<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=38&amp;sort_field=added" accessDate="2026-09-30T13:19:19+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>38</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="9758" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9736">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2485aa8f2c131590b27d980dbaf32e52.pdf</src>
        <authentication>a3421831f59eb98a1cfd50935a7c8280</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116020">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4575</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116021">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116022">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4248</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116023">
                <text>Z życia i kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116024">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.1 ; s.53-61</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116025">
                <text>Kroh, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116026">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116027">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116028">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116029">
                <text>I ł ż a . C h r y s t u s B o l e s n y u d o ł u napis „ P a t r z coin d l a ciebie

cmentarna w Klwowie) Chrystus

dał u c z y n i ć . . . " (zakrystia kościoła).

z chorągwi; kościół w

Ł o w i c z .

Chrystus

Pocieszyciel

św. J a n Nepomucen
P o w.

Koło.

w

Misjonarski),

(tamże).

Chrystus

Pow.

Końskie.

Łazarz

i niemiłosierny

bogacz

(wieś

Czarna).

Św. Franciszek

d y n ó w — Kolo),

(kościół

z M a r i ą M a g d a l e n ą (obraz

Bielinach).

z Asyżu

(klasztor

Ukrzyżowany

bernar­

(stary

kościół

P o w.

S ł u p c a .

Św. Jerzy

(st. k o ś c i ó ł , w i e ś O s t r o w i t e ) ,

św. Marcin ( t a m ż e ) , św. Piotr (drewniany kościół w S ł u p c y ) ,
ś w . K r z y s z t o f (probostwo we w s i M ł o d o j e w o ) , ś w . J a n E w a n ­

Kłodawie).

gelista (obraz z c h o r ą g w i , k o ś c i ó ł w K o s z u t a c h ) .
Pow.

Opoczno.

Chrystus

Ukrzyżowany

(kapliczka

p r z y d r o ż n a we w s i R ó ż a n n a ) , A d a m i E w a (d. c h a t a Miko­

Pow.

łaja

cmentarny

Rozeja

(refektarz

we

wsi

Gorzałków),

klasztoru w

św.

Antoni

Wielkiej Woli),

Padewski

Chrystus

Pow.

Pow.

Ś w . M i c h a ł (obraz z c h o r ą g w i , k o ś c i ó ł

Ż

Y

C

I

A

.

.

Tryb.

Witowie)

M i ń s k

Św.

Św.

Katarzyna

(kościół

Maria

Magdalena

(tamże),

Św. Rozalia

(feretron

M a z o w i e c k i .

w Siennicy), św, Barbara
Pow.

P r z у s u с h a. Ś w . A n n a (obraz z c h o r ą g w i , k a p l i c a

Z

w

Naucza­

j ą c y ( t a m ż e — refektarz).
Pow.
S t a s z ó w .
w Szydłowie)

P i o t r k ó w

P u ł a w y.

(tamże).

Chrystus „Żywiciel" (kościół w

Janow­

cu).

.

O p o w i e ś ć pewnego r e g i o n a l i s t y :
— B y ł o to p a r ę lat t e m u , T . ( r z e ź b i a r z l u d o w y ) miesz­
kał

wtedy

ubrany,
do

w

sąsiedniej

zapuścił

niego

któregoś

stycznego.

wsi.

brodę,

Widzę

razu
z

Chodził

żona,

dzieci

w

lipcu,

zawsze

porządnie

zadbane.

Wpadłem

pełnia

przerażeniem,

że

T.

sezonu

tury­

ubrany

jest

w j a k i e ś straszliwe gacie p r z e w i ą z a n e p o s t r o n k i e m , a g ł o w ę
ma

o g o l o n ą do

latają

gołej s k ó r y . Chodzi

brudne, na

wszedłem,

T.

tłumaczył

rzeźba. Kiedy

jakiemuś

stare s z m a t y .
panu,

jak

też
Gdy

powstaje

z o b a c z y ł mnie, z m i e s z a ł się trochę.

O d c i ą g n ą ł e m go n a

bok.

— - P a n i e Т . , r a n y boskie, co
zawołałem

n a b o s a k a , dzieci

bosaka, ubrane w

się z panem dzieje? —

przerażony.

— Cicho -— s z e p n ą ł

T — niech

pan przyjdzie później,

n i e c h m i p a n teraz nie p s u j e interesu.
N i g d y nie m o g ł e m z r o z u m i e ć , dlaczego T . z g o l i ł sobie
g ł o w ę n a zero, b y

zadokumentować

swą ludowość.

on

że

symbolizuje

się

dowiedział,

ogolony

łeb

Gdzie

chłopa?

C h c i a ł e m go p o t e m o to z a p y t a ć , ale j a k o ś nie b y ł o

okazji.

*
— Niechże

j u ż wreszcie p r z e s t a n ą

do

mmc

przy łazić

c i p a n o w i e z gazet i ci z n a w c y , j a nie m a m n a n i c h c z a s u ! -s k a r ż y s i ę n a z e b r a n i u S t o w a r z y s z e n i a T w ó r c ó w "Ludowych
pewien

garncarz,

którego

jest s p r z e d a ż s w y c h

jedynym

źródłem

dochodów

wyrobów.

*
-Zamówiła

u m n i e C e p e l i a 00 C h r y s t u s i k ó w ,

robiłem

i r o b i ł e m j a ż e m n i e m g l i ł o , t a k a n u d a m n i e m g l i ł a , a potem
s i ę przez p ó ł d n i a nie m o g ł e m o p a m i ę t a ć ocl r a d o ś c i , ż e
z

głowy

to

C h r y s t u s i k i — opowiada

o

swej

mam

wspólpracy

z Cepelią rzeźbiarz wiejski.

— Którą

ze

swoich

rzeźb

pan

najbardziej

lubi? —

p y t a m t w ó r c ę ludowego.
— Chrystusiki

najwięcej

idą,

a

mnie

się

Chrystusik

t e ż bardzo podoba •— o d p o w i a d a .

55

�Tomasz Ligas, rzeźbiarz z Krościenka n a d Dunajcem,
o d o k o ł o d w ó c h l a t c z e k a n a d e c y z j ę p r z y j ę c i a go w poczet
Stowarzyszenia T w ó r c ó w L u d o w y c h . G ł ó w n a przeszkoda:
L i g a s p r a c u j e j a k o k s i ę g o w y , jest w i ę c n i e l u d o w y m
ligentem.

„ D o o k o ł a Ś w i a t a " , „ P o l i t y k a " i inne
czasopisma
w y d r u k o w a ł y o g ł o s z e n i e , k t ó r e jakoby wisiało n a podha­
l a ń s k i e j s t a c y j c e k o l e j o w e j . O g ł o s z e n i e p o d a w a ł o , i ż jest
„ s u r o w o zbronione r z u c a n i e od p a t k ó w od jedzenia, skorupow z j a j , p o m a r a j c o w i t d . " W a r t o p r z y p o m n i e ć , ż e o g ł o ­
szenie to j e s t w y d r u k o w a n e w k s i ą ż c e J a n a S t a n i s ł a w a
B y s t r o n i a „ K o m i z m " , wydanie przedwojenne. A l b o w i ę c
r e d a k t o r z y c z a s o p i s m c z y t a j ą ostatnio B y s t r o n i a , albo
naczelnik stacyjki przepisał
ogłoszenie z książki,
chcąc
rozerwać turystów.

inte­

T w ó r c a l u d o w y , p o s i a d a j ą c y w a r s z t a t (np. g a r n c a r z ,
k o w a l ) b a r d z o n i e c h ę t n i e p r z y j m u j e u c z n i ó w do n a u k i
fachu,
ponieważ
za uczniów
i czeladników płaci się
wysoki podatek. T e n stan p r a w n y jest j e d n ą z p o w a ż n i e j ­
s z y c h p r z y c z y n , d l a k t ó r y c h t r a d y c y j n e r z e m i o s ł o ludowe
ginie. T r u d n o s i ę w i ę c d z i w i ć , ż e s t a r z y m i s t r z o w i e s ą
z tego p o w o d u rozgoryczeni.

Cesarza

Franciszka

Józefa

znałem

C z y m o ż e i s t n i e ć fotografia l u d o w a ? — p y t a r z e ź b i a r z
i malarz, wielokrotny uczestnik k o n k u r s ó w sztuki ludowej,
k t ó r y z a j ą ł s i ę ostatnio f o t o g r a f i ą .

o s o b i ś c i e •—

o ś w i a d c z a z d u m ą s t a r y g ó r a l z K o ś c i e l i s k a . W i d z i a ł e m go
w Wiedniu n a katafalku.

z a s ł y s z a ł i z a n o t o w a ł Antoni

N

VM-IX

Kroh

К

1972

Imprezy folklorystyczna i regionalne
L i p i e c
30. V I . — - 2 . V I I .
w
Kazimierzu
nad W i s ł ą odbywał się V Ogólnopolski
Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludo­
wych, na którym występowały zespoły
r e p r e z e n t u j ą c e w s z y s t k i e regiony P o l ­
s k i i g o ś c i n n i e — d w a z e s p o ł y regional­
ne z A u s t r i i i W ę g i e r oraz k a b a r e t
„ R z e p " . W s u m i e u c z e s t n i c z y ł o 27
k a p e l , 52 ś p i e w a k ó w i 8 i n s t r u m e n t a ­
listów.
J u r y p o d p r z e w o d n i c t w e m prof,
dr J ó z e f a B u r s z t y p r z y z n a ł o ^ n a g r o d y :
n a g r . I (5.000 z ł . ) w kategorii k a p e l
regionalnych przyznano „ S t e f a n o m "
z L e ś n i c y , p o w . N . T a r g ; nagr. I I
(4.000 z ł . ) — k a p e l i z S i e d l e c z k i , w o j .
r z e s z o w s k i e ; n a g r . I I I (3.000 zł.) —
k a p e l i z W y s o k i e j , w o j . kieleckie.
W grupie z e s p o ł ó w „ s t y l i z o w a n y c h "
laureatami zostały: kapela ludowa z Ł o w i i z a , kapela i m . S a b a ł y z Zakopane­
go i k a s z u b s k i e „ B a z u n y " z L e ż n a ,
woj. gdańskie. Z a najlepszych śpiewa­
k ó w uznano: W ł a d y s ł a w a Szczepania­
k a z L e ś n i c y , A n n ę Malec i Antoniego
Słotysa z Biłgorajskiego.
W ka­
tegorii i n s t r u m e n t a l i s t ó w I i I I miejsce
zdobyli Florian Walkosz i B o l e s ł a w
Trzmiel z zespołu i m . Sabały
oraz
J ó z e f Szpargała z Tomaszowa L u b .
N a g r o d ę dziennikarzy o t r z y m a ł a trzy­
osobowa k a p e l a K o t a z i ń s k i c h ze Z d u n kowa, pow Przysucha.
Speoyfiką Festiwalu w Kazimie­
r z u j e s t , ż e obok m u z y k ó w i ś p i e w a ­

56

k ó w w i e j s k i c h gromadzi t a k ż o z o s p o ł y
m i e j s k i e uliczne i p o d w ó r k o w o , a t a k ż e
i to, ż e programowo jest to i m p r e z a
0 c h a r a k t e r z e festynu ludowego. Z n a ­
l a z ł o to w y r a z w programie, w k t ó r y m
oprócz koncertów, wieczorów g a w ę d
1 poezji, w y s t ę p ó w wiejskiego k a b a ­
r e t u „ R z e p " , przewidziano targi s z t u ­
k i ludowej, n a k t ó r y c h t w ó r c y ludowi
s a m i s p r z e d a w a l i swoje w y r o b y , m . i n . :
Felicja Curyło i Maria W o j t y ł o z Z a ­
lipia, S t a n i s ł a w K o r p a z R u d y , J a n
S ł a w i ń s k i z P a w ł o w a , Mateusz Startek
z Ł ą ż k a Ordynackiego i i n .

6—9.VII. odbył się w Bukowi­
nie Tatrzańskiej V I konkurs g a w ę ­
dziarzy i i n s t r u m e n t a l i s t ó w ziem gór­
skich „ S a b a ł o w e Bajania". Organiza­
torami byli: Referat K u l t u r y P P R N
i P D K w N o w y m Targu. W konkursie
u c z e s t n i c z y ł o 43 g a w ę d z i a r z y i 28
instrumentalistów z 3 województw:
k r a k o w s k i e g o , katowickiego
i rze­
szowskiego.
J u r y p o d p r z e w o d n i c t w e m prof,
dr R o m a n a R e i n f u s s a p r z y z n a ł o n a ­
grody n a s t ę p u j ą c e : w kategorii ga­
wędziarzy ludowych g ł ó w n ą nagrodę,
„Bacowską Spinkę" otrzymał
Sta­
nisław Klimek
z Zabrzeży, pow.
N . S ą c z ; nagr. I - - J ó z e f a W ó j c i k
z Ż y w c a i Alojzy Ś m i e c h z Piekielnika,
pow. N . T a r g ; nagr. I I — S t a n i s ł a w
K u r z e j a z K a m i e n i c y , pow. limanow­

ski i Franciszek Hodorowicz z B u k o
w i n y T a t r z ; nagr. I I I — W ł a d y s ł a w
Gącłek z B i a ł e g o D u n a j c a , F r a n c i s z e k
J u r k o w s k i ze S z c z a w y , p o w . l i m a ­
n o w s k i i K a t a r z y n a K r a c i k ze S p y t ­
kowic, pow. Sucha Beskidzka. Ponad­
to p r z y z n a n o 8 n a g r ó d I V . W k a t e ­
gorii o g ó l n e j nagr. I i „ B a c o w s k ą
Spinkę" otrzymał Józef Pitoń z Z a ­
kopanego, a p o z o s t a ł e
nagrody-R u d o l f M a c u r a z U s t r o n i a , w o j . kato­
wickie i Piotr K r z y k a l s k i z N . Sącza.
W kategorii m ł o d z i e ż o w e j
nagrodę
„Gazety Krakowskiej" otrzymała naj­
m ł o d s z a uczestniczka
„Sabałowych
Bajan" 11-letnia H a l i n k a M a c i a t a
z Białego Dunajca.
W konkursi e i n s t r u m e n t a l i s t ó w
„ B a c o w s k ą S p i n k ę " otrzymał Stani­
s ł a w T r e b u n i a z P o r o n i n a , nagr. I —
J a n Stoch z Z ę b u , pow. nowotarski;
nagr.
I I - - Adam
Doleżuchowicz
z Zakopanego, J a n S z e w c z y k z L i m a ­
nowej, S t a n i s ł a w S t r a m a z Zubsuchego, p o w . n o w o t a r s k i , Z u z a n n a K a w u ­
lok z I s t e b n e j ; nagr. I I I — W o j c i e c h
Majerz
z J e l o ś n i , pow. ż y w i e c k i ,
Wiktoria Stopka i K a r o l Byrtek
z Ż y w c a . Ponadto przyznano 4 n a ­
grody I V .
W kategorii o g ó l n e j nagr. I nie
p r z y z n a n o , a nagr. I I o t r z y m a l i :
Józef Broda z Koniakowa i Andrzej
Majerczyk z Białego Dunajca. W k a ­
tegorii m ł o d z i e ż o w e j n a g r o d ę „ D z i e n ­
n i k a Polskiego" o t r z y m a ł 15-letni p r y ­
mista zespołu „Małe Harnasie" — Sta-

�n i s ł a w S k u p i e ń z Poronina-Suchego.
Ponadto j u r y p r z y z n a ł o 3 nagrody
specjalne, k t ó r e o t r z y m a l i : J a n K a ­
w u l o k z I s t e b n e j , J a n J a r z ą b e k ze
Skrzypnego i W ł a d y s ł a w T a t a r z Z a ­
kopanego — za k u l t y w o w a n i e d a w n e j
muzyki.

o d b y ł s i ę w i e l k i k i e r m a s z w y r o b ó w re­
gionu k r a k o w s k i e g o . W ś r ó d r ó ż n y c h
p l a c ó w e k b r a ł a w n i m u d z i a ł t a k ż e Ce­
p e l i a o f e r u j ą c w y r o b y ludowe, g a l a n ­
teryjne i p a m i ą t k a r s k i e .

*
6 . V I I . odbyła się
inauguracja
I X Tygodnia K u l t u r y Beskidzkiej pn.
„ B e s k i d y 72",
zorganizowanego
w
W i ś l e i S z c z y r k u p o d p a t r o n a t e m re­
dakcji „ D z i e n n i k a Zachodniego". W
uroczystościach
otwarcia w
Wiśle
uczestniczył członek B a d y Państwa,
przewodniczący
WBN
w
Katowi­
cach — Jerzy Ziętek.
W ramach imprezy o d b y ł się
p r z e g l ą d folkloru g ó r a l s k i e g o z u d z i a ­
ł e m 30 z e s p o ł ó w z P o l s k i , C S B S i J u ­
gosławii.
Z Polski w y s t ą p i ł y m.in. „ P o d e ­
grodzie", „ J u h a s " , „ P s z c z y n a " , zespo­
ł y z Mesznej, Jaworza, Bystrej i in.
O p r ó c z p i e ś n i i t a ń c a prezentowano
sceny obyczajowe.
O d b y ł się też przegląd kapel lu­
dowych z Limanowej,
Koniakowa,
Jabłonkowa,
Goleszowa,
Roznova,
Czeskiego C i e s z y n a . W y s t ę p o w a ł zes­
p ó ł studencki z L j u b l j a n y .
W Szczyrku czynne b y ł y wysta­
w y : 1 — t w ó r c z o ś c i ludowej (na k t ó r e j
z a p r e z e n t o w a n o p o n a d 120 p r a c 20 a r ­
t y s t ó w ludowych z Beskidu Śląskiego
i Ż y w i e c k i e g o ) , 2 —• r z e m i o s ł a a r t y s ­
t y c z n e g o i Cepelii. W W i ś l e — w y s t a ­
w a w plenerze r z e ź b A r t u r a C i e n c i a ł y
i malarstwa Czesława Kuryato. W J a ­
w o r z y n c e — w y s t a w a ś w i ą t k ó w ludo­
w y c h w i z b i e regionalnej J a n a B o j k i ,
a w Koniakowie — nowa ekspozycja
k o r o n e k w chacie regionalnej Z u z a n n y
Gwarek.
J u r y o c e n i a j ą c e p r a c e zaprezento­
wane n a wystawach p r z y z n a ł o na­
g r o d y u f u n d o w a n e przez W y d z . K u l t .
P W R N w Katowicach.
W grupie a u t e n t y c z n y c h t w ó r ­
c ó w l u d o w y c h n a g r o d y po 500 z ł .
otrzymali: Irena Pietrzyk z Rudzicy,
pow. B i e l s k o - B i a ł a , M a r i a M a d e j c z y k ,
i K a t a r z y n a M o t y k a z C i ś c a , pow. Ż y ­
w i e c , J a n G u s t a f ze Starego B i e l s k a ,
M i c h a ł W a l c z a k ze S z c z y r k u oraz A n ­
toni
Kruczała
z
Bulowic,
pow.
Oświęcim.
W
grupie
artystów-rzemieślnik ó w , n a w i ą z u j ą c y c h do s z t u k i ludo­
wej n a g r o d y z d o b y l i : J ó z e f M i g d a ł ze
Szczyrku, Stefan M i e c h ó w k a z Ustro­
n i a , L e c h L e s k i z B y s t r e j , pow. B i e l ­
sko-Biała i K a r o l K w a ś n y z BielskaBiałej .
13-go o d b y ł y s i ę b a r w n e d o ż y n k i
g ó r a l s k i e w W i ś l e . G a s t o n o m i a ofero­
w a ł a d a n i a regionalne, j a k : „ p o l e ś n i k i " , „ p i e c z e ń z b ó j n i c k ą " , sery i ko­
łacze.
I m p r e z a c i e s z y ł a s i ę d u ż y m po­
wodzeniem i o g r o m n ą frekwencją.

*
8—24.VII. w
Świnoujściu
od­
b y ł a s i ę i m p r e z a p n . „ F a m a — 72".
W b o g a t y m p r o g r a m i e , obok koncer­
t ó w muzyki poważnej i kabaretów
występowały także zespoły
folklo­
rystyczne.

*
22,
23.VTI. z
okazji
Święta
Odrodzenia na r y n k u
krakowskim

2 2 . V I I . w Rzeszowie o d b y ł się
k o n c e r t galowy,
który
zakończył
t r w a j ą c y 10 d n i I I Ś w i a t o w y F e s t i w a l
Polonijnych Zespołów Artystycznych.
W czasie F e s t i w a l u p o z a w y s t ę p a m i
ludowych
zespołów pieśni i tańca
czynna b y ł a wystawa pokonkursowa
pn.
„Sztuka Ludowa Województwa
R z e s z o w s k i e g o " . Z 1752 p r a c n a d e s ł a ­
n y c h n a k o n k u r s przez 203 a u t o r ó w ,
a reprezentujących
r ó ż n e dziedziny
t w ó r c z o ś c i ludowej — w y r ó ż n i o n o 41
prac,
p r z y z n a j ą c autorom nagrody
u f u n d o w a n e przez M K i S . N a g r . I
otrzymali: W ł a d y s ł a w Chajec z K a m i e ­
n i c y G ó r n e j , pow. J a s ł o , M a r i a K o z ł o w a
z B a r a n o w a Sandomierskiego. N a g r . I I
W y d z i a ł u K u l t u r y P W R N w Rzeszo­
wie o t r z y m a l i : M a r i a n B i e r n a c k i z K ł o ­
dawy , A d a m Łaba z Woli Dębowieckiej,
Albina Świzdor z Bud Łańcuckich, Wła­
d y s ł a w B ą k z Woli Cichej, W ł a d y s ł a w a
Prucnal z Medyni Głogowskiej, Antoni
Toborowicz
z
Woli
Libertowskiej
(pow. O l k u s z ) . N a g r . I I I o t r z y m a ł o 33
twórców.

*
3 1 . V I I . — 6 . V I I I . trwał
Tydzień
K u l t u r y B y d g o s k i e j , w czasie k t ó r e g o
otwarto m . i n .
wystawę
twórczości
dziecięcej i w y s t a w ę prac bydgoskich
plastyków amatorów.

V I I — do p o ł o w y s i e r p n i a w s a l i
kameralnej Filharmonii Warszawskiej
o d b y w a ł y s i ę w y s t ę p y z e s p o ł ó w folklo­
rystycznych w
ramach
Przeglądu
1972.
S i e r p i e ń
6 . V I I I . w Zamościu odbyła się im­
p r e z a p n . , , B a r w y S z t u k i L u d o w e j ",zor­
g a n i z o w a n a po r a z c z w a r t y przez M u z e ­
u m Ziemi Zamojskiej i Stowarzyszenie
T w ó r c ó w Ludowych w Lublinie. N a
program złożyły się: I V w o j e w ó d z k i e
targi s z t u k i l u d o w e j , w y s t a w y : h a f t ó w
i fotografii z a b y t k ó w a r c h i t e k t u r y l u ­
dowej regionu lubelskiego. I m p r e z ę
z a i n a u g u r o w a ł ludowy orszak weselny,
w y s t ę p y z e s p o ł ó w ludowych, a na tar­
g a c h a r t y ś c i l u d o w i oferowali swe w y ­
r o b y i d e m o n s t r o w a l i swoje u m i e j ę t ­
ności, w y k o n u j ą c na miejscu rzeźby
w drewnie, lepiąc garnki i w y k o n u j ą c
pisanki.

*
5—13.VIII.
odbywał
się
w
G d a ń s k u J a r m a r k D o m i n i k a ń s k i , na­
wiązujący
do
tradycji
miejscowej
z X I I I wieku, a zorganizowany z ini­
c j a t y w y redakcji „ G ł o s u W y b r z e ż a '
pod patronatom P M R N w G d a ń s k u
oraz G d a ń s k i e g o T o w a r z y s t w a P r z y ­
jaciół Sztuki.
N a j a r m a r k u sprzedawano m.in.
w y r o b y ludowe i w y r o b y p r z e m y s ł u
artystycznego, a g d a ń s k a gastronomia

lansowała kilkanaście starogdańskich
i staropolskich potraw i n a p o j ó w . N a
estradzie o d b y w a ł y s i ę w y s y p y 10-ciu
zespołów folklorystycznych i chórów,
w t y m 2 z a g r a n i c z n y c h — ze S z w a j c a r i i i ze S z w e c j i . I m p r e z a c i e s z y ł a s i ę
d u ż y m powodzeniem, g r o m a d z ą c t ł u ­
m y t u r y s t ó w k r a j o w y c h i zagranicz­
nych, a uczestniczącym placówkom
p r z y n i o s ł a ogromne o b r o t y . Z a c h ę c o n e
sukcesem w ł a d z e miejskie p o s t a n o w i ł y
j u ż od p r z y s z ł e g o r o k u p o ł ą c z y ć do­
roczne obchody „ D n i G d a ń s k a " z J a r ­
markiem Dominikańskim.

*
1 7 . V I I I . w Ż y w c u zorganizowa­
no po r a z I I I „ D n i P o l s k i e " M i ę d z y ­
narodowego F e s t i w a l u F o l k l o r u Z i e m
G ó r s k i c h , b ę d ą c e e l i m i n a c j ą do za­
kopiańskiej
„Jesieni
Tatrzańskiej".
W D n i a c h P o l s k i c h b r a ł o u d z i a ł 26
z e s p o ł ó w r e g i o n a l n y c h i 24 k a p e l e l u ­
dowe, k t ó r e z a p r e z e n t o w a ł y folklor
góralski z Podhala, Tatr, Gorców, Bes­
kidu Sądeckiego, Żywieckiego i Śląs­
kiego oraz B i e s z c z a d ó w . W czasie i m ­
prezy otwarta b y ł a wystawa prac
t w ó r c ó w l u d o w y c h i 20-letniego do­
robku Młodzieżowego D o m u K u l t u r y
w Ż y w c u , a t a k ż e wystawa pn. „ Z d o b ­
nictwo b i b u ł k o w e Ż y w i e c c z y z n y " , na
k t ó r e j zaprezentowano plon konkursu,
o g ł o s z o n e g o przez M u z e u m w Ż y w c u
oraz W y d z . O ś w i a t y i K u l t . P P R N
w Ż y w c u . U d z i a ł b r a ł o 28 t w ó r c z y ń .
Imprezę zainaugurował
zespołów ludowych, k t ó r y z
i
śpiewem
przedefilował
miasta.

pochód
muzyką
ulicami

W r z e s i e ń
2—-4. I X .
w Tarnowskich
Gó­
rach o d b y ł y się tradycyjne
„Dni
G w a r k ó w " . W t y m roku impreza ta
p o ś w i ę c o n a b y ł a w d u ż e j m i e r z e 500-ej
rocznicy urodzin Kopernika, w z w i ą z ­
k u z c z y m zorganizowano s e s j ę po­
pularno-naukowa
poświęconą
wiel­
kiemu astronomowi.
P o z o s t a ł y program imprezy wy­
p e ł n i ł y w y s t ę p y estradowe z e s p o ł ó w
amatorskich i ludowych, m.in. pro­
d u k o w a ł się zespół estradowy ziemi
bydgoskiej, „ H a l k a " z L u b l i ń c a i 8
s i ó s t r K n a p i k oraz o r k i e s t r y d ę t e ,
g ó r n i k ó w ze Ś l ą s k a i Z a g ł ę b i a . N a
rynku
wystawiono
„Krakowiaków
i Górali" Wojciecha Bogusławskiego
w wykonaniu Sceny Polskiej P a ń s t w o ­
wego T e a t r u z Czeskiego C i e s z y n a .
W niedzielne p o p o ł u d n i e o d b y ł s i ę
konkurs zespołów artystycznych o na­
grodę „Srebrnego Gwarka".

*
3.IX.
na
centralnych
dożyn­
k a c h w Bydgoszczy w y s t ą p i ł y kapele
l u d o w e i s o l i ś c i oraz l u d o w e z e s p o ł y
pieśni i tańca.
P o u r o c z y s t o ś c i d o ż y n k o w e j od­
b y ł o s i ę wiele i m p r e z , w ś r ó d n i c h —•
kiermasz w y r o b ó w ludowych. Z okazji
dożynek
otwarta została
wystawa
„ Z i e m i a b y d g o s k a w m a l a r s t w i e , gra­
fice, r y s u n k u i fotografice" oraz w y ­
stawa pokonkursowa prac bydgoskich
plastyków amatorów.

*
5 . I X . w K r a s n y m s t a w i e odby­
ło się I I ś w i ę t o d o ż y n e k chmielarskich

57

�pn. „Chmielaki". W ś r ó d wielu im­
p r e z z a p r e z e n t o w a n o w i d o w i s k o ob­
rzędowe,
nawiązująco
do
tradycji
chmielarskich
oraz
zorganizowano
kiermasz w y r o b ó w ludowych.

*
3—10.IX.
w
Zakopanem
od­
bywała się X l Tatrzańska Jesień.
Głównym
punktom programu
był
Międzynarodowy
Festiwal
Folkloru
Z i e m G ó r s k i c h , w k t ó r y m uczestniczy­
ł o 17 z e s p o ł ó w z 12 k r a j ó w , w t y m
6 polskich i l l zagranicznych: z B u ł ­
g a r i i , C S R S , F r a n c j i . J u g o s ł a w i i, N R D ,
Norwegii, S z w a j c a r i i , R u m u n i i , W i e l kioj B r y t a n i i , W ę g i e r i Z S R R .
M i ę d z y n a r o d o w e j u r y pod prze­
w o d n i c t w e m prof, d r R o m a n a R o i n fussa p r z y ocenie b r a ł o pod u w a g ę za­
r ó w n o d o b ó r roportuaru, j a k prezen­
tację s t r o j ó w i r e k w i z y t ó w , zestaw
i n s t r u m e n t ó w i s p o s ó b przedstawienia
starych z w y c z a j ó w i obrzędów.
Tradycyjne, już „Złote Ciupagi"
o t r z y m a l i : w kategorii z e s p o ł ó w auten­
tycznych — Regionalny Zespół Pieśni
i T a ń c a „ P o d o g r o d z i e " , w kategorii
zospołów
artystycznie
opracowa­
nych - - Amatorski
Zespół
Pieśni
i Tańca Okręgu Gardabańskiego w
G r u z j i , w kategorii z e s p o ł ó w stylizo­
wanych
-Zespól Ludowy Spóldziołezogo D o i n u K u l t u r y w Sofii. P o n a d t o
p r z y z n a n o liczne n a g r o d y i w y r ó ż n i e ­
nia,. L a u r e a t e m specjalnej n a g r o d y
ministra kultury i sztuki z o s t a ł wir­
tuoz gr\- n a „ z u r l i " j u g o s ł o w i a ń s k i e g o
zespołu Arif Fazli. Tradycyjną „Ciu­
p a g ę D z i e n n i k a r z y " o t r z y m a ł zes­
pól ..Skalnych".
W I I Międzynarodowym Kon­
kursie L u d o w y c h z e s p o ł ó w i n s t r u m e n ­
t a l n y c h Z i e m G ó r s k i c h , j u r y p o d prze­
w o d n i c t w e m prof, dr J ó z e f a B u r s z t y
przyznało główną nagrodę „Podhalańskio Z ł ó b c o k i " k a p e l i z e s p o ł u „ K o s t a
Abrasevic" z Jugosławii, a 5 równo­
r z ę d n y c h w y r ó ż n i e ń — k a p e l o m z Cze­
c h o s ł o w a c j i , P V a n c j i , N o r w e g i i , kapeli
braci M a ś n i a k ó w z Z a k o p a n e g o oraz
kapeli zespołu „ S k a l n i " .
W czasie F e s t i w a l u c z y n n e b y ł y
wystawy: połączona z kiermaszem
w y s t a w a s z t u k i l u d o w e j , zorganizowa­
n a z i n i c j a t y w y Cepelii, w y s t a w a p n .
. . Ż y e i e G ó r a l i P o d t a t r z a ń s k i c h " zorga­
n i z o w a n a przez M u z e u m T a t r z a ń s k i e .
O d b y ł o s i ę r ó w n i e ż spotkanie z ludo­
w y m i p i s a r z a m i P o d h a l a , tzw. „ P o siady" , a k a b a r e t „ Z a s k r o n i e c " z a ­
p r e z e n t o w a ł s p o k t a k l p.t. „ W r a c a m y
do w i o c h y " .

*
1 0 . I X . z a k o ń c z y ł y się t r w a j ą c e
od 2 4 . V I . w N o w o j S ł u p i „ D y m a r k i
72". W t y m czasie, w k a ż d ą s o b o t ę
i niedzielę demonstrowano turystom
proces w y t o p u ż e l a z a w p i e c a c h dym a r k o w y c h m e t o d ą s p r z e d 2.000 lat.
N a kiermaszu sprzedawano wyroby
t w ó r c ó w l u d o w y c h , organizowano w y ­
stawy a r t y s t ó w
ludowych,
amato­
rów,
prezentowano z e s p o ł y
pieśni
i t a ń c a . W liczne a t r a k c j e o b f i t o w a ł
zwłaszcza „dzień d o ż y n k o w y " 3 . I X . ,
w d n i u t y m o d b y ł y s i ę w y s t ę p y wielo­
k r o t n i e nagradzanego Z e s p o ł u P i e ś n i
i T a ń c a z Sofii, z e s p o ł u r o g i o n a ł n o g o
z K a d z i d ł a , pow.
Ostrołęka.
Przy
stoisku z wyrobami
kurpiowskimi
obecni b y l i z n a n i w y c i n a n k a r z e —
Czesława K o n o p k ó w n a i Piotr Puław-

58

ski. Zaprezentowano też widowisko
związane z tradycyjnymi obrzędami
dożynkowymi.
W o s t a t n i m d n i u „ D y m a r o k " od­
b y ł się pokaz wytopu ż e l a z a w piecach
z i e m n y c h i k i e r m a s z s z t u k i ludowej
oraz w y s t ą p i ł y
zespoły
regionalne
z
Sandomierza,
Kunowa,
Staszowa i in.

*
IG—17.IX. w
Warszawie
od­
b y ł się wielki festyn z okazji Ś w i ę t a
„ T r y b u n y L u d u " , w k t ó r y m wedle
ogólnych obliczeń uczestniczyło ponad
600.000 o s ó b . W ś r ó d w i e l u a t r a k c y j ­
n y c h imprez d u ż y m p o w o d z e n i e m cie­
s z y ł się kiormasz w y r o b ó w ludowych.

20—-24.1X. w
Zielonej
Górze
o d b y ł się M i ę d z y n a r o d o w y F e s t i w a l
Z e s p o ł ó w P i e ś n i i T a ń c a , organizowa­
n y t a m co d w a l a t a .
W t y m r o k u u d z i a ł w improzio
zgłosiły zespoły z Włoch, ,Francji,
Czechosłowacji,
Węgier,
Rumunii,
N R D , Anglii, J u g o s ł a w i i , Z S R R , Mon­
golii i B u ł g a r i i . P o l s k i folklor reprezen­
towały zespoły: „Olsztyn",
Zespół
P i e ś n i i T a ń c a Ziemi
Cieszyńskioj
oraz L u b u s k i Z e s p ó ł P i e ś n i i T a ń c a .
Z okazji Festiwalu o d b y ł y się
m.in.: pokonkursowa wystawa twór­
c z o ś c i ludowej i p a m i ą t k a r s k i e j Z i e m i
L u b u s k i e j , w y s t a w a malarstwa lubus­
kiego ś r o d o w i s k a p l a s t y c z n e g o oraz
o g ó l n o p o l s k i e s e m i n a r i u m folklorys­
tyczne pn. „Granice stylizacji w ama­
torskich z e s p o ł a c h piośni i t a ń c a " .

*
1С- - 3 0 . I X . o d b y ł y s i ę D n i Ziom i L i m a n o w s k i e j , w czasie k t ó r y c h
zaprezentowano widowisko
„Weselo
S z c z y r z y c k i e " . W d w u m i a s t a c h po­
wiatu
-Mszanie Dolnej i Limanowej
o d b y ł y się tradycyjne jarmarki, na
k t ó r y c h artyści ludowi sprzedawali
swe w y r o b y .

*
3 0 . I X — o d b y ł a się inauguracja
„ P a ł u c k i e j J e s i e n i " , w czasio k t ó r e j
czynne
były
wystawy
obrazujące
10-lotni dorobek M u z e u m R o g i o n a ł n o ­
go i o ś r o d k a campingowogo P T T K
w Ż n i n i e . Zorganizowano spotkanie
t w ó r c ó w l u d o w y c h i kiermasz ludo­
w y c h w y r o b ó w , zaprozentowano zosp o ł y estradowe, m.in. s ł y n n y z e s p ó ł
„Pałuki".
r

Wystawy i konkursy
L i p i e c
(5. V I I . w
Starej
Kordegardzie
w Ł a z i e n k a c h warszawskich otwarta
z o s t a ł a w y s t a w a p r e z e n t u j ą c a dorobek
konkursu na rzeźbę ludową, ogłoszonogo w m a r c u b r . z i n i c j a t y w y C e p e l i i
i S t o w a r z y s z e n i a Tw^órców L u d o w y c h
d l a w'oj. w a r s z a w s k i e g o i lubelskiogo.
W k o n k u r s i e u c z e s t n i c z y ł o 70 a r t y s ­
t ó w , w t y m 32 z w o j . warszawskiogo
i 38 z lubelskiego, n a d s y ł a j ą c 356 p r a c .
N a w y s t a w ę z a k w a l i f i k o w a n o 132.
J u r y p r z y z n a ł o 9 n a g r ó d i 10 w y ­
r ó ż n i e ń z f u n d u s z y M K i S oraz C P L i A .
N a g r o d y n a j w y ż s z e (po
7.000 zł.)
otrzymali: B o l e s ł a w Suska i W a c ł a w

S u s k a z pow. ł u k o w s k i e g o oraz S t a ­
nisław D u ż y ń s k i z Zawidza Kościel­
nego, pow.
sierpocki; nagrody
II
(po 5.000 zl.) — T a d e u s z C ą k a ł a i R y ­
s z a r d S ę k z pow. ł u k o w s k i e g o oraz
J ó z e f K o z i e ł z pow.
węgrowskiego,
nagr. I I I — B o l e s ł a w A d a m i a k z pow.
krasnostawskiego, H e n r y k Wierzchow­
s k i z Z a w i d z a K o ś c i e l n e g o , pow. sierp e c k i i L u d w i k S z c z e p a n i k z pow.
garwolińskiego.

*
16. V I I . w M u z e u m S i e r a d z k i m
otwarta została wystawa r z e ź b y i ma­
l a r s t w a ludowogo oraz z d o b n i c t w a
w n ę t r z a d o m u sieradzkiego, n a k t ó r e j
zaprezentowano
dorobek
konkursu
zorganizowanego
przez
Muzeum,
Wydz. Kult. P W R N
oraz W y d z .
K u l t . w Sieradzu i w Ł a s k u . W kon­
kursie u c z e s t n i c z y ł o 33 a r t y s t ó w l u ­
d o w y c h z 24 m i e j s c o w o ś c i , w
tym
17 — z sieradzkiego, 7 — z
łaskiego.
O g ó ł e m z g ł o s z o n o 379 p r a c . N a g r . I
(z f u n d u s z u M K i S ) o t r z y m a l i : Szczop a n M u c h a z Szale, S t a n i s ł a w K o r p a
z Rudy, Jerzy Kaczmarek z Wróble­
w a ; n a g r . I I (z f u n d u s z u M K i S ) —
C z e s ł a w C z e k a l i k ze S t o c z k i , S t a n i ­
sław K r z y ż a ń s k i z Zawady, Marianna
Balcerzak z Woli Bałuckiej. Oprócz
tego p r z y z n a n o dwie nagr. I I I i wy­
różnienia.
17. V I I . w M u z e u m w Ł o w i c z u
otwarto w y s t a w ę s z t u k i l u d o w e j , n a
k t ó r e j zaprezentow ano dorobek k o n ­
k u r s u zorganizowanego przez W y d z .
Kultury P P R N , Muzeum i Spółdziel­
nię „Sztuka Ludowa" w
Łowiczu.
W k o n k u r s i e b r a ł o u d z i a ł 93 a r t y s t ó w
ludowych, w t y m
18 c h a ł u p n i k ó w
pracujących w „Sztuce Ludowej". N a
p o k o n k u r s o w e j w y s t a w i e reprezento­
w a n o b y ł y r ó ż n e d z i a ł y s z t u k i ludo­
wej : r z e ź b a w drewnie, w y r o b y z ż e ­
l a z a , c e r a m i k a , t k a n i n a , k o r o n k i , pa­
j ą k i , w y c i n a n k i , k w i a t y itd.

*
2 0 . V I I . w salach P D K w P u ł ­
tusku otwarto w y s t a w ę „ S z t u k a K u r ­
p i ó w B i a ł y c h " , z o r g a n i z o w a n ą przez
P D K , miejscowy o d d z i a ł Cepelii i T o ­
warzystwo Kulturalne Ziemi P u ł t u s ­
kiej w r a m a c h R o k u K u l t u r y L u d o ­
wej n a M a z o w s z u . N a otwarcie p r z y ­
b y l i przedstawiciele w ł a d z w o j e w ó d z ­
kich i powiatowych.
N a w y s t a w i o zgromadzono 500
p r a c z regionu k u r p i o w s k i e g o P u s z c z y
Białej, reprezentujących 6 działów
sztuki ludowej: ceramikę, tkactwo,
s t r ó j , w y c i n a n k ę , haft, w y r o b y z drew­
n a . E k s p o n a t y u z y s k a n o c z ę ś c i o w o od
t w ó r c ó w l u d o w y c h , a w d u ż e j mierze
z C e p e l i i i z M u z e u m Regionalnego
w P u ł t u s k u . W y s t a w ę z w i e d z i ł o wielu
t u r y s t ó w krajowych i zagranicznych.
Równocześnie
zorganizowano
w P u ł t u s k u d r u g ą w y s t a w ę — 45 foto­
g r a m ó w R y s z a r d a Staronia, obrazu­
j ą c y c h unikalne zabytkowe budowle
drewniane n a K u r p i a c h B i a ł y c h w
pow. p u ł t u s k i m i w y s z k o w s k i m .

*
V I I — w ramach konkursu
og ł o s z o n e g o w 8 powiatach Kielec­
c z y z n y o t w a r t o w Opocznie w y s t a w ę
p r e z e n t u j ą c ą p l o n k o n k u r s u prze­
prowadzonego n a t y m terenie przez

�W y d z . K u l t u r y P W R N , Cepelię i miej­
scową spółdzielnię „Opocznianka".
W konkursio b r a ł o u d z i a ł ponad
170 a r t y s t ó w l u d o w y c h z 50
wsi,
z g ł a s z a j ą c p o n a d 1600 p r a c z z a k r e s u
r z o ź b y , t k a c t w a , koronkarstwa, stroju,
h a f t u i i n . J u r y , w k t ó r y m uczestni­
c z y l i przedstawiciele M K i S , p r z y z n a ł o
78 n a g r ó d . N a g r o d y 1 o t r z y m a l i m . i n . :
K a t a r z y n a Wróbel z Woli Zależnej za
w y c i n a n k i , F r a n c i s z e k M o r a w s k i zo
Ś w i e r c z y n a za r z o ź b y , W a n d a Niomirska z O d r z y w o ł u za kwiaty, A n n a
W o j t a s z e k z M i ę d z y b o r z a za. z a p a s k i
i Weronika. L o s i a k z M i ę d z y b o r z a za
pająki.

лvego r z e ź b i a r z a W ł a d y s ł a w a
z Wdzydz Tucholskich.

Licy

*
VIII
- w Muzeum w Grudziądzu
czynna, b y ł a w y s t a w a r z e ź b t w ó r c ó w
ludowych z Prabut, sprowadzona tu z
Muzeum na Zamku w
Kwidzyniu.
Z a p r e z e n t o w a n o 42 p r a c e 6-ciu auto­
r ó w : Stanisława, Z y r k a , Witolda Mar­
ciniaka, E d m u n d a K ł o s a .
Edwarda
W o l o j s z y , Z b i g n i e w a Chiniolewskiogo
i Jerzego W i ś n i o w s k i e g o .

*

VIIw Muzeum Regionalnym
w Z ł o t o w i e c z y n n a b y ł a w y s t a w a haf­
t ó w w y k o n a n y c h przez k o b i e t y wiejs­
kie z tego t e r e n u . W y s t a w a b y ł a re­
z u l t a t o m k o n k u r s u o g ł o s z o n e g o przoz
Muzeum i Wydział Kultury P W R N .
N a j l e p s z e praco z o s t a ł y nagrodzono.

29.VIJ1

w Wieluniu

rozstrzyg­

n i ę t y został konkurs na artystyczni)
w y r o b y k o w a l s k i e regionu w i e l u ń s k i e ­
go, z o r g a n i z o w a n y przoz M u z e u m Zie­
mi W i e l u ń s k i e j i W y d z . K u l t . P W R N
w Ł o d z i . W konkursie! u c z e s t n i c z y ł o
8 kowali, k t ó r z y nadesłali
łącznie
21 p r a c .
Wojciech Oleksy z Paszyna

*

W r z o s i e ii

V I I - - w siodzibie P M R N w I ł ż y
otwarto w y s t a w ę s z t u k i ludowej pow.
iłżeckiego, na której zaprezentowano:
malarstwo, rzeźbę, ceramikę, instru­
m e n t y m u z y c z n e , t k a n i n y i w y r o b y ze
słomy. Komisja oceniająca przyznała
n a g r o d y . P r a c e nagrodzone z a k w a l i ­
fikowano na w y s t a w ę w S z y d ł o w c u .

*
V I I - - w siedzibie P M R N w K o ś ­
cierzynie czynna b y ł a w y s t a w a sztuki
ludowej, na której pokazano: obrazy
n a szkle (m.in. C z e s ł a w a H i n c a ) , r z e ź b ę
(m.in.
A d a m a Zwolakiewicza
ze
Skrzydłówka, Stanisława Rekowskiego z W i ę c k ó w i A p o l i n a r e g o P a s t w y
z Wąglikowic), a także tradycyjne ma­
l o w a n e meble k a s z u b s k i e , h a f t y w d z y ­
dzkie, plecionki z korzeni i in.

*
V I I - - w Ł a s k u z o k a z j i 550-lecia
istnienia m i a s t a zorganizowano liczno
imprezy, m.in. w y s t a w ę h o b b y s t ó w
z Ł a s k a i powiatu, na której znalazły
się interesująco dzieła sztuki ludowej.

*
V I I — R o z s t r z y g n i ę t y został kon­
kurs na sztukę l u d o w ą i p a m i ą t k ę
z Zielonej G ó r y i z Z i e m i L u b u s k i e j .
N a k o n k u r s n a d e s z ł o 206 p r a c 38 auto­
r ó w , z czego za w y j ą t k i e m jodnego —•
j a k podajo k a t a l o g — s a m y c h a m a ­
t o r ó w . K o m i s j a pod k i e r o w n i c t w e m art.
piast. W i t o l d a N o w i c k i e g o p r z y z n a ł a
nagrody i w y r ó ż n i e n i a . N a g r o d y I otrzymali: Franciszek Puszko z Glisna,
po\v.
sulęciński i Witold
Jagiołło
z K o s t r z y n a ; nagr. I I — S t a n i s ł a w
Mirek z L u b s k a , H e n r y k
Cichowski
z Zielonej G ó r y , T a d e u s z B o r k o w s k i
z W i c h l i c , pow.
s z p r o t a w s k i , Mieczysław Greczyło z Baczyny,
pow.
gorzowski.
Nagrodzone prace zakwalifiko­
w a n o n a w y s t a w ę w czasie „ D n i Z i e l o ­
nej G ó r y " .
S i e i- p i o ii
1 . V I I I . лу
PD К
w
Sępolnie
otovarta z o s t a ł a w y s t a w a p r a c ludo-

11.IX. w Domu Chłopa w War­
szawie otwarto z o s t a ł y w y s t a w y w y c i n a n o k i p a j ą k ó л v Zofii W i e c h n o i Genowofy C z a c h o r .

*
18.IX. w Muzeum w
№wym
S ą c z u otwarto \ v y s t a w ę pn. „ W s p ó ł ­
czesna r z e ź b a кк1олуа K a r p a t pols­
kich", b ę d ą c ą plonem konkursu ogło­
szonego w m a r c u , a zorganizowanego
przez M u z e u m w
Noлvym
Sączu,
W y d z . K u l t . P W R N przy w s p ó ł p r a c y
merytorycznej Pracowni B a d a n i a Pol­
skiej S z t u k i L u d o w e j I n s t y t u t u S z t u k i
P A N w Krakowie.
Celem konkursu b y ł
przegląd
w s p ó ł c z e s n e j r z e ź b y ludowej a i n t e n ­
cją — uaktywnienio ś r o d o w i s k a artys­
t ó w ludowych.
W k o n k u r s i e w z i ę ł o u d z i a ł 115
r z e ź b i a r z y z g ó r s k i c h p o w i a t ó w woje­
w ó d z t w : katowickiego, krakowskiego
i rzeszowskiego, n a d s y ł a j ą c 625 prac —
r z e ź b w drewnie i k a m i e n i u oraz
p ł a s k o r z e ź b . J u r y pod p r z e w o d n i c t ­
w e m prof, dr R o m a n a R e i n f u s s a za­
k w a l i f i k o w a ł o n a w y s t a w ę 200 p r a c
40-tu a u t o r ó w .
Z
funduszy
otrzymanych
od
M K i S i P W R N w K r a k o w i e w sumio
50.000 z ł . p r z y z n a n o nagrody n a ­
stępujące.
W
grupio t w ó r c ó w
ц^олуусп
n a g r o d y I (po 3.000 zł.) o t r z y m a l i :
S t a n i s ł a w N i e w o l a z M u s z y n y , pow.
N . Sącz, Wojciech Oleksy z Paszyna,
pow.
N . Sącz, Mioczysław
Piwko
z P a s z y n a , pow. N . S ą c z ; nagr. I I
(po 2.000 z ł . ) — J ó z e f S i k o r s k i z M u ­
s z y n y , pow. N . S ą c z , W ł a d y s ł a w C h a jec z K a m i e n i c y G ó r n e j , pow. J a s ł o ,
J ó z e f Piechowicz z Koninek,
pow.
Limanowa, K a r o l Marian L e j a z Łuколласу, pow. L i m a n o w a , J ó z e f S a c h a
z D o ł ó w , pow. B r z e s k o , B r o n i s ł a w
Sendocki z B i n a r o w e j , pow.
Gorlice,
J a n R a p c i a k z P o r ę b y W i e l k i e j , pow.
Limanowa i Andrzej Głód z Paszyna,
ролл'. N . S ą c z ; n a g r . I I I (po 1.000 z ł . ) —
I g n a c y Majorek zo S k o m i e l n e j C z a r ­
n e j , pow. M y ś l e n i c e , S t a n i s ł a w F a l t y n
ze S z c z a w y , pow.
Limanowa,
Jan
F i c o ń z W i e p r z a , pow. Ż y w i e c i J a n
W o j t a r o w i c z ze w s i N i e c e w ,
pow.

N.
Sącz.
Oprócz
tego p r z y z n a n o
6 w y r ó ż n i e ń z funduszu W K P W R N
w Krakowie.
W grupie t w ó r c ó w w y k r a c z a j ą ­
c y c h poza l u d o w ą s z t u k ę t r a d y c y j n ą
n a g r . I (po 3.000 z ł . ) o t r z y m a l i : A n d ­
rzej K o n o p a c k i z Z a k o p a n e g o , A n d ­
rzej B i e r n a c i k z Z a k o p a n e g o i F r a n ­
ciszek P a l k a z N . S ą c z a . N a g r o d y I I
nie p r z y z n a n o . N a g r . I I I (po 1.000 z ł . )
otrzymał Tomasz Ligas z Kroście­
n k a n a d D u n a j c e m , pow. N . T a r g .
K o m i s a r z e m konkursu b y ł mgr
Antoni. K r o h , a e k s p o z y c j ę оргасол¥аН
art. piast. J . Pogwizd i A . Załuski.

Andrzej Głód z P a s z y n a

Z okazji w y s t a w y wydano kata­
log z a w i e r a j ą c y : s ł o w o л \ ^ е р п е A n t o ­
niego K r o h a , r e g u l a m i n k o n k u r s u , w y ­
kaz
prac
konkursowych,
protokół
z posiedzenia j u r y oraz i l u s t r a c j e .

*
59

�18.IX. na Zamku w Szydłowcu
o t w a r t a z o s t a ł a w y s t a w a s z t u k i ludo­
wej p r e z e n t u j ą c a dorobek k o n k u r s u
o g ł o s z o n e g o pod
hasłem
„Kultura
ludowa dobrem narodu" w l u t y m dla
8 p o w i a t ó w K i e l e c c z y z n y , a zorganizo­
wanego przez W y d z . K u l t u r y P W R N ,
Cepelię, spółdzielnię
„Opocznianka"
i „ C h a ł u p n i k " oraz S t o w a r z y s z e n i e
T w ó r c ó w L u d o w y c h . W k o n k u r s i e ud z i a ł w z i ę ł o 426 t w ó r c ó w ze 150 m i e j ­
scowości, nadsyłając
łącznie
4.700
prac. Najbogaciej z a p r e z e n t o w a ł o się
O p o c z n o , z k t ó r e g o 186 a r t y s t ó w n a ­
d e s ł a ł o 2.000 p r a c .
Przyznano
nagrody
w
wys.
230.000 z ł . ł ą c z n i e .
Nagr. I otrzymali: J ó z e f Głuszek
z C h a ł u p e k — za wyroby ceramiczne
i g a r n c a r s k i e oraz m ł o d y r z e ź b i a r z
Aleksander K u c h a r s k i z Nowej Słupi.
Nagr. I I uzyskali: Stefan S o w i ń s k i —
za ceramikę figuralną, S t a n i s ł a w B ą k
— z a m a l a r s t w o , Antoni M o ć k o i Cze­
sław Zemsta — za kowalstwo artys­
tyczne, A n n a K o b y ł e c k a i Stanisław
Waldon — za kwiaty i wycinanki,
Zofia K a l e t a — za pająki i w i e ń c e
dożynkowe.
Nagr. I I I otrzymali: Stanisław
F o r n a l s k i i J ó z e f P i ł a t (syn z m a r ł e g o
rzeźbiarza)
za
rzeźby w
drewnie,
B r o n i s ł a w S y n o w i e c za k o w a l s t w o a r t y ­
s t y c z n e , J a n A n n a ń s k i za g a r n c a r s t w o
oraz H e n r y k D y k , S t a n i s ł a w
Marsz
i S t a n i s ł a w Ciszek — za r z e ź b y .
R e w e l a c j ą w y s t a w y b y ł o odkry­
cie ciekawego m a l a r s t w a K a t a r z y n y
Wiśnios.

2 4 . I X . otwarta została w Mu­
zeum Regionalnym w Ł u k o w i e wysta­
wa „ S z t u k a ludowa północnej Lubel­
szczyzny" (powiaty: bialski,
łuko­
wski, r a d z y ń s k i ) , n a k t ó r e j zaprezen­
t o w a n o dorobek k o n k u r s u o g ł o s z o n e ­
go p r z e d k i l k o m a m i e s i ą c a m i pod h a s ­
ł o m „ K u l t u r a ludowa dobrem naro­
d u " , przez W y d z . K u l t u r y P W R N ,
Muzeum O k r ę g o w e i Stowarzyszenie
T w ó r c ó w Ludowych w Lublinie. Re­
ferat K u l t u r y P P R N i M u z e u m w
Białej Podl., W y d z . K u l t u r y P P R N
i M u z e u m R e g i o n a l n e w Ł u k o w i e oraz
Referat K u l t u r y P P R N w Radzyniu,
k t ó r e u f u n d o w a ł y nagrody w sumie
ł ą c z n e j p o n a d 28.000 z ł . W k o n k u r s i e
u c z e s t n i c z y ł o 66 t w ó r c ó w l u d o w y c h ,
k t ó r z y n a d e s ł a l i 423 p r a c e .
N a g r o d y o t r z y m a l i : n a g r . I (po
1.500
zł.) — T e k l a
Radzikowska
z Z e m b r ó w i Tadeusz Cąkała z Sobisk,
pow. ł u k o w s k i .
N a g r . I I (po 1.000 z ł . ) o t r z y m a l i
— Irena Harasimiuk z kol. Derewiczn e j , pow. r a d z y ń s k i , S e w e r y n a Ś w i d e r
z W o j c i e s z k o w a , pow. ł u k o w s k i , K a z i ­
mierz Rogowski z B i a ł e j Podl., B a z y l i
A l b i c z u k z D ą b r o w i c y D u ż e j , pow. b i a l ­
ski, Kazimierz K u b i k z K w a s ó w k i ,
pow.
radzyński,
Zdzisław
Koźluk
z K ą k o l e w n i c y , pow. r a d z y ń s k i , F r a n ­
c i s z e k P a j d o s z z D e r e w i c z n e j , pow.
radzyński, Piotr F u r m a n z kol. Z a c z o p k i , pow. b i a l s k i , M a r i a n A d a m s k i
z S o b i s k , ролу, ł u k o w s k i i F r a n c i s z e k
S a d o w n i k z Ł o m a z , pow. b i a l s k i .
P o n a d t o p r z y z n a n o 10 n a g r ó d I I I
(po 750 z ł . ) , 2 n a g r o d y s p e c j a l n e z a
c a ł o k s z t a ł t t w ó r c z o ś c i (po 500
zł.)
i 34 w y r ó ż n i e n i a (po 200 z ł . ) .

*
24.IX.
w
Muzeum
Regional­
n y m w Kolbuszowej otwarta została
wystawa pn. „ S z t u k a ludowa Lasowiaków".

*
IX
we W ł o c ł a w k u , w w i t r y n i e
S p ó ł d z i e l c z e g o D o m u H a n d l o w e g o zor­
ganizowano z i n i c j a t y w y L i g i K o b i e t
w y s t a w ę haftu kujawskiego.

*

K . W i ś n i o s , Chrystus
Akwarela

u

słupa,

Podczas uroczystości
otwarcia
w y s t a w y Minister K u l t u r y i S z t u k i
Tadeusz Kaczmarek wręczył o d z n a k ę
Z a s ł u ż o n e g o D z i a ł a c z a K u l t u r y za­
ł o ż y c i e l c e i d ł u g o l e t n i e j prezesce s p ó ł ­
dzielni „ O p o c z n i a n k a " —
Janinie
Smykowskiej.
W y s t a w ę w S z y d ł o w c u poprze­
d z i ł y w y s t a w y powiatowe. W ł a d z e
m i e j s k i e i d z i a ł a c z e w y s t ą p i l i z pro­
p o z y c j ą utworzenia w S z y d ł o w c u sta­
łej w y s t a w y sztuki ludowej.

*
1 8 . I X . w p o z n a ń s k i m Arsenale
o t w a r t o Avystawe p n .
„Malarstwo,
g r a f i k a , s z t u k a l u d o w a , r z e m i o s ł o ar­
tystyczne w reprodukcjach wydaw­
nictwa „ R u c h " .

60

"T

28.IX. rozstrzygnięto
konkurs
na w j c i n a n k ę i m a l o w a n k ę na szkle
o charakterzo l u d o w y m dla p l a s t y k ó w
a m a t o r ó w z woj. w r o c ł a w s k i e g o . J u r y
pod przewodnictwem mgr A l e k s a n d r a
Jackowskiego p r z y z n a ł o n a s t ę p u j ą c e
nagrody.
Z a m a l o w a n k ę n a szkle n a g r . I
(2.000 z ł . ) o t r z y m a ł J a r o s ł a w F u r g a ł a ,
pow. O ł a w a ; n a g r . I I (1.500 z ł . ) - —
Z d z i s ł a w T a t u r a , pow. Z ł o t o r y j a .
Z a w y c i n a n k ę n a g r o d y I nie p r z y ­
z n a n o , s t w i e r d z a j ą c b r a k w t y m za
kresie prac oryginalnych o charakterze
ludowym. T r z y r ó w n o r z ę d n e nagrody
I I (po 1.200 zł.) o t r z y m a l i : M i e c z y s ł a w
M t s z e w s k i , pow.
Trzebnica,
Irena
M i s i o b ę d z k a , pow.
Milicz,
Barbara
K u r j a t a , pow. Z ł o t o r y j a .
D w a w y r ó ż n i e n i a w postaci albu­
m ó w p r z y z n a n o H a l i n i e S o k ó ł , pow.
Kamienna Góra i Franciszkowi Mar­
t y n i a k , pow. W r o c ł a w .
J u r y p o s t a n o w i ł o nie p r z y z n a w a ć
w o g ó l e n a g r o d y specjalnej u f u n d o w a ­
nej przez C e p e l i ę z a praco o w y b i t n i e
ludowym charakterze, p o n i e w a ż ż a d n a

z n a d e s ł a n y c h p r a c nie k w a l i f i k o w a ł a
s i ę do tej n a g r o d y . W o g ó l n e j ocenie
n a d e s ł a n y c h prac j u r y stwierdziło, że
sądząc z nadesłanego materiału sztuka
w y c i n a n e k i m a l o w a n e k n a szkle nie
jest w t y m ś r o d o w i s k u uprawiana
i b r a k p r a c n a w i ą z u j ą c y c h do t r a d y c j i
l u d o w y c h . Z t y c h ż e w z g l ę d ó w ustalono
dla pokonkursowej w y s t a w y t y t u ł :
„ W y c i n a n k a i m a l o w a n k a n a szkle,
w y s t a w a pokonkursowa prac plasty­
k ó w a m a t o r ó w woj. w r o c ł a w s k i e g o " ,
eliminując określenie „ludowa".

*
I X •— w
Bierkowickim
Muze­
u m W s i Opolskiej c z y n n a b y ł a pokon­
kursowa wystawa w o j e w ó d z k a sztuki
ludowej O p o l s z c z y z n y .

*
I X •— w Ł ó d z k i m D o m u C h ł o p a
czynna b y ł a wystawa pokonkursowa
sztuki ludowej powiatu ł a s k i e g o .

Polska sztuka ludowa zagranicą
22.VII.
w
Usti
nad
Łabą
( C S R S ) otwarta została wystawa pn.
„ S z t u k a l u d o w a M a z o w s z a " , zorga­
n i z o w a n a przez M u z e u m M a z o w i e c k i e
i p r e z e n t u j ą c a g ł ó w n i e jego z b i o r y .
Scenariusz w y s t a w y o p r a c o w a ł mgr
A l e k s a n d e r B ł a c h o w s k i , p r o j e k t eks­
pozycji — mgr Tadeusz Zaremba. U roczystego o t w a r c i a d o k o n a ł a m b a s a ­
dor P R L w C S R S — L u c j a n M o t y k a .

*
V I I — J e d n ą z czterech g ł ó w n y c h
i m p r e z p l a s t y c z n y c h 14-ego „ F e s t i w a ­
l u d w ó c h ś w i a t ó w " w Spoleto b y ł a
w y s t a w a „ N a i f s d e l i a P o l o n i a " , zorga­
n i z o w a n a p r z e z B H Z D e s a oraz p p .
Vittore i Marco querel w
Palazzo
Collicola. K o m i s a r z e m w y s t a w y i a u t o ­
r e m w s t ę p u do k a t a l o g u b y ł A l e k s a n ­
der J a c k o w s k i . P o k a z a n o b o g a t y w y ­
bór w s p ó ł c z e s n e j r z e ź b y ludowej i ma­
larstwa naiwnego.

*
23—30.VII.
w Zagrzebiu (Ju­
gosławia) o d b y w a ł się V I I Między­
narodowy Przegląd Folkloru, w k t ó ­
r y m w ś r ó d 60 w y s t ę p u j ą c y c h zespo­
ł ó w u c z e s t n i c z y ł z e s p ó ł polski „ P a ­
ł u k i " z K c y n i , k t ó r y m opiekuje się
K l a r a Prillowa.
Występy
naszego
z e s p o ł u b y ł y prezentowane t a k ż e w
j u g o s ł o w i a ń s k i e j telewizji.

*
V I I — w Mińsku ( Z S R R ) w ra­
mach „ D n i Przyjaźni Radziecko-Polskiej i K u l t u r y P o l s k i e j " o t w a r t o
m . i n . w y s t a w ę polskiej s z t u k i l u d o w e j .

*
V I I I — na I Międzykontynentalnym Festiwalu Folkloru w Tokio,
w y s t ą p i ł polski Zespół P i e ś n i i T a ń c a
Z i e m i L u b e l s k i e j (jako j e d e n z 5 euro­
p e j s k i c h z e s p o ł ó w ) , k t ó r y zaprezento­
w a ł t a ń c e l u b e l s k i e , k r a k o w s k i e , rze­
szowskie i g ó r a l s k i e , a t a k ż e p o l o n e z a
i mazura.

�V I I I —• w „ Z i m m e r G a l e r i e " w
Dusseldorfie c z y n n a b y ł a w y s t a w a
prac Nikifora. D u ż a frekwencja i d u ż a
ilość sprzedanych prac, k t ó r y c h ceny
w a h a j ą s i ę od 600 do 2,5 t y s i ę c y m a ­
rek — ś w i a d c z ą o p o z y c j i , j a k ą a r t y s t a
z d o b y ł na rynku ś w i a t o w y m .

je na wyroby sztuki ludowej,
w y n o s z ą 90% c a ł e g o obrotu.

które

Inne
Wśród
nagród
przyznawanych
z o k a z j i Ś w i ę t a O d r o d z e n i a za n a j w y ­
b i t n i e j s z e o s i ą g n i ę c i a w zakresie upowszechniania kultury znalazł się
w t y m roku znany rzeźbierz ludowy
z Zawidza Kościelnego — Stanisław
Dużyński.

*

*

V I I I — w Salonie R z e m i o s ł a A r ­
tystycznego w P a r y ż u , w ś r ó d kilkuset
w y s t a w c ó w s z c z e g ó l n y m powodzeniem
c i e s z y ł o s i ę stoisko polskie p a r y s k i e g o
o d d z i a ł u Cepelii, k t ó r a w c i ą g u 5 d n i
o t r z y m a ł a p o n a d 200 z a m ó w i e ń n a
d o s t a w y w y r o b ó w z a s u m ę 15.000
franków.

V I I — n a g r o d y p r z y z n a w a n e co­
rocznie przez W R N w Ł o d z i z a w y ­
b i t n e o s i ą g n i ę c i a w dziedzinie k u l t u r y ,
techniki i racjonalizacji,
otrzymali
m.in. t w ó r c y ludowi: J a n i n a P r z y borek i M i e c z y s ł a w Ż e l i ń s k i z pow.
R a w a Mazowiecka.

*

*
1 2 . I X . w M o n a c h i u m w czasie
Olimpiady o d b y ł się D z i e ń Polski,
w r a m a c h k t ó r e g o otwarto m . i n . w y ­
s t a w ę polskiej s z t u k i l u d o w e j .

Józefa Wiprzycka, artystka lu­
dowa
spod
Czeladzi
przeznaczyła
d o c h ó d u z y s k a n y ze s p r z e d a ż y s w o i c h
p o c z t ó w e k w y s . 1.000 zł. n a o d b u d o w ę
Zamku.

*
J a k podaje prasa, n a W ę g r z e c h
n a j w i ę k s z y p o p y t z o f e r o w a n y c h przez
P o l s k ę p r o d u k t ó w k u l t u r a l n y c h istnie­

DO

St. D u ż y ń s k i , Ś w . Franciszek
pod K r z y ż e m

Kronikę opracowała
Jadwiga
Jarnuszkiewicz

REDAKCJI:

P a ń s t w o w e W y d a w n i c t w o „ W i e d z a P o w s z e c h n a " przep r a s z a p. J a n a Ś w i d e r s k i e g o z a nie umieszczenie jego n a z w i s k a j a k o a u t o r a z d j ę ć n r n r : 24, 27, 32, 38, 60, 62, 64, 66

72, 78, 85, 92, 95, 96, 98, 99, 100, 101, 103, 104, 105, 112,
113, 114, 115, 117, 118, 119 — r e p r o d u k o w a n y c h w k s i ą ż c e
Stefanii Krzysztofowicz „O sztuce ludowej w Polsce".
Sekretarz W y d a w n i c t w a
Bożena
Witkowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9759" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9737">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2f8686394c878cb3d7b2251001724310.pdf</src>
        <authentication>62dc73d81d446e5d5a1862fab505af60</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116030">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5873</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116031">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116032">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116033">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116034">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116035">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116036">
                <text>współdziałanie społeczne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116037">
                <text>wesele - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116038">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5469</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116039">
                <text>Współdziałanie społeczne w obrzędzie weselnym: pomoc materialna pannie mlodej lub panu młodemu pochodzącym z ubogiej rodziny lub będacy sierotami / Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116040">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.7 : Pomoc wzajemna.Współdziałanie społeczne i pomoc sąsiedzka s.256 (mapa nr 47)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116041">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.7: Mutual help.Social cooperation and neighbours' help</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116042">
                <text>Drożdż, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116043">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116044">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116045">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116046">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116047">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116048">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116049">
                <text>47. Współdziałanie społeczne w obrzędzie weselnym:
pomoc materialna pannie młodej lub panu młodemu
pochodzącym z ubogiej rodziny lub będącym sierotami
Oprac. Anna Drożdż
Kier nauk. Zygmunt Kłodnicki

W oparciu o informacje zebrane według kwestionariusza nr 9: „Zwyczaje i obrzędy weselne"
(oprac. J. Gajek przy współudziale F. Olesiejuka): 120. Czy dawniej—przed I wojną i w XIX w.—gdy
młodzi byli biedni (lub bez rodziców) robiono zbiórkę na ucztę? w naturze? w gotówce? Kto ją organizo­
wał? Kogo wówczas zapraszano na ucztę weselną? Na mapie uwzględniono dane z tych samych
punktów, w których przeprowadzono badania wg kwestionariusza dotyczącego pomocy sąsiedzkiej.
Objaśnienia znaków: 1 — znoszenie produktów; 2 — pomoc opiekuna lub dziedzica; 3 — wesele
składkowe; 4 — kwesta; 5 — inne; 6 — brak informacji; 7 — brak tradycji.
Uwagi: Wypełnienie znaku kropką oznacza, iż zjawisko występowało w przeszłości.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9760" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9738">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6870db3a8813d8bb6f914649dea6a41f.pdf</src>
        <authentication>b53e79b534aa7b010878517c6ee0ba16</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116050">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:338</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116051">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116052">
                <text>1969</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116053">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:300</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116054">
                <text>Zarys rozwoju badań nad polską sztuką ludową w 25-leciu PRL / LUD 1969 t.53</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116055">
                <text>LUD 1969 t.53, s.139-146</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116056">
                <text>Fryś-Pietraszkowa, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116057">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116058">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116059">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116060">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116061">
                <text>Lud, t. 53, 1969 r.

EWA

FRYS-PIETRASZKOWA

ZARYS ROZWOJU

BADAŃ NAD POLSKĄ
W 25-LECIU PRL

SZTUKĄ

LUDOWĄ

Dorobek badań nad sztuką ludową w Polsce w ciągu ostatnkh 25 lat
ocenić można najlepiej na tle dziejów tej gałęzi nauki, które w zarysie
warto tu przypomnieć 1. Początki zainteresowań sztuką ludową dają
się zaobserwować dopiero w ostatnich dziesięcioleciach w. XIX, czyli
w okresie, kiedy były już poważnie zaawansowane badani'a nad innymi
dziedzinami ludowej kultury, zwłasz.cza duchowej. Materiały z tego zakresu publikowano w czasopismach etnógraficznych i Ikr'ajoznawczych,
przeważnie w postaci drobnych przyczynków. Miały one początko-wo
dość jednostronny charakter, ogranicza'ły się bowiem przede wszy'stlkim
do zdobnictwa towarzyszącego obrzędom, dekoracji stroju, sprzętów czy
budownictwa.
Krąg badaczy ludo-wej sztuki poszerzył się znacznie w 20-leciu międzywojennym, zmienił się także w tym czasie jego skład. W miejsce
dominujących w pierwszym okresie entuzjastów - amatorów - zaczynają się sztuką ludową interesować przedstawiciele różnych dyscyplin
naukowych, dysponujący przygotowaniem teoretycznym i metodologicznym, a mianowicie etnografowie, historycy sztuki, la ponadto także nieIktórzy artyści plastycy i działacze, zajmujący się ochroną ludowej
twórczośd artystycznej. Tematyka prac, podejmowanych indywidualnie,
wynikała z osobistych2Jainteresowań poszczególnych autorów. Cechowało
ją pewne przesunięcie uwagi na etnicznie niepolslkie tereny wschodnie
ze szkodą dla centralnej czy zachodniej częśd kraju. Stopień dopracowania ówczesnych publilkacji ograniczony bywał niejednokrotnie ,skąpą
bazą materiałową. Nieliczne ty:ltkozamierzenia badawcze dotowane były
1 Por. R. Reinfuss,
Stan badań nad polską sztuką ludową. "Polska Sztuka Ludowa", R. IV, 1950, nr 1-6, s. 3-13; tenże, Stan badań nad sztuką ludową i ich
perspektywy na najbliższą przyszlość. "Polska Sztuka Ludowa", R. XVIII, 1964, nr 4.
s. 190-193.

�140

EWA

FRYS-PIETRASZKOW

A

przez instytucje (jak Polska Aikademia Umiejętności) czy stowarzyszenia.
Badania zespołowe na większą skalę prowadzono jedynie nad ludowym
budownictwem w Katedrze Architektury Polskiej Politechniki WarsZlawskiej.
Mimo ograniczonych możliwości osiągnięcia tego okresu posunęły
poważnie naprzód stan badań nad ludową twórczością artystyczną. Międzywojenne prace z dziedziny teorii sztuki ludowej stanowiły bazę wyjściową dla współczesnych studiów w tym kierunku. Ogromnie ważnym
osiągnięciem było uznanie wysokiej wartości niedocenianej wcześniej
ludowej grafvki 2, rzeźby 3 i malarstwa 4. Próby szerszego ujęcia problematyki sztuki ludowej dał Eugeniusz Frankowski 5. Sporo uwagi poświęcono również psychologii twórcy i zagadnieniom ludowej estety:ki 6.
Okres ostatniego 25-lecia cechuje wydatnie wzmożenie i rozszerzenie
badań nad polską sztuką ludową. Wielokrotny w porównaniu z 20-leciem
międzywojennym wzrost nakładów na prace naukowe objął również
i omawianą dziedZJinę. Ważne wydarzenie stanowiło utworzenie przez
Ministerstwo Kultury i Sztuki w r. 1946 P1aństwowego Instytutu Badania
Sztuki Ludowej. Przyczyną jego powstania było zrozumienie szczególnej
roli rodzimych tradycji, a w tym i sztuki ludowej w formowaniu
nowej sztuki społeczeństwa socjalistycznego. Jednym z podstawowych
zadań nowopowstałego instytutu była dokumentacja ludowej twórczości
artystycznej w zakresie plastyki, muzyki i literatury, zanikających
w związku z współczesnymi przeobrażeniami wsi. Szczególny nacisk
położono na planowanie badań oraz opracowanie ich podstaw metodologicznych w oparciu o zasady marksistowskie. Państwowy Instytut Badania Sztuki Ludowej podejmował szeroko zakrojone terenowe akcje badawcze, obejmujące w pierwszym rzędzie obszary najmniej dotychczas
opracowane, podlega'jące najszybszym prZiemianom, lub z innych powodów zasługujące na uwagę 7. Wynvk,i prac publikowano w założonym
przez ten instytut piśmie Polska Sztuka Ludowa. Wskutek zmian organiz1acyjnych instytut uległ w r. 1950 rozbiciu. Sekcja literatury ludowej
K. Piwocki, Drzeworyt ludowy w Polsce. Warszawa 1934.
T. Dobrowolski, Śląska rzeźba ludowa w drzewie w świetle zbiorów Muzeum
Śląskiego w Katowicach.
Katowice 1930.
4 T. Seweryn, Polskie
malarstwo
ludowe. Kraków 1937.
5 E. Frankowski,
Sztuka ludowa. (W:) Wiedza o Polsce. Warszawa (1932), T. 3,
tenże, Sztuka ludu polskiego. Warszawa 1928.
6 M. Gładysz,
Góralskie
zdobnictwo
drzewne
na Śląsku. Kraków 1935; tenże,
Zdobnictwo
metalowe na Śląsku. Kraków 1938.
2

3

7

Powstanie,

organizacja

i charakter

Państwowego

Instytutu

Badania

Sztuki

Lu-

"Polska Sztuka Ludowa", R. I, 1947, nr 1-2, s. 60-61; sprawozdania z działalności tego instytutu za rok 1948 "Polska Sztuka Ludowa", R. III, 1949, nr 11-12,
s. 62-64 i za rok 1949, "Polska Sztuka Ludowa", R. III, 1949, s. 367--368.
dowej.

�Zarys

rozwoju

badań nad pot.kq

sztukq

tudowq

141

przeniesiona została do Instytutu Badań Literackich, a pozostałe - jako
dwie sekcje, plastyki i muzylki ludowej włączono do powstałego wówczas
Państw.owego Instytutu Sztuki. Ten z kolei przekształcił się w r. 1959
z resortowego w Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk Badaniami
nad ludową twórczością plastyczną zajmuje się tu nieprzerwanie od
23 lat Zespół DOIkumentacj,i Sztuki Ludowej pod kierownictwem prof.
dr Romana Reinfussa. Działalność zespołu k'oncentruje się przede wszystkim na systematycznej dokumentacji terenowej wszelkich przejawów
ludowej sztuJki. Badaniami tymi objęto dotychczas około 4/5 terytorium
kraju a zgromadzone w ,archiwum zespołu ich wyniki stanowią poważną
bazę materiałową dla OpI'acową.ńmonograf,icznych i syntetycznych 8.
Pierwotne zamierzenia opracowywania i pU'blikowania na bieżąco
zebranych materiałów ,&lt;jka:całysię w pI'a1ktyce niemożliwe do wykonania.
Wykorzystane .zostały one tylkoczęśdowo w serii monografii z poszczególnych dziedzin sztuki ludowej, przygotowanych przez Romana Reinfussa oraz w licznych artykułach, ogłaszanych zarówno przez pracowników zespołu jak i przez osoby z zewnątrz na łamach Polskiej Sztuki
Ludowej, która nadal stanowi organ naukowy głównie tej ;placówki.
Dotychczas wydąne 22 roczniki tego czasopisma tworzą największy
w Polsce zbiór publikacji z omawianego zakresu, począwszy od prac
teoretycznych i metodologIcznych poprzez monografie i materiałowe
przyczynki, z których wiele posiada odkrywczy charakter. Poza tradycyjną sztuką ludową sporo uwagi poświęca się tu również współczesnym
przemianom tej sztuki, la talkże ;plastyce amatorskiej. Na uwagę zasługują
inicjowane w ostatnich latach przez redakcję dyskusje nad zakresem pojęciowym sztuki ludowej j zagadnien:i'ami z jej pogranicza 9.
Wokół Polskiej Sztuki Ludowej skupiają się praw,ie wszyscy badacze
z,arówno starszego jak i młodszego pokolenia interesujący się tą problematylką, zatrudnieni w instytutach naukowych, wyższych uczelniach,
czy muzeach, a tlalkże'sporo osób nie pracujących zawodowo w tej dziedzinie. Zagadnienia ludowej twórczości ;ploastycznej wchodzą w progr·am
badawczy także innych poza omawJanym zespołem placówek naukowych, z których ,na plan pierwszy wysuwają się muzea, przede wszystkim zaś Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie, Muzeum Etnograficzne w Kraikowie oraz Dział Etnograficzny Muzeum Ar.cheologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Stąd tematyka ta stosunkowo często
8 Archiwum
naukowe Zespołu wg stanu z grudnia 1968 r. liczy 76 000 pozycji
inwentarzowych, na które składają się sprawozdania z badań oraz rysunkowe materiały, a ponadto 47 000 fotografii.
9 Kicz
- sztuka jarmarczna
- sztuka ludowa. "Polska Sztuka Ludowa", R. XX,
1966, nr 3-4, s. 139-202; Dyskusja nad zakresem pojęcia sztuki ludowej.
"Polska
Sztuka Ludowa", R. xxr, 1967, nr 4, s. 191-222.

�EWA

F'RYŚ-PIETRASZKOWA

pojawia się także na łamach seryjnych wydawnictw muzealnych, zwłaszcza w Zeszytach
Naukowych
Państwowego
Muzeum Etnograficznego
w Warszawie. W tym miejscu wspomnieć również należy o systematycznie 'Pr'ow1acizanejprzez Ministerstwo :K:ultury i Sztuki za pośrednictwem muzealni.ctwa oraz rad narodowych ,akcji organizowania konkursów i wystaw z zakresu sztuki ludowej. OgrQmne jej znaczenie pol'ega m. in. na tym, że wydatnie- wzbogaca bazę maJteriało'wą dla studiów
nad twórczością twdycyjną i współczesną. Ta działalność, jak również
stypendia i renty udzielane wybitnym artystom ludowym, a talkże organizacja ekonomiczna ludowej twórczości, do której powołana wstała
"Cepelia", stanowią istotne przejawy mecenatu Państwa nad sztuką
ludową·
Szczupłe ramy tego szkicu nie pozwalają na dokładniejsze omówienie
stanu badań nad poszczególnymi gałęziami polskiej sztuki ludowej.
Osiągnięcia w zakresie budownictwa, gI'Jafikii,malarstwa i rzeźby, wycinail']ki i malowa1n:ki,stroju i 'tkani:ny, ,g,aI'Jncarsuwa,a talkże zdohnictwa
w met'al'll i drewnie zostały opracowane szerzej do r. 19641°. Mimo,
że nie wszystJkim dziedzinom sztuki ludowej poświęcono dotychczas
równą ilość uwagi i pracy i nie we wszy'stJkich badania są jedna1kowo
zaawansowane, nastąpił w omawi,anym okresie 'znaczny i pogłębiony rozwój wiedzy ,o tym przedmiocie. JeS't on niewątpl:iwie wynikiem zmian
w ,organizHcji prac badawczych, a zwłaszcza rozwoju badań zespołowych,
opartych na szczegółowych i długofalowych planach. Zastosowanie zasad
materializmu historycznego w badaniach nad sztuką ludową, w którym
to !procesie 'niepoślednią rolę odegrał P,aństwowy Instytut Sztuki i organizowane przez niego konferencje metodologiczne 11, pozwoliło na przewartościowanie poglądów na ,sztukę ludową i sposobów jej ujmowania,
opartych na światopoglądzie idealistycznym. Szczególne znaczenie ma tu
traktowanie sztuki ludowej, ja1kokonsekwencji klasowego podziału spoleczeństwa, ,odbicia stosunków materialnych i społecznych. W zW1iąziku
z tym nastąpił rozwój monograifkznych opracowań poszczególnych dziedzin sztulki w PQwiązaniu z ich crolą w śr,odowislku. Ważnym osiągnięciem
są również l'iczne biografie twórców ludowych, których ilość skutecznie
obala twierdzenia niektórych z.achodnich badaczy o anonimowości, jako
jednejzcharalktery'stycznych
cech sztuki ludowej.
Rozwój badań historycZlnych, włączenie się ,archeologów i historyków
10 Badania
nad sztuką ludową w dwudziestoleciu
1944-1964. "Polska Sztuka Ludowa", R. XVIII, 1964, nr 4, s. 189-230.
11 R. Reinfuss, Po I Ogólnopolskiej
Konferencji
Naukowej
w sprawie badań nad
sztuką. "Polska Sztuka Ludowa", R. IV, 1950, nr 7-12, s. 97-99; Konferencja
w spra-

wi.e aktualnych

zagadnień

naukowo

badawczych

i twórczych

wej. "Polska Sztuka Ludowa", R. V, 1951, nr 3, s. 67-69;

i in.

polskiej

plastyki

ludo-

�Zarys

rozwoju

badań nad poLską sztuką

Ludową

143

w 'Ladania nad przeszłością ludowej twórczości artystycznej dostarczyły
licznych dowodów, wskazujących jej przemriany dziejowe i stały rozwój
mimo silnych tendencji do zachowawczości. Ostatnio wspomniane zjawisko było przecież podstawą lansowanych w okresie międzywojennym
teorii o jej niezmienności i stagnacji. Uwagę c:zJOłowychbadaczy oraz
praktyków przyciągają dyskusje nad zakresem pojęciowym i definicją
sztuki ludowej, jej genezą, tendencjami rozwojowymi, a także 2lagadnienia pog'ranicza ze sztuką ama'torską i jarmarc2lną.
Mimo ciągle jeszcze niezadawail,ających możliwości wydawniczych ukazało się -zwłaszcza
w ostatnich latach - sporo bardzo interesujących
publikacji z omawianego zakresu. Dużą ich część stanowią albumy niejednokrotnie 'z doskonale opracowanym wstępem, wydane na znakomitym
poziomie edytorskim, kltóre spełnia,ją ważną rolę w prQgramow,aniu war··
tościowych dzieł ludowej plastyki i rzemiosła tartystycznego. Ciągle
jednak brakuje jeszcze pełnej, historycznie podbudowanej syntezy polskiej Isztuki 'ludowej, ktÓirej przygotowanie, wymaga,jące dallszych badań
i opracowań monograficznych, planowane jest na najbliższe lata.

WYBOR WAŻNIEJSZYCH POZYCJI BIBLIOGRAFICZNYCH
Z LAT 1945-1968

A. BIBLIOGRAFIE

Chmieldń:ska J., Materiały
do bibliografii
polskiej
sztuki ludowej (1950-1952). "BoIska Sztuka LudOlW1a",1952, nr 6, dodatek.
Grzegorczyk P., Plastyka ludowa Polski. Zarys bibliograficzny.
"Polska Sztuka Ludowa", 1950, nr 1-6, dodatek.
Jackowski Al., Jarnuszkiewiczowa
J., Polska Sztuka Ludowa. Spis treści za lata
1947-1962.
"Polska Sztuka Ludowa", 1962, nr 4, dodatek.
Lepiarczyk J., Bibliografia.
(W:) Historia sztuki polskiej w zarysie. Kraków 1962,
t. 3.
Ryszkiewicz A., Bibliografia
rzemiosła artystycznego.
Cz. L Tkaniny. "Polska Sztuka
Ludowa", 1951, nr 3, dodatek.

B. WYDAWNICTWA

KSIĄŻKOWE

(z wyłącZieniem "Polskiej

I ARTYKUŁY

Sztuki

Ludowej")

Abramowicz A., Studia nad genezą polskiej kultury
artystycznej.
Łódź 19,62.
Czarnecka L, Polska sztuka ludowa. Warszawa 1958 (album).
Gładysz M., Z badań nad współczesną sztuką ludową. Zeszyty Naukowe UJ, Prace
Etnograficzne, z. 3, Kraków 1967.

�144

EWA

Grabowski

J., Dawna

polska

FRYS-PIETRASZKOWA

rzeźba ludowa.

Warszawa 1968 (album).
Warszawa 19,6,7.

Sztuka ludowa. Formy i regiony w Polsce.
Wycinanka
ludowa. Warszawa 1955.

Jackowski Al., Jarnuszkiewiczowa
J., Sztuka ludu polskiego. Warszawa 1967.
Kondratiukowa K., Ludowe tkactwo opoczyńskie. Łódź 1958.
Krassowski W., Architektura
drewniana
w Polsce. Warszawa 1961.
OrynźYUla J., O sztukę ludową. Pamiętnik
pracy. Warszawa 1965.
Pietkiewicz K., Czasznicka Z., Nowak J., Haft i zdobienie stroju ludowego. Warszawa 1955.
Piwocki K., NiektÓre zagadnienia teorii sztuki ludowej. "Studia Estetyczne", 1966.
O historycznej genezie polskiej sztuki ludowej. Wroclaw 1953.
Podnieta i realizacja.
(W:) Sztuka i historia. Księga pamiątkowa ku czci profesora Michała Walickiego. Warszawa 1960, s. 217-226.
Sztuka ludowa. (W:) Historia
sztuki polskiej w zarysie. Kraków 1962, t. 3.
Sztuka ludowa w nauce o sztuce. "Lud", t. LI, 1967.
Reinfuss R., Garncarstwo ludowe. Warszawa 1955.
Ludowe kafle malowane. Kraków 1965.
Ludowe skrzynie malowane. Warszawa 1954.
Malarstwo
ludowe. Kraków 1962.
Polskie druki ludowe na płÓtnie. Warszawa 1953.
Reinfuss R., Świderski J., Sztuka ludowa w Polsce. Kraków 1960.
Seweryn T., Kapliczki i krzyże przydrożne w Polsce. Warszawa 1958.
Polskie zabawki ludowe. Warszawa 1960.
Rozdroża sztuki ludowej. Warszawa 1948.
Staropolska grafika ludowa. Warszawa 1956.
Swiątkarz
powsinoga. Warszawa 1963.
Stelmachowska
B., Na drodze do teorii sztuki ludowej. "Lud", t. XXXVI, 1946,
s. 163-184.

Tłoczek L, Chałupy

polskie.

Warszawa

1958.

C. CZASOPISMA

"Polska Sztuka Ludowa", Kwartalnik Instytutu
do 1968 r. ukazały się 22 roczniki.

Sztuki PAN, wychodzi od 1947 r.,

EWA FRYŚ-PIETRASZKOWA

INVESTIGATIONS ABOUT POLISH FOLK ART IN THE PERIOD OF
TWENTY FIVE YEARS OF THE POLISH PEOPLE'S REPUBLIC
In the years 194'5-1969
fonowed Ian enormous dev,elopment of investigations
about Polish folk art. These investigations changed their character in comparison
with earlier investigations. They are basing on new ideologic and methodologic
presuppositions,
are planed long-range and made in teamwork. First of all investigations are made fmm 1946 by the Set of Documentaltion of Folk Art of the
Institute of Art of the Polish Academy of Sciences under the guidance of Prof.

�Zarys

rozwoju

badań nad poLską sztuką

Ludową

145

Dr. Roman Reinfuss. The scientific organ of the set is the periodical Polska Sztuka
Ludowa
("Polish Folk Art"). With the periodical are cooperating scientifists interested in folk art, engaged in univer;sdty chairs, sdentifkiniStiJtutes,
museums eet.
As a result of extended investigation works knowledge in the sphere of theory
and history of folk art has been deepened considerably as well as about its present
time transformations. A great number of publications dealing with this problematic
has been published, but further on there is great need for a wider synthetic work .
.P.resent day signs ~n fo1kart ~e 'sUJriI'Qunded
with pronect'io by lauthorities. Here
should be mentioned among others systematicly organized competitive actions and
exhibitions, scholarships and rentes admited more eminent creators. From the
economic side in folk art engaged is the Central of Folk Art Industry and Art Craft
CPLiA.

10 -

Lud,

t. S3. 1969

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9761" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9739">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0c943fbfc0a46d2e5d21d9b691274abe.pdf</src>
        <authentication>323a29184b67a6f2864fa45341428add</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116062">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4568</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116063">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116064">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - czasopismo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116065">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4241</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116066">
                <text>W dwudziestopięciolecie "Polskiej Sztuki Ludowej" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116067">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.1 ; s.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116068">
                <text>Piwocki, Ksawery</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116069">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116070">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116071">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116072">
                <text>Ksawery Piwocki

W DWUDZIESTOPIĘCIOLECIE „POLSKIEJ SZTUKI LUDOWEJ"

A r t y k u ł ten jest referatem w y g ł o s z o n y m n a z e b r a n i u
d y s k u s y j n y m , z o r g a n i z o w a n y m w 25-lecie „ P o l s k i e j S z t u k i

ludowa

poglądy

wypowiadałem

na temat

c z y m jest sztuka

już kilkakrotnie

i

nie

potrafię

O c z y w i ś c i e w c i ą ż jeszcze ż y j ą s z c z ę ś l i w i ludzie, k t ó r z y
nie m a j ą w i ę k s z y c h w ą t p l i w o ś c i co do tego c z y m jest s z t u k a
i jaką

może

odegrać

r o l ę w dzisiejszej k u l t u r z e ,

ezy t e ż j a k o p r z e d m i o t b a d a ń n a u k o w y c h . „ S z t u k a
w a " •— p o w i e d z i a ł
w Pradze w

B r o c h e r e l n a kongresie

1928 r. — ,,jest

nadświadomego

gustu

sztuki

zmaterializowaną

estetycznego, k t ó r y

ludo­

ludowej
ekspresją

wydobywa się

z n a j g ł ę b s z y c h warstw duchowych szczepu" — a w t ó r o w a ł
m u w ó w c z a s Franciszek B u j a k ( X I I I konferencja o ś w i a t o ­
wa

Ministerstwa W y z n a ń

licznego,

Warszawa

Religijnych i Oświecenia

1930):

„Kultura

ludowa

Pub­

jest

cudownym zwierciadłem, k t ó r e pozwala patrzeć

tym

narodowi

w p r z e s z ł o ś ć i o g l ą d a ć s w ą m ł o d o ś ć ... L u d w i e j s k i jest w i ę c
niejako k a p i t a ł e m z a k ł a d o w y m n a r o d u , z k t ó r e g o
swą

teraźniejszość

i

buduje

l u d o w a jest to p r z e s z ł o ś ć ,

s w ą p r z y s z ł o ś ć ...

która żyje w

czerpie
Kultura

teraźniejszości".

O w o ż o k a z a ł o s i ę w k r ó t c e , ż e nie b a r d z o ż y j e , ale odwrotnie,
że

u m i e r a i ginie.

Przywołano

dziś

w pomoc

wrodzone

„ l u d o w i " i jego o s t a t n i m m o h i k a n o m p o j ę c i e s t y l u ludo­
wego, w y r a s t a j ą c e g o z p i e r w o t n y c h , n a j p r o s t s z y c h i r ó w n o ­
cześnie jakby

najwyższych

estetycznie

warstw

ludzkiej

u m i e j ę t n o ś c i t w o r z e n i a i w i d z e n i a . W s t o s u n k u do z a w o ł a ń
B u j a k a jest to z n a m i e n n a z m i a n a : p o z w a l a b o w i e m w i e r z y ć ,
ż e m o g ą z a w s z e z n a l e ź ć s i ę ludzie, k t ó r z y w swej t w ó r c z o ś c i
nawrócą

czy

będą

spontanicznie

stosować

owe

reguły

czystego s t y l u ludowego.

pesymistyczni.

I

tak п р . Tadeusz

p i s a ł j u ż w r o k u 1932 ( P r z e g l ą d W s p ó ł c z e s n y
„U

Dobrowolski
1932 n r 121):

l u d u —• podobnie po p r o s t u , j a k u ludzi m i e j s k i c h —

smak

artystyczny

społeczna

ale

kompleksowych —

to

dwie

wersje

nowoczesnego,

całościowego

p o d e j ś c i a n a u k i do p r o b l e m a t y k i i s t n i e n i a , f u n k c j o n o w a n i a
rodziny

i

społeczności

wiejskiej,

plemienia

począwszy,

n a grupie formalnej, s p o ł e c z n o ś c i lokalnej t y p u miejskiego,
a

nawet

w wielkim nowoczesnym

mieście

lub

państwie

s k o ń c z y w s z y " . J e s t to w i ę c — m ó w i ą c j ę z y k i e m d a w n y m —
o ż e n i e n i e etnografii przede w s z y s t k i m z s o c j o l o g i ą , a m o ż e
p r ó b a z a s t ą p i e n i a obu t y c h t r a d y c y j n y c h dyscyplin. „ A n ­
tropologia

kulturalna"-—pisze

Alberto

Cirese

3

•—„wyw­

r ó c i ł a d o k u m e n t n i e wszelkie p o d z i a ł y d o t y c h c z a s o w e .

Cho­

d z i o j a s n e s p r e c y z o w a n i e c z y m j e s t etnologia e u r o p e j s k a
i jaki

wydziela ona zakres, czy

m a specyficzny

punkt

w i d z e n i a w obliczu r z e c z y w i s t o ś c i k u l t u r a l n e j . . . i j a k i to j e s t
t e n p u n k t w i d z e n i a " , „ p o d w a ż a samo p o j ę c i e l u d u " , j a k o s p a ­
dek po r o m a n t y z m i e . „ W i e m y d z i ś w s z y s c y , ż e l u d i w i e k u i s t e
s i ł y jego d u c h a s ą m i t e m i m i t y c z n y m sposobem u j m o w a n i a
z j a w i s k , k t ó r e t r z e b a p o z n a ć i n a z w a ć sposobem n a u k o w y m .
C h o d z i o to, ż e t r z e b a w y r z u c i ć m e t a h i s t o r y c z n e

pojęcie

l u d u z jego w i e c z n y m i w a l o r a m i m o r a l n y m i , z d o l n o ś c i a m i
tworzenia

etc. — p o j ę c i e ,

które

nie

wiadomo

gdzie s i ę

z a c z y n a i gdzie k o ń c z y i c z y m r ó ż n i s i ę o d n i e - l u d u . . . J e ś l i
specjalność

faktów

kulturowych, k t ó r y m i

się zajmujemy,

opiera- s i ę j e d y n i e n a r o m a n t y c z n e j wierze, ż e l u d wiecznie
ż y j e i ż e jego t w o r y s ą p i ę k n e , dobre, oryginalne, u n i w e r ­
salne, wieczne e t c . — to j e s t e ś m y
od

d a w n a . ... M o ż e m y

przecież

m a r t w i d l a wiedzy j u ż

wcale

w to nie

wierzyć:

wystarczy, gdy potrafimy u d o w o d n i ć , ż e przedmiot naszych
zainteresowań

tworzy

kompleks

b y ł zawsze

wątpliwy.

Utalentowani

etnograficzne" — o d p o w i a d a
trywane
tycznych,

niejednokrotnie

stylizowane

ze

szczerym

jako

zespół

faktów

kulturalnych,

Cirese — „ m o g ą

b y ć rozpa­

operacji dokumentacyjnych,

eksplikowanych

kulturalnych,

istniejących

na

zjawiskach

wewnątrz

anali­

różnorodności

najbardziej

nawet

4

zaawansowanych w cywilizacji społeczeństw" .

m a l a r z e , r z e ź b i a r z e i snycerze l u d o w i t w o r z y l i o n g i ś d z i e ł a
prostacze,

i badań

k t ó r y d a s i ę w y o d r ę b n i ć od i n n y c h " . C z y s i ę d a ? „ S t u d i a

J u ż p r z e d o s t a t n i ą w o j n ą z n a l e ź l i s i ę j e d n a k badacze
bardziej

szerszego

i p e r s p e k t y w r o z m a i t y c h z b i o r o w o ś c i l u d z k i c h , od wielkiej

dzisiaj w z b o g a c i ć d y s k u s j i .

ludowa

podejścia

jej c a ł o ś ć o g a r n ą ć m o ż e t y l k o antropologia k u l t u r y i antro­
pologia s p o ł e c z n a " * . „ A n t r o p o l o g i a k u l t u r y i antropologia

Ludowej" w I S P A N .
Swoje aktualne

wymaga

Chodzi o w y s u n i ę c i e n a pierwszy plan b a d a ń n a d gru­
pami społecznymi,

które były

i s ą jeszcze, a m o ż e

będą

p o c z u c i e m f o r m y . L u d p r z y j m o w a ł i t o l e r o w a ł te p r o d u k ­

zawsze, w o p o z y c j i do oficjalnego s t a n d a r d u k u l t u r a l n e g o ,

c j e . . . d o p ó k i nie zaoferowano

b a d a ń z a r ó w n o w aspekcie s y n c h r o n i c z n y m , j a k d i a c h r o -

m u innej. D r z e m a ł y w n i m

b o w i e m p o ż ą d a n i a b a r d z i e j powierzchowne, j a k o pochodne

nicznym. Zawsze p o w s t a w a ł y

przyrodzonego

ł e c z e ń s t w a c h c y w i l i z o w a n y c h —• nie t y l k o socjalne, klasowe

braku

smaku — pożądania,

które

w y z w o l o n e przez p r o d u k c j ę m i e j s k ą i t a n d e t ę

zostały

fabryczną".

R e f l e k s j e tego r o d z a j u p r o w a d z i ł y p r o s t ą d r o g ą do k r y ­
zysu n a u k i zwanej etnografią.

Wedle Encyklopedii Pow­

i

ekonomiczne,

ale

r ó ż n i c e p o z i o m ó w — w spo­

zawodowe,

szczególnie ciekawe dysydenckie,
narodowo-mniejszośoiowe.

W

topograficzne,

religijne,

językowo-mniejszościowe,

tym

sensie

przedmiotem

szechnej etnografia j e s t n a u k ą o p o c z ą t k a c h k u l t u r y , kie­

b a d a ń s ą f a k t y etnograficzne

runkach jej rozwoju i w s p ó ł c z e s n y m

kla­

nikiem a n t a g o n i z m ó w i reakcji n a kulturowe różnice. M o g ą

sowym kultur r ó ż n y c h l u d ó w . G d y zarysuje się m o ż l i w o ś ć

one m i e ć s w o j ą d ł u g ą h i s t o r i ę , j a k n p . k u l t u r a p a ń s z c z y ź ­

powstania

kultur

zróżnicowaniu

b e z k l a s o w y c h — etnografia

musiałaby

n i a n y c h c h ł o p ó w , ale t a k ż e b y ć z j a w i s k a m i e f e m e r y c z n y m i ,

s t a ć sio w i ę c n a u k ą „ a r c h e o l o g i c z n ą " , b a d a j ą c ą z a m i e r z c h ł e

jak kultura przedmieść

s p r a w y , j a k asyrologia l u b etruskologia. J a k to c z ę s t o b y w a

n y c h etc.

w nauce, r a t u n k u s z u k a s i ę przede w s z y s t k i m w z m i a n i e

czy kulturowe b ę d ą c e wy­

Gdy

jednak

i slumsów,

przechodzimy

do

o b o z ó w koncentracyj­
badań

nad

sztuką,

nazwy dyscypliny, za czym oczywiście kryje się tęsknota

w y ł a n i a s i ę n o w a t r u d n o ś ć i to — j a k s ą d z ę — nie b y l e j a k a .

z a z m i a n ą z a k r e s u b a d a ń i i c h m e t o d . „ P r z e j ś c i e od ś w i a t o ­

J e d n y m z n a j g o r s z y c h n i e d o s t a t k ó w , j a k i e m e t o d y socjo-

poglądu

opartego

n a m a g i i — pisze

1

Bogdan Moliński —

logizujące dzielą w ogólności z genetycznym
tworów

m i e n i a do n a r o d u , w i d z i a n e z a r ó w n o od s t r o n y j e d n o s t k i ,

p r z e d m i o t u b a d a ń , k t ó r e g o istota polega w ł a ś n i e n a ogrom­

j a k i od s t r o n y g r u p y , w y m a g a b a d a ń , k t ó r y c h nie jest

nej z ł o ż o n o ś c i . K a ż d e n a u k o w e w y j a ś n i e n i e jest o c z y w i ś c i e

w stanie p o d j ą ć

z w i ą z a n e i uproszczeniem badanego fenomenu. W p e w n y c h

t r a d y c y j n a etnografia.

Problematyka ta

duchowych

wynika

z

usiłowania

wyjaśnianiem

do ś w i a t o p o g l ą d u opartego n a technice, p r z e j ś c i e o d ple­

redukowania

3

�d z i e d z i n a c h nie n i s z c z y s i ę t a k i m p o s t ę p o w a n i e m

niczego

z istotnego c h a r a k t e r u p r z e d m i o t u b a d a ń , w sztuce

jed­

n a k ż e traci się pełnowartościową formę zjawiska, którego
wartość

o p a r t a jest

widualnym

na jednorazowym

oddziaływaniu.

Dzieło

działaniu

sztuki

i

indy­

bowiem

leży

n a i n n y m s z c z e b l u : nie r ó ż n i c e p o t e n c j a ł ó w c y w i l i z a c y j n y c h ,
które

szybko

powszechne
przekazu),
różnice

się niwelują

nauczanie,
ale

na

(mam tu na myśli

ale i o s ł a w i o n e

pierwszy

wąsko-grupowc,

plan

nie

środki

tylko

masowego

zaczynają

występować

a c h y b a jeszcze c z ę ś c i e j

indywi­

na styku różnych szeregów motywacyjnych, uwarunkowane

dualno-psychologiczne z a h a m o w a n i a , b ę d ą c e p o d ł o ż e m r ó ż ­

po

pierwsze

nic w sztuce. N a s z zootechnik nie jest j u ż p a s t u c h e m c z y

po

trzecie

psychologicznie,
historycznie

po

wtóre

socjologicznie —

(stylistycznie).

Psychologiczna

b i o g r a f i a t w ó r c y nie w y j a ś n i a dlaczego jego d z i e ł o m a sty­

t a j e m n i c z y m o w c z a r z e m , ale gdy m a c h ę ć i z d o l n o ś ć
r z e n i a — s z t u k a jego m a

najczęściej

inny

two­

charakter niż

listyczne i t r e ś c i o w e z w i ą z k i z tworami m u w s p ó ł c z e s n y m i ,

t w ó r c z o ś ć z e s t a n d a r y z o w a n a — m i m o r ó ż n o r o d n o ś c i , raczej

socjologia — dlaczego

m a m y w n i m n i e m a l z z a s a d y ele­

pozornej,

sztuki

menty b u n t u j ą c e się przeciw zastanym schematom społecz­

artystów.

Natomiast

nego

styloznawczych

jest — j a k m i s i ę wydaje* — do r o z s z y f r o w a n i a r a c z e j w for­

nie w y j a ś n i a t r e ś c i i d e o w y c h , j a k i e d z i e ł o z a w i e r a i o j a k i e

m i e b a d a ń psychologiczno-biograficznych, j a k o t y m ś w i a d ­

a r t y s t a w a l c z y . A l e to u w a g a m a r g i n e s o w a .

czy

odczuwania,

a

gramatyka

form

E t n o l o g i a t r a d y c y j n a , a t a k ż e o l b r z y m i procent w s p ó ł ­
czesnych

antropologów

prehistorycznymi bądź

kultury

zajmuje

egzotycznymi,

c h a r a k t e r y s t y c z n a — b a d a n i a te

się

kulturami

p r z y c z y m — rzecz

stawiają

znak

równania

m i ę d z y k u l t u r ą r ó ż n y c h warstw czy nawet klas s p o ł e c z n y c h
cywilizacji

afrykańskich,

Claude LeVi-Strauss
nio

tylko

w

amerykańskich,

mówi,

azjatyckich.

ż e etnolog c z u j e s i ę

wymienionych

z a k r e s a c h , ale

świetnie

także

jeszcze

w k u l t u r z e greekiej do w i e k u V p r z e d n a s z ą e r ą — a r ó w n i e ż
w k u l t u r z e n a r o d ó w e u r o p e j s k i c h do w i e k u X I V . K u l t u r a
grecko-rzymska
wyraźniej

krajów

kultura

i

śródziemnomorskich,

a

jeszcze

cywilizacja europejska

od

czasów

Renesansu stanowią

nowy

odmiennych

badania.

napęd

metod

rozwoju

jakościowy
Chodzi

cywilizacyjnego,

jaki

stan,

wymagający

tu

dynamiczny

o

stworzyła

p o z i o m ó w kultury w obrębie wspomnianych
Dało

to

im — jak w

maszynach

różnica

społeczeństw.

termodynamicznych —

o g r o m n ą energię, która podbiła cały świat. Nasza cywili­
z a c j a j u ż od w i e k ó w z u ż y w a r ó ż n i c e p o t e n c j a ł ó w

społecz­

życiorys

oficjalnej — t w ó r c z o ś ć
sztuka

jego — n i ż

w

np.

dyplomowanych

Antoniego

kategoriach

Toborowicza

socjologicznych.

S p r a w y z a c z y n a j ą s i ę k o m p l i k o w a ć coraz b a r d z i e j i znale­
zienie jednego s c h e m a t u b a d a ń staje s i ę w ą t p l i w e : s z t u k a
S k r ę t o w i c z a b y ł a w p e w n y m sensie t r a d y c y j n a , ale wcale
nie

regionalna

(co

uchodziło

za

cechę

sztuki

ludowej),

n a t o m i a s t o b r a z y O c i e p k i niewiele m a j ą w s p ó l n e g o

z

dycją,

sposób

ale z a to

związane

s ą w pewien

swą wymową

Kultura starowierców

charakterystyczny

z regionem

i zawodem

albo m ó w i ą c y c h

artysty.

po b u ł g a r s k u

i

obyczaje — m o g ą

b y ć przedmiotem

klasycznych

Henryka

Berlewi nie d a się u j ą ć n a pewno w kategoriach

c z y s t e j antropologii k u l t u r a l n e j c z y s p o ł e c z n e j .
R o z u m i e m s k r u p u ł y z w i ą z a n e z t y t u ł e m naszego c z a ­
s o p i s m a . Z w r ó c ę j e d n a k u w a g ę , ż e podobne p o w i n n i
politycy,

nazywający

przypisujący

w

nasz

ustrój

ludową

audycjach radiowycłi

mieć

demokracją,

wdrażanie

postępu

technicznego „ l u d o w y m " z a ł o g o m f a b r y k , badacze m u z y k i
m a s o w e j , u s i ł u j ą c y r o z r ó ż n i ć „Prządki"

M o n i u s z k i od big-

nice klasowe, bo i s t n i a ł y one w s p o ł e c z e ń s t w a c h

np.

i to w w y m i a r z e m o ż e

badań

etnografa po d z i e ń d z i s i e j s z y , „ p r y m i t y w n a " s z t u k a m a t k i

b i t o w y c h s t u k ó w , b a d a c z e l i t e r a t u r y m a j ą c y swe

nych, azjatyckich, amerykańskich

ma-

h o m e t a ń s k i c h górali z gór Rodope w Bułgarii, ich sztuka

n y c h , p r z y c z y m m a m n a m y ś l i nie r ó ż n i c ę k l a s o w ą c z y r ó ż ­
starożyt­

tra­

kłopoty

ze „ s z t u k ą " r e p o r t a ż u . B r z e g i d z i e l ą c e o n g i ś

strumienie

różnych

gatunków

„kultur"

zostały

solidnie
zerwane

w i ę k s z y m n i ż u n a s , ale o r ó ż n i c ę p o t e n c j a ł ó w u m y s ł o w y c h

i p o w s t a j e p ł y t k i e — niestety — rozlewisko bez

i c y w i l i z a c y j n y c h , o oparcie r o z w o j u s p o ł e c z n e g o n a n a u c e

u k ł a d u sieci h y d r o g r a f i c z n e j w s p ó ł c z e s n e j k u l t u r y . W t y c h

i technice. S p o ł e c z e ń s t w a p r y m i t y w n e , b a r b a r z y ń s k i e i n a w e t

warunkach

doradzam chwytanie

wielkie

walających

zrozumieć

cywilizacje

pozaeuropejskie

funkcjonowały

bez

dany

wyraźnego

wszelkich ś r o d k ó w

fenomen,

jakie

poz­

wydają

się

w i ę k s z y c h n a p i ę ć , p r z y t e m p e r a t u r z e h i s t o r y c z n e j bliskiej

p r z y d a t n e d l a k a ż d e g o z n i c h z osobna. B r o d z e n i e we wspo­

zeru, p o d l e g a ł y w i ę c m a ł y m

mnianym

zmianom, bardzo

powolnym

z a l e w i s k u n a pewno integruje n a s

wszystkich,

i w warunkach j e d n o c z ą c y c h niemal b e z w z g l ę d n i e

wszyst­

ale p o w s t a j ą w n i m nowe w i r y i s k u p i s k a , d e t e r m i n o w a n e

kich członków społeczeństwa. Wyjście z o k o w ó w

tradycji

r ó ż n i c a m i generacji, ale c h y b a przede w s z y s t k i m r ó ż n i c u ­

j e s t t a m b a r d z o t r u d n e — czego m a m y w s p ó ł c z e ś n i e z n a ­

jącym

komite

ności

p r z y k ł a d y , np.

w

socjalizmie

państw

arabskich,

się t y p e m w y k s z t a ł c e n i a i zawodu, stopniem
przystosowania

s i ę do

otaczającego

nas

zdol­

mokradła,

k t ó r y nie ś m i e z e r w a ć z t r a d y c j ą i s l a m u i p r z e p i s a m i K o r a n u .

stopniem u m i e j ę t n o ś c i w y m a c y w a n i a w n i m g ł ę b i n i p ł y c i z n .

W t y c h w a r u n k a c h — z d a j e m i s i ę — p o z a E u r o p ą nie zro­

Niektórym

dziły

s p o ł e c z e ń s t w o i jego k u l t u r ę c z y s z t u k ę — m o ż e m y

się odrębne

Andre
że

Malraux

sztuka ludowa

k u l t u r y z w a n e przeze innie
słusznie

wyraża

gdzieś

ludowymi.

spostrzeżenie,

europejska p o s z c z e g ó l n y c h

krajów

za­

z tych zjawisk dezintegrujących

p o ś w i ę c i ć n a s z ą u w a g ę bez w z g l ę d u

z

powrotem
śmiało

n a to, c z y s ł o w a

lud

i l u d o w y m a j ą jeszcze j a k i k o l w i e k sens.

c h o w a ł a n a o g ó ł f o r m y o s t a t n i c h s t a d i ó w s t y l o w y c h roz­
w o j u przednowoczesnego:
skie w R u m u n i i ,

gotyckie

w

Bretanii, bizantyj­

r o m a ń s k i e nad o d c i ę t y m i fiordami Nor­

PRZYPISY

wegii. S z t u k a l u d o w a w I n d i a c h — w y r a ź n i e r ó ż n a od s t a n ­
1

d a r d u oficjalnego — p o j a w i a s i ę dopiero w X I X w., a n a n a ­
szych oczach rodzi się sztuka ludowa Etiopii czy

państw

Ameryki

dopiero

Łacińskiej.

Mówię

o

tym

dlatego, ż e

r ó ż n i c a p o t e n c j a ł ó w r o d z i tego r o d z a j u z j a w i s k a , do k t ó r y c h
od d a w n a p r z y w y k l i ś m y w E u r o p i e .

U nas j e s t e ś m y

już

B . M o l i ń s k i , Historia,
osobowość,
sztuka.
Refleksje
antropologią
kultury, W a r s z a w a 1966.
2 T a m ż e , s. 13.
A . Cirese, Alterite
et denivellement
culturelle
dans
les societes dites superieures,
„ E t h n o l o g i a E u r o p a e " , I , 1967,
s. 12, 13.
* T a m ż e , s. 21.

nad

3

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9762" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9740">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7960f9ff6fa2dc111c21d4cd20d7930a.pdf</src>
        <authentication>7f71a44e96a9240813564c1f8c4ed547</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116073">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4567</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116074">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116075">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4240</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116076">
                <text>Strony tytułowe i spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116077">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.1 ; s.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116078">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116079">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116080">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116081">
                <text>�TRESĆ
Ksawery Piwocki

W dwudziestopięciolecie „Polskiej Sztuki ludo­
wej"
Jacek Olędzki
Wota lwowskie
Zdzisław Zgieruń
Rola dokumentacji filmowej w realizacji skan­
senów
Richard Jefabek
Wielkopolska czy Morawy?
Z badań nad grafiką ludową
Aleksander Jackowski
Przegląd twórczości plastycznej amatorów.
cz. I. Województwo lubelskie (dalszy ciąg) .
cz. I I . Województwo w r o c ł a w s k i e
Aleksandra Jacher-Tyszkowa Nieznany rękopis Szymona Poprzęckiego o war­
sztacie częstochowskiego malarza ludowego z lat
1880-tych
Antoni Kroh
Z życia

K R O N I K A
S U M M A R Y
P E 3 I O M E

3
5
30
33
39
42

53
55

56

:

O F
;

A R T I C L E S

62
63

N a o k ł a d c e : Fragment wota, (całość na str. 6, il. 1) Wł. klasztor o.o. bernardynów
w Leżajsku. F o t : Jacek Olędzki
N a s t r o n i e t y t u ł o w e j : Wotum z wyobrażeniem konia, pocz. X I X w. srebro,
5,7 X 8 cm. Wł. klasztor o.o. bernardynów w Rzeszowie. Fot.: Jacek Olędzki

�P

O

L

S

K

A

S

Z

T

U

K

A

L

U

D

O

W

A

ROK X X V I — 1972
TREŚĆ
cz. I . s. 69—82

nr 2

B l a s z c z y k S t a n i s ł a w , L u d o w a r z e ź b a k u l t o w a w W i e l k o p o l s c e cz. I I . s. 13.1—152

Blaszczyk S t a n i s ł a w , L u d o w a rzeźba kultowa w Wielkopolsce

nr 3

Czajkowski

nr 1

Jerzy, Michał Gier, rzeźbiarz

Fryś-Pietraszkowa

E w a , Szopkarze

Jabłońska

Teresa,

Tradycja

Jackowski

Aleksander,

Jackowski

woj. lubelskie
Jakubowska

Książe

Edward

Kłobuszowska

Bożena,

Kotula

czyli

Przegląd

w

a konkursy

polskiej

opowieść
twórczości

rzeźbie

szopek

ludowej

najprawdziwsza
plastycznej

s.

.

s.
s.

.

5?—58

nr 1

83—96 .

nr 2

11—26

amatorów,

.

.

cz.

I.

s. 181—183

Bogna,

Jończyk Leon,

s.

gotycka

Film,

Aleksander,

l u d o w y z R y b n e j s. 33—46 .

krakowscy

nr 3

z Doliny

Lilii

s.

235—240

Sutor — rzeźbiarz ś w i e c k i e j
Karol

Wójciak-Heródek.

nr 4

prawdy

Portret

s. 101—104 .

ludowego

.

nr 2

artysty

207—214

nr 4

F r a n c i s z e k , K o d e k s A . D . 1967 W ł a d y s ł a w a

Kowalski

nr 1

Marek Arpad,

C h a j c a s. 171—179 .

Mamert Piórko — rzeźbiarz

.

nr 3

l u b u s k i s. 97—100 .

.

K r o h A n t o n i , A k t u a l n y stan s t r o j u p o d h a l a ń s k i e g o s. 3—10
K r o h A n t o n i , S t a r y obrazek n a s z k l e z P o d l a s i a s. 180
K u r a l Bożena, Najstarsze malowane

nr 3

skrzynie podhalańskie

s. 47—56 .

L i p p ó c z y N o r b e r t , W ę d r ó w k i po W ę g r z e c h w p o s z u k i w a n i u l u d o w y c h
na
szkle
Mitarski Jan, Twórczość
n y c h ) s. 195—806

chorych psychicznie.

(Przegląd

nr 2
nr 1

badań

.

.

nr 1

obrazów
nr 1

psychiatrycz­
nr 4

Mroczek Janusz, H e r ó d k o w e

muzykowanie

s. 215—222

nr 4

P i w o c k i K s a w e r y , S t y l w sztuce t a k ż e l u d o w e j s. 67—68

nr 2

P o l o c z k o w a B a r b a r a , S t r ó j c i e s z y ń s k i w X I X w. s. 153—170

nr 3

S e t k o w i c z J a n , J a n P a k o s z — r z e ź b i a r z l u d o w y z J e z i o r z a n s. 105—109 .
Średniawa

Helena, Radzik

Targu

s.

Eugeniusz, E d w a r d

Sutor —

rzeźbiarz

z

.

nr 2

Nowego

241—246

nr 4

W a l i c k a J o l a n t a , B r o n i s ł a w S u r o w i a k s. 223—234

RECENZJE Z

Fryś-Pietraszkowa
s.

Ewa,

Olga

A.

nr 4

PUBLIKACJI

Ganckaja,

Narodnoje

Iskustwo

Polszi

184—185

nr 3

Jackowski Aleksander, Jacek Olędzki, Kultura artystyczna ludności
skiej

s.

110—112

nr 2

MATERIAŁY

Brykowski Ryszard, Sukienka-votum
Kurkiewicz

kurpiow­

Jan, Ludowi

rzeźbiarze

DO SZTUKI

LUDOWEJ

m e t a l o w e z P a r c z e w a s. 59—60 .
beskidzcy

s.

.

.

113—121

nr 2

M a z u r e k M i k o ł a j , Ż y c i o r y s w ł a s n y s. 122

Z

W y b ó r i opracowanie

nr 2

ŻYCIA

A . K r o h s. 186—187

WSPOMNIENIA

Od Redakcji,

nr 1

nr 3

POŚMIERTNE

Z y g m u n t S k r ę t o w i c z , J ó z e f P i ł a t , J a n L a m ę c k i s. 123

.

.

.

nr 2

�ROŻNE
Kronika
Kronika

I V — V I 1971 s. 60—62
V I I — X I 1971 s. 124—125

K r o n i k a X I I 1971 —
Kronika

IV—VI

1972

I I I 1972 s. 188—190

nr 3

247—252

nr 4

Summary
Summary

of a r t i c l e s s. 63
of a r t i c l e s s. 126—127

nr 1
nr 2

Summary

of a r t i c l e s s. 191

nr 3

Summary

of

nr 4

articles

s.

nr 1
nr 2

s.

253—254

Резюме

s. 64

nr 1

Резюме

s

nr 2

127—128

Р е з ю м е s. 192

nr 3

Резюме

nr 4

s.

255—256

�INSTYTUT

SZTUKI

POLSKIEJ

AKADEMII

NAUK

•

ROK

XXVII

•

1973

•

NR

1

polska sztuka ludowa

W R O C Ł A W
ZAKŁAD

NARODOWY

-

W A R S Z A W A
IMIENIA

OSSOLIŃSKICH,

-

K R A K Ó W

WYDAWNICTWO

-

POLSKIEJ

G D A Ń S K
AKADEMII

NAUK

�R E D A G U J E Z E S P Ó Ł : A l e k s a n d e r JaOkowskd (red. nacz.),
J a d w i g a J a r n u s z k i e w i c z o w a ( z - c a r e d . nacz.), A n n a K u n czyńska-Iiraetoa, Jacek Olędzki, K s a w e r y P i w o c M , R o ­
m a n R e i n f u s s ( z - c a r e d . nacz.).
Redaktor techniczny — Halina Ż e l e c h o w s k a . U k ł a d g r a ­
ficzny — J a d w i g a Jarnuszkiewiczowa. T ł u m a c z e n i a —
M a g d a l e n a M i e r o w s k a (ang.) i N a t a l i a S t a s i ń s k a (ros.).
Redakcja: Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk, W a r ­
s z a w a , ul. D ł u g a 28, tel. 31 32 71, w e w n . 48.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9763" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9741">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a165ea0154a506612ccc67a48a0e24d5.pdf</src>
        <authentication>7316d657f8d5421222ef27f642c594ef</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116082">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3796</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116083">
                <text>1948</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116084">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3562</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116085">
                <text>Dział informacyjny / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116086">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1948 t.2 z,1;s.38-40</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116087">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116088">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116089">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116090">
                <text>DZIAŁALNOŚĆ ZACHODNIEGO
FONOGRAFICZNEGO W

ARCHIWUM

POZNANIU
MARIAN

Zachodnie A r c h i w u m Fonograficzne zało­
żone zostało w Poznaniu w l i p c u 1945 r. j a ­
ko instytucja piywatna,
subwencjonowana
przez M i n i s t e r s t w o K u l t u r y i S z t u k i .
Twórcami j e g o b y l i : p o d p i s a n y i
mgr.
T. W r o t k o w s k i . O b . W r o t k o w s k i posiadał
aparaturę do n a g r y w a r i , j a zaś k w a l i f i k a c j e
n a u k o w e i praktykę w dziedzinie f o l k l o r u
muzycznego, nabytą przed wojną w Regio­
nalnym A r c h i w u m Fonograficznym Uniwer
r y t e t u Poznańskiego, którego byłem st. asys­
t e n t e m . W a r u n k i s t w o r z e n i a i r o z w o j u na­
szej i n s t y t u c j i n i e b y ł y pomyślne, zważyw­
szy, że było t o w d w a miesiące po skończe­
n i u w o i n v . S u b w e n c i e napływały w s k r o m ­
n y m wymiarze i nieregularnie.
N i e uzyskaliśmy też j e d n o r a z o w e j więk­
szej d o t a c j i na zakup p o t r z e b n y c h a p a r a t u r
1 urządzeń j a k również nie otrzymaliśmy
obiecanego środka l o k o m o c j i . Z miesięcz­
n y c h s u b w e n c j i nabywaliśmy, przeto częścia­
m i najpotrzabniejszy sprzęt. T r o s k a o tani
?akup, p o s z u k i w a n i a części aparatów, k o r y ­
g o w a n i e i składanie całości pochłonęły więk­
szą ilość naszej e n e r g i i i czasu, dając w w y ­
n i k u n i e j e d n o l i t y k o m p l e t aparatur. M i m o
tych
trudności
zaopatrzyliśmy
Archiwum
w następujący sprzęt t e c h n i c z n y :
wzmac­
niacz 4 - l a m p o w y 8 W a t t n a prąd z m i e n n y ,
wzmacniacz 5 - l a m p o w y 15 W a t t „Telefunk e n " n a prąd z m i e n n y m i k r o f o n k o n d e n s a t o ­
r o w y b u t e l k o w y „Telefunken" w r a z z p r z y ­
stawką
dwulampową,
mikrofon
węglowy
, , D r a l o w i d " t y p D R 1 , aparat do n a g r y w a n i a
na o r a d z m i e n n y o p r o s t e i pałakowei k o n ­
s t r u k c j i , adapter e l e k t r y c z n y s k r z y n k o w y ,
2 głośniki, 2 małe wzmacniacze do o d g r y w a ­
nia, 2 s k r z y n i e akumulatorów żel. n i k l . po
12 V o l t , 500 sztuk płyt do n a g r y w a n i a oraz
prądnicę polową przenośną na 220 V o l t z na­
pędem b e n z y n o w y m D K W .
Prócz tego zakupiliśmy z przydziału n a j konieczniejsze
umeblowanie.
W s t o s u n k u do d a w n e g o sposobu n a g r y ­
w a n i a pieśni małym, ręcznym fonografem
wałkowym
Edisona, gdzie
naśpiewywano
bezpośrednio
przez
tubę
akustyczną
—
obecna m e t o d a e l e k t r o a k u s t y c z n a n a g r y w a ­
nia na płyty była o w i e l e doskonalsza, w y ­
magała j e d n a k wożenia ze sobą aparatów.
N i e można i c h przenosić w ręku, b o są za
ciężkie, a n i też przewozić na wózkach chłop­

38

SOBIESKI

skich, gdyż są z b y t wrażliwe na wstrząsy.
D l a t e g o też k o n i e c z n y n a m był środek l o k o ­
m o c j i w postaci
samochodu, w
związku
z c z y m zakupiliśmy wymienioną przenośną
rządnicę polową. Okazało się b o w i e m w p r a ­
c y t e r e n o w e j , że przede w s z y s t k i m n i e w każ­
dej w s i jest prąd z m i e n n y p o t r z e b n y d l a na­
szych aparatów, powtóre — jeżeli już jest
— t o w y k a z u j e o n zbyt w i e l k i e w a h a n i a ,
b y mógł być używany do nagrań, n i e mówiąc
0 t y m , że n a w s i prąd b y w a t y l k o w pew­
n y c h godzinach. Prądnica umieszczona' n a sa­
mochodzie, uniezależniałaby nas o d prądu
sieciowego. W s z y s t k i e te b r a k i wyszły na
i e w w czasie naszych wyjazdów t e r e n o w y c h ,
kióre p r z y
w i e l k i m nakładzie
wysiłków
z naszej s t r o n y , dawały zdjęcia w a d l i w e ,
niedość czyste, t y m więcej, że pracę u t r u d ­
niały n i e z a b l o k o w a n e
m o t o r k i , działające
wokół
przy
młockarniach,
sieczkarniach
i p . W o b e c t a k i c h warunków zmuszeni zo­
staliśmy do p r z e p r o w a d z a n i a naarań n a m i e j ­
scu w l o k a l u A r c h i w u m i t y m s a m y m do
sprowadzania
do Poznania
wykonawców.
Evło to z korzyścią d l a technicznei iakości
zdieć n a t o m i a s t z wielką szkodą d l a i c h
i ' o s c i ' ponieważ w y k o n a w c y wzbraniają się
przyjeżdżać
do miasta
Ujemne
również
z r a c z e n i e m a f a k t że w y k o n a w c y c i czują
sie skrępowani i onieśmieleni w n i e z n a n y m
sobie środowisku, tracą swobodę i możność
w v z v r i a sie muzvcznerro t a k i m właściweao
w i c h własnym środowisku.
ł

M i m o t y c h trudności, do c h w i l i przekaza­
nia s w y c h zbiorów Państwu, Z A F wykazać
się może d o r o b k i e m 471 fonogramów na 77
płytach, z tego 245 f o n o q r a m o w w o k a l n y c h
1 226 i n s t r u m e n t a l n y c h . F o n o g r a m y te po­
chodzą z następujących terenów: W i e l k o ­
polska — pow. Grodzisk: 3 instrumentalne;
p o w . Gostyń: 2 w o k a l n e i 6 i n s t r u m e n t a l ­
n y c h ; p o w . J a r o c i n : 32 w o k a l n e i 60 i n s t r u ­
m e n t a l n y c h ; p o w . Kościan: 8 i n s t r u m e n t a l ­
n y c h ; p o w . Leszno: 14 w o k a l n y c h i 7 i n s t r u ­
m e n t a l n y c h ; p o w . Międzychód: 19 i n s t r u ­
m e n t a l n y c h ; p o w . N o w y Tomyśl: 105 w o k a l ­
n y c h i 38 i n s t r u m e n t a l n y c h ; p o w . OstTÓw:
7 w o k a l n y c h i 14 i n s t r u m e n t a l n y c h ; p o w . Po­
znań: 5 w o k a l n y c h i 19 i n s t r u m e n t a l n y c h ;
p o w . Szamotuły: 12 w o k a l n y c h i 27 i n s t r u ­
m e n t a l n y c h ; p o w . W o l s z t y n : 10 w o k a l n y c h
oraz 23 i n s t r u m e n t a l n y c h .

�3&gt; .

i
3

i

s

Si
• o 3
7 t

i

•'л

*=; К

|2

Э
m
о ' wC
O
O

-Q

J E
00 ^_

ТЭ i *

§1

A

~. N

"

V О М О В
Poii'.
,.
„
„
„
,,

-

Costllń . . .
Jarocin . . .
Kościan.
. .
Leszno . . .
Międzychód
.
N o i r u Tomuśl
Ostrów . . .
Poznań . . .
Szamomlu . .
Wolsztun
. .

11

Hel
. .
Kartuzi) .
Morski .
Puck . .
Stupsk .
Wrjherou

-

—

7
7
—

—

-

—
—

«

.
.
.
.
.
.

2

—
—
—
—
2

]

1
2
2

2:i

LUBELSKIE
.

Natomiast
fonogramy instrumentalne
kiutują się n i e m a l w całości z t e r e n u W i e l ­
k o p o l s k i i przedstawiają n a m zespół dudów
i s k r z y p i e c — 78 fonogramów, d u d y same
— 60 fonogramów, zespół: kozioł, skrzypce,
k l a r n e t , trąbka — 51 fonogramów oraz i n ­
s t r u m e n t y te p o j e d y n c z o występujące, wresz­
cie 1 a k o r d e o n .
W ujęciu p o w i a t o w y m wygląda t o nastę­
pująco:

Dud

Dud

3
r&gt;
40
8
3
—
10

_

с
M 3

Skrzu

H

et (ti

s
:£

WIELKOPOLSKA
Pou..
,,
..
,,
,,
,,
,,
,,
,,
,,
,,

Grodzisk
. .
Gostyń . . .
Jarocin .
Kościan
. .
Leszno . . .
Międzychód .
N o m y Tomuśl
Oslrńu. . . .
Poznań . . .
Szamotuł)) . .
Wolsmm . .

—

-2
4

-

1 t
l&lt;]
27
—

i

-

О

ś

l

«

Mipdzuchód

'

Ostróu, .

.

.

Ч/amotuiu '
Wolsztun ;

'
;

Nomu Tomii&lt;i
Poziićiń

"
;;

.
.
.
.
.

28

5

1

1

-

:

i

Skicrnieuiicc
LUBELSKIE

P o u \ Lubartów

WARSZAWSKIE

.

"

WOJ.

Рош. S k i o r i i i c u i i c e .
WOJ.

&amp;

•

WOJ.

WOJ.

Poii'. I.iibartoii'

"

1

2
1
5
—

SS

H 3

WIELKOPOLSKA
Pou'
Grodzisk
Costuń
J a r o c i n '. '.
Kościan

Pou .

_

X

a.
o

WARSZAWSKIE

1

-

7. V.
.
.
.
.
.
o

-

-

a

1

P O M O R Z E
Poić. H e l
. . .
Kartuzy .
',
Pnrk
. . .
Morski . .
,,
Słupsk . .
„
Wejherou.o

2
—

—
—

Li
С

*

T РЬ7Г»0

WIELKOPOLSKA
Рош.
.,
,,
,,
,,
„
,,
,,
,.
,,

1 Pomorza m a m y j e d y n i e 2 f o n o g r a m y
i n s t r u m e n t a l n e (harmonia ręczna). Fonogra­
mów i n s t r u m e n t a l n y c h z w o j e w .
warszaw­
skiego i l u b e l s k i e g o n i e posiadamy.
Następna t a b l i c a w y k a z u j e , że największą
ii ość f o n o q r a m o w stanowią pieśni zalotne,
następnie tańce l u d o w e , dalej pieśni wesel­
ne a w s k r o m n i e j s z y c h ilościach dalsze for­
my.
kolie
&gt;ścio

Pomorze — p o w . H e l : 2 w o k a l n e ; p o w .
Kartuzy: 3 wokalne; pow. M o r s k i : 6 wokal­
n y c h ; p o w . P u c k : 1 w o k a l n y ; p o w . Słupsk:
2 w o k a l n e ; p o w . W e j h e r o w o : 34 w o k a l n e
i 2 instrumentalne.
W o j e w . warszawskie
— pow. Skiernie­
wice: 8 wokalnych.
W o j e w . l u b e l s k i e — p o w . Lubartów: 2 w o ­
kalne.
N a f o n o g r a m y w o k a l n e składają się prze­
de w s z y s t k i m śpiew s o l o w y żeński, w n i e w i e ­
l u p r z y p a d k a c h śpiew s o l o w y męski i p a r o ­
k r o t n i e śpiew jednogłosowy g r u p y młodzie­
ży żeńskiej l u b mieszanej, wreszcie śpiew
z towarzyszeniem instrumentu. I t a k :

7

.

.

Z a t e m z W i e l k o p o l s k i p o s i a d a m y 235 p i e ­
śni z a l o t n y c h , 130 tańców, 35 pieśni wesel­
n y c h , 3 żniwne, 2 kościelne, 1 b a l l a d a , 2
okolicznościowe i 3 skale i n s t r u m e n t a l n e .
Z Pomorza zaś: 36 z a l o t n y c h , 7 tańców, 2
weselne, 1 żniwna, 2 k o l e n d y i 2 o k o l i c z ­
nościowe. Z W a r s z a w s k i e g o — 8 z a l o t n y c h
i z Lubelskiego 2 zalotne.
Ogólna ilość n a g r a n y c h przez Z A F tań­
ców l u d o w y c h z t e r e n u W i e l k o p o l s k i w y n o ­
si 130. S p o t y k a m y t u przede w s z y s t k i m w i ­
w a t y j a k o taniec n a j b a r d z i e j c h a r a k t e r y s ­
t y c z n y d l a W i e l k o p o l s k i , następnie zaś obe­
rek, w a l c e r e k oraz tańce k o r o w o d o w e .
W szczególności n a g r a n o : W i w a t ó w : 5 1 ,
Oberków: 34, Polek: 14, W a l c e r k ó w : 11,
Równych: 6, Przodków: 4, C h o d z o n y c h : 4,
Polonezów: 1, Szoczów: 1, C e g l a r z y : 1, M i e t l a r z y : 1, Trojaków śl.: 1, Służb d o czepca: 1.
Z t e r e n u Pomorza posiada Z A F siedem
tańców K a s z u b s k i c h : Szewców k a s z u b s k i c h :
2, Trojaków k a s z u b s k i c h : 1, Kosesów: 1, K o zyder: 3.
Jeśli chodzi o w y k o n a w c ó w — t o r e k r u ­
t o w a l i się o n i przeważnie z l u d z i starszych,
między 60 — 80 r o k i e m życia. D o t y c z y t o
szczególnie instrumentalistów: koźlarzy, d u ­
dziarzy i skrzypków. Z n a g r a n y c h koźlarzy
najstarszy ma l a t 69, najmłodszy 28; d u d z i a r z
najstarszy m a l a t 78, najmłodszy 56; s k r z y p e k
najstarszy 72, najmłodszy 37; ze śpiewaczek
najstarsza 79 l a t , najmłodsza 12.' N a g r a n o

39

�również 3 zespoły w o k a l n e jednogłosowe
w w i e k u do l a t 20. Nadmienić w y p a d a , że
starszych w y k o n a w c ó w jest jeszcze sporo
p o w s i a c h . Są o n i d l a nas c h w i l o w o nieosią­
g a l n i , ponieważ do Poznania przyjechać n i e
chcą, a m y bez środka l o k o m o c j i dotrzeć
do n i c h n i e możemy. Z n a m i e n n y jest również
fakt, że n a s k u t e k a k c j i p r o w a d z o n e j przez
Z A F w z b u d z a się wśród młodzieży zaintere­
sowanie pieśnią i i n s t r u m e n t a m i l u d o w y m i .
B r a k o d p o w i e d n i e j a p a r a t u r y do o d g r y w a ­
n i a (któraby n i e niszczyła nagrań) j a k o też
b r a k s p e c j a l n y c h igieł do o d g r y w a n i a stał
się przyczyną, że d o k o n a n o j e d y n i e 22 t r a n ­
s k r y p c j i z płyt. Z n a s z y c h o s o b i s t y c h ( m o i c h
i żony)
przedwojennych
zapisków
pieśni
(w z n i k o m e j części z a c h o w a n y c h po w o j n i e )
dołączyliśmy do zbiorów Z A F —- 34 m e l o d i e
dotychczas nigdzie n i e p u b l i k o w a n e .

Dalszym dorobkiem n a u k o w y m Z A F u jest:
1) k a t a l o g koźlarzy i d u d z i a r z y w i e l k o p o l ­
s k i c h według powiatów i według spisu i m i e n ­
nego. K a t a l o g t e n jest podstawą do s t w i e r ­
dzenia j a k i e w y ł o m y w d u d z i a r s t w i e w i e l k o ­
p o l s k i m poczyniła ostatnia w o j n a ; 2) K a ­
t a l o g tańców w i e l k o p o l s k i c h z m e l o d i a m i
i o p i s e m c h o r e o g r a f i c z n y m . Praca n a d t y m i
k a t a l o g a m i t r w a n a d a l . W celach p o p u l a r y ­
z a c y j n y c h materiał f o n o g r a f i c z n y Z A F u w y ­
k o r z y s t a n y został do t r z e c h a u d y c j i r a d i o ­
w y c h n a falę ogólnopolską (w o p r a c o w a ­
n i u m g r . J . i M . Sobieskich).
W c h w i l i obecnej Z A F przestało istnieć.
W o p a r c i u o d o r o b e k Z A F u Państwo przejęło
akcję z b i e r a n i a p o l s k i e j m u z y k i l u d o w e j ,
stwarzając w Poznaniu
Sekcję
Muzyczną
Państwowego I n s t y t u t u Badania S z t u k i L u ­
d o w e j p r z y M i n i s t e r s t w i e K u l t u r y i Sztuki.

B A D A N I A N A D SZTUKĄ L U D O W Ą
NA K U R P I A C H W PUSZCZY BIAŁEJ
MARIA
Prowadzone
w l a t a c h międzywojennych
badania n a d sztuką ludową Puszczy Białej,
K u r p i o w s k i e j , wznowiłam miesięczną węd­
rówką w czasie ubiegłego lata. Interesowały
m n i e głównie t r z y j e j p r z e j a w y :
rzeźba
w drzewie, stosowana do zdobienia chaty,
t k a n i n a i haft.
N a s k u t e k działań w o j e n n y c h Puszcza
ucierpiała w i e l e , głównie w części północnow s c h o d n i e j , t a k , że niektóre wsie spłonęły
d w u k r o t n i e , jeśli n i e całkowicie t o w znacz­
nej części w 1939 r o k u i 1944 (Trzcianka,
Poręba). J e d n a k szczęśliwie uratowały się
najcenniejsze j e j r e z e r w a t y — w s i e u k r y t e
w ałebi lasów i a k Porzadzie, Rząśnik, Dą­
b r o w a , Wielątki, O s u c h o w a . U r a t o w a w s z y
sie n r z e d całkowitym s D a l e n i e m n i e uchro¬
niły sie j e d n a k przed częściowym zniszcze­
n i e m zwłaszcza wnętrz advż w czasie a k c i i
w o i e n n e i ludność zmuszona była opuszczać
m a s o w o swoje z a g r o d y
nieraz k i l k a k r o t n i e .

40

ZYWIRSKA

P o m i m o t o udało m i się jeszcze znaleźć
w i e l e materiału, jeśli c h o d z i o haft, który
już w o b e c n y m u b i o r z e k o b i e c y m n i e m a
zastosowania, tkaninę dawną i współczesną
(tę zbierała d e l e g a t k a I n s t y t u t u Badania Sztu­
k i L u d o w e j w północno-wschodniej części
Puszczy) wreszcie — zanotować i sfotografo­
wać z d o b i e n i a c h a t y .
Z d o b y t e materiały uzupełniły na t y l e zbio­
ry, p o c z y n i o n e w d a w n y c h l a t a c h , że pozwo­
lą już przystąpić do z a n a l i z o w a n i a i o p r a ­
c o w a n i a t y c h d z i e d z i n twórczości l u d o w e j
Puszczy. N a razie da się bezsprzecznie
stwierdzić, że — o i l e współczesne t k a c t w o
idzie p o l i n i i całkowitego naśladownictwa
w z o r ó w f a b r y c z n y c h ( j e d y n i e f a r t u c h y za­
chowały d a w n y układ b a r w n y ) , t o zdobie­
nie rzeźbą drzewną n o w y c h chat t r z y m a się
w dużej mierze d a w n y c h , t r a d y c y j n y c h ele­
mentów z d o b n i c z y c h .

�CENA

E G Z E M P L A R Z * ZŁ.

150. — (PODWÓJNEGO ZŁ. 3 0 0 . - ) WARUNKI

P R E N U M E R A T Y : MIESIĘCZNIE

Z PRZESYŁKA POCZTOWĄ ZŁ. 100.-WPŁATY N4 K O N T O P. K. O. Nr 1-6939 POLSKA
1. 2.000

SZTUKA L U D O W A
B-47188

�\^'0

b

if

PAŃSTWOWY
INSTYTUT
B A D A N I A
S Z T U K I
LUDOWEJ

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9764" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9742">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c1613c11e54b13c7589bf52a0572de9c.pdf</src>
        <authentication>104da7ee05ade58a7f389e4cae99b781</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116091">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4572</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116092">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116093">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4245</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116094">
                <text>Przegląd twórczości plastycznej amatorów : cz.1 województwo lubelskie/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116095">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.1 ; s.39-41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116096">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116097">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116098">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116099">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116100">
                <text>Aleksander Jackowski
PRZEGLĄD T W Ó R C Z O Ś C I

PLASTYCZNEJ*AMATORÓW

C Z . I. W O J E W Ó D Z T W O LUBELSKIE (DALSZY CIĄG)
W n u m e r z e 3/1972 r. r o z p o c z ę l i ś m y d r u k p r z e g l ą d ó w p l a s t y k i a m a t o r s k i e j , p o s z c z e g ó l n y c h woje­
w ó d z t w . P o n i e w a ż ze w z g l ę d ó w t e c h n i c z n y c h z m u s z e n i b y l i ś m y o p u b l i k o w a ć t e k s t bez i l u s t a r c j i ,
z a m i e s z c z a m y j e oddzielnie — n a t y m m i e j s c u .

П . 1. K o n r a d S z u r o w s k i , Konie,

ol. p ł . , 58,5 x 74 c m .

I I . 2. Z y g m u n t W a l e n c i u k , r y s u n e k t u s z e m , 4 0 x 29 c m . I I . 3. F e l i k s D u t k i e w i c z , Chrystus
w y s . 45 c m .

w cierniowej

koronie,

drewno

�40

�U.

6.

P a w e ł K r z a k , Orka, o l . / p ł y t a p i l ś n i o w a , 65x99 c m . 11. 7. F e l i k s D u t k i e w i c z , K r ó l z szopki, drewno, wys.
J ó z e f K u l i ń s k i , Człowiek,
l i n o r y t , 25x19 c m .

Fot.: J a n Świderski— il. 1-8

23

cm.

U. 8.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9765" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9743">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/8174e4483619dbdabb6f3a310c28ef7a.pdf</src>
        <authentication>2d72542fa8c977e3c22b045ec296cde6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116101">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3802</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116102">
                <text>1948</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116103">
                <text>haft ludowy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116104">
                <text>Kurpie - haft ludowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116105">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3567</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116106">
                <text>Hafty kurpiowskie w Puszczy Białej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116107">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z,2; s.25-34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116108">
                <text>Żywirska, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116109">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116110">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116111">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116112">
                <text>H A F T Y KURPIOWSKIE PUSZCZY
BIAŁEJ

RYC. 1

Obszar objęty jedną nazwą Kurpiów,
dzielący się zasadniczo na d w i e puszcze:
Zieloną i Białą, posiada w i c h obrębie
wyraźne g r u p y , zróżnicowane niektóry­
m i o b j a w a m i życia k u l t u r o w e g o . W y n i ­
ka to z całego zespołu wpływów, j a k i m
podlegały i podlegają poszczególne ob­
szary Puszczy. Do t y c h przejawów nale­
żeć będzie na terenie g r u p y pułtuskiej
Puszczy Białej c h a r a k t e r y s t y c z n y strój
kobiecy, wyrosły niewątpliwie ze s t a r y c h
t r a d y c j i k u r p i o w s k i c h . Posiada o n swo­
iste cechy, różniące go od ubiorów no­
szonych w o k o l i c a c h Myszyńca, Kadzi­
dła, N o w o g r o d u , czy wreszcie O s t r o w i a
Mazowieckiego.
Ubiór
t e n występuje
zasadniczo na terenie czterech p a r a f i i
w p o w i e c i e pułtuskim: O b r y t e , Pniewo,
W o l a M y s t k o w s k a i Porządzie. Częściowo

p i z e n i k a do w s i pogranicznych. N i e i n ­
teresuje nas w tej c h w i l i cały strój; prag­
n i e m y zająć się wyłącznie b o g a t y m haf­
tem pokrywającym kołnierz, m a n k i e t y
i ramiona koszul k o b i e c y c h .
Haft ten rozwinął się i skrystalizował
w
początkach
dwudziestego
wieku.
U t r z y m a n y był w dwóch b a r w a c h : czer­
wonej i czarnej, p r z y c z y m b a r w a czarna
odgrywała jedynie rolę podkreślającą r y ­
sunek. Zasadniczą była b a r w a czerwona.
Haft t e n w y k o n y w a n o bawełną, zwaną
tu g u r e m , choć już w l a t a c h dwudzies­
t y c h naszego stulecia k u p o w a n o po­
wszechnie 'w t y m celu bawełenkę D.M.C.
N r 25.
W okresie bezmała l a t czterdziestu, aż
do w y b u c h u d r u g i e j w o j n y światowej
styl tego haftu rozwinął się, dojrzał

25

�*^Jrfc» *•'

ryc. г

i wreszcie zmienił. Swój p u n k t k u l m i n a ­
cyjny, jeśli chodzi o bogactwo motywów,
u m i a r p r o p o r c j i i harmonię barwną prze­
chodził w latach d w u d z i e s t y c h naszego
stulecia. W początkach l a t trzydziestych
następuje powiększanie motywów, przy
jednoczesnym zagubieniu czystości r y ­
sunku, usuwanie p r a w i e całkowite bar­
w y czarnej, a powiększenie płaszczyzn
zahartowanych grubą nicią czerwoną, co
powoduje
zatarcie
konturu
rysunku.
Haft w t e d y
nabiera
c h a r a k t e r u bez­
kształtnej, niepokojącej plamy.
O hafcie t y m pisano n i e j e d n o k r o t n i e .
Już Kazimierz W ó j c i c k i ) w 1842 r o k u ,
potem K o l b e r g ) mówią,
że
kobiety
puszczańskie noszą koszule
wyszywane
czerwonym g u z e m ) . Wzmianki u Wój­
cickiego nie są wyraźnie
umieszczone
w terenie. M ó w i on w p r a w d z i e o K u r ­
p i a c h - Gociach w dobrach b i s k u p i c h ,
a więc jest t u m o w a o Puszczy Białej —
j?dnak o której jej części nie w i e m y .
K o l b e r g znów wiąże haft j e d y n i e ze stro­
j e m k o b i e c y m o k o l i c Myszyńca i Ostro­
łęki, a więc Puszczy Zielonej; nie wspo­
m i n a natomiast o hafcie, opisując strój
k o b i e c y ,,od Pniewa i Porządzia".
Już w czasach współczesnych pisała
o t y m hafcie Schrammówna ), Orynżyna ),
wreszcie w o d d z i e l n y m o p r a c o w a n i u Se­
weryn
Udziela ).
Zarówno
krótkie
w z m i a n k i , j a k i szersze p u b l i k a c j e nie
wyczerpały zagadnienia, dając, n i e k i e d y ,
wręcz sprzeczne i m y l n e
informacje.
Udziela np. umieszcza hafty tej g r u p y
x

2

3

4

5

6

26

Mmff jfrmk-Tf-Hr a,» f^aiik,r,
r

l

l

,

.

w Puszczy Zielonej, a w y t w o r y hafciar­
skiego ośrodka w Gładczynie i d e n t y f i ­
kuje z o r y g i n a l n y m i h a f t a m i l u d o w y m i .
Orynżyna zaś t w i e r d z i , że „na K u r p i a c h
właściwych, p o t o m k o w i e d a w n y c h k m i e ­
ci b a r t n y c h n i e zdobią s w y c h ubiorów
haftami. Znane w h a n d l u hafty, p o d na­
zwą k u r p i o w s k i c h , pochodzą z obszaru
sąsiedniego, zamieszkałego przez t. zw.
„Goci". Tymczasem K u r p i a n k i o b u Puszcz
zdobiły swoje koszule haftem, zaś grupa
pułtuska powstała ze wspólnych t r a d y c j i
kurpiowskich.
Schrammówna znów, omawiając techni­
kę tego haftu, p o m i j a charakterystyczne
j e j cechy i nie w i a d o m o dla czego, t. zw.
przez miejscowe h a f c i a r k i k o ł a nazywa
rozetami.
W s w y c h rozważaniach trzymać się bę­
dę podziału Puszczy Białej na d w i e gru­
p y terenowe, zwąc haft z o k o l i c O b r y t e ­
go, Pniewa, Ciołkowa, Rząśnika, Porzą­
dzia, W o l i M y s t k o w s k i e j , Wielątek, Dąbro­
w y , czy W y p y c h — p u ł t u s k i m , zaś
7 o k o l i c Poręby, T r z c i a n k i , Knurówca,
U d r z y n k a , Bud Brańszczykowskich, Białe­
go Błota, czy O s u c h o w e j — o s t r ó w s к i m. W s z y s t k i e dotychczasowe omó­
w i e n i a i w z m i a n k i dotyczą j e d y n i e haf­
tów g r u p y pułtuskiej. Nigdzie natomiast
nie m a m o w y o hafcie g r u p y o s t r o w s k i e j ,
z północno-wschodniej części Puszczy
Białej, a dopiero poznanie okazów z o b u
t y c h grup da możność przeprowadzenia
dokładnej analizy i w y s n u c i a p e w n y c h
wniosków.

�NAJWAŻNIEJSZE

ELEMENTY HAFCIARSKIE.

0
3

1

а а а
ю

14

4 3

V

V

V

1й

12.

16

45

f
Г

5

17
1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.

I

i

% &gt; , , \ . \

16

Dziurka
Dziurka
Kulasiki
Kutasik
Kulas —
Kulas z
Pającek

obdzierzgnięta
napowietrzna
łańczuszkowy
p i e s k i zakręcone
gromadkami

19
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.

Zielko
Kołtuniarzyk
Ocka
Widełki — d z i o b k i
Krzyżówka
Scytki przetykane-drabka
Scyciki

Tak, j a k już wspomniałam, cały strój,
a więc i będący jego częścią składową
haft, wyrósł z d a w n y c h t r a d y c j i k u r p i o w ­
skich. Wśród najstarszych okazów, po­
chodzących z ostatnich dziesiątków ubie­
głego stulecia, nie natrafiłam jednak na
hafty całkowicie czerwone, o których
wspominają najstarsi badacze.
Przeciw­
nie, są to hafty bądź całkowicie białe,
bądź j e d y n i e podkreślone nitką niebies­
ką, czy czerwoną. Najstarsze z n i c h po­
chodzą z g r u p y o s t r o w s k i e j i z u w a g i na
swoją prostotę — zdają się być p u n k t e m
wyjściowym dla r o z w o j u późniejszych,
bogatych, d w u b a r w n y c h haftów g r u p y
pułtuskiej.
W najstarszych koszulach hafty znaczą
nieśmiałym r y s u n k i e m jedynie wąski koł­
nierzyk

i m a n k i e t y ( o b s y t k i). Płótno

2.0
15.
16.
17.
18.
19.
20.

Śprechy
Strupki
Pacek
Kluski
Kłosy
Wiatracek

przeznaczone na haft musiało być j a k n a j bardziej równe i gładkie i dlatego już
w początkach dwudziestego w i e k u tkane
na bawełnianym postawie, wreszcie ba­
wełną wątczone. Kołnierz i m a n k i e t y ,
przeważnie j e d n a k o w e j
pięciocentymetrowej szerokości, w y k r a w a n o z płótna
podwójnie złożonego, p o c z y m obie części
zszywano i odwracano na drugą stronę,
l i n i ę obwodową, w odległości pół cm o d
brzegu kołnierza czy m a n k i e t u , przyszy­
w a n o następnie równym stebnem, „aby
się trzymało k u p y " . Chodziło, b o w i e m ,
0 to, aby m a n k i e t był s z t y w n y i nie z w i ­
jał się na przegubie ręki, a kołnierzyk
lówno „ s t o j a i " . U s z t y w n i a n o je więc
stebnem, białą nicią bawełnianą (ryc. 7).
1 tu zda się być p u n k t wyjściowy prze­
kształcenia u t y l i t a r n e g o ściegu stebna:
s t e g n ó w k i — w element zdobniczy.

27

�W kołnierzu i m a n k i e c i e stegnówka
obiegała t y l k o trzy s t r o n y płaszczyzny,
pozostawiając wolną jedynie tę stronę,
która miała być złączona z resztą k o s z u l i .
( M a n k i e t p r z y s z y w a n o do rękawa ozdob­
n y m ściegiem krzyżykowym l u b małymi,
rytmicznie znaczonymi punktami, wyko­
n a n y m i ściegiem atłaskowym). Wzdłuż
t y c h trzech brzegów rozwijał się n a j ­
prostszy ornament l i n e a r n y . Składał się o n
z podwójnego, l u b częściej potrójnego,
szeregu stegnówki, przedzielonej linią w y ­
pukłą, uzyskaną przez włożenie pomiędzy
obie w a r s t w y płótna grubej n i c i l n i a n e j
i ostebnowania jej z dwóch stron, albo
pizez w y s z y c i e
dużymi, p o j e d y n c z y m i
ściegami к u 1 a s i к ó w (ryc. 3). N i e k i e ­
dy znów wąski, zaledwie półcentymetrow y pasek między rzędami stegnówki w y ­
pełniały male d z i u r k i
obdzierzg n i ę t e l u b s t r u p k i (ryc. 5). W r o ­
gach kołnierza układano z dziurek obdzierzgniętych
mały
pięciopłatkowy
k w i a t e k - k o ł o (ryc. 4).
1

I
Iw. S U •

¿

W układzie motywów na kołnierzu
i m a n k i e t a c h różnice są n i e w i e l k i e . Je­
d y n i e w rozszerzonych n i e k i e d y rogach
kołnierza p r z y b y w a nieśmiałe koło ota­
czające
dziurki
obdzierzgnięte,
czy
s t r u p k i . Czasem nawet nieuporządkowana
g r u p k a dziurek. Zdobienie ramienia, roz­
wijające się wzdłuż l i n i i łączącej rękaw
z koszulą, jest także bardzo
skromne
i spotykane już t y l k o na koszulach g r u p y
pułtuskiej, j e d n a k z zastosowaniem iden­
tycznego układu elementów, j a k n a k o ­
szulach o s t r o w s k i c h . I t a k na pochodzącej
z początków dwudziestego w i e k u k o s z u l i
Józefy Skoczeń z Wielątek N o w y c h , choć
haft kołnierza i mankietów jest już d w u b a r w n y , na r a m i e n i u , pomiędzy d w o m a
rzędami stegnówki, m a m y j e d y n i e zwy­
kłe k u l a s k i , t y p o w e d l a g r u p y ostrow­
skiej. W ramach omówionych elementów,
a więc: stegnówki, kulasików, strupków,
d z i u r k i obdzierzgnięte], rzadko łańcusz­
ka, obracała się cała koncepcja k o m p o ­
zycyjna hafciarek puszczańskich g r u p y
o s t r o w s k i e j na przełomie dwudziestego
w i e k u . R y t m i k a uzyskana przez staranne
wykonanie
poszczególnych
motywów
i równo odmierzony
odstęp
pomiędzy

3

�szeregami, oraz
p l a s t y k a 'płaszczyzny,
osiągnięta przez nić włożoną między sze­
r e g i stegnówki — to główne, najprostsze
środki w y r a z u artystycznego w początko­
wej
fazie
rozwoju
haftu
o m a w ia ne j
grupy.
W s z y s t k i e te elementy weszły przeważ­
nie w rozwiniętej f o r m i e do haftu g r u p y
pułtuskiej. Drogę e w o l u c j i t y c h elemen­
tów znaczą h a f t y białe — pułtuskie. Po­
zostały one w ubiorze k o b i e c y m jeszcze
w t e d y , k i e d y już w pełni rozwinął się haft
d w u b a r w n y — czerwono-czarny. Stoso­
w a n o go, b o w i e m , do k o s z u l ślubnych,
a niektóre k o b i e t y nie chciały mieć k o ­
l o r o w e g o h a f t u na kołnierzu. „Czerwone
przy t w a r z y — to m a r n i e " — mówiła m i
jedna z gospodyń z W o l i M y s t k o w s k i e j —
i u w s z y s t k i c h k o s z u l miała kołnierze
haftowane nicią t y l k o białą, zaś m a n k i e ­
t y czerwono-czarną.
. W koszulach g r u p y pułtuskiej „moda"
nakazywała, aby kołnierz i m a n k i e t y były
szersze. Zwiększała się więc płaszczyzna
przeznaczona do haftu. Ilość d a w n y c h
motywów n i e wystarczała. To też po­
większono obwód d z i u r k i obdzierzgniętej,
r o z b u d o w a n o k w i a t e k - koło przez do­
robienie wokół środka ściegiem dzierzgan y m l i n i i o b w o d o w e j l u b małych płatków
ściegiem atłaskowym. Poza t y m , w po­
szerzonym pasie między stegnówkami,
przybył n o w y m o t y w w y k o n a n y atłask i e m : t. zw. k ł o s y . Przykładem tego
może być haft na k o s z u l i ślubnej M a r i a n ­
n y Pęk z O b r y t e g o z 1912 r o k u (ryc. 1,
2). Stegnowka, choć jeszcze bardzo w y ­
raźna, schodzi do r o l i w y d z i e l a n i a płasz­
czyzn o r n a m e n t o w a n y c h . Jest ona rów­
nież k o n t u r e m całej k o m p o z y c j i , co jesz­
cze wyraźniej występuje w bogatszych,
nieco późniejszych haftach białych —
pułtuskich. M a n k i e t , już szerokości oko­
ło 10 cm, wypełnia k o m p o z y c j a bardziej
s k o m p l i k o w a n a (ryc. 8, 9, 10). T r z y rzędy
stegnówki, obiegając go z trzech stron,
dzielą jego powierzchnię linią poziomą
na pola ornamentacyjne, zaś linią póło­
krągłą urozmaicają r y s u n e k i stanowią
obramienia dla rozrastających się kół,
które zaczynają odgrywać bardziej do­
minującą rolę w hafcie g r u p y pułtuskiej.

10

�Powiększają' się r o z m i a r y k o l a przez roz­
budowę jego części składowych. W o k o ł o
ażurowego środka, obwiedzionego w ma­
łym odstępie szeroką linią dzierzganą,
p o j a w i a się rząd strupków. Pomiędzy pół­
k o l a m i wypełniają pustą przestrzeń małe
z i e 1 к a zaznaczone zaledwie d w i e m a l i ­
n i a m i s p i r a l n y m i i trójkątnym pączkiem.
16

15

14

12

W t y m samym czasie, obok t a k skom­
plikowanego
haftu , białego
panuje
wszechwładnie haft k o l o r o w y .
W
zebranym materiale t r u d n o jest
wskazać drogę e w o l u c y j n e g o przejścia od
haftu białego do czerwono-czarnego. Łat­
wiej, zdaje się, można ją uchwycić w roz­
w o j u k o m p o z y c j i motywów, gdyż spoty­
ka się czasem hafty, gdzie środek koła
w y k o n a n y jest nicią białą, reszta jednak
haftu jest czerwona, podkreślona linią
czarną. T a k i m przejściowym okazem mo­
że być haft na m a n k i e c i e z Wielątek D u ­
żych (ryc. 11). M a n k i e t jest jeszcze sto­
s u n k o w o wąski, k o l a n i e w i e l k i e , rysu­
nek d e l i k a t n y i wyraźny, k r z y ż ó w k a
zamykająca całość k o m p o z y c j i p r z y p o m i ­
na t a k charakterystyczne dla haftów os­
t r o w s k i c h k u l a s i k i , choć uzyskane i n n y m
ściegiem. W miarę rozrostu koła, przez
dodawanie n o w y c h elementów, gdy za­
czyna ono zdobywać samodzielną rolę
w b u d o w i e k o m p o z y c j i , hafciarka wypeł­
nia lukę p o m ę d z y poszczególnymi koła­
m i już s p o t y k a n y m w hafcie białym z i e 1k i e m. Powoli te d w a nowe m o t y w y :
koło, l u b półkole i ziele, rozrastając się,
zdobywają
dominującą rolę w
hafcie
o . w u k o l o r o w y m i decydują o jego charak­
terze. I c h liczne w a r i a n t y stanowią o bo­
gactwie i różnorodności hal tu. Inne, bo­
w i e m , n o w e elementy, których p r z y b y ­
wa coraz więcej, j a k : k l u s k i , w i a ­
t r a c z k i (wykonane atłaskiem), p i e s ­
ki zakręcone, kulasy, pajączki
(szyte łańcuszkiem), o c k a , k o ł t u n i ar z y k , d z i o b k i czy
krzyżówka,
w y k o n a n e j e d n y m , dużym ściegiem, uzu­
pełniają już t y l k o kompozycję hafciarską.
Stegnówka, która w hafcie k o l o r o w y m
pozostaje zawsze białą, schodzi do pod­
rzędnej r o l i , wyłącznie pomocniczej. Za­
m y k a pola ornamentacyjne i jednocześ­
nie j e przedziela.

�Rozbudowa
koła
pociąga
za sobą
wzbogacenie jego części
składowych.
W e ź m y dla przykładu koło na m a n k i e ­
cie z Rząśnik (ryc. 19). Zaczynając od
środka wokoło d z i u r k i
obdzieizgniętej
szerokim ściegiem m a m y ocka, p o t y m
łańcuszek, s c y c i k i , k o l t u n i a r z y k , łańcu­
szek i śprechy,- czasem z a m y k a koło koł­
t u n i a r z y k , czy s t r u p k i ułożone w g r o ­
m a d к i . Małe zielko rozrasta się w sa­
modzielne i duże z i e l e , ze s k o m p l i k o ­
w a n y m p ą с к i e m . Czasem ziele jest
w wazonie. Pomimo takiego wzbogace­
nia r y s u n k u haftu, założenie k o m p o z y ­
cyjne pozostaje nadal linearno-ciągłe.
J e d y n i e kołnierz, z u w a g i na jego rolę
w stroju, ma stale symetralną budowę
ornamentu, choć l i n i a łącząca oba jedna­
k o w e m o t y w y , umieszczone w rogach
kołnierza, jest zawsze ciągła (ryc. 20,21).
Układ motywów na kołnierzu i man­
k i e t a c h tej samej k o s z u l i nie łączy wspól­
na zasada kompozycyjna. Obie części
• worzą oddzielne całości, trzymając się
przy t y m p e w n y c h u s t a l o n y c h kanonów,
wynikających z i c h przeznaczenia. N a
mankiecie — obsytce, którego szerokość
sięga n i e k i e d y 10 cm, zawsze jest zacho­
w a n a szeregowość układu zdobienia. Biała
stegnówka, obiegająca go z trzech stron,
n i k n i e wobec przewagi barwnej m o t y ­
wów. Szeregowość ta jest często podkre­
ślana układem k i l k u ciągów różnych
motywów, z b u d o w a n y c h jedne nad d r u ­
g i m i , a rozdzielonych stegnówka (ryc. 16,
17). Jeśli n a w e t na kompozycję składać
się będą trzy koła, półkola, czy t r z y zie­
la, to najczęściej j e d n a k o w e j wielkości
i identyczne w układzie. Zamykać ]ę bę­
dzie biegnący górą i dołem szereg к zyżówek, pajączków, piesków zakręconych
czy strupków. Rzadko, i to w starszych
robotach, układ haftu zamknięty jest
z trzech stron, jak to w i d z i m y na r y c . 11
i 12. M a n k i e t u w i d o c z n i o n y na r y c . 15
jest w s w y m układzie rzadko s p o t y k a n y .
W zasadzie całość haftu na mankiecie
c z y n i wrażenie w y c i n k a jakiegoś szlaku.

21

20

19

Symetryczna b u d o w a
o r n a m e n t u na
kołnierzu w hafcie k o l o r o w y m występuje
dużo wyraźniej, aniżeli w hafcie białym.
Dzieje się to z p o w o d u rozrostu w y m i a -

18

�RYC.

22

rów kołnierza, którego szerokość docho­
dzi do 15 cm, a co za t y m idzie, powięk­
sza się p o w i e r z c h n i a jego rogów, roz­
łożonych z o b u stron t w a r z y . Dawne, nie­
śmiałe kółeczko z dziurek obdzierzgnięt y c h rozrasta się w s k o m p l i k o w a n e koło
0 średnicy p r a w i e 5 c m z d w o m a z i e l a m i
po b o k a c h ; t o znów hafciarka daje t r z y
mniejsze koła — n i e k i e d y zróżnicowane
wielkością i w z o r e m — albo duże ziele
z małymi w i a t r a c z k a m i z o b u stron, czy
wreszcie pół l u b ćwierć koła, w odpo­
w i e d n i m układzie elementów
zdobni­
czych. Jednak l i n i a o b w o d o w a ornamen­
tu, zamykająca całość r y s u n k u ,
która
jednocześnie wiąże obie s t r o n y kołnie­
rza, podkreśla stale założenie ciągłości
kompozycji. Powoli
jednak
szerokość
kołnierza zmusza do poszerzenia
linii
wiążącej. Jeszcze na kołnierzach z W i e lątki (ryc. 20, 21), o mniejszej szerokości,
wystarcza l i n i a półkoli, czy piesków za­
kręconych, ale już na p r z e d s t a w i o n y c h na
r y c i n i e 22, 23 p r z y b y w a rząd ziel o w y ­
bujałym r y s u n k u . Rzadko można spot­
kać kołnierz, gdzie zdobione są jedynie
jego r o g i .
L i n i a łącząca na r a m i e n i u rękaw z ca­
łą koszulą najbardziej
narzuca
układ
ciągły k o m p o z y c j i . Jest to więc najczęś­
ciej szereg półkoli o d s t r o n y rękawa
1 drobniejszy m o t y w krzyżówki, pającz­
ków, czy kulasików od strony ramienia.
D w a rzędy stegnówki na szwie dzielą
obie części. Pomysłowość i fantazja hafc i a r k i — k o m p o z y t o r k i znajduje w y r a z
w układzie elementów zdobniczych każ­

32

dego
półkola.
Widziałam
w O b r y t e m koszulę posia­
dającą haft składający się
z 19 półkoli i w każdym
układ elementów
hafciar­
skich był i n n y , choć w i e l ­
kość i c h była ta sama.
W pierwszych, nawcześniejszych
haftach
koloro­
w y c h nić czerwona rysowa­
ła
jedynie
kompozycję,
w późniejszych zakładała ca­
łe płaszczyzny
liniami —
jedna o b o k d r u g i e j — ściegu
łańcuszkowego l u b pojedyn­
czego. D a w n a krzyżówka czy p i e s k i za­
kręcone, poprzednio w y k o n a n e jedną l i ­
nią, po t y m składały się z trzech l u b czte­
rech szeregów. Kompozycja z r y s u n k o w o k r e s k o w e j staje się płaszczyznową. Co­
raz mniej widoczna jest
powierzchnia
płótna z a k r y w a n a przez haft. Wyraźnie
to w i d z i m y , choćby zestawiając rysunek
h a f t u n a r y c . 11, z ryc. 18 i 23. W pierw­
szej fazie tego przejścia nić czarna w y d o ­
b y w a k o n t u r r y s u n k u . Z a n i k a ona jednak
w Haftach z ostatnich l a t przed wojną,
wobec czego następuje zupełna zmiana
założenia r y s u n k o w e g o d a w n y c h kompo­
zycji h a f c i a r s k i c h , tak
drobiazgowych
i precyzyjnych.
Przy w y k o n y w a n i u haftu posługiwano
się następującymi ściegami: a 11 a s к oV/ у m, ł a ń c u s z k o w y m ,
wreszcie
pojedynczym.
Atłaskiem w y k o n y ­
w a n o : śprechy, s c y c i k i , k l u s k i , strupki,
czy pączki zielu; łańcuszkiem: p i e s k i za­
kręcane, k u l a s y , pajączki; p o j e d y n c z y m :
ocka, drabkę, d z i o b k i , krzyżówkę, kołt u n i a r z y k . Rzadko używano ściegu, któ­
r y czynił wrażenie luźnej stegnówki. O t a ­
czano n i m jako linią czarną, p i e s k i za­
kręcone.
Zasady
haftu
znała każda
kobieta
w miejscowościach gdzie był noszony.
Jednak wyjątkowo zdolne h a f c i a r k i —
k o m p o z y t o r k i były bardzo cenione i dą­
żeniem każdej k o b i e t y puszczańskiej b y ­
ło mieć koszulę przez n i e wykonaną.
D a w n i e j następowało t o drogą zwykłej,
sąsiedzkiej, czy przyjacielskiej przysługi.
W ostatnich latach przed wojną, w i e l e

�dziewcząt — być może pod
wpływem hafciarskiego oś­
rodka w Gładczynie — trak­
towało haft, jako uboczne
zajęcie
zarobkowe.
N a j t r u d n i e j może jest wy­
śledzić, jaką drogą powsta­
wała koncepcja twórcza haf­
c i a r k i . Podstawą był zawsze
haft w i d z i a n y na innej ko­
szuli, który podobał się da­
nej kobiecie. G o t o w a była
w t e d y iść do i n n e j w s i odle­
głej o k i l k a kilometrów, aby
koszulę pożyczyć
i
wzór
przehaftować. Mając przed sobą wzór,
przenosiła kompozycję z jednej k o s z u l i
na drugą nie p r z y pomocy r y s u n k u t y l k o
licząc
mozolnie
poszczególne
ściegi,
a n a w e t n i t k i płótna. N a j p i e r w w y k o ­
nywała stegnówkę, p o t y m obliczała do­
kładnie odstępy pomiędzy m o t y w a m i l i ­
cząc n i t k i , czy też składając płótno i za­
łamując go w t y m miejscu, gdzie miał
być dany m o t y w . Załamaniem płótna w y ­
szukiwała także środek koła. Budowała
koło zawsze zaczynając od środka i do­
dając następnie poszczególne pierścienie
k o m p o z y c j i . Dlatego też analizując koło,
w i d z i m y , że jego układ mógł być zamk­
nięty p o p r z e d n i m l u b jeszcze wcześniej­
szym pierścieniem. Rzadko wzór był nie­
w o l n i c z o naśladowany, dlatego trudno
było znaleźć d w i e koszule zdobione iden­
t y c z n y m haftem. Już w czasie przeno­
szenia wzór przeważnie ulegał m o d y f i ­
kacji. Do najzdolniejszej h a f c i a r k i , któ­
rą ceniły k o b i e t y danej w s i , czy nawet
parafii, schodziły się sąsiadki haftować
swoje koszule i słuchały j e j rady przy
układaniu, czy zmianie w z o r u . T u dopie­
ro, w gronie i n n y c h haf ciarek, decydo­
wano, czy w d a n y m m i e j s c u haftu lepiej
dać wiatraczek, czy kulas. W t y c h właś­
nie w a r u n k a c h powstawały liczne w a ­
r i a n t y zasadniczych motywów i i c h ukła­
du; w t a k i m właśnie momencie
wola
twórcza a n o n i m o w e j a r t y s t k i
decydo­
wała jaką „modą" będą haftowane koszu­
le w d a n y m okresie.
Indywidualność
hafciarki
najwyraźniej, gdy zestawimy

występuje
d w a hafty

R Y C . 23

o t y c h samych m o t y w a c h , p o t r a k t o w a ­
n y c h zupełnie inaczej. W e ź m y d w a koł­
nierze: ryc. 22 i 23. K o m p o z y c j a kołnie­
rza r y c . 22 jest r y s o w a n a d e l i k a t n i e ,
j a k g d y b y cienką igłą; strzeliste ziele
p r z y p o m i n a anemiczną roślinę w y h o d o ­
waną bez słońca. Tymczasem haft n a koł­
nierzu r y c . 23 jest z w a r t y i rozłożysty;
w y c i n e k koła jest z b u d o w a n y z m o c n y c h ,
grubą, śmiałą kreską nałożonych elemen­
tów; jędrne ziele, j a k g d y b y wyrosłe na
tłustej, żyznej glebie. T o samo da się p o ­
wiedzieć p r z y zestawieniu t y c h samych
elementów, wziętych z
poszczególnych
haftów i t y m się może tłumaczy wraże­
nie niezwykłej różnorodności i bogactwa
wzorów p r z y ograniczonej liczbie ście­
gów.
Jest rzeczą niewątpliwą, że dopiero ze­
branie większej ilości okazów z każdej
wsi, da możność przeprowadzenia syste­
m a t y k i t y c h haftów, a n a w e t p o z w o l i w y ­
odrębnić pewne g r u p y o i m t y l k o właś­
c i w y c h i n t e r p r e t a c j a c h poszczególnych
motywów. Narazie, kończąc swoje u w a ­
gi, muszę podkreślió, że piękno h a f t u za­
leżało n i e t y l k o o d układu motywów, de­
l i k a t n e j , cienką nitką w y k o n a n e j l i n i i
r y s u n k u , czy wreszcie z h a r m o n i z o w a n i a
barwnego. Niemałe znaczenie posiadało
również staranne w y k o n a n i e , przez któ­
re haft nabierał pełnię efektu artystycz­
nego. To też stosowana później grubsza
nić, pośpiech, a co za t y m idzie, niedo­
kładność w y k o n a n i a wpłynęły na obni­
żenie wartości a r t y s t y c z n e j o s t a t n i c h haf­
tów pułtuskich.

33

�V/ c h w i l i obecnej, g d y cały ubiór gru­
py pułtuskiej stał się już t y l k o r e k w i z y ­
tem, w y j m o w a n y m ze skrzyń na u r o ­
czystości, znikła właściwa rola haftu. Już
w latach trzydziestych, w w y n i k u u t w o ­
rzenia wspomnianego
ośrodka hafciar­
skiego w Gładczynie, haft ten wyszedł
poza r a m y stosowania go jedynie w zdo­

P R Z Y
1. W ó j c i c k i - K a z i m i e r z , K u r p i e — Gocie. Z a r y ­
d o m o w e , r o k 1842, t o m . I I I , str. 200.
2. K o l b e r g
O s k a r . M a z o w s z e , 1856, t o m I V ,
str. 8 1 .
3. W ó j c i c k i pisze: „koszule białe, c i e n k i e , płó­
cienne, w y s z y w a n e p r z y kołnierzu, ramiączkach
i rękawach c z e r w o n y m
guzem
(sznurkiem)'.
.lost t u n a p e w n o omyłka, czy w d r u k u , czy też
s imego autora. Dotychczas,
bowiem,
na K u r sy

S P I S
R y c . 1. — W i e ś O b r y t e . 1912. H a f t biały.
R y c . 2 — W i e ś O b r y t e . 1912. H a f t biały.
R y c . 3. — Wieś T r z c i a n k a , p o w . Ost rów M a z .
W y k . K u r o w s k a o k . 1890 r . H a f t biali/.
R y c . 4. — Wieś Białe Błoto, p o w . O s t r ó w M a z .
W y k . D e l u g a M a r i a n n a o k . 1897 r. H a f t biały.
R y c . 5. — W i e ś Białe Błoto, p o w . O s t r ó w M a z .
W y k . D e l u g a M a r i a n n a o k . 1897 r. H a f t Biały.
R y c . 6. — W i e ś T r z c i a n k a , p o w . O s t r ó w M a z .
W y k . K u r o w s k a o k . 1890 r. H a f t biały z f r a g m e n ­
tem czerwonym.
R y c . 7. — Wieś C i o t k o w o , p o w . Pułtusk. W y k .
D z i a d a k M a r i a n n a o k . 1910 r. H a f t biały.
R y c . 8. — W i e ś C i o ł k o w o — Z a m b s k i , p o w . P u ł ­
t u s k . W y k . B i e r n a c k a A l e k s a n d r a o k . 1912 r.
H a f t biały.
R y c . 9. — W i e ś W i e l ą t k i . p o w . Pułtusk.
Haft
biały.
R y c . 10 — W i e ś Wielątki, p o w . Pułtusk.
Haft
biały.
R y c . 11. — W i e ś W i e l ą t k i . p o w . Pułtusk, ( t a b l i ­
ca b a r w n a ) .
R y c . 12. — Wieś Rząśnik, p o w . Pułtusk. H a f t
c z e r w o n y , f r a g m e n t y czarne.

b i e n i u koszul. Z w a b i o n e możnością za­
r o b k u , zdolniejsze h a f c i a r k i w y k o n y w a ­
ły na sprzedaż s e r w e t k i , obrusy, chus­
teczki, a n a w e t całe suknie, zdobiąc j e
t y m haftem. W y r o b y
te były p o t y m
sprzedawane w sklepach przemysłu l u ­
dowego i stały się z czasem popularne
w całej n i e m a l Polsce.

P I S Y:
p i a c h bawełnę nazywają g u r e m , a n i e g u z e m .
4. Schrammówna H e l e n a . S z t u k a l u d o w a i j e j
z n a c z e n i e d l a k u l t u r y a r t y s t y c z n e j . W i l n o , 1939.
str. 62.
5. Orynżyna J a n i n a . Przemysł l u d o w y w Polsce.
W a r s z a w a , 1937, str. 84, 85.
6. U d z i e l a S e w e r y n . H a f t y k u r p i o w s k i e . K r a ­
ków, 1936.

R Y C I N :
ca

R y c . 13. — W i e ś Rząśnik, p o w . Pułtusk, ( t a b l i ­
barwna).

R y c . 14. — W i e ś W i e l ą t k i , p o w . Pułtusk.
czerwony, fragmenty
czarne.

Haft

R y c . 15. — W i e ś W o l a M y s t k o w s k a , p o w . P u ł ­
tusk. H a f t c z e r w o n y , f r a g m e n t y czarne.
R y c . 16. — W i e ś Rząśnik, p o w .
c z e r w o n y f r a g m e n t y czarne.
R y c . 17. — Wieś W i e l ą t k i , p o w .
ca b a r w n a ) .
R y c . 18. — W i e ś Rząśnik, p o w .
c z e r w o n y , f r a g m e n t y czarne.
R y c . 19. — W i e ś Rząśnik, p o w .
c z e r w o n y , f r a g m e n t y czarne.
R y c . 20. — W i e ś W i e l ą t k i , p o w
c z e r w o n y , f r a g m e n t y czarne.

Pułtusk.

Haft

Pułtusk, ( t a b l i ­
Pułtusk.

Haft

Pułtusk.

Haft

Pułtusk.

Haft

R y c . 21. — W i e ś W i e l ą t k i , p o w . Pułtusk. H a f t
c z e r w o n y , f r a g m e n t y czarne.
R y c . 22. — W i e ś Rząśnik, p o w . Pułtusk.
Haft
c z e r w o n y , f r a g m e n t y czarne.
R y c . 23 — W i e ś Rząśnik, p o w . Pułtusk.
Haft
czerwony, f r a g m e n t y czarne.

LES .BRODERIES DE K U R P I E D A N S L A P U S Z C Z A

BIAŁA.

Les b r o d e r i e s de K u r p i e a p p a r t i e n n e n t a u x p l u s belles e n P o l o g n e . L ' a u t e u r r e t r a c e l e u r développem e n t au c o u r s d u X X - e siěcle en faisant r e s s o r t i r d e u x g r o u p e s : c e l u i de Pułtusk et c e l u i d'Ostrów.
Ces b r o d e r i e s sont exécutées en t r o i s c o u l e u r s ; b l a n c h e , n o i r e et r o u g e ; o n les t r o u v e s o u v e n t sur les cols
et les m a n c h e t t e s des chemises de femme. L ' a u t e u r s u i t le développement de l a c o m p o s i t i o n des b r o ­
deries et la signiíication des motiís íespectifs d ' o r n e m e n t a t i o n d e p u i s l e u r debut j u s q u ' a u s t y l e p l e i n e ment développé, q u i á l ' h e u r e a c t u e l l e , change de caractére. L ' a u t e u r c i t e e n o u t r e les c o n d i t i o n s q u i
i n f l u e n t sur le développement des b r o d e r i e s de K u r p i e et n o u s a p p r e n o n s a i n s i a c o n n a i t r e l'iniíiat i v e créatrice des brodeuses.

34

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9766" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9744">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/de96bb6421a02d47c439a82d8a79a417.pdf</src>
        <authentication>9dfda5a1014b66ae146e5269b7e407f8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116113">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4573</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116114">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116115">
                <text>plastyka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116116">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4246</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116117">
                <text>Przegląd twórczości plastycznej amatorów cz.II. województwo wrocławskie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116118">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.1 ; s.42-52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116119">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116120">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116121">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116122">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116123">
                <text>Aleksander

Jackowski

PRZEGLĄD T W Ó R C Z O Ś C I PLASTYCZNEJ AMATORÓW
C Z . II. W O J E W Ó D Z T W O WROCŁAWSKIE
Nic

tak dawno b y ł y

t u zgliszcza, r u i n y . P r z y c h o d z i l i

ludzie — z e w s z ą d , z r ó ż n y c h c z ę ś c i k r a j u , z r ó ż n y c h w a r s t w
i ś r o d o w i s k . Z a k ł a d a l i rodziny, odbudowywali
tworzyli

zawiązki

nowej

społeczności.

gospodarkę,

Nawarstwiały

się

zarówno

teraźniejszością

jak

wspomnieniami

przeszłości

W ł a ś n i e w sferze potrzeb p s y c h i c z n y c h d o p a t r y w a ł b y m s i ę
t u w i ę k s z e j , n i ż gdzie indziej a k t y w n o ś c i t w ó r c z e j jednostek.
Aktywności,

k t ó r a w y r a s t a z potrzeby

kompensacji, zna­

i z d e r z a ł y r ó ż n e obyczaje, gwary, tradycje, aby w zadzi­

lezienia osi, w o k ó ł k t ó r e j k r y s t a l i z u j e s i ę ż y c i e w e w n ę t r z n e

wiająco

człowieka,

szybkim

czasie

utworzyć

w y j ą t k o w o zwarte, ambitne,
patriotyzmu. Nie

minęło

środowiska

kulturowe

o dobrych cechach

lokalnego

dziesięć lat a W r o c ł a w

stał się

Aktywności,

jego

świat

której

przeżyć,

przejawem

sentymentów
jest

i

właśnie

ambicji.
twórczość

a m a t o r s k a , a w o m a w i a n y m t u p r z y p a d k u -— p l a s t y c z n a .

j e d n y m z c e n t r ó w naszej k u l t u r y , n a u k i , s z t u k i . Ś r o d o w i s k o

S p e c y f i k a tej t w ó r c z o ś c i polega na t y m , ż e w

plastyczne

od z e s p o ł o w y c h form u p r a w i a n i a s z t u k i , p l a s t y k a jest f o r m ą ,

wysunęło

się

na

jedno

z

pierwszych

w kraju, a ta a k t y w n o ś ć instytucji i zawodowych
znalazła
w

j a k b y swoje

szerokim

zasięgu

przedłużenie
uprawiania

w ruchu
plastyki,

miejsc

odróżnieniu

artystów

w k t ó r e j a k t t w ó r c z y m a charakter indywidualny, a dzia­

amatorskim,

ł a l n o ś ć t w ó r c z a a m a t o r a c z ę s t o p r z e j a w i a s i ę poza, ś r o d o ­

szerszym

niż

wiskiem, poza kontaktem

z innymi ludźmi

o

podobnych

gdzie indziej w k r a j u . C z e m u to p r z y p i s a ć ? C z e m u w ł a ś n i e

nawet potrzebach i upodobaniach. Teatr, z e s p ó l

t u , na ziemi d o l n o ś l ą s k i e j t y ł u l u d z i r z e ź b i , m a l u j e , r y s u j e ?

muzyczny,

T r u d n o o d p o w i e d z i e ć n a to p y t a n i e , nie b y ł o
odpowiednich b a d a ń , a g d y b y je nawet p o d j ą ć ,
dotyczyć

tak

skomplikowanych

zjawisk

jak

bowiem

musiałyby
psychologia

chóralny,

r e c y t a t o r s k i —- t w o r z ą

taneczny,

płaszczyznę

w i ę z i z g r u p ą . J e d n o s t k a jest c z ą s t k ą c a ł o ś c i , w k t ó r ą s i ę
w t a p i a , k t ó r e j s i ę p o d p o r z ą d k o w u j e , ł ą c z ą c swojo
ze ś r o d o w i s k i e m

ambicje

k t ó r e w y b i e r a , z k t ó r y m s i ę b. c z ę s t o iden­

j e d n o s t k i i g r u p y w y r w a n e j ze swego ś r o d o w i s k a , zderzonej

tyfikuje. T w ó r c z o ś ć zaś indywidualna, j a k np.

z

c z y pisanie, b y w a c z ę s t o gestem o b r o n n y m p r z e d a l i e n a c j ą ,

inną

grupą,

intensywniej,

o

odmiennych

n i ż to

wzorcach

m a miejsce

I I . 1. S t a n i s ł a w S u c h o c k i , Rusałki,

kultury,

w grupie

drewno,

żyjącej

zakorzenionej,

swoistym amortyzatorem u ł a t w i a j ą c y m wrażliwej

w y s . 2!) c m . 11. 2. J ó z e f S e r w i k . Matka
w y s . 25 c m .

z dzieckiem,

drewno

malowanie
jednostce

polichromowano

�kontakt

utwierdzającym

wiarę

w siebie, swoje m o ż l i w o ś c i , u w z n i o ś l a j ą c y m w ł a s n ą

z

otaczającym

światem,

egzys­

t e n c j ę , n a d a j ą c y m jej n o w y

n i z a c y j n i e i k o n c e p c y j n i e , w s p o m a g a n a przez grono w s p ó ł ­
p r a c o w n i k ó w w terenie i k o n s u l t a n t ó w , p l a s t y k ó w

P l a s t y k ę a m a t o r s k ą Dolnego Ś l ą s k a cechuje p r z y t y m

za najważniejsze

d u ż a r ó ż n o r o d n o ś ć . W o d r ó ż n i e n i u od takiego n p . w o j . b i a ­
łostockiego,
jednolite,

które

jest

stabilne,

w

estetycznych — amatorzy
różnych

tradycji

swym

wyrastające

przekroju

na

Na

stosunkowo

podobnych

dolnośląscy

i postaw.

tworzą

przeglądach

tyki amatorskiej,

wzorcacli

konglomerat
wojewódzkich

w

różnych

tradycjach kultu­

2 - — dobrą

rowych. T w ó r c ó w z miast i wsi, m ł o d y c h i starych .
Dokładny

szacunek

liczby

amatorów

dolnośląskich

nie j e s t o c z y w i ś c i e m o ż l i w y , n a w e t p r z y b l i ż o n y

wymagałby

k o s z t o w n y c h i niewiele w k o ń c u d a j ą c y c h b a d a ń . O b s e r w u ­
jąc

dotychczasowe

„Wojewódzkie

Przeglądy

Twórczości

A m a t o r s k i e j " , a b y ł o i c h j u ż siedem, w y r a ź n i e w i d a ć w z r o s t
2

l i c z b y u c z e s t n i k ó w . C z y ś w i a d c z y to o r o s n ą c e j
l u d z i do

twórczej

wypowiedzi,

czy

t e ż o coraz

p o p u l a r n o ś c i „ P r z e g l ą d ó w " i dobrej p r a c y
oraz P o w i a t o w y c h

Domów

tendencji
większej

Wojewódzkiego

K u l t u r y '! W y d a j e s i ę , ż o wys­

t ę p u j ą t u oba wspomniane powody. C z y n n i k

organizacyjny

roli

z a r ó w n o jego t w ó r c y

co

jest

i

efekciarstwa,

miejsca plastyki amatorskiej

powinna

ona

bowiem

i jej

konkurować

p l a s t y k ó w , ani jej z a s t ę ­

D o d a ć n a l e ż y , ż e W D K stara się o kontakty z i n n y m i
analogicznymi

placówkami w kraju

i za g r a n i c ą

i o kon­

f r o n t a c j ę n a j c i e k a w s z y c h (z r ó ż n y c h w z g l ę d ó w ) p r a c w ł a s ­
nych z obcymi'.
Wrocławskie

„Przeglądy"

a m a t o r ó w , s t a n o w i ą bowiem

mają

dużo

znaczenie

teren p o r ó w n a ń

dla

umiejętności

w ł a s n y c h z c u d z y m i , s p r z y j a j ą rodzeniu s i ę m y ś l i k r y t y c z n e j ,
horyzontów
się przy

tym

intelektualnych
podnoszenie

i

estetycznych.

poziomu

wystaw,

(inicjatora

a z w ł a s z c z a dolnej j a k o ś c i t y c h prac". S ą d z ę , ż e jest to re­

„ P r z e g l ą d ó w " i a u t o r a jego regulaminu) — a r t . piast. S t e f a n a

z u l t a t z a r ó w n o o g ó l n e g o podnoszenia s i ę k u l t u r y p l a s t y c z n e j

S z m i d t a , j a k i mgr K r y s t y n y

amatorów,

3

i k i e r o w n i k a do r. 1970

zasługą

geniuszy

pować).

Obserwuje

kraju,

(nio

istotnie

4

opieką .

propagandowo-upowszech-

kreowania

właściwego

wyławianie

ich

z d o b r ą twórczością zawodowych

jest

w

unikanie

społecznej

poszerzaniu

pracujący

terenu,

l u d z i , otaczanie

3 — prawidłową działalność
nieiiiową,

n a pewno jest istotny. D z i a ł P l a s t y k i w r o c ł a w s k i e g o W D K
c h y b a najlepiej

penetrację

utalentowanych

rozumienie

1

uważam :

1 - - stworzenie k l i m a t u s p r z y j a j ą c e g o r o z w o j o w i plas­

s p o t y k a m y j e d n o c z e ś n i e prace l u d z i p o c h o d z ą c y c h z r ó ż n y c h
części kraju, wychowanych

i peda­

g o g ó w z p r a w d z i w e g o z d a r z e n i a , p r z y n o s i efekty, z k t ó r y c h

sens.

Gerliczowej, p r o w a d z ą c e j

od

tego c z a s u ten d z i a ł . S y s t e m a t y c z n a p r a c a , s p r a w n a orga-

jak

i

zaostrzania

kryteriów

przy typowaniu prac na wystawo.

11. 3. J ó z e f L u r k a , Golgota,

artystycznych

M o ż l i w o to jost

m.in.

drewno, w y s . 31 c m .

..4

43

��właśnie

dzięki

coraz

większej

liczbie

nadsyłanych

dzieł.

co j e d e n a s t a . P o s z e r z a n i e s i ę k r ę g u u c z e s t n i k ó w

T a k w i ę c , g d y w 1968 r. n a w y s t a w i e z n a l a z ł a s i ę co c z w a r t a

liczby n a d s y ł a n y c h

z n a d e s ł a n y c h p r a c , to w rok p ó ź n i e j j u ż co p i ą t a , a w 1971 —

tawienie :

Przeglądy
nr
I
II
III
IV
V
VI
VII

Z

zestawienia

tego w i d a ć ,

lata

Udział
powia­
tów

1965/66
1966/67
1967/68
1968/69
1969/70
1970/71
1971/72

11
18
21
21
26
27
27

ż e od d w ó c h

lat

I

I I elimi­
nacje

eliminacje

uczest­
nicy

prace

62
143
153
194
280
385
355

у
?
1361
1895
4302
5070
4703

przeglądami

zes­

Przegląd
Wojewódzki
uczest­
prace
nicy

prace
162
490
574
842
999
1299
1218

Obejmując

i wzrost

d z i e ł p o k a z u j e najlepiej p o n i ż s z e

50
97
114
144
136
202
198

72
208
317
338
303
453
519

wszystkie

powiaty

„Przeglądy"

nie

dają

o b j ę t e s ą wszystkie powiaty, przy c z y m n a t y m pierwszym

j e d n a k p e ł n e g o o b r a z u s y t u a c j i , p o m i j a j ą bowiem... W r o c ­

szczeblu

ław, a w i ę c ośrodek najbardziej w a ż n y i liczny.

autora
do

eliminacji wybiera
na

pokaz

Wrocławia

walor p r a c .
wymogiem
tawie

na

skąd

11

W

Komisja

eliminacje.

regulaminu, aby

każdy

tej

powiat

reprezentowany.
wojewódzkim

Dąży

znalazły

najciekawszych, najlepszych również
zać

prace
fazie

decyduje

jest
był

zostają
jedynie
na

wys­

t e ż do

tego,

s i ę obok

prac

i typowe. A b y poka­

c a ł ą g a m ę postaw — od p r y m i t y w u

dojrzałą artystycznie.

każdego

przesłane

o c e n i a j ą c a ograniczona

wojewódzkiej

aby na Przeglądzie

s i ę najlepsze

środowiskowy

a ż po

twórczość

Przyjęto

b o w i e m z a s a d ę ograniczenia s i ę do obszaru d z i a ł a n i a W D K .
„Przegląd"

jest

więc

podsumowaniem

opieki

metodycz­

nej W D K , nie jest z a ś p r z e g l ą d e m p e ł n y m p l a s t y k i dolno­
śląskiej.
Rozumiem

stanowisko

t r u d n o o pomieszczenie
że

odrębne,

W D K , argument,

że

c a ł o ś c i o w e p r z e g l ą d y robią w swoim

Stowarzyszenie

i

n a wystawie w y t y p o w a n y c h

(Klub)

Plastyków

Amatorów,

tak
prac,

zakresie

Państwowe

O g n i s k o K u l t u r y P l a s t y c z n e j oraz Z a k ł a d o w e D o m y

Kul­

t u r y . N i e m n i e j w y d a j e m i s i ę , ż e co pewien czas jest celowa
konfrontacja

działań

różnych

instytucji,

pokazanie

naj­

bardziej t y p o w y c h i c i e k a w y c h p r a c r a z e m , w ł a ś n i e w formie
przeglądów całego

województwa.

W r o c ł a w - m i a s t o jest ż y w y m c e n t r u m p l a s t y k i a m a t o r s ­
kiej, działa w nim chociażby wspomniany K l u b P l a s t y k ó w -Amatorów,

w

którego

r e j e s t r a c h figuruje p o n a d

ćwierć

t y s i ą c a o s ó b , a w y s t a w y g r o m a d z ą prace 100—120 p l a s t y ­
k ó w . A K l u b nie o b e j m u j e p r z e c i e ż w s z y s t k i c h , a m a t o r z y
skupiają
wielu

się również

pozostaje

We

wokół

poza

branżowych

zasięgiem

domów

kultury,

jakiejkolwiek instytucji.

W r o c ł a w i u d z i a ł a ł przez l a t a , z m a r ł y w

1969 г.,

c i e k a w y m a l a r z i pisarz B o l e s ł a w D y n d a , listonosz. J e s z c z e
wcześniej, w latach pięćdziesiątych, swoistą sensacją w śro­
dowisku plastycznym miasta b y ł samorodny
dziutkiego

talent

mło­

7

Jana

K a z i m i e r s k i e g o . O t o c z o n y o p i e k ą i skie­

r o w a n y n a u c z e l n i ę z n i k n ą ł j e d n a k z p o l a w i d z e n i a . (Co s i ę
z nim stało ? Czy przestał b y ć „ n a i w n y m " w miarę rozwoju?
A m o ż e w o g ó l e o d s z e d ł od m a l a r s t w a ?). Obecnie z c i e k a w y c ł i
indywidualności
Ignarską,

na

artystkę

terenie
z

miasta

pogranicza

wymieniłbym

twórczości

Marię

„naiwnej",

d o b r ą k o l o r y s t k ę , w y p o w i a d a j ą c ą się p r z e w a ż n i e w scenach
z ż y c i a w s i , r ó w n i e c i e k a w ą A n n ę B i n k u ń s k ą oraz T o m a s z a
Sitkowskiego,

który

dotknięty

kalectwem

(mongolizm)

wypowiada się w r y s u n k u i malarstwie w s p o s ó b n a pozór
bliski u j ę c i u p r z e d m i o t ó w przez s z t u k ę w s p ó ł c z e s n ą , r ó ż n i ­
c a jest t y l k o t a k a , m ó w i ą c w n a j w i ę k s z y m s k r ó c i e , ż e to
co d l a a r t y s t y w s p ó ł c z e s n e g o jest ś w i a d o m ą s y n t e z ą k s z t a ł t u
przedmiotu,
jego

u

zapisem,

Prace

Sitkowskiego
jest

jost

znakiem

Sitkowskiego

były

jakby

pierwiastkowym

przedmiotu,

pokazane

na

czy

sytuacji.

„Przeglądzie"

w 1969 г., w listopadzie 1972 r. — n a i n d y w i d u a l n e j w y s ­
tawie

w

„Klubie

Dziennikarza".

Inną

widualnością środowiska wrocławskiego,

ciekawą
o której

indy.chcę

tu

w s p o m n i e ć , jest Andrzej W a c l a w c z y k , t w ó r c a znakomitych,
dziwnych

Wróćmy
W

8

ex-librisów .
jednak

1969 r . p r ó b o w a ł e m

do

„Przeglądów

ustalić liczebność

wojewódzkich".
poszczególnych

t y p ó w p r a c i t e m a t ó w . O k a z a ł o s i ę w ó w c z a s , ż e n a 338 p r a c
o b r a z ó w b y ł o 249, r z e ź b 39 (w t y m : w drzewie 24, glinie 2,
gipsie 4, s t y r o p i a n i e 2, k o ś c i 2, korzenio-form

7), g r a f i k i

45

�oraz r y s u n k ó w 23, m e t a l o p l a s t y k i 4, t k a n i n 4, w y c i n a n e k 4,
i n n y c h 7.
Prac

z pogranicza ludowo-jari n a r o ż n e g o

było

ok. 30,

a

podtrzymywanych

przez

środki

masowego

przekazu.

N a j c i e k a w s z ą d l a c z y t e l n i k ó w naszego p i s m a jest g r u p a
prac z p o g r a n i c z a s z t u k i l u d o w e j . P o g r a n i c z e to o d g r y w a
twórczości,

choć

a l a „ g r u p a Z a c h ę t a " ok. 30. p o s t i m p r e s j o n i z m o w i ok. 15,

w o d r ó ż n i e n i u od w y s t a w a m a t o r ó w w B i a ł y m s t o k u ,

Rze­

s u r r e a l i z m o w i —- 10, e k s p r e s j o n i z m o w i - • ok. 20. a b s t r a k -

szowie, L u b l i n i e c z y K i e l c a c h , nie s p o t k a m y t u b e z p o ś r e d ­

p r y m i t y w n o - n a i w n y c h (i. p o d o b n y c h

w typie r e a l i z m o w i

2, f o r m i z m o w i — 12.

cjonizmowi Oceniając

subiektywnie

walory

plastyczne

wystawy,

z a w y r a ź n i e dobro u z n a ł e m ok. 15 p r a c , z a dobre, s p r a w n e
warsztatowo
W
z

obrazów

a r c h i t e k t u r ą ) - - ok.

00

dominował

prac,

rolę

w panoramie

dolnośląskiej

nich p r z y k ł a d ó w

dawnej s z t u k i

wystawach

jeszcze

były

albo z o s t a ł y

ludowej

(na p o p r z e d n i c h

wycinanki łowickie,

wyeliminowane

w powiatowych

t y m razem
przeglądach,

albo i c h nie n a d e s ł a ł a p. A n n a K r z e m i ń s k a z J e l e n i e j G ó r y ) .

ok. 30. z a ś r e d n i e ok. (iO.

tematyce

istotną

pejzaż

portretów

było

(łącznio
ok.

30,

Nie

było

toż stylistycznej

kontynuacji

sztuki

ludowej,

poza r z e ź b a m i A d a m a Ł a w i ń s k i c g o . B y ł y n a t o m i a s t p r a c e

k w i a t ó w 24. r ó ż n y c h k o m p o z y c j i f i g u r a l n y c h ok. 70. M a r t ­

należące

w y c h n a t u r n a l i c z y ł e m 4. B y ł o i c h o c z y w i ś c i e bardzo wielo

d a w n a a u t e n t y c z n a s z t u k a l u d o w a , a w k t ó r y m d z i ś fun­

zgłoszonych

kcjonują

ogniska

do e l i m i n a c j i p o w i a t o w y c h ,

i kluby, większość

zwłaszcza

jednak t y c h prac,

- znamion
Przejdźmy

osobowości,

z

odpustowych

czy jeleniami.

kramów,

Przykładem

b a n i a (dozorcy), J ó z e f a L u r k i z B y s t r z y c y G ó r n e j ( d r w a l a )

salach za m a ł y c h

wobec

łabędziami

istniała

najlepszym i ciekawym s ą tu r z e ź b y J ó z e f a Serwika z L u ­

ostatniej

wystawy,

oraz S t a n i s ł a w a Suchockiego z L w ó w k a

k t ó r a m i a ł a m i e j s c e w listopadzie 1972 r. w salach M u z e u m
stłoczonych

jarmarczne,

z różami,

w którym

b y w a w ognis­

j e d n a k do o m ó w i e n i a

Archeologicznego,

wyroby

makaty

kulturowego,

o d p a d ł a w czasie e l i m i n a c j i .

p r a w n y c h i pozbaw i o n y c ł i - - jak to c z ę s t o
kach

przez

lodwio po­

do togo k r ę g u

togo n a ś c i a n a c h

d l a 519 e k s p o n a t ó w ,
w sposób

wybitnie

Serwik
gdy

żywa

reprezentuje
jeszcze

pamięć

istnieje z e s t e t y k ą ,

którą

dawnej

fazę

przejściową,

ludowej

współ­

nazywa się „drobno-

u t r u d n i a j ą c y oglądanie. Dodajmy, że plastyk rozwieszający

mieszczańską".

z p a k u ł , u ł a n n a k o n i u c z y t y p y ludowe — to r z e ź b y p r y ­

rozpraszając

m i t y w n o , ś w i a d c z ą c e o t r u d n o ś c i p o r a d z e n i a sobie z n o w ą

w

różnych

miejscach

obrazy

togo

samego

tematyką,

N a w y s t a w i e z n a l a z ł o s i ę 370 o b r a z ó w . 88 r z e ź b , 54 g r a f i k i .
7 tkanin.

czasom

W

porównaniu

z

poprzednimi

przeglądami

u w a g ę w z r o s t l i c z b y r z e ź b , co ś w i a d c z y

7

zw raca

o żywotności

tej

sensie

z chęcią

określenie
tego

tematyce
przełamać,

słowa.

z

Śląskiego.

rzeźby

umownie

aniołki

tę

prace u c z y n i ł to w s p o s ó b . . a r t y s t y c z n y " , c z y l i bez sensu,
artysty.

Jego

najlepiej

przyklejonymi

indywidualizacji postaci.

..zabawne",

ale raczej w

Serwik zachowuje

jeszcze

włosami

Nasuwa się
pozytywnym
w

ludowej

s z t y w n o ś ć k o m p o z y c j i , ale w i d a ć , ż e c h c i a ł b y j ą
nie r a d z i sobie czasom z p r o p o r c j a m i postaci,

d z i e d z i n y s z t u k i n a p o ł y jeszcze l u d o w e j , i co jest zapewne

gdy p r ó b u j e b u d o w a ć jo raczej n a w z ó r k o l o r o w y c h g i p s ó w

rezultatem

niż

zainteresowań

rozbudzonych

przez

Cepelię

dawnych

świątków.

Inspirują

go

bardziej

postacie

�47

�т

�П . 12. B r u n o n P o d j a s k i , Sanatorium,

ol./pł., 4 0 x 5 5 , 5 cm.

z szopek n i ż k a p l i c z e k . N a i w n o ś ć jego, z j e d n u j ą c a s y m p a t i ę

pełen

wielu w i d z ó w zasadza s i ę c h y b a t r o c h ę n a t y m , ż e nie p o j ą ł on

p r a c a c h s z t u k ą l u d o w ą , ale b l i ż s z y m u j e s t w t y p i e t e n ro­

pomysłów,

świadomie

inspiruje

się

w

niektórych

do k o ń c a n o w y c h p r a w d , a nie u m i a ł z a p o m n i e ć o s t a r y c h .

dzaj p o m y s ł o w o ś c i , k t ó r ą m a j ą np. uczniowie s z k o ł y K e n a r a .

T o p r a w d a , ż e r z e ź b y te s t o j ą c e n a g r a n i c y s z t u k i l u d o w e j ,

T y m r a z e m p o k a z a ł o b r a z y n a szkle o t e m a t y c e h i s t o r y c z n e j

p r y m i t y w n e j -— o c i e r a j ą

frapują

d o l n o ś l ą s k i e j oraz d w i e k o m p o z y c j e m a r t y r o l o g i c z n e o c h a ­

świeżością

w sobie k o m p l e t figur s z a c h o w y c h , s t y l i z o w a n y c h n a d a w ­

Przekła­

n y c h w o j ó w . Skrzynia w dowcipny i funkcjonalny s p o s ó b

się

często

o

kicz,

jednak swoją odrębnością, autentyzmem
Suchocki,
pomysłów,

mimo

swych

ale

(il. 2).

rakterze

70 l a t , z a s k a k u j e

b r a k i e m konwencjonalnego

myślenia.

pomnikowym,

rzeźbioną

skrzynię

mieszczącą

d a on k a ż d y z a m i a r t e m a t y c z n y n a z u p e ł n i e w ł a s n ą f o r m ę

z a m y k a się i otwiera. T y p m y ś l e n i a plastycznego

p l a s t y c z n ą , p r z y c z y m n i e m a l z a w s z e s ą to

b a z u j e n a p o m y ś l e , c z ę s t o r z e c z y w i ś c i e d o w c i p n y m , co n a j ­

płaskorzeźby,

c z ę s t o b. p i ę k n i e a ż u r o w a n e . M a on d u ż ą s p r a w n o ś ć

ręki,

nie z d a r z a j ą m u s i ę k i k s y , u j ę c i e t e m a t ó w p o d p o r z ą d k o w u j e
swoim

możliwościom,

i w tych

granicach jest

jego l a u b z e g o w o - a ż u r o w e k o m p o z y c j e p r z y p o m i n a j ą

rzeźby

Łęczycy.

kompozycji

„ F o t o g r a f i a r o d z i n n a " (il. 4),

doskonały

z d u ż y m w y c z u c i e m w a r t o ś c i d e k o r a c y j n y c h (il. 1). N i e k t ó r e
W a l c z a k a spod

lepiej w i d a ć n a p o k a z a n e j p r z e d t r z e m a l a t y

Furgały

Odrębne

zagadnienie

reprezentują

rzeźby

Bolesława

M u s i a ł a z O l e ś n i c y (il. 6). M o t o r e m tej t w ó r c z o ś c i j e s t p r z e ­
ż y c i e w e w n ę t r z n e c z ł o w i e k a , k t ó r y c h o c i a ż p o c h o d z i ze w s i
i t k w i w j e j k u l t u r z e , to w r z e ź b i e w y p o w i a d a n ę k a j ą c e go

technikę

m y ś l i i emocje, o b o j ę t n y n a to, j a k jego p r a c e s ą p r z y j m o ­

jego o b r ó b k i . I w t y m b l i s k i j e s t d a w n y m m i s t r z o m l u d o w e j

w a n e przez i n n y c h . N i e jest to n a w e t o b o j ę t n o ś ć , a r a c z e j

Lurka,

45-letni

drwal

rzeźby. Nie

czuje

ograniczony

konkretnymi

zna

dobrze

drzewo,

się jednak, tak j a k dawni świątkarze,
ujęciami

kilku

tematów.

Ins­

przeświadczenie, że tylko tali m o ż n a i n a l e ż y dany
przedstawiać.

Ludzie

w

rodzaju Musiała

zawsze

temat
istnieli

p i r u j ą go nie r z e ź b y , ale s ł o w o , t e m a t y k a b i b l i j n o - r e l i g i j n a

n a w s i , ż e w y m i e n i ę ze z n a n y c h p r z y k ł a d ó w D o r o t ę

a nie wzorce ikonograficzne, k t ó r y c h z n a niewiele i nie wie

part,

n a w e t , ż e „ p o w i n n y " go o b c h o d z i ć . S i ł ą jego z n a k o m i t y c h

odrzucana

rzeźb

mieściła się w k r ę g u norm estetycznych i przyjętej tematyki,

jest

doskonale
bryły,

więc

z

jednej

strony

wyobraźnia,

przełożona

uzyskanego

przez

czy

przez

Nikifora. Twórczość

miejscową

społeczność,

i c h nieraz
tak

nie

s t a n o w i ł a w i ę c nasycony g ł ę b o k ą e m o c j ą jednostki margines
l u d o w e j s z t u k i . P e ł n e w y r a z u f i g u r y M u s i a ł a , z niepropor­
cjonalnie d u ż y m i g ł o w a m i ł ą c z ą s i ę w naszej

c z ę s t o r z e ź b i sceny,

bardziej

a rzeźby

była

wyczucie

ciekawą, przeważnie bezbłędną. Warto tu dodać, że L u r k a
grupy postaci,

dalece

Lam­

kompozycję

n a j ę z y k r z e ź b y , z drugiej d o s k o n a ł e

ekspresji, w y r a z u

Heródka

swe

maluje

a k w a r e l ą (il. 3).
J a r o s ł a w F u r g a ł a z P o l w i c y , pow. O ł a w a (ur. 1935 г.),

ze

sztuką

np.

Rząsy

niż

świadomości

ludowo-cepeliowskimi

rzeźbami czy też d a w n ą sztuką ludową.
W malarstwie ź r ó d ł e m inspiracji, m o ż e nawet n i e ś w i a ­

m a l u j e , r z e ź b i , u r z ą d z i ł t e ż sobie w s t y l u l u d o w o - r u s t y k a l -

domej, s ą w s p ó ł c z e s n e ludowe

n y m b. interesujące w n ę t r z e pracowni. Pracownik fizyczny,

niami, oleodruki, spotykane z r e s z t ą n a Ś l ą s k u c z ę ś c i e j n i ż

„ d y w a n y " , m a k a t y , z jele­

49

�13

13.

B o g d a n K r u p i ń s k i , Kompozycja,
o l . / p ł . , 97x97 c m . I I . 14. J ó z e f P u c k , Poranek,
o l . / p ł . , 50,6x70 c m . I I .
M a r e k L e r c h e r , Południe,
l i n o r y t , 50 X 36 c m . I I . 16. K a r o l P o t y s z , Mandragora,
t e m p e r a / p a p i e r , 29,5 X 21 c m .

�15

gdzie

indziej.

twórczości

Na,

granicy

„naiwnej"

i

sztuki

nawet

ludowej,

kiczu

prymitywu,

plasują

się

k u n a i w n e j r e m i n i s c e n c j i wczesnego
W

płótna

klimacie

„naiwnej"

znacznie

O d l a t w y s t a w i a o n swe prace n a „ P r z e g l ą d a c h " (il. 5).

palacz k o t ł o w n i w B u k o w c u , zafascynowany
bowością

świadomy

wielkiego

57-letni

artysty,

włoskiego

maluje

J ó z e f a M ą c z y n s k i e g o z M i s z k o w i c (pow. K a m i e n n a G ó r a ) .
Pogranicze z t w ó r c z o ś c i ą p r y m i t y w n ą i n a i w n ą stanowi

bardziej

renesansu

twórczości

również

Brunon

pacjenta

Pod jaski

s z t u k ą i oso­

sanatorium

Józefa

i n t e r e s u j ą c e w k o m p o z y c j i (obraz w obrazie), bliskie oleo-

G i e l n i a k a , k t ó r y z w ł a ś c i w ą sobie d e l i k a t n o ś c i ą

drukowo-makatowej

malarstwu amatora. L i n o r y t y Gielniaka, z w ł a s z c z a z c y k l u

tematyce,

płótno

ogrodnika-emeryta

J a n a D u d z i a k a z B ę d k o w i e „ L e ś n i c z ó w k a P o k r z y w i ł o " (il. 7).
Na

Dolnym

granicze
B.
Wł.

Śląsku nurt

reprezentuje

Lipiński,

kilku

M. Osińska,

Malitowski,

ale

„prymitywny"
amatorów:

St. A b ł a m o w i c z ,

naprawdę

i

Wł.

ciekawe

są

jego

po­

Antonowicz,

Al.

Kosińska,

tu

akwarele

B r o n i s ł a w y S o k o ł o w s k i e j , s p r z ą t a c z k i z Legnicy, nierzadko
świetne

w

charakterystyce

przedstawionej

w kolorze. S o k o ł o w s k a p o k a z a ł a w t y m

sceny,

roku kilka

dobre
prac,

(il. 8), ale n a j l e p s z ą j e s t c h y b a „ M y c i e p o d ł o g i " s p r z e d t r z e c h
lat, zakupione

podobnie j a k i wiele i n n y c h dziel z „ P r z e ­

g l ą d ó w " do d z i a ł u m a l a r s t w a a m a t o r s k i e g o
Muzeum

wrocławskiego

Etnograficznego.

„Sanatorium w Bukowcu" w y w a r ł y w y r a ź n y w p ł y w na kom­
p o z y c j ę i u j ę c i e o b r a z ó w P o d j a s k i e g o (il. 12). S ą to oleje dos­
k o n a ł e w kolorystyce, o specyficznym stylu, znane publiczno­
ści zagranicznej z tegorocznej w y s t a w y n a F e s t i w a l u w Spoleto. P o d j a s k i m a j u ż z r e s z t ą u c z n i a , A l e k s a n d r a M i c h a l c z y k a ,
k t ó r y m a l u j e n i e k t ó r o swe oleje „ p o d " m i s t r z a (il. 11) w y k a ­
zując

zresztą

osobowości

pielęgniarki

lepsze
z

w

„naiwnej"

formuło

W a ł b r z y c h a •— M a r i i

jest

malarstwo

Hawro

zwłaszcza

„ P e j z a ż z m ł y n e m " (il. 9).

własnych

szeregów.

powszechnie

interesujących

nej

Góry,

tonacji

n y m j a k W r ó b e l , K a r u l a k czy Albiczuk. K a r o l Sorychta,

np.

np.

Ociepka,

sierpeckich).

środowiska

emeryta,

malującego

jest

jakby

dolno­

swe

obrazy
Kontury
zawsze

rozjarzającymi

O b r a z y jej s ą w y p u k ł e ,

z

reliefowy

podkład,

P i ę ć d z i e s i ę c i o l e t n i kotlarz z pow. B y s t r z y c a — Ignacy

miał

rzeźbiarzy

O d r ę b n ą p o s t a c i ą j e s t r ó w n i e ż 64-letnia J ó z e f a
z Ząbkowic.
najpierw

P r z e w o d n i c z ą c y W R N K a t o w i c e " , (il. 10)

u

wając

papier-mache

kontur

który

mają

autor d w ó c h p r a c : „ M a l b o r k " i „ W ś w i ą t y n i " , pełnej w d z i ę ­

oliwkową

robi

jaka

czy

z

której

Nowak
artystka
formuje

podmalowuje,

wiedząc

w

jakim

wyczu­
słoiczku

z n a j d u j e s i ę f a r b a . O b r a z y jej

żółto-złocisto-brązowy
zielenią

i

niewidoma

papkę,

następnie

przedmiotów

przed n i ą s t o j ą c y m

P a w ł o w s k i p o z o s t a ł w m e j p a m i ę c i przede w s z y s t k i m j a k o

się

(il. 14).

„ L a s bukowy", „ P o s t ó j przy studni",
i „Gen. Ziętek,

obserwo­
naśladują

oliwkowo-ziolono-brunatnej.

obraz b u d o w a n y

b y ł n a wystawie 8 olejami, z k t ó r y c h najciekawszymi b y ł y
młyńska"

skrystalizowanej

l e k k o s t y l i z o w a n y c h drzew b i e g n ą w jogo p ł ó t n a c h
pasmami koloru

„Uliczka

to

indywidualności

70-letniego

w

s z y m a wszelkie dane, a b y s t a ć s i ę r ó w n i e c e n i o n y m i z n a ­
reprezentowany

brak

ś l ą s k i e g o w y m i e n i ć t r z e b a jeszcze J ó z e f a P u c k a z K a m i e n ­

faliście,

z Jeleniej G ó r y ,

obrazach

(Naśladowców

występuje

g l ą d z i e " S o r y c h t a i P a w ł o w s k i , z k t ó r y c h z w ł a s z c z a pierw­

73 l e t n i r o b o t n i k - e m e r y t

innych

nie t y l k o t w ó r c z o ś ć „ z a w o d o w ą " ale i m i s t r z ó w ze s w o i c h

zawsze

Czystej wody „ n a i w n e " malarstwo pokazali na „ P r z e ­

w

artystycznej. W y s t ę p u j e t u zjawisko

wane j u ż przeze m n i e wielokrotnie, iż a m a t o r z y

Z
Coraz

patronował

koloryt,

czernią.

delikatnie

Przedstawia

ożywiony

często

siebie

51

�w

czarnych

okularach,

siedzącą

rodziny. G ł ę b o k o w z r u s z a j ą

przy

stole w

otoczeniu

mnie o b r a z k i J ó z e f y

Nowak.

P o k a z u j ą w y m i a r s z t u k i , k t ó r a jest c z y m ś w i ę c e j n i ż z a b a w ą
czy

popisem zręczności.

M a l a r s t w o to

pełni

funkcje

t e r e s o w a ł y mnie r ó w n i e ż agresywne w barwie, d u ż e p ł ó t n a
Konstantego

Biehnana i Bogdana

Krupińskiego

(il.

13),

p o d e j m u j ą c e w e k s p r e s y j n e j formie s y m b o l i c z n e t r e ś c i .

tak

Nie

zabrakło t e ż na wystawie prac d o j r z a ł y c h

świad­

istotne, ż e w r ę c z nie chce s i ę p r z y n i m m ó w i ć o p r o b l e m a c h

c z ą c y c h o ś w i a d o m o ś c i i wrażliwości plastycznej, s t o j ą c y c h

estetycznych. B u d z i
W
było

szacunek i podziw.

licznej grupie p r a c
oczywiście

ślady

już

na

można

Do

takich właśnie

różnych

(il.

15),

amatorskich n a p o t k a ć

zainteresowania

sztuką

k i e r u n k ó w i m i s t r z ó w n p . A j w a z o w s k i e g o , v a n G o g h a , Modiglianiego, S a l v a d o r a D a l i

czy

Chagala — z naszych

Liberskiego, Gepperta i Gielniaka.
dostrzec b y ł o
(R.

można

inspirowanie

się b a r w n ą

fotografią

Kowalczyk).
Były

n a wystawie prace ś w i e ż e , malowane

dobrze z b u d o w a n e k o l o r y s t y c z n i e , j a k n p .
kiewicza,

Mariana

Wódkiewicza,

wrażliwie,

Jerzego

Ryszarda

Wagnera,

A d a m a Niewidoka, Karola Mielżyńskiego, Leona
W a n d y Victorini,

Konrada

J a n u s z a Boguckiego czy
pokazał

Bociana,

Tyszkiewicza, Tomasza

George S c h m i d t a . D o b r y

18 l e t n i K r z y s z t o f Z a j ą c , ł a d n e

w

Woja-

kolorze

Dudy,

Z
w

sztuką

zawodowych

plastyków.
Lerchera

a s ą d z ę , ż e w k r ó t c e do tej g r u p y dojdzie

robiący

Wódkiewicz.

przyjemnością

zawodach

obserwuję,

bliskich

plastyce,

jak

ludzie

pogłębiają

pracujący
amatorskim

uprawianiem sztuki s w ą wrażliwość artystyczną.

Przykła­

d e m s ą t u b. dobre o b r a z y m a l a r z a pokojowego

Edmunda

Zalisza,

dojrzałe

Niewidoka,

intelektualnie

prace

wspomnianego

i n s t r u k t o r a plastycznego s a n a t o r i u m w

już
Stro­

n i u Ś l . , poligrafa M a r i a n a Z u b r z y c k i e g o , fotografa J a n u s z a
Manieckiego, c z y
rzego

obraz
kafelki

ze

z a l i c z y ł b y m linoryty Marka

stało p o s t ę p y Marian

choćby

W n i e k t ó r y c h obrazach

pograniczu

dekoratorów

Henryka

Kryńskiego

i Je­

Marciniaka.

„ P r z e g l ą d " wrocławski pokazał więc w s p o s ó b niemal
m o d e l o w y c z y m jest p l a s t y k a a m a t o r s k a . P o k a z a ł

z p e j z a ż a m i miejskimi n a d e s ł a ł a Zinaida Moszkowicz z L e g ­

b i e g u n j a k i m jest t w ó r c z o ś ć

jeden

„ p r y m i t y w n a " o p a r t a o sto­

nicy. Z s y m p a t i ą o g l ą d a ł e m skromne studia k w i a t ó w L u d w i ­

s u n k o w o n i k ł e zaplecze t r a d y c j i k u l t u r o w e j i d r u g i biegun

k a T y ń s k i e g o , 63-letniego r z e m i e ś l n i k a ze Ś w i d n i c y ,

który

sztuki

pozostawiając

rysunkowy,

każdy

ostatnich k i l k u d z i e s i ę c i u lat. P o k a z a ł zjawiska spontaniczne

kolorystycznie.

Zain­

i k o n t r o l o w a n e ś w i a d o m o ś c i ą . W a ż n e s ą i j e d n e i drugie.

identyczny

schemat

o b r a z e k i n a c z e j a dobrze r o z w i ą z a ł

ukształtowanej

w

kręgu

zainteresowań

plastyką

PRZYPISY
1

K r y s t y n a Gerliczowa s t o s u j ą c m e t o d ę reprezenta­
t y w n ą , w oparciu o karty ewidencyjne p l a s t y k ó w - a m a t o r ó w
s t w i e r d z i ł a , iż n a w s i z a m i e s z k u j e i c h ok. 20%, pozostali
z a m i e s z k u j ą m i a s t a p o w i a t o w e , m i a s t e c z k a i osiedla (ba­
dania dla W r o c ł a w s k i e g o Towarzystwa Naukowego na temat
u d z i a ł u wsi w plastyce amatorskiej). Autorka,
której
d z i ę k u j ę t u serdecznie z a p r z e k a z a n e i n f o r m a c j e , d o d a j e ,
ż e w ś r ó d a m a t o r ó w n a j w i ę c e j jest o s ó b z w y k s z t a ł c e n i e m
średnim, najmniej z w y ż s z y m . W ś r ó d rzeźbiarzy przewa­
ż a j ą m i e s z k a ń c y wsi. W i e k - z r ó ż n i c o w a n y w z a l e ż n o ś c i
od p ł c i . T a k n p . w ś r ó d k o b i e t p r z e w a g a o s ó b w w i e k u
ś r e d n i m , podczas gdy w ś r ó d m ę ż c z y z n w ł a ś n i e w tej grupie
wieku jest najmniej a m a t o r ó w , n a j w i ę c e j zaś m ł o d y c h
i p o w y ż e j 40 lat, z w ł a s z c z a w l a t a c h e m e r y t a l n y c h ( w ś r ó d
kobiet j e s t t y l k o k i l k a w tej grupie w i e k u ) . P l a s t y k ą a m a ­
t o r s k ą z a j m u j e s i ę w i ę c e j m ę ż c z y z n n i ż kobiet.
2

W e w i d e n c j i W D K z n a j d u j e s i ę blisko 700 o s ó b ,
a t y l k o w czasie ostatniego p r z e g l ą d u p o j a w i ł o s i ę 97 n o w y c h
nazwisk.
' W Dziale Plastyki W D K (Pracowni plastycznej)
poza mgr K r y s t y n ą Gerliczowa, s p e c j a l i z u j ą c ą się w za­
kresie e s t e t y k i i psychologii p r a c u j ą a r t y ś c i p l a s t y c y ,
wszyscy z w y ż s z y m w y k s z t a ł c e n i e m — Stefan Schmidt
(obecnie w 3 letniej delegacji do A f r y k i ) , W ł a d y s ł a w L e c h
i Tadeusz Wroński. D z i a ł współpracuje z 6 konsultantami,
artystami plastykami — s t a n o w i ą c y m i K o m i s j ę I eliminacji
Wojewódzkich Przeglądów.
W powiatowych o ś r o d k a c h K u l t u r y działają etatowi
i n s t r u k t o r z y p l a s t y c z n i . J e s t i c h w 18 p o w i a t a c h — d w u ­
d z i e s t u . W t y m 8 z w y k s z t a ł c e n i e m w y ż s z y m , 11 z w y k s z ­
t a ł c e n i e m ś r e d n i m (po l i c e u m p l a s t y c z n y m ) , 1 (na 1/2 e t a t u )
ukończył
Studium Nauczycielskie.
Wszyscy
prowadzą
k o ł a p l a s t y c z n e n a s w o i m terenie. Z a j ę c i a i n s t r u k t o r ó w
w i z y t o w a n e s ą przez w s p ó ł p r a c o w n i k ó w P r a c o w n i P l a s t y c z ­
nej W D K i n a tej p o d s t a w i e p r z e p r o w a d z a n a jest w e r y ­
fikacja kadry.
S p o ś r ó d p r a c o w n i k ó w W D K — poza jednym wszyscy
p r a c u j ą p o n a d 3 l a t a , w terenie 11 i n s t r u k t o r ó w p r a c u j e
3 lata i dłużej. Można więc m ó w i ć o stabilności kadry, zwłasz­
c z a , ż e p o z o s t a l i p r a c o w n i c y o b j ę l i s w o j e p l a c ó w k i w ostat­
n i c h l a t a c h , co z a p e w n e w i ą ż e s i ę z r o z s z e r z a n i e m d z i a ł a l ­
ności na skutek b o d ź c a jakim są W o j e w ó d z k i e P r z e g l ą d y
Plastyki Amatorskiej.
J e d n y m z p r z e j a w ó w tego s ą z a k u p y prac do G a l e r i i
Plastyki Amatorskiej we w r o c ł a w s k i m Muzeum Etnografi­
c z n y m . W z b i o r a c h t y c h z n a j d u j ą s i ę obecnie 173 p r a c e do­
b r a n e g ł ó w n i e z n u r t u ludowego, naiwnego, p r y m i t y w n e g o .
4

F o t . : J a n Ś w i d e r s k i — II. 1—4,

52
T

W D K wraz z Muzeum zorganizowało w y s t a w y
z katalogami, z zaproszeniami, afiszami):
a

(wraz

b

— „ Ś w i ą t k a r z e " ( L u r k a , Serwik, Giejson, J ó z k ó w , F u r g a ł a ) w L u b a n i u podczas „ D n i F o l k l o r u " oraz we
w r z e ś n i u we W r o c ł a w i u w g m a c h u Muzeum,
— kiermasz r z e ź b y ludowej (autorzy j a k w y ż e j plus

с

— wystawę

E l s n e r ) , W r o c ł a w , M u z e u m , g r u d z i e ń 1970 r.
mebli

L u b a ń , maj

i

1971,

rzeźb

Jarosława

Furgały.

MDK

W D K W r o c ł a w , czerwiec 1971

r.

d

— Wystawa rzeźb Józefa Lurki. M D K Lubań,
oraz
M u z e u m , W r o c ł a w , m a j 1972 r.
e — W y s t a w a malarstwa B r u n o n a Podjaskiego i A n n y
B i n k u ń s k i e j . M u z e u m , W r o c ł a w , l u t y 1972
(przy
współpracy Wrocławskiego Towarzystwa Przyjaciół
Sztuk P i ę k n y c h )
f — W y s t a w a rzeźb Józefa Serwika, Muzeum, W r o c ł a w ,
m a r z e c 1973 r.
Penetracji terenu s ł u ż y ł y t e ż konkursy i w y s t a w y
pokonkursowe:
a — z o k a z j i 20 l e c i a P R L ( W D K , 1964 r.)
b — z o k a z j i 25 l e c i a P R L ( W D K , 1969 r.) R o z d z i e l o n o
n a g r o d y rzeczowe.
с — n a m a l o w a n k ę n a szkle i w y c i n a n k ę o charakterze
l u d o w y m (konkurs m i a ł charakter s o n d a ż u ) . W y s t a w ­
k a pokonkursowa — Muzeum Etnograficzne, paździer­
n i k 1972 r .
W y b ó r 54 p r a c 39 a u t o r ó w z I I I P r z e g l ą d u w y s ł a n o
w r a m a c h w y m i a n y K u l t u r a l n e j z D r e z n e m do D i p p o l d i s w a l d e n a w y s t a w ę w g r u d n i u 1968 r .
W y b ó r 100 p r a c 72 a . u t o r ó w z V I P r z e g l ą d u w y s ł a n o
do H r a d e c K r a l o v e n a w y s t a w ę „ K o n f r o n t a c j e 72", p a ź ­
d z i e r n i k 1972 r . N a w y s t a w i e tej m o ż n a b y ł o p o r ó w n a ć
c h a r a k t e r p r a c a co z a t y m idzie i m e t o d y opieki n a d plas­
tyką amatorską na Dolnym Śląsku i w województwie
wschodnioczeskim.
5

Prace z „ P r z e g l ą d ó w " znalazły się też n a wystawach
o g ó l n o p o l s k i c h w K r a k o w i e (1971 г.), K a t o w i c a c h (sty­
c z e ń 1973 r.) a w c z e ś n i e j w 1966 r. n a w y s t a w i e w o j e w ó d z t w
zachodnich i p ó ł n o c n y c h w Opolu.
« P o t w i e r d z a to o b s e r w a c j a o r g a n i z a t o r ó w we w s t ę p i e
do k a t a l o g u V I „ P r z e g l ą d u "
O Dyndzie i Kazimierskim pisałem w Katalogu
w y s t a w y „ I n n i " W a r s z a w a , C B W A , 1965 r.
O W a c ł a w c z y k u : art. В . Jakubowskiej,
Książę
z D o l i n y lilii, „ P o l s k a S z t . L u d . " , R . X X V I . 1972, n r 4.
7

8

6—16,

Józef Milki — a .

5

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9771" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9749">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6b90ab431b82b85ac8b8ca990d519bc0.pdf</src>
        <authentication>3f1eae6b5760f8cb516434495a026f29</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116181">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5109</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116182">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116183">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116184">
                <text>Olędzki, Jacek (1933-2004)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116185">
                <text>Rouch, Jean (1917-2004)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116186">
                <text>Łaszczyński, Andrzej (1919-2003)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116187">
                <text>Ter-Oganian, Leon( 1910-2002)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116188">
                <text>Szewczyk Zdzisław (1918-2004)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116189">
                <text>Dydowicz, Janina (1930-2003)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116190">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4740</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116191">
                <text>In memoriam / LUD 2004 t.88</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116192">
                <text>LUD 2004 t.88, s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116193">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116194">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116195">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116196">
                <text>Lud, t. 88, 2004

VI. IN MEMORIAM

JANINA DYDOWICZ

(1930-2003)
Janina Dydowicz, z domu Kroczyńska, urodziła się 3 września 1930roku w Wołorninie. W 1946 roku wraz z rodziną przybyła do Poznania i w tym mieście zamieszkała już na stałe.
W 1950 roku ukończyła gimnazjum ogólnokształcące im. Dąbrówki. W latach 1951-1956 studiowała na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Poznańskiego, uzyskując
w 1956 roku tytuł magistra historii kultury materialnej. Jeszcze
przed ukończeniem studiów wykonywała zlecenia pracując
w Muzeum Archeologicznym, w Katedrze Etnografii oraz
w Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN, a także w Poznańskim Oddziale Towarzystwa Historycznego. Wydział Kultury WRN w Poznaniu zatrudniałjąjako konsultanta w sprawach dotyczących kultury ludowej. W związku z tym, że w Poznańskim Oddziale PTH oraz w IHKM PAN zajmowała się m.in. prowadzeniem bibliotek,
w kręgu jej zainteresowań pojawiło się zagadnienie czytelnictwa w bibliotekach naukowych.
W międzyczasie, pod kierunkiem prof. Jerzego Topolskiego, przygotowywała rozprawę
doktorską "Historyczne warunki kształtowania i zanikania zwyczajów gospodarczych", którą
obroniła w 1963 roku.
W 1964 roku została zatrudniona w Bibliotece Głównej UAM w Poznaniu w Sekcji Bibliograficznej Oddziału Informacji Naukowej na stanowisku bibliotekarza. Już w 1969 roku
powołano ją na stanowisko kierownika tej Sekcji. Stopień starszego kustosza dyplomowanego uzyskała w 1976 roku. Od 1972 roku do przejścia na emeryturę w 199 l roku kierowała
Oddziałem Prac Naukowych i Dydaktycznych. Przez kolejnych 10 lat,już w niepełnym wymiarze czasu, zatrudniona była w Oddziale Udostępniania Zbiorów. 1. Dydowicz prowadziła
szeroką działalność dydaktyczną, kształcąc bibliotekarzy, a także młodzież akademicką, którą m.in. uczyła umiejętności korzystania z księgozbiorów naukowych.
W formalnych opiniach podnoszono jej niezwykłą aktywność zawodową i społeczną,
wysoki profesjonalizm, wielkie zaangażowanie w programowanie i organizację tradycyjnych
i nowatorskich form szkolenia studentów i młodej kadry bibliotekarskiej. Jej różnorodne
zainteresowania i osiągnięcia w dziedzinie naukowo-badawczej znalazły wyraz w szerokiej
działalności upowszechnieniowej oraz w licznych publikacjach związanych nie tylko z bibliotekarstwem, ale także z tymi dyscyplinami, które stanowiły podstawę jej studiów,jak
historia kultury materialnej i etnografia. Uczestniczyła m.in. w pracach Komisji Koordynacji
i Badań nad Dziejami Wsi Polskiej przy Instytucie Historii PAN w Warszawie, wygłaszała
referaty z tego zakresu (m.in. na Kongresie Kultury Polskiej w 1966 roku). Będąc już w 1974
roku członkiem Oddziału Poznańskiego Komisji Badań Regionalnych PAN,jak również współpracując z Komisją Etnograficzną Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, opracowywała rozdziały do takich publikacji jak m.in. Wielkopolska w XXX-leciu, Dzieje Gniezna,

�Inmemoriam

412

Dzieje Poznania, Zarys historii gospodarstwa wiejskiego w Polsce. Opracowała również
artykuły do następujących pozycji wydawniczych: 60D-lecie Koła, Ziemia Jarocińska
w Polsce Ludowej. Większość z kilkudziesięciu jej publikacji dotyczy głównie metodologii
nauk, naukoznawstwa, infonnacji naukowej i bibliotekoznawstwa. Szczególnie należy także
podkreślić jej wkład badawczo-naukowy w zakresie kultury ludowej Wielkopolski.
J. Dydowicz była od początku członkiem zespołu powołanego przez prof. Józefa Bursztę
w 1957 roku w celu przeprowadzania badań na terenie Wielkopolski, ziemi lubuskiej i w Koszalińskiem oraz opracowania monografii na podstawie uzyskanych materiałów.
Udział w szeroko zakrojonych tematycznie badaniach i ich krótkie tenniny realizacji wymagały od zespołu (w tych trudnych powojennych czasach) szczególnej mobilizacji, dyscypliny, dyspozycyjności, a także odporności psychofizycznej. J. Dydowicz podjęła ten trud,
realizując zadania z właściwą sobie odpowiedzialnością, energią i entuzjazmem.
Zawsze uśmiechnięta, życzliwa i koleżeńska. Łatwo nawiązywała kontakty z miejscową
ludnością, pozyskiwała ich zaufanie i pełną akceptację oraz uznanie członków zespołu badawczego. Była współautorką Kultury ludowej Wielkopolski - trzytomowej pracy zbiorowej pod redakcją Józefa Burszty wydanej przez Wydawnictwo Poznańskie w latach: t. l,
1960; t. 2, 1962; t. 3, 1967. Opracowała artykuły: Wnętrze chałupy (t. l), Zwyczaje i obrzędy
doroczne (t. 2), Zbieractwo (t. 2).
Jej uczestnictwo w badaniach w Koszalińskiem zaznaczyło się artykułem Rok obrzędowy
wczoraj i dziś, w pracy zbiorowej pod kierunkiem i redakcją Józefa Burszty Stare i nowe
w kulturze wsi koszalińskiej, wydanej w 1964 roku przez Wydawnictwo Poznańskie.
J. Dydowicz była zawsze bardzo związana z rodziną, którą założyła w 1951 roku, wychodząc za mąż za Zbigniewa. Miała dwie córki - Hannę i Ewę.
Za zasługi w pracy naukowej, dydaktycznej i społecznej otrzymała liczne nagrody, wyróżnienia i odznaczenia, m.in: Złoty Krzyż Zasługi (1989), Srebrny Krzyż Zasługi (1981),
Zasłużony dla Województwa Poznańskiego (1985), Zasłużony Działacz Kultury (1980),
Honorowa Odznaka Miasta Poznania (1975), Zasłużony dla rozwoju informacji naukowej
(1989), Nagroda Rektora UAM (1974, 1982).

Publikacje etnograficzne Janiny Dydowicz
1960
1963
1964
1964
1965
1965
1965
1967
1969

Wnętrze chałupy, w: Kultura Ludowa Wielkopolski, red. J. Burszta, t. 1, Poznań, s. 163-197, ił.
Wielkopolskie zapusty, "Polska Sztuka Ludowa", nr 2, s. 72-81, ił.
Rok obrzędowy wczoraj i dziś, w: Stare i nowe na wsi koszalińskiej, red.
J. Burszta, Poznań, s. 208-234.
Zbieractwo w Wielkopolsce, w: Kultura Ludowa Wielkopolski, red. J. Burszta,
t. 2, Poznań, s. 299-329, ił.
Literatur zur volkskundlichen Gegenwatschung-Polen,
"Deutsche Jahrbuch rur Volkskunde", Teil II, s. 343-358.
Problematyka i metody badań nad wiejskimi zwyczajami gospodarczymi,
,,Kwartalnik Historii Kultury Materialnej", nr l, s. 87-101.
(ree.) O metodołogiczeskich woprosach istoriczeskoj nauki. Woprosy Istorii 1964 nr 3, s. /-68 - "Studia Metedologiczne" nr l, s. 139-141.
Zwyczaje i obrzędy doroczne w Wielkopolsce, w: Kultura Ludowa Wielkopolski, red. J. Burszta, t. 3, Poznań, s. 11-89, ił.
O kryteriach doboru wsi do badań monograficznych, "Kwartalnik Historii
Kultury Materialnej", nr 3, s. 387-399.
Aleksandra Wojciechowska

�Inmemoriam

413

ANDRZEJ ŁASZCZYŃSKI

(1919-2003)
Urodził się 19lutego 1919 roku w Jodłowniku k. Limanowej, w ziemiańskiej rodzinie Witolda i Janiny z Romerów. Egzamin dojrzałości zdał w 1939 roku w gimnazjum im. św. Jana
Kantego w Poznaniu. Przez cały okres okupacji pracował w nadleśnictwach myślenickim
i bocheńskim jako robotnik leśny, gajowy, później leśniczy, równocześnie działając w partyzantce, w Batalionach Chłopskich, potem w Armii Krajowej - w placówce "Dwór" Dobra, obwodu "Lina" Limanowa pod pseudonimami "Wierzbno" i "Andrzej". Dosłużył się
stopnia plutonowego z cenzusem. Po ujawnieniu się w 1945 roku rozpoczął studia na Wyższych Kursach Leśnych UJ w Krakowie, kontynuował je od 1946 roku na Uniwersytecie
Wrocławskim, będąc równocześnie asystentem i starszym asystentem. W 1948 roku uzyskał tam magisterium z filozofii w zakresie geografii i geologii i pozostałjeszcze przez rok na
tej uczelni, wykonując jednocześnie mapy Dolnego Śląska dla Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie. W latach 1949-1953 pracował w Państwowym Instytucie Hydrologiczno-Meteorologicznym w Gdyni, potem w Warszawie, gdzie został kierownikiem sekcji w wydziale geologii surowców wtórnych. Równocześnie współpracował z Biurem Projektów Wodnych i Melioracji, po czym w 1953 roku, kiedy przeniósł się do Krakowa, podjął
stałą pracę w krakowskim oddziale tegoż Biura, dochodząc do stanowiska starszego projektanta. Pracował w nim do 1971 roku, ale równolegle prowadził zajęcia dydaktyczne
w Wyższej Szkole Pedagogicznej (1956-1958), w Instytucie Geografii UJ (1959-1961), potem także na Wydziale Leśnym Wyższej Szkoły Rolniczej. W 1971 roku obronił pracę doktorską u prof. Bolesława Alexandrowicza na Wydziale Leśnym Wyższej Szkoły Rolniczej
w Krakowie i tam podjął pracę dydaktyczną. Na Akademii Rolniczej pracował do emerytury,
na którą przeszedł w 1984 roku.
Z etnografią zetknął się podczas swych geograficznych studiów we Wrocławiu, uczęszczając na zajęcia Romana Reinfussa. Prowadził wówczas z przyjacielem badania terenowe
w obu dziedzinach. Prezentować się musieli wówczas dosyć podejrzanie - gdyż jak wspominał póżniej prof. Reinfuss - wielokrotnie wiejskie posterunki milicji sprawdzały u władz
uczelni ich tożsamość i legalność delegacji. Zainteresowania kulturą ludową i krajoznawstwem przetrwały długo. Podczas swych licznych wypraw w teren, tak służbowych, jak
i rekreacyjnych, wiele obserwował z tego zakresu. Dzielił się swymi spostrzeżeniami w kilku
artykułach i przyczynkach na łamach "Ziemi" pod koniec lat 50. i również w dalszych latach, ponieważ znajomość z prof. Reinfussem przerodziła się w trwałą przyjaźń. Podczas wizyt
w Pracowni Badania Sztuki Ludowej IS PAN przynosił zdjęcia interesujących kapliczek
i figur odkrytych w leśnej głuszy, wskazywał stare budynki wiejskie. Do oddziału krakowskiego PTL wstąpił w 1959 roku, ale rzadko pokazywał się na zebraniach. Należał raczej do
samotników. Uaktywnił się dopiero w 1990 roku w Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej, w gronie dawnych towarzyszy z partyzantki. Zmarł 8 listopada 2003 roku, pochowano go z honorami wojskowymi w kwaterze AK na Cmentarzu Batowickim w Krakowie.
Ewa Fryś-Pietraszkowa

�lnmemoriam

414

JACEK OLĘDZKI

(1933-2004)
Latem tego roku, 11 sierpnia, po wielomiesięcznej chorobie zmarł nasz kolega, który w polskiej humanistyce
i w etnologicznym polskim życiu naukowym zajmował
miejsce niepoślednie, godne naj znakomitszych. Zajmował je nie dlatego, że skutecznie wspinał się po szczeblach akademickiej kariery, ale dzięki realizowanym pomysłom naukowym i badawczym, oryginalnym interpretacjom teońi, metod i tekstów już publikowanych, rzadko
spotykanej intuicji w ocenie dzieł artystycznych.
Studia i całe życie naukowe Jacka Olędzkiego związane było z warszawskim ośrodkiem etnograficznym.
W roku 1955 ukończył studia na Uniwersytecie Warszawskim ijako asystent rozpoczął pracę w Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN. Tu właśnie, w roku 1965,
uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych. Od roku
1969 do 1973,jako dziennikarz Wydawnictw Współczesnych RSW "Prasa", zajmował się niepopularnym w owych czasach realnego socjalizmu
rodzajem publicystyki, pisząc o paradoksach polskiej kultury, o zwyrodniałych obyczajach
społeczeństwa, o śmiesznościach życia codziennego i o nonsensach świętowania. Pisał też
o swoich doświadczeniach jako badacza kultur innych kontynentów. Wiele też publikował
w czasopismach etnograficznych (w "Etnografii Polskiej" i w "Polskiej Sztuce Ludowej",
potem w "Kontekstach"). W 1974 roku powrócił do nauki dzięki etatowi adiunkta w ówczesnym Studium Afrykanistycznym UW, a potem osiadł na uniwersyteckim Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych. Ale habilitację w roku 1991 uzyskał na Wydziale Historycznym. Przechodząc na emeryturę w 1999 roku, wprawdzie pożegnał się z uczelnią, ale nie przeIWał kontaktów naukowych i pisania.
Przez całe życie był związany przede wszystkim z etnologią. Od początkowych zainteresowań sztuką ludową, Kurpiami i Mazowszem, czego dowody pozostawił w pierwszych
artykułach i książkach, poprzez refleksje mongolskie, afrykańskie studia w Senegalu, aż po
powrót do mazowieckich korzeni w Murzynowie. Ta naukowa droga życia Jacka Olędzkiego
wiedzie przez kilka miejsc, w których nieco dłużej się zatrzymał. Najpierw oczywiście Kurpie,
gdzie przyglądał się artystycznym wypowiedziom tamtejszych mieszkańców, zawartym
w ich oryginalnej sztuce i w obyczajach. Potem Mongolia (uczestniczył w pierwszych naukowych ekspedycjach organizowanych przez prof. Witolda Dynowskiego), gdzie zafascynowali go araci, ukazując mu świat serdecznych, aczkolwiek surowych więzi z przyrodą i ze
zwierzętami. Następnie Afryka - pierwsza wielomiesięczna podróż z uniwersytecką wyprawą na ten kontynent przez prawie całą Afrykę Środkową, potem roczny pobyt w Senegalu,
dzięki stypendium Institut Fondamentale d' Afrique Noire. Powrócił stamtąd z tysiącami zdjęć
i notatek, wrażeń i refleksji, które z czasem zaowocowały zbiorem esejów zatytułowanym
Ludzie wygasłego wejrzenia. Szkice poświęcone wybranym kulturom pierwotnym dawnego i w.spółczesnego świata, wydaną w 1999 roku. Ale wcześniej opublikował inną książkę, tę, w której śledził losy ludzi z wioski, gdzie zatrzymał się na dłużej: Murzynowo. Znaki
istnienia i tożsamości kulturowej mieszkańców wioski nadwiślaJlskiej XVIII-XX wieku,

�Inmemoriam

415

wydane w roku 1991. Tę książkę uznano za godną habilitacji, natomiast Ludzie wygasłego
wejrzenia okazali się godni profesury na Wydziale Historycznym UW. Przewód profesorski
dobiegł końca latem 2004 roku, finału jednak Jacek 01ędzki już nie doczekał. Urzędnicza indolencja odebrała i jemu, i nam tę satysfakcję.
Naukowe obserwacje notował Jacek 01ędzki nie tylko słowami. Aparat fotograficzny
i filmowa kamera były dla niego równie użytecznymi, a doskonale ze słowem zgranymi narzędziami pracy. W tych technikach dokumentujących obrazem życie spotykanych ludzi był
chyba zawodowcem. Nie chodzi jednak tylko o ukończone kursy - np. w 1957 roku został
absolwentem Studium Realizatorów Filmów Naukowych we Wrocławiu - ale przede wszystkim o znaczenie, jakie przywiązywał do obrazu filmowego czy fotografii oraz o intuicję
w tworzeniu obrazowej dokumentacji naukowej. Każdą bowiem rozprawę, artykuł czy książkę rozpoczynał od wyboru fotografii, które stawały się swoistym kwestionariuszem, natomiast słowa opisywać musiały wydobywane stamtąd problemy. Tak właśnie powstał album
Sztuka Kurpiów (wydany w 1970 roku) i Kultura artystyczna Kurpiowszczyzny (ukazała
się rok później). Od fotograficznego konspektu zaczynał też pracę przy wszystkich artykułach "kurpiologicznych": o rybakach (rok 1959) i kowalach (1964), o poglądach na piękno
puszczańskich mieszkańców (1963) i ich domostwach (1965). Podobnie postępował, opisując i analizując rodzimość i ludowość narodowej sztuki Mongołów (1969) i znacznie już później
zagłębiając się w morze problemów współczesnej sztuki Afryki (1976). Co więcej, nawet teksty pozornie odległe od wizualności dla Jacka Olędzkiego i tak były inspirowane obrazami.
W ten właśnie sposób powstał jego pomysł wspólnego (T.M. Ciołek, l. Olędzki, A. Zadroźyńska) pisania »yrzeczyska (rok 1977), który udało sięjakoś zrealizować, pomimo kontynentalnych (Australia, Afryka, Europa) odległości - fotograficzny scenariusz umożliwił tę
dziwną współpracę.
Od 1978 roku wiele lat Jacek Olędzki spędził w Murzynowie, które stało się miejscem jego
badań i życiową przystanią. To stamtąd pochodzi obfity zbiór fotografii i notatek inspirujących liczne jego artykuły i książkę. To właśnie tam powołał do istnienia i prawie własnoręcznie wybudował regionalne murzynowskie muzeum, wypełnione drobnymi przedmiotami,
z których każdy opowiada historię swych właścicieli, historięjakiejś części wioski. To właśnie owe znaki istnienia pozostawione przez ludzi, zarówno przez tych, dawno już pożegnanych,jak i do dziś żyjących, o których Jacek Olędzki pamiętał do ostatnich chwil życia. Oni
stali się znakami jego istnienia.
Znakami jego istnienia są też ci, z którymi współpracował w Warszawie. Przede wszystkim młodsze i naj młodsze pokolenie etnologów, których pobudzał swoją wyobraźnią do
oryginalnych badań i interpretacji zjawisk współczesnej kultury. To ziarno owocuje już
w artykułach "Kontekstów", w kilku pracach magisterskich studentów warszawskiej etnologii, w akademickich analizach interpretacyjnych. Podstawą ich staje się uwaźne odczytywanie tekstów Jacka Olędzkiego, które - jako wsparte o skrupulatne archiwalne i terenowe
penetracje, studia, poszukiwania i badawcze doświadczenia - podsuwają niebanalne skojarzenia, a tym samym mogą otwierać zapomniane albo zupełnie nowe furtki w etnologicznej
refleksji. Można w nich odnaleźć nie tylko oryginalne spojrzenie ich autora, odkrywcząprezentację, nieoczekiwaną interpretację, ale nierzadko także i kpinę z prymitywnych niekiedy
opinii, propagowanych z całą powagą.
Jacek Olędzki bowiem do ludzi łagodnych nie naleźał. Jak każdy człowiek wrażliwy, chronił się za chropowatością słów i gestów, nierzadko też uprzedzał bolesne dotknięcie niemniej bolesnym dla innych atakiem. Od tych zaprzyjażnionych wymagał doskonałości osobistej, moralnej, estetycznej. Nikt jednak tych oczekiwań nie był w stanie spełnić, on także.
Stawało się to powodem sporów i kłótni. Każdy jednak spór toczył się o sprawy najważniej-

�Inmemoriam

416

sze, o zasady, o życie, o śmierć. Ale w spotkaniach z nami, posługując się z pozoru tylko
imponderabiliami rzeczywistości, Jacek Olędzki wskazywał najwyższe obszary wzniosłości
nauki, kultury, światopoglądu. Nic chyba dziwnego, że uznawano go za człowieka konfliktowego i trudnego.
Odszedł CZŁOWIEK w całej tego słowa wielkości i mizerii, którego życie wypełniały nie
tylko upadki, ale wcale nierzadkie wspaniałe wzloty, który obok egoizmu potrafił okazać głębię
mądrości i naprawdę bezinteresownej dobroci. Zapewne pozostanie w naszej pamięci. Ale
pozostanie także w swoim dziele, o które przyjdzie zadbać nam, przy życiu pozostałym.
Anna Zadrożyńska

JEAN ROUCH

(1917-2004)
19 lutego 2004 roku w wypadku samochodowym w Nigrze zginął Jean Rouch - człowiek legenda, pionier filmu etnograficznego, który poświęcił całe swe życie Afryce.
Nadzwyczaj trudno w krótkiej notce pośmiertnej streścić bogate i niezwykle twórcze życie
człowieka, który tysiącom ludzi "pokazał" Afrykę. 1. Rouch był twórcą ponad 120 filmów dokumentalnych o tym kontynencie, w większym lub mniejszym stopniu związanych z Afryką.
Urodzony w Paryżu w rodzinie naukowców (ojciec był dyrektorem Muzeum Oceanograficznego w Monako), w młodości studiował zarówno nauki humanistyczne, jak i techniczne.
Z Afryką zetknął sie w czerwcu 1940 roku, do której rzuciły go wypadki wojenne. Początkowo pracował w Nigrze jako inżynier. Szybko jednak porzucił stałą pracę na rzecz przygód
typowego afrykańskiego trampa. W latach 40. podróżował po pustyniach Nigru, spłynął
w dół Nigru w drewnianej dłubance, konno przemierzył cały niemal kraj.
Cimetiere dans la Jalaise (1950), którym "pokazał" (dosłownie) "zaczarowany" świat
Dogonów, kręcony w Ghanie Jaguar (1954), czy powstały na Wybrzeżu Kości Słoniowej
Moi, Un Nair (1959), poświęcone zmieniającej się tożsamości Afrykanów poddanych presji
akulturacji, to pierwsze jego filmy. Wśród najczęściej cytowanych tytułów wymienić można
jeszcze Cocorico, Monsieur Poulet (1974), opowiadający o przygodach trzech przyjaciól
podróżujących po nigeryjskim buszu, a także powstały we Francji i w Afryce Madame /'Eau
(1992), ukazujący problemy imigrantów afrykańskich w Paryżu i ich trudne powroty w rodzinne strony.
1. Rouch zapisał się także w historii filmu jako twórca przełamujący granicc mi«dzy antropologiem, reżyserem i producentem, łączący różne zakresy kompetencji profcsjonalnej. Dzięki
swemu wykształceniu akademickiemu, łączącemu różne zakresy kompctencji: antropologa,
inżyniera oraz profesjonalncgo filmowca stał się on wzorem i nauczycielem kilku pokoleń
filmowców i afrykanistów.
1. Rouch przeszedł do historii antropologii dzięki wkładowi w rozwój wizualnych tcchnik
opisu etnograficznego. Do historii filmu zaś - dzi«ki brawurowemu prowadzeniu r«cznej
kamery, łamiącemu niekiedy dotychczasowe kanony estetyczne. Obie sfery aktywności
intelektualnej zawdzięczają mu pionierskie próby "przełożenia" języka nauki na j«zyk sztuki
iodwrotnie. Szczególna wrażliwość artystyczna autora sprawiła, iż elementy fikcji micszały

�lnmemoriam

417

się niekiedy w jego filmach z wiernym ("naukowym") odzwierciedleniem rzeczywistości.
Przedmiotem jego szczególnego zainteresowania stały się afrykańskie mity i rytuały. Treść
i forma jego filmów - łącząca walory artystyzne z naukowymi - nadały mu w środowisku
afrykanistów przydomek Cinematic Griot.
1. Rouch był twórcą i wieloletnim dyrektorem Comite du Film Etnographique działającego przy Musee de I;Homme, a także dyrektorem Centre National de la Recherche Scientifique, był też profesorem w Ecole Pratique es Hautes Etudes. Był aktywny zawodowo do
ostatnich swych dni. W marcu 2004 roku miał prowadzić seminarium w ramach paryskiego
festiwalu "Bilan du film ethnographiques", zginął w drodze na festiwal filmowy w Niamey.
Wraz z jego śmiercią wielką stratę poniosła zarówno kinematografia francuska, jak i światowa afrykanistyka. Dorobek twórczy 1. Roucha stanowi jednak niewyczerpane źródło inspiracji dla kolejnych pokoleń etnologów sięgających w swej pracy po zapis wizualny. Świadectwem tej tendencji jest m.in. wielka konferencja "Jean Rouch (1917-2004) and his contribution to cinema", zorganizowana 7-10 października 2004 roku przez Westminster University
w Londynie.
Ryszard Vorbrich

ZDZISŁAW SZEWCZYK
(1918-2004)
21 czerwca 2004 roku na Cmentarzu Rakowickim
w Krakowie pożegnaliśmy wieloletniego pracownika Muzeum
Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie - stokustosza, mgr Zdzisława Szewczyka. Zmarł w Krakowie po przewlekłej chorobie 14 czerwca 2004 roku.
W Muzeum Etnograficznym w Krakowie Zdzisław Szewczyk pracował nieprzerwanie od I marca 1946 do 31 grudnia
1990 roku, ostatnie pięć lat będąc już emerytem. Swe pracowite życie rozpoczął 10 pażdziemika 1918 roku w Krakowie. Tu
ukończył w 1937 roku Gimnazjum im. Św. Jacka, a następnie
rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wojna przerwała je i zmusiła młodego Zdzisława do pracy w tartaku
w Kielcach (1940), w piekarni w Krakowie (1941-1942), a w latach 1942-1945 w wojskowym niemieckim magazynie mundurowym i w wojskowych zakładach remontowych w Krakowie. Nie brał czynnego udziału w działaniach wojennych w cza.sie II wojny, lecz umiejętnie sabotował pracę, wykonując ją nieprecyzyjnie lub uszkadzając
sprzęt. Po wojnie od pażdziernika 1946 roku kontynuował studia, lecz nie wrócił na chemię,
zaczął studia humanistyczne, wybrał etnografię, którą ukończył w 1952 roku. Pracował także
w Przedsiębiorstwie Państwowym "Film Polski" jako operator i prelegent (1947) oraz jako
asystent w Sekcji Zdobnictwa w Państwowym Instytucie Badania Sztuki Ludowej w Krakowie (1948-1949), w którym zetknął się z późniejszym wieloletnim nauczycielem i przyjacielem Romanem Reinfussem.
Pracę w Muzeum Etnograficznym w Krakowie rozpoczął jako jeden z pierwszych pracowników muzeum odbudowującego się po wojennych wstrząsach. I stycznia 1950 roku

�418

Jnmemoriam

został asystentem, a od J lipca 1951 roku do końca swej pracy był kierownikiem działu kultury materialnej. Na stanowisko starszego kustosza został powołany w październiku 1979
roku, zgodnie z ówczesnymi przepisami, przez dyrektora Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu
Miasta Krakowa.
Zdzisław Szewczyk był wybitnym etnografem, który całe swoje Zyciezawodowe poświęcił
badaniu, dokumentowaniu i upowszechnianiu kultury ludowej. Pasjonowała go bardzo praca
w terenie, przemierzył wraz ze swą żoną Haliną Bittner-Szewczykową ziemię krakowską, limanowską, sądecką, Pogórze, Podhale i wiele innych regionów Polski. Wykonał setki fotografii dokumentacyjnych, zapisał drobnym pismem dziesiątki zeszytów, sporządzając drobiazgowe opisy rzemiosła ludowego, budownictwa, rękodzieła, a przede wszystkim dokumentował temat najbardziej ulubiony - strój ludowy. Dzięki jego mrówczej pracy badawczej
udało się odtworzyć szczegóły wielu strojów regionalnych południowej Polski. Opublikował szereg artykułów poświęconych tej tematyce w czasopismach i seriach "Polska Sztuka
Ludowa", "Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie", "Prace i Materiały Etnograficzne", "Ziemia". W ostatnim okresie, będąc już na emeryturze, opracował i przygotował do
wydania tekst o strojach szczyrzyckich.
Był muzealnikiem, współpracował przy tworzeniu kolejnych wystaw stałych Muzeum,
szczególnie przy prezentacji strojów ludowych, rzemiosła, izb: krakowskiej, podhalańskiej
i dolnośląskiej, warsztatów ludowych - do dziś tak lubianych przez zwiedzających. Był
także autorem wystaw czasowych. Z ważniejszych wymienić naJeży "Ule zdobione w zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie" (1969), ,,Kolorowa wieś Zalipie" (1974), ,,zegary ludowe" (1978), "Malowanki Powiśla Dąbrowskiego" (1982), "Od Krakowa. Krakowskie
stroje ludowe" (1988), "Zegary w izbie wiejskiej" (1990), pisząc do nich katalogi, foldery
i informatory. Wiele z nich prezentowanych było w muzeach południowej Polski iza granicą.
Opracował założenia merytoryczne i techniczne do projektu nowego budynku Muzeum
w Rabce (1967), projektu wnętrza karczmy-ekspozycji w Muzeum Lenina w Poroninie (1974),
przygotował scenariusz wystawy stałej strojów ludowych Lachów Sądeckich dla Muzeum
w Nowym Sączu (1974), scenariusz wystawy w Muzeum Towarzystwa Miłośników Starego
Sącza "Dom na Dołkach" (1975), scenariusz wystawy malarstwa ludowego na Powiślu Dąbrowskim dla Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Tarnowie (1978), ponadto konsultował wiele wystaw organizowanych w izbach regionalnych województwa krakowskiego.
Swą wiedzą dzielił się z innymi, przygotowywał opisy i wykroje strojów ludowych dla
bardzo wielu zespołów regionalnych. Był konsultantem między innymi zespołu "Mazowsze" i "Krakowiacy". Współpracował z twórcami filmu Wesele Andrzeja Wajdy. Prowadził
zajęcia na Podyplomowym Studium Muzealnym przy Uniwersytecie Jagiellońskim, Studium
Folklorystycznym w Nowym Sączu, prowadził seminaria folklorystyczne w Limanowej.
Wygłaszał okolicznościowe wykłady, prelekcje i odczyty na tematy związane z etnografią
południowej Polski. Wielokrotnie konsultował prace seminaryjne i dyplomowe studentów,
recenzował publikacje o strojach ludowych.
Był jurorem, znanym z wymagań merytorycznych, na licznych festiwalach folklorystycznych w Kazimierzu nad Wisłą, "Tatrzańska Jesień" w Zakopanem, "Malowana Chata"
w Zalipiu, "Wianek Krakowski", zespołów dziecięcych krajowych i polonijnych oraz wielu
innych. Był stałym konsultantem spółdzielni rękodzielniczych "Cepelia", "Milenium", "Starodruk" w Krakowie. Wielokrotnie współpracował z radiem, prasą oraz telewizją Kraków
i Katowice.
Zdzisław Szewczyk posiadał duże zdolności techniczne, które wykorzystywali kolejni
dyrektorzy Muzeum. Dyrektor prof. Tadeusz Seweryn powierzył mu opracowanie wstęp-

�Inmemoriam

419

nych projektów adaptacji nowej, uzyskanej po IIwojnie światowej, siedziby Muzeum,
tj. budynku ratusza dawnego miasta Kazimierza przy pl. Wolnica l. Później nadzorował remonty i rozbudowę tego budynku. Zawdzięczamy mu wprowadzanie istotnych modyfikacji,
np. mimo oporu władz konserwatorskich udało mu się przeforsować zainstalowanie windy, co
w znacznym stopniu usprawniło pracę w muzeum. Jego rozwiązania techniczne w magazynach zbiorów służą do dziś, na ich przykładzie uczyli się inni muzealnicy, jak w sposób bezpieczny ulokować w minimalnej kubaturze maksimum zbiorów. Kiedy w końcu odszedł na zasłużoną emeryturę, jeszcze przez wiele lat zwracaliśmy się do niego z prośbą o pomoc w sprawach remontowych ikonsultowaliśmy szereg kolejnych projektów zmian w tej dziedzinie.
Był człowiekiem skromnym, cenionym fachowcem, wychowawcą i nauczycielem kilku
pokoleń muzealników. Był wymagający, ale i niezwykle pracowity. Za swą pracę w Muzeum
był wielokrotnie nagradzany. Z ważniejszych odznaczeń państwowych, resortowych i regionalnych, wymienić należy Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Złotą Odznakę
za Pracę Społeczną dla Miasta Krakowa, odznaczenie Za Zasługi dla Ziemi Krakowskiej,
odznakę Zasłużony Działacz Kultury, Nagrodę im. Oskara Kolberga. Był honorowym członkiem CrOFF - Międzynarodowej Organizacji Festiwali Folklorystycznych.
Zdzisław Szewczyk był krakowianinem silnie związanym z miastem i regionem krakowskim. Znał jego historię, kulturę, w szczególności kulturę ludową, pracował nad szczegółowym wyznaczeniem zasięgu strojów krakowskich i granic etnograficznych regionu krakowskiego. Publikował mało, lecz w zebranych przez siebie materiałach z badań terenowych czy
na kartach katalogu naukowego Muzeum zapisał bezcenne dane, które dziś już stały się
zamkniętą przeszłością. Nasz kolega odszedł na zawsze, lecz w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie pozostaną plony Jego pracy, które służyć będą kolejnym pokoleniom.
Maria Zachorowska

LEON TER-DGANIAN
(1910-2002)
Leon Ter-Oganian przypominał wielu bohaterów powieści Romain Gary'ego, jego biografię cechowały bowiem podobne zawiłości etniczne. Urodził się w Sankt Petersburgu jeszcze w 1910 roku, z matki Rosjanki i ojca Onnianina. Na początku lat dwudziestych przybył do
Polski. Ale pierwsze lata trzydzieste spędził u onniańskich krewnych w Stanach Zjednoczonych, otrzymał nawet obywatelstwo amerykańskie. Wrócił jednak do Polski. Po kampanii
wrześniowej trafił na Litwę. Po jej zagarnięciu przez Sowietów stał się więźniem łagrów. Mógł
je opuścić jako żołnierz Annii Czerwonej, będąc jednak polskim oficerem, odmówił złożenia
przysięgi. W końcu pozwolono mu wrócić do Polski.
Kiedyś powiedział mi, że ze wszystkich wątków etnicznych, jakie złożyły się na jego biografię, za najważniejszy uznaje ten polski. Polską kulturę wzbogacał zatem w narzędzia potrzebne do obcowania z innymi kulturami. Czynił to chociażby jako lektor języków obcych
uczelni warszawskich.
Chciałbym zwrócić uwagę na jedną z wielu dziedzin działalności Leona Ter-Oganiana,
wiążącą się z jego pochodzeniem po mieczu. Doprawdy uczynił on bardzo wiele dla środowiska Onnian polskich, dla imigrantów onniańskich, a także przyczynił się znacznie do po-

�I
I
I
I
I
I

420

Inmemoriam

pularyzacji wiedzy na temat narodu swego ojca. Wokół niego skupiali się ludzie w różnoraki
sposób związani z Armenią. Z myślą o nich, w 1981 roku przy warszawskim oddziale Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego utworzył Koło Zainteresowań Kulturą Onnian (K.ZKO).
Na comiesięcznych zebraniach K.ZKO w warszawskim Muzeum Etnograficznym gromadził grono osób z takich czy innych powodów zainteresowanych sprawami ormiańskimi. Na
każdym spotkaniu był przedstawiany jakiś referat, wygłaszany przez znawców tematyki
ormiańskiej. Leon Ter-Gganian umiał takich wyszukiwać w całej Polsce. Umiał też ich kontaktować ze sobą, w ten sposób przyczyniając się do konsolidacji polskich armenistów. Dzięki
niemu mieli oni znakomitą możliwość upowszechniania wyników swoich badań, stworzył
bowiem serię wydawniczą poświęconą zagadnieniom ormiańskim - Publikacje Koła Zainteresowań Kulturą Ormian (omawiałemje w "Ludzie" w latach 1991-1993). W dwóch ostatnich tomikach tej serii, z 1998 roku, zamieścił własne tłumaczenia prozy Williama Saroyana.
Leon Ter-Gganian był człowiekiem ogromnie wrażliwym na potrzeby bliźnich, zwłaszcza
jeśli znajdowali się w tragicznej sytuacji. Kiedy w 1988 roku w Armenii nastąpiło trzęsienie
ziemi, zorganizował akcję pomocy ofiarom tego kataklizmu. Pomagała mu w tym, też już nieżyjąca, Flora Nazarian. A kiedy do Polski zaczęli przyjeżdżać Ormianie z byłego Związku
Radzieckiego, w tym także uchodźcy z będącego w stanie wojny Karabachu, troszczył się
o zaspokojenie ich wszelkich potrzeb.
Wciąż spotykam ludzi, którzy z rozrzewnieniem wspominają Leona Ter-Gganiana i często ujawniająjakiś niezwykły, a nieznany mi fakt dotyczący jego życia czy działalności. Ostatnio dowiedziałem się na przykład, że był zasłużonym działaczem Towarzystwa Przyjaźni
Polsko-Islandzkiej. Ja wspominam go jako lidera społeczności ormiańskiej. Był pierwszym
Ormianinem, zjakim rozmawiałem. Nasz dialog trwał kilkanaście lat, aż do jego śmierci. Żywięjednak nadzieję, że będzie kontynuowany w Domu Ojca.
Grzegorz Pelczyński

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9774" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9752">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/920e919823b0e2ff8587ba1a0758194b.pdf</src>
        <authentication>a917c1d37c3fe6f2b7be0adc8fecca0c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="12">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138656">
                  <text>Pre-teksty. Teksty nieopublikowane</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116227">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5119</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116228">
                <text>2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116229">
                <text>film etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116230">
                <text>antropologia wizualna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116231">
                <text>film antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116232">
                <text>film</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116233">
                <text>antropologia filmu</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116234">
                <text>technika filmowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116235">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4749</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116236">
                <text>Na tropie człowieka. Kulisy powstawania filmu i zapisu antropologicznego / SAID</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116237">
                <text>Teksty instruktażowe SAID PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116238">
                <text>Wicher, Adam</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116239">
                <text>Romanowski, Piotr</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116240">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116241">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116242">
                <text>Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
Piotr Romanowski, Adam Wicher&#13;
Na tropie człowieka. Kulisy powstawania filmu i zapisu antropologicznego&#13;
Filmowanie w terenie wcale nie musi być trudne. Etnograf powinien jednak dobrze poznać&#13;
wyposażenie, z jakim udaje się w teren, mieć pojęcie na temat tego, jak opowiedzieć o zdarzeniu,&#13;
które ma zamiar uwiecznić, a przede wszystkim zaangażować się w interesujący go temat.&#13;
Skromny warsztat - niezbędne minimum.&#13;
Wyposażenie filmowca-etnografa:&#13;
1. Kamera filmowa, najlepiej mająca możliwość ręcznego ustawiania przysłony obiektywu, czasu&#13;
naświetlania klatki filmowej, poziomu dźwięku.&#13;
2. Zewnętrzny rejestrator dźwięku, dający możliwość nagrywania przy pomocy mikrofonu&#13;
pojemnościowego lub kierunkowego.&#13;
3. Statyw do kamery.&#13;
4. Oświetlenie (np. prosta lampa nakamerowa)&#13;
5. Zapasowe zasilanie do kamery, dyktafonu etc.&#13;
6. Zapasowe nośniki zapisu (karty pamięci, kasety DV, etc.)&#13;
Jak przygotować się do filmowania w terenie?&#13;
Przygotowania dalsze (zanim udamy się w teren):&#13;
- sprawdzić stan kamery (przetrzeć obiektyw, zobaczyć czy przypadkowo nie jest włączona jakaś&#13;
niepożądana funkcja);&#13;
- sprawdzić poziom naładowania baterii;&#13;
- zastanowić się nad doborem formatu obrazu (np. 4:3 lub 16:9) oraz poziomem jakości filmu (np.&#13;
DV, HD, full HD);&#13;
- przyszykować cały sprzęt (kamera, statyw, rejestrator dźwięku, oświetlenie);&#13;
- przygotować nośniki (np. kaseta, karta pamięci)&#13;
Przygotowania bliższe (na miejscu akcji):&#13;
- rozstawić sprzęt (np. w przypadku filmowania statycznego podłączyć kamerę do stałego źródła&#13;
zasilania);&#13;
- skontrolować nastawy w kamerze (balans bieli, poziom dźwięku, przysłona, filtr szary-ND, ostrość,&#13;
czas naświetlania klatki - standardowo 1^50 sek.) oraz w rejestratorze dźwięku (dobór głośności,&#13;
właściwe podłączenie mikrofonu);&#13;
- upewnić się, czy stopka od statywu jest solidnie przymocowana do kamery;&#13;
- zatroszczyć się o właściwe oświetlenie miejsca akcji;&#13;
- być gotowym na nieprzewidziane sytuacje (brak prądu, zepsuty nośnik, nagła zmiana miejsca&#13;
akcji).&#13;
Jak zachowywać się w terenie z kamerą?&#13;
Poczuć się pewnie w terenie (co przychodzi wraz z upływającym czasem). Pomoże w tym&#13;
dobra znajomość swojego wyposażenia. Jeśli uporamy się ze wstępnym ustawieniem wszystkich&#13;
parametrów zapisu zadbajmy o to, co znajduje się w kadrze. Dobierzmy interesujący nas sposób&#13;
ujęcia sytuacji. Nie wykonujmy zbyt pochopnych, nerwowych ruchów. Idealną sytuacją jest, kiedy&#13;
„stapiamy się w jedno" z kamerą, stanowi ona przedłużenie naszych oczu, kiedy nagrywa ona w&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
sposób chcemy.&#13;
Warto znać elementarne zasady rzemiosła filmowego&#13;
Etnograf-filmowiec powinien znać prawidła sztuki operatorskiej i reżyserskiej na tyle, by&#13;
swobodnie wykorzystywać je na potrzeby realizacji założeń swojej pracy. Dobrą szkołą reportażu&#13;
filmowego może być dla niego oglądanie filmów innych autorów. Zapoznanie się z filmami&#13;
kręconymi przez środowisko antropologiczne może być bezcennym źródłem inspiracji i pomysłów&#13;
na potrzeby własnych projektów.&#13;
Warto też posługiwać się terminologią filmową:&#13;
- ujęcie, scena, sekwencja, przebitka, mastershot;&#13;
- rodzaje kątów widzenia: obiektywny kąt widzenia, subiektywny kąt widzenia (kamera w oku&#13;
widza, kamera w oku bohatera, kamera jako niewidoczna publiczność), kamera jako punkt&#13;
widzenia;&#13;
- rodzaje planów filmowych: plan totalny, plan ogólny, plan amerykański, plan średni, plan&#13;
podwójny, półzbliżenie, zbliżenie, mocne zbliżenie, detal;&#13;
- rodzaje ujęć: standardowe, panorama, jazda, perspektywa żabia, perspektywa ptasia, kontrplan&#13;
(przeciwujęcie), przebitka;&#13;
- kąt filmowania obiektów: na wprost (od frontu), pod kątem (np. 3/4);&#13;
- zasada nieprzekraczalności osi akcji (oraz możliwości jej łamania);&#13;
- technika trzech ujęć (np. od ogółu do szczegółu);&#13;
- filmowanie na zakładkę;&#13;
- ciągłość kierunków: kierunki dynamiczne, kierunki kontrastujące, kierunki neutralne;&#13;
- kompozycja obrazu: linie równoległe, akcja „po przekątnej", wpisanie w trójkąt;&#13;
- równowaga wizualna: formalna (symetryczna), nieformalna (niesymetryczna).&#13;
Przydatne, darmowe programy do montażu filmowego i dźwięku&#13;
Film:&#13;
http://www.dobreprogramy.pl/Windows-Movie-Maker,Program,Windows,11546.html&#13;
Portal, gdzie opisane są także inne programy:&#13;
http://www.dobreprogramy.pl/Tworzenie-i-edycja-filmow,Kategoria,Windows,46.html&#13;
Dźwięk:&#13;
http://www.dobreprogramy.pl/Audacity,Program,Windows,11826.html&#13;
Portal, gdzie opisane są także inne programy:&#13;
http://www.dobreprogramy.pl/Tworzenie-i-edycja-muzyki,Kategoria,Windows,47.html&#13;
Literatura:&#13;
Block B., Opowiadanie obrazem. Tworzenie wizualnej struktury w filmie, telewizji i mediach&#13;
cyfrowych, Warszawa 2010.&#13;
Konrad K., Światło w filmie, Warszawa 2010.&#13;
Łukowski M., Polski film etnograficzny. Wybrane eseje, Warszawa 1987.&#13;
Mascelli J.V., 5 tajników warsztatu filmowego, Warszawa 2008.&#13;
&#13;
�Spotkania z Antropologią - Interdyscyplinarne Dyskusje (SAID)&#13;
Projekt realizowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego&#13;
&#13;
Murch W., W mgnieniu oka. Sztuka montażu filmowego, Warszawa 2006.&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9775" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9753">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b6a3e35fe30299f9f1ba45d65b911d23.pdf</src>
        <authentication>b54612b7fda16e57d5a6e5cd7ef21d17</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116243">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4596</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116244">
                <text>1973</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116245">
                <text>rok obrzedowy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116246">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4269</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116247">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1973 t.27 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116248">
                <text>"Mikołaje" z Łąki / Polska Sztuka Ludowa 1973 t.27 z.4; s.207-210</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116249">
                <text>Spyra, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116250">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116251">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116252">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116253">
                <text>Aleksander Spyra

„MIKOŁAJE" Z ŁĄKI
We wsi Ł ą k a pow. Pszczyna każdego roku odbywa się
ciekawy zwyczaj z w i ą z a n y z odpustem w miejscowym
kościele pod wezwaniem św. Mikołaja, w dniu 6 grudnia
lub najbliższą tej daty niedzielę.
Zwyczaj ten przedstawiam na podstawie relacji Agniesz­
k i N o c o ń i Ottona Zieleznika, m i e s z k a ń c ó w Ł ą k i , odtwarza­
jąc widowisko, k t ó r e miało miejsce 10 grudnia 1972 r.
Od wczesnego p o p o ł u d n i a chodzą po wsi grupy prze­
bierańców. Tradycje tego zwyczaju sięgają dawnych cza­
sów. Nie u d a ł o się nam stwierdzić jednak od kiedy on
w Łące istnieje. Prawdopodobnie jest to jedyna miejscowość
na G ó r n y m Śląsku, w k t ó r e j zwyczaj ten do dziś jest bardzo
ż y w o t n y . Świadczy o t y m fakt, że w t y m roku chodziło
po Ł ą c e 9 grup. P o n i e w a ż k a ż d a z nich liczy co najmniej
10 osób, a więc ok. 100 m ł o d y c h ludzi bierze udział w t y m
obrzędzie. Przy ogólnej liczbie ponad 1000 m i e s z k a ń c ó w wsi
jest to d u ż y procent i świadczy o stosunku społeczności Ł ą k i
do tego ludowego o b r z ę d u . Cieszy się on zresztą d u ż y m
poparciem ludności, o czym świadczy fakt, że gdy poprzedni
proboszcz chciał zwyczaj ó w zlikwidować, społeczność wiej­
ska przeciwstawiła się t e m u stanowczo. N o w y proboszcz
otoczył ten zwyczaj o p i e k ą .
Ł ą k a jest zresztą znana z ciekawych pieśni ludowych,
interesujących opowieści o „ u t o p c a c h " i „ m ł y n o r z a c h "

zbieranych przez miejscowego p o e t ę ludowego Jana Kupca,
a t a k ż e przez nieżyjącego j u ż również p . Pilot г, zw. „Pilo­
tek".
A oto opis tego zwyczaju. P r z e b i e r a ń c y składają się
z trzech grup. Pierwsza z nich, t o : Mikołaj, Biskup i K s i ą d z .
W c h o d z ą do izby poszczególnych gospodarzy jako pierwsi.
Reszta osób pozostaje na zewnątrz, s t r a s z ą c i goniąc przy­
padkowych przechodniów, gapiów, a szczególnie m ł o d e
dziewczęta, k t ó r e p r z y t u l a j ą do siebie, b r u d z ą c je przy t y m
s a d z ą lub kłując szpilkami, k t ó r e są powtykane do rogów
D i a b ł a , do nosów i „ l a r w y " Śmierci.
Grupa pierwsza (mikołaje) pozdrawia najpierw domow­
n i k ó w s ł o w a m i : K s i ą d z : „ n i e c h bydzie pokwolony Jezus
Chrystus, niech pokój i szczynście zamieszko w t y m d o m u " .
Tutaj n a s t ę p u j e dwukrotno uderzenie p a s t o r a ł e m o podłogę
i grupa śpiewa 2 p i e ś n i .
Czasami z g r u p ą pierwszą do izby wchodzi również
harmonista, a k o m p a n i u j ą c ś p i e w a j ą c y m . Charakter pieśni
wskazuje na ich kościelne pochodzenie (kadencje), lecz
sposób w y k o n y w a n i a jest j u ż wybitnie regionalny. Tekst
jest również chyba przeinaczony, a fragmenty nielogiczne.
Melodyka interpretowana jest dość swobodnie, r y t m i k a —
przypadkowa.
A oto te dwie p i e ś n i :

I I . 1. „ M i k o ł a j e " z Ł ą k i .

207

�Tl. 2. „Mikołaje" z Łąki.
1) Pragniesz cudów z nieba
pragniesz cudów z nieba
ufać błagać trzeba
Mikołaj z pomocą
spieszy dniem i nocom,
ciemnymu wzrok wraco
chromymu krok skraco
i rodzaj niewieści
w godzinie boleści
gdy z wiarom go wzywo
ratunek dobywo.

I
2) Niech bydzie B ó g nasz pokwolony
niech bydzie B ó g nasz pokwolony
święty Mikołaju
niech wzsystkie niebieskie tryumfy
do górnego kraju
otwarta droga
kto sie do Boga udo przez niego,
dojdzie wiecznego pokój, azozynśliwości.

|, JJ]|J,| |^|.j-JJ )JJ.I l ^ J J i V t ^ ^ J J J J J ^ J ^ J r n j J n , : | ]
JJ

S

rf

f

ir

1|

l

l

r

�Po odśpiewaniu pieśni Mikołaj zbiera d a t k i do skar­
bonki. Ciekawa rzecz, że w przeciwieństwie do pozostałych
przebierańców „ Ś w i y n c i " nie piją podawanego i m alkoholu.
U m o w n o ś ć jest t u więc dość daleko p o s u n i ę t a .
Stroje
grupy
p i e r w s z o j : 1) Mikołaj —
ubrany w ornat z m a t e r i a ł u obszyty imitacjami srebra,
na głowie —• tiara biskupia, malowana i m i t a c j ą złota.
Broda i w ą s y okalają twarz, p o m a l o w a n ą dość kolorowo.
W r ę k u — „ s z k a r b o n k a " — skrzynka oblepiona staniolem
kolorowym. 2) Biskup — ubrany podobnie j a k „ M i k o ł a j " ,
lecz skromniej, bez brody i w r ę k u dzierży p a s t o r a ł poma­
lowany na srebrno. 3) K s i ą d z — na głowie biret. U b r a n y
w imitację sutanny, na niej k o m ż a haftowana, biała.
S t r o j e g r u p y d r u g i o j : 1) K o z a — w kurtce
z f u t r a baraniego przepasana szerokim pasem s k ó r z a n y m
zdobionym m o s i ę ż n y m i dzwonkami i k u l k a m i . N a głowie —
d u ż y łeb kozy z posrebrzonymi rogami, na k t ó r y c h sterczą
sztuczne kolorowe k w i a t k i i w s t ą ż k i . Jedna z K ó z m i a ł a
na łbie rogi jelenie, a na k a ż d y m r o ż k u ż a r ó w k ę , k t ó r a
m i g o t a ł a (podłączenie do baterii). W n ę t r z e otwartego pyska
jest również podświetlone na czerwono. 2) Dioboł — kostium
jednoczęściowy (kombinezon) przeważnie czerwony, obszyty
gęsto b i a ł y m i frędzlami. N a głowie czerwona „ l a r w a "
z przyczepionymi trzema, zrobionymi z czarnej szmaty,
rogami, p e ł n y m i powtykanych szpilek, k t ó r y m i bodzie
dziewczęta w "czasie przytulania. N a plecach — wymalo­
wana czaszka z piszczelami i napis „ m e m e n t o m o r i " . Ogon
dość długi, z włosia końskiego. W r ę k u — cep względnie
bicz, k t ó r y m Dioboł bije napotkane dziewczyny i dzieci.

3) Śmiercica — ubrana w białe płócienne spodnie i białą
koszulę lub c h u s t ę , p o m a l o w a n ą w ż e b r a i kości. N a gło­
w i e — biała „ l a r w a " , w r ę k u — kosa, k t ó r ą łapie dziew­
częta.
4)
Na
W
na

Ż y d — w czarnym fraku lub garniturze oraz w meloniku.
twarzy binokle. T r z y m a s k r z y n k ę - k r a m i k na pasku.
skrzynce nosi towary, k t ó r y m i handluje (oczywiście
niby) — j a k i e ś staniki, paski damskie, obrazki i t p .

5) Baba — mężczyzna, przebrany za dziewczynę, pomalo­
wany w y z y w a j ą c o , na głowie peruka z warkoczami i koloro­
wa chustka. Biust wypchany, w r ę k u kosz wiklinowy.
Ta grupa przebierańców wpada do domostw gwaltownio
wraz z k a p e l ą i natychmiast rozpoczyna dzikie harce.
P r z e b i e r a ń c y p o r y w a j ą do t a ń c a wszystkie kobiety, kłując je
i bodąc w czasie t a ń c a . Kapela gra j u ż przeważnie melodie
współczesne, marszowe, a nawet przeboje. W czasie przerwy
gospodarz obowiązkowo częstuje p r z e b i e r a ń c ó w w ó d k ą ,
a gospodyni „ s z e w k a m i " (są to okrajki kołaczy). Po k i l k u
t a ń c a c h przebierańcy idą dalej, bo n a s t ę p n i gospodarze
już czekają.
S t r o j e i i n s t r u m e n t y k a p e l i . Skład i n ­
s t r u m e n t ó w b y w a różny, od akordeonu solo do czteroosobo­
wego: akordeon, b ę b e n z talerzami, klarnet C, t r ą b k a C.
Skrzypiec nie s p o t k a l i ś m y w ogóle, s ą one zresztą rzadkim
instrumentem w regionie p s z c z y ń s k i m . Kapela ubrana jest
przeważnie po cywilnemu, t y l k o n i e k t ó r z y z m u z y k a n t ó w
noszą k u r t k i baranie, natomiast prawie wszyscy m a j ą na
głowach s t o ż k o w a t e kapelusze.

I I . 3. „ M i k o ł a j e " z Ł ą k i .

209

�П. 4. „Mikołaje" z Łąki.

W roku 1972 działało w Łące 9 grup. Nie zauważyliśmy
konfliktów między nimi. Zdawało się nam, że mają swoje
rejony, z góry ustalone. Nie było też bijatyki. P ó ź n y m
wieczorem, przebierańcy zbierają się w gospodzie względnie

u jakiegoś gospodarza, dzieląc zyski i omawiając wrażenia.
Reasumując — zwyczaj ten jest jeszcze ż y w o t n y na wsi
i wolno sądzić, iż długo jeszcze będzie egzystował kon­
tynuując dawne tradycje.

Fot.: Autor—ii. 1-4.

�Anłoni Słelmach
PAMIĄTKA ZNIESIENIA PAŃSZCZYZNY W ŁOWCZY
W Łowczy, wsi leżącej w pow. lubaczowskim, ciąg­
nącej się malowniczo po obu brzegach głębokiego parowu
wcinającego się w zachodnio stoki Roztocza z a c h o w a ł się
podworski park d o m i n u j ą c y swym położeniem ponad całą
okolicą; na przeciw parku, po drugiej stronie w ą w o z u —
dziewiętnastowieczna drewniana cerkiewka k r y j ą c a w pod­
ziemiach grobowiec rodziny M a t c z y ń s k i c h , obok, przy
cerkwi — dzwonniczka, kilka kamiennych k r z y ż y , a wśród
nich klasycystyczny nagrobek Ignacego Thullie, zmarłego
15 stycznia 1848 г.; opodal — zaniedbany cmentarz z niep o k a ź n ą k a p l i c z k ą wzniesioną niedługo po śmierci Ignacego.
Niewiele ponadto śladów przechowała wieś ze swej wielo­
wiekowej przeszłości.
1

Ł o w c z a b y ł a wsią szlachecką. Od r o k u 1637 należała
do B e l ż e c k i c h , w X V I I I w. do Matczyńskich, a w n a s t ę p ­
n y m przeszła przez ręce k i l k u rodzin. Maria, c ó r k a Jana
Matczyńskiego, 1° voto Cybulska, 2° voto Gwinczewska ,
utraciła Łówczę w drodze licytacji w 1840 т.'. N o w y m
n a b y w c ą wsi b y ł wspomniany Ignacy Thullie, t r z e ź w y
kalkulator szacujący wieś w 1838 r. na 12 tysięcy złp.s.
Analizując a t u t y p r z e m a w i a j ą c e za pozbyciem się d ó b r
w Świrzu i nabyciem innych brał pod u w a g ę „procesliwość"
świrskich c h ł o p ó w . Łówczę oczywiście n a b y ł z c h ł o p a m i .
Może b y l i oni mniej ,,procesliwi", ale podobnie j a k i chłopi
innych wsi galicyjskich, zależnie od wielkości posiadanej
ziemi, obciążeni byli do 1848 powinnościami pańszczyź­
nianymi .
2

5

6

7

r

Pod wpływ em w y d a r z e ń 1846 roku, p o w t a r z a j ą c y c h się
s t r a j k ó w chłopskich i rewolucyjnego wrzenia Wiosny L u d ó w

zniesionie p a ń s z c z y z n y w Galicji stało się koniecznością.
Zanim do tego doszło — o duszę chłopa galicyjskiego sto­
czono jeszcze zaciekłą walkę m i ę d z y r z ą d e m austriackim
a polskim obozem niepodległościowym, walkę, z k t ó r e j r z ą d
wyszedł zwycięsko. Stronie polskiej szlo o to, aby unie­
możliwić biurokracji austriackiej wykorzystanie chłopów
przeciwko ruchowi wyzwoleńczemu. Nie zważając na w y n i k i
pertraktacji prowadzonych przez d e p u t a c j ę polską we Wied­
niu, K o m i t e t i akademicy krakowscy dn. 7 kwietnia, a świeżo
p o w s t a ł a Rada Narodowa we Lwowie — 17 kwietnia 1848 r.
wydali odezwy nawołujące do dobrowolnego zniesienia
p a ń s z c z y z n y . Rozesłano do dworów formularze zrzeczenia się
p a ń s z c z y z n y . W y s t a r c z y ł o t y l k o wpisać d a t ę i p o d p i s a ć się
przy ś w i a d k a c h . T e r m i n darowania p a ń s z c z y z n y ustalono
na 23 kwietnia, na pierwszy dzień Wielkanocy. Chcąc
wyprzedzić termin wielkanocny gubernator Galicji, Stadion,
pośpiesznie, nawet bez zgody cesarza, opublikował we
Lwowie w Wielką S o b o t ę 22 kwietnia (w Krakowie —
w poniedziałek 24 kwietnia) obwieszczenie, że z rozkazu
cesarza p a ń s z c z y z n a zostaje zniesiona od 15 maja. W y d a n y
później akt cesarski pozwalał głosić, że d o b r o c z y ń c ą chłopów
jest cesarz, nie szlachta ani rewolucjoniści . D u ż y sukces
propagandowy, u t r w a l a j ą c y przekonanie o dobrej woli
cesarza odniósł r z ą d austriacki w Galicji wschodniej za
p o ś r e d n i c t w e m Głównej R a d y Ruskiej powołanej do życia
2 maja 1848 r. z inicjatywy Stadiona. Główna Rada Ruska
u z n a ł a dzień nadania konstytucji i zniesienia p a ń s z c z y z n y
w Galicji za dzień odrodzenia i zmartwychwstania narodo­
wego. W „ W e z w a n i u " z dnia 23 marca 1849 r. dzień 15 maja
8

I I . 1. Ogiócl podworski w Łowczy, pow. L u b a c z ó w .

211

T

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9776" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9754">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a9e4f783b8d9dbdd9d99dd58f214337c.pdf</src>
        <authentication>f6bc23134449cc34f950a585806f842c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116254">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4693</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116255">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116256">
                <text>widowiska obrzędowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116257">
                <text>przebierańcy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116258">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4357</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116259">
                <text>Przebrania w widowiskach ludowych i ich wspólczesne wyobrażenia / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116260">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25,z.4; s.203-216</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116261">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116262">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116263">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116264">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116265">
                <text>Roman Reinfuss

PRZEBRANIA W WIDOWISKACH LUDOWYCH I ICH W S P Ó Ł C Z E S N E PRZEOBRAŻENIA

Podobnie jak w innych dziedzinach ludowej kul­
tury, tak i w zakresie folkloru widoczne są przemiany
idące w kierunku niwelacji treści tradycyjnych. Proces
ten nie przebiega jednak równomiernie na terenie całe­
go kraju. Najbardziej zaawansowany jest on na tere­
nach zachodnich (Wielkopolska, Pomorze), mniej na ob­
szarach środkowej i wschodniej Polski, a najmniej
w jej części p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i e j , w w o j e w ó d z t w a c h
krakowskim i rzeszowskim, gdzie do dzisiaj wiele tra­
dycyjnych z w y c z a j ó w jest jeszcze we wsi praktykowa­
nych i gdzie w niektórych przypadkach obserwuje się
nawet w tej dziedzinie pewne tendencje rozwojowe.
W dotychczasowych badaniach nad ludową sztuką
plastyczną bardzo mało uwagi zwracano na artystyczną
stronę przebrań i r e k w i z y t ó w u ż y w a n y c h w związku
z obrzędami i zwyczajami. Nie interesowano się również
przemianami, jakie w tym zakresie zachodzą w czasach
obecnych, kiedy tradycyjny obrzęd czy zwyczaj zaczyna
pojawiać się na scenie, wchodząc do repertuaru folklo­
rystycznych zespołów pieśni i tańca.
Szczególnie bogaty materiał do badań z tego za­
kresu dostarcza cykl z w y c z a j ó w zimowych związanych
z Bożym Narodzeniem, czyli tzw. Godami lub Ś w i ę t a m i
Godnimi, kiedy to oprócz szopki z ruchomymi kukiełka­
mi występuje „żywa szopka" — Herody (11. 1), „góralska
pastorałka" (il. 2), kiedy po wsiach chodzą z gwiazdą
Trzej Królowie (il. 3), Droby Noworoczne, Dziady (il. 4)
i Szlachcice, i różnego rodzaju kolędnicy (il. 5). Po­

mijając szopkę, która stanowi zagadnienie oddzielne,
gdyż rola uczestników ogranicza się w niej do porusza­
nia lalkami i udzielania im swego głosu, we wszystkich
pozostałych przypadkach mamy do czynienia z żywymi
aktorami, których przebrania i rekwizyty stanowią cie­
kawy materiał do analizy artystycznej strony kostiumu,
używanego w tradycyjnym teatrze ludowym.
Porównując przebrania uczestników ludowych wido­
wisk zwyczajowych stwierdzamy dużą różnorodność za­
równo sposobów ich artystycznego rozwiązania jak i lo­
kalnych odrębności. Jedną z przyczyn, które tę różno­
rodność powodują, jest fakt, że przebrania używane
w czasach dzisiejszych reprezentują rozmaite okresy
chronologiczne i stadia rozwojowe.
Stwarzanie przy działaniach obrzędowych specy­
ficznej atmosfery niesamowitości przez stosowanie róż­
nego rodzaju fantastycznych przebrań jest zjawiskiem
dobrze znanym, występującym w kulturach ludów pry­
mitywnych. Wystarczy przypomnieć stroje i maski uży­
wane przez tancerzy biorących udział w obrzędowych
tańcach u ludów Afryki, Ameryki Południowej, Azji czy
Polinezji. Podobnie miała się rzecz u ludów Europy,
które z tych najdawniejszych warstw swej kultury do
dziś przechowały sporo e l e m e n t ó w archaicznych. Wiążą
się one najczęściej z pradawnymi obrzędami o charak­
terze agrarnym i zaduszkowym, które mimo późniejszych
nawarstwień i tysiącletniej działalności Kościoła utrzy­
mały się do naszych czasów, m. in. w obrzędowości

II. 1. Herody. Libiąż, pow. Chrzanów.

203

�204

�świąt zimowych \. Należy tu obrzędowe składanie życzeń
przez różnego rodzaju przebierańców, którzy chodzą po
wsi w okresie Nowego Roku przyodziani w fantastyczne
ubiory, sporządzone w sposób prymitywny z najłatwiej
dostępnych materiałów.
Przykładem tej najstarszej warstwy w przebraniach
obrzędowych używanych w okresie świąt zimowych są
stroje tzw. D r o b ó w Noworocznych, występujących do
dziś w powiatach: gorlickim czy tarnowskim. W ob­
rzędzie tym biorą udział dorośli mężczyźni, którzy w
dniu Nowego Roku obchodzą w i e ś od chałupy do chału­
py składając gospodarzom życzenia pomyślnych zbiorów.
Odziani są oni w kożuchy, odwrócone futrem na
wierzch, przepasane
słomianymi powrósłami.
Słomą
okręcone mają również nogi. Czasem Droby nakładają
na kożuchy rodzaj spódnic wykonanych z równo u ł o ­
żonych ździebeł słomy (il. 6). Na głowach noszą wysokie,
szpiczaste czapy słomiane, zakończone u góry ozdobnie
upiętym i zwisającym do tyłu słomianym warkoczem.
W rękach trzymają potężne drewniane palice, którymi
stukają o ziemię wybijając rytm w y g ł a s z a n y c h oracji.
Twarze ich najczęściej b y w a j ą usmolone sadzą lub osło­
nięte prymitywnymi maskami sporządzonymi z baraniej
skóry, ażeby ich nie można było rozpoznać (il. 7).
Elementem późniejszym, m a j ą c y m uświetnić opisa­
ny ubiór, są drobne ozdoby z kolorowej bibułki powplatane w słomiany warkocz czapki i paski kolorowego
papieru (il. 6), którymi oklejone b y w a j ą w formie spi­
rali pałki Drobów. Pierwotnym celem opisanego tu
przebrania była wspomniana poprzednio chęć stworze­
nia dookoła siebie atmosfery
niesamowitości i lęku,
przez co całość obrzędu z y s k i w a ł a odpowiedni walor.
Być może wiązało się to z jakąś szerszą, magiczną funk­

cją obrzędu, o której pamięć nie zachowała się już do
naszych czasów.
Gdy magiczna treść noworocznych życzeń uległa już
dewaluacji, chodzenie po wsi Drobów nabrało charak­
teru bardziej zabawowego. Wtedy to do opisanego ze­
społu dołączyły się: 1) postać mężczyzny, przebranego
w stare niewieście szaty, który grając rolę Czarownicy
„kleci masło" w starej maślnicy; 2) Diabeł w masce
z baraniej skóry pobrzękujący widłami okręconymi łań­
cuchem, wreszcie 3) Dziad ubrany w łachmany, w masce
z brodą w y k o n a n ą z pakuł, odmawiający parodię pa­
cierza na różańcu z nanizanych na sznurek ziemniaków,
kasztanów czy drewnianych krążków (il. 8).
Prymitywne ubiory widuje się również u grup ko­
lędniczych w pow. żywieckim. Występują tam np. w nie­
których wsiach Dziady z uczernionymi twarzami, odzia­
ne w odwrócone sierścią na wierzch kożuchy przewią­
zane powrósłami, z nogami okręconymi słomą. Dziadom
towarzyszą poprzebierane w łachmany Cyganki i Dziadówki, których rolę grają mężczyźni.
W przypadku, gdy uczestnik zwyczajowego wido­
wiska „gra" jakąś określoną osobę, mamy już do czy­
nienia z „aktorem", a jego przebranie należy uważać
za „kostium". Spotykamy się z tym np. w „góralskiej
pastorałce", która do dziś jest jeszcze popularnym, ludo­
wym przedstawieniem, granym w okolicach Wieliczki,
Bochni, a także w pow. myślenickim czy limanowskim
przez domokrążne zespoły, według tekstu zapisanego
w kantyczkach ks. Mioduszewskiego . Grupa ta złożona
z 5 mężczyzn przedstawia Pasterzy, którzy na wezwanie
Anioła (rolę tę gra młody chłopak, a obecnie też czasem
dziewczyna) udają się złożyć hołd
nowonarodzonemu
Jezusowi, znajdującemu się w pięknie wykonanej szóp2

II. 4. Dziady. Laliki, pow. Żywiec.

4 .-

i
205

�II 5. Kolędnicy, Radziechowy, pow. Żywiec. II. 6. Draby noworoczne. Ciężkowice, pow. Tarnów. II. 7. Drab no­
woroczny. Poręba Wielka, pow. Limanowa, II. 8. Dziad. Szczawa, pow. Limanowa. II. 9. Pasterze z Pastorałki góral­
skiej.

�ce. W okolicach Wieliczki i w pobliskich wsiach pow.
myślenickiego Pasterze, podobnie jak poprzednio opisa­
ne Droby, odziani są w kożuchy w y w r ó c o n e sierścią na
wierzch, przepasane słomianymi powrósłami lub pasami
(u. 2). W rękach mają długie palice ozdobione koloro­
wymi papierami, a na głowach kapelusze i czapki wykowane z tektury oklejonej barwnymi papierami. Naj­
starszy z Pasterzy — K u b a — posiada duży kapelusz
0 szerokim, płaskim rondzie (il. 9), pozostali zaś uczest­
nicy wysokie czapki szpiczaste, stożkowate lub w kształ­
cie zwężającego się ku górze trapezu, z m a ł y m dasz­
kiem nad czołem, jedynie najmłodszy — Furgoł —
grający rolę nierozgarniętego
głuptaka, nosi czapkę
w formie dość swobodnie potraktowanej rogatywki. T w a ­
rze pasterzy osłaniają maski z baraniej skóry lub płót­
na, czasem występują oni jedynie z długimi przyprawio­
nymi brodami i wąsami, a tylko Furgoł w masce.
Ubiory tę utrzymują się bez widocznej tendencji do
zmian. Aktorzy sądzą widać, ż e grając pasterzy z czasów
biblijnych powinni w y s t ę p o w a ć w kostiumach u w a ż a ­
nych przez nich za starożytne.
W niektórych jednak
wsiach południowej części pow. myślenickiego (jak np.
w Lubniu) Pasterze w y s t ę p u j ą w strojach góralskich.
Na głowie mają stare kapelusze z muszelkami, odziani
są w krótkie kożuszki odwrócone sierścią na wierzch
1 specjalnie szyte płócienne spodnie ozdobione parzeni­
cami o swobodnie potraktowanym rysunku.
Inaczej już przedstawia się rozwój kostiumu no­
szonego przez Trzech Króli, którzy (czasem w towa­
rzystwie Heroda) obchodzą w i e ś śpiewając po domach
kolędy. Są to mężczyźni (dziś też czasem chłopcy w wie-

8

ku szkolnym), z których jeden niesie zwykle dużą
gwiazdę wyklejoną z kolorowych papierów (il. 10).
Pierwotnie akcesoria podkreślające królewski majestat
trzech w ę d r o w c ó w były niesłychanie ubogie. Królowie
w y s t ę p o w a l i w papierowych koronach i zwyczajnych
ubraniach, przepasywanych niekiedy kolorową szarfą
biegnącą ukośnie przez piersi i plecy. W rękach trzy­
mali wysokie laski, które miały oznaczać, że znajdują
się oni w dalekiej podróży. Często Królowie na wierzch
ubrań wdziewali białe, sięgające kolan koszule. Jeden
z nich, przedstawiający
władcę przybywającego ze
Wschodu, miał twarz umazaną sadzą, a inni tym samym
sposobem zaznaczone w ą s y i brody. Opisany tu skrom­
ny strój Trzech Króli w y s t ę p o w a ł powszechnie na prze­
łomie X I X i X X w. nie tylko na interesującym nas tu
obszarze woj. krakowskiego, ale i w innych stronach
Polski, a także na południe od Karpat — w Słowacji
i na Węgrzech. Dziś spotyka się go u nas przeważnie
wtedy, gdy uczestnikami obchodu są chłopcy w wieku
szkolnym. Starsza młodzież dba już o to, aby zaprezen­
tować kostiumy i rekwizyty bardziej okazałe, często
specjalnie w tym celu wykonane. Efekt tych usiłowań
bywa czasem dość zabawny. Przykładem tego mogą być
ubiory Trzech Króli z Sopotni Małej w pow. żywieckim,
którzy występują w bryczesach wpuszczonych do butów
z cholewami, tekturowych półpancerzach na białych ko­
szulach i z dzidami w ręku (il. 3). Zwykle rozwój kostiu­
mu idzie w kierunku nadania Trzem Królom odpowied­
niej godności i powagi. W Korbielowie, pow. Żywiec,
gdzie Trzej Królowie chodzą w towarzystwie Heroda,
odziani, są oni w powłóczyste białe szaty, korony wal­
cowatego kształtu, w rękach zaś dzierżą okazałe b u ń czuki (il. 11). Zdarza się czasem, że trzej władcy wy­
stępują w ubiorach przypominających kościelne ornaty
(il. 12). Najbardziej „realistycznie" potraktowany jest

207

�II. 10. Trzej Królowie. Płaza, pow. Chrzanów. II. 11. Trzej Królowie i Herod. Korbielów, pow. Żywiec. II. 12. Trzej
Królowie i Herod. Poznachowice Górne, pow. Myślenice. I I . 13. Trzej Królowie. Poznachowice Dolne, pow. Myśle­
nice. II. 14. Herod. Poznachowice D. pow. Myślenice.

kostium Trzech Króli z Poznachowic Dolnych w pow.
myślenickim. Ubrani są oni w długie szaty, na ramio­
nach mają narzucone płaszcze z wzorzystej tkaniny,
a jeden z nich, przedstawiający władcę ze Wschodu, za­
miast korony ma na głowie turban (il. 13).
W parze z rozwojem kostiumu wzrasta dekoracyj­
ność rekwizytów. Gwiazdy, które dawniej były dość
proste w formie i kolorze, rozrastają się, przybywa im
promieni i barw, a powierzchnia ich zdobiona jest mi­
sternymi wycinankami. Najbogaciej rozwinęły się gwiaz-

12

dy w Żywiecczyźnie, gdzie środek w postaci oszklonego
koła wypełniają rzeźby wyobrażające biblijną scenę
narodzenia Chrystusa w stajence betlejemskiej.
W podobny sposób przebiegał rozwój
ubiorów
uczestników „żywej szopki", czyli tzw. Herodów. Jest
to ludowe widowisko stanowiące fragment średniowiecz­
nego misterium, opiewające zbrodnie króla Heroda,
który w obawie o utratę korony na rzecz narodzonego
w Betlejem Jezusa, nakazuje swym siepaczom wymor­
dować wszystkie noworodki płci męskiej, nie wyłącza-

�jąc własnego syna, za co spotyka go zasłużona kara,
gdyż zostaje przez Śmierć ścięty kosą i zabrany przez
Diabła do piekła. W widowisku tym bierze zwykle udział
kilkanaście osób. Prócz Heroda, będącego postacią cen­
tralną, występują: jego dwaj Marszałkowie (lub Feld­
marszałkowie), Turek, Polski Ułan, a ponadto Ż y d - R a bin (czasem ze swym towarzyszem), Chłop z Turoniem,
Dziad. Wyjątkowo też pojawia się Żona Heroda lub inne
postacie jak Cygan czy Góral.
„Żywa szopka", grana dawniej na znacznych ob­
szarach Polski, dziś już po największej części zapomniana,
utrzymuje się najlepiej w najbliższych okolicach K r a ­
kowa. Gdy w 1968 r. zorganizowano w pow. krakowskim
konkurs na obrzędy zimowe, zgłosiło się ponad 20 grup
herodowych z różnych wsi, co wymownie świadczy
o żywotności tej do dziś zachowanej tradycji. Pojawiają
się też Herody na konkursach w Rabce, Ż y w c u czy B ę ­
dzinie, gdzie w 1971 r. przybyły m. in. grupy Herodów
z okolicy Myszkowa i Częstochowy oraz z Medyki k.
Przemyśla. Grupy te nie mają nic wspólnego z organi­
zowanymi dla celów scenicznych zespołami artystyczny­
mi, podobnymi do amatorskich zespołów ludowych pie­
śni i tańca. Są to autentyczni wiejscy kolędnicy, którzy
w okresie Bożego Narodzenia i Nowego Roku chodzą
po wsi (il. 17) i dają po chałupach przedstawienia, za
co wynagradzani są datkami pieniężnymi i poczęstun­
kiem.
Brak materiałów ikonograficznych nie pozwala na
odtworzenie w y g l ą d u zespołów Herodów z czasów daw­
niejszych. W okresie m i ę d z y w o j e n n y m i bezpośrednio
po zakończeniu I I wojny światowej kostiumy osób bio­
rących udział w widowisku przedstawiały się dosyć
ubogo. Herod w y s t ę p o w a ł w z w y k ł y m miejskim ubraniu,
na które narzuconą miał wzorzystą kapę do nakrywania

13

\

łóżek imitującą płaszcz królewski, z tekturową koroną
oklejoną złotym papierem; w ręku miał drewniane ber­
ło. Marszałkowie natomiast zakładali na g ł o w y tektu­
rowe czapki, najczęściej o kształcie przypominającym
czaka ułańskie z czasów Księstwa Warszawskiego, do
tego zaś tekturowe lederwerki; niekiedy na ramionach
z w y k ł y c h miejskich bluzek naszywano epolety z koloro­
wego papieru lub bibułki, a na spodniach lampasy z ko­
lorowej wstążki. Przy boku przytroczone mieli szable
prawdziwe lub wykonane z drewna. Podobnie ubrani
byli: Polski Ułan i Turek — z tym, że ten ostatni miał
zwykle jakieś fantazyjne nakrycie g ł o w y wyróżniające
go spośród reszty uczestników. Żyd występował w dłu­
gim chałacie, często z wypchanym garbem, w baraniej
czapce lub starym kapeluszu. Dziad odziany był w po­
łatany płaszcz lub kożuch odwrócony sierścią na ze­
wnątrz, przepasany sznurem lub powrósłem ze słomy,
przez ramię przewieszony miał worek, a na szyi róża­
niec z kasztanów lub ziemniaków. Herod m i e w a ł często
przyprawioną lub w y m a l o w a n ą sadzą czarną brodę, zaś
Żyd i Dziad w y s t ę p o w a l i w maskach wykonanych z ba­
raniej skóry lub tkaniny z przyprawionymi brodami
i w ą s a m i zrobionymi z lnianych pakuł. Śmierć owinięta
w białe prześcieradło miała twarz zasłoniętą maską
z białego płótna lub tektury, w ręku trzymała drewnia­
ną kosę; Diabeł biegał w czarnym kożuchu z przypra­
wionym ogonem, twarz a czasem całą głowę okrywała
mu maska z baraniej skóry względnie czarnej lub czer­
wonej tkaniny. Występował on zawsze z widłami i łań­
cuchem, którym podzwaniał przy każdym ruchu. Rolę
Anioła grał zwykle chłopak występujący bez charak­
teryzacji, odziany w białą wolno spuszczoną koszulę
z przytwierdzonymi na ramionach papierowymi skrzy­
dłami. Głowę jego zdobił diadem z paska złotego papie-

I

14

��ru. Jedną z efektowniejszych postaci zespołu b y ł Turoń
(„koza") z potężnym rogatym łbem pokrytym baranim,
zajęczym lub króliczym futrem ze skórką jeża na
nozdrzach i oczyma wykonanymi z metalowych, błysz­
czących guzików. Kłapał on groźnie ruchomą szczęką,
do której dla większego wrażenia przymocowany był cza­
sem mały dzwonek. Osoba nosząca Turonia ukryta była
pod derką używaną do nakrywania koni lub pod starą
kapą na łóżko.
Naszkicowany tu obraz H e r o d ó w uległ w ciągu
ostatniego 20-lecia p o w a ż n y m zmianom idącym w kie­
runku wzbogacenia kostiumów. Przyczyny były te same
co i w przypadku Trzech Króli. I m piękniej i bogaciej
ubrany był zespół, im efektowniej przedstawiał się, tym
większe było jego powodzenie u w i d z ó w , obfitsze datki
i większa szansa wygrania w konkurencyjnej walce
z innymi zespołami, które po wsi chodziły. Obecnie co­
raz częściej spotyka się w Krakowskiem zespoły, k t ó ­
rym nie wystarczają już przebrania improwizowane
z tego, co jest pod ręką; posiadają one kostiumy specjal­
nie szyte dla celów widowiskowych. Ze szczególną uwa­
gą traktowana jest postać Heroda, który
występuje
w bogatej koronie ozdobionej świecidełkami (il. 15), dłu­
giej szacie wzorzystej i płaszczu najczęściej czerwonym,
lamowanym po brzegach, dekorowanym aplikacjami lub
haftem (il. 16). Twarz Heroda zdobią niekiedy spadające
na ramiona loki czarnej peruki i broda. D l a dodania
sobie królewskiego majestatu Herod zakłada czasem
czarne okulary. Marszałkowie, stanowiący świtę tak

wystrojonego Heroda, mają kolorowe jedwabne lub
wzorzyste perkalowe kaftany ozdobione frędzlą, z epo­
letami, przepasane szarfami lub lederwerkami, i nakrycia g ł o w y przypominające rzymskie hełmy, bogato przy­
brane kolorowymi choinkowymi bańkami (il. 18). Po­
dobnie odziani są: Ułan i Turek, z tą tylko różnicą, że
pierwszy z nich ma na głowie pięknie wykonane czako
z czasów księcia Józefa, Turek zaś fantazyjnie potrak­
towaną czapkę. Wszyscy uzbrojeni są w szable. W nie­
których grupach z powiatów: myślenickiego, limanow­
skiego czy żywieckiego marszałkowie występują w zie­
lonych bluzach wojskowych z doszywanymi epoletami
i licznymi orderami, w rogatywkach z generalskimi
dystynkcjami.
Naszkicowanego w y ż e j obrazu nie można oczywiście
uogólniać, gdyż współcześnie u ż y w a n e przebrania odzna­
czają się dużą rozmaitością. Zdarza się, że Herod za­
miast w płaszczu k r ó l e w s k i m występuje w szacie przy­
pominającej ornat (il. 14) lub z w y k ł y m ciemnym ubra­
niu, mając jedynie narzuconą na ramiona krótką pele­
rynkę ozdobioną frędzlą. Czasem Herod gra s w ą rolę
zupełnie bez charakteryzacji, kiedy indziej on i jego
świta mają twarze osłonięte maskami (il. 20). Podobnie
ma się rzecz z przebraniami Marszałków, których stroje
różnią się przede wszystkim nakryciami głowy. Pomi­
n ą w s z y wypadki, gdy ubrani są oni w autentyczne
dawne hełmy strażackie, spotykamy tu wykonane z tek­
tury czapki ułańskie z czasów K s i ę s t w a Warszawskiego,
rozmaite formy hełmów, w których dopatrzeć się można

211

�212

�II. 21. Koniki z grupy Dziadów. Laliki, pow. Żywiec.

wzorów klasycznych greckich czy rzymskich, wreszcie
czapki o kształtach zapożyczonych z umundurowania
dawnej armii austriackiej (il. 20).
Przebrania innych postaci nie ulegają bardziej istot­
nym zmianom. Anioł w y s t ę p u j e czasem w jasnej peruce
i koronie na głowie, odziany w długą, białą szatę. W r ę ­
ku trzyma krzyż lub zapaloną świecę, niekiedy błyska
światłem elektrycznej latarki. Nosi też czasem g w i a z d ę
lub małą szopkę. Rolę tę, graną dawniej wyłącznie
przez chłopców, powierza się też obecnie niekiedy
dziewczynie. Śmierć ma twarz zasłoniętą maską przed­
stawiającą trupią czaszkę, owinięta jest w białą płachtę
lub nosi koszulę i białe spodnie. Na bluzie albo krót­
kim białym płaszczu miewa czasem namalowane czar­
nymi kreskami żebra, na głowie zaś kaptur lub wysoką,
stożkowatą, szpiczastą czapkę. Diabeł ubrany jest cały
na czarno lub czerwono, twarz a czasem i g ł o w ę osła­
nia mu maska z rogami, wykonana z baraniego kożucha
lub tkaniny. Postać wiejskiego Żyda nie zawsze w y ­
raźnie rysuje się w wyobraźni współczesnego młodego
pokolenia. Najczęściej dzięki tradycji odziany jest on
tak, jak to zostało już poprzednio opisane (il. 23), zda­
rza się jednak też, że Żyd ubrany jest np. w cylinder
i frak (il. 22) obrębiony czerwoną l a m ó w k ą względnie
sztywną czapkę „degolówkę" (il. 24), co oczywiście od­
biega całkowicie od tego, jak p r z y w y k l i ś m y oglądać
Żyda w wiejskich widowiskach. Żyd, który w y s t ę p u j e
równocześnie w charakterze uczonego rabina, nosi ze
sobą książkę („bublia") czytając z niej, gdy odpowiada
na stawiane przez Heroda pytania.
Szczególnym bogactwem i różnorodnością k o s t i u m ó w

odznaczają się w pow. ż y w i e c k i m grupy Dziadów
i Szlachciców. W skład ich wchodzi do 30 osób, różnego
rodzaju przebierańców, których na tym miejscu nie
będę opisywał, ponieważ zrobili to już przed 12 laty
Barbara Bazielich i Stefan Deptuszewski w obszernym
artykule, publikowanym w „Polskiej Sztuce Ludowej" .
W pierwszych latach po I I wojnie światowej w gru­
pach tych przebierańców w y s t ę p o w a ł a cała czereda roz­
maitych postaci. B y ł tam Ksiądz, Kominiarz, Żebracy
i Żebraczki, Diabły, Pachołki poganiające strzelaniem
z biczów Jeźdźców harcujących na drewnianych koni­
kach, nakrytych wzorzystymi czaprakami, Niedźwiedzie
i wiele innych. Ubiory ich były jeszcze wówczas w du­
żej mierze improwizowane z rozmaitych części starych
strojów znajdujących się po domach. Jedynie niektóre,
jak np. przebranie Niedźwiedzi, wykonywane były z ba­
ranich skór wyłącznie dla celów widowiskowych, po­
dobnie jak różnego kształtu nakrycia g ł o w y i maski.
W ciągu kilkunastu lat niemal powszechnie wprowa­
dzono kostiumy specjalnie szyte z kolorowych materia­
łów, bogato zdobione, ze wspaniałymi niekiedy nakry­
ciami głów, czego przykładem są olbrzymie czapki
wspomnianych w y ż e j Jeźdźców (il. 21, 26). W przebra­
niach tych widoczne są nieraz wyraźne w p ł y w y w z o r ó w
czerpanych z ilustrowanych tygodników, kina czy tele­
wizji, co obserwujemy m. in. w sposobie kształtowania
masek robionych
z
masy
papierowej, przypomi­
nających ż y w o groteskowe postacie z zagranicznych ko­
r o w o d ó w k a r n a w a ł o w y c h (il. 25). Pojawiają się również
nowe postacie, czasem brane z otoczenia, jak np. Wete­
rynarz, Lekarz, Telefonista, uliczny Fotograf, a niekiedy
3

213

�II. 22. Żydzi i Marszałkowie. Zielonki, pow. Kraków. II. 23. Żyd. Węgrzce. pow.
pow. Kraków.

24

214

Kraków. U. 24. Herody

Rzozów,

�IL 25. Śmierć

i Zyd ze „Szlachciców".

Żabnica, pow. Żywiec. II. 26. Konik i Poganiacz z Dziadów. Cisiec, pow.
Żywiec.

wzięte z innej zupełnie kultury, jak np. postać Indianina
w bogatym pióropuszu (il. 27).
Podobną drogę rozwoju, jaką o b s e r w o w a l i ś m y u ż y ­
wieckich Szlachciców i Dziadów, widzimy także u Z a ­
pustnych Drobów, którzy w Ostatki krążą pojedynczo
lub grupkami po wsi zbierając datki, za które wieczorem
urządzają w gospodzie wspólną zabawę. Dawniej cho­
dzili oni z umazanymi sadzą twarzami, w prymitywnych
przebraniach składających się ze starej odzieży i kożu­
chów opasanych słomianymi powrósłami. Dziś w ten
sposób ubierają się jedynie mali chłopcy chodzący „po
drobsku". Starsza młodzież natomiast przebiera się w
improwizowane czy specjalnie w tym celu szyte kostiu­
my, przypominające raczej przebrania młodzieży akade­
mickiej w czasie „juwenaliów", a wieczorna zabawa
przywodzi na m y ś l bal maskowy.
Jak widać z przedstawionego tu przykładowo ma­
teriału, zwyczaje związane z okresem ś w i ą t zimowych
utrzymują się zarówno w Krakowskiem, jak i na przy­
ległej Góralszczyźnie stosunkowo dosyć dobrze. Straciły
one wprawdzie s w ó j dawny obrzędowy charakter, ale
stanowią tradycyjną okazję do rozrywki, wspólnej za­
bawy, dając również możność zarobku uczestnikom
biorącym czynny udział w widowiskach. Zdobyty tą
drogą grosz bywa niekiedy wykorzystywany na cele
społeczne. Zdarza się пр., ż e chodzenie z szopką czy
Herody organizuje ochotnicza straż pożarna lub koło
Związku Młodzieży Wiejskiej, a uzyskane fundusze
przeznacza się na zakup sprzętu czy urządzenie świetlicy.
Oprawa plastyczna widowisk bywa jak wiemy nie­
kiedy bardzo prymitywna. Wynika to albo z charakteru
samego zwyczaju, który hamuje swobodny rozwój prze­
brania, co zachodzi np. w przypadku wykonywanych ze
słomy ubiorów Drobów Noworocznych czy przebrań
aktorów z pastorałki góralskiej, albo z braku inwencji
i środków materialnych, niezbędnych do wzbogacenia
kostiumów. Dawniej, gdy wynagrodzenie dla wszelkie­

go rodzaju kolędników ograniczało się najczęściej do
skromnych darów w naturze, które zbierał do worka
towarzyszący im Dziadek, i nie było pieniędzy na przy­
gotowanie kosztownych kostiumów, przebrania używane
w czasie obrzędowych widowisk wykonywane były we
w ł a s n y m zakresie przy użyciu najprostszych środków.
Ograniczały się one w ł a ś c i w i e do mniej lub bardziej
ozdobnych nakryć g ł o w y i drobnych dodatków, jak
szarfy, papierowe lederwerki czy epolety, którymi przy­
strajano normalne ubrania. Obecnie w związku z ogól­
nym podniesieniem się stopy życiowej na wsi przeważa­
ją datki pieniężne i to wcale poważne, co powoduje, że
przygotowanie specjalnych k o s t i u m ó w staje się inwe­
stycją w pewnym sensie opłacalną. Wspaniałe, zdobione
świecidełkami korony i h e ł m y Herodów spod Krakowa,
płaszcze królewskie, jedwabne kaftany dla świty, żło­
bione w drewnie maski żywieckich Dziadów i Szlachci­
c ó w wykonane są przez wiejskich specjalistów, którym
za usługę trzeba niekiedy dobrze zapłacić.
Ubogie przebrania, przypominające dawniejsze czasy,
zachowały się do dnia dzisiejszego przede wszystkim we
wsiach mniej wystawionych na oddziaływania miasta
i to głównie w ó w c z a s , gdy uczestnikami i organizatora­
mi widowiska są ludzie starzy lub też chłopcy w wieku
szkolnym, nie posiadający środków finansowych potrzeb­
nych dla sporządzenia bogatszych kostiumów.
Elementem, który wprowadza nowości i rozwija
zewnętrzną oprawę ludowych widowisk, jest dorosła
młodzież. Ona to sprawia sobie stroje specjalnie prze­
znaczone dla celów widowiskowych, stosuje nowe spo­
soby sporządzania masek (np. z masy papierowej),
wprowadza do grup nowe postacie, jak to widzieliśmy
np. w żywieckich Dziadach. Rozwój ten odbywa się
w sposób zupełnie naturalny, bez jakiejkolwiek inge­
rencji z zewnątrz. Z jednej bowiem strony mamy wieś,
która zwyczajowe widowiska życzliwie przyjmuje i chęt­
nie za nie płaci, z drugiej uczestników grup, którzy

215

�widoczne są jak wiemy nie tylko w tym, że w zespo­
łach pojawiają się nowe postacie obce naszej tradycji,
jak np. Indianin czy zwierzęta egzotyczne, ale i w pla­
stycznej kompozycji k o s t i u m ó w i masek .
Wzmagające się wśród społeczeństwa zainteresowa­
nia folklorem powoduje, że widowiska obrzędowe coraz
częściej pojawiają się na scenie, w telewizji, w kroni­
kach filmowych. Daje to w i e l k ą satysfakcję wiejskim
wykonawcom i przyczynia się niewątpliwie do podtrzy­
mania tradycyjnych zwyczajów, ale równocześnie przy­
spiesza zmiany, które je od tej tradycji
oddalają.
Przykładem może być u ż y w a n i e masek . J a k długo ze­
społy produkowały się wyłącznie w kameralnych wa­
runkach izby wiejskiej, m ó w i e n i e czy śpiewanie w masce
nie przeszkadzało słuchaczom w odbieraniu tekstu.
Obecnie, gdy zespół taki znajduje się na scenie w dużej
sali, słowa wygłaszane przez zamaskowanych aktorów
dochodzą na w i d o w n i ę już tylko w postaci niezrozu­
miałego bełkotu. Ażeby tego uniknąć, niektóre grupy
kolędnicze likwidują maski na rzecz charakteryzacji,
gdyż przyprawione brody i w ą s y nie tłumią głosu.
4

5

II. 27. Indianin ze „Szlachciców".
Żywiec.

Pietrzykowice,

pow.

chcą swoich widzów zadowolić, spodobać się im, oszoło­
mić ich wspaniałością k o s t i u m ó w i r e k w i z y t ó w i tym
sposobem wygrać walkę z ewentualnymi konkurentami.
Rozwój przebrań i k o s t i u m ó w odbywa się przeważ­
nie w ścisłym powiązaniu z tradycją. Obserwujemy to
przede wszystkim w grupach przedstawiających Trzech
Króli czy Herody, gdzie charakter ubioru nie zmienia
się w sposób zasadniczy, przybywa mu tylko zewnętrz­
nej wspaniałości. Jedyną istotną nowością, jaką tu trze­
ba podkreślić, jest widoczne w niektórych grupach
herodowych zastępowanie tradycyjnych strojów świty
królewskiej współczesnymi, autentycznymi mundurami
wojskowymi lub straży leśnej, uzupełnianymi czasem
przez różne dekoracyjne dodatki.
Najbardziej od "form tradycyjnych odbiegły kostiu­
my żywieckich Dziadów i Szlachciców, u których naj­
więcej zaobserwować można nowości i obcych w p ł y ­
wów. Przedostały się one tam najprawdopodobniej za
pośrednictwem prasy, kina i telewizji. W p ł y w y obce

1

J . St. Bystroń, Etnografia Polski, Warszawa
s. 171.
K s . M. Mioduszewski, Pastorałki
i kolędy,
ków 1908, s. 261.
B. Bazielich, St. Deptuszewski, „Szlachcice" i
dy" — widowiska zwyczajowe, „Pol. Szt. Lud.", R.
1959, nr 1—2, s. 20—60.
2

3

Chęć podobania się miejskiej publiczności, zwróce­
nia na siebie uwagi, ażeby dostać się na ekran kinowy
czy telewizyjny, skłania autentyczne zespoły wiejskie do
pewnego efekciarstwa. T y m zapewne należałoby tłuma­
czyć niejedno dziwactwo w zakresie treści czy formy
plastycznej, pojawiające się w niektórych grupach ży­
wieckich D z i a d ó w lub Szlachciców, wielokrotnie w y s t ę ­
pujących na scenie przed miejską publicznością, a także
przed obiektywami kamer kinowych i telewizyjnych.
Przeciwwagą, która w pewnej mierze hamuje roz­
wój idący w kierunku n i e w ł a ś c i w y m , stanowią organi­
zowane w różnych miejscowościach
(Żywiec, Rabka,
Myślenice, Będzin) konkursy na zwyczaje zimowe. Sądy
konkursowe, złożone z osób znających się na folklorze,
przez odpowiednią politykę, stosowaną przy rozdziale
nagród i przyznawaniu wyróżnień, starają się popierać
formy rozwojowe w y w o d z ą c e się z rodzimej tradycji
i przeciwstawiać się równocześnie obcym, bezkrytycznie
wprowadzanym wtrętom.
W osrtaitnitih 'Czasach amatorskie zespoły pieśni i tań­
ca zaczęły włączać do swych programów obrzędy i zwy­
czaje. Forma, w jakiej się to odbywa, jest dość swo­
bodna. Pomijając treść obrzędu czy zwyczaju, przy­
krawanego do potrzeb scenicznych, poddany jest prze­
róbkom i adaptacjom również kostium, a czasem i rek­
wizyt, który po opracowaniu go przez scenografa różni
się dość zasadniczo od autentycznego. Trudno jest dziś
przesądzać, jaki to będzie miało w p ł y w na przemiany
przebrań i k o s t i u m ó w u ż y w a n y c h przez wiejskie grupy
organizujące widowiska w terenie. Przypuszczać jedy­
nie można, że opracowane przez znane i cieszące się
autorytetem zespoły formy prezentacji zwyczajów ludo­
wych, spopularyzowane odpowiednio przez telewizję,
staną się wzorem chętnie naśladowanym przez wiejskie
grupy kolędnicze. Nie będzie to jednak chyba najwłaś­
ciwsza droga inspiracji dla rozwoju kultury ludowej,
która powinna czerpać ożywcze soki przede wszystkim
z własnej tradycji, a nie ze sceny, gdzie obrzędy i zwy­
czaje prezentuje się już w formie artystycznie prze­
tworzonej.

PRZYPISY
1947,
Z. Cieśla-Reinfussowa, Obrzędy
ludowe w kon­
kursach, pokazach i w terenie, „Pol. Szt. Lud.", R. X X I I I ,
1969, nr 2, s. 129.
Kra­
R. Reinfuss, Die Volksmasken
in Polen,
Schweizerisches Archiv für Volkskunde, Basel 1967, Heft 3—4,
„Dzia­
s. 134 i nast.
XIII,
4

5

rot.: Stefan Deptuszewski - il. 1, 2, 10; Jerzy MŁraki — II. 18, 21; Roman Reinfuss - il. 3-9, 11-17, 19, 20, 22-27.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9777" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9755">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b9e15dc44c1bcda03ef5067e6519ae1d.pdf</src>
        <authentication>462a7304dc065508bb4b84099215d264</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116266">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4692</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116267">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116268">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116269">
                <text>sztuka ludowa - badania</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116270">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4356</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116271">
                <text>Po 25 latach - o przedmiocie badań / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116272">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25 z.4; s.195-202</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116273">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116274">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116275">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116276">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116277">
                <text>Aleksander Jackowski

PO 25 LATACH - O PRZEDMIOCIE BADAN

Profesorowi
Kiedy powstawała „Polska Sztuka Ludowa", zakres
jej działania różnił się znacznie od obecnego. Nie tylko
dlatego, że pismo podejmowało w ó w c z a s problematykę
różnych dziedzin, podczas gdy obecnie ogranicza się
w zasadzie do spraw ludowej plastyki. W tym przy­
padku nastąpiła tylko redukcja zadań, przekazanie za­
gadnień literatury ludowej, pieśni, muzyki — innym,
specjalistycznym czasopismom. Istotna zmiana dotyczy
rozszerzenia płaszczyzny zainteresowań na zjawiska po­
graniczne w sztuce ludowej, na twórczość nieprofesjo­
nalną oraz na problematykę kulturoznawczą. Zmiana
dotyczy też metod i celów badawczych.
Powodem tych zmian jest zarówno krystalizowanie
się postaw teoretycznych badaczy sztuki ludowej, jak i —
przede wszystkim — przemiany zachodzące w kulturze
ludowej i w sferze zjawisk z niej s i ę w y w o d z ą c y c h .
Pierwszy, podwójny zeszyt „Polskiej Sztuki Ludo­
wej" ukazał się w końcu 1947 roku. Pismo, organ wielodziałowego P a ń s t w o w e g o Instytutu Badania Sztuki L u ­
dowej, redagował organizator i kierownik tego Insty­
tutu, Józef Grabowski. Dodać tu trzeba, że Grabowski
należał do nielicznych przed wojną h i s t o r y k ó w sztuki
doceniających znaczenie i wartość artystyczną sztuki
ludowej.
Idąc
śladami
myśli
teoretycznej
Riegla,
szczególną w a g ę przykładał do badań nad rozwojem
formy, nad stylem. Toteż przedmiotem Jego zaintereso­
wania była nie kultura artystyczna ludu, ale te w niej
zjawiska, które wiązała wspólna postawa artystyczna,
wspólny styl. Stanowisko takie reprezentował w ó w c z a s
również Ksawery Piwocki, który w programowym arty­
kule pisał: „Jeżeli sztuka chłopska obejmuje wszystkie
dzieła stworzone przez jednostki należące do warstwy
chłopskiej, to sztuka ludowa musi posiadać zakres w ę ż ­
szy, pozwalający na wydzielenie tych tworów, które
zaliczylibyśmy raczej do sztuki ogólno-narodowej"
Wydzielając z kręgu kultury chłopskiej
sztukę
ludową jako przedmiot badań, Grabowski za podsta­
wowe kryterium przyjmował styl. Zagadnieniu temu
poświęcił cykl artykułów publikowanych w kilku ze­
szytach pisma . T a k więc styl określał, które ze zjawisk
twórczych miały wejść w orbitę zainteresowań badaw­
czych Instytutu. J a k bowiem formułował w ó w c z a s P i ­
wocki, „ludową nazywamy taką sztukę, której dzieła
posiadają cechy stylowe, uznane przez naukę za specy­
ficznie ludowe" .
Zgodnie z tymi założeniami określał Grabowski
cele i program badawczy Instytutu. „Potrzeba utwo­
rzenia go — pisał — wynikała zarówno z roli, jaką
sztuka ludowa może i winna odegrać w formowaniu
się nowej naszej sztuki ogólnonarodowej — jak też
z konieczności zachowania dla potomności ginącej w n a ­
szych oczach odrębnej kultury ludowej, dotąd z punktu
widzenia potrzeb sztuki niemal nie badanej i skutkiem
tego od tej strony nie znanej" .
Miał oczywiście rację Grabowski, dostrzegając w a ­
lory artystyczne sztuki ludowej w tych jej przejawach,
które w y n i k a ł y ze zbiorowego charakteru twórczości,
2

Ksaweremu

Piwockiemu

z nawarstwienia w ł a s n y c h doświadczeń
estetycznych,
z odrębnej postawy twórczej. Niemniej takie stanowisko
prowadziło do szukania dzieł, w y n i k ł y c h z ducha „stylu",
a więc do wstępnej już selekcji materiału. Prowadziło
w praktyce do postawy ahistorycznej, do odrywania
się w badaniach od rzeczywistej kultury artystycznej
danej społeczności, do stwarzania sztucznej systematyki
sztuki ludowej, opartej o rozwój stylu, a więc zakłada­
jącej, że zjawiska prostsze wyprzedzają w czasie bar­
dziej z ł o ż o n e . Postawa taka w zrozumiały sposób pre­
ferowała dzieła mieszczące się całkowicie w ramach
stylu, a w i ę c albo z okresu połowy względnie końca
X I X wieku, albo nawiązujące do dawnych tradycji
estetycznych. Z pola widzenia odpadały natomiast zja­
wiska nowe, procesy zachodzące w kulturze wsi, cie­
kawe i ważne, choć zapewne nie tak istotne dla do­
robku kultury narodowej, jak stylowa sztuka ludowa.
Z pola widzenia wypadał też proletariat, peryferie
miast i miasteczek, jako że nie stworzyły one znaczącej
i stylistycznie odrębnej sztuki. Pojęcie ludu, aczkolwiek
teoretycznie definiowane szerzej (łącznie z proletaria­
tem), w praktyce badań nad sztuką sprowadzono głów­
nie do warstwy chłopskiej. Grabowski chciał bowiem
badać, jak to już uprzednio podkreślałem, nie kulturę
artystyczną wsi i środowisk robotniczych, ale sztukę.
Programowo w i ę c odcinał się od zadań, które przypaść
winny były socjologom czy etnografom. Dlatego też
Instytut powstał przy Ministerstwie Kultury i Sztuki,
a nie przy ośrodku badań etnograficznych. Grabowski
wychodził bowiem z założenia, że „to co o sztuce ludo­
wej pisali etnografowie jest tylko cennym materiałem
do określenia warunków, wśród których ona powsta­
w a ł a i bytowała. Poznanie i wyjaśnienie istotnych w a ­
lorów i charakteru sztuki ludowej, to praca przede
wszystkim historyków sztuki, literatury, muzykologów,
choreologów czy innych specjalistów, traktujących zja­
wiska sztuki ludowej jako jeden z przejawów sztuki
w ogóle, na tle ogólnej wiedzy o sztuce oraz w związku
z nią. Prace obydwu tych rodzajów badaczy: etnografa
i specjalisty — badacza sztuki mogą się tylko wzajem­
nie wspomagać, nigdy zaś zastępować. Inne są bowiem
punkty wyjścia, inne kryteria systematyki i wartościo­
wania, inna również metoda pracy, a nawet w tych
samych przedmiotach inna treść zainteresowania nauko­
wego" .
5

6

3

4

Oczywiście inne są zadania Instytutu Sztuki, a i n ­
ne — placówki etnograficznej czy socjologicznej, rzecz
tylko w tym, aby badając zjawiska kultury ludowej
dobrze orientować się zarówno w zagadnieniach etno­
graficznych, jak w obranej specjalności, aby badać zja­
wiska z różnych stron, we wzajemnym powiązaniu
z innymi elementami kultury.
Ten jednak postulat został pominięty. Powstał I n ­
stytut Grabowskiego, ale jednocześnie nie uzupełniał
go żaden ośrodek badań etnograficznych, kulturoznawczych. Wtedy, kiedy ważna była całość — zaintereso­
wano się wycinkiem.

195

�Tymczasem w świadomości zarówno współpracow­
ników Instytutu, jak i czynników odpowiedzialnych za
kulturę narastało przeświadczenie o konieczności pod­
jęcia badań szeroko pojętej kultury artystycznej ludu.
Dodajmy, że był to okres głębokich przemian ideolo­
gicznych, wprowadzania — nie zawsze pogłębionych —
postulatów w y n i k ł y c h
z
przejmowania
marksistow­
skich koncepcji nauki radzieckiej. Dość prymitywnie
stwierdzano więc ex cathedra, że „[...] o ile kultura
dworska w miarę swego wyradzania się odrywała się
od narodowego podłoża i ulegała
kosmopolitycznemu
i formalnemu skostnieniu, o tyle sztuka ludowa żywiła
się zawsze wiecznie
twórczym, głęboko narodowym,
a jednocześnie głęboko klasowym nurtem społecznym,
ulegając w ten sposób wszystkim przemianom, prze­
kształceniom i przewartościowaniom ówczesnego życia
wsi polskiej" . Przed nauką stawiano postulaty szu­
kania wątków, „które w tej lub innej postaci były od­
powiednikami przemian społecznych lub wręcz buntów
czy rewolucji chłopskich" . Z tej pozycji poddawano też
dalej krytyce „sprowadzenie zakresu i zasięgu sztuki
ludowej do jakoby niezmiennych i jakoby zakończo­
nych już w swoim rozwoju m o t y w ó w , tonacji, w ą t k ó w
tematycznych czy też w z o r ó w artystycznych' [...]".
7

8

W listopadzie 1948 r. Grabowski opuszcza Instytut
i r e d a k c j ę . W rok później przy resorcie powstaje P a ń ­
stwowy Instytut Sztuki, który przejmuje dotychczaso­
we agendy P a ń s t w o w e g o Instytutu Badania Sztuki L u ­
dowej. Na czele sekcji badania ludowej plastyki staje
Roman Reinfuss, dotychczasowy kierownik sekcji zdob­
nictwa. Wysuwa on postulat badań nad szeroko pojętą
kulturą artystyczną ludu, zarówno badań dorobku histo­
rycznego, jak i zachodzących współcześnie procesów
przemian . Opierając się na dyrektywach marksistow­
skich postuluje podjęcie prac nad teorią sztuki ludo­
wej. Przeprowadza krytykę dotychczasowych poglądów,
zwłaszcza ujmujących statycznie sztukę ludową. Stwier­
dza: „chcąc więc zjawiska z zakresu sztuki należycie
zrozumieć i objaśnić, musimy stale rzutować je na w ł a ­
ściwe tło ekonomiczne i polityczne" .
s

I0

n

Rozpoczyna się drugi etap zainteresowania teorią.
O ile jednak uprzednio teoria stanowiła jakby eksplikację prowadzonych już prac badawczych, wychodząc —
mimo wszelkie ograniczenia — od konkretu, ta druga
faza rozważań teoretycznych nosi charakter postulatywny. Przeglądając dzisiaj te artykuły zaskakuje dystans
istniejący między rzeczywistością badań a hasłami w ó w ­
czas wysuwanymi. W stosunku do twórczości ludowej
wiele tam było założeń apriorycznych, nie znajdujących
pokrycia w rzeczywistości. Szukano w i ę c w niej — po­
wołując się na leninowską teorię odbicia — śladów
walki klasowej na wsi. Mizerne były jednak rezultaty,
bodaj że tylko w Janosikowych obrazach na szkle i jed­
nej parze kafli mazurskich zdołano odnaleźć bezpośredni
refleks społecznych konfliktów. Czy w i ę c nie było tych
konfliktów? Były! Tylko że nie pozostawiły śladów bez­
pośrednich w rzeźbie kultowej, wycinance, garnku czy
tkaninie...
Kilkuletni
ten
okres
dyrektywno-frazeologiczny
przyniósł w efekcie tylko parę postulatywnych artyku­
łów, przedruków z prasy radzieckiej. Zwrócił jednak
uwagę na nową tematykę, występującą np. w wycinance
ludowej , choć sprawę tych „nowych treści" zaciem­
niła nader skutecznie ówczesna polityka opieki nad
sztuką ludową, konkursy, nagrody, zakupy, entuzja­
styczne noty w prasie stawiane
słabym
przeważnie
twórcom, ale podejmującym z inspiracji zewnętrznej
nowe tematy. Brak niestety relacji o tym, jak te prze­
miany zachodziły w świadomości wsi. Sztuka ludowa
12

196

tego okresu odzwierciedlała bowiem nie tyle rzeczywi­
stość, co intencje działaczy. Pełniła rolę politycznego
plakatu, wracała też poprzez wystawy i zdjęcia w pra­
sie — z powrotem na wieś, ale już jako „świadectwo"
zaszłych przemian.
Próby włączenia „Polskiej Sztuki Ludowej" w nurt
toczących się w ó w c z a s w kraju dyskusji teoretycznych
nie były łatwe. Widoczne są raczej w krytyce dawnych
postaw i w artykułach postulatywnych niż w samych
opracowaniach. Mimo w i ę c słusznych zaleceń w rodzaju:
„musimy dążyć do tego, ażeby omawiane w „Polskiej
Sztuce Ludowej" zagadnienia ujmowane były w perspek­
tywie historycznej, w ich dialektycznym rozwoju na tle
całokształtu
zjawisk
kulturalnych, ze
szczególnym
u w z g l ę d n i e n i e m m o m e n t ó w ekonomicznych i społecz­
nych"
— sporo czasu upłynęło, nim prace takie za­
częły powstawać.
1 3

Pierwszą poważną próbą przemyślenia podstawo­
wych zagadnień teoretycznych i praktycznych stała się
w 1951 r. konferencja w J a d w i s i n i e
(poprzedzona
w s t ę p n y m i dyskusjami na I ogólnopolskiej konferencji
v/ sprawie badań nad sztuką). Poruszono na niej m. in.
sprawy stosunku do dorobku ludowej plastyki i jej roli
w kulturze narodowej (A. Wojciechowski ), problemy
opieki nad twórcami i ośrodkami sztuki ludowej (K. Piet­
kiewicz), przemian w charakterze ludowej twórczości
wykonywanej na potrzeby miejskiego odbiorcy (M. Gładysz). Wanda Telakowska omówiła pierwsze doświad­
czenia z prac k o l e k t y w ó w wiejskich i robotniczych, kie­
rowanych przez artystów-plastyków.
Zasygnalizowano
też powstanie Cepelii i zakres podjętych przez nią za­
gadnień. Wszystkie te tematy zaczynają odtąd prze­
nikać na łamy pisma, wzbogacając jego dotychczasową
problematykę.
14

15

Najważniejszym jednak w k ł a d e m w dyskusje teore­
tyczne była próba Ksawerego Piwockiego nowego spoj­
rzenia na genezę sztuki ludowej, a przy okazji ustosun­
kowanie się do definicji takich pojęć jak np. ludowość
w sztuce. W referacie publikowanym później na łamach
naszego pisma w y k a z y w a ł Autor przemiany sztuki l u ­
dowej na przestrzeni dziejów, stałe jej zazębianie się
ze sztuką służącą potrzebom Kościoła, dworu, szlachty
czy m i e s z c z a ń s t w a . Zwracał u w a g ę na ogromne bo­
gactwo tzw. sztuki prowincjonalnej, która w wielu
dziedzinach poprzedzała ludową, a „ w swej istocie była
równocześnie g ł ó w n y m nurtem sztuki narodowej w for­
mie".
16

Poglądy Piwockiego, opublikowane później w peł­
niejszej wersji książkowej
wzbudziły jednak pewne
obiekcje w środowisku zarówno etnografów, jak i hi­
storyków sztuki. Piwocki wystąpił z argumentami prze­
m y ś l a n y m i logicznie i opartymi o dużą wiedzę histo­
ryczną. Na tle ó w c z e s n y c h
sloganowo-postulatywnych
dyskusji praca Piwockiego zaskakiwała samodzielnością
i śmiałością sądów, ż y w y m pulsem krytycznego m y ś l e ­
nia każącego Autorowi zawsze patrzeć sceptycznie na
w ł a s n e dawne sformułowania, konfrontować je z rze­
czywistością, z argumentami adwersarzy. Ferment my­
ślowy, jaki s p o w o d o w a ł y tezy Piwockiego, b y ł znacznie
głębszy, niżby się to mogło w y d a w a ć na podstawie pu­
blikowanych recenzji czy artykułów.
Spośród etnografów najistotniejszą k r y t y k ę przepro­
wadził Tadeusz S e w e r y n , dowodząc, iż autor zawęził
zakres pojęcia sztuki ludowej, ograniczając się w zasa­
dzie do rzemiosł, tymczasem w sztuce ludowej istnieje
wiele innych dziedzin, których kolebką była kultura
chłopska, a nie spadek po cechowych mistrzach. Na uję­
ciu problemu przez Piwockiego zaciążyły poglądy Aloj­
zego Riegla, który s t a w i a ł znak równości między sztuką
18

�ludową a rzemiosłem (w książce Volkskunst,
Hausfleiss
und Hausindustrie).
Sztuka ludowa stawała się w i ę c
trawestacją stylów historycznych, ich barbaryzacją.
Seweryn przeciwstawia się takiemu widzeniu sztuki
ludowej, w którym jest ona ujmowana jako wynaturze­
nie czy sprymitywizowanie sztuki stylowej. Dlatego wy­
stępuje przeciw „zasadzie kwalifikowania dzieł (ludowej)
sztuki zależnie od stopnia ich odchylenia od z góry
przyjętych wzorców zachodnioeuropejskiej sztuki". Me­
toda „odchyleniowa" bowiem autonomizuje dzieło sztuki
na zasadzie wyłącznie cech formalnych, wyodrębniają­
cych je z całokształtu czynników historycznych, a poza
tym hierarchizuje zjawiska artystyczne, z góry depre­
cjonując „odgałęzienia" na rzecz rzekomego „pnia ma­
cierzystego".
Z historyków sztuki polemizowali z tezami Piwockiego Kazimierz Malinowski i Aleksander Wojciechow­
ski . Wojciechowski zwracał u w a g ę na nie dość wy­
raźne rozróżnianie pojęć „sztuka ludowa" i „sztuka na­
rodowa" oraz utożsamianie ludowości sztuki ze sztuką
ludową. Malinowski sugerował wymienne traktowanie
pojęć „sztuki ludowej" i „amatorskiej". Piwocki zga­
dzając się na brak precyzji w dotychczasowych swych
sformułowaniach, bronił jednak zasadniczych t e z . O d ­
rzucając sugestię Malinowskiego w y k a z y w a ł , że sztuka
ludowa w „olbrzymiej większości nie jest sztuką ama­
torską, lecz właśnie najściślej zawodową", a z kolei
sztuka amatorska nie musi b y ć wcale ludową, skoro
np. uprawiają ją „znudzeni przedstawiciele najwyższych
szczebli klasy posiadającej". Cóż to w i ę c jest „sztuka
ludowa"? Piwocki dawną s w ą definicję koryguje wpro­
wadzając zasadę prymatu treści nad formą, oczywiście
treści wysuniętych przez lud (a nie służących ludowi,
bo wtedy „ludowym" staje się np. Frycz-Modrzewski).
Treści te wynikają z różnic między poziomami rozwoju
kulturalnego artysty ludowego i nie-ludowego.
19

20

Piwocki wprowadza również uściślenia do pojęć
„rodzimości" i „sztuki narodowej", dowodząc, iż są to
pojęcia różne, wcale nie wymienne, i że niejednokrotnie
„dzieła sztuki powstałe w naszym kraju posiadały tre­
ści nam obce, a nieraz wręcz wrogie narodowi". Z kolei
„każda sztuka ludowa jako niosąca treści zawsze rodzi­
me, będzie posiadała cechy sztuki rodzimej, chociaż po­
jęcia rodzimości i ludowości bynajmniej się nie pokry­
wają, gdyż rodzime treści i formy posiadać może także
sztuka nieludowa".
Wprowadzając te uściślenia Piwocki podtrzymywał
jednak podstawową tezę książki, iż genezę współczesnej
(tj. X D Í - w i e c z n e j ) sztuki ludowej wiązać należy z do­
bą renesansu, a w i ę c okresem gdy uwidoczniło się zróż­
nicowanie
kultur „oświeconej" i ludowej. Wcześniej,
zdaniem Piwockiego, nie było koniecznego odskoku k u l ­
turowego dla powstania odrębnej sztuki ludowej, choć
oczywiście „współczesna sztuka ludowa posiada związki
ze sztuką okresów wczesnofeudalnych
i
wcześniej­
szych [...]".
Diametralnie inne stanowisko zajął w sprawie ge­
nezy Andrzej Abramowicz, archeolog, który wychodząc
z analizy zachowanej sztuki zdobniczej dowodził istnie­
nia już od zarania feudalizmu odskoku
kulturowego
między klasami. Dla Abramowicza „ w społeczeństwie
przedklasowym będziemy mieli do czynienia z jednym
nurtem sztuki, który obsługuje całe społeczeństwo. Cała
sztuka będzie miała charakter sztuki ludowej" . Ludo­
wość znaczy tu dla autora tyle, co powszechność wśród
mas, co zrośnięcie się z historią społeczeństwa, które tę
sztukę wykształciło, i wreszcie — bliskość jej procesowi
pracy, codziennym zajęciom człowieka.
łl

Poglądy Abramowicza spotkały się z zastrzeżeniami
zarówno historyków sztuki, jak i e t n o g r a f ó w . Ale,
wbrew oczekiwaniom, dyskusja szybko wygasła, nie do­
prowadziła do konfrontacji stanowisk i do jakichś pow­
szechnie przyjętych ustaleń. Dlaczego? Sądzę, że pierw­
szym powodem było niesprecyzowanie podstawowego po­
jęcia — ludu. A poza tym zbyt wątła była (i jest) pod­
stawa materiałowa. Słusznie bowiem pisał wówczas Se­
weryn: „[...] nauka nasza nie dysponuje jeszcze odpo­
wiednio przygotowanym
materiałem
faktograficznym,
przydatnym do wykrycia punktów wyjściowych sztuki
ludowej i jej linii rozwojowych" .
22

23

Materiał ten poszerzyła co prawda wielka wystawa
Odrodzenia i publikacje związane z tematyką Odrodze­
nia, ale coraz wyraźniej widać było, że bez dalszego
pomnażania faktów, zwłaszcza dotyczących przeszłości,
trudno będzie o ujęcia syntetyczne, teoretyczne. Bada­
nia takie postulowano na Konferencji Wawelskiej, i to
zarówno sięgające w głąb historii, jak i wszerz, bowiem
jak to formułował Roman Reifuss „[...] mimo, że na te­
mat sztuki ludowej pisano sporo, istnieje wiele dziedzin
prawie zupełnie nietkniętych i znaczne obszary Polski
nie zostały jeszcze przebadane" . Liczono przy tym za­
r ó w n o na badania centralne, prowadzone w skali całego
kraju przez Sekcję krakowską prof. Reinfussa, jak też
i na badania prowadzone przez ośrodki uniwersyteckie,
muzealne, towarzystwa naukowe i poszczególnych ba­
daczy oraz miłośników ludowej sztuki.
24

Program badań Sekcji krakowskiej wynikał z oceny
istniejącej sytuacji, ze świadomości luk w materiale
i szybkich przemian zachodzących na wsi. Przewidywał
„intensywne gromadzenie materiałów dokumentacyjnych,
uzyskanych poprzez zakrojone na szeroką skalę badania
terenowe" . Była to w i ę c akcja w samym założeniu
pospieszna, z góry zakładająca niepełność pozyskanych
informacji, możliwość przeoczeń ważnych nawet ewe­
n e m e n t ó w — miała jednak dać obraz ogólny, typowy.
25

W takiej sytuacji „Polska Sztuka Ludowa" stała się
nie tylko i nawet nie tyle w y k ł a d n i k i e m badań Sekcji,
ale i placówką równoległą, o rosnących ambicjach obej­
mowania coraz to szerszej problematyki badawczej, pla­
cówką inspirującą podejmowanie określonych tematów
uzupełniających badania Instytutu i skupiającą liczne
grono współpracowników. Na łamach pisma publiko­
wano nie tylko rezultaty prac własnych, ale i mate­
riały pochodzące z innych ośrodków opracowane przez
autorów spoza Instytutu.
Powstała dość szczególna sytuacja, w której postu­
laty teoretyczne i metodologiczne, wysuwane na Konfe­
rencji Wawelskiej i na łamach pisma — realizowane
były raczej w pracach powstałych poza Instytutem (choć
często z inspiracji Instytutu). Postulaty te dotyczyły bo­
wiem badań wszechstronnych i pogłębionych, sięgają­
cych do historii, do archiwów, dokumentów, co wyma­
gało — pomijając wszystko inne — dużego nakładu
czasu. Tymczasem szczupły zespół (4—6 osób) pracow­
n i k ó w Sekcji badania sztuki ludowej musiał realizować
napięty plan penetracji terenowych i to przy słabym
wyposażeniu w środki transportu i dokumentacji. Utrud­
niało to równoczesne prowadzenie badań pogłębionych,
kompleksowych, podejmowanie poszukiwań archiwal­
nych czy archeologicznych, choć i takie organizowano
w pierwszym okresie koniunktury finansowej . (Cenne
prace prof. Reinfussa i jego współpracowników stanowią
w tych warunkach ich osobistą „nadwyżkę"; są to po­
zycje autorskie wykorzystujące materiały Sekcji, ale
uzupełnione
własnymi
poszukiwaniami archiwalnymi
i nawet terenowymi.)
28

197

�Nastąpiły lata „pracy organicznej", dokumentacji
terenowej i opracowań wstępnych, cząstkowych. Pierw­
sze bowiem
opracowania monograficzne, drukowane
w latach powojennych, oparte były przeważnie o bazę
materiałową z lat międzywojennych, a nowe wykorzy­
stywały dokumentację współcześnie zbieraną, toteż po­
częły się pojawiać już w latach zaawansowania tych
prac dokumentacyjnych. Prace takie p o w s t a w a ł y w róż­
nych ośrodkach. Oczywiście wielu piszących musiało na
własny użytek przyjmować określone postawy metodo­
logiczne czy teoretyczne, rozwiązywać trudne problemy
terminologiczne. A jednocześnie tuż obok, o miedzę, to­
czyły się wartkie dyskusje metodologiczne w środowisku
teoretyków kultury, językoznawców, etnografów, m u ­
zykologów, historyków sztuki. We Francji dzięki pracom
Lévi-Straussa etnologia stała się przodującą dziedziną
nauk humanistycznych, animując poszukiwania w in­
nych dyscyplinach. Strukturalizm, teorie mitów, zna­
ków, informacji, gier, kultury masowej, rozwój metod
matematycznych i technik badawczych psychologii oraz
socjologii, koncepcje archetypów (Junga), ikonologia P a nofsky'ego czy teorie Kublera — wszystko to nie po­
winno było pozostać bez oddźwięku w w ą s k i m światku
naszych badaczy sztuki ludowej. Jeśli jednak oddźwięk
nie b y ł zbyt silny, wynikało to właśnie z ograniczania
się do systematyki na bazie zbieractwa, do traktowania
poszczególnych zjawisk ludowej sztuki w oderwaniu od
całokształtu kultury ludowej. Po prostu — na tym szcze­
blu badań, jaki u nas dominował i nadal dominuje, nie
było miejsca na dostrzeżenie problematyki kulturoznawczej w jej całej złożoności. Nie mogła wystarczać mniej
czy bardziej powierzchowna penetracja terenu, a ko­
nieczne były badania długotrwałe, wszechstronne. B a ­
dania takie miały oczywiście miejsce i cofając się do
dawnych, rodzimych w z o r ó w m ó g ł b y m przypomnieć
pnedwojenne książki Gładysza o zdobnictwie w drze­
wie i metalu , prace Reinfussa o kulturze ł e m k o w ­
skiej i , a w latach ostatnich chociażby studia nad sztuką
Kurpiów O l ę d z k i e g o , prace Błaszczyka nad grafiką l u ­
dową Wielkopolski , czy Kunczyńskiej nad malarstwem
częstochowskim .
27

29

30

3 1

Dlatego też, mimo iż szanuję bardzo prace doku­
mentacyjne, wydaje mi się, że nie daje dobrych rezul­
tatów takie postępowanie, gdy najpierw się rejestruje,
zbiera materiał „sam w sobie", po to, aby później do­
piero myśleć i uprawiać na tym materiale różne tech­
niki badawcze. Okazuje się bowiem w tej drugiej fazie,
że o czymś nie pomyślano podczas zbierania faktów,
a często jest już za późno, aby wracać w teren i noto­
wać pominięte dane. Rzecz bowiem w tym, że odpo­
wiedź zależy od pytania, od dostrzeżenia problemu, k t ó ­
ry określa potrzebę i charakter badań dokumentacyj­
nych. Dokumentacja „sama dla siebie" odpowiada na
dość prymitywny kwestionariusz nagminnie
stosowa­
nych pytań, dokumentacja zaś ukierunkowana — stawia
problemy już we wstępnej fazie pracy.
Inna rzecz, że problemy istnieją na określonym szcze­
blu uogólnienia, syntetyzacji — wtedy gdy patrzy się
na zjawiska w kontekście kulturowym, trudno zaś je
dostrzec
przy uprawianiu tradycyjnego
zbieractwa.
W ciągu zaś minionego ćwierćwiecza dominował u nas
nader powszechnie taki właśnie typ opracowań reje­
stracyjnych i dopiero w ostatnich latach zaczynają się
pojawiać uogólnienia syntetyzujące, oparte o dorobek
różnych dziedzin nauki: etnografii, historii sztuki, hi­
storii, archeologii, socjologii, a nawet psychologii. Na
łamy pisma wchodzi też od blisko dziesięciu lat pro­
blematyka kulturoznawcza. Pojawia się ona przeważnie
w pracach dotyczących zjawisk współczesnych, jako że

198

przemiany zachodzące na naszych oczach prowokują
wprost do szukania ich źródeł, do widzenia rzeczywi­
stości w całym splocie wzajemnych powiązań.
Warto tu może przypomnieć, że w pierwszych l a ­
tach powojennych szukano raczej śladów czasu minio­
nego, starano się odtworzyć obraz „złotego okresu" l u ­
dowej sztuki. Czyniła to szkoła formalistów widząc
w przeszłości najdoskonalszy wyraz odrębnej stylowo
ludowej sztuki, czynili i dokumentaliści szukając zja­
wisk typowych, przeciętnych, oznaczając zasięgi w y s t ę ­
powania określonych technik, m o t y w ó w ornamentacyjnych itd. Rzecz zrozumiała, że nawet rozpoznanie ż y ­
wych ośrodków ludowej twórczości, konkursy i aktywi­
zacja t w ó r c ó w w Cepelii nie zmieniały tego spojrzenia
wstecz, jako że wszystkie te formy opieki nad twór­
czością — martwiejącą już we w ł a s n y m środowisku,
a przeznaczoną dla miejskiego odbiorcy — dotyczyły
i dotyczą innego zjawiska:
nie
autentycznej
twórczości
ludowej, a g a l w a n i z a c j i tra­
d y c y j n y c h f o r m s z t u k i l u d o w e j , wprowadza­
nia ich w obieg kultury popularnej, masowej.
Pierwszym, opublikowanym w 1954 r. przejawem
nowej współczesnej twórczości ludowej były malowanki
z Chotyziów, a potem pionierski artykuł Franciszka
Kotuli o rzeszowskich „dywanach" papierowych . Od
tego czasu temat ten, sumiennie dostrzegany w bada­
niach Sekcji prof. Reinfussa, zaczyna zyskiwać prawo
obywatelstwa tak w piśmie, jak i w świadomości etno­
grafów .
32

33

Bezpośrednio problematykę zachodzących przemian
w kulturze wiejskiej na Ziemiach Zachodnich rejestro­
wali jednak dopiero Józef Burszta i Zbigniew Jasie­
wicz . Artykuł ich wyraźnie wykraczał poza dotychcza­
sowy krąg t e m a t ó w podejmowanych przez pismo i su­
gerowanych samym jego tytułem. Bo też i nie sposób
dziś zajmować się „sztuką ludową" w oderwaniu od
szerszej problematyki kulturoznawczej. Czyżby więc po­
wrót na łono etnografii, tak ochoczo porzuconej w l a ­
tach tworzenia się pisma? Myślę, że w znacznym stopniu
tak, ale etnografii rozumianej inaczej niż w tamtych
latach, etnografii, która nie zastępuje innych dyscyplin
naukowych, ale je łączy, zespala w nadrzędnym pro­
gramie badania kultury nie-elitarnej. Etnografii tak po­
jętej, jak to postulował Piwocki pisząc w 1968 roku
„[...] przedmiotem badań etnografii nie może być kul­
tura ludowa w ogóle, lecz kultura warstw, które z naj­
rozmaitszych przyczyn wytwarzały w obrębie kultury
narodowej zjawiska inne niż oficjalna wersja tej kul­
tury" .
34

s 5

T a w ł a ś n i e szeroko pojęta problematyka badań nad
kulturą nie-elitarną zmusza dziś do wyjścia poza opłotki
„czystej" sztuki ludowej
(to jest sztuki „stylowej",
opartej o przekaz tradycyjny) zmusza do sięgania po
zjawiska pograniczne, twórczość innych warstw spo­
łecznych, twórczość „nieprofesjonalną", „inną".
Toteż na łamach pisma, które już od początku swe­
go istnienia wprowadzało tematykę sztuki grup zawo­
dowych (górników) i amatorskiej, pojawiają się w ostat­
nim okresie coraz częściej tematy sztuki „nieprofesjo­
nalnej", twórczości „jarmarczno-odpustowej" itp. Przy­
kładem może tu b y ć specjalny numer „Polskiej Sztuki
Ludowej" analizujący zjawisko kiczu i estetyki odpustowo-jarmarcznej , czy też zeszyt poświęcony twór­
czości „ n a i w n e j " , w którym sporo miejsca poświęcono
o m ó w i e n i u strefy pogranicznej między tą twórczością
a sztuką ludową.
36

37

Podjęcie tematyki sygnalizowanej tu określeniem
„twórczość nieprofesjonalna" w y n i k a ł o z kilku powodów.

�Jednym jest wspólne pogranicze wielu p r z e j a w ó w tej
twórczości z tradycyjną sztuką ludową (w twórczości
grup zawodowych, w plastyce amatorskiej, sztuce na­
iwnej, „prymitywnej", a nawet psychopatologicznej),
drugim — zmiany, które zachodzą w samym zjawisku
sztuki ludowej, a ściślej m ó w i ą c w pojęciu „ludu". B ę ­
dę o tym dalej pisać.
Trzecim powodem jest sytuacja w stratyfikacji ba­
dań nad sztuką. W orbicie zainteresowań historyków
sztuki znajduje się bowiem twórczość zawodowa i szczy­
towe osiągnięcia cechów, ale już w znacznie mniejszym
stopniu zwraca się u w a g ę na sztukę lokalną, prowincjo­
nalną. Praktycznie rzecz biorąc pozostaje ona niemal
całkowicie
poza
zasięgiem zainteresowań, zwłaszcza
w przejawach bardziej prymitywnych. Zjawiska te z ko­
lei ważne są dla badań nad sztuką ludową, zwłaszcza
nad malarstwem, drzeworytem, rzeźbą, meblarstwem,
metaloplastyką, ceramiką, budownictwem. Jeśli przyj­
miemy, że kultura społeczeństwa obejmuje różnorakie
warstwy, a zatem i poziomy rozwoju, to jasne jest, że
pozostają one ze sobą w stanie określonych zależności,
związków. Dla historyka sztuki ludowej konieczne jest
wyjaśnienie zjawisk pokrewnych, a w i ę c i tej t w ó r ­
czości rzemiosł i cechów, która przeznaczona była dla
ludności miast, dla warstwy drobnej szlachty, dla ko­
ściołów. Badania takie prowadzili Seweryn, Reinfuss,
Kotula, Kunczyńska, Błaszczyk, Szetela i inni, a skoro
czasopisma naukowe historii sztuki nie przejawiają za­
interesowania dla tych prac, a etnografowie spod znaku
kultury materialnej opracowują tylko niektóre zagad­
nienia rzemiosł, uważaliśmy za konieczne wprowadze­
nie tej granicznej problematyki na łamy pisma.
Nie należy też zapominać, że określenie „sztuka l u ­
dowa" jest nieprecyzyjne, wprowadzone „z zewnątrz"
i stosowane często na zasadzie zwyczajowej, bez do­
statecznie precyzyjnych kryteriów. Widać to szczególnie
wyraźnie właśnie w odniesieniu do pogranicza t w ó r ­
czości cechowo-ludowej.
Rozszerzając zakres zainteresowań chcieliśmy, aby
zwolniło to piszących od obowiązku legitymowania się
za każdym razem przynależnością omawianego zjawiska
do „sztuki ludowej". Dla dobra nauki na pewno jest
lepiej, gdy ściśle definiuje się zjawisko, a nie usiłuje
podciągnąć go pod ogólne, aż za ogólne określenie.
(Przykłady — znaki wodne na papierze: ludowe czy
nie ludowe? a rzeźby K l a r y Prillowej? a opublikowane
v/ tym numerze rzeźby Toborowicza? Z kolei — „stra­
chy": sztuka czy nie sztuka? a ekrany fotografów ulicz­
nych?)
Zajmując się „sztuką ludową" trzeba było rzecz
prosta objąć badaniami: sytuację współczesną tej sztu­
ki, problemy opieki nad ośrodkami i twórcami, zagad­
nienia dalszego życia tej sztuki poza macierzystym śro­
dowiskiem, jej rolę inspirującą w kulturze narodowej
i rolę w kulturze popularnej, w turystyce, reklamie itd.
Pierwsze materiały na ten temat pojawiły się w „Pol­
skiej Sztuce Ludowej" już w pięćdziesiątych latach
i odtąd dział ten jest nader bogato reprezentowany .
38

To rozszerzenie zakresu tematycznego pisma w i ą ­
zało się z podjęciem podobnej problematyki badawczej
przez Instytut Sztuki. Wyrazem tego było poszerzenie
zainteresowań Sekcji krakowskiej o zagadnienia w s p ó ł ­
czesne i problemy opieki nad twórczością ludową a tak­
że utworzenie w Warszawie Pracowni badania plastyki
nieprofesjonalnej (tematyka: — 1 pogranicze cechowo-ludowe w malarstwie i grafice, 2 — współczesna pla­
styka „naiwna", „amatorska", „inna", 3 — inspiracje
ludowe w sztuce polskiej końca X I X i X X w.). Pismo
więc w obecnym swym kształcie odzwierciedla proble­

m a t y k ę podejmowaną przez Pracownię (d. Sekcję) ba­
dania sztuki ludowej w Krakowie i wyżej wspomnianą
Pracownię warszawską.
Dzięki zainteresowaniom Jacka Olędzkiego pojawiły
się w „Polskiej Sztuce Ludowej" artykuły o poglądach
estetycznych K u r p i ó w . Są to niestety jedyne, jak do­
tąd, prace na łamach pisma wkraczające na ważny, a zu­
pełnie niemal niezbadany teren. Olędzki w swej ostat­
niej książce zajął się też szerzej problemem miejsca
i roli twórczości artystycznej w życiu zbiorowości, usta­
leniem zależności pomiędzy dziełem a światopoglądem
artystycznym twórcy .
39

40

To ostatnie zagadnienie •— światopoglądu twórcy —
w y m a g a ł o studiów nad konkretnymi artystami, i sądzę,
że na tym polu pismo dało rzeczywiście cenny mate­
riał, przynosząc kilkadziesiąt biografii twórczych wy­
bitniejszych garncarzy, tkaczy, wycinankarzy a zwłasz­
cza rzeźbiarzy. Pozwala to z kolei na śledzenie roli jed­
nostki w kształtowaniu się tradycji.
Tak więc, zwłaszcza w ostatnich 10—15 latach, co­
raz częściej dochodziły do głosu zagadnienia ściśle w i ą ­
żące się z postawami metodologicznymi i teorią. Nara­
stała wyraźnie wyczuwalna potrzeba rewizji dotych­
czasowych schematów badawczych. Dlatego, że powięk­
szał się zasób faktów, cząstkowych opracowań, dlatego,
że życie stawiało pod znakiem zapytania lub burzyło
dotychczasowe schematy.
Nowy p r z y p ł y w zainteresowań teorią, jaki dostrze­
gamy w ostatnich latach, nie był więc jak poprzednio
wynikiem bodźców działających z zewnątrz, a wynikał
z potrzeb rzeczywiście nurtujących ludzi zajmujących
się sztuką ludową, tak naukowców, jak i p r a k t y k ó w .
Przedmiotem tych zainteresowań jest przede wszystkim
współczesne pojęcie sztuki ludowej, jej zakres i cechy
szczególne, zagadnienia życia tej sztuki (czy też trady­
cji) we współczesnej kulturze (folkloryzm) i związane
z tym problemy opieki, a w szczególności potrzeba zde­
finiowania, kto jest ludowym twórcą.
41

Jest to krąg spraw żywotnych, wynikających z ob­
serwacji aktualnego stanu rzeczy, stąd też zapewne
mniejsze zainteresowanie dla problemów historycznych,
choć i tu chciałbym wyróżnić dwa głosy ważkie i na
pewno inspirujące.
Myślę tu o sprawie „ludowości"
dzieła i ciekawej tezie Olędzkiego, który dowodzi na
przykładzie prac srebrników i złotników z okresu od
X V I do końca X V I I I w., że ludowości dzieła nie można
utożsamiać z jego funkcją społeczną. Nie zawsze bowiem
decyduje to, komu ono służy, ważniejszy jest świato­
pogląd twórcy. Analizując wota o cechach stylowych
odbiegających znacznie od ówczesnych rozwiązań sztuki
elitarnej, pisze Olędzki: „Dzieło to można uważać za
ludowe, mimo że służy warstwom uprzywilejowanym,
w y r a ż a się w nim bowiem swoisty światopogląd arty­
styczny, szczególna mentalność grupy, która nie ma swo­
bodnego dostępu do całości dobra artystycznego, róż­
nych jego postaci, jakie występują w danym k r a j u " .
Sąd ten jest uściśleniem poglądu Piwockiego, który
uważał, że „Zbadanie stosunku artysty do świata a prze­
de wszystkim do otaczającej go rzeczywistości społecz­
nej poprzez treści zawarte w jego dziele — pozwoli
zaliczyć go bądź do t w ó r c ó w ludowych, bądź nieludowych" .
42

43

Drugi głos dotyczy zagadnienia genezy. Sprawie tej
poświęciliśmy dyskusję w redakcji z udziałem repre­
zentantów różnych dyscyplin naukowych. Dyskusja nie
przyniosła co prawda konkretnych rozstrzygnięć, ale
dała jak sądzę mocną podstawę dla dalszych przemy­
śleń.

199

�Myślę tu o ważkim stwierdzeniu Piwockiego, który
idąc śladami Gramsciego zdecydowanie odrzucił pojęcie
ludu jako kategorii ahistorycznej, wywodzącej się z my­
śli romantyczno-metafizycznej.
„Miarą ludowości jest
«inność»- w stosunku do przyjętego oficjalnie standardu
socjo-kulturalnego [...] miara tej «ludowosci» ma zmien­
ne w czasie wymiary, historycznie uwarunkowane, gdyż
«inność» jest płynna. To co jest w s p ó l n e dla całej spo­
łeczności w jednym czasie, staje się stopniem dyferencjacji w innym". Przedmiotem naszych zainteresowań
staje się w takim ujęciu „nie lud, jako pojęcie metahistoryczne i tym samym abstrakcyjne, ale grupy spo­
łeczne różne w różnych okresach dziejowych i miejscach,
[które] są nosicielami innych struktur klasowych [...]" .
Zadaniem więc badacza staje się „porównywanie wy­
tworów tych grup ze standardem „oficjalnym".

aktualnie istniejącej kultury danej grupy społecznej (tj.
ludu). Wytwory kultury trzeba bowiem oceniać na
tle całokształtu procesów zachodzących w tej kulturze,
widzieć w ł a ś c i w e czynniki sprawcze, funkcje, zależność
od światopoglądu artystycznego grupy itd. Kultura jest
zawsze p e w n ą strukturą, w ramach której powstają,
utrzymują się, przekształcają bądź zanikają różne zja­
wiska artystyczne.
Należy w i ę c je badać w oparciu
0 analizę tej konkretnej kultury, nie tracąc oczywiście
z oczu istniejących więzi między tym „piętrem" k u l ­
tury a innymi „piętrami". Taki sam przedmiot co inne­
go może bowiem znaczyć na różnych piętrach kultury,
inaczej wiązać się z całością.

44

W ujęciu takim zawarte są ważne implikacje meto­
dologiczne dla badań nad genezą sztuki ludowej w Pol­
sce. Warto przy tym pamiętać o zastrzeżeniach zgłasza­
nych w swoim czasie przez Seweryna w związku z za­
łożeniami książki Piwockiego o genezie sztuki ludowej.
Krok dalej idzie w kierunku uściślenia podstaw teore­
tycznych Jacek Olędzki. W artykule Rejony sztuki lu­
dowej w Polsce („Pol. Szt. Lud.", R. X X V , 1971, nr 1)
wiąże on kształtowanie się nurtu sztuki ludowej z pro­
cesem formowania się zwartych zbiorowości o silnym
poczuciu więzi społecznych, w ł a s n y c h odrębności. Olędz­
ki szuka więc nie genezy sztuki ludowej „ w ogóle", ale
specyfiki rozwoju kultury poszczególnych grup społecz­
nych i determinant wyznaczających tę specyfikę. Na tym
tle bada stosunek do szeroko pojętych tradycji kultu­
rowych. Przykładem konkretnym stosowania tych zało­
żeń jest wzmiankowana już książka o kulturze artystycz­
nej ludności kurpiowskiej.
Wracając do wywodu Piwockiego, przyznać muszę,
że rozumowanie Jego odpowiada mi szczególnie, zwal­
nia bowiem od konieczności nazywania wciąż i n ­
nych, różnych od siebie f a k t ó w — tym samym mia­
nem, od podciągania wielości zjawisk pod jedno okre­
ślenie „sztuka ludowa".
Lepiej nazywać je konkret­
nie, jednoznacznie. Zresztą chęć ta nieobca była P i wockiemu, gdy zapytywał: „Jeśli pojęcie ludu — wedle
Gramsciego — jest zmienne, to nie może ono dać żad­
nego solidnego oparcia dla badaczy kultury tegoż ludu.
Może by spróbować odrzucić w ogóle pojęcie «ludu»?
Co by się wtedy s t a ł o ? " . Zostałyby różne grupy —
odpowiada Piwocki — powstałe na skutek rozwarstwie­
nia klasowego, majątkowego, poziomów kulturalnych,
ale także i na skutek p o w o d ó w religijnych, zawodo­
wych, psychicznych. Badanie tych grup winno b y ć za­
daniem etnografii.
45

A twórczość artystyczna tych grup? Podchodząc do
zagadnienia historycznie, wydzielimy z tej większej ca­
łości — wiejską, tę właśnie, którą przywykliśmy nazy­
wać „ludową", sztukę, opartą o tradycyjny przekaz,
uformowaną w procesie zbiorowego kształtowania norm
estetycznych, kanonu stylistycznego.
T a sztuka, którą
niekiedy nazywa się dziś „tradycyjną", „klasyczną" czy
„stylową" — byłaby rzecz prosta szczególnie ważna dla
nas, ponieważ ona to właśnie odegrała ważną rolę
w kształtowaniu się naszej narodowej tradycji sztuki
i naszej kultury artystycznej.
Polemizowałbym natomiast z Piwockim tam, gdzie
twierdzi on, że „wydobycie różnic dzielących sztukę l u ­
dową danego czasu od sztuki nieludowej jest możliwe
tylko drogą porównywania jej dzieł ze sztuką inną niż
ludową". To znaczy, zgadzając się na zasadność takiego
postępowania dla wydobywania „różnic" — nie uogól­
niałbym tej metody na badanie wszystkich zjawisk

200

Uwagi te zmierzają do rozszerzenia tez Piwockiego,
w niczym ich nie kwestionując. U w a ż a m bowiem, że
przyjęcie tez Piwockiego uściśla tylko zagadnienie, a co
więcej, stwarza rzeczową podstawę do badań nad sty­
lem, nad formą tej sztuki „ludowej". Tyle, że widzianej
we w ł a ś c i w y m kontekście historycznym i kulturowym.
Rzecz jest o tyle ważna, że w obecnym czasie po­
wstaje nieprawdopodobny zamęt pojęciowy, trudny do
opanowania przez jakiekolwiek „umowy" między piszą­
cymi. „Ludowe" jest już niemal wszystko i nic już nie
wiadomo naprawdę. Sztuką ludową nazywa się zjawi­
ska bardzo od siebie różne
— twórczość dawną („kla­
syczną") i to, co w y t w ó r c a wiejski robi dla miasta
w stylu ludowym, i to, co robi dla siebie, i to, co dla
rzesz najmniej przygotowanych do odbioru sztuki „eli­
tarnej" produkują rzemieślnicy (gipsy, kolorowane foto­
grafie itp.). Sztuką ludową nazywa się rzeźby w drze­
wie amatorów, a nawet to wszystko, co robi w dzie­
dzinie artystycznej twórca n i e w y k s z t a ł c o n y . Za sztukę
ludową uważa się też i produkcję inteligenta, a nawet
plastyka (np. Gałka), który dla Cepelii czy Desy wy­
rabia przedmioty „ludowopodobne". Sztuką ludową na­
zywana jest i twórczość niezawodowych artystów, wy­
powiadających się w absolutnie szczery sposób właśnie
w bliskiej sobie (z różnych powodów) konwencji ludo­
wej — jak np. Słowiński, Furgała, H . Zegadło czy To­
borowicz . Wydaje się zatem, że pojęcie to staje się
coraz bardziej wieloznaczne.
4 6

47

48

Ważną próbą uporządkowania, przynajmniej częścio­
wego, tego zamętu było wprowadzenie przez prof.
Bursztę terminu „ f o l k l o r y z m " , który oddzielał auten­
tyczną dawną sztukę ludową od jej kontynuacji współ­
czesnych, dokonywanych na użytek miasta.
„Folklo­
ryzm" — pisał St. Błaszczyk — „usiłuje w y d o b y ć z kul­
tury ludowej, w zasadzie traktowanej już jako kultura
w rozwoju swym zamknięta, te tylko elementy, które
w konfrontacji ze w s p ó ł c z e s n y m masowym odbiorcą l i ­
czyć mogą na zainteresowanie nie tyle "z racji swego
poznawczego charakteru, co z powodu emocjonalnego
ładunku i atrakcyjnej formy" . Niestety termin ten jak
dotąd nie zyskał powszechnego zrozumienia. A przecież
niemal wszystko, co obserwujemy w o k ó ł nas, jest już
nie autentyczną sztuką ludową, ale „folkloryzmem".
49

50

Zdaje się, że zmuszeni będziemy pogodzić się z tym,
że pojęcie „sztuka ludowa" stało się elastyczne jak guma
1 że na użytek specjalistów trzeba będzie wypracować
system pojęć bardziej precyzyjnych i jednoznacznych.
T y m bardziej, że — jak wolno sądzić z w ł a s n y c h obser­
wacji — pojęcie „sztuki ludowej" w powszechnym od­
czuciu da się sprowadzić wyraźnie do dwóch wymie­
nionych już uprzednio zakresów.
Jeden — to s t y l l u d o w y
(a raczej stereotyp
tego stylu w powszechnym odczuciu). Styl, w którym
pracują rzemieślnicy i dostawcy Cepelii, w którym co­
raz częściej w y p o w i a d a j ą się ludzie niewiele już mający

�wspólnego ze wsią. A w i ę c wszystko, co jest kopią, re­
pliką, wariantem czy nawet dość dalekim przetworze­
niem ludowych m o t y w ó w (czy kolorystyki), traktowane
jest jako „ludowe", jako „sztuka ludowa".
Drugi zakres — to sztuka ludowa jako sztuka ludu,
tak jak dziś rozumiemy to pojęcie potocznie, w sen­
sie — „lud pracujący", „masy ludowe". W tym rozu­
mieniu „ l u d ó w e " , t o t y l e , c o p o w s z e c h n e , ł a ­
two z r o z u m i a ł e , t w o r z o n e p r z e z a r t y s t ó w
n i e k s z t a ł c o n y c h , nie odrywających się od możli­
wości i n a w y k ó w percepcyjnych masowego odbiorcy.
Lansując termin „ludowy" w odniesieniu do zjawisk
ideologicznych, politycznych, (np. m ó w i ą c o „Polsce L u ­
dowej" czy „ludowej demokracji" — n i e ł a t w o jedno­
cześnie stosować to pojęcie w innym znaczeniu, a z w ł a s z ­
cza, gdy znaczenie to jest bliskie i pochodne. Nie budzi
bowiem wątpliwości rozróżnienie „lód" — jako zamarz­
nięta woda i „lud" —• jako masy pracujące, podobnie,
jak łatwo rozróżniamy zamek magnacki od zamku
w drzwiach. Ale trudno o precyzyjne rozróżnianie po­
jęć bliskoznacznych — i dlatego sądzę, że praktyka spo­
łeczna nie ułatwi nam zadania, przeciwnie — zakres
stosowalności pojęcia „lud", „ludowe" będzie się roz­
szerzał.
Z tych wszystkich p o w o d ó w trudne też jest precy­
zyjne zdefiniowanie pojęcia „twórca ludowy". Przeko­
nała o tym narada zorganizowana niedawno w K r a k o ­
wie przez Pracownię badania sztuki ludowej i Muzeum
Etnograficzne. Cóż to bowiem znaczy obecnie „twórca
ludowy"? Tyle kategorii t w ó r c ó w i w y t w ó r c ó w (rze­
mieślników) da się podciągnąć przecież pod tę nazwę.
Na naradzie proponowano ograniczyć termin „twórca
ludowy" jedynie do osób pozbawionych wykształcenia.
Kryterium wykształcenia nie da się utrzymać, jako że
wzrasta powszechny poziom oświaty i jakoś nawet nie
przystoi utożsamiać dziś pojęcia artysty ludowego
z analfabetyzmem czy niedokształceniem. R ó w n i e nie­

przydatna wydaje mi się wysunięta podczas narady pro­
pozycja, aby uzależniać „ludowość" twórcy m. in. od
przynależności jego do ludzi nie zajmujących się za­
wodami inteligenckimi.
Niesłuszne byłoby też ograniczenie się wyłącznie do
terenu wsi, mamy bowiem i takie sytuacje, że urodzeni
na wsi a mieszkający obecnie w mieście (np. u dzieci)
reprezentanci rzemiosł ludowych znaleźliby się poza na­
wiasem definicji. Podobnie jak szopkarze krakowscy,
którzy w 90°/o należą do wielkomiejskiego proletariatu,
a w ł a ś n i e w szopkach przechowało się coś istotnego
z mechanizmu tradycyjnej sztuki ludowej.
Skoro w i ę c dla praktyki administracyjnej konieczne
jest określenie kategorii twórców ludowych, najbardziej
użyteczna wydaje się definicja przyjęta przez Cepelię:
„Za twórcę ludowego uważa się rękodzielnika posiada­
jącego nabytą w zasadzie w sposób tradycyjny umiejęt­
ność samodzielnej twórczości,
tworzącego w oparciu
o regionalne tradycje ludowe bądź posiadającego umie­
jętność indywidualnej interpretacji tradycyjnych regio­
nalnych w y t w o r ó w plastyki ludowej względnie twórcze­
go ich rozwijania" .
51

Ważne wydaje się tylko, aby dostrzegając reliktowe
dalsze życie tradycyjnej sztuki ludowej (a raczej jej
stereotypów), nie tracić z pola widzenia zjawisk nowych,
twórczości niekoniecznie determinowanej dawną ludową
tradycją. Zmienia się bowiem sytuacja w kulturze, daw­
ny jej model, w którym rozróżnialiśmy różne piętra —
od ludowego do elitarnego — ulega przekształceniom.
Ale nie przestają istnieć zróżnicowania kultury, różnice
między kulturą elitarną a popularną, ludową w nowym
znaczeniu, w której mieszają się różne w p ł y w y , różne
tradycje. Trzeba je badać, trzeba dostrzegać w całej
złożoności zjawiska. I to jest chyba najważniejsze zada­
nie, jakie powinno sobie nasze pismo stawiać w obecnym
okresie.

PRZYPISY
1

K . Piwocki, Pojęcie sztuki ludowej, „Pol. Szt. Lud.",
R. I, 1947, nr 1—2.
J . Grabowski, Zagadnienie
stylu ludowego, „Pol.
Szt. Lud.", R. I , 1947, nr 1—2; R. I I , 1948, nr 1, 2, 3,
K . Piwocki, op. cit.
Powstanie, organizacja
i charakter
Państwowego
Instytutu Badania Sztuki Ludowej,
„Pol. Szt. Lud.",
R. I, 1947, nr 1—2.
Por. J . Grabowski, Wycinanka
ludowa, Warsza­
wa 1955.
Powstanie, organizacja [...], op. cit.
* Por. „Pol. Szt. Lud.", R. I I I , 1949, nr 5.
Tamże.
Po J . Grabowskim redakcję przejął R. Reinfuss
(R. I I , 1948, nr 11—12), następnie Tadeusz Zygler (R. I I I )
i znów R. Reinfuss (R. I V , V , V I nr 1—2), a od nr 3
z 1952 r. pismo redaguje A. Jackowski.
R. Reinfuss, Stan badań nad polską
sztuką
lu­
dową", „Pol. Szt. Lud.'", R. I V , 1950, nr 1—6.
Tamże.
A. Wojciechowski, Tematyka społeczna
i politycz­
na w wycinance łowickiej,
„Pol. Szt. Lud.", R. I I I , 1949,
nr 11—12.
R. Reinfuss, U progu piątego
roku, „Pol. Szt.
Lud.", R. V, 1951, nr 1—2.
Omówiona dokładnie w sprawozdaniu B. Urba­
nowicza, Konferencja
w Jadwisinie,
„Pol. Szt. Lud.",
R. V, 1951, nr 4—5.
A. Wojciechowski, Zagadnienia rzemiosła
i prze­
mysłu artystycznego na tle stosunku do dziedzictwa pol­
skiej sztuki ludowej, „Pol. Szt. Lud.", R. V , 1951,
nr 4—5.
2

3

4

5

8

8
9

1 0

1 1

1 2

13

14

1 5

1 6

K . Piwocki, Sztuka ludowa i narodowa, „Pol.
Szt. Lud.", R. V, 1951, nr 3.
K . Piwocki, O historycznej
genezie polskiej sztu­
ki ludowej, Wrocław 1953.
T. Seweryn, Zakres przedmiotowy sztuki ludo­
wej, „Pol. Szt. Lud.", R. V I I I , 1954, nr 5.
A. Wojciechowski, Z dyskusji nad pojęciami
—
sztuka ludowa i ludowość
w sztuce, „Pol. Szt. Lud.",
R. V I I , 1953, nr 2; K . Malinowski, recenzja książki
O historycznej
genezie..., „Biul. H . 5.", R. X V , 1953,
nr 3—4.
K . Piwocki, Próba
definicji
kilku pojęć,
„Pol.
Szt. Lud.", R. V I I , 1953, nr 6.
A. Abramowicz, Uwagi o problematyce badań nad
sztuką Polski wczesnośredniowiecznej
(głos
archeologa),
„Pol. Szt. Lud.", R. V I I I , 1954, nr 4. Rozszerzona wersja
ukazała się następnie w postaci książkowej pt. Studia
nad genezą polskiej kultury artystycznej, Łódź 1962.
Por. recenzja J . Olędzkiego w „Etnografii Pol­
skiej" t. 9, 1965; W. Hensel,
Szkice
wczesnodziejowe
cz. V, 1: Do dyskusji nad genezą polskiej kultury arty­
stycznej, „Slavia Antiqua", t. 11, 1964.
T. Seweryn. Kultura duchowa Odrodzenia,
„Pol.
Szt. Lud.", R. V I I I , 1954, nr 4.
R. Reinfuss, Po I ogólnopolskiej
konferencji
nau­
kowej w sprawie badań nad sztuką,
„Pol. Szt. Lud.",
R. I V , 1950, nr 7—12.
Tamże. Program ten, zaplanowany nader optymi­
stycznie na 4 lata, trwa jednak po dziś dzień, co oczy­
wiście zmienia pierwotny sens całej akcji.
A. Żaki, Metoda wykopaliskowa w badaniach pol­
skiej sztuki ludowej, „Pol. Szt. Lud.", R. V , 1951, nr 6.
1 7

18

19

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 6

202

�2 7

M. Gładysz, Góralskie
zdobnictwo
drzewne
na
Kraków 1935; tenże, Zdobnictwo metalowe na
Kraków 1938.
R. Reinfuss, Łemkowie
jako grupa
etnograficzna,
„Prace i materiały etnograficzne", Т. V I I , Lublin 1948,
tenże, Sztuka ludowa na pograniczu
Łemkowszczyzny
i Podlasia, „Studia i materiały lubelskie. Etnografia",
I, Lublin 1962; tenże, Rzeźba figuralna Łemków,
„Pol.
Szt. Lud." R. X V I I , 1963, nr 3—4.
J . Olędzki, Kultura artystyczna ludności
kurpiow­
skiej, Wrocław 1971; tenże, Wota woskowe ze wsi Brodowe Łąki i Krzynowłoga
Wielka, „Pol. Szt. Lud.",
R. X I V , 1960, nr 1.
St. Błaszczyk,
Drzeworyty
wielkopolskie,
„Pol.
Szt. Lud.", R. X X V , 1971, nr 3.
A . Kunczyńska, Obrazy częstochowskie,
„Pol. Szt.
Lud.", R. X X , 1966, nr 2; tejże, Malarze ludowi z Gidel,
„Pol. Szt. Lud.", R. X I X , 1965, nr 2.
R. Reinfuss, Malowanki ścienne z Chotyziów,
„Pol.
Szt. Lud.", R. V I I I , 1954, nr 1; F . Kotula, „Dywany" —
współczesne
malarstwo ludowe wsi rzeszowskich,
„Pol.
Szt. Lud.", R. X V I I , 1963, nr 3—4.
Nobilitacją twórczości „jarmarcznej" była wysta­
wa k w i a t ó w sztucznych zorganizowana przez Cepelię
(1965) oraz wystawa współczesnego malarstwa ludowego
(makatek) w Lublinie (1967). Zasługuje też na u w a g ę
żywa reakcja czytelników na numer poświęcony kiczowi
i na książkę o kiczu A. i E . Banachów. Wartościową
i cenną pozycję stanowi tu też film dokumentalny Ka­
ruzela
łowicka.
J . Burszta, Z. Jasiewicz, Zderzenie kultur na Zie­
miach Zachodnich i Północnych,
„Pol. Szt. Lud.", R. X V I ,
1962, nr 4.
K . Piwocki, Kilka słów o sztuce
współczesnych
prymitywów,
„Pol. Szt. Lud.", R. X X I I , 1968, nr 1—2.
„Pol. Szt. Lud.", R. X X , 1966, nr 3—4.
„Pol. Szt. Lud.", R. X X I I , 1968, nr 1—2.
„Pol. Szt. Lud.", R. X X I V , nr 3—4.
J . Olędzki, Wypowiedzi
rybaków
kurpiowskich
o wyglądzie
ryb, „Pol. Szt. Lud.", R. 1959, nr 1—2; ten­
że, Światopogląd
artystyczny ludności wiejskiej w świe­
tle studiów
nad kulturą
Kurpiowszczyzny,
„Pol. Szt.
Lud.", R. X X I I I , 1969, nr 3—4. I w tymże zeszycie pisma:
J . Hilczer-Pilich, Współczesne
upodobania
estetyczne
ludności Kurpiowszczyzny
na podstawie analizy
wnętrz
domów
Kadzidła;
oraz M. Szeska, Miejsce
twórczości
w życiu
wycinankarza.
J . Olędzki, Kultura artystyczna [...], op. cit.
Przykładem tego jest m. in. art. К. Piwockiego,
Niektóre
zagadnienia
teorii
sztuki
ludowej,
„Studia
Śląsku,
Śląsku,
23

2 9

3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

3 6

3 7
3 8

3 9

4 0

4 1

202

Estetyczne", t. 3, 1966; tegoż cytowane już: Kilka słów
0 sztuce {...] z dyskusją: Zakres pojęcia sztuki ludowej;
wstępna część książki J . Olędzkiego, Kultura
artystycz­
na [[...], op. cit.; A. Jackowskiego, Funkcje sztuki ludowej
1 twórczości
niezawodowej
w naszej kulturze Iw:] Tra­
dycja i współczesność,
Warszawa 1970; tegoż: Wprowa­
dzenie do dyskusji
[w:] Aktualne problemy
ludowej
twórczości
i opieki nad nią w Polsce, „Pol. Szt. Lud.",
R. X X I V , 1970, nr 3—4 i inne głosy w tejże dyskusji.
J . Olędzki, Kultura artystyczna [[...], op. cit., s. 14.
Por. tenże, Wota srebrne, „Pol. Szt. Lud.", R. X X I , 1967,
nr 2.
K . Piwocki, Próba definicji {...], op. cit.
K . Piwocki, Kilka słów o sztuce {...], op. cit.
K . Piwocki, Pojęcie
sztuki ludowej, „Pol. Szt.
Lud." R. X X I , 1967, nr 4.
Szerzej poruszam to zagadnienie w art. Współ­
czesna sztuka ludowa, „Pol. Szt. Lud.", R. X I X , 1965,
nr 1 oraz we Wprowadzeniu do dyskusji [w:] Aktualne
problemy [...], op. cit.
Por. Biuletyn Informacyjny nr 1 Klubu
Twórców
Amatorów,
Warszawa, 21 X I I 1970 r. Czytamy tam o pro­
pozycji akcesu klubu do Stowarzyszenia T w ó r c ó w L u ­
dowych (nie doszło do tego, ponieważ Stowarzyszenie...
nie odpowiedziało na list) i o dyskusji nad nazwą klubu.
Jedną z dwóch propozycji b y ł „Klub T w ó r c ó w Ludo­
wych". A dodać tu warto, że członkami klubu są inży­
nierowie, urzędnik M S Z itd.
O Toborowiczu pisze w tym zeszycie A. Krasno­
wolski. O Słowińskim: E w a Śnieżyńska-Stolot, Ludowe
rzeźby
Adama Słowińskiego,
„Pol. Szt. Lud.", R. X X I ,
1967, nr 2. M. in. „Przyjęło się dotąd określać prymi­
tywną formę twórczości ludowej jako odbicie własnego
widzenia i własnej estetyki jej twórców, niewątpliwie
ludzi prostych i prymitywnych. Jak wytłumaczyć po­
sługiwanie się tą formą przez człowieka o zupełnie in­
nym poziomie u m y s ł o w y m w sposób w pełni szczery,
nie mający nic w s p ó l n e g o z kopią czy falsyfikatem"?
O Furgale patrz folder: Wystawa mebli i rzeźby
Jaro­
sława Furgały. Dni Folkloru i Sztuki Ludowej Dolnego
Śląska, Lubań—Wrocław 1971.
Na temat folkloryzmu zorganizowano w Poznaniu
(czerwiec 1969) sesję naukową pn. „Folklor w życiu
współczesnym". Referaty, łącznie z programowym J .
Burszty, opublikowano w książce Folklor w życiu
współ­
czesnym, Poznań 1969.
S. Błaszczyk, Współczesne
przeobrażenia
sztuki
ludowej, „Pol. Szt. Lud.", R. X X I V , 1970, nr 3—4.
Protokół posiedzenia Rady Naukowej przy Związ­
ku C P L i A z 26 listopada 1971 r.
4 2

4 3
4 4

4 5

4 6

4 7

4 8

4 9

5 0

5 1

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9778" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9756">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ab2877c14fa8adf5da94a9dea7cd3fa0.pdf</src>
        <authentication>ed6eea71526ed9009060b6ee676379fa</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116278">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4689</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116279">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116280">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4354</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116281">
                <text>Summaries / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116282">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25 z.3; s.190-193</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116283">
                <text>ang, ros.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116284">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116285">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116286">
                <text>S

U

M

M

A

R

I

E

S

•

Р

Е

З

Ю

М

Е

SUMMARY OF ARTICLES
Aleksander
Jackowski
— TWENTY
ANNIVERSARY OF „ P O L I S H F O L K A R T "

FIFTH

On the occasion of the t w e n t y f i f t h anniversary oí
„Polish Folk A r t " , the editor-in-chief writes about the
changes i n the problems dealt w i t h by the periodical
and the scope of research subjects. These changes have
taken place dn connection w i t h the process of the cry­
stallization of theoretical stands and the transformations
taking place i n folk c u l t u r e and also the phenomena
by which i t manifests itself. Discussing the principles on
which earlier research was based, the author draws
attention to the fact that i n the period w h e n students
of the humanities were conducting an animated and
creative discussion on methodology, the research into
folk art was practically confined to the system of col­
lecting specimens, treating the various manifestations
of this art as something separate f r o m folk a r t as
a whole. As a result, w o r k s of a registrative character
prevailed. I t is only i n recent years that w e have been
getting more and more w o r k s of a general nature, giving
a synthetic presentation of the subject based on the
achievements of various branches of science, such as
ethnography, sociology, the history of art, archaeology
and psychology. For nearly ten years now, problems
of the study of cultures have been discussed i n the
columns of the periodical, p a r t i c u l a r l y i n studies of the
modern manifestations of folk art, w h i c h cannot be
studied away from the complex problems of its associa­
tions and the conditions i n w h i c h i t can come into being.
The development of research, the deeper theoretical
attitudes and the development of reality, have a l l meant
that the very notion of folk art is different today, its
scope having become much wider. Referring to the
thesis of Professor P i w o c k i that: the „ m e a s u r e of folk
art is its „differentness" i n relation to the officially
accepted socio-cultural standard (...), the measure of folk
art is different at different times, depending on histo­
rical conditions, as a result of w h i c h the subject of our
interest is „not the folk as a metahistorical notion ...
but various social groups i n different historical periods
and i n various places", the author says that the task
of the researcher is to compare the products of these
groups w i t h the official standard.
When approached this way, the scope of the notion
„folk" becomes wider. I t is a w o r d w i t h many meanings.
So when speaking of folk art one can understand i t
both as what the r u r a l artist makes for the cities i n folk
style and w h a t he makes for himself, both the old
folk art and the trashy art sold at bazaars, made by
chance producers i n cities and small towns. Even ama­
teur art, regardless of the m i l i e u of the producer, can
be regarded as folk art, as can t h e w o r k s produced by
professional, trained artists following folk traditions.
So, on' the one hand we have the stereotype folk art,
based on the characteristic features of the old r u r a l
art, and on the other hand we are dealing w i t h various
phenomena that today go to make up the modern notion
of ,,folk art" as seen by Professor P i w o c k i . I n v i e w
of the many meanings of the w o r d „folk", i t w o u l d seem
indicated to use more adequate terms to describe the
art produced by the various social groups.
Roman
Reinfuss
— DRESSING UP I N F O L K
SPECTACLES A N D M O D E R N C H A N G E S
The author gives a detailed description of the co­
stumes in which the carol singing groups dress up at
Christmas and the New Year. The magic function of the
rite is now disappearing and going carol singing has
turned into an amusement, a spectacle. A t the same
time there are changes i n the cast of „ c u r r e n t l y played"
characters. New ones are being included, such as the
Veterinary Surgeon, the Doctor, the Gypsy and the
Indian. The costumes at present i n use represent various
stages of the development of the rite. This depends to
a large extent on the degree of isolation of villages
from mass communication media. I n villages that are
more remote the costumes may be sheepskin coats t u r n ­
ed inside out w i t h fur showing and belted w i t h a piece
of rope. The carol singers blacken their faces w i t h soot

or use p r i m i t i v e masks. On the other hand, i n villages
where there are frequent cinema shows, a good supply
of newspapers and periodicals and television • sets, or i f
the groups have participated i n competitions and reviews,
the costumes are richer, often made by the village spe­
cialists. Instead of masks, w h i c h make i t difficult to
hear the voices of the actors on the stage, make-up is
applied. The decorativeness of the props also increases.
A fundamental feature of the groups performing at pre­
sent, for instance, those giving the „ H e r o d y " spectacle,
is the great variety of i n d i v i d u a l designs of costumes.
The desire to attract attention, to be better than
other groups, incline the groups to seek to gain the
greatest effects. This trend, on the one hand stimulated
by competitions for w i n t e r rites, is, on the other hand,
checked by these very events, for the competition judges
t r y to promote and support the developmental forms
originating from native traditions.
Jan
D o r m á n — R E M A R K S A N D OBSERVATIONS
CONCERNING T H E C U S T O M K N O W N AS „ H E R O D Y '
The author is director • of the Theatre of the Children
of the Coal Basin at B ę d z i n and organizer of the Review
ogFolk/rite Groups performing rites linked w i t h Christ­
mas and the N e w Year. The Review of Carol Singers'
Groups was organized i n Będzin for the first time
i n 1965.
I n the present article, D o r m á n conveys his remarks
and observations from watching the groups i n their
„ n a t u r a l " environment and during performances i n the
theatre. The r i t e shown on the stage is just a spectacle
in w h i c h the audience does not take an active part.
Nevertheless,
the „ R e v i e w " is a w a y of acquainting
people w i t h the traditions and customs and also a way
of keeping these rites alive.
The author deliberates on the symbolic meaning of
various scenes and elements of the rite. He deals i n
detail w i t h one of the m a i n scenes: the death of K i n g
Herod, emphasizing the differences i n interpretation by
various groups. There are various ways of showing that
the k i n g does not die a natural death. When ho becomes
weak, his power as ruler is taken away from h i m .
Magdalena
Kroh
— CHANGES I N
RITES I N T H E V I L L A G E OF C H Y Ż Ó W K I

ANNUAL

The subject of the study is the process of changes
i n the annual rites of the village of C h y ż ó w k i (Limano­
w a district) f r o m the end of' the 19th century to the
present day; i t concerns both folk rites and the manner
of celebrating public holidays, church feasts and special
occasions. The study has been w r i t t e n on the basis of
field investigations.
The described process oí changes i n folk rites is
varied; i n the great majority of cases the old customs
show a tendency towards dying out, but there are also
some that are s t i l l observed just as they were of old
and also some new ones w h i c h have appeared.
The
changes consist, above all, i n the different way of cele­
brating the rites, their functions and meaning i n the
social life of the village, w h i c h brings consequent chan­
ges i n the external forms they take. For instance, there
are changes i n the frequency of holding the rites and
in the composition of those t a k i n g p a r t i n them, both
as regards the age of those participating and their sex,
social position, etc. The very k i n d of rite has also under­
gone changes (for instance, new types of carol-singing
performances have been introduced), and the people for
w h o m the rites are performed as spectacles are different
too; costumes and accessories show changes and new
elements appear, not only i n the rites that are kepi
up, b u t also i n those showing a tendency to die out.
Andrzej
K r a s n o w o l s k i — A N T O N I TOBORO­
W I C Z — SCULPTOR OF W O L A L I B E R T O W S K A
The author presents a young sculptor of r u r a l o r i ­
gin. He completed a secondary general education school,
attending an art circle. He w o r k e d as a cultural and
educational instructor and sold his sculptures to the Ce­
pelia Folk Industry Cooperative. Fascinated by folk art,
he decided to become „a folk artist".

259

�РЕЗЮМЕ
Александр
Я ц к о в с к и — 25-ЛЕТИЕ
СКОГО НАРОДНОГО И С К У С С Т В А "

„ПОЛЬ­

По случаю 25-летия ж у р н а л а „Польское народ­
ное и с к у с с т в о " его г л а в н ы й р е д а к т о р п и ш е т о п е р е ­
менах, п р о и с х о д и в ш и х з а это в р е м я в п р о б л е м а т и к е
ж у р н а л а и предмете исследований. Перемены эти
б ы л и в ы з в а н ы процессом к р и с т а л л и з а ц и и т е о р е т и ­
ч е с к и х основ, п р е о б р а ж е н и я м и в области н а р о д н о й
к у л ь т у р ы и в, с ф е р е в ы т е к а ю щ и х и з н е е я в л е н и й .
О б с у ж д а я более р а н н и е п р е д п о с ы л к и и с с л е д о в а н и й ,
автор отмечает, что в то в р е м я , к о г д а в г у м а н и т а р ­
н ы х н а у к а х в е л и с ь о ж и в л е н н ы е , т в о р ч е с к и е методо­
л о г и ч е с к и е д и с к у с с и и , и с с л е д о в а н и я в области н а р о д ­
ного и с к у с с т в а с в о д и л и с ь т о л ь к о к с и с т е м а т и з а ц и и
на базе собирательства, п р и ч е м р а с с м а т р и в а л и с ь от­
д е л ь н ы е я в л е н и я этого и с к у с с т в а в о т р ы в е от н а р о д ­
ной к у л ь т у р ы в, целом. В р е з у л ь т а т е этого п р е о б л а ­
д а л и работы, т а к с к а з а т ь учетного х а р а к т е р а . Л и ш ь
в последние годы все ч а щ е стали выходить обобща­
ю щ и е с и н т е т и ч е с к и е т р у д ы , о п и р а ю щ и е с я на д о с т и ­
ж е н и я в различных областях науки, к а к : этногра­
ф и я , социология, история, и с к у с с т в о в е д е н и е , а р х е о ­
логия, п с и х о л о г и я . У ж е около 10 л е т на с т р а н и ц а х
журнала затрагивается культуроведческая проблема­
тика, особенно в т р у д а х , к а с а ю щ и х с я
современных
я в л е н и й , к о т о р ы х н е л ь з я р а с с м а т р и в а т ь в о т р ы в е от
всей
сложности их взаимосвязей и взаимозависи­
мости.
Развитие исследований, углубление теоретичес­
к и х основ и п р е о б р а ж е н и я р е а л ь н о й с и т у а ц и и п р и ­
в е л и к тому, что в н а ш е
время
и з м е н и л о с ь само
п о н я т и е народного искусства, ибо з н а ч и т е л ь н о р а с ­
ш и р и л с я его охват. И с х о д я и з т е з и с а п р о ф . П и в о ц кого, что „Мерой н а р о д н о с т и я в л я е т с я ее с в о е о б р а з ­
ное о т л и ч и е от о ф ф и ц и а л ь н о п р и н я т о г о о б щ е с т в е н ­
н о - к у л ь т у р н о г о с т а н д а р т а (...) и з м е н е н и я в о б ъ е м е
этой „ н а родн ос т и " и с т о р и ч е с к и о б у с л о в л е н ы , в с в я з и
с чем предметом н а ш и х и с с л е д о в а н и й я в л я е т с я не
народ, к а к м е т а и с т о р и ч е с к о е п о н я т и е (...), но р а з л и ч ­
ные общественные группы, р а з л и ч н ы е в зависимости
от в р е м е н и и п р о с т р а н с т в а " , — а в т о р с т а т ь и у т в е р ж ­
дает, ч т о з а д а ч е й и с с л е д о в а т е л я я в л я е т с я с о п о с т а в л е ­
ние произведений упомянутых групп с о ф ф и ц и а л ь н ы м стандартом. Т а к и м образом п о н я т и е „ н а р о д а "
т е п е р ь безусловно р а с ш и р я е т с я . В п р о ч е м ,
понятие
это многозначно, поэтому г о в о р я о н а р о д н о м т в о р ­
честве, м ы имеем в в и д у р а в н о то, что д е р е в е н с к и й
у м е л е ц в ы п о л н я е т в н а р о д н о м с т и л е д л я города, к а к
и то, ч т о он т в о р и т д л я себя, р а в н о с т а р о е н а р о д н о е
искусство, к а к и я р м а р о ч н ы е х а л т у р ы , п о с т а в л я е м ы е
с л у ч а й н ы м и и з г о т о в и т е л я м и городов и м е с т е ч е к . К
народному и с к у с с т в у п р и ч и с л я ю т д а ж е д е я т е л ь н о с т ь
любителей, н е з а в и с и м о от и х с р е д ы , и часто т а к ж е
искусство профессиональных художников-пластиков,
придерживающихся народной традиции.
И т а к , с одной с т о р о н ы в ы с т у п а е т стереотип н а ­
родного искусства, и с п о л ь з у ю щ и й с т и л е в ы е особен­
ности д а в н е г о д е р е в е н с к о г о т в о р ч е с т в а , а с д р у г о й
стороны в ы с т у п а ю т р а з н о о б р а з н ы е я в л е н и я , с о с т а в ­
ляющие теперешнее современное понятие „народа"
в понимании Пивоцкого. У ч и т ы в а я многозначность
п о н я т и я „народ", б ы л о б ы ц е л е с о о б р а з н ы м п р и м е ­
нять более а д е к в а т н ы е о п р е д е л е н и я по о т н о ш е н и ю
к творчеству к о н к р е т н о й о б щ е с т в е н н о й г р у п п ы .
Р о м а н Р е й н ф у с с — РЯЖЕНИЕ В НАРОДНЫХ
З Р Е Л И Щ А Х И ЕГО С О В Р Е М Е Н Н Ы Е П Р Е О Б Р А Ж Е ­
НИЯ
Автор подробно о п и с ы в а е т к о с т ю м ы , в к о т о р ы х
выступают о б р я д о в ы е г р у п п ы н а т е р р и т о р и и К р а ­
ковского воеводства во в р е м я Р о ж д е с т в а и Нового
Года. В н а с т о я щ е е в р е м я о б р я д п о т е р я л у ж е свою
магическую ф у н к ц и ю , а к о л я д о в а н и е п р и н я л о х а ­
рактер представления, зрелища. Одновременно меня­
ются д е й с т в у ю щ и е л и ц а з р е л и щ а . П о я в л я ю т с я н о в ы е
персонажи, к а к наприм. Ветеринар, Врач, Цыган,
Индиец. Т е п е р ь р я ж е н и е о т о б р а ж а е т р а з л и ч н ы е с т а ­
дии р а з в и т и я о б р я д а . Это в б о л ь ш о й м е р е з а в и с и т от
того н а с к о л ь к о д а н н а я д е р е в н я и з о л и р о в а н а и л и ш е ­

260

на средств массовой и н ф о р м а ц и и . В г л у х и х д е р е в н я х
в к а ч е с т в е к о с т ю м а и с п о л ь з у ю т иногда т у л у п н а и з ­
нанку, стянутый перевяслом. В т а к и х случаях колядовщики измазывают лицо сажей или ж е надевают
п р и м и т и в н ы е м а с к и . В т е х м е с т н о с т я х , где р е г у л я р н о
работает кино, где доступны печать и телевидение,
либо в т е х с л у ч а я х , к о г д а а н с а м б л и п р и н и м а л и у ч а ­
стие в к о н к у р с а х и п о к а з а х , н а р я д ы б ы в а ю т богаче
и часто п о ш и т ы деревенскими специалистами. П о ­
с к о л ь к у м а с к и м е ш а ю т во в р е м я в ы с т у п л е н и й на
с ц е н е с л ы ш а т ь голоса, к о л л е к т и в ы эти п р и б е г а ю т к
г р и м и р о в к е . К р о м е того более д е к о р а т и в н ы м и
ста­
н о в я т с я р е к в и з и т ы . Основной ч е р т о й в ы с т у п а ю щ и х
в н а с т о я щ е е в р е м я групп, н а п р и м . И р о д о в , я в л я е т с я
р а з н о о б р а з и е и и н д и в и д у а л и з а ц и я костюмов.
С т р е м л е н и е о б р а т и т ь на себя в н и м а н и е , з а т м и т ь
д р у г и е г р у п п ы в ы з ы в а е т своего р о д а погоню з а в н е ­
ш н и м и э ф ф е к т а м и . П р и ч и н о й этого я в л я е т с я ж е л а ­
ние о т л и ч и т с я н а к о н к у р с а х , п о с в я щ е н н ы х з и м н и м
обрядам, но, н а д о с к а з а т ь , что к о н к у р с ы п ы т а ю т с я
п р о т и в о д е й с т в о в а т ь этому с т р е м л е н и ю .
Я н Д о р м а н — МОИ ЗАМЕЧАНИЯ И НАБЛЮДЕ­
Н И Я В С В Я З И СО С М О Т Р О М „ И Р О Д О В "
А в т о р я в л я е т с я д и р е к т о р о м Детского т е а т р а в
Б е н д з и н е и о р г а н и з а т о р о м смотров н а р о д н ы х обря­
довых коллективов, выступающих с показами р о ж ­
д е с т в е н с к и х и н о в о г о д н и х обрядов. П е р в ы й „Смотр
к о л я д о в ы х к о л л е к т и в о в " в Бендзине состоялся впер­
в ы е в 1965 г.
В п у б л и к у е м о м т е к с т е Д о р м а н д е л и т с я своими
замечаниями в связи с наблюдениями над ансамбля­
ми в и х „ е с т е с т в е н о й " среде и во в р е м я в ы с т у п л е н и й
в т е а т р е . Обряд, п о к а з а н н ы й на сцене, — это т о л ь к о
зрелище, в котором зритель не принимает действен­
ного у ч а с т и я . Т е м н е менее „ С м о т р " я в л я е т с я спосо­
бом о з н а к о м л е н и я л ю д е й с т р а д и ц и о н н ы м и о б ы ч а я м и ,
а т а к ж е с т а в и т себе ц е л ь ю с о х р а н е н и я обрядов.
Магдалена
К р о х — ПРЕОБРАЖЕНИЯ
ОБРЯДНОСТИ В ДЕРЕВНЕ Х И Ж У В К И

ФОРМ

Предметом обсуждений настоящей статьи я в л я ­
ется процесс и з м е н е н и я ф о р м о б р я д н о с т и в деревне
Х и ж у в к и ( Л и м а н о в с к и й п о в я т ) , н а ч и н а я с конца
X I X в. д о н а ш и х д н е й . Это к а с а е т с я р а в н о н а р о д н ы х
обрядов, к а к и способа о т м е ч а н и я г о с у д а р с т в е н н ы х
и р е л и г и о з н ы х п р а з д н и к о в , а т а к ж е р а з л и ч н ы х тор­
ж е с т в е н н ы х дат Статья написана на основании лич­
н ы х н а б л ю д е н и й и и с с л е д о в а н и й автора, п р о в е д е н ­
н ы х и м в у к а з а н н о й местности.
П р е д с т а в л е н н ы й процесс п р е о б р а ж е н и й
народ­
н ы х обрядов очень разнообразен, причем в большин­
стве
случаев
замечается
тенденция
отмирания
о б ы ч а е в . О д н а к о н а р я д у с этим с у щ е с т в у ю т и такие
о б р я д ы , к о т о р ы х стойко п р и д е р ж и в а ю т с я , п о я в л я ю т ­
ся т а к ж е и н о в ы е . П р е о б р а ж е н и я обрядности п р е ж д е
всего з а к л ю ч а е т с я в и з м е н е н и и
сути
обряда,
его
ф у н к ц и и , его з н а ч е н и я в о б щ е с т в е н н о й ж и з н и д е ­
р е в н и , в р е з у л ь т а т е чего и з м е н я е т с я т а к ж е его в н е ш ­
н я я ф о р м а . М е н я е т с я п е р и о д и ч н о с т ь о т м е ч а н и я об­
рядов,
состав
обрядовой
г р у п п ы р а в н о в смысле
в о з р а с т а е е у ч а с т н и к о в , к а к и и х п о л а , обществен­
ного п о л о ж е н и я и т.д. П о д в е р г а е т с я и з м е н е н и я м сам
р о д о б р я д а (так н а п р и м . в в о д и т с я н о в ы й в и д к о л я ­
довых представлений), появляются новые зрителя,
к о с т ю м ы и и х п р и н а д л е ж н о с т и , п о я в л я ю т с я новые
э л е м е н т ы н е т о л ь к о в с о х р а н я ю щ и х с я о б р я д а х , но
и в тех, к о т о р ы е п о с т е п е н н о и с ч е з а ю т .
А и д ж е й К р а с н о в о л ь с к и — АНТОНИ ТОБОРОВИЧ — СКУЛЬПТОР ИЗ ВОЛИ ЛИБЕРТОВСКОЙ
Т о б о р о в и ч родом и з д е р е в н и . О к о н ч и л среднюю
школу, усердно посещал любительскую
изостудию.
Работал
инструктором
культурно-просветительной
р а б о т ы , п р о д а в а л свои ш д е л и я Ц е п е л и и . В л ю б л е н ­
н ы й в н а р о д н о е творчес^)йо^оЭ|Ьб орович р е ш и л стать
., н а р о д н ы м худсжнико!(Щ£
-£\
1

ршвд

�CZASOPISMA
ZAKŁAD

INSTYTUTU SZTUKI PAN
wydawane przez

NARODOWY IM. OSSOLIŃSKICH
WYDAWNICTWO PAN

B I U L E T Y N H I S T O R I I S Z T U K I , k w a r t l n i k , ponad 100 sto. dużego
formatu, o k o ł o 100 ilustracji. Cena 24 zł, prenumerata półroczna 48 zł,
roczna — 96 zł.
P O L S K A S Z T U K A L U D O W A , k w a r t a l n i k , 64 sto. dużego formatu,
bogaty m a t e r i a ł ilustracyjny. Cena 18 zł, prenumerata p ó ł r o c z n a 36 zł,
roczna — 72 zł.
P A M I Ę T N I K T E A T R A L N Y , k w a r t a l n i k , ponad 170 sto. druku, około
100 'ilustracji. Cena 18 zł, prenumerata p ó ł r o c z n a 36 zł, roczna — 72 zł.
M U Z Y K A , k w a r t a l n i k , około 130 sto. druku, liczne p r z y k ł a d y nutowe,
Cena 18 zł, prenumerata p ó ł r o c z n a 36 zł, roczna — 72 zł.
Wszystkie czasopisma n a b y w a ć m o ż n a regularnie jedynie w prenu­
meracie.
W A R U N K I PRENUMERATY
„POLSKIEJ SZTUKI LUDOWEJ"
P r z e d p ł a t y na p r e n u m e r a t ę przyjmowane są w t e r m i n i e do dnia 10
m i e s i ą c a p o p r z e d z a j ą c e g o okres prenumeraty.
P r e n u m e r a t ę na k r a j dla c z y t e l n i k ó w indywidualnych p r z y j m u j ą u r z ę d y
pocztowe oraz listonosze.
Czytelnicy i n d y w i d u a l n i m o g ą d o k o n y w a ć w p ł a t r ó w n i e ż na konto
P K O nr 1-6-100020 — Centrala K o l p o r t a ż u Prasy i
Wydawnictw
„ R u c h " — Warszawa, u l . Towarowa 28.
Wszystkie instytucje p a ń s t w o w e i społeczne m o g ą z a m a w i a ć prenume­
r a t ę w y ł ą c z n i e za p o ś r e d n i c t w e m O d d z i a ł ó w i Delegatur „Ruch".
Cena prenumeraty: półrocznie zł 36, rocznie zł 72.
Cena prenumeraty za g r a n i c ę jest o 40°/o droższa od ceny podanej w y ­
żej. P r z e d p ł a t y na t ę p r e n u m e r a t ę przyjmuje na okresy półroczne i rocz­
ne P r z e d s i ę b i o r s t w o K o l p o r t a ż u W y d a w n i c t w Zagranicznych „ R u c h "
w Warszawie, u l . Wronia 23, za p o ś r e d n i c t w e m P K O Warszawa, konto
nr 1-6-100024, tel. 20-46-88.
SPRZEDAŻ
Egzemplarze n u m e r ó w zdezaktualizowanych m o ż n a n a b y w a ć w C K P i W
„Ruch", Sekcja S p r z e d a ż y Prasy Zdezaktualizowanej, Warszawa, u l . To­
warowa 28 — na uprzednio zgłoszone z a m ó w i e n i a . W y s y ł k a za zalicze­
niem pocztowym. Tel. 20-95-26.
Aktualne n u m e r y czasopism I n s t y t u t u Sztuki P A N posiada O ś r o d e k
Rozpowszechniania W y d a w n i c t w Naukowych P A N w P a ł a c u K u l t u r y
i N a u k i w Warszawie.

Indeks 37132

Zakład Narodowy imienia Ossolińskich - Wydawnictwo, Wrocław, Oddział w War­
s z a w i e 1972. N a k ł a d : 1800 + 185 egz. O b j ę t o ś ć : 10,40 a r k . w y d . : 8,50 a r k . d r u k .
P a p i e r : i l u s t r . I I I k l . , 120 g r a m . , A l . K a r t o n :
b i a ł y , Ш k l . , 220 g r a m . , B I .
O d d a n o do s k ł a d a n i a 25.VIII.1971. P o d p i s a n o do d r u k u 7.III.1972. W y d r u k o w a n o
w m a r c u 1972. C e n a : 18,- z ł .
Zakłady

Graficzne

„Tamka"

— Z a k ł a d n r 2, W a r s z a w a ,
Z a m . 550. A-104.

ul.

Podchorążych

39.

�POLSKA
SZTUKA.

-

POLSKA.

LUDOWA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9779" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9757">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1425bf84c2e9b8104f180c97d8da526c.pdf</src>
        <authentication>b6d560ffb2ab864207321a0988904b9d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116287">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4688</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116288">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116289">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4353</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116290">
                <text>Kronika / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116291">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25 z.3; s.187-189</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116292">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116293">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116294">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116295">
                <text>K

R

O

N

I

K

A

za okres X-XII 1970 r.

Dni folkloru, festiwale
Impreza „Dni F o l k l o r u Polskie­
go 1970" kontynuowana b y ł a w w o j .
g d a ń s k i m w p a ź d z i e r n i k u . W jej
ramach odbyły się D n i F o l k l o r u
Kaszub „ J e s i e ń Kaszubska" oraz
Dni F o l k l o r u P o w i ś l a . 'W g d a ń s k i m
P a ł a c u O p a t ó w otwarto w y s t a w ę pn.
„Współczesna sztuka ludowa Polski
P ó ł n o c n e j " . W Sztumie o t w a r t o w y ­
s t a w ę sztoki ludowej. W y s t ę p o w a ł y
liczne zespoły regionalne.
18 p a ź d z i e r n i k a na z a m k n i ę c i e
Dni o d b y ł a się w M a l b o r k u konfe­
rencja popularno-naukowa n.t, f o l ­
k l o r u n a d w i ś l a ń s k i e g o . G ł ó w n y re­
ferat wygłosiła prof, dr Jadwiga
Klimaszewska.
*

III
Rzeszowskim
Jarmarkiem
Pieśni i T a ń c a „Mielec 70" w dniach
17-—19 p a ź d z i e r n i k a r o z p o c z ą ł się I I
Festiwal K u l t u r a l n y Z w i ą z k ó w Za­
wodowych, w i e l k a impreza o zasię­
gu o g ó l n o k r a j o w y m t r w a j ą c a
dwa
miesiące. W J a r m a r k u b r a ł y udział
zespoły stylizowane, regionalne oraz
kapele ludowe. Otwarto w y s t a w y :
„Polskie folkloriana" i „ P o l s k a t k a ­
nina ludowa", w y r o b y t w ó r c ó w l u ­
dowych sprzedawano na kiermaszu.
O d b y ł a się konferencja nauko­
wa n.t. „ S t a n b a d a ń nad folklorem
polskim", na k t ó r e j referaty w y g ł o ­
sili: prof, dr Józef Burszta, dr Bo­
g u s ł a w Linette, prof, dr Józef L a r
socki oraz doc. dr A d o l f Dygacz.
Prof. Burszta w y s t ą p i ł z projektem
utworzenia c e n t r u m
folklorystycz­
nego, gdyż
inicjatywy
Instytutu
Sztuki P A N na t y m polu n a l e ż y
uznać za n i e w y s t a r c z a j ą c e .

Wystawy, konkursy
1 p a ź d z i e r n i k a rozpoczęły się
Dni Z i e m i Lubaczowskiej. Otwarto
wystawy:
„Twórczość
amatorska
pow. lubaczowsfciego" i „Stroje re­
gionalne w o j . rzeszowskiego".
*
3 października rozstrzygnięto w
G r u d z i ą d z u k o n k u r s dla p l a s t y k ó w -amatorów. J e d n ą z nagród otrzy­
m a ł Zenon Zaremba. W listopadzie
otwarto w
tamtejszym
Muzeum
wystawę pokonkursową.
*

17* p a ź d z i e r n i k a r o z p o c z ę ł a się
w Ż n i n i e impreza cykliczna D n i
Kultury Pałuckiej „Pałucka Jesień".
Otwarto w y s t a w y : „ S z t u k a ludowa
P a ł u k " oraz twórczości a m a t o r ó w .
Ogłoszono w y n i k i konkursu na pa­
m i ą t k ę p a ł u c k ą ; w y s t ę p o w a ł y ludo­
we zespoły artystyczne; o d b y ł się
sejmik t w ó r c ó w ludowych.
*

19 p a ź d z i e r n i k a n a s t ą p i ł o roz­
strzygnięcie k o n k u r s u pn. „ W s p ó ł ­

czesne k o r o n k i i w y r o b y siatkowe
z terenu w o j . katowickiego", zorga­
nizowanego przez W y d z i a ł K u l t u r y
P W R N w Katowicach, Muzeum G ó r ­
n o ś l ą s k i e w B y t o m i u i Muzeum w
Gliwicach.
I nagrody
otrzymały:
Jadwiga B i e ń z Sosnowca i Jadwiga
Rudzka z Koniakowa.
6 grudnia otwarto w g l i w i c k i m
Muzeum w y s t a w ę p o k o n k u r s o w ą .
*

W p a ź d z i e r n i k u odbył się V I I I
M i ę d z y n a r o d o w y Kongres M i ł o ś n i ­
k ó w Sztuki Ludowej 'i Szopkarzy
w Neapolu. Podczas trwania K o n ­
gresu otwarta b y ł a wystawa, na k t ó ­
rej pokazano n i . i n . 10 szopek k r a ­
kowskich ze zbiorów Muzeum H i ­
storycznego m. K r a k o w a .
*
I I Wojewódzką Wystawę Ama­
torskiej Twórczości Plastycznej pn.
„Pejzaż Z i e m i B i a ł o s t o c k i e j " otwarto
w pierwszej dekadzie p a ź d z i e r n i k a .
Część prac każdego autora ekspono­
wano w foyer Teatru Dramatycz­
nego w B i a ł y m s t o k u , inne — w So­
kółce. Pokazano 90 o b i e k t ó w spo­
śród n a d e s ł a n y c h 176.
*
Muzeum Kujawskie przygoto­
w a ł o w y s t a w ę twórczości ludowej
regionu. B y ł a ona u d o s t ę p n i a n a w
paru m i e j s c o w o ś c i a c h K u j a w . Z ł o ­
żyło się na n i ą 120 prac z zakresu
malarstwa, rzeźby, haftu i garncar­
stwa.
Dzieła czterech .artystów ludo­
w y c h z L i t w y — rzeźby, tkaniny,
w y r o b y p a m i ą t k a r s k i e — pokazano
na wystawie w warszawskiej Galerii
Towarzystwa P r z y j a c i ó ł Sztuk P i ę k ­
nych w p a ź d z i e r n i k u , a w listopa­
dzie — w g d a ń s k i m Ratuszu Staro­
miejskim.
*

P a ź d z i e r n i k . Galeria Sztuki W ę ­
gierskiej w Budapeszcie: wystawa
polskiej sztuki ludowej zorganizo­
wana przez muzea
etnograficzne
Budapesztu i K r a k o w a .
Muzeum Techniki w Koszycach
(Słowacja): wystawa
rzeszowskiej
sztuki ludowej podczas D n i K u l t u r y
Polskiej.
Budziszyn (NRD): wystawa pn.
„Współczesna sztuka ludowa na D o l ­
n y m Ś l ą s k u " zorganizowana przez
w r o c ł a w s k i e Muzeum Etnograficzne.
Gera
(NRD):
wystawa
pn.
„Współczesna sztuka ludowa Pod­
hala" zorganizowana przez Muzeum
T a t r z a ń s k i e podczas D n i K u l t u r y
Polskiej.
Muzeum Archeologiczne w W a r ­
szawie: wystawa pn. „Rzemisło ar­
tystyczne Dagestanu".
Muzeum w .Międzyrzeczu: pod­
czas walnego zjazdu Polskiego To­

warzystwa Ludoznawczego otwarto
wystawę wiklińiarstwa.
Muzeum Regionalne w M y ś l e ­
nicach: wystawa
ceramiki
Jana
Reczkowskiego z Nowego Targu.
W D K na Z a m k u w Szczecinie:
wystawa pn. „Pokaz
fragmentów
w n ę t r z i stroju",
zorganizowana
przez Cepelię. Wśród p r z e d m i o t ó w
sztuki ludowej z n a l a z ł y się rzeźby
Z e g a d ł y i Zagajewskiego.
W D K w Rzeszowie: na wysta­
wie osiągnięć W ę g i e r s k i e j Republiki
Ludowej pokazano m i n . obiekty
sztuki ludowej.
W D K w Kielcach: wystawa r y ­
s u n k ó w Nikifora.
P D K w iSokółce: wystawa t k a ­
niny ludowej wykonanej t e c h n i k ą
d w u o s n o w o w ą i sejpafcową.
P D K w Gryfinie: p r z e g l ą d sztu­
k i ludowej i plastyki amatorskiej
z dziedzin: malarstwa, haftu, rzeź­
by, metaloplastyki i i n .
Ż D K „ P r o n i t " w Pionkach: w y ­
stawa r z e ź b y S t a n i s ł a w a Denkiewicza z Jedlni Kościelnej.
Białystok: wystawa haftów oraz
twórczości amatorskiej regionu goł­
dapskiego.
Sobolów pow. Bochnia: wystawa
r z e ź b y ludowej.
M i ę d z y u c z e l n i a n y K l u b Studen­
cki w R y b n i k u : wystawa o b r a z ó w
malarza naiwnego L u d w i k a Holesza ze Ś w i e r k l a n Dolnych,
pow.
Rybnik.
*

W Myślenicach tamtejsze Pre­
zydium PRN, Muzeum Regionalne
i P D K ogłosiły w listopadzie kon­
kurs na wyroby ceramiczne z terenu
powiatu, w y k o r z y s t u j ą c e tradycyjne
m o t y w y zdobnicze i sposoby pro­
dukcji.

*
Listopad. Muzeum Archeologicz­
ne we W r o c ł a w i u : pokonkursowa
wystawa pn. „ X X V lat
plastyki
amatorskiej we W r o c ł a w i u " .
Muzeum O k r ę g o w e w L u b l i n i e :
W o j e w ó d z k i P r z e g l ą d Plastyki Ama­
torskiej. Jeden obraz w y s t a w i ł ma­
larz n a i w n y , Bazyli Albiczuk z Bia­
łej Podlaskiej.
Muzeum Etnograficzne we W r o ­
c ł a w i u : wystawa rzeźby ludowej
„ S w i ą t k a r z e " , przeniesiona tu z L u ­
bania Śląskiego.
Muzeum w Gorzowie: wystawa
p r z e d m i o t ó w n a d e s ł a n y c h na kon­
kurs sztuki ludowej i p a m i ą t k a r s t w a
regionalnego.
W D K w Rzeszowie: wystawa
sztuki ludowej pow. przeworskiego
— podczas „ p r z e g l ą d u p o w i a t ó w " .
P D K w Starogardzie: wystawa
sztuki ludowej i twórczości amatorrkiej z terenu powiatu.
P D K w Gryfinie: wystawa sztu­
k i ludowej i plastyki amatorskiej
z terenu powiatu.
Dom Esterki w Radomiu: w y ­
stawa o b r a z ó w Nikifora.
187

�K l u b Robotnika w
Kielcach:
wystawa r z e ź b y ludowej regionu —
podczas imprezy „ J a r m a r k l u d o w y "
zorganizowanej w ramach I I Festi­
walu Kulturalnego Z w i ą z k ó w Za­
wodowych.
Uniwersytet i m . M a r i i Curie- S k ł a d o w s k i e j w L u b l i n i e : wystawa
kowalstwa artystycznego, plon k o n ­
kursu, k t ó r y o d b y ł się we w r z e ś n i u
w Gutanowie, pow. P u ł a w y .
Klub Kultury w Żurominie: wy­
stawa rzeźby ludowej rodziny B ł a ­
żejczyków.

1 grudnia w Instytucie Wzor­
nictwa P r z e m y s ł o w e g o otwarto w y ­
s t a w ę pn. „ I n w e n c j e ludowe we
wzornictwie", na k t ó r e j pokazano
efekty w s p ó ł p r a c y tkaczek
ludo­
wych, p r a c o w n i k ó w I n s t y t u t u oraz
p r z e m y s ł u lekkiego. Problematyce
tej poświęcone były a r t y k u ł y Wandy
Telakowskiej i L i d i i Buczek w n u ­
merze 3/4 naszego pisma z r. 1970.
18 tkaczkom l u d o w y m z w o j .
kieleckiego, lubelskiego i warszaw­
skiego M i n . K u l t u r y i Sztuki przy­
znało nagrody za odtworzenie t r a ­
dycyjnych w z o r ó w tkackich.
*

Jana Swiderskiego", k t ó r a z o s t a ł a
otwarta 31 grudnia i t r w a ł a do 3
stycznia w warszawskim
Klubie
M P i K „ R u c h " ma Ś c i a n i e Wschod­
niej. Jan
Swiderski, nasz
stały
w s p ó ł p r a c o w n i k , p o k a z a ł 39 foto­
g r a m ó w drewnianych ś w i ą t k ó w w
plenerze.

skiej zorganizowana przez Wydział
K u l t u r y P W R N i szczeciński W D K .

Polskie Radio przy w s p ó ł u d z i a l e
w i e l u instytucji z o r g a n i z o w a ł o k o n ­
kurs pn. „Do tańca, ś p i e w a n i a p i ę ­
knie zapraszamy", o b e j m u j ą c y m u ­
z y k ę i l i t e r a t u r ę l u d o w ą z terenu
Mazowsza, K u r p i i i Podlasia.

Wiejski D K w Śliwicach: w y ­
stawa prac t w ó r c ó w ludowych z Bo­
r ó w Tucholskich.

*

Saint-Germain-en-Laye pod Pa­
r y ż e m : w y s t a w a w y r o b ó w Cepelii.

Trzy audycje o w s p ó ł c z e s n e j
polskiej sztuce ludowej p r z e d s t a w i ł
w okresie ś w i ą t e c z n y m w telewizji
szwedzkiej Lasse Holmqvist. R ó w ­
nocześnie
w największej
galerii
Sztokholmu otwarto w y s t a w ę 300
e k s p o n a t ó w z wszystkich dziedzin
polskiej sztuki ludowej. Pokazano
m. i n . rzeźby Kołacza, L a m ę c k i e g o
i
Skrętowicza,
reliefy
Dobiasza,
obrazy Ociepki, a t a k ż e szopki k r a ­
kowskie.
*

4 grudnia w K r a k o w i e odbył
się pokaz szopek wykonanych na
X X V I I I konkurs organizowany przez
Muzeum Historyczne m . K r a k o w a .
Spośród 56 o b i e k t ó w pierwsze na­
grody zdobyły szopki Jana Malika,
Zygmunta Grabowskiego i Witolda
Głucha. 6 grudnia otwarto w y s t a w ę
p o k o n k u r s o w ą . Przyznano nagrody
M i n . K u l t u r y i Sztuki.
*

7 grudnia r o z s t r z y g n i ę t o k o n ­
kurs na s z t u k ę l u d o w ą i p a m i ą t k ę
woj. zielonogórskiego. W styczniu
otwarto p o k o n k u r s o w ą w y s t a w ę w
Zielonej Górze.
*

Redakcja „Polskiej Sztuki L u ­
dowej" p a t r o n o w a ł a wystawie pn.
„ D a w n a r z e ź b a ludowa w fotografii

G r u d z i e ń . Muzeum Historyczne
m. Warszawy: jako t ł o w y s t a w y
poświęconej T y t u s o w i C h a ł u b i ń s k i e ­
m u pokazano eksponaty p o d h a l a ń ­
skiej sztuki ludowej.
L o k a l Stowarzyszenia History­
k ó w Sztuki w K r a k o w i e : w y s t a w a
rzeźb Edwarda Sutora z Nowego
Targu zorganizowana przez Muzeum
T a t r z a ń s k i e w Zakopanem.
Muzeum Etnograficzne w T o r u ­
n i u : wystawa r u m u ń s k i e j sztuki l u ­
dowej z kolekcji P a ń s t w o w e g o M u ­
zeum Etnograficznego w Warszawie.
Bielsk Podlaski: wystawa t w ó r ­
czości ludowej z terenu p o w i a t u
zorganizowana przez Muzeum O k r ę ­
gowe w B i a ł y m s t o k u .
Zamek K s i ą ż ą t Pomorskich w
Szczecinie: W o j e w ó d z k a
Wystawa
Sztuki Ludowej i Plastyki A m a t o r ­

P D K w Strzelcach K r a j e ń s k i c h :
wystawa twórczości ludowej i ama­
torskiej regionu.
P D K w Brodnicy: wystawa prac
t w ó r c ó w ludowych -oraz p r o j e k t ó w
w n ę t r z mieszkalnych, zorganizowana
przy w s p ó ł u d z i a l e Cepelii.

Sztokholm: wystawa 12 obrazów
Ludwika
Holesza
zorganizowana
przez „Desę".

Kamieńczyk,
pow.
Wyszków:
wystawa k u r p i o w s k i e j sztuki ludo­
wej podczas imprezy „Niedziela na
wsi".
Inne
9 i 10 p a ź d z i e r n i k a t r w a ł założy­
cielski zjazd O d d z i a ł u Stowarzysze­
nia T w ó r c ó w L u d o w y c h Ziemi K i e ­
leckiej. Jest to czwarty oddział Sto­
warzyszenia.

W dniach 13—14 listopada obra­
d o w a ł a w A r t u r ó w k u k . Łodzi I V
Ogólnopolska Konferencja Etnogra­
ficzna. Zasadniczy referat pt. Ten­
dencje b a d a ń nad przemianami k u l ­
t u r o w y m i w y g ł o s i ł a doc. dr B. Kopc z y ń s k a - J a w o r s k a . Referaty i dys­
kusja k o n c e n t r o w a ł y się w o k ó ł zja­
wiska p r z e k s z t a ł c e n i a się środowiska
w s p ó ł c z e s n e j wsi polskiej.
*

W p a ź d z i e r n i k u rzeźbiarz ludo­
w y z Morawicy, pow. Kielce, Józef
Piłat, o t r z y m a ł n a g r o d ę jubileuszo­
w ą M i n . K u l t u r y ii Sztuki z okazji
40-lecia pracy t w ó r c z e j .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9780" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9758">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/828be62d41dac05496cc4087650065a8.pdf</src>
        <authentication>59fff9d32b7114acd614f3ceaa088c90</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116296">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4695</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116297">
                <text>1971</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116298">
                <text>Chyżówka - obrzędowość doroczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116299">
                <text>obrzędy doroczne - przemiany</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116300">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4359</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116301">
                <text>Przemiany obrzędowości dorocznej wsi Chyżówki / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1971 t.25 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116302">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1971 t.25 z.4; 231-250</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116303">
                <text>Kroh, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116304">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116305">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116306">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116307">
                <text>Magdalena Kroh

PRZEMIANY OBRZĘDOWOŚCI DOROCZNEJ WE WSI CHYŻÓWKI
Praca m a na celu przedstawienie przemian, j a k i m
podlegały
na przestrzeni
ostatnich stu lat o b r z ę d y
i zwyczaje doroczne. Problem b ę d z i e o m ó w i o n y na p r z y ­
kładzie w s i C h y ż ó w k i w pow. l i m a n o w s k i m , w s i b ę d ą ­
cej — w p o r ó w n a n i u z ogromnym tempem przemian
współcześnie z a c h o d z ą c y c h na w s i polskiej — p r z y k ł a ­
dem powolnych p r z e o b r a ż e ń . W z w i ą z k u z t y m k u l t u r a
wsi jest stosunkowo zbliżona do modelu tradycyjnego.
C h y ż ó w k i to w i e ś leżąca w Beskidach, z dala od
szlaków komunikacyjnych, nie zelektryfikowana, leżąca
na terenie nie u p r z e m y s ł o w i o n y m , nie p o s i a d a j ą c a od­
powiedniej drogi. Te w ł a ś n i e czynniki s p o w o d o w a ł y , że
w y b r a ł a m C h y ż ó w k i jako teren moich b a d a ń . Chcia­
łam p r z e d s t a w i ć przemiany z a c h o d z ą c e w o b r z ę d o w o ś c i
na terenie, gdzie u p r z e m y s ł o w i e n i e czy
jakiekolwiek
inne czynniki nie s p o w o d o w a ł y tak g w a ł t o w n y c h zmian
w życiu gospodarczym, a co za t y m idzie w k u l t u r z e
społecznej, j a k to n a s t ą p i ł o na i n n y c h terenach. T y m
samym obraz przemian jest j a k b y bardziej czytelny,
bardziej „ k l a r o w n y " .
Pod o k r e ś l e n i e m „obrzędowość doroczna" rozumiem
w tej pracy wszelkie o b r z ę d y , zwyczaje, a t a k ż e w i e ­
rzenia, zabiegi magiczne itp., z w i ą z a n e z j a k i m ś dniem
lub okresem r o k u .
W zakres obrzędowości dorocznej
wchodzić b ę d z i e r ó w n i e ż sposób obchodzenia ś w i ą t p a ń ­
stwowych, k o ś c i e l n y c h , szkolnych i okolicznościowych.
Określenia „ o b r z ę d o w o ś ć tradycyjna" u ż y w a m w odnie­
sieniu do z w y c z a j ó w l u d o w y c h — z a r ó w n o starych, j a k
i od niedawna we w s i p r a k t y k o w a n y c h . Przy omawia­
niu o b r z ę d o w o ś c i tradycyjnej celowo nie rozgraniczam
„ o b r z ę d u " od „ z w y c z a j u " ze w z g l ę d u na r ó ż n e rozumie­
nie tych o k r e ś l e ń przez poszczególnych a u t o r ó w , a ści­

słe definiowanie t y c h pojęć dla omawianego
nia nie wydaje się konieczne.

zagadnie­

Ramy czasowe pracy to okres od k o ń c a X I X w. do
c h w i l i obecnej, czyli okres, k t ó r y m i e s z k a ń c y wsi obej­
m u j ą swoją p a m i ę c i ą ł u b znają ze słyszenia od po­
przedniego pokolenia.
W Chyżówkach
prowadziłam
badania
terenowe
w latach 1969—1971. Metody badania to w y w i a d i obser­
wacja uczestnicząca. I n f o r m a t o r ó w s t a r a ł a m się tak do­
b i e r a ć , by reprezentowali wszystkie grupy wieku, obie
płcie, by zachodziło z r ó ż n i c o w a n i e zawodowe oraz by
b y ł y reprezentowane wszystkie części wsi. Szczególnie
z w r ó c i ł a m u w a g ę na dobór większej ilości i n f o r m a t o r ó w
starszych, aby na podstawie ich wypowiedzi s t w o r z y ć
sobie obraz obrzędowości w k o ń c u ubiegłego stulecia
i na p o c z ą t k u obecnego. Z e b r a ł a m też konieczne dane
na temat gospodarki, historii, sytuacji społecznej i k u l ­
turalnej wsi. W i a d o m o ś c i te o t r z y m a ł a m od m i e s z k a ń ­
ców wsi a t a k ż e w Prezydium GRN, u sołtysa oraz
w parafii w Jurkowie.
We wspomnianym okresie p r z y j e ż d ż a ł a m do wsi
w czasie wszystkich ś w i ą t istotnych dla r o k u o b r z ę d o ­
wego. O b s e r w o w a ł a m w i ę c zwyczaje z w i ą z a n e z okre­
sem Bożego Narodzenia (m. i n . o g l ą d a ł a m kilkakrotnie
przedstawienia kolędnicze), Wielkanocy, M a t k i Boskiej
Zielnej, z Niedzielą P a l m o w ą itd., b y ł a m t e ż w Chy­
ż ó w k a c h 22 lipca. P o n i e w a ż p r z y j e ż d ż a ł a m do w s i w i e ­
lokrotnie, po p e w n y m czasie nie b y ł a m traktowana
przez m i e s z k a ń c ó w w s i jako obca, szczególnie w nie­
k t ó r y c h domach. U ł a t w i ł o m i to badania i zwiększyło
w i a r y g o d n o ś ć zebranych m a t e r i a ł ó w .

231

�L i t e r a t u r a dotycząca wsi C h y ż ó w k i
jest
bardzo
skromna: k i l k a wzmianek na temat pisowni nazwy wsi
w „Wierchach" i „Światowidzie" \ reportażowe
arty­
k u ł y Zbigniewa T u r k a w „ D z i e n n i k u Polskim" w 1958 r.
Marginesowo o wsi C h y ż ó w k i wspomina praca
Wieś
Dobra w powiecie limanowskim ,
a d o k ł a d n i e j opisuje
wieś z p u n k t u widzenia geografii Maria S i e m i ń s k a
w swojej pracy d y p l o m o w e j . Poza t y m są t y l k o prace
dotyczące n i e k t ó r y c h z a g a d n i e ń całego regionu.
2

3

Ogólna charakterystyka w s i
C h y ż ó w k i administracyjnie należą do pow. l i m a n o w ­
skiego, Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej mieści
się w Jurkowie. C h y ż ó w k i to w i e ś leżąca w Beskidzie
Wyspowym, w dolinie rzeki o tej samej nazwie; w p a ­
dającej do J u r k ó w k i - Ł o s o s i n y (dorzecze Dunajca). Do­
lina ta rozdziela dwa wzniesienia: pasmo Mogielicy,
najwyższego szczytu w Beskidzie W y s p o w y m (1171 m)
i masyw Ł o p i e n i a (951 m). Wieś ma u k ł a d r ó w n o l e ż n i ­
kowy, ciągnie się na przestrzeni ok. 3 k m . Budownic­
two jest rozproszone, wieś s k ł a d a się z 24 osiedli roz­
łożonych na stokach Ł o p i e n i a i Mogielicy. W k a ż d y m
osiedlu znajduje się 2—8 zagród. Obecnie jest we wsi
ok. 70 gospodarstw, dawniej liczba ich p r z e k r a c z a ł a 100.
W C h y ż ó w k a c h zelektryfikowane są t y l k o cztery
osiedla
leżące w b e z p o ś r e d n i m s ą s i e d z t w i e J u r k o w a
(1959 г.). Komunikacja autobusowa PKS od k i l k u lat
łączy J u r k ó w z L i m a n o w ą (dwa razy na dzień), naj­
bliższa stacja kolejowa to Dobra (6 km), leżąca na l i n i i
kolejowej Nowy S ą c z — C h a b ó w k a (istniejącej od 1885 г.).
Szosa asfaltowa dochodzi do J u r k o w a , przez C h y ż ó w k i
biegnie droga gruntowa, m o ż l i w a do przebycia w y ł ą c z ­
nie f u r m a n k ą .
P o d s t a w ą utrzymania m i e s z k a ń c ó w C h y ż ó w e k jest
przede wszystkim rolnictwo i hodowla. P r z e c i ę t n a w i e l ­
kość gospodarstw waha się w granicach 3—6 ha, w t y m
1—1,5 ha ziemi ornej. D u ż ą część gospodarstw s t a n o w i ą
lasy. Plony są niskie ze w z g l ę d u na trudne w a r u n k i
glebowe, ogromne rozdrobnienie g r u n t ó w i n i s k ą k u l ­
t u r ę rolną. Obok rolnictwa i s t o t n ą r o l ę odgrywa ho­
dowla k r ó w , świń i owiec. W C h y ż ó w k a c h wypasa się
owce przez cały sezon po okolicznych g ó r a c h . Organi-

2

232

zaeja pasterstwa jest typowa dla Beskidu Wyspowego,
opiera się przede wszystkim na s p ó ł k a c h pasterskich.
W okresie powojennym zaczęto p r z e w o z i ć owce w Biesz­
czady. Obecnie, dzięki zezwoleniu w ł a d z na wypas na
miejscu, t y l k o część owiec w y s y ł a n a jest na wschód.
Resztę wypasa się w s z a ł a s a c h na Ł o p i e n i u , Ćwilinie
i Mogielicy.
Do ostatniej w o j n y m i e s z k a ń c y C h y ż ó w e k praco­
w a l i t a k ż e we dworze w Dobrej, a szczególnie w la­
sach dworskich. Obecnie t a k ż e las jest g ł ó w n y m źród­
ł e m prac dodatkowych, z a r ó w n o stałych, j a k sezono­
wych. K i l k u m ł o d y c h pracuje też w sklepach w Do­
brej, w J u r k o w i e , w Sowlinach w z a k ł a d a c h ś l u s a r ­
skich, w warsztatach stolarskich w K a l w a r i i itp. Sezo­
nowo d z i e w c z ę t a i młodzi mężczyźni
wyjeżdżają
w
Bieszczady do prac l e ś n y c h .
C h y ż ó w k i należą do parafii w Jurkowie, k t ó r a po­
w s t a ł a w 1913 r. W okresie w c z e ś n i e j s z y m Chyżówki
były p r z y n a l e ż n e do parafii w Dobrej.
Szkoła w C h y ż ó w k a c h istnieje od 1916 r. Obecnie
po u k o ń c z e n i u szkoły podstawowej część młodzieży uczy
się dalej; aktualnie w szkołach ś r e d n i c h ogólnokształ­
cących l u b zawodowych (co częstsze) uczy się kilkana­
ście osób z C h y ż ó w e k , większość w pow. limanowskim.
Z a r ó w n o w okresie przed o s t a t n i ą w o j n ą , jak szcze­
gólnie obecnie, na terenie wsi istniało k i l k a organizacji,
nie z a o b s e r w o w a ł a m
jednak w i ę k s z e g o w p ł y w u ich
działalności na obrzędy. W C h y ż ó w k a c h jest sklep spo­
żywczy, l u d n o ś ć zaopatruje się poza t y m w Jurkowie,
Dobrej i L i m a n o w e j . O ś r o d e k zdrowia a t a k ż e innego
t y p u instytucje z n a j d u j ą się w Dobrej.
Istotną sprawą
dla
ogólnego rozwoju
Chyżówek
i zmian z a c h o d z ą c y c h w ś w i a d o m o ś c i są migracje. Od
ok. 1900 r. rozpoczęła się s t a ł a i sezonowa emigracja
do A m e r y k i , d o k ą d w y j e c h a ł o ok. 10 rodzin, pojedyncze
rodziny w y j e c h a ł y też do Francji, Belgii, Niemiec itp.
Ogromne znaczenie w życiu wsi m i a ł a emigracja na
Ziemie Zachodnie, szczególnie silna na p o c z ą t k u lat
pięćdziesiątych, ale t r w a j ą c a do c h w i l i obecnej. Na Zie­
mie Zachodnie (szczególnie w rejon Bystrzycy Kłodzkiej
i Zielonej Góry) ogółem w y j e c h a ł o ponad 20 rodzin, co
stanowi ok. 25% m i e s z k a ń c ó w . Założyli oni tam w więk­
szości indywidualne gospodarstwa.
Utrzymują
stały
k o n t a k t z r o d z i n n ą w s i ą ze w z g l ę d u na ścisłe związki

3

�°tLr ^

П.
g 0 S2,P 3. „ O g r a b k i " w y k . dla ozdoby

u

^^^^^

^¿
^

^ „ f Ł £
wiejskich

z Jurkowa.

�rodzinne. K i l k a
w Bieszczadach.

rodzin z C h y ż ó w e k

osiedliło

się t e ż

Rok obrzędowy w Chyżówkach
Przedstawienie — bardzo ogólne zresztą — r o k u
obrzędowego ma na celu zasygnalizowanie o b r z ę d ó w
czy zwyczajów i s t n i e j ą c y c h w C h y ż ó w k a c h , niezależnie
od czasu ich w y s t ę p o w a n i a .
Najbogatsze są obrzędy z w i ą z a n e z okresem zimo­
w y m . Od św. Ł u c j i rozpoczyna się przepowiednie pogody
na cały n a d c h o d z ą c y r o k a t a k ż e w r ó ż b y urodzaju z ga­
łązek leszczyny. Najwięcej z w y c z a j ó w dotyczy dnia w i ­
gilijnego — są to r ó ż n e g o rodzaju nakazy i zakazy, j a k
się tego dnia z a c h o w y w a ć , co robić, j a k p r z y g o t o w a ć
izbę i stół do wieczerzy, j a k się ma o d b y w a ć sama
wieczerza. W i l i a jest też dniem w r ó ż e b n y m z a r ó w n o
jeśli chodzi o gospodarstwo •— urodzaj, dobytek — j a k
i o sprawy osobiste d o m o w n i k ó w , a więc przede wszyst­
k i m zamążpójście, życie l u b ś m i e r ć . W Wigilię i Boże

Narodzenie dzieją się t e ż dziwy i cuda, r ó ż n e zabiegi
magiczne o s i ą g n ą p o ż ą d a n y skutek, np. m o ż n a w y k r y ć
c z a r o w n i c ę i t p . Sw. Szczepan to dzień ś w i ę c e n i a owsa,
o w i ą z y w a n i a drzew owocowych a t a k ż e p o c z ą t e k cho­
dzenia po kolędzie. Od Szczepana do Trzech K r ó l i cho­
dzą r ó ż n o r a k i e grupy k o l ę d n i c z e : z szopką, T u r o ń z Ż y ­
dem l u b Cyganem, ostatnio „ ż y w a szopka" czy po p r o ­
stu chłopcy z g w i a z d ą , a 6 stycznia przebrani za Trzech
K r ó l i . Nowe zwyczaje to przebieranie się za ś w . M i k o ­
łaja oraz za Stary i N o w y Rok.
W d n i u M a t k i Boskiej Gromnicznej
święci
się
g r o m n i c ę dla c e l ó w r e l i g i j n y c h i magicznych, w dniu
św. A g a t y — chleb, sól i w o d ę . Na zapusty w Chy­
ż ó w k a c h p r z e b i e r a ń c y nie chodzili,
z okresem
tym
zresztą nie w i ą ż ą się ż a d n e szczególne zwyczaje. „ W a ­
żenie ż u r u " — o i l e b y ł o wcześniej j a k i m ś zwyczajem —
za p a m i ę c i i n f o r m a t o r ó w jest t y l k o p o r z e k a d ł e m .
Bogate są też zwyczaje wiosenne, przede wszyst­
k i m wielkanocne, począwszy od ś w i ę c e n i a palm, przez

�święcenie jedzenia, wody, ognia, p r a k t y k i magiczne za­
pewniające urodzaje, s k o ń c z y w s z y na P o n i e d z i a ł k u W i e l ­
kanocnym, w czasie k t ó r e g o chodzą po domach przebie­
rańcy: dziady ś m i g u ś n e i Cyganie. B r a k natomiast zwy­
czaju topienia Marzanny, Judasza
i t p . Powszechne
były „ m a j ó w k i " , czyli wieczorne zebrania przy kaplicz­
kach wiejskich, a w późniejszych czasach n a b o ż e ń s t w a
majowe.
O wiele mniej popularne są n a b o ż e ń s t w a
czerwcowe. Znane było zdobienie d o m ó w na Zielone
Święta, p r a k t y k o w a n o zabiegi z w i ą z a n e z B o ż y m C i a ­
łem, święcenie ziół, zbóż i innych r o ś l i n na Wniebo­
wzięcie.
W omawianym okresie p o j a w i ł się we w s i zwyczaj
przystrajania g r o b ó w na Wszystkich Ś w i ę t y c h .
W niniejszym a r t y k u l e zmuszona jestem p o m i n ą ć
zwyczaje rolnicze i hodowlane (szczególnie bogate, j e ­
śli chodzi o m a g i ę p a s t e r s k ą ) . W y j ą t e k z r o b i ł a m jedynie
dla dożynek (dawny „ o g r a b e k " ) .
Osobną g r u p ę s t a n o w i ą zwyczaje z w i ą z a n e ze ś w i ę ­
tami p a ń s t w o w y m i , ś w i ę t a szkolne oraz ś w i ę t a okolicz­
nościowe, j a k Dzień Dziecka, Dzień M a t k i czy Dzień
Kobiet.
Obrzędowość jest częścią s k ł a d o w ą k u l t u r y wsi, pod­
lega więc t y m samym w p ł y w o m i d o k o n u j ą się w niej
te same przemiany, co w całej k u l t u r z e wiejskiej. Prze­
miany te są bardzo r ó ż n o r o d n e i r ó ż n y m i czynnikami
spowodowane. A r t y k u ł jest p r ó b ą przedstawienia tych
przemian na p r z y k ł a d z i e w s i C h y ż ó w k i .
Przy chronologizacji o b r z ę d ó w p o s ł u g u j ę się jako
datami granicznymi przede w s z y s t k i m okresami obu
wojen ś w i a t o w y c h .
Przyczyny s ą d w i e ; po pierwsze
można z a o b s e r w o w a ć w p ł y w wojen na przyspieszenie
przeobrażeń, po drugie jest to n a j ł a t w i e j s z y dla miesz­
k a ń c ó w wsi sposób umiejscowienia z d a r z e ń w czasie.
W tradycyjnej o b r z ę d o w o ś c i dorocznej C h y ż ó w e k —
z p u n k t u widzenia ż y w o t n o ś c i — m o ż n a w y r ó ż n i ć trzy
grupy o b r z ę d ó w i z w y c z a j ó w :
1) obrzędy, k t ó r e z a n i k ł y l u b m a j ą t e n d e n c j ę zani­
kającą;
2) obrzędy nowe, k t ó r e p o j a w i ł y się w C h y ż ó w k a c h
w omawianym czasie;
3) obrzędy
praktykowane
nadal, nie w y k a z u j ą c e
tendencji z a n i k a j ą c y c h lub w y k a z u j ą c e tendencje roz­
wojowe.
Obrzędowość jako całość, jako pozostałość t r a d y ­

cyjnej k u l t u r y wiejskiej, wykazuje tendencje zanika­
jące. Poszczególne zwyczaje l u b n i e k t ó r e ich elementy
p r z e k s z t a ł c a j ą się wolniej, inne szybciej, jeszcze inne
z a c h o w u j ą w z g l ę d n ą n i e z m i e n n o ś ć , a nieliczne się roz­
wijają. Niewiele jest t a k ż e o b r z ę d ó w nowych, k t ó r e na
teren w s i wprowadzono w omawianym okresie.
Zwyczaje, k t ó r e zupełnie zaginęły, to w y j ą t k i . Za­
nikanie o b r z ę d ó w w większości w y p a d k ó w ma charak­
ter d ł u g o t r w a ł e g o , do dziś nie zakończonego procesu.
Tendencja z a n i k a j ą c a przejawia się w r ó ż n y sposób;
dany obrzęd rzadziej w y s t ę p u j e , zmniejsza się ilość
osób p r a k t y k u j ą c y c h go , zabieg przestaje m i e ć uzasad­
nienie magiczne l u b zanika w i a r a w jego skuteczność,
p o j a w i a j ą się zmiany formalne i t p . Tendencja zanika­
j ą c a przejawia się w większości przemian obrzędowości
dorocznej. D o k ł a d n i e j problem ten będzie o m ó w i o n y
dalej.
Jak
w s p o m n i a ł a m , niewiele jest w C h y ż ó w k a c h
o b r z ę d ó w , k t ó r e z a n i k ł y całkowicie, k t ó r e nie są prak­
tykowane przez ludzi z ż a d n e j grupy wieku, a zacho­
w a ł y się jedynie w p a m i ę c i starszych m i e s z k a ń c ó w wsi.
Do t a k i c h z w y c z a j ó w m o ż n a by zaliczyć n i e k t ó r e w i e ­
rzenia i p r a k t y k i magiczne.
W i e l u i n f o r m a t o r ó w ze starszego pokolenia jest
przekonanych o istnieniu czarownic. Zazwyczaj zresztą
dodają: „ t e r a z już ich nie ma". Ostatnia kobieta u w a ­
ż a n a przez m i e s z k a ń c ó w w s i za czarownicę
umarła
przed k i l k o m a laty, a wieś opuściła prawie 20 lat te­
mu. W ś r e d n i m pokoleniu zdania na temat istnienia
czarownic i c z a r o w n i k ó w są podzielone (na 21 wypo­
wiedzi 14 osób w y r a z i ł o p e w n o ś ć lub przypuszczenie, że
istnieją). Gdy k i e d y ś s p y t a ł a m o to, po dłuższym w a ­
haniu p a d ł a o d p o w i e d ź : „musiały być, bo przecież cza­
rownica jest w szopce". Młode pokolenie w ogromnej
większości nie wierzy w to.
1

Działalność czarownic b y ł a skierowana przede wszyst­
k i m przeciwko k r o w o m , zazwyczaj polegała na zabraniu
lub zepsuciu mleka. Działo się to najczęściej w dnie
szczególnie „ d o b r e " do czarowania — wigilię św. W o j ­
ciecha, dzień ś w . Łucji, wigilię Bożego Narodzenia. Z wie­
rzeniami t y m i z w i ą z a n e b y ł y p r a k t y k i magiczne stoso­
wane celem zabezpieczenia się przed czarami oraz w y ­
krycia czarownicy. P r a k t y k tych już się nie stosuje,
z ich opisem s p o t k a ł a m się. t y l k o dwa razy; jeden z i n ­
f o r m a t o r ó w m a j ą c y obecnie 60 lat twierdzi, że jego
babka w y k r y w a ł a czarownice. I n n i starsi ludzie wiedzą,

235

�I I . 9—17. Szopka, 88 X 76 cm i f i g u r k i drewniane z szopki, w y k .

że „coś" się w t y m celu robiło, ale nie p o t r a f i l i do­
k ł a d n i e j o t y m opowiedzieć. W e d ł u g relacji wspomnia­
nego wyżej informatora n a l e ż a ł o w okresie od św. Ł u c j i
(13 grudnia) do w i g i l i i Bożego Narodzenia codziennie
o d k ł a d a ć po jednej szczapce drzewa, w dzień w i g i l i j n y
t y m w ł a ś n i e drzewem rozpalić ogień i w garnuszku go­
t o w a ć szpilki krawieckie. Szpilki te tak k ł u ł y czarow­
nicę, że p r z y b i e g a ł a prosić o litość i odczynić czary.
Trzeba było jednak p a m i ę t a ć o z a m k n i ę c i u wcześniej
drzwi i okien, żeby „nie r o z d a r ł a " ze złości. Szpilek tych
nie wolno g o t o w a ć zbyt długo, bo z a k ł u ł y b y c z a r o w n i c ę
na ś m i e r ć .
Pomimo że w e d ł u g dużej części opinii wiejskiej
jeszcze po wojnie b y ł a na terenie wsi czarownica ( k i l ­
kakrotnie z a n o t o w a ł a m powtarzane z przekonaniem opo­
wiadanie o t y m , j a k diabły ją m ę c z y ł y w c h w i l i śmierci,
a w końcu u r w a ł y jej głowę), nie s p o t k a ł a m się z re­
lacją o j a k i c h k o l w i e k praktykach wymierzonych prze­

12

236

1962

r.

Jan

Bielski,

Pólrzeczki,

pow.

Limanowa.

ciwko niej.
Jest to co prawda trudne do zbadania
z w i e l u p o w o d ó w ; przede wszystkim ze w z g l ę d u na
o b a w ę i n f o r m a t o r ó w przed o ś m i e s z e n i e m , a t a k ż e ze
w z g l ę d u na i n d y w i d u a l n y charakter tego t y p u praktyk
magicznych. M i m o tych zastrzeżeń, sądzę, że należą one
już do przeszłości.
I n n y zwyczaj, k t ó r y z u p e ł n i e zaginął na wsi, to roz­
dawanie b i e d n y m w dzień Wszystkich Ś w i ę t y c h i Za­
duszki specjalnie pieczonych na
blasze „placusiów"
(owsianych lub j ę c z m i e n n y c h ) z p r o ś b ą o m o d l i t w ę za
dusze* z m a r ł y c h .
Zwyczaj
p r a k t y k o w a n y był do ok.
1914 г., w okresie m i ę d z y w o j e n n y m dawano biednym
tego dnia po prostu chleb, czasem coś z odzieży lub
„10 groszy na b u ł k ę " . Po ostatniej wojnie zwyczaj zu­
p e ł n i e z a g i n ą ł („teraz już i d z i a d ó w nie ma"), na co
d e c y d u j ą c y w p ł y w m i a ł y p r z e o b r a ż e n i a gospodarczo-społeczne.
W omawianym

okresie p o j a w i ł o

się we

wsi nato-

�miast k i l k a nowych z w y c z a j ó w . Najbardziej powszech­
ny, dotyczący całej społeczności wiejskiej, z w i ą z a n y jest
właśnie z dniem Wszystkich Ś w i ę t y c h . Cmentarz, tak
jak i kościół, jest w J u r k o w i e od 1913 г.; wcześniej
zmarłych chowano w Dobrej. G r o b ó w wtedy nie ubie­
rano, r ó w n i e ż nie odwiedzano ich zwyczajowo („czasem
kto poszedł, j a k k t o ś b l i s k i u m a r ł " , „telo co zawieźli
i zakopali", „ n a j w y ż e j j a k i k w i a t e k wsadzono, żeby
rósł"). Zwyczaj odwiedzania cmentarza, strojenia gro­
bów, stawiania lampek datuje się z okresu m i ę d z y w o ­
jennego. Bogatsi m i e s z k a ń c y w s i ( k t ó r y c h stać b y ł o na
kupno bibuły) j u ż w k o ń c u l a t dwudziestych zaczęli
w dniu Wszystkich Ś w i ę t y c h p r z y b i e r a ć groby bliskich
kwiatkami i szarfami z b i b u ł y , a t a k ż e z a p a l a ć na
nich świeczki. Wydaje się, że w c z e ś n i e j p o j a w i ł się z w y ­
czaj zapalania na grobach świeczek, a dopiero nieco
później przystrajania g r o b ó w . U p o w s z e c h n i ł się zwyczaj
dopiero po I I wojnie ś w i a t o w e j . Na pytanie, dlaczego
zaczęto stroić groby, informatorzy o d p o w i a d a j ą : „ d u c h o ­
w i e ń s t w o zwróciło u w a g ę , że trzeba, p r z y s z e d ł rozkaz

od biskupa", „To zniewaga dla z m a r ł y c h ludzi nie d b a ć
o g r ó b , bo to może b y ć ś w i ę t y . A poza t y m w ogóle
rodziny p o w i n n y swych k r e w n y c h s z a n o w a ć i księża
się tego t r z y m a j ą " ,
„zaczęto o p i e k o w a ć się grobami,
bo k s i ą d z m ó w i ł , a i r z ą d się nie sprzeciwia. Ludzie nak u p i ą b i b u ł y , żeby p o r o b i ć k w i a t y , j a d ą wszyscy na
groby, to p a ń s t w o zarabia na t y m " , „ t a k a moda weszła
w życie", „ k a ż d y chciał u p i ę k s z y ć swój g r ó b i tych,
co za okupacji zostali zabici" (w Jurkowie jest g r ó b
k i l k u osób zamordowanych przez h i t l e r o w c ó w ) .
Obecnie
w
dzień Wszystkich Ś w i ę t y c h
niemal
wszyscy m i e s z k a ń c y w s i idą do kościoła i na cmentarz.
Przyjeżdżają też k r e w n i z nowego miejsca zamieszka­
nia, czyli przede wszystkim z Ziem Zachodnich; z k a ż ­
dej rodziny przynajmniej jedna osoba, a często po k i l k a .
Oczywiście o d w i e d z a j ą też groby k r e w n y c h ludzie z s ą ­
siednich w s i czy miasteczek. We Wszystkich Ś w i ę t y c h
lub w p r z e d d z i e ń u p r z ą t a się groby i przystraja bardzo
bogato, najczęściej k o l o r o w y m i k w i a t k a m i z bibuły, pa­
pieru, tkaniny, często k w i a t a m i woskowanymi. Z jed-

237

�I I . 18—22. Szopka k u k i e ł k o w a i f i g u r k i z tej szopki. W y k . przed

liny r o b i się w i e ń c e lub przystraja g a ł ą z k a m i . Do k r z y ż a
p r z y w i ą z u j e się szeroką w s t ę g ę z k r e p i n y w r ó ż n y c n
kolorach. Innego t y p u ozdoby, to r o ś l i n y : b i a ł e kuleczki
„śnieguliczki", w i d ł a k i i t p .
Powszechnie
zapala
się
l a m p k i l u b świece. Ludzie przyjeżdżający na groby b l i ­
skich spoza C h y ż ó w e k p r z y w o ż ą ze sobą w i e ń c e k u p o ­
wane w miastach oraz chryzantemy. Ten sposób ubie­
rania grobu u w a ż a n y
jest za „ b a r d z o p i ę k n y " , ale
m i e s z k a ń c y C h y ż ó w e k nie k u p u j ą ani w i e ń c ó w , ani
chryzantem. Ubieraniem g r o b ó w z a j m u j ą się w y ł ą c z n i e
kobiety, zazwyczaj starsze, p o m a g a j ą i m dzieci. Istnie­
je coś w rodzaju w s p ó ł z a w o d n i c t w a , kto p i ę k n i e j p r z y ­
stroi g r ó b . K a ż d a rodzina stroi „swoje groby" — r o d z i ­
ców, dzieci, w s p ó ł m a ł ż o n k a ; a jeśli nie ma kto się t y m
zająć, to t a k ż e dalszej rodziny. Ogólne zasada: „stroi
g r ó b ten, kto na gruncie siedzi".
M i e s z k a ń c y w s i t w i e r d z ą , że kolor k w i a t ó w i szarf
na grobie zależy od w i e k u z m a r ł e g o . Starszemu r o b i się
k w i a t y czarne, fioletowe lub w i n n y m ciemnym k o l o ­
rze, dzieciom i m ł o d y m ludziom — białe, p o z o s t a ł y m ,
czyli w ś r e d n i m w i e k u — kolorowe: czerwone, niebie­
skie itp. W rzeczywistości jednak nie jest to przestrze­
gane. Ogólnie panuje tendencja do niezwykle barwnego
zdobienia g r o b ó w .
Zwyczaj odwiedzania g r o b ó w , strojenia ich, sta­
wiania lampek p r z e j ę t y został z miasta, częściowo pod
w p ł y w e m Kościoła. I n t e r e s u j ą c e jest, że p r z e j ę t o sam
zwyczaj, natomiast jego strona formalna jest odmienna.
Przede wszystkim inny jest niż w m i e ś c i e sposób stro­
jenia g r o b ó w . Nawet w Dobrej, gdzie większość gro­
b ó w jest przybrana — tak j a k w C h y ż ó w k a c h — sztucz­
n y m i k w i a t a m i , szarfami z k r e p i n y i j e d l i n ą — zdecy­
dowanie p r z e w a ż a kolor czarny lub fioletowy. Charak­
terystyczne też, że pomimo pozytywnego stosunku do
ozdób miejskich ( w i e ń c ó w i chryzantem), n i k t z m i e j ­
scowych nie kupuje ich. Ostatnio księża z J u r k o w a sta­
r a j ą się w p r o w a d z i ć zwyczaj ubierania g r o b ó w ż y w y m i
k w i a t a m i zamiast sztucznych.
Nieznanym d o t ą d we wsi zwyczajem b y ł o chodzenie
po domach postaci przebranych za Stary i N o w y Rok.
K i l k a lat temu d w ó c h c h ł o p a k ó w (ok. 20 lat) wieczorem
w Sylwestra chodziło po domach d w ó c h osiedli w g ó r ­
nej części wsi. Stary Rok w k o ż u c h u wsadzonym k u ­
d ł a m i na wierzch, w masce z d ł u g ą s i w ą b r o d ą , t r z y ­

238

I I wojną

światową,

Chyżówki,

pow.

Limanowa.

m a ł w r ę k u w i e l k ą l a g ę ; Nowy Rok z u m a l o w a n ą twa­
rzą, ubrany za m ł o d e g o c h ł o p a k a , w y p y t y w a ł Starego,
j a k m u się wiodło, czy m u b y ł o dobrze przez ten rok,
na koniec go w y p ę d z a ł . Stary Rok p ł a k a ł , Nowy składał
domownikom życzenia.
Całe to przedstawienie chłopcy u r z ą d z i l i wyłącznie
dla zabawy, nie p r z y j m o w a l i od gospodarzy niczego,
„zrobili to tak j a k o ś sami od siebie".
N o w y zwyczaj w p r o w a d z i ł też inny c h ł o p a k (obec­
nie lat 23), k t ó r y przez k i l k a ostatnich lat przebierał
się 6 grudnia za św. M i k o ł a j a czy też „ d z i a d k a Mroza"
(informator u ż y w a tych o k r e ś l e ń wymiennie). Wkładał
d ł u g ą s t a r ą spódnicę, na to d ł u g ą k u r t k ę , na wierzch
n a r z u c a ł serdak barani w ł o s e m do góry. Na głowę wy­
s o k ą czapę b a r a n i ą z c z e r w o n ą o p a s k ą , b r o d ę robił ze
s k ó r y baraniej, okulary w s a d z a ł na nos, w r ę k ę brał
l a s k ę i s t a r ą t o r b ę z c u k i e r k a m i , j a b ł k a m i , ciastkami.
Głos z m i e n i a ł na „ t r z ę s ą c y " — starczy. Tak przebrany
chodził — zaproszony — do k i l k u d o m ó w , gdzie były
dzieci (w g ó r n e j części wsi).
Raz też u ś w i e t n i ł jako
dziadek M r ó z c h o i n k ę szkolną.
D w a lata t e m u d w ó c h innych m ł o d y c h mężczyzn
(z osiedla w centrum wsi) chodziło przebranych za św.
M i k o ł a j a i Diabła. D i a b e ł był w w ą z i u t k i c h czarnych
spodniach, na t w a r z y m i a ł c z e r w o n ą m a s k ę (z drewna
lipowego i baraniego k o ż u c h a , z r o b i o n ą przez jednego
z p r z e b i e r a ń c ó w ) , na nogach drewniane buty z czasów
okupacji ( „ h u p k a ł y strasznie"), w r ę k u w i d ł y i łańcuch.
D i a b e ł w c h o d z i ł ze św. M i k o ł a j e m do d o m ó w , w któ­
r y c h nie b y ł o dzieci, żeby ich nie s t r a s z y ć .
Wszyscy uczestnicy tych
przedstawień
(Mikołaj,
Stary i N o w y Rok, Diabeł) m a j ą n i e p e ł n e średnie wy­
k s z t a ł c e n i e , przez j a k i ś czas przebywali poza wsią. Skąd
znają te zwyczaje, nie u m i e j ą określić (prasa, książki,
radio, telewizja?).
Wiele dawnych o b r z ę d ó w jest w C h y ż ó w k a c h jesz­
cze obecnie p r a k t y k o w a n y c h ; większość z nich wykazuje
tendencje z a n i k a j ą c e , ale są i w p e ł n i ż y w o t n e , akcep­
towane przez wszytkie grupy w i e k u , m a j ą c e wystarcza­
j ą c e uzasadnienie w ś w i a d o m o ś c i m i e s z k a ń c ó w wsi. Nie­
liczne w y k a z u j ą nawet tendencje rozwojowe. Istotną
r o l ę - w u t r z y m a n i u n i e k t ó r y c h z w y c z a j ó w odgrywa Ko­
ściół, szczególnie jeśli o b r z ę d jest z w i ą z a n y z liturgią
kościelną. Do o b r z ę d ó w czy z w y c z a j ó w nie wykazują­
cych tendencji zanikowych m o ż n a by zaliczyć np. sta-

�•

wianie choinki, ś w i ę c e n i e jedzenia w W i e l k ą S o b o t ę ,
święcenie kredy, wody i j a ł o w c a w dzień Trzech K r ó l i .
Tendencje rozwojowe widoczne są szczególnie w z w y czaju stawiania choinki. Charakterystycznym p r z y k ł a dem zwyczaju bardzo ż y w o t n e g o , podtrzymywanego
przez Kościół, jest procesja w Boże Ciało.
Mimo stałego, ż y w e g o p r a k t y k o w a n i a tych zwyczajów, podlegają one p e w n y m p r z e o b r a ż e n i o m , z a r ó w n o
jeśli chodzi o s t r o n ę f o r m a l n ą , j a k i uzasadnienie stosowania.
Przemiany d o k o n u j ą c e się w dziedzinie tradycyjnej
obrzędowości dorocznej we w s i C h y ż ó w k i s ą bardzo
różnorodne. U w a r u n k o w a n e s ą przede wszystkim zmianami w ś w i a d o m o ś c i m i e s z k a ń c ó w w s i , spowodowanymi
przeobrażeniami w życiu g o s p o d a r c z o - s p o ł e c z n y m i k u l turalnym. Z m i e n i a j ą się zapatrywania ludzi, rozwija się

u m y s ł o w o ś ć . Jest to p r z y c z y n ą zaniku dotychczasowej
t r e ś c i o b r z ę d ó w , zmiany i c h funkcji. Pod o k r e ś l e n i e m
„treść społeczna z w y c z a j ó w " rozumiem rolę, j a k ą odg r y w a j ą one w ś w i a d o m o ś c i badanej zbiorowości w i e j skiej
(uzasadnienie
stosowania
zwyczajów,
motywy
s k ł a n i a j ą c e do ich przestrzegania, oceny skuteczności
i t p . ) . C a ł k o w i t a zmiana t r e ś c i obrzędu, c a ł k o w i t a zmiana f u n k c j i jest w y j ą t k o w a . W ogromnej większości w y p a d k ó w n a s t ą p i ł o jedynie częściowe zatarcie dawniej
z w i ą z a n y c h z o b r z ę d e m treści. N i e k t ó r e obrzędy, ma­
j ą c e w okresie w c z e ś n i e j s z y m r ó ż n o r o d n e funkcje, obecnie spełniają t y l k o j e d n ą z nich, np. są formą r o z r y w k i ,
zabawy l u b też o t r z y m u j ą funkcję w t ó r n ą ,
Z m i e n i ł się też stosunek ludzi do o b r z ę d ó w o cha­
rakterze magicznym, w y r a ź n i e m o ż n a
zaobserwować
proces zanikania w i a r y w s k u t e c z n o ś ć obrzędu, proces
b ę d ą c y często na etapie, k t ó r y n a z w a ł a b y m „ b r a k i e m
4

239

�w i a r y z r ó w n o c z e s n y m b r a k i e m niewiary". S t ą d niejed­
nokrotnie w y s t ę p u j e praktykowanie o b r z ę d ó w , bo „co
prawda nie pomogą, ale i nie z a s z k o d z ą " ; lub po p r o ­
stu dla zachowania t r a d y c j i czy z przyzwyczajenia. Na­
stępuje t u często, przy d ą ż e n i u do zachowania czysto
z e w n ę t r z n y c h form, zanik t r e ś c i zwyczaju lub prze­
kształcenie zespołu w i e r z e ń ze zwyczajem t y m z w i ą z a ­
nych.
B y w a i odwrotnie — ginie zwyczaj, z a n i k a j ą
formy z e w n ę t r z n e , pozostaje natomiast w ś w i a d o m o ś c i
ludzi obawa przed siłami magicznymi, losem, przypad­
kiem, pozostaje p r z e s ą d .
Zmienia się też społeczna ranga o b r z ę d u . Uczest­
nictwo w obrzędzie l u b p i ę k n e wykonanie przedmiotu
obrzędowego' b y ł o ź r ó d ł e m dumy i powodem w y r ó ż n i e ­
nia w społeczności wiejskiej, obecnie ogromnie zawęził
się k r ą g ludzi, dla k t ó r y c h ma to j a k i e ś znaczenie.
Jak już w s p o m n i a ł a m , większość przemian o b r z ę ­
d ó w jest odzwierciedleniem procesu ich zanikania. Wszel­
kie zasygnalizowane wyżej zjawiska zachodzące w ś w i a ­
domości m i e s z k a ń c ó w C h y ż ó w e k są w mniejszym lub
w i ę k s z y m stopniu w y n i k i e m tego procesu. Są one r ó w ­
nocześnie p r z y c z y n ą zmian w samym przebiegu o b r z ę ­
dów, zmian formalnych oraz zmian w składzie osób bio­
r ą c y c h udział w obrzędzie, z a r ó w n o
w
charakterze
uczestnika, j a k i odbiorcy.
Poniżej zestawiam te zmiany zaobserwowane w Chy­
żówkach, należy jednak p a m i ę t a ć , że w poszczególnych
o b r z ę d a c h w y s t ę p u j ą r ó w n o c z e ś n i e przemiany r ó ż n e g o
typu:
— zmienia się częstość w y s t ę p o w a n i a obrzędu, tzn.
z r e g u ł y jest on rzadziej p r a k t y k o w a n y ;
— n a s t ę p u j e zmiana w i e k u u c z e s t n i k ó w o b r z ę d u lub
rozszerzenie w i e k u ludzi, k t ó r z y obrzęd k u l t y w u j ą (naj­
częściej jest to obniżenie granicy wieku);
— w y s t ę p u j e zanik podziału w e d ł u g płci uczestni­
k ó w obrzędu;

23

240

— zmiana pozycji społecznej osób n a l e ż ą c y c h do
grupy o b r z ę d o w e j l u b w y k o n u j ą c y c h p r a k t y k i zwycza­
jowe;
— zmiana o d b i o r c ó w o b r z ę d ó w o charakterze wido­
wiskowym;
— zmiana czasu p r a k t y k o w a n i a zwyczaju;
— zmiana a k c e s o r i ó w o b r z ę d o w y c h (zarówno ma­
t e r i a ł u , j a k i sposobu wykonania);
— zmiana rodzaju o b r z ę d u , czyli np. zamiana j e d ­
nego t y p u w i d o w i s k a na i n n y ;
— zanikanie
n i e k t ó r y c h e l e m e n t ó w o b r z ę d u przy
r ó w n o c z e s n y m p o j a w i a n i u się nowych;
— w y s t ę p o w a n i e nowych e l e m e n t ó w w o b r z ę d a c h
żywotnych;
— w y s t ę p o w a n i e nowych e l e m e n t ó w w o b r z ę d a c h
zanikających.
Jedynym na terenie w s i C h y ż ó w k i
przykładem
c a ł k o w i t e j zmiany t r e ś c i o b r z ę d u wraz ze z m i a n ą f u n k ­
cji jest „ o g r a b e k " . Z a m o ż n i e j s i gospodarze najmowali
kobiety (dziewczęta i m ł o d e m ę ż a t k i ) do żęcia zboża;
często „ s p r a w i e n i e ograbka" b y ł o j e d y n ą przyrzeczoną
f o r m ą z a p ł a t y . „ J a k nie b y ł o s t a ć kogo na zapłacenie
za żęcie, to obiecał, że ograbek sprawi". Żęcie o d b y w a ł o
się najczęściej „przy m i e s i ą c k u " , na z a k o ń c z e n i e dziew­
częta w i ł y ze zboża, k t ó r e żęły, rodzaj w i e ń c a lub, jeśli
nie b y ł o na to czasu, to ostatni snopek u b i e r a ł y pol­
n y m i k w i a t k a m i lub przygotowanymi wcześniej k w i a t ­
k a m i z b i b u ł k i . Snopek ten p r z y n o s i ł y gospodarzowi,
ś p i e w a j ą c : „ I d z i e m a , idziema, ograbek niesiema, jak go
nie przyjmiecie, to go przepijema". Gospodarz często­
w a ł je w ó d k ą , gospodyni w y n o s i ł a kołacz z serem, chleb,
k i e ł b a s ę i t p . ; umawiano się, że za k i l k a d n i gospodarze
u r z ą d z ą z a b a w ę u siebie w domu lub w karczmie. Przez
ten czas kobiety u w i ł y ze snopka „ o g r a b e k " , przy­
stroiły k w i a t a m i , w s t ą ż k a m i , k o g u t k a m i z sera. W u m ó ­
wiony dzień p r z y n o s i ł y go gospodyni ś p i e w a j ą c specjal-

24

�II, 23—25. „Żywa szopka" z Lubomierza, pow. L i m a n o w a (na konkursie o b r z ę d ó w dorocznych organizowanym przez
Muzeum i m . Wł. Orkana w Rabce, 1971 г.).

ne na tę okazję piosenki. P r z y c h o d z i ł a muzyka, scho­
dzili się chłopcy i dziewczęta z całej wsi, a czasem tak­
że z sąsiednich („jak ograbek b y ł na Wilczycach, to
Chyszówki szły"). Dziewczęta, k t ó r e p r a c o w a ł y , po kolei
tańczyły z ograbkiem na głowie, ś p i e w a j ą c okoliczno­
ściowe piosenki, пр.:
A ty, ograbecku,
Bardzoś ty jest ł a d n y ,
Bo cie ta u w i ł y
Te chysowskie panny.
A ty, ograbecku,
Bardzoś ty ubity,
Bo cie ta u w i ł y
Chysowskie kobity.
Gospodyni częstowała (wódka, kołacz, kawa l u b her­
bata, czasem kiełbasa, piwo itp.); p o c z ę s t u n e k dosta­
wały tylko najęte do pracy kobiety, ale t a ń c z y l i wszys­
cy, nigdy nikogo nie wypraszano; za m u z y k ę płacili
mężczyźni („hulali do rana").
Ograbek w tej formie o d b y w a ł się do I I wojny
światowej, ale już w latach trzydziestych b y ł rzadziej
organizowany.
Był on f o r m ą z a p ł a t y za żęcie zboża,
a jednocześnie spełniał rolę zwyczaju towarzyskiego. Na
ograbek przychodził kawaler, k t ó r y „chciał se p o s z u k a ć
dziewkę" i panna, „której kawaler b y ł potrzebny", przy­
chodzili wszyscy, którzy m i e l i ochotę p o t a ń c z y ć . Ogra­
bek sprawiali średnio zamożni gospodarze; informatorzy

t w i e r d z ą , że nigdy ci najbogatsi (bardzo zresztą nielicz­
ni), „ b o g a t e m u żal było pieniędzy". R ó w n i e ż z najbo­
gatszych d o m ó w nie przychodzili tańczyć, „bo i m wstyd
było, że bogacz idzie do biedaka".
Po ostatniej wojnie k i l k a razy s p r a w i a ł ograbek
ksiądz. Zabawa o d b y w a ł a się u k t ó r e g o ś z gospodarzy.
Zaproszeni
byli wyłącznie
ludzie, k t ó r z y pracowali,
z r o d z i n ą . I n n i , nieliczni, jeśli chcieli się p o b a w i ć , pro­
sili o pozwolenie pozostania.
Obecnie o g r a b k ó w „nie sprawia się", natomiast k o ­
biety w i j ą czasem sam wieniec i wieszają w izbie dla
ozdoby.
Od 1965 r. co r o k u organizowane są uroczyste do­
żynki — powiatowe lub rejonowe. O d b y w a j ą się one
w r ó ż n y c h wsiach (1965 — w J o d ł o w n i k u , 1966 i 1968 —
w Jurkowie, 1969 — w Dobrej, 1970 — we wschodniej
części powiatu). Najbardziej uroczyste dożynki — we­
dług
oceny
mieszkańców Chyżówek
— odbyły się
w 1968 r. w Jurkowie. Na p o c z ą t k u uroczystości prze­
wodniczący Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej
p r z y w i t a ł zebranych, wygłosił p r z e m ó w i e n i e ; n a s t ę p n i e
delegacje kobiet z poszczególnych w s i wręczały wieńce
miejscowym w ł a d z o m i przedstawicielom powiatu. K a ż d a
delegacja w r ę c z a j ą c wieniec ś p i e w a ł a ułożone wcześniej
p r z y ś p i e w k i . Na z a k o ń c z e n i e uroczystości przedstawione
zostało widowisko regionalne: wesele Jurkowskie, przy­
gotowane przez Koło G o s p o d y ń Wiejskich z Jurkowa.
R ó w n o c z e ś n i e czynna b y ł a w Jurkowie wystawa r o l ­
nicza: upraw, o g r ó d k ó w kwiatowych
i warzywnych,
z w i e r z ą t hodowlanych i t d .

241

�Wieńce z C h y ż ó w e k p r z y g o t o w y w a ł a 31-letnia obec­
nie kobieta, sekretarz K o ł a G o s p o d y ń Wiejskich. Nigdy
dawniej nie w i ł a o g r a b k ó w . „ T a k sama ze siebie" się
nauczyła, w j a k i e j ś gazecie w i d z i a ł a takie w i e ń c e . Nie­
k t ó r e ograbki przygotowane na d o ż y n k i przez chyżow i a n k i , tak j a k i przez j u r k o w i a n k i , m i a ł y k s z t a ł t zu­
p e ł n i e odmienny od tradycyjnego. P o s i a d a ł y f o r m ę fe­
retronu, zdobione były k w i a t a m i , w s t ą ż k a m i i serkami
owczymi w k s z t a ł c i e k o g u t ó w , jeleni i gołębi. Na szczy­
cie w i d n i a ł orzeł, pomalowany na biało. Szczyt ograbka
z Półrzeczek zdobiła figurka g ó r a l a w stroju p o d h a l a ń ­
skim, z c i u p a g ą . Inne ograbki b y ł y u w i t e w e d ł u g daw­
nych w z o r ó w , jednak w centralnym punkcie m i a ł y m o ­
t y w orła zrobionego z kłosów.
P r z y ś p i e w k i ułożone przez kobiety z C h y ż ó w e k nie
m i a ł y absolutnie nic w s p ó l n e g o z tradycyjnymi. Prześ p i e w k i te ( a u t o r k ą ich b y ł a ta sama kobieta, k t ó r a
w i ł a wieńce), z a w i e r a ł y p o d z i ę k o w a n i a , a r ó w n o c z e ś n i e
p r o ś b y do w ł a d z gromadzkich i p o w i a t o w y c h o takie
inwestycje, j a k budowa drogi czy elektryfikacja w s i .
Oto p r z y k ł a d :
Nie damy spokoju dziś c a ł e m u ś w i a t u ,
W i t a m y też p i ę k n i e tych gości z powiatu.
W y szanowni goście i powiecie drogi,
Byście zobaczyli jakie mamy drogi.
Nie rób nam powiecie tyle n a u m y ś l n i e ,
Niechże na C h y ż ó w k a c h też ś w i a t ł o zabłyśnie.
Ten kochany p o w i a t c h w a l i ć t e ż b ę d z i e m y ,
Za t o co nam zrobią z góry d z i ę k u j e m y .
Jeszcze m y t u dzisiaj k o m u ś z a ś p i e w a m y
I n a s z ą milicję t r o c h ę poruszamy.

242

Kochana w ł a d z u c h n o , rządzisz n a m i ł a d n i e ,
Czasem nam mandacik do kieszeni wpadnie.
Lecz na was i za to k a ż d y dobrze patrzy,
Niech się dobrze wiedzie w waszej trudnej pracy.
W s p ó ł c z e s n e d o ż y n k i s ą tak o d r ę b n e od dawnego
ograbka, że w ł a ś c i w i e m o ż n a by chyba m ó w i ć o cał­
k i e m i n n y m zwyczaju. W y s t ę p u j e t u z u p e ł n y zanik tre­
ści obrzędu, c a ł k o w i t a zmiana jego f u n k c j i , a także
w y p ł y w a j ą c a z tego zmiana a k c e s o r i ó w .
C h a r a k t e r y s t y c z n ą i l u s t r a c j ą przemian w obrzędo­
wości jest zwyczaj k o l ę d o w a n i a . We w s i chodziły po
domach g r u p y k o l ę d n i c z e r ó ż n e g o rodzaju, a w i ę c z szop­
ką, grupy p r z e b i e r a ń c ó w : Ż y d z B y k i e m , Cygan z Kozą,
czasem t a k ż e inne postacie, chłopcy z g w i a z d ą , chłopcy
przebrani za Trzech K r ó l i . Ostatnio — t a k ż e grupa ko­
lędnicza „ ż y w a szopka". Grupy te zaczynały dawniej
chodzić w d z i e ń Bożego Narodzenia, od lat trzydzie­
stych pod w p ł y w e m księży — w dzień ś w . Szczepana
(bo „Boże Narodzenie to strasznie wielkie święto"),
a k o ń c z y ł y w Trzech K r ó l i .
Z a c h o w a ł a się jeszcze w C h y ż ó w k a c h jedna szopka
z kukiełkami.
Chodziło z n i ą k i l k u mężczyzn, często
starszych. Jeden, w ł a ś c i c i e l szopki, „puszczał l a l k i " (by­
ło i c h ponad 20) m ó w i ą c i ś p i e w a j ą c odpowiednie tek­
sty, d w ó c h i n n y c h m ę ż c z y z n p o m a g a ł o . Zawsze towa­
r z y s z y ł a i m muzyka. Przedstawienie szopkarskie odby­
w a ł o się w izbie, najczęściej proszono szopkarzy do
t y c h d o m ó w , gdzie b y ł y m a ł e dzieci. Często, gdy szopkarze d a w a l i przedstawienie, schodzili się ludzie z ca­
łego osiedla. Zwyczaj chodzenia z szopką zaginął. Ostat­
n i raz szopkaree chodzili w czasie okupacji.

�U. 26. Dziady S m i g u ś n e z Dobrej, pow. Limanowa. W y s t ę p na konkursie o b r z ę d ó w dorocznych organizowanym
przez Muzeum i m . W l . Orkana w Rabce. U . 27. „ Ż y w a szopka" ze Szczawy, pow. Limanowa.

Najpopularniejsze do ostatnich lat grupy kolędnicze
stanowili Żyd z B y k i e m , l u b Cygan z K o z ą ; b y w a ł o , że
chodzili także razem. Ż y d m i a ł m a s k ę na twarzy, na
plecach garb, ubrany b y ł w j a k i ś ciemny c h a ł a t , w r ę ­
ku trzymał torbę i „berło". Zawsze m i a ł s k ó r k ę z jeża
(„wszyscy go skubali, to m u s i a ł się czymś b r o n i ć " ) , cza­
sem również z jeża b r o d ę . Cygan b y ł cały wysmaro­
wany, miał psa zrobionego z k o ż u c h a , wypchanego sło­
mą, włóczył go za sobą na ł a ń c u s z k u („nóg to nie m i a ­
ło"). Byk i Koza były „ p i ę k n i e wyszykowane", z k ł a ­
piącą dolną szczęką. Z g r u p ą zawsze szła muzyka (basy,
skrzypce, czasem harmonia). Podchodzili pod okno ś p i e ­
wając kolędy. J e ś l i ich zaproszono do ś r o d k a , zaczynali
przedstawienie. Było ono bardzo r ó ż n e , w dużej mierze
zależało od inwencji a k t o r ó w . Więc np. Ż y d w c h o d z i ł
do izby wciągając Byczka, k t ó r y z p o c z ą t k u nie m ó g ł
się zmieścić, n a s t ę p n i e Ż y d s p r z e d a w a ł r ó ż n e przed­
mioty, lekarstwa, zbierał s k ó r k i z zająca. Cygan wcho­
dził ciągnąc swojego „ n i b y psa", u d a w a ł , że „ t o " nie
może wejść, szarpał tak, żeby poleciało na panny. Koza
wchodziła do domu, wszędzie z a g l ą d a ł a , w s k a k i w a ł a na
piec, na łóżko („jak zgrabny c h ł o p a k był"), b o d ł a co
ładniejsze panny. Ż y d p r o s i ł o wiaderko, doił kozę l u b
byczka. Cygan „ w y z g a r n i a ł " wszystkie panny w jeden
kąt, po czym k o p n i ę t y przez kozę, w y w r a c a ł się na
dziewczęta z w i a d r e m p e ł n y m wody. P r z y n o s i ł z d r u ­
giego pokoju ze skrzyni rzeczy gospodarza i chciał m u
je sprzedawać, Żyd bił go za k r a d z i e ż . Ż y d zachwa­
lając h a n d l o w a ł byczkiem czy kozą, z w i e r z ę zdychało,
Żyd je cucił odczyniając u r o k i i t p .
W skład tej grupy k o l ę d n i c z e j wchodzili mężczyźni
dorośli, kawalerowie i żonaci. Z d a r z a ł o się, że b y l i to

mężczyźni w ś r e d n i m w i e k u . Chodzili po domach od
wieczora przez całą noc. W osiedlu, k t ó r e odwiedzili,
szli „za p o r z ą d k i e m " od domu do domu, nikogo nie
opuszczając, żeby „ d e s p e k t u nie było". Zazwyczaj wie­
dzieli, gdzie gospodarze ich zaproszą, więc szli tam na
k o ń c u . W innych domach ś p i e w a l i k o l ę d y i dawali k r ó ­
ciutkie przedstawienie t y l k o pod oknami. Tam, gdzie
ich wpuszczono, po przedstawieniu t a ń c z o n o do rana.
Zawsze
c z ę s t o w a n o k o l ę d n i k ó w w ó d k ą i jedzeniem,
a t a k ż e wynagradzano ich p i e n i ę d z m i . J e ś l i gospodarz
zaprosił k o l ę d n i k ó w do izby, m u s i a ł i m oczywiście w i ę ­
cej zapłacić niż za przedstawienie pod oknami (pod
oknami 10—20 zł, w domu ok. 50 zł).
W C h y ż ó w k a c h jeszcze przed paroma laty chodziły
takie grupy kolędnicze. Do I I w o j n y ś w i a t o w e j b y ł z w y ­
czaj, że ten sam mężczyzna przez wiele lat chodził „za
Ż y d a " , „pod k o z ę " i t d . Istnieje nawet nazwa „ B a r a n ó w k a " , k t ó r a wzięła podobno swój p o c z ą t e k od prze­
zwiska „ B a r a n " , nadanego gospodarzowi, gdyż stale
chodził po kolędzie „pod barana" (co świadczyłoby o
uczestnictwie takiej postaci w przedstawieniu k o l ę d n i ­
czym). Gospodarz ten u m a r ł ok. 40 lat temu. Żyje na­
tomiast jeszcze mężczyzna, na k t ó r e g o wołają „ C y g a n e k
od Copka", p o n i e w a ż p r z e b i e r a ł się za Cygana (mieszka
na osiedlu „u Copka").
J e ś l i chodzi o ocenę sytuacji społecznej członków
grupy o b r z ę d o w e j , istnieją r o z b i e ż n e zdania. Część i n ­
f o r m a t o r ó w twierdzi, że po kolędzie chodzili t y l k o l u ­
dzie biedni, druga część — że stan m a j ą t k o w y nie m i a ł
ż a d n e g o znaczenia. Żyjący jeszcze członkowie tych grup
czują się nieco u r a ż e n i stwierdzeniem, że chodzili, aby
zarobić t r o c h ę pieniędzy. Jako główny cel p o d a j ą m o ż -

243

�liwość
zabawy, r o z r y w k i , „ p o h u l a n i a " .
Niewątpliwie
jednak r ó w n i e w a ż n y m celem — przynajmniej u nie­
k t ó r y c h grup — było zdobycie p i e n i ę d z y . T y m bardziej
że wszyscy informatorzy zgodnie t w i e r d z ą , że po k o l ę ­
dzie nie chodzili gospodarze najbogatsi ani i c h syno­
wie.
W s p o m n i e ć należy jednak, że przy obsadzaniu po­
szczególnych r ó l w przedstawieniu k o l ę d n i c z y m istotne
znaczenie m i a ł y zdolności aktorskie, a więc odpowiedni
sposób odegrania postaci, zręczność, inwencja, u m i e ­
jętność ładnego śpiewu itp.
Po I I wojnie ś w i a t o w e j ogromnie z m n i e j s z y ł a się
ilość grup kolędniczych. Poza t y m organizowane są one
sporadycznie, nie m a j ą ż a d n y c h cech t r w a ł o ś c i . Cel
tworzenia tych grup jest w y ł ą c z n i e r o z r y w k o w y . W skład
grupy w c h o d z ą t y l k o młodzi mężczyźni (18—30 lat). K o ­
lędnicy i d ą do gospodarzy, k t ó r z y ich wcześniej zapro­
s i l i ; jednego wieczoru o d w i e d z a j ą t y l k o jeden dom. Nie
o t r z y m u j ą wynagrodzenia, są jedynie ugaszczani przez
d o m o w n i k ó w . Muzyce p ł a c ą t a ń c z ą c y . Z m i e n i ł o się t r o ­
chę przebranie a k t o r ó w , t o w a r z y s z ą c a muzyka to akor­
deon i „bobon".
W 1969 r. we w s i chodziła t y l k o jedna grupa k o l ę d ­
nicza. Charakterystyczne, że b y ł a to tzw. „ ż y w a szopka".
Dawniej na terenie C h y ż ó w e k nie było takich grup. Cza­
sami jedynie przychodzili k o l ę d n i c y z „ ż y w ą s z o p k ą "
z innych wsi — z Kamienicy, Szczawy, Zalesia. Była to
zawsze duża grupa (ok. 20 osób), przedstawienie t r w a ł o
„strasznie długo" i trzeba było i m drogo zapłacić. Do
domu więc zapraszali ich nieliczni, najczęściej k r e w n i
lub znajomi.

I I . 28. Dziady Ś m i g u ś n e z Dobrej, pow. L i m a n o w a .
W y s t ę p na konkursie o b r z ę d ó w dorocznych organizo­
w a n y m przez Muz. i m . Wł. Orkana w Rabce 1971 r.

W s p ó ł c z e s n a „ ż y w a szopka" została zorganizowana
przez dwudziestokilkuletniego mężczyznę, k t ó r y pochodzi
z M ł y ń c z y s k (wsi oddalonej o k i l k a n a ś c i e k i l o m e t r ó w ) ,
a „ożenił się do C h y ż ó w e k " . Grupa w z o r o w a ł a się na
dawnych przedstawieniach pokazywanych w M ł y ń c z y skach. J e d n ą z r ó l , n a j w a ż n i e j s z ą a zarazem n a j t r u d ­
niejszą (Żyda), o d g r y w a ł c h ł o p a k z tej w s i , k r e w n y
organizatora.
Prócz
niego w przedstawieniu wzięło
u d z i a ł d z i e w i ę c i u m ł o d y c h mężczyzn (w większości k a ­
walerowie). Sytuacja materialna nie m i a ł a ż a d n e g o zna­
czenia w wyborze a k t o r ó w . W y s t ę p o w a l i t y l k o „ n a za­
proszenie". Uczestnicy t w i e r d z ą , że „ ż y w a szopka" jest
ł a d n i e j s z a , „ m o ż n a coś p o k a z a ć " , dlatego w y b r a l i w ł a ­
śnie to przedstawienie. Wzięły w n i m udział n a s t ę p u ­
j ą c e postacie:
czterej Pastuszkowie, Anioł, M i l i c j a n t -Hetman,
k r ó l Herod, dwaj S ł u d z y - Ż o ł n i e r z e , Żyd,
Ś m i e r ć , Diabeł, Cygan, Cyganka, Czarownica.
P u b l i c z n o ś ć b y ł a liczna, z całego osiedla, a także
s ą s i e d n i c h ; p r z y s z ł o też k i l k u w i d z ó w (znajomych) z i n ­
nych w s i . Reakcja publiczności b y ł a bardzo ż y w a , szcze­
gólnie w miejscach, w k t ó r y c h aktorzy w t r ą c a l i j a k ą ś
u w a g ę dotyczącą kogoś z C h y ż ó w e k . C a ł e przedstawie­
nie, k t ó r e m i a ł o t r a d y c y j n y schemat, w y p e ł n i o n e było
z a i m p r o w i z o w a n y m i ż a r t a m i i dowcipami.
W ostatnim r o k u we w s i nie c h o d z i ł a ż a d n a grupa
kolędnicza, z w y j ą t k i e m „ g w i a ź d z i a r z y " . Uczestnicy ze­
szłorocznego przedstawienia t w i e r d z ą , że „nie ma k t o "
tego r o b i ć , organizator poprzedniej „żywej szopki" prze­
niósł się na Ziemie Zachodnie, inny członek zespołu
ożenił się, jeszcze i n n e m u „coś w y p a d ł o " . Nie są zde­
cydowani, czy w p r z y s z ł y m r o k u b ę d ą p r z y g o t o w y w a ć
j a k i e ś przedstawienie.
Innego t y p u o b r z ę d e m k o l ę d n i c z y m jest chodzenie
po domach c h ł o p c ó w z g w i a z d ą ; chodzą oni po dwóch,
trzech, zbliżają się pod okna i k r ę c ą c rozświetloną
g w i a z d ę ś p i e w a j ą kolędy. Jest to zwyczaj dawny, nadal
p r a k t y k o w a n y , lecz nieco rzadziej. Obecnie chodzą „za
g w i a ź d z i a r z y " chłopcy w w i e k u 9—12 lat, przed w o j n ą
t a k ż e nieco starsi. Daje i m się za to „ze 2 złote", przed
w o j n ą „z 10 groszy". Zwyczaj ten ma charakter w y ­
bitnie zarobkowy: przed w o j n ą „ g w i a ź d z i a r z a m i " b y l i
synowie n i e z a m o ż n y c h gospodarzy, obecnie po prostu
chłopcy, k t ó r z y chcą „ z e b r a ć t r o c h ę grosza". Podobnie
w y ł ą c z n i e zarobkowy charakter m i a ł o dawniej i ma
obecnie przebieranie się 6 stycznia za Trzech Króli
(długie szaty, m a s k i na t w a r z y , b e r ł o w r ę k u ) i śpie­
wanie po domach kolęd z w i ą z a n y c h z t y m ś w i ę t e m . Za
Trzech K r ó l i zawsze chodzili chłopcy w w i e k u szkol­
nym. Obecnie zwyczaj zanika — coraz mniej jest ta­
kich przebierańców.
O b r z ę d y k o l ę d n i c z e są i l u s t r a c j ą r ó ż n e g o t y p u prze­
mian. W y s t ę p u j ą w i ę c rzadziej, z m i e n i ł się czas prak­
tykowania o b r z ę d u , zmienia się w i e k u c z e s t n i k ó w , od­
biorcy w i d o w i s k nie są p r z y p a d k o w i (miejsce w y s t ę p u
jest w c z e ś n i e j uzgodnione), p o j a w i ł y się nowe obrzędy,
j a k „ ż y w a szopka", a r ó w n o c z e ś n i e n i e k t ó r e stare prze­
stano k u l t y w o w a ć (szopka k u k i e ł k o w a ) , z a n i k ł y po­
działy społeczne w grupach k o l ę d n i c z y c h , stroje, maski
i inne akcesoria w w i ę k s z y m niż dawniej stopniu są
kupowane w mieście, a t a k ż e m a t e r i a ł , z k t ó r e g o są
wyrabiane, obecnie jest często pochodzenia miejskiego.
Częściowo z m i e n i ł się t a k ż e cel o b r z ę d u .
Zdecydowanie zaś nie n a s t ą p i ł a zmiana płci w skła­
dzie grup o b r z ę d o w y c h .
Zawsze a k t o r a m i b y l i i są
obecnie mężczyźni l u b chłopcy, bez w z g l ę d u na to, czy
rola jest kobieca, czy m ę s k a . Na pytanie, dlaczego ko­
biety nie chodzą po kolędzie, z r e g u ł y pada odpowiedź
w rodzaju: „gdzie by t a m baby chodziły", „ludzie by
się ś m i a l i " i t p . W jednej z pobliskich w s i natomiast

244

�(Lubomierz) w skład grupy kolędniczej „ ż y w a szopka"
wchodzi dziewczyna, g r a j ą c a r o l ę A n i o ł a i Ż o n y Heroda.
Cel przedstawienia tak przygotowanego b y ł jednak zde­
cydowanie odmienny, z m i e n i ł a się z u p e ł n i e jego f u n k ­
cja, p o n i e w a ż b y ł pokazywany na konkursie l u d o w y c h
obrzędów dorocznych, organizowanych przez Muzeum
im. W ł a d y s ł a w a Orkana w Rabce.
Podobne p r z e o b r a ż e n i a , j a k w o b r z ę d a c h k o l ę d n i ­
czych, m o ż n a też z a o b s e r w o w a ć w zwyczaju „chodzenia
po śmiguście". W C h y ż ó w k a c h w P o n i e d z i a ł e k W i e l k a ­
nocny chodzili p r z e b i e r a ń c y dwojakiego rodzaju: „ d z i a ­
dy ś m i g u ś n e " i Cyganie. B y l i to w y ł ą c z n i e młodzi m ę ż ­
czyźni; najczęściej kawalerowie, ale nieraz t a k ż e ż o ­
naci.
Dziad w k ł a d a ł „ s t a r g a n e spodnie", serdak w ł o s e m
na wierzch, nogi o w i j a ł słomą, nieraz t a k ż e cały się
opasywał p o w r ó s ł a m i , na t w a r z y m i a ł m a s k ę , n a j c z ę ­
ściej z baraniego k o ż u s z k a , na g ł o w i e w y s o k ą c z a p k ę
słomianą, z a k o ń c z o n ą trzema s ł o m i a n y m i warkoczami,
p r z y b r a n ą w s t ą ż k a m i z czerwonej k r e p i n y . W r ę k u k i j
i koszyk o w i n i ę t y słomą, czasami też specjalnie zro­
biona sikawka. Niekiedy D z i a d o w i t o w a r z y s z y ł a Dziadówka, podobnie ubrana, lecz w s p ó d n i c y . Niosła na
r ę k u l u b na plecach dziecko — k u k ł ę ze szmat.
Cyganie też chodzili w maskach, czasem uczernieni
sadzami l u b w ę g l e m . „ J a k z m y ś l n y kawaler b y ł " , to
twarz p r z y k r y ł c i e n k ą s k ó r k ą , w y s m a r o w a n ą czasem
m a z i d ł e m z tłuszczu i sadzy l u b p a s t ą do b u t ó w i po­
tem „ w y c a ł o w a ł panny". Cyganka, tak j a k D z i a d ó w k a ,
niosła dziecko, często m i a ł a w i e l k i brzuch. Czasami
towarzyszył i m „ z i a n d a r " , po I I wojnie ś w i a t o w e j za­
mieniony na M i l i c j a n t a . Gdy Cygan l u b Cyganka coś
ukradli, M i l i c j a n t i c h gonił, ł a p a ł , b i ł i t p .
S m i g u ś n i c y zaczynali chodzić po domach o świcie,
czasem jeszcze w nocy, k o ń c z y l i około godziny 9—10.
Z a r ó w n o Dziady j a k i Cyganie podchodzili pod okno,
czasami wchodzili do izby. Dziady „ t u r c z a ł y " ( t r r r r r r ) ,
prosiły o jajeczko. Domownicy, szczególnie d z i e w c z ę t a ,
polewali ś m i g u ś n i k ó w w o d ą , a s m i g u ś n i c y d o m o w n i ­
ków. J e ś l i było ciepło, to Dziad czy Cygan w c i ą g a ł k o ­
biety do rzeki; „ w y h u l a ł się z n i ą po wodzie", dziew­
czyna p r ó b o w a ł a ś c i ą g n ą ć m u m a s k ę , żeby r o z p o z n a ć ,
kto się p r z e b r a ł . Cyganie u d a w a l i , że k r a d n ą , Cygan
bił C y g a n k ę , potem nad n i ą p ł a k a ł , czasem Cyganka
kładła się do łóżka i u d a w a ł a , że rodzi. „ P r z e d s t a w i e ­
nie" zależało oczywiście od p o m y s ł o w o ś c i ś m i g u ś n i k ó w .
„Największą r a d o ś ć " s m i g u ś n i c y m i e l i , gdy domow­
nicy jeszcze spali. J e ś l i d r z w i nie b y ł y z a m k n i ę t e , to
polewali ich na łóżkach. „ J a k panny b y ł y zuchowate"
i wcześniej wody n a n i o s ł y , to p o w y l e w a l i , „ n i e r a z po
kolana wody w izbie b y ł o " . „Robili despety, w y b r y k i " ,
np. k i e d y ś p o p r z e w i ą z y w a l i psy z jednego osiedla na
drugie. „ U ś m i a ł się człowiek, m ł o d y był, to go cie­
szyło".
Ś m i g u ś n i k o m dawano j a j k a — z a r ó w n o Dziadom,
jak i Cyganom. Z r e s z t ą o n i w c h o d z ą c do domu l u b pod
oknami m ó w i l i : „ m o j a gosposiu, dajcie m i też jajeczko".
Potem dzielili się t y m i j a j k a m i l u b w s p ó l n i e s m a ż y l i
(„mieli m y ś w i ę t a " ) . Nie wszystkie grupy jednak zbie­
r a ł y jajka, n i e k t ó r z y „ t y l k o dla hecy szli", niosąc ze
sobą dziurawy koszyk.
K i l k a l a t temu jeden z m i e s z k a ń c ó w w s i (pracu­
jący sezonowo pod K r a k o w e m ) w p r o w a d z i ł
zwyczaj
przebierania się w P o n i e d z i a ł e k Wielkanocny za Diabła,
k t ó r y t o w a r z y s z y ł Cyganom i M i l i c j a n t o w i .
Obecnie coraz, mniej jest ś m i g u ś n i k ó w i chodzą co­
raz rzadziej. Zdecydowanie zanika zarobkowa funkcja
obrzędu, w y b i j a się natomiast — dawniej zresztą r ó w ­
nież bardzo istotna — funkcja zabawowa. Z a n i k ł a na-

I I . 29. Dziady Ś m i g u ś n e . Dobra, pow. Limanowa, 1912 r.

tomiast j u ż zupełnie magiczna rola o b r z ę d u ; pozosta­
łości jej m o ż n a dostrzec w wypowiedzi 62-letniego i n ­
formatora: „ d a w n i e j j a k nie było Dziada po śmiguście,
to j u ż b y ł zły rok", przewidywano wtedy nieurodzaj.
Jak w s p o m n i a ł a m , p o j a w i a j ą się teraz nowe postacie
w ś r ó d ś m i g u ś n i k ó w , zmienia się nieco ich ubiór i akce­
soria o b r z ę d o w e (maski kupne, obok drewnianych sika­
wek p o j a w i ł y się żelazne). Natomiast tak j a k przy ob­
r z ę d a c h k o l ę d n i c z y c h , nie z m i e n i ł a się płeć uczestników.
Tendencje do zaniku p o d z i a ł u uczestnictwa w e d ł u g
płci w y k a z u j ą takie zwyczaje, j a k święcenie palm
w Niedzielę P a l m o w ą czy ziela w dzień M a t k i Boskiej
Zielnej.
Wykonanie i zaniesienie palmy do kościoła należało
tradycyjnie do mężczyzn, szczególnie zajmowali się t y m
kawalerowie, jeśli jednak nie było w domu c h ł o p a k ó w ,
to gospodarz l u b ojciec gospodarza. Palma b y ł a zrobio­
na z g a ł ą z e k wierzby z baziami („bagniota", „ p a l m y " ) ,
p r z y w i ą z a n y c h do długiego k i j a , u góry ozdobiona p ę ­
k i e m trzciny wodnej. W okresie m i ę d z y w o j e n n y m dla
ozdoby dodawano k i l k a sztucznych k w i a t k ó w i p ę k
w s t ą ż e k , p o c z ą t k o w o z kolorowej bibuły, po I I wojnie
ś w i a t o w e j najczęściej jedwabnych. Całość b y ł a o k r ę c o n a
biczem konopnym l u b l n i a n y m , a od lat dwudziestych
zaczęto t a k ż e u ż y w a ć b a t ó w rzemiennych. Bazie zry­
w a l i chłopcy „po miedzach" l u b hodowali specjalnie
przy domach; t r z c i n ę kupowano na targach w Dobrej,
Skrzydlnej l u b L i m a n o w e j .
Palmy b y ł y różnej długości, od pół metra do ok.
4 m. I m w i ę k s z e , t y m piękniejsze, powszechnie więc
kawalerowie starali się, by sięgały tęczy w kościele.
I s t n i a ł o coś w rodzaju w s p ó ł z a w o d n i c t w a , kto zrobi
p i ę k n i e j s z ą . „ C z y m k t o m a wyższą, to honorniejsze".
Starsi gospodarze nieśli palmy k r ó t k i e , „takie że pod

245

�p a z u c h ę w e ź m i e " , „gdzie by stary takie duże niósł".
W okresie Polski Ludowej coraz więcej m ł o d y c h m ę ż ­
czyzn „wstydziło s i ę " iść z p a l m ą do kościoła, r o b i l i je
mniejsze, często jedynie pod naciskiem starszej gene­
racji. Obecnie bardzo niewielka ilość m ł o d y c h mężczyzn
niesie p a l m ę . Zazwyczaj r o b i ą to starsi gospodarze lub
m a ł e chłopaczki; gdy chłopiec kończy szkołę podstawo­
wą, przestaje nosić p a l m ę , a nieraz i w c z e ś n i e j . Zdarza
się też, że niosą p a l e m k ę (małą wtedy i raczej skromnie
zdobioną) starsze kobiety l u b m a ł e dziewczynki. Coraz
mniej jest w a ż n e , k t o niesie p a l m ę i j a k ona w y g l ą d a .
Starsze pokolenie zachowuje dawny zwyczaj dla celów
magicznych l u b dla tradycji. Młodsze — najczęściej ze
w z g l ę d u na ojca czy m a t k ę .
Oprócz — j a k j u ż w s p o m n i a ł a m — zanikania na­
kazu p r a k t y k o w a n i a o b r z ę d u przez mężczyzn, w y r a ź n y
jest t u proces przemian a k c e s o r i ó w , czyli w t y m w y ­
padku samej palmy. Z n a j w i ę k s z ą dbałością palmy r o ­
bione b y ł y w okresie m i ę d z y w o j e n n y m . Obecnie sam
zwyczaj jest jeszcze ż y w y , ale w c a ł y m kościele t y l k o
k i l k a palm jest rzeczywiście wysokich.
Zanika też powoli zespół w i e r z e ń z w i ą z a n y c h z ma­
gicznymi t r e ś c i a m i obrzędu. Po p r z y j ś c i u do domu p a l ­
m ą uderzano k r o w y , „żeby się d a r z y ł y " . Biczem, k t ó r y m
palma b y ł a o w i ą z a n a , w y p ę d z a n o pierwszy raz b y d ł o
na pastwisko, żeby „nie s k a k a ł o bardzo, nie gziło się",
żeby nic się nie stało b y d l ę c i u ani pasterzowi. Batem
t y m robiono też k r z y ż przed k o n i e m za k a ż d y m razem,
gdy gdzieś m i a ł j e c h a ć . W W i e l k ą S o b o t ę „ g ł o w i o n k i "
z palmy wielkanocnej opalano w p o ś w i ę c a n y m ogniu
koło kościoła, po czym robiono z nich k r z y ż y k i , d o d a j ą c
trzciny i kwiatuszek l u b w s t ą ż k ę . K r z y ż y k i te w k ł a d a n o
w pola, gdzie były zasiane oziminy; m i a ł y one powstrzy­
m y w a ć burze i grady, a t a k ż e s p r a w i a ć urodzaj. W W i e l ­
k ą Sobotę wieszano t a k ż e m a ł e k r z y ż y k i z p a l m na
szczycie domu l u b nad drzwiami, by c h r o n i ć dom przed
piorunem, przed p o ż a r e m („nic nie ma mocy, bo k r z y ż y k
poświęcony", „ k t o m a dom pod s ł o m ą l u b pod gontem,
to r o b i k r z y ż y k i ; m y w zeszłym r o k u p o k r y l i ś m y dach
eternitem, to j u ż nie musimy"). K a w a ł e c z e k palmy (lub
ziela święconego 15 V I I I ) k ł a d ł o się pod p i e r w s z ą skibę.
Większość z p o w y ż s z y c h p r a k t y k jest przez star­
szych gospodarzy nadal stosowana, a często t a k ż e przez
ś r e d n i e pokolenie, t y l k o z mniejszym przekonaniem l u b
zupełnie bez w i a r y w s k u t e c z n o ś ć zabiegów. Natomiast
młodzi rzadko je stosują, w i e l u m ł o d y c h w w i e k u 15—
20 lat w ogóle z w y c z a j ó w tych nie zna.
O ile robienie i zanoszenie p a l m wielkanocnych do
kościoła należało do mężczyzn, o tyle zbieranie r o ś l i n
i zanoszenie i c h do ś w i ę c e n i a w dzień M a t k i Boskiej
Zielnej (15 sierpnia — W n i e b o w z i ę c i e M B ) — do k o ­
biet. M o ż e m y t u o b s e r w o w a ć t a k i sam proces zmian
stosunku ludności do zwyczaju. Dawniej „ziele" do po­
ś w i ę c e n i a niosła dziewczyna; gdy nie b y ł o w domu pan­
ny — kobieta z a m ę ż n a . Dodatkowo m a l u t k i e bukieciki
p r z y g o t o w y w a ł o się dla k i l k u l e t n i c h dziewczynek, jeśii
chciały też nieść ziele. Obecnie (od ok. 20 lat) dziew­
częta w s t y d z ą się iść z zielem, czasem k t ó r a ś w e ź m i e
tylko kwiatek. „ O c i p k ę " (snopeczek ziół) niosą kobiety
starsze i w ś r e d n i m w i e k u , czasem k i l k a r o ś l i n e k niesie
m a ł y chłopiec.
W skład „ziela" w c h o d z ą rozmaite zioła, z k t ó r y c h
najważniejszymi
mają
być: „zwonek"
(dziurawiec),
„ w r o t y c " , „ m a r u n k a " . Dodaje się po k i l k a k ł o s ó w
wszystkich zbóż (czasami w y ł ą c z a j ą c owies, k t ó r y ś w i ę ­
ci się w drugi dzień ś w i ą t Bożego Narodzenia), liście
kapusty, n a t k ę ziemniaka i t d . Do przystrojenia u ż y ­
wa się „geronije", ostatnio t a k ż e inne k w i a t y ogrodowe

246

30

(goździki, nagietki, b r a t k i , p i w o n i e itp.). Dodawano też
j a b ł k a ( k t ó r e w powrotnej drodze z kościoła kawalero­
wie u s i ł o w a l i z a b i e r a ć pannom z b u k i e t ó w ) . Do „ziela"
m o ż n a d o d a ć wszystkie r o ś l i n y ; „ k a ż d a trawa woła
u r w i j mnie, oświeć mnie", ale „ t r z e b a by było w oktuszy na plecach nieść lub furą wieźć".
K a ż d a z polnych r o ś l i n m i a ł a zastosowanie w lecz­
nictwie l u b w e t e r y n a r i i , lecz nawet stare kobiety nie­
wiele j u ż p a m i ę t a j ą . Powszechnie znane jest stosowa­
nie „ w r o t y c u " — po ocieleniu k r o w y do okadzenia jej
i zaparzonego do picia („by nic złego jej się nie stało"),
stosowanie „ z w o n k a " i p i o ł u n u — na żołądek, „marunki
uwarzonej z tłuszczem, gdy się k t o oberwie", babki na
rany. N i e k t ó r e kobiety znają przeznaczenie także in­
nych ziół; częściowo ma ono charakter racjonalny,
częściowo magiczny.
Inne magiczne zastosowanie ziela, obecnie także za­
n i k a j ą c e , to stawianie b u k i e t u po przyjściu z kościoła
do kapusty, „ b y dobrze rosła", w k ł a d a n i e pod pierwszą
skibę, rzucanie na ogień, gdy nadchodzi burza („ziele
jest potrzebne, bo j a k p r z y c h o d z ą burze straszne, to
ziele rzuca się na ogień; M a t k a Boska dzisiaj do nieba
w s t ę p o w a ł a , to wszystkie c h m u r y może rozpędzić").
Zwyczajem odmiennego t y p u b y ł y „ m a j ó w k i " ; przez
cały maj wieczorami schodzili się ludzie pod kaplicz­
k a m i i ś p i e w a l i pieśni do M a t k i Boskiej oraz odmawiali
l i t a n i ę . G ł ó w n i e p r z y c h o d z i ł y kobiety, ale mężczyźni
t a k ż e b r a l i u d z i a ł w m a j ó w k a c h . M a j ó w k i obok roli
k u l t o w e j s p e ł n i a ł y t a k ż e r o l ę zwyczaju towarzyskiego,
b y ł y miejscem s p o t k a ń dziewczyn i c h ł o p a k ó w ; „ka­
walerowie przychodzili do towarzystwa", „wszystkie
panny leciały na m a j ó w k ę , potem c h ł o p a k i przychodzili,
ś m i a l i się, zabawy były". W m a j u f i g u r k i przystrajano
szczególnie bogato: j e d l i n ą , sztucznymi k w i a t a m i , czasem
ustawiano pod k a p l i c z k ą m ł o d e brzózki.

�П. 30, 31. Maska d i a b ł a ś m i g u ś n e g o , w y k . przed
laty S. S m o l e ń , C h y ż ó w k i .

kilku

Po ostatniej wojnie zwyczaj zaczął z a n i k a ć . Obecnie
jeszcze kobiety zbierają się czasami pod kapliczkami,
ale nie jest to zwyczaj powszechny a n i codziennie p r a k ­
tykowany. W dużo w i ę k s z y m stopniu natomiast l u d n o ś ć
wsi (szczególnie kobiety) bierze u d z i a ł w n a b o ż e ń s t w a c h
majowych, zwłaszcza jeśli odległość od kościoła nie jest
zbyt duża. N a b o ż e ń s t w a majowe cieszą się we w s i dużą
popularnością, w p r z e c i w i e ń s t w i e do czerwcowych czy
październikowych.
Jeden z nielicznych z w y c z a j ó w ż y w o t n y c h , r o z w i j a ­
jących się; zwyczajów, w k t ó r y c h dostrzec m o ż n a stale
wprowadzane nowe elementy, to stawianie
choinki.
Oczywiście związane to jest z p o p u l a r n o ś c i ą zwyczaju
na terenie całej Polski.
Fierwsze choinki we w s i stawiane b y ł y w latach
dwudziestych przez i n t e l i g e n c j ę w i e j s k ą , przede wszyst­
kim przez nauczycieli. Powszechnie zwyczaj ten p r z y j ą ł
się po I I wojnie ś w i a t o w e j . Choinka, zwana w C h y ż ó w ­
kach „drzewkiem", w y p a r ł a w c z e ś n i e j s z ą „podłaźniczkę".
Podłaźniczka to w i e r z c h o ł e k j o d e ł k i wieszany czubkiem
na dół nad stołem w i g i l i j n y m . U d o ł u wieszano k u l ę
z opłatków, tzw. „ ś w i a t " (sporadycznie nazywany też
„niebem"). Poza t y m p o d ł a ź n i c a przystrojona b y ł a t y l k o
jabłkami i k ó ł k a m i w y c i ę t y m i z kolorowych o p ł a t k ó w .
W okresie m i ę d z y w o j e n n y m przyozdabiano czasem pod­
łaźniczkę k w i a t k a m i z b i b u ł k i („wielkie mecyje były,
że kilka k w i a t k ó w na podłaźniczce"). Z a r ó w n o p o d ł a ź ­
niczka, jak i choinka zawsze b y ł y z jodły, nigdy ze
świerka; jodełka u w a ż a n a jest za p i ę k n i e j s z e drzewo.
Jedno uzasadnienie
wieszania
podłaźniczki,
to:
„z dziadka pradziadka ten zwyczaj". Sporadycznie zda­
rza się inne, np. „podłaźniczka jest na t a k ą p a m i ą t k ę ,
że się Pan Jezus narodził, a w stajence też b y ł y k r z a k i " ,
„podłaźniczka d a w a ł a scęście w domu cy j a k " .
Spotykało się we w s i t a k ż e p o d ł a ź n i c z k i s ł o m i a n e ,
lecz nie był to zwyczaj miejscowy i nie spopularyzo­
wał się.
Gdy zaczęto s t a w i a ć c h o i n k ę , to na ogół nie wiesza­
no już podłaźniczki. A l e w n i e k t ó r y c h domach przez
jakiś czas obie te formy w s p ó ł i s t n i a ł y . D u ż o częściej
natomiast zdarzało się, że stawiano c h o i n k ę , a r ó w n o ­
cześnie robiono „ ś w i a t " i wieszano go u p u ł a p u . Spotka­
łam też dom, w k t ó r y m jeszcze 5 lat t e m u wieszano
podłaźniczkę. Gospodyni twierdzi, że nie ma miejsca
na drzewko. Charakterystyczne, że w rodzinie tej nie
ma małych dzieci.
Obecnie choinki ubierane są przede w s z y s t k i m
„bajkami", które podobno zaczęły się p o j a w i a ć j u ż przed
samą ostatnią wojną (kupowane w ż y d o w s k i c h sklepach
w Dobrej) i służyć jako ozdoba p o d ł a ź n i c z e k . P r ó c z
baniek na choince wiesza się cukierki, j a b ł k a , nieraz
orzechy w srebrnych papierkach, ł a ń c u s z k i z koloro­
wego papieru, ciasteczka, nadal o p ł a t k i , ostatnio „włosy
anielskie". Poza t y m czasami postacie a n i o ł k ó w w y c i ę t e
z papieru przez dzieci, k ł a d z i e się k a r t k i pocztowe, k t ó ­
re przesyła rodzina z ż y c z e n i a m i , p r z e d s t a w i a j ą c e żłobek
czy inne sceny z w i ą z a n e ze ś w i ę t a m i Bożego Narodzenia.
Choinka stoi w izbie do Trzech K r ó l i , a czasami
(o ile igiełki nie oblatują) do M a t k i Boskiej Gromnicz­
nej — „pokąd się ś p i e w a k o l ę d y " . Tak samo było z pod­
łaźniczka.
W Chyżówkach wiele jest o b r z ę d ó w o charakterze
magicznym; funkcja magiczna jest albo w y ł ą c z n ą , albo
jedną z wielu. K a ż d a p r a k t y k a magiczna zresztą jest

31

mniej l u b bardziej p o w i ą z a n a z c a ł y m zespołem w i e ­
rzeń i o b r z ę d ó w , d o t y c z ą c y c h o k r e ś l o n e g o dnia czy
okresu. P o d a w a ł a m wyżej j u ż n i e k t ó r e zwyczaje, k t ó ­
r y c h cel ma w y r a ź n i e magiczny charakter, np. stawia­
nie w polach k r z y ż y k ó w z p a l m czy okadzanie k r o w y .
Dalszym p r z y k ł a d e m jest zwyczaj o b w i ą z y w a n i a drzew
owocowych przed ś w i t e m w dzień św. Szczepana. Po­
w r ó s ł a do o w i ą z a n i a robiło się z nieomłóconego snopka
owsianego przyniesionego do domu przed wieczerzą
wigilijną. Drzewa w ten sposób o b w i ą z a n e „lepiej r o ­
dzą". Zwyczaj ginie, zanika motywacja magiczna, np.
jeden ze starszych gospodarzy, do ostatnich lat w y k o ­
n u j ą c y ten zabieg, twierdzi, że j u ż teraz m u się nie
chce chodzić po śniegu. „ T o t y l k o dla p t a s z k ó w , żeby
sobie d z i u b a ł y — drzewa r o s n ą i bez tego". Inny infor­
mator u w a ż a , że zwyczaj m i a ł sens, gdy przy domu
rosło k i l k a drzewek. Obecnie n i e k t ó r z y gospodarze m a j ą
„po 100 i 150 (we wsi — j a k i w c a ł y m regionie —
w okresie m i ę d z y w o j e n n y m w ogromnym stopniu roz­
w i n ę ł o się sadownictwo), to by musieli cały dzień o w i ą ­
zywać".
Starsi gospodarze, w r a c a j ą c z kościoła z p o ś w i ę c o ­
n y m owsem w dzień ś w . Szczepana, szli na swoje pole,
jeśli b y ł o zachwaszczone, posypywali je m ó w i ą c : „Ucie­
kaj diable z ostem, bo idzie ś w i ę t y Szczepan ze ś w i ę c o ­
n y m owsem". J e ś l i w i e r z y ć wypowiedziom informato­
r ó w , to zabiegi te nie są j u ż praktykowane (często
o k r e ś l a n e są jako głupie). Do dziś natomiast ogromna
większość gospodarzy święci owies i dodaje go do ziarna
przeznaczonego na siew, żeby b y ł urodzaj.
Inne zabiegi magiczne, to np. jedzenie j a b ł e k ś w i ę ­
conych w dzień ś w . Błażeja jako ś r o d e k zapobiegający
bólowi g a r d ł a , mycie się w potoku w Wilię rano, żeby
b y ć z d r o w y m przez cały rok. M y l i się t a k ż e ludzie
chorzy, gdyż woda m i a ł a działać wtedy t a k ż e jako le-

247

�karstwo; po u m y c i u chory z o s t a w i a ł przy rzece s t a r ą
koszulę, odchodząc nie oglądał się, bo choroba m o g ł a b y
się p o w t ó r z y ć . Był też zwyczaj mycia się w wodzie, do
k t ó r e j wrzucano srebrne p i e n i ą d z e , a po wojnie po
prostu bilon, żeby b y ć „ j a k ten p i e n i ą d z zdrowy".
W Boże Narodzenie z kościoła do domu „chłop s t a r a ł
się przyjść przed b a b ą , żeby b y ł chytrzejszy przez cały
rok", w Nowy Rok dawano b y d ł u specjalnie pieczone
placuszki, „żeby na t y m r o k u w i ę d ł o się szczęśliwie".
Przed wieczerzą wigilijną k ł a d z i o n o pod stół r ó ż n e ż e ­
lazne przedmioty, np. części p ł u g a , „żeby p r z y o r a ć k o ­
m u ś k a w a ł e k pola", części wozu, m ł o t e k , s i e k i e r ę . W Bo­
że Narodzenie nie zamiatano izby, bo to „wielkie ś w i ę ­
to", a poza t y m m o ż n a w y m i e ś ć z domu całe bogactwo.
W Wigilię, Boże Narodzenie, Nowy Rok, a szczególnit
w Szczepana b y ł zwyczaj sypania owsem po izbie,
„posuło się owsem po garnkach, po stole, po wszystkim,
żeby dużo tego chleba było". Chleb ze stołu wigilijnego
jedzono po k a w a ł e c z k u k a ż d e g o dnia od W i g i l i i do N o ­
wego Roku, żeby z a p e w n i ć sobie urodzaj. Po wieczerzy
w i g i l i j n e j dzieci p r z y n o s i ł y do izby drzewo, żeby grzyby
się rodziły.
P r z y k ł a d y m o ż n a by m n o ż y ć . Z a b i e g ó w magicznych
jest masa. Są t o zabiegi dwojakiego rodzaju: o charak­
terze z a p o b i e g a j ą c y m i m a j ą c e na celu spowodowanie
czegoś -— urodzaju, zdrowia, p i e n i ę d z y i t p . Bardzo wiele
tych p r a k t y k żyje już t y l k o w p a m i ę c i i n f o r m a t o r ó w ,
inne są nadal stosowane. Różne są przyczyny p r a k t y k o ­
wania z a b i e g ó w magicznych. Część m i e s z k a ń c ó w w s i ,
w szczególności starszych, nadal wierzy w ich skutecz'
ność, i n n i w y k o n u j ą je dla zachowania t r a d y c j i (jeśl'
nic nie stanie akurat na przeszkodzie i jeśli w odpo­
wiednim momencie p a m i ę t a j ą o zwyczaju), jeszcze i n n i
t r a k t u j ą n i e k t ó r e p r a k t y k i magiczne zabawowo (np. m y ­
cie się w wodzie z p i e n i ę d z m i ) . Jeżeli przy czynności
magicznej w y k o r z y s t y w a n y jest przedmiot p o ś w i ę c o n y ,
wtedy dla w i e l u m i e s z k a ń c ó w C h y ż ó w e k w y s t a r c z a j ą c ą
m o t y w a c j ą w y k o n y w a n i a zabiegu jest stwierdzenie: „bo
to p o ś w i ę c o n e " ; dotyczy to ogromnej ilości p o c z y n a ń .
Wreszcie zdarza się też często, że zwyczaj p r a k t y k u j e
się w y ł ą c z n i e ze w z g l ę d u na ojca, m a t k ę czy i n n ą star­
szą osobę.
Nieco odmiennie przedstawia się stosunek ludzi do
wróżb, szczególnie z w i ą z a n y c h z okresem Bożego Na­
rodzenia. Wróżby w dziedzinie spraw osobistych, z w ł a s z ­
cza zamążpójścia czy ożenku, nadal są często praktyko­
wane przez m ł o d y c h , ale j u ż w y ł ą c z n i e jako zabawa
okazja do ż a r t ó w , zalotów. Natomiast w r ó ż b y dotyczące
urodzaju, chowu b y d ł a czy owiec —• znane są tylkb
w starszym pokoleniu i nawet przez ftie niezbyt często
dokonywane. Przepowiadanie pogody na n a d c h o d z ą c y
rok (z d n i od Ł u c j i do Bożego Narodzenia, a czasem do
Trzech Króli) jest nadal praktykowane, i to z a r ó w n o
przez starsze, j a k i ś r e d n i e pokolenie.
Wierzenia dotyczące c u d ó w i d z i w ó w , np. że woda
w noc wigilijną zamienia się w wino, że b y d ł o w Wigilię
o północy m ó w i l u d z k i m głosem, że leszczyna wtedy
k w i t n i e (jakby k t o ś to zobaczył, s p o t k a ł o b y go szczęście),
a pewien gatunek t r a w p ł y n i e pod p r ą d w g ó r ę rzeki,
że w W i e l k ą Niedzielę skarby zakopane w ziemi otwie­
r a j ą się — są przytaczane j a k o legendy, opowieści b a b k i
czy dziadka. N i e w i e l u nawet starszych ludzi wierzy
w ich p r a w d z i w o ś ć .
Przemiany w obrzędowości p r z e j a w i a j ą się t a k ż e
w zmianie osoby p r a k t y k u j ą c e j zwyczaj (pod w z g l ę d e m
wieku, płci, pozycji rodzinnej), np. dawniej przyniesie­
nie snopka owsianego do izby przed w i e c z e r z ą w i g i l i j n ą
n a l e ż a ł o do gospodarza, obecnie nie ma ż a d n e g o zna­

248

czenia, k t o to r o b i ; niejednokrotnie zresztą w ogóle za­
rzucono ten zwyczaj.
M o ż n a r ó w n i e ż z a u w a ż y ć zmiany formalne, prze­
j a w i a j ą c e się w zmianie p o t r a w o b r z ę d o w y c h , np. w i g i ­
l i j n y c h . P o t r a w y tradycyjne to k r u p y , grzyby, karpiele
(brukiew), ziemniaki, galas (kompot), groch, k w a ś n i c a .
Są one częściowo rugowane (szczególnie karpiele) na
rzecz nowych, dawniej nie znanych (przede wszystkim
ryby). Oczywiście z w i ą z a n e to jest w pierwszym rzędzie
ze wzrostem z a m o ż n o ś c i m i e s z k a ń c ó w w s i .
Bardzo c i e k a w y m zjawiskiem jest wprowadzenie
nowych e l e m e n t ó w w o b r z ę d a c h z a n i k a j ą c y c h . P r z y k ł a d
podaję z s ą s i e d n i e j w s i (Szczawa), p o n i e w a ż jest on
niezwykle charakterystyczny. Zwyczaj chodzenia z szop­
k ą k u k i e ł k o w ą jest w Szczawie jeszcze ż y w y , ale w y ­
kazuje silną t e n d e n c j ę z a n i k a j ą c ą . W ś r ó d k u k i e ł e k jed­
nej z szopek znajduje się „ i n w a l i d a wojenny spod
Monte Cassino". Z r o z u m i a ł e , że nie jest to p o s t a ć trady­
cyjna.
Tradycyjne o b r z ę d y doroczne w C h y ż ó w k a c h za­
n i k a j ą , jedne szybciej, inne wolniej, bardzo nieliczne
w y k a z u j ą tendencje rozwojowe. P r z y c z y n ą tego są głę­
bokie p r z e o b r a ż e n i a , j a k i e zaszły w życiu gospodarczym,
s p o ł e c z n y m i k u l t u r a l n y m . D u ż y w p ł y w na zanikanie
o b r z ę d u l u b jego zachowanie m a kościół. Proboszcz,
k t ó r y w parafii w J u r k o w i e przebywa j u ż ponad 40 lat,
m a we w s i ogromny autorytet; ze w z g l ę d u na funkcję,
k t ó r ą sprawuje, a t a k ż e po prostu jako człowiek. Ksiądz
przyznaje, że z n i e k t ó r y m i zwyczajami walczył świa­
domie, np. z chodzeniem po kolędzie, p o n i e w a ż zawsze
z w i ą z a n a b y ł a z t y m „ p o h u l a n k a " , przykre w y b r y k i ,
g ł u p i e ż a r t y . Poza t y m s t a r a ł się w p ł y n ą ć na parafian
(co m u się udało), by nie zaczynali chodzić po kolędzie
w dzień Bożego Narodzenia, t y l k o dopiero na Szczepana.
I n n y zwyczaj, przeciw k t ó r e m u k s i ą d z w y s t ę p o w a ł , to
sypanie owsem w kościele na ś w . Szczepana. Jeszcze po
ostatniej w o j n i e po mszy ś w . w kościele było pełno
ziarna („po kostki"); trudno je potem w y s p r z ą t a ć , skut­
k i e m czego lęgły się myszy i niszczyły szaty liturgiczne.
Obecnie parafianie sypią jedynie „ p a r ę ziarnek" (kilka
garści). N i e k t ó r e o b r z ę d y są z kolei przez kościół po­
pierane, np. ś w i ę c e n i e ziół 15 sierpnia, bo „wyrażają
one cnoty M a t k i N a j ś w i ę t s z e j " , kościół modli się, by
zioła b y ł y skuteczne j a k o lekarstwa.
Pewien w p ł y w na p r z e o b r a ż e n i a obrzędowości tra­
dycyjnej m i a ł a też szkoła, oczywiście stale wzrastające
k o n t a k t y z miastem, w ogromnej mierze migracje. Tak­
że ś r o d k i masowego przekazu, j a k radio (na baterie,
z n a j d u j ą c e się w ponad 50% d o m ó w ) , prasa, telewizja
( o g l ą d a n a przez m ł o d y c h , a w dolnej części wsi także
przez ś r e d n i e pokolenie — w J u r k o w i e lub w zelektry­
fikowanych osiedlach C h y ż ó w e k ) . Nie należy też za­
p o m i n a ć , że stosunek ludzi do o b r z ę d o w o ś c i jest często
s p r a w ą i n d y w i d u a l n ą , z a l e ż n ą od p s y c h i k i i stopnia
rozwoju u m y s ł o w o ś c i .
Na z a k o ń c z e n i e k i l k a spostrzeżeń. Wydaje m i się,
że silniejsza w i a r a w r ó ż n e g o t y p u p r a k t y k i magiczne,
opowiadania o duchach, czarownicach i t p . występuje
w rodzinach bardziej z w i ą z a n y c h z pasterstwem niż
reszta w s i , w rodzinach, w k t ó r y c h zawód bacy był
przekazywany z ojca na syna aż do c h w i l i obecnej.
I n n a uwaga dotyczy stosunku do o b r z ę d ó w mieszkańców
g ó r n e j i dolnej części w s i . O k r e ś l e n i a „ g ó r n a " i „dolna"
część w s i p r z y j ę ł a m umownie, gdyż nie da się oczy­
wiście p r z e p r o w a d z i ć ż a d n e j granicy pomiędzy nimi.
Otóż o b r z ę d y k o l ę d n i c z e w s p ó ł c z e ś n i e praktykowane są
w g ó r n e j części w s i . Za Stary i N o w y Rok oraz za św.
M i k o ł a j a przebierali się chłopcy z g ó r n y c h osiedli, naj­
wyższe p a l m y r ó w n i e ż przez nich są robione. Być może

�przyczyną tego bardziej aktywnego stosunku do o b r z ę ­
dów jest w i ę k s z a odległość od gospody (w Dobrej czy
cd niedawna w J u r k o w i e ) , od telewizji, k l u b u i t p .
Wielokrotnie p r o w a d z ą c w C h y ż ó w k a c h
badania
spotykałam się z s y t u a c j ą , w k t ó r e j m ł o d y c h ł o p a k czy
dziewczyna, b ę d ą c ś w i a d k i e m mojej rozmowy z rodzi­
cami lub dziadkami, pierwszy raz w życiu słyszeli opo­
wieść o dawnych zwyczajach rodzinnej wsi. Nieraz
natomiast u z u p e ł n i a l i t ę (relację w i a d o m o ś c i a m i u s ł y s z a ­
nymi pirzez radio.
Na podstawie dotychczasowych b a d a ń w C h y ż ó w ­
kach nie z g o d z i ł a b y m się z hipotezą, w y s u n i ę t ą co
prawda przy badaniach o b r z ę d ó w r o l n i c z y c h , jakoby
w pierwszym r z ę d z i e z a n i k a ł y zwyczaje stosowane i n ­
dywidualnie, m a j ą c e na celu dobro jednego gospodar­
stwa, na k t ó r e nie m i a ł y w p ł y w u sankcje o p i n i i spo­
łecznej. Np. niemal powszechny jest do dziś w C h y ż ó w ­
kach zwyczaj kropienia w o d ą ś w i ę c o n ą p ł u g a z k o n i e m
przy pierwszej orce, w k ł a d a n i e p o ś w i ę c o n e g o ziela pod
pierwszą skibę i t p .
5

W zupełnie inny sposób niż o b r z ę d o w o ś ć t r a d y ­
cyjną należy r o z p a t r y w a ć zwyczaje z w i ą z a n e ze ś w i ę ­
tami p a ń s t w o w y m i , organizacji s p o ł e c z n o - p o l i t y c z n y c h ,
szkolnymi, o k o l i c z n o ś c i o w y m i .
Nie m o ż n a oczywiście o b s e r w o w a ć przemian, jakie
zachodziły w sposobie obchodzenia ś w i ą t p a ń s t w o w y c h
na przestrzeni całego omawianego okresu. Nie u d a ł o m i
się niestety z e b r a ć ż a d n y c h danych o ś w i ę t a c h z okresu
sprzed I wojny ś w i a t o w e j . Wszyscy najstarsi gospodarze
albo s t w i e r d z a j ą , że nie obchodzono wtedy ż a d n y c h
świąt tego typu, albo — że po prostu nie p a m i ę t a j ą .
Najbogatszym ź r ó d ł e m do okresu m i ę d z y w o j e n n e g o
jest kronika szkolna prowadzona od momentu powstania
szkoły (1916 r.) do c h w i l i obecnej. W latach 1916—1946
kronika pisana b y ł a stale przez t ę s a m ą osobę — nau­
czycielkę, potem k i e r o w n i c z k ę szkoły — W a l e r i ę Ł a s k ą
(Knapczyk). Wszelkie obchody ś w i ą t czy rocznic p a ń ­
stwowych we w s i w okresie m i ę d z y w o j e n n y m koncen­
trowały się w szkole. G ł ó w n y m ś w i ę t e m b y ł a rocznica
uchwalenia K o n s t y t u c j i 3 Maja. P o n i ż e j cytuję opis u r o ­
czystości z 1924 г., zanotowany w kronice.
„Miesiąc maj z a s ł u g u j e na wybitniejsze miejsce
w tej kronice a to ze w z g l ę d u na obchód K o n s t y t u c j i
w dniu 3 maja z n a s t ę p u j ą c y m opisem: O godzinie 6 r a ­
no w y r u s z y ł y dzieci szkolne p a r a m i ze szkoły w Chy­
żówkach do kościoła w J u r k o w i e . P o c h ó d p o p r z e d z a ł
uczeń Józef M r ó z e k niosący duży sztandar b i a ł o - c z e r ­
wony z o r ł e m polskim. Dzieci w czasie p o d r ó ż y ś p i e w a ł y
piosenki. Przybywszy do kościoła u s t a w i ł y się parami,
a las b i a ł o c z e r w o n y c h c h o r ą g i e w e k , k t ó r e m i e l i ucznio­
wie r o z w e s e l a ł serce polskie. Mszę ś w . o d p r a w i a ł m i e j ­
scowy proboszcz ks. M i c h a ł Chłoń, podczas k t ó r e j dzie­
ci śpiewały. Po Mszy ś w . ks. proboszcz wygłosił p i ę k n e
okolicznościowe kazanie b u d z ą c w sercach słuchaczy
miłość ojczyzny. Po mszy ś w . wszystkie dzieci r u s z y ł y
do nowej szkoły w J u r k o w i e gdzie b y l i obecni przed­
stawiciele gmin, ks. proboszcz, nauczycielstwo i p. poseł
Michał Laskuda. Dzieci o d ś p i e w a ł y p i e ś n i patriotyczne
i o d d e k l a m o w a ł y wiersze. Odczyt w y g ł o s i ł a nauczycielka
z Jurkowa, p. Julia S i d o r ó w n a , o znaczeniu obchodu
wygłosił p r z e m ó w i e n i e ks. proboszcz i p. poseł Laskuda.
O d ś p i e w a n i e m Roty z a k o ń c z o n o obchód."

podniesie n a j w c z e ś n i e j za 4.000 lat."). Liczniejsze grono
u c z e s t n i k ó w jest t y l k o wtedy, gdy święto przypada
w niedzielę.
Inne ś w i ę t o w podobny sposób obchodzone przez
dzieci szkolne to — w g k r o n i k i — 11 listopada (od
1930 г.). Od 1927 r. wprowadzono też w szkole obchody
imienin M a r s z a ł k a , a od 1936 r. — imienin Prezydenta.
W p a m i ę c i m i e s z k a ń c ó w wsi w y r a ź n i e żywy jest
zwyczaj obchodzenia 3 Maja, natomiast o pozostałych
ś w i ę t a c h nie p a m i ę t a j ą (być może nie b r a l i w obcho­
dach tych udziału).
Z organizacji społeczno-politycznych,
działających
w okresie m i ę d z y w o j e n n y m w C h y ż ó w k a c h , i s t o t n ą r o l ę
o d g r y w a ł o Stronnictwo Ludowe, bardzo silne organiza­
cyjnie w tej części p o w i a t u limanowskiego. Rokrocznie
w drugi dzień Zielonych Ś w i ą t członkowie Stronnictwa
Ludowego jechali do L i m a n o w e j na pochód protestacyj­
ny. Często dochodziło do w a l k z policją. W czasie po­
c h o d ó w ś p i e w a n o specjalne okolicznościowe pieśni, częś­
ciowo u k ł a d a n e przez ludzi z C h y ż ó w e k , b ę d ą c e r e a k c j ą
na wydarzenia. Z a n o t o w a ł a m np. pieśń, k t ó r a p o w s t a ł a
po zabiciu przez policję w Kasinie c h ł o p a k a — działacza
r u c h u ludowego (autorem jest podobno Józef Smoleń,
nieżyjący od 9 lat).
Tam w Kasinie na mogile
k r z y ż zieloniusieńki,
ginie od k u l policyi
chłopiec m ł o d z i u s i e ń k i .
Ginie, ginie chłopiec młody,
ś m i e r ć m u oczy t u l i ,
prosi w ranach brata swego,

I I 32. K r z y ż y k z palmy wielkanocnej w zbożu. Kotów,
pow. Nowy Sącz.

Niemal co r o k autorka k r o n i k i u b o l e w a ł a nad bra­
kiem zainteresowania d o r o s ł y c h m i e s z k a ń c ó w w s i u r o ­
czystością (w 1927 г.: „ G ó r a l e j a k z w y k l e m a ł o w uczest­
nictwie dopisali. Na nic u r o c z y s t o ś ć K o n s t y t u c j i 3 Maja
jak nie będzie co « c h a m k a c » . Dlatego też j a k « j e d e n
m ą ż » [...] sadzili ziemniaki. U takiego l u d u k u l t u r a się

24.9

�by doniósł m a t u l i .
P r z y s z ł a m a t k a zabitego,
zobaczyła syna,
wzięła go w swoje objęcia
i tak p r z e m ó w i ł a :
ty umierasz, synu drogi,
m ó j r ó ż o w y kwiecie,
a j a twoja stara matka
zostaję na świecie.
Ty umierasz, synu drogi,
synu m ó j kochany,
twoich braci policy ja
już kuje w kajdany.
P r o s z ę mamy, proszę bardzo,
ł a d n i e mnie chowajcie,
niech m i wszystkie dzwony d z w o n i ą
i organy grajcie.
Niech mnie t y l k o nie c h o w a j ą
mordercy, ł a j d a k i ,
t y l k o sami kasinianie
dziewczęta, c h ł o p a k i .
Sadźcie róże na m y m grobie,
k t ó r a się rozwinie
na p a m i ą t k ę mojej ś m i e r c i
niewinnyj w Kasinie.
M i e s z k a ń c y C h y ż ó w e k raczej nie m a j ą aktywnego
stosunku tak do ś w i ą t 1 Maja j a k i 22 Lipca. Opinia
społeczna nie nakazuje ś w i ę t o w a n i a w te d n i , m i m o
to — jeśli nie m a pilnych r o b ó t polowych — jest we
wsi n a s t r ó j „ p ó ł ś w i ą t e c z n y " . Ludzie p r a c u j ą , ale nie
przy zajęciach widocznych dla s ą s i a d ó w i k a ż d e g o prze­
chodzącego („w polu k r ę p u j ą się robić"), najczęściej
p r a c u j ą w lesie („w lesie ś w i ę t o robi"). W szkole na
1 maja odbywa się uroczysta akademia z częścią a r t y ­
styczną,
i
3 maja jest traktowany obecnie jako święto kościel­
ne — K r ó l o w e j K o r o n y Polskiej; „ k t o chce idzie do
kościoła", nie ma nakazu ś w i ę t o w a n i a .
Działalność organizacji s p o ł e c z n o - p o l i t y c z n y c h jest
nikła, członkowie ich nie o b c h o d z ą ż a d n y c h ś w i ą t . Jedy­
nie istniejące we w s i od 1969 r. koło Zjednoczonego
Stronnictwa Ludowego (wcześniej k i l k a osób z C h y ż ó ­
wek n a l e ż a ł o do k o ł a w P ó ł r z e c z k a c h ) p r ó b o w a ł o zorga­
n i z o w a ć w Zielone Ś w i ę t a ognisko, ale przeszkodził w

t y m deszcz. C z ł o n k o w i e Z S L b r a l i udział w „święcie
l u d o w y m " w Skrzydlnej. Na program o b c h o d ó w złożyły
się: p r z e m ó w i e n i a okolicznościowe, dekorowanie odzna­
czeniami z a s ł u ż o n y c h l u d o w c ó w i część artystyczna,
w k t ó r e j w y s t ą p i ł zespół zorganizowany przy GS w Do­
brej.
Ś w i ę t a szkolne, to przede wszystkim rozpoczęcie
i z a k o ń c z e n i e r o k u szkolnego. Do 1946 r. z tej okazji
dzieci b r a ł y u d z i a ł w uroczystym n a b o ż e ń s t w i e w koś­
ciele w J u r k o w i e , po czym w szkole n a s t ę p o w a ł o przy­
witanie l u b p o ż e g n a n i e dzieci, rozdanie ś w i a d e c t w itp.
Od 1948 r. w d n i u rozpoczęcia 1 z a k o ń c z e n i a r o k u szkol­
nego odbywa się akademia, na k t ó r ą p r z y c h o d z ą —
prócz dzieci szkolnych — ich rodzice, starsza młodzież
i i n n i m i e s z k a ń c y C h y ż ó w e k . W programie akademii
z n a j d u j ą się okolicznościowe deklamacje,
inscenizacje,
piosenki i t a ń c e .
Od około 6 l a t uczniowie V I I klasy organizują uro­
czyste p o ż e g n a n i e klasy V I I I (przed r e f o r m ą szkolnictwa
odpowiednio V I i V I I klasa). Uczniowie V I I klasy w r ę ­
czają k w i a t e k k a ż d e m u „ ó s m a k o w i " , całują („to ściska­
nie, c a ł o w a n i e nawet m i ł o w y g l ą d a " — j a k m ó w i jedna
z nauczycielek), potem n a s t ę p u j e p o ż e g n a n i e i małe
„przyjęcie": herbata z ciastkiem. Na zakończenie za­
bawa. W czasie zabawy często dziewczęta improwizują
okolicznościowe piosenki.
W 1948 r. pierwszy raz obchodzone było w Chyżów­
kach Ś w i ę t o M a t k i ( u r z ą d z o n o a k a d e m i ę , na k t ó r e j dzie­
ci w r ę c z a ł y m a t k o m k w i a t y ) , a w 1950 — Dzień Kobiet
(również akademia). W ostatnich latach dzieci na lek­
cjach wychowania plastycznego p r z y g o t o w u j ą l a u r k i dla
matek na Dzień M a t k i i Dzień Kobiet, uczą się też
w i e r s z y k ó w , k t ó r e czasami m ó w i ą w domu. Dzień
Dziecka połączony jest z D n i e m Sportu Szkolnego. Dzie­
ci w y k o n u j ą zabawy ruchowe ze ś p i e w e m , gry sportowe
itp. W n a g r o d ę ( t a k ż e za udział) o t r z y m u j ą cukierki,
ciastka, ołówki, długopisy i t p . W domach prywatnych
Dzień Dziecka nie jest obchodzony.
Wszystkie z a u w a ż o n e w tradycyjnej obrzędowości
dorocznej p r a w i d ł o w o ś c i , wszystkie wnioski mogą do­
tyczyć w y ł ą c z n i e C h y ż ó w e k i ewentualnie najbliższej
okolicy. Zagadnienie o b r z ę d o w o ś c i dorocznej Chyżówek
na tle i n n y c h w s i regionu b ę d z i e przedmiotem dalszych
prac.

PRZYPISY
1

Istnieje spór do tej pory nie r o z s t r z y g n i ę t y , czy
nazwa w s i powinna b r z m i e ć „ C h y s z ó w k i " czy „ C h y ż ó w ­
k i " . P r z y j ę ł a m p i s o w n i ę „ C h y ż ó w k i " , p o n i e w a ż tak w ł a ś ­
nie wieś jest zarejestrowana w u r z ę d o w y m spisie m i e j ­
scowości P R L .
Wieś Dobra w powiecie limanowskim.
Wybór
ma­
teriałów
zebranych
przez uczestniczki
V
Instruktorskie­
go Żeńskiego
Obozu Krajoznawczego
w Dobrej, K r a k ó w
1938.
2

Fot.:

250

Jerzy Duda -

3

M . S i e m i ń s k a , Monografia
wsi Chyżówki,
maszy­
nopis pracy dyplomowej wykonanej w I I Studium Nau­
czycielskim, K r a k ó w 1968.
K . K w a ś n i e w i c z , Z badań nad zwyczajami
dorocz­
nymi w społeczności
wiejskiej,
„ E t n o g r a f i a Polska", R.
V I I I , 1965, t. 9, s. 62—102.
Z. Szyfelbejn-Sokolewicz, Plon, obrzęd,
widowisko.
Próba etnologicznego
ujęcia obrzędów
i zwyczajów
rol­
niczych, Ossolineum 1967.
4

5

i l . 23-28; M a g d a l e n a K r o h - i l . 1-3, 6, 18-22, 30, 31; J a n S w i d e r s k i
R e p r : S t a n i s ł a w S t ę p n i e w s k i — i l . 4, 5, 7, 8, 23-25.

-

И. 9-17, 32; b . W ę g r z y n o w i c z -

i l . 29.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9781" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9759">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/57a44279d981a45a025c66a97b0fc205.pdf</src>
        <authentication>b1ad742722375f9543a38824c129d789</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116308">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3457</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116309">
                <text>1981</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116310">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3241</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116311">
                <text>Ksiądz Edward Nitka (1919-1981) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116312">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1981 t.35 z.3-4, s.239-240</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116313">
                <text>Kroh, Antoni</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116314">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116315">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116316">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116317">
                <text>Antoni Kroh

KSIĄDZ E D W A R D NITKA

D n i a 12 s i e r p n i a 1981 r o k u z m a r ł po d ł u g i e j ehorobie k s i ą d z

(1919-1981)

I c h w y n i k i e m b y ł o przeniesienie w 1957 r o k u E d w a r d a N i t k

d z i e k a n E d w a r d N i t k a , proboszcz p a r a f i i Paszyn k o ł o Nowego

na p r o b o s t w o w Paszynie. T a m , w k o ń c u l a t

S ą c z a . N a z y w a n o go s ł u s z n i e w y b i t n y m a n i m a t o r e m i s p o ł e c z ­

r o z p o c z ą ł K s i ą d z D z i e k a n s w o j ą d z i a ł a l n o ś ć na p o l u s z t u k i l u ­

sześćdziesiątych

n i k i e m , a d z i e ł o jego ż y c i a — m a l u j ą c y i r z e ź b i ą c y Paszyn —

d o w e j . W k r ó t c e s t a ł s i ę p o s t a c i ą bardzo p o p u l a r n ą

o k r e ś l a n o zgodnie j a k o „ f e n o m e n w s k a l i europejskiej".

s z a n o w a n ą na S ą d e c c z y ź n i e , t a k ż e przez s w y c h i d e o w y c h prze­

i ogólnie

Gorlic

c i w n i k ó w . M i a ł sporo w i e l b i c i e l i i p r z y j a c i ó ł , rozsianych po całej

w ś r e d n i o z a m o ż n e j rodzinie chłopskiej. Od dzieciństwa p r a g n ą ł

Polsce, g ł ó w n i e s p o ś r ó d l u d z i z a j m u j ą c y c h s i ę b l i ż e j s z t u k ą l u ­

p o ś w i ę c i ć s i ę s t a n o w i k a p ł a ń s k i e m u — b y ł , jeśli m o ż n a s i ę t a k

d o w ą i n i e p r o f e s j o n a l n ą . Jego p l e b a n i ę , do k t ó r e j w e j ś c i e z d o b i ł

Edward Nitka

u r o d z i ł się w R o p i c y D o l n e j k o ł o

w y r a z i ć , u r o d z o n y m k s i ę d z e m . J a k o jeden z naj d r a m a t y c z n i e j -

szereg w y s o k i c h w i e l k a n o c n y c h p a ł m i transparent

szych m o m e n t ó w

licznie o d w i e d z a l i w y t r a w n i e j s i t u r y ś c i , poszukiwacze e g z o t y k i ,

swego ż y c i a

wspominał

epizod, g d y

będąc

a l u m n e m r o z c h o r o w a ł s i ę c i ę ż k o i m a ł o b r a k o w a ł o , a relego­

cudzoziemcy. B o Paszyn r z e c z y w i ś c i e s t a ł s i ę fenomenem.

wano b y go z s e m i n a r i u m z p o w o d u złego s t a n u z d r o w i a . Ś w i ę ­
cenia o t r z y m a ł w 1944 r o k u , po c z y m z o s t a ł kapelanem A K .
Po

wojnie p r o w a d z i ł

ksiądz

Nitka

zwyczajne ż y c i e

pro­

„Witajcie!"

H i s t o r i ę p o c z ą t k ó w owego fenomenu s t a r a ł e m s i ę naszki­
c o w a ć w a r t y k u l e Paezyński
R . 29, 1975 n r 1/2). Teraz,

ośrodek

plastyki

ludowej

(„PSL",

kiedy śmierć księdza N i t k i zamknęła

wincjonalnego k a p ł a n a . P r a c o w a ł j a k o w i k a r y w w i e l u parafiach

pierwszy r o z d z i a ł d z i e j ó w tego o ś r o d k a , w a r t o e h y b a

diecezji t a r n o w s k i e j , m . i n . w Pta.szkowej, Szczawnicy, S t a r y m

miejsce Paszyna i jogo a n i m a t o r a w polskiej k u l t u r z e regionalnej

S ą c z u . O ile m i w i a d o m o , z o s t a w i ł po sobie w s z ę d z i e j a k

lat

naj­

l e p s z ą p a m i ę ć . „ B y ł to p r a w d z i w y k s i ą d z , o f i a r n y , bardzo ludz­

określić

siedemdziesiątych.
O d czasu p r z y b y c i a k s i ę d z a N i t k i do Paszyna aż po s c h y ł e k

k i " — wspominali wielokrotnie m o i r o z m ó w c y , żałujący, że został

l a t s z e ś ć d z i e s i ą t y c h niewiele w s k a z y w a ł o na

przeniesiony z i c h p a r a f i i . S z c z e g ó l n i e w B o r z ę c i n i e k o ł o Brzeska

proboszcz r o z s ł a w i s w o j ą w i e ś i w t a k o r y g i n a l n y s p o s ó b p r z y ­

p o t r a f i ł sobie z a s k a r b i ć rzetelny a u t o r y t e t i po p r o s t u m i ł o ś ć

c z y n i s i ę do

o g ó ł u p a r a f i a n , co z r o s z t ą z a k o ń c z y ł o s i ę k o n f l i k t e m z w ł a d z a m i

K s i ą d z N i t k a nie w y k a z y w a ł w ó w c z a s s z c z e g ó l n y c h zaintereso­

kościelnymi.

Ministrantem

obecnie k r a k o w s k i

byl

dziennikarz;

tam

wówczas

wkrótce

po

Józef

śmierci

D z i e k a n a o p u b l i k o w a ł on w t y g o d n i k u „ W i e ś c i " s w o j ą

to, że

podniesienia s a m o ś w i a d o m o ś c i jej

paszyński

mieszkańców.

Baran,

w a ń s z t u k ą , a i p ó ź n i e j jego l e k t u r y z tej t e m a t y k i b y ł y raczej

Księdza

p r z y p a d k o w e . P o w t a r z a j ą c y s i ę w tekstach o Paszynie k o m p l e ­

wersję

ment, jakoby Ksiądz

obdarzony b y ł s z c z e g ó l n ą

wrażliwością

wydarzeń.

239
1

�k i l k u d z i e s i ę c i u w y b i t n y c h ) — lecz dlatego, że b y ł y ś w i e ż e , bez­
pretensjonalne, spontaniczne, w i ę c w y r ó ż n i a ł y s i ę k o r z y s t n i e na
tle o g ó l n o p o l s k i e j p r o d u k c j i

p r z e d m i o t ó w , zwanych s z t u k ą l u ­

dową.
Historia

Wojciecha

Oleksego,

wielokrotnie

opisywana,

wskazuje n a t o m i a s t na i n n y , bardzo i s t o t n y f a k t : przekonanie
0 wychowawczo-dydaktycznej roli twórczości. Metoda „ p o d n o ­
szenia" l u d z i za p o m o c ą u p r a w i a n i a s z t u k i b y ł a
dorobkiem intelektualnym Księdza. Zanim

oryginalnym

jeszcze

dowiedział

s i ę , że praoe g ł u c h o n i e m e g o W o j t k a m o g ą b y ć w y s o k o ocenione
p o d w z g l ę d e m p l a s t y c z n y m , K s i ą d z n a m a w i a ł go do r z e ź b i e n i a ,
by p o m ó c m u w rozprostowaniu grzbietu, dać m u
z własnych

dokonań.

satysfakcję

Co u d a ł o s i ę nadspodziewanie.

Pomógł

impuls z z e w n ą t r z — w t y m w y p a d k u I Konkurs Współczesnej
R z o ź b y L u d o w e j K a r p a t P o l s k i c h , zorganizowany przez M u z e u m
w Nowym

S ą c z u . Trzej p a s z y ń s c y r z e ź b i a r z e o d n i o ś l i w

nim

niespodziewanie d u ż y sukces (dwie pierwsze i jedna druga

na­

groda). K s i ą d z N i t k a w y k o r z y s t a ł ów f a k t , u s u w a j ą c p r z e r ó ż n o
b a r i e r y psychologiczne s w y c h p a r a f i a n co s p o w o d o w a ł o , m o ż n a
powiedzieć, erupcję zainteresowań rzeźbą, a potem malarstwem
na szkle w n i e w i e l k i m Paszynie.
Z a ś wszystko to d z i a ł o s i ę w latach s i e d e m d z i e s i ą t y c h —•
c z y l i w okresie sztucznie windowanego p o p y t u na s z t u k ę l u d o w ą ,
w t ł a c z a n ą b e z l i t o ś n i e w r a m y k u l t u r y masowej z jednej s t r o n y ,
a g w a ł t o w n i e m a l e j ą c ą p o d a ż ą czy w r ę c z z a n i k i e m c a ł y c h dzie­
dzin

chłopskiej

twórczości

samorodnej (np.

kowalstwa,

garn­

carstwa) — z d r u g i e j . Propagowane oficjalnie h a s ł a o narodowo- k l a s o w y m charakterze s z t u k i ludowej r o z m i j a ł y s i ę coraz jas­
k r a w i e j z r z e c z y w i s t o ś c i ą . R y n e k zaś p o t ę ż n i a ł . I t a coraz szybciej
p o w i ę k s z a j ą c a s i ę szczelina b y ł a w p e w n y m s t o p n i u w y p e ł n i o n a
przez K s i ę d z a D z i e k a n a i jego p a r a f i a n . S t ą d m i ę d z y
popularność ich

innymi

sztuki.

O c z y w i ś c i e , są t o s p r a w y o wiele bardziej s k o m p l i k o w a n e ,
nie s p o s ó b z a m k n ą ć i c h w j e d n y m akapicie, w y m a g a j ą o d r ę b n e j
monografii.
Bibliografia
a r t y s t y c z n ą i b y ł koneserem s z t u k i , z w ł a s z c z a l u d o w e j ,
umiejętnie

sterował

rozwojem

artystycznym

swych

jakoby
parafian

i b y ł i c h c o d z i e n n y m p l a s t y c z n y m k o n s u l t a n t e m — chyba nie
o d p o w i a d a p r a w d z i e . Raczej wprost p r z e c i w n i e : Paszyn

uak­

t y w n i ł s i ę a r t y s t y c z n i e m . i n . dlatego, że proboszcz nie

miał

paszyńska, gdyby ją opracować,

kilkaset pozycji

zawierałaby

w p a r u j ę z y k a c h . Badano Paszyn od

strony

p s y c h o l o g i i t w ó r c z o ś c i , p e d a g o g i k i s p o ł e c z n e j , socjologii

sztuki.

N a podstawie t y c h b a d a ń p o w s t a ł o k i l k a prac magisterskich.
Za s w ą d z i a ł a l n o ś ć o t r z y m a ł K s i ą d z D z i e k a n D y p l o m Oskara
K o l b e r g a (1977

г.), n a g r o d ę Oskara K o l b e r g a (1978 г.), Medal

osobistych a m b i c j i t w ó r c z y c h , a „ t y l k o " p a s j ę s p o ł e c z n i k o w s k ą .

„ Z a m ą d r o ś ć i d o b r ą r o b o t ę " n a d a n y przez r e d a k c j ę „ G a z e t y Po­

Nie doradzał, jak należy rzeźbić i malować „ n a

łudniowej"

ludowo"

—•

(1978

г.). M i a ł honorowe c z ł o n k o w s t w o

sądeckiego

c h o ć b y dlatego, że sam nio bardzo t&gt; w i e d z i a ł i b y n a j m n i e j tego

oddziału Towarzystwa Przyjaciół Sztuk P i ę k n y c h . W roku

f a k t u nie u k r y w a ł ; b y ł „ t y l k o " w s p a n i a ł y m i n s p i r a t o r e m , ani­

o t r z y m a ł Srebrny K r z y ż Z a s ł u g i z M i e c z a m i , b y ł t a k ż e kawalerem

m a t o r e m , pedagogiem. B o w i e m — trzeba to w y r a ź n i e p o w i e d z i e ć

K r z y ż a A r m i i Krajowej

— Paszyn jest przede w s z y s t k i m fenomenem pedagogiczno-spo­

1944

oraz d w u k r o t n i e M e d a l u W o j s k a .

Po ś m i e r c i k s i ę d z a E d w a r d a N i t k i P a s z y n nie b ę d z i e j u ż t y m

ł e c z n y m , t a k ż e p s y c h o l o g i c z n y m , nie z a ś a r t y s t y c z n y m . Paszy-

s a m y m Paszynem. N a p l e b a n i i powstanie p r a w d o p o d o b n i e od­

niacy z d o b y l i w i e l k ą ilość n a g r ó d w k o n k u r s a c h s z t u k i ludowej

dział

nie dlatego, że są n i e p r z e c i ę t n i e z d o l n i plastycznie, nie dlatego,

nie ulegnie rozproszeniu, parafianie b y ć m o ż e n a d a l b ę d ą r z e ź b i ć

że i c h prace s ą w y b i t n e p o d

1 m a l o w a ć — ale k s i ę d z a N i t k i , c z ł o w i e k a o t a k w y j ą t k o w e j oso­

względem

artystycznym

(rzecz

prosta, p o ś r ó d k i l k u d z i e s i ę c i u t w ó r c ó w z jednej wsi nie m o ż e b y ć

tarnowskiego

Muzeum

Diecezjalnego,

b o w o ś c i , n i k t nie jest w stanio z a s t ą p i ć .

kolekcja

Księdza

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9782" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9760">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a136a15843724ad484770322f4bb83b1.pdf</src>
        <authentication>d7bc193bc71c5b49c209aeacabec1ec6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116318">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2724</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116319">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116320">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2535</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116321">
                <text>Dziennik 1914 / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116322">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.3-4, s.195-215</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116323">
                <text>Malinowski, Bronisław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116324">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116325">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116326">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116327">
                <text>Bronisław Malinowski,
Dziennik 1914

Witkacy. Pejzaż nocny. 1922 rok. Pastel.
Ilustracja za: Anna Micińska. Witkacy. Życie i twórczość. Warszawa 1985

Wstęp
Jest rok 1914. Wielkanoc. Bronisław Malinowski z Matką przebywa na wyspie Wight, gdzie kończy pracę nad jedyną (jak
się później okazało) napisaną przez siebie książką po polsku. Zatytułował ją Wierzenia pierwotne i formy ustroju społecznego.
Pogląd na genezę religii ze szczególnym uwzględnieniem totemizmu. Miała być ona podstawą jego przyszłej habilitacji na Uni­
wersytecie Jagiellońskim. Impulsem do jej napisania stało się. wydane w 1910 г., dzieło J.G. Frazera. Totemism and Exogamy,
gruntownie przez Malinowskiego skrytykowane w cyklu artykułów opublikowanych w „Ludzie". Rozszerzenie trzeciej jego
części stało się podstawą książki. Jak autor pisał w przedmowie: ..Praca niniejsza nie jest zupełnie jednolita. Z jednej strony za­
wiera ona opracowanie dość specjalnego zagadnienia, które samo przez się nie będzie zapewne zajmowało nikogo spoza cia­
snego i u nas bardzo nielicznego koła etnologów. Z drugiej strony naszkicowana tu została w bardzo ogólnych zarysach teoria
powstania religii, temat mogący zainteresować znacznie szersze koła i posiadający niewątpliwie głębsze znaczenie" , a kończy
przedmowę podziękowaniami dla swoich przyjaciół: S i . Witkiewicza i A. Zaleskiego „za pomoc i rady, których mi udzielili,
czytając i krytykując części manuskryptu. Londyn, kwiecień 1914"- Malinowski przekazał manuskrypt Akademii Umiejętności
podczas swego pożegnalnego pobytu w kraju. Sprawą zajął się. na prośbę autora, prof. Stanisław Estreicher i książka wyszła
drukiem w 1915 roku.
W drugiej połowie kwietnia 1914 wraca do Londynu, do zwykłych zajęć w London School of Economics and Political
Science i coraz bardziej gorączkowych przygotowań do wyjazdu „w tropiki". Uczestniczy w seminariach G.C. Seligmana i E.
Westermarcka, spotyka się z nimi także prywatnie. Szczególną rolę odgrywa Seligman. który był pomysłodawcą i organizato­
rem całego przedsięwzięcia. Jemu właśnie zadedykował Malinowski Argonautów Zachodniego Pacyfiku i na wstępie tej książ­
ki pisał: „Od niego wyszła inicjatywa mojego wyjazdu w teren i zawdzięczam mu więcej niż jestem w stanie wyrazić, dzięku­
ję za nieustanną zachętę i liczne naukowe rady i wskazówki, którymi tak szczerze mnie obdarzał przez cały czas mojej pracy
na Nowej Gwinei. (...) Profesor Seligman (...) pomagał mi w uzyskiwaniu wszystkich (...) stypendiów, a sam przeznaczył 100
funtów na koszty ekspedycji i zaopatrzył mnie w aparat fotograficzny, fonograf, instrumenty antropometryczne oraz inne przy­
bory użyteczne w pracy etnografa".
Pod koniec kwietnia wyjeżdża przez Berlin do Polski. Odwiedza Warszawę, Kraków i Zakopane. Spotyka się z rodziną, zna­
jomymi, załatwia różne sprawy. 9 maja jest już z powrotem w Londynie.
Jednak wszystkie wydarzenia, poprzedzające tę tak brzemienną w skutkach wyprawę, wydają się być przytłumione i ze­
pchnięte na dalszy plan przez kobietę, a raczej przez rozpaczliwe próby Malinowskiego „odkochania się" w kobiecie. Młody
uczony pozostawał pod wielkim urokiem pewnej damy. z którego wszelkimi siłami starał się wyzwolić, zdając sobie sprawę
z braku perspektyw ich związku. Kobietą tą była Otolia Retingerowa, piękna żona Józefa Retingera, młodego działacza poli­
tycznego i publicysty. Oboje pochodzili z Krakowa: Otolia z majątku Goszcza pod Słomnikami, a Józef był synem cenionego
1

3

195

�adwokata krakowskiego. Od 1912 mieszkali w Londynie, z misją dyplomatyczną budzenia sympatii dla polskich aspiracji nie­
podległościowych. Przyjaźnili się z Josephem Conradem i spowodowali jego przyjazd do Polski tuż przed wybuchem I wojny
światowej. Maria Dąbrowska wspominała ich oboje następująco: „Józef Retinger, czarniawy, szczupły, niezwykle interesują­
cy towarzysko człowiek 'wszystkowiedzący', trochę tajemniczy, cokolwiek może właśnie 'Conradyczny', na pewno człowiek
przygody, miał się niebawem odznaczyć niezwykłą skłonnością do skrajnych 'przełomów' światopoglądowych (...) Wówczas
reprezentował w Londynie ideologię Narodowej Demokracji, a więc różnice naszych poglądów były ogromne. (...) Poznali­
śmy także jego ówczesną żonę, osobę prześlicznej urody, z domu Chrzanowską z Goszczy (...) Miała w sobie niewysłowiony
urok jakby właśnie Conradowskich postaci kobiecych; w 'polskim' Londynie plotkowano, że Conrad był pod jej urokiem i że
temu między innymi należy zawdzięczać jego decyzję podróży do Polski". Nie jeden Malinowski był zatem pod wpływem
tej pięknej damy. To ona właśnie poznała obu panów w 1913 roku, gdy odwiedziła Capel House Conrada z młodym antropo­
logiem, który ofiarował pisarzowi egzemplarz swej nowowydanej książki The Family among Australian Aborigines. Remini­
scencje tej wizyty pojawiają się w dzienniku Malinowskiego, ale przytłumione wspomnieniami stosunku do t, pod którym to
znakiem zaszyfrował on Tośkę Retingerową. Jednak wyraźne jest zainteresowanie twórczością Conrada, o której wypowiada
się w superlatywach.
Była jeszcze jedna sprawa, która odegrała istotną rolę w planowanej podróży naszego bohatera. Dotyczyła ona jego najlep­
szego przyjaciela, jakim był wtedy jeszcze Staś Witkiewicz. Otóż w lutym 1914 pisał on do Londynu: „Kochany Broniu: Spo­
tkało mnie najstraszniejsze nieszczęście, jakie być może. Nieszczęsna panna Jadwiga popełniła samobójstwo. Wiele było w tym,
co zaszło od początku tego roku, mojej winy. Czułem się b. źle, ona brała to do siebie i wynikły stąd rzeczy, które przy fatal­
nym zbiegu okoliczności doprowadziły Ją do tego. Gdyby nie Matka, już bym dawno nie żył. Straszną odpowiedzialność biorą
ci, którzy żyć każą mimo zupełniej niemożności życia. Jestem człowiek złamany kompletnie. Dla Niej tylko coś robiłem w sztu­
ce czując się niepotrzebnym. Jestem, o ile mi się zdaje, zupełnie skończony jako artysta. Ale póki Matka żyje, żyć muszę i mam
obowiązek być z Nią i zdać sprawę z tego okresu życia i postanowiłem przez gwałt pracować, jak przez gwałt żyję. Mogłem Ją
zatrzymać nad brzegiem przepaści i nie zrobiłem tego. Ten wyrzut mnie zabija, a oprócz tego jestem sam i czuję się opuszczo­
ny przez wszystko. (...) Jesteś dla mnie jedynym punktem jasnym w świecie oprócz Rodziców." Przyczyny samobójczej śmier­
ci Jadwigi Janczewskiej są dosyć enigmatyczne. Sam Witkacy winił później o jakiś w tym udział Karola Szymanowskiego. Ale
z drugiej strony wiadomo, że utrzymywał, mimo narzeczeństwa, stosunki ze swą byłą kochanką Ireną Solską, a także z przyja­
ciółką Heleną Czerwijowską. Jaką w tym rolę odgrywał Szymanowski? Może po prostu poinformował o tym pannę Jadwigę?
Jakie by nie były powody tej śmierci, miała ona na Witkacego wpływ katastrofalny. Przyjaciółka obu, Eugenia Dunin-Borowska, wspominała: „Staś był wtedy piękny jak młody bóg (...) To tylko matka uratowała go wysyłając go do Australii z przyja­
cielem młodości, głośnym już wtedy uczonym angielskim (...) Bronisławem Malinowskim".
Takie więc były powody słynnej Witkacego podróży w tropiki. Nie trwała ona zresztą zbyt długo, przerwana wybuchem woj­
ny światowej, kłótnią obu przyjaciół i zupełnym już rozminięciem się ich dróg życiowych. Wyruszali jeszcze jako Staś i Bro­
nio, obaj w nienajlepszych humorach, obawiając się tej podróży, ale mając nadzieję, że im ona pomoże, wzmocni duchowo, na­
tchnie do pracy. Stało się jednak inaczej. Dla pierwszego był to tylko epizod nieco bezsensowny i absurdalny, dla drugiego sta­
nowił przełomowy okres w karierze naukowej.
Malinowski nie jest jeszcze tutaj antropologiem jakiego znamy z kart Argonautów Zachodniego Pacyfiku. Jest raczej podróż­
nikiem patrzącym na inną kulturę i krajobraz jak na coś co ma być atrakcyjne. Sam pisze o charakteryzującej go 'apercepcji
ignoranta'. Jest to perspektywa turysty, który przygląda się z zaciekawieniem ale i zniecierpliwieniem ludowemu buddyzmowi
na Ceylonie i porównuje go do „tandetnego katolicyzmu południowych Włoch". Jeszcze stąd bardzo daleko do analizy „from
the native's point of view".
4

5

6

7

8

***
Opracowanie tej części dziennika nastręczało szereg problemów, ze względu na dużą ilość nazw geograficznych, miejsc,
ulic, sklepów a także nazwisk osób, skrótów i inicjałów. Nie wszystko udało mi się jeszcze odszyfrować, za co serdecznie prze­
praszam. Prezentowany poniżej materiał stanowi zeszyt z napisem: „Ventnor Easter 1914", a także część następnego zeszytu,
rozpoczynającego się od notatki pisanej w Port Moresby 20.IX.1914 opisującej pobyt w Zachodniej Australii aż do momentu
wyjazdu do Nowej Gwinei. Zapis ten obejmuje pewien ważny okres: przygotowania do wyjazdu, pożegnalna podróż do Polski,
zwiedzanie Ceylonu i Australii, czyli okres 'przedterenowy'. Materiał ten nie był dotąd publikowany, za wyjątkiem ostatniej no­
tatki, która rozpoczyna przetłumaczone na angielski A Diary in the Strict Sense of the Term.
Grażyna Kubica-Heller

ISY
1

B. Malinowski, Dzieła, t . l , s. 53
Tamże, s. 55. Siady zainteresowania Witkacego tymi zagadnienia­
mi odnajdujemy w jego twórczości, np. O stosunku religii do fdozofii,
O polemice i wrogach a także w dramatach.
Patrz mój artykuł Malinowski i Akademia Umiejętności, „Przegląd
Humanistyczny" 1982, nr 3^1
Patrz Z. Najder, Życie Conrada Korzeniowskiego, Warszawa 1996
M . Dąbrowska, Szkice o Conradzie, wyd.2, Warszawa 1974, s. 250
2

3

4

5

196

Nie wiem czy w sprawie panieńskiego nazwiska Retingerowej racje, ma
Dąbrowska czy Najder, który podaje: Zubrzycka.
Patrz, Najder, op. cit., t. 2, s. 280
S.I. Witkiewicz, Listy do Bronisława Malinowskiego, Warszawa
1981, s. 52-53
J.E. Płomieński, Polski 'Pontifex Maximus' katastrofizmu, w: Stani­
sław Ignacy Witkiewicz, Człowiek i twórca. Księga pamiątkowa, Warsza­
wa 1957, s. 190
6

7

8

�NAPIS NA T E C Z C E : „VENTNOR E A S T E R 1914"

jak mnie zawsze straszyła [?] i pustka lawy nadbrzeżnej
w Breńa choć tam doznałem [?] wrażeń i samotności.
4

1

Ventnor , Wielka Sobota ?/14, Wielka Niedziela.
Niebo czyste, morze spokojne; radosny, spokojny nastrój.
Po wczorajszym przemęczeniu serca wyspałem się i czuję się
lepiej. W og[óle] przez te parę dni silny przypływ, po długim
okresie brodzenia po mieliźnie. Problem istotnego stosunku
do kobiety. Łączność duchowa i bezwzględne zrozumienie
się wzajemne konieczne. Miłość fizyczna stwarza natęrzenie
[sic] uczucia i pożądanie duszy, która doprowadza do stra­
sznych konfliktów o ile jaźnie są wewnętrznie nieprzenikliwe. Ciągła szarpanina, wybuchy nienawiści maskowane
i sztuczne, wysiłku stworzenia czegoś' z próżni. Tak „próżnia
prześwietlona parą oczu cudownych i ust purpurowych".
Świadoma rezygnacja z rzeczy wyższych, uspokajanie się
tern, że czegoś innego nie można znaleść w życiu. Szukanie
'kobiety dziecka[?]'. A potem głuchy żal, resentment i aksjo­
mat, że 'w miłości oczekuje się cudu". Najgorszy bezwzględ­
ny brak inicjatywy. Chwilami myślałem, że powinno się
świadomie modyfikować tamtą rzecz wolą, że celowe i syste­
matyczne wysiłki powinny być skierowane celem stworzenia
czegoś trwałego między nami. Iluzja! Tam koniecznie potrze­
ba cudu. Tu, [?] szukanie samego siebie trzeba [?]
Męczyła się dość intenzywnie [??] z 9. Symf[onią] mia­
łem napad ujemnych rzeczy, silnej nienawiści.
We Środę 1 .IV. silny przypływ namiętności [??] bezna­
dziejna potrzeba obecności. Kiedym został [?] tak błagałem
jak o litość o widzenie. Widzenie się w ogródku ujemne. Roz­
stajemy się po powiedzeniu sobie prawdy, rozsądnie i spokoj­
nie. Jestem potem [???] mam nadzieję, że wszystko będzie
dobrze, że nie warto zrywać na ten krótki czas. [???] Idziemy
po [?] Noc ciemna, rzeka cicho przemyka [?] Odczuwam
brak sympatyi [?] ją lekko - zastępują magję miłości jakiemś
[?] kuglarstwem. Po [???] być miłym i dowcipnym [???}
z sentymentalizmem?) Rozstajemy się - po raz ostatni. Po­
tem jeszcze u mnie w Poniedziałek, potem [??].
14.IV. 14.
Wczoraj chwilowy powrót sentymentu, potem ciągle
znów trochę zmęczony, przepracowany [??] Czuję jako wspo­
mnienia powoli płowieją i żal mi tego. Nad morzem cudow­
nie i odpływ; brązowe kamienie kąpią się w sinem morzu
i nabierają ciepłych, fjoletowych odcieni. Wracam myślą do
przeszłości do n ; roztapiam się w cudnym krajobrazie. Od­
czuwam pustkę chwili obecnej; nie jestem sam ani z nikim.
Życie wydaje mi się płytką wodą, przez którą się brodzi
z przykrością, nie mogąc się ani zanurzyć ani wydostać.
Z Mamą? stosunki [?]. W samej rzeczy jestem wciąż zdener­
wowany i potwornie opryskliwy. Nie umiem panować nad
ciągiem, nieustającem zniecierpliwieniem brutalnem. Dość
dużo brutalności i ordynarności wewnętrznej. Wieczorem sie­
dzę w domu i piszę. Myślę o r* i jestem b. smutny; myślę z ża­
lem o tern co było i co już minęło bezpowrotnie; w smutnym,
rzewnym, zrezygnowanym żalu. Jestem dla niej [?] usposo­
biony. Mam poczucie jakby była obecna [???] Wczoraj wie­
czór nastrój biblijny, [?] a la W. Bronię się przeciw femini­
zmowi, rozumiem [?]. Ulegam nastrojowi. Budzi się w trochę
nieokreślony sposób lekka tęsknota do t. Pewien szwung do
pracy. Pogoda cudna. Dziwne jest to odniesienie się do życia
[???] Czyż życie można szukać tylko nazewnątrz? Pamiętam
2

15.IV. 14. (środa)
Praca idzie mi nieźle i układam obecnie spis rzeczy i kon­
troluję całość. Dopiero teraz widzę jasno jak dalece ta książ­
ka jest dokumentem [?] i jak szalenie dużo musiałbym je­
szcze pracować ażeby coś jeszcze z tego zrobić. Ale nauczy­
łem się bardzo dużo przytem wszystkiem. Czytając teraz mu­
szę sobie jasno sformułować luki zasadnicze i problemy
otwarte.
Czując się trochę lepiej nie odczuwam tak silnie pustki
życia. Czasem opada mnie [?] tęsknota. Zasypiając wczoraj
broniłem się [?] marzeniem za objęciem białych ramion. Wy­
obraźnia pozwalająca marzeniom zaspokoić każdy odruch
życia, każdy popęd [?] życie w dwojakim sensie: przedewszystkiem w myśli, w marzeniach trzymamy się znacznie lu­
źniejszych zasad etyki; robimy to, postępujemy tak, jakby­
śmy w rzeczywistości nigdy nie postąpili. To jednak osłabia
siłę zasad życiowych. Wszystkie zbrodnie spełnia się naprzód
w marzeniach. Ale, i to jest druga strona fatalna, silne czyny
nie rodzą się równie szybko w marzeniu. Marzy się po linjach
najmniejszego oporu; ideały nie chodzą po tych linjach, nie
można ich tam spotkać. Marząc, zadawalnia się popędy, bę­
dące sprężyną postępowania, wyładowuje się istotne siły
organizmu. Wczoraj postanowiłem przeprowadzić ściślejszą
kontrolę mych marzeń. - To jest punkt nadający się do teore­
tycznego pogłębienia; kojarzenia uczuciowe, myślenie uczu­
ciowe.
Wczoraj: przedpołudniem] praca w domu, spacer do par­
ku, zmęczenie; po ludzku czuję się dość śpiący, pelikany od­
jeżdżają. Pracuję trochę z jaką godzinkę, czytam Candide.
Może najlepsza rzecz Shaw'a ; wpadł na istotnie dramatycz­
ną sytuację i dobrzeją zarysował.
Chwyta mnie specyficzna chandra nadmorska; znam ją
dobrze z wysp. Morze zieje pustką, wypełnioną obietnicami;
nienaruszoność jego bezmiaru pociąga i rozczarowuje. Pogo­
da popołudniu, spokój i wieczny dramat zachodzącego słoń­
ca. Idę ku Shanklin z M[amą], z kt[órą] stos[unki] nieco się
poprawiły. Na lando[?] idę sam dalej. Bierze mnie przepojo­
ny zielonością mchów i bluszczem lasek; ptaki śpiewają, mo­
rze szepce blisko[?]. Pośród poplątanych gałęzi przegląda
ciemno zielone. Staję na dużym omszałym kamieniu i dozna­
jąc metafizycznego roztopienia się w otoczeniu; piję namięt­
ność, spokój, bezpośredniość, świeżość i rzeczywistość. Tak,
rzeczywistość. Uniesienie wywołuje silną potrzebę stwier­
dzenia realności tego co mam przed sobą. Zlania się z tern.
Znów koncepcja nirwany jako bezwzględnego objektywizmu, jako zabicia siebie przez zlanie się duchowe z przyrodą.
Jedyna forma racjonalnego samobójstwa. Ezoteryczne zna­
czenie filozofii buddyjskiej.
5

6

16.IV.14.
Praca idzie mi nienajgorzej, choć jest to praca zupełnie
rzemieślnicza - czytanie i [?] poprawianie dr. S. Pewna przy­
jemność konstrukcyjna.
Mam bardzo małą tendencję do [?] wkraczania w życie.
Doświadczenie lat dawnych nauczyło mnie, że od postano­
wienia i nadziei poprawy i postępu do wykonania jest b[ardzo] daleka droga. Ale stała, uparta, systematyczna (te 3 rze­
czy, które są dla mnie w ogóle najtrudniejsze!) kontrolowanie

197

�się na punktach zasadniczych. Równomierne podnoszenie
poziomu życia na wszystkich punktach niewątpliwie prowa­
dzi do celu. Teraz np. powinienem starać się żyć bezwzglę­
dnie w prawdzie sytuacji. Nie zaspokajać żadnych potrzeb
uczuciowych powrotami myślowymi do niej. Ja jeszcze mam
chwile niepewności, chwile „a może"; chwile w którychbym
pragnął, żeby ona do mnie jeszcze wróciła - choćby na to ,
ażebym ja mógł odejść z gestem. Te rzeczy powinno się bez­
względnie wypalać.
Wczoraj. Rano pracowałem; popołudniu, o 3=ciej łódką
do Blackgang. Kołysanie trochę mnie peszy, z powrotem
wiatr. Tak, że w niezupełnym fizycznym well-being nie od­
czuwam tak silnie rozkoszy przeżyć nowych i dziwnych.
Brzeg od Ventnor do S=t Catherine's cudowny. Z tyłu ścięta
równa ściana, stół, patrzący ku morzu prostopadłą skałą
z uwarstwowionych łupków. U stóp tej skały rozpoczyna się
łagodną pochyłością aż ku morzu schodzący taras pokryty
cudowną zielonością. Bliżej ku Ventnor, pochyłość ta [?] jest
od strony morza i brzeg wznosi się bezpośrednio na[d] mo­
rzem białą ścianą kredową. Dalej ku St. Catherine's] cudow­
ne, szmaragdowe łączki schodzą łagodnie aż do samego mo­
rza. Przypominam sobie popołudnie kiedyśmy z n objeżdża­
l i ^ ] wyspę; patrząc na nasz domek w S[?]. Obejmuje wzro­
kiem łączki zielone i drzewa, jeszcze nagie, w bogatych, buj­
nych kępach w mięk[k]im łagodnym konturze, rozrzucone po
łąkach. Przypominam, jak mnie ten pejzarz [sic] kiedyś za­
chwycał i czuję znowu że go kocham. Patrzę na ścieżki który­
mi wtedy chodziłem. Z. St. Catherine (wioska której wów­
czas nie zauważyłem [?]) wał ścian z piaskowca, żółtych, gra­
jących silnie z niebiesko zielonem morzem. Zamglone brzegi
mainlandu.
Przez cały czas marzę o takich przyjemnościach, jak ja za­
pewne będę miał w lato w Australii. Posiadam jakąś niezdol­
ność brania życia bezpośrednio, w szczegółach tego co mi da­
je. Muszę ująć każde przeżycie jako część większej całości,
jak szczegół systemu czegoś. Myślę jakby to było cudnie być
milyonerem i posiadać taką Stram Launch[?] na własność.
Wieczór pracuję w domu, i piszę petit poeme en prose;
który ułożyłem na spacerze do C[?]. Myślałem też dużo i in­
tensywnie о п. O t. myślałem [?] i z tęsknotą. Ale staram się
opanować i jasno uprzytomnić ramy, w których to trzeba
utrzymywać. Koniec.
18.IV. 14.
Dziś ostatni dzień w Ventnor. Szybko kończę czytanie pol­
skiego [manuskryptu]. Jestem w ogóle już trochę porwany
rozpędem podróży. Z tego punktu widzenia jestem b. zado­
wolony ze skończenia sprawy z t. Rzeczywiście będę musiał
skupić się na przygotowaniach, starać się doprowadzić wszy­
stko do ładu i „be efficient". - Jestem dziś w ogóle trochę
zmęczony (serce) choć trzymam się; praca mnie pochłania
i tęsknotę w niej topię.
We Czwartek poszedłem na spacer ku Shanklin. Śliczna
kotlinka w Luccombe Chine. Widzę przed sobą ujście pia­
skowcowe parowu, zamknięte dla publiczności i nachodzą
mnie socjalistyczne refleksje. Widok z góry na Shanklin, sub­
telnie wykrojoną zatokę, zamkniętą białą ścianą i wgłąb wy­
spy b. ładny. Entuzjazm dla morza; cudna elegancja, cudow­
ność, katastroficzność objawienia morza. Biała piana, symbol
piękna.

198

19.IV. 14. Londyn.
Wczoraj po powrocie zastałem dużo listów. Miałem jakiś
niepokój, przygnębienie, poczucie rozpaczliwej pustki. Pod­
świadomie wyczekiwałem czegoś, głównie od t i byłem tro­
chę dissapointed nic nie mając. Czy pojechała z Kasią do Ea­
stbourne? Musiałem sobie sformułować, że to już nie mój bu­
siness. List b. przygnębiający od Stasia. Zrozumiałem, że to
już rzeczywiście, być może, koniec z nim. Śnił mi się dziś
w nocy. Będę musiał zrobić wszystko, ażeby wydostać dlań
pieniędzy i żeby pojechał ze mną. List od n b. mnie [?] jest
moim prawdziwym przyjacielem; miałem znów silną potrze­
bę ażeby pojechać tamta drogą. Jestem trochę przygnębiony
powrotem do Lfondynu]. - Świadomość tego, że mam przed
sobą pilną robotę dodaje mi trochę sił.
7

20.IV. 14.
Londyn mi nie służy. Prawie niepodobna wytrzymać
w tym gatunku skupienia, w kt[órym] byłem nad morzem.
Wczoraj np. latam bez powodu do [?] Dunn. Wieczorem
u Boreniusów; [?] z książki i [?] z Mrs D. wprowadzają mnie
w całkfowicie] niepożądany nastrój. Myślę o 'zastrzykiwaniu' arszeniku. Niezróżniczkowana zmysł[owość]. Nie­
wątpliwie] bronię się świadomie i skutecznie, ale do idealne­
go treningu b. daleko. B. kiepsko usypiam - i mnóstwo naj­
gorszych myśli mi przychodzi.
Co do :, to mam częste powroty; zmysłowo czuję, że tyl­
ko ona posiada dla mnie wartość. Chwilę wczoraj miałem
znów poczucie, że to jest jednak najistotniejsza rzecz, i, że za
wszelką cenę... Ale zawsze wychodzę zwycięsko. Poczucie
jakiejś niewspółmierności; kłamliwości czy nieszczerości
z tamtej strony. Chwilami mi się zdaje, że to tylko nieugiętość[?] była z jej strony i chęć zbrutalizowania, opanowania
z mojej. I że na tym tle była cała walka. Wiem w każdym ra­
zie, że bym się nie mógł był na niej oprzeć. Właściwie czuję,
że teraz tęsknię już nie za rzeczami [?] ale za czemś stałem.
Bezwzględnie powinienem zachowywać czystość wewnętrz­
ną i zewnętrzną.
W pracy mojej widzę coraz wyraźniej luki i perspektywy.
Powinienem bardziej na tern się skupiać, zwłaszcza, że praca
obecna mi pochłania dużo energji psychicznej.
Przed wyjazdem muszę załatwić podanie o stypendjum;
dziś po południu. Pójść się dowiedzieć do Derry'ego o kata­
log Callinu[?]
21.IV. 14.
Czuję się nie b. dobrze. Spałem kiepsko przez 2 ostatnie
noce. Nie zasypiam od razu, pomimo zmęczenia tylko kłębię
się poprzez przyćmioną świadomość swoją potwornych [?]
i niemoralnych myśli. Tak samo po obudzeniu [?]. Trzebaby
to zupełnie usunąć. Wprowadzić stan siły, opanowania
i prawdy. W stos[unku] do t nie miałem prawdy; uczyłem się
niedopowiadać rzeczy, fałszować przed samym sobą. Czy
byłbym ryzykował wszystko ażeby się z nią na stałe połą­
czyć, tego nie wiem. Faktem jest jednak, że wmawiałem to
sobie z dobrą wiarą. Ostatecznie miałem dla niej [?]. Chwila­
mi wprost traciłem przyt[omność]?, szukając jej, idąc do niej.
W R[eading] R[oom], kiedy czasem koniecznie chciałem ją
zobaczyć i jej nie było. Kiedyś, kiedy ją spotkałem wycho­
dząc z tamtąd i ona zamiast iść ze mną poszła po tym na
Ch[?j St[reet]. Byłem w stanach wściekłego upadku, zdany
na łaskę i niełaskę i to nie losu, ale kobiety, której absolutnie

�nie widziałem[?]. Dotąd nie mam pojęcia, że dalej[?] ona ist­
nieje. Włas'ciwie ona odeszła odemnie pierwsza. Ja nie był­
bym się oderwał. Wtedy we Środę rano [??] miałem znów
okres bezwzględnej [?] Błagałem o litość. Potem ona też by­
ła odporna we Czwartek i za obydwoma widzeniami nie bra­
łem jej. Jedyną rzeczą, która mi pozostała było dać pierwsze­
mu znak [?]. Na dnie miałem nadzieję, że ona wróci - nadzie­
ję syconą głównie miłością własną.
Chodzi o to ażeby się wydostać na drugi brzeg. Ażeby żyć
w samotnos'ci. Erotyzm i sentymentalizm [?] zabierają mnie
jeszcze b. często; widok drzew o czarnych pniach i zielonej
aureoli wiosny; cudne wieczory przesycone upałem dnia [?]
wielkomiejskim, w którym kryje się tyle tęsknoty za naturą,
tyle snów o cudnych wilgotnych lasach, gdzie cicho się stąpa
po mchach... Nie mam samopoczucia oparcia się na czemkolwiek; chociaż zdaje mi się będę grawitował w kierunku mo­
ich prac naukowych. Ten wyjazd teraz przedstawia się trochę
jako blanco w moim życiu. Jeżeli potrafię cos' zrobić, to je­
szcze wrócę, i z tego na pewno cos' będzie. Jeżeli nie potrafię,
to będę miał sumę ciekawych i niezwykłych przeżyć za sobą.
22.IV. 14. Środa rano[?]
Ciągła [?]; ciągła walka[?] z kobietą niewidzialną, nie­
obecną, nieuchwytną ale paraliżującą we mnie prawdziwą
zdolnos'c, radość życia, stwarzająca jakąś pustkę, która mnie
wciąż absorbuje, przepaść, która mnie wciąż pociąga siłą ni­
cości. Wyraźnie rozumiem teraz, dlaczego kobieta jest sym­
bolem zła, zniszczenia podkopania dla mężczyzny. To jest
walka o niezależność; walka między człowiekiem naprawdę
twórczym a spokojnym członkiem stada.
Wczoraj przedpołudniem] przychodzi Marta i Kasia. Ja
opracowuję referat do Brit[ish] Association for the Advance­
ment of Science]. Potem via Russian Consulate do Brit[ish]
Mus[eum]. Jestem pod narkozą upału, pogody, zieleni budzą­
cej się do życia, melodyi przebijających się przez powalę my­
śli. Niezdolność skupienia się, tęsknota za miłością, za rze­
czami dziwnymi, które się dzieją jak w bajce, a kt[órych]
w życiu nie ma. Idę po szarej, brudnej powierzchni życia,
wśród rozpalonych refleksów - dyszących tęsknotą za
wsią[?]: w Brit[ish] Mus[eum] żądam książki i uciekam.
W domu lunch z Mamą i [?] Jestem nieobecny, właściwie cią­
gle podminowany sprzeczną tęsknota za t. Jak tylko ją sfor­
mułuję, jak tylko jasno uprzytomnię sobie możliwość jej obe­
cności, tęsknota znika, spokój bierze górę. Zawsze mówię:
dobrze się stało. A jednak żal niewymowny. Nie wierzę w jej
charakter i wiem, że by mi nigdy z nią naprawdę dobrze nie
było. Ale b. się przywiązałem i posiada dla mnie olbrzymi
zmysłowy i artystyczny urok. Ten ostatni [?] niż twórczy.
Po południu via Britfish] Mus[eum], gdzie nie mogę sku­
pić myśli, do Miss Jones, na topie 68., mało sentymentalnych
wspomnień. Wracam piechotą przez Primrose Hill. Tam jak­
by zrzucenie jarzma. Wtedy, w ostatnią Sobotę Stycznia, kie­
dy zerwała ze mną po raz drugi, szedłem tam sam w nocy,
przepełniony siłą i radością, poczuciem swobody i twórczo­
ści, bezwzględnie zdecydowany, że już nie wrócę. Wczoraj
Prifmrose] Hill cudny w aureoli złota zielonych pąków, które
płoną srebrem i złotem na czarnych konarach drzew, jako try­
umf życia nad [?] mumifikacji wielkomiejskiej. Ten efekt
przypomina mi zaraz / i napełnia żalem. Przypominam sobie
wiosnę roku zeszłego jak szedłem skwerami do n na 16, Fitzroy St. i czułem wiosenny nastrój budzącej się miłości. Jak

ją wtedy inaczej widziałem! fizycznie i moralnie. Dokładnie
mogę sobie przypomnieć jej twarz ówczesną. Wczoraj na
Prim[rose] Hill przypływ siły. „Muszę stworzyć coś nowego
w życiu, wydobyć plus ultra. Nie chcę poruszać się w jednostajnem zamkniętem kole ciągle tych samych upadków i gra­
moleń." Miałem chwile upadku - chciałem się przystawiać
do każdej kobiety - ale się opanowałem.
Te wstrętne, [?] instynkty - dziwne jak sobie wyobrażę
w ich świetle jej psychologię, opanowuje mnie wstręt - i od­
padają one odemnie automat[ycznie]. Ale sam nie mam dość
sił, ażeby z nimi wprost walczyć. Wstrętne.
Wieczorem dostaję jej kartkę. Peszy mnie bardzo. Zabi­
jam w gimnastyce. Mam chwile metafizycznej więzi. Jestem
sam w jakimś ciemnym, wysokim korytarzu. Czuję potwor­
nie silną rękę losu, który mnie prowadzi. Bezwzględne po­
czucie metafizycznej pokory. Korzę się przed bezmiarem
świata, którego nie ogarnę, a którego pożądam; przed siłą lo­
su, który mnie wiedzie bez oporu i względów; przed tajemni­
czą zagadką istnienia, której okrucieństwo i spokój odczu­
wam bezwzględnie. Odczuwam całą nicość walki o swoje ja,
stwarzania siebie z pustki, aby się znowu w pustkę obrócić. Takie chwile są istotnie religijne; jak mówi Szymberski „roz­
mowa z Bogiem". Dodaje[?] siły wewnętrznej. - Jest mi wła­
ściwie źle; tęsknię za kobietą; tęsknię nawet za t. Ale chcę iść
w przeciwną stronę. Przechodzę teraz okres „odkochiwania
się", podobny w psychologicznym] zabarwieniu do
procfesu] zakochiw[ania] się. Nie śpię, niemam apetytu, je­
stem [?].
Piątek 24.IV. 14 w Berlinie.
Od tej kartki, kt[óra] mi ją znów przypomniała silnie,
przechodzę wciąż stan silnego uczuciowego] powrotu.
W Środę rano opanowuje się, odsuwam czytanie powieści
i biorę się do roboty; przepisuję podanie o stypfendium].
Marta na dole. Idę się kąpać; cudne drzewka w ogródku. Tę­
sknota za nią; żal, że wyjeżdżam, że stracę to cudowne przej­
ście w Lond[ynie]. Czytam z M . m.s. [manuskrypt] ostatecz­
ne poprawki. Potem via Antropfologiczny] instytut do Uni­
wersytetu. Rozmawiam z Sekretarką: kobieta.
Szarpie mnie wciąż problem [?] tęsknota og[ólna],
potrz[eba] czegoś zwraca mnie ku jakiejś parze oczu, jakie­
muś profilowi; wówczas tłumię to w sobie [?] t. Potem zno­
wu z nią walczę. Kupuję u Gamage i u Rablis'a. Potem via
Marta, której nie ma[?], do domu. Myślę chwilami
0 t z mię[k]kim sentymentem]. Przypominam miejsca
1 chwile. W domu wielki pośpiech; uczucie samotnościf?]: ja
i M[atka] na całym świecie. Żal, że M=ę opuszczam. Wyjazd
[??]
Jestem niezmiernie] smutny i opuszczony. W kolei przy­
pominam] sobie z niezmierną] siłą jazdę do Conrfada]. Pa­
trzę przez okno na Tamizę. Tędyśmy wracali, jedne po dru­
gich występ[ują] wspomnienia] tamtego dnia i nocy w Sandgate. Ta linja jest bezwzględnie] związana z nią. Zamykam
oczy; idzie ku mnie z ciemności; widzę ją coraz wyraźniej jak
idzie z [?] w twarzy i staje przedemną; [?] zrodzona z bólu
i tęsknoty; odczuwam fizycznie jej obecność. W uszach
brzmi mi wciąż motyw beznadziejnego bólu z Parsivala. Po­
raź pierwszy od zerwania nie odchodzę od niej myślą; żal
szalony, że się tak stało. Łzawy żal. Nie mam nawet jasnej
pewności, że nie wrócę. Mam poczucie, że ona przechodzi
przez podobny stan. Równocześnie myślę sobie, że jestem
8

9

�zmęczony, osłabiony, i że nie mogę decydować o stanie swym
wewnętrznym. Nie jestem pewien cobym zrobił gdybym ją
wtedy właśnie spotkał. [??] Przypomin[am] - [?] ten ranek
mroźny: 3 osoby, ona z gazetą. Jej twarz - wróbelek mały w tamtym kapeluszu z piórem. Głos Conrada po francusku. "
Potem druga. W [?] patrzę na [?], tam gdzieśmy chodzili ra­
zem. Statek odjeżdża; podwójny błysk latarni. Błądzę wzro­
kiem na lewo, tam gdzieśmy szli. Zaczyna się beznadziejna,
tępa pustka; odchłań pod wszystkiem, przepojenie rezygna­
cją. Przez cały ten czas, aż do tej chwili jest mi strasznie źle.
Ból przenikający wszystko; „poczucie, że się wszystko skoń­
czyło" i wyczerpało aż do dna. Ból nie ludzki, nie indywidu­
alny: Jest się kawałem cierpiącej materyi. W całem ciele rów­
nomiernie rozmieszczone cierpienie; „homogeniczna bryła
miękiej, lepkiej, cierpiącej materyi". Cierpię strasznie po­
przez fale szaro zielone; poprzez cudny [?] pejzaż [?] gdzie
w zielonej [?] budzących się drzew przewija się fiolet daw­
nych cieniów nocy i złoto budzącego się dnia. Drzewa owo­
cowe w kwiecie, lasy, łąki - wszystko najcudniej zielone,
wszystko rozszalałe i zesztywniałe w najwyższym uniesieniu
rozkwitu i obietnic - wszystko to przykrywa cienkim, prze­
zroczystym, co chwila szarpiącym się woalem czasu, bezden­
ną, jednolitą pustką. Tęsknię za nią strasznie - a jednak wiem
że nie powrócę; mówię do niej; mam do nie żal, że [?] ode­
szła. Strasznie żałuję, że tak się stało. Chciałbym żeby i ona
cierpiała, żeby jej módz rzucić całą winę [?]. Potem chwile
ostrzeżenia. Ciekaw jestem jak się ona czuje. Poczucie swej
własnej małości. Może najgorsza właśnie ta dwoistość. Ta
niepewność. Czytanie Return Conrada." Bajeczna rzecz. Tak
i ona też mi miała [?] i ona też byłaby na zawsze czemś niebezpiecznem, czemś co może doprowadzić do samobójstwa,
do zaprzecz[enia] życia. Tak ona byłaby mi zepsuła życie czy ja wiem? Czy można taką rzecz kiedykolwiek wiedzieć?
Obrachować?
Podczas całej drogi czuję się potwornie przemęczony brak sił nerwowych; czuję że powinienem po prostu spać.
A jednak siedzę i czytam; ruszam się. Czuję, że tylko albo
praca albo sen pozwolą mi zabić tęsknotę, żal. Czytam Notes
&amp; Querries i myślę lepiej. Nie daję się oszwabić kondukto­
rowi i kontent jestem. W Berlinie pogoda, cudna zieleń; ba­
jeczna w nocy jak abażur na wielkich lampach łukowych bru­
talnie [?] w sam środek drzewa. Miasto jak zawsze wstrętne;
ale tym razem w imię / i pod znakiem moich poprzednich do­
świadczeń (przedostatni raz byłem sam, jadąc do Warszawy
[???] ostatni raz z Mamą; otrzymuję list od t na poste restan­
te; dziwka [?] z bajecznie dystyngowaną twarzą) nie prosty­
tuuje oczu.
Biorę Niemców z wyższego, czysto teoretycznego odnie­
sienia się i odczuwam do nich wyraźną sympatję. Bajecznie
wszechstronny i plastyczny naród; jedyny gdzie naprawdę
kultura daje całą, objektywnie pełną skalę możliwości.
W por[ównaniu] z Angl[ią] imponują oni osobistą, istotną
Leistungsfahigkeit [sprawność, wydajność]; a nie szykiem
i stylem.
Wczoraj idę do optyka, do Med[izinische] Warenhaus;
szukam w 4 sklepach antropologicznych] narzędzi. Potem
Wertheim, optyk (jestem nawpół przytomny ze zmęczfenia])
na Tristana; nawpół śpię. Chwilami ból intenzywny, jak roz­
palone obcęgi, w 2. akcie, kiedy ona oczekuje. Potem żal dłu­
gi, mięki, głęboki. Wciąż jestem z nią. - Orkiestra bajeczna,
właściwie dopiero teraz naprawdę. 1. klasy przedstawienie.
1

12

200

W nocy na banhof, kartka do n- ledwo na nogach stoję. Dziś
od rana trochę mi lepiej i mam tylko gwałtowne chwilowe na­
pady żalu. Rano tzn. o 10'/: na kolej i potem piechotą na [?].
[?] bajecznie miły; interesuje się mną; daje mi skale barw
skóry; pisze do Martina [pewnie list polecający]. Muzeum
zdaje mi się znacznie lepsze od [?]. To mnie trochę podnieca
i nie myślę o t przez chwilę. Potem wraca ze straszną tęskno­
tą. Są ludzie, kt[órzy] są po prostu jakby wielką pomyłką na­
tury, Pana Boga, czy [?]. Tak przez chwilę myślę; ale nie; po­
myłka leży zawsze w konstelacyi, t jest pomyłką w stosunku
do mnie i do [??] nat. warunków. Chciałbym się uczciwie
i poważnie pomodlić[?] Jak przyjaciel prawdziwy. - [?] śpię.
Zakopane 3. Maja.
Smutny nastrój podczas tej pożegnalnej podróży po Pol­
sce. W Warszawie tęsknota i zakochanie się w w, na tle tęsk­
noty za Londfynem] i za tern co było, przemieszana z żalem
za t i z żalem do siebie, że jestem taki [?]ny. [?] rozstania się
z [?] jej rozpacz i potworny wyrzut sumienia, że ja taką rzecz
mogę zrobić zupełnie [?] i za darmo. - [??] tym strasznym [?]
rzeczy. Na chwilę zapominam o własnem szczęściu, o prawie
do szczęścia, myślę tylko o prawie do życia swojego i cudze­
go; mam silne przeczulenie etyczne. Moje własne rzeczy ma­
leją do zera. Mam wrażenie, że żyję w idealnych warunkach,
że ja mam jeszcze czas i sposobność na wszystko. Nawet mo­
je życie przedstawia mi się od wewnątrz jaśniej i celowiej, ale
za cenę tylko przesunięcia płaszczyzny etycznej. Od dłuższe­
go czasu (!) od wyjazdu z Warszawy nie odczuwam niepoko­
ju za kobietą. To co widzę tu działa jeszcze silniej.
Spisuję po kolei treść dni przeżytych: W Piątek po prze­
spaniu się czuję się świeży i wypoczęty; odwożę rzeczy na
banhof. Gotuję się na Parcivala. Idę na mleko kwaśne i piszę
list do Mamy Hermana[?]. Następnie na pocztę, kolejka
podziemna na Bismarckstrasse. Niema miejsc na Parcivala.
Jestem speszony; ogarnia mnie tęsknota, która gdzieś tam by­
ła, ale miałem nadzieję utopić ją w muzyce. Parę akordów
Parcivala mnie prześladuje. Idę piechotą długiemi ulicami,
potem Tiergartenem. Coraz wyraźniej występuje jej sylweta.
Wchodzę w ciemne aleje, z czarnymi, przejrzystymi sienia­
mi. Ciepło; zwierciadła sadzawek odbijają drzewa, brzeg,
niego. W Parku mało osób; pary zakochane siedzą na ław­
kach. Ogarnia mnie szalony żal. Czuję ją wciąż wkoło siebie.
[??] pełnym rezygnacyi i ukojenia, które [?] się jakąś ukrytą,
półświadomą nadzieją. Musze sobie powtarzać, że absolutnie
do niej nie wrócę; że myślę o niej tak blisko z powodu zupeł­
nej niemożliwości powrotu do niej, przynajmniej w danej
chwili. Na kolei, dostaję ławkę; jadę ze zniemczonym pola­
kiem, śpię b. źle, staram się o odrętwienie. Na granicy długie
czekanie. Czytam Conrada [???] z grubym niemcem. [??]
Czytam Conrada i dzieła niemieckie.
W Warszawie. Hotel. [?] w [Wandzia] wygląda b. ładnie,
efektowne uczesanie, w białej bluzce.[?] czy jedzie do
Krak[owa] mówimy o / [?] patrząc jej w oczy; mam wraże­
nie, że mogłoby coś być [?] rozmowa ze starymi o muzyce
i o okrętach. Potem do Szpot[ańskich ] [?] flota; dowiaduję
się o M . Potem do Sz[?]ów, Stach b. kiepsko, blady, zmie­
niony, źle mówi, umysł mocno przyćmiony. Przypomina mi
wuja Bronisława podczas ostatniej jego choroby. B. przykre
wrażenie. Mówimy o mojej jeździe; przychodzi jego matka.
Potem idę do kawiarnif?] gdzie August Xaw[ery] Zalfeski ]
i Ochenkowski. Rozmowa about nothing, [?] etc. Potem do
13

1 4

15

�16

Stasia Zielińskiego]. Żenią trochę zmieniona. Rozmowa
0 niczem (zbierałem się na rozmowę istotną z nią!) czuję za­
wsze, że stoi na wysokości tego co ja mówię. Dowiaduję się,
że jest pregnant. Peszy mnie to. Mówię jej o moich planach.
Radzi mi wziąć Stasia. Wychodzę wcześnie, z ulgą. Uwolni­
łem się od bezpośredniego jej uroku. Chciałbym jej tylko po­
wiedzieć, [?] cieszę jej szczęściem.
Wieczór chcę iść do Etonki, na operę, nic z tego. Wysyłam
list i idę na spacer w aleje. Tęsknię za w, ale myślę, że z tego
nic nie będzie. Jest ona jedną z niewielu panien, o kt[órej]
mógłbym myśleć en termes de manage. [?] Ciocia Kazia[?].
Mówi o miłości [?] Odczuwam zazdrość. Do w odczuwam tę
falę rzeczy świeżych, natchnienie miłości, coś co porywa
1 pcha. Może najsilniejszą fazę miłości. Myślę czyby jej nie
dać znaku jakiego. Obiad; gadanie ogólne. Ona mi mówi, że
nie pojedzie do Krak[owa] i że jest sorry. I ja także. Potem
rozmawiamy sami - o czem? O czemś półsubjektywnemf?]
w czem się człowiek stara powiedzieć rzeczy pośrednio.
I opowiadam wizytę u [?]. Potem via Eton, kt. niema, via Ha­
linka, kt. niema [?]. Acha, rano u [?] Władzia, Schneiderowa.
Rodzina Halinki.
Potem idąc do p. [?] spotykam w z siostrą, idę z nimi.
[???] Tam cały wieczór. S[?]ówna mi mówi prawdę o jego
zdrowiu. Siedzę tam długo, idę spać.
W Poniedzfiałek] dent[ysta], kupowanie lornetki, wizyta
w Heliosie. Jestem spokojny; staram się być uważny i skupio­
ny. Z w bfardzo] miło mam do mówienia. Obiad u S[?]. Etonka. Czuję [?] pożądanie z ciekawości i równocześnie zdaję
sobie sprawę z nierealności[?] i opanowuję się. Acha, Halina
- dentysta - Etonka - Halina i spacer na 3 most. Jadę do Sz[?]
I przez cały czas mam [?] do w), potem z Aug[ustem Zale­
skim] do Ochenk[owskiego] Razem spacer [??] o rzeczach
płciowych; jazda do Krak[owa] [?] nad ranem, piszę notatki,
numeruję kartki. W Krak[owie] najpierw do Akad[emii
Umiejętności] [?] przyjmuje mnie Schf?], Rydel [?] w ogóle
parszywe plotki. Pensjonat. Rostafińscy. [?] Augusta [Wit­
kowskiego ] kochałem jak ojca. [??] W Krak[owie] mam sil­
ne przypomnienia f, ale bez wyraźnego [??}, który zresztą
tłumię świadomie. Podwale 2[?] tam gdzie [?] schodziłem.
Szczepańska ulica. Via Strasburger", [?] Żuł[awski ]do [?]
Ulan[owski ] długie ględzenie antigwinejskie i utrudnienia
z M.S.[manuskryptem]. Pensjonat; idę na kolej dowiedzieć
się o pociąg, Śpię w ubraniu.
17

18

19

21

22

Kraków. 6.V.14. Opis pobytu w Zakopanem.
Pogoda cudowna; powietrze niebywale przezroczyste.
Wszystko pokryte odświętną pustką; pustką rzeczy świętują­
cych, odpoczywających, bezcelowych. Jestem bardzo dużo
ze Stasiem. B. przygnębiony jego stanem; czuję, że zamknię­
cie życia z tamtej strony, że zniszczenie jego jest upadkiem
jednego z moich ideałów. Wierzyłem i do dziś dnia wierzę
w Stasia, w jego geniusz i indywidualność; jest on dla mnie
wcieleniem duchowej wyższości i odrębności ducha polskie­
go. W tej całej sprawie widzę, że jest on też wcieleniem naj­
gorszych stron i słabości. Miałem chwilami pozytywne po­
czucie, że jego bankructwo jest potwierdzeniem moich poglą­
dów etycznych, jest strasznym symptomem niebezpieczeń­
stwa, które tkwi w zupełnym nieocembrowaniu[?] źródeł ar­
tystycznego natchnienia i woli do życia. - Chwilami staram
się zapomnieć o Stasiu. Uciec od niego. Nie wchodzę wgłąb
jego stanu, po prostu [?] przez egoistyczny instynkt samoza­

chowawczy. Typowy stan psychiczny ucieczki przed nieubła­
ganą ręką losu, na mielizny [?]ciowości tamtej. Staram go się
przekonać argumentami, których płytkość i marność sam od­
czuwam. Nie ma nic, tylko śmierć. Aleja nie mogę, nie mam
obowiązku iść dalej, iść za przyjacielem aż do samych wrót
Hadesu, chyba, żeby go sprowadzić napowrót, z powrotem.
Jazda do Zakop[anego]: dzień piękny, pogodny. Jadę w ko­
rytarzyku. Droga, szczegóły, Podgórze, Kalwarja; przypomi­
nają mi ostatni raz z /. Wtedy też była pogoda. Jechałem z nią
z początku w zewn[ętrznym] przedziale; Siarkiewicz; mówili­
śmy do siebie po angielsku]. Potem przesiedliśmy się do
osob[owego] już za Podgórzem. Ona jechała do Stryszowa. Za
Kalwfarją] patrzyliśmy razem na śliczny pejzaż. Potem ona
siadła[?] mi na kol[ana] i patrzała wprost przez okno. Pojecha­
ła ze mną do Zakop[anego]. Mówiliśmy o Zakopfanem], o na­
szej przyszłości, o Lond[ynie] było mi dobrze, ale pusto do­
syć. Ona mnie nigdy nie brała wewn[ętrznie]; nie mogła mnie
brać wewn[ętrznie]. - Myślałem o niej i tym razem, ale świa­
domie i skutecznie starałem się zabijać sentymentalizm. Czy­
tałem Conrada i notes &amp; querries. W Suchej rozmawiam z pa­
nią Bierkowską. W ogóle pewne przytępienie radosnego od­
niesienia się do przyrody. Za Chab[ówką] patrzę przez okno;
patrzę Fernseherem [lornetka]. Myślę o tern co mam powie­
dzieć Stasiowi; wywrzeć nacisk, żeby wyjechał.
Staś na stacyi; wygląda źle, jedziemy do Nosala. Mówię
mu o ewentualności pojechania; on mówi [??] o śmierci;
0 swoim stanie rozpaczliwym. Ten sam nastrój rok temu był
dekoracją jego największego szczęścia. W Nosalu p. Witkfiewiczowa] przyjm[uje] mnie ze łzami. Schodzimy do Zakopafnego], Apteka, niema listów. Konstantynówka ; [?] wra­
camy piechotą przez potok. Staś opowiada mi całą historię.
[?] anomilne; niezadowolenie; wyjazd do Lovrany ; powrót.
Karolek. Dwoistość i licytacja ich wzajemna. P. Witk[iewiczowa] i Helena [Czerwijowska] wieczorem mówią ze mną.
Potem Staś wieczorem opowiada mi do końca; faza rozpaczy
1 faza obrzydzenia.
Nazajutrz [?] faza obrzydzenia i względnej siły. Pogoda.
Rano siedzimy w domu, tylko spacer na Kozieniec. St[aś] ma
ochotę na jazdę do N[owej] Gwinei. Po obiedzie do Za­
kopanego] on do Irenki [Solskiej], ja do Aptfeki] do Żuraw­
skich] i do Konst[antynówki] wieczorem. Aniela [Zagórska],
Wym. w Nosalu. Wracamy ze Stasiem szosą. Smutny i pusty
wieczór. Wieczór wywoływanie klisz. Czerwone światło.
Piątek, rano pogoda, popoł[udniu] chmury zachodzą.
Idziemy do Zielińskich] na Olczę. Przypominam Ż[eni]
wszystkie dawne rzeczy. Siedzę w izbie u Zielińskich] i pa­
trzę na łóżko, patrzę przez okno na dobrze znany widok, przy
kt[órym] tyle razy pracowałem, w kt[órym] tyle razy topiłem
tęsknotę . Góry przysłonięte, tylko miejscami się odsłaniają.
Nad Gubałówką burza. Idziemy przez Bachl[edowy] wierch
do Zakopanego. Do Apt[eki] Staś do Ju[?]. Jem kolację
w Apt[ece]. Potem piechotą. Jemy jeszcze kol[ację] w Nosa­
lu. (Aha, jeszcze Marja Bułhak z kt[órą] schodziliśmy we
Czwartek do Zakop[anego]). Potem wywołujemy na papierze
moje klisze od Lang[iera]. i klisze zrobione poprz. dnia. So­
bota. Dzień deszczowy i chłodny. Rano - Popoł[udniu] do
Zakop[anego]. U Dzi[?] z Anielą i Żuławskimi] o „kobie­
cie". Potem przez Bachl[edowy] Wierch. Straszna zadyszka
i przeziębienie. Wog[óle] nie czuje się dobrze w Zakopfanem]. Wieczorem przyjeżdżają 2 damy i Świeżawscy.
Idę wcześnie spać.
23

24

25

26

27

201

�Niedziela. Rano pogoda. Idziemy na Olczę. Zdjęcie
Hrubego i 2 chałup. Potem u Zielińskich]. Zostawiamy ka­
merę. Popoł[udniu] z filtrami[?] na Olczę, bez płaszcza.
Zdjęcia: Giewontu, gór z ganku i brzeżka. Potem ja idę sam
do Zakopfanego] na kol[ację] do Tabów; przedtem na
chwilę do Anieli. Jadę z gazdą[?] na Olczę. Wywoływanie
z Langierem. Klisze udają się doskonale. - W nocy spię
kiepsko.
W Poniedziałek] cudna wprost pogoda. Gorąco. Marze
0 kąpieli, ale czuję się fatalnie. Na Olczę do Zielińskich]. [?]
Mówimy ze Stfasiem] o głupstwach u niej. Potem z po­
wrotem]. Jestem b. osłabiony. U Lang[era] pożegnanie. W Nosalu nic nie jem na obiad. Po obiedzie] pożegnanie, pa­
kowanie. Epizody z wujem Swieżawskim.
Jazda do Krak[owa] I I klasą. Czytam Nostromo. [?] pa­
trzę przez okno. Potem drzymię. Rozmawiam. Jestem nie­
spokojny] o zdrowie.
Kraków u P. Borońskiej[?] [?] Na 2. dzień do Hr. Zamoy­
skiego . Speszenie w Akademii Umiejętności. Dentysta; fa­
talna sytuacja z wyrwaniem zęba - siedzę przez '/г godziny
w męczaeniach. - Popoł[udniu] do Hr. do Strasburgfera] do
Hrab. długa rozmowa. Money granted. Wieczór decyduję się
zostać bo kiepsko z zębami. W Boroneum[?] Czytam Nostro­
mo. W nocy krwotok. Dziś rano pewna pustka. Nie wiem co
z sobą zrobić.
28

29

nym bólem. Budzę się w nocy w półśnie. Tak samo na Olczy.
Wziąłem ją jak się bierze łatwą i tanią zdobycz. Nie miałem
wtedy poczucia zbrodni. Byłem [?] i kryminalnie lekkomyśl­
ny. Teraz za to płacę; nie wolno być większą świnią niż się
ma prawo do tego. Intelektualna deprawacja nie jest paszpor­
tem. Etyka odpowiada pewnym potrzebom uczuciowego ży­
cia; których nie wolno libertynować.)
W Lipsku szalone zmęczenie, prawie nieprzytomność.
Kolacja u Fl[óhchen], potem do Estel. Brzeż.[?] nie przycho­
dzi. Polem znów u FI. Nie miła angielka, do której się jednak
palę chwilowo. Jazda do Hanovru. Gubię funta. Szalona mi­
grena; nieznośne niemeczki, [?]. Nocleg w Goch.
Jazda morzem; mało zachęcająca na przyszłość! Dojazd
do Anglii; patrzę lornetką; statki idące na południe; Union
Castle. Dojeżdżając do Queenborough, statki wojenne, jacht
duński, Port Victoria. Myślę o t. Jadę koleją przypominam so­
bie liczne razy kiedy jechałem do n i przypominam t. Radość
z przyjazdu no Anglii i do Lond[ynu]. Listy - nic od t. Nie­
pokój.
Następny dzień. Niedziela. Przychodzi Czapla [Czaplic­
ka ]; idę z nią; Hall. Popł. i Fry ; wieczór u Seligm[ana] [?]
(W Sob[otę] wiecz[orem] Boreniusowie, Mam w [?]). Po­
niedziałek]: [?] od Derrego, popoł[udniu] u Halla (?)
British] Mus[eum] gdzie szukam wspomnień i nie tylko
wspomnień. Czytam instrukcję o fotografii. Wieczór semin[arium]. Westerm[arck ] i post, seminar z rozmową (qu­
asi naukową). Trochę [?] wracam piechotą z Appelby do do­
mu i zaziębiam się. Wtorek, rano zmęczony idę do British]
Mus[eum]. Wieczór Kasia. Chwilami męczę się strasznie
przez te dni myślę o t. Kasia ma chandrę i ja też.t teleffonuje] przy mojem wyjściu. Strasznie mnie to peszy; nie mam
żadn[ego] interesu, ale postanawiam potem zatelefonować].
Idąc do K. mam słabe przebłyski sentymentu za Wandzią.
Uczucie rykoszetowe. Męczę się też trochę myślą, że
Konr.[Conradowie] są u Reting[erów. ] Afera jazdy Stasia.
Chwilami mam przebłyski podłej zazdrości i niechęci, ale
w ogóle chciałbym żeby pojechał; zwłaszcza albo kiedy
mnie przyciśnie ból, albo kiedy zaczynam naprawdę się wy­
dobywać.
Wczoraj, w Niedzielę, kiedy się czułem najgorzej, miałem
rozmowę z panną Hadley o nieszczęściu wewnętrznem,
o przetrwaniu i o objektywiźmie nirwanicznem. Ona mówi,
że wiele przecierpiała w życiu i że to stworzyło w niej ten al­
truizm.
We Środę ? We Czwartek mam iść do Seligm[ana] na
lunch. Idę via Czaplicka] do British] Mus[eum], telefonu­
ję] do S[eligmana] czy mogę przyjść. Odkłada mnie na Pią­
tek. Idę do R[eading] R[oom] i szukam jej po zwykłej stro­
nie; potem [?] po prawej i tam znajduję t. Idziemy przez
Kings Library szybko pod górę po schodach. Do nowego po­
koju. Jestem spokojny, opanowany; pytam się serd[ecznym]
głosem o jej zdrowie, o matkę itp. Potem idziemy greckimi
galerjami na dół. Rozmowa się nie klei. Idziemy na lunch,
jak dawniej do Express Daisy. Czuję się strasznie łzawo. Nie
mogę na nią patrzyć. Mówimy o planach naszych, o jej jeź­
dzie w lato do kraju; trochę o przeszłości; ja proponuję jej
spacer i pójście na operę; mówię, że tylko jako przyjaciel.
Ona nie chce; zbyt dużo ją to kosztuje. - Nie mogę nic robić
w R.R. potem (acha, mówię jej jeszcze o tern, że nie używam
plastrów). Z [?] i Lewińskim do Vienna Cafe. Wieczór
w domu.
32

33

34

Niedziela 17.V.14. Londyn.
Od czasu powrotu tutaj, tzn. od Soboty 9.b.m. wieczór
znowuż epoka słabości i upadku. Myślę ciągle o /; dobrowol­
nie jej szukałem; sam ją zaczepiłem w R[eading] R[oom].
Ciągle za nią tęsknię i sentymentalizuję o przeszłości. Wspo­
mnienia fizyczne hauntują [haunt - straszyć] mnie jak zmory.
Mam jej niby to coś ostatecznego do powiedzenia. Najwyra­
źniej „idealizuję" ją, widzę ją w nieporównanie lepszym
świetle - skonstatowałem to wczoraj, zobaczywszy ją zno­
wuż taką, jaka jest. Wiem całkiem jasno, zwłaszcza jak ją wi­
dzę, że między nami nie może być nic psychicznie substan­
cjalnego; a z drugiej strony uczuciowo] i fiz[ycznie] robi na
mnie niezw[ykle] silne wrażfenie]. Straszne jest to [?] się tej
afery teraz właśnie, kiedy bym potrzebował wolnej głowy na
wyjazd i wolnych uczuć ażeby pożegnać się z [?]. W domu
siedzę b[ardzo] mało. Jestem dużo u Seligmfana "], który spi­
suje się b. poczciwie.
Krótkie zebranie zdarzeń: W Krak[owie] następny dzień
zupełnie stracony: Jachimeccy , Żuławscy, Edzio Str[asburger] etc. Czuję, że zupfełnie] niepotrzebnie] zostałem. Dro­
ga do Lipska: konstatuję, że ząb niedorwany i ropa: to mnie
strasznie peszy; w ogóle jakieś złe przeczucia i wizja ostat­
niej jazdy, kiedy w Dreźnie spotkfałem się] z n. Myślę dużo
1 tkliwie o n. {Wtedy jechałem, ażeby w Lond[ynie] spotkać
się z t. Pamiętam, że po przyj[eździe] do Lond[ynu] myśla­
łem dużo o i i o n; że miałem silną chandrę „popsutego ży­
cia"; ale że do t odnosiłem się jak do kokoty, że miałem do
niej rodzaj nienawiści i [?]. Jak się to teraz potwornie mści,
to lekkie branie życia! Pamiętam, tamtego lata w Krak[owie],
jak nudę jej towarzystwa, pustkę jej obecności wypełniałem
brutalną zmysłowością, czując ją w swych rękach; straszne!
Cała wina jest po mojej stronie i teraz cierpię strasznie, ale
słusznie. Pamiętam w małym pokoiku patrzącym na planty.
Całowałem i ręce moje były na niej, chociaż serce i dusza by­
ły dalekie. Teraz te wspomnienia przepełniają mnie nieopisa­
3

31

202

35

36

�W Piątek, rano do Bossans[?] Britfish] Association for
the Advancement of Science]. Lunch u Seligmfana], Parciwal. Potworna męczarnia; mam ją wciąż przed oczami duszy;
nie mogę wprost słuchać muzyki. Po 2. akcie, gdzie mnie gło­
wa rozboliwa i kt[óry] mnie nie interesuje, wychodzę. Męczę
się przez te dni potwornie. Mam to poczucie odcięcia od
świata; tam za jakąś' nieprzenikliwą taflą cos' błyszczy w słoń­
cu, coś radosnego się dzieje, a ja tu jestem ja wycięty ze świa­
ta, jedna cierpiąca bryła. Chwilami cierpię biernie; chwilami
ujarzmiam, ale tylko tak dalece, że sentymentalizuję, piszę
wiersze i rozmawiam z nią w myśli - a właściwie na dnie
wszystkiego tęsknię za nią i beznadziejnie żałuję że się to sta­
ło i pragnę powrotu. Ale chwilami i ostatecznie zmagam się,
walczę o siebie i, jakkolwiek nie staram się oszukać cierpie­
nia, przetrzymuję go [powinno być: je] siłą. Ale cała rzecz
jest potwornie ciężka. Rzeczywiście, bez niej nie mogę żyć.
Środa 20.V.14.
Przytem to wszystko było na tle silnego napadu zmysło­
wości w ogóle. Tęskniłem za kobietą, a jedyną kobietą była
ona. Od Czwartku przeszłego do dziś dnia byłem wprost nie­
przytomny. Rozmawiałem z Seligmanem o interesach, z Rayem o lingwistyce, z Westerm[arckiem] o różnych kawałach
tylko pod najwyższą presją i nawpół przytomnie. Obchodziła
mnie tylko jedna i jedyna rzecz. Kojarzenia skręcały stale
i zawsze w to samo koryto. Cały Londyn przedewszystkim
był przepojony jej obecnością.
W Piątek, na Pass. cierpiałem wprost strasznie. Wzdrygałem się na myśl o tern. W Sobotę rano, po niezłem wyspaniu,
idę z Selfigmanem] do Levin &amp; Alders. Potem via Curtis do
Seligmana, gdzie pierwsze 3 zdjęcia. Jestem troszeczkę spo­
kojniejszy i idąc do / nie drżę na myśl, że jej nie zast[anę].
Dziwnie zmieniona ulica z powodu rozkwitłych drzew. List
od niej. Jadę do domu. Potem do Seligm[ana] znowuż. Za­
czyna mi być strasznie źle; idąc przez ogródek tęsknię. Jadę
68. U Seligm[ana] Ray; mówimy w językach; jestem na
wpółprzytomny z bólu, światło przeciekające przez szyby
mnie peszy. Telefonuję; idę, czując, że robię głupstwo. Kasia
Chłapowska. Przekomarzam się z Kasią. Patrzę na t chwila­
mi, ona na mnie dość rzadko. Błaznuję z przykrością; chciał­
bym być dla niej czemś nadzwyczejnem; głupstwo chwili
przelotnej rzucone na pustkę nad którą trwamy jest czemś
strasznem. Trywialność akcesoryów tragizmu. Mówię o języ­
kach papuańskich, chciałbym mówić o sobie, interesować so­
bą; bolą mnie te rzeczy, w ktfórych] ona teraz żyje, a kt[óre]
nas dzielą coraz wyraźniej i silniej. Wycieczka t i Kasi do St
Albans; stałe zebrania kolonii polskiej u nich. - Piechotą
z t i Chłap[owską] do Chalk Farm S=n jestem zazdrosny na­
wet o niego. Jazda z Kasią; pluję i klnę; ona robi złośliwe
uwagi o miłości.
Niedziela - rano grzebię się w domu; jazda do Hadley'ow
przypomina mi wszystko, wszystko. Mama w dobrem uspo­
sobieniu, rozmawiamy. Strasznie ciężkie chwile u Mrs. Hadley. Nie mogę wprost chodzić po ogródku. Uciekam. Z He­
leną rozmawiam o cierpieniu i to co ona mówi b. mnie pocie­
sza. Ona lepiej rozumie, niż wiele innych osób. Objektywizacja odniesienia się poza cierpienie; nirwana. Mówiąc z nią,
czuję, że mam kogoś żywego przy sobie. Idę do Kew Bridge;
droga nad Tamizą tak mi bliska. Nigdy tam nie byłem z nią,
a jednak wszystko jest nią przepojone, Putney, Tamiza. Zu­
pełna, błyszcząca pustka. Spacer po Holland Park; staram się

gwałtem opanować. Wciąż żyję wyłącznie tern i wyłącznie to
staram się strawić. W ogóle, patrzę cierpieniu wprost w oczy;
dużo jednak z nią mówię i prowadzę jeszcze grę: powiedze­
nie jej dużo rzeczy; zrobienie fotografii. Miss Martrygast;
ożywiona rozmowa; z Westerm[arckiem] do Goodge St.; po­
tem via Czapl[icka] gdzie Memcia mówi o Retingerach do
domu. W domu papiery. Spotykam Boreniusów, ktjorzy] się
zbyt sympatycznie do mnie odnoszą.
W Poniedziałek] (18), przedwczoraj. Rano, po napisaniu
paru listów, telef[onuję] do / i idę. Staram się być opanowa­
ny. Silne wrażenie tamtego domku. Fotografuję [?]. Mówimy
o strasznej piękności świata i pogody. Ona jakoś nie bierze te­
go b. intenzy wnie, albo też się nie rozumiemy. O 1 'h uciekam
do Seligmana - niema lekcyi. Wywołuję [?]. Potem wykł[ad]
Seligm[ana] - jedzenie i semin[arium] z Westerm[arckiem],
Wszystko straszne; nawpół przytomny. W domu Kasia; je­
stem tak przybity że ledwo żyję. Przychodzi t w małym,
śmiesznym kapelusiku. Odżywam; jestem miły i dobrze mi
jest chwilowo. Jest dla mnie cudowna. Idziemy via Grays Inn,
Hand Court. Kasia bierze bus. [?] do Kings Cross. Milczymy;
nie mamy sobie nic do powiedzenia. Tram. Zaczynam
mówić. Nic sentymentalnie] ale morał. Wartość tych rzeczy;
[?] się nimi przez cały czas na przyszłość. Tak musiało się
stać; straszne cierpienie. Trochę się mieszam; z jednej strony
mówię o konieczności tego co się stało, z drugiej o strasznych
cierpieniach. Chcę żeby jej było dobrze, żeby miała dzieci.
Zapewniam ją o mojej istotnej przyjaźni. Żegnamy się
u bramki jej domu.
Jestem potwornie przemęczony, reakcja przeciw szlachet­
ności. Wczoraj we Wtorek, mam silne poczucie niemożliwo­
ści głębszego z nią stosunku; dlaczego ona nic nie mówi, dla­
czego jest beznadziejnie bierna? Ja jestem przykuty do niej
jedynie zmysłowem przywiązaniem. Ogarnia mnie potworny
sentymentalizm. Wszystko co z nią związane, co związane
z [?], pies, dom, szczegóły i głupstwa, nabierają olbrzymiej
wartości. Rano pracuję w domu, piszę listy; potem do Derryego, via Hall do [London] School [of Economics and Politi­
cal Science], wykład Seligm[ana]. Przybory u Kodaka. Klisze
od Curtisa. Robię trochę niemieckiej prasy. [?] Hadley. Kola­
cja u Seligmfana]. Dr Strong. N[owa] Gwinea zaczyna mnie
naprawdę interesować. Czuję się trochę lepiej. Robiłem b. du­
żo gimn[astyki] i przemęczyłem się fizycznie. To mi robi do­
skonale. Idąc do Seligm[ana] miałem szalony sentyment i tę­
sknotę za tern, co było, żal, że się tak stało z silnem poczu­
ciem nieistotności tego i bez metafizycznych [?] zmysłowo­
ści. Chciałem płakać. Ale ten stan jest łatwiejszy do opano­
wania.
Dziś dobrze spałem; śniłem o niej b.wyraźnie; śnił mi się
Aug[ust] Witkowski. Sentyment wyłazi często, ale [?] ten­
dencja nie myślenia, zamknięcia tego i nie widzenia się z nią,
choć wiem, że tego au fond szalenie pragnę i wyglądam.
Czwartek 21,V. 14.
Wczoraj rano chodzę po sprawunkach i interesach (Borsano, okulary, aparat, krawiec, Rymań); zmęczenie, wykład Se­
ligmana; w domu pracuję trochę i piszę listy. Już po­
południu] zaczyna mnie brać straszna chandra za nią. Tym
razem niezróżniczkowany sentymentalizm. Poczucie bez­
względnej pustki tego co jest teraz. Absolutnie nic nie ma.
Straszna tęsknota za tern co było. Wizje rzeczy minionych.
Przypominam z jasności halucynacyi chwile, kiedy ona wpa203

�dła do mnie, w ciemnofioletowym aksamitnym kostyumie
i kapelusiku małym, słomianym z jasnymi kwiatkami. Pod­
nosiła wualkę i dawała mi swe usta. Bylis'my tak strasznie
zżyci, tak strasznie blizcy sobie. Tak dobrze nam było. Jej
obecność działała na mnie jak morze. Olbrzymia pustka
w której można odnajdować samego siebie, a która wiecznie
milczy.
Dziś znowuż mam takie przebłyski wizyi przeszłości.
Memcia i powroty busem. Źle mi jest niepomiernie. Wyci­
nam żywe ciało z mej duszy. Jestem do niej szalenie przywią­
zany. - Nie mogę płakać, jestem blizki łez, ale jakieś poczu­
cie ambicyi wobec samego siebie powstrzymuje. - Chciał­
bym jeszcze z nią mówić; chciałbym ją zmusić do mówienia.
Chcę wiedzieć; chciałem nawet obiecać jej, łudzić ją przy­
szłością. Ale w chwilach jasnowidzenia wiem, że nic mnie
z nią wewnętrznie nie łączy, że absolutnie bym jej nie mógł
zrozumieć, ani ona mnie. Wieczorem piszę listy; dostaję list
od Stasia; idę do Bor[eniusa]. Borfenius] b. nieprzyjemny;
w ogóle tracę do niego serce. Wieczór straszny; wiję się
w cierpieniach i przeklinam chwilę, w ktfórej] zerwałem
z nią; wiem z drugiej strony, żebym nie był mógł wytrzymać
na jej łasce i niełasce. Na łasce i niełasce jej kaprysów, bo te
fluktuacje nie miały w sobie nic głębszego. A może? Może
tamten jej stosunek wszystko psuł? Rano też źle się czuję,
strasznie.
14. Czerwca, na pokładzie.
Obecnie jestem już w drodze. Po meczących i pustoszą­
cych przygotowaniach, po licznych wahaniach uczucia do t po niepokoju i wahaniach w sprawie Stasia, jadę z nim i czuję się, w ogóle mówiąc, fatalnie; choć może nie. Czuję
się dość marnie w tej właśnie chwili. W ogóle czuję się nie­
źle. Przeszedłem duże upojenie turystyczne zwiedzając Paryż
i Neapol. Okręt i 2. klasa dość mi się nie podoba, gdyż utru­
dnia w dość dużym stopniu bezpośrednie zetknięcie się z mo­
rzem; ale mam nadzieję, że to przezwyciężę. Stosunek ze
Sfasiem] b. dobry na ogół i jestem niezmiernie zadowolony
że jest ze mną ze względu na samego siebie.
Poniedziałek 15.VI.14.
Tęsknota za г nie opuszcza mnie. Wiem dobrze, że ona
mnie nie kocha zbyt głęboko, ażeby módz na tern zbudować
coś trwałego. Wspomnienia niektórych chwil, niektórych rze­
czy które mi powiedziała zatruły na zawsze źródło najgłęb­
szej tęsknoty, najistotniejszego pożądania. Ale niemniej jest
coś dziwnego, jakaś ukryta wiara w jej wartość, jakaś
sprzeczność między tern, co wiem o niej z jej powiedzeń
a między tern, co w niej przeczuwam. Z jej zachowania się
byłbym mógł sądzić, że kocha mnie ona naprawdę i że roz­
stanie się ze mną jest dla niej prawdziwym ciosem. Niemniej
jednak mam pewność że gdyby mnie kochała, byłaby opuści­
ła wszystko dla mnie.
Spisanie wypadków ostatnich czasów z Londynu.
W Sobotę 23. idę do r; przychodzę koło 12=tej i pół,
w morning [?]. Ona w jasnej różowej sukni, bardzo ładna
i uderza mnie boleśnie urokiem swego ciała. Mówimy naj­
przód niesentymentalnie; ona że podczas mojej nieobecności
chciała wrócić do niego i w ten sposób odkupić w stosunku
do mnie i do niego to, co się stało, ja mówię, że tak powin­
na zrobić, że powinna o mnie zapomnieć, a starać się iść ku
prostocie i obowiązkowi. Ona o rozdwojeniu, o kłamstwie,

204

zawartem we wszystkiem. - Potem idziemy na spacer; bez
wielkiej radości, bo czuję, że już się wszystko skończyło, że
nic nie mamy sobie do powiedzenia. Ale trudno mi się z nią
rozstać; słabość. Idziemy piechotą, nasze domki. Potem
mówię o tern, jak schodziłem na dół tamtędy, idąc do Miss
Fry. Przypomnienia sentymentalne z Krakowa; o przepoje­
niu retrospektywnem Krakowa tęsknotą za nią. Idziemy na
[Hampstead] Heath, do Gold. Green (czy Hill) Park. Mówię
jej o moim nastroju podróży; o tern, że będę wiózł tęsknotę
ze sobą. Łapie nas deszcz silny. Dobrze nam przez te parę
godzin. Lunch w tamtej kawiarni. Idziemy po parku, który
ona mi pokazuje. Wysoka trawa w sadzie; wspomnienia
z Polski, przepełnione moją miłością ku niej. Idziemy nao­
koło; rwie kwiaty. Poczucie wspólności nastroju, zlanie się
w odniesieniu się do przyrody; śliczne drzewka na trawni­
kach. Po deszczu, żółtawe światło przedziera się przez
chmury; radosny nastrój popołudnia, budzącego się do pogo­
dy po dżdżystym ranku. Wychodzimy; wspominam datę &amp;.
Czerwca. Ona z pewnem kabotyństwem mówi „kto wie co
się może stać do 8." Idziemy ku GS. Ona smutna, z chmurą
na oczach; ja dziś spokojny, dobrze mi z nią. Jedziemy bu­
sem przez Finchley Rd., przypominając rzeczy minione;
smutek rozpierzchających się środowisk ludzkich; żal za mi­
lieu tej zimy.
Miss Fry; garden party; tłok ludzi, rozmawiających, jak na
banhofie. Muzyka, myśli o /. - Mama w Oxford] Circ[us]
mówi mi o Stasiu; bardzo się cieszę; to podnosi mój nastrój.
Jazda do Wrythów; Dr Harrison; zabawki japońskie; licytacja
rzeczy papuańskich. W kółku odczyt Dąbrowskiego, t nie ma,
speszenie.
Niedziela 24. Przyjazd Stasia. Kasia przychodzi o 12=tej.
Spotkanie z Westerm[arckiem] w [?]. Lunch u Singerów; Torday[?]; przemęczenie i kongestya. Jazda z Kasią ku Marble
Arch; parę kroków po Parku; u Isobel Kirkwood. Jazda do
Grahama Wallasa. Kolacja. Potem czytają mi wiersze, dosko­
nałe w istocie. Powrót tramem do domu.
Poniedz[iałek] 25. Z M=[?] i Stasiem u Gamaga'a. Cały
dzień potem latam ze Stasiem. Wieczorem spotkanie z Seligm[anem] i Westermarckiem w School. Staś idzie do Waf?],
ja na Seminarjum, gdzie mowa o Bergsonie. Partseminarjum,
Seligman, Lewiński, Appelberg.
We Wtorek mam ochotę zatelefonować] do t - nie te­
lefonuję]; ani we Środę, idę popołudniu do Gold[?] niema /;
speszenie; obiad Westermarck. Rozmowa. Miss Rhodes
i M=rs Seligman; potem z Shoudem i M. Whitem.
Czwartek i Piątek latam intenzywnie za interesami ostatnie dni do załatwienia wszystkiego.
Sobota; rano telefonuję] do t, potem wycieczka do Monda . Rozmawiam z Seligmanem o interesach, u Monda b.
nieciekawie. Powrotną drogą rozmawiam z Seligma[anem]
o rzeczach subjektywnych. Żuławski wieczorem zachodzi do
nas. Telefonuję] do t o możliwości przyjścia. Żufawski]
przychodzi do nas w ogóle b. często, co rano i wieczór i jest
regularną feature naszego życia. Pokój zamieniony w skład
przedmiotów tropikalnych; przymierzanie ubrań, kasków, pa­
kowanie. Wszystko to z pewnym niepokojem i wahaniem:
„co z tego wszystkiego będzie?"
Niedziela. Przedpołudnie] do D=ra Stronga, który poka­
zuje nam swoje kurjoza papuańskie; obiad w domu, potem
idziemy ze Stasiem do Seligmfana], do Bluml., gdzie Misza[?] jej mąż i 2 Niemeczki; potem do Reting[erów|. Sztucz37

�ki karciane; przekomarzanie się z Kasią; jestem b. niesympa­
tyczny. Powrót do domu. Speszenie przez Stasia.
Poniedziałek 1 .VI. Rano pisanie etc. Popoł[udniu] przy­
chodzą Kasia i t; Staś' i Żuł[awski] wychodzą na Heath. Od­
prowadzam t aż do rogu Englands Lane; układamy spacer na
wieczór; kwestya pożyczki pieniędzy. Staś' ze mną u Miss
Fry. Rozmowa z nią, działa na mnie podnosząco. Nie mam
szwungu na t. Spotykam ją u bramki jej domu. Jest lekkomy­
ślna; czuć od niej alkohol. Coś się [?]; biorę ją wpół; patrzy­
my na ludzi tańczących; siedzimy na ławce tuląc się. Czuję,
że popełniam coś złego, ale nie jestem w tern sercem; nie mo­
gę; już ta droga nie prowadzi do raju. Idziemy na dół, jak wte­
dy z Wandzią. Mówię jej, że mnie nie kocha; ona nie przeczy;
mówi, że mnie już nie mogła więcej kochać, że odeszła ode
mnie; że nie bylibyśmy byli szczęśliwi ze sobą (mówi to
i przedtem w domu usiebie tamtego popołudnia, kiedyśmy
byli na Golden Hill). Idziemy ku stawkowi; czuję się b. źle.
Przypominamy tamten wieczór. Ostatni raz tuleją całą do sie­
bie, żegnamy się, ona płacze. Ja czuję, że już nie jestem jej
kochankiem. Szybko przez Parliament Hill do domu. Zaczy­
na mi mówić najstraszniejsze rzeczy; że czuję, że pójdzie na
dno; że nic ją nie bierze naprawdę, że ulega każdemu wraże­
niu, każdemu nastrojowi; że odejdzie od męża. Mam potwor­
ne poczucie prawdziwości tego; potwierdzenia złych obaw,
że jest ona au fond po prostu kurwą. Staram się przeczyć te­
mu, walczyć. Idziemy znów aleją cienistą (Bels[ize] Park
Av=e) i ul[icą] Bel[size] P=k Gdns, tą samą drogą, gdzie po­
przednio już zrobiła mi tamto straszne wyznanie. Żegnam się
z nią na rogu Engl[ands] Lane z pewną ulgą.
Wtorek 2. Popołudniu Kasia i t przychodzą. Staś. Odpro­
wadzam t [?] ale bez prawdziwego sentymentu.
We Środę 3. w południe zajście ze Stasiem, które psuje mi
humor na pewien czas, bo ostatecznie musze przyznać, że ma
on do pewnego stopnia rację. - Aha zapomniałem napisać je­
szcze o jednym spacerze z f; zdaje mi się we Wtorek 26. Staś
był ze mną i wstąpiliśmy do School, gdzie widziałem się
z Seligm[anem] potem po pudełko do blacharza , potem na­
tknąłem się na Ret[ingera] i spiknąłem go ze Stasiem. Z t ko­
ło Waterloo bridge. Idziemy embankmentem; ona w kapelu­
siku z piórkiem i w brązowym quasi-skórzanym kostjumie.
Lunch u Lyonsa; potem do Westminster Abbey, Raz jeszcze
rozpoczynam z nią rozmowę o moim zasadniczym do niej
stosunku. W małym podwórku, gdzie stoją duże drzewa i bi­
je miły wodotrysk mówimy o mieście, o jego złym wpływie;
musze z niej wyciągać zeznania. Potem idziemy przez Green
Park czy raczej St. James Park; mówię jej o jej miłości i py­
tam o istotę tego co przechodziła; ona , dlaczego ją właściwie
męczę; ja jej się oświadczam, bez żądania odpowiedzi. Ona
nic nie mówi; rozstajemy się.
Któregoś znów dnia, Wtorek 3., spacer do St James Par­
ku; mówi mi o swoich kłopotach finansowych; o tern żeby
chciała pracować zarobkowo; o dymisji męża i.t.p. Nastrój
beznadziejny. Potem znów mówi o swej manii samobójczej;
0 niechęci do życia, o niemożności radowania się niem. To
wszystko morduje mnie strasznie; straszna bolesność odczu­
wania, że ta kobieta, która dla mnie jest symbolem piękna
1 rozkoszy życia nie widzi we mnie nic, że nic jej dać nie mo­
gę, że nie może się ona na mnie oprzeć. Cios zarówno dla naj­
głębszej miłości własnej, jak też i dla witalnego ukochania
jej. Ja jej często mówię o najgłębszej miłości, o wartości jaką
człowiek oddający się w ukochaniu musi posiadać. O tern, że
18

ja jej oddawałem się w ten sposób, szczery i bezpośredni.
Ona na to wszystko nie reaguje. Tego dnia zapominam czeku
w Orient Line; ona na mnie tam czeka - spotkaliśmy się tez
tam. Potem idę - wysiadam na Tavistock Place, tak jak daw­
niej - spotkać Miss Fry &amp; Mrs Seligm[an]. Wieczór u Kasi;
tęsknota za t; wspomnienia z Lonhaster Gate.
Czwartek 4. Po wizycie u dentysty spotykamy się
w Nat[ural] History Museum. Potem po Hyde Parku; znów
0 rzeczach istotnych; idziemy ku H[yde) P[ark] corner. Znów
jej pustka, brak głębszych rzeczy dla mnie i beznadziejność.
Krwotok w A. &amp; N. Obiad u Seligm[ana] z Mondem.
Spodziewam się jej trochę w domu; nie przychodzi.
Piątek. 5. Popoł[udniu] fotografuję ją. Przychodzi mąż;
speszenie; nie zapraszam go na wieczór. Wywoływanie. Wie­
czór Kasia, sufrażystki; /, Memcia i siostra. Układamy r.v.[?]
na Woburn Square. Staś przychodzi.
Sobota. 6. Na Woburn Square; ona się spaźnia; jestem sza­
lenie wyczerpany dentystą rannym, kt[óry] 2 razy mnie na­
rkotyzował. Idziemy ku Tottenham] C[ourt] Rd. 24 do Cam­
den Town; uliczką „naszą" Reg[ent] P=k siedzimy tam gdzie
kiedyś samotny czytałem Return; potem na drugą stronę; je­
stem tak zmęczony, że wprost drzymię. Nic prawie nie mówi­
my; pożegnalny spacer. Chce mnie zobaczyć jeszcze
w Ponfiedziałek] Wieczór w domu.
Niedziela. 7. Rano kopjuję jej fotografje i składam rzeczy.
Po południu telefonuję do Kasi. K[asia] z nami do Seligmanów. Bajeczny wieczór wilgotny, świeży i [?]. Przepojone
światłem mgły przenikają wszystko; jasna zieloność drzew
odbija cudownie i tryumfuje w zachodzącym słońcu. Straszna
tęsknota łzawa i tępa za nią. Idziemy z Mamą wzdłuż Adeleide Rd. Miejsca przepojone jej obecnością. U Miss Fry ostat­
nia wizyta.
Poniedziałek. 8. Ostatni dzień w Londynie. Zęby męczą
mnie strasznie i niepokoją. Rano idę ze Stasiem do Anth­
ropological] Institute], do Banku, do Museum, wracam do
domu; fotografując M=ę [Mamę?] łamię statyw fotograficz­
ny. Jedziemy do okulisty. O 2'h -ej z t w Brit[ish] M[useum];
czeka na mnie idziemy do fotografa; kupuję czapkę i krawat.
Potem herbata w E[?] koło Hfyde] P[arku]. Spacer po Hyde
Parku. Siedzimy w mojej dawnej okolicy. Znów bolesne roz­
mowy; o jej prawdziwej miłości. Znów mi mówi o swym
bezwładzie; o biernym beznadziejnym stosunku do męża. Po­
winna mieszkać na wsi; taki ma zamiar. Mówi mi, że kwestję
dziecka zdała na łaskę i niełaskę losu. - to mnie strasznie pe­
szy. Bierzemy pociąg w H[yde] P[arku] ona jedzie do domu,
ja do School, gdzie ostatni obiad z Westermarckiem, Seligm[anem] i [?]. W domu Mama sama; przychodzi t. Odpro­
wadzam ją; ostatni pocałunek w domu i przy wsiadaniu do
trama. Mówi mi, że będzie się starała walczyć z biernością
1 upadkiem; ja jej mówię, że będzie ona zawsze moim idea­
łem, i że powinno ją to zobowiązać do walki ze sobą, dodać
siłę. Chodzimy znów po małym skwerku koło Kings +
[Cross], tam gdzieśmy chodzili kiedyś po Richmond. Ostatni
raz widzę ją wchodzącą na tram. W domu Mama sama, że­
gnam się; bierze mnie chwilowa silna chandra.
Wtorek 9. ostatni ranek. Silny ból zębów; ponura perspek­
tywa na przyszłość. Wrażenie zupełnej bezsensowności tej
podróży. Budzę Stasia, raz jeszcze idę się pożegnać z naszym
ogródkiem. Szukam taxa. Na stacyi Westermarck, Memcia. Jazda do Folkestone smutna. Czuję nagle, że jestem pozosta­
wiony swojemu losowi na współkę ze Stasiem. Potem droga
205

�przypomina mi wyprawę z Seligm[anem] i wtedy z t do
Conr[ada]. W Folkestone stoję długo i patrzę na znikające
brzegi Anglii, na lewo od Piern idzie bulwar nad morzem, pod
ogródkiem, biegnącym wzdłuż pagórka. Potem domki - to
Sandgate, potem dłuższa przerwa i widać znów rozrzucone
duże domy. Tam chodziliśmy z nią razem, tam w mroźny
wieczór, siadaliśmy przy blasku księżyca nad brzegiem szu­
miącego morza.
Szalony ból zęba i przygnębienie na cudnem, gładkiem,
lśniącem morzu. Brzeg francuski szary i mało ciekawy. Jazda
b. szybkim pociągiem do Paryża. Bujna zieloność; burza.
W Paryżu Żuł[awski] na stacyi, taxim jedziemy na Gare de
Lyon. Miasto przeładowane ruchem, domami, nawet zielono­
ścią. Wszystko ciągle się miesza, kotłuje, zachacza [sic]
0 siebie; spojrzenia ludzkie, złe humory i kłótnie, flirty ulicz­
ne, mansardki domów, tramwaje, drzewa i latarnie robią wra­
żenie jednej zbitej kalejdoskopowej masy, w której nie moż­
na się wprost zorjentować. Przytem Paryż jest cudowny. Za­
chwycam się już przy Gare de Lyon. Oddajemy rzeczy, bie­
rzemy hotel i idziemy do Metro. Robi wrażenie maskarady
w burdelu, po Londynie. Kakofonja zapachów, ubrań, twarzy
1 ruchów.
U Żuł[awskich] rozmowa z Kazia, która wygląda b. efek­
townie. Potem kolacja; potem ze Stasiem przez Avenue de
l'Observatoire, Boulevard, rue Denfert Rochereau do Stru­
gów. Tam Tadzio. - Potem znów Bul' de [?] do Sekwany.
Cicha, ciemna i czysta płynie pośród dużych cienistych
drzew. Dziwny spokój i opuszczenie; jakbyśmy chodzili sa­
mi, jakby olbrzymie miasto było tylko akcesorjum artystycznem dla podniesienia niezmiernego i nieopisanego skupienia
chwili i miejsca. Dawne wspomnienia; cały urok Paryża,
odbitego w tylu dziełach sztuki, w tylu wspomnieniach histo­
rycznych. Wciąż chodzę z nią, z jej cieniem, z jej ideałem,
z taką jakąbym ją chciał mieć. - Pont des Beaux Arts którym codziennie chodziłem na Paryż, mając 15 lat. Księżyc
wschodzi, czerwony, wielki nad ciemną rzeką. Ciemne syl­
wety gmachów zarysowują się wyraźniej. Idziemy przez
Luwre na place du Theater. Obchodzimy Palais Royal, potem
av. de 1'Opera ku bulwarom, zkąd bierzemu bus do G[are]
d[e] L[yon].
Na 2 dzień do Żurawskich] potem place de la Concorde,
pola Elizejskiego, gdzie obserwujemy av. de 1'Etoile i auto­
mobile. Nastrój radosny, upojenie miastem; Kazia opowiada
mi o swoim pobycie w Paryżu i wyraża się o Stasiu. W Luw­
rze Gioconda i starożytności egipskie. Staś okazuje znaki nie­
pokoju. Sami zostajemy z Kazia; potem idziemy na lunch,
gdzie dyskusja o sufrażystkach. Kupienie parasola, idziemy
znów na place du Theatre, potem przez Avenue Opera do Ca­
fe de la Paix. Z tamtąd busem do Notre Dame; wieża jakaś
starożytna na placu, Saint Chapelle, Notre Dame. Idziemy je­
szcze wzdłuż Quai bukinistów. Żegnamy się na Bul. Michu
i przez Quai d'Orsay do G[are] d[e] L[yon]. Laski pod Pary­
żem śliczne, Fointainbleau; pragnąłbym jeszcze zwiedzić
Francję.
Na drugi dzień (po kiepsko przespanej i przebanardowanej[?] nocy) bardzo gorące, białym kirem okryte południe
Francyi; morze śródziemne; spacer po Marsylii, która charmuje [charm - urzekać] brudem i ruiną zupełnie południową.
Idziemy małymi uliczkami gdzie rozmamrane Włoszki, nie­
które prześliczne czarownice, schodzą się do fabryk. Droga
do Toulonu wśród ślicznej, żyznej okolicy o dużych, cieni­
39

206

stych drzewach, przypomina mi równiny Anatolii, koło [?].
Toulon; małe uliczki, placyki porośnięte platanami; upalny
Quai Cronstadt. Włóczymy się, szalenie zmęczeni. Embarkacja; dziwne uczucie, że się tak nic nie dzieje, że nie ma wła­
ściwie chwili odjazdu. Śliczna zatoka Toulonu. 2. dzień, bu­
dzę się kiedy przejeżdżamy koło południowego cypla Korsy­
ki; potem Elba, Monte Christo, Gilia itp. Całe morze wysła­
ne wyspami. Piszę listy do Mamy. Bardzo mi się niepodoba
statek i towarzystwo; biskup N[owej] Gwinei; małpowaty
Australijczyk. Czas przepływa wolno i tępo.
Przyjazd do Neapolu b. rano. Wysiadamy; jazda do via
Toledo; droga na ponte. Tram do Posillipo. Zachwyt szalony
nad Neapolem; nad malowniczością; nad typami ludzi cu­
downymi, nad życiem ulicznem. Szalona sympatja do Wło­
chów, do włoskiego. Ten sam spacer, który zrobiłem z Mamą,
zaraz po odnalezieniu jej w Neapolu. Tramem na Posillipo
Capo; potem ku Nisida. Dryndą do Pozzuoli. Cudna zatoka
Baial. Dawne wspomnienia, cudowne widoki; przerwa w mo­
notonii podróży, wszystko to usposabia mnie bajecznie receptywnie. Cieszę się wszystkiem. Winnicami, gdzie kryją się
domki małe i stare, tak prymitywne i artystyczne, że czuć na
nich rafinadę starożytnej kultury niezmienionej od tysiącleci
do dziś dnia. Solfatara drzemiąca w upale słońca południowe­
go. Ponura pustka południowa. Potem jedziemy górą, z wido­
kiem na Camaldoli i na zatokę cudną Campagna. Powrót tra­
mem lunch w Giardini di Torino b. marny. Jedziemy Zatoką
napoletańską. Ślicznie położone Sorrento nad skałami stro­
mymi, wśród lasków pinjowych; przepiękne wioski dalsze,
[?] ku kojcowi półwyspu. Widzę Pompei. Przypominam owe
bajeczne spacery, odbywane 10 lat temu samotnie w Campagnii napoletańskiej. Zatoka Salerneńska ginie we mgle; wi­
dać tylko Positano i Praiano. - Rozmowa z Howarth'em i Ackworth'em.
Następny dzień (Niedziela 14.). Droga wzdłuż brzegów
Kalabryi; dzikie, opuszczone, nędzne piaszczyste wydmy
u stóp pagórków porosłych oliwkami. Miejsca, gdzie dawno
uczył Pitagoras i kwitły miasta Wielkiej Grecyi! Tarambo;
z gromadką Anglików, otoczeni bandą dzieci idziemy mały­
mi uliczkami gdzie jak małpki za kraty wyglądają kobiety
i dziewczyny. Ciekawe, nieregularnie łamane, wązkie uliczki;
duże bramy, podwórza monumentalne. Wszystko bardzo cie­
kawe. Ładna kobieta (Angielka) kokietuje mnie i trochę mnie
bierze. Potem spacer z 3 autochtonami; włoski idzie mi dość
dobrze. Powrót na statek.
Środa 17. VI. 14.
Dopiero 6. dzień na statku i to z przerwami, a mam już te­
go całkiem dosyć. Czuję się mocno zderutowany [może wy­
korzeniony]; nie widzę jasno dokąd idę; nie czuję w sobie ce­
lu i sensu. Fizycznie czuję się dość podle. Mam jakieś zazię­
bienie, ból gardła i kaszel, pomimo szalonych upałów. Koły­
sanie daje mi też lekki ból głowy. W perspektywie przyszło­
ści nie widzę też jasno, jak będę się czuł w klimacie Nowej
Gwinei. Hano - [?] adelonte!
Mam niezmiernie częste napady sentymentalizmu, centru­
jące się około t. Patrząc dziś na małą dziewczynkę, siedzącą
przede mną, miałem łzy w oczach. Instynkt ojcowski zaczy­
na się budzić. Tłumię prostytucyjne instynkty w samym za­
rodku, nawet jako marzenia. Chcę dojść do bezwzględnej
czystości płciowej przez ten czas. Inaczej nie ma się prawa na
małżeństwo i na szczęście w małżeństwie.

�Co do mojej obecnej pozycji, to muszę, pomimo upałów
i niezdrowia, powoli ale systematycznie pracować celowo.
Przede wszystkiem wciągnąć w to Stasia.
18.VI.14.
Wczoraj i dzisiaj czuję się znacznie lepiej; pogodzony
z losem i właściwie zaaklimatyzowany na statku. Przedwczo­
raj wieczór dojazd do Port Said. Poczucie pełnego morza
wprost Delty Nil[u]. Ostatecznie morze zawsze takie samo;
barwy zachodu te same. A jednak zawsze przeżywa się spe­
cyficzną chwilą, okres'lona położeniem geograficznem. Pa­
trząc na morze w danym punkcie ma się zupełnie specyficz­
ne wrażenie. Widok form z daleka: statek pilota. Dojazd do
PoK Said. Napad dzikusów na statek. Arabski język. Jazda na
ląd. Kupowanie kartek i marek. Ulica bazarowa, oświetlona;
cudny zapach drzew i potworny smród uliczek; duże ciemne
domy o gankach okrężnych. Zdaleka słychać muzykę arab­
ską. Idziemy; miasteczko arabskie. Kawiarnie, handlarze
owoców. [???] muzyką; olbrzymi murzyn, Shillah chyba?
Cieszę się wspomnieniami, jakie to przywodzi; przeży­
wam nowość tego razem ze Stasiem. Kiepska noc; jazda
przez kanał. Po prawej stronie Egipt; widocznie nawodniony
sztucznie; od czasu do czasu gaje tamaryszkowe; oazy pal­
mowe; nad tern fioletowe pasma gór. Po prawej stronie czy­
sta pustynia; piaski lotne całkiem nagie; albo też porośnięte
rzadkimi krzaczkami karłowatymi. Blask oślepiający. Mię­
dzy tern jasno zielone [?] wody kanału; fellahi arabskie.
Olbrzymi statek ledwo się mieści; dziwne jest to przesunięcie
morskiego koloru poprzez samo serce pustyni. Cudna gra ko­
lorów po wyjeździe z Suezu. Turkusowe morze; fioletowe
góry; pomarańczowa pustynia, różowa mgła nad morzem.
Góry Egiptu, fioletowe z twardego kamienia (piaskowca czy
granitu) i [?] góry półwyspu Synai.
Rano siedzę i patrzę na kanał; popołudniu i rano zresztą
[też] gadam z Gibonem australskim i z Miss London; a potem
z Francuzką i z 2 Francuzami; wieczorem bal i picie lemonia­
dy z Francuzami. Sobota 19. 20. V I . 14.
Zanadto wlazłem w towarzystwo które tu kwitnie. Ciągle
zadaję się z Francuzką i drem Franc[uskim] (Żydkiem)
z l=szej oraz z małpą australską, wobec której wypuszczam
zresztą dużo snobizmu naukowego. Zamało żyję z morzem,
ze zjawiskami astronomicznymi i cieplnymi; zamało pracuję.
Trzeba to zreformować. Właściwie nie czuję się tak bardzo
źle. W nocy sypiam dość kiepsko i dziś miałem sny ze stra­
chem, które wskazują na osłabienie serca.'Nad ranem, kiedy
trzeba wstać, mam chwile przykrego osłabienia; czuję ogólne
zmęczenie i zmęczenie oczu. Mam wrażenie, że nic nie będę
mógł zrobić oraz duszność^Ale po wstaniu i ubraniu się, czu­
ję się znacznie lepiej i mogę być kompletnie skupiony.
Chwile tęsknoty przychodzą; mam jakąś wyidealizowaną
Tośkę, dobrą, mądrą, kochającą, prawdziwie i głęboko kobie­
cą, do której wszystkie moje instynkty erotyczne i znacznie
silniej teraz, rodzinne, mnie pchają. Czuję, że ona jest uzupeł­
nieniem mnie doskonałem, że jest jedynem wcieleniem mo­
ich tęsknot za ustalonym stosunkiem do kobiety. Niestety,
analiza nie potwierdza tego intuicyjnego obrazu. Wiara, którą
mam, i którą żyję nie zostaje potwierdzona wiedzą. Wiem
przede wszystkiem, że ona mnie nie kocha, że nie poświęci­
łaby dla mnie wszystkiego; wiem też, że ja jej nie ufam, że

[przekreślone: dostatecznie mi] jesteśmy właściwie nieprzenikliwi dla siebie wzajemnie. O szczęściu nie mogłoby być
mowy, ani o prawdziwej miłości. Dobrze się stało, że teraz
odjeżdżam, że inne rzeczy mnie zaabsorbują, że będę mógł
z łatwością i czysto przejść poprzez to wszystko. Zresztą
wiem dobrze, że nawet gdybym był został, byłbym był mu­
siał odejść od niej; coraz wyraźniej [odbierałem?] pustkę
i obcość jej obecności, coraz silniej czułem, że jeżeli ona
mnie kocha, to temsamem traci dla mnie wartość.
Niestety zbyt mało myślę o jedynej osobie, która posiada
dla mnie istotną i trwałą wartość i która naprawdę dba o mnie.
Matka teraz na pewno odczuwa niezmiernie silnie brak mnie,
a ja - Straszna rzecz ta jednostronność stosunku rodziców do
dzieci. Teraz, kiedy uczucia ojcowskiego [pow. być: ojcow­
skie] we mnie się budzą zaczynam już na własnej skórze nie­
jako odczuwać tę tragedję. Życie na statku: rano koło 7=ej budzą mnie na kąpiel.
Ubieram się, potem idę na śniadanie. Rozmowa z Francuzką
i z rodziną australską siedzącą naprzeciwko nas. Potem idę na
pokład i przedpołudniem piszę dziennik, trochę czytam. Ale
przerywam często, spaceruję, gadam i gram w sporty. Lunch;
potem słońce przechodzi na prawą stronę, zmieniam pokład
i czytam coś innego. Czytanie idzie mi powoli kiepsko. Grze­
bię się w Notes &amp; Querries. Trochę rozmawiam ze Stasiem,
chociaż mniej teraz, niż przedtem; wczoraj Staś był dość po­
nury.
Niedziela 21.VI.14.
Na morzu Czerwonem, nawprost Jebel Tair [wyspa Jabal
at Tair] - Upał trwa wciąż jeszcze. Dziś rano czułem się tro­
chę lepiej i spałem też trochę lepiej. Ale wczoraj wieczór
miałem chwile duszności i strachu; i musiałem opanować po­
czucie paniczne, pochodzące od serca. Rano biorę zimną ką­
piel. Wczoraj pracowałem rano nieźle; ale popołudniu zabra­
łem się do gramatyki i tak mnie upał zmógł, że zasnąłem
i obudziłem się zupełnie zniszczony. Potem jednak pracowa­
łem znowuż i czułem się nienajgorzej. Monotonia statku już
mnie tak nie nuży, przyzwyczaiłem się też do niektórych
podróżnych, mogę nawet powiedzieć, że ich lubię. Rozma­
wiam głównie z Francuzami i Gibonem. Staś wczoraj wie­
czór skomponował b, ładną melodję; speszyło mnie to trochę,
gdyż moja impotencja artystyczna zawsze mi dolega. Zarów­
no w stosunkach do kobiety, jak i w stosunku do życia jest to
rzecz poprzez którą b. trudno mi się przedostać.
Ten dzień był jednak prawie że najgorszy. Czułem się
strasznie przez Niedzielę i Poniedziałek. Wściekłe duszenie,
niepokój i wstręt. Stan podobny do tego fatalnego lata w Lon­
dynie. - [?] w nocy z Poniedziałku na Wtorek. Potem choro­
ba morska. Pustka uczuciowa i umysłowa. Tylko czuję się
ździebełko lepiej. Połamanie okularów. Powolna rekonwale­
scencja. Widywanie się z Francuzami. Czytam Jima [Lorda
Jima], który chwilami robi wściekłe wrażenie, i Master of
Ballantone. [?], 29.VI.14.
Wczoraj rano po kiepskiej nocy, wychodzę na pokład;
morze zielone (takie było przez całą Sobotę i czułem bliskość
Indyi i Ceylonu). Mgły nad lądem i chmury w głębi. Nie cie­
szę się na Ceylon. Boję się próby klimatu i czuję się zmęczo­
ny. Jazda [?]. Słońce przypieka. Debarkoder = altanka dwu­
piętrowa. Czerwone gmachy nad brzegiem. Upał; nogi ledwo

207

�wlokę. Idę do Fergusona. Potem nad morze. 1. [pierwszy] wi­
dok kwiatów zwrotnikowych. Siedzimy nad morzem; rozmo­
wa z Syngalezem. Morze zielone, przewala się dużymi fala­
mi. Riksze. Jedziemy otwartymi polami; duże gmachy an­
gielskie. Syngalezi półnadzy: w białych i czerwonych szma­
tach; ciemne oczy, zapatrzone w dal nieznaną. Prawie nie wi­
dać białych. Chłopcy syng[alezcy grają] w piłkę nożną. By­
dło garbate. Małe domki, kryte dachówką; sklepiki otwarte
całą szerokością. Szeroka ulica, domki zasłonięte matami lub
drewnianą kratką. Typy w turbanach. Pogrzeb muzułmański.
Victoria Park. Bombay olbrzymi; drzewa duże o kwiatach
purpurowych; trawa dziwna, czerwona ziemia; odczucie
odmienności tropikalnej flory. Powrót nad jeziorem, palmy.
Mała i nędzna świątynia buddyjska. Spotkanie Lewnia i Heriteau; jazda na statek; lunch; spóźnienie na kolej. Tramwajem
do Cinnamon Gds. Małe uliczki o dziwnym charakterze; tar­
gi owocowe; drzewo z obrazkiem Buddy; tłum różnobarwny.
Kobiety o płaskich nosach, poprzekłuwanych złotymi kolczy­
kami. Kapłani buddyjscy w żółtych szmatach, kurwy (?)
święte w Czerwonych sukniach. Wysiadamy, [?] idziemy
przez brudne podwórka, między domkami; potem szeroką
ulicą. Zbaczamy między bungallows; wszędzie uderza wście­
kła bujność flory. Potem boczną dróżką; otwierają się pola;
koło morza; wściekłe drzewo z pękiem sznurków, zwieszają­
cych się i z ljanami. Poprzez domki krajowców w ogródkach
na pola golfowe. Z daleka ogrody palmowe i młaki. Wraca­
my torem kolejowym. Bierzemy pociąg. Patrzę głównie na
kobiety, z ciekawością, ale bez erotomanii. Potem uliczkę
skośną; wy chodzimy na placyk, kupujemy banany. W domu
piję lemon squash; jazda do portu i kolacja w kawiarni syngalezkiej. Krótki spacer w native quarter; przemęczenie.
Mandauh &amp; Lawalla [?] - Sobota 4. Lipca.
Jeden dopiero tydzień i to nie cały; ledwo przepołowiłem
czas. Wciąż silne zmęczenie i ociężałość. Umysł zupełnie
przyćmiony; nie potrafiłbym pracować intenzywnie; nie po­
trafiłbym np. napisać artykułu. - Hotel w Colombo; weranda
szeroka, przykryte podwórza; otwarte pokoje jadalne; dalej
korytarz i pokoje sypialne. Śpię trochę lepiej niż na statku
pod moskitierą 1. [pierwszą] noc. Staś nie śpi; wstaje i zapa­
la światło. Rano o 6'A śniadanie; potem tramem na Manadana. Czarne małpy udające Europejczyków w tramie dają mi
poczucie wyższości rasy białej. Za Colombo rozpoczynają
się zaraz lasy podzwrotnikowe, a raczej ogrody uprawne; pal­
my dominują i nadają charakter; głównie palma kokosowa.
Pola ryżowe zamieniają kraj w płytkie bagniska, przerywają
ciągłość lasu wysokopiennego, nadają mu profil i urozmaice­
nie; szmaragdowe kępy drzew w miękkim zarysie wśród ja­
sno zielonych płaszczyzn.
Widzę po raz pierwszy białe kwiaty lotosu na bagniskach.
Jedzie z nami Syngalez i pokazuje nam palmy kokosowe, are­
ka nut, plantacje kauczuku, herbaty; wymarłą plantację kawy.
Pejzaż swoją dziwnością i innością męczy mnie zwłaszcza
wobec [?] osłabienia. Zaczynam rozmawiać z Syngalezem.
Za Polgahawela wjeżdżamy w góry. Z płaszczyzny podnoszą
się wydłużone pryzmy, jakby ogromne namioty zielone, ostre
stożki, wyciągnięte w szpiczasty koniec, wyniosłe piramidy;
Hakgala Peak prześlicznie wygląda w dali. Droga [?] zaczy­
na się wspinać naokoło kotlin, wznoszących się szybko tera­
sami pól ryżowych na dnie, i plantacjami palm po bokach.
Widok staje się coraz szerszy. Olbrzymia pagoda piramidalna

208

Anagalla Peak wciąż dominuje pejzaż. Przejeżdżamy przez
tunel; widok otwiera się na rozległą dolinę. Chmury groma­
dzą się coraz gęstsze; zasłaniają szczyty najwyższe; rzucają
cień na dalsze plany. Grube góry o niezmiernie dziwnych
kształtach [??] od południa (my wspinamy się po północnej
stronie); widać kopułę [?] okrągłą, zupełnie zamek św. Anio­
ła. Nad nią wyniosły peak, zakryty we mgle, dalej ku wscho­
dowi, w głąb lądu samotna [?]. Dolina cała i wszystkie góry
pokryte gęstym płaszczem roślinności; bliżej widać szaloną
jej bujność; ziemia naga prześwieca tu i ówdzie na polach
przygotowanych pod uprawę ryżu. Całość robi dziwne wra­
żenie z powodu ciężkiej, dusznej monotonii roślin bujnych
uporczywie i bezlitośnie. Kształty na które różniczkuje się
bliższy plan nie mniej obce, męczące i przykre. Palmy wylakierowane, świetne, wytworne - dla oka przyzwyczajonego
do fantastycznej przypadkowości naszych drzew północnych
-jakby ironicznie zastygłe w nienagannej symetrii i popraw­
ności form. Obok nich, dla skompensowania tego spokoju
i regularności, przyroda pozwala sobie na najdziwaczniejsze
koszałki, figle i igraszki - znów jakby naumyślnie z wyracho­
waną złośliwością chciała zbić z tropu, uniemożliwić zrozu­
mienie, zlanie się człowieka z otoczeniem. W tym kraju,
w którym brak powietrza, w którym człowiek wciąż dusi się
i męczy, w którym ślamazarnieje i omdlewa psychicznie, we­
getacja panująca bezwzględnie i wszechwładnie z całym
okrucieństwem odmawia mu nawet platonicznego przygar­
nięcia, otuchy i pokrzepienia. Odpycha go zupełnie i bezlito­
śnie; z naciskiem zaznacza swoje jedynowładztwo. Nawet
rozległe widoki są dość obce.
W Kandy deszcz; wsiadamy do powozu. Widok stawku.
Jakaś cudowna, zaczarowana miejscowość. Straszna; prze­
znaczona na wypoczynek, na zapomnienie, na życie chwilą,
tern co jest i minie - miejscowość pełna obietnic szczęścia.
Stawek u ujścia szeroki, w górę węższy wije się wśród górek
małych, obrośniętych olbrzymiemi drzewami. Jak sztuczny
ogródek japoński, zabawka zrobiona rękami ludzkiemi dla
człowieka. W samej rzeczy jeziorko jest sztuczne. Hotel na
zboczu wzgórza wyższego. Widać brzeg przeciwny. Naokoło
biegnie droga obsadzona palmami o nagich, zielonych i sza­
rych pniach gładkich. Olbrzymie akacje i mimozy; pnącza
0 ciemno niebieskich kwiatach, patrzących jasnym uśmiech­
niętym wzrokiem szczerości z pośród ciemnej, zbitej zieleni
liści. Na stokach wzgórz, pośród zieleni, wyglądają słupki
domków, willi europejskich.
Jestem mocno przytępiony; męczę się szalenie łatwo, stan
fizyczny nie pozwala mi intenzywnie doznawać, ani tęsknić
za szczęściem, ani wspominać, ani pożądać. Chwile energii
wydaję na przyjmowanie wrażeń, czasem odczuwam silniej;
zwykle odczuwam apatycznie, zewnętrznie. Wspominam
t i myślę o przeszłości; o tern co zostawiłem, myślę z przej­
mującym, podświadomym bólem. Staram się pisać do Matki,
opisywać wrażenia; przychodzi b. ciężko. - 1. [pierwszego]
dnia po [?] (śpię?) jedziemy rikszami koło jeziorka; uderza
mnie niezwykła piękność i wytworność widoków; cienista
aleja nad wodą i niskie werandowate zabudowania buddyj­
skiego klasztoru; roślinność. Jedziemy obok domu targowego
do poczty. Potem ulicami; kupujemy ubrania u Cargilla. Sze­
rokie, jasne uliczki; straszne smrody; leniwe, ociężałe posta­
ci Syngalezów i [?] o wspaniałych, bogatych ubraniach
1 dzielnych, otwartych gębach. Jedziemy do meczetu. Śliczny
widok na jeziorko i zachodnie wzgórza, wysokie, pokryte

�plantacjami herbaty. Potem obok ogrodów i pałacyków, świą­
tynia Sziwy, jedziemy ku jedynym zabytkom, dość marnym.
Resztki pałacu królewskiego, świątynia św.[?]. Wieczorem
oprowadzanie po świątyni. Irytuje mnie raczej z powodu cią­
głego żebractwa. Świątynia otoczona murem, wznosi się na
terasie, czy raczej na szeregu terasów. Składa się ona z całe­
go mnóstwa kaplic, korytarzy, przybudówek, zakamarków.
Główna budowla jest to malutki dwupiętrowy domek czwo­
roboczny, pokryty olbrzymim dachem, z werandą biegnącą
naokoło. Pomalowany lichymi freskami o naiwnem, bezstylowem pacykowaniu. Nie dotarliśmy do jego wnętrza.
W podwórzu wewnętrznem, otaczającym ten domek, a oto­
czonym otwartymi nań werandami, roi się od ludzi, przekup­
niów kwiatów, betelu, kadzidła; ciemne, półnagie postaci,
krzątające, przesuwające się cicho i leniwie. Mają coś kłam­
liwego i żebraczego w sobie. [?] domek ośmiokątny, piętro­
wy; rodzaj niskiej wieżyczki z cudnym widokiem na jezioro.
Radża pokazywał się stąd poddanym. Wnętrze pełne świeci­
dełek i świętości, zaczynając od złotych posążków wysadza­
nych klejnotami i poobwijanych w szmaty haftowane [?],
kończąc na oleodrukach świeżo sprowadzonych z Europy.
Posążki i posągi Buddy wszelkich rozmiarów i najróżnorodniejszych motywów; złoto, srebro, alabastr, kamienie stiuku[?]. Wszystko powstawiane pod kloszami lub poobwijane
w szmatki, bez symetryi, ładu lub bezładu artystycznego;
przypomina trochę salon burżuja niekulturalnego lub [?] izbę
chłopa, trochę pokój dzieci, bawiących się w święte misterja.
Kaplica za świętymi posągami Buddy; złotym, kryształo­
wym; cały szereg znowuż. Jakaś żądza i upadek wisi nad
wszystkiem. Monotonna muzyka [??] Słychać ją tu wszędzie
pod wieczór i w południe. Z daleka brzmi, jak suchy bełkot
pustej beczki wiezionej po kamienistej drodze.
Pod przykrem wrażeniem znów jednej rozproszonej iluzyi, tajemnicy, która rozpłynęła się w nicość wychodzę ze
świątyni: Buddyzm w swej brutalnej, pospolitej formie
przedstawił mi się jako coś jałowego; coś, co znam już z tan­
detnego katolicyzmu Włoch Południowych; coś, co nie ma
czaru dziwnych efektów artystycznych, [?] i opartych o wie­
kowe tradycje. Śpiew muezina na minarecie; dźwięk dzwo­
nów w kościele wydaje mi się czemś pełnem tajemniczych
wezwań w porównaniu z tern suchem telepaniem pustej becz­
ki. Pierwsze zetknięcie z zupełnie nową kulturą, od której się
człowiek bóg wie nie co spodziewał, pierwsze wrażenie zu­
pełnie nieznanego kraju, religii, pejzażu są zawsze pełne ta­
kich rozczarowań. Czasem tylko, bardzo rzadko szczęśliwy
zbieg okoliczności: świeża, wypoczęta myśl, dobrze nasta­
wiona wrażliwość, szczęśliwe ustawienie warunków w danem miejscu pozwala uchwycić od razu, treść nowego świa­
ta, wartość piękna w nowem otoczeniu. Następuje wówczas
jasnowidzenie, ujęcie nagłe i głębokie rzeczy niespodzianych
i pięknych, bo prawdziwych - jeden z najszczęśliwszych ty­
pów przeżyć. Niestety w tej podróży takiego szczęśliwego
zbiegu okoliczności nie mam, choćby z powodu troski o przy­
szłość, o aklimatyzację w tropikach i wielkiego zmęczenia
gorącem.
Hotel: obiady i lunch obfite; jedzenie średnie; pokój
chłodny i comfortable. Gniewa mnie obsługa, cicha, pełzają­
ca i [?] ubierający się do obiadu; niesympatyczni Anglicy,
najwidoczniej nie mający nic ciekawego do powiedzenia.
Następnego dnia spacer do Peradeniya. Deszcz siąpi. Je­
dziemy cały czas ulicą podmiejską. Ogrody; rozłożyste drze­

wa nad drogą; domki niskie, białe za sklepikami; czasem
otwarte całą szerokością na ulice i zastawione matami i krat­
ką. Zawsze wyłazi z ciemności jakaś postać brązowa, półna­
ga, jakieś szmaty czerwone lub białe; głowa, para oczów du­
żych, pustych, wilgotnych. Ulica zresztą dość martwa, nie ma
życia, nie ma zdarzeń, nie ma zabawy i zabawnego lenistwa,
włóczęgostwa. Ogrody botaniczne śliczne; zmęczony jestem.
Bambus olbrzymi; tryska zieloną fontanną z ziemi. Jak wiatr
wieje słychać turkot olbrzymich - hałas uderzających o sie­
bie, skrzyp gigantycznych kół, jęki; jakby jakaś nadpowietrzna walka olbrzymów na kije! Oglądamy lotosy na stawie;
wiktorja ragja; palmy taliput; pandanusy; palmy Phoenix.
Rzeka o rdzawej wodzie płynie cicho, leniwie, jakby wypeł­
niona gęstą, lepką cieczą. Drzewo fikus rozpuszczające setki
pędów z ziemi. Deszcz, ulewa nas łapie. Czekamy aż przej­
dzie.
Po przespaniu idę do Bella, potem na Lady Horton's walk;
śliczny widok na Kandy; ptaki o ostrym, przeszywającem
grzechotaniu; motyle śliczne. Bell radzi jazdę wołami. - Wie­
czór nad stawem. Ciemno i ciepło. Wysepka nasuwa kuszące
myśli o cudnym posłaniu miłości, gdzie [?] opasły król, w lu­
bieżnym, olbrzymim uścisku posiadał kobiety śliczne; w du­
szy noc, gdy niebo zdaje się nachylać nad ziemią i obejmo­
wać ją ciepłem swego uścisku. - Ja idę jeszcze ulicami, wie­
dziony jakby nieokreśloną nieczystą, mętną nadzieją ujarz­
mienia czegoś co będzie mnie namawiać do złego. Przezwy­
ciężam się; parę razy walczyłem już przeciw nieczystym my­
ślom. Wracam koło świątyni i nad stawkiem do domu.
Na drugi dzień rano, rozstajemy się boleśnie z P[?]; idzie­
my na L[ady] Horton's walk. Bajeczne, [?] gąszcze; motyle,
kwiaty. Cudny widok na Gangę i równinę na wschód od Kan­
dy. Górki misterne, eleganckie w swem pogmatwaniu linii
i nieregularnej konstrukcji. Wśród szerokiej doliny płynie
znowuż mętna, brązowa Ganga. Mam dziwne wrażenie, że ten
cudny kraj jest pozbawiony czegoś, że jest to dekoracja pięk­
na, której brak dramatu. Kraj o wartości historycznej, albo
kraj zupełnie dziki mają każdy swój urok odrębny. Ale kraj,
którego historja jest (w mej apercepcyi ignoranta) zbiorem
drobnych bezsensownych posunięć na szachownicy małostko­
wej polityki drobnych radżów i wstrętnej polityki państw kolonizacyjnych; kraj, którego celem w dzisiejszych czasach jest
wzbogacanie plantatorów i spekulantów - taki kraj nie ma
żadnego uroku. Plantacje herbaty na tym prześlicznym krajo­
brazie, szeroka dolina, na której powinna istnieć jakaś wspa­
niała stolica, choćby w ruinach, nasunęły mi te refleksje.
W Kandy zakupy u Cargilla; jazda do Matali, osłabienie; po­
mimo to patrzę na okolicę [?] w cieniu chmur. Ganga; drobne
płaszczyzny pokryte [??] i ogrodami; potem przejazd przez
Gangę; a potem jazda zboczem ślicznej doliny z wysoką górą
po przeciwnej stronie. W Matale radosne 1. wrażenie, że na­
reszcie jestem w prymitywnym Ceylonie, w rest-kruzach, że
nie ma Europejczyków. Matale ślicznie położone u stóp stro­
mej góry zielonej, pośród zieleni ogrodów. Decepcja; nie ma
noclegu; nie ma wołów. Idziemy do świątyni. Szeroka, barw­
na ulica, znowuż wiecznie te same zbolałe, puste twarze; czer­
wone i białe szmaty. Warkocze, hustki [sic], turbany.
Wychodzimy z miasta; mała świątyńka z rzeźbioną kopu­
łą. - Potem szereg ogrodów; tu i ówdzie domek kryty da­
chówką lub poszyciem z liści palmowych; znowuż wszędzie
omdlałe postacie. Spotykamy grubych, poważnych arystokra­
tów czy plutokratów syngalezkich, którzy się zgromadzili
209

�w Matale na wedding party i teraz jadą automobilem, dryndą
lub idą piechotą. Do świątyni prowadzi wazka ścieżka i scho­
dy, skręcające na lewo (ku zachodowi) od głównej drogi.
Obok otwartej altany, służącej za schronisko podróżnym
i drzewa świętego Bo[?] przechodzi się w dziuplę [?]; olbrzy­
mie liście ocieniają schody, którymi dochodzi się na jakie 4
piętra; z dołu już widać szare olbrzymie bryły [?] poustawia­
ne przypadkowo, poopierane o siebie. W niektórych niszach
gnieżdżą się masy nietoperzy, w innych zakamarkach wbudo­
wane są kapliczki. Główne złomy tworzą głębokie podwórko,
w którem znajdują się 2 kapliczki buddy. Obchodząc jeden ze
złomów wychodzi się na szersze podwórko, gdzie znajduje
się domek kapłanów, z tamtąd wejść można na szczyt jednej
ze skał, gdzie stoi malutka [?]. Widok z tej skały był tern, co
mnie najbardziej wzięło. Widać całą dolinę. Zachód słońca;
różowe chmurki na tle wszechobejmującej [?]. Góry (szczy­
ty) częściowo we mgle; przez [?] wrota tu i ówdzie widać nie­
bo błękitno zielone. Ten widok wziął mnie b. silnie.
Wracamy. Jazda przy księżycu. Szerszych widoków nie
ma. Bliższe plany ciekawe; śliczne efekty ze świetlikami; da­
jącymi przerwane światło. W Kandy parszywy nocleg; pchły
i żyganie pijanego drania obok. Ranna jazda do A'pury. Z po­
czątku czuję się dobrze i odczuwam po raz pierwszy silniej
bezpośredniej przyrodę. Śliczny szeroki widok na rozległą
dolinę; w odległości zamek św. Anioła i szpinach peaki.
Za Polgahawela jedziemy 1. klasą z 2=a mieszańcami, czy
Holendrami. Zaczyna się sucha dżungla; charakter zupełnie
inny, znacznie mniej egzotyczny. Niema ani [?] sztywnej fantastyczności palm z dzikością [?], oblewających ziemię falą
zieloną; ani nieustępującej na krok bujności i zieloności traw
i krzewów. Coraz więcej spalonej, suchej trawy i wyschnię­
tych drzew, wył[acznie] drzewa, które potraciły liście. Dużo
krzewów kolczastych; suchych. Wszystko przypomina krze­
wiaste zarośla Anglii.
W A' pura b. miły hotel. 1. dnia zwiedzamy na wózku z guidem. Mam tremę, czy mi się uda zrobić wyprawę wołami. Świątynia koło wioski; na szczycie dachu drzewo Bo. We­
wnątrz leżący Budda i zwykłe statuetki. Potem jedziemy ku
południowi ku świątyni w otwartem polu; parę stawków
przed nią; nad nią Dagoba z ślicznym widokiem; za nią
staw sztuczny irygacyjny. Wracamy, oglądamy dużą Dagobę,
nie wychodząc z powoziku; potem jedziemy laskiem bez
podszycia między ruinami licznymi. Głównie szeregi słup­
ków kamiennych ustawionych prostopadle; śliczny, podłużny
stawek, obok świątyni. Ruiny kwadratowe, z doskonale rzeź­
bionym kamieniem półokrągłym. Refleksje o upadku kultury
w danym narodzie. Gromady małp między ruinami. Wraca­
my już przy księżycu. W hotelu zaraz po obiedzie zasypiam
w krześle; następnie kładę się śpię jakie 12 godzin. Szalone
zmęczenie i przytłumienie; apatja. Podobna zresztą do tej, na
którą cierpiałem po przyjeździe do Las Palmas. Może i teraz
się przyzwyczaję.
Na 2. dzień idziemy koło 1 l=tej nad jeziorkiem, koło re­
staurowanej dagoby do nowej dagoby, której dotąd jeszcze
nie widziałem. Gaj mimoz czy akacyi i fikusów; drzewa rzad­
kie, bez podszycia; ziemia pokryta liściami zeschłymi; na le­
wo staw podłużny; widocznie kąpiel dla słoni, a może i dla
ludzi, kapłanów. Na prawo dagoba, w [?] porosła trawą; Staś
na platformie z olbrzymich, płaskich kamieni. Po 4 stronach
małe kapliczki u jej stóp. Idziemy na szczyt tzn. taras dobrze
[?], na szczycie czworościennym. Na tern wazka wieżyczka,
40

210

zwężona ku szczytowi. Tam płaska platforma, osłonięta pół­
okrągłym murem z jednej strony, otwarta na duże jeziorko
i cudny widok na góry. Szeroka równina; szaro zielone staw­
ki, jasno zielone plamy pól ryżowych; niektóre pola wyschłe.
Nad większym stawem zeschły las o białych pniach i kona­
rach. Bliżej widać sylwety dagobów; jest ich 4; świątynia na
małym [?]. - Staś ma fatalny dzień; nie patrzy, rozpacza,
mówi o sb. [samobójstwie?] . Miał pisać artykuł.
Popołudniu siedzimy w hotelu, siedzimy na tarasie. Księ­
życ wschodzi. Przed nami w[ielka] niedźwiedzica; patrzę
z sentymentem na płnc [północ]. Na lewo wenus zachodzi; na
prawo wschodzi wega. Krzyż i centaur za nami. - Władowanie na bullock cast. [?] Idziemy kawał drogi piechotą; księ­
życ; jednostajna powłoka światła i cienia miękiego przebija­
ją złoto iskry świateł po domach, na straganach, w świątyni.
Słychać tamtam; ulice ruchliwe. Idziemy przez wieś; potem
lasem; przechodzimy tor kolejowy, rzekę Malantovia Gangu.
Kładę się spać; kiepski sen; człowiek idzie z nami i śpiewa;
wciąż spotykamy wozy; szalenie i [?].
Maradankadawala. Spacer wsią małą i nędzną. Jeziorko
nad górką, okrytą skałami. Idę na lewo nad stawem, lotusy.
Potem pod skałą; domki; wchodzę na górę; przede mną 2 po­
la ryżowe, między nimi ścieżka prowadzi w dżunglę. Mała
świątynia buddy w skale. Idę w dżunglę; mało egzotyczny
charakter; zmęczenie; marzę o tern, jak będę o wspominał te
spacery po powrocie. Po wyjściu z dżungli (nizkie, akacjowe
krzaki; owady i motyle wspaniałe) jestem obsypany kleszcza­
mi. Z pomocą moich przyjaciół obszukuję portki i skarpetki.
Dziś tylko jeden kleszcz wbił się we mnie i natychmiast ustą­
pił pod jodyną. Wracam nad stawkiem; śliczny widok na gór­
ki; małpy przelatują po drodze. Spotykam Stasia. Resztę cza­
su w Rest Housie; rozmowa z Tamilem; pisanie dziennika;
Staś zaczyna artykuł b. dobrze .
Z Maradankadawala do Kekirawa droga b. jednostajna
między nizką i szarą dżunglą; trawa spalona; raz tylko widać
wzgórza nad dżunglą. Kekirawa mała osada; dużo wozów
[?]; jadą do A'pury na święto. Idziemy wieczór do dagoby.
Cudny widok na stawek i górki; pola ryżowe. Siedzimy dłu­
go na dagobie; ja medytuję o prawdzie w życiu; czy postąpi­
łem prawdziwie w stosunku do Retingerki, wracając do niej?
Czy miałem prawo się jej oświadczyć? Czy miałem prawo
całować ją jeszcze? Prawda prowadzi do nirwany, do niszcze­
nia w sobie niektórych rzeczy i do utrwalania innych, do mumifikacyi ich. - Obiad; karaluchy. Śpię nieźle.
Dziś rano idę na spacer, po wale naokoło wyschłych staw­
ków. Upał szalony; robię zdjęcia. Nad dżunglą widać góry
zamglone, choć niezbyt odlegle. Dżungla rzadka, czysta. Tyl­
ko w punktach lepszej irygacyi oazy silnej zieloności; palmy
i podszycie buszu. Kobiety kąpią się w stawkach błotnistych.
41

42

6.VII.14.
Dziś dopiero czuję się trochę lepiej; mam poczucie jakby
jakiś ciężar spadła z głowy i łuska z oczu. Zdaje się po prostu
że dzień jest chłodniejszy. W każdym razie jestem znacznie
lepiej i jestem szczęśliwy. Wczoraj po powrocie ze spaceru
pisałem w resthousie b. leniwie. Pakowanie; breakfast; mam
kota moralnego z powodu omyłki keeper [stróż] i tego, że
Staś się nie wpisał w książce. Wieczorem okazuje się że kee­
per okradł nas o 2 rupie.
Jazda dość monotonna. Z obu stron widać zielone ściany
dżungli suchej i nieefektownej. Siedzę w wozie i patrzę leni-

�wie, jak drzewa wloką się. Szerokie mimozy jak otwarte pa­
rasole; fikusy o poplątanych konarach i pędach, jak grupy za­
jęte żywą i poufałą rozmową; trzymają się pod ramiona, wy­
ciągają ręce, gestykulują. Miejscami roślinność zupełnie pu­
stynna. Kaktusy i euforbie [wilczomlecz] posplatane w gęste
bukiety. Miejscami przerwa w dżungli; zielone pola ryżu, po­
nad nimi dalszy widok na góry. Przejeżdżamy przez dojrzałe
pole ryżowe; ściernisko, na nim kopki zboża żółtego. Gdyby
nie nieregularna szachownica drobnych poletek możnaby się
czuć [jak] w Polsce, tak podobne są nizkie krzewy, stojące
bukietami i dużymi kopami w głębi pola. Bydło garbate, albo
też szare jakby bez sierści, w dużych rogach pustych.
Leśnych zwierząt prawie nie ma, nawet ptaków niewiele.
Przed [?] idziemy dużo o zmierzchu; z dżungli dochodzi głos
fletu i bicie w bemben; pierwszy raz muzyka buddyjska ude­
rza mnie jako coś ładnego. Ale sama droga mnie nuży; napa­
dy chandry za Galicją. Marzę jakbym to podróżował z rykszą
i automobilem. Marzę o możliwościach miljonerstwa. Rest
house obszerny; przed nim palmy w księżycu i ściana góry.
Po herbacie idziemy na spacer. Małe domki - typowe, mię­
dzy szparami światła, ciemne postaci, łóżka.
Przy drodze widzimy, pod rusztowaniem z 4 pionowych
patyków i 4 rozłupanych kawałków bambusa, poziomo opar­
tych o nie, siedzi człowiek nad stoliczkiem pokrytym kwiata­
mi, kadzidłem i świeczkami: odprawia ceremonję magiczną.
Pomagamy mu parasolami przy zapaleniu świeczki. Odczy­
tuje modlitwy i pali kadzidło nad węglami. To pierwsza, którą
widzę, ceremonia magiczna, odprawiana w świetle [?], pod
pokręconymi korzeniami fikusa, przez czarnego dyabła,
w otoczeniu tylko takich samych dzikusów, działa [?] i przej­
mująco. Idziemy poprzez obozowisko pielgrzymów, którzy
recytują w otwartej halli jakieś godzinki buddyjskie, w górę
po pochyłej skale. Mała biała dagoba w świetle księżyca; da­
leki widok na dolinę, [?] ku północy. Dyskutujemy o metafi­
zycznej zawartości Buddyzmu v. Christianism.
W nocy śpię fatalnie z powodu herbaty. Wstaję o 7=ej
idziemy ku świątyni. W dzień te same miejsca wydają się
mniej [?], ale widok jest cudowny. Wspinamy się po gładkiej
skale na sam szczyt czapki. Na prawo okrążamy świątynię
i drapiąc się po nierównościach [?], przepychając się przez
gęstwę ściółki i wchodząc po euforbii wydobywamy się na
wierzch. Rozkosz chodzenia po zaokrąglonych, wylizanych
wodą płatach granitu. Ciemno szary z lekkim odcieniem cze­
kolady, przypomina kształty olbrzyma, słonia. Wszędzie wi­
dzę jakby olbrzymie zady, [?] zwierzęcia, zaokrąglone płaty
skóry. Charakter skały powolność, łagodność, osiadłość - coś
niby [?] olbrzymiego posągu Buddy patrzącego w dal. Ze
szczytu widok wspaniały. Z za profilu czapki wzrok spada
wprost na dół równiny, pokrytej gęstym lasem. Dalej, naoko­
ło z równiny tej wznoszą się całe szeregi utworów górskich.
Na północ i na zachód równina jest stosunkowo najbardziej
czysta; tylko zrzadka wznosi się jakaś góra; niezbyt daleko
stożek regularny, dziwnie podobny do Wein[?]; dalej garbate
góry jak dromadery przyklękają po ładunek, leżą samotnie na
płaszczyźnie widać ich kilka, nie płaczą za sobą, samotne
i spokojne. Ku wschodowi zaczyna się trochę więcej ruchu;
z początku małe faliste pagórki, jak kopuły podłużnego me­
czetu, potem grzbiet przerwany tu i ówdzie wystającą basztą
na koniec wyraźny łańcuch górski [?] na najbliższym planie
dwoma ostrymi grzbietami w główny trzon górski, wznoszą­
cy się na południe i zakryty we mgle. W ten trzon wchodzi

szeroka dolina, biegnąca od stóp naszej czapki granitowej; po
prawej stronie wznosi się piramida o ostrych zarysach, trochę
podobna do Lodowego, otoczona kilku szpiczastymi iglica­
mi. Dalej na prawo znowuż szeroka równina i tylko daleko na
horyzoncie przebijająca się przez zamglone powietrze drobne
łańcuchy górskie w miniaturze. Nad tern wszystkiem niebo
pokryte jasną warstwą cirrusów; niżej pędzą po niem białe
baranki. Wiatr szalony; chłodno i świeże powietrze. Zdołałem
uchwycić istotę swoistości tutejszego krajobrazu górskiego:
Ma się tu przed sobą zbiór najrozmaitszych, najbardziej
odmiennych typów górskich: piramidy o charakterze mło­
dych formacyi plutonicznych; wyraźne wulkaniczne stożki;
iglice dolomitowe; kanty i czapki; dalej stolnice szerokie, [?]
faliste wzgórza i szczyty stojące samotnie. Wszystko to mi­
niaturowe, zebrane w jednej panoramie jak na pokaz pod klo­
szem olbrzymim - i w dodatku wszystko pokryte jednostaj­
nym płaszczem zielonym, zamalowane grubym pokostem który nadaje wszystkiemu jakąś uprzejmość, łagodność i misterność - odejmuje grozę i majestat dziki najsurowszym
i najbardziej fantastycznym formom.
Świątynia cudowna. I . podwórko przywodzi kojarzenia
różnych kaplic polnych, miejsc świętych, klasztorów gór­
skich. Przez otwarty, mały krużganek wchodzi się w ogro­
dzone podwórze, z którego rozciąga się śliczny widok na Za­
chód południowy. - Wewnątrz silne wrażenie robią olbrzymie
posągi Buddy leżącego, wykute w skale. Sklepienie pomalo­
wane, zwiesza się łagodnymi, pofałdowanymi kształtami,
jakby jakaś kunsztowna tkanina, ciężka i bogata. Malowidła
dziwne, przy niepewnym świetle robią wrażenie rzeczy pięk­
nych i stylowych. Bóstwa o ramionach i twarzy słonia; sceny
historyczne; procesje świętych - majaczą pośród pełzających
tu i ówdzie światełek i nadają pieczarze jakieś dziwne, zasty­
głe i ślamazarne życie. Naokoło, w odległości jakich 2 me­
trów od ściany, tyłem do niej obrócone siedzą postaci - zda­
je się Buddy, w kucki, z liściami [?] wystająca z głowy. Wnę­
trze świątyni zastawione małymi szafkami oszklonymi, posą­
gami bóstw, kapłanów, świętych i [?]. Na prawo rozłożony
posąg Buddy. W 1. pieczarze, b. małej, jest on wykuty ze ska­
ły o cudownym wyrazie twarzy, w sukni o ślicznie wyrzeź­
bionych fałdach. Nalanda, 8.VII. 14.
Znowuż opadło mnie zmęczenie; przemęczenie i wyczer­
panie. Powietrze tu trochę b=ej duszne niż w Dambulli - ro­
ślinność zbliżona do flory kandyjskiej. Wczoraj w nocy śni­
łem o n; o Lipsku - obrazy miasta przepojone szaloną tęsk­
notą, mówiące sentymentem; byłem tam z t, a tęskniłem za n.
Rano obudziłem się z silnymi uczuciowymi falami; głównie
do n; właśnie dziś, jutro żegnałbym się był z nią.
Na morzu, z Fremantle do Adelaide, Środa 5.VIII.
Opis pobytu w Zachodniej Australii.
Ogólnie b. miły, pogodny, lekkomyślny nastrój. Brak za­
fascynowania jakąś jednostronną podnietą uczuciową. Zain­
teresowanie się głównie objektywnymi faktami; roślinnością
Zach[odniej] Austr[alii]; zwierzętami w ogrodzie; trochę też
problemami etnologicznymi. Nastrój par excellance nauko­
wy. Pod koniec zaczynam się czuć trochę gorzej z powodu
kłótni ze Stasiem, ogólnego zmęczenia i , na samym końcu,
wiadomości o wojnie:

211

�21.VII. Dzień przyjazdu. Wstaję o 6=tej. Kąpiel. Na po­
kładzie deszcz; ciemno jeszcze. Budzenie się dnia; chłodne­
go; różowe cienie na ciemnych chmurach, wlokących się
smugami deszczu po oceanie; zielone, zimne morze. Poczu­
cie wyjścia z tropików; nowe poczucie geograficzne globu;
opasania ziemi. Fakt psychologiczny „poczuć geograficz­
nych".
Fremantle jako szereg domów bez charakteru w oddali.
Długie czekanie na Le Sońifa i na Dakina ; niepewność co
do Stasia. L.S. przyjeżdża; duże, nieporządne, solidne chlopisko. Bryka w polskim stylu. Radość, że jestem gościem, że
nie muszę o wszystkiem myśleć i za wszystko płacić. Wy­
jazd. Małe bungallows; pierwsze eukaliptusy i drzewa pie­
przowe. L.S. objaśnia o mieszkaniach, o piaszczystym pasie,
mówi nam nazwy drzew. Rzadki las; puszyste, rozłożyste
drzewa o fantastycznych sylwetach. Przedtem małe krzaki
0 sztywnych konturach: [?] i puszysta haznarina podobna do
wiotkiej limby. Bierze mnie zainteresowanie botaniczne;
chciałbym zrozumieć położenie eukaliptusów w systematyce
botanicznej. L.S. mówi mi o charakterze liści eukaliptu. Pro­
blem drzew liściastych i szpilkowych. Definicja drzew liścia­
stych, jako mających 2 strony liścia odmienne. Przejeżdżamy
zwolna w czysty [?], bez domów; widzimy domki z blachy
giętej; małe, stojące na palach, czasem malutki jeden pokój ,
podobne do budki [?] albo centinelki. To domki osadników
lub robotników osiadających na roli. Jedziemy koło stacyi
„bez drutu" - potem przez rzekę; potem przez miasteczko
1 wjeżdżamy do S. Perth. Domek z drzewa, otoczony weran­
dami na parterze i piętrze, pomalowany. Stoi na pagórku; nad
drzewami i pomiędzy liśćmi widać lazurową wodę zatoki.
Rano, budząc się widzę na lewo [?] wodę 'Cumming River',
na prawo Perth water. Za domkiem podwórze i 'ubikacje';
przed domkiem ogród; przechodzący w ogród zoologiczny.
Schodzi się na dół, z początku widok na wodę i brzeg prze­
ciwległy; potem gubi się człowiek w ogrodzie. Eukaliptusy
po drodze. Wogóle wszystkie najważniejsze drzewa są Euka­
liptusy.
Pani L.S. wychodzi na nasze spotkanie i wita b. serdecz­
nie; ona jest niewątpliwie silniejszą indywidualnością w ro­
dzinie. Szczupła, z ściągniętą twarzą, mogła być niegdyś dość
przystojna. Typowa protestancka ograniczoność poglądów
i zaciętość charakteru, połączona z dość dobrym sercem i po­
czuciem swobody. Można z nią zupełnie dobrze wytrzymać;
tylko trzebaby jej ustępować w małych rzeczach.
1 .[pierwszy] lunch - jedzenie b. dobre. Jam figowy i śmie­
tana odrazu pociągają moją uwagę. Po lunchu idziemy się
przejść po Zoo. Żółwie na dole, przewracamy je. Potem mał­
py. L.S. bawi się z wężami; przyczepia się do nas 3 facetów
baciarowatych. L.S. zajmuje się b. intenzywnie niemi. Ła­
zienka z ciepłymi kąpielami. Wracamy do domu i jedziemy
do Perth. Jazda przez rzekę wyjątkowo ładna. Sylweta Perth,
podnosząca się łagodnie na 2 pagórkach.
(Kończę w Poniedziałek 17.VIII. w Melbourne)
Ten widok - jeziorka z sylwetą małomiasteczkową i z sze­
rokim horyzontem, kończącym się górkami na wschodzie
i zamkniętym pagórkiem lesistym tuż na Zachodzie - jest dla
mnie związany ze zrozumieniem uroku i piękności życia kolonjalnego. Zupełnie świeże, nowe, niewyst[ępujące] ani fak­
tycznie ani w żadnej wyobraźni artystycznej widoki; szerokie
możliwości ekonomiczne, połączone z rzeczywistą twórczo­
ścią nad dziewiczą ziemią - łatwość niezmierna stosunków
43

212

44

ludzkich i możność wybicia się - to wszystko są niezmiernie
silne węzły łączące człowieka z nową ziemią. Rzeczy,
których istnienia zupełnie nie przeczuwałem
Umieszczamu Stasia w Hostel; zciemnia się; jedziemy
z powrotem. W domu zastaję Leslie i Mildred, dwoje star­
szych dzieci. Po kolacji siedzę z nimi w saloniku i rozmawia­
my o geografii, o Ceylonie, o zwierzętach. Bawi mnie i robi
mi przyjemność adoracja i „upiedestalenie" z jakim mnie
przyjmują Mrs. L.S. &amp; Miss Ry[?]. Wieczorem pokój mój b.
przyjemny; słyszę odgłosy dzikich zwierząt i skrzyp wiatraka
pompującego wodę. Jestem spokojny i zadowolony; czuje się
w domu; chandra ginie.
We Środę 22.VII rano idę do kąpieli, koło dzikich zwie­
rząt, lwów i tygrysów. Śniadanie, przy którym długo gadamy.
Koło 12=tej idę sam do Perth. Stasia niema. Przychodzi Staś
i L.S. po kwadransie mojego czekania. Idziemy do Uniwersy­
tetu, gdzie nikt nic nie wie - potem z Watsonem na lunch; po­
tem plan dalszej wycieczki do Kalgoorlie i Merredin. Po lun­
chu jedziemy tramem do miasta; rozmawiam z Irlandczykiem
w składzie zboża; o kopalniach złota i „prospecting"; p za­
robkowaniu i „home [?]". Jedziemy końmi przez przedmie­
ścia o rzadkich, niskich domkach wśród ogródków; potem
brodem; potem znów małe [?] domki z blachy lub drzewa
osamotnione w dziewiczym buszuf?]; domek Duraca . Black
z plemienia Loritja; badam go powierzchownie. Kobieta
z plemienia Płn. Zachodn. - Wracamy; zciemnia się; poprzez
most; drzewo na którym ostatni raz wieszano bez sądu. Le
Sońif dużo gada. Wieczorem kolacja; odprowadzamy Stasia
do Watsonów; kłótnia w hotelu. Opuszczam Westonów. Wra­
camy z Miss Ragmont; ja daję popularny wykład o gwia­
zdach (ekspansja subjektywna). Śpię krótko. Na drugi dzień
L.S. odprowadza mnie na kolej.
Czwartek 23. Długo ciągną się przedmieścia; potem ładne
widoczki przy wjeżdżaniu na Darling Range. Potem jedno­
stajny [?] i „black boy" nadają charakterystyczny, egzotyczny
wygląd. Pola zborza [sic]szeroko rozłożone między puszczą.
Gdzieniegdzie centra b. zaludnione, Parę razy się pożywiamy.
Ja czytam handbook o W. Austr. - Wysiadamy; spotyka nas
wysoki, silny blondyn. Jedziemy polami; nastrój wsi polskiej.
Widzimy las we wszystkich stadjach; bujny i silny; [?] z obu­
marłymi drzewami; spalony z brązowymi, umarłymi liściami;
odradzający się z zielenią, wykwitającą na martwym brązie
liści, jak grynszpan [??] wytrzebiony i czyste pole. Ściemnia
się; jedziemy koło [?] Station. Kolacja w dużym, zacisznym,
ogromnym pokoju. Oglądamy narzędzia rolnicze i maszyny
do koszenia (a raczej obcinania czy wybierania ziarna),
młócenia, wiania i segregowania zboża. Maszynę do rozbija­
nia grud i.t.p. Krótki sen - nastrój spokoju, odcięcia od świa­
ta. Szybka i pełna naprężenia jazda na stację. Wspaniały, na
oko, pociąg. Wygodny compartyment. Rano śniadania w wa­
gonie, Niski bush, wśród czerwonej ziemi. Górki i ładnie po­
łożone Kalgoorlie z daleka. Poznaję Mr. i Mrs. [?]
W Kalgoorlie (Piątek 24.) zimno; czyste, przejrzyste
i ostre powietrze. Czerwona ziemia i seledynowe niebo.
Barwne domki. Idziemy ku poczcie; Mr Bolton; poczucie
zbytniego uhonorowania. Tramem do Bonlder; potem idzie­
my; Hamilton. Ridge[?] oprowadza nas po górze. Młoty roz­
bijające greenstone; potem bale tłukące go; młyny wilgotne;
na dnie rtęć. Bierzemy w rękę ciemny, gęsty amalgam złoty.
[?] Czarne błoto, zawierające 70% procent złota. Złoto wy­
pieczone. Lunch u Hamiltona. Przebieramy się w niedzielne
45

46

�ubrania i kapelusze i idziemy ku [?] Jazda windą na dół. Spa­
cer po sztolni; system przekopywania się całą szerokością,
a raczej grubos'cia kopalni. Hamilton daje mi próbki złota;
wracamy automobilem. O mało co nie spóźnieni. Kupuję sle­
eper dla siebie i Stasia. - Staś' wyjeżdża z pretensjami o Śro­
dową kłótnię, co mnie przyprowadza do wściekłości. Kola­
cja; źle przespana noc. Sobota 25 w Perth przyjeżdżamy; telefonuję do L.S. Pro­
tector of Aborogines, który przyjeżdża po nas bryką. Jedzie­
my miastem nad jezioro. Znów wesoły, swobodny, miły i nie­
estetyczny charakter miasta, przedmieść. Wracamy mostem
z rybami i żółwiami. Lunch; popołudniu spacer po Zoo
z Kingsmillami; wieczorem idziemy do N.W.D. Campbell.
Oglądanie narzędzi aboriginów.
Niedziela 26.VII. Wycieczka do Cussacka. Rano przebie­
ramy się. Potem jedziemy zwykłą drogą (tagarocta, złota aka­
cja w kwiecie, drzewo z wisielcem) przez most do Guilford,
gdzie konny policjant nas oczekuje. Blacks camp. Rzucanie
boomerangów, które wszystkie wracają. Nie mogę zebrać
żadnych określonych wiadomości. Lunch w rozwalonym do­
mku. Jazda do Cussacków, Staś siada na froncie. U Cussacków mam długa rozmowę z nim. Następnie herbata. Dostaję
wommerę i churinge[?]; obie dobre. Powrót, późnym wieczo­
rem. Rozmowa, w kt[órej] St[aś] napada na mnie i peszy
mnie, tak, że mam noc [?]; choć odnoszę się do niego pacy­
ficznie.
Poniedziałek 27. Wycieczka do fermy pomarańczowej.
Aha, w powrotnej jeździe poprzedniego dnia robię zgodę
z panią Lud. cofanie się na wszystkich punktach paradoxow
i jestem z nią nadal w miłych stosunkach. Jedziemy jak zwy­
kle aż do Gulford. Potem bushem, zbieramy kwiaty, których
mnóstwo. Jedziemy wąwozem pod górę. Bush na górze [?];
mniej kwiatów. Przyjeżdżamy późno; chłodny lunch. [?] i Giles'em; potem spacer po farmie; jestem osłabiony i ciężko
chodzę. Ładna, malownicza dolina; gaje płoną pomarańczami
na tle jasnego lazuru nieba; powietrze czyste, cudny zapach
żywicy aromatycznej jak woń [?]. Wracamy piechotą pod
górę; siadam; jedziemy nocą. Dr. L.S. opowiada mi historje
o wychowaniu dzieci. Przyjeżdżamy późno; kolacja; Staś wy­

chodzi wcześnie (i robi mi awanturę tego dnia a nie poprze­
dniego jak zanotowałem).
Wtorek 28. Rano idę do Campbella i dostaję dużą ilość
fajnych rzeczy i ciekawych informacyi; mówimy o użytku
wielu przedmiotów; boomerangów i.t.p. Potem o ceremonii
inicjacyi; pokazuje mi ciekawego penisa z drzewa i z kamie­
nia, którego pokazują chłopcom przy inicjacyi. - Potem idę
na lunch; potem przebieram się i idę na recepcję. Długa roz­
mowa z gubernatorem i jego żoną. Rozmowa z vicegub. i Sir
Johnem Forestem. Spacer po ogrodzie; zabranie Stasia; po­
wrót do domu. Wieczór w domu.
Środa 29. Rano wizyta w muzeum. Haddon , Glonert,
Scharff i.t.p. Popołudniu, po lunchu Camming i Protector
aboriginów; potem znów idę do muzeum, zamknięte, wracam
do domu.
Czwartek rano jadę do nowej Norcyi.
47

[Odtąd zaczyna się następny zeszyt a zarazem opubli­
kowana w języku angielskim część dzienników pt. A Dia­
ry in the Strict Sense of the Term]
Port Moresby, 20. Września 1914.
1 .Września rozpoczyna się nowa epoka w moim życiu: sa­
modzielna i samotna wyprawa w tropiki. We Wtorek,
1 .IX. 14. odprowadziłem Brit. Ass. Do Toowoomby. Rozmo­
wa i zaznajamianie się z Sir Oliwerem i Lady Lodge ; ofia­
rowanie mi pomocy przez tegoż; moje fałszywe położenie
i „sprostowanie" przez Stasia. Pożegnanie z Desire Dickin­
son; wściekłość na Stasia, która przerodziła się na głęboki
żal, trwający do tej chwili - to wszystko należy do poprze­
dniej epoki, do wizyty z Brit. Assem w Australii. Wróciłem
sam do Brisbane wagonem salonowym; czytałem po drodze
Handbook australski. W Brisbane poczucie opuszczenia i sa­
motności. Samotna kolacja. Wieczorami rozmawiam
z Grabnerem i Pringsheimem, którzy mają nadzieję, że bę­
dą mogli wrócić do Niemiec; mówię z nimi o wojnie. Otwar­
ty na sień, tandetnie umeblowany salon hotelu Danieli wiąże
się ściśle z tą epoką. Pamiętam wizytę rano w muzeum, do48

49

Witkacy, Pejzaż australijski, 1923 rok. Pastel.
Ilustracja za: Anna Micińska, Witkacy. Życie i twórczość. Warszawa 1985

213

�5

kąd Pringsheim mnie odprowadza. Wizytę u Burnsa Philpa ";
wizytę u złotnika. Spotykam z Brownem , w Piątek rano,
który idzie tego dnia na lunch do Mayo'ow . We Czwartek
wieczór jadę do Dr=a Douglasa , ażeby pożegnać się
z Gol[d]ingami i dać Goldingowej list do Stasia, oraz oddać
jej książki. Chłodna noc księżycowa. Tramwaj jedzie podgórę, widzę przedmieście położone nisko, u stóp pagórka.
Boję się, że się zaziębię; U doktora spacer z jego siostrą, tłustawą blondynką. Potem przyjeżdżają Gold[ingowie]. Ponie­
waż odczuwam silną tęsknotę za Brit. Assem. Odnoszę się do
nich z sentymentem, na który jednak nie znajduję oddźwięku.
Rozmowa o ich wycieczce; tańce na polance.
Znacznie milszy i b=ej osobisty wieczór u Mayo'ow. Wie­
czór; deszcz pada; po kolacji jadę ku promowi; pogoda je­
szcze; prom na rzece oświetlonej księżycem przez chmury.
Idę pod górę i błądzę; deszcz. Mayo spotyka mnie z paraso­
lem. Rozmowa o możliwości rezygnacji Seymura o planach
na lato, o możliwości wspólnego spędzenia wakacji i.t.p. Nie­
51

52

53

1

Ventnor na wyspie Wight u południowych wybrzeży Wielkiej Bry­

tanii.
2

Annie Brunton, patrz poprzednie odcinki.
Otolia Retingerowa, Tośka.
W Breńa Baja na Wyspach Kanaryjskich Malinowski mieszkał
przez półtora roku po zakończeniu studiów.
Wierzenia pierwotne i formy ustroju społecznego, Kraków 1915
G B . Shaw, Kandyd, 1896, drwił tam z ogólnego poglądu na ludz­
ką siłę i słabość i na dążenia walczących emancypantek.
Kasia Chłapowska była przyjaciółką Otolii Retingerowej.
Malinowski jeszcze w październiku 1913 roku starał się w AU
o „udzielenie mu zasiłku z funduszu obrotowego fundacji s'p. W. Oslawskiego (...) celem przeprowadzenia badań z zakresu socjologii.(...) ma za­
miar pracować nad zagadnieniami odnoszącymi się do ogólnej teorii wie­
rzeń pierwotnych oraz nad etnologią ludów Afryki Północno-wschodn."
Zarząd A U na posiedzeniu 10.1.1914 przyznał Malinowskiemu zasiłek
w kwocie 300 koron. Patrz opracowane przeze mnie Listy Bronisława
Malinowskiego, w: M.Flis, A.K. Paluch, Antropologia społeczna Broni­
sława Malinowskiego,
Warszawa 1985, s. 271-272. Nie wiadomo czy
chodziło o to stypendium czy o jakieś' inne, o które jeszcze się starał.
I

4

5

6

7

8

9

Możemy tutaj przywołać wspomnienia pani Tośki o swych wizy­
tach u Conrada: „Mieszkał podówczas z rodziną w Capel House, w hrab­
stwie Kent. Mały, skromniutki domek stał w odosobnieniu od wsi, wej­
ście oplatały gałązki pnącej rośliny, nie pomnę już jakiej. Wokoło były
łąki, liściaste laski, miły spokojny krajobraz, pełen prostoty i pogody. Je­
chało się z Londynu parę godzin do niewielkiego miasteczka Ashford.
Tam na stacji po raz pierwszy zobaczyłam Conrada". T. Zubrzycka, Syn
dwu ojczyzn, „Iskry" 1931, t. 9, s. 122
1 0

Mówi! „dużo o literaturze, ulubionych autorach, o francuskich mi­
strzach słowa, których podziwiał. Mówił wtedy chętnie po francusku.
W angielskim miał zawsze bardzo wyraźną cudzoziemską wymowę. Po
polsku mówił czysto, swym przemiłym ukraińskim akcentem. Czasem
brakło mu jakiegoś słowa, wpadał znów we francuski", tamże, s. 124
J. Conrad, The Return, 1897 (Powrót). Najbardziej nielubiany
przez autora utwór. Nowela o rozkładzie mieszczańskiego małżeństwa.
Widać, że Malinowski odnosił treść Powrotu do swej własnej sytuacji.
Notes &amp; Queries on Anthropology, London 1912, wyd.4, B. Freire-Mareco i J.L. Myres (eds) były jakby podręcznikiem prowadzenia ba­
dań terenowych opracowanym przez W.H.R. Riversa, zawierały indeks
kwestii, które muszą zostać poruszone. W duchu N . &amp; Q. napisana zosta­
ła pierwsza monografia terenowa Malinowskiego, The Natives of Mailu,
patrz: M . Young, Introduction w: Malinowski among the Magi, London
1988
II

12

214

zmiernie sympatyczni ludzie. Wracam ku tramowi. Znajomy
konduktor, przypominający Litwiniszyna . Dużo pijaków.
W ogóle w Brisbane nie czuję się bardzo dobrze. Silna tre­
ma przed tropikami; wstręt do gorąca i duszność - rodzaj pa­
nicznego strachu przed możnością tak strasznego upału, jak
ten, który miałem w Czerwcu i Lipcu. Zastrzykuję arszenik,
po sterylizacji szprycy w kuchni. W Sobotę (dzień elekcji) ra­
no jadę do muzeum ażeby ofiarować książkę dyrektorowi,
potem załatwiam lekarstwa (kokainę, morfinę i emetynę)
i wysyłam rekomendowany list do Seligmana oraz szereg l i ­
stów do Mamy.
Po zapłaceniu przesolonego rachunku jadę na statek. Gru­
pa osób odprowadzających; o 12A wyjeżdżamy. Mayowie
stoją na brzegu; patrzę na nich długo przez lornetkę i macham
chustką - czuję że żegnam się na pewien czas z ludźmi mnie
życzliwymi i z cywilizacją. Jestem dość przygnębiony; mam
zasadniczą tremę i nieufność, czy podołam zadaniu, które
mam przed sobą.
54

J

13

Szpotańscy byli bliskimi krewnymi Malinowskiego ze strony mat­
ki, wydaje się, że odwiedzał ich także z powodów finansowych.
Może chodzić o kuzynkę Mancie.
August Zaleski (1883-1972), dyplomata, z wykształcenia historyk;
podczas I wojny świat, działał w Wielkiej Brytanii jako emisariusz obo­
zu niepodległościowego. Od 1918 w pracy dyplomatycznej (na placów­
kach w Szwajcarii, Grecji, Włoszech); 1926-32 Min. Spraw Zagr, także
w rządzie Sikorskiego.
14

15

16

Żenią Zielińska była malarką, przyjaciółką Żuławskich, którą po­
znał zapewne u nich w Zakopanem. Bardzo się w niej kochał. Tej miło­
ści dotyczą wcześniejsze dzienniki.
Józef Rydel prowadził Biuro Akademii Umiejętności jako jego Adjunkt.
Józef Rostafiński (1850-1928), botanik, prof. UJ, dyrektor ogrodu
botanicznego, aktywny członek A U . Z tego powodu mógł mieć z nim
Malinowski kontakty.
17

18

19

August Witkowski, ur.1854, fizyk, prof. UJ, członek A U , jeden
z najważniejszych mentorów Malinowskiego zmarł 12 stycznia 1913.
Edward Strassburger (1882-1923), ekonomista, prof. uniw. w War­
szawie od 1916, zwolennik kooperatywizmu, w którym widział urzeczy­
wistnienie ustroju społ. opartego na zasadach sprawiedliwości spol.
Jerzy Żuławski (1874-1915), pisarz, miłośnik i znawca Tatr, zmarł
na tyfus jako żołnierz Legionów Polskich.
Bolesław Ulanowski (1860-1919), historyk i prawnik, prof. UJ,
Sekretarz Generalny AU od 1901.
Pani Maria Witkiewiczowa prowadziła od 1912 r. pensjonat „No­
sal" na Bystrem, bez większego powodzenia zresztą.
2 0

21

2 2

2 1

2 4

Pensjonat „Konstantynówka" prowadziła p. Aniela Zagórska, ku­
zynka Conrada i matka późniejszej jego tłumaczki, też Anieli.
W Lowranie na płw. Istna przebywał na kuracji Stanisław Witkie­
wicz, spędził tam kilka lat (1908-1915).
Karol Szymanowski mieszkał wtedy w „Nosalu" u p. Witkiewiczowej.
Malinowski w młodości często mieszkał u znajomego gazdy na
Olczy.
J. Conrad, Nostromo, 1904
Może chodzić o Maurycego hr. Zamoyskiego (1871-1939), polityka
i działacza wielu organizacji kulturalnych i oświatowych. Z późniejszego
fragmentu wynika, że Malinowski także u niego szukał pomocy finansowej.
G.C. Seligman, Brytyjski antropolog, autor min. The Melanesians
of British New Guinea, 1910
' Zdzisław Jachimecki (1882-1953), muzykolog i kompozytor,
późniejszy prof. UJ, przyjaciel K. Szymanowskiego. W 1914 został
2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

3 0

J

�członkiem Komisji Etnograficznej AU (a w 1947 czł. zw.), mógł to być,
poza towarzyskim, powód spotkania z Malinowskim.
Maria Antonina Czaplicka (1886-1921), studiowała w Londynie
i Oxfordzie (jako stypendystka Kasy im. Mianowskiego), od 1912 wy­
kładała etnologię na uniw. oxfordzkim (była pierwszą wykładowczynią
w dziejach tej uczelni), londyńskim i bristolskim. W latach 1914-15 pro­
wadziła badania terenowe na Syberii, jako uczestniczka wyprawy nau­
kowej, finansowanej przez uniwersytety w Oxfordzie i Filadelfii.
W szczególności badała kulturę Tunguzów u ujścia rzeki Jenisej i kultu­
rę Samojedów. Prace na ten temat przyniosły jej duże uznanie choć mia­
ła kłopoty z uzyskaniem stałej posady. Problemy te wraz motywami na­
tury sentymentalnej spowodowały jej samobójczą śmierć. Patrz D. Col­
lins i J. Urry, A flame too intense for mortal body to suport, „Anthropology Today" 1997, vol.13, no 6, s.18-20. W roku 1998 ma zostać wyda­
na czterotomowa edycja Collected Works Czaplickiej przez Curzon
Press.
3 2

3 3

Roger Fry (1866-1934), brytyjski historyk i krytyk sztuki. Mali­
nowski przyjaźnił się z jego siostrą.
Westermarck (1862-1939), socjolog, filozof i antropolog, wykładał
na uniwersytecie w Helsinkach i Londynie. Malinowski w czasie swych
studiów w LSE pracował pod jego kierunkiem.
3 4

3 5

Nieoceniona pani Otolia tak tę wizytę wspominała: „Nastał dzień
wielki, gdy Conradowie z chłopcami przybyli do Londynu i zamieszkali
u nas. - Byłyśmy obie z moją irlandzką gospodynią pełne obaw i niepo­
koju, czy dogodzimy tak miłym, rzadkim gościom? - Mieszkanie, choć
szczupłe, dało się urządzić dość wygodnie. Goście zajęli dwa pokoje na
piętrze, nie przeczuwając, że gospodarstwo mieszczą się z trudem na ka­
napkach na dole. - Zajmowaliśmy podówczas jedno z tych wygodnych,
umeblowanych 'apartaments', urządzone wyjątkowo niebanalnie przez
artystę malarza. - W czarnym saloniku, pełnym barwnych plam, przyj­
mowałam upragnionych gości z biciem serca młodej i niedoświadczonej
pani domu", Zubrzycka, op. cit., s. 141
1 6

Jan Lewiński (1885-1930) ekonomista. Studiował w Antwerpii,
Londynie, Berlinie, Brukseli (gdzie się doktoryzował) i Lipsku W 1912
przedstawił cykl wykładów w L.S.E., które ukazały się drukiem pt. The
Origin of Property, London 1913, po polsku w „Ekonomiście". W 1913
podjął próbę habilitowania się na jej podstawie w UJ. Próba ta nie powio­
dła się mimo pochlebnych opinii. Po wojnie pracował jako prof, ekono­
mii na kilku polskich uniwersytetach.
3 7

Robert Mond, jak pisał w Podziękowaniach na wstępie Argonau­
tów Zachodniego Pacyfiku sam Malinowski: „umożliwił mi tę pracę
przyznając mi przez pięć lat (1914 oraz 1917-1920) Stypendium Podróż­
ne im. Roberta Monda (Uniwerytet Londyński) w wysokości 250 funtów
rocznie"
Pudełko było potrzebne Witkacemu na farby, gdyż obawiał się, że
w tropikach zjedzą mu je mrówki.
Andrzej Strug (1871-1939), prozaik i publicysta, działacz socjali­
styczny i niepodległościowy w latach 1907-14 przebywał w Paryżu,
gdzie wstąpił do PPS-Frakcji Rewolucyjnej i uczestniczył w pracach
Związku Strzeleckiego, członek POW.
3 8

5 9

4,1

Dagoba to typ monumentalnego relikwiarza buddyjskiego wystę­
pujący na Ceylonie (odpowiednik indyjskiej stupy)
Witkacy musiał być rzeczywiście w fatalnym stanie, bo 2.VII. 1914
napisał list do „Władz Ceylonu" wyjaśniający powody swego planowa­
nego samobójstwa: „Po utracie mojej narzeczonej, która popełniła samo­
bójstwo, przed czterema miesiącami chciałem się zabić. Moja rodzina
doradziła (!) mi udanie się w podróż. Mój przyjaciel (jeden z dwóch mo­
ich najlepszych przyjaciół) wybierał się właśnie na Nową Gwineę z wy­
prawą naukową. Był tak uprzejmy, że do sumy, jaką rozporządzałem, po­
życzył mi pięćdziesiąt funtów szterlingów i zabrał mnie ze sobą w bar­
dzo złym stanie psychicznym, na skutek czego miał wiele kłopotów. On
był tak dobry jak najlepszy brat. I jest mi bardzo przykro, że jestem zmu­
szony popełnić wobec niego taką niegodziwość i opuszczam go w jego
niebezpiecznych wędrówkach. Ja jednak widzę, że podróżowanie za­
miast poprawić mój stan sprawia mi okropne cierpienie, ponieważ fakt,
iż ja mogę oglądać piękne rzeczy, których Ona nigdy nie zobaczy, czyni
mnie w najwyższym stopniu nieszczęśliwym. Jeszcze bardziej niż byłem
poprzednio. (...) Proszę wybaczyć mój okropny angielski" S I . Witkie­
wicz, Listy do Bronisława Malinowskiego, s. 77-78
4 1

4 2

Artykuł ten pt Z podróży do tropików, ukazywał się w częściach
w piśmie „Echo Tatrzańskie" dopiero w 1919 roku (nr 15-18). Przyjadę
le musieli na gorąco wymieniać wrażenia bo oba teksty są do siebie bar­
dzo podobne (przynajmniej w warstwie opisowej).
Osoba, o której mowa pochodziła ze znanej australijskiej rodziny
przyrodników: Albert A.C. Le Souef był dyrektorem Ogrodu Zoologicz­
nego w Melbourne. Trzech jego synów kontynuowało te zainteresowa­
nia: Dudley odziedziczył stanowisko ojca i pisał książki o przyrodzie au­
stralijskiej; Albert prowadził ZOO w Sydney; Ernest (1869-1937), który
gościł Malinowskiego, był dyrektorem Ogrodu Zoologicznego w Perth.
4 3

4 4

William John Dakin (1883-1950), zoolog. Wykładał w Belfaście,
Liverpoolu i Londynie, w 1913 otrzymał tytuł pierwszego profesora bio­
logii na nowoutworzonym Uniwesytecie Australii Zachodniej. Był także
doradcą rządowym.
Durack, tak nazywała się duża rodzina farmerów-pionierów,
którzy pierwsi rozpoczęli hodowlę bydła na wielką skalę w zachodniej
Australii.
Chodzi zapewne o specjalne wydawnictwo z okazji kongresu Bri­
tish Association for the Advancement of Science, którego członkami
w 1914 roku stali się obaj podróżnicy. Mieli z tego powodu bezpłatne bi­
lety kolejowe w Australii podczas trwania zjazdu. Patrz, L. Paszkowski,
Malinowski i Witkacy w Australii, „Wiadomości", Londyn 1972, nr 41,
43/44
4 5

4 6

4 7

Alfred C. Haddon (1855-1940), „ojciec antropologii w Cambrid­
ge", z wykształcenia zoolog, prowadząc badania przyrodnicze nad cie­
śniną Torresa doszedł do wniosku, że bardziej pilne jest badanie tamtej­
szych krajowców. Następna wyprawa (1898) miała już charakter antro­
pologiczny i uczestniczli w niej m i n . : W.H.R. Rivers, CS. Myers, W.
McDougall, C G . Seligman.
4 8

Sir Oliver Lodge, wybitny fizyk, zainteresowany także problema­
tyką psychologiczną, opublikował także szereg prac usiłujących połą­
czyć religijny i naukowy punkt widzenia. Od 1900 był rektorem uniwer­
sytetu w Birmingham.
Fritz Grabner (1877-1934), etnolog niemiecki, wybitny przedsta­
wiciel podejścia kulturowo-historycznego w etnologii. Z wykształcenia
historyk. Razem z B. Ankermanem twórca koncepcji kręgów kulturo­
wych. Nigdy nie przeprowadził badań terenowych. Gdy znalazł się
w Australii na zaproszenie rządu australijskiego, wybuch I wojny świat,
uniemożliwił mu prowadzenie badań, gdyż został internowany i wypu­
szczony dopiero w 1919 r. Jednak wykorzystał ten czas na studia, po­
równując mity ludów indo-europejskich, mongolskich, polinezyjskich
i hamicko-semickich, a także badając kalendarze starego i nowego
świata.
4 9

5 0

Firma „Burns, Philp and Co. Ltd" między innymi obsługiwała l i ­
nię parowców z Australii do Nowej Gwinei a także prowadziła tam roz­
ległe i nteresy. Malinowski zapewne chciał kupić u nich bilet na statek do
Port Moresby.
Alfred Reginald Radcliffe-Brown (1881-1955) jeden z najwybit­
niejszych antropologów pierwszej połowy X X wieku, współtwórca
współczesnej antropologii „społecznej" jako generalizującej nauki teore­
tycznej. Pierwotnie chciał studiować w Cambridge nauki ścisłe, ale jego
tutor, entuzjasta Frazera, skierował zainteresowania swego ucznia w kie­
runku „nauk moralnych". Istotne znaczenie miały także kontakty z Riversem, Haddonem i Myersem. W latach 1908-14 był członkiem Trinity
College w Cambridge.
51

5 2

Elton Mayo (1880-1949), twórca socjologii i psychologii przemy­
słu. Połączył zainteresowania psychonerwicami i „myśleniem obsesyj­
nym" z antropologicznym podejściem do kultury i struktury społecznej
B. Malinowskiego i A R . Raddcliffe-Browna. Jeśli chodzi o metody ba­
dawcze zaadoptował metodę wywiadu psychologii klinicznej do antro­
pologicznych badań terenowych i zastosował je w badaniach organizacji
przemysłowych.
5 3

Prawdopodobnie chodzi o Johna Douglasa, który był specjalnym
komisarzem Brytyjskiego Protektoratu Nowej Gwinei (1886-1888). Tak
przynajmniej twierdzi autor przypisów do A Diary...
Józef Litwiniszyn był kolegą gimnazjalnym Malinowskiego i jego
bliskim przyjacielem. Studiował górnictwo w Leoben w Austrii. Kore­
spondowali ze sobą przez kilka lat (listy Malinowskiego w posiadaniu
prof Jerzego Litwiniszyna).
5 4

215

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9783" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9761">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b268a53a27f0b8cabd89812cafbae29c.pdf</src>
        <authentication>bae7d9168df9a871b2594ded2ed5c20f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116328">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5344</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116329">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116330">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116331">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116332">
                <text>Wielka podróż do źródeł/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116333">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4; s.245-246</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116334">
                <text>Sokół, Lech</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116335">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116336">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116337">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116338">
                <text>N

LECH

ajpierw k i l k a rozważań o charakterze pseudo-

SOKÓŁ

g a t u n k o w y m . Książka profesora Juszczaka na­
leży do zapomnianego dzisiaj g a t u n k u , łączą­

cego w j e d n y m utworze p u n k t widzenia n a u k i , filozo­
fii, sztuki i religii; „łączącego" znaczy syntetyzującego,

bo przecież wspomniane p u n k t y widzenia nie f u n k c j o ­
nują w niej oddzielnie. Takie połączenie szokuje odwa¬
gą, mającą po trosze charakter wyzwania, zbija z t r o p u

Wielka podróż
do źródeł

i wyprowadza z równowagi. M n i e ta książka wyprowa­
dziła z równowagi i napełniła n i e p o k o j e m , co stanowi
0 jej wadze także dla i n n y c h , p o d o b n y c h do m n i e , czy¬
telników. Zresztą nie zdołałem się z nią jeszcze uporać
p o m i m o uważnej lektury, którą z pewnością powtórzę.

Głos w dyskusji na temat
Realności

bogów

N a razie powróciłem do nie czytanych o d dawna H o ­
mera i Hólderlina.
Pisząc swoją książkę, profesor Juszczak zajmuje po­
zycję „filozofa-artysty". „Filozof-artysta" to koncept
Nietzschego, przywołujący marzenie w i e l u , żyjących

nej życia człowieka za niezmiernie ważną, godzących

przed n i m i po n i m filozofów, różnie realizowane,

się z t y m , że istnieje „realnie" jakaś sfera boskości,

a n i e j e d n o k r o t n i e uznawane za niemożliwe do zreali¬

chociażby mglista, że chodzą po ziemi ludzie wyznają¬

zowania. Wiesław Juszczak przyjmuje w praktyce pi¬

cy wiarę w Boga osobowego i nie są to koniecznie

sarskiej

zapewne

o s o b n i k i słabe na umyśle i reprezentujące „ciemno¬

1 w dalszych t o m a c h zamierzonej tetralogii, postawę

gród", sekty, bądź d a w n o przezwyciężone stadia rozwo¬

bliską, lepiej może powiedzieć: ukształtowaną po swo­

j u kulturalnego człowieka. K o n s e k w e n t n i e - a zwłasz¬

w pierwszym, już napisanym, a

j e m u , owego marzenia filozofów. D l a osób znających

cza choćby w najmniejszym stopniu agresywnie - nie¬

pisarstwo Juszczaka jest oczywiste, że taka postawa

wierzącego czytelnika książka Juszczaka m u s i obrazić,

dojrzewała w n i m i przejawiała się na różne sposoby o d

rozjuszyć, albo po prostu znudzić: jest to przecież

dawna. D l a m n i e stało się to całkowicie jasne o d cza¬

książka w swej najgłębszej i s t o c i e r e l i g i j n a , religij¬

su, kiedy wpadła m i w ręce godna uwagi książka Je-

n a namiętnie, „obiektywnie" i „subiektywnie", poru¬

ana-Nóela V u a r n e t , zatytułowana właśnie

Filozof-arty­

szająca się na poziomie, na którym, „wszystkie religie

sta (słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2000). K i e d y spo¬

stanowią j e d n o " , j a k chciał W i l l i a m Blake. W najbar¬

tkałem wówczas profesora Juszczaka, powiedziałem

dziej osobistym fragmencie Dziennika

m u , że czytam książkę o n i m , ale nie zainteresował się

Wiesław Juszczak pisze j e d n a k z całkowitą jasnością:

apokryficznego

tą wiadomością. Może pora, by ktoś m n i e pomścił i za¬

„... [Święta D r o g a w Eleusis] jest to miejsce święte

jął się „sklasyfikowaniem" Juszczaka, przymierzając je¬

niezależnie o d wyznawanej wiary. N i e wyrzekam się

go prace do k o n c e p c j i omówionych przez V u a r n e t a .

i nie wyrzeknę się swojej. A l e powraca, właśnie przez
to może, pytanie: co znaczy «pogaństwo»?" (s. 35).

Jeszcze k i l k a uwag, poprzedzonych krótkim wyja¬
śnieniem: właściwie nie chciałem i pewnie nie powi¬

Jest prawdą, co podnoszono w dyskusji, że w książ¬

n i e n e m zabierać głosu w tej dyskusji z p o w o d u niewy¬

ce profesora Juszczaka daje się obserwować zwrot k u

starczającej uczoności, co piszę bez i r o n i i , a zwłaszcza

przeszłości, powrót do źródeł, nostalgia za przeszłością.

bez m i n o d e r i i . Zajmuję się problematyką czasów o wie¬

A u t o r nigdy tego nie ukrywał, przeciwnie, wielokrot¬

le nowszych i właściwie nigdy nie cofam się poza w i e k

nie to podkreślał. Powracający w jego ostatniej książ¬

X V I I . W kwestiach religijnych przestrzenią, w której

ce m o t y w sprzeciwu wobec pojęcia postępu, odnoszo¬

się poruszam, jest niepodzielnie Biblia i w p e w n y m

nego do twórczości, sztuki, literatury, k u l t u r y jest po¬

stopniu świat żydowski. O d stosunkowo niedawnego

wtórzeniem tego, o czym pisał n i e j e d n o k r o t n i e w swo¬

czasu zajmuje m n i e problematyka religijna w literatu¬

i c h wcześniejszych pracach, t y m razem dotyczy religii.

rze, sztuce, myśli teoretycznej pisarzy i artystów, w filo¬

Religia jest w jego ujęciu prawdziwie mocna, czysta

zofii, ale właściwie tylko między w i e k i e m X V I I a X X .

w momencie nieodległym o d swoich narodzin, w sta¬

Pragnę jednakże zwrócić uwagę na niepokój zasiany

nie niejako p i e r w o t n y m , by później wyczerpywać się

przez „niewygodną" i przeciwną poprawności politycz¬

i ulegać degradacji. Jeśli t a k jest, istnieje regres jako¬

nej książkę Juszczaka w umysłach i - horribile dictu

ściowy w religii; czy to oznacza, że istnieje także po¬

-

duszach jej nieuczonych odbiorców, którzy stanowią,

stęp? Jestem przekonany, że go nie ma, ale pozostaje

być może, większość wszystkich jej czytelników.

niepokojące m n i e pytanie, dotyczące postępu - regre¬

Książka Juszczaka jest skierowana nie tylko do

su, a także i n n e , p o k r e w n e : czy wynikałoby stąd, iż re¬

przekonanych, co podnoszono w dyskusji, ale do wie¬

ligie dawniejsze, pierwotniejsze mają przewagę i więk¬

rzących: wyznających jakąkolwiek religię, chociażby tę

szą moc niż młodsze? Dlaczego zatem Wiesław Jusz¬

ogólnikową, sprowadzającą się do uznania sfery religij-

czak nie chce wyrzec się swojej młodszej religii na
245

�Lech Sokół * W I E L K A P O D R Ó Ż D O ŹRÓDEŁ. G Ł O S W DYSKUSJI N A T E M A T R E A L N O Ś C I B O G Ó W

rzecz starszej, greckiej, na jakiej podstawie ja m a m ob­

tak uwielbiamy. Mistycyzm oznacza wybór postawy,

stawać przy chrześcijaństwie, zamiast „powrócić" do

w r a m a c h której mówimy: „nie m a we m n i e innej wo¬

religii naszych „starszych b r a c i " , j a k i m i są wyznawcy

l i , niż wola mojego Boga". Oznacza wybór szaleństwa

judaizmu? Lista p o d o b n y c h , to znaczy niepokojących,

prawdziwego, nie szaleństwa r o d e m z niefrasobliwego

pytań jest wcale długa.

dyskursu. Czy tego rzeczywiście świadomie chcemy?

Procedury nostalgiczne w myśleniu profesora Jusz­

Myślę, że pragnienie mistycyzmu jest w naszym świecie

czaka nie są niczym przypadkowym i mało ważnym,

bardzo rzadko spotykane. Książka Wiesława Juszczaka

wręcz przeciwnie, są t a k zasadnicze, że niepodobna i c h

jest w jakimś sensie bardzo odległa o d naszej współcze¬

krytykować, nie podważając jednocześnie wszystkiego,

sności.

co napisał w Realności

bogów. Jego książka zdaje m i się

Czy i j a k można pogodzić mistycyzm z życiem co¬

wielką podróżą do źródeł, która to podróż fascynuje

dziennym w jego praktycyzmie i trywialności? N i e

m n i e , a jednocześnie napawa lękiem przed niemożli¬

w i e m , chociaż historia dostarcza najróżniejszych przy¬

w y m do ograniczenia i przezwyciężenia pesymizmem,

kładów; mieściłby się w n i c h kazus Emanuela Sweden-

dotyczącym tzw. „naszych czasów", który zdaje się ko¬

borga, jednej z najosobliwszych postaci nowożytnej

nieczną konsekwencją jego rozważań, oraz

k u l t u r y europejskiej,

obawą

m i s t y k a i w i e l k i e g o pisarza,

przed jakimś t r u d n y m do określenia zatraceniem się

uczonego i urzędnika. Podniesienie irracjonalnego sta¬

w fascynującej i przerażającej zarazem otchłani prze¬

w i a także zasadnicze p y t a n i a n a t u r y metodologicznej

szłości.

w odniesieniu do naszej, mojej pracy; i na te pytania
także nie m a m łatwej odpowiedzi.

N a zakończenie chciałbym zatrzymać się przy inne¬
go rodzaju niepokojach, o jakie przyprawiła m n i e książ¬

Staje się teraz oczywiste, co miałem na myśli, mó¬

ka profesora Juszczaka: idzie o relację racjonalnego i i r ­

wiąc, że książka profesora Juszczaka wyprowadziła

racjonalnego. Poznanie poprzez marzenie, które przy¬

m n i e z równowagi i napełniła n i e p o k o j e m i dlaczego

wołuje autor, odnosi się do t a k i c h procedur poznaw¬

jestem m u za to wdzięczny. Jednym k o p n i a k i e m roz¬

czych, które dostarczają d a n y c h niedostępnych pozna¬

walił moje starannie ułożone „puzzle" i wypieszczone

n i u racjonalnemu. W odniesieniu do f e n o m e n u religii,

schematy, które dawały m i poczucie bezpieczeństwa,

może lepiej: wiary, poznanie prawdziwe i godne zaufa¬

jakiego dostarcza nawet nietrwały i złudny porządek.

nia dostępne jest jedynie badaczowi wierzącemu; to sa¬

Muszę się teraz pozbierać w sensie dosłownym i prze¬

m o , jak już zwracałem uwagę, dotyczy czytelników

nośnym, a t a k i stan nieporządku, który należy prze¬

książki. O religii, wierze można zatem jedynie, c h o ć to

kształcić na powrót w porządek, zawsze daje jakiś zysk.

niemało, świadczyć, przeżywszy uprzednio głębokie do¬

Niektórzy twierdzą, że porządek jest w ogóle niepożą¬

świadczenie o charakterze mistycznym. Wszelka i n n a

dany, a może niemożliwy do osiągnięcia. N i e jestem

postawa badawcza jest skażona nieodwołalnie racjona¬

o t y m przekonany; stawiam na napięcie między cha¬

lizmem, „pozytywizmem", j a k chce autor, a zatem fał¬

osem a próbującym go okiełznać porządkiem. N i e

szywa, co najmniej powierzchowna. O t w i e r a się tutaj

w i e m na p e w n o , w j a k i m stopniu zgodzę się z profeso¬

droga do mistycyzmu i nie m a m zamiaru negować jego

r e m Juszczakiem, co może b r z m i arogancko, ale to bę¬

wartości w odniesieniu do religii i wiary. Czy jednako¬

dę wiedział po p o n o w n e j lekturze jego książki. N i e to

woż mistycyzm daje się postulować, czy do mistycyzmu

jest zresztą dla m n i e aż t a k ważne, a pewnie i dla nie¬

można po prostu dojść, skoro tylko podejmie się taką

go, czy i w j a k i m stopniu pogodzimy się i uładzimy.

decyzję? Oczywiście, mistycyzm jest różnie definiowa¬

O w a grzeczność byłaby zapewne jakimś zaprzeczeniem

ny i praktykowany, ale poprzestańmy na rozumieniu

sensu jego przesłania, zawartego w Realności

bogów.

najpowszechniej akceptowanym. Byłoby to zatem pra-

Z mojej wypowiedzi w y n i k a jasno, dlaczego miałem

gnienienie zjednoczenia z Bogiem czy bóstwem bądź

wątpliwości, czy zabierać głos. Jest ona, jak widać, rze¬

absolutem, czy może m o c a m i wyższymi, któremu odpo¬

czywiście nieuczona i daje się bronić jedynie jako zapis

wiada specjalnego rodzaju powołanie, wezwanie z wy¬

pewnego doświadczenia o d b i o r u , zapewne nie wyłącz¬

soka, łaska i wybranie. Człowiek stwarza jedynie wa¬

nie jednostkowego. N i e w y k l u c z o n e , że jest niezbyt

r u n k i przeżycia mistycznego, skutkiem przygotowania

mądra. Może należy odnieść do m n i e samego wypo¬

poprzez odrzucenie świata widzialnego i częstokroć

wiedź jednego z bohaterów W i t k a c e g o : „Powiedziałem

bardzo surową ascezę. Resztę spełnia Bóg (bóg). Powo¬

coś bardzo głębokiego. Przypuszczalnie jest to bzdura".

łani przez Boga różnych czasów, w różnych pismach

Jeśli tak, proszę o wybaczenie.

świętych, odczuwają lęk i proszą Boga, by wybrał inne¬
go człowieka, bardziej godnego. Czy nie nazbyt łatwo
„akceptujemy" mistycyzm bez refleksji i trwogi, czyniąc
go łatwym, niewiele bądź nic nie kosztującym, a zatem
całkowicie fałszywym? Szukamy nie mistycyzmu, lecz
dreszczu. N i e chcemy pamiętać, że oznacza o n , w i n i e n
oznaczać całkowite zniszczenie życia, które jest n a m
tak drogie, unicetwienie całkowite naszego „ja", które
246

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9784" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9762">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/58fbf077804afc3bf77f2ed4bf9b97fe.pdf</src>
        <authentication>0f835e4edae5b9af0c9d8f1690dfa30c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116339">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116340">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116341">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116342">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116343">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116344">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116345">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5598</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116346">
                <text>Zwyczaj obdarowywania rodziców chrzestnych/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116347">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.310</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116348">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116349">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116350">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116351">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116352">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116353">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116354">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116355">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116356">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116357">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116358">
                <text>26. Zwyczaj obdarowywania rodziców chrzestnych
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Rodzice chrzestni są obdarowywani z okazji: 1 — imienin, 2 — urodzin, 3 — ślubu, 4 — Świąt Boże
Narodzenia, 5 — świniobicia, 6 — inne informacje (zob. mapa 25 i komentarz), 7 — brak tradycji, 8
brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesie­
dleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. X X wieku przez
Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje praktyki znane informatorom indagowanym w latach 70. X X wieku.
4. Punkty wypełnione kropką w środku oznaczają informacje odnoszące się do przeszłości.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
58. Czy kumowie są i później przez rodzinę honorowani? Należy zwrócić uwagę na następujące momenty:
d/ czy są obdarowywani? czy podarunki nosi chrześniak? jakie dary? i z jakiej okazji?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9785" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9763">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/96ada957cb0bec0d33edac68d780c48d.pdf</src>
        <authentication>6b808723c5c86019eb17974c616bae05</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116359">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116360">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116361">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116362">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116363">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116364">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116365">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5599</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116366">
                <text>Udział rodziców chrzestnych w religijnym i osobistym życiu dziecka/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116367">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.313</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116368">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116369">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116370">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116371">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116372">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116373">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116374">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116375">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116376">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116377">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116378">
                <text>27. Udział rodziców chrzestnych w religijnym i
osobistym życiu dziecka
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:

Rodzice chrzestni uczestniczą w obrzędach: I — pierwszej komunii, 2 — bierzmowania, 3 — ślubu i wesela, 4 —
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleńcy z Kresów
Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski)
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku przez Pracownię
Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje przekonania znane informatorom indagowanym w latach 70. XX wieku.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7, Zwyczaje,
obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
59. Czy obecnie, względnie dawniej kumowie interesują się i opiekują się w późniejszych latach chrześniakiem ?
Jeśli tak czy ta opieka dotyczy:
a) życia religijnego chrześniaków np. pierwszej komunii, bierzmowania itp.?
c/jego życia osobistego np. niepowodzenia, nieszczęścia /śmierć rodziców/ albo udziału w obrzędzie weselnym,
pogrzebie /podaćfunkcję chrzestnych/.
d/ w jakiego rodzaju świadczeniach przejawia się ta opieka kumów nad chrześniakiem?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9786" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9764">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6f6472a396f4fa0c231143f9325c1e07.pdf</src>
        <authentication>d45845b96cfed44cf35f1a8a222e006a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116379">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116380">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116381">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116382">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116383">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116384">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116385">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5596</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116386">
                <text>Zapraszanie rodziców chrzestnych na różne święta/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116387">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.308</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116388">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116389">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116390">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116391">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116392">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116393">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116394">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116395">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116396">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116397">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116398">
                <text>24. Zapraszanie rodziców chrzestnych na różne
święta
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Rodzice chrzestni są zapraszani na uroczystości rodzinne (powszechne) oraz różne święta (np. Boże
Narodzenie, Wielkanoc): 1 — zjawisko istnieje, 2 — inne odpowiedzi (zob. komentarz), 3 — brak tradycj
zapraszania na święta doroczne, 4 — brak odpowiedzi dotyczącej zapraszania na święta doroczne.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesie­
dleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. X X wieku przez
Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje praktyki znane informatorom indagowanym w latach 70. X X wieku.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
58. Czy kumowie są i później przez rodzinę honorowani? Należy zwrócić uwagę na
momenty:
c) czy są zapraszani z okazji świąt? Jakich?

następujące

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9787" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9765">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/063f31cfeefa907df7a6014115625b5d.pdf</src>
        <authentication>486a83bccdf02ef8c1676c0fbb24ec71</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116399">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116400">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116401">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116402">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116403">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116404">
                <text>kultura społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116405">
                <text>obrzędowość rodzinna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116406">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5597</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116407">
                <text>Dary wręczane rodzicom chrzestnym podczas różnych uroczystości rodzinnych/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116408">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.309</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116409">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116410">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116411">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116412">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116413">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116414">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116415">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116416">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116417">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116418">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116419">
                <text>25. Dary wręczane rodzicom chrzestnym podczas
różnych uroczystości rodzinnych
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Kumowie są obdarowywani podczas różnych uroczystości rodzinnych: 1 — malowanymi jajkami (pisanka­
mi), 2 — owsem, 3 — słodyczami, 4 — kwiatami, 5 — zjawisko obdarowywania kumów istnieje, brak dokła
niejszych danych, 6 — inne informacje (zob. mapa 26 i komentarz), 7 — brak tradycji, 8 — brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesie­
dleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. X X wieku przez
Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje praktyki znane informatorom indagowanym w latach 70. X X wieku.
4. Punkty wypełnione kropką w środku oznaczają informacje odnoszące się do przeszłości.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
58. Czy kumowie są i później przez rodzinę honorowani? Należy zwrócić uwagę na następujące momenty:
d) czy są obdarowywani? czy podarunki nosi chrześniak? jakie dary? i z jakiej okazji?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9788" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9766">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cc1f1d8d7330d64b9f846041b48046f4.pdf</src>
        <authentication>ef759d544e24c5f0edbcc10f79556836</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116420">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116421">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116422">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116423">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116424">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116425">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116426">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116427">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5594</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116428">
                <text>Rodzice chrzestni wręczają dziecku różne przedmioty/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116429">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.306</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116430">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116431">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116432">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116433">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116434">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116435">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116436">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116437">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116438">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116439">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116440">
                <text>22. Rodzice chrzestni wręczają dziecku inne
przedmioty
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Znany jest zwyczaj obdarowywania dziecka: 1 — zbożem, 2 — cukierkami, 3 — kołderką lub poduszką, 4 — zaba
5 — biżuterią, 6 — zegarkiem, 7 — świecą, 8 — medalikiem (por. mapę 20), 9 — inne odpowiedzi (zob. mapy 20
10 — brak tradycji, 11 — brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleńcy z Kresów
Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku przez Pracownię Pol­
skiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje praktyki znane informatorom indagowanym w latach 70. XX wieku.
4. Punkty wypełnione kropką w środku oznaczają informacje odnoszące się do przeszłości.

Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7, Zwyczaje, obrzę
dy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:

X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
57. Obdarowywanie. Czy obdarowywał kum chłopca a czym dziewczynkę? Wymienić:
a/ rodzaj darów i określić ich symboliczne znaczenie.
b/ czym obdarowywała kuma chłopczyka a czym dziewczynkę. Wymienić dary.
c/ czy w zakresie obdarowywania panowała i panuje dowolność? Czy istniały (istnieją) obowiązujące normy lub
przynajmniej zwyczajowe normy? (np. dary: z białego płótna, białej koszulki, monety, kożucha, igieł i szpile
pióra itp.)

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9789" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9767">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9048ff1172f63252f6706512742ad595.pdf</src>
        <authentication>6cb34f1c1d122806591c0121125ed028</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116441">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116442">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116443">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116444">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116445">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116446">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116447">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116448">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5595</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116449">
                <text>Sadzanie rodziców chrzestnych na honorowym miejscu podczas innych uroczystości/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116450">
                <text>/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116451">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.307</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116452">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116453">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116454">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116455">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116456">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116457">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116458">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116459">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116460">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116461">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116462">
                <text>23. Sadzanie rodziców chrzestnych na honorowym
miejscu podczas innych uroczystości
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Podczas innych uroczystości (poza przyjęciem po chrzcie) sadzano rodziców chrzestnych na honorowym miejscu:
1 — zjawisko istnieje, 2 — zjawisko znano dawniej, 3 — brak tradycji, 4 — brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleńcy z Kresów
Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku przez Pracownię Pol­
skiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje praktyki znane informatorom indagowanym w latach 70. XX wieku.
4. Znaki wypełnione kropką oznaczają zjawiska odnoszące się do przeszłości.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7, Zwyczaje,
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
58. Czy kumowie są i później przez rodzinę honorowani? Należy zwrócić uwagę na następujące momenty:
a) czy są sadzani na honorowych miejscach?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9790" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9768">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/548e27177e0f8bf3c9d540b338d628aa.pdf</src>
        <authentication>83fe3107c5e3bf3799f9ccee2eb26578</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116463">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6000</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116464">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116465">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116466">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116467">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116468">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116469">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116470">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5592</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116471">
                <text>Rodzice chrzestni wręczają dziecku symboliczne dary/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116472">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.303</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116473">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116474">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116475">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116476">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116477">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116478">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116479">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116480">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116481">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116482">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116483">
                <text>20. Rodzice chrzestni wręczają dziecku symboliczne
dary
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:

Rodzice chrzestni wręczali dziecku: 1 — igłę, 2 — pióro, ołówek, książki, 3 — młotek, obcążki, klucze, 4 — chl
sól, cukier, 5 — przedmioty kultu religijnego, 6 — inne odpowiedzi (zob. komentarz i mapy 21 i 22), 7 — brak
tradycji, 8 — brak odpowiedzi.
Uwagi:

1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleńcy z Kre­
sów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku przez Pracow­
nię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje praktyki znane informatorom indagowanym w latach 70. XX wieku.
4. Punkty wypełnione kropką w środku oznaczają informacje odnoszące się do przeszłości.

Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7, Zwyczaje, obrzędy i wier

X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
57. Obdarowywanie. Czy obdarowywał kum chłopca a czym dziewczynkę? Wymienić:
a/ rodzaj darów i określić ich symboliczne znaczenie.
b/ czym obdarowywała kuma chłopczyka a czym dziewczynkę. Wymienić dary.
c/ czy w zakresie obdarowywania panowała i panuje dowolność? Czy istniały /istnieją/ obowiązujące normy
lub przynajmniej zwyczajowe normy? (np. dary: z białego płótna, białej koszulki, monety, kożucha, igieł i
szpilek, pióra itp.)

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9791" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9769">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a8a4676100e7756491a756304452e92b.pdf</src>
        <authentication>9d6a59f86ae42a24500496ba10061576</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116484">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116485">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116486">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116487">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116488">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116489">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116490">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116491">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5593</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116492">
                <text>Rodzice chrzestni wręczają dziecku płótno i różne części ubioru/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116493">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.304</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116494">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116495">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116496">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116497">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116498">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116499">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116500">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116501">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116502">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116503">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116504">
                <text>21. Rodzice chrzestni wręczają dziecku płótno i
różne części ubioru
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Znany jest zwyczaj obdarowywania dziecka: 1 — białym płótnem, 2 — ubrankiem, 3 — wyprawką do chrztu, 4
koszulką, 5 — wstążką, 6 — koralami, 7 — śpiochami, 8 — pieluszkami, 9 — kaftanem, 10 — becikiem, 11 — c
12 — bucikami 13 — majteczkami, 14 — sukienką, 15 — swetrem, 16 — lnianym pasem, 17 — inne odpowied
mapy 20 i 22), 18 —braktradycji, 19 — brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesiedleńcy z Kresów
Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. XX wieku przez Pracownię
Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje praktyki znane informatorom indagowanym w latach 70. XX wieku.
4. Punkty wypełnione kropką w środku oznaczają informacje odnoszące się do przeszłości.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7, Zwyczaje,
obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:

X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
57. Obdarowywanie. Czy obdarowywał kum chłopca a czym dziewczynkę? Wymienić:
a/ rodzaj darów i określić ich symboliczne znaczenie.
b/ Czym obdarowywała kuma chłopczyka a czym dziewczynkę. Wymienić dary.
c/ Czy w zakresie obdarowywania panowała i panuje dowolność? Czy istniały (istnieją/obowiązujące normy lub p
najmniej zwyczajowe normy?) np. dary: z białego płótna, białej koszulki, monety, kożucha, igieł i szpilek, pióra

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9792" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9770">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4753264ed7f9cf5c1d710b1d9b1f9ed9.pdf</src>
        <authentication>90ae04cf8b23e1098f9633daf517c61f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116505">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116506">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116507">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116508">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116509">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116510">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116511">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116512">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5590</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116513">
                <text>Zaprasza się dwie lub więcej rodziców chrzestnych/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116514">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.296</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116515">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116516">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116517">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116518">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116519">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116520">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116521">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116522">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116523">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116524">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116525">
                <text>18. O s o b y niosące dziecko z domu do kościoła
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Dziecko z domu do kościoła niesie/niosą: 1 — chrzestni, 2 — chrzestna, 3 — chrzestny, 4 — bab
5 — rodzice [w punkcie 23.28.X — ojciec], 6 — inne odpowiedzi (zob. komentarz), 7 — brak trady
8 — brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesie­
dleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. X X wieku przez
Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje praktyki znane informatorom indagowanym w latach 70. X X wieku.
4. Punkty wypełnione kropką w środku oznaczają informacje odnoszące się do przeszłości.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
56. Jakie funkcje zwyczajowo—obrzędowe pełni kum i kuma w dniu chrztu?:
a/ w domu przed wyjściem do kościoła i w drodze do kościoła? Kto dziecko niesie? Kiedy chrzestni
wręczają dary? Na czyje ręce?

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9793" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9771">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c28cf0664e7b6a815f4be977ed9da38e.pdf</src>
        <authentication>3ee895717e04862e9dfbcfce028b7b69</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116526">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116527">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116528">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116529">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116530">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116531">
                <text>chrzest dziecka - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116532">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116533">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5591</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116534">
                <text>Sadzanie rodziców chrzestnych podczas przyjęcia po chrzcie na honorowym miejscu/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116535">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.301</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116536">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116537">
                <text>Kopp, Przemysław</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116538">
                <text>Agnieszka Pieńczak (kier.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116539">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116540">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116541">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116542">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116543">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116544">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116545">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116546">
                <text>19. Sadzanie rodziców chrzestnych podczas
przyjęcia po chrzcie na honorowym miejscu
Opracował Przemysław Kopp
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
Podczas przyjęcia po chrzcie sadzają rodziców chrzestnych na honorowym miejscu: 1 — zjawisko
istnieje, 2 — zjawisko znano dawniej, 3 — brak tradycji, 4 — brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. Punkty z pionową kreską oznaczają informacje pochodzące od ludności napływowej (przesie­
dleńcy z Kresów Wschodnich i osadnicy z różnych rejonów Polski).
2. Mapę opracowano na podstawie badań terenowych prowadzonych w latach 70. X X wieku przez
Pracownię Polskiego Atlasu Etnograficznego.
3. Mapa obejmuje praktyki znane informatorom indagowanym w latach 70. X X wieku.
4. Punkty wypełnione kropką w środku oznaczają informacje odnoszące się do przeszłości.
Mapę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu PAE nr 7,
Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, oprac. Józef Gajek:
X. Kum, kuma, kumostwo, kumowanie w ludowych zwyczajach urodzinowych:
56. Jakie funkcje zwyczajowo obrzędowe pełni kum i kuma w dniu chrztu?:
c/ Czy w czasie „popielin" sadzają kumów na miejscu honorowym? Czy znane jest określenie
moterski kąt" lub podobne?

„ku­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9794" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9772">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/32843a9f9db9d7dfe81bdb8b98a69d44.pdf</src>
        <authentication>77dc92fe8c3d2473f818b60045934c16</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116547">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3521</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116548">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116549">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3299</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116550">
                <text>Ośrodek zabawkarstwa ludowego w Brzózie Stadnickiej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116551">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.4, s.205-216</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116552">
                <text>Małeta, Alicja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116553">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116554">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116555">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116556">
                <text>Alicja

Mafeta

OŚRODEK

ZABAWKARSTWA

LUDOWEGO W

Drewniane zabawki sprzedawane
masowo na j a r ­
m a r k a c h i o d p u s t a c h w y k o n y w a n e są w k i l k u dużych
ośrodkach w i e j s k i c h P o l s k i p o ł u d n i o w e j i w s c h o d n i e j .
D o n a j a k t y w n i e j s z y c h należy B r z o z a
S t a d n i c k a , wieś
leżąca w w o j . r z e s z o w s k i m , w pobliżu Leżajska, n a
p o ł u d n i o w y c h krańcach d a w n e j P u s z c z y S a n d o m i e r s k i e j .
P r z e w a ż a j ą c e u b o g i e z i e m i e żytnio — z i e m n i a c z a n e n i e
m o g ł y w y ż y w i ć j e j mieszkańców, toteż o d n a j d a w n i e j ­
s z y c h l a t s t a r a l i się o n i zdobyć d o d a t k o w e środki u t r z y ­
m a n i a . T r a d y c j a u s t n a sięgająca końca ubiegłego w i e ­
k u m ó w i , że ludność t a m t e j s z a trudniła się n a dużą
skalę w y r o b e m d r e w n i a n y c h p r z e d m i o t ó w g o s p o d a r s t w a
domowego takich j a k : m a g l a r k i , k i j a n k i , cierlice, m i a r ­
k i , g a r n c e , s o l n i c e , łyżki, a także narzędzia r o l n i c z e .
Z a b a w k i d r e w n i a n e zaczęto p r o d u k o w a ć później, n i e
bez w p ł y w u ze s t r o n y d w ó c h p o b l i s k i c h o ś r o d k ó w z a b a w k a r s k i c h — Leżajska i J a w o r o w a ( o b e c n i e Z S R R ) .
J

J a w o r ó w już n a p r z e ł o m i e X I X i X X w i e k u sły­
nął z w y r a b i a n y c h t a m d r e w n i a n y c h sprzętów d o m o ­
w y c h oraz z a b a w e k : bryczek, koników, r u c h o m y c h p t a ­
ków i t p .
N a t o m i a s t w Leżajsku o d X V I w . w y k o n y ­
w a n o piszczałki j a k o p o p u l a r n e i n s t r u m e n t y m u z y c z n e .
Z czasem stały się o n e już t y l k o z a b a w k a m i i w t y m
c h a r a k t e r z e są t a m p r o d u k o w a n e do d z i ś . W t y m ż e
Leżajsku w 1909 r . zawiązana wcześniej spółka o t w o ­
rzyła w y t w ó r n i ę z a b a w e k . K i e r u j ą c y nią M a r i a n G a r b a c k i uczył się f a c h u w J a w o r o w i e , C z e c h a c h i N i e ­
mczech. F a b r y c z k a produkowała z a b a w k i według w z o ­
r ó w c z e s k i c h i n i e m i e c k i c h . Istniała o n a d o p i e r w s z e j
w o j n y ś w i a t o w e j . W 1926 r. s t a r a n i e m G a r b a c k i e g o zo­
stała n a n o w o u r u c h o m i o n a . P r a c o w a l i w n i e j g ł ó w n i e
mieszkańcy Leżajska, a l e zaglądali t a m r ó w n i e ż chłopi
z Brzozy Stadnickiej. Pierwsze lata k r y z y s u gospodar­
czego d o p r o w a d z i ł y d o zamknięcia f a b r y c z k i w
roku
1930. H a n d l a r z e w ę d r u j ą c y p o m i ę d z y w y m i e n i o n y m i oś­
r o d k a m i p r z y c z y n i a l i się do p r z e n o s z e n i a
wzorów.
2

3

Ż y w a jeszcze t r a d y c j a p r z y p i s u j e zapoczątkowanie
w y r o b u zabawek w Brzozie Stadnickiej M a r c i n o w i d u ­
żemu (1872—1924), który j a k o k i l k u n a s t o l e t n i chłopr.K
znalazł n a p a s t w i s k u m e t a l o w e zakończenie chomąta w
kształcie końskiej g ł o w y i w e d ł u g n i e j w y r z e ź b i ł całego
k o n i k a z d r e w n a . Ł a t w a sprzedaż n a t a r g u n i e u d o l ­
n y c h jeszcze f i g u r e k zachęciła go d o p r o d u k c j i k o n i ­
k ó w n a większą skalę, o b o k łyżek i naczyń d r e w n i a ­
n y c h . M a r c i n G u z y n i e z a j m o w a ł się sprzedażą s w o i c h
w y r o b ó w . T r u d n i ł się t y m z a w o d o w o s t a r s z y o d n i e g o
F r a n c i s z e k B o h o w o ż ą c y n a t a r g i i j a r m a r k i różne w y ­
r o b y z d r e w n a . Spotykał się o n t a m z w y t w ó r c a m i
i h a n d l a r z a m i z J a w o r o w a , czego d o w o d e m j e s t f a k t , że
p o n i e j a k i m czasie s a m zaczął w y r a b i a ć z a b a w k i . W s k a ­
z y w a n y o n j e s t j a k o a u t o r b r y c z k i z płaskimi k o n i k a m i
w y r a ź n i e naśladującej j a w o r o w s k i wzór. F r a n c i s z e k B o ­
ho zmarł p r z e d p i e r w s z ą wojną światową.
M a r c i n o w i G u z e m u pomagali w pracy jego syno­
w i e : J a n , Józef i Stanisław. O d n i c h u c z y l i się n a j ­
bliżsi sąsiedzi. T r u d n o j e s t p o w i e d z i e ć i l e r o d z i n z a j ­
m o w a ł o się produkcją z a b a w e k p r z e d pierwszą wojr.ą
światową. Z a p e w n e k i l k a . I n f o r m a c j e n a t e n t e m a t są
nikłe. N i e m a l p o w s z e c h n i e w y k o n y w a n o d r o b n e p r z e ­
d m i o t y d r e w n i a n e n a użytek d o m o w y . W l a t a c h 2 0 - t y c h

BRZOZIE

STADNICKIEJ

wzrasta
ilość z a b a w k a r z y
d o k i l k u n a s t u . C i , którzy
wcześniej dłubali t y l k o g a r n c e i łyżki p r z e r z u c i l i się
na w y r ó b z a b a w e k . B y l i wśród n i c h o j c o w i e
współ­
cześnie żyjących z a b a w k a r z y . W i e l u z n i c h r ó w n o l e g l e
prowadziło oba t y p y p r o d u k c j i . W okresie m i ę d z y w o ­
j e n n y m było i c h już około 5 0 - c i u .
N i e w s z y s c y trudniący się w y r o b e m z a b a w e k
ode­
g r a l i j e d n a k o w ą rolę w r o z w o j u ośrodka. J e d n i , j a k
w y m i e n i e n i Marcin. Guzy i jego synowie,
Franciszek
B o h o czy j e g o następca w h a n d l u H e n r y k M a c h o w s k i
w p r o w a d z a l i n o w e w z o r y i n o w e sposoby m a l o w a n i a .
I n n i b y l i t y l k o b i e r n y m i odtwórcami. Pod k o n i e c o k r e ­
su m i ę d z y w o j e n n e g o w y r a b i a l i z a b a w k i m i ę d z y i n n y m i :
J a n , Józef, Stanisław G u z o w i e , S z y m o n G u z y , W ł a d y ­
sław G u z y , W ł a d y s ł a w B o h o , S z y m o n B o h o , J a n U r b a n ,
Józef Grząsko, A n t o n i J a g u s z t y n , F r a n c i s z e k S t y s k a l ,
A n t o n i J u c h a , A u g u s t y n P a n e k , L e o n Naróg, Stanisław
Panek, Bronisław M a c h o w s k i , J u l i a n
Leja.
S t a t u s społeczny z a b a w k a r z y n i e był w y s o k i . W p ł y ­
w a ł n a t o f a k t , że w y w o d z i l i się o n i g ł ó w n i e z m a ł y c h
biedniackich gospodarstw. We w s i nazywano ich
konikarzami,
rupieciarzami.
N a i c h t e m a t k r ą ż y ł y różne z ł o ­
ś l i w e p o w i e d z o n k a . N i e b y ł o też d o b r z e w i d z i a n e , jeśli
z a b a w k a r z starał się o pannę z i n n e j części w s i . M ó ­
w i o n o w ó w c z a s p o g a r d l i w i e : ,,e, k o n i k a r z do n i e j c h o ­
dzi..." Z a b a w k a r z e b y l i s k u p i e n i wokół G u z y c h , w czę­
ści w s i z w a n e j Górą. Pozostałe części B r z o z y S t a d n i ­
c k i e j : Dół i Środek
do o k r e s u p o w o j e n n e g o n i e p r o ­
d u k o w a ł y z a b a w e k . Z i e m i a t a m była n i e c o lepsza niż
n a Górze i t a m t e j s z y m g o s p o d a r z o m n i e w y p a d a ł o p a ­
rać się w y r o b e m z a b a w e k
m i m o chronicznego
braku
g o t ó w k i , podczas g d y konikarze
w różnych s y t u a c j a c h ,
j a k n p . n a z a b a w a c h chełpili się swoją zamożnością.
Sytuację ilustrują następujące w y p o w i e d z i : „ N a
Dole
w o l ą n i c n i e m i e ć i n i c n i e robić. T u chłopaki b a ­
w i ł y się, bo m i a ł y pieniądze, a t e z Dołu p a t r z y ł y , żeby
i m dać ... T u b y ł y c h c i w s z e i p r a c o w i t s z e l u d z i e , a t e
z Dołu t o b a r d z i e j l e s e r y . . . " G ó r o w a l i więc z a b a w k a r z e
n a d i n n y m i p o s i a d a n i e m g o t ó w k i , o którą w t a m t y c h
czasach n i e było na w s i łatwo.
Lata
Brzozy

okupacji
Stadnickiej

wspominane
jako

O k u p a n t n i e ograniczał
konkurencji
słabnącym

są

przez

największej

mieszkańców
prosperity.

działalności z a b a w k a r z y , a b r a k

ze s t r o n y p r o d u c e n t ó w m i e j s k i c h , p r z y
zapotrzebowaniu

n i e z w y k l e korzystną
:

okres

na

zabawki,

stwarzał

nie­
tt;

sytuację.

O k r e s p o w o j e n n y przyniósł r o z s z e r z e n i e s t r e f y z b y t u
o s e k t o r spółdzielczy. W 1950 r . powstała w Leżajsku
c e p e l i o w s k a spółdzielnia „ C h a ł u p n i k " , która w w a r s z ­
t a c i e z w a r t y m oraz w s y s t e m i e
nakładczym
zaczęła
produkować z a b a w k i . Skupywała j e również od c h a ­
ł u p n i k ó w z Leżajska i w y t w ó r c ó w z B r z o z y S t a d n i c k i e j .
Z n a n y n a m już M a r i a n G a r b a c k i był p r z e z p e w i e n czas
p r z e w o d n i c z ą c y m Spółdzielni. Chciał o n produkować z a ­
b a w k i według wzorów swej p r z e d w o j e n n e j
wytwórni,
n i e rozumiejąc zasad działania spółdzielni c e p e l i o w s k i e j .
T r w a ł y w i ę c z a t a r g i m i ę d z y członkami zarządu. P r o ­
d u k c j a w r a m a c h z w a r t e g o zakładu była mała, z p o ­
w o d u l i c z n y c h przestojów w y n i k a j ą c y c h z n i e d o s t a r c z e ­
n i a w t e r m i n i e niezbędnych surowców. T a k w i ę c w za-

205

�kładzie p r o d u k o w a n o t y l k o k o n i k i t y p o w o
fabryczne
oraz z a b a w k i oparte n a w z o r a c h u z y s k a n y c h z i n n y c h
c e p e l i o w s k i c h w y t w ó r n i : leżaki i wózki d l a l a l e k , w i a ­
t r a c z k i , g w i z d k i z w i a t r a c z k a m i . S y s t e m e m zaś nakład­
c z y m chałupnicy z Leżajska w y k o n y w a l i d r e w n i a n e f u ­
j a r k i , k u r k i dziobiące n a p o d s t a w c e , p u k a w k i — a w i ę c
takie zabawki jakie produkowano w przedwojennej fa­
b r y c z c e M a r i a n a G a r b a c k i e g o . Po d w ó c h l a t a c h G a r b a c k i ustąpił z zarządu spółdzielni i stał się j e j człon­
k i e m chałupnikiem. M n i e j w i ę c e j w t y m s a m y m cza­
sie w Leżajsku
otwarto Rejonowe
Biuro
Handowe,
które zajęło się s k u p e m z a b a w e k . W y t w ó r c y z B r z o z y
S t a d n i c k i e j , znęceni możliwością ł a t w e g o z b y t u , p r o d u ­
k o w a l i z a b a w k i w dużych ilościach n i e dbając o i c h
s t a r a n n e w y k o ń c z e n i e . W ó w c z a s , j a k wspominają s t a r s i
mieszkańcy B r z o z y , z a b a w k i zaczął robić Dół.
Nawet
d z i e c i p r ó b o w a ł y s w y c h sił w t y m z a k r e s i e . Pośpiech,
b r a k w p r a w y i o p a n o w a n i a p e w n y c h umiejętności t e c h ­
n i c z n y c h , k o n s t r u k c y j n y c h , wpłynęły na znaczne pogor­
szenie jakości z a b a w e k . W y k o n a n e z s u r o w e g o d r e w n a
ł a t w o niszczały w n i e p r z e w i e w n y m m a g a z y n i e , a spo­
w o d o w a n e t y m s t r a t y p r z y c z y n i ł y się d o b a n k r u c t w a
Spółdzielni. Z a b a w k a r z e brzóscy w o l e l i n a w e t o d d a w a ć
swe w y r o b y n a s k u p do R e j o n o w e g o B i u r a H a n d l o ­
w e g o . Zachęcały i c h d o tego d w a c z y n n i k i — b r a k
k o n t r o l i i n a t y c h m i a s t o w a w y p ł a t a g o t ó w k i , podczas g d y
w spółdzielni r o z l i c z a n o i c h d o p i e r o w końcu każdego
miesiąca. W p o ł o w i e l a t pięćdziesiątych niektórzy za­
bawkarze
w y j e c h a l i d o p r a c y w ośrodkach
przemy­
słowych, a p o z o s t a l i nawiązali k o n t a k t z m i e j s c o w y m i
handlarzami. Rejonowe
Biuro Handlowe
również
po

II.

4*7
•ИИ!

206

niejakim

czasie

niec

lat 50-tych

wiu,

ale

rzewano
niu

zawiesiło
otwarto

nie wszyscy
nadużycia

swoją
skup

byli

w

działalność.

cepeliowski

z niego

zapisywaniu

ko­

Jarosła­

zadowoleni.

Podej­

wpływów,

wydawa­

rachunków.
Po

kilku

stawiając
Po

l a t a c h zaprzestano

tę

dziedzinę

wojnie

skupu

inicjatywie

zabawkarze

do

sąsiednich

nisław

wykazywali

Stadnickiej.
wielka

się

zabawki

Wokół

wskie.

zabawek.
typów,

z tradycyjną
rodziny

Tadeusz

Franciszek
oparte

Król

Polak

osiadł

w

się
od

oni
wiele

Stadnickiej.

się

Futorach

nie­
niego

często

z Brzozy

Dachnowie.

na wzorach

Sta­

Brzozie

wyrabiają

mające

przeniosły
w

w

skupiła

Obecnie

nie

ruchli­

zamieszkał

pozostał
przeważnie

zabawką

brzóskie

większą

Naroga

którzy

pozo­

wytwórców.

się, przeniosło się

Żołyni

który

Stanisława

wytwórców,

produkcji

inne

W

Michała,

nowszych

wspólnego

wki

brat

grupa

uczyli

Dwie

miejscowości.

Naróg,

zabawek,

samych

wość terytorialną. K i l k u , przyżeniając

i

Pod

w

w
a

lubaczoGenowefa

W y r a b i a l i t a m zaba­

przeniesionch

z Brzozy

Stadni­

c k i e j i odsyłali j e d o spółdzielni „ C h a ł u p n i k " , póki o n a
istniała.
Brzoza

Stadnicka

od

kilkudziesięciu

jącą

b e d n a r s k i e . Mieszkańcy
nych
w

miejscowości

Rakszawie
się

Kiełbasa

urodzeni

można w v m i e n i c

1. Koń n a kółkach,

z kolei w

Jaworów.

w

kilka.

Rakszawą
dużą

swoje

Brzozie

Rakszawie.

naczynia
się d o i n ­

zawody.

Franciszek

Kazimierz

wyrabia­

skalę,

t y c h w s i przenosząc

kontynuują

bednarstwem

z

lat, na

pracuje zabawkarz

chodzący z B r z o z y ,
nią

sąsiaduje

Stadnickiej

Stopyra
Takich

I

tak

Styskal po­
i

trud­

Władysław
przykładów

�W

latach

sześćdziesiątych

produkcja

:/. B r z o z y

S t a d n i c k i e j zainteresowało

twórców

Rękodzieła

nium"

Krokowa

w

r

miesiącu

jednak
wią,
zaś

z

do

zaledwie

nie umieli

punktu
kilku

1

skupu

poziomu

i

Artystycznego

dostarczali
w

jedni,

kontaktu

ich zabawki
artystycznego

z

..Mile­

Było

jak sami

„Milenium",

n i e prezentują
i

Wy­

zabawki

Rzeszowie.

ponieważ

nawiązać

o b a w i a l i się, że

wiedniego

Ludowego
Wytwórcy

zabawek

się Z r z e s z e n i e

raz
ich
mó­
inni

odpo­

technicznego.

O b e c n i e w s z y s c y z a b a w k a r z e związani z „ M i l e n i u m "
b a r d z o sobie tę w s p ó ł p r a c ę cenią, g ł ó w n i e ze w z g l ę d u
na w y s o k i e z a r o b k i . „ M i l e n i u m " d o końca 1978 r. było
Z r z e s z e n i e m , którego z a d a n i e w r a m a c h c e p e l i o w s k i e j
o r g a n i z a c j i p r a c y polegało g ł ó w n i e n a p r o w a d z e n i u s k u ­
p u g o t o w y c h t o w a r ó w od w y t w ó r c ó w . Z t e j r a c j i k o ­
szta własne n i e b y ł y duże i Z r z e s z e n i e m o g ł o sobie
pozwolić n a płacenie p r o d u c e n t o m s t o s u n k o w o
wyso­
k i c h cen ( n a r z u t Zrzeszenia i h a n d l u wynosił zaledwie
27°/o). Dzięki n i e w y s o k i e j c e n i e d e t a l i c z n e j
łatwiejszy
j e s t z b y t w y r o b ó w , a w i ę c i m o ż l i w o ś ć ciągłej p r a c y .
W t y m r o k u „ M i l e n i u m " zmieniło p r o f i l o r g a n i z a ­
c y j n y , przekształcając się w spółdzielnię, która z a p e ­
w n i a określone świadczenia s o c j a l n e , a t o : z a p o m o g i ,
n a g r o d y , s t y p e n d i a . C e n y płacone w y t w ó r c o m n i e u l e ­
gły z m i a n o m . Z a s a d n i c z y m z a d a n i e m c e p e l i o w s k i c h spół­
d z i e l n i p r a c y , w odróżnieniu o d zrzeszeń, j e s t o r g a n i z o ­
w a n i e p r o d u k c j i w r a m a c h zakładu z w a r t e g o l u b też
p o p r z e z chałupników. Konieczność p o n o s z e n i a kosztów
p r o d u k c j i a także z a p e w n i e n i a stałych świadczeń s o c j a l ­
n y c h p o w o d u j e j e d n a k , że ceny płacone w y t w ó r c o m w
spółdzielniach są niższe, niż t e , które oferują zrzesze­
n i a ( n a r z u t y s t o s o w a n e przez spółdzielnie wynoszą o k .
100°/o, zwiększając z n a c z n i e c e n y d e t a l i c z n e
wyrobów,
co z k o l e i p o w o d u j e , że są o n e g o r z e j z b y w a n e na
rynku).
T e n t y p o r g a n i z a c j i p r e z e n t u j e Spółdzielnia
Pracy
Rękodzieła L u d o w e g o i A r t y s t y c z n e g o „Jedność" w R u ­
d n i k u n a d S a n e m , prowadząca wyspecjalizowaną p r o ­
dukcję s z e r o k i e g o a s o r t y m e n t u w y r o b ó w w i k l i n i a r s k i e h .
O k . 1974 r . spółdzielnia ze w z g l ę d u n a mniejszą podaż
w i k l i n y nawiązała k o n t a k t z z a b a w k a r z a m i z B r z ć z y
S t a d n i c k i e j . O b e c n i e należy d o n i e j 7 - m i u w y t w ó r c ó w " .
Spółdzielnia z a p e w n i a i m świadczenia s o c j a l n e w p o ­
staci zasiłku r o d z i n n e g o , u b e z p i e c z e n i a , j e d n e g o
dnia
u r l o p u w miesiącu, 13-tej p e n s j i , nagród i e m e r y t u r y .
Warunkiem
ich o t r z y m a n i a jest
wykonanie
średniej
miesięcznej
produkcji
o wartości
nie mniejszej
niż
1600 zł.
Z a b a w k a r z e współpracujący ze Spółdzielnią w R u ­
d n i k u mają zastrzeżenia co d o cen p r z e z nią p ł a c o ­
n y c h . U t r z y m u j ą się o n e b o w i e m o d k i l k u l a t n a t y m
s a m y m p o z i o m i e , podczas g d y w t y m czasie podrożał
surowiec. Z a b a w k a r z e , porównując z a r o b k i u z y s k i w a n e
w „ M i l e n i u m " i „Jedności" n i e zawsze pamiętają o róż­
niących j e f o r m a c h o r g a n i z a c y j n y c h pociągających
sob'i różnice w z y s k a c h . Niektórzy sądzą, że „Jedność''
nie m a o d p o w i e d n i c h o d b i o r c ó w n a swój z a b a w k a r s k i
t o w a r , n i e p o t r a f i n p . wyjść z n i m n a r y n e k z a g r a ­
n i c z n y , co uczyniło . . M i l e n i u m " ,
Dla
Spółdzielni
Wikliniarskiej
zabawki
stanowią
produkcję marginalną, a w p ł y w y z n i c h u z y s k a n e sta­
n o w i ł y w r o k u 1977 z a l e d w i e
3%&gt; ogólnych
zysków.
Spółdzielnia b o r y k a się z różnymi trudnościami n a t u r v
t e c h n i c z n e j . Z a b a w k i są w p r o f i l u j e j p r o d u k c j i w y l o b a m i n i e t y p o w y m i , t r u d n y m i do p a k o w a n i a i t r a n ­
s p o r t u . T o t e ż Spółdzielnia p o w o l i r e z y g n u j e ze s k u p y ­
w a n i u p e w n y c h i c h asortymentów (np. taczek i wóz­
k ó w d l a l a l e k ) n a rzecz p r z e d m i o t ó w l e p i e j
znoszą­
cych
p r z e w ó z . Trudności
te powodują
zapewne,
że
Spółdzielnia z a c z y n a się o b e c n i e w y c o f y w a ć ze s k u o u

z a b a w e k . Z a b a w k a r z e n a t o m i a s t mają w k r ó t c e przejść
pod p a t r o n a t powstałej w k w i e t n i u 1978 r. Spółdzielni
P r a c y Rękodzieła L u d o w e g o i A r t y s t y c z n e g o „Jutrzen­
k a " w Leżajsku. T a o s t a t n i a n i e nawiązała j e d n a k d o ­
t y c h c z a s współpracy z z a b a w k a r z a m i z B r z o z y S t a d ­
n i c k i e j , choć s k u p u j e w y r o b y w i k l i n i a r s k i e , a t a k / e
z a b a w k i p r o d u k o w a n e p r z e z chałupników z Leżajska.
Sektor
spółdzielczy
objął
swym
oddziaływaniem
t y l k o 1/3 w s z y s t k i c h z a b a w k a r z y z B r z o z y S t a d n i c k i e j ,
których o b e c n a l i c z b a sięga 3 0 - t u . P o z o s t a l i
zbywają
swoje
w y r o b y t a k j a k d a w n i e j poprzez p r y w a t n y c h
handlarzy i kramarzy.
Choć z a b a w k a r s t w o j e s t jeszcze w pełni r o z k w i t u ,
n i e w i a d o m o j a k długo t r w a ć będzie t e n s t a n . S a m i
zabawkarze
pesymistycznie
oceniają
jego
przyszłość.
D z i e c i o b e c n y c h w y t w ó r c ó w n i e przejmują t r a d y c j i p o
r o d z i c a c h , ograniczając się z a l e d w i e d o d o r y w c z e j p o ­
m o c y . W o l ą pracować w p o b l i s k i c h zakładach p r z e m y ­
słowych R a k s z a w y , Ż o ł y n i , Łańcuta.

Technika

produkcji

Pierwsi
wytwórcy
używali
do w y r o b u
zabawo:;
d r e w n a jesionowego, grabowego, bukowego. M a r c i n G u ­
zy k u p o w a ł s u r o w i e c s p o r a d y c z n i e od sąsiadów w y c i ­
nających d r z e w a . Z czasem z r e z y g n o w a n o
z wymie­
n i o n y c h w y ż e j gatunków n a rzecz o s i k i , t o p o l i , w i e r z ­
b y . D a w a ł y o n e d r e w n o łatwiejsze w obróbce, a p r z y
t y m tańsze. O b e c n i e z a b a w k a r z e z B r z o z y S t a d n i c k i e j
n a d a l kupują d r e w n o p r z e w a ż n i e w sąsiednich m i e j s c o ­
wościach: C z a r n e j , S t a r y m Mieście, S m o l a r z y n a c h , B i a ­
łobrzegach. N i e k t ó r z y w y t w ó r c y kupują d r e w n o o p a ­
ł o w e w N a d l e ś n i c t w i e , n i e są j e d n a k z n i e g o z a d o w o ­
l e n i ponieważ z d r e w n a o p a ł o w e g o pozostaje p o o b r ó b ­
ce z b y t w i e l e bezużytecznych odpadów.
O b e c n i e z a b a w k a r z e najczęściej kupują d r e w n o o s i k i
i w i e r z b y p r z y c z y m w y ż e j cenią osikę. Jest o n a z w a r ­
t a , t w a r d s z a od w i e r z b y , a po wyschnięciu
osiąga
r ó w n y , biały k o l o r . P o n i e w a ż o s i c z y n y j e s t m n i e j , s t o ­
s o w a n a j e s t d o w y r o b u t y c h z a b a w e k , n a których w y ­
t w ó r c y szczególnie zależy ( n p . n a k o n k u r s y ) .
P o c z ą t k o w o w s z y s t k i e p r a c e z w i ą z a n e z obróbką
surowca i wykończeniem zabawek
w y k o n y w a n o ręcz­
n i e , posługując się kobylicą, siekierą, ośnikiem i nożem.
D o wygładzania p o w i e r z c h n i u ż y w a n o k a w a ł k a szkli-..
U s p r a w n i e n i e m było z a s t o s o w a n i e w l a t a c h 3 0 - t y c h o b r z y n a c z a , narzędzia t y p o w o b e d n a r s k i e g o , k t ó r e służyło
do w y c i n a n i a kółek. Wcześniej w y r z y n a n o j e m o z o l n i e
nożem. Ł y ż k a r z e posługują się ręcznymi t o k a r k a m i . R o ­
d z i n a G u z y c h miała i c h d w i e w o k r e s i e m i ę d z y w o j e n ­
nym.
Ścięte d r z e w o p r z e z n a c z o n e n a z a b a w k i składuje się
na p o d w ó r z u . K i e d y ś poszczególne p n i e
rozłupywano
siekierą, o b e c n i e t n i e się j e piłą ręczną l u b m e c h a ­
niczną.
Zabawkarze
pomagają
sobie
wzajemnie.
C ,
którzy n i e mają z m e c h a n i z o w a n e g o w a r s z t a t u w y k o n u ­
ją l e p r a c e u sąsiadów posiadających o d p o w i e d n i e urzą­
d z e n i a . P r z y g o t o w a n e d r e w n o t n i e się n a k l o c k i i na
d r o b n e d e s e c z k i . Z k l o c k ó w w y r a b i a się o k r ą g ł e k o ­
n i k i , z deseczek e l e m e n t y z a b a w e k o r a z k o n i k i płaskie.
D r e w n o s c h n i e w półfabrykatach. Z a b a w k i w y k o n y w a ­
ne są w e d ł u g d r e w n i a n y c h szablonów, z u n i f i k o w a n y c h
w kształcie, w z o r o w a n e n a p i e r w s z y c h
egzemplarzach
z r o b i o n y c h przez M a r c i n a Guzego, F r a n c i s z k a i Szy­
m o n a B o h o o r a z k i l k u i n n y c h d a w n y c h autorów. W a r ­
s z t a t z a b a w k a r z a mieści się z a z w y c z a j
w i z b i e . Jeśli
p r o d u k c j a m a c h a r a k t e r b a r d z i e j m a s o w y , wówczas o d ­
b y w a się w szopie a l a t e m n a p o d w ó r z u .
;

N a p o d s u s z o n y c h deszczółkach z n a c z o n e
są o ł ó w ­
kiem
kontury
zabawek.
Tak przygotowane
deseczki

207

�z e s t a w i a n e są w s t e r t y i u m i e s z c z a n e w zasięgu ręki
siedzącego p r z y k o b y l i c y z a b a w k a r z a . W e d ł u g r y s u n k o ­
w e g o o b r y s u w y c i n a n e są z każdej d e s e c z k i z o s o b n a
s y l w e t y części składowych zatoawek. P o t e m są o n e zes p a j a n e d r u t e m i g w o ź d z i a m i a n a końcu m a l o w a n e .
K o n i k i o k r ą g ł e , o d m a ł y c h — w i e l k o ś c i o k . 20 c m ,
do dużych — w y s o k i c h n a o k . 80 c m , w y c i n a n o z j e ­
d n e g o k a w a ł k a d r e w n a . Duże, p e ł n e k o n i e n a b i e g u ­
n a c h r o b i o n o rzadziej, raczej
o k a z j o n a l n i e p r z e d św.
Mikołajem l u b na k o n k r e t n e zamówienie. N a takiego
k o n i a p o t r z e b n e było d r z e w o o b l i s k o m e t r o w e j ś r e ­
d n i c y , z którego o d c i n a n o k l o c o t a k i e j długości, a b y
zmieścił się w n i m cały k o n i k . P o Oibciosaniu k l o c a d o
kształtu prostopadłościanu znaczono n a szerszej ścianie
k o n t u r k o n i a , a następnie o d ł u p y w a n o siekierą k a w a ł k i
d r e w n a p o w y ż e j t u ł o w i a i poniżej b r z u c h a . D a l s z a o b ­
róbka przebiegała p r z y p o m o c y s i e k i e r y i ośnika. D o
ostatecznego wygładzenia
służył k a w a ł e k szkła. G d y
z c z a s e m t r u d n i e j było o d r z e w o t a k dużej średnicy
r a d z o n o sobie w t e n sposób, że k o n i a z e s t a w i a n o
z
d w ó c h części, łącząc j e n a czop i zbijając g w o ź d z i a ­
m i . Ł ą c z e w y p a d a ł o n a środku, w p o p r z e k tułowia.
J a k k o l w i e k elektryfikację w s i p r z e p r o w a d z o n o
ok.
r o k u 1960, z m e c h a n i z o w a n o
warsztaty, i to t y l k o n i e ­
które, z a l e d w i e 3—4 l a t a t e m u . N a j s t a r s i
zabawkarze,
którzy produkują z a b a w k i d o r y w c z o ,
w małych
ilo­
ściach, n a d a l wykonują w s z y s t k i e części ręcznie. M ł o ­
d s i , pracujący
d l a „ M i l e n i u m " l u b Spółdzielni
„Je­
d n o ś ć " w R u d n i k u , mają t o k a r k i , p i ł y t a r c z o w e , ś w i ­
d r y m e c h a n i c z n e , a l e n a d a l wykańczają z a b a w k i ręcznie
p r z y p o m o c y t y c h s a m y c h co d a w n i e j narzędzi — k«&gt;b y l i c , ośnika i noża.
Pierwotnie
z a b a w k i n i e były m a l o w a n e .
Dopiero
w
latach 20-tych synowie
Guzego zastosowali
farby
a n i l i n o w e w 3 k o l o r a c h : żółtym, różowym i z i e l o n y m .
M o ż n a j e b y ł o kupić o d Ż y d ó w w najbliższych m i a ­
s t e c z k a c h . Oprócz f a r b a n i l i n o w y c h u ż y w a n o b i e l i c y n ­
k o w e j ( z w a n e j c y m b a j s e m ) i f a r b y c z a r n e j , które p r z e d
zastosowaniem mieszano z rozpuszczonym k l e j e m sto­
l a r s k i m . Ł ą c z e n i e z k l e j e m czyniło p o w i e r z c h n i ę z a b a ­
w k i błyszczącą, t a k j a k b y była o n a l a k i e r o w a n a , z a ­
bezpieczało też farbę p r z e d ścieraniem. W e
wczesnym
okresie t y l k o k o n i k i okrągłe m a l o w a n o w s z y s t k i m i k o ­
l o r a m i — białą, czarną, żółtą i czerwoną farbą. P o z o ­

stałe z a b a w k i
malowano
jedynie
trzema
poprzednio
w y m i e n i o n y m i b a r w n i k a m i , podgrzewając j e przed uży­
c i e m . F a r b y a n i l i n o w e w zależności o d g a t u n k u d r e ­
w n a i tła zmieniały tonację b a r w n ą , t a k n p . żółte tło
położone p o d m o t y w z i e l o n o - r ó ż o w y s p r a w i a , że z j a ­
d l i w y róż z m i e n i a się w ciepłą c z e r w i e ń , a zieleń u l e ­
ga rozjaśnieniu. Stąd w y d a w a ć b y się mogło, że s t o ­
s o w a n a j e s t większa ilość b a r w n i k ó w . E l e m e n t y
zdo­
bnicze nanoszono na powierzchnię zabawek pędzelkami
p r z y g o t o w a n y m i z patyczków b r z o z o w y c h
o rozklepa­
n y c h końcach. Pędzli z włosia u ż y w a n o d o m a l o w a n i a
k o n i k ó w l u b tła n a i n n y c h z a b a w k a c h . Jeśli tło (za­
zwyczaj
żółte) m i a ł o b y ć położone n a całej
powierz­
c h n i wówczas zabawkę, albo j e j element, zanurzano w
p o j e m n i k u z podgrzaną farbą, a następnie suszono w
pobliżu p i e c a . P o t e m
p a t y c z k i e m kładziono
pozostałe
m o t y w y zdobnicze.
O d k i l k u l a t z a b a w k a r z e w p r o w a d z i l i do m a l o w a ­
n i a f a r b y o l e j n e o r a z n i t r o . Z r e g u ł y są o n e u ż y w a n e
do n o w s z y c h wzorów zabawek, w y r a b i a n y c h po osta­
tniej w o j n i e — wiatraczków, karuzelek, t e r k o t e k . Stosu­
j e się t e same k o l o r y f a r b n i t r o co w d a w n y c h b a r w ­
n i k a c h a n i l i n o w y c h (żółte, r ó ż o w e , zielone).
Farbami
o l e j n y m i m a l u j e się o b e c n i e k o n i k i okrągłe, wózki d l a
l a l e k z w a n e s p a c e r o k a m i , s y l w e t o w e płaskie k o n i k i n a
b i e g u n a c h . Z a b a w k a r z e są z d a n i a , że n a j t r u d n i e j j e s t
m a l o w a ć aniliną, b o n i e można j e j usunąć w
razie
p o m y ł k i w e w z o r z e . Z a b a w k a r z e związani ze spółdziel­
n i a m i w i e d z ą , że należy d o m a l o w a n i a u ż y w a ć t r a d y ­
c y j n y c h a n i l i n i przestrzegają t e j zasady. Chcąc j e d n a k
ułatwić s o b i e pracę z a b a w k i p r z e z n a c z o n e d o sprzedaży
wolnorynkowej
malują
dowolnie farbami nitro,
olej­
n y m i i l a k i e r a m i . I l u s t r u j e t o następująca w y p o w i e d ź :
„ D o spółdzielni maluję ręcznie aniliną, b o już b y n i e
było l u d o w e , a j a k p r y w a t n i e robię, t o o l e j n o " . M a l a t u r a w o d n a schnie d w a d n i , a farba n i t r o w a p r a w i e
n a t y c h m i a s t p o położeniu. Z a b a w k i suszą się zimą w
i z b i e koło p i e c a , l a t e m w szopie l u b w
niezamieszka­
łej i z b i e .
Z a b a w k i złożone z k i l k u e l e m e n t ó w łączy się g w o ź ­
d z i a m i i d r u t e m s t a l o w y m . P o n i e w a ż spółdzielnie, d o
których należy k i l k u w y t w ó r c ó w , n i e dostarczają człon­
k o m s u r o w c ó w muszą o n i starać się o n i e n a własną
rękę. Z a b a w k a r z e posiadający a u t a p r z y w o ż ą j e z d a l ­
s z y c h o k o l i c ( n p . f a r b y z B o l e s ł a w c a ) w t a k i e j ilość.',
a b y m o g ł y służyć r ó w n i e ż i n n y m w y t w ó r c o m .
Z a b a w k a r s t w e m trudnią się mężczyźni, k t ó r y m za­
zwyczaj
pomagają
rodziny. Kobiety
malują
zabawk:,
chłopcy tną d r e w n o . T e n podział p r a c y j e s t t a k i s a m
j a k d a w n i e j . R o z w i n i ę t a j e s t s z e r o k o p o m o c sąsiedzka.
J e d n i uczą d r u g i c h w y k o n y w a n i a z a b a w e k ,
natomiast
n i e mają stałych uczniów.
P r o d u k c j a zabawek w Brzozie S t a d n i c k i e j nie jest
o k r y t a tajemnicą
zawodową. Inaczej
niż u
piszczeln i k ó w w Leżajsku, którzy zazdrośnie strzegą t a j e m n i c y
w y r o b u piszczałek i p u k a w e k . N i e k t ó r z y z brzóskich
w y t w ó r c ó w s t a r a l i się dowiedzieć o d piszczelników w
j a k i sposób w y k o n u j ą o n i s w o j e z a b a w k i . W o d p o w i e ­
d z i słyszeli z a z w y c z a j :
„Ja d o w s z y s t k i e g o
sam do­
c h o d z i ł e m " , „Co będą robiły nasze d z i e c i " . F a k t e m j e s t ,
że z a b a w k a r z e
z Brzozy
Stadnickiej nie
rozszerzyli
asortymentu swoich wyrobów o wzory charakterystycz­
ne d l a Leżajska.

Wyroby
Wzory zabawek w y r a b i a n y c h w Brzozie Stadnickiej
pozostawały p o d z n a c z n y m w p ł y w e m i n n y c h o ś r o d k ó w
z a b a w k a r s k i c h , zwłaszcza J a w o r o w a .

208

�П. 2. W ó z e k

d l a l a l e k , w y k . Stanisław N a r ó g , Żołynia. I I . 3. Z a b a w k i
gotowane do t r a n s p o r t u , Brzoza Stadnicka.

P i e r w s z y m i z a b a w k a m i , j a k t o już zostało p o w i e ­
d z i a n e , b y ł y r e a l i s t y c z n e w kształcie, w y c i ę t e w p e ł ­
n y m k l o c k u k o n i k i a u t o r s t w a M a r c i n a Guzego. N a z y ­
w a n e są o n e w B r z o z i e S t a d n i c k i e j o k r ą g ł y m i k o n i k a ­
m i na cztery nogi. Natomiast Franciszek Boho w z o r u ­
jąc się n a w y r o b a c h j a w o r o w s k i c h , j a k p o d a j e t r a d y ­
cja, zaczął p i e r w s z y w y c i n a ć m a ł e i duże b r y c z k i , z w a ­
n e też w ó z k a m i . D o większych dołączał k o n i k i G u z e g o
l u b t a k i e s a m e w y k o n a n e własnoręcznie, a małe z a o p a ­
t r y w a ł w parę płaskich k o n i k ó w ( i l . 14). K s z t a ł t i c h
obmyślił p r a w d o p o d o b n i e s a m , w z o r u j ą c się n a z a b a ­
wkach z Jaworowa. Koniki jaworowskie wykonane z
deszczułek m i a ł y j e d n a k f i n e z y j n i e s t y l i z o w a n y
rysu­
nek
konturu
( i l . 1) p o d c z a s
gdy
koniki
F.
Boho
b y ł y ujęte b a r d z i e j r e a l i s t y c z n i e . M i a ł y o n e dość ciężką
s y l w e t ę m i m o że w y k o n a n e b y ł y z c i e n k i e j d e s k i . W y ­
r a b i a n e d o dziś, n a z y w a n e są k o n i k a m i n a d w i e n o g i .

przy­

P r o d u k c j ę okrągłych k o n i k ó w przejęli p o M a r c i n i e
G u z y m jego s y n o w i e . Zróżnicowali wielkości, w p r o w a ­
dzili pewne
zmiany. K o n i k i
i c h miały w i ę c
proste,
a n i e w y g i ę t e szyje, o g o n w y k o n a n y z i n n e g o k a w a ł k a
d r e w n a . B y ć może o w e z m i a n y powstały p o d w p ł y w e m
kontaktów z wytwórnią zabawek M a r i a n a G a r b a c k i e g o
z Leżajska, produkującego m . i n . z d r e w n a k i l k a t y p ó w
k o n i k ó w o różnej w i e l k o ś c i ( i l . 13). M n i e j s z e
koniki
G u z y c h ( o k . 20 c m w y s . ) z e s t a w i a n o z bryczką c z y l i
w o z y k i e m ( i l . 5). M i a ł y t e w ó z k i kształt w y d ł u ż o n e g o
pudełka o p r o f i l o w a n y c h b o k a c h ( t a b l . I I ) . W i ę k s z e k o ­
n i k i G u z y c h (ok. 30 c m ) u m i e s z c z a n o
na
podstawce
z k ó ł k a m i , n a j w i ę k s z y m zaś p r z y d a w a n o b i e g u n y w y ­
cięte z d e s k i ( i l . 15). Siodełko n a n i c h stanowiła g r u ­
bsza deszczółka półkoliście w y c i ę t a z o b u s t r o n . D o
n i e j w p r a w i a n a była s y l w e t o w a końska g ł o w a z z a ­
m o c o w a n y m i d r ą ż k o w y m i u c h w y t a m i d o t r z y m a n i a się.

209

�1

( t a b l . I l l , 12-—26). W e d ł u g m i e j s c o w e j
tradycji wpro­
w a d z i ć j e miał J a n G u z y czerpiąc w z ó r z taczek uży­
w a n y c h w c e g i e l n i . Być może j e d n a k i w t y m p r z y ­
p a d k u zadecydował w p ł y w J a w o r o w a . W okresie mię­
d z y w o j e n n y m w s p o m i n a n y wcześniej h a n d l a r z H e n r \ k
M a c h o w s k i wprowadził n o w y t y p ruchomej z a b a w k i w
p o s t a c i p t a k a machającego s k r z y d ł a m i ( i l . 12). N a z w a ­
n y j e s t o n kaczką trzaskającą skrzydłami. Skrzydła p o ­
łączone z k o ł e m d r u t e m w y k o n u j ą w czasie t o c z e n i a
r u c h y wahadłowe. Z a b a w k a r z A n t o n i Jucha t w i e r d z i ,
że
jaworowska
kaczka
choć
ładniejsza
„była
n i e z d a t n a d o t r z a s k a n i a " , g d y ż skrzydła z b y t o k r ą g ł e
ł a t w o pękały p r z y u d e r z a n i u o siebie. W B r z o z i e S t a ­
d n i c k i e j z m i e n i o n o j e j kształt upraszczając ogólną s y l ­
w e t ę a także w y d ł u ż o n o n i e c o skrzydła, a b y się t a k
ł a t w o n i e psuły. T r u d n o j e s t wskazać a u t o r a t y c h z m i a n ,
g d y ż s a m i z a b a w k a r z e mają p o d z i e l o n e z d a n i a n a t e n
temat.
D o w c z e s n y c h z a b a w e k należą r ó w n i e ż p a j a c e u m i e ­
szczone n a wózeczku z w i r u j ą c y m i d w o m a t a r c z a m i ,
których
wyrób
zapoczątkowali
bracia
Guzy.
Pajace
wyobrażają u p r o s z c z o n e s y l w e t k i m ę ż c z y z n y i k o b i e t y .
P o d o b n a z a b a w k a w y k o n y w a n a j e s t także p r z e z z a b a w k a r z y z okolic Żywca (tzw. karuzelka). N i e w i a d o m o
j e d n a k , czy w t y m w y p a d k u zaszło zapożyczenie w z o ­
r u . O k . r o k u 1950 S z y m o n G u z y , z a b a w k a r z
parający
się r ó w n i e ż h a n d l e m , p r z y w i ó z ł z Ł o d z i n o w y w z ó r w i ­
rujących pajaców o kształtach b a r d z i e j r e a l i s t y c z n y c h .
N a z y w a n o j e w B r z o z i e góralami. I c h kształt i sposób
m a l o w a n i a n i e zyskały w B r z o z i e S t a d n i c k i e j a p r o b a t y
i w z ó r został w k r ó t c e z a r z u c o n y . P o d o b n y los s p o t k a !
r e a l i s t y c z n i e rzeźbione k r ó w k i o r a z t o c z o n e l a l k i , które
s t a r a l i się w p r o w a d z i ć G u z o w i e .
Pod
nywać
jące.
waną
И. 4. Z a b a w k a r z Józef G u z y , 1979 г. П. 5. K o ń z k a ­
retą, B r z o z a S t a d n i c k a . I I . 6. K a r e t a , w y k . Stanisław
Naróg, Żołynia. I I . 7. S a m o c h o d z i k i n a t a r g u , K r a ś n i k ,
1953 г. I I . 8. S a m o l o t y , B r z o z a S t a d n i c k a . I I . 9. Z a b a w k a
-współczesna. I I . 10. K o ł y s k i , w y k . F r a n c i s z e k S t y s k a l ,
B r z o z a S t a d n i c k a . I I . 1 1 . K a r u z e l k a , w y k . Stanisław P i liński, B r z o z a S t a d n i c k a . I I . 12. K a c z k a , B r z o z a S t a d ­
nicka.

Przez

pewien

duże k o n i e

czas

Szymon

Guzy

produkował

również

karuzelowe.

Po w o j n i e ukazały się jeszcze d w i e i n n e
wersje
płaskiego k o n i k a dołączonego d o b r y c z k i . Jedną o p r a ­
cował z a b a w k a r z
A n t o n i J a g u s z t y n naśladując postać
konia
już
znanego.
Powiększył
nieznacznie
format
i zmienił n i e c o p r o p o r c j e . D r u g i k o n i k cięty z d e s k i
o 2,5 c m grubości, „ n o w o c z e s n y " w kształcie b y ł p r o ­
pozycją spółdzielni „ C h a ł u p n i k " . W y k o n y w a ł go p r z e /
k i l k a l a t S z y m o n G u z y . O b a w z o r y n i e zostały z a a k c e p ­
t o w a n e przez w y t w ó r c ó w z Brzozy S t a d n i c k i e j i p r z e ­
stano j e wyrabiać.
Na j a w o r o w s k i c h t y p a c h zabawek oparte były p r o ­
d u k o w a n e w okresie międzywojennym w Brzozie m i ­
n i a t u r y sprzętów d o m o w y c h , g ł ó w n i e krzesełek, s t o l i c z ­
k ó w , kołysek. D o czasów d z i s i e j s z y c h p r z e t r w a ł y j e d y ­
nie
kołyski
o
sześciokątnych
ściankach
węższych
( t a b l . I I I , 3,6,). P r ó c z w y ż e j w s p o m n i a n y c h w y r a b i a n e
są r ó w n i e ż kołyski o prostokątnych ściankach
węż­
s z y c h , p o c h o d z e n i a m i e j s c o w e g o ( i l . 10, t a b l . I I I , 1,2,4,0).
Do
starych
wyrobów
brzóskich
należą
taczki

210

cienka

koniec
inny

Kółko
piastę,

okresu

międzywojennego

typ ruchomej
wzmocnione
o

deseczka

którą

zabawki
przez

uderza

wydając

przy

—

krzyżak

zaczęto

trzaska­

ma

pokarbo-

przymocowana
toczeniu

wyko­

kółko

z

boku

charakterysty­

czny t e r k o t .
Po 2 w o j n i e ś w i a t o w e j p o j a w i ł o się k i l k a n o w y c h
zabawek. Jedne z n i c h stanowiły pomysł m i e j s c o w y c h
w y t w ó r c ó w , i n n e zaczerpnięte b y ł y z w z o r ó w
wyko­
n y w a n y c h p r z e z spółdzielnię w Leżajsku l u b w p r o s t
w p r o w a d z o n e do B r z o z y S t a d n i c k i e j p r z e z Cepelię. W ł a ­
s n y m p o m y s ł e m z a b a w k a r z y brzózkich b y ł y a u t a d w u
t y p ó w : ciężarowe ( i l . 16, t a b l . I V , 1—6) o r a z o s o b o w e
w z o r o w a n e n a p o p u l a r n e j „ W a r s z a w i e " ( i l . 7, t a b l . I V ,
7—9), a także s a m o l o t y d w u p ł a t o w e (U. 8, t a b l . I V ,
10—18). P r z e z C e p e l i ę w p r o w a d z o n e zostały d o B r z o z y
S t a d n i c k i e j wózki z d y s z e l k i e m p r z e z n a c z o n e
d o cią­
gnięcia p r z e z d z i e c k o o r a z w ó z k i d l a l a l e k t z w . s p a c e r o k i
( i l . 2). W ó z k i n i e p r z y j ę ł y
się, n a t o m i a s t
spaceroki
zyskały szeroką popularność i są w y r a b i a n e d o dziś.
P o d w p ł y w e m spółdzielni „ J e d n o ś ć " z R u d n i k a w p o ­
czątkach l a t 7 0 - t y c h zaczęto w y r a b i a ć 3 n o w e
modele
zabawek
ruchomych, a
mianowicie
zmodernizowane
kółko trzaskające, z w a n e terkotką, w i a t r a c z k i i k a r u z e l k i . T e r k o t k a składa się z obręczy o s a d z o n e j
na 4
s z p r y c h a c h , n a których poruszają się luźno osadzone
d r e w n i a n e k o s t k i . W czasie t o c z e n i a kółka k o l e j n o o p a ­
dając w y d a j ą c i c h y s t u k o t . Z b o k u , p o o b u s t r o n a c h
osi
umieszczone
są
małe
wiatraczki.
Wiatraczki
te, u m i e s z c z o n e
na podstawce
z k ó ł k a m i , mogą
też
stanowić
odrębną
zabawkę.
Trzecią
z
tej
serii
z a b a w k ą j e s t p r o s t a k a r u z e l k a n a kółkach (11. 11). Z a ­
sadniczą j e j część stanowią d w i e t a r c z e , każda połą­
czona z d a s z k i e m c z t e r e m a b e l e c z k a m i . T a r c z e ,
doty­
kając d o l n y c h kółek, obracają się w koło p r z y p o s u ­
w i s t y m r u c h u wózeczka. W y m i e n i o n e w y ż e j t r z y z a ­
b a w k i n i e mają już c h a r a k t e r u l o k a l n e g o w y r o b u . W y -

�211

�k o n y w a n e są z r e g u ł y p r z e z w y t w ó r c ó w
działających
o d k i l k u l u b k i l k u n a s t u l a t . P r z e w a ż n i e mają o n i z m e ­
chanizowane w a r s z t a t y i dlatego wolą wyrabiać zaba­
w k i n i e w y m a g a j ą c e w i e l e p r a c y ręcznej.
Z a b a w k a r z e d l a zaoszczędzenia sobie czasu i p r a c y
specjalizują się z w y k l e w d w ó c h , t r z e c h t y p a c h z a b a ­
w e k . S t a r s i w i e k i e m i stażem n a j b a r d z i e j
czują się
związani z t r a d y c y j n y m i z a b a w k a m i . I t a k s y n o w i e
M a r c i n a G u z e g o — Józef i Stanisław n a d a l robią k o ­
n i k i okrągłe z b r y c z k a m i , k o n i k i okrągłe n a p o d s t a ­
wkach, taczki, spaceroki
( i l . 4). S z e r o k i
asortyment
zabawek p r o d u k u j e związany z „Milenium" Michał N a róg ( m . i n . k o n i k i płaskie z b r y c z k a m i , s a m o l o t y , s a m o ­
c h o d y , k a c z k i z trzaskającymi skrzydłami, kołyski, p a ­
jace).
Dużą p o m y s ł o w o ś ć w y k a z u j e b r a t M i c h a ł a — S t a ­
nisław N a r ó g mieszkający w Ż o ł y n i . S p o r o w z o r ó w w y ­
k o n u j e d l a s w o j e j przyjemności, n i e powielając i c h n a
szerszą skalę. W s w o i c h p r a c a c h n i e o p i e r a się t y l k o
n a w ł a s n y c h p o m y s ł a c h , można w n i c h odnaleźć echa
wyrobów wspominanej k i l k a k r o t n i e wytwórni M . Garb a c k i e g o ( n p . s y l w e t o w o cięte k o n i k i o f a n t a s t y c z n y c h
kształtach, takież s a m e k o n i k i z j e ź d ź c a m i l u b z a p r z ę ­
żone d o w y m y ś l n e j w f o r m i e k a r e t y ( i l . 6). Z a b a w k i
te są złożone z k i l k u części, p o s t a c i e mają r u c h o m e
ręce i n o g i . O r y g i n a l n y m i p r a c a m i N a r o g a
są n a t o ­
m i a s t m i n i a t u r k i t r a k t o r ó w , samochodów,
lokomotyw,
walców
drogowych.
Mają
one
zwarte,
zblokowane
kształty, d o b r z e oddające c h a r a k t e r p i e r w o w z o r ó w .

Zdobnictwo
Jak
rcina

212

wspomniano

Guzego

nie

poprzednio,

były

zdobione,

pierwsze
miały

koniki

Ma­

jedynie

oczy

zaznaczone w y p a l a n i e m . M a l o w a n i e w p r o w a d z i l i
r o następcy G u z e g o , a b y uatrakcyjnić t o w a r .

dopie­

N a z a b a w k a c h brzózkich występują d w a o d m i e n n e
t y p y m a l a t u r , „realistyczny" i d e k o r a c y j n y .
Pierwszy
reprezentują
okrągłe k o n i k i , w y k o n a n e
przez
synów
Marcina
G u z e g o . O k o ł o 1926—7 r . zaczęto
malować
t a k i m k o n i k o m z pełnego k l o c a c z e r w o n e siodełka, c z a r ­
ną uprząż, g r z y w ę i o g o n . P o t e m w p r o w a d z o n o
białe
tło, j a k o u m a s z c z e n i e k o n i k a . Z czasem zyskało o n o
c z a r n e cętki i k o n i k stał się s r o k a t y . O k . 1938 r . Józef
G u z y dodał d o siodełka żółte o b r a m i e n i e . Z m i a n y w
ciągu l a t szły w k i e r u n k u d e k o r a c y j n e g o
rozbudowa­
n i a o w e g o siodełka. O b e c n i e z a s a d n i c z a j e g o część j e s t
n a d a l c z e r w o n a , a otaczają ją c z a r n e półkola o żółtych
polach
wewnętrznych.
Każde
takie
pole
akcentuje
c z a r n a l u b c z e r w o n a k r o p k a u m i e s z c z o n a w j e g o śro­
d k u . W e d ł u g t e g o w z o r u z d o b i się w s z y s t k i e okrągła
k o n i k i w y r a b i a n e w B r z o z i e S t a d n i c k i e j ( i l . 5).
T y p o w e d l a B r z o z y z d o b i e n i e z a b a w e k farbą a n i ­
linową r ó ż o w ą i zieloną n a ż ó ł t y m t l e j e s t d a l e k i m
e c h e m (a c z a s e m w u l g a r y z a c j ą ) o r n a m e n t y k i w y s t ę p u ­
jącej n a z a b a w k a c h z J a w o r o w a . T e o s t a t n i e zdobił
często m o t y w g a ł ą z k i ( i l . 1) o
czerwono-granatowyeh
listkach l u b m o t y w rozety utrzymanej w t y c h samych
kolorach. Zdobnictwo zabawek
j a w o r o w s k i c h opierało
się n a z d a w n a w y p r a c o w a n e j k o n w e n c j i . K r e s k a b u ­
dująca e l e m e n t y m o t y w ó w była c i e n k a , l e k k o położona.
N a t o m i a s t m o t y w y w y s t ę p u j ą c e n a w y r o b a c h brzózkich
malowane
są szeroką, t w a r d ą kreską. K a ż d y
kontur
powtórzony
jest k i l k a
razy
dwoma
stosowanymi tu
k o l o r a m i : z i e l o n y m i r ó ż o w y m . W sposobie m a l o w a n i a
widać r o z m a c h ale i p e w n e n i e d o p r a c o w a n i e , n i e f r a ­
sobliwość w zapełnianiu tła p r z e z n a c z o n e g o p o d m a laturę.

�11.

13. K o n i k i

t o c z o n e , obciągane f i l c e m , w y k . M a r i a n G a r b a c k i , Leżajsk,
B r z o z a S t a d n i c k a , 1953. I I . 15. K o ń n a b i e g u n a c h , B r z o z a

1953. I I . 14. W ó z e k
S t a d n i c k a , 1957

z

konikami,

�(np. t a b l . I , 14, 15). Ujęcia b a r d z i e j r e a l i s t y c z n e
t y k a się t y l k o s p o r a d y c z n i e ( t a b l . I , 30, 32).

spo­

W zasadzie t e s a m e m o t y w y występują n a r ó ż ­
n y c h t y p a c h z a b a w e k , zapełniając p o w i e r z c h n i e boczne,
b a r d z o r z a d k o w n ę t r z e . Sposób z a k o m p o n o w a n i a płasz­
czyzn jest n i e j e d n o r o d n y . M o t y w y
rozmieszczone
by­
wają d o w o l n i e , n a b o k a c h , tyłach l u b p o d s t a w k a c h z a ­
bawek.

2Я

Zł

»
3Z

Tabl.

*
"*3

z

Ш

9

30

U k ł a d m o t y w ó w n a b r y c z k a c h przedstawiają p r z y ­
k ł a d y . z t a b l . I I . K o m p o z y c j a t y l n y c h płaszczyzn b r y ­
czek j e s t z r e g u ł y b a r d z i e j uporządkowana niż boków.

"Si-

№
Ъ5

1. E l e m e n t y i k o m p o z y c j e
występujące
b a w k a c h z Brzozy Stadnickiej.

na

za­

W kołyskach o r n a m e n t y p o k r y w a j ą c e b o k i t w o r z ą
s w o b o d n e układy złożone z l i n i i , r o z e t , f o r m e l i p t y c z ­
n y c h o t o c z o n y c h ząbkami ( t a b l . I I I , 1—6). N a węższych
(sześciokątnych l u b c z w o r o k ą t n y c h ) ściankach
maluje
się p r z e w a ż n i e — w środku — r o z e t y , k w i a t y , e l i p s y
( t a b l . I I I , l b — 6 b , 7—10).
T a b l . I I I p r z e d s t a w i a różne p r z y k ł a d y w y s t ę p o w a ­
n i a m o t y w ó w zdobiących b o k i t a c z e k . P r z e w a ż n i e r o z ­
mieszcza się j e ukośnie, r o z w i ą z a n i a s y m e t r y c z n e
czy
c e n t r a l n e s p o t y k a się r z a d z i e j .
Na
a u t a c h ciężarowych
ornament
występuje
na
dłuższych b o k a c h i d a c h a c h ( t a b l . I V ) . W a u t a c h oso­
b o w y c h dużą p o w i e r z c h n i ę zdobniczą s t a n o w i d a c h w
kształcie prostokąta, d e k o r o w a n y w różny sposób ( t a b l .
I V , 7, 8). B o k i z reguły z d o b i g i r l a n d a otaczająca o k i e n ­
k o ( t a b l . I V , 7a, 8a).
W s a m o l o t a c h z d o b i się a l b o całą
powierzchnię,
a l b o t y l k o skrzydła. W p i e r w s z y m p r z y p a d k u m a l a t u r a n i e m a ż a d n e g o z w i ą z k u z kształtem ( n p . i l . 15,
t a b l . I V , 16—18), w d r u g i m j e s t s k r o m n i e j s z a , a l e b a r ­
d z i e j u p o r z ą d k o w n a ( t a b l . I V , 10—13).
N a j b a r d z i e j przemyślane jest zdobienie
spaceroków
dla
lalek. Zazwyczaj
n a t y l n e j ściance z n a j d u j e
się
u m i e s z c z o n a w środku r o z e t k a . K i l k a m n i e j s z y c h k w i a ­
t ó w obrzeża łukowato górny b r z e g z a p i e c k a , a d o l n e
naroża w y o d r ę b n i o n e są p r z e z łuki zakończone linią
falistą. O k r ą g ł e o k i e n k a n a b o k a c h w ó z k a o t a c z a sze­
r e g podłużnych p l a m e k i t p . W ó z k i t e m a l o w a n e
są
zarówno f a r b a m i a n i l i n o w y m i , j a k i o l e j n y m i , w k o ­
l o r a c h : c z e r w o n y m , f i o l e t o w y m , żółtym, n i e b i e s k i m .
M o t y w y zdobnicze
występujące n a k a c z k a c h t r z a ­
skających skrzydłami r o z m i e s z c z o n e
są z a w s z e w t e n
s a m sposób. O k o z a z n a c z o n e j e s t dużą kropką i p o d ­
kreślone o d s p o d u jedną krótką kreską. Ł e p e k w g ó r ­
n e j części j e s t c z e r w o n y
l u b zielony. Elementy
zdo­
b n i c z e w kształcie l i n i i , k r z y ż y k ó w , k r a t e k , p l e c i o n e k
r o z m i e s z c z o n e są n a d o l n e j części tułowia o r a z n a s k r z y ­
dłach, p o w e w n ę t r z n e j i z e w n ę t r z n e j s t r o n i e .

T a b l . I I . Sposoby

z a k o m p o n o w a n i a boków, t y ł ó w i p o d ­
stawek bryczek.

Motywy
zdobnicze
występujące n a z a b a w k a c h
p r z e d s t a w i o n e n a t a b l . I — składają się z p r o s t y c h e l e ­
m e n t ó w , t a k i c h j a k : k r o p k a , p r z e c i n e k , łuk, k r z y ż y k ,
l i n i a ( p r o s t a , f a l i s t a , ł a m a n a ) , p ó ł k o l e złożone z ząbków.
M o t y w y mają c h a r a k t e r g e o m e t r y c z n y i roślinny, p r z y
c z y m t e o s t a t n i e są p o t r a k t o w a n e t a k u m o w n i e , że
t r u d n o j e n i e r a z odróżnić o d p i e r w s z e j g r u p y .
Na m o t y w y geometryczne
składają się: d w i e
cinające się e l i p s y , kółko z kropką w środku,
d o w a n e n a różny sposób r o z e t y . Sporą grupę
w i ą m o t y w y o e l i p t y c z n y c h kształtach, złożone
f a l i s t y c h , zaginających się k u środkowi, l u b z
połączonych z ą b k ó w , k r a t k i , p l e c i o n k i , półkola

prze­
rozbu­
stano­
z linii
kilku
itd.

M o t y w y roślinne ( p r z e d e w s z y s t k i m k w i a t y i g a ł ą i k i ) p o t r a k t o w a n e są s c h e m a t y c z n i e i n i e p r z y p o m i ­
nają k o n k r e t n y c h roślin. U j ę t e są w r z u c i e z góry

214

Umowna
i schematyczna
jest dekoracja
pajaców
w i r u j ą c y c h n a wózeczku. N a każdej z p o s t a c i r o z b u d o ­
w u j e się j e d e n duży m o t y w , n p . c z t e r e c h połączonych
ł u k ó w , bądź o b i e p o s t a c i e łączą s k r z y ż o w a n e l i n i e z a ­
kończone łuczkami, k r z y ż y k a m i .
Z d o b i e n i e płaskich k o n i k ó w i k o n i n a b i e g u n a c h
jest bardzo s k r o m n e . N a sylwecie z surowego d r e w n i
zaznacza się farbą r ó ż o w ą obrzeża n i e b i e s k i e g o
sio­
dełka, a zieloną — uprząż i ogon. P ł a s k i e k o n i k i n a
b i e g u n a c h l a k i e r u j e się n a c z e r w o n o . J e d y n i e n a s z y i
k o n i a u m i e s z c z a się w i e l o p ł a t k o w y , n i e b i e s k i k w i a t .
W o r n a m e n c i e brzóskich z a b a w e k n a ogół n i e s p o ­
t y k a się ujęć i n d y w i d u a l n y c h . W s z y s c y stosują tę sa­
mą
kolorystykę,
kombinację
podobnych
motywów.
R ó ż n i c e p o m i ę d z y w a r s z t a t a m i są n i e w i e l k i e i w y n i k a j ą
z t e g o , że k a ż d y z a b a w k a r z
powiela pewien
zestaw
kompozycji, wzorów malatur. Wytwórcy z Brzozy Sta­
d n i c k i e j n i e przywiązują w a g i do starannego zdobienia
swoich zabawek.
N i e s p r z y j a t e m u masowość i p o ­
śpiech
w
ich wykonywaniu, brak
innych
bodźców
niż t y l k o m e r k a n t y l n e .

�Zbyt

zabawek
/

N i e w s z y s c y z a b a w k a r z e t r u d n i l i się sprzedażą s w o ­
i c h w y r o b ó w . J e d n i w o l e l i się zająć t y l k o i c h p r o d u ­
kcją, i n n i zaś b r a l i l u b o d k u p y w a l i o d n i c h
towar
i r a z e m z w ł a s n y m i w y r o b a m i w i e ź l i l u b nieśli n a
t a r g . B y w a ł o , że z a w o d o w i
h a n d l a r z e skupujący w y ­
roby bednarskie w Rakszawie
oraz d r o b n e
naczynia
i narzędzia w B r z o z i e S t a d n i c k i e j z a c z y n a l i
wyrabiać
z a b a w k i , w i d z ą c w t y m n o w e źródło d o c h o d u .

1 ^

Najpowszechniejszym
sposobem t r a n s p o r t u zabawek
było noszenie i c h w w o r k u n a p l e c a c h . R z a d k o u b o g i
z a b a w k a r z miał w ó z , k t ó r y m m ó g ł s w o j e w y r o b y ч.аw i e ź ć n a t a r g . Często z t o w a r e m szły k o b i e t y : żony
i córki z a b a w k a r z y , niosąc o b o k z a b a w e k
drewniane
naczynia k u c h e n n e — garnce, s o l n i c z k i , m o n t e w k i , tłu­
c z k i , łyżki i t p . T a k t o w a r s p r z e d a w a ł y n a t a r g u s i o ­
s t r y b r a c i G u z y c h : W e r o n i k a , R o z a l i a , A g n i e s z k a . Żona
Stanisława G u z e g o (a córka L e o n a N a r o g a ) — p o d a j e ,
że o d d w u n a s t e g o r o k u życia chodziła z z a b a w k a m i
na t a r g . W e w t o r e k d o Łańcuta, w środę d o Sokołowa,
w piątek d o R z e s z o w a , b o w i e m w ł a ś n i e w t y c h d n i a c h
odbywały
się t a m c o t y g o d n i o w e
targi.
Bywało,
że
p r z y dłuższej t r a s i e t r z e b a b y ł o p o d r o d z e
przenoco­
wać. Z a z w y c z a j
w y p r a w i a n o się w k i l k a osób, „żeby
było r a ź n i e j " . Jeśli podążano d o R z e s z o w a , w y c h o d z o n o
w c z w a r t e k wieczór i n o c o w a n o w K r a s n e m . N a p i e ­
chotę d o c i e r a n o d o bliższych miejscowości. D a l e j z a ­
b a w k i rozwozili wytwórcy i handlarze .

s
Y

Ш

Hi

3ł

M
5-

G

od

Handlem

zajmowało

pierwszej

wojny

Franciszek

Boho, potem

z

Rzeszowa

z

kolei

a

jego

wojennego

się

osiadły

w

Brzozie

handlarzy

W

—

rali

się

mierz

Jan Guzy
handlem

Styskalowie.

niawy, Lubaczowa,

w

Żołyni.

Władysław
Docierali
Jarosławia,

Guzy

okresie

Guzy,
z

się

pochodzący
później

okresu
się.

w Brzozie

Przez
oni

W

zajmował

Stadnickiej,

końcu

zwiększyła

wyżej w y m i e n i o n y c h Szymon
brat

rodzin.

sprzedażą

Henryk Machowski

s y n Bronisław.

liczba

kilka

światowej

pewien
Antoni
towarem

między­

Doszli

do

oraz

jego

okres

pa­

i
do

Tabl.

Kazi­

I I I . Kompozycje
m o t y w ó w występujące n a
łyskach (1—11) oraz t a c z k a c h (12—26).

ko­

Sie­

Przemyśla.

Dużą m o ż l i w o ś ć z b y t u d a w a ł y r o z l i c z n e
odpusty
gromadzące wielotysięczne tłumy. W Leżajsku zbierało
się najwięcej p i e l g r z y m ó w p o d k l a s z t o r e m oo B e r n a r ­
d y n ó w — n a Z i e l o n e Święta, w d n i a c h św. A n t o n i e g o ,
M a t k i B o s k i e j Z i e l n e j , M a t k i B o s k i e j S i e w n e j . Jeżdżono
także n a o d p u s t y d o Częstochowy. Okazję d o większej
hurtowej
sprzedaży d a w a ł y d o r o c z n e
jarmarki.
Naj­
popularniejszymi
przed
drugą
wojną
światową
były
j a r m a r k i „na J ó z e f a " w Jarosławiu i „na I w a n k a " w
P r z e m y ś l u ( z a b a w k a r z e n i e pamiętają już t e r m i n u t e g o
jarmarku).
Z a b a w k i , n a c z y n i a d r e w n i a n e o r a z narzędzia
rol­
n i c z e s k u p y w a l i r ó w n i e ż p r z e d ostatnią w o j n ą h a n d l a ­
rze Ż y d z i . Z a z w y c z a j
t o w a r należało i m p r z y w i e ź ć d o
m i a s t e c z k a , b ą d ź o d k u p y w a l i go w p r o s t n a t a r g u o d
l u d z i z Brzozy S t a d n i c k i e j . Żydzi m i e l i s w o i c h h u r t o ­
w n i k ó w , którzy r o z p r o w a d z a l i t o w a r p o k r a j u . W L e ­
żajsku działali G a l l e r i K u m e r m a n , w R z e s z o w i e B e i gier. Z K o l b u s z o w e j
p r z y j e ż d ż a ł p o brzóskie
wyroby
n i e j a k i H o f f e r . Zaglądał też d o w s i jakiś h a n d l a r z Ż y d
z O s t r o w c a . Podaję k i l k a t y c h n a z w i s k z zastrzeżeniem,
że mogą b y ć p o m y l o n e l u b przekręcone, g d y ż i n f o r ­
m a t o r z y d o b r z e już i c h n i e pamiętają.
G d y wzrosła p r o d u k c j a z a b a w e k k o n i e c z n e się s t a ­
ło o p r a c o w a n i e s p o s o b u i c h p a k o w a n i a i p r z y g o t o w a ­
n i a do t r a n s p o r t u . N a j m n i e j s z e z a b a w k i , j a k n p . k a c . k i
z trzaskającymi skrzydłami z e s t a w i a n o r a z e m , t a k a b y
tworzyły m n i e j l u b bardziej r e g u l a r n e koło i sznurem
przeplecionym
między
podstawkami
przymocowywano
do w y g i ę t e j w pałąk d r e w n i a n e j obręczy. O t a k zło-

не ^
M

£fe&gt; ^fe-

(Ąp

Sio e^jfo

K

?3»

*=

+-

T a b l . I V . Rozwiązania k o m p o z y c y j n e
samochodów cię­
ż a r o w y c h (1—6), a u t o s o b o w y c h (7—9), skrzydeł s a m o ­
l o t ó w (10—18).

215

�żonych z a b a w k a c h m ó w i o n o : k a c z k a s p a k o w a n a w duh?.
P ó ź n i e j s z y m s p o s o b e m było łączenie z a b a w e k d r u t e m ,
bez użycia duhy.
Nazywa
się t o o p a k o w a n i e w
drut
( i l . 3). I n n e z a b a w k i składano t a k , a b y t w o r z y ł y m n i e j
w i ę c e j zwartą bryłę. B y ł y o n e r ó w n i e ż z e s p o l o n e ze
sobą d r u t e m .
W czasie o k u p a c j i i w p i e r w s z y c h l a t a c h p o w o j •
n i e h a n d e l z a b a w k a m i był b a r d z o o ż y w i o n y . J a k p r z y ­
znają s a m i z a b a w k a r z e
s p r z e d a w a l i o n i w ó w c z a s to­
w a r g o r s z e j jakości, n i e było b o w i e m k o n k u r e n c j i ze
strony
wyrobów
fabrycznych.
W
latach
następnych
sferę z b y t u rozszerzyły spółdzielnie c e p e l i o w s k i e ,
ale
zabawkarze
będąc członkami
spółdzielni
jednocześnie
s p r z e d a w a l i ( i n a d a l sprzedają) część s w y c h w y r o b ó w
w h a n d l u nieuspołecznionym, korzystając z usług h a n d ­
l a r z y i k r a m a r z y . C h w a l ą sobie tę w s p ó ł p r a c ę , n i e m u ­
szą b o w i e m z w r a c a ć w ó w c z a s u w a g i a n i n a p o z i o m
techniczny zabawek, a n i na tradycyjne f o r m y
zdobie­
n i a , g d y ż każda ilość j e s t o d n i c h o d k u p o w a n a . Z a b a ­
w k i z B r z o z y S t a d n i c k i e j dość r ó w n o m i e r n i e nasycają
miejscowości P o l s k i p o ł u d n i o w e j . Można j e spotkać n a
t a r g u w T a r n o b r z e g u , Jarosławiu, P r z e m y ś l u , Zamościu,
K r a ś n i k u , T a r n o w i e czy Jaśle.
P r z y u s t a l a n i u c e n w y t w ó r c y z a b a w e k uwzględniają
p r z e d e w s z y s t k i m k o s z t zużytego s u r o w c a : d r e w n a , f a r b ,
g w o ź d z i , d r u t u . W c i ą ż jeszcze t r u d i czas p r a c y mało

w p ł y w a j ą n a kalkulację, są o n e u w z g l ę d n i a n e n a o s t a ­
t n i m m i e j s c u . Z a b a w k a r z e pamiętają t y l k o niektóre ce­
n y p r z e d w o j e n n y c h zabawek. Podobno k o n i k M a r c i n a
Guzego
przed
pierwszą
wojną
światową
kosztował
1 c e n t a . Później w o k r e s i e m i ę d z y w o j e n n y m p o j e d y n ­
czy
okrągły
konik
kosztował
18 g r o s z y ,
a
bryczka
z d w o m a płaskimi k o n i k a m i 15 g r o s z y . P o c z ą t k o w o z y ­
s k i n i e b y ł y n a t y l e duże, a b y można było d o i n w e s t o ­
w a ć gospodarkę l u b dokupić z i e m i ę , p o z w a l a ł y
jedy­
nie nabywać drobniejsze p r z e d m i o t y gospodarstwa d o ­
m o w e g o , żywność i t d . W m i a r ę powiększania p r o d u ­
k c j i rosły z y s k i osiągane p r z e z z a b a w k a r z y .
Obecnie
wyrób zabawek
pozwala
n a modernizację
gospodarki,
powiększanie
areału z i e m i . R o c z n e d o c h o d y
płynące
z p r o d u k c j i z a b a w k a r s k i e j wynoszą o d k i l k u n a s t u d o
kilkudziesięciu tysięcy złotych. W i e l u z a b a w k a r z y śre­
dniego pokolenia wybudowało w ostatnich k i l k u n a s t u
latach nowe
m u r o w a n e b u d y n k i gospodarcze i m i e ­
s z k a l n e , zamieniając starą chałupę n a w a r s z t a t , bądź
wystawiając n o w y b u d y n e k z pomieszczeniem
przezna­
c z o n y m n a p r a c o w n i ę . W s z y s c y gospodarujący
kiedyś
n a k i l k u m o r g a c h uprawiają o b e c n i e 3—5 h a . K i l k u
z a b a w k a r z y p o s i a d a a u t a d o s t a w c z e t y p u „ Ż u k " , któ­
r y m i jeżdżą n a t a r g i i s k u p z a b a w e k . P o l e p s z e n i e s y ­
tuacji ekonomicznej
zabawkarzy wpłynęło z kolei na
p o d n i e s i e n i e i c h s t a t u s u społecznego.

P R Z Y P I S Y

Do napisania niniejszego
artykułu posłużyły m a ­
teriały z e b r a n e w B r z o z i e S t a d n i c k i e j i o k o l i c y , w l a ­
t a c h 1952, 1953, 1957, a następnie 1978—9, p r z e z P r a c o ­
wnię D o k u m e n t a c j i Polskiej Sztuki L u d o w e j I S P A N
w K r a k o w i e ( a r c h i w u m P r a c o w n i , t e k a 215, 224 c).
R o m a n R e i n f u s s , J a n S w i d e r s k i , Sztuka
Ludowa
w Polsce,
K r a k ó w 1960; T a d e u s z S e w e r y n , Polskie
za­
bawki
ludowe,
W a r s z a w a 1960.
W m o n o g r a f i i J a w o r o w a opracowanej przez E d ­
w a r d a Webersfelda czytamy: „Także dziecinne z a b a w k i
m i a ł y s w o i c h majstrów, lecz t e w ó z k i , k o n i k i , p a j a c e ,
zwierzęta i t p . bywały t a k i c h nieestetycznych
i pry­
m i t y w n y c h kształtów, że m o g ł y znaleźć p o k u p u l u d u
t y l k o , który w t y m k i e r u n k u żadnych n i e stawiał w y ­
m a g a ń . " ( E d w a r d W e b e r s f e l d , Jaworów.
Monografia
hi­
storyczna,
etnograficzna
i statystyczna,
1912 г.). W r ę k o ­
piśmiennych materiałach J a d w i g i z S z e m b e k ó w S z e p t y c k i e j z e b r a n y c h p r z e d 1914 r o k i e m z n a j d u j e m y n a ­
stępującą w z m i a n k ę dotyczącą z a b a w e k
jaworowskich:
„ P r ó c z skrzyń w y r a b i a j ą n a przedmieściach
Jaworowa
o d b a r d z o d a w n y c h czasów z a b a w k i z d r z e w a , które
miały
szeroką
sławę: g r z e c h o t k i
p r y m i t y w n e , wózki
o j e d n y m l u b d w ó c h k o n i k a c h w y c i ę t y c h z deszczó ki,
s k r z y p k i ze s t r u n a m i z włosienia, p i s k l i w i e grające, k o ­
1

2

J

II.

Fot.:

S. Deptuszewski,

11. 1;

L.

Dzięgiel,

łyski i maleńkie sprzęty. W s z y s t k o t o r o b i się ręcznie
i ozdabia c h a r a k t e r y s t y c z n y m i w z o r k a m i (nawet konie)
farbą wodną g r a n a t o w ą i ponsową n a d r z e w i e
natu­
r a l n y m l u b n a żółto g d z i e n i e g d z i e p o c i ą g n i ę t y m " . ( M u ­
z e u m E t n o g r a f i c z n e w K r a k o w i e , a r c h i w u m , t e k a 366/1;
J a d w i g a z S z e m b e k ó w S z e p t y c k a , Przyczynki
do
etno­
grafii
pow.
Jarosławskiego).
Józef P ó ł ć w i a r t e k , Piszczelnicy
г zabawkarze
le­
żajscy wczoraj
i dziś, „Polska S z t u k a L u d o w a " , R X X I I ,
1968, n r 3.
3

4

nisław

D o Spółdzielni sprzedają z a b a w k i : M i c h a ł i S t a ­
Narogowie,
Stanisław M a r c i n i e c , H e l e n a
Gusy.

Z e Spółdzielnią w s p ó ł p r a c u j ą : Stanisław Piliński,
Władysław
Stopyra, Franciszek
Panek,
Józef
Polak,
A n d r z e j P o l a k , Józef B u s z t a , W ł a d y s ł a w
Kuszej.
5

" Z a b a w k i brzóskie m o g ł y rozchodzić się d a w n i e j
z n a c z n i e d a l e j , niżby można sądzić n a p o d s t a w i e o s t a ­
tnio z e b r a n y c h materiałów. Z a Tadeuszem
Sewerynem
podaję, że n i e j a k i J a n W o j t a r o w i c z z G o r l i c , pochodzący
z L e s z c z y n , w o z i ł z a b a w k i i sprzęt g o s p o d a r s t w a d o m o ­
wego z B r z o z y S t a d n i c k i e j do T a r n o w a , G r y b o w a , a n a ­
w e t n a W ę g r y . ( T a d e u s z S e w e r y n , Polskie
zabawki
lu­
dowe, p r z y p i s 144).

16. S a m o c h o d z i k , w y k . Stanisław
róg, Żołynia.

i l . 7, 13, 1 4 ; A .

Małeta,
rys.

A.

i l . 9,

11, 1 2 ;

Małeta

Na-

J . Swiderski,

i l . 2,

3,

5,

6,

8,

10,

15,

16. T a b l i c e

—

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9795" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9773">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3380bd84ec7260b71911ec970b5af57c.pdf</src>
        <authentication>c9484fc0ebe7c6724672eedc861fb2a4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116557">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3520</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116558">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116559">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3298</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116560">
                <text>Magia dzisiaj / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116561">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.4, s.195-204</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116562">
                <text>Stomma, Ludwik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116563">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116564">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116565">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116566">
                <text>Ludwik

Stomma

MAGIA DZISIAJ - ZASADY ANALIZY (Cz. II)
Ziemia

się

mówi

kręci,

uczeń,

Nie,

ziemia

się

kręci,

mówi

nauczyciel.

Góry

się

mówi

uczeń,

Nie,

zielenią,

góry

mówi

się

zielenią,

nauczyciel.

Dwa

razy

mówi

dwa

jest

cztery.

uczeń

Dwa

razy

dwa

poprawia

go

Ponieważ

jest

cztery,

nauczyciel

nauczyciel

wie

Miroslav

„ L o g i k a myślenia m i t y c z n e g o w y d a j e się n a m r ó w ­
n i e w y m a g a j ą c a co t a , n a której o p i e r a się m y ś l e n i e
p o z y t y w n e , i w i s t o c i e m a ł o o d n i e j różna. A l b o w i e m
różnica b i e r z e się n i e t y l e z jakości o p e r a c j i u m y s ł o ­
w y c h , i l e z c h a r a k t e r u r z e c z y , których dotyczą t e o p e ­
r a c j e " . I n n y m i s ł o w y : w myśleniu m i t y c z n y m i p o z y ­
t y w n y m działa, p r z y różnicy przesłanek, t a s a m a za­
sada d o b i e r a n i a d l a n i c h następstw, c z y l i w n i o s k o w a ­
nia. Wychodząc z takiego założenia
można, p r z y b u ­
d o w i e m o d e l i najogólniejszych s t r u k t u r myślenia m i t y ­
cznego &gt;, o d w o ł y w a ć się n i e j e d n o k r o t n i e
do klasycz­
n e g o r a c h u n k u zdań. A n a l i z a s t r u k t u r a l n a u p o d a b n i a
się w ó w c z a s do rzędu p r z e w a ż n i e s t o s u n k o w o p r o s t y c h
zdań l o g i c z n y c h . Jest t o j e d n a k f i n a l n y j e j e t a p , n a
którym f u n k c j e z d a n i o w e
mogą już być
prawdziwo­
ściowe. I n a c z e j p r z e d s t a w i a się s y t u a c j a n a p o z i o m i e
badania k o n k r e t n y c h zbiorów znaków. N i e byłoby ono
oczywiście
zgoła m o ż l i w e
bez znajomości
powszech­
n y c h zasad p r z e j a w i a n i a się p r z e c i w s t a w i e ń b i n a r n y c h
w s y s t e m i e k u l t u r y (które, w n a j w i ę k s z y m u p r o s z c z e n i u ,
sprowadzić można do zdań: jeśli A i В i ... n , t o — Л
i — В i ... — i i , o r a z : jeśli A l u b В l u b ... n , t o — A l u b
В l u b ... — n , g d z i e — oznaczać będzie opozycję l u b
i n w e r s j ę ) , z a s a d n i c z e z n a c z e n i e m a w n i m j e d n a k treść
zdań składowych. Poszczególne w y r a ż e n i a n i e mogą być
t u w i ę c d o w o l n i e w y m i e n i a n e bez w p ł y w u n a p r a w d z i ­
wość w y n i k ó w . W y r a ż e n i a stanowią zaś n a t y m p o z i o ­
m i e a n a l i z y s u i g e n e r i s idee, których d e s y g n a t y
dane
są w m a t e r i a l e e m p i r y c z n y m .
2

wej

desygnatami

go

i wschodniego.

serii

W y d a j e się, iż d l a uprzystępnienia t e g o n i e c o p r z y ciężkiego w y w o d u w a r t o już t e r a z o d w o ł a ć się d o p r z y ­
kładu. O t o n p . p o d c z a s badań n a R o z t o c z u
Tomaszo­
w s k i m , w e wrześniu 1976 г., z a n o t o w a n e zostało w i e r z e ­
n i e , iż „ciężarna
która
poczuje
pierwsze
poruszenie
się płodu z p r a w e j s t r o n y b r z u c h a l u b p a t r z y p r z y
t y m n a południe a l b o wschód, będzie miała
syna".
M a m y t u do czynienia z n a j p r o s t s z y m szeregiem bez­
pośrednich a s o c j a c j i :
p r a w a strona brzucha
(wschód) — mężczyzna

-

spojrzenie

na

południe

P o r ó w n u j ą c go z s z e r s z y m z b i o r e m roztoczańskich w i e ­
rzeń s t w i e r d z i m y bez t r u d u \ że „ p r a w a s t r o n a b r z u ­
c h a " zastępowana w n i c h b y w a często p r z e z n p . usły­
szenie z p r a w a odgłosu l u b p o j a w i e n i e
się jakiegoś
o b i e k t u , c h w y c e n i e p r a w ą ręką określonego p r z e d m i o t u
etc. Jest w i ę c o n a d e s y g n a t e m ogólniejszej i d e i p r a ­

1

s p o j r z e n i a n a południe l u b wschód

symbolicznych

kierunków:

„Oczyszczamy"

więc

południowe­

nasz

szereg

do

wyrażeń:

prawa

strona

—

kierunek

południowy

(wschodni)

— męskie
Ponieważ
dowej

7

opozycjami

tych

wyrażeń

są w

kulturze l u ­

odpowiednio:

lewa

3

5

strony. Podobnie

są

lepiej.
Hołub

strona

—

kierunek

północny

(zachodni)

-•-

żeńskie
m o ż e m y z pewnością stwierdzić, że p o r u s z e n i e płodu
z l e w e j s t r o n y łona, czy — w y m i e n n i e — posłyszenie
p r z e z ciężarną k w i l e n i a n i e m o w l ę c i a o d z a c h o d u etc.
z w i a s t o w a ć będą n a R o z t o c z u córkę. W i e r z e n i a
zorga­
n i z o w a n e p r z e z tę regułę n i e ograniczają się p r z y t y m
do d z i e d z i n y o d g a d y w a n i a płci p o t o m s t w a , lecz mogą
w y s t ę p o w a ć w najróżniejszych f o r m a c h i k o n t e k s t a c h .
I c h o d n a l e z i e n i e w t e r e n i e j e s t zaś t y l k o funkcją s t a ­
ranności i gruntowności badań .
e

T y l e w y n i k a z ogólnych zasad p r z e j a w i a n i a się o p o ­
zycji b i n a r n y c h . T y l e i t y l k o tyle. N i e m a m y więc
p r a w a , bez w y c z e r p u j ą c e g o u z a s a d n i e n i a t a k i e j o p e r a ­
cji materiałem e m p i r y c z n y m , wymienić któregokolwiek
z w y s t ę p u j ą c y c h w szeregu w y r a ż e ń n a i n n e . N i e w o l ­
no n a m r ó w n i e ż u n i w e r s a l i z o w a ć w y o d r ę b n i o n y c h sze­
r e g ó w a s o c j a c y j n y c h . M o d e l e ogólne są wszakże p r a ­
w d z i w o ś c i o w e — i c h p r a w d z i w o ś ć l u b fałszywość z a ­
leży w y ł ą c z n i e o d p r a w d z i w o ś c i l u b fałszywości zdań
składowych, n i e zależy n a t o m i a s t o d i c h treści. N i e
mogą w i ę c o n e uzasadniać, i n i e uzasadniają p r a w d z i ­
wości j a k i e g o k o l w i e k z g r u p o w a n i a k o n k r e t n y c h w y r a ­
żeń. S z e r e g i : p r a w a — wschód — południe — męskie
i o d p o w i a d a j ą c y m u : l e w a — zachód — północ — ż e ń ­
skie są w i ę c r ó w n i e u p r a w n i o n e , j a k każda i n n a , z a ­
chowująca dyscyplinę p r z e c i w s t a w i e ń , k o n f i g u r a c j a t y c h
1 t a k np. przy g r u p o w a n i u wyrażeń: p r a w a
— l e w a , męskie — żeńskie, wschód -— zachód, m a m y
cztery teoretyczne możliwości:
1. p r a w a — żeńskie — zachód i l e w a — męskie

wyrażeń.

— wschód
2. p r a w a

i

lewa

— męskie

—

żeńskie

—

wschód

—

zachód
3. p r a w a

—

męskie

—

zachód

i

lewa

—

żeńskie

—

wschód
4. p r a w a

— męskie

—

wschód

i

lewa

—

żeńskie

— zachód

195

�Istnieje

wszelkie

prawdopodobieństwo,

możliwości

uległa

rze

g r u p y e t n i c z n e j , stając

jakiejś

społecznej

iż

każda

obiektywizacji

sic. d l a n i e j

zująca. Już pobieżny przegląd p r z y p u s z c z e n i e
dza.

Układ

Muktele,

1. o d n a j d u j e m y

Mora

więc

w

obowią­

wierzeniach

i i n n y c h mieszkańców

gór

po g r a n i c e

Czadu

europejskimi ,
1 2

11

Fulbe

od wybrzeży

, 4. z w i ą z a n y

ale

13

Jak

widać

najmniej

do

metoda
ciągów

l u

się

w

wyrażeń

także

u

aż

indo-

n i e upoważnia

procesie

lub ich

by­

interpretacji

poszczególnych

d e s y g n a t ó w zaczerpniętych z k u l t u r różnych e p o k i g r u p .
Jeśli n a w e t

na poziomie

myślenia

mitycznego

zujących

światopoglądy

to

ich pomylenie

cznego

gdzie

myja...

można

akurat

pomieszanie

gach

—

do
gdzie

jednak

niektóre

—

I

jest

w

zdawać

ludności

empiry­
Gdzie

gdzie

Koło­

zapewne,

takie

praktyce

sobie

pra­

sprawę,

wyrażeń

i na terenie

rytuały

organi­
obojętne,

błędów.

Kamerun, a

kombinacji

znajdziemy

są

materiału

rażących

mało

modeli

wyrażeń

Hucuła

zapytać.

pojęć

odmienności

i

wyjaśnianiu

oczywiście
Warto

asocjacji

równując

Krym

syntetycznych

korelacji

Mofu

musi

Rzym,

zasadnicze

różnice

przy

prowadzić

wdopodobne.

budowy

w

Polski

katolickiej

że

szere­
np. po­
i

pra­

wosławnej.
P r z y o k a z j i j e d n a jeszcze r e f l e k s j a . W y s t ę p o w a n i e
wszelkich możliwych k o m b i n a c j i t y c h samych
wyra­
żeń u k a z u j e d o b i t n i e j a k b e z p ł o d n y m
zajęciem
jest
w y s z u k i w a n i e k o s m i c z n y c h , czy f i z j o l o g i c z n y c h
uzasad­
nień d l a p o j e d y n c z y c h z n i c h . Iluż t y m c z a s e m
etno­
logów
(a d o d y s k u s j i w ł ą c z y ł się i C e s a r e L o m b r o so ) poświęciło się, w z a j e m n i e sobie zresztą przecząc,
próbom a n a t o m i c z n y c h wytłumaczeń f a w o r y z o w a n i a , a
w i ę c łączenia z m ę s k i m
p r a w e j ręki. C i e k a w e , p o ­
d o b n y m ciągotom n i e potrafią się n i e k i e d y oprzeć r ó w ­
nież i strukturaliści. I t a k n p . J e r z y S ł a w o m i r W a ­
s i l e w s k i uznający skądinąd zamienność s y m b o l i k i k i e ­
r u n k ó w świata, l e w e j i p r a w e j s t r o n y , s t w i e r d z a n i e ­
s p o d z i e w a n i e w Podróżach
do piekieł,
iż r u c h w p r a ­
w o (prawoskrętny) „wyznacza s w y m i o b r o t a m i Niebo,
ten w i e l k i zegar archaicznego o b s e r w a t o r a . R u c h zgo­
d n y ze słońcem — a z a r a z e m
z ruchem
Księżyca
i g w i a z d , a w i ę c m i e r n i k ó w czasu, r y t m u d n i a i n o c y ,
u p ł y w u t y g o d n i , miesięcy i pór r o k u — t a k i r u c h służy
w obrzędach p o s u w a n i u b i e g u r z e c z y w przyszłość, j e s t
sposobem
magicznego zaprogramowania
rozwoju, gdy
zaś r u c h p o d słońce ó w czas i dziejący się w n i m
r o z w ó j z a t r z y m u j e . W e d ł u g J e r z e g o S. W a s i l e w s k i e g o
z e s t a w i e n i e : r u c h w p r a w o — przyszłość (postęp) z o ­
stało „archaicznemu o b s e r w a t o r o w i " n i e j a k o d a n e . Z a ­
k o d o w a n e w k o s m o s i e musiało odcisnąć n i e z a t a r t e p i ę ­
t n o n a s y s t e m a c h k u l t u r . O k r e ś l e n i e „ruch za słon­
kiem"
n i e j e s t w i ę c wtórną racjonalizacją
dobranego
d o w o l n i e w y r a ż e n i a (jego d e s y g n a t e m ) , lecz w s k a z a n i e m
n a p r a w d z i w e źródło a s o c j a c j i . Jeżeli t a k , t o k o r e l a ­
cje:
1 5

16

1 7

1 8

1 0

w p r a w o — w przyszłość i w l e w o — w przeszłość
obowiązywać w i n n y w e w s z y s t k i c h k u l t u r a c h
półkuli
p ó ł n o c n e j , zaś n a półkuli p o ł u d n i o w e j (a co zrobić zs
strefą r ó w n i k o w ą ? ) — o d w r o t n i e :
w lewo
— przyszłość i w p r a w o - - przeszłość.
Tymczasem
u M o f u (10—11° szerokości
geograficznej
p ó ł n o c n e j ) r u c h w l e w o łączony j e s t , jak. n a złość,
z przyszłością i postępem, r u c h w p r a w o z przeszło­
ścią. N a t o m i a s t u M a o r y s ó w z N o w e j Z e l a n d i i ( 3 4 — 4 3
szerokości
geograficznej
południowej)
odnajdujemy
z w i ą z k i : w p r a w o — przyszłość i o d p o w i e d n i o : w l e w o
J

196

przeszłość.

Przykłady

te

można

mnożyć.

Również

aborygeni
australijscy
(11—38° szer. p ł d ) , niektóro
grupy B a n t u
( 1 - 4° szer płd.), mieszkańcy w y s p y B a ­
li
(8—9° szer. płd.), j a k i cały krąg k u l t u r y p r a ­
wosławnej
n i e zechciały
podporządkować
się
„ko­
s m i c z n y m nieuchronnościom". Z k o l e i u I n d i a n A t a pasków, d o których j a k o A p a c z zaliczał się i s a m W i n n e t o u , o p o z y c j a — w p r a w o : w l e w o w y d a j e się m i e ć
zupełnie m a r g i n a l n e z n a c z e n i e .
Stwierdzenie
Ferdy­
n a n d a de S a u s s u r e ' a o d w o i s t y m c h a r a k t e r z e z n a k u ,
który jest z j e d n e j s t r o n y ( o b i e k t y w i z a c j a
społeczna)
obowiązujący, a l e z d r u g i e j ( d o b ó r ! ! ! ) d o w o l n y
znaj­
duje więc j e d n a k swoje
potwierdzenie.
Jego k o n s e ­
k w e n c j ą m u s i zaś być k a t e g o r y c z n e o d r z u c e n i e w t ó r ­
n y c h r a c j o n a l i z a c j i związków między znaczonym a z n a ­
k i e m , czyli t a k zwanych „motywacji a u t e n t y c z n y c h " ,
których u w z g l ę d n i a n i e postulował był K a z i m i e r z M o ­
szyński. W s z e l k i e zaś s z u k a n i e złotego środka m i ę d z y
j e g o propozycją i s t r u k t u r a l i z m e m p r o w a d z i ć m u s i d o
rozstrzygnięć a r b i t r a l n y c h l u b s p r o w a d z e n i a
dociekań
do bezpłodnych, p o z y t y w i s t y c z n y c h d y l e m a t ó w słuszno­
ści a l b o niesłuszności poszczególnych m i t e m ó w .
2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

Maory­

etc.

1 4

strukturalna

posługiwania

zestawieniami

go

w

Mugwe ,

Atlantyku,

jest z k u l t u r a m i

odnajdujemy

sów , północnych B a n t u ( M e r u )

Mofu,

Mandara

9

grup

tych
kultu­

to p o t w i e r ­

p ó ł n o c n y m K a m e r u n i e , układ 2. u k e n i j s k i c h
3. u w s z e l k i c h

z

w

2 5

2 0

Z a g a d n i e n i e t o j e s t d l a nas o t y l e i s t o t n e , że co
u W a s i l e w s k i e g o , p r z e j m u j ą c e g o ludową m o t y w a c j ę „za
słonkiem" jest lapsusem wyjątkowym, i n n y m s t r u k t u r a l i s t o m z d a r z a się n i e s t e t y dość często. T a k i e zaś potknię­
cia zaciemniają s k u t e c z n i e , będące bez mała p u n k t e m
ciężkości a n a l i z s t r u k t u r a l n y c h , reguły przejścia o d d e s y ­
g n a t ó w d o pojęć j e denotujących, c z y l i do „ i d e i - w y r a żeń". T y m c z a s e m
w a n a l i z o w a n y c h materiałach n a d e r
r z a d k o s t y k a m y się z p r z y p a d k a m i t a k p r o s t y m i i j e ­
d n o z n a c z n y m i , j a k roztoczańskie w r ó ż e n i e o płci d z i e ­
c k a . Z n a c z n i e częściej pojęcie denotujące j e s t o w i e l e
t r u d n i e j s z e d o w y ł o w i e n i a z gąszczu przekręconych l u b
będących już j e g o o d l e g ł y m i e c h a m i desygnatów. I z n ó w
w a r t o o d w o ł a ć się d o k o n k r e t u .
„Deszczyk
pada
słońce świeci, c z a r o w n i c a
masło
kleci". Powiedzonko to zanotowane w e wszystkich nie­
mal regionach P o l s k i
i znajdujące s w o j e o d p o w i e d n i ­
k i w całej E u r o p i e , składa się z d w ó c h m i t e m ó w : ).,
słońca świecącego jednocześnie z p a d a j ą c y m d e s z c z e m
i 2. c z a r o w n i c y w y r a b i a j ą c e j masło. D r u g i z t y c h w ą t ­
k ó w , p o w s z e c h n y w f o l k l o r z e e u r o p e j s k i m , skąd ( n i e ­
kiedy zapewne via instruktarze i n k w i z y t o r s k i e ) t r a ­
fił d o a k t ó w oskarżeń w p r o c e s a c h o c z a r y X V I — X V I I I
w.
m a w p o l s k i e j t r a d y c j i l u d o w e j szczególnie w i e l e
o d m i a n . W d w ó c h t y l k o t o m a c h Ludu...
cytuje Oskar
Kolberg
około s t u w i e r z e ń świadczących
o
ścisłym
związku c z a r o w n i c z nabiałem, p r z y c z y m
najczęściej
powtarzają się t u
m o t y w y ciot wytwarzających m o n ­
s t r u a l n e ilości masła, o r a z pozyskujących s u r o w i e c d o
jego w y r o b u poprzez
a. p o d b i e r a n i e m l e k a o d k r ó w
sąsiadów i b. d o j e n i e p r z e d m i o t ó w m a r t w y c h ( k i j ó w ,
u z d , mioteł i t p . ) . W t y m o s t a t n i m p r z y p a d k u m a m y
do c z y n i e n i a z . j a s k r a w y m p a r a d o k s e m — o t o p o k a r m
nowonarodzonego,
pokarm
życia,
substancja
jawnie
związana
z płodnością
i kreacją
otrzymywana
jest
z o b i e k t u n i e m o g ą c e g o żyć a n i d a w a ć ż y c i a . Jest
to
więc
mleko
zaprzeczające
swojej
najistotniejszej
f u n k c j i , m l e k o o d e r w a n e o d d z i e d z i n y płodności — m l e ­
k o n i e m l e k o . I n a c z e j w p r z y p a d k u a. P o c h o d z e n i e
m l e k a j e s t t u półnaturalne; n a odległość, p r z y w y k o ­
rzystaniu
wiedzy
tajemnej
etc. c z a r o w n i c e
okradają
j e d n a k n a t u r a l n y c h producentów m l e k a — k r o w y . Wsze­
lako n i e zawsze jest to możliwe. Zapisane d w u k r o t n i e
na R o z t o c z u
i w Chełmskim
r e m e d i u m na czary
n a k a z u j e w p r o w a d z e n i e d o zagrożonej o b o r y p a r o d n i o ­
w e g o c i e l a k a . „Ciota n i e będzie wiedziała, która z k r ó w
j e s t karmiąca i n a w s z e l k i w y p a d e k m l e k a żadnej n i e
r u s z y " . M l e k o k r ó w c i e l n y c h ( c z y l i m l e k o realizujące
2 7

2 8

2 9

30

3

1

3 2

3 3

3 4

3 0

3 5

�swe

właściwe f u n k c j e , m l e k o — m l e k o )

rownicy
stuje

niedostępne,

ona n a t o m i a s t

mowione

ją

relacjach

rysować

zresztą

resowań

mleku wydzielanym
już

pełniącym

t a k oto w
i

we

j e s t w i ę c d l a cza­

l u b bezużyteczne.

po

okresie

p o t o m s t w a , m l e k u znów

bezcelowym,
powoli

w

przeżuwacze

wykarmienia
I

szkodliwe

tylko

wszystkich

niejako

: mleko

konsekwencja.

udo­

potrzebnym

drugorzędne

czarownica

pewna

przez

Gu­
do

zbędnym,
funkcje...

zaczyna

Odnaleźć

i n n y c h dziedzinach

się

można
zainte­

czarownic.

W e ź m y choćby i c h k o l e k c j o n e r s k i e
zainteresowania
falliczne. „Tych członków w s t y d l i w y c h podczas w l i c z ­
b i e n i e m a ł e j , to j e s t dwadzieścia abo trzydzieści, r a ­
z e m w g n i a z d o ptaszę a b o też skrzynię jaką zamykają,
a t e j a k o b y ż y w e pomykają się d o j e d z e n i a o w s a a b o
inszej
zobi..."
—
stwierdza,
zgodnie
z
niektórymi
w i e r z e n i a m i l u d o w y m i , Malleus
maleficarum.
A prze­
cież t e same c z a r o w n i c e - f a l l o f i l k i o d s t r a s z a
skutecznie
m . i n . w ł a ś n i e u k a z a n i e i m przez mężczyznę
nagiego
prącia ( n a j l e p i e j w s t a n i e e r e k c j i ) l u b j e g o s y m b o ­
lów, j a k t z w . „ f i g a " , czy w y s u n i ę t y z u s t j ę z y k . 7.a
p i e r w s z y m r a z e m c h o d z i j e d n a k o prącie samo w sobie
i
d l a s i e b i e żyjące ( t a k , żyjące — toż o p y c h a
się
o w s e m ) , o d e r w a n e ( w przenośni i d o s ł o w n i e ) o d s w e ­
go s a m c z e g o właściciela, n i e m o g ą c e w i ę c służyć do
w ł a ś c i w y c h — p r o k r e a c y j n y c h celów. Z a d r u g i m —
3 7

3 8

3 9

4 0

4 1

, 2

0 prącie n a s w o i m m i e j s c u , pozostające t a k d o b i t n y m
z n a k i e m jurności i p ł o d n o ś c i , a w i ę c życia, że j e d n o ­
znaczne n a w e t w s w o i c h n a m i a s t k a c h .
43

Podobnie
i ze s t o s u n k a m i s e k s u a l n y m i c z a r o w n i c
z diabłami. U c z e n i i n k w i z y t o r z y r o z w a ż a l i
niezwykle
d r o b i a z g o w o p r o b l e m , j a k i czy m o ż e diabeł zapłodnić
czarownicę . Tymczasem
jest to d y l e m a t
najzupełniej
o b c y k u l t u r z e l u d o w e j . „ I t e m fassa, isz m i się kazał
maczać za t e n członek męski i w i d z i a ł a m n a s i e n i e n a
ręku s w y c h " , „ciota t o d l a diabła m a z a w s z e tylną
p i w n i c ę . . . " . S p o t y k a m y też o p i s y u p r a w i a n y c h p r z e /
ludowe
czarownice
p r a k t y k sodomicznych
(diabeł-kozioł), a l g o l a g n i c z n y c h , k o p r o l a g n i c z n y c h , a n a w e t k o p r o f a g i c z n y c h ( s a b a t o w e p r z y s m a k i n i e zawsze d o p i e r o
n a d r a n e m zmieniają się w k a ł ) . Z a w s z e są to j e d n a k
p r a k t y k i w y n a t u r z o n e — spółkowania z góry u n i e m o ­
ż l i w i a j ą c e zapłodnienie, k o p u l a c j e n i e k o p u l a c j e . Można
b y sądzić, że c h o d z i t u p o p r o s t u o w y w o ł a n i e z g r o ­
zy,
podepatowanie
opinii,
ukazanie
całej
sprośności
44

4 5

4e

1 b e z w s t y d u c z a r o w n i c . Jeśli t a k — c z e m u pominięta
została c a ł k o w i c i e , otwierająca w t y m w z g l ę d z i e n i e ­
ograniczone m o ż l i w o ś c i , sfera t e c h n i k i f i g u r seksual­
n y c h ? — Wyraźnie n i e chodzi o potęgowanie e f e k t u
nieprzyzwoitości l u b grzeszności, lecz w ł a ś n i e p o d k r e ­
ślenie bezskuteczności, bezfunkcyjności —
mediacyjnego
charakteru zjawiska.
4 7

Można b y o c z y w i ś c i e mnożyć p r z y k ł a d y
poddając
a n a l i z i e n p . czasoprzestrzeń działania c z a r o w n i c . Z a ­
g a d n i e n i e t o j e s t już j e d n a k z j e d n e j s t r o n y częściowo
o m ó w i o n e , z d r u g i e j — n i e wniosłoby w i e l e n o w e g o
do p r z e w o d u . O g r a n i c z m y się w i ę c d o p o d s u m o w a n i a
elementów dotychczas z a s y g n a l i z o w a n y c h :
J a k w i d a ć sferą działania c z a r o w n i c są p r z e d e
wszy­
s t k i m (o i l e n i e w y ł ą c z n i e ) z j a w i s k a t y p u
mediacyj­
n e g o . D e s y g n a t a m i o w e j mediacyjności są i t e d z i w a ­
czne f a l l u s y - o w s o j a d y
i podbierane
przez
czarownice
m l e k o i t y p i c h a k t y w n o ś c i s e k s u a l n e j . Zresztą, się­
gając g ł ę b i e j , d o t e j d z i e d z i n y z a l i c z a się r ó w n i e ż czas
płodności-narodzin (przejścia o d nie-życia d o ż y c i a ) ,
j a k i — z pewnego mitycznego p u n k t u w i d z e n i a
—
s a m a kobiecość ( t u też w i n n i b y h i s t o r y c y szukać p r z y ­
c z y n z f e m i n i z o w a n i a świata c z a r o w n i c , m i a s t o d w o ł y ­
wać się d o n i c n i e m ó w i ą c e g o „ m i z o g y n i z m u średnio­
wiecznego" i teologii ).
4 8

4 5

5 0

5 1

M o d e l o w a n i e o b r a z u c z a r o w n i c y polega więc w k u l ­
t u r z e l u d o w e j n a mnożeniu, k o m b i n o w a n i u i p o t ę g o ­
w a n i u e l e m e n t ó w m e d i a c y j n y c h . O m a w i a n y ciąg: k o ­
b i e t a (1), kradnąca m l e k o n i e dość, że z s a m e j
swej
i s t o t y z w i ą z a n e z p r z e j ś c i o w y m o k r e s e m płodności-na­
r o d z i n (2), t o jeszcze s p e c y f i c z n e g o ,
wynaturzonego r o ­
d z a j u (3)... j e s t tego w y m o w n y m ś w i a d e c t w e m . Z m l e ­
k a t.ego w y r a b i a c i o t a masło.
W w i e r z e n i a c h c e l t y c k i c h i germańskich j e s t masło
przede
w s z y s t k i m p o k a r m e m demonów powstałych z
d u s z z m a r ł y c h , a w i ę c i s t o t , których m e d i a c y j n y c h a ­
r a k t e r został już w y c z e r p u j ą c o u d o w o d n i o n y .
Poje­
d y n c z e w z m i a n k i poświadczają p o d o b n e z n a c z e n i e m a ­
sła i n a S ł o w i a ń s z c z y ź n i e
(nie znam niestety a n i
j e d n e j p r a c y z t e g o t e r e n u , która o m a w i a ł a b y szerzej
s y m b o l i k ę p r z e t w o r z o n e g o m l e k a ) . P o j a w i a się t u także
postać śpiącej k r ó l e w n y w „ d o m k u z m a s ł a " . K r ó l e •
w n a o w a n i e u c i n a sobie b y n a j m n i e j
popołudniowej
d r z e m k i , określenie „śpiąca" j e s t w l e g e n d z i e e u f e m i ­
z m e m stanu swoistej
h i b e r n a c j i : n i t o życia, n i t o
śmierci, d z i a n i a się z a t r z y m a n e g o .
T r u d n o oprzeć się
w r a ż e n i u , że dobór s i e d z i b y podkreślać m a t e n w ł a ­
śnie c h a r a k t e r e g z y s t e n c j i b o h a t e r k i . T o ż s k o n s t r u o w a n y
j e s t t e n d o m e k z s y m b o l u życia w f o r m i e z b i t e j i u s t a łej, d y n a m i c z n e g o w s t a n i e s t a t y c z n y m , a l b o — l u d o ­
w y n a r r a t o r tego n i e p r e c y z u j e — z p r z e t w o r z o n e j
w
stan przejściowy
(dopiero
„ w ś r ó d pocałunków
ognia"
r e a l i z u j e się c e l masła — t w i e r d z i Rig Veda )
ma­
t e r i i już n a w s t ę p i e p o d e j r z a n e j , c z y l i krótko m ó w i ą c
z m l e k a nie mleka, w f o r m i e n i e formie...
5 2

5 3

54

55

W y j a ś n i a się w i ę c o s t a t e c z n i e p r o d u k c y j n a t a j e m n i ­
ca c z a r o w n i c — t y c h bezużytecznych p r z o d o w n i c p r a c y
wywożących swoje
w y t w o r y do lasu, na z m a r n o w a ­
nie
i p o w r a c a j ą c y c h z n ó w w y t r w a l e w maślany k i e ­
rat. A nie zapominajmy przy t y m o meteorologii. Toż
5 6

(P—P)
sfera

działania

mleko nie
tomstwa

czarownic
b.

sfera

braku

pokarmem

po­

prącie n i e będące narządem k o p u ­
lacyjnym
k o p u l a c j a n i e związana z prokreacją
( u n i e m o ż l i w i a j ąca p r o k r e a c j ę )
mleko — pokarm

brak

(niemożności)

potomstwa

(laktacji)

działania

prącie — narząd
kopulacyjny

b r a k prącia
l u b prącie m a r t w e
brak kopulacji

czarownic

będące

kopulacja
dla prokreacji

mleka

(asceza, c e l i b a t ,
dziewictwo)

397
i

�I

w i n f o r m a c j i o p o g o d z i e z a w a r t a była — j a k się o k a ­
z u j e — k a p i t a l n a w s k a z ó w k a . „Deszczyk p a d a słońcu
świeci, c z a r o w n i c a masło k l e c i " . — T a k o t o n i e w i n n a
r y m o w a n k a p o c z y n a n a m się j a w i ć j a k o p r o s t a a l e
i w y c z e r p u j ą c a d e f i n i c j a s a m e j , zasadzającej się n a m e ­
d i a c y j n y m c h a r a k t e r z e z j a w i s k w c h o d z ą c y c h z nią w
związki, i d e i czarowniczości, której k l e c e n i e masła i spe­
c y f i c z n a a u r a są d e s y g n a t a m i .
Definicja
o w a s t a j e się p r o s t a i o c z y w i s t a
wtedy
i t y l k o w t e d y , k i e d y o d c z y t y w a ć ją b ę d z i e m y w j ę z y ­
k u , w k t ó r y m została sformułowana — j ę z y k u
mitu.
I n t e r p r e t o w a n a i n a c z e j ( w j ę z y k u sobie o b c y m ) p o z o ­
stanie natomiast bezsensownym
bełkotem, r y m o w a n y m
p l e - p l e , l u b w n a j l e p s z y m w y p a d k u materią d o m n i e j
czy
bardziej zamierzonego d o w c i p u podobnego
tuwim o w y m tłumaczeniom p r z y s ł ó w łacińskich ( j a k n p : occasio f a c i t f u r e m = o k a z j a , t r a f i a się f a c e t z furą).
G w o l i łopatologii posłużmy się o b s z e r n i e j s z y m
przy­
kładem. O t o f r a g m e n t z „ M o c h n a c k i e g o " J a n a L e c h o ­
nia:
„...Ostrogą
Szaleje,

spiął
krzyczy

melodię,
w

a

basie,

akompaniament
rośnie

w

straszny

za­

męt —
K u s a l i b a g n e t a m i już m i e r z y , już b l i s k o —
I t o n jeden uparcie wybija — nazwisko!!!..."
Sens t y c h w e r s ó w w y d a j e się k l a r o w n y k a ż d e m u j a k o
tako
wykształconemu
P o l a k o w i
(JTWP)
d o c i e r a doń w sposób n i e l e d w i e a u t o m a t y c z n y , p o d ­
ś w i a d o m y . A przecież w rzeczywistości m o ż e j e o n
zrozumieć d o p i e r o p o złamaniu d w ó c h s z y f r ó w — z d e k o d o w a n i u j ę z y k ó w h i s t o r i i i p o e z j i . B y t e g o dokonać
m u s i z j e d n e j s t r o n y w i e d z i e ć : 1. iż o p i s a n y r e c i t a l
miał m i e j s c e w 1832 n a obczyźnie ( M e t z ) , 2. co d o k o ­
nało się w P o l s c e w l a t a c h 1 8 3 0 — 3 1 , 3. k i m b y ł M a u ­
r y c y M o c h n a c k i , 4. co s y m b o l i z o w a ł o d l a c z ł o n k ó w T o ­
warzystwa
Patriotycznego
i większości i m w s p ó ł c z e ­
s n y c h i m i ę N a p o l e o n a , etc..,; z d r u g i e j znać p o d s t a ­
w o w e przynajmniej kategorie stylistyki poetyckiej, jak
choćby a l e g o r i a (toż n i e o k o n c e r t c h o d z i ) , m e t a f o r a
etc... W i e d z a
J T W P wszystkie te elementy
obejmuje.
Więcej — jest o n po prostu przyzwyczajony do myśle­
nia zarówno językiem r o m a n t y c z n e j t r a d y c j i n a r o d o w e j ,
j a k i p o e z j i . Stąd p ł y n n y , i n s t y n k t o w n y odbiór „ s z y ­
frów" L e c h o n i a . P o s t a w m y j e d n a k n a jego m i e j s c u Po­
l a k a niedokształconego l u b z j a k i c h k o l w i e k i n n y c h p o ­
w o d ó w zupełnie n i e r o z u m i e j ą c e g o
użytych
kodów
( P N R K ) , a u z y s k a m y zgoła i n n y e f e k t . N i e
tylko ideowo-znaczeniowa
strona wiersza pozostanie d l a
n i e g o niezrozumiała (skąd t e b a g n e t y ?
co za n a z w i ­
sko?), a l e t e k s t r ó w n i e ż f r a z e o l o g i c z n i e
w y d a się m u
b e ł k o t l i w y , b o czyż można kłuć d ź w i ę k i s z p i k u l c e m ? . . .
Z a p e w n e — j e s t t o s y t u a c j a s t o s u n k o w o mało p r a w d o ­
p o d o b n a . R u d y m e n t a j ę z y k a p o e t y c k i e g o s e r w o w a n e są
w s z a k ż e już w p i e r w s z y c h k l a s a c h szkół p o d s t a w o w y c h .
G d y j e d n a k chodzi o język m a g i i — język mitu...
5 7

Oto j a k interpretuje B o h d a n B a r a n o w s k i powsze­
c h n e n i e t y l k o pośród l u d u p o l s k i e g o
przeświadczenie,
iż w p e w n y c h okolicznościach w z w i e r c i a d l e p o j a w i a ć
się m o ż e d i a b e ł : „ N i e należało spoglądać
wieczorem
l u b nocą w z w i e r c i a d ł o , b o można t a m było zobaczyć
odbicie d i a b e l s k i e j postaci. O tego r o d z a j u w y p a d k a c h ,
j a k o b y a u t e n t y c z n y c h , które m i a ł y m i e j s c e jeszcze w
końcu X I X w . , w s p o m i n a l i m i niektórzy i n f o r m a t o r z y .
Bez w i ę k s z e g o t r u d u można sobie w y o b r a z i ć , że z a b o ­
b o n n a k o b i e t a przeglądająca się p r z y słabym świetle
ł u c z y w a l u b ś w i e c y w n i e n a j l e p s z y m l u s t r z e , które n a ­
w e t p r z y d o b r y m oświetleniu n i e z b y t o s t r o
odbijało
o t r z y m y w a n y o b r a z , w i d z i a ł a jakieś n i e w y r a ź n e
kon­
t u r y , które w j e j o c z a c h p r z y b i e r a ł y kształt d i a b e l s k i " '\
W a r t o zatrzymać się n a c h w i l ę p r z y t y m bez m a l a
5 8

ъ

198

podręcznikowym
przykładzie r o z u m o w a n i a P N R K . Na
w s t ę p i e o d r z u c o n a w n i m zostaje m o ż l i w o ś ć i s t n i e n i a
j a k i e g o k o l w i e k systemu (języka), który byłby d l a P N R K
niezrozumiały, a którego w e w n ę t r z n a l o g i k a u s p r a w i e ­
d l i w i a ł a b y o b r a z diabła w z w i e r c i a d l e . T a k j a k n i e
można spinać ostrogą m e l o d i i , t a k s a m o i „ z ł y " n i e
m a p r a w a p o j a w i a ć się w l u s t r z e . S k o r o j e d n a k b z d u r y
t a k i e są p r z e z i n f o r m a t o r ó w u p a r c i e
podtrzymywane,
oznacza t o p o p r o s t u , że są g ł u p i („zabobonna k o b i e t a ' )
i cierpią n a z w i d y - o m a m y ( „ k o n t u r y w j e j o c z a c h p r z y ­
bierały kształt d i a b e l s k i " ) . Są w p r a w d z i e p e w n e
oko­
liczności łagodzące — zły sprzęt ( „ n i e n a j l e p s z e l u ­
s t r o " ) i słabe o ś w i e t l e n i e ( „ ł u c z y w o l u b ś w i e c a " ) , j e ­
dnakże w g r u n c i e r z e c z y n i e m a d l a P N R K w i ę k s z e j
różnicy p o m i ę d z y chłopem w i d u j ą c y m w l u s t r z e d i a b l a ,
a poczytującym się za R a m z e s a W i e l k i e g o . C h a r a k t e r y ­
s t y c z n e j e s t p r z y t y m , że o i l e n a początku w y w o d u
występują u P N R K „ i n f o r m a t o r z y " (a w i ę c mężczyźni
l u b mężczyźni i k o b i e t y ) , t o w kontekście „zabobonności" m a m y już d o c z y n i e n i a z kobietą. N i b y d r o ­
biazg, a l e zaprzeczyć t r u d n o , iż „głupia b a b a " b r z m i
bardziej
przekonywująco
niż „ g ł u p i m ę ż c z y z n a " ( n i e
w s p o m i n a j ą c o „ g ł u p i m c h ł o p i e " , który m i a ł b y n i e o d ­
powiednie
zabarwienie
klasowe).
Dla nie
rozumieją­
cego i n i e uznającego k o n t e k s t u P N R K obojętne j e s t
r ó w n i e ż , czy a k o m p a n i a m e n t m i e r z y k u s a l i b a g n e t a m i
(Pułk C z w a r t y , ulice Saragossy),
czy z n a g a n a . Cóż
w i ę c d z i w n e g o , że n i e t y l k o w y s u w a o n s u g e s t i e s p r z e ­
czne ze źródłami (diabeł p o k a z y w a ć się m a w l u s t r z e
także i w p e ł n y m ś w i e t l e p o ł u d n i a ) a l e i b e z t r o s k o
w y p a c z a samą treść w i e r z e n i a . Otóż w b o g a t y c h m a ­
teriałach
zebranych
przez
Eike
Haberlanda ,
Gezę
R o h e i m a , czy e t n o g r a f ó w p o l s k i c h
między l i c z n y m i
z a p i s a m i ś w i a d e c t w o b i e s a c h p o j a w i a j ą c y c h się w l u ­
s t r a c h n i e sposób znaleźć a n i j e d n eg o m ó w i ą c e g o
o „odbiciu d i a b e l s k i e j p o s t a c i " . T y m c z a s e m
w
pier­
w s z y m p r z y p a d k u m a m y d o c z y n i e n i a z postacią p r z e ­
bywającą w e w n ą t r z
z w i e r c i a d ł a , w d r u g i m — na
zewnątrz ( w lustrze widać t y l k o j e j o d b i c i e ) . Różni­
ca n i e w i e l k a ? — O t , t a k a w ł a ś n i e j a k między b a g n e ­
tem i naganem.
e 0

e l

6 2

Język m a g i i ( m i t u ) m i ę d z y k o n f e r e n c y j n e się n i e l i ­
czy, a i w szkołach ( m o ż e s z k o d a ? ) j e s t p o m i j a n y . Z d e k o d o w a n i e sformułowanego w n i m z d a n i a : „ w
zwier­
c i a d l e p o j a w i a się d i a b e ł " nasunąć w i ę c m u s i szereg
skojarzeń, j a k п. p . :
1. z w i e r c i a d ł o z z a k r y s t i i kościoła p a r a f i a l n e g o
w
W ę g r o w i e (diec. s i e d l e c k a ) z n a p i s e m n a r a m i e : „ L u s e r a t hoc s p e c u l o m a g i c a s T w a r d o v i u s a r t e s . L u s u s at
iste, D e i versus i n o b s e q u i u m e s t " ( T w a r d o w s k i p o k a ­
zywał w t y m zwierciadle
s z t u k i czarnoksięskie. A l e
s z t u k i te godził z czcią B o g a ) ;
6 3

2. k a t o p t r o m a n c j a , c z y l i w r ó ż e n i e ze
zwierciadła
rozpowszechnione
z a r ó w n o wśród e l i t , j a k i l u d u ;
0 J

6 5

3. p o p u l a r n y w ą t e k baśniowy ( m . i n . : Gęsta R o m a n o r u m , Baśnie z tysiąca i j e d n e j n o c y ) oglądania w
lustrze l u d z i d a w n o zmarłych l u b przebywających
w
odległych k r a i n a c h ;
4. m o t y w d o s t r z e g a n i a w z w i e r c i a d l e śmierci l u b
diabła, p o w t a r z a j ą c y się m . i n . w i k o n o g r a f i i T a ń c ó w
Śmierci ;
6 6

5. d z i w n y z w y c z a j
rzeźbienia
cznej) s t r o n y zwierciadła;

odwrotnej

(niewido­

6. c z a r o d z i e j s k i e
l u s t r o z K r ó l o w e j Śniegu H a n s a
C h r i s t i a n a A n d e r s e n a , w k t ó r y m „najpiękniejsze
kraj­
o b r a z y w y g l ą d a ł y j a k g o t o w a n y s z p i n a k , najpiękniejsi
l u d z i e b y l i s z k a r a d n i a l b o s t a l i n a g ł o w a c h . . . " , zaś
potłuczone k a w a ł k i tegoż z w i e r c i a d ł a „ g d y w p a d ł y k o ­
muś d o o k a t k w i ł y w n i m i w t e d y c z ł o w i e k t e n w i ­
dział w s z y s t k o n a o d w r ó t " ;
67

38

�7. A l i c j ę , która n i e j e d n o o d k r y ł a p o d r u g i e j s t r o ­
n i e l u s t r a . „Już w następnej c h w i l e c z c e
A l i c j a była
1)0 d r u g i e j s t r o n i e L u s t r a i zeskoczyła l e k k o d o L u s t r z a ­
nego p o k o j u . (...) O c h , cóż t o będzie za u c i e c h a , k i e d y
zobaczą m n i e t u w L u s t r z e i n i e będą m o g l i się d o
m n i e d o s t a ć ! " " ... „ N a stole w pobliżu A l i c j i leżała
książka, w i ę c p r z e w r ó c i ł a k i l k a k a r t e k , żeby znaleź.ć
jakiś f r a g m e n t nadający się d o o d c z y t a n i a . — ... B o
w s z y s t k o t o n a p i s a n o w języku, którego n i e z n a m
powiedziała do siebie. A b r z m i a ł o t o t a k :

strują zasadę, i d e ę o d w r ó c o n e g o , l u s t r z a n e g o porządku.
O d n a j d u j e m y t u z a b i e g b l i s k i poniekąd p r o c e s o w i m e taforyzacji :

-

7 C

6

ьХйл&amp;ра fc-j£isB3*e a s

M E T A F O R A
melodia

spięta

ostrogą

6iiufxivtt&gt;tMi

WARTOŚĆ

Z N A C Z E N I E

Z d u m i o n a , zastanawiała
się n a d t y m p r z e z
czas, lecz w końcu rozbłysła j e j nagła myśl:
wiście, t o L u s t r z a n a książka!..." .

pewien
Oczy­

70

N a w e t zaś t a k c h a o t y c z n y zbiór i n f o r m a c j i - s k o j a r/.eii n i e w ą t p l i w i e w y s t a r c z y
J T W P do zorientowaniu
się, iż l u s t r z a n e w i d m a stanowią w k u l t u r z e n a z b y t
u p o r c z y w y w ą t e k , b y za j e g o w y t ł u m a c z e n i e starczyły
b r u d i c i e m n o t a . Z a u w a ż y o n też z łatwością, ż e : A .
najprostszą asocjacją narzucaną p r z e z o b r a z w z w i e r ­
c i a d l e jest. odwrotność; B . r ó w n o p r a w n i e z d i a b ł e m p o ­
j a w i a j ą się w z w i e r c i a d ł a c h z m a r l i , p r z e b y w a j ą c y n a
a n t i p o d a c b . śmierć, a n a w e t
jeszcze n i e
narodzeni
'.wróżenie o przyszłości).

SŁOWNIKOWE

S E M A N T Y C Z N A

W Y R A Z U

M E T O F O R Y

ostroga

—

część

porządzenia
której
sza

użycie

konia

gwałtowne

o-

szenie

jeźdźca,
zmu­

do

spieszenia

przyspie­

melodii

przy­

chodów

MITEM
1.

w

lustrze

ciwa

jajka

2.

w

lustrze

piękne

są

pejzaże

tańsze
są

niż

jedno

brzydkie

Książka A l i c j i j e s t n i e c z y t e l n a , g d y ż l u s t r o d a j e
n a m w i d o k i o d w r ó c o n e . J e d n a k p o „przebiciu p r a w i d ł o ­
w o " j e j l i t e r t e k s t n a d a l w y d a się n a m n i e j a s n y :

DŻABBERSMOK
Było smaszno, a j a s z m i j e s m u k w i j n e
Świdrokrętnie na z e g w m k u wężały,
P e l i c z a p l e stały s m u t c h o l i j n e
I zbłąkinie rykoświstąkały.

WARTOŚĆ

PRZESŁANKA
świat

widoczny

lustrze

jest

S E M A N T Y C Z N A

w

MITEMU

odwró­

cony.

D l a c z e g o t a k ? -— Skąd t e d z i w n o s ł o w y ? — „ W i d o k p i e r ­
w o t n y i w i d o k o d w r ó c o n y są wszakże, m i m o że o d p o ­
wiadają sobie d o s k o n a l e , w i d o k a m i r ó ż n y m i . — pi^z.c
Mieczysław W a l l i s — W i d o k zwrócony w p r a w o m a
i n n y c h a r a k t e r , inną d y n a m i k ę , i n n y nastrój niż w i ­
dok zwrócony w lewo. E u r o p e j c z y k odczuwa k i e r u n e k
od l e w e j ręki d o p r a w e j j a k o n a t u r a l n y i i n s t y n k t o ­
w n i e w t y m k i e r u n k u odczytuje o b r a z . Dlatego w y ­
d a j e n a m się, że r u c h w o b r a z i e o d b y w a się o d s t r o n y
l e w e j d o p r a w e j . L i n i ę skośną p o l e w e j s t r o n i e o b r a z u
o d c z u w a m y j a k o wznoszącą się, p o p r a w e j s t r o n i e j a k o
opadającą. W p o r t r e c i e , w k t ó r y m g ł o w a j e s t z w r ó c o ­
na w p r a w o , m a m y w r a ż e n i e , że osoba s p o r t r e t o w a r / i
p a t r z y n a d r o g ę jaką m a przebyć. W p o r t r e c i e , w k t ó ­
r y m głowa jest zwrócona w lewo, w y d a j e
n a m się,
że osoba
s p o r t r e t o w a n a p a t r z y n a t o , co i d z i e k u
niej..."
Z w i e r c i a d ł o z m i e n i a więc r ó w n i e ż treść-sens
p i e r w o t n e j rzeczywistości. C z y w t y m s t o p n i u , b y „ n a j ­
piękniejsze p e j z a ż e " w y g l ą d a ł y w n i m j a k „ g o t o w a n y
s z p i n a k " , l u d z i e „stali n a g ł o w a c h " a p e l i k a n i czapla
z i e w a l i się w „ p e l i c z a p l e " ? — N a p e w n o n i e . J e d n a k
p o d o b n e w ą t k i (po t a m t e j s t r o n i e zwierciadła d w a jajKU
są tańsze niż j e d n o , p r e z e n t y u r o d z i n o w e d o s t a j e się
w każdy z 364 d n i n i e - u r o d z i n o w y c h ) d o s a d n i e i l u ­
7 1

7 2

73

7 4

7 5

Różnica
o

zasadzałaby

ile metafora

czeń ,
77

to w

mułowania
lem

pełni

mitemie

typu

się

właściwie

zawsze
wręcz

„lustrzany

lustrami!) mamy

1.

handel

2.

estetyka

opak

na

opak

na t y m jedynie,

funkcje

kondensacji

odwrotnie

—

miast

h a n d e l " (nie mylić

przeważnie

na

do

czynienia

ze

zna­
sfor­

z hand­
z

ane­

gdotą.
Wątek odwrócenia, i n w e r s j i , występuje w k u l t u r z e
l u d o w e j n i e t y l k o w kontekście z w i e r c i a d ł a , lecz r ó w ­
nież - - a r a c z e j p r z e d e w s z y s t k i m — w związku z
„ t a m t y m ś w i a t e m " , światem śmierci (która n i e j e s t t u
nicością lecz d y n a m i c z n y m p r z e c i w s t a w i e n i e m
życia),
o r b i s e x t e r i o r . „ Z m a r l i w i o d ą życie o d w r o t n e niż ż y ­
w i . I c h l a t o o d p o w i a d a z i m i e świata doczesnego, i c h
d n i — n o c o m . R z e k i płyną d o ź r ó d e ł . . . " . N i e b y ł o b y
zajęciem p ł o d n y m d u b l o w a n i e z n a k o m i t e j a n a l i z y t y c h
wierzeń dokonanej
przez Jerzego Sławomira
Wasile­
wskiego
Zresztą, z m e t o d o l o g i c z n e g o
punktu
widze­
n i a n i e wniosłyby one w i e l e n o w e g o do naszych roz­
ważań. W s t o s u n k u do trójkąta m e t a f o r y c z n e g o s y t u a c j i
l u s t r z a n e j następuje t u przecież j e d y n i e z m i a n a p r z e ­
słanki (z „ ś w i a t w i d o c z n y w l u s t r z e j e s t o d w r ó c o n y " ,
78

199

�I

na

„tamten

tego świata
wiać

świat
—

—

orbis

exterior

zagadnienia

przynależności

s t a c i d i a b e l s k i c h , śmierci, l u d z i
lekich

k r a i n a c h , obcych

najmniej

jest

odwróceniem

o r b i s i n t e r i o r " ) . N i e będziemy

należeć p o w i n n o

etc,

do

orbis

też

exterior

znajdujących
gdyż

należy

po­

się w
to, a

do e t n o l o g i c z n e g o

Z a m i a s t tego p o z w o l i m y
Jana Lechonia:

oma­

sobie p o w r ó c i ć

r a z jeszcze

do

„ P o s a l i i d z i e cisza p r z e r a ź l i w a , b l a d a . . . "
„Cisza b l a d a " ? — S y t u a c j a j e s t t u n i e c o
bardziej
s k o m p l i k o w a n a niż w p r z y p a d k u ostrogą dźganej m e l o ­
dii:
8 1

da­
przy­

abecadła ".
8

M E T A F O R A
cisza

blada

PRZESŁANKA

W.

oblicze

cisza

Powleka

zmarłego
się

SEM.

M E T A F O R Y

śmiertelna

blado­

ścią

M E T A F O R A

PRZESŁANKA
istoty
we

Na

identycznym

schemacie
diabeł

diabeł
z

orbis

jest

postacią

pojawia

opiera
się

w

i rzeczy

W . S E M . MET.
z u pełna

mart­

się k o n s t r u k c j a m i t e m u „diabeł p o j a w i a

się w

zwierciadle'

zwierciadle

lustro

ukazuje

orbis

exterior

exterior

świat
lustrze

widoczny
jest

w

or b i s

odwró­

W obu przypadkach metafora jest niejako
zdwojona.
D r o g a s k o j a r z e n i a w y d ł u ż a się z d w u c z ł o n o w e g o : p r z y ­
spieszenie k o n i a — przyspieszenie
melodii
(odpowie­
d n i o : odwrócenie obrazu w z w i e r c i a d l e — odwrócenie
reguł h a n d l o w y c h ) , d o t r i a d y : cisza śmierci — bladość
śmierci — bladość ciszy ( o d p o w i e d n i o : o d w r ó c e n i e o b ­
razu w zwierciadle
— odwrócenie orbis e x t e r i o r
—
o r b i s e x t e r i o r w l u s t r z e ) . S a m o określenie „ b l a d a " n i e
jest c z y t e l n y m d e s y g n a t e m „zupełności" (idei pełni) —

exterior

jest
orbis

odwróceniem

cony

200

cisza

milczą

interior

staje
stro

się n i m dzięki pośrednictwu
nie jest

samo

w

sobie

śmierci. P o d o b n i e l u ­

symbolem

lecz stać się n i m może d o p i e r o

orbis

exterior,

dzięki c e c h o m

pojawia­

j ą c e g o się w n i m o b r a z u .
Można
czworo,

to oczywiście

zbędną

uznać

choń b y ł b y j e d n a k i n n e g o
„Po

za

sekcję o r g a n i z m u

sali idzie

cisza

dzielenie

włosa

poetyckiego...

na

Jan Le­

zdania:
przeraźliwa,

blada,

I o b o k tęgich boszów w p i e r w s z y m rzędzie siada.

�Wzrok

wlepia

m a r t w y , ślepy

w

jakiś p u n k t

na

ścianie
I

82

w

Mochnackiego,

kiedy

grać

przesta­

.

— j a k b y bojąc się czyjejś niedomyślności
podkreśla
z w i ą z e k ciszy ze śmiercią o k r e ś l e n i a m i : „ m a r t w y , śle­
py'', oraz zaznaczeniem
nieruchomości, s t a t y k i o b r a z u
(pozornie
nielogiczne
u k i e r u n k o w a n i e w z r o k u ciszy — ś m i e r c i „ w jakiś p u n k t n a ścianie" i jednocześnie „ w
M o c h n a c k i e g o " m a właśnie n a celu przeniesienie u w a g i
c z y t e l n i k a z k i e r u n k u spojrzenia, na jego jakość-nieruchomość). T r o s k a p o e t y j e s t w pełni u z a s a d n i o n a . G d y ­
byśmy b o w i e m n i e w y c h w y c i l i śmierci j a k o pojęcia w
którego d e n o t a c j i mieszczą się p r z y t o c z o n e
desygnaty,
n i e m o g l i b y ś m y zrozumieć cóż t o za postać „ w p i e r ­
w s z y m rzędzie s i a d a " , a co za t y m i d z i e uszedł b y
naszej u w a d z e sens (jest t o skądinąd j e d e n t y l k o z w ą t ­
ków
treściowych
„Mochnackiego")
następującej
teraz
d y n a m i c z n e j sceny. B o o t o :
„...patrzy

w

Mochnackiego,

kiedy

grać

przestanie.

A

o n , b l a d y j a k ściana, plącze, z r y w a

tony

I

kolor

czerwony,

z pod klawiszy

Aż wreszcie
I

spojrzał

Mochnacki
znajduje

o

wypruwa

—

wstał i z h u k i e m rzucił c z a r n e
—

taką

krok

jednak

ciwstawia ich

od

straszną, o t w a r t ą

klęski

(„on,

odpowiedź.

blady

Atrybutom

wieko

powieką..."
jak

53

ściana")

śmierci

prze­

: „plącze, z r y w a
dzi,

bladość

ale

o

t o n y " ( n i e o fałsz

dynamiczne

: „kolor
wiszy"

—

—

: „ w s t a ł " , „rzucił

ślepota

: „I
kolor

śmierci .

spojrzał

krwi

Mochnacki

м

—

zastępuje

wer­

wieko"

wieko", dynamika me­

l o d i i : „plącze, z r y w a

tony".

przypadku

trudniejsza.

Tu

podrzuciłby

parę

...otwartą

powieką".

ostatecznie

zwycięża.

bladość-bia-

Życie

zwycięża.

diabła

nie ma

w

zwierciadle

dobrego

Jana

dopowiadających

się j e d n a k łudzić. J e d z i e

sprawa

jest

Lechonia,

określeń.

który

k w e s t i o n a r i u s z , k a ż e wyjaśniać,
odpowiadają

»tak

się robiło z a w s z e « , » m y

dek,

czy

graf

myśli

doby­

interpretować... D a ­

no.

Jeszcze
głowy,

rym

na pewno

kilkadziesiąt
że

także

mnianych

dziadkowie

Pyta

ale

więc

odczepić,

i

wcześniej
swoich

aż

informatorzy

póź­

mu

tłumaczenia
nie

musiały
wreszcie,

2. „ M y

nie wiemy,

wiedzą"

dochodzi

więc

czasowych
najdując

—

odpowiadają

ale w e

mówią

powetuje

„wtajemniczonego"
i . . . „We

w s i za

w s i za
że

bezpłodność

sobie

eksperta.
lasem

Nasz

z

lustro?

—

2.
rzał

są t a c y ,

starają

orbis

„Atena

prosto

się

oczy

Perseusza,

Meduzie,

lerowaną

Perseusz

Patrzeć

doń

należącą?

Klin

klinem?

w

—

Chyba

więc

»zapoprze­

od n a ­
byle

są

tacy,

etnograf
dotych­
do

którzy...

od­
wsi
Za

oczy

—

spoj­

na

w

nie prosto

w

jej

wypo­
odbiciu
potwo­

by zwalczyć

t a k , wszakże

postać

oczy?

—

interpretacja,

iż

zagrożenie o b r a z e m p i e k i e l n y m ( o d w r o t n y m , r o d e m z o r ­
bis e x t e r i o r )
czyli

lustra

usunięte

powtórne

zostaje

przez

odwrócenie,

za s y m b o l p r z e c i w i e ń s t w a

odwrotności
Wreszcie
sistowskim

jego

3. W
kiczu

uznania

orbis exterior, a

głośnym

ostatnio

filmowym

na

„Midnight

scena, w której z b u n t o w a n y a m e r y k a ń s k i
sprzeciw

przeciwnym

„wyprostowa­

wymagałoby

więc

założenia!

tureckich

kolegów,

zachodzie

ra­

Express"

jest

więzień b u d z i

gdy

zaczyna

niż o n i k i e r u n k u odmierzać s p a c e r o w e

w
kół­

k a , a więc „odwraca świat" — p r o w o k u j e k o n t a k t z m o ­
gącymi

zagrozić

sekwencji

grupie

zmusza

siłami

i c h do

wcale

orbis exterior

?:aliczenia

„neutralizujących"

któ­

nie

tylko

s i e r p a uciął g ł o w ę

orbis exterior

Dlaczegóż

nigdy

utkwił

być

(kogo?

t y m celu doskonale

i j e d n y m zamachem
—

9 1

(...)

może
widząc

będzie.

ale patrzył

mu w

tarczę

by

w
mi

się n i e j a k o

przebłagać

Hmm... Niech

odbicie, i podarowała
Meduzy

odbicie
zabierz

symboliczna

bałyby

więc

exterior?)

ostrzegła

w

»Nie

koncepcja

w orbis exterior

zaliczone,

swoje

doń:

sensowności. D z i e w c z ę t a

I cóż t u zrobić z n a s z y m

łatwością

Drałuje

Tutaj

—

mu —

rzeką

informatorzy.

do przekonania,

wysiłków

rzeczką

postacie

widząc

mówią

—

rezygnuje.
się

—

e o

i

odpo­

wszakże
by

czeremiskie

lustro

nawet

dziadków,

to etnograf

wiedzy

zbyt

miałby

nie przychodzi

zdolność

pyta,

dzia­
Etno­

.

którzy

za

tradycja*,

to wytłumaczyli«.

mieli

przypisywali

okruchy dawnej

85

—

sensów«. P o m i m o

trwać.
co"

jest

już n i e w i e m y ,

by
lat

I o dziwo

Jakieś
tręta

»taka

w ó w c z a s ze s m u t k i e m , iż p r z y b y ł
tak?

swoje

zaciekły

. 1. „ I n f o r m a t o r z y
babka

duszy«"

doń

Etnograf

wówczas n a wieś,

całują

jeszcze stwarzać p o z o r y

nie",

lej t r z y możliwości:

do

rze­

5 a

ra..."

„Jeszcze n i e u m a r ł a " !

wiedź. A

kolejna

8 8

(efekt

„z p o d k l a ­

klawiatura" w

sie 13), e w . „ c z a r n e
nieruchomość

wieko"),

czerwony"

dopełnieniem

„biała

cho­

różnicowanie

h u k i e m rzucił

wypruwa

wzmocniony

wa

dalej

— Postać z o r b i s e x t e r i o r p o j a w i a się w
zwierciadle?
—- A w i ę c z w i e r c i a d ł o s y m b o l i z u j e o r b i s e x t e r i o r . „ Q u a r e , q u a r e f e c i t o p i u m u s y p i a r e ? — E s t essentia d o r m i t i v a . " N i e t r u d n o c h y b a z a u w a ż y ć , że o d p o w i e d ź n a ­
szego e t n o g r a f a m a taką samą wartość poznawczą, j a k
frazes m o l i e r o w e g o
m e d y k a . P o m i m o t o słowo „ s y m ­
b o l " zrobiło o s t a t n i o w e t n o l o g i i zawrotną karierę. O t o
„Słownik s y m b o l i " Jeana C h e v a l i e r a i A l a i n a
Gheerb r a n t a z podtytułem „ m i t y , m a r z e n i a , z w y c z a j e , gesty,
f o r m y , p o s t a c i e , c y f r y " . Dzięcioł s y m b o l i z u j e podług
n i c h : u I n d i a n A m e r y k i Północnej — z a b e z p i e c z e n i e
p r z e d burzą; u I n d i a n P a w n e e — t r w a n i e ludzkości;
u Negrytów Semang — herosa p r o m e t e j s k i e g o ; u G r e ­
k ó w — d o b r y z n a k d l a myśliwych; u R z y m i a n — boga
M a r s a ; p o n a d t o ( t u odnośnik d o J u n g a ) — p o w r ó t d o
dzieciństwa,
„powtórne
wejście
w
ciało
matki" .
S p r ó b u j m y podług t a k i e j r e c e p t y . „ L u s t r o s y m b o l i z u j e
orbis exterior", a więc:

mojej

d ź w i ę k ó w ! ) , „z

chce

zagajnik,

W b r a k u wyjaśnień bezpośrednich, b r a k u J a n a L e ­
c h o n i a , e t n o g r a f z d a j e się n a rozwiązania
najprostsze:

1. „ D z i e w c z ę t a
ŻYCIE

cisza

W

łąką

8 7

opozycje:

SMIERC

łość

za

3. I n f o r m a t o r z y chętnie i s p r a w n i e tłumaczą sens
s w o i c h „ z a b o b o n ó w " . E t n o g r a f skrzętnie n o t u j e , b y d o ­
p i e r o p o t e m — porządkując w d o m u n o t a t k i — p r z e ­
konać się, że o w e wyjaśnienia przeczą sobie n a w z a j e m
i w s z y s t k i e m u po k o l e i .

lustrze,

Czerwony

łąka,

86

patrzy

nie"

lasem jest
czka .

kółek

w

i w

kon­

nadprogramowych

kierunku

symbolem?

prawidłowym.
—

Przecież t u

nie ma lustra!

Z a b i e g i w o k ó ł „ciszy b l a d e j " n i e b y ł y b y w i ę c j e ­
d n a k d z i e l e n i e m włosa n a c z w o r o . G d y n i e w y s t a r c z a
r o z p a t r z e n i e r e l a c j i s y m b o l i c z n y c h , t r z e b a sięgnąć r ó w ­
nież
do s y s t e m a t y c z n y c h
—
rozpatrzeć
szczegółowo
z w i ą z k i w j a k i e wchodzą d e s y g n a t y , a które są o d b i ­
c i e m z w i ą z k ó w m i ę d z y p o j ę c i a m i denotującymi, n i e k o ­
n i e c z n i e j e d n a k o d b i c i e m bezpośrednim i p r o s t y m . T o ż
przykład t r i a d y : odwrócenie w z w i e r c i a d l e — odwróce­
n i e o r b i s e x t e r i o r — orbis e x t e r i o r w lustrze... był jesz­
cze
stosunkowo
bardzo
mało
skomplikowany.
Z a t r z y m a j m y się. D o t y c h c z a s o w e
w a d z i ł y n a s d o w n i o s k ó w , iż:

rozważania

dopro­

201

i

�a. w i e r z e n i a l u d o w e ( m i t , m a g i a ) o r g a n i z o w a n e sa
przez zasadę łączenia o p o z y c j i ( n p . roztoczańskie w r ó ­
żenie o płci p o t o m s t w a ) l u b m e d i a c j i ( n p . c z a r o w n i c a )
b. o w o łączenie o p o z y c j i i m e d i a c j i j e s t . p r z y z a ­
c h o w a n i u wewnętrznych przeciwstawień, realizowane w
sposób d o w o l n y ( n p . p r a w a — żeńskie — zachód...!,
zbliżony d o zasad t w o r z e n i a m e t a f o r y w p o e z j i , p r z y
c z y m połączenie z o b i e k t y w i z o w a n e
społecznie staje się
w d a n y m m i e j s c u i czasie obowiązujące.
8 2

c. układ t y c h o p o z y c j i l u b m e d i a c j i , a co za t y m
i d z i e układy i c h desygnatów (diabeł w z w i e r c i a d l e ) n i e
muszą mieć i z reguły n i e mają o d n i e s i e n i a d o r z e ­
czywistości e m p i r y c z n e j .
d. d e s y g n a t y wchodzą między sobą w z w i ą z k i bę­
dące w z g o d z i e z z a s a d a m i połączeń o p o z y c j i
(media­
c j i ) , lecz n i e muszące być i c h bezpośrednim o d b i c i e m .
e. m i t e m y , c z y l i układy desygnatów, funkcjonować
mogą w o d e r w a n i u ( t a k i e właśnie i z o l o w a n e
mitemy
określane są p r z e z P N R K m i a n e m „ z a b o b o n ó w " ) l u b
być łączone z i n n y m i m i t e m a m i , p r z e t w a r z a n e i k o m ­
b i n o w a n e w fabuły ( n p . m i t o P e r s e u s z u , scena z , , M i d ­
n i g h t E x p r e s s " ) l u b s c e n a r i u s z e (obrzędy, m a g i a ) .
Wnioski
dość

te

mogą

hermetyczne.

wołać

do

By

skróconego

się
je

w

pierwszej

wyjaśnić

schematu

chwili

warto

się

(modelu)

wydać

więc

od­

magii:

MAGIA

i diabeł; 3'. u t r a t a d u s z y + diabeł --- m i t e m : diabeł
z a b i e r a l u d z i o m dusze. Następuje połączenie 3 + 3': d i a ­
beł p o j a w i a się w l u s t r z e +
diabeł z a b i e r a l u d z i o m
dusze = p a t r z ą c y m w l u s t r o g r o z i , iż diabeł z a b i e r z e
i m dusze. Po przełożeniu n a język „ i n s t r u k c j i " m a g i c z ­
n e j : jeżeli spojrzałeś w z w i e r c i a d ł o , m u s i s z dokonać
działań zapobiegających u t r a c i e d u s z y . W k o n s e k w e n c j i :
„Dziewczęta czeremiskie widząc swoje odbicie w l u ­
strze, całują l u s t r o i m ó w i ą d o ń : N i e z a b i e r z m i m o ­
j e j d u s z y " — M ó w i ą n i e d o l u s t r a oczywiście, a l e „za­
mieszkującego" je reprezentanta o r b i s e x t e r i o r ! (Tak
więc pokrewieństw o p o e z j i i m a g i i sięga najgłębszych
p o k ł a d ó w t e j o s t a t n i e j . M o g l i b y ś m y wszakże
zasadnie
mówić o „metaforze k o n o t a c j i " i „metaforze
desygna­
t ó w " . M a g i a j a w i się j a k o s w o i s t a k r z y ż ó w k a
poezji
i l o g i k i , a l b o — i n n y m i słowy — poezja podporządko­
wana
nieubłaganej
gramatyce
pamięci, mająca
więc
zawężone n a w s z y s t k i c h e t a p a c h możliwości w y b o r u "
poezja k l a s y c z n a , poezja p r z y m u s u . )
7

Właśnie znajomość p o d s t a w o w y c h reguł o w e j g r a ­
m a t y k i , m e c h a n i z m ó w p r z y m u s u , s t w a r z a szansę s t r u kturalistów. I c h p r a c a n i e j e s t w zasadzie s k o m p l i k o ­
wana. „Najpierw t n i e m y — potem porządkujemy"
—
streścił ją l a p i d a r n i e R o l a n d B a r t h e s . I t a k j e s t w i s t o ­
cie. — N a t y c h m i a s t p o w y o d r ę b n i e n i u m o d e l o w e j , zo­
biektywizowanej
społecznie,
wersji
fabuły,
porządek
działań zostaje o d w r ó c o n y — następuje:
9 5

a.
zasada
zasada

opozycji
mediacji

I . r o z b i c i e j e j na m i t e m y ( = — 4 ) ;

(inwersji)

I I . . rozłożenie
nie

b.
zbiór

par

opozycji

mentów

i

elc-

mediacyjnych

(konotacji.)

wybór

i łączenie p a r o p o -

zycji

(elementów

cyjnych)

w

media-

dowolne

ukła­

dy.
denotacje

elementów

zycyjnych

i

opo­

mediacyjiiyca

dobór

desygnatów

do

b r a n y c h elementów
cyjnych

i

wy­

opozy­

mediacyjnych

d.
układy
gnatów

wybranych
(mitemy)

desy­

łączenie
mitemy

desygnatów

c.
kombinacje
i
przetworze­
nia
uzyskanych
mitemów
(fabuła, działania
magicz­
ne)
Działanie

„magiotwórcze"

1. z e s t a w i a n i u (łączeniu)
(elementów m e d i a c y j n y c h ) ,

kombinowanie
rzanie

polega

i

mitemów

więc

dowolnych

9 3

przetwa­
w

fabułę

na:
par

opozycji

2. w y b o r z e z i c h d e n o t a c j i k o n k r e t n y c h desygnatów,
3. w y c i ą g a n i u k o n s e k w e n c j i z zestawień o w y c h d e ­
sygnatów, c z y l i t w o r z e n i u m i t e m ó w ,
4. p r z e t w a r z a n i u i k o m b i n o w a n i u m i t e m ó w w f a ­
bułę, czy „scenariusz". N p . : z e s t a w i o n e zostają o p o z y ­
cje: orbis i n t e r i o r — O R B I S E X T E R I O R
i prosty
O D W R Ó C O N Y ; 2. w y b r a n e d e s y g n a t y o d p o w i e d n i o : d i a ­
beł, l u s t r o ; 3. diabeł - f l u s t r o = m i t e m : diabeł p o j a ­
w i a się w l u s t r z e . R ó w n o l e g l e : Г. życie —
ŚMIERĆ
i o r b i s i n t e r i o r — O R B I S E X T E R I O R ; 2'. u t r a t a d u s z v

202

denotacji,

do

mitemów
których

na
owe

desygnaty
desygnaty

i

odnalezie­
przynależą

(=- — 3 ) ;
I I I . odnalezienie
denotowanych
„idei"
(elementów
opozycyjnych l u b mediacyjnych) ( = —2);
I V . odtworzenie z pojedynczych elementów opozy­
c y j n y c h l u b m e d i a c y j n y c h pełnych szeregów
przeciw­
stawień i k o r e l a c j i ( = — 1 ) . W t y m m o m e n c i e dopełnia
się dzieło d e s t r u k c j i . Z a m i a s t fabuły m a m y n a g l e d o
c z y n i e n i a ze z b i o r e m „ n a g i c h " , w y p r e p a r o w a n y c h e l s mentów-triad. Rozpoczyna
się w i ę c „ p o r z ą d k o w a n i e " —
1-1-2 + 3 + 4 — p o w t a r z a n i e n i e j a k o p r o c e s u r o d z e n i a
się m a g i i . T y m r a z e m j e s t o n o j e d n a k w pełni świa­
d o m e — w y n i k a z o d p o w i e d z i n a p y t a n i a : a d 1. co oz­
nacza, że te w ł a ś n i e o p o z y c j e zostały z e s t a w i o n e ; a d 2.
co oznacza, że z i c h d e n o t a c j i w y b r a n e zostały t a k i e
a n i e i n n e d e s y g n a t y ; a d 3. co oznaczają
zestawieni!
o w y c h d e s y g n a t ó w ; 4. co w y n i k a ze sposobu i c h p r z e ­
t w o r z e n i a . Jeżeli n a p y t a n i a te u d z i e l o n e zostaną o d p o ­
w i e d z i p r a w i d ł o w e ( o d t w a r z a j ą c e c e l n i e zasadę o p e r a c j i
..mitotwórczych"), to o p a r t e n a n i c h p o r z ą d k o w a n i e d o ­
prowadzić n a s w i n n o do p u n k t u wyjścia — i d e n t y c z n e j
fabuły. W m i e j s c e „diabła p o j a w i a j ą c e g o się w z w i e r ­
c i a d l e " u z y s k a m y z n o w u „diabła p o j a w i a j ą c e g o się w
z w i e r c i a d l e " . T y l e , że t y m r a z e m wiedzieć
będziemy
D L A C Z E G O . B ę d z i e t o diabeł pełen znaczeń, który \v
z w i e r c i a d l e p o j a w i ć się m u s i !
..."Dwa

razy

Dwa

razy

Ponieważ
Ponieważ

d w a jest cztery
m ó w i uczeń.
d w a jest cztery
p o p r a w i a go n a u c z y c i e l . "
nauczyciel N A P R A W D Ę w i e lepiej.
nauczyciel wie
DLACZEGO!!!
c.d.n.

�P R Z Y P I S Y

M . H o ł u b , Model
człowieka,
W a r s z a w a 1969, s. "
tłum. J e r z y Pleśniarowicz.
C. L e v i - S t r a u s s , Antropologia
strukturalna,
War­
s z a w a 1970, s. 313.
Kokieterią
jest
więc
ze
strony
Levi-Straussa
słynne p o w i e d z e n i e , figurujące n a w e t
w
Dictionnaire
des
citations
francaises
( P a r i s 1977, s. 349), — „ B y ć
może o d k r y j e m y p e w n e g o d n i a , że t a s a m a l o g i k a d z i a ­
ła w myśleniu m i t y c z n y m i w myśleniu
naukowym
i że człowiek z a w s z e myślał r ó w n i e d o b r z e . " W r z e ­
czywistości
bowiem
założenie tożsamości
logiki m y ­
ślenia m i t y c z n e g o
i naukowego
stoi u podstaw
(wnio­
s k o w a n i e z z a s a d y o p o z y c j i b i n a r n y c h ) k a ż d e g o postę­
powania badawczego strukturalisty.
z o b . : D . S p e r b e r , Le structuralisme
en
anthropologie, P a r i s 1968, s. 8 7 — 1 0 1 .
N i e zawsze, gdyż
pojęcie
„mediacji"
w
jego
s t r u k t u r a l i s t y c z n y m r o z u m i e n i u n i e mieści się w zasa­
d a c h l o g i k i f o r m a l n e j . P o r ó w n a j : L . S t o m m a , Mit
Aikmeny,
„Etnografia P o l s k a " t. X X 1976, z.l., s. 107.
zob.: L e v i - S t r a u s s , o p . c i t . , s. 294.
„Wypreparowanie" wyrażeń — ustalenie k o n k r e ­
t n e g o kształtu poszczególnych o p o z y c j i d o k o n y w a n e m o ­
że być j e d y n i e w d r o d z e a n a l i z y materiału
empirycz­
nego.
z o b . : L e v i - S t r a u s s , o p . c i t . , s. 102—106 i 135—137.
J . F . V i n c e n t , Main
gauche,
main
de
I'homme,
w : Systemes
de signes,
P a r i s 1978, s. 485—509.
R. N e e d h a m , The left hand of the Mugwe,
,,Afri­
c a " t. X X X / 1 9 6 0 , n r 1, s. 20—33.
M . D u p i r e , L'organisation
sociale
des Peuls,
Pa­
r i s 1970, s. 184 et p a s s i m ; także V i n c e n t , o p . c i t . ,
s. 504—507.
R. H e r t z , La preeminence
de la main
droite.
Etude
sur la polarite
religieuse,
w : Melanges
de
sociologie
religieuse
et de folklore,
P a r i s 1928, s. 99—129;
P o r ó w n a j też: В. A . U s p i e n s k i , La „droite"
et la
„głu­
che" dans l'art des icónes, w : Travaux
sur les
systemes
de signes,
B r u x e l l e s 1976, s. 168—194.
H e r t z op. c i t . , s. 108—109.
N e e d h a m , op. c i t . , s. 27—28.
M . i n . : D . W i l s o n , Lefthandedness,
L o n d o n 1891,
s. 149 et p a s s i m , J . J a c o b s , Onze
Rechtshandigheid,
A m s t e r d a m 1892, s. 22 et p a s s i m , J . J a c k s o n ,
Ambide­
xterity,
L o n d o n 1905, s. 4 1 , H e r t z , o p . c i t . , s. 100.
C. L o m b r o s o , Lefthandedness,
„North
American
R e w i e w " 1903, s. 444-^172.
P r z y p a d k i n i e z g o d n e z tą zasadą u z n a j e
WiUon
za p r z e ż y t k i m a t r i a r c h a t u .
J . S. W a s i l e w s k i , Podróże
do piekieł,
Warszawa
1979, s. 145.
K . Moszyński, Kultura
ludowa
Słowian,
War­
s z a w a 1967 t. I I , cz. 1, s. 444.
H . E y l m a n n , Die Eingeborenen
der Kolonie
Sud-Australiens,
B e r l i n 1909, s. 376.
N e e d h a m , op. c i t . , s. 27—28.
J . Michśa, La technologie
culturelle:
Essai
ae
systematique,
w : Ethnologie
Generale,
P a r i s 1968, s. 827.
Moszyński, op. c i t . , s. 445; R. A i g r a i n ,
Liturgia,
P a r i s 1930, s. 3 9 1 .
Rozproszone informacje na ten temat m . i n . w :
C. K l u c k h o h n i D . C. L e i g h t o n , The Navajo,
Camb­
r i d g e 1946; M . E. O p l e r , An Apache's
Life-way,
New
Y o r k 1965.
M . I v i ć , Kierunki
w lingwistyce,
W r o c ł a w 1975,
s. 126; P o r ó w n a j też: N . 1. i S. M . T o ł s t o j , Pour
urte
semantique
des cótćs gauche
et droit
dans
leurs
rap­
ports avec d'autres
elements
symboliques,
w:
Travaux...,
s. 69—72.
K . Moszyński, Kultura
ludowa
Słowian,
Warsza­
w a 1967, t . I I , cz. 1, s. 3 3 9 — 3 4 1 . P o r ó w n a j też: L . S t o m ­
m a , Magia
dzisiaj.
Rozważania
o metodzie,
„Polska
S z t u k a L u d o w a " R. 32, 1978, n r 3 — 4 , s. 137—138.
z o b . : Nowa
księga przysłów
i wyrażeń
przysło­
wiowych
polskich,
Warszawa
1969, t . I , s.v.
czaro­
w n i c a 1. P o w i e d z e n i e t o trafiło r ó w n i e ż d o l i t e r a t u r y
p i ę k n e j . N . p . : T . L e n a r t o w i c z , Jagoda,
s. I V , w . 98—99
zob. пр.: H . I n s i t o r i s i J . S p r e n g e r , L e m a r t e a u
des sorcieres(Malleus
maleficarum)
P a r i s 1973, s. 412 —
— 4 1 6 , 502—509.
N p . w p r o c e s i e „o c z a r o s t w o "
w Wiśniczu N o ­
w y m 1688: „ T a n d e m p r i m o u s t a igne. P y t a n a , po co
cłrodzieła n a g r a n i c ę , r e s p o n d i t , j e s t t u i n n a S z e w c o w a
w i e l k a , chodzieła ze m n ą n a granicę, w y r z y n a ł a k o p y t a
1

2

3

I

5

B

7

8

9

1 0

I I

12

13

11

15

16

17

18

19

2 0

3 1

2 2

2 3

2 1

2 5

2 6

2 7

2 8

2 9

у m a t k a t a k r o w y o b s y p y w a ł a , było t o w poście, słoiki
miała S z e w c o w a у smarowała r o g i k r o w o m у zbierały
mleko
(...)
Po t e y t e d y m q u i z y c i e y
przywołany
jest
J a n M i c h a ł e k m ą ż T a l e r z y n y i i n q u i r o w a n y , ieśli w i e ­
dział o postępkach z o n y s w e y , r e s p o n d i t : k a t że ią
w i e d z i a ł , i a m a m k r ó w d z i e w i ę ć , a o d r o b i n y nabiału
n i e m a m , a zona z a w s z e m o w i e ł a : a t o m ó w i ą n a m n i ę
ze i a c z a r o w n i c a , a muszę ser kupować..."
Przekonanie
0 ludowej
w t y m względzie i n s p i r a c j i inkwizytorów
opierać można m . i n . n a t y m , ż e : a) i n n e
eksponowane
przez n i c h m o t y w y , j a k n p . d e m o n ó w i n c u b ó w i s u c c u bów, p r z e m i e n i a n i a p r z e z c z a r o w n i c e l u d z i w zwierzęta
i t p . n i e znajdowały przeważnie żywszego odźwięku w
folklorze,
b) w i e r z e n i a
ludowe
o związku
czarownic
z nabiałem o d n o t o w y w a n e są już d l a X I I I / X I V w i e k u ,
podczas g d y w piśmiennictwie
„teologiczno-antyczarow n i c z y m " pojawiają się o n e szerzej d o p i e r o w s a m y m
końcu X V w . , a i w X V I w i e k u l e k c e w a ż ą j e j e s z c - e
1 G r e v i n de C l e r m o n t (Les cinq
livres
de I
Imposture
et tromperie
des diables,
des enchantemenis
et
sorcelleries,
1569) i J e a n B o d i n (De la Dćmonomanie,
1587).
c) w ą t k i n a b i a ł o w e potęgują się w późniejszych p r o ­
cesach o c z a r y , a w i ę c w m i a r ę i c h f o l k l o r y z a c j i , d)
częstsze są w p r o c e s a c h p r z e p r o w a d z a n y c h
w małych
m i a s t e c z k a c h , niż w ośrodkach d i e c e z j a l n y c h
i akade­
m i c k i c h , gdzie członkowie trybunałów d y s p o n o w a l i w y ż ­
szym poziomem
wykształcenia. P o r ó w n a j m . i n . : M . S.
D u p o n t - B o u c h a t , W . F r i j h o f f , R. M u c h a m b l e d ,
Propheies
et sorciers
dans
les Pays-Bas
XVI—XVIII
s., P a r i s
1978, s. 1 5 — 2 6 1 ; R. M a n d r o u , Magistrats
et sorciers
cn
France
au XVII
siecle,
P a r i s 1968, s. 75—95, 369—382
et p a s s i m ; J . D e l u m e a u , La Peur
en Occident
XIV—
— X V I I I , P a r i s 1978, s. 5 4 — 6 1 , 130—136, 2 3 7 — 2 4 1 , 248 —252, 283—286, 346—388 e t c ; J . C. B a r o j a , Les
sor­
cieres
et leur
monde,
P a r i s 1972, s. 97—225 etc. S z e r ­
sze b i b l i o g r a f i e z a g a d n i e n i a m . i n . w : S a t a n —
Etudes
Carmelitaines,
P a r i s 1978, s. 614—630; M a n d r o u , o p . c i t . ,
s. 25—70. D l a P o l s k i : F . G a w e ł e k , Bibliografia
ludoz n a i o s t i o a p o l s k i e g o , K r a k ó w 1914, s. 178—187.
O. K o l b e r g , Dzieła wszystkie,
t. I I I ,
Krakowskie,
s. 88—95, 98—99, 118—119, 221—226 et p a s s i m ; W . Ks.
Poznańskie
t . V I I , s. 93, 101, 112—115
(podrozdział
o
charakterystycznym
t y t u l e : Czary,
mleko,
nabiał),
s. 125—127 et p a s s i m .
R ó w n i e ż w t o m a c h : Sandomierskie,
s. 252; W . Ks.
Poznańskie
I I , s. 135; Lubelskie
I I , s. 108—114, 156,
237—238; Kieleckie
I I , s. 206—207, 2 1 0 — 2 1 1 ;
Radom­
skie I , s. 287 i I I , s. 163—166, 169, 223—225;
Łęczyckie,
s. 8; Pokucie
I I I , s. 108—138 i I V , s. 319—320;
Chełm­
skie I I , s. 142—155, 253; Przemyskie,
s. 236—239;
Mazu­
ry Pruskie,
s. 5 0 — 5 1 , 81—82, 485; Mazowsze
VII,
s.
335—336, 375—384, 593; Góry i Podgórze
I I , s. 515—518;
Kaliskie
i Sieradzkie,
s. 472, 474, 483—489, 492;
Tarno­
wskie
— Rzeszowskie,
s. 271—276; Sanockie
—
Kro­
śnieńskie I I I , s. 4 1 — 4 9 ; Białoruś
— Polesie,
s. 4 3 1 , 437;
Litwa,
s. 376—378, 394—395; Kuś Karpacka
I I , s. 4 2 0 —421.
M a r t w o t a t y c h o b i e k t ó w podkreślana j e s t d o ­
d a t k o w o w d y s k u r s i e l u d o w y m p r z y d a w k a m i : „suchy",
„śmiertny", „martwy". N a t o m i a s t Sprenger i I n s i t o r i s
(op. c i t . , s. 415) k a t e g o r y c z n i e
negują m o ż l i w o ś ć w y ­
zyskania przez czarownice
przedmiotów nieożywionych
dla uzyskania mleka.
zob.: L . S t o m m a , Mit Alkmeny,
„Etnografia P o l ­
s k a " t. X X / 1 9 7 6 z. 1, s. 107.
S z u r I X . 1 9 7 6 , H u t k ó w 1X.1976 ( w y w i a d y
w dy­
spozycji LS).
Uchańka I X . 1 9 7 7 , S k o r d j ó w V.1975 ( w y w i a d y
w
dyspozycji LS).
Skordjów.
I n s i t o r i s , S p r e n g e r , o p . c i t . , s. 232. T ł u m . p o l ­
s k i e n a p o d s t a w i e : J . T u w i m , Czary
i czarty
polskie.
W a r s z a w a 1960, s. 227.
zob.: H . B i e g e l e i s e n , Materiały
do
zagadnienia:
Czarownice,
A r c h i w u m P T L , s y g n . 67 i 117 (od 4 l a t
t e k s t n i e d o s t ę p n y ) ; t a k ż e : M . F e d e r o w s k i , Lud
biało­
ruski
na Rusi
Litewskiej,
K r a k ó w 1897, t . I , s. 80,
n r 236.
R. T . G n e i s s , Studien
zur deutschen
Volkskultur,
K o b l e n z 1939, s. 118. W a r t o t u też z w r ó c i ć u w a g ę n a
umieszczanie
symbolów f a l l i c z n y c h na p o r t a l a c h , m u ­
r a c h e t c , g d z i e miały z n a c z e n i e zabezpieczające.
Po­
r ó w n a j m . i n . : W . W i c k l e r , Czy jesteśmy
grzesznikami,
W a r s z a w a 1974, s. 317. K a t a l o g m o t y w ó w
fallicznych
3 0

3 1

3 2

3 3

3 4

3 5

3 8

8 7

3 8

3 9

203

�I

tego t y p u w k a t e d r a c h g o t y c k i c h F r a n c j i
opracowuje
a k t u a l n i e C. G a i g n e b e t (ukaże się o n w 1980).
z o b . : F e d e r o w s k i , o p . c i t . , t . I , s. 294, n r 1 5 6 9 - —1570
z o b . : D . M o r r i s , L e zoo humain,
P a r i s 1970,
s. 137—140.
T e n p t a s i p o k a r m fallusów, t o pogłos nieuświad a m i a n e g o już dzisiaj związku etymologicznego:
słowa
kuś, k o k i e t . . . pochodzą o d k u r , k o g o t — k o g u t . P o ­
r ó w n a j : F. Sławski, Słownik
etymologiczny
języka
pol­
skiego,
s.v: k o k o t , k u r , k u r a s , k u r z e c , kuś.
z o b . : zawartość semantyczną współczesnych w y ­
rażeń: „chłop z j a j a m i " , „chłop bez j a j " , „ p o h u j u
fest" i t p .
I n s i t o r i s , S p r e n g e r , o p . c i t . , s. 162—172 e t p a s ­
sim.
Z zeznań Z o f i i B a r a n o w e j z L u b l i n a o b w i n i o n e j
0 „czary i o b c o w a n i e
z d i a b ł e m " (X.1643). C y t . z a :
M . Z a k r z e w s k a , Procesy
o czary
w Lublinie
w
XVII
1 XVIII
w., „ P r a c e i M a t e r i a ł y E t n o g r a f i c z n e " t . I V ,
1947, s. 238.
4 0

4 1

4 2

4 3

4 1

4 5

Susiec, I X . 1 9 7 6 ( w y w i a d w d y s p o z y c j i L S ) .
z o b . : E. Redliński, Konopielka,
W a r s z a w a 1974,
s. 186—187, 197—199, 210.
S t o m m a , Mit..., s. 108—109.
tamże, s. 102—107.
z o b . c h o ć b y : J . S. Bystroń, Słowiańskie
obrzędy
rodzinne,
K r a k ó w 1916; H . B i e g e l e i s e n , Matka
i
dzie­
cko, L w ó w 1927; S. C i s z e w s k i , Żeńska
twarz,
Kraków
1927.
J . T a z b i r , Procesy
o czary,
„Odrodzenie i R e ­
f o r m a c j a w P o l s c e " t . X X I I I / 1 9 7 8 , s. 169. W t y m ż e a r ­
t y k u l e (s. 157) c z y t a m y , że z e z n a n i a oskarżonych w p r o ­
cesach o c z a r y „ o d b i j a ł y świat świadomości s ę d z i ó w " .
T a z b i r z a j m u j e w i ę c s t a n o w i s k o zbliżone d o R. M a n d r o u . I n n a jest m i c h e l e t o w s k a t r a d y c j a u j m o w a n i a tego
z a g a d n i e n i a , podług której t o oskarżenia sędziów o d b i ­
j a ł y świadomość m i e j s c o w e j
p o p u l a c j i , a więc m . i n .
oskarżonych.
Ogam
— Tradition
Celtiąue,
R e n n e s 1948, z. 4
( f a s c i c u l e h o r s - s e r i e ) , s. 20.
zob.: L . S t o m m a , Mit..., s. 104—106.
N p . K . Moszyński, Kultura
Ludowa
Słowian.
W a r s z a w a 1967, t . I I , cz. 1, s. S62.
R i g V e d a 4, 58, 2 5 0 — 2 5 1 .
z o b . : K o l b e r g , op. c i t . , t . 7, s. 79—80.
L . Lechoń, Mochnacki,
w . 43—46.
z o b . : J - T . M a e r t e n s , Ritologiąues,
t. I I I (Le ma­
sque
et le miroir),
P a r i s 1978, s. 89—97 e t p a s s i m .
B . B a r a n o w s k i , Życie codzienne
wsi między
War­
tą a Pilicą
w XIX wieku,
W a r s z a w a 1969, s. 91—92.
E. H a b e r l a n d , Der Spiegel
im Glauben
und,
Brauch
der Voelker
„Zeitschriit f u r V o e l k e r p s y c h o l o g i e
t. X I I I / 1 8 8 2 , s. 224—247.
G . R o h e i m , Spiegelzauber,
L e i p z i g 1919.
A . Gluziński, Z lubelskiego,
L w ó w 1900, s. 29—33.
zob.: Z . G l o g e r ,
Encyklopedia
staropolska
ilu­
strowana,
s.v. z w i e r c i a d ł o czarnoksięskie T w a r d o w s k i e g o .
H a b e r l a n d , op. c i t .
4 6

4 7

4 8

4 9

5 0

5 1

tamże
M a e r t e n s , o p . c i t . , t . V , Le jeu du mort,
Paris
1979, s. 83.
J . S. W a s i l e w s k i , P o śmierci
wędrować, „ T e k s t y " ,
1979 n r 3 (45).
m . i n . tamże.
Lechoń, op. c i t . , w . 57.
tamże, w . 67—70.
tamże, w . 70—74.
R ó w n i e ż : „ M o c h n a c k i j a k t r u p b l a d y " , „rozpędził
b l a d e p a l c e " , „białą przytulił pierś drżącą", „zapach...
białej s u k n i " e t c .
D . S p e r b e r , Le symbolisme
en general,
P a r i s 1974,
s. 29.
zob.: tamże, s. 30.
z o b . : tamże, s. 32.
J . C h e v a l i e r , A . G h e e r b r a n t , Diclionnaire
des symboles t. I — I V , P a r i s 1973.
tamże, t . I V , s. 24—25.
Moszyński, o p . c i t . , t . I I , cz. 1, s. 581.
R. G r a v e s , Mity
greckie,
W a r s z a w a 1974, s. 22C—
—227.
Zbieżność tę, którą z a u w a ż y ł j u ż w l a t a c h sześć­
dziesiątych X I X w . A l e k s a n d e r N . A f a n a s j e w
(Poeticzeskije
wozzrienije
Sławian na prirodu)
n a r a t y i zupełnie
n i e ś w i a d o m i e s f o r m u ł o w a l i : T . P e i p e r (Metafora
teraź­
niejszości,
„ Z w r o t n i c a " , n r 3/1922) i I . C a l v i n o w o d ­
p o w i e d z i n a ankietę dotyczącą współczesnego r o z u m i e ­
n i a m i t u , rozpisaną p r z e z „ E s p r i t " ( „ E s p r i t " t . III/1969):
7 7

7 8

7 9

8 0
s l

8 2
8 3

8 1

8 5

56

3 7

8 8

8 9

9 0

9 1

9 2

„Metafora
jest
samowol­
nym
spokrewnianiem po­
jęć; jest t w o r z e n i e m zwią­
zków
pojęciowych,
któ­
rym
w świecie
realnym
n i c n i e m u s i odpowiadać.

52

5 3

5 4

5 5
56

5 7

5 8

5 9

6 0

6 1

6 2

Każdy
silnie
ukontur o w a n y poeta posiada p e ­
wną wybraną rodzinę p o ­
jęć ( l u b k i l k a r o d z i n p o ­
jęć), które ze szczególnym
u p o r e m łączy (...) T a w y ­
b r a n a r o d z i n a pojęć c h a ­
r a k t e r y z u j e najlepiej poe­
tę.
Wskazuje
na
świat
najbliższy
jego
naturze.
U j a w n i a j a k g d y b y zasad­
n i c z e e l e m e n t y , n a które
rozkłada o n całość i s t n i e -

6 3

6 4

tamże
M . W a l l i s , Dzieje
zwierciadła,
W a r s z a w a 1973,
s. 87, 95.
H . C h . A n d e r s e n , Baśnie,
Warszawa
1975, t . I ,
s. 166.
tamże
L . C a r r o l l , O tym, co Alicja
odkryła
po
drugiej
stronie
lustra,
W a r s z a w a 1972 (tłum. M . S ł o m c z y ń s k i e ­
go), s. 14—15.
tamże, s. 2 1 .
W d a l s z y m ciągu w y w o d u próbuje M . W a l l i s
zupełnie zbędnie w y w o d z i ć tę właściwość o d u m i e j ę t n o ­
ści c z y t a n i a i r u c h u ciał n i e b i e s k i c h . T y m c z a s e m
zwrot
„ o d c z y t y w a n i a " o b r a z u j e s t właściwością
immanentną
l u d z k i e j p e r c e p c j i . B e z w z g l ę d u n a t o , c z y będzie t o
z w r o t o d l e w e j d o p r a w e j , czy o d p r a w e j d o l e w e j ,
w z w i e r c i a d l e będzie n a r ó w n i o d w r ó c o n y i zakłócony.
6 6

6 6

6 7

6 8

6 9

...Przenosząc pojęcia w
d z i e l n i c e , d o których o n e
metrykalnie
nie
należą,
m e t a f o r a przekształca r z e ­
czywistość doznań i p r z e t ­
warza
ją n a n o w ą
rze­
czywistość,
rzeczywistość
czysto poetycką..."
(Tadeusz

Peiper)

..Pierwszy
bajarz
plemie­
n i a zaczął o p o w i a d a ć n i e
po t o b y zabawić słucha­
czy,
lecz b y
przeprowa­
dzić k o l e j n y
eksperyment
— do jakiego stopnia j e d ­
n o d a j e się łączyć z d r u ­
g i m , czy z jednego rodzi
się
następne,
oraz
by
dojść n a r e s z c i e d o w y t ł u ­
m a c z e n i a świata p r z y p o ­
mocy
splotu
wszystkich
kolejnych
możliwości
—
a r a b e s k i orzeczeń, p o d m i o ­
tów
i
określeń,
którą
tworzył
łącząc
w
różne
k o m b i n a c j e j e j składniki.
L i c z b a osób, którą b a j a r z
d y s p o n o w a ł n i e była z b y t
liczna: jaguar, kojot, t u ­
kan... l u b też: ojciec, s y n ,
wuj,
żona,
matka,
sio­
stra...; czynności, które t e
osoby
mogły
wykonywać
były również
ograniczone:
rodzić się, umierać, p ł o ­
dzić (...), zabraniać, łamać
z a k a z y , robić p r e z e n t y l u b
też
kraść o b i e k t y ,
które
również wyliczyć b y moż­
na w zamkniętym k a t a l o ­
g u (...). O ż y w a ł
fikcyjny
świat — w t o k u o p o w i a ­
d a n i a każde słowo u z y s k i ­
w a ł o nową wartość, którą
przekazywało
określanym
przez siebie i d e o m i o b ­
razom..."
(Italo

Calvino)

7 0

7 1

W a l l i s , op. cit., з. 74—75.
Przypomnijmy
„Słowięzi
szczęśliwych
tłum",
„szczęściocha", c z y „tabun d o b o n o g i c h ź r e b i c " z p o e z j i
Wielemira Chlebnikowa.
72

7 3

7 4

7 5

7 6

—338.

C a r r o l l , o p . c i t . , s. 80.
tamże, s. 88.
P o r ó w n a j : Zarys

poetyki,

Warszawa

1978, s. 337—

W a ż n y m z a d a n i e m w y d a j e się t u t a j o p r a c o w a n i e
t y p i z a c j i z o b i e k t y w i z o w a n y c h społecznie k o m b i n a c j i d l a
różnych t e r e n ó w i o k r e s ó w ( p r o b l e m a t y k a h i s t o r i i m a g i i
o m ó w i o n a z o s t a n i e w części t r z e c i e j „ M a g i i d z i s i a j " ) .
9 3

„dopuszczalne są w s z y s t k i e s w o b o d y , j a k i c h w y ­
maga i n t e n c j a poety. Żadnej r e g u l e g r a m a t y c z n e j n i e
można przyznać p r a w a w e t o w a n i a w o b e c p o t r z e b m y ­
śli p o e t y c k i e j . U z a s a d n i o n e są n a w e t p e w n e stałe r e ­
f o r m y syntaktyczne. G R A M A T Y K A N I E JEST P R Z E ­
P I S E M L E C Z S P I S E M . Uporządkowanym spisem. N i e
d a j e n o r m , lecz k o n s t a t u j e f a k t a . " — pisał T . P e i p e r
(Futuryzm,
„ Z w r o t n i c a " n r 6/1923). T y m c z a s e m
myśl
m a g i c z n a rządzona j e s t p r z e z będące właśnie P R Z E P I ­
S E M p r a w a opozycji (inwersji) i mediacji.
R. B a r t h e s , Mit i znak, W a r s z a w a 1970, s. 275.
94

9 5

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9796" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9774">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/af55c14e2d1649561c19916fe3222bae.pdf</src>
        <authentication>91f858fee989af2db19e9df96c1909a8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116567">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3511</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116568">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116569">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3290</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116570">
                <text>Determinanty polskiej kultury ludowej XIX wieku / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116571">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.3, s.131-142</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116572">
                <text>Stomma, Ludwik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116573">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116574">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116575">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116576">
                <text>Ludwik Stomma

DETERMINANTY POLSKIEJ KULTURY LUDOWEJ XIX WIEKU

Etnograf stojący wobec konieczności dokonania opi­
su k u l t u r y jakiejkolwiek grupy społecznej podobny jest
k a r y k a t u r z y ś c i e m u s z ą c e m u oddzielić istotne od d r u ­
gorzędnego, by n a s t ę p n i e z a r y s o w a ć paroma kreskami
to, co charakterystyczne, zasadnicze,
najważniejsze .
Zadanie jego nie polega w i ę c na nierealnej pogoni
za w i e r n o ś c i ą fotograficznego portretu (wiadome zresz­
tą j a k bardzo jest ona zdradliwa), lecz raczej na cel­
n y m doborze migawek — odnalezieniu owych central­
nych determinant, k t ó r e Paul Lazarsfeld n a z w a ł był
w swoim s ł o w n i k u
f o r m u ł a m i - m a t k a m i (les
formules meres). Otóż wydaje się, iż w przypadku polskiej
k u l t u r y ludowej X I X wieku — szczególnie w odnie­
sieniu do ziem z a b o r ó w austriackiego i rosyjskiego —
wychwycenie owych f o r m u ł - m a t e k , e l e m e n t ó w , k t ó r e w
ogromnej mierze z a d e c y d o w a ł y o kształcie całości, jest
stosunkowo proste. Są n i m i przede wszystkim: i z o l a ­
cja, k a t o l i c y z m , u s t n y p r z e k a z
tradycji.
Izolacja. Pojęcia izolacji k u l t u r o w e j u ż y w a ć m o ż n a ,
w odniesieniu do sytuacji polskojęzycznego crlopa X I X
w., w trzech — dopełniających się zresztą — znacze­
niach &gt;: A. izolacji „ p o z i o m e j " — geograficznej, w y ­
nikłej głównie z m a ł e j mobilności społecznej miesz­
k a ń c ó w wsi polskiej tego okresu, B. izolacji „ p i o n o ­
w e j " — klasowej, ograniczającej w znacznym stopniu
możliwości korzystania przez wieś z e l e m e n t ó w tak
zwanej „ k u l t u r y e l i t " i wreszcie C. w y n i k a j ą c e j
na
zasadzie sprzężenia zwrotnego z poprzednich, a więc
izolacji „ ś w i a d o m o ś c i o w e j " — ksenofobii, k t ó r a r ó w n i e ż
w momentach nieuniknionych s p o t k a ń ze ś w i a t e m ze­
w n ę t r z n y m , ograniczała ich znaczenie poznawcze, powo­
dując p r z y p o r z ą d k o w a n i e w y n i k ó w nowych d o ś w i a d c z e ń
do zakorzenionych, spetryfikowanych struktur mitycz­
nych. Nasilenie p r o c e s ó w p o w o d u j ą c y c h owe izolacje nie
było oczywiście r ó w n e na poszczególnych terenach za­
siedlonych w X I X w. przez polskich (polskojęzycz­
nych) chłopów. I tak korzystnie (szczególnie w aspek­
cie A i B) p r z e d s t a w i a ł a się sytuacja ludności zaboru
pruskiego, a r ó w n i e ż (aspekt B) grup c h ł o p s k i c h prze­
mieszanych terytorialnie z d r o b n ą szlachtą, czy (aspekt
C) populacji kresowych. Pomimo to ogólne zasady (me­
chanizmy) izolacji cywilizacyjnej
i jej konsekwencji
u z n a ć można, z częściowym p o m i n i ę c i e m ziem zaboru
pruskiego, za charakterystyczne dla c a ł o k s z t a ł t u
tej
k u l t u r y wiejskiej X I X wieku, k t ó r ą dzisiaj — j a k ż e
często — o k r e ś l a się u n i f i k u j ą c y m mianem „ t r a d y c y j n e j
k u l t u r y ludowej". Niech u s p r a w i e d l i w i to, iż w n i ­
niejszym szkicu k o n c e n t r u j ą c y m się tylko na central­
nych,
najważniejszych
mechanizmach
kształtujących
model k u l t u r y ludowej, p o m i n i ę t e z o s t a n ą bardziej sub­
telne zagadnienia z r ó ż n i c o w a ń regionalnych, czy p r ó b y
dokładniejszego określenia geo-społecznego zasięgu po­
szczególnych zjawisk.
2

3

Izolacja pozioma. Za podstawowe czynniki mobilności
terytorialnej chłopa ziem polskich X I X w. przyjmuje
się z r e g u ł y : a. służbę w o j s k o w ą , b. pielgrzymki, c. tar­
gi i j a r m a r k i , czyli handel wiejski, d. migracje za­
robkowe (jest to jednak — dla ludności spoza k r ó lewszczyzn
— istotne dopiero w czasach p o u w ł a s z -

1

e

czeniowych , e. ż e b r a c t w o i ewentualnie — f. zamie­
r a j ą c e już w p o c z ą t k a c h X I X w . nawet na ziemiach
górskich, zbójnictwo. Trzy pierwsze z wymienianych
m i a ł y przy t y m mieć, o b e j m u j ą c
najszersze grupy
chłopów, znaczenie podstawowe.
Służba
wojskowa.
„Doświadczenie
odbywania
służby
wojskowej
było u d z i a ł e m
najwyżej
3—5%"
stwierdza Bohdan C y w i ń s k i m a j ą c na m y ś l i całą l u d ­
ność Rzeczypospolitej w przedrozbiorowych granicach.
Jeżeli u w z g l ę d n i m y jednak, iż np. w zaborze rosyjskim
mobilizowano c h ę t n i e j ( w y j ą w s z y okres represji po­
powstaniowych, dotyczących jednak g ł ó w n i e s z l a c h t y )
mężczyzn r u s k o j ę z y c z n y c h , że n i e k t ó r e kategorie pobo­
r o w y c h kierowane były do r ó ż n y c h służb w e w n ę t r z ­
nych, co u m o ż l i w i a ł o pozostanie na terenie powiatu
zamieszkania etc. — procent c h ł o p ó w polskojęzycz­
nych, k t ó r z y w z w i ą z k u ze służbą w o j s k o w ą opuszczali
rodzinne regiony obniżyć m o ż n a n i e w ą t p l i w i e do 2—3.
Opuszczali... I l u z nich jednak dane b y ł o p o w r a c a ć ?
— i mniej w a ż n a jest t u liczba żołnierskich ofiar na
odległych „polach c h w a ł " . J u ż bowiem sama wieloletniość uciążliwej służby, przy średniej długości życia
nie p r z e k r a c z a j ą c e j dla naszego w i e ś n i a k a ok. 1850 r
trzydziestu sześciu lat (bez u w z g l ę d n i e n i a ś m i e r t e l n o ­
ści n i e m o w l ą t ) nie s t w a r z a ł y w i e l k i c h szans. Toteż nie
darmo pieśń gminna owych czasów t r a k t o w a ł a powo­
ł a n y c h jak sui generis ż y w e trupy. Sądzić w s z a k ż e za­
sadnie m o ż n a , że procent mężczyzn m o g ą c y c h przeka­
z y w a ć społeczności wiejskiej relacje z odległych stron
wojaczki nie p r z e k r a c z a ł ostatecznie 0,5—0,8.
Pielgrzymki.
Zagadnieniem niedostatecznie prze­
badanym, co do którego' r ó w n i e ż s n u ć m o ż n a t y l k o
hipotetyczne r o z w a ż a n i a , jest zakres uczestnictwa X I X wiecznego c h ł o p s t w a katolickiego ziem polskich w pielg­
rzymkach. Historycy i etnografowie ograniczają się t u
p r z e w a ż n i e do niewiele m ó w i ą c y c h sugestii, j a k п р . :
ze „były pielgrzymki wcale p o p u l a r n e " . Na podsta­
wie
retrospektywnych
relacji
współczesnychjak
r ó w n i e ż fragmentarycznych b a d a ń zachowanych w nie­
k t ó r y c h sanktuariach „ k s i ą g " i „zbiorów ł a s k " p r z y j ą ć
m o ż n a ogólnie, iż p i e l g r z y m o w a ł o — przynajmniej je­
den raz w życiu — od około 30% (początek X I X w.)
do ponad 40% (schyłek wieku) katolickich m i e s z k a ń c ó w
wsi polskiej. Dokąd jednak? — X . S a d o k - B a r ą c z w y ­
licza w Polsce (w granicach z 1772) 463 cudowne obrazy
samej t y l k o M a t k i Bożej , а X . W a c ł a w z Sulgostowa p o d w y ż s z a tę liczbę (nie Wliczając miejsc k u l t u
ludności p r a w o s ł a w n e j ) do 1050 , co po doliczeniu
jeszcze około 220 cudownych miejsc z w i ą z a n y c h z k u l ­
tem n i e m a r y j n y m
pozwala u z y s k a ć o k r ą g ł ą cyfrę 1300
celów p ą t n i c z y c h peregrynacji — a więc jedno ścią­
gające p i e l g r z y m ó w sanktuarium katolickie na około
540 k m , czyli k r ą g o promieniu zaledwie 13 k m . Spo­
śród uich ok. 1200 to sanktuaria o znaczeniu lokal­
n y m , ok. 80 — regionalnym i ok. 20 — ponadregio­
nalnym (np. B e r d y c z ó w , Częstochowa, J a r o s ł a w , K a l ­
waria P a c ł a w s k a , K a l w a r i a Zebrzydowska, K o d e ń , K r a ­
ków, Trzebnica, Wilno...). Wydaje się — o ile pole­
gać m o ż n a z n ó w na szacunkowych danych z fragmen7

3

9

10

12

13

14

2

5

131

�tarycznych rekonstrukcji, iż pierwsze z wymienionych
były ostatecznym celem ponad 80°/o p i e l g r z y m ó w , już
t y l k o 12—15°/o (a więc 3,6—6% katolickiej populacji
wiejskiej) docierało do o ś r o d k ó w regionalnych, a co
n a j w y ż e j 5% (odpowiednio: 1,5—2%) dalej.
J a r m a r k i . Również uczestnictwo w j a r m a r k a c h i tar­
gach dotyczyło — j a k w y k a z u j ą to opracowania Z b i g ­
niewa B i a ł e g o , Kazimierza C h ł ę d o w s k i e g o , czy M i ­
chała Praskowskiego
— p r z e w a ż n i e tylko specyficz­
nych kategorii ludności wiejskiej i sporadycznie (około
0,5—l°/o n a b y w c ó w ) s k ł a n i a ł o c h ł o p ó w do w ę d r ó w e k
dłuższych niż 1—2 mile austriackie, t . j . ok. 15 k m .
Jest zresztą faktem znamiennym, iż chłopi polscy nie
stosowali w praktyce (w o d r ó ż n i e n i u choćby od Sło­
w a k ó w czy Ł o t y s z ó w )
rodzimej miary odległości
dłuższej niż, użyteczny t y l k o przy k r ó t k i c h dystansach,
krok .
15

le

17

1 8

19

W p r z y b l i ż e n i u p r z y j ą ć więc ostatecznie
można
(zbójnictwo
i żebractwo
m i a ł o w życiu s p o ł e c z n y m wsi
przeduwłaszczeoiowej
znaczenie drugorzędne!) iż za­
ledwie 2,5—4% c h ł o p ó w m i a ł o okazję kiedykolwiek w
życiu w y d o s t a ć się poza granice „naszego ś w i a t a " —
rejonu o promieniu nie w i ę k s z y m , niż 15 k m swoistego
orbis interior.
Izolacja pionowa. Kościół, d w ó r , karczma i szkoła —
spośród tych czterech podstawowych źródeł p o ś r e d n i e j
informacji o t y m , co dzieje się poza orbis interior, k o ­
ściół odgrywa na wsi polskiej rolę bez w ą t p i e n i a
najważniejszą.

П. 1. Jan

132

Paweł

Norblin,

Zabawa

K o ś c i ó ł . „ J a nie cztę pisma, ni piszę — Ale tak
z kazania słyszę" pisał, p r e z e n t u j ą c p o g l ą d y kmiecia,
XVI-wieczny
polemista katolicki
Wit Korczewski
i lubo jego bohater dodaje zaraz: „ W o l a ł b y m dobro
wyspanie — Niż pacierz, albo kazanie", nie sposób
docenić t r w a j ą c e g o aż po X X wiek, w p ł y w u homiletyki
na k s z t a ł t o w a n i e się s t r u k t u r chłopskiego ś w i a t o p o ­
glądu. Toż jeszcze w 1900 r o k u chłopski prenumerator
„ G a z e t y Ś w i ą t e c z n e j " nie znajduje dla redakcji w i ę ­
kszych k o m p l e m e n t ó w nad stwierdzenie, że a r t y k u ł y
w jej periodyku „To tak j a k b y s i ę w Kościele było
na kazaniu p i ę k n y m i s ł u c h a ł o u w a ż n i e "
a nawet
z wydanych w 1935 r o k u p a m i ę t n i k ó w c h ł o p s k i c h cy­
tuje Jan S t a n i s ł a w B y s t r o ń c h a r a k t e r y s t y c z n ą wypo­
w i e d ź : „Tyle tylko m ą d r o ś c i co ksiądz z dobrej woli
powie..." . W zakresie informacji „o ś w i e c i e " nie była
to je-dnak z zasady m ą d r o ś ć podawana explicite, w j a ­
k i k o l w i e k usystematyzowany sposób, lecz zbiór r ó ż n y c h
dygresji i anegdot służących dydaktyce moralnej, ko­
m e n t u j ą c y c h odczytane teksty z Pisma Ś w i ę t e g o , czy
też m a j ą c y c h po prostu u d o k u m e n t o w a ć p r z e w a g ę i n ­
t e l e k t u a l n ą kaznodziei. Słuchacz u z y s k i w a ł z nich w i a ­
domości przypadkowe, często zmitologizowane i ten­
dencyjne, czy zgoła faktograficznie fałszywe. Ich w a ż k a
rola dla systemu ludowej wiedzy o świecie z e w n ę t r z ­
nym (orbis exterior) z a s a d z a ł a się więc bardziej na
u t r w a l a n i u (szczególnie, gdy chodzi o c h ł o p s k ą kseno­
fobię) niż p r z e ł a m y w a n i u s t r u k t u r mitycznej ś w i a d o ­
mości wsi.

wiejska w karczmie,

20

2 1

22

rys.

pędzlem

i

tuszem,

lawowany.

�11. 2. Jan P a w e ł Norblin, W karczmie, rys. tuszem, lawowany, 1780 r.

Wydaje się natomiast, że nie należy
przecenia.:
znaczenia osobistego k o n t a k t ó w c h ł o p ó w z duszpaste­
rzem. „Ksiądz był w y n i o s ł y i daleki" — jak słusznie
p o d k r e ś l a B y s t r o ń , zaś proboszcze u t r z y m u j ą c y ż y w ­
sze kontakty prywatne z w i e ś n i a k a m i należeli do w y ­
j ą t k ó w nawet i u s c h y ł k u X I X wieku (stosunkowo czę­
sto zdarzało się to na kresach wschodnich — przy­
puszczalnie pod w p ł y w e m p r z y k ł a d u postawy p o p ó w
prawosławnych).
Zupełną
natomiast
rzadkością
byli
działacze t y p u X X w.: W a c ł a w a Blizińskiego (Kaliskie),
S t a n i s ł a w a S t o j a ł o w s k i e g o (Galicja), l u b Piotra W a ­
wrzyniaka (Wielkopolska).
2 3

D w ó r . Innej natury (moda, obyczaj, pieśń ś w i e c k a ,
w y p o s a ż e n i e materialne), ale bardziej jeszcze powierz­
chowne i mimowolne było — w dziedzinach edukacji
i informacji — o d d z i a ł y w a n i e dworu. Ogromnej w i ę k s z o ­
ści szlachty nazbyt o d p o w i a d a ł a f o r m u ł a „Niech na
całym świecie wojna — Byle polska wieś zaciszna —
Byle polska wieś spokojna..." , by w interesie jej
leżało jakiekolwiek rozszerzanie k r ę g u chłopskich w y o ­
b r a ż e ń . Wręcz odwrotnie — o d n o t o w a ć m o ż n a częste
p r z y k ł a d y wyrzucania przez oficjeli dworskich z terenu
wsi obcych handlarzy, ż e b r a k ó w i włóczęgów, zakazu
goszczenia przez c h ł o p ó w osób spoza parafii i.t.p. „ P a n
się boją we wsi r u c h u . . . " . Niech więc nie m y l ą nas
p o w r a c a j ą c e co pewien czas na dworskie ganki fale
zainteresowania „chłopską dolą", mazowieckie w ę d r ó w k i
Kolberga, programy „zbliżenia do ludu". „ K o c h a m te
swojskie,
wierne/
Chłopskie
serca
bratnie/
Które
dla mnie, ich pana/ Biją tak intratnie..." , podsu­
m o w a ł je Jan L e m a ń s k i , z sarkazmem wprawdzie, lecz
i bezsprzeczną słusznością.
24

25

2e

K a r c z m a . „W
karczmisku ć m a

całej wiosce
narodu" . I
27

d y m i ą czuby
rzeczywiście,

/ A w
karczma,

k t ó r a — o czym często się zapomina — spełniała w
życiu wsi, poza L i t w ą , nie tylko funkcje „ r o z d y m i a n i a
czubów", ale r ó w n i e ż handlowe, kulturalne, m a t r y m o ­
nialne etc. cieszyła się zazwyczaj i n t e n s y w n ą f r e k w e n ­
cją. I n t e n s y w n ą — nie szeroką, gdyż jej obroty za­
pewniane były przede wszystkim przez częste w i z y t y
stałej grupy najbliżej m i e s z k a j ą c y c h w i e ś n i a k ó w . G r u ­
py względnie niewielkiej, jako że „ n p . w 1874 na te­
renie Galicji jedna karczma p r z y p a d a ł a na 233 miesz­
k a ń c ó w , licząc w to nawet dzieci przy piersiach, a w
n i e k t ó r y c h powiatach nawet na 120 o s ó b " . Owa m i e j ­
scowa m i n i — „ ć m a narodu" m i a ł a t e o r e t y c z n ą okazję
spotkania w karczmie p o d r ó ż n y c h w i e ś n i a k ó w z innych
okolic (obowiązek dróg), k u p c ó w , j a k i niekiedy r ó ż ­
nego rodzaju e l e m e n t ó w nieustabilizowanych (żebracy,
złodzieje, paserzy). W praktyce jednak posłańcy c h ł o p ­
scy muszący p o k o n y w a ć pieszo conajmniej 30 k m dzien­
nie
nie m i e l i p r z e w a ż n i e sił, kupcy zaś, dysponu­
j ą c y zresztą najczęściej wydzielonymi kwaterami, ocho­
ty do bardziej ożywionego życia towarzyskiego. Obcym
kompanem karczemnych pogwarek b y w a ł więc spora­
dycznie dyskretny z konieczności złodziejaszek l u b nie
s k ą p i ą c y — za o p ł a t ą — g a r d ł a ani czasu dziad —
ż e b r a k . Wokół r o l i , j a k ą o d g r y w a ł ten ostatni w w i e j ­
skim obiegu informacji n a r o s ł o w literaturze etnogra­
ficznej i historycznej wiele m i t ó w . Nazywano go wszak­
że nawet „profesorem w s i " (Seweryn Udziela), czy „ga­
zetą ludu". Jeśli już gazeta, to ściślej — „ j o u r n a l j a u ne" — p o p o ł u d n i ó w k a ograniczająca się — jak w y k a ­
zują współczesne badania — przede wszystkim do
repertuaru sensacyjnego, t y p u : „ S t r a s z n a kara Boża
s p a d ł a na niegodziwego syna, k t ó r y mścił się nad swo­
i m ojcem, a gdy u d e r z y ł staruszka w twarz, to obie
ręce mu nagle s k o s t n i a ł y " , „ S t r a s z n a zbrodnia Bier2 8

2 9

30

133

�p a ń s k a pracza jnauka ojczowie nasze nie dali nam
Baszami nieumieli. Tobym tego niewiedział jak zga­
zety" ) o d g r y w a ć poczęło p o w a ż n i e j s z ą rolę w samym
końcu wieku.
Izolacja świadomościowa. Wreszcie: izolacja „ ś w i a d o ­
m o ś c i o w a " — zjawisko nie w y s t a r c z a j ą c o wciąż przez
h i s t o r y k ó w , czy socjologów dostrzegane i akcentowane.
Tymczasem m a t e r i a ł y zebrane przez Jana S t a n i s ł a w a
Bystronia nie p o z o s t a w i a j ą
najmniejszej
wątpliwości
co do tego, iż wierzenia o ś l e p y m rodzeniu się obcych,
ich czarności, kanibalizmie, obrzydliwym zapachu e t c .
nie ulegały w e r y f i k a c j i nawet wobec oczywistych, em­
pirycznych zaprzeczeń. W z a m k n i ę t y c h chłopskich m i krokosmosach X I X w. b r a k o w a ł o nie t y l k o fizycznych
możliwości lub chęci, ale r ó w n i e ż — czy raczej: przede
wszystkim — przygotowania intelektualnego do zauwa­
żenia, poznania, obiektywnej oceny, a t y m bardziej
zaakceptowania inności lub nowości. To dlatego ci nie­
liczni urlopnicy p o w r a c a j ą c y z wojska, w k t ó r y c h i n ­
formacjach tak w i e l k ą nadzieję zdaje się p o k ł a d a ć
B y s t r o ń , opowiadali — j a k wspomina Wincenty Witos
35

30

П.

3.

Oko

Opatrzności,

olej

na

płótnie,

XIX

w.

nackiego i Karczmarczyka p o p e ł n i o n a na kalece T a l a ­
rze w R ę b k o w i e pod G a r w o l i n e m " .
etc. Zaiste —
zachęcająca wizja ś w i a t a !
Szkoła.
Złożona jest natomiast sprawa
oddziały­
wania na wieś szkoły. O ile bowiem w zaborze prus­
k i m , gdzie przymus szkolny zaprowadzono na Ś l ą s k u
w 1819, w P o z n a ń s k i m w 1825, a w Prusach Zachod­
nich w 1845, jest ono skuteczne i stosunkowo g ł ę b o ­
kie, o tyle do pozostałych t e r e n ó w Rzeczypospolitej
p a s u j ą raczej strofy Jana L e m a ń s k i e g o : „O wsi gdzie
dookoła/ N i k t nie wie, co to szkoła/ Gdzie w i e ­
dza
krzewi
ta
się/ W y k r ę c a ć
gniazda ptasie..." .
I tak podług danych spisu l u d n o ś c i z 1897 t y l k o 31 '/o
dorosłej (!) populacji guberni lubelskiej umie czytać,
w radomskiej i kieleckiej mniej jeszcze. A przecież
są to lata bujnego już rozwoju szkolnictwa jednoklasowego. Jeżeli więc u w z g l ę d n i m y jeszcze, iż przytoczo­
ne cyfry są oczywiście z a w y ż o n e przez szerzej korzy­
s t a j ą c ą z o ś w i a t y ludność m i e j s k ą , przyjdzie p r z e s t a ć
się dziwić, że w pierwszej połowie X I X w i e k u u w a ­
żano p i ś m i e n n e g o za „księdza, d i a b ł a albo niespełna
k l e p k i " z a r ó w n o w Galicji, j a k i na ziemiach zaboru
rosyjskiego, zaś Eustachy Hrabia Tyszkiewicz w swo­
i m „Opisaniu powiatu borysowskiego" nie potrafi p r z y ­
p o m n i e ć sobie ani jednego (!) dziecka chłopskiego po­
b i e r a j ą c e g o nauki. Sytuacja ta p o p r a w i a ł a się bardzo
powoli. Jeszcze w 1899 entuzjastka szkolnictwa ludo­
wego Zofia Strzetelska-Grynbergowa stwierdzi, iż „lud
wiejski n i e c h ę t n y jest dla o ś w i a t y " i „ n i e p r z y c h y l n i e
usposobiony do s z k o ł y " , a jej opisy wiejskich szkół
roić się b ę d ą od takich s t w i e r d z e ń , j a k пр.: „w B i l i czu założono szkołę na p o c z ą t k u X I X wieku. Pobyt
dla nauczyciela tam bardzo p r z y k r y ; m o ż n a d o s t a ć me­
lancholii. W y n i k i n a u k i bardzo s ł a b e " . Oczywiście
w t y m stanie rzeczy r ó w n i e ż i czytelnictwo wiejskie
(„Oboże ile j a s i ę n a u c z y ł zgazety iłem P o z n a ł ś w i a t a
ile k r a j ó w w o d ó w A s k ą d t b y m mug wiedzić żeby nie
31

S2

f

33

3 4

134

— „cuda o t y m , co tam widzieli, a czego najczęściej
nie rozumieli. Mówili na p r z y k ł a d z a s ł u c h a n y m gro­
madom, że obozowali na tak wysokich górach, z k t ó ­
rych m o ż n a było wprost od słońca zapalić fajkę albo
papierosa. Widzieli całe domy budowane ze szkła, z&gt;ote kościoły, kamienice tak wysokie jak nasze Tatry,
kłosy zboża na pół metra długie, k r o w y takie, że do
brzucha jednej m o ż n a bez t r u d u dziesięć naszych scho­
w a ć , ogromne ilości wina, w k t ó r y c h się ludzie t a m ­
tejsi k ą p i ą i myją, nie u ż y w a j ą c wody. Dziwne było
po prostu, że plotąc te i inne androny ż a d e n z n i c h
(podkr. L . S.) nie w s p o m n i a ł nawet o stosunkach i u r z ą ­
dzeniach, jakie w tych krajach już p a n o w a ł y , a k t ó r e
powinien był, j a k o r o l n i k , w pierwszym rzędzie zo­
baczyć."
Jak w i d a ć z w i e l k ą i n t u i c j ą pisał Tomasz
Mann w Józefie
i jego braciach ,
iż w izolowanych
k u l t u r a c h tradycyjnych m i t pokonuje z r e g u ł y „ p r z y ­
p a d k o w ą i n i e i s t o t n ą rzeczywistość". Mogli więc chłopi
z Galicji, m i e s z k a j ą c y po prawej stronie Wisły, mieć
na jej d r u g i m brzegu ukochanych krewnych, przyja­
ciół i znajomych, a r ó w n o l e g l e — j a k n a k a z y w a ł a m i ­
tyczna r e g u ł a — u w a ż a ć wszystkich s ą s i a d ó w zza rzeki
„za Moskali i dziwić się, dlaczego oni m ó w i ą po polsku,
a w i ę k s z e mieć do nich uprzedzenia aniżeli do N i e m ­
ców lub Ż y d ó w " . Tak — „ m u s i m y się zgodzić na
to, że owa epoka dopuszczała j e d n o c z e ś n i e obie moż­
l i w o ś c i " . Nie d o c e n i l i b y ś m y jednak znaczenia tej swo­
istej ludowej ksenofobii i schizofrenicznej rezerwy po­
znawczej, ograniczając ich znaczenie do
kontaktów
z cudzoziemcami i egzotyką dalekich stron. K u r p i o ­
wskie badania Jacka O l ę d z k i e g o
wykazały wszakże
dobitnie, iż zmityzowane postrzeganie, połączone z nie­
chęcią p o z n a w c z ą , a wzmocnione p o k a ź n y m b a g a ż e m
infernalnych bez m a ł a w i e r z e ń , odcisnęły swoje p i ę t n o
na znajomości i interpretacji niezwykle szerokiego za­
kresu (czy zgoła wszelkich?) zjawisk i istot spoza
oswojonego k r ę g u „ n a s z e j " w s i . P o m i ę d z y inteligen­
ckie bajki włożyć więc można wizję „ t r a d y c y j n e g o "
w i e ś n i a k a — dziecka natury, p o d z i w i a j ą c e g o p i ę k n o dzi­
k i c h „pól i l a s ó w m i e s z k a ń c ó w " . „Niech ta ciort
w e ź m i e wszystkie gady, robaki i inne z w i e r z e — ta
i podobne, zanotowane nie t y l k o przez Jacka O l ę d z ­
kiego, wypowiedzi są niestety znacznie bardziej w i a r y ­
godne od p o k u t u j ą c y c h t u i ówdzie rzewnych wspo­
minek sielskiego d z i e c i ń s t w a . W najlepszym przypadku:
„dzikich s t w o r z e n i ó w nie zidziałam, to nie poziem, k t ó ­
re m i się spodobają. Zajunc casem przeleci, ale zajunc
3 7

38

3 9

40

41

4 2

43

44

15

— j a k to zajunc" . Wszystko co poza granicami „ n a ­
szego" ś w i a t a , swojskiej ekumeny, nie warte jest w

�gruncie rzeczy w y s i ł k u obserwacji, czy zastanowienia,
pada ł a t w y m ł u p e m mitycznych s c h e m a t ó w . Toż i tnk
wiadomo, że t y l k o w naszej wsi, naszym „orbis interior"
— „ n a t u r a jest doskonalsa, od Pana Jezusa cłoziekoziu
dana"«.
Znaczenie owej wielostronnej izolacji wsi polskiej
X I X wieku, k t ó r ą p o d s u m o w a ł był Witos lapidarnym
stwierdzeniem, iż chłop „tworzył sobie swój w ł a s n y
.świat, poza k t ó r y nie chciał ani nie mógł w y c h o d z i ć " ' ,
nie było dotąd należycie doceniane przez większość
h i s t o r y k ó w i e t n o g r a f ó w epoki, k t ó r z y ograniczali się
p r z e w a ż n i e do z d r o w o - r o z s ą d k o w e j konstatacji z w i ą z k u
między odosobnieniem i konserwatyzmem chłopskich
m i k r o k o s m e s ó w , czyli do teoretycznego uogólnienia —
p e ł n y c h zresztą przesady — w e r s ó w W ł a d y s ł a w a Syrok o m l i o Polesiu: „Tu zaslonieni lasem i oblani wodą.'
Z pokoleń w pokolenia ludzie wiek swój wiodą;/ Ż a d e n
nowy obyczaj, żaden w y m y s ł świeży/ Nie p r z e m i e n i ł ich
mowy n i k s z t a ł t ó w odzieży;/ Ż a d e n nowy duch wieki,
nie przyłożył ręki,/ By zmienić bicie serca albo tekst
piosenki..."
Tymczasem wydaje się, iż skutki owego
..zasłonięcia lasem i oblania w o d ą " były o wiele szer­
sze i bardziej złożone. Nie p o r y w a j ą c się na całościo­
wą, s y s t e m o w ą ich analizę, warto chyba na paru naj­
bardziej jaskrawych i znaczących p r z y k ł a d a c h : г у t u a1 i z m u, m o r a l n o ś c i ,
s e n s u a 1 i z m u wiejskiego,
u k a z a ć s p r a w c z ą , organizującą rolę pozostawania w izo­
lacji dla mechanizmu k u l t u r y ludowej X I X wieku.
Rylualizm. Male, względnie odosobnione grupy, żyjące
w mniej lub bardziej silnym poczuciu mitycznego za­
grożenia z e w n ę t r z n e g o , tylko w bardzo w ą s k i c h ramach
pozwolić sobie mogły ( w p ł y w a ł y na to r ó w n i e ż racje
ekonomiczne) na tolerowanie niezestandaryzowanych po­
staw jednostek, noszących w s z a k ż e zawsze w sobie za­
rodek groźby dezintegracji orbis interior . „Zespoleni
i jednacy" — tak b r z m i e ć by zapewne winna n i e u ś w i a damiana dewiza dążeń tradycyjnej społeczności w i e j ­
skiej. N a t u r a l n ą zaś takiej zasady k o n s e k w e n c j ą oka­
zywać się m u s i a ł a społeczna niechęć do wszelkich po­
staw i działań indywidualnych, o b e j m u j ą c a z a r ó w n o za­
kres obyczajowości, w y p o s a ż e n i a materialnego (opiewa­
ny wielekroć chłopski opór przeciw innowacjom tech­
nicznym) , jak i — p r z y k ł a d to nader charakterystycz­
ny dla polskiej k u l t u r y ludowej X I X wieku — r e l i ­
gijności. „W ż a d n y m bodaj ś r o d o w i s k u , poza wiejskim,
nie w y s t ę p u j e z t a k ą w y r a z i s t o ś c i ą oblicze społeczne re­
l i g i i — to, że jest ona s p r a w ą życia zbiorowego, a do­
piero w t ó r n i e indywidualnego." — pisał Stefan Czar­
nowski . I rzeczywiście — nawet modlitwa oceniana
jest w ś r ó d chłopów zdecydowanie w y ż e j , jeżeli ma cha­
rakter zbiorowy. „Abo to Pan Bóg ma głowę do u w a ­
żania na k a ż d e g o z osobna", „ J a k razem, to i Pan
Jezus inaczej w y s ł u c h a " , ,,Jek Jezus z apostoły i my
k l ę k a j m y p o s p o ł y . . . " . Podobne opinie p o w t a r z a j ą sie
w odniesieniu do pielgrzymek ( „ P i e l g r z y m i nie są nie­
mal nigdy przedstawicielami t y l k o samych siebie. Z re­
guły są jednocześnie p o ś r e d n i k a m i n a b o ż n o ś c i szerszego,
lub szczuplejszego grona, k t ó r e p o w i e r z y ł o i m zaniesie­
nie p r ó ś b dio Boga przed cudownym obrazem Jego M a ­
t k i , dokonanie w imieniu m a n d a t a r i u s z ó w i za nich
o k r e ś l o n y c h ćwiczeń nabożnych... Pielgrzym nawet sa­
motny, jest zawsze czyimś p o s ł e m . " ) , j a k r ó w n i e ż
p r a k t y k pokutnych etc. Owemu u b ó s t w u — żeby nie
powiedzieć b r a k o w i — i niskiemu
wartościowaniu
p r a k t y k i n d y w i d u a l n y c h przeciwstawia się oczywiście
bogaty i z r ó ż n i c o w a n y repertuar w i e r z e ń , w y o b r a ż e ń
i p r a k t y k zbiorowych. Realizacja tych ostatnich z udzia­
łem znaczniejszego grona u c z e s t n i k ó w wymaga zaś sta­
rannej reżyserii, o b e j m u j ą c e j z a r ó w n o czasowe, prze­
strzenne, jak i społeczne rozplanowanie obrzędu. K u l ­
J

18

ił. 4. Matka Boska S a l e t y ń s k a , olej na
cm, X I X w.

p ł ó t n i e , 65 X 51

19

50

51

52

53

tura
ludowa
wypracowała
przez
wieki
(opierając
się w t y m dziele w znacznej mierze na ciągłej adap­
tacji p i e r w i a s t k ó w c h r z e ś c i j a ń s k i c h do spetryfikowanych, a c h r z e ś c i j a ń s k i c h s t r u k t u r m i t y c z n y c h ) nader
precyzyjne i koherentne „ s c e n a r i u s z e " rytualne. Boga­
ctwo ich form i bagaż w nich zawartych, a m a j ą ­
cych dla struktur rodzimej k u l t u r y ludowej X I X w i e k u
znaczenie organizujące, tradycji
mitycznych , łatwo
p r z y ć m i ł y n a j w a ż n i e j s z ą z p u n k t u widzenia Kościoła,
to jest teologiczną treść o b r z ą d k ó w . R y t u a ł o d e r w a ł się
od swych teologicznych znaczeń stając się niezwykle
często — sam w sobie przedmiotem w i a r y , jak пр.:
powszechna w religijności ludowej X I X w. wiara, że
„jeśli zaginą koladka ( t . j . obrzędy b o ż e n a r o d z e n i o w e )
n a s t ą p i koniec ś w i a t a " , gdzie sam zespół akcji o b r z ę ­
dowych przekształcił się w „ n o r m ę eschatologiczną",
lub — bezrefleksyjnie, czyli bez z w i ą z k u z jego sen­
sem
teologicznym,
celebrowany
spektakl,
czego
wymownym
p r z y k ł a d e m m o g ą być choćby obchody
ś w i ę t a M a t k i Bożej Zielnej realizowane w K a l w a r i i
P a c ł a w s k i e j (fundacja 1668, sprowadzenie cudownego
obrazu N M P ok. 1685). K a l w a r i a wybudowana została
przez J ę d r z e j a Maksymiliana F r e d r ę z m y ś l ą — jak
to sama nazwa wskazuje — o obchodach paschalnych.
Jest ona możliwie w i e r n y m odtworzeniem miejsca Męki
P a ń s k i e j — odległości pomiędzy kapliczkami, wyobra­
ż a j ą c y m i poszczególne stacje, wymierzone są tak, by
o d p o w i a d a ł y odległościom w Jerozolimie. Mamy t u
i górę O l i w n ą i potok Hebron vel C e d r o n
(rzeka
Wiar). W tej scenerii obnoszona b y ł a corocznie, w dniu
14.VIII (i jest zresztą do dzisiaj) figura M a r y i . Z okazji
uroczystości W n i e b o w z i ę c i a idzie się więc do „ d o m k u
P i ł a t a " , przechodzi przez „ H e b r o n " , odwiedza Annasza
i Kajfasza... Ż a d e n z indagowanych współcześnie pielg­
r z y m ó w nie widział w t y m nic dziwnego, u z a s a d n i a j ą c
5J

55

5 6

57

135

�П. 5. Sw. B a r t ł o m i e j , drewno policbrom., wys. 67 cm, X I X (?) Z a b o r ó w , w o j . rzeszowskie.
I I . 6. Wojciech Oleksy. Pieta, drewno mai. k r e d k a m i , wys. 28 cm, 1973 r.

swoje p o s t ę p o w a n i e (np. ś p i e w a n i e pieśni wielkopost­
nych przy tak radosnym święcie) najfantastyczniejszy­
m i a p o k r y f a m i , albo prostym stwierdzeniem: „ j a k ­
b y ś m y inaczej r o b i l i , to by nas Pan Bóg p r z e k l ą ł , tak
zawsze było i być m u s i . R y t u a ł sam w sobie oka­
zuje się więc w a r t o ś c i ą o b w a r o w a n ą nie tylko groź i4
oburzenia grupy, ale i gniewu B o ż e g o . Dokonuje się
kliniczny w r ę c z przypadek procesu mityzacji: nie t r e ś ć
n a u k i Kościoła, ale w y t w o r y społeczne, rezultaty okre­
ślonych p o w i k ł a ń historyczno-kulturowych, czy zgoła
ekonomiczno-klasowych,
czysto
nieraz
zewnętrzne
i przypadkowe, j a w i ć się p o c z y n a j ą w oczach chłopów
jako „odwieczne", „uświęcone", „ s ł u s z n e " i w konse­
kwencji p o d l e g a j ą rytualizacji. Liczne ś w i a d e c t w a po­
t w i e r d z a j ą zaś, iż w X I X wieku takie w ł a ś n i e zmitologizowane i zrytualizowane, acz niejednokrotnie zgoła
fałszywe, w y o b r a ż e n i a o w ł a s n e j religii były często
dla polskich w i e ś n i a k ó w podstawowym probierzem ich
katolickiej p r a w o w i e r n o ś c i , p o z w a l a j ą c y m m i e s z k a ń c o m
orbis interior nie t y l k o na pogardliwe ustosunkowy­
wanie się do innych grup wyznaniowych, n a r o d o w o ś c i o ­
wych, czy lokalnych, ale niekiedy nawet na ignoro­
wanie postawy i nauki książy, o ile ci u s i ł o w a l i w
ś w i a t tych p o g l ą d ó w i n g e r o w a ć . Dotyczyło to, jak się
wydaje, przede wszystkim sfery m o r a l n o ś c i
Moralność. „ R y t u a l i z m e m t ł u m a c z y się t a k ż e fakt, że
t r e ś ć etyczna c h r z e ś c i j a ń s t w a m a ł o z a p r z ą t a naszego
w ł o ś c i a n i n a (...) M o r a l n o ś ć ludowa praktyczna w ca­
łości swojej, uzasadniona jest przede wszystkim tra­
dycją, starodawnym obyczajem. P o s t ę p u j e się w pe­
wien sposób w danych okolicznościach, bo nie ina­
czej p o s t ę p o w a l i ojcowie, bo tak p o s t ę p u j e się za­
wsze, nie zaś dlatego, że tak uczy ksiądz na kaza­
niu..."
— stwierdza z n ó w Stefan Czarnowski, lecz
zdanie jego, chociaż n i e w ą t p l i w i e słuszne, ma t y l k o
opisowy charakter. „ T r a d y c j e " , „święte prawa", „czy­
58

5 9

ł

60

0 1

136

ny ojców" to już w s z a k ż e k o ń c o w y p r o d u k t mityzacji.
Co spoczywało jednak u jego podstaw, wokół jakich
centralnych zasad o g n i s k o w a ł się system m o r a l n o ś c i
ludowej X I X wieku? Otóż dopuszczając pewne n i u ­
anse regionalne , n a t r a f i m y i t u bez t r u d u na za­
sadnicze przeciwstawienia: „nasza grupa" — obcy,
orbis interior — orbis exterior, k t ó r y c h w y n i k i e m by­
ła tzw. m o r a l n o ś ć swojacka, w której
bezwzględnie
p o t ę p i a n e zło, grzech ciężki, s t a n o w i ł o to wszystko,
co u d e r z a ł o w g r u p ę od z e w n ą t r z l u b
rozsadzało
ją
od ś r o d k a . Natomiast przewiny wobec obcego, czy
p o p e ł n i o n e w imię utrzymania zasad ł a d u w e w n ę t r z ­
nego, były już traktowane zupełnie inaczej. Ten de­
terminowany przez na czelność f o r m u ł y „ r a z e m swo­
jacy" r e l a t y w i z m moralny w i d a ć bodaj najlepiej w
zakresie oceny p r z e s t ę p s t w przeciw zdrowiu i mieniu
bliźniego. I tak zabicie człowieka p o t ę p i a n e było oczy­
wiście suxowo przez X l X - w i e c z n y c h c h ł o p ó w nadrabskich
i poczytywane za grzech ciężki, jednak „zabi­
cia człowieka znanego ze zbrodniczych c z y n ó w prze­
ciw m i e s z k a ń c o m w s i , chociażby i dla pomszczenia oso­
bistej krzywdy i w sposób p o d s t ę p n y , nie zaliczają
już Nadrabianie do ciężkich p r z e s t ę p s t w . Wobec zaś
s p e ł n i e n i a zabójstwa w imię ogólnego dobra l u d nie
t y l k o uniewinnia zupełnie zabójcę, ale owszem czyn
jego u w a ż a za bardzo p i ę k n y " . Dodajmy, iż w p r z y ­
padku gdy owo c a ł k i e m dowolnie interpretowane „ogól­
ne dobro" z w r a c a ł o się przeciw osobnikowi szczególnie
(narodowościowo, językowo, religijnie, czy zawodowo)
grupie obcemu, jego zgładzenie j a w i ł o się chłopom
o m a l ż e pożyteczną rozrywtką, toteż prześcigali się w po­
mocy prowodyrom. Oto udokumentowany w znakomi­
tej monografii Jana S w i ę t k a , a z n a j d u j ą c y swoje od­
powiedniki z i n n y c h r e g i o n ó w , opis rozprawy z karcz­
marzem — Ż y d e m : „...dwaj młodzi parobcy częścią
z osobistej zemsty, częścią w imię ogólnego dobra po62

6 3

6 i

�stanowili zgładzić Lejbusia ze ś w i a t a . Z a m i a r u swego
dokonali w święto
Matki
Boskiej Zielnej (warto
zwrócić u w a g ę na s y m b o l i k ę tego doboru t e r m i n u —
przyp. L . S.) w jego w ł a s n e j szynkowni. (...) Rozpo­
częło się kolankowanie, kopanie obcasami i deptanie
(...) Za c h w i l ę dobrze już zbitego wyw-leczono za włosy
z izby karczemnej na pole, a tu wielu z obecnych
u w a ż a ł o za swój o b o w i ą z e k przynajmniej przez jedno
uderzenie k o ł k a p r z y c z y n i ć się do zgładzenia L e j b u sia. (...) L e j b u ś t y m sposobem do stu kołów o t r z y m a ł
już po śmierci... (...) A l e — komentuje S w i ę t e k — nie
można tego u w a ż a ć za pastwienie się nad trupem, bo
cała wieś wtedy o p o w i a d a ł a sobie, że L e j b u ś t y l k o
dlatego tak liczne razy po ś m i e r c i odniósł, p o n i e w a ż
obawiano się, aby »się nie zatajuł« (udał n i e ż y w e g o ) ' .
Oczywiście — przypadki z a b ó j s t w to zdarzenia skraj­
nie jaskrawe i w b r e w plastycznemu opisowi Wincen­
tego Witosa, j a k to „ T r u p y zalegały p o d w ó r z a kar­
czemne, komisje s ą d o w e i prokuratorskie zjeżdżały co
t r o c h ę do w s i . . . "
— jednak dosyć na wsi polskiej
X I X wieku rzadkie. Problemem dalece powszechniejszym
były t r w a ł e uszkodzenia cielesne i okaleczenia stano­
w i ą c e najczęściej — rzecz to typowa dla większości
izolowanych grup lokalnych w Europie — owoc po­
rachunków
wewnątrzrodzinnych.
Niezwykle istotnym
instrumentem zachowania ł a d u w e w n ą t r z grupy była
w s z a k ż e jej spetryfikowana h i e r a r c h i c z n o ś ć ,
podział
u p r a w n i e ń i w ł a d z y z a r ó w n o w skali całego orbis
interior, j a k i jego integralnych — rodzinnych ato­
m ó w . S t ą d b e z w z g l ę d n e poszanowania praw rodziciel­
skich, p o s u n i ę t e tak daleko, iż „... uszkodzenia cielesne
dzieci przez
rodziców,
wskutek k t ó r y c h
następuje
ś m i e r ć po u p ł y w i e k r ó t s z e g o l u b dłuższego czasu, nie
należą do bardzo rzadkich p r z y p a d k ó w . (...) Sąsiedzi
nie podnoszą ich z zasady, aby nie n a r u s z y ć p r a w
ojcowskich; zresztą ś m i e r ć dziecka u w a ż a się za natu­
r a l n ą , skoro ona nie n a s t ę p u j e b e z p o ś r e d n i o po pobi­
ciu, ale po dłuższej słabości, k t ó r a jest jego n a s t ę p ­
stwem. — Sąsiedzi t y l k o wtedy nie puściliby bezkar­
nie rodzicom zabicia dziecka, gdyby ono od r a z ó w
z ich r ę k i natychmiast zakończyło życie. (...) Jak cięż­
kie i częste są kalectwa, o k t ó r e rodzice dzieci przy­
p r a w i a j ą , j a k nieopatrzne są razy, k t ó r e oni nawet
z b ł a h y c h p o w o d ó w między nie rozdzielają, wystarczy
choćby z a g a d n ą ć jednego i drugiego w ł o ś c i a n i n a , k t ó r y
ma pewne wady fizyczne l u b u m y s ł o w e , o d k ą d d a t u j ą
się te jego wady, a usłyszy się od niego narzekania
na »tatusia, co go o k u l a w i l i , ize teraz u k r y m u j e na
nogę, bo go porazili p a ł ą , j a k uciekał, ize się bał, zeby
go nie pobili za to, ize p u ś c i u ł w konicyne k r o w y * ;
lub »na mamusie, ze m u u t r ą c i l i r ę k ę , j a k i m k i j kciał
w y d r z y ć , izeby go nie b i l i za to, ze k r ó w nie n a p a s «
(...) Utyskuje też niejeden na tatusia l u b m a m u s i ę ,
»ize gio raz tak po łbie z w a l i l i , ize on teraz p a m i ę c i
n i ma i zabacuje se i w g ł o w i e m u się casem jaze
mąci«" .
Ii?

66

e7

Sensualizm. W y o b r a ź n i a chłopa polskiego X I X wieku
k s z t a ł t o w a n a przez z m i t o l o g i z o w a n ą t r a d y c j ę l o k a l n ą nie
w y b i e g a ł a dalego poza granice orbis interior. Wizja
ś w i a t a „po tamtej stronie" t r w a ć więc m o g ł a i t r w a ł a
w spetryfikowanym bezruchu mitycznych w y o b r a ż e ń .
Sytuacja k o m p l i k o w a ł a się jednak w przypadku przy­
jęcia i zaakceptowania przez wieś jakiejkolwiek n o w i ­
ny z z e w n ą t r z . I tak, zasymilowanie modelu dobrego
w ł a d c y , w jego konkretnej postaci, pociągać by wszak
za sobą winno spopularyzowanie obrazu d w o r u , czy
choćby (w zależności od zaboru) k o p u ł k r e m l o w s k i c h
cerkwi, galerii Sanssouci, kolumnad Hofburgu. R ó w ­
nież dzieje ewangeliczne r o z g r y w a j ą się na tle pustyn­
nych p i a s k ó w , egzotycznych g a j ó w oliwnych, w cieniu

II.

7. M a r i a n J ó ź w i a k , S p o w i e d ź ,
wys. 32 cm.

drewno polichrom.

p i r a m i d . Zrozumienie tego kontekstu, u d o s t ę p n i e n i e w y ­
o b r a ź n i tamtej — odległej rzeczywistości pod inną, niż
b a ś n i o w o - f a n t a s t y c z n a f o r m ą , oznaczałoby zaś uznanie
możliwości toczenia się normalnego ludzkiego życia
w ś r ó d r ó ż n y c h pejzaży, zwierząt, roślin, co uderza­
łoby w s a m ą istotę dychotomii orbis i n t e r i o r : orbis
exterior i p r o w a d z i ł o do jej zupełnego zniweczenia.
B r o n i ą c się przed t y m , azyli i n n y m i słowy — chcąc
u d o s t ę p n i ć chłopom nowe treści bez naruszania binar­
nej s t r u k t u r y mitycznej, podjęła k u l t u r a ludowa u w i e ń ­
czony p e ł n y m powodzeniem w y s i ł e k zmiany kontekstu
„ t a m t y c h " zdarzeń, przeniesienia ich b o h a t e r ó w w t u ­
tejsze, swojskie, z r o z u m i a ł e realia. Są więc nadal „tam
daleko" domy „wyzse niz T a t r y " , rzeki w ó d k ą p ł y n ą c e ,
kościoły z r u b i n ó w i złota, ale j u ż „ n a s z cysorz to
ma z dziesięć zagród i po sto owiecek w k a ż d e j " .
Pan Bóg w chłopskim przebraniu o d w i e d z a ć ma posz­
czególne wsie, czynić cuda i w y m i e r z a ć d o r a ź n i e spra­
w i e d l i w o ś ć , Matka Boska upodabnia się do w i d y ­
wanej od czasu do czasu „ p a n i e n k i ze d w o r a " ... Wszy­
stko wraca do normy. Z n ó w mamy do czynienia z prze­
ciwstawionym „ o b c e m u " ś w i a t e m swojskim i dosło­
w n y m , namacalnym i z r o z u m i a ł y m . Czyż może zatem
dziwić, że w tak u k s z t a ł t o w a n e j ś w i a d o m o ś c i chłopa
nie mieściło się na p r z y k ł a d , iż m ó g ł b y z w r a c a ć się do
Wszechobecnego m o d l ą c się niekoniecznie przed kon­
kretnym,
dobrze
sobie znanym
obrazem
świętym.
Nie! — on zwraca się t y l k o do tego tu obrazu
k t ó r y sam w sobie „ m a udział w naturze w y ­
obrażanej
postaci
i postać
tę streszcza" ,
który
sam w sobie jest cudowny. Więc i medalik, k t ó r y do
tego obrazu p r z y t k n i ę t o będzie m i a l „większą moc"
od medalika zwykłego, więc i dyskusja, k t ó r a Matka
Boska jest „silniejsza" — krasnobrodzka czy j a r o s ł a w ­
ska — m o g ł a w y d a w a ć się jak najbardziej uzasadnio­
n a . Jak dalece wizerunek, symbol, u t o ż s a m i a n y był
e s

69

70

71

72

137

�z postacią, k t ó r ą sygnalizuje, jak daleko sięgał konkretyzm ludowej w y o b r a ź n i religijnej, p r z y k ł a d e m nie­
zwykle m a ł o w Polsce X I X w i e k u r o z w i n i ę t y k u l t
r e l i k w i i . Wzruszająco uzasadnia to współczesny (IV.
1975) respondent z Nowego Sącza w odniesieniu do
r e l i k w i i św. S t a n i s ł a w a K o s t k i : „A na co ja się mom
do kości modlić, kiej m o g ę godoć do całego Stani­
s ł a w a Świętego..." (chodziło oczywiście o figurę).
Ten naiwny n i e w ą t p l i w i e i niejednokrotnie depre­
cjonowany ludowy sensualizm legł jednak, m i m o wszy­
stkich swoich ograniczeń, u podstaw specyficznego bo­
daj
dla ziem p ó ł n o c n o - s ł o w i a ń s k i c h typu
niezwykle
głębokiej i autentycznej wrażliwości religijnej.
Katolicyzm. Wrażliwość religijna. Jeżeli w s p o m n i e l i ś m y
o
tendencji
do
„zeswoj szczenią"
i
usensualnienia
wizji
sacrum
przez k u l t u r ę
ludową
XIX
wieku,
to p o m i n ą ć w s z a k ż e nie m o ż e m y drugiej — daleko
bardziej istotnej — strony tego samego zjawiska, czyli
sakralizacji „swojego" ś w i a t a , orbis interior, w k t ó ­
r y m większość obserwowalnych e l e m e n t ó w rzeczywis­
tości z w i ą z a n y c h zostaje b e z p o ś r e d n i o z postaciami
Chrystusa, M a r y i , świętych — lub ich działalnością.
S p ó j r z m y na same choćby nazwy r o ś l i n : boży byt (amb­
rosia maritima), boże drzewko (artemisia abrotanum),
boży mech (hieracium pilosella), dłoń Chrystusowa (or­
chis conopsea), koszyczki Najświętszej Panny M a r y i
(verbena officinalis), lenek Panny M a r y i (linaria v u l ­
garis), łysina św. Piotra (scabiosa succisa), łzy M a t k i
Bożej (pisum sativum), rajskie drzewo (aquillaria agalloeha), warkoczyki Najświętszej Panienki (verbascum
thapsus), ziele św. Antoniego (plumbago europaea), zło­
te włoski M a t k i Boskiej (polytriehum)... etc. A prze­
cież na t y m nie koniec. R ó w n i e ż wszelkie właściwości
roślin i z w i e r z ą t , ich w y g l ą d , głosy, zachowania znaj­
dują w y t ł u m a c z e n i e w niegdysiejszym lub permanent­
n y m kontakcie z sacrum. I tak na p r z y k ł a d gałązki
leszczyny zabezpieczać m a j ą przed b u r z ą , gdyż pod
t y m drzewem s c h r o n i ł a się Ś w i ę t a Rodzina podczas
ucieczki do Egiptu, osika dygocze do dzisiaj ze w s t r ę t u
po d o t k n i ę c i u ciała Judasza, k t ó r y się na niej był po­
wiesił, skowronek jest pod s p e c j a l n ą o c h r o n ą M a t k i
Bożej w n a g r o d ę za to, że w y d ł u b a ł cierń z g ł o w \
u m ę c z o n e g o Pana Jezusa, p a j ą k a nie walno zabijać
gdyż uciszył ongiś m u c h ę p r z e s z k a d z a j ą c ą s p a ć Dzie­
ciątku lub wręcz przeciwnie — należy t ę p i ć za przech­
w a ł k i , iż przędzie cieniej od Najświętszej Panienki, j a ­
skółka u k r a d ł a nożyczki i k ł ę b e k czerwonych nici szy­
jącej M a r y i i za k a r ę ma p i ę t n o nożyczek na ogame
(głębokie wycięcie), а czerwonego koloru pod
szyją
(chodzi o j a s k ó ł k ę d y m ó w k ę — hirondo rustica) etc.
etc... Cały ś w i a t wokół, „ w s z y s t k i e dzienne sprawy"
w i e ś n i a c z e w ł ą c z a n e były przez k u l t u r ę l u d o w ą w
chrześcijański k r ą g sacrum. Owo w ł ą c z e n i e nie wyczer­
p y w a ł o się przy t y m w dziedzinie f o l k l o r u słownego,
lecz w istotnym stopniu d e t e r m i n o w a ł p o s t a w ę c h ł o ­
pów, ich stosunek do rozlicznych p r z e d m i o t ó w i zja­
wisk. By się o t y m p r z e k o n a ć wystarczy w s p o m n i e ć
choćby n a b o ż n y szacunek ludu dla „ d a r ó w B o ż y c h " —
chleba krojonego na krzyż i podnoszonego z ziemi —
jeżeli u p a d ł — z p r z e p r a s z a j ą c y m p o c a ł u n k i e m , po­
t r a w ż e g n a n y c h przed spożyciem, r ó ż n o r a k i c h p ł o d ó w
święconych uroczyście w dniach: M a t k i Boskiej Gro­
mnicznej (2.02.) — wosk, św. Błażeja (3.02.) — j a b ł k a ,
św. Agaty (5.02.) — sól, św. Walentego (14.02.) — len,
św. Tomasza (7.03.) — chleb, św. Ł a z a r z a (27.03.) —
ziele s z a k ł a k u , Przemienienia P a ń s k i e g o (6.08.) — owo­
ce, miód, koper, św. W a w r z y ń c a (10.08.) — miód, m a s ł o ,
M a t k i Boskiej Zielnej (15.08.) — zioła pcftne i k w i a t y ,
św. Rocha (16.08.) — bydło, i.t.d. Warto też zwrócić
u w a g ę na powszechne przyjęcie przez w i e ś p o l s k ą r e l i ­
7 3

74

138

gijnych f o r m u ł p o w i t a ń , p o z d r o w i e ń i życzeń: „Niech
będzie pochwalany Jezus Chrystus", „szczęść Boże",
„Boże dopomóż", „z Bogiem", „Boże p r o w a d ź " , „w i m i ę
Boże", „wszelki duch Pana Boga chwali", „niech cię
Bóg ma w swojej opiece" i związanego z n i m i zwy­
czaju czynienia znaku k r z y ż a przed p r a c ą , podróżą,
w a ż n ą r o z m o w ą , przy powrocie do domu..., czyli ogól­
niej — na rozpoczęcie i z a k o ń c z e n i e k a ż d e g o z w a ż ­
niejszych lub niebezpiecznych przedsięwzięć, w p e ł n y m
poczuciu zależności ich powodzenia od Bożego w y r o k u .
Poczuciu tak silnym, iż w księgach łask przy cudo­
wnych obrazach, a nawet na votach, znajdujemy nie­
zwykle często zapisy p o d z i ę k o w a ń za opiekę Bożą w
sprawach, k t ó r e obserwatorowi nie obdarzonemu ową
ludową „wrażliwością m i r a k u l a r n ą "
w y d a ć się m u s ^ ą
naturalne i codzienne: „Za szczęśliwy p o w r ó t z m i a ­
sta", „za plon obfity", a nawet (sic!) „za p o m y ś l n e
u k o ń c z e n i e budowy obory". Adresatem p r ó ś b o pomoc
i o r ę d o w n i c t w o , a w konsekwencji i podobnych cyto­
w a n y m p o d z i ę k o w a ń , była na wsi polskiej przede
wszystkim osoba M a t k i Bożej. „ W s z y s t k o tam wielkość
M a t k i Bożej chwali,/ Wszystko J ą w i e l b i albo
Jej
się ż a l i ! "
— pisał w. Pol i rzeczywiście nasilenie
k u l t u maryjnego p r z y b r a ł o w ś r ó d chłopów polskich
X I X w i e k u rozmiary niespotykane w innych krajach
Europy Płn., na co d e c y d u j ą c y w p ł y w m i a ł y , j a k się
wydaje, cztery czynniki: 1. popularyzowanie przez K o ­
ściół (szczególnie po Tridentinum) prostych i ł a t w o do­
s t ę p n y c h sensualnej m e n t a l n o ś c i chłopskiej stereoty­
p ó w k u l t o w y c h : M a r y i — piastunki (Panagia Galaktotrophousa, Glykophilousa i Hleousa), opiekunki (orędo­
wniczki), czy zbolałej m a t k i (Panagia Strastnaja, M a ­
ter Dolorosa), k t ó r e ł a t w o b y ł o d o p a s o w a ć do konkret­
nych sytuacji codziennego życia, 2. niemal i u p e ł n y
brak (poza Ś l ą s k i e m C i e s z y ń s k i m i Inflantami) pene­
t r a c j i protestanckiej na wsi polskiej, w z g l ę d n i e silny
natomiast (szczególnie na kresach wschodnich) w p ł y w
p r a w o s ł a w i a , 3. bardzo silne pierwiastki matriarchalne w kulturze społecznej wsi polskiej, z w i ą z a n e z jej
rolniczym — o s i a d ł y m charakterem, 4. rc zdrobnienie
przestrzenne k u l t u do w i e l u m a ł y c h c e n t r ó w l o k a l ­
nych, umożliwiające zamykanie go i interpretowanie
w kategoriach orbis interior. Tradycyjna socjologia pol­
ska a k c e n t o w a ć z w y k ł a , mniej czy bardziej ś w i a d o m i e ,
g ł ó w n i e ostatni (4.) spośród wymienionych czynników.
W t a k i m ujęciu ludowa nabożność maryjna, oderwana
od c a ł o k s z t a ł t u zagadnienia chłopskiej w r a ż l i w o ś c i r e l i ­
gijnej, staje się l i - t y l k o j e d n y m jeszcze elementem
sakralizacji „swojskiej ekumeny" lub identyfikacji k u l ­
turowej, p o w i e r z c h o w n ą w a r s t w ą bez w i ę k s z e g o znacze­
nia, p o d p o r z ą d k o w a n ą całkowicie mitycznym s t r u k t u ­
r o m k u l t u r y ludowej. Na poparcie takiego poglądu
p r z y w o ł u j e się z r e g u ł y ł a t w y statystycznie do w y k a ­
zania głęboki rozdźwięk między nakazami etycznymi
które winny wynikać z kultu a moralnością swojacką;
jak r ó w n i e ż u n a o c z n i a j ą c e dobitnie n i e t r w a ł o ś ć spekta­
kularnych nawet uniesień religijnych ludu w y n i k i róż­
nych akcji sanacyjnych podejmowanych,
szczególnie
często pod koniec X I X wieku, przez kolejne diecezje.
„ J e d n e g o dnia po p o ł u d n i u — opisuje np. Wincenty W i ­
tos — zjechali w e d ł u g zapowiedzi księża r e d e m p t o r y ś c i .
W bardzo licznych i g o r ą c y c h kazaniach, starali się
oni w j a k najczarniejszych barwach p r z e d s t a w i ć skutki
p i j a ń s t w a i zepsucia połączonego zwykle z n i m , gro­
żąc strasznymi k a r a m i -bożymi, k t ó r e w t y m i przy­
szłym życiu na pewno nie o m i n ą w i n o w a j c ó w . Szcze­
gólnie k:s. L u b i ń s k i w s ł o w a c h p o r y w a j ą c y c h , m a l u j ą c
ogrom czeluści piekielnych i g o s p o d a r k ę z a j ę t y c h tam
s z a t a n ó w , potrafił d o p r o w a d z i ć ludzi do tego, że to
piekło i s z a t a n ó w z n ę c a j ą c y c h się nad p o t ę p i e ń c a m i
7 5

76

�II.

8. Frasobliwy, Pantalowice, woj.

widzieli wciąż przed sobą tak we dnie, jak i w nocy.
W czasie parodniowych misji kobiety zawodziły głośno
i p r z e r a ź l i w i e , mężczyźni stali p r z e w a ż n i e nieruchomo
z zachmurzonymi, na dół spuszczonymi twarzami. Wszy­
scy byli u spowiedzi i wszyscy przyrzekli solenną po­
p r a w ę , w y r z e k a j ą c się wszystkiego złego. Misje z a k o ń ­
czyły się generalnym ś l u b o w a n i e m od wszelakich t r u n ­
k ó w i uroczystym p o d z i ę k o w a n i e m Bogu za t ę w i e l k ą
p r z e m i a n ę . Proboszcz chodził uradowany, a m a r t w i ł o
go tylko, że k i l k a kobiet chodziło z objawami o b ł ą k a ­
nia. Był to jednak t r i u m f bardzo przedwczesny, gdyż
j a k się okazało, misje i ś l u b y niewiele i nie na długo
pomogły. Ś l u b u j ą c y , prawie wszyscy, wstrzymali się od
picia na p a r ę tygodni, huczna i głośna karczma z u p e ł ­
nie opustoszała. Nie b r a k ł o jednak takich, co p i l i po
k r y j o m u lub po innych karczmach. Z czasem zaczęli
pić wprost otwarcie i to jeszcze więcej niż przedtem,
ażeby odrobić zaległości. Wszystko zaczęło iść po da­

rzeszowskie, X I X

w.

(?)

wnemu"
Wszystko po dawnemu — m o ż n a więc, za­
k ł a d a l i n i e k t ó r z y badacze , tych p a r ę pomisyjnych
tygodni p o m i n ą ć , w y r z u c i ć — jako redundantne — pc.a
margines opisu i analizy. I t u w ł a ś n i e p o p e ł n i o n o za­
sadniczy, n i e m o ż l i w y później do naprawienia, błąd. Nie
spostrzeżono bowiem, że podobne jak m i s j i , tyle ż bardziej spontaniczne i niie połączone z eschatologiczną
grozą, było o d d z i a ł y w a n i e na m e n t a l n o ś ć l u d o w ą całego
szeregu zdarzeń. Przypomnijmy powszechny w X I X
wieku zwyczaj godzenia się w r o g ó w z okazji ś w i ą t Bo­
żego Narodzenia, Wielkanocy, Bożego Ciała, powstrzy­
mywanie się od alkoholu w wigilię wszelkich ś w i ą t ma­
ryjnych („Kto kocha M a r y j ą nie pyta o wiliją"), a czę­
sto i przez cały W i e l k i Post, często w y s t ę p u j ą c y zakaz
bicia z w i e r z ą t domowych w soboty (dzień
maryjny)
i na Boże Narodzenie, przerywanie bójek na d ź w i ę k
d z w o n ó w w z y w a j ą c y c h do p o ł u d n i o w e j m o d l i t w y , poniechiwanie zemsty (nawet na obcych!) przy Zielonych
78

r

139

�J ę d r z e j Wowro: i l . 9. Sw. E m i l , drewno polichrom.; i l . 10. Chrystus

Ś w i ę t a c h lub po prostu „w imię M a r y i " etc. Że były to
wszystko d z i a ł a n i a k r ó t k o t r w a ł e i d o r a ź n e , że potem
znów „po dawnemu"...? — Zapewne. Jeżeli wyliczyć
jednak czasokresy „po dawnemu" i „nie po dawnemu",
okaże się, iż była wieś polska X I X w i e k u a r e n ą ciągłe­
go starcia postaw. C h r z e ś c i j a ń s t w o szczególnie dzięki
sentymentalnym s k ą d i n ą d , ale za to z r o z u m i a ł y m i ż y ­
wo o d d z i a ł u j ą c y m
uczuciowo formom
kultu
maryj­
nego, z d y n a m i z o w a ł o — jeżeli m o ż n a się tak w y r a z i ć
— e t y k ę wsi, wniosło w życie chłopów nowy — obcy
statycznym, dychotomicznym s t r u k t u r o m orbis interior
— głęboki ferment.
Ustny przekaz tradycji. Wieś polska X I X wieku jest
jednak, o czym j u ż p i s a l i ś m y na w s t ę p i e , w ogromnym
procencie n i e p i ś m i e n n a . Tradycja utrzymuje się t u
więc dzięki p a m i ę c i o w e m u przekazowi ustnemu. M e ­
chanizmy zaś p a m i ę c i z a r ó w n o k o m p u t e r ó w , jak i l u ­
dzi m a j ą charakter zero-jedynkowy, to jest k o d u j ą i n ­
formacje w oparciu o system binarnych p r z e c i w s t a w i e ń .
S t ą d wypreparowane przez s t r u k t u r a l i s t ó w , z dostar­
czanego przez k u l t u r y ludowe m a t e r i a ł u , pary: góra —
dół, lewe — prawe, m ę s k i — żeński, tył — przód, nie
są bynajmniej elementem
abstrakcyjnej
łamigłówki,
lecz o b n a ż e n i e m zasad ludowej klasyfikacji
zjawisk,
klasyfikacji, k t ó r a determinuje nie tylko możliwość
przekazu najbardziej złożonych treści ale r ó w n i e ż i r o ­
zumienie zachodzących
między
przedmiotami
zależ­
ności i z w i ą z k ó w ; to wszystko co określać się ostatnio
zwykło jako „ m y ś l e n i e m i t y c z n e "
— będące samą
istotą k u l t u r y ludowej. Jedynie w kategoriach tego
m y ś l e n i a zrozumieć m o ż e m y całą sferę ludowej (w
t y m apokryficznej) wierzeniowości, folkloru słownego,
wiedzy, obrzędowości, m a g i i . . .
F u n d a m e n t a l n ą zaś j e ­
go p o d s t a w ą jest w ł a ś n i e , inwokowana dotychczas r a ­
czej z p u n k t u widzenia socjologicznego, nie wyczerpu­
j ą c a się w n i m przecież, opozycja: „orbis interior" —
„orbis exterior", w e w n ę t r z n e — z e w n ę t r z n e , do ś r o ­
dka — na z e w n ą t r z .
70

80

Katolicyzm — wymiar drugi. C h r y s t i a n i z u j ą c wieś K o ­
ściół nie s t a r a ł się w większości p r z y p a d k ó w (przy­
140

w

Ogrójcu,

drewno

polichrom. 46 X 30 cm.

najmniej do X V I I I — X I X wieku) p o d e j m o w a ć frontal­
nej w a l k i ze s t r u k t u r a m i tego m y ś l e n i a z m i e r z a j ą c r a ­
czej do ich adaptacji, oraz zgadzając się na daleko
idącą folkloryzację swej l i t u r g i i , hagiografii etc. Za­
w d z i ę c z a m y tej formacji misyjnej z n a c z n ą ciągłość np.
układu
ludowego (przedchrześcijańskiego)
kalendarza
o b r z ę d ó w p r z e j ś c i a , w a r t o ś c i o w a n i a przestrzeni, og­
romnej ilości p r a k t y k magicznych etc. Zafascynowani
t y m i i podobnymi zbieżnościami z e w n ę t r z n y m i lub d ł u ­
gim t r w a n i e m w e w n ę t r z n y c h struktur k u l t u r y ludowej
etnografowie skoncentrowali się na nich niemal c a ł ­
kowicie. W ten sposób uszedł ich uwadze i n n y rezul­
tat chrystianizacji, k t ó r y potocznie n a z w a ć by m o ż n a
u w e w n ę t r z n i e n i e m — niekoniecznie intelektualnego —
poznania religijnego, do k t ó r e g o p r z y n a l e ż a ł a b y ta ta­
jemnicza rzeczywistość, k t ó r ą pastor Bonhoeffer nazy­
w a ł „ g ł ę b i ą " . Samo indywidualne przeżycie „głębi"
jako „ n i e d a j ą c e się w y r a z i ć , a więc w pewien sposób
nieprzekazywalne"
znajduje się n i e w ą t p l i w i e poza za­
sięgiem n a r z ę d z i i metod etnologa. Nie może on jednak
p o m i n ą ć projekcji owego d o ś w i a d c z e n i a na ś w i a t ze­
wnętrzny, której
społeczny
w y m i a r zasygnalizowali
choćby B o l e s ł a w Prus w dialogu d r ó ż n i k a Wysockiego
z uratowanym przed samobójczą śmiercią W o k u l s k l m ,
czy Stefan Ż e r o m s k i w Charitas (scena z s o ł d a t e m
p r z e k a z u j ą c y m odnalezione dziecko panu Granowskiem u ) , k t ó r e j jednak najwyraziistszą i n a j d o s t ę p n i e j s z ą
d o m e n ą jest ludowa sztuka sakralna.
Ludowość czy „ludowość".
Sztuka ludowa... — I t u w ł a ­
śnie dochodzimy do swoistego paradoksu. Otóż defi­
niując o w ą u m o w n ą „ l u d o w o ś ć " rzeźby, r y t u a ł u , opo­
wieści, postawy, s k ł o n n i j e s t e ś m y o d w o ł y w a ć sdę prze­
de wszystkim do spetryfikowanych s t r u k t u r m y ś l e n i a
mitycznego. Można w r ę c z z a r y z y k o w a ć twierdzenie, iż
przedmiot o tyle jest w powszeahnym odczuciu „ l u d o ­
w y " o ile mieści się bez reszty w owych strukturach.
Napewno „ l u d o w y " wydaje się więc np. ś w . E m i l
J ę d r z e j a Wowry, p r z e d s t a w i a j ą c y
jakiegoś
„świętego
w ogóle" (św. E m i l nie znany jest tradycji chrześci­
j a ń s k i e j , a najbliższy m u imieniem ś w . Emilian odznacza
81

82

83

b4

8 5

�się w ikonografii w i e l k i m mnisim kapturem — stąd
nawet jego przydomek ,,Cucullatus") i p r z y w o ł u j ą c y
dla p o d k r e ś l e n i a sacrum tematu atrybuty całej plejady
ś w i ę t y c h (gałąź k w i t n ą c a w dłoni, korona, pies...) *\
jak r ó w n i e ż mityczny stereotyp drzewa życia (kwiaty
z ptakami po bokach). Natomiast Ostatnia Wieczerza
Józefa L u r k i budzić już będzie p o w a ż n e zastrzeżenia
co do swej ,,ludowości". W sferze literackiej jest wszak­
że ta rzeźba niejako r e p l i k ą katastroficznych strof A r a ­
gona z Nie ma miłości szczęśliwej:
,,A kiedy człowiek
chce z miłością szeroko o t w o r z y ć ramiona, jego cień...
ma k s z t a ł t k r z y ż a . " U L u r k i r z ą d tych samych skoja­
r z e ń : miłość — otwarte ramiona — krzyż, nabiera
jednak znaczenia odwrotnego — miłości (szczęśliwej;)
r e a l i z u j ą c e j się przez u k r z y ż o w a n i e . Głębia tej teolo­
gicznej refleksji (a przecież zubożyliśmy ją p o m i j a j ą c
całą s y m b o l i k ę Wieczerzy) odbiega jakże daleko od
dualistycznej ś w i a d o m o ś c i „ d r z e w a życia". Czy jest
więc L u r k a „ l u d o w y " ? — Trudno odpowiedzieć.
Te same w ą t p l i w o ś c i i w innych rejonach k u l t u r y
religijnej wsi. P o s t a w ę par excellence „ l u d o w ą " refe­
ruje np. A n t o n i G o ł u b i e w poprzez monolog napotkanej
na łódzkim
targu wileńskiej
przekupki, w y w o ł a n y
stwierdzeniem tożsamości Częstochowskiej i Ostrobram­
skiej M a t k i Boskiej: „Może i prawda, że ta sama. A l e
różnica t a k i jest: nie pójdziesz do tutejszej j a k do
naszej, k a ż d y zrozumi, że taka rzecz n i e m o ż e b n a . (...)
Do naszej Ostrobramskiej polecisz, wypłaczesz się, w y ­
powiesz wszystko j a k kobieta kobiecie, dusza cała otwo­

rzysz. A u tej Częstochowskiej na r e n k u siedzi m a l u ­
sieńki .Tezusik, patrzy swoimi oczkami i k a ż d z i u t k i e
słowo p o d s ł u c h u j i : to i dyskrecji żadnej nie ma. A jesz­
cze K r ó l o w a Polski, ciż z k r ó l o w ą bendziesz g a d a ł bez
nijakiej ż e n a d y ? . . . " Gdy jednak chłopi — kiedy pod­
czas wojny nie stało księdza — postawili w konfesjo­
nale krzyż i do niego się s p o w i a d a l i — czy była to
postawa „ l u d o w a " ?
Wieś polska w procesie przemian. Nie jest to dzielenie
włosa na czworo. W ś w i a d o m o ś c i większości w s p ó ł c z e s ­
nych e t n o g r a f ó w
(jak i zafascynowanych
egzotyką
e k s p l o r a t o r ó w sprzed I Wojny Ś w i a t o w e j ) funkcjonuje
w s z a k ż e „ t r a d y c y j n y " i „ l u d o w y " wiek X I X , k t ó r y
dopiero pod w p ł y w e m X X - w i e c z n y c h p r o c e s ó w i n d u ­
strializacji i urbanizacji podlegać poczyna przemianom
— r ó w n i e ż w sferze k u l t u r y duchowej. I dopiero wieku
X X dotyczą w ą t p l i w o ś c i co jest jeszcze, a co j u ż nie
jest „ l u d o w e " . W ten sposób wytworzona zostaje fał­
szywa dychotomia „ t r a d y c y j n e j k u l t u r y l u d o w e j " i „wsi
polskiej w procesie przemian". Na tej zaś dychotomii
o p i e r a j ą się liczne analizy i p o r ó w n a n i a . Tymczasem
kształt k u l t u r y duchowej wsi polskiej X I X w i e k u de­
t e r m i n u j ą : ustny przekaz tradycji, zmieniająca swe na­
tężenie izolacja i katolicyzm w obu swoich nurtach.
„ T r a d y c y j n a k u l t u r a ludowa" X I X w i e k u nie jest więc
tak ze wszystkim „ l u d o w a " . Z r e s z t ą znajduje się ona
„od czasów Seta" , czyli „od zawsze" w procesie
przemian. Na t y m też zasadza się jej fascynujące bo­
gactwo.
87

88

89

PRZYPISY

1

A r t y k u ł niniejszy jest rozszerzoną i z m i e n i o n ą
w e r s j ą tekstu do książki Uniwersalizm
i swoistość
kul­
tury polskiej, pod red. Jerzego Kłoczewskiego, która
u k a ż e się n a k ł a d e m T N K U L w 1981 roku.
P o r ó w n a j : K . G. Izikowitz, Esąuisse
ethnographiąue,
w : Echanges et Communications,
Paris 1970,
s. 933—934; L . Nowak, Prawda jest tam, gdzie nikt jzj
nie oczekuje, „ Z n a k " nr 11—12 1977, s. 1351.
P. Lazarsfeld, Le vocabulaire des sciences sociales, Paris 1965.
P o r ó w n a j : J. Sutter, Demographie,
genetique et
ethnologie, w : Ethnologie Generale, Paris 1968, s. 1529.
P o r ó w n a j : J. S. B y s t r o ń , Kultura Ludowa, War­
szawa 1947, s. 93—95.
P o r ó w n a j : I . Kostrowicka, Z. Landau, J. Toma­
szewski, Historia gospodarcza Polski XIX г XX wieku,
Warszawa 1966, s. 153.
B. C y w i ń s k i , Doświadczenie
sześciu
pokoleń,
„ Z n a k " nr 10—11 1978, s. 1294.
P o r ó w n a j : E. K o z ł o w s k i , Służba Polaków
w sze­
regach armii rosyjskiej, w : Społeczeństwo
polskie
XVIII
i XIX wieku, t. V I , Warszawa 1974, s. 109—128.
P o r ó w n a j п р . : E. Tyszkiewicz, Opisanie powiatu
borysowskiego, W i l n o 1847, s. 18—19.
B y s t r o ń , op. cit., s. 99.
W y n i k i b a d a ń na Roztoczu L u b e l s k i m (IX.197G)
i Ziemi C h e ł m s k i e j (IX.1977) — m a t e r i a ł y w dyspo­
zycji K a t e d r y Etnografii U.W.
X . S a d o k - B a r ą c z , Cudowne obrazy Matki Naj­
świętszej
w Polsce, L w ó w 1891.
X . W a c ł a w z Sulgostowa. O cudownych
obrazach
w Polsce Przenajświętszej
Matki Bożej, K r a k ó w 1902.
Proporcja na podst. E. Ciupak. Kult
religijny
i jego społeczne
podłoże,
Warszawa 1965, s. 105.
Z. Biały, Ekonomiczna i kulturowa rola
targów
i jarmarków
w Małopolsce
południowej
w XIX i XX
wieku, „Etnografia Polska" t. X I I , 1968, s. 29—66.
K . C h ł ę d o w s k i , Galicyjskie
jarmarki,
„Dodatek
tygodniowy przy Gazecie L w o w s k i e j " 1872, s. 185.
M . Praskowski, Wpływ
jarmarków
na lud wiej­
ski, „Tydzień Piotrkowski" nr 9/1899.
2

3

4

5

0

7

8

9

1 0

1 1

1 2

13

14

1 5

1 0

1 7

1 8

W. K u l a , Miary i ludzie, Warszawa 1970, s. 16.
t a m ż e , s. 10.
W. Korczewski, Rozmowy polskie, ł a c i ń s k i m j ę ­
zykiem przeplatane,
rytmy
ośmiorzecznymi
złożone,
K r a k ó w 1889, (wyd. J. Karłowicz), s. 7.
Listy polskie, „ R e g i o n y " nr 4/1978, s. 87.
B y s t r o ń , op. cit., s. 133.
t a m ż e , s. 141.
S. W y s p i a ń s k i , Wesele, akt 1, scena 1, w. 23—25.
tamże, w. 26.
J. L e m a ń s k i , L u b i ę wieś, w. 17—20.
A . Niemojewski, Branka, w. 1—2.
J. R. Szaflik, O rząd chłopskich
dusz, Warszawa
1976, s. 12. P o r ó w n a j r ó w n i e ż : J. Burszta,
Społeczeństwo
г karczma, Warszawa 1951, s. 43—47.
M . Szczepaniak, Karczma, wieś, dwór,
Warsza­
wa 1977, s. 98.
S. N y r k o w s k i , Karnawał
dziadowski, Warszawa
1973, s. 164.
t a m ż e , s. 270.
L e m a ń s k i , Ekologa, w . 80—83.
Z. Strzetelska-Grynbergowa, Staromiejskie,
ziemii i ludność, L w ó w 1899, s. 568.
t a m ż e , s. 570.
Listy polskie... s. 89.
B y s t r o ń , Megalomania narodowa, Warszawa 1935,
s. 63—85.
W. Witos, Moje wspomnienia, Warszawa 1973,
s. 91.
T. Mann, Józef i jego bracia, Warszawa 1961,
t. I I I , s. 191—192 i 409—412.
Witos, op. cit., s. 86.
Mann, op. cit., s. 410.
J. Olędzki, Kultura artystyczna ludności
kurpio­
wskiej, W r o c ł a w 1971.
t a m ż e , s. 179—206 et passim.
M . Konopnicka, Piosenka moja, w. 7.
Olędzki, op. cit., s. 196.
tamże,
t a m ż e , s. 184.
Witos, op. cit., s. 35.
1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 9

2 7

2 8

2 9

£ 0

3 1

3 2

3 3

34

8 5

5 0

3 7

3 8

3 9

4 0

4 1

4 2

4 3

4 1

4 5

4 8
4 7

141

�18

L . Kondratowicz, Ułas, cz. I , sc. 1, w. 21—26.
P o r ó w n a j : Л. R. Radcliffe-Brown, Structure and
junction in primitive society, London 1961, s. 205—211.
P o r ó w n a j пр.: E. Redlińsk-i, Konopielka,
War­
szawa 1974, s. 211—231.
S. Czarnowski, Kultura religijna wiejskiego ludu
polskiego, w : Dzieła, Warszawa 1956, t. I , s. 90. Po­
r ó w n a j t a k ż e : S. Poniatowski, Etnografia polska, w :
Wiedza o Polsce, Warszawa 1932, t. I I I , s. 260—262.
Inf. z Hutkowa, Krasnobrodu i Szumu (Rozto­
cze Lubelskie) z IX.1976. Ankiety w dyspozycji Kate­
dry Etnografii U.W.
Czarnowski, op. cit., s. 93.
P o r ó w n a j : L . Stomma, Struktura
słowiańskich
obrzędów
przejścia
cyklu dorocznego, Warszawa 1976
(maszynopis
w
dyspozycji
Wydziału
Historycznego
U.W.).
Stomma, op. cit., s. 8—23, 56 et passim.
P o r ó w n a j : J. Tomicka, Wigilia ludowa, „ T y ­
godnik Powszechny" 25.XII.1975.
Pielgrzymi u ż y w a j ą obu tych nazw wymiennie.
P r o w a d z ą c y systematyczne, wieloletnie badania
w K a l w a r i i P a c ł a w s k i e j A. Hemka poniósł t r a g i c z n ą
ś m i e r ć w 1977 r. i większość jego dorobku zaginęła.
Opieram się więc na jego z a p a m i ę t a n y c h
relacjach
ustnych.
inf. zanotowana w K a l w a r i i P a c ł a w s k i e j w V I I I .
1976 (pielgrzym z okolic J a r o s ł a w i a ) .
P o r ó w n a j : Czarnowski, op. cit., s. 105—106.
t a m ż e , s. 106.
Nieco inne typy w a r t o ś c i o w a ń w y s t ę p o w a ł y —
j a k się wydaje — szczególnie w odniesieniu do prawa
własności — na terenach k r ó l e w s z c z y z n . P o r ó w n a j : Cz.
Robotycki,
Analiza ethosu ludowego na
przykładzie
wsi Jurgów
w powiecie nowotarskim,
K r a k ó w 1977
(maszynopis w dyspozycji K a t e d r y Etnografii S ł o w i a n
U.J.).
J. S w i ę t e k , Zwyczaje
i pojęcia
prawne
ludu
nadrabskiego, cz. 1 w : „ M a t e r i a ł y Antropologiczne, A r ­
19

5 0

5 1

5 2

5 3

5 1

5 5

5 8

5 7
5 8

5 9

0 0

0 1

6 2

6 3

cheologiczne i Etnograficzne" t. 1/1896, cz. Ш , s. 266 —362; cz. 2 t a m ż e , t. 11/1897, cz. I I I , s. 119—379.
S w i ę t e k , op. cit., cz. 2, s. 288.
t a m ż e , s. 290.
Witos, op. cit., s. 102.
S w i ę t e k , op. cit., s. 299—300.
inf. Rzepiska 1.1975 (ankieta w dyspozycji LS).
""Porównaj п р . : Cz. Pietkiewicz, Kultura
duchowa
Polesia Rzeczyckiego,
Warszawa 1938, s. 132—137.
Czarnowski, op. cit., s. 96—97.
t a m ż e , s. 99.
inf. H u t k i (Roztocze Lubelskie) IX.1977 (ank. w
dysp. LS).
Czarnowski, op. cit., s. 99.
P o r ó w n a j : Z. Gloger, Rok Polski,
Warszawa
1922 r.
t e r m i n p r z y j ę t y za J. O l ę d z k i m .
W. Pol., poemat (Jest tam w Krakowie...)
w.
19—20.
Witos, op. cit., s. 102—103. P o r ó w n a j też: A. C h ę t nik, Z Puszczy Zielonej, Warszawa 1978, s. 68.
Czarnowski, op. cit., s. 99.
P o r ó w n a j п р . : R. Tomicki, Drzewo Życia, War­
szawa 1975, s. 21.
P o r ó w n a j пр.: L . Stomma, Magia dzisiaj, „Pol.
Szt. L u d . " R. X X X I I , 1978, n r 3/4, s. 131—142.
P o r ó w n a j : L . Stomma, Struktura
słowiańskich
obrzędów...
rozdz. I I I — I V .
J. C. Barreau, Abyście przez wiarę życie
mieli,
K r a k ó w 1969, s. 222.
t a m ż e , s. 223.
B. Prus, Lalka t. I I I , Warszawa 1977, s. 195.
S. Ż e r o m s k i , Charitas, Warszawa 1948, s. 284—
—287.
L . Reau, IconoorapJiie de I'art Chretien, t. I I I ,
cz. I I I , Paris 1955, index.
A. G o ł u b i e w , Jasna G ó r a — odpowiedź
na an­
kietę, „ T y g o d n i k Powszechny" nr 35/1977.
informacja udzielona przez T. Żychiewicza.
T. Mann, op. cit., t. I , s. 17.
8 1

6 5

6 6
e 7

6 8

7 0

7 1

7 2

7 3

7 4

7 5

7 8

7 7

7 8

7 9

8 0

8 1

8 2

8 3

8 4

8 5

8 6

8 7

8 8

8 9

Fot.: S. Deptuszewski — Ц. 1, 2; E . Kossakowski — il. 7; R. Reinfuss — il. 3; J . Swiderski — ii. 4—6,

II.

11. Józef

Lurka,

Ostatnia wieczerza, p ł a s k o r z e ź b a

polichrom.

33 X 62

cm,

1972.

8—11.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9797" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9775">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f8544790ff501149cd3e2bfc9f3e919a.pdf</src>
        <authentication>ca172ca5673653425e0be4206acc53db</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116577">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3519</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116578">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116579">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3297</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116580">
                <text>Contents / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116581">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.4, s.194</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116582">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116583">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116584">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116585">
                <text>POLSKA

AKADEMIA

NAUK

•

INSTYTUT SZTUKI

•

ROK

XXXIII

•

1979

•

Nr

4

polska sztuka ludowa

W R O C Ł A W
W A R S Z A W A
K R A K Ó W
G D A Ń S K
ZAKŁAD N A R O D O W Y IMIENIA O S S O L I Ń S K I C H , W Y D A W N I C T W O POLSKIEJ AKADEMII NAUK

�CONTENTS
L u d w i k Stomma
Alicja

Magic

Maleta

A

centre

Brzoza
Zofia

Gródecka

Wanda

today,
of

part

2

folk

toy

195
manufacture

205

T h e a r t of t h e e m b r o i d e r y of A l e k s a n d r a

Gentil-Tippenhauer

Nicolae Dunare

Czelusta

from

Andrzej

Bednarz

Agricultural
manian

Lisków

217
225

and Pastoral

painted

easter

themes

eggs

.

T h e letters of Władysław Chajec

Aleksander

F o l k A r t as p h o t o g r a p h e d
derski

Jackowski

SUMMARY

РЕЗЮМЕ

OF

VII -

I X

.

by

i n Ro­
.

Kazimierz Biela

CHRONIC A L E

in

Stadnicka

.

.

.

Jan

231
239

Swi­
243

253

A R T I C L E S

254

.

,

255

R E D A G U J E Z E S P Ó Ł : A l e k s a n d e r J a c k o w s k i ( r e d . nacz.), J a d w i g a J a r n u s z k i e v . i ~
c z o w a , A n n a K u n c z y ń s k a - I r a c k a , J a n K r z y s z t o f M a k u l s k i , J e r z y Łoziński, J a c e k
Olędzki, R o m a n R e i n f u s s (z-ca r e d . nacz.).
Sekretarz r e d a k c j i — E w a Oźminkowska. R e d a k t o r techniczny — H a l i n a Żele­
c h o w s k a . T ł u m a c z e n i a — K r z y s z t o f Bobiński (ang.) i N a t a l i a Stasińska
(ros.).
Serwis fotograficzny J a n Świderski.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9798" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9776">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a163e893e8e514ca6a68df64fd11fe67.pdf</src>
        <authentication>63a9b4fd1a266ce664e4c0e6d29fb68f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116586">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3517</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116587">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116588">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3296</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116589">
                <text>Kronika IV-VI 1979 ; Summary of articles / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116590">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.3, s.189-192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116591">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116592">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116593">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116594">
                <text>S t ą d czytając „ J a r m a r k P ł o c k i " odnosi się w r a ż e n i e ,
iż jest raczej dobrze i pięknie. Tymczasem rzeczy­
wistość płockich kiermaszy może co w r a ż l i w s z e g o w i ­
dza p r z y g n ę b i ć , zwłaszcza gdy się p a m i ę t a czym nie­
dawno jeszcze była sztuka ludowa. O tej poprawce
„na r z e c z y w i s t o ś ć " też w a r t o p a m i ę t a ć .
Na k o ń c u n a l e ż a ł o b y odpowiedzieć sobie na p y t a ­
nie, w jakiej mierze biogramy zawarte w zeszytach
„ J a r m a r k u . . . " m o g ą być przydatne przy opracowywa­
niu s ł o w n i k a t w ó r c ó w ludowych. Wiele z nich jest już
gotowymi h a s ł a m i , n i e k t ó r e — wcześniejsze — w y m a ­
gają uzupełnień. N a l e ż y jednak z a s t a n o w i ć się nad t y m ,
co jest jeszcze rzeczywistym, „od ś r o d k a " p r z e d ł u ż e ­
niem tradycji, a co j u ż lepszą czy gorszą s p e k u l a c j ą
na ludowości (zwłaszcza w rzeźbie drewnianej, a na­
wet ceramicznej). Co jest jeszcze „ s z t u k ą " , a co już
t y l k o p a m i ą t k a r s t w e m , czy gorzej — kiczem.
Jest to oczywiście zagadnienie ogólne, dotyczące
nie tylko płockich kiermaszy. Wspominam o n i m j e d y ­
nie na marginesie bardzo cennego i przydatnego w y ­
dawnictwa, za k t ó r e należą się słowa uznania za­
r ó w n o A u t o r o w i j a k i w ł a d z o m płockim, dzięki k t ó ­
r y m może się ono regularnie u k a z y w a ć .

Może i n t e r e s u j ą c e będzie wskazanie na dziedziny,
k t ó r e r e p r e z e n t u j ą zamieszczeni w ostatnim zeszycie
t w ó r c y . Rzeźbiarzy jest 22, w większości zresztą ama­
t o r ó w , rzeźbiących „ n a ludowo", Zabawkarstwo, meblar­
stwo i s p r z ę t a r s t w o reprezentuje 6 osób, c e r a m i k ę (w
t y m figuralną) — r ó w n i e ż 6, plecionkarstwo — 2, w y ­
c i n a n k ę i zdobnictwo w n ę t r z — 5, kowalstwo, malar­
stwo na szkle, zdobnictwo w metalu i skórze, f a j czarstwo — po 1.
M i m o d u ż e j ilości nazwisk biogramy p o k a z u j ą ob­
raz współczesnej twórczości ludowej n i e z u p e ł n i e pra­
wdziwy. Reprezentowani są bowiem t y l k o t w ó r c y , a w
w i e l u przypadkach jedynie w y t w ó r c y znani, udziela­
jący się, wciągnięci w o r b i t ę d z i a ł a ń instytucji handlo­
wych, STL. Obraz sytuacji rzeczywistej n a l e ż a ł o b y więc
s k o r y g o w a ć , biorąc pod u w a g ę z a r ó w n o k o n t y n u a t o r ó w
dawnych tradycji, p r a c u j ą c y c h dla siebie i w ł a s n e g o
ś r o d o w i s k a , j a k też liczną g r u p ę , chyba d o m i n u j ą c ą ,
ludzi w y r a b i a j ą c y c h
współczesne przedmioty dekora­
cyjne w duchu obecnie p a n u j ą c y c h mód, te p r z e r ó ż n e
s z k a r a d z i e ń s t w a ze słomy, lakierowanego drewna, gąbki
czy plastiku.
Nawet zeszyty Pokropka, co z r o z u m i a ł e , przedsta­
wiają tylko najlepsze prace omawianych w y t w ó r c ó w .

O

Aleksander Jackowski

IV-VI

Konkursy i wystawy
6.IV — w Muzeum Rolnictwa w
Ciechanowcu
pokazano
wystawę
„Tradycyjne
zdobnictwo
wnętrz
c h a ł u p podlaskich".
Zgromadzono
ok. 200 e k s p o n a t ó w , r ę c z n i k i do
ozdobienia ikon, f i r a n k i osłaniające
ikony
i okna,
pająki,
bukiety
sztucznych k w i a t ó w i m a k a t k i .
*
7.IV — w Opocznie r o z s t r z y g n i ę t o
konkurs otwarty na haft p ł a s k i
regionu opoczyńskiego, zorganizo­
wany przez Spółdzielnię „Opocznianka". Wzięły w n i m udział 43
osoby, nagrody o t r z y m a ł y : Franci­
szka D ą b r o w s k a , Jozefa D ą b r o w ­
ska i Zofia Jobczyk z Bielowie.

*

28.IV — w Muzeum Etnograficz­
n y m w K r a k o w i e otwarto w y s t a w ę
twórczości Józefa Janosa z D ę b n a ,
na k t ó r e j zgromadzono cały do­
stępny
dorobek
rzeźbiarza,
jego
wiersze, listy, fotografie. Komisa­
rzem wystawy b y ł dyrektor M u ­
zeum, mgr E d w a r d W a l i g ó r a .
W k w i e t n i u organizowano w w i e ­
l u regionach konkursy na pisanki
wielkanocne.
Konkurs
pn
Zwyczaje
i
pi­
sanki wielkanocne w Radomskiem
ogłosiło Muzeum Wsi Radomskiej,
przy w s p ó ł u d z i a l e Cepelii i M u ­
zeum Etnograficznego w Warsza­
wie. Wzięło w n i m udział 25 p i sankarek. P i e r w s z ą n a g r o d ę otrzy­
m a ł a Maria Pogoda z W e r ó w k i .
Na wystawie pokonkursowej poka­
zano r ó w n i e ż rzeźby i obrazy t w ó r ­
ców z okolic
Radomia.

К

N
1979

Ogólnopolski
konkurs
na
pi­
sanki r o z s t r z y g n i ę t o w Gorzowie.
Organizatorem było Koło U k r a i ń ­
skiego
Towarzystwa
Społeczno-Kulturamego. Pierwszej
nagrody
nie przyznano, dwie I I otrzymali
Zofia Monczak (motywy ł e m k o w ­
skie) i P a w e ł Kiłoczko
(motywy
przemyskie) nagrody I I I — Tekla
Szafran z H a ń c z o w e j i S t a n i s ł a w a
Koczan.z Zagania.
Konkurs,
którego
plon
poka­
zano w wolińskiej bibliotece, ogło­
siło Muzeum Regionalne w W o l i ­
nie.
Kiermasze
pisanek
zorganizo­
wano w Z a m o ś c i u i Krasnymstawie.

*

29.IV — r o z s t r z y g n i ę t y został kon­
kurs pod h a s ł e m Malowany Dzban,
ogłoszony w styczniu przez redak­
cje „ R o b o t n i k a Rolnego" i „ G o ­
spodyni Wiejskiej" dla p r a c o w n i ­
ków rolnych, zorganizowany przez
Z w i ą z e k Zawodowy P r a c o w n i k ó w
Rolnych, F e d e r a c j ę
Stowarzyszeń
Przyjaciół Sztuki. Przyznano
na­
grody: I , za rzeźbę, o t r z y m a ł Ja­
r o s ł a w F u r g a ł a z Polwicy, w o j .
w r o c ł a w s k i e , dwie I I — Zygmunt
Bukowski
z
Mierzeszyna,
woj.
g d a ń s k i e , za p ł a s k o r z e ź b ę i B r o ­
nisława Trzaskuś z Jaźwin, woj.
tarnowskie, za malarstwo. Przy­
znano j e d e n a ś c i e n a g r ó d I I I , ot­
r z y m a l i j e : B o l e s ł a w Grabski z L o śmierza, Teresa Dziob z Gidlarowej, A l f r e d H o f l i k z Lenartowic
i W ł a d y s ł a w Kochalski z Jam za
rzeźbę,
Blandyna
Rykowska
z
Czernina i AJnna Piotrowska z
Bartosiewic za malarstwo, Maria

Maczkowska z Sobieszowa za l a l k i
regionalne, Eugenia
Hanusiak
z
Białegostoku za hafty, Janina Ż ą dełek z Domaszewnicy za d y w a ­
ny, Helena Kowalczyk z B ł ą k a ł za
narzuty, A n n a Wojnarowska z Pia­
seczna za gobeliny. Nagrody spe­
cjalne za t r a d y c y j n ą t w ó r c z o ś ć l u ­
d o w ą o t r z y m a ł y hafciarki k u r p i o ­
wskie, K r y s t y n a i Maria Marczak
z Mystkowic.
I V — w Starej Kordegardzie w
Warszawie Muzeum T a t r z a ń s k i e w
Zakopanem
pokazało
wystawę
„Podtatrzańskie
malarstwo
na
szkle z okresu 1948—1978" obejmu­
j ą c ą prace t w ó r c ó w ludowych oraz
artystów
plastyków.
Komisarzem
wystawy była m g r H . Sredniawa.
*
I V — w Zielonej Górze rozstrzyg­
nięto konkurs na rękodzieło ludowe
i artysty c n e w o j . zielonogórskiego.
Przyznano nagrody w dziedzinie
rzeźby ( I o t r z y m a ł Marceli Potas
z Lutowa) i w dziedzinie tkactwa
(I o t r z y m a ł B o l e s ł a w P a w l i c k i z
Wolsztyna).
W
dziedzinie
haftu
i
stroju pierwszej
nagrody
nie
przyznano ( I I nagroda — Jadwiga
H i r t z C h r e ś n i c y i Gertruda K u ­
bicka z Przyprostyni), w dziedzi­
nie p l a s t y k i o b r z ę d o w e j i w y c i n a n ­
k i nie przyznano nagrody I i I I .
Przyznano n a g r o d ę s p e c j a l n ą za I n ­
strumenty
muzyczne
Florianowi
M o d r z y k o w i z N ą d n i koło Zbąszy­
nia.
I V — w Wieluniu r o z s t r z y g n i ę t o
konkurs sztuki ludowej regionu
189

I

�w i e l u ń s k i e g o , zorganizowany przez
Muzeum
Ziemi W i e l u ń s k i e j ,
ce­
p e l i o w s k ą spółdzielnię ,,Sztuka L u ­
dowa" w Lodzi, W y d z i a ł K u l t u r y
i Sztuki w Sieradzu, U r z ą d M i a ­
sta i Gminy W i e l u ń oraz w i e r u szowski Dom K u l t u r y . Przyznano
nagrody za r z e ź b ę w drewnie, w y ­
roby
kowalskie, plecionkę,
haft
i k o r o n k ę oraz wyroby samodzia­
łowe.
*

I V — w Muzeum O k r ę g o w y m w
Białej Podlaskiej czynna była w y ­
stawa rzeźby ludowej o ś r o d k a ł u ­
kowskiego.
7.V — w Myślenicach r o z s t r z y g n i ę ­
to konkurs na tradycyjne ozdoby
b i b u ł k o w e pn. K w i a t y polskie, or­
ganizowany przez M D K Myślenice,
Muzeum Regionalne i GOK w To­
karni. Przyznano nagrody w d w u
grupach, t w ó r c ó w ludowych
oraz
dzieci. W kategorii osób dorosłych
przyznano p i ę ć n a g r ó d
I : Zofii
Hajduk
z
Alwerni,
Katarzynie
Halek ze Skomielnej Czarnej, Eleo­
norze Jurczak z Tokarni,
Zofii
Koryczan z Nowej G ó r y i Cecylii
Proszek ze Skomielnej Czarnej.

*

10.V — w Muzeum O k r ę g o w y m w
Częstochowie
wystawiono
prace
zgłoszone na „I W o j e w ó d z k i Prze­
gląd Twórczości Ludowej". W ś r ó d
prac p r z e w a ż a ł y r z e ź b y i t k a n i ­
ny. Nagrody otrzymali: I — Te­
resa Bednarek z Zawady za za­
p a s k ę , I I — Barbara Kuzior z Po­
raja za haft, I I I — Tadeusz Dziuk
z Poraja za kompozycję „ P t a k i " .
*
10.V — w Muzeum O k r ę g o w y m w
Tarnowie otwarto w y s t a w ę „Cy­
ganie w kulturze polskiej". Poka­
zano m.in. dokumenty prawne do­
tyczące C y g a n ó w oraz przedmioty
codziennego
użytku,
rekwizyty
magiczne, obrazy i g r a f i k i p o ś w i ę ­
cone Cyganom, ich z w i ą z k i z p o l ­
s k ą k u l t u r ą l u d o w ą . W y s t a w ę zor­
g a n i z o w a ł mgr
Adam Bartosz.
*

10.V — w Muzeum Etnograficznym
o d b y ł się w e r n i s a ż wystawy „Pol­
ska
Sztuka
Nieprofesjonalna
ze
zbiorów
Ludwiga
Zimmerera".
Wystawa, znacznie rozszerzona, zo­
s t a ł a przewieziona do Kolonii.

*

22.V — w Muzeum W ł a d y s ł a w a
Orkana
w
Rabce
rozstrzygnięto
konkurs na z a b a w k ę l u d o w ą K a r ­
pat polskich. I nagrody otrzymali:
Jan Rapciak z P o r ę b y
Wielkiej,
Maria K u r a z Osieczan, S t a n i s ł a w
N a r ó g z Żołyni G ó r n e j , W ł a d y ­
s ł a w Sikora z Lachowic, Jan Hodurek z P o r ę b y i Jan Gąsior z
Medyni G ł o g o w s k i e j . Nagrody I I
otrzymali: A n t o n i Bdlek z Załęża,
Jan M a l i k z K r o ś c i e n k a , W ł a d y ­
s ł a w B i e d r o ń z Rabki, S t a n i s ł a w a
Cukier z Zakopanego, Michał Na­
róg z Brzozy Stadnickiej, K a z i ­
mierz Szczygieł, Alojzy
Porzycki,
Franciszek Chrząszcz i Józef Rumiak z Lachowic, Wasyl Boda к
z Bodak, Franciszek Noworol, W ł a ­
d y s ł a w a Prucnal i Jan K o t z Me­
d y n i G ł o g o w s k i e j . Przyznano t a k ż e
21 n a g r ó d trzecich i 12 czwartych.
*

22.V — w Małej Sali Konferen­
cyjnej Centrum Studenckiego koło
naukowe przy katedrze Etnografii
190

w Warszawie zorganizowało wysta­
wę rzeźby Włodzimierza Naumiuka
z Kaniuk. Fotogramy przedstawia­
jące K a n i u k i oraz rzeźby zgroma­
dził Jacek Wołowski, z a j m u j ą c y się
twórczością artysty.
*

25. V — w Radomiu w K l u b i e
Stowarzyszenia P A X
odbyła
się
druga wystawa sakralnej sztuki l u ­
dowej.
*
18.VI — zakończył się jubileuszo­
w y X konkurs zdobnictwa b i b u ł ­
kowego Żywiecczyzny,
zorganizo­
wany przez Muzeum w
Żywcu.
Wzięły w n i m udział 44 osoby,
k t ó r e n a d e s ł a ł y ok. 300 prac, prze­
ważały
wieńce
z
bibułkowych
k w i a t ó w i p a j ą k i . Nagrody I otrzy­
m a ł y : A n n a Kupczak z Sopotni
Małej, Maria Madejczyk z Ciśca,
Katarzyna Motyka z Ciśca i F r a n ­
ciszka Uflant
z Pewli
Wielkiej.
Przyznano dziesięć n a g r ó d I I , czte­
ry I I I i t r z y n a ś n i e I V .
*

18.VI — w Warszawie otwarto w y ­
stawę
zorganizowaną
z
okazji
czterdziestolecia Spółdziefini Pracy
Rękodzieła Ludowego i Artystycz­
nego „Twórczość ludowa" w P u ł ­
tusku. Pokazano ok. 400
tkanin,
h a f t ó w na p ł ó t n i e i t i u l u , s t r o j ó w
ludowych,
wyrobów
garncarskich
i rzeźby w drewnie z obszaru Pu­
szczy B i a ł e j .

*

28.VI — P a ń s t w o w e Muzeum Etno­
graficzne w Warszawie zorganizo­
w a ł o w y s t a w ę pn. „Narzędzia r y ­
backie i sposoby ł o w i e n i a r y b " .
Imprezy folklorystyczne
i regionalne
I V — w Kolnie odbył się m i ę ­
d z y w o j e w ó d z k i p r z e g l ą d kapel l u ­
dowych, orkiestr weselnych, zespo­
łów śpiewaczych, g a w ę d z i a r z y , i n ­
s t r u m e n t a l i s t ó w i ś p i e w a k ó w ludo­
wych.
25—27.V — w Przysusze odbyły
się doroczne D n i Kolbergowskie
połączone z I I I w o j e w ó d z k i m prze­
g l ą d e m f o l k l o r u i sztuki ludowej

na k t ó r y m w y s t ą p i ł o 15 zespołów
regionalnych i 15 kapel ludowych
z w o j . radomskiego. I m p r e z ę roz­
poczęto u r o c z y s t ą sesją Tow. im.
Oskara Kolberga. Odbyły się też
targi sztuki ludowej, otwarto w y ­
s t a w ę folkloru.

*

25—27.V — w Chojnicach
zor­
ganizowano I I D n i F o l k l o r u K a ­
szubskiego, p r z e g l ą d t a ń c a , pieśni,
muzyki i g a w ę d y Kaszub.
*

31.V — w ramach D n i Łowicza
zorganizowano sesję popularnonau­
k o w ą pn. K u l t u r a ludowa — k u l ­
tura narodowa. Organizatorami by­
l i : U r z ą d Miasta, Mazowiecki O ś ­
rodek B a d a ń Naukowych, Towarzy­
stwo P r z y j a c i ó ł Łowicza i Ziemi
Ł o w i c k i e j . Obradom przewodniczy­
ła prof, dr Anna Kutrzeba-Pojnarowa z Uniwersytetu Warszawskie­
go. O d b y ł się r ó w n i e ż Jarmark Ł o ­
w i c k i — p r z e g l ą d o b r z ę d ó w wesel­
nych z całego k r a j u oraz kiermasz
łowickiej sztuki ludowej.
*

8—10.VI — w O s t r o ł ę c e
odbyły
się „Dni F o l k l o r u Kurpiowskiego"
I m p r e z ę rozpoczął k o r o w ó d kapel,
zespołów i t a ń c ó w ludowych. Zor­
ganizowano przegtląd
śpiewaków,
kapel, i n s t r u m e n t a l i s t ó w i g a w ę ­
dziarzy. „ D n i o m " t o w a r z y s z y ł y l i ­
czne w y s t ę p y zespołów
ludowych
oraz prezentacja w y r o b ó w
twór­
ców Kurpiowszczyzny.
*
15—17.VI
—
odbył
się
XIII
Ogólnopolski Festiwal w
Płocku.
Podczas
Festiwalu
czynne
były
wystawy „Wielcy Polacy w rzeź­
bie ludowej" oraz sztucznych k w i a ­
t ó w Longiny P a ł c z y ń s k i e j , artystki
plastyczki z Łodzi. Na dorocznym
kiermaszu wystawiono prace ponad
50
osób,
przeważali
członkowie
STL, d o m i n o w a ł a rzeźba i cera­
mika. Wśród zespołów w y s t ę p u j ą ­
cych w p ł o c k i m amfiteatrze zna­
lazły się, obok zespołów autentycz­
nych,
zespoły
o
zdecydowanie
miejskim
charakterze t a k i e
jak:
„Olsztyn" czy „Opole". Podczas fe­
stiwalu zostały w r ę c z o n e po
raz
szósty nagrody „ B a r w " i m . Oskara

�Kolberga. Wydano kolejny 6 ze­
szyt w y d a w n i c t w a „ J a r m a r k P ł o c ­
k i " , w k t ó r y m Marian Pokropek
przedstawił sylwetki twórców l u ­
dowych biorących po raz pierwszy
udział w kiermaszach — w roku
1977 i 1978.

rencja na temat „ A k t u a l n e pro­
blemy garncarstwa
ludowego w
Polsce".
26.VI — w Kielcach K l u b P A X
z o r g a n i z o w a ł sympozjum z c y k l u
Kultura
ludowa
—
tradycja
i współczesność, t o w a r z y s z ą c e V I I
Wystawie Ludowej sztuki Sakral­
nej Kielecczyzny.

21—23.VI
— trwał
II
Ogólno­
polski P r z e g l ą d Dorobku Wsi w
Przy tocznej, zorganizowany
przez
Wydział K u l t u r y i Sztuki w Go­
rzowie i kombinat rolny w Przy­
tocznej. Zaprezentowano t a ń c e re­
gionalne, pieśni ludowe, o b r z ę d y z
całej Polski. Na kiermaszu znala­
zły się stoiska problemowe sztuki
ludowej, p l a s t y k i amatorskiej i fo­
togramów
obrazujących
wieś
w s p ó ł c z e s n ą — oprać, przez Woj.
Domy K u l t u r y . Jury pod przewod­
nictwem prof, dr Józefa Burszty
p r z y z n a ł o nagrody: dwa
równo­
r z ę d n e „Złote P ł u g i " — w o j . k i e ­
leckiemu i w o j . opolskiemu, „ S r e ­
brny
Pług"
woj.
suwalskiemu.
„Brązowy Pług" woj. wałbrzyskie­
mu. W p r z e g l ą d z i e udział wzięło 29
w o j e w ó d z t w . Organizatorami b y l i :
Ministerstwo K u l t u r y i Sztuki, M i ­
nisterstwo Rolnictwa, Z a r z ą d G ł ó ­
wny
Pracowników
Rolnych
i CRZZ.

+

V I — w ramach licznych
„Diii
miast" o d b y w a ł y
się
kiermasze
sztuki ludowej, w y s t ę p y kapel i ze­
s p o ł ó w folklorystycznych. Do w i ę k ­
szych należały imprezy w Olszty­
nie, Sanoku, Sieradzu.

*

21—24.VI — w Ż y w c u
Ogólnopolski
Festiwal
Górali Polskich.

odbył się
Folkloru

V I — odbył się j a r m a r k
opa­
towski w Opatowie — p r z e g l ą d
kapel i zespołów, k t ó r y m towarzy­
szyły wystawy sztuki ludowej, m,
in. ceramiki, z Ł ą a k a Ordynackie­
go, K ą t ó w Denkowskich i Denkowa.

28.VI—1.VII
— odbył
się
XIII
Ogólnopolski
Festiwal
Kapel
i Śpiewaków Ludowych w Kazi­
mierzu, na k t ó r y m w y s t ą p i ł o ok.
50 zespołów i kapel oraz k i l k u n a ­
stu solistów, k u l t y w u j ą c y c h trady­
cyjny folklor. Po raz pierwszy w
programie znalazły się k o ł y s a n k i .
O d b y ł się kiermasz sztuki ludowej
zorganizowany przez STL.

Inne
18—19.V — w Lublinie i C h e ł ­
mie
zorganizowano Ogólnopolskie
Spotkanie T w ó r c ó w
i
Działaczy
Amatorskiego Ruchu Artystyczne­
go. W czasie obrad, plenarnych
i sekcyjnych, o m ó w i o n o podstawo­
we problemy, podjęto u c h w a ł ę do­
tyczącą k i e r u n k ó w pracy, p o w o ł a ­
no R a d ę do spraw amatorskiego
ruchu artystycznego przy
Mini­
sterstwie K u l t u r y i Sztuki.

*
V — w m a j u o d b y ł y się Cepe­
liady w Warszawie, Łodzi i we
Wrocławiu.
Kiermaszom
połączo­
nym z pokazami r ę k o d z i e ł a t o w a ­
rzyszyli z r e g u ł y handlarze j a r ­
marcznych i odpustowych „ c u d ó w "
oraz malarze i r z e ź b i a r z e - a m a t o rzy.

S

U

M

M

A

R

*

21.V — w Toruniu w Muzeum
Etnograficznym o d b y ł a się konfe­

I

E S

•

29—30. V I
— w
Muzeum
Etno­
graficznym w K r a k o w i e odbyło się
ogólnopolskie sympozjum
poświę­
cone dziecku wiejskiemu. Otwarto
w y s t a w ę „Dziecko Wiejskie".
+
VI
—
w
roku
1979
nagrody
„ B a r w " im. Oskara Kolberga ot­
rzymali:
Stanisław
Błaszczyk
etnograf, znawca ludowej k u l t u r y
Wielkopolski, Jadwiga C h ę t n i k o w a
— w s p ó ł t w ó r c z y n i skansenu k u r ­
piowskiego, Franciszek Dorobek —
inicjator festiwalu w P ł o c k u , Zdzi­
s ł a w Dudzik — szopkarz z K r a k o ­
wa, Zofia R o j - G ą s i e n i c a — malar­
ka na szkle z Zakopanego, Anna
Jachnina — dziennikarz radiowy,
popularyzatorka folkloru z Bydgo­
szczy, Stefan K o n o p c z y ń s k i — gar­
ncarz z Bolimowa (k. Nieborowa)
Maria
Kozłowa
—
twórczyni
ludowa z sandomierskiego, K o n ­
stanty Kuncewicz — muzyk ludo­
w y z Giżycka, Jan
Malinowski-Haledrak — muzyk i t w ó r c a ze­
społu ze Szczawnicy, Piotr P u ł a ­
ski — wycinankarz z K a d z i d ł a ,
Aleksandra Radulska — tkaczka z
Białostocczyzny, W i k t o r
Sawczenko — działacz i organizator z B i a ­
łostockiego, Marianna Siedlarek —
t w ó r c z y n i ludowa z Sannik, Roman
Wójcik — dziennikarz, inicjator na­
grody i m . J. Pocka, Zofia Ż y t k i e wicz — instruktor-choreograf z No­
wego Sącza, Zespół „ B e d n a r z e " z
woj. zamojskiego, Zespół Regio­
nalny z Bukowca G ó r n e g o , woj.
leszczyńskie.
Nagrody dla działaczy i zespo­
łów polonijnych o t r z y m a l i : Marian
Jakubowsici z Holandii, Mary i A l ­
b i n Pierce'owie z Bostonu, Zespół
„Orzeł B i a ł y " z Francji, Polsko- A m e r y k a ń s k a Grupa
Folklorysty­
czna
z
Nowego
Jorku,
Zespół
„Tatry" z Australii.

Р

Е

З

Ю

М

Е

SUMMARY OF A R T I C L E S
L u d w i k S t o m m a — D E T E R M I N A N T S OF P O L I S H
FOLK C U L T U R E I N T H E X l X t h CENTURY
The author considers the following features to be
the basic determinants of r u r a l culture i n the X l X t h
century: 1. isolation, 2. Catholicism. 3. verbal trans­
mission of t r a d i t i o n and following Paul Lazarsfeld he
cells these mother — formulas.
Isolation is examined by the author i n various
aspects, geographical isolation, which he calls the d i ­
mension of horizontal isolation, class, called vertical
or consciousness dimensions w h i c h are expressed i n
reserve towards the outside w o r l d — orbis exterior.
The author also discusses the consequence* of isola­
tion which are visible i n the attitudes of the peasants
towards the reality which surrounds them — conser­
vatism, ritualism, sensualism and m o r a l relativism.

Catholicism is treated here as a factor w h i c h on
one side assimilates and adapts these attitudes and on
the other tries to confront them. The constant contact
between the m y t h i c a l consciousness based on the ver­
bal transmission of tradition and the so called m i r a ­
culous (christian) sensitivity gave Polish folk culture
a dynamic and dialectical character. This culture, ac­
cording to the author likens it more to its counter­
parts i n the Mediterranean area rather t h a n to neigh­
bouring cultures nearer at hand.
Franciszek

Kotula

— STOVES

The subject of this article are the stoves that
were used i n the P o d g ó r z e region i n the period from
the middle of the X l X t h century to the middle of the
X X t h century. The stove is a structure which is inte191

�grally connected w i t h the life of the inhabitants of the
village house. The author discusses the construction
of stoves of various types and their various functions
— u t i l i t a r i a n , social and magic as w e l l . The article
describes stoves f r o m the most p r i m i t i v e , w i t h o u t c h i m ­
neys i n houses w i t h no chimney either, r i g h t up to
tiled stoves. I n describing the successive types of stove
the author employs folk terminology and gives the
popular names of the various elements w h i c h make up
the stove. He especially stresses the social role of the
stove as a factor integrating the ife of the family and
the r u r a l community. The introduction at the end of
the the X l X t h century of chimney stoves was an i m ­
portant breakthrough i n the life of the countryside.
The improvemenit of hygenic conditions w h i c h this
brought also reduced changes i n the aesthetics of the
interior and walls began to be decorated w i t h p i c t u ­
res and r i t u a l articles.
J a c e k Ł o d z i ń s k i — KATARZYNA GAWŁOWA —
A PAINTER FROM ZIELONKI. K A T A R Z Y N A GA­
W Ł O W A A B O U T HERSELF
Gawlowa is 83 years old. She lives i n a village
6 k m . from K r a k ó w . For many years she sold m i l k
i n town. F r o m her earliest years she has painted
saints, angels, flowers, and birds on walls. W i t h some

encouragement she began to paint on plywood and
cardboard as w e l l in 1973. Her pictures became k n o w n
in 1977 and the author of the article himself orga­
nised an exibition of her w o r k i n the K r a k ó w Ethno­
graphical Museum. The first text describes the life
and the w o r k of the painter and the second is a se­
lection o f fragments of conversations recorded w i t h
her over the last four years. I t describes her dreams,
visions, her ethiclal and aesthetic judgements and
her naive interpretations of religious pictures. The
painter liver w i t h i n the influence of ancient peasant
c u l t u r a l traditions as i t not sensitive to the new
impulses which surround her.

Krzysztof
Ruszel
— THE DRAWINGS
OF
WOJCIECH GERSON W H I C H SHOW P O L I S H F O L K
DRESS I N R Z E S Z Ó W M U S E U M
The article describes i n detail 25 local sketches
and water colours of folk dress w o r n i n various
regions i n the m i d d l e of the X l X t h century. 10 works
show clothes w o r n i n the countryside around W a r ­
saw. The sketches were bought by the Museum i n
Rzeszów at the end of the 1940's and are kept i n
its Ethnographic Department.

РЕЗЮМЕ
Л ю д в и к С т о м м а — ПРЕДОПРЕДЕЛЕНИЯ
С К О Й Н А Р О Д Н О Й К У Л Ь Т У Р Ы X I X В.

ПОЛЬ­

Основными предопределениями сельской культуры
X I X в е к а а в т о р с ч и т а е т : 1) и з о л я ц и ю , 2) к а т о л и ц и з м ,
}) у с т н у ю п е р е д а ч у т р а д и ц и й , н а з ы в а я и х в с л е д за
Полем Лазарефельдом, формулами — матками.
Изоляцию автор рассматривает в нескольких ас­
п е к т а х , п р и н и м а я во в н и м а н и е г е о г р а ф и ч е с к у ю обособ­
л е н н о с т ь ( н а з ы в а я ее мерой г о р и з о н т а л ь н о й и з о л я ц и и ) ,
классовую (называемую вертикальной) и сознажанности и н е д о в е р ч и в о с т и по о т н о ш е н и ю к в н е ш н е м у м и р у
— orbis exterior. А в т о р р а с с м а т р и в а е т р е з у л ь т а т ы и з о ­
ляции, которые выступают в отношении крестьян
к д е й с т в и т е л ь н о с т и —• к о н с е р в а т и з м , р и т у а л , с е н с у а ­
лизм и моральный релятивизм.
К а т о л и ц и з м р а с с м а т р и в а е т с я здесь, к а к ф а к т о р ,
к о т о р ы й с одной с т о р о н ы а с с и м и л и р у е т и а д а п т и р у е т
подобные взгляды, а с гругой пытается противодей­
с т в о в а т ь . В р е з у л ь т а т е постоянного с о п р и к о с н о в е н и я
мистического с о з н а н и я , о п и р а ю щ е г о с я на у с т н у ю т р а ­
дицию, и так называемой восприимчивости к чудес­
ному (христианскому) п о л ь с к а я н а р о д н а я
культура
приобрела динамический и диалектический характер.
По м н е н и ю а в т о р а к у л ь т у р а эта более с х о ж а с к у л ь ­
т у р а м и с р е д и з е м н о м о р с к о г о к р у г а , чем с соседними.
Францишек

Котуля-Печи

Т е м о й н а с т о я щ е й с т а т ь и я в л я ю т с я печи, к о т о р ы е ,
н а ч и н а я со в т о р о й п о л о в и н ы X I X в. до с е р е д и н ы
X X в. с у щ е с т в о в а л и на т е р р и т о р и и П о д г у ж а ( Ж е ш о в ское воеводство). П е ч ь я в л я е т с я с о о р у ж е н и е м , тесно
с в я з а н н ы м с общим бытом ж и т е л е й избы. А в т о р о п и ­
с ы в а е т к о н с т р у к ц и и р а з л и ч н о г о типа печей, а т а к ж е
их р а з л и ч н ы е ф у н к ц и и — п р а к т и ч е с к и е , о б щ е с т в е н н ы е
и м а г и ч е с к и е . В с т а т ь е п р е д с т а в л е н ы печи, н а ч и н а я
с самых примитивных, без дымоходов в к у р н ы х хатах,
в п л о т ь до к а ф е л ь н ы х . П е р е ч и с л я я р а з н о о б р а з н ы е ф о р ­
м ы п е ч е й , а в т о р прибегает к н а р о д н о й н о м е н к л а т у р е ,
приводит популярные названия отдельных элементов,
с о с т а в л я ю щ и х п е ч ь . Особое в н и м а н и е у д е л я е т а в т о р
о б щ е с т в е н н о й р о л и печи, к а к ф а к т о р а , о б ъ е д и н я ю щ е г о

ж и з н ь семьи и с е л ь с к о й о б щ е с т в е н н о с т и . Н а с т ы к е
X I X — X X вв. стали сооружать печи с дымоходами
и это п р о и з в е л о основной п е р е л о м в ж и з н и д е р е в н и .
У л у ч ш е н и е г и г и е н и ч е с к и х у с л о в и й п о в л е к л о за собой
перемены в эстетическом оформлении интерьеров; сте­
н ы с т а л и у к р а ш а т ь о б р а з а м и и п р е д м е т а м и обрядового
назначения.
К ш и ш т о ф
Рушель
— РИСУНКИ
ВОЙЦЕХА
ГЕРСОНА, О Т О Б Р А Ж А Ю Щ И Е П О Л Ь С К И Е НАРОД­
НЫЕ КОСТЮМЫ, В СОБРАНИЯХ ЖЕШОВСКОГО
МУЗЕЯ
С т а т ь я с о д е р ж и т подробное о п и с а н и е 25 о р и г и ­
нальных местных эскизов и акварелей, отображающих
н а р о д н ы е к о с т ю м ы , к о т о р ы е н о с и л и в р а з л и ч н ы х мест­
н о с т я х П о л ь ш и в с е р е д и н е X I X в е к а . 10 р и с у н к о в
представляют наряды жителей подваршавских дере­
вень. Эскизы были приобретены
в конце сороковых
годов и н а х о д я т с я в с о б р а н и я х э т н о г р а ф и ч е с к о г о о т ­
дела Жешовского музея.
Я ц е к Л о д з и н ь с к и — К А Т А Ж И Н А ГАВЛОВА —
Х У Д О Ж Н И Ц А И З ЗЕЛЁНОК. К А Т А Ж И Н А ГАВЛОВА,
О СЕБЕ
К а т а ж и н е Г а в л о в о й 83 года. О н а ж и в е т в д е р е в н е ,
р а с п о л о ж е н н о й в 6 к и л о м е т р а х от К р а к о в а . Много л е т
подряд Гавлова носила молоко
в город. С м о л о д ы х
лет она р а с п и с ы в а л а к в а р т и р ы и з о б р а ж е н и я м и с в я т ы х ,
а н г е л о в , п и с а л а ц в е т ы и птиц. П о л у ч и в п о о щ р е н и е ,
стала в 1973 г. п и с а т ь т а к ж е н а ф а н е р е и к а р т о н е .
К а р т и н ы Г а в л о в о й п о л у ч и л и и з в е с т н о с т ь и в 1977 г.
автор статьи организовал в Краковском этнографи­
ч е с к о м м у з е е в ы с т а в к у е е работ.
П е р в ы й текст п о с в я щ е н ж и з н и и т в о р ч е с т у х у д о ж ­
н и ц ы , второй — с о д е р ж и т и з б р а н н ы е ф р а г м е н т ы бесед,
з а п и с а н н ы х на м а г н и т н у ю п л е н к у в т е ч е н и е п о с л е д н и х
4 л е т . Это е е с н ы , в и д е н и я , э т и ч е с к и е и э с т е т и ч е с к и е
с у ж д е н и я , н а и в н о е т о л к о в а н и е к а р т и н религиозного
содержания. Художница живет в мире давних тради­
ций к р е с т ь я н с к о й к у л ь т у р ы и словно н е о щ у щ а е т н о ­
в ы х с т и м у л о в о к р у ж а ю щ е й ее д е й с т в и т е л ь н о с т и .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9799" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9777">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f8cac87eb4e9ab7f6309ecf655197c63.pdf</src>
        <authentication>9f3ebc184afe487ae02a83237c8f2c21</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116595">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3516</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116596">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116597">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3295</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116598">
                <text>Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116599">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.3, s.187-189</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116600">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116601">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116602">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116603">
                <text>R

ANTONI
zł. 45.—.

E

C

E

N

Z

K R O H , Współczesna
rzeźba
ludowa Karpat
Połskicl,
Wrocław—Warszawa
Z prac I n s t y t u t u Sztuki P A N , Wydawnictwo „Ossolineum".

M ą d r a , uczciwa, z p a s j ą napisana książka. Bez l u d o m a ń s k i c h u n i e s i e ń , ale i bez dezynwoltury i kokie­
t e r i i z d a r z a j ą c y c h się, gdy „ludzie z miasta" piszą
o „wiejskich prostaczkach". K s i ą ż k a pisana przez etno­
grafa, dobrze wprowadzonego w sprawy k u l t u r y ludo­
wej, komisarza obu dotychczasowych k o n k u r s ó w
na
rzeźbę k a r p a c k ą (zorganizowanych przez Muzeum w
N o w y m Sączu). W ł a ś n i e zrozumienie ludzi i spraw,
a t a k ż e c z y n n i k ó w w p ł y w a j ą c y c h na rozwój i cha­
rakter ludowej r z e ź b y s p r a w i a j ą , że książka ta m o w i
nie t y l k o o rzeźbie karpackiej, ale i o naszej kulturze.
„Aby zrozumieć dane zjawisko trzeba j e d n ą nogą t k w i ć
w n i m , a d r u g ą poza n i m " — powiedziała k i e d y ś Si­
mone Weil, i jest to dla badacza k u l t u r y konstatacja
bardzo w a ż n a . Tak w ł a ś n i e czyni K r o h i dlatego jego
k s i ą ż k a jest tak i n t e r e s u j ą c a i tak uczciwa.
Dodam od razu, jest to książka etnografa piszącego
o zjawisku s p o ł e c z n y m , k u l t u r o w y m , a nie o w y b r a ­
nych dziełach, ocenianych w e d ł u g k r y t e r i ó w estetycz­
nych. Ta ocena — jeśli jest dana przez autora, to
niejako p o ś r e d n i o w wyborze r z e ź b i ich fotograficznej
interpretacji. ( K r o h jest r ó w n i e ż autorem zdjęć i l u ­
s t r u j ą c y c h książkę.)
Praca, jak p r z y s t a ł o na p u b l i k a c j ę n a u k o w ą , za­
czyna się od z a g a d n i e ń teoretycznych, od r o z w a ż a ń r.a
temat przemian i wieloznaczności pojęcia „sztuki l u ­
dowej". (Autor dochodzi do wniosku, że ludowy znaczy
obecnie tyle, co n a w i ą z u j ą c y do t r a d y c j i chłopskiej,
u w a ż a j ą c y się i u w a ż a n y za b e z p o ś r e d n i ą k o n t y n u a c j ę
ludowej tradycji). W dalszej części tekstu K r o h refe­
ruje stan wiedzy o dawnej ludowej twórczości rzeź­
biarskiej — z a r ó w n o w kamieniu, j a k i drewnie, w y ­
k a z u j ą c różnice w jej sytuacji na terenie K a r p a t Za­
chodnich i Wschodnich. (W części Zachodniej, od S ą ­
cza po Cieszyn, zainteresowanie n i ą było znacznie sil­
niejsze m.in. ze strony inteligencji miejskiej,
kura­
cjuszy, l e t n i k ó w itp.). Zasadnicze partie k s i ą ż k i dotyczą
jednak okresu powojennego, w k t ó r y m odbiorcą r z e ź b
stało się „ m i a s t o " . Relacja ta rozpoczyna się od o m ó ­
wienia twórczości J ę d r z e j a W o w r y i r o l i , j a k ą o d e g r a ł
w jego życiu E m i l Zegadłowicz. I od tej c h w i l i k s i ą ż k a
staje się p a s j o n u j ą c ą opowieścią o ludziach, polityce
k u l t u r a l n e j , nadziejach i złudzeniach. Rzeźba w s p ó ł ­
czesna jest bowiem zjawiskiem zdecydowanie r ó ż n i ą ­
cym się od dawnej, w stopniu n i e p o r ó w n a n i e w i ę k s z y m
niż to ma miejsce w innych dziedzinach sztuki ludo­
wej. Cechują j ą inne funkcje, inna motywacja powsta­
nia, w i ę k s z a rola ś w i a d o m o ś c i , inwencji,
fantazji.
K a r p a t y , j a k ż a d e n inny teren, p o z w a l a j ą na poka­
zanie r ó ż n y c h zjawisk i postaw t w ó r c z y c h — zresztą
reprezentatywnych dla sytuacji w c a ł y m kraju. Do­
strzegamy więc w rzeźbie karpackiej obok fenomenu
grupy p a s z y ń s k i e j (piękny rozdział w książce) rodzaje
rzeźb spotykanych r ó w n i e ż na innych terenach. Są
to r z e ź b y :
— „na ludowo", b u d z ą c e często opory w y k o n a w c ó w ,
nie p o d o b a j ą c e się otoczeniu, wykonywane na
konkursy, dla m u z e ó w , Cepelii;
— „na
realistycznie",
odpowiadające
aktualnym
gustom m i e s z k a ń c ó w wsi i m a ł y c h miasteczek,

J

E

1979,

s.

136,

i l . 99.

Cena

o d o k ł a d n y c h proporcjach, starannym w y k o ń ­
czeniu szczegółów, d ą ż e n i u do doskonałości;
— „nowoczesne", przez co rozumie się korzeniop l a s t y k ę , kompozycje z huby i opalanego drew­
na. Ten rodzaj rzeźby modny jest zwłaszcza
w ś r ó d młodego pokolenia;
— samodzielne, oryginalne, ś m i a ł e w
rozwiąza­
niach, w y k o n y w a n e przez ludzi m a j ą c y c h u t r u d ­
niony kontakt z otoczeniem;
— „ l u d o w o - a m a t o r s k i e " prace inteligentów, dla k t ó ­
rych konwencja ludowa jest ś w i a d o m y m wybo­
rem.
Jako k r y t e r i u m takiego podziału w y s t ę p u j e więc
ś r o d o w i s k o odbiorców. S ą d z ę jednak, że z w r a c a j ą c uwa­
gę r ó w n i e ż na tradycje i zaplecze k u l t u r o w e t w ó r c ó w ,
g r u p ę „ l u d o w y c h a m a t o r ó w " m o ż n a b y dodatkowo po­
dzielić na a m a t o r ó w
wiejskich., z w i ą z a n y c h
jeszcze
z r y t m e m zajęć rolnych, ze specyfiką zależności od
przyrody, z i n n y m poczuciem czasu itp. — oraz na
a m a t o r ó w miejskich n a w i ą z u j ą c y c h już t y l k o do sty­
l i s t y k i dawnej rzeźby sakralnej.
Nasycone k o n k r e t n y m i informacjami, wypowiedzia­
mi, fragmentami listów są ostatnie rozdziały, t r a k t u ­
jące o w s p ó ł c z e s n y c h r z e ź b i a r z a c h , uczestnikach obu
Karpackich K o n k u r s ó w (w 1975 i 1977 r.) — K r o h zna
ich prawie wszystkich, z ramienia Muzeum oraz I n ­
stytutu Sztuki P A N p r o w a d z i ł z n i m i , w ich domach,
wywiady. Spośród 248 rzeźbiarzy podaje w z a ł ą c z ­
n i k u dobrze i ciekawie opracowane biogramy 99 csób.
Znakomity m a t e r i a ł do przyszłego s ł o w n i k a t w ó r c ó w
ludowych.
W ł a ś n i e konkrety, szczegółowe obserwacje, odnoto­
wywane z p a s j ą rasowego publicysty i pisarza spra­
wiają, że k s i ą ż k ę czyta się c h ę t n i e , z d u ż y m zainte­
resowaniem. Trafnie w y b r a n a anegdota nieraz uzmy­
s ł a w i a lepiej s y t u a c j ę niż uczony w y w ó d . W e ź m y pier­
wszy z brzegu p r z y k ł a d : „ P a n i e , cn wcale nie jest
ludowy — denuncjuje jeden r z e ź b i a r z drugiego —
on ma w domu p r a l k ę , l o d ó w k ę i telewizor". Inny
t w ó r c a ludowy przebiera się w ł a c h m a n y , dzieciom za­
brania się m y ć — aby zrobić odpowiednie w r a ż e n i e na
turystach. W konkurencji wszystkie chwyty s t a j ą się
dozwolone.
Taka jest sytuacja. Dochodzi do tego, że etnograf
musi p i l n o w a ć , „aby ludzie z w y k s z t a ł c e n i e m nie uzur­
powali sobie praw ludzi n i e w y k s z t a ł c o n y c h " . Coraz
w i ę k s z a liczba m e c e n a s ó w , często jednorazowych, nie
zdaje sobie nawet sprawy z d e l i k a t n o ś c i m a t e r i i . Oby
przeczytali t ę książkę, p r z e m y ś l e l i sobie choćby takie
dwa fakty, k t ó r e tu przytoczę.
Pierwszy: pewien rzeźbiarz, chwalony ponad m i a r ę ,
m ó w i ,,kiebyk jo w i e d z i a ł przódzi, że mom t a k i w i e l g i
talent, to byk nie m u s i a ł telo o r a ć i gnój czkiidować".
D r u g i : m ł o d y uczeń z Paszyna, autor ł a d n e j rzeźby
przedstawiającej
Kopernika,
otrzymuje
zamówienie
z B H Z „Desy" na wykonanie w k r ó t k i m czasie sporej
ilości tych K o p e r n i k ó w . P o m i ń m y nawet aspekt artystyczno-dydaktyczny, zajmijmy się skutkami bardziej w y ­
m i e r n y m i : „...Koperiniki wykonano, c h ł o p a k nie z d a ł
do n a s t ę p n e j klasy i bardzo ciężko to przeżył".

187

�K r o h nie ma złudzeń, nie u k r y w a faktu obniżania
się poziomu rzeźb, braku zainteresowania w i e l u me­
c e n a s ó w i k u p u j ą c y c h poziomem artystycznym w s p ó ł ­
czesnej produkcji r z e ź b i a r s k i e j . Są one bowiem w ś w i a ­
domości odbiorcy (i w y k o n a w c y ) b e z p o ś r e d n i ą k o n t y ­
n u a c j ą tradycyjnej rzeźby ludowej, a n a w i ą z u j ą c do
niej, zaspokajają popyt na p l a s t y k ę c h ł o p s k ą . „Co więc
nas czeka? N a d c h o d z ą czasy gdy chłopscy plastycy
b ę d ą się uczyli sztuki ludowej w muzeach."
W n i k l i w o ś ć i trzeźwość obserwatora u s t ę p u j ą przy
k o ń c u tekstu nadziejom człowieka r o z m i ł o w a n e g o w l u ­
dowej kulturze artystycznej. „ E t a p budzenia sympatii
dla sztuki ludowej w mieście mamy j u ż za sobą. Te­
raz p r z y s t ą p i ć trzeba do n a s t ę p n e g o etapu: budzenia
sympatii dla sztuki ludowej na w s p ó ł c z e s n e j wsi". Do­
piero wtedy „Będzie m o ż n a m ó w i ć o r e a k t y w o w a n i u
artystycznej k u l t u r y chłopskiej, o b e z p o ś r e d n i m
na­
w i ą z a n i u do tradycji w nowych warunkach ustrojo­
wych, społecznych". Rozumiem t r o s k ę K r o h a i jego
intencje. Ale s f o r m u ł o w a n i e , chociaż ł a d n e , nie jest
precyzyjne. Wieś powinna n a b r a ć szacunku dla swo­
jego dorobku historycznego. A l e to znaczy coś innego
niż reaktywowanie dawnych tradycji. W końcu wszyscy
żyjemy w o k r e ś l o n y m ś r o d o w i s k u współczesnej k u l ­
tury. Awans k u l t u r o w y — z a r ó w n o ludzi z miast, jak
i wsi — prowadzi k u w s p ó l n y m formom i treściom.
Chodzi w i ę c o to, aby w kanonie k u l t u r y całego na­
rodu ż y w a b y ł a p a m i ę ć i i n s p i r u j ą c a idea dorobku
chłopskiej k u l t u r y .
K r o h a ponosi niekiedy temperament
publicysty,
działacza. Rzecz cenna, zwłaszcza gdy pisze o w s p ó ł ­
czesności i kiedy zdanie autora m o ż e stać się argu­
mentem w a ż ą c y m na dalszych d z i a ł a n i a c h m e c e n a s ó w
k u l t u r y . A l e czasem swada utrudnia p r e c y z j ę sądu.
Dosłownie w d w ó c h — trzech miejscach książki dostrze­
gam takie w ł a ś n i e zdania, jakby nie r o z s t r z y g a j ą c e za­
gadnienia do k o ń c a . Nie zmienia to zresztą ich ogól­
nej słuszności. Chodzi o drobiazgi. Np. autor u w a ż a
za n a j w a ż n i e j s z e wydarzenie w historii sztuki ludowej
pojawienie się n i e - c h ł o p s k i c h o d b i o r c ó w tej sztuki.
Oczywiście, to było w a ż n e , ale n a j w a ż n i e j s z e wydaje
m i s i ę rozbicie dawnego „orbis interior" k u l t u r y l u d o ­
wej, a więc zmiany zachodzące w samej kulturze c h ł o p ­
skiej.
Kiedy indziej, t ł u m a c z ą c o b n i ż a n i e się poziomu ar­
tystycznego dzisiejszej rzeźby, K r o h pisze: „ N a j w y b i t ­
niejsze talenty wiejskie trafiają do ASP, a do sztuki
ludowej g a r n ą się i n d y w i d u a l n o ś c i mniejsze". Ł a d n i e
powiedziane, ale chyba n i e z u p e ł n i e ścisłe. Pewna prze­
sada jest w t y m twierdzeniu o łatwości dostania się
do ASP w y b i t n i e utalentowanej młodzieży
wiejskiej.
Z r e s z t ą nie m a m y nawet metod ujawniania potencjal­
nych t a l e n t ó w , a jak m o ż n a p r z y p u s z c z a ć uzdolnienia
są uwarunkowane nie tylko genetycznie, ale i k u l t u ­
rowo, a nawet — jak przekonuje Kufoler — zależą od

zastanej sytuacji. W a r u n k i d e t e r m i n u j ą s z a n s ę k r y s t a l i ­
zacji, rozwoju, a nawet ukierunkowania uzdolnień.
Są to jednak uwagi m a ł o istotne, zupełnie m a r g i ­
nesowe. W a ż n e jest bowiem to, co autor m ó w i w swej
książce o r z e ź b i a r z a c h , o ich sytuacji, o modzie na
s z t u k ę l u d o w ą . Ważne jest też, jak mówi. N i e k t ó r e
partie książki czyta się jak p a s j o n u j ą c e opowiadania.
R a n g ę dobrej l i t e r a t u r y m a j ą takie fragmenty jak opo­
wieści o J ę d r z e j u K r a m a r z u , Józefie Oleksym czy Jano­
sie z Dębna; poruszają czytelnika głęboko.
W sumie o t r z y m a l i ś m y k s i ą ż k ę d o b r ą , i n t e r e s u j ą c ą
i p o t r z e b n ą . Na t y m stwierdzeniu m o ż n a by r e c e n z j ę
zakończyć. Jest jednak k i l k a z d a ń w książce, k t ó r e
c h c i a ł b y m s k o m e n t o w a ć jako naoczny ś w i a d e k . Autor
pisząc o Wowrze i książce, k t ó r ą mu poświęcił znako­
mity znawca sztuki ludowej prof. Tadeusz Seweryn —
podaje, iż j a k chodzą słuchy jest to w dużej części
„licentia poetica". Otóż z W o w r ą s k o n t a k t o w a ł Sewe­
ryna zbieracz, nauczyciel p. Horbacki. W czasie gdy
przeprowadzaliśmy
w Krakowie dokumentację
jego
zbiorów sztuki ludowej dla naszego I n s t y t u t u zape­
w n i a ł nas, że Seweryn p r z e p r o w a d z i ł z W o w r ą t y l k o
dwie lub trzy rozmowy. Od prof. Seweryna otrzy­
m a ł e m w t y m czasie p i e r w s z ą w e r s j ę
maszynopisu
jego książki o beskidzkim ś w i ą t k a r z u . K o p i ę . O r y g i n a ł
poszedł do k t ó r e g o ś z w y d a w n i c t w . B y ł to okres tzw.
soc-realizmu, redaktorzy w książce dopatrzyli się w i e l u
g r z e c h ó w g ł ó w n y c h i pomniejszych, tekst odrzucono.
W ó w c z a s autor o p r a c o w a ł w e r s j ę d r u g ą . Zakwestiono­
wane wypowiedzi W o w r y najspokojniej z a m i e n i ł teksta­
m i diametralnie r ó ż n y m i , w k ł a d a j ą c je oczywiście w
usta Wowry. Zmianie uległ cały ostatni rozdział, ais
została konwencja gwarowej relacji. Ten drugi tekst
m a m r ó w n i e ż , w y k o r z y s t a ł e m go m.in. p u b l i k u j ą c w
„Pol. Szt. L u d . " a r t y k u ł Seweryna o Wowrze. Inda­
gowany przeze mnie w tej sprawie Seweryn r o z e ś m i a ł
się. Był a r t y s t ą i wcale nie u k r y w a ł tego. Ale w y c z u ­
cie tego co ludowe m i a ł rzeczywiście znakomite. Można
powiedzieć, że w tej dziedzinie m i a ł słuch absolutny
Ma więc r a c j ę K r o h , że wierzy w sens Sewerynowych
opowieści. To znakomita i prawdziwa k s i ą ż k a o w i e j ­
skim ś w i ą t k a r z u , choć w znacznym stopniu zmyślona.
Seweryn „ r e t u s z o w a ł " zresztą r ó w n i e ż eksponaty m u ­
zealne, zabytki. Sam b y ł e m tego ś w i a d k i e m , m.in. w
czasie organizacji wystawy polskiej sztuki ludowej w
Londynie. Z p u n k t u widzenia muzealnika było to nie­
dopuszczalne, ale m u s z ę p r z y z n a ć , że rzeźby „ s k o r y ­
gowane" przez Seweryna w y g l ą d a ł y prawdziwiej i le­
piej od a u t e n t y k ó w . Oczywiście metod znakomitego
etnografa nie pochwalam, ale jego talent i znajomość
rzeczy w i e l b i ę . To b y ł artysta! A k s i ą ż k ę K r o h a po­
lecam k a ż d e m u . Pozwala na r ó ż n e refleksje, nie t y l k o
nad rzeźbą k a r p a c k ą .

Aleksander

.Jackowski

M A R I A N POKROPEK, Jarmark Płocki, cz. V, Katalog twórców
ludowych biorących
po raz pierwszy
udział
w kiermaszach sztuki ludowej w Płocku w latach 1977 i 1978. U r z ą d Miejski w P ł o c k u , czerwiec 1979 r.

Pożyteczne, warte odnotowania w y d a w n i c t w o . Niski
n a k ł a d , 1000 egz., sprawia, że nie wszyscy o n i m wie­
dzą. Tymczasem pięć zeszytów, k t ó r e u k a z a ł y się od
1974 r. zawiera cenny, doskonale opracowany m a t e r i a ł .
260 b i o g r a m ó w , p r z e w a ż n i e 2—4 stronicowych, u z u p e ł ­
nionych fotografią t w ó r c y i 1—3 zdjęciami prac, po­
zwala na o r i e n t a c j ę w charakterze ich działalności.

188

M a r i a n Pokropek o p r a c o w u j ą c teksty o p a r ł się na
ankietach — życiorysach w y p e ł n i o n y c h przez t w ó r c ó w ,
na ich listach i wypowiedziach a także na katalogach,
artykułach
i notatkach
prasowych.
Ostatni
zeszyt
nie o d b i e g a j ą c y w swej koncepcji od poprzednich objął
53 t w ó r c ó w , k t ó r z y po raz pierwszy uczestniczyli w
kiermaszu płockim w 1977 i 1978 r.

�S t ą d czytając „ J a r m a r k P ł o c k i " odnosi się w r a ż e n i e ,
iż jest raczej dobrze i pięknie. Tymczasem rzeczy­
wistość płockich kiermaszy może co w r a ż l i w s z e g o w i ­
dza p r z y g n ę b i ć , zwłaszcza gdy się p a m i ę t a czym nie­
dawno jeszcze była sztuka ludowa. O tej poprawce
„na r z e c z y w i s t o ś ć " też w a r t o p a m i ę t a ć .
Na k o ń c u n a l e ż a ł o b y odpowiedzieć sobie na p y t a ­
nie, w jakiej mierze biogramy zawarte w zeszytach
„ J a r m a r k u . . . " m o g ą być przydatne przy opracowywa­
niu s ł o w n i k a t w ó r c ó w ludowych. Wiele z nich jest już
gotowymi h a s ł a m i , n i e k t ó r e — wcześniejsze — w y m a ­
gają uzupełnień. N a l e ż y jednak z a s t a n o w i ć się nad t y m ,
co jest jeszcze rzeczywistym, „od ś r o d k a " p r z e d ł u ż e ­
niem tradycji, a co j u ż lepszą czy gorszą s p e k u l a c j ą
na ludowości (zwłaszcza w rzeźbie drewnianej, a na­
wet ceramicznej). Co jest jeszcze „ s z t u k ą " , a co już
t y l k o p a m i ą t k a r s t w e m , czy gorzej — kiczem.
Jest to oczywiście zagadnienie ogólne, dotyczące
nie tylko płockich kiermaszy. Wspominam o n i m j e d y ­
nie na marginesie bardzo cennego i przydatnego w y ­
dawnictwa, za k t ó r e należą się słowa uznania za­
r ó w n o A u t o r o w i j a k i w ł a d z o m płockim, dzięki k t ó ­
r y m może się ono regularnie u k a z y w a ć .

Może i n t e r e s u j ą c e będzie wskazanie na dziedziny,
k t ó r e r e p r e z e n t u j ą zamieszczeni w ostatnim zeszycie
t w ó r c y . Rzeźbiarzy jest 22, w większości zresztą ama­
t o r ó w , rzeźbiących „ n a ludowo", Zabawkarstwo, meblar­
stwo i s p r z ę t a r s t w o reprezentuje 6 osób, c e r a m i k ę (w
t y m figuralną) — r ó w n i e ż 6, plecionkarstwo — 2, w y ­
c i n a n k ę i zdobnictwo w n ę t r z — 5, kowalstwo, malar­
stwo na szkle, zdobnictwo w metalu i skórze, f a j czarstwo — po 1.
M i m o d u ż e j ilości nazwisk biogramy p o k a z u j ą ob­
raz współczesnej twórczości ludowej n i e z u p e ł n i e pra­
wdziwy. Reprezentowani są bowiem t y l k o t w ó r c y , a w
w i e l u przypadkach jedynie w y t w ó r c y znani, udziela­
jący się, wciągnięci w o r b i t ę d z i a ł a ń instytucji handlo­
wych, STL. Obraz sytuacji rzeczywistej n a l e ż a ł o b y więc
s k o r y g o w a ć , biorąc pod u w a g ę z a r ó w n o k o n t y n u a t o r ó w
dawnych tradycji, p r a c u j ą c y c h dla siebie i w ł a s n e g o
ś r o d o w i s k a , j a k też liczną g r u p ę , chyba d o m i n u j ą c ą ,
ludzi w y r a b i a j ą c y c h
współczesne przedmioty dekora­
cyjne w duchu obecnie p a n u j ą c y c h mód, te p r z e r ó ż n e
s z k a r a d z i e ń s t w a ze słomy, lakierowanego drewna, gąbki
czy plastiku.
Nawet zeszyty Pokropka, co z r o z u m i a ł e , przedsta­
wiają tylko najlepsze prace omawianych w y t w ó r c ó w .

O

Aleksander Jackowski

IV-VI

Konkursy i wystawy
6.IV — w Muzeum Rolnictwa w
Ciechanowcu
pokazano
wystawę
„Tradycyjne
zdobnictwo
wnętrz
c h a ł u p podlaskich".
Zgromadzono
ok. 200 e k s p o n a t ó w , r ę c z n i k i do
ozdobienia ikon, f i r a n k i osłaniające
ikony
i okna,
pająki,
bukiety
sztucznych k w i a t ó w i m a k a t k i .
*
7.IV — w Opocznie r o z s t r z y g n i ę t o
konkurs otwarty na haft p ł a s k i
regionu opoczyńskiego, zorganizo­
wany przez Spółdzielnię „Opocznianka". Wzięły w n i m udział 43
osoby, nagrody o t r z y m a ł y : Franci­
szka D ą b r o w s k a , Jozefa D ą b r o w ­
ska i Zofia Jobczyk z Bielowie.

*

28.IV — w Muzeum Etnograficz­
n y m w K r a k o w i e otwarto w y s t a w ę
twórczości Józefa Janosa z D ę b n a ,
na k t ó r e j zgromadzono cały do­
stępny
dorobek
rzeźbiarza,
jego
wiersze, listy, fotografie. Komisa­
rzem wystawy b y ł dyrektor M u ­
zeum, mgr E d w a r d W a l i g ó r a .
W k w i e t n i u organizowano w w i e ­
l u regionach konkursy na pisanki
wielkanocne.
Konkurs
pn
Zwyczaje
i
pi­
sanki wielkanocne w Radomskiem
ogłosiło Muzeum Wsi Radomskiej,
przy w s p ó ł u d z i a l e Cepelii i M u ­
zeum Etnograficznego w Warsza­
wie. Wzięło w n i m udział 25 p i sankarek. P i e r w s z ą n a g r o d ę otrzy­
m a ł a Maria Pogoda z W e r ó w k i .
Na wystawie pokonkursowej poka­
zano r ó w n i e ż rzeźby i obrazy t w ó r ­
ców z okolic
Radomia.

К

N
1979

Ogólnopolski
konkurs
na
pi­
sanki r o z s t r z y g n i ę t o w Gorzowie.
Organizatorem było Koło U k r a i ń ­
skiego
Towarzystwa
Społeczno-Kulturamego. Pierwszej
nagrody
nie przyznano, dwie I I otrzymali
Zofia Monczak (motywy ł e m k o w ­
skie) i P a w e ł Kiłoczko
(motywy
przemyskie) nagrody I I I — Tekla
Szafran z H a ń c z o w e j i S t a n i s ł a w a
Koczan.z Zagania.
Konkurs,
którego
plon
poka­
zano w wolińskiej bibliotece, ogło­
siło Muzeum Regionalne w W o l i ­
nie.
Kiermasze
pisanek
zorganizo­
wano w Z a m o ś c i u i Krasnymstawie.

*

29.IV — r o z s t r z y g n i ę t y został kon­
kurs pod h a s ł e m Malowany Dzban,
ogłoszony w styczniu przez redak­
cje „ R o b o t n i k a Rolnego" i „ G o ­
spodyni Wiejskiej" dla p r a c o w n i ­
ków rolnych, zorganizowany przez
Z w i ą z e k Zawodowy P r a c o w n i k ó w
Rolnych, F e d e r a c j ę
Stowarzyszeń
Przyjaciół Sztuki. Przyznano
na­
grody: I , za rzeźbę, o t r z y m a ł Ja­
r o s ł a w F u r g a ł a z Polwicy, w o j .
w r o c ł a w s k i e , dwie I I — Zygmunt
Bukowski
z
Mierzeszyna,
woj.
g d a ń s k i e , za p ł a s k o r z e ź b ę i B r o ­
nisława Trzaskuś z Jaźwin, woj.
tarnowskie, za malarstwo. Przy­
znano j e d e n a ś c i e n a g r ó d I I I , ot­
r z y m a l i j e : B o l e s ł a w Grabski z L o śmierza, Teresa Dziob z Gidlarowej, A l f r e d H o f l i k z Lenartowic
i W ł a d y s ł a w Kochalski z Jam za
rzeźbę,
Blandyna
Rykowska
z
Czernina i AJnna Piotrowska z
Bartosiewic za malarstwo, Maria

Maczkowska z Sobieszowa za l a l k i
regionalne, Eugenia
Hanusiak
z
Białegostoku za hafty, Janina Ż ą dełek z Domaszewnicy za d y w a ­
ny, Helena Kowalczyk z B ł ą k a ł za
narzuty, A n n a Wojnarowska z Pia­
seczna za gobeliny. Nagrody spe­
cjalne za t r a d y c y j n ą t w ó r c z o ś ć l u ­
d o w ą o t r z y m a ł y hafciarki k u r p i o ­
wskie, K r y s t y n a i Maria Marczak
z Mystkowic.
I V — w Starej Kordegardzie w
Warszawie Muzeum T a t r z a ń s k i e w
Zakopanem
pokazało
wystawę
„Podtatrzańskie
malarstwo
na
szkle z okresu 1948—1978" obejmu­
j ą c ą prace t w ó r c ó w ludowych oraz
artystów
plastyków.
Komisarzem
wystawy była m g r H . Sredniawa.
*
I V — w Zielonej Górze rozstrzyg­
nięto konkurs na rękodzieło ludowe
i artysty c n e w o j . zielonogórskiego.
Przyznano nagrody w dziedzinie
rzeźby ( I o t r z y m a ł Marceli Potas
z Lutowa) i w dziedzinie tkactwa
(I o t r z y m a ł B o l e s ł a w P a w l i c k i z
Wolsztyna).
W
dziedzinie
haftu
i
stroju pierwszej
nagrody
nie
przyznano ( I I nagroda — Jadwiga
H i r t z C h r e ś n i c y i Gertruda K u ­
bicka z Przyprostyni), w dziedzi­
nie p l a s t y k i o b r z ę d o w e j i w y c i n a n ­
k i nie przyznano nagrody I i I I .
Przyznano n a g r o d ę s p e c j a l n ą za I n ­
strumenty
muzyczne
Florianowi
M o d r z y k o w i z N ą d n i koło Zbąszy­
nia.
I V — w Wieluniu r o z s t r z y g n i ę t o
konkurs sztuki ludowej regionu
189

I

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9800" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9778">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/07086ea436467c54103ea32e0861a0ad.pdf</src>
        <authentication>2f89235bdb43ad773205304d886d0b7d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116604">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2382</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116605">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116606">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2210</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116607">
                <text>"Stary Gringo". Motyw Don Kichota w filmie i literaturze / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116608">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.66-71</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116609">
                <text>Sznajderman, Monika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116610">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116611">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116612">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116613">
                <text>„Stary Gringo". Motyw Don Kichota
w filmie i literaturze
Monika Sznajderman

„ S k o r o u d a ł e ś się w d r o g ę , chcesz b y ć
Tezeuszem i z a b i ć Minotaura, musisz
przestać zanadto cenić b e z p i e c z e ń s t w o i
musisz b y ć przygotowany na to, ż e nigdy
nie wyjdziesz z labiryntu. (...) D o p ó k i
prawdy s z u k a ć b ę d ą ludzie p r o w a d z ą c y
o s i a d ł y tryb życia, nie zostanie zerwane
j a b ł k o z drzewa poznania."
L e w Szestow, Apoteoza

nieoczywistości

szy mu wiara."* Ta przesadna wiara, prowadząca do iden­
tyfikacji z tekstem, stała się źródłem donkichotowskiego
obłędu, który Michel Foucault nazwał „obłędem przez
utożsamienie z fikcją literacką."
Postać Don Kichota zatoczyła w literaturze szeroki krąg.
Tak szeroki, że nie sposób wyczerpać tematu w skrótowym
z konieczności omówieniu. Z kart powieści, blisko spokrew­
nionej z powieścią łotrzykowską i zachowującej, wedle
Mieletinskiego „również najistotniejsze cechy strukturalne
bajki czarodziejskiej" przeszedł hiszpański rycerz w świat
najbardziej wysublimowanych wartości. „Od samego po­
czątku — pisze Nabokov — już w samym oryginale,
sylwetka Don Kichota ulega zagadkowemu pomnożeniu."
Don Kichota, czytelnika romansów, opisał Miguel Cervan­
tes, który wszak swoją historię także przedstawił jako wynik
lektury, a nawet przekład arabskiego rękopisu pióra Sidi
Hameta Ben Engeli. W tym czasie powstaje dalszy ciąg
przygód przemyślnego szlachcica, którego autorem był
Alonzo Fernandez de Avellaneda, „żądny zysku pismak" ,
jak nazywa go Tomasz Mann. Dopisał on do powstałej
dopiero części pierwszej dzieła Cervantesa część drugą,
atakując przy tym ostro autora pierwowzoru. Niemniej
jednak właśnie Avellanedzie zawdzięczamy to, że Cervantes
napisał dalszy ciąg bohaterskich dziejów szalonego rycerza.
Cervantesowski Don Kichot krytykuje bowiem tę wizję
swojej osoby, jaką przedstawia Avellaneda i udaje się do
Barcelony, aby ujawnić przed światem „(...) kłamstwo tej
nowej historii, a ludzie przekonają się, że nie jestem tym Don
Kichotem, jakiego ona opisuje." Wszyscy potępiający rów­
nie ostro jak Mann „heretycką" wersję Avellanedy nie
zgodziliby się zapewne z sądem Jorge Luisa Borgesa, że
„Powtórzenia są nie tylko prawem, ale i koniecznością dla
literatury, a to, co uchodzi za twórczość, zawsze musi być,
niejako w sposób naturalny, prze-twórczością." W tomie
5

6

John I. White, autor Mythology in Modern Novel umiesz­
cza postać Don Kichota, postać literacką, wśród klasycz­
nych dla literatury motywów mitologicznych. Współczesne,
dwudziestowieczne mitotwórstwo dzieł literackich i filmo­
wych nieustannie, w sposób jawny bądź ukryty czerpie z tych
zasobów. Błędem byłoby jednak sądzić, iż Don Kichot,
szalony rycerz z Manczy narodził się wraz z dziełem Cervantesa. Ma on bowiem, jak pisze Mieletinski „swój własny
archaiczny rodowód w obrazach różnych 'mądrych szaleń­
ców', a nawet bajkowych 'głupków', którzy robią wszystko
na opak". Jako zaś mądry szaleniec wieńczy Don Kichot
jedynie, wedle Słowińskiego, renesansową tradycję błazna.
„Dzieło to — pisze Słowiński w swojej historii postaci błazna
od starożytności do początków doby romantycznej — wnosi
do literatury X V I I I i X I X wieku pewien 'odwieczny obraz',
archetyp błazna, który ożyje w postaciach nowych, 'dziw­
nych' bohaterów." A tych nie brakuje przecież we współ­
czesnej, literackiej i filmowej, twórczości.
Amerykański socjolog Peter L . Berger widzi w sylwetce
hiszpańskiego hidalga prototyp nowożytnej osobowości
Zachodu, której podstawowymi cechami mają być wyzwole­
nie i samotność. „U progu epoki nowożytnej — pisze Berger
— spotykamy samotną postać, odbywającą dziwaczną po­
dróż. To Don Kichot jadący przez ponury i nieurodzajny
krajobraz (krajobraz monoteistyczny, przypominający inne
pustynie, gdzie dziwne głosy przemawiają do innych, samo­
tnych ludzi). (...) W swych subiektywnych normach i moty­
wacjach Don Kichot reprezentował oczywiście świat śred­
niowieczny, który w szybkim tempie stawał się nie do
przyjęcia. Zarazem jednak był on zapowiedzią tych wszyst­
kich samotnych postaci, które zrodziły świat nowożytny
— większość z nich to rycerze o smutnych obliczach,
zdobywcy królestw przestrzeni i umysłu, badacze i wynalaz­
cy — a wszystkie szalone w oczach swych współczesnych
1

2

Jeżeli Don Kichot stoi, jak uważa amerykański socjolog,
u źródeł nowożytnej, europejskiej koncepcji osobowości to
także z tego względu, iż jego mit jest w istocie mitem książki.
Od samego początku uwikłany był w pismo, stwarzając
idealną, wręcz wzorcową sytuację hermeneutyczną. Korze­
niem mitu Don Kichota jest odczytanie i zawierzenie. Nie
przypadkiem filozofowie i teoretycy literatury tak chętnie
określają bohatera Cervantesa mianem „rycerza wiary".
Wierzącego, pisze Stanisław Cichowicz w kontekście hermeneutycznej teorii Ricoeura, cechuje „ufność pokładana
w tekście, w symbolu, w hierofanii". „Wierzący nie jest
panem tekstu, wręcz przeciwnie — to tekst panuje nad
wierzącym, który pozwala prowadzić się jego sensowi.
Prawdziwym przyswojeniem sobie tekstu jest zdobycie się na
uległość wobec niego, nic innego. Akt hermeneutyczny jest
w swojej istocie wysłuchaniem i usłuchaniem, o ile towarzy-

66

7

8

9

10

Fikcje, w opowiadaniu Pierre Menard, autor Don Kichota

argentyński pisarz powołuje do życia jeszcze jednego twórcę
sylwetki hiszpańskiego rycerza...
„Zamyka się krąg lektur — pisze w książce Cervantes czyli
krytyka sztuki czytania Carlos Fuentes. — Cervantes, autor
Borgesa, Borges, autor Pierre'a Menarda, Pierre Menard,
autor Don Kichota."
Krąg ten jest jednak dużo szerszy.
„Nic dziwnego — pisze Nabokov — że poczciwy rycerz
dobrze się miał i mnożył się, jak świat długi i szeroki, by
wreszcie wszędzie po równi czuć się u siebie: czy to jako
postać karnawałowa na festynie w Boliwii, czy jako abstrak­
cyjny symbol szlachetnych, lecz pozbawionych kręgosłupa
aspiracji politycznych w dawnej Rosji." Dostojewski wczy­
tywał się w Don Kichota pisząc Idiotę, a Tołstoj — Annę
Kareninę. Hiszpański rycerz rzuca swój, jak to określił
Nabokov, długi cień także na Martwe dusze Gogola. Wtopił
się zresztą również i w polski pejzaż. Odnajdujemy go na
przykład w wierszu Stanisława Ryszarda Dobrowolskiego:
11

12

Ty jeden wielki znasz to, Don Kichocie,
sadzona rzędem topól polska droga
i rozwichrzone czapy strzech
przy płocie jak gniazda ptasie,
ale jak bez ptaków,
ckliwe człapania końskie trakt -

�noga za n o g ą - o melancholio!
w klekocie w i a t r a k ó w . . .

1 3

p r z y d a ł a ucieczka Gauguina z Europy, wysłała j u ż A r t u r a
R i m b a u d a do A b i s y n i i . Pchnie ona Blaise Cendrarsa d o k o ł a
k u l i ziemskiej, Leirisa do A f r y k i , A r t a u d a do I n d i a n Tarahum a r a . " Bierce'owi t a k ż e k a ż e p o j e c h a ć do M e k s y k u , by
t a m s z u k a ć swego celu i przeznaczenia, swego k o ń c a . Bo
„ p o d r ó ż — m ó w i bohater Fuentesa — bywa smutna dla
tego, k t o zostaje i piękniejsza nad wszystko dla tego, k t o
w n i ą w y r u s z a . " „ W s ł o n e c z n e p o p o ł u d n i e — pisał sam
Bierce w opowiadaniu Chickamauga — m a ł y c h ł o p c z y k
w y m k n ą ł się z surowego d o m u na polanie i nie z a u w a ż o n y
przez nikogo z a p u ś c i ł się w las. Cieszył się s w o b o d ą ,
p o d n i e c a ł a go r a d o ś ć w y p r a w y w n i e z n a n e . "
„Wygnany
tutaj — pisał R i m b a u d — m i a ł e m scenę, by o d g r y w a ć
dramatyczne arcydzieła wszystkich l i t e r a t u r . " Słowa te
z p e w n o ś c i ą p o w t ó r z y ł b y za n i m z a r ó w n o Bierce — bohater
powieści i filmu, j a k też Bierce — t w ó r c a powieści w ł a s n y c h .
Carlos Fuentes — a za n i m reżyser filmu Luis Puenzo
— s w ą historię zbuntowanego pisarza, jego ucieczki i śmierci
skonstruowali w formie o p o w i e ś c i , k t ó r e j m a t e r i ę s t a n o w i ą
okruchy skandalu, ekscytacja t a j e m n i c ą , m o t y w y z ludo­
wych, m e k s y k a ń s k i c h legend. Są historie, k t ó r e fascynują
nieprzejrzystością, brakiem odpowiedzi. N a l e ż y do nich
c h o ć b y symboliczna, filmowa o p o w i e ś ć Petera Weira Piknik
pod Wiszącą Skałą l u b , j a k ż e podobna, Przygoda A n t o n i o niego, k t ó r e j bohaterka, A n n a , znika tajemniczo na jednej ze
ś r ó d z i e m n o m o r s k i c h wysepek. Fuentes i Puenzo zajrzeli
w g ł ą b skały, zafascynowani m o ż e bardziej odtworzeniem
pewnej s t r u k t u r y myśli mitycznej, reguł mityzacji p o d o b n y c h
z d a r z e ń aniżeli k o n t e m p l a c j ą sacrum. „ N i g d y nie poznamy
o k o l i c z n o ś c i jego odejścia — pisał M i c h a ł S p r u s i ń s k i — c h o ć
istnieje k i l k a n a ś c i e najróżniejszych wersji, a d ł u g o jeszcze po
1914 zniknięcie ' n a j u k o c h a ń s z e g o i najbardziej p r z e k l ę t e g o
człowieka K a l i f o r n i i ' b y ł o sensacją prasy." „ T a j e m n i c z e
okoliczności zgonu — ciągnie S p r u s i ń s k i we wstępie do
jedynego wydanego w Polsce z b i o r u o p o w i a d a ń a m e r y k a ń s ­
kiego pisarza — stworzyły legendę Bierce'a, 'sekretarza Boga
i sekretarza D i a b ł a ' , u s c h y ł k u X I X wieku d y k t a t o r a literac­
kiego na Z a c h o d n i m W y b r z e ż u , dziennikarza — szydercy
— c z ł o w i e k a , k t ó r y nie p o z o s t a w i a ł n i k o g o o b o j ę t n y m . "
P o w i e ś ć Fuentesa i skonstruowany na jej podstawie film
p r z e d s t a w i a j ą w istocie h i s t o r i ę p o d w ó j n e g o z n i k n i ę c i a
— zniknięcia Ambrose Bierce'a i r ó w n i e tajemniczego zagi­
nięcia na K u b i e ojca a m e r y k a ń s k i e j guwernantki na hacjendzie, H a r r i e t Winslow. Ona t a k ż e przybywa do Meksysku
w czasie rewolucji, aby uczyć dzieci m e k s y k a ń s k i e g o hacjendera, M i r a n d y . Przed samym jej przyjazdem jednak M i r a n d a
wraz z r o d z i n ą ucieka, a na hacjendzie stacjonuje p o w s t a ń ­
czy o d d z i a ł g e n e r a ł a Tomasa A r r o y o , k t ó r y tutaj u r o d z i ł się
1 8

Przez pryzmat Don Kichota patrzy na p o l s k ą k u l t u r ę
Gunter Grass, k t ó r y m i t y c z n ą p o s t a ć h i s z p a ń s k i e g o rycerza
stawia, j a k pisze Janion „ w samym centrum swego obrazu
polskości".
N i e s p o s ó b zresztą wyliczyć t u wszystkich dotychczaso­
w y c h literackich i f i l m o w y c h wcieleń D o n K i c h o t a , wszyst­
k i c h „ d z i w n y c h " b o h a t e r ó w , j a k i m i z a o w o c o w a ł archetyp
tego b ł ę d n e g o rycerza. D o ś ć z a u w a ż y ć , że w o w y m k r ę g u nie
umieścił Fuentes samego siebie. N a kartach powieści Stary
gringo, na kanwie k t ó r e j p o w s t a ł film Luisa Puenzo, mek­
s y k a ń s k i pisarz p o w o ł a ł do życia swojego w ł a s n e g o , nowego
Don Kichota.
Don Kichot jest k s i ą ż k ą p o d r ó ż y . P o d r ó ż y wszelkiego
rodzaju — w przestrzeni i w czasie, w g ł ą b u m y s ł u i w głębiny
duszy. „ T e j n a j s m u t n i e j s z e j
książki nie zapomni
z a b r a ć ze s o b ą człowiek na ostatni s ą d B o ż y " — pisał
F i o d o r Dostojewski. Tomasz M a n n „ o p r a w n e w p o m a r a ń ­
czowe p ł ó t n o t o m i k i " wiózł ze s o b ą w i n n ą p o d r ó ż w za­
światy — za ocean, do A m e r y k i . D z i e ł o Cervantesa p r o w a ­
dzi a m e r y k a ń s k i e g o pisarza, A m b r o s e Bierce'a po bez­
d r o ż a c h k r a i n y śmierci, j a k ą stał się M e k s y k w zgiełku
rewolucji Pancho V i l l i .
Pojęcie gringo jest w j ę z y k u h i s z p a ń s k i m p o g a r d l i w y m ,
slangowym o k r e ś l e n i e m b i a ł e g o , zwłaszcza b i a ł e g o A m e r y ­
kanina. Oznacza, i n n y m i słowy, cudzoziemca, obcego, tego,
k t ó r y przybywa z oddali; p r z y b ł ę d ę . T a k właśnie n a z y w a j ą
Meksykanie dziwnego, starego A m e r y k a n i n a , k t ó r y z nie­
z r o z u m i a ł y c h p o w o d ó w i w niejasnym celu pojawia się nagle
w ich świecie w samym ś r o d k u rewolucji, w centrum
p o w s t a ń c z y c h w y d a r z e ń . I t y m właśnie k r ó t k i m s ł o w e m
o p i s a ł Fuentes — a za n i m reżyser filmu, figurę losu (losu
obcego, w ę d r o w c a po nieswojej ziemi) Ambrose Bierce'a,
autentycznego a m e r y k a ń s k i e g o pisarza i dziennikarza, k t ó r y
z a g i n ą ł tajemniczo w M e k s y k u w czasie rewolucji Pancho
Villi.
D o ś w i a d c z e n i e obcości i z w i ą z a n e j z n i ą p o d r ó ż y niejed­
n o k r o t n i e o d g r y w a ł o zasadnicze znaczenie w kulturze. „ D o brześ zrobił, odjeżdżając, A r t u r z e R i m b a u d ! Jest nas k i l k u
w i e r z ą c y c h z t o b ą bezpodstawnie w m o ż l i w o ś ć s z c z ę ś c i a "
— s ł o w a te d e d y k o w a ł wyjeżdżającemu poecie Rene Char.
T y c h „ k i l k u " to pozostali wyznawcy ruchu, czy też trendu
w świecie artystycznym, k t ó r y James Clifford nazywa „ p o s t s y m b o l i s t y c z n ą p o e t y k ą porzucenia" (przemieszczenia,
wyjazdu — postsymbolic poetics of displacement). „ P o e t y k a
ta — pisze a m e r y k a ń s k i antropolog — k t ó r e j d r a m a t y z m u
1 4

1 5

1 6

17

19

20

21

2 2

67

i

�i w y c h o w a ł j a k o n i e ś l u b n e dziecko hacjendera. T o , co dzieje
się p ó ź n i e j , jest o p o w i e ś c i ą o drodze k u śmierci. Śmierć jest t u
logicznym i nieuchronnym k o ń c e m historii, jest przez wszys­
t k i c h oczekiwana, bowiem, j a k n a p i s a ł sam Bierce w swym
ostatnim liście „ z n a l e ź ć się j a k o gringo w M e k s y k u to
dopiero prawdziwa e u t a n a z j a " . M a r q u e z p o w i e d z i a ł b y , że
nie było nigdy śmierci bardziej zapowiedzianej. Korespon­
duje to zresztą z i n n y m i s ł o w a m i samego, autentycznego
Bierce'a: „ z m i e r z a m do M e k s y k u , bo lubię w a l k ę i chcę j ą
z o b a c z y ć . O d pięciu lat niczego nie n a p i s a ł e m . Jestem stary.
Jeśli dowiecie się z M e k s y k u , że postawiono mnie pod ś c i a n ą
i rozwalono na strzępy, to wierzcie, że będzie to najlepszy
sposób pożegnania z życiem."
Fuentes delikatnie p o p r z e p l a t a ł t k a n i n ę opowieści w ą t ­
k a m i z a r c y d z i e ł a Cervantesa. Jego Bierce jest „ w y s o k i m ,
c h u d y m starcem o siwych w ł o s a c h , niebieskich oczach,
z a r ó ż o w i o n e j cerze i zmarszczkach niczym bruzdy na p o l u
k u k u r y d z y , z nogami zwisającymi poniżej s t r z e m i o n . "
A m b i w a l e n t n y , z ł o ż o n y stosunek miejscowych do niego
Fuentes nie przypadkiem p o r ó w n a ł z t y m , j a k „ t a m t e
kaziopasy i g a r k o t ł u k i p a t r z y ł y na D o n K i c h o t a , kiedy ten
z a g l ą d a ł do i c h wiosek, d o k ą d n i k t go nie z a p r a s z a ł ,
d o s i a d a j ą c cherlawej szkapy i a t a k u j ą c swoją w ł ó c z n i ą
wyimaginowane w o j s k a . " W p o d r ę c z n y m b a g a ż u , obok
rewolweru i d w u w ł a s n y c h książek, m a p o w i e ś c i o w y Bierce
t a k ż e t o m i k Cervantesa. H a r r i e t wiedziała, że gringo „ p r z y ­
był tutaj, by p r z e c z y t a ć Don Kichota, lecz nie wiedziała, że
chciał go p r z e c z y t a ć przed ś m i e r c i ą . " „ N i g d y w życiu nie
z d o ł a ł e m p r z e c z y t a ć Don Kichota. C h c i a ł b y m to uczynić
teraz, przed śmiercią. Sam j u ż na dobre p r z e s t a ł e m p i s a ć "
23

2 4

25

2 6

2 7

2 8

— m ó w i gringo. N a m e k s y k a ń s k i c h b e z d r o ż a c h pisze jednak
jeszcze j e d n ą o p o w i e ś ć — n o w ą o p o w i e ś ć o samotnym,
szalonym rycerzu. A l e czy tak bardzo i n n ą ?
A m e r y k a ń s k i pisarz szuka w M e k s y k u swojej śmierci.
Autentyczny Ambrose Bierce n a p i s a ł : „ T o , co nazywasz
umieraniem, jest po prostu ostatnim b ó l e m . ' ' „ Stary gringo
p r z y b y ł do M e k s y k u , żeby u m r z e ć " — m ó w i ą Meksykanie.
M a ł y c h ł o p c z y k , bohater opowiadania Chickamauga,u kre­
su swej radosnej wycieczki t a k ż e spotyka śmierć. Ś m i e r ć
wieńczy zresztą wszystkie nowele Bierce'a. Spotyka się j ą
zawsze albo z dala o d swoich albo w ś r ó d zgliszcz i r u i n
w ł a s n y c h d o m ó w . Stary gringo umrze w M e k s y k u . T a k
przynajmniej przyjmuje zmityzowana wersja Fuentesa i Puenzo. N i e będzie m u dana, j a k D o n K i c h o t o w i , śmierć we
w ł a s n y m ł ó ż k u . Z a k o ń c z e n i e dzieła Cervantesa nie zadowo­
liło niemal nikogo. M a n n pisał na p r z y k ł a d : „ U m i e r a j ą c y
D o n K i c h o t nawraca się. Odzyskuje — co za r a d o ś ć !
— 'zdrowy r o z s ą d e k ' , zapada w długi sen, trwający sześć
godzin, i kiedy się z niego budzi jest zdrowy na duchu. Jego
u m y s ł uwalnia się od o p a r ó w , jakie w n i m w y t w o r z y ł a
ustawiczna lektura obrzydliwych powieści rycerskich: umie­
rający w i d z i , j a k s ą bezsensowne i nikczemne, rozumie 'swoje
s z a l e ń s t w o ' , nie chce j u ż b y ć D o n K i c h o t e m z Manczy,
Rycerzem Ponurego Oblicza, Rycerzem L w ó w , lecz t y l k o
Alonsem K i c h a n o , c z ł o w i e k i e m r o z s ą d k u , c z ł o w i e k i e m ta­
k i m j a k i n n i . Powinno to nas ucieszyć. A l e cieszymy się
dziwnie m a ł o , j e s t e ś m y rozczarowani i pełni ż a l u . " 1 t y l k o
A u d e n u w a ż a , iż , j e d y n y m i c h ( p r z y g ó d — M S ) z a k o ń ­
czeniem m o ż e b y ć t o , k t ó r e n a m daje Cervantes, to znaczy
odzyskanie zdrowego r o z s ą d k u i ś m i e r ć . " A u d e n zdaje się
b y ć jednak w y j ą t k i e m . W i ę k s z o ś ć c z y t e l n i k ó w i k r y t y k ó w
c h c i a ł a b y widzieć D o n K i c h o t a do k o ń c a b ł ę d n y m , do k o ń c a
rycerzem, do k o ń c a szalonym.
2 9

3 0

3 1

3 2

Czy tak jednak nie było? C z y m był, czym jest ó w
odzyskany dom? O b ł ę d D o n K i c h o t a jest n i e o d w o ł a l n y ,
u w a ż a M i c h e l Foucault. „ N i c nigdy go nie przywiedzie do
prawdy ani do r o z u m u . O t w a r t y jest tylko na rozdarcie,
a s t a m t ą d — na ś m i e r ć (...) Ś m i e r ć D o n K i c h o t a n a s t ę p u j e co
prawda w atmosferze uspokojenia, p o w r o t u w ostatniej
chwili do rzeczywistości i r o z s ą d k u . (...) Lecz czyż ta
raptowna m ą d r o ś ć nie jest ' n o w y m s z a l e ń s t w e m ' , k t ó r e m u
weszło do g ł o w y ? " M o ż l i w e zresztą, że m a m y t u d o
czynienia z u s t ę p s t w e m na rzecz „ f u n e r a l n y c h " o b y c z a j ó w
3 3

68

epoki. „ N a w e t szaleniec D o n K i c h o t — pisze znawca tematu
Phillipe Aries — nie stara się uciec przed śmiercią w m r z o n k i ,
na j a k i c h strawił ż y c i e . " „ W s z a k ż e nawet śmierć nie
przynosi spokoju — konkluduje Foucault — s z a l e ń s t w o
zatryumfuje raz jeszcze, prawda, j a k na szyderstwo wiekuis­
ta, przetrwa ostatnie t c h n i e n i e . " T o o b ł ę d uczyni rycerza
n i e ś m i e r t e l n y m . „ G d y ż kiedy D o n K i c h o t o d z y s k a ł na ł o ż u
śmierci z d r o w y r o z s ą d e k , cały świat b ł a g a ł go, by z n o w u stał
się g ł u p c e m [szaleńcem] i z a p e w n i a ł , że w rzeczywistości jego
z ł u d z e n i a były r e a l n o ś c i ą " — pisze W i l h e l m Kaiser. Po­
w r ó t do d o m u jest z ł u d n y i oznacza jedynie ś m i e r ć . „ O t r z e ź ­
wienie — pisze Foucault — m o ż e w o b ł ą k a n i u o z n a c z a ć
t y l k o jedno: rychłe nadejście k o ń c a . " Jak u Bierce'a — d o m
to ruiny i zgliszcza, to wspomnienie zaklęte w pustych,
w y m a r ł y c h pokojach, to u p i o r y przeszłości. W żadnej z no­
wel tego pisarza nie jest d o m b e z p i e c z n ą , ciepłą p r z y s t a n i ą .
W ż a d n e j z nich nie m a do d o m u p o w r o t u — tak, j a k nie ma
p o w r o t u d o przeszłości. M a ł y c h ł o p c z y k z opowiadania
Chickamauga „ W g o r e j ą c y m b u d y n k u p o z n a ł swój d o m . "
Dom? „Czyje pomocne ramiona, j a k a dobra godzina przy­
w r ó c ą m i tę ojczyznę m o i c h s n ó w i wszystkich u n i e s i e ń ? "
— p y t a ł w ę d r o w i e c R i m b a u d . „ D o d o m u , dziwne w y r a ż e n i e !
(...) D o d o m u — co to w o g ó l e z n a c z y ? " — pisał w eseju
Podróż przez ocean z „Don Kichotem" Tomasz M a n n .
W poetyce b e z d o m n o ś c i zatopiona jest r ó w n i e ż bohaterka
powieści Fuentesa, Harriet, k t ó r a p o m y ś l a ł a o generale
A r r o y o , że „ b y ć m o ż e , człowiek ten był zdolny z r o b i ć t o ,
czego nie m o ż n a w y m a g a ć od n i k o g o , w r ó c i ć do rodzinnego
ogniska i p r z e ż y ć jeden z najstarszych m i t ó w l u d z k o ś c i :
p o w r ó t do w ł a s n y c h pieleszy, do ciepłego d o m u naszych
początków.
3 4

35

3 6

3 7

3 8

3 9

40

' T o niemożliwe — p o w i e d z i a ł a do siebie samej — i wcale
nie dlatego, że prawdopodobnie miejsca takiego j u ż nie ma.
N a w e t gdyby jeszcze istniało, nic w n i m nie b y ł o b y takie
samo, ludzie się starzeją, rzeczy się niszczą, uczucia się
zmieniają. N i g d y nie m o ż e s z n a p r a w d ę w r ó c i ć d o rodzin­
nego ogniska, c h o c i a ż miejsce to b y ł o b y identyczne, z t y m i
samymi l u d ź m i , jeżeli przypadkiem zdołali przeżyć, bo ci
ludzie nie s ą tacy sami, t y l k o po prostu t r w a j ą t a m w t y m
s w o i m istnieniu.' (...) Ognisko rodzinne to p a m i ę ć . Jedyna
prawdziwa p a m i ę ć , a więc p a m i ę ć jest naszym d o m o w y m
ogniskiem ( , . . ) . " W filmie Puenzo aktorzy n o s z ą c y maski
śmierci śpiewają b a l l a d ę , p r z e p o w i a d a j ą c ą koniec g e n e r a ł a
A r r o y o , k t ó r y „ z r o b i ł to, czego r o b i ć nie w o l n o — wrócił do
miejsca urodzenia". Przepowiednia o k a z a ł a się b y ć praw­
dziwa. A r r o y o zginie, a na zniszczonej hacjendzie ocaleje
jedynie lustrzana sala balowa...
4 1

Skoro obłęd D o n K i c h o t a jest n i e o d w o ł a l n y i był w stanie
p r z e t r w a ć śmierć, skoro marzenie o powrocie do d o m u
okazuje się b y ć t y l k o u ł u d ą , nic dziwnego, że w centrum
z a i n t e r e s o w a ń badaczy literatury i filozofów zajmujących się
dziełem Cervantesa z n a l a z ł a się kwestia s z a l e ń s t w a jego
bohatera. Wydaje się jednak, że w swoim w ł a s n y m świecie
i D o n K i c h o t , i jego odległy potomek Ambrose Bierce nie są
szaleni. D l a D o n K i c h o t a n a j w y ż s z y m s z a l e ń s t w e m okazuje
się wszak odzyskanie r o z u m u . Prowadzi b o w i e m do melan­
cholii, a ta jest przecież k l a s y c z n ą f o r m ą choroby, z w i ą z a n e j
z o b ł ę d e m . N a poziomie symbolicznym obaj są jednak
przybyszami z innego ś w i a t a . N i c z y m k l o w n i Starobinskiego
zjawiają się w ś r ó d nas j a k o „ o b c y z mrocznego o b r z e ż a " ,
p o p e ł n i a j ą c „ s z a l e ń s t w o przekroczenia granic swego królest­
w a " . „Jeżeli k l o w n jest t y m — pisze Starobinski — k t ó r y
przybywa z 'gdzie indziej', mistrzem tajemnych przejść,
przemytnikiem, k t ó r y przekracza zakazane granice, zro­
zumiemy teraz dlaczego w c y r k u , na scenie tak w i e l k ą w a g ę
przywiązuje się zawsze do jego entree. K a ż d y prawdziwy
k l o w n wynurza się z innej przestrzeni, z innego wszech­
świata; jego wejście p o w i n n o o z n a c z a ć przekraczanie granic
rzeczywistości i nawet p o d p o z o r a m i największej j o w i a l n o ś c i
powinien w y d a w a ć n a m się z j a w ą . "
4 2

H i s t o r i ę o b u b ł ę d n y c h rycerzy — D o n K i c h o t a i starego
gringo — rozpoczyna klasyczne klownowskie entree. O b u
poznajemy w chwili porzucenia d o m u i r o z p o c z ę c i a w ę d r ó -

�w k i . W momencie, kiedy dla swego otoczenia t r a c ą r o z u m
i stają się s z a l e ń c a m i . „ T a k i m przybyszem — pisze o Bierce'ie S p r u s i ń s k i — obcym w ś r ó d obcych zdaje się od czasu
dzieciństwa a ż po ś m i e r ć . " Obaj zresztą — i a m e r y k a ń s k i
pisarz, i jego h i s z p a ń s k i protoplasta — s ą o d samego
p o c z ą t k u obcy, obaj n a d c h o d z ą niczym zjawy z głębi swego
o b ł ę d u , p r z e k r a c z a j ą c w realnych i duchowych w ę d r ó w k a c h
prawdziwe i symboliczne granice, „ j a k gdyby granica — p i ­
sze o starym gringo Fuentes — k t ó r ą pewnego dnia prze­
kroczył, z n a j d o w a ł a się w powietrzu, a nie na z i e m i . "
N i c z y m klasyczny błazen k r ó l a , Bierce staje się m ą d r y m
d o r a d c ą , d o b r y m duchem m ł o d e g o , s a m o z w a ń c z e g o w ł a d c y
hacjendy. Bowiem j a k o przybysz z z e w n ą t r z , z innego świata,
zapewnia m u k o n t a k t ze ź r ó d ł a m i magicznej m ą d r o ś c i
p ł y n ą c y m i spoza granic k r ó l e s t w a i s t a n o w i ą c y m i alter­
n a t y w ę wobec mocy centrum.
4 3

4 4

T a k samo w a ż n e jest jednak r ó w n i e ż odejście b ł a z n a .
H i s t o r i a domaga się z a k o ń c z e n i a . „ M i t (...) powinien mieć
z a k o ń c z e n i e , szczęśliwe albo nieszczęśliwe, ale przewidzia­
n e " — pisał w Świętej strefie Fuentes. Z w r a c a ł też na to
u w a g ę Starobinski: „ P o d p o s t a c i ą ofiary odkupicielskiej
k l o w n wygnany jest ze ś w i a t a ; obarczony naszymi grzechami
i naszym wstydem odchodzi w śmierć: poprzez jego odejście
my z kolei o s i ą g a m y z b a w i e n i e . " T o właśnie ta śmierć
b ł a z n a , k t ó r ą o z n a j m i a ł a smutna melodia, grana na t r ą b c e
w o p u s t o s z a ł y m c y r k u w Klownach Felliniego. I śmierć
Gelsominy z La strady, k t ó r a r ó w n i e ż lubiła g r a ć na t r ą b c e
i u m a r ł a w p r z y g o d n y m , n a d m o r s k i m miasteczku. Ś m i e r ć
opuszczonych, niepotrzebnych, starych b ł a z n ó w . Ś m i e r ć
D o n K i c h o t a . I śmierć gringo.
4 5

46

W świecie D o n K i c h o t a wszystko dzieje się na opak. Swym
w i e r n y m n a ś l a d o w n i c t w e m parodiuje o n w istocie święte dla
siebie idee. „ K i e d y poznajemy D o n K i c h o t a — pisze A u d e n
—jest a) biedny, b) nie jest rycerzem, c) m a pięćdziesiąt lat, d )
nie ma nic do r o b o t y z w y j ą t k i e m p o l o w a n i a i czytania
r o m a n s ó w o b ł ę d n y c h rycerzach. Jest c a ł k o w i t y m przeciw­
i e ń s t w e m b o h a t e r ó w , k t ó r y c h podziwia. B r a k m u na przy­
k ł a d epickiej arete urodzenia, urody, siły i t d . " Bierce jest
jeszcze starszy, kiedy postanawia „ p o r z u c i ć g n u ś n e p u c h y "
i o d d a ć się rycerskiemu rzemiosłu. Podobnie j a k śmiali się
współcześni z D o n K i c h o t a , śmieją się m e k s y k a ń s c y po­
w s t a ń c y , kiedy stary gringo deklaruje swe pragnienie uczest­
niczenia w walce. O ile jednak D o n K i c h o t jest k r e a c j ą
i r o n i c z n ą , o tyle ironia bohatera Fuentesa i Puenzo jest
w p e w n y m sensie jego profesją. O ile D o n K i c h o t jest p a r o d i ą
rycerskiego etosu, o tyle gringo uprawia a u t o p a r o d i ę . Bierce
jest bowiem, w przeciwieństwie do h i s z p a ń s k i e g o rycerza,
u r o d z o n y m i d o ś w i a d c z o n y m ż o ł n i e r z e m . O d z n a c z a j ą c się
cechami, k t ó r e zjednują m u powszechny szacunek (dostojny
w y g l ą d i zachowanie, odwaga i celne o k o ) , cechami ż y w c e m
wyjętymi z rycerskich k o d e k s ó w , Bierce odnosi się do nich
z szyderstwem i i r o n i ą . I r o n i a ta jest zresztą d u ż o szersza.
D o t y k a r ó w n i e ż pojęć najświętszych, takich j a k n a r o d o w y
honor, patriotyczny o b o w i ą z e k , lojalność wobec flagi. „ N a ­
ś m i e w a ł się z Boga, z Ojczyzny, z P i e n i ą d z a " — powie
o swoim bohaterze Fuentes. K p i n y Bierce'a z h o n o r u ,
z a r m i i , k t ó r a jest tego h o n o r u symbolem i o b r o ń c ą , czynią
z niego klasycznego b ł a z n a , w i a d o m o b o w i e m , że ś r e d n i o ­
wieczne korzenie b ł a z e ń s t w a sięgają właśnie owego przeciw­
stawienia się rycerskiemu etosowi, k t ó r e g o w s p ó ł c z e s n ą
k o n t y n u a c j ą jest etos żołnierza. Ponad wszelkimi r ó ż n i c a m i
w z n o s z ą się jednak, j a k ż e d o siebie podobne, dwie sylwetki:
D o n K i c h o t a , pierwszego w historii b ł a z e ń s t w a b ł a z n a
(szaleńca) na k o n i u c h o ć b y była n i m t y l k o n ę d z n a , grotes­
kowa, k o ś c i s t a chabeta i Ambrose Bierce'a — „ s t a r e g o ,
postrzelonego angola na b i a ł y m k o n i u " , j a k n a z y w a j ą go
w filmie Puenzo; l u b , j a k u Fuentesa, „ d z i w n e g o siwego
j e ź d ź c a na b i a ł y m k o n i u . "
4 7

4 8

4 9

Z a r ó w n o w filozoficznej metaforze, j a k i w m y ś l e n i u
potocznym b ł a z n a u w a ż a się za wyraziciela prawdy. Prawdy
w kategoriach pojęcia idealnego. Bierce jest szydercą-ironistą, wcieleniem ducha sokratejskiego. Prawda D o n K i c h o t a
wydaje się b y ć p r a w d ą wiary. Za w s z e l k ą cenę p r ó b u j e

h i s z p a ń s k i rycerz ocalić p r a w d ę — s w o j ą p r a w d ę . „ J a k ż e
ocalić p r a w d ę ? — zapytuje w p o ś w i ę c o n y m D o n K i c h o ­
t o w i eseju Kłamstwo
kłamstwem
się podpiera F i o d o r D o ­
stojewski. N o i w y m y ś l a ( D o n K i c h o t - M S ) dla ocalenia
prawdy inne marzenie, ale j u ż d w a k r o ć , t r z y k r o ć fantastyczniejsze, bardziej prostackie i niedorzeczne niż pierwsze.
A więc r e a l i z m o w i s t a ł o się z a d o ś ć , p r a w d a , wiarygo­
d n o ś ć są o c a l o n e i wierzyć w pierwsze, g ł ó w n e marzenie
m o ż n a j u ż bez zastrzeżeń — a wszystko jedynie dzięki
drugiemu, znacznie bardziej niedorzecznemu urojeniu, zmy­
ś l o n e m u t y l k o d l a uratowania p r a w d o p o d o b i e ń s t w a
p i e r w s z e g o . " „ N a d c h o d z i jednak chwila — pisze Ortega
у Gasset — gdy w jego nieprzeniknionej duszy zaczynają się
r o d z i ć p o w a ż n e w ą t p l i w o ś c i co do sensu w y k o n y w a n y c h
c z y n ó w i w ó w c z a s p o j a w i a j ą się u Cervantesa s ł o w a przepo­
jone g o r y c z ą i smutkiem. (...) 'Sercem jego o w ł a d n ę ł a
melancholia — powiada poeta. — N i e c h c i a ł o m u się nawet
jeść — dodaje — cały b y ł p o g r ą ż o n y w czarnych m y ś l a c h
i melancholii'. ' D a j m i u m r z e ć — zwraca się do Sancha
50

51

— niech mnie d o b i j ą moje myśli i moje n i e s z c z ę ś c i a ' . "
Melancholia, ta s ł y n n a donkichotowska melancholia, k t ó r a
w Grassa Wariacjach na temat miedziorytu Albrechta Durera
..Melancholia I" pojawia się j a k o p r z e c i w i e ń s t w o U t o p i i i ,
w Don Kichocie zwiastuje przeczucie prawdy innej niż ta, j a k ą
d o t ą d z z a p a ł e m w y z n a w a ł . Prawdy, j a k pisze Kaiser „ n i e u ­
chwytnej i trudnej, niepewnej i p a r a d o k s a l n e j . " M e l a n ­
cholia zawsze b y ł a i jest u w a ż a n a za c h o r o b ę . „(...) zbiorcze
o k r e ś l e n i e melancholia — pisze Grass — nie z a t r a c i ł o nigdy
przypisywanego m u znaczenia r ó w n e j o b ł ę d o w i lub z n i m
spokrewnionej c h o r o b y . " K i e d y D o n K i c h o t odzyskuje
zdrowy r o z s ą d e k , popada w o b ł ę d melancholii. A l e nie
ucieka przed w ą t p l i w o ś c i a m i . Jest t y l k o jeszcze bardziej
samotny niż kiedyś. Ś w i a t się z d e s a k r a l i z o w a ł . Dulcynea jest
nie t y l k o D u l c y n e ą . B y ć m o ż e w i a t r a k i są z a r ó w n o wiat­
rakami, j a k i olbrzymami. K t o ma rację? T a k j a k w materii
dzieła p r z e n i k a j ą się dwa światy: epicki, realny świat Sancho
Pansy i iluzyjny, liryczny świat jego pana — tak w życiu
m o ż l i w e są r ó ż n e odpowiedzi. C ó ż jeszcze pozostaje po
t a k i m odkryciu? Jedynie — j a k pisał Borges — „ B y ć
Alonsem Quijano i nie m i e ć odwagi, aby stać się D o n
Kichotem."
52

5 3

5 4

Ó w w g l ą d w z ł o ż o n ą kwestię r e a l n o ś c i , ó w r o z s ą d e k , k t ó r y
jest w istocie „ n a j w y ż s z y m s z a l e ń s t w e m " i p r o w a d z i do
„ o b ł ę d u m e l a n c h o l i i " przedstawia p r a w d z i w ą m ą d r o ś ć błaz­
na. T a m ą d r o ś ć bywa przenikliwa, gorzka i samotna. A l e ,
paradoksalnie, ó w właśnie w g l ą d , uzyskany przez D o n
K i c h o t a jest momentem inicjacyjnym, k t ó r y pozwala m u do
rangi b ł a z n a a w a n s o w a ć . Wyzwolenie przynosi dopiero
śmierć. D l a D o n K i c h o t a jest to wyzwolenie od s m u t k u
i melancholii, o d o b ł ę d u rzeczywistości. D l a bohatera powie­
ści Fuentesa i filmu Puenzo — r ó w n i e ż . O ł a s k ę śmierci
m o d l i ł się p r a w d z i w y Bierce, m o d l i się też Bierce Fuentesa.
W opowiadaniu Bierce'a Coup de grace „ K a p i t a n M a d w e l l
r o z u m i a ł to spojrzenie, zbyt często p a t r z y ł w oczy tych,
k t ó r y c h wargi potrafiły jeszcze s f o r m u ł o w a ć b ł a g a n i e
o śmierć. Ś w i a d o m i e lub n i e ś w i a d o m i e ó w strzęp ludzi, ó w
m i k r o k o s m o s boleści, ubogi, odarty z bohaterstwa Prome­
teusz — b ł a g a ł wszystko, co istnieje, o ł a s k ę n i e p a m i ę c i . D o
ziemi i nieba, d o drzew, do c z ł o w i e k a , k t ó r y nad n i m stał, k u
k a ż d e j drobinie czucia czy ś w i a d o m o ś c i k i e r o w a ł to milczące
wołanie.
O co, w rzeczy samej? O to, czego nie szczędzimy
najnędzniejszemu stworzeniu, niezdolnemu tego p r a g n ą ć ,
a o d m a w i a m y t y l k o n i e s z c z ę ś n i k o m w ludzkiej s k ó r z e
— o b ł o g o s ł a w i o n e wyzwolenie, akt najwyższego w s p ó ł ­
czucia: coup de g r a c e . " T e słowa Carlos Fuentes w k ł a d a
w usta swego bohatera. O n , ten stary b ł a z e n - b l u ź n i e r c a , ten,
j a k sam o sobie powie, „ g o r z k i i sardoniczny u c z e ń d i a b ł a "
b ł a g a o łaskę śmierci Boga, k t ó r e g o p r z e k l ą ł i odrzucił.
Stary gringo szuka śmierci. L u d w i k Stomma przypisuje
b ł a z n o w i „ c i ą g o t y do k u l t u ś m i e r c i . " „ P r a g n ę b y ć dobrze
w y g l ą d a j ą c y m t r u p e m " — powtarza wielokrotnie Bierce.
Z m o t y w e m śmierci ściśle z w i ą z a n y jest u Fuentesa i Puenzo
55

5 6

5 7

69

�obraz pustyni. W a r t o przy okazji w s p o m n i e ć , że tej samej
pustyni — pustyni Chihuahua — p o ś w i ę c o n e są strony
w innej powieści o uciekinierze, p o r z u c a j ą c y m świat, w po­
wieści М а х а Frischa Stiller. T o właśnie pustynia n a u c z y ł a
starego gringo umierania. A do pojechania na n i ą z m u s i ł go
j a k i ś w e w n ę t r z n y nakaz, głos przeznaczenia, k t ó r e m u nie
p o t r a f i ł się o p r z e ć . Przypomnijmy s ł o w a Bergera: „ k r a j o b r a z
monoteistyczny, p r z y p o m i n a j ą c y inne pustynie, gdzie dziw­
ne głosy p r z e m a w i a j ą do innych, samotnych l u d z i " . Przypo­
m n i j m y też spotkanie Rycerza ze Śmiercią na o d l u d n y m
m o r s k i m w y b r z e ż u w Siódmej pieczęci Bergmana. Ż y c i e
Bierce'a t a k ż e przypomina pakt zawarty ze śmiercią. O n
„ N i e należy do naszych — m ó w i p o w s t a ń c z y g e n e r a ł A r ­
r o y o . — Nie wierzy w rewolucję. Wierzy w ś m i e r ć . " T o ona
ofiarowuje Bierce'owi szaleńczą o d w a g ę , s p o k ó j i przenik­
liwą m ą d r o ś ć . W zamian za d u s z ę i ciało śmierć obdarza go
s w ą ł a s k ą , coup de grace.
5 8

W wymiarze symbolicznym śmiercią jest j u ż sama w ę d ­
r ó w k a do innego ś w i a t a za p o ł u d n i o w ą g r a n i c ą — do
M e k s y k u . „ S t a r y gringo u m a r ł w M e k s y k u . T y l k o dlatego,
że p r z e k r o c z y ł g r a n i c ę " — wierzą Meksykanie. Po śmierci
jeździ się na p o ł u d n i e , do kraju, gdzie „ ś m i e r ć nie jest
k o ń c e m a jedynie p o c z ą t k i e m " . W M e k s y k u H a r r i e t zoba­
czyła k r a i n ę śmierci, „ z o b a c z y ł a tę w y s c h n i ę t ą i b r z y d k ą
ziemię, j a k k o l w i e k za s p r a w ą swego d r a m a t y z m u nie po­
z b a w i o n ą p i ę k n a , ziemię t w a r d ą , o d a r t ą z h o j n o ś c i , po­
z b a w i o n ą ł a t w o r o d z ą c y c h się o w o c ó w , ziemię, k t ó r e j nieli­
czne p ł o d y m u s i a ł y się r o d z i ć z martwego ł o n a i były niczym
dziecko, k t ó r e po wydostaniu się z m a r t w y c h trzewi swej
m a t k i ciągle jeszcze walczy o utrzymanie się przy ż y c i u . "
M e k s y k to dla H a r r i e t t a k ż e b u d z ą c a lęk kompletnie obca
ziemia, „gdzie j e d y n y m przejawem silnej w o l i była uparta
determinacja pozostawania zawsze niczym i n n y m , j a k t y l k o
t y m starym, biednym i chaotycznym k r a j e m . " Podobnie
w s p o m i n a ł M e k s y k Josif Brodski w wierszu
Meksykańskie
romancero. A w poetyce, j a k ż e bliskiej Ziemi jałowej,
tak
pisał o swojej ojczyźnie Octavio Paz: „ L e c z w o d y nie ma,
wszystko tutaj w y s c h ł o / chleb nie smakuje a owoc jest
gorzki."
M e k s y k a ń s k a poezja obfituje zresztą w opisy
topografii krainy śmierci, t u b o w i e m dla bohatera powieści
L i m y Raj,,(...)
p i e k ł o z n a j d o w a ł o się p o ś r o d k u ziemi, a głos
z m a r ł y c h wznosił się i w y d o b y w a ł jej s z c z e l i n a m i . " „ J a piję
t y l k o ze z m a r ł y m i " — m ó w i w filmie Puenzo Tomas A r r o y o ,
siedząc na cmentarzu. F a s c y n u j ą c e i o d p y c h a j ą c e zarazem
demoniczne p i ę k n o M e k s y k u , krainy r o z k ł a d u , zgnilizny
i w s z e c h p a n u j ą c e j śmierci wspomina t a k ż e bohater powieści
Frischa, Stiller.
5 9

6 0

61

6 2

63

M e k s y k jest p r ó c z tego w powieści Fuentesa i filmie
Puenzo mitycznym labiryntem, a w ę d r u j ą c y p o n i m bohate­
rowie Starego gringo p r z y p o m i n a j ą nocne chmury, k t ó r e
„ p r z e p ł y n ę ł y po niebie w poszukiwaniu swego odbicia na
pustyni, ale nie znalazłszy go, nadal p o s u w a ł y się n a p r z ó d ,
zgodnie ze swoim w ę d r o w n y m przeznaczeniem." Jest też
M e k s y k , w poetyckiej metaforze, ciemnym pragnieniem
0 strukturze labiryntu. D l a H a r r i e t M e k s y k b y ł snem.
Lustrzana sala balowa, o s z c z ę d z o n a przez p o w s t a ń c ó w jest
właśnie o w ą s y m b o l i c z n ą b r a m ą snu. S p o ł e c z n y m odzwier­
ciedleniem labiryntowej, pozaziemskiej topografii M e k s y k u
— k r a i n y śmierci —jest p a n u j ą c y w n i m rewolucyjny chaos,
zagubienie dawnych symboli i z n a k ó w . S k ą d i n ą d w i a d o m o ,
że p o s t a ć b ł a z n a u w i k ł a n a jest w symboliczny splot b ł ą k a n i a
się, b ł ę d u , o b ł ę d u , poszukiwania, a w konsekwencji w m i t o ­
logiczną p r z e s t r z e ń labiryntu — b ł ę d y ń c a . M y ś l mityczna
w i ą ż e ze s o b ą szaleńca i b ł ę d n e g o rycerza, o b ł ą k a n e g o
1 p r z e c h o d z ą c e g o inicjację herosa. „ B ł ą d z e n i e = poszukiwa­
nie — pisze Stomma. — K t o poszukuje — b ł ą d z i . Z kolei
' b ł ą d — o b ł ę d — p r z y b ł ę d a — o b ł ą k a n i e ' . Z w i ą z k i te
ujawniają nam istotny, strukturalny sens a t r y b u t u ekscentr y z m u (wariactwa), przydawanego ludziom p o s z u k u j ą c y m .
Ł a c i ń s k i furor, -oris to s z a l e ń s t w o , o b ł ą k a n i e , ale r ó w n i e ż . . .
natchnienie!"
Z l a b i r y n t u s z a l e ń s t w a nie ma ucieczki. P l ą t a n i n a ścieżek
zamyka o d w r ó t . W i e d z i a ł o t y m D o n K i c h o t , wiedział t a k ż e
64

65

70

gringo, gdy o p u s z c z a ł g o ś c i n n e E l Paso i u d a w a ł się na
p u s t y n i ę , tam, gdzie t y l k o „ R e b e l i a i represje, nieszczęścia
i g ł ó d . " „ O n nie m ó g ł j u ż się w y d o s t a ć , c h o ć b y inna b y ł a
jego wola, spod p r z e m o ż n e j w ł a d z y pustyni, na k t ó r ą p r z y b y ł
dobrowolnie ( . . . ) . " Ojczyzna pozostaje w p a m i ę c i j a k o
utracony raj, dobry, swojski świat, kraina życia i p ł o d n o ś c i .
„ H a r r i e t i stary gringo pobiegli teraz m y ś l a m i do innych,
bardziej urodzajnych ziem, do rozlewnych i wiecznie tęsk­
nych rzek, do blasku ł a n ó w pszenicy falujących na r ó w ­
ninach niczym obrus na stole, do ł a g o d n i e p o f a ł d o w a n y c h
dolin przylegających do b ł ę k i t n y c h g ó r i p a r u j ą c y c h masy­
w ó w leśnych. Jeśli chodzi o rzeki, to pomyśleli przede
wszystkim o tych, k t ó r e toczyły swe w o d y na P ó ł n o c y ,
a wtedy cała litania nazw p o p ł y n ę ł a i m z ust niczym s t r u m i e ń
utraconych rozkoszy podczas tego suchego i spragnionego
meksykańskiego zmierzchu."
6 6

6 7

68

Stary gringo nie p o w r ó c i ł do d o m u . Z g i n ą ł z ręki g e n e r a ł a
A r r o y o . Z g i n ą ł j a k k r ó l e w s k i b ł a z e n , k t ó r y w y p o w i e d z i a ł za
wiele prawdy. Z g i n ą ł p o d w ó j n i e — raz zabity s t r z a ł e m
w plecy, drugi raz — u r o c z y ś c i e , podczas honorowej,
żołnierskiej egzekucji, u b o k u swego zabójcy. Jak j u ż wspo­
m n i a ł a m , j e d n y m z e l e m e n t ó w melancholijnego szaleństwa
D o n K i c h o t a jest t ę s k n o t a do śmierci. D o p i ę k n e j śmierci.
Śmierci bohatera. Takiej, j a k romantyczna śmierć na p o l u
b i t w y polskich D o n K i c h o t ó w , k t ó r y m i z a c h w y c a ł się Grass.
W książce i filmie Stary gringo wielokrotnie przewija się ten
w ą t e k , obecny t a k ż e w twórczości samego Bierce'a (por. np.
opowiadanie Filozof). Ś m i e r ć jest t u chwilą o n a j w y ż s z y m
dramatyzmie. Śmierć, j a k b y p o w i e d z i a ł Aries „ p a t e t y c z n a
j a k w epoce romantycznej i samotna j a k śmierć pustel­
n i k a . " M o ż n a p r z y p u s z c z a ć , że idea pięknej śmierci, śmie­
rci bohatera, rysująca się z a r ó w n o w Starym gringo, j a k
i w twórczości Bierce'a (choć tam występuje ona w swej
postaci a rebours, bo, z g o ł a ironicznie, bohaterowie jego
u m i e r a j ą zazwyczaj w s p o s ó b niezwykle o k r u t n y i przypad­
k o w y ) ma korzenie w tej w ł a ś n i e XIX-wiecznej, romantycz­
nej wizji. P o m i m o pozornej desakralizacji patos i waga „ h o r a
m o r t i s " p r z e t r w a ł y w kulturze do dzisiaj, nic więc dziwnego,
że śmierć D o n K i c h o t a w z b u d z i ł a tyle emocji, refleksji
i rozczarowań.
6 9

„ I n o c e n c i o Mansalvo w y r w a ł z t r u m n y na w p ó ł zgniłą
d e s k ę i w t y m momencie u k a z a ł a się twarz starego gringo,
bardziej w objęciach nocy niż śmierci; z ż a r ł a j ą przyroda,
p o m y ś l a ł sobie p u ł k o w n i k Frutos Garcia. O g o r z a ł a , poziele­
n i a ł a twarz, dziwnie u ś m i e c h n i ę t a , bo grymas ust o d s ł o n i ł
dziąsła i zęby, długie, k o ń s k i e , t y p o w o a m e r y k a ń s k i e zęby,
twarz, na k t ó r e j m a l o w a ł się wyraz nieustającej k p i n y . "
Śmierć w y d o b y w a istotę błazeńskiej natury Bierce'a, defor­
m u j ą c jego twarz w k l a s y c z n ą , p r z e w r o t n ą m a s k ę „ c z ł o w i e k a
ś m i e c h u " ; m a s k ę , k t ó r a łącząc w sobie tragizm z elementem
k o m i c z n y m daje ostatecznie efekt szyderczej groteski.
I w niej właśnie, j a k w k r z y w y m zwierciadle, odbija się
b ł a z e ń s k a prawda nie t y l k o o życiu, ale i o śmierci samej.
Prawda, k t ó r a o d p o c z ą t k u do k o ń c a jest n i e z g o d ą na
zastany p o r z ą d e k , p r z e k o r ą i k p i n ą . Ambrose Bierce szykuje
swym p o t o m n y m kolejny ż a r t .

7 0

„ C z e k a na ciebie pusty g r ó b na w o j s k o w y m cmentarzu,
t a t o " — powie Harriet. Świat nie dowie się nigdy, że
w grobie kapitana Winslow spoczywa zaginiony a m e r y k a ń ­
ski pisarz. Nie ma j u ż Ambrose Bierce'a, jest bohaterski
kapitan W i n s l o w . T o będzie dla gringo przepustka do d o m u ,
jego bilet p o w r o t n y . Z k r ę g u s z a l e ń s t w a nie ma ucieczki. D o
d o m u p o w r ó c i ć m o ż n a t y l k o j a k o k t o ś inny. „ P o w i n s z u j c i e
m i , zacni panowie, żem oto j u ż nie D o n K i c h o t e z Manczy,
ale A l o n z o Quijano, k t ó r e g o p o s t ę p o w a n i e z y s k a ł o dawniej
przydomek D o b r e g o " — m ó w i na ł o ż u śmierci bohater
Cervantesa. „ J a t o k t o ś i n n y " — powie poeta. „ N i e jestem
S t i l l e r e m ! " — będzie uparcie twierdził bohater powieści
Frischa. Jako k t o ś inny umiera w a m e r y k a ń s k i m p a ń s t w i e
kolejny uciekinier — bohater filmu A n t o n i o n i e g o Zawód:
reporter, D a v i d Locke, z a m k n i ę t y (jakże symboliczne na­
zwisko) w k r ę g u swego przeznaczenia, k t ó r e g o kresem jest
śmierć. Po drugiej stronie skały A n n a , zaginiona tajemniczo
7 1

7 2

7 3

74

�bohaterka Przygody, m o ż e stać się K l a u d i ą . Jest prawda
ż y w y c h i prawda u m a r ł y c h . Jest, j a k w Pikniku pod
Wiszącą
Skałą, prawda w i k t o r i a ń s k i e j szkoły dla d z i e w c z ą t i p r a w d a
w n ę t r z a skały. P r z y w o ł a j m y jeszcze, na koniec, słynne
k ł a m s t w o , wieńczące Jądro ciemności Conrada. W rozmowie
z n a r z e c z o n ą K u r t z a M a r l o w całkowicie zmienia jego ostat­
nie słowa. Zamiast „ o h y d a , o h y d a " m ó w i : „ O s t a t n i m wyra­
zem, j a k i w y m ó w i ł , b y ł o pani i m i ę " . Ten rodzaj k ł a m s t w a
James Clifford nazywa „ k ł a m s t w e m zbawiennym", „ z b a ­
w i e n n ą fikcją" (saving lie, saving fiction). „ O p r ó c z p r o b l e m u
moralnej dezintegracji K u r t z a — pisze a m e r y k a ń s k i ant­
ropolog — C o n r a d wprowadza temat głębszy i przewrotniejszy: s ł a w n e „ k ł a m s t w o " — w istocie serię k ł a m s t w , k t ó r e
w Jądrze ciemności są fundamentem i w z m a c n i a j ą zarazem
z ł o ż o n ą p r a w d ę narracji M a r l o w a . U j m u j ą c rzecz bardzo
schematycznie — ciągnie C l i f f o r d — u w a ż a m to k ł a m s t w o za
zbawienne. Oszczędzając narzeczonej K u r t z a jego ostatnich
słów, M a r l o w dostrzega i konstytuuje r ó ż n e domeny prawdy
— p r a w d ę m ę s k ą i k o b i e c ą , p r a w d ę m e t r o p o l i i i prowincji.
Prawdy te odzwierciedlają podstawowe struktury w k o n ­
stytuowaniu u p o r z ą d k o w a n y c h z n a c z e ń — wiedzy podzielo­
nej w zależności o d płci, kulturowego centrum i p e r y f e r i i . "
Etnologia d ł u g o c z e k a ł a na swego Conrada, jej przed­
stawiciele oddawali się bowiem tworzeniu „realistycznych,
7

5

76

kulturowych
fikcji." Marlow,
tak j a k D o n K i c h o t , osamot­
niony jest w swej błazeńskiej ś w i a d o m o ś c i w i e l o z n a c z n o ś c i
ś w i a t a . C l i f f o r d proponuje, aby Jądro ciemności o d c z y t a ć
j a k o paradygmat etnograficznej s u b i e k t y w n o ś c i , a jej autora
u z n a ć za patrona nowoczesnej antropologii, k t ó r a ujmuje
k u l t u r ę j a k o z b i ó r kontekstualnych o p o w i e ś c i , j a k o zbioro­
w ą fikcję. Zbawienne, ocalające k ł a m s t w o . . . Być m o ż e to
t a k ż e m i a ł na myśli Dostojewski, gdy we w s p o m n i a n y m j u ż
eseju pisał, iż Don Kichot jest p o w i e ś c i ą , w k t ó r e j p r a w d a
ocalona zostaje dzięki k ł a m s t w u . Bo w p e w n y m momencie
swojej historii cervantesowski rycerz wie j u ż , j a k a to
prawda zostaje ocalona. Zdaje się o n b o w i e m łączyć w sobie
dwie postawy, k t ó r e u Conrada upostaciowane z o s t a j ą
w osobach M a r l o w a i narratora. „ M a r l o w opowiada pewne
s k o ń c z o n e historie — pisze C l i f f o r d . — D r u g i narrator
zbiera je, p o r ó w n u j e i (ironicznie) wierzy w te częściowe
p r a w d y . " D o n K i c h o t w i e, że ocala p r a w d ę i ś w i a d o m jest
swoich z a b i e g ó w . A ś w i a d o m o ś ć t a k a j a k ż e jest bliska
„ p e r s p e k t y w i e osiąganej przez p o w a ż n e g o interpretatora
k u l t u r y , lokalnej, częściowej w i e d z y . " B y ć m o ż e zatem
D o n K i c h o t i jego d u c h o w i spadkobiercy, D o n K i c h o t ze
swoją m e l a n c h o l i ą , z r o d z o n ą z rozpaczy i z w ą t p i e ń m ó g ł b y
stać się, o b o k Conrada, ojcem nowoczesnego spojrzenia na
kulturę?
7 7

78

PRZYPISY
1

E . Mieletinski, Poetyka mitu. Warszawa 1981, s. 348
M. Słowiński, Błazen. Dzieje postaci i motywu, Poznań 1990, s.

3 5

M. Foucault, op.cit., s. 48
W. Kaiser, Praisers of Folly, Cambridge 1963, s. 295
245
M. Foucault, op.cit., s. 48
P.L. Berger, Człowiek Zachodu: wyzwolenie i samotność, "AA. Bierce, Chickamauga, (w:) op.cit., s. 39
neks" nr 43, 1986, s. 3
A. Rimbaud, Iluminacje, (w:) A. Międzyrzecki, op.cit., s. 120
S. Cichowicz, Filozofia i hermeneutyka, (w:) P. Ricoeur, Egzys­
T. Mann, op.cit., s. 303
tencja i hermeneutyka, Warszawa 1985, s. 25
C . Fuentes, Stary..., s. 152
M. Foucault, Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu, War­
J. Starobinski, Portrait de lartiste en saltimbanque, Paris 1970,
szawa 1987, s. 46
s. 132
E . Mieletinski, op.cit., s. 348
M. Sprusiński, op.cit., s. 8
V. Nabokov, Don Kichote, „Pismo literacko-artystyczne" nr 2,
C. Fuentes, Sjary..., s. 13
1986, s. 124
C . Fuentes, Święta strefa. Warszawa 1977, s. 11
T. Mann, Podróż przez ocean z Don Kichotem, (w:) Eseje,
J. Starobinski, op.cit., s. 132
Warszawa 1964, s. 297
W.H. Auden, op.cit., s. 341
M. Cervantes, Don Kichote, Warszawa 1972, cz. II, s. 488
C . Fuentes, Stary..., s. 89
P. Michałowski, Wypisy z „Księgi piasku", „Literatura na
Tamże, s. 67. Por. także W. Kaiser, op.cit., s. 291
Świecie" nr 12, 1988, s. 260
F . Dostojewski, op.cit., s. 264
C. Fuentes, Cervantes czyli krytyka sztuki czytania, Kraków
J. Ortega у Gasset, Rozmyślania o Escorialu, (w:) Dehumaniza­
1981, s. 99
cja sztuki i inne eseje. Warszawa 1980, s. 93
V. Nabokov, op.cit., s. 124
W. Kaiser, op.cit., s. 280
S. R. Dobrowolski, cyt. za: B. Miciński, Pisma. Eseje, artykuły,
G . Grass, Z dziennika ślimaka, Gdańsk 1991, s. 222
listy, Kraków 1970, s. 278-279
J.L. Borges, Sława, „Literatura na Świecie" nr 12, 1988, s. 83
M. Janion, Obraz polskości u Grassa (w:) Projekt krytyki
A. Bierce, Coup de grace, (w:) op.cit., s. 78
fantazmatycznej, Warszawa 1991, s. 121
L . Stomma, Wariat czy geniusz...", maszynopis 1981, s. 4
C . Fuentes, Stary gringo, Kraków 1992
C. Fuentes, Stary..., s. 171
F. Dostojewski, Kłamstwo kłamstwem się podpiera, (w:) O lite­
Tamże, s. 160
raturze i sztuce, Kraków 1976, s. 263
Tamże, s. 10
Cyt. za: A. Międzyrzecki, Legenda Rimbauda, (w:) Rimbaud,
Tamże, s. 74
Appollinaire i inni, Warszawa 1988, s. 627
Tamże, s. 125
J. Clifford, A Poetics of Displacement: Victor Segalen, (w:) The
O. Paz, Elegia przerywana, „Literatura na Świecie", nr 8—9,
Predicament of Culture: Twentieth — Century Ethnography, Litera­
1985, s. 140
ture and Art, Harvard 1988, s. 152
J.L. Lima, Raj, Kraków 1979, s. 38
C. Fuentes, Stary..., s. 20
C. Fuentes, Stary..., s. 86
A. Bierce, Chickamauga, (w:) Jeździec na niebie i inne opowiada­
L . Stomma, op.cit., s. 3
nia, Warszawa 1978, s. 32
C. Fuentes, Stary..., s. 17
A. Rimbaud, Iluminacje (w:) A. Międzyrzecki, op.cit., s. 112
Tamże, s. 22
M. Sprusiński, Wstęp, (w:) A. Bierce, op.cit., s. 6
Tamże, s. 74
C. Fuentes, Stary..., s. 234
Ph. Aries, op.cit., s. 596
A. Bierce, op.cit., s. 5
C. Fuentes, Stary, s. 12
C. Fuentes, Stary..., s. 28
Tamże, s. 214
Tamże.
M. Cervantes, op.cit.
Tamże, s. 172
A. Rimbaud, Listy Jasnowidza, cyt. za: A. Międzyrzecki,
Tamże, s. 16
Legenda Rimbauda, (w:) op.cit., s. 619
A. Bierce, motto w: C. Fuentes, Stary...
M. Frisch, Stiller, Warszawa 1976, s. 7
Tamże, s. 9
J. Clifford, On Ethnographic Self - Fashioning: Conrad and
T. Mann, op.cit., s. 340
W.H. Auden, Geniusz i apostoł, (w:) Ręka farbiarza i inne eseje, Malinowski, (w:) tenże, op.cit., s. 99
Warszawa 1988, s. 346
Tamże, s. 100
M. Foucault, op.cit., s. 48
Tamże, s. 99
Ph. Aries, Człowiek i śmierć, Warszawa 1989, s. 23
Tamże.
2

3 6
3 7

3

3 8

4

4 0

3 9

4 1

5

6
7

4 2

4 3

4 4
4 5

8

4 6

4 7

9

4 8

1 0

4 9

s o

1 1

s 1

1 2

3 2

1 3

5 3

5 4

1 4

s s

S 6

I s

3 7

1 6

5 8

5 9

1 7

6 0

6 1

1 8

6 2

1 9

6 3

6 4

2 0

6 5

2 1

2 2

2 3

2 4
2 5

2 6

6 6
6 7
6 8

6 9

7 0
7 1

2 7

7 2

2 8

7 3

2 9

3 0

7 4

3 1

7 5

3 2

7 6

3 3

7 7

3 4

7 8

71

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9801" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9779">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/119f160e0fe81874b2010b8abe550f3e.pdf</src>
        <authentication>ab64bfbd8cc7e943aae6b8fd04c25a96</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116614">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2383</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116615">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116616">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2211</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116617">
                <text>Dzieło a "granice sensu" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116618">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.72-75</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116619">
                <text>Juszczak, Wiesław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116620">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116621">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116622">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116623">
                <text>Dzieło a „granica sensu"
Wiesław Juszczak

W pierwszym tomie huculskiej epopei Stanisława Vincenza,
tam gdzie się opowiada o zdobyciu Złotej Bani przez rozbój­
ników pod w o d z ą młodego Dobosza, zawarty jest opis pewnego
dzieła sztuki, przy k t ó r y m to opisie warto się zatrzymać:
„Lecz Dobosz był zajęty szukaniem wymarzonych gołąbków
brylantowych, o których wieść doszła aż na C z a r n o h o r ę .
Mistrzowie słynni przygotowywali je tutaj w Złotej Bani na
podarki dla cesarza czy też dla papieża. Prowadzony przez
obznajomionego ze wszystkim dziada, Dobosz odnalazł je
w j a k i m ś małym domku w obrębie twierdzy. Był szczęśliwy.
Czegoś tak pięknego nie widział jeszcze w swoim życiu. M a t o w o - z ł o t e skrzydła gołębi, zrywające się do lotu, [...] a także piersi
złotych p t a k ó w usypane były brylantowym pyłem, naśladują­
cym połysk piór. Dziób i oczy szlifowane z czarnych lub jasnych
diamentów, oddawały po mistrzowsku rzeczywistość, ale zara­
zem czyniły j ą p o d o b n ą do snu."
*

„Sztuka jest bardzo małą sprawą w p o r ó w n a n i u ze złożonoś­
cią i bogactwem świata widzialnego" - powiada Miłosz w Po­
dróżnym świata. Ale, jeśli to pole odniesień rozszerzymy tak, że
będzie obejmować nie tylko widzialność samą, sztuka - choć
brzmi to paradoksalnie - wzrośnie w swoich funkcjach i swoich
znaczeniach.

„Mieć zawsze mocne poczucie rzeczywistości i konkretu"
- notuje Paul Claudel w Dzienniku z roku 1910. M o ż n a odnieść
to do rozmaitych sytuacji życiowych. Lecz Claudel ma tutaj na
uwadze sytuację szczególną: postawę artysty, zadanie artysty.
Słowo „rzeczywistość" musi bowiem w tym miejscu przypom­
nieć o innej notatce poety, wcześniejszej o lat cztery: „Rzeczywi­
stość, nie tylko rzeczywistość dostępna naszym zmysłom, ale
totalna rzeczywistość rzeczy 'widzialnych i niewidzialnych'.
Poezja n a p r a w d ę uniwersalna, katolicka."
D o myśli tej powraca Claudel w wielu miejscach, między
innymi w wydanych w 1928 roku Positions et propositions:
„Przedmiotem poezji nie są więc, j a k się to często mówi, sny,
złudzenia czy myśli. Przedmiotem jej jest święta rzeczywistość,
w środku której raz na zawsze tkwimy. Wszechświat rzeczy
widzialnych, k t ó r e m u Wiara przydaje wszechświat rzeczy niewi­
dzialnych. To wszystko co na nas patrzy i na co my patrzymy.
Wszystko to jest dziełem Boga, którego opiewają z a r ó w n o pieśni
i wiersze największych poetów, j a k śpiewy najskromniejszych
p t a k ó w . [...] istnieje poesis perennis, która nie wymyśla swych
tematów, tylko nieustannie powraca do tych, które poddaje jej
Stworzenie, na sposób naszej liturgii, która jak pory roku nigdy
nas nie nuży. Celem poezji nie jest, j a k pisał Baudelaire, sięganie
'do dna Nieskończoności aby znaleźć nowość', lecz wręcz
przeciwnie, sięganie do dna skończoności by dotrzeć do tego, co
niewyczerpane." I trawestując logion Jezusa: „ K t o nie jest ze
m n ą , jest przeciwko mnie. I kto nie zbiera ze m n ą , rozprasza"
( M t 12,30; Ł k 11,23), Claudel dodaje: „Tylko prawda wszystko
scala i łączy, a wszystko, co nie jest nią, rozprasza."

Przyjmujemy, że autentyczne dzieło sztuki odsłania lub ma
przynajmniej na celu odsłonięcie albo przybliżenie tego, co
w dziedzinie innej niż dziedzina refleksji o sztuce nazwane
zostało granicą sensu. Nazwa ta pochodzi z filozofii religii,
z nauki o religii, mówiąc najogólniej. Fenomenologia religii
Gerarda van der Leeuw rozpowszechniła ten termin, biorąc go

72

z dziś j u ż mniej znanej pracy, mianowicie z wydanych w 1914
roku Lebensformen Eduarda Sprangera, który tak wyrażenie
objaśniał:
„Religijny sens rzeczy to taki sens, za k t ó r y m nie może się j u ż
kryć żaden sens dalszy czy głębszy. Jest to bowiem sens całości.
Jest to ostatnie słowo. Ale sens ten nigdy nie będzie zrozumiany,.
a słowo to nigdy nie zostanie wypowiedziane. Pozostaną zawsze
czymś nas przewyższającym. Sens ostateczny jest tajemnicą,
która ciągle się objawia, aby mimo to zawsze pozostać ukryta.
Oznacza drogę aż do ostatniej granicy, gdzie j u ż rozumie się
tylko jedno: że wszelkie rozumienie znajduje się 'po tamtej
stronie'. Sens ostateczny jest zarazem granicą sensu."

*
Karen Blixen umarła w roku 1962. T u ż przed śmiercią,
w wywiadzie dla duńskiego radia, mówiła między innymi: " W
moim pojęciu na inspirację składają się wszystkie przeżycia
i doświadczenia tworząc jedność, dzięki której to, co zwykle
przychodzi nam zrozumieć z trudem, staje się nagle jasne, jakby
zostało nam ofiarowane w darze."
Dobrym komentarzem do tego m o ż e być fragment z biografii
pisarki, pióra Judith Thurman: „ Z d a n i e 'zrozumiałam wszyst­
ko' albo 'nagle zrozumiałam wszystko' pojawia się jak niemal
liturgiczna formuła w pisarstwie Karen Blixen. Oznacza ono
poznanie wielkiej tajemnicy, którą każdy nosi w sobie od dawna
pogrzebaną i nagle ją na nowo odkrywa. Opisuje chwile
odsłaniające [...] szkielet naszej tożsamości."

Niniejszy szkic powstał z p r ó b skomentowania filmu Gabriela
Axela Uczta Babette (Babettes gaestebud, 1987), stanowiącego
adaptację noweli Karen Blixen z roku 1950. Napisana po
angielsku, nowela ta weszła do wydanego w 1953 roku zbioru
opowiadań Anecdotes of Destiny.
W twórczości Karen Blixen Babette's Feast zajmuje miejsce
wyjątkowe: jest jej arcydziełem, albo należy do grupy paru
takich jej kreacji najpełniejszych. F i l m Axela, bardzo wiernie
transponując pierwowzór, osiąga ten sam, niezwykły, rzadki
w filmowej sztuce poziom i ton. Jest i bez wątpienia pozostanie
jednym z arcydzieł kina. Lecz skoro (co do natury arcydzieł
należy) znany jest on w dość wąskim kręgu, konieczne staje się
na samym wstępie najprostsze - i niestety bardzo upraszczające
- wprowadzenie przynajmniej w sam jego temat.
Akcja toczy się w opowiadaniu w małym norweskim miastecz­
ku portowym, Berlevaag. W filmie przeniesiona jest do Danii
- do nadmorskiej wioski na północy półwyspu. Żył w miejscu
takim pewien pastor, który, zapewne w początku lat dwudzies­
tych ubiegłego stulecia, zaczął skupiać wokół siebie grono
wyznawców albo uczniów, wywodzących się spośród prostych
rybaków i żeglarzy. Pewne cechy tej kongregacji duchowej
mogłyby wskazywać na wpływy Swedenborga. T u jednak
wystarczy stwierdzić, że zapoczątkowany przez pastora ruch
odnowy religijnego życia rozprzestrzenił się na cały kraj, zys­
kując zwolenników w wysokich sferach szlachty i u królews­
kiego dworu.
Pastor ożenił się p ó ź n o i rychło owdowiał. Sam zajmował się
przeto wychowaniem dwóch córek, Marciny i Filipy, tak
ochrzczonych na cześć Lutra i Melanchtona. Wychowanie było
na pewno surowe, a nadto pastor sobie nie życzył, aby dziew­
częta opuściły dom. Mówił, że przy jego powołaniu ich pomoc
zawsze mu będzie niezbędna. Córki nie sprzeciwiały się. Jednak
ich niezwykła uroda i piękny głos młodszej siostry sprawiły, że
dwukrotnie naruszony został na moment spokojny bieg ich
życia.

�Najpierw zjawił się w domu pastora zakochany w Marcinie
młody oficer wysokiego rodu, Lorens Loewenhielm. Uzyskał
tutaj wstęp dzięki swej pobożnej ciotce, k t ó r a od dawna
wspierała działalność pastora, i której wiejska rezydencja znaj­
dowała się nieopodal. Ale młodzieniec szybko zrozumiał, że nie
uda mu się wyrwać stąd dziewczyny, i mówiąc jej, że tu właśnie
po raz pierwszy się dowiedział, że los jest nieubłagany, i że są na
tym świecie rzeczy niemożliwe, odjechał na zawsze - j a k mu się
zdawało.
Następnie przybył t u , w celach krajoznawczych, a po wy­
stępach w Królewskiej Operze w Sztokholmie, znakomity
francuski śpiewak, Achille Papin. Zobaczył Filipę i usłyszał
nadzwyczajny jej głos w kościele, i postanowił związać z nią
swoją karierę i swoje życie. U d a ł o mu się tylko tyle, że pastor
wyraził zgodę, by udzielił pannie kilku lekcji śpiewu. Ale sama
Filipa szybko z nich zrezygnowała, widocznie niepewna włas­
nego uczucia do nauczyciela.
Po wielu latach Achille napisał list do sióstr. Prosił w nim,
żeby jego oddawczynię, panią Babette Hersant, zechciały wziąć
pod opiekę. Było to w okresie K o m u n y Paryskiej. Babette
straciła męża i syna, i sama musiała uciekać z Francji. Siost­
rzeniec jej, pracujący na statku, który należał do skandynawskiej
floty, mógł j ą zabrać. Achille Papin przypomniał sobie o domu
pastora i dał jej polecający list. Informował w nim, że Babette
umie gotować. Ale panie, żyjące bardzo skromnie (ojca j u ż
dawno na świecie nie było), poświęcały wszystkie środki na
charytatywne cele. Uznały że nie stać ich na zatrudnienie
gospodyni. Babette jednak błagała, by pozwoliły jej zostać
i pracować za darmo. Mówiła, że to dla niej ostatnia szansa
w życiu. Siostry musiały ulec.
Babette powiedziała kiedyś, że jedyną jej więzią z ojczyzną jest
loteryjny los, dawno wykupiony i odnawiany co rok przez kogoś
z paryskich przyjaciół. W kilkanaście lat po jej osiedleniu się
w nowym miejscu dostała wiadomość, że na ten los p a d ł a główna
wygrana: dziesięć tysięcy franków. Zbiegło się to z setną
rocznicą urodzin pastora, k t ó r ą jego córki pragnęły j a k o ś uczcić.
Babette uprosiła je, żeby jej pozwoliły przygotować na ten dzień
kolację w stylu francuskim, za którą ona zapłaci z wygranych
właśnie pieniędzy. Po wielu wahaniach Marcina i Filipa przy­
stały na to, t y m bardziej, że była to pierwsza p r o ś b a Babette od
jej przybycia i - jak sądziły - z pewnością ostatnia przed, teraz
już możliwym, jej powrotem do Francji. Babette jest bogata,
myślały poza tym, i koszt jednego przyjęcia nie uczyni większej
różnicy w jej zasobach.
M i m o licznych niepokojów, wywołanych skalą i rodzajem
z a k u p ó w , które kolację poprzedzały, wieczór udał się bardzo.
T y m bardziej, że wywarł szczególne wrażenie i uznanie w oczach
gościa zupełnie niespodziewanego, którego zaanonsowano
w ostatniej niemal chwili. Był nim Lorens Loewenhielm obecnie
emerytowany j u ż generał, który zrobił wielką karierę i przez
szereg lat reprezentował swój kraj na dworach Petersburga
i Paryża.

Uderzającą cechą opowiadania z a r ó w n o , jak filmu, jest
niebywała zwięzłość narracji i prostota wszystkich w nich
użytych środków. Owa prostota i celność służą tutaj, j u ż
w czysto zewnętrznym planie, temu co stanowi zasadniczy
ekspresyjny efekt całej konstrukcji dramatycznej, w obu dziełach
zasadniczo takiej samej. Służą nadaniu p o z o r ó w oczywistości
rzeczom i zdarzeniom bynajmniej nie oczywistym, zagadko­
wym, niezwykłym. T o , co trzeba by uznać za otwarcie niepraw­
dopodobne, jest uprawdopodobniane na różne sposoby, z któ­
rych jednym jest najściślej określona historyczność faktów.
Wiemy, na przykład, że końcowe i główne zarazem ogniwo akcji
ma miejsce 15 grudnia 1885 roku. Wiemy zatem, że pastor
urodził się w roku 1785. Wiemy, że Marcina przyszła na świat
w roku 1836, a Filipa w 1837. Że w roku 1854 Lorens po raz
pierwszy odwiedził dom Pastora, i że Achille Papin gościł tam
w roku następnym. Że Babette przybyła tutaj w 1871, i t d .
Cała ta siatka dat, podawanych wprost lub łatwo dających się
odtworzyć, ma jakby przede wszystkim na celu urealnienie

owych niepojętych zbiegów okoliczności, które nasuwają myśl
o ingerencji sił nadprzyrodzonych, i które w p o r z ą d k u racjonal­
nym albo winny być uznane za zmyślenie, albo powinny
stanowić wyzwanie dla wiary.
Z drugiej strony los, albo Opatrzność, ujawnia t u swą władzę
poprzez n i e p r a w d o p o d o b n ą symetrię zdarzeń. Wszystkie ich
sekwencje biegną do jednego punktu, j a k i wyznacza kolacja
wydana przez Babette. Niespełnione uczucia i pokrzyżowane
plany spełniają się, ukazując swój ukryty ład i sens, będąc
ostatecznie powodem i wytłumaczeniem owego wydarzenia
centralnego, i w n i m zarazem swoje wytłumaczenie znajdując.
T y m sposobem despotyzm pastora, jego egocentryzm tylko
pozornie usprawiedliwiany szlachetnym powołaniem, teraz zo­
staje niby pokonany, przezwyciężony, ale równocześnie objawia
się też w niespodziewanej prawdzie swoich istotnych skutków.
Miłość Lorensa do Marciny i Achille'a do Filipy, odwzajem­
niana nieśmiało lecz natychmiast udaremniana i tłumiona,
tryumfuje teraz w zupełnie innym niejako rejestrze. Dzięki
śpiewakowi Babette trafia do domu córek pastora. Dzięki
z pozoru przypadkowej, a koniecznej obecności generała na
przyjęciu, i dzięki jego doświadczeniom, w które się rzucił za
sprawą doznanego zawodu, poznana w pełni i oceniona właś­
ciwie może być wielkość dzieła Babette - bo kolacja jest wielkim
dziełem sztuki, a Babette - wielką artystką. I t y m samym
odkryte też zostają karty losu. Nagle odczytujemy zatajony
d o t ą d plan. Dowiadujemy się na czym polegała gra. Poprzez
dzieło, w miejscu przez dzieło stworzonym, objawić się wreszcie
może działanie łaski.
Generał Loewenhielm wstaje wówczas, by wypowiedzieć to
jedno w zasadzie zdanie: „But the moment comes when our eyes
are opened, and we see and realize that grace is infinite."
Dowiadujemy się t y m samym, o czym jest Uczta Babette, co
stanowi jej temat i treść najgłębszą. Jest to opowieść właśnie
o dziele sztuki i o objawieniu się łaski - o czymś, co określić by
m o ż n a jako coup de grace, gdyby wyrażenie to uwolnić od
właściwego mu sensu idiomatycznego.
*

Powtórzmy: według Uczty Babette dzieło sztuki określa i j a k
gdyby odsłania to miejsce, w które uderzyć ma i w które uderzyć
może „ g r o m łaski".
Każdy z tych dwu w ą t k ó w opowiadania (i filmu oczywiście),
tylko w analitycznym planie wyraźniej dających się rozdzielić,
wątek „religijny" więc i „artystyczny", ma do pewnego stopnia
osobne rozpoznawcze znaki, i do pewnego stopnia kontrastuje
z drugim. •
Tekst Uczty Babette pełen jest jawnych albo utajonych
- trawestowanych niekiedy - biblijnych cytatów. Członkowie
zgromadzenia pastora mówią czasem słowami Biblii (np. opo­
wieść o gronie winnym pochodzi z Księgi Liczb, rzecz o zdradliwości języka - z Listu św. Jakuba). Kilkakrotnie powraca tu
fragment z Psalmu LXXXV: „Miłosierdzie i prawda spotkają się
z sobą; sprawiedliwość i pokój pocałują się" (wg Biblii Gdańs­
kiej). Jeden z h y m n ó w śpiewanych w kongregacji, a skom­
ponowanych - j a k czytamy - przez samego pastora, zawiera
aluzję do zdań, które powtarza Mateusz (7,9-10) i Ł u k a s z
(11,11): „ A któryż jest z was ojciec, którego gdyby prosił syn
o chleb, izali da m u kamień? A l b o prosiłby o rybę, izali ma
zamiast ryby da węża?" Powiada się, że Babette była ciemną
M a r t ą w domu dwu jasnych M a r i i . A sama uczta jest wiązana
w tekście z dwoma nowotestamentowymi wydarzeniami - z go­
dami w Kanie i z Zesłaniem Ducha św. To drugie tak jest
w noweli przywołane:
„ O tym, co się wydarzyło później tego wieczora, nic pewnego
nie da się powiedzieć. Żaden z gości nie przypominał sobie
potem tego jasno. Wiedzieli tylko, że pokoje wypełniły się
niebiańskim światłem, tak jakby wiele małych promiennych
aureoli zespoliło się w jeden wspaniały blask. Milczący starcy
otrzymali dar języków. A uszy, całymi latami niemal głuche,
otworzyły się n a ń . Sam czas połączył się z wiecznością. D ł u g o po
północy okna domu lśniły j a k złoto i złocista pieśń płynęła
w zimowe powietrze."

73

�*

Postać Babette i niesiony przez nią temat artystycznego
tworzenia nacechowane są na początku mroczną atmosferą.
Karen Blixen (a za nią Axel i znakomita w tej roli Stephane
Audran) w mistrzowski sposób rysuje wizerunek bohaterki:
jednocześnie prosty i oczywisty, i zagadkowy, nieokreślony,
wciąż pełen nieoczekiwanych możliwości, które się bezustannie
odsłaniają i urzeczywistniają. W uformowany przez pastora
świat, Babette wnosi wielostronną obcość: biograficzną, obycza­
jową, językową, wyznaniową. Nie demonstruje jej, ale się jej nie
wyrzeka. Zarazem wchodzi w nowe otoczenie zupełnie, niemal
wtapia się w nie, i pozostaje w istocie kimś tajemniczym, nikomu
właściwie nie znanym. Kiedy zaś okoliczności pozwalają jej
ujawnić to, co w niej i dla niej najważniejsze - jej powołanie
i talent, ujawnia się równocześnie to także, co jej obcość do
końca określa: jakiś rys pogański, który zawiera w sobie jej idea
i forma ofiary.
Mgliste zrazu zarysy tej formy budzą lęk i zgorszenie u wszyst­
kich. W jednym momencie przekreślone zostaje całe zaufanie,
k t ó r y m przez czternaście lat Babette darzono. K t o ś wpada
nawet na pomysł, by podejrzanego i niewątpliwie grzesznego
podarunku Babette w ogóle nie zauważyć, by wszystko zbyć
milczeniem i obojętnością. N i k t wtedy, a i do ostatniego
momentu prawie nikt, nie domyśla się w owym kaprysie
Francuzki ofiary i nikt nie jest w stanie ogarnąć jej rozmiarów.
W przeciwieństwie do oczywistego dzieła miłosierdzia, w k t ó ­
rym wypełnia się treść życia córek pastora, ofiara Babette jest
- nie tylko z pozorów - ciemna, nieprzenikniona, gwałtowna
i okrutna. Przy całym wyrafinowaniu, objawiającym się ostate­
cznie w skutkach, u jej źródeł czai się coś pierwotnego. I najpierw
przez to i w tym jest „ p o g a ń s k a " . Tutaj film Gabriela Axela
dopowiada coś, co u Karen Blixen jest tylko zasugerowane
i nieuchwytne w pierwszym spojrzeniu, W sekwencji przygoto­
wania uczty, reżyser pokazuje nam stosy zabitych zwierząt.
Obok tego zaś mamy jeszcze wiele innych naocznych d o w o d ó w
niepohamowanej rozrzutności, tak że wszystko ta składa się na
obraz szaleńczego trwonienia i niszczenia dóbr, obraz „ p o tlaczu", w którym - j a k się na koniec okazuje - ginie ogromna na
owe czasy suma dziesięciu tysięcy franków francuskich.
Ten, ujawniający się raczej przed nią - jak wspomniano - niż
w niej samej, „ p o g a ń s k i " charakter uczty, każe myśleć o ofierze
Babette w kategoriach religijnych. „ P o g a ń s k i " bowiem znaczy
w takim kontekście przede wszystkim „ k u l t o w y " , „religijny"
właśnie, a tylko należący do innego religijnego p o r z ą d k u niż ten,
który w danym otoczeniu powszechnie panuje.

W samym opowiadaniu obraz uczty jest skromniejszy niż
w filmie i poza historią o ogromnym żółwiu, który zjawia się
w kuchni ku przerażeniu Marciny, niewiele się mówi o kulisach
przyjęcia. Generał rozpoznaje i podziwia gatunki i roczniki win.
Rozpoznaje kolejne dania: zupę żółwiową, bliny a la Demidoff
i cailles en sarcophage. Te ostatnie są znakiem rozpoznawczym
Babette Hersant, jej kunsztu słynącej nim paryskiej restauracji
„Cafe Anglais". W opowiadaniu Lorens Loewenhielm myśli
0 tym, ale prawie nie uzewnętrznia swych wspomnień. W filmie
zaś o tym opowiada, lecz nic z tego nie znajduje oddźwięku
1 zrozumienia u słuchaczy. W obu wypadkach nie dochodzi
zatem do skojarzenia danych, które by pozwoliły ostatecznie
odsłonić tajemnicę tej uczty, czyli zidentyfikować Babette.
Generał nie widział jej w Paryżu, i tutaj też jej nie zobaczy.
Poznaje dzieło, z k t ó r y m zetknął się już kiedyś. Ale nie próbuje
dociec, j a k i m cudem dzieło to zawędrowało do domu pastora.
Reaguje w j a k i m sensie prawidłowo: traci zaufanie do zmys­
łowych świadectw, poddaje się temu, co uznaje za niepraw­
dopodobne, co w rygorach potocznych za „rzeczywiste" uznane
być nie może. Akceptuje zatem porządek, w j a k i został wprowa­
dzony, chociaż p o r z ą d k u tego żadnym sposobem wyjaśnić nie
jest w stanie.
„ G e n e r a ł Loewenhielm przestał jeść i siedział nieruchomo.
Raz jeszcze powrócił do tej kolacji w Paryżu, o której myślał

74

w saniach. Zjawiło się tam danie niewiarygodnie wyszukane
i smakowite, a on zapytał swego współbiesiadnika, pułkownika
Galliffet, o nazwę tego. Uśmiechając się, pułkownik odpowie­
dział mu, że są to cailles en sarcophage. Następnie dodał, że to
danie, zostało stworzone przez szefa tej właśnie restauracji,
w której byli teraz, osobę u z n a n ą przez cały Paryż za najwięk­
szego kulinarnego geniusza epoki. Osobę, co najdziwniejsze,
którą była kobieta.
- Bo prawdziwie - rzekł pułkownik Galliffet - ta kobieta
przeobraża kolację w Cafe Anglais w rodzaj miłosnej intrygi
- miłosnej intrygi szlachetnego i romantycznego gatunku, gdzie
już się zatracają różnice między cielesnym i duchowym prag­
nieniem i spełnieniem."
Określenie „ r o m a n t y c z n y " jest tutaj ze wszech miar uzasad­
nione. Cytowany dialog umiejscowić wypada gdzieś na przeło­
mie piątej dekady ubiegłego wieku. Romantyzm, jako p r ą d
artystyczny, trwa jeszcze, i choć w głównym nurcie jego fala
słabnie i rozprasza się, dzięki temu właśnie zyskuje on na
powszechności. Przez nazwę cailles en sarcophage Karen Blixen
określa stylowe niejako cechy dzieła Babette. Przywołuje historyczno-archeologiczne upodobania tamtego czasu i m o ż e
jeszcze g r o t e s k o w o - m a k a b r y c z n ą jego skłonność w „urabianiu
atmosfery". Jest w nazwie tej wszystko: od ulegania modzie, po
wykorzystywanie w sztuce kulinarnej inspiracji płynących z wiel­
kich duchowych odkryć epoki. Poza tym, dodajmy, nazwa
owego dania każe myśleć znowu o jakiejś ceremonii kultowej,
o rytuale, o ofierze.

Mowa generała Loewenhielma, w której odsłonięty zostaje
religijny i moralny sens uczty Babette, poprzedzona jest k r ó t k ą
uwagą o działaniu wina. T u raz jeszcze odnajdujemy echo
Dziejów apostolskich. Cud glosolalii, który wydarzył się w dniu
Pięćdziesiątnicy, dwojako jest komentowany przez zgromadzo­
nych wokół wieczernika ludzi (2,12-13); „I zdumiewali się
wszyscy, i dziwowali się, mówiąc jeden do drugiego: cóż to wżdy
ma być? Lecz drudzy naśmiewając się, mówili: ci się młodym
winem popili."
W noweli podobnie usprawiedliwia się i jakby przesłania
racjonalnymi argumentami irracjonalne zachowanie generała.
W gruncie rzeczy m o ż n a tu dostrzec działanie jakiejś, z nieodgadnionych źródeł płynącej inspiracji. Lecz, jak wspomnieliśmy
już, narratorka woli trzymać się ziemi.
„ W t e d y generał poczuł, że nadszedł moment aby przemówić.
Podniósł się i stał bardzo prosto.
N i k t inny przy stole nie wstał żeby mówić. Starcy więc zwrócili
nań oczy w podniosłym i radosnym oczekiwaniu. N a w y k l i do
oglądania żeglarzy i włóczęgów, pijanych na u m ó r tęgą jałowcówką swego kraju, u żołnierza i dworzanina nie rozpoznali
upojenia wywołanego najszlachetniejszym winem świata.
- Miłosierdzie i prawda, przyjaciele moi, spotkały się ze sobą
- powiedział generał. - Sprawiedliwość i szczęśliwość ucałują się
wzajem.
Mówił głosem czystym, wyćwiczonym na polach musztry
i rozbrzmiewającym miłym echem w królewskich komnatach,
a jednak mówił w sposób tak dla siebie samego nowy i tak
dziwnie poruszający, że po pierwszym zdaniu musiał zrobić
pauzę. Miał bowiem w zwyczaju troskliwie kształtować swe
przemówienia, zawsze świadom swego celu. Lecz tu, przed tym
prostym zgromadzeniem pastora, działo się coś takiego, jakby
cała postać generała Loewenhielma, razem z jego u d e k o r o w a n ą
piersią, stanowiła tylko środek do przekazania pewnego orędzia,
które miało być ogłoszone.
- Człowiek, przyjaciele moi - mówił generał Loewenhielm
-jest słaby i głupi. Powiedziano nam, że łaski należy szukać na
tym świecie. Ale w ludzkiej naszej głupocie i krótkowzroczności
wyobrażamy sobie, że łaska boska jest ograniczona. Z tego
powodu drżymy...
Nigdy dotąd generał nie stwierdził, że drży. Był zdumiony do
głębi, był wręcz zaszokowany słysząc, jak jego własny głos
oznajmia ten fakt.
- Drżymy przed dokonaniem w naszym życiu wybory,

�a dokonawszy go, drżymy znowu z lęku, że wybraliśmy źle. Lecz
nadchodzi chwila, gdy otwierają się nasze oczy i widzimy,
przekonujemy się, że łaska jest nieskończona. Łaska, drodzy
przyjaciele, nie żąda od nas niczego, tylko byśmy oczekiwali jej
z ufnością i przyjmowali ją z wdzięcznością. Łaska, bracia, nie
stawia żadnych w a r u n k ó w i nikogo z nas nie wyróżnia. Łaska
bierze nas wszystkich na swe łono i obwieszcza powszechne
przebaczenie. Spójrzcie! to, co wybraliśmy, jest nam dane, i to,
czego nie przyjęliśmy, jest nam też zarazem udzielone. Tak! to,
co odrzuciliśmy, jest wylane na nas w obfitości. Bo miłosierdzie
i prawda spotkały się ze sobą, a sprawiedliwość i szczęśliwość
pocałowały się wzajem."

Ten moment olśnienia, w k t ó r y m wszystko to, czego generał
doświadczył w życiu, objawia się jako „logiczna całość", nabiera
nagle sensu, ukazuje swój głęboki sens - ta chwila otwiera się
dzięki dziełu Babette. Owa uczta, będąca kreacją artystyczną,
wyznacza, jak mówiliśmy, przestrzeń umożliwiającą widzenie,
odczuwanie i pojmowanie całkowicie różne od „zwykłego",
potocznego czy pragmatycznego. Uczta, jako dzieło sztuki,
stawia swych uczestników wobec rzeczywistości pełnej, od­
słaniającej się we wszystkich swoich wymiarach. Zgęszczenie,
intensyfikacja tego, co zmysłowe, jest tu taka, że doznaje jak
gdyby przesilenia. N a co dzień szczelna spoistość tego, co
naoczne, rozstępuje się tutaj, pęka, a w powstających szczelinach
otwierają się niewidzialne perspektywy rzeczy, obszary „rzeczy
niewidzialnych".
Takie dzieło możliwe się staje dzięki ofierze. Każde wielkie
dzieło ma w sobie coś z ofiary. Jest nią, albo z niej wyrasta. I ,
podobnie jak ofiara, dzieło nie „ k o m u n i k u j e " niczego tym,
którzy z nim obcują. Lub inaczej: którzy dostają się w o k r ą g jego
działania.
Najważniejsze może przesłanie Uczty Babette zawiera się
w odkrywaniu i uzmysławianiu nam tego, że dzieło sztuki,
zarazem jako skupienie i wyzwolenie pewnej siły, energii, którą
tu najwłaściwiej wypada określić jako siłę prawdy - że więc
dzieło takie bierze nas w posiadanie, ogarnia nas sobą, zmusza
do uczestniczenia w nim. Nie sposób zatem mówić tutaj
0 odbiorze i odbiorcach tego, co d o k o n a ł o się, co powstało
w akcie tworzenia. Uczta Babette pokazuje jak, bez względu na
„kompetencje", a nawet niezależnie od woli, wbrew chęciom
1 postanowieniom dzieło zniewala tych, którzy zostają wciąg­
nięci w jego orbitę. I jak, bez względu na doświadczenie, wiedzę,
stan świadomości nawet, pozwala ono i każe ujrzeć to, na co
nawet pośrednio może nie wskazywać, albo nie wskazuje
z pozoru: ujrzeć „rzeczywistość t o t a l n ą " , „sens całości". D o ­
trzeć do „granicy sensu".Gdy bowiem Lorens Loewenhielm
mówi o łasce, i gdy Babette wyznaje, że jeśli dawała z siebie
wszystko, potrafiła d a ć innym szczęście doskonałe - oboje
mówią o tym samym: o doznaniu nieskończonej, bezgranicznej
pełni.
„ T o , co wybraliśmy, jest nam dane, i to, czego nie przyjęliśmy,
jest nam też zarazem udzielone."

Powtórzmy: wielka sztuka sprawia, że stajemy się jej tworzy­
wem, „ m a t e r i ą " jej dzieł.

Myśl sióstr zwróciła się k u panu Hersant oraz jego synowi,
i westchnęły:
- O, biedna Babette.
- Tak, wszyscy odeszli - mówiła Babette. - D i u k de Morny,
diuk Decazes, książę Naryszkin, generał Galliffet, Aurćlien
Scholl, Paul Daru, księżna Paulina! Wszyscy!
Dziwne nazwiska i tytuły osób, dla Babette utraconych, nieco
zmieszały obie panie. Lecz w jej wyznaniu była tak nieskończona
perspektywa tragedii, że współczując jej, obie doznały jej strat
jak własnych i ich oczy napełniły się łzami.
I znowu, po długim milczeniu, Babette nagle lekko uśmiech­
nęła się do nich i rzekła:
- Jakże bym zresztą miała wracać do Paryża, Mesdames? Nie
mam przecież pieniędzy.
- Nie masz pieniędzy? - krzyknęły siostry równocześnie.
- Nie - powiedziała Babette.
- Ale te dziesięć tysięcy franków? - spytały siostry łamiącym
się z przerażenia głosem.
- Te dziesięć tysięcy franków zostało wydane, Mesdames
- powiedziała Babette. [...]
Panie wciąż nie miały słów. Ta nowina była dla nich niepojęta.
Ale w końcu dzisiejszej nocy wiele rzeczy, w ten lub inny sposób,
przekraczało granice rozumienia. [...]
- Babette kochana - powiedziała łagodnie Filipa - nie
powinnaś była wydawać dla nas wszystkiego, co masz.
Babette posłała swej pani głębokie spojrzenie, dziwne spoj­
rzenie. Czy nie było litości, m o ż e nawet pogardy na jego dnie?
- Dla pań? - odrzekła. - Nie. Dla siebie.
Podniosła się i stała przed siostrami.
- Jestem wielką artystką! - powiedziała.
Odczekała chwilę i powtórzyła:
- Jestem wielką artystką, Mesdames.
Znowu głęboka cisza długo p a n o w a ł a w kuchni.
Wreszcie odezwała się Marcina:
- Więc teraz już przez resztę życia będziesz biedna, Babette?
- Biedna? - rzekła Babette. Uśmiechnęła się jakby do siebie
- Nie. Nigdy nie będę biedna. Powiedziałam paniom, że jestem
wielką artystką. Wielki artysta, Mesdames, nigdy nie jest biedny.
M y mamy coś, Mesdames, o czym inni ludzie nic nie wiedzą. [...]
- Lecz ci wszyscy, o których mówiłaś - rzekła Filipa - ci
książęta i wielcy ludzie Paryża, których wymieniłaś, Babette?
Przecież walczyłaś przeciw nim. Byłaś z komunardami! Ten
generał, o którym wspomniałaś, rozstrzelał twego męża i syna!
Jak możesz boleć nad nimi?
Ciemne oczy Babette napotkały wzrok Filipy.
- Tak powiedziała - byłam z komunardami. [...] A ci,
o których mówiłam, Mesdames, byli źli i okrutni [...] Ale,
wszystko jedno, nie wrócę do Paryża, kiedy tamtych tam już nie
ma. [...] Bo oni, Mesdames, tamci ludzie należeli do mnie. Byli
moi. Moje biedne panie! panie nie m o g ą sobie w ogóle wyob­
razić, panie nie mogłyby uwierzyć, jak ogromnym kosztem
wychowano ich i kształcono, żeby potrafili pojąć, jak wielką
jestem artystką. M o g ł a m uszczęśliwiać ich. Jeśli dawałam z sie­
bie wszystko, i m mogłam dawać szczęście doskonałe. [...] Tak
samo to czuł Monsieur Papin. [...] On sam m i tak powiedział: 'To
straszne, to dla artysty nie do zniesienia, powiedział, kiedy się go
popycha do tego, kiedy się go oklaskuje za to, co poniżej jego
możliwości'. Powiedział: 'Przez cały świat idzie jedno wielkie
wołanie artysty: Pozwólcie m i przejść samego siebie!'"
Czerwiec-listopad

Opowiadanie, tak jak i film, kończy się rozmową, w której
zawarte jest osobliwe i ważne artystyczne credo. Tekst noweli
jest w tym wypadku znacznie bardziej rozbudowany niż filmowa
wersja dialogu.
Marcina mówi:
„ - Wszyscy zachowamy w pamięci ten wieczór, gdy już
powrócisz do Paryża, Babette.
Babette rzekła:
- Nie wracam do Paryża.
- Nie wracasz do Paryża? - wykrzyknęła Marcina.
- Nie - powiedziała Babette. - Co bym robiła w Paryżu? Oni
wszyscy odeszli. Utraciłam ich wszystkich, Mesdames.

1992

Nota:
Cytaty z Claudela za: P. Claudel, Dziennik 1904-1955. Tłum.
J. Rogoziński, Warszawa 1977; oraz G. Picon, Panorama myśli
współczesnej, Paryż 1966.
Fragment z E. Śprangera wg: G. van der Leeuw, Fenomenolo­
gia religii. Tłum. J. Prokopiuk, Warszawa 1978, s.721.
Wypowiedź Karen Blixen oraz cytat z biografii J. Thurman
za: "Literatura na Świecie" nr 11 (208), 1988.
Wszystkie cytaty z Uczty Babette w moim przekładzie za
wydaniem: Isak Dinesen, Anecdotes of Destiny, London 1958, s.
21-68.

75

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9802" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9780">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/23592bd48c0fac2e5872cd68f26444b5.pdf</src>
        <authentication>585ae083cd8b38359b86f6ab1bc02dca</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116624">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2384</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116625">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116626">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116627">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2212</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116628">
                <text>Moment Wieczny. O "Uczcie Babette" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116629">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.76-80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116630">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116631">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116632">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116633">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116634">
                <text>Moment wieczny
O „Uczcie Babette"
Dariusz Czaja

Wszystko w dziele Gabriela Axela wydaje się z pozoru
proste, jednoznaczne, nie w y m a g a j ą c e d o p o w i e d z e ń , komen­
tarzy, a j u ż t y m bardziej analitycznych z a b i e g ó w . Ł u d z ą c
s w ą p r o s t o t ą , ta o p o w i e ś ć o życiu protestanckiej sekty
religijnej, rozpoczyna się czytelnym dla k a ż d e g o m o t y w e m
bajkowym: „ Ż y ł y sobie kiedyś w t y m o d l u d n y m miejscu dwie
siostry, k t ó r e p i e r w s z ą m ł o d o ś ć m i a ł y j u ż za s o b ą . N a imię
m i a ł y M a r t i n a i F i l i p a . " H i s t o r i a opowiedziana w filmie da
się d o ś ć ł a t w o i precyzyjnie streścić. I w t y m momencie
z a c z y n a j ą się schody: okazuje się bowiem, że to co istotne, co
być m o ż e jest najistotniejszą jego treścią kryje się „ p o d "
z e w n ę t r z n y m k s z t a ł t e m , „ p o d " f a b u l a r n ą akcją. Czujemy, że
spod warstwy anegdotycznej przeziera j a k i ś naddatek sensu,
c o ś co nie poddaje się u j e d n o z n a c z n i a j ą c y m f o r m u ł o m .
Z d a r z a j ą się jednak wypowiedzi z a s k a k u j ą c o infantylne, j a k
owa konstatacja pewnego brytyjskiego k r y t y k a , k t ó r y z roz­
brajającą szczerością ogłosił, iż jest to film o k u c h n i francus­
k i e j . I c h o ć z a p r z e c z y ć nie s p o s ó b , że t y t u ł o w a uczta jest
f a b u l a r n ą d o m i n a n t ą filmu, potraktowanie j e j , wyłącznie
j a k o wizualnego aneksu do Fizjologii smaku albo Medytacji
o gastronomii doskonalej A n t h e l m a Brillat-Savarina jest
c z y m ś więcej niż z w y k ł y m nieporozumieniem. T a k i s p o s ó b
lektury bazuje na czysto z e w n ę t r z n y m , p o w i e r z c h o w n y m
widzeniu rzeczy, co w efekcie powoduje c a ł k o w i t e sprzenie­
wierzenie się intencji tekstu
filmowego.
W s p o m i n a m scenę uczty, bowiem na niej właśnie chciał­
b y m przede wszystkim s k u p i ć dalej swoją u w a g ę . Z k i l k u
w ą t k ó w , k t ó r e z a s ł u g i w a ł y b y na osobne o m ó w i e n i e (spot­
kanie odmiennych k u l t u r , m e n t a l n o ś c i , ekspresji religijnej;
temat łaski i przeznaczenia; p o w o ł a n i e i rola artysty, sens
sztuki) wybieram d ł u g ą , r o z ł o ż o n ą w czasie sekwencję uczty,
g d y ż na jej p r z y k ł a d z i e , m o ż e najbardziej w y r a ź n i e , będzie
m o ż n a p o k a z a ć a n o n s o w a n ą w i e l o w a r s t w o w o ś ć , niejedno­
z n a c z n o ś ć , s e m a n t y c z n ą nieprzejrzystość filmu, będzie m o ż ­
na w y d o b y ć jego w y m i a r symboliczny. D o s e n s ó w zawartych
w scenie uczty c h c ę p r z y b l i ż a ć się poprzez p r z y w o ł y w a n i e
innych, bliskich jej semantycznie, c h o ć niekoniecznie t y l k o
filmowych t e k s t ó w i o b r a z ó w , aby t y m sposobem u n i k n ą ć
wspomnianych interpretacyjnych symplifikacji i redukcji.
Oświetlenie obrazu filmowego przez inne, j e m u podobne,
daje i ten zysk poznawczy, że nie n a r u s z a j ą c jego a u t o n o m i i
pozwala dostrzec związki, p o k r e w i e ń s t w a i korespondencje
z a c h o d z ą c e p o m i ę d z y r ó ż n o r o d n y m i , szeroko p o j ę t y m i „ t e ­
k s t a m i " k u l t u r y . Przy i n n y m nastawieniu uchwycenie tego
rodzaju p o d o b i e ń s t w i analogii b y ł o b y utrudnione, jeśli nie
w r ę c z n i e m o ż l i w e . D o d a ć m o ż e trzeba jeszcze i to, że
wydzielane t u dla analitycznej j a s n o ś c i warstwy znaczenio­
we, t w o r z ą w istocie j e d n ą n i e p o d z i e l n ą całość w strukturze
dzieła.
1

2

3

*

*

*

Z a n i m o k a ż e się, że Babette w y g r a ł a na loterii los opiewa­
j ą c y na 10 tysięcy f r a n k ó w , zanim przeznaczy wszystkie te
p i e n i ą d z e na przygotowanie francuskiej kolacji, k t ó r a uświe­
t n i spotkanie z okazji setnej rocznicy u r o d z i n pastora,
założyciela sekty, ó w d z i e ń m i a ł b y ć p o c z ą t k o w o przede

76

wszystkim s k r o m n ą , par excellence religijną u r o c z y s t o ś c i ą ,
odnowieniem konfesji. Rozpocznijmy zatem i n t e p r e t a c j ę o d
tego najbardziej n a r z u c a j ą c e g o się kontekstu. Po śmierci
pastora, jego uczniowie p o d organizacyjnym i d u c h o w y m
p r z y w ó d z t w e m d w ó c h c ó r e k spotykali się co r o k u „ b y c z y t a ć
i k o m e n t o w a ć S ł o w o Boże oraz by czcić ducha swojego
mistrza, k t ó r y — j a k to wciąż odczuwali — był p o ś r ó d n i c h " .
Z r o k u na r o k z a ł o ż o n a przez niego w s p ó l n o t a zmniejszała
się coraz bardziej, n a r a s t a ł y k ł ó t n i e i spory p o m i ę d z y jej
c z ł o n k a m i . W dzień setnej rocznicy u r o d z i n pastora, do stołu
z a s i a d ł o d w u n a s t u najwierniejszych jego u c z n i ó w . Przy­
pominano słowa pastora często p r z e z e ń powtarzane: „ M o j e
dzieci kochajcie s i ę " , „ Ł a s k a i prawda s p o t k a j ą się, sprawie­
dliwość i p o k ó j złożą sobie p o c a ł u n e k " , przypominano
cudowne wydarzenia z jego życia: „ P a m i ę t a m j a k pastor
o b i e c a ł wygłosić kazanie we wsi p o drugiej stronie fiordu. T o
był cud. O d d w ó c h tygodni u t r z y m y w a ł a się fatalna pogoda
i ż a d e n r y b a k nie ośmielał się p r z e p ł y n ą ć fiordu. M i e s z k a ń c y
wioski j u ż prawie stracili nadzieję, ale pastor obiecał, że jeśli
zabraknie łodzi przyjdzie do nich nawet po falach. Trzy d n i
przed B o ż y m Narodzeniem szturm u s t a ł a m r ó z był tak silny,
że cały fiord p o k r y ł się lodem. Taka rzecz nie z d a r z y ł a się
nigdy przedtem." (Por. M t 14,22—33; M k 6,45—52;
J 6,16—21). Ta część uczty, w y p e ł n i o n a p a m i ę c i ą u c z n i ó w
0 s w o i m nauczycielu tworzy c o ś na k s z t a ł t o b r z ę d u k o m memoratywnego. P a m i ę ć przydaje b y t u , m a m o c uobec­
niania nieobecnego. Sprawia, że ten, k t ó r y z zawieszonego
na ścianie p o r t r e t u s p o g l ą d a na swoich u c z n i ó w , jest tego
wieczoru n a p r a w d ę m i ę d z y n i m i . Przez cały ten fragment
„ p r z e b i j a " znajomy, j a k ż e podobny obraz: stół, w s p ó l n i e
s p o ż y w a n y posiłek, dwunastu, M i s t r z i Nauczyciel p o ś r ó d
nich. Ostatnia Wieczerza jest p r a w d z i w ą prefiguracją tej
sceny. C z y ż trzeba d o p o w i a d a ć jeszcze i rozwijać j a w n i e
n a r z u c a j ą c e się typologiczne r ó w n a n i e :
Chrystus i pastor, M i s t r z i mistrz. Ten, k t ó r y n a k a z a ł swej
w s p ó l n o c i e s p o t y k a ć się i rozpamiętywać
ewangeliczne prze­
słanie i Ten, k t ó r y p o w i e d z i a ł : „ T o czyńcie na m o j ą pamiąt­
kę". ( Ł k 22,19) Uczta Babette jest j e d n y m z niewielu filmów
( m o ż e j e d y n y m ) , w k t ó r y m tak d o k ł a d n i e , werystycznie
nieomal dokonuje się imitacja, w g ł ę b o k i m , etymologicznym
sensie tego s ł o w a (łac. imitare — n a ś l a d o w a ć , o d t w a r z a ć )
Ostatniej Wieczerzy. Jest to d o k ł a d n e o d w r ó c e n i e p a m i ę t n e j
sceny z Viridiany Bunuela, gdzie t y t u ł o w a bohaterka, pozos­
tając wierna ewangelicznemu zaleceniu — „ L e c z kiedy
u r z ą d z a s z przyjęcie, z a p r o ś ubogich, u ł o m n y c h , c h r o m y c h
1 n i e w i d o m y c h . " ( Ł k 14,13) — zaprasza do siebie b i e d a k ó w
z okolicy, k t ó r z y w liczbie dwunastu z a s i a d a j ą za s t o ł e m
zastawionym jedzeniem i w i n e m (pierwowzorem ikonografi­
cznym tej sceny jest Ostatnia Wieczerza Leonarda). Przyjęcie
k o ń c z y się o g ó l n y m p i j a ń s t w e m i b i j a t y k ą — parodystyczn y m , b l u ź m e r c z y m odwzorowaniem uczty ewangelicznej. T o
Ostatnia Wieczerza a rebours.
S u g e r u j ą c s y m b o l i c z n ą ekwiwalencję p o m i ę d z y O s t a t n i ą
W i e c z e r z ą a u r o c z y s t ą k o l a c j ą w s p ó l n o t y religijnej, nie
w s p o m n i a ł e m o s ł o w a c h w i e ń c z ą c y c h wielkoczwartkowe
spotkanie u c z n i ó w i M i s t r z a — „Bierzcie to jest C i a ł o m o j e "
oraz „ T o jest moja K r e w Przymierza, k t ó r a za wielu będzie

�w y l a n a " ( M k 14,22, 14,24) — s ł o w a c h u s t a n a w i a j ą c y c h
sakrament Eucharystii, a n t y c y p u j ą c y c h ofiarę K r z y ż a .
Gdzie w filmie m a m y jakiekolwiek n a w i ą z a n i e do ofiary
z ciała i krwi? J a k ą k o l w i e k sugestię p r z y w o ł u j ą c ą m o t y w
p o ś w i ę c e n i a życia dla innych, ofiary z życia? Aluzja d o tego
tematu pojawia się w scenie zdającej się mieć jedynie
anegdotyczne znaczenie. P r z y p o m n i j m y moment, kiedy Ba­
bette, zgromadziwszy potrzebne do przygotowania kolacji
ingrediencje, zabiera się do gotowania. Odwiedza j ą w k u ­
chni jedna z sióstr, k t ó r a po chwili wycofuje się z p r z e r a ż e ­
niem. W nocy ma sen, w k t ó r y m pojawia się g ł o w a w o ł u
w ogniu, żółw w oparach czerwonego d y m u , Babette p o d a j ą ­
ca jej z u ś m i e c h e m kubek z w i n e m (krwią?), k t ó r e g o
z a w a r t o ś ć rozlewa się c z e r w o n ą p l a m ą na b i a ł y m obrusie
i wreszcie sztych p r z e d s t a w i a j ą c y c z a r o w n i c ę - ś m i e r ć z k o s ą
na spienionym k o n i u . Ta cała sekwencja utrzymana w tona­
cji raczej buffo (oniryczny obraz wzmacnia t y l k o grotesk o w o ś ć sytuacji) wydaje się bez większego znaczenia. Jest
jednak c o ś , co k a ż e z a t r z y m a ć się przy niej dłużej: śmierć
i krew. Ściślej rzecz b i o r ą c : śmierć i krew tego, co żywe, tego,
co jest z ciała, z m i ę s a , tego, co zostanie zabite i zjedzone.
W j a k i m sensie m o ż n a t u m ó w i ć o ofierze? Czy nie
n a d u ż y w a m y tego pojęcia o d n o s z ą c je do zjawiska tak
oczywistego, zwyczajnego, trywialnego wręcz j a k s p o ż y w a ­
nie mięsa? W tekście, do k t ó r e g o chcę się o d w o ł a ć ó w
problem, o w o pytanie staje, by tak rzec, na ostrzu n o ż a .
Jolanta Brach-Czaina w n i e z w y k ł y m , p r z e j m u j ą c y m , egzys­
tencjalnym eseju podejmuje pytanie o znaczenie a k t u zjada­
nia przez nas tego co żywe, odnajduje r ó w n i e ż zupełnie n o w ą
p e r s p e k t y w ę spojrzenia na elementarny (i przez to zapoz­
nawany) fakt naszej m i ę s n o ś c i . Oddajmy głos autorce:
„ C h a r a k t e r naszej w s p ó l n o t y determinuje fakt m i ę s n o ś c i . Bo
p o k a r m e m m o ż e b y ć prawie wszystko, ale m i ę s o to jest ciało
i krew. P e ł n e ofiarowanie. W t y m sensie n a l e ż y m y do
w s p ó l n o t y k r w i , że w zjednoczeniu zachowane zostaje życie,
gdy j a k i e ś życie uchodzi. Istnienie — z d a j ą c się b y ć w a r t o ś c i ą
n a d r z ę d n ą — t r w a dzięki ofierze ostatecznej, k t ó r a jest raczej
pobierana niż dobrowolnie s k ł a d a n a przez o f i a r o w u j ą c e g o
się. T a k r w a w a k o m u n i a rozbija z ł u d ę w y r ó ż n i k ó w j a k o
cech, na k t ó r y c h m o ż n a by się o p r z e ć w r o z w a ż a n i a c h
o kondycji naszej czy losie. Los jest w s p ó l n y i w płaszczyźnie
egzystencjalnej sprawiedliwie w y r ó w n a n y . Ofiara zostaje
z ł o ż o n a bez w z g l ę d u na t o , czy t o , co u w a ż a n e jest za niższe,
zostaje p o ś w i ę c o n e temu co wyższe, czy też odwrotnie, t o , co
u w a ż a się za wyższe, zostaje z ł o ż o n e w ofierze temu, czym
pogardza. C z ł o w i e k r o b a k o w i . N i e m o ż e m y istnieć bez
siebie, nie m o ż e m y nie niszczyć siebie, nie m o ż e m y nie
o f i a r o w y w a ć się sobie wzajemnie.(...) G d y nadchodzi śmierć,
p o w i n n i ś m y z w d z i ę c z n o ś c i ą p o m y ś l e ć o tych wszystkich
stworzeniach, k t ó r e w ciągu życia zjedliśmy, bo były ofiarą
s ł u ż ą c ą naszemu istnieniu. I p o w i n n i ś m y się m o d l i ć do tych
s t w o r z e ń . A n a s t ę p n y m p o w i e d z i e ć : jedzcie! T o jest moje
ciało i moja k r e w . "
4

5

T a k zostaje usprawiedliwione, nieustanne, wciąż powta­
rzające się, zwielokrotnione zjawisko zjadania przez nas
istoty cielesnej, i n n y c h istnień. Zostaje ustanowiona teodycea m i ę s a . W kolejnym akapicie, r ó w n i e z d u m i e w a j ą c y m i o d ­
k r y w c z y m j a k fragmenty j u ż przytoczone, dochodzi do głosu
w ą t e k przewijający się w c a ł y m tekście: metafizyczny w y m i a r
naszej m i ę s n o ś c i : „ M e t a f i z y k a m i ę s a zmusza nas do zmiany
tradycyjnego stosunku do w a r t o ś c i tego, co wieczne, i tego,
co chwilowe. Z w y k l i ś m y bowiem u z n a w a ć wieczne trwanie
za szczególnie u p r a g n i o n ą , szczególnie w y s o k ą w a r t o ś ć .
Zazwyczaj b y ł o ono atrybutem przypisywanym A b s o l u t o w i ,
a więc temu, co najcenniejsze. Tymczasem obserwacja m i ę s ­
ności przekonuje nas, że najpowszechniej dane i najcodzienniej banalne jest n i e k o ń c z ą c e się trwanie istnienia. N i e
m o ż n a się go p o z b y ć . Wieczne trwanie jest przyklejone do
istnienia chytrze i przewrotnie w postaci zmiany. Pod­

trzymywane przez w s z e c h p o t ę ż n ą moc ambiwalencji, i nie
o to t u chodzi, czy istnienie istnienia m o ż e się kiedyś u r w a ć ,
s k o ń c z y ć , czy nie m o ż e . Tego nie wiemy. Chodzi t y l k o o t o ,
co m ó w i nam sama m i ę s n o ś ć istnienia. N i c się nie k o ń c z y .
W i ę c b y ć m o ż e , cokolwiek r o b i m y t r w a w j a k i ś s p o s ó b . I b y ć
m o ż e , to nic nie szkodzi, że t r w a . T y m , co jest niezbywalnie
dane wraz z m i ę s n o ś c i ą , jest trwanie n i e s k o ń c z o n e . Zatem
nie o nie należy walczyć, s t a r a ć się, z a b i e g a ć , bo z perspek­
t y w y m i ę s n o ś c i jest to jej cecha nizaprzeczalna.
Zabiegać
warto o każdy bezcenny moment, o niezwykłą chwilę, o ostate­
czną wartość każdego mijającego naszego kształtu istnienia.
Z perspektywy mięsności najwyższą, a b s o l u t n ą w a r t o ś ć
p r z y p i s a ć należy chwilowej indywidualnej formie, przez
k t ó r ą w ł a ś n i e przeistacza się m i ę s n o ś ć , a na w i e c z n o ś ć nie
w a r t o się nawet o g l ą d a ć , ona w mięsności jest. Przyjrzyjmy
się chwili, k t ó r e j k s z t a ł t nadaje czyjaś o b e c n o ś ć z nami.
(Dlaczego tak rzadko to robimy?) Jest bezcenna. I c h w i l i ,
k t ó r e j k s z t a ł t wyznacza czyjeś nieistnienie. I ona jest bezcen­
n y m momentem b ó l u . W i ę c m i ę s n o ś ć kieruje n a s z ą u w a g ę k u
absolutowi u k r y t e m u w p o s z c z e g ó l n y c h momentach, w nie­
powtarzalnie oryginalnych k s z t a ł t a c h , przez k t ó r e ona prze­
suwa się i przeistacza. Nasze zadanie —jak można stąd wnosić
— polegałoby
zatem na umiejętności
przeżycia
wartości
ostatecznej każdej chwili, a z drugiej strony, na nadawaniu jej
wartości absolutnej, przez nas samych ustalonej. Obiektem
naszej szczególnej troski i największych
tęsknot nie powinna
więc być wieczność, lecz zaprzeczająca jej chwila. " (Wszyst­
kie p o d k r e ś l e n i a moje - D C . )
Przytaczam długie fragmenty tego eseju i zestawiam je
z Ucztą Babette z d w ó c h p o w o d ó w . Po pierwsze ze w z g l ę d u
na obecny w n i m m o t y w o f i a r y , przejawiający się w filmie
w r ó ż n y c h o d s ł o n a c h i opalizujący r ó ż n y m i znaczeniami. Po
drugie, ze w z g l ę d u na p o r u s z o n ą tam, w tak z a s k a k u j ą c y m
świetledialektykę c h w i l i i w i e c z n o ś c i , m o t y w , k t ó r y
przyjdzie r o z w i n ą ć w odniesieniu do filmu w i n n y m jeszcze
planie. S ą d z ę , że te właśnie d w a „ t e m a t y " p r z e n i k a j ą całość
filmowej
opowieści, o r g a n i z u j ą m a t e r i ę z d a r z e ń , są ich
„ u k r y t y m " sensem.
P o w r ó ć m y zatem, ale t y l k o na moment, do filmu. D o tych,
j a k ż e z m y s ł o w y c h , j a k ż e smakowitych k a d r ó w , w k t ó r y c h
p o j a w i a j ą się: patera z owocami obok butelki wina, surowe,
d r g a j ą c e plastry świeżego mięsa, zastawiony stół, biały
obrus, a na n i m skrzące światłem srebra. Niejasne poczucie
deja v u , k t ó r e towarzyszy o g l ą d a n i u , czy też precyzyjniej
m ó w i ą c , smakowaniu tych niemalże autonomicznych obraz­
k ó w , zmienia się za moment w p e w n o ś ć wobec tego co
podano n a m przed oczy: p r z y w o d z ą one na m y ś l obrazy
m a r t w y c h natur. Przywołuję je w t y m miejscu nie t y l k o
z p o w o d u odruchowej, s a m o n a r z u c a j ą c e j się asocjacji. Przy
ich pomocy (na w y b r a n y m p r z y k ł a d z i e ) c h c i a ł b y m j u ż teraz,
zanim przejdziemy ponownie do interpretacji sceny uczty,
p o k a z a ć j a k rozumiem z a s u g e r o w a n ą na wstępie jej symboliczność. Co m i a ł b y t u z n a c z y ć symboliczny charakter
uczty? Co znaczy t u symbol? O jakiego rodzaju symbolu
mówimy?
O d razu w a r t o z a z n a c z y ć , że m ó w i ą c o martwej naturze,
nie m a m na myśli tych jej realizacji, k t ó r y c h symboliczne
znaczenie o d c z y t y w a ł z i k o n o l o g i c z n ą r a f i n a d ą Ingvar Bergs t r ó m , jeden z najwybitniejszych z n a w c ó w t e m a t u . C h c ą c
z r o z u m i e ć j a k ujmuję t u s y m b o l i c z n o ś ć martwej natury
(ściślej pewnego jej rodzaju) i s y m b o l i c z n o ś ć w o g ó l e , trzeba
będzie na m o m e n t zawiesić — co nie znaczy p o r z u c i ć
— najczęstsze przyzwyczajenie etnologa i historyka sztuki,
zgodnie z k t ó r y m symbolem jest to, co odnosi do jakiejś
rzeczy, osoby, pojęcia, idei na mocy utrwalonej społecznie
konwencji. D o b r y m p r z y k ł a d e m tak pojętej symboliki s ą
martwe natury typu „ v a n i t a s " : p o w t a r z a j ą c e się w nich
czaszki, klepsydry, mydlane b a ń k i , zgaszone świece, motyle,
muchy, r o b a k i były czytelnymi w chwili powstania (obecnie
6

7

77

�nie zawsze rozumiemy i c h symboliczny sens — potrzeba
pomocy i k o n o l o g a ) symbolami nieuchronnego przemijania,
m a r n o ś c i , ś m i e r c i . Podobnie rzecz dzieje się w deszyf­
rowanych przez B e r g s t r ó m a p r z y k ł a d a c h ukrytej s y m b o l i k i
( „ d i s g u i s e d symbolism") w martwej naturze, zjawiska tak
precyzyjnie analizowanego przez Panofskiego w odniesieniu
d o XV-wiecznego malarstwa niderlandzkiego. W interp­
retacji jednego z o b r a z ó w Jacoba van Es, p r z e k o n u j ą c o
u d o w a d n i a Bergstrom, że przedstawione w n i m elementy
naturalnego ś w i a t a — g a ł ą z k a w i n o r o ś l i , j a b ł k o , dwa goź­
d z i k i — s ą w istocie m a l a r s k ą o p o w i e ś c i ą , ikonograficznym
s k r ó t e m biblijnej historii zbawienia. O b r a z u j ą one przejście
o d grzechu pierworodnego (jabłko), przez Wcielenie Chrys­
tusa (goździk — w swej w i e l o z n a c z n o ś c i o z n a c z a ć m ó g ł
Wcielenie i/lub m ę k ę Chrystusa; winne grono — o d n o s i ł o się
d o samej osoby Chrystusa b ą d ź do Eucharystii) d o o d ­
kupienia c z ł o w i e k a przez ofiarę K r z y ż a . Przedstawiony
poniżej opis obrazu d o ś ć daleko o d w o d z i nas o d tak pojętej
s y m b o l i c z n o ś c i , z w r a c a j ą c u w a g ę na m o ż l i w o ś ć innego jej
rozumienia. Chodzi o jeden z o b r a z ó w Juana Sanchez
Cotana (1561—1627), h i s z p a ń s k i e g o malarza k o n t y n u u j ą c e ­
go l o k a l n ą , rdzennie h i s z p a ń s k ą tradycję tak zwanych „ b o degones" (hiszp. bodega — gospoda l u b s p i ż a r n i a ) . Nazywa­
no t y m o k r e ś l e n i e m obrazy p r z e d s t a w i a j ą c e rzeczy jadalne:
zbiory o w o c ó w i warzyw u ł o ż o n e w szczególny s p o s ó b ,
p o d ł u g uprzednio o b m y ś l a n e j koncepcji. Opis dotyczy jed­
nego z arcydzieł martwej natury hiszpańskiej ( i martwej
natury w ogóle), obrazu z a t y t u ł o w a n e g o Pigwa, kapusta,
arbuz i ogórek (w zbiorach San Diego M u s e u m o f A r t ,
K a l i f o r n i a ) : „ T e n n i e d u ż y obraz cały otwarty jest na prosto­
k ą t n ą niszę w g r u b y m murze, k t ó r a m o g ł a b y b y ć o t w o r e m
bez framug i szyb, ale w t a k i m razie b y ł o b y to o k n o
w y c h o d z ą c e na c i e m n o ś ć . Ś w i a t ł o mocne, badawcze, pada
t r o c h ę z g ó r y , z lewej strony. W jego blasku t r w a j ą rozmiesz­
czone w wyliczonym rytmie po hiperbolicznej krzywej: owoc
pigwy z d w o m a r o z ł o ż o n y m i listkami, g ł o w a kapusty, szero­
ko d o pestek n a d k r o j o n y melon, streficzna jego c z ą s t k a
i o g ó r e k swoim cienistym k o ń c e m wystający przed k r a w ę d ź
parapetu. (...) Jest w t y m obrazie harmonia u m y s ł e m upo­
r z ą d k o w a n y c h rzeczy, o p ł y n i ę t a t a j e m n i c ą i n o c ą . 1 w y ­
czuwalna jest wiara, że tajemnicza noc, noc tamtej strony
okna nie przeciwstawia się h a r m o n i i rzeczy, ale z siebie j ą
w ł a ś n i e w y ł a n i a . " W p o d o b n y m duchu w y p o w i a d a się
o obrazie Cotana w y b i t n y znawca dziejów martwej natury
Charles Sterling: „ W s z y s t k o tutaj oddycha s z t u k ą bardzo
i n t e l e k t u a l n ą oraz zapachem m i s t y c z n y m . " W obrazie
h i s z p a ń s k i e g o malarza, p o r u s z a j ą c e nas w e w n ę t r z n e n a p i ę ­
cie w n i m obecne zbudowane jest na zderzeniu w jednej
przestrzeni iluzjonistycznie oddanej, d o j m u j ą c o realnej,
z m y s ł o w e j p o w ł o k i przedstawionych warzyw i o w o c ó w oraz
nierzeczywistej, j a k b y „ n i e z tego ś w i a t a " aury znierucho­
mienia i bezczasowości. Uczestniczymy w zatrzymanej c h w i ­
l i . W milczącej, a j a k ż e pełnej treści mowie o b r a z u .
Obserwowane jest to, co z m y s ł o w e , widoczne, widzialne,
czasowe. Przeczuwane, domniemywane t o , co duchowe,
niewidoczne, niewidzialne, wieczne. Obydwie przytoczone t u
wypowiedzi o obrazie Cotana, zdają s p r a w ę z istnienia w t y m
dziele pewnej n a d w y ż k i , owego „ c z e g o ś " , co j a k odczuwamy
realnie istnieje, ale czego nie udaje się dyskursywnie wyrazić.
O d s ł a n i a ono j a k ą ś rzeczywistość, k t ó r a zostaje poprzez nie
p r z y w o ł a n a , zasugerowana a j e d n o c z e ś n i e samo jest prze­
g r o d ą na drodze do jej p e ł n e g o uobecnienia. W p o d o b n y
s p o s ó b , a k c e n t u j ą c te same właściwości, k t ó r e w y d o b y w a l i ś ­
m y w obrazie Cotana, w y p o w i a d a j ą się o symbolu, o dziele
symbolicznym n i e k t ó r z y badacze sztuki i myśli symbolicz­
nej: „ D z i e ł o uznane za symboliczne (...) dzięki swojemu
bogactwu o d n i e s i e ń w o ł a do nas: C h c ę p o w i e d z i e ć więcej, niż
faktycznie m ó w i ę , w s k a z u j ę na c o ś więcej niż na siebie! T u
m o ż e m y u c h w y c i ć sam symbol, nawet jeśli nie udaje się go
8

9

1 0

1 1

12

13

78

z a d o w a l a j ą c o wyjaśnić. Symbol jest nieustannym wyrzutem
naszego myślenia i odczuwania. S t ą d też bierze się fakt, że
dzieło symboliczne bardziej nas porusza, bardziej — j e ś l i tak
m o ż n a p o w i e d z i e ć — d r ą ż y , i dlatego rzadko t y l k o pozwala
n a m o s i ą g n ą ć rozkosz czysto e s t e t y c z n ą . "
„Powszechne
rozumienie symbolu j a k o czegoś samoistnego, częściowo
względnie prawdziwego, jest w istocie fałszywe, nie wystar­
cza nam, symbol b o w i e m albo jest c z y m ś więcej albo c z y m ś
mniej. Jeśli symbol j a k o c o ś celowego o s i ą g a swój cel, to jest
n a p r a w d ę n i e o d ł ą c z n y o d owego celu — od wyższej rzeczy­
wistości, k t ó r ą ukazuje. Jeśli takiej rzeczywistości nie ukazu­
je, to znaczy nie o s i ą g a celu, a więc w o g ó l e nie m o ż n a
d o p a t r y w a ć się w n i m ż a d n e j celowej organizacji, formy,
a j a k o pozbawiony t a k o w y c h nie jest symbolem, nie jest
n a r z ę d z i e m ducha, lecz t y l k o m a t e r i a ł e m z m y s ł o w o uchwyt­
nym."
M o ż l i w a jest więc sztuka symboliczna bez symboli z przy­
p o r z ą d k o w a n y m i i m znaczeniami, k t ó r e m o ż n a rozszyf­
r o w a ć . C ó ż z n a c z ą w obrazie Cotana kapusta czy melon? D o
j a k i c h z n a c z e ń o d n o s z ą ? C o o b r a z u j ą , p r z e d s t a w i a j ą , sym­
bolizują, j a k z w y k l i ś m y w t a k i m p r z y p a d k u p y t a ć . Z pew­
n o ś c i ą nie o z n a c z a j ą one, nie symbolizują w ten s p o s ó b j a k
j a b ł k o czy w i n o g r o n a na obrazie Jacoba van E s . N i e da się
ich p o j ę c i o w o z a n a l i z o w a ć , wyjaśnić. Tego rodzaju symboli
nie znajdziemy w s ł o w n i k a c h symbolicznych. O ile w przed­
stawionej wcześniej koncepcji symbolu a k c e n t o w a l i ś m y rolę
kulturowej konwencji, o tyle w proponowanej t u perspek­
tywie ujmowania symbolu, nacisk n a l e ż a ł o b y p o ł o ż y ć na
jego z d o l n o ś ć d o sugerowania treści z m y s ł o w o nieuchwyt­
nych, niepojęciowych, na r e a l n o ś ć sfery duchowej, do k t ó r e j
o d s y ł a , na fakt, że zawiera o n w sobie r ó w n i e ż aspekt
niesemantyczny. Ostatecznie więc, p o w i e d z i e ć m o ż n a , że
symbol w znaczeniu, o k t ó r y m chcemy dalej m ó w i ć , jest
w swych najgłębszych podstawach rzeczywistością natury
mistycznej.
Podano j u ż do stołu, p o w r ó ć m y zatem na u c z t ę . N a stole
zjawiają się: delikatna zupa ż ó ł w i o w a , bliny Demidoff,
amontillado, szampan oraz arcywina — „ V e u v e C l i c q u o t "
(rocznik 1845) i „ C i o s Veugeot" (rocznik 1845), a na deser
w y p e ł n i o n e światłem, soczyste winne grona, j a k b y zdjęte na
tę okazję z płócien m i s t r z ó w m a r t w y c h natur holenderskich.
I p o ś r ó d tej zachwycającej w z r o k i smak w y s t a w n o ś c i , j a k o
clou całego przyjęcia specjał szczególny, rezultat twórczej
inwencji Babette, jej znak rozpoznawczy, jej sygnatura,
olśniewające dzieło sztuki kulinarnej — „Cailles en sarcophage". ( Z a u w a ż m y w t y m momencie, n a w i ą z u j ą c do uwag
0 mięsie i ofierze, że w nazwie tej p o t r a w y ponownie śmierć
daje z n a ć o sobie, c h o ć t y m razem dyskretnie, j a k b y o s ł a b i o ­
na przez metaforyczny c u d z y s ł ó w . Por. sarks - m i ę s o ,
sarcophdgos - m i ę s o ż e r n y ) . J u ż raz w historii kina mieliśmy
p o d o b n ą w y s t a w n o ś ć stołu, podobnie wyszukane menu:
cynaderki po burgundzku, kaczka ze s ł o n i n ą i kasztanami,
w o ł o w i n a ze ś m i e t a n ą i grzybami, ostrygi, langusta a la
M o z a r t z r y ż e m w sosie „ J u t r z e n k a " i t d . T o t y l k o drobna
część zestawu d a ń z Wielkiego żarcia Ferreriego. N a t y m tle
Uczta Babette p r z e d s t a w i a ł a b y się j a k o c o ś w rodzaju
„ a n t y - ż a r c i a " . G d y t a m — p o c h ł a n i a n i e p o k a r m ó w z gar­
gantuicznym apetytem, z a k o ń c z o n e śmiercią b o h a t e r ó w , t u
— smakowanie, delektacja w skupieniu potraw i t r u n k ó w .
U Ferreriego w y k w i n t n e dania są czystą z e w n ę t r z n o ś c i ą ,
„ z n a c z ą " t y l k o siebie. M i ę s o jest m i ę s e m , w i n o winem, są, by
tak powiedzieć, p o z b a w i o n ą wszelkich o d n i e s i e ń gastro­
n o m i c z n ą t a u t o l o g i ą . W Uczcie Babette p o t r a w y , j a k i sam
akt jedzenia, o d n o s z ą poza siebie, poza czysto smakowe
1 zapachowe doznania. N i e s p o s ó b w y o b r a z i ć sobie c o ś
bardziej z m y s ł o w e g o , bardziej zmysły p o b u d z a j ą c e g o nad
chrupkie, dobrze przyprawione m i ę s o , aromatyczne w i n o ,
m u s u j ą c y szampan i ociekające sokiem owoce. A jednak
podczas przyjęcia dochodzi do przeduchowienia z m y s ł o w o 1 4

1 5

1 6

17

1 8

�ści. N a naszych oczach odbywa się jej transmutacja, toczy się
gra z m y s ł o w e g o i duchowego, widzialnego i niewidzialnego.
G e n e r a ł , największy smakosz w c a ł y m towarzystwie, przyta­
cza s ł o w a swojego przyjaciela, k t ó r y o Babette, dawnej
szefowej kuchni w paryskiej Cafe Anglais, p o w i e d z i a ł , że ta
„ k o b i e t a zdolna jest z a m i e n i ć posiłek w rodzaj romansu,
w pełen n a m i ę t n o ś c i stan, w k t ó r y m cielesnej i duchowej
ż ą d z y nie s p o s ó b oddzielić o d siebie."
Babette wydaje na przygotowanie kolacji wszystkie w y ­
grane na loterii p i e n i ą d z e . Jej czyn nie znajduje w y t ł u m a c z e ­
nia w p o r z ą d k u przyczynowym, logicznym, racjonalnym. T o
gest najzupełniej bezinteresowny, r o d z ą c y się z bezgranicz­
nego oddania, nie oczekujący niczego w zamian. T o jest jej
dar. T o jej ofiara. „ W y d a j e się jednak, że 'dar', m a j ą c y
s p o c z y w a ć u p o d ł o ż a ofiary, r o z u m i e l i ś m y zbyt po europejs­
k u i n o w o c z e ś n i e . D a l i ś m y się zwieść Owidiuszowi i zapom­
nieliśmy, co właściwie znaczy ' d a w a ć ' . (...) 'Więcej szczęścia
jest w dawaniu aniżeli b r a n i u ' ( D z 20,35). Teoria do-ut-des
nie pozostawia miejsca na to s f o r m u ł o w a n i e . Z a k ł a d a ono
b o w i e m zupełnie inne rozumienie dawania, a raczej zupełnie
inne znaczenie do-ut-des. N i e ulega z a ś w ą t p l i w o ś c i , że ta
argumentacja nader często stanowi p o d s t a w ę ofiary. Dare
nie znaczy jednak o d d a w a ć d o w o l n y przedmiot w j a k i m ś
n i e o k r e ś l o n y m zamiarze. Dare znaczy n a w i ą z y w a ć stosunek,
a więc ' b r a ć u d z i a ł ' w innej osobie za p o m o c ą j a k i e g o ś
przedmiotu, k t ó r y nie jest właściwie 'przedmiotem', lecz
częścią w ł a s n e g o 'ja' człowieka. ' D a w a ć ' to p r z e n o s i ć c z ą s t k ę
samego siebie w cudze istnienie, tak że powstaje t r w a ł a
w i ę ź . " Babette oddaje, o f i a r o w u j e i n n y m najlepszą
c z ą s t k ę samej siebie — swój geniusz kulinarny, swój artyzm,
swoją s z t u k ę . Wszystko co posiada. C z y m jest owa ofiara,
j a k j ą r o z u m i e ć ? P o s ł u c h a j m y fragmentu literackiego, dziw­
nie p r z y s t a j ą c e g o do opisywanej t u sytuacji: „ D l a c z e g o r o b i ę
moje przyjęcia — p o w i e d z i a ł a na głos z w r a c a j ą c się do życia.
(...) Są ofiarą; s k ł a d a m je j a k o ofiarę — co oczywiście brzmi
strasznie m ę t n i e . (...) c z y m ż e jest dla niej ta rzecz zwana
życiem? Och, to bardzo osobliwe. K t o ś taki a taki mieszka
w South Kensington, k t o ś inny w Bayswater, jeszcze k t o ś
inny, powiedzmy, w M a y f a i r . A ona bezustannie jest ś w i a d o ­
ma ich istnienia; i m ó w i sobie: co za marnotrawstwo, j a k a
niepowetowana strata. I m ó w i sobie: żeby tak m o ż n a ich
z e b r a ć wszystkich! N o i zbiera ich u siebie. I właśnie to jest jej
ofiara — tworzenie, o b m y ś l a n i e ; ale k o m u s k ł a d a tę ofiarę?
1 9

Ofiara w imię samej ofiary — m o ż e . T a k czy inaczej, jest to
jej dar. N i e posiada przecież ż a d n y c h innych w a r t o ś c i . "
C y t o w a n y fragment pochodzi z książki V i r g i n i i W o o l f Pani
Dalloway. Obraz kolacji przedstawiony w niej, j a k i wielu
miejscach, podobna do niego scena przyjęcia z Do latarni
morskiej tej pisarki, w y d a j ą się kongenialnym komentarzem
literackim do filmowego obrazu u c z t y . Przy ich pomocy
m o ż e uda się o d s ł o n i ć inne jeszcze p o k ł a d y z n a c z e ń zawar­
tych w filmie Axela. Obraz przyjęcia w Pani Dalloway jest nie
t y l k o f a b u l a r n y m z w i e ń c z e n i e m akcji, t y m p u n k t e m , do
k t ó r e g o „ z m i e r z a j ą " zdarzenia, ale jest k u l m i n a c j ą sensu
wyższego r z ę d u . Podobnie cały siedemnasty r o z d z i a ł Do
latarni morskiej obejmujący scenę kolacji, emanuje znacze­
niami, bliskimi w swej w y m o w i e o d p o w i a d a j ą c e m u m u
fragmentowi z Pani Dalloway.
P o w r ó ć m y do sensu ofiary złożonej przez Babette. C z y m
jest ten gest, czy podobnie j a k w p r z y p a d k u p a n i D a l l o w a y
„ o f i a r ą dla samej ofiary"? Co to bliżej znaczy? W i e s ł a w
Juszczak, w i d z ą c y Panią Dalloway, w j e d n y m z jej p l a n ó w
znaczeniowych, j a k o o p o w i e ś ć , p a r a b o l ę o artyście, a scenę
przyjęcia j a k o opis a k t u t w ó r c z e g o , j a k o opis przeżycia
formy tak puentuje w y w ó d p o ś w i ę c o n y ofierze Klarysy
Dalloway: „ S ł o w o 'ofiara' nabiera m o ż e właściwej wagi

2 0

21

dopiero wtedy, gdy przyjęcie potraktujemy j a k o c a ł o p a l e n i e ,
gdy zobaczymy w n i m ofiarę samospalania — d o k ł a d n i e j .
T o , co Klarysa w k ł a d a w ten gest, k t ó r y k t o ś w e ź m i e za
objaw snobizmu, a k t o ś inny za n i e r o z s ą d n y wysiłek, z b ę d n y
p o w ó d podniecenia, niepotrzebny (...), to jest wszystko, co
posiada i co d a ć m o ż e , co razem z s o b ą rzuca na s t o s . "
Ofiarny gest Babette m a moc, k t ó r a zdolna jest o d m i e n i ć na
moment rzeczywistość, d o k o n a ć tego, co nie m o g ł o d o k o n a ć
się za s p r a w ą religii, „ p r z y p o m o c y " religijnych s p o t k a ń
kongregacji. A r t y z m Babette sprawił, że ci, k t ó r z y byli sobie
niechętni, stali się sobie bliscy, złączyli się w j e d n ą w s p ó l n o t ę .
T r w a j ą c a uczta staje się z m i n u t y na m i n u t ę d o ś w i a d ­
czeniem n i e z w y k ł y m , co z w o l n a zaczynają u ś w i a d a m i a ć
sobie jej uczestnicy. Nabiera mocy o b r z ę d u . Czas, zwykły
d o t ą d czas jedzenia, s p o ż y w a n i a , uległ zagęszczeniu, zmienił
się w czas o d ś w i ę t n y . Przestrzeń ubogiego d o m u sióstr staje
się nagle „ c a ł k i e m i n n ą " p r z e s t r z e n i ą p o z o s t a j ą c t ą s a m ą , nie
b y ł a j u ż t a k ą s a m ą . Realny, prawdziwie istniejący, „ m o c n y "
staje się obszar z a m k n i ę t y ś c i a n a m i j a d a l n i . O ile p o c z ą t e k
uczty u p ł y w a ł w ś r ó d k ł ó t n i , o s k a r ż e ń i wzajemnych podej­
r z e ń , o tyle z czasem n a p i ę t a sytuacja łagodnieje, u s t ę p u j ą c
na k o ń c u misterium przebaczenia i pojednania. Ponownie
ustanowiona zostaje w s p ó l n o t a .
W Do latarni morskiej pani Ramsay zaprasza na kolację
swoich znajomych i przyjaciół. Podobnie j a k jej bliźniacze
odbicie pani D a l l o w a y cały czas żyje ona o b a w ą czy przyjęcie
się uda: „ R o z e j r z a ł a się — p o k ó j jadalny w y g l ą d a ł przy­
g n ę b i a j ą c o (...) k a ż d y siedział zajęty jedynie s o b ą . " I kiedy
j u ż w y d a w a ł o się, że tych monadycznych istnień nie s p o s ó b
ze s o b ą p o ł ą c z y ć , z w i ą z a ć w całość, nagle dochodzi do
radykalnej odmiany sytuacji: „ T e r a z , kiedy zapalone były
wszystkie świece i twarze po o b u stronach stołu zbliżyły się
przez to światło świec, i w s p ó ł t w o r z y ł y — czego nie b y ł o
o zmierzchu — j e d n ą g r u p ę w o k ó ł s t o ł u , bo teraz noc z o s t a ł a
o d c i ę t a przez szyby, k t ó r e , bynajmniej nie dając wiernego
w i d o k u z e w n ę t r z n e g o świata, marszczyły go tak dziwnie, że
tu, we w n ę t r z u p o k o j u , z d a w a ł się b y ć ł a d i suchy l ą d , a tam,
na z e w n ą t r z , j a k i e ś odbicie, w k t ó r y m rzeczy r o z c h w i e w a ł y
się i niknęły, w o d n i ś c i e . Wszyscy oni ulegli jakiejś przemianie,
która się jakby naprawdę dokonała, i wszyscy byli świadomi, iż
tworzą razem jedną grupę w jakimś miejscu pustym, na jakiejś
wyspie, i wspólnie przeciwstawiają
się owej płynności tam, na
zewnątrz." *(Podkr.
moje - D C ) .
K u l m i n a c y j n y m p u n k t e m uczty jest p r z e m ó w i e n i e genera­
ła. Ten, k t ó r y j a k o m ł o d y człowiek uczestniczył kiedyś
w spotkaniach w s p ó l n o t y opuścił j ą przed wieloma laty.
Z a c h o w a ł jednak w p a m i ę c i n a u k i pastora. Jego s ł o w a m i
rozpoczyna swoją p r z e m o w ę : „ Ł a s k a i prawda s p o t k a j ą się.
S p r a w i e d l i w o ś ć i p o k ó j złożą sobie p o c a ł u n e k . C z ł o w i e k
w swej słabości i k r ó t k o w z r o c z n o ś c i wierzy, że musi w y b i e r a ć
tu w życiu i obawia się ryzyka, k t ó r e podejmuje. D r ż y m y . A l e
nie m a o co, nasz w y b ó r jest bez znaczenia. Nadejdzie czas,
kiedy oczy n a m się o t w o r z ą i wtedy zobaczymy, że ł a s k a jest
n i e s k o ń c z o n a . B ę d z i e m y c z e k a ć na n i ą z ufnością i o d b i e r a ć
z wdzięcznością. Ł a s k a nie stawia w a r u n k ó w . I zobaczymy,
że wszystko to, co w y b r a l i ś m y jest n a m darowane. Wszystko,
co o d r z u c i l i ś m y jest dozwolone. O t r z y m a m y r ó w n i e ż wszyst­
k o to, co o d r z u c i l i ś m y . " W y b ó r , k t ó r e g o przed kilkudzisięcioma laty d o k o n a ł g e n e r a ł (wtedy w stopniu porucznika)
d e c y d u j ą c się na k a r i e r ę w o j s k o w ą jest o d w r ó c e n i e m decyzji
F i l i p y , k t ó r a rezygnuje z kariery wielkiej śpiewaczki i o d ­
rzuca r ę k ę A c h i l l a Papin. Gest wyrzeczenia F i l i p y , po­
święcenia się służbie dla w s p ó l n o t y jest o f i a r ą ze szczęścia
s k o ń c z o n e g o w imię w a r t o ś c i n i e s k o ń c z o n e j . K a r i e r a genera­
ła, b ę d ą c a s p e ł n i e n i e m w znaczeniu doczesnym, w y w o ł u j e
w n i m u kresu życia refleksję o z n i k o m o ś c i swych s u k c e s ó w .
22

2 3

2

79

�Po s k o ń c z o n e j uczcie, g e n e r a ł , w y c h o d z ą c j u ż zwraca się do
M a r t i n y , swojej miłości: „ B y ł e m z p a n i ą przez k a ż d y d z i e ń
mojego życia. P r o s z ę p o w i e d z i e ć , że wiedziała pani o t y m .
— Tak. - A zatem wie pani, że b ę d ę z p a n i ą k a ż d e g o dnia,
k t ó r y zostanie m i jeszcze podarowany. K a ż d e g o wieczoru
b ę d ę z a s i a d a ł do stołu z p a n i ą , nie ciałem, ono jest bez
znaczenia, ale d u s z ą , p o n i e w a ż n a u c z y ł e m się tego wieczoru,
że w naszym p i ę k n y m świecie wszystko jest m o ż l i w e . " Ten
tekst jest rewersem słów, k t ó r e w y p o w i e d z i a ł o n kiedy, przed
wieloma laty, o p u s z c z a ł d o m pastora: „ O d c h o d z ę na zawsze
i nigdy j u ż pani nie z o b a c z ę . P o n i e w a ż n a u c z y ł e m się tutaj, że
życie jest twarde i bezlitosne oraz że istnieją rzeczy n i e m o ż ­
liwe."
D z i w n y i niezwykły t o wieczór, czas p e ł e n p a r a d o k s ó w .
K i e d y ci co nie rozumieli zaczynają r o z u m i e ć . K i e d y to, co
n i e m o ż l i w e staje się m o ż l i w e . K i e d y ci, k t ó r z y m o d l ą się
s ł o w a m i „ n i e dbajmy o s t r a w ę i odzienie", w kontemplacyj­
nej zadumie delektują się p r z y j e m n o ś c i a m i stołu. K i e d y ze
s k ł ó c o n e j sekty, z wyosobnionych istnień rodzi się w s p ó l n o ­
ta. C z y m jest ta rzeczywistość b ę d ą c a zaskoczeniem d l a
wszystkich b i e s i a d n i k ó w ? Poczekajmy jeszcze z odpowie­
dzią, sięgając ponownie do fragmentu z V i r g i n i i W o o l f , do tej
c h w i l i olśnienia, k t ó r a nawiedziła p a n i ą Ramsay: „ W s z y s t k o
w y d a w a ł o się m o ż l i w e . Wszystko w y d a w a ł o się właściwe.
W ł a ś n i e teraz (...), właśnie teraz o s i ą g n ę ł a poczucie bez­
p i e c z e ń s t w a (...) N i c nie trzeba m ó w i ć ; nic nie m o ż n a
p o w i e d z i e ć . T o b y ł o tutaj, w o k ó ł nich. U c z e s t n i c z y ł o to, j a k

czuła, u w a ż n i e n a k ł a d a j ą c panu Bankes szczególnie m i ę k k i
k a w a ł e k , w wieczności, tak j a k czuła to j u ż przedtem,
w z w i ą z k u z c z y m ś i n n y m , przed t y m p o p o ł u d n i e m ; jest
w rzeczach j a k a ś ł ą c z n o ś ć , j a k a ś t r w a ł o ś ć ; c o ś , j a k to
r o z u m i a ł a , co jest niepodatne na z m i a n ę i r o z p o ś c i e r a blask
(...) j a k r u b i n przeciw temu, co p ł y n n e , p r z e m i a j ą c e , znikliwe."
D o ś w i a d c z e n i e pani Ramsay, ale i to, k t ó r e s t a ł o się
u d z i a ł e m u c z e s t n i k ó w uczty wydanej przez Babette, najlepiej
oddaje p i ę k n y o k s y m o r o n z a p o ż y c z o n y o d C z e s ł a w a M i ł o ­
sza: „ m o m e n t w i e c z n y " . A l e wciąż nie wiemy o czym t u
bliżej m o w a . Przypomnijmy zatem m o t y w y uprzednio j u ż
akcentowane: odczucie spokoju, ł a d u , h a r m o n i i , poczucie
j e d n o ś c i i pełni, p o ł ą c z e n i e przeciwieństw, wreszcie obfitość
j a d ł a i n a p o j ó w . Wszystko to pozwala nam na stwierdzenie,
że przed uczestnikami tego wieczoru c u d ó w , uchyliły się na
moment bramy Raju.
Biesiadnicy w y c h o d z ą przed d o m . B i o r ą się za ręce i t a ń c z ą
p o d r o z g w i e ż d ż o n y m niebem w o k ó ł studni ( ź r ó d ł a życia?),
nie c a ł k i e m ś w i a d o m i tego, że tyle razy odmawiana przez
nich m o d l i t w a — „ P a n i e , niech Twoje k r ó l e s t w o z s t ą p i na
ziemie" — w ł a ś n i e się ziściła. I m o ż e t y l k o s ł o w a m ł o d e g o
K a n t a z Traktatu o niebie są na m i a r ę tej chwili szczęścia,
pełni i ukojenia: „ W ciszy, w powszechnej ciszy nocy oraz
w spokoju z m y s ł ó w duch nieśmiertelny m ó w i nienazwanym
j ę z y k i e m o pojęciach, k t ó r e m o ż n a wprawdzie z r o z u m i e ć ,
lecz nie opisać... tak rozumiem n i e p o j ę t e . "
2 5

26

2 7

PRZY PISY:
powiedzenia, lecz raczej na tym, że chce się powiedzieć na raz za dużo
Wszystkie, cytowane dalej fragmenty z Uczty Babette są
i nie znajduje słów wobec napierającej pehii tego, co jest do
tłumaczeniem z angielskiej wersji językowej.
powiedzenia. Tak też, gdy mówimy, że ktoś zamilkł, nie mamy na
Informację tę uzyskałem od Pana Zbigniewa Basary. Że nie są to
myśli tylko tego, że przestał mówić. W zamilknięciu to, co jest do
wyjątki, świadczyć może rażący powierzchownością i naiwnością
powiedzenia, zwraca się ku nam jako coś dla czego poszukujemy
fragment poświęcony Uczcie Babette z artykułu Philippe Niel'a,
Obrazy ucztowania na ekranach. Ze światowego repertuaru roku słowa." H-G. Gadamer, O zamilknięciu obrazu, (w:) Estetyka
w świecie, wybór tekstów pod red. M. Gołaszewskiej, Kraków 1986,
1988, „Kino" nr 11, 1989, s. 40—41
t.2, s. 55
Por. A. Brillat-Savarin, Fizjologia smaku albo Medytacja
C G . Jung, Archetypy i symbole. Pisma wybrane. Warszawa
o gastronomii doskonalej, Warszawa 1977
1981, s. 391
J.Brach-Czaina, Metafizyka mięsa, „Twórczość" nr 10,1986,s.
P. Florenski, Ikonostas i inne szkice, Warszawa 1981, s. 82
81—91
Tamże, s. 86, 85
O podejmowanych na siłę, próbach interpretacji w duchu
symboliki konwencjonalnej jednego z obrazów Cotana wspomina
Tamże, s. 88
I. Bergstróm, Dutch Still-Life. Painting in the Seventeenth M. Rzepińska, op.cit., s. 296
Por. P. Ricoeur, Język, tekst, interpretacja. Wybór pism.
Century, London, b.d.
M. Rzepińska, Siedem wieków malarstwa europejskiego, Wroc­ Warszawa 1989, s. 139—147
ław 1979, s. 257; N. Schneider, The Art of the Still Life. Still Life
Zob. R. Marszałek, Kamień w wodę, Warszawa 1980, s. 124
Painting in the Early Modern Period, Koln 1990, s. 76—87
G. van der Leeuw, Fenomenologia religii, Warszawa 1978, s.
E . Panofsky, Rzeczywistość i symbol w malarstwie niderlandz­ 399—400
kim XV wieku. ,,Spiritualia sub metaphoris corporalium", (w:) tegoż,
V. Woolf, Pani Dalloway, przekł. K . Tarnowska, Warszawa
Studia z historii sztuki, Warszawa 1971, s. 122—150
1961, s. 143
I. Bergstróm, Disguised Symbolism in „Madonna" Pictures and
Twórczość Virginii Woolf odkryłem dla siebie dzięki znakomi­
Still Life, „The Burlington Magazine", vol. X C V I I , 1955, nr 631
tej książce Wiesława Juszczaka, Zasłona w rajskie ptaki albo
(cz.I), s. 307
o granicach „okresu powieści", Warszawa 1981
J. Pollakówna, Rozważania o trzech obrazach, „Więź" nr 23,
Tamże, s. 71—72
1984, s.71
V. Woolf, Do latarni morskiej, Warszawa 1962, przeł. K .
Ch. Sterling, Le nature mor te de I'antiquite a nos jours, Paris
Klinger, s. 124—125
1952, s. 62. O malarstwie Cotana zob. M. Rzepińska, op.cit., s.
Ze względu na istotne odstępstwa od oryginału, cytuję w tym
295—296; Schneider, op.cit., s. 122—124; J. Wiercińska, Hiszpańscy
miejscufilologicznyprzekład Ewy Gieysztor zamieszczony w pracy
malarze martwych natur I polowy XVII wieku. Wystawa w Kimbell
W. Juszczaka, op.cit., s. 44
Art Museum w Forth Worth, „Biuletyn Historii Sztuki", R . L I , nr
Tamże.
3—4, 1989, s. 308—310
„Godzisz się co jest / Niszczyć i z ruchu podjąć moment
„Zamilknąć nie znaczy nie mieć nic do powiedzenia. Przeciw­
wieczny" Cz. Miłosz, Notatnik: Bon nad Lemanem, (w:) Wiersze,
nie: zamilknięcie jest pewnym sposobem mówienia. W języku
Kraków 1984, t.l, s. 292
niemieckim słowo 'milczący', 'stumm', wiąże się ze słowem 'stamCytuję za B. Hrabal, Zbyt głośna samotność. Warszawa
meln', które oznacza 'zająknąć się'. Przejmująca konieczność zająk­
1989, s. 36
nięcia polega w rzeczywistości nie na tym, że nie ma się nic do
1

2

3

1 4

4

1 5

5

1 6

6

7

1 7

8

1 8

1 9

9

2 0

1 0

2 1

1 1

2 2

2 3

1 2

2 4

2 5

1 3

2 6

2 7

80

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9803" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9781">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fc6efdf5c1193e707534483d212912a7.pdf</src>
        <authentication>34416359edcadb693cf4d2ac5e461015</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116635">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2385</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116636">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116637">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2213</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116638">
                <text>Marta i Maria (Uwagi o "Uczcie Babette") / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116639">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.81-84</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116640">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116641">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116642">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116643">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116644">
                <text>Maria i Marta
(Uwagi o „Uczcie Babette")
Zbigniew Benedyktowicz

„ U w a ż a n o d o t ą d , ż e g ł ó w n ą rzeczą w Ewangelii są poucze­
nia moralne i reguły zawarte w przykazaniach, dla mnie z a ś
najważniejsze jest to, że Chrystus m ó w i p r z y p o w i e ś c i a m i ,
objaśniając p r a w d ę ś w i a t ł e m c o d z i e n n o ś c i . U podstawy tego
leży m y ś l , że obcowanie śmiertelnych jest nieśmiertelne, i ż e
życie jest symboliczne p o n i e w a ż jest z n a c z ą c e . "
(Borys Pasternak, Doktor

Żiwago)

„ Z a p r a w d ę powiadam wam: Gdziekolwiek po c a ł y m świe­
cie g ł o s i ć b ę d ą tę E w a n g e l i ę , b ę d ą r ó w n i e ż o p o w i a d a ć na jej
p a m i ą t k ę to, co u c z y n i ł a . "
(Mat. 26,13; M k , 14,9; J a n , 12,1-8)

F i l m Gabriela Axela Uczta Babette jest filmem niezwyk­
łym. Z w a ż y w s z y nawet t o , że p o w s t a ł w 1987, a więc w czasie
nie tak jeszcze dla k i n a m a r n y m - w t y m samym okresie
p o w s t a ł y m . i n . Ginger i Fred (1986), Wywiad (1987) Fel­
liniego, Ofiarowanie (1986) Tarkowskiego, Niebo nad Bni­
nem (1987) Wendersa - pozostanie na d ł u g o wyzwaniem dla
kina. U r z e k a nas jego prostota. U r z e k a niemal anachronicz­
na, ale t y m samym i ostentacyjna s k r o m n o ś ć , nie po­
zbawiona i n t e n s y w n o ś c i b a r w y i smaku o s z c z ę d n o ś ć , har­
m o n i a . O t o tradycyjny „najzwyczajniejszy"
film-opowieść,
do tego adaptacja zanurzona w literackim pierwowzorze,
film opowiadany t a k ż e i g ł o s e m narratora spoza ekranu.
F i l m bez e f e k t ó w specjalnych, taka skandynawska (europej­
ska) nieciekawa historia, nie z tego wieku. F i l m „ c i c h y " ,
pozbawiony chęci epatowania - a jednak i przez to właśnie
s t a n o w i ą c y wciąż w a ż n e , otwarcie rzucone wyzwanie, idące
p o d p r ą d , zalewającej nas j u ż dziś w y r a ź n i e fali kina
„ e f e k t ó w specjalnych": k i n a p e ł n e g o pełnej pretensji szmiry,
tandety, g ł u p o t y , b e z m y ś l n o ś c i i o k r u c i e ń s t w a , czerpanych
j u ż to wprost z życia k r o n i k k r y m i n a l n y c h , j u ż to z w r a ż l i w o ­
ści na m i a r ę wprost odwrotnie p r o p o r c j o n a l n ą do przyrostu
m u s k u ł ó w kolejnego Terminatora z numerem 10-tym, kina
zdziecinniałego, b ą d ź wysoce wyrafinowanego, w y k a l k u l o wanego w pracowniach e s t e t ó w , n a d ę t e g o niczym brzuch
j a k i e g o ś architekta nowej awangardowej w y o b r a ź n i , kina
ziejącego s w ą p u s t k ą zza maski m i n i przemodnych post­
modernistycznych g r y m a s ó w . I m p o n u j ą c a jest odwaga auto­
ra tej kameralnej, „ n i e e f e k t o w n e j " filmowej opowieści,
k t ó r y tak o niej m ó w i ł : „Uczta
Babette jest a d a p t a c j ą
opowiadania K a r e n Blixen, małej perły na marginesie g ł ó w ­
nego n u r t u jej twórczości.(...) O d czternastu lat m a r z y ł e m
o t y m filmie, scenariusz b y ł odrzucany prawie wszędzie,
producenci i dystrybutorzy wątpili, czy m o ż n a z r o b i ć film na
podstawie opowiadania, k t ó r e n a p r a w d ę nie ma nic w s p ó l ­
nego z Pożegnaniem z Afryką,.Nie
b y ł o m o ż l i w e przekazanie
całej s u b t e l n o ś c i j ę z y k a u t w o r u , trzeba b y ł o więc pozornie
z d r a d z i ć K a r e n Blixen, aby p o z o s t a ć jej w i e r n y m . " P o m i m o
ostatniej sekwencji tej wypowiedzi film Axela - m i m o
nieznacznej redukcji - jest dziełem kongenialnym, wiernie
p r z e n o s z ą c y m nie t y l k o n a s t r ó j , ale i z a s a d n i c z ą treść
opowiadania. N a czym polega jego wyzwanie? - N a j p r o ś c i e j
d a ł o b y się ono z a w r z e ć w s ł o w a c h wypowiedzianych przez
b o h a t e r k ę , j a k i e p a d a j ą w k o ń c o w e j części z ekranu: „...na
1

c a ł y m świecie słychać o k r z y k p ł y n ą c y z serca artysty - dajcie
m i m o ż n o ś ć stworzenia a r c y d z i e ł a . "
S ł o w a te p r z y w o ł u j ę t u , tak właśnie, j a k p a d a j ą z ekranu.
I c h rozwinięcie i u z u p e ł n i e n i e znajdujemy w samym o p o w i a ­
daniu K a r e n Blixen, p r z e ł o ż o n y m ostatnio na polski przez
W i e s ł a w a Juszczaka, - „ . . . O n sam m i tak p o w i e d z i a ł : ' T o
straszne, to dla artysty nie do zniesienia, kiedy się go
popycha do tego, kiedy się go oklaskuje za t o , co p o n i ż e j jego
m o ż l i w o ś c i ' . P o w i e d z i a ł : 'Przez cały świat idzie jedno wielkie
w o ł a n i e artysty: P o z w ó l c i e m i przejść siebie!'".

W ś r ó d wszystkich niezwykłości Uczty Babette, w ś r ó d
niezwykłej aury otaczającej Ucztę Babette należy w s p o m n i e ć
t u i o fakcie, m o g ą c y m b u d z i ć nie mniejsze uczucie zdumie­
nia: film u z y s k a ł n a g r o d ę A m e r y k a ń s k i e j A k a d e m i i F i l m o ­
wej (co jednak k a ż e z uznaniem myśleć o tej instytucji)
- Oscara 1988. Jego głos i p r z e s ł a n i e z o s t a ł y w y s ł u c h a n e . Ten
prosty i gęsty od z n a c z e ń film m o ż e b y ć r ó ż n i e odczytywany
i interpretowany. M o ż n a w n i m widzieć, w k o n t e k ś c i e
filmowym
i przez odniesienie do p r o b l e m ó w adaptacji
wielkiej literatury d u ń s k i e j , j a k i e ś dalekie n a w i ą z a n i e do
Głodu K n u t a Hamsuna ( „ g ł o s b i e g n ą c y z daleka naprzeciw
owemu wielkiemu t e m a t o w i D u ń c z y k ó w " - j a k pisano
w a m e r y k a ń s k i e j prasie). M o ż n a widzieć - przez temat Uczty
- ł a g o d n ą , ale p e ł n ą p i ę k n a i mocy o d p o w i e d ź d a n ą po latach
Wielkiemu żarciu. Odnawianie i przywracanie z n a c z e ń , po­
w r ó t sacrum i z e s t a w i a ć z g w a ł t o w n y m i manifestacjami
świętej desakralizacji „ O s t a t n i e j Wieczerzy" danej w Viridianie Bunuela ( „ C z ł o w i e k n i e k t ó r y s p r a w i ł wieczerzę wielką
i z a p r o s i ł w i e l u . . . " Ł u k . 14,16).
K u l t u r o w o - k u l i n a r n y aspekt Uczty przesłonił jednak j a k ­
by inne w y m i a r y filmu. „ T i m e " z 88 r o k u pisał: „ O d zupy do
k o n i a k u Uczta Babette jest w y ś m i e n i t a - p o s i ł e k , k t ó r y
zachowamy w naszej pamięci na zawsze." Entuzjazmowi, j a k i
w y w o ł a ł film, sukcesowi i nagrodzie Oscara t o w a r z y s z y ł a
gastronomiczna otoczka. Czytelnicy t e g o ż „ T i m e ' a " m o g l i
d o w i e d z i e ć się o specjalnej ofercie proponowanej przez
s ł a w n y hotel R i t z - C a r l t o n , gdzie miano p o d a w a ć kolację
Babette - „ s p o d z i e w a n a cena 75 d o l a r ó w o d osoby, nie licząc
w i n a " ( „ e x p e c t to pay 75 dollars w i t h o u t the wines").
Rozpatrywano r ó w n i e ż (szczególnie k r y t y k a d u ń s k a ) Ucztę
intertekstualnie, w i d z ą c w niej k o n t y n u a c j ę i n a w i ą z a n i e do
(teatralnej i filmowej) tradycji ludowego, popularnego dra­
m a t u ( V o l k s k o m e d i e ) , sam autor filmu n a z y w a ł go bajką:
„ B y ł y sobie raz dwie siostry..."
2

Najbardziej c h a r a k t e r y s t y c z n ą c e c h ą filmowej o p o w i e ś c i
0 Uczcie Babette, jest m o i m zdaniem t o , że w swej strukturze
1 klimacie p r z y p o m i n a ona e w a n g e l i c z n ą p r z y p o w i e ś ć , o k t ó ­
rej m ó w i ł p r z y w o ł a n y t u na wstępie Borys Pasternak. Jest
„ p r z y p o w i e ś c i ą , k t ó r a o b j a ś n i a p r a w d ę ś w i a t ł e m codzienno­
ści". Z a n i m zapytamy, j a k ą p r a w d ę (czy m o ż e , raczej - j a k i e
prawdy, bo j a k w k a ż d e j ewangelicznej p r z y p o w i e ś c i jest t u

81

�ich wiele) w a r t o z w r ó c i ć u w a g ę , że upatrywanie p o d o b i e ń s t ­
wa i p o r ó w n a n i e tego filmowego opowiadania do przypo­
wieści ewangelicznej nie wydaje m i się j a k i m ś n a d u ż y c i e m .
Z a r ó w n o oba człony „ e w a g e l i c z n a " j a k i „ p r z y p o w i e ś ć " są
g ł ę b o k o obecne w t y m utworze. W filmie Uczta Babette
m o ż e m y o d n a l e ź ć wszystkie warstwy znaczeniowe, łącznie
z najstarszymi, najbardziej pierwotnymi, s ł o w a Ewangelia,
o j a k i c h m ó w i ą słowniki biblijne: „ E w a n g e l i a - od gr.
eu-aggelion (eu: 'dobrze' i aggello: ' z w i a s t o w a ć ' , hebr. besora, przede wszystkim wieść o odniesionym zwycięstwie (2
Sam 18,20-22). Znaczenie religijne termin ten przybiera
w V I - V w . przed Chr., g ł ó w n i e w n a w i ą z a n i u do Deutero-Izajasza. W N o w y m Testamencie rzeczownik występuje
t y l k o u M a r k a i P a w ł a ; Mateusz p o s ł u g u j e się n i m jedynie
w p o ł ą c z e n i u z terminem ' k r ó l e s t w o ' ( M a t 26,13). Czaso­
w n i k eu-aggelidzomai: ' z w i a s t o w a ć d o b r ą n o w i n ę ' , nie spoty­
kany wcale u M a r k a i Mateusza, pojawia się d o ś ć często
u Łukasza i P a w ł a . "
M o ż n a by z a p y t a ć więc: o czym dobrze zwiastuje Uczta
Babette? J a k ą niesie d o b r ą w i a d o m o ś ć ? J a k ą d o b r ą n o w i n ę ?
O czyim i przez kogo odniesionym opowiada zwycięstwie?
O j a k i m - z w i a s t u j e d o b r ą n o w i n ę - k r ó l e s t w i e ? ... B y ł a b y ż t o
o p o w i e ś ć , dobra nowina o zwycięstwie Babette-artystki?
O zwycięstwie jej dzieła. Zwycięstwie dzieła sztuki? Sztuki?
Czy jest to dobra (powtarzam dobra?) n o w i n a o k r ó l e s t w i e
Sztuki?...
M u s z ę się p r z y z n a ć , że i m częściej m y ś l ę o Uczcie Babette,
za k a ż d y m razem, kiedy zdarzy m i się ponownie obejrzeć ten
film, coraz mniej j a k b y go rozumiem, za k a ż d y m razem
powraca i czasem p o t ę g u j e się w r a ż e n i e niepokoju, z j a k i m
go o g l ą d a ł e m po raz pierwszy. B o j a k bardzo n i e p o k o j ą c y to
film. Z n a m niby dobrze tę historię, jej treść i dobre z a k o ń ­
czenie. Za k a ż d y m jednak razem otwierają się nowe nie
znane m i d o t ą d jego wymiary, uczuciu niepokoju, towarzy­
szy coraz większy podziw dla tego filmu. I i m bardziej go nie
rozumiem, c h o ć znam go dobrze, t y m bardziej się n i m
zachwycam, t y m bardziej c h c i a ł b y m d o ń p o w r a c a ć . W y d a ­
w a ł o b y się, c ó ż prostszego: z r o z u m i e ć Ucztę Babette. A j a
tymczasem, m a m coraz większe t r u d n o ś c i z o d p o w i e d z i ą na
pytanie „ O czym jest Uczta Babette" - G d y b y przyjąć, że film
jest o p o w i e ś c i ą o Babette-artystce, że jest P r z y p o w i e ś c i ą
o Zwycięstwie A r t y s t y , to od razu nasuwa się pytanie: c ó ż to
za zwycięstwo? C ó ż po zwycięstwie?... - G d z i e ś na pery­
feriach świata, „ W i e l k i e g o Ś w i a t a " ; w obliczu kogo? - k i l k u ­
nastu m i e s z k a ń c ó w rybackiej wioski, garstki religijnych
p u r y t a ń s k o - p r o t e s t a n c k i c h f a n a t y k ó w , k i l k u n a s t u - j a k się
powiada o nich w filmie - „ m e l a n c h o l i k ó w , k t ó r y c h nie stać
nawet na sól, d o osolenia o w s i a n k i " (uczta, k t ó r a spotyka się
z p o d z i ę k o w a n i e m jednego parobka i z d a w k o w y m d w u
sióstr: „ O c h , to b y ł a w s p a n i a ł a kolacja, wszyscy to potwier­
dzili, to b y ł a n a p r a w d ę w s p a n i a ł a kolacja."). Czy do zwycię­
zcy m ó w i się słowa: „Przecież to nie koniec! W i e m , że to nie
koniec, Babette. W raju będziesz t ą wielką a r t y s t k ą , j a k ą
s t w o r z y ł C i ę B ó g " - słowa wypowiedziane przez j e d n ą
z sióstr ("przez ł z y " ) - „ A c h , j a k ż e zachwycisz a n i o ł ó w ! "
(Czy nie jest to płacz nad samym s o b ą ? S ł o w a te w y p o w i a d a
siostra, k t ó r a z r e z y g n o w a ł a z kariery śpiewaczej, o d r z u c i ł a
m o ż n o ś ć bycia a r t y s t k ą , ewangelicznie m ó w i ą c : z a k o p a ł a
swój talent).
O czym jest Uczta Babettel... O Babette-artystce?
Czy raczej o Babette-służącej? O czyim m ó w i zwycięstwie?
G m i n y , p o b o ż n e g o stadka? Pastora? Służącej? Artystki?
Sióstr, starych panien, k t ó r e z r e z y g n o w a ł y z miłości: opusz­
czonej przez generała Loewenhielma Marciny? i Filipy - „ s o p ­
r a n u ś n i e g ó w " , k t ó r a nie s t a n ę ł a nigdy na scenie paryskiej
opery, k t ó r e j gwiazda wbrew przepowiedniom wielkiego
ś p i e w a k a P a r y ż a , jej mistrza i nauczyciela nie " w z e s z ł a
ponad wszystkie d i w y przeszłych i obecnych c z a s ó w " , i k t ó ­
rej nie słuchali ani „ c e s a r z i cesarzowa, ani k s i ą ż ę t a i wielkie
3

82

damy i beaux esprits P a r y ż a " ? A m o ż e o zwycięstwie
g e n e r a ł a Loewenhielma, k t ó r y „ z d e c y d o w a ł , że o d t ą d będzie
p a t r z e ć w p r z ó d , a nie w tył. Skupi się na swojej karierze a ż
nadejdzie dzień, w k t ó r y m odegra ś w i e t n ą rolę w ś w i e t n y m
świecie"? O zwycięstwie wielkiego ś p i e w a k a , nauczyciela
F i l i p y , Achille'a Papin?... K t o t u jest wygrany, a k t o
przegrany? A m o ż e jest to film o rezygnacji? O czym jest
Uczta Babette?...Im mniej ten film rozumiem, t y m coraz
bardziej się n i m zachwycam, coraz bardziej go p o d z i w i a m
i m i m o całego niepokoju, j a k i ze s o b ą niesie, za k a ż d y m
razem jego o g l ą d a n i e sprawia m i p r z y j e m n o ś ć . - Odnaj­
dujemy t u - w Uczcie Babette - drugi człon tego, czym jest
ewangeliczna „ p r z y p o w i e ś ć " : „ 1 ) Istnieje k i l k a t e r m i n ó w ,
określających ó w rodzaj literacki p o s ł u g u j ą c y się p o r ó w ­
naniami i p e w n ą tajemniczością. Rzeczowniki gr. parabole
(para i balio: ' u m i e s z c z a ć o b o k siebie, paralelnie') i paroimia
o d p o w i a d a j ą d w u t e r m i n o m hebr.: maszal i bardziej o g ó l ­
nemu hidda. O b y d w a rzeczowniki hebr. o z n a c z a j ą w gruncie
rzeczy nie t y l k o rozwinięte p o r ó w n a n i e , lecz t a k ż e z a g a d k ę ,
p o r ó w n a n i e alegoryzujące, k t ó r e g o celem jest nie t y l k o
d o s t a r c z y ć pewnej ilustracji, lecz t a k ż e p o b u d z i ć d o po­
s z u k i w a ń pewnego znaczenia. 2) Synoptycy n a z y w a j ą przy­
powieścią czasem p e w n ą sentencję lub j a k i e ś przysłowie,
zazwyczaj jednak p o r ó w n a n i e rozbudowane do r o z m i a r ó w
d ł u ż s z e g o opowiadania, b u d z ą c e g o uczucie przyjemności
u słuchaczy: t a k i m i właśnie są p r z y p o w i e ś c i o K r ó l e s t w i e
B o ż y m , o d z i e r ż a w c a c h winnicy d o p u s z c z a j ą c y c h się m o r ­
derstwa, o uczcie godowej, o drzewie figowym, o szatanie
w y r z u c a j ą c y m innego sztana, o źdźble i belce w o k u ,
0 człowieku bogatym, o c z u w a j ą c y m słudze, o nieurodzajnej
fidze, o zapraszaniu na gody, o z b ł ą k a n e j owieczce, o niego­
d z i w y m sędzim i o wdowie, o faryzeuszu i celniku, o talen­
tach. W y r w a n e z kontekstu p o s z c z e g ó l n e elementy tych
przypowieści t r a c ą sens."
„ T r z e b a d o d a ć - pisze H e n r i D a n i e l Rops - że u m y s ł
semicki bardzo daleki od naszego sposobu m y ś l e n i a po­
c h o d z ą c e g o od G r e k ó w , nie ż ą d a ł od tego rodzaju opowia­
d a ń ani takiej logicznej d o k ł a d n o ś c i , ani też dydaktycznej
ścisłości, jakiej m y ż ą d a m y . Bez w z g l ę d u na to, gdzie te
przypowieści zaliczyć, są one w s p a n i a ł y m i u t w o r a m i literac­
k i m i . Renan ma rację, gdy doszukuje się w nich czegoś
podobnego do rzeźby greckiej, gdzie ideału m o ż n a d o t k n ą ć
1 p o k o c h a ć go. Przypowieści z n a j d o w a ć b ę d z i e m y na całej
przestrzeni Ewangelii a ż po ostatnie d n i Jezusowego życia,
a n i e k t ó r e z nich - j a k na p r z y k ł a d p r z y p o w i e ś ć o siewcy,
o d o b r y m ziarnie i k ą k o l u , o pannach m ą d r y c h i pannach
n i e r o z s ą d n y c h , o synu m a r n o t r a w n y m , o d o b r y m Samaryta­
ninie - tak g ł ę b o k o zapuściły w nas korzenie, że stały się
n i e o d ł ą c z n e od samej istoty naszej k u l t u r y i myśli. Wszystkie
cechuje ta sama prostota wyrazu, ten sam zdrowy realizm,
a r ó w n o c z e ś n i e najprawdziwsza poezja, ta poezja, k t ó r a
płynie jedynie i wyłącznie z serca."
4

5

*
O czym opowiada historia Babette?... O czym jest Uczta
Babette? O czym to p r z y p o w i e ś ć ? „Były sobie raz dwie
siostry..." Jestże to p r z y p o w i e ś ć o d w u siostrach? M o ż e ,
d o k ł a d n i e j p r z y p o w i e ś ć o d w u siostrach i służącej. A m o ż e
0 uczcie wydanej przez służącą? Uczta Babette nasycona jest
Biblią.
S p o ś r ó d listy wszystkich biblijnych o d n i e s i e ń , p r z y w o ł a ń ,
c y t a t ó w obecnych w Uczcie Babette (omawia je W i e s ł a w
Juszczak - por. a r t y k u ł o b o k ) , najbardziej i s t o t n y m dla
struktury filmowej opowieści i k l i m a t u opowiadania K a r e n
Blixen, jest m o i m zdaniem właśnie ewangeliczny w ą t e k M a r i i
1 M a r t y . ( W opowiadaniu pojawia się on w y r a ź n i e i d o s ł o w ­
nie, gdy m ó w i się o Babette, że była " c i e m n ą M a r t ą w d o m u
d w u jasnych M a r i i " . ) W o k ó ł niego, w o k ó ł tej p a m i ę t n e j
sceny, k t ó r a opowiada o wizycie i gościnie Jezusa w d o m u

�M a r i i i M a r t y , opisanej (jedynie) w Ewangelii Ł u k a s z a ,
k r ą ż ą i zbiegają się p o z o s t a ł e w ą t k i Uczty Babette.

*
W Uczcie Babette m o ż e m y o d n a l e ź ć stary, odwieczny s p ó r
p o m i ę d z y vita activa a vita contemplativa. Ż y c i e m akty w n y m ,
praktycznym i kontemplacyjnym.
,,W dalszej ich p o d r ó ż y p r z y s z e d ł do jednej wsi. T a m pewna
kobieta imieniem M a r t a przyjęła go do swego d o m u . M i a ł a
ona siostrę imieniem M a r i a , k t ó r a siadła u n ó g Pana
i p r z y s ł u c h i w a ł a się Jego mowie. N a t o m i a s t M a r t a uwijała
się k o ł o rozmaitych p o s ł u g . P r z y s t ą p i ł a więc do niego
i rzekła: Panie, czy C i o b o j ę t n e , że moja siostra z o s t a w i ł a
mnie s a m ą przy u s ł u g i w a n i u ? Powiedz jej, żeby m i p o m o g ł a .
Pan jej o d p o w i e d z i a ł : M a r t o , M a r t o , troszczysz się i k ł o p o czesz o wiele, a m a ł o potrzeba albo jednego, M a r i a najlepszą
c z ą s t k ę o b r a ł a , k t ó r e j nie będzie pozbawiona." ( Ł u k
10,38-42).
Jeżeli ó w w ą t e k sporu p o m i ę d z y vita activa i vita contemp­
lativa, j a k interpretowano tę scenę j u ż u samych p o c z ą t k ó w
i w głębokiej tradycji K o ś c i o ł a („Słusznie m o ż e s z u z n a ć
M a r t ę za symbol życia praktycznego, M a r i ę z a ś za symbol
życia kontemplacyjnego" ) , u z n a ć za centralny w Uczcie
Babette, to p o w i e d z i a ł b y m i więcej. Ż e samo opowiadanie
K a r e n Blixen i film Axela są w i e l k i m sporem o M a r t ę , wielką
o b r o n ą M a r t y , że są j a k i e g o ś rodzaju l u d z k i m z a d o ś ć ­
uczynieniem i „ o d p o w i e d z i ą M a r c i e " d a n ą po latach. Po­
c h w a ł ą M a r t y . I że w pochwale tej (a t a k ż e w pytaniach
i niepokojach jakie w nas budzi) nietrudno o d n a l e ź ć echo
innych p y t a ń i słów, innego wielkiego D u ń c z y k a . A u t o r a ,
k t ó r e m u s p ę d z a ł a sen z powiek historia A b r a h a m a ( „ N i e ­
zliczone pokolenia znały na p a m i ę ć s ł o w o w s ł o w o historię
A b r a h a m a , ale iluż ludziom nie d a ł a ona s p a ć ? " ) . Uczta
Babette jest nasycona Biblią i wzywa nas do tego t y p u
egzegezy i interpratacji wypracowanej w k r ę g u k u l t u r y
protestanckiej, do szczególnego rodzaju - n a z w a ł b y m to
- „ p r o t e s t a n c k i e j medytacji", do spojrzenia ł ą c z ą c e g o per­
s p e k t y w ę „wieczności i a k t u a l n o ś c i zarazem", do spojrzenia
z perspektywy „ w i e c z n e g o teraz" ( k t ó r e też i nie traci z oczu
w y m i a r u egzystencjalnego). W z y w a do tego t y p u medytacji,
jakiej właśnie szczytowym p r z y k ł a d e m m o ż e b y ć P o c h w a ł a
A b r a h a m a dana przez Sorena Kierkegaarda w Bojaźni
i drżeniu. Opowiadanie K a r e n Blixen i film Axela - wyrosłe
w k r ę g u ducha tej samej protestanckiej k u l t u r y - zbliżają się
nie t y l k o do tego czym jest ewangeliczna p r z y p o w i e ś ć , ale i są
zarazem t a k ą m e d y t a c j ą nad n i ą . Są d a n ą w przypowieści
m e d y t a c j ą nad sceną z Ł u k a s z a .
M a r z y ł o b y się też i o odpowiedniej pochwale Uczty
Babette, ale zważywszy, że ani ramy tych uwag, ani t y m
bardziej talent piszącego nie p o z w a l a j ą na to, żeby temu
s p r o s t a ć , pozwalam sobie dalej z a z n a c z y ć jedynie t y l k o
p u n k t y , w o k ó ł k t ó r y c h taka medytacja m o g ł a b y p r z e b i e g a ć ,
p r z y w o ł u j ą c t u na pomoc słowa z Bojażni i drżenia, w t y m
samym przekonaniu, że i ta o p o w i e ś ć z j a k ą spotykamy się
w Uczcie Babette jest właśnie t a k ą opowieścią, k t ó r a - „ . . . m a
tę n i e z w y k ł ą właściwość, że zawsze jest w s p a n i a ł a , c h o c i a ż b y ś m y j ą rozumieli w s p o s ó b u b o g i . "
6

*
J e d n o c z e ś n i e w Uczcie Babette, w przypowieści o uczcie
Babette ( w s z a k ż e to Ricoeur n a z y w a ł p r z y p o w i e ś c i ewan­
geliczne „ r o z w i n i ę t y m i s y m b o l a m i " ) spotykamy się z tajem­
nicą życia symbolu, o k t ó r e j pisał Ł o t m a n , w s k a z u j ą c na to,
że pojawiający się w historii i kulturze symbol, dany jest
w s p o s ó b niejasny, aluzyjny, że „jego treść jedynie migoce
przez w y r a ż e n i e , a w y r a ż e n i e jedynie aluzyjnie wskazuje na
t r e ś ć . " O p o w i e ś ć o uczcie Babette zbudowana jest w e d ł u g
7

tego prawa tajemnicy symbolu. W i d z i m y to w niej w y r a ź n i e .
G d y b y ś m y b o w i e m chcieli pójść tropem sceny i postaci M a r i i
i M a r t y opisanych przez Ł u k a s z a , „ d o k ł a d n i e " , to napoty­
kamy o d razu na t r u d n o ś c i , zaczynamy się g u b i ć , popadamy
w zdumienie i paradoks. Uczta Babette nie jest bowiem,
ż a d n y m odklepanym, mechanicznym p o w t ó r z e n i e m sche­
m a t u . N i c t u nie jest „ d o k ł a d n e " , wszystko zdaje się b y ć
niejasne, akcenty r o z ł o ż o n e z o s t a ł y inaczej, uległy j a k b y
p r z e s u n i ę c i u (nie bez znaczenia wydaje się b y ć t u i d o c h o d z i ć
do głosu inna specjalność wielkich D u ń c z y k ó w - zmysł
i r o n i i ) . Bo k t o t u jest M a r i ą , a k t o M a r t ą tak n a p r a w d ę ,
„ d o k ł a d n i e " ? - „ D w i e jasne M a r i e " M a r c i n a i F i l i p a
troszczą się o ubogich, poświęcając się d z i a ł a l n o ś c i charyta­
tywnej. T o przecież dwie reprezentantki praktycznego, p r o ­
testanckiego, „ h o r y z o n t a l n e g o " chrześcijaństwa. Jeśli jest
w nich j a k i ś rys ascezy (rezygnacja z m a ł ż e ń s t w a , staro­
p a n i e ń s t w o ) to jest to też praktyczna, życiowa, protestancka
rezygnacja, ojcowskie p o s ł u s z e ń s t w o i ofiara, żeby z a t r a c i ć
się w służbie c z ł o w i e k o w i i społeczności. N i c , z d a w a ł o b y się
(herbatka, zebrania i lektury Pisma świętego), co m o g ł o b y
m i e ć j a k i k o l w i e k związek z mistycyzmem i k o n t e m p l a c j ą .
A służąca Marta? - „ c i e m n a Marta"-Babette, to przecież
A r t y s t k a , w jej r ę k a c h nawet miejscowa zupa z ryby i namo­
czonego chleba, przeistacza się w ucztę d u c h o w ą , co maluje
się w r ę c z na twarzach b i e d a k ó w . C z y ż w tej milczącej
( d o ś w i a d c z o n e j , d o t k n i ę t e j cierpieniem), p o z o s t a j ą c e j w cie­
n i u , wciąż nieobecnej i , z d a w a ł o b y się, pozostającej daleko
od Boga (czy też od p r a k t y k o w a n i a p o b o ż n o ś c i , nominalnej
„ p a p i s t c e " ) , czyż w tej zanurzonej w troski codziennego dnia
i p r o w a d z ą c e j k u c h n i ę , „ p r a k t y c z n e j i pragmatycznej M a r ­
cie" nie odnajdziemy więcej mistycyzmu i kontemplacji, gdy
w i d z i m y j ą c h o d z ą c ą po ł ą k a c h w milczeniu, i nad brzegami
morza, w p a t r z o n ą w dal i p r z e l a t u j ą c ą m e w ę („spójrzcie na
p t a k i niebieskie"), t u ż przed p o d j ę c i e m decyzji o swej
wielkiej rezygnacji i ofierze, czyż w tej M a r c i e nie ma więcej
z M a r i i ? A jednak m i m o tych wszystkich niejasności, czuje­
my, że pozostajemy stale w k r ę g u ducha tej samej sceny
z Ewagelii Ł u k a s z a , w k r ę g u tej samej tajemnicy sporu
p o m i ę d z y M a r t ą i M a r i ą . Czujemy, że o d t ą d tak j a k M a r i a
i M a r t a nie m o g ą istnieć bez siebie, na wieczność, tak istnieją
i b ę d ą istnieć na w i e c z n o ś ć , na zawsze ze s o b ą z ł ą c z o n e
- M a r c i n a i Filipa i Babette.
T a k ż e i w losach p o z o s t a ł y c h b o h a t e r ó w Uczty Babette
znaleźć m o ż e m y n a w i ą z a n i e do Ewangelii Ł u k a s z a - owe
ustawiczne pytanie, czy aby o w ą „ d o b r ą , lepszą c z ą s t k ę
w y b r a l i " - widzimy to u g e n e r a ł a Lowenhielma, jeszcze
przed jego wyznaniem, glosolalią - zwiastowaniem o łasce
( „ D r ż y m y przed d o k o n a n i e m w naszym życiu w y b o r u ,
a dokonawszy go d r ż y m y , z n o w u z lęku, że w y b r a l i ś m y
źle."), gdy przygotowuje się do wyjazdu na U c z t ę , do miejsca
swego w y b o r u i rezygnacji, i dokonuje r a c h u n k u p a t r z ą c
w lustro - „ M a r n o ś ć nad m a r n o ś c i a m i " , i gdy rozmawia ze
s o b ą m ł o d y m , z c z a s ó w tamtego w y b o r u : - „ Z o b a c z y m y k t o
m i a ł r a c j ę " . W i d z i m y to w p e ł n y m z w ą t p i e n i a liście artysty
Achille'a Papin: „ P r z e z piętnaście lat Panno F i l i p o , b o l a ł e m
nad t y m , że głos Pani nie zabrzmi w G r a n d Opera w P a r y ż u .
K i e d y dzisiejszej nocy myślę o Pani, na pewno otoczonej
r a d o s n ą i k o c h a j ą c ą r o d z i n ą , i o sobie: p o s i w i a ł y m , samo­
t n y m , zapomnianym przez tych, k t ó r z y kiedyś, mnie oklas­
k i w a l i i uwielbiali, m a m w r a ż e n i e , że chyba Pani lepszą
c z ą s t k ę w życiu w y b r a ł a . " W i d z i m y albo d o m y ś l a ć się
m o ż e m y tego samego pytania i skrywanego lęku w twarzach
Marciny i Filipy.
„ T a j e m n i c a miłości przemija wraz z życiem p r a k t y c z n y m
- p i s a ł Orygenes w komentarzu do tej Ewangelii - jeśli nauka
i z a c h ę t a do d z i a ł a n i a nie p o c i ą g a człowieka do kontemp­
lacji: ani p r a k t y k a , ani kontemplacja nie m o g ą istnieć bez
siebie nawzajem. Trzeba więc raczej powiedzieć, że M a r t a
w s p o s ó b bardziej cielesny przyjęła s ł o w o do swego miesz

83

�kania, czyli do duszy. M a r i a zaś s ł u c h a ł a go duchowo,
siedząc u jego s t ó p . "
R ó ż n i e interpretowano postaci i figury M a r t y i M a r i i .
P r z y w o ł a n y t u Orygenes u p a t r y w a ł w postaci M a r t y t r a d y c j ę
Synagogi, S y n a g o g ę . T a z a ś , k t ó r a przyjęła s ł o w o duchowo
i lepszą o b r a ł a c z ą s t k ę - M a r i a reprezentuje pogan, jest
z pogan. Intuicja o p o g a ń s k i m charakterze ofiary-uczty
Babette zawarta w r o z w a ż a n i a c h W i e s ł a w a Juszczaka, zys­
k i w a ł a b y swe uzasadnienie i wsparcie w tradycji teologicznej.
P a m i ę t a j ą c o tej niejasności Babette, k t ó r a jest po trosze
M a r t ą , po trosze M a r i ą , a przede wszystkim A r t y s t k ą (a czyż
A r t y s t a nie jest z w i ą z a n y z cielesnością, u c i e l e ś n i a n i e m ,
i czyż artysta nie bywa czasem w i e l k i m ś w i ę t y m Poganinem?)
z b l i ż a m y się do największej niejasności i tajemnicy, leżącej
j u ż w samych ź r ó d ł a c h ewangelicznych, do tego s ł y n n e g o
zagadnienia,, o k t ó r y m Daniel Rops pisze, że jest „ d o
r o z s t r z y g n i ę c i a zapewne n i e m o ż l i w e " . D o pytania: K i m b y ł a
owa kobieta, o k t ó r e j m ó w i ą wszystkie cztery Ewangelie,
i o k t ó r e j m ó w i się, że „ G d z i e k o l w i e k po c a ł y m świecie głosić
b ę d ą tę E w a n g e l i ę , b ę d ą r ó w n i e ż o p o w i a d a ć na jej p a m i ą t k ę
to, co u c z y n i ł a . " Ofiara Babette bowiem, w jej rozrzutnym
geście, zmarnowania tej ogromnej sumy na u c z t ę , przypomi­
na n a m ofiarę tamtej kobiety, ofiarę b u d z ą c ą p a m i ę t n e
zgorszenie i szemranie u c z n i ó w :
„ G d y Jezus p r z e b y w a ł w Betanii, w d o m u Szymona
T r ę d o w a t e g o , zbliżyła się do niego kobieta z alabastrowyn
f l a k o n i k i e m drogiego olejku i w y l a ł a m u na głowę, gdy
s p o c z y w a ł przy stole. Uczniowie, w i d z ą c to, oburzali się
m ó w i ą c : ' N a co ta strata? Przecież m o ż n a b y ł o to drogo
s p r z e d a ć i r o z d a ć u b o g i m . ' Lecz Jezus z a u w a ż y ł to i rzekł d o
nich: 'Czemu sprawiacie p r z y k r o ś ć tej kobiecie? D o b r y
uczynek spełniła w z g l ę d e m mnie. B o ubogich zawsze m i e ć
będziecie u siebie, lecz mnie nie zawsze mieć b ę d z i e c i e ' . "
( M a t 26,6 i n.)
W i a d o m o ś ć o w y d a n i u 10 tysięcy f r a n k ó w , ten niepojęty
czyn Babette jest szokiem dla praktycznych M a r c i n y i F i l i p y ,
p o r a ż a je zupełnie, b u d z ą c za chwilę największą litość
i w s p ó ł c z u c i e : „ W i ę c teraz do k o ń c a życia będziesz biedna
Babette? N a co pada owa znamienna o d p o w i e d ź : „ A r t y s t a
nigdy nie jest biedny." O t o zwycięstwo i t r y u m f służącej,
artystki, „ c i e m n e j M a r t y " . M a r t y ? Czy jednak M a r i i . . .
M o ż e trzeba p o w i e d z i e ć : z w y c i ę s t w o M a r t y i M a r i i . Jest
taka scena w filmie: O t o uczta dobiega k o ń c a , goście
p r z e c h o d z ą do drugiego p o k o j u , na k a w ę , F i l i p a zasiada do
fortepianu, M a r c i n a zajmuje miejsce o b o k g e n e r a ł a , skłóceni
przedtem c z ł o n k o w i e gminy, k t ó r y m twarze o d dawna tego
wieczoru p o j a ś n i a ł y , a j ę z y k i zdążyły się r o z w i ą z a ć , wymie­
niają m i ę d z y s o b ą b ł o g o s ł a w i e ń s t w a . K a m e r a przenosi nas
ponad o p u s t o s z a ł y m „ w i e c z e r n i k i e m " do kuchni-pracowni
Babette, widzimy j ą strasznie z m ę c z o n ą , j a k zasiada z kielisz­
kiem w d ł o n i , smakuje t r o c h ę w i n a z a m y ś l o n a , i j a k b y jeszcze
bardziej nieobecna. Z daleka d o b i e g a j ą pierwsze tony melo­
d i i . Babette podnosi w z r o k , jej spojrzenie (pełne j a k b y
zrozumienia i rozpoznania) biegnie w t a m t ą s t r o n ę s k ą d
d o c h o d z ą dźwięki fortepianu, przenosi nas do p o k o j u ,
8

PRZ

w k t ó r y m F i l i p a rozpoczyna pieśń. P i e ś ń ta ( i scena) jest
j a k b y z w i e ń c z e n i e m i k l a m r ą c a ł e g o wydarzenia tego wieczo­
r u ( i m i m o że poprzedza finał - p o w i e d z i a ł b y m - c a ł e g o
filmu). P i e ś ń opowiada o c h y l ą c y m się k u k o ń c o w i d n i u ,
0 przemijaniu życia, dobieganiu do kresu. Zawiera p r o ś b ę
„ b y B ó g był naszym ś w i a t ł e m w dolinie c i e m n o ś c i " (Be Thou
our light in the vale of darkness) i by „ d r z w i łaski były zawsze
o t w a r t e " (Let mercy's door be ever open). (Dzieje się to
zresztą przy szczelnie z a m k n i ę t y c h drzwiach do k u c h n i ,
gdzie p o z o s t a ł a Babette). W cytowanych t u (za angelskim
tekstem) s ł o w a c h , pieśń zawiera aluzję do Psalmu 23 ( „ C h o ć ­
b y m też chodził w dolinie cierna śmierci nie b ę d ę się b a ł z ł e g o "
1 poprzez n a s t ę p n y wiersz - „ W obliczu nieprzyjaciół m o i c h
zastawiasz stół przede m n ą , p o m a z a ł e ś olejkiem głowę m o j ą ,
kubek m ó j jest o p ł y w a j ą c y " , t a k ż e aluzję do owej, p r z y w o ł a ­
nej j u ż , b u d z ą c e j zgorszenie u c z n i ó w ofiary). P i e ś ń ta, k t ó r a
jest komentarzem d o wszystkich tych w y d a r z e ń , to stary
znany protestancki h y m n do melodii i słów niemieckiego
poety Georga N e u m a r k a Kto los swój oddał w ręce Boga ( Wer
nur den lieben Gott lafit walten). M y ś l ę , że zawiera on też
komentarz do l o s ó w tych wszystkich ( t r o s z c z ą c y c h się o swój
w y b ó r , niepewnych swego w y b o r u ) postaci, a przede wszyst­
k i m do losu Babette jej historii, do jej d o ś w i a d c z e ń , do jej
ofiary. P i e ś ń ta przecież jest z a p o w i e d z i ą r y c h ł e g o jej t r y u m ­
fu, jest j a k b y „ o d p o w i e d z i ą M a r c i e " t u ż przed rozpoz­
naniem w niej, służącej, nie t y l k o wielkiej artystki, ale i M a r i i :
1. „ K t o los swój o d d a ł w ręce Boga,
K t o w N i m nadzieję złożył swą,
N i e przyjdzie n a ń przenigdy trwoga,
I pomoc znajdzie w d o l ę złą.
K t o sercem się z swym Bogiem zrósł,
Ten na opoce d o m swój wzniósł.
2. N i e c h serce twe więc bacznie słucha,
Co B ó g ci k a ż e , czego chce,
I przyjmuj to w pokorze ducha,
C o M ą d r o ś ć ci najwyższa śle.
Ten, k t ó r y stworzył, w y n i ó s ł nas,
Wie, czego brak n a m w k a ż d y czas.
3. G d y b ó l ci z piersi wydrze ł k a n i e ,
N i e mniemaj, że B ó g rzucił cię,
Ż e t y l k o o t y m ma staranie,
K t ó r e m u los u ś m i e c h a się;
Bo nie zna n i k t tych c z a s ó w , zmian,
N i celów, k t ó r e przejrzał Pan.
4. Skinieniem j e d n y m strącić z w y ż y n
Pysznego w nicość mocen B ó g ,
M a l u c z k i c h zaś w y w y ż s z y ć z nizin
I w y r w a ć z wszelkich cierpień t r w ó g .
O, nieraz m o ż n y pada w pył,
A wstaje, k t o p o n i ż o n był.
5. W i ę c B o g u powierz życie swoje,
I w sercu zawsze Boga miej;
O n na cię ześle łaski zdroje
I m i e ć cię będzie w pieczy swej!
C h o ć b y ci groził zguby cios,
N i e spadnie z g ł o w y twojej w ł o s . "

PISY
3

Xavier Leon-Dufour SJ, Słownik Nowego Testamentu, przekład
Wypowiedź z wywiadu Daniele Parra w: „La Revue du
i opr. Ks. Kazimierz Romaniuk, Poznań 1981, s. 254
Cinema", nr 437/88, cyt. za materiałem opracowanym przez ManaTamże, s. 532
nę Chyb w „Filmowym Serwisie Prasowym".
Henri Daniel Rops, Dzieje Chrystusa, przeł. Zofia StarowieysFilm nie miał tak entuzjastycznego przyjęcia w rodzimej Danii,
ka-Morstinowa, Warszawa 1972, s. 241
odebrano go dość chłodno, krytka skupiła się na problematyce
Orygenes, Homilie o Ewangelii św. Łukasza, fr. 72 (w.) Pisma
wierności filmowej adaptacji, widząc niejako w tej próbie zamach na
Starochrześcijańskich pisarzy, t. X X X V I , Przekład i opr. Stanisław
wielkość i świętość jakie stanowi twórczość Karen Blixen, a także
Kalinkowski. Wstęp, ks. Marek Starowieyski, Warszawa 1986, s. 168
podkreślano niebezpieczeństwa filmowej banalizacji. Por. Anne
J. Łotman, Symbol w systemie kultury, „Pol. Szt. Lud." 1988,
Jerslev, Hvad laver Babette i Vestjyland? Babettes Gaestebud - en
filmatisering mellem and og kod, billeder og banaliseringer, „Satiden"nr 3, s. 151-154
Orygenes, op cit, s. 168
nr 4/1991 s. 63-71
1

4

2

5

6

1

8

84

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9804" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9782">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7d0d0b615240404eb41238f4dfe81871.pdf</src>
        <authentication>44c5b3a6ade52034fa1f064dc248c346</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116645">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2938</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116646">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116647">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2742</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116648">
                <text>Etnologia dzisiaj albo siła peryferii / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116649">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.2, s.3-6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116650">
                <text>Burszta, Wojciech J.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116651">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116652">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116653">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116654">
                <text>Wojciech J . Burszta

ENTOLOGIA DZISIAJ A L B O SIŁA PERYFERII
„ P o d o b n i e jak inne zjawiska k u l t u r o w e ,
a n t r o p o l o g i a — będąca raczej niewielką
dziedziną nauki w p o r ó w n a n i u z pra­
w e m , fizyką, muzyką lub e k o n o m i ą —
często zanika, ale niekoniecznie często
się o d r a d z a "
Clifford Geertz

Teksty, w t y m e t n o l o g i c z n e , pisze się z najrozmaitszych w z g l ę ­
d ó w : o d potrzeby serca poczynając, a na p o w o d a c h o f i c j a l n o - i n s t y t u c j o n a l n y c h s k o ń c z y w s z y . Niniejszy jest w y r a z e m p o ­
trzeby wyrażania o s o b i s t e g o p o g l ą d u na status t y t u ł o w e j " e t ­
nologii dzisiaj" u p r a w i a n e j t u i teraz, w r o d z i n n y c h realiach
pozornie peryferyjnej k u l t u r y średniego p a ń s t w a europejskiego.

Nadal dość p o w s z e c h n i e ( z a r ó w n o „ t a m " , jak i „ t u " ) u t r z y m u ­
je się przekonanie, że mapę ś w i a t o w e j a n t r o p o l o g i i ( e t n o l o g i i ,
etnografii) d a ł b y się przedstawić tak o t o . Zasadniczą jej część
zajmuje o g r o m n y dobrze z a g o s p o d a r o w a n y K o n t y n e n t nauki
amerykańskiej, brytyjskiej i francuskiej — t o g ł ó w n y ląd ant­
ropologii m i ę d z y n a r o d o w e j (international
anthropology).
Wo­
kół niego, w ś r ó d otaczających g o w ó d u s a d o w i ł y się mniejsze lub
większe A r c h i p e l a g i w y s p — t o a n t r o p o l o g i e lokalne, regionalne
w z g l ę d n i e n a r o d o w e . Istnieją między nimi sporadyczne k o n t a k t y ,
ale są t o k o n t a k t y na skalę peryferii i t a k i c h dotyczące p r o b l e m ó w .
W ł a ś c i w y kierunek o d d z i a ł y w a n i a ma charakter j e d n o s t r o n n y :
impulsy, teorie, idee i w i e d z a zawsze n a d c h o d z ą z K o n t y n e n t u ,
załamując się w l o k a l n y m w y m i a r z e p o s z c z e g ó l n y c h e t n o l o g i i
n a r o d o w y c h r o z p r o s z o n y c h w y s p A r c h i p e l a g u . Cóż pozostaje
zatem np. e t n o l o g o m polskim? A l b o k o n t y n u o w a ć tradycyjne
zainteresowania, narzucone niejako przez historyczny r o z w ó j tej
gałęzi w i e d z y w tej części ś w i a t a , bądź — będąc z a p a t r z o n y m
w blask K o n t y n e n t u — p r ó b o w a ć w ł ą c z a ć się w p r o b l e m a t y k ę
„ t a m " istotną, być au courant z k t ó r y m ś z k i e r u n k ó w akurat
m o d n y c h . W p i e r w s z y m p r z y p a d k u jest t o d o b r o w o l n e skazanie
się na peryferyjność z w s z y s t k i m i k o n s e k w e n c j a m i p o z o s t a w a n i a
o b o k ż y w y c h s t a n ó w kultury, w d r u g i m p r z y p a d k u — z g o d a na
to, że będzie się ś w i e c i ć ś w i a t ł e m o d b i t y m . I j e d n a i d r u g a
sytuacja jest korozyjna dla statusu e t n o l o g i c z n y c h badań nad
kulturą — ani nie o w o c u j e interesującą lokalnością, ani nie
stwarza szans na rzeczywiste w ł ą c z a n i e się w t w o r z e n i e o w e g o
— tradycyjnie p o j m o w a n e g o — n u r t u p r o b l e m a t y k i między­
n a r o d o w e j , a w i ę c t r a k t o w a n e j j a k o centralna. Wracając d o m o t t a
tego szkicu p o t w i e r d z i ć m o ż n a , że przy t a k i m układzie s p r a w
grozi nam, iż e t n o l o g i a polska zaniknie i p r o b l e m w t y m , czy się
odrodzi, c o — jak m ó w i Geertz — niekoniecznie musi się stać.
W y d a j e się, że e t n o l o g o w i e nasi przyzwyczaili się już na d o b r e
do myśli, że są reprezentantami d y s c y p l i n y niezbyt znanej szer­
szemu o g ó ł o w i czytającej p u b l i c z n o ś c i , w p e w n y m sensie ( n i e ­
dobrym d o d a j m y ) elitarnej i zajmującej się j a k o b y ściśle w y o d ­
r ę b n i o n y m zakresem zjawisk. A w i ę c peryferie peryferii? Czyta się
w p r a w d z i e t u i ó w d z i e o niemałej roli a n t r o p o l o g i i w świecie,
gdzieś t a m na k o n t y n e n c i e , ale w ł a s n e ambicje przykrawa d o
skromnej chaty jednej z w y s p rubieży t a m t e g o ś w i a t a .
Z a o b s e r w u j m y d z i w a c z n o ś ć sytuacji, jaka w y t w o r z y ł a się
w polskiej e t n o l o g i i ostatniej dekady. Podczas g d y „ b y c i e t a m "
oznacza dla a n t r o p o l o g ó w z a c h o d n i c h (i nie t y l k o ) p o prostu
penetracje m o ż l i w i e dużej liczby kultur i s p o ł e c z e ń s t w , dla
niektórych ich p o l s k i c h o d p o w i e d n i k ó w oznacza o n o — bycie,
choć przez krótki czas, w ś r ó d „ p r a w d z i w y c h " a n t r o p o l o g ó w
„ s t a m t ą d " . Zatem, podążając za tą myślą, b a d a c z - a n t r o p o l o g
„ s t a m t ą d " , m ó w i ą c dzisiaj o kryzysie a n t r o p o l o g i i , kryzysie k o n ­
cepcji przedstawiania ś w i a t a zjawisk i n t e n c j o n a l n y c h , nadal
zajmuje się p r z e d m i o t o w y m i badaniami nad w y b r a n y m i przez
siebie aspektami takiej t o a takiej kultury. Postępuje o n tak,
chociażby n a w e t w z o r e m p o s t m o d e r n i s t ó w m ó w i ł , iż przed­
miotem wyjaśniania w a n t r o p o l o g i i należy uczynić niemożność
1

w y j a ś n i a n i a . B a d a c z - e t n o l o g k r a j o w y , p r o w a d z ą c refleksję nad
sytuacją h u m a n i s t y k i współczesnej w ł a ś n i e z p u n k t u w i d z e n i a
kryzysu d o t y c h c z a s o w e g o jej p a r a d y g m a t u p o z n a w c z e g o , n e g ­
liżuje fakt, w jaki s p o s ó b przełożyć te p r o b l e m y na rodzime realia
badawcze. Następuje r o z d w o j e n i e : część j e g o zainteresowań
d o t y c z y „ t a m t e g o " ś w i a t a , część d r u g a w ł a s n e g o kontekstu
k u l t u r o w e g o , w ramach k t ó r e g o bądź w o g ó l e , bądź w s t o p n i u
m i n i m a l n y m w y k o r z y s t u j e o n w i e d z ę o g ó l n o t e o r e t y c z n ą (i k o n ­
s e k w e n c j e tej w i e d z y ) j a k o zasadniczy p r z e w o d n i k po b a d a n y m
„ t u t a j " świecie kultury. Obie części nie składają się w spójną
i t w ó r c z ą całość.
Sytuacja opisana przed m o m e n t e m rodzi n i e z w y k ł y paradoks.
Otóż w s p o m n i a n a debata na temat kryzysu koncepcji przed­
stawiania k u l t u r y w a n t r o p o l o g i i d o t y c h c z a s o w e j przeniknęła co
p r a w d a d o kraju, została tutaj o m ó w i o n a i zanalizowana, ale
p o w s t a j e pytanie: o j a k i m kryzysie d y s k u t o w a ć w naszych
realiach? Jeśli b o w i e m „ t a m " rzecz d o t y c z y k o n k r e t n y c h pro­
g r a m ó w zmian m o d e l i u p r a w i a n i a badań a n t r o p o l o g i c z n y c h ,
w w y m i a r z e naszej dyskusji jest raczej w y ł ą c z n i e kwestia, jak
a n t r o p o l o g i a m i ę d z y n a r o d o w a w i d z i samą siebie w t y m szcze­
g ó l n y m okresie rozterek p o s t m o d e r n i s t y c z n y c h , p o d w a ż a n i a
w i e l u k a n o n i c z n y c h d o t ą d zasad p o z n a w c z y c h . Nie p o j a w i a się
jednak n a w e t pytanie u s e n s o w n i a j ą c e podjęcie takiej dyskusji
w ł a ś n i e w Polsce: c o t o oznacza dla nas, dla rodzimej e t n o l o g i i ,
czy n a w e t szerzej biorąc — humanistyki? J a k i c o badać t u t a j ,
skoro tak w i e l e z m i e n i ł o się i nieustannie zmienia z a r ó w n o na
k o n t y n e n c i e , jak na p o s z c z e g ó l n y c h w y s p a c h Archipelagu? Sko­
ro takich pytań nie w i d a ć , nie s t a w i a się ich explicite przynajm­
niej, jest t o t e d y taka sobie dyskusja o dyskusji, meta-komentarz
„ s t ą d " o antropologii „stamtąd". I to wyłącznie o antropologii,
nie zaś — jednocześnie — o b a d a n i u k u l t u r y przez nią.
Przecież a n t r o p o l o g o w i e , nie m ó w i ą j e d y n i e o samych sobie
i w ł a s n y c h k ł o p o t a c h z tożsamością.
2

Tymczasem istnieje, jak się w y d a j e , sposób rozwiązania o w e g o
rozdwojenia. Nie pociąga o n o za sobą rezygnacji z przynależności
d o d o t y c h c z a s o w e g o Kontynentu Myśli A n t r o p o l o g i c z n e j , a może
p o n a d t o dodać niezwykle istotny w y m i a r i impuls samemu bada­
niu kultury i t o bez w z g l ę d u na t o czy w grę w c h o d z i mityczne
„ c e n t r u m " , czy też r ó w n i e mitycznie t r a k t o w a n e „peryferie".
U j m i j m y t o w postaci kilku tez, które w kolejności pokrótce
r o z w i n i e m y w f o r m i e komentarza d o każdej z nich.
( 1 ) A n t r o p o l o g i a ( e t n o l o g i a , entografia — t o dla mnie s y n o n i ­
my) jest nauką z a i n t e r e s o w a n ą o d s w e g o zarania i ze swej istoty
p r o b l e m e m k u l t u r o w e j o d m i e n n o ś c i . Obojętnie jak w y ­
glądają deklaracje p o s z c z e g ó l n y c h k i e r u n k ó w i szkół a n t r o p o l o ­
g i c z n e g o myślenia o kulturze, g ł ó w n y m p o l e m zainteresowań tej
nauki jest relacja „ M Y " — „ O N I " j a k o opozycja wyrażająca
p o z n a w c z y dystans d w ó c h o d p o w i e d n i o różnych w s p ó ł c z y n ­
n i k ó w h u m a n i s t y c z n y c h . Z a d a n i e m badacza jest dystans ten
z n i w e l o w a ć , przezwyciężyć w s t o p n i u m a k s y m a l n y m po t o , by
przynieść d o naszej k u l t u r y „ p r a w d z i w e " i zaskakujące wieści ze
ś w i a t a , o k t ó r y m założono z góry, iż jest w ł a ś n i e „ o b c y " ,
„ o d m i e n n y " , „ n i e p o r ó w n y w a l n y " , różny s ł o w e m o d naszych
przyzwyczajeń. Dzieje się tak nie t y l k o w sytuacji, g d y bierzemy
p o d u w a g ę analizy kultur i s p o ł e c z e ń s t w w rzeczywistym, w i e l o ­
rakim sensie „ i n n y c h " , o d d a l o n y c h geograficznie, czasowo,
przesiąkniętych magią, strukturalnie „ p ł a s k i c h " , etc. Zasada ta ma
m o c uniwersalnej a n t r o p o l o g i c z n e j timbre, wyróżniającej e t n o l o -

3

�g ó w w ś r ó d i n n y c h h u m a n i s t ó w . Dobrze ujmuje t o L u d w i k
S t o m m a m ó w i ą c : „ A n t r o p o l o g i a jest przybraniem p o s t a w y c z ł o ­
w i e k a d z i w i ą c e g o się / . . . / . Ś w i a t j a w i się j a k o g a b i n e t rzeczy
d z i w n y c h , k o n i e c z n y c h d o w y j a ś n i e n i a . Krótko m ó w i ą c — jest t o
p r z e c i w i e ń s t w o p o s t a w y c o d z i e n n e g o życia, w k t ó r y m w s z y s t k o
dzieje się n a t u r a l n i e . " I jeszcze K o ł a k o w s k i na ten sam temat:
„ a n t r o p o l o g i a , t o znaczy praca, która zakłada zawieszenie w ł a s ­
nych n o r m , o s ą d ó w i n a ł o g ó w m e n t a l n y c h , m o r a l n y c h i estetycz­
n y c h , aby przeniknąć tak daleko, jak t o jest m o ż l i w e , w pole
w i d z e n i a i n n e g o i p r z y s w o i ć sobie j e g o s p o s ó b p e r c e p c j i . " '
Właśnie z p o w y ż s z y c h p o w o d ó w , w i d o c z n y c h w c y t o w a n y c h
w y p o w i e d z i a c h , a n t r o p o l o g ma tendencję d o p o s z u k i w a n i a
o d m i e n n o ś c i d o s ł o w n i e w e w s z y s t k i c h przejawach życia s p o ł e ­
cznego, a w i ę c w życiu klasycznych p l e m i o n t u b y l c z y c h , w k u l ­
turze s k i n ó w , w c h ł o p s k i m b y t o w a n i u X I X - w i e c z n y m , w " k u l ­
turze n ę d z y " w i e l k i c h miast, w sztuce.
( 2 ) A n t r o p o l o g i a jest nauką par exellence europejską, c o ma
swoje zasadnicze k o n s e k w e n c j e dla w s z y s t k i c h , którzy ją u p r a ­
w i a j ą . Badacz o d m i e n n o ś c i k u l t u r o w e j , tej dalekiej, jak i t z w .
bliskiej obcości ( o b c y w e w n ę t r z n y ) w i n i e n sobie z d a w a ć s p r a w ę
z d w ó c h rzeczy. Po pierwsze, w i n i e n t r a k t o w a ć s w e w ł a s n e
zakorzenienie w kulturze j a k o rodzaj k o n w e n c j i , której p o d s t a w y
należy odsłonić, aby u ś w i a d o m i ć sobie, że jest się t y l k o l o k a l n y m
przypadkiem lokalnie d a n y c h f o r m ludzkiej egzystencji. Po d r u g i e
jednak, nie jest m o ż l i w e ostateczne w y z b y c i e się własnej partykularności, a kultura, która zrodziła a n t r o p o l o g i ę , a w i ę c kultura
europejska, najlepiej jak d o t ą d potrafi z m i n i m a l i z o w a ć z a c i e m ­
nienie i n n y c h k o n w e n c j i życia okularami s w y c h w ł a s n y c h reguł
i n o r m . Dlatego wszelkie n a r o d o w e w a r i a n t y a n t r o p o l o g i i mają
s w ó j u n i w e r s a l n y rdzeń w p o s t a w i e „ b r a n i a w n a w i a s " nie
tyle j e d n o s t k o w y c h s y s t e m ó w k o n w e n c j i ( j a p o ń s k i c h , s u d a ń skich i t d . ) , ile najogólniej pojętej cywilizacji n o w o ż y t n o e u r o p e j skiej. Nauka jest w y n a l a z k e m tej w ł a ś n i e kultury. A b y stać się
a n t r o p o l o g i e m , d a j m y na t o w A f r y c e , trzeba pierwej a k u l t u r o w a ć
się w „ k u l t u r z e a n t r o p o l o g i c z n e j " , aby e w e n t u a l n i e później
podać w w ą t p l i w o ś ć jej e f e k t y w n o ś ć i p r a w o m o c n o ś ć j a k o źródła
poznania w s z e l k i c h kultur i n n y c h . T e g o p o d s t a w o w e g o etapu
akulturacji z a w o d o w o - p r o f e s j o n a l n e j nie daje się jednak o m i n ą ć .
E d m u n d Leach opisuje takie p r ó b y c z y n i o n e przez badaczy
c h i ń s k i c h , p r ó b u j ą c y c h o d w e w n ą t r z , „ e m i c z n i e " o p i s y w a ć rze­
czywistość „ k r a j u ś r o d k a " , bez p o ś r e d n i c t w a osiągnięć ant­
r o p o l o g i i rozwiniętej poza C h i n a m i . Efekt był bardzo, ale t o
bardzo marny.
3

s

M a m y w i ę c pierwszą rysę na b u d o w l i u f u n d o w a n e j na o p o z y ­
cji „ c e n t r u m " — „ p e r y f e r i e " . Otóż wszyscy, i ci z K o n t y n e n t u , i ci
z A r c h i p e l a g u muszą de facto uczyć się k u l t u r y będącej p r a w ­
d z i w y m c e n t r u m myślenia t y p u a n t r o p o l o g i c z n e g o . A t o c e n t r u m
nie posiada już dzisiaj s w e j lokalizacji przestrzennej, o b o w i ą z u j e
w i ę c A m e r y k a n ó w , B r y t y j c z y k ó w , R u m u n ó w , Rosjan, że nie
w s p o m n ę o i n n y c h stronach ś w i a t a , gdzie a n t r o p o l o g i a istnieje
jako odrębna specjalizacja n a u k o w a . O b o w i ą z u j e w i ę c na r ó w n i
wszystkich.
(3) A n t r o p l o g i a bada p o prostu kulturę bez p r z y d a w k i ( l u d o ­
w a , plemienna, t r y b a l n a , r o b o t n i c z a , taka i siaka), ale bada ją na
s w ó j , w y p r a c o w a n y przez lata s p o s ó b . W y d a j e się, że t e g o akurat
faktu nie trzeba szczególnie podkreślać; d o r o b e k p i ś m i e n n i c t w a
kilku p o k o l e ń badaczy m ó w i sam za siebie. Rzecz jasna, że c o
i n n e g o znaczą teoretyczne deklaracje i postulaty, a c o i n n e g o
pokazuje praktyka b a d a w c z a . J e d n o jest wszakże p e w n e . N a w e t
jeśli d o n i e d a w n a badania a t r o p o l o g i c z n e ograniczyły się jednak
do pewnego tylko, wybranego typu wspólnot ludzkich, tych
zwłaszcza, które d a w a ł y się ująć s y n c h r o n i c z n i e i c a ł o ś c i o w o ,
ukrytą przesłanką t a k i c h badań b y ł o założenie, iż badając n a w e t
w y ł ą c z n i e społeczności „ z i m n e " d o k ł a d a się jakąś cegiełkę d o
o g ó l n e j w i e d z y o C z ł o w i e k u . Wszak ó w przechodzień z N o w e g o
J o r k u i w y t a t u o w a n y t u b y l e c z odległej w y s p y mają coś ze sobą
wspólnego.
W m o m e n c i e , g d y w s p o m i n a m y już wcześniej h a s ł o w o kryzys
koncepcji przedstawiania (crisis of representatio)
został przez
a n t r o p o l o g ó w p o w s z e c h n i e u ś w i a d o m i o n y , zasadność p u n k t u
( 3 ) stała się bardziej jeszcze w i d o c z n a . „ P r z e d s t a w i e n i e " o b e j ­
muje b o w i e m nierozłączną a l t e r n a t y w ę „ w y r a ż a n i a " (system
pojęć) i jego odniesienia p r z e d m i o t o w e g o ; jeśli zatem w grę
w c h o d z i kryzys, t o d o t y c z y o n zawsze o b u c z ł o n ó w powyższej

4

a l t e r n a t y w y . Skoro legł w gruzach j e d n o z n a c z n i e w y z n a c z a n y
zakres penetracji p o z n a w c z e j naszej nauki (kres t r y b a l i z m u
w czystej postaci, rozpad t z w . tradycyjnej k u l t u r y c h ł o p s k i e j ,
p r o b l e m s a m o w y s t a r c z a l n o ś c i g r u p , rola k o n t a k t ó w c y w i l i z a c y j ­
n y c h itd.,itp.), r ó w n o l e g l e załamał się s p o s ó b p o j ę c i o w e g o
u j m o w a n i a t e g o , c o p o j a w i a się „ z a m i a s t " d o t y c h c z a s o w y c h
s t a n ó w rzeczy.
N a p r a w d ę t r u d n o dziś p o w i e d z i e ć , gdzie k o ń c z y się już, a gdzie
d o p i e r o zaczyna a n t r o p o l o g i a . W k a ż d y m bądź razie nie p o ­
szukuje już o n a usilnie istniejących gdzieś t a m s z c z ą t k o w o
r e z e r w a t ó w kultury. Nie szuka g e n e r a l n e g o sensu ludzkiej egzys­
tencji w ideale p e ł n e g o o p i s u c a ł e g o systemu kultury. W s z y s ­
t k i c h nas otacza kultura a d e c y d u j ą c e znaczenie ma w y ł ą c z n i e
s p o s ó b , w jaki się jej przyglądamy. Interpretacja d r o b n e g o
szczegółu, o d s ł o n i ę c i e n i e j a w n e j s t r o n y o c z y w i s t y c h c z y n n o ś c i
dziejących się w o k ó ł nas r ó w n i e dobrze może p o w i e d z i e ć n a m
tyle w a ż n y c h rzeczy o c z ł o w i e k u , c o sięgające daleko w s t e c z
studia. P o w s z e c h n i e poza t y m m ó w i się już o b e c n i e o potrzebie
a n t r o p o l o g i z a c j i naszej w ł a s n e j k u l t u r y , c o oznacza, iż na r ó w n i
zaczynamy przyglądać się d o t y c h c z a s o w y m b a d a n y m i s a m y m
sobie. T o p r o b l e m „ J a — j a k o i n n y " . J a k pięknie p o w i a d a
S t e p h e n Tyler z w i e r c i a d ł o a d e k w a t n e g o przedstawiania ś w i a t a
istniejącego poza nami pękło i nie da się g o p o n o w n i e złożyć. Nie
w a r t o t e g o zresztą robić. Z n a j d u j e m y się w a u t o p o e t y c k i e j sali
luster, w k t ó r y c h przeglądamy się z najrozmaitszych p e r s p e k t y w
w c a l e nie pragnąc p o w i e d z i e ć kategorycznie ( „ o b i e k t y w n i e " ) :
„patrzcie! taki jest n a p r a w d ę ś w i a t " . A n t r o p o l o g i a daje szczegól­
nie d o b r e p r z y g o t o w a n i e , by przed w y r a ż a n i e m t a k i c h s ą d ó w się
w s t r z y m y w a ć . P o s t u l o w a ł t o już przed laty Claude Lévi-Strauss
określając p o s t a w ę a n t r o p o l o g a j a k o p o s t a w ę f i l o z o f i c z n e g o
zwątpienia.
6

7

( 4 ) W k o n d y c j ę myślenia a n t r o p o l o g i c z n e g o w p i s a n e są zało­
żenia bariery p o z n a w c z e j , n i e o c z y w i s t o ś c i i n i e a d e k w a t n o ś c i
koncepcji przedstawiania. Dyskurs n a u k o w y , tak charakterys­
t y c z n y dla a n t r o p o l o g i c z n e g o s p o s o b u o p i s y w a n i a k u l t u r y , której
reguły są zawsze inne o d naszych p r z y z w y c z a j e ń , stał się już
w ł a s n o ś c i ą p o w s z e c h n ą . A d a p t o w a n y jest przez badaczy róż­
n y c h maści: poczynając o d f i l o z o f ó w , poprzez h i s t o r y k ó w , soc­
j o l o g ó w , a r c h e o l o g ó w , p e d a g o g ó w , a na l i t e r a t u r o z n a w c a c h
kończąc. O j e g o atrakcyjności d e c y d u j ą w y m i e n i o n e przed c h w i ­
lą trzy założenia przenikające myślenie i pisanie o " i n n y c h " . Ich
u w z g l ę d n i e n i e p o w o d u j e , iż zawsze pozostają w ą t p l i w o ś c i , czy
s p r a w y mają się akurat tak, jak n a m się w y d a j e . Zainteresowanie
k u l t u r o w ą o d m i e n n o ś c i ą p o w o d u j e , iż m o ż l i w e jest nieustanne
komplikowanie i poddawanie w w ą t p l i w o ś ć osiągniętych nauko­
w y c h orzeczeń o k a ż d y m z j a w i s k u i n t e n c j o n a l n y m , zwłaszcza
w ó w c z a s g d y w y p o s a ż a się je w cechę „ o b c o ś c i " . M o ż e jest tak,
a może tak? A może j e d n o i drugie? J a k o ilustrację p r z y w o ł a j m y
t o c z o n y nieustanie spór p o m i ę d z y r e l a t y w i s t a m i i racjonalistami
k u l t u r o w y m i , kwestię przekładu m i ę d z y k u l t u r o w e g o ( w tym
j ę z y k o w e g o ) pojęć i s ą d ó w , p r o b l e m y z ujęciem ś w i a d o m o ś c i
magicznej, interpretacją roli rytuału, statusu p o z n a w c z e g o , poró­
wnania międzykulturowego.
8

D o c h o d z i m y wreszcie d o tezy ostatniej, najistotniejszej dla nas
w kontekście t e g o c o zostało d o t ą d p o w i e d z i a n e i d o czego
w ostateczności zmierza cały szkic.
( 5 ) A n t r o p l o g i a t o nauka zarazem p e r y f e r y j n a i c e n t r a l ­
n a , skąd biorą się w szczególności jej k ł o p o t y , ale i atrakcyjność
dla przedstawicieli i n n y c h nauk. W tej d w o i s t o ś c i u p a t r y w a ł b y m
też f a k t u jej ż y w o t n o ś c i teoretycznej i dużej rangi. N o dobrze, ale
jak coś może być r ó w n o c z e ś n i e peryferyjne i centralne? Nawet
w bajkach nie ma g r u b y c h c h u d z i e l c ó w . A jednak.
Wyraz „ p e r y f e r i a " p o c h o d z i o d g r e c k i e g o peripherëia
(obwód,
o k r ą g ) i jest w języku p o l s k i m rodzaju żeńskiego. Obecnie używa
się g o p r a w i e w y ł ą c z n i e w liczbie m n o g i e j i w t ó r n y m znaczeniu
krańca czegoś, np. najdalej p o ł o ż o n y c h dzielnic miasta. Stąd
„ p e r y f e r y j n y " kojarzy się z „ u b o c z n y " , „ d r u g o p l a n o w y " , mniej
j a k b y istotny. Istnieje j e d n a k p i e r w o t n e i oryginalne znaczenie
„ p e r y f e r i i " które Słownik
Wyrazów Obcych A r c t a tak określa:
„ o b w ó d koła lub innej płaszczyzny k r z y w ą linją zamkniętej,
o k r ą g , p o w i e r z c h n i a jakiegoś ciała, zakres, sfera, o b r ę b " . Zaś
„ p e r y f e r y c z n y " w t y m s a m y m źródle, t o " d o t y c z ą c y o b w o d u ,
w o b w o d z i e , z n a j d u j ą c y się w o b w o d z i e " .
M ó w i ą c z a r ó w n o o c e n t r u m , jak i peryferii (peryferiach)
9

�w przypadku a n t r o p o l o g i i , m a m na myśli w y ł ą c z n i e ten pierwszy,
pierwotny sens d r u g i e g o pojęcia. B o w i e m „ p e r y f e r i a " rozumiana
jako zewnętrzna część czegoś zakłada — j a k o s w o j e p r z e c i w i e ń s ­
two — jakąś część centralną, z którą pozostaje w styczności.
A zatem, żeby p o w i e d z i e ć „ o t o m a m y c e n t r u m " niezbędnie
musimy mieć możność p o w i e d z i e ć o d p o w i e d n i o : „ a o t o peryferia
tego c e n t r u m " . J e d n o zakłada d r u g i e i o b a c z ł o n y o p o z y c j i
pozostają w ścisłym z w i ą z k u p o j ę c i o w o - l o g i c z n y m w obrębie
określonego ściśle t e r y t o r i u m .
Dokonajmy teraz metaforyzacji naszych „ ź r ó d ł o w y c h " pojęć.
O w y m terytorium zakładającym istnienie o p o z y c j i c e n t r u m / p e r y ­
feria niech będzie k u l t u r a w n a j o g ó l n i e j s z y m sensie k u l t u r y j a k o
przedmiotu ludzkiego g a t u n k u . W c e n t r u m k u l t u r y stoi zawsze
człowiek, w s p ó ł r z ę d n a w s z y s t k i c h f a k t ó w k l a s y f i k o w a n y c h j a k o
przynależące d o porządku s p o ł e c z n e g o . Jest tak bez w z g l ę d u na
to, jak będziemy c z ł o w i e k a c h a r a k t e r y z o w a ć — czy w trybie
p r z y r o d n i c z o - g a t u n k o w y m czy k u l t u r o w o - a n t r o p o l o g i c z n y m .
Człowiek jako istota k u l t u r o w a zamieszkuje t e r y t o r i u m zróż­
nicowanych s y s t e m ó w p o s z c z e g ó l n y c h p a r t y k u l a r n y c h kultur
różnego rodzaju. W t y m znaczeniu nie m o ż n a w y z n a c z y ć ż a d ­
nego „ c e n t r u m " , ż a d n e g o jądra k u l t u r y ź r ó d ł o w e j dla w s z y s t k i c h
kultur pozostałych, c h y b a że p o w r ó c i m y d o teorii „ k r ę g ó w
k u l t u r o w y c h " . Zatem t o „ c e n t r u m " w y z n a c z y ć m o ż e m y w y ł ą c z ­
nie określając najogólniejsze, u n i w e r s a l n e c e c h y c z ł o w i e k a . T y c h
cech z kolei szukać m o ż e m y wszędzie, gdzie t y l k o pomieszkuje
człowiek. U n i w e r s u m ludzkiej k u l t u r y ogranicza p o prostu linia
zamknięta kuli ziemskiej i t o u z u s j ę z y k o w y każe nam m ó w i ć , że
Trobriandy leżą na peryferiach, a U S A w c e n t r u m s p o ł e c z n e g o
świata.
Jednakże t e n w ł a ś n i e j ę z y k o w y s p o s ó b p o r z ą d k o w a n i a prze­
strzeni geograficznej s p r a w i a , iż zaczynamy w analogiczny s p o ­
sób myśleć o organizacji w s z e l k i c h zjawisk b a d a n y c h przez naukę
— jedne stają się j a k o b y ważniejsze, powszechniejsze przy­
k ł a d o w o , a w i ę c centralne. Inne, j a k o bardziej ezoteryczne
t r a k t o w a n e są, z g o d n i e z p o w s z e c h n i e a k c e p t o w a n y m r o z u m i e ­
niem peryferii — j a k o d r u g o p l a n o w e w o b e c t y c h p i e r w s z y c h .
W ostateczności t e n s p o s ó b r o z u m o w a n i a i w e r b a l i z o w a n i a
porządku zjawisk przeniósł się d o ś w i a t a a n t r o p o l o g ó w , którzy
sami siebie poczęli postrzegać na zasadzie, o której m ó w i m y .
Z „ l e p s z y c h " miejsc w i d a ć lepiej i w i ę c e j , p r o w i n c j a narzuca
optykę peryferyjną.
Taki s p o s ó b myślenia nie bierze p o d u w a g ę s w o i s t o ś c i nauki,
jaką jest a n t r o p o l o g i a . Otóż a n t r o p o l o g i c z n y s p o s ó b myślenia
implicite zakłada, że peryferie nie oznaczają terenu m a r g i n a l n e g o ,
ale najdalsze przedłużenie środka, czyli c e n t r u m . Tak w i ę c ,
założywszy, iż o w y m p r a w d z i w y m ś r o d k i e m jest c z ł o w i e k , a n a l i ­
zując j e g o kulturę w najodleglejszych zakątkach ś w i a t a , zakłada
się t y m s a m y m na g r u n c i e a n t r o p o l o g i c z n y m , iż r ó w n i e ż na
tradycyjnie p o j m o w a n y c h peryferiach znaleźć m o ż n a a r g u m e n t y
centralne nie t y l k o dla teorii l u d z k i e g o u w i k ł a n i a w m o ż l i w e
formy bytu k u l t u r o w e g o . D l a t e g o s w o i s t o ś ć a n t r o p o l o g i i i k o n ­
sekwencje z niej w y n i k a j ą c e . W i e l o k r o t n i e k r y t y k o w a n o przed­
stawicieli tej nauki właśnie za t o , że pragną łączyć skrajny
empiryzm z najogólniejszą teorią dotyczącą kultury na poziomie
abstrakcyjnym. Ale tutaj też t k w i urok a n t r o p o l o g i i , t e g o „intelek­
tualnego k ł u s o w n i c t w a " , jak t o określił onegdaj Clyde K l u c k h o h n .
10

Jakie te wszystkie u w a g i mają znaczenie dla nas, w p o w s z e c h ­
nym o d c z u c i u z n a j d u j ą c y c h się j e d n a k na peryferiach (1) świata
m i ę d z y n a r o d o w e j a n t r o p o l o g i i , jak i ( 2 ) g ł ó w n e g o n u r t u k u l t u r y
światowej? Znaczenie t o w i d z i a ł b y m j a k o zasadnicze.

Przede w s z y s t k i m n i e p r a w d ą jest, że g d y znajdziemy się
w centrum, t o t y m s a m y m ł a t w i e j jest n a m z a j m o w a ć się
problemami najistotniejszymi, niejako „ p r z y r o d z e n i e " z w i ą z a n y ­
mi z miejscem i rolą, jaką o w o c e n t r u m w y z n a c z a . G d y b y tak
zawsze było, nie b y ł o b y I m m a n u e l a Kanta. Z kolei r ó w n i e ż
nieprawdą jest, że peryferyjność położenia skazuje na takąż
peryferyjność z a i n t e r e s o w a ń . W a r t o sobie o d p o w i e d z i e ć na takie
c h o ć b y pytanie. Czy B r o n i s ł a w M a l i n o w s k i badając s w o i c h
T r o b r i a n d c z y k ó w bardziej zbliżał się d o i s t o t n y c h s t w i e r d z e ń
d o t y c z ą c y c h ludzkiej k u l t u r y niż g d y b y p o ś w i ę c i ł się analizie
którejś z europejskich społeczności c h ł o p s k i c h ? O w s z e m , tak

może się w y d a w a ć , ale p r o b l e m nie w t y m , że Trobriandy były
lepszym, bardziej r e p r e z e n t a t y w n y m przykładem kultury, ale
w t y m , że lepiej nadawały sie akurat d o funkcjonalistycznego
m o d e l u podejścia, który stworzył i rozwijał M a l i n o w s k i . J e d n y m
s ł o w e m były reprezentatywne dla f u n k c j o n a l i z m u . Z drugiej strony
można przecież powiedzieć, że właśnie Trobriandy t o klasyczne
rubieże naszego świata o statusie o w i e l e bardziej peryferyjnym niż
m a m y t o w przypadku w a r s t w y chłopskiej jakiegokolwiek kraju
Europy t a m t y c h czasów. Poza t y m , czy a n t r o p o l o g z Kontynentu
musi koniecznie u d a w a ć się d o i z o l o w a n y c h grup, żeby oświecać
s w y c h z i o m k ó w : tacy m o g l i b y ś m y być, g d y b y ś m y „ t a m " mieli
s w y c h o j c ó w i matki? W i ę c nie o t o chodzi.
Z n o w u w r a c a m y d o kwestii zasadniczej. A n t r o p o l o g i a , zwłasz­
cza obecnej d o b y , t o przede w s z y s t k i m p u n k t
widzenia
i sposób konceptualizowaniazjawiskdostępnychskąd­
inąd w s z y s t k i m parającym się nauką. Dyskurs a n t r o p o l o g i c z n y
nie jest zastrzeżony w y ł ą c z n i e dla a n t r o p o l o g ó w , t y m bardziej, że
n i e p o d o b n a w y k r e ś l i ć p r z e d m i o t o w o ujętej linii demarkacyjnej
p o m i ę d z y nią a każdą inną gałęzią w i e d z y zainteresowaną
f e n o m e n e m kultury. A n t r o p o l o g a poznasz p o t y m , jakie pytania
s t a w i a . Skoro zaś a n t r o p o l o g o w i e z K o n t y n e n t u i A r c h i p e l a g ó w
muszą się a k u l t u r o w a ć w o g ó l n e j kulturze antropologicznej
( c e n t r u m w sensie c e n t r u m m y ś l i ) , t o w p u n k c i e wyjścia wszyscy
jesteśmy w analogicznej sytuacji poznawczej, w y c h o d z i m y o d
w s p ó l n e j matrycy pojęć i kategorii. Wszystko zależy następnie o d
tego, jaki użytek potrafimy uczynić z w y n i k ó w tej aktualizacji,
czego nas ona uczy i d o jakiego stopnia. A dalej jeszcze: w jaki
sposób badając zjawiska peryferyjne (a tylko takie badamy prze­
cież) orzekamy coś jednocześnie o o g ó l n e j kondycji człowieka. Nie
ma miary ilościowej wartości analiz, tylko jakość pozwala na
szacowanie w k ł a d u w poznanie świata nieoczywistości kultury.
Kres i d e o l o g i i modernistycznej w nauce i filozofii polega na
t y m , iż odrzuca się obecnie m.in. d o t y c h c z a s o w e p o j m o w a n i e
kultury j a k o rodzaju p r z e d m i o t u w y m a g a j ą c e g o a d e k w a t n e g o
przedstawienia. Pojęcie p r a w d y o b i e k t y w n e j z a s t ę p o w a n e jest
p o j ę c i e m p r a w d k u l t u r o w y c h , p r a w d w y t w a r z a n y c h dla o d ­
p o w i e d n i c h c e l ó w bądź f u n k c j i . R ó w n i e ż a n t r o p o l o g i a — o d
zawsze — p r a w d y takie f o r m u ł o w a ł a z przekonaniem, że podaje
opisy o b i e k t y w n e j rzeczywistości. J e d n a k ż e n i c w kulturze nie
jest f a k t e m n i e z b i t y m , o b c u j e m y w y ł ą c z n i e ze społecznymi w y o ­
brażeniami o świecie. One r ó w n i e ż nie dzielą się na uboczne
i centralne. Ś w i a t k u l t u r y jest fascynujący zawsze i wszędzie
i dobrze b y ł o b y , g d y b y fakt ten u ś w i a d o m i l i sobie nasi rodzimi
badacze. M o ż e nie t y l k o u ś w i a d o m i l i , ale zrobili z niego użytek.
Badanie k u l t u r y polskiej w p r o w a d z a r ó w n i e dobrze w c e n t r u m
p r o b l e m a t y k i h u m a n i s t y c z n e j , jak klasyczne studia „ w i e l k i e j "
antropologii Kontynentu.
Zupełnie o d r ę b n ą s p r a w ą jest, że nauka polega także na
k o m u n i k o w a n i u w y n i k ó w b a d a ń ; jeśli głos naszej e t n o l o g i i nie
dotrze poza Polskę, nikt nie d o w i e się, że dzieje się tutaj coś
interesującego. Także dla czytelnika Z a c h o d u . Czy naprawdę
— j a k t o b y ł o w m o i m w y p a d k u — t r z e b a a n t r o p o l o g o w i z Kanady
p o k a z y w a ć kulturę S t a r o o b r z ę d o w c ó w w Polsce, aby dopiero o n
wskazał, w jaki s p o s ó b tak w ą s k a p r o b l e m a t y k a „ i k o n i c z n e j "
tradycji tej g r u p y daje się w p i s a ć w najważniejsze dyskusje
współczesnej a n t r o p o l o g i i t e o r e t y c z n e j ? " Nie będą w t y m miejs­
cu t e g o akurat w ą t k u p o d e j m o w a ł z nadzieją, że w i a d o m o o c o
c h o d z i — o śmiałość i rozmach w podejściu d o ezoterycznych
w y d a w a ł o b y się a s p e k t ó w kultury. W t y m t k w i siła a n t r o p o l o g i i ,
każdej a n t r o p o l o g i i !
S p r ó b u j m y zamiast t e g o s k o n k l u d o w a ć d o t y c h c z a s o w e u w a ­
gi. Po pierwsze tedy, nie ma gorszych i lepszych miejsc dla
u p r a w n i a n i a a n t r o p o l o g i i oraz, c o się z t y m bezpośrednio wiąże,
gorszych i lepszych t e m a t ó w b a d a w c z y c h . Nie każdemu dane jest
znaleźć się w ś r ó d nieznanego plemienia w nieznanej części
ś w i a t a . W każdym przejawie k u l t u r y jest potencjalnie zawarty
o g r o m n y ł a d u n e k m o ż l i w o ś c i dla a n t r o p o l o g i c z n y c h przedsta­
w i e ń n i e o c z y w i s t o ś c i z n a n e g o ś w i a t a . J a k m ó w i ł Sapir, dlaczego
nie badać np. k u l t u r a l n y c h i n i e k u l t u r a l n y c h s p o s o b ó w o d ­
dychania? Sam uważał t e n temat za fascynujący.
Po drugie, dla podjęcia w y s i ł k u bycia a n t r o p o l o g i e m nie ma
znaczenia t z w . potencjał f i n a n s o w o - o r g a n i z a c y j n y kraju, w k t ó ­
rym przyszło n a m u p r a w i a ć tę naukę. D e c y d u j ą c ą rolę o d g r y w a j ą
i n w e n c j a , o d w a g a i wiara w t o , że czasami z A r c h i p e l a g u w i d a ć

�więcej i lepiej niźli z zapatrzonego w s w ą m o c K o n t y n e n t u .
Uwzględniając proporcje między np. Stanami Z j e d n o c z o n y m i
a Polską zobaczyć m o ż e m y , że procent badaczy mających coś d o
p o w i e d z e n i a i „ t a m " i „ t u t a j " jest zbliżony.
O jednej jeszcze s p r a w i e należy wszelako p o w i e d z i e ć . W swej
ostatniej książce Clifford Geertz, najświatlejszy a n t r o p o l o g o b e c ­
nej d o b y , p o w i a d a : „Szerzy się w ś r ó d a n t r o p o l o g ó w coraz
bardziej p o w s z e c h n e przekonanie, że p o w i e d z i e ć , jak jest, t o dla
etnografii slogan tak samo n i e o d p o w i e d n i , jak dla filozofii o d
L u d w i k a W i t t g e n s t e i n a , dla historii o d Robina C o l l i n g w o o d a , dla
polityki o d M i c h e l a Foucaulta lub dla fizyki o d T h o m a s a K u h n a .
N i e a d e k w a t n o ś ć s ł ó w w o b e c d o ś w i a d c z e n i a i w ł a ś c i w a im
tendencja d o p r o w a d z e n i a j e d y n i e d o i n n y c h s ł ó w znane były o d
d a w n a z a r ó w n o p o e t o m , jak i m a t e m a t y k o m . Dla e t n o g r a f ó w
s t a n o w i ł o t o jednak odkrycie i w p r a w i ł o i c h , a przynajmniej w i e l u
z nich, w z a m ę t . "
A b y ten zamęt starać się jakoś u p o r z ą d k o w a ć p r o p o n u j e Geertz
zestaw u t r w a l o n y c h przesądzeń, z k t ó r y c h w dzisiejszej sytuacji
a n t r o p o l o g i a w i n n a z r e z y g n o w a ć . Jest t o zestaw a b s o l u t n i e w a r t
rozważenia także dla e t n o l o g ó w p o l s k i c h . Przesądzenia te n a ­
z w i j m y za I n n o c e n t y m B o c h e ń s k i m „ e t n o g r a f i c z n y m i z a b o b o n a ­
m i " , konkretyzując je tak, aby o d p o w i a d a ł y r o d z i m y m realiom.
Z a b o b o n p i e r w s z y . Najwyższy czas, aby u ś w i a d o m i ć sobie na
dobre, że c z e g o k o l w i e k badacz nie czyniłby, j a k i c h k o l w i e k nie
s t o s o w a ł b y z a b i e g ó w retorycznych, wszystkie opisy etnograficz­
ne są opisami opisującego, a nie o p i s y w a n e g o . Edward Said
w n i e d a w n o u nas przełożonej pracy Orientalizm
w y t o c z y ł cały
zestaw a r g u m e n t ó w p r z e c i w k o m.in. a n t r o p o l o g i i z a c h o d n i e j , iż
tak opisuje Orient, iż nie daje się w y p o w i e d z i e ć m i e s z k a ń c o m
t a m t y c h krajów, jak oni sami w i d z ą świat, w k t ó r y m żyją.
Ostateczne zdanie należy zawsze d o badacza — utyskuje Said.
Sam nie pokazuje jednak zupełnie, w jaki s p o s ó b m o g ł o b y się
o d b y w a ć j a k i e k o l w i e k o p i s y w a n i e c z e g o k o l w i e k , c o jest poza
nami. Zarzucając a n t r o p o l o g o m ( n e o ) i m p e r i a l i z m w zamian p r o ­
p o n u j e t o samo tyle, że a rebours? J e d y n e , c o może osiągnąć
badacz „ i n n o ś c i " , t o n i e w y m u s z o n a z g o d n o ś ć , każdy opis p o z o ­
stanie skażony e t n o c e n t r y z m e m , gdyż „ b y ć e t n o c e n t r y c z n y m t o
po prostu w i d z i e ć przy p o m o c y w ł a s n y c h o c z u " , gdyż „ n i e
możemy w i d z i e ć za p o m o c ą oczu c z y i c h ś " . I nic tutaj nie zmieni
p o s t u l o w a n a przez niektórych badaczy p o s t a w a , aby być „ n a
b u z i " z p o d m i o t a m i . M o ż n a się d ł u g o i zawzięcie tulić d o
i n f o r m a t o r ó w , ale pisze się s a m e m u przetwarzając uzyskany
materiał w inny jeszcze rodzaj k u l t u r o w e g o w y o b r a ż e n i a , które
podajemy d o w i a d o m o ś c i czytającym.
12

3

14

Z a b o b o n d r u g i . Wiąże się bezpośrednio z p i e r w s z y m , gdyż
m ó w i o t z w . e t n o g r a f i c z n y m b r z u c h o m ó w s t w i e . Polega o n o na
p r z y p i s y w a n i u sobie m ó w i e n i a nie o i n n y c h f o r m a c h życia, lecz
z ich w n ę t r z a , na p o d a w a n i u o p i s ó w , jak s p r a w y się mają „z
p u n k t u w i d z e n i a c h ł o p a p o d l a s k i e g o " j a k o c h ł o p s k i e g o opisu

z t e g o p u n k t u w i d z e n i a . Nie ma czegoś t a k i e g o , jak w s p ó l n a
rzeczywistość, którą w i d z i z a r ó w n o ó w c h ł o p , jak i badający
e t n o g r a f - e m p i r y k . J a k m ó w i ł Nietzsche — istnieją t y l k o perspek­
t y w y . Nasz opis — t o nasza p e r s p e k t y w a , każdy inny p u n k t
w i d z e n i a n i e u c h r o n n i e przechodzi przez filtr naszego ujęcia
d a n e g o stanu rzeczy.
Z a b o b o n t r z e c i . D o t y c z y t e k s t o w e g o p o z y t y w i z m u , który za­
kłada, że jeśli t y l k o nakłoni się c h ł o p a d o p o d y k t o w a n i a lub
zapisania j e g o życiorysu, w i z j i ś w i a t a , w t e d y rola etnografa
s p r o w a d z a się d o roli u c z c i w e g o i s k r u p u l a t n e g o pośrednika
przekazującego istotę rzeczy. Tekst e t n o g r a f i c z n y traktuje się
w ó w c z a s j a k o rodzaj „ p r z e ź r o c z y s t e g o " m e d i u m . W s p ó ł c z e s n y
tekstualizm s p o d znaku Jamesa Clifforda w s k a z u j e na t o , iż
p i ś m i e n n i c t w o e t n o g r a f i c z n e jest w y s o c e k o n t e k s t o w e i oparte
na s t r a t e g i c z n y m w y b o r z e ś r o d k ó w .
Z a b o b o n c z w a r t y . Wyraża o n nadzieję, że dyskurs etnograficz­
ny m o ż n a uczynić „ h e t e r o j ę z y c z n y m " ( „ t a m t e j s z a " o b e c n o ś ć
w , , t u t e j s z y m " t e k ś c i e ) . O w o rozproszone a u t o r s t w o jest iluzją,
której ulegają z a r ó w n o a n t r o p o l o g o w i e p o z y t y w i s t y c z n i e z o r i e n ­
t o w a n i , jak i p o s t m o d e r n i ś c i .
Z a b o b o n p i ą t y . Geertz określa g o m i a n e m k o n f e s j o n a l i z m u .
Polega o n na przyjęciu raczej o d c z u ć etnografa zamiast ich
p r z e d m i o t u j a k o p o d s t a w o w e g o t e m a t u d o analizy ( „ t a m t e j s z y "
cień „ t u t e j s z e j " rzeczywistości). O b i e k t e m namysłu uczynić trze­
ba w r ó w n y m s t o p n i u p r z e d m i o t o w y aspekt b a d a ń , jak i m e t a ­
j ę z y k o w ą nad n i m refleksję, t z n . rozważyć nasz s p o s ó b myślenia
0 myśleniu n a u k o w y m . Trzeba t o j e d n a k uczynić w taki s p o s ó b ,
aby nie paraliżować praktyki b a d a w c z e j — nie m o ż n a czegoś
t w i e r d z i ć i jednocześnie brać t o w e p i s t e m o l o g i c z n y nawias.
Z a b o b o n s z ó s t y i o s t a t n i . N i e p r a w d ą i złudzeniem jest t w i e r ­
dzenie, że e t n o g r a f u c h r o n i się przed z m i n i m a l i z o w a n i e m obrazu
ś w i a t a k o g o ś i n n e g o przez w ł a s n e okulary badacza dzięki u ś w i a ­
d o m i e n i u sobie w ł a s n e j s u b i e k t y w n o ś c i bądź w r ę c z s t r o n n i c z o ­
ści. Ten rodzaj refleksji m y l n i e rości sobie p r a w o d o e p i s t e m o l o g i cznej s a m o w i e d z y , a p r o w a d z i j e d y n i e d o m ę t n y c h w y n u r z e ń
1 intelektualnego bełkotu.
Rozważenie p o d a n y c h przed c h w i l ą p r z e s ą d ó w tradycyjnej
a n t r o p o l o g i i p o w i n n o p r o w a d z i ć d o z d e k o n s t r u o w a n i a jej d o ­
tychczasowych podstaw epistemologicznych i teoretyczno-met o d o l o g i c z n y c h . M a m tutaj na myśli d e k o n s t r u k c j ę w y w o d z ą c ą
się o d Derridy, ale specyficznie z a a d o p t o w a n ą na potrzeby
a n t r o p o l o g i i . Piszę o t y m s z c z e g ó ł o w o w i n n y m t e k ś c i e . W szki­
cu niniejszym starałem się j e d y n i e pokazać, w s p o s ó b zbliżony d o
idei d e k o n s t r u k c j i , że t r a d y c y j n a o p o z y c j a c e n t r u m / p e r y f e r i e
n i e a d e k w a t n i e u j m u j e s e d n o p o z n a w c z e j w a r t o ś c i r ó ż n y c h et­
n o l o g i i n a r o d o w y c h . Istnieje t y l k o j e d n a a n t r o p o l o g i a , która
może być d o b r a lub zła, c i e k a w a bądź n u d n a i n i e t w ó r c z a .
Wszyscy będąc w c e n t r u m , m o ż e m y być na peryferiach. W y b ó r
należy d o nas s a m y c h .
15

16

PRZYPISY
Zob. c h o ć b y G.W. S t o c k i n g , Afterword:
A View from the
Center, „ E t h n o s " 1 — 2 : 1 9 8 2 , ss. 1 7 2 — 1 8 6 ; E. Shils, Center and
Periphery, C h i c a g o 1 9 7 5 i in.
Tak w ł a ś n i e brzmi g ł ó w n a teza przyświecająca a r t y k u ł o m
pomieszczonym w książce p o d redakcją J . Clifforda i G.E.
Marcusa, Writing Culture. The Poetics and Politics of
Ethnograp­
hy, Berkeley 1 9 8 6
Antropologia
i polityka,
rozmowa z Ludwikiem Stommą,
„Czas K u l t u r y " 1 9 9 0 , nr 1 8 — 1 9 , s. 1 1 . R o z m o w ę przeprowadzili
W . J . Burszta i K. P i ą t k o w s k i .
L. K o ł a k o w s k i , Szukanie barbarzyńcy. Złudzenia
uniwersaliz­
mu kulturalnego,
( w : ) Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych
kazań, L o n d y n 1 9 8 4 , s. 1 5
E. Leach, Social Anthropology,
Fontana Paperbacks 1 9 8 2 ,
ss. 1 2 4 - 1 2 5 . A n t r o p o l o g o w i e ci t o : Lin Y u e h — h w a , M a r t i n
C.Yang, Francis L.K. Hsu i Fei H s i a o - T u n g .
S.A. Tyler, The Unspeakable.
Discourse,
Dialogue,
and
Rhetoric in the Postmodern
World, W i s c o n s i n 1 9 8 7 , s. 4.
C. Lévi-Strauss, Structural Anthropology
II, H a r m o n d s w o r d
1 9 7 8 , s.26
T y m i i dalej w y m i e n i o n y m i k w e s t i a m i z a j m o w a l i ś m y się przez
kilka lat z M. B u c h o w s k i m , czego efektem są książki: M . B u c h o w ski, Racjonalność.
Translacja. Interpretacja,
Poznań 1 9 9 0 ; M.
B u c h o w s k i , W . J . Burszta, O założeniach interpretacji
antropolo­
1

2

3

4

5

6

7

8

6

gicznej. W a r s z a w a 1 9 9 2 oraz W . J . Burszta, Wymiary
antropolo­
gicznego poznania kultury, Poznań 1 9 9 1
Słownik Wyrazów Obcych M . A r c t a , W a r s z a w a 1 9 3 5 , s.255
Ku t a k i e m u r o z u m i e n i u " p e r y f e r i i " skłania się S. N u g e n t , The
"Peripheral
Situation",
" A n n u a l R e v i e w of A n t h r o p o l o g y "
1 7 : 1 9 8 8 , s. 8 0
C h o d z i o Davida Scheffela, z n a k o m i t e g o z n a w c ę kultury
S t a r o o b r z ę d o w c ó w w w i e l u krajach ś w i a t a . Z o b . j e g o f a s c y n u j ą ­
cą książkę o tej grupie w Kanadzie: In the Shadow of Antichrist.
The Old Believers of Alberta, P e t e r b o r o u g h 1 9 9 1
C. Geertz, Works and Lives. The Anthropologist
as Author,
S t a n f o r d 1 9 8 8 , s. 1 3 7 (cytuję Geerzta w s p o s ó b nieco „ z a o k r ą g ­
l o n y " ) . Dalsze o d w o ł a n i a o d n o s z ą się d o rozdziału VI tej książki,
z a t y t u ł o w a n e g o Being Here: Whose Life Is It Anyway?
E.W. Said, Orientalizm,
W a r s z a w a 1 9 9 1 . W y d a n i e tej pracy
w 1 9 7 8 roku w y w o ł a ł o całą falę p o l e m i k i o m ó w i e ń stanowiska
Saida.
R. Rorty, Nauka jako solidarność,
„ L i t e r a t u r a na Ś w i e c i e "
1 9 9 1 , nr 5, ss. 2 0 5 — 2 0 6
Z o b . książkę Clifforda, The Predicament
of Culture. Twentieth-Centry
Ethnography,
Literature, and Art, C a m b r i d g e Mass.
1988
W . J . Burszta, Czy istnieje dekonstrukcja
antropologiczna?
/ w druku/.
9

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 6

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9805" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9783">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/09c8429c555accbc9c475f0e4ebb558b.pdf</src>
        <authentication>8dfd901459fef5ee276554936a3e283f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116655">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2937</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116656">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116657">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2741</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116658">
                <text>Spis treści / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116659">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.2, s.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116660">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116661">
                <text>Państwowy Instytut Sztuki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116662">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116663">
                <text>INDEKS 369403
CENA 15 000 zł

Polska Sztuka Ludowa

KONTEKSTY

ANTROPOLOGIA KULTURY - ETNOGRAFIA - SZTUKA

W. J . BURSZTA, ETNOLOGIA DZISIAJ A L B O SIŁA PERYFERII • J . T O K A R S K A - B A K I R , „ C Z A S E R A N O S A " • H. C O R B I N , CZŁOWIEK ŚWIETLISTY
• E. KLEKOT, W Y O B R A Ż E N I A TWARZY CHRYSTUSA • M. ZOWCZAK,
DLACZEGO CYGAN KRADNIE? • K. GIERYSZEWSKA, INTERPRETACJA
POSTACI J U D A S Z A • K. K O C J A N , L U D O W A W A L O R Y Z A C J A PŁCIOWOŚCI • A. WIECZOREK, K O M I Z M ŚW. PIOTRA • S. W Ę G L A R Z ,
KONCEPCJE ETNOGRAFICZNEGO Z R Ó Ż N I C O W A N I A KULTURY L U D O ­
W E J D Z I S I A J • I. K A B Z I Ń S K A - S T A W A R Z , T A N I E C W O K Ó Ł D R Z E W

ROK X L V I

1992

NR 2 (217)

�SPIS TREŚCI
W o j c i e c h J . Burszta

Etnologia dzisiaj albo siła peryferii

J o a n n a Tokarska-Bakir

Henri C o r b i n : „Czas

3

Henri C o r b i n

C z ł o w i e k świetlisty

Ewa Klekot

W y o b r a ż e n i e t w a r z y Chrystusa w ikonie karpackiej

Magdalena Zowczak

Dlaczego Cygan kradnie? Przyczyny z r ó ż n i c o w a n i a ludzi w e d ­

Eranosa"

7

i jego przewodnik.

Hermetyczna

idea

doskonałej natury

11
. . .

16

ł u g biblii l u d o w e j

33

Krystyna Gieryszewska

Interpretacja postaci Judasza

39

Krzysztof Kocjan

L u d o w a waloryzacja p ł c i o w o ś c i . A p o k r y f i c z n e w ą t k i w l u d o ­

A g a t a Wieczorek
Stanisław Węglarz

w e j wersji historii o A d a m i e i Ewie

43

Komizm św.

45

Piotra

Koncepcje e t n o g r a f i c z n e g o z r ó ż n i c o w a n i a k u l t u r y
dzisiaj

I w o n a Kabzińska-Stawarz
Recenzje
Teresa Smolińska

ludowej

:

49

Taniec w o k ó ł drzew w „ T a j n e j historii M o n g o ł ó w "

. . .

58

Piotr K o w a l s k i , Współczesny
folklor i folklorystyka.
O przed­
miocie poznania w dzisiejszych badaniach
folklorystycznych.
Wrocław 1990

60

Listy do redakcji
ks. Henryk Paprocki

„Urzędowa liturgia"

61

Maria Giedz

Odpowiedź

62

S u m m a r y of Articles

63

N a o k ł a d c e : Fragment feretronu Św. Trójca, o l . pł., kościół w B o c z k a c h k. Ł o w i c z a
Na

stronie

tytułowej:

Feliks C z a j k o w s k i , Adam

r o m o w a n a . Fot. J a n Ś w i d e r s k i .

i Ewa.

Rzeźba w

drewnie, polich­

�POLSKA

A K A D E M I A

NAUK

•

I N S T Y T U T

SZTUKI

POLSKA SZTUKA LUDOWA

KONTEKSTY
ANTROPOLOGIA KULTURY • ETNOGRAFIA • SZTUKA
Rok XLVI

1992

Nr 2 ( 2 1 7 )

�CONTENTS
W o j c i e c h J . Burszta

E t h n o l o g y T o d a y or t h e Power of the Peripheries

J o a n n a Tokarska-Bakir

Henri C o r b i n —

Henri C o r b i n

The l u m i n o u s M a n a n d his Guide: Hermetic Idea of S u p r e m
Nature

11

Ewa Klekot

The D e p i c t i o n of the Face of Christin Carpathian Icons

16

Magdalena Zowczak

W h y t h e Gipsy Steal? Reasons for P o p u l a t i o n Differentiation
A c c o r d i n g t o t h e Folk Bible

33

Krystyna Gieryszewska

The Interpretation of J u d a s

39

Krzysztof Kocjan

Folk Evaluation of Sexuality. A p o c r y p h a l M o t i f s in t h e Folk
Version of the Story of A d a m a n d Eve

43

A g a t a Wieczorek

T h e C o m i c A s p e c t s of St. Peter

45

Stanisław Węglarz

T h e C o n c e p t i o n of t h e E t h n o g r a p h i c Differentation of Pre­

I w o n a Kabzińska-Stawarz

The Dance a r o u n d Trees in t h e ..Secret History of t h e M o n ­

sent-day

. . .

t h e Time of Eranos

3
7

Folk Culture

49

gols"

58

Review
Teresa S m o l i ń s k a

Piotr

Kowalski,

Letters to the Editors
ks. Henryk Paprocki
"Official
Maria Giedz
Reply

Współczesny

folklor

i folklorystyka

. . .

Lithurgy"

60
61
62

S u m m a r y of Articles

63

R E D A K C J A : Z b i g n i e w B e n e d y k t o w i c z (z-ca redaktora n a c z e l n e g o ) , Aleksander J a c k o w s k i
(redaktor naczelny), Ewa Korulska, A n n a

Kunczyńska-Iracka, Sławomir

Sikora

(sekretarz

redakcji), L u d w i k S t o m m a oraz Zofia Bisiak
S T A L E W S P Ó Ł P R A C U J Ą : Jerzy Bartmiński, Ewa Fryś-Pietraszkowa, A n t o n i
Olędzki, Czesław R o b o t y c k i , Roch Sulima

Kroh, J a c e k

T Ł U M A C Z E N I A : Aleksandra Rodzińska
R E D A K T O R T E C H N I C Z N Y : Krzysztof N a l e w a j k o
Adres redakcji: Instytut Sztuki P A N , ul. D ł u g a 2 8 , 0 0 - 9 5 0 W a r s z a w a , skr. poczt. 9 9 4 ,
tel. 3 1 - 3 2 - 7 1 / 4 w e w n . 2 2 7

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9806" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9784">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0ecf450f0668b54f1a1726a47293e4db.pdf</src>
        <authentication>6d02dca35daf70d455f15ad7fa9d3b83</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116664">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2391</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116665">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116666">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2219</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116667">
                <text>Film i prawdziwy obraz rzeczy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116668">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.112-116</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116669">
                <text>Ciarka, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116670">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116671">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116672">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116673">
                <text>Film i prawdziwy obraz rzeczy
Ryszard Ciarka

Oczywiście wiemy, że f i l m z a w i e r a ć m o ż e w swym przeka­
zie wszystkie niemal formy artystycznej wypowiedzi, nie­
k t ó r e w y k o r z y s t u j ą c wprost — j a k m u z y k ę , inne potencjal­
nie wprost l u b całkowicie p r z e t w a r z a j ą c — j a k l i t e r a t u r ę ,
wszystkie d o s t o s o w u j ą c do swych potrzeb. W t y m przedziw­
n y m , zawsze fascynującym ś m i e t n i k u c y t a t ó w , bez t r u d u
dogrzebiemy się w ą t k ó w literackich, d r a m a t u , poezji, malar­
stwa, czy c h o ć b y innych filmów. A l e t a k ż e film, j a k o dzieło
s k o ń c z o n e , s k ł a n i a nas i do takiej refleksji, iż z n a c z y ć m o ż e
niewiele więcej niż poza samym s o b ą . F i l m b o w i e m z n a c z y ć
m o ż e podobnie j a k znaczy rzecz: jedno i drugie nie musi
przecież o d razu a p e l o w a ć d o naszego intelektu, p r z e m a w i a ć
m o ż e natomiast, i zwykle tak jest, do naszej mliczącej
z d o l n o ś c i rozszyfrowywania, rozumienia świata, oraz zdol­
ności w y o b r a ż a n i a sobie w s p ó ł i s t n i e n i a postrzeganych rze­
czy, zjawisk i l u d z i .
1

„ W codziennym życiu — pisze Merleau-Ponty — istotnie,
nie dostrzegamy owej estetycznej w a r t o ś c i najmniejszej p o ­
strzeganej rzeczy. Jest t a k ż e p r a w d ą , że nigdy w rzeczywisto­
ści postrzegana forma nie jest d o s k o n a ł a , zawsze istnieją
j a k i e ś nadmiary, skazy, c o ś w rodzaju efektu n a d u ż y c i a
materii. D r a m a t filmowy jest zawsze, by tak rzec, bardziej
finezyjny niż dramaty realnego życia; dzieje się w świecie
ściśle o k r e ś l o n y m , bardziej niż świat r e a l n y . "
2

W j a k i e więc zdarzenia u w i k ł a n y m o ż e b y ć film? W jakie
z a p o ż y c z e n i a i cytaty; j a k o synteza czy antyteza rzeczywisto­
ści? K a ż d e chyba dzieło sztuki istniejąc w kulturze, co
znaczy, że jest odczytane, będzie też przeciwko l u b k u c z e m u ś
skierowane. Jak to jest — p y t a m y dalej — że bardziej
finezyjna i ściśle o k r e ś l o n a rzeczywistość filmu redukuje,
a j e d n o c z e ś n i e p o g ł ę b i a rzeczywistość z e w n ę t r z n ą ?
Jeśli p a m i ę t a m y jeszcze film Andrzeja W a j d y Niewinni
czarodzieje, to w a r t o w s p o m n i e ć , że film ten nie o t r z y m a ł
zbyt pochlebnych ocen k r y t y k ó w . Z w y j ą t k i e m k i l k u ciekaw­
szych wypowiedzi, większość r e c e n z e n t ó w z a r z u c a ł a W a j ­
dzie, iż film ten zbyt m a ł o jest filmowy, a nade wszystko
kwestionowano jego p r a w d z i w o ś ć .
Jak p a m i ę t a m y , ukazana w Niewinnych
czarodziejach
w s p ó ł c z e s n a rzeczywistość jest bardzo d r a ż n i ą c a . W y z y w a ­
j ą c a w swej l a p i d a r n o ś c i . A p a t i a i b i e r n o ś ć m ł o d y c h ludzi,
pozbawionych ambicji „ w d e c h o w c ó w " , czyli spokojniejszej
odmiany „ b e a t n i k ó w " , nie jest t u oceniana ani poddawana
t y m bardziej jakiejkolwiek negatywnej krytyce.
Istnieją. Słuchają jazzu. Z dnia na dzień grubieje na nich
maska życia pozornego, iluzji. N i e poznamy ich, bo grają
swoje „ n i e w i n n e " role m i ę d z y s o b ą i wobec kontestowanej
przez nich rzeczywistości. N i e poznamy ich, bo nawet
uczucie, miłość jest t y l k o nieco bardziej w y s u b l i m o w a n ą g r ą ,
g r ą zresztą p r z e r w a n ą , g d y ż znany jej w y n i k zniechęca do
dalszych p o s u n i ę ć .
„ N i e wierzę w gorycz bohatera W a j d y — pisze Aleksander
Jackiewicz— ani w sceptycyzm bohaterki. T r u d n o m i nawet
uwierzyć w p r a w d o p o d o b i e ń s t w o owej sytuacji w nocy,
w kawalerskim p o k o i k u , w k t ó r y m c h ł o p i e c i dziewczyna
p r o w a d z ą p l a t o n i c z n ą g r ę masek. W o l ę t r a k t o w a ć ten w ą t e k
Niewinnych czarodziejów j a k o m e t a f o r ę , u o g ó l n i e n i e . " *
M e t a f o r ą jest też chyba i cały film, tak j a k szczególną
3

112

f o r m ą metafory i u o g ó l n i e n i a jest k a ż d y ruch kontestacyjny,
t a k ż e i ten, k t ó r y Wajda ukazuje. K a ż d a k u l t u r o w a kontes­
tacja przeciwstawia się zwykle w y t w o r z o n y m przez siebie
wizerunkom k u l t u r y d o m i n u j ą c e j , jej systemom w a r t o ś c i .
Protestem wobec k r y t y k o w a n y c h w a r t o ś c i m o ż e b y ć np.
s p o s ó b ubierania się i sposoby z a c h o w a ń , k t ó r e stają się b ą d ź
k a r y k a t u r ą owych w a r t o ś c i , b ą d ź p o d k a ż d y m w z g l ę d e m
alternatywnym sposobem bycia. Podobne zjawiska obser­
w o w a ć m o g l i ś m y w kontestacyjnych ruchach lat siedemdzisiątych, podobne dają się z a o b s e r w o w a ć i teraz. Dlatego
też Bazyli, g ł ó w n y bohater filmu, nie decyduje się na
porzucenie gry, na konsekwencje pozostania z d z i e w c z y n ą .
Nie jest on człowiekiem złym, wypaczonym; przecież jego
marzenia o d o m u , dostatnim życiu nie o d b i e g a j ą chyba od
ówczesnej tzw. „przeciętnej krajowej". A l e też k a ż d e o d ­
chylenie maski s p o w o d o w a ć m o ż e nieodwracalny proces
wtapiania się w dobrze znane t ł o otaczającej go rzeczywisto­
ści. T u ż za jego kawalerskim p o k o i k i e m u s a d o w i ł się przecież
jeszcze bardziej zamaskowany świat, toczy się t a m gra życia
pozornego; codzienna s z a r o ś ć p r z e ś w i e t l o n a h a s ł a m i , peł­
n y m i fałszywej j e d n o ś c i u m y s ł ó w i serc.
Znamienny jest t e ż i t y t u ł f i l m u , bo „ n i e w i n n i czarodzie­
j e " , to t a k ż e c z ą s t k a romantycznej wizji s a m o t n o ś c i , niemo­
cy w realizowaniu własnej o d r ę b n o ś c i , g d y ż fałszywy świat
z e w n ę t r z n y zmusza do z a m k n i ę c i a się, przeczekania. M o t y w
ten nieustannie b ł ą k a się w t w ó r c z o ś c i Byrona, Mickiewicza,
Słowackiego, wśród r o m a n t y k ó w .
„ P u n k t e m wyjścia — pisze Juliusz Kleiner w szkicu
Romantyzm —jest dla nich niezadowolenie z rzeczywistości
teraźniejszej, z ustalonych s t o s u n k ó w s p o ł e c z n y c h , z rezul­
t a t ó w dotychczasowej k u l t u r y . Świat, do k t ó r e g o d o p r o w a ­
dziła k u l t u r a europejska, wydaje się nienaturalny, zły, bez­
duszny, m a r t w y . Trzeba od niego uciec l u b trzeba go
przekształcić, a n a k ł a d a n e p r z e z e ń więzy o d r z u c i ć w imię
ideału w o l n o ś c i . "
5

C o dzień z p a m i ą t k ą nudnych postaci i z d a r z e ń
W r a c a m do s a m o t n o ś c i , do książek — do m a r z e ń ,
Jak p o d r ó ż n y , ś r ó d dzikiej wyspy zarzucony,
C o rana w z r o k i s t o p ę niesie w r ó ż n e strony,
A z a l i gdzie istoty bliźniej nie obaczy,
I co noc w s w ą j a s k i n i ę powraca w rozpaczy.
Szalony! niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa ł a ń c u c h a , by nie d r a ż n i ć rany. —
Witajże, ma j a s k i n i o — na w i e k i z a m k n i ę c i ,
Nauczymy się w i ę ź n i a m i stać się z własnej chęci —
C z y ż nie znajdziem z a t r u d n i e ń ? M ę d r c e dawnych
wieków
Z a m y k a l i się s z u k a ć s k a r b ó w albo l e k ó w ,
I trucizn — m y niewinni m ł o d z i czarodzieje
Szukamy ich, by o t r u ć w ł a s n e swe nadzieje.
(...)
Zamieszkałym śród cieniów zmyślonego świata
Nudnej rzeczywistości nagrodzi się strata.
(Dziady Widowisko, Część I )

�K a d r z filmu Tadeusza Konwickiego „Ostatni dzień lata"

Świat ukazany w filmie W a j d y „ o k i e m kamery", jest
rzeczywisty. Prawdziwe są k l u b y i kawiarnie, w k t ó r y c h
spotykali się bohaterowie filmu, spotykali się t a m n a p r a w d ę
p o d o b n i do nich m ł o d z i ludzie w tak samo charakterystycz­
nie za d ł u g i c h p ł a s z c z a c h i p o w y c i ą g a n y c h swetrach. Praw­
dziwe są z a u ł k i i p o d w ó r k a , gdzie w ł ó c z ą się bez celu,
o r g a n i z u j ą c na poczekaniu j a k i e ś mini-przedstawienia
— „ d r a k i " . Prawdziwa jest też i ekstatyczna muzyka jaz­
zowa, k t ó r e j słuchają i k t ó r ą grają. T o jednak sam film j a k o
t a k i , właśnie ten film Wajdy, nie jest ani c h ł o d n y m dokumen­
tem, zapisem u k a z u j ą c y m j e d n ą z f o r m ówczesnej kontes­
tacji, ani też f a b u l a r n ą d y k t e r y j k ą o b d a r z o n ą zgrabnym
m o r a ł e m . Jest natomiast przedziwnym t a ń c e m p o z o r ó w , prawdziwie nierzeczywistą g r ą — k a ż d y film jest g r ą o pozo­
rach rzeczywistości — gdzie p e ł n o jest niepotrzebnych
r u c h ó w i niepotrzebnych słów. T o j a k b y film nie o rzeczach
czy osobach, a o niewidzialnej w codziennym życiu prze­
strzeni m i ę d z y n i m i . Jest to rzeczywistość filmowa, ale taka,
gdzie istnieją j a k i e ś nadmiary, skazy, c o ś w rodzaju efektu
n a d u ż y c i a materii.
„ N a s z e pojęcie o świecie — pisze Marleau-Ponty — uleg­
ł o b y o d w r ó c e n i u , gdyby u d a ł o się n a m z o b a c z y ć o d s t ę p y
m i ę d z y rzeczami j a k o rzeczy (na p r z y k ł a d p r z e s t r z e ń m i ę d z y
drzewami na bulwarze) i odwrotnie — same rzeczy j a k o t ł o
(drzewa na b u l w a r z e ) . "
Czyż nie dostrzegamy owego o d w r ó c e n i a właśnie w t y m
filmie? A l e też u k a z u j ą c y się obraz, zarejestrowana rzeczywi­
stość, nie m o g ą b y ć obdarzone t a k i m i właśnie cechami. Sam
obraz, t y m bardziej obraz filmowy, nie ma takiej m o ż l i w o ś c i
b e z p o ś r e d n i o . T a k j a k , w t y m samym znaczeniu, s ł o w e m l u b
d ź w i ę k i e m nie m a m y b e z p o ś r e d n i e j m o ż l i w o ś c i o d d a ć np.
istoty ciszy. M o ż e m y natomiast to zdarzenie o p i s a ć , d o k o ­
n u j ą c rzecz jasna g w a ł t u na jego realności, w y c h o d z ą c poza
przypisaną mu strukturę.
Ostatni dzień lata Tadeusza K o n w i c k i e g o , to film o spot­
kaniu dwojga ludzi na pasie ziemi niczyjej, jałowej pustyni,
granicy, w najbardziej d o s ł o w n y m tego słowa znaczeniu.
Ta filmowa o p o w i e ś ć toczy się w ś r ó d piaszczystych w y d m ,
p o m i ę d z y morzem i l ą d e m , piaskiem i w o d ą , na granicy
terytorialnej, k t ó r e j n i e p r z e k r a c z a l n o ś c i pilnują p a t r o l u j ą c e
6

niebo odrzutowce. G r a n i c ę „ t w o r z y (...) węższy lub szerszy
pas ziemi nieuprawnej znajdujący się w stanie d z i k i m l u b
p ó ł d z i k i m , k t ó r y prawnie czy zwyczajowo jest w y o d r ę b ­
niony o d przyległych o b s z a r ó w . " Granica też, w sensie
o b r z ę d o w y m , jest najdalej p o ł o ż o n y m obszarem o d miejsca
sacrum. Ciekawa jest r ó w n i e ż w s p ó ł z a l e ż n o ś ć owego sacrum
i o b s z a r ó w granicznych, o t ó ż . . . „ g r a n i c e i miejsca święte
n o s z ą — k a ż d e ze swej strony — charakter o b s z a r ó w , gdzie
przejawia się n i e s k r ę p o w a n a świętość. P o z o s t a j ą one t a k ż e
i w b e z p o ś r e d n i c h ze s o b ą stosunkach." N a granicy w ł ó c z ą
się demony, duchy chowanych t a m zwyczajowo z m a r ł y c h
t r a g i c z n ą śmiercią, p o m y l o n y c h i s a m o b ó j c ó w , nie narodzo­
ne dzieci, wszystkich „ o d r z u c o n y c h " . Granice są niebez­
pieczne, w p o d w ó j n y m tego słowa znaczeniu, b o w i e m styka­
j ą się b e z p o ś r e d n i o z demonicznym ś w i a t e m z e w n ę t r z n y m ,
j a k i z tego p o w o d u , że moc, k t ó r a je charakteryzuje, r ó w n a
jest tej j a k a dominuje w ś w i ę t y m centrum.
W filmie t y m r ó w n i e ż uległo o d w r ó c e n i u f o r m u ł o w a n e
w y o b r a ż e n i e ś w i a t a . A l e i tu odnajdziemy ten sam m o t y w
s a m o t n o ś c i , niemocy i z a m k n i ę c i a . I z n ó w , w gmatwaninie
pozornych g e s t ó w , w p o t o k u słów, w subtelnej grze, w nad­
miarze rzeczy, m o ż e m y dostrzec c o ś p o m i ę d z y .
Pas rzeczywistej ziemi niczyjej, granicy, wtapia w swój
obszar dwoje ludzi, samotnych, w sensie d o s ł o w n y m , cho­
ciażby z tego w z g l ę d u , że są j e d y n y m i bohaterami filmu.
Śledzimy ich g r ę na tle mocno konkretnej, statycznej prze­
strzeni. W tej grze słowa nieczęsto b ę d ą miały c o ś w s p ó l n e g o
z gestem, b ę d ą się d o p e ł n i a ł y , ale t y l k o po to, aby u k a z a ć
niewidzialny obszar z n a c z e ń m i ę d z y n i m i .
7

8

„ . . . M ę ż c z y z n a poczyna machinalnie s t r z e p y w a ć piasek
z pleców kobiety.
M ę ż c z y z n a : — C h c ę ci t y l k o p o w i e d z i e ć , że jestem zupeł­
nie sam.
Zbliżenie p l e c ó w kobiety. R ę k a c h ł o p c a strzepuje drobne
ziarenka piasku.
M ę ż c z y z n a : — I nic m i się nie u d a ł o w życiu.
C h ł o p i e c zaczyna gładzić czystą p r z e s t r z e ń jej pleców.
W o d z i k o ń c a m i p a l c ó w w z d ł u ż k r ę g ó w k r ę g o s ł u p a . Plecy
kobiety p o c z y n a j ą d r ż e ć ledwo dostrzegalnie.

113

�Kobieta: — A co t u robisz?
Mężczyzna: — N i c . W ł ó c z ę się... szukam...
Kobieta: — Chcesz uciec?
Milczenie. G ł o s czkawki.
Mężczyzna: — Przepraszam... D o k ą d m o ż n a uciec? M o ż e
ty wiesz?
K o b i e t a o d t r ą c a g w a ł t o w n i e jego r ę k ę . Poprawia stanik.
Wstaje.
Kobieta: — P r z e s t a ń . N i e l u b ę t e g o . "
I c h spotkanie i zbliżenie jest przypadkowe i n i e t r w a ł e .
Niepewne, tak j a k wygrzebana j a m a na wydmie z k o s z u l ą
r o z p o s t a r t ą na k r z a k u , gdzie s c h r o n i ą się, aby p r z e c z e k a ć
deszcz. N i e jest t o j u ż ani jaskinia dogodna do ucieczki, ani
mieszkanie, gdzie m o ż n a by bezpiecznie p r o w a d z i ć g r ę
„ n i e w i n n y c h c z a r o d z i e j ó w " , ale licha namiastka d o m u
wśród wydm i otaczających ich d u c h ó w wspomnień. I z n ó w
s ł o w a , a właściwie gra słów, gra g e s t ó w .
„... M ę ż c z y z n a obejmuje j ą r a m i o n a m i , j a k b y chciał
u c h r o n i ć o d deszczu.
Mężczyzna: — Schowaj się głębiej, trzeba j a k o ś p r z e t r w a ć .
M a m y przynajmniej dach.
Kobieta: — T a k a pustynia, zupełnie zmokniemy.
(...) W s u w a j ą się g ł ę b o k o p o d gałęzie, k ł a d ą się o b o k
siebie. O d d y c h a j ą jeszcze szybko. K o b i e t a patrzy m u w oczy.
O n obejmuje j ą ramieniem. (...)
Kobieta: — Och, taki deszcz, straszna ulewa, popatrz,
chyba w o g ó l e nie przejdzie... w k o ń c u utoniemy oboje.
Zbliżenie twarzy kobiety, na k t ó r e j policzek spada ciężka
kropla. Patrzy z przestrachem w k i e r u n k u c h ł o p c a i m ó w i
szybko, b e z ł a d n i e , ż e b y z a ż e g n a ć sytuację, k t ó r e j się oba­
wia..."
9

1 0

I z n ó w p r z e s t r z e ń , k t ó r ą obejmuje kamera, jest j a k
najbardziej rzeczywista. Prawdziwe są w y d m y , morze, prze­
latujące odrzutowce. Prawdziwi s ą i ludzie, w c i ą g ł y m t a ń c u
p o z o r ó w , g e s t ó w , dotykania, r o z m ó w . G d y b y z r y t m i z o w a ć
ten taniec i n a d a ć m u jeszcze w i ę k s z ą przejrzystość przez
powtarzanie tych samych fraz, to b y ł o b y to z p e w n o ś c i ą

Salto,
inny
film
Konwickiego, w k t ó r y m Kowalsk i - M a l i n o w s k i prezentuje taniec z figurami, gestami, k t ó r e
na parkiecie nic nie z n a c z ą , a czy w o g ó l e m o g ą c o ś znaczyć?
Istnieje w tych filmach j a k a ś niedostrzegalna p r z e s t r z e ń
m i ą d z y rzeczami, k t ó r e j o b e c n o ś ć sprawia, iż rzeczywistość
o g l ą d a n a na ekranie, cały realizm z d a r z e ń zmienia się w g r ę
p o z o r ó w . Zmusza to niejako do poszukiwania d o d a t k o w y c h
treści, bardziej z r o z u m i a ł y c h d o p o w i e d z e ń , gdzieś j u ż poza
filmowym kadrem, poza t y m nawet o czym film opowiada.
„ K a m u f l o w a n i e — pisze Marleau-Ponty — jest s z t u k ą
maskowania jakiejś formy, polega na wprowadzeniu g ł ó w ­
nych l i n i i , k t ó r e tę f o r m ę określają w innych, bardziej
agresywnych f o r m a c h . " A l e przecież f i l m , obraz filmowy,
to nie t y l k o w e w n ę t r z n i e zakamuflowana forma i treść
istniejącą na z e w n ą t r z ; to przede wszystkim obraz, j a k b y
ś r o d e k tych d w ó c h skrajności.
Czy zatem b a d a j ą c obraz f i l m o w y , analizując go p o d
w z g l ę d e m formy i treści, czyli b a d a j ą c to, co g ł ę b o k o ukryte,
i to, co na z e w n ą t r z , m a m y na myśli p o w s t a j ą c e i u m y k a j ą c e ,
brutalne w swym konkrecie obrazy filmowe? Czy w p o g o n i
za treścią i f o r m ą nie gubimy tej w a r t o ś c i , k t ó r a w filmie jest
najbardziej istotna, a k t ó r e j do samego obrazu z r e d u k o w a ć
się nie da?
N i e u b i e r a j ą c nadto myśli w s ł o w a stwierdzić m o ż e m y , że
obraz filmowy jest zawsze prawdziwy: tyle samo zawartej
w n i m jest cierpliwości scenografa, koncepcji r e ż y s e r a , gry
aktora, ile p r z y p a d k o w o wdzierającej się rzeczywistości. Jest
c z y m ś , co w istocie jednak nie istnieje, c z y m ś , co raz
zarejestrowane na t a ś m i e filmowej l u b magnetycznej nie da
się j u ż p o w t ó r z y ć , zmienić, a t y l k o o d t w o r z y ć .
Obraz filmowy nie jest obrazem statycznym, nie t y l k o przez
fakt, że jest ruchomy, ale r ó w n i e ż przez to, że fragment
sfilmowanej rzeczywistości tam zawarty poddany jest dynamizacji, w znaczący s p o s ó b nacechowany rytmem n a s t ę p u j ą c y c h
po sobie ujęć. P r a w d ą jest, że r y t m taki zgodny jest na ogół
z n a s t ę p s t w e m logicznym znanym i rozumianym w codzien­
n y m d o ś w i a d c z e n i u , ale ta nowo wykreowana rzeczywistość
z rzeczywistością c o d z i e n n ą nie m a j u ż nic w s p ó l n e g o .
11

�„ Т о , с о r y t m o g a r n ą ł — pisze L e ś m i a n — nieśmiertelnieje
i p r a w o m ziemskim w y m y k a się bezwiednie. Przedmioty,
strumienistym p r ą d e m r y t m u porwane, w i e d z ą czym jest
n a g ł a i niespodziewana n i e ś m i e r t e l n o ś ć . "
D o t y k a m y tu, j a k s ą d z ę , bardzo ciekawego p r o b l e m u . D o
najbardziej bowiem, m o i m zdaniem, interesujących roz­
w a ż a ń nad filmem należą p r ó b y , k t ó r y c h celem jest po­
szukiwanie r ó ż n i c i części w s p ó l n y c h p o m i ę d z y obrazem
filmowym i rzeczywistością. Pomiędzy materiałem, który
zdolny jest przenieść, najlepiej j a k d o t ą d , rzeczywistość
i p o j a w i a j ą c y m i się d o k ł a d n y m i wizerunkami rzeczy.
„ N i e wiemy, co m y ś l e ć o z w i ą z k u m i ę d z y fotografią a
t y m , co znajduje się na fotografii - pisze Stanley Cavell.
- Obraz ten nie jest p o d o b i z n ą , ale nie jest t a k ż e repliką ani
reliktem, ani cieniem, ani też duchem (jakkolwiek we wszyst­
k i c h tych propozycjach znajdujemy pewien u d e r z a j ą c y rys
fotografii, a mianowicie j a k ą ś z w i ą z a n ą z n i m i a u r ę magicz­
n ą ) . (...)
Nie j e s t e ś m y przyzwyczajeni o g l ą d a ć rzeczy niewidzialne,
nieobecne dla nas, nieobecne w ś r ó d nas. L u b też nie j e s t e ś m y
przyzwyczajeni do ś w i a d o m o ś c i , że m o ż e m y to czynić (z
w y j ą t k i e m s n ó w ) . Ontologicznie rzecz b i o r ą c , wydaje się, że
kiedy patrzymy na fotografię, zdarza się właśnie taki fakt:
widzimy rzeczy, k t ó r e nie są obecne. (...)
Fotografia p r z e k r o c z y ł a s u b i e k t y w n o ś ć (...) na drodze
automatyzmu, u s u w a j ą c czynnik ludzki z procesu reproduk­
cji. Lecz t o , co fotografia z y s k a ł a , nie jest o b e c n o ś c i ą .
U z y s k a ł a świat, zgoda, lecz t y l k o j e d n ą z jego m o ż l i w o ś c i .
(...) N a fotografii r e a l n o ś ć jest obecna dla mnie, podczas gdy
j a nie jestem obecny dla niej: p o z n a j ę i o g l ą d a m świat, dla
k t ó r e g o niemniej nie jestem obecny, a k t ó r y jest (...) ś w i a t e m
minionym."
C z y ż nie p r z y p o m i n a to, jednej z p o u c z a j ą c y c h lekcji, jakie
o t r z y m a ł a Alicja p o d r ó ż u j ą c po K r a i n i e C z a r ó w ?
„ W i d z i a ł a m j u ż k o t y bez u ś m i e c h u — p o m y ś l a ł a A l i c j a
— ale u ś m i e c h bez k o t a w i d z ę po raz pierwszy w życiu, to
d o p r a w d y nadzwyczajne!"
U ś m i e c h , k t ó r y p o z o s t a ł na gałęzi drzewa, należał jeszcze
przed chwilą do k o t a , to czy i teraz do niego należy, czy jest
j u ż t y l k o po prostu u ś m i e c h e m ? Jeżeli z a ś tak, to jest j u ż
j a k i m ś u ś m i e c h u u o g ó l n i e n i e m , jego i s t o t ą , a j e d n o c z e ś n i e
t y m , co realnie istnieć nie m o ż e .
C z y m więc jest obraz filmowy? Odbiciem istniejącej rze­
czywistości, czy m o ż e o d s ł o n i ę c i e m jej istoty? Wszak dopiero
sam u ś m i e c h , c h o ć to wydaje się paradoksalne, daje n a m
m o ż l i w o ś ć przeżycia istoty u ś m i e c h u j a k b y „ s a m e g o w so­
bie". Wszak dopiero np. obraz filmowy, a właściwie to
wszystko, co obraz ten znaczy, m o ż e u z m y s ł o w i ć nam, c h o ć
dla tego obrazu nie jestem obecny, j a k ą ś cechę p r z e ż y w a n e j
rzeczywistości.
R ó w n i e paradoksalny fakt daje się o d c z y t a ć w dziedzinie
b a d a ń nad filmem: ujawnienie bliskości z t a k i m i zjawiskami
k u l t u r y , j a k m i t , myślenie symboliczne, bajka, r y t u a ł , o b r z ę d
godzić wypada niekiedy z t e c h n i k ą rejestracji, z t e c h n i c z n ą
m o ż l i w o ś c i ą w y w o ł y w a n i a prawdziwego obrazu rzeczywis­
tości. O n i r y c z n o ś ć , a z drugiej strony mechaniczna, c h ł o d n a
dokumentacja.
Być m o ż e k i n o — j a k pisze Pasolini — opiera się na
przekazie „ l i n g w i s t y c z n y m t y p u irracjonalnego" - „i to
t ł u m a c z y g ł ę b o k ą o n i r y c z n o ś ć k i n a , ale t a k ż e a b s o l u t n ą
i n i e u n i k n i o n ą k o n k r e t n o ś ć , powiedzmy, p r z e d m i o t o w ą . "
Obrazoznaki, w e d ł u g tej ciekawej propozycji, t o j e d n o ś ć
oparta na bardzo znaczącej opozycji: d o p e ł n i e ń archetypicznych i widzialnej rzeczywistości. I z n ó w n i e z w y k ł o ś ć obrazu
filmowego ukazuje się w całej swej z ł o ż o n o ś c i . M o ż e m y z n a ć ,
to znaczy p o n a z y w a ć , wszystkie jego elementy. M o ż e m y
12

13

1 4

15

1 6

p r z y p u s z c z a ć z czego się s k ł a d a , ale wciąż w y m y k a się n a m
jego znaczenie. N i e p o t r a f i m y jeszcze określić nawet jego
funkcji, ani tego w jakiej rzeczywistości istnieje. Przypomina
to nieco zadanie lingwistyczne, k t ó r e p o l e g a ć ma na p r ó b i e
odczytania zdania w nieznanym j ę z y k u , a do dyspozycji
m a m y jedynie słownik p o z w a l a j ą c y na odczytanie słów bez
z n a j o m o ś c i zasad g r a m a t y k i , ani wiedzy o potencjalnych
m o ż l i w o ś c i a c h w y s t ę p o w a n i a i d i o m ó w . A obraz
filmowy
t a k ą właśnie p o s t a ć przybiera najczęściej.
P r z y w o ł u j ą c t u t e r m i n o l o g i ę z w i ą z a n ą z sensem z d a ń ,
i d i o m ó w , s p r ó b u j m y teraz nasze r o z w a ż a n i a p o s z e r z y ć
o związki obrazu filmowego z p o e t y k ą . T o przecież film, nie
poprzez dobrane s ł o w a i t r a f n ą , j a k b y przez prawo ustano­
w i o n ą m i a r ą , s p o w o d o w a ł wytworzenie się w i z e r u n k ó w
rzeczywistości, „ p r a w d z i w y c h o b r a z ó w rzeczy".
N a w i ą z a ł e m t u , p a r a f r a z u j ą c cytat, do jednego z k a n o n ó w
s t a r o ż y t n e j i renesansowej poetyki, s p r ó b u j e m y bowiem
p o r ó w n a ć film, obraz w filmie, do zasady rerum simulacra,
istoty sztuki, niedościgłej idei poezji. Stanowi to przecież
cechę filmu n i e o d ł ą c z n ą , a paradoksalnie rzecz ujmując,
właściwość filmu p r z y r o d z o n ą , „ t e c h n i c z n ą n a t u r ę " .
„ T o jest funkcją poety — czytamy w j e d n y m z renesan­
sowych w y k ł a d ó w poetyki — by m o w ą i wierszem — splecio­
n y m i w o z d o b n ą i b o g a t ą całość — o d t w o r z y ć ludzkie
zachowania, d z i a ł a n i a , dokonania oraz miejsca na ziemi,
w s p ó l n o t y ludzi, p o ł o ż e n i a k r a j ó w , rzeki, obiegi gwiazd,
n a t u r ę świata; by znakami o p r z e n o ś n y m znaczeniu o d ­
t w a r z a ć stany u m y s ł u i poruszenia serc..."
W n i k a j ą c głębiej w samo znaczenie łacińskiego rerum
simulacra o d c z y t a ć m o ż e m y , iż rerum (res-, rei-,) to rzecz,
przedmiot, c o ś , a t a k ż e świat, w s z e c h ś w i a t , natura; simulacra
(simulacrum) z a ś to obraz, portret, ale t a k ż e w i d z i a d ł o
senne, cień u m a r ł e g o , obraz charakteru, zjawisko, mara,
pozór.
R a c j ę ma oczywiście Kracauer i Beniamin t w i e r d z ą c , że
w obrazie filmowym p r z e w a ż a fizyczny i materialny obraz
świata, wszak w y t w o r z o n y z o s t a ł p r a w d z i w y obraz rzeczy.
A l e rację ma r ó w n i e ż M o r i n i Susan Langer p o r ó w n u j ą c film
do snu, lub d o archaicznych m a l o w i d e ł naskalnych. R a c j ę
m a r ó w n i e ż i Pasolini, kiedy w y p o w i a d a się na temat śmierci,
filmu i m o n t a ż u .
„ D o p ó k i nie u m r ę — pisze Pasolini — n i k t nie m o ż e b y ć
pewien, że zna mnie n a p r a w d ę , to znaczy, że m o ż e n a d a ć sens
mojemu d z i a ł a n i u , k t ó r e j a k o moment j ę z y k o w y jest trudne
do odszyfrowania. Trzeba więc koniecznie u m r z e ć , bo
d o p ó k i żyjemy, brak n a m sensu, a język naszego życia
( k t ó r y m się w y r a ż a m y i k t ó r e m u przypisujemy najwyższe
znaczenie) jest n i e p r z e t ł u m a c z a l n y . Jest chaosem m o ż l i w o ­
ści, p o z b a w i o n y m ciągłości poszukiwaniem z w i ą z k ó w i zna­
czeń. Ś m i e r ć dokonuje b ł y s k a w i c z n e g o m o n t a ż u naszego
życia: czyli wybiera jego momenty n a p r a w d ę z n a c z ą c e ( i j u ż
nie p o d l e g a j ą c e z m i a n o m p o d w p ł y w e m i n n y c h m o m e n t ó w
sprzecznych i niekonsekwentnych) i ustawia je w pewne
n a s t ę p s t w o — zmieniając n a s z ą teraźniejszość n i e s k o ń c z o n ą ,
n i e t r w a ł ą , n i e p e w n ą , a więc nie d a j ą c ą się o p i s a ć j ę z y k o w o ,
w przyszłość j a s n ą , stałą, p e w n ą , a więc o p i s y w a l n ą j ę z y k o ­
w o . (...)
M o n t a ż dokonuje się na materiale filmowym (utworzo­
n y m z f r a g m e n t ó w wielu bardzo d ł u g i c h i n i e s k o ń c z e n i e
k r ó t k i c h p l a n ó w sekwencji, p o j m o w a n y c h j a k o n i e s k o ń ­
czone m o ż l i w o ś c i subiektywnych p u n k t ó w widzenia) tego
samego zabiegu co śmierć dokonuje na l u d z k i m ż y c i u . "
A więc „ t o , co r y t m o g a r n ą ł nieśmiertelnieje...", j a k pisał
L e ś m i a n . „ K a ż d y m a w sobie — dopowie R ó ż e w i c z — zwi­
n i ę t ą t a ś m ę k o l o r w y c h i bezbarwnych filmów. K a ż d y film
jest zmontowany wyłącznie w p a m i ę c i jednego człowieka.
17

1 8

115

�Ginie razem z n i m . N i e ś m i a ł e p r ó b y opowiedzenia za życia,
w y ś w i e t l a n i a po śmierci są skazane zawsze na niepowodze­
nie. F a ł s z y w e są światła, ujęcia, plany, d i a l o g i . "
O ileż ciekawiej wobec tych p r z y k ł a d ó w m o ż n a np.
z i n t e r p r e t o w a ć sens p a m i ę t n e j , wielominutowej chyba,
ostatniej sekwencji f i l m u Zawód reporter, pozbawionej cięć
m o n t a ż o w y c h . K a m e r a dokonuje przecież nieprawdopodo­
bnego salta, „ w y c h o d z i " z p o k o j u „ p r z e c i s k a j ą c " się przez
k r a t y i „ p o w r a c a " drzwiami do tego samego miejsca j u ż po
śmierci bohatera f i l m u .
P o w r ó ć m y jednak do naszych g ł ó w n y c h r o z w a ż a ń doty­
czących istoty, znaczenia i m o ż l i w o ś c i interpretacyjnych
obrazu w filmie. Wszystkie wymienione t u s ą d y na temat
natury czy specyfiki obrazu filmowego, c h o ć odmienne,
doskonale mieszczą się w poszerzonej, pod w z g l ę d e m znacze­
nia, formule rerum simulacra. A l b o w i e m filmowy prawdziwy
obraz rzeczy posiada w sobie przecież tyle samo doskonale
odbitych p r z e d m i o t ó w , rzeczy, o b r a z ó w , co cieni, p o z o r ó w ,
w i d z i a d e ł sennych, tyle samo o b r a z ó w świata, natury, ile
r ó ż n o r o d n y c h , mitycznych i mitologicznych koncepcji na
temat ich istnienia.
AJe prawdziwy obraz rzeczy, nie jest zbiorowiskiem owych
p r z e d m i o t ó w , ani cieni, nie da ich się po prostu oddzielić.
„ N i e d o s y ć bowiem — pisze uczony Renesansu, Conradus
Protucius Celtis — p e w n ą ilość sylab ująć w o k r e ś l o n ą m i a r ę ,
jeśli w t y m m e t r u m — przy pomocy r ó ż n o r a k i c h i stosow­
nych figur — [piszący] nie w y r a z i ł prawdziwego obrazu
rzeczy, nie o d m a l o w a ł go p i ę k n i e tak, by w samych s ł o w a c h
b y ł a ż y w o ś ć i by niosły one za s o b ą j a k b y moc o b d a r z a j ą c ą
rzeczy życiem, i by się w y d a w a ł o , że przez pisanie — rzeczy
na n o w o zaczynają istnieć. W t y m więc będzie największa
c h w a ł a piszącego: jeśli sprawi on w r a ż e n i e , że pisząc — t w o ­
rzy i w y w o d z i na ś w i a t ł o rzecz, k t ó r a d o t ą d j a k b y nie
istniała."
O ile jednak piszący, poeta, s p r a w i ć musi poprzez dobrane
s ł o w a , by rzeczy, j a k b y d o t ą d nie istniejące, na n o w o zaczęły
istnieć, o tyle t w ó r c a filmu staje wobec sytuacji innej;
wykorzystuje f o t o g r a f i c z n ą n a t u r ę dzieła, w y m a g a j ą c ą j u ż
innego r y t m u , l o g i k i , innego sposobu tworzenia „ p r a w ­
dziwego obrazu rzeczy".
P r ó b o w a ł e m o p i s a ć na w s t ę p i e tego szkicu dwa
filmy,
ś w i a d o m i e p o s z u k u j ą c p o r ó w n a ń do zjawisk istniejących na
z e w n ą t r z obrazu filmowego, do symboliki romantycznej, do
antropologicznej koncepcji przestrzeni, do innych
filmów
1 9

2 0

czy p r o b l e m ó w współczesnej k u l t u r y masowej, nie t w i e r d z ą c
j e d n a k ż e , iż bez owych d o p o w i e d z e ń treść filmu, życie tam
istniejące j a k b y j u ż poza naszym ś w i a t e m , nie m o g ł o by b y ć
odczytane czy zrozumiane. Czy jednak, wobec zarysowanej
t u t y l k o z ł o ż o n o ś c i obrazu filmowego, o d s z e d ł e m w istocie
od tego, co przed chwilą z o s t a ł o nazwane „ p r a w d z i w y m
obrazem rzeczy"?
Nie s p o s ó b jednak owej rzeczywistości, zawartej w obrazie
filmowym p r z e ł o ż y ć raz jeszcze na t e r m i n o l o g i ę k o n k r e t n ą ,
opisać znów jakimś zewnętrznym językiem obrazów. I tu
bowiem r ó w n i e ż d o k o n a ć musimy — użyję t u s ł o w a o prze­
w r o t n y m znaczeniu — m o n t a ż u otaczającej nas rzeczywisto­
ści o b r a z ó w t y m razem filmowych, p o s z u k a ć p l a n ó w od­
niesienia, k t ó r e dopiero s p r a w i ą , że świat „ p r a w d z i w y c h
o b r a z ó w rzeczy" zaistnieje j a k o n a r z ę d z i e poznania.
„ O t ó ż , (...) obrazy — pisze M i r c e a Eliade — z samej swej
struktury są w i e l o w a r t o ś c i o w e . Jeżeli u m y s ł posługuje się
obrazami, aby ująć o s t a t e c z n ą rzeczywistość, to właśnie
dlatego, że owa rzeczywistość przejawia się w s p o s ó b we­
w n ę t r z n i e sprzeczny i wskutek tego nie daje się w y r a z i ć
konceptualnie. (...)
Prawdziwy jest więc obraz j a k o t a k i , j a k o z e s p ó ł z n a c z e ń ,
nie zaś jedno z jego z n a c z e ń b ą d ź też jeden t y l k o z p l a n ó w
odniesienia.
Przełożyć obraz na t e r m i n o l o g i ę k o n k r e t n ą , s p r o w a d z a j ą c
go do jednego t y l k o z p l a n ó w odniesienia, to gorzej niż go
kaleczyć, to zniweczyć go, unicestwić j a k o n a r z ę d z i e po­
znania."
Oczywiście lepiej p o w i e d z i e ć , iż wiemy, że film zawiera
w swym przekazie wszystkie niemal formy artystycznej
wypowiedzi. I że w t y m przedziwnym, zawsze f a s c y n u j ą c y m
ś m i e t n i k u c y t a t ó w , k r a d z i e ż y czy inspiracji, bez t r u d u dogrzebiemy się literatury, d r a m a t u , malarstwa, poezji, czy po
prostu innych filmów oraz, dodajmy to teraz, j a k i e g o ś
n i e p o k o j ą c e g o nadmiaru rzeczywistości.
„ N i e m o ż n a bowiem p o s ł u g i w a ć się filmem w s p o s ó b
niewłaściwy — pisze Marleau-Ponty; tak j a k niewłaściwie,
dodajmy, nie m o ż n a p o s ł u g i w a ć się obrazem
filmowym
podczas p r ó b jego interpretacji — toteż raz wynaleziony
instrument techniczny musi b y ć j a k b y po raz w t ó r y wynale­
ziony przez a r t y s t ę , zanim dojdzie się do robienia praw­
dziwych filmów" — tak j a k , dodajmy, m o ż e m y m i e ć nad­
zieję, iż dojdziemy do opisu „ p r a w d z i w e g o obrazu rzeczy
w
filmie".
21

22

PRZYPISY
1 3

Wiele na ten temat (w.) Zofia Woźnicka, Problem kreacji
i reprodukcji w filmie. Studia z teorii filmu t. IX, Wrocław 1983
Cytat za: Alicja Helman, O dzielefilmowym;Material— Tech­
nika — Budowa. Wydanie drugie zmienione i uzupełnione, Kraków
Tamże, s. 196
1981, s. 27—28
Por. Barbara Mruklik, Andrzej Wajda, Warszawa 1969
Lewis Carroll, Alicja w Krainie Czarów, tłum. Antoni Mariano­
Aleksander Jackiewicz, Maski, „Film" 1961, nr 1
wicz, Warszawa 1957
Juliusz Kleiner, Romantyzm, (w:) W kręgu historii i teorii
Pier Paolo Pasolini, Pisany język rzeczywistości, (w:) Jerzy
literatury; wybór i opr. Artur Hutnikiewicz, Warszawa 1981, s. 185 Kossak, Kino Pasoliniego, Warszawa 1976, s. 135
Merleau-Ponty, Film i nowa psychologia, s. 185
Por. Conradus Protucius Celtis, Sztuka wierszowania i układa­
nia wierszy, (w:) Poetyka okresu Renesansu, wybór, wstęp i opraco­
Stefan Czarnowski, Podział przestrzeni i jej rozgraniczenie
wanie Elżbieta Sarnowska-Temeriusz, Wrocław 1982, s. 6
w religii i magii, (w:) Dzieła, t. III, Warszawa 1956, s. 227
Pasolini, Uwagi na temat planu-sekwencji, (w:) Kino Pasolinie­
Tamże, s. 229
go, s. 167—168
Tadeusz Konwicki, Ostatni dzień lata, (w:) Scenariusze filmowe,
Tadeusz Różewicz, Morze, (w:) Proza, Wrocław 1973, s. 79
Warszawa 1966, s. 61—62
Conradus Protucius Celtis, Sztuka wierszowania... s. 8
Tamże.
Mircea Eliade, Sacrum, mit, historia. Wybór esejów, wyboru
Merleau-Ponty, Film i nowa psychologia, s. 185
dokonał i wstępem opatrzył Marcin Czerwiński, przeł. Anna
Tatarkiewicz, Warszawa 1974, s. 24—25
Bolesław Leśmian, U źródeł rytmu, (w:) Szkice literackie.
Merleau-Ponty, Film i nowa psychologia, s. 108
opracował i wstępem opatrzył Jacek Trznadel, Warszawa 1959, s. 74
1

Por. Maurice Merleau-Ponty, Film i nowa psychologia, tłum.
Marek Zagajewski, (w:) Estetyka i film; Studia z teorii filmu, pod
redakcją Aleksandra Jackiewicza, tom IV, Warszawa 1972, s. 196

1 4

2

3

1 5

4

5

6

1 6

1 7

7

1 8

8

9

1 9

2 0

1 0

2 1

1 1

1 2

2 2

116

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9807" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9785">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/62a7d4aa571dc672edf7f84a9af01019.pdf</src>
        <authentication>18d1e193f115e031cbd11de378736617</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116674">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116675">
                <text>1954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116676">
                <text>Wielkopolska, hodowla</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116677">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:65</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116678">
                <text>Wyrok sądu owczarskiego z Zachodniej Wielkopolski z konca XVIII w./ LUD 1954 t.41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116679">
                <text>LUD 1954 t.41 s.538-545</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116680">
                <text>Baranowski, Bohdan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116681">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116682">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116683">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116684">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116685">
                <text>539

.,
~..:., ..
BOHDAN BARANOWSKI

WYROK SĄDU OWCZARSKIEGO
Z ZACHODNIEJ WIELKOPOLSKI Z KOŃCA XVIIIW.
Do dziś dnia problem sądownictwa wiejskiego zawiera wiele niewyjaśnionych zagadnień. Pewien schemat, jaki próbował stworzyć
J. R a f a c z 1 dla sądownictwa wiejskiego ,południowej Małopolski,
nie zawsze może być zastosowany do stosunków wiejskich w innych
regionach. W zależności od waru~ków lokalnych zupełnie inaczej
przedstawiał się w poszczególnych częściach dawnej Rzeczypospolitej
zarówno skład sądu wiejskiego, jego kompetencje .itd. Sprawy te jednak są jeszcze bardzo niedostatecznie przepracowane w naszej literaturze naukowej. Również słabo zbadane jest zagadnienie odrębnego
sądownictwa i zwyczajów prawnych związanych z pewnymi grupami
zawodowymi, jak bartnikami,
flisami, smolarzami, owczare:ami itd.
Dość specyficzne warunIki życia gospodarczego i społecznego tych grup
spowodowały, że zachowały one prawie że do końca istnienia dawnej
Rzeczypospolitej znacmy samorząd, którego jednym z najpoważniejszych zadań było wymierzanie sprawiedliwości w sprawach zawodowych.
Na nieszczęście zaróWno zwyczajne sądy.wiejskie, jak i sądy poszczególnych grup zawodowych, bardzo ,często w swym składzie nie
posiadały żadnej osoby władającej piórem, wtedy zaś gdy ich wyroki
były nawet spisywane, to przechowywano je dość niedbale i w ciągu
wieków uległy one zniszczeniu. Nic więc dziwnego, że do dziś dnia
zachowały się względnie nieliczne ślady ich działalności w postaci
specjalnych ksiąg sądowych lub oddzielnie spisywanych dla ważniejszych spraw protokołów.
Jedną z takich grup zawodowych, iktóra na ziemiach dawnej Rzeczypospo1:itej zachowała swój odrębny samorząd i swe odrębne sądownictwo, prawdopodobnie zresztą ograniczone do spraw zawodowych, byli owczarze. O tak zwanych "sądach owczarskich" do dziś
dnia wiemy zresztą bardzo mało i w naszej literaturze
nauikowej
sprawa ta stanowi pewnego rodzaju zagadkę.
1

J. R a f a c z, Ustrój

Lublin 1922.

wsi

samorządnej

małopolskiej

w

XVIII

wieku,

Do zagadnienia sądownictwa owczarskiego posiadamy zresztą nadzwyczaj skąpą llość materiałów źródłowych. W r. 1893 w VII tomie
"Wisły" opublikował Zygmunt Was i l e w s k i bardzo ciekawy wyrok sądu owczarskiego, który zebrał się w r. 1693 we wsi CzewujeW1i.e
w okólicach Żnina W Wielkopolsce 2: Sąd złożónyz czterech owczarzy
z pobliskich wsi, zasiadający w obecności szlachcica Adama Tarnowskiego, rozpatrzył sprawę dwóch owczarzy, Marcina 'i Jędrzeja, oskarżonych o systematyczną ikradzież owiec. Oto w ciągu dość długiego
okresu czasu, bo prawie w ciągu dwóch lat, wykradli oni ze stada
pańskiego 81 owiec. Wyrak sądu owczarskiego "Marcina godnym szuhienicy sądzi jako gospodarza, a Jędrzeja wolnym czyni". Obydwom
jednak nakazano zapłacić za skradzione' owce oraz wełnę i jagnięta
bardzo wysoką jak na owe czasy sumę 220 zł. W wyrdku tym s.pornym być może, czy wyrażenie "godnym szubienicy sądzi" uważać należy za jednoznaczne z wydaniem wyroku śmierci 3. Było by to o tyle
dziwne, że na ogół sądy wiejskie nie posiadały prawa miecza
i w XVI-XVIII w. z zasady nie wydawały wyroków gardłowych 4.
Natomiast zdarzały się wypadki, że sąd wiejski uznawał .winowajcę
"godnym" miecza lub szubienicy, następnie jednak nie chcąc się narażać na poważne wydatki, jakie pociągało za sobą sprowadzenie kata,
który w świetle ówczesnych pojęć prawnych był jedynie kompetentnym do wykonania wyroku, zamieniał karę śmierci nachłoS'tę, wysoką grzywnę lub t. p. Ntiejasne sformułowanie
wyroku wydanego
przez sąd owczarski w Czewujewie uniemożliwia nam stwierdzenie,
czy wyrażenie "godnym szubienicy sądzi" oznaczało wydanie wyroku
śmierci, do czego można mieć wątpliwości czy kompetentnym był sąd
owczarski, czy też chodziło tu tylko o zaakcentowanie znaczenia popełnionego przestępstwa.
2 Z. Wasilewski,
Wyrok sądu owczarskiego,
"Wisła", t. VII (1893),
str. 799-800. Wyrok ten przedrukowany zostałB. Baranowski
i J. P-iąt o w s k i, Dokumenty
chłopskiej
doli, Łódź 1948, s. 118+ 119.
a Por. np. S. S zc z o t k a, Studia z dziejów prawa wołoskiego w Polsce,
"Cza.sopismoPrawno-Historyczne",., t. ['f {194&gt;9),s. 415 oraz Z dziejów chłopów polskich, Wa'rszawa 1951, s. 27'1.
4 B. B a r a n o w s k i Czy szlachta
w XVII
i XVIII
wieku mogła chłopów karać śmiercią?, "Państwo 'i rp,rawo",r. 1948, z. 12, s. 38 i nast. 'W pewnym stopniu przeczyłaby temu drukowana w niniejszym tomie wzmianka
o sądzie owczarskim z r. 1688 z okolic Bydgoszczy, który rozpatrywać miał
sp'rawę owczarza o zabójstwo innego owczarza, a więc typową sprawę "gardłową". Inna rzecz, że musiało to być uwaźane za prze~roczenie kompetencji
sądu owczarsk.'ego, skoro miejscowy podstarości za·siadających w tymże
sądzie "owczarzy pob/eształ".
'

,.

.

.. ~.. .

�541

/

540

szłości nie jeden jeszcze z przekazów źródłowych wydobyty zostanie
z materiałów archiwalnych.

Znacznie później pewne wiadomości o sądach owczarskich podane
zostały w wydan:ych drukiem ustawach wiejsk,ich. Tak więc wydana
w r. 1756 przez blskupa chełmińskiego Wojciecha Leskiego ustawa 'dla
~si. szlacheckich powiatu lubawskiego 5, tak jak i wydana trochę późmeJ, bo w r. 1758, przez tegoż biskupa ustawa dla wsi stołowych biskupstwa ,chełmińskiego 6, czy wreszcie wzorowany na nich wilkierz
dl,a wsi Gru~zno wydany w ~. 1763 przez kapitułę gnieźnieńską 7, zawIerały specJalny punkt zabraniający odbywania sądów owczarskich
na których "wielkie bezprawia bywać zwykły". Można by tu mie6
poważne zastrzeżenia, czy w rzeczywistości władzom kościelnym chodziło tu o "bezprawia", jakie miały miejsce na sądach owcz:arskich
czy też raczej o. coś innego, mianowicie o to, że sądy tego rodzaju ni;
zawsze były wygodne dla pana feudalnego i w jego interesie leżało
podporządkowanie tego rodzaju spraw w zupełności od siebie zależnym sądom wiejskim.
. Dość niejasna sprawa sądów owczarskich kilkakrotnie poruszana
była m.ar?inesowo zresztą tylko, w historycznej lub historycznoprawnej hteraturze naukowej. Stosunkowo naj obszerniej zajął się tą
sprawą Stanisław S z c z o t k a w swych Studia'ch nad dziejami prawa wołoskiego w Polsce B. Szczególnie ciekawe są tu hipotezy tego
au~ora, wysunięte zresztą w sposób bardzo ostrożny, że sądy ow,czarskle są .następstwem ruchów migracyjnych podkarpackiej ludności
pastersklej czy też atrakcyjności prawa wołoskiego, które znajdowało
pewien oddźwięk na dalekkh terenach Wielkopolski i Pomorza.
W chwili obecnej trudno jest jeszcze coś pewnego powiedzieć na
temat genezy sądownictwa owczarskiego, jego organizacji, zakresu
działania itd. ~byt mało. mamy bowiem do tego mater.iału źródłowego.
Dlatego też poważne znaczenie przedstawia każda wzmianka źródłowa o istnieniu sądu owczarskiego lub jego działalności. Co prawda
w rrin,iejszym 'tomie "Ludu" opublikowane zostaje /kilka· tego rodzaju wzmianek źród10wych z różnych zresztą okresów czasu i różnych okolic, mimo wszystko spodziewać się jeszcze należy, że w przy5

A. M a ń k o w s k i, Wilkierz dla wsi szlacheckich
biskupstwa
w powiecie lubawskim
z r. 1756, "Głos Lubawski", 1&lt;913,

B

-416

S. S Z

oraz z

o t k a, Studia

z dziejów prawa wołoskiego
Dzi.ejów chłopów polskich, s. 276-278.

CZ

.l

chełmiń-

wzmianki
o tym A. M ań k o w s k l, Inwentarz dóbr biskupstwa chełmińskiego z r. 16014
z uwzględnien'em późniejszych do r. 17'59 inwentarzy Toruń 1,927 s 61
wlesl.cie potwórnie drukowana S. K u t r z e b a i A. M ~ ń k o w s k i 'Poiski~
ustawy wiejskie XV-XVIII
w. Kraków 1938, s. 362.
'
~ S. K.u t 'r z e b a i A. M ań k o w s k i, Polskie ustawy wiejskie. s. 378.
, Tamze, s. 378.
skiego

***

s. 414-

w Polsce

'

.
"

W Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Łodzi w tak zwanych
zbiorach Baftoszewiczów znajduje się kopia wyroku sądu owczarskiego z terenu .zachodniej Wielkopolski z r. 1787. Julian i Kazimierz
Bartoszewiezowie nie tylko czynnie pracowali na polu badań historycznych, ale jednocześnie z wielkim zamiłowaniem zajmowali się
kolekcjonowaniem różnego rodzaju materiałów źródłowych do bardzo
nieraz odległych od swych zainteresowań tematów. Nic więc dziwnego,że zbiory z rękopisów Bartoszewiczów, przekazane następnie
Zarządowi Miejskiemu m. Łodzi, a które później wraz z Archiwum
Miejskim przeszły do Wojewódzkiego Archiwum Państwowego, stanowią bardzo ciekawy i prawie zupełnie niewykorzystany materiał
źródłowy dla różnego rodzaju zagadnień. Niezależnie od bardzo licznych dokumentów oryginalnych do zbiorów tych weszły również i odpisy robione iprzez samych Bartoszewiczów lub też na ich zlecenia.
Kopia wyroku sądu owczarskiego, zainwentaryzowana w zbiorach
Bartoszewiczów pod nr 188, pochodzi, sądząc z papieru, atramentu.
sposobu pisania itd., z 'końca wieku dziew&lt;iętnastego. Pisana jest ona
dość niewyraźnym charakterem pisma i to w sposób pośpieszny. Na
kopii tej niezaznaczone zostało jednak, co było jej podstawą. Domyślać się jedynie można, że ~porządzona ona została w jakimś prywatnym archiwum dworskim, w którym przechowywany był oryginał
wyroku sądu owczarskiego.
Zachowana kopia wyroku sądu owczarskiego z r. 1787 dotyczy najbardziej ,zachodnich części dawnego województwa poznańskiego,
a mianowicie okolic 2Jbąszynia. Zarówno sama wieś Chrośnica albo
Chrośnice, jak i wymienione w wyroku inne wsie jak to Poświętne,
Stefanów, Łomnica itd. to wszystko wsie leżące niedaleko Zbąszynia,
również wymienione w wyroku miasteczka jak to Kargowa, Tomyśl
leżą w tej samej okolicy. Dnia 24 sierpnia 1787 r. we wsi Chroś.nicy
zebrał się sąd owczarski złożony z czterech owczarzy z okolicznych
wsi (uderzająca jest tu ta sama liczba owczarzy co w wyroku sądowym
z Czewujewa z r. 1693 oraz drukowanym w tym samym tomie wyroku
ze Słupowa z r. 1751., nie wiemy jednak czy mamy tu do czynienia
z pewną przypadkową zbieżnością, czy też zgodnie ze zwyczajem
w skład ·sądu owczarskiego powinno wchodzić czterech oWlCzarzy).Sąd
w Chrośnicy zebrał się dla LI'ozsądzenia sprawy przeciwko kilku
owczarkom o dość skomplikowaną sprawę kradzieży owiec. Ciekawym szczegółem może być to, że zarówno wszyscy sędziowie, jak
i oskarżeni noszą nazwiska niemieckie. Otóż do dziś dnia zagadnienie

�542
roli żywiołu niemieokiego wśród owczarzy nie zostało jeszcze zupełnie zbadane, a przecież z owczarzami Niemcami spotkać się można
nie tylko na zachodnich rubieżach Wielkopolski, ale nawet na terenie
województwa sieradzkiego i sandomierskiego.
Wyrok sądu owczarskiego w Chrośnicy nakładał na oskarżonych
wysokie kary pieniężne zarówno na rzecz pana, kościoła farnego' zbąszyńskiego, jak i "na ekspens i fatygi sądowe". W stosunku zaś do
niektórych oskarżonych sąd owczarski wydał wyrok dyskwalifikujący, że "odtąd nie wart być owczarzem ani pasterzem trzody owiec",
lub że "szelmą odtąd na zawsze będzie zwany". Żadnych wyroków
wchodzących w zakres sądownictwa karnego sąd owczarski w Chrośnicy nie wydawał.
Nadzwyczaj ciekawe jest to, że rozrachunki związane z wypłatą
wyznaczonej przez sąd 'owczarski kary ciągnęły się przez kilka lat.
Otóż na zakończenie wyrolku sądu owczarskiego z r. 1787 podane zostały pewne, niekompletne zresztą, ro~liczenia z r. 1794 dotyczące
tej właśnie sprawy. Tych dość zawiłych i niepewnych zresztą rozliczeń nie podajemy do drulku, na uwagę zasługiwać mogą jednak pewne dość charakterystyczne pozycje, jak na przykład zapłata za furę,
którą przewiezieni zostali owczarze zasiadający w sądzie,c~ wskazuje, jak balrdz'Osię z nimi liczono, że niewie,lkich kilkokilometrowych
przestrzeni nie odbywali pieszo lecz posyłano po nich specjalne pOdwody, dalej należność za piwo i wódkę oraz "sołtysowi za stancyję,
chleb, masło etc.", dalej ciekawa może być wzmianka o wydatku na
papier i świece (widać sąd urzędował późnym sierpniowym wieczorem lub V'! nocy), po które trzeba było posyłać aż do Zibąszynia specjalnegó gońca. Najciekawszy jest jednak sam termin ,zakończenia
tych rozrachunków, a mianowicie rok 1794. Jak widać więc dopiero
po 7 latach, gdy w międzyczasie zaszły tak ważne. zmiany polityczne,
jak zajęcie w drugim rozbiorze znacznej części ziem wielkopolskich
przez Prusy, można -było dokończyć rozrachunków z tytułu wydanego
przez sąd owczarski wyroku.
Wyrok sądu owczarskiego z Chrośnicy jest wyjątkowo rzadkim
tego rodzaju zabytkiem prawnym. Co prawda w księgach sądowych
grodzkich zachowały się wzmianki {drukowane częściowo w niniejszym tomie "Ludu") o sądach owczarskich, mimo wszystko nie stanowią one jednak materiału' tak bezpośredniego, jak wspomniane już
wyroki, które dokładnie określają skład sądu, jego działalność [td.
Nic więc dziwnego, że uważamy za słuszne, by ten rzadki zabytek sądownictwa owczarskiego ogłosić drukiem.

543
Działo się (w) wsi Chrośnica dnia 24 miesiąca sierpnia r. 1787-go.
Na inkwizycyją imieniem Johana Samuela Prebicz, młynarza
z Bobrówki, zasiadłszy uczciwi Wojciech SzefIer, owczarz z Wytomyśla, Krzysztof Szefler, owczarz z Tomyśla, Michał Pielche, owczarz
z Nowej Wsi, Michał Pielche, owczarz z folwarku Kawczyńskiego, na
wysłuchanie inkwizycyi i rozsądzenie sprawy względem ukradzionych
owiec nocnem sposobem temu Johanowi Samuelowi Prebicz, młynarzowi z Bobrówki, jak się okazało przez Georga Ulmic, owczarka
z Chrośnicy.
Z e z n a n i e G e o ~ g a U l m i c, o w c z a I' k a z C h I' o Ś n i c e :
1. Iż ukradł temuż młynarzowi nocnym sposobem z owczarni
owiec szt. nr 13, skopów dwanaśnie a owcę jednę, ale nie sam tyllko
z drugiemi, to jest Frydrychem Ulmic, owczar1}.iemz Chrośnicy i synem owczarza wiejskiego z Łomnicy.
2. Jak te owce ukradli zapędzili je do Chrośnice w nocy na ogród
pański za stodołę·
3. Jak dzień był, Frydrych Ulmic, owczarek chrośnicki (i) kolega
jego, szt. 6 Wlpędził do stada jego a szt. 7 zechciał do ojca swego na
folwark Nowodworski zapędzić.
4. Jak pędzieł te szt. 7 do ojca, spotkał go z nimi W. Imć pan podwojewodzi, poznał, iż kradzione owce upędza, powrócił go z nimi i kazał je do stodoły zamknąć.
5. A na wieczór, jak stado przypędził, złączyli je do stada i W. Imć
pan podwojewodzi nakazał, aby nie zginęły.
6. Zwierzyli się bratu jego wszyscy trzy, Michałowi Ulmicowi owczarzowi z Poświętnego, iż mają kradzione owce, iż upędzającego na
Nowy Dwór szt. 7 W. Imć pan pódwojewodzi wrócił etc.
.
7. Iż im dał tę radę, aby je sprzedali, brat jego owczarz z Poświętnego, iż sam przyjdzie z nimi do Kargowy.
8. Dzień w sobotny według UJmowywpędził przed wieczorem stado
owiec do boru, gdzie tam już brat jego owczarz z Poświętnego oczekując. wziąwszy z temi; te owce szt. 13, które ukradli młynarzowi
w Bobrówce wysadzili je powiązawszy, stado odpędził a te związane
leżały i brat jego owczarz z Poświętnego przy nich się został, które
potem poodwiązywał; a on zapęd~iwszy stado na wieczór do domu,
ojadłszy się, wziął do nich i brata jego.
9. PędŹlli te owce szt. 13 w nocy do Kargowy i w niedzielny dzień
sprzedali je rzeźnikowi Rucier szt(u}ka zł ośm, dico 8.
10. Gdy tych owiec szukano a W. Imć ,pan podwojewodzi o tym się
dowiedział, pytał się, gdzie są te owce, którem upędzające powrócił,
odpowiedział, iż są u brata na Poświętnym, nakazł, aby je sprowadził.

�545
11. Poszedł na Poświętne do brata Michała Ulmic owczarza tamecznego opowiadając mu, iż mu pan każe stawić, a brat - juści tych samych nie stawisz, .kiedyśmy je sprzedali, ale będę się starał, że tym
czasem zastawiemy, są tu na Stefanowie podobne ,tym owcom owce
i oprowadze ci je -; które sprowadził, ale W. Imć pan poznał, iż nie
(te) same; wszelako kazał je do stada wpędzić i surowo przykazał, aby
nie zginęły.
12. Były te owce dni trzy, potem po nie przyszedł owczarz stefański i w polu stado wyłączył jak swoje i wziął.
13. Gos.podarz Jan Ulmic owczarz chrośnicki o wszystkiem wiedział.
14. Wprzód tej kradzieży ukradł owiec szt. 6 z Frydrychem Ulmicern owczavkiem, kolegą swym, owczarzowi z Kawczyńskiego. Te zabili i zjedli z gospodar,zem.

Zeznania
Michała
Ulmic
owczarza
z Poświętnego:
1. Iż mu się zwierzyU, iż 13 sżtuk owiec skradzionych, które
ukradli młynarzowi w Bobrówce.
·2. Ten sposób im dał, jak brat jego wyżej wyznał.
3. Starał się o owce na Stefanowie mówiąc do owczarza stefano(w)skiego: ,pożyc bratu memu do Chrośnicy owiec szt. 6, bo sprzedari
z drugim owczarkiem pańskich owiec szt. 7 i mają je dostawić dziś
koniecznie tylko do wieczora,zaś też je na wieczór powróci, tylko je
panu okaże, ja też jedną odłożę i zapędzę, bo te im podobne będą, na
co mu dał.
4.' Tych sposobów nauczył jego już przed lat 3 owczarz Szpopej.
Z ezn a n i a

M a r c i na

S z u l c a o w c żar z a s t e f a n o (w)skiego:
1. Iż Michał Ulmic owczarz z Poświętnego. przyszedł do niego prosząc, aby mu pożyczył owiec sztuk 6 dla brata do Chrośnicy, bo pańskich owiec sprzedali z drugim owczaIikiem i mają dostawić dziś.
2. Iż na to zezwolił i dał, ale mnie mieli tego dnia na wieczór oddać, a przyrzekł Michał Ulmic owczarz z Poświętnego.
3. Iż tego dnia mu ich nie oddali, acz dopiero dnia trzeciego poszedł po nie i w polu (ze) stada mu je wypędzili.
Z e z n a n i a J a n a U l ril i c o w c z a r z a c h roś n i c ki e g o :
1. Iż wiedział, !iż owczarkowie jego skradzione owce mieli.
2. Iż te owce, które ukradli owczarzowi z Kawczyńskiego, u niego
zabieli i wraz z niemi je zjadł.

My zasiadający, wysłuchawszy inkwizycyją, z których uznajemy
być obwinionymi, więc naradziwszy się (z) sobą, wezwawszy Pana
Boga na pomoc, na nich ten ferujemy dekret:
1. Czyni się obwinionym Jana Ulmic owczarza chrośnickiego za to,
iż wiedział (o) oWlCZachprz;ez jego owczaTków ukradzionych a im tego
nie g{a)nieł, że więc tak się czyni złodziejem, jak są owczarkowie jego,
i za to ma dać strafy J. W-o dziedzicowi nr 15, W-o Imć panu aren-:
darzowi nr 15 wsi Chrośnica, kościołowi farnemu zbąskiemu nr 3, na
ekspens i fatygi sądowi nr 4, co czyni sumę nr 37 i odtąd nie wart być
owczarzem ani pasterzem trzody owiec.
2. Czyni się obwinionym zbiegły Frydrych Ulmic owczarek chrośniaki za kradzież owiec w Bobrówce, za co owce, od których jak szelma uciekł, których jest smuk 25, więc te spadają połowa na J. W-o
dziedzica, a druga połowa na W-o Imć ,pana arendarza wsi Chrośnica,
i szelmą odtąd na zawsze będzie zwany.
3. Czyni się obwiniony Wojciech Ulmic owczarek chrośnicki na
kradzież także owiec w Bobrówce i sprzedanie ich w Kargowie, za co
nakazuje mu się dać strafy J. W-o dziedzicowi Il!l' 10, W. Imć panu
arendarzowi wieś Chrośnica nr 10, do kościoła farnego zbąskiego nr 2,
na ekspens i fatygi sądowi nr 4. Co czyni sumę nr 26 i odtąd nie wart
być pasterzem trzody owiec. Item nr 15 młynarzowi za owce i faty.gi = nr 41.
4. Michałowi Ulmic owczarzowi z Poświętnego, który także się
czyni obwinionym za sposób odprowadzenia skradzionych owiec stada
chrośniokiego i z~pędzenie ich z bratem do Kargowy, nakazuje mu się
dać tym dekretem strafy: W-o Imć panu Zakrzewskiemu, podwojewodziemu w Chrośnicy, nr 12, z któremi z J. W-o dziedzicem ma się dzielić. Także W. Imć X. proboszczowi, a panu swemu, nr 12, na ekspens
i fatygi sądowi nr 3 i też takiem szelmą zwany a jak inni, którzy kradli.
5. Marcinowi Szulcowi owczarzowi Stefan owa, który się także
czyni obwiniony za ,zabranie owiec, któremi chcieli ·zatkać oczy W. Imć
panu podwojewodzemu, nakazuje się jemu tym dekretem, aby na potem był ostrożniejszym, aby dał temu W. Imć panu podwojewodzemu
strafy nr 5, panu swemu nr 5, na 'ekspens i faty,gi sądowi nr 3.
Który to dekret, aby miał walor i wagę trwałą, własne mi z podpisem rą:k stwierdzamy.
Wojciech Szefler owczarz z Wytomyśla
W. Stęplowski
czynię trzy
pisarz tego aktu
Krzysztof Szefler owczarz tomyślski
m. lp.
czynię trzy +
+
Michał Pielche owczarz z Nowej Wsi
czynię trzy + + +
Michał Pielche owczarz kawczyński
czynię trzy + + +

++ +
+

35

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9808" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9786">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5585a6fe20279cd5ef44e40c90250450.pdf</src>
        <authentication>602131fe152f5d05be356d1cde8a9be7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116686">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:79</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116687">
                <text>1954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116688">
                <text>Mazowsze, bartnictwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116689">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:64</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116690">
                <text>Znamiona bartne puszczy Wyszkowskiej / LUD 1954 t.41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116691">
                <text>LUD 1954 t.41 s. 530-537</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116692">
                <text>Burszta,Józef</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116693">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116694">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116695">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116696">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116697">
                <text>531

JOZ-EF BURSZTA
ZNAMIONA BARTNE PUSZCZY WYSZKOWSKlEJ
Ilość znanych znamion bartnych, mogących służyć za podstawę do
badań porównawczych, była dotąd w polskiej literaturze naukowej
niezbyt duża, gdyż nie przekraczała liczby pięciuset 1. W niniejszym
tomie "Ludu" Zygmunt
Kolanikowski
zamieszcza 47 znamion
bartnych z Klucza nżeckiego. Artykuł ten wzbogaca naszą wiedzę
o znakach bartnych juz choćby dlatego, że dodaje do skąpej dotychczas
znanej liczby znamion dalszych kilkadziesiąt z terenu, który dotądri.ie
był od tej strony znany. Są to w dodatku znamiona bardzo ciekawe
i w dużej mierze odmienne od dotychczas znanych. W niniejszym artykule dorzucimy jeszcze dalszych kHkadziesiąt znaków. Sądzimy, że
ze względu na swoją specyfikę zasługują one na polianie do szerszej
wiadomości.
W Archiwum iPolskiego Towarzystwa Ludoznawczego we Wrocławiu
w zbiorach po prof. Adamie F i sc h e r z e znajduje się ciekawa pozostałość po znanym etnografie z przełomu XIX i XX w., J a n i e W it o r c i e 2. Jest nią dwukartkowy arkusz papieru dużego formatu za1 Znana dotychczas ,suma znamion wynosiła dokładnie 471. I tak: znakami bartnymi zainteresował się u nas pierwszy L u d w i k K r z y w i c k i
w znanym studium o Kurpiach, podając tych znaków 29 (Bibliot.Warsz. 1892,
IV, s. 91-95), Z. G'1o g e r !pOdałnastępnych 7 znamion również z Puszc~
Kurpiowskiej i(Encyklop.starop. Uustr. I, s. 119).Następnie St. K u t T Z e b a 'v"
zamieścił 18 znamion bartnych z Krakowskiego z lat 1560-1572 (w artykule Przyczynek do teorii runicznej, zamieszczonym w Miesięczn. Herald.
1909,s.1-3). Z kolei J. Leciejewski
(pasiecznik wzorowy, 1919)podał
aż 176 znamion bartnych. Największą dotąd liczbę zamieścił w swej pracy
'v' B. N a m y s ł o w s k l, gdyż 246, w tym 14 powtórzonych za Kutrzebą (Znamiona bartne mazowieckie XVII i XVIII w. i inne znaki ludowe. Przyczynki do heraldyki i folkloru, Poznań 19'27,s.36---'56 i 58). W wydanej
nIedawno pracy J. J. Kar p i ń s k i e g o (Ślady dawnego bartnictwa puszczańskiego na terenie Białowieskiego Parku Narodowego, Kraków 1948)
spotykamy 9 znaków.
3 J a n W i t o r t '(7JlJlarłw 1904 T.) prócz szeregu artykułów o charakterze etnog'raficznyJft, zamieszczanych w rocznikach "Ludu" i "Wisły"
(m. in. głośny swego czasu Ius primae Inoctis- Lud n, 1896),wydał synte-

/'

'.

pisany jednostronnie ręką Witorta, a noszący tytuł: "Ciosna bartników
wyszkowskich". Na drugiej karcie znajdujemy rysunki 62 znamion
bartnych. Jak wynika z podanego przez Witorta' opisu, znaki te pochodzą z lustracji Puszczy Wyszkowskiej z r. 1650. Puszcza ta, leżąca
w widłach Bugu i Narwi, należała do dóbr biskupstwa płockiego.
Miała ona ówcześnie 6 mil długości i 5 mil szerokości. "Puszcza Wyszkowska - czytamy w opisie - w szczególności zaś barcie opisane zostały dokładnie w lustracji biskupów płockich (... ) Dokładność Lustracji
posunięta jest tak daleko, że odrysowane są w niej tak zwane "ciosna",
czyli "signa", któremi oznaczano przynależność danego drzewa bartnego do tej lub innej barci. (... ) Otóż w naszej lustracj'i spotykamy
ogółem 62 ciosen. Wszystkie te ciosna przywiązane są do barci, nie zaś
do osoby. Zdarza się, że jedna osoba, posiadając parę barci, ma drzewa
z paroma ciosnami. Wśród ciosen nie brak pochodnych, to jest takich,
które powstały wskutek dodania pewnych dodatków do figury pierwotnej, jakie mogło mieć miejsce przy podziale barci pomiędzy kiLku
bartników. Znaczny procent ciosen posiadał kształt liter używanych
w języku polskim. Najczęstszym motywem była litera X, którą w różnych kombinacjach spotykamy w 14 ciosnach wyszkowskich, dalej
litera W w czterech kombinacjach, tudzież litery T, N, Y, O. Czasem
kombinacje liter przybierały wygląd cyfr rzymskich, np. lUX. Wyobrażenia przedmiotów służyły rzadko za motyw ciosen: spotykamy
najczęściej podkowy, krzyże różnego rodzaju, księżyce, cepy, drzewk~,
widły, słowem elementy spotykane w herbach rycerstwa polSlkiego".
Na tych słowach Witort kończy swój opis, z którego zasadnicze części
tu przytoczyliśmy.
Zarówno wypowiedź Witorta, jak i wydobyte przez niego znamiona
bartne zasługuj ą na kilka słów omówienia. Zagadnienie otwiera się
zwłaszcza wtedy, gdy specyfikę ujawnionych tu znaków zestawimy ze
znamionami już znanymi.
W 'zagadnieniu znamion bartnych można wyróżnić trzy powiązane
z sobą strony: genetyczną, morfologiczną i użytkową.
Genezę ·znamion bartnych rozwiązał właściwie już L. K r z y w i c k i.
Polemizując z twierdzeniami Piekosińskiego o dynastycznym pochodzeniu szlachty polskiej wykazał, że podobieństwo znaków herbowych,
rybackich, pasterskich i bartniczych należy wywodzić nie z jakiegoś
zapożyczenia czy naśladownictwa (teoria runiczna), ale z jednakowych
tyczną pracę pt. zarysy prawa pierwotnego, Warszawa 1899.Na temat znaków własnościowych napisał tylko jedną rozprawę, mianowicie "Godła rodowe chłopów archangielskich" (Lud U, 1896, s. 5-'9) do której materiały
zebrał po 1875r., od ki1:ldyto przebywał jako zesłaniec nad Morzem Białym.
34*

�532
/

533

sposobów postępowania ludzi w 'podobnych waru~kach 3. Sprawa wydaje się definitywnie rozstrzygnięta p:zez. badama B. N a :n y s ł .0. ws k i e g o. Geneza tego rodzaju znakow Jest zdecydowame pohflletyczna. Są to znaki własnościowe i zwyczaj ich używania ma charakter

-~

$.

:f

N

O'X

'd

.)

&lt;,

tt

()

X

H

\L

·X

lb

17

18

19

$L

E

2&lt;,

Z5

31

~O

A

J

t

( XI
49

"il

J 3- 1)
ss

So

57

~

~

'1.'2

2:i

:

a

:=

:

28

29

VJ

35

56

57

Y

~

"2

"3

I XI

X
::-

SO

51

+

~

X"

)\ I X

X

fi

41

,S

I Q
31.,

33

(\

1.,0 .

39

)K

=-ł

14

..-- f

\/
8

...v

21

27

. 32

b

7

o~

-20

2b

ł A

+

~

v.

~

9.,f'

+

13

12

11

10.

X

*

~

9

~

\tJ
=

3'0

)k

H

""

,,7

'&lt;b

"5

52

+

J(
53

III X

,"

\IV

T

III

V

~

Sg

59

bO

61

tl2

Rys. 1. Rysunki wyszkowskioh znamion bartnych.
K r z y W i c k i podaje tu charakterystyczny przykład. otóż jako jeszcze
dzieci znaczyli sobie wędki znakiem całkowicie podobnym do runa "hagI"
choć nie wiedzieli, że wojak lechicki, bartnik zagojski, kaplan skandynawsk!,
pasterz kirgiski, rybak rugijski i tkacz z Oberlandu wpadli na tę samą mysI
i używali takiego samego znaku. (Kurpie - B. W. IV, s. 96).
3

ogólnoludzki. Nawet podobne do znamion bartnych herby kreskowe,
właściwe rycerstwu Litwy i Rusi, były prastarymi znakami gospodarskimi rozpoznawczo-własnościowymi, przeniesionymi z czasem na tarczę herbową 4.
Dyskusję może budzić sprawa pierwotnego charakteru użytkowego
znamion bartnych. Na ogół sądzi się, że były one niegdyś znakami
rodowymi i zarazem własnościowymi, a dopiero później przestały być
znamieniem człowieka, stając się tylko znakiem rozpoznawczo-własnościowym. K r z y w i c k~. wnosi, że początkowo, gdy bartnik posiadał bór z dziada pradziada, a zamiany i sprzedaże były nieznane,
"znamię posiadało charakter rodowy i słynęło jako własność pewnej
rodziny", a stąd że pierwotnie rodzina, bór i znamię nosiły jedno
miano~. Podobnie utrzymuje N a m y s ł o w s k i 6. Sytuacja uległa
zmianie wraz ze zmianami w sposobie gospodarowania barciami, a wię~
w związku z ich przekazywaniem, dzieleniem i sprzedażą, a zwłaszcza
ze względu na ciężary feudalne gospodarstwa bartnego. W okresie,
z którego pochodzą znane nam znamiona bartne (XVI-XVIII w.), były
one już tylko zwykłymi znakami gospodarskimi, oznaczającymi gos!podarstwo, a nie gospodarującego człowieka. Jako takie używane były na
oznaczenie własności boru, półborku 7 czy barci, i nie były związane
z człowiekiem, lecz z drzewem czy barcią. Stosowanie ich spowodowane było koniecznością orientacji w posiadaniu barci w puszczy, bez
której trudne było gospodarowanie, a zwłaszcza odpowiedzialność
bartnika przed właścicielem puszczy, któremu musiał on składać
określone daniny i czynsze. Podobną koniecznością uwarunkowane
było istnienie wszelkich innych znaków własnościowych; jak merków
rybackich, znaków pasterskich itp.
Morfologia znamion bartnych kryje w sobie kilka zagadnień. Morfologia stała dawniej na usługach teorii runicznej, jak dzisiaj. rodo4 N a m y s ł o w s oki, o. c., str. 10-12,
36-39. Można tu dooać, że znaki
własnościowe były używane nawet w obrębie staropolskiego gospodarstwa
folwarcznego. Znany' Anzelm Gostomski kazał znakować nie tylko bydło
(własne oraz urzędnicze i czeladzi), ale nawet wory i naczynia na nabiał.
Zob. A. G o s t o m s k l, Gospodarstwo, opr. S. IngIot, Bibl. Nar. Wrocław

1951, s. 60-62, 72, 87, 9r, 93, 113.
5 K r z y w i c k i, o. c. s. 92.
6 N a m y s ł o w s k i, o. c. s" 10.

7 Na wyjaśnienie, co to był bór, dobrze będzie przytoczyć określenie
K r z y w i c k i e g o: " ... bór zgoła nie jest jakąś ograniczoną połacią ziemi;
przeciwnie, był on czymś zgoła niezależnym od gruntu, jedynie sumą pewnej ilości drzew bartnych". Przyjęta na określenie boru cyfra 60 barci
była raczej idealną miarą, być może maksymalną, w rzeczywistości były
bory o różnej ilości barci (Tamże, str. 88).

�535

534
wej 8. Wydaje się, że na podstawie morfologicznej filiacji znamion
w zestawieniu z podobieństwem
czy tożsamoś&lt;;:ią nazwisk bartników
z XVII czy XVIII w. trudno jest wnosić cośkolwiek bliższego o dawnym rodowym charakterze znaków bartnych. Przemawiałaby
za tym
wielka zmienność samych - Iznaków, gdyż często poprzez' kupno czy
zamianę zmieniały one właściciela, pojawiały się ,i ginęły 9. Z drugiej
znów strony nierzadko zdarzało się, że ten sam bartnik posiadał drzewa
bar1:-ne o różnych' znamionach - na co wskazuje także sam W i t o l' t.
Bartnictwo było ,ponadto takim działem gospodarki, który w pewnych
okresach ulegał bardzo dużym wahaniom - to zanikał prawie zupełnie na danym terenie, to znów się rozwijał. Na dowód wystarczy
przeglądnąć lustracje dóbr, czynione zwłaszcza po katastrofach
wojennych czy innych.
W związku z morfologią znamion bartnych dyskusję i domysły
moilna by skierować także w kierunku odpowiedzi na pytanie, jakie
mianowicie wpływy mogły oddziaływać na morfologiczną różnorodność
i specyfikę znamion bartnych z różnych terenów, a zwłaszcza co mogło
powodować powstanie znamion złożonych i skomplikowanych.
Takie
bowiem pytanie nasuwa analiza i porównanie
znamion bartnych
wysZJkoWlSkichze znakami podanymi przez innych badaczy.
Z analizy i zestawienia wynika, że znamiona wyszkowskie różnią
się znacznie pod niektórym i względami od pozostałych. Dotyczy to nie
znaków prostych, ale pochodnych i złożonych.
Geneza znaków prostych - takich, jakie np. podał K u t l' Z e b a mogła być całkiem prozaiczna i bez żadnego 'WIPływu ideologicznego.
Chodziło o to, aby jak i m ś znakiem odróżnić własne drzewa od
cudzych. Najprostszym znakiem jest kreska. W puszczy o wielu "borach" bartnych 10 taka kreska mogła być tylko raz użyta. Stąd biorą
początek kombinacje kresek prostych. Najprostszą mów kombinacją
to krzyżyk, kształt litery T czy X. I nie koniecznym jest dopatrywać
się tu jakichś wpływów kościoła 'czy pisma. Znamiennym
jest, że
wszystkie znaki podane przez Kutvzebę są właśnie zwykłą kombinacją
kresek prostych {z wyjątkiem dwóch znaków o elemencie koła czy
półkola). Pochodzą one z połowy XVI w. Rzecz dalej szczególna, że
nowsze znaki podane przez Namysłowskiego czy Leciejewskiego są ju~
bardziej skomplikowane. Można tu postawić jako !Zasadę to, że ewoPor. artykuł Z. oK o l a n k o w s k i e g o.
o K r z y w i c k i, o. c. s. 91-95.
10 Puszcza stanowiła
jednostkę administracyjną i samorządową bartników i dzieliła się ona na "bory". Było zatem ze względów administracyjnych pożądanym,' aby w całej puszczy ten sam znak bartny nie powfarzał się.
8

lucja morfologiczna znamion idzie w kierunku ich komplikowania.
Było ono spowodowane zapewne koniecznością wysilania się na to, aby
wśród powiększającej się ilości barci wynaleźć nowy, inny znak dla
barci nowych, oraz tym, że przy podziale barci musiano dotychczasowy
'znak zróZnicowaćria' tyle odmian,' ile' hast~piło"pódiiałów:
Poc"liodżą
stąd dwa zróżnicowania: kombinowanie nowych, niespotykanych dotąd
znamion dla barci nowych, oraz komplikowanie 'znamion na barciach
dotychczasowych przy ich podziale czy sprzedaży.
Wydaje się, że zarówno w jednym jak i drugim procesie musiała
panować j~kaś zasada oszczędności. To znaczy, że bar,tnik posługując
się zapewne niezbyt udoskonalonymi
narzędziami do rycia w korze
drzewnej, Iznak bartny wzbogacał o tyle tylko, o ile był do tego zmuszony już istniejącą w danej puszczy róilnorodnością morfologiczną
znamion. Przy konieczności - powiedzmy - ,;podziału" już istniejącego maku na 2 lub więcej odmian w wypadku podziału boru sprawa
dla bartnika była uproszczona; wystarczyły często drobne dodatki
kresek. Stąd np. od prostego X w Puszozy Wyszkowskiej powstały
zapewne pochodne znaki ujęte pod numerami: 51, 6, 13, 25, 47, 33, 16,
1, 19, 21. Dalej od prostego V nr 18, 61, 2011. Od prostego W pochodzi
nr 4, 5 i 37.
Trudniejsza była dla bartnika sytuacja przy zakładaniu nowej czy
nowych barci (a proces zakładania .zachodził stale aż do upadku bartnictwaz
pocz. XIX w.), kiedy musiał wynaleźć, przy mnogości już
istniejących, jakiś nowy .znak. Wymagana była tu nie tylko znajomość
wszystkich znaków w puszczy, ale także duża inwencja. Tą inwencją,
przy swobodzie dysponowania miejs'cem na kOI1ze (w przeciwieństwie
do sytuacji rybaka czy pasterza)', tłumaczy się zarówno morfologiczna
róilnorodność jak i to, że w różnych terenach Polski powtarzają się te
same znaki bartne. W tym wypadku bartnik mógł istotnie nie tyl1ko
dowolnie kombinować kreski i kó~ka, ale także szukać wzorów w naturze czy kulturze. Rację rna może Wit ort doipatrujący się w niektórych znamionach (22, 31, 44) wyobrażenia
drzewa. Niektóre znaki
11 Ten ostatni
znak ~ miał przypuszczalnie jakieś !pOŚrednie formy,
które, być może, pozostały na zniszczonych czy opuszczonych barciach.
Trzeba bowiem zważyć, że barcie ulegały. częstemu niszczeniu, a wraz
z nimi zanikać musiały i znaki bartne. Nowo zakładane barcie wymagały
zatem od ,bartnika pewnej inwencji w wynalezieniu znaku. Pochodne zaś
stare znaki na barciach .przetrwałych pozostawały. Stąd to zapewne pochodzi, że np. między znakami wy,szkowskimi nie napotykamy czystego W,
lecz już z dodatkiem. Przypuszczać można, że czyste W zanikło wraz z bardą. W badanych przez Krzywickiego znakach Puszczy Kurpiowskiej znachodziły się też takie pochodne i złożone, które nie posiadały już form
pierwotnych. {Kr z y w i c k i, o. c., s. 93-94).

�537

536

W ten sposób w złożoności znaku bartnego uwidacznia się po prostu
historia własności danej barci. Dalsze wyświetlenie zagadnienia może
dać dopiero porównawcze studium znamion bartnych z różnych terenów, ale tylko przy równoczesnym przebadaniu odnośnych ksiąg sądowych bartnych. Dotychczas nie mamy, poza przypadkowymi notami
źródłowymi 17, ani jednej księgi bartnej opublikowanej. Wydanie drukiem choćby jednej wydaje się konieczne tym bardziej, że zachowało
się ich tak niewiele.

świadczyłyby o braniu wzorów z elementów kultury chrześcijańskiej,
obserwowanych w kościele. Chodzi tu głównie o kombinacje literowe,
a zwłaszcza rzymskiego X z dodanymi jedynkami 12 (czy wzór w numeracjach drogi krzyżowej?). Można jednak przypuszczać, że bartnik nie
zawsze znak sam wymyślał, że niekiedy zasięgał pomocy pisarza bartnego, którym był często ksiądz 13. To tłumaczyło by nam wszelkie kulturalne wpływy, jakie możemy widzieć w morfologii znaków bartnych.
Jest tu jednak jeszcze jedno zagadnienie - właśnie specyfiki znaków Puszczy Wyszkowskiej. Jest nią kil,ka znaków, które możemy
•

v

w spadku, wraz z tym znami:onapierwotne przestają być sciosywane i w następstwie ciągłego uzupełniania poczynają przybierać postać coraz bardz1ej złożoną. (Tamże, str,~94).
Komplikowanie się znamion bartnych w puszczach litewskich w XVIII w..
tłumaczy H e d e m a n n rozwojem samego bar1Jnictwa,tj. pow,iększaniemsię
lic~by właścicieli barci. Z tamtejszych znamion bartnych, nazywanych tam
"klej nami", Hedemann reprodukuje tylko dziesięć. Warto je tu dla porównania przytoczy~. zamieszczone są one w dokumencie z r. 1763.

"

określić jako bardzo złożone. Chodzi o znaki: 26 V V 29 x I x I x
o==.'
+A::=
W
I
oraz 48 A I I I Znaki te zastanawiają 14. Są one tak rozbudowane

= -

(szczególnie znak 29), że nie dadzą się pogodzić z zasadą oszczędności.
Co więcej, znak 26 i 48 wyraźnie składają się z dwu odmiennych morfologicznie części. W dodaltku przy ;znaku 26 druga część wydaje się
być znów pochodna. Podobnie wszystkie iksy w znaku 29 wydają się
być podwójnie czy potrójnie pochodne. Jednym ,z rozwiązań zagadki
może być jakieś specjalne upodobanie do ornamentyki 15. Jest to mało
IJrawdopodobne, choć pewne zdobienie znamion w odpowiednich stosunkach społecznych "gminu bartnego" mogło się pojawić. Najwłaściwszym rozwiązaniem wydaje się takie: oto d~ny bartnik posiadał (przez
spadek lub kupno) barcie różnego pochodzenia i znamienia, stąd znaki
dotychczas oddziel~e połączył w jeden 16.
+
Wyr,ażnyślad kJOścielnywidzimy u Kolankowsk:iegow znaku IHS na
karcie drugiej przy nazwisku Wojciech Moskwa. Nie wiemy na jakiej
podstawie K u t r z e b a twi.erdz.i,gdyż tego nie wyjaśnia, że owe 18 znaków z Borku z pol. XVI w. jest pochodzenia kościelnego (Zob. Przyczynki, s. 3).
13 Zob. J. R a f a c z, Rega,le bartne na Mazowszu, Lwów 1938, str.52.
14 Najbardziej złożony znak spośród dotychczas znanych znajdujemy
u Krzywickiego. Liczy on 7 elementów składowych. Podany wyżej znak
29 ma tych elementów 15.
15 zagadkę
mogłoby rozwiązać może posiadanie oryginału lustracji,
którą w tej chwUi nie możemy dysponować. Chodziłoby o nazwisko bartnika względnie właściciela {szlachcica, księdza). Przy tym byłoby bardzo
pożądane' prześledzenie odpowiedniej księgi sądowej bartnej, w której
można by obserwować kolejne zmiany w posiadani.u .bard, a stąd można by
coś wnioskować o zmianach znaków.
16 Zwrócił na to uwagę KI z y w i c ki twierd&lt;'(ąc,że przy zamianie czy
sprzedaży drzew początkowo sciosywano dawne 'znamię i kładziono nowe.
Później, gdy nawet pojedyncze drzewa sprzedawano lub rozdawano

\1\/

\/\1

+

-(- (J. ::

(----

Rys. 2. Litewskie

)xC --) -Xo=: ,(x
klejna.

Jak widzimy, są one stosunkowo mało skomplikowane, co może byćzwiązane, zdaje się, z odmienną nieco organizacją tamtej'szego bartnictwa.
Co ciekawsze, klejna te są morfologicz,nie różne od znamion w puszczach
polskich. Hedemann przypuszcza, że umieszczano je prawdopodobnie nie·
za pomocą rycia ale wypalania gotowym przyrządem lpodobnym do cechy
brakarskiej, (O. H e d e m a n n, Dawne puszcze i wody. Warszawa 193:4,
str. 130----,133).
Patrząc na te znaki łatwo możemy zauważyć, że do ich
wypalania wystarczyć mogły tylko dwie cechy: jedna prosta, druga krzywa.
17 Np. S1..K u t r z e b a, Acta Ecclesiae CoHegiatae Varsoviensis. (Arch.
Kom. Prawn. t. 6, Kraków 1897-1926, str. 5-90).

l~

.' I

-~•..•.•....
;i..
, !

j,i

li

~i'

l

':~

0:

:J

,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9809" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9787">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2ddf925de152bc9283f006959e3f83d7.pdf</src>
        <authentication>87b9a280507734473f83e80ecf6c1b3a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116698">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2728</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116699">
                <text>1999</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116700">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2538</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116701">
                <text>Uboga Itaka - Podróży, miejsc mitycznych, rzeczy - ciąg dalszy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116702">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2, s.3-5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116703">
                <text>Benedyktowicz, Zbigniew</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116704">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116705">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116706">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116707">
                <text>Uboga Itaka
- Podróży, miejsc mitycznych,
rzeczy - ciąg dalszy
Zbigniew Benedyktowicz

Tak można by nazwać ten numer. Jest on kontynuacją te­
matów i wątków zawartych w poprzednim numerze (podróże
- miejsca mityczne - rzeczy). Drugą jakby jego częścią.
Otwiera go blok tekstów zebranych przez Małgorzatę Dzie­
wulską o przedmiotach w teatrze Tadeusza Kantora.
Przedmiotach ubogich.
I w pewnym kontraście do poprzedniego, na tym zda się
polegać znamienny rys tego numeru. - Mianowicie, że tak,
jak w przypadku przedmiotów u Kantora, które „musiały być
prawdziwe", „Nie wolno im było być przedmiotami arty­
stycznymi - sztucznie stworzonymi dla estetycznej przyjem­
ności", i które były „ostentacyjnie wyjęte z codzienności, naj­
lepiej z życia ludzi ubogich i lekceważonych, często związa­
ne z różnymi posługami, z czynnościami powszechnie nie
szanowanymi" (Małgorzata Dziewulska, Drugie życie
przedmiotów). - Tak i tutaj owym znamiennym rysem przed­
stawionych w tym numerze podróży, miejsc mitycznych, mo­
że z wyjątkiem biblioteki Aby Warburga i kontynuacji te­
kstów z poprzedniego numeru o tajemniczych miejscach
greckiej Sycylii (Marzena Gierga), przejściach i światach
równoległych w Kronikach Narnijskich CS Lewisa (Marek
Oziewicz), jest ich - „ubogość".
Za sprawą zgromadzonych tu tekstów znajdujemy się
w kręgu pojęć tak charakterystycznych dla słownika Kantora:
„biedne miejsca", „gdzieś w kącie", „peryferie". Dotykamy
regionów rzeczywistości, czasami tandetnej, i jeśli już nie
„naj"- to z pewnością -"niższej rangi". W przeważającej mie­
rze przedstawione tu rzeczy w części etnograficznej,
przedmioty, podróże, miejsca mityczne zostały również
„ostentacyjnie wyjęte z codzienności". Czyż nie można by
wręcz powiedzieć, że duch etnografii jest bliski duchowi tea­
tru Kantora. I od razu odwrócić to stwierdzenie: że teatr au­
tora Wielopola, Wielopola ma swój głęboki etnograficzno antropologiczny wymiar.*
Bohaterami bowiem tego numeru obok „korowodu 'bied­
nych przedmiotów"'z teatru Kantora są tu: - aparat fotogra­
ficzny a la minute, podróże i dekoracje „pięciominutowego
fotografa": „Podobało mi sie z afrykańskich terenów: palmy
malowałem, zamki malowałem ... coś takiego, że ktoś był za­
interesowany, że on tam był w Afryce, w Egipcie. Najwięcej
malowałem nad Nilem pałace, leśniczówki też malowałem";
„Jeździłem tak do jedenastego listopada, do odpustu ostatnie­
go, do świętego Marcina i dopiero wiosną dużo sie dla woj* Por. na ten temat: Zbigniew Benedyktowicz, Przestrzenie Pamięci
[w:] Film i kontefat, Ossolineum, Warszawa-Wrocław 1989, s. 149-201
oraz Sławomir Sikora, Cmentarz. Antropologia pamięci [w:] „Polska
Sztuka Ludowa" Nr 1-2/1986 s. 57-68

ska robiło. A potem sie jeździło po odpustach, po jarmarkach,
na placu sie w mieście stało. Ja zjechałem całą Polskę, ale jak
mi sie nie chciało dalej jeździć, to jeździłem bliżej Warszawy,
do Świętej Lipki na Mazury; jeździłem motorem, dekoracje
miałem przypięte do motoru, aparat na bagażniku." (Stani­
sław Łabiszewski)
Bohaterami są tu Podróże barbarzyńców (Agnieszka Tulik), nieudana (?) podróż dwóch studentów - etnografów, ja­
dących na karnawał do mitycznej Wenecji, którzy uwierzyli
w Europę bez granic: (Krzysztof Cibor, Nieistniejący film,
nieistniejące miasto, nieistniejące życie). A także i podróż,
która „...nie jest podróżą w dalekie egzotyczne kraje. Odby­
wając ją nie dotrzesz do Mongolii, nie popływasz w Bajkale,
nie będziesz mógł porozmawiać z pięknymi kobietami Poli­
nezji, nie przywieziesz z niej wspomnienia zapachu korzeni
Lewantu i widoku czerwonych stoków Rodop (...) O nie. Jest
to podróż codzienna, gdy oczy zamykają sie z niedospania,
a widok za oknami jest od lat niezmienny. Jest to podróż zwy­
czajna, jakich masz za sobą i przed sobą tysiące. Jedynymi
wspomnieniami z niej są: znajomość widoku i zapach potu.
Jest to podróż po chleb i wiedzę, podróż którą musisz odby­
wać. Jest to też podróż w nieznane i niebezpieczne." Podróż
jaką odbywają miliony ludzi na świecie. Tu - z zapisaną, ca­
łą swą kulturowo społeczną, „małą", chciałoby się dodać
„biedną", niczym z Umarłej klasy - geografią: Podróż doja­
zdową koleją podmiejską na trasie Warszawa - Pilawa. (Ar­
tur Maciej Setniewski, Świetlica, rzecz o dwóch królestwach).
Odbywana, nie przy pomocy luksusowych samolotów i po­
ciągów, „autobusowa" podróż współczesnych zbieraczy owo­
ców - „picker'ów", jadących do Anglii, na zarobek, „na sa­
ksy", podroż z całym swoistym rytuałem przekraczania gra­
nicy (Maksymilian Dawid Rej mer, Światy czas i święta prze­
strzeń). I wreszcie filmowa podróż: Pod osłoną nieba,
w której „trójka bohaterów opuszcza Nowy Jork, centrum cy­
wilizacji i rusza na jakże egzotyczną Saharę", podróż prze­
świetlona antropologicznymi rozważaniami o istocie podróży
i rozważaniami o istocie antropologicznej lektury, w której
pojawiają się znajome już nam, wspomniane wyżej wątki do­
tyczące przedmiotów u Kantora. Bo tak, jak w przypadku
Kantora, dla którego „przedmioty musiały być prawdziwe",
tak i tu przecież nie o sam film, o odczytanie filmu tylko
idzie: „Autor wyprowadza z kultury swoje dzieło i tym sa­
mym ją wypowiada, my zaś, jak to ujął Ricouer, ponawiamy
tylko wysiłek wypowiadania. Dlatego żywić możemy nadzie­
ję, iż zajmujemy się nie sztuką lecz 'rzeczywistą obecno­
ścią'"(Wiesław Szpilka, Podróż: „Pod osłoną nieba") Podróż (jak w przypadku tego ostatniego tekstu) prześwietlo­
na światłem poezji Kafawisa, odkrywającej znaczenie i war-

3

�tość „ubogiej Itaki" - z której i ja korzystam w tytule, żeby
jakoś sklecić to wprowadzenie do numeru -

SPIS
Zbigniew

PRZE!
Małgorzc
Edyta Bii
Tomasz Ь
Dorota Л
Anna Łoi
Dominiki
Krzyszto)
Igor Gor
Marta K,
Joanna f

PODR
Jakub Sz
Joanna 1
Piotr Szc
Stanislas
Jan Gon
Agnieszk
Krzyszto
Artur Se
Maksym
Wiesław
Marzeni
Marek С
Dariusz
Agniesz)
Danuta
Katarzy
Marceli
Marcin
Krystyn,
Ireneusi
Jarosla\
Jacek O
Chana I
Sylwia 'i
Janusz i
Dorota
Marcu
Dorott
Dorota
Magdal
Dorota
Tomoho
James (
Olga Łi

BROr
BronisL

Sumrm
Noty o

Na
Na

Itaka dała ci tę piękną podróż .
Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę.
Niczego więcej już ci dać nie może.
A jeśli ją znajdziesz ubogą, Itaka cię nie oszukała
gdy się stałeś tak mądry, po tylu doświadczeniach,
już zrozumiałeś, co znaczy Itaka.
Bohaterami tego numeru są nie tylko „przedmioty ubo­
gie". Wyjęte z codzienności - krzesło, autobus, piłka, papie­
ros, ulotna sztuka „vlepki", podróżowanie kolejką dojazdo­
wą, autobusami czy PKS-em - jak u Chany Pollack, wędru­
jącej po śladach swojej babci, żydowskiej emigrantki
z „Ostrowce" (Pekaesem do Ostrowca i z powrotem), gdzie
dotknąć możemy jeszcze jednego z obszarów „ubogiej Itaki",
po którym nawet nowojorskie metro nie będzie już tym sa­
mym: „...minął miesiąc odkąd powróciłam na Manhattan po
moim rocznym pobycie w Polsce. Tu podróżuję metrem. Sie­
dząc w wagonie łatwo odpłynąć, słysząc języki, którymi
mówią ludzie, szczególnie hebrajski, polski, angielski,
w których słychać naleciałości wschodnioeuropejskie i j i ­
dysz. Pociąg wydaje się przekraczać oceany, zatrzymując się
w Tel Awiwie, Manhattanie i Warszawie. Lista rzeczy do wy­
konania, które wylatują z mojego dziennika podróży, symbo­
lizuje obecnie koniec mojego filmu i początek montażu, two­
rzenia koherentnej formy dla moich doświadczeń."(tamże).
W gruncie rzeczy mniej lub bardziej ukrytym bohaterem,
czy wspólnym wątkiem większości zgromadzonych tu teks­
tów jest to, co dla etnografii wydaje się być najważniejszym:
Odnowione spojrzenie. Odnawianie spojrzenia: dostrzec, zo­
baczyć w codziennych, zwykłych, banalnych obszarach
i czynnościach, zużytych, biednych, ubogich przedmiotach w krześle, autobusie, podmiejskim pociągu, metrze,
i w odbywanych przy ich pomocy „podróżach", i w nich sa­
mych - Niezwykłą rzeczywistość. Niezwykłość. Coś, co na­
leży niemal już do objawienia. Do dramaturgii objawienia, na

którą zwraca uwagę w swym tekście Piotr Szacki: „Niezwy­
kłość jednak wyrażała się dobitniej w dramaturgii objawień,
gdy o niezwykłości zdarzenia przesądza raczej skontrastowanie wzniosłości Epifanii ze zgrzebnością sytuacji (np. orka w objawieniach Matki Boskiej Gidelskiej) czy skromnością
kondycji osoby doznającej Objawienia (często są to ubogie
dzieci, niewiasty, wyrobnicy)''(Niezwyklos'c).
Bohaterem tego numeru jest też więc poszukiwanie formy,
„ćwiczenia w zapomnianej sztuce opisywania rzeczywisto­
ści". Zataczamy tu koło - podróżujemy, robimy notatki, pi­
szemy dzienniki (James Clifford, Opowiedz mi o swojej pod­
róży: Michel Leiris, Bronisław Malinowski, Dziennik), a po­
tem poszukujemy formy, by przekazać coś z tej doświadczo­
nej przez nas niezwykłej rzeczywistości. Wtedy dopiero mo­
żemy zacząć mówić o „pamięci jako zorganizowanej materii"
(por. Jakub Szczuka, Aby Warburg i jego biblioteka), „rzeczo­
wości pisma", o „pisemnym wymiarze ustności" (Joanna
Tokarska-Bakir), gdy ową niezwykłość wpierw dostrzeżemy,
gdy jej doświadczymy. Wtedy Etnografia może przyjąć już
różne formy od traktatu naukowego - czy jak to się dzisiaj
częściej zdarza - po notatki, dzienniki, sięgać po formę sce­
nariusza filmowego lub filmu (Krzysztof Cibor, Chana
Pollack).
Ale u źródeł tych wszystkich działań winno leżeć prze­
świadczenie, że „coś w końcu istnieje naprawdę".
...O, ale zaraz za tym,
Za ostatnim parkanem oblepionym plakatem „Los Śmierci"
tego gorzkiego piwa, co się słodkie wydaje pijącym,
gdy na zakąskę żują wciąż nowe rozrywki...
tuż za parkanem, na tyłach, coś w końcu istnieje naprawdę,
(...)

Rainer Maria Rilke, Dziesiąta elegia
(tłum. Mieczysław Jastrun)
Czyż nie byłoby to wyzwanie, projekt dla współczesnej et­
nografii. W takich przypadkach i o takiej etnografii mogliby­
śmy mówić, że opowiada o rzeczywistości „jak z fotografii",
„jak z filmu", „jak z teatru Kantora".

Deska
Szukaliśmy czegoś takiego bardzo biednego, bardzo nędznego, i to jest może takie wspomnienie, które powinno zostać... Po­
winno zostać w ogóle bardzo dużo wspomnień, ale u nas się jakoś o te wspomnienia - jeżeli chodzi o sztukę, życie artystów nie dba, żeby one zostały. Otóż sławny rzeźbiarz krakowski - ale nie tylko - Jacek Puget, baron Jacek Puget, który posiadał ka­
mienicę przy ulicy Wolskiej - obok kamienicy był duży ogród, w nim jego pracownia, a obok pracowni był zwyczajny klozet,
to nawet można było nazwać, że tak powiem, wychodek wiejski - złożony z desek, normalnie, tak jak na wsi. I Jacek mówi słuchaj, ja mam takie deski, po prostu wyrwę z tego klozetu i tu ci przyniosę. Rzeczywiście, była to deska spróchniała, z wszy­
stkimi cechami, które są właściwe dla klozetu. Myśmy te deskę jakoś utrwalili werniksem, żeby jej nie czyścić, ale żeby zosta­
ła jaka jest, na dwóch końcach umieściliśmy haki, do tych haków znowu szukaliśmy łańcucha - i łańcuch wynaleźliśmy nad
Wisłą, koło mostu, gdzie stały statki i były stare, zardzewiałe łańcuchy ze statków, też nędzne i biedne. Otóż na tych dwóch łań­
cuchach, z dwóch stron, ta deska była umieszczona nad widzami w pokoju, gdzie grana była sztuka Wyspiańskiego Powrót Ody­
sa. 44 rok. I ta deska również była właściwie bezużyteczna, czyli była - jak to się mówi w sztuce - bezinteresowna. Była czymś
bezinteresownym, i przez swoją bezinteresowność, nieutylitarność życiową, stawała się jakimś przedmiotem tajemniczym,
przedmiotem wyobraźni - czyli przedmiotem sztuki.
Tamta deska gdzieś zaginęła i to, co tutaj jest, to rekonstrukcja, że tak powiem, tamtej deski. I ta rekonstrukcja obecnie znaj­
duje się w Mediolanie, ponieważ wisiała nad sceną w spektaklu Nigdy tu już nie powrócą, potem ją zdjąłem. To jest też
przedmiot gotowy. Tutaj w tej notatce na użytek biura Cricoteki napisałem: Jest to mój wojenny przedmiot gotowy. Chciałbym
aby kiedyś zawisnął w muzeum i aby profesor Mieczysław Porębski napisał mały esej o tym biednym przedmiocie".
Tadeusz Kantor, cyt. za Mieczysław Porębski, T. Kantor, Świadectwa, Rozmowy, Komentarze, Warszawa 1997

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9810" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9788">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a9b9b57d9605ead4773a7e62d9acc521.pdf</src>
        <authentication>bb72ce12842869eaa74d5e7500ab86b5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116708">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3836</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116709">
                <text>1948</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116710">
                <text>skrzynie ludowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116711">
                <text>Małopolska- sztuka ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116712">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3597</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116713">
                <text>Skrzynie zdobione z okolic Krakowa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1948 t.2 z.9-10</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116714">
                <text>II.Skrzynie kaszowskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116715">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1948 t.2 z.9-10; s.33-43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116716">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116717">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116718">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116719">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116720">
                <text>SKRZYNIE ZDOBIONE Z OKOLIC KRAKOWA
Cz. I I ' )

SKRZYNIE

KASZOWSKIE

DR ROMAN REINFUSS
Spośród l i c z n y c h miejscowości położonych w naj­
bliższych o k o l i c a c h K r a k o w a , gdzie do n i e d a w n a
w y r a b i a n o s k r z y n i e zdobione, w y b i j a się j a k o
j e d e n z poważniejszych ośrodków wieś Kaszów,
położona około 15 k m na zachód o d K r a k o w a ,
m n i e j więcej w połowie d r o g i między słynną
z w y r o b u skrzyń m a l o w a n y c h Skawiną, a o p i ­
saną poprzednio Morawicą. Podobnie j a k w M o ­
r a w i c y p r o d u k c j a skrzyń z d o b i o n y c h wiązała się
z n a z w i s k i e m S i k o r s k i c h , t a k w Kaszowie splata
się ona z działalnością r o d z i n y Żaków. W rodzie
t y m , o d szeregu pokoleń dziedziczono zamiłowa­
n i e do p l a s t y k i i talent muzyczny, s k u t k i e m
czego n i e m a l wszyscy męscy p o t o m k o w i e d a l i
się poznać j a k o stolarze malujący skrzynie, m a j s t e r k o w i e trudniący się snycerką i m u z y c y gry­
wający na różnych i n s t r u m e n t a c h w w i e j s k i e j
kapeli.
Według t r a d y c j i miejscowej najstarszym z Ża­
ków, który trudnił się m a l o w a n i e m skrzyń był
Żak U r b a n , u r o d z o n y w Kaszowie 28 maja-1791
r o k u ) . Poza t y m , że był o n stolarzem i malarzem
skrzyń n i c o n i m więcej nie w i a d o m o . N i e udało
się też znaleźć żadnych wyrobów jego ręki. S y n
Urbana — Franciszek prócz s t o l a r k i trudnił się
też t o k a r s t w e m . J e m u p r z y p i s u j e t r a d y c j a w p r o ­
wadzenie po raz p i e r w s z y t o c z o n y c h nóg, które
do ostatnich czasów występują często w skrzy­
n i a c h kaszowiskich. Z trzech jego synów najzdol­
n i e j s z y m stolarzem miał być W o j c i e c h , którego
w y r o b y odznaczały się bardzo s t a r a n n y m w y k o ­
naniem. O n zapoczątkował w K r a k o w s k i m zdo­
bienie m e b l i w i e j s k i c h p r z y p o m o c y i n t a r s j i . M e ­
ble (między i n n y m i skrzynie) wykonywał z drze­
w a j a w o r o w e g o , jasno p o l i t u r o w a n e g o , którego
powierzchnię zdobił wykładanką z drzewa i n n e j
b a r w y , j a k np. grusza, śliwa, orzech, dąb i t p . J a k o
d o b r y majster posiadał W o j c i e c h Żak liczne
grono uczniów ) , którzy go w w y r o b a c h s w y c h
naśladowali, j a k np. Stanisław T a r n o w s k i z M n i kowa.

dotąd nieznane n a m są w y r o b y intarsjowane, po­
chodzące z p r a c o w n i W o j c i e c h a . Znalezione na­
tomiast zostały prace «Symka» i T a r n o w s k i e g o .
Po t y m p i e r w s z y m pozostał stół (ryc. 1) w y k o ­
n a n y z drzewa jasnego, o nogach toczonych,
ozdobiony n a p o w i e r z c h n i rozetą w f o r m i e d w u
kół współśrodkowych z drzewa brązowego, mię­
dzy którymi biegnie szereg małych kółek, po­
d z i e l o n y c h n a ćwiartki białe i czarne. Środek r o ­
zety wypełnia krzyż o równych, półkoliście za­
kończonych r a m i o n a c h z kółkiem w p i s a n y m
w środku, w n i m z k o l e i znajdują się 4 maleńkie
kółeczka, podzielone na ćwiartki białe i czarne
(tabl. I , 4). Równolegle do krawędzi stołu biegnie
w p e w n y m odstępie podwójna wąska r a m k a
z brązowego drzewa. Po rogach wypuszczane są

2

s

I

Intarsję stosował też w z d o b n i c t w i e m e b l i brat
W o j c i e c h a , Szymon Żak z w a n y «Symkiem». J a k

33
1

�n o w e g o k w i a t u z d w o m a l i s t k a m i (tabl. I , 2).
z tego samego drzewa zdobiny w postaci t u l i p a W jednej ze ścian bocznych znajduje się szu­
flada zdobiona i n t a r s j a m i w formie podwójnej
r a m k i z rozetą czteropłatkową w pośrodku
(tabl. I , 5) i d w o m a s t y l i z o w a n y m i k w i a t k a m i po
b o k a c h (tabl. I , 1). W dalszych rogach bocznej
deski stołu umieszczone
są d w a s t y l i z o w a n e
k w i a t y t u l i p a n u (tabl. I , 3).
Intarsją zdobił również swe w y r o b y uczeń W o j ­
ciecha Żaka, Stanisław T a r n o w s k i z M n i k o w a .
J e d y n a znana m i s k r z y n i a j e g o r o b o t y w y k o n a n a
w r o k u 1907, p o d względem a r c h i t e k t o n i c z n y m
zdradza wyraźnie cechy skrzyń pochodzących
z p r a c o w n i Żaków. Posiada ona w y d a t n e i sta­
rannie p r o f i l o w a n e gzymsy u w i e k a oraz pod­
stawy. N o g i j e j są m a s y w n e i toczone (tabl. I I , 1).
Tło s k r z y n i s t a n o w i n a t u r a l n e drzewo jasno p o l i t u r o w a n e . N a froncie i w i e k u j e j występują i n tarsje, w y k o n a n e z drzewa w kolorze brązowym
i p r a w i e c z a r n y m (ryc. 2). Sposób rozwiązania
o r n a m e n t u , zarówno na ścianie l i c o w e j j a k i n a
w i e k u , odbiega o d f o r m z n a n y c h ze skrzyń ma­
l o w a n y c h . Ścianę licową wypełnia prostokątna
ramka, składająca się z l i n i i równoległych brązo­
w y c h i czarnych, wzdłuż których' o d s t r o n y ze­
wnętrznej ciągnie się szereg, u t w o r z o n y z trój­
kątów powstałych z 3 k r o p e k (tabl. I , 10) i k r z y ­
żyków maltańskich na p r z e m i a n (tabl. I , 11). Ta­
kie same krzyżyki t y l k o mniejsze zdobią d o l n y
gzyms s k r z y n i . W pośrodku pola znajduje się k o ­
rona (tabl. I , 7) w y k o n a n a c z a r n y m i k r o p k a m i
z brązową podstawą ) . K o r o n a w p i s a n a jest w le­
żący r o m b z brązowych kółek w które wpusz­
czone są czarne równoramienne krzyże maltań­
skie • (tabl. I , 13). W i e k o o p i s y w a n e j t u s k r z y n i
ujęte jest w r a m k i potrójne z l i n i i brązowych
i czarnych. O d wewnątrz, równolegle do r a m k i ,
biegną zwrócone szczytami k u górze trójkąciki
ułożone z trzech k r o p e k : szczytowej brązowej
i d w u c z a r n y c h u p o d s t a w y (tabl. I , 10). N a r o ­
gach szlak t e n wiążą brązowe kółka z równora­
m i e n n y m , c z a r n y m krzyżem. O d n i c h biegnie k u
środkowi krótki szereg małych, czarnych krzyży­
ków. W prostokątnym c z a r n y m o b r a m i e n i u znaj­
duje się leżący romb z brązowych kółek, w które
wpisane są czarne krzyżyki. Pole r o m b u wypeł­
niają d w a koła współśrodkowe, ułożone na prze­
m i a n z czarnych krzyżyków i trójkącików skła­
dających się z trzech k r o p e k . W koło środkowe
wpisana jest sześcioramienna gwiazda, o promie­
n i a c h w połowie brązowych, w połowie w kolorze
tła. Krawędzie g w i a z d y wzdłuż j a s n y c h części
p r o m i e n i podkreślone są obramieniem w k o l o r z e
czarnym, a p r z y brązowych, jasno brązowym.
Środek g w i a z d y s t a n o w i brązowe kółko z m a l ­
tańskim krzyżem (tabl. I , 6). T a k i e same kółka
rozmieszczone są po j e d n y m między p r o m i e n i a m i
4

�gwiazdy. Oś dłuższa r o m b u o d naroża do o b w o d u
koła zewnętrznego zaznaczona jest szeregiem
czarnych krzyżyków.
Porównując i n t a r s j o w a n y stół Szymona
Żaka
i zdobioną t y m samym sposobem skrzynię Tar­
n o w s k i e g o dostrzegamy w k o m p o z y c j i ogólnej
p e w n e podobieństwa (obramienie płaszczyzny,
k o l i s t y m o t y w centralny, dośrodkowe wypełnia­
nie narożników). Zespoły motywów, którymi oby­
dwaj m a j s t r o w i e rozporządzają są różne. U «Symka» Żaka w i d z i m y m o t y w y roślinne (tabl. I , 1,
2, 3) pospołu z g e o m e t r y c z n y m i (tabl. I , 4, 5).
U T a r n o w s k i e g o (pomijając ową koronę) wyłącz­
nie geometryczne, j a k r o m b y , koła,
gwiazdy,
krzyże i t p . Różnie przedstawia się też zespół pro­
s t y c h elementów zdobniczych, którymi o b y d w a j
rozporządzają. U Żaka występuje właściwie t y l k o
jeden element w formie koła podzielonego n a
ćwiartki (tabl. I , 8), który p o w t a r z a się zarówno
w k o m p o z y c j i o charakterze roślinnym (tabl. I , 1)
j a k i g e o m e t r y c z n y m (tabl. I , 4, 5), u T a r n o w ­
skiego zespół elementów jest większy, n o t u j e m y
t u b o w i e m d w i e o d m i a n y trójkątów z k r o p e k
(tabl. I , 9, 10), krzyżyk maltański (tabl. I , 11),
kółko (tabl. I , 12), oraz k o m b i n a c j a d w u ostatnich
w postaci kółka z w p i s a n y m krzyżykiem (tabl.
I , 13).
Jak to już wspomniałem poprzednio, w y r o b y i n t a r s j o w a n e Żaka i T a r n o w s k i e g o odbijają o d
k r a k o w s k i c h skrzyń m a l o w a n y c h zarówno ogól­
ną kompozycją o r n a m e n t u , j a k i c h a r a k t e r e m
poszczególnych elementów. Brak t u kwiatonów
i wieńców, występujących w większości k r a k o w ­
s k i c h skrzyń m a l o w a n y c h . I n n a jest też r o l a po­
szczególnych zdobin. W i d o c z n e to jest zwłaszcza,
w zespole elementów geometrycznych,
które
w meblach i n t a r s j o w a n y c h wysuwają się na
p l a n pierwszy, zaś w s k r z y n i a c h m a l o w a n y c h w y ­
stępują w ozdobach d r u g o - p l a n o w y c h , w obra­
m i e n i a c h pól, w zdobinach ścian bocznych i t p .
Użycie koła j a k o głównego m o t y w u zajmującego
środek pola zdobniczego s t a n o w i — bardzo zre­
sztą odległe — podobieństwo do sposobu zdobie­
n i a w i e k niektórych skrzyń u górali l i m a n o w ­
skich i myślenickich (tabl. I , 14) ) . Spośród drob­
n y c h elementów zdobniczych k i l k a w y k a z u j e
p e w n e podobieństwo do s p o t y k a n y c h na skrzy­
niach morawickich ) .
5

e

Pojawienie się m e b l i i n t a r s j o w a n y c h w Z i e m i K r a ­
k o w s k i e j przypisać należy wpływom m e b l a r s t w a
kościelnego, któremu n i e oparły się też niektóre
t y p y skrzyń m a l o w a n y c h .
Niemniej rewolucja
jaką w sposobie zdobienia k r a k o w s k i c h m e b l i l u ­
d o w y c h w p r o w a d z i l i Żakowie była doniosła.
Lansowana przez n i c h nowość «chwyciła» widać
w terenie skoro w t y m k i e r u n k u poszli też nie­
którzy u c z n i o w i e (Tarnowski). Narodził się n o w y
styl w k r a k o w s k i m meblarstwie ludowym. Styl,

35
1

�który z b i e g i e m czasu mógłby — być może —
wyprzeć całkowicie w o k o l i c y meble m a l o w a n e
z i c h t r a d y c y j n y m zespołem roślinnych ornamen­
tów. Proces t e n j e d n a k n i e zaszedł, gdyż zapo­
czątkowany był zbyt późno. W o j c i e c h i Szymon
Żakowie c z y n n i b y l i u schyłku ubiegłego w i e k u .
T a r n o w s k i wyemigrował do F r a n c j i i t a m umarł
ok. r. 1918. Przemiany zaszłe w k u l t u r z e w s i pod­
k r a k o w s k i e j w ciągu bieżącego stulecia podcięły
z g r u n t u możliwości r o z w o j u l u d o w e g o meblar­
s t w a ozdobnego. Dziś i n t a r s j o n a w e meble k r a ­
k o w s k i e należą do w i e l k i e j rzadkości. N i g d y
zresztą n i e były one zbyt
rozpowszechnione.
Droższe znacznie o d m a l o w a n y c h , nie były sprze­
dawane na targach, lecz r o b i o n o j e na zamówie­
nie s k u t k i e m czego rozchodziły się t y l k o w szczu­
płym gronie miejscowej e l i t y w i e j s k i e j .
Bratem r o d z o n y m wspomnianego w y ż e j W o j c i e ­
cha i Szymona był Żak A n t o n i , stolarz i malarz
skrzyń, zamieszkały w Kaszowie. Prace jego re­
prezentowane są w t e k a c h Sekcji Z d o b n i c t w a
P. I . B. Sz. L. przez 4 b a r w n e k o p i e skrzyń, z któ­
r y c h t r z y znalezione zostały w Kaszowie, j e d n a
zaś w sąsiedniej N o w e j W s i Szlacheckiej.
S k r z y n i e A n t o n i e g o Żaka odznaczają się staranną
robotą stolarską, posiadają duże, bogato p r o f i l o ­
w a n e gzymsy p r z y w i e k u i u podstawy, obiega­
jące skrzynię dokoła i ozdobnie toczone n o g i
(tabl. I I , 3, 4).
J e d y n i e s k r z y n i a znaleziona w N o w e j W s i Szla­
checkiej spoczywa n a t a k z w a n y m «podnóżku»
z pięknie wyciętą deską licową. Podnóżek zao­
p a t r z o n y jest w szufladę. N o g i zrobione są z de­
s k i półkoliście zaokrąglonej (tabl. I I , 14) ) . Skrzy­
nie swe malował A n t o n i Żak na k o l o r ciemno
zielony, j e d y n i e s k r z y n i a z N o w e j W s i Szlachec­
7

36

k i e j (ryc. 3) posiada tło brązowe. Gzymsy malo­
w a n e są k o l o r e m o d m i e n n y m niż tło. Przy skrzy­
n i a c h ciemno z i e l o n y c h s p o t y k a się gzymsy w k o ­
lorze n i e b i e s k i m i różowym (tabl. V , 1), l u b czer­
w o n y m i jasno z i e l o n y m (ryc. 4). S k r z y n i a brą­
zowa posiada gzyms górny m a l o w a n y od dołu na
k o l o r ciemno zielony, zaś gzyms p o d s t a w y pod­
kreślony jest dworna paskami b a r w y ciemno brą­
z o w e j (ryc. 3).
K o m p o z y c j a roślinna, zdobiąca ścianę licową
s k r z y n i , ujęta jest z reguły w prostokątną ramę,
powstałą najczęściej z d w u przecinających się l i ­
n i i f a l i s t y c h biegnących między p r o s t y m i (tabl.
I I I , 18). N a t l e z i e l o n y m , p l e c i o n k a o w a b y w a
w y k o n y w a n a farbą żółtą l u b czerwoną, n a brą­
z o w y m p l e c i o n k a jest żółta zaś d w i e proste rów­
noległe — zielone. N a jednej ze skrzyń, m a l o w a ­
n y c h przez A n t o n i e g o Żaka zamiast p l e c i o n k i w i ­
d z i m y ramkę z małych różowych k r o p e k bie­
gnących między d w o m a równoległymi żółtymi
k r e s k a m i (tabl. I I I , 17).
Pole wyznaczonego przez ramkę prostokątu na
ścianie l i c o w e j wypełniają zazwyczaj t r z y (wy­
jątkowo zaś dwa) k w i a t o n y identyczne w r y ­
s u n k u i b a r w i e (ryc. 3, 4, tabl. V , 1).
K w i a t o n y A n t o n i e g o Żaka rozpoznać łatwo. Po­
siadają one bardzo p r z e j r z y s t y rysunek, są bez­
względnie symetryczne i posiadają szerokie, z re­
guły zielone liście (tabl. I I I , 9) czasem k u koń­
c o w i maczugowato rozszerzające się (tabl. I I I , 10).
Górą każdy kwiatoń zakończony jest trzema-,
cztero- l u b ośmio-płatkowymi k w i a t a m i . Podobne
k w i a t y na łodygach (ryc. 3, 4) l u b bez (tabl. V , 1)
rozmieszczone są między liśćmi. N a c z y n i a w któ­
r y c h tkwią k w i a t y dalekie są o d f a n t a s t y c z n y c h
i niedbale w y k o n a n y c h czasz m o r a w i c k i c h . Ce-

�chuje j e prostota f o r m y , staranny r y s u n e k i pew­
n y k o n t u r (tabl. III,e 1, 2, 3, 4). N a c z y n i a te, z re­
guły dwuuszne, m a l o w a n e są zupełnie płasko. Po­
w i e r z c h n i a i c h założona jest k o l o r e m j a s n y m (ró­
żowym l u b żółtym), wyjątkowo na brązowej
s k r z y n i przedstawionej na r y c . 3 zostawiono po­
wierzchnię naczynia w b a r w i e tła, ale za to ob­
w i e d z i o n o go podwójnym k o n t u r e m w kolorze
c z e r w o n y m i żółtym (tabl. I I I , 2). Powierzchnia
n a c z y n i a jest starannie p o k r a t k o w a n a , k r e s k a m i
w k o l o r z e c i e m n i e j s z y m o d tła, n p . c z e r w o n y m ,
z i e l o n y m , n i e b i e s k i m (tabl. I I I , 1, 2, 3). W polach
między k r a t k a m i dawane są też k r o p k i zielone
lub żółte (tabl. I I I , 1, 3). Wyjątkowo na j e d n e j ze
skrzyń naczynie p o m a l o w a n e na różowo, p o k r y t e
jest n a całej p o w i e r z c h n i c z e r w o n y m i k r o p k a m i ,
bez k r a t k i (tabl. I I I , 4). W narożnikach umieszczał
zazwyczaj A n t o n i Żak gałązkę, zwróconą k u
środkowi, składającą się z trzech c z e r w o n y c h w i ­
śni i d w u z i e l o n y c h listków (tabl. I I I , 12). N a j e d ­
nej ze skrzyń gałązka i k o n t u r listów tej z d o b i n y
w y m a l o w a n e zostały farbą niebieską, zaś śro­
dek liścia i wiśnie na czerwono (tabl. I I I , 13). N a
s k r z y n i z N o w e j W s i Szlacheckiej zamiast gałą­
zek wiśni w i d z i m y k w i a t ośmiopłatkowy z zazna­
c z o n y m środkiem (tabl. I I I , 7). T a k i e same k w i a t k i
s p o t y k a m y w pośrodku prostokątnych pól bocz­
n y c h na podstawie tej s k r z y n i (ryc. 3), w rogach
zaś i na szufladzie w y m a l o w a n e są żółte k w i a t k i
z czterech luźno r z u c o n y c h płatków (tabl. I I , 8).
Między k w i a t o n a m i u dołu, l u b u góry malował
A n t o n i Żak czasem 4 ośmiopłatkowe k w i a t k i
(tabl. V , 1). Wyjątkowo na jednej ze skrzyń
k w i a t k i t a k i e w ilości 8 rozmieszczone są wzdłuż
w s z y s t k i c h czterech boków ramy, wyznaczającej
pole zdobnicze.

W i e k a malował A n t o n i Żak nieco odmiennie niż
lica. Powierzchnię zdobniczą ujmował w prosto­
kątną ramę z p l e c i o n k i , najczęściej żółtą, w p i ­
saną w drugą ramę nieco większą (tabl. I I I , 19),
wykonaną prostą kreską w k o l o r z e c z e r w o n y m
lub różowym (na s k r z y n i a c h zielonych). W r o ­
gach dawał zwrócone dośrodkowo, opisane już
wyżej gałązki wiśni, zaś środek pola wypełniał
wieńcem k o l i s t y m , lub w f o r m i e p i o n o w o stoją­
cej elipsy (tabl. V , 1). W i e n i e c składa się z «kaligraficznie»
poprowadzonej
gałązki, z
której
w równych odstępach wyrastają po d w a zielone
l i s t k i (tabl. I I I , 11). Między każdą parą listków
umieszczona jest po o b u stronach łodygi para
k o l i s t y c h kwiatków ośmiopłatkowych (tabl. I I I , 6).
W pośrodku wieńca m a l o w a n a b y w a zdobina, po­
wstała z dwóch kół k o n c e n t r y c z n y c h z zaznaczo­
n y m środkiem, których p o w i e r z c h n i a podzielona
jest n a dziesięć wycinków. W y c i n k i koła we­
wnętrznego m a l o w a n e są na przemian k o l o r e m
c z e r w o n y m i n i e b i e s k i m , zewnętrznego zaś nie­
b i e s k i m i żółtym (tabl. I I I , 14). N i e k i e d y w po­
środku wieńca umieszczał A . Żak zdobinę, skła­
dającą się ze zwykłego u tego malarza k o l i s t e g o
k w i a t k a , z którego rozchodzi się p r o m i e n i s t o
sześć wydłużonych płatków (tabl. I I I , 15). B o k i
zdobione są ramką z p l e c i o n k i z gałązkami wiśni
w rogach, środek zaś wypełnia m o t y w t e n sam,
który jest wewnątrz wieńca (tabl. I I I , 15), lub r o ­
dzaj krzyża równoramiennego złożonego j a k
g d y b y z czterech s t y l i z o w a n y c h liści dębu (tabl.
I I I , 16).
K o l o r y s t y c z n i e s k r z y n i e A . Żaka odznaczają się
dużą przejrzystością i u m i a r e m . U n i k a o n niespo­
k o j n e j wielości b a r w , cechującej n p . s k r z y n i e
skawińskie. W doborze kolorów widać u niego

37

�pewną dążność do n a t u r a l i z m u , wyrażającą się
t y m , że łodygi i liście m a l o w a n e są z reguły farbą
zieloną. N i e obejmuje to j e d n a k kwiatów, które
k o l o r o w a n e są najczęściej w sposób zupełnie
o d e r w a n y o d wzorów dostarczanych przez naturę.
Ośmiopłatkowe k w i a t y z zaznaczonym środkiem,
t a k c h a r a k t e r y s t y c z n e dla Żaka, m a l o w a n e są
z w y k l e trzema k o l o r a m i , p r z y c z y m d w a użyte są
na p r z e m i a n do w y k o n a n i a płatków, trzecim zaś
n a m a l o w a n y jest środek. N i e k i e d y na ścianie l i ­
cowej s k r z y n i w i d z i m y aż t r z y rodzaje kwiatów
j e d n a k o w y c h p o d względem r y s u n k u , ale o róż­
n y c h zestawieniach b a r w n y c h . M i m o to s k r z y n i a
t a k a n i e r o b i wrażenia j a s k r a w e j , gdyż autor,
operując zespołami b a r w , stara się j e rozplano­
wać w t e n sposób n a płaszczyźnie, b y tworzyły
one proste i łatwe do u c h w y c e n i a układy. Osiąga
to z w y k l e ustawiając k w i a t y j e d n a k o w e p o d
względem b a r w y w szeregi biegnące diagonalnie
przez w s z y s t k i e t r z y k w i a t o n y .
Żyjący dziś w Kaszowie Jan, s y n W o j c i e c h a
Żaka, jest zgodnie z rodzinną tradycją stolarzem
i m u z y k a n t e m . J a k o stolarz cieszy się opinią do­
brego fachowca, a n a w e t a r t y s t y , chętnie b o w i e m
c h w y t a za dłuto i rzeźbi, zdobiąc w t e n sposób
w y k o n y w a n e przez siebie meble. S k r z y n i e przez
niego r o b i o n e posiadają podobnie, j a k s k r z y n i e
i n n y c h Żaków, w y d a t n e , p r o f i l o w a n e
gzymsy
obiegające dokoła w i e k a i podstawy, oraz to­
czone n o g i (tabl. I I I , 7, 8). Powierzchnia t y c h
skrzyń m a l o w a n a jest j e d n o l i c i e farbą żółtą l u b
brązową, którą następnie czesze pędzlem, grze­
b i e n i e m l u b po p r o s t u rozmazuje palcem, co daje
w rezultacie jaśniejsze smugi. Powstają w t e n spo­
sób w z o r y naśladujące słoje drzewa, l u b tworzące
o r n a m e n t y bądź to geometryczne (ryc. 5), bądź
roślinne (ryc. 6). J a k widać z r y c i n y 6, k o m p o ­
zycje roślinne, którymi J a n Żak z d o b i
swoje
skrzynie, n i e nawiązują już do f o r m s p o t y k a n y c h
w t r a d y c y j n y m z d o b n i c t w i e k r a k o w s k i m . Odzy­
wają się t a m raczej echa straganowej tandety,
o w y c h dziewięciorników i szarotek, które spoty­
kamy
w
«zakopiańszczyźnie»,
sprzedawanej
w k r a k o w s k i c h Sukiennicach.
Wśród skrzyń, których twórcy zostali w t r a k c i e
badań ustaleni, znalazła się w Kaszowie jedna,
m a l o w a n a około r o k u 1905 przez Jana Bugaj­
skiego, ucznia Józefa Rosponda zwanego «Slepickim» z L i s z e k ) . S k r z y n i a Bugajskiego kształtem
s w y m różni się nieco o d skrzyń r o b i o n y c h przez
Żaków, gdyż nie posiada t a k bogato p r o f i l o w a ­
n y c h gzymsów. Podstawę stanowią toczone n o g i
(tabl. I I , 6). Tło s k r z y n i jest ciemno zielone,
gzymsy czerwone i żółte. Ściana l i c o w a posiada
j e d n o pole zdobnicze, wyodrębnione podwójną
ramką z d w u p r o s t y c h kresek, czerwonej zew­
nętrznej i żółtej wewnętrznej. W rogach znajdują
się zwrócone k u środkowi po t r z y l i s t k i , z któ8

38

KORONA Z
PIWA

ETYKIETKI

ŻYWIECKIEGO

11

r y c h środkowy jest żółty, a d w a boczne czer­
wone. W prostokącie umieszczone są d w a k w i a ­
t o n y w f o r m i e s t y l i z o w a n y c h krzaczków jakiejś
rośliny o płomienistych i s e r c o w a t y c h l i s t k a c h
(ryc. 7). L i s t k i n a m a l o w a n e na końcach górnych
gałązek tworzą rodzaj d w u t u l i p a n o w y c h k w i a ­
tów z z i e l o n y m s e r c o w a t y m środkiem. N a c z y n i a ,
z których wyrastają k w i a t k i posiadają formę d u ­
żych garnków z d w o m a e s o w a t y m i u c h a m i po
bokach. Kształt brzuśca i p o d s t a w y podkreślają
k r e s k i w y k o n a n e czerwoną farbą, podobnie j a k
i k r o p k i zdobiące ucha. Bok s k r z y n i wypełnia
gwiazda powstała z sześciu płatków zwróconych
k u środkowi szerszymi e l i p s o w a t y m i , a na ze­
wnątrz o s t r y m i końcami. Płatki malowanee są na
zmianę farbą czerwoną i żółtą. Całość bocznego
pola s k r z y n i ujęta jest w ramkę taką samą jaką
widzieliśmy n a ścianie l i c o w e j . Skrzyń podob­
n y c h znaleziono jeszcze w Kaszowie cztery.
Bugajski był malarzem dosyć przeciętnym. K w i a ­
t o n y jego skomponowane są nieporadnie, ilość
elementów zdobniczych w k w i a t o n a c h bardzo
ograniczona, k o l o r y s t y k a również n i e przedsta­
w i a nic specjalnie ciekawego.
W stosunku do
znalezionej w Kaszowie s k r z y n i jego m i s t r z a —
«Slepickiego» s k r z y n i a m a l o w a n a przez Bugaj­
skiego jest wyraźnie p r y m i t y w n i e j s z a , w szczegó­
łach można jednakowoż doszukać się p e w n y c h
podobieństw.
W związku z b a d a n i a m i twórczości Żaków, zna­
leziono w Kaszowie sporą ilość skrzyń, których
a u t o r s t w a n i e udało się n a razie ustalić. A n o n i ­
m o w y t e n materiał w y k a z u j e po staranniejszej
analizie sporo cech wspólnych, które pozwalają
na wyodrębnienie, wśród skrzyń zw. «krakowskich» n o w e g o nieopisanego dotychczas, t y p u ,
który w dalszym ciągu będę nazywał «kaszowskim».
A r c h i t e k t o n i c z n i e s k r z y n i e te przedstawiają się
niejednolicie. S p o t y k a m y wśród n i c h s k r z y n i e
o pięknie p r o f i l o w a n y c h gzymsach i t o c z o n y c h
nogach (tabl. I I , 5), co mogłoby wskazywać n a
produkcję Żaków, j a k i posiadające «podnóżki»
na kółkach (tabl. I I , 15, 16), l u b różnego kształtu

�TABLICA I

�n o g i w y k o n a n e z deski, czy ciosanego k l o c k a
(tabl. I I , 9—13). Tła t y c h skrzyń są najczęściej
u t r z y m a n e w kolorze ciemno z i e l o n y m , rzadziej
brązowym z odcieniem f i o l e t u . Wyjątkowo t r a ­
fiają się niebieskie. Sposób zdobienia jest d w o ­
j a k i , s k u t k i e m czego w ramach t y p u wyodrębnić
można d w i e odmiany. W pierwszej gzymsy po­
malowane są z w y k l e n a czerwono zaś pole l i c o w e
s k r z y n i (podobnie j a k i w i e k o ) p o t r a k t o w a n e jest
j a k o jedno pole zdobnicze, obwiedzione prosto­
kątną ramką z potrójnych p r o s t y c h kresek, któ­
rej środek wypełniają t r z y stojące w odstępach
k w i a t o n y (ryc. 7), l u b d w a z gwiazdą w pośrodku
(ryc. 8). W o d m i a n i e d r u g i e j (ryc. 10) pole l i ­
cowe s k r z y n i podzielone jest na d w a l u b t r z y
pola, prostokątne, l u b p r a w i e k w a d r a t o w e , za­
znaczone s z e r o k i m i r a m k a m i , wzdłuż których bie­
gnie równolegle po k i l k a szlaków (tabl. I V ,
60—70), złożonych z p r o s t y c h elementów, prze­
ważnie g e o m e t r y c z n y c h (tabl. I V , 54—64), Ce­
chą wspólną, która o b y d w i e , t a k różne n a p i e r w ­
szy rzut oka, o d m i a n y p o z w a l a łączyć w r a m y
jednego t y p u , jest ogólny charakter k w i a t o nów i zespół elementów, z których się o w e
k w i a t o n y składają. W k w i a t a c h n a p l a n p i e r w s z y
wybijają się t u trójpłatkowe t u l i p a n o w a t e k i e l i ­
chy (tabl. I V , 7—12), obok których s p o t y k a się
też k o l i s t e główki przypominające s t y l i z o w a n e
osty (tabl. I V , 16, 17, 19—21). Czasem n a t l e zmie­
szania się o b u f o r m powstają o d m i a n y pośrednie
(tabl. I V , 22, 23). Pąki (tabl. I V , 13, 18), czy k w i a t y
cztero i więcej płatkowe (tabl. V I , 4, 25, 26)
występują t u rzadko, podobnie raz j e d e n t y l k o
pojawiła się j a k o część składowa k w i a t o n u zdo­
bina, składająca się z trzech białych, k o l i s t y c h
kwiatów w otoczeniu p r z e c i n k o w a t y c h c z a r n y c h
listków (tabl. I V , 27). K w i a t y i pączki ułożone
s y m e t r y c z n i e względem osi, wznoszą się n a cien­
k i c h łodyżkach, wzdłuż których biegną drobne
l i s t k i (tabl. I V , 28) czasem zaznaczone zupełnie
schematycznie (tabl. I V , 29, 30, 31). N a jednej
ze skrzyń w i d z i m y wyjątkowo o s t o w a t y k w i a t ,
spoczywający na szerokiej łodydze, z w y m a l o ­
w a n y m w pośrodku żółtym z y g z a k i e m (tabl. I V ,
32). Liście najczęściej szerokie w pośrodku, po
obu końcach ostro zakończone (tabl. I V , 33, 38),
rzadziej maczugowate (tabl. I V , 42), m a l o w a n e są
na k o l o r ciemny (czerwony l u b czarny) o j a s n y m
konturze, z w y k l e żółtym z takimiż p r z e c i n k a m i
na p o w i e r z c h n i . Czasem kształt liścia p o d k r e ­
ślony b y w a przez 1—3 kresek w k o l o r z e żółtym
i c z e r w o n y m , biegnących o d zewnątrz równolegle
do krawędzi (tabl. I V , 34, 39). N a c z y n i e z którego
w y r a s t a krzaczek z k w i a t a m i rzadko przybiera
zdecydowaną formę ceramiczną (w postaci dzba­
na, o dużych esowatych uchach, tabl. I V , 1).
W d w u s k r z y n i a c h naczynie zostało zaznaczone
w sposób schematyczny (tabl, I V , 2, 3), w k i l k u ­

40

nastu zaś i n n y c h naczynie przekształciło się
w k i e l i c h k w i a t o w y t a k i sam, j a k i e w i d z i m y na
gałązkach wyrastającej z niego rośliny (tabl. I V ,
4, 5, 6). Czasem zdarza się, że ów k i e l i c h k w i a ­
t o w y , grający rolę wazonu, czy dzbanka, zupeł­
nie w t a p i a się w całość k o m p o z y c j i roślinnej
(tabl. V I , 3).
Jak wspomniałem k w i a t o n y w om a w ia ne j t u g r u ­
pie skrzyń zbudowane są bardzo symetrycznie.
W większości wypadków oś s y m e t r i i s t a n o w i
główna łodyga z której p a r a m i wyrastają n a b o k i
l i s t k i i łodygi z k w i a t a m i . Raz j e d e n znalazł się
kwiatoń w f o r m i e pęku gałązek, wyrastających
w p r o s t z k i e l i c h a leżącego u p o d s t a w y (ryc. 10).
Kwiatoń u góry kończy się trzema s t y l i z o w a n y m i
t u l i p a n a m i , rzadziej ostami, u s t a w i o n y m i najczę­
ściej wzdłuż jednej l i n i i poziomej.
Również
k w i a t y boczne i liście ułożone są zazwyczaj w t e n
sposób, że całość z a m y k a się w wyraźnie okre­
ślonej figurze geometrycznej, n p . w prostokącie
(ryc. 8), trójkącie (ryc. 9), wyjątkowo deltoidzie
(tabl. V , 3), co nadaje k w i a t o n o m dużo zwartości.
W s k r z y n i a c h należących do o d m i a n y pierwszej,
zamiast środkowego k w i a t o n u s p o t y k a się czasem
gwiazdę, składającą się z ośmiu luźnych p r o m i e n i
z zaznaczonym k o l i s t y m środkiem. N a końcach
p r o m i e n i widać trójkąty ułożone z k r o p e k (tabl.
I V , 43, 44, 46) lub p r z e c i n k o w a t e l i s t e c z k i (tabl.
I V , 47). W rogach r a m y zdobiącej w i e k o i lico
tej o d m i a n y skrzyń k a s z o w s k i c h malowane są
zdobiny, składające się z trzech ( z w y k l e czerwo­
n y c h l u b czarnych) listków i jaśniejszych k r o p e k
(tabl. I V , 48, 52). Wyjątkowo n a w i e k u jednej ze
skrzyń zanotowano zdobinę narożną bardziej roz­
winiętą (tabl. I V , 53).
B o k i skrzyń należących do omawianego t u t y p u
u t r z y m a n e są w k o l o r z e tła skrzyń i w t e d y wzdłuż
k r a j u biegnie r a m k a z trójlistnymi z d o b i n a m i
w narożnikach. Środek jest bądź zupełnie p u s t y ,
bądź wypełnia go kwiatoń t a k i sam j a k n a l i c u
(tabl. V , 2) l u b gwiazda (tabl. V,3). Zdarzają się
też skrzynie, w których b o k i sposobem m a l o w a ­
nia zupełnie odbiegają o d ściany l i c o w e j i w i e k a .
M a l o w a n e są one na k o l o r jasno brązowy w ciem­
n y m brązowym o b r a m i e n i u . Pole zdobnicze w y o d ­
rębnione jest białą ramką (ryc. 10), a j e g o środek
wypełniają ciemno brązowe «chmury» (ryc. 9,
10, tabl. V I , 2). Czasem naroża prostokątnej r a m k i
łączą przekątnie w y k o n a n e białą linią falistą
(ryc. 10), l u b też w pośrodku pola n a m a l o w a n y
jest pająk, powstały z k i l k u f a l i s t y c h kresek zbie­
gających się w j e d n y m p u n k c i e (ryc. 8). N a naroż­
n i k a c h r a m e k okalających boczne pola zdobnicze
pojawiają się n i e k i e d y o d s t r o n y zewnętrznej
biało w y m a l o w a n e trójlistne k w i a t y , p r z y p o m i ­
nające stylizowaną lilię andegaweńksą (tabl. I V ,
71, 72). Czasami zdobina ta p o j a w i a się w f o r m i e

�T A B L I C A IV

szczątkowej (tabl. I V , 74), l u b zmienia się w t r z y
p r z e c i n k o w a t e l i s t k i (tabl. I V , 75).
Skala b a r w używanych do zdobienia omawia­
n y c h t u skrzyń n i e jest zbyt rozległa. Pomijając
k o l o r tła, gzymsów i obramień pól zdobniczych
(w s k r z y n i a c h o d m i a n y drugiej) w s z y s t k i e ozdoby
w y k o n a n e są najwyżej czterema k o l o r a m i : czer­
w o n y m (cynober), żółtym, c z a r n y m i białym. Ko­

lorów j a s n y c h (biały, żółty) używa się do m a ­
l o w a n i a gałązek, konturów liści i płatków k w i a ­
tów. K o l o r y ciemne (cynober i czarny) służą do
m a l o w a n i a listków. Ponadto c y n o b r e m maluje
się z reguły część płatków w k w i a t a c h , czy t o t u l i p a n o w a t y c h czy przypominających osty. W ze­
stawieniach kolorów obowiązuje zasada s i l n y c h
kontrastów (np. jasne obrzeżenia i przecinko-

41
1

�wate jasne p l a m k i n a c i e m n y c h liściach, łączenie
b a r w j a s n y c h j a k biała z c y n o b r e m w k w i a t a c h
i gwiazdach).
Omawiane
t u s k r z y n i e kaszowskie
stanowią
w stosunku do i n n y c h skrzyń k r a k o w s k i c h grupę
odrębną jednakowoż n i e t a k zasadniczo różną j a k
np. s k r z y n i e t y p u m o r a w i c k i e g o . Rama wypeł­
n i o n a trzema k w i a t o n a m i m a l o w a n y m i w p r o s t
n a tle występuje w k r a k o w s k i m bardzo często.
Podział ściany l i c o w e j na k i l k a wyodrębnionych
pól zdobniczych s p o t y k a się u skrzyń skawiń­
s k i c h . Gwiazdy, które trafiają się n a licach i bo­
k a c h zapożyczone są zapewne ze skrzyń tyniec­
k i c h , a rozwiązania boków (rys. 9, 10) z l i l i o w a t y m i zdobinami na narożnikach ż y w o p r z y p o m i n a
skrzynie morawickie.
O odrębności o m a w i a n y c h t u skrzyń kaszow skich
s t a n o w i j e d y n i e bardzo z w a r t y zespół zdobin,
które w tej formie i w t y m układzie n i e p o w t a ­
rzają się n a s k r z y n i a c h p r o d u k o w a n y c h gdzie
indziej. K w e s t i a wyodrębnienia się t y p u nie jest
n

jeszcze w tej c h w i l i wyświetlona. Żadna spośród
znalezionych l i c z n y c h skrzyń do tej g r u p y nale­
żących, nie jest autoryzowana, s k u t k i e m czego
nie w i a d o m o z którym, z l i c z n y c h warsztatów
k a s z o w s k i c h s k r z y n i e te powiązać należy. Wąt­
p l i w y m w y d a j e się nawet, aby t e n cały anoni­
m o w y zespół skrzyń mógł pochodzić z jednej
p r a c o w n i . Duże różnice w b u d o w i e skrzyń do
tego t y p u należących, przemawiałyby raczej za
t y m , że pochodzą one z różnych wytwórni. N i e
przeczy t e m u duże podobieństwo ornamentu,
w i e m y b o w i e m (chociażby z p u b l i k o w a n y c h ma­
teriałów m o r a w i c k i c h ) , że s k r z y n i e n i e m a l iden­
tycznie zdobione pochodziły z rąk różnych m a j ­
strów.
Zasiąg skrzyń t y p u kaszowskiego
jest nieduży.
O b e j m u j e Kaszów w r a z z sąsiednią N o w ą Wsią
Szlachecką, ponadto można j e czasami spotkać
w Liszkach, K r y s p i n o w i e , Olszanicy, oraz w po­
g r a n i c z n y c h w s i a c h p a r a f i i m o r a w i c k i e j , j a k Chol e r z y n i Mników ) .
1 0

PRZYPISY
*) Część

I

stanowi

artykuł

pt. «Malowane

morawickie

s t w i e , g d y e l i p s o w a t e tło, w którym występuje k o r o n a n a

s k r z y n i e k r a k o w s k i e * d r u k o w a n y w n u m e r z e 1 «Polskiej

etykietach, zestawimy

S z t u k i L u d o w e j » w r. 1948.

nie k o r o n y na skrzyni.

) W e d ł u g w y c i ą g u z ksiąg urzędu p a r a f i a l n e g o w L i s z k a c h ,

,J

do którego należy wieś Kaszów, d r z e w o

5

genealogiczne

skopiowanej

2 a k ó w p r z e d s t a w i a się następująco: U r b a n posiadał s y n a
F r a n c i s z k a (ur. 22. V I I I . 1827, u m . 6. I I I . 1871), który
l e i pozostawił p o sobie W o j c i e c h a
mona

we

n a t a b . 11/14 p o c h o d z i

w s i Łętowe w powiecie

obramie­

ze s k r z y n i

limanowskim.

( Z b i o r y S e k c j i Z d o b n i c t w a P. I . B. Szt. L.).

ko­

e

) Por.: «Polska S z t u k a L u d o w a » n r 1 /1948, str. 26, t a b l . 2.

(ur. 30. I V . 1860), Szy­

7

) N i e j e s t w y k l u c z o n e , że A . Z a k malował t u p o raz d r u g i

(ur. 30. X . 1862, u m . 26. V I I I .

Antoniego

zniszczoną przez czas skrzynię pochodzącą z jakiegoś i n ­

(ur. 24. V . 1865, u m . 10. X I I . 1927). W o j c i e c h miał dwóch

1901) i

n e g o w a r s z t a t u , n a co w s k a z y w a ł o b y podobieństwo b u ­

s y n ó w . J a n a (ur. 29. V I I I . 1895) i Stanisława (ur. 16. X .

d o w y tej s k r z y n i do skrzyń n p . skawińskich, które w o k o ­

1901). Dziećmi A n t o n i e g o są Józef (ur. 19. I I I . 1902) i F r a n ­

l i c a c h K r a k o w a b a r d z o są

ciszek
Za

(ur. 13. V . 1909).

bezinteresowne

8

sporządzenie

niniejszego

składam księdzu prałatowi A n d r z e j o w i
boszczowi w Liszkach, w y r a z y
*) J a k o uczniów W o j c i e c h a
Tarnowskiego

Zaka

wyciągu

Parysiowi,

wyrabiano skrzynie malowane. Tradycja miejscowa

pro­

jednego z najwybitniejszych

podziękowania.
wymieniają:

rozpowszechnione.

) L i s z k i b y ł y d a w n i e j również p o w a ż n y m ośrodkiem, g d z i e

zuje
Stanisława

nieżyjącego

dziś

wytwórców

Józefa

skrzyń

z M n i k o w a , P i o t r a Ciubę, Stefana Skuciń-

Rosponda-«Slepickiego»,

szowie.
Ośrodek l i s i e c k i n i e j e s t n a razie należycie

spinowa.

Jedyna skrzynia Slepickiego, j a k a w tej c h w i l i
t a , przypominająca

w

najogólniejszym

zarysie

przebadany.
znajduje

się w t e k a c h S e k c j i , n i e w s k a z u j e n a t o , żebyśmy m i e l i

koronę Habsburgów, spopularyzowaną w Małopolsce j a k o

t u d o c z y n i e n i a z jakimś w y b i t n i e j s z y m t a l e n t e m .

z n a k f a b r y c z n y b r o w a r u ż y w i e c k i e g o , mogła przedostać

9

się n a ścianę s k r z y n i z e t y k i e t e k n a k l e j a n y c h n a flasz­

L0

k a c h (rys. 11). Domysł t e n z y s k u j e n a prawdopodobień­

jako
wska­

który posiadał l i c z n y c h uczniów między i n n y m i i w K a -

s k i e g o i Józefa Parę z K a s z o w a oraz J a n a Kodulę z K r y *) O z d o b a

42

) M o t y w przedstawiony

z r o m b e m stanowiącym

) Por. «Pol. Szt. Lud.» n r 1/1948, str. 25, r y s . 15 i 18.
) Tablicę I , I I I i I V w y k o n a ł a s y s t e n t S e k c j i
Z. S z e w c z y k , zaś tablicę I I ob. Z. R a b l i n .

Zdobnictwa

�TABLICA

V

�TABLICA

VI

�КАШОВСКИЕ СУНДУКИ.

В деревне Кашов, расположенной в нескольких десятках кило­

жающими три цветка

метров на запад от Кракова, проживает семья Жаков, в которой

мастерские выработали для себя собственные сочетания цветных

на зеленом фоне. Отдельные столярские

на протяжении ряда поколений по наследству из рода в род

форм.

передается столярская профессия. Эти столяри выделывали на­

Кроме сундуков, украшенных рисунками, в Кагдове встречаются

родную мебель с украшениями, которые по сравнению с мебелью,

иногда интарсированные изделья, имеющие на верху накладные

встречающейся в соседних сёлах, представляют собою некоторую

орнаменты из цветного

особенность, имеющую много отличительных качеств. По срав­

народной обстановки, начатый и Кашове. одним из Жаков, сразу

нению с другими сундуками

из окресностей Кракова сундуки

же начал прививаться в других сёлах, расположенных по со­

выделываемые Жаками отличаются весьма старательной столярской

седству, но впоследствии отпал, чему способствовала между прочим,

дерева.

Подобный

способ

украшения

работой, богатым профилем карнизов у крышки и у основания

усиливающаяся волна урбанизации, которая вносила перемены

сундука и точеными ножками. Внешние стенки сундуков покрыты

в жизнь населения пригородных деревень.

рисунками растительных мотивов, чаще всего рисунками, изобра­

COFFRES D E KASZÓW

D a n s le v i l l a g e de K a s z ó w s i t u s a u n e q u i n z a i n e de k i l o ­

Les p a r o i s e x t e r i e u i e s des coffres sont c o u v e r t e s de p e i n t u -

m e t r e s n o r d de C r a c o v i e

res a u x m o t i f s de p l a n t e s , p r i n c i p a l e m e n t en f o r m e de t r o i s

o n t r o u v e u n e f a m i l i e d u n o m de

Żak q u i d e p u i s p l u s i e u r s g e n e r a t i o n s t r a n s m e t de pere

en

f i l s l e m e t i e r (d'ebeniste) de m e n u i s i e r .

Les

Ces m e n u i s i e r s p r o d u i s a i e n t des m e u b l e s

populaires

se d i f f e r e n c i a l p a r n o m b r e de t r a i t s des m e u b l e s
tres dans les v i l l a g e s

fleurons sur u n font vert.

ornes

rencon­

d'alentour.

ateliers

de

menuiserie

chacun son propre modele
coffres

isoles

sont

arrives

a

fixer

d ' a r r a n g e m e n t f l o r e a l . O u t r e les

ornes de p e i n t u r e s o n t r o u v e p a r f o i s a Kaszów des

ouvrages

d ' i n c r u s t a t i o n des surfaces ornees d'une m a r q u e t -

t e r i e de b o i s de c o u l e u r . C e t t e f a c o n d ' o r n e r les m e u b l e s po­

Les coffres des Żak se d i s t i n g u e n t de tous les m e u b l e s des

pulaires

e n v i r o n s de C r a c o v i e p a r l a p r e c i s i o n d u t r a v a i l de m e n u i -

a s'etendre s u r les v i l l a g e s v o i s i n s m a i s i l у e u t a r r e t g r a c e

serie, p a r l a p r o f u s i o n s des p r o f i l s des c o u v e r c l e s

et de l a

KASZOW

I n t h e v i l l a g e of K a s z ó w a dozen m i l e s W e s t f r o m

Cracow

l i v e s a f a m i l y o f t h e n a m e of J a c k (Żak) w h i c h c o n t i n u e s
several

generations

a tradition

a

Kaszów

of p r o f e s s i o n a l

car­

feet.

T h e e x t e r i o r surface

of f l o r a l designs.
one

compared

to the

f u r n i t u r e o n e f i n d s i n "the n e i g h b o u r i n g v i l l a g e s .

coloured

T h e chests m a d e b y t h e J a c k s are d i f f e r e n t f r o m a l l o t h e r s
in the Cracow
They

region.

are c a r e f u l l y

carpented, and have

is p a i n t e d

with

plant-designs'

Singular carpenters workshops have fixed their own, arran­
painted,

when

cracovienne.

m o s t l y three flowers on a green background.

presenting

traits

commencait

CHESTS

gements

different

Żak,

a la vague montante d'urbanisation q u i transforme la vie

p e n t r y . These c a r p e n t e r s m a d e o r n a m e n t e d r u s t i c f u r n i t u r e
many

p a r u n des

des h a b i t a n t s des v i l l a g e s de l a r e g i o n

base des coffres a m s i q u e p a r les pieds t o u r n e s .

since

initiee

finds

Besides

sometimes

chests o r n a m e n t e d a n d

i n Kaszów

i n l a y - w o r k , of

wood.

O n e of t h e J a c k s s t a r t e d t h i s m a n n e r of o r n a m e n t i n g r u s ­
tic f u r n i t u r e i n Kaszów, a n d t h i s f a s h i o n b e g a n

to spread

i n the n e i g h b o u r i n g villages but later on was stopped b y
rich

profiles

on

the l i d a n d at t h e basis of t h e chests, besides f i n e l y t u r n e d

t h e g r o w t h of u r b a n i s a t i o n w h i c h t r a n s f o r m s t h e l i f e of t h e
villages a l l around Cracow.

43

I

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9811" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9789">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ea1171919eb2a48bdc3ef65bf143c252.pdf</src>
        <authentication>d6ab3ba53722d679bbd6e2dad8eac202</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116721">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6494</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116722">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116723">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116724">
                <text>pamięć</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116725">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6067</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116726">
                <text>Zdobywanie różnicy - list pewnej historyczki o nieukierunkowaniu pamięci autobiograficznej/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116727">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty t.59 z.2, s.133-141</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116728">
                <text>Barba, Eugenio</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116729">
                <text>Kasia, Katarzyna (tł.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116730">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116731">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116732">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116733">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116734">
                <text>EUGENIO

Droga M i r e l l o ,
Pytałaś m n i e ostatnio, jak się czuje ktoś, k t o bije

BARBA

właśnie r e k o r d długowieczności. W październiku 2004
O d i n Teatret skończył czterdzieści lat. Kuszące jest za­
trzymanie się na chwilę i spojrzenie, dokąd zaprowa­

Zdobywanie różnicy

dziły nas te wszystkie lata t e a t r u . I zastanowienie się
n a d własną historią. A l e refleksje n a d sobą samym
prowadzą zawsze wzdłuż przecinających się l i n i i . Podą­

List do pewnej historyczki
o nieukierunkowaniu pamięci
autobiograficznej

żają poprzez dywagacje i przypuszczenia, przywołując
stare idee i znane historie. M o g ą one uniknąć pragnie¬
nia wyważonego bilansu jedynie jako f o r m a instynk¬
t o w n y c h reakcji na czyjeś p y t a n i a . Także osobiste
stwierdzenia - tak j a k uczucia, o których mówił Stani­
sławski, kiedy ostrzegał aktorów przed wyrażaniem się
wprost - ujawniają się w postaci myśli oswojonych,
nawet jeśli zwodzimy sami siebie, wierząc, że nasza pa¬
mięć może n a d a ć i m formę. Refleksje, które n a m prze­
kazują, są reakcjami. Zależą o d działania prawdziwego
bądź wyobrażonego partnera, który p o w o d u j e , że re¬

K i e d y więc twierdził, że definicja „teatru wielokul¬

agujemy.

t u r o w e g o " pasuje jak ulał, nie mogłem się z n i m nie
zgodzić. Jednak równocześnie nie jestem w

stanie

przyznać m u racji.

Jedna reakcja i wiele pytań

Jaki jest sens długowieczności naszego teatru? Czy
to, że jest złożony z ludzi i dla ludzi o różnym pochodze¬

W t y m w y p a d k u miałem partnera i był o n prawdzi¬

n i u albo przynajmniej o różnych tradycjach kulturo¬

wy. Seria i s t o t n y c h i związanych z t e m a t e m pytań, za¬

w y c h i teatralnych? N i e wydaje m i się to takie ważne.

d a n y c h m i przez przyjaciela, skłoniła m n i e do ujrzenia

Interesuje m n i e coś innego: możliwość, że k o n t a k t z in¬

O d i n Teatret w z m i e n i o n y m świetle. Przyjaciel, I a n

n y m i światami staje się sposobem dotarcia do samego

W a t s o n , k i l k a lat t e m u przeprowadzał ze m n ą w y w i a d

siebie, do własnych korzeni, do świata, do którego się

do swojej książki o wielokulturowości i teatrze. Jego

przynależy. Zeby dać początek czemuś i n n e m u .

zdaniem h i s t o r i a O d i n

mogłaby

zostać

D l a m n i e , w h i s t o r i i O d i n Teatret, w ludziach, któ¬

wyrażona

w f o r m u l e doświadczenia i p r a k t y k i w i e l o k u l t u r o w e j .

rych

Dowodził tego, powołując się na k o n k r e t n e przykłady.

w naszych strategiach przetrwania, najbardziej intere¬

spotkaliśmy, w związkach,

które

zawarliśmy,

Mówił: „Jesteście teatrem stworzonym przez osoby

sujący jest aspekt odrzucenia i ucieczki. Długotrwałe

pochodzące z różnych krajów i kontynentów, posługu¬

i uparte chronienie naszej różnicy. Różnicy o d kogo?

jące się różnymi językami. Przez bardzo długie okresy

I o d czego?

osiedlaliście się w krajach oddalonych o d D a n i i . Wasze

Przyjaciel I a n W a t s o n był raczej zaskoczony niż

spektakle są często wielojęzyczne. Oprócz normalnego

rozczarowany m o i m o p o r e m . Zaczął m n i e wypytywać,

h a n d l u dziełami i p r o j e k t a m i teatralnymi praktykujecie

dlaczego jestem tak bardzo przeciwny rozpatrzeniu tej

także bartery, to znaczy wymieniacie wasze spektakle na

kwestii z szerszej perspektywy i czemu cały czas próbu¬

p r o d u k t y kulturalne grup, które was goszczą: zabawy,

ję odpowiadać na pytania przez pryzmat mojej auto¬

tańce, muzykę, pieśni, działania artystyczne i performa-

biografii. Czyżbym uciekał przed w y m o g a m i pracy in¬

tywne w odległych wioskach, szkołach, szpitalach, wię¬

telektualnej? Czyżbym odrzucał możliwość poszerze¬

zieniach czy d o m a c h kultury. Ukuliście przedziwny ter­

nia mojego sposobu widzenia? To prawda, nastawienie

m i n „transformances", żeby zaznaczyć, że wasze projek­

autobiograficzne często jest sposobem na uchylenie się

ty nie ograniczają się do „performances", lecz są dąże¬

o d odpowiedzialności.

n i e m do zmiany, c h o ć na chwilę, wyglądu jakiegoś mia¬

przez konieczność przeprowadzenia przedmiotowego

sta. Te projekty sprawiają, że miasta rozkwitają i że

bilansu? A może marzyłem o i n n y m celu?

Czyżbym czuł się

zagrożony

w formie reprezentacji, krzyżując się i zmuszając do in¬

K i e d y przyglądam się h i s t o r i i O d i n Teatret, zwłasz¬

terakcji, stają się widoczne różne kultury, które je za¬

cza teraz, kiedy w większości m a m y ją już za sobą, w i ¬

mieszkują, i c h różne składniki".

dzę coś zupełnie różnego o d krzyżowania się i dialogu
kultur. Widzę teatr jako miejsce paradoksalne, w któ¬

I dodawał jeszcze jedno potwierdzenie naszego wie¬
lokulturowego powołania: fakt, że przy O d i n i e powsta¬

r y m tworzenie wspólnego dzieła zakłada nie tylko oso¬

ła I S T A - I n t e r n a t i o n a l School of Theatre A n t h r o p o ¬

bowości różnorodne, lecz osobowości o k r u t n i e i ego¬

logy, która o d 1979 r o k u jednoczy podczas swych sesji

istycznie o d siebie oddalone, nie tylko z p o w o d u różni¬

aktorów, reżyserów, mistrzów teatru i badaczy z róż¬

cy kultur, ale również dlatego, że przeciwstawne są i c h

n y c h kontynentów, z teatrów W s c h o d u i Z a c h o d u .

cele, ideologie i wrażliwość.

133

�Eugenio Barba • Z D O B Y W A N I E RÓŻNICY

Pytania lana Watsona skłoniły m n i e do zapytania

samić się z historią, z m i t a m i , z tęsknotami i z ideała¬

siebie samego: jeżeli moje wybory nie wynikały z pra­

m i mojego k r a j u i mojego środowiska. Wybrałem spo¬

gnienia i dążenia do poszerzenia granic mojego obsza­

łeczną tożsamość emigranta, p r a c o w n i k a z Południa

r u kulturowego, to skąd się wzięły? Czego szukałem

w świecie całkiem na odwrót: w zimnej, luterańskiej

t a k zawzięcie przez tyle lat?

Norwegii. W

t y m p r o l e t a r i a c k i m świecie odkryłem

I w t e n sposób znowu stanąłem wobec konieczno­

walkę klas, skuteczność strajków i solidarności, lecz

ści ponownego mentalnego prześledzenia zmian, k t ó ­

także ksenofobię i rasizm. Byłem dago, byłem wop. To

re dobrze poznałem, szukając odpowiedzi. I znowu

są określenia nieprzetłumaczalne, ponieważ odnoszą

okazało się, że jestem zdezorientowany. By się zorien­

się do sytuacji bardzo odległych w czasie. We Wło¬

tować, potrzebowałem wyjątkowych sposobów, p o ­

szech emigranci, którzy z Południa przyjechali szukać

trzebowałem n o w y c h słów.

pracy na Północy, b y l i nazywani terroni. A l e ja, nawet
jeśli wyjechałbym z G a l l i p o l i , żeby pracować w Medio¬

A l e słowa nigdy nie są n o w e . T y m , co się zmienia,
jest światło, które je oświetla, cienie, które rzucają.

lanie czy Turynie i żeby zostać terrone, niósłbym ze so¬

Uzupełniające

teraz

bą znamiona mojego szlacheckiego pochodzenia. Na¬

w nadzwyczajny sposób ze sobą walczą, na gruncie zu¬

tomiast w N o r w e g i i m o j a emigracja była całkowita:

żytego t e r m i n u : różnica.

zostawiłem mój kraj, mój język, moją przeszłość i kla¬

się p r z e d t e m światło i cień,

Różnicy można doświadczać jako danej okoliczności,

sę społeczną. Musiałem nauczyć się mówić i myśleć po

która może generować cierpienie lub dumę. A l e wierzę,

norwesku, uważnie słuchając, by wychwycić podteksty

że różnica może być także p u n k t e m dojścia, trudną zdo¬

w słowach i zachowaniach ludzi dookoła m n i e . M o j a

byczą. Kiedy jesteśmy młodzi, czujemy się jak czarny

kondycja egzystencjalna uczyniła m n i e „innym", a ta

p u n k t w świecie, do którego nie należymy. Kiedy się sta¬

pozycja nie jest nigdy n e u t r a l n a . D l a niektórych Nor¬

rzejemy, okazuje się, że to właśnie przynależność jest czę¬

wegów stanowiła element negatywny, dla i n n y c h sama

sto t y m , co pozwala n a m żyć wewnątrz świata. Nauczy¬

w sobie była wartością. W t e d y t a m t a decyzja, nie zo¬
stała podjęta w pełni świadomie, ale teraz się jej nie

liśmy się, ile jest warta różnica, która wzbudza szacunek.

wstydzę: zostawić W ł o c h y , znaczyło odciąć swoje naj¬
głębsze korzenie, włoskie i szlacheckie, te które miały

Własna ziemia

i mogły m n i e chronić.
M o j e niebywale silne pragnienie, by wyrwać się
z włoskiego b a c k g r o u n d u nie przerodziło się w pragnie¬

K i e d y byłem dorastającym chłopcem, mieszkają¬

nie zostania N o r w e g i e m . Zdawałem sobie sprawę, że

c y m daleko na południu W ł o c h , wystarczyło, b y m po¬

„kulturowe korzenie" są synonimem ograniczenia, wy¬

j e c h a ł k i l k a kilometrów na północ, żebym czuł się cu¬

znaczonego horyzontu. Chciałem zerwać więzi, które

dzoziemcem, żebym czuł się „inny". W G a l l i p o l i , gdzie

ograniczały moją mentalną wolność, i zbliżyć się do

dorastałem, jako syn szlacheckiej rodziny, całkowicie

„inności" mrocznej i bez słów, znajdującej się wewnątrz

ignorowałem wszelkie przejawy k u l t u r y „popularnej".

mnie, w porównaniu z którą otaczająca m n i e k u l t u r a

W i e l e lat później, ze zdziwieniem, dowiedziałem się

okazywała się pełna przeszkód. N i e chciałem zostać za¬

z książek Ernesto D e M a r t i n o , że żyłem w kulturze ta-

korzeniony w jakimś narodzie, kulturze czy klasie.

r a n t y z m u : trans, muzyka i tańce, skonstruowane jako

Walczyłem o coś bardzo k o n k r e t n e g o , o t o , b y m

terapeutyczna i p e r f o r m a t y w n a ceremonia, której ist¬

mógł zapuścić korzenie w niebie, w k r a j u wartości bez

n i e n i a nawet nie podejrzewałem.

granic, gdzie prawdy byłyby o w o c e m k o n f l i k t u , a zara¬

Przez trzy lata uczyłem się w szkole wojskowej. Ma¬

zem osobistą zdobyczą.

j ą c osiemnaście lat, zniechęcony dyscypliną, uciekłem

Słyszę w sobie jeszcze echo tego doznania oświece¬

najdalej, jak się dało. W N o r w e g i i , jako emigrant, mu¬

nia, j a k b y m odziedziczył całą ziemię, wszystkie jej kra¬

siałem stawić czoło życiowemu p r o b l e m o w i w t o p i e n i a

je i wszystkie kultury, jej różnorodną przeszłość i nie¬

się w kontekst, w którym obyczaje, mentalność, rela¬

pewną przyszłość. Miałem osiemnaście lat. N i e wie¬

cje między płciami, hierarchia w pracy były dla m n i e

działem jeszcze, że otrzymanie spadku oznacza podda¬

p r a w d z i w y m i t r a u m a m i k u l t u r o w y m i . Musiałem prze-

nie go metamorfozie i że spadkobierca zawsze jest nie¬

formułować moje zachowania aż do samych korzeni.

wiernym.

Zmieniła się nawet m o j a świadomość historyczna.

W i e k pozwolił m i zrozumieć, że jeśli teatr jest od¬

U c z y l i m n i e , że w 1936 r o k u W ł o c h y zajęły Etiopię,

k r y c i e m , to bazuje o n o na zmartwychwstaniu przeszło¬

żeby zanieść cywilizację barbarzyńcom. Ileż razy m a t k a

ści, dokonującym się dzięki niepowtarzalnej, osobistej

powtarzała m i : kiedy przychodziłeś na świat, twój oj¬

barwie każdego z nas. A l e ta przeszłość nie była nazna¬

ciec był odważnym dowódcą na tej w o j n i e . A teraz,

czona przez jedną kulturę i jeden naród. Była symulta¬

N o r w e g o w i e i i c h książki, mówili m i o w o j n i e zagłady.

niczną współ obecnością wszystkich przeszłości.

Szok k u l t u r o w y uderzył w moją własną osobistą tożsa¬

To nie skrzyżowanie k u l t u r m n i e zafascynowało.

mość. I było wiele i n n y c h szoków.

N i g d y świadomie nie pragnąłem znaleźć się na t a k i m

Porzuciłem moje burżuazyjne środowisko i ciepłe,

skrzyżowaniu. Chciałem być „podróżnikiem Prędkości".

katolickie, południowe W ł o c h y , bo nie umiałem utoż134

�Eugenio Barba • Z D O B Y W A N I E RÓŻNICY

Są ludzie, którzy żyją w jakimś narodzie czy w jakiejś

i organizacji pracy. A l b o ze względu na potrzebę odda­

kulturze. Są też tacy, dla których t e r y t o r i u m , na któ¬

lenia się o d swojej własnej pierwotnej perspektywy,

r y m żyją, wyznacza i c h własne ciało. Są jednak podróż¬

potrzebę ucieczki o d własnej ziemi, własnych korzeni,

nicy, przemierzający Kraj Prędkości, przestrzeń i czas,

żeby stworzyć n o w y Heimat,

niemające n i c wspólnego z krajobrazem i p o r a m i r o k u

Mały świat: mikrokosmos i mikrospołeczność.

w

miejscu, przez które przejeżdżają.

wszystko w książce Teatr. Samotność,

Opisałem

rzemiosło,

to

W

d o m sztuki, i n n y świat.

t y m o s t a t n i m w y p a d k u naleganie na wymiar

w i e l o k u l t u r o w y wytwarza więcej zamieszania niż jasno­

bunt.

Można trwać w j e d n y m miejscu przez miesiące, na¬

ści. Tak naprawdę nie jest k o m p e t e n t n e . Koncentruje

wet lata i dalej być „podróżnikiem Prędkości", który

uwagę na zewnętrznej powłoce, nie na substancji.

przemierza tysiące lat i kilometrów razem z myślami

M o j a zawodowa biografia odpowiada d r u g i e m u

i reakcjami mężczyzn i kobiet, o d d a l o n y c h o d niego ze

przypadkowi. W ł a ś n i e dlatego, zastanawiając się n a d

względu na kolor i c h skóry czy historię. W Canoe z pa­

m o i m doświadczeniem wewnątrz mojego teatralnego

pieru. Traktacie o antropologii teatralnej miałem świado¬

Heimat,

mość,

dzykulturowości za przeszkodę, nie za pomoc, chociaż

że preekspresywna

analiza

nieeuropejskich

t e c h n i k p e r f o r m a t y w n y c h może łatwo przerodzić się
w

interpretację

„międzykulturową":

uznałem kategorie wielokulturowości i mię-

teatr mój nosi wielokulturową szatę.

mechaniczną

i dualistyczną, powielającą schemat W s c h ó d - Zachód

Podróże w stronę różnicy

ze wszystkimi jego bieżącymi odniesieniami politycz¬
nymi. W

tej książce stawałem po stronie „kultury

przejściowej". Wierzę, że europejscy Reformatorzy -

Zawsze można stosować perspektywę w i e l o k u l t u -

b u n t o w n i c y i heretycy, jak Stanisławski, M e y e r h o l d ,

rową, aby obserwować zjawiska teatralne, ale do uży¬

Craig, Copeau, A r t a u d i Brecht - b y l i twórcami t e a t r u

wania tej perspektywy trzeba się najpierw przyznać.

przejściowego. I c h życie i i c h dzieła zniszczyły wcze¬

N i c nie zabrania powiedzenia, że O d i n Teatret jest

śniejszy sposób oglądania i robienia spektakli, ustaliły

w i e l o k u l t u r o w y . Został stworzony w N o r w e g i i przez sa­

n o w y rodzaj relacji z widzem, pobudziły nową świado¬

mozwańczych aktorów, których reżyser włoskiego p o ­

mość i c h sztuki jako środka politycznego, etycznego

chodzenia przeżył swoją zawodową inicjację w Polsce.

i duchowego. Zaszczepiły wartość i znaczenie p o d nie-

Dzisiaj nasz teatr w H o l s t e b r o jest karawansera-

przenikalną skorupę naszego zawodu.

jem, który gości osoby i grupy z całego świata: Skandy-

To nastawienie m a swoje korzenie w stanie przej¬

nawów, W ł o c h ó w , Francuzów, Anglików, Hiszpanów,

ściowym, w odrzucaniu ducha czasu. N i e może zostać

Niemców, obywateli A m e r y k i Południowej i Północ¬

pasywnie przekazane następnemu p o k o l e n i u . Trzeba

nej, przybyszów z Japonii czy Sri L a n k i . Podróżujemy

wybrać bycie i c h spadkobiercami i zdobyć i c h dziedzic¬

i mieszkamy przez długie okresy w rozmaitych krajach.

two w s a m o t n y m wysiłku, który je przekształci i uczy¬

Nawiązaliśmy współpracę z a k t o r a m i i badaczami róż¬

n i naszym własnym.

n y c h narodowości. A l e wszystkich t y c h osób, kultur,

Powoli, odpowiadając I a n o w i W a t s o n o w i , zaczyna¬

tradycji, wszystkich t y c h obrazów, które widzieliśmy,

łem dostrzegać nie tylko mój wybór różnicy, lecz także

n a p o t k a n y c h przez nas spektakli i h i s t o r i i nie szukali¬

coś innego. Jak męczące jest to ciągłe odróżnianie się.

śmy po to, by się wzbogacić, ale ze względu na coś in¬

N o m a d z i z korzeniami, ale z korzeniami w niebie.

nego: aby pomogły n a m uciec. O d czego? O d naszej

Bohaterzy W i e l k i e j Reformy scen X X w i e k u , zmar¬

własnej kultury, o d tradycji teatralnych, w których się

l i , którzy na zawsze pozostają młodzi, roztrzaskali od¬

urodziliśmy. O d małych tradycji i pewności, które sa¬

wieczny m o d e l t e a t r u istniejący w Europie, stwarzając

m i ustaliliśmy.

miejsce dla pełnego nisz ekosystemu teatralnego, peł¬

Jeżeli patrzymy z bliska na naszą pracę i małe na¬

nego „małych nomadycznych t r a d y c j i " . Te „małe n o -

w y k i , na wartości, którym czujemy się zobowiązani do¬

madyczne tradycje", o u l o t n y c h t e c h n i k a c h , lecz po¬

trzymać wierności, na zmarłych żyjących w naszej pa¬

siadające silne i n d y w i d u a l n e motywacje, żyły krótko.

mięci, możemy odkryć niemożliwy do zdefiniowania

C h o ć podróżowały i ewoluowały, i c h wyjątkowe war¬

związek, pewną mentalność, dotyczącą jedynie pracy,

tości były zawłaszczane przez i n n y c h artystów, nieza¬

sprawiającą, że jesteśmy jakąś mikrokulturą, małym,

leżnie o d miejsca i początkowego k o n t e k s t u . Zdoby¬

odrębnym światem. Zawdzięczamy to wszystko powol¬

wane i zawłaszczane dziedzictwo zakłada oderwanie

n e m u zdobywaniu, a nie mieszaniu się i integracji kul¬

się o d własnych początków.

tur oraz tradycji.

N i e jest sam w sobie odkrywczy fakt, że osoby wy¬

„Mieć korzenie w niebie" wydaje się tylko pięknym

wodzące się z różnych tradycji jednoczą się. Interesu¬

porównaniem, pożytecznym z p u n k t u widzenia retory¬

jące jest natomiast pytanie, dlaczego tak się dzieje. Wy¬

k i . A l e kryje się za n i m rzeczywistość niespokojnego

daje m i się, że mogą istnieć d w a powody, całkowicie

życia, wybór ciągłej zmiany, który nie jest celem sam

przeciwstawne: albo dzieje się tak dlatego, że i c h róż¬

dla siebie, lecz próbuje zaprzeczyć naszej t e n d e n c j i do

ne k u l t u r o w e tożsamości jakoś się uzupełniają, w for¬
mie

zakorzenienia się. Kryje się za n i m niełatwy wybór nie¬

różnorodnych specjalizacji, w rodzaju podziału

stabilności. B y ć może wszystkie nasze najważniejsze
135

�Eugenio Barba • Z D O B Y W A N I E RÓŻNICY

relacje, spotkania czy decyzje mogłyby zostać raz jesz­

t k a n i a między teatralną kulturą europejską i azjatycką.

cze opowiedziane w świetle tego ducha przygody bez

N i e istniała świadomość ważnej r o l i spektakli z i n n y c h

c h w i l i spoczynku.

kontynentów. T y m , co w t e d y budziło w Europie zain­

K i e d y patrzy się na własną przeszłość, często pró­

teresowanie, były przedstawienia Berliner Ensemble

buje się zapomnieć o niezliczonych zygzakach przy¬

B e r t o l t a Brechta, m i m M a r c e l M a r c e a u , który potrafił

p a d k u , o długich objazdach bez k i e r u n k u , do których

oczarować wielką publiczność nie używając tekstów,

zmuszają nas okoliczności. To nie są „poszukiwania"

posługując się jednie fizycznymi środkami wyrazu, oraz

czegoś, tylko objawy n i e p o k o j u , pragnienia przygody,

teksty

wrażenia, że gdzieś t a m czeka na nas szczęście. W i e l e

i Mrożka.

awangardy:

Ionesco,

Becketta,

Adamova

m o i c h nagłych i szalonych decyzji było o w o c a m i przy¬

A l e w książkach o d n o t o w a n o coś więcej. N a przy¬

p a d k u : spotkanie z kobietą, antypatia l u b sympatia

kład zainteresowanie M e y e r h o l d a , Eisensteina, D u l l i ¬

wobec jakiegoś mężczyzny. Teraz już w i e m - nie cho­

na, A r t a u d a , Claudela czy Brechta klasycznymi for¬

dziło o nauczenie się miłości, czy o ryzyko. Czerwony

m a m i t e a t r u azjatyckiego. To była wskazówka. N a w e t

szlak prowadził m n i e do mojego statusu emigranta,

o n i nie przeżyli doświadczenia t e a t r u azjatyckiego

wiecznego cudzoziemca. Przez t e n l a b i r y n t spotkań,

w praktyce. Z wyjątkiem Claudela, który mieszkał

k o n f r o n t a c j i i aspiracji popychała m n i e potrzeba obro¬

w C h i n a c h i w Japonii, żaden z w y m i e n i o n y c h przeze

n y mojej godności i nieprzynależności. Patrząc wstecz,

m n i e artystów nie widział aktorów azjatyckich w i c h

widzę jasno: doprowadziło m n i e to do odkrycia t e a t r u

własnych

jako wyspy niezależności. N i e do pojęcia. N i e zawsze

w kontekście europejskiego t e a t r u i europejskiej pu¬

do usprawiedliwienia. Zasadniczej.

bliczności. Jednak wizja A z j i była f u n d a m e n t a l n a dla

teatrach,

lecz jedynie podczas

tournée,

n i c h wszystkich.

Także teatr azjatycki miał dla m n i e przede wszyst¬
k i m przemożną siłę mirażu, który trzeba ścigać, ścież¬

Jako samouk miałem obsesję na p u n k c i e profesjo¬

k i , prowadzącej poza moje granice. N a początku był to

n a l i z m u . M i m o b r a k u doświadczenia, musiałem na¬

sposób przeskoczenia h o r y z o n t u k u l t u r y włoskiej. Za¬

uczać tych, którzy chcieli zostać m o i m i a k t o r a m i . Za¬

nurzyłem się w książkach o hinduizmie i buddyzmie.

cząłem o d ćwiczeń, które widziałem w teatrze G r o t o w ­

Zostałem marynarzem, aby zobaczyć miejsca, gdzie żył

skiego, kiedy byłem w O p o l u . C i spośród m o i c h kan¬

Ramakrishna. M o j a „Azja" to było k i l k a nazw miejsc,

dydatów na aktorów, którzy uczęszczali na kursy dla

zamieszkanych przez filozofów i eremitów. To był re¬

mimów albo balet, zostali „instruktorami" dla swoich

gion K r a j u Prędkości.

kolegów. A l e nie b y l i mistrzami. Okazali się początku¬

K i e d y zacząłem pracować w teatrze, ta wyśniona

jącymi. Nasza k u l t u r a teatralna była więc nie tyle mie¬

A z j a stała się dla m n i e najważniejszym przewodni¬

szana, czy synkretyczna, ile raczej przypominała misz-

k i e m . Przykładem na wpół o d k r y t y m , na wpół wymy¬

masz. Jak wydobyć porządną wiedzę z miszmaszu?

ślonym: ideą dynamiczną, która pomogła m i uwolnić
się z więzów samouctwa.

Szukałem książek, w których mógłbym

znaleźć

k o n k r e t n e przykłady i rady. Stanisławski,

Dullin

Pierwsze lata bycia samoukami, konieczność cią¬

i W a c h t a n g o w okazali się niezwykle pożyteczni. Stu¬

głego usprawiedliwiania w y b o r u pracy teatralnej oraz

diowaliśmy dokumentację pracy pedagogicznej i spek¬

poszukiwania źródeł, by ją ugruntować w środowisku,

t a k l i europejskich Reformatorów,

które było wobec nas obojętne, to m o i m zdaniem

ćwiczenia, mające zrekonstruować postawę aktorów.

c z y n n i k i determinujące historię O d i n Teatret. Wła¬

A p o t e m zrobiliśmy k o l e j n y k r o k , użyliśmy także zdjęć

śnie trudności i konieczność uciekania, bardziej niż

z t e a t r u k a b u k i i opery pekińskiej. Ożywiając nieru¬

żeby

opracować

idee i teorie, doprowadziły nas do nieoczekiwanych

chome obrazy, aktorzy razem ze m n ą tworzyli struktu¬

rozwiązań.

rę dynamiczną, kolejne „ćwiczenie", które dołączali¬

J e d n ą z t y c h konieczności - zasadniczą dla tech¬

śmy do naszego t r e n i n g u . N i e sądziliśmy oczywiście, że

nicznej i emocjonalnej tożsamości O d i n a - była emi¬

te ćwiczenia, nazywane przez nas chińskimi czy japoń¬

gracja z N o r w e g i i do D a n i i . N a s i norwescy aktorzy

skimi, mają naprawdę c o k o l w i e k wspólnego ze sposo¬

m i e l i trudności z p o r o z u m i e n i e m się z duńskimi widza¬

b e m , w j a k i grają chińscy czy japońscy aktorzy, ale to

m i w naszej nowej siedzibie w H o l s t e b r o . Stało się to

postępowanie nas stymulowało i niosło konsekwencje.

dla nas kwestią przetrwania. Musieliśmy zacząć two¬

A te konsekwencje były nasze. To samo działo się, gdy

rzyć spektakle, których dramaturgia nie byłaby oparta

zajmowaliśmy się głosami różnych śpiewaków, o d wło¬

wyłącznie na i n t e r p r e t a c j i tekstu i r o z u m i e n i u słów,

skiej opery po A r m s t r o n g a , o d chorałów gregoriań¬

lecz na bliskości i intymności, na akcjach l u b „atrak¬

skich po Y m a Sumac, o d improwizacji o p a r t y c h na

cjach" - j a k nazwałby je Eisenstein - mogących pobu¬

h i n d u s k i c h raga po myśliwskie pieśni Pigmejów, o d jo-

dzić percepcję widza na poziomie zmysłowym, wokal¬

r u r i (pieśń b u n r a k u ) po deklamację sycylijskich zmy¬

n y m i dynamicznym.

śleń. Powtarzaliśmy i c h intonacje, pomyłki i modula¬
cje głosów, podejmując wysiłek o d k r y w a n i a i ożywie¬

N i k t nie posługiwał się t e r m i n e m „wielokulturow o ś ć " p o d koniec lat 50., kiedy zacząłem interesować

nia na n o w o możliwości i k o l o r y t u ludzkiego głosu,

się teatrem. N i k t nie zajmował się zagadnieniem spo-

posiadanego o d urodzenia. Głosu, który tracimy, po-

136

�Eugenio Barba • Z D O B Y W A N I E RÓŻNICY

nieważ wybieramy tylko dźwięki potrzebne do używa¬

Przełamali delikatne i cenne schematy, które wypra¬

nia języka, w którym dorastamy.

cowaliśmy sobie w O d i n i e . Nieraz w y p y c h a l i nas z na¬

N a szczęście nie byliśmy zbyt u z d o l n i o n y m i naśla¬

szego porządku.

d o w c a m i . Dzięki t e m u odkryliśmy nasze głosy.

Zdaję sobie sprawę, że obserwowane z zewnątrz, lo¬

Przez te pierwsze lata teatry azjatyckie jawiły m i się

sy O d i n Teatret mogą wydać się naznaczone dążeniem

niczym swego rodzaju teatralna A r k a d i a , i c h bohater¬

do zjednoczenia różnych k u l t u r teatralnych, do i c h

k i były silne, a w o j o w n i c y pełni łaski, sceny wypełnia¬

k o n f r o n t a c j i i odkrycia i c h komplementarności. A l e

ły fantastyczne ryczące zwierzęta, zacumowane łodzie,

gdy w s p o m i n a m moje młodzieńcze sny o teatrze azja¬

morza z błękitnej emalii, ciche szczyty gór... A wszyst¬

t y c k i m , kiedy myślę o m o i c h relacjach z Sanjuktą, czy

ko to ucieleśnione dzięki sztuce jednego aktora. M o ¬

z i n n y m i mistrzami, wydaje m i się, że co innego było

del, który chcieli stworzyć samoucy z O d i n Teatret, to

najważniejsze. Magiczny świat t e a t r u azjatyckiego był

zawodowa doskonałość. N i e szukaliśmy „autentyczno¬

dla m n i e liną, której się trzymałem i mogłem dzięki te¬

ści" mitycznego O r i e n t u z jego filozofią, skodyfikowa-

m u wychylić się poza oczywistość - nie tylko świata te¬

ną techniką i sugestywnymi obyczajami. D l a nas teatr

atralnego, do którego nie chciałem należeć, ale także

był pracą wobec polis, możliwością zajęcia pozycji i po¬

poza oczywistość naszych

dążania drogą odrzucenia. Z tej perspektywy teatry

wymyśliliśmy i czego nie mogliśmy porzucić, bo byli¬

zasad, tego wszystkiego, co

azjatyckie z pewnością nie były dla nas bardzo istotny¬

śmy zbyt b i e d n i , a może za bardzo przestraszeni. N a

m i modelami.

początku byliśmy „inni", ponieważ byliśmy młodzi i te¬

Tylko w 1973, dziesięć lat po konsolidacji O d i n Te-

atralnie niedoświadczeni, bo przyszliśmy na świat poza

atret, doświadczyliśmy t e a t r u japońskiego, dotykając

w i e l k i m i z a c h o d n i m i t r a d y c j a m i . Potem staliśmy się

nie tylko różnych stylów i spektakli, ale tego wszyst¬

„inni" z w y b o r u i z powołania.

kiego, co się za n i m i kryje. Oglądaliśmy pracę t a k i c h

I właśnie dlatego, dla m n i e , teatr nie może ograni¬

artystów j a k Sawamura Sojuro, Hisao i H i d e o Kanze.

czać się do spektaklu. M u s i przez cały czas szukać no¬

Dzięki p o m o c y Franka H o f f a zorganizowaliśmy w H o l -

w y c h sposobów karmienia własnej rewolucji. Bardzo

stebro seminarium, które w t a m t y c h czasach wydawa¬

szczególnego typu rewolucji, którą hamują nie tylko

ło się niemożliwe. Udało się n a m zebrać p o d t y m sa¬

idee, przekonania czy przyzwyczajenia i n n y c h ludzi, ale

m y m d a c h e m teatry k a b u k i , n o i aktorów ze współcze¬

także nasze własne bogactwa, przeświadczenia, drobne

snego t e a t r u S h u j i Terayama.

wygody, r u t y n a i wiedza, zamykające nas w więzieniu.
Już o d pierwszych d n i mojej działalności reżysera i pe¬

D w a lata później O d i n Teatret zorganizował semi¬
n a r i u m poświęcone t e a t r o w i tańca z Jawy i Bali. Dzię¬

dagoga byłem owładnięty dwiema myślami, na których

k i t e m u spotkałem I M a d e Pasek Tempo, mistrza z Ba¬

punkcie zresztą dalej m a m obsesję. Pytanie pierwsze

l i , który w 1980 r o k u znalazł się wśród założycieli I S T A

brzmi: dlaczego Stanisławski i M e y e r h o l d wymyślili

i współpracował ze m n ą aż do swojej śmierci w 1991

swoje „ćwiczenia" dla aktorów? Doświadczenie podpo¬

r o k u . Oprócz tego w 1977, podczas seminarium O d i n a

wiada m i , że aktor bezbłędnie wykonujący ćwiczenia,

poświęconego tańcowi i teatrowi h i n d u s k i e m u , spo¬

nie jest często w stanie zachować tej samej jakości na

tkałem młodą tancerkę Odissi Sanjuktę Panigrahi i jej

próbach czy w czasie przedstawienia. N i e m a żadnej

męża Ragunatha. To było jak spotkanie siostry: inteli¬

łączności między efektami t r e n i n g u a osiągnięciami

gentnej, pięknej, silnej, wrażliwej, odważnej i h o j n e j .

twórczymi. Po co w t a k i m razie ćwiczenia?

Głęboko ją pokochałem. Przypominają m i się liczne

Także drugie pytanie pojawiło się szybko, kiedy

pytania, które zadawaliśmy sobie nawzajem, nasze dłu¬

w I n d i a c h po raz pierwszy obejrzałem spektakl K a t h a -

gie rozmowy, noc, kiedy wszyscy i n n i poszli spać, jej do¬

kali. To było w 1963 r o k u . Mówiłem o t y m wiele razy:

kładne, ale sugestywne prezentacje i bardzo osobiste

nic nie wiedziałem o tego rodzaju teatrze, ponieważ nie

wyjaśnienia. Sanjukta była nie tylko jedną z założycie¬

było w t e d y a n i książek, a n i i n f o r m a c j i o K a t h a k a l i . N i e

lek I S T A , była jego bezdyskusyjną królową.

rozumiałem języka i nie był dla m n i e jasny k o d działań

Zbieranie funduszy na sesję I S T A wymaga ogrom¬

aktorów - tancerzy. Wiedziałem jedynie co nieco o hi¬

nego wysiłku, pisania i przepisywania nieskończonej

storiach, które prezentowano, i byłem zmieszany i c h

ilości podań, robienia i odrabiania kosztorysów, zaci¬

hałaśliwym i l u d o w y m kontekstem. A jednak w pew¬

skania zębów i niepoddawania się. Zmęczenie i mękę

n y c h m o m e n t a c h , a k t o r o w i udawało się przykuć moją

zawsze osładzała myśl, że oto raz jeszcze spotkam K a t -

uwagę, pobudzić moje zmysły, wciągnąć m n i e w swoje

suko A z u m ę ,

Ragunatha.

działania, jedno po d r u g i m . Jak m u się to udawało? Jak

I przede wszystkim Sanjuktę. N i g d y nie zaakceptuję

to się mogło zdarzyć? Jakie były aktywne składniki na¬

K a n i c h i Hanayagiego,

niesprawiedliwości jej przedwczesnej śmierci.

szej interakcji? Czy była to tylko kwestia t a l e n t u , łaski,
indywidualnego temperamentu? A może to miało coś

Indie, Japonia, B a l i - i c h k u l t u r a i tradycja to od¬

wspólnego z techniką? A jeżeli tak, to w j a k i sposób?

ległe krainy. A l e ludzie, którzy przez lata stali się kole¬
gami z pracy, są częścią mojego k r a j u . Przyniosły i c h

Te pytania, te dwie zagadki nie do rozwikłania, sta¬

do niego umiejętności, lecz także wymagania. Sprawi¬

ły się obsesjami i jeszcze teraz m n i e prześladują. Wy¬

l i , że we m n i e samym narodziła się n o w a ciekawość.

znaczyły d w a najważniejsze obszary m o i c h zawodo-

137

�Eugenio Barba • Z D O B Y W A N I E RÓŻNICY

w y c h poszukiwań: obszar doskonalenia rzemiosła oraz

łem jego całkowicie przypadkowe początki, w okolicz¬

a n t r o p o l o g i i teatralnej (preekspresywne f u n d a m e n t y

nościach, kiedy O d i n nie mógł pokazać swoich doko¬

wydajności i siły aktora i tancerza). W dużej mierze

n a ń i nie był w stanie zaprezentować się poprzez dzia¬

wyznaczyły zatem także moje praktyczne wybory i ko¬

łanie artystyczne mieszkańcom małej włoskiej wioski,

lejne przemiany. Dzięki n i m powstała I S T A . Dzięki

w której mieszkaliśmy przez k i l k a miesięcy. N i e mogli¬

n i m wybrałem ludzi, którzy m n i e otaczają. Te poszuki¬

śmy powiedzieć: wystawimy spektakl. Powiedzieliśmy:

w a n i a określiły w a r u n k i mojej pracy.

spotkamy się. M y coś przyniesiemy, a wy, oczywiście,
zrobicie to samo. Tak odkryliśmy drogę „barteru" te¬
atralnego.

Ziemia niczyja

Potem i n n i podchwycili ten pomysł i używali go na
różne sposoby, zgodnie ze swoimi potrzebami, konteksta¬

D l a m n i e i dla m o i c h towarzyszy z O d i n a , stworze¬

m i i celami. Był stosowany przez grupy teatralne i ta¬

nie naszego t e a t r u nie różniło się o d stworzenia spek¬

neczne, przez psychologów i badaczy, przez duńską an-

t a k l u . Nasz pierwszy akt twórczy nie wyrósł z porząd¬

tropolożkę M e t t e B o v i n w jej pracach dotyczących Afry¬

k u i metody, z tego, co znamy, z jakiegoś wyobrażenia,

k i . Tak dzieje się zawsze, a przynajmniej p o w i n n o się

które by nas przekonywało albo upewniało, ale z pier¬

dziać z t y m i pomysłami czy działaniami, których wartość

w o t n e j , wciąż odnawianej nieregularności, połączonej

wykracza poza projekt osoby, która je wymyśliła.

z u p o r e m . G d y przyglądam się naszej przeszłości, wy¬

O d i n Teatret nie jest właścicielem idei b a r t e r u , na¬

daje m i się, że w t e n sposób stworzyliśmy także naszą

w e t jeśli barter jest czymś, co wywodzi się z naszej hi¬

artystyczną biografię: odrywając się o d porządku, tak¬

storii i naszej wizji świata. A l e nie czujemy się zuboże¬

że o d naszego porządku.

n i a n i pominięci, jeśli z tej m e t o d y korzysta jakaś gru¬
pa w I n d i a c h czy B o l i w i i .

K i e d y byliśmy jeszcze bardzo młodą grupą teatral¬

D l a nas barter nie jest spontanicznym b r a t a n i e m

ną i spędzaliśmy wiele czasu zamknięci w naszej siedzi¬
bie, pogrążeni w samotniczej pracy, zdarzało się, że py¬

się. W y m a g a w i e l u d n i , w niektórych w y p a d k a c h na¬

tano: j a k to możliwe, że żyjecie tak bardzo zamknięci

w e t t y g o d n i przygotowań. N i e jest wcale spotkaniem

w sobie, a za każdym razem, kiedy się pojawiacie, pre¬

ekspansywnym, rezultatem i m p e t u wzajemnej sympa¬
t i i . O p i e r a się na dobrze opracowanej polityce relacji,

zentujecie całkiem inną twarz?
Jest jedno zdjęcie O d i n Teatret, które wyjątkowo

i n t e r a k c j i i m a ściśle wyznaczone cele. K o n t a k t y , na¬

k o c h a m . Przedstawia głównie pejzaż - o t w a r t y i pusty.

wiązane przez nas z różnymi osobami czy stowarzysze¬

W rogu znajduje się mała grupka ludzi. Patrzą na ko¬

n i a m i , które z n a m i współpracują, są u k r y t y m moto¬

goś, stojąc w n i e m a l doskonałym kręgu, skupieni na

r e m danego wydarzenia oraz następnych wydarzeń. Są

odbywającym się w jego środku prawie n i e w i d o c z n y m

partyturą, p u n k t e m dojścia, u k r y t y m celem. K o n t a k t y

spektaklu. Bardziej niż d o k u m e n t , jest to dla m n i e ide¬

zawsze rodzą się z w y m i e r n y c h i nie tylko naszych „in¬

ogram, stworzony przez młodego Duńczyka Petera By-

teresów": lokalne k o n t a k t y muszą jasno zakładać kon¬

steda, który dziś jest bardzo znanym grafikiem. Przed¬

kretne korzyści wynikające z wymiany.

stawia t r u d n e okoliczności towarzyszące b a r t e r o w i

Te sytuacje mogą zatem na n o w o ożywić istniejące

w peruwiańskiej wiosce w A n d a c h . W wiosce brako¬

relacje oraz ustalić nowe, stworzyć nieprzewidywaną

wało koniecznej przestrzeni, dlatego wybraliśmy pole

wcześniej dynamikę, wydobyć na jaw możliwości, po¬

daleko o d zabudowań. M o m e n t spotkania i w y m i a n y

m ó c l o k a l n y m wspólnotom zjednoczyć się dzięki spo¬

stał się chwilą zawieszenia b r o n i , przerwą w czasie,

t k a n i u z przybyszami z zewnątrz. Może się też okazać,

a przestrzeń przekształciła się w ziemię niczyją. To wła¬

że ci przybysze, poprzez wydajność swojej zabawy,

śnie widać na zdjęciu: f o r m a kręgu sprawia, że t u b y l c y

w jednej c h w i l i pozbawiają swoich gości przesądów.

i przybysze są nie do odróżnienia. Wszyscy jesteśmy za¬

Sprawia n a m wielką przyjemność tworzenie mo¬

razem a k t o r a m i i n i e a k t o r a m i , uczestnikami i obser¬

m e n t u poza czasem, innego m o m e n t u . I jeszcze to oso¬

w a t o r a m i . Obraz daje poczucie zjednoczenia i integra¬

biste zaangażowanie organizatorów, c h ę ć poruszenia

cji, ale także samotności c e r e m o n i i zagubionej w nie¬

czegoś na i c h własnym t e r y t o r i u m . W y n i k a to z naszej

skończoności przyrody. Samotna postać w kręgu przy¬

potrzeby dawania życia n o w y m rozwiązaniom i rela¬

w o d z i m i na myśl m n i e samego w p o d o b n y c h sytu¬

c j o m , żeby nie popadać w stagnację. Cieszy nas to

acjach: jestem w środku, a jednak na zewnątrz.

w p o d o b n y sposób, jak te tygodnie, podczas których

To zdjęcie wzrusza m n i e nie tylko dlatego, lecz

odbywają się sesje I S T A - źródłem radości jest kosz¬

również z i n n y c h , n i e r a c j o n a l n y c h powodów, których

t o w n a u t o p i j n a zabawa, bankiet, w którym jako goście

nie da się wyrazić słowami. Mówi o smoku, który pil¬

uczestniczą mistrzowie starożytnych tradycji razem

nuje złota we m n i e . Prawie to samo dzieje się w t y m

z najmłodszymi i najmniej z n a n y m i spośród grup Trze¬

splocie p r a k t y k , strategii, wygód i przesądów, które na¬

ciego Teatru, n a u k o w c y pełni ciekawości i starzy przy¬

zywamy barterem.

jaciele, których k o c h a m .

Barter nie powstał dzięki i d e i albo poszukiwaniu

Sesja I S T A jest teatralną wioską, istniejącą przez

oryginalności przeze m n i e czy m o i c h kolegów. Opisa-

czternaście d n i , przez połowę tego czasu w rygory-

138

�Eugenio Barba • Z D O B Y W A N I E RÓŻNICY

m i się to przede

Mógłbym podzielić książki na dwie kategorie: te,

wszystkim dlatego, że stwarza przestrzeń paradoksal¬

stycznym odosobnieniu. Podoba

które zawierają przede wszystkim i n f o r m a c j e sche­

nego spotkania.

matyczne, napisane w m a r n y m stylu, ale uderzające

Jest jednak coś jeszcze, coś delikatniejszego i nie-

m o c n o . Przykładem może być wiele spośród dzieł

przekładalnego na słowa. Mógłbym spróbować opisać

M e y e r h o l d a , które wywarły na m n i e duże wrażenie.

to tak: zapraszasz gości, którzy cię interesują, którzy

D o drugiej grupy zaliczyłbym książki zbudowane we¬

mają posłużyć c i za przewodników w różnych sytu¬

dług w y r a f i n o w a n e j i świadomej d r a m a t u r g i i scenicz¬

acjach. O n i muszą znaleźć wielkie sumy potrzebne na

nej,

przeprowadzenie sesji I S T A l u b p o w i n n i poinformo¬

słów, „rzeczywistości rzeczywistości", s y m u l t a n i c z n o -

wać cię o detalach, które albo cię dotkną, albo uderzą.

ści i zmysłowości, charakterystycznej dla s p e k t a k l u .

Zbierasz wokół siebie jeszcze raz t w o i c h aktorów, wiel¬

O d n o s i się to także do niektórych dzieł o h i s t o r i i te­

pozwalające

doświadczyć,

za

pośrednictwem

k i c h mistrzów, ludzi, dla których O d i n jest p u n k t e m

a t r u . N a przykład Il trucco e l'anima A n g e l o R i p e l l i -

odniesienia, i tych, którzy uwielbiają oglądać nasz te¬

no:

atr przy pracy. Lecz są też tacy, których musisz chociaż

w przestrzeni" i o t w i e r a d r z w i doświadczenia. Więzi,

na chwilę skłonić, by cię akceptowali, c h o ć nie są do

które łączą m n i e z niektórymi z n a w c a m i t e a t r u , są

tego zbyt skłonni. W k o ń c u zbierasz, na n e u t r a l n y m

reakcją na środowisko akademickie czy dziennikar¬

jego zaklinająca

siła p o r y w a n i c z y m

„poezja

gruncie, na ziemi niczyjej przyjaciół, sceptyków, prze¬

skie, które zatrzymuje się zawsze jedynie n a naskórku

ciwników, t y c h wszystkich, o d których jesteś uzależ¬

naszego zawodu i przez to zaciemnia obraz jego wła¬

n i o n y i tych, którzy oczekują, że znajdą t u coś dla sie¬

ściwej substancji: p o t , m e n s t r u a c y j n a krew, sperma

bie. Potem czekasz. Wcześniej czy później z jakiejś

k o n k r e t n y c h ludzi, w określonych

strony, z zewnątrz bądź z wewnątrz, o d t w o i c h akto¬

W i z j a akademicka m a skłonności do abstrakcji, redu¬

rów, o d przyjaciół, o d nieznajomego przechodnia, o d

kuje wszystko do nurtów, i d e i , wpływów, powodów

najmniej zaangażowanego młodzieńca, o d najbardziej

oraz jasnych i m i e r z a l n y c h efektów, zakrywając w t e n

wrogiego starca nadejdzie komentarz, gest, reakcja,

sposób podziemną, mglistą i materialną historię te¬

która będzie j a k sygnał. D z w o n e k , może niechciany,

atru.

okolicznościach.

który o z n a j m i nadejście c h w i l i , kiedy raz jeszcze po¬

Ja na początku nie odczuwałem potrzeby pisania.

rzucimy nasze małe przekonania, pewności, w któ¬

Zacząłem wcześnie, ale tylko dlatego, że chciałem za¬

rych, choćby na m o m e n t , szukamy zwykle wygody.

protestować przeciw niesprawiedliwości: ciszy, oskar¬
żeniom i dezinformacji dotyczącym pracy Grotowskie¬
go. Pisarstwo jest sposobem w a l k i z władcami informa¬

Hermafrodytyczna historia teatru

cji, t y m i , którzy komponują k r o n i k i swoich czasów
i dokumentują historię t e a t r u . Z upływem lat pisar¬
stwo stało się sposobem na to, by zostawić po sobie

W mojej pracy z a k t o r a m i reaguję, j a k w i e l u in¬

ślady, które przełamią uporządkowane schematy histo¬

n y c h reżyserów, na to, co „działa", co m i się wydaje

r i i . Traktuję to jako obowiązek: wydobywać zawikłane,

„żywe", „organiczne", co zawiera wibracje, które jawią

lecz dobrze określone i n t r y g i mrocznych sił, prowadzą¬

m i się jako ambiwalentne, hermafrodytyczne. Podwo¬

cych nas w naszym zawodzie.

jenia, jak sądzę, mogą rozszerzyć możliwe znaczenia

Czasem m a m wrażenie, że piszę dla mojego alter

sekwencji działań czy sceny. Szczególny proces pracy

ego, całkowicie różnego ode m n i e , które narodzi się za

łączący aktora i reżysera nie opiera się na teoriach, ale

sto lat i które poprzez teatr wścieknie się, by poruszyć

na w i e l u czynnikach, między i n n y m i na sugestiach re¬

nie tylko swój i n d y w i d u a l i z m , ale d o k o n a ć też procesu

żysera, na jego pragmatyzmie, i n w e n c j i , zdolności re¬

i n d y w i d u a c j i . Także to jest dla m n i e dziś teatrem:

agowania na bodźce materialne, na działania i błędy

możliwość r a t o w a n i a mojej tożsamości w kontekście

aktorów, na niezrozumienie, na przygodne zdarzenia,

społecznym, p o l i t y c z n y m i e k o n o m i c z n y m , to znaczy

na przypadek.

mojego i n d y w i d u a l i z m u , a równocześnie procesu oso¬

N a początku, większość mojej teatralnej wiedzy po¬

bistego dorastania, i n d y w i d u a c j i , dzięki wieloletniej

chodziła z książek. Miały dla m n i e ogromne znaczenie,

pracy z i n n y m i j e d n o s t k a m i .

ponieważ nauczyły m n i e przeczuwać, jak dbać o ambi-

Wydaje m i się, że ta transformacja doświadczenia

walencję. N i e opowiedziały m i o t y m : ale czytając je,

w świadomość i refleksję zaczęła się wraz z w i e l k i m i eu¬

zauważałem przebłyski czegoś, co należało do m n i e .

ropejskimi r e f o r m a t o r a m i teatru, aż do Grotowskiego.

Były wśród n i c h fascynujące biografie artystów, któ¬

To było coś więcej niż proste przekształcenie p r a k t y k i

re stały się moją gwiazdą polarną. A l e książki były też

w teorię. To był milczący przekaz czegoś zasadniczego.

użytecznymi narzędziami pracy, dzięki opisom tech¬

W i e l u bohaterów przemiany z początku X X w i e k u

nicznym, które raz przetrawione stawały się osobiste

nie było p r o f e s j o n a l i s t a m i . B y l i o u t s i d e r a m i l u b dyle­

i nadawały się do działania. L e k t u r a pozwalała m i

t a n t a m i , j a k A n t o i n e i Stanisławski. Niektórzy wy¬

wchłaniać tę wiedzę, możliwą do sformułowania na po¬

w o d z i l i się ze środowiska muzyków, j a k A p p i a czy Ja-

ziomie w e r b a l n y m i k o n c e p t u a l n y m , komplementarną

cques-Dalcroze. A l b o b y l i p o e t a m i , j a k M a l l a r m é ,

wobec wiedzy aktywnej, która żyje dzięki praktyce.
139

�Eugenio Barba • Z D O B Y W A N I E RÓŻNICY

Paul Fort, S t r i n d b e r g . N i e b y l i ograniczeni przez nor¬

A l e stało się jeszcze coś ważniejszego: w pełnym

m y l u b przyzwyczajenia, przez reguły i sposoby życia,

różnic społeczeństwie teatr stał się przestrzenią para¬

przez m e n t a l n e schematy czy przez ustalone r u t y n y

doksalną.

teatralnego świata. Tworzyli swoje własne małe n o -

Paradoks to nie jest dziwaczna opinia. To koherent¬

madyczne tradycje: n o w e sposoby myślenia i postę¬

na myśl, u której podstaw leżą zasady i n n e niż te, n a

powania,

których bazują rozprzestrzenione opinie i przeważają¬

n i g d y wcześniej

niewymyślone

techniki

i cele. Sposoby myślenia niepodzielane przez więk¬

ce teorie. Paradoks, nawet wówczas, gdy nie można go

szość, ciągle ulegające z m i a n o m . Sposoby myślenia,

po prostu odrzucić, nie przeważa:

które n i e mogły zostać przekazane, więc trzeba było

jest też zdobywany.

nie zdobywa, ale nie

znaleźć kanały, aby mogły n a d a l zarażać. Także dlate¬

O t y m myślę, kiedy mówię o teatrze jako o prze¬

go w i e l c y reżyserowie z początku X X w i e k u „wymyśli¬

strzeni paradoksalnej, znajdującej się w samym sercu

l i " teatralne pisarstwo.

własnej epoki, ale do niej nienależącej. To przestrzeń
możliwe

„święta", w sensie „oddzielona", w c e n t r u m sporów

przekazanie tego milczącego i i n t y m n e g o k o d u , który

i ciśnień bez rozwiązania, m i k r o k u l t u r a indywiduali¬

pomaga rozszyfrować i zrekonstruować racje i m o d a l -

stów owładniętych

Artyści umierają bezdzietni. N i e jest

potrzebą

tworzenia k o h e r e n c j i

ności artystycznej wyjątkowości. A l e każdy z nas re¬

między własnym wewnętrznym w u l k a n e m ,

żyserów wszystko, co m u s i wiedzieć, w i e o d Stani¬

p r y w a t n y m i zachowaniem scenicznym. Ta potrzeba

życiem

sławskiego, M e y e r h o l d a , B r e c h t a czy A r t a u d a . Wie¬

wciąż popycha nas d o robienia i zaprzestawania. Jeste¬

my, n a ile, w b r e w naszej w o l i , ucieleśniamy i c h dzie¬

śmy pogrążeni w świadomej iluzji nieprzerwanego ćwi¬

d z i c t w o . N a ile nasze życie, k r u c h o ś ć , pasje i ślepe

czenia, będącego inicjacją przed t y m pustym rytuałem

obawy są u w a r u n k o w a n e podążaniem za l u b odrzuce¬

spektaklem - który oczekuje, b y zostać nasyconym

n i e m t y c h powiewów w i a t r u i chmur, które nazywa¬

przez nierówne motywacje każdego, k t o go w i d z i i k t o

m y i c h „ m e t o d a m i " . Stały się częścią nas, b o życiory¬

go w y k o n u j e . To przestrzeń, która istnieje tylko t a k

sy mistrzów są przykładami wewnętrznej spójności,

długo, j a k długo t l i się w nas potrzeba o p o r u .

o p o r u , ciągłego zaczynania o d n o w a . S ą ideałami d o

O p o r u wobec czego? N i e żyjemy w czasach dyktatury.

prześcignięcia.

O p i e r a ć się t o znaczy nie d a ć się uwieść głosowi

Czasem zdarza m i się o czymś mówić w kontekście
„dziedzictwa". A l e m a m w t e d y n a myśli

szepczącemu w głębi każdego z nas: o t o t w o j a ziemia.

przede

T u możesz się zatrzymać.

wszystkim f o r m y zarażania c h o r o b a m i i wątpliwościa¬
m i . Rozprzestrzenianie

-

Myślę o h i s t o r i i w i e l k i c h mistrzów t e a t r u i widzę

się wirusów. Jak utrzymać

świetlisty meteor, który w y b u c h a - wirujący sztuczny

przy życiu wirusa, który w f o r m i e legend, książek, wy¬

ogień. J e d n ą z oszałamiających m i s t y f i k a c j i h i s t o r i i

obrażeń i wyborów może być przekazywany człowie¬

t e a t r u jest zdolność d o p r e z e n t o w a n i a się, j a k o eks¬

k o w i przez człowieka albo p o k o l e n i u przez p o k o l e n i e .

pozycja jednej t r a d y c j i , podczas gdy w rzeczywistości

Ja sam nie zostałem zarażony przez żadne wirusy po¬

m a m y d o czynienia z systemem słonecznym, złożo¬

chodzące z odległej i niezrozumiałej przeszłości, któ¬

n y m z p l a n e t i satelitów o różnych c y k l a c h i obro¬

re odrywałyby m n i e o d spraw teraźniejszych. W zagu¬

t a c h , temperaturze, faunie, florze i metafizyce. Dla¬

b i e n i u w a r s t w a p o warstwie zapalenie opanowywało

tego t a k ważne jest wyodrębnienie się, w y b r a n i e , d o

mój mózg, w k o ń c u gorączka zawładnęła całym orga¬

jakiej t r a d y c j i się należy. Tradycja, stworzona przez

n i z m e m . Jest tak, że zmarli się w nas osadzają j a k nie¬

ciebie w pierwszej osobie, oczyszczona z n a l o t u po¬

widzialne m i k r o b y . Powodują halucynacje i sprawia¬

b o c z n y c h bodźców. M a ł a „tradycja-w-życiu",

ją, że wierzymy w możliwość i s t n i e n i a i n n e g o porząd¬

jest t y l k o t w o j a , zbudowana n a podstawie spotkań,

k u p o d przekonującą postacią „metody". M e t o d y

biografii, książek, wydarzeń, anegdot, d e t a l i , które

która

w ciągłym r u c h u , zmieniającej się. Zamieszkują w nas

zyskują w y m i a r emblematyczny, a p r z y n a j m n i e j nada¬

j a k pasożyty, zachęcani absolutną i paradoksalną ko¬

ją, w sposób e w i d e n t n y i hermetyczny, sens tobie

herencją.

i t w o j e m u działaniu.

Reformatorzy dwudziestowiecznego t e a t r u , d o któ¬

Tę tradycję musisz sobie stworzyć dzięki własnym

r y c h ciągle p o w r a c a m , wyznaczają b i g bang t e a t r u ,

decyzjom. Jest o n a mapą idealnego t e r y t o r i u m , które¬

eksplozję tradycji, tworzenie małych nomadycznych

m u chcesz dochować wierności, zapuścić swoje zawo¬

tradycji wraz z i c h specyficznymi ideałami, zadaniami

dowe korzenie, wydobyć n a światło jego różnorodne

pedagogicznymi, zasadami gry aktorskiej, celami spo¬

warstwy geologiczne. To t w o j a droga, która zaprowa¬

łecznymi i estetycznymi, z i c h wyjątkową publiczno¬

dzi cię d o miejsc, gdzie nie będziesz musiał wszystkie¬

ścią. Po n i c h teatr przestał być k o n t y n e n t e m , stał się

go wystawiać n a pokaz, zaprowadzi cię do odnalezie¬

archipelagiem. I c h wysiłki koncentrowały się n a jed¬

nia p r a k t y k , które zmienią twoje czasy i otaczającą cię

n y m celu, poza fizyczną obecnością i c h spektakli: na

epokę. To poszukiwanie t w o i c h przodków, m a r t w y c h ,

wymiarze

z których wysysa się bycie-w-życiu pracy, będącej orga¬

artystycznym, d y d a k t y c z n y m ,

wewnętrz¬

n y m , politycznym, etycznym, r e w o l u c y j n y m ,

nihili-

n i c z n y m przedłużeniem genealogii w poszukiwaniu

stycznym, d u c h o w y m .

jeszcze nienarodzonych wnuków.

140

�Eugenio Barba • Z D O B Y W A N I E RÓŻNICY

Paradoksalna przestrzeń teatru

Jestem wyjątkowo zainteresowany tą nieprzezroczystą
przestrzenią teatru, która jest zawirowana, odległa o d

Razem z moją grupą O d i n Teatret podróżuję po

świateł i o d uwagi ekspertów czy tych, co wydają opinie.

świecie przez pół r o k u . Tylko przez niewielką część te¬

Ta sprzeczność skłania mnie do refleksji: teatry zaniedba¬

go czasu jesteśmy gośćmi bogatych i szanowanych te¬

ne, marginalne i niezgrabne są tymi, które poszukują war¬

atrów. Większość czasu spędzamy w przestrzeniach

tości i nowych znaczeń dla działania, będącego chwaleb¬

Trzeciego Teatru. Dokądkolwiek idę, znajduję środo¬

n y m reliktem modelu szybko zanikającego społeczeństwa.
Doświadczyłem teatru jako emigracji. Pozwolił m i do¬

wiska utworzone przez zmotywowane mniejszości, lu¬

trzeć do wnętrza wielu klas, kultur i społeczeństw. A tak¬

dzi szukających transcendencji poprzez teatr.
Słowo „transcendencja" może brzmieć filozoficznie

że do wnętrza wielu klas i kultur, które noszę w sobie.

lub religijnie. D l a m n i e jest czymś przeciwnym: czymś

Wartość teatru kryje się w jakości relacji tworzonych przez

całkowicie p o z b a w i o n y m doktryny. Czymś związanym

niego między jednostkami i między różnymi głosami

z zasadami skromnego i dokładnego postępowania rze¬

w środku jednej osoby. N i e wierzę we wzajemne rozumie¬

mieślników. Kojarzy m i się z pozorną

samotnością

nie. Wierzę w nieprzezwyciężalną niemożliwość porozu¬

anarchistycznych artystów, którzy walczyli o wolność

mienia między tymi, którzy razem działają. O w o c i c h ak¬

K a t a l o n i i (tych, których Hans Magnus Enzensberger

cji, owszem, może być wspólny. Wierzę w teatr jako „pu¬

spotkał na w y g n a n i u ) , ze sposobem, w j a k i p o t r a f i l i za¬

sty" rytuał, nie w znaczeniu czegoś błahego czy bez sensu,

chować godność i sens swojej r e w o l u c j i dzięki anoni¬

ale dlatego, że nie daje się o n podporządkować doktry¬

mowej sztuce.

n o m . T u ktokolwiek może jechać na własnej „różnicy",

Dzisiaj, w naszym w i e l o k u l t u r o w y m

może ją odkryć i wzmocnić, bez tłumienia różnic innych.

społeczeń¬

stwie, w porównaniu z czasami, kiedy r e n o m o w a n y te¬

Droga Mirello, dla Ciebie jako historyczki to wszystko

atr wydawał się j e d y n y m p u n k t e m odniesienia, jest

jest ważne, chociaż to już inna kwestia. Także na t y m

dużo t e a t r u „transcendentnego". M a m y do czynienia

przez wieki polegało życie teatralne. Jest dwuznacznym

z wielością f o r m spektaklu, wiele z n i c h rozwija się

i prereligijnym sposobem zachowania i zbierania różnic.

t a m , gdzie społeczne rany są najgłębsze, a mechanizmy

Zanim przeważy nakaz. Dzisiaj, wybór.

spychania na margines najsilniejsze: więzienia, szpita¬
Przełożyła Katarzyna

le, społeczności emigrantów.

Spotkanie kończące część sesji ISTA w Krzyżowej, fot. Francesco Galli

141

Kasia

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9812" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9790">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1546f6c6b8cbfdb9e96f3e616186674a.pdf</src>
        <authentication>03e09374ee32bcd6dc4d3011cf843936</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116735">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6493</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116736">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116737">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116738">
                <text>Odin Teatret</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116739">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6066</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116740">
                <text>Dzieci ciszy/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116741">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty t.59 z.2, s.128-132</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116742">
                <text>Barba, Eugenio</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="116743">
                <text>Dworakowska, Zofia (tł.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116744">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116745">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116746">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116747">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116748">
                <text>EUGENIO

BARBA

literą - aby odróżnić nieład jako stratę energii o d Nie¬
ładu jako w y b u c h u energii, który stawia nas twarzą
w twarz z nieznanym.
W m o i c h przedstawieniach zawsze dążyłem do wy¬

Dzieci Ciszy

wołania Nieładu w umyśle i zmysłach szczególnego wi¬
dza. Chciałbym wstrząsnąć jego n a w y k a m i przewidy¬
w a n i a i oceniania, doprowadzić go do emocjonalnego

Rozważania
o czterdziestoleciu O d i n Teatret

drżenia i wywołać zdumienie.
W i d z , o którym mówię, nie jest obcym, nie trzeba
go przekonywać a n i zdobywać. Przede wszystkim mó¬
wię t u o sobie. K t o k o l w i e k reżyseruje przedstawienie,
jest także jego widzem. Nieład (wielką literą) może

Tajemnemu ludowi — przyjaciołom

Odin

Teatret

być bronią l u b lekarstwem przeciwko nieładowi, który
zalewa nas, zarówno wewnątrz, j a k i na zewnątrz.
W i e m , że nie istnieje m e t o d a wywoływania Nieła¬
d u w w i d z u . Jednak wierzę, że mogę się do tego zbliżyć
poprzez szczególny rodzaj samodyscypliny. Oznacza to

M

porzucenie p o p r a w n y c h i rozsądnych sposobów rozwa¬
żania wartości, zasadności i celów naszej pracy. To jest

oje reakcje są często takie same j a k pięćdzie­

postawa, której n i k t nie może n a m narzucić a n i przy¬

siąt lat t e m u . „Popatrz na tego starszego czło­

znać.

w i e k a " - mówię sobie, obserwując mężczyznę

Wiąże się ona z wyzwoleniem i , tak j a k każde wy¬

koło czterdziestki. I zaraz śmieję się z siebie, zdając so¬

zwolenie, jest źródłem bólu.

bie sprawę, że o n m a tyle lat, co mój teatr i był dziec¬
k i e m , gdy ja już zacząłem myśleć, że moje najnowsze
przedstawienie będzie o s t a t n i m .

Polana

Chce m i się śmiać również wtedy, gdy O d i n Teatret
gra w n o w y m mieście i spotykamy młodych ludzi, k t ó ­

Polana znajduje się zaledwie k i l k a kilometrów za

rzy znają nas z książek. Myślą, że jesteśmy tylko roz¬

miastem. Przed c h a t ą zebrała się garstka mężczyzn

działem w h i s t o r i i teatru, więc nasze n i e n o r m a l n e

i kobiet. Należą do klasy z d o m i n o w a n y c h i wykorzy¬

trwanie zaburza i c h sposób rozumowania.

stanych w kolonialnej A f r y c e w połowie X X w i e k u .

Kości bolą, wzrok słabnie, a praca dwadzieścia go¬

Zgromadzenie jest tajne i zabronione. Wygląda to

dzin na dobę męczy o wiele bardziej niż kiedyś. M i m o

j a k spisek, ale n i m nie jest, bo karabiny, tak j a k w te¬

to, jakaś bezsensowna siła zdaje się utrzymywać przy

atrze, są nieprawdziwe. A l e to nie jest teatr. M i m o to

życiu moją potrzebę robienia teatru. W i e l e powodów

c i ludzie przebierają się i przemieniają się w postacie.

skłania m n i e do k o n t y n u o w a n i a pracy. I c h syntezę da

Porzucają swój codzienny sposób mówienia i chodze¬

się ująć w j e d n y m zdaniu: rzemiosło teatralne jest m o ­

nia i zachowują się inaczej. Udają. Czy to jest zabawa?
Traktują to poważnie. W p o t o c z n y m r o z u m i e n i u do¬

ją ojczyzną, a H o l s t e b r o - m o i m d o m e m .
I o t o jestem, świętuję czterdziestolecie mojego te¬

puszczają się wykroczenia i okrucieństwa. N a środku

atru, pracuję n a d przedstawieniem o Hansie Christia¬

polany, w dużym g a r n k u gotują psa, a p o t e m jedzą je¬

nie Andersenie i jego baśniach. M a m prawie siedem¬

go mięso, które stanowi dla n i c h przedmiot tabu.
Przemienieni ludzie są opętani, ale nie przez bogów

dziesiąt lat, więc ludzie uznają, że dziecinnieję.
Ja też chciałbym napisać baśń. Opowiadałaby ona

swojej przeszłości. Zamiast bóstw tradycyjnych obja¬

o dwóch braciach, dzieciach Ciszy, którzy podróżują

wiają się obecni mistrzowie: burmistrz miasta, szef po¬

po świecie, jeden jako cień drugiego. Robią wrażenie

l i c j i i damy europejskiej klasy wyższej w państwie ko¬
l o n i a l n y m . Przez k i l k a godzin Afrykańczycy nie są

chuliganów, a i c h i m i o n a m i są: Nieład i Błąd.

podporządkowani białym, którzy rządzą n i m i na co
dzień. Ucieleśniają i c h i przez opętanie przywłaszczają

Nieład

sobie na chwilę i c h życie i los.
Wydają się obłąkani i wyzbyci k o n t r o l i . Europej¬

W o s t a t n i c h latach, gdy mówię o rzemiośle teatral¬

czyk, który filmuje protagonistów rytuału, uważa i c h

n y m , coraz częściej używam słowa „Nieład", zdając so¬

j e d n a k za mistrzów i nazywa „szalonymi mistrzami":

bie sprawę, że rodzi to nieporozumienia. Nieład ma

używa dwóch rozbieżnych słów usiłujących zdefinio¬

dla m n i e d w a przeciwne znaczenia; r o z u m i e m go albo

wać Nieład.

jako b r a k l o g i k i i rygoru charakterystyczny dla bezsen¬

D o p o n o w n e g o obejrzenia kadrów f i l m u sprzed

sownych i chaotycznych prac; albo jako logikę i rygor,
które wywołują w w i d z u stan oszołomienia.

pięćdziesięciu lat ukazujących opętanych

Powinie­

ludzi

na

afrykańskiej polanie skłonił m n i e n i e d a w n o artykuł

n e m używać w t y m celu dwóch różnych słów. Zamiast

w gazecie. Podstęp wyobraźni i pamięci sprawił, że

tego posłużę się sztuczką ortograficzną - małą i wielką
128

�Eugenio Barba • D Z I E C I CISZY

w m o i c h myślach pojawiają się i n n i nieżyjący mistrzo­

N a wiadomość o śmierci Jeana Roucha, tego mi¬
strza Nieładu, zastanawiam się: czy jego szaleni mi¬

wie, drodzy m i i zawsze bliscy.

strzowie mówią też coś o m n i e , mojej historii, m o i c h
wymyślonych t e a t r a l n y c h przodkach? Jakie łańcuchy

Szaleni mistrzowie

m y chcemy zerwać?
N i e w i e m , j a k to wytłumaczyć, ale coś niewypo¬

W nocy ze środy 18 na czwartek 19 lutego 2004 r o ­

wiedzianego, prawie wstydliwego skłania m n i e do roz¬

k u zmarł w w y p a d k u samochodowym w Nigrze, sześć­

poznania k i l k u szalonych i opętanych mistrzów wśród

set kilometrów o d N i a m e j , Jean R o u c h . Był czołową

artystów t e a t r u z przeszłości.

postacią francuskiego k i n a , j e d n y m z ojców N o w e j Fa­
l i . Nazywano go le maître du Desordre, mistrzem Nieła­
d u . Pięćdziesiąt lat t e m u , na peryferiach A k r y , stolicy
Ghany, w t e d y k o l o n i i brytyjskiej, nakręcił Les

Cisza

maîtres

fous. Ten etnograficzny f i l m dokładnie pokazał jedną

G d y myślę o skrajności myśli przywódców teatral¬

z sytuacji, w której ciału i myślom ciągle boleśnie cią¬

nej r e w o l t y X X w i e k u , poczynając o d Stanisławskiego,

żyły łańcuchy, a męczarnie mieszały się z Nieładem

stają się o n i dla m n i e maîtres
W

w dążeniu do wyzwolenia.

fous.

atmosferze estetycznej,

technicznej i ekono¬

micznej odnowy, stawiali pytania, które były tak ab¬

F i l m R o u c h a dawał świadectwo innej racjonalno¬
ści, podziemnej i w y w r o t o w e j . Zafascynował Jeana

surdalne, że spotykali się z obojętnością i d r w i n a m i .

Geneta, który napisał Murzynów,

Żarzący się rdzeń t y c h pytań opakowany był w dobrze

wywarł wpływ na

Petera Brooka i jego przedstawienie Marat/Sade

sformułowane, fachowe teorie i dlatego uznano je za

Pete¬

ra Weissa oraz towarzyszył rozważaniom Jerzego Gro¬

a t a k i na sztukę t e a t r u , albo „utopie", n i e w i n n i e dając

towskiego o aktorze. W europejskich kręgach teatral¬

do zrozumienia, że nie trzeba traktować i c h poważnie.

n y c h krążyły anegdoty i legendy o oddziaływaniu Les

O t o niektóre z t y c h rdzeni:

maîtres fous. Coraz częściej dyskutowano w t e d y o po¬

- szukać życia w świecie papier-mâché;

dobieństwach i różnicach między teatrem i rytuałem.

- pozwolić prawdzie wpłynąć w świat pozorów;

Niektórzy artyści o d k r y w a l i podtekst, który dzisiaj jest

- osiągnąć szczerość

więcej niż oczywisty: teatr może być polaną w sercu

-

poprzez udawanie;

przekształcić t r e n i n g aktora (jednostki, która

cywilizowanego świata, miejscem uprzywilejowanym,

przedstawia i naśladuje

w którym wywoływany jest Nieład.

w ścieżkę prowadzącą do integralności

l u d z i różnych o d siebie)
N o w e g o Czło¬

wieka.

Przenieśmy się na chwilę do Moskwy, gdzie ulice są
białe o d l o d u . Jednego z pierwszych d n i stycznia 1889

Niektórzy mistrzowie skrajności d o d a w a l i szaleń¬

r o k u A n t o n i Czechow napisał długi list do bogatego

stwo do szaleństwa. N i e umiejąc zrozumieć, że te „uto¬

wydawcy i literata Alieksieja S. S u w o r i n a . Czytając

p i e " są nieosiągalne, zrealizowali je.

go, czuję t e n sam parzący smak cierpienia i zarozu¬

Wyobraźmy sobie dzisiaj artystę, który stara się

mialstwa, który pamiętam z afrykańskiej polany: pie¬

o grant M i n i s t e r s t w a K u l t u r y na badanie Prawdy po¬

kącą agonię wyzwolenia. Z surowym realizmem Cze¬

przez teatr. A l b o rektora szkoły teatralnej, który pisze

c h o w antycypuje napięcie i uniesienie

uczestników

w jej programie: uczymy t u aktorstwa w celu stworze¬

tamtej ceremonii, opisując człowieka, „który k r o p l a

nia N o w e g o Człowieka. A l b o reżysera, który wymaga

po k r o p l i wyciska z siebie n i e w o l n i k a " .

o d swoich aktorów biegłości w tańcu, który byłby od¬

T y m człowiekiem nie jest były n i e w o l n i k afrykański,

zwierciedleniem h a r m o n i i sfer niebieskich. U z n a n o by

ale w i e l k i i sławny pisarz rosyjski, syn chłopa pańszczyź¬

i c h za wariatów. Dlaczego więc historycy t e a t r u piszą

nianego. M i m o względnego k o m f o r t u , który go otacza,

0 Stanisławskim, Copeau i A p p i i tak, jakby i c h szalo¬

rozpoznaje w sobie rany po niewidzialnych łańcuchach.

ne pytania były szlachetnymi u t o p i a m i i o r y g i n a l n y m i

W i e l o k r o t n i e dostawał razy o d swojego ojca i nauczy¬

teoriami?

cieli, którzy uczyli go szacunku dla hierarchii, całowania

Dzisiaj w i c h p o z o r n y m szaleństwie można bez tru¬

rąk popów, naginania się do o p i n i i i n n y c h i okazywania

d u dostrzec sensowną reakcję na prądy epoki, która

głębokiej wdzięczności za każdy otrzymany o k r u c h . Wy¬

zagrażała i s t n i e n i u t e a t r u . W oszołomieniu,

rósł na młodzieńca, który dręczył zwierzęta i lubił obia¬

strzowie Nieładu w p r o w a d z i l i do t e a t r u swojego czasu,

dy z bogatymi k r e w n y m i ; stał się hipokrytą w stosunku

łatwo dziś rozpoznać wnikliwość, spójność i inteligen¬

które mi¬

cję. O d r z u c i l i stary porządek, wywrócili hierarchie,

do Boga i ludzi, bo był świadomy własnej nicości.
Czechow, który przyznaje się do zmagań z własny¬

d o k o n a l i sabotażu sprawdzonych k o n w e n c j i k o m u n i ¬

m i ł a ń c u c h a m i i poczuciem nicości, jest p r z e n i k l i w y m ,

kacyjnych między sceną i widownią, odcięli pępowinę

wrażliwym i a u t o i r o n i c z n y m pisarzem cywilizowanej

l i t e r a t u r y i płytkiego realizmu. B r u t a l n i e ogołocili te¬

Europy. Jego słowa są powściągliwe. A l e i c h opanowa­

atr i zredukowali go do jego esencji. Za uzasadnienie

nie k a r m i się t y m samym Nieładem, który odżywia

służył i m paradoks: tworzyli przedstawienia, które by¬

działania podczas afrykańskiej ceremonii, niepokojące

ły niewyobrażalne w swojej skrajności, oryginalności

i dla naszych oczu niepowściągliwe.

1 artystycznym w y r a f i n o w a n i u po to, aby zaprzeczyć, że
129

�Eugenio Barba • D Z I E C I CISZY

teatr jest tylko sztuką. Każdy z n i c h , s w o i m i słowami,

szy, która zakuwa nas w łańcuchy i zwiększa strach, ale

podkreślał, że powołaniem t e a t r u jest zerwanie intym¬

czujemy, że ona może nas poprowadzić j a k szalony

n y c h , zawodowych, etycznych, społecznych,

mistrz na afrykańskiej polanie.

religij¬

n y c h i k u l t u r o w y c h łańcuchów.

Samodyscyplina, która jest j e d n y m z warunków re¬

Przywykliśmy czytać historię t e a t r u współczesnego

alizowania Nieładu w m o i m umyśle jako widza, rodzi

o d k o ń c a . Zaczynamy nie o d żarzących się rdzeni py¬

się ze skrzepu ciszy. M a t a k swoistą naturę, że gdy od¬

tań i obsesji mistrzów Nieładu, ale o d sensu l u b poezji

czuwam pierwsze symptomy, nie rozpoznaję i c h . Dla¬

i c h w y d r u k o w a n y c h słów. I c h teksty mają t o n autory¬

tego żadna metoda nie może zaprowadzić do Nieładu.

tarny i przekonujący. A l e na p e w n o każdy z n i c h prze¬

S ą przedstawienia, gdzie aktorzy, reżyser i widzowie

żył wiele nocy pełnych samotności i strachu, podejrze¬

znają opowiadaną historię. Są przedstawienia, gdzie

wając, że w i a t r a k i , z którymi walczy, są niepokonany¬

aktorzy i reżyser ją znają, a widzowie nie. Po l a t a c h

m i olbrzymami.

c h c ę stworzyć t a k i rodzaj przedstawienia, na początku

Dzisiaj widzimy i c h sportretowanych na malowni¬

którego a n i ja, a n i aktorzy nie p o t r a f i m y wyobrazić so¬

czych fotografiach: o i n t e l i g e n t n y c h , dobrze odżywio¬

bie historii, którą opowiadamy. M u s i m y odkryć nie

n y c h i ironicznie spokojnych twarzach, j a k Stanisław¬

tylko jak, ale także co opowiadamy. Jedynie przedsta¬

ski; przywodzących na myśl żebrzących królów, jak A r ¬

wienie, które powołamy do życia, może

t a u d ; d u m n y c h i świadomych swojej intelektualnej

ukazać to, co chcieliśmy powiedzieć.

częściowo

wyższości, jak Craig; wiecznie zachmurzonych i wojow¬

W t e n sposób, zdając sobie sprawę z ryzyka, gubię

niczych, jak M e y e r h o l d . W żadnej z t y c h jasnych po¬

się i odnajduję się p o n o w n i e . Wykorzystuję dwie kon¬

staci nie da się odnaleźć niemożności zapomnienia czy

trastujące siły: z jednej strony, u f a m m o j e m u długiemu

zaakceptowania własnych niewidzialnych łańcuchów.

doświadczeniu zawodowemu, z drugiej próbuję unie¬

N i e domyślamy się, że i c h skuteczność wyrasta częścio¬

ważnić to doświadczenie, tworząc chaotyczne i uciąż¬

w o z wysiłku wyrwania się ze stanu bezsilnej ciszy.

liwe w a r u n k i pracy. C h c ę sparaliżować p e w n i k i mojej

Sztuka, która jest zdolna wywoływać stan

wiedzy, rozbroić manieryzm m o i c h odruchów i ponow­

oszołomie¬

pierwszy raz; ożywiając moje umiejętności

nia i w t e n sposób nas zmieniać, zawsze skrywa sferę ci¬

nie przeżyć

szy, która ją stworzyła. Myślę, że t e n rodzaj ciszy nie jest

w oszołomieniu wobec sytuacji, której nie kontroluję.

wyborem, ale stanem doświadczonym jako amputacja.

Takie przedsięwzięcie jest w y k o n a l n e tylko z a k t o r a m i

Ta cisza tworzy p o t w o r y : niską samoocenę, przemoc

O d i n Teatret, których silne osobowości były tempero¬

wobec siebie i i n n y c h , ponure lenistwo i bezowocny

wane podczas tego paradoksalnego poszukiwania: wie¬

gniew. Czasami jednak ta cisza odżywia Nieład.

my jak szukać,

ale jeszcze nie wiemy, czego szukamy.

Doświadczenie Nieładu nie dotyczy kategorii este¬

Muszę zrobić nowe przedstawienie. Pierwszy wysi¬

tycznych. Pojawia się, gdy n a d rzeczywistością bierze gó¬

łek polega na umiejętności stworzenia stanu zbiorowej

rę inna rzeczywistość:

w świecie geometrii płaskiej ciało

inkubacji, który zaczyna się o d „czarnych dziur". Mogą

stałe spada. Tak jak wtedy, gdy niespodziewanie, jak bły¬

to być dwa lub trzy różne teksty, jakieś zniewalające hi¬

skawica, śmierć uderza w ukochanego, albo gdy w ułam¬

storie, rozbieżne pytania albo sprzeczne tematy zesta¬

k u sekundy nasze zmysły rozpalają się i uświadamiamy

wione razem. A k t o r z y i ja pozwalamy t y m „czarnym

sobie, że jesteśmy zakochani. A l b o wtedy, gdy w Norwe¬

dziurom" oddziaływać na nas przez wywołanie strumie¬

gii pogardliwie nazywano mnie - świeżego emigranta -

nia pomysłów, wspomnień, duchów, skojarzeń, wyda¬

„makaroniarzem" i zatrzaskiwano przede mną drzwi.

rzeń biograficznych lub wymyślonych i faktów histo¬
rycznych. Poprzez improwizacje i świadomą kompozy¬

G d y Nieład uderza w nas, w życiu i w sztuce, bu¬
dzimy się nagle w świecie, którego już nie rozpoznaje¬

cję dajemy t e m u wewnętrznemu s t r u m i e n i o w i anato¬

m y i jeszcze nie wiemy, j a k się do niego przystosować.

mię - system nerwowy, dynamiczny i dźwięczny tempe¬
r a m e n t w formie działań fizycznych i w o k a l n y c h . Pod¬
czas prób p o d d a m y t e n materiał sceniczny maceracji,

Polana w zamęcie

wymieszaniu i destylacji, dopuszczając czasami, aby po¬
jawiły się sensoryczne, melodyczne, rytmiczne, skoja¬

K i e r u n k i artystyczne są zawsze i n d y w i d u a l n y m i

rzeniowe i intelektualne związki, których nie można

ścieżkami, które usiłują uciec o d zastanych mechani¬

było przewidzieć: coś, co na początku

zmów, tras i rozwiązań. Trzeba odkryć własną orga¬

zignorowaliśmy.

T e m u procesowi nieustannie zagrażają niepewność

niczność, która jest naszą „potrzebą". To, czy te ścież¬

i obawa. Mijają d n i i tygodnie, a m y czujemy się j a k

k i oddychają i utrzymują się przy życiu, zależy o d oso¬

rozbitkowie na m o r z u rozbieżnych propozycji, dziw¬

bistej samodyscypliny.

n y c h możliwości, niedorzecznych scen i kierunków:

Samodyscypliny nie da się pogodzić z dobrowol¬

zamęt.

n y m przestrzeganiem n o r m wymyślonych przez in¬

Posuwam się do przodu skokami, za p o m o c ą

skojarzeń,

n y c h . Powtarzam: polega ona na porzuceniu oczywi¬

niespójnych

wyborów,

nieporozumień

i przypadkowych ingerencji. Podejmuję decyzję, nie

stych i sensownych sposobów uznawania wartości, ce¬

wiedząc dlaczego, a moja i n t u i c j a często nie bierze

lów i m o t y w a c j i naszego rzemiosła. Oznacza także siłę

w t y m udziału. Prowadzą m n i e zmęczenie i upór.

umysłu potrzebną do oddania się tej wewnętrznej c i 130

�Eugenio Barba • D Z I E C I CISZY

Z czasem doszedłem do swoistej poufałości z m o i m

stycznym to n o r m a l n a praktyka. Ileż to razy przygoto¬

sposobem myślenia, c h w y t a n i a myśli, które przekła­

wując przedstawienie pogrążam się w zamęcie i odkry¬

d a m na słowa sobie i m o i m towarzyszom. O d r u c h o w o

w a m , że jestem na złej drodze. Zamęt i dezorientacja są

w i e m , które drogi prowadzą donikąd, a które, przeciw­

nieprzyjaciółmi, których trzeba pokochać.

nie, zaprowadzą m n i e do d o m u . Podążam

przeczu­

Uczono m n i e : życie jest snem. To nieprawda. Zycie

ciami. Przepowiadam d o m wiatrów, który po o m a c k u

jest baśnią. Jest światem czystej anarchii, gdzie ci, któ¬

budujemy.

rzy uparcie próbują zwyciężać, kierując się w walce

za

Ten sposób postępowania nie jest d o b r y m przykła¬

rozsądkiem, przegrywają. A ci, którzy zachowują się

d e m do naśladowania, szczególnie dla niedoświadczo¬

głupio, w zakończeniu odnajdują księżniczkę.

n y c h reżyserów, którzy mogą dać się zwieść przez

Świat baśni jest czystą anarchią, bo jest skoncen¬

szczęśliwy traf, przypadkowe odkrycia i nieoczekiwane

t r o w a n y na potrzebie zerwania łańcuchów. Baśń zrywa

rozwiązania, które pojawiają się podczas popełniania

kajdany, które skuwają opowieści ze światem, t a k i m

błędów i błąkania się, w trakcie pracowitego okresu

j a k i jest. Jednak ta wolność o k u p i o n a jest ryzykiem ar¬

prób.

bitralności. W ł a ś n i e dlatego baśnie są

K i e d y próbuję oprzeć się na bezpiecznych regu­

zamieszkane

przez potwory, cienie obdarzone a u t o n o m i c z n y m ży¬

łach, moja naiwność zostaje ukarana. Jeśli pogodzę się

ciem, kobiety i mężczyzn, którzy są półzwierzętami,

z koncepcją świata pozbawionego reguł, zapłacę za tą

mówiące t r u p y i żywe przedmioty, które myślą. To nie

naiwność niepowodzeniami, które są równie druzgo-

jest świat m i t u i wyobraźni. To jest świat zamętu. To

czące. Co znajduje się więc między regułami a i c h bra­

jest świat, który dzieci kochają, ale o n i c h nie kocha.

kiem? Między regułą a anarchią? Teoretycznie: n i c .

T a m dzieci masowo umierają, są obezwładnione i po¬

A l e p r a k t y k a uczy m n i e , że t a m jest coś, co jednocze¬

rzucone. Doświadczają nagiej rzeczywistości: niepoko¬

śnie łączy istotę reguły i istotę tego, co jest jej zaprze¬

j u i strachu przerywanych błyskami bezsensownej

czeniem.

sprawiedliwości.

To coś jest zazwyczaj nazywane błędem

Czego uczy m n i e czysta anarchia baśni?

i to o n po­

Jeśli zamęt zyskuje przewagę podczas prób, wszyst¬

maga m i wydostać się z zamętu. Rozpoznaję dwa r o ­
dzaje błędu: stały i płynny. Błąd stały może być zmie¬

ko staje się niewyraźne. Mgła uniemożliwia patrzenie

rzony, ukształtowany l u b zmodyfikowany, i traci w t e d y

w którąkolwiek stronę. A b y odzyskać orientację, usi¬

swoje właściwości: nieścisłość, nieporozumienie, nie¬

łuję skondensować t e n c h w i l o w y zamęt w błędy stałe,

dostatek i absurdalność. Może być przywrócony regu¬

które można poprawić i wykluczyć, przywracając sytu¬

le i zamieniony w ład.

acji ład.

Błąd płynny nie może być u c h w y c o n y a n i oszaco¬

Jednocześnie muszę wiedzieć, j a k rozpoznać błędy

wany. Jest j a k p l a m a w i l g o c i za ścianą. W y j a w i a coś, co

płynne, które przeniosą m n i e do miejsc, których sobie

przychodzi z daleka. Widzę, że dana scena jest „zła",

nie wyobrażałem. N i e chciałem t a m iść albo nie wie¬

ale jeśli jestem cierpliwy i nie robię natychmiast użyt¬

rzyłem, że jest to możliwe.

k u z mojej inteligencji, zdaję sobie sprawę, że tej sce¬

Gdyby rzeczywiście baśnie mogły uczyć, musiałbym

n y nie trzeba poprawiać, ale za nią podążyć. W ł a ś n i e

przyznać, że przede wszystkim udowadniają, że błąd

dlatego, że jest ona w tak oczywisty sposób zła, podej¬

może być błogosławieństwem. Głupota albo roztar¬

rzewam, że nie jest po prostu głupia, ale wskazuje

gnienie protagonisty, ktoś wzięty za kogoś innego,

boczną drogę, która prowadzi nie w i a d o m o dokąd.

przedłużający się sen, m a r t w a w r o n a , którą włożyłeś
do kieszeni, są często przesłankami i w a r u n k a m i nie¬

N a j t r u d n i e j jest opanować sztukę przylgnięcia do
błędu

zamiast natychmiastowego p o p r a w i a n i a

spodziewanego szczęśliwego zakończenia.

go,

Czy istnieje sztuka błędu? Teraz, po czterdziestu la¬

w t e d y można odkryć, gdzie nas t e n błąd przeniesie.
Ta zdobyta cicha wiedza jest pogrzebana we m n i e ,

tach z O d i n Teatret, jestem skłonny twierdzić, że są

w m o i m systemie n e r w o w y m , w mięśniu mojego serca.

błędy, które zwiększają zamęt i błędy, które wyzwalają.

N i e można jej nauczyć a n i przekazać jako metody, któ¬

Oczywiście wierzę w inspirację, n a t c h n i e n i e , głos mu¬

rą da się sformułować i zastosować. Każdy z nas, złapa¬

zy, ddimon, duende czy anioła stróża. A l e więcej wiary

ny w zamęcie, ślepnący i zbaczający ze szlaku, walący

m a m dla błędów, które wyzwalają, jeśli jestem na tyle

głową w swoją własną ciszę i samotność, musi wystawić

zręczny, aby je przewidzieć i podążyć za n i m i . To są

na szwank zawodową pewność i odgadnąć, gdzie otwo¬

znaki, które odrywają się o d ciszy. Pochodzą z tej czę¬
ści mojego wnętrza, którą ignoruję. Uważam je za

rzyć szczelinę swojemu szczególnemu Nieładowi.

przesłanie, które powierzył m i szalony mistrz.

Anarchia baśni i sztuka błędu

Materiał organiczny

Nieład niczego nie b u d u j e . Czasami jest wyjątkowo
nieprzyjemny, ale pomaga zerwać łańcuchy.

Wszystko to obejmuje całe ciało, nie tylko mięso

Uczono m n i e : kochaj swoich nieprzyjaciół. W życiu

i kości, ale mięśnie, nerwy i złożone relacje między or¬

codziennym jest to specjalność świętych. W życiu arty-

ganami, krążenie k r w i i zakończenia nerwowe. Ciało
131

�Eugenio Barba • D Z I E C I CISZY

przypomina myśl dokładnie dlatego, że jest organi-

Dzisiaj jest dla m n i e jasne, że: teatr stanowi cenne

z m e m - d u c h e m : ciałem-umysłem.

narzędzie, za p o m o c ą którego można dokonać podboju

Z tego p o w o d u materiał organiczny, który stwarza

t y c h obszarów świata, które wydawały się poza m o i m

teatr, wraz z p r o m i e n i o w a n i e m , które wydziela, był za¬

zasięgiem. Można się wedrzeć zarówno na nieznany te¬

wsze moją pasją. U w i e l b i a m pracować n a d t y m żywym

r e n wertykalnej czy duchowej rzeczywistości człowie¬

materiałem, po to, aby snuć ciche rozmowy z ludożer¬

ka, j a k i w przestrzeń horyzontalną relacji międzyludz¬

c a m i - widzami, którzy mają potrzebę pożerania swo¬

k i c h , kręgów społecznych, władzy i p o l i t y k i , właściwą

i m i zmysłami. Lubię za p o m o c ą tego materiału otwie¬

dla kleistej codzienności tego świata, który zamieszku¬

rać f u r t k i , które natychmiast się za m n ą zamkną, po¬

ję i do którego nie chcę należeć.

zwalając m i i m o i m a k t o r o m pozostać w przejściu.
Podczas mojego

Dzisiaj nadal jestem oczarowany f a k t e m , że teatr
od

dostarcza narzędzi, sposobów i alibi dla p o d b o j u obsza¬

czasu do czasu nieoczekiwane zderzenia z rzeczywisto¬

rów d w u w y m i a r o w e j geografii: t y c h , które są wokół

ścią teatralną, która zasiewała we m n i e oszołomienie.

m n i e i tych, wokół których ja jestem. Z jednej strony

Brechta/Gorkiego w Berliner Ensemble, długa

świat zewnętrzny z jego regułami, jego bezkresem, nie¬

Matka

t e r m i n o w a n i a przeżywałem

n o c kathakali w K e r a l i i Książę Niezłomny

Grotowskie¬

go pozostały nieusuwalnie wyryte w m o i m

zrozumiałymi i kuszącymi obszarami, złem i chaosem;

mózgu

z drugiej świat wewnętrzny z jego k o n t y n e n t a m i i oce¬

i szpiku.

anami, pofałdowaniami i żyznymi t a j e m n i c a m i .

Podobnie, niespodziewanie i m i m o w o l n i e doświad¬

Czym jest t r e n i n g m o i c h aktorów, jeśli nie mostem

czałem i ciągle doświadczam Nieładu w pracy z m o i m i

między t y m i d w o m a skrajnościami: w d a r c i e m się do

a k t o r a m i . O d samego początku niektóre f o r m y i c h

maszyny ciała i o t w a r c i e m na w y b u c h energii, który

działań fizycznych i w o k a l n y c h , nieustannie powtarza¬

rozrywa ograniczenia ciała?

ne i dopracowywane, przenosiły w inną rzeczywistość

Teatr może być rzemiosłem p o d b o j u , pływającą wy¬

istnienia.
Sam

spą sprzeciwu, polaną w sercu cywilizowanego świata.
byłem

tego

świadkiem:

gęstsze,

W

jaśniejsze

rzadkich i szczególnych przypadkach, teatr jest

i bardziej rozżarzone ciało niż nasze ciała, wynurza się

wzburzonym Nieładem, który wstrząsa m o i m i nawyka¬

w przestrzeni teatralnej z jakiegoś innego miejsca, któ¬

m i doświadczania przestrzeni i czasu i , przez oszoło¬

rego nie u m i e m wskazać. N i e zważając na dobry czy

mienie, zmusza m n i e do odkrycia innej części m n i e sa¬

zły smak, to ciało-w-życiu wdziera się, dzięki połącze¬

mego.

n i u przypadku i rzemiosła albo z p o w o d u nieprzewi¬
dzianego zdarzenia w obrębie dokładnie skonstruowa¬

Przełożyła

nego p l a n u .

132

Zofia

Dworakowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9813" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9791">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/26d3de6821d45c48e010edd0209e4dca.pdf</src>
        <authentication>f3695300eb26335d35de7a2cc41d6191</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116749">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6491</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116750">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116751">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116752">
                <text>International School of Theatre Anthropology</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116753">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6064</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116754">
                <text>Slow Motion / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2005 t.59 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116755">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty t.59 z.2, s.126-127</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116756">
                <text>Soszyński, Paweł</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116757">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116758">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116759">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116760">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116761">
                <text>XIV SESJA MIĘDZYNARODOWEJ SZKOŁY ANTROPOLOGII T E A T R U ISTA
„Improwizacja: pamięć, powtórzenie, nieciągłość"
Wrocław - Krzyżowa 1-15 kwietnia 2005

Dyrektor: Eugenio Barba

11-13 kwietnia Festiwal „Wschodnia L i n i a "

O R G A N I Z A C J A : OŚRODEK G R O T O W S K I E G O , W R O C Ł A W

F O R U M W Y M I A N Y OŚRODEK G R O T O W S K I E G O

1-7 kwietnia Sesje pracy w Krzyżowej
Wydarzenia otwarte
Concertum Mundi z udziałem muzyków z Bali, Brazylii, Danii, Francji, Indii, Niemiec,
Japonii i Polski
Kościół w Grodziszczu
Wiosenna wymiana - barter
Ośrodek Fundacji "Krzyżowa" dla Porozumienia Europejskiego

Przemysław Wasilkowski

Projekt Terenowy/Teatr Węgajty

Continuo Theatre
(Czechy)

Omma Theatre
(Grecja)

Free Theatre
(Białoruś)

Centre for Research i n Culture
(Słowenia)

Lalish TheaterLabor
(Kurdystan/Austria)

Green Theatre of Bishkek
(Kirgistan)
Aleksander Gamirov
(Uzbekistan)

8-10 kwietnia Sympozjum „Improwizacja: pamięć, powtórzenie, nieciągłość"
Scena na Świebodzkim we Wrocławiu, pl. Orląt Lwowskich 20 c

SPEKTAKLE
Program A

8 kwietnia
Wprowadzenie: Eugenio Barba; O d i n Teatret (Dania), Pura Desa Ensemble (Bali)
i Nando Taviani (Włochy)
Ord de Otello - Przedstawienie Augusto O m o l u (Brazylia)
Antologia - bukiet kwiatów. Sceny z wielu tradycji
Ileana Citaristi (odissi; Indie), O d i n Teatret (Itsi-Bitsi), Pura Desa Ensemble (topeng;
Bali), Thomas Laebhart (mim cielesny; U S A ) , Augusto O m o l u (orixd; Brazylia),
A k i r a Matsui (no; Japonia)
9 kwietnia
Pokazy praktyczne: A k i r a Matsui (Japonia), Giennadij Bogdanow (Rosja), Augusto
O m o l u (Brazylia), Ileana Citaristi (Indie), A n a Woolf (Argentyna)
„Grotowski: pamięć, nieciągłość"
Wystąpienia: prof. Zbigniew Osiński, prof. Leszek Kolankiewicz, dr Grzegorz Ziół¬
kowski (Polska)
Bonjour Monsieur Decroux - Thomas Leabhart (USA)
Scena Kameralna Teatru Polskiego, u l . Świdnicka 28
Prezentacja filmu Theatrum Mundi
Ośrodek Grotowskiego, Rynek-Ratusz 27

Program B

Plavo Pozoriste
(Belgrad, Serbia i Czarnogóra)
Diakctics of Soul - Study of Freedom
- IMPART

Studium Teatralne (Warszawa, Polska)
Człowiek - Scena na Świebodzkim

Teatr im. L. Kurbasa (Lwów, Ukraina)
Marko frokliaty or the
Legend of the East
- Ośrodek Grotowskiego

Farma v Jeskyni (Praga, Czechy)
Sclavi - Teatr Współczesny

Teatr Pieśń Kozła
(Wrocław, Polska)
Kroniki - obyczaj lamentacyjny
- Teatr Pieśń Kozła

Teatr Z A R (Wrocław, Polska)
Ewangelie dzieciństwa
- Brzezinka

Studium Teatralne (Warszawa, Polska)
Człowiek - Scena na Świebodzkim

Plavo Pozoriste (Belgrad, Serbia i Czarnogóra)
Dialectics of Soul - Study of Freedem
- IMPART

Farma v Jeskyni (Praga, Czechy)
Sclavi - Teatr Współczesny

Teatr i m . L. Kurbasa (Lwów, Ukraina)
Marko Prokliaty or the Legend of the East
- Ośrodek Grotowskiego

Sen Andersena
Przedstawienie O d i n Teatret (Dania)
Wytwórnia Filmów Fabularnych, u l . Wystawowa 1

Spotkanie Eugenia Barby i O d i n Teatret z artystami przedstawiającymi swoją pracę
w ramach Festiwalu Wschodnia Linia

Topeng - Pura Desa Ensemble (Bali)
Wrocławski Teatr Współczesny, u l . Rzeźnicza 12
10 kwietnia
Pokazy praktyczne: O d i n Teatret (Dania), Thomas Leabhart ( U S A ) , Pura Desa En¬
semble (Bali); podsumowanie: Eugenio Barba
„Grotowski: pamięć, nieciągłość"

13-15 kwietnia
Andersen's Dream
Spektakl O d i n Teatret (Dania)

Wystąpienia: prof. Mirella Schino i prof. Franco Ruffini (Włochy)

Wytwórnia Filmów Fabularnych we Wrocławiu, u l . Wystawowa 1

Bonjour Monsieur Decroux - Thomas Leabhart (USA)
Scena Kameralna Teatru Polskiego, u l . Świdnicka 28

Mecenat

Prezentacja filmu Theatrum

Unia Europejska w ramach programu „Culture 2000"

Mundi

Ministerstwo Kultury RP

Ośrodek Grotowskiego, Rynek-Ratusz 27

Samorząd Miasta Wrocławia

Sen Andersena

Współpraca

Przedstawienie O d i n Teatret (Dania)
Wytwórnia Filmów Fabularnych, u l . Wystawowa 1

Instytut Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego
Teatr Polski we Wrocławiu

Topeng - Pura Desa Ensemble (Bali)
Wrocławski Teatr Współczesny, u l . Rzeźnicza 12

Patronat medialny
„Rzeczpospolita"
„Didaskalia. Gazeta Teatralna"
„Konteksty. Polska Sztuka Ludowa"

125

�PAWEŁ

SOSZYŃSKI

cel całej I S T A . Zobaczyć można t u było także typowe
teatry „eksportowe", j a k p o l s k i Teatr Pieśni Kozła
Grzegorza Brala, czy S t u d i u m Teatralne Piotra B o r o w ­
skiego. O b a teatry pokazały zresztą sceniczne „pew­
n i a k i " : Kroniki — obyczaj lamentacyjny i Człowieka.

Slow Motion

Ab­

solutną furorę zrobiła czeska grupa Farma v Jeskyni
z przedstawieniem Sclavi. Zamęt wprowadził Plavo Pozoriśte (Niebieski Teatr) z Serbii i Czarnogóry, który
swoim przedstawieniem Dialectics

of Soul podwyższył

poprzeczkę teatralnego okrucieństwa. Przedstawienie
to polegało z grubsza na serialnym powtarzaniu sce¬
nicznych działań, zapętlaniu i c h do granic absurdu

O

i fonicznej przyzwoitości, bo to właśnie w o k a l n a część
s t a t n i m wydarzeniem kończącym sesję I S T A

przedstawienia przysporzyła najwięcej zmartwień pu¬

we Wrocławiu był festiwal W s c h o d n i a L i n i a

bliczności, która w o l n o , acz konsekwentnie opuszcza¬

prezentujący niezależne grupy teatralne z E u ­

ła miejsca na w i d o w n i . „Kontynuuję czytanie" -

to

ropy W s c h o d n i e j . Jak widać na p r z e d r u k o w a n y m w

zdanie powtarzane w i e l o k r o t n i e w trakcie dwugodzin¬

„Kontekstach"

nego spektaklu dawało impuls do niebotycznego wrza¬

programie

festiwalu,

Ośrodkowi

Grotowskiego udało się zorganizować bardzo ambitne

sku (wzmocnionego przez m i k r o f o n y ) , który przez do¬

przedsięwzięcie,

bre kilkanaście m i n u t nie pozwalał skupić się na skąd¬

które

m a m taką nadzieję

-

jest

jedynie początkiem jakiejś być może cyklicznej impre¬

inąd świetnym pomyśle reżysera. Zostałem do k o ń c a -

zy. Festiwal miał charakter przeglądowy - m o t y w e m

w a r t o było, t a k uważam - przede wszystkim dlatego, że

p r z e w o d n i m były t u geograficzne korzenie występują¬

był to teatr oryginalny, w pełni tego słowa autorski,

cych czy opowiadających o swojej pracy zespołów.

d o w c i p n y (a dowcip, poza prezentacją Wacława So-

M a m wrażenie, że festiwal skierowany był przede

baszka i o m a w i a n y m spektaklem był na festiwalu to¬

wszystkim do gości z Z a c h o d u i i n n y c h kontynentów.

warem deficytowym).

Całość miała charakter m a r a t o n u : o d rana do połu¬

O m m a Theatre z G r e c j i - właściwie nie była to pre¬

Intrygująca była

prezentacja

d n i a odbywały się prezentacje, a po południu pokazy¬

zentacja, lecz zwarte przedstawienie, rodzaj inscenizo¬

wane były przedstawienia. Festiwal trwał d w a d n i . N a

wanej autobiografii t e a t r u i hołdu złożonego a k t o r o m

pokazy składały się projekcje m u l t i m e d i a l n e , fragmen¬

O d i n . Zabrakło t u jednak dystansu, każdy błysk dusi¬

ty zapisów przedstawień, slajdy, krótkie wykłady doty¬

ła celebra. Czymś niebywałym był występ V l a d o Sava

czące działalności danego t e a t r u bądź work demonstra¬

- lidera Centre for Research i n C u l t u r e , który w swo­

tion. N i e sposób opisać t u wszystkich wydarzeń, przy¬

jej działalności (performerskiej?) teatralną

bliżyć przedstawień i sylwetki i c h twórców - nie jest to

doprowadził do p u n k t u krytycznego. Sava jest lepszy

też m o i m

jako wykładowca swojej d o k t r y n y - jednak jego przed¬

z a d a n i e m . Postawiłem

sobie i n n y

cel

ekologię

sięwzięcia artystyczne są niedorzeczne.

w związku z mnogością festiwalowych pokazów m a m

Duże wrażenie zrobił na m n i e pokaz Free Theatre

możliwość opisania pewnej maniery we współczesnym
teatrze biorącym Jerzego Grotowskiego za swojego pa¬

z Białorusi. Bezpretensjonalna

t r o n a . Slow motion zajmę się później. N a razie propo¬

H a i k o - reżyserka w t y m teatrze - w ciągu k i l k u pierw¬

nuje krótki - doprawdy w telegraficznym skrócie

szych m i n u t wylała kubeł zimnej w o d y na głowę sza¬

-

dziewczyna,

Oksana

opis poszczególnych teatrów. Można powiedzieć, że te¬

cownej publiczności. Opowiadała o w a r u n k a c h , w ja¬

atry te z mniejszym lub większym powodzeniem starały

k i c h r o b i ona teatr daleko bardziej autentyczny (nawet

się odpowiedzieć na doświadczenia Teatru Laborato¬

jeśli artystycznie na razie średni) niż większość tego, co

r i u m Jerzego Grotowskiego, c h o ć oczywiście grupy te¬

zobaczyłem w trakcie całego festiwalu. Ten teatr musi

atralne zaproszone przez Ośrodek z pewnością wybie¬

dzielić salę w d o m u k u l t u r y razem z r o c k o w y m i grupa¬

rane były właśnie według tego klucza. Zarówno Ośro¬

m i i dyskoteką. N i e ma t u m o w y o scenograficznych fa¬

dek Grotowskiego, jak i O d i n Teatret są przedstawi¬

jerwerkach, nie ma czasu na celebrację, dowcip jest ko¬

cielami silnych tradycji t e a t r a l n y c h - n i c więc dziwne¬

niecznością. Zresztą w wystąpieniu nie było cienia mar¬

go, że także W s c h o d n i a L i n i a musiała siłą rzeczy wpi¬

tyrologii - w zamian rzeczowość: jest jak jest. Teatr jest

sać się w tę tradycję. Może j e d n a k szkoda, może stąd

młody, ma zaledwie cztery lata. Może dzięki swojej bez-

brała się m o n o t o n i a prezentacji, zmęczenie materiału.

pretensjonalności stanie się kiedyś białoruskimi Węgaj-

Ośrodek Grotowskiego odpowiedzialny za tę część

t a m i - chwalić Boga nie m a w n i m zasady slow motion

I S T A dał szansę k i l k u n a s t u t e a t r o m na pokazanie

- t e c h n i k i , która wydaje się j e d n y m z podstawowych

własnej działalności szerszej międzynarodowej publicz¬

chwytów teatru niezależnego po G r o t o w s k i m .

ności w trakcie prestiżowej imprezy. C e l e m festiwalu

Slow motion jest p e w n y m aspektem pracy aktora,

było też stworzenie warunków do nawiązania współ¬

który przeniknął do przedstawień, stając się elemen¬

pracy między twórcami t e a t r a l n y m i . T a k i jest zresztą

t e m , który m n i e osobiście drażni. N i e chciałbym t u

126

�Paweł Soszyński • S L O W M O T I O N

generalizować, bo też i fakt, że „technika" ta zawład¬

życia - ciało zawstydzone swoją nieporadnością. I n n a

nęła sceną, nie oznacza wcale, że w t e n sposób same

sprawa, gdyby był to celowy zamysł, co przecież jest do

przedstawienia są zdyskwalifikowane. N i e , chodzi t u

pomyślenia. Jednak zarówno studenci I S T A , j a k i nie¬

raczej o pewną manierę, która - zdaję sobie z tego

które teatry ze Wschodniej L i n i i c h c ą traktować tę

sprawę - zawładnęła m o i m umysłem i wypaliła moją

„ekspozycję" serio - oczekują, że spowolnione ciało

uwagę w trakcie całego festiwalu.

wyda z siebie owoc intensywności, przykuje uwagę.

To właśnie ta „technika" zabiła przedstawienie Te¬

Jednak zarówno zwolnione k l a t k i w filmie, podkreśle¬

a t r u i m . Łesia Kurbasa z U k r a i n y . Płynność ruchów,

nia i wytłuszczenia w tekście, j a k i slow motion są jedy¬

ich wyeksponowanie, krągłość, jednostajność na gra¬

nie znakiem, że i c h twórca nieznajduje innego sposo¬

nicy rozleniwienia bardziej niż skupienia - slow motion

b u na sprawienie, by to, co ukazuje, stało się dla kogoś

opanowały festiwal j a k dożylnie podana trucizna, zbyt

ważne. Są to zabiegi „z zewnątrz", nie należące do

duża dawka morfiny. Może dlatego widzowie wybiegli

t k a n k i u t w o r u , jego d r a m a t u r g i i .

w panice z przedstawienia Plavo Pozoriśte - nawet je¬

Może nawet nie byłbym aż t a k rozdrażniony „tech¬

śli faktycznie w t y m w y p a d k u gad na rozgrzanym ka¬

niką slow motion", gdybym wcześniej - w trakcie e t i u d

m i e n i u zmienił się w k o t a skaczącego po płonącym

wymyślanych i pokazywanych przez uczestników na

żwirze. Może dlatego będę bronił tego przedstawienia

zamkniętej sesji I S T A - nie zobaczył tego samego zja¬

- gad c h o ć raz zatańczył. Połamał sobie nogi. T r u d n o .

wiska doprowadzonego do granic śmieszności. Każdy

D o b u d y n k u przy wrocławskim r y n k u nie powin¬

r u c h był t u z ducha tego osobliwego „tai-chi",

które

n o się wpuszczać młodych artystów t e a t r u - wstęp tyl¬

nie m a n i c wspólnego z jakąkolwiek filozofią, ale jest

ko dla teatrów z o d p o w i e d n i o w y s o k i m stażem i po¬

jakąś dziwaczną ornamentyką, optyczną folią, w którą

czuciem h u m o r u . Inaczej n i c z tego nie będzie. Sam

zaplątały się wszelkie działania wykonujących etiudy.

G r o t o w s k i zaobserwował podobne zachowania u akto¬

Folia ta czasem nawet opalizuje, czasem złapie nieco

rów: „którzy poruszają się na z w o l n i o n y c h o b r o t a c h :

światła, ale najczęściej ciągnie się za wykonawcą j a k

usta nieco rozchylone, ręce zwisające jak przedmioty.

ołowiany t r e n za niepewną swego w y b o r u p a n n ą mło¬

Przechadzają się w przekonaniu, że w y z w o l i to ekspre¬

dą. Slow motion to ciało demonizowane swoją powol¬

sję. Sądzą też, że odnajdą jakieś wyjątkowe stany psy¬

nością.

chiczne. A faktycznie pobudzają różne typy astenii".

Na

1

Za dużo t u ruchów z wyhodowaną na skórze mozaiką

zakończenie

f e s t i w a l u wystąpiła

Natalia

Połovynka - ta sama, która w przedstawieniu Teatru

barw o c h r o n n y c h slow motion - t e c h n i k o l o r szokujący

i m . Łesia Kurbasa ugrzęzła razem z i n n y m i a k t o r a m i

f a k t e m , że do n a t u r y mięśni należy i c h skurcz i roz¬

jak insekt w bursztynie slow motion. Zaśpiewała, była

kurcz. Mnóstwo t u kulturystycznych rezonatorów - po

spontaniczna, r u c h l i w a , precyzyjna precyzyjnością na¬

co one? Teatr Plavo Pozoriśte użył po prostu mikrofo¬

turalną, a nie wymuszoną, wydumaną.

nów. Po co m a m y oglądać brzuchomówców, jeśli nie

Oczywiście nie twierdzę, że był to festiwal slow

mają o n i n i c do powiedzenia? Ten teatr staje się estra¬

motion,

dą: wiązanką znakomicie w y k o n a n y c h pieśni, wiersz

może nawet krawędzi sceny na której rozgrywał się

rezonowany plecami, postawa zasadnicza i pięciomi¬

festiwal, zasługujący na więcej uwagi, bo jest i m a m

n u t o w e wspięcie się ciała na palce, skoki przez płoną¬

nadzieję będzie

ce koła imaginowanej raczej niż rzeczywistej fizyczno-

znaczące. W i ę c W s c h o d n i a L i n i a za rok?

to tylko p e w i e n aspekt, jedna z płaszczyzn,

to przedsięwzięcie

warte uwagi

-

ści, bo też daleko t e a t r o m ze „wschodniej l i n i i " do
umiejętności Teatru Pieśni Kozła. Slow motion bierze
się być może z fałszywego rozumienia r o l i ciała w dzia¬
łaniach scenicznych - nie chodzi t u zresztą jedynie

Przypisy

o badania samego Grotowskiego i jego aktorów w tej

1

m a t e r i i , ale o całą tradycję, w którą wpisuje się Gro¬

ski, Wiedza o Kulturze, Wrocław 1999, s. 93

t o w s k i - tradycję, którą interesuje się I S T A . Zamiast
działania ciałem występuje jego eksponowanie - czę¬
sto całkowicie pozbawione sensu. I nie chodzi t u wca¬
le o prezentację gimnastyczną. N a w e t jeżeli

Jerzy Grotowski, Ćwiczenia w: Jerzy Grotowski, Teksty z lat 1965
— 1969. Wybór, wybór i redakcja Janusz Degler, Zbigniew Osiń­

Kroniki...

Brala można uznać jedynie za oszałamiający pokaz
gimnastyczny, to i tak jest w t y m teatrze iskra, esencjonalność i wyczucie kompozycji na najwyższym pozio¬
mie, którego nie zobaczymy a n i w cyrku, a n i na olim¬
piadzie. Coś takiego widziałem tylko w w y k o n a n i u ak¬
torów Brala. Slow motion to raczej s y m p t o m zachwia¬
nia równowagi między możliwościami i o c z e k i w a n i a m i
wobec własnego ciała. Efekt komiczny tworzy się
w c h w i l i , gdy eksponujemy ciało pozbawione wdzięku,

127

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
