m i e r c i ą , pozbawienie mienia u k r y w a j ą c y c h
najsurowszymi

represjami

A w i n i o n , gdzio w b r e w w o l i m i e s z k a ń c ó w g r o d u , k t ó r z y —• j a k

d o n o s i c i e ł s t w a . W k r ó t c e (maj

podajo Nicolas do B r a y — od pierwszych c h w i l p r o p o n o w a l i

tury,

przeprowadza

otwarcie b r a m , dokonuje domonstracji m i l i t a r n e j

teraz

„propagatorami

mającej

wy­

się

wszystkim,

horetyków,

którzy

grożą

odmawialiby

1252) zalegalizowane z o s t a j ą t o r ­

zorganizowaną

grzesznej m i ł o ś c i "

obławę

na

trubadurów.

zwanych
Liczba

167

�historyka

browohiio o p u ś c i ć ) . K r ó l o w i o — L w y nio w i d z ą p o w o d ó w , b y

a l b i g e n s ó w — Napoleona P e y r a t — nawet m i l i o n a . Ś l e p y t e r r o r

z d o b y w a ć miasta, k t ó r o i t a k się p o d d a d z ą ; z a b i j a ć l u d z i , z k t ó r y c h

rodzi rozpaczliwy o p ó r , t e n z n ó w staje się pretekstom do spo­

m o ż n a u c z y n i ć p o d d a n y c h ; p a l i ć na stosie k o b i e t y , k t ó r e m o ż n a

tęgowania

z g w a ł c i ć l u b i n n y m na to p o z w o l i ć ; r u j n o w a ć budowlo, n a d a j ą c o

z a b i t y c h sięga sotek

tysięcy, a p o d ł u g zaslużonogo

okrucieństw.

16 marca

1244

w

ręco

królowskich

h u f c ó w dostajo się ś w i ę t y zamok k a t a r ó w M o n t s ó g u r . O d d a j m y

się do w y k o r z y s t a n i a . N a t o m i a s t

glos H o r b o r t o w i :

„ U p o d n ó ż a g ó r y na miejscu, k t ó r e nazywa

o d s y ł a do ideologii, do o k r e ś l o n e g o p o r z ą d k u m i t y c z n e g o . O zie­

samo j u ż p o j ę c i e

świętości

się d z i ś Cramatchs (od los c r ś m a t s — spaleni), ż o ł n i e r z e w z n o s z ą

m i ę , p o d d a n y c h , bogactwa, k o b i e t y m o ż n a się t a r g o w a ć , m o ż n a

p o t ę ż n y stos. O tej porze r o k u suchego drzewa jest m a ł o , więc

d o k o n y w a ć m a c h l o j e k l u b k o m p r o m i s ó w . M i t jest l u b go n i e m a .

zamiast rusztowania, przetykanego

M i t — j a k p o u c z a j ą m i s l r z o w i o ze s z k o ł y T a r t u — jest t e k s t e m

g a ł ę ź m i i p a l i , do k t ó r y c h

przywiązani bywali skazańcy, budują
wpędzają

zakutych

albigensów.

ota­

i j a k o t a k i pozostaje niepodzielny i j e d y n i o p r a w d z i w y . Gdzie­

zagrody

k o l w i e k więc lejo się k r e w n i e w i n n y c h i nie s t a w i a j ą c y c h o p o r u ,

zwycięzcy palisadę

c z a j ą c ą s p o r ę w a r s t w ę chrustu. D o tej m a k a b r y c z n e j
Źródła

podają

cyfrę

dwustu

gdzie p ł o n ą m ę c z e ń s k i e stosy, szukajcie m i t u . Szukajcie „ ś w i ę t y c h

o s ó b — kobiet i m ę ż c z y z n . P a l i s a d ę podpala się z czterech s t r o n .

spraw",

R a n n y c h i chorych wrzuca się do ś r o d k a . Ż a r jest t a k w i e l k i , żo

o j c ó w " . R o l a n d Barthos w a m się k ł a n i a .

ś w i a d k o w i e m u s z ą odejść" o d stosu. Ś p i e w y d u c h o w n y c h i k r z y k i
umierających

mieszają

się zo s o b ą .

(...) Ciężki, m d l ą c y

schodzi na d o l i n y i rozwiewa się po h i s t o r i i . "
Antropolog zadumany
pragmatyczna.

4

i świętego.

słusznego

światopoglądu",

„wiary

waszych

K o l u m n y a k t u a l n o ś c i w gazetach s ą w y s t a r c z a j ą c y m

argu­

m e n t o m dla otnologa, b y nie m u s i a ł t ł u m a c z y ć , że etnologia nio
jest a r e h o o l o g i ą k u l t u r y i że j e j o b i e k t nio zanika nawet w Mac

n a d k a r t a m i h i s t o r i i nie jest

czony t y m p o r ó w n a n i e m d z i a ł a ń Lwa

dym

„jedynie

zasko­

Natura

L o u h a n o w s k i c h elektronicznych wioskach. Z s y m p a t i ą i w z r u ­

jest

szeniem czyta t e ż etnolog dzieła swych wiołkich p o p r z e d n i k ó w ,

L e w , j a k o zwiorzę, zabija w i ę c , a b y się n a j o ś ć ,

k t ó r z y — j a k B r o n i s ł a w M a l i n o w s k i — w i e r z y l i w racjonalny

r o z s z e r z y ć swojo t e r y t o r i u m łowieckie ( k t ó r e o d d a ć m u m o ż n a

pragmatyzm

bez w a l k i ) , o d e b r a ć s a m i c ę ( k t ó r ą t a k ż e m o ż n a dla niogo do-

ś w i ę t y c h nadal r o ś n i e , l w y s ą z a ś g a t u n k i o m na wymarc i u .

kultury,

l w a nosili w herbie. Niestety

pogłowie

P R Z Y P I S Y
1

„ t a k zwanego", g d y ż chodzi w r z e c z y w i s t o ś c i o p r z y w i l e j
n a d a j ą c y w i o l k i m m i s t r z o m Z a k o n u na torenie Prus u p r a w n i e n i a
k s i ą ż ą t Rzeszy, n a d a n y przez F r y d e r y k a I I bez w o l i i wiodzy
K o n r a d a Mazowieckiego.

1

2

L . K o ł a k o w s k i , La ctef des ciea.v, Paris 1986, p . 97

3

Z . H o r b e r t , Barbarzyńco

4

t a m ż e , s.

244—245

w ogrodzie, Warszawa 1973, s. 216

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9926" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9904">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8d2c929279e31f3ebb512bae88aa5dd2.pdf</src>
        <authentication>c4eb44e20b637cc4100056d0c95c9228</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118067">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3218</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118068">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118069">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3015</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118070">
                <text>Klejnot i reklama / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118071">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.155-158</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118072">
                <text>Robotycki, Czesław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118073">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118074">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118075">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118076">
                <text>Czesław Robotycki

KLEJNOT I REKLAMA
1

Możliwości m e c h a n i z m ó w m i t y z u j ą c y c h d z i a ł a j ą c y c h w k u l ­

tego m o ż o

b y ć p l a k a t Tub

grafika

książkowa.

Równoczośnie

R o l a n d a Ba.rthes'a, nieograniczone.

jednak w i n n y c h j o j g a ł ę z i a c h k r ó l u j e u r z ę d o w o zatwierdzona

T o w a r z y s z ą c y m i t y z a c j i proces degradacji i przeniesienia z n a c z e ń

b y l e j a k o ś ć , zła k o m p o z y c j a , brudno k o l o r y , niski poziom w y k o ­

(Barthes'a słowo skradziono i z w r ó c o n o ) d o t y c z y ć m o ż e k a ż d e g o

nania i b r a k p o m y s ł ó w na opakowania, n a l e p k i , z n a k i firmowe,

turze masowej są, wodlug

elementu

kultury.

1

To

zuaue

tezy o d n o s z ę j u ż na

wstępie,

d r u k i reklamowe i t p . S t ą d m o ż e m a m y n o w ą „ g r a f i c z n ą " p o l s k ą

u p r z o d z a j ą c inno interpretacjo, do s z c z e g ó l n y c h z n a k ó w , k t ó r e

s p e c j a l n o ś ć : „ e t y k i e t ę z a s t ę p c z ą " oraz a m a t o r s k i kicz.

c z ę s t o w y k o r z y s t u j e się w r ó ż n y c h rodzajach g r a f i k i u ż y t k o w e j .

w y n i k a j ą c e z takiej s y t u a c j i nie są. s p r a w ą b ł a h ą . Granico togo

Wnioski

M y ś l ę o herbach w ich formie poprawnej heraldycznie lub w w y ­

co estetyczne s ą p ł y n n o . Nie b ę d z i e m y n i g d y p e w n i co

myślonej

k s z t a ł t u j e zbiorowy gust, galerie s z t u k i czy codziorme otoczenie

stylizacji.

Występują

r o z m a i t y c h w y r o b ó w , na

one

w

nieprzeliczonej

opakowaniach, e t y k i e t a c h ,

masie

szyldach

i formy

użytkowe.

lopioj

3

i w r e k l a m a c h . W bogatej, t a k zwanej europejskiej k u l t u r z e kon­

Polska z l i t e r y p r a w a i p r a k t y k i s p o ł e c z n e j jest p a ń s t w e m

sumpcyjnej dobra materialne są t ą sferą z e w n ę t r z n o ś c i , o k t ó r ą

e g a l i t a r n y m . J u ż k o n s t y t u c j a m a r c o w a (1921) pierwsza w odro­

p o d p r e s j ą m o d y stale się zabiega, b o w i e m posiadanie n o b i l i t u j e .

d z o n y m p a ń s t w i e w a r t y k u l e 96 s t a n o w i ł a , iż p a ń s t w o polskie nie

W sferze t a k i c h z a c h o w a ń herby na w i e l u p r z e d m i o t a c h z n a c z y ć

b ę d z i e u z n a w a ł o ż a d n y c ł i h e r b ó w , t y t u ł ó w i p r z y w i l e j ó w dzie­

m o g ą p o s t a w ę n a z y w a n ą w literaturzo fachowej „ m i e ć j a k o b y ć " .
P o r z u c a j ą c europejski w y m i a r zjawiska r o z o j r z y j m y się w o k ó ł

dzicznych.

siobio. Z mojej k r a k o w s k i e j p e r s p e k t y w y z a u w a ż y ł e m na p r z y k ł a d :

niem

wina owocowe, m a r k o w e nazwane Radwan

państwa

Lubicz.
Poraj,

Spotkalom
Nowina,

też

Dołęga.

restauracje

i Lcliwa,

sos p i k a n t n y

z zawołaniom

w

nazwie:

Polskie g o d ł a rodowe p o j a w i a j ą się też

w k o m p o z y c j a c h d r u k ó w r e k l a m o w y c h , na opakowaniach i na
naklejkach.

2

Wykorzystywanie

wzorców

rodzimej

heraldyki

to w skali polskioj s z t u k i i obyczaju sprawa marginesowa, p r o ­
p o n u j ę j e d n a k nie t r a c i ć jej z oczu i p r z y j r z e ć się z j a w i s k u

bliżej

Najnowsze

przekształcenia

egalitarystyczno,

które

d o k o n a ł y się formalnio i p r a k t y c z n i e po r o k u 1945 w r a z z nasta­
demokracji

ludowej,

stanowego. W i e l u

zlikwidowały
badaczy

ostatecznie

relikty

dostrzega j e d n a k

wciąż

pewien h i s t o r y c z n y fenomen, s t w i e r d z a j ą c , że w sferze obyczajo­
wej

wo

współczesnym

ludowym

państwie

przetrwały

pewne

w z o r y k u l t u r y s z ł a c h e c k i o j . S p o ł e c z n ą b a z ę ich istnienia t w o r z ą
dzisiaj przedstawiciele w s z y s t k i c h

środowisk

bez

względu

na

w a r s t w o w ą g e n e a l o g i ę . S ą to na t y l e w a ż n e części s k ł a d o w e p o l kiego othosu, żo ten etnologiczny f a k t c h ę t n i e e k s p o n u j ą i roz­

w k o n t e k ś c i e p e w n y c h osobliwości s t a ł e obecnych w naszej k u l ­

ważają

turze. D w i e z t y c h o s o b l i w o ś c i trzeba n a j k r ó c e j , c h o ć b y , o m ó w i ć ,

obyczaju i dzisiaj p r o b l e m m a bardzo b o g a t ą l i t e r a t u r ę . *

historycy,

historycy

literatury,

socjologowie,

znawcy

b o w i e m s ą one w a ż n e dla sygnalizowanego t u p r o b l e m u . Jedna

D o ł ą c z o n e t u p r z y k ł a d y i l u s t r u j e o b y d w i e o m ó w i o n e osobli­

d o t y c z y k u l t u r y plastycznej w naszym k r a j u , druga — t r a d y c j i .

w o ś c i . W p r z y p a d k u w i n a b i a ł e g o , owocowego, m a r k o w e g o ( i l . 3)

Grafika

użytkowa

w

niektórych

dziedzinach

reprezentuje

w Polsce bezspornie w y s o k i p o z i o m profesjonalny a p r z y k ł a d e m

s t y l i z o w a n y rysunek g ł o w y w h e ł m i e z p r z y ł b i c ą n a t l e sztandaru
w

białoozerwoną

szachownicę

jednoznacznie o d w o ł u j e

się

do

155

�3

rycersko-szlacheckiej t r a d y c j i . Całość w oryginale u t r z y m a n a jest

bliżej n i e o k r e ś l o n e g o „ w y r o b u w d a w n y m s t y l u " oraz

w t o n a c j i b i a l o - r ó ż o w e j i czerwonej z c z a r n y m l i t e r n i c t w e m .

r e k l a m u j ą c e g o warsztat u s ł u g o w y ( i l . 6 i 7) p o s ł u ż y l i się w k o m ­

Przepisu na p i k a n t n y sos p o l s k i o nazwie herbowego g o d ł a

afisza

Lubicz

p o z y c j i p o p r a w n y m i heraldycznie h e r b a m i p o l s k i m i . P o z o s t a ł e

nie z n a l a z ł e m a n i w k s i ą ż k a c h k u c h a r s k i c h warszawskiej L u c y n y

elementy k o m p o z y c j i t o r ó w n i e ż polska wspomniana o s o b l i w o ś ć .

Cwierciakiewiczowej

i w galicyjskiej M a r i i Monatowej a n i t e ż

N a o p a k o w a n i u jest n i ą rozmazany m o t y w k w i a t o w y n i e o k r e ś l o ­

w „ s t a r o p o l s k i e j k u c h n i " . E t y k i e t a skomponowana jest z b a r w

nej b a r w y „ r z u c o n y " na czarne t ł o . Afisz r e k l a m o w y jest d w u -

stosowanych w polskiej heraldyce: srebrnej, czerwonej i niebies-

b a r w n y . Czarny d r u k i rysunek umieszczono na j a s n o z i e l o n y m

skiej. W s t ę g a z n a z w ą sosu n a w i ą z u j e f o r m ą do w s t ą g z dewizami

p o d ł o ż u . T a k z w a n y „ s e l e d y n " t o b a r w a kanoniczna w Polsce,

h e r b o w y m i ( i l . 5). Technicznie lepiej dopracowana ś w i a d c z y j a k b y

j a k m o ż n a b y s ą d z i ć s p o g l ą d a j ą c na t y n k i i ś c i a n y w mieszkaniach,

o s w o i m polsko-zagranicznym zapleczu. A u t o r z y

k l a t k a c h schodowych, u r z ę d a c h i gabinetach.

opakowania

I I . 1. R e k l a m a p i w a z Niemiec Z a c h o d n i c h , z herbem k s i ą ż ę c y m ; i l . 2, 3. W z o r y zatwierdzone u r z ę d o w o
I I . 4. Opakowanie szwajcarskiej c z e k o l a d y ; i l . 5. P r o d u k t f i r m y polonijno-zagranicznej

'Scbokr

Maurtnus Ałpenrahm-Nue-Scho!«?iatJc,

156

�N o w o k o n t o k s t y , w k t ó r y c h u ż y t e z o s t a ł y herby l u b i c h n a z w y
nio n a w i ą z u j ą

do polskiej t r a d y c j i . W p r z e s z ł o ś c i sposoby

wania herbu b y ł y gwarantowane przywilejami
obwarowane p r a w o m . R o z w ó j

o d n a j d u j e m y we w s p ó ł c z e s n o ś c i , k i e d y m ó w i się o

inteligencji,

uży­

postawach l u b charakterze n a r o d o w y m P o l a k ó w . Z j a w i s k a te s ą

i rygorystycznie

d u ż o trwalsze n i ż prawno regulowania u s t a n a w i a j ą c e l u b z n o s z ą c e

i stosowanie w p r a k t y c e

odpo­

w i e d n i c h „ k o n s t y t u c j i " — j a k nazywano k i e d y ś postanowienia

przywileje

społeczne.

5

H e r b b y ł z n a k i e m t o ż s a m o ś c i . H e r b y polskio w s k a z y w a ł y na

sejmów — strzegących stanowych przywilejów i odrębności w y ­

z w i ą z k i rodowe. J e d n y m horbem p o s ł u g i w a ł o się n a w e t

tworzyły

dziąsiąt rodzin. M o t y w y godeł b y ł y w większości

z czasem b o g a t ą

obyczajowość,

hierarchię

wartości

i n o r m y — c z y l i t o , co n a z y w a się ethosem szlacheckim. H i s t o ­
r y c y nieraz p r ó b o w a l i z r e k o n s t r u o w a ć t e n ethos n a

kilka-

pochodzenia

6

r o d z i m e g o . T e n r o d o w y charakter h e r b ó w oraz s p o s ó b i c h u ż y c i a

podstawie

j a k i z a c h o w a ł się w sztuce (ozdoby architektoniczno, p o r t r o t y ,

odpowiednich ź r ó d o ł i l i t e r a t u r y . M i s t r z e m w t e j m a t e r i i b y ł

r z e ź b a , n a g r o b k i ) z d e c y d o w a ł y , ż e s t a ł y się one c z ą s t k ą h i s t o r i i .

J a n S t a n i s ł a w B y s t r o ń i w s p ó ł c z e ś n i e i d ą c y jego t r o p a m i Janusz

Ale s ą dziedzictwem szczególnym.

T a z b i r . A u t o r z y ci wskazali na c h a r a k t e r y s t y c z n y s p o ł e c z n y r y s

czesnym

kultury

szlacheckiej.

herby pozostały jako znaki, k t ó r y c h treść została

chodziło

o stale zabiegi szlachty b y z a c h o w a ć

w

społeczeństwie.

W

postawionej

Praktyka

t u kwestii

społeczna

heraldycznej
swoją

pozycję

weryfikowała

jednak

u s t a w o d a w s t w o . W relacjach m i ę d z y w a r s t w o w y c h , j a k w k a ż d y m

braku

znajomości

P r z y powszechnym

heraldyki

(szezegółowogo

współ­
kodu)

zapomniana.

Z a c h o w a ł y n a t o m i a s t p e w n ą f u n k c j ę oznaczania — s t a ł y się one
emblematami historii lub historycznośei.
R e k l a m a k o r z y s t a z p e w n y c h c h w y t ó w r e t o r y c z n y c h (meta­

s p o ł e c z e ń s t w i e , t a k ż o i w p o l s k i m , d o c h o d z i ł o p r z e c i e ż przez w i e k i

fora, m e t o n i m i a ) . Przekaz

do

m u s i m i e ć p o j ę c i o w o u c h w y t n e znaczenie — pisze jeden ze zna­

sytuacji konfliktowych

powstałych

na

różnym

tle —

od

reklamowy musi być

semantyczny,

gospodarki po w y z n a n i e . P o j a w i a ł y się n o w e w a r s t w y s p o ł e c z n e ,

nych autorów.

w z r a s t a ł o przechodzenie

etykieta) możo b y ć k a m u f l a ż e m , przesadą, m i m i k r ą .

l u d z i ze s t a n u do s t a n u . K a ż d a

sytuacja prawna strzegąca

barier s p o ł e c z n y c h r o d z i ł a

ich

to

obchodzenia.

Budziło

u s t a w o d a w c z ą , co p r o w a d z i ł o

kolejną

szlachecką

więc

sposoby

inicjatywę

do p o s t a n o w i e ń s p o ł e c z n i e

niere­

7

Reklamowy zewnętrzny

wystrój

(opakowanie,
8

Przykłady

polskiej g r a f i k i u ż y t k o w e j s t o s u j ą c e j h e r b y l u b ich n a z w y j a k o
elementy

kompozycyjne podlegają

t y m ogólnym

H i s t o r y c z n o ś ć polskiego h e r b u w ł ą c z o n a w szeregi

prawidłom.
semantyczne

a l i s t y c z n y c h a coraz bardziej s z c z e g ó ł o w y c h . P r a w o r e g u l o w a ł o

d e g r a d u j ą c e j k u l t u r y masowej ł a t w o o s i ą g a p o z i o m b a n a ł u w y ­

w i ę c n a w e t f o r m y u b i o r u , z a k a z y w a ł o szlachcie o k r e ś l o n y c h za­

r a ż o n y , na p r z y k ł a d , w j ę z y k u p o t o c z n y m n a z w ą

w o d ó w i c z y n n o ś c i (handel, r z e m i o s ł o ) , m ó w i ł o o utracie k l e j n o t u ,

Leliwa".

dziedziczeniu o b c y c h t y t u ł ó w i t d . Postanowienia t a k i e p r a k t y k a
życiowa

zamieniała

w s z c z e g ó ł obyczajowy, l i t e r a t u r ę ,

folklor

i n o r m y p o s t ę p o w a n i a , k t ó r o w specyficznych przetworzeniach

„ j a b c o k —•

P o z o s t a j ą c p r z y tej s k r o m n o j ilości p r z y k ł a d ó w , k t ó r o zgro­
m a d z i ł e m j a k o s y g n a ł zjawiska, u m y ś l n i o p o m i n ą ł e m

„importy'

— t o jest h e r b y i i c h stylizacje niepolskie z n a j d u j ą c e się na przed

11. 6. Opakowanio w y r o b u f i r m y r z e m i e ś l n i c z e j „ w d a w n y m s t y l u " ; i l . 7. P r y w a t n a , a m a t o r s k a r e k l a m a u s ł u g r z e m i e ś l n i c z y c h

&gt;Dohr/,e wiedzieć
[

by skor/yslu&lt; &lt;&lt;
• o"•"•&gt; "o i

siei ilp.

ttmph, кетчп

•

t * « w » e ~ - •*&gt;&lt;•»&lt;&gt;&lt;»

IJXTO,

О,-

, .

1

Л

&gt;&lt;тщЛ

W|W»kj« * " A r i e t o * wlavipck » po«wn»»r&lt;*&gt; «XI ll*«em,- «&gt;ub
РЯГМН'К* i piu.,.4jbie&lt;slw itjHl|№til»it||Ut» &gt;* toś««* *8(«!iKKh
SPECJALISTYCZNY Z A M AD USŁUO М ! Ш К А № 0 » У С Н

ADAM KAROL KOCZANOWSKI
u l ^ w U m i l w g t 4 (kdo KooMtiiritwjJ
JGtCSZENIA

W GODZINACH
i . . Z.

7Ш.П •

31-127
O D 10.00 D O 18.08

1 MO

157

�I

m i o t a c h p o c h o d z ą c y c h z t a k zwanego „ z a c h o d u " . T y c h jest t a k

w t y m w t ó r n y m u ż y c i u m o ż e też b y ć z n a c z ą c e w ś w i e t l e polskiej

wiele, ż e t r u d n o jo zliczyć. Ł a t w i e j

tradycji.

funkcję

też p r z y p i s a ć

im

oznaczania dobrogo g u s t u u ż y t k o w n i k a , l u b

wtórną
wysokiej

j a k o ś c i w y r o b u . T o , żo t a k niewiolo r o d z i m y c h h e r b ó w pozostaje

W s z y s t k i o te kwestie ledwo t u d o t k n i ę t e

wymagają

n a m y s ł u etnologa w s p ó ł c z e s n o ś c i , b ę d z i e w i ę c c z y m

zapełniać

n u m e r y „ S z t u k i L u d o w e j " — jeżeli redakcja p o z w o l i .

P R Z Y P I S Y
1

R o l a n d Barthes, Mit dzisiaj (w:) t e g o ż a u t o r a , Mit i znak —
w y b ó r e s e j ó w , Warszawa 1970, s. 30—49
J a k w i a d o m o w heraldyce polskiej o b o k znamienia wzroko­
wego (godła i k l e j n o t u ) w y s t ę p o w a ł r ó w n i e ż znak s ł u c h o w y - —
z a w o ł a n i e . Z o b . n p . Słownik
terminologiczny sztuk pięknych,
red.
Stofan K o z a k i e w i c z , Warszawa 1976, s. 174—177
Zobacz na ten t e m a t na p r z y k ł a d : P i o t r K r a k o w s k i , O sztuce
nowej i najnowszej,
Warszawa 1984; A l i c j a K u c z y ń s k a , Wzory
modne w życiu
codziennym,
Warszawa 1983; Reno K o e n i g ,
Potęga i urok mody, Warszawa 1979
* Janusz Tazbir, Kultura
szlachecka — struktura i wzorce oby­
czajowe, (w:) Narodziny
i rozwój nowoczesnej kultury
polskiej,
W r o c ł a w 1976, s. 9—36; t e n ż e , Kultura
szlachecka w
Polsce,
Warszawa 1978; Swojskość i cudzoziemszczyzna w dziejach
kultury
polskiej (pr. zb., red. Zofia Stofanowska) W a r s z a w a 1973;
Tradycje
szlacheckie w kulturze polskiej
(pr. zb., red. Z o f i a Stefanowska),
Warszawa 1976. Zobacz t e ż prace K a z i m i e r z a W y k i , J a r e m y
2

3

Pot.:

Maciszewskiego, Tadeusza Ł e p k o w s k i e g o ,
Bohdana Cywińskiego i wielu innych.

Jerzego

Jedlickiego,

5

Jan S t a n i s ł a w B y s t r o ń , Dzieje obyczajów
w dawnej
Polsce,
t . 1 i 2, Warszawa 1976; Janusz Tazbir, prace cytowane w y ż e j ;
J ó z e f C h a l a s i ń s k i , Społeczna
genealogia
inteligencji
polskiej,
Warszawa 1946. W a r t o w t y m miejscu p r z y p o m n i e ć t a k ż e z b i ó r
z n a k o m i t y c h e s e j ó w o g ł o s z o n y c h w t o m i e : Polaków portret
własny,
(red. Marok R o s t w o r o w s k i ) , K r a k ó w 1979, w y d a n y j a k o suple­
m e n t do w y s t a w y p o d t a k i m s a m y m t y t u ł e m .
6

D z i a ł o się t a k w p r z e c i w i e ń s t w i e do t r a d y c j i zachodnio­
europejskiej, gdzie k a ż d a rodzina m i a ł a s w ó j herb. Z o b . Gert
Oswald, Lexikon
der Heraldik,
L e i p z i g 1984, s. 310, h a s ł o : Połnische
Heraldik.
7

Giłlo Dordles, Człowiek
s. 242—243
8

t a m ż e , s. 284—287

Z. Pijak

zwielokrotniony,

Warszawa

1973,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9927" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9905">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e80bbc7c3ce805a6ea62fb8ffd690525.pdf</src>
        <authentication>3cf4aedbee0ad3759409ec768b1d6612</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118077">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3217</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118078">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118079">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118080">
                <text>Etnologiczne i etnograficzne rozumienie kategorii "kultura". Szkic antymetodologiczny / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118081">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.151-154</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118082">
                <text>Węglarz, Stanisław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118083">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118084">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118085">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118086">
                <text>Stanisław Węglarz

ETNOLOGICZNE I ETNOGRAFICZNE ROZUMIENIE KATEGORII „KULTURA"
SZKIC ANTYMETODOLOGICZNY

N a j o g ó l n i e j rzocz u j m u j ą c

w e d ł u g pozytywistycznego para­

d y g m a t u n a u k i : obdarzony a u t o n o m i ą

p o zn a w с zą —

R o f o r u j ą c wizję poznania w aktualnej refleksji

metanaukowoj

o d w o ł a m się do klasycznogo j u ż dziola T.S. K u h n a
rewolucji

badacz, p o s ł u g u j ą c się n s u k n w ą

poprzedza j u ż p r z y j ę c i e czegoś w rodzaju p a r a d y g m a t u " . Para­

m o t o d ą. k t ó r a stanowi

naukowych,

Struktura

t z n . n i e z a l e ż n y od swojej s y t u a c j i biograficznej w świoeio - —

w k t ó r y m autor piszo, żo „ s a m ą p e r c e p c j ę
8

rejestruje

d y g m a t — w znaczeniu opistemologiozirym — c z y l i s t r u k t u r a l i -

,,nagie" —• a więc oczywiste, c a ł k o w i c i e wiarygodno i nie obcią­

z u j ą c y zdarzenia wzorzec, jest w stosunku do obsorwacji u p r z e d n i

ucielośnienio

,,naturalnoj"

racjonalności

żone interpretacją — f a k t y
o d k r y c i a

ludzkiej,

oraz d r o g ą i n d u k c j i dochodzi do

p r a w . U z y s k i w a n a w ton s p o s ó b wiedza n a u k o w a

jest racjonalna, w p o l n i o b i e k t y w n a i uniwersalna, c z y l i bez­
dzisiejszej

jedynie

kakofonię

dźwięków

i b a r w g d y b y nie

ten

swoisty „ f i l t r i n t e l e k t u a l n y " , k t ó r y czyni o b s e r w a c j ę z r o z u m i a ł ą ,
s e n s o w n ą . K a ż d e p o s t r z o ż e n i e s k ł a d a się wice z nierozerwalnie

sprzecznie p r a w d z i w a .
W

i o k r e ś l a s p o s ó b percepcji zjawisk. Ж r u m i e ń d o ś w i a d c z o n i a sta­
nowiłby

nauce p o d w a ż o n o

k o n c e p c j ę a u t o n o m i i poz­
empi-

Percepcja nie jest o d b i o r o m „ c z y s t y c h " d a n y c h e m p i r y c z n y c h ,

pretensje

lecz k o n s t r u o w a n i o m f a k t u . Dlatego t e ż „ u c z o n y nie r o z p o r z ą d z a

nawczej p o d m i o t u , zanegoWii.no stanowisko radykalnego
r y z m u oraz — w konsekwencji — zakwestionowano

z w i ą z a n y c h ze s o b ą e l e m e n t ó w : d o ś w i a d c z a l n e g o i teoretycznego.

n a u k i do dostarczania wiedzy absolutnej, b o z w z g ł ę d n i e p r a w d z i -

jodnoznacznio

woj i c a ł k o w i c i e pewnej, o r z e c z y w i s t o ś c i i jej p r a w a c ł i . Zdecydo­

t o w a ć " . T y m s a m y m u p a d a j ą tezy t r a d y c y j n e j filozofii n a u k i

ustalonymi

faktami,

któro

mógłby

reintorpro-

w a ł y o t y m t r z y — j a k s ą d z ę — zasadnicze e l e m e n t y :

o „nagich faktach", „ c z y s t y m doświadczeniu", „języku proto­

1 o d k r y c i a d o t y c z ą c e ludzkiej percepcji;

k o l a r n y m " i t d . , a potwierdza się p o g l ą d Poppora o n i e m o ż n o ś c i

9

wydzielenia t e r m i n ó w obserwacyjnych i teoretycznych. W świotlo

2 w n i o s k i z metanaukowoj refleksji, a w t y m :
— k r y t y k a noopozytywistycznoj w i z j i n a u k i ,

przedstawionej

— k r y t y c z n a rointerpretacja danych h i s t o r i i n a u k i ;

okazuje się f a ł s z y w ą a n t y t e z ą , g d y ż ż a d o n badacz nie jest w stanie

3 w y n i k a j ą c a m . i n . z o s i ą g n i ę ć n a u k e t n o ł o g i c z n y c h —. r e l a t y ­
wizacja m o ż l i w o ś c i poznawczych c z ł o w i e k a (również

reprezen­

t a n t ó w nauki).

Fundamentalna
charakter

—

tooria"

teorii.

S p o ś r ó d filozofów n a u k i najdalej i d ą c e konsekwonoje z tego
twierdzenia, w y c i ą g n ą ł t w ó r c a koncepcji p l u r a l i z m u

epistemologicznego

oraz anarchizmu metodologicznego

—• P . K .

10

teza Gostaltpsychologie g ł o s z ą c a , iż m y ś l c n i o

postaciowy

„empiria

F o y e r a b e n d . N a w i ą z u j ą c do h i p o t e t y z m u Poppora i r o z w i j a j ą c

t o w a ł y n o w y rodzaj samowiedzy n a u k i obecnej doby.
ma

antynomia

p r z e d s t a w i ć f a k t ó w w o l n y c h od balastu
ostatniego

O m ó w i ę p o k r ó t c o owo t r z y g r u p y c z y n n i k ó w , k t ó r o u k s z t a ł ­

gnoseologii,

o z n a c z a ł a , żo l u d z k a poreopcja

polega na odbieraniu oddzielnych w r a ż e ń s k ł a d a j ą c y c h

nie

się na

pewne jego idee, p o d j ą ł

on połomikę z popporowską

o d k r y ć n a u k o w y c h " . Foyerabend

„logiką

poddał druzgocącej

krytyce

p o g l ą d y Poppera na t o m a t istnienia s t a ł y c h n o r m „ r a c j o n a l n e g o

p o s t r z o ż e n i o , lecz na uchwycenie postaci zjawisk, g d y ż „ p o z n a ­

krytycyzmu",

j e m y zjawiska o t y l e t y l k o , o ile u c h w y c i l i ś m y ich p o s t a ć ; inaczej

nauki

określających

oraz z a p e w n i a j ą c y c h

progresywny

charakter

ciągłość wiedzy z

rozwoju

poszczególnych

p o z o s t a j ą dla nas c h a o s e m ' . Byle to holistyczne ujęcie ludzkiego

e t a p ó w . W oparciu o w n i k l i w ą a n a l i z ę p o r ó w n a w c z ą k o l e j n y c h

poznania, opozycyjne wobec t r a d y c j i asocjacjonistycznej

wielkich

1

w psy­

teorii

fizycznych

Foycrahend

n i o p o r o w ii у w a 1 n e

zawszo jost nierozerwalnie z w i ą z a n a z i n t o r p r e t a e j ą ,

z n a c z e ń w y k o r z y s t y w a n y c h przez nie p o j ę ć ;

ponieważ

zo

stwierdził,

chologii. S t ą d p o z o s t a w a ł j u ż t y l k o k r o k do p o g l ą d u , że percepcja

względu

na

„ w r a ż e n i a z m y s ł o w o budowane s ą przez system n e r w o w y w t a k i

odpowiednich t w i e r d z e ń

s p o s ó b , żo automatycznie

p o j ę ć : wreszcie n i e w s p ó ł m i e r n o ś ć c a ł y c h

z a w i e r a j ą w sobie i n t e r p r o t a e j ę

tego,

2

co jost widziane, s ł y s z a n e czy o d c z u w a n o " . Nowoczesna

sformułowanych

iż s ą

one

niowspólmiornośe
niewspółmierność

przy pomocy takich
teorii, k t ó r y c h

twior-

psy­

dzenia te s ą s k ł a d n i k a m i . T a k i e n i e w s p ó ł m i e r n e teorie s ą e m p i -

chologia u w z g l ę d n i ł a t y m samym c z y n n ą rolę c z ł o w i e k a w procesie

piryeznio n i e p o r ó w n y w a l n e ze s o b ą , w konsekwencji czego nie

poznania w y k a z u j ą c , iż „ n i e jest b i e r n y m o d b i o r c ą b o d ź c ó w p ł y ­

można

n ą c y c h ze ś w i a t a z e w n ę t r z n e g o ale w zupolnie k o n k r e t n y m sensie

konkurencyjnymi

zastosować eksperymontów

rozstrzygających

alternatywnio

wykorzystane m . i n . przez m e t o d o l o g ó w . W . W h e w e l l , w w y d a n e j

n a u k i j a k o stopniowego i systematycznego p o s t ę p u ,

w 1940 r o k u pracy Philosophy

tycznego p r z y b l i ż a n i a się do P r a w d y . R ó w n i e ż i n n i w s p ó ł c z e ś n i

Science,

powątpiewał

teorii

wyklucza

daną

dziedzinę

of Inductive

Niewspółmierność

pomiędzy

ujmującymi

t w o r z y on swój ś w i a t " . O d k r y c i a p s y c h o l o g ó w z o s t a ł y r y c h ł o

3

zjawisk.

teoriami,

model

asympto­

1 1

w istnienie t z w . nagich f a k t ó w w nauce, a K . R . Popper w p r o s t

filozofowie n a u k i — K u l m , Lakatos, T o u l m i n , P o l a n y i — o d ­

z a n e g o w a ł m o ż l i w o ś ć j ę z y k a czysto obserwacyjnego

w o ł u j ą c się do k o n k r e t n y c h p r z y k ł a d ó w z joj h i s t o r i i

4

iż

„zdania

protokolarne"

wszelka obserwacja
krytyka

(Neurath)

są

stwiordzając,

konwencjonalne;
5

z a l e ż n a jest o d t e o r i i . Nawiasem

empirystyoznoj koncepcji w i e d z y naukowej

że

mówiąc

— wodlo

k t ó r e j u m y s ł teoretyczny obcuje b e z p o ś r e d n i o ze z n i e w a l a j ą c y m i

żo w b r e w

dotychczasowym

mniemaniom,

nie

wykazali,

istnieją

jakioś

c z y n n i k i metodologiczne, k t ó r e g w a r a n t o w a ł y b y o d k r y c i e w a ż ­
nych praw, sformułowanie przełomowych teorii i t p .
J e ż e l i zgodzimy się z p o g l ą d o m , iż twórczość, n a u k o w a

jest

go f a k t a m i — s t a n o w i ł a n o v u m w refleksji n a u k o w e j , lecz na

„nioustannym

gruncie filozofii n o w o ś c i ą nie b y ł a . N a wszystko

co poprzodnicy uznali za najlepsze i najpownii jszo —. po t o , b y

charakter

założeń

tooretyczuycli zwracał

przonikający

już bowiem

uwagę

K a n t , j a k r ó w n i e ż p ó ź n i e j s i zwolennicy kantowskiogo k o n s t r u k ­
tywizmu.

6

poddawaniem

w wątpliwość

togo

wszystkiego,

samemu dojść do w ł a s n y c h i o c z y w i ś c i e lepszych (wo wdasnym
1 2

przekonaniu), pewniejszych p r a w d n a u k o w y c h " ,

to wówczas

T a k ż o i n n i m y ś l i c i e l e z p r z e ł o m u X I X i X X stulecia

m e t o d y naukowe b ę d ą c e ś w i a d o m y m w y p o s a ż e n i o m d z i a ł a l n o ś c i

' W h i t e h o a d , James, D o w e y , Bergson, Husserl), w p e w n y m sensie

naukowej s p r a w i ł y b y , żo w b a d a n y c h zjawiskach d o s t r z e g a ł o b y

'.aprzeczali i s t n i e n i u „ n a g i c h " f a k t ó w w s k a z u j ą c , że f a k t y
siadają zawsze w e w n ę t r z n y i z e w n ę t r z n y h o r y z o n t
jyjny.

7

po­

interpreta-

się t y l k o t o , co daje się u j ą ć z p o m o c ą t y c h m e t o d ; reszta po­
zostawałaby

w cieniu i zamiast

p o w i e l a ł o b y się j e d y n i e ustalenia

odkrywania nowych

prawd,

p o p r z e d n i k ó w . Wskazuje

to

152

�na w e w n ę t r z n ą

antynomiczność

nowożytnego

pojęcia

metody

n a u k o w e j : jeżoli z z a ł o ż e n i a jest ona b o w i e m sposobem na u z y s k i ­

t a k ą też n a l e ż y u z n a ć „ k u l t u r ę " — j e d n ą z c e n t r a l n y c h k a t e g o r i i
dyscyplin humanistycznych.

wanie w i e d z y n i e p o d w a ż a l n e j , t o nie m o ż o j e d n o c z e ś n i e u m o ż l i ­

Bogata i doskonale znana l i t e r a t u r a p r z e d m i o t u zwalnia m n e

w i a ć eksploracji o b s z a r ó w dotychczas niezbadanych i z a p e w n i a ć

z o b o w i ą z k u u d o w a d n i a n i a , że p o j ę c i e „ k u l t u r a " b y ł o — histo­

ich w y j a ś n i e n i e . W y m ó g ł ą c z n e g o s p e ł n i e n i a t y c h d w ó c h , w g r u n ­

r y c z n i e rzecz r o z p a t r u j ą c —• w y k o r z y s t y w a n o c z ę s t o j a k o n a r z ę ­

cie rzeczy sprzecznych p o s t u l a t ó w , m o ż n a p o r ó w n a ć z ż ą d a n i e m

dzie e t n o c e n t r y z m u . W y k a z a ł a

a b y c h o d z ą c ciągle po jednej i w c i ą ż tej samej ścieżce, d o c i e r a ć do

k o w s k a w s w y c h pracach

miejsc z u p e ł n i e n o w y c h i nieznanych. N i e c a ł k i e m bezzasadnie

Profesor

n a p i s a ł w i ę c P. Medewar, iż ,,nie istniejo nic takiego, j a k metoda

n i a " , w e d ł u g k t ó r e g o „ k u l t u r a jest to w z g l ę d n i e

n a u k o w a . N i e m a ż a d n e j procedury f o r m a l n e j , ż a d n e g o ustalonego

c a ł o ś ć o b e j m u j ą c a zachowania l u d z i p r z o b i e g a j ą c o w o d l u g w s p ó l ­

z b i o r u r e g u ł , za p o ś r e d n i c t w e m k t ó r y c h m o ż n a b y r o z w i ą z y w a ć

n y c h dla z b i o r o w o ś c i spolecznoj w z o r ó w w y k s z t a ł c o n y c h i p r z y ­

nowe p r o b l e m y l u b k t ó r o m o g ł y b y z a p e w n i ć p o p r a w n ą interpre­

K ł o s k o w s k a jest a u t o r k ą

2 0

M e t o d a p o j ę t a j a k o g o t o w y i uniworsalny wzorzec do n a ś l a ­
dowania jest b y ć m o ż e odpowiednia dla „ s t r a ż n i k ó w p r a w d y " ,
lecz na pewno nie jest do p r z y j ę c i a dla „ ś w i a d k ó w p r a w d y " —
1 4

naukowców .

A.

Kłos19

tomu

zagadnioniu .

„antropologicznego

określe­

zintegrowana

swajanych w t o k u i n t e r a k c j i oraz z a w i e r a j ą c a w y t w o r y t a k i c h
zachowań" .

13

tację danych w nowych dziedzinach" .

to d o b i t n i e c h o ć b y

poświęconych

Sądzi

ona,

że n a j i s t o t n i e j s z ą

właściwością

tak

zdefiniowanego p o j ę c i a k u l t u r y jost jego uniworsalistyczny cha­
rakter.

Przy

c z y m przez

określenie

„uniwersalizm"

rozumie

a u t o r k a c e c h ę p r z e c i w s t a w n ą stanowisku w a r t o ś c i u j ą c e m u c z y l i
2 1

oceniającemu .

Stanowisko

Kloskowskiej posłuży

m i jedynie

za pretekst do egzemplifikacji tezy, żo u źródol nawot najbardziej

N i e m n i e j k a ż d o badanie w y m a g a p r z y j ę c i a j a k i e g o ś p u n k t u
widzenia, t e o r i i p o z w a l a j ą c e j o d r ó ż n i ć t o , co w e d ł u g o k r e ś l o n y c h
k r y t e r i ó w jest i s t o t n e , od togo, co nio m a istotnego

znaczenia.

Trzeba j e d n a k ż e p a m i ę t a ć , iż na. w y b ó r t e o r i i k s z t a ł t u j ą c e j apcrc e p c j ę w p ł y w a j ą nie t y l k o c z y n n i k i racjonalne (metodologiczne),
lecz r ó w n i o ż pozaracjonalne: fizyczne, biologiczne, l i n g w i s t y c z n e ,
historyczne, s p o ł e c z n e , k u l t u r o w e . . . K a ż d a teoria osadzona jost
w warstwie sub teoretycznej, s t a n o w i ą c e j j e j

1 5

„infrastrukturę" .

sejontystycznie b r z m i ą c y c h doklaracji t k w i ą akcoptowano c h o ć
niouświadamiane wartości.
„ A n t r o p o l o g i c z n e o k r e ś l e n i e " n a l e ż y do d o m i n u j ą c e g o w socjo­
logii oraz i n n y c h naukach h u m a n i s t y c z n y c h t y p u definicji k u l ­
t u r y , p o d k r e ś l a j ą c y c h j e j s p o ł e c z n y charakter.

Szczególnie do-

b i t n i o a k c e n t o w a ł to S. Czarnowski p i s z ą c m . i n . :
„ K u l t u r a jest d o b r o m z b i o r o w y m i z b i o r o w y m d o r o b k i e m ,
owocem t w ó r c z e g o i p r z e t w ó r c z e g o w y s i ł k u nieliczonych p o k o ­

Stwierdzenie istnienia swoistej „ o p t y k i k u l t u r o w e j " nio jest

l e ń " . K u l t u r a to „całokształt zobiektywizowanych elementów

w naukach etnologicznych o c z y w i ś c i e n i c z y m n o w y m . E . Sapir

d o r o b k u spolecznogo..." ; „ W s z y s t k o w c z ł o w i e k u m a p o c z ą t e k

j u ż p o n a d p ó l w i o k u t e m u z w r ó c i ł u w a g ę , iż j ę z y k w n o s i w cha­

s p o ł e c z n y i s p o ł e c z n i e jest o k r e ś l o n e , poza t y m j o d y n i e , co w y n i k a

r a k t e r y s t y k ę r z e c z y w i s t o ś c i powne t r e ś c i teoretyczne, nio w y s t ę ­

b e z p o ś r e d n i o z jego u s t r o j u p s y c h o f i z y c z n e g o " ;

pujące w danych doświadczalnych-. Pisał on m . i n . :

„widzimy,

ś r o d o w i s k i e m , w k t ó r y m ludzie s ą , rzec m o ż n a , zatopioni i k a ż d y

s ł y s z y m y i w ogóle d o ś w i a d c z a m y t a k j a k d o ś w i a d c z a m y , w d u ż e j

m i ę d z y n i m i stosunek o k r e ś l o n y jest przoz k u l t u r ę danej zbio­

mierze dlatego, że zwyczaje j ę z y k o w e naszej s p o ł e c z n o ś c i prefe­

rowości" ;

16

r u j ą pewne w y b o r y i n t e r p r e t a c y j n e " .

23

24

2 5

k u l t u r a jost

i n d y w i d u a l n a t w ó r c z o ś ć jest s p o ł e c z n i e u w a r u n ­
2 6

k o w a n a i przebiega w społocznio u s t a l o n y c h f o r m a c h " .

U w i k ł a n i e badacza w k u l t u r z e nio ogranicza się z r e s z t ą jedynie
do z a l e ż n o ś c i o d s t r u k t u r j ę z y k o w y c h ,

2 2

albowiem w

procesie

P r z y j ę c i e metodologicznej zasady, wedle k t ó r e j k u l t u r a to
ponadorganiczna

i ponadindyw idualna c a ł o ś ć , jest ściśle skore­

socjalizacji otoczenie w p a j a k a ż d e m u c z ł o n k o w i s p o ł o c z o ń s t w a —

lowane

poprzez t y s i ą c e ś w i a d o m y c h i n i e ś w i a d o m y c h b o d ź c ó w — z ł o ż o n y

s z ą c e j , że podstawowe n o r m y i d y r e k t y w y m e t o d Jogiczne s ą

system

kryteriów

dotyczących

wyboru

oraz

oceny

z akceptacją

tezy n a t u r a l i z m u metodologicznego

gło­

wartości,

w s p ó l n e dla n a u k p r z y r o d n i c z y c h oraz d y s c y p l i n s p o ł e c z n o - h u -

m o t y w a c j i , c e n t r ó w z a i n t e r e s o w a ń i t d . , k t ó r e trzoba u z n a ć za

manistycznych. K u l t u r a w t y m ujęciu — n a z w ę j ą socjokulturą

nieusuwalne d e t e r m i n a t y

— to b y t ( l u b proces) sui generis, w k t ó r y m z a c h o d z ą systema­

poznania.

J a k o się r z e k ł o o d k r y c i a te p o d w a ż y ł y koncepcjo a u t o n o m i i
poznawczej

podmiotu,

uzasadniającoj

uzyskiwanie

wiodzy

tyczne

prawidłowości;

obdarzony

27

w p e ł n i o b i e k t y w n e j , w a ż n e j zawsze i w s z ę d z i e , n i e z a l e ż n i o o d

jednostek .

jego u s y t u o w a n i a m . i n . w świecio k u l t u r y .

-humaiiistycznych z socjokulturą

P o s t a w i ł o to p o d

znakiom z a p y t a n i a „ w y r ó ż n i o n y pod t y m w z g l ę d e m

charakter

n a u k i j a k o s z c z e g ó l n e g o rodzaju w i o d z y i szczególnej drogi do­

prawami

U t o ż s a m i a n i e przedmiotu b a d a ń nauk

dywidualizmem

oraz

społeczno-

ł ą c z y się z r e g u ł y z a n t y i n -

metodologicznym,

dokonania eksplanacyjnej
mości społocznej

1 7

chodzenia do p r a w d y " .

własnymi

f u n k c j o n u j ą c y n i e z a l e ż n i e od z a m i a r ó w czy w o l i p o s z c z e g ó l n y c h

który

przeczy

możliwości

r e d u k c j i zjawisk z zakresu

do zjawisk z zakresu

świado­

świadomości

indywi­

2 8

Obecnie k s z t a ł t u j e się n o w y rodzaj samowiedzy n a u k i : eksplikowanie — c z ę s t o g ł ę b o k o u k r y t y c h
założeń

dotyczących

n a u k i samej,

człowieka,

i nieuświadomionych

społeczeństwa,

świata

k t ó r e d e c y d u j ą o akceptacji o k r e ś l o n o g o

—
oraz

dualnej .
Podstawowymi n a r z ę d z i a m i analizy tak

pojmowanej

sfery

socjokultury s ą takie pojęcia j a k : wzór, norma, model, struktura,

ideału

system i t p . Celem i c h jest ujęcie t y c h zjawisk s p o ł e c z n o - k u l t u r o ­

n a u k i , w y b o r z e teorii n a u k o w y c h czy stanowisk poznawczych,

w y c h , k t ó r e c e c h u j ą się w y s o k i m stopniem r n w a r i a n t n o ś c i , sys-

jest dzisiaj o b o w i ą z k i e m n a u k o w c ó w .

temowości, powtarzalności,

1 8

O c z y w i ś c i e nio j e s t e ś m y w stanie u j a w n i ć i p o d d a ć k r y t y c e

t r w a ł o ś c i . . . Stwarza

to

możliwość

zastosowania m e t o d i l o ś c i o w y c h , n a d z i e j ę m a t e m a t y z a c j i ,

reali­

w s z y s t k i c h z a ł o ż e ń naszej w i e d z y , ale dociekania n a d u w a r u n ­

z a c j ę p o s t u l a t u ścisłości i t p . , a w i ę c spełnionio w a r u n k ó w n a u k o ­

k o w a n i a m i poznania p o w i n n y d o p r o w a d z i ć do o s i ą g n i ę c i a ele­

w o ś c i rozumianej j a k o p r z e d s i ę w z i ę c i e nomotetyczne.

m e n t u r e l a t y w i z m u wobec w ł a s n y c h p r z e k o n a ń .

wzięcie

I chyba

więcej o s i ą g n ą ć nie m o ż e m y , g d y ż nasza interpretacja

nic

świata

zawsze b ę d z i e l u d z k a , a n t r o p o m o r f i c z n a i m i t y c z n a . P r ó b y dezantropomorfizacji

nauki przypominają

wysiłki

barona

Mun-

nomotetyczne

czyli

nie

opisywanio

Przedsię­

osobliwości

locz

formułowanie praw.
Nomologiczny

ideał

Hempla-Poppera)

wyjaśniania

naukowego

(tzw.

z a k ł a d a , ż e wiedza n a u k o w a p o w i n n a

model
mieć

chausena, c i ą g n ą c e g o się za w ł a s n y harcap, a b y w y d o s t a ć się

charakter o g ó l n y . Jeden z a p o l o g e t ó w t a k i e j w i z j i n a u k i n a

z t r z ę s a w i s k a . Istnienie n i e m o ż l i w e g o do w y e l i m i n o w a n i a oraz

gruncie

zrelatywizowanego

k o n i e c z n o ś c i dokonania opisu k u l t u r y j a k i e j k o l w i e k g r u p y spo­

do

otoczenia

przyrodniczego

i

społeczno-

2 9

etnologii napisał

kiedyś,

żo badacz

„stojący

wobec

-kulturowego w s p ó ł c z y m i i k a humanistycznego, jest w a ż n ą c e c h ą

łecznej

charakterystyczną

istotne od d r u g o r z ę d n e g o , b y n a s t ę p n i e z a r y s o w a ć p a r o m a kres­

wszelkiego poznania.

Oznacza t o m . i n . , ż e

podobny

jest

karykaturzyście

muszącemu

oddzielić

kategorie poznania humanistycznego s ą z k o n i e c z n o ś c i r e l a t y w n e

kami

i w a r t o ś c i u j ą c e , a nie sensu s t r i c t o uniwersalistyczne i „ c z y s t o "

Dlatego też p o s t a w ę t a k ą o k r e ś l i ł e m m i a n e m „ e t n o l o g a - k a r y k a -

opisowe. W dalszej części a r t y k u ł u b ę d ę c h c i a ł w y k a z a ć , iż za

t u r z y s t y " . N a c z y m polega specyfika tej p o s t a w y ? P o s ł u g u j ą o

152

t o , co charakterystyczne,

zasadnicze,

najważniejsze"

3 0

�się w i z u a l n ą m e t a f o r y k ą m o ż n a o d p o w i o d z i o ć , żo na oryginalnej

czorpania

o p t y c e : „ o t n o l o g - k a r y k a t u r z y s t a " z w y k ł p a t r z o ć na k u l t u r ę —

model w y j a ś n i a n i a nomologicznego nie s p e ł n i a ł b y

wszolkich okoliczności

wyjaśnianego

stanu

j a k o p r z e d m i o t s w y c h b a d a ń — z daleka. Ostatecznym

rzoczy,

nakładanych

zadaniem

n a ń w a r u n k ó w , g d y ż p r a w a z definicji s ą t w i e r d z e n i a m i d o t y c z ą ­

h o ł d u j ą c e g o t a k i e j w i z j i n a u k i etnologa, jost poznanie i o s ą d z e n i e

c y m i w l a ś n i o klasy z d a r z e ń . N a o g r a n i c z o n o ś ć naturalistycznogo

c z ł o w i o k a z t a k o d l e g ł e g o p u n k t u widzenia, k t ó r y

i d e a ł u w i e d z y n a u k o w . ' j , u p a t r u j ą c e g o w d ą ż e n i u do o d k r y w a n i a

pozwalałby

u e z y n i ć t o w o d e r w a n i u o d cech u z n a n y c h t u za p r z y p a d k o w o ,
3 1

a u z a l e ż n i o n y c h od o k r e ś l o n e j „ o p t y k i k u l t u r o w e j " .

Abstra­

3 7

l u b konstruowania p r a w cel swego poznania — z w r a c a ł j u ż u w a g ę
m . i n . Hegol w s k a k u j ą c , że pojęcie p r a w a zawiera

wewnętrzną

h u j ą c j u ż o d tego, ż e realizacja takiego zadania z p e w n y c h za­

s p r z o c z n o ś ć : nio m o ż e w y r a ż a ć j e d n o c z e ś n i o powszochnoj

sadniczych w z g l ę d ó w , o k t ó r y c h w c z e ś n i e j b y ł a m o w a , jost co

n o ś c i i r ó ż n o r o d n e j k o n k r e t n o ś c i ; z y s k u j ą c na o g ó l n o ś c i , t r a c i na

najmniej w ą t p l i w a , n a l e ż y s t w i e r d z i ć , iż t a k i e widzonio przed­

konkretności .

m i o t u b a d a ń nie o b y w a się bez p o w n y c h k o s z t ó w .

Patrzenie

w y ł ą c z n i e z d u ż o g o dystansu powodujo n i o m o ż n o ś e d o s t r z o ż o n i a

ogól­

3 8

Postawa b a d a j ą c e g o w y ł ą c z n i e s o c j o k u l t u r ę

„etnologa-kary­

k a t u r z y s t y " jest s z c z o g ó l n y m p r z y p a d k i e m t r w a j ą c y c h od d w u ­

coch i n d y w i d u a l n y c h , k t ó r e n a d a j ą obrazowi b a r w y . A l b o w i e m

dziestu p i ę c i u w i e k ó w d ą ż e ń do zdobycia w i o d z y niekwestiono­

„ k r a j o b r a z b a r w n y z bliska staje się szary na horyzoncie. L u d z i e ,

w a n e j , pewnej i doskonalej o r z e c z y w i s t o ś c i i j o j p r a w a c h . Staro­

3 2

ż y t n y idoał epistome — w i o d z y z a w i e r a j ą c e j twierdzenia pewno

D ą ż o n i e za w s z e l k ą c e n ę do ścisłości, p o w a o ś c i , o b i e k t y w i z m u

o p r a w d a c h koniecznych i o g ó l n y c h , k t ó r e u m o ż l i w i a ł y b y doduk-

i t p . powoduje, ż e poznanie stajo się n a z b y t abstrakcyjne i sche­

cyjne wyprowadzonio n o w y c h t w i o r d z o ń

matyczne.

badań,

czy i s t o t ę rzeczy — o d n o w i o n y w n o w o ż y t n y m ideale wiedzy

k t ó r e g o zachowanie jest z koloi najistotniejszym celem „ o t n o -

n a u k o w e j , zakwestionowany z o s t a ł przoz o d k r y c i a samoj n a u k i .

grafów-portrecistów''.

P o d a m dwa p r z y k ł a d y z dy.so3'plin otoczonych a u r ą szczególnej

na k t ó r y c h p a t r z y się z daleka, s t a j ą się szarym

Traci ó w i n t y m n y

tłumom".

k o n t a k t z przedmiotom

O d w o ł u j ą c się do znanej m o t a f o r y Lovi-Straussa, o k r e ś l a j ą c e j
etnologię mianem astronomii nauk

spoloczao-humanistyeznyoh

33

tłumaczących

doskonałości.
W fizyce w s p ó ł c z e s n e j d a w n y , d e t e r m i n i s t y c z n y obraz przo-

m o ż n a rzec, iż ludzie ż y j ą nie t y l k o na planocio Ziemi łożącej

biogu w s z y s t k i c h zjawisk, z o s t a ł z a s t ą p i o n y obrazom

w

lecz

ministycznym.

pod

powności; prawa

Układzie

Słonecznym

pośród

i n n y c h ciał niebieskich,

t a k ż e na p e w n y m j e j s k r a w k u z n a j d u j ą c y m

się r ó w n i e ż

naturę

Pojęcio

prawdopodobieństwa

mająco

charaktor

niedetor-

wyparło

absolutny

i

pojęcie

nieodwołalny

c h m u r a m i . C h o ć b y z tej p r z y c z y n y t r u d n o się z g o d z i ć z p o g l ą d o m ,

z o s t a ł y z a s t ą p i o n o przez p r a w i d ł o w o ś c i

żo j e d y n i e wiedza „ a s t r o n o m i c z n a " jost dla c z ł o w i e k a

t y c z n y m i t d . T y m sposobom n a u k i przyrodnicze u t r a c i ł y n i m b

intoro-

39

o charakterze statys­

s u j ą c a ; zapewne nie m n i e j w a ż k i e p o w o d y m a o n do tego, a b y

doskonałości.

z a j m o w a ć się z j a w i s k a m i „ m e t e o r o l o g i c z n y m i " .

o g r a n i c z e ń m e t o d y dedukcyjnej u d o w a d n i a j ą c , żo w bogatszych

Uczestnictwo w ż y c i u s p o ł e c z n y m nio t y l k o u n i f i k u j e , u n i formizuje l u d z i oraz t y p i z u j e i c h zachowania, ale równioż w y z w a l a
t e n d e n c j ę do i n d y w i d u a l i z a c j i

jednostek l u d z k i c h . Człowiek nie

jest w y ł ą c z n i e b i e r n y m „ u ż y t k o w n i k i e m " k u l t u r y ,
j e j t w ó r c ą , nio t y l k o m y ś l i

lecz

alo i w y m y ś l a . . . J ę z y k

takżo

myślonia,

logika, o b r z ę d y i zwyczaje, m i t y i wierzenia i t d . , i t p . , boz w ą t p i e ­

W logico K . Godol W y k a z a ł istnicnio ważkie!]

systomaoh a k s j o m a t y c z n y c h z n a j d u j ą się zdania, k t ó r y c h praw­
dziwości n i o da się u d o w o d n i ć na gruncio p r z y j ę t y c h a k s j o m a t ó w
(twierdzenie o n i e z u p o ł n o ś c i ) . U d o w o d n i ł o n t a k ż o

twierdzenie

o n i e s p r z e c z n o ś c i o r z e k a j ą c o , iż nio m o ż n a w y k a z a ć n i e s p ó j n o ś c i
bogatszych s y s t e m ó w

dedukcyjnych.

40

Twierdzenia Godela u k a z u j ą w a ż n ą b a r i e r ę , k t ó r e j nie m o ż n a

n i a m a j ą charakter s p o ł e o z n y , ale zawsze naznaczone s ą p i ę t n e m

p r z o k r o c z y ć w procesie intelektualnego poznania

indywidualności, subiektywności,

J e d n ą z konsekwencji togo jest u ś w i a d o m i e n i e , żo zakres systemu

intymności. Jak

nie p o d l e g a j ą c e j

n a p i s a ł M . de U n a m u n o :

dyskursowi

„(...) jednostka

—

rzeczywistości.

p o j ę c i o w e g o danej t o o r i i — podobnio j a k wszelkich s y s t e m ó w

b ę d ą c a w pewnej mierze s p o ł e c z e ń s t w o m — i s p o ł e c z e ń s t w o —

f o r m a l n y c h — jest ograniczony t a k , iż pewne m o ż l i w e do sfor­

b ę d ą c e zarazem j e d n o s t k ą •— j a w i ą się p o ł ą c z o n e w jedno i za-

mułowania

p r o b l e m y p o z o s t a n ą poza jego z a s i ę g i e m .

p ł a d n i a j ą s i ę w z a j e m n i e . . . " . „ S p o ł e c z n e " oraz „ i n d y w i d u a l n e "

s ł o w y , wszystkie systemy teoretyczne, m e t o d y czy

w k u l t u r z e t o d w a bieguny, k t ó r e rozdzielić m o ż n a

poznaw cze

34

w celach a n a l i t y c z n y c h . P r z y p o m n ę

w t y m miejscu

jedynie
postulat

Sapira, m ó w i ą c y o t y m , iż „ w a r t o się z m u s i ć do spojrzenia

na

r

naznaczone s ą p i ę t n e m ograniczenia,

Innymi

stanowiska

cząstkowości,

f r a g m e n t a r y c z n o ś c i . W s z y s t k i e p r z e d s i ę w z i ę c i a teoretyczne

na­

znaczone s ą p e w n ą i d e a l i z a c j ą , m o d e l o m p r z e d s t a w i a j ą c y m , inter­

d o w o l n ą l u d z k ą c z y n n o ś ć z o b u p u n k t ó w widzenia, w a r t o się

pretującym lub wyjaśniającym

p r z e k o n a ć o jałowośoi takiej klasyfikacji

postępków,

w i s t o ś c i . K a ż d y z t y c h a s p e k t ó w zawiera p r a w d ę c h o c i a ż jest ona

znaczenio

w z g l ę d n a . W z w i ą z k u z t y m trzeba się z g o d z i ć z istnieniem wielu

która

zakłada,

ż e i c h jednostkowe

stanowi właściwość i m m a n e n t n ą " .

3 5

albo

ludzkich
spoloczno

Bez z n a j o m o ś c i

tego,

co

t y l k o n i e k t ó r e a s p e k t y rzeczy­

równoważnych systemów pojęciowych, w których można i należy

w k u l t u r z e — zobiektywizowane, s t a n o w i ą c e dorobek z b i o r o w y ,

a r t y k u ł o w a ć n a s z ą w i e d z ę o r z e c z y w i s t o ś c i (niozalożnio od tego,

z e w n ę t r z n e wobec jednostek, t r a d y c y j n e — nie m o ż n a z r o z u m i e ć

j a k i jest j e j status o n t y c z n y ) . W a ż n ą

tego, co w niej i n d y w i d u a l n e , niepowtarzalne. I vice versa: p e ł n o

d o b y — w y n i k a j ą c ą z u ś w i a d o m i e n i a sobie t y c ł i k w o s t i i — jest

4 1

zrozumienie k u l t u r y w y m a g a u w z g l ę d n i e n i a „ w y m i a r u antropo­

„bezdogmatyczność",

logicznego", s u b i e k t y w n o ś c i p r z e ż y t e g o d o ś w i a d c z e n i a ;

poglądów.

inwencji

„otwartość",

cechą nauki

sprzeciw

wobec

obocnoj

unifikacji

twórczej, oryginalności, a więc a s p e k t ó w heurystycznych

dzia­

łalności kulturowej; p r o b l e m ó w związanych z egzystencją

ludzi

cepcja p l u r a l i z m u epistomologicznogo Feyerabenda. P r z y p o m n ę

w k o n k r e t n e j r z e c z y w i s t o ś c i . Zagadnienia k o n s t y t u u j ą c e zakres

raz jeszcze, iż w y k a z a ł on dobitnie, żc wbrew zasadzie a u t o n o m i i

owej „ h u m a n i s t y c z n e j

i d i o k u l -

z a k ł a d a j ą c e j n i e z a l e ż n o ś ć f a k t ó w o d t o o r i i , „ n i e t y l k o opis k a ż d e g o

t u r y . Jej badanie leży w gestii „ e t n o g r a f a - p o r t r e c i s t y " , z pie­

p o s z c z o g ó l n e g o f a k t u z a l e ż y od j a k i e j ś t e o r i i " , locz „ i s t n i e j ą r ó w ­

t y z m e m p o d c h o d z ą c e g o do s z c z e g ó ł ó w . I d i o k u l t u r a nie m o ż e b y ć

nież f a k t y , k t ó r e m o g ą b y ć o d k r y t e t y l k o i w y ł ą c z n i e za p o m o c ą

36

m e t o o r o l o g i i " n a z w ę sforą

przedmiotem zainteresowań akceptującogo
nauki

„etnologa-karykaturzysty".

n o m o t o t y c z n y ideal

Wyjaśnienie

typu

nomolo-

gicznego t r a k t u j e b o w i e m zawsze w y j a ś n i a n y p r z y p a d e k
element

klasy z d a r z e ń

analogicznych

i dlatego

—• bo w y j a ś n i a ć nie m o ż e — i n d y w i d u a l n y c h cech

nie

jako

T e n s t a n ś w i a d o m o ś c i motodologicznej dobrze w y r a ż a

kon­

r

teorii a l t e r n a t y w n y c h w stosunku do t e j , k t ó r a podlega

spraw­

d z e n i u ; s t a j ą się ono n i e d o s t ę p n o , jeżeli t y l k o w y k l u c z y się takie
alternatywne

4 2

teorio" .

W

ujęciu

Feyerabenda

różnorodność

wyjaśnia

o p i n i i w nauce nie jest j e d y n i e w s t ę p n y m s t a d i u m wiedzy, k t ó r o

konkretnego

k i e d y ś w p r z y s z ł o ś c i zostanie z a s t ą p i o n o przez J e d n ą P r a w d z i w ą

zdarzenia, w y r ó ż n i a j ą c y c h go s p o ś r ó d j e m u p o d o b n y c h . W y j a ś ­

T e o r i ę , lecz m e t o d o l o g i c z n ą k o n i e c z n o ś c i ą .

nianie przez p r a w a p o m i j a z z a ł o ż e n i a specyficzne cechy danogo

r a l i z m s t a n o w i b o w i e m conditio sine qua non wszelkiej wiedzy

zjawiska

zgłaszającej

traktując

je j a k o

„nieistotne",

„naddane",

„irrole-

w a n t n e " . W t y m sensie „ n i e k o m p l e t n o ś ć " tego rodzaju w y j a ś ­
n i a n i a jest nie do u n i k n i ę c i a , a l b o w i e m w p r z y p a d k u p r ó b y w y -

43

Teoretyczny

pretensje do o b i e k t y w n o ś c i oraz jost

plu­

najbardziej

zgodny z h u m a n i s t y c z n y m p o g l ą d e m na ś w i a t .
Parafrazując

s ł o w a Lovi-Straussa m o ż n a p o w i e d z i e ć , iż na

153

�p e w n y c h otapuch b a d a ń n a u k o w y c h jest p o s t a w ą z d r o w ą u w a ż a ć ,

-hermeneutyczno s p e ł n i a j ą --• j a k j u ż w s p o m n i a ł e m — w a r u n k i

żo p r z y d a n y m stanie w i e d z y t y l k o jedna interpretacja m o ż o

przedstawiane a l t e r n a t y w n y m t e o r i o m , z p u n k t u widzenia zasad

w ł a ś c i w i e z d a w a ć s p r a w ę zo w s z y s t k i c h zjawisk p o d l e g a j ą c y c h

p l u r a l i z m u epistemologicznego. S ą one b o w i e m :

b a d a n i u . B ł ą d polega na rezygnacji z u s i ł o w a ń

1 niezgodne w dziedzinach, w k t ó r y c h się p o k r y w a j ą .

do p r z e z w y c i ę ż e n i a
Wracając

tego.

zmierzających

44

kładowo: strukturaliści wyjaśniają

do „ e t n o l o g a - k a r y k a t u r z y s t y "

— uznającego

za

(Przy­

t o , co znane przez t o , co

nieznane; c z y l i t o , co b e z p o ś r e d n i o dane t ł u m a c z ą t y m , co t y l k o

i s t o t n ą dla b a d a ń sferę s o c j o k u l t u r y , a k c e p t u j ą c e g o naturalis-

,,obsorwowalno", t z n . u k r y t e g ł ę b o k o p o d w a r s t w ą fenomenal­

t y c z n y ideal n a u k i i model w y j a ś n i a n i a nomologicznego — oraz

n ą . H e r m e n e u c i n a t o m i a s t s p r o w a d z a j ą , t o , co nieznane

„ o t n o g r a f a - p o r t r o c i s t y " — b a d a j ą c e g o i d i o k n l t u r ę i nie t r a k t u j ą ­

tego, eo znane, a w i ę c dane w d o ś w i a d c z e n i u b e z p o ś r e d n i m ) ;

cego n a u k i j a k o p r z e d s i ę w z i ę c i a nomototyeznego — m o g ę teraz

2 n i e w s p ó ł m i e r n e — o p e r u j ą systemami p o j ę c i o w y m i , k t ó r e s ą

s t w i e r d z i ć , żo s ą t o postaw3' r ó w n o w a ż n e p o d r ó ż n y m i w z g l ę d a m i ,

46

wzajemnie n i e r e d u k o w a l n e .

a w i ę c a l t e r n a t y w n e . Te dwa, s p o ś r ó d w i e l u m o ż l i w y c h p o d e j ś ć

W t y m u j ę c i u postawa zapatrzonego w y ł ą c z n i e w s o c j o k u l t u r ę

do badania k u l t u r y , c e c h u j ą się d i a m e t r a l n y m p r z e c i w i e ń s t w e m :

,, e t n o l o g a - k a r y k a t u r z y s t y "

jawi

l e ż ą c y c h u ich podstaw p r z e s ł a n e k t e o r e t y c z n y c h , w y z n a w a n y c h

swojogo

postawy

wizji

potwierdzają

n a u k i oraz samych koncepcji k u l t u r y

jako przedmiotu

do

zaprzeczenia
s i ę one

—

się j a k o

tlo konstytutywne

„etnografa - portrecisty":

wzajemnio i wzajomnio sobie

przeczą.

b a d a ń . E g z e m p l i f i k a e j ą o w y c h postaw w naukach etnologieznych

S ą d z ę , że ł ą c z n e stosowanie t y c h d w ó c h postaw p o z w o l i ł o b y n a

d n i a dzisiejszego s ą orientacje strukturahio-somiotyczna i fono-

uwydatnieni*! t r u d n o ś c i z w i ą z a n y c h z k a ż d ą z n i c h z

menologiczno-hermeneutyczna, rozumiano j a k o pewno całościowe

i j e d n o c z e ś n i e d o s t a r c z y ł o b y ś r o d k ó w do i c l i r o z w i ą z a n i a .

oraz w z g l ę d n i e s p ó j n e formacjo i n t e l e k t u a l n e .

osobna

O p o w i a d a m się w i ę c za stworzeniem w naukach etnologiez­

W k o n t e k ś c i e tego, co z o s t a ł o powiedziano, w i d a ć w y r a ź n i e ,

n y c h takiego p a r a d o g m a t u , dla k t ó r e g o charakterystyczna b y ł a b y

żo toczony n i e g d y ś na ł a m a c h czasopism etnograficznych s p ó r

postawa p a r a d o k s a l n a ,

p o m i ę d z y z w o l e n n i k a m i o b u t y c h postaw ( L . S t o m m ą i Z . Bone-

niacji

przeciwieństw;

p o l e g a j ą c a na r ó w n o c z e s n e j

bezpośrednim

zderzeniu

dwóch

afirstron

d y k t o w i c z o m ) , ze w z g l ę d u n a b r a k n i o z b ę d n e g o w t y m colu

s p r z e c z n o ś c i — w s p ó l w y s t ę p u j ą e y c h i r e l a t y w i z u j ą c y c h się wza­

consensus o m n i u m — m . i n . w s p ó l n i o a k c e p t o w a n y c h r e g u ł za­

jemnie — p o m i ę d z y k t ó r y m i nie m o ż e b y ć m e d i a c j i .

45

dowalającego

wyjaśniania

— jest

4 7

Najbardziej ś w i a d o m e stanowisko s a n k c j o n u j ą c e t ę p o s t a w ę

nicrozstrzygalny. Obydwie

m e t o d y s ą w równym s t o p n i u naukowo — o c z y w i ś c i e t y l k o w ra­

formułował

m a c h akceptowanego przez siebie i d e a ł u n a u k i — i empiryczno.

p o r s p o k t y w i z m u n a u k i ora.z dialogiczności m y ś ł o n i a .

równoczesnej

deprecjacji postawy k o n k u r e n c y j n e j , w y n i k a ć

wynika

m o ż e j e d y n i o z c z y n n i k ó w estetycznych, psychologicznych czy

i

uwzględnienia

ideologicznych, a nie stricte metodologicznych.

ności, k t ó r e u m y k a j ą

strukturalno-semiotyczne

oraz

fonomenologicznoI' R Z

I

W . T a t a r k i e w i c z , Historia filozofii, t . 1.11, Warszawa 1959,
s. 396
.1. B r o n o w s k i , Źródła wiedz// i wyobraźni.
Warszawa 1984,
в. 50
L . u r n B e r t a l a n f l y , Ogólna teoria systemów.
Podstawy,
rozwój, zastosowanie. Warszawa 1984, s. 231
z o b . : K . R . Popper, The Logie of Scientific Diseoci ry, L o n d o n
1959, s. 107 et passim ( w y d . p o l s k i e : Logika odkrycia na iikoirego.
Warszawa 1077)
z o b . : W . W h c w o l l , Philosophy aj Induetire Scicn-v. L o r d o n
1940, s. 39—49
* n p . E . Cassircr zdecydowaniu p r z e c i w s t a w i a ł s;ę tezie nol n i n a ł i s t y c z n e g o e m p i r y z m u , p r z y z n a j ą c e j piorwot.ność logiczną
w poznaniu elementarnym wrażeniom, k t ó r e jakoby miały b y ć
n a s t ę p n i e konstruowane w c a ł o ś ć .
p o r . : A . Sehutz, Potoczna i naukowa interpretacja ludzkiego
działania,
( w : ) Kryzys i schizma, 1, Antyscjcntystyczne
tendencje
w socjologii współczesnej,
W a r s z a w a 1984, s. 139 u .
T.S. K u l m , Struktura rewolucji naukowych. Warszawa 1968,
s. 137 i 129
t a m ż e , s. 137
z o b . : P . l v . Feyorabend, Jak być dobrym empirystaj, W a r ­
szawa 1979, t e g o ż , Again"/, Method, Outline of Anarchistic Theory
of Knowledge. L o n d o n 1975
per.: Fe\ r r a b e n d , Jak być..., s. 227 n .
\ V . Z o n n , Nauka a sztuka ( I I , Naiwny pitagureizm) ( w . )
W . Z o n n , A . F i n k e l s z t c i n , 0 nauce. Warszawa 1977, s. 1 0 1 ; p o r .
t a k ż e : B r o n o w s k i , Źródłu...,
s. 10(5 n .
P. Medewer, Tła; Suture of Knowledge, ( w : ) The, Encyklopedia
of Ignorance, Pergamon Press 1977, s. 15 ( c y t . za: J . Ż y c i ń s k i ,
Język i metoda, K r a k ó w 1983)
p o r . : B r o n o w s k i , Żródla....
s. 130
p o r . : A . W . Gouldner, Tcorel.yczicy kontekst socjologii ( w : )
Kryzys i. schizma, s. 112 n .
E . Sapir, Kultura, język, osobowość. W a r s z a w a 1978, s. 89
p o r , : S. A m s t e r d a m s k i , Między
historią a metodą.
Spory
o racjonalność
nauki, W a r s z a w a 1983, s. 92, 118 n .
t a m ż e . s. 26 n .
z o b . : A . K l o s k o w s k a , Kultura masowo. Krytyka, i obrona,
Warszawa 1980; t e j ż e , Z historii i socjologii kultury, Warszawa
1009; t e j ż e , Socjologia kultury. Warszawa 1984
K l o s k o w s k a , Kultura musowo..., s. 40
tamże
S. Czarnowski, Kultura
( w : ) Dzieła, i I . Warszawa 1956,
s. 13
a

3

4

5

7

8

9

1 0

I I

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

ją

również

koncepcje

Propozycja zajęcia postawy paradoksalnej w badaniach n a d
kulturą

Metody

alo w y r a ż a j ą

4 8

Opowiedzenie się po stronie k t ó r e g o ś ze stanowisk poznawczych,
przy

Feyorabend,

chęci

zo złożoności

zjawisk

społeczno-kulturowych

wielorakich a s p e k t ó w

ludzkiej

działal­

zdogmatyzowanym teoriom, absolutyzu­

j ą c y m swoje p a r t y k u l a r n e p e r s p e k t y w y .
P I S Y
2 3

t a m ż e , s. 20
t a m ż o , s. 15
t a m ż e , s. 14
t a m ż e , s. 23
nie ulega w ą t p l i w o ś c i , żo t a k i o p o j m o w a n i e k u l t u r y jest
wytworem określonych w a r u n k ó w społeczno -historycznych; por.:
A . W . Gouldner, Teoretyczny kontekst..., s. 123
p o r . : J . K m i t a , Szkice z teorii poznania naukowego, W a r ­
szawa 1976. s. 20 n .
p o r . : A m s t e r d a m s k i , Między
historią...,
e. 47 n .
L . S t o m m a , Determinanty polskiej kultury ludowej
XIX
wieku, „ P o l . Szt. L u d . " , R . X X X I I I , 1979 n r 3, s. 131
p o r . : C. Levi-Strauss, Smutek tropików,
Warszawa 1964,
s. 51
A . K ę p i ń s k i , Schizofrenia, Warszawa 1974, s. 49
z o b . : O. Levi-Strauss, Antropologia strukturalna, Warszawa
1970, s. 4S2 u . ; t e g o ż , W prowadzenie do twórczości
Marcela
Maussa, ( w : ) „U. Muuas, Socjologia i antropologia,
Warszawa
1973. s. L V I I
M . de U n a r u u n o , O poczuciu tragiczności
życia wśród ludzi
i wśród narodóie, K r a k ó w — W r o c ł a w 1984, s. 168
Sapir, К u Hura..., s. 149
p o r . : Levi-Strauss, Antropologia..., s. 465; t e g o ż , Wprowa­
dzenie..., s. X X X ; B . Suchodolski, Wstęp
( w : ) Levi-Strauss,
Antropologia....
s. 46 n .
p o r . : A m s t e r d a m s k i , Między historią...,
s. 47 n .
p o r . : G . W . Hegel, Fenomenologia ducha, Warszawa 1963,
s. 172 n .
p o r . : Ż y c i ń s k i , Język...,
s. 6 n .
t a m ż o , s. 212 n .
p o r . : v o n B e r t a l a n f f y , Ogólna..., s. 116 n .
Feyorabend, Jak być..., s. 41
t a m ż e , s. 25 п . , 47 п . , 108 п .
p o r . : Levi-Strauss, Antropologia...,
s. 154
zob.: Z . B e u e d y k t o w i c z , O niektórych zastosowaniach metody
fenomenologicznej
w studiach nad religią,
symbolem i
kulturą,
„ E t n o g r a f i a Polska", t . X X I V , z. 2, s. 9—47; L . S t o m m a , Magia
dzisiaj. Ituzicażaniu.
o metodzie, „ P o l . Szt. L u d . " , R . X X X I I ,
1978 nr 3—4, s. 136 n .
2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

3 6

3 7

3 8

3 9

4 0

4 1

4 8

4 3

4 4

4 5

4 6

4

z o b . : Feyerabond, Jak być...,

' p o r . : l v . P o m i a i i , Człowiek
s. 68, 81 u .
4 e

s. 133 n .

pośród

rzeczy, Warszawa 1973,

z o b . : W . B i b l e r , Myślenie
jako dialog, Warszawa
J . L i t w i n , Nieokreślenie
i człowiek, Warszawa 1976

1982;

�Czesław Robotycki

KLEJNOT I REKLAMA
1

Możliwości m e c h a n i z m ó w m i t y z u j ą c y c h d z i a ł a j ą c y c h w k u l ­

tego m o ż o

b y ć p l a k a t Tub

grafika

książkowa.

Równoczośnie

R o l a n d a Ba.rthes'a, nieograniczone.

jednak w i n n y c h j o j g a ł ę z i a c h k r ó l u j e u r z ę d o w o zatwierdzona

T o w a r z y s z ą c y m i t y z a c j i proces degradacji i przeniesienia z n a c z e ń

b y l e j a k o ś ć , zła k o m p o z y c j a , brudno k o l o r y , niski poziom w y k o ­

(Barthes'a słowo skradziono i z w r ó c o n o ) d o t y c z y ć m o ż e k a ż d e g o

nania i b r a k p o m y s ł ó w na opakowania, n a l e p k i , z n a k i firmowe,

turze masowej są, wodlug

elementu

kultury.

1

To

zuaue

tezy o d n o s z ę j u ż na

wstępie,

d r u k i reklamowe i t p . S t ą d m o ż e m a m y n o w ą „ g r a f i c z n ą " p o l s k ą

u p r z o d z a j ą c inno interpretacjo, do s z c z e g ó l n y c h z n a k ó w , k t ó r e

s p e c j a l n o ś ć : „ e t y k i e t ę z a s t ę p c z ą " oraz a m a t o r s k i kicz.

c z ę s t o w y k o r z y s t u j e się w r ó ż n y c h rodzajach g r a f i k i u ż y t k o w e j .

w y n i k a j ą c e z takiej s y t u a c j i nie są. s p r a w ą b ł a h ą . Granico togo

Wnioski

M y ś l ę o herbach w ich formie poprawnej heraldycznie lub w w y ­

co estetyczne s ą p ł y n n o . Nie b ę d z i e m y n i g d y p e w n i co

myślonej

k s z t a ł t u j e zbiorowy gust, galerie s z t u k i czy codziorme otoczenie

stylizacji.

Występują

r o z m a i t y c h w y r o b ó w , na

one

w

nieprzeliczonej

opakowaniach, e t y k i e t a c h ,

masie

szyldach

i formy

użytkowe.

lopioj

3

i w r e k l a m a c h . W bogatej, t a k zwanej europejskiej k u l t u r z e kon­

Polska z l i t e r y p r a w a i p r a k t y k i s p o ł e c z n e j jest p a ń s t w e m

sumpcyjnej dobra materialne są t ą sferą z e w n ę t r z n o ś c i , o k t ó r ą

e g a l i t a r n y m . J u ż k o n s t y t u c j a m a r c o w a (1921) pierwsza w odro­

p o d p r e s j ą m o d y stale się zabiega, b o w i e m posiadanie n o b i l i t u j e .

d z o n y m p a ń s t w i e w a r t y k u l e 96 s t a n o w i ł a , iż p a ń s t w o polskie nie

W sferze t a k i c h z a c h o w a ń herby na w i e l u p r z e d m i o t a c h z n a c z y ć

b ę d z i e u z n a w a ł o ż a d n y c ł i h e r b ó w , t y t u ł ó w i p r z y w i l e j ó w dzie­

m o g ą p o s t a w ę n a z y w a n ą w literaturzo fachowej „ m i e ć j a k o b y ć " .
P o r z u c a j ą c europejski w y m i a r zjawiska r o z o j r z y j m y się w o k ó ł

dzicznych.

siobio. Z mojej k r a k o w s k i e j p e r s p e k t y w y z a u w a ż y ł e m na p r z y k ł a d :

niem

wina owocowe, m a r k o w e nazwane Radwan

państwa

Lubicz.
Poraj,

Spotkalom
Nowina,

też

Dołęga.

restauracje

i Lcliwa,

sos p i k a n t n y

z zawołaniom

w

nazwie:

Polskie g o d ł a rodowe p o j a w i a j ą się też

w k o m p o z y c j a c h d r u k ó w r e k l a m o w y c h , na opakowaniach i na
naklejkach.

2

Wykorzystywanie

wzorców

rodzimej

heraldyki

to w skali polskioj s z t u k i i obyczaju sprawa marginesowa, p r o ­
p o n u j ę j e d n a k nie t r a c i ć jej z oczu i p r z y j r z e ć się z j a w i s k u

bliżej

Najnowsze

przekształcenia

egalitarystyczno,

które

d o k o n a ł y się formalnio i p r a k t y c z n i e po r o k u 1945 w r a z z nasta­
demokracji

ludowej,

stanowego. W i e l u

zlikwidowały
badaczy

ostatecznie

relikty

dostrzega j e d n a k

wciąż

pewien h i s t o r y c z n y fenomen, s t w i e r d z a j ą c , że w sferze obyczajo­
wej

wo

współczesnym

ludowym

państwie

przetrwały

pewne

w z o r y k u l t u r y s z ł a c h e c k i o j . S p o ł e c z n ą b a z ę ich istnienia t w o r z ą
dzisiaj przedstawiciele w s z y s t k i c h

środowisk

bez

względu

na

w a r s t w o w ą g e n e a l o g i ę . S ą to na t y l e w a ż n e części s k ł a d o w e p o l kiego othosu, żo ten etnologiczny f a k t c h ę t n i e e k s p o n u j ą i roz­

w k o n t e k ś c i e p e w n y c h osobliwości s t a ł e obecnych w naszej k u l ­

ważają

turze. D w i e z t y c h o s o b l i w o ś c i trzeba n a j k r ó c e j , c h o ć b y , o m ó w i ć ,

obyczaju i dzisiaj p r o b l e m m a bardzo b o g a t ą l i t e r a t u r ę . *

historycy,

historycy

literatury,

socjologowie,

znawcy

b o w i e m s ą one w a ż n e dla sygnalizowanego t u p r o b l e m u . Jedna

D o ł ą c z o n e t u p r z y k ł a d y i l u s t r u j e o b y d w i e o m ó w i o n e osobli­

d o t y c z y k u l t u r y plastycznej w naszym k r a j u , druga — t r a d y c j i .

w o ś c i . W p r z y p a d k u w i n a b i a ł e g o , owocowego, m a r k o w e g o ( i l . 3)

Grafika

użytkowa

w

niektórych

dziedzinach

reprezentuje

w Polsce bezspornie w y s o k i p o z i o m profesjonalny a p r z y k ł a d e m

s t y l i z o w a n y rysunek g ł o w y w h e ł m i e z p r z y ł b i c ą n a t l e sztandaru
w

białoozerwoną

szachownicę

jednoznacznie o d w o ł u j e

się

do

155

�3

rycersko-szlacheckiej t r a d y c j i . Całość w oryginale u t r z y m a n a jest

bliżej n i e o k r e ś l o n e g o „ w y r o b u w d a w n y m s t y l u " oraz

w t o n a c j i b i a l o - r ó ż o w e j i czerwonej z c z a r n y m l i t e r n i c t w e m .

r e k l a m u j ą c e g o warsztat u s ł u g o w y ( i l . 6 i 7) p o s ł u ż y l i się w k o m ­

Przepisu na p i k a n t n y sos p o l s k i o nazwie herbowego g o d ł a

afisza

Lubicz

p o z y c j i p o p r a w n y m i heraldycznie h e r b a m i p o l s k i m i . P o z o s t a ł e

nie z n a l a z ł e m a n i w k s i ą ż k a c h k u c h a r s k i c h warszawskiej L u c y n y

elementy k o m p o z y c j i t o r ó w n i e ż polska wspomniana o s o b l i w o ś ć .

Cwierciakiewiczowej

i w galicyjskiej M a r i i Monatowej a n i t e ż

N a o p a k o w a n i u jest n i ą rozmazany m o t y w k w i a t o w y n i e o k r e ś l o ­

w „ s t a r o p o l s k i e j k u c h n i " . E t y k i e t a skomponowana jest z b a r w

nej b a r w y „ r z u c o n y " na czarne t ł o . Afisz r e k l a m o w y jest d w u -

stosowanych w polskiej heraldyce: srebrnej, czerwonej i niebies-

b a r w n y . Czarny d r u k i rysunek umieszczono na j a s n o z i e l o n y m

skiej. W s t ę g a z n a z w ą sosu n a w i ą z u j e f o r m ą do w s t ą g z dewizami

p o d ł o ż u . T a k z w a n y „ s e l e d y n " t o b a r w a kanoniczna w Polsce,

h e r b o w y m i ( i l . 5). Technicznie lepiej dopracowana ś w i a d c z y j a k b y

j a k m o ż n a b y s ą d z i ć s p o g l ą d a j ą c na t y n k i i ś c i a n y w mieszkaniach,

o s w o i m polsko-zagranicznym zapleczu. A u t o r z y

k l a t k a c h schodowych, u r z ę d a c h i gabinetach.

opakowania

I I . 1. R e k l a m a p i w a z Niemiec Z a c h o d n i c h , z herbem k s i ą ż ę c y m ; i l . 2, 3. W z o r y zatwierdzone u r z ę d o w o
I I . 4. Opakowanie szwajcarskiej c z e k o l a d y ; i l . 5. P r o d u k t f i r m y polonijno-zagranicznej

'Scbokr

Maurtnus Ałpenrahm-Nue-Scho!«?iatJc,

156

�N o w o k o n t o k s t y , w k t ó r y c h u ż y t e z o s t a ł y herby l u b i c h n a z w y
nio n a w i ą z u j ą

do polskiej t r a d y c j i . W p r z e s z ł o ś c i sposoby

wania herbu b y ł y gwarantowane przywilejami
obwarowane p r a w o m . R o z w ó j

o d n a j d u j e m y we w s p ó ł c z e s n o ś c i , k i e d y m ó w i się o

inteligencji,

uży­

postawach l u b charakterze n a r o d o w y m P o l a k ó w . Z j a w i s k a te s ą

i rygorystycznie

d u ż o trwalsze n i ż prawno regulowania u s t a n a w i a j ą c e l u b z n o s z ą c e

i stosowanie w p r a k t y c e

odpo­

w i e d n i c h „ k o n s t y t u c j i " — j a k nazywano k i e d y ś postanowienia

przywileje

społeczne.

5

H e r b b y ł z n a k i e m t o ż s a m o ś c i . H e r b y polskio w s k a z y w a ł y na

sejmów — strzegących stanowych przywilejów i odrębności w y ­

z w i ą z k i rodowe. J e d n y m horbem p o s ł u g i w a ł o się n a w e t

tworzyły

dziąsiąt rodzin. M o t y w y godeł b y ł y w większości

z czasem b o g a t ą

obyczajowość,

hierarchię

wartości

i n o r m y — c z y l i t o , co n a z y w a się ethosem szlacheckim. H i s t o ­
r y c y nieraz p r ó b o w a l i z r e k o n s t r u o w a ć t e n ethos n a

kilka-

pochodzenia

6

r o d z i m e g o . T e n r o d o w y charakter h e r b ó w oraz s p o s ó b i c h u ż y c i a

podstawie

j a k i z a c h o w a ł się w sztuce (ozdoby architektoniczno, p o r t r o t y ,

odpowiednich ź r ó d o ł i l i t e r a t u r y . M i s t r z e m w t e j m a t e r i i b y ł

r z e ź b a , n a g r o b k i ) z d e c y d o w a ł y , ż e s t a ł y się one c z ą s t k ą h i s t o r i i .

J a n S t a n i s ł a w B y s t r o ń i w s p ó ł c z e ś n i e i d ą c y jego t r o p a m i Janusz

Ale s ą dziedzictwem szczególnym.

T a z b i r . A u t o r z y ci wskazali na c h a r a k t e r y s t y c z n y s p o ł e c z n y r y s

czesnym

kultury

szlacheckiej.

herby pozostały jako znaki, k t ó r y c h treść została

chodziło

o stale zabiegi szlachty b y z a c h o w a ć

w

społeczeństwie.

W

postawionej

Praktyka

t u kwestii

społeczna

heraldycznej
swoją

pozycję

weryfikowała

jednak

u s t a w o d a w s t w o . W relacjach m i ę d z y w a r s t w o w y c h , j a k w k a ż d y m

braku

znajomości

P r z y powszechnym

heraldyki

(szezegółowogo

współ­
kodu)

zapomniana.

Z a c h o w a ł y n a t o m i a s t p e w n ą f u n k c j ę oznaczania — s t a ł y się one
emblematami historii lub historycznośei.
R e k l a m a k o r z y s t a z p e w n y c h c h w y t ó w r e t o r y c z n y c h (meta­

s p o ł e c z e ń s t w i e , t a k ż o i w p o l s k i m , d o c h o d z i ł o p r z e c i e ż przez w i e k i

fora, m e t o n i m i a ) . Przekaz

do

m u s i m i e ć p o j ę c i o w o u c h w y t n e znaczenie — pisze jeden ze zna­

sytuacji konfliktowych

powstałych

na

różnym

tle —

od

reklamowy musi być

semantyczny,

gospodarki po w y z n a n i e . P o j a w i a ł y się n o w e w a r s t w y s p o ł e c z n e ,

nych autorów.

w z r a s t a ł o przechodzenie

etykieta) możo b y ć k a m u f l a ż e m , przesadą, m i m i k r ą .

l u d z i ze s t a n u do s t a n u . K a ż d a

sytuacja prawna strzegąca

barier s p o ł e c z n y c h r o d z i ł a

ich

to

obchodzenia.

Budziło

u s t a w o d a w c z ą , co p r o w a d z i ł o

kolejną

szlachecką

więc

sposoby

inicjatywę

do p o s t a n o w i e ń s p o ł e c z n i e

niere­

7

Reklamowy zewnętrzny

wystrój

(opakowanie,
8

Przykłady

polskiej g r a f i k i u ż y t k o w e j s t o s u j ą c e j h e r b y l u b ich n a z w y j a k o
elementy

kompozycyjne podlegają

t y m ogólnym

H i s t o r y c z n o ś ć polskiego h e r b u w ł ą c z o n a w szeregi

prawidłom.
semantyczne

a l i s t y c z n y c h a coraz bardziej s z c z e g ó ł o w y c h . P r a w o r e g u l o w a ł o

d e g r a d u j ą c e j k u l t u r y masowej ł a t w o o s i ą g a p o z i o m b a n a ł u w y ­

w i ę c n a w e t f o r m y u b i o r u , z a k a z y w a ł o szlachcie o k r e ś l o n y c h za­

r a ż o n y , na p r z y k ł a d , w j ę z y k u p o t o c z n y m n a z w ą

w o d ó w i c z y n n o ś c i (handel, r z e m i o s ł o ) , m ó w i ł o o utracie k l e j n o t u ,

Leliwa".

dziedziczeniu o b c y c h t y t u ł ó w i t d . Postanowienia t a k i e p r a k t y k a
życiowa

zamieniała

w s z c z e g ó ł obyczajowy, l i t e r a t u r ę ,

folklor

i n o r m y p o s t ę p o w a n i a , k t ó r o w specyficznych przetworzeniach

„ j a b c o k —•

P o z o s t a j ą c p r z y tej s k r o m n o j ilości p r z y k ł a d ó w , k t ó r o zgro­
m a d z i ł e m j a k o s y g n a ł zjawiska, u m y ś l n i o p o m i n ą ł e m

„importy'

— t o jest h e r b y i i c h stylizacje niepolskie z n a j d u j ą c e się na przed

11. 6. Opakowanio w y r o b u f i r m y r z e m i e ś l n i c z e j „ w d a w n y m s t y l u " ; i l . 7. P r y w a t n a , a m a t o r s k a r e k l a m a u s ł u g r z e m i e ś l n i c z y c h

&gt;Dohr/,e wiedzieć
[

by skor/yslu&lt; &lt;&lt;
• o"•"•&gt; "o i

siei ilp.

ttmph, кетчп

•

t * « w » e ~ - •*&gt;&lt;•»&lt;&gt;&lt;»

IJXTO,

О,-

, .

1

Л

&gt;&lt;тщЛ

W|W»kj« * " A r i e t o * wlavipck » po«wn»»r&lt;*&gt; «XI ll*«em,- «&gt;ub
РЯГМН'К* i piu.,.4jbie&lt;slw itjHl|№til»it||Ut» &gt;* toś««* *8(«!iKKh
SPECJALISTYCZNY Z A M AD USŁUO М ! Ш К А № 0 » У С Н

ADAM KAROL KOCZANOWSKI
u l ^ w U m i l w g t 4 (kdo KooMtiiritwjJ
JGtCSZENIA

W GODZINACH
i . . Z.

7Ш.П •

31-127
O D 10.00 D O 18.08

1 MO

157

�I

m i o t a c h p o c h o d z ą c y c h z t a k zwanego „ z a c h o d u " . T y c h jest t a k

w t y m w t ó r n y m u ż y c i u m o ż e też b y ć z n a c z ą c e w ś w i e t l e polskiej

wiele, ż e t r u d n o jo zliczyć. Ł a t w i e j

tradycji.

funkcję

też p r z y p i s a ć

im

oznaczania dobrogo g u s t u u ż y t k o w n i k a , l u b

wtórną
wysokiej

j a k o ś c i w y r o b u . T o , żo t a k niewiolo r o d z i m y c h h e r b ó w pozostaje

W s z y s t k i o te kwestie ledwo t u d o t k n i ę t e

wymagają

n a m y s ł u etnologa w s p ó ł c z e s n o ś c i , b ę d z i e w i ę c c z y m

zapełniać

n u m e r y „ S z t u k i L u d o w e j " — jeżeli redakcja p o z w o l i .

P R Z Y P I S Y
1

R o l a n d Barthes, Mit dzisiaj (w:) t e g o ż a u t o r a , Mit i znak —
w y b ó r e s e j ó w , Warszawa 1970, s. 30—49
J a k w i a d o m o w heraldyce polskiej o b o k znamienia wzroko­
wego (godła i k l e j n o t u ) w y s t ę p o w a ł r ó w n i e ż znak s ł u c h o w y - —
z a w o ł a n i e . Z o b . n p . Słownik
terminologiczny sztuk pięknych,
red.
Stofan K o z a k i e w i c z , Warszawa 1976, s. 174—177
Zobacz na ten t e m a t na p r z y k ł a d : P i o t r K r a k o w s k i , O sztuce
nowej i najnowszej,
Warszawa 1984; A l i c j a K u c z y ń s k a , Wzory
modne w życiu
codziennym,
Warszawa 1983; Reno K o e n i g ,
Potęga i urok mody, Warszawa 1979
* Janusz Tazbir, Kultura
szlachecka — struktura i wzorce oby­
czajowe, (w:) Narodziny
i rozwój nowoczesnej kultury
polskiej,
W r o c ł a w 1976, s. 9—36; t e n ż e , Kultura
szlachecka w
Polsce,
Warszawa 1978; Swojskość i cudzoziemszczyzna w dziejach
kultury
polskiej (pr. zb., red. Zofia Stofanowska) W a r s z a w a 1973;
Tradycje
szlacheckie w kulturze polskiej
(pr. zb., red. Z o f i a Stefanowska),
Warszawa 1976. Zobacz t e ż prace K a z i m i e r z a W y k i , J a r e m y
2

3

Pot.:

Maciszewskiego, Tadeusza Ł e p k o w s k i e g o ,
Bohdana Cywińskiego i wielu innych.

Jerzego

Jedlickiego,

5

Jan S t a n i s ł a w B y s t r o ń , Dzieje obyczajów
w dawnej
Polsce,
t . 1 i 2, Warszawa 1976; Janusz Tazbir, prace cytowane w y ż e j ;
J ó z e f C h a l a s i ń s k i , Społeczna
genealogia
inteligencji
polskiej,
Warszawa 1946. W a r t o w t y m miejscu p r z y p o m n i e ć t a k ż e z b i ó r
z n a k o m i t y c h e s e j ó w o g ł o s z o n y c h w t o m i e : Polaków portret
własny,
(red. Marok R o s t w o r o w s k i ) , K r a k ó w 1979, w y d a n y j a k o suple­
m e n t do w y s t a w y p o d t a k i m s a m y m t y t u ł e m .
6

D z i a ł o się t a k w p r z e c i w i e ń s t w i e do t r a d y c j i zachodnio­
europejskiej, gdzie k a ż d a rodzina m i a ł a s w ó j herb. Z o b . Gert
Oswald, Lexikon
der Heraldik,
L e i p z i g 1984, s. 310, h a s ł o : Połnische
Heraldik.
7

Giłlo Dordles, Człowiek
s. 242—243
8

t a m ż e , s. 284—287

Z. Pijak

zwielokrotniony,

Warszawa

1973,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9928" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9906">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1b72ecead7a5926ec0ed37814fae7b9d.pdf</src>
        <authentication>6a41dbe5d66925fec7e160025792f560</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118087">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3220</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118088">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118089">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3017</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118090">
                <text>Bratanki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118091">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.164-166</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118092">
                <text>Kroh, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118093">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118094">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118095">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118096">
                <text>Antoni Kroh

BRATANKI

Szwendam się po S ł o w a c j i , naiaioj l u b bardzioj systematycznie,

w i e d z i a ł w s p o s ó b wiolcc c h a r a k t e r y s t y c z n y : „ N i e b r o ń i c h , bo

od dwudziestu k i l k u l a t . Z j e ź d z i ł e m ton k r a j autostopom, rowo-

nie rozumiesz w c z y m rzecz. W y , Polacy, lubicie W ę g r ó w , bo ich

kilo­

nio znacio. N i e z a z n a l i ś c i e ich na w ł a s n e j s k ó r z e . " Tymczasem

m e t r ó w p i e c h o t ą . P a r ę r a z y w y j e ż d ż a ł e m t a m za p a ń s t w o w o pio-

rem,

t r o c k o na nartaoh, samocbotlami p r z y j a c i ó ł ,

sporo

k t o ś , c h c ą c z a ł a g o d z i ć n a s t r ó j , z a i n t o n o w a ł czardasza. Ś p i e w a l i ś ­

n i ą d z o — j a k o etnograf i j a k o t ł u m a c z ich prozy. M i a ł e m t a m

m y c h ó r e m , j a k to jest p r z y j ę t e w tamtejszych lokalach i z n o w u

znajomych z n a j r ó ż n i e j s z y c h k r ę g ó w . W czasach, g d y w y j a z d do

b y ł o dobrze. W ogóle S ł o w a c y bardzo p i ę k n i e ś p i e w a j ą . Czardasz

C z e c h o s ł o w a c j i n i e s t a n o w i ł takiogo p r o b l e m u j a k obecnie, b y ł e m

b y l , w przekonaniu gospodarzy, absolutnie s ł o w a c k i — alo t ę

d o ś ć o s ł u c h a n y z r ó ż n y m i s ł o w a c k i m i d i a l e k t a m i , a sam m ó w i ł e m

z ł o ś l i w ą u w a g ę z a c h o w a ł e m j u ż dla siebie.

na tyle biegle, że b r a l i m n i o za swojaka. S t a r a ł e m się w ó w c z a s

Potem s z l i ś m y n o c n ą B r a t y s ł a w ą , o d p r o w a d z a l i ś m y k o l e ż a n k i ,

p r o w o k o w a ć r o z m o w y na t e m a t y polskie, b y o g l ą d a ć m ó j k r a j

mieszkające w domu akademickim i m . A . Suworowa; odrobinkę

z b o k u , oczyma s ą s i a d ó w . Z takiej p e r s p e k t y w y w i d z i się nie­

w y p i l i ś m y , w i ę c s n u ł e m g ł o ś n e dywagacjo, j a k b y to b y ł o , g d y b y

k i e d y rzeczy z d u m i e w a j ą c o , a ż człowiek n i o w i o , czy ś m i a ć s i ę ,

nasz warszawski a k a d e m i k p r z y u l . L u d w i k a K i c k i e g o n a Pradze

ezy z ż y m a ć . TJczucio n i e p o r ó w n y w a l n e z n i c z y m .

t a k ż o b y l i m i e n i a Suworowa, ale k t o ś p o w i e d z i a ł m i z u p e ł n i o

G d y b y m teraz m ó g ł p o s t a w i ć na stole j a d ł a i n a p i t k i , k t ó r y m i
m n i o w c i ą g u t y c h dwudziestu p a r u lat na Słowacji
wj'dalbym

u c z t ę , nio g o r s z ą od niejednego

s ł u s z n i e , ż e b y m b y l cicłio.

ugoszczono,

g ó r a l s k i e g o wosola.

' l a k o t o , na swój p r y w a t n y u ż y t e k , p r z e s u n ą ł e m o kilkaset
k i l o m e t r ó w na p o ł u d n i e g r a n i c ę terenu, gdzio b y ł e m u

siebie

w domu.

Mój przyjaciel W ę g i e r , r ó w n i e ż humanista, z r e s z t ą c z ł o w i e k
wybitnie
królów

węgierskich;

Koszyce

to

koronacyjne

Kassa, B a r d i ó w

—

B a r t fa,

a cala S ł o w a c j a — t o dla niogo zwyczajnie g ó r n o W ę g r y . L e ż ą
Słowaków

t a m w grobach jego bliscy, s t o j ą t a m z a b y t k i — ś w i a d k o w i e jego

bardzo wiele na t e m a t W ę g r ó w . Same najgorsze rzeczy. N i e zna­

n a r o d o w y c h d z i e j ó w . Istnienie narodu s ł o w a c k i e g o jest f a k t o m ,

W

c i ą g u tego

calogo czasu n a s ł u c h a ł e m się od

lazł się, p r z y n a j m n i e j w m o i m t o w a r z y s t w i e , j a k i ś w s p ó ł c z e s n y

k t ó r y m ó j w ę g i e r s k i p r z y j a c i e l w zasadzie p r z y j ą ł

s ł o w a c k i Szwejk, k t ó r y s t w i e r d z i ł b y pojednawczo: „ n i e

m o ś c i , bo cóż m i a ł r o b i ć , ale stara się tej informacji raczej nio

każdy

Madziar w i n i e n t e m u , że M a d z i a r " ; n a t o m i a s t i owszem, raz po
złota

m y ś l sapera W o d i c z k i :

„krótko

m ó w i ą c , M a d z i a r z y to

h o ł o t a " . A jeżcłi k t ó r y ś W ę g i e r c z y m ś się w s ł a w i ł ,

zapewniano

do wiado­

rozpowszechniać.

raz, w n a j r ó ż n i e j s z y c h w a r i a n t a c h i kontokstach p r z e w i j a ł a się

Po 1918, g d y z a w a l i ł y się madziarskio d ą ż e n i a mocarstwowe,
a k r ó l e s t w o W ę g i e r z o s t a ł o drastycznie okrojono, t r a c ą c n i e m a l
dwie trzecie swego t e r y t o r i u m na rzecz C z e c h o s ł o w a c j i , R u m u n i i ,

m n i e , żo z p e w n o ś c i ą nie b y ł to W ę g i e r : P e t ó f i m i a ł s ł o w a c k i c h

J u g o s ł a w i i , a n a w o t Polski i A u s t r i i , dla n a r o d u

r o d z i c ó w , K o s s u t h s ł o w a c k i e nazwisko ( k o ś ń t to w gwarach po-

n a s t a ł y bardzo t r u d n e chwile. N a drzwiach m i e s z k a ń p o j a w i ł y się

ł u d n i o w o s l o w a c k i c h k a p ł o n — cóż za pole do w s p a n i a ł y c h k o n ­

porcelanowo

N i e ! N i g d y ! ) . W czasach stalinowskich wielo z nich w y t ł u e z o n o ,

— c h o r w a c k i i t d . I n t e r e s u j ą c o , że ludzie, k t ó r z y mnie o t y m prze­

wiele dla b e z p i e c z e ń s t w a pochowano, ale jeszcze n i e k i e d y m o ż n a

konywali

je z o b a c z y ć . Ł a t w o na t e n t e m a t d o w c i p k o w a ć , p a t r z ą c z b o k u ;

(również

historycy,

etnografowio,

literaci)

zawszo,

tabliczki

nietrudno

Rusinów,

Rumunów,

C h o r w a t ó w , S ł o w e ń c ó w , k t ó r z y z g o ł a nie p r a g n ę l i

węgierskiej

lepiej s ł y s z e ć . P r ó b o w a ł e m

opieki i starali się spod niej u w o l n i ć , a skoro i m się to wreszcie

ale

Słowaków,

N e m ! Soha!" ( N i e !

sili glos. Widocznie t o , co m ó w i l i , t a k i m się p o d o b a ł o , że chcieli
parę razy d y s k u t o w a ć ,

racje

„Nom!

ilekroć rozmowa zeszła na W ę g r ó w , o d r o b i n k ę za bardzo podno­
nawet

przedstawić

z napisem

węgiorskiego

c e p t ó w ! ) , H u n y a d y b y ł R u m u n e m , Teleki t o r ó d serbski, Z r i n y i

d a w a ł e m s p o k ó j . „ N i o rozumiesz, bo j e s t e ś P o l a k i e m " — m ó w i o n o

u d a ł o , p ł a k a l i zo szczęścia. M o ż n a t a k ż e w y k a z a ć (post f a c t u m ,

m i w t a k i c h p r z y p a d k a c h i ton argument m n i e p r z e k o n y w a ł , bo

naturalnie) n i e u c h r o n n o ś ć p r o c e s ó w h i s t o r y c z n y c h , k t ó r e dopro­

rzeczj-wiśeie nio r o z u m i a ł e m i r z e c z y w i ś c i e jestem P o l a k i e m .

w a d z i ł y do u p a d k u h i s t o r y c z n y c h W ę g i o r .

Na temat kultury

w ę g i e r s k i e j w i e m niewiole, s t y k a ł e m się

Co nie zmienia f a k t u ,

że w wiejskich

gospodacli o d

Tatr

z n i ą w y r y w k o w o , j ę z y k a niestety nie z n a m , w Budaposzeio b y ł e m

i p r z e ł ę c z TJżoeką po A d r i a t y k w c i ą ż jeszcze u s ł y s z e ć m o ż n a w ę ­

wszystkiego jedon raz. M i m o to na Słowacji nieustannie

gierskie p r z e k l e ń s t w a , a na cmentarzach o d c z y t y w a ć w ę g i e r s k i e

rzucały

m i się w oczy p r z e r ó ż n e węgiorskio śkuby — w k u l t u r z o ludowej,

n a g r o b k i . (Mniej więeej co trzeci W ę g i e r mieszka poza g r a n i c a m i

j ę z y k u , sztuce i s t u i n n y c h dziedzinach ż y c i a . G d y b y m więeej

p a ń s t w a w ę g i e r s k i e g o ) . W n i e k t ó r y c h okolicach, n p . na p o ł u d ­

w i e d z i a ł o W ę g r z e c h , z p e w n o ś c i ą d o s t r z e g ł b y m t y c h ś l a d ó w bez

niowej S ł o w a c j i , m n i e j s z o ś ć w ę g i e r s k a s t a n o w i a b s o l u t n ą w i ę k ­

p o r ó w n a n i a w i ę c e j . Jest to rzecz lutwo w y t l u m a c z a l n a : W ę g r z y

s z o ś ć , t a k ż e dzieci s ł o w a c k i o , c h c ą c b a w i ć się z r ó w i e ś n i k a m i ,

r z ą d z i l i S ł o w a c j ą przez

m u s z ą n a u c z y ć się po w ę g i e r s k u . Podobnie jest na

t y s i ą c l a t , nie r z ą d z ą dopiero od l a t

s i e d e m d z i e s i ę c i u , jasne w i ę c , że na Słowacji wielo k a m i e n i i w i o l u
ludzi

mówi

po

węgiersku,

choćby

nieświadomie

Siedmiogrodu, obocnio w granicach

znacznych
Rumunii.

albo

F a s c y n u j ą mnio zarówno odruchy Słowaków, k t ó r z y wbrew
o c z y w i s t y m f a k t o m w y p i e r a j ą się w ę g i e r s k i c h w p ł y w ó w na s w o j ą

t y m b a n a l n y m s p o s t r z o ż e n i c m ze S ł o w a k a m i , r ó w n i o ż (a m o ż o

k u l t u r ę i s t a r a j ą się, czasom w ż a ł o s n y s p o s ó b , z a c i e r a ć po nioj

przodo

ś l a d y , j a k o d r u c h y W ę g r ó w , k t ó r z y w c i ą ż się d z i w i ą , żo S ł o w a c y

wszystkim) z humanistami.

nawot

przestrzeniach

i w b r e w w ł a s n y m i n t e n c j o m . O t ó ż nic daj B o ż o podzielić się
G d y przed

laty,

siedząc,

w w i n i a r n i z g r u p ą m ł o d y c h b r a t y s ł a w s k i c h e t n o g r a f ó w zwiorzy-

d a j ą sobio j a k o ś boz nich r a d ę , a życie po 1918 r o k u toczy się

łom się m i m o c h o d e m , żo bardzo m i brakuje z n a j o m o ś c i j ę z y k a

dalej i r o d z ą się w c i ą ż nowo pokolenia. Ogromnie to ciekawe dla

w ę g i o r s k i o g o , z m r o z i ł e m eało t o w a r z y s t w o . „ A na co ci węgier­

Polaka, bo m o ż e p r z y j r z e ć się k a ż d e m u

s k i ? " „ B o człowiek p o w a ż n i o i n t e r e s u j ą c y się S ł o w a c j ą nie m o ż o

aberracji z osobna, p o n i e w a ż u nas o b y d w a te g a t u n k i w y s t ę p u j ą

nie z n a ć w ę g i o r s k i e g o . " M ó j s ą s i a d

r ó w n o c z e ś n i e : j e s t e ś m y „ S ł o w a k a m i " wobec N i e m c ó w i „ W ę g r a ­

lekko p r z y b l a d ł .

„Taras,

rodzajowi narodowoj

s o m ń r ! " (pieprzysz, oślo!) z a w o ł a ł w p a t r i o t y e z n o - a l k o h o l o w y m

m i " woboc U k r a i ń c ó w , B i a ł o r u s i n ó w i L i t w i n ó w . N i e trzoba się

uniesieniu. A skoro z a p y t a ł e m go n a j u p r z e j m i e j , czy w i e , ile

u

źródeł do d z i e j ó w S ł o w a c j i pisanych jost po w ę g i e r s k u ,

d o w o d z i ć z ogniem w o k u , żo na Ś l ą s k u nio m a absolutnie ż a d n y c h

164

I

i n t e l i g e n t n y , p a t r z y na te sprawy cokolwiek z innoj

s t r o n y . B r a t y s ł a w a t o dla niego Pozsony, miasto

odpo­

nas

wiele n a c h o d z i ć , a b y

spotkać człowieka, k t ó r y

będzie

�p o z o s t a ł o ś c i k u l t u r y n i e m i e c k i e j . N i o p o w i n n o się r ó w n i o ż u ż y w a ć

P a w ł a z Lowoczy, na p r z y k ł a d . O wiolo j o d n a k

słów t a k i c h j a k r y n o k albo szuflada, bo to g o r m a n i z m y . Ś w i o t n i o ,

gdy spojrzy się z b o k u , jost m y ś l e n i e k a t e g o r i a m i n a r o d o w y m i

t y l k o j a k m a m to z r o b i ć , skoro od czasu do czasu m u s z ę iść na

o p r z y r o d z i e : m a ł o co mnie t a k ś m i e s z y , j a k z w r o t y t y p u „ z ł o t a

r y n e k albo zajrzeć do szuflady * G d y o p o w i o d z i a ł o m k i e d y ś w t z w .

polska j e s i e ń " , „ p o l s k i k s i ę ż y c " , „ w l o s k i o n i e b o " , „ g e r m a ń s k i o

kulturalnym

d ę b 3 ' " ( m o g ą t e ż b y ć s ł o w i a ń s k i e albo litewskie), „ c z e s k i o l i p y " ,

t o w a r z y s t w i o a n e g d o t k ę o p r ó b i e śląskiej o r k i e s t r y

zabawniejsze,

g ó r n i c z e j ( K o l e d z y ! A e h t u n g ! T r u m p e t y do m u n t ó w ! Z a c z y n a m y ,

„ r o s y j s k i o b r z o z y " i t d . O f i a r ą tego dziwacznego przyrodniczego

ajns, cwaj, d r a j : Jeszczo Polska nie zginyylaa...) u s ł y s z a ł e m , że

nacjonalizmu p a d ł y m . i n . t a t r z a ń s k i e s z a r o t k i ; za c z a s ó w gali­

jest to h i s t o r y j k a co p r a w d a zabawna, ale m o ż e b y ć w y k o r z y s t a n a

cyjskich zrywano je masowo i przylepiano do k a r t e k z napisem

przez w r o g ó w , jest w i ę c szkodliwa i nie n a l e ż y jej p o w t a r z a ć . —

„ z polskich g ó r i polskich s k a ł p o l s k i g ó r a l dla nas r w a ł " , a b y

Dlaczogo ? — zawolalom n a i w n i e — przecież t a anegdota w y ­

k r z o p i ł y narodowego ducha. Cóż to m u s i a ł b y ć za dochodowy

chwala polski p a t r i o t y z m Ś l ą z a k ó w , a w p ł y w niemczyzny

interes!

na

g w a r ę ś l ą s k ą to f a k t bezsporny! N i e b ę d ę o p i s y w a ć , co m i na to
odpowiedziano, bo to bardzo

smutno.

To na zachodzie. A na wschodzie... P r z y k ł a d pierwszy z brzegu:
reporterka

znanego warszawskiego

Po 1918 r o k u , g d y E u r o p a wschodnia z o s t a ł a

poszatkowana

g ę s t ą siocią granic, s t a n ą ł t r a g i k o m i c z n y p r o b l e m , k t ó r y

tygodnika wybraV,

się na

. L i t w ę . Zawieziono j ą do wzorowego k o ł c h o z u , w k t ó r y m wszystko

nęka

nas do d z i s i a j : j a k r o z p a r c e l o w a ć m i ę d z y licznych a k ł ó t l i w y c h
spadkobierców

wspólny

majątek

Austro-Węgier,

kulturę ? Do

k t ó r e j n p . z n a r o d o w y c h l i t e r a t u r z a l i c z y ć Franza K a f k ę , praskie­

b y ł o zmechanizowane, a k r o w y o d z n a c z a ł y się r e k o r d o w ą mlecz­

go Ż y d a , p i s z ą c e g o po uiomiecku? A l b o J ó z e f a

n o ś c i ą , lecz d z i e n n i k a r k ę z a i n t e r e s o w a ł o przede w s z y s t k i m t o ,

p r z y k ł a d zagadnienia, k t ó r e g o niepodobna r o z w i ą z a ć , g d y ż jest

że

absurdalnio

przewodniczący

nazywał

się Billevicius,

więc

go

zaczęła

postawione.
raczej

Stawiano w ó w c z a s wielo

kategorycznych

Oto

podobnych

p r z e p y t y w a ć na o k o l i c z n o ś ć , czy nie jest a b y k r e w n y m O l e ń k i

zagadnień,

B i l l e w i o z ó w n y ? S p o j r z a ł t r o s z k ę spode ł b a i o d p o w i e d z i a ł

na

sprzecznych, a w s t r a s z l i w y m r e j w a c h u , j a k i w y b u c h n ą ł na stypie

wszelki w y p a d e k , że nie. Dalsza rozmowa na t e m a t osiągnięć koł­

po nioboszczeo A u s t r i i i w c i ą ż joszczo t r w a , n i k t j a k o ś nie d o r w a ł

chozu j a k o ś n i e z b y t się k l e i ł a .

a

Rotlia?

stwierdzeń

wzajemnie

się do g ł o s u , b y p o w i e d z i e ć , że k u l t u r a jost niepodzielna, z a ś

M y ś l ę , że g d y b y m dzisiaj w y b r a ł się rowerom od Huculszczyz-

dzielenie tego co niepodzielne grozi

schizofrenią.

Czy Slowaoy m a j ą c o p y r i g h t na Janosika? J e ż o l i t a k , to co

n y a ż do samych I n f l a n t , n o c u j ą c po s t o d o ł a c h i j e d z ą c po gospo­
(przedo

p o c z ą ć z Janosikiem p o l s k i m , czy s k o n f i s k o w a ć ? Czy k r a k o w s k i

w s z y s t k i m j ę z y k o w ą ) , u s ł y s z a ł b y m o P o l a k a c ł i w i ę c e j i gorzej,

a r t y s t a , k t ó r y m a l o w a ł b o d i a k i na stepie, s t a ł się przez to mala­

dach

i chałupach,

zachowując

maksymalną

mimikrę

niż n a s ł u c h a ł e m się na Słowacji o W ę g r a c h ; a g d y p i s n ą ł b y m

rzem u k r a i ń s k i m ? A jeśli do tego m i a ł c i o t k ę na Polesiu, k t ó r a

s ł ó w k i e m , żo Polacy ostatocznio coś tam- dobrego w k o ń c u uczy­

w chwilach uniesienia w o l a ł a „ s z c z o b tebo ł y c h o " ? (Nie. s ł y s z a ł e m ,

nili,

również

na

tamtych

teronach,

spotkałbym

się zapewne

b y k t o ś z a s t a n a w i a ł się n a d t y m , czy Aleksander

Giorymski,

m a l u j ą c S e k w a n ę , sfrancuzial).

z r e a k c j ą w r o d z a j u : taras, somar!
M y ś l ę r ó w n i e ż , żo p a t r z y ł b y m na m i j a n ą okolicę, nie m a j ą c

Żył w X I X w i e k u na M i ń s z c z y ź n i e o b y w a t e l ziemski, p a n

c h w i l i o d p o c z y n k u od'swojej p o l s k o ś c i : wszystko k o j a r z y ł o b y m i

W i n c e n t y Marcinkiewicz h e r b u D u n i n . P i s a ł po p o l s k u ( z r e s z t ą

się z l o k t u r a m i , k t ó r y m i n a s i ą k ł e m od d z i e c i ń s t w a j a k impregna­

nienadzwyozajnio) i po miejscowomu, m . i n . p r z e t ł u m a c z y ł

tem,

b i a ł o r u s k i „ P a n a Tadeusza". P r z e k ł a d t e n , w y d a n y w W i l n i e ,

n p . z Trylogią.,

wydarzeniami

z -opowieściami

historycznymi. L i t w o !

rodzinnymi,

z wielkimi

Ojczyzno m o j a ! —

jak

na

t ę p i o n y b y ł przez c a r s k ą p o l i c j ę zo s z c z e g ó l n ą z a c i e k ł o ś c i ą , po­

pisał p o l s k i p o o t a o B i a ł o r u s i . Moja r ó w n i e ż , c h o c i a ż n i g d y w ż y c i u

n i e w a ż zapisany

tam

alfabetu

używać

wielkiej psychicznej ojczyzny, w k t ó r e j t a k mocno t k w i ę , że m i to

Postawa

narodowa

u n i o m o ż l i w i a zwyczajno postrzeganie

b u d z ą w i ę k s z y c l i w ą t p l i w o ś c i : p r z e s i e d z i a ł się w w i ę z i e n i u

nio b y ł e m .

mam

intoresować

Ukraina, Białoruś,

osiągnięciami

Litwa

— regiony

mojej

r z e c z y w i s t o ś c i . J a k ż e się

kołchozu

znad

rzeki

skoro w i e m że Neris to W i l i j a , a W i l i j a to p r z e c i e ż

Neris,

„naszych

Możo b y ł o b y z u p e ł n i e inaczej, m o ż e w ł a ś n i e okazja popatrzenia
obecną

rzeczywistość

naszych

dawnych

kresów

będą

łacińskim

Białorusini,

i poglądy

a kwestia,

dopiero

się

którego

rozstrzygała.

polityczne Marcinkiewicza nie
za

rozprowadzanie w ś r ó d c h ł o p ó w ( w ó w c z a s na o g ó l n i e p i ś m i e n n y c h
z r e s z t ą ) ulotok w j ę z y k u

b i a ł o r u s k i m , pieanych alfabetem

ła­

c i ń s k i m , a g i t u j ą c y c h za Powstaniem S t y c z n i o w y m . Marcinkiowicz

s t r u m i e n i rodzica, dno m a złociste i niebieskie lica"?
na

by] alfabetom

oczyma

b y ł d u s z ą miejscowego ś r o d o w i s k a k u l t u r a l n e g o , p r z y j a ź n i ł się
między i n n y m i z Syrokomla i Moniuszką i b y ł t a k i m samym Biało­

ukraińskimi, b'a'oruskimi i litewskimi pozwoliłaby m i dojrzeć

rusinem j a k ci d w a j , to znaczy b y ł t a k samo B i a ł o r u s i n e m , j a k

rzoezy w ich n o w y m w y m i a r z e , z a s k a k u j ą c y m dla m n i e , a oczy­

K a z i m i e r z Przorwa-Totmajor Podhalaninem, J ó z e f K o r z e n i o w s k i

w i s t y m dla s ą s i a d ó w ? Z a ś zostawienie o b u t y c h w i z j i o d s ł o n i ł o b y

Hucułem, Adolf Dygasiński Pińczowianinem. Gdyby ktoś zapytał

nowe h o r y z o n t y poznawczo. G d y b y t a k p r z y j r z e ć się swojej pol­

pana Marcinkiewicza, k i m się bardziej czujo, B i a l o r u s o m czy

skiej duszy nic t y l k o od ś r o d k a , ale r ó w n i o ż z k i l k u

punktów

P o ł a k i o m , biedak nie p o j ą ł b y sensu takiego p y t a n i a i r o b i ł b y m i n ę

z e w n ę t r z n y c h -— cóż b y to b y ł a za niesamowita k w a d r o w i z j a !

jak

Z oczywistych w z g l ę d ó w u k r a i ń s k i , b i a ł o r u s k i i l i t e w s k i p u n k t

kochasz, m a m u s i ę czy tatusia ? W i n c e n t y D u n i n - M a r c i n k i e w i c z

dziocko, napastowane przez

g ł u p i o c i o t k i : kogo

bardziej

widzenia b y ł b y znacznie bardziej w z b o g a c a j ą c y

niż czeski; ze

zwany jost dzisiaj „ o j c e m l i t e r a t u r y bialoruskioj". Podobnie do

w s c h o d n i m i s ą s i a d a m i b y l i ś m y p r z e c i e ż o wiele mocniej zrośnięci

l i t e r a t u r y b i a ł o r u s k i e j zaliczany jest przez naszych wschodnich
s ą s i a d ó w S y r o k o m l a ; Moniuszko u w a ż a n y jost za k o m p o z y t o r a

i bardziej z a l e ź l i ś m y sobio za s k ó r ę .
G d y b y t a k z e s t a w i ć stosunek S ł o w a k ó w , S ł o w e ń c ó w , R u m u ­
n ó w , C h o r w a t ó w do w ę g i e r s k i e g o w k ł a d u w ich k u l t u r ę , P o l a k ó w
i C z e c h ó w — do niemieckiego w k ł a d u w ich k u l t u r ę , U k r a i ń c ó w ,

p o l s k o - b i a ł o r u s k i e g o , g d y ż niomalo c z e r p a ł z miejscowego

folk­

loru.
O t ó ż r ó ż n i c a m i ę d z y obecnym n a r o d o w y m statusem D u n i n -

B i a ł o r u s i n ó w i L i t w i n ó w — do polskiogo w k ł a d u w ich k u l t u r ę ,

-Marcinkiewicza a statusem Przerwy-Tetmajera

p o w s t a ł a b y rzocz dla naszej samowiedzy bardzo p o ż y t e c z n a , a dla

ich o d m i e n n y m s a m o o k r o ś l e n i u , lecz na t y m , że Podhalanie nie

p r z y s z ł y c h p o k o l e ń arcyzabawna, g d y ż m y ś l e n i e o k u l t u r z e w ka­

w y o d r ę b n i l i się w n a r ó d , z a ś B i a ł o r u s i n i t a k . N i k t nie nazwio

tegoriach n a r o d o w y c h , obecnie

jakże

często w naszym

kącie

nio polega

Tetmajera pisarzem p o l s k o - p o d h a l a ń s k i m , natomiast

E u r o p y , b ę d z i e zapewno k i e d y ś t r a k t o w a n e z t ą s a m ą ż y c z l i w ą

m o ż n a nazwać kompozytorem polsko-białoruskim

w y r o z u m i a ł o ś c i ą , z j a k ą m y dzisiaj odnosimy się do

muzyki

suporna-

na

Moniuszkę

(jośli

wpływ

bialoruskioj na jego t w ó r c z o ś ć jest u d o w o d n i o n y , nio

ukowogo zagadnionia d a w n y c h s t u l e c i : ilo a n i o ł ó w m i e ś c i się na

znam się na t y m , ale bardzo m o ż l i w e ) , g d y ż B i a ł o r u s i n i w c i ą g u

k o ń c u s z p i l k i ? D a w n a i niedawna historia r z ą d z i r ó w n i e ż naszym

X I X w i o k u s t a l i się o d r ę b n y m narodem w nowoczesnym rozumie­

poczuciem h u m o r u i po prostu nio m a m y d o ś ć siły, a m o ż o o d w a g i ,

n i u tego s ł o w a .

by z u ś m i e c h o m p o t r a k t o w a ć s p ó r w k w e s t i i p o ł s k o ś c i - n i o i u i e c kości

Wita

Stwosza

i

słowackości-węgierskości

jego

ucznia,

D z i w n e t o widowisko, g d y k t o ś fałszywie postawi p r o b l e m ,
a i n n i bez c h w i l i zastanowienia p r z y j m u j ą owo b ł ę d n e z a ł o ż e n i e

165

�i s t a r a j ą się j a k n a j m ą d r z o j , j a k najrzotolnioj r o z w i ą z a ć k w e s t i ę

z e s p ó l „ M a z o w s z e " ś p i e w a ł „ K u k u l o c z k ę " , a że p o c i ą g n ą ł za s o b ą

z n a t u r y swojej n i e r o z w i ą z y w a l n ą i b i e d z ą się s t r a s z l i w i e Jeszcze

k o l e g ó w , b y ł a z tego g r o m k a afera). Niwelacja p o d o b n y c h nastro­

dziwniejsze, gdy w i ę k s z a grupa ludzi z o c h o t ą p r z y j m u j e b ł ę d n e

j ó w w znacznym s t o p n i u n a s t ą p i ł a , g ł ó w n i e z p r z y c z y n y rewo­

z a ł o ż e n i e dlatego t y l k o , żo d o t y c z y ono ich n a r o d u i odsuwa na

l u c j i s p o ł e c z n e j , w y ł a n i a n i a się k o l e j n y c h p o k o l e ń

bok logikę, a b y p o p r a w i ć sobie samopoczucie. P r z y g l ą d a ł o m się

0 robotniezo-chlopskim rodowodzie i t d . , alo przocież c z t e r d z i e ś c i

z c i e k a w o ś c i ą , a i z l e k k i m rozbawieniem, g d y s ł o w a c c y przyjacielo

l a t to z b y t m a ł o , b y k w e s t i ę t ę calkowicio z e p c h n ą ć w p r z e s z ł o ś ć .

w bardzo p r y n c y p i a l n y s p o s ó b s t a w i a l i k w e s t i ę , na ile S ł o w a k i e m

Dawny

b y l L a s z l ó M o d n y a n s z k y , w y b i t n y malarz, p o t o m e k szlacheckiego

raz po raz daje o sobie z n a ć . J e s t e ś m y u w a r u n k o w a n i h i s t o r i ą

podział

r-a n a r o d y

„historyczne"

i

„niohistoryczno"

r o d u w ę g i e r s k i o g o znanego od ś r e d n i o w i e c z a , k t ó r y s p o r ą część

1 nie m a co tego f a k t u i g n o r o w a ć , t y l k o s p o j r z e ć na rzecz z pow-

ż y c i a s p ę d z i ł n a r o d z i n n y m Spiszu, m a l u j ą c tamtejszo

pojzażo

r.ego dystansu — t o znaczy n i e w y p i e r a ć się swoich u c z u ć i o d ­

i t y p y ludowo. Co m n i o przede w s z y s t k i m u b a w i ł o , to zapalczy-

r u c h ó w , ale d o d a ć do n i c h z d r o w y r o z s ą d e k i s z c z y p t ę poczucia

w o ś ć , k t ó r a d y s k u t a n t o m m y l i ł a się z p a t r i o t y z m e m , oraz oczy­

humoru.

w i s t a niekonsekwencja w p o g l ą d a c h : ci sami, k t ó r z y g o t o w i b y l i
u z n a ć Mednyanszkiego

za p ó ł - S l o w a k a , p o n i e w a ż m i e s z k a ł

na

Kwest &gt;a „ p s y c h i c z n e j o j c z y z n y " , aczkolwiek t r u d n a do zde­
finiowania,

przocież istnieje. M o j ą p s y c h i c z n ą o j c z y z n ą s ą nio

Spiszu i b y ł s ł a w n y m a r t y s t ą , norwowo zaprzeczali w ę g i e r s k i m

t y l k o tereny, na k t ó r y c h r o z g r y w a się Tryłogia,

w p ł y w o m na k u l t u r ę swojogo n a r o d u . Jasne, żo istnienie wiolkiego

i wiele i n n y c h ks.in.zek, k t ó r o wo i n n i e w r o s ł y , alo i S ł o w a c j a ;

Pan

Tadeusz

z i o m k a , c h o c i a ż W ę g r a , p o p r a w i a ł o i m samopoczucie, л p o n i e w a ż

parę

b y l i z niego d u m n i , w i ę c chcieli go j a k o ś o k i e ł z n a ć , d o s t o s o w a ć

p a t r z a ł e m na T a t r y z jednej s t r o n y i bardzo p r a g n ą ł e m z o b a c z y ć

lat

dzieciństwa

spędziłem

w

Bukowinie

Tatrzańskiej,

do swoich potrzob. Jedne f a k t y z ż y c i a Mednyanszkiego n a d a w a ł y

je z drugiej, alo nie b y ł o m i to w ó w c z a s dane. S ł o w a c j a

się do tego celu, inne nie. W i ę c t a p r z e r a ż a j ą c a ł a t w o ś ć , z j a k ą

dla

natychmiast

posortowano

fakty

na

przydatno

i

mnie tajemniczym przedłużeniom

Podhala,

była

romantyczną,

nieprzydatne

p r z e b o g a t ą k r a u i ą , i s t n i e j ą c ą g ł ó w n i e po t o , a b y nasi w s p a n i a l i

i w z a l e ż n o ś c i od tego p ó ź n i e j jo t r a k t o w a n o . T a k oto dzięki Sło­

z b ó j n i c y m i o l i gdzio r a b o w a ć . W s p o m i n a m dzisiaj z u ś m i e c h o m

w a k o m z o b a c z y ł e m k o m p l e k s y polskie, alo po raz pierwszy w ż y ­

to naiwno spojrzenie dziocka, ale t o m o ż o d z i ę k i n i o m u u k a z a ł o

ciu z dystansu, boz w s p ó ł u c z e s t n i c t w a .

się po latach k i l k a t o m ó w s ł o w a c k i e j p r o z y w m o i m p r z e k ł a d z i e .

Po m i e s i ą c u w r ó c i ł e m do P o l s k i : t r a f oh ciał, że a k u r a t w sam
Historiografia

używa

S ą d z ę , ż e m a m p r a w o n a z w a ć się przyjacielem S ł o w a k ó w i m i ­
ł o ś n i k i e m ich k u l t u r y , szczerze l u b i ę ich j ę z y k , a przocież ś m i e s z y

ś r o d o k s z a l e ń s t w a kopernikowskiego.
niekiedy t e r m i n ó w .

„Nerudy

histo­

m n i e nieustannie,

c ó ż na t o p o r a d z ę , g d y bohaterowie

kostiumowego, subtelni a r y s t o k r a c i z Pustelni

ostrożnością

Woroszycki

p r z y k ł a d , m ó w i ą do siebie po s ł o w a c k u ; r o b i to na m n i o w r a ż e n i e ,

zagadnienia

j a k g d y b y o r d y n a t M i c h o r o w s k i p r o w a d z i ł p r z y stolo k o n w e r s a c j ę

i

licznymi

zasti z e ż o n i a m i ,

w swej z n a k o m i t e j k s i ą ż c e Pod berłem

Henryk

Habsburgów,

„ N a r ó d historyczny" to taki, k t ó r y mial żywą

i d e ę p a ń s t w o w ą , historyczne prawo publiczne,

terytorium,

na­

rodowe symbolo — s ł o w e m t a k i , k t ó r y b y ł p o d m i o t e m h i s t o r i i

gwarą

Parmeńskiej

filmu

r y c z n o " i ,,niohistorycz.no". O k r e ś l o n i a te stosuje, zo z r o z u m i a ł ą

narodowościowe.

na

podhalańską.

Obecne r ó ż n i c e m i ę d z y d a w n y m i n a r o d a m i

„historycznymi"

a „ n i o h i s t o r y c z n y m i " to f a s c y n u j ą c y t e m a t badawczy, n i e k i e d y

p o l i t y c z n e j . N a r ó d „ n i e h i s t o r y c z n y " to n a r ó d bez t r a d y c j i p a ń ­

t r a g i k o m i c z n y , n i o k i e d y p a t e t y c z n y i groteskowy zarazem, zu­

stwowej lub z t r a d y c j ą t a k o d l e g ł ą , żo a ż l e g e n d a r n ą (np. W i e l k i e

p e ł n i e n i e t k n i ę t y przez e t a t o w y c h n a u k o w c ó w , mocno d r a ż l i w y

rzeczy­

i na ogół n i o c e n z u r a ł n y , c z y l i c o ś dla prawdziwego smakosza.

wistej siły p o l i t y c z n e j , n a r ó d boz wykrystalizowanego poczucia

D o p r a w d y t r u d n o orzoc, gdzio opracowanie takiego t o m a t u w y ­

t o ż s a m o ś c i , niezdolny do p r ó b sterowania w y d a r z e n i a m i na s w o j ą

w o ł a ł o b y ż y w s z e reakcjo — czy p o ś r ó d i n t e l o k t u a l n o j e l i t y naro­

korzyść.

du, k t ó r y joszczo sto p i ę ć d z i e s i ą t l a t t e m u b y ł w p o r ó w n a n i u

Morawy,

R u ś Kijowska),

Decydując

aktualnio

się na

znaczne

nie

stanowiący

uproszczenie

powiedzioć

m o ż n a , ż e w naszej części E u r o p y w pierwszoj p o ł o w i e X I X w i o k u

do s ą s i a d ó w pariasem,

istniał

ale proces ten nio z d ą ż y ł joszczo u c u k r o w a ć się w psychice zbio­

wyraźny

podział

na

narody

„historyczne"

(Niomcy,

a teraz ich „ d o ś c i g n ą ł i

prześcignął",

Polacy, W ę g r z y , Rosjanie) i „ n i o h i s t o r y c z n e " ( S ł o w a c y , R u s i n i ,

rowej, czy t e ż w narodzie, k t ó r y przed w i o k a m i s t a n o w i ł euro­

S ł o w e ń c y i i n n i ) . F o r m ę p o ś r e d n i ą m i ę d z y narodem

p e j s k ą p o t ę g ę , a obecnie t w o r z y niewielkie p a ń s t w o , z a ś z nio-

„historycz­

n y m " a „ n i o h i s t o r y c z n y m " przoz pewion czas stanowili

Czesi.

M n i e j w i ę c e j od czasu W i o s n y L u d ó w , z r ó ż n y m n a t ę ż e n i e m
i w r ó ż n y m tempie, n a r o d y „ n i o h i s t o r y c z n e " p r z e i s t a c z a ł y się
w „historyczno". W roku

1918 w i ę k s z o ś ć s p o ś r ó d n i c h

dobiła

się p a ń s t w o w o ś c i . W y t y c z e n i e n r ę d z y n i m i s p r a w i e d l i w y c h , nie­

carstwowości

pozostały

mu

tylko

wspomnienia

i ziomkowie

z obcym obywatelstwem ?
To w s p a n i a ł o , że jestem a k u r a t P o l a k i o m , g d y ż u nas kwestia
ta przedstawia

się n a j c i c k a w i e j ; s y n d r o m

bijącego

i bitego,

k o m p l e k s y niższości i w y ż s z o ś c i t a k misternie s p l o t ł y się ze s o b ą ,

p o d w a ż a l n y c h granic, u w z g l ę d n i a j ą c y c h racje gospodarcze, histo­

że t y l k o s t a n ą ć i p o d z i w i a ć . M a m y w s p a n i a ł o t r a d y c j e o b r o n y

ryczne i etnograficzne wszystkich zainteresowanych

p o l s k o ś e i przed z a b o r c ą i p o c h o d z ą c e z tej samej epoki t r a d y c j e

niemożliwo.

Terytoria

mieszące

stanowiły

stron b y ł o

regułę,

kryteria

1

historyczne n a j c z ę ś c i e j stał ." w s p r z e c z n o ś c i z e t n i c z n y m i .
dziło

Zro­

to liczne k o n f l i k t y , n i e w y g a s ł o w ludzkiej ś w i a d o m o ś c i po

zgoła odmienne. P r z y k ł a d pierwszy z brzegu — dzioci z W r z e ś n i ,
bite za t o , żo uparcie m o d l i ł y się po p o l s k u ; a iluż o b y w a t e l i
najjaśniejszej

Rzeczypospolitej

było bitych

za t o , że m o d l i l i

s ę n i l , po polsku? Dzieci r ó w n i e ż . . .

dziś dzioii.
Po I I w o j n i e ś w i a t o w e j p a ń s t w a E u r o p y ś r o d k o w e j i p o ł u d ­

W X I X w i e k u Polacy stanowili n a r ó d w y z y s k u j ą c y i w y z y s k i ­

niowo-wschodniej, k t ó r y c h wzajemne stosunki jeszcze przed k i l ­

w a n y j e d n o c z e ś n i e Co w i ę c e j , oba to aspekty znakomicie w s p ó ł ­

k o m a l a t y pchli! b y ł y spraw spornych, b u d z ą c y c h silne emocjo,

i s t n i a ł y w zbiorowej m o n t a l n o ś c i i n i k o g o to nio d z i w i ł o . F a k t ,

z o s t a ł y zintegrowano j e d n y m systemem

społeczno-politycznym

i gospodarczym. P o c i ą g n ę ł o t o za s o b ą k o n i e c z n o ś ć

unifikacji

żo p o l s k o ś ć b y ł a m i a ż d ż o n a , a nie d a ł a się z m i a ż d ż y ć , bo w jej
obronie

zdobywaliśmy

s i ę na

największe

ofiary,

znany

jest

ś w i a d o m o ś c i s p o ł e c z n e j n a r o d ó w o o d m i e n n y c h , c z ę s t o sprzecz­

każdemu.

n y c h t r a d y c j a c h , m a j ą c y c h wobec siebie wciąż, n i e w y g a s ł o pre­

dziedziny — m i a n o w i c i e , ż e Polacy woboe U k r a i ń c ó w , B i a ł o r u ­

tensje.

Zabrano

się do tego z w i e l k ą e n e r g i ą , o b i e c u j ą c

Pozostaje

do stwiordzonia d r u g i

fakt

z tej

samej

sobie

s i n ó w i L i t w i n ó w b y l i narodem w y z y s k u j ą c y m . Niepodobna w y ­

z b y t wiele w z b y t k r ó t k i m czasie. ( N p . W ę g r o m u s i ł o w a n o prze­

m i e n i ć t u t a j w s z y s t k i c h p r z y c z y n , d l a k t ó r y c h t r u d n o jest n a m

b u d o w a ć ś w i a d o m o ś ć , głosząc w ś w i ą t e k i p i ą t e k , żo ich k u l t u r a

p r z y j ą ć ten f a k t do w i a d o m o ś c i ze w s z y s t k i m i tego konsekwencja­

b y ł a b y n i c z y m boz w p ł y w ó w s ł o w i a ń s k i c h . I r r a c j o n a l n e n a c i s k i

m i , ale jedno w y d a j e się p e w n o : d o p ó k i się z t ą k w e s t i ą psychicznie

wywołują

irracjonalne reakcje,

i tak m ó j węgierski przyjaciel

j a k o sztubak demonstracyjnie w y s z e d ł z k i n a , g d y na ekranio

1

inteligentów

nie u p o r a m y , s ł o w a „ L i t w o ! Ojczyzno m o j a ! " ,

wypowiadane

w obecnych w a r u n k a c h , b ę d ą b r z m i e ć o d r o b i n ę dziwnie.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9929" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9907">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/66bcf794243235b3dee824411e2d32aa.pdf</src>
        <authentication>6d580f3d211ab61a5716d9361b6e9a90</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118097">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3213</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118098">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118099">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118100">
                <text>..."Leć listeczku w drogę, bo ja iść nie mogę." Kilka uwag o wierszowanych listach miłosnych / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118101">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.126-129</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118102">
                <text>Kolbuszewski, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118103">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118104">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118105">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118106">
                <text>Jacek Kolbuszewski

LEĆ LISTECZKU W DROGĘ, BO JA IŚĆ NIE M O G Ę " .
KILKA U W A G O WIERSZOWANYCH

Bohater n o w e l i Feliksa G w i ż d ż ą Urlop

ze z b i o r u Obrazy

LISTACH

MIŁOSNYCH

na

w a n y c h ustoreotypizowane f o r m u ł y otwarcia t ę n i e z w y k ł ą w a ż n o ś ć

szkle (1926) o t r z y m a w s z y w r. 1917 s w ó j pierwszy po trzech latach

p o d k r e ś l a j ą nieraz z jeszcze w i ę k s z ą m o c ą . B y w a t a k , że a u t o r —

w o j o w a n i a w a u s t r i a c k i m m u n d u r z e u r l o p n i m d o t a r ł do c h a ł u p y

nadawca l i s t u — w r ę c z p o w o ł u j e się w n i c h na o t r z y m a n y magicz-

swoich o j c ó w w k t ó r o j ś z p o d t a t r z a ń s k i c h wiosek, z a s z e d ł do

n y , n i o z w y k ł y —• s y m b o l i c z n y , czasom nawet b o s k i znak,

k a r c z m y , b y s i ę n a p i ć w ó d k i , k i e d y z a ś się joj n a p i ł , p o c z u ł

k a z u j ą c y m u napisanie l i s t u :

w sobie o g r o m n ą siłę i zdjęła go c h ę ć , b y się z k i m s p r ó b o w a ć ,

„Przyleciał słowiczek

ale że nikogo na drodze a k u r a t nie b y ł o , przeto z a b r a ł się do

S i a d ł m i na stoliczek

s ł u p ó w telegraficznych i o b a l i ł ich siedem, co

Przyniósł m i nowinę,

przerwanie

łączności wywołało

alarm

spowodowawszy

w jednostce

wojskowej

na­

Że m a m p i s a ć do ciebie w d a l e k ą k r a i n ę

w p o b l i s k i m miasteczku. W k r ó t c e s p r a w c ę c a ł e g o zamieszania

A n i k u k u ł e c z k a t a k p i ę k n i e nie k u k a ,

u j ę t o , p r z e s ł u c h a n o , nie t a j ą c , ż e za t e n s a b o t a ż o c z e k i w a ć m o ż e

J a k moje serduszko do twojego p u k a

k a r y ś m i e r c i i z a m k n i ę t o . W celi T o m e k , ś w i a d o m swej s y t u a c j i ,

Siadam p r z y s t o l i k u

m y ś l a ł n a j w i ę c e j o J a d w i s i i „ p o s t a n o w i ł do niej n a p i s a ć . O s t a t n i

W swojem p o k o i k u

m o ż e list. C h o ć b y i p r z y s z ł a do niego, t o nie z d ą ż y p o w i o d z i o ć

Stolik się k o ł y s z e

jej wszystkiego...

A j a liścik p i s z ę ( . . . ) " ;

2

U s i a d ł na w y r k u , p o r w a ł zostawiony m u p o d s t ę p n i e

papier

i o ł ó w e k i z a c z ą ł z w o l n a u s t a w i a ć słowo obok s ł o w a . . .
Do stołu
papier

„ W i e l c e Szanowna P a n i ! ! !
P r z y l e c i a ł słowiczek siad na m ó j stoliczek i t a k ś p i e w a w y szpiewuje ze P a n i ode m n i e l i s t u oczekuje. Sziadam do s t o l i k a

siadam,

i t a k sobie m y ś l ę j a k b y go n a p i s a ć ż e b y b y ł o grzecznie i j a k

rozkładam.

I m i e n i e m M a r i i i Joj syna

b y go z ł o r z y ć ż e b y P a n i r ą c z k i c h c i a ł y go r o z ł o ż y ć , i usta prze­

w i t a m się z t o b ą , j e d y n a —

c z y t a ć i z P a n i ą p i ę k n i e się p r z y w i t a ć . ( . . . ) " ;

3

„ B ł a n k e n s e e 24.2.15

spośród tysięcy wybrana,
w y b r a n a i ukochana.

Najmilsza i n a j u k o c h a ń s z a

Z T o b ą się J a d w i ś

W pierwszych s ł o w a c h mego pisania:

witam,

Stefciu!

o t w o j e zdrowie p y t a m ,

W n i e d z i e l ę r a n i u t k o s ł o n e c z k o świeciło,

0 t w o j e zdrowie i powodzenie,

U s n ą ć m i nie d a ł o j e n o m i ę b u d z i ł o ,

moje t y , moje

B y ci liścik z a c z ą ć p i s a ć t a k do m n i e m ó w i ł o . ( . . . ) " * ;

pocieszenie...

Przez wszystkie g ó r y i g ó r p a g ó r k i ,

„ P a t t e n s e n dnia 2 marca

zielone ł ą k i i b i a ł e c h m u r k i ,

1915

Szanowna K a s i u !

przez k w i a t p a c h n ą c y , r ó ż ę c z e r w o n ą ,

W n i e d z i e l ę rano, n a d s a m y m p o r a n k i e m , p r z y s z e d ł do m n i e

leluję z ł o t ą w halach z ł o c o n ą ,

s t r ó ż a n i o ł ze z i e l o n y m w i a n k i e m i t a k m i p o w i e d z i a ł , b y m se

przez wszystkie noco, d n i i m i e s i ą c e ,

nie z a s p a ł a , żebym

1 przez to r o k i , w o j n ą

rano

krwawiące,

przez m i ł o ś ć , co się sama s p r a w i ł a ,

raniusieńko,

do ciebie, K a s i u , liścik n a p i s a ł a .
ubrałam

się b i e l u s i e ń k o ,

wzięłam

Wstałam
kawałek

p a p i e r u b i a ł e g o , zaczynam list p i s a ć do serduszka twego. ( . . . ) " * ;

p y t a m , c z y ś jeszcze t a , coś b y ł a .

„ K o h a n a Zośu

T o m e k g o r z a ł . R ę k a m u się t r z ę s ł a , l i t e r y wielkie,

poprzegibano

Przysed m i p o w i e d z i e ć sam Paniozus z nieba ze ci n a

ten

na r ó ż n o s t r o n y nio u m i a ł y się ł ą c z y ć w s ł o w a , k t ó r o k ł ę b i ł y się

liścik j u z o d p i s a ć trzeba. M i a ł a m ci n a p i s a ć n a listeczku r u ż e

w n i m i r o z ł a z i ł y p o d o ł ó w k i e m . (...) T o m e k nie p i s a ł z d a ń , jono

w i a t r m i liścik z e r w o ł piszom na papierze. B i o r ę się za p i ó r o

te i owo s ł o w a , s ł o w a konieczno i n a j w a ż a i o j s z o

(...)."

1

mocze w atramencie d y j a liścik pisze w i e c z o r n y m momencie.

G d y b y nowela G w i ż d ż ą o n i e f o r t u n n y m c.k. u r l o p n i k u do­

W i a t r h m ó r y rozgania m o j a g ł u w k a umenczona n a d l i s t e m sie

s t ą p i ł a reedycji na p r z y k ł a d w „ B i b l i o t e c e N a r o d o w o j " , komen­

s k ł a n i a . H o e i a ż g ł ó w k a umenczona i oczy się m r u ż ą h c i a ł a m ci

t a t o r t e k s t u zapowne nio o m i e s z k a ł b y z a z n a c z y ć , żo ó w l i s t , cłioć

n a p i s a ć k a r t e c z k ę n i e d u ż ą k a r t e c z k ę nie d u ż ą terograniastowom

nosi na sobie ś l a d y dyskrotnej literackiej stylizacji, posiada bardzo

ż e b y ś so w i o d z i a ł a zo tensknio za t o b o m . ( . . . ) " .

wiele z n a m i o n rzetelnego a u t e n t y k u i napisany z o s t a ł z d o b r ą

6

W t y c h f o r m u ł a c h o t w i e r a j ą c y c h pisanie, list j a w i się j a k o

Znajomością reguł rządzących ludową epistolografią. A u t o r dał

c z y n n o ś ć szczególnie p o d n i o s ł a i uroczysta nie t y l k o dlatego, ż e

t u nio t y l k o d o w ó d sporej w i e d z y psychologicznoj, ale w i d o m i o

jest s p o ł n i e n i e m magicznego j a k i e g o ś , n i e m a l

t a k ż e s p o ż y t k o w a ł j a k i e ś d o ś w i a d c z e n i a w ł a s n o c z ł o w i o k a pocho­

polecenia danego przez „ s ł o w i c z k a " i „ s ł o ń c e " , a n a w o t przoz

d z ą c e g o ze w s i , syna n i e z a m o ż n y c h g ó r a l i z O d r o w ą ż a n a Pod­

a n i o ł a s t r ó ż a i samego Pana Jezusa, ale t a k ż e dlatego, ż e jest t o

halu,

w

czasie wielkiej

wojny

żołnierza

legionów.

Wiodział,

nadprzyrodzonego

c z y n n o ś ć w s z c z e g ó l n y s p o s ó b r y t u a l i z o w a n a , co w i d a ć w j e d n y m

m u s i a ł w i e d z i e ć , j a k i e l i s t y i j a k g o r e j ą c pisali jogo f r o n t o w i

z przykładów

kolodzy. W i o d z i a ł t e ż , ż e ó w list s p r a w i a ć m o g ą c y na n i e w t a j e m ­

a u t o r k i l i s t u , wyborze „ p a p i o r u b i t ł e g o " — l u b t y l k o papieru

niczonym
zawiera

czytelniku wrażenie
„słowa

najważniejsze

d o s y ć ubogiego
i konieczne"!

w

informacje,

Solidna

wiedza

w

doborze

stroju

(„ubrałam

się

bielusieńko")

z r a c j i n i e m o ż n o ś c i pisania „ n a listeczku r u ż e " . H i e r o f a n i z a c j i
podlega t a k ż e pora pisania l i s t u , j a k ż e się t u b o w i e m mocno p o d ­

a u t o r a o k u l t u r z e ludowoj znajduje t u w y r a z t a k ż e w fakcio, żo

k r e ś l a , że list pisany jost w n i e d z i e l ę b ą d ź w „ w i e c z o r n y m m o ­

T o m o k s w ó j list pisze w a r e y w a ż n o j s y t u a c j i ż y c i o w e j . Zastoso­

mencie",

w a n a przez T o m k a f o r m u ł a o t w a r c i a , o p i s u j ą c a proces zabierania

k t ó r a w istocie rzeczy jest j e d y n y m czasem w o l n y m c i ę ż k o pra­

się do pisania

jest

pierwszym sygnałem

ważności

c h ę c i zaakcentowania

ważności

tej

pory,

owej

c u j ą c e g o c z ł o w i e k a ! Sens t y c h w a r t o ś c i u j ą c y c h z a b i e g ó w o d s ł a n i a ,

sytuacji i f a k t u . Znamienne jost, żo w l u d o w y c h listach wierszo­

z r e s z t ą n i e p r z y p a d k o w o , fragment drugiego z w y ż e j danych p r z y -

126

listu

jakby w

�k ł a d ó w , skierowanego do „ W i e l c e Szanownej P a n i " ( z w r o t ton

s p e ł n i e n i a jego estetycznych o c z e k i w a ń , j a k tego dowodzi frag­

podobnio j a k apostrofy do „ K o c h a n e j Z o s i " czy „ S z a n o w n e j K a s i "

m e n t jednego z l i s t ó w Genowefy K . z Podsarnia,

wprowadzone z o s t a ł y

j u ż do „ ś r o d k o w e j " — ściśle informacyjnej części l i s t u : ,,(...)

„ z z o w n ą t r z " , spoza k o n w e n c j i ludowej

przynależny

liet

i nie w i e m czy ci jesce t a k i e l i s t y p i s a ć cy c i fię podoba c y nie

u t r a f i ł w oczekiwania adresatki, b y b y ł p i ę k n y t a k ż e w swojej

bo nie w i e m cy ci sie bodobajo cy ci się nie z n u d z i ł o c y t a ć t a k i e

materialnej

l i s t y troho z wierszem bo j a k nie lubis t a k i e c z y t a ć t o cię bardzo

epistolografii):

autorka

postaci,

listu

daje

uzyskanej

wyraz pragnieniu, b y

przez

misterne,

wielokrotne

przepraszam

złożonie p a p i o r u .
O t ó ż sens i w a ż n o ś ć o w y c h magicznych z n a k ó w •— p o l e c e ń

1 1

zo c i t a k i e piszem j a k nie lubisz ( . „ ) " , W p r z y ­

t o c z o n y m p r z y k ł a d z i e m a m y do czynienia z w i e d z ą o k u l t u r o w e j

nadawcy

i n n o ś c i adresata, ale troska o w y p e ł n i e n i e o c z e k i w a ń odbiorcy

l i s t u , lecz na s z c z e g ó l n y m p o d k r e ś l e n i u w a ż n o ś c i osoby adresata

l i s t u p o j a w i a się t a k ż o i w t o d y , g d y n a l e ż y o n do tego samego

j a k o t a k w a ż n e j , ż e p a m i ę t a j ą , o niej s y m b o l i c z n y s ł o w i c z e k , s ł o ń ­

k r ę g u , co nadawca.

polega nie n a d o w a r t o ś c i o w y w a n i u osoby a u t o r a —

ce, A n i o ł S t r ó ż i n a w e t sam P a n Jozus. Co w i ę c e j , f o r m a ekspresji

I n n y m w a ż n y m olomentom f o r m u ł y o t w a r c i a l i s t u jest p o w i ­

u c z u ć p e ł n i t u rolę i d e n t y c z n ą m i a r y wielkości czy t o szacunku

tanie — ono b o w i e m oznacza rzeczywiste n a w i ą z a n i e k o n t a k t u

czy siły z w i ą z k u uczuciowego ł ą c z ą c e g o n a d a w c ę z adresatem.

m i ę d z y n a d a w c ą i adresatem. P o w i t a n i e t o u t r z y m a n e m o ż e b y ć

Znamiennie d o w o d z ą tego c z ę s t o p o j a w i a j ą c e się w t y c h

formu­

w bardzo r ó ż n y c h konwencjach, o d p e ł n e g o p a t o s u szacunku a ż

łach o t w a r c i a l i s t u elementy m o t a l i t e r a c k i o . F o r m u ł a o t w a r c i a

po ś w i a d o m ą l u d y c z n o ś ć . N i e m a ż e l a z n e j r e g u ł y w y z n a c z a j ą c e j

s ł u ż y zatom t a k ż e do jawnego okazania w i e l k o ś c i s t a r a ń w ł o ż o ­

miejsce p o w i t a n i a w s t r u k t u r z e l i s t u . T a m jednak, gdzie m a m y

nych w wykoneypowanio listu, t a k ż e wtody, gdy autor niepiś­

do czynienia z f o r m u ł ą r o z b u d o w a n ą , p o j a w i a się ono

m i e n n y k o r z y s t a ł z p o ś r e d n i c t w a osoby u m i e j ą c e j p i s a ć , j a k o t y m

ś r e d n i o po zasygnalizowaniu magicznego

ś w i a d c z y list zapewno j a k i o j ś dziewczyny p r z e b y w a j ą c e j sezono­

k o n i e c z n o ś ć napisania l i s t u i wprowadzenia refleksji

wo n a

tycznej. N a p r z y k ł a d :

robotach

robrych w Niomczeeh, d a t o w a n y

w

Zobten

( S o b ó t c e ) 1 marca 1915 r o k u :

znaku

S i a d ł na m ó j stoliczek

bo t y l k o sam P a n B ó g wie, j a k j a cię m i ł u j ę !

Przynosi m i nowinę

Zachodzi s ł o n e c z k o za coniajskim d w o r o m ,

Ż e m a m p i s a ć do ciebie w d a l e k ą k r a i n ę

p i s z ę j a ten liścik w n i e d z i e l ę wieczorem,

A n i k u k u ł e c z k a t a k p i ę k n i e nie k u k a

bo moje oczy t r z y nocy nie s p a ł y ,

J a k moje serduszko do twojego p u k a
7

t y l k o do ciebie, siostrzyczko, liścik u k ł a d a ł y . ( . . . ) " .
„ A u t o t e m a t y z n i " ludowogo l i s t u w y r a ż a te samo t r o s k i ,

Siadam p r z y s t o l i k u
które

W swojem p o k o i k u

b y ł y u d z i a ł o m w i e l k i c h p o o t ó w , g d y p r z e d m i o t e m i c h starania

Stolik się k o ł y s z o

b y ł o , a b y j ę z y k t o w y r a z i ł , co m y ś l i g ł o w a — z t ą w s z a k ż e (może)

A j a liścik p i s z ę

r ó ż n i c ą , iż nadawca ludowego l i s t u m a stale na uwadze skon­

P o d a j ę ci r ą c z k ę przoz wysokie drzewa

kretyzowanego personalnie adresata — k o n k r e t n y o b i e k t d z i a ł a ń

W i t a m się z t o b ą t a k j a k się w i t a ć trzeba

p e r s w a z y j n y c h , m a j ą c y c h go p r z e k o n a ć o a u t e n t y c z n o ś c i i sile

O j , t ę s k n o m i t ę s k n o , siostrzyczko za t o b ą

przekazywanych

Że się c a ł y roczek nie w i d z i a ł a m z t o b ą

tycznych

w

uczuć.

autotema-

„ P r z o l e o i a ł słowiczek

p i s z ę j a t e n liścik i sama d y k t u j ę ,

mu

bezpo­

zwiastującego

Funkcja

elementów

formule o t w a r c i a ludowego

polega na u j a w n i e n i u w i e l k o ś c i s t a r a ń

listu

autotema-

wierszowanego

włożonych w

napisanie

B o ż o m ó j , B o ż e m ó j , zbliżo tej c h w i l i
Ż e b y ś m y razem z t o b ą p o m ó w i l i ,

l i s t u oraz n a p o d k r e ś l e n i u o b i e k t y w n y c h p r z e s z k ó d s t o j ą c y c h n a

Ż e b y m j a się s t a ł p t a k i e m , te g ó r y p r z e l e c i a ł

zawadzie (oczy m r u ż ą c e s i ę ze z m ę c z e n i a , c z ę s t o k o ł y s z ą c y pię

A m o j e j siostrzyczce ,dobra noc' p o w i e d z i a ł

s t o l i k ) . Czasami (ale t o bodaj rzadziej) element

autotematyczny

Toraz się w i t a m z t o b ą

niejako wyznacza s k a l ę w a r t o ś c i estetycznej i emocjonalnej l i s t u ,

Jako r y b k i z w o d ą

j a k b y w c h ę c i w m ó w i e n i a adresatowi, ż e o t r z y m u j e l i s t p r a w d z i ­

N i e c h serca m y ś l e n i a k u m n i e oię z a w i o d ą

w i e p i ę k n y , z w y k l e j e d n a k zdarza s i ę t o w k o n t e k ś c i e — ściśle

P o z d r a w i a m cię siostro przez k w i a t k i na łąco,

z r e s z t ą z t a k i m a u t o t e m a t y c z n y m elomontem p o w i ą z a n y c h —•

P r z y j m i j t o pozdrowionio m o j o k o c h a j ą c e

deklaracji uczuciowych:

P o z d r a w i a m c i ę , siostro, przez kwiateczek r ó ż y

„(...) Zaświociło s ł o n e c z k o na w y s o k i m uiebio

A b y c i Pan B ó g dal zdrowia j a k najdłużej

P i s z ę j a t e n liścik, K o c h a n a K a s i u , do ciebie

P o z d r a w i a m c i ę , siostro przez t e n liścik k r ó t k i

P i s z ę j a t e n liścik, serduszko d y c h t u j o

A b y ś nio p i j a ł a z c h ł o p a k a m i w ó d k i

B o j a c i ę K a s i u n i u serdocznie

P o z d r a w i a m cię siostro przez p a c h n ą c e fiołki

miłuję

J a do ciebie K a s i u n i u p i s z ę n i p i ó r e m n i a t r a m e n t e m

B o j e s t e ś t a k ł a d n a j a k w niebio a n i c ł k i

T y l k o szczerym sercom j a k b y d y a m e n t e m

K o c h a n a siostrzycko, d o w i a d u j ę się o t w o j e m m i ł e m z d r o w i u

A n i s ł o w i c z o k t a k p i ę k n i e nie ś p i ó w a

i powodzeniu e t c . "

1 2

8

J a k się moje sorce do twego o d z y w a ( . . . ) " .
Najczęściej

ó w element

refleksji

autotomatycznej

Inny przykład — pochodzący z lat sześćdziesiątych:
pojawia s i ę

w z w i ą z k u czy t o z r z e c z y w i s t y m i o b a w a m i o s p o s ó b p r z y j ę c i a
l i s t u , czy t o s w o i s t y m „ u d a w a n i e m "

t a k i c h obaw, co z o d ­

biorcy listu czyni obiekt szczególnych zabiegów o

pozyskanie

jogo p r z y c h y l n o ś c i :

„ W i e l c e Szanowna

Pani!!!

P r z y l e c i a ł słowiczok siad na m ó j śtóliczok i t a k szpiewa w y szpiowujo ze P a n i odomnie l i s t u oczekuje. Sziadam do stolika
i t a k sobie m y ś l ę j a k b y go n a p i s a ć ż e b y b y ł o grzecznio i j a k

„ J u ż b y s t r a j u t r z o n k a w o s z ł a p o n a d m o j ą głowo

b y go z ł o r z y ć ż e b y P a n i r ą c z k i c h c i a ł y go r o z ł o ż y ć , i u s t a ргг.е-

ja z t o b ą , Kochana Manciu, zaczynam

c z y t a ć i z P a n i ą P i ę k n i e się p r z y w i t a ć . N i o w i t a m się r o n c z k o m

lecz nie w i e m j a k m a m

rozmowę

zaczynać

bo ronczka z a k r ó t k a t y l k o s ł o w i c z k a m i m o j a P a n i s ł o t k a . D n -

ż e b y cię w c z y m nio r o z g n i o w a ć

w i a d u j o m się o P a n i z d r o w i u oraz powodzeniu bo jośli chodzi

c h o ć b y m j a z loszczyny listeczek u r w a ł a

o m n i e to j a jestem zdrowa ( . . . ) "

t o b y m j a n a n i m p i s a ć nie u m i a ł a
lecz p i s z ę n a b i a ł y m

Nie ma jednak

papierze

wyraźnoj

l ł

normatywnej

reguły,

która

by

określała w rygorystyczny sposób kolejność poszozególnyoh t y c h
9

ż e c i ę , M a n c i u , k o c h a m szczerze ( . . . ) " .

e l e m e n t ó w f o r m u ł y o t w a r c i a , m o g ą się one w i ę c p o j a w i a ć w zu-

O b a w a p r z ó d „ g n i e w e m " adrosata l i s t u ( „ P i s z e j a t e n liścik nie

połnio n n y m uszorogowaniu: elemont p o w i t a n i a zaczyna j e d n a k

w i e m j a k z a c z y n a ć zeby cię w t y m liście s ł u w k i e m nie pognie­

l i s t bodaj t y l k o w t e d y , g d y jest on o p a t r z o n y apostroficznym

1 0

w a ć " ) w i ą ż e s i ę z r e s z t ą bodaj przede w s z y s t k i m z pragnieniem

n a g ł ó w k i e m , k o n k r e t y z u j ą c y m o s o b ę adresata:

127

�I

„Kohana

Zośu

Jak

przyjedziesz, l i s t k u , pod p r ó g , u p a d n i j

m e m u m ę ż u do n ó g i m ó w przez usta moje

Pierwsze s ł o w a mego pisania w y c i o n g a m ronczke do p r z y w i ­
tanie przez g ó r y i gajo ronczke ci podaje podaje bardzo n i e ś m i a ł o

Niech b ę d z i e p o c h w a l o n y Jezus Chrystus i spodziewam

bo nie w i e m czy c i się tego l i s t u c y t a ć bendzie h c i a ł o h c i a ł nie

eię, k o c h a n y m ę ż u , żo m n i e odpowiesz

h c i a ł o bo k i o d y m z a c z ę ł a p i s a ć t o się m i p i ó r o z ł a m a ł o ś w i a t ł o

Na wieki wieków

z g a s ł o m o j o m pisareckom do ł ó z e c k a t r z a s ł o . Pisze j a ten liścik

1 9

Amen" .

T a k ż e i t e n element w formule o t w a r c i a l i s t u m o ż e ulec p e w n e m u

serce m i się s m u c i j a k go t y nieprzyjmies gdzie się o n o b r ó c i .

r o z b u d o w a n i u , p o l e g a j ą c e m u czasem na swoistej „ f a b u l a r y z a c j i "

N i e piszo go p i ó r e m a n i a t r a m e n t e m ale j a go pisze z g ł o w y

losów l i s t u , raz zjadanego przez m y s z y , d r u g i raz upuszczonego

zdrowiu

do g ł ę b o k i e j w o d y przez niebacznogo g o ł ą b k a - p o s ł a ń c a . Zapewne

oraz powodzeniu bo jeżeli c i hodzi o m n i e t o j a jostem zdrowa

w tej obrazowej formie a u t o r z y l u d o w y c h l i s t ó w metaforycznie

dijamentem. Kohana Zośu dowiadujem

sio o t w o i m

u s k a r ż a l i się n a zjawiska i n a m dzisiaj znane, a w y n i k a j ą c e

(...)"'•.
„Kohana

ze

złego funkcjonowania p o c z t y . Wprowadzonie j e d n a k t a k i c h elo-

Zośu

D r ó g i o '-łowa mogo l i s t u nioch bendzio p o h w a l o n y

Który

s t w o r z y ł ś w i a t zielony k t ó r y s t w o r z y ł n m i o i ciebio Jezus H r y s t u s
co jest w niebie I M a r i a M a t k a jego k t ó r a godna s ł o w a togo.
K u s t o ł u siadam p i ó r o r o n k o m h w y t a m a s t o b o m Zosinko ser­
decznie się w i t a m . H o ć j a się nio w i t a m w ł a s n y m i r o n k a m i ale j a
się w i t a m w liścio l i t e r a m i

1 5

(,..)" .

W a ż n o ś ć elomontu p o w i t a n i a w formule otwarcia l i s t u polega

m e n t ó w bardziej b y ł o u z a l e ż n i o n e od autorskiej i n w e n c j i niż o d
sposobu d z i a ł a n i a p o c z t y . W p r o w a d z e n i e t a k i c l i e l e m e n t ó w , po­
dobnie j a k r o z b u d o w y w a n i e j e d n y c h p r z y r e d u k c j i l u b c a ł k o w i t y m
o m i n i ę c i u i n n y c h m o ż l i w e b y ł o d z i ę k i t o m u , żo f o r m u ł a otwiera­
j ą c a list nie m i a ł a c h a r a k t e r u n o r m a t y w n o g o i r y g o r y s t y c z n i o
skodyfikowanego, żo m i a ł a p o s t a ć s t r u k t u r y o t w a r t e j i nie b y ł a
limitowana

t a k ż e w sonsie o b j ę t o ś c i o w o - p r z o s t r z o n n y m .

L i s t l u d o w y m ó g ł — acz nie m u s i a ł — po owoj formule otwar­

w z n a c z n y m s t o p n i u i na t y m , iż jest ono — rzec b y się c h c i a ł o :
m a g i c z n ą —- f o r m ą p o k o n a n i a przestrzeni. Ś w i a d o m o ś ć z a ś w i o l -

cia z a w i e r a ć , nioraz bardzo s k ą p ą , część i n f o r m a c y j n ą (ściślo „ z a ­

k o ś c i toj przestrzeni rozdziolającoj

tyle

sadniczą"), z reguły pisaną prozą i z reguły w wyraźny sposób

elomentom k o n w e n c j o n a l n y m p o o t y k i l i s t u , ile w y z n a c z n i k i e m

o d d z i e l o n ą przez j a k i e ś w s k a ź n i k i delimitacyjne od części otwie­

jego l u d z k i o j , psychologicznej p r a w d z i w o ś c i . O d d a ł o n i e od blis­

r a j ą c e j (w j e d n y m z l i s t ó w jest t o na p r z y k ł a d zdanie: „ D o s y ć

k i c h i o d s t r o n r o d z i n n y c h na r ó w n i b o l i wielkiego p o e t ę i prostego

jóż b ę d z i e p i s a ć s ł o w a m i Trzeba o d m i e n i ć i n n y m i w i e r s z a m i " ,

bliskie

osoby jest nie

a po n i m n a s t ę p u j e pochwalenie Jezusa Chrystus

galicyjskiogo l e b o t n i k a sezonowogo:
„Kochana

w a ż n i e j s z y c h informacji).

Kasiu!

nastę­

p o w a ł a f o r m u ł a z a m k n i ę c i a , p o z d r o w i e ń i p o ż e g n a n i a , z n ó w wier­

W y s z e d ł e m na g ó r ę w y s o k ą
I

i g a r s t k a naj­

Po owej części informacyjnej

szowana, niejednokrotnie t a k ż o r o z b u d o w y w a n a , acz bardziej j u ż

chciałem widzieć krainę daleką,

z p u n k t u widzenia s t r u k t u r y t r e ś c i usterootypizowana, sprowa­

Lecz nic nio słyszę

d z a j ą c a się b o w i e m do l i c y t a c j i r y m o w a n y c h p o z d r o w i e ń , nioraz

1 6

t y l k o do ciebie, K a s i e n i u , p i s z ę ( , . . ) " .
Gest p o w i t a n i a j a k b y symbolicznie n e u t r a l i z o w a ł owo n o g ą t y w n e
d z i a ł a n i e przestrzeni — gost p o w i t a n i a „ p r z e z wysokie d r z e w a " ,
„ p r z e z g ó r y i gaje", g d y „ r ą c z k a " do jego w y k o n a n i a jest z b y t
k r ó t k a , nadajo s ł o w u i literze moc m a g i c z n ą . T o z a ś sprawia,
ż e list zaczyna b y ć t r a k t o w a n y j a k o b y t samoistny, j a k o symbo­

bardzo trafnie dostosowanych do s y t u a c j i adresata — t a k

na

p r z y k ł a d A n d r z e j L u d w i k o w s k i do K a t a r z y n y J a n i k m i o s z k a j ą c e j
p o d koniec r o k u 1914 w „ C . K . B a r a k a c h Galicyjskich

uciekiewi-

c z ó w " w o s t a t n i m z d a n i u l i s t u n a p i s a ł : „ J e s z c z e cie p o z d r a w i a m
przez k u p e k r z a k ó w . Ż e b y ś w y j o c h a ł a

najprędzej

z

baraków.

2 0

licznie personalny, a w i ę c obdarzony p e w n y m i cechami fizyczny­
m i , p o s ł a n i e c , m a j ą c y do p o k o n a n i a d ł u g ą , t r u d n ą , nioraz nie­
b e z p i e c z n ą a czasom p e ł n ą pokus d r o g ę . A u t o t e m a t y z m ludowego
l i s t u zyskuje -wskutek togo n o w y z u p o ł n i o sens i w y m i a r : f o r m u ł a

T w ó j K o c h a j ą o A n d r z e j Pa P a ! " . Najbardziej znamienne dla
owej f o r m u ł y z a m k n i ę c i a b y ł o w wierszowanych listach l u d o w y c h
wprowadzenie p o z d r o w i e ń przez p r z y w o ł y w a n i e r ó ż n y c h r o k w i z y t ó w , m o g ą c y c h m i e ć znaczenio magiczne:

skierowanych

„ J a cię pozdrawuje przez g a ł ą z k ę w i ś n i j a k m i nio odpiszosz

do samego l i s t u , j a k się m a po drodze s p r a w o w a ć , co r o b i ć i czego,

t o się m i h o ć p r z y ś n i . P o z d r a w ó j o m j a cio przoz g o ł o m b k i siwe

b r o ń B o ż e , nio r o b i ć . S t ą d w formule o t w a r c i a p o j a w i a j ą

się

ze b y ś m i a ł a dla m n i e serce l i t o ś c i w e . Teraz cie p o z d r a w i a m

n a w e t f o r m u ł y magiczne o b o k z w y c z a j n y c h p o n a g l e ń . Oto

od­

przez tysioncy r ó ż y ż e b y ś nie m i a ł a do m n i e ż a d n e j złej u r a z y .

robotników

Teraz cie przepraszam za mojo bazgranie bo b y ł list p i s a n y

o t w a r c i a bardzo c z ę s t o zawiera szorog w s k a z a ń

powiednie p r z y k ł a d y w y b r a n o z l i s t ó w galicyjskich

w i e c z ó r na kolanie. N a t y m k o ń c z ę swe pisanio Pa Pa

sezonowych z czasu pierwszej w o j n y ś w i a t o w e j :
„ N a wysokim dębie drobniutki

J a w i ą c się j a k o t r ó j d z i e l n a s t r u k t u r a list l u d o w y ,

I d ź ż e t y listeczku, gdzie jest m ó j syneczek,

1 7

Powiedz m u , d z i e ń d o b r y W o j t u s i u ode m n i e ( . , . ) " ;

nad

informacyjną

f u n k c j i ostetycznoj. M o ż n a

domi­
odnieść
upra­
formuł,

ilo i n w e n c j i w ł a s n e j , niowielo sobie m i e l i do przokazania, d ą ż y l i

i wody głębokie,

natomiast do o s i ą g n i ę c i a e f e k t u „ ł a d n o ś c i " l i s t u , n a w e t kosztem

przez d o ł y i lasy,
a ż e b y ś t a m nio z a b a w i ł bardzo d ł u g i o czasy;
i nio idź t a m gdzio w ó d k ę p i j a j ą ,

w części. I s t o t n i e list l u d o w y
autora znajdują

trafił,

nie sprawia w r a ż e n i a

przejawu

w n i m w y r a z na m i a r ę m o ż l i w o ś c i n a d a w c y .

I s t o t n i o t e ż funkcja estetyczna o d g r y w a w tworzonej przez t a k i

blisko,

list

t o u k ł o ń się nisko

sytuacji

komunikacyjnoj

rolę niezwykle

przez f a k t , iż swoiście n o b i l i t u j e

i stanij u progu,
p o c h w a l Pana B o g a : Nioch b ę d z i e o t o . "

jego semantycznej p o j e m n o ś c i . Ale s ą d t a k i p r a w d z i w y jost t y l k o
l i t e r a t u r y stosowanej, istotnio a r t y s t y c z n e , t w ó r c z e ambicje jogo

bo b y ś m i się opił,

1 8

„ W imię Ojca i Syna i D u c h a ś w i ę t e g o .

128

f o r m u ł y z a m k n i ę c i a , sprawia w r a ż e n i o t w o r u o w y r a ź n i e
nującej

wiali, w k ł a d a j ą c w nią tyleż znajomości odpowiednich

bez g ó r y wysokie

a gdy będziesz

składająoy

w r a ż e n i o , że ludzie, k t ó r z y tego rodzaju k o r o s p o n d e n c j ę

bo j a iść nie m o g ę ,

2 1

najczęściej bardzo m a ł e j , części informacyjnej oraz wierszowanej

A ż zajdziesz do W o j t u s i a w zielone ogrody.

to b y ś do mojej familio nie

Pa."

się z trzech c z ę ś c i : wierszowanej f o r m u ł y o t w a r c i a , w ł a ś c i w e j ,

T y l k o się u w i j a j przoz łączki i w o d y ,

„ L e ć listeczku, w d r o g ę ,

Konanie

K o h a n a Zosinko mocno ś c i s k a m i całóje cię Gienia Pa

listeczek,

istotną,

choćby

adresata t e k s t u jako w p e ł n i

z a s ł u g u j ą c e g o na owe autorskie w y s i ł k i t w ó r c z e .
Nieskodyfikowana a przecież

jawnie n o r m a t y w n a

estetyka

P o j e d ź l i s t u prosto do m ę ż a , sorca kochanego

f o l k l o r u stawia w i ę c l i s t o w i bardzo wysokie w y m a g a n i a i oczekuje

J e d ź l i s t k u , w d r o g ę , bo j a iść nie m o g ę

o d niego o z d o b n o ś c i , olegancji, u r o d y , e f e k t y w n o ś c i f o r m y . W l i ­

J e d ź , l i s t k u , przez g ó r y przoz lasj' przez

teraturze u ż y t k o w e j od l i s t u , t r a k t o w a n e g o j a k o gatunek litera­

śnieżne doliny i p r o s t ą drogą.

t u r y stosowanej, nie oczokuje się w a r t o ś c i estetycznych i jośli te

�•

pojawiają.

to

stanowią, swoistą

wartość

„nathlaną",

bez

' t ó w j pojawienia się list m o ż e j e d n a k spełnić doskonale swoje
" d a n i a . T-iet l u d o w y ,
^diz
ttI

w i d a ć z przeprowadzonych

m

oczekiwaniami. O z d o b n o ś ć , e f e k t o w n o ś ć , p i ę k n o

są

1

, ontologieznymi ceohanvi, z a ś pisanie l i s t u p r z y b i e r a p o s t a ć

' ^ c o s u t w ó r c z e g o , w y k o r z y s t u j ą c e g o istnienie f o r m u ł ,
V

wyżej

r z ą d z i sie i n n y m i p r a w a m i i s p o t y k a z i n n y m i w y m a g a -

'* i'oraz

f l l M

jak

umiojęt-

- wzbogaconych, poszerzonych i m o d y f i k o w a n y c h w zależności
j lotrzob. Oznacza t o k o n i e c z n o ś ć uznania l i s t u ludowego za

Die

s t r ó ż a n i o ł ze zielonym

тятю, r a n i u s i o ń k o , u b r a ł a m

tej l i t e r a t u r y l u d o w e j .

t o n list p i s z ę w e wielkiej potrzebie. M u s i a ł a b y ś t y b y ć serca
kamiennogo, ż e b y ś m i nie o d p i s a ł a liścika jodnego. P i s z ę j a

S t a d zaś w y n i k a w s p o s ó b oczywisty

C a ł y t y d z i e ń j a m po nocach nie s p a ł a , t y l k o m w c i ą ż o t o b i e
m y ś l a ł a i n a d e s z ł a chwila w k t ó r e j c i list k r e ś l ę , a ż m n i e g ł o w a
b o l i co j a so p o m y ś l ę . C h c i a ł a b y m n a p i s a ć p a r ę słów do ciebie,

komentarzem l i i y l k o anegdotycznym".

^ Z a r a z e m jednak z d u ż ą o s t r o ż n o ś c i ą t r a k t o w a ć trzoba pozornio
n i k ł e j -semantycznej p o j e m n o ś c i t a k u s l r u k l i s t ó w . Zdanie, że a u t o r z y togo r o d z a j u

listów

W i e l o sobie mieli do przekazania jest z g r u n t u biedne. L i s t
l' Iowy jest bowiem n a s t a w i o n y przede w s z y s t k i m na budowanie
t w i " ssków' uczuciowych i przekazywanie s y g n a ł ó w Awiadcząeycłi
" я ' | е z w i ą z k ó w uczuciowych, a zatem jego n a j w a ż n i e j s z y m
d&gt;iiiem jest budowanie odpowiedniej atmosfery

dopomóż mi Boże
i t

K t ó r y j e s t e ś w niobie, d o p o m ó ż m i , M a t k o ,

D u c h u ś w i ę t y , ż e b y b y l odemnie t e n liścik p r z y j ę t y . P i s z ę

'a t e n liścik K a s i u ń i u , de ciebie, b y ś se nie m y ś l a ł a , żo nie d b a m
«Гciebie P i s z ę j a ten liścik d r o b n y m i s ł o w a m i , n a d k a ż d ą l i t e r ą
bardzo w y s o k ą i t a k
sobie m y ś l ę * g ó r o m o j a

góro

z n i ż m i się b l i ż e j , t o s i ę m o i a

K o l e ż a n k a c h o ć jodua p r z y b l i ż y W e s z ł o m i s ł o n e c z k o na p o ś r o d L

' 'b'

t o mi

nocka zaszła liścik p i s a ć trzeba. J a d o swojej

K o l e ż a n k i trz-twi lirfcik pinzę K t ó r y j u i tftk dawno w m o i m f*rc\i
P

za-

3

я m u l o ń k i (tklv kwiat a f u n d o w d ł i t o mojo т у й U
K i e r u j ę , pisa-

emocjonalnej.

List t a k i nie e h i ż y do „ z a W w i a n i a s p r a w " , ale do n a w i ą z a n i a
k o n t a k t u uczuciowego i w y w o ł y w a n i a w z r u s z e ń , frzebu zatem
na jego s e m a n t y k ę s p o g l ą d a ć t a k . j a k się p a t r z y na znaczenia
Wiersza, nu znaczenia p i e ś n i

ten

liścik zo szczerej" m i ł o ś c i , ale se nie m y ś l i j , ż e t o z o b ł u d n o ś c i .

T ' t e - ' p o r v okazjonalnie t y l k o o g ł a s z a n y m i d r u k i e m i o p a f r y -

' jralizowaiiveh

kawałek

żatośliwie p ł a c z e . F i s z ę j a ten liścik, K o n i k n ó ż k ą grzebie, bo j a

" T w o ś ć prowadzenia systemai y c z u y c h b a d a ń n a d t y m i l i s t a m i ,
n'Vt

Wstałem

wzięłam

w i d z i a ł o . T i s z ę j a t o n liścik, r ę k a m i dygoce, b o moje sorduszko

%

i e

liścik n a p i s a ł a .

się bielusioriko,

m i p i s a ł o , serduszko p ł a k a ł o , że s i ę z t o b ą . K o c h a n a K a s i u , nio

'
ciekawych i w a ż n y c h p r z e j a w ó w literatury ludowej,
ioden
'"„"-.cza t a k ż e k o n i e c z n o ś ć w,.mwadzetiia go d o r ó ż n e g o rodzaju
° ^ t v c z n y c h i gatunkowych" s y s t e m a t y k f o l k l o r u , a w k a ż d y m
*

i t a k m i p o w i e d z i a ł , b y m ее

p a p i e r u b i a ł e g o , zaczynam list p i s a ć do serduszka t w e g o . P i ó r o

&gt;

32

wiankiem

nie z a s p a ł a , ż o b y m do ciebie, K a s i n ,

ludowej i t r z e b a się

wczytywać

'alej,
lubym dacj, ae
dzona. zamiast oi 1
nie ż a ł u j ę pióru.
""" '
"J"
°
b ę d z i e d o s y ć pisania a uoga,
J

;

w &gt;

..

1 0

t0

i .

t

) a i f t n ( |

j

j

р 1 а д с

a

p o c h w a l i ć Boga

p

i

i

e

Q

naj-

ków — s y m b o l i przestrzennych, r o ś l i n n y c h i favmicznyeb, a w ó w ­

w y ż s z e g o . Nioch B . P . J . C b .
' P i s z ę do cielne, K o c h a n a K a s i u ,

czas o k a ż e się. żo list t a k i przekazuje ogromnie wiele t r o ś n , k r y j e

m i l o m z d r o w i u i powodzeniu, bo j a , d z i ę k i B o g u , jestem z d r o w a ,

w sobie ogromno bogactwo z n a c z e ń na m i a r ę cc logo ludzkiego
w
życia, na m i a r ę u c z u ć i p r z e ż y ć n a j w i ę k s z y c h .
_
T u j u ż n a tego rodzaju a n a l i z ę b r a k ł o miejsca, m a j . y ji&gt;dna&lt;
ś w i a d o m o ś ć takiego sposobu istnienia ludowego l i s t u , p o j ą ć
m o ż n a g ł ę b o k ą t r a f n o ś ć k o m ej n t a r z a , jjaakkiim
m G w i ż d ż w swoj nowe i
o p a t r z y ł list biednego T o m k a , p i s z ą c , ż e ton w y b i e r a ! s ł o w a

a powodzouie moje d o ś ć dobre, p i s z ę c i , że u nas niema w i e l k i e j

w jego s y m b o l i k ę , r e k o n s t r u o w a ć znaczenia u ż y t y c h w n i m zna­

2 4

„konioezno i n a j w a ż n i e j s z e " .

,

, . .

,

Takich też słów k o n i e c z n y c h i n a j w a ż n i e j s z y c h u ż y w a ł a b ofania Świercz p i s z ą c z Pattensen kolo

Hannoveru do

swojej

przyjaciółki 2 m a r c a 1915 r o k u , p o ł o ż y w s z y n a kopercie dopisek:
„ C z o m a k u r a b i a ł e jajka niesie p o z d r a w i a m togo pana co t o n list
poniesie". Ten Ust Stefanii Świercz jest b o w i e m s w o i s t y m arcy­
dziełem l u d o w e j epistolografii

i w bardzo t r a f n y s p o s ó b i l u s t r u j e

te wszystkie p r a w i d ł o w o ś c i , o k t ó r y c h m o w a b y ł a w n i n i e j s z y m
szkicu:

i dowiaduję

się

twojom

w y b i e r a m y ś t e e h l o n g ę , w p o l u zaczęli m y w y b i e r a ć
w p o p i e l c o w ą ś r o d ę . P r o s z ę cię, kochana K a s i u , napisz m i k t ó r o ,
dziolohy p r z y j e c h a ł y z Prus i czy K ą ś a n k i i W i k t a

Juskówna

p r z y j e c h a ł y , t o m i napisz i k t ó r e c h ł o p a k i nie poszli do w o j s k a
i co robisz w d o m u i K ą ś a n k a Stefcia co r o b i t o m i opisz w s z y s t k o
i czy j u ż jest s p o k ó j i k l ó r e c h a ł u p y są z m a r n o w a n e . W i ę c e j c i
n i c m a m co p i s a ć , t y l k o m i odpisz zaraz, t o c i w d r u g i m liście co
więcej opiszę.
P o z d r a w i a m cię, K a s i u , przez b i a ł e f i r a n k i , ż e b y ś nio c h o d z i ł a
do innej k o l e ż a n k i . P o z d r a w i a m K ą ś a n k ę przoz zegar n a ś c i a n i o ,
o k t ó r y m sobie m y ś l i , niech się jej dostanie. P o z d r a w i a m t a t u s i a
twojego przez pszeniczny k w i a t u bo s ą ł a d n y wdowiec, s ł u ż y i m
c a ł y ś w i a t . P o z d r a w i a m Jasio przez g a ł ą z k ę c h r ó s t u , ż e b y sobie
w y b r a ł d z i e w c z y n ę do gustu. P o z d r a w i a m t y c h mniejszych przez
dziesięć t y s i ę c y , j a k m a ł o , t o jeszcze w i ę c e j . P r o s z ę cię odpisz

..Szaiiowm: K a s i n !
W niedziele m u o , i m d s a m y m p o r a n k i e m , p r z y s z e d ł do

rnnio

n i zaraz. Twoja" K o l e ż a n k a

Stefania

Świercz""

P R Z Y P I S Y
L i s t Gonowofy K o z a k do Z o f i i K o ł b u s z e w s k i e j , ok. 1960
' • • A b i o l i i , s. 11--13
, „
и I n t Genowefy K o z a k d o M a r i i Kolhuszewakioj, ok. 19h2
' * L i s t GonowofV K o z a k do Z o f i i K o ł b u s z e w s k i e j , o k . 1960
L i s t Genowefy K o z a k do Z o f i i K o ł b u s z e w s k i e j , o k . I 9 6 0
W h i c i e K a t a r z y n y Ż y w i o ł z A r n s h o f z r . 19U- do o s ó b blia.i,.
S m u t n o m i "jest. s m u t n o ehrzestnyojcze i w y chrzeatnom a t k o ' i K a s i u i R ó z i u za w a m i , ale c ó ż m a m r o b i ć , me m o g ę
b v ć z w a m i : przez g ó r v i gajo r ą c z k i w a m podaje i w i t a m s i ę
z w a m i j a k a n i o ł z a n i o ł e m p r z e d b o ż y m k o ś c i o ł e m " ; L L , s. 180
L L , s. 184
" I . L , s. 175
L L , s. 179
• A b i c h t , s. 7
* ° L L , s. 184
*' L i s t Genowefy K o z a k do Z o f i i Kolbuszowskiej, ok. 1900
" P o r . n p . W . Gusiow, Estetyka
folkloru,
W r o c l a w 1974,
1 1

1

К G w i ż d ż Ohm-J ,.„ sM,: Nowelo, P o z n a ń 1926, s. 3 8 — 3 9
'Mi Abicht'
- i * , , tirirhu
galitiachen ,Sai»»mrbeit*r,
rkps,
я ) ! - - I ' R u d o l f A h i c b t (185(1—1921), slawista i polonista,
nrofe -ur u n i w e r s y t e t u wo W r o c ł a w i u (od 1912), w czasie pierwszej
W i t , у ś w i t o w e j r - l n i ł o b o w i ą z k i cenzora i dla swoich c e l ó w ,
, . . . , . • „ ; , h a d i w z y . t i bodaj iezvkowiaweeycb. s p o r z ą d z i ł w y p i s y
z ! z v i i . i y ' l t ó w •zcremadz.V.e w zeszycie p o d w y ż e j w y m i ę .H..„Vm tVt,',l.iUi." I )atvj i » o z m v - w . i , - tego r ę k o p i s u skrót;. A b i c b t .
t'zi^e o w y c h l i s t ó w o g ł o s i ł e m p t . Listy chłopów polskich
«• notatn',kaeh"lłn&lt;Jt&gt;lfn Abichtd. „ L i t e r a t u r a L u d o w a " HI78, n r 4- •&lt;&gt;,
s. 171 -184 (dalei oznaczam s k r ó t e m Ł L ) . W pisowni w s z y s t k i c h
„.,,..,,„„.„.' y . v l i o w v n o łokcie tekstu p o d a n ą przez A b i c h t a .
'» L i s t Genowefy K o z a k z Podearnia do M a r i i KolbuMtewukiej
wo W r o c ł a w i u , ok. 1962; oi-yginal w m o i m posiadaniu - - i t u
t a k ż e zachowiino pisownia i i . t e r p u n k c j ę o r y g i n a ł u .
1

4

I . L . K . IN3
A h i c h t , s. 13
.
.... „ ,
" L i s t Gonow.'fy Kozak z Podsamift na Oraw .o do Z o l u I t o i busz..wMkii'(. olc. Р Ж » : o r y g i n a ł w m o i m posintlnnm.
L L , s'. 178
Abit-ht, s. ii
A b i c h t , s. 19
L i s t Genowefy K o z a k do Z o f i i Knlbus7.ew*kiej, ok. u e u
5

1
8

9

1 0

n Ł

1 5

k i l

1 0

1 8

g

Й

^Zob^rp
I - U i l " I X , s. 188—189; X , s. 40—33, 337—338;
X I V в - &gt; 7 6 ' ' X X I I I , S . 137—146; X X X I V , s. 294
«* Nawiasem m ó w i n c ca'a ta afera s k o ń c z y ł a się dla b o l i a t e r a
p o m y ś l n i e : z o s t a ł o d e s ł a n y do p u ł k u n jego w y c z y n p o k r y t y
został milczeniem...
- L L , я. 176—177
s

129

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9930" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9908">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7f396dcac4fc14071f31a5e53f3005e3.pdf</src>
        <authentication>284fbdbcc4e277cf4d499f9a3d730796</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118107">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3216</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118108">
                <text>1987</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118109">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118110">
                <text>"Skuś baba na dziada". Przyczynek do powinności przemyśleń perypatetycznych / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118111">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1987 t.41 z.1-4, s.142-150</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118112">
                <text>Olędzki, Jacek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118113">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118114">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118115">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118116">
                <text>I

Jacek Olędzki

„SKUŚ BABA NA D Z I A D A "
PRZYCZYNEK D O POWINNOŚCI PRZEMYŚLEŃ PERYPATETYCZNYCH

W

bardzo

interesującej

lewskiego (Podróże

k s i ą ż c o Jerzego S ł a w o m i r a

do piekieł.

Bzecz

o szamańskich

Wasi­

misteriach,

wowego ź r ó d ł a , a zarazom — j a k w i a d o m o —• k o p a l n i w i a d o m o ś c i
0

naszych

archaizmach

kulturowych.

Indeks

dotyczący

gier

Warszawa 1979) znajduje się pewne s p o s t r z e ż e n i e , k t ó r e zainspi­

1 zabaw, s k ł a d a j ą c y się a ż z 12 h a s e ł nie u w z g l ę d n i a a n i g r y

r o w a ł o m n i e do napisania niniejszego t e k s t u . Oto co z a u w a ż y ł

in klasy, a n i w chłopka .

i zarazom — t e n niezwykle f r a p u j ą c y etnolog — z i n t e r p r e t o w a ł :

u s z c z e g ó ł o w i o n y c h , t a k i c h j a k A d a m a C h ę t n i k a , rzecz przodsta-

„ W s p o m n i e l i ś m y j u ż , iż z a r ó w n o d z i e c i ę c a

1

W monografiach regionalnych, najbardziej

literatura bajkowa,

w i a się i d e n t y c z n i e . Ogromna r o z m a i t o ś ć gier, a w ś r ó d nich ż a d n a

t a k t e ż gry i zabawy o p i e r a j ą się w znacznym s t o p n i u na archa­

nie p r z y p o m i n a „ s k a k a n i a p o m i ę d z y p i e k ł o m i n i o b o m " . Dlacze­

i c z n y m zapleczu w i c r z e n i o w o - r y t u a l n y m . A b y nie b y ć gołosłow­

go ? W y d a j e s i ę , żo jodno jest w y t ł u m a c z e n i e I n t e r e s u j ą c e nas g r y

3

n y m , p r z y t o c z m y r y z y k o w n y , lecz k u s z ą c y ze w z g l ę d u na symbo­

nio m a j ą , j a k dopuszcza Jerzy S ł a w o m i r Wasilewski „ a r e h a i c z n o -

likę w ę d r ó w k i

J.O.)

go zaplocza w i e r z e n i o w o - r y t u a l n e g o " . W i n n y c h częściach swej

p r z y k ł a d : gra w klasy. Czy skakanio p o m i ę d z y (ipieklom i a ((nio­

k s i ą ż k i a u t o r u ż y w a podobnie dosadnych i jednoznacznych o k r e ś ­

bom » nie jost p o g ł o s o m j a k i o j ś o b r z ę d o w e j p o d r ó ż y w te regiony ?

leń

Z w a ż m y , że skakanie na jednej nodze (podobnie j a k k u l a w o ś ć )

i t d . ) , w s k a z u j ą c t y m s a m y m na p r a s t a r ą m e t r y k ę sensu zjawisk

kojarzono jest powszoełinio z d i a b e l s k o ś c i ą , ze sferami p o d z i e m i .

w y ł o w i o n y c h z ocoanu k u l t u r y

w

z a ś w i a t y

Czy z r e s z t ą k r o ś l o n a t u k r o d ą
figura

( p o d k r e ś l e n i o moje

(podkr. J.O.)

« l u d a » nie p r z y p o m i n a c h o ć b y

(„transformacja

wzorów

pradawnych",

„wielowiekowych"

świata.

schematyczna

Stoję na stanowisku, że „ s k a k a n i e m i ę d z y pioklein a n i o b e m "

szamańskiogo

w grzo ic kłosy nie jost p o g ł o s e m archaicznych m i t ó w m ó w i ą c y c h

b ę b n a , o k s z t a ł c i e c z ł o w i e k a z m o n s t r u a l n ą g ł o w ą albo malowane­

uchwytu

0 w ę d r ó w c e w z a ś w i a t y . Ora w klasy ściśle się w i ą ż e z p e w n y m

go na

modolem e d u k a c j i podstawowej, k t ó r y to model j u ż w swojej

jogo powierzchni antropomorfieznego

drzewa

kosmicz­

1

nego?" .

istoeio

W y d a j e się, żo autor celowo m ó w i c z y m k r e ś l o n y jest ó w

zakłada

ćwiczenie

osobliwych,

nieraz

karkołomnych

u m i e j ę t n o ś c i , u m o ż l i w i a j ą c y c h pokonanio k o l e j n y c h w tej edu­

„ l u d " , a b y d o m y ś l n y c z y t e l n i k j u ż sam sobie d o p o w i e d z i a ł : acha,

kacji

k r e d ą . T a k ! B i o l u w i e l u l u d ó w oznacza ś m i e r ć . . .

w czasio samej g r y s t a n o w i ą odwzorowanie idei takiego rodzaju

etapów.

D i a g r a m y rysowane

na

ziemi,

reguły

przyjęto

W t e n s p o s ó b m o ż e m y wszystko w y j a ś n i a ć i o b j a ś n i a ć , nie

odukaeji. M o ż n a b y te g r y k ą ś l i w i e n a z w a ć odwzorowaniem staro-

w y k l u c z a j ą c sensu c h o c i a ż b y pierwszych drapaczy c h m u r i t y c h

świockioj s z k o ł y podstawowej, s t a r o ś w i e c k i c h m e t o d nauczania

o s t a t n i c h , najnowszych, w y s m u k ł y c h , ponad c z o r y s t o m o t r o w y c ł i .

1 w y c h o w y w a n i a dzioci.

Wszak s ą t o , po p r o s t u , nioantropomorfiezno drzowa kosmiczne,
„osio ł ą c z ą c o g ó r ę i d ó l " (czy r ó w n i o ż drzewa ż y c i a , j a k obsesyjnie
t y m t e r m i n o m p o s ł u g u j e s i ę w i e l u badaczy?).

Nie wiem,

czy

O d A r g e n t y n y (zaczynam
J u l i o Cortazara Grę w klasy),

od tego k r a j u

aby

uhonorować

poprzez E u r o p ę , część A z j i , a ż po

C h i n y w y s t ę p u j ą o d p o w i e d n i k i i n t e r e s u j ą c y c h nas gier. O d d r u -

P a ł a c K u l t u r y i N a u k i n a ł o ż y z a l i c z y ć do drzew k o s m i o z n y c h ,

gioj p o l o w y X I X w . rozwija się t e ż na świecio idea

na powno j e d n a k pierwszy, n a j w y ż s z y d o m w Polsco (obecnio

e d u k a c j i . W pierwszej k o l e j n o ś c i k o r z y s t a j ą z niej dzieci miejskie.

H o t e l „ W a r s z a w a " ) . N i e tez p o w o d u — z a u w a ż m y — n a z y w a ł

P ł y t y chodnikowe wprowadzono w t y m czasio, j a k o nawierzchnia

się „ P r u d e n t i a l " .

spocjalnycli p r z e j ś ć d l a pieszych, t o f a k t

P o w i e m o d r a z u : s w ó j szczery z a c h w y t dla s t r u k t u r a l i s t j c z n o -semiotycznych
czasio z

refleksją

anali?

kultury

symbolicznej

ł ą c z ę po

jakimś

k r y t y c z n ą , a ż po ś w i a d o m o ś ć f a k t u , że ułoglom

powszochnej

o j a k i m nie sposób

z a p o m i n a ć , z a s t a n a w i a j ą c się n a d g e n e z ą i rozwojem g r y , k t ó r e j
podstawą
( i l . 1—7).

jest
4

goometryczny

diagram

wyznaczony

na

ziemi

W Warszawie te m o d e r n i z u j ą c e miasto zabiegi p r z y ­

urzoezoniu m i s t r z o s t w o m s a m y m w sobio (niczym w kontakcie zo

p a d a j ą na konioc X I X i p o c z ą t e k X X w . W r ó ć m y j e d n a k do samej

s z t u k ą prestidigitatora), z k t ó r y m

s z k o ł y z t a m t y c h l a t . O t ó ż , j a k w i a d o m o , b y ł a i jest t o i n s t y ­

to urzoer.oniem badacz nic

w s p ó l n e g o m i o ć nio p o w i n i e n , lecz t r a c ą c ten status i zamie­

tucja kojarząca

n i a j ą c się w a r t y s t ę ( k a ż d y coś w sobie posiada z a r t y s t y ) , wielo

zwanycli u nas k l a s a m i , a w w i e l u krajach ś w i a t a , wzorom angiel­

m i e ć n a ł o ż y . P r o p o n u j ę zatom C z y t e l n i k o w i l e k t u r ę s p o s t r z e ż e ń

s k i m , p o k o j o m s z k o l n y m (schoolroom). Pomieszczonia to p o s i a d a j ą

w ł a s n y c h o grze w klasy i chłopka,

k t ó r y c h t o s p o s t r z e ż e ń nio

na drzwiach suohe oznaczenia cyfrowe, w E u r o p i e arabskie l u b

sposób powiązać z k t ó r ą ś głośną m o t o d ą b a d a w c z ą , strukturalis-

r z y m s k i e J a k daloj p r z e k o n a m y s i ę t e n d r o b n y szczegół nie po­

t y e z n o - s e m i o t y c z n ą , czy
Powtarzam,
Podróżom

fenomenologiczną.

zainteresowałem

do piekieł.

się k a ż d e m u ze s t o s o w n ą ilością

pomioszczeń

z o s t a ł zbagatelizowany w r y s u n k a c h dzieci.

2

się g r a m i d z i e c i ę c y m i

dzięki

P r z y z n a m , że w swej p o d ś w i a d o m o ś c i prze-

A zatom, gra w klasy to gra, k t ó r a nie p o j a w i ł a się na wiejskich
pastwiskach, czy t e ż wiejskich

b e z d r o ż a c h lecz w m i e ś c i e . Po­

c h o w y w a ł o m liczne obrazy s z t u k i dzieci (najświeższej d a t y , nie

j a w i ł a się stosunkowo p ó ź n o , w niedalekiej p r z e s z ł o ś c i . W Polsce

z c z a s ó w d z i e c i ń s t w a ) , s z t u k i o jakiej

wraz z rozwojem szkolnictwa, k o n t a k t ó w wsi z miastem

wspomina W a s i l e w s k i .

Obrazy le z a w d z i ę c z a m s k ł o n n o ś c i o m do sane.tnictwa,

perypate-

t y z m u i p o l o ż o n i u w o s t a t n i m ć w i e r ć w i e c z u mego d o m u

kolo

z r e j o n ó w miejskich do wiejskich.

Istniojo ogromna

trafiła

ilość w s i

w k r a j u , w k t ó r y c h dzioci przed d r u g ą w o j n ą ś w i a t o w ą n i o z n a ł y

O g r o d u K r a s i ń s k i c h . W Ogrodzie; t y m po zaasfaltowaniu ż w i r o ­

gry

wych

powstał

dzieciom, j a k o jedna z naj.'oztropniojszyeh r o z r y w e k . W ocze­

p r a w d z i w y raj dla b a z g r z ą c y c h po ziemi. Zazwyczaj — d o d a j m y

k i w a n i u na autobus po s k o ń c z o n y c h leki j ; . c h , g r a j ą przed p r z y ­

— d u ż y m paluchom nogi, а j a k nie palcem to p a t y k i o m . W m o i m

s t a n k i e m w klasy, czy chłopka

alejek, w czasach w i e l k i c h w Polsco d o k o n a ń ,

p a i k u stworzono m o ż l i w o ś c i swobodnego p o s ł u g i w a n i a się k r e d ą
(nawet k r e d k a m i ) , ale j a k sic o k a ż e , najwspanialsze
powstały

przy

użyciu

ułamka

z ziemi kamienia, a nawet

cegły,

jakiegoś

spróchniałego kijka, który

o asfalt pozostawia ś l a d b r u n a t n y , a nieraz
Przystępując

realizacjo

wygrzebanego
potarty

brunatno-żóltawy.

do w s t ę p n o g o rozeznania p r z e d m i o t u

naszych

z a i n t e r e s o w a ń z a j r z a ł e m do indeksu rzeczowego „ L u d u " , podsta­

142

w klasy. N a t o m i a s t

obocnie s ł u ż y c z ę s t o w t y c h

wsiach

( i l . 7).

B u ł g a r s k a gra w klasy ( k w a d r a t podzielony d w o m a p r z e k ą t ­
n y m i ) przechowuje p a m i ę ć s z k o ł y czteroklasowej ( i l . I a ) . K w a ­
d r a t u z u p e ł n i o n y z o s t a ł z czasem o dwa d o d a t k o w e pola i osobne
miojsco s t a r t u , co t y m s a m y m z n a c z y ł o , że w s z k o ł a c h b u ł g a r s k i c h
z w i ę k s z o n o ilość o l i o w i ą z u j ą c y c h l a t nauczania. D i a g r a m c h i ń skioj g i y w klasy, nazywanej

zajmowaniom pokoi

(być możo

jest t&lt;i n a w i ą z a n i e do a n g l o j ę z y c z n e j n o m e n k l a t u r y w c h i ń s k i c h

�I I . 1. D i a g r a m y g r y w klasy, a — z Sofii, b — L o n d y n u , с — P e k i n u (Tiao F a n d z : skakanie po p o k o j a c h )

szkolaeh), w swojej istoeio jost p r a w i o i d e n t y c z n y j a k nasze,

N o więc w l a ś n i o , c z y m jest t o n nasz, osobliwy diagram ? Czy

zbudowane z szościu t y l k o p ó l . G ó r n a

,,przypomnioniem — j a k piszo Wasilewski — c h o ć b y u c h w y t u

część w t y m c h i ń s k i m diagramio nio jest z a o k r ą g l o n a . S t ą d nie

s z a m a ń s k i e g o b ę b n a , o k s z t a ł c i e człowioka z m o n s t r u a l n ą g ł o w ą

k o j a r z y się od razu z f i g u r ą l u d z k ą ( i l . l c ) .

albo malowanego na jogo powierzchni antropomorficznogo drze­

n a j p r y m i t y w n i e j s z e chłopki

Gra
reguł

klasy to przomieszozanio

się graczy w e d ł u g

ustalonych

Podróży

do piekieł)

w a kosmicznego?" Raczej nio, l u b zdocydowanio n i e ! J e ś l i t a k

autor

to r ó w n i o ż „ ś w i ę t y c h 7 d u z i m i m o r d a m i " , j a k to c z ę s t o się zdarza

po powierzchni ziomi w granicach w y r a ź n i e

w figurach r z e ź b y clilopskioj, n a l e ż a ł o b y w ł ą c z y ć do pradawnego

(nio t y l k o s k a c z ą c na jednej nodzo, j a k sugeruje

miejsca

m i t u p o g a ń s k i e g o o w ę d r ó w c e w z a ś w i a t y , obsesyjnego zagadnie­

o r ó ż n y m znaczoniu w grze. B a d a n i a s o n d a ż o w e w y k a z a ł y , żo

nia e t n o l o g ó w n i e g d y ś d o s t r z e g a j ą c y c h w s z ę d z i e treści falliczne,

na toienio w s p ó l e z o s n e j P o l s k i , p o w t a r z a j ą się przemiennie dwa

drzowa ż y c i a , a obocnio esio kosmiczne i ponownio drzewa ż y c i a .

ustalonogo

diagramu,

mającego

wyodrębnione

swojo

d o s y ć zasadniczo r ó ż n i ą c e się w z o r y owego d i a g r a m u : pierwszy
w z ó r t o p r o s t o k ą t podzielony na sześć k w a d r a t ó w .

Nawot

najprostsze

zostawionio

samych

kwadratów,

jak

Łukowato

w diagramie c h i ń s k i m , m o ż e osobie z w y o b r a ź n i ą ł a t w o s k o j a r z y ć

p r z y l e g a j ą c o do pierwszogo k w a d r a t u ( I klasy) pole startowo nio-

się z f i g u r ą l u d z k ą . Wszak ó w zestaw posiada p o d s t a w ę (nogi)

k i e d y nazywane jest p i o k l o m . D r u g i w z ó r , t o k r ą g p r z y l o g a j ą c y

i z a k o ń c z o n i o (głowę). Pierwsze od d o ł u w y s t a j ą c e na b o k i k w a ­

do zospolu mniejszej l u b w i ę k s z e j ilości k w a d r a t ó w , k o m p o n o ­

d r a t y m o g ą t e ż u c h o d z i ć za r a m i o n a . P o l s k i d i a g r a m ,

w a n y c h t y l k o szeregowo, albo s z e r e g o w o - k r z y ż o w o ( i l . 3, 6). T e n

w p r o w a d z e n i u k r ę g u (owogo n i e g d y ś nieba, a t r u d n o ż o b y niebo

drugi

lub

b y ł o kanciaste) posiada zdecydowanie cechy

aby

D o d a m , żo forma w s p ó ł c z e s n y c h warszawskich chłopków

diagram

chłopem.

nazywany

jest

p r u w i o zawsze chłopkiem

M a t e r i a ł y z j a k i c h k o r z y s t a ł e m nie p o t w i e r d z i ł y

w grze w k l a s y korzystano z n a z w y lud, d o p .

luda.'

między najprymitywniejszą

Jest r z e c z ą szalenie c h a r a k t e r y s t y c z n ą , że w ostatnich latach
jakby zanikło
piekło,

niebo.

p r z y grach w klasy p o s ł u g i w a n i e się s ł o w a m i
Przed

kilkuna t u laty w

S p o t k a ć m o ż n a b y ł o chłopków

Ogrodzie

Krasińskich

z wypisanym na głowie słowom

niebo. Obecnie dzieci g r a j ą c e w chłopka

nie w i e d z ą , że takie po-

jęcio w tej grze c o ś znaczy. O g ó l n y sehomat g r y
a

nawet

bujnie

fię rozwija

pod

względom

przetrwał,

ikonograficznym,

z prymitywnych

dzięki

antropomorfiezno.
oscylujo

postacią rysunku

dziecięcego, o k r e ś l o n e g o m i a n e m g ł o w o n o g ó w ( i l . 2, 3), a gro­
t e s k o w y m p a j a c y k i e m ( i l . 4). Z d a r z a j ą się toż w elitarniojszych
dzielnicach chłopki

wioloramionno o monstrualnie w y d ł u ż o n y c h

t u ł o w i a c h , a nie monstrualnie p o w i ę k s z o n y c h g ł o w a c h . W s z y s t k o
w t y m diagramio p o m y ś l a n e z o s t a ł o t a k , a b y s k o m p l i k o w a ć g r ę
( i l . 2, 5). Podobnio działo s i ę — m o i m zdaniem — p r z y powsta­
waniu

formy

najprostszej,

skrzyżowania

czteroch

kwadratów

s k o m p l i k o w a n i a r e g u ł i gracji poruszania się po p o s z e z o g ó l n y c h

( u m o ż l i w i a ł o t o l ą d o w a n i e и p o d s k o k u na rozkraczonych nogach,

polach

a nawet podskolc, o b r ó t i takież, l ą d o w a n i e ) .

( i l . 7 ) . N a t o m i a s t z a n i k ł a zawarta w całości z a c h o w a ń

z w i ą z a n y c h z g r ą —• idea t r u d u , czy wprost m o z o ł u przoehodzenia

P r z y p r ó b i e w y j a ś n i a n i a a n t r o p o m o r f i z m u drugiego wzorca

z klasy do k l a s y , o d najtrudniojszej, czy najgorzoj wspominanej,

polskiej g r y w k l a s y b i o r ę

pierwszej — P I E K Ł A , po o s t a t n i ą — N I E B A . Wszak od c z a s ó w ,

czy k i l k u n a s t o l e t n i c h dzieci, c z ę s t o m a j ą c y c h w y o b r a ź n i ę plas­

k i e d y p o w s t a w a ł y g r y w klasy coś się w s z k o ł a c h z m i e n i ł o . Z m i e n i ł

t y c z n ą , t a k ą j a k ą dzisiaj s p o t y k a m y p r z e w a ż n i e u c a ł k i e m m a ­

pod

u w a g ę u d z i a ł w tej grze k i l k u

się s p o s ó b nauczania i t r a k t o w a n i a u c z n i ó w . Z a n i k ł y k a r y cielesne,

ł y c h dzioci ( n i e g d y ś m o g ł o to s t a n o w i ć r e g u ł ę ) . N a p i s a ł e m prze-

wymyślno

znaczenia

w a ż n i o , p o n i o w a ż spocjalnio prowadzone przez 5 l a t ć w i c z e n i a

ocon,

potępianie

szczególnio

w i n o w a j c y , czy demonizacja

t o ż niopomiornie

plastyczno z d z i e ć m i w M u r z y n o w i e w y k a z a ł y , ż e u n i e k t ó r y c h

o g ó l n y poziom u m y s ł o w y dzieci. S t ą d m i ę d z y i n n y m i m o j e za­

niedostatecznych.

Wzrósł

dzieci w tej w s i (chociaż bardzo nielicznych), w y o b r a ź n i a j a k ą

fascynowanie ż y w o t n o ś c i ą d o s y ć j u ż starej g r y , n i e z w y k ł o ś c i ą

z w y k l i ś m y ł ą c z y ć z obrazowaniem z w a n y m glowonogami, kon­

f o r m a l n ą . w y k r e ś l a n y c h z p a s j ą d i a g r a m ó w chłopka.

Czy nio jost

serwuje s i ę w postaci nieco przetworzonej znacznie d ł u ż e j n i ż

to wspaniale, żo z nastaniem w i o s n y p o j a w i a s i ę niezliczona ilość

u dzieci miejskich, b y w a żo do 9—11 r o k u ż y c i a a nie do 5—-7 r o k u

chłopków

ż y c i a , j a k zazwyczaj to się zdarza w ś r o d o w i s k a c h m i e j s k i c h .

w c e n t r u m samej Warszawy, nieopodal I S P A N , gdzio

m i e ś c i s i ę szanowna,

obchodząca

d o s t o j n y s w ó j jubileusz ro-

Z a t o m m o ż n a p r z y j ą ć , żo osoby w w i e k u z pierwszych klas dawnej

dakcja „ P o l s k i o j S z t u k i L u d o w o j " ? N a do niedawna zasypanych

s z k o ł y , k i e d y kroślily swojo t y l k o nioco zmieniono

ś n i e g i e m alejach, obok n i o u p r z ą t n i ę t y c h jeszcze z jesieni zwalisk

g r y w k l a s y (ciągło się ono z m i e n i a j ą ) , p o p e ł n i a ł y stale grzoch

liści i b r u d u , chłopki,

chłopki

i jeszcze raz

d ł u g o ś c i fi s t ó p i d ł u g i e a ż na 36 s t ó p .

chłopki.

Krótkie,

diagramy

„ g ł o w o n o g o w a t o ś c i " . Dostrzogam to r ó w n i e ż dzisiaj z c a ł ą w y ­
r a z i s t o ś c i ą , a n a l i z u j ą c d i a g r a m y chłopków

rysowano przoz dzieci

143

�z rodzin

już

miejskich,

tradycyjnie

miejskich,

inteligenckich

i

również

Jaki z tyłu

lecz niedawno p r z y b y ł y c h zo wsi do miasta, czy toż

dzieci miojskich

z dziolnic, a raczej d o m ó w „ u p o ś l e d z o n y c h " .

W a ż n i o j s z e j o d n a k jost t o , ż e klasy t o gra w ś r o d o w i s k a c h
miejskich

przedo w s z y s t k i m dziewczynok. W d u ż y c h czy

Ma numerek
W p i e r w s z y m i d r u g i m p r z y p a d k u podana liczba jest odliczana
i wyznacza o s o b ę r o z p o c z y n a j ą c ą g r ę . A l e t ę r y t u a ł i z a c j ę (sta­

tylko

wanie w k r ę g u , wskazywanie l u b d o t y k a n i o , czy kłucie palcem)

w i ę k s z y c h miastach c h ł o p c y я zasady p o g a r d z a j ą t ą d z i e w c z y r i s k ą

m o ż n a jeszcze bardziej u w z n i o ś l i ć . S ł u ż y t o m u w ó w c z a s w y l i c z a n ­

z a b a w ą . I w t y m miojscu niech ł a s k a w y Czytelnik zochce sam

k a p r z y k t ó r e j pada p y t a n i e nie o l i c z b ę locz o kolor. Osoba na

sobio d o p o w i e d z i e ć , j a k i e znaczenie ten f a k t m ó g ł m i e ć p r z y po-

k t ó r ą w y p a d ł o ostatnio s ł o w o , podaje kolor, lecz m u s i zarazem

jawioniu

w y l e g i t y m o w a ć się p r z o d m i o t e m o w s k a z a n y m

się i stosunkowo d ł u g i m j u ż t r w a n i u

diagramu

gry

w klasy p o d p o s t a c i ą o k r e ś l a n ą maskulinarnie (chłopek

lecz nie

W p a d ł a b o m b a do

baba, c h o c i a ż i babopodobna). W s k a k i w a n i e na chłopka,

skakanie

N a p i s a ł a na t a b l i c y

po n i m , rozkraczanie się nad n i m , spacerowanie p r z e z e ń z w y ­
myślną

galanterią,

wreszcio zeskakiwanio. S K U Ś

list

J a k i m k o l o r e m ona go p i s a ł a

NA

J a k o d y g r e s j ę p o t r a k t u j m y u w a g ę , żo w togo rodzaju w y l i c z a n ­

D Z I A D A , S K U Ś , S K U Ś , S K U Ś , t o t o w a r z y s z ą c o grze w w i o l u

k a c h u p a m i ę t n i a j ą c y c h w o j n ę , p o j a w i a się coś, co p r ó b o w a ł b y m

6

miejscach k r a j u osobliwe z a w o ł a n i e .

BABA

kolorzo:

piwnicy

D o p e ł n i a ono zrozumienio

sensu s z c z o g ó l n e g o r o d z a j u g r y w chłopka.

n a z w a ć surrealistycznym o s ł a b i e n i e m odczucia t r a g i z m u :

W y d a j e m i s i ę , żo pior-

N a u l i c y Reja

w o t n i o z a c h ę c a ł o do p o d n i e c a j ą c y c h w y o b r a ź n i ę z a c h o w a ń . Zapew­

Z ł a p a l i złodzieja

ne to za d u ż o powiedziane — p o d n i e c a ł o — m o ż e n a l e ż a ł o b y po­

A t o n złodzioj b y ł czarodziej

s z u k a ć innego, trafniejszogo o k r c ś l o n i a . W k a ż d y m razie z a w o ł a -

I powiodzial t a k : N i e m c y m a j ą

nio, p o d k r e ś l a m to jeszcze raz, p i e r w o t n i e z a c h ę c a ł o do g r y . A l o

A Polacy, cacy, oacy

w toj osobliwej z a c h ę c i e u k r y w a ł o się od p o c z ą t k u przewrotne od-

psy

I wychodzisz t y

wracanio u w a g i gracza od p r e c y z y j n o ś c i samych d z i a ł a ń zdocydo-

Podobnio rzecz się przedstawia jeśli chodzi o najnowsze t r a g i z m y

wanio m o t o r y c z n y c h (na p r z y k ł a d chodzenie z z a d a r t ą g ł o w ą , t a k

w świecie d o r o s ł y c h :

a b y nio w i d z ą c t r a f i ć w odpowiednie pole nie n a s t ę p u j ą c na l i n i ę ) .

D y l u , d y l u na

Z czasom t e ż skuś baba na dziada u z y s k a ł o sons c a ł k i o m niodopin-

P i o r d y k n ę ł o w Czornobylu

g u j ą c y , przeciwnie, s ł u ż ą c y z m y l o n i u . Dzisiaj zredukowane zo­

Raz

s t a ł o do s ł o w a skucha l u b kucha,

I wychodzisz t y

co znaczy p o m y ł k a , pomylonie

T

się w grzo. Z m \ l e n i u p a r t n e r a w grze s ł u ż ą inne jeszcze z a w o ł a n i a
i d z i a ł a n i a , o c z y m dowio się Czytelnik na k o ń c u mego w y p r a ­
cowania-

dwa

badylu

trzy

E w e n t u a l n i e : Promieniujosz t y !
S ą to w y l i o z a n k i , k t ó r e na w i o ś p r z e n i k n ę ł y z miasta, w p r z y ­
p a d k u M u r z y n o w a g ł ó w n i e z P ł o o k a , alo t a k ż e z W a r s z a w y .

A b y w p o l n i p r z e j ą ć się u r o d ą i sensom zamioszczonych obok

N a w i ę k s z ą u w a g ę z a s ł u g u j o w y l i c z a n k a , k t ó r e j t r o ś ć jost zdu­

w y k r e s ó w , p o w s t a ł y c h czy t o na w y j o ż d ż o n e j t r a k t o r a m i szosio,

m i e w a j ą c o „ d o j r z a ł a " , j a k b y j u ż z innego niż dziocięcy ś w i a t a :

n i g d y nie s p r z ą t a n e j , czy w s c h l u d n y m p a r k u , gdzio o b o w i ą z u j e

Na ulicy Kopernika

swoisty konwonans d y s t y n g o w a n y c h z a c h o w a ń ( „ r z u ć t o n p a t y k

S p o w i a d a ł a się M o n i k a

bo się p o b r u d z i s z " — m ó w i cicho t a t u ś w garniturzo do synoczka
j a k laleczka; „ K a r o l i n a , K a r o l i n a ,

P r o s z ę k s i ę d z a , j a nie k ł a m i ę

w y d z i o r a się m a t k a do c ó ­

W y j a d ł a m cukier m a m i o

reczki, k t ó r a o d e s z ł a na p i ę ć k r o k ó w , a na co t a t u ś , p r z e s t a ń
w r z e s z c z o ć , bo j a k

cię h u k n ę w b a n i ę " ) , n a ł o ż y

Jeszcze t r o c h ę się p o d u c z ę

spenetrować

I u k r a d n ę k s i ę d z u klucze

jeszcze o b r z o ż e g r y w klasy, j a k i m i s ą joj w a r i a n t y regionalne,
w t y m w y l i c z a n k i , p o p r z e d z a j ą c e g r ę , b ę d ą c o rodzajom rozgrzew­

P o c h o d z ą c a r ó w n i e ż z P ł o c k a w y l i c z a n k a , k t ó r ą za c h w i l ę zacy­

k i , lecz nie w znaczeniu z a c h o w a ń z a w o d n i k ó w s p o r t o w y c h , locz

t u j ę , przedstawia się j a k o j a w n e szyderstwo z t r e ś c i r e l i g i j n y c h ,

rozgrzewki

tajomniczego, lecz ś w i ę t e g o j ę z y k a ł a c i ń s k i e g o :

umyslowoj.

P r z y b y s z k a z W a r s z a w y na wakacjo do Siodloc szczyci się
swoją warszawskością i wyliczanką:

mija

K r e t ma

ryja

A lis nore

Entliczek, pętliczok
Czerwony stoliczek
Dzioci miojscowe nie p o z w a l a j ą warszawianco s k o ń c z y ć jej
p i s u . W y ś m i e w a j ą n a i w n o ś ć przedstawionej w y l i c z a n k i .
nują

K r a kre

po­

Propo­

b y z r o z u m i e ć sons tego szyderstwa n a l e ż y w y r e c y t o w a ć

wyli­

c z a n k ę boz rozdzielania p o s z c z e g ó l n y c h s ł ó w . A więc t a k :

'Kra-

kremijs',

'Kretmaryia',

'Alirnoro'.

b y ł y p r z o d m i o t e m licznych

swoją:

7

Profanacje

tego

prac J a n a S t a n i t ł a w a

rodzaju

Bystronia.

8

Eno, duo rabo

D z i ę k i n i m w i o m y , ż o wiele c'zisiaj n i e z r o z u m i a ł y c h s ł ó w w w y l i -

K o t wyp... żabę

c z a n k r c h , t a l ich, j a k ene, due,

Eno, duo resz

ł a c i ń s k i e raz, d w a i j e d y n y B ó g . I w t y m m i "jscu m j ż n a

K o t w y p . . . wosz

w ą t p l i w i o o d n a l o ź ć j a k i o ś starszo — n i ż d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n e —

czy eus deus, to

zniekształcone
nio-

P o d a ł e m p r z y k ł a d najbardziej drastyczny j a k i znam, zdorzenia

zaplocze i n t e r e s u j ą c y c h nas zabaw. Sugeruje się z w i ą z k i z k u l t u r ą

się r ó ż n y c h w a r t o ś c i k u l t u r o w y c h

s t a r o p o l s k ą , s o w i z d r z a l s k ą , ciosem ucznia, ż a k a :

(zgodnie z t e o r i ą owolucjonis-

tyczną o zapożyczeniach, akulturacji

itd.).

E n o , due, r i k o , fako,
Torbo, borbo, ó s m ? smake

Zdarzonie z Siodloc to historia sprzed p ó l w i o k u . A l o r ó w n i o ż
dzisiaj w p o d o b n y m d u c h u r y w a l i z a c j i
w s z y s t k i m rywalizacja) k s z t a ł t u j ą

(gra w klasy

Eus Deus kosmateusz

t o przode

się k o n t a k t y dzioci

Baks

pocho­

d z ą c y c h z r ó ż n y c h ś r o d o w i s k . W M u r z y n o w i o k o ł o P ł o c k a prze­

Dzisiaj ta jawnie obrazoburcze w y l i c z a n k a nawet dla ś w i a t ł y c h

trwała wyliczanka:

o s ó b nic jest z r o z u m i a ł a . Nie dziwota w i ę c , że z w r ó c i ł a u w a g ę
Jodzio k a r e t a

nawet... p s y c h i a t r ó w . D z i ę k i t o m u dysponujomy

Dzwonek

na t e n t e m a t u w a g a m i samego A n t o n i e g o K ę p i ń s k i o g o . W swoj

dzwoni

Policz panno

g ł o ś n e j Schizofrenii

Tle k o n i

czanki w wersji k r a k o w s k i e j ,

podaje p r z y k ł a d

znakomitymi

naszej poprzedniej

wyli­

w k t ó r e j p i e r w o t n y sens calkiom

W y l i c z a n k o t ę u z u p e ł n i a w toj samej wsi worsja u w s p ó ł c z e ś n i o n a ,

z a n i k ł , c z y n i ą c j ą rzoczywiście dowodem istnienia „ r o z k o j a r z o -

k t ó r ą p o s ł u g u j ą się p r z o w a ż n i o c h ł o p c y :

nego s t y l u " w toj osobliwoj t w ó r c z o ś c i

144

litorackiej:

Jodzio rowerek

Ene,

due, r i k e , fake,

N a spacorok

Torba, borba, osme, smake,

��146

�Deus, deus, kosmakeus

n y c h . A ł e jest t o j a w n o ś ć pozorna. Najlepiej j ą w y r a ż a f a k t n a s t ę ­

i morele b a k f !

p u j ą c y . W Ogrodzie K r a s i ń s k i c h bez t r u d u , szczególnie z p o c z ą t ­
stwierdzając,

k i e m wiosny, n a t r a f i a m y n a ś l a d y g r y w postaci pozostawionych

że t a k a w y l i c z a n k a funkcjonuje w ś w i a d o m o ś c i dzieci na szczegól­

w alejkach w y k r e s ó w . A l e trzeba m i e ć p r a w d z i w e szczęście a b y

Antoni

Kępiński mial oczywiście w pełni rację

n y c h p r a w a c h , z b l i ż o n y c h do t y c h j a k i e t o w a r z y s z ą

chociażby

z o b a c z y ć m o m e n t powstawania chłopka

i s a m ą g r ę . N i e ulega n a j ­

nie

mniejszej w ą t p l i w o ś c i , że t u , w ś r o d k u Warszawy, dzieci s t r z e g ą

m o ż n a z a p o m i n a ć , że obok t y c h n i e z r o z u m i a ł y c h wyliczanek k o ­

swej pasji, w y s z u k u j ą c miojsca „ b e z l u d n e " i t a k i e j c h w i l i , k i e d y

rzystano

nie m a i n t r u z ó w . B y w a j u ż , ż e z r e z y g n u j ą z samoj g r y , poprze­

wypowiadaniu zupełnie niezrozumiałych

zaklęć. J e d n a k ż e

zawsze z t a k i c h , k t ó r y c h sens b y ł jasny, o c z y w i s t y

( p r z y k ł a d Spowiadała

się Monika).

A l o nie r e z y g n u j m y z u w a g

dociekliwego znawcy zagadnienia:

„Nasuwa

się s p o s t r z e ż e n i e ,

s t a j ą c na n a r y s o w a n i u tego, co w i c h ś w i a d o m o ś c i stanowi wspom­
nienie w s p ó l n e j

zabawy

z czasów wakacji,

w innej

zupełnio

że t a zabawa (wcześniej a u t o r m ó w i ł o pasji t w o r z e n i a przez jogo

sceuorii i z osobami z n a n y m i , p r z y j a z n y m i , t a k i m i s a m y m i j a k

nioktórych pacjentów

ono a nie to obco, k t ó r e się zaledwie dostrzega w otoczeniu. W

n o o l o g i z m ó w w p l a t a n y c h do m o w y po­

tocznej, p r z y p . J.O.) z r ę c z n y m i k o n s t r u k c j a m i s ł o w o t w ó r c z y m i ,

grze w klasy,

swoista i r o n i a i absurdalny h u m o r , spotykane u n i o k t ó r y c h cho-

w y l i c z a n k i , u a s t ę p u j o mocne zintegrowanie i j a k w k a ż d e j grze

ehorych,

c z y n n i k i s ł a b s z e j l u b silniejszej omocjonahiie r y w a l i z a c j i

pozwalają

wyodrębnić

w

«stylu

schizofatycznym»

s t y l « h e b o f r e n i c z n y » (Heb o — uosobionio wiocznoj m ł o d o ś c i ,
p r z y p . J.O.).

Ten

ostatni

własne
mogą

tej zabawie n a d a ć sons p o w a ż n y , p o g ł ę b i o n y do granic p o j ę t e j

się słowami

swoiście k o m u n i i . D o s t ą p i o n i o do niej w y m a g a t e ż o k r e ś l o n e j
p o s t a w y e m o e j o n a ł n o j , c h a r a k t e r u i u m i e j ę t n o ś c i , k t ó r o to cechy

bawienie

w o ś c i m o w y dzieci, n p . w y l i c z a n k i , k t ó r y c h t r e ś ć jost niezrozu­
m i a ł a , n a t o m i a s t s c a l a j ą je r y t m i r y m y " .
Z w i ę z ł a f o r m a , swobodne

się poprzez

«nursory rhymes », osobli­

przypomina

Rabelais'go, angielskie nonsonsowno

p o c z y n a j ą c o d zapoznawania

kojarzenie

nie k a ż d y posiada.

Najważniejsze,

że cech t y c h nie

potrafią

u j a w n i a ć d o r o ś l i . Zapewne k a ż d e l u b prawie k a ż d o z g r a j ą c y c h

9

słów, c h o c i a ż

p r z y p o r z ą d k o w a n y c h rymowi, a najważniejsze

zawsze

charakterystycz­

n e m u r y t m o w i , p o z w o l i ł a K ę p i ń s k i e m u z n a l o ź ć dla t a k i e j struk­
t u r y literackiej w y l i c z a n k i analogio nie t y l k o w t w ó r c z o ś c i R a ­
belais'go, w u t w o r a c h poezji „ n u r s e r y r h y m e s " , czy w tekstach

w klasy dziecko czujo t ę p r z e p a s t n ą r ó ż n i c ę , s t w a r z a j ą c ą o s o b l i w ą
s z a n s ę o d c i ę c i a s i ę . o d zgrodowskiogo ś w i a t a i odnalozienia c z e g o ś
z p r z y j a ź n i wo w s p ó l n o c i e r ó w i e ś n i c z e j ; w ś r ó d w y b r a ń c ó w , osob­
n i k ó w p r o s t o l i n i j n y c h , spontanicznych, szczerych i t d .
P ł a s k i k a m i e ń , k a m y k , u ł a m e k szyby, n a z y w a n y

sowizdrzalskich, lecz t a k ż e w programowej d z i a ł a l n o ś c i dada-

l u b plitką,

szkiełkiem

czy kafelek, t o n i e z b ę d n y p r z e d m i o t w grze. Osoba

i s t ó w i s u r r e a l i s t ó w . W y l i c z a n k a n o b i l i t o w a n a z o s t a ł a przoz w y ­

rozpoczynająca

w o ł a n i e t a k i c h nazwisk, j a k Gerard N e r v a l , F r y d e r y k H ó l d e r l i n ,

chłopkiem,

A n t o n i A r t a u d , czy James Joyce. K o n k l u z j a K ę p i ń s k i e g o spro­

t r a f i ć w piekło

wadza się do c h a r a k t e r y s t y k i m o w y osobniczej w j e j przejawach

i u t r a t ę k o l e j k i w grze. Z a l e ż n i e o d miojsca i s t r o n y k r a j u r e g u ł y

schizoidalnych.

g r y s ą m n i e j l u b bardziej skomplikowane, a s p o s ó b ich realizo­

Charakterystyka

ta,

korzystająca

z

ustaleń

grę, stojąc

przed w y r y s o w a n y m i klasami

lub

m u s i n i m c i s n ą ć w o k r e ś l o n e polo, u w a ż a j ą c a b y nio
czy n a linię. Uznaje s i ę t o za b ł ą d (skuchę,

kuchę)

M . Lorenza, wskazuje ż e m o w a t a k a s ł u ż y nie p o r o z u m i e w a n i u

wania

się z l u d ź m i , locz przeciwnie, o d c i ę c i u się o d otoczenia. W y d a j e

J e d n ą z najprostszych f o r m u ł s t o s u j ą dzieci z W ę g r o w a w Siod-

się, ż e K ę p i ń s k i

wnika

t u w sedno c z y n n i k ó w

sprawczych,

odpowiednio

wyszukany,

czy

całkiem

niowyszukany.

leckiem. W p r a w d z i e k o r z y s t a j ą z o b y d w u d i a g r a m ó w ,

chłopka

k s z t a ł t u j ą c y c h zjawiska w r o d z a j u naszej w y l i c z a n k i , l u d y s t y c z -

i klas,

nogo m e n t l o w a n i a .

t y l k o do jednego ć w i c z e n i a , skakania na jednej nodze z p r z e r w ą ,

Jeszcze bardziej

przekonywujące

okazują

się stwierdzenia

Lorenza i K ę p i ń s k i e g o , k i e d y p r z e d m i o t e m proponowanej analizy
staje się pewien rodzaj przekazu o charakterze

j e d n a k ż e w p o k o n y w a n i u i c h przestrzeni o g r a n i c z a j ą się

s t a n i ę c i a n a d w ó c h nogach, podskoku-obrocie i k o n t y n u o w a n i u
skakania,

kuśtykania.

1 2

plastycznym.

Samo skakanie na jednej nodze nie w s z ę d z i e w y g l ą d a t a k sa­

M a m t u na m y ś l i prawie nio r o z p o z n a n ą d z i e d z i n ę k o m p o n o w a n i a

m o . W W ę g r o w i e s k a c z ą c nie przesuwano k a m y k a w kolejne pola.

na ziemi, u k r y w a n y c h i o d s ł a n i a n y c h t y l k o dja wybranego p r z y ­

N a t o m i a s t w okolicach G ą b i n a czy Ł o m ż y t a k i zwyczaj n a l e ż a ł

jaciela sekretów,

do p o s p o l i t y c h w y m o g ó w g r y . W Z y w i e c k i e m , K i e l e c k i e m , Ł o m ­

środkowej

widoków,

klejnotów.

Zjawisko t o znane m i jest zo

P o l s k i . Oto s z e ś c i o l e t n i R o b e r t

w i d z i a n y przez

z M u r z y n o w a , nio

n i k o g o , w ogrodzie p o d s t o ł e m u k ł a d a ł

swój

ż y ń s k i e m i w okolicach G ą b i n a , P ł o c k a i w s a m y m P ł o c k u e k w i l i b r y s t y k a poruszauia się w wyznaczonych obrysem chłopka

lub

sekret. W y k o r z y s t y w a ł w abstrakcyjnej z u p e ł n i e dla nas k o m p o ­

kłas

z y c j i k a m y k i , u ł a m k i s z k ł a , s k o r u p y z m a l o w a n y c h n a c z y ń oraz

p o s z c z e g ó l n y c h p ó l {fruwanie

inne p r z e d m i o t y znaleziono n a d brzegiem W i s ł y . Całość starannio

z k a m y k i e m na g ł o w i e , n a r a m i e n i u i przedramieniu, poruszanie

p r z y k r y w a ł warstwa, p i a s k u . N i k o m u z r ó w i e ś n i k ó w , z k t ó r y m i

się na śłepaka,

u t r z y m y w a ł t y l k o konieczno k o n t a k t y , j a k t e ż n i k o m u z r o d z i n y ,

obskoczenie,

nawet babci, nie o d s ł a n i a ł swego sekretu.

Ceremonia o d s ł o n i ę c i a

n i e s p e ł n a m i n u t ę , ale m o g ł o się p r z e d ł u ż a ć — s z c z e g ó l n i e k i e d y

wymagała

całkowitego

k t o ś nie m i a ł szczęścia — w „ n i e s k o ń c z o n o ś ć " . Obskików

odnalezionia

osoby

godnej

zaufania.

W o ł a ł j ą do s t o ł u i o d g a r n i a ł p i a c h . Zaskoczenie widza o d b i e r a ł
z wyraźną satysfakcją.

1 0

W B i a ł o b r z e g a c h k o ł o Zegrza u k ł a d a ­

n i e m t a j e m n y c h k o m p o z y c j i , n a z y w a n y c h widokami,

widoczkami

z a j m u j ą się w y ł ą c z n i e d z i e w c z y n k i . R y t u a ł się p o w t a r z a . U j a w ­
nienia t a j e m n i c y widoczku
d o s t ę p u j o najbardziej

z a s ł o n i ę t e g o na ziemi w a r s t w ą p i a s k u

zaufana

koleżanka.

na r o z p o s t a r t y m liściu l u b p o z ł o t k a c h

Widoczki

u k ł a d a się

dopuszczała:

skakanie

żabką,

przeskakiwanie

a ł b ó latanie), chodzenie na

sztywnego

c z y l i z z a m k n i ę t y m i oczyma i inne. Jednorazowe
zwano

w

Łomżyńskiem

obskikiem,

mogło

trwać
fun­

dowano sobie k i l k a czy k i l k a n a ś c i e , a ł e r ó w n i e ż czy t o na u l i c y
N a b i e l a k a w Warszawie, czy w Ż y j o n i k o ł o R a j c z y , k i l k a d z i e s i ą t ,
a nawet p o w y ż e j s e t k i .
S p ó j r z m y wreszcie na t o , co w t y m t e k ś c i e jest dla m n i e n a j ­
w a ż n i e j s z e , na d i a g r a m y kłas

i chłopka,

j a k o z n a k i plastyczne,

tworzone z i n w e n c j ą , k t ó r e j cech f o r m a l n y c h z d e f i n i o w a ć , a t y m

słodyczy.

bardziej p o d r o b i ć nie s p o s ó b . M u s i m y z a d o w o l i ć się n i e d o k ł a d ­

W y s z u k i w a n e s ą specjalne s k o r u p k i z c z y t e l n y m w z o r k i e m , r ó ­

n y m i p r z e r y s a m i . P r ó b o w a ł e m s k o r z y s t a ć z p o m o c y nieocenione­

ż y c z k ą . Obok k w i a t ó w , k a m y k ó w i s z k i e ł e k s t a n o w i ą t w o r z y w o

go Wojciecha Marchlewskiogo, lecz p r ó b a nie do k o ń c a s i ę p o ­

tych kompozycji.

z opakowań

granicach

Całość, n i m zostanie p r z y k r y t a piaskiem, na­

k r y t a zostaje k o l o r o w y m i s z k ł a m i .

1 1

w i o d ł a . Rzecz p o ł o g a na t y m , ż e z w y k ł y przerys (kreska czarna

Krasińskich

na b i a ł y m tle) z n i e k s z t a ł c a i s t o t ę k o l o r y s t y c z n ą i w a l o r o w ą i n t e ­

klejnocikami.

r e s u j ą c y c h nas o b r y s ó w . P o n i e w a ż M a r c h l e w s k i znakomicie opa­

R ó w n i o ż z a j m u j ą się t y m t y l k o d z i e w c z y n k i . W a ż n y m t w o r z y ­

n o w a ł t e c h n i k ę drzeworytnicza, s ą d z i ł e m , ż e k o r z y s t a j ą c z j e j

ukryte

układanki

nazywane

W Ogrodzie

s ą klejnotami

czy

w e m o b o k k w i a t k ó w i ś z k i o l e k s ą metalowe, z ł o t a w e wąsy,

jakie

możliwości

uzyska

się bardziej

zbliżony

do

oryginału

efekt.

o d s t a j ą z k r a w ę d z i z a k r ę t e k od flaszek..

N i e s t e t y d r z e w o r y t pomaga o d d a ć i s t o t ę całości z n a k u , lecz jego

G r y w klasy od p o c z ą t k u do k o ń c a s ą c a ł k i e m j a w n e . Wszak
gra s i ę w nie demonstracyjnie na oczach i n n y c h , n a p o d w ó r k a c h ,
na p r z o j ś c i a c h - c h o d n i k a e h , w p a r k a c h i p r z y drogach publicz­

charakterystyczne

cięoia

zniekształcają

(utwardzają)

miękki,

swobodny biog k r e s k i . Z a c z n i j m y w i ę c o d tej w ł a ś n i e k r e s k i .
J e ś l i k r e ś l o n a jest na ziemi p a t y k i e m , czy k a n t e m k a m y k a ł u b

147

�ptitlci

uzyskuje z u p e ł n i e i n n y charakter, a n i ż e l i w ó w c z a s k i e d y

sobów

może

zostać

w y k o r z y s t a n y . Czy z w y k ł e

powstaje z r y s o w a n i a k a m i e n i e m , c e g ł ą czy wreszcie k i e d ą n a

skuś,

t w a r d y m p o d ł o ż u p ł y t y chodnikowej w z g l ę d n i e asfaltu.

lepiej s i ę r o z ś m i e s z a ł o " ) :

Łączy

skuś,

j e d n a k te r ó ż n i ą c e się sposoby p o w t a r z a j ą c a s i ę z a m a s z y s t o ś ć ,

S k u ś babko,

u t r w a l o n y ś l a d d z i a ł a n i a dokonywanego w p o ś p i e c h u , j a k t o s i ę
nieraz m ó w i —• z
I

nerwem.

D a m ci słodkie jabłko.
Z t e k s t e m t y m blisko koresponduje

t e ż , p r z y p a t r u j ą c się j a k prowadzone s ą kreski-linie,

do­

skandowanie

czy r o z ś m i e s z a n i e . . . M i a ł o je w y w o ł a ć najlepiej ( „ n a j ­

inny,

pochodzący

chyba

z Węgrowa:

strzegamy, ż e o p r ó c z p o w t a r z a j ą c e j się z a m a s z y s t o ś c i , d a j ą z n a ć

S k u ś babo d z i e c i ę ,

0 sobie dwie t e c h n i k i rysowania, zarazem j a k b y dwie p o s t a w y

W y r z u ć je n a ś m i e c i e .

t w ó r c z e . Pierwsza t o c h ę ć o d razu opanowania całości d i a g r a m u ,

W K a l w a r i i i G r ó j c u , w okolicach W a r s z a w y , z a c h o w a ł się o k r z y k ,

prowadzenie j a k n a j d ł u ż s z y c h , c i ą g ł y c h l i n i i . M o ż n a t a k i efekt

k t ó r y p r z e r o d z i ł się w o d r ę b n ą g r ę z p i ł k ą . M o ż n a p r z y p u s z c z a ć ,

u z y s k a ć w p r z y p a d k u zaznaczenia t u ł o w i a chłopka

c i ą g n ą c za

1 3

że ó w o k r z y k t o w a r z y s z y ł grze w klasy i p o w t a r z a n y po t r z y k r o ć ,

s o b ą p a t y k po ziemi, czy k r e d ę l u b u ł a m e k cegły po t w a r d e j po­

albo w i e l o k r o ć , m i a ł o d w r ó c i ć u w a g ę o d w y p e ł n i a n y c h

w i e r z c h n i asfaltu i c h o d n i k a . L i n i a rysowana t a k i m

gracza z a d a ń :

sposobem

n i g d y nie jest sucha, s z t y w n a . R ó ż n e jej n a t ę ż e n i e ,

falistość

Holi, holi,

1 nagłe załamania czynią j ą miękką, żywą. T ę samą

technikę

H o l i , holi,

przez

z d r a d z a j ą „ g ł o w y " w y k r e ś l a n e zaledwie d w o m a p o c i ą g n i ę c i a m i ,

Miasteczko się p o l i .

a nieraz c h y b a t y l k o j e d n y m . N a t o m i a s t d r u g a postawa, t o b u ­

W całej Polsce znane jest p r z y grach w k l a s y skandowanie

dowanie całości j a k b y z k l o c k ó w , rysowanie oddzielnie k w a d r a ­

masło, prasło, masło, prasło, masło, prasło... P R A S Ł O , P R A S Ł O ,

t ó w czy w y d ł u ż o n y c h p r o s t o k ą t ó w , s t a n o w i ą c y c h na koniec o d ­

PRASŁO.

powiednio ponumerowane

nie skleciło s i ę , c z y l i się nie u d a ł o . W czasie u b i j a n i a ś m i e t a n y

pola.

1 4

—

Słowo p r a s ł o — j a k się w y d a j e — znaczy rozlecieć się,

W t y c h s k o m p l i k o w a n y c h nieraz diagramach linie nie zawsze

w masielnicy (Deszczyk p a d a s ł o ń c e świeci, B a b a Jaga m a s ł o

się s t y k a j ą , t a m gdzie p o w i n n y się z e t k n ą ć . T o z n ó w nieoczekiwa­

kleci...), m o ż e się o k a z a ć , ż e c a ł a praca p o s z ł a na marne. Piana

nie p r z e c i n a j ą s i ę . I n n e z o s t a ł y u z u p e ł n i o n e d o d a t k o w y m i , bo

p r z y otworze w o k ó ł d r ą ż k a o k a z a ł a się t y l k o p i a n ą . M a s ł o się

przy

nie s k l e c i ł o .

rysowaniu przerwały

się. Wszystkie

te

w z b o g a c a j ą formalnie c a ł o ś ć z n a k u , j a k i m jest

niedokładności
chłopek.

P o z n a l i ś m y zatem n i e z ł y scenariusz t e a t r u - o b r z ę d u . K o r z y s ­

W Ogrodzie K r a s i ń s k i c h w Warszawie p r z y bogactwie roz­

t a n o w n i m z wyszukanej scenerii (na p r z e j ś c i u , na ś r o d k u j e z d n i ,

m a i t e j r o ś l i n n o ś c i , t w o r z ą c e j w c a ł o ś c i pewien m o n o t o n n y m o n o l i t ,

p r z y p ł o c i e i k o ł o f o n t a n n y ) , sugestywnego

u z u p e ł n i o n y j e d n o s t a j n o ś c i ą ciemnej p o w i e r z c h n i alejek, a stano­

plastycznego i cyrkowo-tanecznych d z i a ł a ń . Stroje s ą zawsze w y ­

w i ą c y c h p o s p o ł u ś w i a t p a r k u , pojawienie s i ę z c a ł k i e m innej rze­

szukane, n i g d y n i e d b a ł o . W s z y s t k o p r z y p o r z ą d k o w a n o

c z y w i s t o ś c i z n a k ó w , r o d z i o c z y w i ś c i e odczucie naruszenia ł a d u .

t o w n e j d r a m a t u r g i i . J u ż sam p r o l o g w w y l i c z a n k a c h u j a w n i a ł

Odczucie t o m o ż e n i e p o k o i ć do pierwszego deszczu, k t ó r y z m y j e

m o ż l i w o ś c i przebiegu a k c j i . O d p o c z ą t k u do k o ń c a nic nie b y ł o —

d o k u m e n t n i e b r u n a t n e m a l u n k i . P ó k i one s ą u d a j ę s i ę n a spacer

j e d n a k — w i a d o m e . Wszak t o gra. N i c z y m ż y c i e , c h o c i a ż ?

z radością. Odnajduję korzystną, kontrastującą sytuację w owym

Sama z a ś gra m o g ł a p r z e b i e g a ć w t a k i m

zderzeniu, k i e d y jeden rodzaj w a r t o ś c i w z m a c n i a znaczenie d r u ­

— tajemniczego k n u c i a , r o z b u d z a j ą c e g o l ę k ,

gich;

— wywoływania

g d y c a ł k o w i c i e pierzcha

nuda

drzemiąca w

sztucznym

pejzażu.

poprzez

kunsz­

nastroju:

paniczne

okrzyki

(holi,

holi, holi...),

Wreszcie
chłopka

przerażenia

niezwykle znaku

obok

— pobudzania do s k r y t y c h u c z u ć i o g ó l n e g o pomieszania (roz-

r y s u n e k psa. M a o n zaznaczone t o , co p r z e k r e ś l o n e zo­

podczas k t ó r e j ś

z przechadzek

kojarzenia) d w u z n a c z n y m i t e k s t a m i i i m p o d o b n y m zacho­

s t a ł o k i l k a k r o t n i e k r z y ż e m . P r z y i n n y c h chłopkach

zaskakuje

sam k r z y ż y k t !

— potęgowania

Czarny k r z y ż ,

skandując

O c z a r u j ę ciebie d z i ś !

skucha),

M a m y w i ę c j u ż p r z y b l i ż o n y obraz tego dziecięcego t e a t r u —•
o b r z ę d u . K t ó r e ś z dzieci p r ó b u j e p r z e j ś ć przez chłopka
n i a j ą c skuchy,

waniem),

Czary, m a r y ,

nie p o p e ł ­

z a ś inne pragnie — j a k t y l k o p o t r a f i — przeszko­

d z i ć i o d p r a w i a czary

mary.

I s t n i o j e potwierdzenie z

wioski

poczucia

trudności,

słowo-zaklęcie

demonizowania

(prasło,

— r o z ś m i e s z a n i a , c z y l i sposobienia

prasło...,

albo

zadania,
skueha,

do utraconia s a m o k o n t r o l i

w stopniu zupełnym.
M o ż e m y z a t e m p o w r ó c i ć do pochopnie k r y t y k o w a n e j tozy
Jerzego S ł a w o m i r a

Wasilewskiego. Zgadza

się wszystko.

Gra

M i c h n y k o ł o Stawisk w Ł o m ż y ń s k i e m , ż e t o z a k l ę c i e w y p o w i a d a n o

w klasy, s z c z e g ó l n i e w odmianie g r y w chłopka,

w i e l o k r o t n i e , a w y p o w i a d a j ą c a , p r z y k u c n ą w s z y obok w y r y s o w a ­

w i e „ a r c h a i c z n e zaplecze r y t u a l n e " . Czy w t y m e a k a p i ź m i e nio

nego d i a g r a m u k r e ś l i ł a do r y t m u ó w „ c z a r n y k r z y ż " . W wiosce

zawiera s i ę definicja p o w r o t u ? A m ó w i ą c inaczej, czy w t y m

tej znano inno jeszczo z a k l ę c i a i sposoby powodowania

m i l c z e n i u (po s k o ń c z o n e j grze) nie m a jej epilogu?

skuchy.

odsłoni niewątpli­

D l a t e g o , p r z e d r o z p o c z ę c i e m g r y , u m a w i a n o się k t ó r y z t y c h spo­

P R Z Y P I S Y
1

O p . c i t . , s. 225—226
Z b i g n i e w B e n e d y k t o w i c z w ł ą c z y ł m n i e do „ n i e ś w i a d o m y c h
f e n o m e n o l o g ó w " . Zgadzam s i ę , ż e n i e ś w i a d o m y . A l e czy feno­
menolog? J e ś l i b y ł b y m ś w i a d o m y , t o nie p o t r a f i ł b y m w g ó r a c h
s a j a ń s k i c h s f i l m o w a ć , u k r y w a j ą c e g o się w d o z w o l o n y m teatrze,
szamana. O n i z a ś u m i e l i (szamani) „ p o s k l e j a ć " n a w e t r o z b i t ą
przez ś c i n a n e drzewo na siedem części k o s t k ę .
W ś r ó d 102 gier d z i e c i ę c y c h n a terenie K u r p i o w s k i e j Puszczy
2

3

148

Zielonej nie m a do 1967 r o k u g r y w klasy. Por. A d a m C h ę t n i k
Życie puszczańskie
Kurpiów,
W a r s z a w a 1971, s. 78—92
W L o n d y n i e skakanie po p ł y t a c h c h o d n i k o w y c h datowane
jest n a koniec X I X w . Por. R o b e r t Craig Maclagan, The garna
diversions of argyłeshire,
L o n d o n 1901, s. 133—134
K o r z y s t a m z d a n y c h dostarczonych m i przez s t u d e n t k i
i s t u d e n t ó w : K a t e d r y Etnologii i Antropologii Kulturowej ora!
Z a k ł a d u Geografii Regionalnej i Z a k ł a d u D y d a k t y k i i K r a j o
4

s

�I I . 7. G r a w klasy przed przystankiem P K S k o ł o s z k o ł y , Czermno, gm. G ą b i n , 1986

znastwa TJW. Moim r o z m ó w c o m p r z e k a z u j ę w t y m miejscu po­
dziękowanie.
J a n K a r ł o w i c z , Słownik gwar polskich, K r a k ó w 1907, t. V ,
s. 165: Skusić = »zwieść «, d o ś w i a d c z y ć : » k ę s ś w i a t a p o z n a ł e m «.
J . K a r ł o w i c z , A d a m K r y ń s k i i W ł a d y s ł a w N i e d ź w i e d z k i , Słow­
nik..., Warszawa 1915, t. V I , s. 188—199; Skusić 1. skłonić do
czego, 2. d o ś w i a d c z y ć , p o p r ó b o w a ć , 3. z w i e ś ć , „ K i e j diabeł s.
nie m o ż e , to b a b ę p o ś l e , i baba skusi". W jednym i drugim słow­
niku nie m a „ s k u ś baba n a dziada". Słownik Staropolski, t. V I I I ,
z. 4 (51), Ossolineum 1980, s. 265, podaje takie znaczenia s k u s i ć :
1. d o ś w i a d c z y ć k o g o ś , p o d d a ć próbie, w y p r ó b o w a ć c o ś , sprawdzić.
2. w y d o s k o n a l i ć , w y ć w i c z y ć , w p r a w i ć się w c z y m ś . 3. przesłuchać
k o g o ś , w y p y t a ć . Słownik języka polskiego, P W N Warszawa 1981,
Т. I I I , s. 251:1. »kusząc skłonić do c z e g o ś ; p o c i ą g n ą ć , z w a b i ć *
2. &gt;yw j ę z y k u dzieci: p o m y l i ć się w n i e k t ó r y c h grach, z w ł a s z c z a
6

R y s . i fot.:

r.

w p i ł k ę «.
A j a nos t r ę ; 'Ajanostre'. Jest to dodatkowa fraza w tej
wyliczance, lecz p o c h o d z ą c e j ze S t a n i s ł a w o w a k o ł o Grodziska
Mazowieckiego. W i a d o m o ś ć t ę z a w d z i ę c z a m pani Sylwi Orawskiej.
J a n S t a n i s ł a w B y s t r o ń , Tematy, które mi odradzano, P I W
1980, s. 109—168. Ponadto, K r y s t y n a Pisarkowa, Wyliczanki
polskie, Ossolineum 1976, s. 26
Op. cit., s. 74—76
Z d a r z y ł o się to w 1981 roku.
W i a d o m o ś ć z a w d z i ę c z a m pani E w i e W i ś n i e w s k i e j .
W i a d o m o ś ć z a w d z i ę c z a m pani Barbarze Rogowskiej.
Przypomnienie pani H a n n y Szewczyk, za k t ó r e bardzo
serdecznie dziękuję.
W i a d o m o ś c i te z a w d z i ę c z a m panom: M a ć k o w i Sosnowskie­
m u oraz Ryszardowi Ciarce.
7

8

9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

W . Marchlewski, il. 5, 7; J . Olędzki, il. 1—4,

6

149

�Aleksander J a c k o w s k i z d y r .

Krzysztofem

M a k u l s k i m n a tle jednej zo ścian

w P a ń s t w o w y m Muzeum Etnograficznym w

Fot. Mirosław Krajewski

Warszetwie

Jego g a b i n e t u

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9931" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9909">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/972f201ce2caf26d77fd620d09ed7bbd.pdf</src>
        <authentication>b7ea64d132b02747d439c699d9a2b5f6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118117">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6428</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118118">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118119">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118120">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118121">
                <text>teodycea ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118122">
                <text>religijność ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118123">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118124">
                <text>O teodycei ludowej / ETNOGRAFIA POLSKA 2009 t.53</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118125">
                <text>Etnografia Polska 2009 t. 53 s.175-186</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118126">
                <text>Jankowski, Jakub</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118127">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118128">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118129">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118130">
                <text>„Etnografia Polska”, t. LIII: 2009, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

JAKUB JANKOWSKI
Warszawa

O TEODYCEI LUDOWEJ

WOKÓŁ KOŚCIOŁA

Podczas badań terenowych, prowadzonych w latach 2006-2007 przez grupę
laboratoryjną1 Kamili Baranieckiej-Olszewskiej, zająłem się zagadnieniem ludz­
kiego nieszczęścia. Interesowało mnie przede wszystkim, czy i w jaki sposób
mieszkańcy lokalnej społeczności interpretują napotkane na swej drodze przeciw­
ności losu. A także jaką rolę w owej interpretacji odgrywa wiara chrześcijańska.
Moimi rozmówcami byli głównie mieszkańcy wsi Kadzidło. Głównym budynkiem
tej blisko pięciotysięcznej miejscowości, i to zarówno ze względu na wielkość, jak
i rolę odgrywającą w życiu mieszkańców, jest kościół parafialny (pod wezwaniem
Świętego Ducha). Stoi on na wzniesieniu i widoczny jest z każdego niemal miej­
sca wsi. Dlatego też wyznaczał mi on kierunki podróży w poszukiwaniu rozmów­
ców. W odniesieniu do niego dzieliłem Kadzidło na poszczególne obszary, które
potem kolejno odwiedzałem z dyktafonem.
Podział wsi na obszary nie był elementem metody badawczej, a jedynie prak­
tycznym uporządkowaniem, które miało mi pomóc w przeprowadzeniu badań.
W każdej, spośród czterech wyróżnionych przeze mnie części, spotykałem osoby
o różnym stopniu zaangażowania religijnego. Ludzie wątpiący lub niewierzący
stanowili niewielki odsetek moich rozmówców i, podobnie jak pozostali, nie byli
przypisani do konkretnego obszaru.
Podczas badań starałem się jak najbardziej zróżnicować grupę moich responden­
tów - pod względem wieku, wykształcenia, zawodu, jak też statusu materialnego.
Zależało mi na tym, aby mieli oni różne zainteresowania i czerpali inspiracje
(zwłaszcza podczas odpowiedzi na moje pytania) z różnych zakresów otaczającej
ich rzeczywistości. Najogólniej wyrażone pytanie, jakie im stawiałem, brzmiało:
dlaczego na świecie istnieje cierpienie (nieszczęście)?
Podczas czterech wyjazdów terenowych przeprowadziłem ponad trzydzieści roz­
mów. Tylko w jednym przypadku moim respondentem okazała się osoba manifes­
tująca zwątpienie w boską moc. Przeważnie rozmówcy akcentowali swoje przy­
wiązanie do zasad wiary i silny związek ze wspomnianym kościołem w Kadzidle.
1
Wyjazdy odbyły się w ramach badań terenowych, prowadzonych i finansowanych przez Instytut
Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Grupa badawcza, która składała
się z uczestników laboratorium „Religijność współczesna: od obrzędu do performance”, była w „tere­
nie” czterokrotnie na przestrzeni półtora roku.

�176

JAKUB JANKOWSKI

Większość z nich brała udział w jego gruntownym remoncie, który - niczym
w powieściach Franza Kafki - nigdy nie był wykonany zadowalająco. Udział
ów był dla nich powodem do dumy, satysfakcji i uzasadnionego poczucia przy­
należności2 do parafii.
NIESZCZĘŚCIE JAK BUMERANG

Mieszkańcy wsi Kadzidło przyczynili się do odbudowy Domu Bożego3. Domu,
w którym, wedle jednej z rozmówczyń, przepych jest wskazany choćby dlatego,
że Pan Bóg nie może mieszkać we własnym domu gorzej niż człowiek. Jeśli by
tak było, mógłby poczuć się urażony i stracić swoje zamiłowanie do Kurpiów
- których tradycyjnie (zgodnie zresztą z ich własnym przekonaniem) przedsta­
wia się jako ludzi bogobojnych i poczciwych4. Można się tylko domyślać, z jaką
intensywnością odcisnęłoby się piętno boskiego rozczarowania na społeczności
dotąd tak wielce mu oddanej.
Nieszczęście sprowadzone przez Boga byłoby o wiele gorsze od tego, które na
co dzień może spotkać na swej drodze każdy z nas - zarówno ze względu na skalę,
jak i natężenie. Zdaniem części moich rozmówców, objęłoby ono wielu ludzi na­
raz w mniej więcej tym samym czasie. Dotknięci zostaliby zarówno wierzący, jak
i niewierni. Ludzie dotknięci zarazą, chorobą umysłową lub ginący w niespodzie­
wanych wypadkach zrozumieliby, czym jest wola boska i jakie są konsekwencje
obrócenia jej przeciw samym sobie. Byłoby to nieporównywalne z dotychczaso­
wymi doświadczeniami człowieka. Obecne, codzienne nieszczęścia i pojedyncze
ludzkie tragedie są (według najpopularniejszego spośród wyjaśnień podawanych
przez rozmówców) boskimi przestrogami. Mają jedynie naprowadzić człowieka na
myśl, że coś robi źle, wskazać mu konieczność poprawy oraz zadośćuczynienia.
Przyjmując to rozróżnienie zgodnie z lokalną wykładnią starałem się - oprócz
znalezienia przykładów poddających ją w wątpliwość - przyjrzeć się, w jaki sposób
mówią o niej respondenci. Do kogo i na jakiej podstawie upodabniają tak działają­
cego Boga. W pamięci miałem również plastyczną sugestię Michaela Herzfelda,
który pisze, że „istoty ludzkie potrzebują zawsze kogoś lub czegoś, co mogłyby
2 Gdy zdarzało mi się wychodzić poza Kadzidło, do okolicznych wsi, często natrafiałem na
ludzi, którzy choć formalnie przynależeli do nowopowstałej parafii w miejscowości Lelis, w dalszym
ciągu chodzili do kościoła kadzidlańskiego. Była to ich forma sprzeciwu wobec odseparowania ich
od świątyni, którą odrestaurowali własnymi rękoma.
3 Kościół, jak opowiadali moi rozmówcy, miał nierówną podłogę i skromne wnętrze, ławy po­
kryte były grubą warstwą kurzu, a otoczenie zaniedbane. Degeneracja postępowała na przestrzeni
lat, po śmierci owianego legendą proboszcza Mieczysława Mieszki. Ksiądz ten uchodzi w okolicy
za budowniczego-wizjonera. Ks. Mieszko przepędził z okolic świątyni przekupniów, na miejscu
straganów stawiając fontannę z ławkami, podupadłą świątynię odbudował (niemal w trzy dni) wy­
mieniając dach, drzwi, okna, malując ściany. Do życia powołał orkiestrę i Spółdzielnię Przemysłu
Ludowego i Artystycznego „Kurpianka”. Po jego śmierci nastały jednak lata chude - 38 lat stagnacji,
której kres położył dopiero obecny proboszcz.
4 Informacje na temat kurpiowskiej religijności znaleźć można np. w dziełach Oskara Kolberga,
czy Adama Chętnika.

�O TEODYCEI LUDOWEJ

177

obarczać winą i odpowiedzialnością tak, by nie brać na siebie winy za kondy­
cję naszego świata i móc wytłumaczyć małe i wielkie tragedie nas dotykające”
(Herzfeld 2004, s. 279).
Wydaje się, że kurpiowskiemu obrazowi Boga - na pierwszy rzut oka - najbli­
żej było do archetypu ojca. Osoby bliskiej, pełnej miłości i wyrozumiałej. Kogoś,
kto widząc błąd człowieka, cierpliwie czeka, aż ten się poprawi. A gdy nie może
się doczekać, zniecierpliwiony wymierza karę. Dobrym zobrazowaniem tej tezy
jest często powtarzane przez moich rozmówców powiedzenie: bez Boga daleko do
proga dojść. Wskazuje ono na ojcowską opiekuńczość Stwórcy, jego cierpliwość
i wytrwałość w ochronie jednostki przed niebezpieczeństwami świata doczesnego.
Podkreśla także, jak mały jest człowiek w starciu z rzeczywistością i jak niebez­
pieczne potrafi być nawet najbliższe otoczenie, jeśli nie ma w nim Boga.
Obraz ten był przytaczany w wypowiedziach rozmówców, jako znakomity wy­
bieg od moich coraz bardziej niezręcznych pytań o cierpienie. Z czasem pozwalał
na zbycie problematycznych kwestii lakonicznym stwierdzeniem: to dla naszego
dobra. Stwierdzeniem, które sugerowało zarazem niepojętą moc, siłę i złożoność
boskiego planu. Kategorię wyjaśnień, które dotyczyły niezrozumiałego, lecz za­
sadnego nieszczęścia, określiłem jako ‘kategorię cierpienia słusznego’.

ZASADNOŚĆ CIERPIENIA

Kategoria cierpienia słusznego była motywem przewodnim prawie wszystkich
rozmów, jakie przeprowadziłem podczas swoich badań terenowych. Zakłada ona
winę cierpiącego, którą ten musi odpokutować fizycznie lub psychicznie (by spłacić
dług wobec miłościwego Boga) lub wystawienie na próbę jednostki, tak by ta udo­
wodniła siłę swej wiary. Człowiek z natury rzeczy jest istotą grzeszną i za swoje
niegodne czyny winien Boga przepraszać. Jeśli tego nie robi, doświadcza cier­
pienia mającego wymiar kary. Jeśli zaś oddaje Stwórcy cześć, jego traumatyczne
doświadczenia są efektem udzielonej mu przez Boga łaski próby - Pan sprawdza
w ten sposób gorliwość jego wiary.
Nie da się ukryć, że dla moich rozmówców cierpienie jest zasadniczo złe. Jego
występowanie na świecie wydaje się przeważającej większości ludzi faktem trudno
akceptowalnym i niepotrzebnym. Ze zrozumiałych względów budzi ono dezapro­
batę także samych chrześcijan. Ich problem polega na tym, że muszą dodatkowo,
oprócz wyrażenia sprzeciwu wobec cierpienia, rozpatrzyć kwestię współistnienia
boskiej (nieskończonej) dobroci i zła. Przyjmując tę pierwszą (dobroć) za nieza­
przeczalną, pozostaje im nadać cierpieniu takie cechy, które zdejmowałyby z Boga
jakiekolwiek podejrzenia o „niegodziwość”. Przyczyną cierpienia nie może być
zatem boska wola, lecz jedynie ludzkie działanie. To ono, niejako wymusza, na
Stwórcy reakcję. Bóg musi ukarać człowieka - nie dlatego, że chce, ale dlatego,
że człowiek sam go do tego zmusza swoimi czynami. Cierpienie w oczach moich
rozmówców musi być zasadne - inaczej nie mieściłoby się w ich religijnym świato­
poglądzie, bo obciążałoby swoim występowaniem Boga.

�178

JAKUB JANKOWSKI

Łaska próby może być zatem rozpatrywana w kategorii cudu, daleko bardziej
aniżeli w kategoriach cierpienia. Nieszczęście wyjaśniane w taki sposób staje się
wówczas najwyższego rodzaju dowodem na istnienie Boga. Takie ujęcie zagadnie­
nia, do którego większość rozmówców prędzej, czy później w rozmowie dochodziła
stało się dla mnie głównym impulsem do badań nad pojęciem ‘teodycei ludowej’.
Podczas badań dość szybko doszedłem do wniosku, że niezależnie od tego, jak
starałbym się ukierunkować rozmowę, w końcu i tak wpadałem na jakiś życiowy
zakręt rozmówcy. To, że istnieje nieszczęście i, że dotyka ono każdego na jakimś
etapie jego życia jest na tyle oczywiste, że nie poddawałem tego faktu żadnej
refleksji. O wiele bardziej zastanowiło mnie to, że nawet, gdy nie prowokowałem
swoich rozmówców do opowiadania o nieprzyjemnych wydarzeniach z ich życia,
w rozmowie stopniowo zanurzali się we własnej krzywdzie. Zanim więc skupiłem
się na samych technikach towarzyszących uzasadnieniu życiowych niepowodzeń,
musiałem pochylić się nad problemem samoistnego ukierunkowywania rozmowy.
Uznałem, że wynikało ono z palącej potrzeby rozmówcy wytłumaczenia się
z zaistniałych zdarzeń przed samym sobą, a jednocześnie utwierdzenia się w prze­
konaniu, co do sensowności własnych wniosków. Także z chęci choćby częściowej
rehabilitacji niegdysiejszych nieszczęśliwych kolei losu. Z pomocą przychodziły
mi tu, po raz kolejny, konstatacje Michaela Herzfelda, który wskazuje na „istnienie
pewnego zestawu idei na temat przyczynowości, pozwalających jednostce uniknąć
bezpośredniej odpowiedzialności za skutki podejmowanych przez siebie działań
(bądź też niepodejmowania żadnego działania)” (Herzfeld 2004, s. 280). Jak się
wydaje, owe idee były dla moich rozmówców ważnym impulsem do podejmowa­
nia prób wyjaśniania. Ich pokusa, by w obecności obcego człowiekiem spróbować
odkryć sens własnych nieszczęść, zdominowała dalszy przebieg moich badań.
THEOS DIKE

Teodycea to termin rozumiany we współczesnej nauce przede wszystkim jako
koncepcja religijno-filozoficzna, której zadaniem jest wykazanie za pomocą rozu­
mu religijnego albo rozumu filozoficznego, że zło w świecie, w sferze biologicz­
nej i ludzkiej, nie znosi naturalnego, filozoficznego albo religijnego przekonania
o istnieniu świętego, nieskończenie doskonałego i dobrego Boga. Zazwyczaj zwraca
się uwagę na etymologię słowa od greckiego theós - bóg + dike - użycie, prawo,
zastosowanie5.
Usprawiedliwieniem użycia przeze mnie terminu „teodycea” niech będzie wyra­
żane przez moich rozmówców niezrozumienie zasad funkcjonowania otaczającego
ich świata i próba wytłumaczenia sensowności pewnych, negatywnych w odczuciu
rozmówców, zjawisk pod względem udziału w nich Boga. Staje się On, w pewnym
sensie, zmuszony do zesłania cierpienia wskutek okrutnych poczynań człowieka
- można by jakoś porównać, że Pan Bóg jakoś karze człowieka, ale człowiek musi
5
( 2002).

Definicja opracowana na podstawie Leksykonu teologii fundamentalnej ks. Mariana Ruseckiego

�O TEODYCEI LUDOWEJ

179

sobie powiedzieć, że to jest doświadczenie jakieś raczej... to nie jest kara, ale za
tyle, za taki piękny glob, jaki Pan Bóg dał, a za tyle zła, jakie my czynimy, ludzie,
no to to w sumie razem musi być to cierpienie jakieś (mężczyzna, 70 1., Kadzidło).
Z kolei ludowość teodycei nie jest de facto wyrazem mojego przekonania jakoby
istniała jedna, uniwersalna metoda wyjaśniania sensu cierpienia wśród całej spo­
łeczności wiejskiej. Byłoby błędem powracanie do zdezaktualizowanych koncepcji
kultury ludowej w Polsce, które niegdyś postulowały taki stan rzeczy. Bliższy
jestem, w tym względzie, wizji kultury typu ludowego zgodnej z ideą Ludwika
Stommy (2002). Unikam jednak zarówno wyrażenia „teodycea typu ludowego”, jak
również „teodycea na sposób ludowy”. Pierwsze z nich ma w sobie element nienatu­
ralnej swojskości - jak, np. Wesele kurpiowskie6 - drugi: zakłada pewną przekładalność terminu „teodycea” na język gwarowy danej społeczności67. Mija się z celem
wykazywanie, że to, co wyniknęło z moich rozmów jest właśnie teodyceą, tylko, że
wyrażoną gwarą lub ubraną w stroje ludowe. Używając wyrażenia „teodycea ludo­
wa” mam zawsze w pamięci sformułowanie: „swoistego rodzaju” - tak, jak graffiti
jest swoistego rodzaju sztuką, a piłka nożna swoistą religią, tak wyjaśnienia moich
rozmówców dlaczego cierpienie ma sens, są swoistego rodzaju teodyceą ludową.
Z punktu widzenia terminologicznego dookreślenie ludowy jest zatem zasadne,
o ile pamiętamy, że nie ma ono charakteru uniwersalistycznego, a symboliczny8.
Jednak jeśliby poprzestać na tym wyjaśnieniu, to zasadnym byłoby uznanie, że rów­
nie uprawnione jest użycie, po prostu, określenia: „swoistego rodzaju teodycea”.
Jako ludowe zdefiniowałem to zjawisko ze względu na pewne cechy dystynktywne, które przypisywało się niegdyś kulturze ludowej. Były one kojarzone
z tradycjonalizmem, a w znakomitej większości, znalazły swe odzwierciedlenie
w świadomie kształtowanej kulturze typu ludowego. Cechy te są właściwe także
innej kategorii -potoczności związanej z geertz’owską „myślą potoczną” (Geertz
2005, s. 81-100).
„Myśl potoczna” - jest systemem kulturowym, który zakłada, że nadrzędną
rolę w systemie myślowym ma zdrowy rozsądek. Zasady konstrukcji systemu my­
ślowego są w jakiś sposób logiczne, a zatem zdroworozsądkowe, zaś relacje kul­
turowe nie muszą być tożsame z wyobrażeniem społeczności. Istotne jest odtwo­
rzenie mechanizmów myślenia, nie zaś ich sens oceniany z pozycji badacza. Myśl
potoczną cechuje: naturalność, praktyczność, niemetodyczność (brak logicznego,
6 Przed samym słowem „wesele” należałoby wstawić, w takiej sytuacji, wyrażenie: „nieprawda,
że”. Wesele kurpiowskie to coroczna inscenizacja „dawnego obrzędu”, rodzaj przedstawienia folklo­
rystycznego, choć zdarzało się, że był podczas niego zawierany prawdziwy ślub. Lecz każdy
z uczestników tego wydarzenia wie, że tak naprawdę, wszystko, co robi jest na pokaz, stanowi
przedstawienie podlegające ściśle określonemu scenariuszowi. Brak tu nie tylko jakiejkolwiek spon­
taniczności, lecz także najprostszego, z semantycznego punktu widzenia, aspektu wesela, mianowi­
cie: weselenia się. Osoby przebrane w tradycyjne stroje ludowe odgrywają określone role uzyskując
w zamian konkurencyjną cenę usług proboszcza i gratulacje od wójta gminy za promocję tejże.
7 Kojarzy się tym samym raczej z wyrażaniem jakości, zawartych w teorii filozoficznej, za
pomocą znaków i uproszczeń tak, by były zrozumiałe dla zdefiniowanej grupy odbiorców.
8 Ludowy w rozumieniu związanym z tradycyjnością i swojskością- ludowy, jako powszechny,
typowy, powtarzany i prosty.

�180

JAKUB JANKOWSKI

z punktu widzenia badacza europejskiego, związku przyczynowo-skutkowego),
przezroczystość i dostępność (każdy uznawany w danej społeczności za dysponu­
jącego zdrowym rozsądkiem, może konstruować komunikat) - są to tzw. „cechy
stylistyczne” (Geertz 2005, s. 92). Myśl potoczna, „podobnie jak Król Lear, Nowy
Testament i mechanika kwantowa składa się z opisów rzekomo trafiających w sedno
spraw” (tamże). Zdaniem Teresy Hołówki myślenie potoczne „unika jakiegokol­
wiek zaangażowania ontologicznego - pomija problem, czy istnienie bólu głowy,
drzewa za oknem, podejrzliwości sąsiada i mentalnego obrazu płonącego miasta
jest tym samym rodzajem istnienia, istnieniem różnego typu, czy istnieniem raz
«realnym», a kiedy indziej «pozomym»” (1986, s. 30).
Jednak koncepcja Clifforda Geertza służy badaniu kultury jako takiej. Jest
zatem - w założeniu - stosowalna w szerokim kontekście antropologicznym. Jej
zadaniem jest wytłumaczenie kultury nie w skali lokalnej, lecz przede wszystkim
w jej wymiarze globalnym. Pomijając fakt, w jaki sposób radzi sobie ona z tym
drugim zadaniem, należy podkreślić, że użycie określenia „potoczna” w kontekście
samej teodycei nadawałoby jej zbyt uniwersalny charakter odbierając elementy
lokalne właściwe samej Kurpiowszczyźnie, a mające swoją rację bytu w podtekście
wyrażenia „ludowa”.
DLACZEGO CZŁOWIEK MUSI CIERPIEĆ?

W samym procesie badawczym zasadniczym problemem, jaki przedstawiałem
pytanym przeze mnie osobom, była kwestia nieszczęścia w wymiarze ogólnoludz­
kim. Pytałem: Dlaczego właściwie człowiek musi cierpieć? Czy nie mógłby żyć
bez cierpienia? A jeśli już muszą istnieć nieszczęścia, to dlaczego jednej osobie
przytrafia się ich mniej a drugiej więcej?
Moi rozmówcy znajdowali przeróżne odpowiedzi na te pytania. Przede wszyst­
kim wskazując:
1. złe uczynki człowieka, za które karą jest właśnie cierpienie - całe życie się nie
modlą, a ja k jakaś choroba wypadnie, to wtedy i znajdą Matkę Boską, Pana
Jezusa i wtedy się modlą i wtedy się modlą, a tak że z dobroci to on się nie
nawróci, tylko ja k mu się jakaś choroba stanie, to on wtedy wie o Matce Boskiej,
o Panu Bogu (kobieta, 70 1., Kadzidło);
2. docenienie zdrowia poprzez zaznanie cierpienia - żeby docenić szczęście, to trze­
ba być najpierw nieszczęśliwym, jeśli nie byłbyś szczęśliwy, to... znaczy nie, chcesz
być szczęśliwy, to musisz doświadczyć trochę nieszczęścia, bo byś nie wiedział co
to jest szczęście, a co to jest nieszczęście (mężczyzna, 35 1., Kadzidło);
3. cierpienie jako formę sprawdzenia siły wiary człowieka - j a kiedyś myślałam,
że Bóg mnie karze (...), ale teraz to ja wiem, że Pan Bóg mnie nie ukarał, że Pan
Bóg dał mi takiego męża może po to... żebym ja wiele rzeczy zrozumiała, bo ja
też może bym tu za mocno fruwała, nie? takie... (...) za mało pokory we mnie
było (kobieta, 45 1., Kadzidło);
4. krzyż w życiu - a ja k się przyjrzeć, to wszyscy mają, każdy ma jakiś tam swój
krzyż naznaczony, jakieś nieszczęścia (mężczyzna, 70 1., Kadzidło).

�O TEODYCEI LUDOWEJ

181

Dysponując już pewnym zbiorem założeń na temat ogólnej przyczyny cier­
pienia, starałem się wyjaśnić zasadność tychże w oparciu o konkretne przykłady
wykluczające lub chociaż poddające w wątpliwość ustalone już wyjaśnienia, np.
skoro cierpienie jest formą sprawdzenia wiary człowieka, to dlaczego cierpiał Jan
Paweł II? Tu spotykałem się z sugestią, że było to celem usankcjonowania jego
osiągnięć jako głowy Kościoła Rzymskokatolickiego - kościół i on dokonał dużo,
a może to przez te cierpienia... może dzięki tym cierpieniom mu się udało... pojed­
nać tyle wiar, mamy prawosławnych razem, mamy wszystko... kto kiedyś słyszał...
żeby tak było (mężczyzna, 60 1., Kadzidło). Dla innych rozmówców było to po­
twierdzeniem jego człowieczeństwa - dlaczego cierpiał, że mimo wszystko nie
jesteśmy idealni, że ten ciąg grzechu w jakiś sposób się ciągnie, zresztą to jest
kwestia nie tylko złego postępowania, to jest też jakieś pomyślenie, czasami nawet
nieświadome i może to było oczyszczenie... też był człowiekiem, nikt nie jest dosko­
nały (mężczyzna, 60 1., Kadziło). Jako przyczynę wskazywano także potrzebę
dania przykładu zwykłym ludziom - takiemu przeciętnemu śmiertelnikowi ja k my,
to ja k papież miał i musiał też się z tym pogodzić, to... że wola Boża jest taka i no
do końca, że musiał cierpieć i no do końca jeszcze cierpiał (mężczyzna, 60 1.,
Lipniki). Wyraziwszy wątpliwość, co do sensu dawania takiego przykładu, dowia­
dywałem się przeważnie, że każdy cierpi. Zatem, aby nie odwrócić się od wiary
w ciężkich czasach, należy mieć w pamięci papieża. Rozmówcy odrzucali możli­
wość sprowadzania nieszczęść na ludzi z powodu „złej woli” Boga-je s t to trudne
i na pewno, gdyby spotkało to mnie, byłoby mi trudniej wypowiedzieć się i wtedy
być może nie potrafiłabym tak spokojnie wypowiedzieć tego, że... no... dlaczego to
się dzieje, przy Jego mądrości i doskonałości (kobieta, 50 1., Lipniki).
CIERPIENIE DZIECI

Innym, bardzo trudnym zagadnieniem, była kwestia nieszczęścia spotykającego
istoty, jak głosi Kościół, niewinne - dzieci. Temat ten był przeze mnie poruszany
niechętnie, stanowił dość drastyczny przykład nieodgadnioności wyroków boskich.
Podczas jednej z wizyt rozmówcy z bólem opowiadali o utracie swego czteroletnie­
go wnuczka - myśmy na przykład to doznali... 4 lata 3 miesiące i... na nowotwór...
i ksiądz... przyprowadził mu biskupa, bo on nie widział biskupa i chciał zobaczyć
i biskup przyszedł, zamiast go pocieszyć, to... zdenerwował go... a on wiedział sam,
tylko on nie chciał nas martwić, prawda? (mężczyzna, 60 1., Lipniki). Przeważnie,
dla moich rozmówców, choroba dziecka była przykładem winy rodziców, których
grzechy miały być okupione cierpieniem ich dzieci (ale przecież jednocześnie tym
większym bólem ich samych). Nie stanowiło to jednak zasady - niektórzy się rodzą
i umierają od razu, niektórzy żyją 90 lat, niektórzy żyją 20, tutaj na to nie ma reguły
no... ja myślę, że tak powinno być, nie może być wszystkim równo, ten świat by był
bez sensu, gdyby wszystkim było po równo (mężczyzna, 35 1., Kadzidło).
Bardzo ciekawym aspektem, wypowiadanych przez moich rozmówców sądów
na temat przyczyn nieszczęścia, było pojęcie zadośćuczynienia. Nieszczęście miało
niekiedy dla pytanych przeze mnie osób wyjątkowo oczywistą przyczynę: Bogu

�182

JAKUB JANKOWSKI

należało, po prostu, zadośćuczynić za czyny popełniane przez ludzi - za stan, do
którego ludzie doprowadzili ten świat. Wedle dość powszechnego osądu nie może
być tak, jak jest, dlatego, że jest niezgodnie z wolą boską - ludzie nie realizują
boskiego planu zbawienia. Bóg zatem, w odpowiedzi na zbłądzenie człowieka,
zsyła cierpienie i nieszczęścia. W tym względzie nie jest okrutny. Przeciwnie,
próbuje On poprzez zesłanie nieszczęść odkupić świat, przybliżając tym samym ów
rzeczywisty, pozbawiony cierpienia, który będzie dopiero po śmierci - każdy, kto
chce się do niego dostać, musi wpierw na to zasłużyć - człowiek musi wejść w swoje
sumienie i przyznać się do tego, przynajmniej przed Panem Bogiem, że będę niósł
krzyż, a ty mi kiedyś po prostu, wymażesz, wymażesz moje grzechy... i wtedy człowiek
jest szczęśliwy... nawet kiedy cierpi (kobieta, 50 1., Lipniki). Jeśli wstęp do Nieba nie
prowadziłby przez cierpienie, byłoby za łatwo - tak się mówi... u nas, że jeżeli ktoś
ma takie cierpienia, że Jezus go bardzo kocha, że tę osobę bardzo ukochał, nie wiem,
a może na podobieństwo swoje, a może daje na taką próbę, też, żeby trwać przy nim
i wtedy jest coś dla każdego (kobieta, 50 1., Kadzidło). Respondenci podkreślali
także ryzyko zapomnienia o Bogu - jego chwale, mocy, dobroci i prawości - Na
dowód tego, że Pan Bóg nas kocha rzeczywiście, to... chce, żebyśmy byli blisko
niego, to musi wiedzieć, czy wytrwamy, czy się nadajemy (kobieta, 50 1., Kadzidło).

ŹLE JEST PO PROSTU...

Paradoksalnie mimo, że sam Bóg, jak i jego poczynania oraz „system graty­
fikacji” uważane były przez moich rozmówców za elementy idealnie ułożonego
dobrego świata - co wynika chociażby z przemyślnie dobranych uzasadnień cier­
pienia - to odpowiedź na pytanie: „Jak Pan/i sądzi, czy na świecie jest dobrze?”,
brzmiała przeważnie: nie. Źle, żle, żle... właśnie ten homoseksualizm... ta trefność,
co się porobiło z ludźmi, co się porobiło z ludźmi? Ja myślę, że ta sytuacja u nas,
to tak... to w naszym kraju... ta sytuacja, to ludzie niewierzący przecież... z czego
to wynika? Czyżby rzeczywiście to zło chciało tak nas wykończyć i tak do końca
zniszczyć i tak wszystko miesza, żeby... nie wiem, no nie jest dobrze, no nie jest
dobrze (mężczyzna, 60 1., Kadzidło). Zdaniem innego rozmówcy, nieco poiryto­
wanego moim pytaniem, nie może być dobrze na tym świecie, taka jest natura tego
świata, czy masz tu gdzieś dobrze, jeden zżera drugiego, kurwa, tak musi być po
prostu (mężczyzna, 35 1., Kadzidło).
Było to ostatnie pytanie, jakie zadawałem podczas rozmów. Odpowiedź na nie
wydawała mi się szczególnego rodzaju paradoksem przyprawiając mnie począt­
kowo o zaskoczenie. Gdy już przyzwyczaiłem się do tej sprzeczności, postanowi­
łem poszukać przyczyn takiego stanu rzeczy. W ten sposób doszedłem do związku
teodycei ludowej z myślą potoczną w wymiarze praktycznym.
Zgodnie z przytaczaną już geertz’owską koncepcją „myślenia potocznego”, moi
rozmówcy wplatają niezrozumiałe dlań zdarzenia ze swego życia w system myś­
lowy. Konstruują wytłumaczenie, które w ich mniemaniu ma wszelkie dane po temu,
by być zdroworozsądkowym, choć, z punktu widzenia obserwatora zewnętrznego,

�O TEODYCEI LUDOWEJ

183

przeważnie takim nie jest. W związku przyczynowo-skutkowym rozmówcy łączą
elementy wykluczające się wzajemnie lub nie mające dla badacza większego sensu.
Często przy tym nadają wolę materii nieożywionej, bądź odwołują się do trans­
cendencji. W przypadku prowadzonych przeze mnie badań tak rozwiązywany jest
kluczowy dla chrześcijaństwa problem współistnienia we wszechświecie Opatrz­
ności Bożej i wolnej woli człowieka. Opatrzność Boża stanowi w oczach moich
rozmówców fakt. Jej totalny charakter nie podlega wątpliwości - to ona decyduje,
że na świecie jest dokładnie tak, jak jest. Z jej powodu dzieją się rzeczy dobre
i rzeczy złe, ponieważ są zapisane w boskim planie. Jednocześnie rzeczy, których
nie da się wytłumaczyć wynikającym z nich dobrem - np. zabójstwa, dewiacje
seksualne księży, gwałty, czy zwykłe kradzieże - są jednak raczej wynikiem złej,
acz wolnej, woli człowieka aniżeli Boga. Zatem zdaje się (odkładając na chwilę
boską wszechwiedzę na bok), że Bóg, choć wszystko z góry zaplanował i wie jak
będzie, mimo wszystko... nie wie jak będzie. A to dlatego, że w jakimś sensie
człowiek może go zaskoczyć. Czy w takiej sytuacji Bóg jest niedoskonały, nie ma
wszechwiedzy? - absolutnie ma! - odpowiadają moi rozmówcy. Ma, ponieważ on
i tak z góry wie, co człowiek uczyni i godzi się na to, nawet, jeśli czyny te stoją
w sprzeczności z Jego nakazami.
Przedstawiony powyżej problem teodycei, jest wpisany w historię myśli chrześ­
cijańskiej niemal od początku jej istnienia. Na przełomie IV/V wieku n.e. zrodził się
on, jako konsekwencja doktryny filozoficznej świętego Augustyna (który, nawia­
sem mówiąc, toczył spór o tę kwestię z uznanym za heretyka Pelagiuszem). Sprawy
nie udało się rozwiązać Augustynowi, ani św. Tomaszowi, ani Pascalowi, ani też
późniejszym wielkim filozofom. Z pewną ostrożnością można jednak oświadczyć,
że społeczności kurpiowskiej ze wsi Kadzidło ta sztuka się jednak udała...9

DIABEŁ Z PUDEŁKA

Do rozstrzygnięcia pozostaje jeszcze jedna kwestia - gdzie w tym wszystkim
tkwi diabeł? Zdaniem moich rozmówców, ma on bezsprzecznie swój udział w życiu
codziennym człowieka. Stara się nakłonić do zła poprzez podszepty - odwoływanie
się do ludzkich instynktów, pragnień, nadziei, czy naiwności, nieustannie próbuje
nagiąć ludzką wolną wolę. Jego instrumentarium jest niebotyczne, podobnie jak
determinacja w dążeniu do osiągnięcia celu - ale zobaczcie... co się dzieje, dlaczego
ten diabeł jest mocny... i on ma też swoich różnych, prawda? Większych, mniej­
szych, prawda? I on w zależności od świadomości przysyła, prawda, i te pokusy są
prawda coraz większe, coraz, coraz (kobieta, 50 1., Lipniki). Jeśli to prawda, to
słabość człowieka, wynikająca z grzechu pierworodnego, stanowi diabelski casus
beli, który oczywiście stara się szatan skrzętnie wykorzystać przeciw ludzkości.
To za jego sprawą na ziemi jest tyle zła i grzechu nieuzasadnionego - jest on
9
Oczywiście samo wyjaśnienie jest, jak wskazywałem za Geertz’em, logiczne i zasadne jedynie
na poziomie lokalnej społeczności, która je skonstruowała.

�184

JAKUB JANKOWSKI

odpowiedzialny za każde nieszczęście, którego nie można wpleść w paradygmat
„swojego krzyża”, jak również za te zdarzenia, których sprawcą jest ewidentnie
człowiek lub są zbyt miałkie, by dotyczyć majestatu boskiego. Także na skutek
jego działań rodzi się przytaczany często przez rozmówców rozkład moralny
wśród księży. Cel poczynań diabła jest jasny - zbałamucić.
Nie wiadomo, niestety, czym uzasadnić jego apostazję i pragnienie zaszczepienia
tejże w człowieku. Pozostaje zatem zwrócić uwagę przede wszystkim na jego spryt,
niespotykaną wręcz przebiegłość - to jest tak cwana bestia... inteligentna bestia, to
się będzie wciskała, gdzie się tylko da i będzie się wciskała, tak, żeby wyczuć słabość
(kobieta, 50 1., Lipniki). Przed ową cwanością chronić może jedynie silna wola
i boska pomoc uzyskana wskutek gorliwej modlitwy. Diabeł czy szatan (jakby go
nie nazwać) jest zasadniczą przyczyną występowania zła na świecie jako manipu­
lator wolnej woli człowieka. Istnieje ono, ponieważ Bóg dał człowiekowi prawo
do samostanowienia o sobie dopuszczając także, by ten wyrządzał zło bliźniemu101.
Oznaczałoby to, że Bóg pozostawia pewne pole działania dla szatana, by ten,
niczym ambitny „copywriter”, mógł zaszczepiać człowiekowi coraz to ciekawsze
nowinki. Taki system zależności należałoby uznać za co najmniej skomplikowany
- jego złożoność wydaje się stanowić barierę nie do przebicia dla pytającego
(o czym przekonałem się osobiście). Szatan, w jakimś sensie zostawał w tym
momencie rozmowy swoistego rodzaju powiernikiem Boga. To przy jego współ­
udziale stawała się rzecz najważniejsza i niezbędna dla katolika - zyskiwał on
swój życiowy krzyż.
Brzmi to nieco paradoksalnie, ale w systemie stworzonym przez moich roz­
mówców całość współgrała w jak najlepszy sposób. Bóg z założenia wiedział
o wszystkim, ponieważ dawno nakreślił swój plan. W planie były już przygotowane
elementy składowe życiowego krzyża każdego rozmówcy. Jego wielkość i kształt
nie były jednak do końca ustalone, gdyż zależały jeszcze od ustosunkowania się
wobec działań diabła. Ten z kolei mógł skłonić jednostkę do czynienia zła wobec
drugiego człowieka (a zarazem wobec siebie). Ulegając pokusom diabła człowiek
wyrządzał zło, którego nie czynił Bóg, ale na które pozwalał w ramach wolności
jednostki. Sam wyrządzający owo zło wystawiał się na ryzyko kary, a zatem także
zwiększenia swojego krzyża. W tych zawiłościach Opatrzność Boża, nieznana
człowiekowi, tworzy mieszankę z, w przekonaniu moich rozmówców, relatywnie
wolną wolą, której dopełnieniem jest pomysłowe działanie szatana (diabła)11 - też
dostałam, no, ale dlaczego to jest... mi w zasadzie ten kop to się przydał i wyszło
mi zupełnie na dobre, on był, teraz wiem, że on był mi konieczny, konieczny! (...)
10 A wszystko, jak już wcześniej wspomniałem, zgodnie z planem, w którym role każdego czło­
wieka są teoretycznie rozpisane na całe jego życie. Człowiek, niczym na autodromie, może sobie
wybrać kierunek jazdy (słuchając lub nie siedzącego obok diabła), ale to Bóg decyduje, kiedy osta­
tecznie wyłączyć mu prąd.
11 Rola diabła w schemacie boskiego planu jest trudna do wyrażenia ze względu na kłopoty sa­
mych rozmówców z określeniem jego zakresu działania. W rozmowach, co oczywiste, była ona bez­
względnie negatywna. Trudno jednak ocenić, jakie było jej konkretne miejsce w świecie. Łatwo zaś
popaść w swoistego rodzaju dualizm manicheistyczny, o który jednak nie chodzi w całym wywodzie.

�O TEODYCEI LUDOWEJ

185

gdyby Duch na mnie działał, no to ja bym sobie myślała: jaka ja jestem mądra,
o kurcze, ja mam syna, ale się ustawiłam, nie? ja bym tak myślała, to JA byłoby.
No i co by z tego wyszło?... niedużo (...) i byłam na etapie, że myślałam: Boże,
dlaczego? No jesteś, przecież widzisz. Ja nie wiedziałam, ja w tym momencie nie
wiedziałam, że on zrobił to celowo i myślę, że to właśnie tak działa Bóg, on widział
te moje lata, to co się działo i widział, że ja sama nie poradzę sobie, a ja działałam
po swojemu... (kobieta, 45 1., Kadzidło).

PODSUMOWANIE

U moich rozmówców istniała duża potrzeba wytłumaczenia napotkanych nie­
szczęść we własnym (lub dostrzeżonych w czyimś) życiu. Potrzeba ta wydaje się
dotyczyć każdego człowieka, niezależnie od potencjału intelektualnego jednostki.
Jej przyczynami są zarówno duże nieszczęścia, jak i drobne niepowodzenia życio­
we. Na skutek tych niepowodzeń człowiek zaczyna kontestować rzeczywistość roz­
ważając przy tym sensowność zaistniałych w jego życiu zdarzeń. Wówczas - zgod­
nie z tym, co przedstawiłem - rodzi się potrzeba uzasadnienia zaistniałego stanu
rzeczy w kategoriach zdroworozsądkowych. Prowokuje ona tworzenie teodycei.
Jednak tworzenie to nie jest ani celem, ani środkiem samym w sobie. Rozmówcy
nie mają intencji usprawiedliwiać Boga, gdyż za nic go nie winią. Działanie to jest
odpowiedzią człowieka na jego własną potrzebę zrozumienia otaczającej go rze­
czywistości. Celem jednostki jest nadanie sensu zaistniałym wydarzeniom i wy­
tłumaczenie sobie, za co lub w jakim celu miały one miejsce. Jednocześnie, choć
nie jest to, jak sądzę, intencją moich rozmówców, tworzą oni teodyceę - na swój
własny, nienaukowy, lokalny, „ludowy” sposób. Ten proces, nie jest efektem prze­
myślanych działań, a jedynie wynika z refleksji nad przyczynami nieszczęścia.
Teodycea ludowa zawiera w sobie elementy myśli filozoficznej, które wyrażane
są w nienaukowy sposób i w lokalnej skali. Towarzyszy im przemieszanie kate­
gorii, a także tworzenie wyjaśnień na własny użytek. Cechy te prowokują odwołanie
do kategorii „myśli potocznej” Clifforda Geertz’a. Pojęcie to jest jednym z naj­
ważniejszych aspektów powyższej pracy. Nie jest wszakże jedyną inspiracją. Samo
wykorzystanie terminu „teodycea” w analizie materiałów antropologicznych wy­
nika z inspiracji nowatorskim podejściem Michaela Herzfelda (2004).
Mając już ustaloną kategorię interpretacyjną podjąłem próbę zrozumienia spo­
sobu, w jaki rozmówcy dochodzą do ostatecznych wniosków i jak, w związku
z tym, nadają cierpieniu sens. Wskazałem też pewną dwoistość w rozumieniu
nieszczęść stojących na drodze człowieka i sposobów ich wartościowania. Zgodnie
z tym, co zauważyłem, moi rozmówcy nadawali cierpieniom sens, wskazując
przede wszystkim na wyższą konieczność i mądrość Boga, jak również na krzyż
życiowy, którego posiadaczem miał być każdy człowiek. Sens jego istnienia
w ludzkim życiu był jasny: miał on być sprawdzianem dla człowieka i ewentualnym
„paszportem” do Nieba. Jeśli cierpienia miały mniej metafizyczny wymiar lub gdy
po prostu wynikały ze zła, ich sprawcą stawał się człowiek pobudzany przez

�186

JAKUB JANKOWSKI

diabła bądź po prostu sam szatan. Takie przewartościowanie uniemożliwiało oskar­
żenie Boga o „złośliwość”. Ostatecznie więc wskazałem, że cierpieniom, z którymi
człowiek sobie nie radzi, potrzebuje on nadać sens. Czyni to w kategoriach religij­
nych, starając się pogodzić niejednokrotnie trudne do zestawienia ze sobą elemen­
ty światopoglądu chrześcijańskiego. Z pomocą przychodzi mu teodycea ludowa,
która potwierdza, że cierpienie ma sens.

LITERATURA
G e e r t z C l i f f o r d 2005, Wiedza lokalna, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
H e r z f e l d M i c h a e l 2004, Antropologia. Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie, Wy­
dawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
H o ł ó w k a T e r e s a 1986, Myślenie potoczne: Heterogeniczność zdrowego rozsądku, Państwowy
Instytut Wydawniczy, Warszawa.
R a k J ó z e f , G r ę b e c k a - C w i e k Z u z a n n a 1998, Kara opatrzności jako cud, Polska Sztuka
Ludowa. Konteksty, nr 1, s. 51-54.
R u s e c k i M a r i a n 2002, Leksykon teologii fundamentalnej, Wydawnictwo M, Lublin-Kraków.
S t o m m a L u d w i k 2002, Antropologia kultury wsi polskiej X IX wieku, Wydawnictwo Dopierała,
Łódź.

JAKUB JANKOWSKI

ON FOLK THEODICY
Key words: Kurpie, religiosity, misfortune, local theodicy
The article focuses on the issue of explanations of everyday misfortunes by members of a local
community. Its goal is to show that a finał result of such explanations is creation of complex philosophical system strongly dependent on the idea of God. The author describes process, in which his
interlocutors “justify” their misfortunes and sufferings. In that way they construct a local theodicy
- a wide system of meanings and explanations that makes all unexpected situations valid in a broader
religious context.
Results of author’s research show that, above all, using paradigm of local theodicy helps his
interlocutors defend God from accusations of being unjust. Such attitude serves them to build a kind
of epistemological structure in which great and good God can exist simultaneously with yiolence,
suffering and pain which are, in conseąuence, seen as a part of different order. What is wrong and
bad thus, must have some kind of sense even if one cannot understand it himself. Without constructing
this local form of theodicy, the interlocutors could not share Christian values and be a part of
a community based on these values. Conducted research has shown that some aspects of inter­
locutors’ lives, would be very difficult to explain without a concept of local theodicy and if this idea
did not exist, their faith would be seriously challenged.
J.J.
Adres Autora:
Jakub Jankowski
e-mail: Jakub.deg@gmail.com

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9932" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9910">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/554c6626ac14ac16bc5985e7ecc45387.pdf</src>
        <authentication>864d8626b17648dd2c14ed61530663cd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118131">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6427</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118132">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118133">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118134">
                <text>antropologia religii</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118135">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118136">
                <text>Apokalipsa nie według świętego Jana/ ETNOGRAFIA POLSKA 2009 t.53</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118137">
                <text>Etnografia Polska 2009 t. 53 s.157-174</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118138">
                <text>Gawrysiak, Sylwia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118139">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118140">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118141">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118142">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118143">
                <text>„Etnografia Polska”, t. LIII: 2009, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

SYLWIA GAWRYSIAK
Warszawa

APOKALIPSA NIE WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA
Koniec świata może wydawać się tematem nie na czasie, wszak z rokiem 2000
minęła milenijna gorączka. Nie oznacza to jednak kresu fatalistycznych nastrojów.
Apokalipsa jest bowiem jednym z kulturowych lejtmotywów, przykładem tematu,
którym ludzie fascynują się niezależnie od momentu historycznego. Zaintereso­
wania te nie wynikają jedynie z odwiecznego dążenia człowieka, aby poznać przy­
szłość, lecz mają również prowadzić do lepszego zrozumienia teraźniejszości.
Przedmiotem poniższych rozważań są apokaliptyczne scenariusze konstruowa­
ne przez moich rozmówców - mieszkańców Kurpiów. Pod pojęciem tym rozu­
miem mniej lub bardziej spójną opowieść dotyczącą końca świata, opartą o infor­
macje z różnych źródeł. Na kształt takiego scenariusza mają wpływ indywidualne
doświadczenia danej osoby, które determinują nie tylko posiadane przez nią wia­
domości, lecz również sposób ich interpretacji. W artykule dokonuję dekonstrukcji przekazywanych mi scenariuszy. Odbywa się to na dwóch poziomach. Po
pierwsze analizuję podstawy ich konstrukcji tzn. światopogląd rozmówców, po­
tencjalne źródła i historie wzorcowe oraz wizję czasu. Interesuję się więc tym,
skąd moi rozmówcy czerpią wiedzę na temat końca świata oraz jak z niej korzy­
stają, aby stworzyć jego spójny obraz. Zajmuję się również tym, w jaki sposób
interpretują teksty biblijne i przepowiednie w kontekście współczesnych wyda­
rzeń, a także jaki wpływ na ten sposób rozumienia mogą mieć media.
Po drugie staram się usystematyzować wiadomości dotyczące poszczególnych
wydarzeń wchodzących w skład apokaliptycznego scenariusza. Opisuję rozważa­
nia na temat daty, znaków i przebiegu apokalipsy. Skupiam się głównie na dwóch
koncepcjach: końca świata jako wydarzenia nadprzyrodzonego oraz końca świata
jako racjonalnej i logicznej konsekwencji ludzkich działań.
Jednocześnie zwracam uwagę na zmienność i otwartość wiedzy apokaliptycznej.
Jest ona nieustannie aktualizowana, a poszczególne elementy na nowo definiowa­
ne w coraz to innych kontekstach. Obok treści związanych z nauczaniem Kościoła
Katolickiego oraz opowieści przekazywanych w danym środowisku z pokolenia
na pokolenie, mogą w jej obręb być włączane nowe zjawiska społeczne i wydarze­
nia historyczne oraz wizje zaczerpnięte ze współczesnej kultury popularnej.
W SERCU PUSZCZY ZIELONEJ - BADANIA

Świat wierzeń apokaliptycznych odtwarzam na podstawie narracji zebranych
podczas badań etnograficznych na Kurpiach. Głównym źródłem informacji wyko­
rzystanych w tym artykule są rozmowy z mieszkańcami Kadzidła i jego okolic.

�158

SYLWIA GAWRYSIAK

Moimi rozmówcami zostały osoby w podeszłym wieku, głównie kobiety. Starszych
ludzi powszechnie uważano za ekspertów, od których można dowiedzieć się naj­
więcej. Spotkane przeze mnie osoby były wierzące i gorliwie praktykujące swoją
wiarę. Duża część należała do kółek różańcowych lub innych temu podobnych
organizacji. Wiele kobiet słuchało Radia Maryja, niektóre oglądały telewizję
TRWAM. Nie oznaczało to jednak zamknięcia w kręgu informacji stricte kościel­
nych, wręcz przeciwnie. Wiele z tych osób znało na przykład treść przepowiedni
Sybilli1, które jeszcze przed wojną stały się bardzo popularną wersją wizji apoka­
liptycznych. Ważną role pełniły też informacje zaczerpnięte z radia i telewizji.
Jak już wspomniałam, w związku z zaangażowaniem religijnym moich roz­
mówców źródłem wiedzy i czynnikiem mającym znaczny wpływ na ich ogląd
świata było nauczanie Kościoła. Swoją wiedzę opierali często na tym, co słyszeli
w czasie mszy świętej. Kościół określał ich pojmowanie etyki i moralności.
W dużym stopniu wpłynął też na sposób, w który postrzegali otaczającą rzeczywis­
tość. Mam tu na myśli na przykład wiarę w kreacyjną moc modlitwy, związaną
z przekonaniem o wszechmocy Boga. Świadomość tych faktów odcisnęła swe
piętno na postrzeganiu przyczynowości w świecie. Owa świadomość, jak i ogólna
wiedza na temat końca świata stwarza pewne stałe dyspozycje do interpretowania
określonych zjawisk w kategoriach religijnych (w tym apokaliptycznych), nada­
wania im na przykład etykiety boskiej kary czy przestrogi.
Z instytucją Kościoła wiążą się publikacje religijne. Zdarza się, że niektóre
z nich są odbierane jako alternatywa dla wiedzy propagowanej przez Kościół,
niekiedy uznawane za równie autentyczne jak Pismo Święte. Literatura religijna
zawierająca treści różnych objawień, staje się podstawą do krytyki przeprowadza­
nia niektórych obrzędów - a nawet prowadzi do prób narzucania innego zacho­
wania w czasie mszy świętej, niż to, które jest ogólnie przyjęte12.
Na światopogląd ludzi wyraźny wpływ mają również media. „Środki przekazu
mają kolosalne możliwości formującego lub deformującego wpływu na człowieka:
nie tylko na pojedyncze decyzje czy chwilowe samopoczucie lub wiedzę, lecz na
jego stan zdrowia, osobowość, relacje z innymi, aktywność, twórczość” (Rekłajtis
1 Sybilla to postać występująca w mitologii greckiej i rzymskiej, trudniąca się przepowiada­
niem przyszłości, która w wierzeniach ludowych zyskała zupełnie nowe znaczenie. Mitologiczna
postać rzymskiej wieszczki sprzedającej księgi ze swoimi przepowiedniami królowi Tarkwiniuszowi
Pysznemu została skontaminowana z biblijną królową Saby (nazywaną błędnie królową Sabą), przy­
bywającą do króla Salomona i dodatkowo obdarzoną imieniem Michalda. W wyniku tych przekształ­
ceń również w świadomości moich rozmówców funkcjonuje ona jako chrześcijańska święta o trojgu
imion Sybilla-Saba-Michalda, stosowanych właściwie zamiennie. Dodatkowo mianem Sybilli określa
się również zbiór jej proroctw na temat przyszłych losów świata. Zatem, w zależności od kontekstu,
Sybillą może być nazywana zarówno osoba, jak i księga. Proroctwa Michaldy obejmują dzieje świa­
ta od czasów następujących w Izraelu po śmierci króla Salomona, poprzez zapowiedź przyjścia
Mesjasza, postępującą mimo to degenerację ludzkości, po ostateczną wojnę i koniec świata.
2 Przykładem może być przedsoborowy, podkreślany w objawieniach prywatnych (np. w przeka­
zach z Oławy), nakaz przyjmowania komunii klęcząc: Pan Jezus prosi, że ci kapłani, którzy podają
ciało moje na stojąco, będą za to odpowiadać. Będą później pokutować, będą chodzić i będą chcieli,
żeby ktoś ukląkł i jemu dać tą komunię, ale nikt nie będzie ich widział (kobieta, ok. 70 1., Kadzidło).

�APOKALIPSA NIE WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA

159

1997, s. 28). I nie mam tu na myśli jedynie znacznych wpływów Radia Maryja,
z którego słuchaczami spotykałam się dość często.
Pamięć ludzka pełna jest doniesień medialnych. Rozmówcy często powoływali
się na to, co czytali w gazetach lub widzieli w telewizji. Na przykład na pytanie
o datę końca świata, jeden z nich odpowiedział: To ju ż i w gazecie pisali, że to ju ż
wtedy, wtedy będzie (mężczyzna, ok. 65 1., Kuczyńskie). Według rozmówców sensa­
cyjne treści z mediów zastąpiły fascynujące opowieści, przekazywane sobie w cza­
sie długich wieczornych rozmów: Kiedyś telewizorów nie było, radiów nie było, to
się ludzie schodzili (kobieta, ok. 80 1., Tatary). Zamiast słuchać opowiadań o stra­
chach, wystarczy obejrzeć któryś z serwisów informacyjnych. Zaspokaja to ludzką
potrzebę niezwykłości.
W czasie badań spotkałam jednak wielu ludzi, którzy funkcjonowali zarówno
w rzeczywistości przedmedialnej, jak i tej zdominowanej przez nowoczesne środ­
ki przekazu, a teraz dążą „do jednolitego obrazu świata, paradoksalnie, poprzez
łączenie elementów z różnych kontekstów” (Kirchner, Radkowska 1998, s. 58).
Oznacza to, że pamięć dawnych opowieści pozostała i funkcjonują one razem
z medialnymi przekazami. Nie doszło do zupełnej erozji starego światopoglądu.
Mamy raczej do czynienia z ciągle trwającą modyfikacją.

APOKALIPSA ZAKTUALIZOWANA - PROBLEM BADAWCZY

Człowiek ma skłonność do wyznaczania granic. Nieograniczoność i niepoznawalność są atrybutami Boga. W ludzkim świecie „aby poznać istotę czegoś, na­
leży to coś ograniczyć, uwyraźnić granice, odróżniając od tego, czym nie jest”
(Tokarska-Bakir 2000, s. 101). Nic więc dziwnego, że ludzie przy swojej skłon­
ności do porządkowania świata, stawiają sobie również pytania o kres ziemskiego
życia i nadejście dies irae. „Lęk przed końcem świata, a zarazem oczekiwanie
końca jako naturalnej konsekwencji upadku, wyznacza granice ludowej czasoprze­
strzeni” (Tokarska-Bakir 2000, s. 115). Również „życie religijnej wspólnoty na
Kurpiach nie ograniczało się tylko do wymiaru doczesnego” (Ozorowski 2004,
s. 163). Nie mogę jednak stwierdzić, że „koniec świata to ulubiony motyw”
(Tokarska-Bakir 2000, s. 115) badanej przeze mnie społeczności. Główny nurt
rozważań eschatologicznych dotyczył bowiem śmierci i życia pozagrobowego w ich
jednostkowym wymiarze.
Apokalipsa indywidualna i zbiorowa

Należy pamiętać, że „z religijnego punktu widzenia istnieją dwa eschatony klu­
czowe: rzeczywistość, jaka czeka na każdą jednostkę po śmierci (...), oraz rze­
czywistość, jaka czeka na całą ludzkość na końcu czasów, w Dniu Ostatecznym”
(Kaźmierczak 2006, s. 274). Zainteresowania eschatologii są więc dwojakiego ro­
dzaju. „Eschatologię ze względu na przedmiot (...) zwykło się dzielić na: 1. jednost­
kową, czyli indywidualną, która traktuje o losach pośmiertnych każdego człowieka;

�160

SYLWIA GAWRYSIAK

2. powszechną - odnoszącą się do całej ludzkości, a potem do całego wszechświata”
(Jankowski 2007, s. 15). W związku z tym wyróżnić można dwa rodzaje apokalipsy
- indywidualną (prywatną, jednostkową) oraz uniwersalną (zbiorową). Apokalipsa
prywatna jest zdarzeniem o jednostkowym wymiarze, sprawą indywidualną każ­
dego człowieka, wiąże się z jego śmiercią i późniejszymi losami duszy. Apokalipsa
zbiorowa zaś dotyczy losów świata pojmowanego jako całość złożona z natury
i ludzi. Zawiera w sobie wyobrażenie końca świata i Sądu Ostatecznego. Nie ozna­
cza to jednak, że nie wiąże się z indywidualnymi losami jednostki.
Powyższe rozróżnienie nie jest oczywiście powszechnie rozpatrywane i arty­
kułowane przez rozmówców, jednak uwidacznia się w czasie rozmów na tematy
eschatologiczne. Nie ulega wątpliwości, że „apokalipsa jednostkowa w postaci
sądu szczegółowego stoi bliżej centrum egzystencji niż apokalipsa zbiorowa”
(Kaźmierczak 2006, s. 276). Wiedza na jej temat jest bardziej rozpowszechniona,
ludzie więcej o niej mówią, budzi ona prawdziwe emocje. Nie powinno to szcze­
gólnie dziwić, skoro w świadomości człowieka wierzącego funkcjonuje ona jako
fakt nieunikniony i dotyczący jednostki bezpośrednio. Apokalipsa indywidualna
staje się przedmiotem refleksji człowieka zdecydowanie częściej niż apokalipsa
zbiorowa. A na temat tej ostatniej ludzie czerpią wiedzę z najróżniejszych źródeł
i na podstawie uzyskanych z nich informacji konstruują swoje własne scenariu­
sze końca świata.
Prawomocność apokaliptycznej wiedzy

Wśród źródeł apokaliptycznej wiedzy znajdują się przede wszystkim Sybilla,
przepowiednie, objawienia, Biblia, czasem pieśni, obrazy, sny. Są one uznawane
za nośniki wiedzy danej przez Boga. Powszechne jest przekonanie, że wiedza na
ten temat musi pochodzić od Boga, gdyż jedynie On zna tę Wielką Tajemnicę
(kobieta, ok. 65 1., Kadzidło). Przekazywana jest ona człowiekowi tylko z Jego woli
i to On decyduje, ile człowiek może się dowiedzieć. Poza tym są oczywiście spo­
soby pozyskiwania wiedzy sprzeczne z Bożą wolą, uznane za nieuprawnione. Na­
leżą do nich przede wszystkim wróżby i wywoływanie duchów, powszechnie uzna­
wane za grzech. Nie oznacza to jednak, że rozmówcy nigdy nie korzystali z tych
możliwości. Co więcej, są osoby, które mimo deklaracji, że wróżby są grzechem,
przyznają, iż coś musi w tym być, bo kiedyś im się sprawdziły. Jednocześnie jed­
nak rozmówcy nie potrafią określić, skąd wróżki czerpią wiedzę na temat przy­
szłości. Nie jest ona z pewnością Bożym darem, gdyż w takim wypadku byłaby
uznana za prawomocną (tak jest, na przykład, w wypadku pobożnych osób mają­
cych dar jasnowidzenia). Nie oznacza to jednak, że pochodzi od diabła. Nie z tego
powodu wróżby są grzechem. Są one nim raczej dlatego, że wróżąc człowiek uzur­
puje sobie prawo do wiedzy przynależnej tylko Bogu. Wynika to z hierarchii bytów,
w której Bóg jest na pierwszym miejscu. Próba poznania przyszłości jest aktem
przekraczającym ludzkie kompetencje, próbą postawienia się na miejscu Boga.
Tak, jak tylko przez Boga mogło dokonać się zbawienie, tak też tylko Bóg ma
określone prawa, wyłączność w decydowaniu o pewnych sprawach.

�APOKALIPSA NIE WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA

161

Zapomniane objawienie Janowe

Najdziwniejsze, biorąc pod uwagę, że spotykałam się z osobami głęboko wie­
rzącymi było to, że prowadziłam z nimi rozmowy o apokalipsie bez Apokalipsy.
Nikt z zapytanych przeze mnie rozmówców nie wspominał o Objawieniu Św. Jana.
Funkcjonują w ich opowieściach, co prawda, pojedyncze motywy (trąby, pieczę­
cie), nie są jednak kojarzone z treścią Biblii, lecz wyrwane z kontekstu. Narracja,
skierowana do siedmiu Kościołów wczesnochrześcijańskich, prezentująca wizję
Boga zasiadającego na tronie oraz Baranka (czyli Jezusa) otwierającego tajemniczą
księgę, opieczętowaną siedmioma pieczęciami, jest zupełnie nieznana. Otwieranie
kolejnych pieczęci, podobnie jak następujące po nich dźwięki siedmiu trąb, mają
swoje konsekwencje w postępującym na ziemi dziele zniszczenia, które swą kul­
minację ma w siedmiu ostatecznych plagach. Ta wizja, podobnie jak inne elementy
Janowego Objawienia (bestie, niewiasta i smok), nie pojawiają się w opowieściach
rozmówców na temat końca świata.
Nieznajomość tych treści wynika z pewnością z niepełnej znajomości Pisma
Świętego (dopiero w ostatnich czasach, między innymi w związku z pojawieniem
się w Kadzidle Odnowy w Duchu Świętym, zaczęto kłaść większy nacisk na czy­
tanie Biblii), no i oczywiście ze stopnia trudności symbolicznej tekstu.
W takiej sytuacji jednym z powszechniejszych źródeł wiedzy o czasach osta­
tecznych stała się Sybilla. Prawie każdy słyszał o jej istnieniu, wiele osób znało jej
treść z opowieści lub lektury. Co dziwne jednak nie zaliczali jej do przepowiedni.
Być może wynikało to z faktu, że funkcjonowała w wyobraźni jako książka, nawet
jeżeli jej treść przekazywana była ustnie. Tymczasem przepowiednie („przy­
powieści” - jak mówią niektórzy rozmówcy) to dość nieostra kategoria bliżej
niezidentyfikowanych i, co ważne, przekazywanych ustnie informacji na temat
przyszłości. Przepowiadać w rozumieniu moich rozmówców często znaczy tyle co
opowiadać. Przepowiednie nie dają więc wiedzy pewnej. Aby uwiarygodnić swoje
słowa rozmówcy wolą mówić o tym, co sami lub ktoś czytał w jakiejś książce lub
gazecie. „Jest bowiem tak, że historie ustne opierają się na słowie drukowanym
i nim się uzasadniają. To, co zapisane, a później jeszcze wydrukowane, wydaje się
być bardziej wiarygodne od tego, co usłyszane” (Kurowski 2003, s. 206).
Świadomość eschatologiczna

Fenomenolog Karol Tarnowski stwierdza, że istnieje „pewna wiedza, oparta
przede wszystkim na rozmaitych środkach masowego przekazu, ale nie tylko na
nich, wiedza o nieograniczonych możliwościach zła, o nieznającej żadnych zapór
woli niszczenia” (Tarnowski 1995, s. 49). Ta wiedza, spotęgowana jeszcze przez
kreowaną przez media wizję złego świata, powoduje kształtowanie się przekona­
nia o życiu w czasach ostatecznych. Tarnowski nazywa tę wiedzę świadomością
eschatologiczną (tamże). Wiąże się z nią stała dyspozycja do interpretowania pew­
nych zdarzeń w kategoriach apokaliptycznych. Należą do nich przede wszystkim
wojny i katastrofy, o których co chwila słyszy się w serwisach informacyjnych.

�162

SYLWIA GAWRYSIAK

Media, wychodzące z założenia, że zło jest bardziej atrakcyjne, przyczyniają się
do kształtowania w ludzkiej świadomości wizji złego świata. W zetknięciu z bi­
blijną zapowiedzią pojawienia się Antychrysta i narastania zła, czy zapisanym
np. w Sybilli stwierdzeniem o dewaluacji czasu ludzie zyskują wrażenie spełnia­
jącej się w historii apokalipsy.
Z odnoszeniem „historii świeckiej do historii świętej, jako że dopiero w per­
spektywie tej ostatniej empiryczna rzeczywistość staje się zrozumiała” (Czaja
1999, s. 85) spotykałam się bardzo często. Dla wielu rozmówców zło i nieszczęścia,
cały współczesny świat staje się mniej przerażający dopiero, gdy okazuje się on
częścią Bożego planu. Niejednokrotnie wielkie katastrofy interpretowane są jako
słuszne boskie napomnienie lub sprawiedliwa kara.
Jednocześnie jednak, o czym pisała Joanna Tokarska-Bakir: „Czytelnik Sybilli
dokonuje natychmiastowej aktualizacji tekstu: Świat przedstawiony miesza się
nierozróżnialnie ze światem czytelnika, który się w nim rozpoznaje” (2000, s. 107).
Treści przepowiedni stają się naprawdę jasne dopiero w momencie, gdy zaczynają
się spełniać: No tak, tak mówią stare ludzie, a je kto tam te lasy pozamykał
na kłódkę, ja k to może być w ogóle, nie mogę sobie wyobrazić tego, ja k czytali
te książkę, żeby to lasy wszystkie na kłódkę pozamykać. I jest tak, pozamykane są
(mężczyzna, ok. 65 1., Tatary).
Z powyższymi procesami wiąże się zmiana w postrzeganiu apokalipsy. Jak pisał
Daniel Wójcik: „Do niedawna koniec świata był interpretowany jako znaczące
i ponadnaturalne wydarzenie, pociągające za sobą unicestwienie i odnowienie
ziemi przez bóstwa lub boskie moce. (...) Wynalezienie, a w szczególności roz­
powszechnienie broni nuklearnej fundamentalnie zmieniło współczesne spekulacje
apokaliptyczne, podsycając obawy przed globalnym unicestwieniem i wywołując
powszechny pesymizm dotyczący przyszłości ludzkości” (Wójcik 1996, s. 297).
Apokalipsa przestaje być już opisywana jako wydarzenie ponadnaturalne. Poja­
wia się przekonanie o ludzkiej samodestrukcji, o tym, że ludzie sami sobie mają
zgotować ten los. Świadomość taka wiąże się zarówno z postępującą degradacją
naturalnego środowiska, jak również z rozwojem techniki: Według tych obecnych
wierzeń, ta technika, to mówią, że to siarczysty ogień będzie niszczył, te atomy to
będzie siarczysty ogień, to zmiecie z powierzchni ziemi (kobieta, 80 1., Kadzidło).
Broń nuklearna zajmuje w tych rozważaniach szczególne miejsce. Bardzo często
jest wymieniana jako siewca apokaliptycznego zniszczenia. Skojarzenia te są oczy­
wiście potęgowane przez pojawianie się motywu broni atomowej w telewizji,
filmach, propagandzie. Jest ona współczesnym przykładem niepojętej siły. „Od
połowy lat czterdziestych wierzenia ludowe i wybrane tradycje religijne zaczęły
rozważać pogląd, że wynalezienie broni nuklearnej stanowi spełnienie boskich
przepowiedni. Perspektywa nuklearnego unicestwienia została bez problemu włą­
czona w różne systemy wierzeń apokaliptycznych i zmitologizowana jako znaczące
wydarzenie, które jest nieuchronną częścią ustalonego planu odkupienia świata”
(Wójcik 1996, s. 297). Potwierdzają to moi rozmówcy: Ale mówią, że teraz
to koniec świata to tak, że ludzie sami sobie zrobią podobno koniec świata, bo to
produkują te bomby i mogą rozpylić (mężczyzna, 65 1., Kuczyńskie). Nie mamy tu
do czynienia jedynie z silnie podsycanym przez propagandę, ale jednak realnym,

�APOKALIPSA NIE WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA

163

zagrożeniem. Bronią atomową mogą władać ponadnaturalne siły: Wie pani, to sza­
tan wszystkim działa. Gdyby się ludzie więcej modlili, to może by tego szatana nie
dopuścili do tej bomby (kobieta, ok. 70 1., Kadzidło).
SYBILLA NAM MÓWI ŚWIĘTA - PRZEPOWIEDNIE APOKALIPTYCZNE

Źródła, z których korzystali moi rozmówcy przy konstrukcji swoich opowieści,
były przeróżne. Nie sposób ich wszystkich wymienić. Co więcej, trudno je nawet
dokładnie zidentyfikować. Zdarzało się bowiem tak, że wiedza na temat końca świa­
ta pochodząca, według moich rozmówców, z bliżej nieokreślonych przepowiedni,
tak naprawdę miała swoje źródło w Biblii. Z Ewangelii według św. Mateusza często
czerpano opis Dnia Pańskiego, który przyjdzie jak złodziej (Mt 24, 43—44) oraz
wizję Sądu Ostatecznego (Mt 25, 31-46), z Apokalipsy zaś motyw trąb i pieczęci
(Ap 6, Ap 8). Do najczęściej przytaczanych źródeł wiedzy należą, jak już wspo­
minałam, proroctwa Sybilli. Bardzo ważne są również opowieści przekazywane
moim rozmówcom przez starsze pokolenie. Wymieniany był również, fragment
Tryptyku Rzymskiego, dotyczący fresku w Kaplicy Sykstyńskiej oraz opis dzieła
Michała Anioła. Poza tym bardzo często mówiono o (nie zawsze uznanych przez
Kościół) objawieniach prywatnych.
Przykładem tych ostatnich może być przepowiednia ojca Pio, której kopię
otrzymałam od jednej z rozmówczyń, a także po części pieśń maryjna „Ja Maryja
was proszę ze łzami” (również kserokopia) oraz pieśń pogrzebowa „Posłuchajcie
proszę was o straszliwym sądzie” (tekst przepisany ręcznie). Osoby, które mi je
przekazały, raczej nie pamiętały dokładnie ich tekstu, ale dobrze orientowały się
w tematyce, stąd nie bez powodu mnie do nich odsyłały. Znajomość treści tych tek­
stów daje wzór, wedle którego można chronologicznie i spójnie przedstawiać ostat­
nie dni. Wszystkie trzy teksty podkreślają bliskość końca czasów, opisują przebieg
dies irae, a jednocześnie podają metody na uchronienie się przed bożym gniewem.
Należy zaznaczyć, że rozmówcy dość swobodnie korzystali z całego zasobu
wiedzy na temat apokalipsy. Przekazywane informacje nie ograniczały się do jed­
nego ze źródeł. Często okazywały się złożoną kompilacją różnych tekstów.
Autorytet Sybilli

Wśród przepowiedni apokaliptycznych szczególnym autorytetem cieszą się pro­
roctwa Sybilli. Księga, nazywana tak od imienia legendarnej autorki przepowiedni
Sybillą (Sybilią), była ważnym i powszechnie znanym źródłem wiedzy. Swą popu­
larność zawdzięcza książkom, które krążyły po całej Polsce, a na Kurpiach poja­
wiły się jeszcze przed II wojną światową. Znaczna część moich rozmówców nie
miała okazji ich przeczytać, znała je natomiast z opowieści. Ci, którzy czytali,
twierdzili, że znane im publikacje, przeważnie niewielkich rozmiarów, były jedynie
skróconymi jej wersjami. Dawne, pełniejsze wersje miały zaginąć w zawierusze
wojennej. Sybilla funkcjonuje bowiem w wyobrażeniach jako stara, gruba książka.
Jednocześnie, ze względu na treść, miała ona być bardzo droga: tyle co kosztowała
dobra czy dwie krowy kiedyś tam przed wojną (mężczyzna, 69 1., Kuczyńskie).

�164

SYLWIA GAWRYSIAK

Rozmówcy znają historię jej powstania z opowieści, dlatego też trudno ustalić
jednoznaczną wersję. Autorka, nazywana jest świętą Sybillą gdyż „zgodnie z logiką
symbolicznych transformacji w kulturze ludowej uchodzi ona za chrześcijańską
świętą” (Zowczak 2001b, s. 352-353). W niektórych przypadkach utożsamiana
jest też z królową Saby (nazwa starożytnej krainy została uznana za jej imię i moi
rozmówcy zwą ją królową Sabą). Wówczas władca, z którym rozmawiała, nazy­
wany jest Salomonem. Sybilla przybywa do króla, aby sprzedać mu swoje proroc­
two dotyczące dziejów ludzkości.
Spotkałam kilka wariantów negocjacji pomiędzy Sybillą a królem. W zależności
od wersji, ksiąg z przepowiedniami było dwanaście, a ocalało sześć, trzy bądź
jedna, lub ksiąg było dziewięć i ocalały trzy. W każdej z opowieści Sybilla zażą­
dała wysokiej ceny za wszystkie księgi, a gdy król nie chciał ustąpić, paliła po
jednej lub po trzy księgi, aż król za cenę początkową zdecydował się kupić pozo­
stałe. Tak czy inaczej proroctwa miały obejmować całość dziejów ludzkości, od
początku do końca świata. Utrata znacznej ich części powoduje, że wiedza, jaką
dysponujemy, jest niepełna, a pewna jej część zarezerwowana wyłącznie dla Boga.
Poza tym pojawia się też pogląd, iż jak przystało na tajemną księgę, aby dobrze
zrozumieć Sybillą należy ją czytać a rebours: To nie było napisane, że tak i tak ma
być, tylko trzeba było odwrotnie rozumować (kobieta, ok. 65 1., Kadzidło).
Co ważne, panuje przekonanie o tym, że Sybilla sprawdza się w teraźniejszości.
Przykładem są tutaj wynalazki techniczne - żelazne ptaki, których realizacją są
samoloty, czy piece na polach, czyli traktory. W obecnych czasach realizuje się
również część proroctwa dotycząca kataklizmów: No to niby to wszystko się pełni,
to co w Sybilii pisało. To się pełni. (...) Bo w tej Sybilli pisało, że takie straszne
wody, szkodliwe będą, że naprawdę, te kataklizmy różne, no i tak się dzieje, tak
jest (kobieta, ok. 65 1., Kuczyńskie).
Nadrzędna rola Sybilli wiąże się również z przekonaniem, że inne przepowied­
nie są po prostu jej urywkami, które niektórzy pościągali z Sybilli (kobieta, ok. 60 1.,
Tatary). To na jej podstawie buduje się inne przekazy o charakterze proroczym, na
przykład wspominaną przeze mnie pieśń „Ja Maryja was proszę ze łzami”: Ale
mnie się wydaje, że Kościół tej pieśni nie układał, to ktoś jakiś starszy człowiek
ułożył, który miał Sybilię czy czytał Sybilię (kobieta, 64 1., Kadzidło). Sybilla może
więc sprawiać wrażenie jedynej księgi zawierającej prawdziwe proroctwa, konku­
rencyjnej nawet dla Biblii.
Objawienia prywatne

Kolejnym, niezwykle istotnym źródłem, z którego rozmówcy czerpali wiedzę
na temat końca świata, są objawienia prywatne. Wiąże się z tym „tendencja do
traktowania Maryi jako wieszczki” (Turner, Turner 1978, s. 209). Według Victora
i Edith Turnerów, począwszy od La Salette, maryjne objawienia i związany z nimi
ruch pielgrzymkowy nabierają takiego właśnie apokaliptycznego tonu: „(...) prze­
słania zawierają wezwanie do skruchy - i czasem groźbę, jeżeli ludzie nie odpo­
wiedzą. Groźbą jest albo lokalne nieszczęście (takie jak zniszczenie upraw ziem­
niaków i pszenicy przepowiedziane w La Salette) albo światowa katastrofa” (tamże,

�APOKALIPSA NIE WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA

165

s. 221). Wzrost ilości tego rodzaju zjawisk wiązał się z końcem tysiąclecia. Jak pisze
Hubert Czachowski: „pod koniec XX wieku znacznie częściej pojawiały się w tek­
stach orędzi maryjnych wizje apokaliptyczne. Nasilenie takich tendencji wiązało się
z ostatnimi latami kończącego się tysiąclecia” (2003, s. 17).
Objawienia są ważnymi źródłami wiedzy. Wizjonerzy przez swój kontakt z sa­
crum zyskują wyjątkowy autorytet, stają się specjalistami w sprawach kontaktu ze
świętością, sposobu życia i zachowania. Stają się też ekspertami od apokalipsy.
Waga objawień prywatnych może wynikać również z ich aktualności, gdyż oprócz
tych powszechnie znanych i uznanych przez Kościół, krąży wiele opowieści
0 wizjonerach, którzy mieli objawienia w latach 1990. i na początku XXI wieku.
Poszukiwanie wzoru

Apokaliptyczne scenariusze częściowo opierają się na szkielecie zaczerpnię­
tym z eschatologii katolickiej. Konstruowane są często na podstawie niezwiązanych z tą tematyką fragmentów Pisma Świętego. Mamy tutaj do czynienia z czymś
w rodzaju biblijnych historii wzorcowych.
Pierwszą z nich jest opowieść o Kainie i Ablu (Rdz 4, 1-16), gdyż bratobójstwo ma być jedną z oznak zbliżania się czasów ostatecznych. Według innej wersji
przed końcem świata ma być siedem lat urodzaju, a po nich nastąpi siedem lat
głodu. Wyraźne są tutaj analogie do Księgi Rodzaju, historii Józefa, syna Jakuba
1 snu faraona o kłosach i krowach, będącego zapowiedzią siedmiu lat urodzajnych
i takiego samego okresu nieurodzaju (Rdz 41, 1-57). Do Starego Testamentu bardzo
często ludzie nawiązują też wskazując na potop (Rdz 6-9), zwany przez nielicz­
nych pierwszym końcem świata. Choć ta historia powtórzyć się nie może, bo Bóg
zawierając z Noem przymierze obiecał, że już nigdy nie będzie karał ludzi poto­
pem, to według moich rozmówców, kolejny koniec świata może mieć podobny
przebieg. Grupa ludzi prawych przeżyje katastrofę i na nowo zaludni ziemię. Tylko
oni dostrzegą znaki zbliżania się apokalipsy, reszta pozostanie niewzruszona.
Pojawiła się też wątpliwość, czy ludzie, którzy dożyją dni ostatecznych będą
musieli umrzeć, czy po prostu ulegną jakiejś cudownej przemianie. Wzorem stało
się tutaj przemienienie Jezusa na górze Tabor (Mt 17, 1-8, Mk 9, 2-8, Łk 9, 28-36).
Przemieniony Chrystus, j ego postać jaśniejąca niezwykłym blaskiem, została uzna­
na za wzorzec cielesności w niebiańskich warunkach, odpowiedź na pytanie, jak
ludzie mogą wyglądać po zmartwychwstaniu. Innym przykładem, jaki był brany
za wzór dni ostatecznych, jest moment śmierci Chrystusa i następujące wtedy trzę­
sienie ziemi, zaćmienie słońca oraz wychodzenie umarłych z grobów (Mt 27,
45-53, Łk 23, 44M6). Mówiąc o apokalipsie niektórzy wspominali również biblijny
opis paruzji Chrystusa3, choć nie zawsze identyfikowali go z tekstem Ewangelii.
3
Np. Mt 24, 29-31: Zaraz też po ucisku owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego
blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wówczas ukaże się na
niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Czło­
wieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. Pośle On swoich anio­
łów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego
krańca nieba aż do drugiego.

�166

SYLWIA GAWRYSIAK

JAK BĘDZIE DRUGI KONIEC ŚWIATA - ROZWAŻANIA NA TEMAT CZASU

„W biblijnej chronologii świata historia ludzkości jest historią utraty i odzyska­
nia idealnej rzeczywistości” (Kowalski 1993, s. 107). W „ludowej” chronologii
wygląda to trochę inaczej. Sytuacja upadku i odrodzenia się świata może następo­
wać wiele razy. Mamy tu do czynienia ze złożoną wizją czasu, zakładającą nastę­
powanie po sobie kolejnych światów, których istnienie oddzielone jest katastrofami.
Każdy kataklizm oznacza oczyszczenie ziemi. Jest ono jednak tylko tymczasowe,
bo zło przenika do nowego świata i prowadzi do jego upadku. Jednocześnie
w następujących po sobie światach ludzie są coraz słabsi. W ten sposób mamy do
czynienia z połączeniem dwóch koncepcji czasu: cyklicznej z linearną.
Wizje czasu

W moich rozmowach często pojawiało się stwierdzenie, że świata koniec nie
będzie, tylko będzie koniec ludzi (kobieta, 84 1., Kadzidło), ziemi nikt nie zniszczy,
ziemia była, jest i będzie (kobieta, 67 1., Kadzidło). Wiąże się to z przekonaniem,
że „w wierzeniach ludowych dostrzec można połączenie dwóch koncepcji czasu:
linearnej z cykliczną, według której kolejne «światy» bądź «narody» przemijają,
ustępując miejsca następnym” (Zowczak 2001a, s. 129). Te zaś po jakimś czasie
również upadają pod względem moralnym i giną. W tej sytuacji końców świata
w historii ludzkości może być kilka, a kataklizmy końca świata mają funkcję nisz cząco-oczyszczającą. Bo w rzeczywistości świat jest dobry, tylko są ludzie na nim,
są głupie i niedobre (kobieta, ok. 70 1., Kadzidło). Wymaga on więc jedynie
oczyszczenia, tak samo jak dusze wymagają oczyszczenia w czyśćcu.
Z podobnym pojmowaniem czasu spotkałam się u moich rozmówców. Cykliczność czasu przejawiała się w przekonaniu, że apokalipsa nie jest definitywnym
kresem istnienia życia na ziemi, a jedynie przełomowym wydarzeniem, po którym
nastąpi nowa era. Jak pisze Magdalena Zowczak „Według Biblii jest to kres czasu;
wierzenia ludowe wskazują tu raczej kolejny początek” (Zowczak 2001a, s. 133).
Panuje powszechne przekonanie, że koniec świata przeżyje garstka ludzi cnotliwych,
którzy się zmieszczą pod klonowym listkiem (kobieta, 67 1., Kadzidło). Będzie ich
tak mało, że jak jeden człowiek zobaczy ślady drugiego, to będzie je całował. I ta
grupka zaludni od nowa ziemię tak jak Adam i Ewa, czy jak to się stało po potopie.
Początkowo ludzie będą się szanować i żyć w zgodzie. Ale nadal będzie istniał
diabeł. Drugich ludzi będzie kusił (mężczyzna, ok. 65 1., Tatary). Co w efekcie
doprowadzi do kolejnego „końca świata”.
Na tę cykliczną koncepcję czasu nakłada się druga - linearna. Dotyczy to
zwłaszcza malejącej perspektywy światów (por. Zowczak 2001a, s. 129): Coraz
młodsze pokolenie to ju ż coraz to gorsze (mężczyzna, ok. 65 1., Tatary). Przykła­
dem może tu być zmniejszający się wzrost człowieka, obrazujący „powszechne
(...) wyobrażenie dziejów, według którego ludzie stopniowo się degenerują, «wyradzają»” (Zowczak 2000, s. 88). Objawia się to również w długości życia ludz­
kiego. Jak mówią rozmówcy: Kiedyś ludzie żyli i po 900 lat i 400 (kobieta, 64 1.,

�APOKALIPSA NIE WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA

167

Kadzidło). Ludzkość teraz jest więc i pod tym względem ułomna. Skrócone ma
być nie tylko ludzkie życie, ale również dni, noce i godziny.
Pogarszanie się stanu człowieka, tak fizycznego, jak i moralnego, wiąże się
z rozwojem techniki oraz coraz większym dobrobytem. Wszystko to jest według
rozmówców działaniem diabła, który zarządza nowoczesnością. Nowinki technicz­
ne, ale i nowe obyczaje, są - zdaniem rozmówców - szatańskim pomysłem, stop­
niowo przedstawianym ludzkości i pogarszającym jej kondycję moralną. Ostatnia
dawka takiej negatywnie pojmowanej „nowoczesności” oznaczać ma całkowity
upadek ludzkości, a co za tym idzie koniec świata.
Czas nieokreślony

Panuje też przekonanie, że nikt prócz Boga nie może znać daty końca świata,
bo boskiej mocy to nie znają prorocy (kobieta, ok. 501., Kadzidło). Nawet aniołom
w niebie ta tajemnica nie została wyjawiona. Tym bardziej więc ludzie nie mogą
znać tej daty. Mimo to spekulacje na jej temat ciągle trwają. Chociaż wiedza taka
może być szkodliwa, bo gdyby to wiedział koniec świata, to jeden by się modlił,
a drugi by to wszystko przekreślił (kobieta, 66 1., Kadzidło). Przede wszystkim
ludzie żyją ze świadomością, że „bliskie jest Królestwo Niebieskie”. I nie zmienia
tego fakt, że w każdym pokoleniu ju ż ludzie o tym mówili, że ju ż wtedy (kobieta,
71 1., Kadzidło).
Wrażenie życia w czasach ostatecznych potęgowane jest przez zakorzenioną już
w umysłach wizję złego świata. Kształtowana jest ona przez przekazy medialne: Te
media to są tak ustawione, że nie pokazują nic dobrego. (...) My jesteśmy karmieni
złem (kobieta, ok. 55 1., Kadzidło). Według rozmówców istnieje coraz więcej zła na
świecie: zanika chrześcijaństwo, coraz mniej jest ludzi w kościele, nie chcą oni słu­
chać Boga, księża nie postępują tak, jak przystoi, dzieci nie szanują rodziców, syn
zabija matkę, matka dziecko, panuje rozpusta i nierząd. Podkreślane są zwłaszcza
ostatnie czynniki, jako analogiczne do wydarzeń w Sodomie i Gomorze, które Bóg
za takie grzechy doszczętnie zniszczył. Obserwacje takie prowadzą do przekonania,
że teraz to ju ż można mówić, że diabeł to ma większą moc niż Pan Jezus (kobieta,
64 1., Kadzidło). Bardzo rzadko spotykałam się z przeciwnym zdaniem.
Przekonanie o zbliżającej się apokalipsie wiązało i wiąże się z próbami wska­
zania odpowiadających jej konkretnych momentów w dziejach. Takim sposobem
określania czasu końca świata było wyznaczanie daty na podstawie dopełnienia
się jakiegoś warunku, np.: jak góra z Hiszpanii do nas dotrze, to będzie koniec
świata. Ciągle pojawiają się również próby wyznaczania konkretnych dat. Naj­
częściej wymieniana była niespełniona przepowiednia lokująca koniec świata
w 2000 roku. Padały również lata 2012, 2017, 2030. Spośród tych dat rok 2012
był wymieniany najczęściej4.
4
Rozmówcy nie potrafili uzasadnić, dlaczego podają właśnie tę datę. Prawdopodobnie jest to
echo, popularyzowanej między innymi przez Patricka Geryla, koncepcji, że koniec świata nastąpi
wraz z końcem kalendarza Majów, czyli 21 grudnia 2012 roku.

�168

SYLWIA GAWRYSIAK

Nawet jeśli konkretna data się nie sprawdza, jak to miało miejsce z rokiem
2000, to znajduje się na to wytłumaczenie, ponieważ data końca świata tak na­
prawdę jest ruchoma. Zależy od ludzkiej kondycji, więc zgodnie z powtarzanym
mi nieraz przez rozmówców powiedzeniem: „jak będzie poprawienie, to będzie
przedłużenie, jak będzie pogorszenie, to będzie skrócenie”. Taki mechanizm mógł,
według moich rozmówców, zadziałać w przypadku roku 2000.
Wiele zależy więc od ludzkiego postępowania. Nawrócenie się ludzi może od­
dalić zagładę. Zadziwiająca jest moc przyznawana ludzkości, nadanie jej przez
Boga nadnaturalnej władzy samodestrukcji. Wielkie znaczenie ma w tej kwestii
modlitwa. Ludzie, którzy się modlą powstrzymują Boży gniew. Kiedy takich roz­
modlonych osób zabraknie, będzie koniec świata. Dlatego Matka Boska w swoich
licznych objawieniach prosi o modlitwę, zwłaszcza o różaniec, którym ludzie mają
przepraszać jej Syna za grzechy i tym samym załagodzić Jego słuszny gniew.
Maryja jest postacią szczególną, ochraniającą ludzkość przed gniewem swego
Syna. Jako matka wszystkich ludzi okazuje im swoją opiekę i czułość, a jednocześ­
nie jako istota bliska Synowi Bożemu, ma do niego większy dostęp i wiele może
wyprosić. Stąd przekonanie o tym, że Maryja powstrzymuje nadejście dies irae.
0 cudownych interwencjach Maryi świadczyć może przytoczona mi opowieść:
Wnuczka moja była w Medjugorie. I też tam ktoś tam szli, jakoś jechali do domu.
1 jakiś chłop dał chustkę zakrwawioną i mówił tym ludziom, ja k jechali w samo­
chodzie, że ja k będzie najbliższa rzeka, żeby tą chustę wrzucili do tej rzeki. No
i oni przyobiecali, że tak zrobią. Ale mówi, tam ju ż tak niedaleko było tej rzeki i taka
kobieta zatrzymała ich, w czarnym ubrana. No i że tam ją wzięli chyba w ten samo­
chód podwieźć ją i o tą chustę się upominała. A oni, że nie mają. Mówi, że macie
tę chustę czerwoną. A oni nie chcieli je j dać. A ona wtenczas mówiła, że to mój był
syn ijeśli wrzucicie tą chustkę do rzeki, to już koniec świata będzie. Że to je j syn był.
To takjakby to Matka Boska była, a to je j Syn dał tą chusteczkę czerwoną. I mówi, że
jakjuż wrzucicie, to koniec świata będzie. I tą chustę jej oddali. Jak oddali chustę, to
ona wtenczas wysiadła z tego samochodu i poszła (kobieta, ok. 80 1., Tatary).
Problematyka czasu w apokaliptycznych rozważaniach jest bardzo złożona
- od ustaleń związanych z historią całej ludzkości po spekulacje dotyczące daty
końca świata. Ta ostatnia kwestia jest ciągle otwarta. Tym bardziej, że Bóg zawsze
ostrzega ludzi, dając im znaki i szansę na poprawę.

DZIEŃ PAŃSKI NIE PRZYJDZIE JAK ZŁODZIEJ - ZNAKI

Zapowiedzi końca czasów nie są kwestią nieokreślonej przyszłości. Z moich
rozmów wynika, że można je spotkać już dziś i to niemalże na każdym kroku.
Wiele rzeczy może zostać zinterpretowanych jako znak Bożego gniewu i zbliża­
jącej się apokalipsy.
Jak pisze Augustyn Jankowski: „Ogólnym symptomem czasów ostatnich ma być
rozpanoszenie się zła moralnego” (Jankowski 2007, s. 45), szczególnie zaś odcho­
dzenie ludzi od wiary. Według moich rozmówców ta grupa znaków już występuje.

�APOKALIPSA NIE WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA

169

Jednocześnie stanowią one słuszny powód Bożego gniewu i nie tylko oznaczają
nadejście kary, lecz jeszcze je przyśpieszają.
Kolejnym znakiem jest zachwianie odwiecznego porządku. Jego objawem jest
na przykład nienawiść w rodzinie, czy wrogość w sąsiedztwie. Podobnym prze­
mieszaniem kategorii i naruszeniem porządku świata ma być fakt, że kobiety nie
rozpozna od chłopa5 (kobieta, ok. 75 1., Kadzidło), bo podobnie się ubierają, za­
chowują. Takie samo zachwianie ma nastąpić w przypadku pór roku: I teraz pory
roku mieszają się. I tam było napisane tak, że pójdą łudzie siano grabić, to będzie
padał śnieg6 (mężczyzna, 69 1., Kuczyńskie). Kolejnym wydarzeniem wbrew
naturze, które według moich rozmówców się nasiliło, jest umieranie dzieci i mło­
dych ludzi. Jako inny przykład może posłużyć przekonanie, że przed końcem świata
słonko i księżyc wzejdzie z drugiej strony (kobieta, 64 1., Kadzidło).
Inną grupę stanowią znaki dane ludziom ku przestrodze. Należą do nich wspom­
niane objawienia maryjne, w których Matka Boska prosi ludzi, żeby ludzie prze­
praszali Boga i ostrzega ludzkość przed bożym gniewem. W podobny sposób
-ja k o Boskie napomnienie - przywołanie ludzi do porządku, interpretowane są
najprzeróżniejsze choroby, katastrofy i klęski żywiołowe. Mimo iż rozmówcy
doskonale znają mechanizmy ich powstawania, traktują je jako znaki od Boga.
Dużo mówi się też o znakach, które ukażą się na niebie. Mają się na nim pojawić
świetlisty krzyż lub słupy światła. Niektórzy wręcz twierdzą, że już mieli okazję je
obserwować. Miało to, według moich rozmówców, miejsce w okolicach ważnych
wydarzeń historycznych - przed drugą wojną światową były trzy słupy światła na
wschodzie, dwa ukazały się w momencie zamachu na Word Trade Center. Pojawiały
się również przykłady innych znaków na niebie: Bo widziałam takie ja k słonko się
trzęsło, a później z tego słonka się zrobiła Matka Boża, głowa Matki Boskiej. Innym
razem widziałam takie ogniste kułe leciały z nieba na ziemię, a później okropne pło­
mienie (kobieta, ok. 75 1., Kadzidło). Do tej kategorii znaków należą również zać­
mienie słońca i księżyca, latające obiekty, spadające gwiazdy, dziwny wygląd chmur.
Zwiastunem końca świata może też być pojawienie się w historii świata jakiejś
osoby: Jeden znak to jest nawet i nasz Ojciec Święty. I święta Faustyna (kobieta,
ok. 75 1., Kadzidło). Wskazówki dotyczące dnia ostatecznego często wiążą się
z osobą Ojca Świętego. Ludzie mówili więc, że jeszcze tylko ten papież i następny
i będzie koniec świata. Innym razem znów, że koniec świata nastąpi dopiero po
tym, jak będzie jeszcze drugi raz Polak papieżem. Mowa jest też o antypapieżu,
który będzie dręczył ludzi przed końcem świata.
NAWET WODA BĘDZIE SIĘ PALIŁA - SCENARIUSZE ZAGŁADY

Scenariusze apokaliptyczne są wynikiem twórczego podejścia moich rozmów­
ców do różnych źródeł wiedzy i samodzielnego konstruowania przez nich ory­
ginalnych narracji oraz nadawania im nowych znaczeń. Powstają na podstawie
5 Przepowiednie Sybilli.
6 Przepowiednie Sybilli.

�170

SYLWIA GAWRYSIAK

wiedzy zaczerpniętej z opisywanych wcześniej przeze mnie źródeł, aktualizowa­
nej i na nowo interpretowanej, w kontekście współczesnych wydarzeń, osobistych
przeżyć i przemyśleń.
(Samo?) destrukcja

Przyglądając się apokaliptycznym scenariuszom, a konkretnie fragmentom doty­
czącym samej zagłady można dostrzec dwie splatające się często ze sobą koncep­
cje. Jedna postrzega apokalipsę w kategoriach boskiego wydarzenia, dokonanego
przez siły natury. Zgodnie z nią człowiek, oprócz swojej grzeszności, przez którą
zasłużył sobie na karę, nie będzie miał żadnego wpływu na rozwój tych wydarzeń.
Istnieje jednak, i w związku z rozwojem techniki jest coraz bardziej popularna,
wersja o ludzkiej samodestrukcji. Wynika ona z uświadomienia sobie potęgi czło­
wieka, który dzięki swoim wynalazkom może zarówno tworzyć, jak i niszczyć.
W tym wypadku katastrofa nadal ma się wydarzyć z Bożej woli, ale jednak jest
naznaczona wolną wolą człowieka nie tylko na poziomie etycznego postępowa­
nia i przestrzegania zasad religii, lecz również na etapie tworzenia technologii,
wykorzystywania ich do różnych celów oraz eksploatacji ziemi, która może się
człowiekowi odpłacić zniszczeniem za zniszczenie. Najczęściej te dwie wersje
splatają się i uzupełniają nawzajem. Jak już wcześniej pisałam treść przepowiedni
jest na nowo interpretowana w kontekście współczesnych wydarzeń - spełnia się
w teraźniejszości, uwiarygodnia i uaktualnia. Jednocześnie przepowiednie oferują
kontekst do interpretowania współczesnych wydarzeń.
Apokalipsa nadprzyrodzona

Według tradycyjnej wizji koniec świata rozpatrywany jest jako nadnaturalne,
cudowne wydarzenie. Boska wola pokieruje działaniem żywiołów, które unices­
twią ludzkość. Będzie to straszny dzień, że gwiazdy mają spadać, że ziemia się ma
palić (kobieta, ok. 75 1., Kadzidło). Co więcej - nawet woda będzie się paliła
(kobieta, ok. 70 1., Kadzidło). Nie będzie w ogóle świeciło słońce, będzie padał
krwawy deszcz (kobieta, 64 1., Kadzidło). Gdy zapadną ciemności, zgodnie z prze­
powiednią ojca Pio, potrzebna będzie gromnica i poświęcone zapałki, gdyż jedy­
nie takie zapałki można będzie zapalić, a jedynym światłem, które nie zgaśnie
będzie właśnie gromnica. Nastąpią trzęsienia ziemi, rozpęta się nawałnica, silne
wiatry, gromy i gradobicia. Ludzie stracą dorobek życia, poumierają ze strachu,
albo wpadną w szał, brat od brata zginie (kobieta, ok. 65 1., Kuczyńskie). Rozpętają
się wojny. Będą leżały ludzie ja k snopki na polu (kobieta, ok. 65 1., Kuczyńskie).
Apokalipsa zracjonalizowana

Koniec świata rozpatrywany jest również jako realne zdarzenie wynikające
z rzeczywistych zagrożeń, choć one również pojawiają się z Boskiej woli. Pan
Bóg czy wojny da, czy choroby i zginą ludzie (mężczyzna, ok. 65 1., Tatary). Dzieci

�APOKALIPSA NIE WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA

171

się nie będą rodzić (kobieta, 64 1., Kadzidło), wzrośnie śmiertelność, pojawią się
nieuleczalne choroby takie jak AIDS, to tak pomaleńku, pomaleńku, ale ludzie
sami wyginą (kobieta, 64 1., Kadzidło). Zatem wytłumaczalne w sposób racjonalny
wydarzenia również mogą zostać zaliczone do cudownych. Świat został odczaro­
wany, ale tylko pozornie. Współistnienie sprzecznych dla nas porządków (wiary
i wiedzy, ponowoczesności i przednowoczesności) Tokarska-Bakir nazywa
„podwójnością” lub „świadomością rozszczepioną” (por. Tokarska-Bakir 2000,
s. 83-87). W takiej sytuacji „(...) artefakty kultury technologicznej zostają włą­
czone w obręb kultury tradycyjnej nie niszcząc jej” (Grębecka 2006, s. 56).
Z Ameryki będą uciekać do Polski

Według relacji moich rozmówców, w czasie ostatecznego unicestwienia naj­
bezpieczniej będzie w Polsce. W ogóle naszemu krajowi, w coraz gorszych cza­
sach dla świata, wróży się dobrobyt. Już teraz Polska nie jest tak doświadczana
przez Boże kary i napomnienia. Rozmówcy podkreślają opiekę Matki Boskiej nad
Polską, której jest przecież Królową. Według nich nasz kraj już teraz jest wyjąt­
kowy i taki ma być również pod koniec czasów. Wyjątkowa sytuacja Polski ma
wynikać ze szczególnej religijności Polaków: W Polsce jest wierzących ludzi dzie­
więćdziesiąt procent jeszcze z końcówką. A w Niemczech dwadzieścia pięć procent
jest ludzi wierzących. W innych krajach są niewierzące. Jedna ta Polska po prostu
(kobieta, 72 1., Kadzidło).
Będzie ciasno tu, w Kadzidle - zmartwychwstanie

Zmartwychwstanie to wyjątkowo kłopotliwy fragment przedstawianego przez
moich rozmówców scenariusza apokalipsy. Pojawiała się przede wszystkim wąt­
pliwość, czy powstanie z martwych w ogóle nastąpi. Argumentów, niestety
sprzecznych, dostarczała sama Ewangelia. Z jednej strony za zmartwychwstaniem
wszystkich przemawiało zmartwychwstanie Jezusa. Z drugiej jednak strony Pan
Jezus ja k on przyszedł do tych uczniów, to też w Ewangelii mówi się, że były drzwi
pozamykane i okna i Pan Jezus stanął po środku. No to jednak prawda, ciała chyba
nie będzie (kobieta, ok. 80 1., Tatary).
Kolejnym problemem było, czy wszyscy ludzie połączą się ze swoim ciałem,
czy też może tylko dobrzy, którzy na to zasłużą, a ludzie z piekła nie zmartwych­
wstaną. Wiązało się to z pytaniem, czy zmartwychwstanie ma nastąpić przed czy
też po Sądzie Ostatecznym, który podzieli ludzi na dobrych i złych, a co za tym
idzie tych, którzy dostąpią i nie dostąpią zmartwychwstania. Przeważnie jednak
uważano, że wszyscy powstaną z martwych.
Kolejne wątpliwości dotyczyły tego, w jakim stanie Bóg każdemu odtworzy
jego ciało. Panuje przekonanie, że Bóg nie pozwoli na życie przez całą wieczność
z ułomnościami fizycznymi. Wszyscy powstaną więc w swej najlepszej postaci,
nie będzie cierpienia, kalectwa, bólu. Bardzo mało osób uważało, że ciało będzie
w takim wieku, w jakim dany człowiek umarł. Powszechny jest pogląd, że wiek

�172

SYLWIA GAWRYSIAK

i status wszystkich zostanie zrównany. Dodatkowo wiek wszystkich ludzi ma zys­
kać wymiar symboliczny - według niektórych będzie to bowiem wiek Pana Jezusa
- 33 lata. Dowodów na tę młodość dostarcza przykład Matki Boskiej: No Matka
Boża ja k zmarła, znaczy zasnęła, to miała chyba siedemdziesiąt dwa łata, a ukazuje
się młodziutka (kobieta, ok. 75 1., Kadzidło). Wynika z tego, że „na tle całości
zbawczego planu Boga powszechne zmartwychwstanie ciał nie jest powrotem do
stanu rajskiego pierwszego Adama, lecz udoskonalonym stanem człowieczeństwa”
(Jankowski 2007, s. 114).
Gdy diabeł straci moc - Sąd Ostateczny

Wizja Sądu Ostatecznego, pojawiająca się w scenariuszach apokaliptycznych,
w znacznym stopniu opiera się na opisie z Ewangelii. Jezus zasiadający na tronie
gromadzi wokół siebie wszystkie narody i jako sprawiedliwy sędzia oddziela ludzi
dobrych od złych, stawiając jednych po swojej prawicy, a drugich po lewicy.
Pierwszych błogosławi, drugich przeklina. Scenerię dla tych wydarzeń wyznacza
tradycja: Tam jest powiedziane, że na dolinie Józefata wszyscy się zobaczą. To tak
w takich różnych pieśniach przepowiadają, że to tam będzie ten sąd (kobieta, 80 1.,
Kadzidło). Jak pisze Zowczak „jest to miejsce początku i końca, miejsce narodzin
Jezusa” (Zowczak 2001a, s. 132). Pan Bóg będzie wtedy sądził żywych i umarłych.
Nie będzie można wtedy liczyć na Boże Miłosierdzie, nie będzie przebaczenia,
tylko sprawiedliwość. Bóg będzie wtedy wyliczał każdemu jego grzechy. Na Sądzie
Ostatecznym diabeł straci moc.
Jednak obok tego dominującego nurtu, opartego na biblijnym przekazie prze­
biegu końca świata, pojawiają się wątpliwości: Jakoś trudno mi to wyobrazić, że
to będzie sąd, że coś tam... Bo miłość Boga jest taka wielka. Tak samo ja myślę tak
według siebie, ja k ja mam dzieci swoich. Nawet któryś by z nich i żle robił, prze­
cież ja bym nie mogła go skazać na jakieś tortury, bo to jest mój syn (kobieta, ok.
50 1., Tatary). Czy pokrewne temu stwierdzenia o apokatastazie: A może wszyst­
kich Pan Bóg wybawi (kobieta, ok. 65 1., Kadzidło).
Nowe niebo i nowa ziemia - epilog

Na koniec scenariusza pojawiają się bardzo lakoniczne stwierdzenia o losach
ludzi po Sądzie Ostatecznym. Powstanie dla nich nowy świat, nowe niebo, nowa
ziemia. Może być też tak, że „tradycyjny obraz apokaliptycznego zniszczenia nie
musi oznaczać unicestwienia kosmosu materialnego i nowego aktu stworzenia”
(Jankowski 2007, s. 176): Może tam na tych różnych planetach Pan Bóg osadzi
znów pojedynczo (mężczyzna, 69 1., Kuczyńskie).
Ma być „jako w niebie, tak i na ziemi” więc ludzie będą nadal pracować. Ta
wersja przeczy zdecydowanie prezentowanej wcześniej cyklicznej wizji czasu,
w której zniszczona ziemia miała być pozostawiona garstce ocalałych z katakliz­
mu ludzi, nie zaś stawać się mieszkaniem dla tych zmartwychwstałych. Dlatego
też jest to wersja mało popularna, bo burząca spójność scenariusza.

�APOKALIPSA NIE WEDŁUG ŚWIĘTEGO JANA

173

PODSUMOWANIE

Współczesność nie uwolniła się, jeśli nie od lęku, to przynajmniej od zaintere­
sowania apokalipsą. Choć koniec świata uznawany jest przez moich rozmówców
za jedną z największych tajemnic wiary, starali się jednak odpowiedzieć na moje
pytania. Aby udzielić mi informacji korzystali z najróżniejszych źródeł, tworzących
bogaty system wiedzy. Czerpali z różnych porządków (religijnego, naukowego),
nie widząc pomiędzy nimi sprzeczności - przeciwnie - uznając je komplementarne.
Jest to zabieg charakterystyczny przy konstruowaniu wiedzy nie tylko eschato­
logicznej. Pojawiają się, z jednej strony, próby racjonalnego wyjaśniania nadnatu­
ralnych faktów, z drugiej zaś włączanie realnych zdarzeń w strefę sakralną. Z tych
dwóch zabiegów zwłaszcza „pseudoracjonalizacja dokonywana w odniesieniu do
sfery religijnej jest w gruncie rzeczy narzędziem, które ma ocalić spójność świata”
(Kirchner, Radkowska 1998, s. 58).
Proces ten jest nawet bardziej dynamiczny, gdyż niejako równolegle, tym samym
tropem racjonalizacji wątku religijnego, podążają współcześni twórcy. Motyw apo­
kalipsy już dawno wykroczył poza ramy systemu religijnego. Poza klasycznie wią­
zanymi z nim źródłami wiedzy, takimi jak Biblia, objawienia prywatne, prze­
powiednie czy ludowe opowieści, pojawia się szereg artystycznych transformacji
tego motywu. Apokalipsa nie jest już jedynie kwestią wiary, ale również przed­
miotem twórczości literackiej czy filmowej, która wyznacza pewne drogi interpre­
tacyjne. Te z kolei mogą być wtórnie włączane w system religijny.
W wypadku prezentowanych przeze mnie badan, tego rodzaju wpływ kultury
popularnej na wiedzę apokaliptyczną jest jednak właściwie niezauważalny. Wiąże
się to z pewnością z wiekiem rozmówców, wśród których znajomość choćby
współczesnego kina, coraz częściej sięgającego po wątek globalnej katastrofy,
jest raczej znikoma. W prezentowanych scenariuszach apokaliptycznych brakuje
odniesienia do artystycznych interpretacji motywu końca świata, zawierają za to
własne refleksje i próby interpretacyjne dotyczące tego wątku.
Należy pamiętać, że wiedza na temat apokalipsy ciągle ewoluuje i bardzo róż­
ne fakty mogą powodować jej uaktualnianie. Biorąc pod uwagę tę dynamikę,
musimy być świadomi, że opis i interpretacja również wymagają aktualizacji. Wi­
zje apokaliptyczne są przykładem tematu, którym można się zajmować do końca
świata, a może i dłużej.

LITERATURA
B i b l i a 2007, Pismo Święte: Stary i Nowy Testament w przekładzie z języków oryginalnych, red.
M. Peter, M. Wolniewicz, Księgarnia Świętego Wojciecha, Poznań.
C z a c h o w s k i H u b e r t 2003, Cuda, wizjonerzy i pielgrzymi, Oficyna Naukowa, Warszawa.
C z a j a D a r i u s z 1999, Lekcje ciemności. Dwa spojrzenia na Apokalipsę, Polska Sztuka Ludowa.
Konteksty, nr 4, s. 80-86.
G r ę b e c k a Z u z a n n a 2006, Słowo magiczne poddane technologii. Magia ludowa w praktykach
postsowieckiej kultury popularnej, Nomos, Kraków.

�174

SYLWIA GAWRYSIAK

J a n k o w s k i A u g u s t y n 2007, Eschatologia Nowego Testamentu, Wydawnictwo WAM, Kraków.
K a ź m i e r c z a k Z b i g n i e w 2006, Między eschatologiczną grozą a eschatologiczną rozrywką,
[w:] Apokalipsa: symbolika, tradycja, egzegeza, t.l, red. K. Korotkich, J. Ławski, Instytut
Filologii Polskiej Uniwersytetu w Białymstoku, Białystok, s. 273-282.
K i r c h n e r A g n i e s z k a , R a d k o w s k a M a g d a l e n a 1998, Eklektyczny obraz świata
(w kontekście tradycyjnej religijności), Polska Sztuka Ludowa. Konteksty, nr 1, s. 54-58.
K o w a l s k i P a w e ł 1993, Raj utracony i odzyskany - wyobrażenie światów doskonałych, Polska
Sztuka Ludowa. Konteksty, nr 3-4, s. 107-109.
K u r o w s k i K a r o l 2003, Apokalipsa ludowa, [w:] Podole i Wołyń, red. Ł. Smyrski, M. Zowczak,
DiG, Warszawa, s. 205-219.
O z o r o w s k i M i e c z y s ł a w 2004, Rozumienie prawd wiary w kulturze kurpiowskiej. Studium
teologiczno-obrzędowe, [w:] Kultura religijna Kurpiowszczyzny, red. M. Ozorowski, Wydaw­
nictwo Wszechnicy Mazurskiej, Olecko, s. 23-172.
R e k ł a j t i s E l ż b i e t a 1997, Człowiek w świecie mediów i techniki, [w\~\ Religia a mass media.
Znaczenie środków społecznego przekazu w kulturze religijnej Polski, red. W. Zdaniewicz,
Apostolicum, Ząbki, s. 28-37.
T a r n o w s k i K a r o l 1995, Człowiek i transcendencja, Znak, Kraków.
T u r n e r V i c t o r , T u r n e r E d i t h 1978, Image andpilgrimage in Christian culture. Anthropologicalperspectives, Columbia University Press, New York.
T o k a r s k a - B a k i r J o a n n a 2000, Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł etnogra­
ficznych. Wielkie opowieści, Universitas, Kraków.
W ó j c i k D a n i e l 1996, Embracing doomsday: faith, fatalism, and apocalyptic beliefs in the
nuclear age, Western Folklore, vol. 55, no. 4, s. 297-330.
Z o w c z a k M a g d a l e n a 2000, Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze ludo­
wej, Funna, Wrocław.

SYLWIA GAWRYSIAK

APOCALYPSE NOT ACCORDING TO ST. JOHN
Key words: apocalypse, eschatology, Doomsday, end of the world, prophecy, Marian revelation
The main goal of this paper is presentation and interpretation of contemporary apocalyptic narratives which have been collected in the Polish Catholic community. Those narratives are called
apocalyptic Scripts in the article. The author focuses on the multiple sources of apocalyptic knowledge
based on yarious Systems (e.g. religious, scientific) and ways of its interpretation in the constantly
changing context. On the one hand, apocalyptic beliefs are being modified and supplemented with
current information from media. On the other - such information may obtain new meaning of perceived in the light of apocalyptic prophecies.
The article analyzes also the way of thinking about the time as a separate category in the chosen
community in terms of both linear and cyclic conceptions of time. It also deals with speculations
about the datę and sings of forthcoming apocalypse. The author presents information about the
Doomsday which characterize apocalypse in two different categories: as a miraculous event or
a rational conseąuence of human actiyity (e.g. nuclear war). Finally, also beliefs concerning resurrection and Finał Judgment are presented in this article.
S.G.
Adres Autorki:
Sylwia Gawrysiak
e-mail: sylwia.gawrysiak@gmail.com

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9933" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9911">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/02979e65a99f445cc2735ebaf1eafe55.pdf</src>
        <authentication>2bf009f4f0222a1840965626dfd5db8d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118144">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6433</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118145">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118146">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118147">
                <text>recenzje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118148">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118149">
                <text>Recenzje/ ETNOGRAFIA POLSKA 2009 t.53</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118150">
                <text>Etnografia Polska 2009 t. 53 s.249-266</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118151">
                <text>Szynkiewicz, Sławoj</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118152">
                <text>Kabzińska, Iwona</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118153">
                <text>Szalbot, Maria</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118154">
                <text>Królewski, Jarosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118155">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118156">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118157">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118158">
                <text>R

E

C

E

N

Z

J

E

„Etnografia Polska”, t. LIII: 2009, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

Wojciech Olszewski, Tożsamość kulturowa Kresów w humanistycznym nurcie polskiej myśli etno­
logicznej do roku 1939. Studium z zakresu antropologii stosowanej, Wydawnictwo Uniwersytetu
Mikołaja Kopernika, Toruń 2007, ss. 326
Publikacja Wojciecha Olszewskiego to przydatna pozycja traktująca o historii polskiej etnologii
w okresie jej dynamicznego rozwoju, nacechowanego dużą samodzielnością. Dyscyplina była już
uformowana, a w wieloetnicznej Polsce działy się procesy o zróżnicowanych wektorach rozwo­
jowych od nacjonalizmu państwowego po próby hamowania go, które wychodziły ze środowisk
badawczych. Ten etap formowania się myśli naukowej w etnologii, uległ niesprawiedliwemu zapom­
nieniu po II wojnie światowej zarówno z powodu reorientacji ideowej i metodologicznej, jak też
zauroczenia Bronisławem Malinowskim.
W cieniu tych zjawisk znalazły się osiągnięcia polskich badaczy nie należących do szkoły funkcjonalistycznej. Ich dorobek niekiedy odkrywamy w obcych zasobach archiwalnych dzięki utrwalonej
za granicą (w krajach ich działalności) pamięci o ich dokonaniach, jak to ma miejsce, np. z Eugeniu­
szem Frankowskim. Wojciech Olszewski zajął się jednak badaczami procesów zachodzących na
terenie Polski, dokonania których i ich recepcja zostały drastycznie przerwane katastrofą II wojny.
Przerwę w tradycji intelektualnej i naukowej pogłębił dodatkowo zwrot ustrojowy w czasach PRL.
Tej wcześniejszej perspektywie i jej rozpoznaniu poświęcona jest recenzowana publikacja. W jej
centrum znalazły się postacie Floriana Znanieckiego i Józefa Obrębskiego, których dokonania były już
wcześniej omawiane w różnych publikacjach. Jeden z walorów rozprawy polega na tym, że przy
okazji wydobywa ona z zapomnienia grupę badaczy, intelektualnie lub instytucjonalnie związanych
z J. Obrębskim. Grupa ta skupiała się na studiowaniu stanu etnicznego i jego przemian na kresach
Polski, głównie wschodnich. Proweniencja teoretyczna tych badaczy mieściła się w założeniach szkoły
etno-socjologicznej F. Znanieckiego, stanowiła jednakjej polski nurt, wyrażony silniej niż za granicą,
gdzie nie zdołał się on wyraźniej ukonstytuuować, mimo że obaj wspomniani uczeni tam też wykładali.
Ambicją autora jest umieszczenie prac owego kręgu uczonych w tradycji historycznej polskiej
etnologii, jak też wskazanie na ich ciągle inspirujące oddziaływanie. Tak sformułowany cel stanowi
też zasadniczą tezę pracy.
Założeniem publikacji jest przekonanie, że spora część etnologów międzywojnia pozostawiła
dorobek nadal aktualny w sferze możliwości interpretacyjnych i dający się włączyć do dzisiejszych
teorii etniczności. Zatem ich myśl jest żywa, choć wyrosła w innych warunkach i dla innych po­
trzeb. Teza ta nie musi być przekonująca dla wielu czytelników.
Dobrze napisany Wstęp nie tylko uzasadnia podjęcie tematu, ale też ujawnia emocjonalne zaanga­
żowanie autora, dla którego wcześniejszy okres historii dyscypliny etnologicznej w Polsce stanowi
jeden z głównych problemów w sferze jego zainteresowań badawczych. Rozdział II (w istocie pierw­
szy merytoryczny) jest dla rozprawy najważniejszy, analizuje bowiem podstawy myśli teoretycznej
polskich badań nad tożsamością etniczną, rozpisane na poszczególnych autorów. Stanowi on rezul­
tat żmudnej rekonstrukcji hipotez i postulatów badawczych, które nie były wprost ujawniane przez
większość spośród owych autorów. W rozdziale III zostały syntetycznie scharakteryzowane kon­
kretne studia nad mniejszościami obszarów pogranicznych. Zakończenie kontynuuje wątki podjęte
wcześniej, zwłaszcza w aspekcie obecnej przydatności poszczególnych koncepcji i propozycji teore­
tycznych wysuwanych w latach 1920-1930. Książkę zamykają noty biograficzne o pięciu bada­
czach zaliczonych do nurtu tożsamościowego w etnologii międzywojennej. Bibliografia jest ostatnią
częścią książki i należy tylko żałować, że zabrakło w niej indeksów.
Osią opracowania jest wyodrębnienie nurtu podmiotowego w studiach nad etnicznością, to zna­
czy akcentującego świadomość nosicieli tożsamości etnicznej. Autor nazywa go humanistycznym,

�250

RECENZJE

podtrzymując nazwę nadaną przez F. Znanieckiego. Odróżniał się on od popularniejszego nurtu
przedmiotowego, który analizował dystrybucję sztywnych, bo arbitralnie ustalanych przez uczonych,
wskaźników czy elementów kultury, mających przesądzać o przynależności etnicznej ludności.
Tendencja do obiektywizacji wyznaczników etniczności była podówczas powszechna i jest nadal
popularna u wielu polskich badaczy, za granicą zaś rozpowszechniona zwłaszcza w kręgu dawnej
nauki radzieckiej. Charakterystyczne, że towarzyszy ona z reguły politycznej walce o potencjał po­
szczególnych narodowości współzawodniczących ze sobą o wpływy lub dominację w ramach jednej
struktury państwowej. Wynika to stąd, że „obiektywnymi wskaźnikami” można manipulować także na
bazie materiału etnograficznego. Niedawno obserwowaliśmy takie zjawisko w ośrodkach naukowych
Białorusi, Litwy czy Ukrainy, gdzie chodziło o minimalizację znaczenia tzw. żywiołu polskiego.
Takie postępowanie może być spóźnioną odpowiedzią na zaangażowanie niektórych między­
wojennych ośrodków, które wspomagały administrację państwową w realizowaniu polskiej koncepcji
narodowej, sprowadzającej się do rozszerzonego traktowania etnizmu i zmierzającej do absorbcji
ludności o zakłóconej świadomości kulturowej. W. Olszewski zresztą wskazuje na polityczną usługowość części badań etnologicznych, która krępowała właściwe funkcje nauki. Takie działania, jak
i ich przeciwieństwo, czyli właściwe rozpoznanie sytuacji, które dostarczałoby państwu narzędzi do
sprawnej interwencji mogą być użyteczne w praktyce administracyjnej i noszą nazwę „antropologii
stosowanej”, chociaż w Polsce międzywojennej była ona mało skuteczna.
Nazwa ta znalazła się w podtytule recenzowanej publikacji przede wszystkim dlatego, że celem
badaczy nurtu „humanistycznego” było rzeczowe rozpoznanie sytuacji etnicznej na kresach, aby móc
uniknąć błędnych reakcji. Obejmowało ono zarówno charakterystykę cech tożsamościowych, ich
uwikłania społeczne, jak też ustalenie liczebności poszczególnych grup. U przedstawicieli tego nurtu
autor odnajduje też próby dokonania uściśleń statystycznych w dążeniu do znalezienia rzeczywistych
proporcji demograficznych mniejszości w II RP, a polegających na reinterpretacji danych spisów po­
wszechnych. Z reguły uściślenia te polegały na zwiększeniu liczebności niepolskich grup kresowych.
Szczególną konsekwencją w defalsyfikacji danych oficjalnych wykazywał się Leon Wasilewski.
Podejście humanistyczne akcentuje zintemalizowane składniki tożsamości. Jest ono dziś kano­
nem badawczym, chociaż po I wojnie światowej rozwijało się ono nieśmiało i niekonsekwentnie,
także poza Polską. Nie uzyskało też ono w owym czasie wyraźnej wykładni teoretycznej, co sprawi­
ło, że m.in. Obrębskiemu przypisywano sztywną i przedmiotową definicję grupy etnicznej. Nie było
to nadużyciem, gdyż podmiotowe podejście nie ujawniło się jeszcze jako wyraźne założenie teore­
tyczne. Autor recenzowanej publikacji stawia sobie zadanie odtworzenia pierwocin podmiotowości
wśród badaczy polskich pograniczy (s. 27). O powodzeniu tego zadania przesądza zatem to, czy
czyni to z należytą ostrożnością i czy unika projekcji dzisiejszych metod postępowania i teorii.
Zespół badaczy pograniczy II RP nie tworzył grupy o wspólnych założeniach badawczych, ani
tym bardziej szkoły naukowej, mimo że jego centralną postacią była osoba J. Obrębskiego i niemal
wszystkich łączył związek z Instytutem Badań Spraw Narodowościowych. Na dodatek nie wszyscy
oni prowadzili badania terenowe. Ogranicza to pokusę przypisania Obrębskiemu roli sprawczej
w rozwoju polskiej etnologii. Mimo, że funkcjonował on w pamięci profesjonalnej, to szersza wiedza
0 jego dokonaniach pojawiła się dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku wraz z publikacją wzno­
wionych jego prac wcześniejszych.
Rozdział II stanowi skrupulatną i pożyteczną egzegezę poglądów Znanieckiego, Obrębskiego
1trzech innych badaczy na to czym jest grupa etniczna. Zmienia ona stereotypową interpretację tego
pojęcia spotykaną w polskiej literaturze etnologicznej, która utrwaliła reistyczne pojmowanie tej
grupy jako bytu społecznego, ograniczonego lokalnie i podrzędnego taksonomicznie wobec narodu
etnicznego. Autor nie zajmuje się tym nieporozumieniem, przypuszczalnie dlatego, że musiałby pod­
dać krytyce żyjących autorów.
Istotne jest to, że praca wykazuje pionierskość myśli Znanieckiego i Obrębskiego o etnizmie.
W. Olszewski nie odwołuje się wprawdzie do uznanej za przełomową w tej dziedzinie publikacji
Fredrika Bartha Ethnic boundaries z 1969 roku, ale dowodzi tego, że kilkadziesiąt lat wcześniej
obaj polscy uczeni wprowadzili dwa elementy definicji grupy etnicznej, powszechnie potem przy­
pisywane Barthowi. Są to mianowicie warunek odbicia w świadomości członków grupy przekona­

�RECENZJE

251

nia o własnej odrębności (w recenzowanej pracy omówiony na s. 87) oraz warunek dostrzegania
w sąsiedztwie przynajmniej jednej podobnej grupy, stanowiącej punkt odniesienia lub też opozycji
(por. s. 89). Co ciekawe, Obrębski posługuje się popularnym dziś terminem „grupa wyobrażeniowa”
(w znaczeniu „wyobrażona”), czyli istniejąca w przekonaniu społecznym i poza jakimkolwiek
bytem konkretnym. Tymczasem określenie to zrobiło wielką karierę, gdy znalazło się w tytule pracy
Benedicta Andersona, wydanej w 1983 roku.
Umieszczenie etniczności w wyobrażeniach człowieka o sobie i sobie podobnych było bardzo
istotną konstatacją teoretyczną. Wynikało z niej pośrednio, bo Obrębski tego nie sformułował, że
grupa etniczna nie jest żadnym konkretem społecznym (poza sytuacjami konfliktowymi). Podobnie
jest ze „świadomością etniczną”, który to termin powtarza się dziś często w druku i w wystąpieniach
z katedry. Odnosi się on do dostrzeżonej w samoocenie odrębności, równorzędnej przekonaniu
0 tożsamości z pewnym zespołem ludzi, których zwyczajowe zachowania są akceptowane. To ostat­
nie jest obserwacją Obrębskiego, podobnie jak jego udane określenie, że jednostka pozostaje wobec
owego zespołu w stanie „adekwatności kulturalnej” (dziś powiedzielibyśmy: kulturowej). Gdyby
Obrębski był konsekwentny w swoim myśleniu o etniczności, musiałby wprost zakwestionować jej
pochodzeniowe (biologiczne) źródła.
Obrębski różni się zasadniczo od Bartha uznaniem grupy etnicznej za kategorię odmienną niż
naród etniczny, hierarchicznie od niego niższą. Tym samym posiadałaby ona zawsze status mniej­
szości etnicznej. Gwoli ścisłości należy powiedzieć, że Obrębski na ten temat jasno nie wypowiadał
się, ale takie stanowisko przypisano mu w późniejszym okresie. Nie jest to zgodne ze współcześnie
dominującym rozumieniem tego terminu, zgodnie z którym grupy etniczne nie podlegają hierarchi­
zacji ze względu na ich liczebność, poziom rozwoju, stan otwartości lub zamkniętości oraz złożoności
ich struktury. Jako grupy społeczne mogą one podlegać rangowaniu ze względu na miejsce zajmo­
wane w strukturze państwa, lecz w sensie etnicznym są równe etnosowi dominującemu.
Dokonana w rozdziale II analiza poglądów pięciu etnologów stara się odtworzyć teoretyczne
przesłanki leżące u podstaw ich założeń badawczych. Stwarzało to poważne trudności wskutek ich
niekoherentności, a niekiedy wprost ich braku. Zastrzeżenie to nie dotyczy jedynie F. Znanieckiego.
W analizie tej występują jednak pewne potknięcia, o czym wspomnę na koniec.
Rozdział III jest odmienny od poprzedniego tym, że podsumowuje stan wiedzy w okresie mię­
dzywojennym na temat wszystkich pograniczy, podczas gdy przedstawiciele nurtu humanistycznego
interesowali się głównie Kresami wschodnimi. Wspomniana odmienność wynika również z dwu
innych przyczyn. Po pierwsze na pozostałych granicach etnolodzy nie prowadzili intensywniejszych
badań terenowych, nie sformułowali zatem dla nich metodologicznych podstaw, które mogłyby być
zweryfikowane w trakcie obserwacji. Po drugie, cel analiz na materiałach z granicy niemieckiej lub
czeskiej miał służyć obronie polskich interesów politycznych o nacjonalistycznym zabarwieniu.
Autor ograniczył się zatem do prezentacji ich tez merytorycznych, porządkując przy okazji stan
wiedzy o sytuacji etnicznej na tym obszarze.
Merytoryczne znaczenie publikacji mieści się moim zdaniem przede wszystkim w próbie od­
tworzenia założeń teoretycznych omawianych autorów, graniczącego z przypisaniem im takowych.
Nie stawia ona sobie zadania przywrócenia polskiej etnologii postaci Józefa Obrębskiego, chociaż
jest ona centralną w przedstawionej rozprawie. Obrębski doczekał się przypomnienia przede wszyst­
kim artykułami Anny Engelking publikowanymi w ciągu trzech lat poprzedzających wydanie książki
Olszewskiego. Wniosły one wiele nowego do rozumienia dorobku Obrębskiego.
Istota rozprawy polega na tym, że dwaj wybitni uczeni międzywojnia wraz z trzema innymi
badaczami przedstawieni zostali jako inicjatorzy nowego i ożywczego kierunku interpretującego pro­
cesy etniczne w sposób wcześniej w nauce światowej nieuprawiany. Jednakże umieszczenie Alfonsa
Krysińskiego, Stanisława T. Orsini-Rosenberga i Leona Wasilewskiego we wspólnocie teoretycznej
z Obrębskim i Znanieckim może wywoływać zastrzeżenia, gdyż tym ostatnim nie udało się stworzyć
własnej szkoły analizy etniczności. Ponadto, pozostała trójka badaczy różniła się między sobą zasadni­
czo, także w postawach politycznych, co musiało wyrazić się w ich ocenie zjawisk etnicznych.
Nazwa kierunek humanistyczny, akcentując świadomość, pośrednio indywidualizuje tożsamość
1 odrębność etniczną. W literaturze anglojęzycznej został on odkryty znacznie później i dopiero

�252

RECENZJE

wówczas stał się popularny. Z kolei polscy jego twórcy oddziaływają wciąż na obecne pokolenia
naszych badaczy swoimi publikacjami z lat 1930., ale bardzo często bez uzupełnień wniesionych
przez ogólny rozwój wiedzy.
W zakończeniu książki autor podejmuje interesującą dyskusję nad rolą państwa narodowego
i jego relacji wobec nacjonalizmu. Zajmuje w niej wyraźne stanowisko optując na rzecz istnienia
i rozwoju takich państw raczej niż federalizacji czy zacierania granic państwowych. Przedkłada on
interesy „narodowowyzwoleńcze” ponad rozwiązania wieloetniczne. Jednocześnie wykładając swój
pogląd gubi czasem - jak się wydaje - różnicę między państwem narodowym i obywatelskim.
W zakończeniu znalazła się też sugestia, że tradycje polskiej myśli teoretycznej w studiach nad
etnicznością mogą i powinny być wykorzystane współcześnie ze względu na ich aktualność. Opinia
ta wydaje się zbyt optymistyczna nie tylko z powodu słabego usystematyzowania tej myśli, ale
zwłaszcza ze względu na znaczne zaawansowanie światowych studiów empirycznych i teoretycz­
nych w ostatnich trzech dekadach. Przedstawiony został również pogląd, że tzw. „grupy buforowe”
mogą być współcześnie analizowane zgodnie z interpretacją Obrębskiego. W istocie, ważne to zja­
wisko opisał Obrębski chyba jako pierwszy, co jednak nie oznacza, że wskazał użyteczne obecnie
metody jego analizy i wykorzystania praktycznego.
Na koniec też podniesiona została kwestia wyważenia aspiracji większości i mniejszości w pań­
stwie wieloetnicznym, szczególnie ważna dzisiaj na obszarach licznego występowania ludności na­
pływowej. Ich często sprzeczne postawy i nadmierna ustępliwość ze strony większości bywają szko­
dliwe dla zrównoważonego i właściwego funkcjonowania państwa. W tym kontekście autor podnosi
fakt, że polscy „humanistyczni” badacze znacznie wcześniej ostrzegali przed naruszeniem harmonii
społecznej w wyniku zbyt daleko posuniętej tolerancji wobec żądań mniejszości, chociaż Wasilewski
był od takiej oceny daleki. Przestrogi te można uznać za wysoką zdolność przewidywania skutków
takiej tolerancji, z projekcją na czasy współczesne. Natomiast aktualne wówczas ostre konflikty na
tle etnicznym w Polsce bynajmniej o tolerancji nie świadczyły. Doszukiwanie się tu wzoru dla współ­
czesnego świata byłoby raczej nadużyciem.
Wspominałem już o dwuznacznej interpretacji terminu „grupa etniczna” przypisywanej J. Obrębskiemu. Autor nie ułatwia uporania się z tym problemem, gdyż Obrębski posługiwał się trzema
bliskoznacznymi - grupa etniczna, lud, naród. Pierwsze dwa z nich były dla niego często (choć nie
zawsze) synonimiczne, co zresztą w pracy zostało podkreślone. Otóż jeśli autor zajął się bliżej poję­
ciem grupy etnicznej, to zaniedbał (lub nie udało mu się) prześledzenia niuansów towarzyszących
słowu „lud”, co utrudnia rozwianie nieporozumień wokół aparatu terminologicznego Obrębskiego.
Sam Obrębski winien jest brakowi jasności w rozumieniu jego spuścizny. Za przykład niech po­
służy zwrot „beznarodowa masa ludowa, czyli grupa etniczna” (cyt. za omówieniem W. Olszewskiego,
na s. 97/98). Pojawia się w związku z tym pytanie: czy, lub w jakich warunkach, członkowie owej
„masy ludowej” wyobrażają siebie jako zespół wyróżniający się specyfiką kulturową, co uzasadnia­
łoby nazwanie jej grupą etniczną. Jeśli zaś owa „masa” traci poczucie odrębności i aspiruje do zlania
się z sąsiadami (jest to stan, jaki Obrębski przypisuje Poleszukom), to czy można nazywać ją jeszcze
grupą etniczną, czy już bezetniczną ludnością. Taka ludność bez określonej tożsamości i uznania
granic z otoczeniem nie może też być zwykłą grupą społeczną. Autor nie zaproponował czytelni­
kowi próby rozwikłania tego problemu, być może dlatego, że jego konsekwencją byłoby uznanie, iż
Obrębski pozostawił niedopracowaną koncepcję grupy etnicznej, zaś sam Olszewski nie był dość
odważny, by taką możliwość przyjąć.
Na dodatek autor zdaje się przyjmować niejasne sformułowania międzywojennych badaczy
etniczności, kiedy operuje we własnej analizie takimi określeniami, jak np. „grupy ludowe w sensie
etnicznym” (s. 109). Pozostając w sferze terminologii należałoby wytknąć błąd, kiedy etnicznie mie­
szane związki małżeńskie nazywa się w książce „związkami rodowymi”, opatrując je objaśnieniem,
że chodzi o endogamię (s. 94). Tej ostatniej jednak nie odnosimy do rodów (poza pewnymi społe­
czeństwami muzułmańskimi), lecz właśnie do tradycyjnych grup etnicznych.
Innym przykładem braku rygoryzmu terminologicznego jest traktowanie Orawian jako jednej
odrębnej grupy etnicznej, niezależnie od tego czy deklarują oni tożsamość polską, czy też słowacką.
Olszewski odnosi tę sytuację do współczesności, czyli do stanu, gdy po obu stronach powstały

�RECENZJE

253

stosunkowo klarowne, choć niekonsekwentne, postawy narodowe i Orawianie w większości już opo­
wiedzieli się po jednej z nich (s. 219).
Autor niekiedy popada w reifikację bytów świadomościowych, jak np. „naród”, pisząc o nim „gru­
pa narodowa akceptuje”, „naród przyjmuje” aspirującą do niego zbiorowość, itp. (s. 96 i in.). Czyni
to z pewnością dla potoczystości wykładu, ale odpowiednie zastrzeżenie należało gdzieś umieścić.
Wątpliwości wzbudza również przyjęcie wizji Obrębskiego o stanie umysłowości Polaków za­
mieszkujących Polesie, rzekomo odczuwających zagrożenie wchłonięciem przez obce i odrzucane
otoczenie Poleszuków (s. 100, 129). Wydaje się jednak, że postawa obronna nie dotyczyła więk­
szości Polaków. Wysyłani tam do pracy nauczyciele i funkcjonariusze państwowi (poza osadni­
kami wojskowymi) przyjęli z dobrą wiarą narzuconą im misję szerzenia kultury polskiej i przycią­
gania do narodu polskiego. Pełnili oni swoje funkcje zgodnie z syndromem Siłaczki, a przypadki
utraty entuzjazmu i izolowania się kończyły się szybkim powrotem na tereny etnicznie polskie.
Podkreślana przez Obrębskiego lojalność Poleszuków wobec państwa nie mogła wywoływać reak­
cji zagrożenia, co zresztą potwierdzają wspomnienia inteligencji z owych terenów. Misja inteli­
gencji wśród Poleszuków z założenia miała wywołać ich akces do polskości i żadna ze stron nie
wykształciła na tym tle mazu.
Zaskakuje także ujawniona w książce aprobata dla tezy, iż bunty chłopstwa ukraińskiego w cza­
sach II RP były „formą agresji innego państwa” (s. 109, za Orsinim-Rosenbergiem). Wydawałoby
się, że historycy przekonująco uzasadnili pogląd, że to właśnie niezręczna i represyjna polityka
władz państwowych sprzyjała recepcji rosyjskiej propagandy komunistycznej w pewnych środowis­
kach ukraińskich, a po części także białoruskich. Dopatrywanie się we własnych błędach manipulacji
rosyjskich ciąży stale na naszym oglądzie relacji ze wschodnim sąsiadem.
Wydaje się, że W. Olszewski myli kwestię kształtowania tożsamości etnicznej lub narodowej
z objawami nacjonalizmu szowinistycznego, gdy krytykuje tych autorów, którzy obawiali się wy­
buchu takiego nacjonalizmu po upadku ZSRR. Jego przejawy uznaje on bowiem za dowód rewitali­
zacji tożsamości lub godne aprobaty tendencje narodowowyzwoleńcze. Krytyka ta sięga również
zachodnich autorów (np. Dietera Lange-Weischego), którym bezzasadnie przypisuje „nostalgię” za
czasami komunizmu (s. 278). Zbyt pochopne wydaje się utożsamianie nacjonalizmu z odradzaniem
tożsamości i wynoszenie go do wartości pozytywnej, niezależnie od tego czy działa jako siła twórcza,
czy też niszcząca, jak to było np. w Jugosławii.
Niepotrzebnie też autor używa idealistycznej koncepcji F. Znanieckiego o zjednoczonej Europie
jako tarczy ochronnej dla instytucji narodu (por. s. 279). Jeśli bowiem ktoś nawet uprawia krytykę
państwa narodowego jako koncepcji politycznej, nie jest to równoważne odrzuceniu prawa do toż­
samości etnicznej lub narodowej.
W wywodzie autorskim często występują niejasne fragmenty. Nie wiemy np. jak rozumieć zdanie
o „braku zdolności do własnej, «twórczej» ekspansji kulturowej, nawet na jej tradycyjnych, histo­
rycznych kierunkach” w byłych państwach bloku komunistycznego, co przypisuje osłabieniu tożsa­
mości narodowych (s. 281). Domyślamy się, że autor nie podziela postaw ksenofobicznych ani ekspansjonistycznych, ale wyrażenie „własna twórcza ekspansja kulturalna” może brzmieć niepokojąco.
Sławoj Szynkiewicz

Jacek Schmidt, Nowe tożsamości w czasach transformacji europejskich. Imigranci z Polski
w Niemczech, Wydawnictwo NEWS - Witold Nowak, Poznań 2009, ss. 197
Książka stanowi podsumowanie wieloletnich, systematycznych prac badawczych przeprowa­
dzonych przez Autora wśród imigrantów z Polski w Niemczech, określanych w pracy terminem
„późni wysiedleńcy” (niem. Spataussiedler). Ukazano w niej różne oblicza migracji, jej mechanizmy,
przyczyny i następstwa, procesy wrastania imigrantów w nowe środowisko i wybierane przez nich
strategie adaptacyjne. Wiele miejsca poświęcono modelom tożsamości i procesom ich konstruowa­
nia w warunkach imigracyjnych.

�254

RECENZJE

Terminem Spataussiedler określane są w Niemczech osoby, które od połowy lat 1970. emigro­
wały z Polski i osiedlały się na terenie tego kraju. Autor zdaje sobie sprawę z kontrowersji, jakie
określenie „późni wysiedleńcy” budzi po polskiej stronie granicy z Niemcami, a także z jego „nieprzystawalnoś[ci] do typu opisywanej [...] migracji, mającej charakter dobrowolnych przemiesz­
czeń ludnościowych [...]” (s. 6, przyp. 2). Nasuwa się pytanie o sens oraz merytoryczną zasadność
świadomego stosowania w pracy naukowej terminu nieprzystającego do opisywanej rzeczywistości.
Moim zdaniem, wystarczyłoby zasygnalizować terminologiczne rozbieżności występujące w języku
polskim i niemieckim, pozostając przy neutralnych terminach: ‘imigranci’, ‘emigranci’, ‘migranci’.
W podtytule książki badana grupa określona została mianem imigrantów, w tekście natomiast Autor
posługuje się najczęściej kontrowersyjnym terminem „późni wysiedleńcy”, konsekwentnie - co trzeba
przyznać - opatrując go cudzysłowem.
Jacek Schmidt informuje, że interesująca go fala migracji ma charakter dobrowolny (s. 6, przyp. 2),
w tej sytuacji, jak sądzę, trudno mówić o wysiedleniach. Kojarzą się one bowiem przede wszystkim
z przymusem, odgórnymi nakazami, brakiem alternatywy. W przypadku członków badanej grupy
decyzje o emigracji były podejmowane samodzielnie, najczęściej z przyczyn ekonomiczno-politycznych. Zawiera się w nich wprawdzie, dostrzeżony przez Autora, element przymusu (poczu­
cie braku perspektyw i niskiej jakości życia, negatywne oceny ustroju socjalistycznego), nie ma to
jednak nic wspólnego z przymusem występującym w przypadkach wysiedleń, o których z reguły
arbitralnie decydują inne osoby.
Użycie terminu „późni wysiedleńcy” może sugerować, że Autor podjął próbę spojrzenia na imi­
grantów z Polski z perspektywy Niemców, sugestia ta jest jednak myląca. Najważniejsza jest per­
spektywa imigrantów. Na podstawie cytowanych w pracy materiałów biograficznych można wpraw­
dzie wnioskować o stosunku ludności niemieckiej do przybyszy z Polski, informacje na ten temat
ukazują jednak wyłącznie punkt widzenia samych imigrantów, a nie członków grupy dominującej.
Jacek Schmidt nie wyjaśnia, jaki jest stosunek przybyszy z Polski do niemieckiego nazewnictwa.
Czy odgórna klasyfikacja: Spataussiedler ma dla nich jakiekolwiek znaczenie?
Z cytowanych w książce wypowiedzi wynika, że członkowie badanej grupy uważają się przede
wszystkim za imigrantów. Terminem „wysiedleńcy” posłużyły się jedynie dwie osoby. Jedna z nich
użyła określenia polskiego (s. 138), druga, pochodząca z rodziny śląskiej o niemieckiej identyfika­
cji, zastosowała terminologię niemieckąAussiedler (s. 155, 156), nie Spataussiedler. Brak odniesień
do kategorii „późnych wysiedleńców” w wypowiedziach rozmówców jest, moim zdaniem, kolej­
nym argumentem wskazującym na nietrafńe, w przypadku recenzowanej pracy, użycie tego terminu.
Z materiałów zgromadzonych przez Autora wynika, że dla osób, które wyjechały z Polski
i osiedliły się w Niemczech niezwykle ważne znaczenie, poza świadomością bycia imigrantem, ma
przynależność do mniejszości. Fakt ten nierzadko staje się bodźcem do podjęcia starań o zniwelo­
wanie różnic między własną grupą odniesienia i większością, upodobnienie się do niej, a ściślej - do
tej jej części, do której z różnych względów aspirują przedstawiciele mniejszości.
Autor zwraca uwagę na asymetrię w relacjach między mniejszością i grupą dominującą. Podkreśla
też, że „racjonalizacje o podłożu etnicznym, dokonywane przez «późnych wysiedleńców)) podczas
budowania autowizerunku, noszą często znamiona reakcji na dominację zewnętrzną. Uzewnętrznia
się to między innymi w [...] sztywnym rozdzielaniu przez nich sfer aktywności publicznej i prywatnej
(tożsamość manifestowana us tożsamość odczuwana), postawie powstrzymywania się od aktywności
na forum publicznym i funkcjonowaniu w sferach autonomicznych względem dominującego otoczenia
społecznego, a wielokrotnie też w jego zakamuflowanej krytyce i trwaniu przy dawnych wzorach”
(s. 146). Zjawiska te zostały bardzo dobrze ukazane w recenzowanej pracy.
Badania terenowe stanowiące podstawę książki przeprowadzono na obszarze Nadrenii Północ­
nej - Westfalii. Informacje o objętych nimi miejscowościach oraz liczbie zamieszkujących je osób
znajdują się w Tabeli 2 (s. 36), brak natomiast danych na temat liczby wywiadów/rozmów zrealizo­
wanych w poszczególnych ośrodkach.
Autor przyznaje, że wnioski płynące z jego badań są „nieistotne statystycznie” (s. 38). Uwagę
tę można odnieść generalnie do badań etnologicznych o charakterze jakościowym, także tych,
jak w przypadku recenzowanej pracy, opartych na analizie materiałów biograficznych. O wiele waż­

�RECENZJE

255

niejsze byłoby, moim zdaniem, wyjaśnienie czy materiały źródłowe zgromadzone podczas badań
pozwalają mówić o tzw. nasyceniu, tj. osiągnięciu stanu, w którym dalsze rozmowy nie przy­
noszą już istotnych danych na temat badanych zagadnień (o zjawisku tym pisali m.in. Antonina
Kłoskowska i Daniel Bertaux).
W przypadku recenzowanej pracy o częściowym „nasyceniu” można sądzić (pośrednio i z dużą
ostrożnością) na podstawie informacji o tym, że satysfakcjonujące Autora materiały, „wystarcza­
ją c e ] do kompleksowej analizy i zabiegu tworzenia modeli” tożsamości regionalnej, pochodzą
jedynie z rozmów z imigrantami ze Śląska. W narracjach imigrantów z Wielkopolski lub Mazur
natomiast nie odnalazł on „tak spektakularnych i jednoznacznych opcji regionalnych, jak w materiale
«śląskim»” (s. 146, przyp. 92). Nie wydaje mi się jednak, by mogło to stanowić przeszkodę w skon­
struowaniu odrębnego modelu tożsamości regionalnych uwzględniającego tę część rozmówców.
Przybyszy z Polski mieszkających w Niemczech łączy m.in. kraj pochodzenia, funkcjonowanie
przez część życia w warunkach PRL, status imigranta, konieczność adaptacji do nowej dla nich
sytuacji i określenia własnego stosunku do Polski. Różnią ich osobiste doświadczenia, sytuacja
rodzinna (w kraju pochodzenia i w nowym miejscu zamieszkania), wątki biograficzne i narracja
0 nich. Odmienne są też sposoby „konstruowania siebie” w nowym miejscu zamieszkania (ter­
min „konstruowanie siebie”, adekwatny do opisywanych sytuacji, został użyty przez Autora m.in.
na s. 169 i 170).
Na podstawie badań terenowych J. Schmidt stworzył sześć modeli tożsamości, w tym trzy modele
dwuwariantowe. Ich egzemplifikacją są przedstawione w książce obszerne fragmenty biografii dzie­
więciu osób. Ukazują one znakomicie proces budowania nowych tożsamości w warunkach migracyj­
nych, konieczność pokonywania barier i przyjęcia określonych strategii adaptacji. Postawy cechujące
osoby reprezentujące poszczególne typy tożsamości zostały określone przez Autora trafńymi termina­
mi: „neofita” (lub „neofita etniczny”), „frustrat” i „realista” (postawa ta dominuje w badanej grupie).
Jacek Schmidt przyznaje, że prezentowane przez Niego „modele nie wyczerpują złożoności
1 różnorodności form autopercepcji imigrantów” (s. 168). Wynika to m.in. z celowego pominięcia
w badaniach trzech grup: dzieci poniżej dziesiątego roku życia, które wyemigrowały do Niemiec
wraz ze swymi rodzinami, osób, które „nie były skłonne do uzewnętrzniania swoich doświadczeń
biograficznych” oraz „imigrantów zaangażowanych w działalność na forum polonijnym” (tamże).
Nieobecność osób należących do drugiej z wymienionych grup nie wymaga wyjaśnień, nie wia­
domo natomiast dlaczego Autor nie uwzględnił pozostałych kategorii. Uważam, że choć dzieci
poniżej dziesiątego roku życia nie podejmowały samodzielnych decyzji o emigracji, nie znaczy to,
że nie przeżywały problemów związanych z adaptacją do nowego środowiska i określeniem własnej
tożsamości w warunkach imigranckich (dotyczy to zwłaszcza dzieci starszych, ośmio-dziesięciolatków). Niektóre z nich byłyby zapewne zdolne (być może, z pomocą dorosłych) do narracji biogra­
ficznej oraz rozmów na temat własnej tożsamości i doświadczeń imigracyjnych.
Zbyt pochopnie, według mnie, i bez podania przyczyn, Autor zrezygnował z rozmów z działa­
czami polonijnymi. Aktywność na tym polu nie świadczy o braku problemów z tożsamością etnicz­
ną (narodową i regionalną) w nowym miejscu zamieszkania. Niektóre osoby mogą mieć trudności
z „konstruowaniem siebie”, choć nie manifestują tego na zewnątrz (wspomniana w książce sytuacja:
tożsamość manifestowana v.s tożsamość odczuwana). Wielu członków tej grupy zadaje też sobie
z pewnością, interesujące Autora, pytania: Co to znaczy być Europejczykiem/Europejką? Czym
jest europejska tożsamość?
Jacek Schmidt zwraca uwagę na małą aktywność społeczną większości imigrantów z Polski.
Podkreśla też, że fakt ten odróżnia ich od innych grup mniejszościowych (s. 98-101). Wyjątek sta­
nowią działacze polonijni. Dlaczego więc zostali oni pominięci w badaniach?
Ukazując różne oblicza migracji i przykłady tożsamości migrantów, Autor podkreśla, że decyzja
o migracji nie jest nieodwracalna. Zauważa też, że wiele osób, bez względu na przyjęte wcześniej
strategie adaptacyjne i motywy wyjazdu, decyduje się na reemigrację. Charakteryzują się one naj­
częściej silną tożsamością regionalną, poczuciem więzi z regionem pochodzenia.
Za ogromnie ważny, a przy tym znakomicie napisany, uważam rozdział poświęcony tożsamościom europejskim.

�256

RECENZJE

W większości znanych mi prac dotyczących tego zjawiska tożsamość europejska jawi się jako
kategoria niedookreślona, niejasna, albo też, jak można sądzić, niewymagająca zdefiniowania. Jest
ona najczęściej postrzegana przez badaczy jako jedna z wielu identyfikacji składających się (lub
mogących się składać) na tożsamość poszczególnych osób. Dla imigrantów z Polski do Niemiec,
0 których pisze J. Schmidt, bycie Europejczykiem/Europejką oznacza m.in. możliwość dokonywa­
nia wyborów z repertuaru różnych kultur, w tym także - odrzucenia treści uznanych przez poszcze­
gólne osoby za złe lub przestarzałe, pielęgnowanie różnorodności, umiejętność porozumiewania się
z osobami reprezentującymi inne grupy kulturowe, brak uprzedzeń, unikanie wartościowania osób
1 kultur oraz wyznaczania niemożliwych do przekroczenia granic między nimi, poczucie wolności,
łatwości przemieszczania się, wyrównywanie poziomów życia. Europejskość może oznaczać „wznie­
sienie się ponad wszelkie podziały, w tym także te natury etnicznej, przy równoczesnym dostrzega­
niu różnic, bez jakiejkolwiek stygmatyzacji - naznaczania społecznego. Różnorodność tożsamości,
języków, stylów życia, czy miejsc jest [...] czymś naturalnym, stałym [...]” (s. 133). „Bycie Euro­
pejczykiem jest wyzwoleniem się z obowiązku zgłaszania jednej, jedynie słusznej przynależności
narodowej. [...] Europejczyk to [...] [człowiek], który jest ponad narodami, łączy te narody, godzi
je, a jednocześnie nie daje się przypisać, przyłączyć do jednej grupy” (s. 137-138).
Zdaniem Autora, „tożsamość europejska nosi cechy społecznej konstrukcji, w której zawie­
szeniu ulega większość tradycyjnych wyznaczników tożsamości, «rozpisanych na poszczególne
narody i państwa», a nieodzownym warunkiem jej budowania jest sytuacja, stan wielokulturowości
i jej akceptacja” (s. 126). Tożsamości europejskie mogą też być formą wyzwania transkulturowego, nie stanowiąc przy tym konkurencji dla tożsamości narodowej, jak również przejawem
kosmopolityzmu oraz próbą ucieczki od etniczności. Każda z tych sytuacji została w przekonujący
sposób ukazana w pracy.
Jacek Schmidt zaznaczył, że przedstawione przez niego warianty tożsamości europejskiej nie
wyczerpują wszystkich możliwości. Istnieją bowiem np. tożsamości budowane „w pełnej autonomii
od tożsamości narodowych lub na drodze ich selektywnej syntezy, która prowadzi do pojawienia się
niezależnych identyfikacji, w żadnym miejscu niewpisujących się w model hierarchiczny. Poczucie
tożsamości tych ludzi, jako forma identyfikacji ekskluzywnej, nie koresponduje też z modelem
tożsamości skorelowanych. Opisany stan rzeczy rodzi potrzebę skonstruowania nowych modeli
zjawiska tożsamości europejskich, wykraczających poza proste dychotomie, takie jak np. europejski-nieeuropejski, europejski (ponadnarodowy)-narodowy” (s. 144). Autor nie podjął jednak tej próby.
Nie wyjaśnił też czy wśród objętych badaniami imigrantów znalazły się osoby reprezentujące tego
rodzaju warianty tożsamości. Jeśli tak, dlaczego je pominięto?
Bardzo dobrze ukazane zostały natomiast związki między Walencją kulturową i identyfikacją
narodową. Przedstawiono również różne typy tożsamości regionalnych (o charakterze ekskluzyw­
nym i inkluzyjnym). Autor wskazuje na „zmieszanie istniejących struktur tożsamości” „w sytuacji
zwiększonej liczby wyborów w warunkach imigracyjnych” (s. 169). Podkreśla przy tym, że struktury
te „nie są odbudowywane na drodze biernych zapożyczeń od otoczenia przyjmującego lub o r to ­
doksyjnego odświeżania)) wzorów znanych z kraju pochodzenia w nowych warunkach” (tamże).
Na podstawie recenzowanej pracy można m.in. mówić o wielości imigranckich życiorysów, dróg
adaptacji do nowej rzeczywistości, opanowywania nowego kodu kulturowego, poszukiwania włas­
nego miejsca do życia, o wielości obrazów kraju pochodzenia i zróżnicowanym stosunku do niego.
Jest w niej mowa o zjawisku zakorzeniania się i wykorzenienia, pojęciu ojczyzny, bagażu kulturo­
wym, poczuciu niepewności identyfikacyjnej, dystansie etnicznym, stereotypach etnicznych i regio­
nalnych, kompleksie imigranta, mechanizmach przechodzenia od dwukulturowości do transkulturowości, charakterze powiązań transnarodowych oraz roli imigrantów w łączeniu różnych kultur.
Książka jest znaczącym głosem w dyskusji o zjawisku migracji i losach migrantów, konstruowaniu
modeli ich tożsamości, konieczności dokonywania wyborów określonych strategii adaptacyjnych
i odnalezienia się w sytuacji „obcego” w wielokulturowym społeczeństwie.
W tytule pracy jest mowa o nowych tożsamościach i europejskich transformacjach. Użycie liczby
mnogiej jest zabiegiem trafńym i jak najbardziej uzasadnionym, wskazuje bowiem na różne oblicza
badanych zjawisk.

�RECENZJE

257

Jacek Schmidt nie unika wątków autobiograficznych. Nie są one „literackimi ozdobnikami”,
lecz stanowią ważną część tekstu. Pozwalają na zrozumienie wielu kwestii, np. relacji między Auto­
rem książki i członkami badanej przez Niego grupy. Ma ona duże znaczenie dla możliwości realiza­
cji badań i pozyskania znakomitych materiałów źródłowych.
Na podkreślenie zasługują zastosowane w książce rozwiązania graficzne. Można je uznać za
rodzaj cząstkowych podsumowań, ułatwiających lekturę i refleksję nad tekstem. Bardzo dobrym
zabiegiem jest wyróżnienie wypowiedzi rozmówców przez dobór odpowiedniej kolorystyki stron
i oddzielenie ich w ten sposób od komentarzy Autora.
Niedosyt budzi rozdział poświęcony etniczności. Autor ograniczył się do wskazania kilku, dość
przypadkowo, moim zdaniem, wybranych prac, więcej miejsca poświęcił natomiast tożsamości.
Rozdział dotyczący badań nad tym zjawiskiem nosi tytuł: „Współczesne tożsamości jako obszar
zainteresowań badawczych” (s. 41). Jest on zbyt szeroki w stosunku do zawartości tej części książki.
Autor skoncentrował się na pracach o charakterze teoretycznym, ukazujących różne możliwości
analizowania i klasyfikowania tego zjawiska, uwzględniających element narracyjności, wielowy­
miarowości, refleksyjności i temporalności, jak też relacje między tożsamością i migracją. Pominął
natomiast prace etnologiczne oparte na wynikach badań terenowych. Zabrakło mi przede wszystkim
choćby kilku wybranych prac dotyczących ludności śląskiej, jej tożsamości, życia na pograniczach
kulturowych, refleksji nad historią regionu i jego mieszkańców.
Jacek Schmidt twierdzi, że przyjęta przez niego „optyka [...] zasadza się na rozpoznawaniu
właściwości obranej kategorii [tożsamości - I.K.] przez pryzmat badania empirycznego” (s. 41).
Tym bardziej dziwi brak odwołań do prac opartych na tego typu badaniach.
Wspomniane braki i odczucie niedosytu z nawiązką rekompensują rozdziały, w których Autor
prezentuje efekty własnych badań terenowych.
Uważam, że po recenzowaną pracę powinny sięgnąć nie tylko osoby zainteresowane sytuacją
Polaków i ludności polskiego pochodzenia w Niemczech oraz zjawiskiem migracji. Można w niej
również znaleźć mnóstwo inspiracji do badań nad tożsamością, pograniczem kulturowym, relacjami
etnicznymi, wielokulturowością.
Na koniec uwaga: Jacek Schmidt nie posługuje się terminem ‘pogranicze kulturowe’, jest ono
jednak wyraźnie obecne na kartach Jego książki.
Iwona Kabzińska

Irena Bukowska-Floreńska, Rodzina na Górnym Śląsku, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego,
Katowice 2007, ss. 328
Recenzowana książka jest efektem wieloletnich i wieloaspektowych badań Ireny BukowskiejFloreńskiej nad rodziną górnośląską. W dorobku naukowym autorki, na który składają się prace
m.in. na temat funkcji tradycji w społeczeństwie nowoczesnym, kulturowego uwarunkowania toż­
samości regionalnej i narodowej, funkcjonowania pogranicz kulturowych i etnicznych, degradacji
środowiska kulturowego i społecznego, rodzina śląska - poczynając od pierwszych opublikowanych
artykułów - zawsze zajmowała poczesne miejsce. Na omawianą pracę można spojrzeć nie tylko jak
na osobiste dokonanie autorki, ale również jak na ważne osiągnięcie dla całego śląskiego ośrodka.
W ustaleniu przedmiotu badań, sformułowaniu założeń i sprecyzowaniu pytań badawczych, po­
mocna autorce okazała się znajomość górnośląskich realiów. Wybrana za podmiot etnologicznoantropologicznego studium tytułowa górnośląska rodzina została potraktowana jako wartość dla
jej członków, wartość społeczna oraz środowisko powstawania, kumulowania i transmisji tradycji
i postaw określonych. Analizując śląską rodzinę w kategoriach systemu podlegającego zmiennym
w czasie zewnętrznym oddziaływaniom społecznym-kulturowym I. Bukowska-Floreńska pokazuje,
w jakim zakresie nadal stanowi ona środowisko przekazu wartości, decydujących o kulturowej spe­
cyfice rodzin i całych śląskich społeczności. Przyjęcie założenia, że centrum wyznawanego przez
mieszkańców Górnego Śląska systemu wartości stanowi w pierwszym rzędzie człowiek i rodzina,

�258

RECENZJE

a w następnej kolejności: praca, religijność, przestrzeganie norm społeczno-obyczajowych oraz stan
posiadania, stanowi fundament, na którym autorka starannie buduje strukturę swego popartego
badaniami empirycznymi wnioskowania.
Kierunek poszukiwań badawczych wytyczają pytania o relacje między systemem wartości a trady­
cją i funkcjami rodziny. Autorkę interesuje, czy przestrzeganie tradycji ma wpływ - z jednej strony na
trwałość więzi rodzinnych, a z drugiej - ujmując zagadnienie szerzej - więzi lokalnych i regionalnych,
przekładających się na zachowanie poczucia śląskiej tożsamości. Celem badawczym I. BukowskiejFloreńskiej jest więc ukazanie specyfiki „istoty ideowej systemu wartości śląskich rodzin” (s. 20) i wy­
kazanie, że fakt ten znajduje odzwierciedlenie w kulturowej odrębności mieszkańców Górnego Śląska.
Zdobiąca okładkę książki pożółkła fotografia, na której utrwalono wizerunek śląskich nowożeń­
ców z początku ubiegłego stulecia, jak również słowa wybrane na motto pracy mówiące, że „Ludzie
wykorzenieni, ogołoceni z pamięci, przywiązań, wartości przekazanych przez poprzednie pokolenia
nie wiedzą po co żyją, i nie mają nic do przekazania swoim dzieciom” (Olczak-Ronikier 2001),
sygnalizują przyjęte przez autorkę założenie, że poznawanie aktualnej postaci śląskiej rodziny nie
ma sensu bez odwoływania się do historycznego podłoża, z którego wyrastają kolejne generacje.
Na książkę składa się wprowadzenie, siedem rozdziałów oraz zakończenie. Wprowadzenie przy­
bliża tematykę pracy, nakreśla zasadnicze problemy badawcze i precyzuje cele naukowo-poznawcze.
Etnologicznie ukierunkowane zainteresowanie tym często poruszanym - gdyż ważnym społecznie
- zagadnieniem, autorka dodatkowo uzasadnia aktualną kondycją rodziny w sytuacji zaistniałego
we współczesnej kulturze kryzysu wartości, który dotyka również śląskie społeczności.
Pierwszy rozdział pracy przypomina klasyczny dorobek etnologii i dyscyplin pokrewnych
w zakresie badań nad rodziną. Znajomość różnorodnej literatury przedmiotu, dotychczasowych do­
konań oraz inicjatyw badawczych daje autorce interdyscyplinarną wiedzę i stanowi zaplecze dla
własnych badań i wniosków. W tym fragmencie I. Bukowska-Floreńska omawia specyfikę badaw­
czą poszczególnych polskich ośrodków zajmujących się studiami nad rodziną. Konstrukcja roz­
działu zakłada „schodzenie” od problematyki ogólnej do przywołania prac szczegółowych - po­
święconych już przede wszystkim rodzinie śląskiej.
Autorka powraca do pojęcia wartości w różnych miejscach swej książki, jednak szczególnie
dużo uwagi poświęca temu zagadnieniu w rozdziale drugim zatytułowanym „Rodzina jako war­
tość”. Lektura tego fragmentu pozwala przyjrzeć się procesowi kształtowania kolejnych generacji
śląskich rodzin i poznać mechanizmy regulujące przekaz tradycyjnych wartości, norm i postaw,
które współtworzą relacje między jej członkami oraz członkami lokalnych społeczności. Omawiając
określony aspekt funkcjonowania górnośląskiej rodziny autorka dokonuje porównań, między tym,
co było, a tym, co jest współcześnie i wykorzystuje ten schemat analizy również w dalszych rozdzia­
łach pracy. Z wielu stwierdzeń autorki przebija doskonała znajomość śląskiej mądrości życiowej,
której ponadczasową wartość - co wykazały badania - doceniają nawet początkowo negujące
jej przydatność - kolejne, młodsze pokolenia. Począwszy od tego rozdziału I. Bukowska-Floreńska
w tekst naukowy wplata określenia, zwroty oraz przysłowia, w sposób świadczący o znajomości
- również realiów językowych badanego terenu.
Interesująca perspektywa spojrzenia na rodzinę śląską została zastosowana w trzecim rozdziale
książki. Autorka zaprasza czytelnika, aby przyjrzał się specyfice rodzin zamieszkujących Górny
Śląsk przez pryzmat przestrzeni - a dokładniej - sposobów jej oswajania, organizowania, wartościowa­
nia i symbolicznego naznaczania. Analizując różne składniki i typy przestrzeni „swojskiej”, a więc:
domu rodzinnego, wsi, przestrzeni sacrum, podwórza, bramy oraz ulic, sklepów, ogródków działko­
wych, miejsc targowych, itd., nie ogranicza się wyłącznie do opisu warstwy materialnej badanego
zjawiska. Zwraca uwagę na ich symbolikę i kulturowe znaczenie oraz przypomina tłem realizacji
jakich zwyczajów były poszczególne miejsca.
W czwartym rozdziale autorka dowodzi, jak istotną wartością dla Ślązaków była i nadal jest
praca, której brak destabilizuje życie rodzinne i społeczne. W kojarzący się - przede wszystkim
z ciężką pracą mężczyzn w kopalniach - śląski etos pracowitości wpisuje się również domowa krzą­
tanina i zapobiegliwość miejscowych kobiet. Pracy, jako wartości o szerokim wymiarze moralnym
i społecznym, podporządkowana jest cała organizacja życia codziennego śląskich rodzin.

�RECENZJE

259

Kolejny, piąty rozdział książki, omawia różne aspekty życia religijnego Ślązaków. Zestawione
w jednym fragmencie opisy praktyk religijnych, zwyczajów, obrzędów oraz form świętowania
rodzinnego i związanego z rokiem kościelnym, ukazują jak śląska religijność wpisuje się i warun­
kuje system wartości i mentalność mieszkańców Górnego Śląska.
Formy uczestnictwa śląskiej rodziny w życiu społecznym i kulturalnym omawia szósty rozdział
pracy. W tym fragmencie znajdujemy informacje na temat jej uczestnictwa w życiu społeczno-kultu­
ralnym parafii, realizowanych wzorów zachowań ludycznych, przejawiających się w uczestnictwie
w życiu kulturalnym, okolicznościowych świętowaniach, czytelnictwie i aktywności twórczej.
Siódmy rozdział stanowi klamrę logicznie spinającą empirycznie podbudowane rozważania
I. Bukowskiej-Floreńskiej na temat tożsamości rodziny śląskiej. Autorka pokazuje, jakie znaczenie
w kształtowaniu regionalnej i narodowej tożsamości Ślązaków mają warunki społeczno-polityczne
oraz tradycje patriotyczne. Proces kształtowania się tożsamości śląskich rodzin ukazuje przez pryz­
mat relacji między „swoimi” a „obcymi” oraz omawia współczesne inicjatywy na rzecz zachowania
specyfiki społeczno-kulturowej śląskiej tożsamości. W zakończeniu, będącym syntezą najważniej­
szych wniosków wypływających z poszczególnych rozdziałów, znajdujemy zestawienie cech trady­
cyjnej śląskiej rodziny. Kończąc opowieść o śląskiej rodzinie autorka pozostawia czytelnika z zasłu­
gującym na poddanie interdyscyplinarnej dyskusji stwierdzeniem, że „...wiele z doświadczeń
tradycyjnej rodziny śląskiej jest nie tylko godne naśladowania, ale powinno wejść do kanonu systemu
wartości procesu wychowania kolejnych polskich pokoleń” (s. 292).
Książkę zamyka załączona w postaci aneksu oracja weselna, pozyskana od niedawno zmarłej
informatorki ze Świerklan Dolnych, siedmiostronicowy, niezwykle przydatny w czasie lektury książki
słowniczek gwarowy, w którym autorka wyjaśnia znaczenie ponad dwustu zastosowanych w tek­
ście, a używanych dawniej i dziś na Śląsku pojęć i zwrotów, obszerna bibliografia, będąca zestawie­
niem: głównie polskojęzycznych opracowań naukowych dotyczących rodziny i Śląska w ujęciu
przedstawicieli różnych dyscyplin oraz wybranych prac autorki związanych z Górnym Śląskiem,
a ponadto wykaz wykorzystanych wydawnictw bibliograficznych, materiałów źródłowych, kronik
i ksiąg pamiątkowych.
Walorem opracowania są zamieszczone w różnym miejscach pracy zdjęcia w większości pocho­
dzące z prywatnego archiwum autorki. Szczególnie pouczające są zestawienia przeważających liczeb­
nie w pracy reprodukcji dawnych czarno-białych fotografii ze zdjęciami kolorowymi, dokumentują­
cymi czasy współczesne, za pomocą których I. Bukowska-Floreńska wprost pokazuje, że życie na
Śląsku na przestrzeni kilku dziesięcioleci nie zmieniło się tak bardzo, jak mogłoby się wydawać.
Mimo iż książka powstała jako efekt bezpośrednich uczestniczących badań terenowych, a więc
bazuje na rozmowach przeprowadzonych z wieloma mieszkańcami Górnego Śląska, w pracy brak
cytatów wypowiedzi konkretnych informatorów. W przypisach autorka powołuje się jednak na ma­
teriały z badań, podając rok i miejsce ich pozyskania. Ze względu na dużą wartość dydaktyczną
recenzowanej pozycji, do której niewątpliwie odwoływać będą się kolejne pokolenia badaczy - nie
tylko śląskiej rodziny, w książce zabrakło jeszcze syntetycznego rozdziału skupiającego w jednym
miejscu informacje o stwierdzonych przez autorkę zmianach, jakie zaszły w śląskiej rodzinie na
przestrzeni kilku kolejnych pokoleń oraz odwracającego nieco zasadnicze założenie badawcze
- zestawienia czynników przyczyniających się nie tyle do zachowania, co właśnie do zauważonej
we wstępie, erozji tradycyjnych zachowań i wartości. Z podobnych względów szerzej potraktowany
mógł zostać również problem społeczno-kulturowych skutków, jakie dla śląskiej rodziny miała nie­
dawna transformacja społeczno-gospodarcza w Polsce. Mając tak dobry dostęp do rodzin o długim
lokalnym rodowodzie i dobrze zasymilowanych, wywodzących się z dawniejszych fal osadniczych,
ale i żyjących obok nich rodzin napływowych, które osiedliły się na Górnym Śląsku w ciągu ostat­
niego półwiecza, niewiele uwagi poświęca autorka tym ostatnim. Być może był to zabieg celowy
i I. Bukowska-Floreńska świadomie pozostawia - póki co - na boku szeroki problem stosunku tego
typu rodzin do śląskości na kolejną publikację?
Podsumowując, należy podkreślić, że I. Bukowskiej-Floreńskiej nie tylko udało się uzyskać
i przystępnie zaprezentować szeroką wiedzę na temat śląskiego życia rodzinnego, ale i w interesujący
sposób uporządkować wiadomości na ten temat. Praca jest ważna poznawczo, gdyż poprzez sposób

�260

RECENZJE

ujęcia dopowiada o rodzinie śląskiej to, czego do tej pory nie powiedziano lub nie ujęto z takiej
perspektywy. Dostarcza szczegółowej wiedzy na temat realiów życia, stałości i przemian kultury
śląskich rodzin na przestrzeni dwóch stuleci, ale - co trzeba podkreślić - fragmenty te nie są po­
zbawione trafnych wniosków o charakterze ogólnym. Sposób postawienia problemu oraz przyjęte
założenia pozwoliły autorce na napisanie pracy świadczącej o zainteresowaniu tak empiryczną, jak
teoretyczną stroną badanego zjawiska.
Magdalena Szalbot

Etniczność - o przemianach społeczeństw narodowych, red. Maria Szmeja, Zakład Wydawniczy
Nomos, Kraków 2008, ss. 478
Zjawisko etniczności to jeden z najciekawszych wątków badawczych dla socjologów, antro­
pologów i kulturoznawców ostatniego półwiecza. W epoce postępującej globalizacji, liberalizacji
rynków międzynarodowych oraz nieustannej ruchliwości przestrzennej ludności ponowoczesnego
świata, kwestie etniczne wciąż fascynują zarówno badaczy terenowych jak i teoretyków.
Niezależnie od przekonań kulturowych i ideologicznych przyszłych odbiorców, książka pt. Etnicz­
ność - o przemianach społeczeństw narodowych pod redakcją Marii Szmeji jest niepodważalnym
impulsem dla kolejnych dyskusji oraz rozważań na temat aktualnych badań nad szeroko rozumia­
nym pojęciem etniczności w skali Polski i świata. Publikacja ta, jest interesującym zbiorem, dedy­
kowanym jednemu z najbardziej znanych badaczy etniczności i wielokulturowości w Polsce, jakim
jest Grzegorz Babiński. Wśród najważniejszych zainteresowań naukowych i badawczych jubilata,
które ewoluowały na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat, znajdują się dylematy tożsamościowe na
poziomie etnicznym, religijnym i narodowym, a także metodologia nauk społecznych. To właśnie te
nurty badawcze stały się podstawą dla wyodrębnienia głównych części omawianej publikacji.
Wprowadzenie do książki, będące przyczynkiem do biografii Grzegorza Babińskiego, pomija
niestety rzeczową prezentację struktury omawianych w dalszych częściach książki zagadnień. Książka
podzielona została na pięć głównych części. Pierwsza dotyczy mniejszości kulturowych, poczynając
od społeczeństw tradycyjnych do ponowoczesnych. Część tą rozpoczyna tekst Janusza Muchy, który
przedstawia losy mniejszości kulturowych w dobie transformacji ustrojowej i kształtowania się de­
mokracji w Europie Środkowo-Wschodniej.
Artykuł ten został osadzony teoretycznie i w swojej treści nawiązuje do wybitnych teorii socjo­
logicznych XX wieku, sformułowanych między innymi przez Roberta Dahla, Martin Lipseta, Louisa
Wirtha i wielu innych. Ta wielowymiarowa analiza uświadamia czytelnikowi złożoność przemian
zachodzących w wyniku procesu demokratyzacji, zarówno na płaszczyźnie polityczno-kulturowej,
jak również społecznej, którym poddane zostały państwa Europy Środkowo-Wschodniej w dobie
tworzenia się nowego, demokratycznego porządku społecznego.
W kolejnym tekście pierwszej części, św. pamięci Andrzej Kapiszewski zaprezentował proble­
matykę narodu w odniesieniu do Zatoki Perskiej. W swojej analizie wykazuje, że polityka wobec
obywateli oraz imigrantów w tym rejonie świata jest silnie determinowana zarówno przez władze
państwowe, jak i przez mechanizmy umożliwiające naturalizację ludności. Poziom demokratyzacji
oraz wpływ organizacji międzynarodowych, propagujących poszanowanie praw obywatelskich na
całym świecie, determinują stopień otwartości społeczeństwa i państwa wobec imigrantów.
Kolejne dwa teksty dotyczą genezy narodu ukraińskiego a także nowych wyzwań stojących przed
nim w XXI wieku. Włodzimierz Pawluczuk koncentruje się na historycznym procesie kształtowania
się narodu ukraińskiego w starożytności i średniowieczu, podkreślając przy tym rolę świadomego
zakłamania historii, które jest wynikiem teorii tworzonych na rzecz określonych ideologii. Dariusz
Wojakowski dokonuje analizy kilku wybranych aspektów relacji etnicznych pomiędzy polską a ukra­
ińską ludnością pogranicza w ostatnim dziesięcioleciu. Autor, odwołując się do publikacji Grzegorza
Babińskiego z roku 1997, prezentującej relacje polsko-ukraińskie w trakcie transformacji systemo­
wej, wskazuje na nowe kierunki wspólnej polityki obu państw a także na znaczenie współczesnych

�RECENZJE

261

wydarzeń łączących przedstawicieli obu narodowości (np. kryzys rosyjski z 1998 roku, Pomarań­
czowa Rewolucja z 2004 roku). Punktem wyjścia Wojakowskiego jest zdefiniowanie pojęcia „po­
granicza polsko-ukraińskiego” (s. 73), które według autora, w ostatnich latach nie jest już tylko
determinowane przez geograficzne powiązania pomiędzy Ukraińcami a Polakami, ale także jest
rezultatem „odnawiania się” (s. 74) polsko-ukraińskich stosunków w sferze świadomowościowej.
Autor w sposób rzetelny przedstawia różnice w stanie badań nad problematyką polską-ukraińską,
zestawiając m.in. wyniki badań socjologicznych przeprowadzonych przez Grzegorza Babińskiego
z najnowszymi publikacjami i danymi.
Kolejnym artykułem ujętym w pierwszej części książki są rozważania Ewy Nowickiej na temat
znaczenia tradycji i nowoczesności we współczesnej Mongolii. Według autorki „Mongolia jest
jednym z krajów, w których zderzenie tradycji i nowoczesności odbywa się w sposób wyjątkowo
spektakularny i zarazem [...] bezkonfliktowy” (s. 85). Rewolucja, która dokonała się w tym pań­
stwie w ciągu ostatnich szesnastu lat, pokrzepiona demokratyzacją, nie spowodowała, według
Nowickiej, zaniku wartości tradycyjnych wśród Mongołów. Artykuł zaprezentowany został w for­
mie raportu z wyników badań terenowych, których głównym problemem badawczym był wpływ
systemu edukacji na wartości tradycyjne i nowoczesne wśród młodych Mongołów. Wnioski z badań
pokazują, że stosunek do tradycji w społeczeństwie mongolskim wciąż ma charakter przede wszyst­
kim bezrefleksyjny. Podczas badań stwierdzono również, że w społeczeństwie mongolskim pier­
wiastki nowoczesności i wartości tradycyjnych przeplatają się nawzajem.
Ostatnim artykułem w pierwszej sekcji książki, jest tekst odnoszący się do zbiorowości montre­
alskich Żydów. Marta Kijewska-Trembecka, przeanalizowała rozwój żydowskiej grupy etnicznej
w Kanadzie na przestrzeni kilku ostatnich stuleci. Wnioski płynące z tego artykułu świadczą o dużo
wyższym stopniu zamożności współczesnych, żydowskich mieszkańców Montrealu w porównaniu
z przeciętną klasą średnią tego miasta. Według analiz autorki, przedstawiciele mniejszości żydow­
skiej są zdecydowanie lepiej wykształceni w porównaniu z resztą społeczeństwa, a „niemal 30%
z nich należy do co najmniej jednej organizacji filantropijnej” (s. 112). Sukces montrealskich
Żydów oprócz jawnego wymiaru finansowego widoczny jest również w ich bogatym życiu kultu­
ralnym, religijnym i społecznym, co, według autorki, jest najbardziej obiektywnym wskaźnikiem
statusu i pozycji w społeczeństwie wypracowanej na przestrzeni wielu lat przez mniejszość żydow­
ską. Pierwsza część książki jest najobszerniejsza ze wszystkich, a jej tematyka w sposób najbardziej
wiarygodny koresponduje z tytułem omawianej publikacji.
Kolejny, wyodrębniony segment książki nosi tytuł „Tożsamość religijna a tożsamość etniczna”.
Jego tematyka odnosi się przede wszystkim do religijnych wyznaczników etniczności. Część tą in­
auguruje tekst Ireny Borowik, będący poszukiwaniem modelu, mogącego opisać znaczenie tożsa­
mości i religii w odniesieniu do biografii. Autorka zauważa, że zarówno pojęcie tożsamości, religii
jak i biografii to podstawowe, nieodzowne elementy współczesnych badań nad etnicznością,
w związku z czym należy w sposób odpowiedni zaprezentować ich znaczenie podczas analiz socjolo­
gicznych. Tożsamość, według autorki, nie zawsze jest wynikiem uświadomionej odrębności kulturo­
wej, podobnie jak biografia wielokrotnie nie jest adekwatnym obrazem życia jednostki, aczkolwiek
są to pojęcia znacznie bliższe człowiekowi niż religii.
W kolejnym tekście ks. Roman Dzwonkowski prezentuje destrukcyjny wpływ działań władz
państwowych ZSRS na Kościół katolicki na dawnych ziemiach wschodnich I i II Rzeczpospolitej.
Autor przedstawia bilans strat poniesionych przez Kościół katolicki w czasie istnienia ZSRS. Opty­
mistycznym akcentem według ks. Dzwonkowskiego, jest wciąż relatywnie wysoki wyraz poczucia
moralnego wśród tradycyjnych zbiorowości ludności katolickiej na ziemiach zachodnich obecnej
Białorusi i Ukrainy.
Wątek Kościoła katolickiego jest również tematem rozważań Katarzyny Sztop-Rutkowskiej, która
wraz ze współpracownikami (Radosławem Poczykowskim i Beatą Borawską) opisuje zjawisko integra­
cji narodu polskiego po śmierci Jana Pawła II. Jest to analiza dyskursu medialnego, będąca pewnego
rodzaju odzwierciedleniem reakcji Polaków jako narodu na śmierć papieża. Według autorki, „zjawisko
tworzenia wspólnoty narodowej w kontekście śmierci Jana Pawła II wydaje się być raczej graniczne,
zawieszone pomiędzy epoką romantyzmu a ponowoczesnością” (s. 155). Zdaniem Sztop-Rutkowskiej

�262

RECENZJE

jest to być może ostatni zryw romantyczny polskiego społeczeństwa po czasach Solidarności i walki
z komunistycznym reżimem. Zryw ten jest jednak charakterystyczny dla fazy ponowoczesności,
kiedy to integracja i więzi narodowe nie są tak często eksponowane, a wspólnota narodowa „nie jest
już czymś oczywistym, niekwestionowanym i wyraźnie funkcjonującym w polskiej rzeczywistości”
(s. 156). Autorzy artykułu podkreślają również znaczenie „nieładu aksjologicznego” (s. 156) pol­
skiego społeczeństwa, który objawia się tęsknotą za zjednoczoną wspólnotą narodową. Dużą rolę
w kształtowaniu polskiej świadomości narodowej odgrywają również media, których obecność wpły­
wa na postawy obywateli i jest swoistym mechanizmem przypominającym narodowi o ważnych
momentach w jego dziejach. Kult papieża - bohatera zbiorowego, umożliwia Polakom identyfikację
z człowiekiem, który stał się symbolem narodowych cech i dał im poczucie wyjątkowości.
W części drugiej znalazł się również tekst Ewy Michny, dotyczący relacji pomiędzy etnicznością,
a religią wśród Rusinów Karpackich. Autorka, opierając się na analizie egzemplifikacyjnej pokazuje,
że związek między religią, a etnicznością jest w dużej mierze zdeterminowany poprzez historyczną
zmienność oraz przez różnice pomiędzy miejscem zamieszkiwania grup mniejszościowych, które
w dość istotny sposób determinowały przynależność religijną.
Niepodważalną rolę odgrywają również liderzy etniczni, którzy dostrzegają znaczenie religii
w kształtowaniu świadomości etnicznej. Wnioski płynące z analizy autorki pokazują, że religią nie
jest już wyznacznikiem jednoznacznie scalającym zbiorowość Rusinów Karpackich, gdyż zarówno
Cerkiew greckokatolicka, jak i prawosławna nie może być dziś uważana za kościół narodowy tejże
mniejszości. Autorka wskazuje na dynamiczny charakter przemian religijnych zachodzących w bada­
nej społeczności, podkreślając, że znaczenie religii postrzegane jest coraz rzadziej w sposób dogma­
tyczny na rzecz rozumienia jej jako pewnego rodzaju nośnika tradycji i historii kultury rusińskiej.
Ostatnim artykułem tej części jest opracowanie Anny Reczyńskiej, która analizuje relacje po­
między francuskojęzycznymi a anglojęzycznymi wyznawcami Kościoła rzymskokatolickiego w Ka­
nadzie na początku XX wieku. Autorka wskazuje na językowe determinanty zróżnicowania wśród
katolików w Kanadzie, które wpływały na poczynania duchowieństwa w pierwszych dwóch dekadach
XX wieku. Problem szkół dwujęzycznych oraz rozbieżności w traktowaniu religii pomiędzy francu­
ską, a angielską częścią społeczeństwa kanadyjskiego, stał się osią niezgody, powodującą nasilenie
się konfliktów pomiędzy obiema grupami językowymi.
Trzecia część książki poświęcona została dylematom współczesnej wielokulturowości. Więk­
szość artykułów tu prezentowanych ma charakter teoretyczny, są one próbą wyjaśnienia znaczenia
wielokulturowości dzisiejszego świata w kontekście najnowszych trendów w analizach etniczności,
jako zjawiska ponadczasowego.
W pierwszym artykule Janusz Majcherek zastanawia się nad mitem wielokulturowości, jako
pewnego rodzaju ideału dzisiejszych społeczeństw. Według autora, większość miast i regionów dzisiej­
szej Polski, tudzież świata, namiętnie odkrywa i wielbi swoją przeszłość historyczną oraz wielokulturowość, która często jest elementem zamierzchłej przeszłości, sprawnie wykorzystywanej na „potrzeby
teraźniejszości: budowania genealogii i tożsamości” (s. 193). Autor udowadnia, że mit homogeniczności kulturowej silnie propagowany w Polsce w czasach komunistycznych stracił rację bytu ze
względu na swoją wysoką „ekskluzywność i konfliktogenność” (s. 200). Nie jest w stanie spełniać
licznych potrzeb kulturowych, przez co traci znaczenie wraz z pojawieniem się mitologii wielokul­
turowości - „koherentnej i inkluzyjnej” (s. 200), która może zawierać w sobie inne mity kulturowe
i nie powoduje konfliktu między nimi. Autor nadaje wielokulturowości znaczenie wartości „wyko­
rzystującej i zaspokajającej uniwersalne ludzkie potrzeby w dobrym celu” (s. 202).
Nowy ład międzykulturowego współżycia, proponuje z kolei w swoim artykule Andrzej Sadow­
ski, który dowodzi, „że w społeczeństwie zróżnicowanym kulturowo, wyczerpały się możliwości
dalszego żywiołowego kształtowania się stosunków międzynarodowych” (s. 203). Według autora
konieczne jest wypracowanie odpowiednich mechanizmów współpracy, wspierających dialog mię­
dzykulturowy. Istotną rolę w kształtowaniu się nowego ładu kulturowego odgrywa instytucjonaliza­
cja struktur etniczno-kulturowych, które podtrzymują i scalają określone mniejszości, powodując
zaniechanie działań na rzecz dialogu i integracji ogólnospołecznej. Według Andrzeja Sadowskiego,
warunkiem niezbędnym dla zaistnienia dialogu międzykulturowego jest szerzenie się wartości demo­

�RECENZJE

263

kratycznych w społeczeństwie, zapewniających wolność i swobodę działania człowieka oraz moż­
liwość jego organizowania się. Kolejnym warunkiem podtrzymującym dialog powinny być: „nieakceptacja dyskryminacji społecznej, akceptacja partnerstwa kultur, relatywizmu kulturowego”
(s. 214) oraz szeroko pojmowanego pluralizmu kulturowego w społeczeństwie. Ostatnim warun­
kiem sprzyjającym dialogowi międzykulturowemu jest, według autora, wyzbycie się stereotypów
kulturowych, co jest pewnego rodzaju oczekiwaniem z każdej ze stron dialogu.
„Czy etniczność można sobie dobrać?” (s. 218) Na to pytania w kolejnym artykule rozdziału
trzeciego, próbuje odpowiedzieć Andrzej A. Zięba. Autor zastanawia się, czy etniczność można sobie
przywdziać, przyswoić niezależnie od pochodzenia. Poprzez interesujące historyczne przykłady,
Zięba pokazuje, że tego rodzaju praktyki wielokrotnie zdarzały się w przeszłości. Tzw. „kostium
etniczny” (s. 232) pełni, według autora tekstu, również funkcje legitymizującą, która umożliwia sta­
ranie się o stanowiska społecznie doniosłe, a także może być płaszczem ochronnym w sytuacji nie­
ustannych prześladowań, bądź niemożności odnalezienia własnego miej sca w kulturze macierzystej.
Ostatni z artykułów trzeciej części, przygotowany przez Victora Greene’a, przybliża czytelnikowi
tematykę szeroko pojmowanych zależności pomiędzy muzyką, a ludzkimi zachowaniami w Ameryce
w czasach społeczeństwa przemysłowego. Zmiany demograficzne, a także silny rozwój technologicz­
ny, doprowadziły według autora do specyficznych zmian w sektorze muzyki rozrywkowej, znanych
od tamtych czasów jako Tin Pan Alley. Głównym celem tego skomercjalizowanego sektora muzycz­
nego było wyprodukowanie jak największej ilości popularnych, dobrze sprzedających się utworów
muzycznych, niezależnie od ich walorów artystycznych. Spowodowało to, że z czasem coraz większa
ilość elementów kultury imigrantów, była przemycana do kręgu muzyki popularnej, odpowiednio prze­
rabiana i wprowadzana na rynek. Typ muzyki nie wyrafinowanej, wpadającej w ucho, stał się wkrótce
motorem napędowym amerykańskiego rynku muzycznego. Artykuł jest zbiorem ciekawych konsta­
tacji na temat tworzenia się jednego z podstawowych dziś elementów rzeczywistości społeczeństwa
amerykańskiego, jakim jest przemysł muzyczny oraz wpływu mniejszości etnicznych na ten rynek.
Część czwarta omawianej książki dotyczy migracji i oparta jest w większości na konkretnych,
demograficznych przykładach ruchliwości społecznej.
Pierwszy artykuł, opracowany przez Adama Walaszka, dotyczy pojęcia diaspory. Autor wskazuje,
że obecnie termin ten „traktuje się bardziej inkluzywnie” (s. 261) niż kilka dekad temu, co jest
użyteczne zarówno podczas analiz migracji, jak i samej etniczności. Walaszek prezentuje typologie
diaspor, wyróżniając między innymi diaspory: ofiar, pracy, handlowe, imperialne, itp. Opisuje po­
szczególne z nich udowadniając, że dziś „demonstrowanie dumy etnicznej na zewnątrz stało się
jednym z głównych celów diaspor” (s. 279).
Kolejne teksty omawianej części prezentują specyficzne przykłady migracji. Dorota Praszałowicz
omawia polskie migracje do Berlina na przełomie XIX i XX wieku. Autorka oprócz ekonomicznych
podkreśla również polityczne przyczyny tych migracji, takie jak: przeświadczenie o łatwości inte­
gracji polskich imigrantów w społeczeństwie niemieckim, imigracyjny charakter Berlina (imigranci
rozbudowywali przez lata to miasto), a także założenie, w myśl którego diaspora Polaków w Berlinie
różniła się znacząco od innych np. we Francji, Austrii czy też Anglii.
Hieronim Kubiak, przedstawia szkic biograficzny Eugeniusza Kusielewicza, zasłużonego dzia­
łacza Fundacji Kościuszkowskiej, który w latach 1970-1980. wspierał Instytut Badań Polonijnych,
a także samego Grzegorza Babińskiego podczas jego pierwszych etapów naukowej kariery, umoż­
liwiając mu między innymi wyjazd zagraniczny do USA. Według autora omawianego szkicu bio­
graficznego, Eugeniusz Kusielewicz nie miał dylematów tożsamościowych, akceptował zarówno
świadomość bycia Amerykaninem, jak i swoje polskie pochodzenie uważając, że ma również obo­
wiązki wobec Polski, miejsca życia jego rodziców. Mimo faktu, że artykuł ten porusza wątek emigra­
cyjny, z pewnością lekko zaburza prezentacje tematyki migracyjnej tej części książki, która odnosi
się przede wszystkim do ruchliwości wertykalnej zbiorowości, a nie poszczególnych jednostek.
Losy emigrantów i imigrantów w Szwajcarii oraz ich historyczną genezę przedstawia Halina
Florkowska-Francić. Autorka zarysowuje historyczne źródła migracji. Zastanawia się nad przyczy­
nami masowych migracji w obrębie kraju szwajcarskiego. Za główne zajęcie emigrantów ze Szwaj­
carii w przedziale od XV do XVIII wieku, uważa przede wszystkim najemnictwo wojskowe. Kraj

�264

RECENZJE

ten charakteryzował się również bardzo wysokim odsetkiem bezrobotnych, co znacząco przyczyniła
się do masowych migracji ekonomicznych. Kolejnym istotnym problemem pojawiającym się od
XVI wieku, był fakt, że Szwajcaria stała „się krajem azylu dla protestantów z Włoch, Niderlandów,
południowych Niemiec i z Francji” (s. 314-315), powodując z jednej strony „postawy solidarności
i pomocy, z drugiej zaś nastroje ksenofobii” (s. 315). Masowa emigracja hugenotów do Szwajcarii,
ze względu na ich wysoką wiedzę i umiejętności w zakresie techniki spowodowała wkrótce rozwój
gospodarczy kraju, składającego się z coraz większej liczby cudzoziemców. Imigranci, zaczęli rów­
nież sprawowanie władzy politycznej w najbardziej liberalnych kantonach. Tak więc, do I wojny
światowej, Szwajcaria była jednym z głównych miejsc emigracji ludności europejskiej, zaintere­
sowanej działaniami politycznymi, chęcią nauki na tamtejszych uniwersytetach oraz względami
ekonomicznymi (16% ludności kraju stanowili cudzoziemcy). W czasie I wojny światowej odsetek
migrantów znacznie się zmniejszył, co spowodowane było przede wszystkim mobilizacją sił w kra­
jach macierzystych cudzoziemców. W okresie międzywojennym oraz podczas II wojny światowej
nastąpił kolejny odpływ imigrantów z państwa szwajcarskiego, spowodowany bardziej restrykcyjną
polityką migracyjną. Po wojnie, do czasów dzisiejszych liczba cudzoziemców w Szwajcarii rosła,
przysparzając wielu ustawodawczych problemów.
W kolejnym artykule Janusz Pezda prezentuje trzy dokumenty pochodzących ze zbiorów biblio­
teki Czartoryskich w Krakowie, chcąc przybliżyć czytelnikowi relacje o „pierwszym dziesięcioleciu
pobytu emigrantów polskich po powstaniu listopadowym w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północ­
nej” (s. 330). Prezentowany materiał to list Feliksa Gwinczynskiego do Adama Czartoryskiego
a także dwa listy do Jana Juszkiewicza, pisane przez ks. Ludwika Jerzykowica. Zdaniem autora te
dokumenty s ą ,jakby podsumowaniem losów Polaków w ciągu 10 lat po wylądowaniu na amerykań­
skiej ziemi” (s. 331). Pazda podkreśla również, że „wady narodowe doskwierały i naszym przodkom
[...] gdyż kłótliwość, zapiekłe spory i osobiste animozje dominowały ponad dbałość o los wygnańców
i wysiłki, których celem powinny być wspólne działania wszystkich emigrantów” (s. 331-332).
Ostatni artykuł tej części, o szczególnie nurtującym tytule „Polska księżniczka w Stanach Zjedno­
czonych”, został opracowany przez Małgorzatę M. Wawrykiewicz. Główną bohaterką artykułu jest
Elżbieta Sapieha, a całość tekstu oparta jest na analizie listów, które w czasie pobytów w Stanach
Zjednoczonych pisała do bliskich w Polsce. Analiza autorki skupia się na trzech podstawowych
wątkach przygotowanych na podstawie zgromadzonego materiału archiwalnego: a) subiektywnej
oceny bohaterki na temat Stanów Zjednoczonych, b) jej życia, pracy, nauki i rozrywki oraz c) zary­
sowania stosunku Elżbiety Sapiehy do tworzącej się w Polsce w owych czasach Young Women’
Christian Association (YWCA), czyli organizacji „przygotowującej młodych ludzi do dorosłego
życia” (s. 343), do której przekonała bohaterkę jej matka zabierając ją na jedno ze spotkań YMCA
podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Z listów wyłania się obraz Stanów Zjednoczonych jako
państwa o m.in. wspaniałej opiece lekarskiej, w którym rozwój wsi jest zdecydowanie na niższym
poziomie niż w ojczyźnie; gdzie w prasie dominującymi tematami są sport i skandale, gdzie party­
cypacja w wyborach jest mocno przeżywana i analizowana. Autorka przedstawia bardzo ciekawą
analizę materiałów zastanych, dzięki czemu, podobnie jak w poprzednim artykule, czytelnik może
pokusić się o wyłonienie własnych wniosków i analizę dostarczonego materiału.
Piąta, ostatnia część książki, nazwana „Meandry Pamięci Zbiorowej” jest zarazem najmniej
obszerną ze wszystkich. Otwiera ją tekst Marcina Kuli, który traktuje o patriotyzmie w Polsce i na
świecie, doszukując się pewnego rodzaju prognoz na podstawie analizy historii i zdarzeń współcze­
snych. Autor zastanawia się również nad szansami lansowanego obecnie w Polityce „Patriotyzmu
Jutra” (s. 365), pokazując w jaki sposób zgrabnie wykorzystywać patriotyzm na własny użytek
i jakie zagrożenia i rozczarowania może nieść takie działanie. Całość artykułu pisana w dość kry­
tycznym klimacie, w bardzo interesujący sposób prezentuje tematykę patriotyzmu, którego dziś oby­
watel Polski uczy się dzięki różnego rodzaju akcjom prokurowanym przez rząd i wspieranym przez
media. Marcin Kula w sposób bardzo swobodny mówi również o „rekonfiguracji historii” (s. 374),
czyli próbie radykalnego odcinania się od komunizmu i od dziedzictwa komunistycznego, co
w praktyce oznacza, że aktywność patriotyczna Polaków, może być odzwierciedleniem ich wielkości
i determinacji w walce z dawnym systemem. Autor przewiduje odbudowę polskiego patriotyzmu,

�RECENZJE

265

nakierowanego „na to co własne” (s. 381). Wyraża również opinię, że w przyszłości ludzie nawet,
jeśli będą coraz bardziej podobni do siebie, nie zatracą swoich wartości narodowych, które zawsze
będą emanować podczas rywalizacji międzynarodowej - czy to sportowej, czy też innej.
Kolejny tekst ostatniej sekcji książki został przygotowany przez Jana Lencznarowicza. Tematem
tego artykułu są analogie pomiędzy konferencją jałtańską z roku 1945 a monachijską z 1938 roku,
wpisujące się w mit „zdrady polskiego sojusznika przez mocarstwa zachodnie” (s. 384) oraz jego
wpływ na migracyjną aktywność Polaków pod koniec drugiej wojny światowej i w kilka lat po jej
zakończeniu. Autor ukazuje oba wydarzenia jako wstydliwe dla państw europejskich, z tą różnicą,
że tylko jedno z nich zostało oficjalnie odrzucone (Monachium), drugie z „powodu oportunizmu,
tchórzostwa, pomieszania pojęć politycznych i moralnych” (s. 386), mimo swojego negatywnego
wydźwięku, według emigracyjnych narratorów było pomijane w dyskursie politycznym a także
dyplomatycznym państw zachodnich.
Ostatni artykuł tomu Etniczność - o przemianach społeczeństw narodowych to tekst przygoto­
wany przez redaktorkę książki, Marię Szmeję. Autorka próbuje odpowiedzieć na pytanie: co? jak?
i dlaczego ludzie przywołują ze swojej przeszłości? Szmeja, w pierwszej części swojego tekstu,
wskazuje na trudności metodologiczne zarówno jeśli chodzi o badania socjologiczne, jak i histo­
ryczne, a także interpretacje i selekcję materiałów zastanych, podkreślając, że „odtwarzając prze­
szłość zawsze mamy do czynienia z informacjami niepełnymi, przypadkowymi” (s. 401). W dalszej
części tekstu autorka zastanawia się, dlaczego ludzie wspominają przeszłość, wskazując, że podsta­
wowymi determinantami ludzkiej retrospekcji są przede wszystkim: poczucie zakorzenienia w danej
kulturze, przynależności do określonych grup i m.in. „posiadanie zacnych przodków” (s. 402).
Prezentuje także analizę oraz wybrane zapisy dyskusji z forów internetowych dotyczących pa­
mięci historycznej wśród społeczności śląskiej. Według autorki anonimowość, którą umożliwiają
nowe narzędzia technologiczne, jak np. Internet, pozwalają nawet nieśmiałym osobom na uczestnic­
two w bardzo emocjonujących dyskusjach. Główną tematyką analizowaną na podstawie dyskusji
internetowych był spór o planowaną i częściowo budowaną obecnie metropolię Silesia*. Większość
internautów według autorki zdroworozsądkowo podchodziła do tematyki tego sporu, nie odwołując
się do poglądów polityków, czy też wypowiedzi uczonych. Zdecydowanie najliczniejsza grupa
Internautów powoływała się na „bardziej doświadczonych życiowo członków grupy” (s. 407). Szcze­
gólnie poważnym problemem dla Internautów jest możliwość połączenia zwaśnionych ze sobą naj­
większych miast śląskich i zagłębiowskich, takich jak np. Katowice i Sosnowiec. Autorka prezentuje
poglądy kilku grup dyskusyjnych, które, podczas rozmów internetowych, wykazują wyraźną odręb­
ność kulturową (np. w przypadku Katowic i Sosnowca) i gloryfikują cechy własnego regionu.
Książka pt. Etniczność - o przemianach społeczeństw narodowych z pewnością jest godna pole­
cenia wszystkim czytelnikom zainteresowanym tematyką etniczności, migracji, w odniesieniu do
przemian społeczeństw narodowych, a także dla osób zafascynowanych historią dawnych pokoleń.
Dostarcza bardzo bogatego materiału dla przyszłych analiz i z pewnością dla wielu badaczy i czytel­
ników może być motywacją do dalszych dyskusji i rozważań a także sporów. W książce czytelnik
spotyka się zarówno z analizami socjologicznymi, politologicznym, jak i historycznymi; zakres pre­
zentowanej tematyki obejmuje materiał zebrany w wielu krajach europejskich i Ameryce Północnej.
Każda z pięciu części prezentuje dość odmienną tematykę badawczą. Z tego też powodu, powinny
być one poprzedzone odpowiednim wstępem opisującym główne wątki w niej zawarte. Dobór mate­
riału prezentowanego w książce w małym stopniu odnosi się również do zmian zachodzących
w epoce ponowoczesności, brakuje analiz związanych z wpływem postmodernizmu na wartości kul­
turowe i przejawy etniczności w nowoczesnych społeczeństwach. Nie mniej jednak książka z pew­
nością zainteresuje wielu badaczy prezentowanej w niej tematyki.
Jarosław Królewski
1 Metropolia Silesia to projekt jednostki aglomeracyjnej łączącej 17 miast śląskich, współpracujących
w ramach szeroko rozumianego rozwoju gospodarczego regionu a także jego promocji, poprzez realizację
wspólnych planów inwestycyjnych (w dużej mierze opartych na środkach unijnych).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9934" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9912">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/963cd432ea4b7f8ec613fea780363d40.pdf</src>
        <authentication>492243ab8291d3aff9c69c3422c2771c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118159">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:717</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118160">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118161">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:660</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118162">
                <text>Struktura zawodowa mieszkańców Gramady ze szczególnym uwzględnieniem rzemiosła / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118163">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1, s.127-162</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118164">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118165">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118166">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118167">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118168">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118169">
                <text>„Etnografia

WANDA

P o l s k a " , t. X V z. 1

PAPROCKA

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY
ZE SZCZEGÓLNYM UWZGLĘDNIENIEM RZEMIOSŁA
Trudno mówić o współcześnie zachodzących na wsi przemianach
gospodarczych, społecznych i kulturowych nie uwzględniając roli, jaką
w procesach tych odgrywają zmiany w zakresie struktury zawodowej
ludności wsi. Jednym z podstawowych wskaźników procesów urbaniza­
cyjnych na wsi w płaszczyźnie ekonomicznej jest zwiększający się od­
setek ludności zatrudnionej w zawadach pozarolniczych, a w miarę dal­
szych postępów urbanizacyjnych odsetek zatrudnionych w usługach
kosztem pracujących bezpośrednio w produkcji.
Dążenie we wszystkich dziedzinach gospodarki narodowej, a więc
i w rolnictwie, do rozwiniętego systemu wytwarzania łączy się z w y ­
sokim stopniem społecznego podziału pracy. W zależności jednakże od
dokonujących się przeobrażeń społeczno-gospodarczych i ustrojowych
zaawansowanie tego procesu może być różne. Dyferencjacja zawodowa
ludności wiejskiej w warunkach gospodarki kolektywnej będzie różnić
się od dyferencjacji zawodowej ludności wsi indywidualnej, odmienna
bowiem jest organizacja pracy i sposób produkcji w obu tych syste­
mach gospodarczych.
W badaniach nad strukturą zawodową ludności wsi bułgarskiej nie
ma wobec pełnej kolektywizacji możliwości konfrontacji tradycyjnej
struktury zawodowej, z nową wykształcającą się w procesie uspołecznie­
nia środków produkcji i socjalizacji życia społecznego. W tej sytuacji
dla pełnego zrozumienia kierunków rozwoju obecnej struktury zawodo­
wej konieczne było podjęcie próby rekonstrukcji procesu różnicowania
się zawodowego ludności wsi Gramada w okresach dawniejszych opie­
rając się na materiale etnograficznym, archiwalnym i statystycznym,
jak również ustalenie stopnia zróżnicowania zawodowego w momencie
zasadniczych zmian ustrojowych. Wiele bowiem elementów, które obser­
wujemy we współczesnej strukturze, m. n. w zakresie form organiza1

1

Zgodnie

obejmującymi

z

przyjętymi

okres

od

końca

dla

całości

XIX

w.

opracowania
do

chwili

ramami

obecnej.

chronologicznymi

�128

WANDA

PAPROCKA

cji pracy, można odnieść do okresów wcześniejszych. Dotyczyć to będzie
w pierwszym rzędzie rzemiosła tradycyjnego, w k t ó r y m proces profesjo­
nalizacji był znacznie zaawansowany już przed 1944 r. Dlatego też ba­
dania procesu różnicowania się struktury społecznej ludności wsi Gra­
mada ze względu na kryterium społecznego podziału pracy należało roz­
począć od analizy zmian, jakie nastąpiły w rzemiośle wiejskim w okresie
od końca X I X w.
Poza zagadnieniami odnoszącymi się bezpośrednio do struktury za­
wodowej badania nad rzemiosłem obejmowały również problemy zwią­
zane z formami organizacji rzemiosła oraz podejmowały próbę określe­
nia roli, jaką odgrywało ono w systemie gospodarczym wsi. Zgodnie
z zasadniczą problematyką badań etnograficznych prowadzonych we wsi
Gramada, opracowanie tych tematów będzie stanowić przyczynek do
badań tradycyjnego modelu gospodarczego wsi oraz pozwoli na prze­
śledzenie kierunku zachodzących współcześnie przemian.
Ścisły związek wytwórczości rzemieślniczej z podstawowymi działa­
mi gospodarki wiejskiej, głównie rolnictwem i hodowlą, wymaga roz­
patrywania zachodzących w tych dziedzinach procesów w ścisłym ze
sobą powiązaniu i wzajemnym uwarunkowaniu. W konsekwencji po­
winno to prowadzić do szczegółowej analizy zmian ustrojowych, spo­
łecznych i gospodarczych warunkujących proces przekształcania się tra­
dycyjnej gospodarki wiejskiej. Dotyczyłoby to zarówno zmian wynika­
jących z formowania się nowych stosunków agrarnych w okresie przej­
ścia od „naturalnej" gospodarki typu wielkorodzinnego do powstania gos­
podarki drobn oto war owej w końcu X I X w., ugruntowania się stosunków
kapitalistycznych w rolnictwie w okresie międzywojennym, jak również
i skutków, jakie dla kultury chłopskiej przynoszą procesy urbanizacji
i industrializacji w warunkach socjalistycznej przebudowy gospodarki
wiejskiej. Ponieważ jednak szczegółowa analiza tych zagadnień przed­
stawiona zostanie w innych artykułach zamieszczonych w t y m tomie —
w swoich rozważaniach zasygnalizuję jedynie te fakty, które miały
szczególne znaczenie dla omawianego przeze mnie tematu.
W oparciu o materiał terenowy i prace D. Marinowa
dotyczące
pn.-zach. Bułgarii, które należy uznać za opracowanie źródłowe — moż­
na podjąć próbę scharakteryzowania rozwoju rzemiosła na terenie Gra­
mady i określić rolę, jaiką odgrywało ono w gospodarce wiejskiej w koń­
cu X I X w.
W pn.-zach. Bułgarii, tak jak i na terenie całego kraju, powstałe
po likwidacji tureckiej własności ziemskiej i w procesie rozpadu wielkiej
2

2

ss.

D.
201.

M a r i n o w,

Wesztstwenata

kultura

na

zapadną

Bułgaria,

Sofia

1901,

�129

S T R U K T U R A Z A W O D O W A MI'ESZKAÑCOW G R A M A D Y

rodziny indywidualne drobnotowarowe gospodarstwa rolne charaktery­
zowały się niskim poziomem rozwoju sił w y t w ó r c z y c h . Badania tere­
nowe pozwalają stwierdzić, że zestaw inwentarza materialnego rodziny
i gospodarstwa w końcu X I X w. był bardzo ograniczony. W gospodar­
stwie rolnym niski poziom sił wytwórczych wyrażał się w prymityw­
nych formach narzędzi rolniczych (m. in. posługiwano się drewnianym
radłem i pługiem, w transporcie używano nie okutych kół itp.) . Gospo­
darstwo domowe dysponowało niewielkim zestawem mebli i sprzętów
domowych, a przedmioty służące do przygotowywania posiłków, jedze­
nia, przechowywania pokarmów itp. były charakterystyczne ze względu
na swoje proste formy . Jedyną rekompensatą była znaczna ilość tkanin
spełniających różnorodne funkcje w gospodarstwie domowyrn .
3

4

5

6

Ten skromny inwentarz materialny rodziny i gospodarstwa mógł być
w znacznym stopniu wykonywany w ramach własnego domu. Układ
gospodarczy w zachowanych kilkupokoleniowych
rodzinach sprzyjał
temu stanowi rzeczy, pozwalając na bardziej racjonalny podział pracy
i wykorzystanie zdolności produkcyjnych każdego członka zespołu rodzin­
nego. A nawet po rozpadzie wspólnoty rodzinnej pewna wymiana usług
i pomoc w różnego rodzaju pracach została zachowana mimo indywi­
dualizacji poszczególnych gospodarstw rojných i domowych. Można
stwierdzić, że naprawę, a nawet w niektórych wypadkach, wykonywa­
nie przedmiotów uważano za równoznaczne z umiejętnością posługiwania
się n i m i . Jedynie bardziej skomplikowane prace wymagające odpo­
wiedniego warsztatu były wykonywane przez rzemieślników. Głównymi
działami wytwórczości i usług w t y m okresie, o których można mówić
w kategoriach zawodu, było kowalstwo, krawiectwo, kołodziejstwo i bed­
narstwo (często te dwie ostatnie specjalności wykonywał jeden rze­
mieślnik). Rzemiosła te wymagały bądź surowca trudnego do uzyskania
we w ł a s n y m gospodarstwie, bądź bardziej skomplikowanego warsztatu
lub wyższych kwalifikacji zawodowych.
7

Skąpe dane pozwalają

jedynie w przybliżeniu określić ilość osób

3

N i s k i poziom s i ł w y t w ó r c z y c h , j a k i r e p r e z e n t o w a ł y
nowo p o w s t a ł e
go­
s p o d a r s t w a r o l n e , p o w o d o w a ł , ż e o s i ą g a ł y one n a j n i ż s z ą w y d a j n o ś ć z h a w E u r o ­
pie i m o g ł y p r o w a d z i ć t y l k o p r o s t ą p r o d u k c j ę t o w a r o w ą . W 1897 r. b y ł o w c a ł y m
k r a j u 32 399 p ł u g ó w , 731 ż n i w i a r e k , 94 m ł o c k a r n i e n a 3 187 954 h a z i e m i u p r a w n e j .
Ż. N a t a n , Istoria
ekonamiczeskogo
rozwitia
Bołgarii,
M o s k w a 1961, s. 239-240.
4

Marinow,

-

Por. -artykuł B . J a w o r s k i e j .
Por. a r t y k u ł G . M i c h a j ł o w e j .

0

op.

cit.

7

P o t w i e r d z a j ą to m a t e r i a ł y D . M a r i n o w a . W g j e g o r e l a c j i i s t n i a ł o p r z e k o n a ­
n i e w ś r ó d l u d n o ś c i w i e j s k i e j , ż e n i e m ó g ł b y ć d o b r y m w o ź n i c ą ten, kto n i e u m i a ł
w y k o n a ć części wozu lub d o k o n a ć naprawy. R ó w n i e ż nie m ó g ł b y ć dobrym r o l n i ­
k i e m ten, kto n i e p o t r a f i ł w y k o n a ć n p . j a r z m a . M a r i n o w , op. cit., s. 184-185.
9 — Etnografia Polska, t . X V , z. 1

�130

WANDA

PAPROCKA

R y e . 1. F r a g m e n t w n ę t r z a k u ź n i C a n o I w a n o w a

Karadżowa
Fot. N . Nikołow, 1968

�131

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

pracujących w t y m okresie w rzemiośle. Kowalstwo stanowiące jedno
z podstawowych rzemiosł ze względu na swoje znaczenie dla rolnictwa
reprezentowane było na terenie Gramady przez 4-6 kuźni, w każdej
z nich praktykowało przeciętnie 1-3 czeladników i uczni. W tych grani­
cach wahała się ilość warsztatów kołodziejskich i bednarskich. Natomiast
w ciesielstwie i krawiectwie, w zawodach nie wymagających zasadniczo
zaplecza warsztatowego , określenie liczby osób pracujących jest znacz­
nie trudniejsze ze względu na istnienie rzemieślników wędrownych,
którzy pracowali we wsi sezonowo °. Szewstwo nie było reprezentowane
w tamtejszym rzemiośle wobec powszechnie jeszcze wykonywanego
w domu obuwia skórzanego tzw. opinek i cyrwuli.
8

Jak wykazały badania i jak potwierdzają materiały D. Marinowa,
prawie wszyscy rzemieślnicy byli rolnikami należącymi przeważnie do
grupy mało- i średniorolnych wykonujących swój zawód na marginesie
prac w gospodarstwie rolnym.
Trudno jest więc dla tego okresu mówić o roli i znaczeniu rzemiosła
jako poważniejszego czynnika różnicowania struktury zawodowej wsi.
Rzemieślnicy nie stanowili dość wyraźnej grupy zawodowej traktując
rolnictwo jako zajęcie podstawowe. Niektóre specjalności nie w y o d r ę b ­
niły się z grupy, którą określić można jako wytwórczość domowa. Na­
leży jednak zwrócić uwagę na fakt, że pewne elementy tego, co można
nazwać produkcją rzemieślniczą, kryły się w specyficznych warunkach
gospodarki rodzinnej, w rodzinnym podziale pracy dającym podstawy
do określonej specjalizacji.
Można więc w odniesieniu do tego okresu mówić o znacznym stopniu
samozaopatrzenia w zakresie wytwórczości wiejskiej. Z jednej strony
sprzyjał temu ograniczony system potrzeb ludności, z drugiej słabe
uczestnictwo gospodarstwa chłopskiego w obrocie rynkowym. Nie daje
to jednak podstaw do wnioskowania o całkowitej samowystarczalności
wsi w t y m zakresie. Położenie Gramady w pobliżu znacznego centrum
gospodarczego, jakim był Widin (liczący w t y m okresie około 20 tys.
m i e s z k a ń c ó w ) musiało włączyć wsie okoliczne w orbitę wpływów gos10

8

Dotyczy

to

krawców

szyjących

ręcznie

odzież

tradycyjną,

tak

zwanych

terzji.
0

W g d a n y c h o t r z y m a n y c h od i n f o r m a t o r a , k t ó r y z a c z ą ł p r a c o w a ć j a k o k r a ­
w i e c (terzja),
w 1900 r. l i c z b a stale p r a c u j ą c y c h k r a w c ó w w y n o s i ł a o k o ł o 6-8 o s ó b .
P r a c o w a l i oni w d o m u k l i e n t ó w r a z e m z c z e l a d n i k a m i i u c z n i a m i .
io -yj r o k u 1878 po u c i e c z c e z W i d i n a ok. 1500 T u r k ó w w g u r z ę d o w e g o s p i s u
w m i e ś c i e r a z e m z p r z e d m i e ś c i e m p o z o s t a ł o o k o ł o 17 300 s t a ł y c h m i e s z k a ń c ó w
(razem z garnizonem b u ł g a r s k i e j milicji, razem z a ś z m i e s z k a j ą c y m i czasowo i c u ­
d z o z i e m c a m i 21 000, w t y m 9000 m u z u ł m a n ó w ) . P o r . F . K a n i e ,
Dunawska
Bułgaria
w Balkanicz,
S o f i a 1932, s. 89.

�132

WANDA PAPROCKA

podarczych tego miasta. Zachowane dokumenty archiwalne wskazują na
znaczny rozwój rzemiosła i handlu w Widinie w t y m okresie. Pierwsze
miejsce w strukturze zawodowej miasta zajmował handel, drugie —
rzemiosło . Rozwój produkcji rzemieślniczej i handlu w Widmie zwią­
zany był, podobnie jak i w innych miastach Bułgarii, z koniecznością
stworzenia właściwej bazy zaopatrzeniowej dla stacjonujących garnizo­
nów wojsk tureckich. Ponadto Widin jako port naddunajski miał duże
możliwości udziału w handlu wewnętrznym i zagranicznym imperium
otomańskiego . Ale nawet po wyzwoleniu i wycofaniu wojsk tureckich
liczba rzemieślników w 1885 r. wynosiła jeszcze 1500 o s ó b
W nie­
wielu zachowanych materiałach archiwalnych wymienione są jako naj­
liczniejsze takie cechy, jak abadżijski (specjalny rodzaj sukna aba), kożuszniczy, krawiecki, złotniczy, bakardżijski (wyroby z miedzi), piekarni­
czy, garncarski .
Od roku 1896 organizowane były w Widmie regularne wystawy
rolnicze i hodowlane, a od 1897 roczne jarmarki. Powołanie do życia
tego typu instytucji wymiany musiało odpowiadać potrzebom zaplecza
gospodarczego Widina, które stanowiły wsie okoliczne, a więc i Grama­
da . O znaczeniu Widina jako centrum handlowego i rzemieślniczego
świadczy m. i n . wprowadzenie w 1881 r. przez gminę miejską opłaty
za wjazd do miasta z towarem.
11

12

1 3

Vl

15

1 1

D. N. С u c h l e w ,
70 godini widinska
partijna

Istoria
na grada Widin
i negowata
organizacja,
W i d i n 1968.

oblast,

Sofia

1936;

1 2

C h a r a k t e r y s t y c z n y j e s t opis m i a s t a z tego o k r e s u p o d a n y p r z e z К an i с a,
op. cit., s. 60, w k ó r y m podaje, ż e w o b r ę b i e m i a s t a w p o b l i ż u t w i e r d z y z n a j d o ­
w a ł y s i ę w a r s z t a t y p r o d u k u j ą c e w y r o b y ze z ł o t a i s r e b r a , b a r d z o r ó ż n o r o d n e ,
z a r ó w n o wytworne i kosztowne kupowane przez najbogatszych T u r k ó w , j a k i t a ­
nie. Nieco dalej z n a j d o w a ł s i ę bazar. C e n y b y ł y niskie. R z e m i o s ł o
bułgarskie
s k u p i a ł o s i ę poza m u r a m i twierdzy. N a s z c z e g ó l n i e w y s o k i m poziomie stało tu
w y t w ó r s t w o p r z e d m i o t ó w ze s k ó r y , p o w r o ź n i c t w o z k o n o p i , w y r ó b s k ó r y z e l ó w ­
kowej.
1 3

Spadek ilości zatrudnionych r z e m i e ś l n i k ó w w niektórych cechach b y ł bar­
dzo z n a c z n y , n p . do c e c h u k o ż u s z n i c z e g o n a l e ż a ł o p r z e d 1878 r. 200 o s ó b , w 1892
t y l k o 20; do c e c h u b e d n a r s k i e g o 20, p o z o s t a ł o t y l k o 7 o s ó b ; k r a w i e c k i e g o 33, p o ­
z o s t a ł o 18 i t d . P o r . 70 godina widinska
partijna
organizacja,
s. 6.
1 4

Dokumenti
za razwitieto
na zanajatite
wyw
Widin
ot wtorata
polována
na
XIII
i nacz. na XIX w., N a r o d n a B i b l i o t e k a K i r i ł i M e t o d i , n r a r c h . 9256, s. 8;
t a m ż e , B D , n r 118/7.
1 5

Widin

ludności
ser,

głównym

smalec, w e ł n ę .

Wyjazdy
w

był

Jeżeli

w

gospodarze

z produktami na sprzedaż

gospodarstwie

informatorzy,
Por.

miejscem

Gramady. Sprzedawano

przedmiotów

były

w

i

Większym

Archiwum Zakładu

zbytu

produkcji rolnej

pierwszym

rzędzie

żyto,

i

posiadali las, sprzedawano
łączyły

produktów,
wyborze

się również
które

i tańsze

Etnografii Powszechnej

hodowlanej

kukurydzę,
również

dla

fasolę,
drzewo.

z zakupami potrzebnymi

niejednokrotnie,
niż w

(AZEPow.

jak twierdzili

sklepach w
294 —

Gramadzie.

V I ; 297 —

VI).

�133

STRUKTURA Z A W O D O W A M I E S Z K A Ń C Ó W G R A M A D Y

Wysoko rozwinięte rzemiosło widińskie musiało mieć wpływ na
zaopatrzenie mieszkańców Gramady, szczególnie w zakresie wytwór­
czości, która nie była reprezentowana przez rzemiosło lokalne, jak np.
garncarstwo, bakaradżijstwo, a nawet w niektórych wypadkach kra­
wiectwo i szewstwo. Stratyfikacja majątkowa ludności była na tyle
znaczna, że nie można pominąć faktu zapotrzebowania na przedmioty
bardziej, luksusowe w gospodarstwach zamożnych.
Jakkolwiek trudno mówić o znaczeniu rzemiosła jako czynnika róż­
nicującego strukturę zawodową wsi, to jednak było ono w t y m okresie
właściwie jedyną formą dodatkowego zarobku pozarolniczego. Na tere­
nie Gramady dla bezrolnej i małorolnej ludności istniały jedynie możli­
wości pracy w charakterze sezonowych robotników rolnych albo dzier­
żawców ziemi cerkiewnej, szkolnej lub należącej do bogatych gospo­
darzy za połowę zbiorów, na tzw. izpolicę.
Zajęcie się handlem wymagało pewnego kapitału, mogło być więc
udziałem tylko grupy gospodarzy zamożnych. Wobec słabego obrotu
towarowego siła nabywcza ludności była bardzo ograniczona. Zapotrze­
bowanie na artykuły przemysłowe zaspokajało w zupełności kilka istnie­
jących sklepów.
Możliwości zarobku poza Gramada były znikome. Widin w końcu
X I X i na pocz. X X w. posiadał jedynie 5 małych przetwórni tytoniu,
4 parowe młyny, 1 wytwórnię alkoholu, 1 browar, w których łącznie
zatrudnionych było 40-50 osób .
Niewielka liczba bardziej przedsiębiorczych jednostek emigrowała do
Ameryki. Wobec braku dokładnych danych statystycznych można stwier­
dzić w przybliżeniu, że w okresie do I wojny światowej wyemigrowało
z Gramady około 70 osób. Przeważnie emigrowała młodzież z zamożniej­
szych rodzin wielodzietnych, podróż wymagała bowiem znacznych na­
kładów finansowych. Jak pisze L . Dinew , badający ruchy migracyjne
w Bułgarii Naddunajskiej, emigracja do Ameryki Pn. i Pd. nie miała
charakteru zorganizowanego, były to raczej wypadki pojedyncze. Szcze­
gólnie emigrowano z powiatów: widyńskiego, michajłowgradzkiego, ber16

17

1 6

Podobnie

niewielkie

możliwości

zatrudnienia w

przemyśle

istniały

renie całej B u ł g a r i i . Ś w i a d c z ą o t y m cyfry i l u s t r u j ą c e stan p r z e m y s ł u
w

końcu

X I X i pocz. X X w . W e d ł u g

stwach zatrudnionych było
W

s t o s u n k u do
К o s e w,

Sofija
1 7

do

1963, s.

Ch.

1894 r. w

Christów,

D.

72

A n g e l o w,

przedsiębior­

1911 w 345 — 15 886.

(dane z 1911 r.)

pracy byla bardzo znikoma. Por.

te­

Natan,

Kratkaja

poszukujących
op.

cit.,

istorija

s.

299;

Bułgarii,

277.

L. Dinew,

dzisiaj,

tych danych w

1907 r . w 206 — 7666, w

190 tys. b e z r o l n y c h i m a ł o r o l n y c h

pracy ilość stanowisk
D.

3027, w

na

bułgarskiego

Ruchy

(maszynopis).

t. 3, S o f i a 1947, s. 19.

migracyjne
Tłum.

z

w

Bułgarii

bułgarskiego.

Naddunajskiej
Uczilistnen

od

Preglad,

pocz.
god

XX

w.

XLVI,

�134

WANDA

PAPROCKA

kowskiego, bełosłatwińskiego, lukowitskiego,
swisztowskiego. Prawie
wszyscy emigrujący mieszkańcy Gramady powrócili do wsi. Przywiezio­
ny kapitał był z reguły przeznaczony na zakup ziemi, jednak wobec
znikomej liczby emigrujących nie wpłynęło to na zmiany struktury
społeczno-gospodarczej wsi.
Sytuacja ta zaczyna ulegać zmianom po I wojnie światowej. Rozwój
kapitalistycznych stosunków w rolnictwie powoduje znaczne zróżnico­
wanie majątkowe i społeczne. Powstające wielkie gospodarstwa rolne
wymagają posługiwania się szerszym zestawem narzędzi i maszyn rolni­
czych, następuje dążenie do intensyfikacji upraw i powiększenia zasiewu
kultur przemysłowych. Sprzyja temu — trwająca do okresu kryzysu
w 1929 r. — ogólna stabilizacja gospodarcza. Równocześnie brak do­
statecznie rozwiniętego przemysłu, który mógłby zaspokoić potrzeby
gospodarki rolnej w zakresie środków produkcji, rekompensuje otwarcie
Bułgarii dla penetracji kapitału zachodnioeuropejskiego . Rynek wiejski
zaczyna być zaopatrywany w narzędzia i maszyny rolnicze belgijskie,
niemieckie, angielskie i in. Większość nowoczesnych maszyn rolniczych
koncentrowały wielkie gospodarstwa rolne, jednakże i w grupie gospo18

R y c . 2. W n ę t r z e w a r s z t a t u b e d n a r s k i e g o W a s i l a P e t k o w a I g n a t o w a
Fot. N . Nikołow, 1968

Por.

Natan,

op.

cit.,

s.

400-410.

�135

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

darstw średnich coraz powszechniej zaopatrywano się w narzędzia fa­
bryczne, w pierwszym rzędzie pługi, eliminujące tak powszechne dotąd
radła, kopaczki i in. Stopień nasycenia rynku wiejskiego produkcją
przemysłową nie był jednak na tyle wystarczający, aby sprostać wzra­
stającym potrzebom konsumpcyjnym, których zaspokajanie odbywało się
w dalszym ciągu głównie w ramach produkcji rzemieślniczej. W tej
sytuacji przemysł spełniał rolę aktywizującą rzemiosło, nie przyczyniając
się do jego likwidacji.
Rosnące znaczenie rzemiosła wiejskiego znajduje wyraz w objęciu
go ogólnokrajową strukturą organizacyjną. Przed wyzwoleniem Bułgarii
rzemiosło wiejskie ze względu na prymitywny charakter produkcji i brak
wyraźnie wyodrębnionej pozycji zawodowej nie znajdowało się w sferze
zainteresowań silnej w tym kraju organizacji cechowej.
Sytuacja ta uległa zmianie na przełomie X I X i X X w. W 1895 roku
powstała w Russe Izba Handlowo-Przemysłowa, która objęła swoją
działalnością całą naddunajską Bułgarię. Dla pozostałych terenów utwo­
rzono Izby w Sofii i Plowdiw.
Wykorzystując zachowane materiały archiwalne można prześledzić
działalność tej instytucji, która odegrała znaczną rolę w stworzeniu
nowego typu organizacji rzemieślniczej zarówno na terenie miast, jak
i na terenie wsi. Wyrazem działalności Izby były m. in. organizowane
przez nią kursy zawodowe. Zorganizowanie kursów dla określonych
rodzajów rzemiosł było niewątpliwie odpowiedzią na konkretne zapo­
trzebowanie w t y m zakresie .
Na podstawie zachowanych materiałów archiwalnych można stwier­
dzić, że na terenie okręgu widińskiego w latach 1915-1939 odbyło się
13 takich kursów, w których brali udział m. in. rzemieślnicy z Gra­
mady. Przedstawia to tabela I .
Pierwsze kursy, które odbyły się w latach 1914-1915, dowodziły
znacznych zmian, jakie dokonywały się w rolnictwie w zakresie rozwoju
narzędzi produkcji. Kursy te, poświęcone szkoleniu w zakresie naprawy
i prowadzenia maszyn rolniczych dla kowali oraz rolników posiadają­
cych w gospodarstwie młockarnie parowe, musiały wywołać zmiany
w zakresie wytwórczości i usług rzemieślniczych. Ponadto zakres prac
kowalskich zostaje poszerzony o produkcję pieców żelaznych do ogrze­
wania i gotowania, obręczy do kół, łóżek, części metalowych do rozpo­
wszechniających się bryczek, tzw. fajtonów i inne.
19

1 9

Okrażen

123V-P1-MC;

Darżawen
arch.

ed.

Archiw

123V-P1,

a r c h . ed. 4 4 V - P 1 , K I . ; a r c h . ed.
arch.

ed.

148V-P1, ob.;

a r c h . ed.

grad

MC, wch.

Russe,
nr

fond

1682,

193V-P1, M ; a r c h . ed.
206V-P1, S t ; a r c h . ed.

s.

8,
1;

opis
arch.

162V-P1, ob.

6,
ed.

arch.

ed.

56VII, K r . ;

dok.

95V-P1, K r . , dok.

n r 000023;
n r 16177.

�136

WANDA

T a b . . I . Wykaz

kursów

PAPROCKA

rzemieślniczych

prowadzonych

w

latach

1914-1939
j Liczba

Miejsce, w k t ó r y m
o d b y w a ł się

Rodzaj rzemiosła

Rok

Czas trwania kursu

!' k u r s a n ­

kurs

Widin

tów
1914-1915

naprawa

i

kierowanie

maszynami
K u ł a , Ple wen
Widin

jak w y ż e j

1919

nowoczesne

\

1921
1924

krawiectwo

1928

kołodziejstwo

i 3 miesiące

15

kowalstwo

1

3 miesiące

23

2 miesiące

20

Widin
Kuła
Widin
j
¡

Widin
Widin

jak

1929

¡ brak

68

1915

!

Widin

35

dni

1

Widin
Widin

40
j

'

Widin
Widin

rolnymi
szewstwo

wyżej

1929
1930

szewstwo

1932

kowalstwo
stolarstwo

1939

krawiectwo

119

! 50

22

dni

1 miesiąc
I 50

dni

b u d o w l a n e j 45

dni

14

j 45

dni

68

szewstwo

i

31

3 miesiące
3 miesiące

krawiectwo

1933
1939

danych

2 miesiące

damskie

21

j

męskie

Konieczność uzupełnienia inwentarza gospodarczego i domowego po
okresie wojennym (wojny bałkańskie i I wojna światowa) jak i zmiany
w zakresie wyposażenia wnętrza wzmagają popyt na roboty stolarskie,
a postępujący proces rozpadu wielkich rodzin, budowa nowych domów —
zwiększa zapotrzebowanie na specjalistów w zakresie stolarki budowla­
nej. Zgodna jest opinia informatorów, że na lata 1920-1930 przypada
największy rozkwit rzemiosła. Potwierdzają to materiały archiwalne.
Jak wynika z zachowanego z 1939 r. spásu rzemieślników Gramady,
Toszewiec i Wodnej — liczba warsztatów, które zostały otwarte w po­
szczególnych latach, przedstawia się n a s t ę p u j ą c o :
20

lata
do

ilość

1919

warsztatów
4
17
13

1920-1925
1926-1930
1931-1935

5
9

1936-1939

Działalność Izby Przemysłowo-Handlowej i Rzemieślniczej nie ogra­
nicza się do akcji szkoleniowych. Wspólnie z Bułgarskim Związkiem
Rzemieślników tworzy na każdym szczeblu administracji państwowej
organizacje skupiające rzemieślników. W większych jednostkach admini2 0

Okrażen

Darżawen

Archiw

fond 141, n r po. r e d . 18, s. 33.

Widin,

fond

141

„ К " , op.

1,

arch.

ed.

20

1

33;

�137

STRUKTURA Z A W O D O W A M I E S Z K A Ń C Ó W G R A M A D Y

stracyjnych w ramach stowarzyszeń branżowych, w niższych wielo­
branżowych. Powstaje pewien podział kompetencji pomiędzy Izbą, która
ma za zadanie prowadzenie akcji szkoleniowych i nadawanie uprawnień
zawodowych, a Bułgarskim Związkiem Rzemieślników, który powołuje
do życia organizacje rzemieślnicze o charakterze spółdzielni.
Przejście od organizacji cechowych do stowarzyszeń rzemieślniczych
0 charakterze spółdzielczym jest bardzo charakterystyczne dla rzemiosła
bułgarskiego i świadczy o powszechności idei spółdzielczości i realizacji
jej zasad w szeregu dziedzin życia gospodarczego .
Rozwój ruchu spółdzielczego w okresie międzywojennym na terenie
całego kraju obrazuje niektóre dane liczbowe. W Roczniku Statystycz­
nym w 1938 r. podane są dane odnośnie do spółdzielni rzemieślniczych
1 rolniczych, które ilustruje tabela I I .
21

2 2

T a b . I I . Rolnicze

i rzemieślnicze

Rodzaj spółdzielni
Spółdzielnie

rzemieślnicze

Spółdzielnie

rolnicze

Spółdzielnie

kredytowe

spółdzielnie

produkcyjne

Kredytowe

i Niekredytowe

Razem

103
1649

342
313

445
1962

Ilość z r z e s z e ń w końcu roku

Rzemieślnicze

spółdzielnie

1934

1935

1936

1937

1938

produk­

52

54

64

66

65

prze­

35

35

38

38

38

1509

1532

1560

1600

1649

cyjne
Rzemieślnicze

spółdzielnie

twórcze
Rolnicze

spółdzielnie

Ilość członków w spółdzielniach w 1938 r. była następująca: w rol­
niczych 247 993, w rzemieślniczych 79 690, w handlowych 37 849, ro­
botniczych 36 711, w urzędniczych i wolnych zawodów 121 403.
W Gramadzie Zrzeszenie Rzemieślnicze (Zanajatczijsko Zdrużenie)
powstało w 1926 r. Zrzeszenie obejmowało całą gminę, w skład której
w t y m czasie wchodziły poza Gramada wsie Wodna, Toszewy, Medeszewcy o łącznej liczbie 6514 mieszkańców (według danych z 1926 г. ) ,
w t y m Gramada 4092 mieszkańców.
2 3

2 1

Jeszcze przed wyzwoleniem B u ł g a r i i na w s i b u ł g a r s k i e j z a c z ę ł y p o w s t a w a ć
k a s y w z a j e m n e j pomocy. N a p o c z ą t k u X X w . w c i ą g u 10 lat p o w s t a ł o 800 s p ó ł ­
dzielni kredytowych zorganizowanych z inicjatywy B Z N S . Partia K o m u n i s t y c z n a
z o r g a n i z o w a ł a podobne s p ó ł d z i e l n i e s k u p i a j ą c e 80 t y s . o s ó b pod n a z w ą O s w o b o ż d e n i e . Idee s p ó ł d z i e l c z o ś c i n a b r a ł y jeszcze bardziej r e a l n y c h m o ż l i w o ś c i r e ­
a l i z a c j i w o k r e s i e r z ą d ó w l u d o w y c h A . S t a m b o l i j s k i e g o (1920-1923).
2 2

2 3

Kooperativen

Broj
s. 11-12.

na

godisznik
naselenieto

za
po

1938 izdanie
naseleni

na BZKB,

mesta,

okręg

s. 6.
Widin,

Sofia

1966,

nr

5,

�138

WANDA PAPROCKA

Dokładne dane co do ilości rzemieślników i członków Zrzeszenia po­
chodzą z lat 1936-1939 i przedstawiają się następująco :
Vl

lata

ilość

członków

1936

54

1937

78

1938

103

1939

105

Zachowana imienna lista rzemieślników majstrów z 1939 r. pozwala
określić, jakie specjalności skupiały największą liczbę osób. Pierwsze
miejsce zajmuje kołodziej stwo, następnie krawiectwo, kowalstwo, murarstwo i inne. Ponieważ istniała bardzo wyraźna tendencja do łączenia
specjalności w ramach jednego rzemiosła, można stwierdzić, że brak
innych specjalności w zakresie obróbki drewna poza kołodziejstwem do­
wodzi, że pod tą nazwą k r y l i się również stolarze meblowi i budowlani,
a nawet bednarze.
Według oficjalnych danych nie istnieli na terenie Gramady rzemieśl­
nicy nie należący do Zrzeszenia. Badania wykazały jednak, że w nie­
których zawodach nie wymagających większego warsztatu, jak np.
w krawiectwie, kilka osób pracowało bez wymaganych u p r a w n i e ń .
Ścisła kontrola ze strony Zreszenia i wysokie kary za nielegalne pro­
wadzenie warsztatu uniemożliwiały pracę zawodową w ciągu dłuższego
czasu . Ochrona przed konkurencyjną działalnością „brakarzy", czyli
rzemieślników nie posiadających właściwych uprawnień do wykonywa­
nia zawodu, była jednym z głównych punktów programu działania
Zrzeszenia .
Powołanie do życia Zrzeszenia Rzemieślniczego świadczyło o potrze­
bie utworzenia takiego typu organizacji, która odpowiadałaby nowym
warunkom gospodarczo-społecznym, głównie rozwijającemu się społecz­
nemu podziałowi pracy i wzrastającej roli rynku w obrocie towarowo-pieniężnym. Charakter tej instytucji był wypadkową działania admini­
stracji państwowej dążącej do stworzenia nowego rodzaju więzi insty25

26

21

Okrażen
141

„ К " , op.

Darżawen

Archiw

Widin,

1, a r c h . ed. 41, 40; fond

fond

141

141

„K", op.

„К",

arch.

1, a r c h . ed.

ed.

1,

1.

10;

fond

12 1., 31; fond

141

„K", op. 1, a r c h . ed. 21 1, 17.
2 5

Por.

2(1

Nie

chciały

wypowiedzi
istniał

prowadzić

szenia s k ł a d k i w
zatrudnienia
2 7

Częste

pracujących

informatorów

przymus

należenia

działalność
wysokości

uczni
były

i

AZEPow.
do

zawodową,

50°/o s k ł a d e k

309-VI;

Zrzeszenia.
musiały

308-VI;

Osoby

jednak

nie

płacić

312-VI;
zrzeszone,
na

c z ł o n k o w s k i c h . Ponadto nie

rzecz
miały

310-VI.
które
Zrze­
prawa

czeladników.

wypadki

rzemieślników.

donosów
Por.

nadsyłanych

AZEPow.

315-VI;

do

Zrzeszenia

317-VI;

209-VI.

na

nielegalnie

�139

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

tucjonalnych i normatywnych, jak i coraz bardziej masowego ruchu
spółdzielczego.
Tworzenie się tego typu więzi o charakterze profesjonalnym świad­
czyć może o postępującym procesie dezintegracji tradycyjnej społecz­
ności wiejskiej. Związki o t y m charakterze nie mieściły się bowiem
w tradycyjnej organizacji wsi i ani swą strukturą, ani zasadami funkcjo­
nowania nie pokrywały się z dawną więzią rodzinną czy sąsiedzką.
Skupienie w ramach Zrzeszenia określonej grupy zawodowej, której
interesy, tak jak i pozostałych grup tego typu na terenie innych wsi,
reprezentuje określona organizacja nadrzędna, powoduje tworzenie się
więzi ponadlokalnej o charakterze społecznym i gospodarczym. Podział
rynków zbytu, kontrola cen i zakupu surowca, stosowanie się do okreś­
lonych norm produkcyjnych, jednolity system szkolenia — powodowały,
że ten odcinek życia gospodarczego wsi został włączony w system
działania ogólnopaństwowego. O tworzeniu się więzi społecznej świadczą
uroczystości zawodowe obchodzone dopiero od momentu powstania Zrze­
szenia w związku z dniem patrona rzemiosła Świętego Dymitra (8 listo­
pada). Uroczystości, w których brali udział wszyscy rzemieślnicy, maj­
strowie, czeladnicy i uczniowie oraz zaproszone delegacje innych Zrze­
szeń, były ważnym elementem w życiu społecznym wsi. We wszystkich
stowarzyszeniach uroczystości miały jednakowy program przygotowany
przez Bułgarski Związek Rzemieślniczy, manifestujący konsolidację tej
grupy zawodowej i podkreślający jej pozycję w strukturze społecznej
wsi .
2 S

Zrzeszenie pełniło wobec swych członków również szereg funkcji
zabezpieczających, które dotąd świadczone były wyłącznie w ramach
grupy krewniaczej czy sąsiedzkiej, np. w razie choroby, śmierci czy
innego wypadku losowego. Tego typu pomoc przestała mieć charakter
zwyczajowy, uległa sformalizowaniu. Charakterystyczne jest, że nie spo­
tyka się pomocy wzajemnej w zakresie prac związanych z gospodarstwem
rolnym, co świadczy, że związki te tworzyły się wyłącznie na bazie
zawodowej.
2 8

Okrażen

Pismo
nr

3938.

aby

Pismo
w

każde

rzemieślnik

musi

nież

uroczyste

185-VI;

62-VI

fond

wyrazem siły

Zrzeszenie
mieć

Związku
w

„ К " , op.

z

dnia

przypiętą

68-VI;

z

zabawy.

72-VI;

jest

wstążkę

1937 r. w s k a z u j ą

9

o

Saldo

3 0 7 - V I do

dnia

rzemieślników.

nieść

swoją

barwach

Zachowany

również

1, a r c h .

976

317-VI;

lewa.

główną

chorągiew,
kosztów

255-VI.

w

1956

r.

św. Dymitra,

narodowych

bilans

3 1, 13.

Winna być za­

defilada

że organizowano
—

ed.

października

obchodzenie

cerkwi. Po mszy

obowiązane

Rzemieślniczego.

przyjęcia
do

141

i jedności

dniu uroczysta misza w

czym

organizowanych

Widin,

Rzemieślniczego

j a k najbardziej uroczyste

te b y l y

tym

Bułgarskiego

Archiw

Związku

zaleca

uroczystości

mówiona
przy

Darżawen

Bułgarskiego

tym

AZEPow.

i

a

ulicą,
każdy

emblemat

uroczystości
dniu

rów­

177-VI

do

�140

WANDA

PAPROCKA

Pozostaje jeszcze do omówienia sprawa statusu społecznego rzemieśl­
ników. Badania wielkości gospodarstw rodzin, z których pochodzili rze­
mieślnicy, pozwalają stwierdzić, że była ona niejednokrotnie dość znacz­
na. Wyniki badań nad 28 rodzinami, z których pochodzili rzemieślnicy
prowadzący warsztaty w okresie międzywojennym, przedstawiają się
następująco:
Wielkość

50
3,6

¡
I

30-20

I

14,3

i
J

10

¡

13,3

gospodarstw

¡
j

10-5

I

35,6

i
J

w

P

o

n

i

z

ha

(w

e

I Bezrolni]
j

J

5

j

10,7

\

odsetkach)

7,2

B

r

a

k

Ogółem

danych
i

14,3

¡

100,0

Wielkość gospodarstw, które otrzymali rzemieślnicy, była już jednak
bardzo mała na skutek podziałów rodzinnych.
Poniższe zestawienie dokonane również na podstawie badań 28 rodzin
ilustruje rozmiary gospodarstw rolnych r z e m i e ś l n i k ó w .
29

Wielkość

Powyżej 5

i

5-2

gospodarstw w

i

Poniżej 2

i

ha

(w

odsetkach)
Brak

Bezrolni

Ogółem

danych
I

10,7

57,0

I

21,5

I

7,2

[

3,6

|

100,0

Jak wynika z tych danych, rzemieślnicy nie tylko pochodzili z rodzin
rolniczych, ale i sami w większości byli posiadaczami gospodarstw rol­
nych. Trudno jest mówić w tej sytuacji o dziedziczności zawodu t y m
bardziej, że jak wynika z poprzednich. zestawień większość warsztatów
powstała w latach 1920-1925, a więc do 1944 r. pracowała pierwsza gene­
racja rzemieślników o pełnych kwalifikacjach.
Wymagania, jakie stawiano przy uzyskaniu stopnia czeladnika czy
majstra (początkowo 4 klasy szkoły podstawowej, potem •— po reformie
szkolnej — 7 klas, jak również ukończenie dodatkowych kursów lub
praktyki w mieście) dawało rzemieślnikowi stosunkowo wysoką pozycję
w społeczności wiejskiej .
Znaczenie rzemiosła w strukturze społeczno-zawodowej wzmacniał
fakt, że nadal stanowiło ono jedyną możliwość zarobkowania pozarolniczego dla średniorolnej i małorolnej ludności.
Rynek pracy w dalszym ciągu był bardzo ograniczony. Zwiększony
zakres potrzeb ludności, a zatem wzrost poziomu konsumpcji, powoduje
rozszerzenie sieci handlowej. Wzrasta ilość sklepów, a więc i osób zaj30

2 9

3 0

Jw.
Okrażen

AZEPow.

Darżawen

310-VI.

Archiw

Widin,

fond

141

„К",

op.

1,

arch.

ed.

2

1,6;

�141

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

mujących się handlem. Zajęcie to — jak wspomniałam —• wymagało
jednak pewnego kapitału i znacznej przedsiębiorczości w warunkach
rosnącej konkurencji . Handel bydłem, produktami rolnymi i płodami
gospodarstwa domowego zależny był w znacznym stopniu od koniun­
k t u r y i nie mógł stanowić stałego i pewnego zajęcia.
Nowe inwestycje przemysłowe, których wzrost obserwować można
było w skali ogólnopaństwowej, szczególnie po kryzysie, od roku 1934
aż do wybuchu I I wojny światowej , w bardzo małym stopniu lokali­
zowane były w obecnym okręgu w i d i ń s k i m . Znajdujący się w samym
mieście Widinie przemysł reprezentowany był przez stare i pozbawione
odpowiedniego sprzętu technicznego fabryki założone niejednokrotnie
w końcu X I X i początku X X w. Mogły one zatrudnić bardzo niewielką
liczbę osób. Na 82 przedsiębiorstwa przypadało zaledwie 493 robotni­
ków . Najwięcej robotników angażował przemysł spożywczy, około 56%,
koncentrujący jednocześnie 76,2% całego sprzętu technicznego. Taka
mała ilość stanowisk pracy mogła wystarczyć jedynie dla mieszkańców
samego Widina.
31

1

32

33

34

Dla ludności Gramady pozostawały możliwości pracy, tak jak w po­
przednim okresie, w charakterze sezonowych robotników rolnych w du­
żych gospodarstwach, lub mało opłacalna dzierżawa ziemi za połowę
zbiorów. W tych warunkach jedynie rzemiosło dawało realną szansę
stałego zarobku. Sprzyjał temu unormowany system szkolenia pozwala3 1

Por.

AZEPow.

likwidowano

295-VI.

je z powodu

S3 W z r o s t

liczby

Często

zbyt

sklepy

otwierane

były

na

2-3

lata,

potem

się

nastę­

dużej konkurencji.

przedsiębiorstw

w

latach

1929-1939 p r z e d s t a w i a ł

pująco:
Lata

Ilość p r z e d s i ę b i o r s t w

1929
1934
1937
1939

Ilość zatrudnionych

881
834
2026
2164

38 251
26 .493
90 621
247 307

Por. N a t a n , op. cit., s. 443.
3 3

P.

Popów,

3 4

W

końcu

wyłącznie

w

Widiński

1939

mieście

kraj,

r. p r z e m y s ł

S o f i j a 1965, s.
w

Widinie przedstawiał

Rodzaj p r z e m y s ł u
P r o d u k c j a energii elektrycznej i cieplnej
Przemysł opałowy
m a t e r i a ł ó w budowlanych
ceramiczny
tekstylny
spożywczy
Razem

widińskim
się

91-92.
okręgu,

skoncentrowany

prawie

następująco:

Ilość p r z e d s i ę b i o r s t w
2

Ilość r o b o t n i k ó w

1
74

15
15
96
91
b.d.
276

82

493

3

�142

WANDA PAPROCKA

jacy już po 2 lub 3 latach (zależnie od rodzaju rzemiosła) uzyskać stopień
czeladnika, co umożliwiało pobieranie zapłaty za wykonywane prace.
Według ocen informatorów wysokość dochodów z dobrze prosperującego
warsztatu rzemieślniczego odpowiadała dochodom z 10 ha gospodarstwa.
Rozpiętość zarobków była dość znaczna i zależała niejednokrotnie od
koniunktury gospodarczej lub nawet od określonej mody. Niejedno­
krotnie krawcy pełnili w stosunku do rozwijającego się przemysłu tek­
stylnego rolę akwizytorów, oferując otrzymane z fabryki tkaniny w ko­
mis korzystającej z ich usług ludności wiejskiej. Ta działalność handlowa
dawała im znaczny dodatkowy dochód,, stwarzając równocześnie możli­
wość uczestniczenia w pozalokalnej wymianie handlowej .
Ograniczone możliwości zarobkowania pozarolniczego znajdują wyraz
w udziale ludności Gramady w migracjach zarobkowych poza granice
kraju. Kierunki sezonowej emigracji zarobkowej — to Francja i Niemcy.
Emigracja do Francji rozpoczęła się w Bułgarii później niż w innych
krajach europejskich. Pierwsi emigranci wyjeżdżają do Francji w latach
poprzedzających kryzys światowy w 1929 r. lub bezpośrednio po nim.
Możliwości znalezienia pracy w okresie kryzysu tłumaczy fakt, że w y ­
wołane kryzysem bezrobocie objęło we Francji głównie takie działy, jak
górnictwo i przemysł ciężki, natomiast rolnictwo odczuwało nadal brak
rąk do pracy. Emigrant bułgarski pochodzący ze wsi odpowiadał temu
zapotrzebowaniu . Brak materiałów statystycznych dotyczących emigra­
cji pozwala jedynie w przybliżeniu określić liczbę osób emigrujących
z Gramady. Na podstawie danych udzielonych przez informatorów, moż­
na stwierdzić, że emigrowało do Francji około 40 osób. Większość z nich
powróciła do kraju.
Stosunkowo duże koszty podróży uniemożliwiły migrację osobom
pochodzącym z rodzin małorolnych . Nawet w gospodarstwach średnich
opłacenie podróży wymagało zaciągnięcia pożyczek. Emigracja do Fran­
cji nie miała charakteru zorganizowanego. Jakkolwiek pierwsi emigranci
werbowani byli przez agentów, dalsze wyjazdy były wynikiem porozu­
mienia między emigrującymi a rodzinami i znajomymi w kraju.
Szybki proces asymilacji i łatwość nawiązywania kontaktów z lud­
nością miejscową, dobre warunki pracy skłaniały niejednokrotnie emi­
grantów do podjęcia decyzji pozostania we Francji. Jednakże trudności
w uzyskaniu zezwolenia ze strony władz na wyjazd pozostałych człon35

3(i

37

3 5

Krawcy

sprowadzając
3 6

Por.

s z a w a 1964,
3 7

H.
s.

Podróż

AZEPow.

pełnili

rolę

akwizytorów

r o c z n i e n a w e t do
Janowska,

700

m

Emigracja

fabryk

tekstylnych w

tkanin. Por. A Z E P o w .
zarobkowa

do

Gabrowie,

Sliwen,

313-VI.

Francji

1919-1936,

War­

116.
kosztowała

302-XI.

ok.

6 tys.

lewa, tj. w a r t o ś ć

pary

młodych

wołów.

Por.

�STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

143

ków rodziny, spowodowane brakiem umowy emigracyjnej między obu
k r a j a m i , uniemożliwiały realizację tych zamierzeń. Prawie wszyscy
emigranci powrócili do kraju. Zarobki swoje przesyłali do rodzin, prze­
znaczając je na zakup ziemi, budowę domu itp.
Bardziej masowy i zorganizowany charakter miała sezonowa emigra­
cja zarobkowa do Niemiec i na tereny zajęte przez wojska hitlerowskie
w czasie I I wojny światowej. Rozpoczęta na krótko przed I I wojną
światową, rozwinęła się głównie w czasie wojny. Władze niemieckie
powoływały specjalne komisje werbunkowe przyjeżdżające do Widina,
Kuły, Beogradczyka, a nawet Gramady. Zawierano kontrakty na okres
od 6 miesięcy do 2 lat. Przygotowanie zawodowe kandydatów na wyjazd
nie odgrywało roli przy werbunku. Emigrowali zarówno rolnicy, jak
i rzemieślnicy, nie tylko członkowie, ale i głowy rodzin, o ile pozostawały
w domu osoby zdolne do prowadzenia gospodarstwa.
Zarówno na terenie Niemiec i Austrii, jak i krajów okupowanych
robotnicy bułgarscy mieszkali w obozach wraz z innymi narodowościami,
m. in. z krajów okupowanych. Zapewniono im jednak znacznie lepsze
warunki bytowe, obowiązywał ich tylko 5-dniowy tydzień pracy, przy­
sługiwała im całkowita swoboda poruszania się oraz płatny urlop, który
mogli spędzać w kraju. Bułgarscy emigranci pracowali głównie jako
robotnicy budowlani, w fabryce — sporadyczne były wypadki otrzymy­
wania pracy na roli. Podobnie jak i emigranci przebywający we Francji,
wszystkie zarobki przesyłali do kraju. Wobec trudnych w a r u n k ó w ma­
terialnych rodzin, które pozostały w kraju, kwoty te przeznaczone były
w zasadzie na bieżącą konsumpcję, a nie na inwestycje. W przybliżeniu
można określić, że w latach 1938-1942/1943 z Gramady wyjechało około
150-200 m ę ż c z y z n .
38

39

Praca w charakterze robotników niewykwalifikowanych, jaką naj­
częściej wykonywali emigranci, szczególnie rolnicy, nie dawała możli­
wości zdobycia konkretnego zawodu. Dla rzemieślników, którzy otrzy­
mywali pracę zgodnie ze swoim przygotowaniem zawodowym, istniały
większe szanse podniesienia kwaliffkacjii przez zapoznanie się z nowo­
czesnymi maszynami i technikami produkcji. W efekcie jednak emigracja
nie przyniosła większych zmian struktury zawodowej ludności Gra­
mady.
Poza omówionymi zarobkowymi emigracjami zewnętrznymi mężczyzn
istniała również wewnętrzna emigracja zarobkowa kobiet. Rozwijający

3 8

T r a k t a t y e m i g r a c y j n e z a w a r ł a F r a n c j a z C z e c h o s ł o w a c j ą w 1920 г., z
g o s ł a w i ą w 1929 г., W ł o c h a m i 1919 г., P o l s k ą w 1919 r. P o r . J a n o w s k a ,
cit.,
s. 62.
3 9

AZEPow.

303-XI;

310-XI.

Ju­
op.

�144

WANDA PAPROCKA

się w latach międzywojennych przemysł bułgarski, m. in. przemysł tkac­
k i , wymagał znacznej ilości rąk do pracy . Werbowaniem siły roboczej
zajmowali się agenci wysyłani przez fabrykę na teren całego kraju.
W Gramadzie pierwsze wyjazdy nastąpiły w latach 1930-1931, a głów­
nymi kierunkami migracja były ośrodki tkackie: Gabrowo, Warna,
Sofia .
Warunki podpisywanego kontraktu, k t ó r y nie mógł być krótszy niż
2 lata, pozwalały w praktyce na wyjazd kobietom n i e z a m ę ż n y m . Wy­
jeżdżały głównie dziewczęta z wielodzietnych rodzin małorolnych i śred­
niorolnych, które w podjęciu tej pracy widziały jedyną drogę zdobycia
posagu. Momentem atrakcyjnym w zawieranym kontrakcie było również
otrzymanie maszyny do szycia, która mogła stanowić w przyszłości
warsztat pracy. Mimo trudnych w a r u n k ó w pracy, ograniczenia swobody
poruszania się, pozbawienia prawa do urlopu, zwiększenia ponad ustalo­
ną normę dnia pracy emigracja zarobkowa dziewcząt trwała nieprze­
rwanie od 1930 do 1944 r o k u . Ciężkie warunki pracy powodowały
jedynie niechęć do powtórnych wyjazdów. Sporadyczne były przypadki
ponownego podejmowania pracy, szczególnie w tej samej fabryce.
Przyjmując, że w ramach przeprowadzanego co 2 lata werbunku
opuszczało Gramadę około 20-30 osób, w ciągu całego okresu wyjeż­
dżało ze wsi około 200 kobiet. Praca w tkalniach i przędzalniach nie
dawała przygotowania zawodowego, które można by wykorzystać w wa­
runkach gospodarstwa domowego. Natomiast otrzymywane przez emi­
grantki maszyny do szycia przyczyniły się do znajomości krawiectwa
wśród kobiet, które niejednokrotnie traktowane było przez nie zawo­
dowo.
Jest rzeczą znamienną, że wszystkie omówione powyżej migracje
mogą być zaliczane ze względu na motywy do migracji ekonomicznych.
Przeludnienie agrarne i niewielka chłonność rynków pracy skłaniały do
korzystania z każdej możliwości zarobku. Niski procent emigrujących
z Gramady jest wynikiem małych możliwości migracyjnych w skali
całego kraju, wynikających z polityki państwowej. Wszystkie jednak
40

41

42

43

4 0

W p r z e m y ś l e t k a c k i m w 1937 r. w 377 p r z e d s i ę b i o r s t w a c h
b y l o 28 670 r o b o t n i k ó w . P o r . N a t a n , op. cit., s. 438.

zatrudnionych

4 1

W c i ą g u c a ł e g o o m a w i a n e g o o k r e s u k o b i e t y w y j e ż d ż a j ą c e do W a r n y p r a ­
c o w a ł y w tej s a m e j f a b r y c e t k a c k i e j i p r z ę d z a l n i c z e j A s e n N i k o ł o w a . W c z a s i e
I I w o j n y ś w i a t o w e j f a b r y k a , t a b y ł a pod z a r z ą d e m n i e m i e c k i m w y k o n u j ą c p r o ­
d u k c j ę n a potrzeby armii.
4 2

P r z y j m o w a n o do p r a c y od 15 r o k u ż y c i a . N i e p e ł n o ł e t n o ś c i ą w i ę k s z o ś c i p r a ­
cownic t ł u m a c z o n o fakt pozbawienia i c h swobody poruszania s i ę poza teren f a ­
b r y k i , k o n t r o l ę k o r e s p o n d e n c j i itp.
Por. A Z E P o w . 300-XI; 306-XI.
4 3

�STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

145

migracyjne ruchy ludności Gramady są związane ze zmianami sytuacji
politycznej i ekonomicznej w skali całego kraju. Świadczy to, że Gra­
mada włączona była w nurt zasadniczych procesów, które kształtowały
obraz rzeczywistości bułgarskiej okresu międzywojennego.
*
Zmiany ustrojowe, jakie nastąpiły po rewolucji 1944 г., i szybki
proces przebudowy socjalistycznej wsi musiały odegrać zasadniczą rolę
w kształtowaniu się nowej struktury zawodowej ludności wiejskiej. K o ­
lektywizacja, a w jej konsekwencji rozdział, jaki nastąpił między gospo­
darstwem rolnym a gospodarstwem domowym, spowodowała proces pro­
fesjonalizacji niektórych czynności wchodzących dawniej w zakres
wielokierunkowej indywidualnej gospodarki. W miarę jednakże postę­
pów w zakresie modernizacji gospodarki rolnej i hodowlanej zwiększał
się dystans między zasobem doświadczenia produkcyjnego, jakim roz­
porządzano w gospodarstwie indywidualnym, a potrzebami w tym za­
kresie gospodarstwa kolektywnego. Aby dać podstawy procesom pro­
fesjonalizacji doświadczenie produkcyjne musiało ulec poszerzeniu i zmo­
dyfikowaniu.
Nawet rzemieślnicy, jedyni, których pracę można było traktować
w kategoriach zawodu, napotykali trudności we włączeniu się w nowy
system organizacji pracy w brygadach mechanicznych, bez pogłębienia
doświadczenia produkcyjnego.
Można stwierdzić na podstawie badań, że udział dawnych rzemieśl­
ników w tworzeniu się wyspecjalizowanej grupy technicznej w zakresie
obsługi maszyn rolniczych nie był duży. Nowa kategoria pracowników
tworzyła się głównie z młodzieży, która po odbyciu kursów specjali­
stycznych (w okresie początkowym, a obecnie technikum mechanizacji
rolnictwa) otrzymała status robotnika kwalifikowanego lub technika
(por. tab. I I I ) .
Przyczyn tego należy szukać w niskim poziomie technicznym, jaki
cechował warsztaty rzemieślnicze przed rewolucją, a w związku z t y m
trudności w opanowaniu nowych technik produkcyjnych, wymagających
często dodatkowego szkolenia. Należy również wziąć pod uwagę pewien
emocjonalny stosunek do wykonywanego dawniej zawodu i samego war­
sztatu pracy. Zgodnie ze statutem spółdzielni rolnej rzemieślnicy obo­
wiązani byli oddać swój warsztat spółdzielni jako swój wkład członkow­
ski. Wiele z warsztatów, szczególnie kuźnie, w dalszym ciągu pełniły
swoje funkcje. Możliwość pracy we własnym warsztacie lub w warun­
kach zbliżonych do dotychczasowych była na pewno ważnym czynnikiem
psychologicznym przy wyborze miejsca pracy.
10 — Etnografia Polska, t. X V , z. 1

�1

г05

Tab.

III.

Pracownicy

Rolniczej

Spółdzielni

Produkcyjnej

według

Ogółem zatrudnion.
Wiek
Licz.

18- 25

26- 35

36- 45

46- 60

1 Analfa­

Półanal­

beta

fabeta

/о

początkowe
( I - I V kl)

Wykształc.
podstawowe
( I - V I I klas.)

wieku

Wykształć,
podstawo­
we +

kurs

i wykształcenia

Wy­
kształć,
średnie

zawodów.

M

15

100

К

7

100

M

100

К

31
30

M

54

100

к

72

100

M

98

100

2.04

к

84

100

4,76

Dane zawarte w tablicy
zaeja b a d a ń ) .

Wykształć,

płci,

!

_

i

-

—

26,67

71,42

—

100

d o t y c z ą 25% caiej

26,67

3,23

54,83

16,67

70,0

29,03

(w

Wy­
kształć,
średnie
zawodo­
we

13,33

26,67

14,29

14.29

6,45

3,23

odsetkach)

Wy­
kształć,
wyższe

55

6,66

Я
O
o

5,56

&gt;

9,26

61,11

18,51

5,56

15,27

73,61

5.56

2,78

2,78

19,39
31,97

65,31

7,14

2.04

2,04

1,02

1,02

2,38

55,95

1,19

1,19

1,02

4,76

B.

Kopczyńska-Jaworska,

Wieś

Gramada, p r o b l e m a t y k a г

&gt;

3,33

—

zbiorowości (por.

&gt;
O

&gt;

3,23
3,33

6,67

Brak
danych

organi-

�STRUKTURA Z A W O D O W A M I E S Z K A Ń C Ó W G R A M A D Y

147

O wiele więcej możliwości adaptacji mieli przedstawiciele tych dzia­
łów wytwórczości wiejskiej, w których mechanizacja nie likwidowała
pewnych procesów produkcyjnych, lecz je ułatwiała, a asortyment w y ­
konywanych przedmiotów i usług nie uległ większym zmianom, jak np.
w brygadach stolarskich czy murarskich.
Jeżeli porównać liczbę osób zatrudnionych w rolniczej spółdzielni
produkcyjnej w działach technicznych, to na 678 osób tylko 32 wykonują
prace odpowiadające zakresowi czynności rzemieślniczych. Świadczy to
0 daleko posuniętym podziale pracy, zasadniczo odmiennym od ustalo­
nego w produkcji rzemieślniczej, w której wykonany produkt jest w y ­
nikiem pracy jednej osoby.
Poza rzemiosłem związanym bezpośrednio z rolnictwem pozostaje
jeszcze cała sfera działalności rzemieślniczej związana z zaspokajaniem
potrzeb w zakresie gospodarstwa domowego, a więc odnoszący się do
indywidualnego zapotrzebowania mieszkańców wsi na usługi i produk­
cję rzemieślniczą. Zbadanie stopnia, w- jakim rzemiosło odpowiada na
zapotrzebowanie w tej dziedzinie, pozwoli ustalić, jaką rolę może ono
spełnić w procesie urbanizacji, w procesie realizacji miejskich wzorów
kulturowych.
Zorganizowanie zarówno produkcji, jak i usług rzemieślniczych dla
ludności Gramady w ramach Spółdzielni Rzemieślniczej (Zanajatczyjska
Kooperacja Zankoop) nastąpiła w 1946 г., wcześniej niż dokonana została
kolektywizacja wsi. Wydaje się więc, że w zorganizowaniu spółdzielni
w tak szybkim czasie podstawową rolę odegrały tradycje działalności
tego typu instytucji przed rewolucją. Dowodzi tego również pewne
podobieństwo struktury organizacyjnej tych instytucji. Spółdzielnia Rze­
mieślnicza przekształcona następnie w roku 1954 na Wytwórczą Spół­
dzielnię Pracy (Trudowo Proizwoditielna Kooperacja TPK) do roku 1967
posiadała siedem działów. Analiza procesu powstawania i stanu zatrud­
nienia w poszczególnych specjalnościach daje obraz wzrostu potrzeb
mieszkańców Gramady.
Pierwszymi utworzonymi działami w 1946 r. były działy stolarski
1 krawiecki. W 1950 r. dział krawiectwa damskiego, w 1954 fryzjerstwa
damskiego i męskiego, w 1956 szklarski. W następnych latach w po­
szczególnych działach dokonuje się dalsza specjalizacja. Spada natomiast
liczba osób zatrudnionych w działach stolarskich. Konkurencja produk­
cji fabrycznej w stolarstwie meblowym lub dużych warsztatów zmecha­
nizowanych w bednarstwie jak również spadek zapotrzebowania na
roboty kołodziejskie zmniejsza zakres robót ograniczając je do zadań
głównie o charakterze usługowym. W t y m należy również widzieć przy­
czynę likwidacji działającego od 1900-1967 r. oddziału metalowego pro­
dukującego naczynia emaliowane i aluminiowe. Zorganizowanie k i l k u -

�148

Rye.

WANDA PAPROCKA

3.

Świadectwo

majsterskie

wydane

w

1930

r.

przez

Izbę

Przemysłowo-

- H a n d l o w ą w Russe
Fot. N . NikoJow, 1968

dziesięciu stanowisk pracy w tym dziale miało zaktywizować lokalny
rynek pracy i zabezpieczyć częściowo przed odpływem młodzieży do
miasta i przemysłu. Jednak konkurencja większych zakładów przemy­
słowych tego typu zmusiła spółdzielnie do likwidacji oddziału.
Organizacja jak i możliwości produkcyjne Spółdzielni nie pozwalają
jej odegrać roli czynnika działającego hamująco na procesy migracyjne.
Stać się ona może natomiast placówką dającą możliwości zatrudnienia
dodatkowego przez prowadzenie w spółdzielniach powszechnie stosowa­
nej pracy chałupniczej. Taki zresztą charakter ma spółdzielnia kra­
wiecka założona w Toszeweach zatrudniająca około 80 kobiet. Skupia
ona wyłącznie kobiety w wieku średnim lub starsze. W pojęciu kobiet
młodych praca ta nie daje „konkretnego" zawodu, jakkolwiek wymaga
od nich nabycia pewnych kwalifikacji. Dla kobiet starszych natomiast
jest to najczęściej korzystna forma dyskontowania posiadanych umie­
jętności.
Struktura zatrudnienia w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej (tab. I V )
wskazuje wyraźnie na niepełne wykorzystanie siły roboczej na wsi,
czego podstawową przyczyną jest sezonowość pracy w gospodarstwie

�STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

Tab.

I V . Struktura

zawodowa

Rolniczej

Spółdzielni

Produkcyjnej

149

w

Gramadzie

1
Rodzaj zawodu
Stale

Ogółem

Mężczyzn

Kobiet

1544

967

577

756

285

471

326

245

81

38

6

32

V. 32
27

33

33

j

pracujący

Rolnictwo
Hodowla
Dział

przemysłowy

D z i a ł uboczny i u s ł u g i
Budownictwo i melioracje

22

22

109

109

161

158

3

zastępcy

4

•—

specjaliści

11
2

4
8
2

•—•
•—

Doglądanie
Transport

dobytku

i

Główni

roboczego

samochodowy

Traktorzyści
Prezes

5

—
—

kombajnerzy

Planiści

—

Prawnicy
Personel buchalteryjny

—
3

—
12

5

Magazynierzy

17
13

13

—•

Personel

11
9

8
9

—

1295

764

537

104

73

31

623

358

265

568

333

235

biurowy

Straż
Czasowo

pracujący

Chorzy

i inwalidzi

Mężczyźni

powyżej

59 1.

K o b i e t y p o w y ż e j 54 1.
I n n i czasowo p r a c u j ą c y

3

44

r o l n y m . Ilość osób czasowo zatrudnionych (w wieku produkcyjnym)
wynosi blisko /з w stosunku do stałego zatrudnienia w spółdzielni.
Przyczyną niepełnego wykorzystania siły roboczej w rolnictwie jest,
poza sezonowością pracy w gospodarstwie rolnym, postępująca mecha­
nizacja rolnictwa. Oba te czynniki pogłębiają powszechnie występujące
dysproporcje między liczbą osób wchodzącej w wiek produkcyjny a liczbą
miejsc pracy w rolnictwie zwalnianych przez osoby starsze.
Konsekwencją tego stanu rzeczy jest odpływ młodzieży do miasta
i ośrodków przemysłowych. Znaczną rolę w t y m procesie odgrywa roz­
wój szkolnictwa w zakresie szkół średnich i zawodowych. Wyjazd ze
wsi dla kontynuowania dalszej nauki jest najczęściej pierwszym kro­
kiem do stałej emigracji.
Przy powszechnej opinii o korzystniejszych warunkach pracy w prze­
myśle w stosunku do rolnictwa i przy realnie istniejących różnicach
х

44 p r a c o w n i c e
z umową
ną

w

między

czasie

spółdzielni
Spółdzielnią

nasilenia

darstwie rolnym.

robót

krawieckiej
Pracy
polnych

w

Toszewcach

Wytwórczej
na w i o s n ę

a Rolną
i na

obowiązane
Spółdzielnią

jesieni p r a c o w a ć

są

zgodnie

Produkcyj­
w

gospo­

�150

WANDA PAPROCKA

R y e . 4. P r a c o w n i a s t o l a r s k a T P K
Pot. N . Nikolow, 1968
45

płac zjawisko to nabiera cech pewnej prawidłowości . Rozmiary m i ­
gracji uzależnione są od stopnia nasilenia procesów industrializacji.
W odniesieniu do Gramady sprzyja migracji znaczny wzrost inwe­
stycji przemysłowych na terenie okręgu widińskiego, głównie samego
Tab.

V.

Liczba

robotników

zatrudnionych

w

przemyśle

w

latach

1939

i

1962

L i c z b a z a t r u d n i o n y c h robotn.
Rodzaj przemysłu
1939

—

Przemysł

—

P r z e m y s ł ceramiczny
P r z e m y s ł tekstylny

Przemysł
Inne

i

obuwniczy

spożywczy

P r z e m y s ł chemiczny

i

kauczukowy

działy

Razem
4 5

P o r . "W.

turno-bitowi

Todorow,

probierni

495

16-krotny

1443
368

3,5

1051

—

96
91

Przemysł krawiecki
Przemysł skórzany

wzrost

30

P r z e m y s ł opałowy i wydobycie rudy
P r z e m y s ł maszynowy i obróbka metali
P r z e m y s ł m a t e r i a ł ó w budowlanych
drzewny

1962

na

Migracjonite

sełoto,

440

5

175

—
—
—

—
—
—

736

276

1838

6,5

118

—

76

—
—

1056

493

7806

procesy

S o f i j a 1968, s.

i niakoj
16-17.

„

„

15-krotny

ikonomiczeski

i

kul-

�151

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

Widina. Powiększyła się wielokrotnie liczba osób zatrudnionych w prze­
myśle (tab. V ) .
Równocześnie zwiększyło się znacznie zatrudnienie w sektorze spół­
dzielczym. W samym Widinie czynnych jest 6 spółdzielni, w okręgu
widińskim — 12.
Poniższe zestawienie ilustruje stan zatrudnienia w poszczególnych
spółdzielniach branżowych w Widinie w 1966 r.
46

4 7

Rodzaj spółdzielnij Ilość zatrudnion.
Krawiecka

800

Stolarska

|

150

Cukiernicza

i

104

Konfekcyjna

;

145

Szewska

j

161

Malarska

j

72

i

1432

R a z e m

W rzemiośle prywatnym zatrudnionych jest na terenie Widina 157
osób w 35 branżach .
Uwzględniając podniesienie stanu zatrudnienia w przemyśle w la­
tach 1962-1968 do 8 tys. osób można przyjąć, że łącznie w wymienionych
dziedzinach gospodarki narodowej zatrudnionych jest około 10 tys. osób.
W stosunku do liczby ludności Widina, która wynosi 36 820 osób, w t y m
w wieku produkcyjnym 23 177 o s ó b , ta ilość stanowisk pracy jest bar­
dzo duża. W w y n i k u zaawansowanych procesów industrializacji uległa
zmianie struktura zawodowa ludności Widina. W stosunku procentowym
przedstawia się to następująco: 44,3% stanowią robotnicy, 31,8% urzęd­
nicy, 9,4%» członkowie rolniczej spółdzielni produkcyjnej, 3,5% indy­
widualne gospodarstwa rolne, 39% rzemiosło spółdzielcze, 4,4% rzemiosło
indywidualne, 0,6% kupcy prywatni, 0,8% wolne zawody, 1,3%. inne
kategorie .
48

49

50

Wzrostowi możliwości zatrudnienia odpowiada znaczny wzrost liczby
ludności w porównaniu do okresu przed rewolucją 1944 r.
Liczba ludności Widina w latach 1939-1965 wynosiła: w roku 1934 —
18 465, w 1946 — 18 481, w roku 1956 — 23 932, w roku 1965 — 36 820 .
5l

4 9

Popów,

4 7

Wg

Wytwórczej
4 8

Wg

op.

cit.,

(Okryżen
danych

98.

Sojuz na

uzyskanych

Miejskiego P r z e m y s ł u
nost i

s.

danych uzyskanych w

1968 r . z O k r ę g o w e g o Z w i ą z k u S p ó ł d z i e l n i
Trudowo Proizwoditelnite
w

i Rzemiosła

1968

r.

z

Miejskiej

(Gradsko

Naroden

r. Por.

Popów,

Rady
Sawet

Narodowej
Mestna

Wydział

Promyszlen-

Zanajati).

4 9

B r o j na

naselenieto,

5 0

D a n e te

odnoszą

5 1

Broj

naselenieto,

na

się

s.
do
s.

18.
1962
12.

Pracy

Kooperacii).

Widinski

kraj,

s.

84.

�152

WANDA

PAPROCKA

R y e . 5. P r a c o w n i a b e d n a r s k a T P K
Fot. M . Pokropek, 1968

W stosunku do 1934 r. liczba ludności wzrosła prawie dwukrotnie,
przy czym główny przyrost przypada na lata nasilenia procesów indu­
strializacji. Wskazują na to dane statystyczne. Jeżeli przyjąć za 100°/o
rozwój produkcji przemysłowej w Widmie w 1952 r. to w 1955 r. pro­
dukcja ta wzrasta do 124°/o, w 1958 r. do 187'%, w 1960 r. do 344%,
w 1962 r. do 481%, a w 1964 r. do 625% .
52

5 2

Statisticzeski

godisznik

na

okrág

Widin

1964,

Smoljan

1966,

s.

45.

�STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

153

Biorąc pod uwagę znaczenie Widina jako rynku pracy należy rów­
nież uwzględnić możliwości zatrudnienia, szczególnie dla pracowników
0 niższych kwalifikacjach zawodowych, przy budowie samych obiektów
przemysłowych. M . in. prowadzona od 1964 r. budowa fabryki chemicz­
nej, w której znajduje zatrudnienie 8 tys. osób, wymagała znacznych
rezerw siły roboczej, podobnie jak i inne mniejsze obiekty przemysło­
we oraz rozwijające się znacznie budownictwo mieszkaniowe.
Analiza procesów migracyjnych w Gramadzie dokonana na podsta­
wie ksiąg meldunkowych ludności wskazuje na dwa rodzaje emigracji:
emigrację obejmującą całe rodziny związaną z likwidacją gospodarstwa
domowego, przy czym czas wyjazdu poszczególnych osób może być róż­
ny, oraz emigracje indywidualne członków rodziny. Pierwszy rodzaj
należałoby zaliczyć do emigracji stałej. W drugim przypadku mogą to
być emigracje czasowe, jakkolwiek okres przebywania poza miejscem
stałego zamieszkania według przedstawionych danych jest dłuższy niż
zazwyczaj przyjęty w klasyfikacji emigracji czasowej.
Dokonane zestawienia odnoszą się do migracji w latach 1958-1968
1 obejmują te rodziny i osoby, które w omawianym okresie nie reemigrowały. Dziesięcioletni okres przebywania poza wsią pozwala zaliczyć
je do emigracji stałych (tab. V I i V I I ) .
Nasilenie procesów migracyjnych następuje po dokonaniu pełnej ko­
lektywizacji wsi, t j . od około 1956-1957 r. Zamiana struktury organi­
zacji pracy w rolnictwie nie wymaga już angażowania całego zespołu
rodzinnego, jak np. w gospodarstwie indywidualnym. Odejście z gospo­
darstwa jednego członka rodziny nie powodowało już zwiększenia ob­
ciążenia pracą pozostałych na gospodarstwie osób. Równocześnie indu­
strializacja stwarza szersze możliwości swobodnego wyboru miejsca
pracy, szczególnie dla młodego pokolenia. Zamieszczone na tab. V I I dane
charakteryzują m. in. skład wychodźców wg wieku i stosunku pokre­
wieństwa do g ł o w y . rodziny. Dane wskazują wyraźnie, że największa
grupa migrujących to synowie i córki głowy domu w grupach wieku
18-25 lat i 26-35 lat. Głównym kierunkiem migracji jest Widin miasto
okręgowe, zgodnie z ogólną prawidłowością w zakresie - terytorialnego
zasięgu wędrówek .
Spośród emigrujących największą grupę stanowią rolnicy. Brak po­
dania zawodu u wielu emigrantów nasuwa przypuszczenie, że jest to
młodzież z ukończoną szkołą podstawową, która ze względu na wiek
53

54

6 3

K s i ę g i m e l d u n k o w e l u d n o ś c i G r a m a d y z a l a t a 1956-1969.
'' P o r . T o d o r o w , op. cit.;
M. P o h o s k i ,
Migracje
ze wsi
do
miasta,
W a r s z a w a 1963. D o t y c z y to t e n d e n c j i , o b s e r w o w a n y c h w b a d a n i a c h n a d m i g r a ­
c j a m i , do o s i e d l a n i a s i ę l u d n o ś c i w i e j s k i e j w p o b l i ż u m i e j s c o w o ś c i z k t ó r y c h p o ­
c h o d z ą , n a j c z ę ś c i e j w m i a s t a c h tego samego w o j e w ó d z t w a .
s

�Tab.

VI.

Migracje

indywidualne
Stosunek

według

-o
w
o
-u
o

to

A!

Я N

migracji,

kierunku

' i-t
O
Ł)

M
3

с

я
А!
N
U
3

С

tš

ю
ем j со
со 1 to

СО

с
о
1

2

—

1

2

11

7

3

1959

28

1

13

10

—

1960

41

6

15

13

2

1

2

1961

29

3

10

10

1

5

1962

36

5

11

11

—

—

5

2

3

1963

20

9

5

2

3

1

1

1964

25

3

10

7

1

2

—

—

1965

33

1

10

13

3

2

1

3

1966

21

1

8

10

1

1

1967

43

2

22

12

5

2

1 18

7

1

2

29

8

Razem

362

32

i

stosunku

do

głowy

15

17

7

134

115

25

1

rodziny

Zawód

migracji

1

25

61

zawodu

Kierunek

1958

1968

wieku,

Wiek

rodziny

•N

8

migracji,

pokrewieństwa

do g ł o w y
Lata

lat

13

1

i
1 11 Í
2 15}

—

6
13

!

i

15
7

: 4

16!

9

1
и!
16!

6
8

! 1
I 1
2

8

1 3

1 1

8
1

1

!

22 '

16 154|

! 2

16

7

26

7

122

ř V
я &lt;=
Pi СО

¿

! i
! 6

1 1

О)

Iю о
Т i to
СО
i
со

1
,

i 35

11

—

l|
4 1
i!
6;
!

—
1Í
3
19

1
1

as а \
ей

,£2

CD M

TJ

3

—

14

16
5

1

12

1

7

2

14

3

7

1

&gt;

10

1114

I i &gt;c

С
cd Q
и ее
.fi T3

CU
i N

\O

;

3

14
9
2
1 2 * ¡ 14
11
4 51 2
11
2 v! 3
9
2 —
1
8
1 1 1
2
11
1 и
4
1 91 3
13
1 13 ¡ 2
1 14
2 26 1 2

5

—

—
—

fi
-o
uf
N
U

3

17

14

1
1

2
1

Vej' 23 I 118

Si

i?
13
21
' :J
' i 25
1 2¡ 10
2
12
j I 10
14
! 2
¡ — 15
3
! I
25
í в
2 43
1

1]

5

!

1

"i
22 1 191

&gt;
53

!

3

!—
!

»

¡10

13
5
4
8

i 8
5

9

8
6
6
7
9
5
5
10
5
7
пi

74 75

D

&gt;

&gt;
TJ

я
о
о
я
&gt;

�Tab.

V I I . Migracje

szego

stale

rodzin

według

lat

migracji,

kierunku

wieku

i stosunku

do głowy

pierw-

rodziny

U!
Kierunek

Ogółem

N

T3
O

migracji

Z

W

1958

2

8

1959

9

43

—

33

2
10

I960

7

21

1

19

1

1961

5

22

—

10

12

1

1962

8

34

1

33

1963

2

17

—
—

1964

5

28

1965

5

14

1966

1

6

—
—
—
—
—
—

—

1967

1

4

1968

4

19

49

216

2

11

6

17

11

9

2

—
—

3

4

3

2

—
—

2

1

1

1

3
1

3

—
—

3

5

1

1

2

—
—
—

—
—
—

—

19

—
—
—

167

47

2

12

19

6
4

а и
и &gt;&gt;
ja а

i
to

¡4
6

a

w

ó

1

—

i
~~ i
- i
i !
— i

I

i

i i

—

1
1
1
8

—

_ i

3

!

с
"о

I О)

ní о
Я Я

а
'ZŁ
¡4 а
N

2

3

1

2

1

4

1

2

—
—
—

4

—

1

1

2

1

3
1

5

6
1

—
— —
1

1

—
—
—

2

1
1

27

4

— —
— —
1 —
— —
— —
—
1

1
2

—

3

_

1

—

1

—

7

3

1
1

—

я

d
Я

с
a
&gt;

•о

1

—
—
—

poki-ewieństwa

do g ł o w y r o d z i n y

d

ct)
T3

a
•3

•o

Stosunek

P i e r w s z a osoba m i g r u j ą c a z r o d z i n y

Lata

Razem

migracji,

emigranta

N

&gt;

£

о
ci
о

'g

si

&gt;

—

6

1

4

1 I

2

3

1 I

1

5

СП
N

&gt;
О

2

а

5

о
я

3
1

&gt;

&gt;
о

1
4
34

и

и5

7

3

1

ЬОт

�156

WANDA

PAPROCKA

nie zdążyła nabyć kwalifikacji rolnika w indywidualnym gospodar­
stwie rolnym, jak również nie podejmowała dotąd pracy w Rolniczej
Spółdzielni Produkcyjnej. Znaczną grupę stanowią również uczniowie.
W rubryce tej uwzględniono także studentów wyższych uczelni.
Z analizy migracji stałych rodzin wynika, że pierwszymi osobami
emigrującymi są przeważnie głowy rodzin w grupach wieku 25-35 lat
i 36-45 lat. Podstawowym kierunkiem migracji, tak jak i przy migra­
cjach indywidualnych, jest Widin. Z reprezentowanych zawodów naj­
większą grupę stanowią rolnicy.
Jak wykazały badania ruchów migracyjnych na terenie całej B u ł ­
garii prowadzone przez W. Todorowa, okręg widiński charakteryzuje
się najsłabszym nasileniem procesów migracyjnych poza granice admi­
nistracyjne o k r ę g u . Odpływ ludności ze wsi w stosunku do zalud­
nienia wynosi 2-2,75%, a więc powyżej najniższego w obliczeniach To­
dorowa procentu migrujących ze wsi w skali całego k r a j u .
Na terenie Gramady mamy do czynienia z jeszcze jednym rodzajem
migracji zarobkowych — migracjami wahadłowymi, do których zalicza
się codzienne dojazdy do pracy. Dość znaczna odległość Widina od Gra­
mady (32 km) powoduje, że grupa osób dojeżdżających do pracy jest
niewielka. Wg oficjalnych danych liczy 51 osób o kwalifikacjach rze­
mieślniczych zatrudnionych w sektorze p a ń s t w o w y m . Są to murarze
i tynkarze pracujący w Widinie przy budowie kombinatu chemicznego.
Część z nich to rzemieślnicy, którzy przygotowanie zawodowe nabyli
przed podjęciem pracy, część przeszła przeszkolenie na budowie.
Zahamowanie procesów migracji ze wsi do miasta i przemysłu może
nastąpić na drodze planowego rozmieszczenia inwestycji przemysłowych.
Przykładem realizacji tych zadań jest uruchomienie na terenie Gra­
mady oddziału Fabryki Sprzętu Telekomunikacyjnego, której centrala
znajduje się również na terenie okręgu widinskiego. Oddział posiada
dwa działy: produkcyjny i montażowy. Na oddziale montażowym pra­
cuje 125 kobiet (średnia wieku 25 lat) i 33 uczennice, na drugim 90 bób,
w tym 24 kobiety. Przygotowanie do pracy dawały 3-miesięczne kursy
odbywane początkowo w centrali fabryki w Beogradczyku, obecnie na
miejscu.
Przewaga kobiet wśród zatrudnionych jest wynikiem obecnego profilu
produkcyjnego fabryki opierającej swą działalność głównie na montażu
i ulegnie zmianie w miarę rozbudowy działalności wytwórczej fabryki.
Powstanie nowej kategorii pracowników o określonych kwalifikacjach
35

54

57

6 5

5 6

5 7

Todorow,

op.

cit.,

s.

27.

T a m ż e , k a r t o g r a m 1, s. 25, s. 31.
W g danych uzyskanych z Gromadzkiej

Rady

Narodowej (SONS)

w

1968

r.

�STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

R y c . 6. W a r s z t a t m e c h a n i c z n y

157

TKZS
Fot. N . Nikołow, 1968

przyczynia się do dalszego różnicowania struktury zawodowej ludności
Gramady.
Jeżeli dokonać procentowego zestawienia ilości zatrudnionych miesz­
kańców Gramady przyjmując za 100% liczbę mieszkańców w wieku
produkcyjnym, struktura zawodowa ludności wsi w chwili obecnej przed­
stawiać się będzie następująco :
Jak wynika z tabeli V I I I procent osób pracujących poza rolnictwem
czynnych zawodowo wynosi 20,8.
Jeżeli ponadto wziąć pod uwagę, że 3 1 % zatrudnionych w Rolniczej
Spółdzielni Produkcyjnej (TKZS) pracuje w brygadach mechanicznych,
grupa osób nie związanych bezpośrednio z produkcją rolną i hodowlaną
lub związanych z nią pośrednio wynosi około 50%.
Procent ten ulegnie podwyższeniu w planie 5-letnim (1970-1975),
który przewiduje zwiększenie zatrudnienia w sektorze spółdzielczym
o 30%, w przemyśle państwowym o 120% . Ten wzrost zatrudnienia
w zawodach pozarolniczych, a w toku dalszych postępów wzrost od­
setka zatrudnionych w usługach kosztem zatrudnionych bezpośrednio
5 8

r&gt;i)

5 8

Jw.
Informacje uzyskane z W o j e w ó d z k i e j
S a w e t P l a n ó w O t d e l ) w 1968 r .
5 9

Rady

Narodowej

(Okrńżen

Naroden

�158

WANDA
Tab.

Ogółem

VIII.

Struktura

zawodowa

mieszkańców

Odsetek

osób

Ogółem

osoby

Rolnicza

w
w

wieku

produk.

wieku

Spółdzielnia

PAPROCKA

produk.

mieszkańców

wsi

Gramada

Ogółem

Mężczyzn

Kobiet

100

100

100

56,5
100

62,0
100

50,0
100

Produkcyjna
47,0

54,4

37,5

17,2

19,2

17,4
5,3

Spółdzielczość wiejska
Gromadzka Rada Narodowa

8,0
1,38
0,64

1,8
6,6
1,2
0,8

0,5

Szkolnictwo
S ł u ż b a zdrowia

2,58
0,49

1,4
0,3

4,2

0,64

0,7

(stale z a t r u d . )
Rolnicza Spółdzielnia

Produkcyjna

(sezonowo zatrud.)
Spółdzielnia Pracy Wytwórczej
Przemysł

Usługi
Stacja

państwowy

łącznościowe

i

kultura!.

3,35

9,7
1,8

0,7
0,5

Maszynowo-Traktorowa

(międzyspółdzielcza)
Inne miejsca pracy i niepracujący

3,80

6,4

15,10

10,2

0,8
21,6

w produkcji jest ważnym wskaźnikiem w analizie szeroko rozumianych
procesów urbanizacyjnych.
Obserwujemy więc wyraźny proces różnicowania się społeczno-za­
wodowego ludności, jak i wzrost zatrudnienia w działach pozarolniczych.
Kierunek procesu różnicowania zawodowego jest dwojakiego rodzaju.
Jeden związany z powstaniem rozwiniętej, wielopłaszczyznowej struk­
tury gospodarczej wsi, drugi z ogólnym nurtem industrializacji kraju.
Rozwój produkcji przemysłowej na terenie wsi pociąga za sobą
szereg konsekwencji. Proces industrializacji w tych warunkach pozba­
wiony jest szeregu ujemnych zjawisk. Zatrudnienie w przemyśle w przy­
padku migracji z terenów rolniczych niesie ze sobą szereg elementów
dezorganizacji społecznej, m. in. związanych z przystosowaniem się do'
miejskiego trybu życia, korzystanie z jego instytucji, urządzeń itp.
W tym wypadku natomiast zasadniczy problem sprowadza się do spraw
związanych wyłącznie z zawodem, sprawy kwalifikacji, zagadnienia k u l ­
tury pracy itp.
Taki kierunek procesu industrializacji, jaki obserwujemy we wsi
Gramada, przynieść musi również określone konsekwencje dla społecz­
ności wiejskiej. Dotąd wieś była w mniejszym lub większym stopniu
identyfikowana z pojęciem Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej. W chwili
obecnej problem ten staje się bardziej złożony. Tworzy się nowa kate­
goria robotników- kwalifikowanych, którzy spełniają zadania odpowiada­
jące wymogom pojęcia zawodu, których różni jednakże od robotnika

�159

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW GRAMADY

K y c . 7. O d d z i a ł m o n t a ż o w y F a b r y k i S p r z ę t u

Telekomunikacyjnego
Fot. N . Nikołow, 1968

zatrudnionego w fabryce, w ośrodku przemysłowym, ścisłe powiązanie
ze środowiskiem wiejskim — pozostaje on bowiem w dalszym ciągu
członkiem tej społeczności.
*

#
Przedstawiony w pracy materiał pozwala na stwierdzenie pewnych
zasadniczych czynników wpływających na kształtowanie się struktury
zawodowej ludności wsi Gramada w poszczególnych okresach.
1. W warunkach gospodarki wielkorodzinnej proces polaryzacji za­
wodowej przebiegał bardzo powoli. Jedną z głównych przyczyn tego
był znaczny stopień samowystarczalności rodzinnych wspólnot gospo­
darczych. Jakkolwiek wewnątrz rodziny istniał ściśle obowiązujący po­
dział pracy i znaczne zróżnicowanie zajęć członków rodzinnego zespołu
produkcyjnego, nie prowadziło to do specjalizacji zawodowej w skali
całej wsi. Pełnione bowiem czynności wykonywane były wyłącznie na
rzecz rodziny, jak również zależne były od pozycji danej osoby w hie­
rarchii rodzinnej i wraz z nią mogły ulegać zmianie. Nie stwarzało to
sprzyjających warunków do utrwalenia umiejętności zawodowych.
2. Wyraźny proces dyferencjacji zawodowej zaznacza się dopiero od
momentu kształtowania się nowych warunków społeczno-gospodarczych.

�160

WANDA

PAPROCKA

Rozwój gospodarki towarowo-pieniężnej, rozpad systemu wielkorodzinnego, indywidualizacja rodziny wymagały wykształcenia nowych form
współpracy gospodarczej obejmujących całą społeczność wiejską. Zabez­
pieczenie wielu rodzajów potrzeb niesamodzielnej małej rodziny prze­
stało być realizowane w ramach zespołu krewnych, a stało się częścią
wewnętrznej organizacji gospodarczej wsi.
3. Tworzenie się o S e ś l o n y c h kategorii zawodowych zostało przyśpie­
szone powołaniem do życia charakterystycznych dla stosunków bułgar­
skich organizacji zawodowych opartych na zasadach spółdzielczych, jak
m. in. Stowarzyszenie Rzemieślnicze. Tego typu organizacje prowadziły
do zabezpieczenia właściwego zaspokojenia potrzeb ludności w zakresie
gospodarstwa domowego i rolnego. Równocześnie powstanie tych wy­
specjalizowanych zrzeszeń wchodzących w skład związków ogólnokra­
jowych było jednym z dowodów coraz wyraźniej zaznaczających się pro­
cesów dezintegracji tradycyjnej społeczności lokalnej. Tego typu związki
łączyły bowiem zamkniętą dotąd społeczność wiejską z rynkiem pozalokalnym, rozszerzając zasięg gospodarczych i politycznych kontaktów
mieszkańców wsi.
4. Zasadnicze zmiany w zakresie struktury zawodowej nastąpiły po
rewolucji 1944 r. Kolektywizacja i wprowadzone w związku z nią nowe
formy organizacji pracy, przy znacznym postępie w zakresie mecha­
nizacji rolnictwa, wymagały daleko posuniętego podziału pracy. Nastą-

�161

STRUKTURA ZAWODOWA MIESZKAŃCÓW G R A M A D Y

pił proces profesjonalizacji niektórych czynności wchodzących dawniej
w zakres wielokierunkowej gospodarki indywidualnej. Również znaczny
w p ł y w na różnicowanie się struktury zawodowej wsi miały wiodące
w makrostrukturze procesy urbanizacji i industrializacji. Dążenie do
realizacji miejskich wzorów kulturowych wymagało zorganizowania sze­
regu form usług dla ludności wiejskiej, stwarzając podstawy dalszej
specjalizacji zawodowej w t y m zakresie. Wpływ industrializacji zazna­
czył się nie tylko zwiększeniem nasilenia procesów migracji ze wsi do
miast i ośrodków przemysłowych, ale przyczynił się głównie do powsta­
nia nowej grupy społecznej wśród mieszkańców wsi: chłopów robotników
przemysłowych.
Wanda Paprocka
OCCUPATIONAL,

STRUCTURE

OF
ON

GRAMADA

WITH

SPECIAL

EMPHASIS

HANDICRAFT
S u m m a r y

T h e paper describes

the process

of

differentiation

of

the

occupational struc­

t u r e of G r a m a d a f r o m the e n d of the 19th c e n t u r y u p to now. T h e s t a r t i n g point
of

the s t u d y

as

they

has been

have

played

an a n a l y s i s of
an

important

emergence

role

in

and development

the

described

of the c r a f t s a n d t h e i r r o l e i n t h e village's e c o n o m i c
The present

study

transformations
After

the

presented

is

of

an

integral part

contemporary

Turkish

land

of t h e

family

property

had

crafts,

Organization

system has been

Gramada

and local

of the

process.

discussed.

ethnographic

survey

been

abolished,

peasant

a v e r y l o w l e v e l of p r o d u c t i v e f o r c e s ; t h e i r tools w e r e f e w

farms

at h o m e .

a

hand. B y

skilled

and

production

works, and
The

Only

a few

that

time,

about

special works
we

smithery,

can

could

required a proper workshop

speak

tailoring

re­

and p r i m i ­

t i v e , a n d so w e r e t h e i r h o m e f u r n i s h i n g s , so that most of w h a t w a s needed
be m a d e

of

community.

in terms

of

(traditional

professional

clothing),

and

services

wheelwright's

coopering.

c r a f t s d i d not p l a y a n y s i g n i f i c a n t r o l e as a f a c t o r

the

occupational

the

only

structure

opportunity

of

of

the

rural

additional

population

income

from

by

of d i f f e r e n t i a t i o n

then,

another

of

but

they

provided

source

than

farming.

T r a d e or e m m i g r a t i o n to the U S A c o u l d be the r e c o u r s e to only a s m a l l n u m b e r
of

people

and

d i d not

really influence

the

social

or e c o n o m i c

s t r u c t u r e of

the

countryside.
The
pitalist
of

situation
relations

income

complex
The
the

need

because
and

the

and

began
in

social

to

rural

change

after

economy

status.

World

brought

T h e emergence

W a r I . T h e development

about
of

an

extensive

large farms

of

ca­

differentiation

demanded

more

of

tools a n d m a c h i n e r y , often i m p o r t e d f r o m W e s t e r n c o u n t r i e s .
number
for

of

services

activities
of

of the n e c e s s i t y
World

W a r ) , as

requiring

skill

in

smithery

joiners, carpenters, wheelwrights

was

increasing.

a n d coopers

of r e b u i l d i n g after t h e p e r i o d of w a r s (the B a l e a n w a r s
well

as

because

of

changes

in

home

furnishings.

h i g h e s t f l o u r i s h of the crafts w a s r e c o r d e d b e t w e e n 1920 a n d 1930. A
organization

of

the

Also

increased

crafts

reflected

11 — Etnografia Polska, t . X V , z. 1

its

growing

importance.

On

The

nation-wide

each

level

of

�162

WANDA PAPHOCKA

state

administration, cooperative

sponsored

b y the C h a m b e r of

organizations

of

craftsmen

have

I n d u s t r y a n d T r a d e , a n d by the

been

set

up,

Craftsmen Asso­

ciation.
In

Gramada

such

an

organization

was

formed

in

1923, i n c l u d i n g a l s o

three

other v i l l a g e s . I n 1936 it g a t h e r e d 54 m e m b e r s , a n d i n 1939 t h e r e w e r e 105 c r a f t s ­
m e n i n it. T h i s p r o f e s s i o n a l group h a s been t h e r e b y c l e a r l y d i s t i n g u i s h e d . D u r i n g
this

period

l i k e i n the

e a r l i e r one,

the

crafts have

been

the

main

non-farming

t y p e of occupation. J o b e m m i g r a t i o n to F r a n c e a n d G e r m a n y , a n d i n n e r m i g r a t i o n
of

women

to

small number
Gramada

Grabov

and

Varna,

of people a n d did not

to

the

textile

influence

industry, concerned

the

a rather

o c c u p a t i o n a l s t r u c t u r e of

the

population.

Basic

changes

of

that

structure have

o c c u r e d after

brought about a s e p a r a t i o n the household,
h a d e a r l i e r been

p a r t s of the

1944.

Collectivization has

a n d thus some of the a c t i v i t i e s

v e r s a t i l e i n d i v i d u a l w o r k of

a peasant,

which

have

now

b e c o m e s e p a r a t e occupations. F o r e x a m p l e , there h a s e m e r g e d a group of s p e c i a l i s t s ,
working

in

category

of

auxiliary

brigades,

w o r k e r s consists

for

of

the

handling
youth

agricultural machinery.

mainly, who

can w i n

The

their

new

status

of

a q u a l i f i e d w o r k e r or of a t e c h n i c i a n i n s p e c i a l c o u r s e s .
T h e c r a f t s m e n a r e o r g a n i z e d i n a C o o p e r a t i v e of P r o d u c t i v e W o r k , a n d t h e y
s e r v e the needs of the f a r m , a n d of i n d i v i d u a l p e a s a n t s . T h e r e a r e c a r p e n t e r s ,
s h o e m a k e r s , t a i l o r s , l o c k s m i t h s , etc.
T h e p r o c e s s of i n d u s t r i a l i z a t i o n h a s s t r o n g l y i n f l u e n c e d t h e o c c u p a t i o n a l
s t r u c t u r e of G r a m a d a . I n o r d e r to p r e v e n t e m m i g r a t i o n to t h e u r b a n a r e a s ,
a section of a f a c t o r y of c o m m u ni cation i m p l e m e n t s h a s b e e n b u i l t i n G r a m a d a .
I t n o w e m p l o y s 8 p e r c e n t of t h e v i l l a g e ' s l a b o r force, a n d it is e x p e c t e d to
e m p l o y about 20 p e r cent i n the f i v e y e a r s p l a n . D u r i n g this p e r i o d e m p l o y m e n t
i n the c o o p e r a t i v e sector w i l l a l s o i n c r e a s e . T h u s w e o b s e r v e a p r o c e s s of
s o c i a l a n d o c c u p a t i o n a l d i f f e r e n t i a t i o n of t h e r u r a l p o p u l a t i o n , a n d a n i n c r e a s e
of e m p l o y m e n t i n sections of e c o n o m y other t h a n a g r i c u l t u r e . T h e f o r m e r is
c o n n e c t e d w i t h a n e m e r g e n c e of the d e v e l o p e d a n d c o m p l e x e c o n o m i c s t r u c t u r e
of the r u r a l a r e a s , w h i l e t h e l a t t e r is r e l a t e d w i t h the g e n e r a l t r e n d of I n d u s t r i a ­
l i z a t i o n of the c o u n t r y .
The
of

development

consequences.

negative
several
urban

effects.

elements
life,

problem
This

side
its

of

of

industrial production

institutions,

employment

desorganization
its

facilities,

based

johs, b u t
with

A

new

must

H i t h e r t o , the

category

different

their village

on

connected

etc.

In

also

village

have
could

our

from

involves

protected
rural

with
to

been

a

number

against

however,
work

bears
to

the

the

whole

conditions,

consequences
more

many

migration

adjustment

case,

certain
have

fied w i t h the a g r i c u l t u r a l p r o d u c t i o n cooperative.
complex.

village

occupational training, adaptation

industrialization

community.

in the

of i n d u s t r i a l i z a t i o n is t h u s

Industrial
social

is r e d u c e d to

type

village's

of

T h e process

for

or less

etc.
the

identi­

N o w the p r o b l e m becomes

more

of q u a l i f i e d w o r k e r s h a s b e e n f o r m e d , s k i l l e d i n t h e i r
urban factory

community

w o r k e r s i n that t h e y

as its l e g i t i m a t e

members.

a r e tightly

related

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9935" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9913">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9f85b6cc9c10c49c847549864b5c0be7.pdf</src>
        <authentication>5700c4b9410b1919782d8f92d7c6b680</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118170">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:718</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118171">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118172">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:661</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118173">
                <text>Układ przestrzenny i budownictwo wsi Gramada / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118174">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1, s.163-194</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118175">
                <text>Pokropek, Marian</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118176">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118177">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118178">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118179">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118180">
                <text>„Etnografia

MARIAN

P o l s k a " , t. X V z. 1

POKROPEK

UKŁAD PRZESTRZENNY I BUDOWNICTWO

WSI G R A M A D A *

Współczesny układ przestrzenny wsi Gramada jest wynikiem regu­
lacji zapoczątkowanej w latach 1925-1928. Wykonano wówczas pierwszy
pomiar wsi wytyczając nową sieć drożną, centrum administracyjno-handlowe oraz określono kształt, wielkość i stosunki własnościowe w istnie­
jących kwartałach, czyli działkach siedliskowych.
Przyjęto istniejący już od dawna podział na cztery dzielnice, tzw.
machały. Były to: Tabaszka, Mareńska, Brankowska i Nowa. Tabaszka
i Mareńska machała oddzielone są od dwóch pozostałych części wsi głę­
bokim parowem, którego dnem płynie meandrami niewielki potok z kie­
runku południowo-zachodniego na północ. Południowo-wschodni płasko­
wyż zajmują machały: Tabaszka i Mareńska, północno-zachodni Bran­
kowska i Nowa. Dzielnice te połączone są jedną drogą przelotową łą­
czącą wieś z miastami wojewódzkimi i powiatowymi: Widinem, Kułą,
Beogradczykiem i in. Droga ta dzieli wieś w poprzek w stosunku do
jaru w ten sposób, że po stronie południowej znajdują się dzielnice:
Tabaszka i Brankowska, natomiast po stronie północnej Mareńska i No­
wa. Centrum wsi wyodrębniło się w Tabaszkiej máchale, jednakże blisko
jaru, głównej drogi i tuż przy sąsiedniej máchale Mareńskiej. Było ono
zlokalizowane mniej więcej po środku wsi i początkowo obejmowało
trzy kwartały, w obrębie których znajdowały się: cerkiew, szkoła, budy­
nek administracji państwowej i sklepy.
Istotne zmiany w układzie i zabudowie centrum nastąpiły w okresie
kolektywizacji wsi. W 1959 r. wysiedlono kilka rodzin z kwartałów przy­
legających do dawnego centrum, tworząc obszerny plac, wokół którego
wkrótce usytuowane zostały liczne budynki administracji państwowej
i spółdzielczej oraz budynki o charakterze handlowo-usługowym i k u l turalno-oświatowym. Na placu urządzono skwer z klombami kwiatowymi
i fontanną, po środku placu ustawiono pomnik miejscowego działacza

* Artykuł

oparty

W 1&amp;61 i

1969

serdecznie

dziękuję

na

r. i przez

badaniach
Andrzeja

za pomoc i

terenowych
Woźniaka

współpracę.

w

przeprowadzonych
1968

r. K o l e d z e

A.

przez

autora

Wożniakowi

�164

M A R I A N POKROPEK

ruchu robotniczego Miko Ninowa Mikowa (1921-1944). Drogi i ulice do­
jazdowe do placu, a także sam plac pokryto nawierzchnią asfaltową
i betonowymi chodnikami. Plac stał się rzeczywistym centrum wsi speł­
niającym nie tylko rolę ośrodka administracyjnego i handlowo-usługo­
wego, ale także rolę reprezentacyjną. Tu bowiem odbywały się państwo­
we i lokalne święta, niekiedy także nowe świeckie obrzędy, jak np.
wesela, chrzciny lub też obrzęd pożegnania wojników (rekrutów). Obok
głównego centrum zlokalizowanego między Tabaszką i Mareńską ma­
chała tworzy się drugi punkt o znaczeniu lokalnym pomiędzy Brankowską i Nową machała. Punkt ten powstaje wokół sklepu i baru oraz
przystanku autobusowego obsługującego ludność tych dzielnic.

R y e . 1. O g ó l n y w i d o k B r a n k o w s k i e j

�U K Ł A D PRZESTRZENNY I B U D O W N I C T W O W S I G R A M A D A

165

Kolektywizacja wsi przeprowadzona po 1948 r. przyczyniła się do
drugiej nie mniej istotnej zmiany w układzie i rozplanowaniu prze­
strzennym Gramady. Na peryferiach wszystkich czterech machał zlo­
kalizowano nowe dzielnice o charakterze gospodarczym: rolniczo-hodowlanym oraz rzemjeślniczo-przemysłowym dostosowane do potrzeb roz­
wijającej się gospodarki socjalistycznej. W dzielnicach rolniczo-hodowlanych należących do TKZS (Trudowo-Kooperatiwno Zemědělsko Stopanstwo — Spółdzielnia Produkcyjna) znajdują się budynki gospodarcze,
jak chlewy, obory, stajnie, szopy, koliby dla owiec i wszelkiego rodzaju
budynki spełniające rolę magazynów. W Gramadzie są cztery takie sku­
piska budynków rolniczo-hodowlanych należące do TKZS. Dwa w raa-

i Nowej machały
Fot. M . Pokropek

�166

M A R I A N POKROPEK

R y e . 2. O g ó l n y w i d o k koliby
Fot. M . Pokropek

chale Tabaszkiej i po jednej w Mareńskiej i Brankowskiej. Obok bu­
dynków rolniczo-hodowlanych istnieją budynki należące do MTS (Maszinno-Traktorna Stancja — Stacja Maszynowo-Traktorowa) i do bazy
remontowej sprzętu mechanicznego (traktorów, samochodów, maszyn
rolniczych itp.). MTS i baza remontowa pełnią tu rolę usługową dla

R y c . 3. W s p ó ł c z e ś n i e c z y n n a koliba

TKZS
Fot. M . Pokropek

�U K Ł A D PRZESTRZENNY I B U D O W N I C T W O W S I G R A M A D A

167

TKZS. Niezależnie od zabudowy związanej ze spółdzielczą gospodarką
rolniczo-hodowlaną w Gramadzie zlokalizowano warsztaty rzemieślnicze
z produkcją przemysłową: TPK (Trudowo-Proizwoditelna Kooperacija —
Spółdzielnia Pracy). Mieści się ona w południowej części Tabaszkiej ma­
chały. Obok TPK zlokalizowano również tzw. Pazar, czyli targowisko,
plac, na którym raz do roku we wrześniu odbywają się kilkudniowe
targi, tzw. panairy, połączone z lokalnym wiejskim świętem.

R y c . 4. O g ó l n y w i d o k kaszty z p r z e ł o m u X I X / X X w . ( r o z e b r a n a w 1969 r.)
Kaszta p o s i a d a ł a odżak,
krewe i d w i e soby
Fot. M . Pokropek

Rozbudowa na peryferiach wsi- dzielnic rolniczo-hodowlanych nale­
żących do TKZS oraz dzielnic rzemieślniczo-przemysłowych należących
do MTS i TPK przyczyniała się do likwidacji w obrębie zwartej zabu­
dowy mieszkalnej części budynków gospodarczych oraz prywatnych
warsztatów rzemieślniczych.
We współczesnym układzie wsi Gramada utrwalił się podział na trzy
części — każda o innym charakterze przystosowana do odmiennych
funkcji: 1) centrum administracyjne, handlowo-usługowe i kultural­
no-oświatowe, 2) dzielnice gospodarczo-hodowlane i rzemieślniczo-przemysłowe oraz 3) dzielnice mieszkalne. Centrum oraz dzielnice TKZS,

�M A R I A N POKROPEK

168

PLAN
WOJ.

WSI

GRAMADA

WIDIN — B U L G A R I A

Tab. I. Plan wsi Gramada
Rys. M . Pokropek
I — SONS: I I — Dom K u l t u r y ; Ш — ł a ź n i a ; I V — przedszkole; V — ż ł o b e k ; V I — Zankoop —
Spółdzielnia R z e m i e ś l n i c z a ; V I I — sklep; V I I I — m í y n ; I X — sklep ż e l a z n y ; X — apteka;
X l - poczta;. X I I — Selkoop — Wiejski Dom T o w a r o w y i restauracja; Х Ш — sklep z pie­
czywem ; X I V — straż p o ż a r n a : X V — X V I — b u d y n k i dla TKZS i SONS (w budowie) ; X V I I k s i ę g a r n i a : X V I I I - piekarnia; X I X - sklep s p o ż y w c z o - p r z e m y s l o w y ; X X — Selkoop: 1—129 —
numeracja k w a r t a ł ó w zwartej zabudowy,
C5£) — cerkiew; ++t+í* — cmentarze:
» pomnik:
ЩШШ nagrody zinwentaryzowane

�169

U K Ł A D PRZESTRZENNY I B U D O W N I C T Л'О W S I G R A M A D A

MTS i TPK lokowano na działkach upańs' .mówionych lub spółdzielczych.
Własnością p r y w a t n ą pozostawały jedynie kwartały z zabudową miesz­
kalną.
Obecnie wieś Gramada we wszystkich machałach posiada ponad 120
kwartałów z zabudową mieszkalną. W każdym kwartale znajduje się
od kilku do kilkunastu siedlisk, każde w granicach 1000-2500 m (10-25
arów). Według danych statystycznych aktualnych dla 1966 r. we wsi
było 1117 rodzin (4200 mieszkańców). Przyjmując, że każda rodzina po­
siada własną zagrodę, na jeden kwartał przypadałoby około 9 zagród.
Liczby te będą nieco inne przy obliczeniach ilości domów, których było
ogółem ponad 1600, czyli na 1 kwartał przeciętnie przypadałoby około 13.
Różnica między ilością domów i rodzin wynika stąd, że w wielu siedli­
skach należących do jednej rodziny stoją dwa domy: jeden nowy, mu­
rowany, drugi pajantowy. Oczywiście, stopień zagęszczenia budynkami
w poszczególnych kwartałach był znacznie większy, ponieważ każda
zagroda oprócz budynku mieszkalnego posiadała jeden lub dwa inne
2

R y c . 5. Kaszta w z a g r o d z i e A n t o C z a n k o w a K a r a d ż o w a w M a r e ń s k i e j
m á c h a l e ( K w . 64). Kaszta
b u d o w a n a w 1910 r . i z a m i e s z k a n a do
1960 r. z ł o ż o n a z odżaku,
kreive, d u ż e j soby p o p r a w e j s t r o m e o d ż a k u
i d w ó c h m a ł y c h izb po strome l e w e j
Fot. M . Pokropel?

�170

M A R I A N POKROPEK

R y e . 6. Kaszta w zagrodzie T o d o r k i L i t o w e j C h a d ż i j s k i e j w T a b a s z k i e j m á c h a l e ( K w . 91). Kaszta w k s z t a ł c i e l i t e r y L z ł o ż o n a z
odżaka,
krewe, d w ó c h staij i kilera
Fot. M . Pokropek

budynki: jachyr, chambar, a niekiedy także kurnik, szopy itp. W od­
różnieniu od centrum i dzielnic gospodarczo-rzemieślniczych, powsta­
łych w wyniku zaplanowanych akcji władz państwowych i spółdzielczych,
rozwój kwartałów siedliskowych następował bardziej żywiołowo. Wpraw­
dzie w czasie pierwszego pomiaru wsi w latach 1925-1928 wyodrębnione
zostały działki należące do zarządu wsi, tzw. działki z obsztińskiej
mery,
to jednak dzięki nadaniom i sprzedaży ich właścicielom prywatnym tra­
ciły wkrótce swą odrębność w stosunku do dawniej istniejących siedlisk.
Działki z obsztińskiej
mery charakteryzowały się regularnymi kształta­
mi w formie kwadratów lub prostokątów o ujednoliconych rozmiarach
sięgających około 1000-1500 m . Regularność ta była bezpośrednio uwa­
runkowana regularnością nowych kwartałów wydzielanych na krańcach
starej zabudowy, na nieużytkach okalających wieś i oddzielających ją
od pól uprawnych. Pas nieużytków okalających wieś jest jeszcze na tyle
szeroki, że na wiele lat zabezpiecza rozbudowę wsi. O ciągłej rozbu­
dowie wsi niech świadczy fakt, że nowe zagrody w Nowej máchale
zaczęto lokować blisko cmentarza z końca X I X w., który kiedyś był
oddalony o kilkaset metrów od zwartej zabudowy. Na miejsce starego
cmentarza powstał nowy, obecnie używany, znów oddalony od granic
współczesnej zabudowy o dalsze kilkaset metrów.
2

�U K Ł A D PRZESTRZENNY I B U D O W N I C T W O W S I G R A M A D A

171

Największe nasilenie rozbudowy wsi przypada na okres międzywo­
jenny i po 1948 r. O ile w pierwszym okresie rozbudowa wsi związana
byla z rozpadem wielkich rodzin, to po 1948 r. proces ten spowodowany
był głównie czynnikami ekonomiczno-społecznymi, przede wszystkim
wprowadzeniem na wieś kolektywizacji. Procesy zmian i skutki tych
zmian w obu przypadkach były różne.
Początki rozpadu wielkich wspólnot rodzinnych przypadają na ko­
niec X I X stulecia, jednakże największe zmiany w tym zakresie nastą­
piły dopiero po I wojnie światowej. Rozpad gospodarstw wielkorodzinnych spowodował daleko idące zmiany w kilku dziedzinach, w tym także
w osadnictwie i budownictwie wsi. Zmiany te polegały na dzieleniu
siedlisk należących do jednej dużej rodziny na kilka mniejszych części
i na usamodzielnianiu się gospodarczym nowych właścicieli. Wraz z po-

R y c . 7. Kaszta w zagrodzie M i k o M i k o w a Spaskiego. P r z y k ł a d kaszty
budowanej przez S e r b ó w
Fot. M . Pokropek

działem siedlisk następował podział istniejących budynków i jednocześ­
nie budowa k i l k u nowych obiektów celem zabezpieczenia osobnego
mieszkania każdej usamodzielniającej się rodzinie. Podziału siedlisk do­
konywano w rozmaity sposób. W początkowym okresie przy podziale
siedlisk nie przeprowadzano dokładnych pomiarów określających wiel­
kości nadziału. Dane siedlisko pozostawało do celów podatkowych ca­
łością niepodzielną, chociaż w obrębie siedliska powstawało kilka no-

�172

M A R I A N POKROPEK

Rye.

8.

Budowa

domu

parterowego

przyziemiem. M a r e ń s k a m a c h a ł a

z

mieszkalno-gospodarczym

( K w . 50) S ł a w c z o P e t r o w W o ł c z e w
Fot. M . Pokropek

wych zabudowań stanowiących zaczątek samodzielnych
gospodarstw.
Wkrótce jednak względy praktyczne, a także rozporządzenia odgórne
ujednoliciły zasady podziału polegające przede wszystkim na wyzna­
czaniu granic nowo utworzonych siedlisk. Rozpad wielkiej rodziny nie
tylko powodował podział starych siedlisk, ale także przyczynił się do
powstawania zupełnie nowych zagród sytuowanych w innych kwarta­
łach. Dokonywało się to wówczas, kiedy na starym siedlisku pozosta­
wały jedna lub dwie rodziny, reszta natomiast wyprowadzała się za­
gospodarowując nowe kwartały. Uzależnione to było bądź od wielkości
siedlisk, bądź też od liczebności wielkiej rodziny, jej zamożności i możli­
wości kupna nowych działek siedliskowych.
W poszczególnych dzielnicach Gramady zamieszkuje dotychczas od
k i l k u do kilkunastu rodzin pochodzących ze wspólnot rodzinnych. Mimo
że rodziny te w chwili obecnej prowadzą samodzielne gospodarstwa do­
mowe, to jednak tradycja wspólnoty jest jeszcze bardzo świeża i łatwa
do uchwycenia. Przykładu dostarczyć może kilka rodzin np. Chadżij­
skich, Pałujków i in. W Mareńskiej máchale w kwartale' 59 pod koniec
X I X w. zamieszkiwały trzy rodziny: Kurdaskich, Mitowa i Chadżijskich,
zwana wówczas Chadżijata. Rodzina Chadżijskich posiadała największe
siedlisko liczące ponad 4 dekary (4000 m ). Po środku siedliska stała
2

�U K Ł A D PRZESTRZENNY

I B U D O W N I C T W O WSI G R A M A D A

T a b l . I I . P l a n siedlisk r o d z i n y C h a d ż i j s k i c h

(rekonstrukcja)
Rys. M . Pokropek

173

��U K Ł A D PRZESTRZENNY I BUDOWNICTWO W S I G R A M A D A

175

kaszta (stary dom) budowany jeszcze za czasów tureckich (przed 1876)
złożony z dwóch pomieszczeń: odżaka i soby. Obok kaszty stał jachyr.
W latach 1909-1911 przed starą kasztą dziad Jonczo Czołow Chadżijata
wybudował w rzędzie trzy nowe kaszty dla trzech synów: Tosza, Atanasa i Mika. Nowe kyszty były większe od starej i posiadały inny układ
oraz większą liczbę pomieszczeń. W 1912-1913, a więc po wybudowaniu
nowych domów nastąpił formalny podział siedliska między synów.
W wyniku tego podziału siedlisko podzielono na trzy części. Każdy z sy­
nów otrzymał V3 siedliska i nowy dom. Ponadto każdy z synów otrzymał
drugi budynek: Toszo — kolibę, Atañas — stary dom, k t ó r y od 1911
do 1934 r. (do chwili rozebrania) zamieniony był na jachyr, natomiast
Miko — stary jachyr. Dalszy podział siedliska nastąpił przed I I wojną
światową i tylko w części środkowej należącej do Atanasa. Wydzielono
tu bowiem dwie nowe części, które otrzymali synowie Atanasa: Toszo
Atanasow i Baj K r u m Chadżijski. Siedliska Toszo Jonczewa i Miko
Jonczewa nie były dzielone i w całości przeszły na synów: Miko Toszowa i Kruma Mikowa. W 1963 r. siedlisko Tosza Atanasowa Chadżijskiego zostało sprzedane innej rodzinie Naczowych. Tak więc na prze­
strzeni niespełna 50 lat na siedlisku rodziny Chadżijskich powstały cztery
nowe zagrody z trzema nowymi domami i ośmioma budynkami gospo­
darczymi. Ponadto, co należy szczególnie podkreślić, siedlisko nie zo­
stało utrzymane w rękach jednej rodziny.
Podobnie, choć może mniej skomplikowanie, dokonał się podział
siedliska rodziny Pałujkowych w kwartale nr 60. Tu rozpad wielkiej ro­
dziny nastąpił w 1925 r. Wówczas podzielono siedlisko na dwie części
i wybudowano kosztem całej rodziny drugi dom dla jednego z braci.
Dalsza rodzina wyprowadziła się do innych kwartałów.
Ostateczny rozpad wspólnot rodzinnych i uformowanie się siedlisk
jednorodzinnych dokonało się w latach 1948-1956, w okresie kolektywi­
zacji wsi. Procesowi temu sprzyjały czynniki państwowo-administracyjne,
które zabezpieczały wstępującym do Spółdzielni Produkcyjnej rodzinom
działkę siedliskową i ułatwiały zagospodarowanie jej w wypadku, gdy
rodzina ta nie miała odpowiednich warunków na starym siedlisku.
W okresie kolektywizacji obserwuje się tendencję do pozostawiania jednej
rodzinie całego siedliska i do tworzenia nowych siedlisk w innych kwar­
tałach dla pozostałych członków rodziny. Jest to spowodowane chęcią
utrzymania większego placu, który oprócz funkcji placu budowlanego
staje się także rolniczo-warzywną i ogrodową działką przyzagrodową,
niejednokrotnie jedyną, jaka pozostawała przy rodzinie po przystąpieniu
do Spółdzielni Produkcyjnej.
Powstawanie nowych siedlisk związane było także z likwidacją kolib.
Przed kolektywizacją większość rodzin posiadała dwie zagrody. Jedną

�T a b l . I V . P l a n siedliska rodziny P a ł u j k ó w
Rys. M . Pokropek

�U K Ł A D PRZESTRZENNY I B U D O W N I C T W O W S I G R A M A D A

177

w obrębie wsi, drugą tzw. kolibę, w pobliżu pól uprawnych i terenów
wypasowych. Istnienie kolib zabezpieczało mieszkanie dla większej ilości
członków rodziny w obrębie jednego gospodarstwa. Po likwidacji kolib
następowała konieczność zabezpieczenia mieszkania dla tych członków
rodziny, którzy poprzednio pracowali i mieszkali na kolibach.

Tabl. V. Plany

kolib
¡Rys. M . Pokropek

Nie bez znaczenia jest fakt, że po 1948-1956 r. zmieniły się wymogi
ludności w zakresie mieszkaniowo-bytowym i że dzięki korzystnym wa­
runkom, jakie zostały stworzone na wsi bułgarskiej, mogły one być reali­
zowane.
Jeszcze pod koniec ub. stulecia najbardziej powszechną formą domu
w Gramadzie był dom pajantowy, dwuczęściowy złożony z tzw. odżaka
i soby. Odżak pełnił funkcje kuchni, tu bowiem przy ścianie dzielącej
odżak od soby stał komin z otwartym paleniskiem. Niektóre kaszty, bo
tak nazywano takie domy, posiadały ponadto przed odżakiem wnęki, ro12 — Etnografia Polska, t . X V , z. 1

�178

M A R I A N POKROPEK

.Tl

J—l_J
П

^

3

4

C

10

i

12

u

u.t
ч

U
'

L_:.tl_J
Tabl. V I . Plany d o m ó w pajantowych
Rys. M . Pokropek

�U K Ł A D PRZESTRZENNY I B U D O W N I C T W O W S I G R A M A D A

179

dzaj podcieni zwane krewe. Wymiary takich kaszt wahały się w grani­
cach 5-6 m szerokości i 8-9 m długości (40-54 m ). Były one zamieszkałe
przez wielką rodzinę liczącą do kilkunastu ludzi (12-15), a nawet więcej.
Byli to zazwyczaj dziadkowie, ich dzieci z rodzicami oraz wnuczki, często
także już z własnymi żonami i mężami. Niekiedy pod wspólnym da­
chem z dziadkami mieszkali także ich bracia i siostry. Wszyscy członko­
wie wielkiej rodziny zamieszkiwali w kaszcie jedynie w ciągu zimy.
2

0

T a b l . V I I . P l a n kaszty

3m

i koliby

Miko M i k o w a Spaskiego
Rys. M . Pokropek

�180

M A R I A N POKROPEK

Od wczesnej wiosny do późnej jesieni część domowników głównie mło­
dych mężczyzn przenosiła się do koliby. Kolibę stawiano na wzór kaszty,
tyle tylko, że była mniejsza i nie tak starannie wykonana. Składała się
również z odżaka z otwartym paleniskiem i jednej soby, a niekiedy
i z podcienia, czyli krewe. Wymiary kolib wahały się w granicach
5-8 m długości i 4-5 m szerokości (20-40 m ). W obrębie zagrody w y ­
korzystywano także na czasowe letnie mieszkanie budynki gospodarcze.
W jachyrze, w górnej części, gdzie przechowywano słomę, łęty kuku­
rydziane i siano, spała młodzież. Tam też lokowano zazwyczaj robotni­
ków sezonowych, głównie robotników budowlanych.
Na przełomie X I X i X X w. następują zmiany w układzie kaszt. Przy
zachowaniu dawnych wymiarów zwiększa się ilość pomieszczeń, po­
czątkowo o jedno, później o dwa, a nawet o trzy. Nowe pomieszczenia
uzyskiwano kosztem odżaka, które po prostu dzielono na połowę. Nowe
pomieszczenia nazywano drugą sobą, staiczką lub killerem. Było ono prze­
znaczone na mieszkanie dla dziadków lub dla młodych. Jednocześnie peł­
niło ono funkcję komory. Wydzieloną z odżaka drugą sobę wkrótce po­
nownie dzielono, tworząc dwie małe izby. W ostatniej kolejności podziało­
w i ulegała właściwa soba. Wówczas kaszta nie zyskując na powierzchni
użytkowej, a nawet nieco jej tracąc, wzbogacała się o 2-3 nowe pomiesz2

R y c . 9. D o m m u r o w a n y , j e d n o p i ę t r o w y w zagrodzie M i k o M i k o w a
Spaskiego
Fot. M . Pokropek

�U K Ł A D PRZESTRZENNY I B U D O W N I C T W O W S I G R A M A D A

181

czenia, które zajmowali żonaci synowie, zaczątek nowych rodzin. Zazwy­
czaj oni byli pierwszymi, którzy opuszczali stare siedlisko i budowali nowe
domy w innych kwartałach. Rozwój planu kaszt polegał nie tylko na
dzieleniu, ale także na dobudowywaniu nowych pomieszczeń. Efekt był
podobny — zwiększona ilość pomieszczeń, chociaż w tym drugim przy­
padku niejednokrotnie zmieniały się rozmiary i bryła samego budynku.
Nowe pomieszczenia dobudowywano do ściany szczytowej od strony
odżaka. Często zajmowały one większą powierzchnię niż szerokość pier­
wotnego budynku, dzięki czemu tworzył się z tyłu lub z przodu kyszty
występ. Dom przybierał wówczas kształt litery L . W taki sposób powstał
dom Iwana Gergowa Baiłkowa w Mareńskiej máchale. Początkowo dom
składał się z odżaka, soby i krewe. W latach 40-tych przybudowano do
starego domu dwie soby z cegły. Przed przebudową domu mieszkało
5 osób: gospodarz, jego żona i troje dzieci (dwóch synów i córka). W do­
budowanych dwóch sobach zamieszkali później żonaci synowie.
Na rozprzestrzenienie się nowych typów kaszt w Gramadzie duży
wpływ w y w a r l i również zamiejscowi rzemieślnicy budowlani, głównie
Serbowie. Do I wojny światowej granica między Bułgarią a Serbią była
otwarta i dzięki temu liczne grupy Serbów przychodziły do Bułgarii
w poszukiwaniu pracy, której nie mogły znaleźć u siebie. Otrzymywali
ją przede wszystkim przy budowie. Bułgarzy chętnie zlecali Serbom bu­
dowę nowych domów, dlatego że Serbowie robili to szybko, dobrze i sto­
sunkowo tanio, a Bułgarzy usamodzielniwszy się gospodarczo przestali
zajmować się dodatkowymi zajęciami, skierowywując całą uwagę na
podniesienie poziomu i wydajności gospodarki rolniczo-hodowlanej.
Grupy rzemieślników Serbskich liczyły od 8 do 20 ludzi. Gospodarz,
który zamawiał u nich dom, nie określał dokładnie jego planu, mówił
jedynie, jakie mają być wymiary i umawiał się co do ceny. Czas bu­
dowy trwał do k i l k u tygodni. Serbowie wykonywali całość robót, łącz­
nie z pokryciem dachu dachówką i stolarką budowlaną. Budowano prze­
ważnie kaszty pajantowe, chociaż już wówczas zaczęto stosować także
cegłę wypalaną w polowych cegielniach. Majster i jego pomocnicy byli
na całkowitym utrzymaniu gospodarza. Dostawali całodzienne wyży­
wienie i nocleg. Po zakończeniu budowy byli ponadto obdarowywani
różnymi przedmiotami, jak ręczniki, skarpety, koszule itp., i goszczeni
w czasie uroczystości kończącej budowę, zwanej fetem lub
zajetém.
Serbowie w zasadzie nie budowali kászt o dwu pomieszczeniach złożo­
nych z odżaka i soby. Stawiali oni od razu kaszty większe składające
się z 4 i więcej pomieszczeń. Najczęściej stawiano kaszty złożone z cen­
tralnie usytuowanego odżaka oraz jednej dużej soby z jednej strony,
i dwóch małych z drugiej strony odżaka. Odżak przed wejściem miał
podcień (krewe) z jednym lub kilkoma słupkami zakończonymi arka-

�M A R I A N POKROPEK

R y c . 10—11. P r z y k ł a d y d o m ó w m u r o w a n y c h o o d m i e n n y m w y s t r o j u
architektonicznym
Fot. M . Pokropek

�183

U K Ł A D PRZESTRZENNY I B U D O W N I C T W O WSI G R A M A D A
•

R y c . 12. Ś c i a n a
zamieszkanej)

s z c z y t o w a kaszty
z

widoczną

z o k r e s u t u r e c k i e g o (obecnie

pajantową

konstrukcją

ściany.

*

nie

Nowa

machała
Fot. M . Pokropek

darni. Ten typ o różnych drobnych odmianach jest dla domów pajantowych z lat 1900-1930 najbardziej powszechny. Pod koniec okresu mię­
dzywojennego zaprzestano budować domy pajantowe o tradycyjnym
układzie. Coraz częściej stosowana jest cegła, a rozplanowanie staje się
bardziej skomplikowane, często już oparte na projektach architekto­
nicznych. W zasadzie już od 1928 r. w Gramadzie należało przy wznosze­
niu nowych budynków uzyskiwać zezwolenia i plany w Wydziale Archi­
tektury w Widinie. Do końca I I wojny światowej nie przestrzegano jednak
tego zarządzenia. Dopiero po 1948 r. unormowano przepisy budowlane,
które wcielone w życie przyczyniły się do wyjątkowo szybkiej przebu­
dowy wsi i zmiany oblicza architektonicznego.
Przepisy te dotyczyły obowiązku uzyskiwania zezwolenia na budowę,
lokalizacji i zatwierdzenia planu przyszłego budynku. Okręgowy W y ­
dział Architektury w Widinie przygotował kilka planów domów parte­
rowych i jednopiętrowych o różnych rozwiązaniach funkcjonalnych.
Rodzina pragnąca budować nowy dom wybierała któryś z gotowych
planów lub zamawiała nowy, zazwyczaj różniący się od planów typowych
jedynie drugorzędnymi elementami. We wszystkich układach powtarza

�184

M A R I A N POKROPEK
4

Tabl.

VIII.

Plany

i

elewacje

domów

murowanych:

I —

projekty

architektoniczne; I I — plany d o m ó w pobudowanych we w s i
Rys. M . Pokropek

�U K Ł A D PRZESTRZENNY I B U D O W N I C T W O W S I G R A M A D A

185-

się podobne rozwiązanie. Dom jest sytuowany na planie kwadratu lub
prostokąta zbliżonego do kwadratu o bokach 8-10 m. Podzielony jest na
cztery części. Trzy części zajmują trzy izby, w części czwartej mieści
się przedpokój lub tzw. holi, spiżarnia bądź łazienka, a w domach jedno­
piętrowych także klatka schodowa.
Szczególnie w pierwszym okresie pomiędzy planami opracowanymi
przez architektów a gotowymi budynkami zachodziły dość istotne róż­
nice. Dotyczyły one głównie odżaków i magazynów-spiżarni, zw. maze.
Architekci w planach nowych domów nie uwzględniali odżaków, czyli
kuchni z otwartymi paleniskami przy odkrytym kominie. Natomiast
w pierwszych domach murowanych takie odżaki istnieją, z t y m że są
one sytuowane w przyziemiu razem z maze i jedną lub dwoma izbami.

R y c . 13. Koliba

o konstrukcji pajantowej
Fot. M . Pokropek

Tworzyło się wówczas gospodarczo-mieszkalne przyziemie, natomiast
nieco podwyższony parter stawał się reprezentacyjną częścią domu. Oczy­
wiście odżak w domach murowanych nie pełnił tej samej funkcji, co
w dawnych domach pajantowych. Miał on sporadyczne zastosowanie
przy wędzeniu mięs, wyrobie serów i wina, przetworów owocowych itp.
Tworzenie części gospodarczo-mieszkalnej w przyziemiach budynków
parterowych stało się dość powszechne we wsi i zostało zaakceptowane
przez władze architektoniczne, jakkolwiek w dalszym ciągu bez odżaka.
Zresztą odżak w latach późniejszych coraz częściej jest zupełnie pomi-

�186

M A R I A N POKROPEK

R y c . 14. K o n s t r u k c j a d a c h u z w i d o c z n y m odżakiem.
rozbiórki. Tabaszka m a c h a ł a

Dom w

czasie

Fot. M . Pokropek

jany. Funkcję jego przejmują z powodzeniem zamknięte kuchnie
kaflowe.
W nowych domach parterowych z mieszkalnym przyziemiem za­
mieszkanym przez rodziny trzypokoleniowe utrwala się nowy zwyczaj
polegający na tym, że starzy rodzice zamieszkują dół, a syn lub córka
z rodziną zajmuje górę, z t y m że na dole w dalszym ciągu przygotowywuje się dla wszystkich jedzenie i tu spędza się większość dnia ro­
boczego. W ostatnich latach dość często powstają domy jednopiętrowe,
ale już bez mieszkalnego przyziemia. Parter jest sytuowany równo z zie­
mią lub nawet jest nieco wgłębiony w ziemię i spełnia tę samą funkcję,
co mieszkalne przyziemie.
Z innych różnic pomiędzy planami a gotowymi budynkami wymie­
nić należy brak w istniejących domach ubikacji i bardzo często łazie­
nek, mimo że każdy plan przewidywał pomieszczenia na urządzenia sani­
tarne. Ubikacje są zawsze stawiane oddzielnie poza obrębem domu, na-

�U K Ł A D PRZESTRZENNY I BUDOWNICTWO W S I G R A M A D A

187

tomiast łazienki zamieniane są na jedno z pomieszczeń użytkowych:
mieszkanie, spiżarnia itp. W nielicznych tylko przypadkach łazienka speł­
nia swą właściwą funkcję.
Inne zmiany są już mniej istotne i dotyczą nieco innego ustawienia
okien lub drzwi w ścianach, innego wystroju zewnętrznego. Te drobne
zmiany w wystroju (schody, balkony, kolumny czy filary balkonowe"),
a także różnorodne w kolorze i fakturze tynki czynią, że domy, mimo
iż budowane według kilku ujednoliconych planów, są do siebie nie po­
dobne. Każdy obiekt nabiera cech indywidualnych, zatraca szablonowość i monotonię standardowych projektów.
W porównaniu z domami pajantowymi domy murowane z reguły
są większe i posiadają większą ilość pomieszczeń. Domy pajantowe
najczęściej miały 3-4 pomieszczenia, podczas gdy nowe domy parterowe
z mieszkalnym przyziemiem i domy jednopiętrowe mogą posiadać do
8 izb. Zwiększenie ilości izb i powierzchni użytkowej w nowych do­
mach było nieproporcjonalne do ilości mieszkańców. W nowych do­
mach przeciętnie mieszka 3-5 osób, a przecież kilkadziesiąt lat wcześ­
niej w domach, niekiedy tylko dwuczęściowych mieszkało do 20 osób.
Bardzo często współczesny program użytkowy w nowych domach mu-

R y c . 15. P o k r y c i e s ł o m i a n e

koliby
Fot. M . Pokropek

�188

M A R I A N POKROPEK

R y c . 16. B u d y n e k gospodarczy. N o w a m a c h a ł a
Fot. M . Pokropek

rowanych nie jest uzasadniony aktualnymi potrzebami rodziny. We wsi
zdarzają się dość często wypadki, że na jednego mieszkańca nowego
domu przypadają 2-3 mieszkania, z których tylko część jest zamie­
szkana na stałe. Mimo takiego stanu nie buduje się mniejszych domów,
a wprost przeciwnie, każda rodzina stara się pobudować dom jak naj­
bardziej okazały. Jest to więc sprawa mody i prestiżu, ale nie tylko.
Jest to także lokata kapitału. Po kolektywizacji dochód rodzin prze­
znaczany jest w większości na konsumpcję, do której zaliczyć należy
także budowę domu i jego wyposażenie. Po drugie powstaje znaczna
nadwyżka wolnego czasu, który w pierwszym rzędzie przeznaczany
jest na zajęcia przy budowie i przy utrzymaniu siedliska. Właśnie
obecnie rozpowszechnił się w budownictwie system gospodarczy po­
legający na tym, że większość robót przy budowie wykonuje sama
rodzina. Nie jest to oczywiście regułą, bo we wsi działają także spół­
dzielcze brygady rzemieślnicze wykonujące wszelkie prace przy budo­
wie. Należy również odnotować nową formę współpracy sąsiedzkiej
stosowaną przez członków jednej brygady.
Ruch budowlany w Gramadzie w ostatnich latach jest bardzo duży.

�U K Ł A D PRZESTRZENNY I BUDOWNICTWO W S I G R A M A D A

R y c . 18. Chambar-spichrz

na kukurydzę
Fot. M . Pokropek

�190

M A R I A N POKROPEK

Według danych statystycznych w 1963 г. zburzono 9 starych domów
pajantowych, na miejsce których postawiono tyle samo domów muro­
wanych. W 1964 r. zburzono 7, a w 1965 r. 11 domów pajantowych.
W t y m okresie postawiono około 20 nowych domów murowanych. Tak
duże postępy budowlane mogą być realizowane tylko dzięki stworze­
niu odpowiedniej bazy materiałowej. Na wieś dostarcza się każdej
potrzebnej ilości materiałów budowlanych jak również gotowe elementy
(znormalizowane drzwi, okna, balustrady, schody, a także części więźby dachowej, dachówkę itp.). Ponadto wykorzystuje się miejscowe re­
zerwy materiałowe, a przede wszystkim kamień, piasek i glinę, z której
każdy może wykonać, jeżeli tylko zechce i ma czas, potrzebną mu
ilość cegieł. Wyrobem cegieł i wypalaniem jej w polowych cegielniach
w Gramadzie zajmowali się przeważnie Cyganie.
We współczesnym budownictwie mieszkalnym przeważa jednak ma­
teriał zakupiony bezpośrednio w cegielniach lub w składach z materia­
łami budowlanymi. Zupełnie inaczej zdobywano materiał budowlany

Ryc.

19.

Budynek

gospodarczy

—

jachyr.

Czeków

Mareńska

machała

( K w . 45).

Gano

Łukanow
Fot. M . Pokropek

�U K Ł A D PRZESTRZENNY I B U D O W N I C T W O W S I G R A M A D A

191

kilkadziesiąt lat wcześniej. W przeważającym stopniu był to materiał
pochodzenia miejscowego zdobywany systemem gospodarczym. W bu­
downictwie z przełomu X I X i X X w. i w pierwszym ćwierćwieczu
X X w. cegła nie odgrywała zbyt dużej roli. Tzw. domy pajantowe
budowano z drewna, plecionki i gliny. Na podwalinach zwanych temel
leżących bezpośrednio na ziemi lub na kamiennym fundamencie usta­
wiano pionowe słupy, tzw. igli, które wzmacniano dodatkowo skośnie
biegnącymi pojancami. U góry i g l i wiązano dwoma parami belek, zw.
posłankami,
ułożonych wzdłuż i wszerz ścian. Na postrankach (rodzaj
opasi) układano gredy — belki, na których ustawiano konstrukcję dachową
i umocowywano pułap. Ramowatą konstrukcję ścian wypełniano czakma_, czyli plecionką, którą oblepiano z obu stron gliną. Zamiast plecionki
z chrustu stosowano także plecionkę słomianą. W późniejszych latach
zaczęto stosować pecki z gliny zmieszanej ze słomą, suszoną na słońcu
cegłę i wreszcie cegłę wypalaną. Z czakmy oblepianej gliną wykony­
wano pułapy, a także kominy. Konstrukcja dachu wymagała dużego

R y c . 20. B u d y n e k g o s p o d a r c z y —

jachyr
Fot. M . Pokropek

�192

M A R I A N POKROPEK

zużycia drewna, bo mimo że dachy nie były zbyt wysokie, szkielet ich
musiał być mocny ze względu na wyjątkowo duży ciężar ceramicznego
pokrycia. Na gredy, czyli belki pułapowe, nakładano tzw. poklopce,
w które wpasowywano pionowe słupki, zwane popami. Jeżeli były
tylko dwa słupki — popy, wówczas ustawiano je po środku budynku;
na wierzch nakładano poziomą belkę — bilo, na której dopiero opierano
krokwie. Bardzo często krokwie podpierano jeszcze w połowie długości
podobną konstrukcją do wyżej opisanej tyle tylko, że o połowę niższą.
Stosowano także tzw. stolicą — rodzaj konstrukcji stolcowej. Dachy
były czterospadowe; narożne krokwie zwano maijami, tak samo jak
dawniej nazywano narożne dachówki. Dachy domów kryto dachówkami,
chociaż wielu mieszkańców wsi pamięta, że dawniej kryto także słomą.
Pokrycie słomiane obecnie spotkać można jedynie na nielicznych bu­
dynkach gospodarczych oraz na niektórych zachowanych jeszcze, choć
już nie używanych kolibach. W budownictwie wiejskim w Gramadzie
występują trzy rodzaje dachówek. Pierwszy rodzaj to dachówki pół­
okrągłe nakładane na przemian, jedna na drugą. Zwą ją piturą lub
turską keremidą. Była ona najbardziej rozpowszechniona na przełomie
X I X i X X w. Do dziś zachowała się jedynie na najstarszych domach
pajantowych. W 1 ćwierćwieczu naszego stulecia na krótko pojawiła
się dachówka podobna kształtem do karpiówki, ale układana pojedyn­
czo. Zwano ją ploczkami. Około 1908 r. rozpowszechniła się, a obecnie
występuje wyłącznie dachówka felcówka, zwana w Gramadzie marsilską. O ile dachówkę półokrągłą wykonywali kiedyś sami mieszkańcy
wsi, to obecnie dachówkę zakupuje się wyłącznie w cegielniach lub
w składach budowlanych.
Drewno wykorzystywane do budowy domów pochodziło przeważnie
z prywatnych lasów. Przed kolektywizacją wielu gospodarzy posiadało
po kilka dekarów własnego lasu. Przeważnie były to drzewa liściaste:
dęby, buki, akacje, klony itp. Potrzebne drzewo iglaste na okna, drzwi,
podłogi sprowadzano z Bałkanu, dokąd jeżdżono w kilku gospodarzy
tworzących spółkę transportową, zwaną zaredą.
We współczesnym budownictwie mieszkalnym właściwie nie zacho­
wały się tradycyjne materiały i techniki b u d o w l a n e . Jak już wspo­
mniano, z chwilą wprowadzenia nowych przepisów budowlanych oraz
planów od razu zabezpieczono ich realizację, dzięki czemu uchroniono
się przed tymczasowymi i prymitywnymi sposobami budowy. Trady­
cyjne materiały i techniki budowlane zachowały się natomiast w bu­
downictwie gospodarczym, gdzie można prześledzić formy bardzo pry­
mitywne, chociaż i tutaj zauważyć można coraz więcej elementów
budownictwa nowoczesnego.

�193

U K Ł A D PRZESTRZENNY I B U D O W N I C T W O W S I G R A M A D A

MARIAN

POKROPEK

SPATIAL

PATTERN

AND ARCHITECTURE OF

GRAMADA

S u m m a r y

The
begun

contemporary
i n 1925—1928,

Measurements
of

were

administration

ihe

reshaped

ledged,

spatial

taken,

and

the

a

new

trade

settlement

called

pattern

of

Gramada

is

a

result

of

a

regulation

a n d of a r e b u i l d p r o g r a m d u r i n g c o l l e c t i v i z a t i o n
was

lots.

Makhals

and

Makhals, performing

and

i n d u s t r i a l installations),

of

roads

was

build, and property

The

old

division

named

Nova. After collectivization, new
four

network

were

functions

adjusted

to

relations
four

Tabashka,

sections

economic

into

traced,

a

new

were

sections

Marenska,

established

after

defined

was

needs

of

Brankovska,

on the fringes

the

in

acknow­

( a g r i c u l t u r a l , or h o u s i n g

the

1948.
centre

and

of

the

craftsmen

developing

socialist

economy.
At

p r e s e n t , the v i l l a g e is f a i r l y c l e a r l y d i v i d e d into t h r e e p a r t s w i t h

functions:
2)

1) the

districts

quarters.

of

c e n t r e of a d m i n i s t r a t i o n , t r a d e , s e r v i c e s , c u l t u r e a n d
agriculture,

There

is

about

husbandry,
120

the

quarters

crafts

with

and

dwelling

industry;
houses.

3)

In

different

education;
the

each

living
quarter

t h e r e is a v a r i o u s n u m b e r of i n d i v i d u a l lots c o v e r i n g f r o m 1000 to 2500

square

meters.

village.

The

In

1966

number
The

wars
social

1948. I n the

or

4200

inhabitants

in

been

going

the

joint-

families,

collectivization

different

in each

on

i n the

expansion
while
were

village
was

after

1948,

decisive.

between

the

erected

can

old b u i l d i n g s
each

have

been

case.

The

s e r v e as a n e x a m p l e
At

the

Gramada
At

in
end

was

of

a

the b r e a k of

interior

was

Immigrant
types

of

the

payant
the

of the
19th

and

changes

and

The

a d i v i s i o n of lots

into

kásta.

more

Before

often

tions h a v e b e e n
of t h e

a

most
of

common

two

accepted
of

buildings

family

them

smaller
the

form

parts, called
the

rooms,

or

plan.

of

house
and

was

changed.

rooms

were

The

build.

s p r e a d of

houses

in

soba.

new

S e r b s , c o n t r i b u t e d to t h e

have

new
been

become

b y a r c h i t e c t s . A f t e r 1948 u n i f o r m b u i l d i n g r e g u l a ­
of its

architectonic image.

District

Architect's

typical projects w h i c h have been

13 — Etnografia Polska, t . X V , z. 1

a

odjak

c o m m o n b y t h e n , a n d p l a n s of houses h a v e

a change

The

has

settlement

kdstas

W a r I I , t r a d i t i o n a l payant

a n o f f i c i a l p e r m i s s i o n to b u i l d on a definite

number

of n e w

Khadjiyski

i n t r o d u c e d , w h i c h h a v e c o n t r i b u t e d to v e r y r a p i d

v i l l a g e , a n d to

required
an

designed

the

a r r a n g e m e n t of
of

World

abandoned. B r i c k has become
more complex,

the

consisting

c e n t u r i e s the

divided

of

into

independence.

process.

century,

house

craftsmen, among

the

divided, and a number
division

the

economic

case.

d i s i n t e g r a t i o n of j o i n t - f a m i l y f a r m s b r o u g h t about

Also

the

related with

s m a l l e r p a r t s , as n u c l e a r f a m i l i e s h a v e b e e n g a i n i n g t h e i r e c o n o m i c
been

the

1600.
have

with

were

families,

f o r m e r p e r i o d , the

of

connected

their consequences
The

works

disintegration

factors

1117

exceeded

intensive

a n d after
of

were

of houses

most

process

there

Office

reconstruction

The new

regulations

place and according w i t h
at

generally

Vidina
used

by

has
the

prepared
villagers.

�M A R I A N POKROPEK

194
Since

the

enactment

of

the

new

building

regulations

by

supplying

n e c e s s a r y b u i l d i n g m a t e r i a l s to the v i l l a g e . T r a d i t i o n a l m a t e r i a l s a n d
are

still

even

employed

there

After
h a v e been

modern

in i n d i v i d u a l a u x i l i a r y buildings
elements

are becoming

(yakhyra,

ambara

all

the

techniques
etc.),

but

common.

1948 the k o l i b a s , i.e. s e a s o n a l s u m m e r p e n s n e a r the fields a n d p a s t u r e s
abandoned.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9936" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9914">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ce5b8197c21c5eedfe5fe9c385c6e20b.pdf</src>
        <authentication>da1bad2460252337aa268e5b71363a55</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118181">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:723</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118182">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118183">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:666</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118184">
                <text>Kronika / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118185">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1, s.303-314</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118186">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118187">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118188">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118189">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118190">
                <text>K

R

O

N

I

K

A

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X V z. 1

NORWESKIE

PARKI

ETNOGRAFICZNE

Zagadnienie m u z e ó w skansenowskich b y ł o wielokrotnie poruszane w powojen­
nej l i t e r a t u r z e etnograficznej
Przy projektowaniu nowych p a r k ó w
etnograficz­
n y c h w r ó ż n y c h r e g i o n a c h naszego k r a j u p o w o ł y w a n o s i ę n a s t u l e t n i e j u ż t r a ­
dycje k r a j ó w skandynawskich. Wydaje się, ż e pożyteczne będzie
przedstawienie
trzech n a j w a ż n i e j s z y c h m u z e ó w skansenowskich w Norwegii p o ł o ż o n y c h n a przed­
m i e ś c i a c h n a j w i ę k s z y c h m i a s t tego k r a j u : O s l o , T r o n d h e i m i B e r g e n . T a i n f o r ­
m a c j a m u z e a l n a u ł a t w i ć m o ż e o r g a n i z a c j ę tego t y p u m u z e ó w w P o l s c e .
Norsk F o l k e m u s e u m jest n a j s t a r s z y m m u z e u m
typu skansenowskiego
na
ś w i e c i e . Z e s k r o m n y c h z a c z ą t k ó w z 1867 r . o t w a r t o j e w 1894 r . d z i ę k i H a n s o w i
A a l l (1869-1946) w B y g d e y n a p r z e d m i e ś c i u Oslo. P o d o b n i e j a k i n n e tego t y p u
m u z e a s k a n d y n a w s k i e , z a w i e r a ono szereg d z i a ł ó w . C z ę ś ć z n i c h m i e ś c i s i ę w n o r ­
m a l n y c h budynkach muzealnych z t r a d y c y j n y m typem ekspozycji. W ogromnym
p a r k u pomieszczono
obecnie 105 b u d y n k ó w z a b y t k o w y c h , z k t ó r y c h n a j s t a r s z e
p o c h o d z ą z X I I I w . W s z y s t k i e domy m i e s z k a l n e p o s i a d a j ą w y p o s a ż e n i e w n ę t r z a
pochodzące
niekiedy
z nieco p ó ź n i e j s z e g o
okresu aniżeli
same
zabudowania.
W innych działach muzealnych znajdujemy wyposażenie mieszczańskich w n ę t r z
m i e s z k a l n y c h p o c z ą w s z y od X V I I w . i ubiory m i e s z c z a ń s k i e . W osobnym p o ­
mieszczeniu znajduje s i ę biblioteka i pracownia H e n r y k a
Ibsena. Analogicznie
do k u l t u r y m i e s z c z a ń s k i e j w p o d o b n y c h p o m i e s z c z e n i a c h u k a z a n o k u l t u r ę l u ­
d o w ą , a w i ę c w y p o s a ż e n i a w n ę t r z , n a r z ę d z i a p r a c y i u b i o r y . W o s o b n y m dziale
p o k a z a n o p r o t e s t a n c k ą s z t u k ę k o ś c i e l n ą w N o r w e g i i od 1536 r . W ś r ó d d a l s z y c h
d z i a ł ó w w y m i e n i ć n a l e ż y tkactwo wzorzyste w postaci tapiserii i k o b i e r c ó w t a k
c h a r a k t e r y s t y c z n y c h d l a n o r w e s k i e j s z t u k i l u d o w e j . W dziale r o l n i c t w a u k a z a n o
n a r z ę d z i a p r a c y ze s z c z e g ó l n y m u w z g l ę d n i e n i e m p r z e t w ó r s t w a m l e c z n e g o . W osob­
n y c h d z i a ł a c h e k s p o n u j e s i ę w r e s z c i e i n s t r u m e n t y m u z y c z n e , z a b a w k i oraz k u l t u r ę
materialną Laponii.
Bogaty zestaw e k s p o n a t ó w ukazuje h o d o w l ę r e n ó w , r z e ­
m i o s ł a , polowanie i wreszcie ubiory.
2

1

D a n e bibliograficzne podaje A . P y t l i ń s k a ,
Zagadnienie
muzeów
skan­
senowskich
w powojennej
literaturze
polskiej,
„ R o c z n i k Muzeum Etnograficznego
w K r j a k o w i e " , t. 1: 1966, s. 191-202. N a p o d s t a w i e u s t a l e ń z n a j n o w s z e j l i t e r a ­
t u r y p r z e d m i o t u podano o k r e ś l e n i e p a r k e t n o g r a f i c z n y u ż y w a j ą c go n a p r z e m i a n
ze s k a n s e n e m . J e d y n a o b s z e r n i e j s z a i n f o r m a c j a o p r a c y m u z e a l i s t ó w s k a n d y n a w ­
s k i c h to a r t y k u ł
A. Z a r ę b y ,
Zastosowanie
kwestionariusza
do badań
etno­
graficznych
w Szwecji,
„ L u d " , t. 41: 1954, cz. 1, s. 823-830.
P i e r w s z a data podana przez P y t l i ń s k a ,
op. cit., s. 192, n i e dotyczy
j e s z c z e r z e c z y w i s t e j d z i a ł a l n o ś c i m u z e u m i u d o s t ę p n i e n i a go p u b l i c z n o ś c i . P r a g n ę
t u p o d z i ę k o w a ć s e r d e c z n i e m u z e a l i s t o m n o r w e s k i m , w s z c z e g ó l n o ś c i z a ś dr M a r c i e
Hoffmann
z Norsk Folkemuseum, dzięki k t ó r y m m o g ł a m tak wiele
zobaczyć
w c i ą g u k r ó t k i e g o pobytu i o t r z y m a ł a m wszystkie w y d a w n i c t w a .
2

�KRONIKA

304

Krótkie
zestawienie
najważniejszych
działów
stałej
ekspozycji
muzealnej
b y ł o k o n i e c z n e j a k o w p r o w a d z e n i e do p r z e d s t a w i e n i a samego s k a n s e n u u d o s t ę p ­
nianego j e d y n i e w o k r e s i e l e t n i m . C z ę ś ć w y p o s a ż e n i a w n ę t r z p r z e j ę t a
zostaje
przez odpowiednie d z i a ł y s t a ł e j ekspozycji w b u d y n k a c h m u z e a l n y c h . U k ł a d ze­
s p o ł ó w b u d y n k ó w w skansenie w i ą ż e s i ę z p o d z i a ł e m Norwegii n a szereg geogra­
f i c z n y c h i e t n o g r a f i c z n y c h r e g i o n ó w . N a j s t a r s z y m b u d y n k i e m s k a n s e n u jest k o ś ­
ciół drewniany p o c h o d z ą c y z G o l z regionu Hallingdal w p o ł u d n i o w e j Norwegii
i n a l e ż ą c y do k o l e k c j i k r ó l a O s k a r a I I z e s t a w i o n e j o k o ł o 1885 r . K o ś c i ó ł n a l e ż y
do t y p u b u d o w n i c t w a s a k r a l n e g o z X I do X I I I w . i p o c h o d z i z o k o ł o 1200 r .
W N o r w e g i i z a c h o w a ł o s i ę o k o ł o 30 tego t y p u k o ś c i o ł ó w d r e w n i a n y c h i s ą one
niezmiernie c h a r a k t e r y s t y c z n e dla skandynawskiego t y p u b u d o w n i c t w a nie podle­
g a j ą c e g o w p ł y w o m zachodnioeuropejskim. D a c h i ściany tych b u d y n k ó w wspie­
r a j ą s i ę n a n i e z m i e r n i e l i c z n y c h f i l a r a c h , co p o w o d u j e o g r o m n e r o z c z ł o n k o w a n i e
c a ł o ś c i p r z y s p a d z i s t y c h f r a g m e n t a c h d a c h ó w . C z ę ś ć tego t y p u k o ś c i o ł ó w o t a c z a
z e w n ę t r z n a galeria. K o ś c i ó ł z G o l posiada część w y p o s a ż e n i a w n ę t r z a z ł a w k a m i
i r z e ź b a m i z d r z e w a z n a p i s a m i r u n i c z n y m i z o k o ł o 1250 г., podczas gdy m a l o ­
w i d ł a z d o b i ą c e a b s y d ę i c h ó r p o c h o d z ą dopiero z 1652 r. K i l k a p o d o b n y c h k o ś ­
c i o ł ó w z a c h o w a ł o s i ę w g ó r z y s t y m t e r e n i e N o r w e g i i , j a k np. s ł y n n y k o ś c i ó ł z B o r g u n d i ( o k o ł o 1150 r.) czy k o ś c i ó ł z H e d d a l z p o ł o w y X I I I w . P e w n e p o d s t a w o w e
e l e m e n t y tego b u d o w n i c t w a d r e w n i a n e g o z a c h o w a ł y s i ę w s ł y n n y m zespole c e r ­
k i e w n y m na w y s p i e K i ż i w republice K a r e l s k i e j na jeziorze Onega. J e d n a k ż e
drewniane filary w s p i e r a j ą tu kopulaste kształty d a c h ó w i p o s z c z e g ó l n y c h kaplic
W wielu norweskich kościołach drewnianych zachowało się w s p a n i a ł e malarstwo
średniowieczne, barwne poliptyki w o ł t a r z a c h .
Pomimo w p ł y w ó w malarstwa
zachodnioeuropejskiego, z w ł a s z c z a angielskiego, w i e l e z t y c h o b r a z ó w , p r z e c h o ­
w y w a n y c h p r z e w a ż n i e w muzeach historycznych Oslo i Bergen, z a c h o w a ł o cha­
r a k t e r m a l a r s t w a l u d o w e g o ze s c e n a m i u k a z u j ą c y m i k u l t u r ę m a t e r i a l n ą ś r e d n i o ­
wiecza.
4

N o r s k F o l k e m u s e u m posiada jedne z n a j s t a r s z y c h z a b y t k ó w
budownictwa
ś w i e c k i e g o l u d o w e g o n a terenie N o r w e g i i , a c h y b a i E u r o p y . D o m m i e s z k a l n y
z R a u l i a n d w r e j o n i e N u m e d a l d a t o w a n o n a k o n i e c X I I I w . , podczas gdy r z e ź b y
n a d r z w i a c h p o c h o d z ą r a c z e j z o k o ł o 1250 r . N a p i s r u n i c z n y p o d a j e : „ T o r g a u t
F i w i l ,[Ząb L w a J m n i e z r o b i ł " . "Wnętrze s k ł a d a s i ę z sieni, a l k o w y i w i ę k s z e j i z b y .
N i e p o s i a d a on k o m i n a , a t y l k o o t w ó r w d a c h u , k t ó r y m u l a t n i a ł s i ę d y m z p a l e ­
n i s k a . D o m ten p o s i a d a ł g a l e r i ę d r e w n i a n ą , p r z e z k t ó r ą w c h o d z ü o s i ę do m a ł e j
izby sypialnej p o ł o ż o n e j w części strychowej ponad sienią i a l k o w ą . T a k w niej,
j a k i w d u ż e j i z b i e pod ś c i a n a m i s t a ł y ł o ż a i ł a w y do s p a n i a . Z o k o ł o 1300 r . p o ­
c h o d z ą t a k ż e t r z y b u d y n k i gospodarcze. B u d o w l a n a f i l a r a c h z d o l i n y S e t e s d a l
pierwotnie s ł u ż y ł a za m ł y n , p ó ź n i e j za spichlerz. Podobnie j a k p o z o s t a ł e , dato­
w a n o j ą n a podstawie i n s k r y p c j i r u n i c z n y c h . D r u g i spichlerz pochodzi z T v e i t o
H o v i n w rejonie T e l e m a r k . Jego ś c i a n y otacza n a parterze otwarta, a n a p i ę t r z e
w e w n ę t r z n a galeria. D e k o r a c j a drzwi n a ś l a d u j e formy f i l a r ó w z kapitelami zdo­
bionymi stylizowanymi lwami. Nad drzwiami w k a b ł ą k u wyrzeźbionego koszyka
w i d a ć w y o b r a ż e n i e l u d z k i e j t w a r z y . T r z e c i spichlerz pochodzi z R o l s t a d w doli-

3

Kiżi.
Architiekturno-bytowoj
muziei-zapowiednik
pod
otkrytym
niebom,
F i l i a l Gosudarstwiennogo Krajewiedozeskogo M u z i e j a K a r i e l s k i j A S S R , Pietrozawadsik 1962.
M . В 1 i n h e i m , The
Stave
Church
Paintings.
Mediaeval
Art
from
Nor­
way,
Milano
1965;
S.
M a r s t r a n d e r , Forer
for
Kirkesamligen,
Videnskapsselskapets
Oldsaksamling,
T r o n d h e i m 1059.
4

�305

KRONIKA

nie

Gudbrandsdal, znanej

ransa
była

izba

otoczona

wewnętrzną

gdzie s y p i a l i g o ś c i e c z y
a

jako miejsca

siedziby

rodzinnej

Krystyny

córki

Law-

na

piętrze

S y g r y d y U n d s e t . P a r t e r b u d y n k u s ł u ż y z a m a g a z y n , podczas gdy

pewne

szczegóły

Poświęcono
przykład
wała

więcej

w

Należy

miejsca

są w

przypominają
czterem

podkreślić,

okresie

ścianach

Okna

budownictwa

jednak

późniejszym

Przy

z fermy.

architektoniczne

tu

średniowiecznego

charakter.

galerią.

kobiety

zamki

najstarszym

ludowego

że

widać

ludowe

znaczna stabilność

jeszcze

kształcie

ze

ślady

średniowieczne.
budynkom

względu

?tanowiącym

na

budownictwo

ich

według

ugrupowano

poszczególnych

zabudowań
czarnią

przykłady

czy

budynków

w

skansenie

regionów

w

form. K u r n e

kraju.

chaty

ze

dochodziły

oddzielnych

Starano

domu mieszkalnego,

chlewnią

formie

strychami przeznaczonymi

niejednokrotnie

dodatkowe

na

dać wśród

tych
z

ków
z

często

równocześnie

zachowały

się

pomieszczeniem

także

na

jako łaźnie
kuźnie,

piec,

poza

młyny,
tym

kształtach

s p i c h l e r z e i szopy, a t a k ż e

konieczne

w

surowym

w

tych

wypadkach

domach

łoża

na

W

z XVII

ścianach

staranniej

większych

pialne
ław,

z

w.

dochodzi

krzeseł

bocznych

domach

obok

Należy

i foteli,

naczyń.

Wiele

darzy

dla a n a l f a b e t ó w

w

wnętrzach

tyka

ludzkie i

s i ę stare

pochodzących
usuwanie

zwrócić

i

uwagę

i

Posiada

z ławami
a

znajdują

na

narzędzi

urozmaiconych

XVII

w.

cały

Jednakże

się

typu

przezna­
rzeźbione
oknami.

na

wąskie

odzież.

izby

s i ę zdobnictwo

drewnia­
kalen­
5

skandynawskich .

rzeźby

liczba wzorzystych

tkanin

a także

przedstawiających

niektórych

fermach

na

kuchnie.

się

otworów

W

zmiany

gospodarczego

typu

spo­

domach

okiennych,

na pierwszym

i znaczne urozmaicenia w w y p o s a ż e n i u w
to

Obok

drogą

budynek mieszkalny także

są

ilościowego,

nie

na

wielkie
wzór

piece

fińskich

i

całe

pieców

wyposażenie
łaziebnych.

5

Do

pię­

meble

zmienia

si^

rodzinnego.
należy

wyróżnić

łaźnie

zamieniane

w X V I I lub X V I I I w. na r ó ż n e g o typu suszarnie zbiorów; wykorzystywano w
celu

sy­

oparcia

wyobrażenia

uzyskanego

Na

powiększenie

okre-

niektó­

pod

skrzynie

się m a ł e

z mieszkalnych

u k ł a d w n ę t r z a b u d y n k u i styl życia
l udynków

duża
6

obserwuje

salą,

zwykle

i krzesłami

rzeźbione

ornamentu

ornamentu .

zamienione

z różnych

ogromnego b o g a c t w a

posiada

uderza

ona

także

rozwijające

o geometrycznych,

formach

galerii o t a c z a j ą c y c h

Spośród

garncarza wraz
o

izba, z w a n a n o w ą

kredensy,

mieszkalnych

zwierzęce

naczynia kuchenne.

natomiast

i

izby z paleniskiem. W

dziecinnych, a także

trze, b u d o w ę p i e c ó w i k o m i n k ó w
i

stół
i

różnorodności

k u r n e chaty
z

druga

mieszkalnej

dekoracyjnych, tapiserii i k o b i e r c ó w
postacie

i dużej

tak charakterystyczne dla k r a j ó w

bogactwa

we

szafki

izby

sprzętów

wyjątkowanego
drzewie

dom

liczne

użyt­

budyn­

s u s z a r n i e do s u s z e n i a z b o ż a i s i a n a

sprzętów.

i ogromny

kołysek

nych

także

cenniejszych

przyozdabiano

łóżkami.

otwarte

z sieni, a l k o w y

przechowywanie

przy

Coraz

tartaki,

zaś niezmiernie

zespołach

budynkach mieszkalnych pochodzących

isów s k ł a d a s i ę n a j c z ę ś c i e j
czona

folusze,

niektórych

klimacie.

Urządzenie wnętrza w
rych

parowe. W

ow­

siana. D o

mieszkalne

w.

chłopskich

w i ę k s z y c h rodzin, kuchnie p o ł ą c z o n e zwykle z pralnią, suszarnie ziarna i l n u
kowane

po­

i XVIII

s t a j n i , obory

suszenie

domy

cecho­

i dachy

ferm

się przy tym

spichlerza, stodoły,

unikalny

norweskie

kryte darnią m o ż n a odnaleźć w budynkach datowanych także na X V I I
Zabudowania

łóż,

łuków rzymskich,

wnętrza.

Niektóre

piece

rzadko w y s t ę p u j ą c y c h

były

tym

zbudowane

budynków

należy

H. S t i g u m ,
V á r l?árearv.
Bilder
ira
Norsk
Folkemuseum
Samlinger,
O s l o 1957, s. 50-53; W .
E n d r e i , Kalendarze
dla
analfabetów,
„Kwartalnik
H K M " , R 15: 1967, n r 3.
Musée
Populaire
et Folkloriąue
de Norvege,
O s l o 1961; S t i g u m . op.
cit.
8

20 — Etnografia Polska, t. X V , z. 1

�306

KRONIKA

mleczarnia z Ustrammen z rejonu • Glámdal.
N a parterze przerabiano
mleko
n a m a s ł o i s e r y , podczas gdy i z b a n a p i ę t r z e s ł u ż y ł a z a s u s z a r n i ę b i e l i z n y i s y ­
p i a l n i ę s ł u ż b y f o l w a r c z n e j . P o s z c z e g ó l n e typy m a g a z y n ó w nie r ó ż n i ą s i ę m i ę d z y
sobą układem wnętrz. Z budynków przemysłowych w y m i e n i ć należy kuźnię wiej­
ską z Nordmore z p e ł n y m w y p o s a ż e n i e m w narzędzia kowalskie, tartak z H a r dangieru p o c h o d z ą c y z X V I I I w . p o r u s z a n y w o d ą z a p o m o c ą t r z e c h k ó ł r ó ż n e j
w i e l k o ś c i . W ś r ó d l i c z n y c h m ł y n ó w n a j s t a r s z y pochodzi z X V I w . z H a r s t a d w r e ­
j o n i e S a t e s d a l . U ż y t k o w a n o go z w y k l e t y l k o n a j e s i e n i i n a w i o s n ę , gdy p o r u ­
s z a j ą c y go potok m i a ł o d p o w i e d n i ą i l o ś ć w o d y . P o d o b n e w y p o s a ż e n i e i k o ł a n a s i ę b i e r n e p o s i a d a folusz z J a s v o l l W r e j o n i e S u n n m 0 r e , s ł u ż y ł on t a k ż e do m y c i a
t k a n i n p ó ł w e ł n i a n y c h . I n t e r e s u j ą c e w y p o s a ż e n i e p o s i a d a dom g a r n c a r z a z N e s
p o c h o d z ą c y z X I X w . Poza p o d w ó j n y m piecem ceglanym n a l e ż y z w r ó c i ć u w a g ę
na k a m i e ń m ł y ń s k i r o z g n i a t a j ą c y g l i n ę poruszany kieratem k o ń s k i m .
W s k a n s e n i e N o r s k F o l k e m u s e u m nie k o l e k c j o n u j e s i ę j e d y n i e b u d o w n i c t w a
wiejskiego. R o z p o c z ę t o t a k ż e u r z ą d z a n i e d o m ó w i w n ę t r z mieszkalnych r z e m i e ś l n i ­
k ó w i r o b o t n i k ó w m i e s z k a j ą c y c h w miastach. W tym celu uzyskano szereg d o m ó w
w O s l o p o c h o d z ą c y c h n a o g ó ł z X V I I do X I X w . N a p r z y k ł a d Dom
rzemieślni­
ków
z l a t 1661-1741 stoi p r z y z r e k o n s t r u o w a n e j u l i c z c e h a n d l o w e j starego. O s l o .
M u z e u m u z y s k u j e coraz to w i ę k s z ą i l o ś ć t y c h d o m k ó w , n i s z c z e j ą c y c h n i e r a z n a
p r z e d m i e ś c i a c h m i a s t a . W ten s p o s ó b m u z e u m o d t w o r z y ł o w n ę t r z a
mieszkalne
r z e m i e ś l n i k ó w p o c z ą w s z y od X V I I w . i r o b o t n i k ó w n o r w e s k i c h z u b i e g ł e g o s t u ­
l e c i a . Z a c h o w a ł y s i ę t a k ż e domy b o g a t y c h k u p c ó w . P r z e c h o w y w a n o t a k ż e 9 s ł u ­
p ó w granicznych z X V I - X I X w. I n t e r e s u j ą c y wreszcie p r z y k ł a d
niezmienności
n o r w e s k i e g o b u d o w n i c t w a l u d o w e g o s t a n o w i dom e m i g r a n t ó w z b u d o w a n y w K i n d ­
red, w stanie P ó ł n o c n a D a k o t a w U S A . S k a n s e n w Oslo u k a z u j e p r a c ę i ż y c i e
c o d z i e n n e s z e r o k i c h rzesz l u d n o ś c i N o r w e g i i od ś r e d n i o w i e c z a do p o c z ą t k ó w n a ­
szego s t u l e c i a . C e n n y m u z u p e ł n i e n i e m t y c h i n f o r m a c j i j e s t m i e s z c z ą c y s i ę obok
opisywanego muzeum oddział Muzeum Uniwersyteckiego. W specjalnym b u d y n k u
pomieszczono trzy zachowane ł o d z i e w i k i n g ó w w r a z z c a ł y m ich w y p o s a ż e n i e m
w n ę t r z mieszkalnych i narzędziami pracy przekazanymi pochowanym
członkom
r o d z i n y k r ó l e w s k i e j z I X w . Ł o d z i e te znaleziono u w y l o t u O s l o f i o r d u w O s e b e r g ,
Tune i Gokstad .
7

F o l k e m u s e e t for T r o n d h e i m og T r o n d e l a g z a ł o ż o n e w 1909 r. j e s t d r u g i m pod
w z g l ę d e m w i e l k o ś c i parkiem etnograficznym w Norwegii. N a j w i ę k s z a kolekcja
z a b y t k ó w budownictwa drewnianego z n a l a z ł a się w o m a w i a n y m muzeum w l a ­
t a c h 1914-1916, stopniowo u z y s k u j e s i ę d a l s z e z e s p o ł y b u d o w n i c t w a
świeckiego
z r ó ż n y c h r e g i o n ó w k r a j u . K o m p l e t u j e siię p r z y t y m p r z e d e w s z y s t k i m z b i o r y
z r e g i o n u T r o n d h e i m i s z e r z e j ze ś r o d k o w e j i p ó ł n o c n e j N o r w e g i i , p o d c z a s gdy
w s k a n s e n i e w O s l o p r z e w a ż a ł y z a b y t k i z p o ł u d n i o w e j c z ę ś c i tego k r a j u . P o d o b ­
n i e j a k w i n n y c h m u z e a c h , w 13 s a l a c h u r z ą d z o n o e k s p o z y c j ę r ó ż n e g o r o d z a j u
z a b y t k ó w z zakresu r z e m i o s ł a i sztuki zdobniczej z a r ó w n o ludowej, j a k i m i e s z ­
c z a ń s k i e j . Z a b y t k i te p o c h o d z ą n a j d a l e j z X V I I w . Z n a j d u j e m y t a m i n t e r e s u j ą c e
w y p o s a ż e n i e w n ę t r z , u b i o r y w r a z z d o d a t k a m i do n i c h , t k a n i n y w z o r z y s t e , h a f t y
i koronki, a t a k ż e n a r z ę d z i a w ł ó k i e n n i c z e i rolnicze oraz m a t e r i a ł y ikonogra­
ficzne p o c h o d z ą c e z d r z e w o r y t ó w .
W p a r k u etnograficznym w Trondheim znajduje się k i l k a d z i e s i ą t b u d y n k ó w ,
a przy realizacji dalszych p l a n ó w zagospodarowania terenu ilość ich przekroczy
setkę. D o najstarszych z a b y t k ó w należą dwa kościoły drewniane. Przebudowany

A.

H a g e n.

Les

bateaux

Vikings,

Oslo

1966.

�307

KRONIKA

k o ś c i ó ł z H a l t d a l e n pochodzi z lat 1050-1100, a l e d e k o r a c j a w n ę t r z a z o s t a ł a w y ­
konania o k o ł o 1604 r . B a r d z i e j o k a z a ł y jest k o ś c i ó ł z b o w A s e n
zbudowany
w 1434 г., l e c z p r z e b u d o w y w a n y i p r z e r o b i o n y n a p r o t e s t a n c k i w X V I w . O b a
te k o ś c i o ł y r ó ż n i ą s i ę z n a c z n i e f o r m ą a r c h i t e k t o n i c z n ą od o p i s y w a n y c h u p r z e d ­
nio k o ś c i o ł ó w z p o ł u d n i o w e j N o r w e g i i i p o s i a d a j ą w n ę t r z a p o z b a w i o n e d e k o r a c j i
malarskiej. Zespoły budownictwa
świeckiego uporządkowano
podług
regionów,
s t w a r z a j ą c tradycyjne u k ł a d y ferm z zabudowaniami gospodarczymi. J a k k o l w i e k
n a j s t a r s z e domy p o c h o d z ą dopiero z X V I I w., u k a z u j ą one p r z y k ł a d y c h a t k u r ­
nych, budownictwa na palach i d a c h ó w k r y t y c h darnią. Obok k o ś c i o ł a z H a l t d a ­
l e n stoi z e s p ó ł d o m k ó w r y b a c k i c h n a d m a ł ą p r z y s t a n i ą d l a ł o d z i , n a d b r z e g a m i
f i o r d u z o k o l i c T r o n d e n l a g s . " W y j ą t k o w o b o g a t ą d e k o r a c j ą w y r ó ż n i a s i ę dom
m i e s z k a l n y z a m o ż n e g o c h ł o p a z O p p d a l z p o c z ą t k u X I X w . Zdobiono z a r ó w n o
o t w o r y d r z w i o w e i o k i e n n e , j a k sufit. O s n a w i a n j ' s k a n s e n p o s i a d a
wyjątkowo
liczne i znakomicie w y p o s a ż o n e w n ę t r z a r ó ż n y c h w i e j s k i c h i m i e j s k i c h w a r s z t a ­
t ó w rzemieślniczych. W y m i e n i ć należy rzeźnię, warsztat rymarski
i garbarski,
szewski, złotniczy, zegarmistrzowski, p a r ę p o m i e s z c z e ń k a n t o r ó w kupieckich, p i ­
w i a r n i i t r a k t i e r n i oraz w i ę k s z y c h k u c h n i z u b i e g ł e g o s t u l e c i a . W w i ę k s z y c h po­
m i e s z c z e n i a c h , np. w d a w n e j a p t e c e z 1687 г., obok z a m o ż n i e j s z y c h m i e s z c z a ń ­
skich w n ę t r z m i e s z k a l n y c h umieszczono zbiory z zakresu historii transportu, j a k
s a n i , n a r t i ł o d z i . W o s o b n y m dziale m o ż n a z n a l e ź ć z a b y t k i u k a z u j ą c e ż y c i e p a ­
sterzy k o c z o w n i k ó w .
8

Z u p e ł n i e inny charakter m a muzeum w Garnie Bergen. I n t e n s y w n a rozbudowa
i p r z e b u d o w a tego bogatego m i a s t a p o r t o w e g o s p r a w i ł a , ż e z a m o ż n i e j s i k u p c y
p r z e n o s i l i s i ę j u ż w p o c z ą t k a c h u b i e g ł e g o s t u l e c i a do s w y c h l e t n i c h r e z y d e n c j i n a
p r z e d m i e ś c i a c h miasta. K i l k a z tych b u d y n k ó w w e s z ł o n a s t ę p n i e w skład m u ­
z e u m w r a z ze s t a r y m i d o m a m i p r z e n o s z o n y m i z B e r g e n czy o k o l i c z n y c h m i a s t .
W rezultacie p o w s t a ł o kilka uliczek z domami p o c h o d z ą c y m i z k o ń c a X V I I I w.
i z u b i e g ł e g o s t u l e c i a . U k a z u j ą one codzienne ż y c i e k u p c ó w i r z e m i e ś l n i k ó w
tego portowego m i a s t a . W tej c h w i l i s k a n s e n l i c z y t y l k o 17 d o m ó w , j e d n a k ż e p l a ­
nuje s i ę uzyskanie dwukrotnie w i ę k s z e j ich liczby. O p r ó c z paru d o m ó w z a m o ż ­
nych k u p c ó w z w y p o s a ż e n i e m p o c h o d z ą c y m z p r z e ł o m u X V I I I i X I X w. zacho­
w a ł y s i ę domy: m a r y n a r z a , piekarza, z o s o b n ą p i e k a r n i ą , szwaczki, p o w r o ź n i k a ,
s z e w c a i a p t e k a r z a . N a s z c z e g ó l n ą u w a g ę z a s ł u g u j e m a l e ń k i domek
szwaczki
p o c h o d z ą c y z 1766 г., s k ł a d a j ą c y s i ę z p o k o j u i k u c h e n k i . Z a w i e r a on n a r z ę d z i a
pracy z I p o ł o w y X I X w .
W ś r ó d starannie u r z ą d z a n y c h w n ę t r z mieszkalnych
z r ó ż n y c h o k r e s ó w u b i e g ł e g o stulecia na u w a g ę z a s ł u g u j ą pomieszczenia czelad­
n i k ó w , służby, kantory handlowe i starannie skompletowane urządzenia k u c h e n ­
ne. C z ę ś ć z a c h o w a n y c h u b i o r ó w z k o ń c a X V I I I i z X I X w . j e s t u k a z a n a w e w n ę ­
t r z a c h m i e s z k a l n y c h w p o s t a c i z a w a r t o ś c i o t w a r t y c h szaf i p o r z u c o n y c h r o b ó t e k
r ę c z n y c h . D u ż e z b i o r y m a l a r s t w a i p o r c e l a n y s ł u ż ą do u z u p e ł n i a n i a s z c z e g ó ł ó w
ekspozycji poszczególnych w n ę t r z .
9

1 0

Informacje o norweskich zbiorach muzealnych p o s i a d a j ą s z c z e g ó l n e znacze­
nie ze w z g l ę d u n a k o n i e c z n o ś ć szybszego p r z e s t a w i a n i a n a s z y c h z b i o r ó w z a ­
b y t k ó w b u d o w n i c t w a w i e j s k i e g o i m i e j s k i e g o n a ten t a k n o w o c z e s n y i p o s i a d a ­
j ą c y o l b r z y m i e w a l o r y d y d a k t y c z n e rodzaj e k s p o z y c j i .
Irena
8

nem
9
1 0

S.

O.

Tiller,

Folkemuseet

for

Trondheim

museets
samlinger,
T r o n d h e i m 1961.
Gamie Bergen. Fremden
Führer,
B e r g e n br.
„ G a m i e B e r g e n " , A r b o k 1966, B e r g e n 1966.

og

Trondelag.

Ęeileder

Turnau
gjen-

�308

KRONIKA

MUZEUM
W

maju

publiki

1971 г.,

POD OTWARTYM

w

50

rocznicę

R a d z i e c k i e j , zostanie

zeum

gruzińskiej

nego

muzeum

bytków

Kultury

naukowym
zespół

przed

przy

budowy

etnografów

powstania

otwarta
kilku

wydatnej

i

jest

czł. koresp.

gruzińskich.

Generalny

AN

Gruzińskiej

GSRR

Giorgi

mu­

omawia­

Ochrony

Za­

SRR. Kierownikiem

Czitaja,

muzeum

Re­

wielkiego

Towarzystwo

władz

projekt

Socjalistycznej
część

materialnej. B u d o w ę

Gruzińskie

pomocy

TBILISI

pierwsza

kultury

laty

W

Gruzińskiej

uroczyście

architektury ludowej

podjęło

NIEBEM

zasłużony

opracowany

senior

został

przez

pod k i e r u n k i e m a r c h i t e k t a , doc. Ł . S u m b a d z e . U z y s k a n o pod m u z e u m

skonale położony, rozległy
lisi, l e ż ą c y m i ę d z y
szosy

Poniżej

wykorzystany

(47 h a ) n a z a c h o d n i m

skraju

stolicy

parkiem W a k e a jeziorkiem Ż ó ł w i m , ł a t w o

przebiegającej

linowej.

teren

na

szczyt

muzeum

dla

góry,

znajduje

występów

doskonale

się

duży

zespołów

widoczny

stadion

ludowych

i

dostępny

z

od

sportowy,

który

Tbi­
strony

wagoników

urządzania

do­

Gruzji

kolejki

może

festiwali

być

folklo­

r y s t y c z n y c h . W a d ą tego t e r e n u j e s t jego d u ż e n a c h y l e n i e , s i ę g a j ą c e m i e j s c a m i 30°
i

zbyt

mała

styczną
osadzenie
część

płaskiego,

terenów

nadającego

Gruzji.

się

Nadaje

siię

pod
on

zabudowę

natomiast

charaktery­
doskonale

zresztą

Wnętrza
nich

muzeum

dążą

do

budynków

skutek

dużego

odmiennych
ctwa

zostaną

korzystny

uległo
trapiły

tradycji.

urządzone

klimat

zabytkowy

naszej

zniszczeniu
Gruzję

aż

nie

strefie

w

czasie

do

połowy

starożytną,

a

z

zrekonstruowane

starych
były

na ogół

geograficznej.

Wiele

znajdowane

w

skupisko
pochodzi.

według

bardzo
i

tak

i

okazów
—

licznych wsiach

budowni­

i

mieszkalnych, pochodzący

tego

typowy
0

też

wieku

dawniej

jednej

dużej

ma

d l a tej

części

izbie

dwóch

i

z południowej

pochodzić

większość

daleko

budowle

Gruzji

G r u z j i , jest datowany
jego

drewnianych

dom-ziemianka,

w

Jest

stok

to

góry,

posiadający

niskie
zbudo­

wanym

z piramidalnie ułożonych

równo­

cześnie

oświetlania

kamienne

z bardzo

kamienne

wieże

obronne,

charakter

mają

domy

W

muzeum

darczych,
Przy

a

wznoszone
zostaną

lub

pięć

nych,

do p i e r w s z e j p o ł o w y

szeroko

które

części
także

dymu

i

charakterystyczne

Gruzji,
różne

dachami
X I X w.

są

oraz

domy

wysokie,

Zupełnie

przeważnie

inny

drewniane.

rodzaje b u d y n k ó w

muzeum

wzięto

pod

uwagę

gospo­

terytorialno-administracyjny

p o d z i a ł G r u z j i , w s k u t e k czego c a ł y t e r e n e k s p o z y c j i

wschodnią.
na

wypuszczania

dwuspadowymi

nizinnej

p o d z i e l o n o n a 10 s t r e f p o d s t a w o w y c h ,
i

do

kaukaskich

sakralnych.

urządzaniu

1 ekonomiczny

wsi

niskimi, jedno-

uwzględnione
nawet

bali, służący

Dla

zachodniej,

pomieszczeniach,

na X V w.

części.

wbudowany

liczą

muzeum

w e j ś c i e zaopatrzone w d r z w i z g r u b y c h bierwion i spory o t w ó r w stropie
wnętrza.

mniejszych

które

sięgają

po k i l k a , a n a w e t k i l k a n a ś c i e s t u l e c i . J e d e n ze z r e k o n s t r u o w a n y c h j u ż w
domów

na

budynków

tureckich,

kamienne

jak

wpływu

dawnych

budynków

na
oraz

kamień,

mszczącego

perskich

formy

odpowied­

różnorodne

gospodarczych

form

jednak

mongolskich,
Niektóre

lub

z której

wznoszone

wywierający

X I X w.

jest

przyrodniczych

jakiego

najazdów

budynek

dla krainy,

gruzińskie

się bardzo

materiał,

kraju,

albo

warunków

Zachowaniu

zarówno

jak w

epokę

każdy

Budownictwo

zróżnicowania

sprzyjał

budynki,

tego, a b y

znalazło się w krajobrazie odpowiednim

tradycyjnych wzorów.

1 z

na

większą

tego k r a j u .

budynków

w

terenu

nizinnych

w n i m o b i e k t ó w z g ó r s k i c h okolic G r u z j i , o b e j m u j ą c y c h

Twórcy

i

ilość

dla

Każda

dzieliła

z tych
się

z których

stref

Gruzja

i

mieści
które

pięć

jedną
nadal

etnograficznej

obejmuje Gruzję
lub

więcej

stanowią

krain

podstawę

zachodnią
historycz­
podziału

�309

KRONIKA

etnograficznego
czyli

Szida

tego k r a j u . N a w s c h o d n i ą

i

l

Kwemo

Kartli ;

Samcche i Dżawacheti;
Mta-Tuszeti,
na;

ze

I V . wschodnie

—

czarnomorskie

strefą

szóstą

krainy:

Kacheti;

I I I . południowa

(Kaukaz)

— Chewi,

wysokogórze

Pszawi i Chewsureti; V. południowo

V I . wybrzeże

razem

G r u z j ę s k ł a d a j ą s i ę strefy: I . c e n t r a l n a ,

I I . wschodnia

osetyńska

obłast'

autonomicz­

(Kolchida); V I I . strefa

zachodnia,

Guri,

Imereti

Megreli,

Raczia,

—

Mtiuleti,

obejmująca

i

Leczchumi;

V I I I . A d ż a r s k a R e p u b l i k a A u t o n o m i c z n a ( G r u z i n i z m a h o m e t a n i z o w a n i od X V I I w . ) ;
IX.

Abchaska Republika Autonomiczna;

Swaneti
gdzie

i górna

będą

nadmienić,

w

Azerbejdżanie,

perskich

w

siedleńcy

w następstwie

w

1 połowie

Cchinwali,
(razem
w

XVIII

w

Osetyńczycy,

ponad

120

tys.),

przybyli

wymienionymi,
zostanie

zaś

znaczną
po

przy

etapie

wąski

i

i Persją,

głównie

którzy

zamieszkują

budynków,

liczbie

kultury materialnej i dzieła

zasady p e ł n e g o
więcej

zbadany
są

budowle

scowości

Sijoni,

kompletowana

z

materiału

u

zostaną

znajdowała

ilość

się

w

niebem

kultury ludowej

możność

tego

w

(wscho­

na

zostaje przed
muzeum

przeniesie­

nie

przyjęto

zwłaszcza

kamien­

miejscu,

odpowiadającego

t r a k t u j e s i ę stare, z a ­

1966 r . ś w i ą t y n i ę

ta, c z ę ś c i o w o
w

stanie
przed­

skansenie

z miej­

uszkodzona
w

i

takim

bez u z u p e ł n i e ń .

muzeum

muzeach

budowa

Gruzji

etnograficznego,

regionalnych

potrwa kilkanaście

obiektów

łatwiejszego

zde­

staniej

M u z e u m G r u z j i i m . S. D ż a n a s z i i ,

licznych

którego

dotąd

gdzie
wysta­

liczne

lecz
które

etnograficzne
tego

s p o s ó b , j a k nasze mniejsze muzea regionalne.

w Tbilisi,

i stworzy

sala

I, I I I , V I , V I I

mieścić

W

jeszcze w

wyodrębnionego

stosunkowo

ośrodek

obszarze m u z e u m

Inaczej

postawiona

w Państwowym

pod

i duża

części budynków,

V I w. Ś w i ą t y n i a

dotychczas

eksponowanych

archeologicznych

1

dopiero

muzeum,

d z i a ł y historii, archeologii i przyrody. E k s p o z y c j e

się także

otwartym

situ.

się na dawnym miejscu, a w i ę c

nie posiada

do

strefy

będzie

obiekt

in

kamienia.

jak przeniesioną
z

tereny

wejścia

głównie

większość

znajdującego

(bez s k l e p i e n i a ) , z o s t a ł a

organizowanych w podobny

ctwem

Gruzji

Z n a j d z i e s i ę t u o k o ł o 40 o b i e k ­

sztuki. K a ż d y

gatunkowi

kamienne,

dział etnograficzny

krotni

rejon

wschodniej

parkowy.

dlatego n i e k t ó r e

pochodzącą

o b e j m u j e ponadto

pod

teren

prze­

masą
i

c z ę ś c i ekspozycji etnograficznej

zinwentaryzowany

pierwotnemu

bytkowe

Gruzja

i

autentyzmu,

wznoszone

znajdują

na

wydzielono

placu

obszar

których

dokładnie

tylko

zwartą

Gruzji południowej

znaczna c z ę ś ć jest j u ż gotowa. N a c a ł y m

200 r ó ż n y c h

jakim

najazdach

przez R o s j ę z T u r c j ą

sala kinowo-odczytowa

zagospodarowane

niem

w

mieszkańców

uchodźcy

strefami

Obie podstawowe

mioty

ne,

część

jako

głównym

zarządu,

przedzieli

pierwszym

tów, z których

mniej

kamiennej.
najliczniejszą

niszczących

osadzeni

i X I , p o ł o ż o n e w dolnej c z ę ś c i t e r e n u m u z e a l n e g o .
ponad

rzeźby

stanowią

głównie

większej

podstawowymi

budynek

o r a z pod u s ł u g i .
i zachodnią)

W

(Kaukaz), tj.

w.

wzniesiony
dnią

w

okazy

Gruzini

Grecy

w o j e n toczonych

administracyjno-kulturalny
wowa

tu

Ormianie i

oraz

RA

południowej
przyszli

wysokogórze

historyczno-archeologiczną (XI),

archeologiczne

Gruzji

X I X w. T a k ż e

strefę

Abchazkiej

którzy

w., oraż

X . zachodnie

także

a w rozproszonych wioskach sięgają

XVIII
Poza

zabytki
że

narodowościową,

stanowią

Wydzielono

eksponowane

Wypada
grupę

Raczia.

kraju,

Muzeum

lat, zwielo­

etnograficznych,

a

także

zapoznania s i ę z w i e l k i m

boga­

kraju.

N a z w y t y c h k r a i n p o d a j ę zgodnie z i c h a u t e n t y c z n y m , g r u z i ń s k i m b r z m i e ­
niem, k t ó r e m. in. zachowuje najnowszy fundamentalny atlas G r u z j i , opraco­
wany i w y d a n y przez A k a d e m i ę N a u k G S R R (Atlas
Gruzinskoj
Socjalisticzeskoj
Sowielskoj
Respubliki,
T b i l i s i — M o s k w a 1964).

�310

KRONIKA

Realizacja
ilości

muzeum

fachowców

Środków

finansowych

dotacji n a b u d o w ę
budowy,

jako

napotyka

umiejących
jest

trudności

konserwować

sporo,

gdyż

tego w i e l k i e g o

obowiązek

zależnie

od b u d o w y

ludowej

na miejscu,

w

rząd

kultury

się w

całe

braku

wsie.

odpowiedniej

zabytkowe

budowle.

S R R udzielił

znacznych

go, p o d o b n i e j a k i n i c j a t o r z y

narodowej.

zabezpiecza

t y m nawet

z

Gruzińskiej

obiektu, t r a k t u j ą c

wobec

skansenu

wynikające

i rekonstruować

Warto

Gruzji

podkreślić,

szereg

że

obiektów

T a k na przykład

zabezpieczeniu

poddana została jedna z najciekawszych w s i chewsurskich Szaszili (Kaukaz),
mieszkańcy
Kachetii.

z o s t a l i p r z e n i e s i e n i p r z e d b l i s k o 20 l a t y n a n i z i n n e t e r e n y

Czynności

stosunkowo

zabezpieczające

zabytków

Etnografii
zadania
i

muzeum kultury ludowej

pozostają

Gruzji

Katedra

z

Etnografii

bliskiej

prowadzi

atlasu

podstawę

z

się jednak

szereg
w

dla p e ł n e g o

terenowych

Tbilisi.

całość

Gruzji.

opracowania

przez

w

MUZEUM
Muzeum
starej

w

Sieradzu, p o w s t a ł e

swą właściwą

działalność

związku

z tym

i

stworzyć

Gruzji.

budynku

artystyczne.
paleolitu

aż

do

historycznych i
W

okresie

również
zarówno

organizowania
mieście,

archeologiczne

plastyką

ekspozycje:

etnograficzne.

została

w

się z

eksponatów

1961 r . n o w a

archeologicznych,

pierwszych stałych

znalezione
i

miasteczkach
podczas

one

i

obrzędową

czy wreszcie,
była

liczne

Łask,

początkowo

w

1967 г.,

i jest tematem

eksponaty

penetracyjne
zdobnictwa,

ludowym

badań

zostały

prowadzone
S ą one

uzupełniają

O d 1950 r . p r o w a d z o n e

częściowo

Dotyczyły

zapoczątkowane

i stacjonarne,

i wioskach powiatu.

nich

historyczne.

także

wystaw

penetracyjne

je o badania nad sieradzkim strojem ludowym,

sztuka ludowa
złożoną

z pracowników

nadwarciańskich.

pasterstwo,
(Studia

Wyniki

i materiały
również

głównie

innych ośrodków,

Objęto

urządzenie

pozarolnicze.

i re­

początkowo

są

również

i

stacjonarne

w

następnych

garncarstwem,

kowalstwem.

etnograficznych,

Nie

tych
do

nimi

wnętrza
badań

dziejów

zagadnienia,

zwyczaje

opublikowane

ziemi

badania na terenie
sztuki ludowej.

takie

chaty,

prowadził

sieradzkiej).

i

j a k m.

w

Poza

W bieżącym

roku

in.

weselne

pożywienie,
czy

wydawnictwie
Sieradzkiem

pow. R a d o m s k , Ł ę c z y c a

etnogra­

badania nad kulturą

obrzędy

będą

tylko

prowadzonych

M u z e u m . W l a t a c h 1964-1968 p r a c o w n i k M u z e u m , r a z e m z e k i p ą

ficzną

one

a

pow. Sieradz, a

l a t a c h poszerzono
jednak

składająca

jak i w

bogate
badania

odbudowywaniem

stałe

Mu­

otrzymaniu

d z i e j e S i e r a d z a i r e g i o n u s i e r a d z k i e g o od c z a s ó w

współczesności,

samym

zbiory

Składnica

etnograficznych.

nadal,

terenie

jako

1947 r. po

ze s t o p n i o w y m

pierwsze

pierwsze b a d a n i a archeologiczne
w

w

odbudowie b u d y n k u , otwarta

kontynuowane

były

prowadzić

(1950 г.), n a s t ę p n i e w 1953 r . p o w i ę k s z o n o j ą o z b i o r y

Po całkowitej

stała ekspozycja przedstawiająca

wsi

1937 r. p o c z ą t k o w o

zaczęło

organizowano

archeologiczną i historyczną

przez

w

Pietraszek

SIERADZU

„pojagiellońskiej" kamienicy. Wraz

montowaniem

na

W

tego

muzealnych

kultury ludowej

etnografii

Zakład

realizacji

placówek

Prowadzone

gruzińskiej

W

Edward

zealna,

od

z tym inwentary­

opracowywaniem

etnograficznego

Zakładem
m a objąć

oraz z w i ą z a n ą

łączności

Uniwersytetu

materiałów

przyszłości

w

A N GSRR

współpracuje

gromadzenie
w

inwentaryzujące

której

zachodniej

niedawna.

Prace nad b u d o w ą
zacją

i

nie­

kultury

prowadzone

czy Wieluń.

zapoczątkowane

zajęcia

własnym

zostały

Dotyczyły
badania

�311

KRONIKA

nad

.sieradzkim budownictwem

wanie
tów

najciekawszych

i

do p l a n o w a n e g o
Podstawową

ludowym,

najbardziej

których

jednym

charakterystycznych

z

zadań

dla

jest

działalnością

terenowych,

przez

Muzeum

kilka

i

Muzeum

pieru,

jak i

jest

zakupuje

konkursy na

dotyczyły
plastyki

obiek­

skansenu.
gromadzenie,

opracowywanie

s t ę p n i a n i e e k s p o n a t ó w . E k s p o n a t y te g r o m a d z i s i ę p o p r z e z e k s p l o r a c j ę
badaniach

wytypo­

sieradzkiego

głównie

sztukę

s i ę eksponaty

ludową.

ceramika, tkactwa,

obrzędowej

i

kowalstwa,

zgłaszane

Konkursów

a

więc

dzonymi przez Muzeum badaniami terenowymi,

były

na

i

o których

do t e j

innych

ściśle

udo­

organizowane

takich było

wycinanki

i

terenu przy

ozdób

związane

z

była mowa

pory
z

pa'

prowa­

poprzednio.

Z p r a c ą n a u k o w o - b a d a w c z ą n i e r o z e r w a l n i e z w i ą z a n a jest p r a c a o ś w i a t o w a ,
p r o w a d z o n a przez M u z e u m od s z e r e g u lat. P o d s t a w ą tej p r a c y s ą e k s p o z y c j e s t a ł e
l u b czasowe, w ł a s n e w z g l ę d n i e w y p o ż y c z a n e np. z M u z e u m S z t u k i w Ł o d z i , c z y
t e ż i n n y c h o ś r o d k ó w m u z e a l n y c h . O p r o w a d z a n i e po w y s t a w a c h czy w y g ł a s z a n i e
p r e l e k c j i i l u s t r o w a n e j e k s p o z y c j ą to c z ę s t o s t o s o w a n y s p o s ó b s z e r z e n i a w i e d z y
0 r e g i o n i e s i e r a d z k i m czy s z t u c e . M u z e u m n i e o g r a n i c z a s i ę j e d n a k do organizo­
w a n i a w y s t a w t y l k o w e w ł a s n y c h p o m i e s z c z e n i a c h . C z ę s t o o r g a n i z u j e w y s t a w y ob­
j a z d o w e w i n n y c h o ś r o d k a c h m u z e a l n y c h czy t e ż w d o m a c h k u l t u r y i k l u b a c h . W y ­
s t a w y t a k i e u r z ą d z a n e b y ł y np. w Ł a s k u , P a b i a n i c a c h , Z e l o w i e , a t a k ż e w e
W ł o c ł a w k u ( „ S i e r a d z k i e k o w a l s t w o ludowe") i w T u r k u , g d z i e n a 62,5-lecie p o w .
T u r e k i 100-lecie m i a s t a z o r g a n i z o w a n o
wystawę
„ S i e r a d z k a sztuka ludowa".
W Łodzi przy w s p ó ł u d z i a l e Towarzystwa Przyjaciół Sztuk P i ę k n y c h
Muzeum
z o r g a n i z o w a ł o w b i e ż ą c y m r o k u trzy w y s t a w y — „ W y c i n a n k a sieradzka" w Ł ó d z ­
kim D o m u Kultury, „Sieradzka tkanina ludowa" w K M P i K
( w y s t a w a ta z a ­
i n a u g u r o w a ł a nowy rok o ś w i a t o w y w K M P i K ) i ponownie w Ł D K „Sieradzkie
g a r n c a r s t w o ludowe". W o t w a r c i u t y c h w y s t a w w z i ę l i r ó w n i e ż u d z i a ł t w ó r c y
ludowi, a na otwarcie wystawy tkanin urządzono pokaz folklorystyczny — w y ­
s t ę p o w a ł z e s p ó ł muzyczny, ś p i e w a n o stare p r z y ś p i e w k i z w i ą z a n e z p r z ę d z e n i e m
1 tkaniem. Jednocześnie urządzono
najlepsza sieradzka prządka.
Wszystkie

te

wystawy

cieszyły

pokaz
się

przędzenia,

dużym

i M u z e u m z d o b y ł y n o w e grono s y m p a t y k ó w .
tury

przybrała

Muzeum
historii

wystaw,

przy

często
w

kursy

daną

wystawą.

na różnego

Sieradzu

Gospodyń
kańców
jednym

przez

Wiejskich
jest

czy

wiejskie

z regionem.

powiatu

dziejami

zwiedzających

pochodzących

starszych. Odległość
Oprócz wystaw

w

wsi

o ś w i a t o w e , przeznaczone

ze w s i .

głównie

tych

Dom

prelekcji
cieszy

Mam

posiada

stosunkowo

na m y ś l i

nie

dla w i e j s k i c h szkół, ś w i e t l i c

na

Koła

najczęściej

się

miesz­
Muzeum

S i e r a d z u jest
duży

procent

wycieczki

szkolne,

tu w i ę k s z e j

organizowane

wy­
Kul­

też

również

o zainteresowaniu

jakim

nie

Bardzo

charakterze

przez Powiatowy

k u l t u r a l n y c h , czy

które

i objazdowych

zresztą

korzystają

od m i a s t a n i e o d g r y w a

czasowych

są

Muzeum

uznaniu,

Kul­
przez

archeologii,

oświatowej.

okazji warto dodać, że Muzeum w
Polsce,

sieradzki

Muzeum prelekcji

zapraszani są w

Tematyka

udział

Domem

ale r ó w n i e ż

wygłaszane

chyba świadczy
o

region

działaczy

usług

i

wzięła

na organizowaniu

lub w y s t a w k i

organizowane

kluby.

regionu

ludności. Przy

z nielicznych m u z e ó w

będzie

odczyty

Muzeum

N a j l e p i e j to
ich

czy

czasowej

Z

a

przez p r a c o w n i k ó w

terenowych

PTTK.

powodzeniem,

z z a k r e s u etnografii,

rodzaju kursy

którym

Współpraca z Łódzkim

i polegać

Prelekcje

dla p r z y s z ł y c h

w ś r ó d miejscowej

ale

zresztą

okazji otwarcia wystawy

organizowane

związana

osób

tylko

pracownicy n a u k o w o - o ś w i a t o w i

kładowców
tury

nie

charakter stały

czy s z t u k i , a t a k ż e n a w y g ł a s z a n i u

ilustrowanych
tylko

Ostatnio

w

roli.

są r ó w n i e ż

wystawki

i klubów. W

chwili

�312

KRONIKA

obecnej

Muzeum

posiada

się w

bieżącym

większyło
który

nawiązał

z

i

„Z

dawnej

skie
i

i

nie

związane

i

rzadziej

rysunków,

związanych

Wystawki

natomiast

muzealne,

wystaw

z których
i

dotyczą

bieżącym

się
z

z sześciu

eksponatów,

nie

i

zbiorach

głównie

jak

to

z

ma

objazdowych,

historii

których
są

prowadzone

państwa

były

są w

bardzo
z

nich:
rosyj­

Ermitażu"

sieradzkim"
reprodukcji,

miejsce

w

wystawek

czy

lekcje

szkół

czy
zdjęć

wypadku

oświatowych

i

regionu

młodzież
z

pradzieje

pokazowe

oraz

dla

sztuki

szersze
Słowian

nauczycieli

jego

zabytków.
składający

Ekonomicznego

ludowej,

jak

itp.

w

Również

Ośrodka

W

są n a w y s t a w i e

od

tematu

b ą d ź t e ż n a sali odczytowej i w ó w c z a s

lekcje

te

np. z k ó ł ­
prowadzone

s ą orne i l u s t r o w a n e

i filmem.

jekcyjne, r z u t n i k i i epidiaskopy

do p r z e z r o c z y i f i l m ó w ) . C z ę ś ć l e k c j i o d b y w a

w

Sieradza,
czy

terenie,

kiedy

to

np.

lekcje

z prelekcją

dotyczące
łączy

badań

własne

zdję­

ciami, przezroczami a nierzadko
również

(Muzeum posiada

np.
Mu­

Metodycznego

kami

zależności

rozwoju

zagadnienia,

czy l e k c j e z k ó ł k a m i z a i n t e r e s o w a ń ,

historycznymi.

rów­

obywa­

temat,

( l e k c j e h i s t o r i i i j ę z y k a polskiego),
plastycznymi,

lekcje

ale

wychowania

Technikum

zakresu

też obejmujące

prowadzo­

pracy są

podstawowych,

i p r e l e k c j i n a ten

lekcje

polskiego,

się formą

ramach zajęć

Sieradza

uczestniczyła

również

rzemiosła

dzieje

młodzież

się cykl odczytów

lekcji, w

rolniczych,

tylko

te p r o w a d z o n e

Prowadzone

najdawniejsze
zeum

się

są

niektóre

w

po­

Sieradz,

„Malarstwo

w

archeologiczne

bardziej r o z p o w s z e c h n i a j ą c ą

głównie

roku odbył

Sieradza.

narzędzi

z

wystawek
Oto

europejskiego

składają

czasowych

korzysta

i licealnych. L e k c j e

telskiego
W

te

tych

epoce k a m i e n i a " ,

„Badania

odbiorców

z n i m i p r e l e k c j i to t y l k o j e d e n r o d z a j p r a c y o ś w i a t o w e j

nej przez M u z e u m . C o r a z
nież

jak:

ich

W a r c i e , pow.

wycinanki.

Organizowanie
i

grono

sieradzkiego.

ludzi w

malarstwa

regionem

sieradzka".

a

Tematy

regionu

„Życie

„Arcydzieła
z

wystawek,

współpracę.

wyłącznie

książki",

„Wycinanka
wystawki

stałą

dotyczą

radzieckie",

inne,

takich

roku o szpital psychiatryczny w

Muzeum

różnorodne
dziejów

dziesięć

archeologicznych

się zwiedzanie

stanowiska

aparaty
czy

archeologicznego

O d s z e r e g u l a t (od 1957 r.) M u z e u m w S i e r a d z u p r o w a d z i S t u d i u m
współudziale

szerzenie
czym.

wiedzy

Czasami

sztuki,

dzielą

jednak
się

jach.

Prelekcje

kiedy

filmem.

dawnej
m.

czy
in.

ze

podejmowane

słuchaczami

ramach

współczesnej

są

swymi
są

Studium
muzyki

Łódzkiej.

świadczy

Powszechnej.

z

wrażeniami

takich

są

z udziałem
te

o zainteresowaniu

organizowania

z

cieszą

czy

też

się

mieszkańców

dużym

jest

gospodar­

dotyczące

np.

też

pre­

innych

kra­

przezroczami,

nie­

po

czasami

znanych

Regionalne

Studium

niekiedy

podróży

zdjęciami

organizowane

Koncerty

ogólniejsze,

muzealnictwem,

zazwyczaj

polskiej,

Zadaniem

rozwoju kulturalnym i

zagadnienia

związanych

ilustrowane

Opery

Wiedzy

o jego p r z e s z ł o ś c i ,

problemów

te
W

chyba najlepiej
o potrzebie

Towarzystwa

o regionie,

niektórych

legenci

i

się

zabytków

miasta.

przy

stów,

pro­

koncerty

muzyków

i

powodzeniem,

Sieradza dobrą

np.
soli­
co

muzyką

imprez.

I n n y c h a r a k t e r m a j ą o d b y w a n e co d w a tygodnie N i e d z i e l n e S p o t k a n i a M u ­
zealne, prowadzone w y ł ą c z n i e przez n a u k o w o - o ś w i a t o w y c h p r a c o w n i k ó w M u z e u m .
T e m a t y k a t y c h S p o t k a ń jest bardzo r ó ż n o r o d n a : s k a r b y polskiej k u l t u r y i sztuki,
sztuka ludowa, z w y c z a j e i o b r z ę d y , dzieje i r o z w ó j r z e m i o s ł a , ż y c i e l u d ó w p r y ­
mitywnych, p i ę k n o r e g i o n ó w Polski. W b i e ż ą c y m r o k u zorganizowano
szereg
S p o t k a ń o tematyce z w i ą z a n e j z 25-leciem P R L (wykorzystano zestaw filmowy
„ C h w i l a w s p o m n i e ń " ) — odbudowa
k r a j u po z n i s z c z e n i a c h w o j e n n y c h i j e g o
r o z w ó j g o s p o d a r c z y i k u l t u r a l n y . N i e k i e d y S p o t k a n i a te z w i ą z a n e s ą z p r z y p a d a -

�313

KRONIKA

jącymi

rocznicami czy w a ż n i e j s z y m i

gotowywane są zestawy

filmowe,

wydarzeniami. N a wszystkie Spotkania przy­

poprzedzone

zwykle krótką, wprowadzającą

pre­

lekcją.
Zarówno
sobie

Studium

duże

inne

grono

imprezy

i młodzież,,
Brak
zowane
zbierać
pracy
0

Regionalne,

stałych

organizowane

szczególnie

przez

osobnej,

specjalnej
wystaw

się sympatycy

regionie

i

sztuki

wystawy,

katalogi

Muzeum

po

i

brak

raz pierwszy

zarówno

a

na

zdobyły
wszystkie

ludzie

w

czy nawet
sztukę

także

(wszystkie

audycje

zorganizowało

w

pewnym

się nowych

D o tej p o r y

pokazy,

to

Muzealne

również

pomieszczenia,

uniemożliwia

regionie,

ludowej.

Są

kinowo-odczytowej

tego p o s z u k u j e
o

Spotkania

przychodzą

starsi, j a k

internatów.

czasowych),

Muzeum,

Mimo

nie t y l k o

wytworów

sali

którzy

Muzeum.

ze s z k o l n y c h

są na sali
oświatowej.

j a k i Niedzielne

słuchaczy,

imprezy

organi­

którym

mogliby

stopniu

form

rozszerzenie

popularyzacji

nowych

form

ludową

popularyzowano

telewizyjne.

kiermasz

wiedzy

rozpowszechniania
W

wytworów

poprzez

bieżącym
sztuki

roku

ludowej,

k t ó r y m i a ł n a celu u d o s t ę p n i e n i e autentycznych w y t w o r ó w sztuki, o k t ó r e niestety
tak

trudno

w

resowaniem

miejscowym

mieszkańców

jezdnych.

Skłoniło

to

kiermaszu

każdego

roku.

Warto

sklepie

Cepelii. S p o t k a ł

Sieradza, s t a n o w i ł

Muzeum

też wspomnieć

do

podjęcia

o współpracy

Radia, które nagrywa audycje m ó w i ą c e
Telewizja
stawy

Łódzka

Warszawską,
Innym

rodzajem

czy archeologii.

sztuki

nagrywane

są

działalności

ludowej,

audycji

zawsze

Łódzką

oraz

jest

historii,

pracowników

czy w y ­

z

Rozgłośnią

np. sieradzkiej
za granicą.

udzielanie

nauczycielom

studentom

pomoc

również

konsultacji'

ze s t a ł e g o

ekonomii,

również

„Łódzkich

dotyczące

uczniowie

muzealnych.

Jeśli

sztuki ludowej,

w „ P r a c a c h i M a t e r i a ł a c h M u z e u m Archeologicznego

Etnograficzna" w

Studiach

Łodzi

(nr 3: 1960, n r

Etnograficznych" w

szereg i n n y c h o p r a c o w a ń

ogólniejszych,

latach

i za­

etnografii

to s ą to z a r ó w n o w ł a s n e p u b l i k a c j e , j a k „ P r a c e i M a t e r i a ł y

Seria

typu

Polskiego

ich t w ó r c ó w

dotyczące

tych nierzadko korzystają

znajdują

przy­

tego

są dla P o l a k ó w

naukowo-oświatowej

do p r a c d y p l o m o w y c h

Z materiałów

zamieszczone

ficznego.

z Rozgłośnią

zainte­

dla osób

organizowania

współpracuje

cykle

Z i e m i S i e r a d z k i e j " (t. 1: 1962), k a t a l o g i

kuły
w

wytwory

Nauczycielskiego

którzy

0 materiały,

Muzeum

atrakcję

o regionie- s i e r a d z k i m c z y p r a c y M u z e u m .

Muzeum. Muzeum

materiałów

Studium

średnich,

decyzji

c z y f o l k l o r u . A u d y c j e te p r z e z n a c z o n e

1 udostępnianie
ocznego

przez

dla której

sztuki ludowej

jów

popularyzuje

organizowane

s i ę on z o g r o m n y m

też pewną

5: 1961, n r

szkół
chodzi

do D z i e ­
czy a r t y ­

i Etnogra­
7: 1963) c z y

1959, 1961, 1962, j a k r ó w n i e ż

dotyczących

etnografii

Polski, historii czy

sztuki.
Na
ców

zakończenie

ludowych.

1 pokazy,
również

stara
często

należy

też wspomnieć

s i ę o stypendia
pomaga

im

w

dla mniej

Burzenina

wystarało

(wyrób

został

kilka

przyczynia się również w pewnym
z

jaką

i

a zdolnych

życiowych

1954 r . Z e s p ó ł

znalazło

otacza

poprzez

twór­

wystawy

twórców,

kłopotów.
Tkaczek w

zatrudnienie. Pomoc

ale

Dzięki
Moni-

Muzeum

s t o p n i u do r o z w o j u l u d o w e j t w ó r c z o ś c i J a d w i g i

glinianych

s i ę o stypendium

np. w

kobiet

ich

Muzeum

i wyroby

zamożnych

rozwiązywaniu

staraniom Muzeum zorganizowany
cach, pow. Sieradz, w k t ó r y m
Grali

o opiece,

Nie tylko popularyzuje ich twórczość

figurek

zwierzęcych),

dla której

Muzeum

zapomogi.

M u z e u m w S i e r a d z u n i e jest w i ę c t y l k o z b i o r n i c ą m a r t w y c h (z pozoru) p r z e d ­
miotów,

ale b i e r z e

i powiatu.

udział

w

codziennym,

normalnym

życiu

mieszkańców
Elżbieta

miasta
Delida

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9937" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9915">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ed299b74f7dc26f24368787711079df0.pdf</src>
        <authentication>6fef44f4af46af1d9e020e3eaa9f063d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118191">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:725</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118192">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118193">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:667</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118194">
                <text>Spis treści / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118195">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.2, s.5-10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118196">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118197">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118198">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118199">
                <text>INSTYTUT H I S T O R I I KULTURY MATERIALNEJ
POLSKIEJ AKADEMII
NAUK

ETNOGRAFIA POLSKA
XV
Zeszyt 2

WROCŁAW • WARSZAWA • KRAKÓW • G D A N S K
ZAKŁAD N A R O D O W Y IMIENIA OSSOLIŃSKICH
WYDAWNICTWO

POLSKIEJ AKADEMII
1971

NAUK

�REDAKTOR:

WITOLD

DYNOWSKI

SEKRETARZ REDAKCJI: KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

Adres redakcji: Warszawa, Nowy Świat 69

Okładkę

projektował

ZBIGNIEW K L I M C Z Y K

Teksty angielskie
PIOTR

GRAFF

Redaktor Zyta Kwiecińska
Redaktor techniczny Michał Łyssowski

Printed

in Poland

Z a k ł a d N a r o d o w y i m . O s s o l i ń s k i c h — W y d a w n i c t w o . W r o c ł a w 1971.
N a k ł a d : 500 + 120 egz. O b j ę t o ś ć : a r k . w y d . 24, a r k . d r u k . 19,63,
a r k . A l 25. P a p i e r p o w i e k , k l . V , 80 g, 70 X 100. O d d a n o do s k ł a d a ­
n i a 6 I I I 1971. P o d p i s a n o do d r u k u 11 I X 1971. D r u k u k o ń c z o n o
w p a ź d z i e r n i k u 1971. W r o c ł a w s k a D r u k a r n i a N a u k o w a . Z a m . 589/71.
K - 9 . C e n a z ł 55.—

�SPIS TREŚCI
Część I
ARTYKUŁY
Anna
Kutrzeba-Pojnarowa
— Założenia teoretyczne i realny
program nowych prac nad syntezą etnografii Polski
Józef G a j e к — Znaczenie „Polskiego Atlasu Etnograficznego" dla etno­
grafii Polski
Andrzej W o ź n i a k — Źródła zainteresowań ludoznawczych w ideologii pol­
skiego Oświecenia
Mieczysław K a r a ś — Stare i nowe warstwy toponomiczne w polskich
Karpatach

11
17
37
53

Część II
ARTYKUŁY
Maria F r a n k o w s k a — Procesy akulturacyjne w indiańskich społeczno­
ściach Meksyku
Aleksander P o s e r n - Z i e l i ń s k i — Odrodzenie ewolucjonizmu. Podstawowe
problemy i założenia teoretyczne anglosaskiego neoewolucjonizmu .
.
.
Streszczenie w j . angielskim
Krzysztof M a k u l s k i — Zmiany w życiu gospodarczym i społecznym K e l
Ahaggar (1954-1965)
Marek Arpad K o w a l s k i — Sztuka Afryki Wschodniej
Streszczenie w j . angielskim
Marek Arpad K o w a l s k i — Związki Danii z Afryką

69
103
135
137
161
183
185

S T U D I A I MATERIAŁY
Antoni K u c z y ń s k i — Wkład polskich podróżników do historii etnografii.
Pamiętnik
Faustyna Ciecierskiego jako źródło etnograficzne X V I I I wieku
Maria P a r a d o w s k a — Rękopis kurdyjski ze zbiorów Augusta Kościeszy
Żaby i jego znaczenie dla etnografii polskiej
Jerzy Sławomir W a s i l e w s k i —• Dualistyczne aspekty genezy feudalizmu
Tadeusz Maciej C i o ł e k — Dwa znaczenia terminu „autorytet" w bystroniowskim modelu kultury ludowej

201
225
251
275

�6

SPIS

TREŚCI

KRONIKA
I I Międzynarodowy Kongres Mongolistów w U ł a n Bator (3-13 I X 1970) —
Zofia Sokolewicz i Danuta Markowska
Posiedzenie Komitetu Redakcyjnego „Ethnologia Europaea" — K. M. .
.
Seminarium naukowe zorganizowane przez Pracownię Badań nad Współczes­
nością Ośrodka Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie
(4-6 V I 1970) — Krystyna Małkowska

281
284

286

RECENZJE
Tomasz Marszewski, The Age of Maize Cultivation in Asia, "Folia Orientalia",
t. 4:1963, s. 244-295; The Age of Maize Cultivation in Asia, "Folia Orien­
talia", t. 10:1969, s. 91-191 — Tadeusz Lewicki
Siergiej A. Tokariew, Pierwotne formy religii i ich rozwój, Warszawa 1969
— Agnieszka Bartelska
Vólkerkunde für jedermann. V E B Hermann Haack, Lipsk 1966, ss. 436, map
57 — Janusz Kamocki
Vilmos Voight, Towards balancing of folklore structuralism, "Acta Ethnographica Academiae Scientiarum Hungaricae", t. 18 (1-3): 1969, s. 247-266
— Violetta Krawczyk
Ernestine Friedl, Vasilika. A village in modern Greece, New York 1965, ss. 110
— Anna Kuczyńska
Materiały do Etnografii Gruzji (Masalebi Sakartwelos Etnografiisatwis), t. 14,
Tbilisi 1968 — Edward Pietraszek
A. I . Robakidze, The social structure of the Caucasian mountaineers. Moscow
1968 — Edward Pietraszek
Neli Bregadze, Mtis micatmokmedeba dasawlet sakartweloszi, Tbilisi 1969,
streszczenia rosyjskie i angielskie — Edward Pietraszek
Książki nadesłane — Marek Arpad Kowalski, Maria Woźniak, Andrzej Woź­
niak, Jerzy Sławomir
Wasilewski

287
295
297

299
302
304
307
308
309

�СОДЕРЖАНИЕ
Часть I
СТАТЬИ
Анна К у т ж е б а - П о й н а р о в а — Теоретические основы и реальная программа новых
трудов по синтезу этнографии Польши
Юзеф Гаек — Значение „Польского Этнографического Атласа" для этнографии
Польши
Анджей В о з ь н я к — Источники интереса к народоведению в идеологии польского
просвещения
Мечислав К а р а с ь — Древние и новые топонимические наслоения в польских Карпа­
тах

11
17
37
53

Часть II
СТАТЬИ
Мария Ф р а н к о в с к а я — Акультурационные процессы в индейских обществах Мек­
сики
Александр П о с е р н - З е л и н ь с к и — Возрождение эволюционизма. Основные пробле­
мы и теоретические положения англосаксонского неоэволюционизма
Резюме на английском языке
Кшиштоф М а к у л ь с к и — Изменения в экономической и общественной жизни Кель
Ахаггар (1954-1965)
Марек Арпад К о в а л ь с к и — Искусство Восточной Африки
Резюме на английском языке
Марек Арпад К о в а л ь с к и — Связи Дании с Африкой

69
103
135
137
161
183
185

ИССЛЕДОВАНИЯ И МАТЕРИАЛЫ
Антони К у ч и н ь с к и — Вклад польских путешественников в историю этнографии.
Дневник Фаустина Цецерского как этнографический источник X V I I I века . . .
Мария П а р а д о в с к а я — Курдская рукопись из собраний Августа Костеши Жабы
и её значение для польской этнографии
Ежи Славомир Василевски — Двойственные аспекты генезиса феодализма
Тадеуш Мацей Ц и о л е к —Два значения термина „авторитет" в быстроневской моде­
ли народной культуры

201
225
251
275

�8

SPIS

TREŚCI

ХРОНИКА
I I Международный конгресс монголистов в Улан Баторе (3-13 I X 70) — София Соколевич и Данута Марковская
Заседание Редакционного Комитета „Ethnologia Europaea" — К. М
Научный семинар, организованный Лабораторией исследований по современности
Центра по научным исследованиям им. В. Кентжинъского в Ольштыне (4-6 VI
1970) — Крыстына Малковская

281
284

286

РЕЦЕНЗИИ
Томаш Маршевски, The Age of Maize Cultivation in Asia, „Folia Orientalia", t. 4: 1963,
s. 244-296; The Age of Maize Cultivation in Asia, „Folia Orientalia", t. 10: 1969,
s. 91-191 — Тадеуш Левицки
Сергей А. Токарев, Первобытные формы религии и их развитие, Варшава 1969 —
Агнешка Бартельская
Volkerkunde für jedermann. V E B Hermann Haack, Лейпциг 1966, стр. 436, карт 57,
иллюстр. — Януш Камоцки
Vilmos Voight, Towards balancing of folklore sturcturalism, „Acta Ethnographica Academiae Scientiarum Hungaricae", т. 18 (1-3): 1969, стр. 247-266 — Виолетта Кравчик
Ernestine Friedl, Vasilika. A village in modern Greece, Нью Йорк 1965, стр. ПО — Анна
Кучиньская
Материалы по этнографии Грузии (Masalebi Sakartwelos Etnografiisatwis), т. 14, Тби­
лиси 1968 — Эдвард Петрашек
A. I. Robakidze, The social structure of the Caucasian mountaineers, Москва 1968 — Эдвард
Петрашек
Neli Bregadze, Mtis micatmokmedeba dasawlet sakartweloszi, Тбилиси 1969, резюме на
русском и английском языках — Эдвард Петрашек
Книги присланные — Марек Арпад Ковальски, Мария Возьняк, Анджей Возьняк, Ежи
Славомир Василевски

287
295
297
299
302
304
307
308
309

�TABLE OF CONTENTS
Part I
PAPERS
Anna K u t r z e b a - P o j n a r o w a — Theoretical assumptions and a feasible
program of works on a synthesis of Polish ethnography
Józef G a j e к — The significance of the „Polish Atlas of Ethnography" for
Polish ethnography
Andrzej W o ź n i a k — The sources of interest in folk ways in the ideology
of the Polish Enlightment
Mieczysław K a r a ś — Old and recent toponymic layers in the Polish
Karpathians

11
17
37
53

Part II
PAPERS
Maria F r a n k o w s k a — Processes of acculturation in Indian communities
in Mexico
Aleksander P o s e r n - Z i e l i ń s k i — A revival of evolutionism. Basic pro­
blems and theoretical assumptions of the English neo-evolutionism .
.
A summary in English
Krzysztof M a k u l s k i — Changes in economic and social life of K e l
Ahaggar (1954-1965)
Marek Arpad K o w a l s k i — The art of Eastern Africa
A summary in English
Marek Arpad K o w a l s k i — Denmark's relations with Africa . . . .

69
103
135
137
161
183
185

STUDIES AND M A T E R I A L S
Antoni K u c z y ń s k i — A contribution of Polish travellers to the history
of ethnography. The Memoir by Faustyn Ciecierski as an 18th century
ethnographic source
Maria P a r a d o w s k a — The Kurdish manuscript from the collection of
August Kościesza Żaba and its significance for Polish ethnography .
.
Jerzy Sławomir W a s i l e w s k i — The dualistic aspects of the origin of
feudalism
Maciej Tadeusz C i o ł e k — The two meanings of the term "Authority" in
Bystron's model of folk culture

201
225
251
27&amp;

�10

SPIS

TREŚCI

CHRONICLE
I I International Congress of Mongolists in Ulan Bator, September 3-13, 1970
—• Zofia Sokolewicz and Danuta Markowska
Meeting of the Editorial Board of "Ethnologia Europaea" — K. M. .
.
.
A scientific seminar organized by the Contemporary Studies Department of
the W. Kętrzyński Research Center in Olsztyn, June 4-6, 1970 — Kry­
styna Małkowska

281
284

286

REVIEWS
Tomasz Marszewski, The Age of the Maize Cultivation in Asia, "Folia Orientalia", vol. 4: 1963, pp. 244-295; The Age of Maize Cultivation in Asia,
"Folia Orientalia", t. 10: 1969, pp. 91-191 — Tadewsz Lewicki . . . .
Siergiej A. Tokariew, Pierwotne formy religii i ich rozwój (The Primitive
Forms of Religion and Their Development), Warszawa 1969 — Agnieszka
Bartelska
Volkerkunde für jedermann. V E B Hermann Haack, Leipzig 1966, pp. 436,
57 maps, i l l . — Janusz Kamocki
Vilmos Voight, Towards balancing of folklore structuralism, "Acta Ethnographica Academiae Scientiarum Hungaricae", Vol. 18 (1-3), 1969, pp. 247266 — Violetta Krawczyk
Ernestine Friedl, Vasilika. A village in modern Greece, New York 1965, pp.
110 — Anna Kuczyńska
Materials to the Georgian Ethnography (Masalebi Sakartwelos Ethnografiisatwis), Vol. 14, Tbilisi 1968 — Edward Pietraszek
A. I. Robakidze, The social structure of the Caucasian mountainers, Moscow
1968 — Edward Pietraszek
Neli Bregadze, Mtis micatmokmeebda dasawlet sakartweloszi, Tbilisi 1969,
summaries in Russian and English — Edward Pietraszek
Books sent in •— Marek Arpad Kowalski, Maria Woźniak, Andrzej
Woźniak,
Jerzy Sławomir
Wasilewski
.

287

295
297

299
?02
304
307
308
309

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9938" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9916">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5a9909f04b5eb2d793dce444f4fff12d.pdf</src>
        <authentication>1fadd5810e7ba48631e9a4d15b3f9c71</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118200">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:722</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118201">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118202">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118203">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:665</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118204">
                <text>Struktura etniczna współczesnej Gruzji i jej historyczne uwarunkowania / ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118205">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1971 t.15 z.1, s.285-302</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118206">
                <text>Woźniak, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118207">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118208">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118209">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118210">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118211">
                <text>„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X V z. 1

ANDRZEJ

WOŹNIAK

STRUKTURA ETNICZNA WSPÓŁCZESNEJ GRUZJI
I JEJ HISTORYCZNE UWARUNKOWANIA
Gruzińska SRR, jedna z trzech republik zakaukaskich, leży w poludniowo-zachodniej części Związku Radzieckiego — na pograniczu Eu­
ropy i Azji. Powierzchnia kraju zajmuje 69 300 k m , zaś liczba miesz­
kańców wg danych z roku 1966 wynosiła 4548 tys. Struktura etniczna
tej niewielkiej, zarówno pod względem powierzchni, jak i liczby lud­
ności, republiki jest (podobnie zresztą jak całego Zakaukazia) dosyć
złożona. Według danych wszechzwiązkowego spisu ludności z roku 1959
skład etniczny Gruzji przedstawiał się w ogólnych zarysach następu­
jąco :
2

1

Gruzini

64,3%

Ormianie

11,0%

Rosjanie

10,1%

Azerbejdżanie

3,8°/»

Osetyjczycy

3,5%
1,8%

Grecy
Żydzi

(przew. tzw.

Żydzi

1,3%

gruzińscy)

Ukraińcy

1,3%

Inni

1,4%

Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że na owe l,4°/o ludności określonej
jako „inni" składają się przedstawiciele kilku bardzo różnych pod wzglę­
dem językowym grup etnicznych (Kurdowie, Syryjczycy, Białorusini,
2

1

W.

2

W

D ż a o s z w i 1 i,
Gruzji

kaukaskich
i

oprócz

reprezentowane

grulp j ę z y k o w y c h

—

Nasielienie

gruzińskiego
np.

są

Gruzii,

Tbilisi

należącego

również

języki

adygo-abchaskiej

i

do

1;968, s. 48.
kartwelskiej

należące

do

grupy

kilku

nachijskiej grup

innych

języków

s k i c h , z r o d z i n y j ę z y k ó w i n d o e u r o p e j s k i c h — do g r u p y s ł o w i a ń s k i e j ,
irańskiej,
itp.

greckiej,

P o r . Atłas

romańskiej,

narodów

mira,

z

rodziny

semito-chamickiej

M o s k w a 1964, s.

18-19.

(np.

języków
rodzin
kauka­

ormiańskiej,
Syryjczycy)

�286

ANDRZEJ WOŹNIAK

Polacy, Łotysze, Estończycy, Niemcy itp.), to struktura etniczna współ­
czesnej Gruzji okaże się jeszcze bardziej złożona. Jest rzeczą oczywistą,
że jej obraz nie w całej Gruzji jest jednakowo skomplikowany. Za­
chodzą również znaczne różnice między składem narodowościowym lud­
ności miejskiej i wiejskiej. Jeżeli pominiemy jednak tymczasem dla
jasności obrazu wydzielone, autonomiczne terytoria narodowościowe
(tj. Republiki Autonomiczne Abchaską i Adżarską oraz Południowoosetyjski Obwód Autonomiczny), to okaże się, że np. najbardziej zróż­
nicowana pod względem narodowościowym jest południowa część Gru­
zji, stosunkowo zaś jednolita jest struktura etniczna Gruzji Zachodniej,
której ludność wiejską stanowią niemal wyłącznie Gruzini. Szczególnie
przemieszana pod względem narodowościowym jest ludność dużych
miast, takich jak np. Tbilisi, Batumi, Suchumi, Rustawi.
Uwarunkowań tego złożonego obrazu narodowościowego współczes­
nej Gruzji (i całego zresztą Zakaukazia) szukać musimy w liczącej sobie
przeszło dwa tysiące lat historii kraju i zachodzących na przestrzeni
tego czasu wydarzeniach politycznych, procesach gospodarczo-społecz­
nych i etnicznych . Wśród tych ostatnich wiodący będzie oczywiście
sam proces kształtowania się narodu gruzińskiego. Jego nasilenie przy­
pada na 2 poł. X I X w., końcowy zaś etap dokonywał się (a w pew­
nych wypadkach trwa nadal) już w Gruzji Radzieckiej. Nie znaczy to
bynamniej, że jest to proces, którego początki dałoby się odnieść, tak
jak w wypadku większości narodów europejskich, do czasów nowo­
żytnych.
Położenie geograficzne Zakaukazia w znamienny sposób odbiło się
na historii tego regionu, a jego rozwój społeczno-gospodarczy i k u l ­
turalny przebiegał inaczej niż rozwój większości krajów Europy. Ana­
logie między rozwojem dziejowym Zakaukazia (zwłaszcza zaś Gruzji)
i Europy sprowadzają się przede wszystkim do występowania na obu
terenach pewnych procesów społeczno-ekonomicznych i kulturalnych-,
zbliżonych do siebie ze względu na uwarunkowania i prawidłowości
ich przebiegu, ale nie ze względu na okres, w którym się dokonywały .
Tak więc dla przykładu kompleks zjawisk kulturalnych, który łącznie
z powodującymi je uwarunkowaniami można przyrównać do europej­
skiego Odrodzenia, przypada w Gruzji na przełom X I I i X I I I w., a więc
3

Ą

3

O g r a n i c z o n a i l o ś ć m i e j s c a nie p o z w a l a n a m n a osobne o m ó w i e n i e s t a n u
b a d a ń i literatury przedmiotu. O b s z e r n ą b i b l i o g r a f i ę z a w i e r a j ą : cytowana p r a c a
W.
Dżaoszwili,
N. W o ł k o w e j ,
Etniczeskije
prociessy
w
Zakawkazje
.w XIX-XX
ww.,
[w:] Kawkazskij
Etnograficzeskij
Sborník,
t. I V , M o s k w a 1969,
s. 3-54; Narody
Kawkaza
t. I I , M o s k w a 1962.
4

ficznej

Por. A .
Gruzji

Woźniak,
Wielka
rodzina
we współczesnej
i Armenii,
„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 14: 1970

z.

literaturze
etnogra­
1, s. 296-300.

�287

STRUKTURA E T N I C Z N A WE W S P Ó Ł C Z E S N E J G R U Z J I

wcześniej niż w Europie Zachodniej, natomiast charakterystyczne dla
państw Europy średniowiecznej rozdrobnienie feudalne w Gruzji roz­
poczyna się na przełomie X V / X V I w. i nasila się w wieku następnym.
Rozdrobnienie polityczne kraju w okresie od X V I do pocz. X I X w.,
a także szereg innych przyczyn, o których będzie mowa niżej, zahamo­
wały, a w pewnym stopniu nawet cofnęły zapoczątkowany dużo wcześ­
niej proces kształtowania się jednolitego narodu gruzińskiego.
PRZEMIANY

W

STRUKTURZE

ETNICZNEJ

XVIII/XIX

GRUZJI

DO

PRZEŁOMU

W.

Problem etnogenezy Gruzinów, podobnie jak problem pochodzenia
ich języka, będący przedmiotem sporów już od starożytności, nie zna­
lazł ostatecznego rozstrzygnięcia do czasów dzisiejszych. W myśl jednej
z bardziej rozpowszechnionych dzisiaj teorii, której reprezentantem
jest' G. Melikiszwili % praojczyzną plemion gruzińskich była Azja
Mniejsza.
Proces jednoczenia się plemion zamieszkujących terytorium współ­
czesnej Gruzji i mówiących językami należącymi do grupy kartwels k i e j w organizacje ponadplemienne rozpoczął się już na przełomie
I I i I tysiąclecia p.n.e., a w V I w. p.n.e. powstało na wybrzeżu czarno­
morskim pierwsze państwo gruzińskie — królestwo Kolchidy, utrzy­
mujące ożywione kontakty handlowe z Grecją. W ciągu k i l k u następ­
nych stuleci ośrodki życia politycznego ziem gruzińskich niejedno­
krotnie się zmieniały, nieprzerwanie jednak, nie licząc krótkiego okresu
panowania rzymskiego, istniała gruzińska organizacja państwowa czy
to w Gruzji zachodniej, czy we wschodniej. W I V w. n.e. we wscho­
dniej Gruzji za religię państwową uznane zostało chrześcijaństwo,
z czym wiąże się ożywiony rozwój sztuki i — co dla naszych dalszych
rozważań okaże się szczególnie ważne — rozwój literatury. Najstarsze
zabytki gruzińskiego piśmiennictwa datują się na V w. n.e. W pierw­
szym okresie, t j . do połowy X I w., była to literatura o treści wyłącznie
religijnej — przekłady Biblii, żywotów świętych, jak również orygi­
nalne teksty hagiograficzne, komentarze do dzieł ojców kościoła itp.
Większość tych utworów cechuje doskonałość języka i stylu świadczą­
ca o bogatej tradycji literackiej. Jednym z najstarszych najwspanial­
szych zabytków gruzińskiej literatury jest pochodzący z końca V w.
n.e. utwór Jakuba Curtaweli Męczeństwo
Szuszaniki. Z późniejszych
6

S.

5

G.

M e l i k i s z w i l i ,

e

Do

grupy

tej

Dzidziguri,

należy
Gruzinskij

К

istorii

właściwy
jazyk.

driewniej
gruziński,
Kratkij

Gruzii,

Tbilisi

megrelo-lazyjski

obzor,

Tbilisi

1968,

1959,

s.

62-140.

i swański.
s. 7.

Por.

�288

ANDRZEJ WOZNIAK

wymienić należy tłumaczone na wiele języków, anonimowe Balawariani
(IX w.) czy Abo Tbileli Joana Sabanidze ( V I I w.). Znaczenie literatury
religijno-cerkiewnej nie ogranicza się bynajmniej do udoskonalenia
i upowszechnienia gruzińskiego języka literackiego . W okresie przej­
ściowego upadku politycznego państw gruzińskich, podboju części ziem
Gruzji przez Arabów ( V I I w.) i Bizancjum (X w.) jest ona jednym
z czynników podtrzymujących świadomość jedności całego gruzińskie­
go obszaru językowego. W połowie X w. wybitny pisarz gruziński
Georgi Merczuli pisał, że Gruzja „to cała ta rozległa kraina, w której
obrządek cerkiewny i wszelkie modły odprawia się w języku gruziń­
skim" .
7

8

Gruzja.

Krainy

historyczne

i współcześnie

N a podstawie

wyodrębnione

D ż a o s z w i l i , Nasielenie

terytoria

autonomiczne.

Gruzii.

Następny etap w dziejach rozwoju literatury i literackiego języka
gruzińskiego przypada na okres szczególnie sprzyjający
rozwojowi
gospodarczemu Gruzji, której ustrój społeczny przybrał w X I - X I I w.
formę rozwiniętego feudalizmu. Kraj osiągnął wówczas znaczne sukcesy
w walce z wrogami zewnętrznymi i w dążeniu do zjednoczenia ziem
gruzińskich. Za panowania Dawida Budowniczego (1089-1125), Georgiego I I I (1156-1184) i jego córki Tamary (1184-1213) zjednoczona Gruzja
nie tylko odzyskała polityczną niezależność, lecz jako państwo silna
gospodarczo i militarnie zaczęła odgrywać poważną rolę w historii
7

w

K s z t a ł t o w a n i u s i ę g r u z i ń s k i e g o j ę z y k a literackiego wiele u w a g i p o ś w i ę c i ł
s w o i c h p r a c a c h N . M a r r (por. jego Istorija
Gruzii,
P i e t i e r s b u r g 1906, s. 22 n.)
D z i d z i g u r i , op. cit., s. 9.
8

�S T R U K T U R A E T N I C Z N A WE W S P Ó Ł C Z E S N E J

289

GRUZJI

Zakaukazia i Bliskiego Wschodu. Na okres między końcem wieku X I
a połową X I I I przypada epoka jej największego rozkwitu gospodarczego
i kulturalnego. Okresem klasycznym w historii średniowiecznej kultury
gruzińskiej jest wiek X I I . Ówczesna nauka osiąga stosunkowo wysoki
poziom rozwoju, a myśl społeczno-polityczna i filozoficzno-teologiczna
uwalnia się w znacznej mierze od cerkiewnej dogmatyki i scholastyki.
W początkach wieku X I I , wraz z dalszym rozwojem literatury religijnej,
powstaje i rozwija się literatura świecka, szczególnie zaś poezja. Litera­
tura świecka tego okresu wyrażająca najbardziej humanistyczne ideały
nosi w pełni oryginalny charakter, chociaż rozwija się w warunkach
ścisłych wzajemnych więzi z literaturą krajów sąsiednich, w pierwszym
zaś rzędzie z persko-języczną literaturą muzułmańskiego Wschodu.
W X I - X I I w. tłumaczone były na język gruziński zarówno utwory
antycznych pisarzy greckich, jak i arcydzieła piszących po persku
poetów tadżyckich i azerbejdżańskich. Wiele zabytków oryginalnej
literatury gruzińskiej okresu klasycznego zaginęło w czasie pustoszą­
cych Gruzję w następnych wiekach wojen; te jednak, które się za­
chowały, świadczą, że była ona wyjątkowo różnorodna i bogata. Jed­
nym z pierwszych zabytków literatury świeckiej jest opowieść boha­
terska Amiran — Daredżaniani, z innych najbardziej znanych wymienić
należy Tamariani Czachruchadze i niedościgniony wzór starogruzińskiej
poezji świeckiej — Witezia w tygrysiej skórze Szoty Rustaweli. Poemat
Szoty Rustaweli stał się niemal świętością narodową Gruzji. Jego ręko­
piśmienne kopie przekazywano jak relikwie z pokolenia na pokolenie,
dawano córkom jak najcenniejszą część posagu. Poemat zdobył sobie
popularność wśród wszystkich warstw ludności, a w gruzińskim fol­
klorze istnieje wiele utworów opartych na motywach Witezia w tygry­
siej skórze oraz legend o jego autorze .
Szersze niż by to wynikało z tytułu artykułu potraktowanie zagad­
nień związanych z literaturą i językiem literackim wynika z roli, jaką
spełniały one w procesie kulturalnego zbliżenia ludów mówiących języ­
kami kartwelskimi. Ogólnogruziński język literacki przestawał być
w średniowieczu wyłącznie językiem ludzi wykształconych — poprzez
cerkiew i administrację państwową przenikał do wszystkich zakątków
państwa i do wszystkich warstw ludności. Świadectwem głębokiej świa­
domości roli i znaczenia języka gruzińskiego (przynajmniej wśród warstw
9

i0

9

lisi

A.

Baramidze,

196®, s.
1 0

Tbilisi

D.

G a m e z a r d a s z w i l i ,

Gruzinskaja

litieratura,

Tbi­

14.

Z a g a d n i e n i e m t y m z a j m u j e s i ę J . M e g r e l i d z e w p r a c y Rustaweli
1960.

19 — Etnografia Polska, t. X V , z. 1

i

folklor,

�290

ANDRZEJ WOŻNIAK

oświeconych) może być anonimowy utwór Pochwala i uwielbienie
języka
gruzińskiego,
pochodzący z I X - X w. i przypisywany niekiedy pisarzowi
Zosime .
W świetle tego wszystkiego, co zostało wyżej powiedziane, wydawać
by się mogło, że średniowieczne i scentralizowane państwo gruzińskie
było jednolite zarówno pod względem językowym, jak i religijnym.
Źródła historyczne, zarówno gruzińskie, jak i obce, świadczą jednak,
że np. już w pierwszych wiekach naszej ery ludność Gruzji była nie­
jednolita pod względem etnicznym. W jednym z najważniejszych za­
bytków gruzińskiej historiografii: Kartlis Cchowreba (Historia Gruzji),
znajdujemy stwierdzenie, że w starożytnej K a r t l i i
mówiono prócz
gruzińskiego jeszcze pięcioma innymi językami — ormiańskim, chazarskim, syryjskim, hebrajskim i greckim. Większość tej obcojęzycznej
ludności mieszkała prawdopodobnie w miastach . Sporo wiadomości na
temat struktury etnicznej ówczesnych miast zawiera inny zabytek gru­
zińskiego piśmiennictwa — Żywot św. Nino. Wiadomości te dotyczą
głównie ludności żydowskiej. Tak więc w I V w. n.e. przynajmniej
w dwu miastach Kartlii — Urbnisi i Mccheta — istniały duże kolonie
żydowskie posiadające własne domy modlitwy i tworzące zamknięte
grupy wyznaniowe zamieszkujące w osobnych dzielnicach — „uriatubani". Określenie to spotyka się również w nazwach niektórych wsi,
co wskazywać by mogło na istnienie również osiedli wiejskich z lud­
nością żydowską. Odkryte w Mccheta nagrobki z aramejskimi napisami
mogą nasuwać przypuszczenie o istnieniu w miastach ludności syryj­
skiej, Żywot św. Nino zaś wspomina także o Grekach. Poszczególne
grupy ludności, nie wyłączając autochtonów, tworzyły podobne do
żydowskich wspólnoty etniczno-religijne zamieszkujące odrębne dziel­
nice — „ubani" .
i l

1 2

13

14

Na temat ewentualnych zmian w strukturze etnicznej Gruzji z okre­
su podboju arabskiego ( V I I w.) wiadomo niewiele. Przypuszczać jedy­
nie można, że nawet po ostatecznej likwidacji panowania Arabów po-

1 1

Dzidziguri,

1 2

Kartlia —

oraz w
dla
dla

Takie

całej

1 4

Gruzii,

s.

10
gruzińskich

w

pierwszych

niemal

(w szerszym

(i

religijne)

starożytnych

kręgu

charakterystyczne

rozwijających

naszej

ery

często

Kartlii.

Napisy

dowodem istnienia

się

w

było

zresztą

śródziemnomor­

cywilizacyjnym.

op. cit., s. 447-449;

A.

Apakidze,

1968, s. 275-278. A r a m e j s k i b y ł w ó w c z a s

celarii w ł a d c ó w
starczającym

etniczne

miast

pojęciu)

M e l i k i s z w i l i ,
Tbilisi

wiekach

w.), n a z w a s t o s o w a n ą

Gruzji.

zróżnicowanie

wszystkich

skim

ci.,

z państw

okresie rozdrobnienia feudalnego ( X V I - X V I I I

określenia
1 3

op.

jedno

na
w

nagrobkach
miastach

w

językiem

tym

ludności

języku

syryjskiej.

Goroda

driewniej

oficjalnym
nie

są w i ę c

kan­
wy­

�291

S T R U K T U R A E T N I C Z N A WE W S P Ó Ł C Z E S N E J G R U Z J I

15

została w Gruzji pewna ilość ludności muzułmańskiej (Tbilisi) . W okre­
sie likwidacji resztek panowania arabskiego włączona została również
w skład Gruzji Abchazja, poprzednio stanowiąca odrębne państwo.
Abchazowie należący do adygo-abchaskiej grupy języków kaukaskich
b y l i pierwszą grupą ludności niekartwelskiej w obrębie państwa gru­
zińskiego, z Gruzją jednak łączyła ich od dawna wspólna religia i po­
siadające wiekowe tradycje więzi kulturalne .
W początkach X I I w., za panowania Dawida Budowniczego, z roz­
kwitem gospodarczym Gruzji i wzrostem jej potęgi militarnej wiążą
się również znaczne zmiany w strukturze etnicznej. Przyczyn tych
zmian, mniej lub bardziej trwałych w skutkach, było kilka. Tak więc
np. duży napływ obcych osadników do Gruzji wiązał się z przeprowa­
dzanymi przez Dawida Budowniczego reformami w dziedzinie wojsko­
wości i życia gospodarczego. W początkach X I I w., w związku z orga­
nizacją regularnego wojska, władca ten osiedlił w Gruzji 45 tysięcy
rodzin turkojęzycznych Kipczaków, zobowiązanych do wystawiania
określonej ilości konnicy, a w trosce o rozwój handlu i rzemiosła
sprowadził do odbudowanego po zniszczeniach wojennych miasta Gori
grupę osadników ormiańskich .
Rozszerzenie w rezultacie zwycięskich wojen granic politycznych
Gruzji „od Trapezuntu do Derbentu"
(tj. od Morza Czarnego do Kas­
pijskiego) w znacznej mierze zmieniło strukturę etniczną państwa.
W jego skład weszły lub stały się krajami wasalnymi: cały Kaukaz,
Perski Azerbejdżan, Armenia, południowe wybrzeże Morza Czarnego.
Gruzja — na krótko wprawdzie — stała się wielonarodowościowym
mocarstwem .
W latach 30-tych X I I I w. rozpoczął się najazd na Gruzję mongol­
skich koczowników. Mongołowie zajęli wschodnią i południową część
kraju — nie udało się i m podbić jedynie Gruzji Zachodniej. Zajęte
przez najeźdźców tereny zostały spustoszone i wyludnione. Po stu­
letnim panowaniu mongolskim udało się Gruzinom odzyskać niezależ­
ność i przywrócić jedność państwu. Za panowania Georgiego V zwa­
nego Wspaniałym (1314-1346) kraj zaczął podnosić się z upadku gospo­
darczego i kulturalnego.
W okresie podboju mongolskiego część zasiedlających przedtem cen16

17

1 8

19

1 5

a w

Ок.

X

wieku

następuje

upadek

polityczny

tzw.

emiratu

tbiliskiego,

X I I w . z u i p e ł n a jego l i k w i d a c j a .
1 6

D ż a o s z w i 1 i,

1 7

S.

Tbilisi

M e s с h i a,

op.

cit.,

Goroda

s.

52.

i gorodskoj

stroj

fieodalnoj

Gruzii

XVII-XVIII

19i59, s. 43, 44.

1 8

Określenie

,!)

S.

przypisywane

Meschia,

Istorija

Dawidowi
Gruzii

(kratkij

Budowniczemu.
obzor),

Tbilisi

1968,

s.

12-13.

ww.,

�292

ANDRZEJ WOŻNIAK

2 0

tralne rejony Północnego Kaukazu Osetyjczyków
wypierana przez ko­
czowników zaczęła przenikać na południowe, gruzińskie zbocza Kauka­
zu, stamtąd zaś dolinami rzek również na inne tereny . J u ż po wyzwo­
leniu się Gruzji spod jarzma mongolskiego w X I V w. z podbitych przez
T u r k ó w terenów Armenii napływają do Gruzji wielotysięczne grupy
uchodźców, osiedlając się w Tbilisi i jego okolicach .
Okres pokoju sprzyjający odbudowie gospodarki Gruzji i umocnieniu
państwowości wyniszczonej przez Mongołów trwał jednak niewiele po­
nad pół stulecia. Na przełomie X I V i X V w. kilkakrotne najazdy hord
Tamerlana obróciły w niwecz wysiłki k i l k u poprzednich pokoleń. Gruzja
zdołała wprawdzie zachować jedność i niezależność polityczną, lecz
znów popadła w ruinę gospodarczą, a jej ludność zmniejszyła się o po­
łowę.
W wieku X V następuje dalszy upadek ekonomiczny kraju, osłabie­
nie władzy centralnej wraz z jednoczesnym nasilaniem się tendencji
separatystycznych. Okres najazdów perskich na Gruzję w końcu X V w.
zostawił po sobie ślad w postaci osiedlenia Azerbejdżan na jej połu­
dniowych krańcach, nad rzeką Akstaf. W t y m samym czasie napływa
do Gruzji nowa fala ludności ormiańskiej .
Zahamowanie rozwoju ekonomicznego kraju i nasilające się w ciągu
X V w. osłabienie władzy centralnej doprowadziło na przełomie X V
i X V I stulecia do rozpadu Gruzji na kilka oddzielnych jednostek poli­
tycznych: królestwa — Kartlii, Kachetii, Imeretii i księstwo Samcche.
Rozdrobnienie kraju pogłębiło się w późniejszym okresie, kiedy w y ­
dzieliło się jeszcze kilka księstw — Odiszi, Guria, Abchazja . Okres
od X V do X V I I I w. był dla rozdrobnionej Gruzji epoką trwających
niemal bez przerwy wojen z potężnymi sąsiadami — Turcją i Iranem.
Mimo licznych zwycięstw nad najeźdźcami wojny te wyludniały kraj
i wyniszczały go gospodarczo. Tak np. najazdy szacha Iranu Abbasa I
na królestwo Kachetii w początkach wieku X V I I spowodowały całko­
witą ruinę gospodarki wiejskiej, zniszczenie miast i katastrofalny ubytek
ludności (około 100 tysięcy Kachetyjczyków zginęło w czasie walk,
drugie 100 tysięcy przesiedlono do Iranu). Na opustoszałe ziemie kachetyjskie szachowie z dynastii Sefewidów sprowadzają plemiona azerbejdżańskie z chanatu karabachskiego. W równinie wyludnionej północnej
Kachetii osiedlają się na stokach Kaukazu dagestańscy górale. W znaj21

22

23

24

2 0

J ę z y k o s e t y j s k i n a l e ż y do i r a ń s k i e j g r u p y j ę z y k ó w i n d o e u r o p e j s k i c h .
В . К o ł o j e w , Osietiny
(istoriko-etnograficzeskoje
issledowanie),
Moskwa
•1967, s. 49-50.
2 1

2 2

2 3

2 4

W o ł к o w a, op.
Tamże,
s. 4-5.
M e s с h i a,

cit.,

Istorija

s. 4.
Gruzii,

s.

23.

�S T R U K T U R A E T N I C Z N A WE W S P Ó Ł C Z E S N E J

GRUZJI

293

dującej się w tureckiej strefie wpływów części Gruzji (m. in. Imeretia,
Samcche, Guria) oprócz wyludnienia spowodowanego wojnami, do dal­
szego ubytku elementu gruzińskiego przyczynił się zarówno rozpo­
wszechniony tu handel niewolnikami, jak również sturczenie części
ludności .
Szczególne znaczenie w historii Gruzji ma wiek X V I I I . Wśród państw
gruzińskich tego okresu wiodącą pozycję zajmuje Kartlia. Jej król,
Wachtang V I (1703-1724), dążąc do ekonomicznego i kulturalnego odro­
dzenia kraju podjął szeroko zakrojoną działalność reformatorską. Od­
budowano szczególnie ważny dla gospodarki wiejskiej, a zniszczony
w czasie wojen system nawadniający, stworzono warunki dla podniesie­
nia z upadku miast, uregulowano system monetarny. Część wyludnio­
nych wsi została zasiedlona sprowadzonymi z powrotem uchodźcami.
Następuje również pewne ożywienie kulturalne. Wokół Wachtanga sku­
piają się pisarze, poeci i filozofowie, tacy jak np. Sułchan Saba-Orbeliani, Wachuszti Bagrationi, Dawid Guramiszwili czy Beri Egnataszwili
twórca tzw. „Komisji Uczonych Mężów". W roku 1709 uruchomiona
została w Tbilisi pierwsza, nie tylko w Gruzji, ale i na całym Zakau­
kaziu drukarnia. Drukowane w niej książki rozpowszechniane były na
terenie całej Gruzji.
W kręgu kartlijskich działaczy państwowych i kulturalnych powstał
wówczas program politycznej i militarnej walki z agresywnymi sąsia­
dami —• Turcją i Iranem, których ciągłe najazdy prowadziły do bio­
logicznej eksterminacji ludności gruzińskiej. U podstaw tego programu
leżał polityczny i wojskowy sojusz z Rosją. W planowanej przez Piotra I
wyprawie na Iran widziano możliwość pozbycia się stałego zagrożenia
ze strony perskich najeźdźców. Wyprawa jednak nie doszła do skutku,
a najazd turecki w 1723 r. rozpoczął przeszło dwudziestoletni okres
niewoli i zniszczeń. W 1735 r. miejsce Turków zajęli Persowie, co nie
zmieniło jednak sytuacji K a r t l i i . Podobnie jak poprzednie wojny i na­
jazdy i ten również spowodował ruinę ekonomiczną i wyludnienie kraju.
Opór przeciwko najeźdźcy był jednak tym razem o tyle skuteczny, że
szach zmuszony był wycofać wojska z Gruzji i zgodzić się na objęcie
tronu Kachetii przez Bagratydę Tejmuraza I I , a K a r t l i i — przez jego
syna Herakliusza I I , co stworzyło warunki do zjednoczenia obu królestw.
Zjednoczenie stało się faktem w roku 1762, kiedy po śmierci Tejmuraza,
Herakliusz I I objął władzę również i w Kacheti. Herakliusz, niewątpli­
wie jeden z najwybitniejszych władców gruzińskich, prowadził wszech­
stronną działalność mającą na celu podniesienie kraju z upadku i stwo­
rzenie warunków dla jego rozwoju. Więcej miejsca poświęcimy tylko
25

2 6

Tamże,

s.

24-25; D ż a o s z w i l i ,

op.

cit.,

s.

46.

�294

ANDRZEJ WOŻNIAK

niektórym przedsięwzięciom Herakliusza. Jego zainteresowaniu stanem
gospodarczym miast zawdzięczamy rodzaj opisu statystycznego, zawiera­
jącego m. in. dane dotyczące składu etnicznego ludności miejskiej. Tak np.
samo Tbilisi, największe miasto ówczesnej Gruzji liczyło w latach 80-tych
X V I I I w. ok. 20 tys. mieszkańców „Gruzinów, Ormian, Franków [ t j .
Europejczyków — A. W.] i Tatarów [ t j . prawdopodobnie Azerbejdżan —
A. W . ] " , w Gori było około 2500 „Gruzinów, Franków, Ormian", w Telawi — 3700 Gruzinów i Ormian. Gruzini i Ormianie, niekiedy Żydzi,
mieszkali także w małych, liczących od kilkuset do tysiąca mieszkań­
ców miasteczkach Ananuri, Achalgori, Surami .
2G

Na I I połowę X V I I I w. przypadają migracje ludności greckiej z Tur­
cji na Zakaukazie. Około 2000 przesiedleńców, przeważnie rudników,
osadza Herakliusz I I w miejscowości Borczalo, organizując tam huty
miedzi. W t y m samym mniej więcej czasie na wolnych ziemiach, prze­
ważnie w okolicach Bolnisi, osiedla się około 1000 rodzin ormiańskich.
W dziedzinie polityki zagranicznej Herakliusz I I był, podobnie jak
Wachtang V I , zwolennikiem orientacji prorosyjskiej. Jako sojusznik
Rosji w prowadzonej przez nią wojnie z Turcją odgrywał znaczną,
a niekiedy decydującą rolę. Z prowadzącym podobną politykę zagranicz­
ną i wewnętrzną królem Imereti i Salomonem I , zawarł Herakliusz umo­
w ę o wzajemnej pomocy wojskowej. Zdając sobie sprawę z konsekwen­
cji, jakie może spowodować prorosyjska polityka Kartlii-Kachetii, do­
prowadził do zawarcia z Rosją w roku 1783 traktatu o protektoracie.
Zacieśniające się związki Gruzji z Rosją wyzwały łatwą do przewidze­
nia reakcję ze strony sąsiednich państw muzułmańskich — Turcji i Ira­
nu. Najazd szacha Iranu Agi-Machomet-Chana na Gruzję w roku 1795
i wywołane nim zniszczenia, rychła śmierć Herakliusza i jego następcy
Georgiego X I I spowodowały kryzys gospodarczy i polityczny. Wewnętrz­
ne spory między pretendentami do tronu Kartlii-Kachetii przerwane
zostały przyłączeniem kraju do Rosji w roku 1801. W I połowie X I X w.
przyłączona została do Imperium Rosyjskiego również Gruzja Za­
chodnia .
2T

KIERUNKI

PRZEMIAN ETNICZNYCH W GRUZJI

W XIX I XX

WIEKU

Przyłączenie Gruzji do Rosji, mimo kolonialnej polityki carskiej
administracji (w oddalonych prowincjach Imperium składającej się z re­
guły z najmniej wartościowych przedstawicieli rosyjskiej biurokracji),
2 6

2 7

raty),

Mesenia,
Goroda i gorodskoj
stroj..., s. 141-143.
W 1803 r. M e g r e l i a , w 1804 — I m e r e t i a i G u r i a ( p o c z ą t k o w o j a k o p r o t e k t o ­
a w r o k u 1810 w i ę k s z a c z ę ś ć A b c h a z j i (do 1864 r.
— udzielne k s i ę s t w o ) .

�S T R U K T U R A E T N I C Z N A WE W S P Ó Ł C Z E S N E J

295

GRUZJI

stworzyło po kilkuwiekowym okresie wyniszczających kraj wojen możli­
wości pokojowego rozwoju. Zjednoczenie Gruzji sprzyjało również pro­
cesowi konsolidacji narodu gruzińskiego, hamowanemu dotychczas przez
feudalne rozdrobnienie.
W 1 połowie X I X w. na mapie etnicznej Zakaukazia, szczególnie zaś
Armenii i Gruzji, zachodzą istotne zmiany. Migracje największych pod
względem ilościowym grup ludności wiązały się przede wszystkim z pro­
wadzonymi przez Rosję w latach 1828-1829 wojnami z Turcją i Iranem.
W roku 1829, w myśl zawartego z Turcją traktatu adrianopolskiego dc
Rosji przyłączony został paszalik achalcichski (Mescheti, południowo-zachodnia Gruzja). Wśród jego mieszkańców przeważali Gruzini, ale
obok nich mieszkali także Azerbejdżanie, Turcy, Ormianie, Kurdowie.
Wkrótce po zakończeniu działań wojennych Turcy, Kurdowie i część
Azerbejdżan przesiedliła się do Turcji, a na ich miejsce osiadło około
30 tys. Ormian tureckich. W t y m samym okresie przesiedleńcy z Tur­
cji — kilkuset Ormian i około 6 tys. Greków — osiedlili się na wylud­
nionych jeszcze w X V I I I w. ziemiach w okolicy jeziora C a ł k a .
28

Innym rodzajem migracji, zapoczątkowanym w 1 poł. X I X stulecia
były przymusowe przesiedlenia na Zakaukazie rosyjskich sektantów.
W Gruzji powstało w ten sposób w roku 1841 około 10 osad sekty
duchoborów w rejonie jezior Parawani — Madatapa (Dżawachetia).
Podobne osiedla zakładano także w dolinach rzek Jori i Alazani (Kachetia), ponieważ jednak osiedleńcy źle znosili miejscowy klimat, nie­
które wsie wkrótce opustoszały. Oprócz zwartego osadnictwa, przeważ­
nie sektanckiego powstawały w t y m okresie także osady skupiające się
wokół rosyjskich garnizonów, a zamieszkałe przez zdemobilizowanych
żołnierzy. Osobnym zagadnieniem, do którego jeszcze wrócimy, jest
rosyjska ludność w miastach — w pewnym okresie głównie urzędnicy
i ich rodziny .
29

W 2 połowie X I X w. nowe migracje i zmiany w układzie etnicznym
Gruzji wiążą się przede wszystkim z tzw. wojną kaukaską (zakończoną
w roku 1864) i wojną rosyjsko-turecką z lat 1877-1878. Po zakończeniu
wojny kaukaskiej zlikwidowane zostały resztki autonomii Abchazji.
Ucisk i zdzierstwa ze strony nowo wprowadzonej administracji carskiej
wywołały w roku 1866 powstanie. Po jego stłumieniu władze carskie
uznawszy całą ludność Abchazji za „winną powstania" wprowadziły
szereg obostrzeń administracyjnych trwających aż do roku 1907. Po­
sunięcia te oraz działalność agentów tureckich spowodowały masową
emigrację Abchazów do Turcji. Do lat 80-tych X I X w. opuściło Abchacit,

2 8

W o ł k ó w a,

op.

2Л

Tamże,

D ż a o s z w i l i ,

s.

7,

s.

6-7.
op.

cit.,

s.

55-56.

�296

ANDRZEJ

WOŻNIAK

zję przeszło 30 tys. mieszkańców, a niektóre jej okręgi zostały w y l u d ­
nione całkowicie. Na opuszczonych przez Abchazów terenach zaczęli się
w końcu X I X w. osiedlać Gruzini, Ormianie (uchodźcy z Turcji), Grecy
i Rosjanie .
Po wojnie rosyjsko-tureckiej (1877-1878) na mocy traktatu z San
Stef ano, Rosja otrzymała od Turcji Adżarię (południowo-zachodnia Gru­
zja), z której w latach 1880-1881 wyemigrowało do Turcji około 30 tys.
Gruzinów — muzułmanów. Po kilkunastu latach część z nich wróciła
do A d ż a r i i .
W czasie I wojny światowej napływa do Gruzji nowa fala uciekinie­
rów z Turcji — Ormian, Greków i Syryjczyków. Osiedlają się głównie
w Tbilisi (Grecy, Syryjczycy) i okolicach Achalkalaki (Ormianie, Grecy).
Migracje w okresie rządów mieńszewików nie przybrały w Gruzji
większych rozmiarów. Wyjechała część rosyjskich osiedleńców z Kachetii,
część Greków z okolic Suchumi, a niewielka ilość Osetyjczyków prze­
niosła się do północnej Osetii . Oprócz emigracji grup ludności niegruzińskiej mają miejsce również migracje o charakterze wewnętrznym,
głównie z gór na równinę (w niektórych wypadkach na tereny opusz­
czone przez rosyjskich przesiedleńców).
Znaczne przemieszczenia ludności, powodujące dalsze zmiany w struk­
turze etnicznej Gruzji, zachodzą również w okresie władzy radzieckiej.
Materiały statystyczne, jakie posiadamy od roku 1897, pozwalają nam
uniknąć opisywania poszczególnych fal migracyjnych. Sposób taki, bar­
dzo zresztą nieprecyzyjny, musiał być stosowany przy omawianiu po­
przednich okresów historycznych, m. in. z powodu braku danych sta­
tystycznych , byłby jednak mało przydatny dla charakterystyki prze­
mian w strukturze etnicznej Gruzji Radzieckiej, ze względu na ich
specyfikę. Zajmiemy się więc jedynie omówieniem kierunków i przy­
czyn tych przemian, podając tylko niektóre ich przykłady.
Wszelkie migracje grup narodowościowych w Gruzji i na całym Za­
kaukaziu od średniowiecza aż do początków X X w. wiązały się z regu­
ły, pośrednio lub bezpośrednio, z toczącymi się na t y m obszarze lub
na terenach sąsiednich wojnami. Sytuacja zmieniła się definitywnie
w zasadzie dopiero po ustanowieniu władzy radzieckiej. Wśród przy­
czyn, które powodowały wówczas napływ do Gruzji ludności z innych
3 0

31

32

33

3 0

D ż a o s z w i 1 i , op. cit., s. 52,-53.

3 1

W o ł k . o w a , op. cit., s. 8-9, S . M e g r e l i d z e ,
Woprosy
w istorii russko-turieckoj
wojny 1877-1878 gg., T b i l i s i 1969, s. 123.
W o ł k owa,
op. cit., s. 11.

Zakawkazja

3 2

3 3

Okres I wojny ś w i a t o w e j i r z ą d ó w
w s p o s ó b p o d o b n y do p o p r z e d n i c h o k r e s ó w
migracji.

mieńszewickich
omówione
zostały
ze w z g l ę d u n a z b l i ż o n y c h a r a k t e r

�S T R U K T U R A E T N I C Z N A WE W S P Ó Ł C Z E S N E J

297

GRUZJI

republik, na pierwszym miejscu wymienić należy szybki wzrost uprze­
mysłowienia i urbanizacji kraju (szczególnie od końca lat dwudziestych),
a w niektórych rejonach także zmiany w strukturze rolnictwa.
W latach 1921-1926, w okresie odbudowy gospodarczej kraju, migra­
cje ludności z innych republik miały stosunkowo niewielkie rozmiary
i ograniczały się głównie do powrotu do miast republiki tych ich miesz­
kańców, którzy w czasie wojny i władzy mieńszewickiej z różnych
przyczyn opuścili miejsca zamieszkania.
Tempo zmian uległo gwałtownemu przyspieszeniu w latach przed­
wojennych pięciolatek w związku z szybkim rozwojem gospodarczym
Gruzji. Budowa nowych fabryk i elektrowni, powstawanie sowchozów
(szczególnie w rejonach subtropikalnych), rozbudowa transportu, do­
prowadziły do szybkiego wzrostu liczebności robotników i urzędników
we wszystkich dziedzinach gospodarki, z czym wiązał się dopływ z są­
siednich republik znacznej ilości imigrantów. Z danych statystycznych
z tego okresu wynika, że do miast i osiedli sowchozowych więcej przy­
bywało ludzi spoza granic republiki niż z wiejskich miejscowości samej
Gruzji. Szczególnie odnosi się to do sowchozów zbudowanych na prze­
łomie lat dwudziestych i trzydziestych w subtropikalnych rejonach
kraju
Napływ robotników przemysłowych do Gruzji rozpoczął się
wprawdzie już w końcu X I X w., był jednak wówczas stosunkowo nie­
wielki — mniejszy niż sezonowe migracje do prac rolnych (np. z Ukra­
iny). O rozmiarach tego rodzaju przemieszczeń w latach władzy radziec­
kiej świadczyć może fakt, że tylko w latach 1926-1941 napłynęło do
Gruzji około 240 tys. imigrantów z innych r e p u b l i k . Wśród nich prze­
ważała ludność z Północnego Kaukazu i Ukrainy. Napływ siły roboczej
odbywał się zarówno żywiołowo, jak i drogą zorganizowanego wer­
bunku.
Ewakuowana na Zakaukazie w czasie ostatniej wojny ludność
w ogromnej większości powróciła po zakończeniu działań wojennych do
poprzednich miejsc zamieszkania.
Po stosunkowo dużym napływie siły roboczej w latach 1946-1956,
od roku 1957 ilość imigrantów z innych republik stale się zmniejsza.
Wpływa na to przede wszystkim zapotrzebowanie na siłę roboczą w i n ­
nych regionach Związku Radzieckiego (Kazachstan, Syberia, a na Zakau­
kaziu dynamicznie rozwijający się w ostatnich latach przemysł Arme­
nii) .
Zagadnieniem, któremu należy poświęcić nieco więcej uwagi, jest
3 4

1

35

36

3 4

D ż a o s z w i l i ,

3 5

Tamże,
Tamże,

3 6

op.

s. 122.
s. 123-124.

cit.,

s.

121-122.

�298

ANDRZEJ

Zmiany

w

WOŻNIAK

strukturze etnicznej

Gruzji

w

latach 1897-1953

3 7

1897

1926

1939

1959

etniczne

%

&lt;Vo

%

°/o

Gruzini

Grupy

68,3

66,8

61,4

64,3

Abchazowie

3,1

Osetyjczycy
Ormianie

3,7

2,1
4,2

1,6
4,2

3.5

9,2

11,5

11,7

11,0

3,6

8,7

10,1

0,5

1,3

1,3

—

—

5,4
2,0

5,3
2,4

0,1
3,8
1,8

Rosjanie
Ukraińcy

i
i

5,3*

Białorusini 1
Azerbejdżanie

5,7

1,5

Grecy
Żydzi

2,0

Inni

2,1

1Д
2,8

1,2
2,2

1,3

100,0

100,0

100,0

100,0

0,6

* W spisie

z 1897

Ukraińcy i

B i a ł o r u s i n i podani

1,3

łącznie z Rosjanami.

urbanizacja i zmiany zachodzące w strukturze etnicznej miast. Już
w 2 połowie X I X w., w związku z rozwojem w Gruzji stosunków
kapitalistycznych znacznie zwiększyła się ilość ludności miejskiej. Tak
np. w łatach 1865-1897 ludność miast wzrosła ze 120 tys. do 303,2 tys.
Oprócz Tbilisi, w pozostałych miastach największy udział we wzroście
zaludnienia mieli Gruzini, jeżeli zaś idzie o ludność niegruzińską, to
największy był napływ Ormian. Także Osetyjczycy z Północnej Osetii,
których osiedliło się w Gruzji w 2 połowie X I X w. ok. 40 tys., osiadali
przeważnie w miastach .
38

W latach władzy radzieckiej nastąpił gwałtowny wzrost ludności
miast (udział ludności miejskiej w stosunku do ogólnej liczby ludności
przedstawiał się następująco: w roku 1863 — 10,5%, 1897 — 15,8%,
1917 — 18,6'%, 1921 — 19,7%, 1959 — 42%, 1965 — 4 7 % ) . W skła­
dzie etnicznym ludności miejskiej nastąpiły również znaczne zmiany.
Zwiększył się w nim procentowy udział Gruzinów, wśród których przy­
rost ludności miejskiej był w latach 1926-1959 większy od ogólnego
przyrostu ludności gruzińskiej (82,3% i 45,2%). Kierunki zmian w struk­
turze etnicznej miast zilustrować może poniższa tabela:
39

3 7

Tamże,

s.

3 8

Tamże,
Tamże,

s. 117.
s. 220.

3 0

48.

�299

S T R U K T U R A E T N I C Z N A WE W S P Ó Ł C Z E S N E J G R U Z J I

Struktura

etniczna

Tbilisi
(w

w

latach

1897-1959

51

»/o°/»)

Sąsiednie narodów,
kaukaskie

Rosjanie

Inni

Rok

Gruzini

1897

26.4

31,7

28,0

1926

38,2

41,2

15,6

5,0

1959

48.5

27,0

18,2

6,3

13,9

W większości pozostałych miast Gruzji (poza niektórymi ośrodkami
przemysłowymi i wypoczynkowymi) struktura etniczna ludności jest
bardziej jednolita. Przeważającą część ich mieszkańców stanowią Gruzi­
ni, na których korzyść zmniejszyła się ilość ludności ormiańskiej.
*

Prześledziwszy historyczne przemiany w składzie narodowościowym
Gruzji wróćmy jeszcze do procesu kształtowania się jednolitego narodu
gruzińskiego. W okresie istnienia scentralizowanego państwa gruziń­
skiego proces ten był już, jak wiemy, dosyć zaawansowany. Wytworzyło
się już wówczas poczucie jedności terytorialnej, językowej i religijnej
całej ludności kartwelskiej. Rozdrobnienie feudalne naruszyło wspólnotę
terytorialną Gruzinów i na długo zahamowało proces konsolidacji na­
rodowościowej.
Likwidacja rozdrobnienia politycznego Gruzji dokonana została drogą
kolejnego przyłączania do Rosji w ciągu wieku X I X samodzielnych
organizmów państwowych (np. Kartlia-Kachetia, Imeretia) i terytoriów
gruzińskich zagarniętych przez Iran i Turcję. Włączenie Gruzji w skład
Cesarstwa Rosyjskiego miało dla procesu konsolidacji narodowościowej
Gruzinów wielorakie konsekwencje, zarówno pozytywne, jak i nega­
tywne. Tak np. polityka wewnętrzna caratu nie sprzyjała samodzielne­
mu rozwojowi kulturalnemu nierosyjskich narodów Imperium.
W XIX-wiecznej Gruzji poza niezbyt gęstą siecią początkowych
szkół cerkiewnych nie istniało szkolnictwo w języku gruzińskim. Rosyj­
skie szkoły były nieliczne i dostępne jedynie dla zamożniejszych warstw
ludności. Szkół wyższych na Zakaukaziu nie było, a młodzież gruzińska
pragnąca zdobyć wykształcenie, wyjeżdżała na studia do Rosji. Upo­
wszechnianie języka gruzińskiego, mającego wielowiekowe tradycje lite­
rackie, było utrudnione. Prasa gruzińska w latach 60-tych X I X w. za­
czynała się dopiero rozwijać (w Tbilisi istniały wtedy tylko dwa czaso4 0

ryje

W. P o l i s z e w s k i j ,
problemray
ich izuczenija,

Etniczeskije
prociessy
w gorodach
SSSR
„ S o w i e t s k a j a E t n o g r a f i j a " , 1969 nr 5, s. 8.

i

niekoto-

�ANDRZEJ WOZNIAK

300

pisma gruzińskie — „Droeba" i „Sakartwelos Moambe"), nie istniała
gruzińska literatura techniczna, pierwsze kroki stawiał gruziński teatr.
W tej sytuacji ogromną rolę w kształtowaniu świadomości narodowej
odgrywała literatura piękna. Występujący w poezji gruzińskich roman­
tyków (A. Czawczawadze, G. Orbeliani, N . Barataszwili) nurt patrio­
tyczny nasilił się w literaturze 2 połowy X I X w. Wśród najwybitniej­
szych działaczy gruzińskiego ruchu społeczno-narodowego „tergdaleuli"
poczesne miejsce zajmują znani pisarze tego okresu — A. Cereteli,
I . Czawczawadze i inni. Poważny rozwój gruzińskiej nauki, sztuki i lite­
ratury w znacznej mierze był ich z a s ł u g ą .
Niewątpliwie pozytywnym skutkiem przyłączenia do bardziej wów­
czas rozwiniętej pod względem ekonomicznym Rosji było przyspieszenie
w Gruzji rozwoju stosunków kapitalistycznych. Umocniły one więzi eko­
nomiczne między poszczególnymi rejonami kraju, zlikwidowany został
dotychczasowy partykularyzm gospodarczy, a wewnętrzne migracje l u d ­
ności (przesiedlenia na opuszczone ziemie, wędrówki w poszukiwaniu
pracy itp.) przyspieszały zacieranie się odrębności regionalnych.
W ciągu X I X w. z licznych grup etnicznych (Megrelowie, Lazowie,
Swanowie), etnograficznych (Chewsurzy, Pszawowie, Tuszyni, Mochewcy, Mtiule) czy też będących jedynie pozostałościami dawnych podzia­
łów terytorialno-politycznych (Kachetyjczycy, Kartlijezycy,
Imeretyjczycy, Guryjczycy, Adżarowie), kształtuje się znów, bo jak wspomnieliś­
my wcześniej nie jest to proces nowy, jeden naród gruziński. Wszystkie
wymienione wyżej grupy oprócz Megrelo-Lazów i Swanów używały tego
samego samookreślenia „Kartweli", mówiły t y m samym językiem gru­
zińskim. Wspólny język literacki rozpowszechniony był wśród wszyst­
kich lokalnych grup gruzińskich łącznie z Megrelami, Łazami i Swanami. Pewne odrębności zaobserwować można było jedynie w potocz­
nym języku mieszkańców Adżarii i Samcche, w którym uwidaczniał się
wyraźnie wpływ języka tureckiego. Wspólne cechy posiadała także k u l ­
tura poszczególnych grup kartwelskich. Na przykład strój kobiecy był
niemal jednakowy w Kartlii, Kachetii, Imeretii, a męski różnił się tylko
w szczegółach. Takich cech wspólnych w kulturze materialnej ludności
kartwelskiej było wiele. Jedynie te grupy, które długo znajdowały się
pod wpływem islamu, kulturowo nieco bardziej różniły się od innych.
Większe różnice, przede wszystkim językowe, występowały między
grupami samookreślającymi siebie jako „Kartweli", a Megrelo-Lazami
i Swanami. Mimo tych różnic i zachowania przez oba ludy własnych
4 1

42

4 1

„ T e r g d a l e u l i " — „ci co p i l i w o d ą z T e r e k u " . P o s t ę p o w a
z i ń s k a 2 p o ł . X I X w., w y k s z t a ł c o n a w R o s j i , t j . „ z a T e r e k i e m " .
4 2

В a r a m i d z e, G a m e z a r d a s z w i 1 i , op.

cit.,

s. 44-56.

inteligencja

gru­

�S T R U K T U R A E T N I C Z N A WE W S P Ó Ł C Z E S N E J

301

GRUZJI

samookreśleń, ich rozwój był zawsze związany z historią i kulturą Gru­
zji, a języki od dawna podlegały znacznym wpływom języka gruziń­
skiego, który był zresztą dość rozpowszechniony. Jak już wyżej wspo­
mniano, język gruziński był wśród Megrelo-Lazów i Swanów językiem
literackim i cerkiewnym ' .
W latach władzy radzieckiej oddziaływał ze wzmożoną siłą nie tylko
cały zespół czynników sprzyjających procesowi konsolidacji narodowoś­
ciowej — stworzone zostały także warunki dla rozwoju kulturalnego
nie tylko narodu gruzińskiego, lecz również wszystkich mieszkających
w Gruzji mniejszości narodowych. Jednymi z pierwszych aktów praw­
nych nowej władzy były w Gruzji dekrety dotyczące problemów naro­
dowościowych, spraw oświaty i k u l t u r y .
Ze względu na ograniczone ramy niniejszego artykułu, z całego ze­
społu procesów wiążących się z zachodzącymi w ciągu wielu wieków
zmianami struktury etnicznej Gruzji, zwróciliśmy nieco więcej uwagi
jedynie na najważniejszy — proces kształtowania się narodu gruziń­
skiego, przy czym i ten problem przedstawiony został tylko w najbar­
dziej ogólnych zarysach .
4 1

44

45

4 3

4 4

nosti

W o ł k o w a, op. cit., s. 21-23.
B.
M e г к w i 1 a d z e,
Sozdanie
i ukrieplenie
w Gruzii (1921-1936), T b i l i s i 1969, s. 183-202.

sowietskoj

gosudarstwien-

W r o k u 1965/1966 i s t n i a ł o w G r u z j i 18 w y ż s z y c h u c z e l n i , 77 t y s . s t u d e n t ó w
o r a z o k o ł o 5000 r ó ż n e g o t y p u s z k ó ł p o d s t a w o w y c h i ś r e d n i c h ( o g ó l n o k s z t a ł c ą c y c h
i s p e c j a l i s t y c z n y c h ) , w k t ó r y c h l i c z b a u c z n i ó w s i ę g a 1 miiliona. J ę z y k i e m w y k ł a ­
d o w y m w e w s z y s t k i c h s z k o ł a c h jest g r u z i ń s k i , w y ł ą c z a j ą c o c z y w i ś c i e s z k o ł y d l a
m n i e j s z o ś c i n a r o d o w y c h . W r o k u 1964 w y d a n o w G r u z j i p r z e s z ł o . 2600 t y t u ł ó w
k s i ą ż e k (w t y m p r z e s z ł o 2000 w j ę z y k u g r u z i ń s k i m ) o ł ą c z n y m n a k ł a d z i e 13,5 m i l .
e g z e m p l a r z y ; w y c h o d z i ł o 115 t y t u ł ó w c z a s o p i s m (101 w j ę z y k u g r u z i ń s k i m ) o n a ­
k ł a d z i e 5,5 m i l . e g z e m p l a r z y (w j ę z y k u g r u z i ń s k i m 5,2 m i l . ) , 80 t y t u ł ó w gazet
( w t y m 59 w j ę z y k u g r u z i ń s k i m ) w n a k ł a d z i e 260 m i l . e g z e m p l a r z y ( w j ę z . g r u ­
z i ń s k i m 196 m i l . ) . W r o k u 1965 i s t n i a ł o w G r u z j i
188 i n s t y t u t ó w
naukowych,
p r z e s z ł o 3000 b i b l i o t e k p u b l i c z n y c h , 67 m u z e ó w , 20 t e a t r ó w , 1600 k i n i t d . (por.
p r a c a zib. Gruzija
w s e r i i S o w i e t s k i j S o j u z . G i e o g r a f i c z e s k o j e O p i s a n i j e , w 22
t o m a c h , M o s k w a 1967, s. 299-301).
4 5

w

Z a g a d n i e n i a te o m a w i a
cytowanym już artykule.

w

stosunku

do

całego

Zakaukazia

N.

W o ł k o w a

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9939" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9917">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/41dac23061be21485ebe0bc91558f5c1.pdf</src>
        <authentication>2e00a50cb2c2a7a669f8930e2afd537a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118212">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3148</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118213">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118214">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2948</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118215">
                <text>Punk-Rock/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118216">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2, s.117-126</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118217">
                <text>Ciarka, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118218">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118219">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118220">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118221">
                <text>Ryszard Ciarka

PUNK - ROCK

P u n k w języku a n g i e l s k i m oznacza t y l e co śmieć, o d p a d k i ,

F a k t dostrzożenia i w y k o r z y s t a n i a nowej i niezależnej t e n ­

rzeczy m a r n e i odrzucone, zaś od połowy l a t siedemdziesiątych

d e n c j i w muzyco rock'owej nio wyhamował j o d n a k bardzo i n ­

także i nową falę młodzieżowoj k o n t r k u l t u r y .

Próżno b y doszu­

1

teresującego zjawiska j a k i m było masowe pojawionio się małych

kiwać się jednej p r z y c z y n y tego zjawiska. N a powno należałoby

niezalożnych

wymienić

przez grupę grających muzyków.

skostnienie

i

komercjalizację

poprzedniej,

hippie-

sowskiej k o n t e s t a c j i , większą aktywność l o k a l n y e h , s u b k u l t u r o wych

grup

młodzieży

wielkich miast

Zachodu

powodowaną

n a s t r o j a m i f r u s t r a c j i w s k u t e k bezrobocia i gospodarczoj recesji.
Czy wreszcie tę najbardzioj prozaiczną przyczynę — chęć oży­
w i e n i a r y n k u z b y t u przoz animatorów i dystrybutorów k u l t u r y
masowej,

zaszokowanie

konsumentów

kolejnym

wytwórni

płytowych, zakładanych

często

tylko

3

M o d a n a „zrób t o s a m " stała się w krótkim czasie hasłem
i stałym już elementem współczosnego r y n k u związanego z m u z y ­
ką r o c k ' o w a reprezontując w niedługim czasie wszystkie

style

i kierunki.
I n n y m , równie c i e k a w y m , m a s o w y m zjawiskiem o charakterze

skandalem,

„zrób t o s a m " , który należy t u wymienić, było pojawienie się

który z pewnością przyniesie z y s k i .
Jest j e d n a k f a k t e m , że r o k 1976 stał się początkiem u j a w n i e n i a

ogromnej

ilości

różnorodnych,

skich

zaprezentowała

„fanzine". Te male k i l k u s t r o n i c o w e kserokopiczne p i s m a zawie­

szerszej publiczności nową formę a r t y s t y c z n e j w y p o w i e d z i , nową

rały przeważnie informacjo o wydarzoniach związanych z r u c h e m

estetykę i ideologię w r a m a c h młodzieżowoj k o n t r k u l t u r y ; szo­

p u n k , o k o n c e r t a c h i organizowanych w y s t a w a c h . Tworzyły nie­

sceny

alternatywnej,

która

Początki wydawały się t y p o w o , b o w i e m już r o k później roklamę i promocję w i e l k i c h f i r m płytowych uzyskują najbardziej
Stranglers,

wydawnictw

prasowych

zwanych

zależny margines k r y t y k i związany z muzyką r o c k ' o w a . Powielały

kującą modę i agresywną muzykę — p u n k - r o c k .

znane zespoły (Sex Pistols,

małych

wykonywanych

i

klubach,

kolportowanych

własnoręcznie

przez kulturę masową W i e l k i e j B r y t a n i i , działającej już w m i e j ­

Clash), przynosząc p r o d u ­

m a n i f e s t y , krótkie u t w o r y l i t e r a c k i e i w y w i a d y .
„Sniffin

Glue — piszo D i c k Hebdige w słynnej książce

Sub­

of Style — pierwszy „fanzine" i jeden z t y c h ,

culture. The Meaning

c e n t o m i d y s t r y b u t o r o m ogromne z y s k i . N i e mniejsze chyba o d

który osiągnął największy

t y c h j a k i e z a r o b i l i n a nowej modzie właściciole salonów m o d y

r o d z a j u pozycję propagandową

proponując a w a n g a r d o w y image t a k d l a artystów j a k i d l a zwo­

głównej zasady p u n k o w e j f i l o z o f i i „zrób t o s a m " (do-it y o u r s e l f

lenników nowogo s t y l u b y c i a .

philosophy) — d i a g r a m przedstawiający t r z y pozycje p a k "w na

Punk

uderzał

mocno.

Agresywne

zachowanie

graniczące

rozgłos, zawiorał jedyną w

swoim

d l a s u b k u l t u r y —• n a t e m a t

g i t a r o w y m gryfie i napis n a górze: To j e d n a s t r u n a , a t u jeszcze

z brutalnością. Twarze z a g r a f k a m i wpiętymi w p o l i c z k i i uszy.

dwie, a teraz możosz już założyć swoją własną k a p e l ę . "

Skórzane k u r t k i z w y m a l o w a n y m e m b l e m a t e m ulubionego zespo­

krótko mówiąc, zespół, w którym nio będzie t a k bardzo ważny

łu l u b ze s t o s o w n y m hasłem mającym odzwierciedlić stosunek j o j

t e k s t w y k r z y k i w a n y pomiędzy rytmiczną pułsacją

właściciela do życia i całego otoczenia t y p u Zero

me.

a n i muzyczna w i r t u o z e r i a lecz sama aktywność, mieszcząca się

Głowy ostrzyżono w przedziwne f o r m y , kolorowe włosy, f r y z u r y

j e d n a k niezmiennie w k o n w e n c j i r o c k ' n ' r o l l ' a . Pisząc t u o k o n ­

l u b Kill

4

Czyli,

dźwięków,

przypominające przepisowo postrzyżonych rekrutów l u b u p i o r ­

w e n c j i m a m na myśli między i n n y m i t o , że m u z y k a r o c k ' o w a

ne postaci z filmów grozy l a t czterdziestych. Wszystko to miało

należy

napawać lękiem i t a k właśnie zostało

młodych, kontestujących

odczytane.

N o w a kreacja, szokujący s t y l b y c i a , d y n a m i c z n a
wykonywana

w k o n w e n c j i r o c k ' a t o zjawiska

muzyka

do

najbardziej

„tradycyjnych" sposobów
pokoleń już od p o n a d

wypowiedzi
30 l a t . N i e

sposób dziś jodnoznacznio określić samego zjawiska, j a k i m jest

przypisywane

t a m u z y k a z całą różnorodnością o d m i a n i stylów, r o z u m i a n a

każdomu n o w e m u , pojawiającemu się n a r y n k u k u l t u r y masowej

głównie j a k o m e d i u m , środek w y r a z u , ekspresji d l a r o z m a i t y c h

r u c h o w i k o n t e s t a c y j n e m u o d p o n a d 30 l a t . M u z y k a

rock'owa

młodzieżowych ideologii, stylów b y c i a , a r t y s t y c z n y c h manifestów.

jest przecież żywiołową formą ekspresji, spontaniczną, miejską,

Miejska,

elektryczną muzyką opartą o najprostszy s y n k o p o w y r y t m , w y ­

tkwią w t a k i c h źródłach j a k jazz, bluos, b u r a i m e n t o •—• w a f r y ­

wołującą n i e k i e d y w i e l k i e emocje.

kańskiej r y t m i c e

Oprócz j e d n a k zjawisk t y p o w y c h i już p o w i e l a n y c h , które
t r a d y c y j n i e już zasilają chłonny r y n e k masowej

rozrywki ta

nowa fala aktywności twórczej p r z y n o s i także i inne wstrząsy.
N i e wszystkie elementy tego nowego r u c h u mogły być t a k łatwo
i szybko zaadoptowane

bądź powielone. Wielo b o w i e m z n i c h

w y m i e r z o n y c h było wprost przeciw dotychczasowym

sposobom

konsumpcji sztuki w ramach dystrybucyjnej k u l t u r y

masowej.

„ R o k 1977 t o eksplozja p u n k - r o c k ' a . Zerwanio z dotychcza­
sowymi przyzwyczajeniami
muzyczny

elektryczna

muzyka,

i melodyce,

której
oraz

inspiracje

pośrednio w

bozpośrednie
europejskiej

muzyce klasycznej i w ciągle powracających fascynacjach muzyką
ludową w s z y s t k i c h o d m i a n i kontynentów.
Na

idoologie

i manifesty

poszczególnych

młodzieżowych,

k o n t e s t a c y j n y c h ruchów a r t y s t y c z n y c h związanych z muzyką
r o c k ' o w a , formułowane w t o k s t a c h piosenek i widoczne w a r t y s ­
t y c z n y m image także wpływały różnorodne inspiracje estetyczne,
t a k i e j a k r o m a n t y z m (new r o m a n t i c — s t y l p o p u l a r n y n a p o ­
czątku l a t osiemdziesiątych), surrealizm (początki zainteresowań

i schematami. D o tego czasu cały

tą formą a r t y s t y c z n e j ekspresji o d końca l a t 60-tyoh do dziś),

biznes s k o n c e n t r o w a n y był w rękach wielkicłi w y ­

dadaizm (neo-dada) oraz f u t u r y z m i d e k a d e n t y z m (jako charak­

twórni płyt, dyktujących m o d y i nowo muzyczno style. Nagle

terystyczne elementy p u n k - r o c k ' a . T e n aż n a d t o

pojawienie

postawiło

się obraz komplikują rozmaito n u r t y p o l i t y c z n e i modne prądy

k o n c e r n y płytowe w niezręcznej s y t u a c j i ; j a k zareagować na ten

religijne. Rzoe b y można, iż m a m y t u do czynionia z prawdzie

o d d o l n y r u c h , nie wymyślony przez n i c h ?

e k l e k t y c z n y m systemem

się

całej

armii

punk'owych

zespołów

Trzeba przyznać, iż reakcja była n a t y c h m i a s t o w a . Wietrząc

zapożyczeń, z t y p o w o

kulturą, potrzobującą wciąż n o w y c h

rozmazujący

wielkomiejską

i n s p i r a c j i , z ustawiczną,

d o b r y biznes i mając świetne rozpoznanie r y n k u , wytwórnio te

ciągle ponawianą próbą dostosowywania

szybko zaangażowały najbardziej obiecujące

ciągle zmieniających się realiów otaczającogo świata.

formacje."

2

środków w y r a z u do

117

�I

�P u n k - r o c k , w s w y m p o d s t a w o w y m przesianiu, s t a l się muzyką

M a m l a t 25 — i życie przełamano j a k p a t y k .

młodzieży, którą w w i e l u p u n k ' o w y c h manifestacjach i t o k s t a c h

Co spojrzę wstecz — o k r o p n a czarna p l a m a

piosenek określono m i a n o m n o w e j , o s t a t n i e j , straconej genoracji.

— co spojrzę przed się —• t w a r d y — z i m n y głaz.

Pokoleniem

Okręt mój, nie mając kompasu a n i steru, p l y n i o w nieznaną dał...

b u n t u przeciw k o m p u t e r o w e j c y w i l i z a c j i ,

bezrobo­

ciu, lęku przed coraz bardzioj prawdopodobną zagładą nuklearną.

A więc nioch się wypełni mia,ra mojej p u s t y n i !

P o d względem a r t y s t y c z n y m t a m u z y k a jost pierwszym świado­

ósma godz. czwarta j a k noc a dzioń, hey

niach do samych początków r o c k ' n ' r o l l ' a .
ujęciu

potocznym,

jako

zjawisko

masowo,

przowala się przoz e k r a n u k r y t y c h k a m e r

punk-rock

i pędzi pędzi śpiosząc niewiadomo gdzie

utożsamiany jost z p o j a w i e n i o m się nowej m u z y k i i nowoj m o d y

gdzie spojrzoó wszyscy wyglądają tale samo

w W . B r y t a n i i o d drugioj p o l o w y l a t siedemdziesiątych, ale samo
okroślenio w s t o s u n k u do muzyków r o c k ' o w y c h

7

A co z t y m tłumom n i o m y m ślepym szarym

mie r e t r o s p e k t y w n y m r u c h o m , siegają,eym w swych poszukiwa­
W

(...)

odpychając się o d b a r i e r y czasu i przestrzeni.

wykorzystano

8

było już wcześniej, u samych początków b u r z l i w i o rozwijającego

Już jesionią 1977 r o k u pojawią się w Polsce piorwszo g r u p y

siii r o c k ' n ' r o l l ' a . Między i n n y m i t y m właśnio m i a n o m określano

próbujące grać i propagować nową, muzykę, ideologię i n o w y

oalo rzesze młodych l u d z i , którzy u b r a n i i u f r y z o w a n i na wzór

sposób b y c i a — p u n k - r o c k .
Najciekawszą

swych f i l m o w y c h i m u z y c z n y c h i d o l i z końca l a t 50-tych —•
t a k i c h j a k James D e a n ( t e n z f i l m u Buntownik
M a r l o n B r a n d o (ten z f i l m u Dzikus),

bez

powodu),

B u d d y H o l l y , E l v i s Presley

postacią
Dzcdzej,

tych

nieśmiałych

warszawski poeta

początków

jest

i u l i c z n y śpiewak,

wykonujący najchętniej swo u t w o r y w r u c h l i w y c h p o d z i o m n y o h
przejściach. Śpiewał początkowo spokojne b a l l a d y akompaniując

— próbują kopiować i c h artystyczne dokonania.
W końcu l a t CO-tycli „odrzuceni" to przede w s z y s t k i m ci
wykonawcy

Wałek (Cyryl)

m u z y k i r o c k ' o w e j , którzy świadomie o d c i n a l i się

sobie na gitarze i h a r m o n i j c e u s t n e j , b y jesienią 1977 r o k u wziąć
udział w zorganizowałюj przez siebie a r t y s t y c z n e j

prowokacji

od głównego n u r t u ówczesnej k o n t e s t a c j i zaangażowanej p o l i ­

w k l u b i e s t u d e n c k i m H y b r y d y j a k o założyciel i w o k a l i s t a efe-

tycznie

morycznoj g r u p y grającej żywiołowy r o c k ' n ' r o l l .

(wojna

w W i o t n a m i o , demonstracjo

n a tle r a s o w y m ,
nowycli

T e k s t y piosonok Dzodzeja nio realizowały potocznych walo­

rozwiązań estetycznych (nawiązanie do surrealizmu, m i s t y c y z m ,

rów pootyckości, były najczęściej p o z b a w i o n y m r y m u i r y t m u

wyzwolenie

k o m u n i k a t o m , gwałtowną wypowiedzią, melorecytacją

niepokoje

studenckie)

czy

od n u r t u

poszukującego

duchowe poprzez n a r k o t y k i ) .

„Punk'owa scena wykrystalizowała się w A n g l i i w końcu l a t
70-tych alo j e j korzonio sięgają A m o r y k i Północnej. Już w końcu

czaną pomiędzy

Underground,

The Nem York

produkować n o w y rodzaj

Dolls

i Bamones

pulsacją

chropowatych,

Tłum n a u l i c a c h w a l i j a k wojsko

zaczynają

Dziewiętnaście jodnostek

m u z y k i r o c k o w e j , który świadomio

Czasu b l o k u

nawiązywał do s t y l u t a k zwanego ulicznego i do pesymistycznych

wschodniego

O t w i e r a oczy z a m y k a usta

wyobr.iżoń n a t e m a t przyszłości. M o n o l i t y c z n y r y t m , chropowate

I

brzmienie i związki z nowojorską sconą awangardową sytuował

G d y wowiiątrz turkoczą na każdym k r o k u

tę nową muzykę z dala od bardzioj o p t y m i s t y c z n y c h sposobów

N a każdyni r o g u — na każdej u l i c y

pojmowania

M i n i a p a r a t y nadawczo

госк'а".

świata

i

technicznej

ogłady

oficjalnego

nurtu

5

pędzi piędzi j a k strumień k r v i

odbiorcze

I sio!

Dla dalszej konsolidacji estetycznej ruchu nie jost bez znaczenia

K i e d y chcą zawszo nio

również t o , że m u z y k a młodzieżowa staje się pełnowartościowym

K i o d y chcę

środkiem w y r a z u d l a współczesnej s z t u k i awangardowej. B o w i e m

K i o d y chcę

amorykański o d p o w i e d n i k p u n k - r o c k ' a (znany t a m bardzioj j a k o

Kierły chcą- zawsze nie, n , o , " i , n , n , ' u e .

new wave) związany b y l ściślo z awangardową grupą twórców,
w której należałoby wymienić takie postacie, j a k A n d y W a r h o l ,
W a y n e C o u n t y , D a v i d B o w i e , którzy świadomio a d o p t o w a l i r o c k
i związano z t y m zjawiskiem możliwości a r t y s t y c z n o j k r o a c j i .
Natomiast

brytyjskio

zospoły

młodsze, słabiej zaznajomiono

punk-roek'owo,

zdecydowanie

z istniejącymi już k o n t a k t a m i

między muzyką r o c k ' o w a a sztuką awangardową

(szezogólnie

n u r t określony m i a n e m noo-dada utożsamiały się z młodą g».noraeją k u l t u r y robotniczej, trapioną p r o b l e m a m i t a k i m i , j a k bozrobocie, recosja, b r a k p e r s p o k t y w .
kręgach

kontaminaeja

miejskiej
tych

subkultury

T e k s t y spisywane były dużymi, d r u k o w a n y m i l i t e r a m i na k a r t ­
k a c h i układano n a podłodze, po to b y spolniać znakomicie rolę
ściągawki j a k i podkreślać ulotność, ehwulowość i n i e p o w t a r z a l ­
ność w y k o n y w a n y c h utworów j a k i całego zdarzenia.
D n i a 1 k w i o t n i a 1978 r . w w a r s z a w s k i m k l u b i e s t u d e n c k i m
„ R e m o n t " odbył się pierwszy w Polsce o f i c j a l n y k o n c o r t p u n k r o c k ' a , n a który zaproszono angielski zespół The Raincoats
dopołnienio, zorganizowanego w t y m s a m y m

jako

czasie, Między­

narodowego Spotkania Artystów „ I a m " , prezentujących awan­

młodzieżowej .

pewnym

6

okresio

Dopiero

performans. O d tego toż czasu k l u b R o m o n t organizował regu­
larne „poniedziałki m u z y c z n o " ,

podczas których

prezentowa­

niozależnych

na była z płyt nowa m u z y k a p u n k - r o c k i now w a v e . Dosyć szybko,

nurtów, o p a r t a o k a n o n żywiołowej m u z y k i rock'owej ukształ­

pojawią się też zespoły, które zaczynają grać w n o w y m s t y l u

towała, ostatecznie

dwóch, w

9

gardową sztukę „audio-vidoo", i zdarzenia parateatralne t y p u

Ideologia, system wartości, sposób bycia sytuowały jo w róż­
nych

wykrzy­
fałszywie

brzmiących dźwięków.

lat 00-tycłi i na początku 70-tych nowojorskie zespoły t a k i e j a k
Velvet

rytmiczną

p u n k j a k o ciekawy, a r t y s t y c z n i e a k t y w n y ,

młodzieżowy ruch k o n t e s t a c y j n y .

Skła,daty się nań po

trosze

i towarzyszące i r n g r u p y sympatyków, b y \vymienić t y l k o t o
najbardziej

znane,

rozpoczynające

swoją

działalność

sztuka p o p - a r t u , wpływy d e k a d e n t y z m u i dadaizniu przemieszano

przód końcem 1979 r. — Deadlock •/. Gdańska, Kryzys

w w y k r z y k i w a n y e h tekstach piosenek z p r o b l e m a m i życia co­

KSU

dziennego;

ciekawy w t y m czasie TtLT

at-iyMye.zno

głady zawarte

koneepc je i przeczucie

atomowej

w prostej r y i i n r . v . c i f i ) ; buntowniczo

za­

z U s t r z y k D o l n y c h , Brak
z

joszcze

z Warszawy,

z Łodzi i najbardziej

chyba

Warszawy.

artystyczne

Bez oficjalnych p r o m o c j i , licz r e k l a m y , t a k istotnej w maso­

m a n i f e s t y i anarchistyczne husk", wymierzono przeciw istniejącej

wej k o n s u m p c j i s z t u k i , zospoły to skupiają się wokół Klubów

sytuacji politycznej i społecznej.
W z o r y młodzieżowej s u b k u l t u r y rockowej mają
rozprzestrzeniania

Studenckich,
właściwość

się bez względu n a odJeglość, granico

obowiązujące systemy

czy

polityczne, choćby ze względu na, f i . k i ,

Miejskich

dnmacb. \Y iyrlt

Domów

Kabury

łub w

prywatnych

też miejoeach kształtuje -sio powielane później

modele zachowań i formy artystycznej manifestacji. R u c h k o n ­
soliduje się głownio w w у liku nieoflojalnego

obiegu i n f o r m a c j i ,

że głównym nośnikiem w y k r e o w a n y c h , n o w y c h sposobów b y c i a ,

w w y n i k u korzystania, z, , . t r a , d y c y j n y c i i sposobów' k o m u n i k a c y j ­

n o w y c h uico!o;j;ii, nowej mody bidzie miejska elektryczna m u z y ­

n y c h " t a k i c h j a k wspólne spot kanie, kmieci t , wspólne sluchauio

ko rokowa.

płyt, oraz dzięki niezależnym, niskonakładowym p i s m o m ksero-

119

�k o p i c z n y m t y p u „fazien" t a k i c h j a k „ P o s t " , „Szmata", „ K a n a ł " ,

G u r u (przezwisko — R.C.) puszczał płyty z Mistor H i t a . Nudę

„Turysta", „ O r g a n " .

próbował rozproszyć k o m p l e t n y ćwok, miejscowy

Występy zespołów p r z y j m o w a n e były przez

Krawczyk,

młodą, publicz­

który nie umiał nawet porządnie się przedstawić. Było trochę

ność ontuzjastycznie. W plebiscycie czytelników „Muzyki Mło­

zabawy, g d y przoraził się nakręcanego p t a k a , skaczącego w jego

d y c h " na najpopularniejszych wykonawców 1979 r o k u , w k a ­

kierunku.

t e g o r i i „talent rokujący największe n a d z i e j e "
zajmujo zespół Kryzys,

czwarte

miejsce

b y już w r o k u następnym zająć czołowe

(...)

W i d o w n i a w M D K składała się z punków, hipisów z Warsza­
w y , b r a m k a r z y — p i j a n y c h , bezmyślnych i agresywnych

oraz

miejsca w plebiscytach w i e l u p o p u l a r n y c h p i s m : t a k i c h j a k

Gitohipów. C i o s t a t n i t o t a c y co noszą długie włosy, lubią h a r d r o c k

„Panorama",

i śmierdzą, alo są podziargani (posia,dają z n a k i t a t u o w a n e

„Non

Stop",

„Na

Przełaj", „Świat

Młodych",

„Słowo Powszechne" m i m o , że z twórczością tej g r u p y można
było zapoznać się j o d y n i o n a k o n c e r t a c h l u b z kaset krążących
w n i e o f i c j a l n y m obiegu.

Jest już sprzęt, Kryzysi

wchodzą na seonę, A f a (przezwisko —

R.C.) ... A g a i n . . . I t ' s called... 1.2.X.U ( c z y t a j : ono, t w o , x , u :

„ W d n i a c h 8 — 1 0 . V I I I . 1980 — i n f o r m u j e n a bieżąco j o d n o stronicowy

—

R.C.) i lubią lutować (bić —• R.C.)

„fanzion" — odbył się w Kołobrzegu

(amfiteatr)

jest t o u d z i w n i o n a , bardzo p o p u l a r n a forma „odliczania" przed
każdym u t w o r e m , służąca często do wyznaczania t e m p a m e l o d i i

Pierwszy F e s t i w a l N o w o j F a l i (w Polsco). T r z y d n i wspaniałego

— R . C ) . Sala podryw'a się i faluje, powstaje k o s z m a r n y roz­

przożyeia, z n a k o m i t o j

atmosfery;

robionej

gardiasz: każdy tańczy gobba, p u n k i przewracają się i p o p y ­

przez nas i d l a nas (...)

Ci co t a m b y l i nio zapomną. C i którzy

chają, miejscowi n i o wiedzą co robić więc próbują się dostosować

trzy

dni muzyki

przegapili, n i o dojechali, mogą posłuchać kasety First
New

Wave.

F e s t i w a l był zorganizowany

Polish

f a t a l n i e . M u z y c y spali

do s y t u a c j i , b r a m k a r z e lutują każdego k t o i m się nawinie p o d
rękę. K a m i l n a p e r k u s j i przewraca

talerze

n a warszawskich

u p a k o w a n i j a k śledzie n i o m a l p o d gołym niebom. M i m o tego

hipisów i stara się trafić i c h pałkami, żeby było joszcze weseloj

organizatorom

Polandzi

(SZSP) nałożą się słowa u z n a n i a za

podjęcio

r y z y k a . D o Kołobrzegu zjechały wszystkie polskie kapele i załogi
— TILT,
Fomit,

KSU,
Psychodeliki

Deadlock,

Kryzys,

z Gary H a l l o m ,

Poverrocks,

Nocne

Szczury,

plują na Kryzys.

Zaraz po „Shitassie" b r a m k a r z , f i u t

w j a s n y m s w o t e r k u zgarnia J u r k a na k o r y t a r z i chce go lutować.
A f a z a t r z y m u j e zespól, k i l k u punków idzie n a pomoc. N a
szczęście jakiś trzeźwy b r a m k a r z ( t a k , bywają tacy) uratował

Рок..."

N i e m a l o d początku j e d y n y m ważnym miejscem

spotkań,

sytuację i odciągnął tego pierwszego. N a sali n a d a l szał. O k r z y k i

w y m i a n y i n f o r m a c j i , wzajemnego p o d p a t r y w a n i a się, prezen­

„gobba, gobba, h e y " . T u b y l c y zaczynają się orientować, co jest

t o w a n i a n o w i n e k dotyczących s t r o j u i wszelkich f o r m a r t y s t y c z n e j

grane.

eksprosji był k o n c o r t .

o k r z y k i : „ H e y ! " i wznosiły się w górę pałce w s y m b o l u V . P u n k i

Tym

niozwykłym

widowiskiem

rządzą

równie

niezwykłe

Chcieli

wykończyć

punków

psychicznio,

rozległy

zamiast i m przyłożyć wołali „ H a t e " (ang. nienawiść —

się

R.C.)

p r a w a . Publiczność składa się t u głównie z t a k z w a n y c h „ z a ł ó g "

i rzecz jasna k c i u k do dołu. Szkoda, że t y l k o V o x i K o l n o r (przo-

łub „kontygentów" c z y l i zwolenników grających „ k a p e l " c z y l i

zwiska — C R . ) b r a l i się do pięści.

zospolów. A często psujące się „wiosła" czyli g i t a r y l u b „ p i e c y k i "

W t y m szale można było i boz tego łatwo zaliczyć. (...)

Kry­

— wzmacniaczo — opóźniają z w y k l e sam k o n c e r t l u b powodują

zysi zagrali nowe n u m e r y — „Telewizja", „Disco G i r l " i inne.

długotrwało p r z e r w y między „numerami" c z y l i u t w o r a m i . W

Polandzi

trakcio w y k o n y w a n y c h „numerów" obowiązuje taniec „ p o - g o "

do wzmacniaczy. (...)

lub

popychanie

s a m " . K a z i k usiłował śpiewać, ale co można usłyszeć, g d y m i ­

najbliżej stojących) mogą w każdej c h w i l i zamienić się w „za­

k r o f o n nie działa, a S z m i t śpiewa co innego do dobrego m i k r o ­

d y m ę " czyli bijatykę przeszkadzającą t y m , którzy przyszli t y l k o

f o n u . Pietracho pracował za cały zospół, b o Pawoł p e r k u s i s t a ,

popatrzoć i posłuchać.

co jakiś czas wstawał, podnosił wywrócony sprzęt i siadał z n o w u ,

„gobba"

(rytmiczne

p o d s k o k i , potrącanie

i

K o n c e r t y są formą w y p o w i e d z i całej g r u p y , „ k a p e l " i „ z a ł ó g "

s p r y t n i e w y r z u c i l i Kryzysów zo sceny i podłączyli się
Polandzi

w y s t a r t o w a l i z „ N i e lubię siebie

a S z m i t usiłował grać a k o r d a m i n a basio. Jeszcze d w a kawałki

tworząc powion odrębny, n i e p o w t a r z a l n y k l i m a t , d l a którego

i Paweł się załamał. W d o d a t k u teraz Kryzysi

charakterystyczno

Polandzi

będzie

wspólno

skandowanio,

możliwość

p l u l i na Polandów.

m i e l i i t a k mocno n e r w y bo atmosfora stalą się nie­

wpływu „ w i d o w n i " na kształt i przebieg k o n c e r t u . Często toż t a

ciekawa. M i c k Neon (znany j a k o Guru) wyrzucił siłą S z m i t a ze

z b y t gorąca atmosfora panująca na koncercie kończyła się i n t e r ­

sceny i zaanonsował występ g r u p y Mono.

wencją służb porządkowych k l u b u — „bramkarzy",

wyłączo-

d a l i brakujące kawałki. W t y m czasio sytuacja punków na sali

publiczności

stała się niewesoła, bo na sali było już mało Kontyngentowców.

niem

a p a r a t u r y nagłaśniającej

l u b wtargnięciem

(...) Po Mono

Kryzysi

G i t o h i p y zaczęli bić naprawdę i zepchnęli nas w kąt sali. Po

na scenę.
Podczas występu „załoga" koncertującej

właśnie

„kapeli"

koncercie k i l k u hipisów i tubylców pytało muzyków o cel p u n k a

bierze bardziej a k t y w n y udział w tańcu, stara się, o ilo jest liczna,

i t a k i e różne rzeczy. Wreszcie jedon z hipisów zrozumiał wszystko.

a k t y w n i e wpłynąć n a przebieg zdarzeń t a k n a w i d o w n i j a k i n a

Powiedział: „ T o j a już nic nio r o z u m i e m " . Toraz Grodzisk jest

scenie. T w o r z y coś, co nazwać b y można k o m e n t a r z e m a d o k w a t -

d l a nas s p a l o n y " .

n y m do tego, co dzieje się właśnie n a scenie.
Ciekawie
z pierwszych

i bardzo

obrazowo

zdecydowały
Band

Oczywiście, najłatwiejszym

relacjonuje przebieg

jednego

p u n k - r o e k ' o w y c h koncertów w Polsce

„fazien"

„ S z m a t a " z października 1979 r . „ D o Grodziska
się

przyjechać

kapele

i nowa formacja Tajemniczego

Kryzys,

1 0

Mazowieckiego
Poland,

M i c k a Noona —

i najbardziej

rzucającym

się

w oczy rozróżnieniem n a „ k a p e l e " i t y c h , którzy p r z y s z l i t y l k o
popatrzeć i posłuchać jest strój. Bardzo c i o k a w y m i charakte­
r y s t y c z n y m zjawiskiem d l a każdego t y p u k o n t r k u l t u r o w e j m a ­

Oarage

nifestacji jost t o , że n a początku strój t a k i nie pełni r o l i u n i f o r m u

Mono.

jednoznacznie określającego przynależność do g r u p y i w więk­

Któregoś paździornikowego d n i a „porządni o b y w a t o l e " Grodziska

szym s t o p n i u jest improwizacją. I

zostali zbulworsowani w i d o k i e m k o l o r o w o i z fantazją ubranej

t a k często p i e r w s z y m s t r o j e m , a r t y s t y c z n y m imago prezentowa­

młodzieży, t a k niepodobnoj

do t a m t e j s z y c h bywalców b u d e k

n y m n a u l i c y l u b podczas k o n c e r t u b y l y n p . za dużo m a r y n a r k i ,

n a t e n dzioń w i e l k i k o n c e r t zwalił się

z szaf rodziców i ośmieszone: robotniczo w a c i a k i i berety z „an-

z piwom.
Na

zapowiedziany

za krótkie spodnie, pomięto plaszczo; stroje j a k g d y b y

K o n t y n g e n t W a r s z a w s k i , ale o godzinę za wcześnie, więo p u n k i
rozeszli się po mieście a b y zwiedzić sklepy monopolowo i wypić
p i w a . (...) Tymczasem w t a m t e j s z y m M D K m u z y c y dowiedzieli
się, że głupi h i p i s — organizator nio załatwił p e r k u s j i . N i g d y nie
wierz h i p i e j o w i ! 4 chłopaków pojechało do A n i n a p o sprzęt.
W y r o b i l i się w dwie godz. Przez t e n czas w Grodzisku panowała
zabójcza n u d a . M u z y c y brzdąkali n a g i t a r a c h , h i p i s i na p i a n i n i e ,

120

właśnie zo względu n a to

wyjęte

tenką"... Dopiero później wyzna.czyć możemy powion s t a n d a r d ,
który można określić j a k o : czarna skórzana k u r t k a ,

motalowe

ozdoby, obcisłe spodnio i ciężkie sznurowane za k o s t k u b u t y .
K o n c e r t j e d n a k to przede w s z y s t k i m f o r m a p r z e k a z u , k o m u ­
n i k a t u , który realizowany jest głównie poprzez t e k s t y w y k o n y ­
w a n y c h utworów
interpretacyjny.

i muzykę stanowiącą nieodłączny

olement

�Tl. 2. M u l t i Fanzine, M i x Over D u b c

W y k r e o w a n y świat k o n c e r t u , to miejsce, któro pozwala, n a
realizację postaw, manifestowanie odrębności psychicznej, socjo­

w świecie, być może p r o s t y m i n a i w n y m , alo w zostawieniu
z codziennością t a k bardzo nierzeczywistym ?

logicznej czy n a w e t k u l t u r o w e j . Jost o n w zasadzie jodyną formą

Jeżeli jost coś p o z y t y w n e g o

i sposobem działania d l a polskiego r u c h u kontestacyjnego i t y m

jeżoli jest coś co m a jakiś sens
coś co każdy wio

co zdecydowanie

odróżnia polską, kontrkulturę o d zachodniej.

T a nieznośna wręcz chęć bycia razem, wspólnego, masowego

czego każdy chce

uczestnictwa w b u d o w i e jakże k r u c h e j rzeczywistości, która trwa.

chcę zobaczyć to teraz

kilkadziesiąt m i n u t , a. czasem nawet k i l k a d n i powoduje,

chcę zobaczyć t o t u

tvlko

iż

t u możliwo są t a k i o niezwykłe zjawiska j a k F e s t i w a l

w Jarocinie. W i e l o d n i o w e , wspólne manifestowanie b y c i a razem

I t a k t u już nie m a nic do straconia
(...)

121

�M y służymy sobio
i w i e r z y m y w siebie
i żyjemy teraz
i żyjemy t u
I t a k t u już nio m a nie do stracenia
{Brygada

„Ambicja to t w o j a umarła r e l i g i a " — śpiewał zospół Kryzys.
„Wszyscy p o k u t u j e m y za t o że żyjomy" — skandował z publicz­
nością Sedes.

Kryzys)

„Młodzi ludzie —• napisał kiodyś M a r s h a l l M a c L u h a n — po­
zostający o d dziesięciu l a t p o d wpływem telowizji zupolnio n a ­
t u r a l n i e przojęli chęć do głębokiego zaangażowania, p r z y którym
wszystkie odlegle, wizualnio przodst.awiouo cole k u l t u r y tra,dycyjnej wydają się nie t y l k o nierealno, ale nieistotno i nio t j d k o
nieistotne, lecz wręcz anemiezno. M o z a i k o w y obraz t e l e w i z y j n y
dajo młodym totalne zaaug '„żowanio wo wszystko, co się dzieje
w d a n e j c h w i l i i co jest odbierano w s z y s t k i m i zmyślano.
Ta n o w a postawa młodych nio m a nic wspólnego z p r o g r a m e m
telewizji i wykształciłaby się nawet wówczas, g d y b y telowizja
nadawała wyłącznie pozycjo o najwyższej wartości k u l t u r a l n e j .
Z m i a n a postawy nastąpiłaby w każdym w y p a d k u , gdyż wywołuje
ją sam obraz t e l e w i z y j n y . (...)
Dziecko ery telewizyjnej nio umie patrzeć w przyszłość, gdyż
chco zaangażowania, nio do przyjęcia są d l a niego t a k w nauee
j a k i w życiu celo cząstkowe i sprowadzone do postaci w i z u a l ­
n e j . " To jakże interesująco stwierdzenie trafnie charakteryzuje
pewion proces niezauważalnych i nie zawsze ЬгалуеЬ p o d uwagę
z m i a n zachodzących w życiu c o d z i e n n y m . A l e idea bezczasowości, ciągłego toraz, p o j a w i a się także, jako element d o m i ­
nujący, w sztuco awangardowej. N a płótnach Jacksona Pollocka
i naśladowczej g r u p y action p a i n t i n g zachlapana powiorzclmia
przypadkową strukturą p l a m i l i n i i jest zapisem s t a n u a k t u a l n y c h
odczuć, ekspresji twórczej, a sain obraz t y l k o p r e t e k s t o m , w y ­
c i n k i e m w istocie niekończącej się aktywności. Nieco inaczej
ową ideę realizował A n d y W a r h o l i twórcy związani ze sztuką
p o p - a r t u biorąc jakiś p r z e d m i o t codzionnego użytku, zo świata
rzoczy codziennych, najbardziej banalno i opatrzone symbole,
j a k nagłówki r o k l a m gazetowych, kolorowo o p a k o w a n i a , fotosy
słynnych gwiazd k i n a . Przenosząc je n a płótno w sposób trądy cyjnio m a l a r s k i l u b motodą s i t o d r u k u u z y s k i w a l i efekt calkowicio
o d m i e n n y od tego j a k i t y m p r z e d m i o t o m wyznaczyła k u l t u r a
konsumpcyjna.
1 1

12

13

N a pewno t a f o r m a a r t y s t y c z n e j w y p o w i o d z i j e s ; wypadkową
wielu przooiwstawnych sobie kierunków' i zjawisk związanych
z życiem c o d z i e n n y m , z których j e d n y m może być n a w o t i tele­
w i z j a ; z drugiej j o d n a k s i r o n y jest ciekawą próbą syntezy,
świadectwem a nawet może diagnozą s t a n u k u l t u r y współczesnej.
Z podobną próbą s p o t y k a m y się także śledząc poczynania
omawianej t u aktywności twórozoj w r a m a c h r u c h u kontesta­
cyjnego. I t u równioż n a p o t y k a m y w tekstach piosenek oraz
w i c h a r t y k u l a c j i elementy charakterystyczno dla wspólczesnoj
k u l t u r y i n d u s t r i a l n o j ; t a k i e j a k j o d u o w y r a z o w y ezy jodnozdan i o w y slogan r e k l a m o w y , hasło propagandowo l u b o k r z y k
skandowany podczas ulicznej manifestacji.
P r z y k o n t e s t a c y j n y m negowaniu u z n a n y c h i preforowanych
wartości w k u l t u r z e masowej, w t y m i i n s t y t u c j i jaką jest tele­
wizja, system e d u k a c j i , etos p r a c y , r o d z i n y , uwarunkow'ania
p o l i t y c z n e , wielo tekstów i i n t e r p r e t a c j i nawiązuje bezpośrednio
do koiiiontowa,iiyeh w joj obrębie problemów. O/.ęsto więc. I I I
koncertach usłyszeć można o ygui&gt;i;y,-h s k u i k a e h wyścigu zbrojeń,
o proteście przociw p r z e r y w a n i u efaży, o problemie n a r k o m a n i i
ezy nawol o t r u d n y m życiu rolnika,.
-

Zespól A t a k podczas kone.eiiu wylcono.l utwór zotytulowa.ny
„Agresja", był to w zasadzie jeden wyraz-hasln p o w t a r z a m
w nieskończoność: ..agresja,, agresja, .agresja...". Dynamiczna
m u z y k a i sugostywnoś ' ha.Oa. wyt wnrzyły uanięce. którego
y d y n y m ja,k się zdawało, sensownym rozwiązaniom l„ ,!/.ie n w e l a
bvó t y l k o . . . . . z a d y m a " i w rozul'a.oio przeia-amo k o u e e i t o . Pan
sam zespół nawoązująe w jednej z piosenek do k a t a s t r o t y p o l skiego samolotu wykorzystał slog tu reklamowy РоЬкк-Ь L i n i i
L o t n i c z y c h : ..Lataj LOT-еш, L O T e m bliżej do., z i e m i . "
1 1

122

Kryzys, Kryzys,
Co się gapisz t y
Twoje pokolonie
Kryzys, Kryzys,

Kryzys, Kryzys
kretynie
ginio
Kryzys, Kryzys...
(Kryzys)

Sam tekst jednak, boz m u z y k i , staje się j a k b y m n i o j czytelny,
to znaczy p o z b a w i o n y i n t e r p r e t a c j i , niorny. T r u d n o b o w i o m osą­
dzić czy słowa śpiewanej piosonki ilustrując jakieś wydarzenie
l u b p r o b l e m , p o t r a k t o w a n o są żartobliwie czy z polną powagą.
Prosty" tekst u s z t y w n i o n y w swoj s t r u k t u r z o k o n i e c z n y m i r y m a m i ,
l u b obowiązującym hasłem-sloganein staje się k o m u n i k a t o m
bardzo n a i w n y m i dopiero w t r a k c i e i n t e r p r e t a c j i jost w p o l n i
czytelny.
Jeżeli p r o b l e m jakiś ma,sz — poczekaj do 1 9
Przyjaciół zaproś do d o m u toż — p r o g r a m rozwieje
two wątpliwości
D z i e n n i k T e l e w i z y j n y , D z i e n n i k Telowizyjny...
Telewizja r a t u j o cię o d intelektualnego u p a d k u
Musisz myśleć, chcosz czy n i e , t a k j a k każą ludzie
3 0

z ekranu
D z i e n n i k T e l e w i z y j n y , D z i e n n i k Telewizyjny...
(Kontrola

W.)

W wielu również tekstach sons przekazu b u d o w a n y jest n a za­
sadzie szokujących zestawień i właściwy k o m u n i k a t o d c z y t a n y
być może bardziej n a zasadzio skojarzeń niż dokładnej analizy
poszczególnych twiordzeń.
Przeczytałem Biblię
Potom Mein K a m p f
Przeczytałem M a r k s a
P o t e m Nitscho
I stwierdziłem żo to wszystko jest kłamstwo
System to w o j n y
System to śmierć.
Faszyzm t o system
Systom — N I E !
(Moskwa)
Najważniejsze oczywiście d l a każdego r u c h u kontestacyjnego
i dla każdej s u b k u l t u r y , n i e t y l k o młodziożowej, jost ukazanie
różnic dzielących d w a światy: N A S Z i I C H . M y jostośmy i n n i ,
m a m y swoją muzykę, swojo hasła, swój strój i swoje p r o b l e m y ,
swojo widzonio otaczającej rtas rzeczywistości. Odrębność t a
b u d o w a n a jost najczęściej na zasadzio opozycji, d l a której linią
podziału będzio próg szoku zownętrznych odbiorców k o m u n i k a t u ,
czyli reakcja n a m a n i f o s t o w a n y s t y l zachowania, modę i systom
wartości.
K r e o w a n i o t a k podzielonej rzeczywistości t y l k o formalnie jest
j e d n o l i t o , t o znaczy I C H świat będzio bezduszny, małostkowy
i zły, polon chaosu. N A S Z zaś... i t u niespodzianka, N A S Z E G O
nio m a wcale, dopiero się staje. T r w a o ile N A S Z A aktywność
p o f r a f i go wyki'oowa-ć. MASZ świat wymogą ciągłej aktywności,
ponieważ M Y nie m a m y przyszłości — ..... żyjomy teraz i żyjomy
t u " - - śpiewano, fh'ifq&lt;i'ia. K r y z y s . ,,.Vio m a przyszłoś'i nic ma
p o k o j u . . . " . Na.jnoUeoj zatem X V ^ Z świat eeatizuje się na, k o n eereio, w ej roju ^z.'kującym otoczenie, m i m o że po e/.czególno
elementy takiego u n i f o r m u są wyjęte właśnie z otaczającego
N A S świata, a, na, p r o d u k o w a n y ,,fa.nzier&lt;" na, jego szatę
т'.аГе zna składają się w y c i n k i z ogólnie dostępnych czasopism.
Xaszo. k u b u r a jest tero2
Nasza k u l t u r a jest t u
Popatrz ci sami ludzie przośladują nas od l a t

�i l . :{. M u l t i Fanzine, M i x Over D u b

O N I I MY

Ci sarni ludzie z b u d o w a l i ten świat
Świat m a m o n y . . .
(/мме'1
T o k s l y луу1;опуtvanyoh utworów w r o z m a i t y c h

wariantach

ukazują reia.ejc, zarówno tę p o d s t a w o - ą : M Y i O N I , j a k i .różno­

Jesteście świnie — chcecie spalić swój d o m
Jesteście świnie - ~ zostawiacie bałagan
Jesteście świnie — za.s!aniacio m i słońce

rodne j e j o d m i a n y . Może być to N A S Z E widzenie I C H świata,

Jesteście świnio — nic dajecie m i żyć

j a k i I C H wyobrażenia na t e m a t N A S Z E G O . Pamiętać jednak

Jesteście świnie —• bo nie chcecie rozjemcy

należy o bezwartościowym k o m e n t o w a n i u samegot e k s h r

Jesteście świnie —- bo w v chcecie go zabić

�11. 4. Załoga

Jcateńcio świnie

Gówno m n i e obchodzą waszo myśli i sny

- ja nie pójdę za w a m i

Szara rzeczywistość — wasza rzeczywistość nio

Jesteście świnie •— antagoniści

obchodzi

(Sedes)

mnie

Nie potrzebuję was — chcę bye sam
Zostawcie mnie — odczepcie się

Zostawcie m n i e •— odczepcie się

M a m to co m a m ~ - chcę czego ehoę

Gówno m n i e obchodzi co o m n i o myślicie

Zostawcie mnie —• odczepcie się

Odczepcie się — chcę mieć własne życio

Nie myślę t a k j a k w y —• jestem i n n y niż w y

(Dezerter)

�s u b k u l t u r , t a k społecznych j a k i e t n i c z n y c h działających w W i e l ­

М\ о Ю О Н
W d o m u w szkole n a u l i c y wszędzie żyją j a d o w i c i

k i e j B r y t a n i i : rockers, mods, skinheads,

śmieszni głupi mądrzy m a l i truciciele różnoj s k a l i

nowojorskiej a w a n g a r d y . Znaczy t o , że pojawiają się w obrębie

tedyboys, rudis, rasta oraz

lubią kaszę logu m i n y a n a co dzień kwaśne m i n y

t e j twórczej aktywności elemonty afrykańskioj, k a r a i b s k i e j l u b

o n i z b r o j n i armią czolgiom o n i m i e l i swoją wojnę

miojscow ej m u z y k i l u d o w e j , hasła anarchistyczne obok ideologii

mają szpiegów swego wroga mają wiarę w swego boga

R a s t a f a r i i . Powrót do wczesnych doświadczeń m u z y k i rockowej

mają grzocby i zasady oszczędności r a t y wkłady

obok a w a n g a r d o w y c h

śpią w k o l e j k a c h dyskutują stroją m i n y kopulują

n i o w y c h p r z y w y k o r z y s t a n i u najnowszej t e c h n i k i .

r

żyć n o r m a h i i o d l a nieli bzdura p i o r w o t n i a k i w l u d z k i c h
skórach

poszukiwań n o w y c h możliwości b r z m i e ­

Nie jest t o oczywiście zjawisko nowo, charakterystyczne je­
d y n i e d l a pojawiającej się k o n t r k u l t u r y . Nasze

d o m y — pisał

kręcą nosem za postępom tolerancję zwalcz ustępem

w 1957 r o k u E r n e s t V a n D e n H a g g — są dzisiaj

prą do p r z o d u walczą z życiom a k t o i n n y w potylicę

afrykańskimi m a s k a m i bogów, g o t y c k i m i k r u c y f i k s a m i , japoń­

(Śmierć
Ciągle krzyczysz

Kliniczna)

dziwaczne

szczopu.

Czy pochodzą ono z m i n i o n y c h , c y w i l i z a c j i — włączając w t o

swobodnie

zachodnią wyższą kulturę i kulturę ludową — czy zo współczesnej

N i o można umrzeć godnie

A f r y k i , czy wiszą n a ścianach, czy się jo nosi, ogląda, tańczy albo

Jestom już zmęczony m a m t a k dość

ich słucha — t a k i e f r a g m e n t y , choćby ciekawo czy pouczające,

To czasy zbrodniarzy

są j o d y n i e l u k r o m n a torcie k u l t u r y p o p u l a r n o j . Nie zmieniają j e j

Pucu i handlarzy

c h a r a k t e r u , alo wzmacniają j e j synkrotyczną bezstylowość.

Coraz więcej p u s t y c h t w a r z y

Kalejdoskopiczna różnorodność ułamków, wziętych ze wszyst­

Coraz ciaśniej jost n a plaży

k i c h n i o m a l k u l t u r świata, pomaga wyjałowić i zniszczyć każdą

M a m t a k dość
(Kryzys)
O N I o NAS

z n i c h , podobnie j a k b a i w y s p e k t r u m zlewają się w jednolitą
białość jeżeli tarczę obracamy dostatecznie

szybko.

Rzecz d z i w n a , jesteśmy d u m n i z tego, że mieszamy różnorodne

Jestem głupi m a m pierdolca

k u l t u r a l n o wzorco. L u b i m y fostiwalo, na których w y k o n u j e się

W u c h u k o l c z y k w d u p i e kolca

tańce ludowe

Jestem wTedny leń

(czy pieśni) w s z y s t k i c h narodów, j a k b y t o nie

pozbawiało tańców l u d o w y c h każdego N a r o d u tej treści, jaką mają

N i o chcę p r a c y w żadnym biurze

wzięte pojedynczo i nio sprowadzało i c h do rzędu i m p o r t o w a n y c h

N i o chcę chodzić w g a r n i t u r z e

с iekawostok."

Jeździć pędnym autobusom

14

T o j e d n a k , co zostało nazwane synkretyczną bozstylowością

I pracować p o d p r z y m u s o m

nie w y d a j e się w pełni tożsamo z e k l e k t y z m e m p u n k - r o c k ' o w e j

Jestem w r e d n y leń

k o n t r k u l t u r y . Dystrybueyjność s z t u k i zastąpiona będzie przecież

Jestem w i n n y m a m o t a t o

próbą nowoj aktywności, choćby tą o charakterze ,,zrób t o s a m " ,

Czy dostanę w mordę za t o

starającą się nie negować locz w o d m i e n n y sposób wykorzystać

Głos m a m jakiś zachrypnięty

t r a d y c y j n e media k u l t u r y m a s o w e j ; „Może k r z y k barbarzyński

Chyba jostem pierdolnięty

dzisiejszego p o k o l o n i a —

Jestem zwiorzę n i c nie czuję

pisał w końcu l a t 30-tych Juliusz

K l e i n e r — rażący ucho l u d z i k u l t u r y przedwojonnoj, jost w o ­

Uczę się i kultywuję

łaniem o wielką twórczość, która b y przekornponowała całe życie

N i c nio myślę nic nie robię
Bo m a m burdel w mojoj

s k i m i d r z e w o r y t a m i —• i wszystko t o jost nie m n i e j
niż c y l i n d e r n a głowie w o d z a

na mnie że c i ciasno jost

N i o można oddychać

udekorowane

zbiorowo i w dzieło s z t u k i zmieniła całą rzoczywistość."

glowio

15

N i o sposób j o d n a k przewidzioć czy t a spontaniczna próba

Jestem w r o d n y leń
(Dezerter)
P u n k - r o c k jest r u c h o m t y p o w o m i o j e k i m , w swej p i e r w o t n e j
formie pojawił się j a k o konsolidacja i uogólnienio mlodziożowych

tworzenia zamkniętych obiegów i n f o r m a c y j n y c h , o p a r t a często
na t r a d y c y j n y c h formacłi k o m u n i k a c j i , łączenia w całość różno­
r o d n y c h elementów i i n s p i r a c j i jost nietrwałym,
epizodem w r o z w o j u k u l t u r y masowej

przelotnym

czy nową nadzieją.

P R Z Y P I S Y

Zarówno określenie k o n t r k u l t u r a j a k i s u b k u l t u r a stosuje
t u bez rozróżnień m i m o , iż można n p . zjawisko s u b k u l t u r y od­
nieść do tego co lokalne, zamknięte, za,ś k o n t r k u l t u r y do tego
co ponadlokalne i o t w a r t o . D l a s u b k u l t u r y większe znaczenie
mają różnoiodne podziały społeczno, ekonomiczno i etniczne.
N a t o m i a s t k o n t r k u l t u r o w a a r t y s t y c z n a aktywność współczes­
n y c h ruchów k o n t e s t a c y j n y c h , j a k i m i były hippios i p u n k
w przeciwieństwie do l o k a l n y c h g r u p s u b k u l t u r o w y c h , j a k
uczniowie, r e k r u c i , więźniowie i t p . m a c h a r a k t e r bardzo u n i ­
wersalny, t a k w sensie geograficznym czy społecznym, e t n i c z n y m
i a r t y s t y c z n y m . R u c h t a k i sta jo się dość szybko powszechnym
sposobem b y c i a wśród różnorodnych g r u p społecznych, modą,
b u n t o m t a k społocznyni j a k i a r t y s t y c z n y m .
Przemysław Mroczek, Zrób to sam, N O N S T O P (dodatek
do „Tygodnika D e m o k r a t y c z n e g o " , czorwiec 1986 г.).
M o d a na małe i niezależne wytwórnie płyt (independent
labols m o v e m e n t ) spowodowała nawet z m i a n y u w i e l k i c h po­
tentatów, do tego stopnia, iż w d y s t r y b u c j i wiotkich f i r m fono­
1

2

3

graficznych ( t a k i c h j a k CBS, Polydor, W E A ) pojawiły się małe
oddziały imitujące s w y m i t a j e m n i c z y m i i f a n t a z y j n y m i n a z w a m i
niezależno w y d a w n i c t w a .
D i c k Hobdigo, Subculture:
The Meaning
of Style, M e t h u o n
a n d Co. N o w Y o r k 1979
Trie ia Н о ш у , Punk
and Avant-Garde
Art, „Journal o f
P o p u l a r C u l t u r e " , State U n i v e r s i t y Bowding Greon, N r 4 V o l . 17,
1984
Zwraca na t o uwagę Hebdigo w cytowanej książce, p o r .
szczególnie rozdział Boredom in Babylon, s. 27—29
Tadeusz Myciński, Mene — Mene — Thekel —
Upharisim...
Quasi una phantasia [ w : ] Pisma pośmiertne. Cykl pierwszy
Lu­
cyfer, wydanie z rękopisów p o d redakcją A r t u r a Górskiego
i Czesława L a t a w c a , Warszawa 1931, s. 49
i Zamieszczono t u d w a t e k s t y Dzedzeja pochodzą z p r y ­
w a t n y c h zbiorów Sławomira Gołaszowekiogo i za udostępnienie
ich serdecznie dziękuję.
M a r s h a l l M o L u h a n . Telewizja
i bojaźliwy olbrzym
[w:]
4

5

6

7

8

9

1 0

125

�Przekaźniki, czyli przedłużenie człowieka, Galaktyka
Gutenberga,
Poza punktem Zbiegu, przełożył z oryginału angielskiego K a r o l
J a k u b o w i c z , wstępem opatrzył K r z y s z t o f Teodor Toeplitz,
W A i F , Warszawa 1975.
p o r . A l i c j a Kępińska, Żywioł i mit; Żywioł i chaos jako
wartość w sztuce action pahding
w świetle badań nad strukturą
mitów i świadomością mityczną, W y d a w n i c t w o L i t e r a c k i e K r a ­
ków—Wrocław 1983
O różnorodności zainteresowań A n d y W a r l i o l ' a niecłi
zaświadczą d w a skrajne a jednocześnie najsłynniejsze przykłady;
płótno przedstawiające puszkę z u p y p o m i d o r o w e j f i n n y Cambell
1 2

1 3

Fotografie,

I

rcin-iMliiltcje

i folom

i f i l m w o l n y o d wszelkich zabiegów montazov.ych p t . E m p i r e ,
n a który składało się jedno, ośmiogodzinne, nieruchomo ujęcie
nowojorskiego E m p i r e State B u i l d i n g .
E r n s t v a n den H a a g , The Fabric of Society: an
Introduction
to the. Social Sciences, H a r c o u r t 1957, c y t . za: Kultura
Masowa,
opr. Czesław Miłosz, B i b l i o t e k a K u l t u r y , T o m X L I , I n s t y t u t
L i t e r a c k i , Paryż 1959, s. 88
Juliusz K l e i n e r , U wrót nowej estetyki [ w : ] W kręgu Mickie­
wicza i Goethego, Warszawa 1938, c y t . za Juliusz K l e i n e r , W
kręgu historii i teorii literatury, wybór i opracowanie A r t u r H u t n i kiowicz, Warszawa 1981, s. 098
1 4

1 5

OIOIŹH: \Yo.]Vi(vh АГаге1шо\уьк i

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9940" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9918">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0c7e387984f565885a2cffd26008e742.pdf</src>
        <authentication>de40e089834b4c3b1a5731343e143a0c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118222">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3149</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118223">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118224">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2949</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118225">
                <text>Poczet królów francuskich / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118226">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2, s.127-131</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118227">
                <text>Stomma, Ludwik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118228">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118229">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118230">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118231">
                <text>Ludwik Stomma

PIWNICA POD BARANAMI

T h i e r r y D u s s a r d — - d z i e n n i k a r z „ L e P o i n t " powiedział m i po

A p o t e m t a k już się działo, t a k wpływał „genius P e t r i " , żo po­

występie P i w n i c y p o d B a r a n a m i w p a r y s k i m B e a u b o u r g : —-

zostawali c i t y l k o , którzy p a s o w a l i do d z i w n e j , n a r k o t y c z n e j

„Myślę, że k t o tego nie widział, t e n nie zrozumie n i g d y t e j p r z e j ­

atmosfery P i w n i c y , którzy p o t r a f i l i dzielić j e j szaleństwa, j e j

mującej P o l s k i z j e j r o m a n t y z m e m i wulgarnością, śmiesznością

bezinteresowność i j e j — nie sposób zapomnieć —- wysokie w y ­

i t r a g i z m e m , patosem i przymrużeniem o k a . . . " Właściwie t r u d n o

magania a r t y s t y c z n e , narzucane przede w s z y s t k i m przez grono

c o k o l w i e k dorzucić do tej najkrótszej recenzji. Może t o t y l k o ,

świetnych kompozytorów z Z y g m u n t e m K o n i e c z n y m ,

iż P i w n i c a ową Polskę nie t y l k o u k a z u j e , ale również, w ważkiej

Kantym

mierze, współtworzy. T o przecież B a r a n y kreowały i ukształto­

Preisnerem n a czele.

wały Ewę D e m a r c z y k , Krystynę Zachwatowicz-Wajdową, K a ­

Pawluśkiewiczem,

Zbyszkiom

Rajom

i

Janem

Zbyszkiem

N a j n o w s z y p r o g r a m P i w n i c y jest, a jakże mogłoby być inaczej,

zimierza Wiśniaka, Wiesława D y m n e g o , A n d r z e j a

Zaryckiego,

mozaiką

Stanisława

Długosza...

w s w y m d y s t y n g o w a n y m wdzięku A n i a Szałapak z r e p e r t u a r e m

Radwana,

Zbigniewa

Paletę,

Leszka

Wyliczać można b y długo.

nastrojów,

stylów

i rodzajów.

Oto niepowtarzalna

l i r y c z n y c h piosenek drżących na ledwie słyszalnych półtonach;

W ciągu t r z y d z i e s t u l a t p r z y c h o d z i l i , odchodzili... Jakiż i n n y

oto H a l i n a W y r o d e k z głosem j a k d z w o n ; oto E w a W n u k z równą

t a k i o „utraty k r w i " , t a k i e pożegnania ?

łatwością i a k t o r s k i m k u n s z t o m śpiewająca piosenki o d p o e t y c k i c h

A P i w n i c a t r w a . Dzieje się t a k , w co w i e m aż uwierzyć t r u d n o ,

po pastiszowo-satyryczne; oto polityzujący b a r d Leszek W o j t o ­

za przyczyną jednej osoby •—• czarodzieja,

filozofa,

w i c z ; o t o n i e lękający się i n t e r p r e t a c y j n e j b r a w u r y , uosobienie

konferansjera, duszy k a b a r e t u ; krótko mówiąc za przyczyną

vis comica, Zbyszek R a j . . . N a równi z Szekspirem, czy B l o k i e m

P i o t r a Skrzyneckiego. K i m jest naprawdę P i o t r ? —• Zastanawia­

śpiewa się t u ( i j a k śpiewa!) u t w o r y poetów s t a l i n o w s k i c h , co

zespół wytrzymałby

reżysera,

łem się n a d t y m nieraz. D z i w n e jest w n i m b o w i o m m a t e r i i p o ­

dziwniejsze d o k u m e n t y państwowe... Obok piosenek — m i n i a t u r y

mieszanie: jest wzruszająca dobroć i złośliwość z upodobaniem

m i m i c z n e , sceniczne gagi J a c k a Wójcickiego, czy E w a Kolasiń-

do zawiłej i n t r y g i , jest b r a t łata i jest w i e l k i p a n , jest czerep

s k i e j . Obok... A l e s t o p ! Opowiadanie P i w n i c y nio m a n a j m n i e j ­

r u b a s z n y i s u r o w y nieraz, baczny obserwator l u d z i , jest l i r y k

szego sensu. W y d a w a n o już o niej książki, kręcono f i l m y . D a r e m n y

i jest przośmiewca, jost uosobienie K r a k o w a , a urodził się oczy­

trud.

wiście w Warszawie... Dopiero słowa Thierrego D u s s a r d , budują­

P i w n i c a t o znaczy być z P i o t r o m , być z Z y g m u n t e m , być

cego obraz P o l s k i n a znoszących się pozornie przeciwieństwach,

z Anią Szałapak i Ewą W n u k . . . Jest P i w n i c a chwilą ulotną. A l e

dały m i mały k l u c z do t a j e m n i c y . Zrozumiałem p r z y n a j m n i e j

takie przecież chwile najgłębiej i najszczęśliwiej w nas pozostają.

dlaczego można P i o t r a kochać l u b nieznosić, nie można j e d n a k

T o dzięki n i m , którzy wśród zamętu codziennych zajęć zapom­

za n i m n i e tęsknić.

nieliśmy możo o dziecinnej radości kolorów i światła, o d z y s k u j e m y

B y ć w P i w n i c y — bawić się, tworzyć, pić wódkę, to przede

nadzieję, że z n o w u i z n o w u stanie się ona n a s z y m udziałem.

w s z y s t k i m przebywać z P i o t r e m , odnaleźć w szarzyźnie kolorowe

Być może to co napisałem w y d a się n a z b y t i n t y m n e i senty­

p a c i o r k i , porzucić lęk. A któż b y nie chciał? N a każde zwolnione

m e n t a l n e . Proszę o wybaczenie, ale i zrozumienie. Toż nie byłem

miejsce

w P i w n i c y już o d miesiąca...

pojawiało się więc zawsze kandydatów co n i e m i a r a .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9941" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9919">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/35280ebbbef3b32fcef3847f471d5850.pdf</src>
        <authentication>d7142dfeb9a9c67a917a2b961c29b435</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118232">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4889</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118233">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118234">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118235">
                <text>stroje ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118236">
                <text>stroje ludowe - wystawy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118237">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4535</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118238">
                <text>Moda w strojach regonalnych tematem wystawy na Śląsku / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1968 t.22 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118239">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1968 t.22 z.3 ; s.112-121</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118240">
                <text>Bazielich, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118241">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118242">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118243">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118244">
                <text>2

1

Barbara

Bazielich

MODA W STROJACH REGIONALNYCH TEMATEM WYSTAWY NA ŚLĄSKU
Wydane po ostatniej wojnie w serii Atlasu Polskich
Strojów Ludowych
dwa zeszyty: „Strój pszczyński"
i „Strój górali śląskich" oraz przedwojenna praca
Strój, haft i koronka w województwie
śląskim
są w
zasadzie w etnograficznej literaturze Śląska jedynymi
tego typu publikacjami. Aż dziw bierze, że do tej pory,
mimo tak wielkiego zainteresowania strojami regional­
nymi i licznego zapotrzebowania społecznego, zwłaszcza
różnych zespołów taneczno-śpiewaczych i teatralnych,
nie ukazało się żadne syntetyczne opracowanie o podob­
nej treści. Niemieckich bowiem pozycji, także skrom­
nych ilościowo, często nawet o tendencjach szowini­
stycznych, wydanych przed i w czasie wojny, nie można
również zaliczyć do pozycji wyrównujących tę l u k ę .
W różnych natomiast czasopismach i periodykach za­
równo polskich, jak i niemieckich, zwłaszcza z okresu
międzywojennego, aż roi się od rozmaitych informacji
i przyczynków skoncentrowanych raczej na detalach
ubioru ludowego i ich zestawach, charakterystycznych
dla określonego regionu, wsi czy okolicy . Jako materiał
źródłowy mogą natomiast posłużyć badaczowi notatki
Lucjana Malinowskiego , Bogumiła Hoffa , czy Józefa
Lompy , a przede wszystkim wiadomości zebrane w
czasie własnych badań terenowych i archiwalnych. Nie­
mniej warto zaznaczyć nawiasem, że takich badań dla
całego Śląska nikt do tej pory nie prowadził. Poszcze­
gólni badacze ograniczali się do swojego regionu, zaś
Muzeum Górnośląskie w Bytomiu w ramach corocznych
powierzchniowych eksploracji nad całokształtem k u l ­
tury ludowej Górnego Śląska (bez Opolszczyzny) trak­
tuje zagadnienie stroju regionalnego jako jedno z wielu
ważnych w zmieniającej się strukturze gospodarczej,
kulturalnej i zawodowej badanego regionu. Z tego też
niewątpliwie powodu, na skutek braku dostatecznej
ilości eksponatów, nie zorganizowano do tej pory, odkąd
można mówić o działalności muzealniczej na Śląsku,
1

2

3

4

5

6

8

112

7

przeglądowej wystawy śląskich strojów ludowych.
Wprawdzie komplety strojów jako zasadnicze typy re­
prezentatywne dla poszczególnych subregionów wcho­
dziły w skład wielu wystaw, nie tworzyły one jednak
nigdy wyodrębnionej, samoistnej całości czy to w ujęciu
historycznym, czy podkreślającym różnorodność form.
Ekspozycje obok innych dziedzin śląskiej sztuki ludo­
wej demonstrowały elementy zdobnicze stroju, jak haf­
ty, koronki, ozdoby metalowe itp. Taki więc charakter
mają do dziś kolekcje prezentowane na stałej wystawie
„Kultura ludowa na Śląsku od X V I I I do X X w." w
Muzeum Górnośląskim w Bytomiu czy na stałej wysta­
wie „Śląskiej sztuki ludowej" w Muzeum w Gliwicach.
Ten sposób nie uchybia ani sensowności, ani celowości
ekspozycji. Ma on bowiem dla przeciętnego widza zna­
czenie instruktywno-dydaktyczne.
Nieco inny natomiast cel przyświecał organizatorom
jedynej w swoim rodzaju wystawy „Moda w strojach
regionalnych" poprzedzanej konkursem ogłoszonym pod
tym samym hasłem w województwie katowickim na
wiosnę 1967 r.
Rozpisując uprzednio konkurs, Muzeum Górnośląskie
w Bytomiu kierowało się ideą zebrania odpowiednich
materiałów na wystawę, która zobrazowałaby zmiany
i zróżnicowania stroju w czasie, stosownie do panu­
jących upodobań i warunków oraz zależnie od stanu,
wieku, okoliczności i pozycji społecznej. Chodziło przy
tym o zapoznanie szerokiego społeczeństwa ze współ­
czesnym stanem śląskiego stroju ludowego, jego odmia­
nami i formami. Cel był więc nie tylko poznawczy, ale
także propagatorski.
Wystawę „Moda w strojach regionalnych" otwarto
w końcu czerwca 1967 r. w Pałacu Młodzieży w Kato­
wicach, a następnie przeniesiono ją do Muzeum Górno­
śląskiego w Bytomiu, które było głównym jej organi­
zatorem przy finansowym poparciu Wydziału Kultury
9

�Prezydium

Wojewódzkiej

realizatorskiej

Biura

Rady

Wystaw

Narodowej

w i c a c h . P r z e d s t a w i o n o na

niej pięćdziesiąt

ty

ludu

różnych

bogaty

form

zestaw

wotków,

wierzchni

fartuchów,
fiami

ubioru

ozdób,

chust,

i kamizel

czepców;

począwszy

lat

Kato­
komple­

( i l . 1).

i

męskich,

pomocy
w

dwa

śląskiego

koszulek

uzupełniono

od

i

Artystycznych

jakli

XIX

i

fotogra­

XX

wieku.

W przygotowanej ekspozycji starano się o d w r ó c i ć
widza

od

schematycznych

wtarzanych
śląskiego,
szyńską,

przykładów

skiej,

znanej

miast

o

wania

ubioru

i

pory

cji;
w

pod

nazwą

i

roku,

ludowego
cywilnego,
wiernie

dyktujących

n i s t r a c y j n y c h . Te
zasięgu
mniejsze

z

.

zależnie

od

zależnie

z

od

i

tj.

jak

różne

„mody"

ostatnie, nie

większe

oraz

peryferie

nato­

zróżnico­
stanu

ma­

uroczystości

nakazami

trady­

zmieniających
od

pokrywając

etnicznymi,

cie­

górzań­

Chodziło

funkcji,

okoliczności,

po­

stroju

inaczej

gospodarczych i s t o s u n k ó w

granicami
lub

, 0

momentów,

sprzęgniętych

także

czasie w a r u n k ó w

odmian

zwanej

rozbarskiej

innych

uwagę

i często

rybnicko-raciborskiej

uwypuklenie

zróżnicowania

nych

podstawowych

tj.: góralskiej, wałaskiej,
pszczyńskiej,

jątkowego

niejednokrotnie

ży-

kobiecych,

rodzinnymi

przełomu

Nadto

kabotków,

się

społecz­

granic

admi­

się w

swym

utworzyły

z

czasem

charakteryzujące

II.
1. Fragment
ekspozycji
grupy
ubiorów
weselnych.
II. 2. Szydełkowa
mitenka
do stroju
kobiecego,
XIX
w., Bytom.
II. 3. Szydełkowa
kreza
(„pelerynka")
do kabotka,
koniec
XIX
w., Bobrowniki
pow.
Będzin.
Fragment
ekspozycji
ubiorów
codziennych,
koniec
XIX
w., oraz współczesny
strój
kobiecy
i męski,
pow.
nowskie
Córy.

się

koniec
II. 4.
Tar­

4

113

�U. 5. Jedwabna
chustka
(„jedbowka") do górzańskiego
stroju
męskie­
go, Szarlej-Piekary
pow.
Tarnówskie Góry.
II. 6. Fragment
ekspozy­
cji
grupy
ubiorów
drużbów,
pow.
Cieszyn
i Tarnowskie
Góry.
II. 7.
Jedwabna
wstążka
ręcznie
malowa­
na białą
farbą
na tle
niebieskim,
do stroju
dziewczęcego,
Dąbrówka
Wielka
pow.
Tarnowskie
Góry.

114

�zlepkiem

różnych

przykładem
wicka,

elementów

chociażby

lubliwiecka

czy

l e d w i e do z e s p o ł u

też

paru

mody

inne,

z okazją

s i ę czy

ślubu,

ograniczające

zestawy

W

ekspozycji

nie

na

to

do

chwili

uzyskane

rów

materiały,

obecnej. W

codziennych

lazły
XIX

się

pominięto

(il.

następujące

od

nawiązujące

uroczysty

związany

tradycyjnej

także

zróżnicowania

końcowych

sposób

4),

otwierającej

komplety:

formie

codzienny.

o ile t y l k o

ten

w . (okolice B y t o m i a ) ,

za­

męskiej,

jednak

komplety stroju,

się

kompletów

s t r o j u p a n n y m ł o d e j , czy t e ż j a k o m ę s k i u b i ó r
czasie, p o k a z u j ą c

gli­

garderoby

to j a k o u b i ó r

towarzysząc

czego

zabnzańska,

pokazano t a k ż e

mieszczańskiej

które przyjęły

ludowego,

bielska,

lub k i l k u wsi. Obok

o charakterze tradycyjnym
do

ubioru

formy:

więc

lat

w

kobiecy

kobiecy letni

w

pozwalały
XIX

w.

grupie

ubio­

wystawę,

zna­

letni

z

końca

z drugiej

poło­

w y X X w . (Orzech, pow.

Tarnowskie Góry), męski

letni

z drugiej p o ł o w y

(Dąbrówka

Tar­

XX

w.

nowskie Góry), kobiecy zimowy
(Szarlej-Piekary, pow.

Wielka,

pow.

z drugiej p o ł o w y X X w.

Tarnowskie Góry), męski

zimowy

z pierwszej p o ł o w y X X w. ( D ą b r ó w k a Wielka, pow.
nowskie Góry), męski zimowy
(Istebna,
W

pow.

Cieszyn).

podobnym

grupę,

tj.

równo

letnie,

Tar­

z pierwszej p o ł o w y X X w.

ujęciu

ubiory
jak

oraz z p o c z ą t k u

przedstawiono

odświętne.
zimowe

następną

Składają

komplety

i drugiej połowy

się
z

XX

na

końca

wielką

historyczną
ubioru
go

się

dowodem

tanka

—

już
są

W

w

a

zarazem

zaboru

zachowanych

drugiej

tzw.

nazwa

jupki

w

prus-

częściach

mieszczańskie,

połowie

kobiece

spotykana

tutaj
XIX

lub

rejonie

które

w.,

cze­

katanki

(ka­

bytomsko-tarno-

górskim, jupka — będzińskim), krezy lub pelerynki
ronkowe przy
zimowe
już

w

itp.

Ponadto
czasie

różnych,
nych

jak:

sukna,
oraz

dzanych

kaszmiru,

lub

industrializacji
było

( i l . 5).
był

powtórzyły

się

nie

formie.

Wystarczy

„żupany",

na

Śląsku,

całym

suknie

z

samodziałowej

starsze

części

w.

„katanki"

chińskiego

chust

sprowa­

jedwabnych
niektórych

chustek

zestawów,

one

już
tu

pierw­

okresem,

więcej

w

pszczyńskie
i

koszule

z

ubioru

męskie
„odziym-

na

płócienne

cieszyńskie

wełny

szyte

nowsze z t k a n i n
wzorowane

fartuchy

z

itp.

„roż­

noszone

„prostule",

Zaginęły

tkanin

tj.

wówczas

samodziałowych,

fabrycznych,
kobiecych

po

dawnej

„ o b r u s y " i chusty „ s p u s z c z o w e " i
modre

XIX

fabrycz­

fularu,

schyłkowym

„ręczniki"

drukowane

a

Dla

wymienić

rozbarskie

góralskie

prawie

czy

stosowanie

tkanin

kaszmirowych

Austrii

światowej

którym

także

wpływu

terenach

ko­

czepce

i e l e m e n t ó w s t r o j u k o n i e c X I X w . do

wojny

kowe",

tych

gotowych

męskiego

kompletów

kiem",

dowodem
na

wełny,

z Francji

stroju

szej

( i l . 3), d u ż e , w a t o w a n e

nierzadko wysokogatunkowych

jedwabiu
do

kabotkach

owym

za­
one

Śląska,

Rosji.

bytomskiego w i d a ć w p ł y w y

zaznaczyły

nią

w. Pochodzą

granicą

skiego i carskiej

jak

wspomniane

jupach

mieszczań­

skich.

z Bytarnia-Rozbarku, z p o w i a t u T a r n o w s k i e G ó r y , z Bes­
kidu

Śląskiego,

pszczyńskiego,

z

powiatu

cieszyńskiego,

Śląska,

tj. z powiatu będzińskiego. Z p r z y k ł a d ó w ubioru

właśnie

etnicznej

grupy

rejonu
górzan

II. 8. Rypsowo-aksamitna
Bytom-Rozbark.
II. 10.

oraz

wynika,
sięgała

z

bielskiego,

pogranicza

tego o s t a t n i e g o

rybnickiego

że

ekspansja

poza

kulturowa

Przeroszę

będącą

Podczas gdy
wane

były

Przykładem

nadal

formy

zanikały,

lub

drugie,

środowisko

dopiero

zaczęły

żakiet,

9

bądź

tzw.

zaakcap-

wiejskie,

się

tego m o ż e b y ć t z w . „ k a p u d r o k " ,

mieszczański

l o s t ą ż k a do czepca typu „buda",
Szarlej-Piekary.
Ślubna
suknia
z żywotkiem
wyszywanym
białym
8

jedne

t o w a n e przez k o n s e r w a t y w n e

czyli

„salonik-jaskółka"

II. 9. Różdżka
weselna
lacetem,
Jasienica
pow.

uży­

przyjmować.

dla

męski
no-

drużby,
Bielsko-Biała.
10

115

�HG

�szony

ze

sztuczkowymi

spodniami,

s z u l ą ze s z t y w n y m k o ł n i e r z y k i e m
dane

z okazji

wybuchu

nym

w

życiu

więcej

od

około

ko­

gospodarczym,
również

ludowego.

Zupełna

o s t a t e c z n i e do

r.

nic

1910

powodujący

społecznym

na

i

do

Zachodzące

zmiany

oży­

kultural­

kształtowanie

zamiana

wkła­

się

ślą­

pociągnęły

i

przede

ci, k t ó r z y

na

wszystkim

domu

formy

i na

ubioru. Oczywiście

o

drugim

przypadku

kolejność

była

mniej

więcej

n a j p i e r w w p r o w a d z a n o zakupione, p o j e d y n ­

dla

cze

wytwory

na

tradycyjnego
wano

nową

jako

(wstążki,
formą

element

dodatkowy

ozdoby, chusty), p ó ź n i e j

jakąś

starą

część

stroju

stroju
zastępo­

wychodzącą

sześciu

beskidzkiego, k t ó r y
„znakiem"),

tradycyjne

części

górala

do m a r y n a r k i i s p o d n i o s t a n d a r d o ­

w y m kroju miejskim ma
szytym

ubiór

w

ubioru

na

sobie l n i a n ą k o s z u l ę z

końcu
na

wyrugowano

rzecz

kompletnie

wy­

wszystkie
nowych.

z biegiem lat

tkaniny

np.

Oprócz kompletów

pozostali

„kiecki"

dwie

węższe,

przerabiano

garderoby
na

stare

modyfiko­

z jednej

szyto

tzn.
pracy

wkładano

słotę.

codziennych i o d ś w i ę t n y c h

wysta­

w a ukazuje w dalszej k o l e j n o ś c i s t r o j e d r u ż b ó w , t j . c h ł o p ­
cieszyńskiego

codzienny

młodzież,

najdłużej

do r o b o t y , do p a s i o n k i l u b

ców

współczesny,

i te

dzieci. Stare, zniszczone części
co d z i e ń

z u ż y c i a , co s t w a r z a ł o z e s t a w l u d o w o - m i e s z c z a ń s k i ( p r z y ­
być

i

poszukiwaniu

zachowali

i przerabiając,

szerokościach

kładem

może

w

róż­

tradycyjną

z wyszywanego kabotka — bluzkę, b ą d ź też

następująca:
gotowe

Odzież

mężczyźni
wieś

gospodarstwie,

wano przeszywając

tym

opuścili

doprowadzała

zewnętrznych

i chleba poza j e j o b r ę b e m . C i n a t o m i a s t , k t ó r z y
w

m e n t ó w b ą d ź też z u p e ł n e zarzucenie p r z e k a z ó w
W

mieszczański

środowiskowych.

pierwsi

za s o b ą w z b o g a c e n i e l u b z u b o ż e n i e n i e k t ó r y c h f o r m i e l e ­
tradycji.

strój

zatarcia przynajmniej

społecznych

zarzucali

przemysłowych

oddziała]

stroju

i

światowej.

ośrodków

silnie

skiego

mniej

I I wojny

Rozwój
wienie

ślubu

cylindrem

i białą muszką,

kłady
typy

i

dziewcząt,
i

pochodzą

z

Beskidu

z XX

charakteryzujące

Wykładnikiem
łączeniu

z

Śląskiego

tarnogórskiego

jej

są

ozdobnymi

w.
się

( i l . 6).

Tworzą

oraz

z

powiatu

Wszystkie

przy­

one

reprezentatywne

szczególną

dekoracyjnością.

różdżki

i

wstęgami

bukiety

( i l . 10)

(przykłady:

w

po­

rozbarski

117

�II. 17. Czepiec
typu „buda"
z szeroką
klockową
ronką,
Szarlej-Piekary
pow.
Tarnowskie
Góry.
Wyszycie
czarną
wełną
na brzegu fioletowej
spódnicy
noszonej
pod kiecką,
Szarlej-Piekary.
Uroczyste
stroje odświętne
trzech pokoleń:
rodziców
i dziewcząt,
Kochłowice,
Nowy Bytom,

ko­
II. 18.
wełnianej
U. 10.
dziadków,
1934 r.

Z tych samych okolic pokazano stroje dziecięce,
u k s z t a ł t o w a ł y s i ę na
późno,

bo

wzór ubioru dorosłych

dopiero

Rzecz

zadziwiająca,

wielu

wsiach,

z rolnictwa,

w

na
że

początku
jeszcze

których

obecnego

pod

koniec

utrzymywano

dzieci i m ł o d z i e ż

które

stosunkowo

się

ubierano

wieku.

XIX

w.

w

wyłącznie

bardzo

nędznie.

P o d s t a w o w y m ich o k r y c i e m b y ł a p ł ó c i e n n a d ł u g a koszula
i

niekiedy przenoszona m ę s k a

chusta

dla

dziewcząt;

regionalne
lowego:

dzieci m a j ą

wkłada

kościelne. Na
tylko

dwa

W

się

charakter

je

na

strój

czarnym,

wiązujący

przy

się

białą

głowę. Do

chustę
tuch

w

kobiecy

także

na

grupę

można

pepitę

kobieca

też

nosić

czy

bowiem,

że

na

Dopiero

grupę
—

niegdyś

koniec

mieszczańskiej

i

na

dnie
far­

ubioru

tworzy

spotykane
Wiadomo

dziennej

koszuli,

okryciem

w.,

a

robo­

zwłaszcza

zaczęto szyć na w z ó r

dworskiej

spodnie koszule

z karczkiem, staniki i majtki
kach

chłodne
jedwabny

rzadko

w

XIX

pierwszej wojnie ś w i a t o w e j
ny

post

chustką

popularność.

pozostawano

pod

wielki

w

która była niejednokrotnie zewnętrznym
czym.

obo­

czarnogranatowy.

i dzienna

małą

noc

ko­

żałobny
i

i adamaszkowy

nocna

okazy przez s w o j ą

ubiór

tj. drukowaną

zespole k o m p l e t ó w . o s t a t n i ą

bielizna

stanowią

będzińskiego

adwent

„purpurką",

żałoby

czarną

zasadniczo

górzański.

je k o m p l e t y u t r z y m a n e w

czym

czarno-popielaty

W

i

niewielką

ga­

uroczystości

się

góralski

lub

stroje

stroju

i inne

wykształciły

osobną

tradycyjnie

wyróżnia
na

wyłącznie

żałobne letnie i zimowe z powiatu

i tarnogórskiego. Tworzą
lorze

chłopców

Współczesne

procesje

dziecięcy

całości zestawu

ubiory

bose.

terenie Ś l ą s k a

typy:

kapota dla

nogi

po

bieliz­
dzienne

z k l a p ą , zapinane po

bo­

guziki.

Jak

z

podanych

przykładów

wynika,

inaczej

wy­

g l ą d a z i m o w y i l e t n i u b i ó r c o d z i e n n y do p r a c y i w y j ś c i o ­
wy,

inaczej

niedzielny

—• do

kościoła,

p r z y g o s p o d a r s t w i e , do w y j ś c i a

po

do

krzątania

południu

na

r y , na w i z y t ę , inaczej weselny: d r u h n y , s t a r o ś c i n y ,
ny

młodej,

mniej
lat

nym
i
18

przebiera

dwukrotnie,

rodzinną
ków

która

i na

przez

te

ulegały

czynniki
W

opinia

dniu

ubiór

wsi

różnym

sposób

ślubu

żałobny:

przestrzeni

się

naj­
żałobę

dziesiąt­

kształtowa­

polityczne,

rodziły

pan­

co

na

zmianom

gospodarcze,

ten

mniej lub bardziej
na

inaczej

w

żałobę kościelną. Na

formy

tradycyjne.

się

społeczne

różne

„mody"

uzasadnione i uchwytne, k t ó r e

akceptowała

albo

się

nieszpo­

odrzucała.

W

ogól­
przeci­

w i e ń s t w i e b o w i e m do ś r o d o w i s k a m i e j s k i e g o e k s c e n t r y c z i

z okolicy

ręczniki,

Rudy

którymi

Śląskiej)

oraz

przepasywał

długie, płócienne,

swe

ramię

i pas

( s ą to o b e c n i e o k a z y u n i k a l n e ) , u d z i e w c z ą t
z tzw. „ k l a p a m i " , t j . h a r m o n i ą
żek, o p a d a j ą c y c h

na

bogaty w różnego

upiętych

plecy. S t r ó j

drużki

rodzaju wstążki

przy „galandzie" (wieńcu) zwisają
u

korali

oraz j a k o

szerokich
jest

one

wieńce

panował

wstą­
„klap"

z tyłu i z przodu
fartuchu.

Ta
Po

zaczęto

wojnie
więc

wabnymi,

brak

na

zastępować

ręcznie

pasie na

rynku
je

gładkimi

malowanymi

grupę.
skiego,

11S

nowożeńców,

Składają

się

tworzące

na

tarnogórskiego

nie
i

z

rodzaju

towaru,

wstążkami

przez kobiety

Z pierwszej i drugiej p o ł o w y
nież stroje

tego

przykłady

jed­

( i l . 7).

X X w. pochodzą
kolejną

rów­

eksponowaną

z powiatu

Bytomia-Rozbarku

nie

ną

szczególnie

( i l . 8): o p r ó c z

ność

drużba

o s t a t n i a f o r m a p o w t a r z a się n i e m a l na c a ł y m Ś l ą s k u .
ostatniej

przepaska w

zaś:

lz\v.

(il.

biel­
10).

była

uwagę

starsi,

na

przecież

że

zbyt

ostrą

krytykę.

ków"

na

czątku

tu tolerowana. Zwracano natomiast
wystawność,
wielka

„lemieczku"

obok
na

elementów

w

Beskidzie
karę
i

masowej,
starych,

„kwiot-

Śląskim

za

po­
wy­

niebios

smaków

współczesny

materiałów

ubiór
z

pokolenia
za­
haf­

czy

koronką

jupki —

( i l . 11), n y l o n o w ą

jaklę

lub

nowe,

pod

ludowy
np.

miast

zupełnie

i

urabianych

przekazywanych

także

człowieka

jeszcze na

nowych surowców

gustów

zawiera

na
ilości

uważano

choć

wspominają

miast kabotka — bluzkę, nierzadko z maszynowym
tem

pokolenie,

ściągała

bacz­

gust,

czym

większej

ściągnąć

kultury

o

„pycha"
kabotka

s i ę do

zmienionych

wpływem

okres,

i dobry

wyszycie

wieku

mogące

Dostosowując
oraz

taki

Nawet

bieżącego

kroczenie

i

strojność

koronkową,

( i l . 12), z a m i a s t f a r t u c h a

za­

jedwab-

�nego

—

szyfonowy,

p a s a •— w y s z y w a n y
zamiast

męskiej

pów"

w

—

(jeszcze

harmonijkę

niskie

wstążek

cieszyńskiego
na

srebrnego

gurcie

czy

koszuli o tradycyjnym kroju

dardową, seryjną
czonych

zamiast

z koralików

butów

półbuty

fabryczne,
na

zamiast

zwykłe

towe, malowane. N i e g d y ś

te d o d a t k i , a n a w e t
kupić

sklepach:

Szarleju,
w

u

męską,
u

Batiki

Górnika

dużym

w

wyborze

w

można

i

było

Bytomiu,

Pszczynie,
różnym

u

gdzie

„kro-

ozdobnych

rynku) —

całą
w

inaczej

Kasprusia

n i ż do

Bogata

użytku

na

i zróżnicowana

powszednim,

przekazywanym

w
było

scowej
i

ozdób

oraz

jakości
wzorów

i

chłopski,

choć

zaczął

się dopiero

jest n a d a l ż y w o t n y , noszony i szy­

kiedy

nauka,

ty

przez

powiednich
datków.
nabiegać
nego.

jakościowo

Spytajmy
po

Są

sklepach,

też

„szaltuszki",
których

w

okazyjnie

Polsce
zdarzy

istnieją

COPiA

stytucji

w

dwa

(Centrala

na

sprzedaży.
tach

i za

odbiorcę
CPLiA

chustki
nie

ktoś

granicą,

i

do

można

coś

stosow­
chusty,

stroju

męskiego,

dostać

przywiezie

z

i

tj.

między

w

sensie

sztukę

i

w

nasta­
mias­

zespoły

wali
Na
za

re­

w

badacze

innych

drugiej

środo­

pojęciem,

połowie

i poszukiwacze

dopatrując

noszony

co

też

mówiąc, że „oblyka
wiejsku

„szaty".

miej­
tkanin

dla danego r e g i o n u . T e n

ludową,

wsi śląskiej

po

z

się on z

Rzecz

s i ę po

czy

powszechnie

obecnie

chłopsku"

charakterystyczna,

że

„ c h o d z ą po c h ł o p s k u " , w y k o r z y s t u j ą c

X I X w.,
niej

pier­

słowiańskich.
ubiór

uważano

się

rozróżnia

wyraźnie

albo „ p o

po m i e j s k u ) , c z y l i

wy­

pogląd

zaintereso­

się w

narodowych i dawnych tradycji

„chłopski",

(tzn.

nie Wiązał

urabiać

różni

się k u l t u r ą

wiastków

w

pańsku"

„łachy"

ci, którzy

od d a w n a

lub

jeszcze

materiały

pochodzenia fabrycznego szyją z nich nadal części u b i o r u
o tradycją

In­

detalicznej

ludową

COPiA zaś przyodziewa

CPLiA
innymi

l u d o w y c h , ale nie s ą one
polską

tylko

zagranicy.

Przedsiębiorstw
się

się

tureckie

przedsiębiorstwa,

Obsługi

wiejskiego

sławi

do­

kupić

jak

Artystycznych), zajmująca

propagowaniem tradycji
wione

wreszcie

ogóle

.się, ż e

tkanin

kobiety, ile musi

przedmioty,

fularowe

coraz
od­

kolorystycznie

aby

i takie
czy

Wprawdzie
oraz

i

którejkolwiek

Ale

sprzedaży

stosowanych

przejmowanych

dopatrzenie

w

pokolenie

się dziś przypisuje, tzn. że jest to u b i ó r

w zmienionej formie,

wzorów.

na

działania tradycji

gatunku

wisk. W ich świadomości
łącznie reprezentatywny

tradycję

z pokolenia

się pod w p ł y w e m

opinii,

które m u

bo b r a k u j e

tych

kształtującym

za n i e ­

utartych

pokaza­

gar­

sklepów

go s k o m p l e t o w a ć ,

kompletów

przez c z ł o n k ó w r o d z i n y i s p o ł e c z n o ś ć w i e j s k ą , z j a w i s k i e m

Dziś

według

kolekcja

l u d z i , k t ó r z y go s a m i n o s i l i , b y ł z j a w i s k i e m n o r m a l n y m ,

należy

trudniej

nieco

dzień.

n y c h na w y s t a w i e d o w o d z i , ż e s t r ó j r e g i o n a l n y dla

t a k i c h o c z y w i ś c i e j u ż n i e m a , co u w a ż a ć
ze s t r o n y h a n d l u , g d y ż u b i ó r

co

taf­

specjal­

wszystko

gatunku.

g i o n a l n e s t o s o w n i e do p o t r z e b e s t r a d y , co w y g l ą d a

stan­

marsz­

z cholewami, tzw.

derobę,
nych

•—

nie non iron), zamiast

(dzisiaj t a k i c h b r a k
zwłaszcza

gumie,

Zmiana
wieku

uświęconych
stosunków

przynosząca

chłopską

wprowadza

formach.

społecznych
zniesienie
w

stroje

Dotychczasowe

ograniczenia

jąc

niemniej

innowacje,

domość

poczucia

w połowie

pańszczyzny
ludowe więcej

znacznie

zdołały

odmienności

słabną,

utrwalić
ubioru

w

ubiegłego
i

na

wolność
swobody.

dopuszcza­
wsi

świa­

stosunku

do

f

119

�r e g i o n ó w s ą s i e d n i c h . To poczucie m i a ł o na Ś l ą s k u
g ó l n e znaczenie, g d y ż p r z e r a d z a ł o
uczuć narodowych w
chopsku"

znaczyło

śląsku",
skiego

stąd

dziś

Śląsk

takiego w ł a ś n i e

tyle,
na

i

spoistość

stosunków

należności

aż

naporem

od

po

okazała

się

dość

i

zrodziło

późno,

w

germanizacji

formy

ubioru

i

większość

ich

„obrus",

„suknia",

„kiecka",

„oplecek",

„kania",

„płoszcz",

„czepiec",
wskazują
nież

na

na

niegermański

genezę

nazw

„odziymek",

samych

ludu
coraz

i udowadnianiem,

w s z y s t k o , co ś l ą s k i e , t o n i e m i e c k i e . J e d n a k
„ochtusa",

u
z

gwarowych,

„koszulka",

co

„jelenioki",
rzutuje

rów­

Wprawdzie

obiek­

wyszywany,

natomiast

czyli kamizelka

zela"

z

rękawami

z

cholewami.

i

ozdób

Wystawę
oraz

albo

bez

oraz

zamyka

spodnie

Wśród

oraz

inne

z mody

dla

potrzeb wsi, np.

wyroby,

które

do

dworskiej, kościelnej

srebrne i złote

Obok

ubioru

bowiem

pewną

rolę

przyjęto

przeważnie

wzorów

odzieży

odegrały

formy

nie

także

kroju

i

tradycyjnie
dworskiej

ludowych.

i

liturgicznej

mieszczańskie,

i zdobin, o czym

z

była

których

już

mowa

powyżej.
Jak

szczególne

powtarzające

części

jedną

się nazwy

ubioru, zwłaszcza

ne

w

całość,

tworzą

dla

całego Śląska, który

wyjściową

późniejszych

nicowania

bowiem

typ

gwarowe,

kobiecego,

kompletu

w

obrębie

całego

zestawio­

podstawowy

nie m a

lat
rów,

uzależnione

od

materiału.

mniej

A

natomiast

zatem

czy

zdobniczymi,

tj.

koronkowymi

czyli „kiecka",

okrycia

kabotek z różnymi

elemen­

haftami

złożona

„oplecka"

czy

(wyjątek

stanowi

ubiór

prostego

częściami

obszyciami

wotka",
z

gatunku

kawałka

z dwu

krzyżykowymi,
( i l . 14),

„lajbika",

i

dolnej

góralek), fartuch,

materiału,

i

kością
Taki

„spencer"

więcej

stanowiące

przed

tanki")

i

1910

rokiem

naramienna

tzw.

—

spódnicy
zapaska

odpowiednia

do

okrycie

zwierzchnie
zamiast

różnego

rejonów

szyński
dla

i

i
i

pszczyński)

rejonów

kołowa)

—

białego

haftu

dla

tzw.

koloru,

(Rybnickie,

„kozielok"

pukłymi,

gęsto

(np.

ozdobionej

„prawą",

Śląski,

koronkowy
z
dla

Cie­

Mysłowic,

przemysło­

typu

„buda",

koronką

( i l . 17),

zachodnich

Gliwickie,

Mi­
siatki

wstążeczkami

—

klockową

rejonów

czepki:

czółkowego,

rejonu

Świętochłowic)
czyli

„ka­

gatunku

szydełkowej

dodatkowo

( i l . 13),

(mniej

pow.

typu

okolice

czapeczki

kwiatkami

pozostałych

zachodnich
typu

formie

(okolice B y t o m i a ,

obszyty
oraz

—

(Beskid

pogranicznych
w

sztucznymi

wego

południowych

tego

„jakla"

jakli

i w i e l k o ś c i . D o tego d o c h o d z ą jeszcze u m ę ż a t e k
dla

okolice

i

północnoZabrza)

wyszywanej

koronki,

złożonymi

fałdkami

szeroką

krezą.

oczy i t o , ż e

czepiec

rzuca się w

i

Fot.

z

—

z tiulowej

Z detali r ó ż n i c u j ą c y c h

hafty,

się

okazy

specjalistów

koronki

( i l . 18)

ludowego

miejskiej,

przeszły

jak

ozdoby

itp.
stro­
temu

zróżnicowanie

funkcji,

stanu,

zwyczajów

znaczenie

tych

elementów

z tego, ż e na

ulegał

stan

na

silnie
pnia,

przestrzeni

dynamice

przemian,

zakorzenione

dostosowując

są chociażby

oraz

rzeczy
ubioru

barwą

świadczy
człowieka

szyfo­

odpowiadające

wiel­

wymownie
ale

jednak

Doskona­

n y l o n o w e czy

znanym

regionalnego,

z życiem

tradycje,

się

i możliwości.

i chustki nagłowne

formą

z

końca
nie

także

nawet w

o

XIX

tylko
jego

o

w.
ży­

silnym

środowisku

wiel-

koprzem ysł o w y m .
Przedstawiony zestaw nie wyczerpuje w p e ł n i
zagadnienia, w y r a ź n i e j e d n a k p o d k r e ś l a charakter
jakie zachodziły
w

pod

wpływem

mody

panującej

całości
zmian,
na

wsi

d a n y m o k r e s i e czasu.

P R Z Y P I S Y

„ży-

czyli

noszono

chusta

i

„suknia",

c h u s t k a w i ą z a n a z t y ł u g ł o w y ( i l . 15), n a d t o t z w .
czy

lub

białymi

dalej

części: g ó r n e j ,

znajdują

czy

nowych w a r u n k ó w

tego p r z y k ł a d e m

związku

i

Śląsku

z jednego

nowe fartuchy

wotności

kroju

podstawowymi

kobiecego są: p r z y r a m k o w y
tami

dotyczą

na

oraz

wskazuje

wyszły

z c z a s e m do

w i e l k i e i s p r o w a d z a j ą s i ę r a c z e j do d o d a t k ó w a l b o d e t a l i
zdobniczych,

ludowy

zdobin

które

Zróż­
są

ubioru

a u t r z y m y w a n i e s i ę s t a r y c h s p o s o b ó w k r o j u , szycia, k o l o ­

formą
nie

części

dekoracyjnymi

sensie t y p o l o g i c z n y m i d z i ę k i

specyfikę

strój

był

regionu

butów

c h a r a k t e r u statycznego. W i e l o ś ć i

kompletów

odmian.

najprawdopodobniej
zróżnicowanych

po­

do

C a ł a ekspozycja odbiega od t r a d y c y j n e g o u j ę c i a
jów regionalnych w

łym

wykazują

„kami­

( i l . 16), g u z i k i , o b s z y c i a

w kulturze tradycyjnej. Wynika

form

„brzuś-

stroju

zaczerp­

do

tzw.

wpuszczane

nich

kich, jak

i stosowane

jest

pół­
stroju

i właściwa

w y k o n a n e przez samych u ż y t k o w n i k ó w
pracujących

na

dekolcie

elementami

podkreśla

czy i n n e , l e c z t e

o

niektórych

się

niemiec­

„bruclek", „fartuch"

od
jej

gładki

zestaw

formą.

albo

obszyciami, a

wycięciem z tyłu. W

t y w n i e trzeba stwierdzić, że istnieje p a r ę nazw
n i ę t e z o s t a ł y ze s ł o w n i c t w a m i e s z c z a ń s k i e g o

bardzo

rękawów,

wyróżniających

swoistą

są

charakterystyczny

lek",

„wierzcheń",

„skórzoki",

źródłosłów,

jak

„zapaska",

„żywotek",

wytworów.

że

wymienione

albo

męskim

od

przy­

się

związku

nasunięte

ozdobiony r ó ż n y m i

okrągłym bądź z trójkątnym

wspólnoty

silniejsza

nagłowna

stanik

rów­

Podkreślanie

chusta

czoła, brzeg s u k n i

„po

Cieszyń­
ono

lub

„po

Opolszczyznę

i poczucie w i ę z i

i narodowej

stosunkowo

silniejszym

polsku",

przestrzeni

politycznych.

regionalnej

śląskiego

„po

się określenia. W y r a ż a

etniczno-kulturowej,' która
granic

co

przemysłowy

używa

nież w e w n ę t r z n ą

szcze­

manifestowanie

obliczu zaborcy. U b i e r a n i e się

zarazem

jeszcze

poprzez

się w

wy­

Stefan

1 S t a n i s ł a w B r o n i c z , S t r ó j pszczyński,
APSL, Wroc­
ł a w 1954.
2 L o n g i n M a l i c k i , S t r ó j górali
śląskich,
APSL, Wroc­
ł a w 1956.
3 A g n i e s z k a i T a d e u s z D o b r o w o l s c y , Strój,
hajl i ko­
ronka w województwie
śląskim,
Kraków
1936.
4 E l i z a b e t h G r a b o w s k i , Die Volkstrachten
in
OberSchlesien,
W r o c ł a w 1935.
5 „Zaranie
Śląskie",
„Schlesien";
„Die
Provinz
Oberschiesien" itp.
6 L u c j a n M a l i n o w s k i , Zarysy
życia
ludowego
na
Szląsku,
A t e n e u m 1877.
7 B o g u m i ł H o f f , Lud
cieszyński,
jego
właściwości
i siedziby,
W a r s z a w a 1888.
8 Józef Lompa, M a t e r i a ł y rękopiśmienne, archiwum
M u z e u m Etnograficznego w K r a k o w i e .
9 Katalog w y s t a w y „Moda w strejach regionalnych",
1967, w o p r a c o w a n i u B a r b a r y B a z i e l i c h .
10 W s p ó ł c z e s n e z a s i ę g i s t r o j ó w u l e g ł y
przesunięciu
w s t o s u n k u do t y c h , j a k i e p a n o w a ł y w X I X i n a p o ­
c z ą t k u X X w . , a p r z y c z y n tego n a l e ż y d o p a t r y w a ć s i ę
w m i g r a c j a c h l u d n o ś c i , w adaptacji n i e k t ó r y c h obsza­
r ó w pod b u d o w ę w i e l k i c h z a k ł a d ó w p r z e m y s ł o w y c h , w
zmianie granic polityczno-administracyjnych.
11 B a r b a r a
Bazielich,
Ludowe
wyszycia
techniką
krzyżykową
na Śląsku,
B y t o m 1966, s. 125.

Deptuszewski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9942" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9920">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/99f9d4561e8526ac7b7fcdd8694df954.pdf</src>
        <authentication>d25bc5e87a339bae9e6d02b606534f1c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118245">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4888</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118246">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118247">
                <text>muzea skansenowskie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118248">
                <text>Bułgaria - skanseny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118249">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4534</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118250">
                <text>Skansenowskie muzeum przemysły ludowego w Etera (Bułgaria) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1968 t.22 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118251">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1968 t.22 z.3 ; s.107-111</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118252">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118253">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118254">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118255">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118256">
                <text>Reinfuss

Roman

SKANSENOWSKIE MUZEUM PRZEMYSŁU LUDOWEGO
Bułgaria, która

jeszcze p r z e d k i l k u d z i e s i ę c i u l a t y

na­

W ETERA

łożyskiem potoku i biegnącą

(BUŁGARIA)

równolegle

do n i e g o

asfal­

l e ż a ł a do k r a j ó w , g d z i e t r a d y c y j n a k u l t u r a l u d o w a u t r z y ­

t o w ą s z o s ą , o d p ó ł n o c y z a ś s t r o m y m i z b o c z a m i g ó r ( i l . 1).

mała

Spływa

się w

stanie

prawie nie t k n i ę t y m

przez

działanie

p r o c e s ó w urbanizacyjnych, po I I wojnie ś w i a t o w e j
ła na drogę p o s t ę p u przekształcającego

w sposób

niczy

oblicze

życia

czego,

intensywna

budowa

wsi

sieci

wiejskiej
ciągało

tamtejszej.
akcja

Rozwój

komunikacyjnej

za

sobą

otworzyły

zasad­

gospodar­

uprzemysławiania

szerokie m o ż l i w o ś c i

wesz­

kraju,
dla

roz­

ludności

z a r o b k o w e , co z k o l e i

znaczne o ż y w i e n i e

działalności

po­

budow­

z

potoków,
różnych
Tu

nich

urządzeń

właśnie

które
W

parę

niewielkich,

doskonale

zbudowano:

do

c h w i l i obecnej

dziś,

dając

scowych, częściowo

okolicach
rzadkich
W

dawne

budownictwo

należy

tradycyjnego,

zaszła

konieczność

co

Bułgarii

w

ochrony

rozwiązano

ten sposób, ż e wiele miejscowości, w s i i miast,
się większe

uznano

całości

w

konserwatorską.
miasto

w

takich
wieś

Bałkanu.

obejmując

miejscowości

Arbanazi

Wobec

i

Bożency

ochrony

całych

problem muzeów
w

europejskich

jest

nieaktualny.

Powstał

o charakterze
nazwą

wiejskie

mias*^

Etera

Bułgarii

obiekty

w

w

którym

przemysłowe.

park muzej"

położonej

o

i

10

r.

stóp

zespołów
krajach
na

razie

skansen

zgromadzone
Skansen
od

np.

skansenow­

1963

znajduje
km

u

innych

przynajmniej

natomiast

specjalnym,

„Etnografski

scowości

w

Polsce

opieką

Kopriwsztica

skich

jak

je

należy

Rodopach,

a r c h i t e k t o n i c z n y c h in situ
analogicznych

gdzie

zabytkowej architektury,

rezerwaty,

zachodnich

Górze,

środkowego

zespoły

jako
Do

Bańsko

Średniej

stały

do

ów

się w

zo­
pod
miej­

wojewódzkiego

Gabrowo.

Obszar,

na

poważne

konfigurację

pasem,

z powyższym

zachowały

w

niektórych

wyjątków.

związku

budownictwa
w

tradycyjne

w

na k t ó r y m
on zaledwie

dłużonym

klinem,

powstało
1,5

który

ha
od

muzeum, jest
ziemi,

południa

ciągnącej

niewielki.
się w y ­

ograniczony

jest

"

Ć3

młyn,

znajduje

trudności

obszaru,

główną

osią

z terenu

się już

budowli

Ze

się

kompozycyjną

w

rekon­

kamiennych

techniczne.

ciągnącego

miej­

lub

względu

wydłużonym
rozplanowaniu
teren

m u z e u m m n i e j w i ę c e j w p o ł o w i e jego s z e r o k o ś c i . W s c h o d ­
ni

wylot

drogi

wspomnianą

poprzez

wyżej

most

szosę,

na

potoku

zachodni

wychodzi

zaś m i ę d z y

w a n i a m i w s i Etera łączy się z szosą w i o d ą c ą
w a . W c h w i l i obecnej
wane

są po

wystawę
kiem

znajduje

się

i

Gabrousytuo­

dla

centralnej

przeciwnej
tzw.

drogi,

stronie

mając

nad

„czardak"

poto­

( i l . 4),

w y k o r z y s t a n y j a k o a l t a n a , ze
zwiedzających,

oraz

tj.
sto­

w

znacznej

od niego o d l e g ł o ś c i d o m m i e s z k a l n y z n a j d u j ą c y

się jesz­

cze w

krzesłami

stronie
Po

jedynie

s t o ż k o w y b r ó g siana,
łem

do

północnej

południową.

na

zabudo­

niemal wszystkie obiekty

budowie.

W e j ś c i e na teren m u z e u m p r o w a d z i od s t r o n y w s c h o d ­
niej. T u ż przy wejściu wznosi się o k a z a ł y p i ę t r o w y
dynek

( i l . 2) z b u d o w a n y

znacznie

powiększony

urządzonych
ale w
miejsce

w

w

stylu

proporcjach.

administracyjne, na
na

wzór

ten sposób

domu wiejskiego,
Na

piętrze

wiejskiego w n ę t r z a

adaptowanych,

odpoczynku dla

by mogły

zwiedzających

bu­
ale

parterze

są

zaś kilka

izb

mieszkalnego,
służyć

turystów

l i . 1. Odręczny
szkic sytuacyjny
skansenu.
Legenda;
1 — Czardak;
2 — Skara;
3 — Piec chlebowy;
4 —
administracyjny;
5 — Kuźnia;
6 — Tepawica;
7 — Walewica;
8 — Młyn
wodny;
9 — Tokarnia;
10 —
11 — Dom parterowy;
12 — Dom
w budowie;
13 — Gajtandżijska
odaja;
14 — Młyn
wodny;
15 —
przyszłego
warsztatu;
16 — Tartak
wodny.

D

i

skansenowi.

zabudowy s t a ł a się droga p r z e c i n a j ą c a w z d ł u ż cały

pomieszczenia

Obejmuje

wodnym.

folusz

początek

sprowadzonych

nastręcza

że

napędzie

na obszarze m u z e u m

s t r u o w a n y c h , j a k o że przenoszenie

budynków,

bystrych

uruchamiania

(w t y m jeden w budowie), częściowo

lanej. W ciągu ostatnich lat dwudziestu p r z y b y ł o na w s i
nowych

o

do

tartak,

bułgarskiej

tyle

bardzo

się

przemysłowych

kiedyś

przetrwały

16 o b i e k t ó w

ale

nadających

jako

•— z a ­

Budynek
Tokarnia;
Budynek

&amp;u

707

�miast

jednego

kilka

i większą

niskiego

kolistego

ilość m a ł y c h

stolika

ustawiono

Przed opisywanym domem znajdują

na

piec p i e k a r s k i

szerokiej

„skara"
mięsa,

polepie

z całą

przed

baterią

obracanych

z rusztem

się dwa

czeluścią,

żelaznych

przy

do

od

potężny

folusz. S t ę p y

sobie

drugi

—

do

mięsa

to

tzw.

pieczenia

mechanizmu

porusza­

nego s i ł ą w o d y . W p e ł n i sezonu t u r y ś c i m o g ą p o s i l a ć
pieczywem miejscowego w y r o b u

i zajadać pieczeń

zdjętą z rożna. W momencie kiedy zwiedzałem
jedna

z

pracownic

pachnące

obsmażała

na

ruszcie

świeżo

muzeum,

smakowicie

obiekt

z wnętrza

usytuowany

dochodzi

Stary kowal
siwka. M a
w
i

moich
hubki,

w
ich

za

dźwięczny

budynkiem

odgłos

usmolonym fartuchu
już

oczach,
krzesze

admini-

gotowych
następnie

ogień,

od

kuje

uderzeń

parę

tuzinów.

bierze

kawałek

którego

10S

dar

na

pamiątkę.

Prócz

młota.
krze-

Jedno

robi

krzemienia

zapalamy

krzesiwek,

dym

właśnie

pierosy. Krzesiwo w r a z z dodatkami o t r z y m u j ę
jako

drogi,

ryto, w
Przed

obaj
od

pa­
niego

robionych

dla

na

rwie

r ó w n i e ż "siekiery
Powyżej

przy

w

zwój

pobliżu

—

tkaniny.
worka

„carewicę"

w

jaru,

Parę

w

ko­

tkanina.

suszą

się

roz­

( i l . 5). N i e c o

żółtawy

stoi w k o p a n a

struga
kłębi

wody

się

dalej,

ubraniu

Rozmawiam

dalej,

nię. Chłop ociąga

żeby

nim

zobaczyć

wpada

z

stary

stojącą

się i jest w y r a ź n i e

sypie

miele
chłop

chwilę
poniżej

z czegoś

im­

walewicy,

obszywkami
przez

do

ruchu

jasnobrązowym

ozdobionym
z

( i l . 6)

ciągłym

właśnie

dogląda

czapie i p o d n i s z c z o n y m

szutaziu.

zie­

a ze s k r z y n i

proszek, g d y ż
Młyna

w

siłą

w

Odprowadzona

poniżej

się w a r t k o

nego

kadź

włochatych.

kroków

obracają

modziałowym
się

drogi

drewniana

rynną
której

(kukurydzę).

barankowej

bieram

dala
czyli

wodzie w e ł n i a n a

głównej

szeroka

drewnianą
kadzi,

stoi m ł y n ; k o ł a
się do

z

t y m samym potokiem, który z wściekłą

„walewica"

do

wykonuje

„tepawica",

żerdziach wyfolowane tkaniny

stromego skalistego

potoka

stoi

i

nieco

się r y t m i c z n i e i u d e r z a j ą

folowania „na zimno" tkanin
od

kuźni,

potoku

obraca się w

foluszem

ze

kuje

poruszają

którym

wyżej, nad
mię

ten

roboty.

górze

wieszone na

petem

s t r a k c y j n y m j e s t k u ź n i ą ( i l . 3). Z k o m i n a s n u j e s i ę
a

się

kiełbaski.

Następny

kowal

kowalskie

niewiel­

pieczenia

rożnów

pomocy

turystów,
inne

kie budyneczki, z k t ó r y c h jeden mieści w
kopulasty

ich

stołeczków.

się
w
sa­

czar­
i

wy­

tokar­
niezado-

�wolony.

Okazuje

się, że pełni

funkcję.

Jest

młynarzem

tokarni,

musi

zatrzymać

się c a r e w i c ę . W k o ń c u
Budynek
wnątrz

tokarni

jak

i

on w muzeum

tokarzem.

młyn,

a

Jeśli

tam

autentyczny.

podłodze

warstwa wiórów

centymetrów,

w różnych miejscach
Młynarz,

w

tej

wodę,

która

doprowadzona

ziomo

umieszczone

Drewniany
krawędzi
dze

krąg

koła
zaczyna

płytkiego

i przykłada

wodne

wirować,

zagłębienia

dłuto, spod

a

tokarz

którego

po­

i pusz­

rozbiegają

na

po­
na

podło­
się

ws

w s z y s t k i c h k i e r u n k a c h d ł u g i e t a ś m y w i ó r ó w ( i l . 10). W t e n
sposób
oczach

w

sposobem
naście

ciągu

kilkunastu minut

drewniana
wytacza

centymetrów,

misa.
koliste

Czasem
stoliki,

powstaje
tokarz

na

tym

wysokie

trójnożnych

moich
samym

podziwem, który
nie pozwolił

m i odejść

w

są

stołecz­

manifesta­

pracowni. Za­

łożył n o w y k a w a ł e k d r e w n a na t o k a r k ę i po c h w i l i
jego
i

dnie w y p i s a ł

krzywymi

wrę­

z przykrywką.

kulasami

swoje

Na

nazwisko

datę.
W

najbliższym

drodze

drugi

s ą s i e d z t w i e opisanej

podobny

warsztat,

t o k a r n i stoi przy

chwilowo

nieczynny,

a za n i m w p e w n e j o d l e g ł o ś c i w i e j s k i d o m e k ( i l . 11). D a ­
lej nieco z t y ł u w i d a ć p i ę t r o w y b u d y n e k
„gajtandżijska

odaja",

czyli

odpowiednich maszynach,

warsztat

( i l . 8). J e s t

produkujący

poruszanych

bułgarskie.
w o d a jest

Dalej

drugi

zbyt m a ł a ,

na

kilka­

w3'mieniony.

z jed-

budynek, w k t ó r y m

Za

młyn,

pracujący

aby m o ż n a

nim

wznosi

w

krę­
stroje

wtedy,

gdy

uruchomić

poprzednio

niewielki

kamienny

się

przyszłości

zainstalowany

zosta­

n i e j a k i ś w a r s z t a t . Jeszcze t y l k o t a r t a k , n a k t ó r y m
nie

tnie s i ę na deski p o t ę ż n y

wszystko. Kilkadziesiąt
przez k t ó r ą

wiedzie droga

Wrażenie,

j a k i e odnosi

właś­

k l o c ( i l . 7), i t o n a

metrów

to
na

siłą w o d n ą ,

c o n e s z n u r k i , u ż y w a n e do s z a m e r u n k ó w z d o b i ą c y c h

wykonane wraz z podstawą

5

na

spoży­

udobruchany

sposób

ze s w o j e j

czył m i w prezencie m a ł e p u d e ł e c z k o

przez

siada
w

małych

okazałem

mechanizm.

wykopanego

na

„gabrowki"

stolikach

cyjny,

bu­

poruszające

siedząc

Przy takich

moim

płaski krąg

d a c h b u d y n k u ( i l . 9), s p a d a z w y s o k o ś c i p o w a ł y

używane.

okolicy

się je kupuje)

parę
wy­

rurą

w

stosy

chwili

drewnianą

zwane

kształtach. Tokarz

na

k o w e g o d r z e w a , o s a d z a go n a w r z e c i o n i e t o k a r k i

się posiłki,

te

G a b r o w o , gdzie

kach o półksiężycowych

we­

dosyć bezładnie

który

stępuje w roli tokarza, w y c i ą g a z k ą t a
cza

wsi powszechnie

kątach
gruba

Stoliki

miele

wa

W

klocka.

(od m i e j s c o w o ś c i

o b i e k t y jest

najbardziej

narzędzia.

przecież

nego

do

jednak idziemy.

jak i poprzednie

materiału, na
rozrzucane

podwójną
pójdzie

dalej

drewniana

wyjściowa
s i ę po

w

razie
brama,

kierunku

zwiedzeniu

wsi.

skansenu

w E t e r a , j e s t z u p e ł n i e o d m i e n n e o d t e g o , co o d c z u w a m y
w e w s z y s t k i c h i n n y c h m u z e a c h tego t y p u .
jest c h y b a to, ż e po m i n i ę c i u
kopką

i reprezentacyjnego

pozycję

zapomina

Najważniejsze

romantycznej a l t a n k i pod

budynku otwierającego

ma t u bowiem obiektów wyposażonych w sposób
ny,

„tak

j a k b y przed

chwilą

(ideał normalnego muzeum
dzeń przemysłowych
gdy

przez

madzone

muzeum

opuścili

ani

urzą­
czasie

a w

naprawdę

się

(krzesiwa,

zwiedzającym,

a

w

tu

warsztaty

przez

określoną

pracują
wyrabia

siekierki

pozostały

Folusz pracuje
z okolicy

itp.),

które

nadmiar

dla l u d n o ś c i
t k a n i n y po

t i n e k za k i l o g r a m .
ni,

warsztatu

czy

pa­

sprzedaje
hur­

ludowymi.

Foluje

25 s t o t i n e k

grama, m ł y n miele chłopską k u k u r y d z ę

lud­

odbierają

wiejskiej.

cenie

dla

przedmioty

towo instytucje p r o w a d z ą c e handel w y r o b a m i
czone

zgro­

terenie

wykonuje usługi

chwilach wolnych

miątkarskie

wycieczka. Są

rozplanowane

ilość godzin dziennie. K o w a l
ności,

użytkownicy"

skansenowskiego),

przechodzi

które

je

Nie

sztucz­

u r u c h a m i a n y c h na pokaz, w

i sztucznie

produkcyjne,

eks­

się z u p e ł n i e , ż e jest to m u z e u m .

dostar­
od

kilo­

za o p ł a t ą

5 sto­

Podobnie ustawiona jest praca

tokar­

produkującego

sznurki

do

szamerowania

tartaku.
Pracownicy

obiekty,

to

jący

sobie

wala

wynosi

w

ten

którzy

obsługują

emerytowani
sposób

na

równa

poszczególne

rzemieślnicy

życie.

85 l e w m i e s i ę c z n i e ,

polską walutę
ni są

muzeum,

starzy

dorabia­

Wynagrodzenie

co w

ko­

przeliczeniu

s i ę 1700 zł. P o d o b n i e

inni.

Dochody

osiągane

z

produkcji

muzeum i są użytkowane

na

wpływają

j e g o cele. W

do

kasy

chwili

obec­

n e j m u z e u m n i e j e s t jeszcze s a m o w y s t a r c z a l n e

w

sensie

f i n a n s o w y m . D z i a ł a l n o ś ć jego wspierana jest przez
stwo,

na

wynagradza­

co w

r . 1967 w y r a z i ł o

90 000 l e w , c z y l i m i l i o n a
nakowoż

ośmiuset

tysięcy

w

wytwórczości

widywane

reprezentujących

i jeden

dochody p o z w o l ą

koszar

pań­

k w o c i e ok.

złotych.

za p a r ę l a t , g d y w m u z e u m b ę d z i e

planowanych warsztatów
ludowej

się dotacją

różne
bez

za­

gałęzie

z owcami,

istnieć muzeum

Jed­

j u ż 26

prze­
finan­

sowej pomocy z z e w n ą t r z .
T r u d n o jest o c z y w i ś c i e o c e n i ć , w jakiej
te o k a ż ą

się realne, W k a ż d y m

mierze plany

razie koncepcja

bułgar-

109

�7
II. 7. W n ę t r z e tartaku
wodnego.
II. 8. „Gajtandżijska
odaja"
Budynek
tokarni
z górnym
doprowadzeniem
wody poruszającej
mieszkalny
kryty
płytami
kamiennymi.

— wytwórnia
mechanizm.

sznurków
pasamonicznych.
II. 9.
U. 10. Tok".rz przy pracy. II. 11. Dom

8

110

�skiego skansenu p r z e m y s ł o w e g o
najważniejsze
nych

daje m o ż n o ś ć

zamierających

które

prezentuje

wych

wnętrz

tach

się w

ale

w

muzeum

Rumunii,

muzeum
zarzutami.

przemysłowych

w

obiektów

zabytkowych.

Nie

widzę

tokarz

bowiem

siad k o w a l
użytku

a

zawiera

z Etera

i

swoją
się

koncepcję
z

różnymi
urządzeń

powoduje

nie­

zniszczenie

Wydaje

takie

mi

sobie

się,

powodu

dozę

do

sta­

przesady.

rozpaczy,

jeżeli

s t a r e d ł u t o , sikoro

naturalnej

koło

że

sporą

takie samo, k t ó r e

zniszczone

po­

odbyła

zatem i p o s t ę p u j ą c e
w

nabierze

która

utrzymywanie

będąc w

patyny.

m i się t e ż t r a g e d i ą , ż e po p e w n y m
wymienić

przekonywający.

spotkali

że

żadnego

zrobi m u

mart­
gablo­

konferencji,

przedstawili

zedrze c a ł k o w i c i e

szybko

formie

stanie p r o d u k c y j n y m

zużywanie,

kwestii

w

skansenowskiego,

im,

uchronne
wianie

nie

żywy

ludowego,

Wytykano

róż­

posegregowanych w

sposób

Bułgarzy

przemysłu

i co

życiu

rzemieślniczych,

międzynarodowej

typu

nowa

przy

kunsztów

się z w i e d z a j ą c y m

r . 1966 n a

święconej

dziś

i skrupulatnie

wyrobów,

Gdy w

już

jest ciekawa,

utrzymania

wodne

Nie

wydaje

czasie t r z e b a
przy

są­

stałym

młynie

będzie

czy

ko­

r y t o w s t ę p a c h d o u b i j a n i a s u k n a . C z y ż do c h w i l i , k i e d y
o b i e k t y te z n a l a z ł y
nich

żadnych

muzeum

się około

wreszcie

muzeum

nich

trzeba

i

kiedyś

w

nie

czasu
czy

w

samym

budynków

materiału

obiekty

działanie

atmosferycznych

w

dokonywano
Czyż

zabytkowych

martwo

samo

nie

przeróbek?

30°/o i w i ę c e j

stojące

przez

warunków
będzie

muzeum,

i

przy przenoszeniu

wymienia
Czy

się w

napraw

na

niszczeją

lub

przez

w

zmiennych

to

wymienić

nie

nowy?

także

nie

poszczególnych

elementów?
S ą d z ę t e ż , że k o r z y ś c i , j a k i e daje m u z e u m
się w

pełnej

walnie
nych

aktywności

większe

niż

produkcyjnej,

straty

wskazywane

Zwiedzając
ubrać, gdyż
nie m a

skansen

w

nie m a

gdzie

kto wykonać
nie m a

przez

Etera, w r a c a ł e m

sfolować,

w i a się na m a s o w ą
bezwartościowych
niczki

na

muzeal­

kapeluszy,

artystycznie

(garncarze

wyrabiający

proste

i

zaprzestało

tradycyjnych
biada

handlu

wyrobów

skansen

ludowego

garskiego

pytanie,

modelu?

wartościowych

ludowych.

czy

nie

przemysłu

żych walorach
rozwiązując

ale

istotnych

się na

temat

i narzeka, że
pod

względem

związku
się

w

z

buł­

zagroziłby

atrakcją

o

poważną

trudności.

autor.

tym

Polsce

według
nie

działalnością

i rysował

do­

technik

ani kluczowemu,

i odegrałby

produkcyjną

Fotografował

swą

zwiedzających

dydaktycznych

swoją

drobnych,

dla

w

utworzony

„Konkurencją"

a byłby

I

przydałby

on na p e w n o naszemu p r z e m y s ł o w i
terenowemu,

przesta­

przedmiotów

zbyt m a ł o

się

ludowych

płócien), wiele innych

zakresie p a m i ą t k a r s t w a

nasuwa

co

sukna,

utkanego

wiele rzemiosł

(kowale). R ó w n o c z e ś n i e
jest w

do

się w

samodziałowego

stałych b r a k ó w w
artystycznym

myślami

nie m a j ą

produkcję

kwiaty)

zdobniczych

nabyć

odpowiednich

gdzie

z a m a r ł o (np. d r u k o w a n i e

może

znajdujące
nieporówny­

ortodoksów.

s y t u a c j i w Polsce. Z e s p o ł y r e g i o n a l n e

sukna

są

wiele

ani
du­
rolę,
być

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9943" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9921">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/78dc51f22612c6a9030d1b8b01395a8d.pdf</src>
        <authentication>7e353cfb930f822c741b103f20790335</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118257">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4887</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118258">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118259">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4533</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118260">
                <text>Strony tytułowe i spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1968 t.22 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118261">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1968 t.22 z.3 ; s.106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118262">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118263">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118264">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118265">
                <text>�T R E S C

Roman Reinfuss
Barbara Bazielich
Stefania Krzysztofowicz
Elżbieta Królikowska
Ewa Śnieżyńska-Stolot
Józef Półćwiartek
Stanisław Skibiński
Franciszek Kotula
Ewa Fryś-Pietraszkowa
Barbara Poloczkowa

Skansenowskie muzeum przemysłu ludowego w
Etera (Bułgaria)
Moda w strojach regionalnych tematem wysta­
wy na Śląsku
Źródła ikonograficzne przedstawień „Oka Opatrz­
ności"
Wędrowni szopkarze
Adeodatus Martyński kamieniarz z Borzęcina .
Piszczelnicy i zabawkarze leżajscy wczoraj
i dziś
„Koza" dożynkowa w powiecie chełmskim . .
Kompleksowe badania nad kulturą ludową . .
Dwadzieścia pięć konkursów szopek krakowskich
Muzeum w czeskim Cieszynie

107
112
121
127
131
136
141
145
150
157

RECENZJE

Jerzy Czajkowski
RSS

Tóth Janos: Gocsej nepi epiteszete (Budow­
nictwo ludowe w regionie Gocsej) . . . .
Georgi Kożucharow: Bałgarskata kaszta prez
pet stoletija (Bułgarski dom w ciągu pięciu stu­
leci)

161
162

LIST DO REDAKCJI

163

KRONIKA

164

SUMMARY O F ARTICLES

166

PE3KJME

167

Na okładce: Oko Opatrzności, 61., pi., wł. Muzeum Archeolog, i Etn. w Łodzi, nr inw.
6509. Na stronie tytułowej: Ryba, drewno polichrom. Wyk. Józef Piłat, Dębska Wola
pow. Kielce. Fot. Jan Swiderski.

�KWARTALNIK

INSTYTUTU

SZTUKI

POLSKIEJ

AKADEMII

NAUK

ROK

XXII

polska sztuka ludowa

1968

NR 3

�R E D A G U J E Z E S P Ó Ł : A l e k s a n d e r J a c k o w s k i ( r e d . nacz.),
J a d w i g a J a r n u s z k i e w i c z o w a (z-ca r e d . nacz.), A n n a K u n c z y ń s k a - I r a c k a , Jacek Olędzki, K s a w e r y Piwocki, R e i n fuss (z-ca r e d . nacz.).
S e k r e t a r i a t r e d a k c j i •— K r y s t y n a C h o j n a c k a . R e d a k t o r
techniczny — Maria Klukowska. U k ł a d graficzny —
Jadwiga Jarnuszkiewiczowa. T ł u m a c z e n i a — Doris Ron o w i c z (ang.), N a t a l i a S t a s i ń s k a (ros.).
R e d . : I n s t y t u t S z t u k i P A N , W a r s z a w a , u l . D ł u g a 23.
W y d . i a d m i n i s t r . : P.P. W y d a w n i c t w a A r t y s t y c z n e i F i l ­
m o w e , W a r s z a w a , u l . P u ł a w s k a 6 1 , t e l . 44-50-19.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9944" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9922">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/10d63634c29704792a453000bc6c80f9.pdf</src>
        <authentication>0aa80d70306abd8661707fd2cf7ee55e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118266">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4886</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118267">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118268">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4532</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118269">
                <text>Summaries / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1968 t.22 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118270">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1968 t.22 z.1-2: s.101-105</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118271">
                <text>ang, ros.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118272">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118273">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118274">
                <text>P

O

L

I

S

H

F

O

L

K

A

Q U A R T E R L Y P U B L I S H E D B Y T H E A R T I N S T I T U T E OF T H E P O L I S H A C A D E M Y
No 1—2

OF

YEAR BOOK X X I I

R

T

SCIENCES
' 1968

SUMMARY OF ARTICLES

J a d w i g a J a r n u s z k i e w i c z — V O G U E OR M A R ­
KET D E M A N D
There is no doubt of the fact that naive a r t is
arousing more and more interest and that the number
of naive artists is growing. The t h i n g t h a t intereste the
authoress is w h a t has caused this quick rise of the
naive artist, whether i t is a m a t t e r of snobbery or the
vogue of the moment, or whether there are now the
right conditions f a v o u r i n g the development of this k i n d
of art. This interest i n naive art" is not l i m i t e d to the
intellectual sphere, b u t is practically a general t h i n g .
The "discovery" of naive art at the beginning of the
20th century is today regarded not as the vogue of the
times but a historical phenomenon, the reaction of artists
to the naturalism and academicism dominating i n the
art of those times; i t is connected w i t h the first searchings of m o d e r n art. Today w e use different criteria
in evaluating the w o r k s of naive artists, that is, not
only criteria of an artistic nature, for w e are also i n ­
terested i n the i n d i v i d u a l i t y of expression i n this k i n d
of art. The success of a naive artist today is decided
by criteria w h i c h go beyond the bounds of t r a d i t i o n a l
tastes, criteria w h i c h make i t difficult to give a u n i vocal evaluation. Naive art is interesting, and this is
one of its m a i n good points as far as today s evaluations
are concerned. The present interest shown i n naive art
goes hand i n hand w i t h the vogue for daubery and
the art of the bazaar, w h i c h is an expression of the
modern tendency towarda equality of a l l kinds of
artistic phenomena and forms of artistic activity. This
situation largely accounts for the quick rise to po­
pularity of the naive artists at present.
K s a w e r y P i w o c k i — A F E W WORDS A B O U T
THE A R T OF M O D E R N P R I M I T I V E S
Should the w o r k s of naive artists be put systemati­
cally i n ethnographic collections? Deliberating on this
problem, the author begins w i t h a definition of ethno­
graphy, attempting to establish the subjects of ethno­
graphic research. Ethnography is the study of the c u l ­
ture of strata that, w i t h i n the f r a m e w o r k of the na­
tional culture, create phenomena other t h a n the official
version of that culture. Thus we reach the conclusion
that ethnographic museums should collect and keep
records of the art of the m o d e r n primitives. The author
raises the problem of w h a t makes folk art different
from the w o r k s of the naive artists. Folk art is based
on traditions, uses t r a d i t i o n a l patterns and technical
knowledge. The naive artist seeks ways of conveying
his ideas i n an i n d i v i d u a l w a y , he tries to liberate h i m ­
self from inner tensions, creating his o w n w a y of looking
at the w o r l d . These differences between folk art and the
w o r k of naive artists give rise to doubts as to the
purposefulness of collecting the art of ,.others". M o d e r n
folk art is becoming m u c h more closely related to the
w o r k of the naive artists as regards subject and form,
so the fact of i n c l u d i n g the art of "others" i n ethno­
graphic collections should not be questioned.
O t o B i h a l j i - M e r i n — T H E W O R L D OF T H E
NAIVE
The text is based on the book "The Naive A r t i s t s
of Yugoslavia" and the i n t r o d u c t i o n to the catalogue
of the F i r s t Triennale of Naive A r t i s t s i n Bratislava.
I t contains a r e v i e w of the w o r k s of naive artists a l l
over the w o r l d . The author discusses the reasons for
the g r o w t h of interest i n naive art. The attraction of
p r i m i t i v i s m was a f o r m of reaction to modern civiliza­
tion, the d y i n g folk a r t o f many countries has turned
into naive art. The author defines the bounderies of
naive art, w i s h i n g to distinguish i t f r o m the art of
children and the m e n t a l l y defective. He tries to define
its place i n modern art. B i h a l i j - M e r i n begins w i t h the

w o r k s of H e n r i Rousseau and analyses the works of
French naive artists. The poetic flowers painted by
Seraphine Louis, the urban landscapes of Louis V i v i n ,
the porters and wrestlers of Bombois, the mythological
scenes'painted by Bauchant are representative of the
French naive school. A p a r t from them, the author gives
pen portraits of several other naive painters of the French
school. As early as the 18th century there were represen­
tatives of naive art i n the United States. The first of
them was E d w a r d Hicks, who painted allegorical scenes
w i t h animals. Joseph Pickett, Horace P i p p i n , John Kane,
M o r r i s Hirshfield are the A m e r i c a n naive artists. I n the
United States naive paintings developed out of folk art,
i n B r i t a i n they developed alongside academic art and
were usually the w o r k s of laymen. The author also writes
about D u t c h and German naive art. The most outstand­
ing representatives i n those countries are: Josephine
Hermans, K a r l Kazimierczak and doctor Paps. Naive
art i n Switzerland, as i n the United States, developed
from folk art and was based on original folklore t r a d i ­
tions. Naive art i n Yugoslavia is w e l l k n o w n and has
many representatives. I v a n G e n e r a l i ć founded the H l e bine school, one of the outstanding personalities of
w h i c h was M i r k o V i r i u s . Kovacice and Uzdin are two
other Yugoslav centres of naive art. The Kovacice
centre bases its w o r k on Slav folklore and i n Uzdin,
most of the artists are women. Eugen Buktenica, M a t i j a
Skurjeni and I v a n Rabuzin are also outstanding perso­
nalities among the naive artists of Yugoslavia.
Czechoslovak naive artists also take their inspiration
from folk art.
Naive paintings have become popular, but sculpture
has only aroused the interest of a few. The A f r o - A m e ­
rican sculptures of Georges L i a u t a u d are partly inspired
by Christian symbolism. The sculptures of Bogoslav
Z i v k o v i c resemble A f r i c a n totem posts and sculptures.
The author concludes his deliberations w i t h this review
of naive sculpture, stressing the great importance of
the First Triennale of Naive A r t i s t s i n Bratislava.
Georges

Schmits

— ON NAÍVE

PAINTING

This is the text of a statement made at a symposium
held on the occasion of the First Triennale of Naive
A r t i s t s i n Bratislava. The author deals w i t h the question
of classifying naive art and the criteria by w h i c h one
can decide whose w o r k s should be placed i n this cate­
gory and asks w h y paintings resembling those of V i v i n
or Bombois are classified as naive. The author says
that u n i n t e n t i o n a l incompetence is one of the charac­
teristic features of naive art. Errors i n the drawing
and perspective, lack of likeness between the model
and the picture are features of incompetence*. The
author next deals successively w i t h these features i n
greater detail. Perspective is ignored by the naive
artist, he does not convey the w o r l d as i t is, but his
o w n vision of i t . A n d i t is not only faults i n perspective
that point to naive painting, but also the fact that
these paintings do not resemble reality. Deformations,
the exaggeration of forms, often to fantastic dimensions
are u n i n t e n t i o n a l effects achieved by the naive artist.
I n connection w i t h this, one cannot be a naive artist
deliberately. M a n y naive artists make a detailed analysis
of their w o r l d . The steam engines painted by Demonchy
are v e r y painstakingly done down to the last detail.
The details he paints express his p i c t u r e of the w o r l d .
As regards choice of colour, w e do not find incompe­
tence among the naive painters. The rules of colour
harmony are kept. I n conclusion the author says that
naive p a i n t i n g is getting more popular. The reason for
this is that the naive painters express their vision w i t h
the aid of nature, w h i l e w i t h professional artists i t is
a starting p o i n t for deformation.

101

�Aleksander Jackowski
OF N A I V E A N D F O L K A R T

— THE BORDERLINE

The author discusses the subject on the basis of
Polish material. He is interested i n the origins of naive
and folk art and makes a tentative definition of both
notions. The scope of the notion of folk art and culture
varies according to the approach of the researcher.
The researcher on folk art is interested i n genetically
r u r a l works of art w i t h period features. Works of art
w i t h i n d i v i d u a l features are on the borderline of naive
art. The author seeks the precursors of naive art i n
19th century folk art (sculptures, paintings, graphic
art). Elements of the "naive" w a y of seeing things are
evident i n the w o r k of tile-makers (fig. 44 and 45).
The folk style is seen i n tiles i n the ornamental elements
and decorations; scenes w i t h figures are painted i n the
"naive" style. Certain elements of p r i m i t i v i s m are e v i ­
dent i n religious guild paintings, p a r t i c u l a r l y i n votive
pictures.
The author shares the opinion of R. Wildhaber that
it is also the function, not only the aesthetic values,
that are decisive i n classifying a w o r k as folk art.
A n example of this are the paintings of Czajka (fig. 1).
Although i n style they are l i n k e d w i t h folk paintings
they are not functionally l i n k e d w i t h the folk m i l i e u .
I n the period of the decline of the t r a d i t i o n a l folk
art, there are many examples of creative w o r k s on
the borderline of folk and naive art. Naive art began
to flourish i n the period of the disintegration of folk
culture. Folk art does not, i n this case, f u l f i l an i n t e ­
grating function i n the r u r a l community, i t is purchased
by different customers w i t h different tastes. V e r y t a ­
lented artists have a chance of expressing themselves
i n their own i n d i v i d u a l way. M a n y painters from the
folk m i l i e u become amateurs s u b m i t t i n g to the influence
of official art. Some of them r e m a i n f a i t h f u l to the folk
traditions. The author analyses the w o r k of Zofia B a r a ń s k a - D z i e c i o l o w s k a (fig. 5), Franciszek Janeczko (fig.
11, 12, 13), Dorota L a m p a r t (fig. 8, 9, 10), Helena R o j Kozlowska (fig. 14, 15), N i k i f o r (fig. 18, 19) as artists
linked w i t h folk traditions. He sees these links not only
i n the stylistic inspiration but also i n the k i n d of i m a ­
gination and w a y of t h i n k i n g .
The author states that almost a l l contemporary Polish
folk sculpture is on the borderline of naive art. A r t i s t s
from the urban m i l i e u also get inspiration f r o m folk
art. The naivete of the sculptures is manifest i n the
way of interpreting the subject, i n the m e n t a l approach
of the artist towards the w o r l d (Wawro — f i g . 33,
Kudla — fig. 30). I n the sculptures of L a m ę c k i , the form
is almost uniform, but he treats different subjects i n
different ways. A n o t h e r i n d i v i d u a l artist is Zagajewski
(fig. 40, 41), but he also bases his w o r k s on the t r a d i ­
tions of folk ceramic sculptures. The sculptures are
a domain of Polish naive art w h i c h stand out at i n ­
ternational exhibitions. This is due to the traditions
of folk sculpture w h i c h are s t i l l very m u c h alive here.
I n conclusion, the author emphasizes that the decline
of folk a r t is unavoidable, its place being taken by
amateur or naive art, and that artists whose w o r k is
on the borderline of folk and naive art w i l l not base
themselves on the patterns of folk art.
A n n a K u n c z y n s k a - I r a c k a — ILLUSTRATIONS
TO T H E C H R O N I C L E S OF F A T H E R P O K O R S K I
The authoress writes about the illustrations i n v o ­
lume I I of the chronicles of the C z ę s t o c h o w a monastery
w r i t t e n i n the thirties of the 18th century. The author
of the chronicles and of the illustrations to them was
Father Innocent Pokorski, p r i o r of the Pauline Fathers
of C z ę s t o c h o w a i n t h e years 1710—1718. The p r i o r spent
the last years of his life (he died i n 1734) i n w r i t i n g
an account of the events and religious ceremonies that
had taken place i n the C z ę s t o c h o w a monastery. The
chronicles contain 19 illustrations supplementing the
w r i t t e n description and i n most cases they are next
to the text i n question. They are d r a w n i n b r o w n i n k
and are coloured w i t h l i g h t tints. Most of them show the
foundations of the Pauline Fathers i n Poland, others
depict ceremonies and events t a k i n g place at C z ę s t o ­
chowa, for instance, the consecration of one of the bis­
hops, Prince Frederick t a k i n g H o l y Communion. The

illustrations are an artistic document to the text of
the chronicles. The authoress says that i n the l i g h t of
the historical m a t e r i a l already studied Father Pokorski's
illustrations are of an i n d i v i d u a l character and do not
follow any of the k n o w n iconographic patterns. The
illustrations are undoubtedly an example of 18th cen­
t u r y p r i m i t i v e art.
A l e k s a n d e r J a c k o w s k i — AFTER T H E FIRST
T R I E N N A L E OF N A I V E A R T I N B R A T I S L A V A
The author was the commissioner of the Polish
section at the e x h i b i t i o n of naive art from a l l over the
w o r l d . The e x h i b i t i o n was a confrontation of various
approaches and schools. The author introduces the
reader to the problems of the genesis of naive art. The
first exhibition of the w o r l d of naive artists was arrang­
ed according to a definite conception, presenting certain
categories of "naivete". The Bratislava e x h i b i t i o n did
not draw any exact line to m a r k the boundaries of the
notion of naivete. Various approaches were represented:
amateurs; folk art, i m i t a t i o n of modern art. The author,
who was asked to sit on the j u r y , stresses how difficult
it was for the members of the j u r y to select the works
to be displayed at the exhibition.
The Triennale presented some v e r y interesting sec­
tions, namely, the French, Belgian, Yugoslav ones, and
some of the w o r k s exhibited by German and Czech
artists. The Polish section displayed a v e r y diversified
collection of works. The most interest was aroused by
sculptures on the borderline of folk and naive art. The
H u n g a r i a n sculptures were also interesting, being a vera­
near approach to folk art.
A t the symposium organized on the occasion of the
exhibition, papers were read. I n the discussion, efforts
were made to esatblish the boundaries of the notion
of "naive a r t " and to define the criteria by w h i c h it
could be recognized.
Jerzy

D a r o w s k i — HERÓDEK

The author — one of the staff of the Museum in
Zakopane, gives a pen p o r t r a i t of this p r i m i t i v e folk
sculptor. H e r ó d e k , this is the nickname of the artist,
lives i n L i p n i c a W i e l k a i n N o w y T a r g district. He is
a cripple and w o r k s as a f a r m labourer and shepherd.
The T a t r a Museum i n Zakopane and the Museum at
Rabka took an interest i n his w o r k and H e r ó d e k became
the vogue after the art exhibitions i n 1966 at which
his w o r k s were shown.
He w o r k s w i t h large spruce logs, the contours of
the figures being p r i m i t i v e l y h e w n and sculpted. The
figures are t a l l (about one metre) and are mostly figures
of Christ, saints and angels (fig. 1). I n the round log,
only the face, sometimes the head covering, are sculpted.
They are painted w i t h o i l paints and each of the holy
figures has his attributes d r a w n or engraved upon it.
According to the author, the sculptures of Heródek are
a far cry from folk art and are the creation of primitive
imagination. H e r ó d e k ' s w o r k s are on the borderline of
folk art and naive art.
M i c h a i ł Ł a d u r (Moscow) — T H E H A P P Y WORLD
OF M A R I A P R I M A C H E N K O
The editor-in-chief of the periodical Diekoratiwnoye
Iskusstvo publishes an article about a naive painter
from the U k r a i n e . L i k e m a n y naive aritsts in Poland,
M a r i a Primachenko emerged from the folk milieu.
The w o r k s of the artist go beyond the bounds of tradi­
tional folk art, h a v i n g elements of personal expression.
The author emphasizes her s k i l l i n choosing colours,
w h i c h are intense but not gaudy, a feature so charac­
teristic of folk art. The subjects of her pictures and
her w a y of i n t e r p r e t i n g t h e m place M a r i a Primachenko
on the borderline of folk and naive art. Fantastic birds
among flowers (fig. 2, 3) and f a i r y - t a l e animals (fig. 5)
are the subjects painted by M . Primachenko. It is
thought that the source of her inspiration are folk tales
and legends.
The artist is the holder of the Shevchenko Prize.
The author also deals w i t h the problem of care
for folk art and the possibilities of its development in
the Soviet U n i o n .

�П О Л Ь С К О Е
КВАРТАЛЬНЫЙ
№ 1—2

ЖУРНАЛ

Н А Р О Д Н О Е

ИЗДАВАЕМЫЙ

ИНСТИТУТОМ

ИСКУССТВА

И С К У С С Т В О
ПОЛЬСКОЙ

АКАДЕМИИ

НАУК

ГОД И З Д А Н И Я X X I I

1963

РЕЗЮМЕ
Я д в и г а Я р н у ш к е в и ч — МОДА И Л И К О Н Ъ Ю Н К ­
ТУРА
Искусство н а и в н ы х в ы з ы в а е т в с е б о л ь ш и й интерес,
что я в л я е т с я н е о с п о р и м ы м ф а к т о м . Р а с т е т опрос на
этот в и д творчества и п о п у т н о р а с т у т р я д ы его т в о р ­
цов. Автора и н т е р е с у е т п р и ч и н а столь б ы с т р о й и
успешной к а р ь е р ы , н а и в н ы х : н а д о л и это п о н и м а т ь
к а к снобизм, к а к моду, и л и ж е с у щ е с т в у ю т с о в е р ш е н ­
но р е а л ь н ы е у с л о в и я , с п о с о б с т в у ю щ и е р а з в и т и ю этого
вида творчества. Оно в ы з ы в а е т и н т е р е с не т о л ь к о
в и н т е л л е к т у а л ь н ы х к р у г а х ; его п о п у л я р н о с т ь я в л я е т ­
ся чуть л и н е всоебщей. „ О т к р ы т и е " наивного
-и с к у с ­
ства в н а ч а л е X X в е к а н е р а с с м а т р и в а е т с я у ж е в н а ­
стоящее в р е м я к а к мода, а к а к и с т о р и ч е с к о е я в л е н и е ,
свидетельствующее о р е а к ц и и х у д о ж н и к о в на н а т у ­
рализм и а к а д е м и з м , д о м и н и р о в а в ш и й в и с к у с с т в е
того периода. Это в я з а л о с ь с п о и с к а м и п у т и к новому
искусству. Т е п е р ь , д а в а я о ц е н к у н а и в н о м у т в о р ч е с т в у ,
мы п р и м е н я е м и н ы е , не т о л ь к о х у д о ж е с т в е н н ы е , к р и ­
терии, п о с к о л ь к у нас и н т е р е с у ю т т а к ж е его и н д и в и ­
дуальные черты.
Об у с п е х е о т д е л ь н ы х х у д о ж н и к о в р е ш а ю т н ы н е
критерии, в ы х о д я щ и е з а п р е д е л ы т р а д и ц и о н н о г о в к у с а
и отнюдь не о д н о з н а ч н ы е . О д н и м и з г л а в н ы х д о - .
стоинств н а и в н о г о т в о р ч е с т в а я в л я е т с я в о з б у ж д а е м ы й
им интерес. В н а с т о я щ е е в р е м я и н т е р е с к н а и в н о м у
творчеству п е р е к л и к а е т с я с модой н а „ к и ч и " и я р м а ­
рочное и с к у с с т в о . Это в свою о ч е р е д ь с в и д е т е л ь с т в у е т
о современных тенденциях предоставить равные права
различным явлениям в искусстве, р а з л и ч н ы м формам
х у д о ж е с т в е н н о й д е я т е л ь н о с т и . И этим м н о г о е - о б ъ я с н я ­
ется, если г о в о р и т ь об у с п е ш н о й к а р ь е р е н а и в н ы х
в наше время.
К с а в е р ы П ив о ц к и
— Н Е С К О Л Ь К О СЛОВ О СО­
ВРЕМЕННОМ ИСКУССТВЕ ПРИМИТИВОВ
С л е д у е т л и и с к у с с т в о н а и в н ы х с и с т е м а т и ч е с к и со­
бирать в э т н о г р а ф и ч е с к и х к о л л е к ц и я х ?
Затрагивая
эту проблему, а в т о р о с т а н а в л и в а е т с я н а д о п р е д е л е н и е м
этнографии и пытается установить, что является пред­
метом этнограсрических и с с л е д о в а н и й . П р е д м е т о м э т и х
и с с л е д о в а н и й д о л ж н а б ы т ь к у л ь т у р а групп, к о т о р ы е
в рамках национальной к у л ь т у р ы создают иные я в л е ­
ния, чем о ф и ц и а л ь н ы е ф о р м ы этой к у л ь т у р ы . Отсюда
следует, что п р о и з в е д е н и я современного и с к у с с т в а
примитивов д о л ж н ы собирать и описывать этногра­
ф и ч е с к и е музеи.
А в т о р п ы т а е т с я в ы я с н и т ь вопрос чем о т л и ч а е т с я
народное и с к у с с т в о от наивного. Н а р о д н о е искусство
о п и р а е т с я на т р а д и ц и ю , и с п о л ь з у е т т р а д и ц и о н н ы е ш а б ­
лоны и технику. Н а и в н ы й х у д о ж н и к стремится найти
индивидуальную
форму
высказывания,
стремится
п р е о д о л е т ь в н у т р е н н ю ю с к о в а н н о с т ь , в ы р а б о т а т ь свой
л и ч н ы й в з г л я д на о к р у ж а ю щ и й м и р . Э т и р а з л и ч и я
между народным и наивным творчеством в ы з ы в а л и
сомнение ц е л е с о о б р а з н о л и с о б и р а т ь
произведения
и с к у с с т в а „ д р у г и х " . По ф о р м е и с о д е р ж а н и ю с о в р е ­
менное н а р о д н о е и с к у с с т в о все более п р и б л и ж а е т с я
к искусству „ н а и в н ы х " и собирание в этнографичес­
к и х к о л л е к ц и я х „других" не подлежит сомнению.
O t o B i h a l j i - M e r i n — МИР НАИВНЫХ
В основу т е к с т а в з я т а к н и г а „ Н а и в н ы е в Ю г о с л а в и и "
и вступление к каталогу I Триеннале наивных в Б р а ­
т и с л а в е . Это обзор в с е м и р н о г о т в о р ч е с т в а н а и в н ы х .
Автор рассматривает предпосылки, в ы з в а в ш и е рас­
тущий интерес к наивному искусству. Влечение к при­
м и т и в и з м у — это своего р о д а р е а к ц и я на с о в р е м е н ­
н у ю ц и в и л и з а ц и ю ; о т м и р а ю щ е е во м н о г и х с т р а н а х н а ­
родное и с к у с с т в о п е р е р о д и л о с ь в н а и в н о е т в о р ч е с т в о .
Автор намечает границы наивного искусства, пытаясь
точно о т д е л и т ь его от т в о р ч е с т в а д е т е й и д у ш е в н о
б о л ь н ы х . О н с т а р а е т с я у с т а н о в и т ь его место н а ф о н е
современного и с к у с с т в а . О п и р а я с ь на т в о р ч е с т в о
Henri
Rousseau, B i h a l j i M e r i n а н а л и з и р у е т т в о р ч е с т в о ф р а н ­
цузских наивных. Поэтические цветы кисти
Seraphine
Louis, г о р о д с к и е п е й з а ж и Louis V i v i n , г р у з ч и к и и б о р ­

ц ы Бомбу a (Bombois), м и ф о л о г и ч е с к и е с ц е н ы А. В о и chant п р е д с т а в л я ю т ф р а н ц у з с к у ю ш к о л у н а и в н ы х .
К р о м е н и х а в т о р дает п о р т р е т ы е щ е н е с к о л ь к и х н а и в ­
ных художников французской школы.
У ж е в X V I I I в. в США существовали представи­
тели наивного искусства. Первым из них был
Edward
Hicks, р и с о в а в ш и й а л л е г о р и ч е с к и е с ц е н ы с ж и в о т ­
н ы м и . Joseph Pickett, Horace P i p p i n , John Kane, Morris
Hirshfield это а м е р и к а н с к и е н а и в н ы е . В С Ш А н а и в ­
н а я ж и в о п и с ь в ы р о с л а н а основе народного т в о р ­
чества, в А н г л и и она с о п у т с т в о в а л а а к а д е м и ч е с к о м у
искусству и отличалась светским характером.
Автор
описывает т а к ж е наивных
художников
Г о л л а н д и и и Германии, где с а м ы м и в ы д а ю щ и м и с я
б ы л и Josephine Hermans, K a r l Kazimierczak и доктор
Paps.
I ii
В Ш в е й ц а р и и , точно т а к ж е к а к в США, наивное
искусство р а з в и в а л о с ь на о с н о в е народного творчества,
опираясь на оригинальные традиции фольклора. Наив­
н о е и с к у с с т в о и з в е с т н о т а к ж е в Ю г о с л а в и и , где оно
имеет м н о г и х и с п о л н и т е л е й .
I v a n Generalic создал
ш к о л у в Hlebine, где я р к о в ы д е л я л с я M i r k o Virius.
Kovacice и Uzdin — в о т е щ е д в а ц е н т р а наивного
искусства в Югославии. Центр в
Kovacice п р о д о л ж а е т
традиции словенского фольклора, в
Uzdin г л а в н ы м
образом р и с у ю т ж е н щ и н ы .
Eugen Buktenica, Matija
S k u r j e n i и I v a n Rabuzin в с е о н и в и д н е й ш и е п р е д с т а ­
вители наивных художников Югославии.
В Чехословакии н а и в н ы е художники т а к ж е свя­
з а н ы с н а р о д н ы м творчеством.
Н а и в н а я ж и в о п и с ь п р и о б р е л а п о п у л я р н о с т ь , в то
в р е м я к а к с к у л ь п т у р а в ы з ы в а е т интерес л и ш ь у н е ­
многих. А ф р и к а н с к о - а м а р и к а н с к и е с к у л ь п т у р ы Georges
L i a u t a u d тесно с в я з а н ы с х р и с т и а н с к о й символикой.
С к у л ь п т у р ы Bogosava Zivkovica н а п о м и н а ю т тотеми­
стические столбы и а ф р и к а н с к и е скульптуры. В за­
к л ю ч е н и е а в т о р д е л а е т обзор екул:ь-;птурного искусства,
подчеркивая важное значение I Триеннале наивных
в Братиславе.
1

1

Ж о р ж Ш л и т е — О ЖИВОПИСИ НАИВНЫХ
В ы с к а з ы в а н и е на симпозиуме по случаю I Триен­
нале н а и в н ы х в Братиславе. Автор занимается класси­
ф и к а ц и е й н а и в н о г о т в о р ч е с т в а , с т а р а я с ь установить
к а к о г о р о д а искусство с л е д у е т к нему п р и ч и с л и т ь
и п о ч е м у ж и в о п и с ь , н а п о м и н а ю щ у ю V i v i n и л и Bombois
п р и ч и с л я ю т к н а и в н о й . А в т о р у т в е р ж д а е т , что н е п р е д ­
н а м е р е н н о е н е у м е н и е — это одно 'из о с н о в н ы х свойств
наивного искусства. О ш и б к и в р и с у н к е и в переспективе, отсутствие с х о д с т в а м е ж д у м о д е л ь ю и картиной
я в л я ю т с я именно п р и з н а к а м и н е у м е н и я . А в т о р пооче­
р е д н о р а с с м а т р и в а е т эти свойства. Н а и в н ы м ч у ж д а
п е р с п е к т и в а . О н и н е передают, они п о своему рисуют
образ м и р а . В п р о ч е м , н е т о л ь к о о ш и б к и в перспективе
являются отличительной чертой наивной живописи;
о ней говорит т а к ж е несходность м е ж д у действитель­
ностью и т в о р ч е с т в о м н а и в н ы х . И с к а ж е н и я , гипер­
болизация форм, принимающая иной раз фантасти­
ч е с к и е р а з м е р ы , т а к о в ы н е п р е д н а м е р е н н ы е приемы,
к к о т о р ы м п р и б е г а ю т н а и в н ы е . В в и д у этого нет речи
о программной наивности.
Многие н а и в н ы е д а ю т п о д р о б н ы й а н а л и з мира.
Demonchy р и с у е т свои п а р о в о з ы о ч е н ь детально, т щ а ­
т е л ь н о о т д е л ы в а я к а ж д у ю м е л о ч ь . Сумма э т и х д е ­
т а л е й в ы р а ж а е т его м и р о в о с п р и я т и е . Н е у м е н и е не про­
я в л я е т с я у н а и в н ы х в р а с ц в е т к е . Они не нарушают
гармонию к о л о р и с т и к и , В з а в е р ш е н и е автор отмечает,
что н а и в н а я ж и в о п и с ь п р и о б р е т а е т б о л ь ш у ю п о п у л я р ­
ность. Это о б ъ я с н я е т с я , тем, ч т о н а и в н ы й х у д о ж н и к
в ы с к а з ы в а е т с я более непосредственно, в то время к а к
п р о ф е с с и о н а л ь н ы е х у д о ж н и к и п р и б е г а ю т к искусствен­
ным приемам, ведущим к искажениям.
А л е к с а н д р Я ц к о в с к и — Г Р А Н И Ц Ы НАИВНОГО
И НАРОДНОГО ИСКУССТВА
А в т о р р а с с м а т р и в а е т этот вопрос, основываясь на
п о л ь с к о м м а т е р и а л е . Его интересуют с в я з ь между

203

�н а и в н ы м и н а р о д н ы м искусством и он п ы т а е т с я о п р е ­
д е л и т ь -оба эти п о н я т и я . О х в а т п о н я т и я народного
искусства и к у л ь т у р ы з а в и с и т от того, к а к подходит
к этому вопросу и с с л е д о в а т е л ь . И с с л е д о в а т е л я н а р о д ­
ного изобразительного и с к у с с т в а и н т е р е с у е т т в о р ­
чество, генетически с в я з а н н о е с ч е р т а м и сельского
стиля. Творчество с и н д и в и д у а л ь н ы м и особенностями
н а х о д и т с я н а грани наивного искусства. А в т о р и щ е т
п р е д ш е с т в е н н и к о в наивного искусства в н а р о д н о м и з о ­
бразительном искусстве X I X в. (скульптура, ж и в о ­
пись, г р а ф и к а ) . Э л е м е н т ы „наивного в и д е н и я " в ы с т у ­
п а ю т п р и х у д о ж е с т в е н н о й в ы д е л к е и з р а з ц о в ( и л л . 44,
45). Н а р о д н ы й с т и л ь и з р а з ц о в н а х о д и т свое в ы р а ж е н и е
в декоративных элементах, орнаментах, ф и г у р н ы е
сцены представлены „наивно". Некоторые элементы
примитивизма выступают в цеховой религиозной ж и ­
вописи, п р и ч е м это особенно з а м е т н о в д а р с т в е н н ы х
образках.
Автор разделяет взгляд Р. Вильдхабера, что о п р и ­
н а д л е ж н о с т и данного п р о и з в е д е н и я к народному и с к у с ­
с т в у р е ш а ю т н е т о л ь к о его х у д о ж е с т в е н н а я ценность,
а т а к ж е его ф у н к ц и я . П р и м е р о м м о ж е т с л у ж и т ь ж и ­
вопись Ч а й к и (илл. 1). В стилевом о т н о ш е н и и оно
с в я з а н о с народной ж и в о п и с ь ю , н о его ф у н к ц и я не
имеет ничего о б щ е ю с н а р о д н о й средой. В п е р и о д
у п а д к а .традиционной н а р о д н о й к у л ь т у р ы п о я в л я е т с я
все б о л ь ш е п р о и з в е д е н и й на г р а н и народного и н а и в ­
ного искусства. Этот вид т в о р ч е с т в а р а с ц в е л в п е р и о д
у п а д к а народной к у л ь т у р ы . Н а р о д н о е и с к у с с т в о
не
исполняет тогда роли, о б ъ е д и н я ю щ е й с е л ь с к у ю
об­
щ е с т в е н н о с т ь : у нового п о т р е б и т е л я н о в ы е в к у с ы . Л и ш ь
у более о д а р е н н ы х х у д о ж н и к о в м о ж н о о ж и д а т ь и н ­
д и в и д у а л ь н о г о творческого п о ч е р к а . Многие ж и в о ­
п и с ц ы из н а р о д н о й с р е д ы с т а н о в я т с я л ю б и т е л я м и , п о д ­
ч и н я я с ь в л и я н и ю о ф и ц и а л ь н о г о искусства. Н е к о т о р ы е
м а с т е р а п о - п р е ж н е м у не и з м е н я ю т н а р о д н ы м т р а ­
дициям.
Автор анализирует творчество З о ф и и БараньскойД з е н ц и о л о в с к о й (илл. 5), Ф р а н ц и ш к а Я н е ч к и (илл. 11,
12, 13), Д о р о т ы Ламшарт (илл. 8, 9, 10), Е л е н ы Р о й К о з л о в с к о й (илл. 14, 15), Н и к и ф о р а (илл. 18, 19) к а к
х у д о ж н и к о в , с в я з а н н ы х с народной т р а д и ц и е й . Эту
с в я з ь он з а м е ч а е т н е т о л ь к о в с т и л е в о й и н с п и р а ц и и ,
но и в образе м ы ш л е н и я и в в о о б р а ж е н и и х у д о ж н и к а .
А в т о р у т в е р ж д а е т , что ч у т ь л и н е в с я
современная
польская народная скульптура находится на грани
наивного и с к у с с т в а В л и я н и ю народного д у х а п о д д а ю т ­
ся т а к ж е х у д о ж н и к и и з городской среды. Н а и в н о с я ъ
скульптурных произведений проявляется в трактовке
тематики, в м и р о в о з з р е н и и х у д о ж н и к а (Вавро •—
илл. 33, К у д л а — и л л . 30). С к у л ь п т у р ы Л я м е н ц к о г о
(илл. 29) о т л и ч а ю т с я почти о д и н а к о в о й ф о р м о й , но
трактовка тематики различна. К иному явлению сле­
д у е т отнести т в о р ч е с т в о З а г а е в е к о т о ( и л л . 40, 41), н о
и он имеет н е к о т о р ы е о б щ и е ч е р т ы
с народной и я р м а р ч н о й с к у л ь п т у р о й . С к у л ь т у р а •—• область п о л ь с к о г о
наивного искусства, к о т о р а я в ы д е л я е т с я
на м е ж д у ­
н а р о д н ы х в ы с т а в к а х . Это о б ъ я с н я е т с я тем, ч т о т р а ­
д и ц и я н а р о д н о й с к у л ь п т у р ы все е щ е ж и в а .
В заключение автор подчеркивает, что отмирание
народного искусства н е и з б е ж н о ; его место з а й м е т л ю ­
б и т е л ь с к о е и л и н а и в н о е искусство. И тогда х у д о ж н и к и
с н а и в н о - т в о р ч е с к и м н а п р а в л е н и е м н е будут о п и р а т ь ­
с я на о б р а з ц ы народного искусства.
АннаКунчиньска-Ирацка—
К ^ Х Р О Н И К Е ОТЦА ПОКОРСКОГО

ИЛЛЮСТРАЦИИ

Автор рассматривает иллюстрации, содержащиеся
во втором томе х р о н и к и Ясногурского М о н а с т ы р я
(в
Ченстохове) с т р и д ц а т ы х годов X V I I I в . Автором х р о ­
н и к и и ее и л л ю с т р а ц и й б ы л отец И н н о ц е н т ы ( И н н о ­
кентий) П о к о р с к и , п р и о р я с н о г у р с к и х п а у л и н о в в
1710—1718 гг. П о с л е д н и е г о д ы ж и з н и (ум. в 1734 г.).
П о к о р с к и п о с в я т и л описанию с о б ы т и й и р е л и г и о з н ы х
п р а з д н е н с т в в Ясногуреком м о н а с т ы р е . Х р о н и к а
со­
д е р ж и т 19 и л л ю с т р а ц и й , д о п о л н я ю щ и х з а п и с и . И л л ю ­
с т р а ц и и в ы п о л н е н ы пером, к о р и ч н е в ы м и ч е р н и л а м и
и, к а к п р а в и л о , н а х о д я т с я р я д о м с текстом. Г р а в ю р ы
подкрашены светлыми разведенными красками. Б о л ь ­
ш и н с т в о и з н и х и з о б р а ж а е т у ч р е ж д е н и я п а у л и н о в на
т е р р и т о р и и П о л ь ш и , на н е к о т о р ы х п р е д с т а в л е н ы т о р ­
ж е с т в а и события, п р о и с х о д я щ и е в м о н а с т ы р е , к а к
н а п р и м е р п о с в я щ е н и е в с а н епископа, п р и ч а с т и е к н я з я

Фридерика. Рисунки являются художественным до­
кументом, и л л ю с т р и р у ю щ и м т е к с т х р о н и к и .
А в т о р у т в е р ж д а е т , что в с в е т е и с с л е д о в а н н ы х исто­
р и ч е с к и х м а т е р и а л о в и л л ю с т р а ц и и П о к о р с к о г о носят
ч е р т ы и н д и в и д у а л ь н о г о т в о р ч е с т в а и н е напоминают
н и одного и з и з в е с т н ы х и к о н о г р а ф и ч е с к и х образцов.
Г р а в ю р ы безусловно я в л я ю т с я п р и м е р о м п р и м и т и в ­
ного т в о р ч е с т в а X V I I I в .
А л е к с а н д р Я ц к о в ск и
— ПОСЛЕ I ТРИЕННАЛЕ
ИСКУССТВА В БРАТИСЛАВЕ
Автор статьи б ы л назначен уполномоченным поль­
ского о т д е л е н и я в ы с т а в к и всемирного наивного и с к у с ­
ства. В ы с т а в к а я в и л а с ь смотром р а з л и ч н ы х н а п р а в ­
л е н и й и ш к о л . А в т о р з н а к о м и т ч и т а т е л я с генезисом
наивного и с к у с с т в а . П е р в ы е в ы с т а в к и н а и в н ы х имели
известную концепцию, представляли известные кате­
гории ,наивности". Б р а т и е л а в с к а я в ы с т а в к а н е у т о ч ­
н я л а о т ч е т л и в о г р а н и ц п о н я т и я наивности. Т а м д е ­
м о н с т р и р о в а л и с ь л ю б и т е л и , н а р о д н о е творчество, под­
р а ж а н и е с о в р е м е н н о м у искусству. Автор, у ч а с т в о в а в ­
ш и й в ж ю р и , у к а з ь г в а е т на трудности, с которыми
с т о л к н у л и с ь ч л е н ы ж ю р и , п о д б и р а я р а б о т ы на в ы ­
ставку.
В ы з ы в а л и интерес на триеннале" о т д е л е н и я : ф р а н ­
цузское, б е л ь г и й с к о е , ю г о с л а в с к о е , н е к о т о р ы е р а б о т ы
н е м е ц к и х и ч е ш с к и х х у д о ж н и к о в . П о л ь с к о е отделение
б ы л о очень р а з н о р о д н ы м . Особый интерес в ы з ы в а л а
с к у л ь п т у р а , где э л е м е н т ы народного и с к у с с т в а о п р е ­
д е л е н н о г р а н и ч а т с Наивным. О б р а щ а л а т а к ж е в н и ­
м а н и е в е н г е р с к а я с к у л ь п т у р а , тесно с в я з а н н а я с н а ­
р о д н ы м творчеством.
По с л у ч а ю в ы с т а в к и с о с т о я л с я симпозиум, на кото­
ром были зачитаны д о к л а д ы и проведена дискуссия;
участники дискуссии пытались дать точное определе­
ние понятию „наивное искусство" и установить кри­
терии, на о с н о в а н и и к о т о р ы х м о ж н о б ы л о б ы отли­
ч а т ь этот в и д т в о р ч е с т в а .
Ежи

Д а р о в ск и

— ГЕРОДЕК

А в т о р — р а б о т н и к М у з е я в местности З а к о п а н е — •
знакомит читателя с народным скульптором-прими­
тивистом. Геродек, — т а к о в о п р о з в а н и е с к у л ь п т о р а —,
п р о ж и в а е т в Л и п н и ц е В е л ь к о й , р а й о н Н о в ы Тарг. Он
к а л е к а , работает б а т р а к о м и п а с т у х о м . Н а его работы
о б р а т и л и в н и м а н и е Т а т ж а н с к и й М у з е й в Закопане
и М у з е й в Р а б к е . П о с л е с о с т о я в ш и х с я в 1966 г. в ы ­
ставок, н а к о т о р ы х э к с п о н и р о в а л и с ь работа Геродка,
он стал п о п у л я р н ы м . В п р и м и т и в н о обтесанных ело­
в ы х к о л о д а х Геродек в ы р е з ы в а е т к о н т у р ы фигур.
В ы с о к и е (ок. 1 метра) ф и г у р ы и з о б р а ж а ю т главным
образом Х р и с т а , с в я т ы х и а н г е л о в (илл. 1). В круглом
обрубке обозначено т о л ь к о лицо, иногда головной
убор. Ф и г у р ы р а с к р а ш е н ы м а с л я н ы м и к р а с к а м и , при­
чем к а ж д ы й с в я т о й и з о б р а ж е н со своими атрибута­
м и — н а р и с о в а н н ы м и либо в ы р е з а н н ы м и .
П о м н е н и ю а в т о р а с т а т ь и с к у л ь п т у р ы Геродка да­
л е к и о т т р а д и ц и й народного искусства
и являются
т в о р е н и я м и п р и м и т и в н о г о в о о б р а ж е н и я . У Геродка
э л е м е н т ы народного и с к у с с т в а г р а н и ч а т с наивными.
Михаил Ладур
ПРИМАЧЕНКО

— РАДОСТНЫЙ

МИР

МАРИИ

Г л а в н ы й р е д а к т о р ж у р н а л а „ Д е к о р а т и в н о е искус­
с т в о " п е ч а т а е т с т а т ь ю о н а и в н о й у к р а и н с к о й худож­
нице. К а к и многие п р е д с т а в и т е л и наивного творчества
в П о л ь ш е , М а р и я П р и м а ч е н к о в ы р о с л а в атмосфере
народного искусства. Т в о р ч е с т в о х у д о ж н и ц ы выходит
з а п р е д е л ы т р а д и ц и о н н о й н а р о д н о й к у л ь т у р ы и отли­
ч а е т с я с в о е о б р а з н ы м и н д и в и д у л а ь н ы м почерком. Автор
отмечает ее у м е н и е п о д б и р а т ь сочные, н о не крикли­
в ы е к р а с к и , ч т о я в л я е т с я столь х а р а к т е р н о й чертой
н а р о д н ы х м а с т е р о в . По т е м а т и к е р и с у н к о в и интер­
п р е т а ц и и творчество М а р и и П р и м а ч е н к о находится
на г р а н и народного и н а и в н о г о искусства.
Ф а н т а с т и ч е с к и е п т и ц ы среди ц в е т о в (илл. 2, 3)и ска­
з о ч н ы е ж и в о т н ы е (илл. 5) — вот тематика, которой
у в л е к а е т с я П р и м а ч е н к о . Н а д о д у м а т ь , что источником
в д о х н о в е н и я я в л я ю т с я д л я нее н а р о д н ы е сказки и пре­
д а н и я . М а р и я П р и м а ч е н к о — л а у р е а т п р е м и и им. Шев­
ченко.
В своей с т а т ь е а в т о р з а т р а г и в а е т т а к ж е вопрос
з а б о т ы о народном т в о р ч е с т в е И'^Ьамф&amp;шости его раз­
в и т и я в Советском Союзе.
^
'.А
ч

I BIBLIOTEKA S

�CZASOPISMA

INSTYTUTU SZTUKI PAN

w y d a w a n e przez:
P.P. W Y D A W N I C T W A A R T Y S T Y C Z N E I F I L M O W E
B I U L E T Y N H I S T O R I I S Z T U K I , k w a r t a l n i k , ponad 100 str. dużego
f o r m a t u , około 100 ilustracji. Cena 24 zł, prenumerata półroczna 48 zł,
roczna — 96 zł.
P O L S K A S Z T U K A L U D O W A , k w a r t a l n i k , 64 str. dużego formatu,
bogaty m a t e r i a ł ilustracyjny. Cena 18 zł, prenumerata p ó ł r o c z n a 36 zł,
roczna — 72 zł.
P A M I Ę T N I K T E A T R A L N Y , k w a r t a l n i k , ponad 170 str. d r u k u , około
100 ilustracji. Cena 18 zł, prenumerata p ó ł r o c z n a 36 zł, roczna — 72 zł.
M U Z Y K A , k w a r t a l n i k , około 130 str. d r u k u , liczne p r z e k ł a d y nutowe.
Cena 18 zł, prenumerata p ó ł r o c z n a 36 zł, roczna — 72 zł.
Wszystkie czasopisma n a b y w a ć
meracie.

można

regularnie jedynie w

prenu­

W A R U N K I PRENUMERATY
„POLSKIEJ SZTUKI LUDOWEJ"
P r z e d p ł a t y na p r e n u m e r a t ę przyjmowane są w terminie do dnia 10
m i e s i ą c a p o p r z e d z a j ą c e g o okres prenumeraty.
P r e n u m e r a t ę na k r a j dla c z y t e l n i k ó w i n d y w i d u a l n y c h p r z y j m u j ą u r z ę d y
pocztowe oraz listonosze.
Czytelnicy i n d y w i d u a l n i m o g ą d o k o n y w a ć w p ł a t r ó w n i e ż na konto PKO
nr 1-6-100020 — Centrala K o l p o r t a ż u Prasy i W y d a w n i c t w „ R u c h " —
Warszawa, u l . Wronia 23.
Wszystkie instytucje p a ń s t w o w e i społeczne m o g ą z a m a w i a ć prenume­
r a t ę w y ł ą c z n i e za p o ś r e d n i c t w e m O d d z i a ł ó w i Delegatur „Ruch".
Cena prenumeraty: p ó ł r o c z n i e zł 36, rocznie zł 72.
Cena prenumeraty za g r a n i c ę jest o 40% droższa od ceny podanej w y ż e j .
P r z e d p ł a t y na t ę p r e n u m e r a t ę przyjmuje na okresy p ó ł r o c z n e i rocz­
ne P r z e d s i ę b i o r s t w o K o l p o r t a ż u W y d a w n i c t w Zagranicznych „ R u c h "
w Warszawie, u l . Wronia 23, za p o ś r e d n i c t w e m P K O Warszawa, konto
nr 1-6-100024, tel. 20-46-88.
SPRZEDAŻ
Egzemplarze n u m e r ó w zdezaktualizowanych m o ż n a n a b y w a ć w Punk­
cie W y s y ł k o w y m Prasy A r c h i w a l n e j „ R u c h " , Warszawa, u l . Nowomiejska nr 15/17 na miejscu, lub na z a m ó w i e n i e za zaliczeniem poczto­
w y m . Konto P K O N r 114-6-700041 V I I O/M Warszawa.
A k t u a l n e numery czasopism I n s t y t u t u Sztuki P A N posiada Ośrodek
Rozpowszechniania W y d a w n i c t w N a u k o w y c h P A N w P a ł a c u K u l t u r y
i N a u k i w Warszawie.

Zakłady Graficzne „Tamka". Zakład Nr 2. W-wa. Podchorążych 39. Zara. 402. Pap.
iłustr. k l . I I I , 125 g. B I + karton biały k l . I I I , 220 g. B I . Nakład 1650 egz. N-24.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9945" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9923">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cbd6aba33d64d0a506a4853f0a0fca1d.pdf</src>
        <authentication>090103a650122cd00c5add908d642247</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118275">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4885</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118276">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118277">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4531</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118278">
                <text>Kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1968 t.22 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118279">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1968 t.22 z.1-2: s.97-100</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118280">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118281">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118282">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118283">
                <text>Autorka opisuje p r z e m y s ł artystyczny z P ó ł w y s p u
Indochińskiego reprezentowany przez bogato zdobione
wyroby koszykarskie, tkactwo b a w e ł n i a n e w Assam
i biżuterię w y r a b i a n ą przez górali z północy.
Odrębnie o m ó w i o n e są t u k u l t u r y
Madagaskaru
i archipelagu indonezyjskiego. Madagaskar jako jedna
z wysp na Oceanie I n d y j s k i m z w i ą z a n a jest k u l t u r o w o
nie z Afryką, j a k m o ż n a by p r z y p u s z c z a ć , lecz z I n d o ­
nezją; wykazuje r ó w n i e ż pewne analogie z Chinami.
Podobieństwo tych k u l t u r widoczne jest w j ę z y k u (na­
zewnictwo i nomenklatura p o k r e w i e ń s t w a ) , a jeszcze
bardziej w gospodarce i z w i ą z a n y c h z n i ą n a r z ę d z i a m i
rolniczymi. Sztuka Madagaskaru reprezentowana jest
przez prymitywne i nieciekawe pod w z g l ę d e m formy
slupy kamienne z n a j d u j ą c e się przy w e j ś c i u do wsi.
Związane są z n i m i z r ó ż n i c o w a n e wierzenia religijne.
Nieco więcej uwagi p o ś w i ę c a s ł u p o m r z e ź b i o n y m w
drzewie oraz l o k a l n e m u r z e m i o s ł u artystycznemu, k t ó r e
odznacza się m i ę d z y i n n y m i ciekawymi w y r o b a m i b i ż u ­
terii o bardzo starych formach. Archipelag indonezyjski
jest silnie z r ó ż n i c o w a n y k u l t u r o w o ze w z g l ę d u na r ó ż ­
norodne zajęcia l u d n o ś c i (myślistwo, rolnictwo) oraz
odmienne religie, z n a j d u j ą c e swe odbicie w sztuce (ta­
tuaż, maski, laski magiczne o zdobionych r z e ź b a m i g ł o ­
wicach) i w r z e m i o ś l e artystycznym.
Region A r k t y c z n y
o p r a c o w a ł a docent Eveline
Lot-Falck, pracownica działu arktycznego w M u s é e de
1'Homme. Region ten reprezentuje przede w s z y s t k i m
kultura L a p o ń c z y k ó w z bardzo c i e k a w ą s z t u k ą r e l i g i j n ą
i rysunkami, w k t ó r y c h znajduje odbicie wiedza i w y ­
obrażenia o świecie. Rozdział zawiera opis w y r o b ó w
z kości, masek -zwierzęcych p r z e d s t a w i a j ą c y c h f o k i , r y ­
by itp. Autorka porusza r ó w n i e ż zagadnienie w y k o r z y s t a ­
nia arktycznej sztuki t r a d y c y j n e j dla celów populary­
zacji sztuki ludowej tego regionu.
Ameryka
Północna.
Jej
kulturę
opracował
Nicole Belmont — p r a c o w n i k Z a k ł a d u Antropologii Spo­

K

R

O

zjazdy

Dnia 15 grudnia o d b y ł a się w
Lublinie o g ó l n o p o l s k a
konferencja
naukowa
poświęcona
problemom
współczesnego malarstwa ludowego.
Referat w p r o w a d z a j ą c y
wygłosił
prof, dr Roman Reinfuss. D y s k u ­
tanci p r ó b o w a l i ustalić, co n a l e ż y
określić mianem w s p ó ł c z e s n e g o m a ­
larstwa ludowego. Czy
bazarową
twórczość makatek i „ d y w a n ó w "
można zaliczyć do kategorii m a l a r ­
stwa?
Z okazji konferencji otwarto w
salach Muzeum na Z a m k u w y s t a ­
wę w s p ó ł c z e s n e j ludowej twórczości
malarskiej. Pokazano k i l k a starych
obrazków na szkle oraz ok. 100 r ó ż ­
nego rodzaju makatek i „ d y w a ­
nów" malowanych na p ł ó t n i e , pa­
pierze i płycie p i l ś n i o w e j . Były to
m a k a t k i produkowane w w o j . l u ­
belskim lub kupione na targach
a p o c h o d z ą c e z innych o ś r o d k ó w .
Mapa umieszczona na
wystawie
p o k a z y w a ł a k i e r u n k i rozchodzenia
się makatek z w o j . lubelskiego do
różnych o ś r o d k ó w w całej Polsce.

*
Dnia 21 stycznia odbył się w
PDK w Krasnymstawie Zjazd T w ó r ­

Halina Wójcik

N
za

Konferencje,

łecznej w College de France i L'Ecole Pratique des
Hautes É t u d e s . Rozdział ten zawiera k r ó t k i rys histo­
ryczny i antropologiczny l u d n o ś c i pierwotnie zamiesz­
k u j ą c e j A m e r y k ę . Poprzedza on opis w i e l k i c h k u l t u r
M e k s y k u i A m e r y k i Ś r o d k o w e j . W opisie sztuki w s p ó ł ­
czesnych I n d i a n zajmuje się g ł ó w n i e k u l t u r a m i znad
p ó ł n o c n o z a c h o d n i e g o brzegu Pacyfiku: A l a s k ą , p ó ł n o c n o z a c h o d n i ą K a l i f o r n i ą łącznie z K o l u m b i ą
brytyjską.
W y s t ę p u j e t u bogata twórczość plastyczna widoczna
w rzeźbie, stroju oraz maskach o b r z ę d o w y c h .
Ameryka
Południowa
opracowana
została
przez p a n i ą docent Simone Dreyfuss — p r a c o w n i c ę
Centre N a t i o n a l de la Recherche Scientifique. W o b r ę b i e
k o n t y n e n t u p o ł u d n i o w e g o w y r ó ż n i a k i l k a r e g i o n ó w o od­
miennych k u l t u r a c h , dając ich c h a r a k t e r y s t y k ę . Jako
p i e r w s z ą omawia s z t u k ę A m e r y k i R ó w n i k o w e j : b o g a t ą
rzeźbę w drewnie, p l a s t y k ę u ż y t k o w ą (ceramika, w y ­
roby koszykarskie) oraz p l a s t y k ę o b r z ę d o w ą (maski ob­
r z ę d o w e , ozdoby z piór). Wiele miejsca p o ś w i ę c a zdo­
bieniu ciała przy pomocy malowania. Zamieszcza r ó w ­
nież k r ó t k ą c h a r a k t e r y s t y k ę plemion Czako zamieszku­
j ą c y c h dorzecze rzek Parany i Paraguay, s t a n o w i ą c y c h
do dzisiaj n a t u r a l n y rezerwat i n d i a ń s k i e j k u l t u r y .
Przy o m a w i a n i u sztuki regionu A n d ó w autorka zwra­
ca u w a g ę na zdobnictwo w metalu, w y r ó ż n i a j ą c e się
b o g a t ą b i ż u t e r i ą ze srebra i złota, oraz c e r a m i k ę . Roz­
dział zamyka o g ó l n y m i r o z w a ż a n i a m i na temat sztuki
Indian Ameryki Południowej.
Praca jako całość stanowi n i e w ą t p l i w i e bardzo cenny
w k ł a d do l i t e r a t u r y p o ś w i ę c o n e j zagadnieniom sztuki
p r y m i t y w n e j . W a r t o ś ć jej polega nie tyle na analizie sa­
mej twórczości plastycznej l u d ó w p r y m i t y w n y c h , ile na
p o w i ą z a n i u tej twórczości z c a ł o k s z t a ł t e m
kultury,
a przede w s z y s t k i m z bogatym i skomplikowanym ś w i a ­
tem w i e r z e ń , o b r z ę d ó w i zwyczajów.

okres X

I
1967 -

K

A

III 1 9 6 8

ców L u d o w y c h . W trakcie obrad
powołano Klub Twórców Ludowych
P o w i a t u Krasnostawskiego. W cza­
sie dyskusji poruszono szereg za­
gadnień związanych z formami pra­
cy K l u b u . K l u b będzie o r g a n i z o w a ł
spotkania autorskie, w y s t a w y i eks­
pozycje
przedstawiające
dorobek
a r t y s t ó w ludowych. Obecny na zjeź­
dzie prezes
Międzywojewódzkiego
K l u b u Pisarzy L u d o w y c h B r o n i s ł a w
Pietrak w swym w y s t ą p i e n i u pod­
k r e ś l i ł p o t r z e b ę kontynuowania t r a ­
d y c j i ludowej.

*
W dniach od 19 do 21 lutego od­
b y ł a się I I O g ó l n o p o l s k a K o n f e r e n ­
cja
Etnograficzna
zorganizowana
przez I n s t y t u t H i s t o r i i K u l t u r y M a ­
terialnej P A N . W pierwszym dniu
obrad w Rzeszowie prof, dr W. D y nowski wygłosił referat w p r o w a ­
dzający na temat b a d a ń mongols k o - b u ł g a r s k i c h . Po referacie uczest­
nicy obu ekspedycji wygłosili spra­
wozdania z b a d a ń na terenie B u ł ­
g a r i i i Mongolii. D r u g i dzień obrad
p o ś w i ę c o n y był referatom i spra­
wozdaniom z b a d a ń nad
kulturą
l u d o w ą i przemianami s p o ł e c z n y m i
na w s i rzeszowskiej. Ostatniego
dnia uczestnicy konferencji zwie­

dzili Muzeum Budownictwa L u ­
dowego w Sanoku; dyrektor m u ­
zeum A . R y b i c k i zapoznał zebra­
nych z p o s t ę p e m prac w skansenie
sanockim. O d b y ł a się r ó w n i e ż p r o ­
jekcja f i l m ó w etnograficznych o
Mongolii.

*
Dnia 20 lutego z m a r ł w Chmiel­
nie w y b i t n y t w ó r c a ludowy Leon
Necel. Był on członkiem znanej,
starej rodziny kaszubskiej, k t ó r a
od k i l k u p o k o l e ń z a j m o w a ł a się
garncarstwem. Odszedł jeden z n a j ­
bardziej zasłużonych dla regionu
t w ó r c ó w i działaczy ludowych, od­
znaczony Srebrnym i Z ł o t y m K r z y ­
żem Zasługi, wielokrotnie
nagra­
dzany na wystawach i konkursach
k r a j o w y c h i zagranicznych.
Działalność

muzeów

W z w i ą z k u z 20-leciem M i ę d z y ­
narodowej Rady M u z e ó w (ICOM)
ogłoszona została I I M i ę d z y n a r o d o ­
wa Kampania Muzealna w okresie
od 1.X.67 do 1.VIII.68. W związku
z t y m o d b ę d z i e się szereg wystaw
sztuki ludowej. Muzeum w B i a ł y m ­
stoku p o k a ż e t r a d y c y j n ą i w s p ó ł ­
czesną s z t u k ę l u d o w ą całego woje­
w ó d z t w a białostockiego, obrzędy i u -

.97

�dowe Pomorza G d a ń s k i e g o p o k a ż e
Muzeum Pomorskie, s z t u k ę
cer­
k i e w n ą Ł e m k ó w — muzeum w N o ­
w y m Sączu, a B i e l s k o - B i a ł a —
w s p ó ł c z e s n ą twórczość l u d o w ą re­
gionu Podtatrza. P r z e w o d n i c z ą c y m
polskiego komitetu
przygotowują­
cego obchody Roku Muzealnego zo­
stał w y b r a n y prof, dr Ksawery P i wocki. Z a k o ń c z e n i e licznych imprez
K a m p a n i i Muzealnej odbędzie się
w muzeum w S ł u p s k u i w skan­
senie w Klukach.

*
Przystąpiono
do
organizowania
pierwszego w Polsce, jednego z nie­
licznych w Europie muzeum m ł y narstwa. Zlokalizowano je we wsi
O ł d a k o w i z n a (pow. M i ń s k
Maz.),
gdyż w powiecie m i ń s k i m zacho­
w a ł o się k i l k a d z i e s i ą t zabytkowych
( X V I I I i X I X w.) m ł y n ó w wodnych,
w i a t r a k ó w i spichlerzy. O p r ó c z dzie­
j ó w p r z e m y s ł u zbożowego zwiedza­
j ą c y b ę d ą mogli z a p o z n a ć się z
t e c h n i k ą w y p i e k u pieczywa.

*
W Biibicach (pow. K r a k ó w ) o t w a r ­
to s t a ł ą Izbę R e g i o n a l n ą . Pokazano
stroje regionalne, p l a s t y k ę o b r z ę ­
d o w ą oraz zabytki archeologiczne.

oddziałów. Przewiduje się u r z ą d z e ­
nie skansenu w Tarnowie, N o w y m
Sączu i na polanie Palenica koło
Morskiego Oka. T r w a j ą prace nad
przeniesieniem k i l k u o b i e k t ó w za­
bytkowego b u d o w n i c t w a do skan­
senu pod N o w y m S ą c z e m . Planuje
się umieszczenie k u r n e j chaty z Ro­
g ó w k o ł o Podegrodzia; z i n w e n t a r y ­
zowano z a g r o d ę ł e m k o w s k ą w W i e r chomli. Skansen usytuowany będzie
w rejonie rzeki Ł u b i n k i .

l e ń s k i c h " , pokazano pisanki w y k o ­
nane
techniką
batikową,
kozy,
gwiazdy i w i e ń c e d o ż y n k o w e . W
dziale plecionkarstwa eksponowa­
no m . i n . ule s ł o m i a n e ; w dziale
k o w a l s t w a d o m i n o w a ł y przedmioty
zabytkowe mazurskie.
Ekspozycję
u z u p e ł n i a ł k o m p l e t starych mebli
mazurskich z X I X w .

*

W p a ź d z i e r n i k u czynna b y ł a w
Grodnie w y s t a w a b i a ł o s t o c k i e j sztu­
k i ludowej. T w ó r c z o ś ć ludowa w o j .
b i a ł o s t o c k i e g o w z b u d z i ł a d u ż e za­
interesowanie, szczególnie p o d o b a ł o
się t k a c t w o i ceramika — dwie naj­
bardziej r o z w i n i ę t e w
Białostoc­
k i e m gałęzie sztuki ludowej.

Uchwała komisji kultury
Woj.
Rady Nar. w Łodzi z a t w i e r d z i ł a
opracowany przez prof, dr K . Zaw i s t o w i c z - A d a m s k ą p r o j e k t skan­
senu Łodzi i w o j e w ó d z t w a . P a r k
etnograficzny o b e j m o w a ł b y
obiek­
ty z regionu ł ę c z y c k o - k u t n o w s k i e go, r a w s k o - o p o c z y ń s k i e g o , sieradzko-łaskiego,
piotrkowsko-radomszczańskiego, w i e l u ń s k i e g o i ł o w i c k o skierniewickiego. Planuje się r ó w ­
nież zespół b u d y n k ó w starej Łodzi
i łódzkiego o k r ę g u p r z e m y s ł o w e g o .
Konkursy,
wystawy,
i dni
folkloru

festiwale

W odrestaurowanym zamku w
K ę t r z y n i e mieszczą się sale muzeum
regionalnego. Obok ekspozycji geo­
logicznej
znajduje
się
wystawa
etnograficzna. Pokazano stare na­
rzędzia rolnicze oraz zabytki sztu­
k i ludowej W a r m i i i Mazur.

W dniach od 2 do 7 p a ź d z i e r n i k a
łódzka Cepelia z o r g a n i z o w a ł a T y ­
dzień Sztuki L u d o w e j . W trzech
sklepach otwarto w y s t a w y sztuki
ludowej trzech r e j o n ó w
etnogra­
ficznych w o j . łódzkiego: ł ę c z y c k i e ­
go, sieradzkiego i ł o w i c k i e g o . T y ­
dzień Sztuki L u d o w e j zainauguro­
wano pokazem toczenia n a c z y ń za­
demonstrowanym przez H i e r o n i m a
M u s z y ń s k i e g o z Sieradza.

*

*

*

Obok p a r k u etnograficznego we
wsi K l u k i planuje się zorganizo­
wanie drugiego w w o j . k o s z a l i ń ­
skim skansenu na wyspie Bielawa
na jeziorze Drawsko. W skansenie
znajdzie się zrekonstruowana
na
podstawie wykopalisk z r ę b o w a cha­
ta s ł o w i a ń s k a z X — X I w., w innej
części
zabytki
charakterystyczne
dla r ó ż n y c h r e j o n ó w w o j . k o s z a l i ń ­
skiego: chaty z Ziemi Z ł o t o w s k i e j
i Bytowskiej oraz r e l i k t y architek­
t u r y s ł o w i a ń s k i e j , osobny dział b ę ­
dzie p o ś w i ę c o n y r o z w o j o w i
rol­
nictwa od czasów p r a s ł o w i a ń s k i c h
aż do c h w i l i obecnej.

*
W I w k o w e j (pow. Brzesko) po­
wstaje muzeum k u l t u r y
ludowej
tego rejonu. Organizatorem
pla­
cówki jest ks. Jan Piechota, k t ó r y
chce pomieścić zbiory we w n ę t r z u
wieży nowego kościoła. Ekspozycja
będzie o b e j m o w a ć dawne n a r z ę d z i a
pracy, meble, a przede wszystkim
rzeźbę i malarstwo. Organizator m u ­
zeum stara się o r e k o n s t r u k c j ę l u ­
dowego stroju m ę s k i e g o i kobiece­
go, zamierza u z y s k a ć w depozyt
X I V - w i e c z n e rzeźby z okolic I w k o ­
wej z n a j d u j ą c e się obecnie w M u ­
zeum Diecezjalnym w Tarnowie.

*
Park etnograficzny Z i e m i K r a ­
kowskiej będzie się s k ł a d a ł z trzech

98

W p a ź d z i e r n i k u w muzeum w
Sieradzu
otwarto
pokonkursową
w y s t a w ę kowalstwa. Na • w y s t a w i e
pokazano prace wykonane specjal­
nie na konkurs oraz stare w y r o b y
i n a r z ę d z i a kowalskie b ę d ą c e w po­
siadaniu rodzin k o w a l i . Eksponowa­
no 120 w y r o b ó w z 25 m i e j s c o w o ś c i
p o w i a t u sieradzkiego. K o n k u r s i w y ­
stawa b y ł y poprzedzone badaniami
penetracyjnymi prowadzonymi przez
kustosza muzeum i działu etnogra­
ficznego Z. N e u m a n o w ą . M i n . K u l ­
t u r y i Sztuki oraz Cepelia p r z y ­
zna 13 n a g r ó d i 1 stypendium.
Obok ciekawych i r ó ż n o r o d n y c h
o k u ć budowlanych i do w o z ó w po­
kazano u r z ą d z e n i e k u ź n i , zestaw
n a r z ę d z i k o w a l s k i c h i stolarskich
w y k o n a n y c h przez k o w a l i . Ze sta­
rych
przedmiotów
eksponowano
zamek do d r z w i z X V I w . oraz bar­
dzo ciekawy zamek do
skrzyni
w i a n n e j . K o n k u r s kowalstwa zor­
ganizowany po raz pierwszy w po­
wiecie sieradzkim w y k a z a ł , że t r a ­
dycje k o w a l s t w a są jeszcze ż y w e .

*
W październiku w PDK w Ełku
czynna b y ł a w y s t a w a sztuki l u d o ­
w e j p o w i a t u ełckiego. Pokazano
zabytki
sztuki
mazurskiej
oraz
przedmioty przywiezione i zaadap­
towane przez o s a d n i k ó w . Ze w s p ó ł ­
czesnej twórczości ludowej cieka­
we b y ł o tkactwo oraz plastyka ob­
r z ę d o w a . Obok p i ę k n y c h p a l m „ w i ­

*

*
14 p a ź d z i e r n i k a otwarta została
w
Muzeum
Etnograficznym
we
W r o c ł a w i u w y s t a w a pn. „Współczes­
na plastyka o b r z ę d o w a w s i dolno­
ś l ą s k i e j " . Celem w y s t a w y było po­
kazanie w y b r a n y c h na konkursie,
najlepszych p r z y k ł a d ó w artystycz­
nej t w ó r c z o ś c i z w i ą z a n e j z o b r z ę ­
dami dorocznymi. Zgromadzone eks­
ponaty n a w i ą z y w a ł y do
tradycyj­
nych w z o r ó w wyniesionych z róż­
nych r e g i o n ó w Polski, s k ą d pocho­
dzi l u d n o ś ć wiejska Dolnego Śląska.
W u k ł a d z i e w y s t a w y zastosowano
podział zgodny z c y k l e m obrzędów
dorocznych. Z p r z e d m i o t ó w zwią­
zanych z okresem wiosny pokaza­
no zestaw p a l m , pisanek, pieczywa
o b r z ę d o w e g o , natomiast okres lata
i jesieni r e p r e z e n t o w a ł y bukiety,
w i e ń c e ż n i w n e , rózgi weselne i ko­
rowaje.
Najwięcej
zgromadzono
p r z e d m i o t ó w o d n o s z ą c y c h się do ob­
r z ę d ó w zimowych, j a k : szopki, tu­
ronie i kozy, gwiazdy, maski, ubiory
H e r o d ó w i „ d r a b ó w " noworocznych.
U z u p e ł n i e n i e m ekspozycji b y ł y pa­
j ą k i i b u k i e t y sztucznych kwiatów.
Przewodnik po wystawie „Współ­
czesna plastyka o b r z ę d o w a na wsi
d o l n o ś l ą s k i e j " W r o c ł a w 1967 s. 20,
i l . 12 został opracowany przez Marię
Gołubkow..
W g r u d n i u o d b y ł o się w muzeum
spotkanie z t w ó r c a m i
ludowymi,
w ś r ó d k t ó r y c h znaleźli się również
uczestnicy k o n k u r s u na
plastykę
o b r z ę d o w ą . W spotkaniu wzięło
u d z i a ł 39 osób, w y r ó ż n i a j ą c y m się
t w ó r c o m w r ę c z o n o nagrody.

*
W listopadzie w Białymstoku, w
Muzeum
Ruchu
Rewolucyjnego,
czynna b y ł a w y s t a w a twórczości
ludowej G r o d z i e ń s z c z y z n y zorgani­
zowana przez Muzeum Okręgowe
w B i a ł y m s t o k u przy współudziale
Muzeum G r o d z i e ń s k i e g o i Domu
T w ó r c z o ś c i Ludowej. Pokazano ok.
100 e k s p o n a t ó w z zakresu tkactwa,
r z e ź b y , malarstwa i ceramiki. Dzia­
ł e m najbardziej i n t e r e s u j ą c y m było
tkactwo, pokazano r ó ż n o r o d n e płach­
t y w e ł n i a n e tkane rozmaitymi tech­
nikami, ręczniki i krajki.

*
K r a k o w s k i e szopki były ekspo­
nowane w p a ź d z i e r n i k u na wysta­
w i e w Madrycie. Wystawa była

�zorganizowana z okazji V I M i ę d z y ­
narodowego Kongresu B e l l e n i s t ó w .
Zestaw 10 szopek k r a k o w s k i c h b y ł
na wystawie najokazalszy i jedno­
rodny tematycznie, szopki w z b u ­
dziły duże zainteresowanie, podo­
bała się precyzja w y k o n a n i a , p r o ­
porcje i autentyczny f o l k l o r .

*
W listopadzie w Instytucie K u l ­
tury
Węgierskiej
w
Warszawie
otwarto w y s t a w ę — kiermasz w y ­
robów sztuki ludowej.
Pokazano
bogaty ' w y b ó r
ceramiki,
haftów,
tkanin, koronek i metaloplastyki.

*
W listopadzie r o z s t r z y g n i ę t o k o n ­
kurs p a m i ą t k a r s t w a
regionalnego
Hzeszowszczyzny. Do k o n k u r s u p r z y ­
stąpiło 85 osób zgłaszając 795 prac.
Jury pod przewodnictwem prof, dra
R. Reinfussa p r z y z n a ł o 42 nagrody
i wyróżnienia.
W dziale p l a s t y k i ludowej
na
szczególną u w a g ę z a s ł u g i w a ł y m a ł e
formy pieczywa o b r z ę d o w e g o : szysz­
k i weselne i ptaszki. W y s o k i po­
ziom artystyczny
reprezentowały
plecionki z korzenia, s ł o m y i w i k l i ­
ny oraz ceramika z o ś r o d k ó w w
Medyni, Pogwizdowie, Zalesiu, D o mastowie, K ł o d a w i e i Rzepienniku.
Znane ośrodki w Brzozie Stadnic­
kiej i L e ż a j s k u p o k a z a ł y p i ę k n e za­
bawki.
W dziale adaptacji S. Kotowicz
z Zarzecza doskonale z a s t o s o w a ł a
elementy czarnego i różowego haftu
lasowiackiego do zdobienia serwet.
W dniach od 15 do 30 listopada
czynna b y ł a w Rzeszowie w y s t a w a
pokonkursowa, na k t ó r e j ekspono­
wano nagrodzone prace. Organiza­
torem k o n k u r s u b y ł o Spółdzielcze
Zrzeszenie C h a ł u p n i k ó w i W y t w ó r ­
ców P L i A w K r a k o w i e przy w s p ó ł ­
pracy W R N i Muzeum O k r ę g o w e g o
w Rzeszowie.

*

W Muzeum M a z u r s k i m w Olszty­
nie czynna b y ł a w y s t a w a t k a n i n
dekoracyjnych i ceramiki W a r m i i
i Mazur. Eksponowano przedmioty
ze z b i o r ó w muzeum oraz w s p ó ł ­
czesne w y r o b y mazurskich t w ó r c ó w
ludowych. W dziale t k a n i n
spół­
dzielnia C P L i A „ T k a n i n a " w M i k o ­
łajkach pokazała dywany strzyżo­
ne, a Katarzyna Bemtoenek z W i e l ­
barka znane chodniki-szmaciaki. W
dziale ceramiki obok ekspozycji sta­
rych
kafli
mazurskich pokazano
w s p ó ł c z e s n ą c e r a m i k ę E. Szyszko
z Biskupca i A. Azarewicza z Olsz­
tyna.

*

W listopadzie w P D K w K r a ś n i ­
k u Jan Stelmaszczyk z ramienia
Stowarzyszenia M i ł o ś n i k ó w
Ziemi
Kraśnickiej zorganizował w y s t a w ę
sztuki ludowej regionu k r a ś n i c k i e ­
go, p o c h o d z ą c e j z jego z b i o r ó w p r y ­
w a t n y c h . Na otwarciu J. Stelmasz­
czyk m ó w i ł o t w ó r c z o ś c i ludowej
okolic
Kraśnika;
w
uroczystości
uczestniczyli t w ó r c y l u d o w i m . i n .
garncarze z U r z ę d o w a .

*
W Starej Kordegardzie w Ł a z i e n ­
kach w Warszawie czynna b y ł a w

grudniu
pokonkursowa
wystawa
t k a n i n zorganizowana przez Cepelię.
Na
wystawie
pokazano
tkaniny
u ż y t k o w e oparte na t r a d y c y j n y c h
wzorach regionalnych. Bardzo p i ę k ­
ne t k a n i n y ze spółdzielni „ W i e l k o ­
polskiej" w Poznaniu, w Ś w i d r a c h
W i e l k i c h k/Otwocka i B i a ł e g o s t o k u
o t r z y m a ł y pierwsze nagrody.
Spółdzielnia
„Opocznianka"
za­
prezentowała
tkaniny
płaszczowe
0 wzorach opartych na m ę s k i c h k a ­
mizelkach do stroju ludowego.

*
Rozstrzygnięty w grudniu trady­
cyjny konkurs szopek k r a k o w s k i c h
b y ł jubileuszowym X X V k o n k u r ­
sem. Obok znanych szopkarzy b i o ­
rących udział kilkakrotnie w kon­
kursach, w tegorocznym zaprezen­
t o w a l i swój dorobek n o w i adepci
szopkarstwa.
Lauratami
zostali:
W i t o l d G ł u c h , Tadeusz Gillert, M a ­
ciej Moszew oraz B r o n i s ł a w P i ą c i k .
Przyznano r ó w n i e ż 5 n a g r ó d d r u ­
gich, 6 trzecich, 8 czwartych; auto­
rzy 54 szopek o t r z y m a l i w y r ó ż n i e ­
nia.
Recenzję z konkursu zamieścimy
w n a j b l i ż s z y m numerze.

*
W W D K w Szczecinie otwarto
w grudniu doroczną
wojewódzką
w y s t a w ę twórczości ludowej i plas­
t y k i amatorskiej. Na w y s t a w i e po­
kazano 300 e k s p o n a t ó w . W dziale
r z e ź b y prezentowali swoje prace
E d w a r d K o ł a c z i Piotr S k r ę t o w i c z ,
uczestnicy w i e l u w y s t a w twórczości
naiwnej i ludowej. Pokazano t k a ­
niny, k o r o n k i oraz w s p ó ł c z e s n ą ce­
r a m i k ę o p a r t ą na wzorach cerami­
k i iłżeckiej.
*
Muzeum K u j a w s k i e w e W ł o c ł a w ­
ku
zorganizowało
wystawę
pn.
„ W s p ó ł c z e s n a sztuka ludowa
na
K u j a w a c h " . Prace pokazane na w y ­
stawie p o c h o d z ą z konkursu, k t ó r y
s w y m zasięgiem o b e j m o w a ł oprócz
p o w i a t u w ł o c ł a w s k i e g o r ó w n i e ż po­
w i a t A l e k s a n d r ó w K u j . i Radzie­
j ó w K u j . ' W dziale haftu przyznano
4 nagrody, szereg prac z a k u p i ł o
M i n . K u l t u r y i Sztuki. W formach
zdobnictwa w n ę t r z a znana t w ó r c z y ­
n i ludowa Leokadia Wolska poka­
zała p i ę k n e p a j ą k i , za k t ó r e otrzy­
m a ł a n a g r o d ę . Ubogo reprezento­
w a n y b y ł dział rzeźby, pokazano
t y l k o 9 prac trzech a u t o r ó w . Na
u w a g ę z a s ł u g i w a ł y siwaki z L u b i e ­
nia Kujawskiego oraz w y r o b y plecionkarskie Z. Tomaszewskiej ze
w s i Grono, k t ó r a oprócz t r a d y c y j ­
nych k o s z y k ó w p o k a z a ł a nowe f o r ­
my:
ptaki,
maleńkie
koszyczki
1 talerzyki.

*
Tradycyjne kowalstwo ludowe w
regionie ł ą c z y c k i m to temat k o n ­
k u r s u i w y s t a w y zorganizowanej
przez muzeum w Łęczycy. Pokaza­
no okucia do w o z ó w , s k r z y ń i w r ó t ,
k r a t y , k ł ó d k i i ś w i e c z n i k i . Obok
p r z e d m i o t ó w w y k o n a n y c h przez k o ­
w a l i wystawiono eksponaty u n i k a l ­
ne, j a k np. czternastowieczne o k u ­

cia do d r z w i kolegiaty r o m a ń s k i e j '
w T u m i e pod Łęczycą. W organi­
zacji w y s t a w y
współuczestniczyły
w y d z i a ł y k u l t u r y W R N w Łodzi
i PRN w Łęczycy.

*
„ P o l s k a zabawka ludowa" to t y ­
t u ł w y s t a w y zorganizowanej przez
Cepelię w Starej Kordegardzie w
Ł a z i e n k a c h warszawskich. Wysta­
w a czynna b y ł a w g r u d n i u . Wśród
zabawek glinianych p o w t a r z a ł y się
motywy
miniaturowych
dwojaczk ó w , d z b a n u s z k ó w , f i g u r k i kogut­
ków,
muzykantów
oraz
kukułki
, i s ł o w i k i w formie g w i z d k ó w . Po­
kazano r ó w n i e ż szopki i tradycyjne
f i g u r y zapustowe: diabeł, śmierć,
t u r o ń i n i e d ź w i e d ź . R z e ź b i a r z Ignacy
Kamiński
nadesłał
na
wystawę
drewniane f i g u r k i diabła łęczyc­
kiego. O p r ó c z zabawek zgromadzo­
no na w y s t a w i e meble dla dzieci:
saneczki, kołyski, k r z e s ł a na biegu­
nach, s t o l i k i i stołeczki zdobione
p i ę k n y m ornamentem. Ozdobami na
c h o i n k ę ubrano drzewko ś w i ą t e c z n e ,
b y ł y ozdoby z wydmuszek, koloro­
wej b i b u ł y , słomy, piór i pacior­
ków. Osobno zgromadzono ekspo­
naty pt. „ Ś w i a t b a ś n i i legend",
gdzie pokazano l a j k o n i k i , drewniane
smoki krakowskie, zaczarowane do­
rożki.

*
W Kopenhadze czynna b y ł a w y ­
stawa kurpiowskich i łowickich w y ­
cinanek. W czasie ekspozycji Czes­
ława Konopkówna
demonstrowała
sposób wycinania z r ó ż n o k o l o r o w e ­
go papieru. Prasa d u ń s k a zamieściła
pochlebne recenzje z wystawy.

*
W salach w a s z y n g t o ń s k i e g o ho­
telu „ H i l t o n " otwarto w grudniu
w y s t a w ę polskiej sztuki ludowej
z o r g a n i z o w a n ą przez Cepelię. W ś r ó d
e k s p o n a t ó w z n a j d o w a ł y się k i l i m y ,
dywany, rzeźba w drewnie, s t y l i ­
zowane meble i liczne przedmioty
służące do dekoracji w n ę t r z . Opra­
cowano starannie foldery zawiera­
jące fotografie e k s p o n a t ó w p o m y ś ­
lane jako pocztówki, wydano r ó w ­
nież broszurki i n f o r m u j ą c e o Polsce
i pracach polskich a r t y s t ó w . O t w a r ­
cia w y s t a w y d o k o n a ł ambasador
PRL J. M i c h a ł o w s k i .

*
W grudniu rozstrzygnięto
kon­
kurs sztuki ludowej i p a m i ą t k a r ­
stwa Ziemi Lubuskiej zorganizowa­
ny
przez Cepelię, Wydz.
Kult.
PWRN, Muzeum O k r ę g o w e , L u b u ­
skie Towarzystwo K u l t u r y . Na k o n ­
kurs w p ł y n ę ł o ok. 500 prac, w t y m
r ó w n i e ż prace a u t o c h t o n ó w z okolic
Babimostu, D ą b r ó w k i
Wielkopol­
skiej, Starego i Nowego Kramska.
158 najlepszych w z o r ó w zaprezen­
towano na pokonkursowej wystawie
g r o m a d z ą c e j rzeźbę, c e r a m i k ę , haf­
ty, w y c i n a n k i , tkactwo i p l a s t y k ę
obrzędową.

*
w

W foyer Muzeum T a t r z a ń s k i e g o
Zakopanem zorganizowano i n -

99

�•teresującą w y s t a w ę dawnych drze­
w o r y t ó w ludowych z teki Ł a z a r ­
skiego. Są to plansze wykonane
z oryginalnych k l o c k ó w d r z e w o r y t ­
niczych p o c h o d z ą c y c h z X V I I I t
X I X w.

*
W Muzeum Regionalnym w Pa­
bianicach otwarto w l u t y m w y s t a ­
w ę polskiej r z e ź b y ludowej tak za­
bytkowej j a k i w s p ó ł c z e s n e j . Re­
p r e z e n t o w a ł a ona dorobek t w ó r c ó w
k i l k u n a s t u r e g i o n ó w . Na wystawie
pokazano zbiory muzeum oraz eks­
ponaty w y p o ż y c z o n e z innych m u ­
zeów.
Redakcja „ D z i e n n i k a Ł ó d z k i e g o "
i Cepelia ogłosiły konkurs, na pa­
m i ą t k i z Łodzi i w o j e w ó d z t w a .
T w ó r c y l u d o w i m o g ą zgłaszać do
konkursu n i e d u ż e formy
tkackie,
hafciarskie, m i n i a t u r y n a c z y ń ce­
ramicznych, c e r a m i k ę f i g u r a l n ą , za­
b a w k i ludowe, przedmioty plecio­
ne ze słomy, w i k l i n y , korzenia i si­
towia, a t a k ż e przedmioty r z e ź b i o ­
ne, m i n i a t u r y r e k w i z y t ó w o b r z ę d o ­
w y c h i drobne w y r o b y kowalstwa
artystycznego.

*
Wystawa b u ł g a r s k i e g o haftu a r t y ­
stycznego czynna b y ł a w l u t y m
w Bułgarskim Ośrodku Kultury w
Warszawie. A u t o r k ą w y s t a w i o n y c h
prac b y ł a Rosica Czukanowa, k t ó r a
studiuje i bada haft ludowy transp o n u j ą c m o t y w y ludowe do sztuki
ludowej. O p r ó c z prac Czukanowej
wystawiono r ó w n i e ż hafty ludowe
z o k r ę g ó w sofijskiego, gabrowskiego,
swisztowskiego i p l e w e ń s k i e g o . Po­
przednio hafty b y ł y eksponowane
w Muzeum Etnograficznym w T o ­
runiu.

Zespół d/s Plastyki i Sztuki L u ­
dowej przy M i n . K u l t u r y i Sztuki,
Prez. W R N w Łodzi oraz muzea
regionalne w o j . łódzkiego ogłosiły
konkurs na w y b r a n e zagadnienia
w s p ó ł c z e s n e j sztuki ludowej ziemi
łódzkiej dla uczczenia p r z y p a d a j ą ­
cego w 1968 r. X X V - l e c i a PRL.
K o n k u r s ma na celu, oprócz popu­
laryzacji sztuki ludowej, w y s z u k a ­
nie nowych t a l e n t ó w w ś r ó d t w ó r ­
ców ludowych.

*
W Muzeum Z i e m i Przemyskiej
otwarto w l u t y m bardzo interesu­
j ą c ą w y s t a w ę c e r a m i k i pokuckiej
(z lat 1849—1939) p o c h o d z ą c ą
ze
zbiorów
prywatnych
Aleksandra
Rybickiego, dyrektora Muzeum B u ­
downictwa Ludowego w Sanoku.
Kolekcja obejmuje 217 e k s p o n a t ó w ,
w ś r ó d nich malowane kafle A l e k ­
sandra B a c h m i ń s k i e g o oraz r ó ż n o ­
rodne naczynia i ś w i e c z n i k i a r t y ­
s t ó w pokuckich.

*
Wystawa sztuki
meksykańskiej
czynna b y ł a w styczniu i l u t y m
w salach P K i N w Warszawie. Na
w y s t a w i e pokazano s z t u k ę staro­
ż y t n y c h c y w i l i z a c j i Meksyku, sztu­
k ę w s p ó ł c z e s n ą i l u d o w ą . Meksy­
k a ń s k a twórczość ludowa zawiera
bardzo wiele p i e r w i a s t k ó w ze sztuki
c y w i l i z a c j i s t a r o ż y t n y c h , szczegól­
nie b y ł o to uchwytne w ceramice
oraz ozdobach i rekwizytach stroju.
Bogactwo
i
różnorodność
form
ś w i a d c z ą o t y m , że nie jest to
sztuka z a n i k a j ą c a
o charakterze
muzealnym, lecz t w ó r c z o ś ć nadal
żywa i inspirująca
meksykańską
sztukę profesjonalną.

*
W m a r c u w Muzeum Regional­
n y m w Ł ę c z n e j otwarto w y s t a w ę
ceramiki z o ś r o d k a w P a w ł o w i e .
W s p ó ł o r g a n i z a t o r e m w y s t a w y było
Muzeum O k r ę g o w e w Lublinie.

*

*

Doroczne „Dni K r y n i c y " odby­
w a ł y się w okresie od 10 do 24 l u ­
tego. W czasie t r w a n i a D n i w y ­
s t ą p i ł y zespoły regionalne, zorga­
nizowano w y s t a w y prac N i k i f o r a
oraz l u d o w y c h
rzeźbiarzy
Piotra
Zelka i Józefa Citaka.

W dniach od 4 do 10 marca od­
b y w a ł y się we W ł o c ł a w k u uroczys­
tości z w i ą z a n e z D n i a m i K u l t u r y
Kujawskiej.
W dniu
inauguracji
u r o c z y s t o ś c i prof, dr M a r i a Znam i e r o w s k a - P r ü f f e r o w a w y g ł o s i ł a od­
czyt na temat r o l i k u l t u r y ludowej
we w s p ó ł c z e s n y m życiu społeczeń­
stwa. Z okazji D n i ogłoszono kon­
kurs dla t w ó r c ó w sztuki ludowej.

*
W
Myślenicach
zorganizowano
konkurs na artystyczne w y r o b y k o ­
walskie. Organizatorami k o n k u r s u
b y l i : Wydz. K u l t . W R N w K r a k o ­
wie, Prez. PRN w M y ś l e n i c a c h oraz
Sekcja Badania Sztuki
Ludowej
IS P A N w K r a k o w i e .
Twórcom
przyznano wiele n a g r ó d , plon k o n ­
k u r s u pokazano na wystawie. Szcze­
gólnie ł a d n e b y ł y okucia do d r z w i
i okien oraz okucia do w o z ó w .

*
Muzeum Ś l ą s k a Opolskiego w ra­
mach w s p ó ł p r a c y z muzealnictwem
c z e c h o s ł o w a c k i m p r z y g o t o w a ł o ko­
l e j n ą w y s t a w ę pt.
„Współczesna
plastyka l u d o w a na Opolszczyźnie".
W y s t a w a b ę d z i e eksponowana w
k i l k u m i e j s c o w o ś c i a c h w Czecho­
słowacji.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9946" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9924">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c4c89f8c715daedcc12fcc51e2b9a24b.pdf</src>
        <authentication>4afdf7ab50d98334069bb5a34b47a3b9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118284">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4884</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118285">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4530</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118286">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1968 t.22 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118287">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1968 t.22 z.1-2: s.92-96</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118288">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118289">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118290">
                <text>1968</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118291">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118292">
                <text>П. 1. Jean

R

E

C

Charles

Pellerin,

E

Bitwa

N

pod

piramidami,

Z

Épinal.

J

Jean Mistier, Francois Blaudez, A n d r é Jacquemin: E P I N A L ET L ' I M A G E R I E P O P U L A I R E ,
ilustr
106; lista g r a f i k ó w d z i a ł a j ą c y c h w P a r y ż u od X V I I I w i e k u do pocz. X I X w i e k u .
W r o k u 1961 została w y d a n a w P a r y ż u praca Epinal
et 1'imagerie populaire
b ę d ą c a zbiorowym podsumowa­
niem dotychczasowych b a d a ń francuskich h i s t o r y k ó w
nad tzw. „ i m a g e r i e " , czyli f i g u r a l n y m i przedstawieniami
graficznymi, p r o d u k o w a n y m i m i ę d z y i n n y m i w Epinal.
Logiczny u k ł a d problemowy w p r o w a d z i ł p o d z i a ł na
trzy rozdziały t r a k t u j ą c e 1) o genezie „ i m a g e r i e " , opra­
cowanej przez g ł ó w n e g o redaktora Jean Mistlera, 2) his­
t o r i i „ i m a g e r i e " w Epinal, zebranej przez Francois B l a u deza, oraz 3) o ich p r o d u k c j i i handlu, o m ó w i o n e j przez
A n d r é Jacquemina.
I . Jean Mistier poprzedza o m ó w i e n i e genezy „ i m a ­
gerie" p r ó b ą ustalenia definicji „ i m a g e r i e populaire",
k t ó r y c h nie w ł ą c z a w zakres sztuki ludowej. Jako s z t u k ę
l u d o w ą c h c i a ł b y określić s z t u k ę t w o r z o n ą przez l u d dla
ludu ł, zaznaczając r ó w n o c z e ś n i e , że tematycznie jest
ona, a zwłaszcza grafika i malarstwo, z w i ą z a n a poprzez
rzemieślnicze obrazki dewocyjne z malarstwem, rzeźbą,
w i t r a ż o w n l c t w e m sztuki oficjalnej .
T w ó r c y „ i m a g e r i e " nie b ę d ą c y ich u ż y t k o w n i k a m i
produkowali je dla ludu, d o b i e r a j ą c tematy odpowiada­
j ą c e jego zainteresowaniom, s p e c y f i c z n ą zaś f o r m ę —
nie l u d o w ą — d y k t o w a ł y w a r u n k i masowej, zmechanizo­
wanej produkcji. Ostatecznie t e r m i n „ i m a g e r i e " albo
„ i m a g e r i e d'Epinal" o k r e ś l a w sztuce i literaturze rodzaj
ludowej produkcji, prostej i naiwnej w formie. Historia
„ i m a g e r i e " , dotychczas jeszcze niekompletna,
notuje
już pierwsze p r z y k ł a d y w X V w i e k u , k t ó r e stosowane
były przede wszystkim przez z a k o n n i k ó w , a u t o r ó w i n 2

1 „On serait t e n t é d ' é c r i r e que l'art populaire est
celui qui est cree par le peuple et pour le peuple..."
2 „...les t h é m e s , les sujets de l a gravure populaire
ne sont certainement pas d'origine folklorique... Pour
les gravures, l'influence de la peinture, de la sculpture,
des v i t r a u x est encore plus nette et plus directe..."

92

E
P a r y ż 1961; s. 189;

k u n a b u ł ó w i k s y l o g r a f ó w . W y r a ź n e o ś r o d k i produkcji
„ i m a g e r i e " odnajdujemy w w i e k u X V I w Lyonie i Tu­
luzie, gdzie stosowano t e c h n i k ę drzeworytu, popularna
też i w w i e k u X V H w Orleanie, Chartres, Le Mans.
Silny r o z w ó j tych o ś r o d k ó w n a s t ę p u j e w w i e k u X V I I I ,
zaś w X I X w i e k u do n a j w i ę k s z e g o r o z k w i t u dochodzi
produkcja „ i m a g e r i e " w Epinal i w Metzu.
Z k o l e i M i s t i e r w o m a w i a n y m rozdziale o genezie
g r a f i k i p r z e s u n ą ł czas powstania pierwszego drzewo­
r y t u , tzw. „Bois Portat", w b e n e d y k t y ń s k i m klasztorze
•— „ F e r t e - s u r - G r o s n e " na d a t ę około 1370, zaś rok 1400
p r z y j ą ł za d a t ę p e ł n e g o j u ż rozwoju drzeworytu na te­
renach L o t a r y n g i i i B u r g u n d i i .
Grafika X V w i e k u tematycznie o b e j m o w a ł a przed­
stawienia M a t k i Boskiej, Chrystusa, sceny ze Starego
i Nowego Testamentu, ilustracje Złotej
legendy Jakuba
de V o r á g i n e oraz nieliczne jeszcze ilustracje romansów
rycerskich, k s i ą g dydaktycznych, fars, bajek. Kontynuacją
tego rodzaju p r z e d s t a w i e ń s ą zdaniem Mistlera bardziej
rozbudowane sceny ś w i e c k i e z X V I I w i e k u , które były
u z u p e ł n i a n e k r ó t k i m i opisami, wierszem względnie opo­
wiadaniem (np. scena z zamordowaniem Henryka de
Valois, k t ó r ą w y j a ś n i a d w u l i n i o w y opis). W wieku XVII
p o j a w i ł y się r ó w n i e ż g r a f i k i o n o w y m typie ikonogra­
ficznym, j a k „ Ś m i e r ć k r e d y t u " , „ M o n d e son versé",
„ D i a b l e d'Argent", „ D r z e w o m i ł o ś c i " , spopularyzowane
na przestrzeni X V I I I i X I X w i e k u obok przedstawień
politycznych i satyrycznych, oraz tzw. imagerie religieuse
produkowane dla z a k o n ó w i p i e l g r z y m ó w .
Po dokonaniu analizy w a r t o ś c i artystycznych grafiki
X V i X V I w i e k u , w oparciu o dotychczas opublikowaną
l i t e r a t u r ę , Mistier s t a r a ł się w y k a z a ć a n a l o g i ę poszczegól­
nych t y p ó w ikonograficznych r o z w i j a j ą c y c h się niezależ­
nie od siebie w r ó ż n y c h o ś r o d k a c h graficznych Francji.
I I . H i s t o r i ę „ i m a g e r i e " z E p i n a l o p r a c o w a ł Francois
Blaudez, k t ó r y w y k a z a ł s p e c y f i k ę t ł a historycznego Epi-

��E LJGE

¿MI

:

II. 5. Ralier-Boulard,

IJLWEBSKLLlT^

с
j г

i
у

;

Potop

(fragm.),

nal, ś r o d o w i s k a , w k t ó r y m p o w s t a ł a m a n u f a k t u r a p r o ­
d u k u j ą c a przez p ó ł t o r a w i e k u „ i m a g e r i e " , graficzne
przedstawienia figuralne, o naiwnej formie, lecz p r o ­
pagandowej i r ó ż n o r o d n e j treści. R o z w ó j Epinal, miasta
położonego na p ó ł n o c n y m wschodzie F r a n c j i k o ł o Metzu,
jako o ś r o d k a produkcji „ i m a g e r i e " , b y ł k o n s e k w e n c j ą
tradycji drukarskich, notowanych j u ż na przestrzeni
X V I I w i e k u . W r o k u 1617 w y d a n e zostało przez Nicolas
Clemente dzieło: Les Rois et Dues d'Austrasie
depuis
Téodoric
I-er, fus ainée de Clovis, jusque á Henri I I
á present régnant,
p r z e t ł u m a c z o n e na j ę z y k francuski
przez Francois Thibaudeta z D i j o n , a w r o k u 1634
Récherches
des Saints Antiquites
de la Vóge wydane
w d r u k a r n i Amboise-Amboise. To ostatnie dzieło i l u ­
strowane było trzema p o r t r e t a m i b i s k u p ó w , przedsta­
w i e n i a m i M a t k i Boskiej i ś w . Józefa. R ó w n o c z e ś n i e w
w i e k u X V I I notuje się pierwsze w E p i n a l k a r t y do gry.
W I I p o ł o w i e X V I I w i e k u p o j a w i ł y się tam l u ź n e
k a r t y drzeworytnicze z w y o b r a ż e n i e m M a t k i Boskiej,
świętych patronów i orędowników, ujętych
zgodnie
z k o n c e p c j ą ś r e d n i o w i e c z n ą a o k r e ś l a n y c h jako obrazki
ś w i ę t e „feuille des Saintes", „ F e u d'Saints". Drzewo­
r y t y te, kolportowane w okolicy, czczone b y ł y jako
obrazki dewocyjne i umieszczane w e w n ę t r z a c h miesz­
kalnych na ś c i a n a c h , nad ł ó ż k a m i , w szafach, kufrach itp.
Jako pierwszych t w ó r c ó w „ i m a g e r i e d'Epinal" n o t u ­
j e się w X V I I w i e k u Claude Cardineta, autora Cantique
spirituel
compose á la louange du glorieux Saint
Nico­
las... sur le chant Retournez
au marest... oraz J. B o u charda. Natomiast w w i e k u X V I I I czynni b y l i między
i n n y m i Jean Nicolas Vatot, Jean Charles Didier I , autor
drzeworytu z fryzem z dwunastoma a p o s t o ł a m i , umiesz-

94

'

*

drzeworyt,

:

Orlean,

• .

koniec

XVIII

w.

c z ú n y m i we w n ę t r z a c h arkad, oddzielonych od siebie
pilastrami. Najsilniejszy r o z w ó j o ś r o d k a w Epinal nastą­
pił za c z a s ó w działalności Jean Charles Pellerina, któ­
rego n a l e ż y u z n a ć raczej za r z e m i e ś l n i k a niż artystę.
Ojciec jego w r a z ze s w y m bratem p r z y b y ł do Epinal
z k o ń c e m X V I I I w i e k u jako k a r t o w n i k , czyli drukarz
k a r t do gry. Jean Charles, dobrze przygotowany do za­
w o d u drukarskiego, p o c z ą t k o w o t r u d n i ł się produkcją
k a r t do gry, lecz j u ż w r d k u 1800 z a i n s t a l o w a ł nowo­
czesne atelier z czterema prasami i rozpoczął produkcję
„ i m a g e r i e " na w i ę k s z ą s k a l ę . Z n a j ą c zapotrzebowanie
l u d u , z w r a c a ł s p e c j a l n ą u w a g ę na t y p y ikonograficzne
p r o d u k o w a n y c h przez siebie „ o b r a z k ó w " . Były to po­
c z ą t k o w o przedstawienia M a t k i Boskiej, Ukrzyżowanie,
sceny ze stworzeniem ś w i a t a , p o w r o t e m syna marno­
trawnego. Najszybciej r o z p o w s z e c h n i a ł y się przedstawie­
nia ś w i ę t y c h p a t r o n ó w i o r ę d o w n i k ó w , k t ó r e flanko­
wane b y ł y tekstem m o d l i t w y l u b p i e ś n i do świętego.
Jean Charles Pellerin r o z p o w s z e c h n i ł również „ima­
gerie" z przedstawieniami ś w i e c k i m i , t a k ż e i z innych
o ś r o d k ó w Francji. W jego warsztacie zostały wyprodu­
kowane ilustracje opowieści o Genevieve de Brabant
Barbe-Bleu, Adelajdzie i Ferdynandzie, Śmierci kredytu,
D é g r e des Ages oraz p i e ś n i l u d o w y c h o bohaterskim
k s i ę c i u Malborough i Monsieur et Madame Denis. Naj­
bardziej charakterystyczne b y ł y dla manufaktury Pelle­
r i n a „ i m a g e r i e " , b ę d ą c e a p o t e o z ą Napoleona, ze scenami
b i t w y pod Waterloo i P i r a m i d a m i , u z u p e ł n i a n e krótką
informacją historyczną.
O s o b n ą g r u p ę „ i m a g e r i e " produkowanych przez Jean
Charles Pellerina w o ś r o d k u w Epinal t w o r z ą „obrazki"
dziecięce, groteski, k a r y k a t u r y , j a k na przykład „Les
cris de Paris", „ A l f a b e t k a r y k a t u r " , „La Grande familie
de Chats".

�W miarę wzrostu zapotrzebowania na „ i m a g e r i e " te­
mat będący k o n s e k w e n c j ą z a i n t e r e s o w a ń p r z e c h y l a ł się
na stronę świeckich p r z e d s t a w i e ń . „ I m a g e r i e " s t a ł y się
rozrywką i n a u k ą , zaczęły -spełniać r o l ę informatora
historycznego, naukowego, politycznego, kolportera h u ­
moru, dowcipu, k a r y k a t u r y , zaś teksty drukowane jako
uzupełnienia ilustracji b y ł y dostatecznym ich opisem.
I I I . Problem p r o d u k c j i „ i m a g e r i e " z e b r a ł w o m a w i a ­
nej pracy A n d r é Jacquemin, k t ó r y g ł ó w n y nacisk położył
na stronę techniczną. P o d k r e ś l i ł znaczenie o ś r o d k a Epinal
dla rozwoju drzeworytu, charakterystycznego dla po­
szczególnych o ś r o d k ó w francuskiej sztuki ludowej. R ó w ­
nie typowy był dla o ś r o d k a w E p i n a l sposób kolorowania
oraz zestawy barw, o d r ó ż n i a j ą c e „ i m a g e r i e " z Epinal
od „obrazków" z Chartres, Orleanu, L e Mans, Rennes,
Caen. Silnie r o z w i n i ę t a technika d r z e w o r y t u została
z czasem z a s t ą p i o n a miedziorytem, a k w a t i n t ą , litografią
— technikami graficznymi bardziej w y d a t n y m i w p r o ­
dukcji.
Na zakończenie omawianego r o z d z i a ł u A n d r e Jacque­
min podał w i a d o m o ś c i d o t y c z ą c e organizacji pracy w
manufakturze w Epinal, i n f o r m u j ą c , że w r o k u 1845

Repr. z: Jean

Mistier,

Francois

Blaudez,

II. 6. Zegar

André

p r a c o w a ł o tam 35 mężczyzn, 3 kobiety oraz 40—60 dzieci,
k t ó r z y zarabiali p r z e c i ę t n i e 60 c e n t i m ó w do 5 f r a n k ó w ;
p r z e d s t a w i ł t a k ż e i m p o n u j ą c e w y n i k i ich pracy obej­
m u j ą c e j około 400 t y p ó w ikonograficznych na starych
drzeworytach, 400 l i t o g r a f i i , ponad 4500 „ o b r a z k ó w "
figuralnych, ponad 1000 r y c i n z przedstawieniami żoł­
nierzy. Ł ą c z n i e z m a n u f a k t u r y w E p i n a l rozeszło się
około 9000 t y p ó w „ i m a g e r i e " , k t ó r e znalazły o d b i o r c ó w
we Francji, Hiszpanii, Portugalii, R u m u n i i , A n g l i i , obu
A m e r y k a c h , w Afryce, p e ł n i ą c rolę obrazka dewocyjnego, opowieści historycznej, anegdoty i u z y s k u j ą c z cza­
sem w a r t o ś ć k o l e k c j o n e r s k ą .
O m ó w i o n a k s i ą ż k a zredagowana przez Jean Mistlera
i u z u p e ł n i o n a p i ę k n ą s z a t ą graficzną poprzez szeroki
p r z e g l ą d przedstawionego m a t e r i a ł u dostarcza możliwości
analizy ikonograficznej. Nie mniejsze znaczenie m a j ą
p r ó b y ustalenia definicji „ s z t u k i ludowej", genezy „ i m a ­
gerie populaire" oraz wykazanie historycznego rozwoju
„ i m a g e r i e " . Niestety, autorzy nie zainteresowali się w y ­
c z e r p u j ą c o s t r o n ą f o r m a l n ą „ i m a g e r i e " , o g r a n i c z a j ą c się
jedynie do p r o b l e m ó w warsztatu i produkcji.

Stefania Krzysztofowicz

Jacquemin,

kredytu,

Bretania,

Epinal

XVIII

et l'imagerie

w.

populaire.

Paryż

1961.

�L ' A R T ET LES S O C I É T É S P R I M I T I V E S A T R A V E R S L E
zbiorowa pod r e d a k c j ą Jean Claude Iberta.

Książka wyszła z obszerną p r z e d m o w ą pióra MaxPol Foucheta. Fouchet r o z w a ż a problem sztuki nazwanej
przez X I X wiecznych badaczy „ p r y m i t y w n ą " . Z a u w a ż a ,
że o k r e ś l e n i e to zmieniło nieco swoje p o c z ą t k o w e zna­
czenie, i zastanawia się, czy m a m y prawo n a z y w a ć tak
sztukę, t w o r z o n ą niejednokrotnie przez ludzi utalento­
wanych i p e ł n y c h i n w e n c j i .
P r z y m i o t n i k „ p r y m i t y w n y " u ż y w a n y b y ł j u ż co n a j ­
mniej 100 lat temu dla o k r e ś l e n i a wszystkiego, co nie
mieściło się w ramach ó w c z e s n y c h k a n o n ó w artystycz­
nych. Dzisiaj t e r m i n ten s t r a c i ł swoje znaczenie pejora­
tywne, nie jest natomiast jednoznaczny. O k r e ś l a r ó ż n o ­
rodne postawy, często nawet k r a ń c o w o r ó ż n e . Ludzie
paleolitu, k t ó r z y stworzyli r y s u n k i na ś c i a n a c h w A l tamira, Lascaux, Font-de-Gaume, Combarelles lub Niaux,
b y l i n i e w ą t p l i w i e p r y m i t y w n i . Do n i c h n a l e ż ą r ó w n i e ż
ci, k t ó r z y żyją obecnie w buszu australijskim. W j a k i
sposób natomiast określić s z t u k ę dziecka oraz twórczość
ludzi o n i e z w y k ł e j w y o b r a ź n i g r a n i c z ą c e j z p s y c h o p a t i ą ,
a r ó w n o c z e ś n i e w y k s z t a ł c o n y c h ? A u t o r decyduje się
z a r e z e r w o w a ć n a z w ę „ p r y m i t y w n i " dla ludzi oddalonych
od cywilizacji w s p ó ł c z e s n e j , p o n i e w a ż w y r a ż a j ą oni po­
przez f o r m ę p l a s t y c z n ą swoje nadzieje i uczucia oraz
w y o b r a ż e n i a i w i e d z ę o świecie. T e r m i n „ s z t u k a p r y m i ­
t y w n a " r ó w n i e ż nie jest d o k ł a d n i e sprecyzowany. A u t o ­
rzy k s i ą ż k i stairają się u k a z a ć oblicze i f u n k c j ę sztuki
p r y m i t y w n e j na r ó ż n y c h terenach, w y d o b y ć czynniki,
k t ó r e na n i ą w p ł y n ę ł y , szczególnie c z y n n i k i etniczne.
Za p r z y k ł a d sztuki p r y m i t y w n e j służy najczęściej sztuka
l u d ó w A f r y k i . P a t r z ą c na nią, zwracamy u w a g ę przede
wszystkim na f o r m ę , podczas gdy cała sztuka p r y m i ­
tywna, nie t y l k o a f r y k a ń s k a , przez swych o d b i o r c ó w
nie b y ł a t r a k t o w a n a w y ł ą c z n i e jako element dekoracyj­
ny, lecz s p e ł n i a ł a funkcje k u l t o w e .
Omawiane studium, ilustrowane l i c z n y m i zdjęciami
e k s p o n a t ó w ze ś w i a t o w e j s ł a w y k o l e k c j i , p o ś w i ę c o n e
jest sztuce s p o ł e c z e ń s t w p r y m i t y w n y c h sześciu olbrzy­
mich r e g i o n ó w ś w i a t a n i e z a l e ż n e j od w s p ó ł c z e s n e j cy­
w i l i z a c j i . Poszczególne rozdziały s t a n o w i ą m o n o g r a f i ę
tej twórczości artystycznej w Afryce, Oceanii, A z j i po­
ł u d n i o w e j , A r k t y c e oraz Ameryce P ó ł n o c n e j i P o ł u d n i o ­
w e j . Autorzy — pracownicy p o w a ż n y c h i n s t y t u c j i n a u ­
kowych, najlepsi specjaliści z tego zakresu — s t a r a j ą
się o d p o w i e d z i e ć na podstawowe pytania: j a k i e jest jej
miejsce, funkcja społeczna i religijna oraz jakie czyn­
niki determinują ją w konkretnych społeczeństwach
prymitywnych.
A f r y k ę o p r a c o w a ł Luc de Heusch — profesor u n i ­
wersytetu w Brukseli. Zaczyna od o g ó l n y c h r o z w a ż a ń
teoretycznych na temat sztuki a f r y k a ń s k i e j , jej stylu,
formy i f u n k c j i oraz daje k r ó t k i rys historyczny doty­
czący okresu z e t k n i ę c i a s i ę cywilizacji n o w o ż y t n e j z k u l ­
t u r ą a f r y k a ń s k ą , a szczególnie z w i ą z a n e g o z t y m p r o ­
blemem odkrycia sztuki plastycznej w Afryce. Szerzej
zajmuje się o m ó w i e n i e m r o l i r z e ź b i a r z a w s p o ł e c z e ń ­
stwie a f r y k a ń s k i m , k t ó r e g o p r z y w i l e j e są bardzo często
w i ę k s z e niżeli k r ó l a czy wodza. Zwraca u w a g ę na fakt
ścisłego w s p ó ł w y s t ę p o w a n i a zawodu r z e ź b i a r z a i k o ­
wala, na k t ó r e g o p r e s t i ż m a j ą n i e w ą t p l i w i e w p ł y w : rola,
j a k ą odgrywa ogień w życiu A f r y k a ń c z y k a , oraz z w i ą ­
zane z n i m wierzenia z n a j d u j ą c e odbicie w r z e ź b a c h
W drzewie. R z e ź b i e n i e p o s ą g ó w i masek r y t u a l n y c h ,
nierozdzielnie ze sobą z w i ą z a n e , koncentruje się w c h ł o p ­
skiej, rolniczej k u l t u r z e A f r y k i zachodniej i ś r o d k o w e j .
B r a k go natomiast w regionach o k u l t u r z e pasterskiej
na terenie A f r y k i wschodniej i p o ł u d n i o w e j .
Po k r ó t k i m opisie warsztatu artysty, n a r z ę d z i oraz
m a t e r i a ł u wykorzystywanego na r z e ź b y ( k a m i e ń , drze­
wo, żelazo) przechodzi autor do c h a r a k t e r y s t y k i p l a s t y k i
figuralnej czasów przedhistorycznych, p o c z ą w s z y od n a j ­
starszych znanych z wykopalisk r z e ź b z k a m i e n i a i t e r r a k o t y (np. znad jeziora Czad) i najdawniejszych r z e ź b
w metalu, szczególnie b r ą z u i m o s i ą d z u , z t e r e n ó w
A f r y k i zachodniej i centralnej. Na tle tej ogólnej cha­
r a k t e r y s t y k i d o k ł a d n i e j analizuje k u l t u r y r o z w i n i ę t e na
obszarach Sudanu, Nigerii, G w i n e i , Konga, n a z y w a j ą c
je kulturami „ m o t y k i i topora". Jako jedne z pierwszych
omawia m i k r o k u l t u r y , k t ó r e w y t w o r z y ł y się na r o l n i ­
czych obszarach stepu s u d a ń s k i e g o , sięgające
swymi
p o c z ą t k a m i neolitu. L u d y z a m i e s z k u j ą c e ten teren t w o r z ą

96

MONDE.

Paris

1964,

s.

352,

i l . 160, map

5.

Praca

o d r ę b n e grupy k u l t u r o w e i lingwistyczne. Przedmiot
z a i n t e r e s o w a ń autora stanowi ich k u l t u r a , a szczególnie
zwyczaje, sztuka plastyczna oraz dostrzegalne wzajemne
w p ł y w y . Te ostatnie o m ó w i o n o na p r z y k ł a d z i e w y s t ę p o ­
wania podobnych masek r y t u a l n y c h z w i ą z a n y c h z od­
m i e n n y m i zwyczajami na r ó ż n y c h terenach. Np. maski,
k t ó r e u ż y w a n e s ą w zwyczajach z w i ą z a n y c h z przecho­
dzeniem z w i e k u m ł o d z i e ń c z e g o do d o j r z a ł e g o (typowe
dla m a t r y l i n e a r n e j k u l t u r y Bantu), spotyka się jako
maski pogrzebowe w Sudanie. Jedne i drugie u w a ż a
autor za te, k t ó r e s t a n o w i ł y p o c z ą t e k teatru.
Osobny dział stanowi analiza stylistyczna a f r y k a ń ­
skiej p l a s t y k i figuralnej, w ś r ó d k t ó r e j znajduje autor
f o r m y realistyczne ( A f r y k a centralna), kubistyczne (Su­
dan), w n i e k t ó r y c h zaś dopatruje się p e w n y c h cech k l a sycystycznych. Jako o d r ę b n y wydziela s t y l „ b a n t u " m a ­
j ą c y pewne cechy s u d a ń s k i e g o k u b i z m u i realizmu
afrykańskiego.
O m a w i a j ą c f u n k c j ę masek a f r y k a ń s k i c h , u w z g l ę d n i a
ich s y m b o l i k ę , z w i ą z e k z wierzeniami, o d d z i a ł y w a n i e na
p s y c h i k ę ludizką oraz s t r o n ę m a g i c z n ą , k t ó r a z a c h o w a ł a
się już niejednokrotnie t y l k o w f o r m i e teatralnych
przedstawień.
R e a s u m u j ą c swoje w y w o d y , p o d k r e ś l a autor, j a k i m
zmianom uległa f u n k c j a masek, p r z e c h o d z ą c z k u l t o ­
wej w k o m e d i o w ą , zwraca u w a g ę na w a ż n ą rolę teatru
ludowego, a szczególnie maskarad m a j ą c y c h głębokie
podłoże filozoficzne, z w i ą z a n e z p s y c h i k ą A f r y k a ń c z y k a ,
jego wierzeniami o p a r t y m i na kulcie p r z o d k ó w .
O c e a n i a została opracowana przez Jean Guiarta —
dyrektora naukowego L'Ecole Pratique des Hautes Etu­
des. Na w s t ę p i e podaje on informacje d o t y c z ą c e badań
Oceanii i jej sztuki plastycznej odizolowanej od obcych
w p ł y w ó w na skutek m i n i m a l n y c h k o n t a k t ó w z innymi
k o n t y n e n t a m i . Jej funkcja s p o ł e c z n a na wyspach Oceanii,
Polinezji, Hawajach b y ł a daleko w a ż n i e j s z a aniżeli wa­
l o r y formalne. N a j c z ę s t s z y m i tematami s ą t u obrzędy
z w i ą z a n e z i n i c j a c j ą i h i e r a r c h i ą społeczną. Rzeźby
0 charakterze symbolicznym p r z e d s t a w i a j ą osoby zaj­
m u j ą c e o k r e ś l o n e miejsce w h i e r a r c h i i s p o ł e c z n e j . Często
s ą to p o m n i k i grobowe osób p e ł n i ą c y c h w a ż n e funkcje
w plemieniu. D a j ą one w y o b r a ż e n i e o rozwarstwieniu
w s p o ł e c z e ń s t w i e , w k t ó r y m ogromnie rozbudowany
b y ł system przechodzenia ze stanu niższego do wyższego.
W y r a ż a się to m i ę d z y i n n y m i w f o r m i e u ż y w a n y c h ma­
sek. O m a w i a j ą c je, przytacza autor r ó w n i e ż związane
z n i m i podania z Nowej Kaledonii, k t ó r e najlepiej obra­
zują ich r o l ę w tamtejszym s p o ł e c z e ń s t w i e . Zajmuje się
t a k ż e znakami r o d o w y m i , ich dziedzicznością, jak rów­
nież dziedzicznym przekazywaniem t e m a t ó w i m o t y w ó w
zdobniczych z n a j d u j ą c y c h się na tabliczkach wotyw­
nych, t a t u a ż u i r z e ź b a c h umieszczonych na kalenicach
chat. W r z e ź b a c h d o m i n u j ą f o r m y z w i e r z ę c e i ludzkie
twarze.
W rozdziale t y m stosunkowo dużo miejsca zajmuje
sztuka religijna, w k t ó r e j autor omawia wyobrażenia
b ó s t w i c z a r o w n i k ó w . Sztuka ta posiada potężną nad­
budowę wierzeniową i zwyczajową.
A z j a . A u t o r k a tej części — Solange Thierry, kustosz
działu azjatyckiego w Musee de 1'Homme — zajmuje się
p r y m i t y w n y m i l u d a m i Assanu, B i r m y , K a m b o d ż y , Laosu
1 W i e t n a m u oraz części wysp archipelagu indonezyj­
skiego. U w z g l ę d n i a p o w i ą z a n e z rzekami i morzami ob­
szary l e ż ą c e w I n d i a c h i Chinach. Sztuka w naszym zro­
zumieniu, a w i ę c t r a k t o w a n a jako swobodne uzewnętrz­
nienie s u b i e k t y w n y c h p r z e ż y ć t w ó r c y , tam nie istnieje.
Jest ona bowiem uprawiana jako ścisła specjalizacja
dziedziczona z pokolenia na pokolenie. Rzeźbiarzem jest
ten, kto rodzi się z ojca r z e ź b i a r z a , dziedzicząc po przod­
kach w z o r y i tematy rzeźb, k t ó r e bez zmian kopiuje.
P r z y k ł a d e m tego są p r y m i t y w n e r z e ź b y wykonane w
drzewie lub kamieniu, k t ó r e posiada k a ż d a wieś na za­
chodzie Bihar, gdzie w y s t ę p u j ą one jako słupy stawiane
z okazji p o g r z e b ó w l u b wesel. A u t o r k a dołącza opisy
z w i ą z a n y c h z n i m i ś w i ą t i uroczystości łącznie z wierze­
n i a m i i m i t a m i d o t y c z ą c y m i b ó s t w i b o h a t e r ó w przed­
stawianych na p o s ą g a c h . P o s ą g i te m a j ą zapewnić łącz­
ność m i ę d z y ż y j ą c y m i a z m a r ł y m i . Wierzenia i związane
z n i m i zwyczaje b y ł y bardzo rozbudowane, a maski
i k a r y k a t u r y o d g r y w a ł y w nich n i e m a ł ą rolę.

�Autorka opisuje p r z e m y s ł artystyczny z P ó ł w y s p u
Indochińskiego reprezentowany przez bogato zdobione
wyroby koszykarskie, tkactwo b a w e ł n i a n e w Assam
i biżuterię w y r a b i a n ą przez górali z północy.
Odrębnie o m ó w i o n e są t u k u l t u r y
Madagaskaru
i archipelagu indonezyjskiego. Madagaskar jako jedna
z wysp na Oceanie I n d y j s k i m z w i ą z a n a jest k u l t u r o w o
nie z Afryką, j a k m o ż n a by p r z y p u s z c z a ć , lecz z I n d o ­
nezją; wykazuje r ó w n i e ż pewne analogie z Chinami.
Podobieństwo tych k u l t u r widoczne jest w j ę z y k u (na­
zewnictwo i nomenklatura p o k r e w i e ń s t w a ) , a jeszcze
bardziej w gospodarce i z w i ą z a n y c h z n i ą n a r z ę d z i a m i
rolniczymi. Sztuka Madagaskaru reprezentowana jest
przez prymitywne i nieciekawe pod w z g l ę d e m formy
slupy kamienne z n a j d u j ą c e się przy w e j ś c i u do wsi.
Związane są z n i m i z r ó ż n i c o w a n e wierzenia religijne.
Nieco więcej uwagi p o ś w i ę c a s ł u p o m r z e ź b i o n y m w
drzewie oraz l o k a l n e m u r z e m i o s ł u artystycznemu, k t ó r e
odznacza się m i ę d z y i n n y m i ciekawymi w y r o b a m i b i ż u ­
terii o bardzo starych formach. Archipelag indonezyjski
jest silnie z r ó ż n i c o w a n y k u l t u r o w o ze w z g l ę d u na r ó ż ­
norodne zajęcia l u d n o ś c i (myślistwo, rolnictwo) oraz
odmienne religie, z n a j d u j ą c e swe odbicie w sztuce (ta­
tuaż, maski, laski magiczne o zdobionych r z e ź b a m i g ł o ­
wicach) i w r z e m i o ś l e artystycznym.
Region A r k t y c z n y
o p r a c o w a ł a docent Eveline
Lot-Falck, pracownica działu arktycznego w M u s é e de
1'Homme. Region ten reprezentuje przede w s z y s t k i m
kultura L a p o ń c z y k ó w z bardzo c i e k a w ą s z t u k ą r e l i g i j n ą
i rysunkami, w k t ó r y c h znajduje odbicie wiedza i w y ­
obrażenia o świecie. Rozdział zawiera opis w y r o b ó w
z kości, masek -zwierzęcych p r z e d s t a w i a j ą c y c h f o k i , r y ­
by itp. Autorka porusza r ó w n i e ż zagadnienie w y k o r z y s t a ­
nia arktycznej sztuki t r a d y c y j n e j dla celów populary­
zacji sztuki ludowej tego regionu.
Ameryka
Północna.
Jej
kulturę
opracował
Nicole Belmont — p r a c o w n i k Z a k ł a d u Antropologii Spo­

K

R

O

zjazdy

Dnia 15 grudnia o d b y ł a się w
Lublinie o g ó l n o p o l s k a
konferencja
naukowa
poświęcona
problemom
współczesnego malarstwa ludowego.
Referat w p r o w a d z a j ą c y
wygłosił
prof, dr Roman Reinfuss. D y s k u ­
tanci p r ó b o w a l i ustalić, co n a l e ż y
określić mianem w s p ó ł c z e s n e g o m a ­
larstwa ludowego. Czy
bazarową
twórczość makatek i „ d y w a n ó w "
można zaliczyć do kategorii m a l a r ­
stwa?
Z okazji konferencji otwarto w
salach Muzeum na Z a m k u w y s t a ­
wę w s p ó ł c z e s n e j ludowej twórczości
malarskiej. Pokazano k i l k a starych
obrazków na szkle oraz ok. 100 r ó ż ­
nego rodzaju makatek i „ d y w a ­
nów" malowanych na p ł ó t n i e , pa­
pierze i płycie p i l ś n i o w e j . Były to
m a k a t k i produkowane w w o j . l u ­
belskim lub kupione na targach
a p o c h o d z ą c e z innych o ś r o d k ó w .
Mapa umieszczona na
wystawie
p o k a z y w a ł a k i e r u n k i rozchodzenia
się makatek z w o j . lubelskiego do
różnych o ś r o d k ó w w całej Polsce.

*
Dnia 21 stycznia odbył się w
PDK w Krasnymstawie Zjazd T w ó r ­

Halina Wójcik

N
za

Konferencje,

łecznej w College de France i L'Ecole Pratique des
Hautes É t u d e s . Rozdział ten zawiera k r ó t k i rys histo­
ryczny i antropologiczny l u d n o ś c i pierwotnie zamiesz­
k u j ą c e j A m e r y k ę . Poprzedza on opis w i e l k i c h k u l t u r
M e k s y k u i A m e r y k i Ś r o d k o w e j . W opisie sztuki w s p ó ł ­
czesnych I n d i a n zajmuje się g ł ó w n i e k u l t u r a m i znad
p ó ł n o c n o z a c h o d n i e g o brzegu Pacyfiku: A l a s k ą , p ó ł n o c n o z a c h o d n i ą K a l i f o r n i ą łącznie z K o l u m b i ą
brytyjską.
W y s t ę p u j e t u bogata twórczość plastyczna widoczna
w rzeźbie, stroju oraz maskach o b r z ę d o w y c h .
Ameryka
Południowa
opracowana
została
przez p a n i ą docent Simone Dreyfuss — p r a c o w n i c ę
Centre N a t i o n a l de la Recherche Scientifique. W o b r ę b i e
k o n t y n e n t u p o ł u d n i o w e g o w y r ó ż n i a k i l k a r e g i o n ó w o od­
miennych k u l t u r a c h , dając ich c h a r a k t e r y s t y k ę . Jako
p i e r w s z ą omawia s z t u k ę A m e r y k i R ó w n i k o w e j : b o g a t ą
rzeźbę w drewnie, p l a s t y k ę u ż y t k o w ą (ceramika, w y ­
roby koszykarskie) oraz p l a s t y k ę o b r z ę d o w ą (maski ob­
r z ę d o w e , ozdoby z piór). Wiele miejsca p o ś w i ę c a zdo­
bieniu ciała przy pomocy malowania. Zamieszcza r ó w ­
nież k r ó t k ą c h a r a k t e r y s t y k ę plemion Czako zamieszku­
j ą c y c h dorzecze rzek Parany i Paraguay, s t a n o w i ą c y c h
do dzisiaj n a t u r a l n y rezerwat i n d i a ń s k i e j k u l t u r y .
Przy o m a w i a n i u sztuki regionu A n d ó w autorka zwra­
ca u w a g ę na zdobnictwo w metalu, w y r ó ż n i a j ą c e się
b o g a t ą b i ż u t e r i ą ze srebra i złota, oraz c e r a m i k ę . Roz­
dział zamyka o g ó l n y m i r o z w a ż a n i a m i na temat sztuki
Indian Ameryki Południowej.
Praca jako całość stanowi n i e w ą t p l i w i e bardzo cenny
w k ł a d do l i t e r a t u r y p o ś w i ę c o n e j zagadnieniom sztuki
p r y m i t y w n e j . W a r t o ś ć jej polega nie tyle na analizie sa­
mej twórczości plastycznej l u d ó w p r y m i t y w n y c h , ile na
p o w i ą z a n i u tej twórczości z c a ł o k s z t a ł t e m
kultury,
a przede w s z y s t k i m z bogatym i skomplikowanym ś w i a ­
tem w i e r z e ń , o b r z ę d ó w i zwyczajów.

okres X

I
1967 -

K

A

III 1 9 6 8

ców L u d o w y c h . W trakcie obrad
powołano Klub Twórców Ludowych
P o w i a t u Krasnostawskiego. W cza­
sie dyskusji poruszono szereg za­
gadnień związanych z formami pra­
cy K l u b u . K l u b będzie o r g a n i z o w a ł
spotkania autorskie, w y s t a w y i eks­
pozycje
przedstawiające
dorobek
a r t y s t ó w ludowych. Obecny na zjeź­
dzie prezes
Międzywojewódzkiego
K l u b u Pisarzy L u d o w y c h B r o n i s ł a w
Pietrak w swym w y s t ą p i e n i u pod­
k r e ś l i ł p o t r z e b ę kontynuowania t r a ­
d y c j i ludowej.

*
W dniach od 19 do 21 lutego od­
b y ł a się I I O g ó l n o p o l s k a K o n f e r e n ­
cja
Etnograficzna
zorganizowana
przez I n s t y t u t H i s t o r i i K u l t u r y M a ­
terialnej P A N . W pierwszym dniu
obrad w Rzeszowie prof, dr W. D y nowski wygłosił referat w p r o w a ­
dzający na temat b a d a ń mongols k o - b u ł g a r s k i c h . Po referacie uczest­
nicy obu ekspedycji wygłosili spra­
wozdania z b a d a ń na terenie B u ł ­
g a r i i i Mongolii. D r u g i dzień obrad
p o ś w i ę c o n y był referatom i spra­
wozdaniom z b a d a ń nad
kulturą
l u d o w ą i przemianami s p o ł e c z n y m i
na w s i rzeszowskiej. Ostatniego
dnia uczestnicy konferencji zwie­

dzili Muzeum Budownictwa L u ­
dowego w Sanoku; dyrektor m u ­
zeum A . R y b i c k i zapoznał zebra­
nych z p o s t ę p e m prac w skansenie
sanockim. O d b y ł a się r ó w n i e ż p r o ­
jekcja f i l m ó w etnograficznych o
Mongolii.

*
Dnia 20 lutego z m a r ł w Chmiel­
nie w y b i t n y t w ó r c a ludowy Leon
Necel. Był on członkiem znanej,
starej rodziny kaszubskiej, k t ó r a
od k i l k u p o k o l e ń z a j m o w a ł a się
garncarstwem. Odszedł jeden z n a j ­
bardziej zasłużonych dla regionu
t w ó r c ó w i działaczy ludowych, od­
znaczony Srebrnym i Z ł o t y m K r z y ­
żem Zasługi, wielokrotnie
nagra­
dzany na wystawach i konkursach
k r a j o w y c h i zagranicznych.
Działalność

muzeów

W z w i ą z k u z 20-leciem M i ę d z y ­
narodowej Rady M u z e ó w (ICOM)
ogłoszona została I I M i ę d z y n a r o d o ­
wa Kampania Muzealna w okresie
od 1.X.67 do 1.VIII.68. W związku
z t y m o d b ę d z i e się szereg wystaw
sztuki ludowej. Muzeum w B i a ł y m ­
stoku p o k a ż e t r a d y c y j n ą i w s p ó ł ­
czesną s z t u k ę l u d o w ą całego woje­
w ó d z t w a białostockiego, obrzędy i u -

.97

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9947" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9925">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d2b9abc342bd835fd2fc8c2bbb762f70.pdf</src>
        <authentication>52b5420ac91bd1ccd78e8e2bd1a63c2e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118293">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3141</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118294">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118295">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2941</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118296">
                <text>Opłatki i ozdoby z opłatka w tradycji polskiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118297">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2, s.81-92</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118298">
                <text>Ogrodowska, Barbara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118299">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118300">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118301">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118302">
                <text>Barbara Ogrodowska

OPŁATKI I OZDOBY Z OPŁATKA W TRADYCJI POLSKIEJ

Są t r w a l e związano z tradycją polską, z przechodzącym z po­

w s z y s t k i c h zebranych, nawet służących i łamiąc go powtarzał:

kolenia n a pokolenie obyczajom r o d z i n n y m i d o m o w y m , zgodnie

bodaj byśmy n a przyszły r o k łamali go ze sobą."

3

z którym obchody świąteczne Bożego Narodzenia rozpoczynamy

przekaz

chłopskich,

od uroczystego

w X I X w., p r z e d s t a w i o n y m przez R e y m o n t a : „Boryna prze­

przełamania, podzielenia i spożycia opłatków,

znajdujemy

również; w

opisie

„Godów"

Podobny

z jodnoczesnym składaniem sobio życzeń wszelkiej pomyślności.

żegnał się, podzielił opłatek p o j e d l i go ze czcią, k i e b y ten chleb

Dotychczas są opłatki niezbędnymi, bardzo c h a r a k t e r y s t y c z n y m i

pański" .
4

akcosoriami t y c h Świąt i nie może i c h zabraknąć na stolach
przygotowanych

do

wspólnej

rodzinnej

wieczorzy

wigilijnej.

Ceremonia łamania opłatka g r o m a d z i bowiem co r o k u , w wieczór

Pod względem f o r m y i m a t e r i i są opłatki s u b s t y t u t e m chleba.
Uznać można zatem, że cały c y k l świąteczny Bożego Narodzenia
otwiera w Polsce s y m b o l i c z n y gest dzielenia się chlebem.

w i g i l i j n y , p r z y stole wszystkich domowników i bliskie i m osoby.

Obyczaj

t e n w y w o d z i się z rytuałów

5

starochrześcijańskich,

W zależności o d t r a d y c j i regionalnej i domowej kładziemy je n a

dzielenia i rozdawania chlebów o f i a r n y c h , dopełnianych podczas

środku stołu, n a obrusio zaścielanym joszcze niokiedy n a sianie,

misteriów r e l i g i j n y c h . Część niekonsekrowanych chlebów, nie­

na o z d o b n y m t a l e r z u , n a bochnie chleba, na małej wiązce siana,

w y k o r z y s t a n y c h w m i s t e r i a c h wymieniały pomiędzy sobą kościo­

na ziarnach zawiązanych w sorwetę, l u b obok nakryć każdego

ły, z a k o n y i b r a c t w a r e l i g i j n e ; rozdawano je także w i e r n y m , a b y

z domowników. Łamanio się opłatkiem wyraża — podobnio j a k

właśnie w okrosio Bożego Narodzonia, łamali je i spożywali n a

w przeszłości — więzi wzajomne, pojednanie, życzliwość. T a k i m i

znak

też i n t e n c j a m i nacechowany jest zwyczaj, coraz powszechniojszy

skiej .

b r a t e r s t w a i przynależności

do wspólnoty

chrześcijań­

6

w czasach o s t a t n i c h , j a k i m jost wkladanio kawałków opłatka do

W wiekach średnich, w E u r o p i e , we w s z y s t k i c h t y c h p r a k t y ­

listów i przesyłek świątecznych, n a znak łączności i serdecznoj

k a c h , używano początkowo n i e w i e l k i c h chlebów i płytek chle­

pamięci.

b o w y c h . Zakaz stosowania takiego pieczywa, zarówno w obrzę­

1

Źródła etnograficzne z X I X i X X w., m . i n . pisma Gołębiow­

dach kościelnych j a k i d o m o w y c h wydał K a r o l W i e l k i , cesarz

skiego, K o l b e r g a , Glogera i B y s t r o n i a , a także materiały zawarte

r z y m s k i i król Franków, rzecznik i krzewiciel i d e i

w w i e l u monografiach t e r e n o w y c h , artykułach

stwa, zapewne dlatego żo chleb używany był także w tępionych

tematycznych

i p r z y c z y n k a c h , wykazują że obyczaj dzielenia opłatków k u l t y ­

przez

w o w a n o w Polsce już w początkach X I X w . , a prawdopodobnie

p r a k t y k a c h pogańskich, obiatach poświęconych k u l t o w i bóstw,

także i wcześniej.

zmarłych

2

O jego powszechności, o zrośnięciu z naszą kulturą, świadczyć
mogą także zapisy l i t e r a c k i e . „Niecierpliwie czekano

pierwszej

władzę

kościelną

przodków

i świecką, o d p r a w i a n y c h

chrześcijań­

i w

innych

podobnych

potajemnie

uroczystościach

i p r a k t y k a c h m a g i c z n y c h . W czasach pokarolińskich, t j . o d połowy
IX

w., w świecio chrześcijańskim, głównie wśród chrześcijan

g w i a z d y , g d y t a zajaśniała zbiorali się goście i dzieci... rodzice

obrządku tacińskiogo, p o j a w i a się i n n y rodzaj pieczywa obrzędo­

w y c h o d z i l i z opłatkiem n a t a l e r z u — w s p o m i n a obyczaj t o n

wego — surogaty chlebów w f o r m i e zbliżonej do z n a n y c h n a m

Niemcewicz

dzisiaj opłatków. Sporządzano jo z mąki pszennej i czystej w o d y

— a każdy z obecnych biorąc opłatek obchodził

7

81

�Gwiazdy

i

pieczono

z opłatka,, z w o j . siedleckiego, w y k . : i l . 1—4. Józef Guwor, L i w , 1872; i l . 5. Czesława R o w i c k a , Górki G r u b a k i

w

metalowych

matrycach, z

wygrawerowanymi

wewnątrz s y m b o l a m i r e l i g i j n y m i , seonami z życia Chrystusa.,
m o t y w a m i roślinnymi, które odciskały się i b y t y widoczne n a
gotowych w y p i o k a c h .
W Polsce opłatki wyrabiano były najczęściej p r z y kościołach,

Gotowo opłatki, białe i b a r w n e , roznoszone były następnie
do domów p a r a f i a n , j a k o dar chrześcijański, zwany toż „kolędą",
przez księży, l u b organistów, którzy p r z y tej o k a z j i składali
s w y m p a r a f i a n o m życzenia świątoczno.
„Proboszcz i z pobłiższycb miejsc d u c h o w n i — napisał o zwy­

Matryce do ich w y p i e k u zwano

czaju t y m , n a początku X I X w . L . Gołębiowski — roznoszą po

u nas „żelazami", l u b „żelazkami", zdobione były również m o ­

domach pęk opłatków białych, żółtych i czerwonych, j a k p r z o d t o m

tywami

wyznaczonych

i teraz i inno k o l o r y przydają. N a ta,cy p r z y k r y t e j jo ofiarowują

okręgiem polach (kształt późniejszy, wycinanej z opłatka hostii),

i dostają za to nagrodę, a za perorę i życzenia podziękowanio" .

przoz t z w . „ludzi kościelnych".

8

r e l i g i j n y m i , umieszczanymi

często

w

morz,«dk,&gt; bywały też na nich w y r y i o nazwy p a r a f i i , inicjały
plebanów,

data

w y k o n a n i a m a t r y c y , czasami

rzemioślnika — k o w a l a .

82

takżo

inicjały

9

W Polsce opłatki i ceremonia i c h dzielenia, przed wieczerzą
wigilijną,

przyjęły

się początkowo

na dworach

szlacheckich.

Szybko j o d n a k rozpowszechniły się wśród i n n y c h stanów i n a

�znacznym obszarze k r a j u . W
uznać należy za zwyczaj

obwili oboonoj tamanio opłatka

ogólnopolski, chociaż joszcze w po­

czątkach obecnego w i o k u nio był o n znany „rolnikom i r y b a k o m
na P o m o r z u " a także na W a r m i i i M a z u r a c h .
10

Przypisywano też niegdyś opłatkom wielo niezwykłych właści­
wości, w t y m takżo magicznych. Sama icłi obecność w d o m u .
w okresie

Bożego Narodzenia

i także w okresie

miała zapewnić d o m o w n i k o m powodzonio,

późniejszym

spokój

i szczęście

w nadchodzącym r o k u . Miały też zapewniać dostatek, a przede
w s z y s t k i m obfitość chleba. Wierzono, że t e m u k t o opłatkiem się
lamio nie zabraknie chleba przez cały r o k i co więcej będzie mógł
chlobem t y m podzielić się z i n n y m i . W niektórych regionach,
głównie na południu Polski dzielono się o p l a t k i o m p o s m a r o w a n y m
m i o d e m ; niekiedy opln,tki z miodem spożyw.mo już wcześnie rano
i b y l to wówczas j e d y n y nosiłek dozwolony w d n i u w i g i l i i , przed
uroczystą wieczerzą ; zaś w okolicach Jarosławia, po opłatku
11

dzielono się jeszcze chlebom z w a n y m „osuchem", l u b ,, proskurą",
takżo z m i o d e m , a wszystko po t o , a b y w nadchodzącym r o k u
„życie było słodkie" i d o s t a t n i o .
stołu w r z u c o n y
zdrowie

12

Ułamek opłatka z wigilijnego

do s t u d n i miał oczyszczać

l u d z i o m i i c h trzodzie. Wierzono,

wodę,

zapewniać

żo jeśli zabłąkany

p r z y p o m n i sobie z k i r u opłatek łamał, szczęśliwie powróci do
domu.

1 3

Pomagały leż, opłatki w p r z o w i d y w a n i u przyszłości. Posługi­
w a n o się więc n i m i wo wróżbach, przodo w s z y s t k i m dotyczących
urodzaju.

W

czasie wieczerzy

w i g i l i j n e j podkładano

cząstki

opłatka p o d m i s k i z jedzeniem, jeśli przywierały do dna naczynia
wróżyło t o urodzaj n a roślinę (warzywo, zboże, owoc), z której
przyrządzona zestala znajdująca się w n i m p o t r a w a , j a k o że na
„ w i l i ę " , zwana

też „nośnikiem" spożywano

pokarmy

postne

i głownio roślinne, „ z tego co w p o l u , ogrodzio, sadzie i ł o s i e " ,
14

a więc z i e m n i a k i , groch, kapustę, różnogo r o d z a j u k l u s k i i pierogi,
g r z y b y , suszone owoce i t p . Wróżba t a jost dotychczas
i

powszeehnio

znana

stosowana, m . i n . przez Łachów Sądeckich za­

mieszkujących wieś Podegrodzie i wsie okoliczne
Sącz) oraz Pogórzan z okolic

,Światy" z opłatka, w y k . : i l . 6. A n n a K r z y s i a k , Choch­
ołów, w o j . nowosądeckie, 1974; i l . 7. Józefa Puc, Kożuchów,
w o j . rzoszowskio, 1967

(w w o j . N .

Grybowa .
1 5

N a wsi powszechny b y l także zwyczaj, w niektórych regionach
Polski

dotąd

jeszczo

zachowywany,

obdzielania

opłatkiem,

a takżo r e s z t k a m i p o t r a w z wieczerzy w i g i l i j n e j zwierząt gospo­
darskich, przodo w s z y s t k i m bydła i k o n i , a w nioktórych regio­
nach wszystkich zwierząt h o d o w l a n y c h i d o m o w y c h , w przoko16

n a n i u żo t a k wielkiego święta j a k i m jest Bożo Narodzonio dostąpić
w i n i e n takżo świat zwierzęcy. „Chrystus się w onej godzinie naro­
dził — tłumaczy zwyczaj ten gospodarz z Lipiec pod Łowiczom,
w i n t e r p r e t a c j i literackiej R e y m o n t a — to niech każde stworzenie
k r z e p i .się t y m chlobem ś w i ę t y m " .

17

Przypuszczać też można,

żo wyróżniono w ten sposób zwierzęta hodowlano ponieważ p r z y ­
nosiły one i przynoszą, l u d z i o m różne istotno pożytki. T y m b a r d z i o j
żo opłatek t r a k t o w a n o również jako środek leczniczy i substancję
magiczną,

mogącą

zachować

zwierzęta

w

dobrym

zdrowiu

i chronić je przed złym u r o k i e m . Właściwości t a k i e p r z y p i s y w a n o
t y m zwłaszcza opłatkom, w których zapieczone zostały zioła
święcone, głownio zaś ziele r u t y , która rzekomo

„podana n a

opłatku m a tę właściwość, żo bydło w czystości u t r z y m u j e " ,
1 8

t z n . c h r o n i jo przed c h o r o b a m i zakaźnymi, zapaleniem w y m i e n i a ,
zakażeniem po połogu i i n n y m i . Zwykło dla zwierząt przezna­
czone były opłatki określoneg &gt; k o l o r u . W Galicji n p . d l a bydła
wydzielony

bywał o p l a ' e k

żółty ponieważ

„żółto masło

dają

k r o w y , którym w pośniku dano żółty o p ł a t e k " , konie juatomiast
19

otrzymywały opłatki czerwono,

bo takio miały

najskuteczniej

chronić jo przed zołzami. Gdzie i n d z i e j , głównie па południu
Polski, ]lodawano zwierzętom opłatki w kolorze z i e l o n y m .
Wierzono

takżo pow'szeelmie,

2 0

że opłatkiem — - m i s t y c z n y m

chlebom — - dzielić się można z duszami zmarłych, które w wieczór
i noc wie-ńjną odwiedzać mają d o m y swych bliskich. Ze względu
na icłi domniemaną obecność w d o m o s t w a c h , w d n i u w i g i l i i n a ­
leżało zdmuchiwać zydle i ławy z a n i m się na nio usiadło, z najwięk­
szą t y l k o ostrożnością można było posługiwać się o s t r y m i narzę-

7

83

�Powszechno w Polseo występowanio opłatka i przokonanio
0 niezwykłych jog&gt; właściwościach, spowodowały, j a k mniemać
można, w y t w a r z a n i e ozdób świątecznych z tog_&gt; wlaśnio surowca,
ozdób które joszczo w pierwszych dziesięcioleciach X X - e g ) w . ,
stanowiły c h a r a k t e r y s t y c z n y przystrój wnętrz w okresie Bożego
Narodzenia. Pozostawiano jo w izbach takżo w okresie późniojszym, dopóki nio uległy zniszczeniu. W
miało przedłużać się owo dobroczynne

t e n sposób

bowiem

działanie opłatków d l a

d o m u , g &gt;spodarstwa i w s z y s t k i c h jego mieszkańców.
D o w y k o n y w a n i a ozdób z opłatka przystępowano wieczorem,
po skończonej wieczerzy, k i e d y obdzielono n i m i l u d z i i zwierzęta
1 z a n i m nadeszła pora wyjścia do kościoła na pasterkę. Resztek
pozostałych po wieczerzy opłatków nio wolno było b o w i e m w y ­
rzucać do odpadków, a n i pozostawać bez uszanowania. Ze względu
n a porę w y k o n y w a n i a opłatkowych ozdób zwano jo n i e k i e d y
„wilijkami". Tę nazwę nadawano głownio f o r m o m przestrzonnym,
chociaż częściej f o r m y to zwano

,,światami".

„ T e g &gt;ż wieczora robią świat z opłatków, t j . wycinają okrągłe
kawałki i tworzą z t o g ) kulę, a wieszają go albo u stragejrza, albo
nad o b r a z k a m i . Jeśli m u c h y go nio zjedzą będzie r o k u r o d z a j n y "
— t a k przedstawiony został proces w y k o n y w a n i a ozdób i deko­
r o w a n i a izby w opisie e t n o g r a f i c z n y m w s i Przobieczany, w p o w .
wielickim.

23

Zdarzało się także, że ozdoby z opłatka w y k o n y w a n o wcześ­
niej, bezpośrednio po wizycie księdza z „kolędą" i

zawczasu

dokorowano n i m i i z b y „ b i a ł o " i świetlice. Stąd też

zapowno

w nioktórych regionach, n p . na Podlasiu, ozdoby to zwano były
„kolędami".

24

T r u d n o jest dzisiaj ustalić dokładnio o d j a k dawna
z opłatka stosowane

ozdoby

były w Polsco, w dekoracji świątecznej

wnętrz. Prawdopodobnie pojawiły się one n a j p i o r w we dworach
8

szlacheckich, j a k samo opłatki i zwyczaj i c h dziolonia. T a k i n p .

„ Ś w i a t y " z opłatka, z w o j . nowosądeckiego, w y k . : i l . 8. L u d w i k a Głuc, Podegrodzie, 1983; i l . 9. J a n Świerczek, K a m i o n k a W i e l k a ,
1972

d z i a m i , t a k i m i j a k igły, nożyce, noże, nie należało rąbać d r e w n a ,
wylewać p o m y j przed próg i t p . , a b y nio potrącić, nio zranić, l u b
nie obrazić niewidzialnej d u s z y .
21

Pozostałością t y c h d a w n y c h wierzeń jest zachowany jeszcze
W w i e l u d o m a c h zwyczaj stawiania na stole w i g i l i j n y m d o d a t k o ­
wego talerza i składania n a n i m cząstki opłatka. P o e t y c k a wersja
tego zwyczaju zachowała się w u t w o r z e W . Pola, pisanego w l a t a c h
60-ych X I X w . , wkrótce po u p a d k u p o w s t a n i a

styczniowego:

„ A t r z y krzesła p o l s k i m strojem
Koło stołu stoją próżno
I

z opłatkiem każdy swojem

I d z i o do n i c h spłacać dłużne
I

pokłada n a t a l e r z u

Anielskiego chleba k r u c h y
B o w t y c h krzesłach siedzą d u c h y
X i k t nie p y t a o k i m mowa
Wszyscy wiodzą co się święci
I

d l a kogo serce chowa

Winną pamięć tej pamięci
Łzą się uczta

rozpoczyna

N i e m o liczy się drużyna
Zo s t r a t wszystkich z l a t ubiegłych
Z nieobecnych i p o l e g ł y c h "

22

O k r u c h opłatka, a w Polsce płd.-wschodniej i wschodniej także
chleb i r e s z t k i p o t r a w , pozostawiano na stole na całą noc, a b y
dusze zmarłych mogły spokojnie i bez przeszkód posilić się i po­
przez posiłek t o n , wraz
świątecznym.

84

z żywymi

uczestniczyć w

obrzędzie

�miejsce szczególne: po pierwsze — j a k o oryginalna polska ozdoba
t r a d y c y j n a wnętrza mieszkalnego, w okresie Bożogo Narodzenia,
nieznana poza naszym k r a j o m ; po drugie — zo względu na osobli­
w y surowiec

z którego jo w y k o n y w a n o . D e l i k a t n y i k r u c h y

opłatek dawał się łatwo barwić, a p r z y pewnej w p r a w i o można
w n i m było wycinać różne f o r m y zdobnicze,

które następnie

sklejano śliną (w t y m p r z y p a d k u stanowiła ślina doskonały,
niezastąpiony klej organiczny) w wyszukane, lekkie kompozycje
o pięknoj, subtelnej k o l o r y s t y c o ; po trzecio — zo względu n a
wielką rozmaitość f o r m zdobniczych.
M a m y wśród ozdób z opłatka niewiolkie w y c i n a n k i : krążki,
krzyżyki, g w i a z d k i , trójkąty i t p „ f o r m y , które możnaby określić
j a k o płaszczyznowe, ponieważ wycięto je o s t r y m narzędziem
(nożycami, nożykiem) w j e d n y m kawałku opłatka.

Wykorzy­

s t y w a n o je głównie w dekoracji podłaźniczek. T e c h n i k a w y k o n a ­
n i a i f o r m y t y c h wdaśnio ozdób są nioco zbliżone do X V I I i X V I I I wiecznych w y c i n a n e k p a p i o r o w y c h , zdobiących pieczęcie n a do­
kumentach miejskich .
2 8

M a m y też ażurowo, wiolobarwne kompozycje w formie rozot,
l u b gwiazd, wyklejano z w i e l u różnych i n a różne sposoby ukła­
d a n y c h elementów, uprzednio wyciętych z opłatka; kompozycje
te występujące w niezliczonej ilości o d m i a n , zarówno w zakresio
f o r m y j a k i k o l o r y s t y k i , znano były głownio w Polsce płn.-wschodniej,

przede

wszystkim

na P o d l a s i u ;

zdobiono

nimi

wyłącznie b e l k i powały, zawieszając je na niciach l n i a n y c h , łub
na włosach z końskiogo ogona l u b g r z y w y , po k i l k a l u b kilkanaście
sztuk, niorzadko n a caloj długości b e l k i .
Wśród ozdób z opłatka m a m y też f o r m y przestrzenne, nazy­
wano — j a k już wcześniej podano — „światami", l u b „wilijkami".
Według Seweryna inspiracjo dla t y c h właśnie f o r m stanowiła
sztuka kościelna, rzeźby i malowidła na których Chrystus t r z y m a
10

w dłoni kulę z zatkniętym krzyżom — mającą wyobrażać kulę

„ Ś w i a t y " z opłatka, z w o j . nowosądeckiego, w y k . : i l . 10, L u d w i k a Głuc; i l , 11, A n n a K r z y s i a k , 1974

opis i z b y czeladnej, we dworze szlacheckim n a Żmudzi, w X V I I w.
przedstawił Sienkiewicz, w s w y m eposio h i s t o r y o z n y m
„gdy

płomień

strzelił jaśnioj

widać

było

ciemne

Trylogia:
drewniane

ściany ogromnej izby z nadzwyczaj n i s k i m b e l k o w a n y m s u f i t e m .
U

belek wisiały n a niciach różnokolorowe g w i a z d k i uczyniono

z opłatków, kręcąco się w c i e p l e " . Za najstarszy j e d n a k przekaz
25

o ozdobach

z opłatka p r z y j m u j e się zwykło, za

Seworynem,

fragment p o e m a t u Słowackiogo „Horsztyński" (pierwsze wydanio
1835 г.), którego bohater p o w i a d a :

czuję drżąco l i s t k i chleba

w m o i c h dłoniach. J a k j a lubiłem niegdyś dzień Bożogo Narodzon i a ! W t y m s a m y m p o k o j u z opłatków kleiłem różnokolorowe
słońca, kołyski... j a k a świętość i wesołe napełniały m o j e
cinne
Na

dzie­

serce..." .
26

podstawie

źródeł i materiałów etnograficznych, m . i n .

c y t o w a n y c h już p i s m Golębiowskiogo, przypuszczać można, że
omawiano t u ozdoby, a wśród n i c h , „gwiazdeczki z wszelkiej
f a r b y opłatków, zawieszane u ścieli", występowały n a w s i , także
w domach chłopskich, już w pierwszej połowio X I X w . .
2 7

Uwagę zwraca

rozległy zasięg występowania t y c h ozdób.

Znano były b o w i e m n a teronio całej prawio Polski, z wyjątkiem
terenów północnych i północno-zachodnich, gdzie opłatki roz­
powszechniły się później niż w i n n y c h regionach.
Stosowa.no jo j a k o samodzielną ozdobę i wówczas wieszano je
na. belkach s t r o p o w y c h , zwykło w pobliżu ołtarzyka domowego,
p r z y obrazach z w i z e r u n k a m i świętych i nad stołem p r z y którym
spożywano wieczerzę wigilijną; służyły prócz tego do dekoracji
podłaźniczek i następnio pierwszych choinek, któro j a k w i a d o m o
pojawiły się na w s i dopiero w X X - y m w i e k u .
W polskiej twórczości l u d o w e j , w plastyce obrzędowej i t r a ­
d y c y j n y m zdobnictwie świątecznym, ozdoby z opłatka zajmują

85

�W y c i n a n k i z opłatka: Wyk. przez Ludwikę Głuo, ok. 1982; i l . 12. „Gwiazda"; i i . 13. „ K r ą ż o k "

W y c i n a n k i z opłatka w y k . przoz Ludwikę Gluc, ok. 1982: i l . 14. „ K w i a t " ; i l . 15. „ K r ą ż e k "

�16

W y c i n a n k i z opłatka w y k . przez Ludwikę Glue: i l . 16, 18. „ K r ą ż e k " ; i l . 17. „ K r ą ż e k " z Ukrzyżowanym

ziemską, a więc „świat*', j a k o przyjęty

ze świata

antycznego

s y m b o l panowania i w ł a d z y .
29

Pods! a w o w y m elementem k o n s t r u k c y j n y m „świa,tów" były

n i o k i e d y dwie, l u b t r z y opłatkowe k u l e , l u b inno bryły zbliżone
do k u l i , łączono w pionie uzyskując przoz to d o d a t k o w y

efekt

d o k o r a c y j n y . T a k więc i to f o r m y odznaczały się nio t y l k o wielką

wycinane z opłatka krążki, l u b i c h części, rzadziej k w a d r a t y , l u b

różnorodnością, ale także bardzo interosującym wyrazom plas­

prostokąty, które zlopiało się zwilżając ich brzegi śliną. „Pomiędzy

tycznym.

cztery ćwiartki sklejonego n a krzyż opłatka — pisze o k o n s t r u k c j i

chociaż znane były również w Polsce c e n t r a l n e j , a także, chociaż

światów J . P u r d y u a — wkłoja się mniejsze o d c i n k i wzbogacając

w m n i e j s z y m s t o p n i u w Polsce pln.-wschodnioj.

Występowały

one głownio

w

Polsce

południowej,

ich f o r m ę " . Z t y c h to właśnie ołemoiitów k o n s t r u o w a n o k u l o ,

„ Ś w i a t y " miały szorsze nieco, niż w y c i n a n k i różnej k o n s t r u k ­

elipsy, czasem walce i inno m u i e j , lula bardziej wymyślne bryły.

c j i , zastosowanie w zdobnictwie świątecznym. Dekorowano więc

N i e k i e d y układano i sklejano skomplikowano kompozycje z k i l k u ,

nimi,

u b k i l k u n a s t u brył, zwykłe mniejszych, łub większyoh półkul;

w pośrodku siostrzana b y w a wyrżnięty krzyż —• napisał o zdob-

30

podobnie

j a k w y c i n a n k a m i , b e l k i stropowe.

„Zwykle

87

�88

�nict.cie chat w i e j s k i c h w o k o l i c y Siewierza, Żarek i P i l i c y , M .
F e d o r o w s k i — i nazwiska stawających i odpowiednie napisy...
szczęść Boże mieszkańcom... p o i spodem zawioszony na nitco
świat w czas się obraca,, wskazując
z opłatków pozlepiane ścianki".
Kolorowy

co c h w i l a różnobarwne,

31

„duży świat" zawieszano

także n a d stołem, na

którym zastawiano „postnik" — wieczerzę wigilijną; ale prócz
tego bywały „ ś w i a t y " — o c z y m już w z m i a n k o w a n o — n a j o k a ­
zalszą

ozdobą, podłaźniczek,

a w późniejszym

okresie

takżo

drzewek świątocznyeh.
D o dekoracji choinok używano z w y k l e ma,łych

„światów"

k u l i s t y c h , któro n a Podlasiu zwane były „jabłuszkami" . W t y m
32

miejscu zaznaczyć należy, żo w tej części Polski „ ś w i a t y " p o j a ­
wiały się sporadycznie. D o dekoracji świątecznej wnętrz miesz­
kalnych

stosowano

t u przede

wszystkim

ażurowo

gwiazdy

z opłatka.
Po czwarte —• ze względu na, symbolikę i treść obrzędową.
Ozdoby

wykonywane

z opłatków przejmować miały

bowiem

wszystkie i c h dobroczynno właściwości. W e wnętrzach mieszkal­
n y c h umieszczano jo więc nie t y l k o dla icli walorów dekoracyj­
n y c h , ale przede w s z y s t k i m po t o a b y sprowadzały na d o m bło­
gosławieństwo boże, dostatok, spokój i a b y zapowniały mieszkań­
c o m szczęście, miłość wzajemną i harmonię. Dlatego toż starano
się a b y przetrwały t a m j a k najdłużej, najlepiej aż do następnej
wigilii.
W

l i t e r a t u r z e etnograficznej, która woole miejsca i u w a g i

poświęca s a m y m opłatkom i ich f u n k c j o m obrzędowym, zagad

83

�ао

�nionie ozdób opłatkowych traktowano jost marginesowo. B r a k u j e

Sienkiewicza, R e y m o n t a ) .

zwłaszcza opracowań s y n t e t y c z n y c h , a także materiałów i k o n o ­

u w a g i „ ś w i a t o m " opisując sposób i porę i c h w y k o n y w a n i a , i c h

g r a f i c z n y c h mogących w wyczerpujący sposób przedstawić' tę

piękno f o r m y , icłi usytuowanie we wnętrzu m i o s z k a l n y m .

niezwykłą, oryginalną dziedzinę plastyki obrzędowej. Dotychczas
najszerzej

zagadnienie t o potraktował T . Seweryn, w cytowanej

Najcenniejszym

zatem

Zwłaszcza R e y m o n t

poświęci! wielo

źródłom, d l a zainteresowanych

tą

gałęzią ludowej twórczości a r t y s t y c z n e j , są obecnie zbiory muzeal­

t u pracy o pająkach, światach i podlaźnikach. Jeden jej rozdział

no i różno f o r m y d o k u m e n t a c j i prowadzono przez muzea. T y m -

poświęcony został w całości „ ś w i a t o m " z opłatka, icłi pochodzeniu,

bardziej że ozdoby to mają już dziś c h a r a k t e r u n i k a l n y . Stosowane

historii, zasięgu występowania, a także technikom i

powszechnio w dekoracji światocznej mieszkań w X I X w., zaczęły

zdobniczym.

Nieco

więcej

miejsca

poświęci! toż

formom

„światom"

wychodzić z użycia w początkach XX-eg:&gt; w. W c h w i l i obocnoj,

J . F u r d y n a , pisząc o zdobnictwie wnętrz u Lasowiaków zamiesz­

k i l k a zalodwio

kujących Łorony położone w widłach Wisły i Sanu.

ozdoby t a k i o , według dawnogo

Poza t y m m a m y nieliczne t y l k o i krótkio w z m i a n k i o ozdobach

osób na terenie całej Polski, p o t r a f i wykonywać
w z o r u . W zasadzio przotrwały

więc już t y l k o w kolekcjach m u z o a l n y c h , a i t u t a j należą do

z opłatka, rozproszonych w d o d a t k u w różnych w y d a w n i c t w a c h ,

rzadkości, są b o w i e m materiałem bardzo t r u d n y m p o d względom

głównie czasopismach, nie za,wszo już dzisiaj k o m p l o t n y c h .

k o n s e r w a t o r s k i m . Z tego też względu nieczęsto oglądać jo można

P e w n y c h i n f o r m a c j i o ozdobach t y c h , icłi formach, icłi zna­
czeniu w z d o b n i c t w i e świątecznym i t r a d y c j i domowoj

dostarcza

n a m także l i t e r a t u r a piękna (np. cytowane t u dzieła Słowackiego

na

wystawach

sztuki ludowej,

chociaż

niowątpliwio

są one

świadectwom niezwyklogo k u n s z t u twórców l u d o w y c h , a takżo
wysokiej k u l t u r y artystycznej d a w n y c h mieszkańców w s i .

91

�Г II Z У l' I S Y

Рог. I . K u b i a k , I i . K u b i a k , Chleb w tradycji ludowej, W a r ­
szawa 1981, s. 25
Por. Ł. Gołębiowski, Lud polski, jego zwyczaje,
zabobony,
Warszawa 1830, głownio s. 318; O. K o l b e r g , Dzieła, Wrocław
1961—1973, głównie, t o m y . t . V Krakowskie s. 192, t . X I Wielkie
Ks. Poznańskie, s. 142, t . X V I Lubelskie s. 100—102, t . X X I I I
Kaliskie
s. 5 2 — 5 4 , t . X X I V , cz. 2 Mazowsze Polne, s. 7 1 — 7 2 ,
t . X X V I Mazowsze Leśne, s. 5 3 — 5 4 , t . X X V I I Mazowsze
Stare
(Mazury,
Kurpie)
s. 1 1 0 — 1 1 1 , t . X X X V Przemyskie,
s. 14—15,
t . X C I V Góry i Pogórze, s. 63, t . X C I X
Tarnowskie—rzeszowskie,
s. 6 2 ; Z. Gloger, Rok polski w życiu tradycji i pieśni, s. 25 i następ­
ne, s. 70 i następne; tenże, Święta Hożego Narodzenia w Radłowie
Galicyjskim,
„ W i s ł a " , t . I I , 1888, s. 8 1 5 — 8 1 7 ; J.Sb. Bystroń,
Etnografia
PoUki,
1947, s. 172
Podaję za J . S t . B y s t r o n i e m , Dzieje obyczajów w dawnej
Polsce, w X V I — X V I I I 'w., Warszawa 1976, t . I I s. 40
C y t . za W ł . R e y m o n t e m , Chłopi, W a r s z a w a 1948 t . I I ,
Z i m .., s. 88
Por. A . Zadrożyńska, Powtarza/; czas początku, Warszawa
1985, s. 53
T . Seweryn, Podłainiki, światy, pająki, Kraków 1930, s. 23
i następne.
A . B r u c k n e r , Mitologia
słowiańska i polska, Warszawa 1980,
s. 172; Encyklopedia
Powszednia
— Ultima
Thule, Warszawa
1933, hasło: Karol Wielki, s. 385 --386; T . Soworyn,
Podłainiki...,
op. c i t . , s. 23
Według określenia K o l b e r g a , podaję za A . Zadrożyńska,
Powtarzać czas..., op. c i t . , s. 52
C y t . za Ł. Gołębiowskim, Lud polski...,
op. c i t . , s. 318
P o r . B . Stelmachowska, Рок obrzędowy na Pomorzu, Toruń
1933, s. 4 8 ; M . Drabecka, B . Krzyżaniak, J . L i s a k o w s k i , Folklor
Warmii
i Mazur, W a r s z a w a 1978, s. 372
E . F r a n k o w s k i , Kalendarz
obrzędowy ludu polskiego,
War­
szawa 1928, s. 1 0 ; J . Ziemba, Niektóre zwyczaje podczas Bożego
Narodzenia
iv okolicy Dąbrowy Górniczej, „ W i s ł a " , t . I I , 1888,
s. 3 2 ; S. TJlanowska, Hoże Narodzenie
u górali zwanych Zagórza­
nami, „ W i s ł a " , t . I I , 1888, s. 9 9 ; J . K a n t o r , Zwyczaje
Świąt
Bożego Narodzenia
i Wielkiej
Nocy w okolicy Jarosławia, „Ma­
teriały antropologiczne,
archeologiczne i e t n o g r a f i c z n e " ,
t.
X I I I , 1914, s. 218
Podaje z a : J'. K a n t o r . Zwyczaje...,
op. c i t . , s. 218
I . K u b i a k , K . K u b i a k , Chleb..., op. c i t . , s. 28
E . F r a n k o w s k i , Ketłutdarz..., op. c i t . , s. 10
Badanie własno w w y b r a n y c h wsiach regionu sądeckiego,
1974—1976
E . M a j e w s k i , W . J a r e c k i , Bydło w pojęciach i praktykach
ludu polskiego,
„ W i s ł a " , t , X V I I , 1903, s. 158; O. K o l b e r g ,
Dzieła..., o p . c i t . , głównie t o m y : t . X W.Ks. Poznańskie, cz. 2,
s. 57, t . X X I I I Kaliskie,
s. 5 1 , t . X C I X
Sanocko-Krośnieńskie,
1

2

3

4

5

6

7

8

9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

s. 108; A . Chętnik, Kurpie,
Kraków 1924 (roz. Życie i obyczaj
Kurpiów — zwyczaje świąteczne, doroczne, domowe, i
rodzinne,
obrzędy, wierzenia i podania),
s. 7 9 — 8 0 ; A . Chmielińska, Księżacy, Kraków 1933, s. 1 0 8 - 1 1 0 ; S. D w o r a k o w s k i ,
Kultura
społeczna ludu wiejskiego na Mazowszu
nad Narwią, Białystok
1964, s. 3 2 — 3 3 ; B . Stelmachowska, Рок obrzędowy..., op. c i t .
s. 6 0 — 6 1 ; także badania własne w w y b r a n y c h wsiach regionu
sądeckiego, 1974—1976
W . R e y m o n t , Chłopi..., op. c i t . , s. 88
Za K s . W ł . S i a r k o w s k i m , Materiały do etnografii ludu pol­
skiego z okolic Pińczowa, „Zbiór wiadomości do A n t r o p o l o g i i
K r a j o w o j " , t . I X , 1885, s. 3 — 5 ; także E . Majewski, W . J a r o c k i ,
Bydło..., op. c i t . , s. 158
1 1
1 8

S. Udziela, Jjud polski w powiecie ropczyckim
w
Galicji,
..Zbiór Wiadomości do A n t r o p o l o g i i K r a j o w e j " , t . X I V , 1890'
s. 40
J . K a n t o r , Zwyczaje..., op. c i t . , 127; także badania, własne
w w y b r a n y c h wsiach regionu sądeckiego, 1974—1976
Ten aspekt obrzędowości Bożego Narodzenia przedstawiają
szerzej: W . K l i n g e r , Obrzędowość ludowa Bożego Narodzenia,
jej
początek i pierwotne znaczenie, Poznań 1926; K . Zawistowicz-Adamska, Momenty
zaduszkowe w obrzędowości Bożego Naro­
dzenia, Warszawa 1931, „Wiedza i Ż y c i e " n r 12
19

2 0

2 1

W . P o l . Pieśń o domu naszym (fragment),
L w ó w 1866, s. 66
C y t . za, S. Cerchą, Wieś Przebieczany
w pow. wiełiekirn,
opisał p o d względem e t n o g r a f i c z n y m S. Cercha,
Materiały
antropologiczne,
archeologiczne i etnograficzne,
t . I V , 1900, s. 122
Według relacji Cz. R o w i c k i e j , a u t o r k i ozdób z opłatka,
badanie terenowo P M E 1986, Węgrów, w o j . siedleckie
C y t . za H . Sienkiewiczem, Trylogia, cz. I I Potop, Warsza­
w a 1982, t . I , s. 14
Podaję za T . Sewerynem, Podłainiki...,
op. c i t . , s. 24
C y t . za Ł. Gołębiowskim, Lud polski...,
op. c i t . , s. 3 1 8 ;
por. także J . F u r d y n a , Zdobnictwo wnętrz u) chałupach wiejskich,
na terenie wideł Wisły i Sanu, „Polska Sztuka L u d o w a " , R .
X X V I I I , 1973, n r 3, s. 139 oraz cytowane wcześniej materiały
zamieszczone w czasopismach etnograficznych z X I X w .
T . Seweryn, Polskie wycinanki papierowe XVII
i XVIII
w.,
„Polska Sztuka L u d o w a " , Р.. X , 1956, n r 2, s. 67—103
T . Seweryn, Podłainiki, oj), c i t . , s. 23
C y t . za J . F u r d y n a , Zdobnictwo...,
op. c i t . , s. 13
C y t . za M . F e d o r o w s k i m , Lud z okołic Żarek,
Siewierza
i Pilicy,
Warszawa 1885, s. 10—14 (roz. I , Chaty, sprzęty, na­
czynia)
Materiały terenowe P M E 1986, Węgrów, w o j . Siedlce.
W y w i a d z Cz. Rowicką, a,utorką ozdób z opłatka n a wystawie
autorskiej Wycinanki
z opłatka Czesławy Rowickiej
— Węgrów,
grudzień 1986 r.
2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0
3 1

3 2

Fot.: Krzysztof Chojnacki, i l . 1—5, 7—10, 12—18, 26 (oraz repr. 20—21); L . Trojanowski, 11. 6, 1 1 ; Krzysztof Urbański, i l . 19, 27
Wszystkie reprodukowane o p i a t k i oraz zdjęcia archiwalne znajdują się w zbiorach Państowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9948" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9926">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/71e3e73710710a8b2c624c2a2ccb3dd4.pdf</src>
        <authentication>9b8c6ee54b8f57b00ef0ff1f8656199d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118303">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3144</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118304">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118305">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2944</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118306">
                <text>O święcie i świętowaniu. Rozmowa z Piotrem Skrzyneckim / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118307">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2, s.107-112</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118308">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118309">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118310">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118311">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118312">
                <text>Zbigniew

Benedyktowicz

O ŚWIĘCIE I ŚWIĘTOWANIU, ROZMOWA Z PIOTREM SKRZYNECKIM
(Z U D Z I A Ł E M Z B I G N I E W A

FIJAKA,

CZESŁAWA

ROBOTYCKIEGO I A N N Y

Przygotowujemy

Z . B . Panio Piotrze, niech m i będzie w o l n o wyrazić nasz'a

SZAŁAPAK)

właśnie n u m e r pisma poświęcony

świętu

radość, że możemy gościć w Pańskiej P i w n i c y i że P a n przyjął

i świętowaniu. Nio wyobrażamy sobie tego t e m a t u bez Pana.

zaproszenie do tej r o z m o w y , i będzie gościem na naszych łamach.

Przez to 30 l a t tworzył P a n i stworzyd nie t y l k o niezwykle zja­

Niedawno P i w n i c a uczciła W i e l k i m B a l e m swoje 30docie. Przez

wisko a r t y s t y c z n e , alo stworzył P a n —• już sam, pojedynczo

to l a t a P a n i Artyści z P i w n i c y stworzyliście zjawisko u n i k a l n o ,

— u n i k a l n y s t y l bycia. Z w r a c a m y się zatem do Pana j a k o do

niepowtarzalno, niezwykło, wymykające

się wszolkim k l a s y f i ­

współinscenizatora

współorganizatora i — j a k t o o P a n u się

k a c j o m . Z g o d n i są co do togo a u t o r z y l i c z n y c h p u b l i k a c j i o P i w ­

mówi — do Spiritus

n i c y Jostościo — a P a n w szczególności „ ż y w ą legendą", uoso­

obcłiodów i uroczystości od r a z u z obcosowym p y t a n i o m : Panio

bieniem K r a k o w a . W a r s z a w i a k

Piotrze, c z y m jest święto, n a c z y m polega jego i s t o t a , czym jost

chętnie powiedziałby

miejscu, żo jest P a n F r a n c o m Fiszerem

Krakowa,

w tym
Francom

wedle Pana i d l a Pana świętowanie ?

Fiszerem w naszej współczesności. Jednocześnie wyrastacio da­
leko poza i p o n a d t e n Kraków. N i e c h więc Pana nio d z i w i , że po

P i o t r S. N i e , nie mogę odpowiedzieć na t o p y t a n i e n i c . J a
mogę t y l k o opowiedzieć P a n u o wystawie

teatrologach, l i t e r a t u r o z n a w c a c h , socjologach, filozofach, języko­
znawcach,

biologach, przedstawicielach

medycyny

—

nawią­

zuję t u do sosji n a u k o w o j , j a k a odbyła się z o k a z j i 20-lecia P i w n i c y

n a przykład...

A.S. ... Właśnio, Piotrze, co z tą wystawą, wszyscy są szalenie
zaniepokojeni, że wynosisz wszystko z P i w n i c y , że t u n i c nie
zostanie.

w 1976 r . w K r a k o w s k i m Oddzialo P A N , gdzie m . i n . o u z d r a ­

P i o t r S. N o t a k , oczywiście! B o wystawa nazywa się „Co n a m

1

wiającym charakterze P i w n i c y mówił Prof. J u l i a n Aleksandro­

movens t y c h wszystkich n i e z a p o m n i a n y c h

z tego zostało..."

wicz — intorosują się Panem teraz etnografowie. Jest P a n , możo

... Nie m o g j powiedzieć, bo wie P a n co, sprawa święta t o jest

P a n być, fascynującym o b i e k t o m , przepraszam, p o d m i o t e m dla

sprawa, bo j a w i e m — wszystkiego. J a mogę tyłko P a n u po-

wszelkich możliwych

badań p o d e j m o w a n y c h

przoz

historyka

k u l t u r y , d l a etnologa, zwłaszcza zaś dla t y c h etnologów, którzy
chcieliby się zajmować b a d a n i e m współczesnej k u l t u r y .
jeszcze bardziej uzasadnić t o nasze etnograficzne

wiodzić, żo za d w a tygodnio będzie w y s t a w a w Pałacu S z t u k i —•
niebywałe...

Żeby

Z . F . T o też będzie święto...

zainteresowanie

P i o t r S. A święto... Co to jost święto? W gruncio rzeczy t o

P a n o m , posłużę się anegdotą. K i o d y jeszcze przed tą rozmową

są sprawy w głębi poważniojszo, j a k religia, j a k rytuały... N i o

wstąpiłem w Warszawie

mogę Panio, woźmy nabożeństwa majowo, które teraz odbywają

do sąsiadującego z n a m i w I n s t y t u c i e

S z t u k i Działu T e a t r u , żeby „zasięgnąć języka", żeby dowiedzieć

się po kościołach. Był P a n ? J a b y lem, widziałem — fantastyczno,

się czy ktoś zajinujo się Piwnicą, dowiedziałem się, że niestety

fantastyczne...

n i k t . . . P a n i , z którą rozmawiałem, w y b i t n a specjalistka w dziodzinio t e a t r u p o w i o d z i a l a :

C R . Pamiętam Piotrze, nie w i c i n czy T y sobio t o p r z y p o m i ­

bo m y się twórczością amatorów,

nasz, bo t o było już dość dawno, jakieś piętnaście l a t t o m u , j a k

czy t o a t r e m a m a t o r s k i m — t a k jakoś powiedziała — w zasadzie

rozmawialiśmy u takiego p l a s t y k a , o n m i a l pracownię n a Zwio-

nic z a j m u j e m y . "

rzyńcu, n a s t r y c h u t a k i m o k r o p n y m . Pamiętam j a k staliśmy t a m

Było to powiedziano z wielką życzliwością, po-

wiodziałbym nawet z p e w n y m zakłopotaniem, wcale nie „oconia-

i całą noc rozmawialiśmy. J a mówiłem o różnych

j ą c o " , t y l k o t a k po p r o s t u opisowo, i n f o r m a c y j n i e , żebym się nio

poznawania rzeczywistości, byłem w t e d y „taki mądry", młody,

rozczarował, jeśli b y gromadzona

dokumentacja

dość skąpa... T a k więc, pemiow.ż nasze

sposobach

okazała się

twierdzący, że otnologia jost mądra na wszystko, że wszystko

etnograficzno-etnolo-

n a m tłumaczy. Rozmawialiśmy o różnych sposobach istnienia

giczne pismo zajmuje się także twórczością amatorską, sztuką,

człowieka w świoi ie. I T y na te wszystkie moje w y w o d y mówiłeś,

która w y m y k a się w s z y s t k i m k l a s y f i k a c j o m , i która

znajduje

że nie potrzebna

się na l a k zwanych

gmachu

„Alo ostatecznie to wszystko jest poezja". Czy to miejsce decy­

„niższych"

piętrach

wielkiego

jest t a etnologia, że wszystko

jest

poezją:

S z t u k i , więc P a n zo swoją Piwnicą będzio w naszym piśmie na

dowało o sposobie Twojej argumentacji ? W r a c a m do tej s y t u a c j i ,

swoim miejscu.

bo ona bardzo m i utkwiła w pamięci. Bo w tej c h w i l i powiedziałeś
właściwio, że dla Ciebie wszystko jest świętem, żo święto ,,to jest

W 1974 r o k u po obchodach Jubileuszu k u czci

Kraszewskiego

(było t o odtworzenie, w 95-tą rocznicę uroczystości 50-lecia jogo

sprawa w s z y s t k i e g o " . Co decydowało w t e d y o Twojej

pisarstwa, j a k i e odbyły się w K r a k o w i e , a więc właściwie 145-lecie
pisarstwa Kraszewskiego ) Maciej
2

Szybist

t a k pisał w „Echu

wypowie­

d z i , czy to miejsce, czy Twoje przekonanie, czy T w o j a przekora ?
P i o t r S. Czy to sprawa miejsca? T a k , pamiętam tę pracownię,
to była bardzo p o e t y c k a pracownia, alo wiesz, j a dzisiaj nie

K r a k o w a " : Jeżeli Państwo zobaczycie pewnego pięknego dnia

powtórzyłbym już togo zdania. On m a inną pracownię w i n n y m

na błoniach k r a k o w s k i c h wielką defiladę i przeciągający przed

miejscu, i to co teraz r o b i , t o przepraszam, to jest galautoria...

trybuną t a b u n k a w a l e r y j s k i c h k o n i z ułanami na nich

obok

On

wtedy

kłamał swoją

pracownią, swoim sposobem

bycia.

ambasadorów obcych mocarstw i rzesze k r a k o w i a n za szpalerami

A ja — z a n i m spotkaliśmy się t u wszyscy razem — mówiłem już

p i e c h o t y to nie będzio to oznaczało, iż kręcą f i l m o czasach

Waszemu koledze, żo dla m n i e Piwnica to nie jest t y l k o sprawa

przedwojennych

miejsca, K r a k o w a i t d . , ale l u d z i , f a n t a s t y c z n y c h

i nio będzie to oznaczało, że

zwariowaliście

ludzi j a k i c h

i bierzecie udział zamiast Waszych ojców czy m a t e k w uroczys­

t u spotkałem, jacy t w o r z y l i i tworzą tę Piwnicę. J a nie mogę

tości sprowadzenia

teraz t u wymieniać w s z y s t k i c h , nie byłbym w stanie. Mówiłem

prochów Słowackiego na W a w e l . Będzie t o

po p r o s t u oznaczało, że P i o t r Skrzynecki i Piwnica, przeprowadza

P a n u o Wicśku D y m n y m , który nic był z K r a k o w a i t a jego

nową akcję z udziałem i p r z y pomocy władz m i e j s k i c h , straży

plobojskość, chlopskość drażniła wielu. O n nie zawszo b y l r o z u ­

pożamoj

m i a n y . Teraz, z p e r s p e k t y w y

wojska i L i g i Ochrony K r o j u . "

3

To b y l 1974 r o k ! Ten

tekst wyprzedza t o , co wydarzyło się sześć łat później —- Wjazd
Księcia Józefa Poniatowskiego

do K r a k o w a . Potem przyszły inne

czasu

widzę jeszcze

wyraźniej

ile j a . ile m u Piwnica zawdzięcza.. Л j a k on wspaniale rysował.
Może ta w y s t a w a

jest właśnie dla niego, żeby m u t o oddać.

rocznice, biegł czas, czas nabrzmiały od wydarzeń i t a k Piwnica

Chciałbym go jakoś uczcić na tej w y s t a w i e , poświęcić m u osobne

z biegiem d n i wkroczyła w swój wiek męski. Ale przejdźmy do

miejsce, osobną salę... A co jest świętom, co jost b a l e m , co jest

konkretów.

sytuacją? Takie zdarzenie, czy pamiętasz Bożenę Dobrzyńską...

107

�CR.

przyjściem

Z . B . Wszystko t o , o c z y m mówicie, t e n k o n t r a s t , t e n piękny

z Anią piwniczno szaloństwa n a K a n o n i c z e j .

strój, t a elegancja, heroizm t a k i e j p o s t a w y na przekór s y t u a c j i ,

T a k , oczywiście, właśnie przed

wspominaliśmy

Waszym

Bożena była doktorantką w InstyLucio Psychologii i mieszkała na

zasada

K a n o n i c z e j 14, to był D o m Młodego N a u k o w c a , w którym też

trochę t o , o c z y m mówił P a n , Panio P i o t r z e , jeszcze p r z e d tą

mieszkałem, w skrócie p o p u l a r n i e n a z y w a n y D e m o n . Możo w a r t o

rozmową, g d y była m o w a o k o n d y c j i A r t y s t y w ogóle, g d y mówił

t u d l a przyszłego c z y t e l n i k a dodać, że Bożena mieszkała n a

P a n też o wolności a r t y s t y wobec świata, wobec l u d z i , o t y m ,

parterze, i j a k się kończył p r o g r a m P i w n i c y , gdzioś k o l o 1-ej,

co określa także w powien sposób Pana kondycję, Pana nieco­

2-giej w n o c y , t o szło się na K a n o n i c z a do Dobrzyńskich, stukało

dzienny, niezwykły sposób życia i s t y l b y c i a .

w o k i o n k o i t a m p o t e m zabawa trwała d a l e j .

pozostania w i e r n y m sobie

do końca, p r z y p o m i n a m i

P i o t r S. N i e , t o jost co innego. Myśmy r o z m a w i a l i inaczej...

P i o t r S. Właśnie podczas jednej t a k i e j zabawy

poszliśmy

inaczej... J a Panu mówiłem coś innego. Wolność nie istnieje.

z Bożeną podziwiać powódź. B o w t e d y była powódź w K r a k o w i e .

J a P a n u powiedziałem, żo nie jestem związany z n i c z y m k o m p l e t ­

Zabawa trwała dalej, a m y niopostrzożonio w n o c y , n a d r a n o m

nie. A n i wobec spoleczoństwa, a n i wobec spraw „ l u d z k i c h " : a n i

wyszliśmy z Bożeną: I d z i e m y podziwiać powódź!

Pamiętam

d o m , a n i żona, a n i dzioci, a n i coś t a m . . . j a jestem s w o b o d n y ,

w t o d y ona założyła t a k i c u d o w n y kapolusz. O n a była r o m a n ­

Panie, bo m n i e te wszystkio s p r a w y nio obchodzą. J a p o d t y m

tyczną kobiotą — p o e t y c k a , piękna, d z i w n a . J a k myśmy cudownie

względem jestem kaleką, j a w i e m , żo jestem kaleką... ale jestem

w t e d y r o z m a w i a l i . Siodzioliśmy n a ławce n a d Wisłą, t o była

s w o b o d n y m kaleką.

piękna r o z m o w a . Z nią się cudownie rozmawiało, t a k się zaga­

Z . F . P i o t r z e , w j e d n y m z wywiadów powiedziałeś: „ G d y p o ­

daliśmy, że woda n a m p r a w i e stanęła do k o l a n . Z nią się cudownie

wstawała P i w n i c a , nie mieliśmy a n i mioszkari, a n i pieniędzy, a n i

rozmawiało... J a w t e d y uświadomiłem sobie cudowno pojęcie

żon, a n i mężów, a n i dzieci... L u d z i o b y l i niezałożni o d wszyst­

romantycznej kobioty...

kiego... A teraz każdy zarabia, m a swojo s p r a w y . J a należę do
Poniatowskiego,

t y c h n i e w i e l u co zostali n a zawsze..." Więc Zbyszek m a rację

O l b r y c h s k i b y l za księcia. P o p i . a ona była w orszaku, była w t a k i e j

C R . Pamiętasz, ona była wo Wjeździe Księcia

k i e d y mówi o T w o j e j wierności sobie i P i w n i c y , chociaż i T y

zielonkawej s u k n i .

też „masz rację" i jesteś k o n s e k w e n t n y , g d y mówisz, że wolność

P i o t r S. I po k i l k u l a t a c h j a jadę do R a b k i , k i o d y już w i e m ,
że ona u m i o r a . Szla w t e d y przez p a r k zachwycona, była cudownie

nio istnieje, bo dodawałoś: „ W i ę c jestem skazany n a Piwnicę.
Może t o moje

przeznaczenie... '
1

u b r a n a . I j a już w i e m , że ona w i e , że u m i e r a , i ona wie, że j a

Z . B . Może nie drążmy już tej k w e s t i i d a l e j , chociaż i m n i e

wiem... pamiętam ją, j a k idzie przez t e n p a r k do d z i s i a j ; w tej

się w y d a j e , że t o , co P a n t u powiedział przed chwilą, to bardzo

sytuaoji...

s u b i e k t y w n a ocena, i że z b y t łatwo w niej o d m a w i a P a n sobie

To

była

spacerzo, do końca.

108

romantyczna kobieta na romantycznym

tego, co postrzegane

jest przez w i e l u j a k o właśnie h e r o i c z n y

�do czegoś innego. P a n właśnie wrócił ze

w a h a m się, nio w i e m czy się n a to zgodzić, czy to poważne (śmiech)

C R . T a k , wszyscy w K r a k o w i o mówili — P i o t r jost w Szczaw­

wyjść na t a k i e j f i g u r c e . . a j a k P a n to w i d z i . . . przecież to może

wybór. Przejdźmy

... nie w i a d o m o , co mogą z człowieka zrobić... j a k człowiek może

Szczawnicy.
n i c y , P i o t r wyjechał bawić u wód do

być koszmarok... idzio P a n przez Sukiennice a t a m t y l u małych

Szczawnicy...

Z . B . Chciałbym więc zapytać się Pana, c z y m jest t a k i w y j a z d

Skrzyneckich na straganie... no nie w i e m , nie wiem... U w i o l b i a m

dla Pana —• i t u nie będzie już P a n mógł zaprzoozyć —• d l a Pana,

Kraków, u w i e l b i a m l u d z i , ale j a k każdy potrzebuję czasom być

który nie będąc związany z n i c z y m , co powszechne, który żyje

sam... Wyjechałem do Szczawnicy, gdzie też m a m wspaniałych

w

świąteczny

przyjaciół, którzy troszczą się o moje zdrowie. P a n w i e , j a k i e

i karnawałowy n i o m a l , a t a k jest P a n postrzegany przoz w i e l u —

toraz kołojki do lekarzy... T o przecież byłaby wielka niowdzięcz-

to przecież w związku z t y m i cochami m . i n . postawiono

ność, g d y b y m nio skorzysta! z tej o k a z j i , która m i się nadarzyła...

sposób niejiowszedni, niocodzionny, niozwykły,

Panu

propozycję wprowadzenia do sprzedaży, pośród pamiątek z K r a ­

Więc, jestem w tej Szczawnicy

k o w a , pańskiej f i g u r k i , którą można b y kupić w Sukionnicach,

do m n i e t r z y k u r a c j u s z k i , t r z y panie. J a już wcześniej zauważy­

i p o p a r u d n i a c h zgłaszają się

Pana, którego wizerunek pojawił się na „odpustowych" luster­

łem, żo m i się przyglądają, że t a k krążą, krążą coraz bliżej, aż

k a c h , sprzedawanych, losowanych czy wyznaczonych j a k o n a ­

wroszcie przychodzą do m n i o , p y t a m o co chodzi, a one mówią:

groda i r o z c h w y t y w a n y c h j a k t a l i z m a n , już nio pamiętam p r z y

W i o P a n , dowiedziałyśmy się, że P a n jost z K a b a r e t u . N i e c h

okazji jakiego t o b a l u zorganizowanego

p r z y którejś t o kolejnej

P a n n a m powie co m y m a m y zrobić, bo t u wszystko jost do

improzio, ozy rocznicy P i w n i c y . C z y m jost więc t a k i w y j a z d d l a

dziesiątej, j a k t u się zabawić, j a k się rozerwać?! N o , niechże n a m

Рапа, którego przyjaciele „porywają" taksówką do B u d a p e s z t u

P a n coś p o r a d z i , d r o g i Panie... N o , co j a mogę poradzić... co j a

i odwożą tążo taksówką do K r a k o w a , żeby P a n zdążył n a sobotę,

mogę poradzić...

n a swój k a b a r e t ( t a k przecież było p r z e d występom d l a e t n o ­

C R . A nio próbowałeś napisać i n s t r u k c j i „ d o rozorwania się" ?

grafów, k i e d y wszyscy zadawali sobio p y t a n i e : przyjedzie

P i o t r S. N o t a a a k ! Próbowałom, rozmawiałem przez t r z y go­

czy

nio przyjedzie, zdąży 1 —• N a pewno przyjedzie — pocieszano się

dziny p r z y butelce w i n a : j a k się rozerwać... I okanujo się, że

-— bez Niego przecież K a b a r e t nie może się odbyć. To rue byłby

Szalay,

t e n K a b a r e t , t o nie byłaby p r a w d z i w a P i w n i c a . I t a k też się

P i e n i n te spływy p o D u n a j c u . . .

stało. P a n zdążył, P a n b y l n a czas). C z y m jest więc t a k i w y j a z d
do Szczawnicy dla Pana, d l a którego wszystko jost poezją, każda
c h w i l a jost świętem, i n a w e t powódź jost s p e k t a k l e m g o d n y m
podziwu?

Czy jest skokiem w powszedniość i powszechność,

„wczasami", u r l o p o m , odpoczynkiem... o d święta? Czy możo
P a n coć powiedzioć n a m n a t e n t e m a t ?
P i o t r S. U w i e l b i a m Kraków... t a k , t o rzeczywiście p r a w d a
z tą figurką; p r o p o z y c j a

jost wciąż a k t u a l n a , ale, wio P a n ,

właściciel Szczawnicy,

bawił się cudownie... robił o d

C R . T o t y o d Szalaya zacząłeś, t a k ? . . .
P i o t r S. N o bo j a opowiadałem, j a k o n robił to f a j e r w e r k i , bo
się nudził, a jednocześnie wieczorom była feeria...
C R . A rano joszcze malował widoczki...
P i o t r S. B o nie w i e m , czy wiooio, Szalay z n a l B a u d c l a i r e ' a
i czytał Kwiaty

Zla, a pamiętacie koniec Preface... przeczytajcie,

p r z y p o m n i j c i e sobie... koniecznio... Największym grzechom jest,
j a k o n w y l i c z a wszystko —• i t o jest zabawno, i t o jest zapisane

109

�П. 3. P i o t r Skrzynecki, zawsze w kapeluszu, jest już legendarną postacią
F o t . Z. F i j a k

przez Szalaya
wylioza

— największym

grzechem

A wiata jost, j a k o n

P i o t r S. N o t a k ! J a siedzę t r z y godziny i o p o w i a d a m j a k

wszystko, wszystko, w s z y s t k o : m o n frero, m o n a m i

trzeba spędzić wieczór. J a o p o w i a d a m swoją sobotę, moją sobotę.

i t a k dalej, i t a k dalej, c'est e n n u i — to jest n u d a . I t e n Szalay,
wspaniały założyciel Szczawnicy postanowił: nic będę się nudzić.
I pomyślcie sobie, t e n Węgier jakiś przyjechał i , słuchajcie, nie
dość, że trysnęły to cudowne źródła —• nie źródła, c u d y - n i e w i d y . . .
t a m przyjeżdżał p r e z y d e n t Z y b l i k i e w i c z i wszyscy b a w i l i się t a m
j a k szatani... J a k j a zobaczyłem t a m to w t y c l i a r c h i w a c h , j a k
pokazała m i to t a k i e r o w n i c z k a , t o spisałem t o wszystko w ciągu
dnia... „ B o nudzić się wieczorem nie można" — t a k napisał,
słuchajcie..., i t o w m u z e u m przeczytałem i m a m to napisano,
słuchajcie... bo wieczorem nudzić się nie można (śmiech)... rano
trzeba... a nudzić się wieczorem nie można...

Z . B . Sobota w Kabarecie jost d l a Pana świętem?
P i o t r S. Panie, to b a l oszalały, z wściekłością, nienawiścią,
szaleństwem, z czułością, z miłością, t a k . . . fantastyczne.
C R . I T y t y m p a n i o m opowiadałeś swoją sobotę?
P i o t r S. N a t u r a l n i e , j a sobie zrobiłem, t o zróbcie sobie coś,
proszę bardzo, zróbcie t o sarno j u t r o . . . I one t a k rozbawione
wychodzą już po dziesiątej, że rzeczywiście t a k można żyć...
N o bo co j a mogłem innego zrobić... Przecież j a jestem naprawdę
zmęczony. Żebyście b y l i , żeby ktoś b y l na m o i m miejscu j u t r o
w Piwnicy...
A.S. N i e , rzeczywiście n i k t i n n y b y się tego nie podjął, Piotrze.

A.S. B a n o można? Nienawidzę się nudzić rano...
P i o t r S. T a k , t o wspaniały pomysł wspaniałego Józefa Szalaya,
bo rzeczywiście, wieczorom nudzić się nie można, bo p o p r o s t u ,
umówmy się, nudzić się to straszne nieszczęście, trzeba

wie­

czorem coś zrobić, zawsze...
A.S. Słyszałam, że t y l k o p o południu można być szczęśliwym...
P i o t r S. N i e , ale nudzić się wieczorem nie można... wierzcie
m i , j a k j a to p o w t a r z a m , j a naprawdę zaczynam mieć poczucie

P i o t r S. To jest t a k a harówka, żeby zrobić b a l , święto...
Z . F . A wiesz, Piotrze, że vein der Lecuw w rozdziale o święcie
w s p o m i n a piękną, legendę, która mówi, żo w d n i u szabatu n a w e t
potępieńcy odpoczywają w piekle o d swoich mąk ?
Z . B . N o właśnie, P a n mówi harówka — to jest to praca czy
odpoczynek w końcu, czy t o jost święto ?
P i o t r S. Czcić Boga to jest bardzo ciężko, a j a t a k się modlę,

myślałem o tej w y s t a w i e ,

to jest bardzo ciężko, bo j a muszę być t u t a j czysty, świadomie

uświadomiłem sobie j a k ludzio nudzą się okropnie wieczorem...

j a się modlę i t y m i p i o s e n k a m i , i tą cudowną twórczością t y c h

i j a k j a widzę te t r z y panie... P a n pytał, czym jest dla m n i e t a k i

l u d z i . Panic, naprawdę to jest m o j a m o d l i t w a . . .

charyzmy... I k i e d y w Szczawnicy

wyjazd... j a jestem szczęśliwy, bo j a chcę być sam, ale widzę że
trzeba coś zrobić, trzeba i m pomóc... Więc i m mówię, żo trzeba

P i o t r S. T o d o t y c z y l u d z i , a nie artystów.
C R . To masz podział n a l u d z i i artystów.

piosenki,

trzeba

mówić

wiersze,

trzeba

potańczyć,

Z . F . T o wszystko jednego wieczoru, naraz?

110

(...)

Z . B . Była już t u m o w a , żo ludzio nio umieją się toraz bawić...

śpiewać

trzeba się pokochać, trzeba się pokłócić... żeby było cudownie...

1

Krakowa.

P i o t r S. N o t a k ! Powiedziałem, żo m n i e ludzie nio obchodzą
k o m p l e t n i e , publiczność, nie publiczność...

�2 . F . N i o mów Piotrzo, kochasz przecież tę swoją publiczność,

C R . T o będą r o k w i z y t y 30-locia, t a k ?
P i o t r S. Co t y l k o m a m y . . . że będzie można zabawić t y c h l u d z i

kochasz ją, kochasz.
Z . B . Joździcio z Piwnicą —• t u z w r a c a m się i do A n i — dużo

n a m i s a m y m i . . . bo wie P a n co to jest święto, j a k P a n mówi

Holandia,

0 święcie... Święto... to jest b u n t woboc rzeczywistości absurdal­

Wiedeń. J a k a t a m jest publiczność, czy ludzie t a m lepiej umieją

n e j , która jest... a b s t r a k c y j n a , której się nio rozumie... z j e j

się bawić. — E l i a d e p o w i a d a , że d l a współczesnego człowieka

systemem

podróż jest j a k b y świętem. C z y m są d l a W a s te podróże... do

z j e j tytułomanią nie tytułomanią, której nie r o z u m i e m . . . święto

czegoś zupelnio innego ? J a k t o z t y m jest ?

jest t y m c u d o w n y m m o m e n t e m , w którym wszyscy się z tego

po

świocio: F r a n c j a ,

Niemcy,

A n g l i a , Szwajcaria,

P i o t r S. J a P a n u p o w i o m , co t o jest. T u są dwie s p r a w y .
Pierwsza t o — możemy zobaczyć inne wspaniałe m i a s t a , d l a m n i e
n a przykład t a k i m okazał się L o n d y n ; i w ogóle, że mogę stąd
wyjechać do innego, dużego, większego niż to m i a s t a , Paryża n a
przykład. A druga... t o , co m n i e najbardziej w t y m w s z y s t k i m
obchodzi i t o n a m się udało, fantastycznie n a m się udało, t o
tęsknota t y c h l u d z i — przocież ciągle Polaków — za swoją toż­
samością; c i ludzie tęsknią za k r a j e m , i o n i ją odnajdują, i t o jest
cudowne... cudowno p i o s o n k i i artyści, f a j n i artyści, a u t e n t y c z n i e

wyłączają. J a nie będę się powoływał n a żadne źródła, na t o , co
k t o powiedział... co napisał... t o m n i e nie obchodzi... j a sam to
odczuwam... w Wigilię... dlaczego W i g i l i a jest t a k a cudowna, bo
ludzio się odnajdują... w Wigilię jest t a k zawsze, t o jest cudowne...
to jest fantastyczna h i s t o r i a . J a sobie chodzę po mieście i widzę
t y c h b i e d n y c h , zabieganych l u d z i i w i e m , że za chwilę, za chwilę...
o n i poczują się w o l n i , swobodni, żałośni... J a k j a to widzę, j a
jestem przejęty t y m za każdym razem... że spotkają się ze sobą
na W i l i g i i . . . podzielą opłatkiem, a p o t e m parę d n i później lecą
1 tańczą sobie n a balu... fantastyczno, bo święto jest t y m c u ­

f a j n i artyści, bo t o są p r a w d z i w i artyści...
C.B. Jesteście rodzajom psychoanalitycznego zwierciadła d l a
t y c h l u d z i ? A o n i d l a Was...

downym

okresom

Narodzenie...

czasu, g d y wszyscy

się wyłączają...

W i g i l i a , j a naprawdę jestem

Boże

t y m przejęty

za

każdym razom...

P i o t r S. T o także...
A.S. D l a m n i e najciekawsze są s p o t k a n i a z t y m i ludźmi p o
występach, k i e d y przychodzą porozmawiać. Te s p o t k a n i a i te
r o z m o w y są naprawdę niezwykłe.
P i o t r S. B o w ogóle j e d y n e c o k o l w i e k , co m n i e wiąże n a j ­
bardziej, poza R y n k i e m nie R y n k i e m , p a t r i o t y z m e m nie p a t r i o ­
t y z m e m , t o te... t r z y , cztery piosenki... a przez t o p i o s e n k i ,
przez t y c h r o z m a i t y c h l u d z i , których spotkałom w P i w n i c y , j a
się przywiązałem do Ojczyzny,

wszystko jedno czy t o będzie

D y m n y nie D y m n y , czy wspomnionie D y m n o g o . . . czy t o będzie
Z y g m u n t K o n i e c z n y i jogo wspaniała m u z y k a . . . j a spotkałem t u
t y l u r o z m a i t y c h l u d z i . . . a reszta m n i e nic nie obchodzi... I c i
ludzio, którzy nas przyjmują t a m , t o — j a mówię szczerze, poważnio — toż przez te cztery pioseneczki... czy j a k E w a D e m a r ­
czyk jodzio do A m o r y k i i śpiewa Tomaszów... jesteśmy s a m i ,
Panie, k o m p l e t n i e sami...
CK.

władzy, społeczeństwem, którego się nie rozumie,

C R . T o , Piotrze, j a k T y robisz Wigilię, opłatek w P i w n i c y ,
czy j a j k o , t o prowokujesz

taką samotność u l u d z i , o j a k i e j

mówisz...
Z.B. Nie!
C R . ... czy t r a k t u j e s z t o j a k o spotkanie, j a k rodzinne spot­
kanie ?
P i o t r S. N a t u r a l n i e ! Ludzio muszą być razem przez chwilę,
muszą się spotkać, muszą się dotknąć... w rodzinie ino zawsze
to jest możliwe, nie zawsze t a k jest... są jeszcze i t a c y co nie mają
r o d z i n y . . . t o jest trochę inaczej. A dlaczego robię te bale, nie
bale, facecje, zabawy, w y s t a w y . . . p o t o , żoby się spotkać, bo j a
się przyglądam w t e d y i c h radości... j a wolę widzieć j a k ludzie są
szczęśliwi, j a k się cioszą, j a k się radują, niż patrzoć j a k się m o r ­
dują... biją, dlatogo, że j a p o p r o s t u wolę... J a wolę

Wjazd

księcia Poniatowskiego niż dwio g o d z i n y w V i s a V i s ( B a r k a w o w y
niedaleko Pałacu p o d B a r a n a m i , n a R y n k u w K r a k o w i e , gdzie

Ale t o , o c z y m mówisz, t o dola a r t y s t y , o której c i

artyści przez w i e k i opowiadają, że są s a m i .

atmosfery i publiczności — p r z y p . red.)... i to jost możliwe t y l k o

P i o t r S. N i e ! N i e p r a w d a ! ! ! Jesteśmy sami... t o jest świństwo!...
Jostośmy wysepką w m o r z u bestialstwa, szarzyzny,

n a stojąco można napić się wódki, słynny dla swej spocyficznej
w święcie, żo j a potrafię wejść do obcego d o m u w L i m a n o w e j ,

głupoty,

i j a t o zrobiłem... bo święto t o jest coś niezwykłego... i c i prze­

wysep­

rażeni ludzie mówią; „ W o j d ź P a n ! " —• i t o jost c u d o w n o ! T o

ką... bo k t o t o są artyści... Panie... artyści t o są nieśmiali ludzie...

jest święto... j a t a k zrobiłem w 59 r o k u , nio pojechałem do

N o t a k ! . . . Słuchaj, jeżoli M a r t a Meszaros, węgierska rożyserka,

Łodzi na Wigilię do m a m y , do b r a t a . . . chciałem być sam... wsia­

łajdactwa, c y n i z m u , n i e t o l e r a n c j i , przemocy... jestośmy

p r z y c h o d z i do m n i e i mówi m i : słucłiaj, t e n K a b a r e t , co widziałam

dłem w o s t a t n i a u t o b u s i pojechałem... i nie t o , żebym znał t y c h

wczoraj, jost niemożliwy a n i u nas w Budapeszcie, a n i gdzie

l u d z i wcześniej, nio... i mówię: chciałbym być z W a m i . J a do n i c h

indziej... Dlaczego j a się czopiam j e j , jego, jego, jego, jego, Ciebie,

zachodzę a o n i przerażeni mówią: Wejdź Pan... i t o jest święto...

Pana, j e j . Dlaczego j a d o t y k a m ciebie, ciebie, jego, j e j , dlaczego

Z . B . T o przecież jest t a k , j a k t u t a j w P i w n i c y , k i o d y P a n

A n i u , j a W a s d o t y k a m , dziękuję j a k schodzicie ze sceny, j a k

staje wieczorem p r z y m i k r o f o n i e i mówi do t y c h l u d z i : Szanowni

wchodzicie i g d y jest już po w s z y s t k i m , j a k z W a m i r o z m a w i a m . . .

Państwo... Szanowno Panio... Szanowni Panowie, c z y : M o i k o ­

bo dla m n i e t o jest święto, j a się t a k modlę...

c h a n i , witajcio... słuchajcie, słuchajcie...

Z . B . T o b r z m i bardzo poważnie, n a t o m i a s t gdy...

P i o t r S. T a k ! T o n i c z y m się nie różni... t o jest t o samo... j a

P i o t r S. T o jest wyspa... j e d y n e z a c z e p i e n i e .

o t y m pamiętam. B o jeżoli do m n i e p r z y c h o d z i facet, jakieś pół

Z . B . ... pamiętamy, żo jeszcze została zabawa... j a k k a b a r o t ,

r o k u t e m u i o n m i mówi, że o n już o d d a w n a nie mieszka w K r a ­
k o w i e , żo o n się wyniósł z K r a k o w a , alo żo ilekroć t u przyjeżdża

jak...
P i o t r S. To nio jost zabawa, t o jost r a t u n o k . . . r a t u n e k osta­

t o m u s i być w P i w n i c y , bo o n t r a k t u j e t o j a k mszę świętą, bo o n

teczny. Panio, z t y m K a b a r o t o m . . . z t a l o n t e m t y c h artystów,

po p r o s t u źle się czujo bez tego... i żo j a k raz n a tydzień m u s i iść

którymi jostom otoczony t o m y byśmy m o g l i robić t a m cudowne

do kościoła, t o t a k samo ilekroć t u jost, w K r a k o w i e , t o m u s i

rzoczy n a t y c h m i a s t . . . t o jest t a m do zrobionia n a t y c h m i a s t . . .

t u przyjść, bo o n inaczoj po t y m o d d y c h a i o n możo spokojnie

alo nie mielibyśmy ojczyzny, K r a k o w a , nio mielibyśmy tej c u ­

wracać t a m , gdzie jest teraz... t o przecież jest w t y m coś waż­

downej publiczności, która jest t u t a j , która nas rozumie, t y c h

nego

c u d o w n y c h l u d z i , którzy są z n a m i t u t a j , którzy przychodzą.,.

(...)

I j a w i e m , żo t o m n i e też jost potrzebno. J a jostem po p r o s t u

J a nio w i e m , co o t y m myśli A n i a , która t u t a j siedzi, c z y m t o

szczęśliwy j a k widzę j a k t u przychodzą wciąż n o w i ludzie, j a k

jest d l a n i e j . . . alo d l a m n i e w każdym bądź razie t o jest święto...

widzę, żo oi przychodzą, c i przychodzą, c i przychodzą —. j a

C z y m t o było d l a D y m n e g o

mówię o a r t y s t a c h , którzy chcą coś w P i w n i c y robić... j a jestom

— nie w i e m . . . m n i o się p o d o b a

miejsco, w którym jostom, alo g d y b y nie było soboty, P i w n i c y ,

szczęśliwy p o p r o s t u , że są; j e d n i zostają, j e d n i nie, t o nie ważne,

to nio wiern... może byłbym sklepikarzem w Paryżu, który

ale j a jestem szczęśliwy, żo są, cokolwiek b y z r o b i l i . . . dlatego

u w i e l b i a m . . . I teraz ta cudowna rzocz... że w Pałacu S z t u k i można

dla m n i e t o jest ważne, o c z y m już mówiłom; j a nie w i e m po co

zrobić taką facocję... taką zabawę... za d w a tygodnie...

i m to jest, dlaczego t o robią, dlaczego t u przychodzą, ale j a

111

�muszę i m podziękować g d y już p r o g r a m się skończył, g d y p u b ­

trzyłem n a kwitnące b z y , bo w t e d y właśnie w Szczawnicy kwitły

liczność w y c h o d z i , joszczo zatrzymać się z n i m i n a m o m e n t . . .

b z y , i zamachałem t a k ręką do gwiazd i zawołałem: „Cześć",

j a muszę i m podziękować, bo o n i z r o b i l i t o n wieczór... J a nie

A u g u s t y n k u k o c h a n y , Bóg Ci c h y b a wybaczy

w i e m j a k i m , ale m n i e t o jest potrzebne... dla m n i e t o jest n a j ­

tego, że nie żałujo... T o jost t a k genialne!

ważniejsza chwila... B o jeśli t a k przyjrzeć się w ogólo, to współ­
cześnie ludzie mają t a k mało czasu n a t o , są pogrążeni w codzien­
ności, a n a święto mają t a k mało czasu... B o jeśli wziąć czter­

tę noc!... Żałuje

C R . Czy t o , Piotrze, mogłoby być rodzajem m o t t a do Twoje­
go życia ?
P i o t r S. (...) B y ć może... Być może j a przetańczyłem

swojo

dzieści l a t życia człowieka, r o b o t a nie r o b o t a , to — t a m t o , to n a

życie niepotrzebnie...

bo j a proponowałem l u d z i o m t y l k o za­

święta w y p a d a tego ile? T r z y , pięć l a t z całego życia... M n i e się

bawę... Możo trzoba było robić co innego... sam nie w i e m co...
Z . F . A cóż, Piotrze, mógłbyś robić innego lopiej, za co ludzie

w y d a j e , że to trzeba jakoś odwrócić...
C R . Chciałbyś, Piotrze, pozbawić l u d z i codzienności?

b y l i b y c i t a k wdzięczni, j a k za t o co robisz ? A jeśli idzie o tanioc

P i o t r S. T a k ! Trzoba odwrócić porządek, bo święta — c z y l i

i św. A u g u s t y n a — to chociaż nio miało t u być n a z w i s k , v a n der

to co jost istotą życia —• ludzie robią o d czasu do czasu. A święto

Lcouw t w i e r d z i , żo w niobie tańczą. Napisał t a k i esej: Czy w niebie

p o w i n n o trwać cały tydzioń. Nie w i e m , może j a t a k mówię, b o

tańczą ?
Z . B . Znów w t y m , co P a n mówi, zabrzmiały t o n y poważne.

nie potrafię n i c innego, nic „ludzkiego" robić...
A.S. T a k , d l a P i o t r a „dzień p o w s z e d n i " w ogóle nie istnioje,
to jest p r a w d a : P i o t r nie możo żyć bez święta...
P i o t r S. I teraz sprawa t o j w y s t a w y . . . B o k t o m a dzisiaj n a
t o czas... N i k o g o t o nie obchodzi. Dzięki naszoj wystawio chcieliś­
m y t o jakoś odwrócić. B o s z t u k a musi być skandalem. Dlaczego
do tego samego Pałacu S z t u k i waliły tłumy n a Wyspiańskiego,
na Wyczółkowskiego, którzy t a m w y s t a w i a l i ? —• P r z y c h o d z i l i ,
bo t a m były skandale. N i e da r a d y , sztuka m u s i być skandalem.
I

t o będzie s k a n d a l , naprawdę, co m y t a m w y s t a w i m y . J a k

przyjdziecie

j u t r o , j a k zobaczycie co m y już t a m m a m y , t o

złapiecie się za głowę. To może już t y l e wystarczy o t y m święcie...
J a może Рапа i W a s rozczarowałem, że nie było nic z tego, cośmy
sobio obiecywali, ale j a spocjahiie wolałom powiedzioć t a k , nie
mówić nic o m o i m u k o c h a n y m E l i a d e m , nie powoływać się n a t o ,
co k t o powiedział, co Levi-Strauss, a co i n n i t a m jeszcze powiedzioli n a t o n t e m a t — pisarze, uczeni, artyści, poeci, a co So­
krates i t d . i t d . Wydawało m i się, że t a k będzie lepiej...
CR.

A skoro padły już nazwiska, t o przecież w a r t o

przypomnioć

motyw

pojawia

tancerza,

linoskoczka —• a r t y s t y , który

się

u K i e r k o g a a r d a — publiczność jest zauroczona, rozanielona j a k b y
zapomniała o t y m , żo ton. a r t y s t a r y z y k u j e przecież swe życie...
P i o t r S. T a k , t o w i e l k i t e m a t . A l e u K i e r k e g a a r d a

t o coś

więcej, w Bojażni i drżeniu..., t o s y m b o l , metafora losu ludzkiego,
a może na wot i więcej... T o n m o t y w
w Zaratustrze,

jest też u Nietzschego

t y l k o t o n i e jest t a k j a k P a n mówi. Publiczność

jest w p a t r z o n a w artystę, drży i b o i się, że on spadnio, żo umrze...
że jeszcze sekunda, jeszcze sekunda i już nas nie m a . . .
Z . B . T a k , rzeczywiście t o bardzo

charakterystyczne,

i tu

zgadzam się ze Z b y s z k i e m — g d y z k i m k o l w i e k się r o z m a w i a
o P a n u , j a k ludzie Pana wspominają, j a k wuełu żyje t y m co P a n
i m dał, t y m co P a n u zawdzięczają. T a k było w Warszawio, g d y
mówiłem, że będziemy z Panom rozmawiać, wielo osób zaczynało
o d : A pamiętam j a k Piotr,.., N i g d y nio zapomnę j a k P i o t r . . . T o
Pana przecież łapią nioraz za rękaw n a u l i c y , j a k teraz g d y szliś­
m y t u n a tę rozmowę, i zaczynają wspominać: Pamiętasz P i o ­

No oczywiście, Piotrze, przecież nie o t o chodziło...

Z . B . A l e powiedział P a n o św. A u g u s t y n i e coś pięknego,
czego nio wiedziałem, i jostom za t o P a n u bardzo wdzięczny.
A.S. Piotrze, co powiedziałeś Z b y s z k o w i o świętym A u g u s t y ­

trze... Takżo i Czesiek przecież zaraz n a początku —• Pamiętasz
Piotrzo

j a k . . . piętnaścio l a t t o m u rozmawialiśmy na s t r y c h u .

P i o t r S. T a k , ludzie dobrze m n i e wspominają, bo proponowałom i m t y l k o zabawę... A czy mógłbym robić coś innego... J a
zawsze byłem zafascynowany

nie ?

t y m , że „jestem"... B o co j a

l u d z i o m proponowałem, czy t o picio wódki p o d kasztanem,

Z . B . O św. A u g u s t y n i e %v Szczawnicy...
Wyznaniach

które jest rozkoszą, czytanie wierszy... czy rozmowę... Panie, j a

j a k o n p r o s i o przebaczenio za swojo grzochy: Boże, Bożo, Boże

w s w o i m życiu przeczytałem z m i l i o n wierszy... M n i e o b s y p y w a n o

przebacz m i , że byłem t a k i , żo t a k późno się nawrócilom, że t a k

wiorszami j a k k w i a t a m i . . . J a czuję się bardzo o b d a r o w a n y . D o

późno się ochrzciłem, że nie słuchałem m a t k i , że trwoniłem

dziś przychodzą do m n i e ludzie z wierszami, zapytać czy t o

P i o t r S. T a k , t o genialna h i s t o r i a . Pamiętacie w

czas n a zabawy i g r y , i n a -widowiska, że w tej K a r t a g i n i e ujęła

dobre. Pytają nieraz: „Panie, czy udało m i się t o dobrze

go e r o t y k a . . . że p o t o m studiował literaturę rzymską, grecką,

kazać słowami..." I t o jest d l a m n i e tajemnica... D l a m n i o i t o n

prze­

mitologię... że był r e t o r e m — p o co j a się t y m zajmowałem, po

K a b a r e t , i t o , co robię, i b a l t o t a j e m n i c a . D l a t e g o n i o ehciałom

co j a to studiowałem, po co j a t o wykładałem p o t o m u c z n i o m . . .

n a n i k o g o się powoływać, n a żadnych uczonych, oo o n i powio-

żałuję, żałuję, żałuję, żałuję — tego wszystkiego żałuję — wybacz

dzioli o święcie. B o święto też t a j e m n i c a . J a nie chcę t u niczego

m i , wybacz Bożo, Bożo, ale jednej rzeczy, której nio żałuję —

ze sobą mieszać, nie chcę zaciorać różnic, ale jądro tej s p r a w y

bo o n wszystkiego żalujo •—• wybacz m i : przetańczyłem kiodyś

jest t o samo. Święto jest tajemnicą. Proszę zauważyć, że Mojżosz

całą noc i tego nio żałuję... T a k św. A u g u s t y n pisze w

z B o g i e m r o z m a w i a l i przez 40 d n i i nocy i n i k t n i c o t y m nie w i o ,

Wyznaniach,

to jost niobywale, cudowne j a k o n żałuje, żo nio żałuje, wybacz

bo przoeież nio o t y m t y l k o co zawierają tablico X - c i u przykazań

m i to Bożo, wybacz... k a j a się, k a j a , kaja... p o jorostu. J a k j a to

— i t o jost Tajemnica. O c z y m o n i r o z m a w i a l i , bo przecież n i e

czytałem o trzeciej w nocy, n a d r a n e m w Szczawnicy...

o gwiazdach, nic o żywiołach t y l k o . . . O c z y m

t o za­

joszczo, o c z y m

cząłem się t a k strasznio śmiać, o t w o r z y l o m sobie okno , popa­

jeszcze, o c z y m jeszcze...?

P i o t r S k r z y n e c k i — u r o d z o n y 12 września 1930 r o k u ,
w Warszawio
M a t k a — Magdalena z Endolmanów
Ojciec — M a r i a n S k r z y n e c k i , dowódca 7 Pułku Ułanów p o d pa­
t r o n a t e m gen. Sosnkowskiego.
A b s o l w e n t Szkoły Instruktorów Teatrów Ochotniczych w Łodzi.
5 l a t H i s t o r i i S z t u k i n a Uniwersytecie Jagiellońskim w K r a k o w i e .
Były założyciel „Czerwonych kącików" w N o w o j H u c i o .
B y ł y k i e r o w n i k amatorskiego T o a t r u p r z y Wodociągach M i o j s k i c h
w Krakowie.
B y ł y recenzent p l a s t y c z n y Echa
Krakowa
Były k i e r o w n i k (wraz z Z y g m u n t e m K o n i e c z n y m ) t e a t r z y k u satyrycznogo p r z y K l i n i c e Psychiatrycznej w K r a k o w i e , założonego

n a prośbę p r o f . A n t o n i e g o Kępińskiego, j a k o j o d n a z f o r m t e r a p i i
dla pacjentów K l i n i k i .
Były k i e r o w n i k T e a t r z y k u Dzieci P i w n i c z n y c h p r z y
Piwnicy
pod
Baranami.
Były r e d a k t o r naczelny Echa Piwnicy,
w Echu
Krakowa
Współzałożyciel, konferansjer, spiritus movens Piwnicy
pod
Baranami.
Inscenizator Kółka Dramatycznego p r z y G i m n a z j u m Ogólno­
kształcącym n r 10 w K r a k o w i e .
W r o k u 1981 laureat N a g r o d y M i a s t a K r a k o w a , za wytrwale bu­
dzenie kulturalnego
Krakowa.
(Z foldoru opracowanego przez
Joannę R o n i k o r n a 30-lecie P i w n i c y )

112

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9949" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9927">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1297ea182195acfab197aa423c2b21fe.pdf</src>
        <authentication>7108a7a9bae7028bfd0a811973bbcab2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118313">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3145</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118314">
                <text>1988</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118315">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2945</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118316">
                <text>"I co nam z tego zostało". Glossa do rozmowy z Piotrem Skrzyneckim / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118317">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.1-2, s.113-114</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118318">
                <text>Z. B., C. R.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118319">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118320">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118321">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118322">
                <text>„I CO NAM Z TEGO ZOSTAŁO"
GLOSSA DO ROZMOWY Z PIOTREM SKRZYNECKIM

Przedstawiony t u zapis t o f r a g m e n t r o z m o w y , jaką przepro­
wadziliśmy z P i o t r o m S k r z y n e c k i m p o d koniec m a j a 1987 r . Są

artystów

szczególnie

gorącą

owację

zgotowano

Andrzejowi

W a j d z i e . I g o r T r y b o w s k i , pełniący rolę gospodarza Pałacu S z t u k i ,

t o f r a g m e n t y większej całości i wymagają p e w n y c h wyjaśnień

wygłosił okolicznościowe przemówienie. Po c z y m goście tłumnio

i uzupełnień. „Całość" t o także ciąg wydarzeń, spotkań, okolicz­

r u s z y l i k u wejściu. W y s t a w a

ności w j a k i c h miała miejsce t a r o z m o w a . Umawialiśmy się n a

z t r u d e m mógł pomieścić ciągło napływające rzesze widzów. N a

to s p o t k a n i o dość długo, g d y t y l k o nadarzyła się okazja i P i o t r

w o l n y m s k r a w k u przestrzeni w pierwszej sali zaraz u wojścia

wrócił ze Szczawnicy okazało się, że czasu na rozmowę pozostało

trzy pary z K l u b u

niewiele. P i o t r zaaferowany

f o k s t r o t a , walca i t a n g o . Wioczorem odbył się r a u t w salonach

był p r z y g o t o w y w a n i e m

kolejnego

Tańca

została o t w a r t a . Pałac S z t u k i

Towarzyskiego

W D K odtańczyły

w y d a r z e n i a — w y s t a w y w Pałacu S z t u k i . B y ł t o o s t a t n i week-end

i n a dziedzińcu P i w n i c y , połączony z pokazem filmów o P i w n i c y ,

m a j a , tuż przed w i e l k i m świętom j a k i m była trzecia w i z y t a

oraz loterią fantową. 21 lipca miała miejsce joszczo j e d n a u r o ­

Papieża w Polsce. Pamiętam j a k P i o t r cieszył się z posiadanego

czystość —• r e c i t a l A n n y Szałapak w P i w n i c y p o d B a r a n a m i .

specjalnego

Dlatego

zaproszenia

n a uroczystą mszę św. n a W a w e l u .

zaprozentowano

rozmowy

z

Piotrem
tytułom

ważne t y l k o z d o w o d e m o s o b i s t y m , a P i o t r nio miał p r z y sobie

, , I co n a m z togo zostało?". Jesteśmy świadomi, żo f r a g m e n t y

d o w o d u tożsamości, więc służby porządkowe nio przepuściły

te w pewnej

go do K a t o d r y .

B y ć może, że atmosferę P i w n i c y i k l i m a t u w j a k i m ona jest

nasza odbywała się w piątek. Następnego d n i a

P i o t r prowadzić miał K a b a r e t , nie mogliśmy go męczyć z b y t

opatrzylibyśmy

t y m samym

Skrzyneckim

Rozmowa

chętnie

t u fragmonty

J a k się okazało później, n a W a w e l u nie był. Zaproszenie było

t y l k o mierze oddają atmosferę t y c h

wydarzeń.

odbierana przybliżą przodrukowano artykuły p o o t k i Agnieszki
Osieckiej i otnologa — L u d w i k a S t o m m y .

długo. P i o t r i t a k był już po części nieobecny, żył już wystawą,

Z.B.

i j a k wszyscy zbliżającą się wizytą J a n a Pawła I I . Spotkanie
z P i o t r e m miało przebieg niezwykły. Jechałem z W a r s z a w y pełen
n i e p o k o j u , nie zdążyliśmy wcześniej spotkać się z kolegami,
żoby porządnie przygotować i zestroić p y t a n i a . W i o d z i a l o m też,
żo nio będzie już na t o czasu. P i o t r życzył sobie, żebym spotkał
się z n i m wcześniej z a n i m siądziemy w P i w n i c y wszyscy r a z e m .
P i o t r o d początku do końca b y l reżyserem tego s p o t k a n i a i t e j
r o z m o w y . Miałom czokać n a P i o t r a w barze V i s a V i s o godz.
5 p o południu. Przyszedłem trochę wcześniej, chwilę po 5-tej
pojawił się P i o t r . Zamówiliśmy kawę i t a m rozpoczęła się roz­
m o w a . N i e miałem ze sobą kieszonkowego m a g n e t o f o n u , bo raz,
że nie wypadało, a d w a , żo umówiliśmy się z k o l e g a m i , że p r z y ­
niosą go do P i w n i c y i t a m dopiero zaczniemy nagrywać w y p o ­
w i e d z i P i o t r a . Byliśmy umówieni w P i w n i c y n a godz. 9 wieczór,
P i o t r j e d n a k postanowił zmienić t e n p l a n . Poprosił swojego
przyjaciela

rzeźbiarza, b y uprzedził

czekających

w

Piwnicy

Anię, Czesława i Z b y s z k a , że możemy się nieznacznie spóźnić.
M n i e zaś zaprosił n a kolację do swych przyjaciół. Po

drodze

kupił już nie b u k i e t a o g r o m n y stos róż d l a p a n i d o m u . W re­
zultacie nieprzewidziana k o l a c j a opóźniła nasze s p o t k a n i o o 2
g o d z i n y . Jakież było m o j e zdziwienie, g d y r o z m o w n y do t e j p o r y
P i o t r niecłiętnio i z o p o r a m i zaczął odpowiadać na pierwsze nasze
p y t a n i a . M i m o t y c h początkowych trudności r o z m o w a potoczyła
się w t e n sposób, żo w zasadzie p r e z e n t o w a n y t u j e j zapis jest
w i e r n y m o d t w o r z e n i e m tego, o c z y m rozmawialiśmy w P i w n i c y ,
a t y l k o w pewnej

mierze

został uzupełniony o wcześniejsze

i późniejszo w y p o w i e d z i P i o t r a . D o całości tego s p o t k a n i a b o w i e m

W y p o w i e d z i P i o t r a Skrzyneckiego o święcie i sposobie i s t nio k a b a r e t u „ P i w n i c a " kojarzą się z wieloma t e z a m i należącymi
do k a n o n u antropologicznego. P r z y p o m n i e n i e niektórych z n i c h
może być rekonstrukcją „piwnicznej o n t o l o g i i " , o któroj m i s t r z
P i o t r — j a k t o a r t y s t a — nio chce mówić, zbywając n a t a r ­
czywe p y t a n i a żartem l u b aneg;dotą. „ P i w n i c a " m a j e d n a k swoje
„drugie

k u l t u r o w o d n o " . Docioranie

w y s t a w y . Po c h w i l i poszliśmy kupować jabłka n a R y n k u K l e p a r s k i m , które później P i o t r położył n a słomie p o d choinką
w sali wypełnionej p r a c a m i i pamiątkami D y m n e g o . Byliśmy
świadkami j a k P i o t r usiłował targować się ze sprzedawcą, który
postawił w a r u n e k : j a k P a n , Panie P i o t r u s i u , sprzeda m i t a n i e j
b i l e t do K a b a r o t u , t o j a P a n u opuszczę na jabłkach. P i o t r opo­

„Dziś dopiero na naszych oczach, święto z a n i k a bądź też —.
jego postać o d m i e n i a się w sposób zasadniczy. Święto zawsze
najsilniejszą d l a siebie oporę znajdowało w s w o i m przeciwieństwie,
w mnóstwie niewiarygodnie nieraz ciężkich, bo zapołnionych
pracą p o n a d siły, nieraz zwyczajnych d n i ; święto było czymś
k o n i e c z n y m , niezbędnym; jeśli n i e nadawało w ogóle sonsu
l u d z k i e j egzystencji, t o ją rozświetlało i uszlachetniało... o d t o j
p o r y więc, k i e d y święto w dotychczasowej swojej formie bardzo
już oczywiście zaczęło gasnąć —• uczeni różnych d y s c y p l i n w y ­
r u s z y l i w gorączkową pogoń za świętem. Paradoksalnie — i m
bardziej t r a d y c y j n e święto gaśnie —• t y m więcej o n i m w i e m y ,
więcej jeszcze o n i m myślimy i s p e k u l u j o m y n a jego t e m a t "
(Marian Pilot)
,,W owej platońskiej i d e n t y f i k a c j i z a b a w y i świętości b y n a j ­
m n i e j świętość nio zostaje pomniejszona w s k u t e k tego, iż nazwana
zostaje zabawą, lecz zabawa podniosiona zostaje dzięki t o m u , iż
pojęcio t o uznaje się nawet w najwyższych rojonaeh ducha...
Człowiek może bawić się n a o w y m poziomie k i o d y zabawa wyraża
piękno i świętość..."
(Johan H u i z i n g a )

wiadał o w i g i l i a c h w P i w n i c y , n a których zawsze musiały być
jabłka. Po godzinie 17-tej nastąpiło uroczysto otwarcie w y s t a w y .
Otwarcie — jakiego n i o wyobrażam sobie w żadnym

innym

mioście. P i o t r stał z tubą n a stopniach u wejścia do Pałacu
S z t u k i i witał gości. P u n k t u a l n i e o 17-toj strażak odegrał hejnał
M a r i a c k i , t y m razem nie z wieży a przed wejściem do Pałacu
S z t u k i . Chór k r a k o w s k i e j Szkoły Muzycznej p o d d y r . Zbigniowa
C i u r a b y odśpiowal okolicznościową kantatę. Pośród w i t a n y c h

mimo

bądźmy ostrożni w formułowaniu k a t e g o r y c z n y c h osądów —•

Zastaliśmy P i o t r a

rano w Pałacu S z t u k i , gdzie trwały ostatnio prace p r z y montażu

„dna",

na różno sposoby.

należą również nasze r o z m o w y j a k i e miały miejsce w d n i u o t w a r ­
cia w y s t a w y , , I co n a m z tego zostało

do tego

oporów P i o t r a jest fascynującym zadaniem p o d e j m o w a n y m już

„Wszystko cokolwiek d o t y c z y s z t u k i n i e jest obce e t n o l o g o w i .
N i o może się o n t y m nie interesować, dlatego przede w s z y s t k i m ,
żo s z t u k a jest częścią k u l t u r y , alo możo także z bardzioj określo­
nego p o w o d u : s z t u k a jost w najwyższym s t o p n i u o w y m objęciom
władzy n a d naturą przez kulturę, a t e n właśnie t y p zjawisk s t u ­
diują

etnologowie..."
(Claude Levi-Strauss)

113

�,,To, żo t e a t r i święto щ ariragonistycziie, powiedział już

„Święto

nio poddaje

się

żadnej

utylitarnej

interpretacji

Rousseau w swej odpowiedzi D ' A l a m b f - r t o w i , podsuwając w t o n

(jako

sposób toma; do uic kończącej się refleksji, ki-óra i nas pożywia...

wszelkiej utylitaruości i p r a k t y c y z m u ; stanowa chwilowo wejście

odpoczynek,

odprężonio i t p . ) . Ono właśnie u w a l n i a od

Święto wygląda zupoluie inaczej, zakłada b o w i e m , że społeczeń­

w świat u t o p i j n y . Święta nio da się również sprowadzić do określo­

stwo l u b p r z y n a j m n i e j jakaś węższa wspólnota sama z siebie

nej organicznej treści ( n p . wydarzenia historycznego oznaczonego

czyni widowisko... Święto nie dzieli g r u p y looz w y w o l u j o wewnę­

przez dano święto) — wydziera się ono b o w i e m poza

t r z n y d y n a m i z m . . . k o l e k t y w n a substancja ożywia się i t w o r z y

wszelkiej ograniczonej treści. N i e da się też odorwać święta od

jedną całość, która się sobie przedstawia, sama siebie t e a t r a l i z u -

życia cielesnego, od życia z i e m i , p r z y r o d y , kosmosu. W czasio

je... Święto nie izoluje j e d n o s t k i , daje jednostce możliwość spo­

święta n a w e t i 'słońce gro n a niebie'. I s t n i e j e niejako odrębna

żywania społecznej substancji w w i e l k i m akcie spełnienia się

świąteczna

granico

pogoda..."

emocji i relacji. Jest wymianą usług, gestów, dóbr l u b słów.

(Michaił B a e h t i n )

Przyśpieszeniem relacji miedzy g r u p a m i i ludźmi. D a r o m wreszcie,
rywalizacją w d a w a n i u . . . "

(

J

e

a

n

Duvignaud)

„Panująca władza i panująca p r a w d a nie w i d z i siebie w zwier­
ciadle czasu, dlatego też nio w i d z i swego początku, granic i końca,

... „ N a w e t w najbardziej zdosakralizowanym spoleczeństwio
współczesnym większość

'niewierzących' n a d a l zachowujo

się

religijnie, chociaż nie zdaje sobie z tego sprawy. M a m y t u na
myśli nie t y l k o 'zabobony'

i ' t a b u ' wspólczosnego

nie w i d z i swej starej i śmiesznej t w a r z y , k o m i z m u swoich roszczeń
do

wioczności i nieodwołalności.

Więc przodstawiciole

władzy i starej p r a w d y z najpoważniejszą

starej

miną, w poważnej

człowieka,

t o n a c j i dogrywają swojo rolo wówczas, g d y widzowie o d d a w n a

które wszystkio mają magiczno-religijną strukturę. A l e człowiek

już się śmieją. N a d a l przomawiają poważnym, m a j e s t a t y c z n y m ,

współczesny, który uważa się za istoto nicreligijną, n a d a l za­

budzącym lęk, groźnym t o n e m władców l u b .apostołów 'wiecznych

chowujo duży zbiór z a k a m u f l o w a n y c h mitów i zdegenerowanych

p r a w d ' nie zauważając, że czas sprawił iż t o n ten s t a l się w i c h

rytuałów... O b c h o d y Nowego R o k u czy oblewanie nowego miesz­

ustach śmieszny, żo przekształcił starą władzę i starą prawdę

k a n i a , chociaż zeświecczono, umiał zachowują strukturę rytuału

w karnawałową zapustną kukłę, w śmieszno straszydło, któro I n d

odnowy.

zo śmiechem wdóczy po p l a c u . . . "

To

ximo

zjawisko można zaobsorw ow nć w zabawach

i przyjęciach... Można b y napisać cały t o i n n a t e m a t nutów
współczesnego

człowieka

i m i t o l o g i i z.o. amuflowanej

w

(Michaił B a e h t i n )

jego

u l u b i o n y c h książkach czy sztukach... N a w e t l e k t u r a posiada m i ­
tologiczną funkcję, nio t y l k o dlatego,

żo zastępuje

recytację

mitów w archaicznych społeczeństwach.,, lecz przede w s z y s t k i m
dlatego, że oddając się lekturze człowiek współczesny żywicuje
'ucieczkę z czasu' analogiczną do 'wyjścia z czasu' dokonywanego
przez m i t y . . . "

(Mircea

Eliade)

„ O d y śpiewam —• mówił I o n do Sokratesa — wychodzę z sie­

„... H u m o r jost przeciwieństwem patosu, jest t o t r i c k , za
pomocą którego wydarzenie ulega pomniejszeniu, t a k j a k byśmy
p a t r z y l i na nio przez odwróconą lnnotę... h u m o r z t r u d o m prze­
skakuje społeczno szczeble, jogo świat jost światom równości,
w t y m t k w i i s t o t a jogo ludowości i domokratyczności... wygląda
na t o j a k b y w i e l k i , wstrząsający śmiech h i s t o r i i brzmiał stało
od dołu..."
( K a r o l Capek)

b i e , płaczę, żeby i n n i płakali, boję się, żeby przyprawić o strach
słuchaczy. Lecz w głębi duszy w i o m dobrze, co robię, i w i e m
również, że później będę się śmiał, ponieważ uczciwie zarobilom
swojo pieniądze. K t ó ż więc jest a u t o r o m ' ! T e n , który płacze, czy

„ K o m i z m jost poczuciem absurdalności i wydajo się bardzioj
boznadziejny o d t r a g i z m u , k o m i z m nie daje wyjścia z s y t u a c j i . . . "
(Eugeno Ionesco)

t e n który się śmieje ? Któremu z nicłi przypisać w y k o n a n o dzieło 1
O d b i o r c a n a p o t y k a pierwszego z n i c h — zamaskowaną postać,
która g r a przowidzianą d l a niej rolę. I d z i e za nią, i t o p o w i n n o m u
wystarczyć. B o jeżeli n i e , jeżoli szuka drugiego z n i c h — a r t y s t y
w życiu p r y w a t n y m , a k t o r a p o s p e k t a k l u , rozczaruje się. Lecz

„Jeżeli świat stanął n a głowie, t y l k o fikając koziołki można
zająć

właściwą

pozycję...

jeśli wolność

staje

się

błazenadą,

błazenada staje się wolnością..."

być może w t e d y dopiero dano m u będzio poznać aż do końca

(Jan

pełny m e c h a n i z m wszolkioj twórczości..."
(Mieczysław Porębski)

Wybrał:

Kott)
CR.

P R Z Y P I S Y
Так pisał o t e j sesji J . Walc w a r t y k u l e Pieśń ujdzie cało
zamieszozonym w „ P o l i t y c e " z 2 0 . X I . 1970, n r 4 7 : „Jeżeli się n a d
t y m w s z y s t k i m poważnio zastanowić, wydaje się człowiekowi
niesamowite, żo jedną z istotniejszych uroczystości jubileuszo­
w y c h Piwniicy była sesja n a u k o w a zorganizowana w siedzibie
krakowskiego oddziału Polskiej A k a d e m i i N a u k p r z y uł. Sław­
k o w s k i e j , а w p r e z y d i u m zasiadali n i . i n . : prozes krakowskiego
oddziału P A N , p r o f . M a r i a n Mięso wieź, prezydent m . K r a k o w a
J e r z y Pękala, d y r e k t o r W y d a w n i c t w a Literackiego A n d r z e j
K u r z , doc. J a n Błoński i wreszcie A n d r z e j W a j d a , a prof. Wła­
dysław T a t a r k i e w i c z nio zdołał przybyć z Warszawy t y l k o zo
względu n a s t a n zdrowia, m i m o iż m i a l już g o t o w y referat i prze­
praszał zgromadzonych za zawód pięknym sążnistym telegramom.
N i c też dziwnego, że referaty na sesji wygłosili w y b i t n i k r a k o w s c y
uczeni r o z m a i t y c h specjalności podkreślając wa,go działalności
P i w n i c y w w i e l u aspektach. Prof. J u l i a n Aleksandrowicz rnówil
o j e j uzdrawiającym charakterze, prof. K a z i m i e r z K o w a l s k i
podkreślał rolę zabawy w procesie e w o l u c j i , zwracając, uwagę,
iż bodaj najistotniejszą różnicą, między człowiekiem a zwierzę­
ciem jest l u d z k a zdolność do zabawy rozciągająca się poza okres
dzieciństwa. Prof. K r y s t y n a Pisarkowa wskazywała, j a k prze­
łamując scliomaty naszego poznania opartogo n a poczuciu p o zaozasowości języka P i w n i c a t o poznanie pogłębia, jednocząc się
t y m s a m y m z nauką. Wspaniały referat socjologiczny wygłosił
p r o f . Stefan M o r a w s k i , o t r a d y c j i żartu w k r a k o w s k i m środowisku
profesorskim mówił p r o f . H e n r y k M a r k i e w i c z , a p r o f . Józef
M i t k o w s k i j a k o znawca dziojów zamierzchłych przypomniał,
1

114

j a k w l a t a c h 50-t.ych profesorska k o m i s j a ds. d y s c y p l i n y studiów
prowadziła zasadnicze dyskusjo zo studentem P i o t r o m Skrzy­
n e c k i m n u t e m a t p o t r z e b y s t u d i o w a n i a klasyków.
W zamykającym sesję roferacie doc. J a n Błoński nawiązał do
joj m o t t a , w y z n a n i a w i a r y p i w n i c z a n wziętego z Pascala: j e d y n a
rzecz, która nas pociesza w naszych n i e d o l a c h , t o r o z r y w k a —•
a wszelako t o jost największa z naszych n i e d o l i , ona głównie
przeszka,dza n a m myśleć o sobie i g u b i nas niepostrzeżenie. D o ­
cent Błoński stwierdził, że P i w n i c a biorąc żywy udział w swojej
współczesności i czerpiąc jednocześnie p o l n y m i garściami z h i s t o r i i
m u s i silą rzeczy łagodzić a n t y n o m i e łącząc coraz t o silniej niedolę
i pociechę.
Zauważył wreszcie Błoński, że najistotniejsza różnica między
Blaise Pascalem a P i o t r o m S k r z y n e c k i m jest t a k a , iż Pascal
n i g d y żadnej sesji n a u k o w e j nio zy/olał i na t y m —- a właściwie
n a szampanio p o d a n y m przez kolnorów o d W i e r z y n k a — n a j ­
bardziej k r a k o w s k a jaką można sobie wyobrazić uroczystość
została zakończona, choć t r u d n o t u mówić o j a k i m k o l w i e k za­
kończeniu, g d y jodna impreza g o n i drugą, g d y h i s t o r i a toczy się
nieprzerwanie".
Obszerną relację z t y c h obchodów zawarł M . Sienkiewicz
w rozmowie z J . Olczck-Ronikierową i P i o t r e m Skrzynockirn,
zob. M . Sienkiewicz, Zabawa w Jubileusz, rozmowa z J . Ołczak-Ronikierową i P. S k r z y n e c k i m , L i t e r a t u r a z 1 9 . X I I . 1 9 7 4 .
2

3

1974

M . Szybist, Jubileusz

Kraszewskiego,

Echo K r a k o w a , 2 0 . X I .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9950" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9928">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/997338f9fce59b6a13637f7c28207937.pdf</src>
        <authentication>1df34dbbe9da1e96408c7c0719be8ccd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118323">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5136</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118324">
                <text>1946</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118325">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4765</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118326">
                <text>Resumé / LUD 1946 t.37</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118327">
                <text>LUD 1946 t.37, s.537-574</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118328">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118329">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118330">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118331">
                <text>RESUME
MORPHOLOGIE DU CONTE POPULAIRE
La base de toutes les etudes sur le conte populaire consiste
dans une systematique correcte de tous les materiaux qui entrent
dans le domaine de ses etudes. Cette systematique correspond
a une bibliographic raisonnee dans les etudes litteraires. Mais cela
ne se laisse faire qu'a condition, que la systematique soit ргёсёdee par une autre operation tres compliquee et qui semble lui etre
posterieure, savoir: par la morphologie du conte. Sans cette ope­
ration la systematique s'ernpetrerait dans des difficultes sans issue
et ses resultats seraint loin d'etre corrects. Cette paradoxale situa­
tion methodologique n'est que le resultat du caractere tout specifique du conte populaire, caractere qui le fait distinguer d'autres
oeuvres d'art de la parole, disons des oeuvres litteraires.
La base de la systematique des contes populaires c'est leur
division en divers sujets einregistreJs par la folkloristique actuelle
et dont la liste fut dressee ipar Aarne-Thompson dans son oeuvre
«Types of the Folk-tale» (1928). On sait cependant, que les sujets
se composent d'unites plus petites, nominees motifs qui apparaissent aussi bien dans les sujets, qu'independamment. Thompson
a fait preuve d'avoir bien compris leur grande importance, en
donnant un essai phenomenal de leur classement dans son enorme
travail «Motive-Index of Folk-Literature* (1932—5). La premiere
operation du morphologue, et en consequence celle aussi du systematiseur de contes populaires, est d'etablir une delimitation entre
le sujet et le motif et de faire ressortir les motifs particuliers dans
les bornes du sujet. Cette delimitation jette en meme temps dans
beaucoup de cas une lumiere caracteristique sur le proces de for-

�538
mation d'un grand nombre de contes, surtout quand les sujets
donnes &lt;ne sont qu'une somme tolale de quelques motifs successifs,
lies en Ire eux chronologiquement et causalement, p. ex. dans les
«contes ou figment les animaux» (fables).
Les grandes diffieulltes des etudes morphologiques sa presentent eependanl seulement alors, — et ce sont des cas ties frequents,
surtout dans les «conles de fees» —, quand les meme motifs apparaissent dans divers sujets et amenent de ties graves consequences
pour la naissance et la vie de contes, ainsi que, naturellement,
pour leur systematique. J'appele ces motifs «motifs de jonction»,
car car ils constituent des plate-formes entre des groupes entiers
de contes et deviennent une source de leurs affinites innatendues,
de leur liaisons et de leurs transformations. Ce sont des motifs
identiques ou au moins analogues a ceux qu'on rencontre dans
les contes de contenu different. Tel est p. ex. le motif des «animaux reeonnaissants» qui tirent le heros de toute sorte d'embarras, qui, au moment du danger, le secourent, lui sauvent la
vie ou la lui restiluent. Le motif du «gobelet glisse furtivement»
peut servir comme un autre exemple: i l apparait dans la Bible,
dans la vie d'Esope, dans la legendę de Conipostelle et dans la
«byline» russe des 40 pelerins.
L'existence des motifs de jonction fait naitre de nouvelles
fables grace a renetrelacement de divers sujets qui out le meme
motif de jonction; de deux contes qu'on pourrait determiner schematiquement par des formules: D'AbC et MbN peut naitre un
nouveau conte AbN, car deux differentes situations sont liees par
leur membre commun b, qui est preciseinent un motif de jonction.
Grace a ceci, les contes a construction composee, aussi bien que
ceux a construction de cadre, sont un fait tout a fait normal; dans
le premier cas, grace a l'existence du motif de jonction, deux
contes indćpendants A, B, donneront naissance a une nouvelle
creation A—B, — dans le second cas c'est dans le cercie du conte
С qu'un autre conte pourra se developer', de sorte, que nous aurons
une composition nouvelle С—D—C. C'est seulement apres avoir
scrupuleusement discerne toutes ces possibilites a l'aide de l'analyse morphologique, qu'on pourra realiser la classification de la

�539
variante donnee ou du groupe de variantes du conte et enregislrer
le phenomene etudie dans le cadre du systeme international universellement accepte et, par consequent, faciliter aux prochaines
etudes d'etre scientifiquement correctes.
Ce precede doit avoir pour resultat la constation de l'identite des variantes donnees et la determination des relations qui exi­
stent entre elles. Mais voiei qu'une nouvelle difficulte se pose ici,
et l'une des plus essentielles. La pratique folkloristique prouve
que, grace a l'existence des motifs de jonetion et grace a d'autres
facteurs qui evoquent la vie du conte, i l у a, a cole des variantes
indubitablement identiques, une grande quantite d'autres dune
identite probleniatique laquelle ne se laisse determiner qu'a l'aide
de longues et penibles etudes speciales de caractere genelique
ou historique. Qu'est-ce que la systematique doit en faire? I I me
seonble, qu'a 1'exception d'un certain nombre de cas, ou l'identite
a subi un si considerable effacement, qu'elle pourrait etre decouverte seulement a l'aide d'une etude toute speciale, c'est une que­
stion plutót simple,
Le systernatiseur qui connait '.'existence des motifs de jon­
ction et celle des difficultees qui leur sont propres, les etudie toujours sur le fond de la composition; i l approfondit et tache de
decouvrir leurs fonctions de construction, — et dans la construc­
tion meme i l prete une attention particuliere a la succession stable
des motifs dans le sujet donne,.aux relations causales qui les
unissent, enfin a leur clarte. S'il observe bien les facteurs nommes
ci dessous, i l ne commetara pas de faute et i l s'acquittera d'une
manierę precise de ses fonctions de systematiseur. Son but sera
atteint surtout, si une connaissance approfondie de la morphologie
du conte lui permet de discerner clairement le prologue qui, ordinairement, n'est qu'un supplement mecanique, du corps organique
du conte. Du reste, une description exacte des composantes du
conte qui n'entrent pas dans, le systeme, constituera la vole,
d'apres laquelle la realisation d'une classification correcte se laissera toujours accomplir, pourvu que Pelement pris pour base ait
une clarte suffisante et qu'il soit un motif exactement precise.
J.

Krzyżanowski

�540

METHODS OF ETHNOLOGY
s

Introduction
A. Need, object and division of ethnology:
1. Ethnology as a separate science has her own methods,

2. On products of culture and people-spreaders of culture on
the base of critically examined material,
3. Following methods of critical examination of material,
Following methods of examination of products i. e. general
ethnolcgy,
Following methods of products of the people i. e. methods of
etnography.
B. Development of ethnological methods:
1. Conditioning factors:
a) philosophical currents,
b) development of same ethnology
sciences.

and closely

related

2. Principal stages of this development up to the present time.
a) psycholog ism:
idealistic,
materialistic (natural),
sociological,
freudism,
functionalism.
b) historism:
antropogeographical,
English diffusionism,
continental historism.
c) directions physico-historical: ologenic and statistic.

�541
Lecture
I . Methods of criticism of material:
A.
B.
C.
D.

Collection of material i n the area.
Worth of direct material.
Access to gathered material.
Criticism of indirect material.

II. Methods of examination of products:
A. Characteristic of products by analysis:
1. Settling of components and grade of composition of
products,
2. Settling of reacting relations between components,
3. Settling of reacting relation between components and
varieties and surroundings.
B. Elucidation by way of analysis of results obtained by the
above mentioned analysis:
1. Of d e v e l o p m e n t . Formation of varieties under the
the influence of changes supervening in surroundings,
2. of g e n e s i s of the product i . e. the union of its com­
ponents under various influences which allowed the
given product to play its part solely in its primary sur­
roundings.
III. Methods of the study of the people:
A. Characteristic of a people by way of analysis:
1. the composition of its culture,
2. varieties of its culture,
3. relation of its culture to surroundings.
B. Elucidation by way of synthesis:
1. of the d e v e l o p m e n t of a people i . e. the formation
of its varieties in time and space under the influence
of changes in the surroundings,

�542
2. g e n e s i s of a people i . e. the uniting of given cultural
components in given surrounding in a certain time and
in a given group of human beings which played its part
in its last surroundings.
Closing
A. Theory and methodological practice.
B. Appreciation of results of research.
C. Principal shortcomings in ethonological
prospects of further development.

methodology

and

I I . ETHNOLOGICAL FACTS AND METHODS OF EXAMINING
THEM
Introduction
Facts and methods of their examination
Till the beginning of the present century there lasted a period
of unmethodical scientific study in the domain of ethnology. Later
on, ethnological facts began to be explained with methods applied
to other sciences, and lastly after this first stage — ethnological
facts were treated in a new manner specially created for this
purpose.
The second period of the development of ethonology dates
from a wide manifestation of the historical trend in which a special
method was systematically devised for the elucidation of facts
subjected to ethnological study. There appeared new methodics
prepared by Fr. Graebner, W. Schmidt and Muhlmann. Since the
last war there is a heightened polemical controversy between
opposite methodological trends and its outcome are studies with
a historical treatment given to the former ethnological methods:
Pinard, de la Boullaye, Radin, Lowie, Bornemann. We fail to find
the necessary method for the elucidation of many ethnological
facts in the works of Graebner, Schmidt, Bulch and Muhlmann.
One of those facts is the genesis of the cultural product which till

�543
now has been either omitted or superficially treated in all metho­
dological studies. These gaps are quite evident when one puts in
regard the system of facts with the system of ethnological methods.
This is the aim of the present study.

I . O u t l i n e of t h e s y s t e m

of E t h n o l o g i c a l

facts

(cf. the preceding Nr. of «The People* p. 112 nn.)
1. Remarks

touching

the division

of facts

The division of facts, the relation of facts to their sur­
roundings, the changes in the relation of facts to their surroundings
and the changes in the products themselves correspond with the
categories of facts divided by sociologues. The social statics dis­
tinguished by them corresponded with the two first above men­
tioned facts, and the social dynamics with the two following ones.
It is quite right to distinguish social processus from cultural
ones as the objects of culture are different from the social ones.
Z n a n i e c k i divides the sociological facts in social acts, social
relations, social individuals and social groups. Our division is
about the same after having eliminated the cultural objects and
introduced the people into the social groups.
2. Division

of ethnological

facts

The criterium of this division is to be found in the manner
of transmitting cultural objects from generation to generation. The
character of social objects depends on it. There are two W'ays of
transmitting culture: the older one is solely oral teaching, hence
tradition, and the later one is based on a higher form of writing.
Thence the division of cultures and people in uncivilised (without
writing) and civilised (with writing). Ethnology deals with the
first and the second are the object of humanistic and social sciences
w'hich are older than ethnology. Ethnological researches reach
also the pre-civilised stages of civilised people and also the objects
of culture transmitted by tradition and cultural unions with social

�544
groups. More on the ethnological topic: Poniatowski St. «The aims
and object of Ethnology* 1922, Archives of anthropological studies
v. I I , Nr. 2.
3. Sociological

facts and domain

of

sociology

Separately from ethnological and historical facts touching
concrete cultural and social objects, we give the name of socio­
logical facts, in the exact sense, to all the common and recurring
traits of these objects as well as to the processus they undergo. On
this basis are built the theories of culture, of social groups etc.
I I . G e n e r a l m e t h o d s of e s t a b l i s h i n g
ethnological
facts
The above mentioned four separate categories of ethnological
facts are very unevenly accessible to the ethnologue. Most easily
accessible are ethnological objects, in the first place their structure.
It is more difficult to fix the functions of those objects and even
more difficult to penetrate their ideology, because they are often
made comprehensible only when a thorough knowledge of a whole
culture and of a whole corresponding people has been gained. It
is even more arduous to examine the dependance of objects on
their surroundings and the part played by these objects as regards
their surroundings. Here is a w ide outlook on a whole people and
on their whole culture unquestionably necessary. This explains
the great importance of collecting exactly and fully all the possible
ethnological material and of examining it before it serves for the
explanation of facts.
r

Dependently on this whether the material is gathered directly
from the land area, or whether it derives from narratives, we obtain
the following division: We adopt for a basis Graebner's method
of establishing facts taken up by Schmidt and we enlarge and
alter the whole in the following manner:
Division of the methods of settling ethnological facts.

�545
I . Criticism of direct material:
A. Collection on the spot:
1. Qualifications of the researcher,
2. Technique of work.
B. Making the collected material accessible:
1. Storing,
2. Publishing.
C. Worth of collected material:
1. genuineness,
2. ethnographical localization,
3. chronological localization,
4. grade of individuality,
5. sufficiency of cognizance:
of structure — function — ideology — dependancy of
surroundings — part played for surroundings.
I I . Criticism of indirect material (descriptions):
1. Criticism of author, his qualifications — relation to the
place of research.
2. Criticism of text.
The adding of a chapter on methods of interpreting facts
does not seem necessary as such an interpretation is the outcome
of the elucidation of facts and should be taken in regard to parti­
cular methods applited to singular categories of ethnological facts.
III.

Singular

c a t e g o r i e s of f a c t s a n d
of t h e i r
examination

methods

Dependency on the methodological trend various categories
of ethnological facts have awakened a very unequal interest and
this has influenced the development of the method of their eluci­
dation. In the meantime all categories of ethnological facts are
closely correlated. This is why a complete ethnological method
must contain the methods of probing and elucidating all the six
categories of objects: cultural objects, unions of cultural objects,
L u d , Т. X X X V I I

35

�546
culture, social unities, social groups, societies (peoples) The me­
thods of elucidating the afore-said categories should be preceded
by general knowledge, i. e. by the theory of each of these categories.
The ways of classifying each of the afore-said six categories
can be various; for example the objects can be characterised:
1)
2)
3)
4)

on the basis of their proprieties,
on the basis of their part in various types of unions,
on the basis of their belonging to various types of culture,
on the basis of the various relations of different types of
units to them,
5) on the basis of various social groups to them,
6) on the basis of various societies.

The more important classification should suffice for the pre­
sent. Other researches must be left to the future seekers.
1. Objects of culture and methods

of their

I . A. O b j e c t s o f

examination.

culture

1) D e f i n i t i o n o f o b j e с t: an object of social origin i . e.
which is indebted for its descendance to an individual, a group,
or a whole society (people) and socially reacting on an individual,
a group, or a whole society.
2) The division

of

objects:

is possibly various but widely applied is based on the principal
groups of humain needs i . е.: material — spiritual — orga­
nization and language.
3) Traits

of

objects:

a) s t r u c t u r e :
generally speaking one must discern the e 1 em e n l s and their
relations, s t r u c t u r a l m o d i f i c a t i o n s and here for the
fixing of a terminology we admit c h a n g e s which vary with
their components when the set remains the same, and t y p e s
which are different, first of all because of their set, but which
may also have different components.

�547
s i n g u 1 a r 1 y:
1- o material products:
their elements collected material from geographical sur­
rounding.
The set is the outcome of an intertwining of those
elements by the technical work which gives a form.
Modifications are the outcome of a number of ele­
ments of the material of these elements, of the technical
work, and the intertwining of these elements.
2- o spiritual products:
their elements create spiritual experience.
Their whole is formed by the alinement of these ex­
periences in time and space and this makes the style of
the product.
Modification are the outcome of:
the quantity of elements,
the quality of experiences and of the style.
3- o social products:
their elements operate on the material of the relations
between individuals or social groups.
The set is due to the stable or temporary relations
of these elements between themselves, which are the
social norm,
modifications are the outcome of the number of elements
and their relations.
b) f u n c t i o n :
one must g e n e r a l l y distinguish the produce and the aim,
functional modifications,
treating in d e t a i l :
material products:
productiveness (working) a certain part of the material
product works, the rest help, for example: the blade of the
knife and the handle.
35*

�548
The aim depends on the quantity of working elements
(for example when the roof of a bus is used for transporting
baggage),
modifications depend on the two preceding,
spiritual products:
their produce depends on the intensity of the experiences
which they have occasioned,
the aim is the greater the more varied are the occasioned
experiences,
the modifications of the productiveness and of the aim
go together,
social products:
the produce and the aim go together in them,
the social norm is not subjected to modifications; lapses from
the norm are not modifications.
c)

ideology:

one must largely discern:
the principle of the product,
the valuation of the product,
the differences in probing or valuation give varieties, res­
pectively types of modifications,
treating in detail:
material products:
the probing consists in the knowledge of their structure
and their function,
the valuation in the judgement of their produce and the
ends of their function,
modifications depend on the above said differences,
spiritual products:
the probing depends om the knowledge of the psychology
given surroundings in which the vital experience
takes place,
the valuation depends on the judgment of the degree of
intensity and variety of vital experience occasioned
by the product,

�549
modifications depend on differences between the afore
said.
products of organization:
the probing depends on the knowledge of relations
between individuals or social groups,
the valuation depends on the produce and the ends of
given whole of relations,
no modifications occur here.
4) Dependance of products
surroundings.

and of their

modifications

on

their

A. On the cultural surroundings:
1. on other cultural products:
which are necessary to it
store products,
sustaining products,
to which it is necessary'
stored products,
sustained products,
2. on cultural sets:
facilitating sets,
needing sets,
3. on culture:
producing cultures,
assimilating cultures,
B. On the social surroundings:
1. On the social individuals
active in relation to the product
passive in relation to the product
2. On social groups
active in relation to wholes facilitating, needing,
passive in relation to the above-said.
3. On people diffusing productive and assimilating culture.

�C. On racial surroundings
The structures of products are mostly conditioned by mor­
phological traits,
their functions by physicological traits and their psychic
racial,
ideologies by the psychic trend of their racial ground.
D. On geographical surroundings
either directly through supplied material, either through
other products.
5) Pari played by products

in surroundings

(need of terms: objects

influential, objects influenced, scopes of influence).
A. On cultural surroundings
1. on other cultural products:
part played positively, attraction of one by another part
played negatively, one excludes the other.
2. on cultural arrangements: part played positive
part played negative.
On culture: part played positive — negative.
13. On social surroundings:
1. on social individuals: are life-possibilities heightened or
lowered?
2. on social groups: is their interior cohesion strengthened?
3. on society.
C. On racial surroundings:
1. on individuals:
the influence of the product on their health, development
and productiveness,
2. on the racial basis of social groups and on the whole
society through processes of selection.
D. On geographical surroundings:
changes brought by the product: orographic, hydrographic, floristic, faunistic.

�551
6) Changes

in same

products.

a) genesis:
cause: aimed — aimless
course: inner — cultural combination
inter — cultural combination
inter — cultural derivation
b) growth and decline:
structure — function — ideology
c) decay as result of changes in surrounding.
7) Location

of product

and

its

modifications.

In time and space.
Mixing processus: contact and migration.
Location: permanent and unstable.
I . li. Methods of e x a m i n i n g cultural products.
1. Preliminary remarks:
The aim of the examination is to fix and elucidate the static
and dynamic of the product from its genesis to the last stage of
its development.
The last stages of development usually serve as base of
researches. It is on the background of the wdiole development that
one can make the immediate material subjected to examination
comprehensible. What is given indirectly is to be found in the
union between the examined product and its surroundings.
2. The collection and criticism of material as regards statics
and dynamics according to methods of settling ethnological facts.
o. Treatment of material:
a) analysis of topological object,
b) analysis of conditional object,
c) analysis of the influence of the object on its sur­
roundings,
e) elucidation of the genesis of the object by the settling
of the conditions of surroundings for the oldest type of
object; verification of this elucidation by other objects

�of same hypothetical surroundings as the examined
object.
I I . Cultural s e t s and methods of examination.
1. Definition of sets: group of cultural objects bound by
interdependancy.
2. Division of sets:
a) producive sets,
b) concomitant sets,
c) sustaining sets.
3. Traits of cultural wholes:
a) structure, function and ideology. The structure is
formed by the composing products, the function is the
compelling necessity for another object (use of pro­
duct), the ideology is expressed by the understanding
of its whole value.
b) the ideology of cultural sets was rather indifferent to
searchers till the present time, because the masses lack
a distinct ideology of cultural sets, which goes only
with prominent individuals.
4. Dependance of cultural sets on surroundings and their
changes:
a) On the cultural surroundings,
b) On the social surroundings,
c) On the racial surroundings,
d) On the geographical.
5. Part played by the sets and its change in relation to:
a) the cultural surroundings, objects', sets ,
b) social surrounding — individuals-groups, peoples,
c) racial surrounding,
d) geographical surrounding.
6. Changes in the cultural sets themselves:
a) genesis, b) development and decline, c) disappearance.
7. Location of cultural set and its modifications.
Methods of examining cultural sets vide I . B. above.

�553
A. Culture and methods of examining Ihem.
1. Definition of culture*:
total of cultural sets necessary to the independent life of
larger human groupments and transmitted inside their
boundaries from generation to generation.
2. Division of cultures:
cultures of people,
cultures of epochs,
cultures of areas: geographical, linguistic, economic, reli­
gious, political etc.
3. Distinctive marks of culture:
structure — cultural wholes with various categories of
needs,
function — compelling necessity of all its wholes to satisfy
the totality of the needs of life of an autonomical
groupment,
ideology — the valuation of the whole of cultural sets by
those who benefit by them (a certain predominant in
a given culture can be mentioned).
4. Dependance of culture on surroundings and its changes:
a) on cultural surroundings i . e. other cultures;
b) on the social surroundings:
1. on i n d i v i d u e 1 s: the examination of social indivi­
duals ought to be analogical to the examination of
cultural products. One must gain knowledge of
a series of singular social individuals of a certain
people to be able to fix their principle types and
varieties. Classification cannot be based on their psvchic traits but on their social trends, and since an
individual is social thanks to the culture he pos­
sesses, then to each distinctive cultural product cor­
respond parallel types of social individuals. For
example: to various types of scythes correspond va­
rious types of mowers. An individual can be a com­
bination of several social types and if one of them

�554
is predominant the result is that this type subjects
the others. Thus there are distinct types with the
marked predominance of one:
a) men of action, managers — marked characters,
b) men passively receptive — imitators.
2. Social groups are organizations of individuals and
facilitate the creation, the sustenance and the consumlion of products to higher individuals.
•'i. S o c i e t i e s are organizations of social groups ena­
bling the work of these groups.
It is sheer nonsense to say that a social group as
society is a creater, respectively a consumer of-cul­
ture. It is an error of totalism. Only individuals
create and consume.
c) on the racial surroundings;
d) on the geographical surroundings.
HI. B. Method of examining cultures.
Remark of the publisher. As regards this part, the author
has left only three questions.
He begins by the function and says:
The free function, tree, because directed by feeling, as
to its aim — changing
as to its produce — dependent on the sense of duty
Ideology — changing, dependent on w i s d о in, moral or
immoral, the 1 a w observed or transgressed.
Structure — changing, dependent on the will, directing the
individual according to conscience.
St.

Poniatowski

THE PRIMIT1VENESS OF BUSHMAN CULTURE
The Bushmen represent a higly archaic racial type; they may
well be one of the most ancient human races. This statement is
supported by observations taken from the four aspects of man in
which his appearance and activity find their clear and natural

�555
expressions. They give evidence that Bushmen stature, culture,
way of thinking and speaking are very primitive, probably the
most primitive of all existing human tribes.
The height of the Bushmen averages 4 ft. 7 in. (men) and
4 ft. 5 in women). Their skin is of a light yellowish-brown hue,
and wrinkled, this being apparently due to the irregular condi­
tions of feeding in the steppe. On the rare occasions when food
is plentiful (especially in the rainy season) the Bushmen will gorge
himself, so that the skin on his swollen belly becomes smooth,
but when the food supply fails he will be. on the brink of starvation
for month on end, and his skin will become wrinkled again. His
hair is scanty, his hands and feet small and delicate, his legs very
short in comparison with his long trunk, and yet these legs can
stand extraordinary hardships. He can run for miles and miles,
pursuing game without pausing for breath, until the animal
breaks down from sheer exhaustion. His body is very supple: in
his buttocks he generally has a store of fat. This feature is parti­
cularly prominent in the women and is known as steatopygv. The
face is pearly square in front, the eyes are small, unsteady and
slanting, the lower part of the ear-lobe is grown together with
the head and almost adjoins the jaw. The lips are narrow, their
colour approaches that of the rest of the face, the nose is flat and
broad, the chin very litle developed.
Outside of South West Africa, Bushmen inhabit parts of
Angola and of the Kalahari desert.
The chief dress of the Bushmen is a kind of triangular leather
apron or a narrow belt with a few leather thongs hanging down
in front like a very small apron. The women wear a leather belt
to which two small aprons are fastened, one in front and the other
at the back. Apart from that they often wear a leather covering
round the shoulders, and this is called karos. The children are.
as a rule, quite naked, and infants arc carried in the above-men­
tioned karos on the mother's back. They generally wear nothin"
on their heads, but the women usually adorn themselves with
little chainlets of shells, of ostrich eggs, strung on a thread and
attached to the hair. Round the neck they wear similar chainlets

�556
or a kind of necklace made of little pieces of leather, seeds, or
glass-beads. These are supposed to be amulets. The women also
wear round their necks a sort of powder-bag, made of the shell
of a small tortoise, in which they keep the so-called bukhu, a kind
of powder made chiefly of the pulverised herb lareb, while the
men hang a pipe round their necks. On the arms or legs (below
the knees) they sometimes wear rings of leather, grass, or iron.
For hunting the Bushman puts on sandals of gemsbok leather,
which enable him to run long distances without sinking into the
sand, and partly also protect his feet against thorns and sharp&gt;
flints. At times of famine the Bushmen eat both their leather
carosses and their sandals.
The Bushman hardly ever indulges in the luxury of a wash
or a bath. He simply does not feel the need. Water is much too
precious to be wasted like that. But the women will often powder
themselves, smear themselves with fat, or with red or brown paint,
to embellish themselves. In some districts the men will scatter
ashes on their bodies before hunting, presumably in order to
render themselves inconspicuous on the grey background of the
steppe and so escape the observation of the animals they are going
to hunt. But it may also be done for magical purpuses. Bushmen
with scars on their faces, or. with one little finger cut off, are
also met with. The scars, on the face are in some cases an embel­
lishment, in others a tribal mark, or a distinction for prowess in
hunting. The cutting off of the little finger is practised for pur­
poses of ridding a patient of disease, which is supposed to flow
out together with the blood. Apart from that, these practises may
have a magical significance.
The dwelling of the Bushman is a quadrangular or semi­
circular shed, sort of chalet or very primitive hut, The entrance
opening is always to leeward, changing with the direction of the
wind. Near the entrance the Bushman kindles the fire. A l l the
inhabitants gather round it to warm themselves during the nights,
which are often bitterly cold.
A Bushman commune counts about 50—100 persons, who
generally constitute a family group, with a chief. On the whole

�557
there are no great differences in the rights of the two sexes, the
work of the men and of the women being of about the same value.
Thus the Bushman social life has features both of patriarchate
and of matriarchate.
At present monogamy is, for economic reasons, the usual
form of marriage among the Bushman tribes. In former times,
however, when game was more plentiful in the steppe, polygamy
was practised to a greater extent. In spite of great mutual affec­
tion in the Bushman families, the women sometimes have to kill
their new-bonis, because there is no food for them.
Whatever someone makes or wins for himself is his pro­
perty. The Bushman has a very accurate sense of fairness and
right. Manslaughter, adultery, theft, robbing of wells, transgressing
the boundaries of the communal area are severely punished, some­
times with death.
Bows and poisoned arrows are the weapons of the Bushman.
Besides the bow, they also use javelins, knives, and a wooden
club called kirri.
The hut of a deceased person is burned down, and the dead
man is buried on that spot, wrapped in his karos.
The earliest religion of the Bushmen seems to have been
the cult of the moon, which heavenly body they worship with
dances lasting all night and with some sort of prayers. Every tribe
has, as a rule, its magician or wizard.
The language of the Bushmen is remarkable for the frequent
occurrence of smacking sounds called clicks.
Their life and ways of thinking may best be illustrated by
short narratives literally translated from the tales as told by
natives belonging to different Bushman tribes, and collected by
several linguists (Th. Hahn, C. Meinhof, D. F. Bleek, R. Stopa).
The following narratives are given in Polish versions in this paper:
How we live in the Steppe (two different versions.
Famine.
Hunting the Jackal.
Making an Apron.
The Lion, the Jackal and the Ostrich.

�558
The Moon and the Hare.
The Division of the Earth.
Two of the narratives, vz. Building a Hut and Girl's I n i ­
tiation are provided with the original Bushman text and the inter­
linear Polish translation, showing perhaps most clearly in literal
terms and arrangement of words the primitive structure' of Bush­
man thought and language.
Roman

Stopa

DWELLINGS OF THE YAKOOTS
Oorasa, kalyman, yourta, or bałagan, elbelen, are according
to Sieroszewski the names of various types of Yakoot dwellings.
Oorasa is probably a booriat word, bałagan is persian. Yourta is
of touranian origin and means place of dwelling: yourt or sourt.
Kalyman or goolema may be derived from the toungooze. A purely
Yakoot name for dwelling is: jeejay.
All the dwellings of the Yakoots have flooring. It seems none
of them use clefts, caves or dugouts. For construction they use:
wood, bark (especially birch), skins, webs, earth, dung, mess, hay,
tree-roots and branches. In the Kolinas ooloose sometimes snowhuts are being erected, but not for long. Bricks are known but
only used for fire-places. The oorassa is the oldest and most
typical type of Yakoot dwellings and is a round cabin from 6.5—
9.5 m. high with a diameter of 4.5—6.5 m. measured at the base.
The frame-work is formed by four posts with their thinner ends
joined under an angle of 60 degrees. On top of the frame-work
are placed four horizontal planks forming a rectangular frame on
which repose the thin bands of the roof construction. Oorassa
roofing consists of broad stripes of birch-bark first boiled in milk,
then sewn together with horse-hair and adorned with manycoloured desings. In the interior of the Oorassa there is a fire-place
and along the walls are placed the couches. The Oorassa of old
have nearly disappeared. In the North where there is difficulty
of getting birch-bark and the frost is severe, turf is used to cover
the Oorassa. 'ach is the dark and dirty kaliman. The wealthy

�559
protect themselves from the falling filth by placing birch-bark
or tanned skins under the turf. Nowadays the Yakoots live in
a Yourta wdiich is also called balangan or bałagan (sec pictures
4, 5, 6, 7).
The frame-work consists of four posts 20 cm. thick and
1 m. 30 cm.—1 m. 70 cm. high. These posts are driven into the
earth deeper than 60 cm. and in a square with 6.5—9.5 m. of
distance between each of them is placed the South-East post for
which the Yakoots have a special reverence as it is the abode of
the Yoorta-Spirit. At the end of the posts, in longitudinal i n ­
cisions, are fixed the beams which form the roof sloping EasL
and West.
The beam is greased with butter, koomiz or horse blood. On
the frame-work of the roof is first placed wood, thin and round
semi-circular shingles, on which comes: moss, hay, bark and
mould. The logs which form the walls are set somewhat inclined
arid are like a truncated pyramid sloping at an angle of 70 degrees.
The Yoorta generally has 2—3 windows to the East and South,
a 30 cm. big square. In the Summer these apertures are closed
with moss, paper, fish-bladder, or horse-hair net and in the winter
with thick ice-panes. The door aperture is closed with thick planks
covered with oxen-hide.
The exterior of the Yoorta is covered with cow-dung and
mould. All round is an earthen dyke 90 cm. high, 30—50 cm. broad.
" Inside the Yoorta along the walls there are 4—8 permanently
fixed settees, and each of them has a special destination.
In the middle of the Yoorta is the fire-place which has the
form of a square trunk made of thick logs. 60—80 cm. filled with
clay. From there leads a conduit to the chimney and a slanting
smoke-escape. It is made of long and thin wands covered with
clay inside and outside. The Yakoots give great attention to fire­
places. When travelling, the Yakoots protect themselves from the
severe climate by making a protecting wall of sticks and branches

�560
tightly intertwined. It is the elbelen or haltan, just one single sort
of shield which is placed so as to protect from the wind. 2) The
most ancient form of Yakoot dwelling is the Yourassa which
appertains to horse-breeding culture.
In the Northern regions to which the Yakoots. had been
driven, the Yourassa did not give sufficient protection from the
cold, this is why it began to be covered with turf and took
the name of kaliman. As the new country was very inconvenient
for horse-breeding, because of the lack of vast meadows and steppes
and on the other hand very good for oxen which could contentedly
graze on smaller expanses, the Yakoots abandoned horse-breeding
for oxen. This led to the preparing of provisions of hay and also
to the building of shelters for the oxen, a foresight which enabled
to pass long and severe winters.
7

The kaliman was changed into a Yourta, because the top
part which proved unnecessary, was abolished. At the same time
the aperture through which the heat escaped was stopped, and the
space to be heated became smaller without inconvenience to the
inhabitants of the dwelling. The perpendicular and the inclined
walls, also the perpendicular arrangement of logs make the dif­
ference between the Yourta and the dwellings of other Siberian
people. The division of the Yourta into the right-hand-side part
i. e. reserved to males, or East part, and the left part, the West,
or women's part, shows clearly that this type of dwelling was
the outcome of two cultures i . e. the patriarchal pastoral culture
of the breeders of horned cattle and horses, worshipers of the sun"
and fire, with the custom to turn towards the East when offering
a sacrifice, and the patriarchal-agricultural which had adopted the
turning towards the West when offering sacrifices.
Other domains of Yakoot culture also demonstrate the same
mixing of the patriarchal pastoral culture with the patriarchal
agricultural one, for example religion, mythology and agricultural
activities.
Teofil

Chodzidlo

�561
THE HELLENIC CUSTOM OF WEARING ONE SHOE ONLY
Ancient authors frequently mention the custom of wearing
only one shoe; this custom is common to heroes and peoples. We may
quote as a principal representative of heroes I as on (Pindar Pyth.
470 sqq.), Perseus (Artemidor. Oneirokrit. IV 63), Lykurgus (Antholog. Palat. X V I 127); besides them peoples such as the Aitoles
(Euripides Meleagr. fgm. 534, Nauck. Arislot. i'gm. 74, Rose. Schol.
in Pind. Pyth. 4, 70), the Plataeans (Thukyd. Hist. I l l 22); accord­
ing to Macrobius (Saturn. V 18, 13 sqq.) Vergil (Aen. V I I 689)
transferred this custom to the Anagnini, a poeple of ancient Italy.
The explanations of this custom are restricted usually to
Iason and his personal adventures. As Apollonios of Rhodus tells
(Argon. I 7 sqq.) Iason crossing the river Anauros lost one shoe
in its waters. Ps. Pherekydes changed this interpretation saying
that Iason took off his shoes before wading across the river, and
after crossing it put on only one shoe, because he hurried to the
sacrifice. This interpretation is remarkable; as monumental tra­
dition shows, the offering person has often only his right foot
shod. Katharine Esdaile ('0 o»' iQ~.b.z. Two statues of a boy ce­
lebrating the Eleusinian mysteries [Journal of Hellenic Studies
XXIX 1909, 1—5J) gathered together after W. Amelung (Skulpturen
des Vatik. Mus. I I No 393) all the monuments which indeed show
the offering Perseus wearing only one shoe; Miss Esdaile sees in
these young ephebs of the Eleusinian mysteries 'boys from the
hearth' (s aa śiTiac): and as to the custom, «parallels prove that
the baring of one foot had a definite religious meaning and was
especially connected with the cult of chthonian. goddesses*. Frie­
drich Hauser (Die Statue der 'Sehutzi'lehenden' im Palazzo Baiberini [Jahreshefte des Osterreich. Archaolog. Inslituts in Wien
XVI 1913, 57—77]) recognises Pylhia in the woman wearing only
one shoe on account of her pathetic face W. Amelung explained
this custom in a separate study (Atti della Pontificia Accademia
di archeologia 1905/6 123 sqq.), and concluded that one bare foot
ensures to the man or woman a magic contact with the earth and
Lud, Т. X X X V I I

36

�562
therefore secures vital power and victory: this interpretation was
accepted by L. Levy (Die Schuhsymbolik im judischen Ritus, Monatschrift fur Geschichte und Wissenschaft des Judentums L X I I
1918, 185 sqq.) and Jungbauer (Schuh, Handworterbuch des
dcutscchen Aberglaubens, Berlin 1935, V I I 1308). Sir James Frazer
(The Golden Bough, London 1911, I I I 311) supposes «that the
intention of going with one shoe on and one shoe off is to restrain
and to set at liberty, to bind and unbind... to rid the man himself
of magical restraint* etc. O. Gruppe (Griechische Mythologie u.
Religionsgeschichte, Munchen 1906, I I 912 adn. 7) according to
J. Bachofen (Das Mutterrecht, Basel 1858, 159) thinks it to be a re­
ligious ceremony: to offer a votive shoe and consequently to walk
with one shoe. All these interpretations are very insufficient
especially Wilhelm Kroll (Unum exuta pedem'— ein volkskundlicher Seitensprung [Giotta XXV 1936, 152—158]) took care to evi­
dence it. Nothing can better illustrate the helplessness of all hy­
pothesis than the symbolic commentary of Jean Brunei (Iason
monokrepis [Revue Archeologique 1934, IV 34—43]) who — con­
trary to all ancient authorities — affirms that king Pelias handed
his one shoe to Iason in sign of restoring him his kingdom.
Therefore we endeavour to find the proper rationale of this
custom which no doubt bad its practical function in the life of
the people. Iason is characterised by Pindar as a strange warrior:
the ancient commentaries specify it by saying that this sort of
warrior's custom belongs to the Aitoles. As the ancient in primi­
tive times always fought barefooted, we have to require a special
function for the use of the shoe on the right foot. This function
we find in the fact that the Aitoles fought — as all ancient peoples
did — manibus pedibusque and therefore protected the right foot
which mainly took part in the battle, in the same manner as e. g.
the boxer protects his hands by putting on gloves.
Zofia

Ganszyniec

�563
RICHARD BERWIŃSKI
Richard Berwiński played an important part in the history
of ethnography and ethnology. His principal work: «Studies on po­
pular literature from the standpoint of historical criticism* publi­
shed in 1854 must be considered as the first polish work on ethno­
graphy; a mile-stone between ancient and modern views not only
on literature but on the whole popular culture. He was not suf­
ficiently apprized at the time, especially by the rueful romantics
whose illusions as regards the essence of popular culture had been
swept away by his book. It is only in the time of Karłowicz and
thanks to the eulogy of Rostafiński that he met with full re­
cognition.
But a proper monography is still.missing, and the object of
the present lecture is to fill this gap.
Richard Berwiński born in 1819 was educated in Great Po­
land surroundings. He went to a lower school i n Leszno. For a time
he was completing his education in Poznań, mostly in the Raczyń­
ski Library. He passed his bachelor's examination in Wroclaw
and was a student of the University in this town.
In the life et work of Berwiński there are four distinct pe­
riods. In the first: (1836—1840) the author was in close relations
with the Editor's office of the: «People's friend* and influenced by
romantic opinions as regards the people. He made several poetical
transcriptions of popular legends and fairytales; mostly litterary
popular productions.
His most important work in this period was: «The Goplo
Goddess*, and the works which appeared in a collection published
under the title of popular culture.
His warm pro-slav sympathies were characteristic at this
time The second period (1841—1846) created a bond between
Berwiński el Poznań with the Editior's office of the: «Lilterary
Weekly*, the Polish Democratic Society, with social and political
workers, for instance with E. Dembowski et H. Kamieński author
of a profound work: «Philosophy of Material Economy* (Poznań
1843—45).
36"

�564
In this time Berwiński indulged in political polemics which
we find expressed in his poems especially in the verse: «Mice
Tower». The man of letters had become a belligerent politician.
As an emissary under orders to foment an insurrection against
Russia he was arrested in the year 1945 in Tarnów by the Austrian
authorities. It is there he lived through the bitter and painful disil­
lusions which were the outcome of the atrocious Galician mas­
sacres. Extradition soon followed. He was given up by Austria
to the Prussian Government, sentenced to a long term of imprison­
ment, and started to work scienifically behind the bars of Ihe
В erl i n M oa b i t - p r i s o n.
The third period (1846—1854) was begun by his work on
popular culture. The revolution in Berlin opened his prison.
Besides his scientific work on a favourite theme, Berwiński
took an eager part in the happenings of the lime. The failure of
the revolution, the futile manifestations of the Slav Congress in
Prague made him seriously ill. As Member of Ihe Prussian Parlia­
ment in the years 1852—1854 he defended polish rights under
german occupation. I l was then he finished his work on popular
litterature, the master-work of this life. The book was published
in Poznań in 1854. In this work Berwiński settled the methods
of researches on popular litterature and drew a lien lion on the ne­
cessity of conscientious copy of lexts of comparative studies. The
results of this work prove thai there are few genuinely aboriginal
motives, same as in Ihe literature of other peoples.
The whole popular creation is a result of the migration of
various themes and motives and an important part is played by the
church, by the tracks of pilgrimages, of trade et also by the
influence of higher social classes. He settled also thai Ihe popular
li llerary creation lacks original traits and does not reach far back
into the past ages. One can well understand how shocked were
the romantic writers of the time, especially Lucian Siemiński,
by the result of Berwhiski's researches.
The fourth and last period of Berwinski's life falls in the
years 1854—1879. He resigned his seat in Parliament, his projec­
ted marriage with the Countess Wollowicz was broken off and he

�565
emigrated never to return to Poland. He spent a certain time in
Paris on his way to Stamboul and following the advice of Mickie­
wicz enlisted in the Sultan's Cossacks under the command of Czaykowski Sady k-Bashaw. It was an illusion of the time that the
war in the Crimea would open new political prospects to the
Poles, but the Parisian Congress soon dispelled this hope.
Residing abroad Berwiński took no active part in the insur­
rection of 1863, and this very nearly broke his heart. After the
collapse, of France in 187CK71 and with the growth of russian and
german influences, Turkey disbanded the military formation of
the: «Sultan"s Cossacks*.
Berwiński remained in Constantinople bereft of means of
life without possibility of return to Poland, and often exposed to
starvation.
In the year 1874 a fire broke out in the hotel where he was
staying and his manuscripts were destroyed.
Two works: «Ronie and Constantinople*, and «Materials for
the Ethnographies of Serbia et Bulgaria*, were thust lost.
Exhausted by the harships of his life Berwiński died in
misery in a suburban trench hospital.
On his death-bed he had the consolation of being assisted
by Father Ławrynowicz, the same priest who was present at the
death of Adam Mickiewicz.
Л.

Fischer

STUDY OX THE CHARACTERISTICS OF ETHNOGRAFICAL
RUTH EX IA OF SZLACHTOWA ON THE BASIS OF CERTAIN
ELEMENTS OF MATERIAL CULTURE
I . West of the Poprad there are four villages surrounded on
three sides by wide mountain-ranges and forming on the north
side of the Carpathians a Rutheniau island which lies furthest
west and is named by the author: «Rulhenia of Szlachtowa*. The
inhabitants of Szlachtowa form a separate ethnografical group
which from the point of view of culture approaches the Ruthenian
population inhabiting several Spisz (Zips) villages, hut on the

.

�566
other side is quite different from the Ruthenian Lemko's settled
east of the Poprad. Between the Ruthenians of Szlachtowa and
the Polish population of the neighbouring Szczawnica there is
always a very ancient antagonism.
I I . The provenance of the Ruthenian settlement in the nearest
neighbourhood of Szczawnica is till now far from clear. Not earlier
than in the X V I century we find in the historical sources the name
of Szlachtowa and latest, because not sooner than in the X V I I I
century, the names of Biała and Czarna Woda. It is highly probable
that the Ruthenian element penetrated here on the wave of the
Vallachian-Ruithenian inroad of settlers between the XIV and XV
centuries.
The land structure of the Ruthenia of Szlachtowa is based
on the model formed by the mediaeval colonisation under the so
called «German law». A l l the four villages have a regular field
structure primarily based on the three-field system of agriculture.
They are different from the typical regular field structure in thus
far, that in the fields which join the rural dwellings, the plots
of the singular owners touch the dwellings. It is a transient form
between the regular field structure and the so-called forest-fieldstructure.
Besides the cultivated land in the neighbourhood of the village
the inhabitants of Ruthenia of Szlachtowa possess numerous
clearings strewn among the forests which cover the near mountains.
They are used as pastures, meadows and tilled fields, and jointly
with this, there develops on them the system of half pastoral,
half agricultural season-settlement.
I I I . The houses in Ruthenia of Szlachtowa are built of wood
on angle, covered with planks or wooden tills. The poorest ones
show the type of one construction settlement, where the inhabited
part and economical part are found under one roof. There are also
two-construction habitations and a separate farm house habitation
and sometimes a many buildings farm in which the cottage, the
stable, the barn and other constructions form a closed square with
an entrance gale to the yard.
:

�567
IV. The Ruthenians of Szlachtowa formarly found means of
living mainly as shepherds (sheep, oxen), at present principally
in agriculture. The inhabitants of the four villages mentioned
endeavour to cover the shortage of means of living, by various
additional occupations like the manufacture of wooden boxes or
the mending of cracked pots with wire. The wire-netters of Biała
Woda now reach Warsaw, Poznań and Bytom and formerly used
to go as far as Lwow, Kiev or Czerniowce.
V. The Ruthenian mountaineers garb in the neighbourhood
of Szlachtowa for males and females alike, is mostly of home made
white linen or flax or of some other white woolen stuff. Only a few
factory materials: ornaments, boots and hats were bought in the
mountain towns. The popular garb of the Ruthenians of Szlach­
towa is very primitive as regards cut and ornament.
VI. Lastly the author examines the problems of the chrono­
logy and of the provenance of singular cultural elements in Ruthenia of Szlachtowa. To the group of phenomena typologically
oldest he counts the solitary, dispersed settlements, found in
forest-clearings, habitable constructions built on angle covered
with a roof quadruply inclined made of planks or wood-tiles and
composed of only one room and one primitive antechamber. As
regards clothing: a man's shirt with the longitudinal «poncho»
cut, woolen trousers with a typical side-flap, above the right
grouch, a long woolen «hunia» i . e. a man's cloak, a sheep-skin
cap covered with cloth, the linen wraps which women put on their
shoulders, and in farming the blazing of bushes and the one-field
system of agriculture, which is found also in the forest-clearings.
Numerous Spisz influences are stratified over older cultural
layers. They penetrated jointly with the contacts between the
Ruthenians of Szlachtowa and their brethren inhabiting the
country south of the Carpathians and also reached the Slovaks.
One should place here, as belonging to these influences, the form
of the roof (doubly inclined with eaves and surmounted by a small
semicircular rooflet), painted clothes-chests, the form and the

�568
manner of adorning men's hats and in the garb of the women
their headgear, the ornaments of the shirt, the skirts called: «kanafaska» made of linen or cotton material, weaved in perpendicular
red stripes, white with blue lines, fur jackets richly ornamented
with Mayings and top-boots. Polish influences are chronologically
the latest. Primarily, as regards material culture there was no
difference between the Ruthenians of Szlachtowa and the Polish
mountaineers of the neighbouring Szczawnica. It is only when
there appeared regional differences in the garb of the Szczawnica
mountaineers that the influence of this garb began to act on the
neighbouring Ruthenian population, especially on the youth of the
nearest village i . e. Szaczawnica.
The author tries to reconstruct the process of differenciation
of the cultural group of Ruthenians of Szlachtowa. Layers of
foreign influence begin to fall upon the more or less uniform
cultural back-ground composed without greater differences of
the whole of the Carpathians. The area of the upper Dunajec is
in the orbit of Spisz influences, which results in the appearance
of certain cultural differences spreading on the territory of the
Polish Spisz, the mountaineers of Pieniny and Szczawnica, the
Ruthenia of Szlachtowa and the east (peak of Podhale). In time
the area delineated here divides under the influence of a further
development into two meridian parts, the west part whose popular
culture continues to develop under the influence of cultural waves
coining from Spisz and Podhale, and the eastern one comprising
only the mountainners of Szczawnica and the Ruthenians of
Szlachtowa, who remain isolated and keep without change a cer­
tain whole of ancient culture.
With the cultural differenciation of the Szczawnica moun­
taineers which happened between the XIV and XX centuries and
even later, the Ruthenia of Szlachtowa remained the unique area
with certain marked traits of culture which have been changed
or forgotten alsowhere.
R.

Relnfuss

�569
GREATPOLAND'S POPULAR CULTURE ACCORDING
TO GERMAN PLANS
In the year 1943 under
in Poznań a book under the
Warthenland». It came from
tisches Institut» and belonged
Volkskunde».

German occupation there appeared
title: «Die Sagen der Deutschen im
the publishing Library: «Volkspolito the series of «Abteilung Deutsche

Dr. Edmund Mudrak was the editor, the work was by Pro­
fessor Lutz Mackensen, two German scientists, teaching shorthand
in Poznań at Ihe University of the Reich, for thus had been the
Polish University transformed under German occupation.
It is a book which among many others, for example the
works of Dr. Walter Geisler Professor of Geography at the same
University, Dr. Charles-Ernest Koehne historian of art and artistpainter and others bent on proving scientifically the far-reaching
influence of German culture in Polish lands, unmasks the aims
and ways of German cultural planning on territories subjected to
German administration.
Great-Poland, the oldest province of the Polish Stale was
named by the Germans: Varla-Land. They began to exterminate
the Polish population and to fill the new Varta-Land with Ger­
man colonists, re-emigrees from the East borders of Poland, from
the Baltic provinces, from Russia, Bukowina and Bessarabia.
These groups of transplanted people were to form the new Ger­
man tribe in Great-Poland. A cultural planning was to be made
for this tribe by German ethnographs: Mudrak and Mackensen,
while Geisler was busy with geography, among other subjects
with the theory of landscape, and the arl-historians were prepar­
ing the architectural picture of the land. Help was given by the
museums, where items were being collected for Ihis same purpose.
The German ethnographs were interested in legends and folklore
because Ihey considered this part of the spiritual culture of the
people as an important spiritual asset, an element binding together
the disseminated groups of colonists.

�570
The collection of legends formed by the people and reintro­
duced in the occupied territories was in the opinion of Mudrak
the best element to deal with in starting a renascence of popular
culture. The book under the title: «Sagen der Deutschen im Warthenland» has thus a double aspect. From the point of view of
science it is an addition to ethnographical geography through its
localisation of legends in a closed territory and from a practical
point of view i l is a work of popularization. In the midst of his
labours Mackensen stumbled on unforeseen difficulties as he was
unable to conciliate Ihe two objects in view.
His work is not based exclusively on local researches, but
mostly on bibliography. For practical reasons Mackensen made
in the text he used arbitrary corrections and his selection was
also guided by a program made beforehand. Mackensen advanced
the theory that the purely German spiritual material collected
by him had no foreign infiltrations and at the same time drew
attention in his commentaries on the influence of the surround­
ings reacting on the spiritual tenors at the moment of its birth.
As the collection comprises not only the sagas of the
autochtones but also of new-comers from the Baltic sea and the
Black Sea, from the steppe and the agricultural areas each with^
a different grade of civilisation, the variety of culture is no less
apparent.
The object of the edition proved decisive. The authors and
the protector of their book the Gauhauptmann who wrote an
introduction, expressed the hope that the collected material w ouid
vivify tire people and prove an important element in the cultural
planning made for the Varta-Land.
Mackensen divided his book into three parts: I . Man and
Death, I I . Man and Supernatural Powers, I I I . Man and History,
and put stress on the threads of death and demonology and
legends with a historical tincture.
The motive of death dominates the book as the Part I takes
up the half of it with a good hundred tales. In the following
parts this same motive recurrs with alterations. The last part,
treating of German heroes is rather short and only contains a score
r

�571
of legends Frederician and Josephinian which have the character
of barrack-anecdotes.
The aura of all these legends is upleasant. Horror and terror
give the dominant note, with a lack of the proper legendary po­
pular strain of romance nad poetry. To the foreground come only
the "brutal instincts of man mostly the desire of vengeance. The
phenomena of death or demonology terrorize human psychology
and the details of the tale are so bereft of aeslhetical feeling that
the reading brings discouragement. Mackensen has shorn his texts
of all religious feeling. He mentions this in his introduction and
proves it at the end of his commentairies. He has thus deprived
many legends of the proper trait of magic trend of thought. The
whole thing is sinister and breeds depression.
The book is illustrated with drawings and vignettes. One
can see among others, headless monsters, skeletons, hanged wret­
ches, tortured bodies and dead corpses. Truly the gallery of
a morbid imagination.
As the work of the German ethnographs Mudrak nad Mac­
kensen was destined to play the part of an element in the cultural
planning for Great-Poland, it is highly characteristic and remains
a document of the cultural activity of true Hitlerians.
Bożena

Stelmachowska

ETHNOGRAPHICAL ICONOGRAPHY
This is the beginning of a work of greater length which will
appear periodically in the «PEOPLE», during several years.
Ethnographical iconography contains polish material which
gives historical documentation to ethnographical facts with the
help of old engravings, drawings, pictures, embroideries and
the like.
To this material are also added photographies used for the
documentation of rarer ethnographical specimens in polish mu­
seums and also unusual ethnographical motives in village sur­
roundings.

�572
Iconography does not present a systematically arranged ma­
terial according to set problems.
All this is accidental and provisionally collected at hap­
hazard, but will be put in some order by the index placed at the
end of the 20-th sheaf of the iconography- The list of things in
the two first contains the following items:
1)
2)
3)
4)
5)
6)
7)
8)
9)
10)
11)
12)
13)
14)
15)
16)
17)
18)
19)
20)
21)
22)
23)
24)
25)
26)
27)

Drawing of a child. X V I century engraving on wood.
A seven-headed horned dragon XV c. cngr. on wood.
A cannibal tent engr. on wood.
Samoyeds X V I e. engr. on wood.
A dragon-stone X V I c. engr. on wood.
A fox caught by the leg in an archaic beam-trap. In polish
«stempitsa» X V I c. engr. on wood.
Radish female Raphanus sativus XVI e. engr. on wood.
Lorctto-bell XX c. engr. on wood.
Sinner's death XIX c. engr. on wood.
Four beasts on map of the world, engr. on wood.
The magnet X V I c. engr. on wood.
Hunter's net out-spread XVI c. engr. on wood.
Lapis agapetosm or achates (gagatek-amber) XVI c. engr. on
wood.
Devil expelled out of man XVI c. engr. on wood.
Harvest XVI c. engr. on wood.
Dragon sun-obtruding X V I c. engr. on wood.
Men stinking-lipped X V I c. engr. on wood.
Demon scared X V I c. engr. on wood.
Amber X V I c. engr. on wood.
Frog-stone XVI c. engr. on wood.
Inula Helenium magic root XVI c. engr. on wood.
Costumes of Gdansk fisher-women XVI c. engr. on wood.
Tartar wives XVI c. engr. on wood.
Rirds glued and lilted trap X V I c. engr. on wood.
Leviathan and Mother of God XVI c. engr. on wood.
Descent to hell XVI c. engr. on wood.
Sabbath of witches XVI c. engr. on wood.

�573

f

28) Flight of witches to Haki-hill X V I I с. engr. on wood.
29) Black Mass X V I I c. engr. on wood.
30) Our Lady's tears (Spirantes spiralis, plant) photography of
year 1939.
81) Four-in-hand XIX c. engr. on wood.
Thacldaeus

Seweryn

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9951" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9929">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0eed6121b29556045a08c1f3809cc248.pdf</src>
        <authentication>c4638b41252218e0e8c765d3df0eab0d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118332">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2747</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118333">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118334">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2557</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118335">
                <text>Nieistniejący film, nieistniejące miasto, nieistniejące życie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118336">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2, s.62-68</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118337">
                <text>Cibor, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118338">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118339">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118340">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118341">
                <text>Nieistniejący film, nieistniejące
miasto, nieistniejące życie
Propedeutyka wędrówki poza słownik
Krzysztof Cibor

Opowiem wam film. Na pewno go nie widzieliście. Na
pewno go nie zobaczycie. Film o Wenecji.
Wenecja nie jest zwykłym miastem. Prawdopodobnie
większość miast jest niezwykła i o każdym można by powie­
dzieć wszystko, ale Wenecja nie jest zwykłym niezwykłym
miastem. Wenecja jest modelem niezwykłego miasta, jest najniezwyklejszym z miast, jest wszystkimi niezwykłymi miasta­
mi, o czym doskonale wiedział choćby Italo Calvino kiedy
w swym widmowym przewodniku Niewidzialne miasta powo­
ływał do życia wspomnienia Marco Polo. Wenecja jest mia­
stem na tyle niezwykłym, że jego niezwykłość rzuca się
w oczy nawet tym, którzy jej nigdy nie widzieli. Mało tego: ci,
którzy nigdy Wenecji nie widzieli, mogą mówić ojej niezwy­
kłości, a przeszkadzać im w tym mogą tylko ograniczenia ję­
zyka, który nie przywykł do mówienia o niezwykłościach.
Wenecja jest miastem niezwykłym, dlatego z pewnością
pierwsza scena filmu znaczy coś więcej niż początek podróży:
Zatłoczona kawiarnia. Przy stoliku na środku sali siedzi
kilkoro młodych ludzi. Rozmawiają ożywieni. Kawiarniany
gwar, kawiarniany dym. Wolna wędrówka papierosów, je­
szcze wolniejsza wędrówka szklanek. W pewnym momencie
jeden z rozmawiających, Brodaty, rzuca w przestrzeń:
- A może ktoś pojechałby ze mną do Wenecji?
- Wenecja? Świetny pomysł. Z chęcią się ruszę - odpo­
wiada drugi, zwany dalej Wawą.
Kiedy mówiłem o dwuznaczności tej sceny, nie miałem na
myśli stanów psychicznych, czy też intencji głównych boha­
terów. Stany te i intencje w istocie są trudne do określenia.
Nie wiemy, czy Brodaty mówi poważnie, a Wawa próbuje
przetestować jego konsekwencję, czy też ten pierwszy żartu­
je, a drugi nie poznaje się na żarcie. Nie wiemy i nigdy się te­
go nie dowiemy, ale też nie będziemy dociekać. W całym fil­
mie psychika głównych bohaterów jest najmniej interesująca.
Znaczeniowy naddatek leży gdzie indziej. Wenecja jest
miastem niezwykłym. To, że podczas głośnej i zbędnej ka­
wiarnianej rozmowy pada projekt podróży właśnie tam,
otwiera nam pole do interpretacji symbolicznych. Nasi boha­
terowie nie jadą na grzyby czy po używany aparat fotogra­
ficzny („dwa razy tańszy niż w kraju, bracie!"). Oto podczas
trywialnego zgiełku decydują się oni na wyprawę do jednego
z najbardziej mitycznych miejsc na naszym kontynencie. Że­
by wrażenie było jeszcze mocniejsze, decyzję tę podejmują
podczas jednego z bardziej mitycznych czasów: właśnie trwa
karnawał. Wawa i Brodaty postanowili wziąć udział w we­
neckim karnawale. Właściwie w tym miejscu film powinien
się skończyć. Planowana przez nich podróż należy do tych,
które odbywa się palcem po mapie. Oni jednak grają dalej.
W przeddzień wyjazdu nasi bohaterowie ostatecznie
upewniają się, że nie żartowali. Trwają zimowe ferie i pocią­
62

gi na południe są z pewnością zatłoczone, dlatego Wawa
i Brodaty umawiają się na Dworcu Wschodnim, na którym ła­
twiej będzie znaleźć wolne miejsce.
Następnego dnia, późnym popołudniem nasi bohaterowie
odnajdują się w zupełnie pustym pociągu do Bratysławy. Ich
przedział nie należy do najczystszych. Obok okna przylepiona
jest duża, zużyta guma do żucia.
Pociąg rusza. Wawa informuje Brodatego, że dostał we­
necki adres dalekiego znajomego, profesora Santa Croce.
Z pewnością będzie można zatrzymać się u niego. W charak­
terze gościńca Wawa zabrał typowy product of Poland: pół li­
tra żubrówki.
Nasi bohaterowie wyciągają Samochodowy Atlas Europy
i zaczynają planować optymalną marszrutę. Dojadą pocią­
giem do Bratysławy, potem przebiją się autostopem przez
Wiedeń, Klagenfurt i Villach, żeby wreszcie skierować się pro­
sto na południe i za dwa dni tryumfalnie przekroczyć most od­
dzielający Wenecję od reszty świata.
W scenie pierwszej w banał powszedniości wkraczał nie­
samowity plan. W scenach pociągowych mamy do czynienia
z procesem odwrotnym: oto romantyczna podróż zostaje
skażona pragmatyzmem: należy pojechać na odpowiedni
dworzec, należy zadbać o nocleg już teraz, należy ustalić tra­
sę. Ta zbyt szybka konwersja ma jednak pewien cień, a wła­
ściwie trzy cienie - dziwnie tajemnicze i napawające niepo­
kojem. Myślę tu o pustym pociągu, niezwykłym nazwisku
profesora i gumie do żucia, która dla naszych bohaterów mo­
że stać się tym, czym dla głównego bohatera Kosmosu Wi­
tolda Gombrowicza był powieszony patyk, czy niewidzialne
strzałki na suficie. Te trzy cienie są strzelbą Czechowa. Dzię­
ki ich odpowiedniemu ukazaniu doskonale wiemy, że w koń­
cu wystrzelą.
Z drugiej jednak strony nie ma nic dziwnego w żadnym
z „cieni". Całkiem normalne dla filmów drogi jest takie nada­
wanie specjalnego znaczenia zupełnie normalnym przedmio­
tom. Filmy drogi mogą istnieć tylko dzięki temu, że publicz­
ność zgodziła się oglądać zwykłych ludzi, zwykłe miejsca
i zwykłe wydarzenia tak, jakby było w nich coś szczególne­
go. Codzienność jest atrakcyjna i znacząca dzięki temu, że
została wybrana na element drogi. Określenie, którego uży­
łem, ów „cień" doskonale tu pasuje. Cień jest jednocześnie
czymś zupełnie zwykłym i niepokojącym, wytłumaczalnym
i dającym pole do popisu wybujałej wyobraźni. Przyjrzyjmy
się jeszcze takiemu dialogowi:
Granica Państwa. Jeszcze nawet nie Słowacja, gdyż po­
ciąg do Bratysławy jedzie przez Czechy. Noc, zima. Do
przedziału wchodzi celnik Sprawdza paszporty i pyta:
- Dokąd panowie jadą?
- Do Wenecji - odpowiada Wawa.

�W tej odpowiedzi nie ma właściwie nic nadzwyczajnego.
Powiem więcej - pozornie ta odpowiedź jest prawdziwa. Dla­
czego pozornie? Otóż jest noc, zima, granica dwóch północ­
nych państw, pociąg, którego pasażerowie jeżdżą do czeskich
czy słowackich kurortów. W tej sytuacji słowo „Wenecja"
brzmi egzotycznie. Dwóch młodych ludzi ubranych jak na
wieczorny spacer, wyposażonych w niewielkie plecaki
z pewnością sobie żartuje (nie wolno nam zapomnieć o gombrowiczowskiej gumie do żucia!). Z drugiej jednak strony,
Wenecja istnieje realnie i jest miastem, które należy odwie­
dzić, niekoniecznie przez pośrednictwo renomowanego biura
podróży. Być może nie są więc to żarty.
Jak już powiedziałem, nie interesuje mnie psychika boha­
terów. Film nie ukazywał tego w sposób, który pozwalałby na
prawdopodobne dedukcje. Nie wiemy, czy celnik uwierzył
Wawie. Nie wiemy nawet, czy Wawa wierzy sam sobie. Uży­
łem przed chwilą słowa „żart". Pewnie lepsze byłoby słowo
„zabawa" w takim rozumieniu, jakie nadał mu Huizinga. Za­
bawa nie jest prostym przeciwieństwem powagi: „w parze tej
oba terminy nie posiadają równej wartości. Zabawa jest pozy­
tywna, powaga - negatywna. Zawartość znaczeniowa powagi
zostaje wyczerpana przez negację zabawy... zabawa zaś jest
czymś swoistym" (Huizinga, 1985: 34).
W co bawi się Brodaty z Wawą? Jest to oczywiście zaba­
wa w film. Ta podróż tak jak film wciąga ich i angażuje, jed­
nak z drugiej strony nie potrafią patrzeć na nią bez pewnego
dystansu, który pozwala wyjść z kina. Problem, a może cała
atrakcyjność ich sytuacji polega na tym, że zabawa w film
(„symulacja drugiego stopnia"?) odbywa się w realnym cza­
sie, w realnych miejscach, bez możliwości zawieszenia, bez
możliwości powtórzenia ujęcia.
Bratysława. Bardzo chłodny, poniedziałkowy poranek.
Zawieszone nisko nad horyzontem z domów i fabryk słońce
nie potrafi ogrzać spieszących się do pracy ludzi. Wawa i Bro­
daty wysiadają z pociągu i idą na przystanek. Wsiądą do
pierwszego autobusu i odjadą.
Następna scena: trasa wylotowa w kierunku Wiednia.
Wciąż zimno, wciąż świt. Brodaty macha na przejeżdżające
samochody.
Następna scena: ktoś się zatrzymuje. Do samochodu
podbiega Wawa. Nasi bohaterowie opuszczają przedmieścia
Bratysławy.
Poranna wędrówka przez Bratysławę to kolejna scena za­
wieszona pomiędzy codziennością a niecodziennością, po­
między osiadłym byciem a wędrownym stawaniem się, po­
między miastem zwykłym a miastem najniezwyklejszym.
W Wenecji nie ma z pewnością fabryk, blokowisk, przed­
mieść, poranki są przyjemne, ludzie nie spieszą się do pracy.
W Wenecji nie ma poniedziałków.
Takie zawieszenie - spróbuję sformułować to jeszcze raz
- jest z kolei zawieszone pomiędzy poważną, zaangażowaną
walką, a beztroską zabawą bez celu:
Znowu granica. Tym razem słowacko-austriacka. Ruch
odbywa się bez przeszkód (wciąż jest poniedziałkowy pora­
nek.'). Austriacki celnik podchodzi do samochodu, którym ja­
dą nasi bohaterowie. Podstemplowanie paszportu kierowcy
jest formalnością, ale kiedy Wawa na pytanie celnika odpo­
wiada: „Wenezia, Italia", samochód musi zjechać na bok do
bardziej szczegółowej kontroli.
Jedynym podejrzanym, choć przecież w pełni legalnym
przedmiotem w bagażach naszych bohaterów jest pól litra
wódki: souvenir for profesor Santa Croce. Po chwili samo­
chód jedzie dalej.

Tu już niczego nie trzeba dodawać. Zabawa jest jawna: Nikt
na austriackiej granicy nie może znać profesora Santa Croce,
nikt nie da się nabrać na odległy cel. A jednak nasi bohatero­
wie zostają przepuszczeni, dostają stemple do paszportów. Je­
steśmy w stanie w to uwierzyć tylko dlatego, że zgadzamy się
na grę w fikcję filmu. Mało tego - zaczynamy kibicować nie­
realnym bohaterom. Podnieca nas subtelna rozgrywka wspo­
mnianych wcześniej dychotomii: jaką jeszcze niecodzienno­
ścią wtargnie Wawa z Brodatym w codzienność tubylców? Ja­
ką jeszcze zabawą będą oni drażnić swoje poważne plany?
„Subtelna rozgrywka dychotomii" doskonale pasuje do opi­
su wędrówki i można chyba przyjąć, że każdy film drogi opie­
ra się na podobnym schemacie. Wędrówka jest czymś amor­
ficznym, kapryśnym, przypadkowym, wybiera nieznane ścież­
ki, rozkoszuje się nieracjonalnością. Z drugiej jednak strony
musi ona sprostać pewnym praktycznym wymogom, musi wy­
bierać odpowiednie miejsca na nocleg, musi zadbać o poży­
wienie, musi wreszcie dokądś zmierzać. Racjonalność jest jej
wstrętna, ale niezbędna, przypadkowość miła, lecz zgubna.
Wjazd na autostradę, okolice Wiednia. Zimno, wiatr roz­
wiewa resztki leżącego na polach śniegu. Wawa i Brodaty ma­
chają na nieliczne przejeżdżające samochody.
Następna scena - taka sama i następna, i następna. Coraz
więcej złości i rezygnacji, coraz chłodniej. Wciąż wieje wiatr.
Nad głowami naszych bohaterów od czasu do czasu prze­
latuje samolot (gdzieś niedaleko jest lotnisko). Niektóre z tych
samolotów lecą być może do Wenecji.
W końcu Wawa i Brodaty wsiadają do samochodu jadące­
go do Wiednia. W środku - dwoje miłych staruszków, milczą­
cy kierowca i jego rozgadana żona. Kiedy dowie się, dokąd
jadą nasi bohaterowie, rozgada się jeszcze bardziej, pełna en­
tuzjazmu będzie opowiadać o cudach Wenecji.
Wawa nie zna niemieckiego, Brodaty posiada minimum
wiedzy Z tego języka. Wypowiedzi zachwyconej austriackiej
emerytki podawane są bez tłumaczenia.
Nowa, przypadkowa znajoma naszych bohaterów jest,
mogę chyba zaryzykowć taką interpretację, figurą widza, jest
naszym ambasadorem w tym filmie. Zachwyca się ona pomy­
słem podróży do Wenecji, zachwyca się Wenecją, zachwyca­
łaby się również trzygodzinnym oczekiwaniem Wawy i Bro­
datego, gdyby tylko chciała wiedzieć cokolwiek o tym ocze­
kiwaniu. Nam również podoba się niecodzienność ich wę­
drówki. Potrzebna nam ta bajka, gdy siedzimy w kinie dosko­
nale wpisanym w dzienny rozkład zajęć, potrzebne nam świę­
to, które odpokutują za nas filmowi bohaterowie.
Tymczasem codzienne problemy powoli zaczynają prze­
ważać nad niezwyczajnym uniesieniem, a brak dystansu nad
beztroską:
Przedmieścia Wiednia. Trasa wylotowa na Graz. Przy
wjeździe na nią stoi Brodaty z Wawą. Machają na samocho­
dy, ale nikt się nie zatrzymuje.
Następna scena: ta sama wylotówka. Brodaty trzyma
w ręku tekturę z napisem „ Venezia ". Samochody przejeżdża­
ją nie zatrzymując się.
Następna scena: zrezygnowani bohaterowie ruszają
w kierunku Wiednia. W tym momencie z wyciem syren zatrzy­
muje się kolo nich radiowóz. Sprawdzanie dokumentów, prze­
szukiwanie plecaków, pytania dotyczące celu podróży (odpo­
wiedź standardowa). W końcu informacja, że w tym miejscu
łapanie stopu jest zabronione. Wawa i Brodaty wiedzą już, że
jest to także niemożliwe. Idą na dworzec kolejowy.
Następna scena: marsz przez zaspane peryferie Wiednia.
Nic się nie zdarza.
63

�Następna scena: Wien Sudbahnhof. Wawa idzie do kasy
i pyta o bilet kolejowy do Wenecji. Pociąg odjeżdża za kilka­
dziesiąt minut, ale Brodaty i Wawa opuszczają dworzec, wsia­
dają do tramwaju.
Oto pociąg, który jedzie do Wenecji kilka godzin, zostaje
zignorowany. Być może nasi bohaterowie mają za mało pie­
niędzy, aby decydować się na ten środek transportu. Wolimy
jednak wierzyć, że rezygnują ze zbyt prostych rozwiązań.
Dalszy przebieg podróży potwierdzi obie hipotezy. Ale nie
wyprzedzajmy faktów. Na razie chcę mówić o powtarzalności.
Już około pięciu razy usłyszelis'my od Wawy, że celem
podróży jest Wenecja. Celnicy, kierowcy, kasjer na dworcu.
Przyzwyczailis'my się już do tych słów, nie brzmią one dla
nas tak egzotycznie, jak podczas pierwszej sceny. Zamieszka­
liśmy w tych słowach, tak jak zamieszkali w nich Wawa
i Brodaty (w istocie tylko one i butelka żubrówki dla profe­
sora Santa Croce są gwarancją jedynego pewnego noclegu
podczas ich podróży). Zmierzam jednak do czegoś innego. Te
same słowa, wypowiadane w podobny sposób, budzą różne
reakcje. Te kilka słów jest najprostszym probierzem emocji,
najłatwiejszym sposobem określenia sytuacji, w której znale­
źli się nasi bohaterowie.
Ta sama, wciąż powracająca kwestia przywodzi na myśl
pracę na planie filmowym: niekończące się duble, wyrwane
z kontekstu, najmniejsze atomy scen, przestają być częścią
większej całości, przestają być zrozumiałe tylko dla tych,
którzy widzą wszystko. Oto znaczenie fundowane jest na po­
wtarzalności, na niewidzialnej grze odcieni.
Dalsza wędrówka po peryferiach.
Następna scena: Brodaty i Wawa stoją przy innej wylotówce. Dużo samochodów. Nikt się nie zatrzymuje.
Następna scena: Brodaty i Wawa stoją przy kolejnej wylotówce. Jeden z nich trzyma w ręku tabliczkę z napisem
„Graz". Dużo samochodów, nikt się nie zatrzymuje.
Następna scena: pisk opon, jęk hamulców, zdenerwowane
klaksony. Z lewego pasa zjeżdża na pobocze brudny VW golf.
Następna scena: Brodaty i Wawa wysiadają z brudnego
golfa na podwiedeńskim parkingu. Samochód odjeżdża, nasi
bohaterowie stoją pod kolorowym budynkiem o niecodzien­
nych kształtach.
A tutaj inny rodzaj echa. Wydaje się (a to wrażenie będzie
jeszcze pogłębione), jakby ten film posługiwał się tylko kil­
koma najprostszymi elementami, których zestawianie
w odmiennych kontekstach produkuje sens. Wydaje się, jak­
by ten film skonstruowany był na zasadzie spirali. Wkroczy­
liśmy właśnie w etap, gdy spirala jest skręcana - każdy jej
obrót odbywa się na niższym poziomie: oto tramwaj zamiast
pociągu, oto ponowne błąkanie się po peryferiach (tym razem
z drugiej, jeszcze mniej atrakcyjnej strony miasta), oto zde­
sperowana tabliczka z napisem „Graz" w miejsce beztroskiej
tabliczki z napisem „Venezia".
Wreszcie stacja benzynowa, na której Wawa z Brodatym
spędzają kolejne bezczynne godziny. Budynek, w którym
mieszczą się motel i restauracja, odbiega znacznie od autostradowych norm. Jego fantazyjna, organiczna bryła wyłożo­
na kolorowymi szkiełkami i fragmentami glazury, zwieńczo­
na krzywym dachem porośniętym brzozowym zagajnikiem
jest z całą pewnością produktem pracowni Hundertwassera.
Dzieła owego niekonwencjonalnego twórcy, który z czynszo­
wej kamienicy potrafi zrobić bajkowy pałac, a ze spalarni
śmieci piernikową chatkę, urosły już dawno do rangi archi­
tektonicznej wizytówki współczesnego Wiednia. Codziennie
tysiące turystów zmęczonych imperialną czkawką Schónbru64

nu jedzie odetchnąć wśród baśniowo kolorowych krzywizn
przy Lówengasse. Nie słyszałem jednak, aby ktokolwiek
zwiedzał parking położony sześćdziesiąt kilometrów od cen­
trum w kierunku Klagenfurtu. Motel w Bad Fischau nie jest
zabytkiem. Spirala zatacza coraz mniej ambitne kółka.
Nasi bohaterowie spędzając trzy godziny na parkingu,
machając na obojętne samochody, mieli dość czasu, by przyj­
rzeć się budynkowi, który gonił ich tutaj aż z Wiednia. Nie
zrobili jednak tego. Nie przyjęli jałmużny, którą łaskawie ob­
darzyła ich Wielka Kultura. Już za kilkadziesiąt godzin we­
zmą wszystko, co jest do wzięcia, nie ma więc powodów an­
gażować się w nic nieznaczące drobnostki.
Nadciąga zmierzch. Brodaty i Wawa rezygnują z dalszego
czekania i wyruszają na poszukiwanie noclegu.
Następna scena: mrok i wycie psów.
Następna scena: niewielka stacja kolejowa w Bad Fi­
schau. Zawiadowca stacji informuje, że jest ona zamykana
o 22.30. Brodaty fatalną niemczyzną opowiada zawiadowcy
o podróży („ wir fahren nach Venedig "). Zawiadowca mówi,
Że w pobliskim miasteczku łatwiej będzie znaleźć nocleg. Kie­
dy Brodaty usiłuje kupić bilety do Wiener Neustadt, zawia­
dowca (umundurowany!) macha lekceważąco ręką i mówi, że
0 tej porze w pociągach nie ma kontrolerów.
Następna scena: Wiener Neustadt. Brodaty i Wawa śpią
w poczekalni.
Następna scena: człowiek o wyglądzie żołnierza Wehr­
machtu pokazując na zegarek, każe naszym bohaterom opu­
ścić poczekalnię. Jest 24.15. Na dworze mróz. Kolejarz mówi
coś jeszcze. Zaspany Brodaty nie rozumie od razu. Kolejarz
powtarza: „do otworzenia poczekalni możecie spać w pocią­
gu stojącym na bocznicy".
Następna scena: Brodaty i Wawa śpią w komfortowym, zu­
pełnie pustym pociągu.
W ten sposób wróciliśmy do pustego pociągu. Ten jest
czystszy, lepiej ogrzewany, spokojniejszy od tego pierwsze­
go. Ma tylko jedną wadę - nie jedzie. Od kiedy nasi bohate­
rowie zaczęli traktować poważnie swoją wyprawę, od kiedy
spirala zaczęła się zwijać, a racjonalność tryumfować nad
nieracjonalnością, podróż stała się piekłem ze wszystkimi je­
go niemożliwościami w konsekwencji.
Następnego dnia Wawa i Brodaty pobłądzą trochę po oko­
licach industrialnego Wiener Neustadt, a nie znalazłszy moż­
liwości wydostania się stamtąd autostopem, wrócą na dwo­
rzec i z wielu absurdalnych opcji wybiorą tę najbardziej ab­
surdalną - pojadą pociągiem na Węgry, a więc cofną się, roz­
poczną błądzenie. Jednak zanim tego dokonają, zapłacą je­
szcze jeden haracz rzeczywistości, która wciąż jest trochę
obrażona na to, że wędrówkę chcieli zmienić w wycieczkę:
Granica austriacko-węgierska. Przeszukiwanie plecaków,
standardowe odpowiedzi na standardowe pytania: Wenecja,
profesor Santa Croce, dokładne sprawdzanie paszportów.
Wreszcie celnik wręcza Brodatemu ankietę do wypełnienia.
W ankiecie znajdują się m.in. następujące polecenia: napisz
swoje nazwisko, datę i miejsce urodzenia oraz imię; pokaż ile
pieniędzy masz przy sobie; pokaż stronę czternastą swojego
paszportu; wśród wypisanych liczb podkreśl liczbę 49; nary­
suj dwa kola i prostokąt... Przy ostatnim poleceniu Wawa
1 Brodaty wybuchają śmiechem.
Mamy więc wreszcie spotkanie ze Sfinksem. Jest to oczy­
wiście Sfinks na opak (nasi bohaterowie cofają się!). Nie
dość, że jego pytaniom daleko do oryginalności i subtelności
pierwowzoru, to jeszcze zasadza się on na wychodzących,
a nie na wchodzących. Jakakolwiek próba racjonalizacji po-

�czynań celników prowadzi do jeszcze większego absurdu:
sprawdzali, czy Brodaty rzeczywiście jest Polakiem (a nie
kurdyjskim, peruwiańskim czy libijskim terrorystą)? Dlacze­
go jednak swój test przeprowadzali na Słowianinie, a nie na
Wawie, który jest ewidentnym pół-Azjatą? Odwrócony
Sfinks wpuszcza do odwróconego świata.
Rozpoczyna się podróż lokalnymi pociągami przez Wę­
gry. Oto Wawa i Brodaty siedzą w zatłoczonym przedziale
drugiej klasy. Wokół nich - jadący tylko kilka stacji, posługu­
jący się absolutnie nieczytelnym językiem tubylcy. Ciężko tu
nawet mówić o obcości. Nasi bohaterowie wydają się przybyszmi z kosmosu, Wenecja - odległą galaktyką. Dopiero z ta­
kiej perspektywy można doświadczyć całej niesamowitości
miasta, do którego Wawa i Brodaty właściwie nie zbliżyli się
przez cały dzień podróży. „Dopiero tutaj", ale z drugiej stro­
ny „już tutaj". Gdyby podróż odbywała się autobusem, albo,
co gorsza, samolotem, ceną za wygodę i pewność byłby za­
nik niezwykłości. Wenecja ograniczyłaby się do napisów na
dworcu, rachunków hotelowych i przepisowego spaceru po
San Marco. Dzięki szeregowi zmyślnie nieprzemyślanych de­
cyzji Wawa i Brodaty już teraz uczestniczą w weneckim kar­
nawale: dokładnie w momencie, gdy InterCity z Wiednia
wjeżdża na dworzec Santa Lucia, nasi bohaterowie siedzą
w barze na stacji o niewymawialnej nazwie:
Wieczór, dworzec kolejowy w Zalaegerszeg. W dworco­
wym barze siedzą Wawa i Brodaty. Dokoła nich anonimowi
Węgrzy prowadzą życie towarzyskie - piją, jedzą, rozmawia­
ją z barmanką, grają w jednorękiego bandytę. Wawa i Bro­
daty nad piwem rozmawiają o swoich licealnych przeszłos'ciach.
Następna scena: pociąg do Redics. W składzie o pojemno­
ści tramwaju, na drewnianych ławeczkach siedzi kilkanaście
zmęczonych osób. Za oknami ciemno. Brodaty wpatrzony w tę
ciemność, Wawa ogląda podłogę.
Następna scena: Stacja w Redics. Prawie zupełna ciem­
ność. Wawa i Brodaty ruszają w kierunku granicy węgiersko-sloweńskiej.
Następna scena: Wawa i Brodaty mijają sznur ciężarówek
oczekujących na odprawę.
Następna scena: Granica. Słoweński celnik dokładnie
ogląda bagaże naszych bohaterów. Kiedy już dowie się o ce­
lu podróży i profesorze Santa Croce, zapyta:
- A pik-pik macie?
Wawa z Brodatym niepewnie patrzą po sobie. Okazuje się,
Że pik-pik wraz z odpowiednim gestem sugerującym strzy­
kawkę oznacza w języku słoweńskich celników narkotyki. Na­
si bohaterowie wybuchają śmiechem. Celnik sugeruje, że bez
odpowiedniej ilości pieniędzy nie zostaną wpuszczeni do
Włoch.
Następna scena: Wawa i Brodaty stoją pod latarnią i ma­
chają na przejeżdżające samochody. Obok stoi radiowóz. Po
kilku minutach policjanci przywołują do siebie naszych boha­
terów i żądają okazania dokumentów. Mają wielkie trudności
z zapisaniem danych osobowych.
Karnawał trwa. Nie ma tu już mowy o wtargnięciu nieco­
dzienności w zwyczajność. Sytuacja z początku podróży ule­
gła bilateralizacji. Pasażerowie pociągu do Redics wyglądają
na wspólników Wawy i Brodatego. Ich niezrozumiały język
jest językiem na opak, karnawałowym językiem, który nie
służy komunikacji, lecz jedynie robieniu odpustowego hała­
su. Ich zwyczajne zachowanie i proste tobołki w pociągu do
Wenecji, ich wysiadanie z tego pociągu na stacji Nagylengel
jest wywrotowym żartem. Słoweński celnik używający dzie­

cinnego języka na określenie zjawisk wcale nie dziecinnych
też nie może być brany na poważnie. Tak samo policjanci,
którzy w nieruchomej scenie parodiują filmowe pościgi,
a później parodiują samych siebie, nie potrafiąc zapisać da­
nych osobowych Wawy i Brodatego.
Oczywiście uczestnikami tego karnawału są nie tylko co­
raz dziwniejsi tubylcy. To przecież my, przyzwyczajeni już
przez Wawę i Brodatego do niezwykłości, skłonni jesteśmy
zauważać święto tam, gdzie funkcjonariusz widzi codzienne
obowiązki spełniane raz lepiej, raz gorzej. Powiem może ina­
czej: nie tyle „zostaliśmy przyzwyczajeni do niezwykłości",
co odzwyczajono nas od zwykłości. Naturalny skutek ubocz­
ny wszelkich wędrówek zbliża je pod tym względem do
święta. Ciągłe zmienianie waluty, portrety z banknotów prze­
wijające się w tempie teledysku, zmiany tablic rejestracyj­
nych samochodów, które nie zatrzymują się dla naszych bo­
haterów, zmiany umundurowań policjantów, celników, kon­
duktorów, zmiany języków, w których umundurowani wypo­
wiadają swoje niezmienne kwestie, coraz to nowe stemple
kontroli granicznej... kalejdoskop, bezustanne naruszanie
równowagi.
Zmienność jest immanentną cechą podróży.
Lindava, miasteczko niedaleko granicy, noc. Wawa i Bro­
daty śpią na ławkach pod dworcem autobusowym.
Następna scena: wciąż noc, Wawa i Brodaty wsiadają do
autobusu kursowego do Lubiany. Kierowca żąda dużej kwoty
pieniędzy. Nie starcza miejscowej waluty, Wawa dopłaca
w markach niemieckich.
Następna scena: Dworzec w Lublanie, słoneczny, ciepły
poranek. Wawa pyta: „co teraz?". Brodaty odpowiada: „naj­
pierw będziemy przez dwie godziny błąkać się po mieście,
później przez następne dwie godziny będziemy szukać dobre­
go miejsca na wylotówce, przez następne trzy będziemy
próbowali złapać stop, a na końcu wrócimy na dworzec i po­
jedziemy pociągiem ". Nasi bohaterowie idą od razu na dwo­
rzec. Pociąg odjeżdża za kilka godzin. Można zwiedzić miasto.
Następne sceny: widoczki z Lubiany. Urokliwe kamieni­
ce, rzeka wijąca się elegancko przez zabytkową dzielnicę,
targ owocowy, uśmiechnięci ludzie, przedwczesny wybuch
wiosny.
Następna scena: peron dworcowy, Wawa i Brodaty idą do
pociągu. Nagle z jazgotem pasterskich dzwonków, na peron
położony kilkadziesiąt metrów od tego, na którym znajdują
się nasi bohaterowie, wpada grupa karnawałowych przebie­
rańców (w zgodzie ze wszystkimi etnograficznymi normami:
futra na lewą stronę, pomalowane na czarno twarze, paster­
skie akcesoria). Wawa bierze do ręki aparat fotograficzny,
chwilę się waha, po czym, nie zrobiwszy zdjęcia, wchodzi do
pociągu.
Brodaty i Wawa zbliżyli się do Wenecji na wyciągnięcie
ręki. Jest już słońce, woda, karnawał. Jest także bilet na po­
ciąg i są oni w tym pociągu. Wydaje się, że podróż została
odbyta. Pokonano odpowiednią ilość piętrzących się trudno­
ści, zdobyto odpowiednią ilość stempelków, odpowiednio
często powtarzano nazwę Miasta, odpowiednio często zanu­
rzano się w nieracjonalności. Na dobrą sprawę nasi bohatero­
wie powinni teraz zgubić swoje bilety, albo wręcz świadomie
pozbyć się ich w jakiś z premedytacją nieekonomiczny spo­
sób. Nie robią tego. Wsiadają do wygodnego, niemal zupeł­
nie pustego pociągu i zaczynają kontemplować coraz bardziej
śródziemnomorskie krajobrazy.
Kiedy na dworcu w Lublanie pojawiła się grupa karna­
wałowych przebierańców, mieliśmy nadzieję na brak happy
65

�endu. Nasi bohaterowie zatrzymali się nawet, aby obejrzeć
to niecodzienne zjawisko w jakże niecodziennej scenerii.
Nie tylko zresztą scenerii... Także czas był niezwyczajny.
Trzy minuty do odjazdu pociągu. Tak jakby ktoś' chciał za­
trzymać podróżnych, pokazać palcem: „to tu". Kolejny
symbol-niesymbol, kolejna gombrowiczowska anomalia.
Wawa wyciągnął nawet aparat fotograficzny, ale świadom
nieuchwytności chwili zrezygnował ze zdjęcia. Zresztą być
może zrezygnował z niego, gdyż znajdował się o kilka pe­
ronów za daleko od miejsca akcji, aby zdjęcie było udane.
Najbardziej jednak prawdopodobne jest to, że Wawa nie
zrobił zdjęcia, gdyż uznał, że nie wytrzymałoby ono konku­
rencji ze zdjęciami, które już za kilka godzin będzie mógł
robić w Wenecji...
Gwizd. Pociąg odjeżdża.
Za oknami góry, pola, wioski, błękitne niebo. Brodaty
mówi: „krajobrazy są coraz bar­
dziej śródziemnomorskie".
Następna
scena:
„pociąg
wjeżdża na stację Villa Opicina.
Włochy. Wchodzą celnicy.
"S
... zmiany umundurowali...
в
Celnicy podchodzą do Wawy
i Brodatego, pytają o cel podróży,
0 bagaż...
...zmiany
języków
,
| &lt; 1 6 079 8 Ю |
w których umundurowani wypo­
»6
wiadają swoje niezmienne kwe­
Nr
stie...
...o pieniądze...
I
...banknoty przewijające się
w tempie teledysku...
I
...w końcu celnicy każą Wawie
4
1 Brodatemu zabrać wszystko
z pociągu i prowadzą ich na po­
sterunek.
...kalejdoskop, bezustanne
I l i
naruszanie równowagi.

I!
h
i
1
1

3 0 - 0 2 - 9 8 0]

i 5

5 I!
Na dworcowym posterunku roi
się od policjantów.
Niektórzy
z nich noszą kurtki z napisem „polizia " wydrukowanym w lu­
strzanym odbiciu. Wawa i Brodaty muszą oddać paszporty,
następnie umundurowana kobieta o ostrych rysach twarzy
prowadzi ich do średniej wielkości celi oświetlonej mocno ja­
rzeniówką. W areszcie przebywa już dwóch innych mężczyzn
- zdziwiony Słowianin i zdenerwowany południowiec - obaj
wyłącznie włoskojęzyczni.
Następna scena: Wawa i Brodaty czytają, Słowianin sie­
dzi wpatrzony bezmyślnie w podłogę. Południowiec chodzi
po celi.
Następna scena: Wawa i Brodaty czytają, Słowianin siedzi
wpatrzony bezmyślnie w podłogę. Południowiec chodzi po ce­
li paląc papierosa.
Następna scena: Wawa i Brodaty czytają, Słowianin siedzi
wpatrzony bezmyślnie w podłogę. Południowiec chodzi po ce­
li paląc papierosa. Za ścianą słychać odjeżdżający pociąg.
Następna scena: blond policjantka o ostrych rysach wpa­
da do celi i krzyczy coś po włosku do Wawy i Brodatego, po­
kazując na tabliczkę informującą o zakazie palenia.
Następna scena: Wawa i Brodaty czytają, Słowianin siedzi
wpatrzony bezmyślnie w podłogę. Południowiec chodzi po ce­
li paląc papierosa. Wchodzi policjantka (wciąż ta sama), po­
kazuje na Brodatego. Każe mu iść ze sobą.

66

Następna scena: Korytarz. Policjantka pyta się Brodate­
go, czy ten mówi po włosku. Brodaty kiwa przecząco głową.
Policjantka zaczyna mówić dużo i ostro po włosku, wtrącając
czasem źle wymawiane angielskie słowa. Jej wypowiedź nie
jest tłumaczona. Później każe podpisać Brodatemu jakiś do­
kument.
Następna scena: Wawa i Brodaty prowadzeni są pod
eskortą do pociągu w kierunku Lubiany. Nasi bohaterowie
wsiadają do środka, policjantka oddaje im paszporty, pociąg
odjeżdża.
Wawa ogląda swój paszport. Na jednej ze stron widnieje
starannie przekreślony długopisem stempel włoskiej kontroli
granicznej.
I w ten sposób happy end nie odbył się. Nie będzie Wene­
cji, nie będzie karnawału, choć przecież tak naprawdę było
już i jedno, i drugie. Nie potrzeba być wyjątkowo wnikli­
wym, by przebraną za mężczyznę
kobietę, czy napisy wspak dopa­
sować do tej karnawałowej ukła­
danki, którą ukazywałem już
wcześniej. Także profesor Santa
Croce, o którym nasi bohaterowie
wspominali na tylu granicach, po­
jawił się wreszcie namacalnie,
choć przewrotnie w postaci
odmownego świeckiego krzyżyka
w ich paszportach.
Wszystkie te symbole, które
pojawiają się, znikają i pojawiają
ponownie w zmienionej formie,
dialogują ze sobą na coraz bar­
dziej niewyobrażalnych pła­
szczyznach, prowadzą nas coraz
to nowymi meandrami sensów,
a więc wszystkie te symbole,
którymi operował opowiedziany
przeze mnie film, mają jedną
wspólną cechę. Otóż na dobrą
sprawę nie są one wcale symbo­
lami. Każdy ze wspomnianych
przeze mnie obrazów daje się racjonalnie wyjaśnić i umie­
ścić w profanicznej rzeczywistości, która jest domeną utylitaryzmu, a nie symbolu. W związku z tym przywołajmy po­
nownie Gombrowicza:
„Jeszcze w związku z Kosmosem: z bezmiaru dziejących
się zjawisk wokół mnie, wyławiam jedno. Spostrzegam, na
przykład popielniczkę na moim stole (reszta przedmiotów na
stole usuwa się w niebyt).
Jeśli zdołam uzasadnić, dlaczego popielniczkę akurat za­
uważyłem ('chcę strząsnąć popiół z papierosa'), wszystko
jest w porządku.
Jeśli spostrzegłem popielniczkę przypadkowo, bez żadnej
intencji, i nie wracam do tego spostrzeżenia, też wszystko jak
trzeba.
Jeśli jednak, zauważywszy to zjawisko bez znaczenia, po­
wrócisz do niego po raz drugi... biada! Dlaczego znów ją za­
uważyłeś, jeśli bez znaczenia? Ach, więc jednak coś znaczy
dla ciebie, jeśli powróciłeś?... Oto, jak przez sam fakt, że
bezprawnie skupiłeś się na tym zjawisku o sekundę dłużej,
rzecz ta już zaczyna się wyróżniać, staje się znamienna...
Nie, nie (bronisz się) to zwykła popielniczka! - Zwykła? Dla­
czego bronisz się przed nią, jeśli zwykła?
Oto jak zjawisko staje się obsesją.

�Czy rzeczywistość z istoty swojej jest obsesjonalna? Wo­
bec tego, że światy nasze budujemy kojarząc zjawiska, nie
zdziwiłbym się, gdyby u prapoczątku czasów było skojarze­
nie dwukrotne. Ono wytycza kierunek w choasie i jest począt­
kiem ładu" (Gombrowicz 1988b: 204).
Patrzyliśmy o sekundę za długo na dziwne nazwisko we­
neckiego profesora, na pusty pociąg, na ludzi przebranych
w mundury i oto z bezmiaru zjawisk bez znaczenia (wszystko
nie może mieć znaczenia!) wyłania się sensowna całość - ko­
smos drogi. W innym miejscu w Dziennikach Gombrowicz
podaje receptę na swoją literaturę. Otóż po „wejściu w sferę
snu" należy zacząć pisać „pierwszą lepszą historię, jaka
przyjdzie do głowy". Z zapisanych 20 stron wyławia się „mo­
że kilka zdań, które wydają się podniecające. W oparciu o te
zdania pisze się kolejne 20 stron, aż z bezmiaru metafor za­
cznie wyłaniać się „szyfr właściwy", kosmos książki rządzą­
cy się swoją własną żelazną logiką. Na koniec Gombrowicz
daje następującą radę: .jednakże cała rzecz w tym, abyś, pod­
dając się w ten sposób biernie dziełu, pozwalając, aby stwa­
rzało się samo, nie przestał ani na chwilę nad nim panować
(...) W rezultacie: pomiędzy tobą a dziełem powstaje walka,
taka jak pomiędzy woźnicą a końmi, które go ponoszą"
(Gombrowicz 1988a: 124).
O podobnym niekontrolowano-kontrolowanym kłuciu się
sensu pisze Italo Calvino w odniesieniu do mitu: „może on
[bajarz plemienny] bez przeszkód dokonywać kombinacji
z jaguarami i tukanami [oraz innymi postaciami z puli ogra­
niczonej przez codzienne postrzeganie - K.C], tak długo, jak
jedna z tych niewinnych historyjek nie odsłoni raptownie
wstrząsającej tajemnicy: mitu, który powinien być ujawniony
w sekrecie, w świętym miejscu" (Calvino 1992: 99). Nieskrę­
powana zabawa mająca na celu wybadanie, „jak dalece słowa
daje się łączyć ze sobą", prowadzi do tego, że któraś kolejna
bajka odkrywa nam prawdę spoza dotychczasowego słowni­
ka, odsłania tajemnice bytu. Z bezmiaru możliwych opowie­
ści wyłania się kosmos niemożliwego mitu.
Na film, jako medium doskonale nadające się do neomitologizacji, zwracał uwagę nie tylko Jurij Łotman, ale to on na­
pisał słowa, które doskonale nadają się na zamknięcie tego
chyba już zbyt długiego cyklu cytatów: „nigdzie poza kinem
różne typy organizacji materiału od form krańcowo rodzajo­
wych, całkowicie pochłoniętych prawdopodobnym odtwarza­
niem bytu dnia dzisiejszego, po formę uogólnionej struktury
mitu, nie stapiają się tak organicznie, przezierając przez sie­
bie nawzajem" (Łotman, 1983: 6). W filmie, który opowie­
działem, przez codzienne zdarzenia, sceny rodzajowe prze­
ziera głębszy sens, zużyte gumy do żucia i umundurowane
kobiety stają się częściami symbolicznego kompleksu.
Z bezmiaru prawdopodobnych bytów dnia dzisiejszego
wyłania się nieprawdopodobny kosmos mistycznej wędrówki.
Film, to mówiłem na samym początku, balansuje między
codziennością i niecodziennością. Po kilku powyższych cyta­
tach to balansowanie nabiera nowego znaczenia. W „subtel­
nej rozgrywce dychotomii" odnajdujemy wędrówkę ku nie­
spodziewanym, zaskakującym sensom. Mamy więc już dwie
wędrówki. Podczas tej pierwszej, materialnej, nasi bohatero­
wie błądzili, odczuwali głód i zmęczenie, aż wreszcie, w Vil­
la Opicina, musieli skapitulować. Druga wędrówka, jasna
i spójna, zakończyła się tryumfalnie w mitycznej Wenecji. Je­
szcze raz przywołajmy Calvino: „oto najmłodszy syn zabłą­
dził w lesie. Widzi w oddali światło, wędruje, wędruje...
Baśń rozwija się zdanie po zdaniu. W jakim kierunku? Aż do
punktu, gdy coś niewypowiedzianego jeszcze, ledwie prze­

czuwanego, zjawi się nagle, chwyci i niby wiedźma-ludożerczyni rozszarpie na kawałki" (Calvino 1992: 98). Mamy więc
trzy wędrówki! Trzecia wędrówka jest opisem pierwszej do­
konanym w taki sposób, by przy całej fizyczności udało się
zachować mityczne głębie drugiej.
Może należy usystematyzować tę wyliczankę. Pierwsza
wędrówka to życie, domena jaguarów, tukanów i najmłod­
szych synów. Druga odbywa się w świecie sensów, możemy
ją przedsięwziąć tylko pośrednio, dzięki którejś z dwóch po­
zostałych. Trzecia wędrówka jest opisem pierwszej. Dzięki
niej bezmiar tukanów staje się opowieścią, w niej świat co­
dziennego postrzegania i świat niecodziennych znaczeń znaj­
dują wspólny punkt, w niej oba te odległe światy „przeziera­
ją przez siebie nawzajem".
Jak to się ma do opisywanego przeze mnie filmu? Gdzie
w tym przypadku szukać pierwszego członu triady? Mamy
pewien kompleks sensów, mamy opis wędrówki, ale nie ma­
my życia (jeśli nie liczyć otaczającego nas bezmiaru, który
oczywiście nie może być brany za wędrówkę w sensie do­
słownym). Może więc czas zrzucić jedną z masek i zdradzić
pewną tajemnicę. Otóż opisywany przeze mnie film nie ist­
nieje. To znaczy istnieje (właśnie zaczął istnieć, skoro dotar­
łeś, Czytelniku, aż do tego miejsca), nie istnieją wszakże żad­
ne jego fizyczne nośniki. Film, który opisałem, odbył się ja­
ko rzeczywista podróż w lutym 1998 roku. Wszystkie opisa­
ne powyżej wydarzenia miały miejsce kilka miesięcy temu,
ale do tej pory zaprzątają one myśli mnie oraz mojemu towa­
rzyszowi podróży. Pewien szczególny splot niekoniecznie
szczególnych obrazów, pewne „podwójne spostrzeżenia"
sprawiły, że najlepiej było mi opowiedzieć tę podróż jako
film o podróży.
Ostatnia scena. Po szeregu migawek z Lubiany, nocnych
pociągów i Budapesztu nadszedł czas na ostatnią scenę. Sturovo, stacja na węgiersko-słowackiej granicy. Nadjeżdża po­
ciąg z Budapesztu do Warszawy. Nasi bohaterowie wsiadają
do środka. Pociąg jest praktycznie pusty. Wybierają więc
pierwszy lepszy przedział. Ich przedział nie należy do najczy­
stszych. Obok okna przylepiona jest duża, zużyta guma do
żucia.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego użyłem filmowej
maski. Otóż część przygód, których doświadczyliśmy, nie
mieści się w szufladce z napisem „prawdopodobne formy by­
tu". To, co w fikcji kina wydaje się możliwe, nie musi być za­
akceptowane w opowieści o faktach. Postanowiłem zrezygno­
wać z praw własności do przeżycia, aby ocalić ważkość meta­
for, które przecież nie są moje, przychodzą bowiem z jakiegoś
„poza". Nie ja pierwszy tak postąpiłem: Śmierć w Wenecji jest
ważna dlatego, że jest fikcją, a przecież:
nic nie zostało
zmyślone: przechodzień spotkany koło cmentarza Północnego
w Monachium, ponury statek odpływający z Poli, sędziwy fircyk, podejrzany gondolier, Tadzio i jego rodzina, wyjazd,
który nie doszedł do skutku z powodu zamiany bagaży, chole­
ra, uczciwy urzędnik biura podróży, złośliwy śpiewak uliczny
i cokolwiek by jeszcze przytoczyć..." (Mann, 1971: 52).
Gdyby Tomasz Mann wspominał jedynie swoją podróż,
zapadłaby nam w głowie jej niesamowitość, ale nie doświad­
czylibyśmy tajemnicy, która zostałaby własnością jedynego
podróżnika. Dopiero wciągnięcie nas w wędrówkę, uczynie­
nie z nas wspólników, którzy na równi z pisarzem biorą
udział w interpretacyjnej przygodzie, sprawia, że tajemnica
staje się także naszym udziałem. Poza tym powieść czy film
(a nawet opis filmu) pozwala ustrukturyzować paradę ele­
mentów, nadać wydarzeniom rangę symboli. Poddając się
67

�biernie dziełu, nie przestawajmy nad nim panować! I wre­
szcie, czego najlepszym przykładem jest powieść Manna,
trzecia wędrówka daje nam szansę dotrzeć tam, gdzie wę­
drówka pierwsza przestałaby istnieć.
Żaden z bohaterów opisywanego przeze mnie filmu nie
zginął. Ani w filmie, ani w rzeczywistości. Być może urato­
wała ich/nas umundurowana blondynka o ostrych rysach, być
może śmierć czekała w Wenecji. Przekreślony stempel wło­
skiej kontroli granicznej uratował nie tylko Wawę i Brodate­
go. Uratował on również Wenecję, której z całą pewnością
najlepiej robi kontemplowanie z odległości. Mit najniezwyklejszego miasta nie starł się z ponurą rzeczywistością, wciąż
można wierzyć, że nie ma tam nieprzyjemnych poniedział­
ków ani ludzi spieszących się do pracy. Zmienność jest immanentną cechą podróży. Jej celem zaś jest to, co niezmien­
ne. Ten cel został osiągnięty i cała przygoda odpłynęła do
krainy sennych marzeń, w której nic już jej nie grozi. Zdublo­
wana guma do żucia sugeruje ostateczny powrót - nasi boha­
terowie zatoczyli koło, nic się nie wydarzyło.
Warto jednak podkreślić, że ów tajemniczy artefakt oble­
piał raz ścianę pociągu do Bratysławy, a za drugim razem od­
naleziono go w pociągu z Budapesztu. Nastąpiły niewidzial­
ne przesunięcia. To, co postrzegamy jako koło, jest w istocie
spiralą. To, co wydaje nam się starym porządkiem, jest
w istocie nowym chaosem: „...akcja polega na tym, że insy­
nuują się pewne kształty z początku embrionalne, stopniowo
coraz wyraźniejsze (...) i za każdym razem kształt zapada się
w chaos" (Gombrowicz, 1992: 64).
Tak jak Wenecja rozpłynęłaby się zaraz po wjeździe po­
ciągu na dworzec, tak film zniknąłby, gdyby udało mi się go
zinterpretować. Podejmowane przeze mnie próby mogą mnie
tylko zbliżyć do sedna, ale zawsze w ostatniej chwili zostaję
deportowany do kraju istniejących słowników. Metafora, mit,
film, podróż do Wenecji, czy wreszcie życie rozciągają się aż
po miejsca, do których nasz język nie sięga. Ta kryjówka oca­
la to, co najważniejsze, a nas zmusza do ciągłego ruchu, do
ciągłego balansowania na krawędzi.
Powiedziałem film, powiedziałem życie. Teraz powiem
o trzecim, najważniejszym powodzie, dla którego naszą
podróż opisałem właśnie w ten sposób. Ale najpierw - ostat­
ni cytat: „aktor sceniczny sam prezentuje publiczności swój
kunszt, natomiast kunszt aktora filmowego prezentowany jest
publiczności za pomocą aparatury. To ostatnie ma dwojakie
konsekwencje. Aparatura pokazująca publiczności grę aktora
filmowego nie ma powinności respektowania tej gry w jej to­
talności. Pod kierunkiem kamerzysty ustosunkowuje się do
niej na bieżąco (...), gra aktora zostaje poddana rozlicznym
testom optycznym (...). Druga konsekwencja polega na tym,
że aktor filmowy, ponieważ - w przeciwieństwie do aktora
scenicznego - nie on sam prezentuje publiczności swoją grę,

podczas występu nie może dopasowywać swojej gry do reak­
cji publiczności. Z tego względu publiczności zostaje narzu­
cona postawa oceniającego, nie obciążona jakimkolwiek oso­
bistym kontaktem z aktorem. Publiczność wczuwa się w ak­
tora wczuwając się w jego aparat" (Benjamin,1975: 79)
Tyle Benjamin. A ja zastanawiam się, dlaczego mająca
ponad dwa tysiąclecia metafora życia jako teatru nie znala­
zła konkurentki w postaci: „życie to cinema". Dlaczego ki­
no, które w krótkim czasie pokonało teatr w walce o władzę
nad zbiorowymi wyobrażeniami, do tej pory nie potrafi we­
drzeć się do tej najważniejszej, egzystencjalnej metafory?
Dlaczego Sofoklesowi, Szekspirowi, Goffmanowi i wielu
innym przeciwstawione jest tylko owo proste: „tak, jak
w kinie"?
Mówiąc „tak, jak w kinie", stwierdzamy pewną anoma­
lię, zauważamy, że wydarza się coś, co łatwiej nam zaak­
ceptować jako filmową fikcję niż część naszego realnego
życia. Metafora „teatralna" dotyczyła roli, człowiek miał tu
być aktorem, który odgrywa swoje kwestie na scenie świa­
ta. W filmie nie kreuje się roli. Tworząc film odgrywa się
pewne sceny w dość przypadkowej kolejności. Niektóre
z tych scen powtarza się wielokrotnie z niewielkimi zmiana­
mi. Ostateczny produkt jest przede wszystkim efektem pra­
cy montażysty, który z wielu kilometrów chaotycznej taśmy
tworzy znaczącą sekwencję. Gdyby metaforę „teatralną"
poszerzyć o metaforę „filmową", byłoby to poszerzenie in­
tegralnej kreacji o dezintegrującą reprodukcję, auratycznej
roli o przypadkowy montaż, cudownej totalności o testowa­
nie na bieżąco, znaczenia fundowanego na niepowtarzalno­
ści o znaczenie fundowane na powtarzalności, bezpośre­
dniego kontaktu z człowiekiem o kontakt z kulturową apa­
raturą.
Życie to cinema. Opowiedziałem wam film.
PS. Kolejną pointę do opowiedzianej przeze mnie historii
napisało Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej
w Nowym Sączu. Dwa miesiące po powrocie z podróży do­
stałem list od tejże instytucji. W liście tym wzywa mnie się
do zapłacenia mandatu za jazdę bez ważnego biletu „kursem
nr 243" w dniu 11.02.1998. Problem polega na tym, że tego
dnia znajdowałem się w drodze powrotnej z Lubiany do Bu­
dapesztu, w związku z czym nie mogłem jechać jednocześnie
z Krakowa do Krynicy Górskiej. Szybko zorientowałem się,
że gapowicz musiał posługiwać się którymś z moich wcze­
śniej zaginionych dokumentów. Po chwili jednak odrzuciłem
to wytłumaczenie, jako niezbyt atrakcyjne. Teraz już wiem,
że w połowie lutego byłem w Krynicy, a podróż do Wenecji
odbyłem tylko na ekranie. Gdzie jest ten ekran i czym on
jest? Na te pytania z pewnością nie odpowie mi ani PKS No­
wy Sącz, ani włoscy celnicy.

BIBLIOGRAFIA
Benjamin W.
1975 Dzieło sztuki w dobie
wytwórca, Poznart.
Calvino I.
1992 Kombinaloryka a mit
nr
Gombrowicz W.
1988a Dziennik 1953-1956,
Gombrowicz W.
1988b Dziennik 1961-1966,

68

reprodukcji technicznej, [w:] Twórca, jako

w sztuce opowiadania, „PSL Konteksty",

Kraków.
Kroków.

Gombrowicz W.
1992 Dziennik 1967-1969, Kraków.
Huizinga J.
1985 Homo ludens. Warszawa.
Łotman J.
1983 Semiotyka fdmu, Warszawa.
Mann T.
1971
O sobie, Warszawa.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9952" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9930">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/25e7c9f0840d836f61335ed7a240ff8d.pdf</src>
        <authentication>cc904676eead91875b584dfa35ad08c7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118342">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1849</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118343">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118344">
                <text>antropologia kulturowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118345">
                <text>język a kultura</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118346">
                <text>językoznawstwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118347">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1714</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118348">
                <text>Z problemów językowego uwarunkowania kultury / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118349">
                <text>LUD 1983 t.67, s.57-72</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118350">
                <text>Burszta, Wojciech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118351">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118352">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118353">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118354">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118355">
                <text>Lud,

t. 67.

ll91lB

WO.JCJECH BURSZTA

Z PROBLEMOW

JĘZYKOWEGO

UWARUNKOWANIA

KULTURY *

Rozwa'żania nad wzajemnymi związkami jęz)llka z kultuorą mają w lite-ratWl"nE'
antropolo:griczmejdość długą tradycję. M~mo iż nadal domiinującf'
jest stanOWiiskopr.a!kty·cznegos€IParowan~atej s:p€rcyf~cm('.idziedZliinykultury, jaką stanowi język, od pozostałych zjawisk kulturowych, nurt badań nad rolą i miejscem języka w kulturze skupia uwagę wielu antropologów - głównie amerykańskich. Przy okaz!). tego typu badań sięga się
zwykh~ do koncepcji wYiPiracowanychswego czas:u prlJez E. S~pir:a i B. L.
WhO!rfa,antrqpo1ogów uwraci:anyohpowszechnie za twórców tzw. etnolciJngw,istykL KlutCzowymmomentem rozważań jest, rzecz jasna, ustosunkowanie się do idei Z'a:waTtychw sławnej hijpotezi.e S.apira-Whorfa. RÓ'W'n!iei
niniejszy teikst dotynyć będzie tej kweshi, f071patrywa:ne.ijednak w kontekście teodi kultury wIkładanej prZlezobu tych badalczy, a mają,cej swoje
konS€lkwencje w ostatecznych sądach odnośnie charakteTiu rozwaianego'
przez nich zwią'zku języka z oałOlksiztałtemkultwry.

DWA

STANOW:JSKA

SAPIRA

Z inte:x:pl'ietacjąpoglądów Sapwa wiążą się pewne trudności, wypływające główni'e z faktu, iż ni\" był on często ko:rusekwentny w swych za.patorywaniach ogó1nokulturologiC71nych i jego s1;:aJno'wirSiko
ulegało isto.tnym
~mianom W konsekwencj;i nie stworzył on spójnego programu ~dawozego - jest to raczej ze5lPÓłIPOszcZiególnychdy,rektyw wymagających
odpowiedniego odczytania i usytuowania w całości poglądów teOiretY'czno-&lt;metodologicznyClhSapira. To. co zwykle przytacza Siię jaiko "tyrpowe"
.poglądy tego badacza, na których miał oprzeć się późni€j Whorf, jest
jedynie fragmentem w jego poszukiwaniach dostępu do symbohCZlnej
* Tekst

nil1li€'j.szy st.a-noW: fragment
większej
nad rolą l miejscem ję.zyka

ll:i&lt;.Jz:nY'm rnzw&lt;lżaniom

cal.ości, poświęconej anircwolow ogólnym systemj·e kultury.

�WOJCIECH
BURSZTA

58

sfery kmltury. Również w kwestii modelującej roli języka wlwlturze
rpQglą.dyS.apirn eWOIhrowałyi rue przytbrały formy ostatecznych l'O'zst1'zygnnęć. W pierwszym oikTesie swej dzialalności, 7. wie ń'cronej książlką Language, Sapir w sposób wyT,a:źmysąpaI1u:}eod sLebLejęzy!k i kulturę· Tę
d.r'ugą definiJuj&lt;ejes2JC:rew t'l'adytcyjlno-lant:ropołOtgticzny\ffi
duchu stwiwdzając, że jest ona 8poJ'E'cznieOdZJL€rdzioZOlnym
ZlbioiI'lE'm
pr,akty.k i Wi.erZ2I1determmującYich stI1uktUlI"ęoodzJL€inlnego
żyoia~Uidzi t. Nieco dalej Sapir dodaje, że kulturę można OIkrteślić jafkJoto «100" ~polecz'eństwo robi oj «o
czym» myśli 2. Język zaś, jako zhiorowa szt'U1kamyślenia, którego zawartość jest ,za.wsze tożsama - two jest wg s.alPirn intuicyjną nauką
dośWliadozenia - dostareza ws!katzówek o tym «jab społ'eczeńiS'twomyśli.
S&lt;łipirnie sądZii jednak, by można było znależć przyczymowe rolacje pomiędzy zawartością doświadczenia (owytm «co») a sposobem jego wyrażalIlJia.(owym «jak»). 'DaJkjaik w kulturze wszeJJkic w ni,ej zmLany dotyczą
zawsze treści OIkreślOlIlychdziedziln kultury, talk dążeniem języka są zmiany w ekspvesji fOlrmalnej. Nile wydaje się więc Sa.pirowi, by kultur:l i jęl.ytk były w jakJirn:kolwi€lkp.rawdziwY'm se.nsie 'Powiązane przy.czynowo.
Kiultiura j'est, rzecz j1asna, podS'bawą istni.enia jęZyika, ten dl'ugi zaś nic
oj'zw:ieiI"C~,edla
bynajmniej kll'lr1mry,poza oczywistym i czysto zewnętrznym faktem velacj:i pomiędzy słowni.ctwem danego języrka a inwentarzem
kultury. Relaoje teg'o typu mają d'WlO'jraiki
chaTakter: związku słownictwa
z "ohalflaJk,1RiI"\em"
kultury (np. b()gact'v,ro tel'1lllilnów odnoszących się do
polknewi.eństwa w kUll1JUraC'h
o s~zegóJ:ni'e ro~bUidowanych strukturach
Ipo:krrewieństlwa)oraz h:istoryczne:go rozwoju języrka i całokształtu kultury.
Ten dmllg'i~eIkt Z3jgad!ni.'eni!a
pOl"luszałjluż z.r.eszrtąSapir wcześniej, kiedy
tw:i€!I1dZlił,
ż'e zarówno język, jiaikkultura są złożone z el'ementów różl!lJego
wieikJui stąd jiCŚliuda się przed'stawić zmiarny kultury w rela.cji do zmian
nastę:pującyCih w języku (a ohodzi tu znów wyłąCZJnie o jego słownik),
LlzysikaćmOlżna istotną miarę względnego wi,e'ku elementów kultury ~.
Talk więc prooesy 7Jachoid'Zącew języikJu i kuJ,turze są proce'SaID&lt;inieporÓiwnywalnyrrni - historia .iichbiegtnie wuUużparalelnych
liJn1ijedynit'
w tym sensie, Źle słownidwa języka baroz.iej lub mniJej dokłardnie odzwierciedla dan'ą kulturę, celom k1órej służy.
Sapir l?aiUIWa:ża
jedJnaik j€lden niezwykle istotny dla jego dalszych badań fl&lt;likt- rnieadekwatność dotychczasowego pojęda kultury w \ronfrontacj} z precyzyjnym def.iJniowaniem języka, .Chodzi o tó, aby uwalnic
l

E. Sapir.

Language.

An

Introduction

to the Stud?} of Speech,

New

YO'rok 1949,

s. 207.
2

Ibidem,

sP.OT.
!YIetltod, in:

s. 218.

E. SaiPirr., Time
Selected

wSItal w 1916 roku.

Perspee,tive

Writings

in

of Edward

Abori{}I.'wt

,&lt;\meri.can Culture:

SapIr, Ber1keley

1949, s. 4~2.

A Study
A r-tyk.uI

of

po-

�Z 'problemów

jęzY'kow'egIQ u.warunkow::mia

59

kuJtury

kulturę od treści pu5zcZlegó1nyohj.ej opisów l wyikJazać, że posi.ada ona
wrodwną f01iffię(inna; e-form), OOŚ w rodzaju 'Sze.r~gukontUlrów, wro.rórw
pcdobnych tym, j'akie odkryto w języlku dzięki lingwistyoe struikituralnej
(której nb. Sal!)1rbył cZiOł1owym
przedsbaw1cielem). TylkJo w taikim wypadku uzy:::'kalIloby p::&gt;równywa1ną do języka aharakterystytkę kuJ.twry, co
mogłoby stać się pie:Lwszym kroibem do praJW'OmocnegoZlestaWlieniaohu
tych si,er 4. Jest to więc postulat mówiący, iż wl'alściwe ZlT,o'Zlumi,enie
wzajemnych relaoji ję.zY'~az iiIllnYimisyst'emami kultt'Towymi wymag'a badań
nLe nad prociulktaTni języka (sł.olwniotwem), ailie nad j'ego wzorami - leksJlkalnymi, mo.rfologi.c1Jn)'lmii syntaktycznymi - w relacji do inny,ch
w.zOtrówkUJlt'UJry(jeśli, jiaJkpowi:ada Sapir, takowE. da się odkryć).
Następny oikres w twó:rezości SaiP1ra ClhaJr,aJktE'Tyzuj&lt;e
się zrnIialIlqjego
nastawienia do zagadnień, kItóI1e Zlnalazły swe neg'atyW\ne if01Jwiąza.nie
w Language - zmiana ta dotyczy tra.ktGlwMliLajęzy'lm, a w :więklSzym
jeszcze st'QPnLUpcdeiścia do ~ul1lU'ry. Kluczowym pojęciem staj.e Slię pojęcie s y m b o l i z m 'u. 'Sapir ni.e og.raniJcza go jedynie do pojlC'dyriczych
. relacji wiążą'cych orbiekt z symboJem na mOlcy ustalonej kOlIlwencji, aloe
pragnie terminem tyrm objąć tta'ki~ezłowne systemy Qdiniesieni'a, jalk:mOlwa,
pismo, :nOltacjamatemaiŁycZlna,gO/dla naJI'odowe, .sygnalizacje itd. DŹlWięki
i znaki uŻY'wa'new tego tyrpu systemach zJdecyd.owanLeni'e mają ZJI1.acz.e~
nia same w sobie, a uzySkują joejedynie dla tych, ik.tórzy potr,aiią j&lt;eilIltEil1P~ertoWiać
w tef!m~naldhtego, do cZlegosię odnoszą ;;. Ten I10dZlajsymbolizmu nazywa SalPir ref.er€lncY'j:nym(referential symbolism), a jego znamimnąi pOlootawową cechą j.&lt;es.tfakt, iż jest on substyttJutem iJnin:~gotypu
zachaw?'ITia i jego znacz,eIJlIianie da się :WY!Pf'owarlzićbez;pośTednio :z kontekstu doŚWiiadczsnila.Również i do samyoh zachowań j,~o takich odnieść
można, Zidani'em Salpira, iberrminsymbo1i.z.m - w tym pr.lYlpadkJujest on
skQ\l1densowamąformą 2'Ja~howa:n.iaZa3tępaz€lgo, która pozwala "uwo1nić
się od ci.JŚnJieJ1Jia
af,ek:ty'wnego". tzn. zaJ:~tEJPuj,e
beZjpOŚred'llią ekspresję
emocjonalną 6. TeIIlsy,mbolizm nosi mi'aJnrorkolnden:slaJcyjnego(condensation
symbolism). To, co konstytUJuje każdatrawwo kulturę, to wlaśl1lie poszCZ€gó1ne syst'e:my symboJiczne, ~pośTód ktÓTy'oh formę najrbardziej rozwiniętą
osiągnął języtk. "Język - pisze Sapir - jest w ogólnym odczuci'u doSkonałym sY~ltemem symboliezJnym, o ~dealnile jedrnoroidnYIIDmaterial(\ j,ako
narzęcizi'e wsz'e,lkiC'hodnil€Sień i znaeZień dostępnych danej kulturze zarówno w fOO1mieza'k1tuaJizowanej komunikacji, jak i w fOlimiJetakich
i;dea}nYQh9ll1bsty,tutów komuniJka.cji. jak myślenie" 7, Zawartość treściowa
4 E. Salpo!'. Language ... , s. 2118 - 219.
5 POJ'. E:. S'd:pi-r,
Symbolism,
:n: E·nc1Jclopaedia of the Social

Sciences,

v:;-[.

.'lew Y.ol1k 1'9:14. s. 492.
6

Ib]delln,

7

E. S~\pil'. Język,

s. 49,3.

w: Kultura.

język,

osobowośc,

Wd:,szawa

1'978.

:i.

37.

XIV,

�60

WOJCIECH

BURSZTA

kultury - :kontynuuje dalej - daje się za'wsze wyraiz.ić w jej Języku;
każdy materia'ł języilrowy symbohzu:je dla użytkowników danego języka
rzeczywiste ZII1aczenia.Tylko ~ięki ję.zykOiW'imożlliwe jest także wyjście
poza to, co dane w indywidualnym doświadczeni u członka damej kultury - wyodrębniając z doŚWiiad:cz€lI1'ia
posz'CIZególnej1egoelementy, język
tWGl'Zyj€ldnoo~eśnie coś w rodzaj1u potencjalnego, po:nadindywidualnego
. świata, Móry kO[1iSJtytuuje- j.alkIPowiada Sapir - pows:zedm€ p')rozu;mienie. To właŚinie "porozumienie", opierające się ~a możliwych systemach symbo~i'CZJlYChz językiem j~1() system€'m nacmlnym, stanowi
kultu~ę.
Widać z powyższego wy:raźm:ie,że Sapir odchodzi już daleko od braiktowania !kultury jallro określonych wwrów zachowamia (a takie jej rozumienie ~na.jdiui'emy jes'zcze w Language). W art}'1kule Idea osobowości
'ill antropologii
kulturowej wyra,ź!I1'ieodcina się od konstruo'wa'Illia pojęcie
kultury w ~sóib mechan;iczny, opiern.jący się na uogólnianiu postnegcmych przez badacza wzorów zachowalnia się. "Za prostymi &lt;:chematami
form kulturowych - pisze - skrywa się nade, szczególny układ wzajemnych powiązań; z tej to właśnie całości wyłaniają się zupdnie now,~
kształty nie mające nic wspólJnego z wystawionym na plan pi(';J'wszy
",wY'1m.z:em
tr:eści" daII1ej kiu1tury. Stąd słowo, gest, genealogia. rodzaj
wierzeń reliJglij:nychmogą sobi:e m!espodziewanie podać ręce we wspólnym
nm sy,mbolicznym znaczeniu" 8. A więc SaptI'la nie interesuje już teraz to,
co ludzie crzynią i w 00 wierr-zą,ile falkt, "jak ich czyny i przeświadczenia
funkcjonują w ramach całokształtu egzystencji danej społeczności i jakie
przy,pisuj&lt;esię jm z!naczen~e"9. Każde kulturowe zachowanie się regulowaOle j!ootpnzez określane wzo~ce, które "modelują"· chaI"aktm i zakres
indywildlUalnydh sposoibów partycypowania w kultune. Język - jako
:najdoslronaJlszy system symbo:liozny - U'kazuj(~naturę owego modelowania i SapiJr doda1;~oiWozakłada, że stanowi on idealny przyklad, nn którego poastaw,ie ukazać można "funkcjonowanie całości uspołecznion.ego
zachowania. J,akiJc cechy. zdaniem Sapira, decydują o wyjątkowej r:)l~
języka w kulturze?
Jako dookolIlały system symboliczny posiada on zdolność przenikania
bez,pośredni:ego doświadczenia do tego stopnia, iż dochodzi do sytuacji,
gdy i'est rzeczą niJezw)Tlk!le
trudną oddzielić obiektywną rzeczywistość
(zarówno ,p1'Z)'Irod:niczą,
"natturalną", jak i społecmą) od odnos.zących się
doń symboli jęrzylkroiWyC'h
(przykładem może być wieloikwtl1ie s:twj,erdzane
wśród plelffilionpie.nwotnych odczucie identyczności słowa i rzE''Czyleżącp
u podsJtaw magii zaklęć). Jak powiada Sapir: "Dla normalnego człowieka
8

t

E. Sapir., Idea osobowości
w antropologii
E. 8a1Pi1f. Kw/.tura autentyczna
i rzekom.a,

kulturowej,

w: Kultura.

w: op. cH., s. 175.

. s. L4.l.

�Z prob!emów

językowego

uwarunkowania

ku/twry

61

wszeLkie doświad:o~enie, rz~zywiste i ,portemcja1ne,przesycone jest werbalizmem" l0. W odróżnieniu od innych form symboliz:mu (np. sYJ?bohizmu matematyczmego), przeni.kają~a rola języtka względem doświadczenia posiada chaJr.aJkJter
kontekSlto1wy- poza fOiI'mowanlem i interpretowaniem doświadczenia języ!k.może też być jego s.ubstytutem. W ooldiziennym
żyoru łudzi, w a!ktaeh ~ll'teraklc}i,mo'wa i dz:iJałrun'ite
nieustannie się pr?;e;platają pełnią,c równorzędne i niesprz2czne fu ."1kJc}e.
Warto w tym momencie zwrócić uwagę na pCJldobieństwow tym fra~mencie stanowiska
B. Malinowslkiego, który w ramach swej "kontekstowej t€ol"ii języka"
momo pod!kreśtlał nadrzędność pregma t ycznej roli języtka (język jest,
jego zdaniem, głównie domeną dZ'ia,lrunia).SaJpir ostrzega jedna:k przed
pflzecenianienl komunikacyjnego aspelkJtu języrka - twi,el'1dz:i,ż.~ jest on
przede wszystkim głosową realizacją tendencji do symboLicznego ujmowania rzeczywistości i dlQlpieroU!względnienie tego faJktuczyni z:mzJUimi1ałą
jego sprarwność jako na,rzęrdzia komurnilko'wania,
WyróŻlruionepowyżej cechy języka decyd:ują, zdalfiiem Sapira, o doniosłości teg.o systemu kuLturowego dla badań symbohcznej sfery kultury,
której ni'e można anah?JOwać poprzez czystą obse1"waeję, bez korzysbania
z pomocy symbolizmu językowego, Oczywiście, wpływ języlm na inne
dziedziny kJulrtLllry
za.znaeza się na z:nacznie głębszym poz;romie nizh poziom jaiwnych wzO'rów kulturowych i SaJpiroWl nie chod:z;i o s-z;Uika.nie
prostych odpo,wiedmoio:śoi
polIllJiędzyokreślonym typem kiultury a s'ttrukturą języka. Za:kł,ada, ż,e języ1k Jest w Sipecyfci:cznymsensie przew.odnik.iem
po "rzeczywiJStDściS1polecznej".Zo.bruczmybliżej, co owa teza oznacza.
W artykule Status lingwistyki
jako nauki, SapiJr odrzuca jaJko na,eprawomOlcne sądy o nieistotności jęzY'ka w pro.ceS'ach przystosowywania
się do rzeczywisto,ści. Uczest:ni'cy danej lmllbury nie żyją wyłącznie w
świecie ,obiektywnym" oraz w świecie działań spolecz.iIlych pojmowanych tradycyjnie. Ich doświadczenie zawsze jest zrupo,średniczone językowo - rzeczywistość slpołecz;na jest w duż,ej mierze uzależniona od
językowych zwyczajów danej grUlpy. Języki zaś nigdy nie :są na tyh~ do
siebie podobne, by można j'e był,o traktować jako l"eprezentują:ce tę samą
rzeczywistość. "Światy, w któ,rych żyją il.'Ó'żnespołeczeństwa, są odrębnymi św:i.at,ami,IlIieZiaśtym sramym ś'wi!at'em,tyLko opatTz:onym odmiennymi
etykietkami" - czytamy w konkluzji 11. SCljpirtwiJerdzi więc, że wzory
językowe mają moc kształtowania okreśLonego stosunlku do postrzegalnych
zjawisk społecznych, że zwyczaje językowe podsuwają pewne sposoby interpreta'oj1iświata, utrudniając inne. JaJko twór posiadający ściśle okreśLony system fonetycZllly, w którym ukLc&gt;zta.łtowały
się formy detelI'minujące
~poso:by wyrażania się, język stał się zupełnym systemem odniesienia.
lO
II

E. Sapirr, Język, w: op. cit., s. :39..
E. Si.ltpi.r, Status Ungwis-!yki jako nauki,

w: op, cit., s. 88.

�62

WOJCIECH

BURSZTA

Formy języrkowe decydują o określonej postawie wohe,c wszelkich możliwych b~eści wyrażania a po.średnio wobec możliwych form doświadczenLa (tych, rzecz j~sIlla, które dają się wy:mzić językowo). Sapir stara się
na wielu przyikłaldaoh wykazać niewspółmiel"ności analiz doświadczenia
w różnych języika1ch.Za wizglęidnośoią pojęć powstałych na gruncie ustalonyoh zwycza,jÓiwjęzykowych kryje się, jego zdaniem, względność fOl'my
myśli. Sikodyf'irkolwaneprzez języ1k interpretacje rzeczywi9tnści k'ryją się
glównie w oldmieiIllnych@wtegoriach gramatycz.nych poszczególnych języków (ja~ była już o tym mOlwa,k:westia różlnk słlQwin~kowychjest o wiele
bardziej zewnętrzna).
Bodążając więc za myślą Sa,p1ra i odczytując ją powiedzieć mozna, iż
w języlk'u, jego specyficznych kategoriach, jest jak gdyby zawarty myślowy, lronstT!ukcyjny schemat dan~j kultury. W stl'ulk1mrze każdego języka
można odczytać cały zbió.r nieuśiwiadamianych s~dów o świecie, pewne
cechy zewnętrznej rzeczywi:sto1śiCi:wstają uwyp1ik1one, inne pominięte.
Każda sipołeozniość pos1iada własne charakterystyezne
klasy, za pomocą
których pocrządJk:Uije
s!ię doświlaciczenie - klasy te ustanawia w głównej
mierze język.
SalpLrowi nie ohodzi jednak o wyrażem:ie skr,ajDlie deterministycznego
stanowiska, iż prowadzi to do ahsolutnej wyłączności i nieporównywalno'śd sensóm kullmrowycih czynności i obiektów wśród różinych grUip kulturowych, ile rac:aej pragnie wSlk,a'zać,że potoczne doświadcz,enie społeczne (ono właśnie w sto!pn~u najsilniejszym) jest w sposób nieuświadamiany "modelowane" pOIprzez :awy1ozajl:'językowe. Wydaje się, ż,e dobrze
oddaje istotę myśli SapiTa jego kontynuator - przynajmniej przez pewien
O!kres- C. Kiludk:ihohn,pilsząc: "języ'k wskazuje nam jak gdyby: «z,"mważ
to», «'Zlaiwszeuwa'ż,aj to za odmiennie od tam1be,go",«Itakie a takie rzeczy
należą do jednej gr:U!py».Ponieważ ludzi,e od dZ!ieciństwa zapn:rwiani są
do reagowania w ten sposób, uw,ażają takie Tozróżnienia za nieuniknio1ny
element żyoia (... ) Każ&lt;dy język wywiera W1pływna to, co pIQsług~jący
się nim ludzie w~dzą, ,co czują, jak myślą i IQczym mogą mówić" 12. Mimo
liż w każJdym języku można wyrazić potencj1aLnie wszystkie treści (ten
oczywisty już dziJsiaj flaki\;uwy,pullclał jeszcze F. Boas w pracy The Mind
of Primitive Man), jednaik okreśilone ję,zyiki podsuwają i ułatwiają .specyf:iClznesposoby oglądu i inteI1piretalcjiświata.
Pozos&lt;ławiaijąc na razie na ubolczu zasaJdniezy wątek nLI1JiejiizegoalrtykuŁu, prz.ejdźmy obecnie do przyjrzenia się lWll1iSeikwenojom
wszystkich
powyższY'aih mZW1ażańSa;pira nad językiem dla jego modelu badań nad
kulturą. Ta kwestia j1est zWyiklepomijana przy anali:z.a,ch,a wydaje się
poSli,adać kapitalne znaczenie dla prawidłowej werbalizacji istoty t eocrii
12

C. KliUdkihOlhn, Mirror

New York l'9'4!9.s. 1'66.

for

Man.

The Relation

of Anthropology

to Modern

Life.

�Z prob'emów

języko'U),.~g'Ou.wClrun~::Jwania

kultury

kultury, ku ktÓirej skłaniał się aJutor Kultury, języka i osobowości 13. Do
tej pory była bowiem mOlWajedynie o moddującej roili języlku w kulturze - Sa)pirOlwioho~lz!iłoo coś więcej - o wyikazalnie, że całość zachowania kUilturowego jest w sposób nieuśw:iad,amiany moidelowalIla, a język stanowi tego modelOiwanriaDlaijdbgodni1ejszą,IDlajha:ridziejprzej,mystą
iłus1tlrację. ROZ1Poczyrna
on swoje rozważania na ten temat od Uistos!uIllko-wania się do dwóch pOIjęć:"za,ohorwańspołecznyoh" 011az"nieświadnmości
społecznej". Rropolhuje odrzucić rozu:milenie tego pierwszego te~minu na
sposób behClJwiorys:tyezmy
i oid:nosiZiernie
go do grup :ludzJkidhtalk, jalk gdyby
działały one niezależnie od umysłów jednostek owe grupy. tworzących.
Twierdzi dalej, że mityczną "nieświadomość społeczną" mo:żJnaprzypisać
jedynie tak pojmowanym g'I1upam. "Zdrro1w:iejjest przyjąć - piesze dalej
- że całość ludzJkiego beha:wioTiuwElpiera się na istotnej t:ożs.amolśoimechanizmów pSY'chicznyeh, ZalrÓWlliO
świJadomyoh, jiak i nieświadomych OirIaz
że termin «s!połeezny» daje się pogodzić z pojęciem &lt;mieświado:mo-§ć»nie
gOTZ/ejniż termin »jednostkowy», a to dla tej prostej przyezy:ny, że prz,e-.
oiwstawność pojęć «społeczny» i «jed:nostk:o,wy»(lub: osobnkzy) jest naider
ogr:a1Jiczona"14. Saip'~rprzy~naje wpraJwdzie, że bY'wają prlzYlPadki efektywnego stosowania zlałrożenilao ponadilnJdyw,~dualnym oha'ralkterze zachc,wań sp'oł'ec~nych, ale że wówoz,as jed,nolZnalC~n:ie
'zarzuc,a się psyohologiczne wyja,Śirriani1e
różnych typów zacholwań się w społeozeństwie. Za,cho-wania spoleezme są dla Satpim Ulk~ademtyeh aspel!'Jtów zaehowań indywidualnyoh, Móre odnoszą się do ohowiązujący,oh wzorców kult'uJ'owych
Absurdalne jest t'w,iendz'ić,że człowiek w pewmym :IDomenci'e zachowuje
się indywidua,lnie, a w inrnY'm społeeznie. Kailde zachowani,e kulturowe
organizowane jest przez jak1iś WZOlrzec,a więc można je 11oz~pa1Jrywać
w lwntekśoie powszechnego sposobu postępowania charakteryzująoego
daną społeezność. W'wrce te są z kolei w sposób zasaidniezy "zależne Old
sposobów percepcji ustalonych przez tradyC!ję danej ~poł'e'czno:śei"lS.
I w tym momenoie znów język ilustl'uje na.idQbit;n~ej, j,ak określony
sys1tem ukieru[)jko'Wuje spolSioby doświadczania świa1a prz~Oidniczego
,i spO'łecznego. Modelowanlie za,obowań w danej kulturze ma Z8wsze charakter pozaŚiwiClJdomościo1wy
'w tym sensile, że Jednost'ka z reg1uły nie
13 Na:jozęśoiej
za,kłada się z góry nies;pójnolść i sz;cząt~olwaść dor,obi~u Sapira,
ITJJzywa:ją,c to nalwet ohal!"a,kJj"erys'tym:nym "sty11'em" j1eg'o ,twÓll1czościi. Flakt tennJie
powiiniien jednak zwall.nuać od prób eksrpli:kacjli kcmcepcd'i 8a;pir'C);ws1~ioej
- tym balrdzJi'ej, że .s&lt;'t'alwiaLl w nri'e~oinnymśw1ielt!e
samą hJ~po'bElzęSa;piTa-&lt;Wrho:da. Z(]b. eharaik'teryl"tyclzmy, "psylCihO'!'OglilZlUjąCy"
alrttylkul R. J. Preston,
Edward
Sapir's
Anthropology:
Style, Structure,
and Method,
"Aimerlican Anthrqp~lo,g1i1st" m 5/1916.6, ss.

11105 -1'1128.
14

-

E. Sarpi'r, Nieświadome

s. 14'7 - 148.
15

Ibidem,

s. 1;&gt;1.

modelowanie

zachowań

w spoleczeiLstwie,

w: op. dt .•

�WOJCIECH
BURSZTA

64

ZJdajesOIbieSIpIffiWyze znac.neni,a, zasięgu i granic ZJa-chowani.asię, które
jednaJk są pI'ZieIZ
nią respektO'waJn€. Inaczej mówią,c, jedno,~ki zWYlKlepostępu,ją tak, jakby znały dos\kolI'1ai1e
generame z~ady, których realirocją
są ,poszczególne zachoWJaiI1'ia.
SaJPiIrstosuje butaj term~n "intuicja", ktÓTy
tożsamy jest dla niiego z wycz'uleniem.,lna niez;wykle delikatną materię
związków zacr-ówno znarnych z doświadoze:ru1a,jak i tych, któ~e mogą
zaistrueć" 16. W~pólcześni iJntellpretatoTzy SalPiJmmniemają, że odpowied'ni:kiem ,,:im.tukji" może być pOIjęcie"ciohej wiedzy" (tacit knowledge) fo.rmalJnych re,lacji 17.
Nie wszystkie fOIlI11Y
za'chowań kuJtul1Qwyoo uwidaczniają tak wyr.aźniemeoha:nizmy modellOlwania,j,ak dzieje się bo w przy:padku języka, ale
wzaroe są zawsze obeane. "Im uważniej (... l analizujemy zachowania
kultUIT'owe,tym g'Imntolw:n~ejprZJeikoI1Jujemysię.że różnice te dotyczą jedynie s,tqpnia owej nieŚiwialdomo,Śici"- pi.~ze Saipir 1H. A więc to, co
początikowo przyjmolWał on dla wzorów jęwkQWyeh, teraz staje się uogólnioną zasadą, odnoszącą się do iJnn.ych dzi,e,dZ'lillkultury. Skom j0dnak
mechanizmy modelOiWanianajłatwiej zaoobeT'WOwaćna przykładzi,e języka, powinno się ko.rzystać głÓW'n,j.ez ooiągnię&lt;: lingwistyki, aby "sp:Jsób"
tego modelowaniia potraf'ić precY1zyjnie zanali~ow.ać. Uprawomacnia u Sapi'r:a tę dy,rektywę falkt, iż 'Przyjmuje on jedność języ1ka z całym zachowaJniem ikuJtUiI'Owymna g:ru:ncie wspólnego im n,ieuświadamiane.go modeLowania. W artyikule Idea osobowości w antropologii kulturowej
Sapi.r
fOTlI11JUłll..lije
wyraźnie tę zasadę mówiąc, że rC!guły waime w gramatyc 2 "są
równie oo!I1:IDsłe
dla badań nad organizacją spO'łec.zną,reHgią, sztuką, mitologią i techrr~ką. Dotyozą one, niezależ'llLe od jego rozmi.arów, k9.żdego
segmentu ozy g,rupy se.gmen.tów, któr2 tradycja lub wygoda~a.żą nam
wykrawać z f.akitycznego kontekstu ludZ'~kh zachowań" 19. W ten sposób
dochodzimy do sedna poglądów Sailpira na kulturę i rolę w niej języka.
Podsumowując ten fr.agment rozważań pa.cIikr.eślićtTz·eba,iż Sapirowsikie t;wiClI"d:~Clnia
o zwią71kach języika z kulturrą stały się zac.zątkiem
(a najwet podSItaiWą)dwóch odrębny,ch traidycj i badawczych w ramaiCh
~pók'Zesneij a~o!pologiikiułt'Uimwej
oraz - po ezęśoi - socjologii.
J,edna z mch koncen.truje się glóW1rriena tych ai.pektach dombku SapiJra,
któme dotyczą I1oZJpatryw.an!iia
języka ja,ko pf'zewodJni:kapo :kultu:r:zesymbolicznej, &lt;kug.a zaś kład:me naeisk na ową strate.giczną .rolę językoznawstwa dla antro,polog,ii ze w~g'lędu na W6lPólneobu tym ruauilom pof

Ibidem, s. 154.
Pair. niP. D. Hyrne"'., Linguistic
Method HL Ethnography:
Its Development
HL
the United States, ~n: Method and Thea,ry in Linguist.irs,
P. L. GaJl'vlin (od), T,he
Ha,g:u.e 1!}'])l~, SI. 2163.
18 E. Sa,prr, Nieświadome
... , s. 1\65.
]9 E. Sa,piT, Idea osobowości ·w antropologiz kuttu'roweJ, w: OIp. cit., s. 139.
16

J7

�Z probLemów

językowego

uwarunkowania

kultury

6S

szukiwania ukrytych poz'iomów zja:wisk. W tej drugiej tradycji mies~zą
się, mimo istni,eją'cyoh czasami różnic teoTetyczmych,antropolog'ia kognitywna, proksemika E. T. Halla, kinezyka Bil'dhwi:stel1a oraz sze,r;eg.iJndywidua1nych badań amerykańskich a;nJt:r;:lpologów.
l'wórczość B. L. WhOlrta
przynależy, rzecz oozywista, do pieT'Wisz'ego
z wymienionych nurtów i ona
właśnie jest interesująca dla obecnych dociekań nad problemem językowego uwa'l"'unkowallliakultury.

JĘZYK -

SWIATOPOGL"':D -

KUL.Tt.JRA

Jak wi:'domo, gdyż o tym [ragmcmcie dociekań Who.rfa pisało su;.
zawsze naiczęściej, dakona.ton pOTównama języka hopi z wybralI1ą gil'U;pą
jE;zyków eumpejskich (ddkłaidniej inido~umpejSlkiJch),które nazwane Standardowymi Językami Europejskimi (SAE), potiraiktował jako na tyl'€ ~bliilone, że możliwe do wymi'enne.go ze.:-Jt.aJw~aIIlil8.
z hopi. Opierając SIę na
tym, co Sapir twierdził o związkach języtka z całeikształtem kll1tUJry,
Wharf założył, że w obu przYPl3dkach gramatyki tych języków mają
pewien związek z kultu:rą ich użytloo'\Vlniików.W skonkretyzC'waillGj .postaci cały problem zawarł on w dwóch pytan~iach: (1) czy pojęcia "czasu",
"przestrzeni", "materiJi" w powszeohlIlym h1d~kim dośwLadc~eni:u przejawiają się w tej samej fOl'mi.e,czy też w jakiś spooób rll(geruje tu struktura danego języka? oraz (2) czy mQJżliweje&amp;\;wy'kryci.e wspó1noty pomiędzy nonmami kulturowymi i zaichowaniowyuni a wzoTami języknwyml
w sz.erokim zakresie? 20. Różmfoe między językiem hopi a językami SAE
'uwidaczniają się wg Whor,fa w (a) pojmowani:u wielości i stosowania
liczebrr~ków, (b) kształcie rzeczown~ków odnoszący,ch się do jakości fi.zyczmych i w pojmowaniu samych tych j,akoścl. (c) pojmowaniu faz
i cyklów, (d) temporalnych farmach cZaJS'owni;ków
oraz (e) pojmowaniu
czasu trwania czegoś (duration),
intensyw;no§oi (intensity)
i dążenia
(tendency) 21.
l tak, pr.zykł,a'Ciowo,
w języikach SAE pojęci.e wielości oraz liczebniki

główne i pOl1Ząidikowe
's1;oswjesię w iJdenrt)'lcz.ny
sposób do obiektów bądż
wydarzeń istmieją,cych w sposób m01ilhwy do postrzeg.an!i.a,jaJk i "istniejących" metaforycznie (a więc mó:wti.mymrowno "dziesięć osób". jaJk
"dziesięć dni"). Jednocześnie subiektywne poczucie czasu ulega oblel1dywizacji. Natomiast w języku hopi sytlUa'Cjajest oabkowiei,e odmienna tam liczbę mnogą i liczebniki główne stosuJe się ty1ikodo ,przedJrniO!tów.
które mogą utworzyć obiJelkit)'lwny
~biór. Nie istni:E'jej~dllliaik.że
wyimagino20

B. L. Whorf,

Związek

21

Lud,

Ta część wywodu
t. LXVII

między

nawykamt

myślenia

i zachowaniem

W~r~ZJa'Wa 1;982, s'. lilH
d·JtY'czy w calośc&lt;i cy1.Clwamegop(~'Wyżej artykułu.

w: Język, myśl' i rzeczywistość,

a języlde'Tn..

�WOJCIECH
BURSZTA

66

wana liczba mnoga, zamiast niej stosuje się liczebniki porządkowe i liczbę
pOijedyńczą. Tak więc I1ip.w hopd niepoiwi'e się "dziesięć dni to więoej
rnti:żdziewięć dni", ale tlrZeba posłużyć się konstru'kcją w rodzaju "dJzie;
,siąty dzień to więcej niż d:zJiewiąty dzień" - przykłady można mnożyć.
Także dł1ugość czasu trakto!Wana jest odmiennije: w SAE jest to wJaśnie
klasyczna długość. u HOipiów relacja między dwoma wydarzeniami
w przeszłości.
W językach SAE mamy dwa rodzaje TlZeezowników: indywidualne
j zbiurQlWe,których rozróż:nianie ilIUlPl.iJkuje
stosowail1iiepoję.ci;;;J.
subs:tancji
lub mate rh oraz formy. U HOipiów istnieje formalnie wydz:ielOlnaklaiSCi
rzeczowników, ale wszystkie one są na2JWanu indyw~dualnymi występującymi zaróWiIlow li'czbie iPojedyńczej, jak i mnogiej. W języku tym nie
jest konieczne pojęcie istnienia jako duaHzmu bezikształtnej materii i formy - nie ma też tam pojęć analogicznych.
Pojęcia dotyczące farz i cyJkló!wsą w językach SAE wyrażalne zawsze
przy pomocy rzeczo,wników (typu: lato, :zJima,wieczór), a zja;wi~lkafawwc
obie;ktY'wizowane, przy czym nadaje się im s:ensprz.e'sbrzen:ny (albo lepiej
- wizualny). W hopi ZiI10WiU
odmienni'e: poijęcia te występują w foomie
ebhŻlO:nejdo nasrzego przysłówka, mają jedllialk charakter tempO'ralny.
Np. nie ma tlam zwrotów w rodzaju "Ta11lkiem"czy "przed południem"
- trzeba byłoby to wyraz~ć mniej więcej jako ,,:podczas-gdy-wyd.arr:za-się-faza-:połudin'iowa". W jęzY'ku hopi nie spotYikamy czasów w naszY'm
g!I1amatY'cZJnym
rozumieniu (czas ,przeszły, teTaźniejszy i przyszły), sam
czas nie jest kOlI1stru!ktemmyślowym, jaik gdyby o.biektywiz.owanym
J możliwym do wyrażenia
przy pomocy pojęcia continuum. Istnieje tam
w za·mian og.romne bogactwo fOTlm,shon i trY'bów czasown~kowych, co
J"ównież po,zwala temu językowi wiernie i precyzyjnie opisywać rzeezyW.1S1toŚć
(nb. Voegehin w .pra!cy Hopi Domains obala to twierdzenie Whorfa
i wajduje
wyrr-aźlIlej~c!Jnostik:itel'Il!poralne u Hopiów) 22. W języku hopi
JStniej&lt;ekOil'elacja czasu i przestrzeni, miejsca wydarzenia 7. czaiSemwydarzenia. I taik nip. wydarzenia odbywające się w tym samym czasie, ak
w róinych rniejs.ca,ch, są i:nterpr'etowane jakby odbywały się w różnych
,czasach. I na koniec: pojęcia tJ'1wania,i'nrtensY'wnościi tendencji wyrażc.
się w język,ach SAE za pomocą metafor pr:z.esltrzennych. W Języku hop i
'brak tego tY!Pumetafor, znajdujemy tam zaś tzw. tensmy, których funkqią jest wy.rażanie 1ntensywn:ości, tend€ncj,i, CZCł;SU trwania i na-stęjpst.wa.
Ws;zySltik'ie
prze:dstaJwione powyżej róimice językowe zestawia nas:tępnie Whom ze "światem myśli" użytkOlWIlikówSAE i hDipii stwierdz.a, że
ci pieJiW\S'i
aa1laliwją ,rzeczywistość (makrokosmos, jak mówi Whorf) w kaieglQ[l"'iadh
rz€ozy, fonmy i substancji. Zjawi~
czy pojęcia o charakterze
"2

W,g. H. LandaI!'. LnngwJf}e o.nd Culture.

Npw York 1966. s. 27.

�Z prob'emó!c

jęzUkowego

uwanmkowania

kultury

67

nieprzesilrzennym obiektywizuJe się w formach językowych odnoszących
się do ,przest~eni i traktuje jaik rze.czy.
Indianie Hopi widzą natomiast świat w kategoriach «zdarzania się»,
a zdarzenia ujmowane są w dwóch kategoriach: obiektywnych i s:ubiek··
tywnych .. ,Obi.ektyWllle'"są tylko te ZOO'l1Z€ma,
któr€ można uchwycić
w sposób senwryczny, wszystkie inne - o charakterze psychicznym
i niepsychicznym - są ZJd,aJ"ZJeniami
subiektywnymi. Czas w języlku hopl
nie jest równomiernie .przepływającym continuum, ale posiada char,akter
stabilny. cykliczny. Whorf idzie w swych dociekaniach dalej. Skoro struktura języka decyduje o różnicach w s;posoibiemyślenia uczestników danej
kultury, muszą się one objawiać w jalkiś sposób także w niej .:;amej.
Wg niego w kulturze europejskiej rozróżnianie "substancji" i "f,onny"
znalazło swe odbici,e np. wUJks'2l1:ałiowaniusię materializmu, paraleHznnu
psychofizYCZiIlego,fizyki Newtornowskiej. Czas pojmowany jako continuum wymusił niejaiko potrzebę j-ego utTwal'ania - stąd narodJz~ny historii, powstanie kalendarzy itp. Cyklic:zno-staJbilny czas Indian HQpi ma
z kolei powodować brak w ioh kultuTZ€ wsz'el~iego pośpiechu, prze:rost
działań przygotowawczych wobec mających nastąjpić zdairzeń. W ten sposób Hopi traktują przysizłość. wypracowują1c współcześnie za pomocą środków magicznych to, czego spodZ!iewają się w przyszłości.
Wracając teraz do postarwionych sobLe pytań na wstępie rozważal'J.
Wharf może odpowiedzieć, że to właśnie jęz)llk i jego wzorce modelują
pojęcia .,.czasu" i "matenii". Każdy język utrwala OIkreślone "szahlony
mówienia", któn~. "pokrywają się z typowymi gu-amatycznymi klasyfi:kacjami i składają się z leksylkalnych, sYiIl.taktycznych, morfologicznych
i innych środków wyrażania. zespolonych ze sobą w pewną wspólną
całość" 23. Owe "szablony mówienia" są ściśle zintegrowane z całością
kultury.
W tym miejscu rodzi się pytanie. Jak jednak pojmuje Whorf samą kulturę, co .kJryje się u niego pod tym pojęciem. Próżno by szulkJaćw poszczegó1nych arl)llk:JułachJęzyka myśli i rzeczywistości bliższych rozwaŻał')
na ten tema.t. Utrudnia to w znacznym stOipn1uinteI1preta'cj.ępostawionych przez Whorfa hipotez. Ma rację Levi~StrauE's k~edy mówi, że o ile
Whori rOZipatruje język na poziomie wyu-afinowamych r-e1a'cjis,trukturalnych. o tyle kulturę traktuje niezwykle powierzchownie, utożsamiając
ją z zewnę'iJ'znymi jej manifestaojami i to dobranymi pod kątem potrzeb
dowodzenia relacji języka z i,ml)11mizjawiiSikamikultUTowymi. Na podstawie analiz Whorfa nie mozna dać odpowiedzi na nasuwające się, fundamElrrtaJnepytania, a to: Jakie istnieją podobień\,&gt;twamiędzy wewnętrzną
strukturą języka a innych dziedzink:Jultury? W jatki sposób języlk i kul··
tura odzwierciedlają swoją srtflukturę w danym momencie czasu lub wpły23

B. L Whuu·f, Ibidem,

s. 213.

�68

WOJCIECH

BURSZTA

wają na S'ieb~e w trakcie hiosto:ni.i?Jakie toohmki można zasto&amp;ować do
wnioslklowania form językOlW~ch z :ZJClIchowalnia
pO'Z&lt;łJjęzykiowego
lub odw,mtme?
Eksip'H~u:jąc z:asaidni!czemyśli Wthoda powi:elCiziećmożna, i'e tnkituje
en język jailro jedyny s~tem w obrębie (bLiżej nie def,iniowaalnej) kultury,
który zdolny jest interprEtować pczo~tałe (rćwnipż bliżej nicokreśl::me)
systemy kultuTowe; ;pełni więc w oałJoiksttakie kultury rolę wyjątkową·
Opiera się Oina na ?;d:dlJno:ści
alkty:w.nego wlpływClllliana 'chalI"aikte,rkultury,
.Jej myślowy i za,chowaniO'wy "obraz". DizJiękiswej shrLtkrturz€ język uki,erunlw'W!uje myślElnie w ollmeś1ony sposób, a ~posobten wyznacza specyfika j'ego komUll1!iJkaiÓ!w
(to, 00 da się wytrla:zićw "szablonach mówienia")
Taik więc strulktul1a języka, UJkiffi1U1Ilikowując
myślenie, narzucają,c siatkę
inte1ipretacyjną na "kalejdoskOjpowy strumueń wrażeń" 24, w istotny, acz
nieUioruwyrtmysposób Wipływa tytm samym na z.achowania iedno.'ltrk -"
uClzestnilkówdanych kultur. Whom w p8W'1ny'chswoich konstata!cjaoh idzle
jelSZiC'Ze
dalej - choidzi tu ,o :j&lt;egorOlz.w,ażaJnia
naid "światopoglądemi" ró'żno]ęzycznych kultur. I znowu kolejne ttrluidno9ci~prawia samo pOjęCl'~śWlatO!fl'qgłąJdu,joaJk,im
poołiu;g:uj.eS!ięWhorf.
'JiraJclY1cyjn.1e
pod IPo'jęciem świlakp0tglądu I1wykłrosię T'O'zLlJmieć
OI1uoo10ny ze~pół sądó,w, często o chacr-a:k1Jet~ze
waTlbaściującym, które prezentują
najog'ólniej pojętą wi7Jję rzeozywis.tości. WJlI'ÓŻni.asię przy tym św,iawpctgllCłdspo.łecZl11Yi :i:ndywi:dJualny - zaleŻlniJeod ohairaktol'u lwntebtu
dmałań praikty,cznyeth. Sam źródłosłów ni.emi'eakiego « WdLal: nschauung"
podsLIJwatalki'e i:n1Jui&lt;cje
znaczeniowe. Talkie Wharf używa określenia niemi:eckie.go, miast niez:ulpełiJ1:ie
to samo o7ID8IOZJającego
angiek*i,ego «1iJorld-view», ale wydaje się, że rozumie to pOJęcie w specyficzny sposób. Mamy
tutaj do czynienia z identyHkacją "systemu pojęciowego" ze światopoglądem, a tego z kolei ze wwrami języlmwymi, które mają ksztattować
talki a ;nie inny system światqpogJ1ądOiwy~party na ,pojęcia,ch m.wartych
w języ'~u. Dla Whorfa w kaiJdym języlk!u u.~ryrta jest pewnego typu metafizyka, a jego użytikow:n:i!kzawsze posialda charalkterystycz:ny "świ,atopog'ląd" odnośnie wszechśw1a1ta - t,en "świaitopogląd" podsuwa i formułuje właśnie języ1k. Whonf mOlże mówić o światopoglCłd'ziJe kultury.
gdyż ję'z)'lk-świ'8ito!pogląd "reprezentuje
UJmysł thumu" 2", stąd jl::Jt powszechnie obowią'ZrujCłcyi jako ~i
musi. posiadać chalralkter społeczmy,
respektowany Iliieświa!domie przez członków tkiuUury. Te fragm€U1ltyrQlzwaJiJań WhQIPi,azdaj€ się 'zaei'emnJiJaćdod,atlkow:o fakt, że kiedy pi:-&gt;zeon
okl.Jjlitu:r~e, nomma'ch kulrturOiwy,Cihek., c'Zęi.&lt;;to
ma właśoiw~e na myśli
swoiście pojętyświatqpoglątd.
Talk j&lt;esttaik:że w przypadku 'ko.nsitruOiWalni:a
z,as:a.dyrelatywiZJll1lujęzyumwego, ~Ó!.l"d,pasi.aIdajak ,gidyby dwa pOlziwny-2-l
25

'B. L. Whm'.L, Nauka a językoznawsMoo,
B. L. Whorf, Zwiq.zek ... , :;. aH.

W')p.

alt.,

5.

285.

�Z pro,blemów

ję2!jlwwć'Qo

uwarunkcwan,ia

kultury

69

jeden odnoszący się do hadan nad ~u1tU!rą,drugri do ro,z;ważan nad pr.z,ekladalnością światotpOlglądów(w tym naIUlkO!Wycll).
Boz.ostawiając na razi.e ten wą&lt;telkIrOIZJW1a,żan,
zajmijmy się z ko1ei
kwestią: 00 to właś'ciwie 'jest hipoteza BaiP'iJra-Włmm-£a,
czy 'Wog61.emoma
niej mówić - jeśli tak, j,alk mó:żna ją zwerbald'zOlwaći jalk!ie intuicj('
bada!wczekryją się pod tym srformułorwaniem?

°

SA!BIIRA W~ORF

Jak zauważa D. Hymes 26,' tzw. hilpolteza Sapira-Whorfa pr,z€lchodził.a
dziwne koleje: najpie.r:w mówiło się jedYlIlieo h~potez!ie Whm,f,a (na podstawie cZitereoh ówcześnie znanych jego arty1kJułów),:nas;tępnie o hipotezie
Whotrfa-Lee, dopiel'o potem :powołano h~p()rtezę Sapiira-Whorr;f,a.,JednCłik
szerszy IWybór prac Whorfa, ddlwJlany w 1956 rC\k,u:przelz J. Car,rona
sprawił, że hipotezę ZJwiązanoponolWn'i,e'Wyłączni'e z Ina'zw,iskiem Whorfa,
nazywając ją zamiennie ;po pros1'u relatywizmem języ,kJo1wym
27. Ostatnio
wil'ócono jednak do oikJreślernahi:pOltezaISCłipimaWhorla - czynią tak zarówno je1 krytycy, ja:k i lkontynuatorzy tego typu ,badan 28.
Wydaje się nie ulegać wą~p1iwości, że wszy;~Itk1ie
zaS'aidnicze'usta'1enia,
składają,ce się na treść tej hipotezy, znajdujemy już u SaiPira. Sapir wł.aśnie sfo;rmułował centralną myśl, którącytuj,e zreSlZJtąna wst~pie jednego
z artykułów sam Whorf - stała się ona podstawą :konstrukcyjną i głóWIną
przesłanką ikonikretnych badan erJ:l1ipirycznYich
W:horfa. Sapir ustala tam,
rie (1) nie da się bytować w świecie olbiektywJlym w sposób bezpośredni-zawsze jest to życie w znacznym s1;o.pniuzapośredniczone językowo, tj.
ludzie ~ani są na "łaskę" języtka, :którym się posługują, (2) "Teamy"
świat jest w duże.j mi.e.I"Z€f'lmkciją wwrów językowych (głównie g:rnmatycznych). Jest 'to, riJnnymisłowy, lS'ł,awna,teza, iż język to przewo:dnd'k .po
"rzeczywistości społecznej" 'i IPOIc1staJwo,wy
klucz dla jej prawidłowego odczytania i zrozumienia. Sapir wp1ata jednak. powyższe tezy IWcałokształt.
swoich poglądów na kulturę, w ,tym na kulturę symboliczną w szcze26

Wg,

D. Hymes, op. cit., s. 274 - 275.

J. Fishman, A Systematization
oj the Whorjwn
Hypothesis,
"Behaviarai
Scienl:e", nr 4/1960; G. Tnager, The Systematization
oj the Whorj
Hypothesi.~,
"Anthropadogill:al l.JingUlirst"ios ", nr 1/1959, ss. 3'1- 35; M. Black, Linguistic
Relativity:
the Views oj Benjamin
Lee Whorj, lin: Theo"ry in Amhropology.
A Sourcebook"
R. Manners, P. Kaplan (eds), Chicago 1968, ss. 432 - 437.
28 Np. J. O. Brig,nt, W. Bright,
Semantic Structures
in Northwestern
CaLijormn
and the Sapir-Whorj
Hypothesis,
in: Cognit~ve AnthropoLogy,
S. A. Tyler (ed), Chicago 1969, ss. 66 - 78; R. M. Rohins, The Current
Relevance
oj the Sapir-Whorf
Hypothesis, in: Universals versus Relativism
in Language and Thought,
R. PinxtorL
led), The Hague 1976, ss. 99 -107.
21

Po'r.

�70

WOJCIECH

BURSZTi\

gólności. Pr.zykł:ad ję:zy1kJa
służy mu jako 'iJdea.lJna
ilustracja owego "modelowania", któremu mają po:d1eg'aćWIS~elld·e
7..Cl'Ohowan'iaspołeczne.
Wydaje
się, że 'talkie {)ldczy:tanJie
SapiTa zw.naca Ui\V1agę
na ten fragment jego dorobku, w którym starał się wypracow.ać okreśLoną teorię kiu1tury, w obrębie iktórej I'OL'1ważania
nad języiki'eiffipełnią naczelną rolę .
W•przypadku Whorrfa mamy do czynienia ze znacznym zl1adykalizowaniem i jednoczesnym ujednoznacznieniem ogólnych dytrektyw wysuwanych przez au'tora Kultury,
języka i osobowości. Nie wchodzi on
bliżej w rozważania nad charakterem relacji człowiek: rzeczywistość
o-biektywna; bez wahania o.k:l'eślatę drugą jako, bezładny w ,istooiG,"kalejdoskopowy strumień wrnżeń"" który dzięki językowi formowany jest
w senso.w.ne, odmienne systemy pojędowe. Whorf pokazuje na 'przykł,adach Indian Hopi, Nootka, Navaho i in., jak poszczególne gramatyki
języków tych plemion waru'l1ikująodmi'2nny~posób 'percypowania świata.
W wywo-dach 'tego badacza można, jak się wydaje, wyodrębnić dwie,
wz.ajeluui.e ze sobą związane sfery prohlemÓiw, jalkie nie-sie za sobą przy- .
Jęcie relatywi71mu językowego. Piwwsza q; tych sfer ogniskuj~ się wokół
zagadnienia relacji języka - w którym ma być Z!awarty imphc.ite oikI1eślOlny «Wdtanschauung »cio:aa:ehowań kiult "rowych, regulowanych
przez siPecyf~kęmyślenia w tym języiku. W a'rtykułach: Nauka a językoznawstwo, Język i logika o,raz Język, umysł, I'z'?czywistość, kr:ncentrujf'
się już Whorl raczej na zagadnieniach wza'jemnejp.rzekładalności rÓŻDy'Oh
systemów językowych różnych ",kJata'log-6wrzeczywiStości". Pisze:
". " n~kt nie iPo1lrafiopisać rzeczywiJstości .ca-tlrowiciebezstronnie; ws;zystkich nas krępują pewne pI'lawidła inttenp1"etacj.i,na'wet wówczas, gdy
sądzimy, że jesteśmy wolni. (. .) DochodziJmy tu do nowej zasady relatywiL'1mu:IpQs'trz,egającynie 'utworzą robie tego samego ob.ra:zu świat.a na
podstawie tych samych faktów fizycznych, j,eśli ich zaplecza językowe
nie są lpodo:bne1Uib:pr,zynajrrmiej porów.ny.walne" 29. Wharf :przypatrujE'
się z Ikolei JmnseikJwencjom tej tezy dla badań naUJkowych i dopuszcza
możHwość istnienia wileIu spójnyoh, odrębnych sposobów 'iJnter:pretacji
rzeczywistości, który to faikt sl1Ja'wiapod znaikiem zapytania .prz,ekonanie
o uniwersaliźmieeuropejskiego
modelu nauki. Od tego typu rozważań na
pewno daleki był Sapir.
Czymże jest w takim razie tzw. hrpoteza SaJpiro-Whorf.a'? Sytuacja
wydaje się być analogiczna do tej, z jtaiką~1Po1J,k,ać
się można na g,runcie
filozofii nauki w przypadku tzw. tezy &lt;Dtuhema-QuiJne'a.Pierwszy z wymienionych autm'ów sformułował ideę o niemo i.ności obalenia jakiejkolwiek hipotezy teoretycznej przez jakiekoLwiek ustalenia obserwacyjne.
W. Quine dokonał wzmocntenia tezy aut~)pa Teorh fizycznej i dostarczył
1

2'

B. L. Wharf,

Nauka

a językoznawstwo,

w: op. cit., 's. 285.

�Z problemów

języko'w.ego

uwarunkowania

k"lkltury

71

dodatJkowych racji tezę ową !potwie~d~a]ącyC'h.DodaJtkowo rozszerzył z,akres jej "obowiązywania", gdy,ż ,Dlihem rpnzY'jmował ją zasadni,czo dla
ustaleń fi'zyczmych, a w sformu1-owani!UQ'utne'a 'za:kr,esj'ej \'jtolSowalnoBcl
jest sZelI"Szy
30. Podobnie w przypadku 8apir,a i WhOO"fa
- 'zasad:rriczaidea
jest autorstwa tego pierwszego, ale jej konkretyzacja w 'połąazen:iu z j.oono:czesnym wZIIl1oc:nieniem,dolkonane pnzez Whor£'a, stanowią o chaaalkte!'Ze ogólnej hipotezy relatywizmu językiowego. JaJko taką, hipotezę Sapira- Whorfa odczytywać możiI1at&lt;akŻiejako padlStawowe i eikslPonowan~
potw:iendzenie kornieeznoś,ci Irelatywistyc:zmej !postawy w badaniach Iliad
kulturą. Nieporównywa1oość sensów czynnoŚ,cik!ultUTowyeh tłuma~y Sii.~
w tym .przypadku odmiennością komunika:tów ję.zYkowych.

ZAKOŃCZENIE

A. Schaff przytaczał swego cZasu zarzuty, jakie stawiano z różnych
stron hipotezie Sapira- WhOT'£'a:".". jej kategorie wyjścio;we są wieloznaC7Jl1ei żle zdefiniowane; jej sd'ormułowanw. są mętne; założ,elIl
j.e, ż,e
język pOIrządkuje i o:rganizuje »sUII'awe»:pol?JJlanie,będą1ce «'kalejdosikoJPOwym strumieniem wrażeń» - jest me1Jafizyc7Jne;równj.e metafizyezne
jest twieTdz,enie, że język (pojmowany a:utonomicznie, a nie jalko odbi:c~e
rzeczywistości) zawiera w sobie pogląd na świat; teza r:eJ.atywi!z:muję.zyko,wego prowadzi 'W swej postaci skrajnej doa:bsurdaJJnego 1JwieI1d~en.ia
o nieprzetłumacz,a1ności ifóżnych języków itd., itd." 31
Jednocześnie w kaj;dej pra,cy poświęconej badaniom nad relaej,aml
języka z innymi dziedzinami kultury, omawia się, cytuje, przeint2r;pretowuje - słowem - wY'lwrzystuje 'W najrozmaitszy sposób do,Tohek Sapira i Whorfa. Hipoteza dO'czekJałasię ogromnej literatury w filozoiil,
so,cjologii, psychologii (swego czasu na 'badaniach Whorfa opa'r!la Slię
wczesna psychobngwistyka w r,ama.ch tlZW. Southwestern Project) oraz
antropologii. E. T. Hall, twóroa tzw. proksemiki podkreśla, że w swoich
pracach uogólnia zasady przedstaiwione przez Whorfa na całą resztę ludzkiego zachowania, na całą kulturę, pojmowaną przez niego jako komunikowanie się 32. W zawężają,cy z kolei sposób, odn()!sząc zasadę relatywizmu
językowego do względności semantycznej, nawiązują do Sapira i Whorfa
etnonaukowcy (Goodenough, Conklin i in.).
'
Zasadniczą bowiem ideę badań Sapira, WhorIa oraz innych etl1olingwistów w rodzaju D. Lee, H. HOijera, C. Kluckhohna - mówiącą o tym,
Par.

30

J. Kmita,

Z problemów

epistemologii

historycznej,

156-157.
31
32

w,g. A. Schaff, Język a poznanie, Warszawa
11964, s. 127.
E. T. Hal.J, Ukryty
wymiar,
Wa&lt;rsiZR/Wa1197,6.

Warszawa

1&lt;980" ss.

�72

WOJCIECH

BURSZTA

że język. w kitórym myśliany jako 'Uczestn1cy danej kultury. ma wpływ
na sposób ,jej ipeircypowaniJa,w kOlIliSetkw,encji
zaś naczynnoŚiCi kulturowe - ,wykor.zys1;ywać morina w baldrurlliaJch
nad kulturą wlielostronmie.
Nie wchodząc w ro'Zważania skictefilooofkzne
można starać ,się skonstruować taką teo.rię kultury, ikJtóra llwz,ględni aktywny udział jęZylka
i jego jednostekkomuniJkiatylwnylch w iO':mnow3lniuol~powi'ednich tYlPów
przekon.ań rkulturowych funkcjonujących
w obrębie badanych kultuT.
Osobny z kolei prOlblem stanowi sam falkt językowo-eiPistemologkzmych
ograniczeń badań nad kultwrą, przy T'Ozważanoiuktórego odwoływanie się
do idei Whorla sianowi Hustrację jednego 'Z historyoz;n1e zaistniałych rozwiązań w tej kJwestii.

WOJCIECH

BURSZTA

LINGUlSTIC

CONDIrrLONS OF CULTURE

(Summary)

For many years var,iDuls S!ch()llars have fOIC'us'edtheir attention o,n the Sapir-Whorf hY'P'Oltesis.ThOiSe;rieserchers who ha,ve dealt with the problem alf Ir,elation:&gt;h~p
between la'I1Jg,U'a!ge
alnd cu;lture ar'e eSlP'eciaUy ilnt,er·ested i,n it.
Sapir's and WhorJf's as we,l[ as oither eltihnoQi'nglU'iisltls.,
reJfleic~ljom:;
'cIQIDSltiilUit,e
one
of the hi,storka!l vari'a.nts ad' researich on Li'n~uis~lical],jycOIil'di't,ionedphenomena or
symbolic cultu'l"'e. The above-presente.d
artlicle att'eI:np;ts at givli~ a rec'O'I1struotion
of basic fe-awr€lS of the Sapir's 'theory of c.uHu:re, i'n whi'c.h resear,ah ()Il1 l'all1tgua,ge
treated as a'n '~dea:l example of uhJcon5imoru.5modeling 01 all, not on.ly ,lu!l~ujlS,tic.
s02:al !behavior played a special r,ole. B.. L. Wlho,rf's re~lean'h compos.es a spec,ific
sUJb:stalIltiajt'ionand reim'ol'C'ement of theses s-et forth by Sa:phr a.nd thus the 'i,dea3
of hoit,h scholars constitute the s,o-{:.a1JedSa'P,ir-Whorf hYlPotesils.
Despite the fact that this hypo.teSii·s, in iits or~ginal form. had been rejected.
it has still been investigated am:d new a'ttempi,1S to discuss ~t frWTI pohnts of vi,ew
o,f different theoretical and plethodolCJig:ica.1aSSiUJl11'p1.ions
are constantly being underta.ken, for it is s'till a vital and stimulaoting fado,r in the re,'edJrch 0.11 languarge·
-culture relationship. And as suc!h it presents a s.pecific awroac.h to this particular
anthropological
problem (and not only).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9953" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9931">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/674037d45a52969c1d24e86609b87655.pdf</src>
        <authentication>ad1dc91bc728325738743ec25ea9e3a6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118356">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1850</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118357">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118358">
                <text>magia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118359">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1715</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118360">
                <text>Spór o racjonalność magii / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118361">
                <text>LUD 1983 t.67, s.73-90</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118362">
                <text>Buchowski, Michał</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118363">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118364">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118365">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118366">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118367">
                <text>Lud,

It. 67, 19:83

MICHAL BUCHOWSKJ!

SPOR O RACJONALNOSĆ

MAGII

Od wielu lat w literaturze, JlIie tyJiko etmo'logic7Jl'ej,toczy się zagor:zały
spóT na ,temat: ,czy magia jest racjOlI1Jalna?Problem ten TI'iejedJnokmoinie
już stawiano otwarcie w dzieja,ah myśli antropolo.gicmej. Ni.eświadom€.
nieintenojon.a:łne ·ustosunkowanie s.ię do lI1'iegoodczytać możemy w okalidej
niemal z obszerniejszyah i lpowa;żlni'ejszycihteorii na temat pr.a:kty.ki magi'Owej i magicznej s.f&lt;ery:Świ1at'o:po.glądu
1. Poglądy te z:miellliiałysię wraz
z przekształ'oeni'ami dominujących przekonań o magLi, a co za tym idzie ewoluowaniem humanistyc;mego współczynntka teoT,etyc~no-metodalogieznego ,znajdującego swój wyraz w treśoi i kształcie poswze.gólnyloh ikonoepCj'i2. GeIem tego aJIitykułu nie j.est jednak śled~€Ulie w:zajoemnych zal€żności między świadomośC'ią IpO!toc7Jnego
doświadczenia społeoznego a ikolejnymi teoT'ilami,ani też relacji wiążą1cych te ostatnie; naczelnym ",adaniem jest wskazanie najistotln:iej~zych cech za.gadnieni,a 7.-&lt;łwartego:W tytule i ,próba zarysowa:nia jego wiłasne,j !per'SiPelktywy,zg'odnej z przyjm.owanymi tutaj założeniami te::&gt;Tt.'tY'cznymi.
By umo'ż:li:wićrea1lizatOjępowy,ższego zamierzenia, prqponuję omówić ,pokrótoe; zasadnicze, klasyczTl1ejuż
sądy łączące się z kwestią racjonal1nośoi magii, nastę\pnie przylbMyć polS1ti€'lllU
czytelni:kowi alrgumenty jakie wysuwa'li w swej namiętnej ,pole:mi-

1 Z,wrat:am Ulwagę czy!L1l-'!l-n;iIków
na wyraŹille ;r'OZlrOZlITIeJmepIl'aikty.k;i Jn:l~jc7Jnaj
i ma:g~c;znej '5;f.ery świ,aito,po,gllą.du OdJzied71i1ny~u,[Jt;ury, fClrIJuy św.ia'd:omoiŚlci S1~ołeC2nej).
rv1:~ to na cel:u wskawll1Ji·e świa,d,omego 'oddz.iela!plia ana,lityczl1lie i t€l:JlretycmueodrębIllych rz,eJc:zy: czynnoś'::ii i to'warzyslzą,cej jej formy świadoIl.TlJ~.$JCi"
00 ma IniJe,ZlWytk.lc
ils,totne ZJlHllC;z..eJJlIie
p!O/Zinawcre, a nlie zawsze jest joeg'ZJc:rew pełini na ,gnuncie etnol~aIL~
kionsekwentnlie roopek tow3ne.
2 Sz.c.zegóbowiej
w kwestii
zaJeżnośd
między potoomym
do:~iaJdozeniem
S(pOI!ec.ZJnym a teoriami
na·ukowymi
wypowiada
się J. lCmi'ta, Szkice z teorii pozna1'l'ia
naukowego, Wall'sza,wa 1976.

�74

MICHAL

BUCHOWSKI

ce na interesują'cy ll1as tu temat anglosascy uczeni - J. Beattie z jednej
strony, a J. Agassi i: L C. Jarvie z drug.iej. i w końcu nasZJkioowaćzarys
włas.neg.ostanowi'S·ka.

..

.•

Zamierzam obecni,e przecllita'wić :najważniejsze ze sformułowanych
dotąd koncąpcji magii, a w j.ch obrębi,e tytko tekoIL&lt;;tatacje, które odnoszą się niemal be:upo,śl'Iedniodo zagadnien£a racjonalności teJ dziedziny
kultury; uważam, iż pOZJwoli,to na 'lichwy'cenie tych fragmentów poszczególm.ycl1stwierdzeń, Iktóre dadzą ,się twórczo wyrkorzy~,tać na g-l'Uncie
now,€!goujęcia. Okazuje się bowiem - być może wbrew oczekiw:a,niom
i ,ro~powsZiec!h:niOll1ym
sądom - że w :historii myśli humanistyczne]. przy
odipowi.edni.ejriJnte'l1pl'etacj'i,
dostrzec moma wiele trafny,ch. z innego punktu widzenia, intui'cji.
Analizę wypada rozpocząć od jednego z klasyków 'ewolucjonizmu,
twÓircy obszerlIlej teorii magii, J. G. For,azE:ra
:1. O jego pierwsz;eństwie
w 'tym w:uględZJi,e
decyduje nie tylko porządek ,chronologicwy, l€cz także
doniosłość wni'esiollly:chprzezeń :usta.leń i rola jaką o:degroły one w formawaln:iu póżniejszych poglądów na temat magu. Zgodnie z jego ustaleniami, magia j,es!\;z,~łe.rn
praJktyik mają,cy'ch na oelu pokierowanie
wY'paidJkamiw dtoczenriu człowielka :ugodni.ez joego pragnieniami. Działani'a te motywowane są przez dwa :prawa powinowactwa: podobi,0.ń~;twa
i styICZJnośC'i,
geneIiujące odpowiednio magię homeopaty,czną i kont,ag-ialną 3a. Ze wSiPółcz.esneg'OFrazea'Q1wipunktu widzenia j,est więc magia
w ef'eikcie.serią działań opartych o spek:ulatywnie i fałszywi,e dedukowane !prawa :nie znajdująice swego oidniesi'enia przedmiotowego. J 2st j,aiksię sam o niej wY'rarżJa- "bękarcią siostTą nauki", gdyż tak, jak ta
OSIbaronia,
dostT:uega reg'UlamnOlŚć
i o;biektywność natury, a jedynie błędnie
je interpretuje. Przy tym osoba wykonująca magię zna tylko jej stronę
KonJcretną, a nie rządzące nią prawa, czyli niezl1a abstrakJcyjnąg'O as;pektu swy'oh dziarłań, który r,ekonst"Jr:uowaJny
bywa dopiero :przez badaczy.
Pomijają'c w tej chwili ref1e1ksjewsze~i,e.go inIl1egomdzaju .pO!\';~iedzieć
lU'olŻna,iż ,autor The Golden Bough przyjmuje postawę prezc-ntystyczną
pr:zy;pisują'c człowiJeikowi pierwotnemu współczesne pojmowanie natury,
uważane za zma.cznie "zobiekty'wizowane" Ta adaptacyjna, w przeci3 J. F.ra7Jer.

Złota

gałąź, WlalT's7J&lt;ł'wa

19055,.

Może wa'I1to w ty1m mi1ediSrCUpCJW,iedz.ieć. ze srtmuki1Ju.ralris,tapowiedZJialby Z'1pew.ne a'Illarr'QgJiClznie:pi-eIlws.za zasada ma,gii jest .l1zutQwarrllieon związlm Sy1moJ.li.zo~ajIllia rmetarf,ary-ez.neg·o na z.Wliązek przyczynowy.
zaś dl'uga - StyCZ;lloOŚĆz.ami.enia
na symbolizowanie
i potem dopiero rzutuje ów związek symbolizowania
metaforycznego ,na zWlią.z.ek pmzyQzY'lliowy. W ISprawi,e tej palrz choćby:
E. Leaeh, Culture
and Communication, Cambridge 1976.
3.

�Spór

o racjonalność

75

m,a.grii

wieństwhć' do histo&lt;ryoznej,intwpretacja
wydaje się z g.runtu nieuzasadnLona. ponieważ niemożhwe j'est utożsamien~e się z ,tą świadomośdą,
tym baroziej przy pomocy nowożytmych paijęć; ponadto domniemywać
można, ile rozumienie przyrody w ramach .przekonań klasy'cmi'e magi'cznych zbliżone jest ra·czej do czegoś pośredniego między obiektywiZJmem
a antropomorfi:zmem. W swych pra.cach Frazer przypisuje także podmiotom magii implicite i ZJupełnie nieświ,a:domie, bo niemał
jesz.cZJeodpowiednich kryteriów analizy, dzialania celoWlO-ra,cjonaJme.
Taka kwalifiikacja jego p()glądu możhwa jest :dZ'ięk.iwY!I'ażaniu :prZJezeństanowiska, iż
czynności magiczne, oparte o tego samego typu :przekonania, mają swój
cel, jakim jest ipomyślny dla wykonawcy prze.bic&gt;gzdarzeń. Z ,perspekitywy autora Totemism and Exogamy są to już - l~ZJecz
prosta - działania
bezsensowne i nieefektywlne ze względu na zludność r.egul'Ują·cych je
prawideł, rozpoznawaną przez człowieka cywihzowanego. Zaraz,em magia
porównana tu jest z na'Uiką,w pI".ZJeciwieństwie
do religii, 1 gdyby nie owa
fałszywość jej przesłaneik, :postawiona "L. iIl'ią w jednym rzęd.zioe.·Prawdą
j.est, że w obliczu obecnie domiJnujących postaw niektóre sformuł'owani.a
Frazerana temat magii brzmią nieco pejoratywnie. ale fiJozofiJcznieprogram jego Jest daleoe zaawansowany, prześctgagcy w tym względzie
czasami koncepcj.e współezesne. Dlatego to tak często i mo&lt;m.ostawiane
za'rzuty deprecjacji ludów ,pierwotnyoh tracą wiele ze swej zasaidności;
nadmienić ,ponadto wypada, że w sto'sunJku do uprzednich i równoległyoh
względem jego wyobrażeń o "dztkioh", system porównujący pierwotną
magię i najnowooześniejszą naukę, przy usunięciu w oień .rehgii i talk był
"rewolucyjny". Qpinie w postaci zarzutów, wyrażane w stosunku do jego
myśli )przypomi:nają pretensje wysuwane wobec średniowiecznych astrologów o ni.eznajomość systemu helio:centrycznego.
To, ż,e racj.ona1ność i obi-ektywizm sądów ,kojarzy się w my:śli -earopejskiej najczęściej z nau!ką, ujawnia się także w koncepcji magiioprocowanej przez pliZedSltawicielifrancuskiej szkoły socjologicznej, H. Huberta i M. M·aussa4. Ich zdaniem, d2'!ied.zinata pos.ilćlJda
absl:irokcyjne wyobT&lt;,łż€iIlia
bezosobowe, &lt;:zyliprawa, które zresztą 'naj'Częściejnie są o1JwaT-'
de fOlI"ffiułowane;z chwilą gdy mówimy o prawach, przywodzimy na
myśl naukę. I chooiaż - jaik słusznie zauważyli już ewolu:cjoiIliśd (pierwm.y Tylor) - subiekJtywne koja'rzenie idei utożsamia się tuz obiektywnymi .ZJwiązkami,to falk.t tetn .uznać można za bezspr?Jetczniezbliżający ją
do na'uki. Lecz, 00 wa,z;ni.ejsze,w l1amach magii przy;jmow.anej drogą tradycji, a więc nie zawsze wymaga1jącej każdOI'lazowejracjonalizacji przez
jednostki (co - w mej QpiJnJii- lilie jEst żadną ceohą Sipecyficzną, gdyż
w życiu codziennym 'również nie odtwarzamy praw lI"eg'Uilującyohnasz,e
4

i

H. Hubel1t, M. Ma.us,s, Zarys

antropologia,

Wars'z;lwa

ogólnej

19073,s.. l - 208.

teorii

magi!.

W:

M. Maulsls, Socjologia

�76

MICHAL

BUCHOWSKI

postępowanie) ma t,eż miejsce do:lronywame na sZ!erokąskalę OIpracowywanile prz'ez czarOlWlIliJkó,w
k'olnik:retnycihwyobrażeń a wła'ściwaściach, jakościach, rodzaJach IIFzedmiolj;óworaz icb. klasyfikacji tworzonych MOgą
Ob3€łIlWaoj'ii doświalCł'cz,enia;ws:zystlko to w za'sadzie już, przedsionełk
nauki. Zatem pt&gt;ljęcie ma!gii k&lt;ry:::itali;z,uje
s'ię w tyrrn Llijęoiujako T,odzaj
pl'ot'o-lnauiki, w ramaich której usiłlowa.no syS!t'ematyzować wiedzę i określać jej zasady; w momencie odrzucenia mistyki stała fiG ona czp:tą
na,uką i 7JWiązJkigenetyczne obydwu dzie:Iz~n są oczywiste, czegJ n3jleps.zym iPrzy;kładem są ŚiredniowiJecme formy alchC'mii, astrologii i wszelkiego iI"odreju -maJThcji.Nastawi'eiIlie na konkret i manuali:lJm zbliża także
magię do techniiki, dlak!tórejsianawiła
ona swego lTodz,ajutacr:-częo!chrolIlną umoiJliJwiają&lt;cąstopn:iowy jej postęp i ,pcrf.ekcjonizację umiejętności.
Moim zdaniem, uczeni francuscy w poważnym stopniu rozwijają rozważania swych angie1S1k:kh pOlPrzedników. Ni,e tylko celowość działań
luJd:zkiJchi formułoIWanie Ipr,aw w iMmach śWiiatqpC)glą&lt;du
magiczlneg'J, będące prz,e,j,awem alnallogii do .nauiki, aile :prZJedewszystkim doświadczeni'Owa, eikJ~perymen&lt;taJlna
skona praiktyki magicznej, a w konsekwencjoi teg0
tWOII":zerue
całkiem trefnych sYSitemów klasy Hkacji, illndeksów, binannych
opozycji, czyni ją w dużej .mierze ra.cjonalną. Ich zdaniem, jedynie obecność elementów pozaempirycznych (mistycznych) a więc nieracjonalnych,
prreszkaJdza w uznaniu magi'i za speł:ni'ają.c.ąw pebni wymogi zrodzonych
z .rriejt'€lohnilki i naulrl:i.Dodać można, iż w kwestii tej w wielu momentaeh w S1})O,sólb
,podobny wyraża się również F. Zn,miecki.
Jedną z bam7Ji!€'jrozbudowanych i w:n~kliwych teo!Tii magii rozwinął
klasyk fUlllikcjolnaHZ1mu,
B. Malim:owskii;. W i:nteresującej nas problematyloe 'ZlWlI'ócił
on uwagę, iż ludy będące przedmiotem badań antropJlogicz··
nych wy;reźn~e rozróżni,a(ją w swyrrn d:ział,aJniuczynności opa:rk o wiedzę
empiryczną (technilka, szeroko rozumiana nauka), od r::&gt;zpoznawanych
pr,zez podmioty o:kohczności, odwołujących się do IPrzekOinańdoświadczalni'e niesprawdzalnych (ma;gia) będący:ch ,przy tym zrytualizowanY1m za,cnowaniJ€i!llw ,momenta'ch .ni.epewno,ści Pierwsza z tych sfer ma swe ŹTódłow
eksperymentach, a diruga w tradycji, ich Siposoby myślenia są stosownie
racJonraJne (w sensie weryfiikowałne) i mistyczne, odnoszą się do dziedziny
salkT,aJl1nej
i ŚiWieck:ioej.
Te i inne różnice nie mOigąjednak przesłonić laktu.
że obydwie sfery dział,ania skierowane są na praktyczny cel "zewnętrzny"
(iW odróżnieniu od lTeliigii,rów[1'ieżposiadającej cel, ale a.utoileli&gt;c:zmy,
"S:lm
w sorbie"), a /poza ,tym ki€irlują się swymi odręhnymi teoriami i stosują
własne techniki. Szereg cech składa się na to, iż w efekci'e można mCłJgię
oikJreślić ja&lt;kopseudonaulkę.Ponadto,
jak słuszni~ chyba zauważa T. Jer; ,8. MoalbiJn.&gt;o'W'Sk.l,Mag.ia,
kuLtury,

s:mwa

Wal'sz:alWa

1981.

1958,

nauka

s. 3i8i9 - 46-6;

i reUgia,
tenże,

W:

B.

Argonauci

Malinowski,

SzkIce

Zachodniego

Pacyfiku,

z teorii
Wa'f-

�Spór

,Q

racjonaLność

77

m'lgii

rzak ..,Qierszewska 6, MabnowSiki, i:nt'u!icyjnie wprawdzie leaz traJnie, rozpoznał symbobczno-kulturowy char,akter praiktyki magicznej i technlczna-użytJk!owydziałań opa:tych na wiedzy empirycznej. Plroblem ten ma poznawczo zna'czenie olb:zymie i odgrywa też, jak to się o~mże w dals.zy,ch
:lwag,aoh, niep:Jślednią rolę w kwestii ustal,enia l'8!cjona,lnośd magii.
Omówi'eni dotyohczas uczeni dostrzegali i ,wnali'Z!O!wah
teoretyczną,
abstrakcyjną, świadomośiCiowąs'tronę,ma,gii, lecz znaczniejszą część swych
kons:tatacji poświęcali }ej astpektowiczynnościowemu;
zlres:ztą rozl'óżnienie tyoh dwóch odrębnych przecież analityeznie zagadnień Iprzy~paiI"Zało
wielu kłolpotów, zwia,szcza gdy chodzi o ko:nsekwE:ncj,eioh obiektywnego
fUlUkcjonowania. Obok :powyższego typu rozważań wyodrębnić możnd
drugą ni1eJa:lwlinię rozwojową badań nad magią - linię, w któI1ej koncentrowano się niemal wyłącznie na przekOlnani'cwym jej aspe!klci.,e,,poświęcają'c W'ięrk:swśćswej uwagi takim p,mblemom, jak: "myślenie magi&lt;czne","myślenie m:3!tyezne". Nie oznacza li.&gt; bynajmniej, aby w ramach
ortiientacji tego d:rcl&lt;gieg
o rodzaju nie dostrzegano mli pr3iktyk magicznych,
ale "zepchnięto" je niejako lU,adalszy_plan. Początkóvl .tego typu wątków
zaint,en~sowań dopatrywać się możemy już w ramach pierwszych teorii
ewolucjonistycznych; Frazer, na ,przykład, piisał przecież o abS'tra~cyjnej·
i nieui;wia'damicmej przez podmioty magi,czne stronie magii. Wiadomo,
że lmnSitatacje teg:o typu rozwiJjane były prZi2zszereg my,śhciell, ale postaicią kojarzącą się nieodłącznie ze światqpog1l\idowym ujęciem magii
jest L. Levy-BtruhI7. Stwoirzył on znan.ą powszechnie kQinCE~pcję
o dwóoh
zasadniczych rodzaj'ach myślenia: prelogicznym' (irracjonalnym, mistycznym, pierwotnym) i logicznym (racjonalnym, cywilizowanym, europejskim). Pierwsze z nich ·ohar,a1ktery,z:uje
się bez,pośrecliniościąi zmysłowóścią
doznań, subiektywizmem spostrzegania, rządZOlne jest priC1Jwem
partycypacji (łącZinośćczłowieka z całym otoczeniem) i lo!giką sentymentu. Drugie
natomiast. wy!pI'acowane,przez tysiącLecia historii mYiśli lud:ukiej, dostrzegająoe ZJwią:zkiobiektywne zachodzące w uniwer.;um, oparte jest lila zasadach lOg'ilkialrystotelesowskiej, J'ednakże" pomimo zna,cznej przep..:.ścl
dzielącej te Siposobymyślenia, ka:żJdyz tych systemów z osobna t\vorzy
zwartą, Imheren1mą całość, ustrLtkituryzowaną odpowiednio wizję świata,
trudno pl1zelkłada!lną·na inne ka:tegorie i dlategó wywołującą tyle ruepoI'ozumień :przy :próbie wzajemnych interpretaćj'i. Myślenie mistyczne,
od:powiadaJą!oe z grubsza magicznej sferze---'światCllp~lądu, było więc
wedłiug ówczesnych :pojęć nieracjonalne i r~rzeciwstawne empiryczmemu,
ale stwierdzenie o "wewnętrznej" jego zwartości stan.owi nie ty~ko przełom w poglądaoh na ten temat (gdyż przedtem wyobrażano j.e sohi'~
6 T.
"S:lud~a
7

.J-el'l'J.ik-G'i:er'sIZlew,,,ka,
M~tl,;ciol·OIgi.c.zne"

L. Levy-Bruhl,

nr

Magia

a

reLigia

w

r02u,1nle'nilt

21, s.. 1319- 1.56.

La mentalite

primitive,

Paris 1960

B.

MaUnowskiego,

�78

MICHAŁ

BUCHaWSKI

często jaJko konglomerat niepa:wiązamyC:hnieclo.rze·czności),ale: także sugerowa·ć mo.że przypisywanie mu o.rurmerr1iIl.ego
wprawdzie i spf'cyficznie
rozumianego r-odzaju racjonalności.
Nieco analogiczny sposób traktowania int,eresującego nas tpmatu zaohserwować możemy także u twórcy "filozofii form symbolicmych" E. Cassirera 8. Dla tego uczalnego pieI1wortnaforma myślenia, ezyli myślenie mityczne, znacznie przypomina charakt,ery,zowane przez autora La
mentalite
primitive
.,myś'leni.e p.I1elogiczne". Nie ma tu j'uż jeldna:kżc
jaskirawego ,podziału na krańcowo odmienne rodzaje świadomości; subiekty:wizm sądów w ujęciu tym jestl systematyczni,e redukowany przez
abiek!tyw.izm, znaijdujący swój Inajdo:bi:tniejSizywyraz w nauce, lecz nigdy
nie doohodzi do całkowit€j eliminacji antrropomorfizmu. NajcenniejsUl?
wydaje się być jednaik jego filozoficzne założenie, że żyjemy w róimych
"rzeczywistościach" stlwatrza:nych przez różne dZIedziny kultury (formy
s)'lmbolicz:ne), a nie tyłko w nalszej sC,jentyiS!tyczno-eu.rolPcjsikiej,
redukującej wsz,elkie iJnne "rzeezywistoślci".
W Oibrębietego samego kręglUz,argadnieńpozostają rozważania C. Levi..
-'Straussa 9, W'pcr-'a!wdzie
ba.rdzo krytycznie ustosunkowuje się on do .9wych
"poprzedników", al,e z dr:Uigiej strony potrafi wykorzystać niektóre ich
hipotezy w ramach właS!l1ergoprogramu badawczego, jak chociażby ideę
koherencji margi1cznelg'O
systemu myślowego zapoczątkowaną przez krytykowanego E;kądliną'&lt;i
przez au:toil"aMyśli nieoswojonej Levy-Br:u:hla, empiryczny charakter klalSyfiikacji magicznych e1kspClUowanyjuż pr:zez Mauss'"
i HubE'il"ta. Zdaniem franouskiego s-tru:~turalisty, myślenie wszystrkieh
ludni w każdej E'!pooe}est jednolite w swej zasadzie i slposobie, myśl
pierwotna, podobnie jak nasza, również porządkuje chaotyczny obraz otoczenia i jest w tym samym stopniu logiczna, a że czyni to w sposób
bardziej zmysłowy, maznaez,eniedJrugorzędne
i jest wymikiem jej większego z:bliżenia do przy:rody. Pozostaje ona przy tym bardziej .,totalna",
gdyż pragnie do końca rozwiązać wszys1.lk.i'estając.e przed nią problemy
nie tolerując 1u!k \V 'eiksjplanac,iiwydarzeń i sta'nów rzeczy. Uważam, iż
filo:zof.iczniew tej samej grUipie poglądów znajduj'e się stanowi~ko kognitywistyc'zne, w którym modele typu magicznego, religijnego, potoczmo-doświadcro.}nego j nauikOiWegosą jedynie odmiennymi formami ponądJlwwa!I1 iaświata. Przyczyna powoł'llją'ca te model,e do istnienia jest z jednej
strrony egzytstel1JC'ja,lna
- są one .nie7Jbędmedla efektywnego działania _.
a z dI'ug1iej polznawcza, bowiem człowiek Oidc.zuwapotrzebę struktllryzowania doświarlczeń; ws,zystkie typy modeli poznawczych łączy szeroko pol

Esej o człowi.eku.
Wstęp
cIa filozofii
kultury,
Warsl.&lt;lw(\ Hl77.
C. Levti-Stl'au!ss, Myśl n.i-eoswojona, Warszawa
1&gt;959;'tenżJ\ AnLropolouin struk·
turalna,
Warszawa
1970.
8

g

E. Cass,iJrer,

�SpD"

79

() ra.cjona!no.~ć m~gii

jęty antropomorNzm (są to taik zwane human-like models) 10. StanowilSlko
strukturalistyczne i kogni,tywistyczn€, równoważąc ,poszcnególne prz,~ja'wy
myślenia, prowadzi do kOlnkluzJi o ich "róWiIlości"; ni€ ma więc ,,leps'lych"
i "gorszych" świadomości. a co za tym idzi'e można je traktować za równie racjonalne.
*

*
Momentem WY.Jsclowym za,powiedzianej na w,'&gt;tępie dlI'ugiej części niniejszych rozważań jest charakteryS1tJlka mag,ii ;za,miesz'Czonaw ()lbszieTniej&amp;zy:m tematycznie cizi,ele Johna Beattiego Oth.er Cultures 11. W pr,acy
tej, jako kontynuatoiI' "szkoły Oxfordzkiej" (00 której należeh chociiaż;by
E. Evall1S-PritchalTd,G. Liemhar:dt), stara się on przełamać mieszcZJańSki.
jego zdaniem, pogląd na magię wyobrażaną w postaci błędnego i fałszywego systemu .pIlaw, który znajdował między innymi wyraz w Wiktorial1skich tezaoh F'razera W związJku z tym nakazuje traktować ją jako koherentny system, z czym już mOigliśmy się uprzednio ~po1:lkaćw ramach
poglądów na magię; system ,ten pełni ponadto swp. określone Iunkcj~ ~poleczme. Naj,ważni'Ojsza z tych Iru:n.l{cji- to symbo Eczna ekspresja wa'rtości grUlpowych. Oznacza to, i,e rytuały margiczne wyrażają dążenia
i cele ważne dla spójnośei 1 trwania .społeczeństwa, co Jest jawną kontJlnuacją poglądów A. R. RwdcliItfe-Browna, oraz pragnieni,a jednostek
Talk więc symboliczny aspekt magii, to że wyraża ona "coś za pomocą
cZJegoś". jest dla niej elemeIlltem kcmstytutYlWlnym i stawia ją zarazem
w jednym rzędzie z rehgią i sntU:ką; w r.arnach tej OIstatni'ej dziedziny
kultury a'rtysta prymity;wny także stara się powiedzieć swym współplemieńcom coś ważnego w zrozumiałym dla nich symbolirc.z.nym języku.
Jednakże większość podm:iotów działania magicznego nie uświadamia
sobie zna,czenia podejmow,aJIlJlchczynności lub 'uś'wiadamia je sobie fałszywie w stosunku do pi.erwoltlIl€&lt;gO
i falkt)'lcznego ich sensu. Innymi stawy.
za·chodzi proces zmiany założeń semantyki albo Jej konwencjonalizacja.
bądź też mamy do czynienia z niezgodmo.9cią dostarczanych pl':&amp;eznią
wyoh1'8ień a obiektywnymi re1aC'j.ami. Niemni,ej w każdej społeczności
znajdu!ją się osohnicy świadomi rzeczywistego c!har,aiktem tej symboli7.aJcji.
W trakicie wykonywania w istocie symbohc:mego rytuału mag'icmego ,
jednosllki przypisują mu .J,('Idn.ak.
wlaśówości instrumentał:ne, to znaczy
wierzą. iż powodruje C&gt;!fi pożądany skutek obiektywny. Rytom, całym procedurom symbolicznym. wyipOvliardanymw ich tra'kC'ie słowomprzy,pisujc
10

S. GutlhriLe,

A Cogn:iti,pe

Theory

oj

He!igion,

"Cun'ElnitA.nit.'llroJ):&gt;Jogy"
V(Jl. 2,1.

19180, No 2, s. 1181- 194.
11

J,

Reaso1l

Other
Cultures.
Aims,
rvIethods and Achieviements
London 1965 ('wyd, :3). Wyd:łnie I-e ukaza~o &gt;SIię W 1964
Rittul!, W: Hatimwliry
(ed, by B. W,~lso()n), OxfoI1d 1'97'0.

BealtJtie,

Anthropology,
Ol/d

in

Socio,

,r'OKlU;
T;&lt;~nże,

�80

MICHAL

BUCHOWSKI

się moc wywoływania odpowiedniich Istanów rz'eezy; ioh skutec.zność uznaje się, choda,ż w różnym s1iqpniu w za,leżno:ściod ty:pu kultury, za diametralnie odmienną od czysto empirycznej, doświadczanej :Wlprost -traktuje się tę efektYWlność jako właśnie symboliczną. Skornstatować zatem można, i,ż to ty]lm pl'eZJentyzm F:razeTa i jego 'kontynuatorów, narzueamie innym kulturom europejskich kategO'rii, powodował przypisywanie
;nargili cech na uki, podczas gdy j&lt;e5ltta pierwsza de facto d7:iałalnością
symboliczną i z tej to Iprzyczyny również jej elementy składowe wyselekcjelnowane są st030wnie do tego prZiez:nacZJenia,
a nie na dr'Oidzeekspe:ymen:talny:ch poszukiwań.
Każde ~połec;z,eńs:twomusi posiadać elementy wiedzy praktycznl'j, by
móc w ogóle przll'trwać; zyskuje ona cornaz większe znaezeniew miarę
rozwoju cywilizacji Dop:I'O'wad~iłlO
to do syituacj'i, gdy teehnieznie zorientowane myślenie europejskie sr1::ajehezradne przy ,próbi'e wyj,aśnienia
faktu WlslPółwystępowania działań magiczmych i techniczJDJO-użytkowych.
P,ro:blem ten ponownie próbuje się rozwiązać poprzez imputowanie własnych pojęć ,kiultulI'owych w postaci wyel~pli!kow,aillego przez Durkheima
podziału uniwersum na sferę sacrum i profanum, do których odnosić się
mają rz,ekomo odpowiednie zespoły działań. Tymczasem dla prz.ed3tawideE Slpol'eczI1lości
ni~pilśmiennych tego typu dychotomia jest zupełlllle nieznana, a rozróżmiane według naszyoh kryteriÓ!w obydwa typy dzi,alalności
są dla nioh lI'ówni,enat,u~al:ne i Imnieezne. Podział - zdaniom BeattlCigop:rz6lb1e:gacab~Qwicie inarczej ;i ,nie musi być przy tym w pełni LL&lt;5wiadamiany i werbalizowany: jest nim obecnoś'ć owych elementów symbolicznych w magii, a bmk ich w działalno!ści technicmo,praktycznej.
W obliczu niektórych pozostałyoh konstaltacji oZJnaJczato, iż w obrębie pierwszej
z tyoh dziedzin, w przekonaJniJUpo:dmiotqw, dochodzi do połączenia esencjaJnie symbol1oznie-E!k1presywnog:oaspektu z instrumentalnym.
Działania i przel~onania ma:g'icZJne,jeśh nawet OIbielktywll1Le
nie są
efekJtywne, to lI'odząsię i utrzymują ZJe,w,ZJglęciu
,na ich społrec7mel psychologiczne ~onsieikwe!1icj,e.
Są one tlr'oja:bego rodzaju. (1) Kognitywne dJOlstaJrezająe~planaeji
iJnaezej niewyHumaezalnych zda:meń l są tym
samym antliJC10tumna igl!1iOralIlieję
dla umysłu ludzJkiego, który, jak powiedziałby Levi-Strauss, z zasady nie t0l1eI'luj'e"nieciąglośc.i stl'uktury
obra:zu otolCzenia człowieka" (2) Pragmatyczme - dostarczają zryitualizowanych wzorów zaohowań w ;walrunkadh nliepewności (!pOII".
koncE1pcję
:\IaliIlOwSkiego), gdyż j.a'ki:ełkoliwiekdział&lt;9Jniiejest zawsze lepsze od bezczyrunoiŚci.(3) Społeczne - są to wielo[:atkie f'unkcje pełnioI1leprzez rytuały symboiliJczne(mag'iezno-'I'Ieligijne) WlObecinnych insty:tucj'i społ,ecznych,
które to funlkcje spI'IO'wadzająSię w izasadrz'i'e
Ido ekf:1ponowanegojlUża!kcentowania społecznego znaloze:niaW3ir:tościgrupowych.
Z ostrą. krytyką zrelacjonowanego powyżej stanowiska wystąpili w

�Sp6ro

racjonalność

magii

81

swyoh pr,ac.ach :pLLblik.aw.anychna łamach "The British Jowmal of Sociology" Jos€iph Ągassi i Ia,n C. J'arvie 12. Genera.ln~e kOiIlstatu:ją oni, iż
sym!bOilicznateoria dział,ań magicznych i magii VI mriJe;jsce,Frral'ieTowskich
stwierdzeń o irracjonalności i zacofaniu proponuje "racjonalność" właściwą danej czynności ze iWz,ględuna ,jej symbO'1iczneznaczenie socjologiczne. Tego typu a.ngumen.tację łatwo jest jednak obalić wSika1Jując,że
wiara w moc symboli (ściślej: w ef.eIktyw;nośćrytów, kitórym pnzyp:iJsuje
się cYkmeślonąmo'c) jest równie zŁudna, co w kosmologię magiczną z jej
prawami fałszywego powiJnowalctwa. Innymi słowy, nie ma S1peoja:lnej
różn:1cy między wiairą w pomoc sił dkultysty'cznyoh w r'ealizaicji okDeślonego ce'lu, co ma miejsce w in1Jenpr,eta:cjiF'razera, a wiarą w moc symboli
UŻYJtychdla osiągnięcia tego samego ce}u. 'Da linia o!brony magii OIka:ziUje
się więc niczym iI1lnym,jak tylko podstawieniem w łańcuchu jej analizy
nowego, ale nie mniej wątpliwego ogniwa. Stanowisko taiki~ 1IlllPlikuje
również stosowanie w praktyce badJawiC1Jejdwóch odrębnych rodzajów
"racjonalności": (a) odnosząoej się do działań iIIlstrumell1.ta1:nych
(Iuchwytny,ch praktyeznie) 'i (h) ordinO'sząoejsię do dzi.ałań symbolicznych, które są
oelowo ra1cjonalne w seI1Isi'eich na ,poły utajonych (odkrywanych zazwycmj dopiero przy hadawiu naukowym) funkcji spO'łecmych. W procedurz·e tej wą1:ipliJwoiŚci
budzi pC)inadtoiJnte;rprebcja samego symbolizmu,
która jest z g.rUiI1:tU
aa'ibitralna. Wydaje się ona prosta w przypadku, gdy
podmtoty działanIa w1JpoeJnają~połeczne zmam'enie czynnOiŚci, to co one
symbo1i7Jują; jakże ,jednak orzekać o ich prawdziwości, skąd mieć ,pewność, Ż€ intencja rytów :przywoływana prz.ez wykonawców nie jes,t odmienna od faikity:cznief,unilmjonu;ją'Cej~poł,ec!znJie,
albo jaki jej nadać sens,
jeśli ,jest w ogóle ,nieuświadamiaJna? Hysuje się więc ,rozbieżność między
znaczeniem "obie'ktywI1ym" a lJIl'tencjonalnylffi,00 jes~cre dodatkowo podkreśla dO'wolność imputowanego Zlna'czeniai ,ponadto decydu;jącą rolę intenejli podmiotu w wyjaśnianiu falktu podjęoiia danej eZYJnIliO'Śoi.
Próba 'ParzUlCenia"obirektywIrojących" i adlliptacyjnych ;poglądów, znami:OIl!ującado.tY'chczasowemyślenie eUl'OlPBjskie,na rzecz relatYWJizmuna12 ,l. C. Jalrv1e
and J. Aigalslsl~,The Problem of the RationaUty
of Magic, ,,'I1he
Br~tislh JoOUI1l1.alof :Sodio1QgY", VKJtl.XVIliI'I" No '1" 11g6l7, s. ,~5 - :714. J. A@aJSiSli,
l. C. Jarvie, Magic and RatiionaUty agaibn, ,,'I1he Bnit:iJs.h Jou:rnall of Sooro.le&gt;,gy", Vol. XX:JJv.,
No.2, 11973., s. 2:ł6 - ?45. C,elowo , by ro.e ~qwać
Siię IW iJnJne wą!tJki, poonfrjam $:er,aką .dY\SlkUlSję
.na ten temaJ1; jaka miała mli~~e w ~ilter,a,tUir,re alllgh~s'alS'kJ1ejI(T. SetHe,
Al. F1J;E:'\w,
,E. A:. Geilll[J!er itn.).
J,Il'Ż Pia ,I1I&lt;lJPislaln~u Itego tekJStiu
Ulkalzał 'się atl1tylk!uł
M. Winkelmana,
Magic:
A Theoretical
Reassessment,
"Current
Anthropology",
vol. 23, No.1,
\19812, ". 3:7 - 6:6, wktóryrrn
.z3IWarly~h jes:t taikże S:ZI&amp;€Ig'kons(taltaCiji
{ldnQ~ząCY'Oh L'lię do problo~u
l1aIC!jl&lt;mlailinOŚC'i
~
Na ma:ngLnelsiie pl1zYiPOlffinJiJeć
wa,rit-o, ;iJż nip. dl~ M. Webenara\CIj'Onamtz:aicrja dzJiaŁań Ludzlldah 'WliąiZiCl~a
:SI~ę na pl~Zlestrzenli dziejów ze stiqpnliowym ,/OdiCzaJllQWlY;WaJnilffil1"
świa'ta !i sY\Sitelm ~aulY
był
w zasadzie przeciwstawny,
w jego ujęciu, racjonalnemu
sposobowi
zycia.
.

6

Lud.

t. LXViII

�82

MICHAb.

BUCHOWSKI

kazująoego tT.aiklbo.wać
pralktyiki [ przekonania magiczne w ich kulturowym
kom.Jtekścieoraz wSkazywanie elementów pralktycz;nycl1 w żydu społeczności p1eiIWotny;ahj:ako symptomu i'C'hre.cjona1Jności, jest godna pochwały.
W mie~sce tego proponuje się tu jednak powtórną "obiektywizację" nauki
WSpó'ł1cz,esneji doffi;all'czalI'lY'oh
p~ez nią eksplanacji, "obiektywiza1cję"
techniJaznie zOil"ieIlibow,alIlJego
myślenia. Magię ,pozbawia się tu oech naukowości i s:pydha się ją do roLi Substy1JuJtj'lW1n
ego, ale nie w peŁni systematj'lcz;nrelgoi analitycznego sy1stemu, o ktÓI'ego zasadności decyduje wątpliwy symrboLi.2ml.
Odmówienie przez Beattiego magii oha·rarkJtewprot:a-nauki (a więc l"acjona'Lnościutożsamianej z naUl!&lt;owością)i przwisywanie jej
oech symooli&lt;mny,ch, rOZJbija ludzkie pro,oesy myślowe na komponenty
praiktY'czne i na'uilwwe or:az symbohczne i eik~pl'esYW1lle,
co wytpalczasens
ty,ch procesów.
W miejsce tj'ICh założeń, któr'e zdaniem obu uczonych nie mogą służyć jako pUJIllkitwyjściowy badań mających na celu wyjaśnieni,E' zjawiska marglii, j,ej utrzymywania się i ra'cjOl1lalności,pr.opo'I1lująoni rozwią.zaln'ielnalwiąZJująoedo w~łoZ85Ilych tendencj'i w filo.wfii nauki. Racjonailnolśćdziałań danego podmiotu opiera się na stawianych przez niego
celach, jego alktuamej wiedzy i przekonaniach. W odniesieniu do magii,
uszczegółowienie tego "założenia o racjonalności", po wypływających
z po~,elffiikimooyfika.cjach, przedst.awia się następująco:
1) ;racjlOI1a1ność
w senSie słabym - odnosi się do działań wyjaśnianych
przez dane cele;
2) cr::acjonalno;śćw s'ensie mocnym - odnosi się do działań celowo
racjonalnyah opatrtych o przekonania uznane za racjonalne według określonych standardów.
W obrębie tego dPugiego rodzaju mcjOinalności wyróżnić należy:
2a) racjana!lność relaltj'IWni'emocną - standaI'd przywoływanej racjonalności właściwy jest danej społecZJIlośei;
2:b) racjonalność bardzo mocną - odnosi się ona do najwyższych
standalI1dów racjonaLności znanych w ogóle i gdziekolwiek (będącą efektem krytycznego myślenia).
Zauważyć zatem możn:a,że racjona1ność w sensie sł,abym dotyczy jedynie podzielanej prnez podmiot celowości jego działań, opiera się więc
na pewnym "OIgranicw:nY'm"założeniu o racjonalności, gdyż pomija wi2dzę ·i ,przekonania jednostki; natomiast racjonalność w sensie mocnym
odniesiona jest do utrzymj'IWalnych przekonań określonych według kryteriów, które można kolejno nazwać pa:rtYlkular:no-gl"upo.wymii "obiektywno"~uniiWersa1nymi. To, co jest ra.ajonalnym działaniem i przekonaniem z punktu widzenia ucz'estniika oikr:eś]onej grupy, nie m\lSlibyć uznawane za posiadające tę c'echę !przez członka innej społeczności. Zgodnie
z podanymi powyżej rodzajami racjonalności, magia może być racjonalna

�Spó.r o racjona~ność

magii

83

tylko w sensie słabym i ewentuaJinie relatywnie mocnym; nie spełnia ona
wymogów racjonalności bardzo mOlC'nej,,będącej wynikiem "kJryitycznego
myślenia". B1"zy;jętekryteria racjonalJności umoż.J.iJWia:ją
nam udzielenie
odjpowiliedziiOO do chaTa'k!ter.u sensu mocnego p1iZJe1ronrań
re.guiliLljących
dane działanie, a w !Pl'zypadikJusensu słabego rozstr.zy;gJll'ięcienie budzi
żadnych wą'tphwości. Obecność kaidycjikiryt)llcyzmu w stosunku do własnych, podzielanych pr:zez g:I1UpęprzekolIllań, jest już kwestią sOic'jologiezn~
a nie f.i,lozoficznych rozstrzygnięć nie dotykają,cyoh pl'Oblemu mentalności i iIlJtel1gencj;iludzi pilffi'WotmyClh.
NatQrniats1;IIlIaIS:ae
wątpliwości budzi decyzja rozbicia IlalCjonalnoś&lt;oina
poszczególne ty,py; nawet ieJh pI1zyjęoie nie usUlWajeszce w 6eń pytania,
którego typu e~planaoje UZlIlJaĆ
lza s;peł:niiająoe wymog~ "krytycznego
myślenia"; czy teoriami o tego typu charakterze naukowym są także
hipotezy sformułowane w ramach prakty:kii naukowej, a ktÓTe zostały
już sfailsyfilkowane i odrzJUcone? Z ja:kiego powodu ni,e .przyznać takiego
samego statusu koncerr&gt;cjommagicznym? Wyjaśnienia i sugesEe ni,e:których rozwiązań tych i kilku innych zagadnień postauam się przedstawić
w następnej części artYlkuŁu.

*

*

*

Najpierw spróbujmy dokonać pewnegopr2leglądu "w)'ldestylowanych"
z wy.bralllych koncejpcji magii al1"'gumeiIlltów
mogą'cych przemawiać na
rzecz racjonalności tej pr,aktyki i dziedzilny kmltury; nie można zapominać przy tym, iż wielu tYlm amg'LUmentom
nadajemy odpowiedni sens jedynie ex post, gdyż nie wszyscy badacze fOIT'ffiułowaliwykorzystane tu
konstatacj,e w celu, ja:ki został tu im przypisany. Uważam zatem, że wydzielić można naSit~pujące typy tych argiumentów, a co za tym idzic,
specyficzmy'ch rOZlumień"racjonalności":
1) ra,cjona.lność oipaTtą na zasadz~e analt&gt;gllldo nauJki;
2) racjonalność o.partą na ZJasadzi,eweWlllętrznej ~pójlności systemu
magicznego (często połącZJonejz g'eneralną jednością myślenia ludzkiego);
3) ,racjonalność party1kularmo-'g'l1upową;
4) racjonalnaść ,wyn~kają'cą z założenia o raojona:lności;
5) Il'acjonalność wyntka'jącą z racji pełnionydh funikcji społecznych
i symbohczn&lt;eg,oznacZJeniarytuałów mag'icznY'Cih.
Ptrz€analizujmy obecnie pokrótoe ka':ż;dyz tych typów' racjonalności,
mając na względzie każdorazowo specJ71ficznycharakter tego t2rminu.
ZaUJważmy bow ilem, że dotydhcZ!as n~e dookreślahśmy tego zdalją;c sobie
spr,a:wę z }ego wielo~nacZiności z jednej strony, toczących się ciągle spo-rów na ten temat, i z dtrugiej st'l'ony jakJby nOl'maty.wn~go charakteru
sądów o racjonalności magii Sltosowanych najczęśC'1ej na griuJnci:eetnologii

-

�84

MICHAŁ

BUCHOWSKI

(por. argumenty tYiPu 1, 2 i 5). Pohieme nawet ,przyjrzenie się tym argumentom winno uzmysłowić narrn ich powiązarnia i w gcriUJncie
rzeczy anailogię, trudną do odlk.ry-ciajedynie ze względu ,na odmienmość teorii wkJOinte/kiście których występują. Dlatego to ni'e !powinny zbyt dziwić niektóre
z poa.-ównań stan&lt;~wislk powszechnie uzrnawanych za diameltrraln:ie przeciwstaw;ne.
Z'e wskazy&lt;waniem cech magii, świ!adcząicy,ch o jej odipowiedniośoi
względem Ina~, sty:kamy się w wieliU teoriach - Frazera, Maussa i Huberta, Ma'hinO!Wslkiego,
ZmaJni'Bckiegoi w pewnym stopniu również Agassiego i Ja:rv,iego. Nauka jest niemal powszechnie uznawana za rea1i7.:'ując~1
ideał Taajo:na&lt;IDości,cz~go iPl"Zejaw:emjest, whr:ew zas1;;rzeż'eniom, ,,~)biektywdstyczno"~uniwETsa:lne poijmowa:nie tzw. racjonalności bardzo mocnej.
przyjmowane przez badaczy anglosaskich (taJkż;~Bearbtiego). Żywotmość
tego poglądu w tym kręgu naukowym powodowana jest moim zdaniem,
szeroikim oddziaływaniem koncepqj-i K. R. P'QW0ra z jego ideą "mcjonalnego krryJtycymrllU";,która w tezach ,polemi7Jujący;ch ze sOIbąbadaczy :zm.ajduje swe odbicie w postaci dość tajremnicrzego i n~OOIkreślO'Il!ego
"kTytYICznego my:Śleniia". W nUl'cie intw€!sującyrch nas w ,tejchw:ili Toz.ważań
dos,trzec możJna wyraZnire dwie tendencje: (la) podkreślającą zdolnośĆ"
magii doci,emnia do obi'e/ktywnej istoty r:zecrzywistości OTa:z{lb) ak'::entują;cą anaoogi:c2IDOŚĆ
obu dziedzin w kwestii pojm(lwani.a natutry, wyrażającą się w fomnułowanriu () niej ,praw, co i:mpllikow:ać też mnże pośredinio
uznanie jedności procesów myślowych l1eg,ulujących ich powstawani,c.
Kon:st.a:tacj-e pilerwszego rodzarjiU ~dalją się być l1ez.ultatoemdO$'I'zegania
wcałOikształeie ldiział,ań uważ,anyohZJa magi:cZJI1Pelementów techniczll'o-użyt!kowy;ch, znaljrdJują;cedoda:j;lkową motywację w stwiel1dzeniialch o lmniecwości posiadania nie~będI1ego min:imum takioh umiejętno.ści dla trwania grUlpy; magiJa ,tra:1ctO!W,ana
jest zatem jaJko sfera kultury i praJktyika
dostatecznie z.a5Ipo!kaja'ją'capOltrzeby społ€'C'ZJeństw,wśród których występuje, pełnrią!c j,ed:11IOcześni'e
rolę proto-naruki Natomiast drugi z po,wyższych rodzajów !da się połączyć z nas-tę.pnym wyróiJIl!ionym tY'Pem ra1cjonamości: imp11lkowaJI1eij
pnez pojmowanie systemu magi'cznego j~!ko koheren1m.egb i stanowią1cego jedną z moHi:wy'ch manifeS'taeji ("f:iJgIUi~'
myślo.wyoh", ,,:Il1IOd'eli
lP07Jnanria","lorgdikiiSeII1:tymentJu",
"formy symboliJCznej")
myślefnia lUld'likiego ('2); miesz;czą się tu zatem konc&lt;:wcjles:t,ruikturalistów
(rLevi~StTauss), kOig'n!i.!1;yw:istów
(S. Guthirie), Levy-BIluhla i Cassirera.
W myśl tych założeń, myślenie 'magiczne 00 tylre porządk&gt;U'je i syS'temaItyro.je peroepc:ję, dośwri.adc~ie, o:toczenie i dJziałanire człowieka, że stanowi po prostu ałternatywny
wariant w stosunll{Judo innych rodzajów
lpTZeiklOlIlań,
IUIDoiJUwiaJjący
w niegorszy sposób egzy~towarnie i kanty,nuację
:podzlie13ljący!ohje kulturr. Trempunkt widz'enia .jest z kolei ud£ITmjjąoopodobny, oQZYlwiooiepo uwzg lęidrniell111u
odmienności po'ruszanych aspt'któw
1

�Spór o racjonalność

85

magii

z.agadnienia, do przyjmowanego ,przez Ag,assiego i Jairviego przy okreś'lanilu ,r:aicjonalnościrelatywnie mocmej, czyli - jak to ilUna1Jwał€m- party1ku1amo-iglrllipowej(3). Z ;przyczyn, kt6r,e zostaną wyłus:zczorne później,
do tej samej kategorii racjonalności zaliczyć trzeba ta!kż.ewydzielaną przez
'Ostatnio wymieni'Cmych badarazy ra1c'jonalność w sensie słabym (wynikającą
z "o.g;rani:cZOInego"
założenia o racjonalności, uwzględln,i'ającego tylko oel
działania) (4). Z uW8lgpowyższych zarien:tO'wać się mO'Żlna,ile tak ,pozQm'ie
rozrzucone "dowedy" na rzecz sensowności magii dadzą się w istocie
swej sprowadzić do jednej 'geue;ra,łnej formuły: my śleni€ i działanie magicane jest racjonalne ze waglęrlu napairtytkulal1~..,glrupowe przekonanlia.
Poza zalk!resem ty,dh ro'ZwaiŻańznalazło się dotąd pOIjmowalIlieracjonalności wynik'ające :z pełnionych IptrZ€'L.
magię funlkicji społecznych (5).
Rację mają w wi,elu momentach krytycy BeattiL€'go,zwłaszcza w 0001iesieniJu do arbitr,a1nrości przypisywanego symbolizmu, a'le przecież nawet
moc przYlPi:sywana symbolom może stanowić element św:iadomoś'ci danej
g'l"lIiPY,i wówc:z.as d;z;iałanie jej ozłonków, ustalone wedł'ug schematu
u1wZJglęidJnliającego
tę wia,rę z puniktu widzenia sta,nrlaridów tej grUiiw, jest
racjonaline. Natomiast ,przyjmując !pogląd o na!dT:zędności determiJna1cji
£unJkcjonalnej w kulturne uzmać należy k,aiŻdysprawnie działający system,
w tym wypadku magię ś"Yiatopolglądow.ow.a1laryzującą pralktykę magic7Jną
i mne sfery p;raktyki, za rracjonaliną w tym pragmatyczno-slPoł1ecZJnym
roo.umieniu. F'akt ten dod.atikowo iP~iera "fulikcj&lt;malne" 'wątkU.upr,z.oonich hilpot€Z (albo nawet jest :stwieTrl'zeTIJiem
t'ego samego2'Je :staIrrowislm
odmienneij teorii wYipow~edzianej w innym języku). WidZliany więc, iJe
i ootatni z dających się wy;różnić rodzaJjÓiwa'rg.umentów przemawiających na rzecz r:acjonalności m~gii da się podoiągnąć pod zasadniczą fOirmulę, w oIdniesileniu do ktÓiI'€Ijokreśl;a się w antTopolorglii racjonalność
magii.
UstooU:nJkO'WiUjąC
się do oał'eigopowyższego problemu ,podzielam opiJnię,
że too;retyczne wyjaśnianile ,czynności lud7Jkiah umożliwia intenpretac ja
humanistyczna. ImrnJaU1enilnymsklarlnikiJem eksplanansu tej interpretacji
jest :przedmiotowe załoTŻenieo LracjoTIa,lności;mówi ono, iż podmiot działania na gruncie swej aktualnej wiedzy i przyjmowarnego porządku wartościpodejmie
czynnoIść, kióira prowadzi w jego przelkonaniu do rezultatu maksymalnie prefemwanego 13. Zgodnie z tym założeniem, jednostka
posiadająca jakiś 0611 .&amp;ialania musi 'j'OOnocześniemieć jakiekolwiek wyoorażenie o sposobach jego osiągnięcia. Oto dlaczego zakwalif~kuwane
zostały przeze mnie do jednej kategorii rom.zielane prz.ez oponentów Beattiego racjonalności w sensie słabym i 'relatywnie mocnym; cel działanfa
jest ,przecież sensem danej czynności (lub zespołu czynności), który prag1

13

.zawa

J. Kmiota, Z m...:todologicznych

1971; z,w!aszc;za I~trony 24 - 30.

problemów

interpretacji

humanistycznzj,

Wa:r-

�86

MICHAł;

BUCHOWSKI

nie się !l"eaJizo,waćopiJerając się Ilia !I'o~o2'Jnawanycrh.przez siebie przesłankach --:- elementy te są zatem ;meromziJelne. Moment ten oraz :braJk.
podstaw w tym kontekście do IP'l'zyjlInOlWania
"obie!kty'wno"-UIIliweIl'Salistycznej rncjonaJ1ności, będą'Ce1jefektem "krytycznego myślenia", co łącznie ro7Jb~jachara!kter na Ipoczątku ,pod'l.ielanego J&gt;TZ'ez
Agassiego i Ja\I'V,i'ego
założenia o raCljanahlOści, ,powodu!je wewnętT'Zne SlpTzec:lJno,ści
trudn·e do
pogodzenia z ,oha;,raWtememtego założeniJa. Inte~etaoja
humanrstyC'zna
z załO'2leniemo racjonaJlności impHkuje bowiem pogląd, że 'czyunoś'Cimagi'CZlllepodejmoWla:ne !przez jednoS'tlkę w .Tamach pa'rtyikulamnyah przekonań r.eglll'lujących \praiktyikę, jeżeli l1;ylik:o
zgodn'e są z tymi prwsła:nikami,
są racjoTha,1ne.przyjąć wypada, iż na harz-i.eswych mniemań ka'żdy postępuje tak, by zrealizować wyznarczOl!lesobiA cele; jeśli świ,ad.omość
magiczna ,akc.eptowana jest w danej gnupie i podzielona przez podmioty
dział.ań, to siłą Il';zeczynaka:zlU'jeona określony tryb postępowania, traktowany w tym kontekście jako 'racjonalmy. Oddzielną kwestią pozoiSlŁaje
oczywiście sboipi€ń rozpoznania OIk'OlicznO'ścidanego działania, trafności
przyjmowanych założeń i skJ,teCZllliośoi!POdejmowanyoh aJktów; zazvvyczaj
czynność .i skwtek zamierzolne ;ró:żniąsię od zrealizowanych.
Uogólniając kwestię rzec mo:żlna, ź,e analiza czymności kultuirowych
podejmowanych w ramach partykularnych
grup polega w pierwszym
rzędzie nao:dtworzemu
weści iPewneglo ~dea1nt&gt;gosystemu podzielanej
wiedzy i lfe1acji pref.erencjri, społ:ec:zmieruZll3lwanyoh nopm i dyr.ekty\w,
czyli społeczno-'SIl
..ubiektyówne,goll'eg1ulatora daneg'o typu pl'aJkty.ki, a w jej
konte!kście 'l)lJsZIC:lJególnyiCh
czynnośai i :z.espołów 'czynności. Świadomość
jednostki zawsze !różni się oid ,,~dealnej" świadomośoi społecznej; tym
samym podejmowane dziJał3lnia morgą mieć pewne odohylenia od tych,
któr,e zakładać imOŻI1Ja na ,podsiawi'eZlT'eikous1Jruowamychprzekonań społecznydh. Inte&lt;I1Pretacjapr:zejpI'OwaJdzo.na
w tel'm~naoh różnic między społecznym ,,'WzIOrem"a .indywidualnym wykonaniem nosi miano sko~n.kTetyzowanej interpretacji
humanisty'C.znej. Sformułowane
tutaj założeni!'
o raojonalności pozwala więc mówić nam o racjonalności ,czyinności magicznJ7ich podejffiQwany!ch przez poidmLoltyje wykonujące, gdy tylko
!podzielają one .regulujące je przekonania. Fakt Iten nic był w zasadzie
konstatowany explicite na terenie etnologii, gdzie wybrane z poszc,:ególnych teorii argumenty mają w dużej mierze charakter, który określić
można jatko "noiITIlatywny", wskazujący na równorzędność i wSi-pólnecechy alternatywnych sposobów myślenia i działania. Niemniej sprowadzić:
je można rprzy o:dpowiednej inJteTtplI"eia'cji
:do przedstawionej uprzednio
zasadniczej formuły.
Założenie o racjonal.no'Ś.ci wyjaśnia nam joednak tylko jeden as&gt;pekt
zagadnienia, natomiast nie może rozwiązać kwestii odrębności poszczególnych typów praktyki i dziedzin kultury: magii, nauki, sfery .praktyczno-

�Spór o racjonalność

magii

87

-technicznej (a także religii); nie moe;e ,także ono określić znaozenia
i miejsca :poto&lt;C'znego
doświadczenia ~połelc7mego.ProihLemy te nastręczały
dotąd 'wie,le ,trudności; dostrzegmlJo howiem ,obecno!śćdementów ",czysbo"-użytkowyoh nawet w najrbaIidziej IPrzesy'oonych malgią Sipoł!ec::mmściadh,
w samYlcih"rytU!ałaoh" mag:tcznych, konstatowano Iteż systemOrwość światopoglądu magicznego itd. Spostrzeżenia te usiłowano nasrt;ępnie lująć
w jaikieś teoretyczne rramy, ale TozlI'óżnień i .kilasyfilkarcjitych dziedzin
dokonywano rnajczęści:ej przlez arb~tra}ne TlO'z$rzygnię'Cia,będąee ipI1zy
tym wytworem europejskri:ch pojęć. Złożoność sytuacji spowodowana jest,
moim zdaniem, główni,e przezfalkt łą'czenia się w :magii c:ZYlnlI1OŚdi
i_przekonań praktycznych lisymbolicznyohzalI'ów!nolWlmunikalcyjny,dhiświatopoglądlO!wych- w jedną całość, co obce ij,est jlUżzUipełnieświadomOiś~i
nowożytnej. Łączenie to oznacza, że samo wykonanie jednej cZyll1.Urości
magicznej jest zarazem reaE:zaeją celu [pTaJktycznego,ikomunilkowaniem
odpowiedniego stlanu rzeczy i ,światopoglądowym waloryzowaniem trejże
czynności. Daleoe posunięta dysocjacja tyohs£'er w naszym myśleniu
uniemożhwia nam zrozumienie takiej "zbitki" mającej miejsce w świadomości klasycznie magicznej i poznaniej.ej ograniczyć się moż,e jedynie
do analityc:znegorozbłoru. W kontekście tym IUijavv'Illia
się1Jakże znaiczlenie
rozpoznawania przez Malinowskiego charaktell1u działań ma.gkzny,~h ,i praktycznych.
Uważam, iż interesującej poznalwczo !próby spre'cy,zorwanilaahairakteru
poszczególnych działań i towarzyszących im przekonań dokonać moma
wychodząc z przesł,anek dostarezanych przez fUllllIDcj.OinaLno-genetyczny
model kultury. Nie miejsce tu na iPTzy1a,czarrlie
geii}ler,alnychchocilażby
jego założeń, odsyłam więcwinter.esowanych
do prac je eiksplilkJUjącyeh.
Przyjmując je stwiwdzić należy, że nadlI"zęidtnymwyznaczntkiem pozwalają'cym na określenie typu danej praktyki jest 'lndzaj pełnionej prze,zeń
funkcji wobec eałokształtu Ipraktyki s,połeeznej. W naszym IWYipadkubędzie to więc iPfiZeidewszystkim sYlstemaltyzująeo-waloryzująca :f'UnikcjD
magii, interwencyjno-walo!ryzująca śWiiatopoglądoworeligii i dedukcyjnie
kodyfikująca nauiki. Rzecz prosta, w przypadku magii tryb spełniania
jej funkcji jest zmienny historycznie; co innego, gdy mówimy o magii
w jej klasycznej niejako formie, IW ok'resie, gdy była ona praktyką zastrzeżoną jedynie dla grupy specjalistów - czarowników - i zarazem
dominującym typem światopoglądu ąpołecznego, a inaczej gdy jest już
ona tylko praktyką i dziedziną k'Ultu!ry w sensie słabym, występującą
obok innych form świadomości. MoiJna tu zresztą mówić o kilku takioh
tYlpach magii, lecz jest to dalsza kwestia wykraczająca ,poza ramy tego
artykułu.
W kontekście prowadzonych obecnie 'rozważań naświetlić chciałbym
jeszcze tylko jpden .problem: ~posobu :kwaliHllmwania danych działań

�88

MICHAŁ

BUCHOWSKI

i przekonań

- czy należą one do lPotooeznegodoświadczenia .~połeczn2go u,
czy ;też magii.Jaik
}u:ż wapomniał.ean, -w ramach ma;gii, obok zalecen.
praJktycZl!JJo-t;eehiniiCZJnyClh,
is'bnieje sze~eg dy['ektyw, Iktórych realizaoja ma
prowadzić do osiągnięcia wartości nie dających się uchwycić praktycznie. Myślę, i!ż d1a ·zi1ustlTlowaniaiego problemu wwIlto rpo,c;lużyć'się IpTZy!kładem. "W ,grUJPi'e.zwyrezajÓiwstosowanylOh dla zabe~pieczenia ciąży
prZJed złymi wpływami najczęściej spolt)'lkJanyj.est zlwyczaj noszenia iprzy
sohie .czerwonego lub kł1UijąrC€lgO
przedmiotu przeciwko urokom i C7..aJ'om,
,które mogą być ·z·adane !pnzez cioty, .tj. «kobiety o złyoh oczach»." 1:,
W lPierwsz'ej ,CihwiHzdawać się może, :iż pi~zeikona[loieto, jeśli j,est pow-o
szechnie ral1reeptoWalIlle,
należy do lPOtocZJnegodoświadczenia społecznego,
pOilli-ewaQ:
iPrnwidłoiwo pnzehieg3ljąca c.ią,ża stanowi z pewnością wćll1tośb
beZlpośI'€ld:nio'uoowytną praikrt;yczm.ie,podOlbllie zroesztą ,jaik noszenie iPrze;z.
kobiety ~ffi'wony;ch lub kłUljąc)'ioh ip['ZJedmi&lt;rtów.Bliższe ,ip['zyjr:ZJeniesię
temu pTześwi.:aJdozeniiUuja'WI!1i.ajednaik ibaTrlziej !Złożony cha['akter tych
dyrektyw. Mamy tu bowiem przekonanie o konieczności noszenia czerwonych, Ibądź kłującyoh IprzedmiOltów, gdy ahCp. się zabezpieczyć ciążę
(wartości uClhwytne praikJtj'lczn:ie)OTaz,prz;ekonanie, iż tego rodzaju pl1Zedmioty ~iada:ją jakąś siłę p!l"ew,encYljnąpr:red uymi Iffio:cami,cZJegow;żaden SjposÓibpralktycznite uchwycić się nie da. Podohny charaJkter ma
prreświadiCZlelllieo Ilu-ukaldh:zraidarwJalIlyClh
fPI'izez"ciO'ty"; tUjego ;pods1;·awleżą
dwa IPf:zellmn,ania:,,'Cioty" mogą :rzlUoać uroiki i uroiki te morgą sZlkod-zić
ciąży. Powiąmne są OIntez iko1:eiz sygnalizowanymi już mniemaniami:
prurlmioty czerwone i ikłJUljąoeposiadają mooe prZJelciwdział~.iące czarom
"ciot" i 7JastosOIwan~ich chroni eiąclę,ip:r:neid. niebezpieczeństJwem 'Złych \5ił.
Większość tyClh.dj'l['ek1;Ylw,jaik wildać, nie lIlależy ,jlUiŻdo potoc~neg'O doświadczenia rspo1ecz;nego, bOIwiem idziałań unie.szk(dliwia'jących siły .zawamte rzeikomo w ,niek'tÓ'rycll lPf'Zedmiotalch oraz złych mOlCyrz'llC'a.nych
p~zez "doty" ,uCih'wycićpl'alktycmre ni€ mo~na.
PrrzykŁard,powyżs,zy, ojprócz pewnego WiZJO['U
"roZJbioru" pTze:kOlnańmagiC'"Lillj'lch,
lI"azd;eszcze IUzmysławia nam ;ich ścisłe !powiązanie 7. przekonaniarmi dy,reikty;walnj'lffi:ipotocznego doświadczenia społecznego. WszeLkie
działania :prowadzące do rrea:limoji wartO'Śd nieuohwytnyoh pTk1JMycznie
lub 'czynnOŚCi prowadzące nawet do uzyskania oelu uchwytnego praku P-otOC',zue dOŚW1adcz,elllie SlPołeCiZne s.!;aJ1XJIWi
,;tę d;ziiedz11Ję świ&lt;1Jdomoś;ci Slpolecznej, która sklalcl.a się z piwekiOIlJań ogólnyoh o'mz ich ,ki01I1lsekwen,cj.io postaci
jednQsltkowYlc;h okresów walr.unk,OiWYlC!h,
.reprez.eI1ltu,ją!cY'chwi'edzę bezpośrednio-pra,kty,czną o walorze pr&lt;ew.~dycs,tY'c~nym- U7.Y'l!kowa,ną bezpośrednio
prze,z li.n;dywHluall1)'ICh uczes.bl1JiJkó,wpralkty'k'i społecznej".
J. Kmuta, Szkice ... , wyd. 'cyt., .s. tl7.
W kwestii opracowań
sygnalizowanej
teorii kultury odsyłam do prac tegoż autora,
a ,w szczególności do pracy Wybrane elementy teorii kultury symbolicznej (w drukuj,
15M. Ta;nko, Zwyczaje i obrzędy narodzinowe,
w: Kultura lu'lowa Wielkopolski:
(red. J. Burs?lta), t. 3, Poznań 1967, s'. m.

�Spór o racjonaLność

89

magii

:ycznie, ale posiadające choćby jedną z d)'lrektY'w składowych wskazującą realizaoję wartości nieuchwytnej (jak w InaS'zym,przy1kł,adzie), ,są
magiczne.
W lwrnl~łuzjipl'OwadzO'rnyehw tym sZ!kku ,rozważań powiedzieć można,
że z punktu widzenia przedmiotowego Clalożlenia ~alcjonalnośoi, czynillości magicZ!neiP'0dejmow!aneprzez podmioty są iW pełni !rta,cjonałne i prze::mnania nimi sterujące winny być relatywizowane do iks:lJtał,tui za\wartoJŚciiparty:kJUlarrnejświadomości ~połeC:im'ejpodzielanej w danej g:nu:pie.
Odmienną IkweSltią rpozostalj,enatomiasrt oJ&lt;,re,ślenieeharakteru dYl1ektyw
determirnuj~cych przebieg rlział:ań, ,czyli - innymi sło\wy - chararkteru
:poszczególnYldh'e,lemerntów wchoidz~cych w ~kład danego rPrzelkonania.
Analiza jego jesrt najhardzielj złoŻOlnawł,aJŚnieiW rprzYlPaidklU
magiii, gdzie
dochodzi do daleoe itią'c'ego "lPrzemieszlalll.ia"IrÓlilnegoItypu dYlre~tyv/, będącego wyni:~iem specyfilcznie synt'etyzru:ją'oegoohwt,aJMerutej fOlrmy świadomo'ści. S~dzę, iż wiele tl'afnyClh anallityJcZln:ie'I'Dzwiąlz:ańW t)'lmwzglęidzie bęrlzi!e można dokornać 'kierując się proponowanymi tu sugeSltiami
intei1pI1etacyjnymi.

°

MICHAL

BUCHOWSK[

CON11ROVERSY ABOUT RATIONALI,TY OF MAGIC

(Summary)

·The artiJCole cons'1s'ts ·of three dij)ferent pm·its: the fin~t pa~rt dis,cuss,es c'laslSkal'
stat,ermerIJItsto be found in valI'ioIU~S
etllinololgicail theoI'~es, wh~!'e the seconld one c'hara'CIter~z€!sIPol,e:mvCls
'ca:rr:iJed Ion by J. Beait:tJiJeOO1·o'ne ISI~de,alllid IJ. AiggarSlialnd I. C.
Jarvie
on the other siide; the third pamt, howe'v.er, pres,eITts the au;tihar 's own
opini·ons.
Appropriately
selec,t'ed arguments
enabled the author to dilSt~l1jg,uish the follo~~ng "tYlpes" of rat~onaHty orf ma'gk; i.e. 1) tha~t hased OD an ana,logy to L3{~ienae,
2) that ba'sied on a pninc1iple of inner cohesll'on of ma:giJcal sys'tem (often .cClnnedted
with a genera'l urnity of hurman thinkii!lig), 3) locall, wlhen a s1taindan:1dof summOlned
l'a,tlilo\I]alllilty
'i~ tYlplipall ;flOr a ~iJven JgI10IUP,(4) thalt rreSIUWiinlg
ctir&lt;omrain alslsUllTIlP!Uon
lof
::aitionaJJiity, and 5) tha·t resul:tilng from soda,l funclHons and sYilnbollic s'~gn1f.ication
d' margire. P,rolpe'r lilnitelIlPI'etaltion enraibll'esIthe Hlultiholr'tiO ,re'ducle the aiblo\"e-preslenlted
types of ra:ti,ona,l~ty of malgiic to olne basic statement,
1.e.thait ma'gLca.J thinking and
activi·ties alI'e ra·tioIla:l ,if d~sc'Ussed ,in referen~e to 191J'OUlp
beHefS'.
This statement
- sOlme1'iimes intuitively
recognJized włthin anthropology
- is.
n~levarit from a point of vi,ew orf ac'cepted by the aut,ho'r alSsumip'tion of rationality.

�90

MICHAL

BUCHOWSKI

.aceording to which a subject of magical activity basing on his current knowledge
and accepted systems of values undertakes
such acti()ns which in his opinions aim
at achieving the most preferred results. This assumption is not to be divided into
different categories, as in case of Aggasi's and Jarvie's approach, for then it loses
its explanatory
sense and introduces vague (European) notion of "rational criticism"
-- very popular in Anglosaxon science, resulting most certainly from K.R. Popper's
conceptions.
~he asis'UmpibiJcmof r&lt;:\,tionali1;y 1nc:hcates tha't actions u:ndartaken by s.ub}ect5
of malgi!ca,l adiviit:ies alre t'horoiulglhly Ira~iOinal .and thu's beli,efs which cOInitrol them
should be referr'ed to in r'efer,ence to the form and content of ,particular sO'cial
consciOlUsneó;s sih:aired by .a g~ven giroup, A dif,frent problem ICOllloennsdiesi,gnaition of
the na'ture of direclhons determini;nJg the c,OIurseof activitres m, i'n other wordis, the
charadeI'
of partiou'lar el'ements of a giv,en beUef. In :case o,f magik this type Of
analysis is the most complex, and complicated,
because it unities practical and
sy:mboHc a,c:tivities and hemefs; eXlemjltion o,f a given action mi,gh't be both a realization of prac't1c-ail goa:l and co'mmuniJca.ltion of appropriate
state of matters as weE
as an lideol1olgi1calva:1'olI1ilz'atiioln
,ad' Itihait aicltiOln.AiclclordiiJIJIg
ito the alutihor alnaUtli!eally
v,l'luable Sldl,ut,iJolnls
mi,g1ht he 'arI1ri'v'edalt iby &lt;lipplilDigl1Joti'olIJIs
,of pra'eti1ml.ly perceptible
aind unpreoeptibIe
vallues. ReailizaHon of the laHer va,lues or even actions a~ming
al achieving pra1c'ti!calllypewe'p1Jilble goo,1;s,but c,omprilsing at least one of componen~
direc't.iVies ilnld'iicat.~nlgrea[d:za:tionof unlpelmejp1;l~b].e
value, a,re of magieal naiture.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9954" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9932">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/be60b9748161cd332df96e640cf428a3.pdf</src>
        <authentication>f0910cfa4476715f7684f0a0d6316f47</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118368">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1851</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118369">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118370">
                <text>komunikacja społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118371">
                <text>obyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118372">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1716</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118373">
                <text>Obyczaj - system komunikacji społeczno-kulturowej / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118374">
                <text>LUD 1983 t.67, s.91-120</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118375">
                <text>Grad, Jan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118376">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118377">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118378">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118379">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118380">
                <text>Lud, t. 67, 1933

JA~

GRAD

OBYCZAJ - SYSTEM KOMUNIKACJI

SYMBOLICZNO-KULTUROWEJ

Szkic mmeJszy, prezentujący komunikacyjne ujęci,e obyczaju i proponujący równocześnie pewien spoisób iI'ozumienia zWy1czaju,sta:1owić
może przyczynek do t'r,waj~cej jeszcze na ,terenie etnOig
rafii dySlkius'ji,
dotyczącejw:łaśnie tych i innych podstawowych dla tej dysicy;p1inypojęć
(rytuał, obrzęd, cere111onia,święto, świętowanie itp.).
Zarysowaina niżej koncepcja obyczaju kOlnst'f'uOlwanajest na gruncie
założeń rozwijanej w poznańskim ośrodku ikulturoznawczym temii !kultury. Założeń tych nie będziemy tu charakteryzować, ogranieza:jąc się do
zdehniowania ich w kontelcicie klucZO!wyeh,dla naszych croZiważańpojęć,
.a . mianowicie: doświadczenia SiPołecznego, światopoglądu, !waloryzacji
ś\v'iatOlpoglądowejoraz !komunikowania kulturowego.
PiI'zezdoświadczenie Sipołeezme'I'oZJumiemy,tedy ,za J. Kmitą "tę dziedzinę świadomości społecznej, która składa się z przekcmań ogólnych oraz
ich konsekwencji o postaci jednostkowych oikI1esówwarunkoiwych, repr!ezentującyoh wiedzę bezpośrerdnio-jpI1aktycznąo walm'ze prewidystycznym - :użytkowaną bezpośrednio przez indywidualnych uczestników
praktyki społeczJnej" 1. Światopogląd natomiast stanowi "zespół przekomań, który - p!I'ez1entująctaką czy inną wizję «całej» rzeezywi:stości -w kaŻJdymrazie: (l) wyznaicz,a;pewien zbiór pozytywnych wa'r:tości nadrzędnych, tj. stanów rzeczy odglrywającyoh rolę celów «ostateczny,ch)
luidzkiej dzi,ałalności (nie zaś środków służących do osiągnięcia celów
tego ro1dz,a,ju);(2) określa różnego typu powią,zania zachodzące między
wartościami nadrzędnymi a waJrtościami IPralktyczmie uchwytnymi, tj.
war!tościaJmi «życiowymi»,flealizowanymi przez poszczególne jednostki
uczestniczące w różnych sferach ,praktyki społecznej. Powiązania, () których mOlwa,powyżej, mogą być różnego, jak się rzekło typu; mogą ODe
polegać na tym, że ;malrizacjaodnośnych wartości bezpośrednio1Praktycznych prowadzi bezwarunkowo do realizacji odpowiednich wartości nad1

J. Kmita, Szkice

z teorii

pozn(mia

naukowego,

Warszaw.!

1976, s, 17.

�92

JAN

GRAD

rzędnyah, mogą ;jej nie sprzyjać, mogą ją uniemożliwi'ać, mogą ,być w tym
wzg,lędzie oboję.tne, iłuJ. (... ) Jest wiidoczne,że doświ.adczenie spole,czne
"zazębia się» nieja:lm z,e świa'to,poglądem ~połec.7.nym za ,pośrednictwem
waP1:ooci!be71pośrednio-jpraiktycznyoh;doświadczenie Sipołecz;neoikrdla sposób reali:z'a'Cjitych os;tatni'oh, zaś ;świ!atopogłąd dostarczaak:sjologicznego
uzasadnienia dla oiwej realizaoji {«mówi», że nalezy ,je .realizow,ać lub co bar1dz'iejtypowe - po 00 [należy je realizować, w imię jCłJkichwa:rtośoi
nadrzędnyoh (... )" 2; 'walor y z li jej e w i ę c ś w i a t o 'Po g l ą do w o.
Rzeczone powiązania oikTeś1ają sposób i J'odzaj waloryzacjiświatopoglądowej (pozytywnej ,bądź :negatywnej - g,eneral1Jnierz,ecz 'ujmując).
Wymienione w odnośnej definioji świ'ato,poglądu, wlartościnadrzędne
czyli "ostalteczne" (jarko, że s:tanoWlią cele same w sobie) opatlryw&lt;l/nesą
mianem "wartości świaltojpOiglądowych". Spe&lt;cyfiJkując,e je iprzekonania
normatywne jalk ;równ'iJeź1pI1Z€lkonania
.charakteryzująoe związki między
nimi z,a,chodząoea wartOiŚciamipra!ktycznie uchwytnymi ,("żydow)'lmi")irnpli'kJOWCłJne
są przez odipow~ednie :zeSipoły przeikonań nazywanych .tu
"prl'Jelkazamiświatopoglądowymi"
Lub mitami (w specyficzmie uogólnionym sensie tego słowa). Przeikazy te, generowane przez społeczne praktyki
świ.aJtopoglądotw6rcze (magiczną, rebgiJjną i świecko-iŚwiatopog,lądową) są
podstaWlOwyJmielementami systemów światopoglądowyiOh (odpowiednio:
mag ilCZ'Ilycl1
, r.eligiljnY'cih,świ€Cko-świa.topoglądowyoh, filolzoficm.o-metafizycznycl1). Mają 0'Il€ najlCZęśC'ieJj [ałm1amą foomę OIPowieści,jaką posiadają mity w tradycyjnym rozumieniu (np. przypowieści biblijne, mity
społeczeństw plemiennych, itp.); rzadziej uzyskują postać dyskursywną,
która jest notabene charakterystyczna
dla świeckich przekazów światopoglądowj'loh 3. OkazywaJn1e respektowania i(aJ~ceptalOji)
,prz,elkaJzówświatopoIg,lądOlWY'ch,
w szczególności ich el~ntów
normatywnych Itj. wan1iośoi,
odby&lt;W!asię właśnie na terenie praktyki ikomuni1kaoji obyczajowej.
Wchodząroe tu w grę pojęcie komUlnikowania kulturowego może być
zdefimiowane(a
tym samym komuniJkowanie to może Ibyć ipodzielone)
jako (a) o z n a iko w e, inaczej s y :ID P t o fi o w e, wypolSaŻOiIle
w społecrznie olkTeślo.neseIlisy [&gt;I&lt;&gt;legającena m ił n i f e s t o waln i lU ,pewnych stanów ll'z'eczy,'(b) 'zn a:k o we, ,pO!siadająC€sensy Ipoleg&lt;lljąlCe
na P o d a w an iu do wiadO!mOlŚci
danych stanów ITzeczy.Oba te [typy !komunikowania
występują w pr:aJktY1ceobY'c:oajowej. loh szczegółowej ,oharakterystyce
poświęcone są poni!ŻlsZie
rozważaJnia.
nauki światopoglqd
lwu,kowy w: Nauka i .~wiatopod red. J. L:ijpca, Kr.a!kó.w 11979, 5•.. 299 i następne.
3 :Dyslku:rsy:wny
chalI'a!k'1er św!ieclk!i'Clhpr.zekazów
ŚWfi&lt;l!toppg;IąJdowy,c,h,jat!&lt; i wartościujące
ro'zAlJm'ieil1Ji,e
mi[w ("mit jako z;myślenie"j im;pJJikuje pOlgJą'd o niepotSLug1iwamu się m'itami przez świeckie 5y.stffiTJy światopoglądowe,
2

pogląd,

J, KJmit&lt;!, Światopoglqd

�Obyczaj-system

komunikacji

symboliczno-kulturowej

JOZ,NAKOWE KOMUNIKOWANIE
OBYOZAJOWE
NIESKONWENCJON ALIZOW ANY

-

9]

OBYCZAJ

1
Obyczaj jako rdzi,edzinękultury symbo1i czlnej, Jej .komunikacy'jnej sfery, czyli f~mę świradomośd społecznej, funkojonalnie związanej z praktyką komunikalcji obYlCzajowej,'konstytuuje zespół przekónań (Są'dÓV1):(a)
nm:maiywny,oh, u9ta,lający'ch dekty komunikowania (obyczajowego) jako
wal'to,ści oraz {b) dyre!ktywalnych, wyznaczający'ch działania wrodące do
realizaoji rÓŻIlyehefektów komun~kaoyj:nyoh. Przekonania te mogą być
weI'balizowaJne w postlaci nair'll i dyrelktyw (reguł) oby,czajowych. Reguły
obyczajowe zawierają --- obok Iwiedzy instruruj~oej, IWjakich okohcznośoiaohi w jalki sposób należy wy(konywać czynności obyczajowe - również semantyczne prZieikonaniadyr,ektywalne pIizy,porządkowujące odnośnym działalllliom kh sensy Ikomuniika,cyjno-oibyczajowe, a więc ich odmiesienia (przedmiotowe. '~eSipółsemantyicznych obyczajowy:oh ,pr7jekonal'l.dyreMywalnych tworzy semantykę orbyczaju.
Każde z,e Iskł~daljący'Ohsię ,na semantylkę obyczaju semantyc!.llych
przelwnań dy'rektywalnych, do momefntu :pełnej i:ch konwerncjonalizacj!.
(o iktóI1ejbędzie j'e'szcze mowa) zakłada "myślowo" okr,eślone illity światopoglądowe, bądź pewne przekonania z zalkre~mpotocznego do,świadczenia
społeoZJnego.Mity oraz Isądy pm:ktyczno~potocZine stanowią z a ł o ż e n i a
semantylki obyczaju. Są one zlaltem genetycznie pterrwo.tne· ,w2'1glętdem
semamt)'lki obyczaju. Tak więc, istnieją dwa źródła (g'e:netycZJne)reguł
obyczajowych: (1) doświadczenie [potoczne, (2) światopogląd.
Zilustrujmy obecnie ów szcz~gólny sposób powiąz,ania semantyiki oby,czaju z okr'eślonymi pr:llekonaniami potoczno-doświadczalnymi i przekazami świa1Jqpogrl~dowyrmi.
,Weźmy oto pod 'uwagę czynność noszenia futra.
Naj,pi'erw wiadomo jest,że fifiJtJro
,ohroni prz'erd zimnem, następnie wiadomo jest, że na futro "mo:lJe Slabie 'po'ZJwolić"c:z;łowiek :raczej zamożny.
Ukonstytuowana w związku z tym przelm.nanii'emdyrektYWla obycza'jo'wa
ustala, jako :sens tej ,czynności podejmowanej na !terenie pr,aktyiki komuniika'oji ob)'lczajowej, demonstrowanie: (1) fak1m osią:ginięda tej walI'!tm~cl
jaką jest:llamożność i tym ,samym (.2) przynalelżności do zbiorowości ludzi
zamożnych. Generalni,e rzecz biorąc, uhiór jest "wylrazem lkiulimry pieniężnej" - j.ak to ujmuje T. Veblen autor Teorii klasy próżniaczej. Stanow,i on naj pow'szechiniejlsze
, sitosowane w "życiuooidzielnnym"l)gólne
(jakikolwiek często obecnie zaWlodne)kryt,eriurm segll'egowania Ludzi na
dOibr,zesytuowanyoh i niezaJllfożnyah. U podstaw obyczaljowego manifestowaniapozYlcji majątkowej leży najczęściej uogólni.ony, potoczny sąd
() tym, że rprz'ejawianie odnośnych zachowań, czy (i) posiadanie określoi

�94

:JAN GRAD

ny:ch przedmiotÓiw, wymaga uprzedniego osiągnięcia pewnego stOIpniazamoŻinoŚci.
Źródłem z,ałożeń semantyki działań obycza,jowych okazujących wysoki
st1atus "materialny" może być ta1kże świ,a:tolpogląd,li to zarówno "przyziemny" świaitqpoglląd konsuITljpcyjny, j,ak i system światopoglądowy innego typu. Talk np. na Trioibrian:daoh - jak pisze K. Bhiket-Smith mająltek uchodzi za zewnęt!rzmy przejaw wewnętlrznej mocy magicznej
jego posi,aidalezai za nic więcej" 4. Demonsltrowanie ZJamożnościjest tu
więc komunrikow,an:iemt,ego, iż dySponuje się znaczną siłą magiczną, lub&gt;
też o:kazywaniem sz'czególnej opieki, życzliwości i przychY1lności"dobrych
duchów" (często duchów zmalrłyoh przodków).
Rozważmy jeszcze ,uczestiniiCtowo
w nalboż'eństw,ach. JaJko zlachowanie
obycwljowe, wyznaezolne ono jest przez przekonanie d)'lI"ektywalrnezakładająoe przekonanie religijne o konieczno,ści ucz·estniczenia w nahożeństwaClh dla uzyskania otkreślon)~ch wartoś!Ci religijnych, w s?czególnoścI
osiągnięcia zbalwierniaduszy. W ,związku z tym udzi,ał w rnabożeństwach
manifestuje: (1) dbałość ezy troskę ozba'wieilie duszy i wtÓinnie(2) przynależność do grupy wierząlcych. Najpierw więc - powtór:nmy - wiadomo jest, ż'e dLa ludzi ako~ptującyoh Określony świ,atqpogląd religijny partycypaeja w nabożeństwach służy zba'wieniu duszy, następnie dopiero
sygnalizuje tożsamośćświabopoglądową biorących udział w nabożeństwie
jednostek. Sensy komunikacyjno-obyczajowe łączymy z wszelkimi .~ jak
się zdaje - działaniami światopoglądowymi i czynnościami praktycznymi, które realizują zwaloryzowane światopoglądowo wartości techniczno-użytkowe.
2

Ten dostrzegalny dla każdego fakt, 1Zszereg czyrnnosc1obyczajowych
jest równocześnie: (a) działaniami podejmowanymi na gl'U'ncie pra!ktyi&lt;:
św,iatopogl~dowych, Cb)czynnościami ipraktycznymi o ,pierwortmychsensach
określonych przez reguły technologiczno-użytkowe (w takim przypadku
w inny,ch semioltyczmych koncepcjach mówi się o "funllwji rzeczo,we.i"·
i równolegle o "funkcji symbolicznej" działań praktycznych - por. tzw.
funkcjo-znaki w ujęciu R. Balrthesa) wskazuje na o z Ina k o w y charaJkiter
odnośnych zachowań o'by'czajOlwych.
Z uwagi na waloryzacjęświatopog,lądową
wartośei ,praktycznych,
pOlw:iedziećmożemy generalnie, iż rzeczone działania mają dwojakiego
rodzaju sens: (a) świaitoipoglądowy, Cb) !komunikacyjny, dzięki któremu
należą do ipralkt~ki obyczajowej, ,polegający na zamanif'estowaniu faktu,
iż - najogólniej mówiąc - daJnąwartość reah2mje się. Piel1wszy sldadnik
owego podwójnego sensu czynnośd obyczajowych, tj. światopoglądowy -'
4

K. mnket-Smith,

Ścieżki

kultury,

WaI'szawa

1974, s. 324 - 325.

�Obyczaj-system

\

komunikacji

symboliczno-kulturowej

95

char&lt;akteryzuje się - (a) genezą światQPQglądo:wą, np. pr,zebierante w
"łachmany" dla niJ~po'znaikiiPrzee.:z}.e maoe", lub też wyl}ewanie wody
z pierwszej kąpieh dzie,oka dOlpiero IPOupłY1wietrzech dni po zachodzie
słoń,ea - są C'zynnoŚiciamiolbyczajowymi, podejmowanymi równolegle na
terenie ,pra'ktylki magic:anerj dla zalpewnien~a dziecku (niemowlęciu) szczęścia; j8Jlw 'czynności ob)TiC!zajowesłużą do demonstrowania faktu, iż te
wartości wł:aI:~Il!ie
(zapewnienie dziei&lt;iliuzdrowira i sz,częś0ia) się .respektuje
(akceptuje); bądź (b) .genezą tPI'aiktycZlną,IlIp. określony spOISóbU!bierania
się, ,który pierwotnie miał na .celu ochronę przed warunkami atmosferycznymi, a z C:lJa:semzaczął służyć także do ikOmJUlni:kowan,ia
zwaJorr-yzowanej świalj;olPogląd'owoprzynależnm~ci do od:powiedniej grrupy ~połecznej ;'. W przypadku więc pos'iadania przez interesujące na:s tu działania
dwojakiego rod:lJa:jusensu, a,by ro:apoZ!ooćich sens komunikacyjny, aby
podjąć je lub zrozUrmi'eć,trzeba zatem uzmysłowić sobie w porszczególnych inJdywiduarlnych sytuacjaoh, [podejmo:walnia ich czy inteI1pretowania
::&gt;dpowiedni blok znaez,eń (odpowiednią wiedzę). To samo - fenomenalistyczne T:lJeCZ
biOlrąc - działanie jest obyczajowe, gdy '.viąż,emy je ze
-"polecznym sensem komun~kacyjno-o!bycz,ajo:wym, natomiast świa~o!poglądowe (ś:wia'topoglądo'wotwÓircz'e)bądź techniczno-użytkowe, gdy łączymy
je z o/k.I1eślony;miill!TIymsenSem reprezentująeym jeden z wchodzących tu
w rachubę typów. Rzecz ja:sna,ż'e wiążemy n'te w .sposób arbitralny, lecz
uzasadniony: (1) generalnie -faktem
rzeczyw~S'tego f!ui!llkcjono:w.aniaspołecznego odnośny,ch sensÓiw, (2) konkretnie - danym komterkstem sytua::yjnym. W każdym więc razi!e należy pamiętać, iż ZWTO,t:"czynność obyczajowa o .podwójnym (dwO'jalkim)sensie" jest sty1iSitycznie dogodnym, ale
niezUrpełnie pI1ecyzyjrnym skI1ótem; śdśllej ITzeczbiorą'c :należałoby tu mówić o działaniach OIbyczajowY1ch,które rÓlwnolegle sączynIl!ośdami praktyczno- ut Ylitamymi albo światopogląidowymi.
Konkludując pO'wiemy, iż ozna:kowy tyiP komunikowania obyczajo\ovego
jest m a n i fe s t wan i e m: (1) beZlpośrednio: '(a) falktu dążności do u-

°

5 Stwj'er'Clizarny wtielolkrOltnie
fialkt, ,że 'iS.I,era obY'Clzajów rOZJc'ią:gać się moż,e na
w,;zysltkie dii,ecliz&lt;iny ludzki,ego postępOlWania, Did talkiiClh czy;nn(JIś!C'i,jak mies'tNa!clie.
uoieranie
slię, jeclizeIlJi'e, do ta!kliClh ,jak poszanolwanJi,e życia 1u:dzjk,ieg.o" - .s1L:tje się
wlięc zroZJumiały, jeśli weźmiemy
wła,ś'l1Jie pod uwa;gę 1;0" że kOlmuin:~No'Warniem obycZiaJowym !obj~te :są wantO!ści św~artolporglląJdo!we i praikitY'Czme światOlPogilądOlwo 2JWClJory;zQlwa:ne. P,rezentOlwaoo IkJol1!C'eprc!ja
'oby;ctlaju dosital'eza tYlm slamy;m pewnego ",1zasaoJ]i:enia '~tors'OIwan:emu po'WISlz'ecJhnie w "opiilsadh" i .,idziejadh 'oby!c'za&gt;jÓiw" i'Ciiog)raf,i(:7Jnemu, feil'omena,lli.'ltyc,zneunu slPc!sabCJIWipI1zeldslta,wia!liiaabY'ClzajOlwa~ci da'1Jej g,rupy, polegającemu
na aharralkterYZJo'W,al!liiu POISz,clz'egó:lnY1crh
d7Ji'edz:in IkultUlry, od ',kultury mdterriaiI;nej (ite!crhni~cZJnio-tUlż~kOjw~j),
PiG wieT'ZJenJia i prak:tY:ki z nltrnJi ,związane,
a więc - c:harra'kJteryzOlwanau całośc'i kJu]tuiryda:nej
społecz;naśoi ,ozy srpołE~c'zeń6tw.
F. ZJ]arn'ieclki, Socjologia wychowania,
T. I. Wychowu.jące spoleczeństwo, Warslzawo.
1973, s. 253.

�96

JAN

GRAD

Tzeczywistniainia wartości świJato'poglądowyoh bądź IpraMyczDY'ch świato,pogląd'Qwozw.alo:ryzowany,ch, przy !Czymw iIli&gt;filitórychprzypadkach Tównocześnie dąŻ'll'Oścido IPffi'fekcyjlIlej real'i:zacji pewnych wartości (np.
religijnych ,czy mOT,a!1nych),bą!dź (h) faktu re~pe'ktow.ania, w s7;czególności alkc'eptolwania r:l)eczon)'lchwaTtoiści; (2) pOiśrednio: przynaleŻJności d()
danej grUlpy społeczneij, jeś:li (a) w,a'rtoŚici,ktfuy,chI1eal:izaoję czy re~pektow,runiJedemon:sttmuje się, są specyficznymi wa'rtoŚ!Ciami odnoŚinej gnupy
{w pTzy,padikach dkazywallllia osi~g;niętej, a indywidualnie nobilitującej
. perf!ekcji w ich Ulr7;eCZ)Ilwistniruniu
mooe być takźe komUlIli!kowanien'.
członikoWSlt'wapewnej poogT'Ll\Pyw Tamach dam~j gI1UiPY:~połeczn0j, ,np.
pO'boŻlIlychwśród wieTZącyClh),(ob)jeśli w danej giTupie~ł,ecznej obowiązuje o'C1:mi'enny(niż w iJnnyah gl'u,pa;oh)".posób dek1ar,owani'a, re~pektowani-a tylch samych war'tośQi- świ:atop()lgJlądQWych{IW. ogólnospołecznych).
"Dopełniainie czynności ry,tualny'ch (obycza1jowych w nas;zym ro~umienill)
pOlVÓ'Wnać
się da z oIkazyw:?nil€mlegitymacji (... )"6 zauwa~a M. Czerwiński. Rzec2lone więc dz,iałania OIbyczrujO'we
funlkcjoIliUją jatko o:zmaki kulturowe. Reg'uły o:bycz,a;jowe,w kont€Ucioie 'których wylkonuje się tego ,t)'lpLi
czynności, sta'nowią n i € S k o n w ,eIC j o n ,a l i z o wan ą semantykę.
KOIillUlniikiacja
oby:cz'ajO'waw ta/kiej mierz'e, w jakiej jest niesikonwencjOillalizowlana, stanowi więc środek de:klarowania lojalności wZ€lędem
wart'O'Ściświato,I1Og,lą.do&gt;wych
(i :tym samym woibe&lt;:iilllPli:kU!jącychje .przekazów). Jak ujmu1j€ to ,boiWi'emE. Ci'UlP'llk,".au&gt;robata d1a okrcilolneg·)
obycza'}u współżycia jest zal'aZ€ill ,~poooibem wyra,ź.ania ;przez jednostJke.
~reŚ1lOiIle!gostylu życia oibyc:zajiowego,IWyu-aOO
także ak,c€lptację różnego
typu wartości: filozoficznych, etnicznych, politycznych, religijnych i innych" 7. Albo więc za poŚlI1ed:niatwemnies~anwl)ncjonali7;Owanej komun~ka,cji obyc~~j!owej demon\St:rl~j'esię fakt realizacji wartości światopoglądowych, albo też ok~uje się fa'M ur~eczJ'lW,isltnianiacelów utyJ'itarnych
(zwalory,ZQwany,ch światopoglądowo) - aż do moment,u pełnej .jej konwenc jonailizaoji
3
Konw€ncjon:alizacja polega bowiem na "wyg,asaJniu" lpamięci o odnośnyoh przeika'Zia,chświatopo:g:ląidowych i odpowiednich :przcikonania1ch
praktyczno-jpo:tocznych tworząrcYich załoźe:nia slemantyrki obyczaju. Jes't
ona !Ułatwiona w sy:truacj:i, ikiedy dmałania światqpoglądowo-obyczajowt'
(by uźyć tego do:godnegoskirótu) motywowane są pl"zez ,pojedYll1icze
;pr'zekonania (mity) świJatqpoglądOlwe,czyli posiadają usta'hiJliwwaną setn.anty.k~
6 ,M. Oz;e'l1wińslkli,Przemiany obyczaju., WaJI1SIZa;wa 19'72, s. \150.
E. O~upalk, Ku.ltu.m obyczajowa
we współczesnej
Potsce, w: E. Oi!u(pak,
M. Oz.eriw'dińislkii,
J, K. MalkiUlbsJkti, K. ZY~ulI:skii, Nowe obyczaje i obrzędy. Szkice, War,S/zawa 19717, s. 61.
1

�Obyczaj-system

komunikacji

97

symboUczno-kulturowej

wyznaczającą jeden tyiP sensu danego działania. Stabilizacja semantykI
polega bowiem na "j'ednaikowości i stałości założen powsz.ećhllie respektowanych w kontekśóe danejgru.py społec:z;nejlub społeczności" 8.
Tak jest w przypadku podejmowanej na gruncie praktyk.i magIczne]
apotropeicznej (znanej na całym obszaT:lJekultury słowiańskiej) czynności
umieszczania pod kołyską S'łeikieryz QlStrzemzwróoonym ku górze w ·ce1u
uchronienia dziecka przed "złem" (złymi demonami). "'Czynność ta, lmplikowana przez .przekonanie magiczne, iż pel'sonihkow.ane demony obawiają
się (podobnie jak człowiek) zetknięcia z wszelkimi QlStryminarzędziami,
Jako czynność obyczajowa okazuje troskę (dbałość) o zdrowie, czy generalnie o los dzieoka.
Działania obyczajowe mogą posiadać ustabilizow&lt;ł.nąsemantykę Już od
momentu ich pojawienia się. Na}czę:ściej jeduaik uzyskują ją pOl.prz€z
stopniowe "rugowanie" ze świadomości społecznej o'kreślony'ch przekanań
światopoglądowych, bądź pr,a!ktyczno-p0tocznych. Tym sposobem usta,bilizowaną semantJlkę os,iągnął'a znana ludowa, obY0:lJajowaczynność obsypywainia ziarnem osób, domów i zahudowań gospodarczych. W pewnym
okresie historycznym - wedle danych etnogll'aficznyoh - miało ją regulować równoJegle szereg przeik.onań ma:giczny'oh w kulturze ludów słowiańskich. "Wieloznaczną praktyką magiczną - pisze w tej kwestii K.
:vIoszyński - jest (... ) o b s yp y wan i e z i a r n e m. Jak sądzą nie.k,tórzy badacze, -rzuoanie go na dach chaty, rozsiew.anie po obejściu, etc.
\\' zwią:z1kuz pewnymi obrzędami ma być ofiarą dla dem{)ll1ówczy w ogóle
złyoh mocy, dzięki której lud praginie zakUipićsobie ich względy. Ponieważ (... ) koncepcja ptaka - duszy jest niesłychanie po~po1ita, prasta,r,a
i przy tym odgr)'Wa wielką !rolę w wie.rzenia-eh.oraz obrzęda'ch; a zaś z drugiej strony - ziarno jest zwy:kłym pokarmom ptadwa, przeto można by też myśleć, że rzucając z'iarno w trakcie obrzędów, miał wieśniak
głównie na myś.li dusze zmarłych; ale oczywiśc.i'e l niektóre demony występują w postaci ptaków, a poza tym ziarno może być przecież przeznaczone nie tylko dla ptakokształtnych istot mitycznych. (... ) ta sama czynność mo.że mieć w pewnych przypadkaich zgoła odmienne i z gruntu magiczne znaczenie. MQże mianawi'Cie zmierzać do tego, aby żywotność
albo plenność, tkwiąca w ziarnie - :udzieliły się o,bsYlPywanym osobom
czy obejściu, a jednocześnie - gdy chodzi o ohrządek pogcr-ze:bowy- by
zneutralizowały złowl'ogi wpływ śmi'erci" 9.
Oduo'ŚIla czynność magiczno-obyczajowa dopusz-cza więc przy

8 K. Koby1iń.s,ka,
KonwencjonaUza,cja
i stabilizacja
iJoliczno-kulturowej,,,Nw1"
l'fH~O,·nIr 1 (wlkładka
s. 3).
9 K. MOISlZyń:s'kJi, Kultura
szawa \1007, s. 273'.

7 Lud,

t. LXVII

ludowa

Słowian,

T.

semant'yki

II, Kultura

kom'unikacH

duchowa,

sym-

C/Z. 1, Warr-

�98

JAN

GRAD

uŚiwiadami,a:nil\,sobie wsz€~kich wchodzących tu w rachubę załoiell (mitów) - szere.g różny'oh :możhwoś\Ciintel1pretacyjnych. Posiada ona zatem
nieustabilizowaną semantylkę, a reguły, w oparciu o k,tóre jest podejmowana, mają nieauiOlllJomi'C'Zllycharaikter."Semarntyika kormun~kacji kulturowej - stwierdza E. Kobylińska - jest nieustabilizowana, gdy bądź (a)
poszczególne dycr-eikty:wy
są nieCllutono'llliczne(wieloznaczność różne kocr-pusy założeń fun!kcjonują na "ró'wnych prawach"), (b) dy;rektyw wlaściJwie
nie ma, istnieją tylJko rLndyw.iiduail:ne
:łch IPToJPOzycje"
10.
Okl'eślorne zróżnicowane przekonania światopoglądowe bądź potoczno-dośw1adczaUne, bę:dą,oe załoierniami tego czy innego działania oby ~zajowego w danym ,czalsie,mogą nie t)7l~kJo
funlkcjonować ,na "równych praw.ach", ale w wi,du pTZy,padlk.acllrównież w układzie hierarchicz.nym,
wówczas mówi się o "głębszych" ŚiwiatopogIądow)7lchsensach, czy "głębszej symbohoe" danyah dzi,ałań o.byczajowy,oh. W sytuacji, kiedy wi,e1e
przekonań pełni równollegle, w sposób równqprawny, rolę przesłanek
dla obyczajowych dyrektyw semantycznych, pr.a:widłoiWa.inteupretacja
sensów regulOlwanych pcr-zezte l'eguły dział,ań jest znacznie utrudniona.
Z.aahodzi wówczas koniecz:ność uW7Jględnienia kontekstu (okoliczności)
w jakich przehi.ega dane działanie. Najczęści'ej tego rodzaju czynności
śWiatopog,lądowo-o,byczajowe interpretowane są w kontekście O'k:r€ślonych
rytuałów (zespołów dz1ał.ań światoipOlgląJdowy'Cih)
bądź obrzędów (zeSipołów
czynności wyłącznie obyczajowych). Wyz.naezający dany rytuał czy obrzęd, mit (zespół miotów) charakteryz'u:jący gl01balny sens rytuału (obrzędu), przypisuj€ jedno,cześnie od,pOiwiedniesensy wchodzących w jego skład
działaniem, "biorą,c z ?Jasorbu"regulującyich je przekonań świ,atolpoglądowYiCh,(oIkreś1aJjącyohw aspekcie ob~ajO'wym ich semantytkę) właściwe,
któreś z nich wysUIW:ana pierwszy plan; ułatwia to rozpoznanie sensów
II"zec?Jonych
działań.
Stabilizaoja semanJtytki oby,C'zaju,polega - powtórzmy - na ustale'l1iu
się j'oonego typu s'ensu .itrrljpl1kowanegopreez jedno z wahOldzących w rach'ubę ,przekonań i wyeliminowaniu po,został)7lOh.
Nasza przykłooOiWaczynIniośćobsypywania ziarnem ;(oW\sem)z "wie1oznaczmej pralktyki magicznej"
stała się jedynie czynnośdą wylkonywaną w kontekście tzw. magii imitacyjnej (naśladow,czej) mając~ na ceLu zajp€wnien.ie ,pomyślności życiowej i dabrolby'tu. "Jest to jeden z szeroko ,pr.aJktykowanyclJ.zabiegów
gospooa["skri'chmająlcych nriejalkozakląć urodzaj i spowodować, aby równie
obficie lSytpałosię ziamnoz kłosów" 11. WnieiktÓirych regionach Po,lski działanie to, :poidej:mowanejeszcze WSlpókześnie dolŚćpOIWszechnieprzez mi€10
11

K. K'obylliń'ska, Op. dt., S. l.
J. DY1d!OIW)C'Z'OIWa.,
Zwyczaje i obrzędy

polski, ,pod ·!"ed. Je. BU'rs,ziy,

t.

UJ,

doroczne,

PClZIlJań '19'67, s. 35.

w:

Kultttra

ludowa

Wielko-

�Obyczaj-system

komttnilwcji

symboliczno-kulturowej

99

szkańc6w wsi na "św. Szczepana" (drugi dzień świ~t BOŻJegoNarodzenia)
motywowane Jest przez - niej.CtonlO
już sobie wpr.awdzie uświadamiane
indywidualne - przekoname, z dziedziny taW. magii kontaktowej (przeJlośnej), że ,ohsy,py,wanie ziarnem owsa zagwarantuje "temu domowi"
;z;dro.wiei szczę.ście; wylnża to wygła'szana przy tym foomuła o chalraktexze zaklęcia: "Na sz,częście, na zdmwie na ten święty Szczepan". Siła magi.czna ziarna, pJwoduj~ca jego żywotność i plenność, Iprzeniesiona tu
zostaje - w myśl Tze.cwnego wierzenia - na obsYPY'wanenim o'ooby.
W aspekcie obyczajowym kIzie tu o zamarrriiestowanie troski o zJ -Jwie
i szczęści'e ohsypywanych osób, bądź okazanie dbałości o pomyślność
i do,brobyt (wysokie plony).
Jak powiedzieliśmy, rzeczone przekonania magiczne mgliście obecnie
są sobie uświadamiane przez poszczególne jednost1!d. Semantykę odnośnych działań obyczajowych oechuje więc aiktualnie ZIllaeznystOipienkonwencjana lizacji.

ZNAKOWE

KOMUNIKOWANIE
OBYCZAJOWE
SKONWENCJONALIZOWANY

-

OBYCZAJ

Konwencjonalizacja - o czym już wspominaliśmy - po,l'egana stopni'owym eliminowaniu ze społecznej świadomości przekazów światopoglądowych i przekonań z zakresu poto,cznego doświadcztmia społecznego stanowiących z&amp;łoż·enia komuniJkacji .kulturowej; obyczajowej w naszym
przypadku. W komunilkowaniu slkonwencjonalizowanym dyreiktywy semantyczne funkcjonują samodzielnie względem swych dotychczasowych
(ulegających zapomnieniu) zalożeń. Czynienie rekursu do tych uświadamirlllych sobie jeszcze ni·elcioedy:przez nieiktór€ joonostki - przekonari
konstytuują.cych załoźenia semantyki reguł komun~kacj.i kulturowej, staje
się zbędne w skalE ma,sowej (,wpowsz.echnym komun~kow.ani'u).
W r,ez.ultaciekonwencjonallizacji semantyki działania obycz.ajowe funkcjonują jako z n a ki. Ioh sens komu:n~k:alcyjnyogranicza się wówczas do
sygnaliżow.ania przynależności do danej gi'uPY społecznej czy społeczności.
Weźmy przy1kl'adowo:Zillanąpodejmowaną w kontekście skonwencjonalizowanych reguł obYICza;jo'wy,ch
czy konwencji 12 -- złożoną czynność oby~zajOiwąkładZienia kamienia węgielnego w miej,scu przezna'cwnym do
budowy okTeślonego obi€lkitu i wmurowywanie aktu erek'cyjnego. Ozyn12 S!kionwQp.jcjcna1iJZJO!wanereguły
sem:a,nJtyic.zme :komunikacyjnej
sfery
k;ua'bury,
w ,tym, rze~iZ jaSll1a., i obY;CZ;l:jU,oIbe:,im.ude się 'c1Zę.sIto mianem
;k o n wen iC j oL Usy··
Sltemart'yrww;anyZibiór kO!1WeI1iCjoi()bylCz.aj'owyah regJu!'ującyah "życ'ie tOlwa!rzY'~kiie"
zwie się zWylki!e Je o uw e n a n s e m.

�100

JAN

GRAD

ność ta, niegdyś magLczna - mająca ,na celu Zć1ipewnienienowozakładanej
osadzie (miastu) czy mieszkańoom nowowznoszcnych budynków pomyślność i ochronę przed ewentualnymi nieszozęściami, po.przez zakopanie
w miejscu budowy odpowiednioh przedmiotów o charakterze talizmanu
(zwanych telesmatem lub telestą) - demonstrowała na gruncie praktyki
obyczajowej tI'OOkęo dobro, pomyślność osady, miasta itp; obecnie posiada ty.l!kJostatus tYliko obyczajowy. Stanowi rodzaj znaku, komunikujący
~)rzynależność do społeczności, w której ob~wiązuje wykonywanie tego
ty;pu działań podikireślających doniosłość społeczną wznoszonego obiektu.
Do świadomoś'Ci potocznej czy!nność ta stanoWI uroczysty akt roz.poczęcia
jego .budowy. Usiłując ją jednak uzaiSadnić, "zracjona.liwwać", ,.usensownić", ,powiada się, iż wmurow:anie :aktu erekcyjnego ma na celu dostarczenie określonych informacj:i "przyszłym pokoleniom" (czas budJwy,
przezna.czenie, inwestor, wykonawca obi,ektu. aktualne j;nforma,cj(~polityozne itp.).
Bardziej może instruktywn.ym przykładem będzie czynność z z8!kresu
"dobrYich oibyczajów" towarzyskich, podejmowana na mocy konwencji,
zabraniają,cej w "to.warzystwie" trzymania prz,ez mężczyzn rąk w kieszeniach. Nietrzymani'e rąk w kieszeniach kornunrkuje, od pewnego czasu,
jedynie przynależność do kręgu ludzi "dobrze wychowanych", "ogladzonych" (.posiadającYichogładę1Jowarzyską). Niegdyś, zgodnie z określonym
przekonaniem praktyczno-potocznym sta:nOl\vią:cymzałożeni,e semantyki
odnośnego działania obyczajowego, demonst:rować ono miało przyjazne
zamialry; klonikr,etnieto, że nie ukrywa się "zdradzieckiego osina" w kieszeni. Gene~alnie orzec należy, iż skonwencjonaliz:owanychara'kt'er posiadają głównie czynności podejmowane w rama'ch "ży:cia towarzyskiego".
W,arto w tym miejscu dodać, iż nasze pojęcie obyczaju skonwencjonaliwwanego koresponduje z pewnym pojęciem zwyczaju cgzystują'cym w
refle'ksji nad obyczajem. Wedle tego rozumieni,a zwyczaju, "jako zwyczaj
(Brauch) należałoby oikreś1ić wyma:rły, do czystf'j formy doprowadzony
ob)'lcmj (Sitte), który dla spolecmo-ści ludowej w żadnym innym względzie nie może stać się częścią składową jego światOipoglądu. Pod pojęciem
zwyczaju (Brauch) chciałbym rozumieć heztl'eściowy obyczaj (SiLLe), tj.
o,byczaj, którego pierwotny i rzeozywisty :sens nic jest j'Uż więcej znany,
który kontynuuje się tylko z konserwa'tyzmu, któremu jednak może zostać podsunięty wtórnie, nowy lecz w stosunku do pierwotnego fałszywy
.-;ens"13. To pojęcie zwyczaju, dane ,przez ludozna1wcę O. Speis'era, wynika
z przyjętego przezeń ujęcia oby.czaju, który z kolei definiuje następująco:
.,jaJkoobY'cozaj(Sitte) POW1nnObyć określane tylko to, co jeszcze żywotnie
13

A, HultkJron;tz,

.~"olklo.re, Volu;me

Internatio.nal

T, General

Dictionary

Ethnological

oJ

Regiollal

European

C07lcept~. Cqpcn:ł1a,gen

Ethnology

lr960, s. 2:~9.

and

�Oby('zaj-~y"tem

wmunikacji

symbolicz.no-kulturowej

101

wypływa z jednolitego swiatopoglądu SlpołecZinośd, co przez każdeg~'
członka tej społeczności. JaJkopełne sensu, może być zrozumiane" 14. Tak
pojęty obycz.aj zdaje s:ię być bliski pojędu obyczaju niesilwnwen'-'Jonalizowanego.
Zauważmy tu jeszcze odnośnie skOinstatowan~go przez cytowanego tu
badacza faktu; iż w pewnych okoli'czJnościach zwyczajowi może być nadany wtbrny, nowy sens - co. jak należy roz'umieć - prZiek:slZ'tałca
dan~"
zwyczaj w obycz.aj - że najprawdopodohniej idzie w tym przYlpOOku
o deko.nwencjonalizację obyczaju (w naszym rozumien~u). Skonwencjonalizowane dziabnia obyczajowe będące zarówno rezultat.em uprzed'nicj
konwencjonalizacj,i, ja,k również czynności obyczajowe "od poC'zą1tku"posiadające skonwencjonaliz'owaną semantykę, mogą ulegać dekonwl'Hcjonalizacji. Dokonywać się ona może s:pomtanilcznie,żyMołowo, bądź w ,efekcie odpowiedni,ej, zinstytucjonalizowanej działalności odpowiadającej na
ujawniające się rzeczywiste i autentyczne zapotrz:ebowania społeczne
na światopoglądowe czy praktyczne (prakseologiczne częs'to) "uzasadnienie" danych "niezrozumiałych", nieI'Zadiko uw;ażanych za "nieracjonalne"
działań obyczajowych. Być mo'że, że ze świadomą działalnością tego rodzaju mamy do czyni'enia w ,przypadku opisywanej przez badacza mii1;ologii świata starożytnego M. Granta - czynności obyozajowej na1eżące]
da zakresu praktyki obyczajowej starożytnej Grecji. Podaje on, że "pierwotni mieszkańcy Grecji zastanawi,ali się nad tym, dlaczego podCZidsob·
TZądku oiiarrnego najlepszych części mięsa nie dawano bogom, lecz zjadali je czciciele. Aby wytłumaczyć te.n zwyczaj, Hezjod wyjaśniał, żt'
Prometeusz niegdyś owinął najlepsze kawałki mięsa tłuszczem, a z pozostałych czynił inne zawiniątko; gdy powiedział Zeusowi aby wybieraJ.
wybrał gorszą pac7Jk.ę"1:..
•
Nadmieńmy tu jeszC'z,e.iż reguły obyczajowe o ustabilizowaneJ bąciz
skonwencjonalizowanej semantyce posiadają status autonomicz'ny. Oznacza on .,jedność dyrektywy semantycznej (w o&lt;l&lt;reślonymodcinku czasu)
dla danej jednostki znakowej" 16.
W przypadku, kiedy reguły obyczajowe posiadają niea utonomiczny
charakter, trafną intepp~dację podejmowanych w ich kontekście działan
ułatwia - jak już sygnalizowaliśmy - występowanie danej czynnośc'
obyczajowej w ramach pE'wnych zespołów działań światopoglądowo-obyczajowych zwanych rytuałami. obrzędami bądź ceremoniami czy uroczy.stościami. Przejdźmy zatem do charakterystyki rzeczony,ch układów działań komunikacyjno-obyczajowych. rozpoczynając od rytuału.
'" T'lmŻe, s. 87 - 88.
's M. Grunt, Mity r:ymsi.;/C'. Warszawa
Je K. Ko'bylii1sk&lt;1.

op. dl.

,. 1.

1978, s. 250.

�l02

JAN

GRAD

RYTUALY

1
Pod pojęciem rytuału rozumie się: (l) "ze~iPółczynności stanowiących
formę zewnętrzną społecznie doniosłego aktu, obrzędu religijnego, uroczystości itp., ceremoniał" 17, (2) "wyższy następny po fazie rytu etap
rozwoju kultu; cechuje scalenie coraz bardziej złożonyoh czynności ~ultowych, w jeden rygmystyczny system, (3) większy wycinek kultu, zespół
aktów kultowych, obrzędów; ceremonia (ł), (4) ustalony niezmienny ,sposób dokonywania czynnośd kultowych (5) księga zawierająca przepisy
normujące odprawianie czynilllo:ścikultowych" 18.
Funkcjonujące w etnologii definicje podkreślają najczęściej symboliczny charakter zachowań ry!tualnych. I tak wedle E. Sa;pira "rytuały
są zazwyczaj symbolicznymi działaniami (... ). Niektórzy etnologowie
sk10nni byli trak1Jowaćrytuał ja!~o niewieLe więcej niż tyłka odpoiwiednik
dramatycznego lub pantomilffiie~nego prze::l!stawienia. (... ) Zewnętrznie
rzeez biorąc, rytuał można opisać jako dran18,t relii@ijny; pod względem
subiektywnym dostaIT1cza
on uc~estniJkomprzeżyda ta!jemnicy i mocy, której fetysze i inne przedmioty rehgijne są tylko zewnętrznymi symbolami" 19. Na gruncie etnografii polskiej postuluje Się następujące pojęcie rytuału: Na ogół zwyczaj i obyczaj wspaJrbesą r y t li a ł e m, to znaczy takimi gestami, słowami i re!kwiJzytami,które nadają normalnej czymnośei czy
zachowaniu sens symbolu czy znaku, komuniJkującego ważność i powagę
sytuacji. Rozpoczęcie pierwszej miki, pieDwS'ze:gosiewu, zakończ,enie żniw,
wręczenie nowonalI'odzonego dzieeka ojou, oczepiny, Irozpoczęcie akademii
czy pochodu pierwszomajowego itp. są zrytualizo!wanymi zachowaniami
podkreślającymi i wyjaśniającymi wartość prz0ka:zywa:nej 1Jreści. nakazującymi jej uszanowanie" 20, Dla socjologii tYlpowe jest ujęcie rytuału
jako oeremonii czy ceremoniału. Tak zdaje się rozumieć rytuał jej
przEdstawiciel, badacz kulitury obyczaj'owej, E. Ciulpak. Pisze on, .iż "z~spół czynności powtarzającyoh się w ramach życia zbiorowego, w który'ch
występują co najmniej trzy podstawowe elementy i określone formuły
słowne, zgodność czynności ze skodyfikowaJnymi lub przyjętymi konwen17

SŁownik

wyrazów

obcych

PWN,

pod

red . .J. Tukars,kiegr),

Warsl.aw'l

1971,

~. 6:)9 - 660.
18

Mały

słownik

religIOznawczy,

pod

11ed. Z

8Cinllatowskiego,

Wal'SZaW&lt;.l UJ6·9,

s. :384.
Kultura,

język,

osobowość,

19

E. Sapir,

211

M. Ciołek, J. Olędzki, A. Za:dr()żyńska. Wyrzeczysko.

War~zawa

1976, s. l!.

WlwSizawa

1978, s. 220.
() śWiętoW!Hllll

tv ['ol.,ce,

�Obyczaj-system

komlLnikacji

symbo!,iczno-ku!turcxwej

103

cjonalnie regułami oraz wyznaczone Tole zachowań dla poszczególnYlOh
osób - nazwiemy «rytuałem»" 21.
W proponowanej w niniejszej pmcy koncepcjI rytuału nalwiązJUjędo
tradycji pojęciowej aintl'opolO1giikulturowej a takż,e religioznawstwa,
wedle której pojmuje się rytuał jako "ustaloną formę zabi'egów magioznych i praiktyk religijnych". Wią:że więc tym samym rytuały ze światopoglądową sferą kultury, nie zaś z obyoz,aJjem.
Ujmuję tu więc rytuały jauw ukłiaJdydziiałań "czysto" światopoglądowych, o wyraźnie dominujących sensach śWłatopoglądowych nad iah
sensami kc..m~nikacyjno-obY'czajowymi łączonymi z partycYlpacją w rytuałach. Rytuuły zorientowane są ku określanym, nadrzędnymwa;rlościom światopoglądowym i wymagane cZYil1Jne
(ao nie znaczy profesjonalne)
uczestnictwo w nich nie jest nastaw:ióne na obyczajowe m~nifestowanie
faktu realizacji wchodzących w grę warto,ści. W tego typu p.:lrtycypacji tak jak uregulowana jest ona przez społecznie respektowany światopogląd - chodzi niemalże wyłącznie o urzeczywistnianie (intol1Jcjonalne)
&lt;Jdnośnych war'tości po prostu. Sens komun~a,cyjno-obyezajowy jaki jest
zwyikle łączony z tego ro,dzaju udziałem, jest - jak uważam - wtórnym
sensem interpretacyjnym, z punl{,tu widzenia którego sam f,akt uC'zestnictwa (,np. uczestniczenie we mszy św.) zmierza do okazywania odpowiednich wartości światopoglądowych bądź (i) przynależności do okreśJonej
grupy wyznaniowej (do gl1UPYwierzących generalnie). Wydaje się, ż,e
tylko biemy sposób partycypacji w rytuałach może być motywowany
wZiględami komunikacyjno-obyczajowym
(dy!ktowanymiI1lp. chęcią n:iewyróżniania się w danym środowisku c'zy społeczności), może więc być
konfo:rimisty'o~nie,nadawoworaz' odb10I1czo,Uikierun:kowanena demonstlrowanie tylko l'espektowania odnośny!oh wartości, obowiązującego w grupie światopoglądu.
Typowymi rytuałami są - jak sądzę - wszelkie nabożeństwa religijne oraz posiadająoe złożony charakter zabiegi magiczne. Rozważmy
obecnie tytułem przykładu mszę w religii katolickiej. Jest ona układem
czynności religijnych (lituI1gLcznych),fOI1mułsłownych i pieśni, którego
globalnym sensem jest symboliczna "ofiara ciała i krwi Chrystusa pod
postacią chleba i wina". Skł,ada się ona z dwóch zasadniczych części (zespołów działań): (I) tzw. mszy katechumenów, będącej swoistą kontynuacją dawniejszych rytów religii żydowskiej (śpłew, czytanie Pisma i kazanie) oraz (II) tzw. mszy wiernyohro'Zwinięte] z pierwotnych chrześcijańskich posiłków wiernych organizowanych na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy zwanych agapami; jej centralnymi czynnościami są: (1) "akt przeistoczenia", w którym zgodnie z określonym przekonaniem religijnym 21

E. Ciupa,k, op. cit.

.,.

s . .54,

�104

JAN

GRAD

wymówienie distincte el altente, bE:dącej typowym zaklęciem - formuły
dokonuje się przemiana chleba i wina w krew i ciało Chrys'tusa, czyli
t:tw. cud przeistoczenia; (2) ofiara eiała i krw~ Chrystusa; (3) komunia
zwana Hcztą Pańską lUlb Sa\kiramentem Olt'aITiza(stanowiąca formę teolagii), .polegająca na spo'żywan~u prz'ez(U!prZiedniooczyszczonych z grzechów w Sa!kiTamenciePofkuty) wierny,ch ho~ii mającej wyobrażać ciało
Chrystusa; wierni w ten mistyc~ny ~posób uczestniczą w naturze sacrum.
Realizacja sensów poszczególnyoh następujących po :sobie czynności elementów mszy - jest ś'Ci;śleuzależniona od wykonania czynnoŚ0i .POśrednio i bezpośrednio je poprzeooających. Msza twolrzy więc hierarchiczny ukł~d czyumości, reprezentujący pewien typ hierarchicznej struktuTy humanistY'cznej. Generalnie rzecz biorąc, każdy rytuał stenowi rzeczoną strukturę, organiZiOwaną przez rela,cję podpoT1ząd:kowaniainstrumentalnego; każde działJanie rytualne (wchodzące w skład rytuału) jest
be7ipośrednio lub pośrednio instrumE.\ntalnie podp0lI'Ządkowanedziałaniom
po nim następujący,ch.
Ścisłe przestrzeganie kolejności poszczególnych czynności rytualnych
.jest jednym z wal1un;kówreabzacji ,globalnego .sensu rytuału i uzyskania
zaikładanych efektów .praJktycznych .(0 czym będzie je.s·zczemowa). Innym
z koniecznych warunków urzeczywistniania sensu rytuału j,est be7Jbłędne
(nier,z,adko perfekcyjne) wykonanie rzeczony'oh czynności. Jeśli już dopuszcza się niezna'CZJneodchylenia w "prz,etpisowym" wykonaniu działań
rytualnych, to w każdym razi'e nie dotyezy to zaklęć. W przypadku np.
mszy ,kiatohckiej prz'e.pisy litu:rgi'cZJnenakazują wymówić regułę konseik:racyjną, na mocy której dokonuje się cud przeist~ezania distincte et
attente: szeptem hez najmniejsz,ego opuszczenia, dodania zbędnych słów.
czy przeinaczenia !pod groŹJbą unieważnienia całego rytualu.
Urzeczywistnianie :sensu rytuału, tj. osiągnięcie wchodzących w grt;
wartości światopoglądowych fi 'ewenń:'ualni€jeszcze celów praktycznych).
uzal'eżniane jest iTównieżod (1) świadomej, w 'Pełni autentycznej i głębokiej przy tym akceptacji owych w3rrtości or~z implikujących je mitów.
a takż,e (2) od głębokiego przekonania (pewnoś&lt;Ci),że sens ryturtłu tz.amieTzony efekt praktyczny) zostanie zreahz1Owany.Tego typu akceptacja oraz
głęboka pewność wchodzi w skład treści słowa: "wiar,a". Od "siły" tej
rwiary zależy pozyskanie przychylności nadprzyrodzonych mocy i tym
samym urzeczywistnienie bliższych i dalszych sensów działań rytualnych.
Inp. przemiana chleba i wina \", c.iaIoi krew Chrystusa,a następnie uzależ·
nione od tego spełnienie:się sensu mszy.
Jak wspomniano wyżej, pnypomocy
uprawiania czy uczestnictwa
w rytuałach mogą być - zgodnie z powsz,eohnym wyobrażeniem - osiągane również określone skutki :pTaktyczne. Dotyczy to przede wszystkim
rytuałów magicznych kultywowanych z iT.eguływ celu uzyska.nia efc:któw

�Obyczaj-system

komunikacji

symboUczno-kuUurowej

10:'

praktycznych. jakJkolwi,ek j rytuałyr,ehgijne
kontynuują pod tym wz;ględem tradycję magie:mą :i odprawiane zO'Stają w "intencji kogos" lub
"czegoś" (np. uzdrowienie. spowodowanie Oipadówdes:wzu podczas suszy.
zapewnieni'e obfiotych pl::mów itp. - ale ta.kże nawróoenie niewi~rnego.
uzyskanie zbawienia duszy zmarłego, przyśpieszenie ,bytowania w ni'ebie
dusz czyśoowych itp.). Odprawianie nabaŻleństw religijnych w danej intencji jest rez:ulta'tem ipTZ€nies-ieni:a"myślenia magic~nego" na rytuały
religijne zorientowane piel'wotnie wyłącznie na osiągnięcie warr-!lośoireligijnych. W przYlpadku religii katoliclki'0j jest to wyraz genetylCZnego jej
nawią:uania do zastanej, maogiJCznejtradycji myśl'Owej. Zważmy bowiem.
że odprawianie mszy w i:n'tencji UłJpoczą1Jkowa:ne
zostało i ,wpowszechniło
się w średniowieczu na terenie niedawno schrystianizowanej Europy.
kiedy "żywe były" jes2Jcze tradycje magic~ne (przekonania ma,gi,ezne).
Było to wówczas ni'eZJgodncz o£i.cjalną, ortodOlksyjną doktryną katolioką.
..Zwyczaj ten (tj. odprawialJ'l:ioa
mszy "w intencji" - p~zyp. J.G.) jest dośe
późnego pochodzenia, bo jeszoze św. Franciszek z Asyżu nie u:zmawałgo
i potępiJał - pisze J. Keller, J'est on swoilsrtąkon'tynuacją zwyczaju pogańskiego polegająoego na tym, że kCliplam
..i wykonali rozmaite czyn.nooci
rytualne na prośbę Iposzczególnych ludzi, kWirzy w ten sposób usiłOiw.aL
uzyskać jabejś okrcśb,n'2 ko,rzyści" 22.
Bez względu na ;praktycZ'ny czy poza praktycmy ("czysto" ś\y"iatopoglądowy) ~,cns rytualu czy poszczególnyeh czynnośeiolwych elementów
rytuału - je.go spełnienie się uzależnione jest -- o czym już wZJmlan\kow,ano - od pa-awidłowego. dokładnego, ściśle według odnO'śnych dyr:cktyw
przeprowadzonego wykonania wohodzących w grę czynności {sz,czf:'góln,!
J'o.Jęodgrywa właśnie kolejność. czas, miej9ce i tok wykonani8). J,,=ś,hzamierzone efekty nie zachodzą (co oczy:wiśde może być stwierdzone tylko
w przypadku, gdy p::&gt;isiada'.iąone charakter pr8kty-cmy), PO,WS7.iechnLC
uważa się. iż zostało to SpDwodowane pewnymi, niedostrzeżonymi w porę
uchybieniami w ich wyko'ńa&gt;niubądż {i) ,niedotrzymaniem innych obowiązujących dla rytuałów waI'Uuków.
Po poczynionych tutaj odnośnie rytuału uwagach, dokładniej ~definiujemy rytuał j.ako ;rodzaj złożonyoh. usystematyzowanych i sformalizowanych działań i formuł słownych o charakterze performatywnyn.l (zaklęć), zorientowanych na realizację całych Uikładów wartości światOlt-::olg1ą
dowych, zW)'lklez jedną instrumentalni'( nadrzędną wartością okrf"ślającą
ich globalny sens świ,atopoglądowy. ,tj. całościowy sens rytuałiu.
Ujmując 'rytuały jako układy czynności światOipog.Iądowyeh prz0ciwstawiamy je ohrzędom 'sta.nowią'cym .zeSipo,łydział.ań obyozajowych. Spróbujmy obeenoi.ebliżej je sehaa-akteryzować.
ZA

J. K,e~l,er. Zwyczaje,

('zaje, obrzędy

i symbole

obrzędy

i symbole

religijnE'. WClTszawa

religijne

w chrześcija7'Lst'lJ'ie,

w: Zwy-

1:978.s, 428.
"'.

�106

JAN GRAD

OBRZĘDY -

ZESPOŁY

OZY}liNOSC:I OBYCZAJOWYCH

Obrzęd identyfjJkowany jest często z rytuałE'm; niekiedy ujmowany
on jest Jalro ZelE!półrytuałów. W ten sposób rozumieją obrzęd autorzy
cytowanej już pracy Wyrzeczysko.
'P,iszą oni, iż "o b T Z ę d składa się
z S':ueregu rytuałów powiązanych wSipÓllnymsensem, tworzących całość
kOImUlrtilkatuo skomplillmwanej ·1Jreścl.Zallieżnie od lvonliPozycji gestów,
słów i rE:1~wizytów,powstają pr2.wie n~e~gTanicz')ne możliwości wYJawiania najważniejszych spraw dotycząc)'ioh człowieka. Następuje wielowar·
stwowe i wie1Jpłaszczyznow,e pOT'Ozumirenie,wymiana istotnych sygnałów
w;s!kazujących na eenione wartości" 2~. Zwytkle jednak pojmuje się obrzęd
j,ako "ze~pół uświęconych tra.dycją, często Olk.r6Ślonych,przepisami, czynnośc~ ,i prakty!k o ~nalcz-en~usymbohcznym, tOWaTzyszą'cychjakiejś UfO-czysItości o oharakJter:ze rod:zi'n[lym, SipolocZiIlym,politycznym czy T0ligijnym" 24. Wedle Słownika folkloru polskiego (autoI1ka hasła "obrzędy"
T. Bmozowska) "ohI1zęidy"to - ,,'c€rremcmtezwiązane z kult0m, zespoły
okJrleślonych i zachowanych pr:oez tradycję czynności, gestów i słów stanO'w;ią'cychzewnęt&gt;rzną stronę UrDlczySitoiŚci
wierzelliowych oraz aktów społeCiZI10..,p11aWlnyc:h"
25. Podobnie
definluj-e obrzęd bada-cz socjahstyczne.g(;
obyczaju L. J. Peł!ka. Stwierdz,a on, ż·e obnzędy to ,;zespoły określonych
czynności, ,słów i gestów wykonywanych wedle trybu ustalonego przez
tradYiCję, obyczaj i :prewo stanowiące zaTaZJemzewnętrzną stro.nę wszelki€lgo rodzaju 'WaŻnych w)'idarz'eń, sytuacji i Tocznic występujących tak
w iY'ciu puiblicz.nym, j.ak i prywatnym":!ii, Do tego ujęcia obrzędu przyC'hyl,asię E. Ciupak pisząc, iż "obrzędy są zespołemczynno.5ci, których
oeahą wyróżmi,ającą jest to, :lie og:niskJują się wokół pewnych, ważnych
z .punktu widz,enia ,życia .zbimowego:, wydarr:zeń"27. Dodajmy tu, że to
pojęcie obrzędu lk()lTle~onduje z jedn)'lm ze !Zna·czeńterminu "obrządek".
Słownik języka polskiego IlJP. ustala, że obrządek to "zespół czynnosci wykonywanyeh według 'Ustalonego tryhu w ZJWiią.zku
:z uroczystoś&lt;:ią; ceremonie" 28. Uznając odnośne deiini'cje za nieprocylZyjne ,i pomijające w
gT"Ul1CLe
rzeczy istotę zjawiska, 'Podejmę o:becnie pró~ę ekJ~plikacji pO'jęcia
oorzędu w przyjętym r1lu jednolitym apara&lt;:ie terminologicznym.
Wyjdźmy ,przede ws:zy\Sltki.m
oiClupowszechnionego głównie na terenie
za M. Oi/O!łEik li iiDlni, op. cit ....
24 Słownik
s. .1.2l6.
25

języka

Sł::Jwnik

, s.

folkloru

11.

M

podr.ed.

polskiego,
polsk'iego,

pa,d l"'ed. .J

Szymczaka,

t. II,

Kl"zyżar],Q.w~kiego.

W"",;izaWa

1979,

Wa,rsLawa

Bo'.).

W'H'SlzaW'"

1;930.

~. 2715.,
20

L. J. Pielika,

Polski

rok

obrzędowy.

Trudycje

~ wspdczesność,

:;. 18
c"l

E. Ciupak,

28

Słownik

op. cit ....

języka

, S. 54.

polskiego,

op. cit ....

,j

425 - 42.6.

�Obyczaj-system

komunikacji

symb'otic zna-kulturowej

107

etnografii poglądu gbszącego, iż obrzędy związane są z tzw. przełomowymi momentami w życiu człowieka jakimi są w slzczegó1ności:narodziny, małżeństwo i śmierć, oraz z d~miosłymi dla danej grupy najozęściej
powtarzającymi siG cyklicznie wydarzer:..iami (!tzw. obrzędy doroczne, kalendarrzo.ve bą:lź cykliczne). Oweprzelomow,e momenty i g,rUJpoWo~
wydarzenia dotyczą - co łatwo zauważyć - podstawowyeh dla każdegu
człowieika i grr;,py :połeczne; wa1rtoś,ci bezpośredni'O-,pmrktycznych. Tak
więc narodziny stanowią wartość rpraktycz!ną, której urzeczywistnienie
rozpoczyna cykl re? liziacji wszelJkioh, dostępnych kMdej jednostce wartości "życiowych"; małż,eństwo .stanowi tego rOdZiCl.1U
wall'1lość,której osiągnięcie rozszerza - w S:lP0iSób
społecznie usankcjonowany - zakres możliwych do uzyskania war1toś!cipraktycznych a także światopoglądowych,
stanowiąc lolkJreślonącezurę w życiu człowieka; kończy ów cy1klrealizacji
wartości żyeiowych ("doiczesnyoh" - dla jodno!stek uZlI1Jających"życie
po śmierci") śmierć. SchaT1alkteryzowanetu pod,;tawowiewa1rto,ści nie wyczerpują rzecz jasna zbioru wartości praktycznych, których Ulrzeczywistnienie wyznacza określone etapy życia człowieka. Wymienić tu jeszcze
można m in. zdobycie wykształoenia, objęcie danej pOlsa1dy(rozpoczęcie
pra1cy zawodcwej), uZYSlkanie mieS'zjkania i,tp. Z nadrzędnych wartości
techniczno~użytkowych, posiadających doniosł,e ZiI1aczen~edla jednost'elk
jak i grupy ó:połeeznei, ,podać ohociażby można służbę w wojsklu, zebranie
plonów czy osiągnięcie innych ważnych efektów na tarenie pmlktyki produkcji, wymiany i konsumpoji. Do,~ać tu koniecznie trzeba, iż rzeczon&lt;~
wartości "życioyve" muszą być "obowiązkowo" zwaloryzowane światopoglą::iowo, aby mogły stać się obie'~tem obrzędowego komunukowania obyczajGwego.
Proponujemy z,atem ujmować obrzęd jako U'kład(zespół) czynności
obyczajowych, współwystępujących z określonymi fonnułami słoWinymi,
(zwykle a charakterze performatywnym) o sensie globalnym polegającym
na: (1) manifestowanuu £akt,u realizacji lub respeiktowania (akceptacji) danej pcdstawowej wartości bezpośrednio-;praJktyc7Jnej, bądź dbałości o jej
urzeczywistnienie, bądż Ci) na (2) lmmunukowaniu ,przynależności jednostki, naj'częściej właśnie rozpoczynaj ąoe j się bądź kończącej - do danej grupy społecznej. Sens Ity;pU(1) Jest piJerW3Zqplanowym, charakteryst)'lcznym sensem obrzędów dorocznych; sens t~pu(2) realizują głownie
ohrędy J:,:odzinne,snozególnie pewna ich grupa zwana obrzędami przejścia,
obrzędami inicjacyjnymi, albo też niekiedy obrzędami izolacyjnymi, czasami taJkże - recepcyjlnymi. Mówiąc, że obrzędy 5-tanovviązespół działail
obyczajowyoh mam na myśli to, iż działania te, mimo Ich często podwójnego oharakteru (światopoglądowo-obyczajowego bądź praktyczno-obyczajowego) funkcjonują w obrzędach wyłącznie jako czynnOŚCIobyczajo, we (o sen:oach komunikacyjno-obyczajowych).

�108

JAN

GRAD

Obrzędy, podobnie jak rytuały, reprezentują
sobą hierarchiczną
struik.'turę humanistyozną.
Tak przykladowo:
rozbudowany
kilkudniowy
ludowy obrzęd wesela zO'rganizo;wany j:es't wokół następujących,
zasadniczych,
'P0rlejmowanych
kolejno d·z1ałań: (1) swaty (wywiad matrymonialny,
zawarcie - umowy Ipnedmałż·eńs:kiej),
(2) :zJrękowiny, {3) spro~iny. (4) ślub
(lrośei.elny), (5) uczta weselna, (6) oczepiny manifestując-e
przejście nowopoślU!bi~nej dziewczyny
z grona ;panien do grupy mężatek
(nałożenie
czepca) oraz często (7) przenosiny.
Poszczególne
elementy
czynnościow?
obrzędu
są również
podparządlkowan:e
sobie w sposóbinstl'umentalny,
]a!kkolwiek powią'zanie to 'Złdaje się tu być lużniejsz.(' niż w ,rytuałach;
niek1óre 'CZynności bywają tu ;pomijane, inne mogą funkcjonować
także
samodzielnie.
Ko,lejn.ość :s~kładających się na obrzęd działań joest z reguły
zachowywana.
jednaikże w sposobie ichwyikonanic. dopuszczalne
są dość
znaczne nawet niekiedy
odchylenia;
nie stanowią
one jednak żadnych
czy powa'żni'ejszyoh
przeszkód
w realizacJi
czy prawidłowym
odbiorze
ich sensów i g:lohaln.ego sen:9U obrzędu.
Semantyka
obrzędów, jako pew,nych całości czynnościowych,
może być
skonwencjonalizowana,
przy &lt;czym wchodzące
w ich o·bręb posz;czególne
działania obyczajowe mogą mi€ć różny ;pod tym względem status. Wydaje
mi się jednak, ,że w przypadku
Skonwencjonalizowania
się globalnej semantyki .obrzę.du, wszelkie składające
się nań czynności będą miały również charakter
skonwencjonalizowany
.. Obrzędy, jak również rytuały. których wszystkie składo'we dzi,ałania posiadają semantykę w pełni s'konwencjonahzowaną
(o ukończo:n,ej konwencjonalizacji),
stają się komunikatami
czysto obyczajowymi
zwan.ymi c e r e 'ill n i a m i, lub c e r e m o n iałam i 2n (np. ceremoniał
wojskowy,
protokół dyplomatyczny
itp.). Ni€ znaczy to rzecz jasna,ż'e
{~eremonie nie mogą pojawić się, ukształtować
bez
uprzedniego
pl'ocesu konwencjonalizacji
semantyki
generujący.ch
je obrzędów, czy rytuałów.
Zauważmy
tu joozcze, iż szereg ohrzędów funkcjonuj'e
zarówno samodzielnie, jak ,i w pewnym
uk,ładzie z rytuałami,
wkomponowanymi
wen
rytuał,a'rni, bądź two;rząc pewną specyficzną
całość "z przeplatającymi'
się czynnościami
rytualnymi
i obrzędowymi;
np. k,atolicki (kościelny) obT'Zęd śJ.ubu do:konyw-any podczas mszy; tworzą one pf'wną całość roz-

°

C'9

Tea1min "cc,l'.emcmi.ał"

sł.uży

niekiedy

wyłąc:znie

na

ok.reślcn,ie

ze~połu

z.aJSóld

(,prrepi,~ów)
regul.ując:ycih
s~o'só'b wykonywania ceremonij,
Najcz~ś:~iej
jednJk pojmuje
s·ię c er;emol:1ii al w sp(1,sóbdIw~)ija!kJi:
(1) jako ok.reślony
zespół c:.zynonoŚl::i o!:lyezajow)'cG'!,

(2) jalko

zbiórdyrekrtyw

ubyc:zaj(Jwych

okre&gt;Ś1adą,cych

SpcJ:,ó;b organizacji

cer·e:nOlnij w wyikonywa:n:1:1 w'ch[)dzą~ych w jego skład. działań. Cytu'w&lt;lny tu Słownik języka
polskJiego usta,la
właśnie iż "ceremon,ial"
to "Ogół
przepi.sów i form
(}1JoMiiąZlują:ey,ch
w az:a:s::e jaok:icthśobrzędów.
ur-t}czystośL'i,
c·erem.cmi, 'lkT(&gt;.~lona etykieta podcza;s
od1hcja.]nyc!l
prZyjęć" (1. 1. Warszawa
]978, s. 2·141.

�Ob yczaj-syst.e

m komunikacj

i symbol

iCZ1W

-

k'ul tUToweJ

109

członkowaną na odpowiedn~e zespoły cZYl1ll1ości
rytualnych
obyczajowyoh,
Generalnie rzecz biorąc, występowanie w określonym, najczęŚicieJ zorganizowanym w sposób celowy ipla:nowy bloku (..kompozycji") (a) rytuałów czy pojedynczych działań obyczajowych, albo Cb) obrzędów (owemonii) oraz ozęsto także samodzielnie funkcjonujących zachowań obyczajowych, lub tylko (c) różnorodnych, zwykle dobranyoh czynności obyczajowych czasami również i rytualnych, konstytuuJe zj,awisko obyczajowe zwane u r o c z ys t o ś c i ą. Przyjmuję tu swrokie rozumielll'~ uroczystości, aby obejmowało ono możliwie wi,ele zj,awi:sk, w?,glęciem których używa się pojęcia UI'oczysto.Ść.Sądzę, iż nasze pojęcie uroczystoścI
mieści to znaczenie terminu "uroczystość", według którego uroczystość
to "grupy obrzędów o charakterze nadzwyczajnym" utoż:~amianych niekiedy z ceremoniami (np. L. J. Peł1ka).Ni-ewchodzi tu tyLko w g,rę ujęcie
uroczystości ~dentyfi'kujące uroczystość 'zle świętem, Przy naszym rozumieniu uroczystości i święta ło czym :hęd:ci,eza chwilę mowa) można
jedynie mówić o uroczysItościach świątecznych jako określ,onym bloku
rytuałów, obrzędów i pojedynczych czynności oby,czajo.wych wystą'pujących w czasie świąt. Przyjrzyjmy się obecnie temu specyficznemu zjawisku kuliturowemu jakie stanowi święto.

ŚWIĘTO -

Z.lAWISK!O ŚWIATOPOGLĄDOWO-OBYCZAJOWE

l

Respektując pewne potoczne intuicje znaczeniowe łącwnp z terminem
święto i szereg idących za nhmi slowniJkowyoh określeń (tj. traktując jedne
i drugie j.ako zjawiska, których wyjaśnienie teOI1etyczne odsłtania pojawiającą się w nich "istotę 'rzeczy") chcę rozumieć ,święto jako okres czasu
(zwykle dzień, ki:lka dni), który świadomoiść danej ,Ejpolocznościlub (i)
intencja podmiotu (zwykle ,gil'Upowego)władania politycznego, bądż w:łiadania kul1Jurowo-,światopo.glądowego- przeznacza na "obowiązującą" intensywną, masową roea1izaeję odnośnYIch wartości światopoglądowych
i związanych z nimi obyczajowy.ch, w zwią2'Jkiuz czym świadomość ta lub
intencja zwalnia jednoc:ceś:l1iew mniej lub bardziej pełnym zak'l"('sieod
obowią2'Jku(w szczególności prawnego) wykonywania codziennych czynności wchodzących w skład prwktY'ki"ma1Jerialnej".
Z uwagi na to,:łle w ,czasie dni świcltec:myoh wymagana jest maoowa
realizacja waI"tości światopoglądowych i ioh komunikowanie obyczajowe
"święto jest {... ) tą f.azą w życiu społeoznym, w 'ktÓlTejszczególnie wy ..
raźnie ujawniają się jego mechanizmy - przede wszystkim systemy

�110

JAN

GRAD

w3lI'iośd" 30. Co się tyczy sposobu urzeczywistniania w trakcie "święta"
wal'to,ś'ci sacrum (szeI1okorozumianych) z,auważyć należy, iż realiwwanr.
są Qlne zazwyczaj Iprzy pomocy "czystych" działań światopoglądowych,
Mam tu na myśli, że wartośó te int'encjo:nalnie realizowane są w sposób
bez;poŚI'iedni,nie zarś - za pośrednictwem określonych działań praktycznych, ~tóre - jaiko zwaloryzowane - stanowić mają .poŚir&lt;:&gt;dni
ś,wdek
urzeczywistni,anJia wartoślCi świat:opoglądowycrh. Pośredniość taka wlaściwa"
jeslt w "żydu codziennym", natomi,ast ,święto tym różni się od nie~o, że
wym2,ga działań "czysto" światopoglądowych, zorganizowanych przy tym
w większolś'Ciprzypadków w rytuały.
Najbartdziej uchwytną dla potocznego oglądu cechą święta jest niewątpEwie odnotowane skądinąd w naszej definicji "zawieszenie" realizacj,i walriości be~pOiŚ'rednio-pmiktY'cznyohw sIerze przede wszystkim produkcji i handlu, a niekiedy w pewnym zakr'esie - również wartości konsumpcyjnych (pOSit).Stąd też w "języku rosyjskim termin prazdnik (święto pochodzi od przymiotnika prazdny oznaczającego, jeśli chodzi o mieJsce nie zajęty, pusty, próżny, jeśli chodzi a czas (prazdnoej wremia) oikres, kiedy nie trzeba pmc::&gt;wać, bedy można próżnować". W zWIązku
z tym ,,'llajnows1zewydainie Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej sens święta wyjarśnia 'w haśle: Prazdniczyje
dni :11. To "zawieszeme" dział::tlnośd
głównie w dziedzinie praktyki "materialnej" wynika-jąk to sygnalizowano - właśnie z faktu "orbolwiązkowego" koncentrowania się na reali·
zacji w czasie święta odpowiednich waTtości światopoglądowych Tego
typu "wsitrzymanie się od pracy" uzyskało tym ,c;,amympozytywną waloryzację światopoglądową i demonstroWcJo za;równo respeiktowanie odnośnyah,wartoślCi światopoglądowych, j.a1ki samego czasu świątecznego (uznawanego tak&lt;żejako warttość). Z uwagi na tę cechę swięta, na to, że zwy:kle
jest to "czas wolny od pracy", wsz'e1kie innre wolne dni od pracy także
kojaiTlzonesą ze świętowaniem, przy czym zauważyć można tendencję
do tr,aik!towaniaświęta ja!~o wyłąoznie czasu wolnego w abstraikcji od jego
l'1Połeczno-suibi€iktywnergo
kulturowego sensu.

2
Należy zrgoldzićsię z pOlgllądem,że u genezy święta leży odprawiani,e
ma:gicznylch rytuałów i obrzędów łączących się be~poŚT'ednioz pierwotną
działalnością prodJuik&lt;cyjno-konlSium!pcyjną,
lecz nie identy£i;kowałbym wykOlnalllia owych zespołów czynności zorientowanych światopoglądlO\\!o
i othyozajowo ze świętem (w znaczeniu tu :przyjętym). Nie utożsamiał30
31

K. Zy,gru,l:slki, Święto
Tamże, SI. 15.

i

kultura.

Święta

d'lwne

i nowe,

Warsz:a'wa

19:31, s. 7.

�Obyczaj-system

kLimU:,l·ik,flcji

sym!JoIiczno-ku-lturo,wej

J II

bym - z uwagi na to, że w kulturze pierwotne,j, zwłaszcza we WCZl2śniejszych faza,ch jej rozwoiju historycznego, intencjonalna realiz.acj.a
wartości światopog1ądowych nie była oddzielona od urzeczywistniania
praktycznych wal'tości "życiowych". Pierwotny światOlpo:glądm'3,giczny
był ściśle zespolony z wiedzą .praJ1&lt;tyczmą,
z potocznym dO:9wiadczenhem
społecznym, tworząc wespół z nim jednolity :system świadomośc1owy 32.
Dyrektywalne przekonania teehnolog,iezno-użytkowe motywowały a:ównolegle z przekonaniami magicznymi ,;przemi e5zanie" z nimi, dztal'alność
podejmowaną na teI'elnie praktyki :prod:uikcji,wymiany ,i lronsumpcji.
Ryt'1ały magi,ozn.enie mają więc tu swojego samoistnego sensu i odprawiane były do czasu wyodrębnienia się magii jaJko odrębnej fmmy
świadomości S!polecznejJedynie w uzasc:.dniolrl)'lch
pr:aktycznie sytuacjaeh.
Obejmowanie przeto czas'll ich wykonywania mia,neill ~więtra wydaje s,ię
być błędem. Co najwyżej można by tu mówić a uroczystolŚ'Ciw znac2Jeniu
przez nas przyjętym.
Z ustanowieniem święta mamy do czyn:i'enia właśnie dopiero .po wy··
odrębnie.niu się magii jako odrębnej fOTmyświadomoś·ci 'Slpolecznej.Było
ono re:z.ul'tatemstopniowego oddzielania się dyrteildyw:alnych przekonail
ł norm magicznych od spojonych dotychczas z nimi dyr€llctyw technologicznych i użytkowydh. Następuje więc "odmagicznianie się" odczarowanie - jak powiedziałby W€\ber - zwane często racjonalizowaniem się
\~połecznej praktyki ".mat'€lrialnej". Powoduje ono genelDalnif' stopniowo
pastępujący rozdZli,ałpierwotnego magicznego świartopo.glą'duod doświ.adcnema społecznego. Magia z.aczyna odtąd funlkcjonować obiektywnie głównie w trybie wal:oryzalcyjny.m,nie 2Jaśjak dotąd w trybie systematyzująco-walo·ryz.acyjny.m (systematyzowanie myślowe potoczmego doświadczenia); dosta,rcza też założeń semanrtyce oby'czaju.
Swięta zapoczątkowane: zostały więc w okresie, kiedy bezpośredni.a
realizacja wartośoi ma.gicz.nych of'i-cjalnie oddzielona został.a w "życiu
codziennym" od urzeczywistni:ania waI"tości pra,ktycznyoh 3:3. Realizację
tę oparto na .przekazadh światopoglądowyoh zwią7any1Cłlz deihkacją (ubóstwi,eniem) zjawisk przyrody, z wyodrębnieniem bóstw magicznych i kon-1

ZWlraca na t~) uwagę J. KJlniita w znajdująoej
się w druku pra,cy Elementy
W c.ctnliooi,ef]~udo świ·a,dclffiości slpołecznej s.połcczeJ1LsitwpLemi'enny;::'h
K. llinket-Smiibh cZY;D!ina~tępl\1dą'ce SlpciS,t;[;zeżetrllue:
,,Dla Esiki:masa harpun
!.Jo ,skuLeJzna b:r()':l w j~go ręku, aie n:.ep~mY'ś!l.Jl;epoł·QWY f.c1k pr:zY!PJiJs'U'je
on temu, iż kro';
o·J1razilM.a:t:kę Mo:nsikiioh Ssa'ków. Ka.ribru i wół piiiżm~wy żyją w góraroh, Wlile o tYlm,
le&lt;:z rówl!lież doorze wie, :be wlóczą 'Slię ti::lIDabK:€ i:stolty ciu&lt;ihc,we. Dla niego -ni·e ma
uJs.ta'1(01)'1ch granic ,między w1edizą a wiairą, :IDi'eldyzal~()(1z'i godoś~ialdicZJenie, zaic,zy;na
pmcQ!wać 'imalgjuna,cja, a w wyniku t'e,go nie ma zalsadniilc'zej róż:nLcy". K, Bi'r:kert-Smith, op. cit .... , s. 401 (,podJkJr.K. B-S).
3.1 Pr~Slzęo tY;ITIszerzej
w arttykuJe Święto - światopoglqd
- .obyczaj, "S't:Uldia
Metodola.gk"z.ne" z. 23:, Ow drulkul.
32

teorii

kultury.

�112

JAN GRAD

centrowano w "dni bóstwa" (w r-eliJgh ,;dni bogów") - jak nierzadko
oweślano święta. Ich ustanawianle było .pierwotnie procesem spontanicznym. kontynuują,cym uprzednie odprawianie rytuałów dla uzyskania
efektów praktycznych. Z il1:Sltytucjonalizacją i pLanowym działaniem w
tym mikresie mamy do czynienia nieco póżniej.
Formalnego proklamowania święta do~onU.Fł instytucjonalni dyspJnenci .(sz'eroko rozumianych) środków .party,cy;pacji w praktykach typu
światopoglądowego lub (i) prawno-polityoznego. Między tymi dwiema
instancj.ami może jednak. - jak poucha historia - zachodzić l&lt;.()nfli~t
l'óżnomdnie determinowany'o.bi€lktywni,e. W s~czególności podmiot władzy prawno-polity.cznej może iprz-epTowadzić"z,niesienie" pewnych świąt.
któr,e odtąd mogą być obohodzone co najwyżej nieoficjalnie, jeśli niC'
niele,galnie. Święto jednak nadal istnieje na mocy swoJego faktycznego.
społ'€Cznego funkcjonowania, mimo że pOZibawi'onejest szeregu akcesoriów uwa'żanych potocznie za niezbędne, jak np. "czas wolny od pracy".
Bowiem podstawowy komponent święta, jakim są rytualno-obyczajowl:
działania zorie!IlJtowanena odpowiednie wartości światqpoglądowe, pozostaje, mimo Lunkojona1Jno-lprawnego uprywatnir:-nia świętowania. Dczc-·
stnictwo (czynne bądź bierne) w rytuałach stanowi bowiem zasadniczy
o;posó.bśw:ięto1wania, podobni-e jak partycypacja w obrzędaoh, ceremoniach. Jest głównym środkiem obyczajowego main;ifest'Owaniar~pektowania czasu świątecznego i delklarowa,nia wieI1ności i lojalnośC1iwohec wartości sacrum ukierunkowujących dane -święto. Dochodz;imy w ten sp0sób
do pojęda obyczaju świątecznego (obyczaju swiętowanic:), którym zajmiemy się obecni,e.
3

"Obycmj świętowania" ro.zumie się - jak sądzę - zarówno jako.
(l) :l;8S1Pół
działań obyczajowych, demonstrujących respektowanie święta
(czasu świątecznego), popr:l;ez: "wstrzymatn.iresię od pracy", przywd.~i.anie
odpowiedniego stroju (tzw. strój świąteczny), uczestnictwo w festynach
i inny'ch zajęoiach rekreacyjno-r,ozrywkowych itp. (2) udział w obrzędach.
obchodach i oeremoniatoh świątecznych.
Z,ajmi'jmy się obecnie wariantem (2) naszego pojęcia, Toz:umiiej'lców
udzliał jajko manifestację nie tyle tego, Żiesię świętuJe właśnie, ile - że
reS1pektuj:esię czy akoejptuje te wartości świa:topagląidowe, których okreglane święta dotyczą. W .przypadku może l'e1piej byłoby mówić raczej
a obyczajach świąt'€Cznyoh. Obyczaj św.iątecZinywiąże się przede wszy..
stki:m z ohrzędami (uc:zestnidwem w nich): "ikailde święto zw:iązane jest
z peW1lląg'Tl.llpąobrzędów, za pomocą których pTzelkazywane są zawa'l'te
w moo treści" 34 stwierdza L. J. Pe~ka. Szereg świąt rzeczywiśoie posiada
34

L. J. Pe·l!kJa, op. eit ....

,

S~

19.

�Obyczaj-system

komunikacji

symboliczno-kulturowej

113

swoje specyficzne obI1Zędy, większo.Ść jednalk świąt, szczególnie współczesnych pTZynajmniej w kręglU kultlury euro-amerykańskiej - obsługiwana .i'estprzez niewieLką HC7Jbęceremonii.
Dzięki bowiem swej konwencjanalizacjli neutralizującej
~omunikowane treśc'i świaitoipoglądowe, ceremoni,p wyilrorzystyw,ane są w obchodach
świat genetycznie związanyoh z odmi'ennymi typami światopoglądów (np.
ceremoniał woj:slkowy). Ceremoniał u;żyw,any jest szcze.gólni'e w święta
JUż w pewnym stopniu ~konw€ncjonalizowane (często są skonwencjonalizowane ;uż w momenoie ich proklamo;waniJa). Z tego względu bywają
one z reg~lly jedynie o!byczajowo o bc h o d z o n e.
Obchody c&gt;.arakterys'iy,czne są dla świąt świeckich. WyniJka to ze
znacznego stopnia konwencjonalizacji świeckich przekazów światOipoglądowych, kó"ych dyskuTsywna "iilieatrakcyjna" forma ułatwia i przy-o
śpiesza proc.::; ich zapominania przebiegający intensywniej, niż w przypadku "fabularnych" mitów magiczno-rehgijnyah. Obumierani'e świeckich przekazów (częst'Oskądinąd utożsamianych z n'OTmamiświatOlpoglądowymi) powoduJe zacieranie się św.iadomości rodzaju wartości przezeń
imphkow.anych; pozostaje tylko skonwencjOlnali:zowane komuniJkowmtia
obyczajowe.
Generalnie zresZ'tą, 00 się tyczy wspókz~yoh
świąt zarówno religijnych, jak i laickich, obser:wuje się ,pl'Oc:esioh konwencjonahzowania się;
zabracają one swój charakter światopoglądowy stając się wyłączni,e zjawiskilem obyczajowym, utrzymującym się, by tak rzec, jedYn1e IZ€ względów koniormistycznyah: nie wyróŻlniać się w gnupie, aby nie narażać się
na sanJkcje zagraż,ają'ce :przy indywiduaLnej partycypacji w innych, bard7Jiej "materialnych" dziedzinach praktylki. To "uobyczajow,ienie" ~więta
polega na wyłącznym, coraz tlo powszechniejszym demonstrowaniu jedynie wiemności wartościom gr'upowym, a tym samym :przywiązania czy
tylko lojalności wobec maei1e:rzyst1ejgrupy. Badalcze obserw:ujący współczesne przemiany święta łączą je z kryzysem czy wręcz z "rozpadem"
tradycyjnych św:i1atopoglądówi .dotyohczasowej moralności; ma on swOj0
wielorabeSkutk!i dla "życia społecznego", a m. in. dl'a sposobu i obyczaju
świętowani,a.
Kończąc tę partię ro,zw8.'ilańpodikTleślmy£akt, że zaprezentowane tu
komun~kacyjne ujęcie obycz'aiju kOl!'es!poiI1lduj'e
w sposób mniej lub ba1I"dzi'ej
korygują'cy z egzystują'cymi w naukach o kulturze konoepcjami obyczaju
(staraliśmy się ni'elkiedy to uwidaczniać odwołując się doaharaikterystyk
obycmju danych prrez niektórych badaczy), w których niej'ednokI'Otni€
daje się za'uważyć nieświardome (eo tY\POw.e),bądź mi1czące założeni0
a komunikalcyjności obyczaju. Trudno bowiem inaczej zinteI1pI1etowac
traktowanie obyczaj'u jako swoistego ,.przelkaźmka", czy "fwmę prz:eka8

Lud, t. LXVII

�114

JAN

GRAD

zu" czy "uzewnętrzniania" bądź ,;transmitowania treści mitycznyoh i reHgij:nych, moralnyah i filnZO'fli..cznyoh".Dość często mówi się wręcz
o "symboliC'e" lUlb "f,u:nIko.i:i
symbolicznej zachowań obyczajowych" (TYtualn)'loh w innej terminologii). ŚWiadomie ujmują obycZ'aj, w tym szczególnie pewne jego dziedziny (etykieta, maniery, protolkół dyplomatyczny,
moda) lub ze~poły dział,ań oibyczajnwyeh (rytuał, obrzęd, ceremonia, UIJ'Oczystość) jako syistemy 'komunilkacjikJult'Urowej, przedsta'wici.ele rożny,oh
"s2'Jkół"badań semiologicznych. Powiada się tedy, ż'e obyczaj (sekwencja
zachow,ań o!bye~ajowych) stanowi odmianę "palfa]ęzyka", kodu kulturowego, j'est pewnym "tekstem kUl1t'UlJ:"Owym",
"zespołem przromiotów semiotycz,nych". Nawiasem mówiąc, w wielu koncepojaoh semiotycznych
znalkiem jest wszystko (iPansemiotyzm), co skazuje nas często na intuicyjne wyohwytyw;ani'e :slpośtI'Ód
mzlicznych "zachowań :?makowych" czynności obyczajowych. Z drlllJgiejstrony w ujęciach tych dochodzi do myślenia ('utożsami.ania) funkcji obi,ektywnej obyczaj u z j-ego komunikacyjnością. Weźmy rup. pod uwagę LŚV1i-St:raussowikąwymianę kOlbiet między
plemi'eniarmi. Jest to zbitlka: aikt zaślubin, szeueg akJtów wyra:hania postawy "a1utorytatywne.j surorwoŚlCi"bądź ,.familiarnej zażyłości" - t0 d~l·ałania komunikacy,jno~obyeza.iowe: okazują realizaoję wartOŚCI światopoglądowych i dopiero "masa" faktów komunikowania tych sensów funkojonuj,e tak, ~e sta:hih7JUij ,epewne relacje wewnąltrz plemi·enne i m1ędzy(plemienne. Ale ta funkc;ja - jalk zohaczymy W1króice - to j'Uż nie
.,funkcja komunikacyjna", lecz obiektywna funkcja tamtego komunikowania.
1

FUNKCJE

OBIEKTYWNE

F'iRJAKTYK1

KOMUNIKAC.JI

OBYCZAJOWEJ

Ujmują'c oby'ozaj jaJko komunilkacyjną dziedzinę kultury symbolicznej
czyli formę ŚiW1adO!moLŚcii
symbohczno-kultuTOrwej (SiPOłeeznejgeneralnie)
Z1ałożyhśmytym samym - respeiktują'c podsitawowe tezy wykmzys'tywanej t'u looncepoji kultury - ż·e obiektywnym odpowiedni1kiem obyczaju
j:est pra!ktyika obyczajowa będąca j.oonym z typów praktyki ~połecznej
(jednym z członów - szerok.o pojmowanego ogólnospołecznego podziału
pr.acy). TwO!rzący ją ogół S1p€'Cyficzrnych
czynności komuni.tka.cyjnych sta,
uiOwiperwną podts1JrukburęfunlIDojonal:ną(przy ujęciu pralkJty;kispoł,ecznrej
jalkodiaohron.wznej i hieravchicZ!nrejsrtru!kitury funkcjonalnej) podJporządikowaną he7poŚirednio - generalnie i w uproszczeniu rzecz biorąc -praktyce "materialnej"
(pralktyce pro:du~cji. wymiany i konsumpcji).
Prakty1ka oby;cmjowa od'pOrwiadabowi'em na zapotrzebowanie tej ostatniej w :?JaikJr.e'Srie
odtwarzania i przetwa'rzani'apodżiał-u społeczeńs,twa w\'-

�Obyczaj-system

komunikacji

symbolu-zno-kulturowej

lIS

znaczonego przez dany st&lt;m stosunków ;produkcji 3". Określa ono podstawową funkcję obiektywną komunilkacji ob)'lczajowej, polegającej -- najogólniej mówiąc - na sal1JkcjonowaniJuistniejącego porządku gpoł,ecznego.

FUNKCJA

INTBGRUJĄCO-'ROŻNICUJĄCA

Efekty bowiem powSZiochnego,obyczajowego komuni:kQwarria (a) faktów realizac.i'i waTto&amp;ciooowiązJUją1cychw poszczególnych grupach s.połecznych (Iklasaah) oraz (b) komunikowania przynależności do danej grupy - funkcjonują obiektywnie w ten sposób, że integrują subielktywnic
członków odnośnych grup społecznych (implikując i wzmacnia'jąc poczucie przyna,leżnQlścigrupowej), przeciwstawiając Ich członkom grup o odmiennej .praktyce obyczajowej (i innym systemie wartości). Utrwala się
tym samym aktualna struktura społec:ma, bądź stabilizuje się kształtujący
się nowy podział spoleC'beństwa, czy też modyfilkuJący się (modernizujący
się) "stary porządek". "Masa" fak'tów komunikowania obyczajowego
funkcjonuje tak - powtórzmy - że ustala Tlelacje wewnątlrzgrupowE:
i międzygrwpowe, skupiając (konsoliduj ą1c)członków poszczególnych grup
społecznych wokół danego zespołu wartości. U1Jrw:alaniezatem podzi1ałów
glrupowych (klasowych generalnie) poprzez integrr-ow,aniew1ewnątrz grupy
oraz ociJpowie:dnichrelacji int1orgl'upo'wych, a w konsekJwencjii petryfikacja zastanych stosunków społecznyoh - to obiektywne skutki (z punktu
widzenia materializmu historycznego) pmakty\ki obyczajowej. Tak określaną pierw9wplanową funkcję praktyki kO!ffiunitkolwaniaobyczajowego
nazywamy funkcją integ~ująco-różnioującą. Tę f.unikcję praktyiki obyczajowej zdają się również mieć na uwadz'e badacze mówiący o "lcltasowości
35 F'uDikcjonalny
(obiektywny)
z,lltom !porządek detelr:minaJcy;jny odnoszą.cy się
d9 ks.ztałvo.wa:nia się d",neg,o rodzaj,u pTakJty;k;j obyc,z.a..jowej prZlcds.tawi·a s.ię nasltępu,jąco: (ol) l.aJpdil'wbowanie na 'ciZyJn:niikiint~ująco-rómi(ludąc.e;
(2) dany T'odzaj
pr&lt;J.k·,yki 'konlunilkaioji obyczajowej
i jej s:pec)'lf,ic,zne z.a;p.utr.7Jebawan:ia (na S'Uhiek··
tywne jej pods&lt;tuwy); (3) OIkN~śJOJlYty:p pralktY'kii śWliatqpog:Ją:dawotwól'czej generujący właś,oilwe mu pflZekaizy ś'wialtoporg,JądOiWeiZWliązaine z nimi przekr:mal1,'ia llJO'fmu'tywnO-idyreiktywa!l:ne. Dla potu2iZJle,go (lIglą'd'UpOlf:z.ądek ó.w ma się aikurait odwrortl1Iife. Jest
t&lt;l Z1rozumiale z.waży.wl.-;iZY
faiki, i·ż "taiki jelst wlaśnJie :3Iuibielkt)'lWny.pol~zątdek
nas'-hegiv myślen.ia. Al.c wyobra.ża.nie s%i'e, że obiektywna
rzeazywiisi&gt;ość podLegc1
p.raw4dł,olwośC'~om (JikreŚJ['on)'lm pr,zez natS'z subiiektywny
porządek
myślenia,
jest
właśl1li,e wyrazem
lldea;I:i;zmu "odwracającetg:)
ideoJogicz.l1Iie" o1:Jlh~k;ty;wny.pa!1ządeik
determi:nuQji LU.!1lk;qjo.nail:nej"
- s1'wie.l1d:zaJ. K-miJta.
W tym kontekście
dyJ;lkJu:towany &lt;'1iąg!lei niewzs,tr,zYig,nJięty dotąd :problem czy
"najpierw był mit, czy rytuał" uzyskuje swoje rozwiązanie. Z obiektywnego
(funkcjonaJbne:go) pUILktJUwl~d.ne&lt;rlija.,pie··w:s;zy był ry1luai" (;pra:k!tyfk:aoby1czaj,owa), l S'UbiektY'Wn~;() (genetY'c.znego inac:zej) punkit,u WJidzenlioa,;pierwlSJzy był mit".

�116

JAN

GRAD

obyczajów", czy o funkcji regulacyjnej obyczajów (regulacja i kontrola
zachowań). Wskaizuje na to chocia~by ponrższa wypow1edż: "Obyczaje
są z jednej stI10lny cZYlI1!I1iki€!1ll
regu:lująJcym dz~ałania zhiorDwe, czynni(kiem ~paljlającym oałość społeczną, z dJrugiej strony stanowią jakby kryt2ri:um odróżniania własnych członlków danej ZJbiorowości od obcyoh czy
buntowników i heretyków" 36.
FUNKJCJA OBRZĘDOWEJ

WALORYZACJI

ŚWIA.TOPOGLĄDOWEJ

Wyjdźmy w tym miejscu od przypomnienia, że ek~pliklljąC pojęcie
obrzędu w stosowanym w niniejszym oipr,a'Oowarrliu
apara·cie pojęciowym,
pow.i,eidziebśmy między iinnymi, iż komun1lwwane w obrzędzie po:dstawowe waT"trościtechniiCzno-użytJkowe, podobnie taik j.ak wszeLkie "pomni'ejs?Je"
wartoiści praktyczne, których realizację manif'es1Juje się na giruncie praktyki obyczajowej, muszą być waloryww.ane światopoglądowo. Mogą on0
być już UipTlJednio?Jw,aJloryzowarrl·e
św~a1;qpołglądowostanowiąc w systemie świa,to,poglądowym danej spoŁecznOlŚc;iśrodki realizacji naczelnych
wairtoŚici śWiatOipoglądowych, bąJdź uzyskiwać ową waloryzację właśnie
w took-oiedkl'eślone.go obrzędu. Tak p1l'Zy1kł:aidowo:
akt na·rodzin ?Jew?Jględu na światopoglądową waworyzalcję życta (lub sta,tus życi.a jako wartości
światopoglądowej) jest ju.ż poŚ1'edni:o zwaloryzowany światopoglądowo
w wielu świaltqpogląJda'ch.Bezpośr,ednią waloryzaeję światopoglądową u.zyskują jednalk narodziny w o:b:rzę.dziedhirvt'U.Na g:runóe np. katolickiego
śwra1Jopoglądu rel1igijne,go polega ona na U'znaniu nowonarodwnego za
"dziecię Boże", a jego żyda docnesnegoza należące do Boga; dany osobnilk winien j,e przeżyć "klU chwale BOiżej", realizują·c w ciągu życia wartości Iieliigijne, 'kt'órą to T'ealizację umoż1iwia mu na począJtku drogi życiowej sam obrzęd dhrztu. W obrzę!dz-i,etym manifestuje się więc - generaIni'e - fakt włączenia odnośnej jedI1JO'S'1Jki
do "społeczności wiernych"
("driJeci Bożych"). W _pierwotnym ma:g:łcZJnylffi,
pogańskim świa'toIpog1ądzie
ludów g'wmańskich aM narodzi&lt;n .swoją walory.zarcję światopoglądową
uzyskiwał wyłączmie w ohrzędZJie nadania imieni,a. Świa.dczy o t,Y1mt!ł
oko1icznJOś.ć,że do czasu obrzędowego włąc?Jeni1ado grupy, rodziny (rodu)
i plemienia !p~nezalkit
naJdan1a dziedku imien.ia jego życi.e nie było mo:ra1ni.e (i pmwl1li!e)chronione. "W 1~lro'jachger.mc&gt;llSkich- pisz.e Vol tej
k:westi,i J. S. Bystroń - znaJny był już w 'Cnasach pOigail'ski1chzwyczaj
polewania dzi·edka wodą, niJby oh~zest przlEldchrwścijański. Polewanie to
następowało, zdaje się, zaraz ,po iU'I1odz'eniu
dz.ioeaka, równooz'eśl1Jienadano
dziecku imię; kto polewał, ten i imię nadawał. Aż do tego czasu można
3G Z.
s. 4J3Q~

C&lt;lJd&lt;1ow~ki, Główne

pojęcia

11V1teriaJizmu

hiHorycznego,

War:sl':twol

1977.

�O!Jyczaj.·system

KO,(n:u11i'1wcji

117

symboLiczno-kulturowej

było dziecko zabić, względn1e wys~awić, dopie'I1Oów oh:nzestnadawał dziecku prawa obywatelskie" 37.
Weźmy jc,:zcze pod uwagę obrzęd dożynek. "Zebranie plonów 1101niczych jes~, oczywiście, reahzacją pewnej wamtości techniczno-użytkowe].
ku której zmierza szereg czynnoIści P'Olprzedz1ającyoh,
,poczynaljąc od przygotowania pola pod zasiew, a na żniwach sllmnlczywszy; zeS1półczynnośd
doż)"nkowych komun1kuje nie tyle fakt l1ea1izaeji owej wartości, ile jeslL
aktem komuniikują'cym przekaza,nie plonów prawoW1~temu go~:podlr~owi
(kimkolwiek byłby on: ohłopskim bądź szlacheckim posiadaczem czy osobowym rzecznikiem społecznej własnoś'ci). Tak więc powiązanie ZE' sobą
czynności realizujących pewną wa,rtość te,ohniczno-użytkową: zehranip
plonów rolniczych - z zespołem dożynkawyoh czynności obyczajowy,ch,
komunikujących przekazaluie tyoh plonów odpowiedniej instanoji - waloryzuje światopoglądowo ową wartość technkzno-uźyt:kową, jaJko środek
realizacji wartości nadrzędnej, którą to :nealizację komunikmje właśni",'
zespół dożynkowych czynności oby,czajowydh (,przekazanie plonów odpowiedniej instancji). Tak właśnie funkcjonują, w trybie wailolryzacjl światopoglą,dowej, układy czynności zwane obrzędami" 38 stwie[idza J. Kmita.
Obrzędowa waloryzacja światopoglądowa stanowi dlI'ugO(planowąfunkcje;'
praktyki komunikacji obyczajowej.
Tytułem podsumowania zawartych w niniejszym szkicu rozważan
sformułujemy kilka uwag dotyczących przyjętego przez nas sposobu rozumienia zwyczaju.
ZWYCZAJE

-

T'RiWAŁE OSOBLIWOŚCI

JNDYWlDUALNYCH

ZACHOWAŃ

Ujmując obyczaj jako społeczny system komunikacji kulturowej przeciwstawiamy regulowane przezeń działania, czyli poszczególne obyczaje - zwyczajom, biorąc pod uwagę pewną intuicję znaczeniową związaną
z tym drugim terminem. W myśl tej intuicji zwyczaje nie posiadają
społecznego charakteru, ponieważ nie pJdlegają szczegółowej reglamentacji społecznej (brak sankcji). Urzeczywistniane bowiem w ich ramach
wartości nie są społecznie sankcjonowane; dopuszczalne są wszelkie takle
zwyczaje indywidualne, które nie pozostają w kolizji ze społecznie akceptowanymi wartościami ~9, a przy tym nie przyporządkowuje się im żadnego określonego społecznie sensu. Zwyczaje stanowiące właściwe dla
37

niem
38

J. S. Bys'~roń, Słowiańskie
obrzędy
dziecka, Kraków 1926, S. 10l.
J. Kmita,

Elementy,

op. cit ....

rodzinne.

OfJrzędy

zwiqzane

z narodze-

,

A. Hultkrantz
u,jmuje 1;.0 w sposób następujący:
"zwyczaj (nawyk jest indywidualnym,
własnym wz?,rem zacho'wanlia dotąd, dopókri nie jest
w:)wany przez wymogi ,spo1eczeńs-tw3 ... ", A. Hultkran-tz,
op. cit ....
s. 160.
39

habit)

IDoty-

�118

JAN

GRAD

je.dnostki (jednoIStek) sposoby l1ealiwcji waJrto.śoi beZJpośrednio-praktycznyeh, nie wa:lorywwanych przez społeoznie obowią2lujące war1;{);ściświa··
topo.gląidow,e (rąiban1e drewna, picie ulubionych napojów, uprawianie
g,imnastyki porannej itp.), nie są nastaWlione na intenpr'etację; posiadają
one sens techn1czno-użybkowy. Wied7Ja, którą kieruje się podmiot danej
czynności zwyczajowej urzeczywistniając odnośn wartości, jest jej wiedzą "czy:s,1:o"utyhtaiTną, przedmiotową (rzeczowq) wygenerowaną pr'zez
jej indywidualną (jaikkolwiieikzazwyczaj uregulowaną społecznie) pr,aktykę "życiową". Zawiern ona "zdobyte prz€z jednostkę drogą licznych
"życiowych doświ,adczeń" zdroworozsądkowe sądy dy;rektywalne wyznaczając·e (1) najhar:dziej dlań optymalne (uważane często za najbardziej
efektywne) z tego względu regrularni1c podejmowane działania mające
rea1iwwać dane wartości utylitaJr:I1-e,lub '(2) trwałe, stale sposoby najbardziej sprawnego (niekiedy wygodniejszego), "ekonomicznego" wykonywania czynnoślci podejmowanyc.h w pr,ocesie pal1tycypacji w praktyc2
społeoZinej, okTeślonydh przez odnośne reguły kulturowe. Stąd np. sposoby wykonywania działań produkcyjnych na gruncie praktyki "materialnej" wyznaczonych przez reguły technologiczne są odmienne dla różnych jednostek, uwarunkowane najczęściej jej. CEchami psycho-fizycznymi i (bądź tylko) właśnie względami natury ergonomicznej, czyli mającej
na uwadze "ekIOnomię .r:uchów" oraz zręczniejsze, sprawniejsze czy wygodniejisze wykonanie danych cZYlnnoścl.Tak więc, dajmy na to, określone indywidualne "toohn:ilk.i"posługiwania się narzędziami są różne dla
ró:żmychosób. UZJaJ.eżn:iO'Iłe
o'n.emogą być od taki-cheeoh fi:zycznych jednostek, j'ak chociażby leworęcz,ooiŚćczy wzrQst i ewentualnie j-eszcze biorąc
pod uwagę sprawność, efektywność, "komfort" (ziapobiegający szybkiemu
zmęc?Jeni:u) danej "metody", jaik:kolwi'ek mogą to być również czasamI
z punJkituwJJdZleni.a
efektywności i wygody "techniki nieracjonalne" 40.
fudohnie jak czynności prz,edsięhrane 'Iliaterenie praktyki produkcji,
wymiJany i kOIlSiurrnpcji"obudowane są" zwyczajami (indywidualnymi),
tak i wiele działań przebiegających w kontekści'e innych typów pr,aktyki
społecznej wykonywanych 'jest na s:aereg różnychi.ndywidualnych
s:po.90bÓiW.Dotyczy to również działań obyazajowych. W przypadku np.
ezynności powitania Sipo,tylkamysię I1egul'8I1ni'e
u ok:r:eślonyoh O'~óbz mocp

40 Owe
.prywatne
"te.Dhniki" wy,k'O'ny:w:an'ia CZ)In:no.ŚCJw nbl'ębie c.al,oksztaltu
pra;kitY'k'i spolecznej modyf:ikują,ee ilf1dyWlidualr~ie ;,przep~sowe" sposoby ic:h wykonywania kolidować mogą z odpowiednimi
przekonaniami
dyrektywalnymi
danych
dziedzin .kul'tury po'wCJ,dując pewne uboCIZJ1ie
slkuUki przy rea,l.iJzalcjizakladanYl:'h wartości 'społecznych (np. wy;pa;clik:iprzy pr.dlcy), luJb 'csUotne 'Uc.hybienia znieksz.tałcające
slpołecznie określone seIllSy da nycih dz.ialań. Tego ,rorizaju zwyczaje "zahaczające"
.J społecznie sankcjonowane
wartości podda.walrl,e ,są obecnie o[JIiJniipu.bJi,cznej i dosć
ezęst,o narażają jednostkę na dk:re~lone rsalnk:qje Sipołeczne, nier.zadko i administracyjne.

�Obyczaj-system

119

kO'TJ'l.unikacji symboLi&lt;:zno-ku!turowej

nym u!ści..,ikil8m
dłoni, podczas gdy inni j,alkbylekJko wsuwali dłoń, .a niektórzy podają do uściśnięcia tylko końoe palców, a j'eszcze ilnni robią
z dłoni "łóde~ę",
albo witają się z rozmachem z ,tzw. s:wI1Oikim
gestem
podno-."1Ząc
rękę do góry i Ofpuszczają1c
na dół w celu jej uściśnięoia przez
pozdrawianą osobę, a szeI1eg witają~Y'ch się ooOlbniIkówdoda,tk:owo kiLkakrotnie potrząsa powstającymi w uścisku dłońmi. Tego rodzaju chal'a-.
kterystyczne dla jednostek sposo!by wylkonywania różnego tYiPu działań
potciejmOlwanyahw ramach wszystkich typów praktyki ~połeczn.ej są również zwy,czajami, obok tI1wały'ch przejawianych poza pr:alkty:kąspołeczną
i.ndywidualnych zachowań (działań).
Z zakresu pojęcia zwyczaju wykluczamy jednakże - zgodnie z powsze~hną intuicją znaczeniową - wszelkie Iprawidłowośoi zachowaniowe
(powszechne sposoby postępo'w:ania) nie zdeterminowane indY'wlidualnie
w sposób specyficzny dla danej jedno;stki i nie motywDWlane w tryibif~
subiektywnym p:r:zezprywatną wiedzę jedoos1Jki,lecz "wymuszone" prz'ez
określone ork.olicznoś&lt;:izewnętrzne związane z uczestnidwem Jednostki
w praK'tyce społecznej i regulowane prz,ez społeczne przeikonania (np. codzienne uczę'szczanie do pracy i kOlT'zystanieprzy tym ze środ:ków kOlmu~
nikacji miejskiej). Szereg tego tYipupowszeahnie przejawiany'ch za,chowań
nie zaliczymy również do sfery obyczaju; nie ,są one bowiem nastawione
na inteI1pretację (nie są zOlrientowane na cele komunikacyjne przy lmmunikacyjnym ujęciu obyczaju). Generalnie zatem rzecz biOTąc,za zwyczaje
uważać należy wszelkie indywidualne olsobliwości zachowaniOJWe jednostki.
Zwyczaje, jako wypr,acDwane sobie przez jednostkę sposoby uzyskiwania jej celów życiowych, stają się powszednimi, normalnymi, zwykłymi
czy zwyczajnymi zachowaniami jej "życia codziennego"; stąd właśnie
termin "zwyczaj". Ioh regularne podejmowanie, utrwala je, powodu}e
stopniowe zacieranie się św~aidomości ich podejmowania; wykonuje się
je wówczas mechanicznie (automaitycznie), bezrefleksyjnie, niejako odruchowo; kształtują się o!d;pow~ednieskłonności, dyspozYcJe do podejmowania danych zachowań, których wykonani,e staje się przyzwyczajeniem
czy, inaczej mówiąc, nawykiem. Uważa się więc nierzadko, że "trafniejsze
będą te określenia, w których zwyczaj traktuje się jako rodzaj norm społecznych respektowanych na zasadzie przyzwyczajenia (priwyczka) (E. M.
Pienkow, W. B. Badajew). Poprzez przyzwyczaj-E'nie rozumie się utrwalanie treści jakiejś normy społecznej w św.1adoIT'.ościi za,chowaniu jednostki" 41 Rzeczone dy~pozycje czy nawyki czyni się często odpowiedzialnymi za pojawienie się zwy~zajów. Stwierdza się to explicite w poniższym słownikowym określeniu zwyczaju: "zwyczaj to sposób postę;powa41
U)O;U

W. G. Iwanolw,
współczesnej

etyki

W, p, Koblakow,
radzieckiej,

P. G. Marczew,

"EltYlka"

Problemy

nr 7(11970), s. li3.

i kierunki

roz-

�120

JAN

GRAD

nia, postępowanile wynilmjąoe z nabytej dyspozycji, z przyzwyczajenia" 42.
Zwyczaj zatem ujmować należy jaiko uogó1nione pojęcie nawyku.
Warto w tym miejscu zauważyć jesz:cze, ż'e określone zachowanie zwy,czajOlwemoże być Clharal:kterycS'tyczne
dla wielu osób (np. codzienne spa·
cery). Dany zwyczaj jest więc zwycZJajemzbiorowym. Zwyczaj&lt;=zbiorowI'
nie posiadają jednak chiar,aiktelruspołec:znego (w ścisłym sensie tego słowa). Stąd - jak sądzę - powszechne jest posługiwanie się terminem
"zwyczaje zbiorowe", a nie "zw)'lczaj,e~poł'eczne". Fakt ten rÓ1wnieżujalwnia tę intuicję właśni,e, ż,e zWylCzajposilada charakter indywidualny.

,

JAN

GRAD

CUSTOM. A SYSTEM OF SYMBOLIC
r

AND CULTURAL

COMMUNICA~ION

(Summary)

Presented
in the a'bo~e-p'ubhs.hed article cammunk::;tive
conc'l2Iptio:'1of custom
use:s a notion of ,communicaltion which dishll'guJilshe.s two 'ty,pes of communication.
i.e. SY'mptom ccrmmunication, Wlhich manc1flests oe:rtain state of affairs and sign
communicatio!1, which in,fo;rms about given state of affairs. Ba1!h types oj' communication alre to be found in cU'stoms. Sylmptom communicaticn
is repres,ented hy thes,~
customary activities, which cons't'i'l\ut,e,ideo,lqgical adions or pradical actions re,llizilTIlgideoll.olgicaUy va,)o,r.i,zed techno'-utiolizabtle valUies. Such customary behaviors alim
at demonsltrailing, primarly, a fact of realdJzatiol!l 0'£ oertain va'lues and, s,econdly.
aHilialtiC!n to spem1'i&lt;cs'ocial grCllllpin whilCh thesre values are olbliga'cmy. T!he semantircl.s of symptom customary activities is unrco!1velntiona,li.zledand quite often aliso
'llnstalbiJli,zed. However, the semantric'S af custolmalry ac"ciclns fundtioning aIS sig,:s 13
conventiornalized. They sense ilSto comrmunlka'te gr&lt;ClIlliP
affiliat:ion only.
Customary activities undertak!en on a large s'cale functicn obj'ectively S'Othat
they renewand
streagthen
intra,group rela'bions and COIll::lo,Hdateceriairn socia!
divis:ions. The basic functio:n od' a custom is an integra'tive and d~fferent.iation
rfunction. It is accompanied
by a flUnctiJon of oeJrlemornial valmizat,·olll o,f ideorlogy,
whi'ch grants certalin ideor1oog:ica'l
saiD!dicJ!I1s
to speJC'ifieplracti'Cal values cOl11nectedwith
,given rites. RiLe'S are treated herre as groups of l:Uston1ary adions as opposed t'}
rituals treated as a sys'tem of ideologica;l aotivJlb2!5.
COlnventionalized I1ites (and ri-tu3ils) bel(X;lmeceremonies. Rites. ri'tuals and ceremonies are often peJ"fmmedon
holidays. A holliday i,s a ,"pedfic ideo'logical and
customary phenomen~J!I1 other than fea/s't whic,h is usuarlly ulnderstoo:d as a special
cO:lfiguration of customary
arnd/or ideo,)olgicail a'cltiOln:SinClluding ceremonies, rite"
·.md ri'tuals.
Tr'eating customs as communicati've aCltiviLes of certa,in social statlUis we Coo:l1rast them with habits whic:h are ipeJ"manent and regulalr behaviors of an ~ndlvidual
of no 30cial character.
4? Mały
słownik języka polskiego,
pockiej, Warszawa 1966, s. 1026.

pod red. S. Skorupki,

H. Auderski,ej,

Z. Ł.em-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9955" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9933">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7bdae66415bdda857d85378b2ef66495.pdf</src>
        <authentication>cffa78d71110f128d26dba80d71db6d7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118381">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1844</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118382">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118383">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1710</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118384">
                <text>Spisy treści / LUD 1982 t.66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118385">
                <text>LUD 1982 t.66, s.431-434</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118386">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118387">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118388">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118389">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118390">
                <text>SPIS TREŚCI
1. ROZPRAWY

Józef B u r s z t a, Bronisława K o p c z y ń s k a - J a w o r s k a, PoIska etnografia (etnolog,ia) po II wojnie
KI()llstanty S y m ()n o l ew i c z - S Y m m o ons, Teor.i,a kult'ury w antropo!logii
amerykańskiej:
pół stuleoia studiów (1922 - 1977)
Micha.ł B u·c h {)w s k 'i, Wojciech B u r s z t a, Teorety·czny aspeM etnograficznych badań nad kulturą
Woj6ech B u r s z t a, W świeoie ideacyjnych kodów
propozycje Warda
Goodenough'a
Grażyna K u b i c a - K l Y s z c z, Bronisła·w Malinowski - szkicbiiograHcz.ny.

3
19
31
45
61

II. STUDIlA

Zofia S t a s z c z a k, Obrzędowość roozirnna jako wyraz przemian obyczajowości wsi
Urszula L eh r, W,ierzeIJJia demonologiczne we wsi o'bidza (region sądecki)
w świetle badań empiry'cznych
Zofia G r o d e c k a, Dwa stroje ludowe w jednym mieśaie - strój bamberski i strój po:z.nańs,roi
Alicja B e d n a r c z u k, RelLktowe formy ubkJru Bałtów
Barbara P&gt;olo c z k o w a, Ludowe formy czesania się ,i upiększania na Śląsku
Cieszyńskim w ostatnim stuleciu
Jan S e t k o w ,ic z, Ci'osek i jegQ funkcja magiczna w szałasach pasterskich
Beski&lt;:l'u Zachodnieg.o
Ul.

OMOWIENIA,

PRZEGLĄDY

(JuLiusz

151
179
195
21;&gt;

227
243
255
269
281
287
295

WYDAWNICTW

Desmond Morris, The Human ZOO, 1976 (ELżbieta Goździak)
Adam Paluch, Obszary kulturowe Pacyfiku. Materiały wydane z okazji Sesji Naukowej "Australia i Oceania, kultury tradycyjne wczoraj i dziś",
1979

113

MATERIAŁY

P.iotr B o r a w s k 'i, a legendach Tatarów litews,kich
Francis,z.ek S ,ie l i ck ·i, Białoruskie pieśni żniwne i pOIJ.owez okolic wsi Mikuhno byłej gminy Doł'hinów powiatu wilejskiego
KQle S lim i'c z i j e w, D7Jieci-oohaterawie w macedońskiej
epice ludowej
,Andrzej R o m a n ,ow s k i, Lapończy,cy w Finlandii
Wacław Kor a b i e w ,ic z, Tabot
Adam B a r t {)s z, Zaczątek kolekcj,i cygano'log,icznej
Grzegorz S k a l s k ,i, Franouskie muzea etnografliczne. cz. II.
IV. RECENZJE,

101

Prawdzie)

lngeborg Weber-Ke,Jlermann, Zur Interethnik, 1978 (Krzysztof
Kwaśniew'ski)
.'
Zofia StasZJcz.ak, P'ogTanicze polslco-niemiecklie jako [}Ogranicze etnograficzne, 1978 (Janin'a Hajduk-Nijakowska)
Marcin Kula, P::&gt;kmiu' brazylijska, 1981 (Ryszard
Kantor)
Jan Gruszczyński, Społeczność polska we Francjli 1918 - 1978. Problemy integracyjne trzech polmIeń, 1981 (Rysżard Kantor)
T-ddeusz Dworecki SVD, Zmagania polonijne w BrarZylii. T. 1. Bo,Jscy werbiści 1900 - 1978, 1980 (Ryszard Kantor)

319

321
321
323
325
327
329

�432
Jerzy S. Łątka, Adampo.l - polska wieś nad Bosf,orem, 1981 (Ryszard Kantor)
Ks. Krystian Tra'czyik SYn, Kościelne ,zbiory misyjno-etnograficzne
w Polsce,
1980

(Ryszard

Vorbrich)

332

Rona·ld Blythe, Aikenfield. Portret wsi angielskiej, 1979 ,(Andrzej Lipski) .
Pirinski Kraj. Etnografski, folklorni i ezikowi prouczwanija, 1980 (Kole Sim~~~

Blasius Nawka, Die Tracht der Sorben um Nochten. 1979 (Zofia Grodecka).
Blas·ius :Nawka, Die Tr·acht der ewangelis'chen Sorben des Bautzener Landes,
1979

(Zofia

334

m

342
344

Grodecka)

Mał,g,orZlata Maj, Ludvwe ,obrzędy weselne w Polsce, 1980 (Irena
D. N. Goberman, Iskusstv,o Guculov. 1980 (Mariusz Baumann)
Folklory t .i nar.od'DJitetradici w sywremennata naciona.Lna kultura,

Kabat)

346
346

1976 (Kole
347

Sinticzije1O)
J. Hajduk-Nij.a.kOiws:~a,Temat

śpiącego woj!lka w f'olklorze polskim. Próba ty-

poLogii, 1980 (Teresa Smolińska)
"uwgmfia",
t. 31, 1976- 1978 (Kole Simiczijew)
Zdzisła·w Zwoźniak, K,alend-arze, 1981 (Juliusz Pra1Odzic)
.E. G. Karpińska, Bibhografia etnografii polskiej za lata 1970- 1975, 1980 (Irena

331

350
353
355

355

Kabat)
V. KRONIKA

Trady.cja ,i wspólczesność.

Naukowa

konferencja

w P,oprad z-ie, 1981 (Barbara

Bazielich)

359

Rodzi'na polska 'i jugosł,owiańska w świetle badań etnologicznych, Międzynaroo,owe sympozjum w Poznaniu, 1981 (Irena Kabat)
Stosunki mieszka.n10we prolet&lt;łriatu przemysłowego w okresie kap·iŁalizmu.
K·onferencja w Berlinie, 1981 (E1Oa Grażyna Karpińska)
30-1ecie Insty,tutu Serbołużyckiego w Budziszynie (1951- 1981) (Edward
Pietraszek)

360
352
364

Konferencje, zjaZJdy ·i inne spotkania uwzględniające
pi'oblematykę etnograficzną w 1980 r.oku (Maria Nietviadamska)
SpxaJwrozdanie Z działalności Zarządu Głównego PTL i jego agend za okres
od września 1980 do września 1981. (Barbara Bazielich)
.
Protokół z LVII Walnego Zgromadzenia Delegatów PTL, odbytego w Opolu
w dniach 11 - 13 września 1981 roku (Antoni
Kuczyński)
Uchwała LVII Wa'lneg'o Zgromadzenia De1egatów PTL, obradująceg.o w Opolu
. w dniach 11 - 13 września 1981 roku
Etnograrficme wystawy czasowe zorganizowane w 1980 roku (I1Oona Wiktor).
Magisteria, doktoraty i habilita,cje z zakresu etnografi,i w 1980 r-oku (Maria
Nie1Oiadomska)

366

369
373
378
380
404

Wykaz Zia'graniczny'ch dzieł zwartych
1979- 1980 (A. J. Gerlach-Kłodnicka)

Biblio.tek.i PTL wc Wpocła'wiu za lata
411

VI. IN MEMORIAM

Stan~sław Bąk B~bliografia prac naukowych
Mar.ia Zywirs&lt;ka. Pra,ce publikowane Marii

Stanisława Bąka (Jan Miodek).
Zywirs-kiej (Maria Suchaczo1Oa-

-Berezo1Oska)

Stanis~aIW Don'igie&lt;W1icz
.(Janusz Kamocki,
Wanda Bratkowska
(Henryk
Jost)
Janina Szymańska (Henryk
Jost)

417
426

Aleksandra

Tyszko1Oa)

429
430

430

�CONTENTS
I. PAPERS

Józef Burs'zta,
Bronisliawa Kopezyńska-Jaw,orska,
Polish Ethnography (EtJlTIlOtlogy)After the Second World War
Konstanty S ym'o no I ew ic z - S Ym m'ons, Theory of Culture in Amer~,can
Anthr.opoloogy. Half A Century of Research (1922- 1977) .
Mi&gt;chał B u c h ,ow s k i, Wojciech B u r s z t a, 'Dheoreltical Aspects of Ethnographic Research on Culture
W,ojcieah B u r s z t a, In the World of IdeatDonal Codes - Ward Goodenough's
Propositions
Grażyna K u b i c a - K l y s z c z, Bronisław MaIrnowsroi. A Biographiooi1 Essay

3
19
31
45
61

II. STUDIES

Zofia S t a s z c z a k, The Rites of a Family Cycle as They Express Changing
Mores in the Great Poland's Countryside
Urszula Le h r, Demonological Beliefs in the Village of Obidza (Nowy Sącz
Reg,ion). An Empirical Approach
Zofia G r a d e c oka, Two Fo~k Costumes in One City. A Costume of Bambrzy
Women and a Costume of Poznań Aute,cht'on Women
Alicja B e d n a r c z u k, Relid Forms of BaUs' National Costume
Barb-ara P o l o c z k o wa, Folk Forms of Hair-Dressing
and Deoorahon in
the Region of Cieszyn Silesia ·in the Past Century
Jan S e t k o w i c z, "Ciosek" And Its Magi·cal Function in Shephercs' Sheds
in the Westef'n Beskidy Mountains
lII. DISCUSSIONS,

151
179
195
215

227

243
255
269
281
287
295

OF PUBLICATIONS

Desmond Morris, The Human ZOO, 1976 (Elżbieta Gożdziak)
Adam Paluch, Obszary kulturowe Pacyfiku. Materiały wydane z okazji Sesji Naukowej "Australia i Ocearnia, kultury trady'cyjne w'C"wraj i d,z,iś",
1979 (Juliusz

113

MATERIALS

Piotr B o r a w s k i, About the Legends of Lithuanian Tartars
Franci'szek S i e I ,ic k i, Belorussian Harvest And Fields Songs From the Vicinity of the Villagcaf
Mikulno (A Former Commune ·of DołhinÓ'w, Vilnius
Administrative District) .
Kole S i m i c z i j e w, Hero-Children
in Maced·onian Folk Poetry
Andrzej R o m a n o w s k i, The Lapps in Finland
Waclaw Kor a b ,ie w i c z, Tabot
Adam B a r to s z, A Germ of Gypsy CoHechon
Grzegorz S k a l s k i, French Ethnographic Museums. Part II
IV. REVIEWS

101

Prawdzie)

Ingeborg Weber-Kellermann,
Zur Illterethnik, 1978 (Krzysztof
Kwaśniewski).
Zofia Staszczak, Pogranicze polsko-niemieckie
jako pogranicze etnograficzne, 1978 (Janina Hajduk-Nijakowska)
Marcin Kula, P,olonia brazylijska,
1981 (Ryszard
Kantor)
Jan Gruszczyński, Społeczność polska we Francji 1918 - 1978. Problemy integracyjne trzech pokoleń, 1981 (Ryszard Kantor)
Tadeusz Dworecki SVD, Zmagania poLonijne w Braily.Jii. T. 1. Pols'cy werbiści 1900- 1978, 1980 (Ryszard Kantor)
Jerzy S. Łątka, Adampol - polska wieś nad Bosforem, 1981 (Ryszard Kantor)

319

321

321
323
325

327
329

331

�434
Ks. Krystian

Tra'czyk SVD, Kościelne zb10ry misyjno-etIliOgraficzne w Polsce,

(Ryszard

1980

Vorbrich)

.

Ronald Blythe, Akenfield. Bortret wsi angielsk!iej, 1979 (Andrzej Lipski) .
Pirinski Kraj. Etnografski, folklorni i ez,ikowi proucZJWanija, 1980 (Kole Si-

333

miczijew)

Blasitis Nawka, Die Tracht der Sorben um Nochten, 1979 (Zofia Grodecka)
Blasius Nawka, Die Tracht der ewangelis'chen Sorben des Bautzener Landes,
(Zofia

1979

342

344

Grod,ecka)

Małgorzata Maj, Luda;we obrzędy weselne w Polsce, 1980 (Irena
D. N. Goberman, Iskusstvo Guculov, 1980 (Mariusz B;;LUm:mn)
Folklory t i narodnite tradki w sywremennata nacionalna kultura,

Kabat)

346
346

1976 (Kole
347

Simiczijew)

J. Hajduk-Nijakowska,
Temat śpiącego w,ojska w folklorze' polskim. Próba typologii, 1980 (Teresa Smolińska)
"Laograf'ia", t. 31, 1976- 1978 (Kole Simiczijew)
Zdzisław Z'\VIoźniak,Kalendarze, 1981 (Juliusz Prawdzie)
E. G. Karpińska, Bibliografia etnografii polskiej za lata 1970- 1975, 1980 (Irena

332
334

Kabat)

330

353
35.)
355

V. CRONICLES

Tradition and Modernity. Scientific Conference

in Poprad,

1981, (Barbara

Ba-

zielich)

359

Polish and Yugoslavian Ethnological Research on a Family. International Symposium in Poznań, 1981 (Irena Kabat)
Liv,ing Conditions of the Industrial Proletariat in the Capitalistic T1mes. The
Conference in Berlm, 1981 (Ewa Grażyna Karpi'ńska)
30th Aniversary of the Serbian Institute in Budziszyn l1951- 1981) (Edward
Pietraszek)

362
364

Conferences, Sympos,ia and Other Meetings on Ethnographic
(Maria

360

Problems in 1980

Niewiadomska)

366

The Rcportof the Activity of the Council-Board ,o,fthe Polish Ethnographer's
Society and Its Agencies in the Period of September 1980 - September
1981

(Barbara

Bazielich)

369

Proce€·dings of the 57th General Meeting of the Delegates of, Polish Ethnographers' Sodety - Opole, September 11 - 13, 1981, (Antoni Kuczyńs7d).
Resolution of the 57th General Meeting of the Delegates of Polish Ethnographers' Soc.iety in Opole, September 11 - 13, 1981
Ethnographic Temporary Exhibitions Organized in 1980 (Iwona Wiktor)
Master's Thesis, Doctor's Dissertation and Exams. Quahfying for Assistant-Professorship
in the Domain of Ethnography
in 1980 (Maria Niewiadomska)

373
378
380

404

New Books Purchased by the Library of the Polish Ethnographers'
,in Wrocław in the Years 1979- 1980 (A. J. Gerlach-Klodnicka)

Society
411

VI. IN MEMORIAM

Stanisław Bąk. Bibliography of Stanisław Bąk's Works (Jan Miodek) .
Maria Żywirska. PubIished W,orks of Maria Żywirska (Maria Suchaczowa-Berezowska)

.

Stanisław DOInigiewicz (Janusz Kamocki,
Wanda Bratkorwska (Henryk
Jost)
Janina Szymańska (Henryk
Jost)

Aleksandra

Tyszkowa)

417
426
429
430
430

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9956" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9934">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/57d9c4dc877557dc07fcfb8c2bb77767.pdf</src>
        <authentication>0453661039796a922fac778c2aeae301</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118391">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1847</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118392">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118393">
                <text>etnomedycyna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118394">
                <text>antropologia medyczna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118395">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1712</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118396">
                <text>Antropologia medyczna i etnomedycyna / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118397">
                <text>LUD 1983 t.67, s.9-38</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118398">
                <text>Penkala-Gawęcka, Danuta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118399">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118400">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118401">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118402">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118403">
                <text>I. STUDIA MŁODYCH

Od Redakcji
Redakcja
Czasopisma LUD wprowadza
w niniejszym
tomie pewną llowoSć.
Przedstawia
mianowicie poniżej sześć artykułów
absolwentów etnografii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Wszyscy oni podjęli tematy rozpraw doktorskich, po części w Instytucie Etnologii, po części w Instytucie Kulturoznaw. ;twa UAM, jeden także w Instytucie Filozofii tejże uczelni. Wszystkie świadczą
o ambitnych zamierzeniach
młodych doktorantów.Podejmując
bowiem bądź tematykę mało lub zgoła w ogóle u nas dotąd nie poruszaną, bądź próbują podejść do
zagadnień w nowy metodologicznie
sposób. Chodzi tu głównie o tzw. poznal1ską
szkolę metodologiczną
szczegóły znajdzie Czytelnik w tekście rozpraw. Niech
&lt;.ne zatem mówią same za siebie, a Czytelników prosimy do dyskusje. Zapraszamy do udziału także młodych adeptów nauki z innych ośrodków.
Czy "Studia mIodych" uda się w "Ludzie" utrzymać, czas pokaże. (J.B.).

�Lu:d,

t. 67,

1,9.83:

I. STUDIA

DANUT.A PBNKIALA-GtA,WĘOKtA

ANT.ROPOLOGI:A MEDYCZNA I ETNOMiEDYCYNA
ROZoWOJ, Si'IlAN

BADAŃ,

PERSPEKTYWY

Badania, MÓI1edziś dkmeśliilibY'ŚInYj.ako "e1momedYCZJne",prowadzono
od dawna. Jednakże narodziny i rozwój antropologii medycznej i etnomedycyny jako subdyscyplin antropologii kulturowej, bądź też, jak chcą
inni, "in:teridyscyphn", przYlpaida'ją na ostatnie dz~esięcioleda. Pojawiły
się OIIlezgodnie z ogólną tendencją rozwoju wspók.zesnej nauiki, który
cechuje postępująca s:pecjalriJzClJoja
w r:aJmaeh dyscypliJn tredycyjnych i powstaWlam:iewielu ,pog:ron.iczny,chdz:i.ed:zinnaukowyoh. PodOibnie j1ak inne, .
.sto,gunkOlwonOlWe~pecja1l1!ościa,11ItrOlPOlogicZll1Je,
np. antlropologia prawna,
ekonomi,czna czy etnobotanJiika, rawnież antroipolog;ia medyczm.a i etnomedycyna cienpią na braki w zakr'esie teorii. Dlatego ni,eiktó.rzy badacze
'twierdzą, że ankopologię medyczną bądź etnomedycyrnę można tr:atktować
jedynie jako pewne wyróżnione, iIllteroyscy!plimarne obszary badaiwcze.
Niemniej, droga rozwoju wieLu nauk przebiega właśnie od wy-odręhni€Cli'a.pola badań do wypraoowania spajnego systemu z·ałożeń teoretyczno-metodolOigiczmych. POOitanamsię pok.aJzać,na j;aikim etalpie tej drogi znajduje się antropologi'a medyczna i etmomeclycyna. Pr:zedsta,wię takż'f; pewne propozycje t eoretyczno-metoido10gliczne, Móre, moim zdaniem, można
zaS'toS'OIwiać
w baJC1anliJaoh
etnomerdye:zmyoh.
W etnolo.gi'i polskiej mówi się coraz czę.ŚJCiejo etnomedyoeynie czy
ant'I'.O[poJogiimedycz'nej, a badatniaz tego zakresu prowadzono od: dawna,
WaTta więc po'znać drogi I'OZJwoj!U,
stan badań ,i s1Ja,t:usobecny tych
:specj'alnorŚci,kJtÓ!rew na'uoe zcliohodniej ,są już dyscypLinami okrzepłymi,
jeśli nie teoretyczmie, to przynajmniej od ,wizględem oTlgauiizacyjnym.

POCZĄ 1'KJ BADAŃ

E'!'NOMEDYCZNYCH

Badania wied.zy i pratlctyk medyczny~h ludów zwanych dawniej "p.rymitywnymi" mają stosu:nikowo odległe tradycje. Sposoby leczenia obserwowane wśród "dzikich" interesowały ,podróżników XVI - XVIII wieku;
relacjonowa1i je z przekonaniem, że ich własna medycyna może z po-

�!O

DANUTA

PENKALA-GA

WĘCKA

żytkiem zastosować niekrtÓire egzotycZJne praktyki
i leki 1. Zda'I1liem
E. Adkffi'!k!nechta (1971, s. 114), ;takie podejŚici,€ uw,a'T'U!nkowanebyl0
ÓWCZ€SIl1ym
stanem medycyny .zachodtrllirej,ktÓI'E'j le:mpeutJlka OIpi'eI'ałasię
prak:tyczn~'e na tyClh samyoh p.I'OcoouT,ach,co medycY'na społeczeństw
"prymHywnych". Toteż relacj'e padTóżn~ków przyczyniły się do wzrostu
'zainteTesowań medycyny aficjra.lnej bogactwem fa'rmaikOlpeidalekich ludów
(Baloga 1971, s. 5). ZainteresOlwania te malały stopniowo WT'az z rozwojem naukowych elementów w medycytI1ie zachodniej w drug,iej poło-o
wie XIX wieku.
Z'arówno rozwijająca się n.aukowa medycyna, jak i dopiero co wyłoniona, pozytywistycznie zorientowana etnografia końca XIX i początku
XX wi'eku, uznawały geupralnie prakty,k,i medyczne ludów "prymiJtywtI1ych"za "nieraojonalne" i iz,abobotr1ne(np. HOVOirka,Kr{}llleld 1908 - 1909).
Jeśli próbowIano wyjaśnilać fa1ktyczną skuteczność pewnych pra'ktyk leczniczych, inter;pretorwano ją psy,Clh ologlistyoZtI1ie
j,ako rez,ul.tat sugestiJi. Nurt
ewolucjonistyczny
traktował
medycynę "prymitywną"
jako pierwszy
szczebel ciągu rozwojowego prowadząoego do medycyny n,arukolwej2.
W latach 20~ty:ch i 30-tych naszego wieku zaczęło przyby:wać in£ormaojli o lecz,rriotwie tradycyjtI1ym, gr.oonadzonych przez badaczy w ramach
ogólnych studiów nadkult1wrą poszczególnych ludów. Przyczyniło się do
tego nioewątp11w1e upowS'zechn1eI1lieujęc.ia holistycznego, propago,walIlego
w obrębie teorii i metodologii funkcjonalizmu. Jednakże większość badaczy włączała medyczne aspekty badanych kultur do takich dziedzin,
jak magia czy religia. Wskutek tego eksjponowano elementy "nadnaturalne"" a pomijano szereg innych, istotnych składników zespołu przekonań
i praktyk medycznych (Sei:jas 1973, s. 544 - 545). Przyczyną takich ujęć
było prawdopodobnie usiłowanie wtłoczenia badanych zjawisk w ramy
tradycyjnie wyróżnianych kategorii (tutaj - kultury duchowej. Tymczasem zjawiska medyczne przekraczają granice takich schematów klasyfikacyjnych.
PiellWszym badaoz,em, który z,ebrał i krytycznie przeanalizolWał roz!rZucone informacj&lt;e o medycylIli,e ,;prym1tywnej" waz sformułował program badań nad z'jrawislkaJInietnomedycznymi, był Erwliin H. AakelI'lkil1echt,
lekal1Z i aintr&lt;&gt;ipOlogame'TJ'lkański pochodzenia ni,emieckri.'ego.Opub},lkował
on w latach 40-itych cykl kl1asycznych już dziś, nadal użytecz,rryah art y1

l PodejścLu
temu pdkJr.eWiIla była .romantyczna
po's,l-a,wa lekarzy 'Z początku
XIX wi'eku, IZbiiero(jący(jh !u:dOlWe recepty li zalecając)"ch je !Ila !Użytek !Oodziienny.
Je:dna:mże nie będę oma;W\ilać ,tY\Clh(poc.zątków badań n~rd medYC)'lną lludową li ,ich
późnieljls:z.ego 'r'ozWlOIjluw iralmadh ebnograHi narodowych.
I,nf.oDma,cje 10 TQ.ZJWOjU
stu'diów nad lec:zn'klbwem ludQjWlym w Polsce podaje B. SzyohoWlSlka~Boebe! (1'972.
s. 8 - 1'5).
2 Talkie łiralktowanie
ffieidycyny .Iprymity,wnej"
znajodu:j.emy do dziiś w p:&gt;dręczr..'likach 'hhstor.lli medycyny (InIP. S'z;umow;sk.i 1961).

�Antropologia

medyczna

i etnomedycyna

kułów (zebrano je w całość i wydano ponownie VI 1971 r.). Ackerka"1ech:
jako pieliwszy podkreślił potrzebę .~ajęcia się przosłanlmmi kryjącymi sil'.
za "prymttywnYlmi" ,praktykami medyczmy;mi. Dokonał rozróżnienia między podejściem badacza a perspektYiwą badanej gDUpy. Zwrócił takie
uwagę na niepr:ecyzyjność tenmiJnów: "na!tUlI1alne"i "nad[1!8ItUlralne"odnoszonych do wyjaśniień przyczyn chorób. Krytycznie natomiast oCf'nionc'
rozważania Ackerikmeohitana temaitraejonaLnośoi praktyk medycyny "prymitywnej" ~ oraz przekonanie o jej zasadnJiczo magiczmym cha'rakiterze.
Ackerknecht używał jeszoze terminu: medycYlna prymitywna (bez cu-dzysłowu). Stopniowo zaniechano stosowania tego określenia, a jego miejsce zajęły takie temniny, jak: "medy,cynatJraJdycyjna", "ebnomedycyna"
..etnoiatrLa", "tuby1cZJcsystemy medyozne" i Lune. Zamieszanie terminologiczne panuje do dziś. BędZJieo tym mowa w dalszoj częśd Tozdzialu 4.
kNTROBOLOGIA

MEDYCZ,NA

WspółcZJesnaamerykańsk,a antropologia medyczna bywa 7;wykle wyprowadzana z trzech źródeł: tradycyjnych z,ainteresowań medycyną ",prymitywną", nUI1tu brudań kultury i osobowości (culture
and personality
approach) oraz z p'I101WadZiOnydh
po II wojnie światowej w krajach rozwi
jających s,ię międzynarodowychakoj,i zdrowotnych.
PieI1wsze z owych źródeł, wyróini:onych m. ,in. przez G. M. Fos.terć·,
(1975, s. 427 - 429), już omówił'aJm. Z kolei z numtem haid&lt;:ińnad kulturą
i osobowośeią wiązała się ściŚi1ew latach 40-itych więksZJOŚć
prac iliutrcpologów amerykańskich dotyozącyoh pI10blemów zdroWlotnych. Zajmowano się zjaWlislkJamipsychologieznymi i psyohiatrycznymi w różnych
społeczeństwa oh "prymitywnych". Badania tego tYlPu prowladzono t,aikżc
w latach 50-tyoh, a ioh kOlntyTIJuaojąjest popularna obeonie "psychia"tria.
transikul1lurowa" i e1llliOipsychiJatria
5.
W'raz z powsltJaniem Światowej OrgaiIllizHcjiZdrowi'a zaczęto wp:nowadzać szeroko zalk:rojone prog,ramy ')lpi~i zdroWK):tne,jw krajaoh tZ\v.
Trzeciego Świ'a:tia.W .związku z tym, a tiaikżeze względu na tmadycyjnie
3 A,dker,kneohrt
rmJUJmi'ał ralCijonallność w kateglOlniiacih pa,mdyrg;mallu za'chudnii'ego,
'bą,dź telź stawIlał IZJnalkIróW!lliO!ści,między ,,,raIQjonaII,ny;m" i "llliatura,lnym".
4 Ten
fTaglment wZJdzJiału daje jedynie IIDró'tkli rys ihilSltOlryozny badań etnomed)'czny'cih. Szcz'egół,owo Omia'WIiahilstm'ię tyah :badań do lIait 50-ty,(jh IJlaISze:!§o'Wite/ku
E. Drobcc QHl5&lt;5).
5 ad 119177 'r. w ViSA wy,dawany
jes:t linlt'er1dyscy,p.1Jinarny kJwar1t'aJLnilik"CuLt,ure,
::\l€dicine and l:f1syidbli'atlry", a {)Id 1,9718 r. \V Heudellberglu pCll1iOidy:k: "CuralfL'.
Zeitschmift fur J.;tihnomediZJj,n und kaIIJIs~ulture,}le Rsychial1mie". Osta1tnlio wy;cia'wnllc"!Iwo flranm.lis!kJieLa fun/slee Sauvalge zaczęło pubLikować 'Clza:SIOlP~Slmo
"EtJhinoIPsy&lt;dhij,altJrica",które
ma 'PI1Zy;azytplićsię do ikrystallizowanLa
założeń teore'tycZinyeh
nQwej ISUJOdys::yJplli:ny - ettnQpsyohi'atrl1.

�12

DANUTA

PENKALA-GAWĘCKA

praktyczne nastawienie antropologii amerykańskiej, w latach 50-tych
'\Nięiks~ośćatl1ibooplO~ogÓ.W
Z'ajmującydl. się problemami zidTOlWotnymizaEngażOWa!I1Ja
była w antrorpologii stosowanej. TfJiteż W. Caudiilli właśnie
w artykule zaJtyttuło!wanym Applied Anthropology
in Medicine (1953)
opisał ohS'zacr:badań odlPowiaidają,cyzakresowi dzisIejszej an'trQpologliimedycznej. S. Bo:lgalI"w swo~m wyczeIlwującym pr7.egl~dz'ie l~telI"latJury
dotycząlcej prOiblemaltyikJi
wSiPółnerjdla nauk ~poł'eczmyohi medyoznych (i962)
również nie stos'Uij,ej,elSzczetenminu "anitlroIP(jlogtamedyczna". Natomiast
w komen1Jar7Judo aTrt:y'kułuPo\lgaTa w t)'lm samym numerze "Cum"ent
Anthrqpology" R. B. Edg€!fltot\1pisZJe jlUż o alntropol:o;gliimedycznej czy
;;zdrowotlI1iej" (medical or health anthropology)
jatko wyłaniającej się
l1Q;We
j S'Peajmości.
Te:rmrn "antrQPologia mooylCZtl1a"
zac'Zął ug'Duntowyw:ać się począwszy
ud rokiu 1963, kiedy to N. A. Scoltch OIPub]li!lmw:ał
swój arty.kuł IPt. Medical
Anthropology.
W końou lat 60~tYiChbył już w powszeethnym użyciu
v.' Stanach Z'jlednocwnych. Do dziś j1ednak trwają dys1&lt;1u'Sje,
czy luprawnione jest tTialkJtowanieant'rqpologri medycznej j.ako dojlrza1ej, sam~dZJiel,wj dyscyphny bądź subdyscypliny antro,pologicwej, skoro dotąd nie zbudowala spójnego systemu .założ,eń;teoretyczno-metodologioznych, a na,wet
nie sprecyzowała wyraźnie sweg.o zakresu~. We wspomnianym artykule
ScO'tch zdefiniował nie tyh~ ZaJk.I1e1S
aTIJtrorpologiimedyc~nej, co raczej
protesję a'nitro1pologówmedYCZlO.ychjako tyoh, Moczy "pnaoują w instytu:cjacn medycznych albo zajmują się problemami .zdrowia i choroby"
(ScoJtch 1963, s. 31). W lat-ach 70-ity'oh również nie wypracowano powszechnieaJkoeptowanej debniejli. zlakresu antrO[)ologiJimedycznej. W przeglądz,ie problematyki dokonanym przez A. C. Colsona i K. E Selby
Vi 1974 roiku, autorzy sygnalizują jed)TlIlieróżnorodność ujęć antropologii
Tnedycznej. Jest ona tmktO'wana jako S'ubdysc~plina antrolpologiczna albo
,,;nte:rdyscy;plina" 'Ulmi,e:jsc'Owiana
na pogranicz,u między antropologią i medycyną, bądż też jako pewne wyróżnione pole badawcze. Colson i Selby
rezygnują z próby spnecyzowanlia zakresu antropologii medycznp.j. po:przestając, jak ieh pqp.rzednu.cy, na przeglądzie publikacji dotyczą.cych
joroblemartyki związanej z·e zdrowriem i chorobą w społeczeństwach spoza
zachodniego 'kręgu ·kiu1turo.wego,a także w społeczeństwaoh zachodnich,
(. ile w badaniach s:tosolwano koncepcje i metody antropologi.croe. Wydzi·elają dość dowolnie cztmy obszary zaiJnteresowań .badawczych znajdujące wy;raz w ld.1waturz'e: etnomedycynę, ekologię medy07Jną, badania
J1Hd problemami
zdI1owotnymi i badania systemów opiJ{'ki zdrowotnej.
W nieco wcześniejszym opracowaniu ,podręcznikowym R. W. Lieban (1973,
.s. 1034) wyró~nił także cztery pola badawcze antropologii medycznej,
fi Doj'J'załOlŚĆ omawianej
Ul 78/7D, s. 19'6).

subdyscypliny

ostro

kwestionuje

m.. in. G. SimeoIl

�Antropologia

medyczna

i

etnomedycyna

l3

a miano,wWle eikologię i epidemiologię,
etnomedycynę,
medyczne aspekty
systemó,w społecznych oraz medycynę ,w warunkach
zmiany kulturowe;
W nowszych aJrltykmłach (Nurse 1978; Wli:rsing, McElroy 1981) traktJuj&lt;~
się na ogół antro:po'logię medy,czną jako gałąź antropoilogii kulturowe:
o wyodrębnionym
obszarze badań, nie precyzując
go jec1nak i na ogol
powtarzając wCljeśniejsze ust,alenia.
ObecniJe nadal, tak jak to czynił S. POi~gar (1962, s. 181), narzekac
możma na ubóstwo teonii w ramaoh an'Dl'OIPologiJimedyczmej. Podcza"
IX Międzynamdowego
Kongresu N auk Ankqpol'OgiJeznych i Etnobgicznych w Chicago w roku 1973 odbyła się również sesja poświęcona ,llltrc:pologii medycznej. Redaiktolrzy tomu Medical Anthropology
z serii "'Vorid
Anthropology, F. X. GI'ollig i H. B. Haley podkreślają we wSltęprie (1976
s. XII) pO'trzebę rO'zwJi:nięcia teorii antropologii medycznej. Jednakże dziaŁ
zatytułowany:
"Teoretyczne
aspekty
antropologii
medycznej"
za]mu.i"
bardzo skromną część książki i z!arysowuje jedynie pewne problemy v.;,v"
magające dalszych badań.
Niedomagania
teoretyczne
an1Jrqpologii meiclyclZnej zapewne w duży:.:
stopniu wypływają z jej charakJteru ,jako nauki stosowanej.
Ale 'ta młocL'
subdyscyphna
usamodzielnHa się już organizacyjnie.
Wyrazem tego .stan·:
rzeczy jest m. in. utwO'rz,enie w 1968 r. aktywnego stowaTzyszenia - The:
Society for Medical Anthropology,
działającego
jako sekcja America:Anthropological
Association. Dużą rolę w stymulowaniu
rozwoju antr(pologii medycznej, stoIpniowym krystalizowaniu
się ,jej założeń teoretyc7nych, odgrywają
nowo powstające
czasopisma, a szczególnie ukazując7
się w USA od 1977 r. kwartalnik
"Medical AnthropoJogy.
Cross-CultUl','c
Shldies in Health and nlness".
Mimo wskazanej słabośoi teore:tyczmej nowej specjalności, pewlle ]'C:
osiągnięcia w tym zakresie zashligują na omówlOnie. Antro'pologla nHdyczna ma już z założenia szeroki, int€lrdy,sc)0plinairny ehara:kter. Cr:,chUF'
ją ścisłe ,związki z naukami hiomedye:wymi,
z allitrqpologią fizyczną. D~,
nurtu badań eksponująoego te powiązania należą prace A. Allanda (1966
1970). Autor stal1'a sit:; wy!kazać,że
antropologlia medyczna
może służy~
jako pomost łączący antropologię
fizyczną ikulituI1Ową, szczególnie w Zć:kresie biologicznej i kulturowej
ewolucji (Al1and 1966, s. 40). Traktu,]
~
tradycyjne ,systemy medyczne jako swoiste sUrGlitegie,pqprzez które dok~&gt;
nuje się ,adaptacja do środowiska. W ~wojej analiiz:ie Itych procesów adaptacyjnych posługuje się terminaimi zGlipożyownymi z ,teorii g,ier (Allar;,j
1970, s. 2 - 5). Allanda uznać można za reprezentanta
wa:niantu neo,ev.·ulucjonizmu akcentującego
biologiczne determinalnty
ewolucji kulturowe,'
a jednocześnie doceniającego
znaczenie procesów adap'tacji do konkn&gt;:.nych warunków ekologicznych.
W antropologii
medycznej
znajdują
odbicie również ,inne ol'ienbc.;·

�14

DANUTA

PENKALA-GA

WĘCKA

z.eoretyczne. \Vspomniałam już o okresie silnych wpływów nurtu culture
rind personality. W l8Jtaeh 60-tych 'zaznaczyło się oddz.iaływanie kierunku
badań zwanego "lliOWą'etnografią", etnonauką {Sturtevant 1964), antropologią kognitywną bądź e:tnoSlemanty:ką. Zlwole:nnicy ,tej olrientacji twierdzili, że antiropologia lPo:winna być "emicz:na" (ernie), czyli przyjmująca
perspelkity'wę :badanej :grUlpy. Brzedkładali analizę ernie nad etie (ujęcie
z punktu widzelnia :baJc1aczla,zewnętrzne wobec glru:py .będącej o:bicktem
studiÓiw) 7. Jako pł1zykład :tiakiego podejścia może służyć a1rtykuł C. O.
Frake'a (1961) dOltyeząlcy diragnozowania chorób lU SUlbanun z Filipin.
Frake daje emic:zmy opis Itaksonomia. Imedycznej Subanun, wychodząc
z założernia, że klasyfriikacj,e etn:o@rnfkzne winny uwzględniać kategoriewyróżniane przez badaną grI1Upę.
Po:dejśde "etn:onaukOlwe" w lant1ropologiimedycznej i~potikalosię z .krytyką jako uniemożli1wiJające pO'ró'w:nywaniezjawisk. KirY'tykę taką przeprowadzili m. in. L. B. GNek 1(:1967,s. 53 - 54), H. FabI1egia:(1974,s. 42 - 44,
88 - 91). F'abr:egla'je$t jioonym z niewielu badarczy, którzy podejmuiją próby
zdefJi:niowania po:dSitawowy:ehllmit:egoriibadruwozych aJntlIiOiPololgii
medycznej i sp['ecyZJ01w:anJia
,jej rte!oreltyemy'ch .załoe,eń (F:abI1eg,a 1971, 1972a,
1972b, 1974, 1975). LiozrI1ieprace :z 'z'alk!reslU
antropologii medy!cznej pOiwtairZają za Fa!bregą idokonane iPirz'CiZ
nliJe:goI10ZJróimieniemiędzy disease -'
chorobą w zn:aezie:ni:uIpatJolo:giC'z.nYieh
7Jmian w o:nganizmie zdefin[olwanych
przezzachod'nią naukę biomedyczną :O'riazillnes&lt;;, czyli chorobą jałw zjawiskiem iklułtuI10wym (Fabrega 197213,s. 213; 1972b, !s. 189, 195, 200).
Fabrega proiPon:ujle:połąezenie ujęć ernie li etic w badaniach nad chorobą
p~przez Iuwziględinienirezlarówno illness, ljak i di,?ease. UwaŻ!a, że tylko
, taikie rpodej,śde rpoZJwolina prow1.a!dzelniest!Uldiówporównawczyoh, typu
cross-cultural, niiemożli:wych przystosowaniJu wyłąeZJnie IPE'lr~ektywy pa3'adygmart:u biJO:medycznergobądź przy ujęciu czysto reliatywisty(:znym
(Fabl'ega 1974, s. 1189- 196, 257 - 258). ,Zdaniiem aUlto;ra!epizod chorobowy
jest kluczowym fia!kte:m,wolkół ikitóI1ergo
skJUjpiasię cała działalność mcdyezna i dlatego ważnym zrudani:em ianbropologlii medyoZJnej jest sformułowanie po:jęciJachoToby pozwala!jące:go lUlaprowadzenie badań porównawczych. KweSltią podsta'wolwą !jlesrtstw:o:rzlenie odpowiedniego języka,
który pOZJwolipI1ecyzyjrI1iile
nazwać i opi:slać przYlpadikiohorobowe w różnych układach iSpoleoznY'ch.Fahrega sądzi, żle język ów ipowi:ni,enopierać
się na wskaźn:iJlmchzadhOiwania i ,włączać :tak hiologiiczne, jak ,i spoleezno-ku1turowe k'Orl'elaltychOlro:by.ZaIPlrOpOiJliOWany
przez a:utolm model zachowania choro:boiwego (illness behavior), o!parrty na teorili gier, może jego
zdaniem służyć jako :punktt wyjśoia do omganizowaniadanyCih związanych
7 Terminy
ernic i eticwpro:wadził
K. Pike :pr,z;ez ana,jlQ,~ię do J,lingiwi!:&gt;tyoznycih
,erminQw plwnernic
i phonetic.
Krytykę :podejś2ia czysto "emlkhneg'O" pr;z;eprowaad m. in. M. Harri.s ~1!968.s. 568 - 604).

�AntropoLogia

medyczna

i etnomedycyna

z występowaniem ,choroby oraz do porównawczych badań nad medycym,
(FabTegla 1974, s. 164 - 191; 1975, s. 973 - 974).
W literatuirze ",a'ntropologiczno-medyczTlJej" odnOltowuj,emy również
inne próby teoretyozinego lujęcia IpoS'zezególnY'chprobl,emów etnolffi2dycznych, jednaikże na ogół lri:ietalk sZJernkomkJr0Ijone, jak propo:zycj.e Fahregi.
Na wymienienie z'3sługuje .artykuł A. Kl.eiillma,na !(1974175), w ,Mórym
auto!!' bud'll}e model struJktur pO'ZlIlawlczych,tradycyjnych systemÓ!w medycznych 8. Inteiresujący ;jest także G. M. Fostera :model dwóch typów
et1ioIo,giichorób - naturalistycznych li peI1slOn:alistycznych - 'w systemach'
medyoznych spoza 'kJręgu ,wC!hQdni€lgo.Dla Fostera właśnie wokół teorii
dotyczących przyczyn chorób 'kQno.entl'luje się dClJnysystem medyczny
l one to są kiluczem dla jp0róWTIywania różnych systemów (Foster 1976,
s. 773 - 775). Nie można pom~nąć obszell"ny'ch To,ZJwaŻiań
A. You:nga (1976)
'na temait Ipra:kJtycznycilii ~poł'8cznych .znalczeń (meanings) wierzeń i prak,tyikmedyc:zmych alraz OI11tolog;ilC7JI1yClh
iklOmeikw£II1Cji
tyoh znacz,eń. W swoim
roboczym określen1u ahorobyautor
CZI€!l1pi'e
i:nwencję 'z 'kl:asy'cznej Parson-iSOWlSlkiej
:de.f.i.nicjtiiroih eiholmgo {RaTlS'OllS
19158,s. 167 - 177) do d~ś powsz,ec1mie stosolwanej, z rróżnytrni mQdyf~kaoja:mi, iW S'ocjolog1iimedycyny._
K()':rzYSlt~mie
z dorobku pokrewnej Idyscy:phny nie jest czymś wyjątkowym
ani :przypadkowym, :bowiem antropologię medyclIr...ą .i soojolo.gię medycyny łączą ściS'ł'e,~wiązJki,a których będZJieij€\SlZ.cZJe
mowa.
Oddzilelnego omówienia Iwymaga, mo1m :zdani0m, Ipod'ej:mo:w.anaw 1'a-·
mach laII1ItrQporlogii
me!dy,cznej proble.matyka medycyny ItIl"a!dy1cyjnej
w wa-runka,ch zmiany :kJultmowej. Na ,talkie ulkJiieJ'lUiIlkJowanie
Ibadań wpływ mia-ły wspo.rrmiane jlUżmię&lt;1zynarr-o.dow€akcje WOIwotJJleplOdejmowatrlew krajach rozwtiljaj~cy'Ch się Oir·az WJCwśniej'sZ€ zaint€'r'OSowania antTopolo:gii
:kulturoWlej prob1ema tylką aikulturooji. POIOZąltikOlw0
amltTOjpo1Qgowie
zajmowali się przede wszys~kim badaniem wa:I1unlkówpowodzenia programów
oiP1iekJizdrQlwotnej(np. Wellin 1958). W 'latach 50-tych więkJszość badaczy
wierzyła,~e dobI1a 'znajomość kultury danej ,g,l'l~Pyiwy.Sltarczydla planowani'a i rea,hzowania no:woc&lt;zesnydh ipJ"lOgll"amówmedYC1:zmyoh
w taki sposób, by ,zostały one '7Jaaikoelptowane. AintrOlpolog !był .tiraktowany jako,
w inaj'1epszy:m wypadku, pożyteollny dodaitek do lekJarzy działających
w obcym środowiskJu kulturo1wym 9.
1

8 ,,8ozmawcze
struktu'ry"
tro,dYlcyjnyClh 5ytstemów medytcznYCih obeómują "po-zma!wczą oclJpoW&lt;iiedź
na chorobę pqprzez ,pl1oces.y !porządkowania
talkJi.e, .i'ak n3zywanie, Ilvlalsy:filloo!w:alniie
i linlteiI1prelboiwan;i;e"
,CK1'elilnmanm7"!/75, S. 29).
9 O tym,
że iZ Ireg;uly nii'e 'do'ceniiJano Doli ,an1tlr'OPlQlo;ga,świaJdczy ostDl,eżeni.e
S. :POIlgiaJm (1196&lt;2, s. 1'65) p.od atdr,es'em prn.eowJ1Jików m€ldyoZlnych w kJmj-a;ah "T(l~ze·
c,ią~o Świ,aua". p.oLgar zw~-ócił uwagę na ;POIWIs,zeldhniepqpelmdany 'pI1Zi€lZ
nk'h błąd,
k.tÓTyna,zWał "złu'dą ipuSltYl"'hlI1aJc,zyil".Otóż zaipolmi1na-ją oni często a tym, że "wIewają" nowe ,idee zdiroM'o1ne do ,;naczyń", !kt6re nie są puste, wypełni,a je bOłW'ie:n.
"p0ipular health culhlll"e".

.•...

�16

DANUTA

PENKALA-GAWĘCKA

DO!piero 'W la!taCih 70-tY'ch nasiiliły się głosy !kwestionujące wartość
nielktÓTYch p~esł,aJI1IekIl'owocz.esTIlejmeidycyny, ,a !także szanse i ,cdowość
jej 'przesz,cze,pianria 'W ni,ezmie:nionyllU ksZJtałc1e 0'0 ~pOł,e0Z'embw'~oza zachodniego kręgu kulturowego (Lieban 197:3; KJle~nman 1974/75, s. 42 - 43;
FOister 1975, s. 428; UnscihlUld 1975, s. 30.3). R. W. Lieban {1973, s. 10561
podkreślił li~tot!ny fakt,że nowoczesna medycyna nie zastępuje w społeczeństwa'ch rOZlwli:j,ającychsię medycyny tradycyjnej, :a j'edyni'e ,Zlwiększa
możliwości wy:boru. Oddziaływania syste.mów medycznyoh są wzaJemne, medycyna no.woczesna powU.nna aJdaipto'wać 'ru1ek!tóre,1;l'adycyjn2 .metody 'leczenia, bo tylko w /ten sposób mo'żeefek,tywnie ;zaspolkajać potrzeby
ludnośd,
Antropologo,wiezaczęli postulować !na'Wiiązalllieścisłej wSlpółpPacy z lokalnymi przedstawioielami
medycyny rt'I1adycyjnej, ,współdziałania niezbędnego w syrtuacjri Org&lt;nomnegoniedoho!nu pensonel'u medycznego i nicdostosowania zaohoc:Lnie:gomodelu medycyny do IPotrzeb tzw. krajó\\.T,rz,eciego Świiata. RO.7.ipoznanakOlIlie:cz.:n,o,Ść
takiego przeorientowania działań znalazła w ostatnich Jaltach o;f'iejalne ipotwi-f'l'dzeni,e w dekla:raojacr:
Światow,ej Org!ani'Zacji Zdrowia. OTlga:niza,ojata, 'Pl'Zyznając się do fiasb
większośei rpro@ramów medyczinych, W!pDow,adzanychod wielu lat i og.romnym nakładem kOiSZtóW,'zaezęł'a pr:Oipagow.aćtzw. ",nieortodoksyjne !f ozwiązania" problemów z!drowotny;chkirajów ,rozwijających się. Dyrekto:'
gerue,ralny ŚOZ, dr Halfdan M:aih1er,wysounął hasło: Health by the people
j07' the people
O!I"'az
ikoneepcję TOZWOj'upodstawowyoh służb zdrowotnych
~ntegrującyoh nOiwoczesne koncepcje medyczne z ,l()!mlną modycyną tradycyjną (Diesfeld 1977, s. 9; Sokołowska 1980, s. 2G- 29).
Tak wyra~na zmi,ana orienta,cj'i pociągnęła za isobą wzrost zatrudnieniaantropologów
,przy realimc:jiz.modyf'iJko:wanych
programów opiek:
zdrowat'n€j w ikr'aj,ach Trzeciego ,Świata. Zdają oni relacje ze swej działalności ,w lic~nych iPubhkacjaah, wczraso:pisrnaeh takich, jak "Social Science &amp; Medicine", "Ethnarnedizin",
"Curare". Szereg artYlkułów dotycz,:;
postępów wspó~pmcy medycyny zachodniej z tubylczymi sys,temami medyoznymi w krajach afrykańskich, spośród których 'wiele uznaje oficjalni,
medycynę it:l'ady:cyjną za autenty1czny, wa:rtościowy wkład do :na:mdowe.;
kultury (Janzen '1976/77; Tella 1976177; TeLla 1978; Lechermann 1976ITi).
Dużo pisze się talkie :0 stosunikach między różnymi systemami medycznymi w Ilndiach, gdzie już IOd daiwn;a medycynę ,aj'ul'wedycnną, mająca
własn,e sZJkoły ,i cenionych iSpe'0j:a:łisJtów,kaktujc się ofiojalnie równorzędnie z medycyną nowoczesną (Bhat'ia et al. 1975; Bhardwaj 1975,
Taylor 1976; Leslie 1976).
Na K.onieezmość ws:pó~pmcy z tubylczymi1ekarzami
zwraoają uwag t.
'l'wł'aszcza .r:e:prezentanci !psychiatriitranskul1Jurowej.
Spośród lekarzy .prClcującyoh w s;poJec"Z:llośe.iac:h
rtra!dy'cyjnych właśnie :psychiatrzy najwcześ-

�Antropolog.ia

medyczna

i etnomedycyna

17,

niej docenili skuteczność 1okia1nychmetod terapeutycznych w określonych
waI1unkach kultmowych. W dz;iedZiini~\psy:ohiatrii najłatwiej można było
dostrrzec społeczno-ikulturowe uwarunkowania chol'oby i leczenia, hasko
metod medycyny zJachodniJej w odmiennych środowiskach ,k!ultmrowyoh
(J,ilek-AaIl, Jilek 1974/75; Heimannsbel1g 1974/75; Kuna 1974175; TOTl'ey
1981).

Jednakże większość omawianych" opracowań ma charakter stosowany,
praktycZiny. Ponadto wyraźnie służy oelom światopoglądowym, miail1!owioie postuluje s'ię pewne stany rZieczy - .tutJaj: współpracę .nowoczesnej
i tradycyjnej medycyny - jako wartości, do l'ealizacjli któryoh należy
dążyć. Zauważmy również,że w ujędach takich wybiera Sliępewne "frcugmenty" medycynytJ:rtadycyjnej jako wa,żne :prakJtycZ1nie,v,curte podtrzymywania dla IPorpl'awi!eniasltanuZici:rowiadanej społreoZiności.Nie dostrzega
się natomiast, a w każdym razie nile orpis1J!jteych tPra1ktYlk,
lkitórrez punktu
widzenia zachodniego pa':rtadygmaltumedycZlnego nie są racjonalne, skuteczne 10.
W porównaniu z rpI1a ca'mizorientowanymi pliakltycznie, znacznie słabiej reprezetIlitowanesą publikacje, IW którrych roz'wbana ,jest ,rre£.1eksja
teoretyczna nad omawi,anym ,ze:społem zjawisk. Odnotować trzeba rozwaŻlanlia Ch. C. Hughesa .(1968, s. 91 - 92) li R. W. Liebana ,(1973, s. 1055 - 1063)
na 'temat medycyny tradycyj!nej w prooesie zmian. Autorzy analizują
m. in. czynn~ki wpływające na wybór ~po\5abu leczenia - :tradycyjnego
bądź nowoczesnego. Qpra'oOlwaniaP. U. Uns1ch:ulda(1975, 1977) dotyczą
sytuacji konfliktJu między r6żnymi systemami medycZinymi. UnsehJuld
próbuje stworzyć teorię wyjaślmają.cą "konflikty medyczno-kulturowe"
w terminach rozmaiJtego w a:óżnych ku1t~uraeh :rtozk1adukontroli nad tzw,
,,:zasobamimedycznymi", tj. wiedzą, medylkamentami, wyposażeniem technicznym. Konflikt jest ni:eunikmiony, gdy ~potyika]ą się dwie kultury o nie
przystających wzorach rOZJmieszcz.en1a"zasohów medyozmych" (Unschuld
1975, s. 304 - 311). Natomiast A. Young {1976, s. 10 - H) :utrzymuje, że
w sytuaoji oddziaływaniJa medycyny zaohodniJej występuje nie !tYIle
Siprzeczność'czy w~półzawodrnictwo między :różn)'lmisy1stemami, ,00 proeesy
asymilacji ,i paI1tykulairyzacji. Te pI10cesy są, ,zdaniem autom, komplemeIlltarrmymisposobam:i "radzenia sobie" z odmucnny,mi systemam,i medycznymi. Jak możlna wnioskować, Young lnie jest zwolennikiem konfliktowego modelu zmiany, za ,kitórym opowiada się UUSlchuld.
Podsumowując ten fragment mozWiażań1Jrzeha .51twie:rtdzić,
że teoretyome osiągnięcia antI1QPologiimedyczmej są jlelszczenaderr skI101mne,jednaik.że duże znaCIZienieprakJtyczne badań nad kulturowymi ,aS1pekltlami
prohlemów medyezmyoh pozwoliło na organiz,acyjne usamodzielnienie się omawianej specjalIDośiCi.
1

i

lO Por.
2

Lud,

r.rJiwC\,ża'l1Jia na ten

t. LXVU

tema:t

A. YJunga

(W76, s. 6).

�]8

DANUTA

PENKALA-GA

WĘCKA

\MEDYCYNY

SiOCiJOLJOGiltA

\1

Niemmżli&lt;w€ j'est wyznaczmie
ścisłych granic między antropologią
medyJczną i socjoJogią medycyny 12. Obie ISUlbdyscypliny mogą z ,polży'tk~!em korzylSt,ać i w pewnym sicrpnu:u korzYiSlta!ją nawz3..jem ,ZleswociJch
uSltaleń ,teoJ:1e.tycznych. NiektóiI1e proiponowane modele, sformułowane na
dosta!teozn1e wysaik'1m szczeblu ogólności, j,alk !np. Fahregi model l'Ja'Ohowa[lila ohomoibowego, już w ,ZJało~enJiuich twór,ców mają służyć \vszystki:m
prz,e!dstawi:ai:elO!ffinaluk Slpoł,eiC'Zll1y1ch
zainrr..el'esOIwanym ,problematyiką medyczną. J.ednakże aTIJtmpo1ogia me:dY1czlil&amp;
i sDlojologlia m€dycyny wyrosły
z róooych źródeł i różntią ,się poidJstawowymi ujęciami konceptualnymi,
a w ipl'aJktyce hadiawowj - odmiennością
tna!dycyj'nych ohsza;rów zaintelI"€sowań maz stoLSowalIlyeh Itedhnik badań. Zd.,aniem G. ,M. FDstera (10975,
s. 429 - 431), dla a.n1:iropolog.iimeidyJcZIIlejcharaJkt,prySltyeroe jest holistyczne ujęc1e iproblemów IZldrOl\viai ohmo/by w kontelkście systemów ,kJuJJburowy,ch, nat:orrniast soc:j.O'1~ię medycyny iinteJ"lesuj,e~polecZlny kontekst tych
2JagadnIi.ień.Prece ;więkswści so'cjOJ1Qgówmedycyny dc;tyczą europejskiego
i aJmeTykańJski'e.gDkręgu kuli'urowego,a
~{)Ipologowie
zajmUiją się główme ,tradYCJ'Ijnymi systemami
medycznymi.
Nie !będę zartT.zymyw1ać się
nad znaną odmiennością pre£emelI1iClji
anJtTOIpol'Qgiii socjologllii w zakresie
technik haJdiawczJ71Cih
13.
So:cjolQg~a medycyny wy!krrystaJ1iizowała się w Stanach Zjednoczonych
jako odrębna suibd)'lScy1phtna nieco wcześniJej niż aTIJtrolPologia medyczna - na ,poozą'1JkJulat 50-tych. W 1&lt;9'59roku ,Amerylkańslkllie Towiarzystwo
Socj,ologliezlI1!eoficjaLnie Z1atwieI1dziłoSekoję Socjologii MedycY1ny, powstałą z niefo:nmaln1e 'istniejącego od 1955 r. Komitetu do SpI"aW Socjolo;gri
Medycyny. O żywotności nowej subdyscypli:ny
świ,adozy faM, że już
11

~ema;t

Oma'Wltając
'a'ritylkJUbu.

pollogJią

ulZaseJdJnlroją

i socjologią
j'e5a;Clie mÓ!Wlić o

medyiOzną

nie

można

ko

wy!1011lł011lylC!h

doil:&gt;IIZe

,soclj,oIlogię

'P~kJrótce
Jeldn'clikiże

pO

to

meldy.cyny,
i:s!trlli€lIl~u

iS'ulbd)'1SiCJipl.:iJn,

pierwslZJe:kisre
po d11ugi,e::fakt,

a;nJ1JI1qpOl1Qgili. medycznej

:naltol'l'lÓJa\S(t

I\.IJg~lIJ[Jit()lWatl1ą suJbd)'lS&lt;cy;p1i1!1ą

wylkra,C2Jalm nieoo

'medycYI!1Y

sJOQj1ooQgia medycy:ny

'POZeT

'zwią;zJkJi.

,zalsa:e1ni'CIZY

między

all1tro-

ItŻ lIla :naJSlZym gDUlrl[CIie
'Czy etnomeidycyny
,w Piolsce
j.(l.~t

dajuż

!;,oojdhJlgiJL

u.ż·Y1W'aIJ1Y .jes!t re'rlmllT1
.medical
sociology,
jCic!lJ1,alk'że, jaik
z:a.uwa;ży:ł
R.St'r,a1llis
GpartlI1Z:S1dkl~wtsł.lffi :l!9i7i6a,s. 9i8 - 919), ",sIOlcjlo'1oglia me'dyle'zna" TIlJQiŻ'e oonacrvać
:zaIrÓlw'n;~
,,iS'xtilo1()1~ię w meldycY'111e",
dak ,i ,,JSIOiQj():llo&amp;;tę
medy.cy:ny".
P'OO811:mą I!Jliepre12

W

UiSA

Cj'lzy;jU1Jośb,i;ą 'oIb,diążony

d\eiSJt tetl1miiJn

mediJCal anthrorpowgy,

t1uma!CIZeil1i1u ;diosł!otWJnyun:
".aiTltir;Ojplollioglia
Il!u o "antrlOjpOilio;glię w medy1cytnu.e".
13 S2lCIZJelgóbowe
medYJcyirly

w

można

Toźnie

omówienie

ziIła:],eźć w

m'iędzy

",

lI1iiemrui'ej

tpOizos1tałiam

:z 'l.a\situ1Zielrerui:em,

anJtiI1qpOloglią

medY02'Jną

iż

lIlie

przy

dhodzi

i sooj1o!Qglią

V,. L. Olesen
0'975) i G·. M, Footena
"Sooiall Sci€il1iCe &amp; Me di'ClilI1e".

aTtytk:ulalch

1n1teridy.scYiPL~n'alI"l!1JytmczalsI0iPi;śmie

medYJClZna

(W75)

�Antropologia

medyczna

19

i e,tnomedycyna

w 1962 f. wł,aśnie Sek,c}a Socjologii Medycyny liczyła nai]wIęcej członków. W dwa Laia późni,ej zo.ngarnwwano KomiJtet Badawczy SOlcjologii
Medy,cyny przy Międzyna!rodowym TowaI'zysitwie Socjologicznym. Na
tak ,szyhką kalfierę omaw:ialiliejspecjaLności wpłynęły pr,zede wsźystkim
pDakty,cz:nezapotrzebowania zjeiS'tronymedycyny.
Jednakże socjologia medycyny, podobnie jak aTlitl'opologia medyczna
r01Z!wijającsię Jako nauka musowana, nie wYIPTaco1wałajesZJczespójnego
zes,połumłożeń rteol1etyczlI1J'Ich
(Ole5len 1975, s. 422). W,iększość socjologów
medycyny Ojpiienasię na pr!ek:umsolIDlkieh
ilmrnoeptuahzacjach T. Pa'_-;S,Y1S::l:
roJichorego, chorr'o!byjako dewiacji społecznej i meidy,cyny jako poc1systemu IspołeoZJnego(PalI1sons1951, s. 428 - 447) oraz na IpóźniejStzyohmodyfikacjach tych ujęć. Z doeiekani,ami nad z:achowaniami dewiacyjnymi
wiąże się koncepcja naznaczania społecznego (labeling,
patrz Kojder
1980). Podejmuje się próby skonstruowania modelu zachowania chorobowego, toczą się nadal spory nad definicją "zdrowia" i "choroby".
W Polsce soojologia medycyny, IW prZJeciwieństJwie do antropologii
medyczl11iejczyetnomedycyny,
jest już uZlnaną, olI'gamizacyjnie usamodzielnioną sp:ecjalnością. Is1Jniiejeoficljalnie od 1964 l1oku, kiedy powslt,ała
Pracownia SocjologiJi Medycyny w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN
oraz Sekcja Socjologii Medy'cyny Polskiego Towarzystwa Socjologiczne-go 14. PocząrtJkowooT'1entaają wiodącą była "socjolQgia w medycynie", badania-nastawione na bezlPośTednią użyteczność dla medycyny. Dopiero
w lartaah 70-tych rozwinęła się autentyczna socjologia medycyny, podjęto
sZierZiejzakrojone badaniapDoblelmów medyc:zmych jaiko zja'wisk społecznych. Zaczęto włączać problematylkę zdI10wia i cho:roby do badań makro·socjolo~icznych, Ipowstały pier'wsze ujęcia teoretyczne i zarys rozwoju
dyscypliny (Sdkołowska 1966, 1976a, 1976b). Na wymienienie zasługują
prace A. T1tkow .d~tyczą,ce zachowań związanyoh ze zdrowiem i chorobą
(Titkow 1976a, 1976b), próby :ZidefiniOlwaIllia
niektóryoh pojęć, np. zdrowia
w kategorriach fjwnkcjonalnych (Bejnamowicz, Solwłowska 1976), analiza
spoleczno-kultuI1owyeh determina'n't dewia1cji psychicZt."'1ycrhdolkonana
przez B. UramowSlką (1'976). WypraoowalI1o modele medycyny - jako
systemu społecznego (Bizoń 1976) i jako systemu wiedzy (Ur,amowska-Zyrt;o1976, 1980). Niemniej, jesZJcZJe
w 1976 rolk:uprof. Magdalena Sokołowska, kJtóra położyła podwaliny ,pod polską socjologię medy'cyny, pisała:
"Nie zostJa,łydotąd opracowane t'eoCIle1tycz:ne
z,ałoż-eniasocjologii medycyny
'w Polsce" (SOIlwłowska 1976a, s. 109).
14 O obeenej
talkt,

dOljITZlał'oIŚiC'ioflgaDliza1cyjnej

'iii od l'olkiu alkia:demilcikiego

11917'2!73w

omaWli!ail1Jej "pec:ja,LnośCii ,Śiwiadczy
:r~lsltytuiaie

SQlCijoliQg~i

Slza'wslkiego pll'()Iwa'd!zio.ne jeslt l1IaiUlc'zanie 6·oIQjol'ogi:i medycyny.

2·

m.

in.

Un!i1WeflSyteitu
WaJr-

�20

DANUTA

PENKALA-GAWĘCKA

ETNOM.EDYCYNA

Co oznaoza temmin "etnomedycyna"'? Wokół pojęci,a tego ,pEl1n!uj€
duże
zamieszanie, spowOldowane przedewszys1JkiJm f,aktem, że te. sama na!zwa
bywa używalna raz na okreśLenie przedmiotu badań, a kJiedy iJndziej wyłani:ającej się suhdyscyrpliny.
T,ermin, o ,kJtórryrrnmowa, paja!wił się już w rozlważania,oh nad amerykańską antlrqpologią medyczną. Ch. C. Hughes, omawi,ając etrnnmedycynę iW International Encyclopedia of the Social Sciences (19G8, s. 88 - 92),
ujmuje ją jako przedmiot badań :a:ntl'QPolorgliczJllych:
"Termin «etnomedycyna» będzie uży'walJ1Yw odn'iesie:niu do tych wier;zeń i prakty:k zwjązanyoh z chorobą, które są wytwo'rarrni lokalnej ku11J1..11ry
i któI'e nie są
wy;raźnie wyproWladzone z l'am ,kcmoe;ptlua-1nyohmedycyny nowoczesnej"
(Hughes 1968, s. 88). To Iprzedmi&lt;lito1w€rozUJITlien:eetnomedycyny PTzyjęło się w ],ataoh 70-ty.ch w antrqpologii amerykańskiej. Przychyla się do
n'i!eg'O~. W. Lie'ban, 'u:znająrc,termin ethnomedicine za rów.noważny wobec
folk medicine, popular medicine, popu/.ar health culture, ethnoiatry (Lieban 1973, s. 1043). Również w przegląrcizi'e A. Colsonai K. Se.Lby (1974,
s. 246 - 249) e:tnOime!dy;cyoojesi tnaiktowana jlaJkoflragment pola bad.3ń aID,tropolQgiJimedycznej. Pod definicją Hughesa POdpi:9Ująsię też inni autorzy, IliP. G. M. F'oster (1;97'6,!s. 774). J,ed.naik ten sam Foster w innym
al'tJ'lk!ule (1975, s. 427, 430) lużyWlarm:tZJwy"etnomedycyna" w dwóch różnych 7Jnaa:lJenialC'h.
Raz odnosi ją dro systemów medycznych spaZJa zachodniJega kręglU kulturowego, innym razem rozUJmie etlJlomedycynę jiaJkopod. dział antl1'Qpologi:imedycznej, który wyrósł z da1wniejszych ZJainteresowań
badwczy ,illlstytucjlami medycznymi ludów "prymitywnyoh". Również G.
SimeOlJ1{1:972,s. 155) posługuje się ,teruninem, o ,kitórym mowa, w dwóoh
- znac2Jenilaroh:pewnej dziedziny kultury or·aiZsubdys,cY1phny antI'Oipolo.gicznej o. specybczne:j orieIlitareji i celach, odręhnej, choć czasem krzyżującej
Slięz (tn!trorpologiąmedyczną.
Kontrowl€lI'Sj,e semantyczne narosłe wokół terminu ,,'etnoml€ldycy.n'a"
uwidaczni.ają się jresZJczesilniej w kl-ęgu eUTopejskiich etnologów zdljmującyoh się oOma1wi'aJIlą
tematyką. Składa się na Ito szeneg przyczyn. NaJWJaŻrIlliejlSzą,jralk.sądzę, jest rosną.ca pot1:mz:eb1
wyłonioeni:a,gałęz'i naluiki etmolorgt1JOZlJ1Elj
(bą.dż dyscypliny stcvjącej na pogreniczu etno:1'O.giii medycyny),
!która orbe:j;mO:Wia~aiby
,ek.&lt;1ploro.'cją
wyraźcie już wyodrębnione pole badawcze - medYicYll1ętradycyjną czy ludo!Wą. W Stanaoh Zjec1no'czanych
taka sub- czy int'endyscyp.hna (o ni:eco SZk'u"szymZJakresie) istnieje, jest
nią anlbr:olpo.loglia
medycZ!!lJa.N:ai1mniast w EuropiE, gdzie nie ma tradycji
łąozeIllia ,etnoLogii z ,naJUikamibiologicznymi, na:rodziny speojarłności, która
mus:iał3!by kOjlarzyć obiJe t,e perspektywy, Iprzehiegają z dużyuni tr:udnościamli..

�Antropologia

med.yczna

i etnome-dycyoo

21

Pawyższe wywody zilust'ruję i uzas,a!dnię .przykładami dekliCliracji
i ,praikty1kibadawczej etnologów €iulropejskicl1.
Tenrnin "et'ThOlmedycyna"pOlja.wliłsię stosunkowo niedawno. E. Drobee (1956, s. 203) oIk;reśHłetnlOmetdyeynę Ijlal1m",p~zedłużEffiiehJi.61tOlrii
1?'edycy.ny w przestrzeni i cws.ie, Poni'eważ do o:bszaru jej badań nafeżą
ludy pierwotne (Naturvolker), jest ona .zairazem częścią etnologii". J,edlIlalkże defi:mieja ta racz·ej detklairoiWałaprzelmnania normaty'wil1e au:toIT"a.
niż !pTzeds:tawiała fakty'czny stail1 rzeczy. W O'stla1mJilch
liElitachznaczne'
.zasługi dLa uipOwszechnienia omawianego ternni:nu i dla IksZJtał,tawania
teąretycznych podstaw nowej spec.ja1ności położyło czasOipismo "Ethnomedj,z·in" ukaz'ujące stię od 1971 rQ,ku w HamoUlfgu. W artykule programowym ,otJwierającym ezasopli:smo,jegQ redialk'toIT"
naczelny, J. SiterJy, OikreśIa et110medycynę ja/ko intenxlyscyplinam.y obSlfla1',
leżący między etnogTla"
rfią czyetnolo,gią i medycyną. S:tM'Jierdza,ż,e et.nomedyeyna nie j,em ani
subdyscypliną medycYlny szfimLnej,ani ,żadną oddzielną dyscylpliiną na,ukawą (Sterly 1971, s. B; ta/kie Stemly 1974, s.609). PodOlbniie,jaJko "iJnteTdyscyplinę" z·ajmującą się medycyną IlIieooulkową (z .punikt,u widz'enia zachodniego lparadygmatu medycznego), definiU(ją eltnormedycynę tacy badacze, j'ak T. Hauschild (1976/77, s. 357), H. Sheiikh-Dil'they (1977, s. 302).
Natomiast, odwołując się do tego roz,umi:enia etnormedycyny, G. RudniJtiki,
W. SchieJenhovel i E. Scihroder (l977, s. 2 - 3) posług1u:jąsię oma'wian)'lm
teTfV1lunem
także w znaczeniu przedmio:towym: lecZilliotwiawszyS'tki!ehgiI'Up
ludnościowych, z wyłączeniem medYICyny naukowej. Autorzy, dostrZlegrając nieprecyzyjność i dwuznaczność terrmi;nu "etnomedy~yna", prOlpol1iU!ją
dla określe.nia suhdyscy:pliny etnolog:i.cznej inną nazwę: "etnologia medycyny". Piro:polzy.cjata zasługuj'e na .uwagę jako popmw.niejsza, nie llia- .
suwająca mylnych sikojrar'zeń semamtycznych 1r.. Posiada jednak niJkłe
s:zans,e w konkurencji z już z.akorzenioną nazwą "etnomedycyna".
J. Sterly w swyeth najnowszych arlyikuła'Ch (1976/77,
s. 370 - 371:
1978179, s. 15;~ - 154), z;dając sohie S1Prawę z istniejącyoh niejasności semantycznych, postuluije wyrame o::ldz,iielenie róznych znaczeń terminu
"etnomedycyna":
1) to, co jest przedmiotem badań - lecznictwo różnych grup etnicznych,
przekazywane z porkollenia na pokolenie; z wyłączeniem medycyny
akademickiej i innych wysoiko rozwiniętych systemów medycznych;
2) dział antropologii medy,cznej zajmujący się badaniem medycyny tra'5 D&lt;Jdatlk,o,we
k~~mplika,tje :P'oIWiJldiUj-e !Il1i.e-jednciZJH.cJZ;:,\o,ść Ikoi:lidylcjj
samej medycyny, w kJtórcj p(mad aspektem po.znawczym dominuje aspekt praktyczny
(;medycyma jalklO naukl
I;:&gt;ra!kltyclznaPrcllte1Z:
Uina:mO'wsika-Z)'1tio
im~&amp;,IS. ,1813- 1i~'1; 119'8,0,
s. 74 - 77), Stąd też sam termin "medycyna"
bywa używa,ny bądź przedmiotowo,
bądź w znaczeniu odrębnej nauki. Dlateg.o termin "e1nornedycy;na" nie wyd&lt;ljje s:ię
być najocJ.powiedniejszym na określenie (sub-)dy;S'cypiiJny naukowej.

�22

DANUTA

PENKALA-GA

WĘCKA

dycyjnej (antmpologia medyczna zajmuje się wszystkimi systemami
medycznYimi, łączrue z medycyną norwo1cz,esną).·JednoC'zeSnie stanowi
on mterdyscYlplin.arne poJe Jeżąoe pmniędzy ,antro,palOlgią s.poł,eczną
i kUlIJturową(czyetnolo.gią) a meid)llcynąi innymi naukami.
Do tych ,kono'ta'cji St,ertly dołącza t'l"Ziecią:
3) etno medycyna j1ako pewne k'rytyczne nastawienie bada\veze odwołujące się do wyty,cronej przez E. Husserla drogi ukazywania ludzkiego
Lebenswelt.
\
Jest to jego właSlne I1oziU'mienieatiIlIQlIDodycyny.
wynilkającc z p.rzyjęci'a
fenomenolo;gicZiIlej.pernpektywy bada'cz'ej, o ktÓl'€'] będzie jesz\cze mowa.
Zarówno J. Stel'ly, jl3iK i ilnJni autoif:zy (l1ip.RooniltZlkiet .al.) są 7.dania.
7Jeetnomedycyna moiŻ'e:już wkrótoe wykr)llStalizować się z inteI'dy-scyplinarnego poLa badawcmgo jako old:ręibnadyscYlplina. Jednakże Jej podstawy teot1e:tyoz:no-metodolo:g&gt;iczne
nie wstały dotąd ukształto'wane. W różnych, niehcznych Z,TC'SZltą
olpr:al0owaniu,chmo:ź;na dostrzec WipłyWYpo3zcz,egó1nychkiel1unków etnologlilc~yiQh.Np. E. Drobec, ,związany Z2 szkołą wiedeńską, postulował l'ozwmięcie metody g,eo.graf:iJczno-historycznej
\V etoomedycyThie. Uznając ,joednaJk,
iż w olbrębile medycyny zapożyczenia
kLeIturowe odgrywały mniejszą rolę niż w i:nny'ch dZJiedzinach kultury,
dostrzegał celowość stO\Sowlanri.a
równi,eż 'innyoh metod gromadzeni,;) i porządkowania da:ny.ch.(Dwbec 1956, s. HiS,.203).
W latadl 70-!tych wśród Zia,chodiIlioeuiI1opejskich
badaezy zajmujących
się medycymą tT&lt;adycyjną zarysowały się .g,eneraJnie dwa s1:Ja!l1,owUska.
ReprezeJl~anci pierwsz,ego, dążąc do pro\'v'!aidzeniastudiów porównawczych,
postuLują twoI1Zeni,ekatalogów symptomów chorobowych, bądź sami próbują joe opracowywać. POSfUg,ująsię przy tym pojęciami i kategoriami
medycyny zaohodiIlde'j(Sch!ieJenhove.l 1971, s. 123 i nast.; Sheikih-Dilthey
1977, s. 302 i fiiastt.).PodCijście rt:alk,1e
poddał ost1'ej kiryty,oe J. S1Jerly, podkreślając, że pozwala ono uciliwydć ty lka te zja'wislm, które można roztPo~ć z pUlIl:ktuwiJdz,enia naukowej medycyny. Auto.r Qpowiada się za
fenomenologioznym badaniem zj,awiSlketnomedycznych. W swoim ujęciu
"rozumiejącym", wyprowadzorn.ym z HLlBISer1owskii:cJ
koncepcji Lebenswelt,
porządkuje zjawiska związane ze ZJdl'oiwLem
i ohOt1obąw ilch ścisłym odniesieniu do ludzkiego bytu (Dasein). Sterly'ego nie interesuje obl'az cho'Toby i jej przebieg, a raczej sytuacj'a chorobowa, "byoi.e cho1ryan". Podkreśla, że sporządzony pr:zezeń wykaz - .,IJ&gt;orząde,k
etThomedy·cyny"- to
nie jakiś index ethnomedicus, jego itema1y .pozostają w rzeczywistej relacji do ludzkiego istnienia (Sterly 1976/77. s. 369 i nast., 392). Koncepcja
reprezen10lwana pf'Zez Sterly',e,go jest w duż'ej mierze zbliżona do cmicznych ujęć etnona'ukii, 00 zauważa ZlI'esmą sam autor.
Spory wokół etnomedycyny, jak w~dać z powyższego omówienia. toczą
się przede wszystkim w niemieckojęzyczmym kręgu etnologów eUl'Qpej-

�AntTl}po!olgia

medyczna

i etnamedycyna

23

skich. W RFN etnomooycyna, tralk1Jo·wanaJalko iintel1dysc)'IPhna,'Uzyskała
w ostatni·ch latach znaczną s.amodl?idnoŚćorganizacyjną. Św:iadczy o tym
aktywna działalność Ar.beiitsgl€meiJnschaftEthnomediz.in. ktÓIie IPClwst.a10
'w 1970 1'. W Hamburgu z ini~Jatywy J. Stenly\~\g'O(;pó:źJllIi.ej
zostało przeks7Jtałconew AI'beiJtsklTeisE'bhnomed:iziJn).TowalTzystwo wydaje wiS1pomniane już interdyscY'phna1rne czasopismo, z międzynarodowym ze~połem doradozym - "Ethnomedizin". PubLiJkuj,erównież selTię wydawnriczą "Beitriige zur EthnomediziJn, Ethnobotarn:ik L1indEthno2joologie". Od 1973 rok,u
organi:l?uje spotkania specjalistów z różnych dziedzin. - inter€l'iu,ją·cych się
problematyką etuomedyczną. I tak np. międzynarodowa k0nfieITenoja,która odbyla się w Hambul1g.u w 1980 l'ok,u, IPoświęcona' byla wzajemnym
odd:maływaniom medycynytmady:cY'jflJej i szkolnej da\Mniej, obecnie i w
~pektywie
przyszłości. StowarzYL9zeniapodobne do hamburskiego i ściśle z nim współdziałające powstały również w HeiJc1eilhergui w KoJonii._. Arbeitsg,emeinSlchaft Ethnomedil?irn:w HeideLber:gu wydaje od 1978 r. interdysc)'\plinalTne czasopismo "CUTaTe", pubhku.ią·ce malteriały z ZJakirtesu
etnomedy.cyny, psychiatrii tra'!ls:kiu1tu.roweji poJmewnych dzJi.edtziJn.
Wyda,wcy pragną stymulOlwać diaLog między przedstawkielami nauk społecznyoh i medycyny, a dyskusja t.a ma dOjpOlTIóC
w l'ealil?aoji celów pra.1&lt;ty.ozny.oh- włączenia elementów medycyny tiradycyjnej do ,programów'
z.dtrQ\MOtnych
w krajach rozwij~jącyoh się·
Zainteresowani.e etnomedycyną winnych
kr,ajaoh europejskioh nie
osiągnęło tego poziomu, co w RFN. Omawianą prob1ematytką zajmują się
naukowcy we Włoszeoh (A. ScaI1pa,który wydawał od 19·67 r. czasopismo,
ohecnie już nie ukazujące się - "Etnoiatria"), w Rumunii (szczególnie ni·eżyjący ,już V. Baloga), na Węgrzech, we FTancji, w krojach skandynawskich. Czynnikiem stymu1u.ją.cym za-int~esowania etnomedycyną są
niewątp1iiwie .przedSltawiJonejlUżwyżej iPl'zeetsięwzię.ciaŚwiatowej Org.runizacji Zdrowi.a. Orientaaja z,miJerzrującado włączenia praktyków medycyny
tradycyjnej wprowadz,cme a;keje zdrowotne przy.czynia się do wzrostu roh
przedstawicieli nauk spo}ecZJnych,a zwłaszcza etnologii. Etnologia europejska w większym niż dotychcms stOpniu n~biera chaiI'akteru nauki
stosowanej. Od kilku lat I1Jl. w Heidelberg:u, w Instytucie Higieny Tro·
pikalnej i Zdrowia Puh1icznego. Wipl"owadzonokursyetnomedycyny
dLa
lekarzy.
Oddzielnie omówię zainteresowania etnomooycz.ne w Związku Radzieckim. W etnognafii radzieckiej nie zaznaczyła się, jak dotąd, tendenCJa
wyodrębnienia samodz,ielnej sLIJbdyocyplinyz,ajmującej się omawianą problematyką· Badania nad medycyną tr.adycyjną prowadzone są w ramach
etoografii. Niemniej, .podejmowane ostatnio :próby sformułowania pewnych założeń teo·retycznych i wskazań metodolog·icznych odnoszących się
do badania medycyny trady.cyjlnej świ·adczą o wzroście zainteil'!e50wań

�24

DANUTA

PENKALA-GAWĘCKA

tym drz;iałem~ultury. Dowodem na to są równi,pz coraz częściej Ol'g.anizowa:ne,~onferenej'e naukowe pośWięCOIIW
·ptnom'?dycynie. Nip.w 197:'&gt;~OIk:u
w Leninglf.adzie odbyła się ogólno!kJra,jowakonferencja na temat etnograf'i1cznychaspektów :badania medycyny 1udovv'lej(Bromley et al. 1975).
Badania nad medycyną tTadylcyjną mają w ZSRR sil:p.,iezaznaczony
a:spekt stosowany. Dąży się do wykorzys'tania tyoh środków medycyny
tradycyjnej (ZJwlaS'zlcZJa
lelków 'l'ośli'l1lIlych),któr'e nowoczesna medycyna
UIZl1laj,e
za raejonalne. Postulowana jest ścisła współpraca między etnografią i medycyną, :prowadząca do wYi~rycia i zastosowania wa:rt'o'ściowych
leków tradycyjnych.
Jednakże n~e pomija się również celów czysto poznawczych - badania medycyny ludowei j,ako w,ażnej częśoi kultury kiażdej wSiPólnoiy
l'iUnicznej. WyJ:;ażny nalciSk kłJadzie się na €Iwolucjonistyezne studia nad
mooy,cyną ludową. G. P. J1llirowlew(;1:975, s. 5 - 6) wyróżnił trzy główne
etapy rozwojowe medyeyny, -którym odpowiadają pojęcia medycyny ludowe1j, medy'cyny tlfadycYijnej (systemy medyczne wyłożone w fo:r:mie
pisemnej) or.az medycyny nauKow;ej. Naj'Wa1żniejszą publikacją dającą
przegląd problemaJtyki, pewne ustalenia tenminoJogiozne i wska7.ówki
badawcze, jest artyikJuł J. W. BTom].eja i A. A. WO!f&lt;)'llawa,
zami,eszczony
w "Sowietsbej Etnografii" (1S76). AU!torzy wydziela.ją aWlie warstwy
medycyny tradycyjnej: "tradycyjno-ustną" (opartą na przekazie ustnym;
odpowilednik "medytCyny ludowej" w znaozeniu wąskim) i "tradycyjno-pisemną" (o dużej roli prz1e,kazu&lt;utrwalonego na piśmie). Bromle.ja l WoTonowa interesują pTiQ;Cesy
rozwodlu medycyny. Medycyna t'radycyjn0'il'iseimna, ~wiąrhana zpo'Wsta:niem cerutrów cywilizacji, wyłoniła się, ich
zdaniem, z tradycyjno-'ustnej. Później ohie, istniejąc obok siebie, wzaj&lt;emnie oddzia,ływały jedna na dI1ugą. Ostatnim etaJpf'm tego procesu rozwoJowego Jest pOlWstaniemedycyny 'na'uik'owej(BromJej, VOTo'nov1.976, s. 5).
Autorzy IPostulują taikż'e badanie "powszechnej wiedzy medyczlllej" po\Szczególnych współtczesnych etnosów, tego, CQ nazywają ich "obliczem
one.dYClznym".Na owo oblic:ze skladają się trzy warstwy: medycyna tradytCY'jno~ust:na,tradycyjno,pisemna, el'ementy medycyny naukowej. Występują one w różnych pI"orpoT'cja&lt;ch,
jedna z warstw ('rup.medycyna tradycyjno-pisemna) może w danej kultune w ogóle nic być repl'ezenbowana. Tę złożoną całość, czyli medycynę ludową w szerakim znaczeniu pro..
ponują autorzy okr,eślać terminem "etn:omedycyna" (Bromlej. Varonov
1976, s. 8 - 9). Niektóre spośród ustaleń teQlI'etycznych Bromleja i Woronowa mogą być z poiŻytkiem wy1korzystane ,w badaniach etnomedycznyoh.
Na uwagę zasługuje wyodrębn1e:nie dwóch warstw medycyny tradycyjnej, bazujących na różnych środikaeh pn~ekiazu, jalk również postulat ba..
dania całościowego, wspókzesnego obrazu potocznej świadomości i prak-

�Antropologia

medyczna

25

i etnamedycyna

tyki medyczmJej poszczegóJnych ~łJeczeństw. Na,tomiast za:strzeżen~a budzi stooowa:ni:e!przez badaczy rodz['ecIkioh ternnmów ,,~acjOin:a1ne"i .;ni,eracjO'l1alne" w odniesienilu do pJ'IZ!e'jalWów
meidycyny tradycyjnej. Oweślenri.·ate, .jiaJkwynika z kontekstu, odllwwiadają penwelkJtywie medycyny
TIowo;e-zesnej(Brom lej , Vo.ro'l1O'v1976" s. 13).
Na zakońrczenrietej częśoi r0'zwCłlŻańIlIaleiał,oby powiedzieć choćby kilka słów o stanie badań etnOtmedy.c:zn~chw Polscf'. Chociaż zainterh"lOWaniapalJskim lecznictwem ludowym mają sto'sunikorwo da'w;ne tradycje,
literatura dotycząca tej problematyki jest niepelna, w większ.oś,ci :P.TZYczyn:ka;rska. Medycyna ludowa porostwa do dl7.Jiśdzi,alem kult'wry bardzo
słabo opracowanym w polsikiej etnołJogij,i16.J!edną z ważmych przyczyn
tego stanu rzeozy jest niewą't!p!mwi'edort;ychczasowy braik z,a,po'tTzebo'Wlan'ia praiktycznego nę emologi,cz[}!eanailizy lecznidJwa ludioweg,o i potooz,nej
wiedzy medyczmej siPołec7.Jeństwa.J,ak wsilmzywałam, wystąpienie zapotrz.ebowania ze st1rony medycyny na ek,&gt;!pelrtyzysoc!jologiczne dotyczące
zdrowia ichOiroby dO!prowClidJziło
do wyłonienia i rozwoju pol~~iej socjologii medy,cyny. Do ni,edawlna le~c€'wa~ona przez medycynę oficjalną medycyna ludowa, a Zlwlaszcza ziołiO!l'eczni'Cbwo,
za'czyna zdobywać u7Jn!aiIlie
dla swego ,,~ra.c'.ionałI1Jego
jądr:a" w ooraz szerszy oh ik,ręgaeh leikamy i farmakologów. Mo'ż'na więc mieć n!ald7J~eję,że z:ro'Z!umLain,a
zostanie potTZleba
przJ€lprowadienia wycZl€'J1pujących,kornp~eksowych studiów nad medycyną ludową w Po·lJsoe.
Etnololgowi'e polscy mają obecnie ni€lwielJbe możliwośd prowadzenia
badań e1mo.medy'c7..llY'ch
poza granicami kraJu. Być może i w POUsce,choćby pod wiPływem wzmiian:kowanych. JuŻ nowyoh konc€lpc'Ji Świat0'we j
Org.am;ilz.acj'i
Zdrowia, doce:ni się oelowosć współ:dz,i.ałarnialeka,rzy wysyłanyoh do pracy w krajach r0'2Jwija;jącylOh
się z etnologami.
JeŻRli tak przedstawila się slt:an baJdań .etnomedyczmych w PoJsce. mo,żna się sł.us2Jrri:edomyślać, ż,e tym ba'I"Id.Zli.ej
brok OIprtacowań teoretyc.z.n.o-metociolQgi!Clznyohz tej dzi:edzi;ny. Ref1eksj1ateoretyczna nad omawia:nym
zespoł,em za:gadrrień zupełnire nie była dotąd w etnologii polski,ej Wizwijana. Nie upows7;eohniło się llilwet samo po!jęcie etnomedycyny. Zywiąc
nadzieję, że etnomedycyna zdOlbęd~!esohie stoIpniowo i u IlIa!sl'ację bytu.
przedstawię poniż,ej pewne ;PT'olPozycj,e
teoretycz.no-&lt;metodolog'i'cZJneVol odniesieniu do badań etnomedyc'Zlly1Ch,prqpozycje, które oczy'wiśei€ nie są
w żadnej mieme spójne ani wY1czerpujące i z pewnośoią wymaga:ją do!pracowania OTJaZ
,prraiktycznegosprawdzenia.
1

16

,zna.mielIl:ny jest

fakt.

i,ji; w nowym

0lpraOOW03I!l1LU
sy;nte1Y'Cl.DY.m

Fran!kowslka, Papro:t:ka, 19181) poświęcono
st'rolll w &lt;lJ'l.JylkJU,I·eo wi,etdzy ludowej.
Siki

(Bij'enrmiCIJm,

l11€ldy,cYJ1lie

etn(~g!rafj~iP,olWaedwle

.kL'lka

�26

DANUTA

P,ROPOZYCJE

PENKALA-GAWĘOKA

TBORIETYCZN

O-LVL.E'DO
DOLOGICZN

E

J,aik wynika z pr:zedst1awionego prz.eg'lądu zakresu, załoteń l praktyki
badal\vicz.eijanrtropollOigilimedycZJnej i e'tnOimedycyny, nilc wyipracoW2,no
dolj;yahczas odrębneij teorii i metodologlii badań etno:medycznych. Badacze
stosują implicite lub - rzadizieli -- e~plioi1Je teorie i metody różnych
Ulklielmnkowań elmlOliO!gicznyoh,
bądź też odwQłują się do ogólniejszych
założeń filozoficznych (nip. f'enoilllenolOigiellnylCh).
Jednym z możliwych sposobów tiraktO'wania mateI1iału etnomedycznego jest, moim zdaniJmn, zalstoso\vlanie pewnych ustaleń i pojęć epistemologii marksistowskiej, a w szczególności - marksistowskiej teorii kultury, wypmoowywanej w poznańskim środowisku metodologicznym. Zdaję
sobie sprawę, że nie będzie to ujęoie .pełne i mdo,walaj.ąJoe,m. Ln. dlatego,
że teoria taika dopilero .się rodzi. Nile mogę prz.edstawić w tym milejscu
szczegółoWlo założeń teorii i wyjaśnić wszystbch używanych w jej ramach pojęć. Czytelnik może je ZJnaleźć pnz.ede wszystkim w pracaoh
J. Kmity, a takiJe A. PaŁubiidki1ejli inn)'lchćl'llJtorów z tego śI'odowiSika.
Spośród ustaleń teoI1ety:cznyeh"sZJkJoły pOlznańsbej" precYizyjne rozróżrIllieI1Jie
sfery świaidQmości i pralktylki społ,ecznej (tradycyjnie zI'esztą.
]alk witadomo, lwycdrębni1anyeh w myśli marr'ksi:stowSkiej)oraz konoepcję
7Jmian społec:zmo-1kuH'lllrO!wycih
uważam za sizcz,ególnie przyda1me w studiach z zakresu etnomedycyny i - szerz,ej - w badaniaoh etnologicznych. Wyraźlne wyodrębnie?1e świa:domości i praktykii spolecznej pozwala
uniknąć tlak częstego w pI1a'oaohetriogr.ailicz:nyoh mieszlania reglUł kulturowych i faktycZJni,e wykOO1lanyc.hczymnorSci(pI1ZJezte reguły wyznac'zanych). Z kolei wyjaśnianie zmian społeczno-okultUirowych w terminach
de1.ermitna oj'i funlk1cjonalnej i genetycznej, chalrakterystyczne dLa materializmu histOlry'cznego, może znaleźć zastosowanie w badanill przemian
medycyny tradycyjnej czy l'Uidoweijwskut&gt;E:jk
oddziaływ,ań medycyny nowOlczeslnej.T,en typ wyjaśniania maiŻe być również przydatny przy rozpatrywaniu zmian endogemnYlOh.
W ramaoh praikty!ki sołlecznelj wyrróżnia się, jarko jeden z jej typów,
pmktykJa medyczna. O odrębnym typie pra:ktykii możn~ mówić, jeżeli
pełrni ona oikreślO1I1ąfunkcję obiektywną, czyli odpowi'ada na okreś.lony
roIdz:ajzapotrzebowania obiektywnego. Obiektywną funkcją pm:ktyk'i medYiC:'?Jnej
jest reali:zowanie pewnej wartości nacz'?lnej i wartości je] podporządkowanych, które wyznaczone są przez przekonaniia normatywne
należąicc do odpo'witedniej fommy świadomości SPOłl€CZnej- społ,:,czne]
świaclOlmoś'cimedycznej. Tą wartością naczelną jest zdrowie. a wal'bości
pod:porządikiowane jej instrumentalnie
- to sensy (Kmita 1973a, s. 22;
Kmita 1975a, s. 24) poszc:zJególnych czynności medyc:zJnych. Oprócz prz.eIwnań normatywnych wyznaczających wartości, w skład spolecznej świa1

�Antropolog'ia

medyczna

i et:nomed.ycyna

27

domości medyczne.j wchodzą także pr-zellmnrnia p - zwane czas2!m dyrektywałnymi - określają.ae sposób rea1iz,a,cji Donośnych celów (waTto~
śiCi).Te ostatnie prz:E'ikGuania,któI1e mogą być werhali:zciwalne w post-alcl
o'dpowiedinich dyrektyw czy reguł, tworzą Wliedzę medyczną. Wiedza ohejmuje okreś1ony ze:':,J,ółregluł kul,tul'owych oraz przesharuki tych r·E!guł.
Należy nadmienić, źe niektó:re Z owych dyr,elktyw wyznaozają czynności
,r..astawioruena interpretację 18 (są to tzw. reguły ~l1teiI1pr'et~cji
kulhlir()wej.,
wy.rażająoe przekonania, któr'e należą do sfery kJuJtury symbolicznej)
Jako przy.kbad m(}gą sł,użyć l'egruły wyznaCZlając't czynnOiŚciz Zia~CI1esu
tzw
lec:oenia magiczno-lfleligijnego (np.: "Aby wyleczyć ból głowy, tr:oeba pmypiąć do czapki amulet"). Inne Sipośród omawi,anych reguł, zwaine .tecrhnolo.giczno~U'żytJkowymi,wyrażają przekonama naJeżąc€' do skry kJultJuTY
techniczno-'użytkowej (F'a1wbi:cka1975; Krmit:a 19'i5b, s. 86 - 89) 19.
OmaWli1ająctradycyjną ~połec'ZI1ąświa:dOimOiŚć
meidylcz.ną danej grupy
nie trzeba rekonstI1U0WiaĆpełnego zespołu regluł bej dziJedzjiny kultt.lry
Nie byłoby to alni możl1we; ani celowe. NaJ1:l():mi:ast
e1;&lt;nolO1ga
będzie interesowała ta ważna część wiedzy meidy.c7inej,ktÓfrąsą pr~}ai11Jki dYil1ektyw
określających sposób rea'ltzacji oidnośny,ch wair'tości. Należą do nich koncepcje zdrowia i char,olby/przyczyn choiI'Óib,zapohieganra im ileczerna
Przy tym tI1adycyjna wiedza .medyc:zma jest zregruły ści:.C§le
splecion,a
z przekonaniami religijnymi. Nie można pominąć w l:adaniach tak częste l
i silnej walorYizac'jiświartqpoglą:dowej omawiiamej 001I"my
świaidomości SIpOłec:znej. Bo.1egaona na łą:czen~u wartości bez,pośrednio Ulchwytnych praktyczni.e z nadrzędnymi wartościami świataPQg,lądowy:mi za pomocą odJpowiled.nich pr:zeikonań dyreikty!wao1ny,ch.Realizacja wall"'tośQibP.zpośredn:io
uchwytnej praktycznie (jaką j,est n,p. wyleczenie ohOO'Oby)uzyslku,jew ten
sposób doda1lkową motywację. JednalkŻle nie za'VSiZemotima usbałic, ozy
mamy do czynienia jedyni,e z walo.ryzacją świaitO(po.glądowąpo:sz.czegól11 J'Ulk pilsze J. KJlntita {1:97'S, s. (3); "OhQdz;i tu o 'przełkiclna:nl1a poÓęte na wZÓlr
sądó:w ,w sEwlsde logicznym
(,llie w,ś sądów w sell;&gt;ile p6Y1&lt;.lha[QgilCrzJI1:JI1m);
faikit w pełm
:-lwiaidJcm~elji,c~h akoelptaiCj,i prz.et: Ipo,SIZ;czegó1ne j.edił1Jootlc Iltie jlest WaDUlnkJl'em n:,ct:będny:m i~h identy,filkJaajii, pOldiolbinie też sPQlsób., w ja,k'l tVJli}l'Zą sys,wmartY;ClZ.:lleoabośdi, nie jest odwz:xOW'ail1liem ich św,i:aidOlme~o IPc;r;ządk1{JI',vaJll:iJa
P11Zez PCS'71~z~ó,lne
}ednos'tk i".
18 W~llUJt1Jki'em ni,eZJbędnym 'WY1&amp;tąpienia .ef'elkt'Óiw oiJtek,tywmy'dh tych cZYl!1n()~Cil
jest istnienie
przekonań
pl"Zyporządkowujących
ty{ll ezyruw~ciom,
za pośrednict~"em reguł interpretacji
kulturowej,
odpowiednie
semy kulturowe.
Nie jest na·
tomiast ko.nieczne istnienie
obiektywnych
prawidłowości
łączących
daną czynność
L
jej efflkitern (w'arun~k iten JEISIl !!1IiielZJbędJn,y
iW ipnzy1.paldiku ,czy,:'llllGIŚ'cli
!WY1Zln:.lICIZJ:lI:l)1C1h.
przez reguły
technologiczno-użytkowe).
Patrz:
Kmita
1973'1, ,. 27 i nast.;
1978.
s. 64" (b.
19 Nail,t.'fi:ywYijaśnić,
że kulturę
tr~tuję
j.a!ko wSIpół f;ulnm s w i'31dc'llnooi.'iS!Polecz.tlej (pa1Jrz flip. Kimi1ia 'W75':&gt;, s, 86 - 87; Palu.b:ic!ka \.915, 'S. B3j Z&lt;.lJtlemmedycyn",
jak.I)
pewna 'dziedzina kultury,
je.,! formą świadoma,ści
:&gt;pD~eczru:lj :'i.m;'x~j,onalnie zw:ią!ZJ.·
ną ze s,po1,eJctzJnąpm'kty!ką medy.c.zmą.

�2H

DANUT A PENKALA-GA

WĘCKA

nych wartości be1z,poŚJieidnio-praktycznych, czy też przekazy światopoglądowe - magiczne bądź religti.!jne - występują :równolegle z pI'iZeslarukam;
pochodzącymi
z pQ'toozmego .doświadcz'eni'a, j'~o prZJe.słanki dodatkowe,
~mpliJk'U!jąceodjpOWlioeidn~e
przekonania dYl1'!ektyw a,lne. Talkie ścisłe zwią;:zJki
świaWipoglądu z potocznym doświadczen'iem społecZJnym są oha,rakterystYCZTlie dla społ'eoZJeństw trarlJ'lcyjnyoh.
WSlPomina1,am o I'Iegułach "dY1I1ektywalnych", które wyznacZJCliją:::posób
reahzaJcji wartości, a zat'em dkireś1ają ezynności prowadzące do zamiel"IzonYJchefei.kitÓiw.Czynności wy:anaiCzane !przez reguły z zakTesu społecznej
świadomości ill'€Idyczn.ej nal'eią do d7JLedZ\inyspołecZJnej praIkty,j&lt;Jimedyczne.j. ROZJpat'l1ują!Cpraildykę medyczmą należy prz.yjąć założenie o racjonalności 20, wedlugktómego jednostka ~pOiśród możliwych czynności podejmuje czynnoś'ć naejonalną, tj. taiką, która prowadzi - zgodnie z wiedzą
tej jednostki - do reiZ'llltlatmmalkisymal,ni'e preferowanego (czyli do realizacji w,aortooai maikosymainie preferowanej,
będącej sensem danej czynnOiŚcira'oj'onalnej). T,aiki.e rozumienie ra.cjm1alno,ści nie ma nic wspóLnego
7 tak tY1Powym di1apiI'lalctJra!k1Al,jącycho medycynie
ludo'wej rO?Jróżni"2!l1iem
czynności i przellWinań "raojoIlla.lnych" i "niel1a.cjo.nalnych" (czy "i:rracjonalnyah") z punktu 'v';l~d7Jeniamedycyny na-ukDwfj. Sens owego p.:&gt;działu
negOiwlał m. in. H. F'abr,ega, pisząc: "wyjaśnieni,e, jakie of'eruJe podmiot,
JUoŻiebyć uważane z.a ",acjona1ne», jeśli jest ono zgodne z prawami logiki,
niezależnie od statusu epistemologicznego
przyjętych przesłanek" (Fabn:,ga 1974, s. 25).
W ramach ~p()ł'ec;z;nejpraikty1ki medycznej można z reguły wydzielitwarstwę Sipr1Of!esjonahz:ow,anąomz drugą, o nikłym sto'Imi.u profesjonalizaJoji, w.k!tól'ej partYlcYlPują, w większym czy rrm.ie}szymstopniu,
wszyscy człolnkowie glnuiPY. Należy zwrócić uwa.gę na zmam.ienny dla społe&lt;meństwa tl1a1dy'cylj[1Jegofalkt, iż Tlehgia - w du.żym stopniu za p,)średlI1iiOtwemlpirzekonań nal1.eiŻą'cychdo obycz'ajtowej dziedziny kwltury - f,unikcjonu,je jaJko społieczno-suhleiktywny
regulator praktyki medy.cznej. Ponadto n:iektóre ozynności o sensa'ch leczmi!czych wykonują również przed-o
stawiciel.e pra!ktyiki religijnej.
Niewątpliwie flUnkcjotnalizm jest tym kierunJkir'm etnolog i'cznym , który
najW!ię:k.szy wJdtaid w budowę t'eorii zmiany spoleczno-lkult'llTow2j. Ale
funikcjo.nalny model zmiany z W1ielu względów okazał się nie w pełni
Z'aidow.alający. OSibaltlIlfio
p€'WlI1enadzieje pokłada się w tworzonych tzw.
ko:nfbkiowych modelaoh prnemian społeczno-&lt;kultuJ"owych oraz w marksistowskiej teorii rozwoju społecznego (paluch 1976, s. 260 - 277).
20 Zalo'żenlie
to pnzYljmuję z,go,din;,eZ marksistowską
dyre.k,tywą ra'cjcnali'·wwan.ia
'diz;iał'ań l:uidiZ1k&lt;klh
p:r:zy baidan~'I.l W~z€i):k.bchzjawis.k społecznyeh. Zał,ożeni,e u racjQna,lnośoi ma charaikiter iide&lt;łJ~iza:CYljny,
bierze bowiem pod ·uwagę jedynie w.i€ldz.ę i nurmy działającegu,
nie li;wzgllędfllilając ilnn.ych czynników, k!tÓH' m·ogą wywietr'ać wpływ
na dział&lt;łJniie(DQPioilJs:kii
].973, s. 2,22- 2-24; Kmi·ta 1973a, s. 15 - 22).

�Antropologia

medyczna

i

29

etnomedycyna

Materializm historyczny proponuje wyjaśnianie z.mian k!ultury w terminach determinacji funkcjonalnej i genetycznej. Zgodnie z tym ujęciem, akcept1acji społecznej - ulpoWSlzeohnieniuulegają przekolnalllia determinujące (w trybie subiektywno-racjonalnym)
działania względnie
efektywne 21. A względna efektywność przysłiUigu]etym działaniom, któ:r,e
są funkcjonalne w stosunk1u do aktualnych zapotrzebowań obiektywnych.
"Tak więc przynaleimość odpowiednich przelmnań do sfery świ'adOimośm
społecznej (ich akceptacja społeczna) tłumaczy się funkojonalnośiCią działań (... ), któryoh kontekst subiek!tywno-racjonalny tworzą owe PfiZ2konania, zaś fun:kojonat1r10śćta z l{iQ:leitłumaczy ich efektywność" (Kmita
1978, s. 66 - 67). Upowszechniają się zatem przekonainia determinujące
działania bardzi,ej funkcjonalne w stolsu,nkudo poprzednich. Wszelka zmiana w sferze świaJdomośiCispołeoznej jeDlttlakże uwa!r'unkowana ,genetycznie: nowe, prrzeI)l~kającedo świadomości społecznej przekonania muszą
powstawać w określonym stosunku do przekonail dotychczas akcepto·
wanych. Muszą w jakiś sposób (choćby przez negację) nawiązywać do
tego, co Engels nazywał dzi,EdziczonYim"mat'ElI1iałemmyślowym" w obrębie danej formy świadomośtCisipołecznej.
Ujęcie manksistowskie uwzględnia również Dolę cZYiIJ:nika
indywidualnego w rozwoju kultury. Niez.będnym ,waTUiI1lkiem
tego, aby dkreślone
przekonania przedostały się do sfery świadomości spokcznej jest fakt ich
uprzedniego respektowania prz.ez poszczególne .Jednostki. Jeżeli jaJkies
przekonania stopniowo prz.est'ają być fu,nikcjonaLne (\vskutek prz:ekształcenia warunków obiektywnych praktyki ~polecznej), zanika gwarancja
efektywności indywidualnej tych przekonail, respektujące je jednostki
coraz ozę.śoiej nie osiągają zamierzonych oelów. W tej sytuacji dla zaohowania I'acjonalności działań niezbędne są innowacje. Mogą to być inI1Owacje za,równo endogenne, jak i egzogenne. Boleg'Rijąo[}Jena stosowaniu
nowych przekonail dyrEJktywalnych (nowych sposobów dz~iałania dla l1ealizacji dotyehczasowych wartośoi), albo nOlwych przekonań nOlI1matyw-·
nych (przyjmuje się nowe &lt;celeniezm.ienJia,jąc spOlslolbówich realizolwania), bądź teź na zmianie i j,ednych i drugich. "Innowacje, które spełniają
waJil1nJkideterminaeji funlkejonalno-genetycz.nej, iCtzy'lisą nowymi, .za,stosowanymi w pralktyce pr21ekonanilami(wy,artylku;~O'W!anymi,
bądź nie), bardziej funkcjonalnymi od dotychczas reslpektowanych powszechni'e Ocraz
pozostającymi z nimi w gienetycznym ZJwiąZJku,
przedostają się do świadomości społecz.nej" (Kimitla,b.r,w., s. 122).
21

Wz,g;lęldJna e!elk:tyrw:llość

tów

z przElW!idywa,lJYlmi.

nań

wy;znaic1ZJa!iąlcych

dJ2iiaŁań clz,JJa'cza

11r2idba
działania

dodać,

że

w,Z)g;lędl1ie

w4g;lędllą

załażenie

zgodinc&gt;ść

uZYlsik'allly'c'h

o '31k&lt;!)eptalcj1i Is:połeozmej

efektYTWlne

jesit

jeclny:m

ze

efek-

pnz1elkio-

skŁaclJni:ków

K1z,wi'lliię::'ia ,zal""lldnlilclz,cd ibezy !malterklIHzlm!U hlil&lt;jt:oir)~CZI)JIelg,o
- itelzy 'O detlEmmilna'clji
dCmO&amp;2i
społl~clZlllej
przcrz
warunki
obieik'tyw~1e
bytu spcłeic:z.ne,g.o
(Kmdta
s. 66 - 67).

IQWli1a1978,

�30

DANUTA

PENKALA-GAWĘCKA

Jak sądzę, ów wei,erow,;:my pdkrótee, fwnkojonalno..,genetyczny model
zmiany kultur:owej mógłby znaleźć z'a'Sto;suwani,ew badaniach etno1a.gicznyoh, w tym rÓW'l1!ieżetnoilledyc?lnych, dla wyjaśnienia zaiI'Óv.'IllO
zmian
egzo,gennyoh, jak i endogennych.
POWJ'óómy j.Bs,",C?le
do zarysowanego w poprzedn~ej części rozdziału
~pOlI'umiędzy prqpagatorami podBj,~iciaemic i zwa,lennikami ,per~pektywy
etic w baJdaniJalohetnQlogiJc7mych. Ujęci'u emicznemu bardzo Wieka je~t
S'tw01~zonapr:cez F. Znanieokiego konoepcja współczynnika humClnistycznego (Znaniecki 1922, s. 90 i później!SZepIIa,ce). Znaniecki przyjął w::półczynnik humaJlllistyc7myjako podstawowe założenie kOlnoeptualizrująr.cwy-:
ja:śnianie w naukach hUlIT1!a.n:i\Sltyc7myah.
Ote&gt; jedno :ce sformułowan tego
założenia metodolo;gicz:negD: "Badacz kultury, w przeciwiieństwie do uczon.ego-przywdnika, który strum się adilcryć ład wśród faktów empiryoznych,
całkowicie ni,ero1eżny:ch od świadomych czynnilków ludzJkich, stara się
odkryć j'Clildśład wśród faikrtów em,piryc7my:ch, które zależą oid tych cZyJln~ków, są prziez nie stwarzane i util"zymywane. Aby wypełnić to zacia'nie,
uj,muje on każdy badany przez si,ebie fakt empiryczny z tym, CJ nazwahśmy współezynni,1{Jiem humanistycznym, tj. tak, jak fakt tE'in ja wi się
tym jooooSitkom ludizJkim, które go dośw,iJa!dczająi używają" (Znanieoki
1971, s. 228). Udemz.a;jąceJest .p:odob~eństwotego podejścia ze stalJ1ow.1:.1kiem
repr.e.zE."nt{),wanym
przez "nawą etnografię" 22. Znaniecki sam nazywa swoją
koncepcję ,,11E'llatJiWizmem
historyc:zmYIffi".
Jaik wykaz.ują w swcwoh,pracaoh aJut{)rzyz .kręgu poznańskiego, założenie ~pókzynnika
humanistycznego może być przydatne przy wyjaśnianiu pew1nyoh fragmentów rzeczywistości społ,ecznej.Peri'1pektywę badanej glI'UiPYprzyjmuJemy np .. I1ealizują'c 7Jało:żlenieo racjonalnośd o:dwołują,ce się do wiedzy i wartości. UW7Jględnienie tej 'Perspektywy j,est niezbędne dla wyjaśnienia faktów podejmowania ok,r,eślony,c.h czynności
przez poszczególne jednostki. CharaikiteryzUljemy w ten sposób subiektywny kontekst okrteślony;oh czynności racjonalnych. Jednaikże, joak udowadniJa W. Sitek (W8D, s. 136 - 145)" ewontualna teoria op.aJrDana współczynniku humanistyc7JIlylffi jako fundamontalnycrn założeniu służącym wy jaśnia:nLu w na:ukiach społecznych, nie j,est w stanie wyja:śnić fadctu ro~p0lwsz,echniania się pewnych prz'ekanań j:ako elementu świadomości społ,ecznej o,raz - rZIBczywistYichrezul!tatów dziaJ'ań iludzkkh. Wyjaśnienie baZJują:ce na założeniu o współczynniiku humanistyeznym zatrzymuje się na
poziomie czynności podjęty!ch, nie obejmując czyruno:ścif&lt;alktY'C7Jll'ie
wyko2"Z Ta
ostatnia koncepcja powstała znacznie poz11leJ, a niesłusznie uważana je-,t
novum. W ~slt8icłie
po1dejooie zwane "emlic.z:nyun" ma od1egł;e tradycje. M. Ha~TilS
(1968, s. 597) uważa za nie uprawnione
nazywanie omawianego kierunku "nową
etnografią" - jest to w rzeczywistości "nowa stara etnografia".

ZOl

�Antropolo.gia

medyczna

i e-tnom.edycy1lJO.

31

nanych, zwykle różniących się od tych pierwszych, podobnie, Jaik obieik-tywne rezultaty dz~ałań lud~kwh mogą o:dbi~@aći na ogół odbiegalją od
rezultatólw oCZ;€lk~wanych
2~. Dla wyjaśnienia
wykonanych czynności ludz·kkh niez.będna jest chara;kterystyika ich ,obiekrtywn:ego. lrontekstu.
Uwzględnienie obiektywnych \'.narr"uIl!kÓ'w
praiktyt.1.Qi
,slpoł.eoznejj1esltw s~cz'€gólnośai koni.eczne przy wyj'aa'1·iaJn.iiu
takich zjawisk, j,ak U1powszechni1anie'
określonego systemu przekonań w danej grupie (Kmita 1973b, s. 238).
Wynika to z podstawowej tEZy mRterializmu historycznego o determinacji zjawisk świadomości. społecznej przez obiektywne warunki bytu
społecznego. W wyjaśnianiu funkcjonalno-genetycznym
tych zjawisk
trzeba odwoływać się do o'bydwu kan'tekstów dzitałań ,1ud.zlkich- S'uhie.ktywne:go i ohie!ktywnego.
Wsżysbkie ;powyższe uwagi stosują się w peł'ni do wyijaśmania zja;wilS.'k
interesujących etnolo,glię. W !bada11iiadhetnomedyczmych założeni&gt;e wSlPółczynnika humani\Styczmego (czy przyjęoite perspekity:wy emic) będ21ieprzydatne np. przy wyjaśnianiu, dlaczego wybrano taka, a ni-e iJllnych spośród
możliwych ~lPoso.bów leczenia. Natomiast odwołaJni-e się do kontekstu
obiektywnego okaż'e się niezbędne np. przy badaI1'iJu zmian medycyny
tradycyjnej. W tych badaniach nie można pominąć obiektywny'ch waftunków pmkty.ki społecznej i '~ch \-\-!pływu,11'apI"ZieObIiaź,en:ia
w z,aikl'esi'eświadomośei i pra:ktylki medycznej.
Prz:edst.awiłam powyżej ty,~ko niektór,e, wy;bmn&gt;eprobl'emy teo'retyczno-metocloil:ogiczne istotne, moim zdaniem, dla prowadzeni,a badań etnomedycznych. Spo\Sób ujęcia tyah pToiblemów, pewne propOQ;yClj€Z&gt;lCz,err'pnięte z teorii marksistowskiej, rokują nadzieje Qsiągnięcia wartościowych
rerzJUltatów bCJJdaiWczych.
Oczy:wiście, wyikOl'zys1Jującpodstawo:w-e założenia tej teorii, nie należy I1ezygnować z posbUJgiwa1niasię pojęciaml (niesprzecznymi z owymi zało:żJe11iiiami)
:wypra'cowanymi w ramach etnologii.
W szczególności godne Ulwagi są niektóre ujęcia i kategoryzacje zjawisk
medy;cznyah wytworzone w ramach nowyoh ~€'c'ja1no:ści - a:ntropolog,ii
m€:dyczmreji etnomedYJCyny24.
23 J'ak
w.;pomni.alam,
zaloŻJfmie o l'a'c,jClnalno.i;lc:i ma 'cbaraiklt'er irdea&lt;lhaicjli. Czynności wYlknnane odbiegująQd
czynnoŚicli PClIdjęty:dh z dwóch pods't,a'W'owYClhprzyczyn: 'we wmę1;:nZJooj rrie'das:k'()l1J&lt;l!'OIŚ~ii,
ni'ąJ€Irl!Giooi w,i1edzy pOIdmiolt'l.1 czynnośei
()lfaz
roeaode.k.W&lt;liuI1JoŚici
tej wiedzy. C:zYlnn,ooc'i .podjętej
i jej skonikJrettYZJowall'1lellI1Ju
odtPowilednilkowi przyslJUguj.e ten S'&lt;lJmsens, jednatkże - z wY'mi,enii:OOlyahwyżej przy&gt;CZyUl
- llZYJJ:OOŚĆ
wy1kc':1Ia:n:anie rea'lliZlUlj'ena ogół swego sensu (Kmi'ta H)i7i31a,s. 20'7 - 2(8).
24 Wśród niiLih e-eI1J:1Rj'est !lIP. H. Fabrog-i kO!llC'eptlual-iUl~ja CIhoroby jaiko zti3Wi:ska kultur·owego
(illness)
i 'jako jedno5ltiki biroJn'edyaz.nej (disease). 'WlPI'a,widZlie e1.niO'1()i~a iniier:es'uje prZJe,d.ewS'.zys1JkiiJm\Qul'tu['o,wy aspe{IDt ohm.oby, uważ'am j!ednak, iż nde
moŻill:a 'reZ)'Igin'Awać .z Z&lt;l;stos:owalllJiabiOlmedYICZJnyclhkla'l.egicmHc!hOO'óIb,'jeiJeJ!i posia'cliają
one I'oika-Ine odpowl~ednJilk:'i. Czys'!Jo reaaif.y,wisl1;yczne Uijęcie pozlbaiW'iłoby nas możliwości dCJIkonY'wa:l1Jioporównań.

�32

DANUTA

PENKALA-GAWĘCKA

BIBLIOGRAFIA
!\dke:rme:ahJt

E. H.

'·197'1 Medicine and Ethnology.
AUJand

;1'966
im,70

and the Study of Biolo(Jical and
AJl1itihro!pOI],clglist", vol. 68, n')'. l, s. 40 - 51.

"Amepican

in CuLtural

Adaptation

Evolution.'

New Ylor'k.
,~tna'l1olWlicil.
J.., M. SOIkolOW!S.ka
1][917'6 Socjciog
a pojęcie stanu
A.
: Bh,anlwaj

Os:troWlslka

to Medical

.4n Approach

,[:\v:1

zdrowia,

Socjologia

('red.),

a zdrowie,

Cu!tural

Anthropology,

M. S81kolqw.ska,
Wa,rsZkllwa,

Adapta-

J.

H,olówka,

417 - 422,.

s

S. M.

,1[9175

AttitudeToward
lages
11/1'2,

Bhataa

Es~alJ~, Bern.

Medical Anthropology
tion,

,

Selected

A., Jcr-.

,J. C. et

,19i75

in

the

Different
Punjab

-

8.c'ienrce

of Four

A Survey
&amp;

Medioine".

vol.

Vil-

9, no.

Sl. 60:3 - 61,2.

Traditional

Healers

and

:1~~31 Etnografia
Bizon Z.
Wzorce
klOławsika,

Polski.

Medictne,

adaptacji

Pa:pI"Ock.a

Przemiany
systemu

"So~i.al

&amp; Medicine",

Scionoe

Etnograficeskie

ludowej,

aspekty

izucenija

n,

W:radcl,w

SOCjologia

.,E)Uhncunedi,z.'i:n",
narodnoj

10 - 12 marta

Er.mnlej J. V" A. A. VOJrOI1l0V
li916 Naroonaja
medicina
kak

t.

do ,zmian ~połecznych,

medycznego

SchulmecUzin,

konjerencii

(Ired.)

kultury

A. OslbrCJfWlSik.a(red.),

J. HoIówika,

wa, s. 107 - 1m2.
BoJiQga V. L.
li9'7'1 Volksmedizin und
Bromilej J. V. et al. (iI'ed.)
naucnoj

Modern

l, s. 15 - 21.

Bilffi':llilcikla M., M. Flran:kolwsika,W.

,1'9'7'5

,,8e,clial

aa.

vol. 9, no.

Nł7-6

of Medicine:

Systems
India,

M. Sa-

[w:)

a zdrowie,

WaiI's'lu-

Bid. 1, H. 1, s. 5 - 7.

mediciny.

Tezisy

Vse,;ojuznoj

1975 g., Lening\na·d.

predm.et

etnograficeskich

issledovunij.

"Sovet-

~kaja Etnograilitiju", nr 5, s. 3 -lIIS
CalUidiiI W.
11953
AppLied

Anthropology

Today, Ohkal/!io,
Colis·Qln A. C., K. E. Se~by

11974 Medical

in Medicine,

[w:)

A. L. KToelber

(ed.J, Anthropology

s. 77il - 806.

Anthropology,

"A,nnrua!

v0I1. 3"

R1e'l!!ielw of Anlthrqpal'ogy",

o

24.5-

- 062.
DiesJf.ęld FI. J.

'19n

Die Bedeutung

dęs Dialo.ges zwischen

Gesum,dheits.plannung
:£enlhoV'e'I,
zwis.chen
Dr{)jbec

E.

Sohri)der

Heilkunst

Heilkunst
und Volkerkunde
fiir die
in Entw'ic.klurngslii.ndern,
,[1W:1 G. Ruod!n,iJUzjk;i" W. S2:hi€~sg.),

Ethnomedizin.

und Volkerku.nde,

Be.itrage

zu

einem

Dialog

BaT'ms'tedJt, s'. 7 - 1,2.

E.

Im5,5

Zur

.1'95:6

Beitrage
zur Methode
der Ethnomedizin,
~w:) J. iHa,eke1,
A.
-GerlJacihsrt.eion, A. S1aviik, Die Wiener Schule der Vo!kerkunde.

Geschichte

der Ethnomedizin,

"AntJhr'CJpols",

anlasslich
des 25 jahrigen
Bestandes
U,n;iversitiit Wien, W;j'eIl, SI. 'lQ3'- 204.

B.d. 50, H. 4/6, s. ::)50 - 957 .

des Institutes

filr

Rohenwa.rtFestschrift

Volkerkunde

der

�Antropologiu

?abrega
II...II'.
1971 Some Featnrcs

of Zinacrn;!ecan.

33

i etnomedycyna

med!lczna

iVIedica!

"Ethnology"

Knowledge,

vol.

10.

no. l, s. 25-43.
'Hł72;a Medica!

[w:] B. .I. Siegel
(ed.), Biennial
Review of Anthros. 167 - '2219.
in Relation
to Culture,
"Behav.io,ra-l S:o~ence", vol

Anthropology,

pology, 1971, StJJnfapd,
197'2b The StlUly of Disease
1:974,

17, no. 2, s. 18J - 203.
Disease and Social Behavior:

11975

Th.e Need for

'Foster G. M.
1975
Medica!

An

Interdisciplinary

an Ethnomeclical

Anfhropology:

Some

Perspective,

Ca.mbnLdge.

"Scienice", vol. 139, s. 969 - 975.

Science,
Contrasts

with

Medical

"Saoial

Sociology,

Scienlce &amp; Medkine",
\iol. 9, no. 8/9, s. 427 - 432.
19&lt;7ii Disease Etiologies
in Non-Western
Medical
Systems,

"America,n

Alnthro-

,pologiJst1;",\io!. 78, no. 4, s. 773 - 7032.
F,'uke C. O.
1951 The Diagno;,-is

of

'Gl jc'k

L. B.
lV1edicilU: as

1967

Disease

Among

the

SubantLn

of

Mindanao,

"Am,ef'i'Oa-Il

vol. 63, nu. l, s. U3 -132.

.Anthropol·ogj"t",

cm Ethnographic

Category:

The

Gimi

of

the

New

Guinea

Highlclf/ds,
"ELhil1ll1ogy", V.l!. 6, no. l, s. 31 - 5,6.
;:;'.r(}Ui,g F. X., II. Haley
(ed.)
1;976 Medica!
AnthrorlOlogy,
The Hague - P:a:I1~S, W'O·r.LdAII1!thr()p(~l:(),gy.

HaITi,s M.
1'968 The

Rise

of

A1lthropo!ogical

New Yo;·k.
I-IaUSi(1hLldT.
1976/77
Zur Idecn(Jeschichte

del'

T/wory.

A

Ethnomedizin,

History

of

Theories

"Ebhnomed1zin",

oj

Cultnre,

Rd. 4, H. 3/4.

is. s57 - 368.
Heimanl;l~ber:g
1974/75
Zur

B.
Bchandluno

Psycliisch

"Ethnomedizill",

Kranker,

Bd.

3, H.

1/2,

s. 71 - 79.
Hovorka O., A. KnmJeld
1908-1'909 Vergleichencle

Bd. I - II, Slul-tga'rt.

Volksmedizin,

Hughes C. C.
1968

Jakovlev
1975

fw:] International
:'iI·ew York, \"01. 10, S. 87 - 92.
Ethnomedicine,

Encyclopedia

oj

the

Social

Sciences,

G. P.

O narodnaj,

's.

tradicion1lOj

Etnograjicesbe

(;r,ed.),

i naucnoj
aspekty

medicinach,

izucenija

['w:] J. V. Bromley

narodnoj

medic.iny,

et a'l.

Leningrad,

5 - 6.

Janzen J. M.
1976/77

Traditional

Medicine

Countries,

African

Now Seen as National
Resource in Zaire
"Ebhnom-ediozJin", Bd. 4, H. 1/2, s. 167 - 170 .

and

Other

•Jilek-Aa.t] L., W. G. Jilek
H}7t4/75
K,lei.nman
'1974/7'5

Problems
in
s. 239 - 2.48'.

Transcultural

Stmctures

anet Interpreting

Bd. 3, H. [(2. s. 27 - 50.
Lud

"EthnQmedi':lJin",

Bd. 3, H. 3/4,

A. M.

Cognitire
ning,

:I

Psychoterapy,

,t. LXVII

of

Traditional

the

Human

Medical
Experience

Systems:
of Illness,

Ordering,

Explai-

"Etthn01medi.zin",

�34

DANUTA

PENKALA-GAWĘCKA

Kmita
J.
197BJa Wykłady
z logiki i metodologii
nauk, Wa'Mzawa
wyjaśnianiu
funkcjonalno-genetycznego,
'li97Bib Dyrelvtywa
Elementy
Hn5a

marksistowskiej

Sens i konwencja,

metodologii

Lw:] J,. Kmi'ta

[,w:]

humanistyki,
Wartość,

Gred.),

J. Kmi,ta

Poznań,

dzieło,

senS. Szkice

z

fi-

lozofii
197'5ib

kultury
artystycznej,
Wa'l"15Z1aWa, s.17 - 3,6.
Homo symbolicus, [w:] J. Kmi1ta(.r'ed.),
Wartość, dzieło.

(.'ed.).

,s. 237 - 254.

zofii kultury
artystycznej,
19&lt;78 a naukowo-teoretycznym
Zagadnienie
br ..
w.

przełomu

IPjoZJoo·ń, s. 59 - 84.
Wybrane
elementy

:Koti'oor A.
1980 Co to

jest

Wansza'Wa,
s. 86 - 916.
ujęciu kultury
symbolicznej,

antypozytyu.&gt;istycznego

teorii

teor·ia

kultury

z filo-

[w:] J.KimLta

(:red.).

w humanistyce,

symbolicznej

naznaczania

sens. Szkice

Warszalwa-

(m&lt;l.iszynoiPLs).

społecznego?,

"studia

SocjlQllog,jlc,z.ne",

nr

3 (78), s. 4'5 - 65.
lK.;u,oo R. R.
'1'974/75

Hoodoo:

The Indigenous

".mtIłmomed/i,Ziiln",

Medicine

and Psychz.atry

oj the BLack

American_

Bid. 3, H. :3.'4, So. 27:3 - 294.

Lec:he:nmann H.
'UH6n'7

Ei.n

sozio-med·izinisches

Programm

im

Sudsuc/.an, "Ęthno-

Obbo-Gebiet,

medliJzJilll", Bid. 4, H. 3/4, s. 267 - 286.
!.JesJHe C. (ed.)
,197'6

Asian

Medical

Systems:

A Comparative

Stm/y,

Berkeley.

:"~C1banR. W.
1973

MedicaL

AnthropoLogy,

and Cultural

[w:]

Anthropology,

J. J. Honigmann (ed.), Handbook
ahica~o, s. ,j()31-1072.

oJ Social

NUDse G. T.

197'3 Some Priorities
in MedicaL Anthropology,
"BuHehn of the Intel'na'lional
Commi'tltee on Ungent Amthr opolagli,c&lt;l,! and Ethnological
Research",
No.
20, s. 9: - &lt;17.

()Ilesen V. L.
1'9'7~')

Convergences

and

Divergences:

AnthropoLogy

&amp; Meidieine",

"SoCJia,1 Science

Care,

vol.

and

in

SociuLogy

lhallh.

9, nD. 8/9, s. 421 .. 4'215.

IPaludh A. K.
']:9'76 Konflikt,
?.a-Łubiiclka A.
1975

a

mod.ernizacja

dwóch

Szkice

pojęciach

z filozofii

i zmiana
kultury,

kultury

społeczna,

[w:)

WHrsz&lt;liWa.

J. ~milta

flrtystycznej,

~r('d.), Wartosc,

dziew,

sens_

W&lt;lU"SZ&lt;1iWa,s. 60 - 72.

P.l ns,oI1!S
T.
1'9:511_ The SociaL System,
1:9\'),8

Definitions
Structure,

New YOlik.

of

Health and JUne-ss in Light of American
[:w:J E. G. Jaco (ed.). Patients,
Physi.cians,

Values
aild

anti SociaL

ILLness, 1 ew

s. 1165 - 1'lł7.

Yorik,

f-'o,jga.r S.
100,2

Health
and

and

Medical

Human

Behavior:

Sciences,

Areas

"Current

RudnUitz.'kii G., W. S;Cihie1"enihóveJ, E. SCinróder
1977

Ethnomedizin.
kunde,

R:hiefenhóvel

W.

Barmstedt.

Beitrage

zu einem

oJ Interest

Atnthnopology",

Common
vol.

3 . .no.

to

the

2, s.

Social

1;)(9- 205.

(Hirsg.)
Dialog

zwischen

Heilkunst

und

Volker-

�Antropologia

Vortiiufiger

1971

medyczna

Symptomenkatalog

"EJbhnoined:iZJin",

35

i etnomedycyna

fur

die

ethnornedizinische

Feldforschung,

l, H. l, s. 123 - li27.

Bd.

S&lt;:(}ich N. A.
1963

Medical

Anthropology,

pology,

1963, Stanfor,d,

[w:] B. J. S~eg'el (ed.), Biennial

Review

of Anthro-

s'. 30 - 68.

Seijas

H.
19,73 An

Approach
to the Study of the Medical
,Alnthrrop()~()gy", vol. 114, no. 5, S, 544 - 545 ..
SheikJh-DiJlthey H.
Ethnomedizin

1977

-

Versuch

einer

of Culture,

Aspects

"Anthropos",

Definition,

Bd.

"Cunent

72, H. 1/2,

s. 302 - 304.
Simel1l1 G.
!197i2 Some Goals for

Ethnomedicine,

Ed. 2, H. :1/2, s. 1.5,; - 156

"E)t!hnomedi,zin",

S,ite&lt;k W .
Florian

.}\980

Znaniecki

Baznań .

a marksizm,

. Sok;()łoW\S:kaM.
Socjologia

1:9'66

medycyny

w

"Kultura

Polsce,

i Społeez,eńs:two",

t. 10, nr

w Pulsce,

Socjologioz-

2,

s. 97 - 106.
Rozwój

1976a

i stan obecny

Powstanie

1976'b

i rozwój

J. RołóW'ka,
- 338.
Medycyna

1980

socjologii

medycyny

"StUldila

nr 3 (6'2), s. 95 - 11113.

ąl,e",

socjologii

A. Ostrowska

nowocze.ma

medycyny

w

a systemy

polsce,

tradycjonalne,

M. Sakioł'OIWL'itk&lt;J,
Wa.rszawa, s. 309-

[.w:]

a zdrowie,

Socjologia

(ired.),

nr 2, s. 22 - 219.

"Odra",

SteorJy J.
Ethnomedizin.

19m
j

974

Entwurf

einer

s. 7 - 9.
Zur Wissenschaftstheorie

der

"E1hn;Om'~dii21Un",Ed. l, H.

Zeitschrift,

"Anthropos",

Ethnomedizin,

Bd.

69,

H.

l,

3/4,

:&gt;. 608 - 615.
1976/77

Versuch

1978/79

einer

Ethnomedizin
artikel
in
s.153-1'61.

Sturtevant

systematischen

Ordnung

der

Et.hnomedizin,

"E't'hnom~di.Zlin",

4, H. 314, s. 369 - 396.

Bd.

und

das Konzept

Reviews

in

der

Lebenswelt.

Zu einem

Besprechungs-

1978, "EJtłIDmnediz,in", Bd .. J, H. 1/2,

Anthropology

W. C.

1'9&lt;64 Studies

-'o

in

Ethnosci~llce:

"AUnI'Tj·can

AJnthropal{)giSlt....

vol.

110. 2,

66,

9:9 - 131.

Szumows'kJi W.
'W6:1

Historia

medycyny,

Szyohows.ka-Boebel
1:97'2

W'alrszawa.

B.

Lecznictwo

ludowe

na

Kujawach.

Il'vlaterialy

i rozważania),

Toruli.

Taylor C . .E.
19·76

The

Place

of

Indigenous

Medical

Practitioners

Iw:] C. Le9Lie (eid.), Asian
ti'l'e StudJj, Berkeley, Si. 285 - 29:9.
Health

Services,

in

Medical

the

Modernization

of

Sy.~tems: A Compara-

Tella A.
1976(77

Les pratiques

medicales

traditioneltes

en Afriqu.e,

••Etlhnom€odhzin",

Bd.

4,

1, H.

I,

H. 3/4, s. 229 - 240.
1978

Traditional

s. 43 -45.

~.

Medicine

-

Safety

and

Efficacy,

"Curare",

Bod.

�36

DANUTA

PENKALA-GAWĘCKA

T;i;t:ko,w A.
Zachowanie

1976a

zwiqzane

ze zdrowiem

i chorobą

jako

Społeczne
zróżnicowanie
zachowań
medycznych
I[:W:] M. Soi)mlo!wlslka, J.. Hołówika, A. Os;tr{){Wsika

197'6b

element

wiedzy

o społe-

"S;tUldii&gt;a So:c,jlOlo.giiClZ'll'e", nr 3 (62), s. 1'15· - 134.

czeństwie,

mieszkain'ów
Warszawy,
(red.). Socjologi,a a zdro-

Wars,zaiWa, s. 19 - 40.

wie,

J.

To.po')rslki
'19'73

Dyrektywa
menty

racjonalizowania

marks,istowskiej

TOIITey E. F.
:1198)1 Czar.awnicy

działań

ludzkich,

metodologii

i psychiatrzy,

[w:] J. Kmiia (red,), EleP,nn:\ń, s. 222 - 2:36.

h1~manistyki,

WalI'SlI'.awa.

UnschUll,d P. U.
Medico-cultural

1097'5

Conflicts

Konfliktanalyse

19'77

W.

in

SchieTel1Ihov.el,

Dialog

in

Asian

&amp; Mled~cl~llIe", vat

cia,) Sdel1loe

zwischen

medizinischen
E.

SCihróder

An Explanatory

Theory,

,,500-

S. 303 - 31.2.

Transfersituationen,
vHrsg.),

UM

Heilkunst

Settings:

9, no. 6,

[w:]

Ethnomedizin.

Volkerkunde,

G. Rudnitzlk:i,

Beitriige

BaJl1mstedt,

zu einem

s. 79 - &amp;6.

Ur&amp;mowSlk.a B.
1976

Zachowania
dew'iacyjne
łOlWS1m, J. Hołówlm,
A

w

ujęciu

socjologa

Ost;r·O,wska (ired.),

i psychiatry,
[w:] M. SokoSocjologia
a zdrowie, Warsza-

wa, s. 4158 - 464.
Ura,moW1slka-2y:to B.
1976
1980

W'elEn

a wartości,
"Studia SClcjO'~()~ic"'ne", nr
jako wiedza i system dziala'ń. Analiza

Medycyna
Medycyna

3 (62), S. lH3 - 200.
socjolo[Jic.::na, Wrocław.

E.

;1'9.5&lt;8
Wirsing

Impl·ications
of Local Cult'ure
vol. 16, no. 4, s. 16 - 18.
R., A. P. McElroy

1991

Medizinische

Anthropologie

for

in

Public

den

USA,

Health,

"Human

"A.nrihropos",

Orga.nilZa,tńon",

Bd.76.

H.

5/6.

s. 743 - 783.
y,oun,g

A.

'1976

Some
logy,

Implications
of Medical Beliefs and Practices for
"Ame.l'~can Authropo)'ogist",
voL 7,8, no. 1, s. 5 - 2·i.

Znan.i,eClki F.
1922

Wstęp

do

,1971

Nauki

o kulturze,

socjologii,

poz;nań.
Wa.rs'zawa.

Social

Anthropo-

�AlltmpoLogia

DA"lUT.'\. PE

medyczna

i

etnomedyc?/1tc(

37

KALA-GAWĘ-CK:A

:vIF:DIOAL ANTHROPOLOGY,
E1.iHN0MEDICTNE.
HISTOEY, ACHIE:VEMENTS, PERSPF£TlVES
(Summary)

The paper cle,lls wi,tih tht~ hii,,,tory and staile od' the rcse.arC!h themy &lt;ln;d pralc"tiJce
of new anthropological
su:bdiJ",c'uphnes ~()irinter,d'iJsC'uptine.s),i.e. me(ii&lt;cal 31J1lLihropology
and ethnO!lledi'ciLnc. In t.he past few decades these young diJslai:p.lirneshave al,reaJdy
:mana~ed to bcx'ome or;ga.rb~zahi{)lna.tlyj'l1ldep.c.ntdent vvtiJt.hu1the fira·me of WeSit.ern
s'ciell'ce. However, t'hcy hav·e neither e§ta.bliJshed a c'oheren~ sy!s.tem of theoT1E~iti&lt;cal
aSStUimptions nor their scopes of intere,;;ti;; have been predsely
d€Jl:iJmiLedso faT.
Amo'llig ot,her:;; the f()!:lowi'ng topics have been ,disc&gt;uss,ed: rela1Jio.rus'hii&gt;p
between
medical anthl1opololgy and mecti,c'aJ sodiJo!ogy, Semi&lt;l;l1ltiJc
C,()J'l;tlr·ov,c.r:slies
cOl1iCeT;1iling
'the
term "ethnomcdi.'c,inc", some theme,Vi'c,a! ,H)hJ~evemeI1!tsand the proh!€Il11:Sof the
,influence of modern medicine on traditionalmedi&gt;cal
'sySltems Ln dev'e1olping areao.
In the sec-lmd palrt ofher
a,r~ide, 'the author presetnt~ s~me theo~;eti,call alnd
,methodological
proposals regaT,d.~ngthe
s.budies uf ethno:mediiJ0al phenomena.
Her
prClposa,1.s are basod on the R!S~uml,'P/;i:on!s
of rtJhe Sio-ca,Jiled "PO!ZJoońmetlhodol/og:cal
school" which creatively appllies iodeas o,f M&lt;ilrxris.mto the .resea,y,cm {)In the theory
of C'u'llul'e. Such an a;pproa&lt;.,h seems to he q.ui1tc 'hclrpiiul f,OII etJhnOlmed!ical a.nal\YSro.
BOIth:theoretical reHectiOln on ethinOllTI'CldilCaJ
fieLd aiIlid aibbem:pt'sat 'g'ivqng mert.:hodolr&gt;gkal clii&lt;rections for IsystamabLc res.ea'foh are nooessa,ry to estalJ'lish basis ci
eth!nomedioi:ne as an ethn,ologioea'l Slubdiscipline 1n Poland.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9957" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9935">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/825cf1636c2e610d2e99c6678bbd7111.pdf</src>
        <authentication>263803b45711febda83555935965de97</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118404">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1853</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118405">
                <text>1982</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118406">
                <text>etniczność</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118407">
                <text>świadomość etniczna i narodowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118408">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1718</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118409">
                <text>Problem świadomości etnicznej i narodowej / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118410">
                <text>LUD 1983 t.67, s.155-168</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118411">
                <text>Kopczyńska-Jaworska, Bronisława</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118412">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118413">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118414">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118415">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118416">
                <text>Lud, t. 67, 198::'

II. ARTYKUŁY I ROZPRAWY

BRONISLAW A KO:BCZYŃSKA-JAWORSKA

PROBLEM SWIADOMOSCI ETNICZNEJ I NARODOWEJ
METODY I OSIĄGNIĘCIA BADAŃ POLSKIEJ ETNOGRAFII'
Problemat~ka świadomo,ści na,rodowej oraz dążenia do odrębnego bytu narodowego w kraju, który w ciągu ostatnich dwóch wieków dwukrot,nie tracił niepodległo:ść (lata 1794- 1918 i 1939- 1944) siłą rzeczy
:nusiała być .przedmiotem żywego zainteresowania naukowego. PodeJmowało ją i podejmuJe sz'erag dyscyplin naświetlając właściwe :sobi2
aspekty problemu.
1. Historiografia pOlIska lat ostatnich koncentruje uwagę na rozwop
świadomości narodowej poszczególnych waiI'lstw zró:żmieowanego vvewnętrznie spo'ł'eczeństwa. Między innymi wiele uwagi poświęea narastaniu świadomości na,rodo,wej w.śród wa:rstw wyłącZOInychdo końoa XVIII
wieku z czyn!nago życia państwowego, takich jak miesZJczaństwoi chłOjp.stwo. Szczególnie interesująoe etnografa zagadniEnie budzenia się świadomości narodowej wśród tej ostatniej kategorii doczekało się o'statni0
wie,lu interesujących studiów.
Socjologia główną uwagę skupiła na obserwacji procesów utrzymywania się poczucia odrębnooei narodowej lub integracji z odmimlinymi środowiskami etnicznymi wśród ludności polskiego poohodzenia żyjącej n:,
emigracji. Na ludność tę skł-ada się przewa·żająca liczebnie gru;pa potomków emigrantów zarobkowych, głównie chlopów, którzy opuścili kraj
w końcu XIX i na pO'cząrtJku
XX wieku, znaczna licZJbaty,ch, 'którzy znaleźli się poza granicami kraju w Iczasie ostatniej wojny oraz mniej 1iczn~~
lecz istotne dla kształtowania świadomości różne fale em~grantów poEtycznych z olkresów zaborów i lat po drugilej wojnie światowej.
Zainteresowani,a środowiska etnograficzne.go problemami etnicznymi
i narodowościowymi przechodziło różne fazy związane z rozwojem polskiej myśli etnologicznej oraz ogólnymi tendencjami dominują,cymi w
nauce świ'atowej. SzcZJególnena:silenie ,grac poświęconyoh badaniom procesów kształtowania się świadomości etnicznej i narodowej obserwujemy
* Aa1tY'kuł .nirJłi'etilS.zy
z·osiał przedstawi'ony
jako T,efe.wi na Sy;mpozjum AntI'
pologii s.połecznej Europy na IlnrteI1kOlIli~res1e
M.U.N.AriE w Ams!terdamie w 1'981

i)-

1".

�156

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

ostat:niJmpięcioleciu (lata W76 - 1980), co związane jest między innymi
z realizacją ogólnokrajowego, mię.dzydyscytPI'inarnego planu badawczego,
n.t. "PoIISka'kultura narodowa, jej ro~wój i percepoja", w którym uczest-niczylo również ki'lika z'esJPOł,ów
etmo,g,r,aiicmych.
2. Rozwój począitków zaiilteresowań etnograficznych (antropologicznych), przieibiegający w Polsce podobnie jak w innych krajach Europy
-dwoma torami: reflekisij,inad rozwojem kuiltuxy całej ludzkości (etnologia.
Volkerkunde)
ora:z I1Iaidregiona,l'Ilymi jej wlar.iantaJffii(V olkskunde, etnografia, llliroidapiJs),przypadł -~ Polsce na okres utraty niepodległego bytu
!państwowego. W tej sytuacji zainteresowanie kulturą warstw ludowych
ljJozacelaJmi czysto ipoznawlczymi, szukaniem kOiTzenikultury narodowej
i ogóilnoludzJkiej,miało również cele polityozno-spolecz11le:p0'7.nanie życia
ludu w celu szerzenia oświaty oraz 'uaiktywni'e:nia ,warstw ludo,wych.,
zwłamcza chłqpstwa, w życiu polityazmym kraju, w tym pozyskania ich
do wailki naroiclowowyzwoleńczej. Pracom badawczym towarzyszył rozwój refleksji teoretyoznej.
2.1. Od początku prac badacze zwrócili uwagę na zróżnicowanie regionaLne ku.ltury wsi przejawiające się pTZ'edewszys,tlkim w ró-żnicach gwary, stroju ora:z ogólnego stylu życ1a. Zaczęto mnożyć oipisy pos'lczególnych reg,ionów kraju z 'llwypukleniem regionalnych osobliwości kulturowy.ch (tu wspomnieć na:leży monumentalne dzieło Oskara Kolberga).
OpiJsy te koncentrowały uwagę na ohszarach szczególnie wyróżniają(7ch się li-C2'lbą
cech s;pecyficznych, CO - jak wykazały późniejsze badania - spo.wodowane było często szczególnymi dziejami tych obszarów_
zapóźnieniem gospodarczym sp;rzyj1aijącym zapóźnieniom kulturowym.
W wyn:iiku wzmi-a'l1ikowanyohbadań wyróżniono na obszarze dawnej RzecZYIp(}~poJitej
:sz€'Degterytoriów kulturowych określanych jako terytoria
e-tno,graficzm~.
2.2. Po uzyskaniu niepodległości w 1918 L, wraz z rozwojem etnografii jako nauki akademickiej, refleksja naukowa nad powyższą problematyką uległa pogłębieniu. Za reprezentatywne uznać moźna w tym
względzie stanowigko Kazimierza Moszyńskiego i Jana Sto Byskonia.
K. Mos-zyńSlki(1887 - 1959), uważający sam siebie za ewolucjo:nistę
krytycznego, podo/bnie jak wielu innych badaczy wyraźnie rozgraniczał,
zwłaszcza w swyoh wcześniejszych pracach, zakres etnografii i etnologii_
Etnologia to jego zdaniem jedna z nauk o kulturz,e, której przedmiotem
jest "... bądź kultura całej ludzkoś'Ci, bądź też posZC'zególne wytwory
j gru.py wy1Jworów, badane w zasięgu światowym" l. Pl'Zedmiotem etno]ogii jest kultura manifestująca się w działaniu grup etnkz:nych.
Jakkolwiek do swych rozważań Moszyński wprowadził pojęcie "gru'IV

1

K. Maszyń-ski,

Kultura

ludowa

Słowian,

wyd.

2, Warszawa

1967, t. l,

S.

14_

�Problemy

świadomośc'i

etnicznej

157

i narodowej.

py etnicznej", to jednak głównym przedmiotem jego zainteresowań była
.etnologia, której zadaniem według niego 'było po'rządkowanie pod względem typologicznym j.edno:ro.dnego materiału w ska,li świata i jedynic'
sprawdzanie jego wiarygodności prz.ez odniesieni.e go do układu etni-cznego 2.
Podejmując badania nad etnogene·zą Słowi'cm, Moszyńskie,go nie interesowały procesy etn&lt;i-cznew oałości. W centrum jego zai:nteTesowa11
znajdowało się badanie g.enezy wytwolI:ów kultmowych i genezy kultury. Jak stwieI1dza 80ikolewicz, w ujędu MoszyńSlkie:goproblem etnogenezy można sfoi'mułować jako usta'lenie sto;pnia związku pokrewieństwa
między grupami ludzkimi konstytuującymi dany etnos lub grupę etnosów.
\'IoszyńSlki zwracał uwagę na dynami,czny charakter etnosu, na stah.l
zmienność jego układów składowych i podkreślał konieczność rekonstrukcji tego zmieniającego się stanu rzeczy.
Zdaniem MoszyńSkiego, szczególną rolę wśród cech wyznaozających
grupę etniczną stanowić miał jęZylk, stąd też często w szczegółowych
analiza oh wytworólw i grup wytworów kulturowych czeripał wsk.azówkl
z językoznawstwa.
Mówiąc o kultunze jako o zbiorze wytworów charakterystycz.nychdla
grupy ludzi posługujących się określonym języikiem, Moszyński zastrzegał
się, że ni'e można chara:kt,eryzow,ać wytworu w kategori,ach etnicmyoh.
W konce;pcji MoszyńSkiego dane etnogmficzne należy o!dni€Ść do systemów jęzYlków.Kult-ura uzyskuje bowiem sens etniczny dopiero przez odniesienie jej do języka, najdOiskoonalszegowskaźni&lt;ka odrębności grupy~.
2.3. J. 81. Bystroń (1892 - 1964) był w ró:w.nym sto.pniu soojologiem
jak etnografem, przy czym zbliżony był do francuskiej sZJkołyetnosoojologicznej (Du.r!kheim, Mauss). Podobnie jak Moszyń.ski uważał, że przedmiotem badań etnogr.aficznych powinny być "treści kulturowe" będącE'
własnością określonych grup Slpołecznych, a nie same gru:py, przy czym
na gruncie europejskim prz.edmiotem zainteresowani,a nie powinny być
wszystkie treści kultury s.połeczno.ści eurqpejsikiej le'cz ty}ko pewne ich
kategorie związane z dynam~ką roz,woju kultury; a mianowicie treści
przekazywane w kontakcie bezpoś:rednim oraz w przekazie ,~pontanicznym, niezorga'nizowanym (jak byśmy dziś powiedzieli, powstające niezależnie od poczynań cen:tralnych ośrodków sterowania).
Pomimo założenia, że etnografiia nie jest nauką o grupach społecznych
(które są pr:zJedmiotem badań so,cjologii) Bystroń uważał, ż·e studium
"ku1tury ludowej" musi poprzedzić studium "terytorium etnograficznego". Przed przystąjpien~em do badań poszezególnych działów kultury tr.ze2

wyjścia
3

Por. Z. SokOJlewiez., Teoria
do badń etnogenetycznych,
j.W. s. 100 - W2.

kultury

Kazimierza

Moszyftskiego

jako

"Euruog)rafia P:o'l!S!ka", t. 23: 11979, z. 2,

3.

punkt

86 - 87.

�iSS

BRONISLA WA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

ba zaporznać się z grupami, które zamieszkują badane terytorium i Którc'
i)odtrzymu;ją kulturę 4.
Bystroń zakładał, że poszczególne grupy ludzkie muszą tworzyć Olkreslone warianty kult-uroiWe, prZ&gt;eC'iwstawi:ał
się stanowLs;ku, przy którym
identyfikuje się g:rupy etniczne z językowymi, jednaikże stwierdzał, żo
;)rzy współ'czesny:m stanie nauiki, przy wielkiej różno:rodności i bogactwi2
:akitów kulturowych trudno znaleźć inne pozajęzykowe kryte.rin do określcmia granic terytoTiów etnografic.znych.
Sam opracowując maJpę "ugrupowań etnicznych ludu ;polSlkie-go"wyszedł od ustaleń badań dialektologicznych wyrói.ni.ających obszary podsta,wowe nawiązujące do pierwotnych podziałóv.' plemiennych, które to·
J)o.działy skonfrontował z w)'lni:kami badań etnograficznych, wyróżniając
w ramach pierwO'tnyoh podziałów mniejsze ohszary o odmiennej, W wyniku różnorakich procesów gOSipodalI'czo~S'pOłecznych
- fizjonomii.
Oso.bną uwagę poświęcił grupom obcym na lpolskim IterytGrium państwowym, które za,chowały jeszcz'e trady'cje SWEgOpierwotnego pochodzenia, odrębny olbyczaj, a często i język ,;. Na marginesie zaznaczyć warlO, że j.ako socjolog i kulturoznawca
wyróżTIJiłoboik grup terytorialnych
jnne typy grup kształtujących odrębne formy kulturowe (zawodowe, wie~'w,religijne, S/tanO'weitp.6).
O ile zwrócenie uwag,i na typy g.rup kulturowych kształtujących sobie'
właściwe formy kulturowe miało walor uniwersalny, a tyle podział tery:orialny zróżnicowania ku1tuTOw,ego.obszaru Polski - na co wielokrotnie zwracała uwagę,A. Kutr~eba-Pojnarowa 7 - był zasadny tylko dla
.określonego okresu, w któtrym był przC(pfOlw,aidzony.
W tym miejscu naJeży dodać, że Bystroń korzystał z wyników badań etnograficznych przeprowadzanych wciągu ponad pięć:dz:iesięciu,lat i nieiktóT'ez wyróżnionych
przez dawnych badaczy gr~py, które znalazły się na mapie Bystroni.a,
już w czasach międzywojennych nie istniały łub istnienie ich w ogóIebyło poddawane w wątpliwość.
3. Zdecydowany zwrot w etnogirafi:cznej refleksji na temat proc:esów
etnicznych przyniosły prace Józefa Obrębskiego (1.905 - 1967).
Uczeń K. Mos:zyńSkiego w końcu lat dwudziestych podjął studia na
Uniwersytecie Lonidyńsikim .pod kieI'unJkiem Broni;sława Malinowskiego.
Po studiach londynskich zainteresowani,a jego przeniosły się w kierunkll
antropologii społecznej. Sam uwM:ał się za funkcjonalistę .
.: J. S. Bysiro·ń, Wstęp
[. j.w. s. 109 - 122.
6 j.w. s. 1'2'3,- 1'26.
, KU'trzeba-Pcljnar·owa
&gt;'i/ch:

czas i przestrzeń

:'. 26 - 27.

w

do ludoznawstwa,

Lwów

1:926,s. 33 - 35.

A., zob. m. in. Z zagadnień
metodyki
kultury
Ludowej "Etnogra'f'ia

badaniach

prac

etnograficz-

P.ols'ka", t. 9: 1965.

�Problem'y

świadomości

etnicznej

i narodowej.

159

W dziedzLnie nas interesującej istotne było - jak pisze A. Kutrzeba-Pojnarowa - przesunięcie przez Obrębsikiego pytania o "g.rupę etnograficzną" z plasz'czyzny rzeczy, to jest ()lbieikitywnieistniejąoego inwentarza
kultury określonych terytoriów, na płaszczyznę świadomości jednostkowej i spolecz.nej. Przesunięcie stanowiska badawcz,ego od spojrzenia statycznego jakgdyby od zewnątrz, kiedy to badacz identyf~kacji dokonuje
za pomocą kryteriów "obiektywnych" wyselekcjonowanych czy też usta-o
lonych anbitra!lnie, do ~(}sobu "dynamicznego" polegającego na patrzeniu
od wewnątrz, szukaniu zm·ien:ny-ch "kryteriów subiektywnych", wokół
których kształtuje się poczucie tożsamości kulturowej, w tym również
etnicznej danej grupy.
"Grupa e'tiniczna" - według Obrębskiergo - jest schematem wyobrażeniowym a nie konkretnym. Jest tworem spontanicznym a nie, jak plemiona, genetycznym. Nie odwołuje się do mitu poc'hodzenia. Wiwrunek
własny jest ja~k,byodbiciem wyohra,żenia o grupach obcych, jej przeciwsta,wieniem. Granice między grupami są zmienne, jak również mniej lub
bardziej ostre. Istnieją również glru\py pograniczne. Podstawowymi zj'awiskami przyczyniającymi się do dostrzeŻlenia wł,asnej "obcości" wobecinnej grupy są zjawiska zewnętrzne, łatwo postrzegalne, jak odrębny język czy strój, a następnie odrębne za'ohowanie kulturowe, stopa życiowa
czy prawdziwe lub domniemane różnic'e psychiki~.
Według ObręhS1kiego,grupa etniczna niepo;si'ada własnej ideo,logii lecz
jedynie opartą na poczuciu podohieństwa solidarność wewnętTZną manifestującą się prawie wyłącznie w zebknięciu ze światem zewnętrznym.
Badając k'u.lturę społeczności regionalnej cechu;jącej się dużym opóźnieniem gos,podarezym i kulturowym Obrębski obok opisu grU!p, które
- jak to o'kreślal - "trwlały w przednarodowej fazie rozwoju history'czki i grupy do narodu. Badając postawy miesZJkań'cówPolesia, terytorium
onego"zmierzał do na:świetlenia począ:tiko.wydlfaz procesu akcesu joednostkresowego międzywQjennej Polski usytuowanego na pograniczu polsko-białoruSikim, wid~iał "grupę etniezmą ,roe;bitą i zdezorganizo.waną, zaat.aJko1wanąw swych podstawowych wartościach ~połecznych, koncentrujących się około tradycyjnego systemu w:łaJdamiaziemią: w nagłym i masowym konta:kóe ze $a:-odowis!kami
nadr;:ędnyeh warstw społecznych uleg'ają'cą hipnozie wartoś,ci społecznyoh i mora.lnych, reprezentowanych
przez naród !państwowy; polCldającąsię odśrodkowym tendencjom a:symiJa.cyjny:mi równocześnie zawiedzioną w swoieh aspira'cjaoh i dąŻf'niach.
Grupę, w której usrt:osunkowaniu do otaczającej ją rzeczywistości spoB J. O!birę1&gt;ski, Problem
grup etnicznych
w etnologii
i jego socjologiczne
ujęcie,
"P.rzeg,lą.d S()ll~jolQglmny", t. 4: W136, s. 17'7 - Il'9S. Zob. też A. K:utrZ!eba-P:oj.n:l,rowa,
Wkład Józefa Obrębskiego
w badanie
procesów
etni.cznych,
"E1tnQgraifia Pols'ka",
t. 23: 1979, z. 2, s. n - 32.

�[160

BRONISŁAW

A KOPCZ YI'ISKA-J A WORSKA

lec-znej dominUlją postawy negatywne, modelo:wane wedh1Jg tradycyjnych
wyohrażeń i ug:runtowane pod wrpływem sytuacji idoświadcZień, które
są jej udziałem; }ednym słow,em gru;pę p:rzechodzą&lt;cąty:powy kryzys społeczny .i pod Wlpływem tego kryzysu niewą~p1i;wie ~OIUso!lidtudącą
się WC'wnętrznie, podatną na zibior·owepsychozy i złudzenia" 9.
W nieo.pu;b.IiJkoiWan·ej
ipracy haibiJlitacyjne'j zło.żonej na Uniwersyt·eci\'
WarsZiawskim w 1945 !-'. pt. Polesie archaiczne Obręhski stwierdzał, iż SipE'
,cyfi.ka kuHury Polesia polegaJ,a na połąc:aenioui przeciwstawieniu w krajobrazie kulturowym "pańskości i ohłopskości", przy czym na ten podzial
.społeczny nakładał .się podz!iał narodo:wy i odtpowiada.ją'ce mu steT00typy
'(cyt. za A. Kutrzebą-Poijnarową 197,9, s. 79 - 80). WażnY1mjego stwierdzeniem było, że lista cech sJkłradających się na powstawanie wizerunku
własnej lub odręibnerj gru!py mOiżeulegać rozszerzamiu lub zwężaniu w zależności od :kontelkstu historyczno-lokaJJnego.
Jest rzeczą inte,resującą, że Obręhski 'ustosunilmwując się krytycznie
-do bez.poiŚretdn'iegowykorzystywania danyoh etnograficz.nych jaJko obiej,tywnych kryteriów podziału etn:kznego i definicji narodu (co cz·ęsto spotkać mowa było do niedawna jesz'cze w pracaoh historYików) powoły:wai
się na opinie K. Moszyńskiego, że jakkolwiek metody etnogeorgralicznl:
są niezwykle pr.zydartne dla relW!I1L5truik&lt;;,ji
.historii kultury, to zasięg;
etnogmficzne nie mają nic wspólnego z geografią prymitywnych grup
,etnicznych. Badają one nie zasięg tych grUiP, lecz geograficzny układ
różnych wytworów, elementów, czy oech kulturorwyoh. M-at€riał etnograficzny nie pozwala na wnioski dotY1cząceróżnic światopoglądowych
czy - jak pisze ObrębSllti.- "etnopsycholo,gii" wyodrębnionych społeczności, między innymi nie ujawnia ich samookreśle:na. Zbadanie tych
ostatnich wymaga odrębnych metod niż stosowane w klasye-znym opisic
etnograficznym.
4. WyekJspono.wani'eprz.ez
Obrębskiego pr.oblematy1ki samo3wiardomości grupy odczytywanej z wY1Powiedzii reakcji obsenwowat11ęji prowokowanej bezpośrednio w terenie, nałożyło się na rea.1iw'wane w etnografii iPoJskiej badania trwałości i zmiennolŚci regionów kultury. Badania
w tym kiel1un:ku podjął między innymi Roman Rei:nfurss w swoich studiach terenowych dQtyczącyrch granicy K~aiko:wiaków i Górali, jak również w monografii ruskiej g.rupy Łemków wydanej po II wojnie światowej 9. Deklarowana słownie zmienn:l świadomość grUlpo'wa stała Sil,
-dlań, obok równie :umiennych zasięgów określonych :ajawisk kulturowych.
J. Obirębsiki, CliP. cit., s. ,177.
R. R€lmfuss, Pogran.icze krakowsko-góralskie
w świetle
dawnych
i najnouszych badań etnograficznych,
"Lud", t. 36: 1946, s. 227 - 234. Tenże, Łemkowie
jako
grupa etnograficzna,
"P,ra-ce. i Materiały EJtnog-:--arf'icrz.ne",
t. 7: lf}418, s. 77 - 210_
9

9a

�Problemy

świadomości

etnicznej

i na.rodowej.

161

głównie kultury materialnej, jedmym z wyznaczników zmiennego historycznie terytorium "g;rupy etnogTtaricznej".
Nastę:pne lata przyniosły dalsze p.l1acedotycząoe ,prOlblemów-re.gionalizacji ku1burow~j kra:ju. Prrace te, choć uwzględniJały prQlblem sarrno~
określenia, głównym pr1iedmiotem uwagi uczyniły zewnętrzne, zmienne
history'cznie o!kol1c7mościg~darcw-1Sipoł'eczne, w tym zwłasz·cza ustrojowe, które mogły warunkować ikis7Jtałtowa!l1ie
odrębności r~ionalnej
mies7Jkań'ców badanych ob!Szarów. W tym miejscu wspomnieć należy
o wieloletni:ch zespołowych badaniaah I1egiOlnukumpiowskiego prowa:d.zonych pod k!ierunkiem A. KutrZ'eba-POIjnarowej l0, badania WieJ!k(j.pol:sJki
pod kierunkiem J. Burszty 11, wsi Śląska OpoJsJkiego pod kierunkiem
M. Gładysza 12 czy też badania ohsza:rów centralnej Po:lsiki prowadzone
pad kierunkiem K. Zawistowicz-Adamsikiej 13.
5. W ostatnim pięcioleciu w etnografii poLskiej obserwujt'my nawrót
do pl'Olblematyki et'ńi'oznej, lecz badania prowadzone są w odmiennej
niż poprzednio perspektywie.
Z jednej strony zwrócono uwagę na nie postrzegany dotąd nurt reIlelksji Bystronia mający istotne znaczenie dla badania świadomości
etnicznej, jak również pOiWTóconodo głównych p)'lt-ań sfo:rmułowanych
przez Obrębskiego. Nie bez znaezenia dla ożywienia prac badawczych
było opu'bli:kowanie w t1umaez'ernu polskim klasycZinej pTa'cy W. L Thomasa i F. Z'naniec:kiego, Chłop polski w Europie i Ameryce (1918 wyd.
oryginalne) 14. Jednocz,eśnie badania te w)'Ikorzystują dorohek refleksji
nad problemem tożsamości, który - jak wykazują badania róimoralkich
dyscYlPhn wynikać ma z fundaJmenrtaJinej potrzeby samoo:k:reś.leni'i
człowieka. W rozważaniach tych zw.rócono uwagę, że już w okr,esie międzywojennym J. S. B)'Istroń W swojej Megalomanii narodowej jaiko pierwszy wśród polskioh etnografów o,pis-ałmito.twórczy charakter konfrontacji "swój - ohcy", w której to konfrontacji kryterium ohco-ści mogło
być band.zo różne: etnic:ml.e,języ;kowe, religijne, zawodowe, klasowe czy
kulturalne. W pracy tej Bystroń prześledził meohanizmy mityza,cji obcego. Mechanizm ten, jego zdani-ero,:polegał na procesie' idealizacji (ko,lejno
deformacji obrazu oboego, rozciągnięcie sądu indywiJd-ualnego na całą
grupę, zobiektywizowanie stereotypu), który prowadzi do uformowania

lO -A.
K,u'trzeba-Poj'narowa,
(red.) Kurpie.
Puszcza L:ielona,
t. 1-3, WnJ:c1a;,-v
H}62 - 11965.
11 .J. Bun.szta,
(red.) Kultura
ludowa
Wielkopolski,
t. 1-3,
P.oznall, 1960 - !W,57.
12 M. Gła:dys.z, ('red.) Stare
i nowe Siołkowiee, t. 1 - 2., Wrocłąw '19!r3 - 1966.
13 Zob .. ,Prace
i Matel1i&lt;Hy Muzeum
ArcheOllogicznegc,
i E&lt;tnogra£i;c:zllego w Ło-

dz.i", Seria ;Et,nc~~r.a.fii.C'nna.
11

'li

Wyda&gt;n~e pOILs'kie, Wan,;zawa

Lud, t. LXVII

1975.

�162

••

BRONISŁA WA KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

mitu, w którym subiektywne uwarullIkowane historycznie sądy sltają się
"poczuciem inSityniktownym" 15.
Aktualne regeks'je nad konfrontacją pojęć "swojego i obcego" Wi'
wSipółez,eslnejetnog:nafii polskiej pOIszłydworna drogami.
5.1. Jedna, hhższa sugestiom Bys1tronia, rozszerzyła pole analizy na
wszelikie p:mcesy identyfika(~ji kuLturowej. Przykładem mogą być prace
najmłodszjej generacji etnografów (Z. Benedyktowicz, L. Mróz, E. Heguhsika i inn.). Zwraca się w nich uwagę na swoiste, opis.ane przez etnologów r!eaikicjewoibec obcych, l'caJkC!jew których przeplata się poczucie
lęku a nawet grozy z dążeniem do zbliżenia. Zrozumienie tych postaw, ich
znaczenia kulturowego moż:liwe jest tylko w perspektywie szerokiegr,.
spoj:T'zenia historyczmo-etnologicznego. Pozwala ono na analizę istoty
wyolbrażeń etnilcznyoh i studiowania ich podohną metodą jaka stosowan"
jest w studi,a·ch nad symbolem. Chodzi tu o tr.adycję fenomenologiczną
(C. G. Jung, M. Eliade) "rozumienie symbolu przez symbol", wydobycia
treści symbolu przez umieszczenie go w pewnej całości tego samego co
on rodzaju, lecz bardziej niż on rozlClgłej, tworzącej całościowy sy"tem
Chodziłoby zatem o ukazanie wizerunku własnej g,rupy (stereotypu) na
tle inrny!Chwyob:r,ażeń o świecie (wszeohświecie, kosmosie) - wyobrażeń
i wypowiedzi należących do na jszerzej pojętej sfery religijno-mitologkz:nej. Pozwoliłoby to na określenie i rozważenie stosunku stereotypu
do mitu, ich wz,aje~nych pOIwiązań i rellacji, które od dawna narzucały
się obserwaoji ba.daczy 16.
5.2. Drugi nurt, do którego zaliczyć można ostatnie prac(~ prowadzone pod kierullikiem A. KUitrzjeby-Pojnarowej, w większym stopniu kon·
tynuują myśl J. Obręhskiego. A. Kutrzeba-Pojnarowa podejmuj~ problem roH iden;tyfiikaoj.ik.ulturrowiCijw procesie porozumiewania się międzygrulPowego konkretnych społ'eicznocŚci.Badania te szczególną uwagę
zw.racają na kształtowanie się świadomośoi historycznej badanych grup,
świadomośd rozwij,ają,cej się na bazie różnie uksztaUowanego podłoża
historycznego. W Hczmychstudiach własnych oraz pracach prowadzonych
poid jej kierunkiem dokonano la:boratO'ryjrnychanaliz postaw i zachowań
z tego zaikres!u.
Badano m. in. wpływ chłqpskiego wyobmżenia o świecie na podejmowanie decyzji emiJgracji zaiI1ohkowej oraz proces akceptacji i integracji ze Slpołeezeństwem na obczyznie, jak również zmiany jakie w tych
uwarun:kowaniach zaszły na ,przestrzeni lat. W badaniach tych sLwier..
15 L. S!tomma,
Antropologia
kultury
w Polsce dziedzictwo,
pojęcia, inspiracje
(mabeniały do słolwnlilka), "PoIlisika Sz.tu:ka Ludowa", t. 24: 1980, z. 1, s. 48 - 49.
16 Z.
BeneldytkitmwCiz, D. MalrlIDoWSlka,O ni.ektórych
problemach
identyfikacji
kulturowej
w procesie porozumiewania
się, "Etnog,rafia
Polsika", It. 23: 1979, z. 2..
s. 205 - 236.
.

�Problemy

.~wiadomości

etnicznej

i narodowej.

163

dzono, że poznawanie l przeżywanie świata "obcego" przechodzilo przez
swoiste ctapy: postrzeganie go w etapie wstępnym jako peryferii własnej
wioski, co wiązało się z osiedlaniem się na emigr.acji w,śród "swoich"
~ kultywowanie więzi uczuciowej z rodzinnym środowiskiem, następnie
etap rozwoju zainteresowań życ'iem wlaS'nej g.rupy w nowym ot0czeniu
.?tniczny:m, aby wraz ze wzrostem oświaty i stopy życiowej mogły pojawić się tendencje do pełnej integracji z obcymi grUlpami17.
W zespole tym badano również trwałość poczucia więzi wewnętrznej
i poczucia odrębności do innych grup oraz wzaj~mne stosunki wybranych
społeczności lokalnych. Wychodząc z zalożenia, że poczucie to tworzyło
;;;ię na bazie wyikształconych w procesie historycznym więzi terytorialnych, analizowano funkcjonowanie więzi kulturowych. Baldano zarówno
postrzeganie siebie w tych odmiennych katego:rlach, jak i odzwierciedlaJ).ie wspomnianych wyznac?mików w rzeczy'wistych procesach społecznokulturowych.
W. E. Regulska na pTzytkładzie wspomnianych już Łemków, którzy
po II wojnie zostali w większości zmuszeni do opusz'czenia stron rodzinnych i osiedlenia się w innych okolicach Polski, analizowała wyznaczniki
odrębności etnicznej, które pełniły rolę kryteriów klasyfollkujących: 1. nćl
płaszczyźnie samookreślenia indy,widua1nego, 2. cech ogólnych uznawanych za różnicują'oe dla całej grupy (w :przYlpadkubadanej grupy język,
wyznanie, wspólne terytorium, stan kultury,obra.z przeszłości, st'2reoty;p
wlasnej grUJpy), 3. wyznacznifk:oiffio:kT{~ślającychminimum cech pozwalającyoh .na przyszeregowanie kogoś do gonljPYswoich czy obcych. Szczególna UJwćlgazostał'a zwrócona w baidaru.ach na prooesy integracji wewnętrznej grllipy w obcym otoczeniu etnicznym. Integracji połączonej
z frustracją społeczną, która prow.adzi w sytuacjach konfliktowych do
wywołania postaw agresywnych. J.ednocześnie ś1edwno procesy integracji
z dominującą grupą obcą ts.
L. Mróz, po:d~jmujący w tym :re~pole analizę pozy,cji ludności cygańskiej, niezależnie od zakresu pojęcioweg.o kat'egorii "obcy", ~apro:ponował
WJprowad~enierozró~niElnia składającego się co najmniej z trzech elementów: "swoi (my" - "nie swoi (oni)" - "obcy". Doszedł bowiem do
wniosku, że jest rzeczą ni~prawdopodobną, by jaka.koJwiek społecznosć
czy 'kultura tak prosto widziała różnicę pomiędzy sobą a wszystkim co
się poza nią znajduje, by nie czyniŁa różni'Cy pomiędzy sąsiednią grl"pą
czy plemieniem a tymi, którzy są z gruntu odmienni kolorem skóry,
17 A. Kiu1trzeba-Pojn:arowa,
Swi.at swój i obcy w kultm ze ludowej,
(w:) "Roc;ztl'iik
:'vIuzeum ElnOt~a,fi'c.zne:gG w TOmJJtlliu", s. 3'6 - 48, Tio1'1uń t. J: 19'7!8.
18 E. Re,gulska,
Wyznaczniki
odrębności
etnicznej
funkcjonujące
współcześnie
w świadomości gn~;JY łemkowskiej
na terenie dawnej ŁemkoW5zczyzny,
"Et:lografia
Polska", t. 23: j97'9, z. 2, s. j.g.5- '1'99.

�164

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

językiem ozy go~podai11ką,
a więc czynn~kami odgr-y,wającymi bardzo istotną rołę w określeniu własnym grupy. Zigadzając się z tym, że iJntegra'cja
własnej grupy, świadomość j,ej odrębności i szczególnego charakteru dokonuje się na pŁasze.zyźnie SiWohilistwierdza, że istnieje sze.reg sytuacjL
kiedy "swo~ (my)" i "nie s.woi (oni)" mogą stanowić w~Mnie kat0goTię
przeciwstawną "obcym". Ta os,tańni:ar'elacja wydaje mu się być własciwa
dla stosunków inter'etllli1oznychi z nią się spotyl{jaJmyw procesaeh narodowo,twÓT!czy,ch.Dopiero bowiem "obcy" fun:kcjomuje jako pewien wzoIJ.'Izec
przeciwstawny wzorcOlWti.
własnej kultury i społeczności. Jego obraz
fun!lmjcmu1ena zasadzie stereOtypu nie ,podlegająCiegoprawie mody£~kacji.
Roz.różnierlle zaś "ohcych" i "nie swoich", zdaniem Mroza, może być
szczególnie płodne dla badClinia skali bliskości i obcości, szukania wyzna'ozmików dystainsu kulturowego. Przydatność tych kategorii wz.rasta
zwłaszcza w badaniu SIPoł,eczrności
wielo:etni'cznych lH.
6. Do inmego etralPureflekoji J. Obrę:bskiego nawiązują częściowo badania J. Kuch~iej.
W proees'acih narodowotv.:ó;rczych, niezależnie od miejsea ich rozwoju.
J. Obrębskd. dostrzegał pewne ogóLne prawidlowości wynikające z jedne}
strony z pokrewieństw st'ru:klturalnych jClikiezachodzą między wszystkim:
społeczmo'śdami ludowymi a grupami narodowymi, zaś z drugiej strony
z chaTaJMeru powiązań i stoslliIlików,które się między tymi grupami rozwijają·
Obrębslki zwra,ooł uW1łigęna to, iż grlllPa o kulturze naro:dowej zewzg:lędu na rociza'j jed org,aJnizaQj,i,
który czyni ją ~dolną do dynamicznege.
rozwoju i eksjpansji, jest zawsze grUjpą dominującą. Pozycję jej pogłębiają ponadto z,azwycz'aj podziały klasowe, które potęgują różnice kultu:rowe. Zróżnicowanie to powoduje wewnętrzną sprzeczność w procesi'"
asymilaoji. GrUiP.adominująca asymiluje i wciela do swojej struktury
poszczególnych człml:ków gl1Upludowych jak i całe społecZJI1ościludowe
a j.eidno:czeŚIliew ohronie swej wewrnętrznej organizacji i funkcji kierowniczych, braniąc swej specyficznej kultury i systemu wartości, ro'zwij2mechanizmy po.działu klasow~go i separ'=lcji,którp. spychają nowych członków do niższych ;pozycji klasowych i ogiraniczają ich udział społeczny
i kultuOOlwyw Sjpoleczeńrstiwiie
narodowym.
Obrębsiki wy:rómił trzy etapy ,powstawania narodów. Pierwszy polega na przenikCliniu do grup ludowych ins.tytucji i organizacji grupy naroidowej i dostosowywanie ich (gru:p ludo:wych) do wzorów własnej tradycyjnej ku1t'ury i org:anizaoji ~połecznej. Drugi etap, przej'ściowy, polegC\
na odry!waniu się jedno'stek i grUip od własnej kultury ludowej i dążenie:
Mróz, Badanie dystansu etnicznego:
Cyganie-Polacy,
1978, z. 2, s. 15 - 35 oraz L. Mróz, $w·iadomoścŻ(;we
etnicznego,
"Etnoglraf"ia Po!ls:ka", t. 23: 1979. z.. 2. s. 157 -163.
19L.

t:- 22:

"E:tnogmf'ia
lUl/znaczniki

Polsl]m·'.
dystans"

�Problemy

świadomoś,ci

etnicznej

i narodowej.

165

ich do asymilacji z grupą narooową. OhaTa~teryzuje go powstawanie różnych ugrupow-ań społecznych, w rówych przejściowych przestrzeniach
społecznych. Trzecim i końcowym etapem jest spowodowanie zmian
w &amp;połeczJnOlścilokalnej jak równ~eż zmian w strtlMume Thalrodo:wej,
które umoiŹ\łiwiłylbywaJrS1Jwomludowym udział w cywilizacji narodowej.
Ruchy te powstają za~óWillow dz,i,ed'Z!inie~onomicZinej, jalk religijnej,
politycznej czy kullturalnej. W wyll'liJkutych procesów powstaje nowa
neczywistość społeczna.
Dyrekty,wa meto1dologicZilladla badań etnolog'kzmyoh tych procesów
sformułowana pmez Obrębskiego polega na zwróceniu uwagi na to, iż
w badainiacih procesów etnicznych na grunoie grUjp lokalnych pierwszeństwo przed badaJlliami zwyczajów i obyczaJjów powinny mieć badania
funkcji spo,łe.cmly'chma:kJropro:cesów.
6.1. WymiEmiona wyżej J. Kuoharsk,a p'I"owadziła badania na dawnym
pograniczu etnicmym polsko-niemiecikim wśród ludności reg,icmu Kaszub
zamies2lk,juącej poza zwartym zasięg!i.emswej gr~py. W bada:niach śledziła poczucie łączności luidnoś:ciz 'resztą terytorium r'egiOlI1u,któr-a zna·lazła się w okresie międzywojennym w granicach .pańStwa polskiego oraz
jej samodkr:eś.lenie narodowe. Baidała więc wyobrażenia o przeszłośd regionu, historii własnej rodziny, stoouneik. do języlka i religii, własnej
spuścizny kulturowej. Trwałą i'1'lite:g.rację
społeczną na bazie powyższych
wyzna'czuików uznała za e1:iniczność,powodującą budZienie się poczucia
łą~zności ze zw.aTtym obszaI'em Kaszub o,raz poczucia obeości w kontakcie
ze społecznością niemiecką.
,Ponadto stwierdziła, że rów:nolegile w wyniJku tychże samych tradyoji
rodz~nnych część miejscowej luooości 'pocho:dzenia dwbnoszlache&lt;:bego
identyf1Jkowala się z po,lsikimśrodo,wiskiem narodowym, z którym łączyła
ją tradyoja wspólnej hisOOcr-yioZineij
przeszłooci. Grupa ta spełniała rolę
transmisji ideologii na1roldowej we własnej ~połeczności lokalnej. Omawiana grupa, z racji rozbudZiOnych uczuć patriotycznych, była o wiele
ba:ndziej odporna na ,pro,cesy wyna;rooowi'e:nia. Generalnie procesom wynaradawiania przeciwdziałała jednk odrębność wyznaniowa ludności niemieckiej.
Problem kształtowania i ut.rzymywania świadomości narodowej ludności Kaszub J. Kucharska badała również wśród emigrantów kanadyjskich pochodzących z tego regionu 20.
6.2. Problem tożsamości IUJdności pogranicza etnicznego podjął rów-·
nież M. Pokropek. Pogłębiając idee podnoszone w dawnych badania,ch
(por. pkt 4) bada relacje między zróżnicowanymi grupa.mi etniczno-języ20

J. K,ucJł1ao':Ska,Initial
Canada

in

results

Wilno

in

summer

Nauki

Humani,Sitycz.no-iSpołiec'zne",

of the ethnographic research conducted in Ontario
"Zeszyty
Naukowe
Uniwersytetu
Łódzkiego.
t. 72: 1980, s. 33 -53.

1977,

�166

BRONISŁAWA

KOPCZYŃSKA-jAWORSKA

kowymi a wytwOTzoną przez te gru;py kulturą. Wychodząc od studió\\'
zasięgów kulturowycłr i wyznaczamia terytoLl'iów charakteryzujących się
odrębnościami kulturowymi, bada pochodzenie tyc!l różnic, aby następnie skonfrontować czy zróżnicoWiaJnieto j.est do.sbrze.g.aneprzez badane
grupy (podohne badania na innym pograniczu prowadziła t&lt;E::Ż
T. Karwieka). Cele.m badań jest stwiel'dzenie, na jakich elementa,ch kulitury
opiera się poczucie własnej odręhności przy porównywaniu wizerunku
g.rupy własnej i cudz€!j. M. Pokropeik formułuje tezę, że dostrzegane różnice sta:ją się podstawą samoOlkreślenia do1piero w okresie zagrożenia.
konfliktów czy zmian po.lityczny,ch i społeczno-gospodarczych, lub jest
ono wynikiem działalno'ści zewnętrznych
ośrodków dyspozycyjnych.
Z przekazem określonych ideologii łączy się upowszechnienie określonych wytworów kulturowyoh o znaczeniu symbolicznym, jednocześnie:
wzra.stają barie;ry kulturowe, któr'e nie pozwalają na przyjmowanie do
wł.asnego inwentarza kulturowego przedmiotów nacechow&amp;nych obcą ideologią. Grupy uboższe kulturowo (w sensie odręhnośó i bogactwa inwen
tarza), a talkże nie posiadające silnej ideolio,gii, małoliczeboe czy pozo..
stające w. TO'?1Pfoszeniu,zazwyczaj są wahlaniane przez grupy większe.
silniejsze i jednolite kulturowo. J6cmocześnie badania Pokropka pO'twierdzają obserwa'Cje Obrębskiego co do aspirowania do grupy mającej wyższą pozycję ~połeczną 21.
6.3. Odmienny charakter, nawiązujący częściowo do omawianych wyżej badań (patrz p:M 4), mają bad.ania pograJnicaa etnicznego prowadzon(:
w ciągu szer,egu lat przez Z. Staszcz ak 22. PodejmuJe ona problem pogranic:z.a 'Polsko-niem~eckiego, badanego już wcześniej przez T. Wróblewskiego i to w oparciu. o to samo źródło (Atlas der deutschen Volkskunde
1936 - 11939). Jednaikże o ile uwaga T. Wróblewskiego 23 koncentrowała
się na pytaniu ja:kie elementy kulturowe występujące na pograni'czu
świa.dczą o podst&lt;lJwowyeh zmianach kultury ludowej poJsJu.ej, ni-emiec~iej i ich nawiąza[lJiu do odnośnego okresu kulturowego, Z. Sta.szczaK
wykorzystując tak klasyczne źródło etnografi,cznp., jakim jest atlas etnograf.icZiIly,poddaje informacje przekazane za jego pośrednictwem barozo
precyzyjnej analizie zmierz;aljąoej do syntetycznego ujęc'ia nasilenia 7£.społu zjawisk, które można bylOiby uznać z-a nasycone tradycjami o nawiązaniach polskich i słowiańskich. Jest to ci,ekawa próba posiłkowego
21

M. Bokropek,

Zróżnicowanie

kulturowe

i jego odbicie w świadomości
mieszkańców
sko-białoruskiego
w półnoC1W-wschodniej

na

pograniczu

etnicZ1W-językowym

na przykrodzie
pogranicza
polsko-litew
Polsce, ".Etnog]rafia
p.o!s.ka", t. 23: 1979.

z. 2, s. 127 - 156.
22 Z.
Stas,;ocza.k, Pogranicze
polsko-niemieckie
Poznań 1978.
23 T. Wróblewski,
Pogranicze
polsko-wiemieckie
ticznych,
"Lud", t. 50: 1962, cz. 2, s. 4311- 466.

jako

pogranicze

w świetLe

,,-

etnograficzne,

m.ateriałów

etnogro.-

�l'rofJlenqj

świu[hmości

etnicznej

i narodowej.

167

wy,korzystania źródła etnogmficznego w dyskusji nad zagadnieniami
etnicznymi.
7. Na zakończenie tego przeglądu należy jeszcze wspommec o specyficznych rozważaniach D. M.arkowskiej, która podjęła stosunkowo rzadziej
omawiany, lecz mający ważkie znaiC'zenie społeczne, problem roli wykształcania w procesie wyohowania poczJUcia identyfikacji kulturowej,
a co za tym idzie również identyfikacji etnicznej. Zajęła się w z.wiązku
z tym procesem świadomego kształtowania postaw wobec swojej i obcej
kultury. Formowania swoistej toleranoji, którą proponuje wykształcić
na drodze przezwyciężenia podejścia "my - oni" i przekształcenia go
Vi dialog "Ja Ty" 24.

BHONISŁAWA

ETHNIC

AND

KOPCZYŃSKA-JAWORSKA

NATIONAL

COSCIOUSN:IDSS.

lVIETHODESAND

ACHIEVElVIENT!S

OF POLISH ETHNOGRAPHY

(Summary)

The problem of national cons6o USH,es
s and asp:iration far i:ndependence havc~
beea for obviou:i re,~sons a subjec:t o&lt;f scie:ntiific il11'ere&amp;ts in PoIaiHd. DiUerent
di.sciplines have deaLt with v,N'ious a,specls of this pnoblem.
The present article whic,h was previ,ously presented
at the Sympo:&gt;ium of
Europe,m Socia,l Anthropology ,in Ams'terdam gives an extensive review of scient.ific
interesbs, methode:; and appI'()Iach~s appJ;ied by POilłsh ethnographers.
24

Z. Bene:dykto1wi'cz, D. Markowska,

op. dl.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9958" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9936">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4e12422a4048f1a619dcda67a768ee3f.pdf</src>
        <authentication>180525c2ae787cd7eebbeffee0380fab</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118417">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1854</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118418">
                <text>1983</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118419">
                <text>ksenofobia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118420">
                <text>akulturacja</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118421">
                <text>Stany Zjednoczone - emigracja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118422">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1719</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118423">
                <text>Między ksenofobią i akulturacją / LUD 1983 t.67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118424">
                <text>LUD 1983 t.67, s.160-186</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118425">
                <text>Posern-Zieliński, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118426">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118427">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118428">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118429">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118430">
                <text>Lud.

L

67, l !}83

ALEKSANDE)R POSER T-ZIELIŃSKI

MIĘDZY KSENOFOBIĄ I AKULTURACJĄ
PRZEWODNIE IDE.E AMERYKANLIZACYJNE W STANACH
ZJEDNOCZONYCH OKiRESU· LIBERALNEJ IMIGRACJI

"Co najmn.te3 od XVIII
w. Amerykan.ie
skŁonn.i
byli do myślenia o sobie jako () nowych
lu
dziach, i to nie jako a zwykŁych
kopciach jakiegokolwiek
ludu europejskiego,
ale jako o nowym
rodzaju
wytworzonym
przez
poŁączenie
,się wielu różnych ras. J a'W'lUl polityka
przyjmowania
w skŁad narodu
każdego przybysza
zostala w XIX w. usankcjonowana
przekQnaniem,
że wszyscy (imigranci)
mogq zostać wchŁonięci
i że wszyscy wnieść mogq wkład
do J.ormujqcego się charakteru
narodowego (Amerykanów)"
..
O. HandJllin

1959:

'146.

A:sym11acyjnapolityJka amery1kańska względem przylbyszów, jak i postawaa1nglosaSkich AJmerYlkanóww stosUiIlku do coraz większej liczby
imigrantów, miały isto,tne znaezenie w kształtowaniu się kultur etnicznyeh, ich adapta'C!ji do nowej l'Z'e'czyw,iSitośei
i możliwości przetrwania
w pokoleniach wyrosłych już na amerYlkańSkiej ziemi. W zależmości od
tego, czy eUiropejscy wychodźcy styik&lt;li1i.
się w Nowym Świecie z wrogą
obo:jętnoAcią,a:k:tywną niechęcią, sele'lctywną .3Jprobatą, czy też liberalną
tolerancją wzg:lędem własnej trradyc,ji kulturowej, formowały się ich
własne postawy w stosunku do dziedzictwa kulturowego, do jego wartości.
i przede wszystkim uŻ)'Iteeznościw nowym środowisku. Zatem bez zrozumienia działania mechanizmów rnaeisku na kulturę imigrantów nie
sposób byłoby Zirozumiećróżne drogi przek:ształoeń, jaikim poidletgałarze-·
czywisfuśćEiPOł€ozno-k:ułtmowaświata imigrantów, w tym rów:ni'eż i Polonii amerykańskiej. Charaikterystyce tych nacisków poświęcOlny jest niniejszy anty!kuł, w kitórym skoncentrowano się na OIkresieprzypadającym
na schyłek 2 V'ł. ubiegłego wi'eiku, oraz na dwa pierwsZie dziesięcioleóa
nas'zego stulecia. Okres ten, to lata napływu do Stanów Zjednoczonych
tzw. nowej fali inliig:racyjnej, której kres przyniosły I woj!na światowa,
powstanie nowej polityc2lnej ffialJY Europy oraz restrYlktywne ustaw)r

�170

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

.antyimigra-cyjne ograniczające w drastyczny sposób liczbf.' potencjalnycl~
przybyszów.
Ciąg.ły napływ im~g,rantów rozpoczął się na sz'erszą skalę o,d ZO-tyd
l 30-tych lat XIX w. Do lat 60-tych i 70-tych tego stulecia przybywali
głównie do Ameryki PóŁnoenej wychodźcy z północno-zachodniej Euro·
py, a więc Brytyjczycy, Irlandczycy, Niemcy, Szlmci, WaJijczycy, których
odmi'enność kulturowa od tubylczych "Arngloamery:ka:nów"nie był u z natury rzeczy zbyt duża. Istotną zmianę przyniosły dqpiero lata następne.
które określane są czasami w histoll1iografii ameryrkańskiej jako "wielk
zalew" (The Great Deluge) (Zelinsky 1963: 23). Pi'erwsza fala imig;ra'cyjnctego okTesu (186D- 1890), zwana nie bez ra,cji teutońską, przyniosła d,:,
. wybrzeży Amery1ki - Prusaków, Saksończyków i Skandynawów. Ci germańscy imigranci, choć kulturowo spokrewnieni z Anglosasami, stanowili w nowym środowi's~u żywioł znacznte trudniej adaptujący się de
zastanych w:a;runków z racji odmienności języka i przywiązania do odrę,bnych rodzimych tradycji. Wraz z Nłemcami przybyli do Stanów Zjednoczonych pier,wsi repr.ezentanci masowej emigracji zarobkowej z zien~
etnicznie pols~i,ch O!puS'zczającytereny byłego zaboru pruskiego, oral
ziemie zamieszkał,e przez polską Ludność auto'chtoniczną (Sląsk apobk,
Pomorze, Warmia i M,azury).
Od lat 90-ltych "wielki zalew" przyb~erać poezął zdecydowanie na
sile, choe jego kompo:zy'oj,aetniczna uległa diametralnej zmianie. Większość imigrantów stanowili teraz Słowia!nie i Włosi, których pochłaniały
rozwijające się żywiołowo miejskie ośrodki przemysłowe oraz liczne rejony' górniczo-hutnicze. Apbgeum imigrac~:a ta osiągnęła w pierwszym
dziesięcioleciu XX w. dostarczając Stanom Zjednoczonym niemal miliona
oby.wateli każdego roku. W sumie w latach 1870- 1920 Iprzybyło do USA
ponad 26 mln imigrantów, co w poważnym stopniu zachwiało pozornn
jednolitością etniczno-kulturową tego kraju, którego 15% mieszkańcó•.•.
(w 1910 T.) stanowiły o:sa:byurodrone w Starym Swiecie (Katz 1971: 388,
Osiatyń~ki 1971: 60, Zelinsky 1963: 23). Na te lata przypadła równie:~
zasadnicza errUgT:acja zarobkowa Polaków, którzy o:pusz'Czać poczęl
w wielkiej li:cZJbieGailicjęod lat 90..,tych, Królestwo Polskie zaś przede
wszystkim po roiku 1900. W Sikali tego zjawiska, którego nasilenie przypadło na okres be~o.środnil() poprzedzający wybuch I wojny światowej,
'świadczyć moż·e wzrost liczby Polaków z ok. 7 tys. w r. 1860 do ok.
2 mln. w przededniu wielkiego konfliktu mocarstw (Kubiak 1970: 23).
No:wa słowiańsko-włoska imigracja o zdecydowanie chłopskim oharakterze i pochodząca, z za,cofanych rejonów Eurqpy ,pogłębiła znacznie
,przedziały etiniczne i kulturowe na terenie Stanów Zjednoczonych. Zyjący
we własnym świecri-eetnicznych gett przybysze uświadomili wcześniej
przybyłym imig,rantom eelty,eko-germańskim ich bliskość kulturową

�I'vIięclzy

kseł!Ofobiq

i akulturacją.

l~
I,l,

względem Anglosasów, a co za tym idzie, ułatw1li im integrację,
które
sprzyjał pO:?Jatym spory zasób doświadczeń nagromadwnych
już w toku
adaptacji do nowych warunków.
To zbliżenie Anglosasów i przedsta'wicieli starej imigracji zwiększyło równocześnie bariery oddzielająoe dopiehl
co przybyłych
wychodźców
od reszty amerJkańskiego
spoleeneństwa.
Zróżnicowanie
kulturowe
mieszkań,ców Stanów Zjednoczonych
w dobie
imigrac!ji lihem}nej 1 było z,ate'll zmaczne, choć przybiemło
ono postać'
opozycji między' rodzimą kulturą
amerykańską
a obcym światem warto'ści kulturowyoh
pooholdzenia imigracyjnego.
Ta rodzima ku1tuI1a był«
częścią składową trwnu amerykańskiego
narodu opartego na ang,losaskich
tradycjach,
które w dobie kolonialnej i wczesnoniepodległościowej
nabrały
lokalnego
kolorytu
stają1c się emanaqją
amerykańskości.
Kultura
to.
uksztaUowała się zanim do Nowego Świata przybywać poczęli imigrancl
i zn3llazła swe oparcie w tych warstwach
""połeczeństw.a, któr:e z raej:
zasiedziałości
zajęły najbardziej
uprzywilejowane
pozycje.
Wzmocniłó
ją wydatnie dalsza migracja z Anglii w początkach XIX w., dzięki czemu
społeczność anglo-amerykańs:lm
stał,a się "ekspandującą
etniczną
większo.ścią" (Higham 1968: 96), skutecznie
asymiJlującą imig,rantów z Wysp
Brytyjsbch
i germańskich
krajów kontynentalnej
Europy. Arnglo-.amerykańskie tradycje,
splatając
się z protestanckim
etosem społeczeństw",
kaprtalistycznego,
stworzyły
zręby nowej kultury,
z którą zetknęli się
imigranoi z Europy wschodniej,
poludniowej
i środkowej.
Konfrontacja
ta zdawała się zagrażać obu stronom. Przyibyszów zmuszała bowiem do
rezygnaeji
z wła!snych upodobań, gustów i przyzwyczajeń
w imię postępu cywilizacyjnego,
tubylców natomiast
stawiała w obliczu wzrastającej fali obcych wlPływów zagraża:jąrcych "czystości" tych wzorów i idei.
l&lt;::tórenie tak dawno zyskały dopiero sltygmat narodowej cechy i wiązane
były z :I'Oma'll'tyczmą wizją narodzin Stanów Zjedntlcwnych
(Commager
1962: 284).
Konfrontacja
ta nbiegła się w czasie z nasilającym
się syndromem
,ekonomicznym
zwanym push-pull a powstałym
ze zbie:żmolści sytuacji.
kryzysowej
w krajach
ojczystych
imigrantów
z okresem rozwoju gospodarczego Stanów Zjednoczonych,
oferującym
przy:bysrom możliwość
pracy, wyższy standard żyoiowy i perlspekty,wy awansu Sipołecznego (P~lch
1976: 40 - 41). Jednocześnie
jednak nasileniu się nowej fiali imigiranrtów
towarzyszył widoczny w latach 90-tych wzrost narodowej
świado'lloścl
Amerykanów
i ich nacjonalizmu,
związany nie hez ralcji z przełamywaniem izolacjonizmu
Stanów Zjednoczonych
i narodzinami
nowoczesnych
ambicji mocarstwowych.
1 O~res
1miglra,oji Hiberal:nej, to wg periodyzaqji
Kubiaka
(11975: 63) Jalta zawart'e między wiOjnarmi napoleoń~~imi
a I wodlną śWiaio,wą i decyzjam:i KOIngre:;u
USA z'lat 20-rtydh rogjraniJC'zatjący1mli
l;iczbę llorwych irmi,gran1ów.

�172

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

Sytuacja ta zaowocowała naS'11eniemsię tendencji natywistycznych,
będących wyrazem ksenofOibi'emydh u;prz€ldzeń w stosun'ku do przYlbysrzówz z'a oceanu i apoteozą alnglo-ameryl1ffińskkh wartości. Natywistyczna iJdeolog,ia- jak wylkazały to hadaJnia J. Highama (1973) - składała
się z trwch poicistawowych elementów,amiianowicie:
z tendencji antykatolidki'ch, ant)'T'aidylk:alrnych
oraz p:rzeohodząicej miejscami w rasizm wrogości do wszysltil6ego co oooe ameryikańskiej rasie i kulturze. Spośród
tych elementów za najsta!I'S!zyurncać momaza R. A. BiJIitngtonem (1964)
nurt protestanckJiego antykatollicyzmu wywodzący się jeszcze z antypapistyczmych tradycji XiVl:I-wliecznej Anglii. W ka,tolickich imigrantach
(Irla:nJd:czykach, BawaTiczyikiadh,Włochach i części Słowian) w1dziano
"agentów" Rzymu :przynoszących do Nowego Świata ni'e tylko rehgij:ną
bigoterię i obce protestanckim tradycjom obrzędy, ale zagrażających
ideałom anglosaskiej demokracj,i i tTadycjom swohody religi:j.n(:j(Higham
191',3: 56, 77, Bo;g,ina1974: 86 - 87).
J.eszcze więlksze zagrożenie dla ameryllmńSkioej demokra'cji sta,nowic
miał r'adyikalwm imitgl"antów, ktfuych ookmiżano, często Zl'esztą nie bez.
["acji, o s&gt;zerzeni'e anarr-chiZirm.i.,
prqpagowarni'e ideałów socjalisty:cznych.
prowadzenie dZ'iaJłalnoiŚdulpolityczniającej rzesze cudzoziemskich robotników (szczególnie Włochów, Finów, Jugosłowian i Niemców) oraz podburzanie do s:t~j:ków 2. Antyradyikalna propa:g.aindanaitY'wistów, nasilająca się wII"azze wzrostem onganizaoji ruchu ro,botniczego i lewkowego,
zmierzała do wywołania PSYichozyzagroż'enia określanej jako tzw. big
'red score - (czyli ,,'wielki czerwOlnystrach") oraz przeciwstawienia proJe'tariatowi amea:'ylkańskiemucU!dzoziemskiego żywiołu robotniczego. Chodziło także o to, aby wywołać obawę o pracę, po którą sięgali coraz liczniejsi imig,rancji, skłonni jaikoiby do ZJnacznych ustępstw na rzecz pracodawców. Choć aha te hasła były ze SOIbą sprzeczne, niemniej w dobie
okresowych kryzysów stosunkowo łatwo udawało się je wprowad?;ić do
potocznej świadomości, mimo że anallizy. ekonomic:lJne wy;k.azywaly bezzasadność twieTdzeń o wzroście bezrobocia na ~kutek postępującej imigracji 3.
Dla naszych rozważań najhardZ'iej istotny był ten składnik natywizmu.
który zawierał tezę o groźhie zanieczyszczenia amery1kański€j cy,wiolizacjt
ubcymi, wrę'cz harbanzyńsikimi elementami kulturowymi. Elementy te
Zob. ze3p&lt;Jł a,rityllmłQw pod wSlpó1nym tytułem
From farm to factory: Immiadjustment
to American
industry
opubhkowany
w ;piśmie "Spectrum"
(St.
Paul, 1Vli:nJnesoita),va]. 1, no. 2, J!9'7'5:I-fl.
3 Zob&gt;.
J.. A. HOUl'wliah, Immigration
and labor:
The Economi-c aspects of
E-u.ropean immigration
to the U.S., New York-LondOln
191-2. W pra:cy tej autor
deza:wUJu'ie ralpQrity rządOiwY'Ch :komi'Sji o rzekomej
,kOil1JieClznośo.iwpllowadzan!hl
;ceB'tryik!cj'i ~miigira,cyj,nych.
2

firant

�Między

.ksen()fo~iq

i akulturacją.

.,.,
I I)

pozbawione były w pr.uekonaniu natywi1stów wS7.Jelkiejwartości, nie mogły .
zatem zostać ~poży11kowanew Ameryoe. Ponieważ j.ednak istniały i to
w dużej rÓŻJIlOr~dnościodpowiadającej mozaiee im~gl'1anckichgru:p, stanowiły one reat1ne niebeZjpieczeństwo dla "rodzimej" atngloomery!kańskiej
kul1Jury. Ta zresztą tra:ki1Jowanabyła Jaiko nieporównywalnie "wyższa",
bardziej Zaalwansowarnaw ro:zwoj'u, a więc godniejsza ochrony. Chłopski
charakte.r imigraoji, bi,eda i zacoct:'anies,poŁeczneregionów w;nohodżczych,
niski pozliom lub brak elementarnego wylkształcenia przybyszów utwierdzały Amerykanów w pogardzie do wszystkiego, co związane z kulturą
imigrantów, podtrzymując wiarrę w ich własną dominację cywilizacyjnc\.
Obse.rwacja różnic kulturowyoh oraz siły z jaką rodzime tr-adycje urtrzymy wały się w etniczny'c'h gettach dała a~umpt do tezy głoszącej, iż imi.granci ,;nowej fali" nie są podatni n'l asymi!1ację,a zatem nie możrlc°
liczyć na ich "ucywilizowanie", pod krt:órymto p0jęciem rozumiano przy··
jęcie American way of life. Konstatacja ta oparta była na błędnej per-o
spektywie hi:stOiTycznej,bo,wiem "nowi" imigranci, w prze:ciwieństwi·:
do "starych", zbyt krótki :pO'siadalistaż pobytu w USA, a;by wymkowac
a ich adapta'cyjnych zdolnościach, a do tego zasilani byli bez pr7.erwy
dalszymi wychodźcami, co w poważnej mierze oementowało grupy etniczne i sprzyjało podtrzymywalniu tradycji (Bogina 1973: 66 - 67).
Wraz z tezą o groźbie zanieczys:z.czeniaamerykańskiej kultury poja-·
wiło się twie:r&lt;dzeniegłoszące niehe21piec.z'eństwozanieczyszczenia środowiska społecznego. U podstaw tyeh o!baw znajdowały się realne problemy
.społeczne imigrantów wyn~ka!jąoe z ich nędzy, niskiego statusu, dew:-ganizacji społecznej i trudności adapta'cyj.nych. Te rzeczywiste ;problemy
.społeczne, których korzenie tkwiły w o:del1waniuwy.ohodźców od. ojczyzny
i rodziny, nie uważano za naturalny e:feiktsytuacji imigracyjnej związ,;;ny z amerykańską rzeczYlwistością, lecz za szkodbwą infekcję przywkczoną ze Starego Swiata. Obciążano więc imigrantów odpowiedzialności;;.
za zwiększanie się chorób, paLliperyzaoję miast, wzrost bez~prawia, patologiczną zawiść prowadzą'cą do krwawych porachunków w stylu włoskit-!
wendety, głosząc jednocześnie, iż przybysze cechują się ograniczoi!lą inteligencją oraz licznymi ułomnościami natury psychicznej (Swi.2reng3.
1971: 61)

4.

Tego rodzaju prQp.agalndautwieI'dzała tylko inny natywistyczny mit,
głoszący WY7;SWŚĆ American race nad zagra.żającymi jego c-zysto,ści:kolorowymi, ale także i białymi rasami europejskimi. Imigranci słowiańskieg""
i romań:Skiego pochodzenia stanowić mieli r'ealną groź;bę bio1ogiczneg'"
4 Prowa,dizo&lt;ne
w tym 'celu b.adan.ia wyka,z:ały całkowitą
bCZJpodsltatwn'ość n·
rzutów,s:twierdzały
bQwiem, iż 990/0 pr,zebadanych
'imigrantów
nie wy;kazywal"
naijml1!i,eaSIZ)'lc.hocl1C'.hy'leńw wzwoju
psy.c!hiclZ'l1ym. Zob. E. H. Muhlan, Mentality
o!
the arriving immigrant, 'Wa,s:hi:rugt'OIl1
DC, 1917.

�174

ALEKSANDER

POSERN-ZIELJŃSKI

skażenia Ameryki - ojczyzny rasy p.rawdziwie białej, reprezentujące)
!iajcelI1niejszewarto·ści współcz·e;slI1ej
cywilizacji (Higham 1973: 13;), 151) ..
Ta anJtyimigracyjna koncejpCjarasistowSka spleciona była w dużym stopniu z nurtem tzw. natywizmu teutońskiego głoszącego ra.."Owo-kulturową
jedność Amerykanów p.o.chodzenia a'nglosaskiego i ska:ndynawsko-germańsk1cgo. Teza ta rozwinęła się na przełomie stuleci, a więc w latach.
gdy lic~ba imigmntów z krajów germańskirch była już znaczna l - co
ważniejsze - WlpływOlWa.W myśl zwolenników tej koncepcji amerykańska great race 5 wywodzi się z rasy nordyckiej, uważanej za na.1warto,śdowszą na al'eni·e eUl'Olpej.skiej.Stąd też imig&lt;r.a.nci
z krajów Europy
Północnej nie mieli stanowić rogrożenia dla amerykańskiej cywilizacji,.
t8 bowiem czyhało jedynie ze strony "nowych" imigrantów (Bogina
1974: 78 - 79). Ta teutońrSka koncepcja odzwierciedliła się nawet w religijnych i prozelitycznych ideach Mormonów, którzy w żywiole germańskim widzieli największą kOlncentra'cję ,,!krwi Izm'ela", a więc elE-mentu
najhaiI'lclziejwa[jtościowego dla budowy nowego królestwa bożego na amerykański,ej ziemi (Nota:l'iani 1975: 174).
Amery:lmński natywizm schyłku XIX stulecia i po,czątków wieku
XX utI1w,a,lałi .potęgował etniczne stereotYipy, z których szereg prz.etI-'wało do dnia dzisiejszego. Równocześnie podsycał antyim1gracyjne na~troje na'ojolIla:listyc:zme
zmd'erzające do pTZymknięC'iabramy, poprzez któTą
wlewał się ni ekontrolowany strumi,eń wychodżców ze Star,ego Świata.
Spowodował on również p!Oważne repelikusje kUllturowe. Przede wszy·stkim negując w,ar:tóść ,kulturowych tradycji imigra'cyjnych spotęgował
izolację etnri.eznY'chgett. Brak zainteresowań kulturą imigrantów oraz
teza o nieroa'tmoiśd do asymilacji pozostawiaŁa przybyszom spory margines swobody, umo'ŻJliwiający częścio'wą rekonstruk,cję porzuconego środowiska społeczno4:ultu:rowego. Jeooocześnie hasła o kulturowej niżswści, zacofaniu cyw1li,z~l.'cyjnym
i rasowej niEWełnow.artościowościsprzyjały namdzilI10m kon1jpletksówi stwarzały sytuację niekorzystną dla pozy:tywnej oceny własnyoh tradycji i dziedzidwa kulturowego. W tej
atmosferze rozdarC'ia między potr;z;ebą samorealizacji w środowisku kultu.rOlWO
błis:lcim malnym sobi'e wartościom, a świadomością niSik'iegostatusu~poł'eeznego i cywilizacyjnego, kształtowały się kultury etniczne
imigTiantów i ich rodzin stwarzając tym samym wrażenie siły tendencji
antyarsymi'lacyjnych tkwiących w środowiiSlkuwY'chodźców z za oceanu.
K[asyczny natywizm - jako ksenofobi,czny stosunek do imigrantów
- nie ;z;awioerałw sobie idei amery!kanizacyjnych. Były one mu obce
5 u,ż)"wam
tu Qlkr:e6!eOlia z głoiŚ'neo k;s'iąŻJki M. Gr,mta, The Passing
of the
Great Race, or the racial basis of European
History,
New York 1918, napisanej
przez głównego r&lt;J!3istawskiego teoretyka
głoszącego beZ\\"Zlględną
supremar::ję nOT,'
dyckości.

�}lięd2y

ksenojobią

175

i akuLwracją,

głównie z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że nic wierzono w zdol;ości asymilacyjne przybyszów, po drugi€, iż obawiano się zanieczyszcze:1ia wlasnej "rasy" ohcą "krwią". Hówni~ż wśród baiI'ldziPjliberalnie
:lastrojonych zwoleinIli~ów koncepcji "otwa:r:to.ści" amerykańskiego narodu idea i praktyki am€rykanizacY'j'ne nie odgrywały większej roli ze
względu na przekonan.ie, iż procesy asymHa,cyjne przebiega,ją w sposób
:1aturalny, samoczynny (Higham 1973: 234). A zatem - uważano, że nie
~stnieje wyraźna potrzeba, aby im po.święoać więcej uwagi. Sytuacja
tego rodzaju panowała mniej więoej do pocz. XX w., kiedy to nabrał
rumieńców nowy ruch społeczny zwany po prostu amerY'kanizacyjnym
(Arnericanization movement) 6.
Celem tego ruchu było przerwanie indolencji w zakresie adaptacji
:migrantów do nowych warunków żY'cia i skoncentrowanie się na akcji
zmierzającej do przyspies'zonej, w pełni kontrolOlwanej i sterowanej zgodnie z interesami Anglo1amery!kanów- asymilacji. Działalność tla, podjęta wyraźnie w OIbroni'e "zagrożonych" walrtości ukształtowanej już.
nekoma kultuJ'Y a:me;rykańslciej, miała opar.cie w tzlw. teorii anglo:konformizmu. Otóż głosila ona tezę, iż amerykańska kultura - jest raz.
na zawsze ukształtowaną całością, któl'ej źródła tkwią w anglosaskioh
tradycja'Ch okresu fOTlnowania się Stanów Zj€ld:noozonych. T,a właśnie
kultura - jako produkt Nowego Świata i nowej cywilizacji -- jest
zdecydowanie wyżej ro'Z;wilnięta,aniżeli ku~tury innych narodów. Stąd
też w interesie Amery!ki, jak i imigrantów, należy jej ideały i w,wry
upowszechnić wśród przylbyszów, .aby mogJi oni jak najsz)'lbciej skorzystaćz jej zalet i dobrodz1iejsiw. Na pr.zeszk&lt;&gt;dZiiJe
jednak ~emu stoją przyzwyczajenia, nawyki i tr:adyajepr:zY'W:1eczonez,e Starego Świ,ata, które
ja:ko "niższe", "ba:r:bar:źyńs'kie"i nieidopasowane do now~go środowiska,
powinny zostać jak najszybciej za,rzucOIne.Spełnienie tego warunku
miało dać imigrantom bilet wstępu do integracji z am€ry1kańSikimnarodem, Amerykanom zaś - ,povbycie się "imug'TaIcyjnegoprOlblemu" i zagrożenia właS'I1ejzwa.r:tnścikulturowej (Bo,gandus 1949: 126, Gordo'n 1970:
89 - 104).

Hasła a&gt;nglokonformizmu głosiły zat,em sejparację imig.rantów od ich
kulturowych korzeni oraz wykształcenie poczucia wyżsZJOściwzględem
własnych tradycji etnkzmyeh wraz z przyjęciem nowych wzorów. Chodziło bowiem o to, by - jak p1sał joo€n z ~dw()katów tej teorii "w pełni identyfikowali się oni z naszymi zwyczajami, sposobem życia,
rodzaj,em myślenia, a więc aby byJi gruntownie z'amerykanizowani" ';.
6 Na temat te,g1O nwhu zob. E, Hatr:imann,
New Y.onk ]:9413.

The

Movement

to

Americanize

the

:'mmigrant,
7

R

Mayo-Smi:t:h,

Emigration

and

)Jew York 1~04. Cyt. na podst. fragmentów

immigration.
A Study
puhhklQIW&lt;mych przez

in

social

sciences,

Hal1Jdl~na (1959: 161).

�176

,ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

'Ten ~polSÓib
ro:zumowani:a u:powsZJechiniałsię w dwóch pierwszych dZles!iędoleoi:ach XX w., ohoć ZiesZiczegÓllnąmocą dał o s(jbie znać w latach
il9'16 - 1920, gdy w zwriąZikuz udziałem Stanów Zjednoczonych w I wojnie światowej narodziła się kamrpani1aprzeciWlko tzw. podwójnej loj.alno,ś'ci imigramtów. Pord ha'słami "Ameryka dla Amerylmnów", Many
peoples, but one nation i America first, domag,ano się narodowej jedności i dek:lara'cji patriotyzmu, postulowano osłabienie zwią7ikówimigrantów z krajami ich pochodzenia oraz intensyfikację nauki amerykańskiej
kultury, aby wszyscy mieszkańcy Stanów Zjednoczonych stali się ,,100°/11-wymi Amery1kanami" (Higham 1973: 198 - 2014).
Praiktyeznym wyralZlemteorii angl~konfo:rmizmu był wspomniany już
ruch ameryika:nilzacyjny, k!tórego zwo1lennicy rekruto,wali się z liberalnych kręgów tzw. patriotic hereditary societies, tj. ekskluzywnych anglosiaslMohtowa:rzYistw gloryfikuijącyoh narodową przeszłość i upow,;zechniających spirit of true Americanism.
Ruch ten kierujący się i:deałam:
amerykańskiej demokracji i przeciw;stawiają'cy się a:g,resywnemu naty-wizmowi dążył do realizaciji następujący:oh celów: po 1. upo,wszechnienia ameryk,ańskiJch ideałów i wzorów, po 2. upowszechnienia dobrej znajomości języka angi~1slk!iego,po 3. usunięcia "zbędnego" bagażu imigrantów, i po 4. służenia im pomocą w osiągnięciu wyższego standardu
życia oraz olchroni'e pmzed wyzyskiem i nietolleralncją (Higham 1973: 247,
Vecoli 1973: 92).
Działalność aktyw:istów "ruchu amerykan'izacyjne:go" nawiązywała
w dużY1mstopniu do programów i doświaldczeń wypracowanych w ostatnich dwóoh d~adach XIX w. p!1"zeztzw. "Przyjaciół Indianiina" (Friends
of the Indian). T,en ni'eoo wcz.eśniejszy trend amerykanizacyjny, popularny wśród protestanckich, liberalnych reformatorów, dążył do znisz.czenia resztek plemiennej struktury Indian oraz likwidacji ich religii
i kUiltury. P,rz!eciwstawiJającsię polityce sqparacji rezerwatów usiłowali
oni przeksiztałcić Indian w "cywilizowanych" Amerykanów, odrywając
ich od roidzi:mych tradycji i poddając usilnej chrystianizaaji. W zamian
proponowali obda:rzyć Indian obywalte1stwem amerylkańskim, wyprowadzić ich z rezeI1watowej niedoli i przezedUlkację tUibylczych dzieci zintegro,wać ich ze światem ludzi Biały:dh '(Pi1"ucha1973). Zwolennicy amery!kanizaeji imig,ralntÓiwkierowali Sliępodobnymi idealamico "Przyjaciele
Indiani,na". Jedni i drudzy dążyli do całkowitej lLkwidacji zróżnicowania
etnicznego, kulturowego i językowego mieszkańców USA usiłuj'lc poprzez
deprecjaiaję dziledziotwa kulturowego i tradycji "obcego elementu" doprowadzić do jegoko1l1lpletnej asymHaicji i aiku:lturaeji.
Naijwiększy nacisk kładziono Ina edu:k,aicję imigratntów i ich dzieci
wyohodząlcz założenia, iż spoleezeństwo !kształtowane jest z jednej stromy
;przez otaczające jeśrodowisrko, z drugiej zaś przez działania socjaliza-

�Między

ksenofobiq

i a kultuTCl&lt;cjq.

177

cyjne. Amerykanizacj,a bowiem, aby by,ł:askutoc~na, obejmować miała
nie tyJiko materialną stronę życicai zachowania :przybyszów, lecz OIgarnąć
miała również ich umysły (Swierenga lt971: 63, Commog'er 1962: 213).
Aby sprostać rt'emu zadaniu, ~ozw:łja'n:oni,e tyłko szk&lt;Jl1Jridtwo
'ele.mentar.ne,
lecz również TozbLldowywano sieć medzie1Jnyóh i wieCZJoro,wy!Cih
kursQw
języka a:ngielsikiego,wiedzy o.bywatelSkiejor:az (kursów doskonalenia zawodowego. Do aikcji ameryik,anizacj;i im:ig'rantów włączył się row.nie'Ź:
przemysł, który zatrudniał ogromne i różnojęzyczne rzesze wychodŻoców
ze Starego Świa'ta. Sam prooes pToidUJkcj'i
i waruniki pracy były same
w sobie ważnym czynrriikiem przekształcania imigranta w ameryikańskiego "etni:ka". Aby jednak proces ten :przyspieszyć, w niektórych konoernach starano się w dodatkowy sposób wywr'Z!ećnacisk na praoownika
i skłonić go do zaakceptowania American way of Uje.
Przykładem tego rodz:a'ju postępowani'a wyikorzystująoego pTz,ewagę
pracodawcy nad pracownjjkiem mogą 'być zakłady Fo~da (Ford Motor
Com;pamy)w Detroit w łatach I wojny światowe,j. Około 60% wszystkich
zatrudnionych stanowili wówczas imigranci, 'przedstawiciele 55 różnych
narodowości, w tym Pola'cy twor.zYlligrupę naj1iC'ZIlliejszą.(~. 7,5 tys.
pracowników). Wszyscy ci zatrudnieni pOlsiadaJ.iobowią:aek uczęszczania
do przyzakładowej szkoły ,amerykan.izacyjnej, w której wykładowcami
przekazująicymi amerykańskie ideały z ,p.I1a,wdziwie
misyjlOymz~pałem byli anglosascy wolontariusze rekrutujący się z t'ej 'Samej fabry:ki. Jednocześnie realiwwano zasadę wyŻiS'zychwynagrodzeń dla t)'1ch !pramvm.ików, 'którzy w swym życiu domowym wproiWad.7.aliw cZ)'1nnowe zasady
i zachowania (Schwartz 1974: 252 - 260). Choć akcja ta odbywała się pod
hasł,ami nawiązującymi do "teorii tygla" stapiającego wszystkie g.rupy
etniczne w nowy jakoślCi:owo,wartościowy stop 8, to ni'e zmienia to
w niczym fruktu, iż posiadała ona wyraŹ/nie oharakter anglokonfoTmis,tyczny 9.
Obok szkolnio1lwa i przemysłu ,ameryka:nizacyjne inkjatywy podejmował również Kośoiół katohdki i jego Qpanowana przez I:rlamdczyJków
hierarchi,a. Otwarci'e i w ąposób zakamuf.1owany występowała ona przeB Ideę
tyg11a podkJJ:eśJić .miała oer,emcmia
a'bsolultoryjna
amrery\ka,nii.za,cyjny,ah
kursów fabrytki FOllda, w elza'slue'kltó,:rej 1m;'c'ernzO\walI1JonaTodZJiny nowego c,złowli'Elka.
Ze stojąc'ej na sceniemalldeJlystat.kiuslcinod:ZMii.iJrnilgran:Cliwswych.naIOOd()l~cih
s'll'lQja'Clh,z baga'ża.mi w rę;kJu i kieruW'diUi s,ię nCJJsitępnie do w1e1likliegiotygla iW ,kltó-rYJm
znikali. Po chwili znów ukazywali
się publiczności
ubrani w najlepsze
stroje amerykań'Sk1ie i poiWi&lt;eW&lt;l!jąc vrzYlInail1ymi chorąg)iewlkami
amerytkańJs!kimj
(!Se&lt;hwalIi.z
1974: 254).
9 W XX sibu,locli:u kles!a angJl~lwnfClrm~tY'O:zme ,ubiieratl1Jo z roegruły w sza,tę teoT~i
ty~la. Było to, wY'da'je ,slię, pO!Woodem błędmJE1~otroalklt&lt;O(WIallllia
,pl"ZJE1zimig;l"aillltówi ",ert;,nIików" teorii i tygł.a jaklo kC)!1cepcji .równo:zJnaZCtZIlJE1jzi.deą caJlkJowlirtlejalbsol'lbicji etn1C1ZllY'~h grup do angJQSaJslkiej więkstz,oŚidi.

12 Lud,

t. LXVII

�178

,ALEKSANDER

POSERN-ZIELlf&lt;SKI

ciwko katolickiemu pluralizmowi, rehgijnemu separatyzmowi etnicznea więc i e'1mi'oznympaTatfriombędącym głóWlnymi stTUlkturami społecznymi SItojącymrina straiŻy !tradycji imig,rallltów. Obrona katolicyzmu }ako
całośoi pr,zed atakami protestancki'ch natywistów, ostentacyjne demonstrowani:e swej lojalności i patriotyzmu kłóciło się wyraźnie z aspiracjami wiernych z e1mioz.uychgeltt, dla których religia posiadała nie tylko
swój wymi:a1rsakraLny, ale :p[,ZJerde
wSizystkim etni:czny, narodQwy (Kubiak 1970 : 55 - _66, Kis'lova 1973: 377 - 378). Ta permanentna sprzeczność
między talktycZlnymiint:el'ersami Kościoła jako amerykańskiej instytucji
reli:g~jnej a jego i:nt'€lresamijako z~połem różnorodnych etnicznie 'wspólnot religijnych, nie s,pmy:jala jednak skutecznej amery1kaJnirzacji,a wywołując opór ;poItęgowała anrty,k:lery1k,ahzmi osłabi.ała zwafltość katolicyzmu :(dowodem poiWstanie Po1lsik:iegoNaTodowego Kościoła KatoHokiego
i tZ'N. nieza!leŻinychparafii) i zmniejszała autorytet etnicz:nych organizacji kOlOtrolowa:ny1ch
IPl'ZJez
Mer.
Ang.1oIkonfo;rmi:sty'Czna
teoria iCłSymi1aaji\Waz z "ruehem amerykanizalCyjnym", będącym ,swego rorl.rzaj!ustrBJtegią a:kulrt'uTa&lt;cji,
zawiodła w dużym stolPlIliu oez:ekiwania swyc:h 'Zwolenll'i:ków.Dążyla OiM prz-ecież do
likwidaoji grlllp 'ertnieZlllyoh,do wyeliminowania różnic kulturowych drogą pressure-cooking assimiZation,~~ordolll 1970: 99). Ten program, który
nazwać by dzJiś można było ,,:kulturowym etnQbójstwem" (cultural et/uwcide) upowszechn'i,ł w;prawdzi-e nowe wwryzachowań,
iidee, ~posób życia
u znacznej hozby imiJgrantów i ich rodzilll, jednakowoż nie wyeliminował
on cał:lwWli'Cie
z ic:h egzystencji traldycji. Krucjata lI1a rzecz przyspIeszonej
amer)llkaniza,cj'i TO:zJbudziłabowiem świadomość wychodźców, którzy zaczęli nie tyl~o dostrzegać swą odrębność, ale i poczęli jej bronić w sposób wr:ganiz;owa:ny. Idee wyżswściamery1kańskie] kultury nie sprzyjały
wprawidzierozwojowi kultur etnicznych, to jeldnalkowoż agrarni'ozenie ich
manifeSitacji do kręgu getta umożliiWiło :ich przetrwanie i zachowanie
choćby częścio:wej ciągłości kultuTIOwejz ,k:rajem swego pMhodzenia. Na
ItIe naturalnego procesu dostosowywania się imigrantów do nowego środowiska ścierały Siięl:rerobą nalCiskia:mery1kan:izacyjlI1'e
i dąż'enie tradycji.
J.eden nurichciał
odgrodzić wyahodźców od prneszłości ignorując negatywne społeczne skutki ta!k:i~g{),postępowania, drugi usiłował, często
w siPOsÓib
utO(p'ijny, za1t;rzymaćcnaJSi odJdziehć imigrantów od Iprzemian
będą'cych Z1Wiastunem:prz.YJSzłoŚC'i.
AJreną śC!ielr.ania,się ty'ch 'teOldenC'jibyłC'
-eunicZlll-e
getito, k'tÓI'e - 'jak wyraził to Gbroon (1970 : 106) - stanowiło
!Swego rodza1ju "komorę dekompresyjną", w :której asymilacyjiThO-akulturacyjiIle pr::remiJany.zachodziły w tempie umOŻliWląjąCymstopniowe i w
miarę łagodne włączanie się poszczególnych grup et'niemych do amerykańskiego narodu.
Równocześnie z roilwO'jem teorii i praktJlki amery1kaniza,cyjnej w du-

�Między

ksenofobią

i akulturacją.

179

chu anglokonfo-rmisty;cznym zyskiwała również uznanie odmienna koncepcja amerykanizacji imigrantów, 'Znana pod metafOTyczną rurzwą konCei}cjitygla, melting pot. Wychodząc od demokratycznego hasła E pluribus unum ut1'walonego w pańs'twowym godle, głosiła ona stopniowy zanik
wszelkich odręhnośei etl1ic:mlych i kultuirowych w amerykańskim społeczeńSltwiena skutek powolnego krzyżowanita się hitolOlgłczmegoi z wiązanego z tym zjawi:slkiem s1:1łIpianiasię pos.zozególnych tradycji w nową
jakościowo odmianęamerykaństkiejcywi:Hzaoji
(Gordon 1970: 85). vVedług niektóryoh utopijnych poglądów proidukt tego procesu ni'? 211.iał
być podobny ani do wzorów anglosaskiCh, ani też do jaki'chkoJwiek
innych. Miał ,być po prostu ideaLną syntezą składowych części stopu
odzwierciedlającą "romantyczną wiarę w egalitaryzm społeczny, hraik
dystansów, uprzedzeń etnicznych i dyskryminacji ni·e hczącą się z realiami społecznymi" (Kubiak 1975 : 153).
Teoria tygla została już sformułowana explicite w 2 pał. XVIII w.,
czego dowodem mO'ż.e-być znall1:awypowi'edź Hectora J. CrevecO€ur'a
zawarta w jego eseju próbującym odipowiedzieć na pyta:nie, kim jes't
Amerykanin. Już wówczas stwierdził on, ż.e w Stana'ch Zjednoczonych
"osobnicy Z€ wszystkich naTodów -przetapiani są w nową rasę ludzi" 10.
Na szellizą jednak skalę i,deę tygla sp0ipula:ryzował J. ZangwiJl - amerykański dramatopisarz żydowsko-angielskiegn poehodzenia, który w
swej sztuc.e Melting pot, wys1:awionejpo raz pierwszy w 1908 r., dał
wyraz przekonaniu. iż mieszane małżeństwa łamiące bari,ery ras, religii
i etnicznych uprzedzeń doprowadzą do powstania nowego srpołeclienstwa.
Jak złudne były to przypuszczenia, pO'kazały późniejsze badania socjologiczne wykazujące tendencję do utrzymywania się na wysdkim poziomie
wskaźnika małżeństw endogamicznych (Kubiak 1975 : 155). Zbytnie przecenianie czynnika biologic:z:negow koncepcji tygla odwt'a'cało niejednokrotnie uwagę od pro-cesu "staipiania się" wzo.rów kultury, który 'Przebiegał w znacznym 'Stopniu niez'ależnie od wymiany genów.
Udział europejsikioh zapoiycz'eń kulturowych w toku formowania się
cywilizacji ame.rykaOOkiej mirnimahwwał 'równip.ż F. J. Tu:mer, twórc&lt;1.
tzw. koncepcji granicy ,lub kresów (frontier), zhieimej pod pewnymi
względami z ideami melting pot. Decydując-e znaczenie dla integracji
amer;nkańskiego narodu miały odegrać wg niego lokalne środowisko
i specyfika dziejów podboju 'kontynentu, marszu na wsohód, w ślad za
przesuwającą się staJe ku Pacyfiikowi granką. Wspólna wa'~ka o byt
i budowa od podstaw nowej oi'czyzny - to wg. koncepcji granicy główne
lO ".H'ere
Crev0C:oC"Ul',
12·

it1!cHviiduails
Letters

from

ad' aJ.! naticms
an American

aTe meIJted i-nita a new 'race
New Y'or,k Hł57, S. 39.

farmer,

of man ... ",

�180

ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

czynrrt~kiscwlania się ró,żno:rod!nychgrup etnicznych 11. Jeśli użyteczność
teorii Tumem do interpretacji XIX-wi!e.cznej Ameryki może być duża,
to jej zastosowanie do lai napływu nowej fali imi~g'rac,jiz przełomu stule.ci ijeslt już ibarldw niewiellkie. Wsz'elkie gmnice zostały już dawno przekroczone, a wycho.dźcy ze Star'ego Św1ata, majdlljąc za:tTudrri'eniew wielkich oentTa:eh przemysłowyeh - tam próbowali zreilronstruować namia··
stkę swyoh narodowych ojczyzn, żyjąc w częściowej iz;olacjiod '"głównego" nurtu s;połe,C'zeń:stwa.
Ta norwa sy1;uaqja etniczna Stanów Zjednoczonych zmodyfikowała rówlI1ieżteol1'ięty.grla'2Jb:1..iża'jąc
ją hardw do konoe,pcji
aIl!gloik!onoformiSltycmych,
oid których oddalać się dopiero poczęła w lata'ch między;woj'ennyoh.
OtÓiŻprzymawano istmienie tygla, ale uwa:żano, że dzi,ałał on skutecznie mniej więoej do Wojny Domowej :zespalając z różnorodnych etTIicznyeh elementów doby lwlo:nialnej i dkre&amp;u.starej imigracji jeden naród
i tworzą'c joe.dnącywilizację. Od ItegocZlasu ogień pod tyglem znacznie
:przygasł, a temperaiu:r,a procesu staJpia:niasię Qpadła. W rezultaci'~ uważano, iż włączenie nowych ;przybyszów dlO'amery;kańslkiego narodu odbywać się ma pod warunkiem, i,ż kultury etniczne upodobnią się do
panujących już - bo wytO/pionych ,w ,poprzednim okresie - WWTÓW
angloameryikańiskich, które co najwyże,j będą mogły być wzbogacone
o pewne drugorzędne elementy kultur krajów pochodzenia imi!graniów.
W ten spos6b t;ngiel, przetClipiający w rów:nym stopniu 'Wszystkie swe
składn~ki, przeobraził się teraz w hutni,czy piec, w którym na:jpierw
~aleniu ulec miały odrębności., aby tym łatwiej móc to, co ,w nim pozostanie, wlać do uprzednio przygotowclJIlych fOl'll1.
Nieodłąc2JIlączęśdą !koncepcji tzw. "miej,skiego tygla" (urban melting
1?ot) pI"z,e'kJsZJtał.oającego
imiigrantów w Amerykanów, ibyła tZJW.teoria
daru imigTa!Iltów(theory of immigrant gifts), zwana ,także teorią wkładu
(contribution
theory). Istotą tej teorii była teza głosząca, iż niesłuszne
są tw;ierdzenia anglokonformistów i naity,wistów o ca~kowitej bezużytec:zności i Ibra.kiu wartości ikuilitUiT
imigrantów. Uważano bowiem, iż
obok 2'JbędnegoiW 'amerylkańJSkichwaTu'Illkaohbalastu tra!dY'cj,i,w każdej
z etnicznych kultur znajdują się elementy godne zachowania i ~ co
ważniejsze - wlprowarci:z:eniaw obręb cywirliiza'cj.iamerykańskiej. Elemeniy te t~a:ktowano j,a'kio,,n~jl'epsze" składniki poszczególnych grup etnicznych, ni€ precywwano jednaJk ~ryt'eriów selekcji. Na ogół do "wkładu" im:iJgranitówzaliczano talkie elementy, któr,e dla kształtu 'Życia ogólnoamerylkarrskiego, jak i egzystenqjri przybyszów z EurQPy, posiadały niezbyt wielki'e znaloze:nie.W !ten ~osób na liście tych "darów" znalazły
11 IZ;Otór ,aJrtyikułów
F. J. 'Thtmnera za:wierający
wY'klad
'k'OifllOOpCjlj grani1cy zawady j,est IW pra1cy The Frontier
in American
h'ŻJStory, New York !'fliZO. Omówienie
tycih p:OIg1ląidów w polisilciJej DiiteratlUi11z'edal Oslia:tyńJski ~li97.l: 315- 55) ..

�Między

181

ksenofO!biq i ak11!Hur·acjq.

się tańoe ludowe, muzyka, ~peGjl(łłynarooowych kUlChrui,literatura oraz
rzemieśln:ioz:a wytwórCZOIŚĆa,r;tystyczna - a więc wszystkie te €IJ..?menty.
ktÓire przez w:re~e następnych lat były zewnętrzną mani!fest,acją etniczności, ipotprz'ezktóre poszczególne grUiPY ertni:czne pOldikOC',eślały
swą pozycję i znaczenie.
Choć 'teoria daru imigrantów ro:zwinęla się na'jlpebniej w okresie międzywojennym, to jednakowoż ,j'ej początlki sięgają łat 90-tyoh XIX w.
Wówczas to niektórzy dziabc:z;e społeczni, za'angażowani w pracę na
rzecz ~awy
war.unik'Ówżycia :mi·eszJkańcówetniJcq;nych gett, dostrzegli,
iż aby zniwelować truooo'Ś'cia'Ci:arpti1łcJ'lj neimigrantów, nie wysta.rczy
tylko uJepezać materialny standard ich eg'zystencji i ipOdnooić poziom
edukacji. Odkryli oni destrukcyjne skutki naJ1;ywistycznej i anlglOlkonformilS'ty'cmejIpropagandy, która 'de,piI"ecjonu,jąctra'Ciy&lt;cjęO!drywał'awy'chodźców od ich przeszłości. Ta działalnOIŚĆnre sprzyjała -- ich Zldaniem -należytej int'egracji imigranltów, ,czyniąc w ich psychice poważne spustoszenia. Aby ·częściowo zneutnl!liww:ać te fatahlP skutki, zamierzano na
powrót odbudować szacune:k ~ględem
toradycji imigirantów i to zarówno w środowisku samych wychodźców, jak i również wśród szerokiej
opinii IPu:blicznej (Higham 1973: 121 - 122, 23'6).
Program tego rodzaju S'ta,rali się realizować ludzie, których czasami
nazywano "Przyjaciółmi imigranta" (Friends of Immigrant). Uważali oni,
iż nowa strategia asymila'cy'j:ua powinna być nie ty,J!~ozgodna'z ideałami
demokracji, ale służyć winna podniesieniu prestiżu Stanów Zjednoc:l1onych na acr-eniemiędzynarodowej przez akcentowranie związków amerykańskiej kultury ze światem cywilizacji eUiro;pej:skiej (Cmss 1973: 9).
W tym celu TOz,budzano i popi.erano szereg inicjatyw kulturalJnyoh w
obrębie etnicznyoh wspólnot, oraz umożliwiano im prezentację własnej
Sipecyfi:ki na arenie ogÓ'lno-narodow.ej. Tą drogą postacie w ludowych
strojach poczęły stawać się o7.1dotbą
szeregu świąt państwowych, w cz,asie
których demonstrowały one .,w:kład" swych grup etnicznych. I takrip.
imigranci w swych "narodowych" kostiumach tańczyli w dniu 4 lipca
przed ipostacią symbolizującą Amerykę 12, inni zaś brali udział w cyJklu
specjalmych zebrań odbywających się pod hasłami Gifts of the Nntions,
w czasie których opowiadali nebranym a swych krajaoh pochodzenia,
prezentując również !ich osiągnięcia kulturalne (Higham 1973: 253).
Akcja zwolenników teorii "•...
:kładu posiadała duże znaczenie dla kultu··
ralnego życia imigrantów. Przede wszystkim pnerwała ona monopol haseł negują&lt;.:ych istnienie jakichkolwiek wartościowych elementów kultury wśród grup etnicznych nowej fali. Po drugie, stamł.a się zapobiec
rozporzestlrzenianiu :kompleksu niższości i związanemu z nim niebeiWie1

12

Zob. W. Chauncy

of pal7eantry,

New Yonk

Lan~don.

The
1912, s. i - 9,.

celebration

of the Fourth

of July

by meam

�182

,ALEKSANDER

POSERN-ZIELIŃSKI

CZE:ństwuprzerwania wszelkich więzów wychodźców ze swą własną
kulturą. Po trzecie, ukierunkowywał,a ona działalność kulturalną "etników" taik, aby mogła być ona Wy1kor,zys1Ja:na
w celach propagando wych.
Stąd dużą wagę przywiązywać zaczęto do aspektów widowiSikowych
działalnolści kultumlnej imigrantów. Po czwarte, umożliwiała ona imigrantom, na raz1e jeszo:lJew skromnym zakresi,p, prezentację swego dorobku ,przed szerszą (publicznością, co pm;iadało duże znaczenie dla odbudowy prestiżu g.I'1up,pr:lJedew,szys1Jkimw iJch własnych oczach. Teoria
daru i jej akulturacyjna praktyką. stymulowała nal'Odzimykultur etnicznych wikompanowują'c tI'1ady'cyjnetreści w amerykańskie r,ealia. Tendencja ta przyhrała stopniowo na ~He w lataich przy:pada,jących na okres
wprowadzania restryktywnych praw imilgmcyjnych i stopniowo krok po
kroku prowadziła do konoepcji kultwow,ego pluralizmu. akceptującej
nie tylko waI1tość poozczególny,oh "darów", ale uzna1jącej za składnik
istotny dla ameryikańskiego charaikteru odmienność poszczególnych grup
etnicznych.

BIBIlIOGR.AFIA
Billington

R. A .
The

.1954

Protestant

Crusade.

1800 - 1860, A stU!dy of the

Origins

of

,\meTican

Chiilcago.

Nat£vism,
B(~gi-\,rdusE. S.

1~49 Cu~tura~ P~um~ism
i. 3'4.

and'

A.ccultu rat:on,

.,SnC'i'ci1Qgy and

Re:ie'~(DC,h",

SOCiClll

B(~g)ina S. A.
11i973

IS1toriceskoie

razvitie

amerikanslwj

nacii.

XIX

v.

~w:) Nacjonalnyie

pro-

cessy v SSA, Mo.slkwa.
Q9I74

Immigracija

v

SSA

SSA v amerikanslwj

v

novoielLremja,

istoriografii.

Osnovnyie

(IW:)

118(6~1- 'ml'8

problemy

tstarii

gg. Mo:slkwa.

O(~mmage:r H. S.
11~62 The

American

racter

Mind.

since the

An

interpretation

1880's, New Ha"."Em-

of

American

Thought

and

Cha-

Lo.ndon.

Oroi.ss R. D .
How

.1973

Historians

natio.nal
Gordon

AssimilaNon
Origins,

1.9,6.8
1973

..Inter-

in

American

life.

The

Ro~e of

Race, Reli.gion

a,nd rlUt/onal

New Y'OIr1k.

O.
Immigration

1959

Higham

States,

M. M.

,19,70

Handlin

have ~ooked at Immigrants
to the United
Revi,ew", t. 7, nil' 2H, Staten Isl.and.

Migrati·on

as a Factor

in Amencan

(w:) C. Van

Wooidward (ed.). The Comparative
London.

History,

Englewood

Cliffs.

N.J.

.J.
Immigration,

History,

Strangers

in the Land.

York.

Approach

to

New Yar1k -

American

Patterns

of

American

Nativism.

1860 - 192.5.

New

�Między

ksenofobią

Katz H.
1971

Historia

Stanów

Gdańsk.
KisJova A. A.
1973 Religija

v

Zjednoczonych

formirovanii

Polski

Narcdowy

w latach

amerikanskoj

..Prace

Kościół

W,rocIaw,

Ameryki,

nad!,

v SSA, Mookiwa.
KUibiia,kH.
11970

183

i akulturacją.

w

Ka~olick-i

1897 - 1965. Jego społeczne
Komi!sjd Socj,ololgdemej" nr

W ,,(li(~ław-WaI1slzarwa-Kra,ków.
197,1 Rodowód narodu amerykańskiego,

(w:)

Stanach

PAN

K'I;aków,

Nacjona.lnyie

processy

Zjednoczonych

uwarunkowania
118,

Warslzawa,

-

Ameryki

i społeczne funkcje,
Oddział w Kmlktow1e,

Kra,ków

N otanian: Ph. F.
18;]7 - 1934, "Utah
Historical
1975 [; nfia,! Fru eTnal Or:;,ani.~ations in Utah
Qu"terly"
t. 41, nr 2, Salt Lake City.
O;riatyński W
197'1 W kręgu mitu amerykańskiego,
War&amp;zawa,.
Pi.lclh A.
emigracji
z ziem polsk-ich. Próba typologii
i syn1976 Ogulne prawidłowości
tezy,

(w:) Stan

i potrzeby

oław, \V:llrszawa, KI'aków,
Pm:.''ha F. P. (ed.)
W73

Americanizing
Indian".

tile

badai~ nad

zbiorowościami

polonijnymi,Wll1o-

G!diaiu;k.

American

Indians.

Writings

by

the

"Friends

oj

the

1880 - 1900, CambI'i,dg,e, Mas:s..

J.
:1~74 Henry Fo,rrd',s Metti!nlg I1Dt, (w:) IIl11im~g1ralDltls
&lt;.lind M,~g1rla'!1Itls:
a'he DCltr,cAJlt
Ethnic Experience.
Etihnk Studies Reader, ed. D. W. Halfl1J;nan, "Jounnal
of Universi:ty S&lt;tudies", t. 10, nr 2 - 4, Detroit.
::&gt;wierenga R. P.

Schwartz

1971

EthnoculturaL
Studies,

political

••,Journal

analysis.

of Amenkan

A

new

approach

S1Judies" (Cambridge)

to

American

Ethnic

t. 5. nr 1.

Veco!i R. J.
1.973

Zelinsky
1973

European
Americans:
From
Immigrants
to Ethnics,
(w:) W. H. Ca,rtwri,ght. R. L. WatslOIl J'r (eds.), The Reinterpret.ation
of American
H~stor!ł
and Cultnre, Walshi~ngtcm D. C.
W.
The Cultural
geography
of the United States, E.nglewood Cllffs.

�184

ALEKSANDER

ALEKSANDER

POSERN-ZIELlJi&lt;SKI

POSERN-ZIELlJi&lt;SKI

BETIW,EEN ){:EmrQPIROiB1IA ANID ACCULTUIRJNTLQN.
MAlIN IDEAS OF
A{M;ERtICAiNl~TION
IN 'Illi!E Ul.NIT!EJD iSTAToES IN 'DHE &gt;PERIOD
OF LIBERAL
IiMMITG:RA TION

(Summary)
I

The

abO've-published

and influe:rwe

which

article

aims

at

had been exerted

des&lt;:.ribing basic

on the oulture

mecha.nislllS

of immigrants

of

pressure

in the United

States towards theclose
of th.e mth cen'tury and 1,11 the period of the fkst twenty
yeajrl; ;otf itJhe 120t!h C!€II1;tiu:ry.
A glr:ea1twave ,ad' 'im1!11lig;rnitiIQI!1
oiflt,hi:;lSe yeans had been
6'cl(~omrpanied by 'a c()Insiideruble increa.,e od' nat'iona~ cOl!1~ciO'U.SlIless
oi Ameri:catru&gt; oj
AinIgJ!loiS,axonoI1~~~n, wlhiich :!'eiSlUlllteid'm itlhe 19J!'oJWit;rh
lulf naiti:v.iJstiic alnd XClI1OiPhaib;ix:
t·endeDIClies.T~hWsnaltiivti.lSm i:rJIc1luidJeid
a thCislis 'alf a .thrrea:t olf Ciolll&gt;ta:mwna!ti,all1
olf AIIn€lricalIl ci'vi!WlZa!tion iby 'tr:atshy f-meign
power

elements.

Observla'tiOl!1 of l'QllLturail diff.erences

od' imm'iig.a't!i()l!1 tlI'a,(J,i'tiOiIlpI'QilTIlp'tleid
to 's~t forilJh an a.r,giUJm'Cil1t
of lack

§rants'

,va

rec€lPtiiVJty

"A;meni.can

a's'Silntilat'ilon, Na,tiv'~sltiJcs'legam; proclaimed

rlace"o:ver

groups

cOlm~ng £rom

Eastemn, ,M'iddle

and

uf imrni-

al'so SJuperior.ity

and

of

Scmther.n Europe.

'I1hi,s Amerli'cun mlbvism
od' the tUlrn cxf tlhe 'i'9lth 'cen'[&lt;illy a~gravated
ethni'c stereoiy&gt;pe.s, ISIlIiPlPOriteJd
anltj.J.iJmim!L'glraltii10in
a1.JrnO!SlPoore
alIl,d ge;niewlted il)lOllatiliJoInof e\l;rhnJi&lt;:
ghettO'S of

immigran'Vs.

The

the'S:1Jsod' thei,r

iJmm~groiIl'ts s,ome Jfreedom. \vihich 'in turn
sOlc'iailain.d cul,tural

e:ruvironment.

'Dhus, aclas,s-icall natilvism,

bic attilbudes 'tOlWwrdsirmmig'ran:tJS,
Amemic ani za:tion,
A

strategy

od' appliied

,f ClI' aSlsoimiila'tiryn gav,e ·the

inaptitude

e.nalhled therm to foestore 1Jheir OWill ethniiC,

'compr:ised

neither

a0cul:wTaltAOIll ,had

conceived

as a xenopho-

an idea nor

oc·our.r.ed along

a

with

p.ra-ctilce of

a new

su:ciul

movement,
:k;nQ'w:n ais t'he "AmericaiIl'iz:ati:on
Movement",
a't the hegi1nnitng olf 'the
20tih centu,ry. iTlhat (sltrategy WaLS!bas,ed OI!1:the 'the-my od' Aingi!ocom,fo.nmity, ,.according
to w:hicrhidealls

and pa'titerru;

af 'the all:ready we.U-foJ1lTIed Aanerican

be splrea.d among

the 1I1€'W!Cd,meiI'is,
wIli'le

"worse"

brought

tradition

from

the

at tlhe same time

Old

World

should

certain

au ltureshCJIU:ld

ob ..•
t.acles such as

be removed,

Consequently,

slloga,ns lof A:rJIgliolaOI11iJlolrmluty
!pil101clal~med
slepa.aitlilOlI1lof· ilmm~g.ralnits fnJim thei,r cu:Ittu:ra.I
roOits. AJmerii.canizati.QIn mQv€lrnent
of

Life, propa:gated

oultura.l
Hving,

equipment

cates, fo,r dispate
ethiruids. A
neSiS

of

However,

tended

to

sprea,d A:merk:an

ide-dIs and

a t&lt;hor'Qlugh JmO'W['edge od' En;glibs&lt;h,elillwinatiCln
i.mmi(gra'!'1ftlsand

A:ngloconfofll11list-ic
parttial

crusade

od' ,immigrants"

Jar
who

accultulration
aoc€llemted

a'imed

&lt;1;1.aohieving

a higher

t~leQlry alf as'sim:iJlation

patiem;;-

superJlu(;,u;

{)f

standard

dis-appctinted

its

:it JaiJed to enradica:te na'tiv-e 'tradition
Amerilc:a:ni'za1Jion awak('ncd

:nOlt OiIlQy fi'nadiy

T€'Cog:ni'Zledtheir

l'ultu.ral

own

pairti~cu,la,reilhnic

Amedca.n
approval.

tirad~tl~orns IshrOll.llld rejSllIilt :in

a

of the

con,ciCJIU-;-

i'ndividuaJ;'ty,

staTted to defend it ih an QlI'ganlized way.
AiniQt1herr:iidea, ~nqw1fi
as a "'rnellti'Dlg ipalt" &lt;K1q(J1rd~ngto whli&lt;ch et slow

pa

of

advo-

ąual1'iltaltJive!y new

but

imeltiil1tg
fOI'm

~A'

c·iviJization
a syn t hes.us od' V':J..rious ethnic elements
soan fOJund
:Specific vari.a:n:t oftihi'S
tJ'heoTY rerso&lt;l,ve·d:iln a concCjption of a ".giLt" or

".c-antributiOlIl"

of immi·grant:s"

s'ta:ting 'that

ea'C!h iimmigrational

pa.r:tiClUlla,rly v.a11ualbUe
alnd Wio,r,tlhtdbe meintieiined

traditiOln

comprise,;

elemeintSi, Wlhlilah sholuild be inltroidu-

ood ill1lt,oAmeriiJcal!1 c~viJJ.i'zaItIi,orn
t.o enriic&lt;h it, ThiJs theoiry

alll!d asltraltegy

hliJzaltion, cl1os'ely eanneciteld wi!t,h 1'1:',go baiclkaJs fa,r ais the

9&amp;

cxf the

of Aimerri'ca191th oenw'ry,

�Między

hCJ!wever. :uhey became

185

,kJsenojoibiq i a,kuUuracjq.

wllooS\preilJd al5 late

ais in the pedold

btet,ween tJhe tlWO W,c~rl1d

WaDs.
PlractiCidl] adti,v!ilty 'olf the a:dJhelret1ltlsof ',tihiethelo'ry oJ IClooltnibut'ion wals od' a g1redit
signi.ficance for ,every day ,life {)If t'he ,immiignaintls. F'i,ntly,
itstqpped
the mcmopoly
of slQgaln'" nega'ting

,the existence'

ad' any

vaLu'aib]e cult'ura]

elements

among

ethnic

g!I101UPS
orf iirmm~gra1Jiolll OIfh,gj~n,SeICIGlnidly;,
lilt ,trii'ed to pfleVell1lt a IgJmjwlbhod' iiJ:lct',er~()InHy
CiOlmlP'lexd'ollll,olwedby a danlgeT oil' brieaikl~!1IgIOd'd'w,ilt'h ailll :tli,es of tlhe 'ilmmiglfall1itls Or,.\"ll
cultUlre.

T'h~ndly, 'iltdii,recitJEld cu:]J1mra,]alcitli"l,iity of th:eethinilcls"

"'10iit CiOIU,ldIbe UiS'eld&gt;for

iP1iOlpag,alndapUlrl~OISles,ThiUls a 'grea1t l~mpo'r't,anlC'eIWials31tJtacihed tlo ,palg1eainjtai~Pelclj;lsod'
cultural

ac:tivi'ty

of imm~grants.

FOlurthly,

it ena:blied ,immigrain1ts to acquaint

audience with
their ac!hiev,ement,s and thalt
T€lSI1.o,rai1;ion
olf the ethri,c grolulPlS"[pTieslti!g.e,

fad

was

of

a great

a wide

signif:ka:nce

for

~he themy (}f gilf,t alDid~'t's a,ccul:!iUirat,ion ,practice stilmulaited 1!he bi,r1Jh ofe1Jhini'c
cultures
'i!nltfi(~duCli~l1ig
,j;radiirti~o!'1.!all
e1emenrt,is into ,Amer,i;can l'idie. Thiis t1elnd:er.1IclY
lhaid
been eo;;pec'ia:L1ySI1.Irengthcned 'lID llhe yearswhen
j,n't.rodueed

and

Igmidual]Jy

b'Toulght

a:boiUlt the

res1Jric'iiiv,e irmm1graltJioll'a] lalW's were
C!c}Doceptiol1 of

cu] tu rai]

plUira1lilsim,

accepting not only values of palrt,lcmla'f, seIec'ted "gi!fts", but irecOlg1niizingdiLfferences
of specific ethnic groups. being an integral
part of the society of the United States,
ais a y;~tail elllemont of AJlTIlenuc'ain
e,]vljliiz,a~tOlll.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9959" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9937">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4c773aea97b4bf5b0adaaf6f4f8d2d9e.pdf</src>
        <authentication>54552f1fb891f034e2290b472839a1bc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118431">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6032</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118432">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118433">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118434">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118435">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118436">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118437">
                <text>wianek panny młodej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118438">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5624</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118439">
                <text>Zwyczaj wyplatania wianka/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118440">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8:Zwyczaje i obrzedy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak s.325 ( mapa nr 43)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118441">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8: Customs and wedding rituals, part 1: From courtship to civil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118442">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118443">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118444">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118445">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118446">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118447">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118448">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118449">
                <text>4 3 . Zwyczaj wyplatania wianka
Oprac. Anna Mączyńska, Anna Drożdż

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
56. Kto uczestniczy w takim wieczorze? (młody? starosta, rajek? ojciec, matka?). Jak taki wieczór odbywa
się? Czy wymienione osoby pełnią jakieś funkcje obrzędowe? B. Wiją „wianki"? Co przy tym śpiewają?
Zapisać dokładnie teksty pieśni. Zapisać tekst.
Objaśnienie znaków: Wianki wyplatano w domu:l — panny młodej podczas dziewiczego wieczoru;
2 — pana młodego podczas wieczoru kawalerskiego; 3 — brak informacji; 4 — brak tradycji.
Uwagi:
1) wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości,
2) pierworys mapy na podstawie materiałów PAE i literatury wykonała A. Mączyńska (PAE, mapy
555: Wieczór kawalerski, 556: Zwyczaj robienia wianka i rózgi w domu panny młodej),
3) dane z materiałów PAE zweryfikowała A. Drożdż,
4) na mapie uwzględniono jedynie informacje pochodzące z literatury XIX-wiecznej (zaznaczone
kolorem szarym).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9960" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9938">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ebdd1d1c4cf26d9ff6f936c761b40b22.pdf</src>
        <authentication>427bca6d3e5d56fe819079e6d9fc02e3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118450">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6033</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118451">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118452">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118453">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118454">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118455">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118456">
                <text>etnobotanika</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118457">
                <text>wianek panny młodej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118458">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5625</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118459">
                <text>Rośliny, z których wykonywano wianek dla panny młodej/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118460">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8:Zwyczaje i obrzedy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak s.326 ( mapa nr 44)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118461">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8: Customs and wedding rituals, part 1: From courtship to civil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118462">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118463">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118464">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118465">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118466">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118467">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118468">
                <text>4 4 . Rośliny, z których wykonywano wianek
dla panny młodej
Oprac. Anna Drożdż

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
60. Z czego wiją wianki (ruta? mirt? lawenda? lub inne rośliny? Jakie inne rośliny?) Opisać ich kształt
(jeśli możliwe — sfotografować). Określić jaką mają funkcję symboliczną, obrzędową, magiczną.
Objaśnienia znaków: 1 — mirt; 2 — ruta; 3 — inne; 5 — brak informacji.
Uwagi: wianek wyplatano z:
- rozmarynu we wsiach: 13.19.IX; 14.22.II; 14.25.VI; 15.22.XII; 15.23.XVI; 15.25.XII; 21.15.IV;
30.29.XVI; 32.22.VII; 32.25.VII; 32.27.III; 34.27.I; 35.31.VI 36.31.VIII; 38.31.XI
- chmielu we wsi 13.19.IX
- macierzanki we wsiach: 17.20.XIV; 32.37XI
- lawendy we wsiach: 17.20.XIV; 20.11.VI; 20.12.IV; 32.16.XII;
- barwinku we wsiach: 25.30.II; 28.14.XIII; 29.15.III; 29.34.X; 29.37.VII; 31.12.I; 32.37.XI; 32.38.X;
33.34.VIII; 33.38.XI; 34.33.I; 35.32.XIV; 35.34.VI; 35.35.VII; 36.25.V; 37.27.I; 37.30.I; 38.31XI
- lubczyka we wsiach: 28.14.XIII; 29.15.III
- gałązki "sladkiej jabłoni" we wsi 20.37.VIII
- bukszpanu we wsi 31.37.IX
- asparagusa we wsiach: 33.13.XVI; 35.23.XIII; 35.25.XIV; 35.28.VI; 36.18.IV

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9961" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9939">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bea7faee62a0f3dd19b5fd6dc0e3e301.pdf</src>
        <authentication>b6a5b13e3e68c3145e5dfa2e8804d4e2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118469">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6034</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118470">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118471">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118472">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118473">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118474">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118475">
                <text>rózga weselna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118476">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5626</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118477">
                <text>Zwyczaj wykonywania rózgi weselnej/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118478">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8:Zwyczaje i obrzedy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak s.343 ( mapa nr 45)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118479">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8: Customs and wedding rituals, part 1: From courtship to civil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118480">
                <text>Mączyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118481">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118482">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118483">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118484">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118485">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118486">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118487">
                <text>4 5 . Zwyczaj wykonywania rózgi weselnej
Oprac. Anna Mączynska, Anna Drożdż

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
56. Kto uczestniczy w takim wieczorze? (młody?starosta, rajek? ojciec, matka?). Jak taki wieczór odbywa
się? Czy wymienione osoby pełnią jakieś funkcje obrzędowe? C. Stroją rózgę weselną? Komu ją oddają.
(Zapisać pieśni).
Objaśnienie znaków: Rózgę wykonywano w domu: 1 — panny młodej w czasie dziewiczego wieczo­
ru; 2 — pana młodego w czasie wieczoru kawalerskiego; 3 — brak informacji; 4 — brak tradycji.
Uwagi:
1) wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości,
2) pierworys mapy na podstawie materiałów PAE i literatury wykonała A. Mączyńska (PAE, mapy:
555: Wieczór kawalerski, 556: Zwyczaj robienia wianka i rózgi w domu panny młodej),
3) dane z materiałów PAE zweryfikowała A. Drożdż,
4) na mapie uwzględniono jedynie informacje pochodzące z literatury XIX-wiecznej (zaznaczone
kolorem szarym).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9962" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9940">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b2ef630a38df7ab9cd5985210ba87146.pdf</src>
        <authentication>f222cc154ae2d61691d55a84814f69b2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118488">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6035</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118489">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118490">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118491">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118492">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118493">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118494">
                <text>wieczór kawalerski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118495">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5627</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118496">
                <text>Nazwa spotkania kawalerów w wigilię wesela w domu pana młodego/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118497">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8:Zwyczaje i obrzedy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak s.358 ( mapa nr 46 a )</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118498">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8: Customs and wedding rituals, part 1: From courtship to civil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118499">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118500">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118501">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118502">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118503">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118504">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118505">
                <text>4 6 a . Nazwa spotkania odbywającego się
w domu pana młodego w wigilię wesela
Oprac. Anna Drożdż

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka:
65. Czy we wsi istniał lub istnieje zwyczaj odprawiania pożegnalnego kawalerskiego wieczoru? Jak go na­
zywają? („Kawalerską wódką"?), Inaczej? Gdzie się to przyjęcie odbywa: w domu młodego, w karczmie,
klubie?
Objaśnienia znaków: 1 — kawalerskie/kawalerka; 2 — kawalerski wieczór; 3 — pożegnanie kawalera/kawalerki/kawalerstwa; 4 — żegnanie kawalerskiego stanu; 5 — zakończenie kawalerki; 6 — inne
(por. mapy: 17b, 17c); 7 — brak informacji; 8 — brak tradycji.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9963" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9941">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/04c3a3d9624371ffdff18b01982911ff.pdf</src>
        <authentication>71311a1ea2b679ea6f75513a95ca43fa</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118506">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6028</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118507">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118508">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118509">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118510">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118511">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118512">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5620</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118513">
                <text>Nazwa spotkania odbywającego się w domu panny młodej w wigilię wesela/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118514">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.8:Zwyczaje i obrzedy weselne cz.I: Od zalotów do ślubu cywilnego, red nauk. Agnieszka Pieńczak s.288 ( mapa 41 cnr )</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118515">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.8: Customs and wedding rituals, part 1: From courtship to civil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118516">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118517">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118518">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="118519">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118520">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118521">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118522">
                <text>41 c. Nazwa spotkania odbywającego się w domu
panny młodej w wigilię wesela
Oprac. Anna Drożdż

Kwestionariusz PAE nr 9, Zwyczaje i obrzędy weselne, oprac. Józef Gajek przy współudziale Feliksa
Olesiejuka
55. Zapisać miejscową nazwę zwyczajowego wieczoru odprawianego w domu młodej („dziewiczy wie­
czór", „zlubiny", „wieńczyny" — lub inaczej), co te nazwy oznaczają?
Objaśnienia znaków: 1 — dziewiczy wieczór; 2 — inne (por. mapy: 16a, 16b, l6d, 16e, 16f); 3 — brak
informacji; 4 — brak tradycji.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
