<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items?output=omeka-xml&amp;page=38&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-09-30T15:08:26+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>38</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>4499</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="10901" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10879">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e6469d4bec118d9cfaec70572e7d746f.pdf</src>
        <authentication>b1ed3a3f1a2b56e9f87c13ecd31ac19e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130013">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130014">
                <text>1998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130015">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2800</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130016">
                <text>Modlitwa ludowa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130017">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1, s.33-42</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130018">
                <text>Zowczak, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130019">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130020">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130021">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130022">
                <text>Modlitwa ludowa
Magdalena Zowczak

Czarnowskiego określenie, nie zostało jednak przezeń precyzyj­
Człowiek przemawia do Boga, wykorzystując wzory stwo­
nie wyjaśnione. Jeden z głównych przykładów sensualizmu to
rzone przez kulturę religijną; są one jednym z najcenniejszych
według tego autora kult cudownych wizerunków, które „dla ludu
źródeł jej poznania. Jednak modlitwy „ludowe" analizowano
naszego są czymś więcej niż wizerunkami. Są symbolami w zna­
w literaturze etnograficznej przede wszystkim —jeśli nie jedynie
czeniu najbardziej dosłownym, tj. przedmiotami mającymi
-jako wyraz postawy magicznej (Siarkowski, 1879; Udziela,
udział w naturze wyobrażanej postaci i postać tę streszczający­
1889; Bystroń, 1980; Stomma, 1986). Koncentracja na tym
mi" (1958:91). Brzmi to jak swoiste określenie ikony, która „nie
aspekcie kultury religijnej była nie tylko wynikiem poszukiwa­
jest po prostu przedstawieniem malarskim o świętej treści, ale
nia egzotyki wsi, rodzimej, archaicznej primitive culture, lecz
jest czymś więcej niż przedstawienie (...) jest miejscem pełnej ła­
również przejęcia stereotypu katolicyzmu ukształtowanego
ski obecności, jakby objawienia Chrystusa (a także Bogurodzicy
przez przedstawicieli innych wyznań i przypisania go jednej
i świętych)" (Bułgakow, 1992 : 156). Trudno zgodzić się z tezą,
warstwie społecznej. Do takiej stereotypizacji przyczynili się
iż dla katolika nieludowego obraz przedstawiający np. Chrystusa
m.in. William Thomas i Florian Znaniecki opracowaniem doty­
czy choćby Św. Antoniego miałby być przedmiotem jak każdy
czącym postaw religijnych zawartym w monografii Chłop pol­
ski w Europie i Ameryce. Dokonana w nim rzetelna analiza dzie­ inny. Także przypisywanie chłopom polskim postaw bardziej
zrytualizowanych i , co za tym idzie, magicznych niż rosyjskim
więtnastowiecznych materiałów zebranych przez Kolberga,
nie jest uprawnione ani w świetle źródeł dziewiętnastowiecz­
a także zaczerpniętych z czasopism etnograficznych, obarczona
nych, ani współczesnych. Jeśli zaś chodzi o mistykę, jest to ter­
jest dość istotną wadą. Rytuały i wierzenia religijne zostały upo­
min zbyt wieloznaczny, aby posługiwać się nim bez dodatko­
rządkowane według przejrzystego schematu ewolucyjnego: od
wych ustaleń. Gdyby go odnosić do doświadczenia religijnego
animatyzmu poprzez animizm i magię po mistycyzm, czyli
w ogóle (jak wydają się czynić Thomas i Znaniecki), to nie ma
„związek jednostki z Bogiem, znajdujący swój wyraz w posta­
żadnego powodu, by lokalizować je wyłącznie poza murami ko­
wach miłości, osobistym podporządkowaniu, dążeniu do samo­
ścioła i czynić zarzut z ortodoksji. Gdyby zaś uznać, iż misty­
doskonalenia się i do życia wiecznego z Bogiem". Przeciwsta­
cyzm oznacza specyficzny typ doświadczenia religijnego (moż­
wienie magii i mistyki, skądinąd słuszne, nabiera tu cech swoi­
na np. typologicznie przeciwstawić zjednoczenie mistyczne spo­
stej chronologii. Chłop prezentuje głównie postawę magiczną,
tkaniu numinotycznemu z osobowym, zewnątrz-światowym Bo­
jest bowiem człowiekiem praktycznym. „Oznaką braku misty­
giem (Barbour, 1984:102), to trzeba zauważyć, że bywa on
cyzmu jest absolutna ortodoksyjnośc chłopa", który „poza ko­
z dość oczywistych powodów traktowany z rezerwą na gruncie
ściołem nigdy nie wyobraża sobie siebie w żadnym bezpośre­
różnych tradycji religijnych. Na przykład „judaizm nie jest
dnim stosunku z bóstwem. Pod tym względem różni się skrajnie
w istocie religią mistyczną" - pisze Alan Unterman; „proroctwa
od chłopa rosyjskiego". Przejawy mistycyzmu są „przypadko­
biblijne są w gruncie rzeczy czymś zupełnie odmiennym od
we" (1976 : 227). W charakterystyce tej, powtarzanej w ogól­
przeżyć mistycznych, chociaż istnieje między nimi tyle podo­
nym zarysie przez późniejszych badaczy, wyraźnie można wy­
bieństw, że mylono jedne z drugimi, co szczególnie zdarzało się
czuć nie tylko nastawienie ewolucyjne, ale i preferencje prote­
właśnie mistykom. Źródło ich odmienności leży w tym, że o ile
stanta, który krytycznie komentuje formy kultu przyjęte na
przeżycie mistyczne odbiera człowiek jako przedarcie się do po­
gruncie tradycji katolickiej. Czyż bowiem przytoczona wyżej
ziomu rzeczywistości istniejącej poza zwykłym światem form
definicja mistycyzmu nie odnosi się do religijności we właści­
i rzeczy, to w wizji proroczej doświadcza się przenikania wy­
wym tego słowa znaczeniu? I dlaczego ortodoksja miałaby ją
ższej rzeczywistości do naszego życia codziennego"
uniemożliwiać?
(1989:115).
Także Stefan Czarnowski w cennym i do dziś' podstawowym
Niewątpliwie wszystkie religie uniwersalne znają oba typy
studium o kulturze religijnej „wiejskiego ludu polskiego" wska­
doświadczeń, można więc mówić raczej o przewadze któregoś
zuje jako jej cechy charakterystyczne „naiwny sensualizm po­
z nich na gruncie określonej tra­
mieszany z rytualizmem ma­
dycji. Rzecz w tym, że nasze
gicznego charakteru". W pol­
opracowania posługują się ter­
skim środowisku chłopskim po­
minem mistycyzm w sposób
rywy mistyczne przejawiają się
wartościujący, nie precyzując,
„znacznie rzadziej i na ogół
co właściwie się za nim kryje.
z dużo mniejszą intensywnością
Podobny kłopot pojawia się
niż u chłopa rosyjskiego lub
w związku z sensualizmem. Ko­
u wielu ludów zachodnich",
lejni badacze wskazują jako jego
o czym świadczyć ma niemal
przykłady np. to, iż dzwonek lo­
całkowity brak sekt (1958 :
retański jako środek odwracania
89-90). Tym razem, jak się zda­
piorunów występuje współrzę­
je, zaważyły sympatie uczonego
dnie z bocianem, którego zapra­
agnostyka dla indywidualizmu,
sza się do uścielenia gniazda na
umacniając stereotyp „ludowej"
strzesze, aby ją osłonił od ognia
religijności jako rytualnej, ma­
niebieskiego
(Czarnowski,
gicznej i sensualistycznej. To
Pieta, wyk. Antoni Mickiewicz
1958:87); że jeśli święty ma
ostatnie, wprowadzone przez
33

�sprawować opiekę nad jakąś sferą rzeczywistości, musi mieć
z nią bezpośredni kontakt, a więc figury s'w. Jana Nepomucena
ustawiano nad rzekami; że wizerunki odziewa się w sukienki,
składa im wota, a w kapliczkach - dary (Tomicki, 1981:45). Ale
przecież są to przykłady myślenia symbolicznego, a prezentowa­
ne przez nie zasady podobieństwa i kontaktu obpwiązują zarów­
no w przypadku postaw magicznych, jak religijnych. Sensualizm
w znaczeniu słownikowym oznacza wszak, iż „treść świadomo­
ści stanowią wrażenia zmysłowe", „nie ma nic w umyśle, czego
by nie było w zmysłach"; w dosłownym rozumieniu wyklucza
zatem w ogóle wiarę w rzeczywistość nadnaturalną. Nie chodzi
jednak przecież o przypisywanie chłopom postawy czysto empi­
rycznej, lecz raczej o przewagę zmysłów nad duchem (?), a mo­
że nad postawą racjonalną, skoro Ludwik Stomma zauważa, że
chłopi nie potrafią wyobrazić sobie dziejów ewangelicznych „na
tle pustynnych piasków, egzotycznych gajów oliwnych czy
w cieniu piramid" (Stomma, 1986:216). A jednak właśnie temu
autorowi zawdzięczamy wnikliwą uwagę dotyczącą istoty sensualizmu, czyli pojęcia skonstruowanego przez badaczy dla „ludu"
(i to szczególnie „polskiego"): jest on odwrotnością sakralizacji
najbliższego otoczenia, orbis interior. „Ten niewątpliwie naiwny
i niejednokrotnie deprecjonowany sensualizm ludowy legł jed­
nak, mimo wszystkich swoich ograniczeń, u podstaw specyficz­
nego bodaj dla ziem północnosłowiańskich typu niezwykle głę­
bokiej i autentycznej wrażliwości religijnej", konstatował Stom­
ma (1979:138; 1986:218-219). Nie potrafię wprawdzie ocenić
zasięgu geograficznego, ale wniosek ten jest moim punktem
wyjścia dla próby ukazania owej odwrotnej strony sensualizmu.
Chociaż bowiem prawdą jest, że etnograf nie dysponuje narzę­
dziami, które umożliwiłyby zbadanie głębi religijnego doświad­
czenia, to jednak może wskazać różne sposoby funkcjonowania,
a co za tym idzie - różne możliwości interpretacji tekstów
w obrębie tej samej kultury. Modlitwy „drugiego obiegu", czy
też domowe, które przetrwały pomimo co najmniej niechętnej
postawy Kościoła i, ogólnie rzecz biorąc, poza nim, wydają się
właściwym przedmiotem dla przedstawienia ich zróżnicowanych
znaczeń.
Ludwik Stomma przeciwstawia analizowane przez Jana S.
Bystronia i zebrane przez Franciszka Kotulę tzw. modlitewki,
czyli oparte na motywach katolickich zamówienia magiczne mo­
dlitwom ludowym sensu stricto, którymi zajmował się - według
tego autora - jedynie Seweryn Udziela (1986:205). Rzecz
w tym, że są to te same teksty. Polnyłka jest jednak znacząca, po­
nieważ metoda strukturalna nie dostarcza narzędzi dla odróżnie­
nia postaw magicznych od religijnych; toteż autor przenikliwej
uwagi na temat sensualizmu nader pobieżnie potraktował pro­
blem sakralizacji orbis interior. Fragmenty „modlitewek" cytuje
on wyłącznie jako przykłady schematów działań magicznych
(1986:162, 177). Z podobną intencją dokonał analizy językowej
dużego zbioru tekstów Jan M. Kasjan; formuły o wyraźnych ce­
chach modlitewnych określa on jako zamawiania legendowe,
które odwołują się do świętego precedensu (1988:257). Czesław
Robotycki twierdzi, iż cytowane przez Bystronia listy z nieba nie
posługują się językiem religijnym i mają charakter „agitacyjnomagiczny", są formą społecznej dydaktyki (1981:4).
Krzysztof Wrocławski interpretował serbską wersję Listu
z nieba jako zaklęcie, które „sytuuje się w szeregu tekstów
«ciemnych», wśród czarnej magii, szkodliwej dla jej adresatów,
a w tym kontekście - konkluduje tenże autor - Chrystus, jako za­
klinający, jawi się w groźnej dla ludzi roli «złego czarownika»"
(1991:55). Wniosek ten dotyczy wprawdzie tekstu o wyjątkowo
rozbudowanych wizjach kar i groźbach pod adresem grzeszni­
ków, niemniej jednak autor wypowiada go w kontekście innych
- wschodnio- i poludniowosłowiańskich Listów, koncentrując się
na jednej tylko stronie ich przesłania (wszystkie bowiem zawie­
rają błogosławieństwa pod adresem sprawiedliwych).
34

Najważniejsze spośród współczesnych studiów nad modlitwą
„ludową" wydają mi się prace Jacka Olędzkiego, który doku­
mentował wielość jej form oraz różnorodność gestów modlitew­
nych - od wotów poprzez dzieła ludowych rzeźbiarzy aż po Jani­
ki pokutne drążone w murach kościelnych - dostrzegając w nich,
obok innych aspektów, wyraz „świadomości mirakularnej"
(1962; 1967; 1976; 1989; 1991:320-325).
Prawdą jest, iż modlitwy ludowe są zarazem formułami ma­
gicznymi, a przynajmniej mają cechy magicznych zamawiań.
Dzieje się tak zarówno ze względu na charakter ustnego przeka­
zu, który wykorzystuje środki mnemotechniczne i nadaje sło­
wom swoisty byt, jak i z powodów, jakie nazwałabym mistycz­
nymi (w znaczeniu techniki, której celem jest bezpośrednie do­
świadczenie religijne). Szczególną właściwością modlitwy ludo­
wej jest bowiem uprawomocnienie jako tekstu świętego poprzez
odwołanie się bezpośrednio do źródła sacrum; dlatego jest ona
najczęściej słowami Pana Jezusa bądź pisanym przezeń osobi­
ście listem z nieba. Czasem wywodzi się ją ze słów Matki Bo­
skiej, toteż Sen Najświętszej Panny był często nazywany jej li­
stem i, podobnie jak listy niebieskie, opatrywany nakazem prze­
pisywania go dla bliźnich. Np. popularne w XVIII i XIX w.
druczki dewocyjne nazywano listami od Matki Boskiej (Kunczyńska-Iracka, 1988:246), zaś współczesny tekst Snu z Wileńszczyzny zawiera zwrot: „kto ten list Twego snu czytać będzie".
Moc świętych słów wiąże się zatem bezpośrednio z ich nadnatu­
ralnym pochodzeniem; jest to rozumiane dosłownie.
A potem jest takie słowa, jak Pan Jezus chodził kiedyś po
świecie, dużo kogo uzdrawiał. Byli ze ludzi i trędowaci, byli i ta­
kie, że choroba wielka mieli, i Pan Jezus ich uzdrawiał (...) no i te
słowa zostali. Ot, zostali tam napisane, przepisane tam w książ­
kach tych różnych. No i potem ludzie zaczęli jeden jednego, sło­
wami tymi uzdrawiać ludzi. (...) Przypadki bywają takie, wot,
konwulsja bije. Ot, idzie człowiek, nieprzytomny robi się. Też za- j
mawiają od tego. O, nawet i doktorzy nie pomagają, nie wiedzą
co. No, a kto przyjdzie, zamówi na wodzie, wot patrzysz - poma­
ga. Idużo komu pomaga. (...)Ato, musi, Pan Jezus tak zamawiał
(Widzę, 1996). Pan Jezus jak chodził na ziemi i on lieczył modli­
twami, modlił się. I Pan Jezus powiedział: «Kto będzie umiał te
modlitwy i on będzie tak lieczył». Zostawił dla liudziej na ziemi.
No i które umieją te modlitwy od Pana Jezusa, ten pomówi te mo­
dlitwy i będzie lieczył - (Widzę, 1996).
Modlitwy-zamowy szeptane bywają często nad żywą wodą
(czyli czerpaną ze źródła, nie gotowaną), którą chory pije albo
się nią obmywa. Podobną nazwę stosuje Biblia dla wody stoso­
wanej do oczyszczenia chorego (Ks. Kapł. 14,5). Żywy ogień
rozpalali Huculi w światyj weczer z pomocą świdra ogniowego;
starali się go przez cały rok podtrzymać w piecu wierząc, iż od­
pędza zarazę (Schnaider, 1896:207). Podobnie żywe, czyli świę­
te słowa pochodzić muszą z samego źródła mocy.
Ze względu na swą cudowną moc boże słowa opatrzone są 1
nakazem przekazywania ich innym ludziom, choć jedynie list/
Jezusowe, będące swoistą interpretacją dekalogu, czynią to pod
groźbą straszliwej kary boskiej. Z drugiej strony ów przekaz ob­
warowany bywa rozmaitymi warunkami, które mogą należeć
już całkowicie do magicznego rytuału. Zamowy przekazuje się
najstarszej bądź najmłodszej osobie w rodzinie, jednak młod­
szej od przekazującego, który traci po tym zabiegu moc lecze­
nia. Przekazywanie przepisanych modlitw, np. Snu Matki Bo­
skiej, odbywa się często w kościele, w trakcie mszy Św., aby stó­
wa miały właściwą moc. Podobnie według świadectw szesni
stowiecznych fragmenty Ewangelii, które służyły później ja
apotropaiony (np. początek Ewangelii św. Jana), przepisywano
w kościele w trakcie ich odczytywania przez kapłana (Olszew
ski, 1997:56).
Ten sposób traktowania słów przetrwać mógł tylko w warun­
kach dominacji przekazu ustnego. Jest to jednak technika uzi

�wana w wielu tradycjach za najwłaściwszą dla edukacji religij­
nej, gdzie szczególną wagę przywiązuje się do bezpośredniego
kontaktu ucznia z mistrzem, który aktualizuje uniwersalne prze­
stanie.
Zarówno przepisywanie świętych słów, jak przypisywanie
im (także tym przepisanym) nadnaturalnej mocy nie musi być
jednak wyrazem postawy magicznej. Jest to zachowanie analo­
giczne do czci przejawianej nie tylko wobec cudownych wize­
runków, lecz także ich kopii, rozpowszechnione w dawnej kul­
turze religijnej (Kunczyńska-Iracka, 1988:245), również pra­
wosławnej. W malarstwie ikonowym obowiązuje zasada wier­
ności praobrazowi jako warunek „udziału wizerunku w święto­
ści pierwowzoru" (Prasał, 1996:6). Apokryficzna legenda
o obrazie Chrystusa nie ręką ludzką uczynionym, lecz odbitym
przez samego Zbawiciela na chus'cie, ma swój odpowiednik za­
chodni w postaci chusty s'więtej Weroniki. Ani Abgar, król
Edessy, ani Weronika nie są postaciami historycznymi, jednak
funkcjonują w uznanej przez Kos'cioły tradycji religijnej ze
wzglądu na znaczenie prawdziwych wizerunków Chrystusowe­
go oblicza. Dawne legendy o cudownych obrazach, mówiąc
o ich objawieniu się w koronie drzewa, przybyciu wodą bądź
powietrzem, podkreślają zazwyczaj ich nadnaturalne pocho­
dzenie. Pragnienie czerpania ze źródła sacrum nie jest oczywi­
ście cechą kultury „ludowej", chociaż w niej właśnie przetrwa­
ło najmniej zakłócone rozkwitem kultury druku i postaw empi­
rycznych. Prawosławny teolog i malarz ikon powiada:
podobnie jak swego rodzaju Boska dążność do połączenia
się ze światem stworzonym czy też do zespolenia się z człowie­
kiem, który posiada Boski obraz i podobieństwo, tak ikona sta­
je się w swym fundamentalnym znaczeniu środkiem i aktem
zbawienia człowieka. W tym zawiera się jej właściwy sens. Ca­
ły kult ikony rodzi się z tajemnicy Boskiego Wcielenia i na niej
się wspiera" (Krug, 1991:82). „Potrzeba posiadania ikony wy­
pływa z konkretności uczucia religijnego, któremu nie wystar­
cza sama tylko kontemplacja duchowa, ale poszukuje bezpośre­
dniej, namacalnej obecności, co jest naturalne dla człowieka istoty złożonej z duszy i z ciała (...)" (Bułgakow, 1992:156157). Kult ikon jest zatem postawą stricte religijną, pragnie­
niem i wyrazem uczestnictwa w sacrum. Czym różni się on od
katolickiego kultu świętych obrazów, prezentowanego przez
badaczy jako przykład „sensualizmu"? Innymi słowy, skoro
w obu przypadkach mamy do czynienia z wiarą w prawdziwość
obrazu, czym różni się konkretne uczucie religijne czciciela
ikon od sensualistycznej czci cudownych wizerunków? Jest to
także pytanie o postawę modlitewną, a nawet szersze: o typ
kultury religijnej.
Wielu badaczy podkreślało wpływ Bizancjum na kulturę
wschodnich terenów Polski; jeremiady księdza Skargi przeciw
dyzunii odbijają napięcie między wyznaniami w walce o rząd
dusz w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jerzy Kopeć CP, cha­
rakteryzując zwyczaje maryjne w X V I w., stwierdza, iż „przy­
znanie wyjątkowej rangi wizerunkom maryjnym w religijności
polskiej należy wiązać z zapożyczoną w kręgu chrześcijaństwa
wschodniego wyjątkową funkcją kultową obrazów jako konkre­
tyzacji mocy bożej i palladium w walce z wrogiem zewnętrznym
(nieprzyjacielem wiary) i wewnętrznym (szatanem) (...). Funkcja
świętych wizerunków ujawniła się nie tylko w ich roli dewocyjnej i ilustracyjnej, zwłaszcza przez dokonującą się przez nie kerygmę wiary, ale przede wszystkim w doświadczalnej konkrety­
zacji możnego ciała Bożego. Tę ostatnią rolę chrześcijaństwo na
Zachodzie wiązało bardziej z posiadaniem relikwii, podczas gdy
w Polsce, gdzie relikwie były mniej dostępne, pod wpływem od­
działywania tradycji bizantyjskiej przeniesiono ją na obrazy, ak­
centując ich rolę kultową i dewocyjno-utylitarną na wzór ikony,
jednak bez teologicznego zrozumienia wymowy tego świętego
przedstawienia, wypracowanej przez chrześcijaństwo wscho­

dnie" (Kopeć, 1981/82:137-138). Czy zatem owe braki teolo­
giczne są wyrazem katolickiej tendencji do sensualizmu? I czy
kult relikwii, praktykowany przecież i na Wschodzie, jest mniej
„sensualistyczny"? Pozostańmy jednak przy wizerunkach,
których religijne znaczenie to przede wszystkim wspomaganie
„wysiłku wznoszenia się za pośrednictwem widzialnego obrazu
do jego źródła - do niewidzialnego prototypu" (Krug, 1991:82).
Tym samym prawdziwe obrazy pozostają na granicy światów
zmysłowego i duchowego, niczym okna, otwarte ku niebiosom.
Podobna jest rola modlitwy, a apokryficzne „modlitewki" w swej
często nieporadnej językowo formie, odtwarzane z trudem przez
ludzi nie wyćwiczonych w technologii słowa, zachowują jednak
ową podstawową funkcję religijną.
Zarówno funkcjonowanie bożych słów, jak i prawdziwych wi­
zerunków dowodzi, iż pojęcia autentyku i kopii, oryginału i pla­
giatu tracą sens w kontekście religijnym. Schemat raz uznanego
objawienia staje się własnością powszechną. Ważny jest przekaz,
a twórca, podobnie jak biblijni prorocy, może się uważać jedynie
za posłuszne narzędzie nadnaturalnej mocy. Spektakularnym
przykładem takiej postawy jest pseudonimia jako zjawisko lite­
rackie zarówno w księgach biblijnych jak apokryfach. Badacze
uznają, że wiąże się ona z bezczasową koncepcją myśli żydow­
skiej, „która pozwalała przenikać epoki poprzez pokolenia". Au­
tor, pisząc w imieniu swego bohatera, uważał siebie za jego du­
chowego spadkobiercę i pragnął uzupełnić pierwotne przesłanie.
Toteż izraelskiej pseudonimii „obce było tzw. pobożne fałszer­
stwo czy też świadome wprowadzanie w błąd czytelnika" (Rubinkiewicz, 1987:14). Taka postawa funkcjonuje także w obrębie
religijności zwanej ludową.
Potencjalnym źródłem bożych słów jest Biblia. Tymczasem
cytowana rozmówczyni wspomniała, że są one zapisane w róż­
nych książkach. Trzeba tu poczynić zastrzeżenie dla specyfiki
Wileńszczyzny, a zwłaszcza jej części białoruskiej, gdzie izola­
cja katolików i restrykcje wobec nich były znacznie poważniej­
sze i skuteczniejsze niż na Litwie. W Widzach, jeśli ktoś przy­
znaje się do czytania Biblii, to zazwyczaj „ruskiej", czyli staroobrzędowej, pożyczonej od nastawnika bądź sąsiada, przy czym
zazwyczaj nie jest jasne, czy nie był to jakiś inny tekst religijny.
Dla tamtejszych katolików podstawowym źródłem tekstów po­
zostawały przez lata modlitewniki, ocalałe z wojennej pożogi;
przetrwała też pamięć ó Bibliach i Sybillach, czyli przepowie­
dniach o końcu świata. Obie nazwy są często całkowicie utożsa­
miane, prawdopodobnie właśnie ze względu na zawarte w nich
wizje eschatologiczne, temat cieszący się szczególnym zaintere­
sowaniem zarówno dawnej, jak i współczesnej wsi.
Co więcej, na gruncie tamtejszej kultury niejasny jest stosu­
nek Biblii do tzw. czarnej księgi, często łączonej z czarownictwem. Jak powiadają, jest ona drukowana białymi literami na
czarnym tle; połowa jej jest dobra, połowa zła. Ten, kto posiadł
sztukę jej czytania, dysponuje wielką mocą: niczym Salomono­
wi służą mu złe duchy. Kto jednak nie potrafi dać im stosowne­
go zatrudnienia, ryzykuje życiem i duszą. Prawdziwy czarownik
to taki, który potrafi zrobić i odrobić, np. przemienić mleko bia­
łe w czarne i przywrócić mu pierwotną barwę. Czarna księga ma
zatem z etycznego punktu widzenia charakter ambiwalentny. Jest
niebezpieczna w rękach złego człowieka bądź profana, przypad­
kowego czytelnika.
W słowach (...) jakaś siła jest. Ja tylko słyszałam, dużo kto
mówił, że niektórzy zamawiają, że po czarnych książkach wot to
jest, że ducha wzywają i odwołująjego. (...)- A pani widziała ta­
ką książkę? - Nie widziałam, tylko to może każdy wiedzieć. Mo­
że książki te, na ludzi milion jaki, tam jedna czy dwie książki.
A potem jeden jednemu tam przepowiadają, jeśli może ten czło­
wiek na pamięć umie, tak napiszy dla drugiego takie słowa. Skąd
ja mogę takie książki wiedzieć? Możę tych książek już i nie ma?
Tylko jeden - jednemu tylko słowami przedają (Widzę, 1996).
35

�Pojęcie czarnej książki miało zapewne szczególne znaczenie
w warunkach wielokulturowości dawnych kresów, gdzie funk­
cjonowały święte księgi różnych nacji i wyznań. Szczególną
wiedzę zawsze przypisywano Żydom, zas' staroobrzędowców
uważa się do dziś za najlepszych czarowników; również kresowi
Tatarzy słynęli jako szeptuni (Wańkowicz, 1971)- Podobnie jak
czarna księga, i szeptun rozmaity. Jeżeli on zamawia choroby
z Bogiem, modli się, no to i on dobry, a jak on jakie niedobre my­
śli... Jest zamówione od Boga, jest i od diabla (Widzę, 1996).
Niejasny stosunek do Biblii wynika zarówno z niewiedzy
i pomieszania pojęć w wyniku braku duchownych i izolacji wier­
nych wobec Kościoła, jak i z jego tradycji (Pismo Sw. wykłada­
ne przez duchownych, a nie czytane przez profanów) oraz „ludo­
wej" koncepcji mądrości, kojarzonej przede wszystkim z władzą
nad mocami zła. Dlatego użytkownikiem czarnej księgi może
być lokalny autorytet (np. może wystąpić w tej roli powszechnie
szanowany ksiądz proboszcz), a nie koniecznie czarnoksiężnik,
który czyni wredę.
Rozpowszechniona wśród naszych rozmówców opowieść
o modlitwie pastuszka, która polegała na skakaniu przez kij lub
rów ze słowami: „To, Panie Boże, dla Ciebie, a to dla mnie", po­
pularność swą zawdzięcza zgodności ze swoistym ideałem reli­
gijnej pokory przeciwstawnej uczonej pysze. Gdy prostaczek za­
pomniał dopiero co wyuczonych słów modlitwy Pańskiej, dogo­
nił odpływającego okrętem mnicha, biegnąc po wodzie. Nauczy­
ciel na widok owego cudu nakazał mu powrócić do pierwotnego
sposobu uprawiania modlitwy (por. Krzyżanowski, 1962:258).
Historia ta w sposób charakterystyczny dla katolicyzmu, ale nie
bardziej niż prawosławia, odróżnia pobożność i wykształcenie,
przypominając także - w kwestii formy - studiowane przez Jac­
ka Olędzkiego jamki pokutne. Nie oddaje jednak istoty rzeczy co
do słownej modlitwy „ludowej", która ma wszak pochodzić z sa­
mego źródła sacrum i otwierać bramy nieba. Istotnie, niektóre te­
ksty zamawiań zawierają obrazy pojednania światów, chwilowe­
go zespolenia nieba i ziemi w momencie teofanii, zespolenia wy­
rażonego poprzez bezruch.
Święty Jan krzcił Pana Jezusa na rzece Jordanie,
Niech ta krew stanie w ranie jak woda w Jordanie.
(rej. solecznicki, 1992).
Jest to formuła ogromnie popularna na Wileńszczyźnie, za­
równo na Litwie, jak na Białorusi. Motyw zatrzymania wody jest
bez wątpienia bardzo atrakcyjny, ponieważ współbrzmi z rytua­
łem, stanowiąc jego słowną analogię. Szeptuni często są świado­
mi znaczenia takich obrazów coincidentia i łączą je z określony­
mi gestami, aby nawiązać kontakt z sacrum. Z tego punktu wi­
dzenia można określić prezentowaną przez nich technikę modli­
tewną jako mistyczną. Tekst wypowiadany jest „jednymi usta­
mi", „bez sapania", przy zatrzymanym oddechu, co można inter­
pretować nie tylko magicznie jako „zatrzymanie" krwi czy w innych przypadkach - choroby, lecz właśnie jako nawiązanie
kontaktu z sacrum, w przeciwieństwie do również obowiązko­
wego chuchania na zakończenie akcji, co oznacza przeniesienie
nabytej, „nie swojej, lecz Pana Jezusa, Matki Boskiej mocy". Le­
cząca bożymi słowy mieszkanka Wileńszczyzny tak opowiada
0 swoich czynnościach: trzeba tak trzy razy chuchnąć przy każ­
dej żarnowie, co nie zamawiasz, to trzeba tak. - Do czego to słu­
ży ? - No jak to, do czego służy ? No toż to pomaga, to to, co w nas
od Pana Jezusa, to pomaga. Tak trzeba leczniczo (Litwa, 1992,
rej. wileński). ...trzeba aż w piersiach trzymać dychanie, żeby nie
oddychnąć, póki zamówisz. A jak już zamówisz, wtedy chuchniesz
1 dychniesz (•••), jak kończę zamawiać, wtedy przeżegnam, chuch­
nę i wsio. Tedyż sam od siebie tak duch puścisz. (Białoruś, Leonpol, 1996).
(...) trzeba zamawiać, jak krwe pójdzie strasznie, a nie ma
żadnego doktora. To żegnają i mówią: Szedł Pan Jezus przez rze­
kę Jordan (...) iw Jordanie woda stała. Panie Jezu Chryste, niech
36

ten ból przestanie, i Zdrowaś Mario. Zmów, tylko duchu nie wypuskaj, żeby nie dyszał, to trzy razy tak mówią i zadzierży się, za­
piecze i nie będzie krew". (Litwa, rej. solecznicki, 1992; o związ­
ku zatrzymania oddechu - czasu - z tabu por. Wasilewski
1989:261-272).
Formułę tę wiązano niekiedy nie z chrztem, lecz z przejściem
Jezusa przez Morze Czerwone. Zastąpienie Mojżesza przez
Chrystusa jest typową dla biblii ludowej kontaminacją wątków
Starego i Nowego Testamentu. Polega ona na dosłownym potrak­
towaniu typologii biblijnej, która wskazuje wspomniany frag­
ment Księgi Wyjścia jako typ chrztu Chrystusa, a także jako sce­
nę symbolizującą chrzest w ogóle (por. I List św. Pawła do Ko­
ryntian, 10,1-2). Nieznajomość chronologii biblijnej wiąże się
z brakiem poczucia dystansu między wydarzeniami obu Testa­
mentów, ale ułatwia ich łączenie ze względu na podobieństwa
symboliczne i strukturalne. Owa „bezczasowa" interpretacja,
choć przypadkowa, nie musi wcale osłabiać religijnego przesła­
nia, a nawet - paradoksalnie - niekiedy uwydatnia jego tożsa­
mość w czasie i przestrzeni. Rozstąpienie się wody przed Jezu­
sem jest zatem także formą zatrzymania świata, cudownym zna­
kiem mocy bożej, podobnie jak zatrzymanie się słońca na niebie,
by Izraelici mogli dopełnić zwycięstwa nad Amorytami
(7oz.l0,12-13). Przez Morze Czerwone jak Pan Jezus chodził, to
machnął laską i morze się rozstąpiło, a potem jak przeszli taką
ścieżką między wodą, znowu machnął i z powrotem była woda
i zatopiła tych, co go gonili (Litwa, rej. solecznicki, 1992). ...Pan
Jezus jak szedł, za nim pędzili się, a on przez rzekę Jordan chciał
przejść i palką czy tam ręką machnął i rzeka rozdwoiła się, oni
przeszli. A tamci szli i czy oni potopili się, czy oni nie przeszli.
(Białoruś, Widzę 1996).
Motyw zatrzymania wody, w naszej modlitwie znak communitas, funkcjonował niezależnie w dziewiętnastowiecznych wie­
rzeniach białoruskich. „Kab heto prypiłnawauszy, zaczarpnuuć
taje wady jak stanie a puounaczy (bo i wada niraz bieżyć, bieżyć,
da i zdremlećsia), to jena każuć najliepsz pamahaje u usich
chwarobach. Jena i da czaruu zdatna" (Federowski, 1897:463).
Mamy zatem przykłady funkcjonowania tego samego motywu
w magii być może wcześniejszej niż chrześcijaństwo oraz
w kontekście religijno-magicznym, w żarnowie katolickiej,
z bezpośrednim odniesieniem do scen biblijnych. Chociaż rze­
czywiście bezpośrednio tekst łączy się z apokryficzną Ewange­
lią Jana, znaną z XIV-wiecznego rękopisu arabskiego, która
istotnie opisuje zatrzymanie się fal Jordanu przed obliczem
Chrystusa w momencie chrztu (Apokryfy, 1986:159). Bezruch
czy też zatrzymanie świata jest środkiem często stosowanym
w apokryfach jako wyraz boskiego objawienia. Najbardziej chy­
ba znanego przykładu dostarcza Protoewangelia Jakuba. Kiedy
rodził się Jezus
„Ja Józef szedłem i nie szedłem. I podniosłem oczy na firma­
ment i zobaczyłem, że stanął i (spojrzałem) w powietrze, i ujrza­
łem, że jest pełne zdumienia i ptactwo niebios zakrzepło w locie
(...) I zwróciłem oczy na prąd rzeki, i ujrzałem kozły, które przy­
tknęły pyski do wody i nie piły. I wszystko pobudzone nagle
podjęło znowu swój bieg" (Apokryfy, 1989:199-200).
Sam tłumacz Protoewangelii, ks. Marek Starowieyski, pod­
kreśla wizyjność tego fragmentu, porównując go do 2 Listu św.
Pawła do Koryntian, oraz wskazuje możliwość wpływów ży­
dowskich midraszów (ibid., 330). Jednak ten sposób obrazowa-g
nia wydaje się rozpowszechniony w katolicyzmie, choć rzadko 1
osiąga taką siłę wyrazu jak w cytowanym fragmencie apokryfu I
czy w kolędzie Bóg się rodzi Franciszka Karpińskiego, gdzie
obraz communitas uzyskany przez zestawienie przeciwieństw I
ma także cechy zatrzymania świata: „Ogień krzepnie, blask cie­
mnieje, / Ma granice Nieskończony".
Wydaje się pewne, iż tekst naszej zamowy jest proweniencji f
zachodniej. Gdy pojedyncze jego zapisy pojawiają się w zbio-B

�rach białoruskich czy ukraińskich, to język bądź przypis na temat
ich pochodzenia zdradzają zwykle pierwowzór polski (Zowczak,
1984:16-17). Znane są natomiast podobne teksty niemieckie
(Biegeleisen, 1929:96), a także angielskie.
„Jesus that was in Bethlehem born and baptized was in the
flumen Jordane, as stante (stood) the water at hys coming, so
stante the blood of thys man N. they servante throw the virtue of
thy holy name + from and of thy cosyn swete sent Jon. And say
thys charm fyve times with fyve Pater-Nosters in the worship of
the fyve woundys" (Clodd, 1920:202).
Tekst pochodzi więc zapewne ze średniowiecznej łaciny.
Zwrócił nań uwagę Julian Krzyżanowski. Powtarzając opinię ba­
daczy (zwłaszcza Moszyńskiego, który jednak nie interesował
się tekstami chrześcijańskimi), że zamowy w polskiej medycynie
ludowej są rzadsze i mniej wyraziste niż w rosyjskiej, zauważa
jednak: „zastanawia okoliczność, iż w Kurlandii, a więc na tery­
torium od Polski odległym i na wpływy jej kultury nie narażo­
nym, zapisano formułkę łotewską, odtwarzającą tekst polski. Jest
to zamówienie krwotoku: «Ostanow się rumiana, jak woda Jordana (...) Zdrowaś' Marya». Określenie krwi przymiotnikiem «rumiana» , stosowanym do niej stale w w. XVII, dowodzi dawności formułki, której sens polegał na odwołaniu się do chrztu
Chrystusa w Jordanie, gdy woda rzeki na chwilę przestała pły­
nąć". Formułę rozpoznano jako polską po zakończeniu: „Sdrawasz Maria"; opublikowano ją w ryskim pis'mie Senatne un Ma­
kia około 1934 roku (Słownik, 1965:460-461). Chyba tylko ze
względu na czas wydania Słownika Folkloru prof. Krzyżanowski
napomknął o nieprawdopodobieństwie polskich wpływów na
Łotwie. Nasze Widzę leżą około 40 km od łotewskiego Dauga­
vpils, zwanego dawniej przez Polaków Dyneburgiem, dziś" po­
wszechnie Dźwińskiem, a przed rozpadem ZSRR faktycznie jed­
nego z dwóch (obok elektrowni ignalińskiej) najważniejszych
ośrodków migracji mieszkańców Brasławszczyzny poszukują­
cych pracy. Do dziś' ilość Polaków w rejonie brasławskim szacu­
je się na około 30%. Ma to dla naszej zamowy znaczenie pośre­
dnie. Prawdopodobnie wywodzi się ona z dworków szlachec­
kich, tak jak inne podobne jej teksty, funkcjonujące wciąż je­
szcze na tych terenach. Nie jest ona odosobniona w swej poten­
cjalnej mistyce. Podobny motyw zatrzymania świata obecny jest
np. we fragmencie zamowy „od ukąszenia psa skażonego", za­
mieszczonej przez Henryka Biegeleisena:
„Cicho woda w morzu stojała,
Gdy Matuchniczka Boża Syna swego kąpała.
Niechże żywieja (żmija) cicho lega (...)" (Biegeleisen,
1929:114).
Prawdziwie mistyczne możliwości interpretacyjne otwiera
popularny Sen Najświętszej Marii Panny, analizowany przez Bystronia głównie ze względu na „łańcuszkowy" charakter. W prze­
ciwieństwie do współwystępującego z nim często Listu Pana Je­
zusa, Sen nie zawiera nigdy gróźb, lecz obietnice łaski. Wydaje
się, iż oba teksty stanowią całość, przedstawiając charaktery­
styczną dla ludowego katolicyzmu (ale i prawosławia) relację
między Chrystusem - groźnym Sędzią i Marią, Matką Miłosier­
dzia. Sen funkcjonuje do dziś jako modlitwa codzienna w posta­
ci podobnej do zapisanej w XVI w. przez Joachima Jerlicza (Bystroń, 1980:74). Chociaż na Wileńszczyźnie nie spotkaliśmy jej
nigdy w roli zamowy, jednak niewątpliwie posiada jej cechy.
Współcierpienie Marii z Chrystusem jest bardzo ważnym te­
matem biblii ludowej, pomijanym jednak zwykle w dawniej­
szych pracach, które koncentrują się na aspekcie opiekuńczym
kultu maryjnego. Tymczasem wystarczy przyjrzeć się najpopu­
larniejszym typom ikonograficznym sztuki ludowej, by zauwa­
żyć znaczenie pasji Marii. W stosunku do innych typów ikono­
grafii maryjnej - pisała Anna Kunczyriska-Iracka - „rzeźby Mat­
ki Boskiej Bolesnej i Piety zawierają najwięcej dramatycznej
ekspresji. Wydaje się też, że w przypadku Piety świątkarze nie­

mal z reguły wzorowali się na znanych im z własnego otoczenia
twarzach steranych życiem wiejskich kobiet. (...) Rzeźby Piety
i Marii pod krzyżem należą do najciekawszych osiągnięć arty­
stycznych polskiej sztuki ludowej" (1988:251).
Sen Najświętszej Panny opowiada o męce Chrystusa widzia­
nej oczami Matki. Tajemnica popularności tego tekstu wiąże się
z zastosowanym w nim zabiegiem nałożenia obrazów śpiącej
Marii i jej proroczej wizji, spoczynku i ruchu, spokoju i cierpie­
nia, ciszy i zgiełku. Nie jest to jedynie kwestia techniczna. Dzię­
ki temu zabiegowi symbolika przeciwstawnych sobie obrazów
przenika się, jednocząc je harmonijnie jak w kolędzie Karpiń­
skiego. Magiczne funkcje Snu, formułowane w jego zakończe­
niach, są wielorakie, podobnie jak w przypadku Listów z nieba:
modlitwa ma bronić od ognia i wody, ale przede wszystkim łą­
czy się z prośbą o dobrą śmierć, której wniebowzięta Maria jest
naturalną patronką. Toteż widziałam Sen zawieszony na łańcu­
szku na szyi staroobrzędowca pochodzącego spod Sejn, wetera­
na wojny ojczyźnianej, który zapewniał mnie, że mocy tej modli­
twy zawdzięcza ocalenie.
Aleksander N. Wiesiełowski, porównując teksty naszej mo­
dlitwy pochodzące z różnych stron Europy, uznał, iż jej geneza
wiąże się z apokryficznymi opowieściami o zaśnięciu Matki Bo­
skiej, a zwłaszcza z Transitus (łac. przejście), którego autor po­
daje się za Józefa z Arymatei. Transitus rozpoczyna rozmowa
Chrystusa z Marią, w której Zbawiciel, zaledwie wspomniawszy
0 swej przyszłej męce, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu
obiecuje, iż przyjdzie po swą Matkę osobiście, wraz ze święty­
mi, dziewicami i uczniami, aby ją zabrać do nieba. W ludowym
odbiorze tytuł utworu de Dormitione Mariae mógł być pojęty
dosłownie: z a ś n i ę c i e jako s e n - zauważa Wiesiełowski
(1876:356). W modlitwie nastąpiło więc przestawienie kolejno­
ści obrazów: zaśnięcie Marii stało się wstępem do jej rozmowy
z Synem, a jego słowa - objaśnieniem jej wizji sennej, zamiast,
jak w apokryfie, odpowiedziami na pytania Marii o jej przyszły
los.
Ponieważ Transitus powstał w środowisku judeochrześcijan,
Marek Starowieyski zwraca uwagę na związek tego słowa z he­
brajskim pesah (przejście), od którego pochodzi pascha, żydow­
skie święto upamiętniające wyjście z niewoli egipskiej, a kon­
kretnie przejście przez Morze Czerwone. Wskazówka ta określa
treść teologiczną utworu, sugerując analogię między śmiercią
Marii i jej „przejściem" do drugiego życia a śmiercią i zmartwy­
chwstaniem Chrystusa (Apokryfy, 1980:547). Uważam, że mo­
dlitwa o śnie Marii zachowuje ów charakter „przejścia", choć
w nieco innym znaczeniu: akcent pada nie na śmierć, lecz na
współcierpienie Marii z Chrystusem, którego ofiara umożliwia
przejście człowieka do drugiego życia. Pasja Chrystusa nie traci
przy tym centralnego znaczenia, natomiast słowa Matki, która ją
opowiada, łagodząco pośredniczą między cierpiącym Bogiem
a grzesznikiem. Obietnice zawarte są zresztą w słowach Jezusa,
a nie Marii. Wspomniana technika łączenia przeciwieństw two­
rzy łańcuch mediacji między ziemią i niebem, torując drogę du­
szy; modlitwa ta spełnia zatem podobną rolę jak ikona: jest bra­
mą do innej rzeczywistości.
W kontekście biblii ludowej uderza bliski związek między
Snem Matki Boskiej i Pietą, jednym z najpopularniejszych typów
ikonograficznych naszej sztuki ludowej. O ile mi wiadomo, nikt
dotąd nie zwrócił uwagi na pokrewieństwo tego przedstawienia
1 modlitwy. We współczesnych redakcjach z Wileńszczyzny pa­
dają sformułowania, które łączą je w sposób bezpośredni. Opis
męki Jezusa kończą słowa Marii: „...z krzyża Twe ciało zdjęli, na
moich rękach pojożyli", zaś inny tekst przekazuje ten sam obraz
w trzeciej osobie: „Matka nad nim ubolewająca". Nie mniej wy­
raźnie nawiązują do Piety modlitwy zapisane przez Kotulę, np.:
„Łócznią Cie przebili, z krzyża Cie zdjęli,
Na moje ręce Cie złożyli.
37

�Moje ręce mdlały,
Wy mnie kości struchlały" (Kotula, 1976:84; podobnie
72,77,85).
Przedstawienia dewocyjne, które pojawiły się w sztuce euro­
pejskiej po 1300 roku, wywarły szczególny wpływ na sztukę lu­
dową; przejęła ona większość z nich, między innymi - Pietę. Er­
win Panofsky charakteryzuje je przez przeciwstawienie z jednej
strony przedstawieniom historycznym przypominającym scenę
teatralną, z drugiej zaś - hieratycznym bądź kultowym przedsta­
wieniom reprezentacyjnym (1971:96). Do tych ostatnich niewąt­
pliwie należy zaliczyć bizantyńską ikonę. Oznacza to, że docie­
kając istoty przedstawień dewocyjnych zbliżamy się do pojęcia
sensualizmu. Wyróżniają się one dążeniem „do stworzenia wi­
dzowi możliwości kontemplacyjnego pogrążenia się w treści
przedstawienia, będącej przedmiotem jego rozważań, inaczej
mówiąc, do spowodowania duchowego połączenia się podmiotu
z przedmiotem". Tymczasem przedstawienie reprezentacyjne
jest „tak dalece pozbawione uwarunkowanej czasowo formy su­
biektywnego przeżycia, że widz czuje się zepchnięty do roli tyl­
ko i jedynie czciciela i oddzielony od przedmiotu swego rozwa­
żania nie dającą się wyrównać różnicą poziomu" (Panofsky,
1971:98-99). Przedstawienie dewocyjne cechuje zatem wyrwa­
nie z historycznego kontekstu, a zarazem zmniejszenie dystansu
wobec widza, związane z oddziaływaniem na jego emocje. Zyg­
munt Kruszelnicki podkreśla „namacalny realizm przedmiotów
czysto symbolicznych" w przedstawieniach po 1300 roku
(1977:380). Czy nie jest zatem tak, że owe specyficzne przedsta­
wienia umożliwiły na większą niż przedtem skalę interpretację
w odmiennych kontekstach: zarówno mistycznym (religijnym),
jak magicznym?
Skorzystajmy z okazji spojrzenia z zewnątrz na katolicki
„sensualizm". Według Sergiusza Bułgakowa „mistyka prawo­
sławna, rozwijająca się w związku z komunią świętą, obca jest
wszelkiej zmysłowości i charakteryzuje się trzeźwością. Obcy jej
jest też kult adoracji świętych postaci poza komunią, który roz­
winął się w katolicyzmie, jak też kult serca Jezusowego, serca
Bogurodzicy, pięciu ran i tym podobne. Mistyka prawosławna
nie tylko nie lubi, ale wszelkimi siłami usuwa wyobraźnię,
w której człowiek stara się wyobrażać i przeżywać zjawiska du­
chowe (cecha właściwa exercitia spiritualia Ignacego Loyoli
i całej mistyki katolickiej). Wystarczają obrazy dane w modli­
twie i ikonie, wraz z obrazami ewangelicznymi, aby duchowo
wstępować w moc wspomnianych zdarzeń, a to, co pochodzi
z ludzkiej wyobraźni, obciążone jest subiektywnością i zmysło­
wością, a przez to nie przynosi żadnej korzyści" (Bułgakow
1992:161).
Ta krytyka katolickiego sposobu przeżywania i wyrażania
doświadczenia religijnego ukazuje znaczenie „sensualizmu"
w sposób subtelniej szy, niż może to uczynić etnograf. Uczucio­
wa albo nawet czułostkowa postawa oddala od sacrum nie mniej
niż intelektualna racjonalizacja, a dominacja którejkolwiek
z tych postaw faktycznie ogranicza wrażliwość religijną (w jed­
nej z najpopularniejszych pieśni eucharystycznych padają słowa:
„Wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój"). Natomiast nega­
tywna waloryzacja typowych form mistyki katolickiej w stosun­
ku do prawosławnej jest zrozumiała tylko jako wyraz oczywi­
stych preferencji ojca Bułgakowa, bądź - zwrócenie przezeń
uwagi na niebezpieczeństwo utożsamienia ideogramu (według
terminologii Rudolfa Otto), z tym, co ma on oznaczać. Przeciw­
stawione wizje cierpiącego człowieczego Chrystusa na Krzyżu Chrystusowi pokornemu, który przyjąwszy postać sługi, wysta­
wił się na poniżenie i zniewagi, jako dominujące obrazy katoli­
cyzmu i prawosławia, są przecież - jak powiada dalej Bułgakow
- dwoma obliczami tego samego Chrystusa. Na marginesie trze­
ba też zauważyć, że do najpopularniejszych w katolickiej sztuce
ludowej przedstawień należy Chrystus Frasobliwy, Chrystus
38

przed Piłatem bądź upadający pod Krzyżem, które ukazują „sensualistycznie" właśnie oblicze pokornego Zbawiciela.
Popularności Snu Najświętszej Panny dowodzi częste włącza­
nie go (bądź jego fragmentów) w dłuższe modlitwy, co obserwo­
wać można zarówno w zbiorze Franciszka Kotuli (teksty zapisa­
ne w woj. rzeszowskim w latach sześćdziesiątych), jak i współ­
cześnie na Wileńszczyźnie. Takie mozaikowe łączenie tekstów
jest charakterystyczne dla ludowych modlitw (prezentują tę za­
sadę również XIX-wieczne warianty publikowane przez Kolber­
ga czy Siarkowskiego), które zachowują najbardziej nośne sche­
maty staropolskich pieśni. Ich symbolika mistyczna obecna nie­
jako „pod" dosłownym znaczeniem słów - nie może zresztą być
inaczej - sąsiaduje z „sensualistycznymi" obrazami okrywania
się krzyżem bądź wychodzenia Matki Boskiej z pisma, czyli
Ewangelii.
„Ta pasyjka zwiastowana,
Do [u - M. Z.] świętygo Jana zapisana.
Z tego pisma Panna wyszła na góreckę,
Na Kalwaryją.
Zobaczyła swojego Synaczka na mękach.(...)
Z tygo drzewa płynie słodka zbroja,
Co pożywa dusza moja" (Kotula, 1976 : 419; podobnie Kol­
berg, 1979:251).
Wychodzenie świętych postaci z Ewangelii oraz z obrazów
jest powszechnym motywem także prawosławnych modlitw lu­
dowych. Możliwa jest też jego odwrotność. W rosyjskiej wersji
Snu ...Chrystus obiecuje Matce: „Przeniosę twoje oblicze na iko­
nę, postawię twój obraz w Bożej cerkwi za ołtarzem Chrystuso­
wym, sam się do niego pomodlę i sam do najświętszej dołączę"
(Wiesiełowski, 1876:345). Odczuwamy ten zabieg jako dziwne
rozdwojenie (badacze używają określenia „naiwne"), ponieważ
postrzegamy książkę bądź obraz jedynie jako przedmioty, od­
dzielając znaczące od znaczonego. Jeśli jednak założymy, że
chodzi o Księgę czy prawdziwy wizerunek, oddzielenie to prze­
staje być sensowne. Nie chodzi więc o rozdwojenie, lecz swoistą
syntezę. Jest ona oczywistą cechą modlitw ludowych. Stąd
szczególna popularność takich formuł, jak: Christus vincit, Chri­
stus regnat, Christus imperat, bądź „W Nazaret się począł, w Be­
tlejem narodził, w Jerozolimie ukrzyżowan a Słowo stało się cia­
łem" (ta ostatnia służyła np. jako zaklęcie chroniące od pioruna).
Przykładem może być tu też jedna z modlitw zanotowanych
przez Władysława Siarkowskiego.
„Wisi kouo nad nami, a w tym kole trzy kwiaty:
jeden kwiat Paniezus, drugi Naświętsa Panna, a trzeci święta
Anna,
co porodziuua synecka swego do żywota wiecnego. Amen"
(Siarkowski 1879:600).
Owa ulubiona trójdzielność przenosi się też łatwo na Świętą
Rodzinę, której imiona, oddzielone znakami krzyża, mogą stano­
wić obronę od zła, podobnie jak K + M + B, pisane poświęconą
kredą na framudze drzwi (obok podkreślanego przez etnografów
magicznego charakteru takich działań można też wskazać religij­
ne: czyż Pan nie nakazał Izraelitom naznaczyć odrzwi i progów
ich domów, aby Niszczyciel nie miał do nich wstępu? Por. Ks.
Wyjścia, 12).
Motywy pasji Marii przeniknęły z liryki wczesnochrześcijaii- I
skiej za pośrednictwem Żalów Marii, reprezentowanych także
przez nasz Lament Świętokrzyski i obecnych we wspomnianych
apokryficznych Transitus. Wersja Snu opublikowana przez Se­
weryna Udzielę jako „paciorek do świętego Macieja" zachowała
w zakończeniu skargę Najświętszej Panny, pokrewną nastrojem
owym Żalom:
„...ja Cie sięgaua, alem Cie ni mogua dosiąść, juz się mi uzy
rwauy, krwią uocy płynęuy. Uo Jezu, Jezu, tak ciężko umiras,
nam piekło zapiras. Amen" (Udziela, 1889:598).
Jan Janów zauważył pokrewieństwo nastroju Żalów wo

�kolana jestestw wszystkich niebieskich ziemskich i podziemnych
pasji „ruskich"; chodzi o ich związek ze słowiańskimi lamenta­
słuchajcie i trwóżcie się wszystkie przeciwne piekielnych Du­
mi pogrzebowymi (1931:8). Na Białorusi można jeszcze usły­
chów mocy Ja chociarz podły i nikczemny lecz stworzenie Boga
szeć owe śpiewne recytacje, wygłaszane przez najbliższych przy
a Bóg w którego wierzę jest wszechmocny i prawdziwy Ja nie­
zmarłym, przechodzące od krzyku do cichej skargi, pozornie
szczęsny potomek spotomków Adama lecz Chrześcijan wierny
spontaniczne, jednak ujęte w tradycyjne, odwieczne formuły.
i Najświętszą krwią zbawiony Jezusa Chrystusa Syna Boskiego
Przypominają je też słowa Snu, skierowane przez Marię do
w obliczu przytomności Niebieskich Sił Wszechmocnego powstaUkrzyżowanego: „Synaczku najdroższy, kwiateczku najpiękniej­
wiam Słowo Jod Hewod He uciekajcie Djabli uciekajcie wszyst­
szy" (Wileńszczyzna) lub „Synu mój! / Dziecię moje, rany mo­
je! Swemi piersiami żem Cię karmiła,/ Na swych rękach żem Cię kie nieprzyjacioły ludzkiego narodu uciekajcie buntownicy wa­
szego stwórcy coście zapomnieli o nim ukorzcie się przeklęci sza­
nosiła (...)"(Kotula, 1976:450).
tani ucałujcie to najchwałebniejsze i wielce dziwne Imię Adonay
Pieta jest obrazem ofiary Matki Boskiej (Dobrzeniecki,
Tetra gromnatów oddajcie mu pokłon Jezus Chrystus Król chwa­
1981:120-121). Transformację tego tematu stanowi popularny
ły przyszedł w pokoju Bóg stał się Człowiekiem Chrystus przy­
w tekstach Franciszka Kotuli motyw Najświętszej Panny z kieli­
szedł Chrystus króluje Chrystus rozkazuje Chrystus od wszego
chem krwi Baranka, świętym Graalem wierzeń Zachodu.
złego nas i naszych Dusz jako też i ciała honoru i fortuny niech
„Grzeszna duszo, czego pukasz?
broni. Amen.
Ja pukam niczego, tylko daru Bożego,
Prawdziwa miara Ciała Pana Naszego Jezusa Chrystusa
Co mi Najświętsza Panienka obiecała
Kiedy Syna piastowała. (...)
Siedzi Panna na stoliku,
P M C P N J C
Trzyma kielich w prawym ręku
To jest prawdziwa miara Ciała Pana Naszego Jezusa Chry­
W tym kielichu krew niewinno,
stusa która była trzydzieści razy tak długa jak ten znak wyrażony
Co z Baranka wypuszczono" (Kotula, 1976:78 - stolik zna­
Tą miarą zachowano [w] Konstantynopolu w krzyżu złotyjmj. Tą
czy tu tyle, co ołtarz. W rosyjskich wersjach Snu pojawiają się
często stoły, prestoły. O symbolice stołu jako ołtarza w kulturze miarę ktokolwiek będzie miał nosił słyszał o niej wiedział lub
czytał tego dnia nie umrze nagłą śmiercią woda ani ogień ani
ludowej por. Benedyktowicz, Benedyktowicz, 1992:60-63).
piorun ani nieprzyjaciel a przekleństwo ludzkie szkodzić nie bę­
W Widzach spotkałam modlitwy - zaklęcia, nie notowane
dą. Jako też złych sąsiadów fałszywego świadectwa takoż czło­
przez nas wcześniej ani w Polsce, ani na Litwie. Krążą tam w od­
wieka i wszelkiego oręża obawiać się nie trzeba ktokolwiek ten
pisach i są zapewne pamiątką po dawnych polskich dworach.
Dwie z nich: Modlitwa o Obronie Duszy i Ciała oraz Prawdzi­ znak będzie nosił przy sobie wolnym będzie od wszelkich nie­
wa Miara Ciała Pana Naszego Jezusa Chrystusa występowały szczęść Ten znak był przysłany z Nieba widocznie przez Anioła
wielkiemu Cesarzowi Konstantynopolskiemu podczas bitwy powspólnie, może przepisane z dawnego rękopisu.
mianowanym dlatego aby mógł nieprzyjaciel nieszkodzić. Co
„Modlitwa
Skuteczna przeciwko wszelakiej broni na wojnie i każdym i nam daj Boże. Amen.
Od błędu.
miejscu jeśli kto będzie nabożnie w takiej potrzebie lub niebezOto Krzyż Pański
pieczęstwie odmawiał dozna jej skutku i na tern koniec ta Święta
uciekajcie szatani
modlitwa została uchwalona przez Ojca Świętego Innocencijusza
Zwyciężył lew
XI którą tenże Sam Święty Ojciec swoją ręką napisał pewnemu
Pokolenia Judy zrodu Dawida
wojewnikowi dał z odpustem.
Alleluja."
Obrona Duszy i Ciała
Pierwszą z modlitw, Obronę Duszy i Ciała, odnalazłam także
Oto Imię Pańskie
w okolicy Dryświatów. Figuruje ona zresztą - choć w wyraźnie
Istność wszelkiej Istności Bóg
krótszej wersji - także w jednym z przechowanych w Widzach
Początek i koniec wszystkiego Bóg
modlitewników, jak zwykle w takich przypadkach pozbawionym
Życie żyjących Bóg
początku i końca. Uzupełnienia oraz poprawki w nawiasach po­
Z którego wszystko Bóg
chodzą właśnie z wersji drukowanej, nie starszej niż początek
Przez którego wszystko Bóg
wieku (pisownia rękopisów jest bardziej archaiczna). Oprawny
Bóg Bogów Bóg Wiekuisty Chwały
w skórę modlitewnik był prawdopodobnie drukowany w Wilnie,
Bóg Adonay Pan
gdyż w Wiadomości o św. Justynie Męczenniku znajduje się
Bóg Heloim [Elohim] wysoki i najsprawiedliwszy
Bóg Eloja [Eloa] Pan wieczny i niezbadany nieograniczony wzmianka, jak jego relikwie trafiły do kościoła w dobrach Stary
W swej wielności i potrzebie przed którym jest niczem wszy­ Miadzioł, pow. oszmiański, zaś Godzinki do NPM Ostrobram­
stka potenga mocarzów i piekła bez którego pomocy i Obrony skiej poprzedzają podobne do NPM Częstochowskiej. Tytuł Mo­
wszystkich którzy broni Bóg wszego stworzenia Bóg Sod (Sodaj) dlitwy jest tu bardziej rozbudowany niż w rękopisie; jest ona sku­
niewidomy Święty wszędzie przytomny niewidzialny wszystko teczna przeciwko wszelkiej broni na wojnie i w każdym miejscu,
przenikający i Obejmujący Bóg Bóg zastępów Sobotch Starszy jak tarcza nieprzełamana każdemu, ktoby ją nosił przy sobie,
wysoki Pan (Sabaoth straszny wojsk Pan) Siła wszystkich sił po­ miał i mawiał, i przeciwko wszelakim djabelskim złościom, odlntęga wszystkich mocarzów Bóg nie wysłowiony w swych Cudach nocencyusza XI Papieża pewnemu wojownikowi wielkiemu z od­
(cechach) wszechmocny we wszystkich swych Sprawach Chwa­pusty dana, approbowana (s. 629-630). Modlitewnik zawiera
lebny którego Adonay Tetra gromnaton (Tetragrammaton) czegokilka jeszcze podobnych, magiczno-religijnych tekstów, skupio­
wyrazić nie potrafią wszystkie języki żyjących ani myślami zmysł nych w jedną grupę, jednak żadnego z nich nie odnalazłam
ludzki i Ja NN najniegodniejsze stworzenie Boga tak najwyższe­ w podręcznych rękopisach moich rozmówców. Natomiast
go Stwórcy wszelkie ze mną Ciała i Duch ludzkiej Istności w Cie­ w dwóch z nich pojawia się jako fragment tekstu trzecia z cyto­
le (nie) godni jesteśmy Jego Imienia Najświętszego niegodni wi­ wanych tu rnodlitw (Od błędu), będąca trawestacją fragmentu
dzieć dla grzechów naszych wspomnieć ani też w Niebie oczu po­ Apokalipsy św. Jana (5,5).
dnieść Z nych Jego wymawiać Sylob (ani złożonych wymawiać
Podobny do Obrony Duszy i Ciała tekst cytował J. S. Bysyllab) Bóg wszechmocny Bóg niepojęty niewidzialny wszędzie stroń jako pokrewny Listom z Nieba i Snom N. Panny
przytomny wieczny nieograniczony przed którym uklęka wszelkie (1980:75-76). Jest to Interdykt od czartów, którego skrót opu39

�blikował Z. Wasilewski, odnalazłszy go w „zagranicznej biblio­
tece"; oryginał liczył ponoć 8 stron. Charakterystyczna jest owa
wymieniona w tytule modlitewnika forma tarczy, palladium
przeciw wrogom zewnętrznym i wewnętrznym, jak określił ks.
Kopeć funkcję prawdziwych wizerunków maryjnych w kulturze
staropolskiej. Modlitewnik precyzuje w przypisie do 7 Psalmów
pokutnych, iż „nieprzyjaciele są to tu i we wszystkich podob­
nych miejscach napaści czarta, świata i ciała własnego". Owo
palladium jest zestawieniem boskich imion zaczerpniętych z Bi­
blii hebrajskiej.
Prezentowane tu teksty weszły jedynie we fragmentach do
obiegu ustnego (z Obrony Duszy i Ciała powtarzane jest z pa­
mięci zakończenie od słów „Bóg stał się człowiekiem"). Ich
funkcjonowanie na Brasławszczyźnie wiąże się ze specyficzną
kulturą cyrograficzną, reprezentowaną przez najstarsze pokole­
nie Polaków, uczniów przedwojennych polskich szkół, którzy
przechowali z pietyzmem okruchy spuścizny nie istniejących
kresowych dworków. Wiara w moc imienia Bożego wyrażana
jest przez jedną z posiadaczek Obrony w sposób prostszy i mniej
zmaterializowany.
jak pisze się, człowiek jeśli nie był u spowiedzi przed śmier­
cią, wymieni imię Jezus przed śmiercią i to będzie szczęśliwy, ot.
Kto umierając powie to słowo Jezus i to szczęście będzie miał, że
on, jak to się mówi, z tym słowem umiera, tak i tutaj tak samo
(Widzę, 1996). Ta sama osoba - wbrew zaleceniom tekstu Obro­
ny - przekonywała też, że nie trzeba go nosić przy sobie. Car ten
list musiał przy sobie nosić? - No, nie to, że przy sobie nosić. On
musiał jego czytać i o jim wiedzieć. Bo kto o jim wie, znaczy nie
koniecznie przy sobie nosić, o kto jemu zna. I to dobrze.
Wyraźne jest też na tych terenach poczucie więzi - poprzez
imię - ze świętym patronem, który bywa uważany za swoistego
ojca czy matkę chrzestną. Dużą wagę przywiązuje się do obe­
cności jego wizerunku w domu; panuje też zwyczaj wkładania
takiego obrazu do trumny „imiennika". Nie dotyczy to przedsta­
wień Matki Boskiej, których nie wolno grzebać z umarłymi.
Prawdziwym rarytasem wydaje się modlitwa druga, oparta
na średniowiecznym motywie longitudo Christi, mierze Chry­
stusowego ciała. Podobną modlitwę łacińską opublikował
w 1922 r. Ryszard Ganszyniec wraz z dokładną barwną repro­
dukcją całego zespołu formuł spisanych na pergaminie. Wśród
nich figuruje także wyliczenie imion boskich, oraz imion Naj­
świętszej Panny, „naśladujących w zasadzie 72 imiona boskie,
jak tego wymagała magia katolicka", komentuje Ganszyniec,
zwracając też uwagę, że litanię loretańską poprzedzały znacznie
wcześniejsze zbiory imion Matki Boskiej (Ganszyniec 1922 :
39-40).
Opublikowany przez Ganszyńca tekst pozbawiony jest jed­
nak najistotniejszego elementu: właśnie owej miary, która po­
mnożona zgodnie z instrukcją ma prezentować długość ciała
Zbawiciela. Stąd hipoteza tegoż autora, że miarę stanowiły za­
pisane pasy pergaminu, w sumie 2,28 m. „Jeśli się komu wyda­
je, że to wysokość nadzwyczajna, po prostu olbrzymia, to mógł­
bym przytoczyć na dowód, że tak jest, okoliczność, iż w śre­
dnich wiekach niektórzy wierzyli o Chrystusie i Matce Boskiej,
podobnie jak o Adamie i Ewie, iż pochodzą z rodu Gigantów,
jak po Mikołaju de Lyra naucza nas Kapucyn de Busti", wyja­
śnia Ganszyniec, cytując stosowne źródło (1922:24-25). Dość
rozpowszechnione do dziś przekonanie, że ludzie przed poto­
pem byli więksi, istotnie może dotyczyć również Jezusa. Także
w Widzach mówiono, iż Pan Jezus i Matka Boska chodzili po
ziemi do potopu, który stanowi podstawową cezurę w mitycznej
wizji świata, zgodnej z dosłownie odczytanym tekstem biblij­
nym. Jednak widzka miara jest skromniejsza; w zależności od
rękopisu waha się między 180 a 198 cm. Ma ona postać staran­
nie odrysowanego prostokąta o długości ok. 6 cm (zgodnie
z miarą kratkowanego zeszytowego papieru), jeśli wliczać w nią
40

ramkę, która otacza litery PMCPNJC, czyli akronim tytułu mo­
dlitwy.
„33 te znaczki złóż, to jest prawdziwa miara Pana naszego
Jezusa Chrystusa. (...) I o, te słowa jeśli będziesz o nich znal,
mówił, wiedział, to ciebie nigdy nie spotka nieszczęście.(...)
Ja mierzyłam, może jakich 5, może 6 cm ? Aha, 6 cm i 33 zna­
ki, to będzie ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa. (...) ten
znak jest bardzo poliezny [ros. użyteczny - M.Z.], ja jego
w książeczce, i czy gdzie jadę... - A to nie trzeba tego znacz­
ka zawsze przy sobie nosić? - Nie, nie. No on, można i nosić
ten znaczek jak jest on, u kto jego ma. No to też, w drodze bar­
dzo dobrze, ot, że tobie nie spotka jaka nieprzyjemność, nie­
dola, nieszczęście. (...) Ja jechałam awtobusem z synem,
i z Dukszt my jechali tutaj. I taka nam była nieprzyjemność
My jedziem, i potem taki wąski most, ten most taki on kamieńnyj. I tutaj duży ruch, i tu duży ruch, a tu naprzeciw nas je­
dzie maszyna. Ta maszyna musiała [powinna była - MZ] za­
trzymać się i nas przepuścić. A sząfior taki miody, nieopytny,
nie zatrzymał. I my na tym moście rozmijali się, wot. No tak
nasze kolasy, znaczyt tego awtobusa w tylie, jedna przeszła
w powietrzu, a druga polowa po brzegu. I tylko my to prze­
skoczyli, ten most, i przewrócili się. Awtobus nasz. Niezupeł­
nie tak. Tedy my wyliezli z awtabusa, tak tam ludzie i mówią:
»Kto to z nas szczęśliwy, że my tak w awaria ta nie popadli
się, że mogli my wszystkie zabić się ?« Wot, jakby pod ten most
poliecieli, to by tam ni jednego człowieka żywego nie zostało
się. Tak ja, śmiechem mówię: »Ja jestem szczęśliwa«
[Śmiech]. Czy to prawda, czy nie prawda, ale nikt, tylko tam
trochę jedna kobieta nogę sobie uderzyła, a tak nic, wszyscy
szczęśliwie. - A pani miała wtedy ten znaczek przy sobie? Miałam. Miałam ten znaczek, wot. To jest bardzo szczęśliwe,
ot. I do Polski jak jechałam, tak też, przez granicę też nic,
Żadnej kontroli nie miałam. Tak to szczęśliwie przejechałam.
To, to jakiś znak szczęśliwy. (Widzę, 1996).
Również inna rozmówczyni uznała, iż zawdzięcza ocalenie
swoje i córki mocy słów modlitwy; choć rozmowa toczyła się
wokół cytowanych tekstów, spisanych właśnie z jej rękopisu,
chodzi tu o inną modlitwę, bez domieszek apokryficznych.
Rzecz działa się w czasie powrotu z Wilna, nocą; kobiety szty
pieszo od granicy litewskiej i wsiadły do przejeżdżającej czarnej
wołgi, w której siedział samotny kierowca. „Podjechał troszkę,
zastanawia maszynę i mówi: „Nado posmotrić orużie". Córecz­
ka tak przelękła się, a ja mówię: „Boże mój miły", a ona: „Ucie­
kamy!" A gdzie uciekniesz? Noc. On ciebie z orużia przestrzeli.
Uciekniesz? No i siedzimy. A ja tak przeżegnała się i tak w myśli:
„Obrona - Krzyżu Chrystusa, racz mi dopomóc". Kilka tylh
słów powiedziałam. I pomogło. Wrócił taki nerwowy, jemu nie
udało się tak jak on chciał. I mówił bylie co, ale pod koniec po­
wiedział: „Sczastie twaja mać razbiła".
Oto owa cudowna modlitwa:
Jak komu bieda jakaś:
Krzyżu Chrystusa, racz mi dopomóc zwyciężyć wszystkie
przypadki.
Krzyżu Chrystusa, racz być przede mną i za mną.
Krzyżu Chrystusa, racz być obroną moją naprzeciw nieprzy­
jaciołom tak widomym jak niewidomym.
Panie Boże Wszechmogący, racz mnie obronić od wszelkie)
(?) w czas sromoty i smutku, bo Ty jesteś stworzycielem i wyba­
wicielem moim, racz mnie wspomagać Twoim Duchem przenaj­
świętszym, by nie mogli podejść nieprzyjaciele moi po wszystki
dni życia. Amen.
I mówi się „Ojcze nasz" jeden raz i „Zdrowaś Maryja".
I wtedy: Mój Jezu. Najsłodszej męki Twojej miej miłosierdzie
nade mną i nad grzechami moimi. Amen.
Mówi się siedem razy „ Wierzę w Boga Ojca " (Widzę, 1996)

�także inne, wyraźnie żydowskie formuły, skierowane do AdonaPodobne inwokacje do Krzyża odnotował też Franciszek Koja, Jahwe, Zabaotha, np.:
tula jako modlitwę krążącą w odpisach w latach 70., pozbawioną jednak „sensualistycznego" zwrotu „racz być przede mną i za
„Za każdą razą przed niedzielą weź płynącej wody, którą żad­
mną" (1976:218). Jest on charakterystyczny dla ludowych mo­
ne słońce nie oświeciło i mów 7 razy te słowa i rzuć w nią kadzi­
dlitw, które odwołują się do Krzyża i Ewangelii jako obrony
dła i 7 kropli oliwy, zostaw to, potem umyj nogi, to czarownika
przeciw złym duchom, czyli - palladium. Niekiedy takie inwo­
szkoda na jego własną głow spadnie.
kacje rozpoczynają rozbudowane wersje Snu N. Panny, nadając
Adonay, Jah i Żabach
im charakter modlitwy przed snem.
ty jesteś mym Bogiem
goisz, błogosławisz i strzeżesz mnie
„Kladnę się spać, daję Bogu znać.
Adonay przeklnie (ciebie) szatanie
Krzyżyk uścielę, ewangelie święte.
i wypędzi cie swoją mocą i wspaniałością."
Odstąp się szatanie, ja się nie boję, mam obronę swoją.
Źródłem tego zaklęcia okazała się książeczka czy raczej jej
Anioł ma ręce, Bóg ma serce.
fragment, pozbawiony - oczywiście! - początku i końca, zszyty
Stalą Matka, krzyż trzymała, mnie tym krzyżem żegnała.
Żegnam ci na cztery kąty, sam Pan Jezus piąty. (...)" (Litwa, domowym sposobem z kartek nie zawsze ułożonych w kolejno­
ści i przemieszanych z innym tekstem, zawierającym także roz­
rej.trocki,1990).
maite recepty na rozwiązanie wszelkiech problemów. Przepisane
„Kladnę się spać, daję Bogu znać.
przez moją znajomą zaklęcie nosi nagłówek „Przeciw czarom"
Krzyżem świętym ściełę się, krzyżem przyodziewam się.
i różni się - poza zaznaczonymi wyżej szczegółami - terminem
Odstąp się szatanie ode mnie, ja się ciebie nie boję,
przepisanych praktyk: „Za każdą razą przed szabasem". Druk
Cztery kąty, Pan Bóg piąty,
pochodzi z okresu międzywojennego. Zamieszczone w nim
osiemnaście aniołów, dwanaście apostołów.
przepisy i formuły odwołują się wyłącznie do symboliki Starego
Zasnęła Maria na Górze Kalwarii.
Testamentu. Trudno powiedzieć, dlaczego wydawca nie dokonał
Przyszedł do niej Pan Jezus i mówi:
żadnych zmian na użytek chrześcijańskiego czytelnika, skoro na­
Matko moja najmilsza,
wet moja rozmówczyni uznała za stosowne to uczynić. Ów zbio­
śpisz czy czujesz, czy o czym frasujesz?
rek żydowskich sposobów na wszelkie okazje prezentuje Byłam zasnęła, o Synu,
podobnie jak nasz tryptyk modlitewny - wiarę w moc świętych
widziałam cię w ogrójcu pojmanego,
słów, które koniecznie należy nosić na sobie. Cele tych zabiegów
związanego, do Piłata prowadzonego.
to przykładowo: „Uczynić się przed nieprzyjacielem niewidzial­
Od Piłata do Heroda,
nym", „Przeciw biciu sercu albo melancholiji", a nawet tak eg­
tam przebita głowa twoja,
zotyczne (zważywszy położenie Widz) jak „Przy wielkiej nawał­
cierniem ukoronowanie...
nicy morskiej". Zaklęcia dotyczą też prozy życia: zapewniają po­
Rzekł Pan Jezus: „ Kto tę modlitwę będzie czytać
myślność w rozmaitych chorobach i sprawach sądowych, w zdo­
albo na pamięć mówić,
bywaniu względów u ludzi, a nawet u wielkich panów, własnego
nigdy sam przy śmierci nie będzie ".
męża bądź żony, dostarczają środków na ulewy i susze oraz prze­
Ja idę do królestwa mojego,
ciw nieprzyjaciołom. Modlitwy są bardzo zwięzłe, np.: „Uzdrów
biorę Ciało i Krew jego.
mnie, Adonay, to będę uzdrowiony, pomóż mi, a będzie mi poNie daj mi Boże zasnąć
bez przyjęcia swego Ciała i Krwi. Amen." (Litwa, Skierlany możone, boś ty jest mem uspokojeniem"; często zawierają też
żywe słowa: „Adonaj, mój stwórca, rzekł do mnie, ty jesteś mo­
k.Podbrodzia, 1992).
im, bo gdy ty przez wodę idziesz, chcę być przy tobie, aby cię fa­
Inna rozpowszechniona na Wileńszczyźnie modlitwa co­
le wody nie utopiły, i gdy ty w ogień pójdziesz, nie masz się spa­
dzienna oparta jest na teks'cie z modlitewników i dopracowana na
lić, i płomień cię nie ma zapalić". Towarzyszą im rytuały o wy­
różne sposoby przez nasze rozmówczynie. Zawiera ona szereg
raźnie magicznym charakterze; wiele z nich wykracza z pewno­
opisanych elementów, jak wezwanie do imienia Bożego, do
ścią poza sposoby współczesnego szeptuna (np. wypędzenie złe­
imion Świętej Rodziny i patronki, prośbę o dobrą s'mierć, a tak­
go ducha z pomocą kozła, którego należy utopić). Inne natomiast
że o zbawienie dusz zmarłych.
wykorzystują prostą technikę, całą swą moc opierając na odwo­
„0 Pani moja, o Matko moja, oby dawać dowód mej poboż­
ności, polecam dzisiaj usty moje, serce moje, wszystka siebie łaniu się do biblijnego cudu.
oddaję. O dobra Matka moja, więc Twoja jestem, zachowaj
„Kogoś, kto przez silne zemdlenie leży w konaniu znów
mnie jako własność i posiadłość, przezroczystość Niepokala­
ocucić.
nego Poczęcia. Błagam Cię, Maryja, oczyść i oświeć duszę
Połóż się 3 razy na niego, tak jak leży wyciągnięty, rękę na
i ciało moje. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej je­ rękę, twarz na twarz i mów za każdą razą mu w usta: »Adonay
dyny Panie, ofiaruję tę modlitwę na szczęście, na chwałę
mój Boże, każ tego N.N. duszy znów w niego wejść, tak jak
imieniowi Twemu przenajświętszemu. Daj mnie Boże zdro­ wróciła dusza dziecka niewiasty z Sarepta, gdyś wysłuchał wo­
wie, rozum, pamięć, naukę i skruchę, ochota do wszystkiego łanie twego parobka Elia«"(por. 1 Ks. Król. 17,20-22).
dobrego, bojaźń boska, miłość łudzka. A duszom wiernym
Żydowski sposób przywracania do życia wykorzystuje tę sa­
zmarłym, daj im światłość wiekuista, nieustająca. Jezus, Ma­ mą zasadę czerpania ze źródła świętej mocy, co nasza modlitwa
ria, Józef święty, ofiaruję wam serce moje i dusza moja. Je­ od upływu krwi. Zarazem cały zbiorek zdominowany jest przez
zus, Józef i Maryja, niechaj dusza moja spocznie w wiecznym regułę łączenia religijnej w swej istocie modlitwy z magicznymi
pokoju z wami. Patronka święta imienia mego, broń mnie dzi­technikami. Niewątpliwie „praktyczna" użyteczność przyczynia
siejszy dzień od wszystkiego złego, bądź mnie stróżem i obro­ się do popularności prezentowanych modlitw, przekazywanych
ną" (Widzę 1996; por. też Zowczak, 1994:28).
zazwyczaj w oprawie określonych gestów i czynności. Nie wy­
klucza to wcale ich religijnej interpretacji, podobnie jak znajo­
Zachowanie w Widzach takiej osobliwości jak Prawdziwa
mość Biblii,w rozwiniętej kulturze druku nie musi wiązać się
miara wiąże się z wielością żyjących tam wiar i nacji, w tym
z głęboką religijnością. Analiza samych tekstów „modlitewek",
również tej już całkowicie nieobecnej: Żydów. W rękopisach
z pominięciem ich znaczenia we właściwym im środowisku kul­
jednej z kobiet odnalazłam dowód, iż hebrajskie imiona Boga
turowym, doprowadziła do mylącego w swej jednostronności
znała ona nie tylko z cytowanej wyżej modlitwy. Przepisywała
utożsamienia ich z magią. Tymczasem przytoczone wyżej wypo41

�wiedzi, określające kontekst ich funkcjonownia (cudowne ocale­
nia, odwoływanie się do imienia Bożego czy znaku krzyża),
wskazują religijny charakter postaw towarzyszących nawet naj­
bardziej „magicznym" z nich.
Jacek Salij OP, pisząc o teologii ludowej Bożego Narodzenia,
zwraca uwagę, iż obrazowy, symboliczny język'ludowych wie­
rzeń i rytuałów głębiej angażuje podświadomość niż język poję­
ciowy; ten pierwszy jest też dwuznaczny: może wypowiadać naj­
głębsze treści chrześcijańskie, ale może zarazem wyrażać „men­
talność zabobonną i pogańską". Przykładem teologii ludowej jest
dla wspomnianego autora m.in. kolędowe wykorzystanie obra­
zów chaosu dla wyrażenia nowego porządku świata w chwili na-

Apokryfy
1980 Apokryfy Nowego Testamentu, red. M .
lie apokryficzne, Lublin.

Starowieyski, 1.1:

rodzin Chrystusa, a także nad-porządku, jaki osiągnie świat
w eschatologicznej pełni. Nasuwa się tu skojarzenie z pojęciem
communitas wprowadzonym przez Victora Turnera dla społecz­
ności odróżnicowanej w obliczu-sacrum (1974; por. Wasilewski,
1989:117-120). Podobieństwo między stanami chaosu i pełni
można jednak uznać z zastrzeżeniem, że pomimo zniesienia gra­
nic rzeczy zmieniają się jednokierunkowo, ku pożytkowi i owo­
cowaniu (Salij, 1972:1541-1542). Prezentowane modlitwy ludo­
we wykorzystują natomiast obrazy zatrzymania świata oraz
przejścia w zaświaty, a także wędrówki bożych słów w odwrot­
nym kierunku, na ziemię. Tak analizowane, są religijnym środ­
kiem ekspresji, realizującym staropolskie wzory językowe.

1991 Murzynowo. Znaki istnienia i tożsamości kulturalnej mieszkań­
ców wioski nadwiślańskiej XVIll-XX w., Warszawa.
Ewange­
Olszewski, M .

1997 Obraz późnośredniowiecznej religijności ludowej w kazaniach
Stanisława ze Skarbimierza. Praca magisterska w archiwum

Benedyktowicz, D., Benedyktowicz, Z.

1992 Dom w tradycji ludowej, Wrocław.

K E i A K UW.
Biegeleisen, H .
Panofsky, E.
1929 Lecznictwo ludu polskiego, Kraków.
1971 Studia z historii sztuki, Warszawa.
Bułgakow, S.
Prasał,
A.
1992 Prawosławie. Zarys nauki Kościoła prawosławnego. Przeł. ks. H
.
1996 Mały słownik ikon maryjnych, Warszawa.
Paprocki, Białystok - Warszawa.
Robotycki, C.
Bystroń, J. S.
1981 Łańcuch szczęścia w pół wieku później, „Polska Sztuka Ludowa"
1980 Łańcuch szczęścia, (w:) Tematy, które mi odradzano, Warszawa,
35(1):3-10
s. 52-84
Rubinkiewicz, R. (SDB)
Clodd, E.
1987 Wprowadzenie do apokryfów Starego Testamentu, Lublin.
1920 Magic in Names and in Other Things, London.
Salij, J.
Czarnowski, S.
1972 Teologia ludowa Bożego Narodzenia, „Znak" 24(11): 1526-1543
1958 Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego, (w:) Kultura, Warsza­
Schnaider, J.
wa, s. 80-99
1896 Z kraju Hucułów, „Lud" 2:207-220
Dobrzeniecki, T.
W.
1981 Wybrane zagadnienia ikonografii pasyjnej w sztuce polskiej,Siarkowski,
„No­
1879 Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, cz.2.
vum", nr 1-2:108^19
Z W A K 3, 50-61
Federowski, M .
Słownik
1897 Lud białoruski na Rusi Litewskiej, 1.1, Warszawa.
1965 Słownik folkloru polskiego. Red. J. Krzyżanowski, Warszawa.
Ganszyniec, R.
Stomma, L.,
1922 Studya do dziejów magii. 1. Pas magiczny, Lwów.
1979 Determinanty polskiej kultury ludowej XIX wieku, „Polska Sztu­
Janów, J.
1931 Legendamo-apokryficzne opowieści ruskie o męce Chrystusa, ka Ludowa" 33(3): 131-142
1986 Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku, Warszawa.
„Prace Filologiczne", t. 15, oz. 2
Thomas, W. I . , Znaniecki, F.
Kasjan, J. M .

1988 Strategia i taktyka walki z chorobą w zamawianiach, (w:) Od1976
Ko­ Postawy religijne i magiczne, (w:) Chłop polski w Europie i Ame­
ryce, t.l.Warszawa, s.174-228
chanowskiego do Różewicza, Warszawa, s. 249-259
Kopeć, J. J.
1981-82 Polskie zwyczaje maryjne ipraktyki religijne
stochowskie Studia Teologiczne" t. 11-10:101-168
Kotula, F.
1976 Znaki przeszłości, Warszawa.
Krug, G.

1991 Myśli o ikonie, Białystok.

Tomicki, R.

w XVI w.,

1981
„Czę­

Religijność ludowa, (w.) Etnografia Polski. Przemiany kultury lu­
dowej. Pod red. M . Biernackiej, M . Frankowskiej, W. Paprockiej,
t. 2, Wrocław s. 29-70

Turner, V. W.,

1969 The Ritual Process, New York.
Udziela, S.
1889 Religia
Unterman, A.
(w:)

i modlitwa u ludu ropczyckiego, „Wisła"
1977 Z zagadnień ikonografii sztuk plastycznych w średniowieczu,
1989 Żydzi. Wiara i życie. Przeł. J. Zabierowski, Łódź.
Katolicyzm średniowieczny, Warszawa, s. 375-433

Kruszelnicki, Z.

t. 3, s. 592-603

Wańkowicz, M .
Krzyżanowski, J.
1971 Od księcia do szeptuna, (w:) Od Stołpców po Kair, Warszawa,
1962 Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, t . l . Wrocław.
s. 84-101.
Kunczyńska-Iracka, A .
Wasilewski, J. S.
1988 Madonna w dawnej polskiej sztuce ludowej, „Polska Sztuka Lu­
1989 Tabu a paradygmaty etnologii, Warszawa.
dowa", 42(4):243-254
Wiesiełowski, A. N .
Olędzki J.
1876 Son Bogorodicy i svodnyja redakcii epistolii, (w:) Berta, Anastasi1962 Symboliczne ofiary woskowe ze wsi Kadzidło, „Polska Sztuka Lu­
ja i Pjatnica. Opyty po istorii razvitija christianskoj legendy, „Żurdowa" 16(2):92-96
nał Ministerstva Narodnogo Prosveśćenija" cz. 184, s. 341-363
1967 Pieśni wotywne, „Polska Sztuka Ludowa" 21(2):67-92
1976 Pacierze Szczypawki. Uwagi o zależności dzieła sztuki od poglą­
Wrocławski, K.
dów estetycznych i etycznych artysty, „Polska Sztuka Ludowa"1991 List z Nieba, czyli Epistoła o Niedzieli, Warszawa.
30(l):29-42
Zowczak, M .
1994 Mitologia zamawiania i mistyka zamów na podstawie wspókzesnyA
1989 Świadomość mirakularna, „Polska Sztuka Ludowa" nr 3,
materiałów z Wileńszczyzny, „Literatura ludowa" nr 4-6, s. 3-33
s. 147-158

42

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9581" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9559">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/44de9dc151b402b73e8b60e03e2668f7.pdf</src>
        <authentication>2068a60157a46ca2ea44d5042c4e956d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114068">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2624</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114069">
                <text>1997</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114070">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2439</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114071">
                <text>Modlitwa żywiołów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114072">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1997 t.51 z.3-4, s.97-107</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114073">
                <text>Tokarska-Bakir, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114074">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114075">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114076">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114077">
                <text>Modlitwa żywiołów
Tybetański drzeworyt buddyjski
Joanna Tokarska-Bakir
Wielkie rzeczy dzieją się, gdy spotykają się ludzie z górami.
Sentencja starobuddyjska

U Stanisława Vincenza, miłośnika gór i przyjaciela ludzi,
znajdujemy dziwny obraz. Pisze on o wietrze, któremu „w
Tybecie ofiarowują książki, aby sobie przewracał ich kartki
tędy i owędy. Zamruczy, przycichnie nad stroną, przewróci
kartki do końca i potem znów wstecz, polem znów od
początku do końca, to cierpliwie, to niecierpliwie, to wes­
tchnie nad stronicą raz głośniej, raz ciszej. W końcu nawet
tytuł książki odwraca mu się tędy i owędy, wbrew wyraźnemu
szykowi słów. Czymże jest ta książka?"' - pyta, i dziwne to
pytanie zostawia bez odpowiedzi.
Motyw wiatru-czytelnika powraca znowu na kartach innej
jego książki, Owkyxw. ZapMziw z
7PJ8-VP44: „I Wiatr się
modli" - powiada tu Vincenz, znamiennie tytułując go z dużej
litery. I komentuje niezrozumiale: „Możliwość laski, by
wydobyć się ponad ja. Wyciągnąć rękę."^
Obraz wiatru, który się modli, wody klepiącej pacierze,
ognia rozprzestrzeniającego mantrę, ziemi przenoszącej świę­
te formuły i formy nabierają sensu dopiero w rdzennym
siedlisku idei modlitwy żywiołów, w tybetańskim pejzażu.
Dopiero w kontekście buddyjskiej nauki o pustce rozjaśnia się
też Vincenzowskie napomknienie o „wydobywaniu się ponad
ja". Oba te elementy, pejzaż i filozoficzna doktryna, wydają
się tak bardzo ze sobą spowinowacone, że trudno oprzeć się
wrażeniu, iż himalajski krajobraz jest najlepszym, najbardziej
ekspresyjnym wykładem buddyjskiej nauki o pustce. Potwier­
dzi to każdy, kto wędrował w rozrzedzonym powietrzu tych
gór, kto zna ich majestatyczną obecność w bezludnej prze­
strzeni. Gdy schodzi się z przełęczy, zaraz za granicą
wiecznych śniegów, w przyrodzie tak dzikiej, że możliwość
spotkania tu ludzi ciągle zdaje się czystą fantazją, nagle
zjawiają się ci strażnicy skał i tumi: na strumieniu obraca się
młyn modlitewny z mantrą współczucia Om Mani Padme
Hum, na wzgórzu nawiedzanym przez demony rośnie las flag
modlitewnych, na przełęczy straż trzyma stupa\ symbol
wiecznej obecności Buddy. Tu zaczynają się kamienie maniczne" - skały, w których cierpliwa ręka wykuła mantrę lub
święty wizerunek, nie dbając o to, że oglądać go będą tylko
„zmienne oczy nieba". Bezludny krajobraz i żywioły po­
grążone w modlitwie - oto najlepsza metafora buddyjskiej
лылшгу, nauki o złudzeniu ja. Żywioły wiecujące wśród mgieł,
modlące się za ludzi, bez ludzi.
Nośnikiem transcendencji w owej modlitwie żywiołów jest
przede wszystkim odbitka drzeworytnicza i drewniana, cza­
sem metalowa matryca z mantrą, wizerunkiem bóstwa medy­
tacyjnego, znakiem pomyślności takim jak wietrzny koń (tyb.
rWg rfa) lub jedno z czterech dobroczynnych zwierząt albo

też jeden z ośmiu buddyjskich znaków pomyślności. To
właśnie taka matryca nadaje kształt bębnowi młyna modlitew­
nego, wypełnia powiewające na wietrze flagi modlitewne,
odciśnięta w glinie tworzy małe foremki z wizerunkami
bóstw, zwane cacami (tyb. ио
kształtuje mantrę na
kamieniu manicznym i wizerunek wykuty w skale. W buddyj­
skiej kulturze tzw. Wielkiego Tybetu^ drzeworyt stał się
podstawową formą rozpowszechniania idei religijnych. Drze­
woryt tybetański, znany w tysiącach form kanonicznych,
z powodu łatwości rozpowszechniania, niskich kosztów pro­
dukcji i czytelności szablonów przez stulecia stanowił naj­
ważniejszą - obok thanek (tyb.
Ы, rolowanych malowi­
deł religijnych) - buddyjską WWta рдырегшм, dużo bardziej
dostępną niż świątynie, rzadko oglądane przez mieszkańców
niedostępnych himalajskich dolin. Odbitki drzeworytnicze
funkcjonowały we wszystkich możliwych do wyobrażenia
formach: jako flagi modlitewne powiewały nad miejscami
świętymi, mostami, przełęczami nawiedzanymi przez demo­
ny, jako amulety zaszywane były w odzieży, noszone były
w butach i kapeluszach, niekiedy w relikwiarzach - wówczas
pełniły rolę przenośnego ołtarzyka. Zwitkami poświęconych
odbitek wypełniało się wnętrza posągów, inne dołączało się
do konsekrowanych tkanek. Zatykało się je w szczeliny
nowych domów, pod próg i w dachu. W postaci amuletu
owiniętego przędzą chroniły one nowo narodzone dziecko
i umarłego. Sięgali po nie chorzy, by się wyleczyć, i zdrowi,
by zdrowie zachować. Szczęśliwi w miłości i odrzuceni.
Bogaci, by nie stracić zasobów, i biedni, chcący je dopiero
zgromadzić. Źli czarownicy i dobre wiedźmy. Buddyści
i bonpowie.* Matryca i odbitka drzeworytnicza były zarazem
nośnikiem i strażnikiem kanonu ikonograficznego. Były też
rękojmią błogosławieństwa, zgodności z nauką Buddy, gwa­
rancją dobrego życia i dobrej śmierci, apotropaionem.
Ich nietrwałość stanowiła ilustrację buddyjskiej nauki
o przemijaniu i pustce wszystkich rzeczy, która dość skute­
cznie chroniła buddyzm przed idolatría. Szczątki drzewo­
rytów zbierano jednak skrupulatnie i palono, podobnie jak
pali się zniszczone chrześcijańskie święte obrazki, albo też
grzebano, podobnie jak we wschodnim chrześcijaństwie
postępuje się ze zniszczonymi ikonami, niekiedy chowany­
mi na cmentarzu, lub, jak u starowierów, w podziemnych
kapliczkach, czasowniac/i/ Niekiedy strzępy zużytych drze­
worytów mieszano z relikwiami budyjskich świętych i umie­
szczano w zakładzinie świątynnego ołtarza. Ulotność dru­
ków drzeworytniczych nie przeszkadzała więc wcale w reali­
stycznym traktowaniu obecności bóstw, które na nich przed­
stawiono.

P7

�Kultury kręgu buddyjskiego inaczej niż europejskie pojmu­
ją samą ideę „oryginału": „oryginalne" jest dla nich nie to, co
w sensie substancjalno-materialnym wiąże się z pierwotnym
dziełem, lecz to, co ściśle odwzorowuje kanon ikonograficz­
ny. Buddyści nie konserwują swych świętych obrazów ani
rzeźb. Przywiązanie do formy i substancji byłoby naganne.
„Forma jest pustką" - głosi Swfra Serca. Gdy wizerunki
rozpadną się, Tybetańczycy malują i wznoszą nowe, identycz­
ne. Wznoszą je na tym samym miejscu, niekiedy zamurowując w nich szczątki starych sakraliów, ale świeża farba
w niczym nie przeszkadza widzieć w nich starożytnej esencji,
sięgającej czasów Buddy. Nie w materii - wierzą - ale
w pustej kanonicznej formie, poświęconej w obrzędzie konse­
kracji, trwa błogosławieństwo oświeconych.
Czy istnieje sztuka tybetańska?
Przegląd odmian tybetańskiego drzeworytu musimy wszak­
że poprzedzić uważnym spojrzeniem na buddyjską sztukę
tego rejonu. Z całą pewnością powinno to być spojrzenie
antropologa kultury, a nie historyka sztuki, jako że wcale nie
wiadomo, czy wobec tak radykalnej obcości, jaką stanowi tak
zwana „sztuka tybetańska", refleksja owego historyka w ogóle
znalazłaby zastosowanie. Każdy, kto zetknął się ze sztuką
tybetańską w jej kulturowym kontekście, jest świadom, jak
łatwo tu o europocentryczne uproszczenia. Dwa z nich już
wymieniłam: problem „autentyczności", oryginalności wize­
runków, ściśle wiążący się z zagadnieniem ich datowania.
Zacząć jednak wypada od kwestii dużo bardziej fundamental­
nej, od tego, na ile uprawnione, a właściwie j a k b a r d z o
n i e u p r a w n i o n e jest nazywanie twórczości Tybetańczyków „sztuką" w europejskim sensie tego słowa.
Pisze Wiesław Juszczak: „religia i sztuka rosną razem
u początku".* W społeczeństwach archaicznych pojęcie „ob­
razu" stanowiło synonim świętości. Nie jest tak bynajmniej
w kulturze europejskiej, która słusznie i bez posądzeń o tauto­
logię oddziela „sztukę sakralną" od całej reszty dzieł po­
wstających w jej obrębie. Obraz w kulturze archaicznej jest
święty nie dlatego, że przedstawia świętych, lecz dlatego, że
jest nośnikiem prawdy o świecie. Nie piękna, lecz właśnie
prawdy. To wielka różnica w stosunku do sztuki europejskiej,
która dawno wyrzekła się wszelkich roszczeń do prawdy",
i dziś uznaje ją co najwyżej za przeżytek odrzucony wraz ze
sklerotycznymi postulatami przedstawieniowości, mi'meí»,
realizmu. Miejsce prawdy zajęło w niej piękno, które wkrótce
także popadło w niełaskę, pozostawiając po sobie miejsce
puste, „trwale opuszczone". Mimo przelotnych mód i reminis­
cencji, współczesna sztuka i sztuka społeczeństw archaicz­
nych nie mają dziś ze sobą nic wspólnego.
Tymczasem w kulturach archaicznych, w świecie ontologii archaicznejobcujemy z tym, co bywa nazywane
„pełną wartością ontologiczną obrazu". Wszelka archaiczna
religia utożsamia ów obraz z tym, co na nim przedstawione,
z wizualnym lub dźwiękowym desygnatem wizerunku.
TWrzeme obrazów zawsze było aktem zuchwałym, ociera­
jącym się o świętokradztwo jfwarzanKZ." Ze względu
na swą kreacyjną moc wszelki wizerunek zobowiązuje.
„Tybetańscy artyści wierzą, że gdyby archetypowe bóstwo
[tyb.у; gam - osobiste bóstwo medytacyjne praktykującego
buddysty] zostało namalowane nieprawidłowo, mogłoby to
zaszczepić w nieświadomości patrzącego spaczony obraz
i zaszkodzić mu w przyszłym odrodzeniu."^ Z chwilą

pojawienia się kanonu ikonograficznego przypadkowość
wizerunku zostaje szczęśliwie wykluczona, a sposób przed­
stawiania w pełni skonwencjonalizowany. Od tej chwili
obraz nie tyle naśladuje rzeczywistość, co ewokuje esencję
przedstawianego archetypu. To sugeruje religijny sposób
myślenia o sztuce.
Sztuka tybetańska nie istnieje jako autonomiczna sfera
przeżycia estetycznego. Całkowicie i bez reszty podporząd­
kowana jest buddyjskiej doktrynie religijnej, pełniąc rolę иро/а,
zręcznych środków, które wskazują drogę do oświecenia.
Anonimowość sztuki
Giuseppe Tucci pisze: „Ikonometria [tybetańska] nie ma
nic wspólnego z kanonami klasycznej starożytności, nie
używa się jej po to, by reprodukować pewien ideał piękna.
W tym całkowicie magicznym, transcendentalnym malarst­
wie człowiek (...) nie liczy się wcale. Ikonometria ma wartość
liturgiczną. Jest jak mapa świętej strefy, w której kapłan ma
dokonać rytuału." ^ Jeśli wolno uściślić to wyrwane z kontek­
stu zdanie: w tybetańskim świecie człowiek nie jest wcale, tak
jak do tego przywykliśmy w porenesansowej Europie, „miarą
wszechrzeczy". Wszystkie rzeczy - wśród nich człowiek, ale
jako jeden z wielu - są bowiem równe w obliczu ontologicznego absolutu.
W świecie ontologii archaicznej to rzecz święta - obraz,
posąg czy tekst - ma przewagę nad tym, komu się udostępnia.
Święte obrazy i teksty buddyjskie zachowują się tak, jakby
były żywymi istotami, „wybierają" sobie czytelników i adora­
torów, rozpoznają i odrzucają tych, którymi powodują niskie
motywy, każdego zaś dopuszczają tylko do zrozumienia tego,
co zrozumieć będzie w stanie. Byt księgi i obrazu dominuje tu,
jak widać, nad bytem czytelnika.
W Tybecie słynne są historie tybetańskich tzw. term (tyb.
gfer ma), ksiąg świętych ukrywanych przez wielkich mist­
rzów duchowych po to, by zagrożone fragmenty tradycji

Ы
|4 МСЖЩ!

Wietrzny koń, północno-zachodni Nepal 14 x 9,8 cm

�Tzw. wietrzny koń, podstawowy motyw drzeworytu tybetańskiego, wschodni Nepal
26,5x18,4 cm

mogły przetrwać w ukryciu do bezpieczniejszych czasów.
Księgi te, starannie zapieczętowane, czekają na swego od­
krywcę. W tradycji tybetańskiej istnieją całe ich spisy, a także
proroctwa o okolicznościach ich przyszłego odkrycia. Znalaz­
ców owych ksiąg nazywa się tertonami (tyb. gfer #ол).
Każdego z nich wiąże z księgą intymna więź, pozwalająca mu
odczytać jej sens w sposób oryginalny i tylko jemu właściwy.
Tertoni często przybierają imię od nazwy termy, którą
odkryli." I znów, gdyby zapytać o inny niż plytkofolklorystyczny sens tego zwyczaju, można by w nim zobaczyć ślad
postawy, którą człowiek religijny winien w sobie rozwijać
w stosunku do rzeczy świętej: czytelnik, a nawet autor,
n a l e ż y do świętego tekstu, który rozbrzmiewa w jego
wnętrzu. Mimo że spisana przez śmiertelnika, księga taka jest
wieczna, jest substancją-esencją, wobec której człowiek jest
zaledwie przypadłością, skrybą archetypu.
Podobnie ze świętym obrazem. Jego źródłem jest kanon, ale
źródłem kanonu jest wizja medytacyjna, sen lub objawienie^,
te zaś nigdy nie przychodzą do ludzi na zawołanie. Źródłem
kanonu nigdy nie bywa samowola artysty, kaprys czy idea

estetyczna. Malowanie jest stwarzaniem, nie tworzeniem.'* Akt
stwórczy nie może być zakorzeniony w tak chimerycznej
instancji jak ego, „ten skurcz wyobraźni" (T. Merton). Właśnie
uznanie dla owej teurgicznej mocy artysty całkowicie wyklucza
wszelką ideę «twórczosci» w tym sensie, w jakim pojmuje sieją
w Europie. Malarz nie jest twórcą, lecz odtwórcą przedustawnej
rzeczywistości. Swą sztuką nie chce powiedzieć „czegoś
nowego", ale raczej coś bardzo starego. Aby dobrze przed­
stawić sacrum, powinien być, jak mówi Vincenz „przezroczys­
ty dla stworzenia", „ubogi", „bez pamięci", „niepiśmienny".^
Jak ów cadyk, przybierający imię od swej najważniejszej
księgi, ma cały przynależeć do rzeczy reprezentowanej. Ma być
powolnym instrumentem, skrybą archetypu.
Dalekowschodnie „opowieści o sztuce" eksponują zatem
ów aspekt nie-ja, ponadosobowego, transpersonalnego źródła,
z którego płynie impuls stwórczy. Wyjątkowo piękne opisy
i objaśnienia przesunięcia ,ja" w „nie-ja, „redukcji epistemologicznej" i „epoche osobowości" pochodzą z tradycji
malarzy, kaligrafów i pisarzy haiku. O chińskim malarzu
Jo-ku powiadano, że kiedy malował bambusy, „zapominał

PP

r

�o własnym ciele i przeobrażał się w bambus"." Podobne
legendy pozostały po mistrzach haiku, którzy w czasie pisania
widywani byli pod postacią żurawia, szumiących trzcin czy
kwitnącej śliwy.'* To, co w nich dochodzi do głosu, nie jest
tylko pustą konwencją, literackim ozdobnikiem. Metafory te
antycypują konkretną praktykę duchową, której warunkiem
jest „wyzbycie się siebie (...) i przeniesienie się w oglądany
przedmiot, bo tylko wtedy możemy uchwycić jego «takość»"*. „Spójrz na rzeczy z punktu widzenia rzeczy,
a zobaczysz ich prawdziwą naturę - radził chiński filozof z XI
wieku. - Spójrz na rzeczy z własnego punktu widzenia,
a doznasz tylko własnych uczuć, ponieważ natura jest neutral­
na i jasna, uczucia zaś stronnicze i mroczne.'"' Podobnie
brzmi wypowiedź Soen Sa, koreańskiego mistrza zenu: „Jeśli
myślisz, umysł odchodzi od tego działania i tok twojego
malowania albo pisania zostanie zablokowany (...). Jeżeli nie
myślisz, stanowisz jedność z twoim działaniem. Jesteś her­
batą, którą pijesz, jesteś pędzlem, którym malujesz." * Działa­
nie malarskie, oparte na nie-ja, pozbawione dyskursywnego
zdwojenia, rozgrywa się w siedlisku „ontologii archaicznej",
z ontologii tej wyrasta i ontologię tę krzepi. Trudno nazwać je
sztuką^, jest bowiem raczej kreacją, a jej rezulaty można
uznać za осЫгорокЩ dzieła nie-ludzką-ręką-uczynione.^
Wizerunki takie „spadają z nieba", „powstają samoistnie" czy
pod wpływem przypadku. Ich twórcą może być wiatr, deszcz
czy ogień albo nieświadome niczego zwierzęta."
Teoria trzech ciał
Robert Thurman pisze: „Powszechnie w Tybecie sztuka
uważana jest za drogocenne okno otwierające się na inną
stronę rzeczywistości, na oświecony wymiar bytu. W pewnym
sensie sztuka nie jest dziełem ludzkim, ale darem samych
oświeconych istot. I tak na przykład mówi się, że gdy w roku
1415 Tsong Khapa i jego uczniowie przygotowywali trój­
wymiarowe mándale ze złota i srebra, nie musieli ani
polerować, ani poświęcać żadnej z figur. Kiedy tylko figurze
został nadany poprawny kanoniczny kształt, zgodny z pod­
ręcznikami ikonografii i wizją, jaka ukazała się mistrzowi
[Tsong Khapie], wizerunki zaczynały świecić własnym świat­
łem, co oznaczało, że to, co w tantrach nazywa się «istotami
mądrości*, zstępuje ze swych niebiańskich siedzib i roztapia
się w posągach."*

Kluczem do tybetańskiej koncepcji „sztuki"" jest pojęcie
nirmanakai, ciała emanacji, materialnej formy, jaką przybierają
buddowie, by prowadzić wszystkie istoty do kresu cierpienia.
To właśnie o niej była mowa w powyższym cytacie: wydoby­
wające się z posągów światło oznaczało, że niebiańskie
archetypy bóstw wyrzeźbionych przez Tsong Khapę złączyły
swoje ciała emancji (konkretnie tzw. najwyższe ciała emanacji,
patrz dalej) z materialnym naczyniem wizerunku (tzw. sztucz­
nym ciałem emanacji). Aby zrozumieć tę zawiłość, musimy
teraz zająć się koncepcją tzw. trzech ciał buddy.
W chwili oświecenia każda istota zaczyna się przejawiać
w trzech planach, zwanych ciałami (skt
tyb. a&amp;w).
Pierwszym jest cMo praWy, zwane dharmakają (skt, tyb.
c/zoj Ayi a&amp;w), poziom rzeczywistości absolutnej, nieprzejawionej, rzeczy w sobie, wykraczający poza nazwę i wyob­
rażenie. Drugie, cwzfo raaWn, sambhogakaja (skt, tyb. Zongj
jpyW rozoj j&amp;w), to sfera także niedostępna wielu oczom,
a jednak widywana przez świętych, objaśniająca im niewyra­
żalną prawdę dharmakai. Sambhogakaja jest obszarem świę­
tego dźwięku, dlatego też często nazywa sieją komunikacyj­
nym aspektem oświecenia. W sposób najbardziej dla ludzi
zrozumiały oświecenie to może się jednak wyrazić dopiero
w trzecim ciele buddy, na poziomie nirmanakai, ciafa е/мдлаc/i (skt, tyb. дргы/ pa'i j&amp;w). Wydaje się, że wśród pojęć
z kręgu kultury europejskiej najbliższe mu jest pojęcie
inkamacji: wcielenia, które przychodzi z pomocą cierpiącym.
Ów poziom nirmanakai dzieli się na trzy podkategorie:
1) „najwyższą" (tyb. mc/zog gi арги/ j&amp;w), którą reprezen­
tują buddowie, wśród nich historyczny Budda Śakjamuni,
2) nirmanakaję „z urodzenia" (tyb. jAye 6a j p W J&amp;w),
tworzoną przez inkarnowanych łamów, tzw. tulku (tyb. арги/
а&amp;и), przyjaznych ludzi, a nawet zwierzęta, a także „z
przedmiotów nieożywionych, takich jak kraje, domy, mosty,
planety" (inne źródło w tej kategorii wymienia lekarstwa
i lekarzy, mosty, przewoźników, a nawet księżyc, „oświet­
lający drogę wędrowcom wśród nocy"),
3) nirmanakaję „sztuczną" (tyb. W oo дрЫ а&amp;и) czy też
„artystyczną", reprezentowaną przez „wszystkie wizerunki
buddów, bodhisattwów, ich wcieleń i [czystych] krain, sło­
wem wszystko, cokolwiek stanowi reprezentację oświecenia,
włączając w to zarówno artystę, który je tworzy, jak i czas,
w którym to czyni."^
Ostatnie z wymienionych, artystyczne (czy też: „sztucz-

Druk z wnętrza młynka modlitewnego z wielokrotną mantrą Buddy współczucia, Awalokiteśwary

700

�ne"*) ciało emanacji, stanowi klucz do zrozumienia roli, jaką
w kulturze tybetańskiej odgrywają te formy twórczości, które
Europejczyk nazwałby „sztuką". Sytuują się one na po­
graniczu światów: ożywionego i nieożywionego, boskiego
i ludzkiego. Przekonanie o istotowym związku obrazu i praobrazu jest charakterystyczną cechą wszelkich wizerunków,
jakie napotykamy w kulturach archaicznych, w kręgu zjawisk,
które religioznawcy określają wspomnianym już mianem
ontologii archaicznej.
Najsilniejszy związek pomiędzy obrazem i praobrazem
powstaje dzięki osobistemu błogosławieństwu archetypu.
Takie wizerunki noszą nazwę stw Wza6, dosł. 'reprezentant
oświeconego ciała', i związane są głównie z Padmasambhawą,
joginem uważanym za ojca buddyzmu tybetańskiego, nazy­
wanego „drugim Buddą". W kalendarzu tybetańskim na rok
1988/1989, pod zdjęciem przedstawiającym j&amp;w Wiat Padmasambhawy, znajdujący się w bSam yas w Tybecie, znajduje
się podpis: „Na widok tego posągu, wykonanego w bSam yas
w Tybecie w VIII w., Guru Rinpocze ['Drogocenny Nau­
czyciel', przydomek Padmasambhawy] powiedział: -Wyglą­
da jak ja», po czym pobłogosławił go i rzekł: «Teraz jest ze

mną tożsamy*."*

Teksty rozwodzą się nad mocą błogosławieństw, jakie
płyną z kontaktu z podobnymi posągami. Czerpią je nie tylko
ludzie, ale i cała okolica: „Istnieją posągi uczynione przez
samego Guru Rinpocze siłą jego boskiej mocy. Inne, wykona­
ne przez innych ludzi, zostały przez niego pobłogosławione
i dzięki temu, iż zmieszał z nimi moc swej mądrości, stały się
z nim nierozdzielne. Tak więc, jeśli ktoś zobaczy podobny
posąg, uzyska to samo, co wówczas, gdyby spotkał samego
Guru Rinpocze. (...) Gdy posągi te będą przechowywane [w
ważnych miejscach, takich jak na przykład] w królewskich
pałacach czy miejscach medytacji, staną się schronieniem dla
istoty doktryny. Jeśli będą przechowywane w miejscach
ważnych ze względów geograficznych, będą mogły naprawić
uszczerbki w lokalnej energii, wzmacniając lokalnego ducha,
zapobiegając wojnom, odcinając ścieżki uczęszczane przez
duchy szkodliwe ('gong po'/ rgyw km)."^.
Bliski tożsamości związek obrazu i praobrazu manifestuje
się tu z całą mocą. Dzięki dwóm czynnikom, zgodności
z kanonem i ceremonii błogosławieństwa, nieodzownej
w przypadku wszelkiego wizerunku, w zasadzie zanika
różnica pomiędzy przedstawieniem i tym, co przedstawiane.
Zaciera się granica pomiędzy pierwszą, drugą i trzecią

kategorią nirmanakai: „sztuczne" czy też „artystyczne" ciało
emanacji wyzbywa się swej „przygodności" (która to cecha
stanowi przeciwieństwo atrybutu „przyrodzoności", charak­
teryzującej nirmanakaję „z urodzenia"), upodabnia się do
żywej inkamacji oświeconego, a nawet do jego niebiańskiego
archetypu.

Obrazy samopowsWe - geneza sztuki buddyjskiej
Proces zacierania się granicy pomiędzy obrazem i pra­
obrazem, typem i prototypem najlepiej oddają legendy o wize­
runkach samopowstałych. Określa się je mianem rang
bywMg", którego sens w odniesieniu do tybetańskich sakraliów odpowiada temu, co w folklorze religijnym Europy
nosi nazwę nie-ręką-ludzką-uczynionego (ros. merwtonvorлу/, gr. ocAciropo/cfof, skt aprwp/).
Pierwszym obrazem samoistnie powstałym, o którym
wzmianka znajduje się w folklorze tybetańskim, jest wizeru­
nek Buddy ze świątyni Mahabodhi w Bodhgai, gdzie Śakjamuni osiągnął oświecenie. Opowieść o jego powstaniu jest
prawzorem wszystkich historii o narodzinach buddyjskiej
sztuki. Mówi się tam, że posąg ten został wzniesiony przez
najmłodszego z trzech braci z rodziny bramińskiej, w osiem­
dziesiąt lat po nirwanie Buddy. Kiedy chłopiec martwił się, że
z dziedzictwa rodzinnego otrzymał część najmniej godną,
matka, która następnie okazała się wcieleniem bogini Tary,
powiedziała: „Nie smuć się! Najwspanialszą częścią dziedzic­
twa jest miejsce pod drzewem bodhi", a ono tobie przypadło
w udziale. W tym właśnie miejscu powinieneś umieścić posąg
[Buddy], zwrócony twarzą na wschód. «Komu miałbym
powierzyć wykonanie takiego posągu - myślał potem naj­
młodszy syn - i z jakich materiałów miałby on być wykonany?» We śnie otrzymał następujące pouczenie: «Budulec
powinien składać się z trzech części, z cennych substancji,
takich jak złoto (...), z substancji pachnących, takich jak
kamfora, i z maści sandałowej. Te trzy składniki umieść
w Gandholi [buddyjska wieża świątynna, zbudowana przez
cesarza Aśokę]. (...) Przez siedem dni nie pozwól nikomu tam
zaglądać. Posąg pojawi się sam z siebie. Nie potrzeba do tego
żadnego rzeźbiarza.* (...) Matka przestrzegła syna, że nie
wolno zaglądać do środka, zanim nie upłynie wymagany czas,
i stwierdziła: «Poniewaz tylko ja widziałam twarz Buddy,
tylko ja będę mogła stwierdzić, czy posąg jest naprawdę do
niego podobny. (...)» Jednak nieposłuszni starsi synowie

707

�otworzyli drzwi [świątyni] na dzień przed upływem wy­
znaczonego czasu i odkryli, że za wyjątkiem małego palca
prawej nogi posąg zdążył już się uformować. «Podobienstwo
jest wielkie», powiedziała matka, zobaczywszy gotowy wize­
runek (...).""
W żywotach tybetańskich świętych, w przewodnikach dla
pielgrzymów i kronikach klasztornych roi się od opowieści
0 obrazach samoistnie powstałych. W cytowanej przed chwilą
biografii Dharmaswamina, albo w Рггежх&amp;н&amp;и po ¿rWtotvym Tybecie" posągi гол# ¿rywig pojawiają się dosłownie
co kilka stron. W pierwszym mówi się na przykład o samopowstałym posągu Awalokiteśwary (bodhisattwa współczucia,
opiekun Tybetu) z drzewa sandałowego w Bu kham, o wy­
glądzie pięcioletniego chłopca, o kamiennym posągu Tary
„pochylonej w lewo", Tary „z odwróconą głową"*. Nato­
miast w Przewo&amp;w&amp;M czytamy m.in.: „W jaskini Zla ba phug
jest posąg (л&amp;и ило6) Orgy an Rinpoche [Padmasambhawa]
1 wiele obrazów samopowstałych."
Z kolei G. Tucci w swej Уокгмсу fo Mwrfo/zg pisze, iż
w miejscowości Ghiling niedaleko granicy nepalsko-tybetańskiej znajduje się grota, zwana rang '6уыл# mc/W гГел, dos),
'samopowstała stupa', w której istotnie znajduje się stupa,
„która zbudowała się sama". Także w Trishuli ekspedycja
Tucciego natknęła się na posąg Wadżrabhairawy^, zwany
jvayamoW*, co Tucci objaśnia za jego ludową etymologią
jako „cudownie powstałe boskie dzieło, które zstąpiło z nie­
ba". Wszystko to są jednak pomniejsze samoistne figury.
Znacznie sławniejszy jest posąg jedenastotwarzowego Awa­
lokiteśwary, zwany rang 6уол# /л#а, 'pięciorakP samopowstały' (lub fAwgf г/ел слел po rang буол^ /л#а № л ,
'samopowstały pan współczucia z pięciorakim orszakiem'),
znajdujący się w głównej świątyni w Lhasie. Przekaz głosi, że
został zamówiony przez pierwszego z wielkich królów religii,
Srong btsan sgam po, władającego Tybetem w VII w. n.e. Miał
być wykonany ściśle według królewskiej wizji medytacyjnej.
Nepalski rzeźbiarz, któremu powierzono jego wykonanie,
zaświadcza, że „powstał on spontanicznie z dwóch promieni
światła". Inną wersję podaje Thondup: „Mówią, że król Srong
btsan sgam po zgromadził wszystkie potrzebne rzeźbiarskie
materiały, a także obraz, który przywiózł z Indii [jako wzór
ikonograficzny]. Następnego dnia, gdy przyszedł zerknąć na
materiały, posąg był już gotowy: powstał samoistnie."*
Sztuka tybetańska nie tyle akcentuje nadnaturalne po­

chodzenie świętych wizerunków, co w y c i s z a o b e c ­
n o ś ć l u d z i j a k o i c h t w ó r c ó w . Szczególnym
eksponentem owej idei pustki „ja" jest właśnie tybetański
drzeworyt. Matryca drukarska, rzeźbiona ściśle według kano­
nicznych wskazówek, do minimum ogranicza rolę człowieka.
Jego udział nie polega na współtworzeniu, ale raczej na
niezakłócaniu procesu mnożenia wizerunków. Cały proces
drukowania dużo bardziej niż procedura malowania czy
rzeźbienia przypomina narodziny obrazu samopowstałego.
Nieważna jest jego „boskość", ważne, że jest „nie-ludzki",
„nie-ręką-ludzką-uczyniony".
Ten - podpora duchowości
Kolejną kategorią użyteczną przy rozpatrywaniu osobliwo­
ści tybetańskiej sztuki buddyjskiej jest potrójne rozróżnienie
rzeczy naznaczonych związkiem z osobą historycznego Bud­
dy. Pamiątki te dzielą się na:
1) ám'ra&amp;a (skt) - pozostałości jego ciała, relikwie,
2) рагйлодд&amp;а - przedmioty przez niego używane, miejs­
ca, które odwiedził,
3) wJoefo&amp;a- znaczące symbole, pamiątki, które nie miały
z nim styczności/'
„Nazwa Уамга&amp;а - pisze Huntington - odnosi się do
relikwii ciała Buddy, takich jak zęby, włosy, paznokcie,
fragmenty kości lub popioły kremacyjne. Pozostałości ciała
Buddy składano głównie w budowli zwanej stupą (...).
Określenie parib/iogata odnosi się do rzeczy, których Budda
używał, wraz ze wszystkim, czego dotknął, do miejsc, które
odwiedził, w których odpoczywał, a nawet takich, które
minął. (...) Pielgrzymki do miejsc partMogata, podobnie jak
te do miejsc /апгака, były od najdawniejszych czasów istotne
dla praktyki buddyjskiej. Trzecie określenie, ыаИеЫи (re­
prezentacje lub pamiątki) dotyczy wizerunków lub innych
przedstawień Buddy, nie mających fizycznego kontaktu z jego
ciałem ani z niczym czego dotykał. Wszelka rzeźba, obrazy
i inne przedmioty, które go wyobrażają lub mają z nim
związek (...) uważane są za u&amp;Wa&amp;a. Pod nieobecność
fizycznego związku z Buddą, iw&amp;Wo&amp;a uważane są za
uosobienie jego obecności.'"".
W zasadzie wszelki święty obraz należy do kategorii
иагЫо&amp;а. Z reguły jednak do takiego obrazu dołącza się
relikwie lub skrawki szat świętych, wówczas dodatkowo

Amulet ochronny, północno-zachodni Nepal, 8,6 x 13 cm

202

�Amulet ochronny dla kobiet, północno-wschodni Nepal, 16,4 x 13,6 cm

nabiera on cech мш'гдкд. Najczęściej ikonę umieszcza się
następnie w miejscu związanym z ziemską lub wizyjną
egzystencją świętego, przez co staje się się on dodatkowo
рдлояоддДд. Takie miejsce i obraz nieuchronnie obrastają
legendami, stają się celem pielgrzymek, źródłem cudów
i następnych wizji. W ten sposób święte przedmioty „or­
ganicznie" wrastają w obszar tybetańskiej hierogeografii.
Wspominałam już, że po to, by uznać tybetański obraz
święty za tożsamy z archetypem, obok drobiazgowej zgodno­
ści z kanonem konieczna jest nie tylko ceremonia konsekracji,
ale długotrwały proces teurgiczny. Święty obraz wylania się
w trakcie skomplikowanej liturgii, która rozpoczyna się już
w momencie przygotowania papieru czy atramentu na odbitkę
drzeworytnicza albo tkaniny, która zostanie rozpięta na
sztalugach: „bawełnę należy zgromadzić w czystym miejscu.
Robi to człowiek nieinicjowany. Bawełnę należy oczyścić
przy pomocy mantry, w specjalnej ceremonii, przy której
koniecznie musi być obecna dziewczyna. Należy udzielić jej
błogosławieństwa, a następnie powinna ona uprząść bawełnę
i tak przygotowaną przędzę oddać w ręce doświadczonego
tkacza, naznaczonego pomyślnymi znakami: nie może być ani
stary, ani chory, nie może cierpieć na astmę ani katar, nie
powinien też mieć siwych włosów ani żadnej fizycznej
ułomności. Po wykonaniu rytuału oczyszczenia tkacz powi­
nien rozpocząć swą pracę w pomyślnym dniu i godzinie,
dokonując najpierw oczyszczenia sprzętu tkackiego. Dopiero
gdy materiał jest gotowy, malarz, który musi być sadhaką,
osobą zdolną do praktykowania medytacji, może rozpocząć
pracę."*

Malowanie bywa też niekiedy wspólnym dziełem wy­
kwalifikowanego malarza i kapłana; artysta maluje wszystko
z wyjątkiem oczu bóstwa, które domalowuje się w specjalnej
ceremonii „otwarcia oczu". Jacksonowie piszą o niej na­
stępująco:
„Jednym z działań ożywiających bóstwo było domalowanie
mu oczu. «Otwarcie oczu» (друдл дЪуе)... było pierwszym
krokiem długiego rytuału poświęcenia lub ożywienia obrazu
(rot #лдг)... Większe freski świątynne, a także główne figury
i tanki świątynne czekały na otworzenie oczu w pomyślnym
dniu i ceremonii tej towarzyszyło nabożeństwo.'"*" Traleg
Rinpocze wspomina, iż otwarcie oczu dokonywane jest
0 świcie, na czczo: „Namalować oczy znaczy spojrzeć oczami
mądrości" - mówi. Ceremonia konsekracji, rao (fw) #лдл (рд),
krok po kroku została opisana przez Tucciego*, nie będę więc
jej tu omawiać. Jak podaje Tucci, nosi ona sanskrycką nazwę
ргдлдргдгбйяд - 'udzielenie oddechu', ożywienie. Tybetańczycy pojmują ją podobnie, jako „umieszczenie" (длдл)
w obrazie ducha praobrazu, ściślej rzecz biorąc „tchnienia"
(frog) praobrazu: „w czasie rytuału [konsekracji] samo
bóstwo, i ciało, które z niego emanuje [niebiański archetyp
1 jego ciało emanacji, tj. jego nirmanakaja] przemieniają się
w sam namalowany obraz, posąg, stupę lub literę księgi, i tak
myśl staje się formą"*.
Od chwili otwarcia oczu i namalowania na rewersie tkanki
trzech nasiennych sylab OM AH HUM (aktywizujących
poziomy oświeconego ciała, mowy i umysłu), wizerunek
traktowany jest bardzo realistycznie, na podobieństwo człowie­
ka przechodzącego inicjację. Oczy posągu lub obrazu zasłania

703

�się przepaską, której rozwiązanie symbolizuje moment roz­
proszenia się iluzji, obsypuje się go kwiatami, odbicie w lustrze
skrapla się pachnącą wodą itd. Na zakończenie obrzędu do
obrazu dołącza się pakunek z relikwiami Oświeconych, albo też
wypełnia się nimi wydrążone wnętrze posągu. Obok relikwii
w skład takiego pakunku mogą wchodzić mantry pisane na
paseczkach papieru, odbitki drzeworytnicze, д а т rozar - sub­
stancje wyzwalające przez smak i dotyk i wiele innych
świętości. Po konsekracji święty obraz nie jest już „tylko"
symbolem, ale naczyniem (tyb. ггел) boskiej obecności.
Słówko ггел (skt д/дтбдлд - 'naczynie, podpora, oparcie'),
które pojawiło się w poprzednim zdaniu, nie jest przypad­
kowe. Informatorzy Snellgrove'a, Tenzin Namdak, Sangye
Tenzin Jongdong i Samten Gyaltsen Karmay, podają, że гкл
pa są to „rytualne przedmioty, na których wspiera się
celebrans w obecności bóstw, dlatego też nazywa się je
'podtrzymującymi', symbolami-podporami""?. Słownik Jáschkego, daje następującą definicję: „wizualna reprezentacja,
symbol boskiego przedmiotu lub istoty, szczególnie ггел #гыл%
[patrz dalej]. Stąd też ггел może być bardzo przydatny dla
oznaczenia elementu materialnego w sakramentach chrześ­
cijańskich, tj. wody, chleba i wina""*. Tradycyjnie rozróżnia
się trzy rodzaje ггел (ггел gjwm): księgę, symbol oświeconej
mowy lub słowa; obraz, symbol oświeconego ciała; i stupę,
symbol oświeconego umysłu. Olschak podaje następującą
ludową etymologię л&amp;и gjwng fnugj гкл ('naczynie, oparcie
dla oświeconego ciała, mowy i umysłu'): „naczynie zawiera­
jące formę, wyraz i głębsze znaczenie""^ Tu otwiera się
możliwość kojarzenia trzech składników stanu buddy z trze­
ma ciałami buddy i trzema poziomami znaczenia świętego
tekstu. We właściwym sobie poetyckim języku Giuseppe
Tucci pisał о гкл, iż „scala różne plany wiedzy, przekształ­
cając w żywe doświadczenie to, co zaledwie intelektualne." *
Jacksonowie wymieniają inny funkcjonalny podział ггел:
mogą one stanowić «podpore wiary» (tyb. ддд" гкл), «przypomnienie o złożonych slubowaniach» (дгдл ггел), albo też
«podpore dla oczu w medytacji* (dWgj ггея)Л
Nie od rzeczy będzie wspomnieć w tym miejscu o dużych
podobieństwach pomiędzy tybetańską tanką i ruską ikoną.
Pierwszym jest sama ich nazwa-tyb. /Ад бгм, 'pisaniebogów'
i ros. #олор;У. Drugim - ich pojmowanie. Ojciec Paweł
Florenski nazywa ikonę „protezą duchowości"^. „Ikonostas
- pisze - to widzenie. Ikonostas to ukazywanie się świętych
i aniołów (...). Ikonostas to sami święci. A jeśli modlący się
w świątyni byliby dostatecznie uduchowieni (...), nie byłoby
w świątyni żadnego ikonostasu, prócz przysłanych przez Boga
świadków (...)".
Podobnie jak bizantyjska, ikona tybetańska jest nie tylko
oknem wychodzącym na niebo, ale i drzwiami, przez które
święci mogą schodzić na ziemię. Zwraca uwagę zdumiewające
podobieństwo pomiędzy słowami Pawła Florenskiego i charak­
terystyką tybetańskiego świętego obrazu, która pochodzi od
Giuseppe Tucciego: „Tym, którzy na nie spojrzą, malowidła te
mają ułatwić oderwanie się od egzystencji samsarycznej i zwrot
ku owym czystym rejonom bytu [Ы zAmg &amp;лалм, 'czystym
krainom']. Dlatego też często nazywa się je mfWzg gro/,
wyzwoleniem przez widzenie: tego, który patrzy na nie
czystym wzrokiem i z przenikliwym umysłem, obdarzają one
wyzwoleniem. Nie należy sądzić, by miały one moc magiczną,
że sama ich obecność wystarczy, byśmy zostali przeniesieni
w owe szczęśliwe światy, które wyobrażają. Może to nastąpić

704

tylko pod warunkiem całkowitego zaangażowania naszej naj­
głębszej istoty, tylko ono może nas zmienić. Malowidła te
działają podobnie jak teksty Wielkiego Pojazdu [mahajany] lub
Pojazdu Diamentowego [wadżrajany]. Aby czytać ich symbole
i formy, by zrozumieć ich tajemniczy język, trzeba żyć ich
znaczeniem. Dopiero wówczas może nastąpić konsubstancjacja
z planem, który ją wyobraża. Kontemplujący jednoczy się
z przedmiotem kontemplacji, i w ten sposób odradza się
w niebie, na cudownym lotosie."*
Drzeworyt tybetański: typologia
Teraz, kiedy znamy już klimat sztuki tybetańskiej, czas na
szczegóły dotyczące drzeworytu. Odbitki drzeworytnicze
pełniły wiele funkcji, z których, najważniejsza była funkcja
nośnika modlitwy żywiołów. Nie można jednak zapomnieć
także o innych zastosowaniach pieczęci. Ogólnie matryce
drzeworytnicze można podzielić na cztery grupy, w zależno­
ści od typu ikonograficznego i funkcji. Pierwsza kategoria,
d r z e w o r y t y l i t e r o w e , zawierające mantry i dharani,
złożone były z napisów, których znaczenie nie odgrywało tak
istotnej roli, jak przypisywana im forma i oddziaływanie/"
Drzeworyty takie można podzielić na cztery grupy funkc­
jonalne: 1) złożone kilkakrotnie i noszone na szyi, w bucie czy
też zaszywane w ubraniu pełniły funkcję ochronną, odpowied­
nio do treści odbitki chroniąc przed złymi duchami, złodzieja­
mi, pożarem, wilkami etc.; 2) zwinięte i włożone do wnętrza
młynka modlitewnego były narzędziem mechanicznej modlit­
wy; 3) użyte w czasie ceremonii konsekracji świętych
przedmiotów stanowiły nośnik błogosławieństwa; następnie
wypełniało się nimi wnętrze posągu, zaszywało na rewersie
tanki lub zamurowywało w miejscu ołtarza; 4) zwinięte
zjadano je w charakterze lekarstwa lub nośnika wyzwolenia
przez smak."
Druk z błogosławieństwem dla zmarłej, północno-zachodni Nepal,
18,9 x 12,7 cm

�Drugą grupę stanowią d r z e w o r y t y h a r m o n i z u ­
j ą c e , przywracające harmonię kosmiczną („naprawiające
uszczerbki w lokalnej energii"*), zwane zazwyczaj „amuleta­
mi pomyślności", Nakleja się je na ścianach i sufitach, drukuje
na flagach modlitewnych, niekiedy zaszywa w ubraniu.
Powszechnie uważa się, że przysparzają one „powodzenia,
bogactwa, długowieczności, szczęścia, mądrości i rozwoju
duchowego".
Drzeworyty trzeciego typu, f i g u r a t y w n e , związane
są z konkretnymi praktykami rytualnymi, których celem jest
odegnanie złych wpływów, ujarzmienie demonów, zsyłają­
cych choroby i życiowe kryzysy. Zazwyczaj w centrum
matrycy znajduje się wizerunek osoby, zwierzęcia lub demo­
na, otoczony zaklęciami. Niekiedy pojawiają się tu figury
geometryczne o precyzyjnej symbolice, związanej z żywioła­
mi, planetami, znakami kalendarzowymi i wróżbiarskimi.
Odbitki te zazwyczaj nie są wystawiane na widok publiczny,
lecz noszone w kwadratowym woreczku utkanym z kolorowej
przędzy.
Czwarty typ matryc ma f o r m ę k o l i s t ą , naśladującą
mándale. Są to jedne z najczęściej występujących pieczęci
drzeworytniczych. Wyobrażają one mándale bóstw medyta­
cyjnych, stanowią wizualne reprezentacje nauk ezoterycz­
nych. Zabezpieczają przed szkodliwymi wpływami. Chronią
przed chorobami psychicznymi, które, podobnie jak inne
schorzenia, Tybetańczycy przypisują najczęściej interwencji
demonów lub obrażonych duchów lokalnych. Najczęściej
umieszcza sieje na ołtarzach, na sufitach klasztorów i kaplic.
Niekiedy służą one jako pomoc w medytacji, a także jako
rekwizyt praktyk medytacyjnych i rytuałów (głównie oczysz­
czających). Niektóre z nich, zaszyte w kwadratowych sakiew­
kach z kolorowej przędzy, wszywa się w kieszeń. Uważa się
powszechnie, że właśnie drzeworyty koliste mają największą
moc ochronną.
Wśród Tybetańczyków największym szacunkiem cieszą się
czerwone (cynobrowe) druki term, wspomnianych wcześniej
tekstów-skarbów. Stanowią one prawdziwą rzadkość. Podob­
nie jak innych sakraliów, nie wolno ich sprzedawać; są
jednym z najbardziej wartościowych podarunków, równie
cennym jak relikwiarz z subtancjami „wyzwalającymi przez
smak" (tyb. dam rdzoj) lub wyszywana kosztownościami
thanka, buddyjski święty obraz.
Przygotowanie matrycy i druk
Do wyrobu matryc używano wyłącznie miękkiego drewna,
najczęściej pochodzącego z drzew rosnących nad brzegami
strumieni (głównie z wierzb). Drewno suszy się przez sześć do
dziesięciu miesięcy. Następnie mistrz drzeworytu, którym jest
mnich lub osoba świecka, pracująca na zamówienie klasztoru,
tnie drewno na tabliczki w czterech kanonicznych rozmiarach.
Wszelkie sęki zostają usunięte, a ubytki wypełnione litym
drewnem odpowiedniej wielkości. Następnie, przy użyciu
lustra, mnich szkicuje wzorzec na powierzchni tabliczki
i kaligrafuje na niej odpowiednie teksty. W tym celu używa
specjalnego drewnianego pióra i czarnego indyjskiego at­
ramentu.
Szkic wzorca sprawdzany jest w klasztorze dwa do pięciu
razy. Następnie klocek przekazuje się rytownikowi. Jest to
mnich lub rzemieślnik pracujący dla klasztoru. Obustronne
wygrawerowanie tekstu na sporych rozmiarów klocku za­
jmuje mu zwykle około czterech dni. Teraz drzeworyt podlega

Tzw. życiodajna ręka Darjeeling, p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e Indie,

12,2 x 6.4 cm

kolejnej pięciokrotnej korekcie, przeprowadzanej najpierw na
próbnej odbitce, potem zaś na klocku. Pomyłki w tekście lub
rysunku są następnie wycinane, zaś w miejscach wycięć za
pomocą specjalnego kleju przytwierdza się kawałeczki drew­
na z poprawionymi elementami matrycy. Teraz następuje
ostateczna próba: matrycę gotuje się w maśle, aby zapobiec jej
paczeniu się. Na dziesięć matryc mnisi używają około funta
masła. Gdy zaczyna ono wrzeć, wkładają do naczynia formę
drzeworytnicza i trzymają ją około minuty. Wygotowane
matryce studzi się, suszy i oczyszcza z masła przy użyciu
specjalnego pędzla.
Indyjski atrament do druku przygotowywuje się na długo
przed użyciem. Kawałek suchego atramentu wkłada się do
naczynia i rozcieńcza gorącą wodą. Naczynie umieszcza się
w ciepłym miejscu i trzyma tam pięć-sześć miesięcy, stop­
niowo uzupełniając parującą wodę. W trakcie druku klocek
smaruje się atramentem, po czym przyciska doń odpowied­
nich rozmiarów papier, który dociska się przy użyciu specjal­
nego pędzla z końskiego włosia."
Inne źródło podaje inną recepturę przygotowywania at­
ramentu. Jednym z jego składników jest chiński atrament,
a także sadza, palony ryż lub jęczmień, a substancją wiążącą
żywica, kleje pochodzenia zwierzącego lub skrobia. Składniki
miesza się w płytkim naczyniu, rozcieńczając je wodą.
Następnie za pomocą pędzla lub paletki nakłada się je na
klocek, po czym przykrywa papierem i dociska za pomocą
bawełnianej tkaniny. W trakcie drukowania należy uważać,
by papier nie zsunął się z powierzchni klocka. Jakość druku
zależy w równym stopniu od jakości atramentu i papieru
użytego do druku. Niekiedy, by wzmocnić jego własności
chłonące, papier się nawilża. Drukuje się zazwyczaj na
papierze ręcznie wytwarzanym (czerpanym), produkowanym
z kory drzew lub z pnączy. Sprowadza się go z Nepalu. Flagi

�modlitewne drukuje się natomiast na surowym płótnie baweł­
nianym/*

Poświęcenie druków
Zdarzają się drzeworyty, które podlegają tej samej ceremo­
nii poświęcenia co thanki. Pomniejsze druki poświęcane są
w trakcie prostszej ceremonii. Rozpoczyna ją ręczne dopisa­
nie przez lamę pewnych sylab na rewersie druku, w tym
przede wszystkim sylab Om Ah Hum, aktywizujących wize­
runki bóstw. Następnie, po dokładnym wysuszeniu odbitki,
lama przeprowadza właściwą ceremonię, polegającą na od­
czytaniu mantr i dharani i wizualizacji odpowiednich bóstw.
W trakcie ceremonii poświęcenia druków kolistych lub
figuratywnych lama rzuca na powierzchnię odbitki kilka
ziaren jęczmienia, kolorowego ryżu, spryskuje ją wodą
z szafranem. Następnie odbitka jest szybko i starannie
składana i zaszywana w kwadratowej pochewce wykonanej
z kolorowej przędzy. Pod groźbą uwolnienia energii, związa­
nej przez lamę przysięgą służby dharmie (nauce Buddy),
drzeworytu takiego nie wolno oglądać ani prezentować
publicznie. W trakcie ceremonii święcenia druków ochrania­
jących przed chorobami, wpywami demonicznymi i nie­
szczęściami pojawiają się ciastka ofiarne, tzw. tormy (tyb.
gfor ma), wykonywane z masła, mąki i innych substancji. Są
to przeważnie skomplikowane rytuały, z których kilka opisał
Snellgrove i Nebesky-Woykowitz.^
Poniżej cytuję tekst inwokacji do tzw. konia wietrznego,
rfa, najbardziej rozpowszechnionego drzeworytu tybe­
tańskiego, który stał się patronem naszej wystawy (patrz
okładka niniejszego katalogu). Apostrofa ta recytowana jest
przez lamę w trakcie konsekracji druku. Może być też osobistą
modlitwą jego użytkownika:
„O chwalebne zgromadzenie trzech klejnotów [budda, dharma,
sangha], trzech korzeni [guru - nauczyciel, jidam - osobiste
bóstwo medytacyjne praktykującego buddysty, strażnik - bóst­
wo medytacyjne w aspekcie ochronnym], bogów i mędrców,
O trzej opiekunowie-mahasattwowie [trzech bodhisattwów:
Mańdziuśri, Awalokiteśwara i Wadżrapani], Dżajadewi,
Padmasambhawo i widjadharowie [skt, dosł. 'dzierżyciele
wiedzy', wielcy jogini] Indii i Tybetu,
Czcigodny opiekunie Ganapati z boską armią bogów wojny,
0 pięciu boscy opiekunowie, Cesarze [mongolski i tybetański
bohater-wojownik], potężna istoto, i wszyscy inni
Bogowie kosmicznej dynastii, za których sprawą schodzą się
warunki,
Wam wszystkim ofiaruję ten obłok darów, rzeczywistych
1 wyobrażonych;
Błagam was: udzielcie mi łaskawie waszego błogosławieńst­
wa.
Klątwy, zaklęcia, pułapki nekromantów i demonów, nieprzy­
chylnych duchów oraz wszelkie inne przeszkody Niech ustaną i znikną wszystkie te znaki słabości i niemocy
wietrznego konia.
Konflikty, wrogość, obmowa, wojna, spory, kataklizmy i inne Uśmierzcie wszystkie podobne rozdźwięki.
Oby rosła siła i moc chwalebnego wietrznego konia,

Tej czworonożnej legendy.
Proszę, obdarzcie mnie duchowymi i doczesnymi, najwyż­
szymi i zwykłymi siddhi [moc magiczna, uzyskiwana w medy­
tacji; najwyższym siddhi jest oświecenie]
i wszystkim bez wyjątku, czego zapragnie mój umysł."""

Drzeworyt tybetański: nie magia lecz festiwal pustki
Tybetański drzeworyt spełnia wszystkie zadania, jakie stoją
przed buddyjską sztuką, rozumianą jako ыро/а, zręczny
środek, wskazujący drogę ku oświeceniu. Dlatego trudno
zgodzić się z powszechnym do niedawna klasyfikowaniem go
w kategorii „zaklęć, uroków, amuletów", choćby ich siła
magiczna traktowana była jak najbardziej serio. Czyni tak na
przykład Nick Douglas^', skądinąd autor jednego z najlep­
szych omówień drzeworytów tybetańskich, pochodzących
z tradycji buddyjskich i bon. Kategoria „amulet", podobnie
zresztą jak pojęcie „magii", której jest on pochodną, to raczej
termin-indeks, objaśnienie pozorne, obciążone wielokrotnie
dyskutowanymi wadami."
Zamiast więc mówić o magii (niezaprzeczalnie tu obecnej,
lecz nie wiadomo, co właściwie oznaczającej) lepiej widzieć
w drzeworycie tybetańskim ekspozycję buddyjskiej doktryny,
głoszącej аЫ^а-ашсса-алаКа", cierpienie-nietrwałość-pustość. Nietrwałość papierowego druku przypomina o przemija­
niu. Niezmienność, kanoniczność jego ikonografii odwzoro­
wuje buddyjski antyrelatywizm ontologiczny i etyczny: świat
nie jest chaosem, bowiem pomiędzy dobrem a złem istnieje
zasadnicza, nieredukowalna różnica, cierpienie. Cały po­
rządek kosmiczny opiera się na tym fundamentalnym założe­
niu, wyrażającym się w pierwszej z buddyjskich czterech
szlachetnych prawd.^ To z niego wyrasta buddyjski im­
peratyw kategoryczny, składane przez bodhisattwę^ ślubowa­
nie, że nie spocznie w pracy dla powszechnego pożytku
dopóty, dopóki „choć jedna istota pogrąża się w tym oceanie
cierpienia". I w końcu po trzecie: drzeworyt buddyjski,
stanowiący treść tybetańskiej modlitwy żywiołów, spalany
w ogniu, obracający się w młynku i młynie modlitewnym,
odciskany w skale, w tysiącznych powtórzeniach powiewają­
cy na flagach modlitewnych stanowi ekspozycję nauki o pust­
ce wszystkich rzeczy. Bo „gdzie jest wiatr, gdy nie wieje?
gdzie rzeka, gdy nie płynie?" Kto się modli, kiedy wiatr się
modli? Albo gdy rzeka obraca młyn modlitewny? Kto
wprawia w ruch dzwonki z mantrami chroniącymi pola przed
powodzią? Kto porusza klekotki, odstraszające demony? Oto
prawdziwie buddyjski wykład wszechpustki, na przykładzie
niewzruszonej choć iluzorycznej ontologii żywiołów.
Na zakończenie jeszcze jeden obraz z Tybetu. Nad rzeką
siedzi mnich. Rytmicznie zanurza rękę w wodzie. Pod­
chodzimy bliżej. Wygląda, jakby robił babki z piasku. W ręku
trzyma matrycę drzeworytnicza z wizerunkiem Garudy, króla
nagów, wężowych bóstw zamieszkujących wody i podziemia.
Stempluje nią wodę. Rzeka płynie, unosząc z nurtem błogo­
sławieństwo królewskiej pieczęci.

P R Z Y P I S Y
' S. Vincenz, g w w w Ь л ж д ш и / ' о с А и , [w:] tegoż, T f m d f y ź W o w i b z , Gdańsk
1993. s. 112
' Tegoż. Owfopar. Zwpfjb z for УСЗД-У944, oprać. Jan A . Choroszy, Wrocław
1993. s. 12 i 51
' Budowla o kanonicznym, precyzyjnym kształcie i bogatej symbolice, pierwo­
tnie kryjąca szczątki Buddy lub buddyjskich świętych, rozpowszechniona w kra­
jach buddyjskich.

706

' Ich nazwa pochodzi od nazwy mantry Om Mani Padme H u m , najczęściej rytej
na skałach w obrębie Wielkiego Tybetu.
' W skład tego kręgu geograficzno-kulturowego w c h o d z ą m i n . Tybet właś­
ciwy, Nepal i północne Indie (Ladakh, i część Kaszmiru, m.in.doliny Lahul i Spiti),
Sikkim i Bhutan.
' Przedstawiciele starej przedbuddyjskiej religii Tybetu.

�' B.Uspienski, fidf Avi{fego Mitola/a ли Kwsi, przel. R.Mayenowa. Lublin
1985
' W . Juszczak, Pragmenfy. AWce z k o n i i / i l o z o / i i и Ы з , Warszawa 1995, s.
147-8
* Odwołuję się tu do krytyki estetyki pokantowskiej przeprowadzonej przez
H.-G Gadamera w jego Prawdzie i mefodzie. Zob. J.Tokarska-Bakir, Wyzwoknie
przez widzenie i jAicAomie. &amp;olenokgicz&lt;ie aipeby refigi/nmci fyhefahitie/
№ (wielie hermentufyt Aansa-Georga Gadamera (w druku).
M . Eliade, TraAfaf o A ü l o n i religii. Warszawa 1976. Mówiąc o ontologii
archaicznej Eliade ma na myśli nie tylko „światopogląd", ale „sposób istnienia
świata" w kulturach archaicznych, w których religia jest elementem wszechobec­
nym, regulującym wszystkie sfery życia. Każde zjawisko przyrodnicze, społeczne
i artystyczne jest tu, w sensie epistemologicznym i ontologicznym, manifestacją
sacrum, hierofanią.
" O niebezpieczeństwach tego aktu pisze Wiesław Juszczak s. 68nn., 128 nn.
etc.
" R. A . F. Thurman, Tibet / В ЛыаИЬюп ondTfj A n , w: M . M . Rhie, R. A. F.
Thurman, Wudom and Сощроиюл. 7he iacred Л п о / Tíoef (katalog wystawy
0 tym samym tytule, zorganizowanej w The Asian Art Museum of San Francisco,
1991), San Francisco 1991, s. 37
" G . Tucci, Tioefon Painled J c r o i ü , Roma 1949, 1.1, s. 291,
" Podobny zwyczaj znany jest z tradycji polskich chasydów. U J.J.Singera
czytamy o Rabinie Mędrcu z Przemyśla, z racji dzieła, które wydał pod tym tytułem
zwanym „Rykiem Niedźwiedzia", albo o rabinie z Lublina, z podobnych przyczyn
zwanym „Ponętnym Banichem". 1 1 Singer, ./osie
Kraków 1992, s. 192
's „Piętnastowieczny mistrz buddyjski Gon dkar ba kun dga' mam rgyal
w czasie swej nocnej medytacji miał wizję Mahakali. Tej samej nocy naszkicował
bóstwo, tak jak się mu ono pokazało. Następnego dnia powierzył wykończenie
1 pokolorowanie malowidła słynnemu artyście, mKhyen brtse chen mo. Dziesiąty
Karmapa. Chos dbyings rdo rje (1604-1674) i Situ pan chen chos kyi 'byunggnas
(1700-1774) byli takimi właśnie mistrzami [tzn. malowali według własnych wizji]
i ich tanki osiągały wielki rozgłos." D . P. i J. A . Jackson, TfOefon Thonghz Pawling.
Mefhodr and Walerials, Boulder 1984, s. 12
" W . Juszczak, op. cit., s. 129
" Zob. 1. Tokarska-Bakir, Wyzwolenie przez widzenie i dwchonie, op. cit.
'* F. S. С Northrop, The Meefing о / f o i f and Weif, s. 340. Podobną opowieść
osnuto wokół postaci Hermana Hessego. Opowiadano, że gdy osadzony był
w więzieniu za o d m o w ę służby wojskowej, namalował pociąg wjeżdżający do
tunelu, po czym wsiadł w niego i odjechał. Relacja ustna Krzysztofa Czyżews­
kiego, sesja poświęcona Hermanowi Hessemu, Wrocław, wiosna 1994
" N . J. Girardot, Myfh and Meaning in Eorfv Tdoúm, Berkeley and Los Angeles
1983
" Cz. Miłosz, Tfoñtu, Warszawa 1992. To samo przekonanie znajdujemy
u Simone Weil: „Zły malarz - powiada ona - patrzy na dziewczynę, która mu
pozuje, i m ó w i sobie « m a wysokie czoło, skośne brwi, powinienem umieścić na
płótnie wysokie czoło i skośne brwi*. Prawdziwy malarz przez napięcie uwagi jest
tym, na co patrzy. Przez ten cały czas porusza się jego ręka trzymająca pędzel." S.
Weil, P u m a wybrane, Kraków 1991, s. 94. Zob. J. Tokarska-Bakir, Wyzwolenie..,
op. cit., Wprowadzenie.
" Szao Jung, X I w., za. J. Needham, Wieltie miareczkowanie, f/auta i jpofeczemfwo w Chinach i na Zachodzie. Warszawa 1984, s. 55
и Seung Sahn, Jfrzepw/qc popiół na guddg. Warszawa 1990, s. 84
" Pamiętając o starożytnym, a oddziałującym jeszcze w okresie późnego
średniowiecza (np. u Tomasza z Akwinu) rozróżnieniu pomiędzy sztuką i stwarza­
niem, które mocno naznaczyło całą późniejszą myśl Europejczyków.
" Zob. j . Tokarska-Bakir, Wyzwolenie przez widzenie i f&amp;cnanie, op. cit.
^ „Księżniczka Punyadhari z M i nnyag, jedna z uczennic I V Karmapy, Rol pa'i
rdo rje [1340-1383] miała sen o wielkiej tance Buddy Śakjamuniego, mierzącej 11
łokci od ucha do ucha. Słysząc to, Karmapa podpowiedział j e j , w j a k i sposób
mogłaby urzeczywistnić swój sen. Dosiadł konia i za pomocą śladów jego kopyt
zaznaczył na ziemi wzór wizerunku. Okazało się że ów obraz Buddy ma doskonałe
proporcje. Następnie został on przeniesiony na ogromny kawał jedwabiu. Przez
trzynaście miesięcy pięciuset ludzi pracowało nad wykonaniem tej wielkiej tanki,
na której po obu stronach Śakjamuniego znaleźli się także Mańdziuśri i Maitreja "
Karma Thinley, Tfúfory o / g ń f e e n Karmapa: o/TBef. Boulder 1980, s. 66-67
* Thurman, op. cit. s. 36
^ Najbliższe europejskiemu znaczeniu «sztuki» może być tybetańskie 6zo 6o,
praca, rękodzieło' (a także: figura, podobizna, forma etc.) Dass pisze, że zgodnie
z buddyjskim podziałem w sztuce m o ż n a wyodrębnić trzy kategorie: [1] las tzo,
czyli sztuka w odniesieniu do ciała, obejmująca pisanie, rysowanie, malowanie
i wszystko, co dotyczy rzemiosła; [2] ngag ozo, sztuka w odniesieniu do mowy,
obejmująca sztukę czytania i układania utworów literackich, a także umiejętność
studiowania: oraz [3]у id 6zo, sztuka w odniesieniu do umysłu, obejmująca wszelką
pracę intelektu. Jeśli chodzi o kategorie działalności artystycznej, wymienia się
kolejno: tkactwo, handel, sztukę dyplomacji, sztukę epistolamą, arytmetykę,
chiromancję, wróżenie i interpretację znaków wróżebnych, sztukę projektowania
i konstruowania, rzeźbienie posągów, reliefów, rytowniclwo, sztukę wychowywa­
nia, wytwarzania tkanin wełnianych i filcu, sztukę mieszania składników (np.
metali). Ch. Dass, TfOefon-fnglúh Dicfionary, Calcutta (1902) 1985, s. 1111
" R. Thurman, Tioef and Tioefan gwddnum, op. cit., 35.
" Angielski przekład tybetańskiego 6zoDojako „sztuczny - artystyczny", który
powtarzam tu za Robertem Thurmanem (Wüdom and Compamon. op. cit., s. 34),
nawiązuje do dwuznaczności „sztuka" - "sztuczność": np. ang. arf-arfi/icial,
istniejącej w wielu j ę z y k a c h europejskich. Trudno m i rozstrzygnąć, na ile trafnie
oddaje on znaczenie tybetańskie. Na ten temat patrz Dass. op. cit., s. 1111.

^ Rigpa Fellowship, London 1988
" Thondup Tulku, A d d e n Teaching* о / Tioef. An fjpldnafion о / fne Terma
Tradifion о / r n e Ayingma Jcnool о / Д м И л и т , London, s. 151-152
" H . A . Jáschke, Tfeelon-Engfuh Diclionary wiln Special Ke/érence fo rne
Prevailing Dialects, Delhi 1980, s. 522-523: (2) „rang Dywng ha, samopowstały:
(...) rang g r a t nie przez człowieka wytworzony „["= rang oyun, rang oyong,
samoistny, powstały sam z siebie"]. Podobnie Dass, op. cit., 1164-1165. Zob też j .
Tokarska-Bakir, Wyzwolenie..., on. cit.
" Drzewo pod którym Budda Sakjamuni osiągnął oświecenie. 'Bodhi' znaczy
„przebudzenie, oświecenie".
" biography о / Dnarmajvamin, [ w : ] J.N. Roerich ( o p r a ć ) , glae Annals,
Moskwa 1967, 525-527
" Mik yen 6rde'f Guide fo fhe Яо/y Placel о / Cenlral Tioef. przeł. z tyb. A .
Ferrari, L . Petech, H . Richardson, Roma 1958, 43 etc.
" Roerich, op. cit, 512. 519, 533
" Jedno z groźnych bóstw panteonu buddyzmu tybetańskiego.
" Samoistne powstanie przypisuje się też stupie o tej samej nazwie, słynnej
stupie Swajambhu w Kathmandu.
" «Piecioraki», ponieważ składa się z pięciu figur: „świętego posągu przywie­
zionego z Indii, samopowstałego posągu [Awalokiteśwary], [posągu] któla, a także
księżniczki nepalskiej i chińskiej", Thondup, op. cit., 252, n. 211
*' Thondup, op. cit., s. 252, n. 211
" S. L . , Huntington J. C , Huntington Leaves/rom fne godni Tree. The Arf о /
Pala /ndia fgfh-T2fh cenfwnejj and 7fs Jnfemafional legacy [katalog wystawy
w The Dayton Art Institute], Seattle - London 1990, s. 85
« Tamże.
" G. Tucci, Tioefan Painled Scrolls, op. cit, s. 290
" Jackson, op. cit., s. 139
* Tucci, op. c i i . , s. 312nn.
^ Blo bzang chos k y i rgyal mtshan, [ w : ] Tucci, op. cit., 315
D. L . Snellgrove, Тле fYine Ways о / Д о л . E r c e r p » / r o m gZi-brjid [przekład
z t y b ] , Boulder 1980, s. 297-298
" H . A . Jáschke był misjonarzem z Moraw, który wiele lat spędził w podhimalajskiej dolinie Lahul w północnych Indiach.
B . Olschak. T. Wangyal. Myrfic Arf o/Ancienf Tibef. London bd, s. 113
s« Tucci, op. cit., s. 239
" Jackson, op. cit., s. 11
" P. Florenski, / t o n o i f o ł i inne szkee, przeł. Z.Podgórzec, Warszawa 1984, s.
120. Zwraca uwagę zbieżność tego określenia z tybetańskim określeniem
malarstwa, „proteza d u c h o w o ś c i " bliska jest rfen, „symbolowi-podporze".
" Tucci, op. cit., s. 287-288
" Tendencja do zaniedbywania treściowej strony słowa czy napisu na rzecz jego
formy i oddziaływania, z reguły właściwa jest tzw. kulturom „ustnym", archaicz­
nym, w odróżnieniu od „pisemnych", opartych na piśmie jako głównym nośniku
komunikacji. Owa tendencja przejawia się w specyficznym „rematycznym"
użytku, jaki czyni się w obrębie kultury ustnej ze świętej rzeczy czy świętego
tekstu, interesując się nie tyle jego femafem (tym, о с z y m jest tekst lub с o
wyobraża wizerunek), ile remalem (materialnością tekstu, substancją wizerunku,
tym, c z y m tekst lub wizerunek jest). Podobne, „rematyczne nastawienie" może
też charakteryzować określone formy kultu: w zachowaniu religijnym akcentuje
się wówczas samą tylko czynność (klękanie, wędrówka na klęczkach, pokłony,
okrążanie świętej góry, klepanie pacierzy, różaniec itp.), nie zaś np. treść albo też
intencję modlitwy czy rozmyślania, zalecanego przez brewiarz na okoliczność
owej pobożnej praktyki. Odwołuję się tu do przystosowanego do etnograficznego
kontekstu potrzeb rozróżnienia językoznawczego: temat (lo, o czym się mówi)
- remat (to, co się mówi). Więcej na ten temat w mojej pracy, Wyzwolenie..., op.
cit., Wprowadzenie.
% Douglas, op. cit., s. 9
* Thondup Tulku, Widden Teaching! о / TToef. An Eipfdnorion о / fne Terma
Tradifion о / f k e Ayingma Jcnool o / g w d d n ú m , London, s. 151-152
^ Za: G. Leonów, w: M . M . Rhie, R. A . F. Thurman, Wúdom and Companion.
The Sacred A n qf" Ti6ef, s. 306
" N . Douglas, Tioefon Tdnf ric Chormr and A m a l e » . 2 JO Examples Reproduced
/ r o m Original WoodWocb, New York bd. s . l l
* Snellgrove, The fVme Ways..., op. cit.; R. de Nebesky-Wojkowitz, Oracles
and Demons o/rioef. The Cidf and Iconography о/fhe Tipelan Profecfive Deifies,
The Hague 1960
™ Modlitwa skomponowana przez Mipama, słynnego lamę, który żył w latach
1846-1912. Za udostępnienie jej dziękuję P. Maciejowi Góralskiemu z Muzeum
Azji i Pacyfiku w Warszawie.
" N . Douglas, op. cit., s. 11
" M a m tu na myśli całą antropologiczną krytykę Frazerowskiej Ziole/ galgzi,
poczynając od Bronisława Malinowskiego przez gemertungen uter Prozer The
GoWen Aowgh' Ludwiga Wittgensteina, a kończąc na dyskusji nad pojęciem
racjonalności, jaka toczyła się w prasie antropologicznej {filozoficznej w latach 60'
i 70'. Zob. artykuły z tomu pod red. E. Mokrzyckiego, Pac/onalnosc i sfyl т у Д е ш а ,
Warszawa 1992
" Palijska formuła, wyrażająca w największym skrócie podstawowe idee
buddyzmu: uniwersalność cierpienia, przemijanie i „brak wszelkiej samoistnej
esencji i egzystencji", zwany pustością wszystkich rzeczy, w tym ,ja".
" Jest to najbardziej skrótowa, mnemotechniczna formuła doktryny buddyjs­
kiej, przypisywana samemu Buddzie Śakjamuniemu. Pierwsza szlachetna prawda
stwierdza, że cierpienie istnieje; druga wskazuje na jego przyczyny; trzecia naucza
o istnieniu nirwany, stanu poza cierpieniem; czwarta wskazuje do niego drogę.
" Praktykujący buddysta, ślubujący dążyć do wyzwolenia nie tylko dla
własnego dobra, ale dla pożytku wszystkich istot.

707

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10471" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10449">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5bb94eb0db0e5349cfb806276c58bd36.pdf</src>
        <authentication>abc0cd1dbfc68a46f49955c1b9cf8272</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124632">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3303</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124633">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124634">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:3096</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124635">
                <text>Moi przyjaciel Łemkowie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124636">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4, s.211-216</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124637">
                <text>Reinfuss, Roman</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124638">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124639">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124640">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="124641">
                <text>Tl. 1. N a j d a c h , stary pasterz z R y c h w a ł e m , 1929

r.

Roman Reinfuss

M O I

P R Z Y J A C I

Zainteresowanie Ł e m k a m i , a p ó ź n i e j e t n o g r a f i ą z r o d z i ł y się

Ł E M K O W I E

m u codzienny p o s i ł e k , w r a c a ł dopiero p ó ź n ą j e s i e n i ą . Zaintereso-

u m n i e z czystego p r z y p a d k u . P a r ę l a t przed w o j n ą m i e s z k a ł e m

луа1о mnie ż y c i e starego s a m o t n i k a , s i a d ł e m z n i m na

z m a t k ą w Gorlicach, gdzie na

poczęstoлyałem

kałem Lemków\
z i m ą saniami

cotygodniowych targach spoty­

P r z y j e ż d ż a l i w o z a m i w y ł a d o w a n y m i drewnem,

z a p r z ę ż o n y m i лу konie l u b w o ł y . 2лугаеаН m o j ą

papierosem,

później

zjedliśmy

trawie,

wspólnie

moją

луусДоегколл'а „ w a ł ó w k ę " , a stary opoлyiadał i o p o w i a d a ł . TJ Ł e m колу

ОЛУСО

nie e t ^ v a j a się dobrze, z a p a d a j ą c z ę s t o na

„moty-

m c a g ę sлrymi l u d o w y m i s t r o j a m i , л\чес o g l ą d a ł e m ich z zainte­

l y c i u " , trzeba je ЛУ jesieni z a b i j a ć na

resowaniom, czasem z r o b i ł e m j a k i e ś zdjęcie i na t y m w ł a ś c n v i e

m a j ą nawet takie , . p o z w o l e ń s t w o " o d j a k i e g o ś k r ó l a , żo m o g ą

лс.-^л^ко się. k o ń c z y ł o .

b i t e i o s k ó r o w a n e barany spгzedaлyać na targach w Gorlicach

- D o p i e r o w r. 19:11 w czasie jednej z луакасуппуек wycieczek
na M a g u r ę Malastoлyską z a c z ę ł a się m o j a t r w a j ą c a j u ż p r z e s z ł o
pól

wieku

„przygoda

z Łemkowszczyziia".

Szedłem

śródleśną

d r o g ą b i e g n ą c ą grzbietem Magury, gdy na polanoo po lewoj stro­
nie

drogi z w r ó c i ł a

m i ę s o . Ryclnvaldzianie

moją

m y a g ę spora r u d a sterta liści, obok

i ОгуЬоллае.
„ A s k ą d ż e w t a k i m razie b i o r ą się owce w n a s t ę p n y m r o k u ? "
N a w i o s n ę c h o d z i l i ś m y po nie aż do B o j k ó w i H u c u ł ó w , t a m się
je киролуа1о i p ę d z i ł o g ó r a m i do d o m u .
ZafasoyiKwalo m n i e opoлviadanie starego, o d w i e d z a ł e m

k t ó i e j 7.гсф1олса1о się coś, j a k b y buda dla psa, t y l k o t r o c h ę d ł u ż ­

jeszcze parę razy na polanie i w d o i n u w R y c h w a ł d z i e

sza,

Олусгагу). O n opoлviadał, j a n o t o w a ł e m i f o t o g r a f o w a ł e m . W

Z a c z ą ł e m s c h o d z i ć w k i e r u n k u dziwnej b u d o w l i , w ó w c z a s

zaszczekał pies u k r y t y w cieniu a z b u d y na czworakach w y g r a ­

sposób

m o l i ł się siwy, ł y ą s a t y m ę ż c z y z n a . B y ł to m ó j pierwszy przyjaciel

Т^етколузгсгу z n y .

Ł e i n k o . n a z y w a ł się N a j d u c h . O d wiosny do jesieni p a s ł na

tej

powstał

cionym

późmej

polud-

n i o w ą d r z e m k ę w ciasnej ,,kołybie"'. D o wsi, s k ą d przynoszono

dгukoлл'any

artykuł

na

ten

temat

R y c h w a ł d b y ł w s i ą niezmiernie c i e k a w ą . N i e g d y ś , jak nazwa
луэкаг^е

stary pasterz o d b y w a ł

pierwszy

1

polance k i l k a k r ó w i owiec, teraz s p o c z y w a j ą c y c h w s z a ł a s i e ple­
z g a ł ę z i , podczas gdy

mój

go

(obecnie

(Reichwald) z a ł o ż o n y przez k o l o n i s t ó w

niemieckich,

„ d o k w a t e r o w a n y " przez pasterzy w o ł o s k i c h i r u s k i c h

r o l n i k ó w , znany b y ł w okolicy j a k o g ł ó w n e c e n t r u m

hodowli
211

�milicjantów.

2 M ą d z i k i e m nie w i d z i a ł e m się w ó w c z a s .

Później

n a s t ą p i ł a akcja „ W " , ft w k i l k a n a ś c i e hu po niej zaczęły się pierw sze p o w r o t y . B y ł e m w t e d y k i e r o w n i k i e m

swiozo r e a . k t y u n « a n o j

K a t e d r y E t n o l o g i i na U M C S w L u b l i n i e , k t ó r e j w r. 1900 p r z y ­
znano po raz pierwszy n a b ó r s t u d e n t ó w . N a l e ż a ł o ieli z a p o z n a ć
z p r a c ą t e r e n o w ą , z a d z i a ł a ć mocno na i c h w y o b r a ź n i ę , p o k a z a ć
coś nieznanego i prawie egzotycznego. T a k więc po wielu l a t a c h
z n a l a z ł e m się z n o w u w B a r t n e m , t y m razem z g r o m a d k ą stu­
d e n t ó w . M i e s z k a l i ś m y w pustej c h a ł u p i e ł o m k o w s k i e j , p e ł n i ą c e j
f u n k c j ę schronu P T T K .

O p i e k u n e m b y ł Ł e m k o , Stefan

Felen­

czak, k t ó r y b y ł naszyn „ e t a t o w y m " i n f o r m a t o r e m .
„ P a n i e Felenczak nie wie pan co s ł y c h a ć z M ą d z i k i e m , t y m
co m i a ł t a k i e d ł u g i e

„bajusy"?

„ B y ł n a w y s i e d l e n i u i niedawno w r ó c i ł z r o d z i n ą . Mieszka
t a m gdzie d a w n i e j . Teraz pewnie pasie k o n i e na p a s t w i s k u , jeden
jest k a s z t a n a d r u g i

siwy".

Zebrałem studentów i poszliśmy szukać Mądzika.

Niedaleko

c e r k w i n a ł ą c z c e p a s ł y się dwa konie, siwy i kasztan, a, p r z y n i c h
na k o ż u c h u o d w r ó c o n y m sierścią do g ó r y leżał M i c h a ł M ą d z i k .
P o z n a ł e m go od razu, t y l k o że kruczo-czarno „ b a j u s y " przez to
k i l k a n a ś c i e łat, bardzo

posiwiały.

„ D z i e ń d o b r y panie M ą d z i k , poznaje m n i e p a n ? "
W p a t r z y ł się wo m n i o u w a ż n i e c z a r n y m i , ś w i d r u j ą c y m i

na

w y l o t oczami.
„ C o ś n i b y poznaje... ale nic w i o m . . . "
P r z y p o m n i a ł e m m u dawne czasy i studenta, k t ó r y p r z y j e ż ­
d ż a ł do niego na rowerzo. S t a r y u c i e s z y ł się i r o z g a d a ł j a k dawniej,
a studenci obsiedli nas w i a n k i e m i s ł u c h a l i . O p o w i a d a ł o wysied­
l e n i u , o pobycie „ n a Zachodzie", p ó ź n i e j p r z o s z o d ł na

dawno

czasy m i ę d z y i n n y m i o p o w i e d z i a ł n a m o S y p k u , d z i e l n y m z b ó j ­
n i k u ł e m k o w s k i m , k t ó r y m i a ł s w o j ą k r y j ó w k ę w j a s k i n i na K o r ­
n u t a c h , a ż a d e n p o ś c i g nio m ó g ł go d o s i ę g n ą ć , p o n i e w a ż k o ń
S y p k i m i a ł p o d k o w y p r z y b i t e t y ł e m do p r z o d u , wobec czego
ślady

jakie pozostawiały

wskazywały

kierunek

odwrotny

do

jazdy.
P a r ę n a ś c i e l a t t e m u z m a r ł M i c h a ł M ą d z i k . P o z o s t a ł o po n i m
d w ó c h s y n ó w : I w a n c z y l i Janek i Osif ( J ó z e f ) . Janek p o m i m o ,
że nie p o s i a d a ł ż a d n e g o w t y m k i e r u n k u p r z y g o t o w a n i a , z a p a l i ł
się do e t n o g r a f i i . C h o d z i ł po wsiach, z b i e r a ł m a t e r i a ł y , z a c z ą ł
2

n a w e t p u b l i k o w a ć . M i a ł zamiar o p r a c o w a ć całość k u l t u r y
i h a n d l u o w c a m i . C h o d z i ł e m t a m w i e l o k r o t n i e nio aby dowie
dzieć się czegoś bliższego o t a j e m n i c z y m p r z y w i l e j u ,

którego

w p r a w d z i e n i k t nie w i d z i a ł , ale k t ó r y b y l przez wszystkie w ł a d z e
aż do I I w o j n y ś w i a t o w e j respektowany. I n f o r m a c j e rychwał-i
dzian na t e m a t p r z y w i l e j u b y ł y r o z b i e ż n e . J e d n i t w i e r d z i l i , ż e
n a d a l go Stefan B a t o r y za dostawy b a r a n i n y w czasie wojennej
potrzeby, i n n i p r z y p i s y w a l i go M a r i i Teresie l u b c a r o w i M i k o ł a ­
j o w i I za j a k i e ś p r z y s ł u g i na rzecz wojsk rosyjskich, g d y prze­
c h o d z i ł y przez K a r p a t y na W ę g r y w r . 1848, a ż e b y A u s t r i a k o m
d o p o m ó c w zgnieceniu powstania K o s u t h a .
Drugim

bliskim

przyjacielem

moim

był

7, B a r t n e g o , z n a k o m i t y „ r a b s i k " , specjalista
borsuków

z

nor.

Człowiok

posiadający

Michał
od

Mądzik

„wybierania"

najdłuższe

„bajusy"

( w ą s y ) na całej Ł e m k o w s z c z y ź n i e . D o m M ą d z i k a , a raczej w y s o k i
s t ó g siana przed jego d o m e m , b y ł m o i m s t a ł y m miejscem nocle­
g o w y m . J e ź d z i ł e m t a m c z ę s t o bo M i c h a ł M ą d z i k nie t y l k o o bor­
sukach i i n n y c h polowaniach u m i a ł o p o w i a d a ć . P r z y jego po­
mocy nawiązałem kontakt z b a r t n e ń s k i m i kamieniarzami, o któ­
rych

artystycznej

działalności

świadczą

zachowane

do

dziś

setki k r z y ż ó w p r z y d r o ż n y c h i c m e n t a r n y c h ozdobionych p ł a s k o ­
rzeźbami

Chrystusa.

W o j n a p r z e r w a ł a na czas d ł u ż s z y moje w ę d r ó w k i po Ł e m ­
kowszczyźnie.
okupacji,

w

Wprawdzie byłem

raz

B a r t n o m z Tadeuszem

jeden,

bezpośrednio

Sewerynem,

po

dyrektorem

M u z e u m Etnograficznego w K r a k o w i e , k t ó r y chciał t a m f d m o w a ć
„ K o z y b r a t y " (humorystyczny w y s t ę p d w u braci samochwałów)
ale b y l i ś m y w B a r t n e m zaledwie p a r ę godzin, bo w okolicy gra­
s o w a ł y liczne i g r o ź n e b a n d y . Ż a d e n kierowca z Gorlic nie c h c i a ł
ryzykować

w y j a z d u . Ostatecznie

Soweryn w y k o ł a t a ł

jakiegoś

gruchota i p o s t a r a ł się o o b s t a w ę w postaci trzech u z b r o j o n y c h

212

dycyjnej

Łemków. Wyjechał

jednak

do A m e r y k i

do

tra­

Stanów

Zjednoczonych, gdzie pracuje j a k o r o b o t n i k a r ó w n o c z e ś n i e na
niwie k u l t u r a l n e j w Ł e m k o - S o j u z i e . B r a t jego Osif gospodarzy
w B a r t n e m i z d u ż y m oddaniem p e ł n i o p i e k ę n a d t a m t e j s z ą za­
b y t k o w ą c e r k i e w k ą . P r z y j a ź ń j a k ą z a w a r ł e m z ojcom „ p r a w e m
dziedziczenia" p r z e s z ł a n a obu s y n ó w .
W czasie jednej z z i m o w y c h w y p r a w badawczych na Ł e m k o w s z c z y z n ę k r y n i c k ą p o z n a ł o m przed wojną, w Ż e g i e s t o w i e —•
W s i r o d z i n ę M i l a n i c z ó w (przyczynek do t e o r i i K . Dobrowolskie­
go n a t e m a t u d z i a ł u p o ł u d n i o w y c h S ł o w i a n w osadnictwie wo­
ł o s k i m ? ) . G d y ś m y bardziej się z a p r z y j a ź n i l i ojciec r o d z i n y po­
k a z a ł m i z w i e l k i m n a b o ż e ń s t w e m p o ż ó ł k ł y pergamin z p i e c z ę ­
ciami, z k t ó r e g o w y n i k a ł o , żo król Stefan

Batory

nobilitował

jednego z p r z o d k ó w Milanicza za z a s ł u g i wojenne, n a d a j ą c m u
herb i t y t u ł szlachecki. P o d o b n y c h d o k u m e n t ó w b y ł o na Ł e m ­
k o w s z c z y ź n i e w i ę c e j p o n i e w a ż s o ł t y s i wsi k r ó l e w s k i c h i b i s k u p i c h
z o b o w i ą z a n i b y l i konno i zbrojno s t a w a ć w razio wojennej po­
T

trzeby. Ciekawe ile z t j c h d o k u m e n t ó w p r z e t r w a ł o z a w i o r u c h ę ,
k t ó r a p r z e s z ł a przez

Łemkowszczyznę.

B y ł o to chyba w r. 1936. J e c h a ł e m rowerem na p e n e t r a c j ę
wschodniej

Łemkowszczyzny.

Przejeżdżając

przez

Olchowioc

(dawny p o w i a t K r o s n o ) z o b a c z y ł e m p r z y drodze m ł o d e g o Ł e m k a
ubranego j a k wszyscy w s t r ó j l u d o w y . Z a t r z y m a ł e m się i zagad­
n ą ł e m po ł e m k o w s k u :
„ S ł a w a I z u s u C h r y s t u , majete w y u d o m u ozuhu, ja ohoozu
z r o b y t y sobi

znimku".

O k a z a ł o się, żo c h ł o p a k m a po ojcu nie t y l k o c z u h ę ale i d a w n y
„ u h e r s k y k a p e l u c h " i c h ę t n i e da się w t y m s f o t o g r a f o w a ć

ale

z s i o s t r ą i joj m a ł ą c ó r e c z k ą . P r z y g o t o w a n i a t r w a ł y d o s y ć d ł u g o ,

�II.

3.

Ks. T y tar,

proboszcz p a r a f i i greko-katolickiej
ezowej, ok. 1933 r.

I I . 5. Teodora Szlantowa, u r . 1880, Ł o s i e

w Hań-

I I . 4. M i c h a ł M ą d z i k , B a r t n e , 1961 r.

I I . 6. W a s y l T o r o p y ł a z s i o s t r ą i s i o s t r z e n i c ą , Olchowiec, 1933 r.
213

�bo musieli się g r u n t o w n i e u m y ć , u c z e s a ć j a k do cerkwi i w y s t r o i ć ,

tyzm

wreszcie s t a n ę l i przed o b i e k t y w e m .

i nuda, więc lubił

że

przyślę,

zapisałem

nazwisko

do

gdy

Wasyl

Toropyla

łóżka.

Dokuczała

mu

bezczynność

p r z y c h o d z i l i ś m y do niego.

oczywiście o m a z i a r s k i m

„ Ł e m p r y s l i j t o n a m pane z n i m k u . no z u b u d t e " .
Obiecałem,

trwale przykuł

handlu, o zwyczajach

Opowiadał

i przesądach,

a t a k ż e ś p i e w a ł . U niego n a g r a ł e m dwie rzadkie polskie p i e ś n i

— Olchowiec i zdjęcia... nie p o s ł a ł e m . Po wojnie w r. 1963 b y ł e m

dziadowskie, k t ó r e p r z y w i ó z ł zo swych m a z i a r s k i c h

wędrówek,

w Olchowcu ze s t u d e n t a m i . P y t a ł e m

z okolicy I n o w r o c ł a w i a . Od niego t e ż z a n o t o w a l i ś m y

informację

o Toropylę, był,

wrócił

z przesiedlenia ale go nie o d w i e d z i ł e m bo nas burza w y p ę d z i ł a
z Olchowca i trzeba b y ł o w r a c a ć do K r e m p n o j , gdzie m i e l i ś m y
r

b a z ę . W n a s t ę p n y m r o k u z n o w u o d w i e d z i l i ś m y Olchow ico.

Po

o sposobie chowania p o r o n i o n y c h p ł o d ó w . G d y S p ó l n i k b y ł ma­
ł y m c h ł o p c o m m a t k a jego p r a c u j ą c c i ę ż k o w czasie ciąży poro­
n i ł a . Niedonoszony p ł ó d został

zwyczajem

łemkowskim

zako­

p r a c y m i e l i ś m y z e b r a ć się p r z y samochodzie. N a d e s z ł a u m ó w i o n a

pany w izbie pod s t o ł e m , gdzie mial c z e k a ć do m o i n e n l i i , w k t ó r y m

godzina, c z e k a ł e m na miejscu z b i ó r k i . W oddali z o b a c z y ł e m t r z y

powunien n a s t ą p i ć prayyidlowy p o r ó d . W e d ł u g w iorzeń

z b l i ż a j ą c e się postacie. B y ł y to dwie s t u d e n t k i i i d ą c y

w t y m momencie p r z y b y w a dusza nienarodzonego dziecka i wo­

między

łaniem

n i m i starszy m ę ż c z y z n a . D o m y ś l i ł e m się od r a z u .

domaga się c h r z t u . W

tym

Łemków

w ł a ś n i e czasie S p ó l n i k

ze

„Wyste Wasyl Toropyla?"

swoim starszymi b r a t e m lożoli na, ł ó ż k u . B r a t p o w r ó c i ł z handlo­

„ A wyste, pane, t o j profesor z L u b l y n a szto sia o mene p y t a u V"

wej p o d r ó ż y i opowdadal o niej Piotrowu. D ł u g o w nocy c h ł o p c y

r

7

I s t a ł o się coś bardzo dziwnego! C h w y c i l i ś m y się w objęcia i w y ­

r o z m a w i a l i ze s o b ą , gdy

c a ł o w a l i j a k b r a c i a . On p ł a k a ł otwarcie a j a z a g r y z a ł e m w a r g i bo

S p ó l n i k , usly szcli w y r a ź n e w o ł a n i e „ c h r z t u , c h r z t u " .

m i b y ł o w s t y d przed s t u d e n t a m i . J a k się u s p o k o i ł z a c z ą ł opowia­

szydi się i dali szybko z n a ć rodzicom, a w ó w c z a s ojciec p o k r o p i ł

d a ć j a k t o c z e k a ł na moje „ z n i m k i " , j a k s z u k a ł swej f o t o g r a f i i na

miejsce p o c h ó w k u p o ś w i ę c o n ą w o d ą i w o b e c n o ś c i m a t k i d o k o n a ł

w y s t a w a c h r e k l a m o w y c h f o t o g r a f ó w w R y m a n o w i e i Sanoku. A l e

„ c h r z t u z w o d y " . Stary S p ó l n i k b y l g ł ę b o k o przekonany, że nie

nie z n a l a z ł , a p ó ź n i e j n a d e s z ł a w o j n a . C z u ł e m się j a k z b i t y pies.

twierdził

uległ wraz z b r a t e m h a l u c y n a c j i .

7

Wystra-

7

7

N a szczęście m a m p r z e c i e ż klisze. W a s y l T o r o p y l a w t y d z i e ń po

Pewnego razu p o s k o ń c z o n y m w y w i a d z i e u Spóhnka- c o f n ą ł e m

naszym s p o t k a n i u d o s t a ł swoje „ z n i m k i " p o w i ę k s z o n e do f o r m a t u

taśmę i przegrałom mu

1 8 x 2 4 , t y l k o , że siostra nie m o g ł a ich j u ż obejrzoć bo

maziarskim

zmarła

w p e w n y m momencie, j a k

zawołaniom

fragment

jego opowieści

„ K o l o m a ź ...

zakończonej

Kupujto

kolomaź... ".

przed p a r u l a t y , a joj m a ł a c ó r e c z k a jest joszczo na zachodzie,

Stary w pierwszej c h w i l i o n i e m i a ł i w p a t r y w a ł się w magne­

t a m w y s z ł a za m ą ż i ma k i l k o r o dzieci. P ó ź n i e j k o r e s p o n d o w a ł e m

tofon n i e p r z y t o m n y m w z r o k i e m , n a s t ę p n i e poderw a,ł się, usiadł

z T o r p y ł ą , z a p r a s z a ł m n i e do „ O l c h i u c i a na

na ł ó ż k u , z a c z ą ł k l e p a ć się d ł o ń m i po udach, wroHzoio w y k r z t i i s d

hryby".

Sporo jest t y c h ł e m k o w s k i c h p r z y j a c i ó ł . Chciało b y się k a ż ­
demu

poświęcić

choć

s ł o w o , ale

M u s z ę jednak w s p o m n i e ć

co

to

obchodzi c z y t e l n i k a ?

o Ł o s i a n a c h , bo

d r ż ą c y m z emocji głosom „ D i a b ł a m i a ł w sobie ton co to p u d e ł k o
7

wymy ślił".

położono

Z p o d o b n y m i r e a k c j a m i w s z e ś ć d z i e s i ą t y c h lał.a-h s p o t y k a l i ś ­

wyjątkową

m y się u starszych Ł e m k ó w c z ę s t o . Szkoda, że n i e hylo drugiego

Łosie

k i l k a n a ś c i e k i l o m e t r ó w na p o ł u d n i e od Gorlic jost

7

w s i ą . O d n i e p a m i ę t n y c h c z a s ó w jej m i e s z k a ń c y u p r a w i a l i o b w o ź n y
handel m a z i ą i i n n y m i s m a r a m i . „ Z a A u s t r i i " o b j e ż d ż a l i s w o i m i

magnetofonu,

który by

7

to spontaniczne odezwania nagryw al,

7

by/lby to niezwykle ciekawy m a t e r i a ł .

ciężko z a ł a d o w a n y m i wozami W ę g r y , Siedmiogród, Kongresów­

7

7

7

P ó ź n ą j e s i e n i ą c h o d z i l i ś m y oczy w i.ście w Ł o s i u na, ,.v&gt; e c z i r k i " ,

k ę , Ł o t w ę , L i t w ę , U k r a i n ę . Po I wojnie ś w i a t o w e j jawnie handlo­

gdzie k o b i e t y d a r ł y pierze, p l o t k o w a ł y , ś p i e w a ł y , a

w a l i na terenie całej P o l s k i

r o b i l i t o samo t y l e , że nie d a r l i pierza.. W czasie t y c h wieczornych

a „ n a szvraro" r ó w n i e ż po Słowacji

i M o r a w a c h , bo p r z e j ś c i e granicy c a ł y m

taborem wozów

mężczyźni

nie

p o p i s ó w ś p i e w a c k i c h w y s t ę p o w a ł a w całej p e ł n i mieszanka k u l ­

s t a n o w i ł o dla n i c h z b y t wielkiej t r u d n o ś c i . Ł o s i a n i e b y l i z a m o ż n i

t u r o w a j a k ą t w o r z y l i maziarze z n o s z ą c do swej wsi z różny ch

7

a nawet bogaci. B u d o w a l i p i ę k n e d o m y , u b i e r a l i się po m i e j s k u ,

stron melodie

dobrze j e d l i , więc b y l i w y r o ś n i ę c i j a k d ę b y , a i c h

w ę g i e r s k u czardasze, P i o t r S p ó l n i k d ł u g ą b a l l a d ę po

dziewczęta

oraz t e k s t y . D u d r a

spod

Kiezery ś p i e w a ł

po

słowacku

s ł y n ę ł y z u r o d y . W y g l ą d e m s w y m łosianie w y r ó ż n i a l i się w y r a ź ­

o ż o ł n i e r z u , k t ó r y z o s t a ł rozstrzelany za, dezercję u nad wszyst­

nie w masie zabiedzonych, d r o b n y c h Ł e m k ó w . N a tej podstawie

kimi

p o w s t a ł m i t , że łosianio są p o t o m k a m i szwedzkich j e ń c ó w wo­

Szaliapin z a d r ż a ł b y z z a z d r o ś c i . T a k b y ł o ЛУ Ł o s i u . G d y ś m y stam­

j e n n y c h z czasu „ p o t o p u " .

tąd

W Łosiu spędziliśmy z przerwami kilka tygodni,

penetrując

r ó w n i e ż s t a m t ą d wsie okoliczne. Z iosianami z ż y l i ś m y się bardzo

górował p o t ę ż n y
odjeżdżali

pytano

bas
nas

Stefana
„A

Trębacza,

kiedy

woboc

легасасю?".

którego
Najdłużej

„ w r a c a ł a " jedna ze studentek, k t ó r a na t e m a t Łosia i losian na­
pisała ciokawą książkę opublikowimą w wydawnictwio

3

PAN .

p r ę d k o , a najbardziej z r o d z i n ą Grzegorza Jewusiaka, d o ś w i a d ­

Po w o j n i e przez k i l k a n a ś c i e lat z r z ę d u s p ę d z a ł e m z r o d z i n ą

czonego maziarza, k t ó r y dawniej o p e r o w a ł g ł ó w n i e po p o ł u d n i o ­

wakacje w W y s o w e j . B y ł o t o okazja do odnowienia starych zna­

wej

j o m o ś c i i n a w i ą z y w a n i a n o w y c h . M i e s z k a l i ś m y u Łemkóлv. Nasi

stronie K a r p a t i to p r z e w a ż n i e

zieloną

granicę.

Doskonały

narrator

„na

szwarc" c z y l i przez

opowiadał

z

humorem

gospodarze Hichniewiczowie n a l e ż e l i do badaczy pisma ś w i ę t e g o
czyli tzw.

maziarskich

z t ą r o d z i n ą pod w s p ó l n y m dachem d o s t a r c z y ł o n a m

wozów

przechodziły

nielegalnie granice, j a k

ich

polscy ł u b czescy s t r a ż n i c y t r o p i l i i j a k s p r y t n i e maziarze po­

popularnie „ k o e i a r z y " .

Wiele miesięcy

7

o przygodach w ł a s n y c h i swoich k o l e g ó w , j a k n o c ą c a ł e k a r a w a n y

spędzonych
niezwykle

i n t e r e s u j ą c e g o m a t e r i a ł u do obserwacji. Przez cały czas naszego

t r a f i l i w y m o t a ć się z opałów , a t a ś m a magnetofonowa n o t o w a ł a .

p o b y t u nie s ł y s z e l i ś m y ЛУ t y m d o m u podniesionego głosu, prze­

Z m a t e r i a ł ó w , k t ó r e t a m są utrwalone m o ż n a b y n a p i s a ć w s p a n i a ł ą

k l e ń s t w a czy prostej (1отол\чп sprzeczki. Gdy

p o w i e ś ć . Opowiadania swoje p r z e p l a t a ł Jewusiak ś p i e w o m i g r ą

вкаволсапо o g r ó d e k przed d o m e m i w y c i ę t o śliwy, k t ó r o t a m p i ę k ­

na h a r m o n i i . Ś p i e w a ł a z r e s z t ą c a ł a rodzina J e w u s i a k ó w czasom

nie o w o c o w a ł y , stary Sylwester z a p y t a n y pizezo m n i e co o t y m

wspomagana przez ciekawe s ą s i a d k i . P r z y d u ż e j

m y ś l i , o d p o w i e d z i a ł spokojnie: ,,po

7

muzykalności

Michniewiozowi

drugiej stronio drogi

jost

7

Ł e m k ó w i p r z y z w y c z a j o n y c h do w i e l o g ł o s o w y c h ś p i e w ó w cer­

pusta ł ą k a m o g l i stamtoj s t r o n y u l i c ę p o s z e r z y ć , alo л\ id.aó bardziej

k i e w n y c h r o d z i ł y się na poczekaniu c h ó r a l n e k o n c e r t y l u d o w y c h

ра8олса!о po naszej".

p i e ś n i ł e m k o w s k i c h . U J e w u s i a k ó w s p ę d z a l i ś m y d ł u g i e i nieza­

U

Michniewiozow

7

nie s ł y c h a ć b y ł o ani ś m i e c h u ani *р1ел\ и.

pomniane wieczory. Podobnie b y ł o u m i e s z k a j ą c y c h po s ą s i e d z k u

Gdy- p r z e g r y w a ł e m t a ś m y z n a g r a n y m i j ń o s e n k a m i ł e m k o w s k i -

S z l a n t ó w , gdzie c e n n ą i n f o r m a t o r k ą b y ł a 80-letnia m a t k a gos­

m i M i c h m ^ v i c z o w a s ł u c h a ł a ich z \yidoczny m zaintoresoлvanicm ,

podarza Teodora Szlantowa. Rej

a палл-et p r z y j e m n o ś c i ą .

wodziła

j e d n a k jej

synowa

7

Sama nio d a ł a się j e d n a l i ujrrosić

by

M a r i a , rodem ze Ś n i e t n i c y , k t ó r a n i e s ł y c h a n i o barwnie i d o k ł a d n i e

z a ś p i e w a ł a „ b o n a m t a k i c h ś w i a t o w y c h pisenek śpiew-uć nie wol­

o p o w i a d a ł a i i l u s t r o w a ł a piosenkami „ j a k to persze Ł e m k i we-

no".

czirki odprawiały".

PeAvnogo razu ЛУ czasie d ł u g o t r w a ł o j „ l e j b y "

gdy

wszystko

O k a ż d e j porze d o s t ę p n y i c h ę t n y do udzielania w y w i a d u b y l

co m i a ł o m do dy spozyeji z o s t a ł o już przerzytaue, p o s z e d ł e m do

P i o t r S p ó l n i k , urodzony w r. 1883, ex-maziarz, k t ó r e g o reuma­

Мтптеллисголу po j a k ą ś k s i ą ż k ę . O k a z a ł o się, że d y s p o n u j ą je-

214

7

�I I . 7. N a j d u c h , stary pasterz z R y c h w a ł d u , 1929 r.

dynie Pismem ś w . W z i ą l e m Stary Testament l p r z e t r z y m a ł e m

Oddaleni l i s t , p r z e c z y t a ł na g a n k u i p o p r o s i ł m n i e do ś r o d k a .

go, o de p a m i ę t a m , z t y d z i e ń . Ogromnie przez t o a w a n s o w a ł e m

Plebania b y ł a mroczna, c z u ć b y ł o g r z y b e m . N a ś c i a n a c h b y ł y

w oczach naszych gospodarzy, zaczęli na m n i o s p o z i e r a ć j a k na

szare rozległe p l a m y z m u c h . T y s i ą c e ich k ł ę b i ł o się i b r z ę c z a ł o

potencjatiiego k a n d y d a t a ,,na b r a t a " t y m bardziej, że niejedno­

w p o w i e t r z u . U d e r z a ł y w t w a r z , w p a d a ł y do ust p r z y m ó w i e n i u .

k r o t n i e z a d a w a ł e m i m p y t a n i a na t e m a t ich w y z n a n i a .

S i e d z i e l i ś m y z k s i ę d z e m naprzeciw siebie p r z y stole w j a d a l n y m

W czasie licznych s p a c e r ó w i wycieczek o d b y w a n y c h z Wyso­
wej, c h o d z i ł e m d u ż o po omento,rzach. Po pierwsze dlatego, że
i n t e r e s o w a ł y mnie kamienne n a g r o b k i , k t ó r o r y s o w a ł e m l u b fo­
t o g r a f o w a ł e m , po drugie z tego p o w o d u , żo s p o t y k a ł e m na. n i c h

p o k o j u , k t ó r y pelnil r ó w n i e ż f u n k c j ę saloniku.
„ D o b r o d z i e j a s z k u , to w ł a ś c i w i e o co w a m chodzi, co j a m a m
wam

powiedzieć?"

„ C h c i a ł e m , p r o s z ę k s i ę d z a proboszcza

nazwiska l u d z i , k t ó r y c h z n a ł e m l u b o k t ó r y c h t y l k o s ł y s z a ł e m .

na t e m a t

Л\" nadgranicznej

lat... T o k s i ą d z doskonale i t d . i t d . "

Blocbnarcc na r u i n i e omenta,rza za.cliował się

nagrobek J a c k a Babnja zwanego „ G y r d a " , znanego w okolicy
,,baczy", czyli znachora,, k t ó r y leczył, p r z e p o w i a d a ł ,
z ł u d z i ,,zle" i b y ł bohaterom licznych
W

Hańczowcj

natrafiłem

na

wypędzał

opowiadań.

nagrobek

d o w i e d z i e ć się czegoś

wierzeń i przesądów Ł e m k ó w . Ksiądz przecież

tyle

„ D o b r o d z i e j a s z k u tego t o j a nic w i e m . O n i m i tego nawet na
ś w i ę t e j spowiedzi nie m ó w i ą , ale p o p r o s z ę j e j m o ś ć ona

więcej

z b a b a m i przestaje t o ona z p e w n o ś c i ą p o t r a f i coś p o w i e d z i e ć " .

miejscowego

pro­

boszcza ks. T y t a r a , Nazwisko jego n a l e ż a ł o b y w p i s a ć na pierw­

r

I

zaw ołal ż o n ę . W p r z e c i w i e ń s t w i e do k s i ę d z a j e j m o ś ć b y ł a

bardzo wysoka i n i e z w y k l e t ę g a . U b r a n a j a k do r o b o t y p r z y

szym miejscu na liście m o i c h i n f o r m a t o r ó w sprzed l a t pięćdziesię­

gospodarstwie, p r z y s z ł a z k u c h n i , więo świeciła się p o t e m j a k

ciu.

r z y m s k i z a p a ś n i k namaszczony

Trudno m i o n i m nie w s p o m n i e ć j a k o , że w i z y t a u niego

w r. 1932 ł u b 1933 do
właśnie

rozszerzyłem

szczyzny

i

dziś
moje

szukałem

tkwi

w

mojej

ama,torskie

odpow iednieh

pamięci.

,,badanie"

informatorów,

o p r z e s ą d y i wierzenia. U z b r o j o n y w list p o l e c a j ą c y

Wtedy

Łemkow­

oliwą.

W y t ł u m a c z y ł e m jej o co chodzi i z a d a ł e m k o n k r e t n e p y t a n i e :
„ C z y Ł e m k o w i e o p o w i a d a j ą coś o p ł a n e t n i k a c h ?"

chodziło

„ O p ł a n e t n i k a c h ? T a k , o p o w i a d a j ą , że to t a k i e duchy czy

pojechałem

ludzie co w p o w i e t r z u p r z e n o s z ą c h m u r y gradow e. One s ą bardzo

na, row erze z Gorlic do l l a ń c z o w e j do ks. T y t a r a ,,bo on ta,m

ciężkie i s ł y c h a ć j a k p ł a n e t n i k i w o ł a j ą t a m z g ó r y m i ę d z y s o b ą :

j u ż t r z y d z i e ś c i la,t jest na p a r a f i i ,

„puść!

7

najlepiej wszystko

r

Ł e m k ó w dobrze zna,, t o c i

wyjaśni".

T

T

p u ś ć ! bo nie w y t r z y m a m " .

„ I co w t e d y ? "
po werte­

„ W t e d y najlepiej w z i ą ć p a s k ę w i e l k a n o c n ą . Pan wie to t a k a

pach, z w a n y c h nioslusznie „ d r o g ą " , spocony i z m ę c z o n y s t a n ą ł e m

Po dwudziestu k i l k u k i l o m e t r a c h przejechanych

b u ł k a , u s k r o b a ć spod spodu t r o c h ę m ą k i i w r z u c i ć do pieca. J a k

przed p l e b a n i ą . B y ł to b u d y n e k drewniany, n i s k i , d ł u g i , k r y t y

się spali i j a k ton d y m dojdzie do c h m u r , to p ł a n e t n i k i się t y m

gontem. Od frontu

w z m o c n i ą i p r z e n i o s ą c h m u r ę dalej, ż e b y g r a d nie n a r o b i ł szkody.

w połowie

długości

znajdował

się ganek

k r z y w y od s t a r o ś c i . Z d u s z ą na r a m i e n i u z a p u k a ł e m do d r z w i .
P o c h w i l i p o j a w i ł się w n i c h n i s k i , chudy człowieczek, o l i s i m
pyszczku, odziany w s f a t y g o w a n ą c z a r n ą c z a r n a r ę ,
, , A dobrodziejaszek

w jakiej

sprawie?"

A l e j a k p a n m y ś l i , t o chyba
W

czasie obiadu, na

nieprawda?"

który

zostałem

zaproszony,

podano

r o s ó ł , w k t ó r y m b y ł o t r z y rodzaje m u c h . T a k i e k t ó r e u t o p i ł y się
w czasie gotowania i r o z l a z ł y się na części s k ł a d o w e , t a k i e , k t ó r e

215

�u t o p i ł y się p ó ź n i e j i nieruchomo ale w całości u n o s i ł y się na

„ D o b r o d z i e j a s z k u , m o j a p a r a f i a jest w i e l k a . T u na miejscu

powierzchni i t a k i e , k t ó r e w p a d ł y do talerza w drodzo z k u c h n i

w H a ń c z o w e j jost dusz niewiele, ale w A m e r y c o jost i c h pareset.

lub j u ż na stole, b y ł y ż y w e , r u c h l i w e i dzielnie w i o s ł o w a ł y wszyst­

O n i c z ę s t o p i s u j ą do swogo ojca duchownogo, jeden o m e t r y k ę ,

k i m i s z e ś c i o m a n o g a m i . W pierwszej c h w i l i t r o c h ę m n i e t a p r z y ­

d r u g i o ś w i a d e c t w o ś l u b u , trzeci o inne j a k i e ś

p r a w a z a s z o k o w a ł a . S p o j r z a ł e m u k r a d k i e m co r o b i k s i ą d z , a on

N i o w i e d z ą j a k za t o p ł a c i ć , w i ę c p r z y s y ł a j ą w łiścio d o l a r y , co

najspokojniej w y ł a w i a ł m u c h y ł y ż k ą i l o k o w a ł j o d n ą p r z y drugiej

ł a s k a i w e d ł u g z a m o ż n o ś c i . Jeden dolara, i n n y 5 d o l a r ó w , a po­

n a o b r z e ż u talerza, n a s t ę p n i e z a b r a ł się do jedzenia.

niektóry

Zrobiłem

zaświadczenie.

to i 20 d o l a r ó w w ł o ż y do l i s t u . Co j a b i e d n y proboszcz

t o samo. Co b y ł o „na. d r u g i e " nie p a m i ę t a m , w i d a ć w m e n u uio

z d o l a r a m i m a m robić, ? D o b a n k u p r z e c i e ż nio o d d a m , a j a k

b y ł o j u ż nic specjalnie

schowam

atrakcyjnego.

Po obiedzie p o p r o s i ł e m ks. T y t a r a aby m i p o k a z a ł cerkiew,

do siennika

to wypatrzą

i ukradną.

Jeszcze

może

p r z y tej o k a z j i z a b i j ą . W k ł a d a ł e m je więc do t a k i e j k o p e r t y

z n a j d u j ą c ą s i ę p a r ę k r o k ó w od p l e b a n i i . K s i ą d z jednak nie b y ł

i t r z y m a ł e m w o ł t a r z u p o d s e r w e t k ą , na k t ó r e j s t a ł k i e l i c h . A c i

wcale zachwycony m o j ą p r o p o z y c j ą . W k o ń c u j e d n a k

w y p a t r z y l i , w ł a m a l i się n o c ą do c e r k w i i u k r a d l i k o p e r t ę z do-

się. W y s z l i ś m y przed p l e b a n i ę , a k s i ą d z po drodze

zgodził

larmi.

mówił:

„ D o b r o d z i e j a s z k u , a ż serce b o l i w c h o d z i ć do tej z n i e w a ż o n e j

zbrodniarze

ołtarza.

Świętokradcy!".

m i się to wszystko g d y s t a n ą ł e m n a d

grobem

D z i ś w nowej m u r o w a n e j plebanii mieszka z r o d z i n ą k s i ą d z

„ Z n i e w a ż o n e j ?"
tak

uszanowali

ks. T y t a r a .

świątyni pańskiej".
,,A

Nie

Przypomniało

dobrodziejaszku,

znieważonoj

i okradzionej!

Nie

p r a w o s ł a w n y . Cerkiew w y r e m o n t o w a n a jost za p i e n i ą d z e p r z y ­
s ł a n e przez Ł e m k ó w z A m e r y k i , a ikonostas z o s t a ł p i ę k n i e odno­

uszanowali zbrodniarze d o m u B o ż e g o ! "
„Było włamanie i "

w i o n y n a koszt p a ń s t w a przez p r a c o w n i ę k o n s e r w a t o r s k ą w Ł a ń ­

„ P a t r z dobrodziejaszku, zamek w y ł a m a l i , d r z w i u s z k o d z i l i ! "

cucie.

K s i ą d z o l b r z y m i m kluczem o t w o r z y ł prowizorycznie n a p r a w i o n y

O d p a r u l a t nie j e ż d ż ę j u ż do W y s o w e j . M a m w ł a s n ą c h a ł u p ę
z o g r ó d k i e m p o d K r a k o w e m i t a m s p ę d z a m czas w o l n y od z a j ę ć ,

zamek i w e s z l i ś m y do ś r o d k a .
„ C z y złodzieje u k r a d l i a p a r a t y k o ś c i e l n e ? "

ale m o j a „ p r z y g o d a z Ł e m k o w s z c z y z n ą " wcalo się nio s k o ń c z y ł a .

„ O co t o , t o n i e ! "

O d ż y w a g d y na l i c z n y c h prelekcjach o p o w i a d a m o

, , Z n i e w a ż y ł i sakrament ?''

i i c h k u l t u r z e , g d y o n i c h p i s z ę , g d y p r z e g l ą d a m fotografie ro­

„Nio!"

bione p r z e d l a t y . W ó w c z a s s t a j ą

„ N o w i ę c co się t u w ł a ś c i w i e s t a ł o ? "

stary N a j d u c h , M ą d z i k ,

„Świętokradztwo

dobrodziejaszku,

świętokradztwo!!".

m i o c h n ą ł się s m u t n i e i z p e w n y m oporem z a c z ą ł

Uś-

opowiadać.

Toropyła,

Łemkach

m i przed oczyma j a k ż y w i
Jewusiak,

Spólnik,

Dudra

spod K i c z o r y i w i e l u , w i e l u i n n y c h , o k t ó r y c h t u nie wspomnia­
ł e m , a b y l i t o „ d u ż e , fajno h i d e " .

P R Z Y P I S Y

1

R . Reinfuss, Pasterstwo na Łemkowszczyżnic
dawniej a dziś,
D o d a t e k L i t e r a c k o - N a u k o w y „ I l u s t r o w a n e g o K u r i o r a Codzien­
nego" nr 3 1 , 3 . V I I I , 1 9 3 1
Nad rzeką Ropą, zarys kultury ludowej powiatu
gorlickiego,
K r a k ó w 1965; J . M ą d z i k , Z . C i c ś l a - R e i n f u s s o w a ,
Łowiectwo
i rybołóstwo;
M . G r y b e l , J . M ą d z i k , Bartnictwo i
pszczelarstwo;
J . M ą d z i k , Zwyczaje doroczne
Łemków
M . B r y l a k - Z a l u s k a . Maziarska wieś Łosie, Ossolineum 1983
1

3

I I . 8. „ N a . w y w i a d z i e u S z l a n t ó w " , Ł o s i c , 1963 r.
I I . 9. „ W e c z i r k i " w Ł o s i u , 1963 r.
I I . 10. M a r i a S z ł a n t o w a z m ę ż o m , Ł o s i o , 1963 r.

10

Jot.: E . Keinfusa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9643" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9621">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/521146d5a0b738f0ba3ae283d791f505.pdf</src>
        <authentication>1cd6603d0baa243e1d762c70682340e3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114779">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5396</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114780">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114781">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114782">
                <text>Mój dom Jerozolima / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114783">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2004 t.58 z.3-4 ; s.5-10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114784">
                <text>Pawłowski, Grzegorz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114785">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114786">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114787">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114788">
                <text>GRZEGORZ

PAWŁOWSKI

Mój dom Jerozolima

ąduję. Powietrze przenika orzeźwiający zapach
deszczu i lawendy. W rozlanych kolorach świtu
powoli zaczynam dostrzegać zarysy ciemnych
postaci przypominających kruki, które na żółtym tle
zlewają się z jaskrawymi kolorami innych przechodniów. Rozpoczyna się wiosenny poranek.
Kieruję się w stronę przystanku autobusowego "Egged", ale zanim znajdę się w Jerozolimie, nie zdołam
uniknąć migających obrazów zniszczonych autobusów,
czołgów, koloru krwi i uniesionych w górę palestyńskich
karabinów. Skażenie telewizyjne wydaje się nie do przezwyciężenia. Po około czterdziestu minutach szczęśliwie
docieram do miasta, od wejścia do budynku dworca
dzieli mnie już tylko nieliczna grupa pasażerów oczekujących na rutynową kontrolę . Ze spokojem podchodzę
do człowieka w policyjnym uniformie, nie spodziewając
się trudności, jednak jego czujne oko błyskawicznie rozpoznaje we mnie obcego. Zadając drobiazgowe pytania,
policjant sprawnie przeszukuje mój bagaż osobisty.
OK, you can go! - dodaje na koniec. Nie ma czasu na
roztargnienie, ruszam zatem w stronę wyjścia, mijam
kolorowe sklepy i restauracje, ciągle jednak sięgam wyobraźnia do wymarzonych miejsc. Znaki z napisem
",~,~;, /Exit" prowadzą do centralnej części dworca,
w której gromadzi się liczna grupa podróżnych. Między
głowami dostrzegam umundurowanych policjantów,
którzy gestykulując usiłują wyjaśnić zaistniałe okoliczności. Ktoś z tłumu mówi o jakiejś porzuconej walizce,
nie zdradzając przy tym cienia emocji czy niepokoju, ot,
zwykły fakt, jakby opowiadał o porannych zakupach. Po
chwili tłum rusza, sytuacja opanowana, to tylko fałszy­
wy alarm. Wydostaję się na zewnątrz. Oddycham.
W głowie tlą się jeszcze ślady nowoczesności, kiedy moim oczom ukazuje się obraz zgoła odmienny. Uliczna fala "czarnych kruków" pulsuje na horyzoncie oka, jakby
w nieznanym mi dotąd rytmie, aby zaraz rozpłynąć się

L

w krętych uliczkach i bramach. Widok pozdrawiających
się kapeluszy, ulicznych handlarzy, kamieniczek, balkonów pokrytych zapachem świeżego prania oraz dźwięk
żebraczych monet przywołuje na myśl pożółkłe fotogra;
fie społeczności polskich miasteczek i wsi, które w zbiorowej pamięci tworzą mgliste znaki minionej epoki.
Dziś jednak dotykam przedwojennej cywilizacji, gdyż
w przedziwny sposób doświadczam szczątkowych kształ­
tów historii w kolorze. Wyraźnie dostrzegam zbliżające
się ku sobie odległe bieguny czasu, które w nieprawdopodobnej symbiozie odnajdują swe miejsce w mojej wyobraźni. Jeszcze nieśmiało poruszam się w tej strukturze,
nieufnie postrzegam, lecz zadziwiony urokiem poruszających się cieni z wolna próbuję rozpoznać w nich zaginioną tożsamość. Gdzie jest, był ich świat? Jakże blisko!
Odwieczni bezdomni z menorą w walizce przemierzają

dziś

ciasne uliczki Wiecznego Miasta i pokryte kurzem
zbiorowej pamięci, pamięci utraconego domu.
Przeglądając się w lustrze tradycji, świadomie wybieram
czerń i biel, których dychotomia zręcznością magika oży­
wia pytania i przywołuje tęsknoty za starą Warszawą,
Krakowem, Przemyślem czy Drohobyczem, za owocem
Świętego Przybytku.
Przemykam między postaciami, ocieram się o zapach ubrań i bliskie kadry brodatej siwizny. Nie szukam, lecz pozbawiony kategorii umysłu trwam w oczekiwaniu na następny obraz. Wróciłem latem. Wciąż
wracam.
zaułki

�Me'a She'arim. Ostatnie zakupy przed szabasem. Fot. Grzegorz Pawłowski
Wschodnia strona Jerozolimy. Widok z Góry Oliwnej obok kościoła Dominus Flevit. Fot. Grzegorz Pawłowski
Ściana Płaczu. Fot. Grzegorz Pawłowski
Ściana Płaczu. Szabasowy zwyczaj kupowania zielonych gałązek. Fot. Grzegorz Pawłowski
5. Kompleks pomieszczeń w pobliżu grobu Dawida na Górze Syjon. Fot. Grzegorz Pawłowski
6. Kompleks pomieszczeń w pobliżu grobu Dawida na Górze Syjon. Fot. Grzegorz Pawłowski

l.
2.
3.
4.

6

�Grzegorz Pawłowski • MÓJ DOM JEROZOLIMA

7. Me'a She'arim. Szabas. Fot. Grzegorz Pawłowski
8. Skrzyżowanie Me'a She'arim, Shivtei Yisra'el i HaKhoma
HaShlishit. Szabas. Fot. Grzegorz Pawłowski
9. Dzielnica Me'a She'arim. Fot. Grzegorz Pawłowski
10. Święto z okazji przybycia nowego rabina na skrzyżowaniu Me'a
She'arim, Malkhe Yisrael i Yeshayahu. Fot. Grzegorz Pawłowski

��Grzegorz Pawłowski • MÓJ DOM JEROZOLIMA

11. 12. Święto z okazji przybycia nowego rabina na skrzyżowaniu
Me'a She'arim, Malkhe Yisrael i Yeshayahu. Fot. Grzegorz
Pawłowski

13. Stylowy sklep z książkami na Me'a She'arim. Fot. Grzegorz
Pawłowski

14.
15.
16.
17.

Mea She'arim.
Mea She'arim.
Ściana Płaczu.
Mea She'arim.

Fot.
Fot.
Fot.
Fot.

Grzegorz Pawłowski
Grzegorz Pawłowski
Grzegorz Pawłowski
Grzegorz Pawłowski

�18. Cmentarz żydowski na Górze Oliwnej.
Fot. Grzegorz Pawłowski
19. Cmentarz żydowski na Górze Oliwnej.
Fot. Grzegorz Pawłowski
20. Cmentarz żydowski na Górze Oliwnej.
Widok ze wschodnich murów Starego Miasta.
Fot. Grzegorz Pawłowski

lO

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11089" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11067">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a6d594735c5823befb8a35b9795026ca.pdf</src>
        <authentication>0ba6b244a3685e62cd16ace9c0b82239</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132259">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4735</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132260">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132261">
                <text>biografie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132262">
                <text>Chętnik, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132263">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4395</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132264">
                <text>Mój życiorys/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1964 t.18 z.3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132265">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1964 t.18 z.3; s.179-180</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132266">
                <text>Chętnik, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132267">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132268">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132269">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132270">
                <text>Adam

M Ó J

Chętnik

Ż

Y

C

I

O

R

Y

S

Urodziłem się w Nowogrodzie 20 grudnia 1885 r.
Dzieje mego życia o p r a c o w y w a ł e m niejednokrotnie —
wojny zniszczyły wszystko. Życiorys, który teraz pi­
szę, jest najkrótszy, ale i najdokładniejszy.
Rodzina moja pochodzi z Kurpiów. Piszą już
0 niej od trzystu kilkudziesięciu lat w starych k s i ę ­
gach i aktach, które b y ł y po parafiach i miejscowych
urzędach do ostatnich wojen. Wśród miejscowych
rodaków („swojaków") był znaczny procent przyby­
szów z ziem północno-zachodnich: Warmii, Kaszub,
Prus a t a k ż e z Łużyc. Wielu ich pozostało na K u r ­
piach do dziś. Wszystko to drobni rolnicy, pszczela­
rze, rybacy, rękodzielnicy itp. W samym Nowogrodzie
było przed 1939 r. około 70 nazwisk Chętników, a
drugie tyle było po sąsiednich wioskach.
Rodzina Chętników pochodziła z Nowogrodu, tu
było g ł ó w n e ich „gniazdo", ojciec urodził się w s ą ­
siedniej wsi Mątwicy. W rodzinie mojej pełno bliżej
1 dalej Chętników, Flerów, Kisielów, Parzychów,
Florczyków, P i a ś c i k ó w itd. Do lat dojrzałych ojciec
i dziadek pracowali na roli, ciesiołki nauczył się ojciec
u stryja swego Walentego Chętnika, a potem stolarki
od dziadka Fliśkowiskiego, z którego córką, „piękną
Stasia" ożenił się. Gospodarkę prowadził jeszcze k i l ­
ka lat w Nowogrodzie, co dobrze pamiętam. Dzieci
miał dwanaścioro, z czego w y c h o w a ł o się siedem,
a pięcioro zmarło. Poza gospodarstwem zajmował się
w letnie miesiące różnymi rzemiosłami: ciesiołką,
stolarką, mularstwem, tokarstwem, blacharstwem i
in. (w czym p o m a g a ł e m mu, gdy dorosłem). Zimą
zaś naprawiał różne instrumenty muzyczne (nawet
organy), lub b u d o w a ł nowe, zwłaszcza skrzypce, na
ktÓTych grał po weselach i zabawach. Wraz z nim
grali także: G. Pardo na klarnecie, St. Lutrzykowski
na harmonii, a ja na basetli lub bębenku. Robił
wszystko dokładnie, a najlepiej to, co sam obmyślił;
nie lubił, gdy m u kto zaglądał do roboty przed jej
wykończeniem. J a śledziłem za wszystkim, co ojciec
robił, nauczyłem się wielu rzemiosł (w najcięższe
chwile wojenne p r a c o w a ł e m i pomagałem rodzeń­
stwu). Ojciec, matka i my — dzieci — należeliśmy
do chóru kościelnego, pomagaliśmy szykować groby
wielkanocne, ołtarze na B o ż e Ciało itp., ja zaś cho­
dziłem także po sąsiadach z „gwiazdą", w „Króla
Heroda" itd.
Oboje rodzice już nie żyją. Ojciec zmarł w 1935 r.
mając lat 75, matka umarła w wieku lat 97 w 1956 r.
Rodzice — prócz o g r o d ó w — posiadali w ł a s n y dom,
najpierw przy ul. Ł o m ż y ń s k i e j (stara chałupa z bel­
kami i „tranem", potem, po sprzedaniu starego domu,
w y b u d o w a ł ojciec przy kościele — nowy, gdzie miał
swoje pracownie, budynki gospodarcze itp. Zawsze
przy domu był sad owocowy i pasieka.
Co do mnie to chodziłem do szkoły początkowej
w Nowogrodzie (w 1892 r.), po kilku latach w mie­
siącach zimowych sam już byłem „nauczycielem",
ucząc dzieci w szkołach tajnych czytać, pisać i histo­
rii kraju. P r a c o w a ł e m w ó w c z a s , pomagając ojcu w

ciesiołce czy stolarce, w ogrodzie, ganiałem na paśnik
krowę, pilnowałem pszczół, chodziłem na ryby (z w ę d ­
ką i sieciami), grzyby itd. Ojciec oddał mnie później
na naukę do organisty, ale mi to nie odpowiadało,
zwłaszcza nie lubiłem ś p i e w a ć na cmentarzu „za nie­
boszczykiem". Poszedłem w i ę c na p r a k t y k ę do pisa­
rza gminnego, po paru miesiącach zaś do powiato­
wego geometry, ale kiedym raz omal nie utonął
w trzęsawisku — i ta praca przestała mnie zajmować.
Brałem już w ó w c z a s udział w robocie politycznej,
walcząc o polskość Mazur, o polski język i szkoły
w „Towarzystwie Oświaty Narodowej" i w „Ludowym
Z w i ą z k u Mazurskim." Ale przy różnych pracach
wciąż chciałem się uczyć, zacząłem w i ę c chodzić na
piechotę trzy razy na tydzień z Nowogrodu do Ł o m ­
ż y ucząc s i ę tam prywatnie, i tak, m a j ą c lat 20 u k o ń ­
czyłem 4 klasy gimnazjum. Zostałem w ó w c z a s na­
uczycielem gimnastyki. W 1908 r. w y j e c h a ł e m uczyć
się do Warszawy i uczyłem się dwa lata na Warszaw­
skich Kursach Pedagogicznych, prowadzonych przez
Macierz Szkolną. Nie m o g ł e m jednak znaleźć żadnej
pracy, musiałem w i ę c uczyć s i ę języka rosyjskiego
i pojechać do Petersburga, aby zdać tam egzamin na
nauczyciela (1911 r.). P o z n a ł e m w tym czasie trochę
północną Rosję, b y ł e m bowiem u brata w Kronszta­
dzie (wojsko), też na wystawie rolniczo-rybackiej w
Carskim Siole i in. miejscach. Po przyjeździe z po­
wrotem do Warszawy zapisałem się n a Wyższe K u r s y
Naukowe, na których b y ł e m 2 lata. Wykładali tam
tak wybitni ludzie jak prof. Krzywicki czy Szober.
P i s y w a ł e m już w ó w c z a s artykuły i książeczki jak
np. Z wycieczek po kraju — wycieczka w piotrkow­
skie i kieleckie (1908), Musztra zastępu
i plutonu
(1909), różne artykuły w prasie ludowej, zwłaszcza
„Zorzy". W 1912 r. uzyskałem koncesję na wydawa­
nie spółdzielczego pisma dla młodzieży wiejskiej.
Była to „Drużyna", pismo ilustrowane, które wyda­
w a ł e m z przerwami 13 lat (w tym parę lat z Rozalią
Brzezińską).
W 1913 r. ukazała się nakładem „Księgarni P o l ­
skiej" pierwsza moja większa praca Puszcza
Kur­
piowska, a w dwa lata później Chata
kurpiowska.
179

�Książki te stanowiły rezultat współpracy z ojcem
przy budowlach wiejskich i wieloletnich w ę d r ó w e k
po Kurpiach, w czasie których robiłem zapiski i r y ­
sunki różnych obiektów.
Była wojna. Pracowałem w ó w c z a s w Bibliotece
m. st. Warszawy. W t y m ż e 1914 r. o ż e n i ł e m się w
Grodnie z córką lekarza Zofią Klukowską, dawną
koleżanką z Wyższych Kursów Naukowych, pobudo­
w a ł e m się. Przyszedł czas niespokojny przygotowań
do plebiscytu na Mazurach, w i ę c brałem udział w tej
pracy. W y d a w a ł e m w ó w c z a s (od 1916 r.) dla Kurpiów
pismo „Gość Puszczański", a potem dla Kurpiów i M a ­
zurów „Goniec Pograniczny". W 1919 r. opublikowa­
łem książeczkę Jak się lud budził — 1904/1906 nakł.
Księg. Ludowej oraz w wyd. M. Arcta O Kurpiach.
Pracy nad utwierdzaniem świadomości narodowej
ludu, zwłaszcza w okresie plebiscytu, zawdzięczam
chyba, ż e w latach 1923—1927 zostałem wybrany g ł o ­
sami
Związku
Ludowo-Narodowego,
stronnictwa
„Wyzwolenie" i miejscowego „Związku Puszczańskie­
go" — posłem na Sejm. Broniłem tam interesów
ludu kurpiowskiego, pomagając w przeprowadzeniu
planu reform gospodarczych. P o m a g a ł e m też przy
szacunku strat wojennych w pow. łomżyńskim, kolneńskim i w mieście Nowogrodzie.
T

Nie zaniedbywałem swoich zainteresowań ludo­
znawczych. Po wojnie podjąłem pracę u prof. E . F r a n ­
kowskiego w warszawskim Muzeum Etnograficznym
(żona pozostała z dwojgiem dzieci w Łomży), mu­
zealnictwo zajmowało mnie coraz bardziej, studiowa­
łem różne jego zagadnienia tak w kraju, jak i pod­
czas zagranicznych w o j a ż y do Rumunii, Czechosło­
wacji, Bułgarii, Turcji, Finlandii i Szwecji. W tym
ostatnim kraju szczególnie interesowała mnie orga­
nizacja tzw. skansenów. Czynnie p o m a g a ł e m też w
utworzeniu (pracując bezinteresownie wraz z ojcem
i członkami rodziny) Muzeum w Nowogrodzie. Otwar­
to je w 1927 r. jako „muzeum na wolnym powie­
trzu" — czyli taki właśnie „kurpiowski skansen",
a ponieważ Polskie Towarzystwo Krajoznawcze nie
dawało samo rady utrzymać placówki, w i ę c pomagały
w tym zarówno sejmiki łomżyński i ostrołęcki, jak
też ja i żona moja, która pracowała jako kustosz
(ja byłem kierownikiem). O założeniu i losach tego
Muzeum pisałem zresztą w książeczkach: Muzeum
w Nowogrodzie (1934) i Prawda o Muzeum w Nowo­
grodzie (1937).
W latach 1928-30 zakończyłem studia etnograficzne
na Uniwersytecie Warszawskim u prof. Frankow­
skiego.
Przed drugą w o j n ą — pracując w Muzeum mog­
łem wiele jeździć, a ściślej m ó w i ą c przeważnie cho­
dzić po ziemi kurpiowskiej, w wyniku czego zebra­
łem obfite materiały dotyczące historii i etnografii.
Ukazują się w i ę c moje prace: Kurpie (1924), Kościół
i parafia w Nowogrodzie (1927), Bursztyniarstwo
na
Kurpiach (1927), Z kurpiowskich
borów (1931), Spław
na Narwi (1935) oraz Pożywienie
Kurpiów
(1936).
Przed samą w o j n ą w z n o w i ł e m studia na Uniwersy­
tecie Warszawskim, a w czasie okupacji studiowałem
na tajnym Uniwersytecie, jednocześnie pracując spo­
łecznie. Musiałem ukrywać się przed Niemcami, w i ę c
nosiłem przybrane nazwisko Antoni Chojnowski.
180

Po wojnie na podstawie książki Pożywienie
Kur­
piów uzyskałem na Uniwersytecie w Poznaniu u prof.
Frankowskiego stopień doktorski. W tym samym
1946 r. habilitowałem się też tamże na docenta na
podstawie pracy Bursztyniarstwo
na Kurpiach oraz
Zycie
leśne Kurpiów
(dawni strzelcy). Rozprawę
0 bursztynie w y d r u k o w a ł e m później pt.
Przemysł
1 sztuka bursztyniarska nad Narwią w „Ludzie" (nad­
bitka wyd. P T L — Wrocław 1952). Dla P T L opraco­
w a ł e m też w serii „Atlasu strojów ludowych" —
Strój kurpiowski Puszczy Zielonej. W sumie, w ciągu
swego życia w y d a ł e m — poza wymienionymi tu —
kilkadziesiąt książek i broszur oraz napisałem kilka­
set artykułów w prasie.
Wiele czasu, energii i zdrowia poświęciłem organi­
zacji m u z e ó w na Kurpiach i w ogóle zagadnieniom
muzealnictwa. Tak w i ę c pomagałem w powstaniu
i organizacji:
1. Muzeum w Nowogrodzie — (kurpiowski skansen),
9 różnych budynków, ok. 3.000 eksponatów (znisz­
czyli Niemcy w czasie I I wojny).
2. Muzeum w Ostrołęce
(„puszczańskie"), zwiozłem
do niego ok. 200 eksponatów, przyczyniając się do
jego powstania. Muzeum spaliło się w czasie I woj­
ny (było w nim w ó w c z a s blisko 2 tys. eksponatów).
3. Muzeum w Łomży — w latach 1910—1914. Zwio­
złem z terenu ok. 100 okazów muzealnych. Zbiory
rozkradziono w 1915 r.
4. Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w
Młocinach
(Warszawa), pracowałem tam po 1945 r. półtora
roku organizując działy: kurpiowski i mazowiecki.
5. Muzeum w Łomży — organizacja na nowo, od po­
czątku (1947 r.). Otwarcie 1949 r. Urządziłem dział
bursztyniarsbi i w y s t a w ę „jantaru" w 1950 r.
6. Muzeum Ziemi w Warszawie (geologiczne). Współ­
pracowałem przy organizowaniu działu bursztyniarstwa i wystawy „Jantar w Polsce" (1956-57).
Pod tym tytułem urządziłem samodzielnie 3 wy­
stawy — w latach 1951, 1956 i 1957-58, przygoto­
w u j ą c po raz pierwszy mapy i prowadząc spec­
jalne badania terenowe, a także kursy doszkala­
jące dla bursztyniarzy.
7. Muzeum w Nowogrodzie — po wojnie organizacja
od nowa, na zgliszczach dawnego skansenu. Teren
zadrzewiono, zwieziono z terenu „Puszczy" zabyt­
kowe budynki. Dotychczas postawiono ich cztery,
inne są zwożone w miarę posiadanych środków.
P o n i e w a ż sam nie miałbym sił prowadzić budowy,
zgodziłem się k i e r o w a ć pracą jako rzeczoznawca —
robię w i ę c tylko to, czego inni już, albo jeszcze
nie potrafią. (Od 1958 r. jestem na emeryturze).
W 1950 r. zmarła moja żona. Ożeniłem się w kilka
lat później powtórnie, a obecnie żona moja — Jadwi­
ga jest kierownikiem Muzeum w Łomży oraz w No­
wogrodzie. Młodsza ode mnie, ma jeszcze siły, aby
placówki te z powrotem postawić na nogi. Pomagam
jej, ile mogę, u w a ż a m bowiem s p r a w ę m u z e ó w za
ważną, i to nie tylko dla rozwoju wiedzy, ale i dla
samego ludu, który winien tu jak w zwierciadle w i ­
dzieć swoją przeszłość.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11398" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11376">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/293d898866e50a4008b589e41af14fa8.pdf</src>
        <authentication>d4445d14fdd734c21c453aa871138133</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135753">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3084</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135754">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135755">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2888</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135756">
                <text>Moja mapa kraju i okolic / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135757">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.482-492</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135758">
                <text>Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135759">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135760">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135761">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135762">
                <text>AUtwiuii-r Jutkouífci» MOIA MAPA KRAJU 1 OKOUC

ALEKSANDER

JACKOWSKI

Moja mapa kraju
i okolic

S

poro jeżdżę, zwłaszcza o kraju. Wiele widzę,
uczestnicząc w jury konkursu na Małe Ojczy­
zny. Widzisz, to opisuj - poprosił redaktor. N o ,
to opisuję. Będą to notatki, luźne myśli. Zastanawiałem
się, jak je nazwać, jak porządkować? W istocie me ma
większego znaczenia, czy przyjmę klucz chronologicz­
ny, czy tematyczny. A czemu nie geograficzny? Przecież
wszystko gdzieś się działo. Będzie to więc moja mapa
kraju. Subiektywna, niedokładna, wybiórcza. Począt­
kowo myślałem o tym, aby zacząć od Bydgoszczy, póź­
niej pisać o Lublinie, Jordanowie, Nadrzeczu.
P

Dzieją się tam rzeczy ciekawe, czasem wręcz fascy­
nujące. O stolicy nie pomyślałem, życie artystyczne a przecież to ono mnie głównie interesuje - płynie
w niej leniwie, potwierdza się sąd marszałka Piłsudskie­
go, iż Polska jest jak obwarzanek, wszystko, co cieka­
we, znajduje się na obrzeżach. A jednak zacznę od
Warszawy za sprawą kilku wydarzeń, które gwałtownie
podniosły w niej temperaturę życia kulturalnego.

Warszawa
Najpierw było spokojnie, wręcz nudnie. Kongres K u l ­
tury Polskiej. Impreza, o której niewiele można było
oczekiwać, chyba że za jej sens uznamy szum medialny
i udział w oficjalnych sesjach prezydenta, premiera,
ministta kultury. Kongresy służą na świecie spotka­
niom, kontaktom bezpośrednim, ale tym razem skład
uczestników nie ułatwiał tego. W tłumie działaczy te­
renowych, urzędników trudno było dostrzec wybitne­
go twórcę, krytyka, artystę. D o tego większość uczest­
ników była już w wieku, kiedy się sumuje doświadcze­
nia, a nie dąży do zmiany świata. T r u d n o się więc dzi­
wić, że w noworocznej ankiecie „Przeglądu" uznano
kongres za największy bubel kulturalny roku. Kosz­
towny - ale trzeba przyznać - znakomicie zorganizo­
wany (ukłon w stronę Fundacji Kultury). W odróżnie­
niu od nieco wcześniejszego Kongresu Kultury Chrze­
ścijańskiej w Lublinie, na którym ciekawa była kon­
frontacja przemyśleń teologów, filozofów świeckich
P

4&amp;

(m.m. Leszka Kołakowskiego) i hierarchów - w War­
szawie nie było nawet szans na podjęcie ważnych pro­
blemów sztuki, krytyki, zastanowienie się nad wciąż
pogłębiającą się degradacją kulturalną wsi. Zabrakło
kompetencji i wyobraźni. Nawet imprezy towarzyszące
przeszły bez echa, choć Wesele w inscenizacji Jerzego
Grzegorzewskiego mogło sprowokować do dyskusji
o stanie teatru, kondycji aktora. Podobnie wystawy
rzeźb Magdaleny Abakanowicz i obrazów profesorów
ASP nie spotkały się z żadną reakcją, a przecież była
szansa zastanowienia się nad wieloma problemami, jak
choćby pedagog - uczeń, odbiorca, krytyk. Muzykę
polską zaprezentowano wykonaniem dzieł tylko
Krzysztofa Pendereckiego, a przecież pod tym hasłem
koncertu należało pokazać także innych twórców, że
wspom fis choćby Henryka Mikołaja Góreckiego,
Pawła Szymańskiego, Pawła Mykietyna.
Temperaturę artystycznego życia podniosły dwie
wystawy w salach Zachęty, Świętującej właśnie stule­
cie swego gmachu (bo przecież nie programu instytu­
cji!). Jedna, Klasycy X X wieku z rewelacyjnym, jak na
nasze warunki, wyborem dziel wypożyczonych przez
muzea europejskie i amerykańskie „na słowo", bez
ubezpieczeń (kolosalnych!); druga - ukazująca sztukę
polską XX wieku w optyce znawcy sztuki europej­
skiej, dyrektora Biennale w Wenecji Haralda SzeNie wiem, czy podejmując się wyboru, zdawał
on sobie sprawę z tego, jak trafną nazwę zapropono­
wał: Uważaj wychodząc z własnych snów, możesz się
znaleźć w cudzych. N o i znalazł się... Ale o t y m za
chwilę, trzymajmy się chronologii. Czego? Skandali.
Całej sekwencji skandali.
Zaczęło się od małej wystawki zapełniającej salę tuż
obok Klasyków. Był to niefortunnie zatytułowany (dla
widza nawykłego do ścisłości) zestaw kilkudziesięciu
fotosów filmowych, przedstawiających aktorów z całe­
go świata grających w hitlerowskich mundurach: Nazi­
ści. A u t o r wystawy Piott Uklański nie wchodził w to,
czy grali drani, a byli porządni, jak nasz Kloss, czy też
wcielali się w postacie oprawców. Refleksje pozostawił
widzom. Byłem parę razy na tej wystawie, słyszałem ko­
mentarze - a co to ma ze sztuką wspólnego? dlaczego
w Zachęcie? Ale wszystko pizebiegało spokojnie do
momentu, kiedy w akcję wkroczył Daniel Olbrychski,
poruszony tym, że pokazano jego fotos z filmu Claudea
Leloucha. Krewki i boleśnie dbający o swą popularność
aktot zareagował brawurowo. Franciszek Starowieyski
powiedział później, że to był najlepszy happening w tej
instytucji. Olbrychski zagrał święte oburzenie. Uznał,
że wystawa obraża jego i jeszcze kdku kolegów. Jakim
prawem nazwano j^o nazistą? Podobno sprowokowało
go pytanie jakiejś dziewczynki - T o Pan jest nazistą?
„Spontanicznie" wtargnął w płaszczu do Zachęty, nie
zatrzymywany przez nikogo (Jak to? Zatrzymać pana

�Aleksander

Jadtowld*

Olbrychskiego?). W sali już czekał tłumek dziennika­
rzy, fotografów i . . . gotowa do pracy kamera. A k t o r po­
czekał, aż pójdzie w ruch, wtedy wyciągnął spod płasz­
cza Kmicicową szablę i pociął nią kilka fotogramów,
wyrażając tym swe oburzenie.
Zaczęła się dyskusja, miał czy nie mial racji, woźne­
go wyrzucono, minister na wszelki wypadek kazał wy­
stawę zamknąć. Niestety, brawurowa akcja, przypomi­
nająca aktora w dziennikach telewizyjnych, i to nie tyl­
ko polskich, miała także inny aspekt - podważyła za­
ufanie do dyrekcji Zachęty, która nie umiała ochronić
powierzonych jej prac, a przecież obok, w sąsiedniej sa­
li wisiały dzieła Picassa, Salvadore Dalego. Ciekawe,
czy po tym wyczynie znajdą się muzea gotowe wypoży­
czyć Zachęcie cenne eksponaty bez ubezpieczenia? Nie
chcę myśleć, co by się mogło stać, gdyby z szabelką
przyszedł ktoś nie lubiący Picassa, np. miłośnik kobie­
cej urody.
Atmosfera została podgrzana, o niczym innym nie
mówiono w towarzyskim światku stolicy. Nic bowiem
tak dobrze nie robi sztuce jak skandal. Nawet w odle­
głym Barcinie, idąc w ślady Artysty, była pani bur­
mistrz wtargnęła do Urzędu Miasta uzbrojona w szablę
samuraja, chcąc zaprowadzić porządek. Ale w tym
przypadku happening skończył się smutno, kaftanem
bezpieczeństwa i odwiezieniem do szpitala w Świeciu.
Ze skandalami jak z tramwajami. Jeden idzie za dru­
gim. Dopiero co przebrzmiało echo występu pana Da­
niela, który - jakby skruszony - w tejże Zachęcie towa­
rzyszy! prezydentowi w odsłonięciu tablicy upamiętnia­
jącej zabójstwo Gabriela Narutowicza, deklamując
strofy Norwida - gdy drugi skanadal przyćmił pamięć
pierwszego. Sprowokowała go kompozycja włoskiego
artysry Maurizia Cattelaniego, przedstawiająca naszego
Papieża ugodzonego meteorytem. Przygnieciony ka­
mieniem leżał jak Chrystus pod krzyżem z l u d o w c h
kapliczek. Głowę trzymał wysoko, pastorał też wskazy­
wał, że Papież nie poddaje się cierpieniu.

MOJA MAPA KRAJU I OKOLIC

sobie ciężar współczesnych problemów Kościoła. Więc
- rozumiem myśl autora - Papież przytłoczony, umę­
czony, a przecież nie poddający się. - A dlaczego mete­
oryt z nieba? T u już nie umiałem znaleźć odpowiedzi. A czy wie pan, że ten Cattelani to świnia? - A słyszał
pan, odpowiedziałem, że i Caravaggio nie był świętym.
Bandzior, a jakie piękne jest jego Złożenie do Grobu,
które przed kilku laty podziwialiśmy w Muzeum Naro­
dowym.
Skandal, którego wyczekiwano, nastąpił. Do akcji
wkroczył nieznany dotąd opinii poseł A d o l f Tomczak
i - jak o niej pisano - Niedobra Nowina-Konopczyna.
Legitymacje poselskie zapewniają bezkarność, nawet
w Zachęcie. Poseł i poślica mocno się natrudzili, by
zdjąć kamień z Papieża. Ciężki był! - skarżył się pan
Tomczak. Salę zamknięto, podobno Cattelani wył z ra­
dości. Także nasz kowboj - Wojciech Cejrowski - pró­
bował przykryć rzeźbę prześcieradłem, ale ponieważ nie
był posłem, obezwładniono go i wyproszono z budynku.
W takiej atmosferze dyskusja o wystawie zeszła na
daleki plan. A przecież Szeeman swym wyborem zaszo­
kował. T y m , co pokazał, i jeszcze bardziej tym, czego
nie pokazał. Każdy z nas może mu mieć wiele do zarzu­
cenia. W porządku. T o też wspaniale byłoby wkrótce
po tej zobaczyć następne wystawy - wybory różnych
krytyków, artystów, pisarzy. Takie wystawy widziałem
np. w londyńskiej National Galłery. Bardzo ciekawe.
Jakże chętnie zobaczyłbym u nas wybór zrobiony przez
Czesława Miłosza, Jacka Sempolińskiego i, powiedzmy,
Wojciecha Krukowskiego. Różne spojrzenia.

7

Co ta rzeźba miała wspólnego z ekspozycją? Kurator
wystawy wyjaśniał, że potraktował ją jako hołd oddany
polskiej sztuce i temu, kto jest najlepszym ambasado­
rem Polski na świecie.
Zawrzało. Jeszcze przed wernisażem stadko reporte­
rów atakowało znane osobistości, krytyków. 1 mnie ob­
iegli. Co myślę o rzeźbie Papieża? Próby mówienia
0 rzeczywistych problemach wystawy ignorowano, cie­
kawiła tylko reakcja na tę rzeźbę. Czy panu się podo­
ba? Kilkanaście mikrofonów podniosło się jak główki
węży. Odpowiedziałem, że jest to raczej publicystyka,
1 jeśli o niej mówić, to nie w kategoriach dobrej czy złej
rzeźby, lecz symboliki. N o właśnie! - atakowano. Więc
wspomniałem o tym, jak Tycjan czy Velasquez pokazy­
wali papieży. Oficjalnych, tronujących. A nasz - mówi­
łem - to pielgrzym, następca Piotrowy, który dźwiga na

483

Co było ważne w propozycji Szeemana? Pierwsze:
koncepcja wystawy jako dzieła sztuki, reżyseria nastro­
j u , sale zawieszone od podłogi po sufit (plakaty) i dają­
ce oddech, z dużym luzem, wręcz teatralny efekt
dwóch wielkich sal - jedna, cała sprowadzona do bia­
ławej powierzchni mydła (śmierdzącego). T o Bałka.
Zaskoczenie „zmarnować" całą salę dla takiego pomy­
słu? A w następnej, Matejkowskiej - z powidoku bieli
przerzucamy się na szkarłatną plamę krwi. Tylko jeden,
mocno oświetlony obiekt, figura Jana Pawła I I , ugodzo­
nego meteorytem. O rzeźbie jako takiej nie ma co mó­
wić. Publicystyka. Jeśli spierać się, to o to, co znaczy
meteor? Czy Papież pada, czy się podnosi?
Pytanie, co to ma wspólnego z wyborem dzieł stule­
cia? N i c , zwłaszcza że praca Wiocha. Jedyne, co uza­
sadnia tę salę, to efekt teatralny. Znakomita koda fina­
łowa ekspozycji, którą oglądało się z żywym zaintereso­
waniem. A u t o r pokazał, co jego zdaniem - cudzoziem­
ca, eksperta - jest ciekawe w sztuce polskiej. Więc cel­
ny wybór obrazów Jacka Malczewskiego i Witkacego.
Zabawne zestawienie napuszonego autoportretu Mal­
czewskiego ze stojącą naprzeciw woskową figurą - au­
toportretem Pawła Althamera, żałosnego w swej nago­
ści. Ciekawie skontrastowane intymne rzeźby A l i n y

�Aleksander Jackowski*

MOJA MAPA KRAJU I OKOLIC

Szapocznikow z konstruktywistami, Kantor z akwarela­
mi Nikifora. Włączenie jego do panteonu sztuki „wyso­
kiej" dla mnie oczywiste. Nieraz to postulowałem. Da­
lej - mądte wyeksponowanie filmów o walorach pla­
stycznych (Hasa, Trelińskiego). Plakat. T o oczywiste,
właśnie w plakacie mamy wybitne dokonania w skali
światowej. (Idąc tym tropem, dodałbym karykaturę po­
lityczną, rysunki Mleczki, Czeczota, Dudzińskiego).
A czego brak? Kolorystów! W pierwszej chwili po­
myślałem - jak to? Przecież walka o sztukę toczyła się
u schyłku okresu międzywojennego właśnie za sprawą
kapistów. A t u - nikogo. Sam byłem emocjonalnie
związany z koloryzmem i nagle Szeeman kazał m i spoj­
rzeć inaczej. Koloryzm był w swoim czasie naszą polską
wojną o sztukę, wojną z Bractwem św. Łukasza, ale
z perspektywy osiągnięć? Z petspektywy Paryża, Bonnarda...
Czego bym bronił? Makowskiego (Tadeusza), może
Nachta-Samborskiego, Potworowskiego. A l e t u już
zmieniamy koncepcję autora. Jego wybór pokazuje bo­
wiem to, co u nas nowe, twórcze, ciekawe dla „Europej­
czyka". Więc nie dobrze czy nawet świetnie namalowa­
ne obrazy. Wówczas bowiem upomnieć się można o wie­
lu malarzy, że wymienię Brzozowskiego, Tchorzewskie­
go, Lebensteina. Pozostańmy jednak przy założeniach
Szeemana. Idąc jego tropem, zabrakło m i Hasiora (ale
czy pokazano go Szeemanowi w Zakopanem?), fotogra­
fii pomnika Haupta i Duszenki w Treblince, a z żyjących
malarzy Nowosielskiego i Tarasewicza.
Czy to dobrze, czy źle, że zrobienie jubileuszowej wy­
stawy powierzono „obcemu"? Nie mam wątpliwości, że
to był interesujący eksperyment. Przecież na tej wysta­
wie świat się nie kończy.
Tyle o Zachęcie. A l e ze skandalami nie koniec.
W tym samym czasie otwatto wystawę 32 młodych pla­
styków w Zamku Ujazdowskim. Publiczność oglądała
wystawione prace, komentując je różnie. Atmosfera się
ożywiła wyraźnie, gdy zaprotestował biskup polowy. Co
go tak wzburzyło? W jednej z sal puszczono wideo A r ­
tura Żmijewskiego - musztrę z bronią Kompanii Repre­
zentacyjnej Wojska Polskiego. Katabiny, wojskowe
kaszkiety, buty, reszta - jak Pan Bóg stworzył. N o
i skandal. Obraza wojska. Przyglądałem się musztrze,
rzeczywiście wybrano niespecjalnie dorodne okazy,
choć nieporównanie masywniejsze od tych na przeciw­
ległej ścianie, biedaków z Dworca Centralnego. A u t o r
Paweł Althamer rozebrał tych nieszczęśników i kazał
im tańczyć w koło, trzymając się za ręce Takie nawią­
zanie do Błędnego koła Jacka Malczewskiego (a może do
Matisse'a). Żenujące. Rozumiem, że się chce przekra­
czać granice tego co jest — a nie jest sztuką" popodważać granice dobrego smaku piękna (robił to już
Rembrandt i nieźle m u to wychodziło) — ale ten numer
z biedakami jest dla mnie żenujący

484

Ponieważ środowisko Radia Maryja do Zamku Ujaz- i
dowskiego raczej nie uczęszcza, pozostał niezauważony
ukrzyżowany demon (?) z dziwnym krzyżem nad głową.
Czarny, satanistyczny? Czy uda się mu ocalić od skan­
dalu?
Problem jest szerszy, nie da się ograniczyć do jedne-!
go dzieła eksplodującego skandalem. Sztuka dzisiejsze­
go czasu szokuje, daleko wykracza poza tradycyjne for­
my. Tego się nie zmieni, nie cofnie. Artyści szukają no­
wej przestrzeni działania, badają coraz to inne środki
ekspresji. Muszą atakować wyobraźnię i wrażliwość od­
biorcy, który - tak jak i oni - jest poddany presji tele­
wizji, otępiany brutalnością, wciąż zaskakiwany świa-!
domością rzeczy strasznych, przed którymi każda próba
ucieczki jest złudzeniem. Żyjemy w świecie, którego
sztuka zmienić nie jest w stanie. Uciekamy w nią, ale
tylko przeszłość, już ucukrowana, może nam zapewnić
poczucie bezpieczeństwa. Problemem staje się więc nie
zdetzenie z dziełem, które szokuje, ale miejsce, w któ­
rym wiemy, że go nie spotkamy, bądź takie, w którym '
chcemy być zaskakiwani, szokowani, zmuszani do re­
fleksji. Rada, najbardziej prymitywna z prymitywnych
może być tylko jedna — wyraźna stratyfikacja galerii
Świadomość że t u — w Centrum Sztuki Współczesnej
— zobaczę wszelakie ptóby udane i nieudane płaskie
i głębokie rodzime i z całego świata natomiast zupet
nie inne doznania czekają mnie w Muzeum Narodo­
wym Kordesardzie i Zachęcie (oeraniczam sie do
Warszawy) Bvć może edvbv Zachęta stała sie galeria
środka ookaz iaca d ieła doir ale snra d one
e
rokim sp
n e k t rum a r tystycz
t l tv n yc h propozycji• mórib™
og ym
w niej zobaczyć zarówno wybór bzeemana, jak tez obr a z Tl a c lic a c» i p n n i •
r Ki I •e c o p r a r i KkI Lni i e I n i ?i K a i ń
I a n iIca nzip*
f o n

L-o

ł H '
Ab k
k
k
ta Hasiora, Abakanowicz, a także najciekawsze, juz
„sprawdzone dzieia mtodycn. Natomiast rzeczy nowe,
eksperymentalne, zwrócone k u własnej (młodej pu­
bliczności niechby przyciągały uwagę w Zamku Ujaz­
dowskim. Nie ze t u lepsza sztuka, tam gorsza, tylko
selekcja z mysią o odbiorcy. O ukształtowanej (tak się
juz dzieje.) własnej publiczności, kręgu krytyków. la­
ką hmę programową ma galeria Poksal Studio - a na
drugim biegunie Zapiecek, galeria Napiórkowskiej.
W centrum Kordegarda, Zachęta. Zwróćmy uwagę, ze
tak się dzieje z
Y ą . Festiwale Muzyki Wspólczesnej są okazją dla debiutów, eksperymentów, nato­
miast Filharmonia pokazuje dzieła juz sprawdzone, ta-1
kie, które firma rekomenduje swym słuchaczom.
Bronię prawa do satysfakcji estetycznej - nazwijmy
to starszej publiczności i prawa młodych do ekspery-1
mentu, do wiedzy o tym, co - gdzie aktualnie powsta­
je. Szczególna sytuacja postawangardy wynika z wielu
przyczyn, których analiza nie jest na tym miejscu moż­
liwa. Zwrócę więc tylko uwagę na okoliczności, które
towarzyszą współczesnej twórczości plastycznej:
m u z

k

�Aleksander ]ackou/sk¡*

MOJA MAPA KRAJU I OKOLIC

-załamanie systemu wartości. Zanegowanie katego­
rii piękna,
- rozszerzenie granic estetycznych i etycznych. Szok,
zaskoczenie jako kategoria estetyczna,

Bydgoszcz
Konkurs i m . Teofila Ociepki i wystawa prac. Ważny
powód, by zastanowić się nad tym, czym jest twórczość
spontaniczna, powstała z wewnętrznego napięcia, taka,
którą nazywamy A r t Brut, surowa, naiwna, prymityw­
na. O tym, jak jest dziś postrzegana, świadczy warszaw­
ska decyzja Haralda Szeemana włączenia do panteonu
sztuki polskiej X X wieku Łemka, mieszkającego w Kry­
nicy - Nikifora, a we Francji niepodważalna pozycja
H e n r i Rousseau.

- konkurencja, walka o prawo do własnego głosu.
Krzyku. Nawet grymasu. Działa dziś na świecie więcej
artystów plastyków, niż i c h żyło na całej przestrzeni
wieków!
- wielość form ekspresji wizualnej: fotografia, film,
wideo, plakat, moda haut-cuture, reklama, wzornic­
two, grafika komputerowa,

Malarstwo profesjonalne wydaje się tracić energię,
a twórczość ewoluuje, szukając nowych obszarów zwią­
zanych z komputerem, operowaniem światłem i dźwię­
kiem. Kryzys sztuki? Kultury? A może tylko zmiana
form ekspresji?

- włączenie przeszłości w nasze życie, łatwość podró­
żowania, przeżywania dzieł muzealnych, reprodukcje,
powszechna dostępność płyt, albumów,
- odrzucenie sprawności rzemieślniczej jako ważne­
go kryterium oceny, co sprawia, że kryterium takiego
trzeba szukać w samym dziele, systemie, w jakim funk­
cjonuje.

Jednak gwarancją tego, że twórczość potrzebna jest,
zarówno temu, kto ją uprawia, jak i odbiorcy, jest zja­
wisko, z jakim mamy do czynienia na tej wystawie. N a ­
zwy są kalekie, niewiele wyjaśniają. Mówimy „naiwni"
(Francuzi nazywają i c h pięknie „malarze czystego ser­
ca"), mówimy A r t Brut, czyli twórczość nie poddana
wpływom kultury, samorodna, ale są to tylko ogólniki.
Istota twórczości tu prezentowanej polega na tym, że
jest ona emanacją ludzkiej osobowości, wyraża świat
duchowy bezpośrednio, bez posługiwania się konwen­
cjami. Wydawać by się mogło, że jest to malarstwo po¬
za czasem poza miejscem, związane tylko z osobowo­
ścią twórcy. T a k z n i m nieodłącznie związane jak nie­
powtarzalne są linie papilarne. Spójrz, od razu widzisz
Żarski a tam Chełmowski, Rebelski, Wałęga, Ko­
sek Łączy ich talent, niesamowita intuicja malarska,
pozwalająca znajdować - nie szukając rozwiązywać
trudne problemy artystyczne nie myśląc o tym jak to
się robi czy robiło Łączy ich to że żyją sztuką że dla
wielu jest ona jedyną formą istnienia wręcz koniecz­
nością A przecież każda osobowość zwłaszcza wybit­
na jest inna można więc o ich twórczości D o w i e d z i e ć
za Mironem Białoszewskim że jest „osobna".

W takiej sytuacji nie może dziwić szukanie przez
twórców „nisz", własnych form wypowiedzi, które ma­
ją ich wypromować. W tłoku, aby zostać usłyszanym,
ttzeba krzyczeć. Rzeczą krytyki jest porządkowanie fak­
tów, ale krytyka obumiera. Nie ma forum dla wypowie­
dzi, redaktorzy opędzają się nawet od współpracowni­
ków redakcji. Przy t y m obok krytyki „merytorycznej"
jest także zjawisko lobbingu, tworzenie się różnych
mód, w których sława, popularność i sukces finansowy
wcale nie pokrywają się z ocen^. krytyki. Dla mnie zna¬
komici, najwięksi: Nowosielski, Panek, Tarasewicz,
Siennicki, w każdej publicznej ankiecie przegrają z D u ­
dą Graczem. Też zresztą dobrym, tyle że „inaczej".
•

•

•

Dopisuję w korekcie. A b y nie zaogniać sytuacji, A n ¬
da Rottenberg, postanowiła, w porozumieniu z mini| strem, ustąpić ze stanowiska. W zamian minister miał
ją mianować swym pełnomocnikiem do spraw muzeum
sztuki współczesnej, a także powołać w skład zespołu,
który wybierze jej następcę. N o i co? Pan minister wy­
cofał się, a A n d a Rottenberg dała ogłoszenie w gazecie
-szukam pracy. Wstyd.
Tenże minister zwalnia kompetentnego dyrektora
Ośrodka Dokumentacji Zabytków. M a prawo, ale po­
daje przez swego rzecznika kłamliwe uzusadnienie - za
wynajęcie domu, wiedząc, iż właśnie za to został zwol­
niony poprzedni dyrektor, nie mówiąc już o tym, że
„prosiło" go o to właśnie ministerstwo.
Największym skandalem jest to, co się dzieje dokoła
nominacji ministrów kultury. Decydują motywy poli­
tyczne, szuka się miejsca dla kogoś, kogo nie można za¬
trudnić gdzie indziej. Poniewać zdrowie, oświata, gospodatka wymagają kompetencji. Tylko na kulturze
i zna się każdy.

Konkurs, którego plonem jest wystawa, nazwano
imieniem Teofila Ociepki. Ociepka, choć Ślązak,
ostatnie lata życia spędził w Bydgoszczy, a należał
obok Nikifora do najbardziej znanych malarzy „naiw­
nych". Mistyk, okultysta, święcie wierzący w księgi,
które czytał, miał poza tą naiwnością cechy, które wy­
rażają istotę założeń konkursu i ramy tej wystawy: au¬
tentyzm, ekspresję, osobowość, intuicję twórczą. A u ­
tentyzm. A więc odnalezienie w sobie tego tonu, któ­
ry jest mój, nie wyuczony, prawdziwy. T u nie ma kal­
kulacji, nie, ma wyboru środków, konwencji. Jestem ja.
Ja i świat.

485

Forma dzieła jest syntezą widzenia i możliwości wytazowych. Syntezą nie wymyśloną, nie szukaną, ale da­
ną. Każdy z bohaterów wystawy poproszony, by nama-

�Aleksander Jackowski* MOJA MAPA KRAJU 1 OKOLIC

lowal coś w innej konwencji, byłby bezradny. O n two­
rzy, rozbudowuje to, co jego, własne.
Artysta uczony wybiera spośród wielu możliwości,
świadomy tego, co i gdzie powstaje. Pozbywa się bala­
stu wiedzy, by zostać sobą. Nasz bohater niczego nie
wybiera, buduje swą twórczość od środka. O d tego, co
jest tylko jemu dane. Nieraz wydawać się może, że
chroni g o jakaś psychiczna blokada, inny b y się zała­
mał, słysząc opinie sąsiadów, kolegów - on na to nie
zważa, robi, co chce. Może nawet w pewnych przypad­
kach to, co musi.
Mówimy: naiwny. A czym jest w sztuce naiwność?
Czym, jak nie synonimem dobroci, poezji, niewinności.
Oglądam obrazy pani Bronisławy Babik, jeden zatytu­
łowała Aniołowie malują skrzydła motylom. Piękne!
Przecież to czysta poezja. Inna malatka pani Barbara
Chęcka pisze na malunku: „Śniło mi się, że wychodzę
za mąż". Piękne, szczere, niezwykle lakonicznie malo­
wane obrazy. Czuję w nich trud, ogromny wysiłek, któ­
rego efektem jest t a lakoniczność. Dostrzegam człowie­
k a . Coś, o czym zazwyczaj nie myślę, oglądając dzieła
profesjonalnych artystów. W obrazach wielu uczestni­
ków konkursu, a są nimi przecież także ludzie z Domów
Opieki Społecznej, dominuje powaga. Potrzeba twór­
cza bywa tak silna, że realizują ją czasem niewiarygod¬
nym wysiłkiem. Nie chcę przytaczać nazwisk, n a wysta­
wie mówi za siebie sam obraz i nie powinna tego wra­
żenia przesłaniać litość nad kalekim chłopcem, który
może malować tylko leżąc na podłodze, lewą ręką. Ale
jak wrażliwie, jak pięknie malować! Na poprzednim
konkursie przeżyłem chwile takiego wzruszenia, ż e do­
słownie odebrało m i głos. Wręczałem pierwszą
dę „komuś", kto przysłał kartony, znakomite w kolorytakie które śmiało mogłyby wisieć w każdej g a ­
lerii. I zobaczyłem tego ,kogoś" n a wózku inwalidzkim,
rozbiegane trzepoczące ręce piękne gorejące oczy
I t o o n malował t e prace' Poczułem się nieswojo, zdrovyy sprawny Sądzę że t o jest drugi aspekt wystawy,
to czym. jest ona dla uczestniczących w niej malarzy
T o nie komercja nie nonis czv zabawa ale sprawa no
ważna. Sens życia, sposób na samotność, cierpienie,
starość Nie n r z v D a d k i e m właśnie wtedy gdy aktvw
ność'zyc,owaie kończy odchodzą maiomi L o s t a i e
nusrka reskn
-a p r a c a krórei hiż sie nie' wykonu e
- właśnie wtedy tak wielu ludzi znajduje nowy sens -

Prawdziwych „naiwnych" n i e jest wielu, natomiast
moda na naiwnych, zwłaszcza na zachodzie Europy
i w Stanach Zjednoczonych, spowodowała, że pojawiło
się wielu malarzy, nawet profesjonalnych, pracujących
„w stylu naiwnym". Komercja dotarła nawet t u , gdzie
- zdawałoby się - wszystko jest jej zaprzeczeniem. Na
szczęście w Polsce takich pseudonaiwnych mało.
A i u profesjonalistów zabawa w naiwność wygląda ża­
łośnie. Chociaż stereotyp „naiwności" może być twór­
czo wykorzystany, co widać było w Bydgoszczy.
Widuję wiele wystaw, profesjonalnych artystów,
amatorów, ale ta wzrusza mnie szczególnie. Tyle w niej
piękna, świetnych obrazów, ale i odwołań do ludzkich
losów. Przejmujących, kiedy widzimy malarstwo odda­
jące stan ducha, obsesyjne, ukazujące piękno, ale
i brzydotę świata. Piękno, ale i brzydotę ludzi. Ponie­
waż twórczość rodzi się zarówno z zachwytu, jak i z go­
ryczy. Z dobra i cierpienia.

2

w

rn
co

inni

m a i iwaniii

Zzauważam
I Z ' , uf ww s^z yr skt Kr i hc n . c z«^71.^1^'
uiosc
ś w i a t a , po¬

i
rrzeoa
mu.

WODCC

\/ 1 '
H *
L- i *
t
'L-"
.ary. maiują urni. spokojni o u ^ j a *

l ę c ^n m
ie

tmiamy
e ł h Toyc
f Wt a ^K i m dla
cia

w id
a zaa

' ' K

'M
l
b
maiują
any

naiwność nie jest częsta, nywa aarem, ta* ja* jest n i m
taient. 10 o n pozwaia w poznym w i e K u przeżyć arrystyczną przygodę. Nielicznym.

486

Oświęcim
W związku z konkursem na Małe Ojczyzny mieliśmy
spotkanie z władzami miasta. Prezydent, wojewoda,
marszałek. M y słuchamy, oni mówią, długo, z wyrzu­
tem. Dlaczego wszystkich interesuje tylko obóz? Prze­
cież jest miasto, piękne, zadbane - a „wy" ciągle utoż­
samiacie je z obozem. Rozumiem ich ból, gdyby nie
obóz, wszystko byłoby inaczej, goście powiedzieliby, że
piękna tu zieleń, bogate sklepy, uprzejmi ludzie, dobra
władza. A tak przyjadą ze świata, głównie Żydzi, tylko
obóz ich interesuje, dziwią się, że dokoła jest jakieś
miasto. Dla nich Oświęcim to obóz. Nawet jedzenie ze
sobą przywożą, tak jakby to była pustynia jakaś. Zoba­
czą gdzieś antysemicki napis i już krzyk, jakby tylko na
to czekali. Żalą się więc nasi gospodarze i rozumiem ich
gorycz, tłumaczymy więc, że w świecie to miejsce ma
tylko jedną konotację - obóz śmierci. Dlatego tu piel­
grzymują młodzi ludzie z Izraela, politycy, dostojnicy
państwowi. Ich optyka jest inna niż miejscowych, inne
obawy, inne skojarzenia. Przypominam sobie epizod
z czasu PRL-u. W mieście odbywała się duża, młodzie­
żowa impreza. Przyjechaliśmy całą
Centralnego
Ośrodka Metodyki Upowszechniania Kultury {skrót
brzmiał Comuk) Co widzimy Na placu wielki trans­
parent Dziś Oświęcim jutro Moskwa" Oczywiście
chodziło o to że w Moskwie miałv sie wkrótce odbvć
jakieś międzynarodowe^ soorkania młodzieży ale mv
odczytywaliśmy sens naoisu inaczej niż sosoodarze Im
Oświęcim nie kojarzył się z obozem.
7

-

Pamiętam, jak po raz pierwszy pojechałem do
Oświęcim.a z jakąś delegacją zagraniczną. Słońce,
pięknie, masa młodych ludzi na ulicacach. Ja się dzi­
wię, moi goście też, przecież to ma być Auschwitz,
a jest normalne, młode miasto. Było to jakieś dwa lata

�Aleksander Jackowski* MOJA MAPA KRAJU I OKOLIC

po wojnie, mało kto jeszcze tu przyjeżdżał. Pytam

(np. rzeźba naśladująca wagony, którymi zwożono
więźniów).

o obóz. Obóz? Chyba tam, ktoś wskazuje kierunek.
Obóz? Nie wiem... Obóz? Cholera by go wzięła... Dla­

O Auschwitz jeszcze jedno chciałbym powiedzieć,

czego? Zagrodzili drogę z jednej części miasta do dru­
giej, szła przez ten obóz. Co to komu szkodziło, że się

stał się tematem kompozycji plastycznej.

rowerem przejechało?

A u t o r zareagował na spowszednienie obozu, na je­

Rozmawiam, rozumiem. T o cmentarz świata, Euro­

go wykorzystywanie w różnych sytuacjach - zapropo­
nował klocki lego, z których każde dziecko mogłoby

py, Holocaustu. A l e na tym cmentarzu nie ma ani jed­
nego grobu mieszkańca Oświęcimia. Obcy cmentarz,

sobie zbudować własny obóz. Mówi się, że współcześni
artyści oderwani są od życia. Niesłusznie. Trzeba tylko

gdzie nikt nikomu świeczki nie zapali. Wkrótce wcią­

dostrzec, jak na to życie reagują. Negacja też jest po­

gnąłem się w dyskusję dotyczącą oświęcimskiego po­
mnika. Ogłoszono na niego konkurs. Patronowały mu

stawą. A lego Zbigniewa Libery podobnie jak dzieło
Magdaleny Abakanowicz mówią o dramacie naszych

najsłynniejsze nazwiska architektów, rzeźbiarzy. Nie
było po wojnie konkursu z równie wybitnymi jurorami,

czasów więcej niż rozsiane po Polsce martyrologiczne
rzeźby z powykręcanymi na wszystkie strony członka­

z taką ilością nadesłanych projektów. Wybrano polski:

mi. Zwróćmy uwagę na to, jak ważny jest w dziele ar­

tysty takt. Dystans. Krzyk brzydzi, patos zamienia się
Jerzego Jarnuszkiewicza, Oskara Hansena, Juliana Pał­
w kicz.
nieczęsto spotyka się dzieło, które
k i . Był to nieprawdopodobny wręcz sukces, t y m b
a r Naprawdę
­
wytrzymuje miarę patosu, w którym on nie razi i nie
dziej że mowy nie było o kurtuazji, a koncepcja projek­
odrzuca. T a k i m jest Osipa Zadkina pomnik spalonego
tu zachwyciła jurorów. Ale nie polskie władze, nie Cy­
rankiewicza, nie działaczy i artystów, którzy byli więzie­

miasta stojący w Amstetdamie. Ogromna postać czło­

ni w obozie. Zarysowały się dwie koncepcje: jedna
„obozowiczów" - odtworzyć w pełni kształt baraków,
zasieków, dróżek, placów. Skansen. Tak jak było. D r u ­
ga: skierowana w przyszłość, mająca przyszłym pokole­
niom przekazać dramat tego miejsca, jego ekspresję.
Pierwsza dawała satysfakcję byłym więźniom. Tak to
było! Mogli powiedzieć bliskim. Druga tworzyła wizję

wieka, w bezsile wznosząca ręce ku górze, wypalona
w środku. Wielkie dzieło. Patetyczne, tak jak są nimi
symfonie Beethovena, Walhalla Wagnera czy śmierć
Izoldy. Pomyśleć, mogliśmy mieć tę rzeźbę w Warsza­
wie. Przecież powstałą z myślą o niej, o tragedii palo­
nego miasta Zadkin proponował ją naszym władcom
ale zbyt daleko odbiegała wówczas od t e o co się mie­

obozowego koszmaru. Polegała na reżyserii nastroju,
w czym swoją rolę odgrywały autentyczne elementy.
Obóz bowiem w tamtym czasie b y ł na poły zniszczony
domy snalone baraków "ostały tr~onv nieców i korni
ny. Wywoływało to bardzo silne wrażenie. Otóż auto­

ściło w ramach socrealizmu Ciągle wówczas myślano
o tym co sobie pomyślą radzieccy towarzysze Ale po
wstało i u nas dzieło wielkie, może jedno z największycK na świecie Na miejscu kaźni setek tysięcy ludzi.
W Treblince

7

rzy D o l s k i e e o oroiektu zakładali że wszystko to D O Z O
stanie nietknięte, dokument martyrologii. Teren obo­
Treblinka
zu m i a ł a urzec.nać czarna droga ukośnie przechodząc
nr-ez zniszczone baraki ścieżki'i clące o b o z o w Zawsze
e Tak ją komuś pokazuję, tym razem moim dzieciom.
akbv to b v ł o -awies-ona w oowietrzu ŁJil^ria z którei
Woziłem do Treblinki Wiktora Szkłowskiego, radziec­
w i W l a l ł z" bliska haraki nie r w u L i a r Świerośr
kich rzeźbiarzy i historyków sztuki, francuskich przyja­
rem
mieisra Ti . . nieoęaą
nie
łlina pono
ciół. Jadąc z Mazur, miałem w pamięci złą drogę, ale te­
cegc-miejsca,
jeau K a n a p e K z ęauną
raz była już straszna. O d pół wieku nikt jej nie popra­
wieaziai mi j a r n u s . K i c w i c . . n co s i ę stanie po latacn,
wiał, to już kraniec Europy, dzikie ziemie. W centrum
gfjy te trzony pieców uiegną znaczeniu
pytaiem.
Polski! Most, którym strach było jechać, kręte, nie
^ a s z r o m swoje oapowicuzm.. woraz się trocnę zmie¬
oznaczone odnogi, brak tablic informacyjnych, które
ni, ale zostanie sita ekspresji tego miejsca.
jeszcze kilka lat temu były. Ktoś, kto ma wolę i zna ję­
„Obozowicze" nie chcieli tego uznać. Dla nich upa­
zyk polski, trafi, ale cudzoziemiec? Tabliczkę informu­
miętnienie oznaczało odbudowę spalonych baraków,
jącą „Muzeum martyrologii w Treblince" spostrzegłem,
z narami, słomą, no i solidny pomnik figuratywny, p o d
ale... już daleko za wsią Treblinka. Zawsze, kiedy
którym delegacje mogły składać wieńce. Pytałem Ewę
wchodzę na teren byłego obozu (tego, do którego kie­
Szelburg-Zarembinę z Komitetu Więźniów, a co, g d y
rowano transporty Żydów z getta warszawskiego),
deski zmurszeją, dach się zapadnie... Zrobi się nowe, na
ogarnia mnie wzruszenie. Patos i nastrój tego miejsca,
wzór dawnych - odpowiedziała.
w którym kamienie, niebo, jałowce i sosny tworzą prze­
Skończyło się to kompromisem. Szkoda. W sztuce
strzeń zupełnie wyjątkową. Porażającą. Nie śmiem po­
kompromisy nie popłacają. Połączono, wbrew pierwot­
wiedzieć pięknem, ponieważ to pojęcie rodem
nej decyzji j u r y , kilka projektów w jedno, nasz „czysty"
7 tstety*"
w linii myślenia z paroma włoskimi, werystycznymi
ki zupełnie tu nie pasuje. Cmentarz. Jeden z najwięk-

487

�Aleksander Jackwski*

MOJA MAPA KRAJU I OKOLIC

szych w Europie. Niezwykły. Bez grobów. Wszędzie,
gdzie stawiam stopę, mogą być ludzkie ptochy, są, prze­
mieszane, wtopione w ziemię. Cmentarz zabijanych
w tym samym czasie, bezimiennych. Kamienie-ostro­
słupy, duże i małe, o różnym kształcie i zabarwieniu,
symbolizują miejsca, z których przywożono transporty,
imiona mordowanych. Jest ich wiele, tysiące - martwe
kamienie, sztorcem ustawione, na podobieństwo ma­
cew, ale bez żadnych dekoracji, słów, gestów. N i k t ich
swoim zmarłym nie stawiał, bo i ci, co powinni, sami tu
leżą. Jest w tej przeraźliwej scenerii pustka, wielkie nie­
bo rozpięte nad cmentarzyskiem, przyroda, aż krzyczą­
ca swoją bezwzględnością. Czas upływa, jałowce rosną,
jak siostry tych kamieni, zielone, żywe, obojętne. T o
one są jak głaz nieczułe, kiedy kamienie płaczą. Każdy
z nich jest inny, jak ludzie, którzy tu leżą.
Treblinka jest dziełem dwóch architektów z W y ­
brzeża: Zygmunta Haupta i Franciszka Duszenki. Jest
pomnikiem o wielkiej sile wyrazu. Takim, który uru­
chamia wyobraźnię, zmusza do refleksji, uświadomie­
nia sobie tego, co wydaje się niemożliwe. Przyzwyczaili­
śmy się mówić - Holocaust. Naturalnie, jak wiosna,
burza, śmierć. A w scenerii Treblinki to słowo nabiera
mocy. Poraża.
Zawsze, gdy jestem w Treblince, czuję się tak, jakbym
odbył ważną pielgrzymkę. Nie mówię i zauważyłem, że
nikt z ludzi, których tam przywiozłem, nie miał ani chę­
ci, ani odwagi mówić póki nie odeszliśmy daleko.

Jordanów-Wysolca
Dwór na Wysokiej. Masywny, renesansowy, obronny,
z kamienia, dwupiętrowy. Niegdyś pewnie górujący
nad pobliskimi domami, teraz po części wtopiony
w otoczenie, w zieleń. Kilkadziesiąt metrów w dół, k u
szosie - brzydki, za to duży budynek straży pożarnej,
w bok - szkoła. Przed wejściem trawnik i luka w koro­
nie drzew, przez którą widać rozległy, przepiękny kraj­
obraz. W dali, już niewidoczna, Chabówka, Rabka.
Dwór odbudowali Pilchowic Ania, pełna gracji, poetessa, z wielką prostotą i kunsztem śpiewająca stare
kancjonały, pieśni renesansu i średniowiecza, i jej mąż
A n t o n i , z gorejącymi oczami, ruchliwy, niewielki, mo­
że dlatego tak przywiązany do lutni. Muzyk. Lutnista,
wykształcony w Anglii, istota niespokojna, ciągle w r u ­
chu. Koncertuje (ok. 200 występów rocznie), prowadzi
Akademię Chorału Gregoriańskiego, szefuje Bractwu
Lutniowemu. Twórca i gospodarz tego domu - Dworu
Wysokiej.
Przyjeżdżam t u , kiedy tylko mogę. T o jedno z moich
ulubionych miejsc w Polsce. Pilchów poznałem
w związku z konkutsem na Małe Ojczyzny. Ich siedzi­
ba jest dobrym przykładem dzisiejszego rozumienia po­
jęcia małej ojczyzny. Wywodzi się z ojcowizny, tak jak

niemieckie Heimat. A l e po wojnie, gdy pół Polski zo­
stało pozbawione rodzinnych domów, migrowało, wę­
drowało, zaludniało ziemie zwane odzyskanymi - ojco­
wizna straciła sens. Spotykamy jej ślady w telewizyj­
nych serialach, ram gdzie domy służyły kilku pokole­
niom, gdzie stanęły rodzinne grobowce, ale współcze­
śnie mała ojczyzna to miejsce ptzeze mnie oswojone,
w którym czuję się u siebie, działam, zmieniam mój
świat, tak jak chcę i mogę. Mała ojczyzna to także
świadomość miejsca, jego historii, losu. T o coś, co chcę
po sobie pozostawić przyszłym pokoleniom.
Dwór na Wysokiej to pamięć Żeleńskich, teraz zde­
rzona z rodzinną (Ani) tradycją sienkiewiczowską, to
miejsce najbardziej rozśpiewane w Polsce, do którego
przyjeżdżają setki i tysiące ludzi z całego świata, muzy­
cy, zespoły, specjaliści muzyki renesansu, młodzi i doj­
rzali. T u odbywają się międzynarodowe spotkania, kur­
sy mistrzowskie, tu spotkałem zespół śpiewaczy z Biało­
rusi, stare i młode kobiety, wzruszone serdeczną gości­
ną, Szkolę Kultury i Uśmiechu z Petersburga, grupę
kilkudziesięcioosobową, która uprawiała tańce i muzy­
kę renesansu maski i kukiełki. Wspaniałych ludzi.
Oczywiście dwór kosztuje, wymaga nieustannych
starań, zabiegów o sponsorów. Ciągle się jest na grani­
cy bankructwa, ale kiedy się wydaje, że to koniec znajduje się instytucja, fundacja, oferujące swą pomoc.
My, jurorzy Fundacji Kultury, też się do tego przyczy­
niliśmy, przyznając Pilchom I nagrodę w drugiej edycji
konkursu. Dwór się rozwija, obrasta w nowe pomiesz­
czenia, przybyła zabytkowa chałupa, ocalona przed
zniszczeniem (obecnie noclegownia młodzieży), kuź­
nia, zmieniona na warsztat, podziemia dworu, teraz wy­
łożone zabytkowymi płytami, które niecnota ksiądz
wyrzucił z kościoła, zastępując nowymi. W podzie­
miach tych będą wystawy malarstwa, fotografii.
I t u dochodzimy do istotnego dylematu - dla kogo
to wszystko? Dla gospodatzy (sposób na życie), dla go­
ści, jak juz powiedziałem - licznych, trochę dla dzieci
i młodzieży ze wsi. Trochę, ponieważ wieś i dwór to
dwie różne rzeczywistości. Wieś ma dom kultury, pop­
kulturę, muzykę głośną i nieskomplikowaną - dwór aż
dyszy kulturą elitarną, wzniosłą i piękną. A l e porozu­
mienia nie ma, to znaczy jest, ale tylko przez Kościół,
w którym Pilchowie śpiewają (zresztą nie to, co lubią
patafianie), i szkołę, gdzie Pilch uczy muzyki. Tylko te
punkty są styczne, wyczuwalny jest antagonizm dworu
i wsi, nie taki co prawda jak niegdyś, gdy w czasie raba­
cji Szeli chłopi rżnęli panów ze dworu, ale związany
z różnicą modeli kultury, zachowań. Dwór jest na ze­
wnątrz wsi. Pewnie drażniący tą muzyką, której wsi
trudno słuchać, drażniący swoją obcością. Nagroda dla
Pilchów to była nagroda dla nich za ich pracę we dwo­
rze, za popularyzację kultury mieszczańskiej, dworskiej,
za ro co dają młodym ludziom zainteresowanym daw-

488

�Aleksander Jackowski* MOJA MAPA KRAJU I OKOLIC

ną sztuką. Tak jest w większości przypadków, z który­
mi się zetknąłem. Po jednej stronie państwo, po drugiej
wieś. T o prawda, panowie kokietują wieś, ale są
w swym modelu życia, kultury dla tej wsi obcy.
Jest jednak wśród laureatów konkursu na Małe O j ­
czyzny przykład współdziałania jednej i drugiej społecz­
ności. Byłem tam ostatnio późną jesienią i odwiedzam
to miejsce, kiedy rylko mogę. Jest to:

Nadrzecze
Fundacja Kresy 2000. Wymyślił j ą i stworzył aktor war­
szawski Stefan Schmidt. Osiadł w wiosce pod Biłgora­
jem, niedaleko od miejsca, w którym mieszkali jego ro­
dzice. Ojca pamiętano, był doktorem, człowiekiem l u ­
bianym i poważanym. Schmidt od początku myślał
o miejscu, w którym mógłby działać na rzecz wsi. Dać
ludziom, jeszcze zakorzenionym w kulturze chłopskiej,
to, co cenił w teatrze, muzyce, plastyce. Miał wielu
przyjaciół w Warszawie. Wraz z żoną, Alicją Jachiewicz, krakowską aktorką o zniewalającym wdzięku, po­
stanowili stworzyć dom, w którym miejscowi ludzie bę­
d ą się czuli u siebie i który się stanie atrakcją dla gości
z Warszawy, Lublina, Krakowa, wybitnych artystów,
intelektualistów, ludzi ze świata kultury, polityki. Za­
czął najlepiej, jak było można. O d razu od wspólnej
pracy Na początku wsi stał mocno już zniszczony
krzyż, Schmidt przekonał wieś, by zbudować w rym
miejscu dużą, drewnianą kaplicę. Zaprojektował, vvyry *
sował, zdobył budulec. Nazwisko aktora,
przede wszystkim z seriali i filmów działało zarówno na
dyrektorów przedsiębiorstw iak i na mieszkańców
Nadrzecza. Pracowali razem, on i miejscowi Już był
ich już mówiono o nim z sympatią. A l e dom
nie
wszystko. Postanowił zbudować duży pawilon z ostra
\\ mit?isccm na w\'ster^v koncerty wystawy. Zanro
iektowałeo nanrawde cieknie I funkcjonalnie Rozsa'
d-a B O temperament różnorodne talenty Proiektuie
mała architekturę maluie miał nawet wystawę w la
b u k o w s k i e j Korderardze Ale norrzebne hyły nieniaWiesław
\ o wielu
c z l o w i e k

talentach
Śniewił
i d c n . Urzekła
u r z e K i d on
go atmosfera
dimosrera Nadrzecza
aurzecza. op
e ,

'
cperc

ą,

Y

T

ą

p.csenKą

¿TV
neapo

itansKą.

'

- •

i

n om .aspie aii

jemu. u r u p a starycn KODiet w swycn wiasnycn stro-

jacn, cudownycn, sziacnetnycn, zaprzeczającycn są­
dom o norrorvacui. strojom, które s ą w nasze, kulturze
najstarsze, niezmienne od średniowiecza. 10 nie byt
tolklor wyreżyserowany popis w kostiumach. U c h m a n
byt zachwycony. Zadziałał, poprosił zaprzyjaźnionych
malarzy, by ofiarowali na rzecz powstałej w Madrzeczu
fundacji po jednym obrazie. L U tez m e odmówił,
przewiózł je za darmo do Nowego orku. Konsulat po¬

larów zasiliło program fundacji. Powstał budynek nie
tylko ładny, ale i użyteczny.
Kiedy w związku z konkursem na Małe Ojczyzny przy­
jechałem przed trzema laty do Nadrzecza, mogłem zapo­
znać się z tym, co było, zobaczyć filmy Janusza Kędziora,
naprawdę dobre, profesjonalne - dokumentujące
z wdziękiem imprezy: teatralne - Zemstę Fredry w wyko­
naniu warszawskich aktorów (Cześnika grał Stefan
Schmidt); koncerty Janusza Olejniczaka i innych utytu­
łowanych muzyków; recitale poezji Teresy Budzisz-Krzyżanowskiej (Norwid!), Wojciecha Siemiona; wystawy
obrazów Antoniego Fałata, Maśluszczaka, Dudy Gracza.
Pierwsza liga, nie żadne namiastki. Frekwencja zawsze
ogromna, raz, kiedy byłem, cały dzień padało, ale na sa­
li nie widziałem wolnego miejsca. Przywlókł się w tym
deszczu kulawy człowiek z Biłgoraja (8 km). Chciał zo­
baczyć występ, tyle słyszał o tym miejscu. Ugoszczono
mi zaimponowało - rolę gospodarzy przejęli lu­
dzie ze wsi. Organizowali przyjęcie, wcale nie skromny
poczęstunek, zachęcali, opiekowali się przyjezdnymi go­
śćmi, jako że każda impreza ściąga znajomych i niezna­
jomych Schmidta z Lublina, Warszawy.
Program nigdy nie jest sztywny, kiedy byłem ostat­
nio, po koncercie wszedł na estradę wójt, w kapeluszu,
wygłosił zgrabną orację, a po kilkunastu minutach
wiersze swoje czytała dziewczyna z sąsiedniej wsi. Śpie­
wały staruchy, ale jak! Oczywiście na początek Pieją
kury, pieją... spopularyzowane przez Grzegorza Cie­
chowskiego (to teraz ich hymn).
Panu Schmidtowi Fundacja Kultury (inicjator i or­
ganizator konkursu na Małe Ojczyzny) przyznała I na­
grodę. Okazuje się, że można dać ludziom sztukę wyso­
kiego lotu, trzeba to tylko umieć i chcieć.

Rzepczyno
Wieś liczy 200 mieszkańców, z których pracę ma 7.
Gmina maleńka, biedna, wśród ludzi nastrój bezna­
dziei. Inercja. Oczywiście alkoholizm.
Po likwidacji pegeeru zostały zniszczone zabudowa­
nia, duży dwór, a właściwie pałac, wypalony w czasie
wojny, zdewastowany. Z n i m właśnie związany jest pro­
jekt, zgłoszony na konkurs „Małe ojczyzny - tradycja
dla przyszłości". Wytypowaliśmy go, jurorzy w Fundacji
Kultury, do puli finałowej, dlatego też trzeba było do
tego Rzepczyna pojechać, zobaczyć, co tam się dzieje,
co zrobiono. Już przyzwyczailiśmy się do tego, że każdy
wyróżniony przez nas projekt jest inny od pozostałych,
niepowtarzalny, związany ściśle z osobą lidera. Oczywi­
ście w naszej rzeczywistości musi mieć instytucjonalne
zaplecze, fundację, stowarzyszenie. Także t u mamy sto­
warzyszenie Towarzystwo Pracy Twórczej, ale w istocie
wszystko opiera się na jednej osobie. Niesamowitej. N a
pani Zofii Langowskiej.

mógł w zorganizowaniu aukcji. Kilkanaście tysięcy do­

489

�Aleksander Jackowski* MOJA MAPA KRAJU I OKOLIC

Niewielka, korpulentna, wygląda na pracownika
frontu kultury, bibliotekarkę. I taką była do czasu, gdy
uznała, że może zrobić dla świata i ludzi nieporównanie
więcej. Sympatyczna, niepozorna. Dłonie najchętniej
trzyma na biuście. Uśmiecha się takim trochę zawsty­
dzonym uśmiechem petenta. A l e w oczach, w sposobie
rozmowy ma coś, co nie pozwala zbyć jej drobiazgiem absolutne przekonanie o słuszności swoich racji. Prze­
cież nigdy nie prosi dla siebie. Tego się nie widzi, ale
ona nigdy nie prosi sama, stoi za nią wiara, przekonanie,
ze Matka Boska, do której modli się co rano, na pewno
jej pomoże. I pomaga. Kiedyś, gdy już wydała młodzieży
w internacie ostatni kawałek chleba, zaprzyjaźniony
proboszcz skarcił ją, tłumacząc, że trzeba było wcześniej
oszczędzać, nie dopuszczać do takiej sytuacji. Wzruszy­
ła ramionami, pomodliła się żarliwie, ufna, że jej Matka
Boska nie zawiedzie. N o i o świcie przyjechała ciężarów­
ka z jedzeniem, zapasem mąki, kaszy - przysłała ją daw­
na koleżanka, która miała gospodarstwo i dowiedziała
się, że pani Zofia prowadzi internat. Poszła więc do księ­
dza, widzisz - powiedziała - jaki z ciebie niedowiarek.
W istocie cały projekt, sprowadza się do jej osoby,
nieprawdopodobnej mocy działania. N i m jeszcze za­
kończy jedno zadanie, już planuje następne. Zawsze
przekraczające siły człowieka. Niewykonalne. A l e ona
tego nie widzi. Matka Boska pomoże, twierdzi i dosta­
je od ludzi wszystko, czego potrzebuje. Już raz w ten
sposób dostała materiały budowlane, ludzi do pracy,
odbudowała pałac, teraz w Rzepczynie zabrała się do
odbudowy następnego. Nie dwotku, ale dworu, pałacu.
Wypalony wymagał prac budowlanych, dachu, a więc
dachówek, okien, stolarki - wszystko dostała od do­
brych ludzi, firm, przedsiębiorstw. Teraz, kiedy oglą­
dam odbudowany budynek, mądrze, pięknie wyposażo­
ny, z gazowym ogrzewaniem, nie mogę pojąć, jak do te­
go doprowadziła. Jak ze swoją niezachwianą wiarą
i z promiennym uśmiechem przedziera się przez jaszcz
finansowych paragrafów, przepisów? Wolę o tym nie
myśleć. A dodać muszę, że w pałacu zorganizowała Po­
licealne Studium Rzemiosł Artystycznych, z pracow­
niami witraży konserwacji stolarki artystycznej ma­
larstwa ściennego i instrumentów muzycznych. Uczy
się w nim trzydziestu trzech młodych ludzi z najbied­
niejszych rodzin i domów dziecka. T u mają internat,
pełne utrzymanie. Początkowo nauczyciele dojeżdżali
i uczyli bez pensji zarażeni pasją pani Zofii Teraz stu­
dium działa już oficjalnie, w systemie ministerialnym
a nóziom prac które widziałem, jest naotawde wysoki
Młodzież zainteresowana" 'folklorem stworzyła zespół
Rzecezvn Folk Band którv koncertuje i "dobvwa na
grody na konkursach. Rzeźbi, maluje
' Pani Zofii udało się pozyskać doskonałą dyrektorkę
Studium, historyka sztuki. Namówiła ją do zamieszka­
nia w Rzepczynie. Teraz myśli o tym, jak pomóc l u ­

dziom, jak zintegrować środowisko lokalne z działal­
nością Domu Pracy Twórczej. Jej najbliższe plany to
gazyfikacja wsi, sieć wodociągów, małe zakłady prze­
twórstwa spożywczego; dalsze - kąpielisko, basen
25-metrowy dla wsi i turystów - ekologiczna szkoła
„zielona", ogród botaniczny, lecznica dla zwierząt le­
śnych okaleczonych przez kłusowników, skansen,
stadnina z końmi dla gości, domki dla wczasowiczów,
a obok nich ogródki z ginącą wiejską roślinnością.
A więc agroturystyka jako szansa rozwoju wsi. Szanse
są, teren jest piękny, czysty. A „najważniejszym pro­
blemem - jak pisze pani Zofia w aplikacji do Fundacji
Kultury - jest ukazanie ludziom, że są potrzebni, przy­
wrócenie i m wiary w swoje możliwości, odbudowanie
dobrosąsiedzkich stosunków i solidarność, stworzenie
więzi międzyludzkiej dla wspólnego budowania przy¬
szłości, odkrywania swych korzeni i szukanie dawno
zapomnianych tradycji".
Nie wiem, na ile te pomysły znajdują akceptację.
Być może zaskakują, a nawet niepokoją. Czy uda się
zaktywizować środowisko tak już porażone bezczynno­
ścią, inercją? Znam przykłady (także z Małych O j ­
czyzn), kiedy rozmach działania jednostki kończył się
porażką, a przecież zamierzenia pani Zofii przekraczają
wyobraźnię mieszkańców wsi. Jedyne, co uspokaja, to
wiara w moc jej wiary. Niezależnie jednak od tego, jak
potoczą się losy pani Zofii, jej przykład pokazuje, ile
może zdziałać jednostka, zwłaszcza niepowtarzalna
i niezastąpiona.
P.S. Pani Langowska została oczywiście laureatką
piątej edycji konkursu Małych Ojczyzn.

Sztokholm
Przyjaciele zaprosili mnie do Szwecji i ażebym się nie
nudził, kupili mi bilet na koncert zespołów cygańskich
i węgierskich. Właśnie wtedy, na tym widowisku, H o n wedzi z Węgierskiego Zespołu Tańca sprawili, że pomy­
ślałem o Tadeuszu Sygietyńskim i początkach „Mazow­
sza". Zespół węgierski tańczył w strojach stylizowanych
na codzienne, mężczyźni klepali się bez przerwy, głośno
i szybko, w sztylpy, uda, ręce - gdzie się dało. Trzepot
tego klepania znudził mnie juz po kilku minutach, coś,
co ma sens na weselu czy zabawie, zamienia się na es­
tradzie w greps choreograficzny. Szwedji patrzyli jednak
w zachwycie - porywał ich temperament tancerzy, wygibasy nóg, wykręcanych jak tylko się dało, a nawet
i bardziej. Chłopcy klepali się w zapamiętaniu, raz wy¬
żej, raz niżej. Ale pojawiły się dziewczyny, wiotkie, smu¬
kłe, wdzięczne w ruchach. Teraz chłopcy obskakiwali
je, zapamiętali w tym tupaniu i trzepocie dłoni uderza­
jących w cholewki. Zatracali się w rym wirze, w podnie­
cających rytmach
^ one spokojne, opanowane Wład-

490

�Aleksander Jackowski* MOJA MAPA KRAJU I OKOLIC

cze. Już po chwili wiedziało się, że to one tu panują. Fi­
gurynki z Tanagry, tancerki z waz greckich. Połączenie
niewinności z rozwagą. Kuszące tą demonstracyjną nie­
winnością. Więc chłopcy prześcigają sami siebie, ska­
czą, zwijają się, demonstrują swoją jumośc. A one spo­
kojne, ruchy pełne wdzięku, kuszące błyskiem oka i de­
likatnym trzepotem rączek. K t o je tego nauczył? Kuszą,
a zarazem patrzą trzeźwo. Wybierają. Czują, że jeśli się
chce zachować urok dziewiczości, trzeba być piekielnie
rozważnym. Prowokować, ale nie dać siebie sprowoko­
wać. Trzymać zmysły na postronku.
T o pewnie dlatego tak często czytamy o dziewczy­
nach, które podporządkowywały sobie chłopców, zachę­
cając ich do czynów okrutnych. Byli w ich rękach niemal
bezwolni. A one rządziły. Zimne, piękne, pociągające.
Taniec porywał. Widz wciśnięty w fotel czul przeni­
kający go rytm, a oni tam - na scenie - dyszeli ciężko,
zapamiętani w ruchu, podczas gdy one - wiejskie bo­
ginki - kokietowały, prowokowały - i z niewypowie­
dzianą gracją powstrzymywały zalotników. Patrzyłem
na scenę, juz wciągnięty w tę grę, poddany rytmowi
muzyki. O d dawna nie widziałem tak wyraziście zaryso­
wanej granicy żywiołów: kobiecego i męskiego. Podda­
łem się urokowi dziewczęcości, której nikt nie uczy,
która płynie z doświadczeń pokoleń. Pomyślałem
o symbolice wianka, welonu. Pomyślałem o tym, jak
chciał widzieć „Mazowsze" Tadeusz Sygietyński, co go
szczególnie wzruszało w naszym folklorze.
Często ostatnio myślę o Tadeuszu, był w pewnym
okresie życia ważny dla mnie. O wiele bardziej niż ja
dla niego, przede mną otwierały się różne drogi, on
koncentrował się już tylko na „Mazowszu". Byłem mu
potrzebny nawet nie do załatwiania spraw w Minister­
stwie Kultury, bo tu więcej mógł zdziałać Kazimierz
Korcelli (dramaturg), ale do sprawdzania swoich kon­
cepcji, do tego, by przy nim być, dodawać mu energii.
Pozornie byliśmy na antypodach, ja, jeszcze nie cał­
kiem opierzony, tracący naiwne złudzenia, on - do­
świadczony, syty życia, już u jego schyłku. Ale ani alko­
hol, ani lata estrady, kabaretów, nocy spędzonych
w „Adrii" i podrzędnych knajpach nie zabiły w nim
wrażliwości. Wewnętrznej czystości. Zjednywała mnie
jego żarliwość, pasja w tworzeniu zespołu. T o był cel,
do którego dążył. Mira Zimińska mówiła m i , że już na
wiele lat przed wojną chciał pokazać na scenie folklor,
który znał z Kolberga i własnych zapisów we wsiach
kurpiowskich. Znałem partytury jego trzech szkiców
symfonicznych, na moją prośbę wykonał dwa z nich
(oberka i mazura) W i t o l d Rowicki z warszawską Fil­
harmonią. Ale na próbie. Po niej uznaliśmy, że to jed­
nak nie jest odpowiednie miejsce dla tej muzyki. Sygie­
tyński miał ogromny talent, komponował piękne me­
lodyjne piosenki ale w większych formach nie czuł się
dobrze miał kłopoty z instrumentacją (mimo dawnych
491

studiów u Weberna). Nie pociągały go eksperymenty,
w folklorze cenił przede wszystkim dwa żywioły: melodyczność i rytm. Nie szukał, jak np. Karol Szymanow­
ski czy Andrzej Panufnik, inspiracji do poszukiwań to­
nalnych, nie fascynowała go specyfika muzyki góral­
skiej, pentatonika. Najważniejsza była dla niego śliczność, wdzięk pieśni i zadzierżystość rytmów tanecz­
nych. Jeździłem z n i m sporo po wsiach kurpiowskich
i opoczyńskich, widziałem, co go fascynuje. Liryka.
Ten wymiar szlachetności, który przenika kolędy, któ­
ry tak przenikliwie prosto wyraził Chopin w środkowej
części Nokturnu h-moll (Lulajże Jezuniu).
W tym miejscu muszę wspomnieć o tym, co przed
wojną i tuż po niej można było usłyszeć w radiu. Była
to rżnięta kapela Dzierżanowskiego, wszelakie Gęsi za
wodą, kaczki za wodą, nic wspólnego z góralszczyzną nie
mające W murowanej piwnicy... albo Góralu, czy ci nie
żal. Chłopskość pojmowano rubasznie, nie chcę powie­
dzieć chamsko, ciężkie rytmy podpitego pospólstwa.
Tego Tadeusz nienawidził. Piosenki, które pisał, były
absolutnie pozbawione wulgatności. Czarowały subtel­
nością, pięknem, które było i jest w folklorze, które
znajduję też w wielu pieśniach „Mazowsza" - Hej, prze­
leciał ptaszek. Kukułeczka, Zachodźże słoneczko... A tak­
że w tańcach, zwłaszcza kurpiowskich, które znam
z pierwszego programu. Właśnie w nich, w tańcach,
które układał Eugeniusz Papliński (jeszcze pod okiem
Tadeusza). Była to wieś urzekająca, kolorowa, w kar­
bach ceremonialności. Wieś odświętna, idealizowana.
Jeden aspekt folkloru. Powiedziałbym - dziewczęcy.
Uosabiała go prześliczna, młodziutka Zdzisia Kachny
(później - Grąbkowska), ulubienica Tadeusza. Kiedy
tańczyła a miało się wrażenie że jest ona do tańca
stworzona, emanowała z niej dziewczęcość, niewin­
ność piękno - które tera po 50 latach, odnajduję
w panienkach z honwedzkiego zespołu.
7

Tadeusz opowiadał m i wiele razy, jak po wojnie
kształtował się w nim zamysł stworzenia zespołu inspi­
rującego się folklorem. Do Warszawy przyjechał w po­
łowie lat czterdziestych
bułgarski „Rosną Kit­
ka". Same dziewczęta. Osiem, może dwanaście. T o by­
ło to, o czym myślał. Postanowił więc, że stworzy polski
odpowiednik tego zespołu. Dostrzegało się to w pierw­
szej fazie tworzenia „Mazowsza". Przeważały pieśni,
niektóre śpiewała grupa dziewczęca, lekko poruszając
się w rytm melodii, tak jak to widziałem na wsi ukraiń­
skiej, kiedy kilka dziewczyn obejmowało się i przymy­
kając oczy, kołysało, śpiewając tęskne dumki. Najpięk­
niejsza, najbardziej autentyczna, surowa w swej urodzie
była Zachodźże słoneczko... Wtedy pieśni dominowały,
tańce były mniej eksponowane. M a m wciąż w oczach
te pierwsze występy, poruszające, łzy mi ciekły, gdy
przygasły reflektory i usłyszałem pierwsze dźwięki tej
pańszczyźnianej Zachodźże... Uważaj, pouczał mnie Ta-

zespół

�AUćsmfer Jackowski* MOJA MAPA KRAJI I I OKOLIC

deusz, później już tego nie będzie... Czego? Piękna?
Aury? Cud pierwszego razu powszednieje, napięcie
opada. Urok świeżości mija, uśmiech dziewczęcy ga­
śnie, pojawia się profesjonalizm. Ale okazało się, że nie
tylko scena ma swoje wymogi. „Mazowsze" stało się
najlepszym towarem propagandowym. Tadeusza już
wtedy nie było, do Karolina przyjechał ze Stanów wiel­
k i , słynny imptesario Sol Hurok. Słyszałem jego ko­
mentarze, uwagi, polecenia kierowane do pani Miry.
Za duzo piosenek, jeśli juz koniecznie chcecie, to niech
się to rusza, korowody i t d . Więcej tańca. Cyrku.
Tego nie powiedział wprost, ale ciągłe porównywanie
z rosyjską Bieriozką, a zwłaszcza Mojsiejewem, wyraźnie
określało, czego oczekuje. Trzeba było podjąć konku­
rencję na tym cyrkowo-estradowym poziomie Mojsiejewa, z nim wygrać na amerykańskich estradach. N o ,
i trzeba było tak kształtować profil zespołu, by chwytał
od razu za serca. Po popisach w podnoszeniu chłopców
przez dziewczęta zrywała się burza oklasków. Tańce,
sceny finałowe, uroda kostiumów to wszystko wiodło do
obecnego kształtu zespołu. Wielkiej rewii ludowej. Re­
wii, w której najprawdziwszy jest strój, kostium. Choć
i on uległ wzmocnieniu, trzeba byto „podbić" kolory,
podobnie jak dziewczyny przemienić w uśmiechnięte
girlsy. Wiejskie dzieci, autentyczne panienki wymienio¬
no z czasem na pochodzące z miast absolwentki szkół
muzycznych i baletowych. Kicz, którego nie było w po¬
czątkowej fazie „Mazowsza", wkradł się i zadomowił
w zespole. Przez łata program koncertów zawierał mój
wstęp. Był chyba szczery (nie mam odwagi zajrzeć do
niego), ale przyszły lata, gdy to, co pisałem, co ceniłem,
zaczęło mieć mało wspólnego z tym, co się działo na
scenie. Mira prosiła, napisz nowy. Nie mogłem, nie
chciałem. T o już nie było moje „Mazowsze". A to daw­
ne, ze Zdzisią, Krysią Jusińską, Irką Wiśniewską (obec­
ną Ireną Santor), przywołał mi w pamięci sztokholmski
występ węgierskiego zespołu.
•

•

•

W Kulturhuset dwie wystawy, szeroko reklamowa­
ne. Obrazy norweskiego malarza O d d Nerdruma. Ma­
luje realistycznie i to z wielką sprawnością. Jego płótna,
dużego formatu, mają nastrój. A przy tym są patetycz­
ne, i to zarówno autoportrety (w różnych pozach i ko­
stiumach), jak i pejzaże - patetyczne typowym smęt­
kiem północnego nieba. Na tym można by poprzestać,
gdyby nie pewien szczegół. W co trzeciej pracy Nerdrum świntuszy. Bez wdzięku, raczej z niemiecko-koszarowym poczuciem humoru. A oto portret od góry jak z pałacowych płócien, dostojny, w złocistym kafta­
nie. O d dołu zadziera go do góry, eksponuje tłusty,
babski brzuch i penis, jak palec wskazujący, zadarty do

492

góry. Na innym obrazie goła baba sika, na jeszcze i n ­
nym załatwia również inną pottzebę.
Autor nazywa swą sztukę kitschmalaren, czyli malar­
stwo kiczowate. 1 znów dla popisu, dla chleba panie...
Żaden to kicz, nie każda obrzydliwość jest kiczem, ale
hasło jest nośne, ludzie przychodzą. U nas też wystar­
czy, by na wystawę nazwaną kiczem waliły tłumy,
z dziećmi i tobołami. Signum temporis. Nazwij serial te­
lewizyjny ambitnym, na wysokim poziomie - widownia
zmaleje, a przeciwnie - powiedz, że drobnomieszczański, kiczowaty - i już sukces ffekwencyjny pełny. Nie­
stety... Piszę o tej wystawie, ponieważ jej ważny aspekt
związany jest z prymitywizacją i degradacją gustów za
sprawą telewizji, siteomów, seriali, zwłaszcza południo­
woamerykańskich.
Wielu dziś artystów umie dobrze malować, także
w kategoriach realistycznych, akademickich. Precyzyjny
rysunek, świadomość koloru, formy. Ale coś ich musi
przecież odróżniać od dawnych mistrzów. Surrealistycz­
ny pejzaż, udziwnienie, wprowadzenie abstrakcyjnej
konstrukcji w obraz realistycznie malowany (jak choćby
u Henryka Wańka). Mistyka, symbolizm, a także - jak
widać na norweskim przykładzie - prowokowanie złym
smakiem. Już nawet nie brzydotą, ale obrzydliwością.
A dwa piętra wyżej doskonała wystawa, ponad setka
fotografii Mary Ellen Mark: Amerykańska
Odyseja.
Ameryka, jakiej nie znamy, i nie wiem, czy chcemy
znać. Brudne, zaśmiecone, smutne ulice. Kosze od
śmieci, budki telefoniczne w stanie nie lepszym niż war­
szawskie, ludzie. Właśnie ludzie. Oderwać się nie mo­
głem od tych zdjęć, migawkowych, bezbłędnie prezen­
tujących istotę smutku, beznadziei, zagubienia. A n i jed­
no zdjęcie nie jest upozowane, a przecież widziane
w masie mają w sobie wyraźne cechy wspólne. Są do­
skonale skomponowane, zobaczone, ale na innej zasa­
dzie, niż to się zazwyczaj robi. Każde ma psychologiczny
i społeczny podtekst. Dzieci przedwcześnie dojrzałe,
Murzynki o smutnych oczach, mężczyźni, którzy już na
nic nie liczą. Maleńkie dziecko tresowane do konkursu
piękności, aktorzy, których znamy z przedwojennych
filmów, zniszczeni życiem. Ludzkie wraki. Ale nie tylko
treść działa na widza, lecz w równej mierze sposób w i ­
dzenia (i fotografowania) pani Mark. Jedno zdjęcie nieupozowane, trzaśnięte w chwili nieuwagi modela, nie
robiłoby tego wrażenia ale już setka zwraca uwagę na
świadomość fotografa, na antypozy konsekwentne i po­
dobne do siebie Ciekawa wystawa Już nie po raz pierw­
szy właśnie fotografie zapadają mi w pamięć na równi
z ważnymi dziełami sztuki. Wielkie moje przeżycia
ostatnich miesięcy: Vermeer w Wiedniu, Velasquez
i Goya w Prado oraz Salagado w Warszawie. Niesamo­
wite zdjęcie z kopalni złota, koszmar ludzkiego trudu,
upodlenia. Nasuwa się na myśl Piekło Dantego.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9654" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9632">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5c445e50e901fb216c7f2213754c758d.pdf</src>
        <authentication>b9a15e398b7433054c9f349f304cadc3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114891">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1360</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114892">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114893">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1256</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114894">
                <text>Moja wieś opolska. Z etnograficznych badań w Dzierżysławicach koło Głogówka / ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114895">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.2, s.65-82</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114896">
                <text>Szromba-Rysowa, Zofia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114897">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114898">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114899">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="114900">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114901">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X I I I : 1989, z. 2
P L I S S N 0071-1861

ZOFIA

SZROMBA-RYSOWA

(Pracownia Etnografii I H K M P A N ,

Kraków)

MOJA WIEŚ OPOLSKA.
Z ETNOGRAFICZNYCH BADAŃ
W DZIERŻYSŁAWICACH KOŁO GŁOGÓWKA
Z a m y s ł zrodzony z inicjatywy prof. dr. Mieczysława G ł a d y s z a opra­
cowania etnograficznych monografii G ó r n e g o Śląska sprawił, iż p r z y p a d ł a
m i w udziale jedna z wybranych do b a d a ń wsi, k t ó r ą u z n a ł a m z czasem
za swoją. P o c z ą t k o w o była to wieś przydzielona m i „ s ł u ż b o w o " w 1958 г.,
tak jak i innym pracownikom, rozpoczynającym wówczas badania w miejsco­
wościach leżących w różnych regionach geograficzno-gospodarczych Ś l ą s k a .
W m i a r ę prowadzenia w niej szeroko zakrojonych, co rok rozszerzanych,
b a d a ń stacjonarnych, n a w i ą z a n i a ściślejszych k o n t a k t ó w z mieszkańcami i fas­
cynacji śląską k u l t u r ą l u d o w ą , wieś m o g ł a m rzeczywiście u z n a ć za swoją,
a przy tym mieszkańcy jej z czasem zaakceptowali w swym środowisku
moją obecność.
P o c z ą t k i jednak nie były łatwe. Mieczysław G ł a d y s z pisząc o trudnościach,
jakie napotyka na tych terenach badacz, p o d k r e ś l a ^kwestię wzbudzenia
zaufania u ludności rodzimej, dotarcia do informatora poprzez osady pow­
stałe z różnego rodzaju specyficznych dla tych o b s z a r ó w przeżyć i nawar­
stwień ideologicznych, aby zebrać okruchy faktów i zdarzeń tkwiących w jego
pamięci. Z tych samych przyczyn napotyka badacz opory przy gromadzeniu
m a t e r i a ł ó w do ujmowania aktualnie przebiegających p r o c e s ó w i występujących
faktów kulturowych" (Gładysz 1961c, s. 302). Opory p o c z ą t k o w o były duże,
j a k i trudności ze znalezieniem we wsi mieszkania, i n f o r m a t o r ó w i wery­
fikacją uzyskanych danych. L u d n o ś ć miejscowa nie wspomina dobrze pierwszych
miesięcy po zakończeniu I I wojny światowej, kiedy to napływali do wsi
osadnicy ze wschodu, a m i e s z k a ń c o m groziło wysiedlenie . P o m y ł k i w tych
1

2

1

Badana przeze mnie m i e j s c o w o ś ć należała do grupy obejmującej „wsie związane z glebami

urodzajnymi, pszenno-buraczanymi, o przewadze gospodarstw samowystarczalnych, które w prze­
szłości i nadal bazują na produkcji rolnej" ( G ł a d y s z
2

1961c, s.

300).

T a k wspomina te przykre dla m i e s z k a ń c ó w Dzierżyslawic chwile jeden z informatorów:

„Generał

Goliwoda obronił

nas

przed chadziajami.

Na

zebraniu

w Prudniku

powiedział,

że są to polskie ziemie, to musieli wyciągnąć ku Grodkowi". Na tym zebraniu z udziałem

5 -

Etnografia Polska t. ХХХШ/2

�66

Z O F I A SZROMBA-RYSOWA

czasach zdarzały się często, a wieś b ę d ą c a najdalej na p o ł u d n i e wysuniętą
miejscowością z a m i e s z k a n ą przez l u d n o ś ć r o d z i m ą , stykającą się do 1945 r.
z wsiami zasiedlonymi przez k o l o n i s t ó w niemieckich, doświadczyła s k u t k ó w
nieporozumień i konfliktów .
W t y m k r ó t k i m artykule, opartym na m a t e r i a ł a c h zebranych przeze mnie
w czasie 10-letnich b a d a ń , chciałbym wskazać na elementy śląskiej kultury
ludowej, k t ó r e utrwaliły się w świadomości ludności miejscowej i s t a n o w i ą
ślady tradycyjnego stylu życia. One to przede wszystkim rzucały się w oczy
młodemu- wówczas badaczowi, k t ó r y szukał w kulturze m i e s z k a ń c ó w wsi
charakterystycznych dla niej cech rodzimych, zestawiając je ze znanymi
d o t ą d realiami z innych stron kraju.
A n n a Kutrzeba-Pojnarowa pisze, iż „ s p r a w ą p a l ą c ą staje się [...] zachowanie
bodajże w rysunku i opise, w fotografii, pomiarze ostatnich ś l a d ó w tego
stylu życia, k t ó r y właściwy był innym wcześniejszym epokom i różnił między
s o b ą społeczności kraju. [ . . . ] Dziś obraz tego z r ó ż n i c o w a n i a ulega zatarciu
nie tylko w życiu, lecz r ó w n i e ż w pamięci. [•..] A b y m ó c o d t w o r z y ć modele
charakterystyczne dla danej epoki, trzeba ich realiów s z u k a ć we współ­
czesności" (Kutrzeba-Pojnarowa 1986, s. 25). Współczesność ta p o d koniec
lat pięćdziesiątych X X w. była nasycona jeszcze wieloma treściami, pozwa­
lającymi na ukazanie obrazu wsi z k o ń c a ubiegłego i p o c z ą t k u bieżącego
wieku. Te właśnie treści są przedmiotem niniejszego a r t y k u ł u , a r t y k u ł u będą­
cego zarazem etnograficzną — p i s a n ą z perspektywy 30 lat — refleksją nad
śląską k u l t u r ą l u d o w ą jednej wsi opolskiej. Przedstawiony t u opis daje rzut
oka na wybrane tylko zagadnienia, odtworzone na podstawie relacji najstar­
szych m i e s z k a ń c ó w wsi, urodzonych w ostatniej ćwierci ubiegłego wieku.
Informatorzy ci dawno j u ż nie żyją, a wraz z n i m i odeszła wiedza o ó w ­
czesnych stosunkach i tradycyjnej kulturze wsi.
Wsią, o której mowa, są Dzierżysławice p o ł o ż o n e w byłym powiecie
prudnickiem nad rzeką O s o b ł o g ą k o ł o G ł o g ó w k a . Od niego też rozpo­
czynał się kontakt z o d d a l o n ą o 3 k m wsią. T a m był przystanek kolejowy
linii K r a k ó w — Jelenia G ó r a , od k t ó r e g o dalszą d r o g ę należało j u ż przebyć
pieszo, p r z e c h o d z ą c k o ł o tzw. P a u l i n ó w we wsi M o c h ó w , b ę d ą c y c h parafią
3

wojewody śląskiego Aleksandra Zawadzkiego i A r k i B o ż k a uzgodniono, ż e repatrianci opuszczą
wieś i pojadą na zachód. „Od tej pory — wspomina informator — j u ż lepiej się nam żyło. Przedtem
my siedzieli cicho, b o ś m y się bali, że nas wysiedlą do Niemiec. Jak by tu zostali chadziaje,
by sila do Reichu wyciągli, bo to nie da się d w ó c h na jednej gospodarce
stwierdzał jeden z m i e s z k a ń c ó w

to

być". W 1959 r.

wsi: „nie mamy za co specjalnie lubieć tych

chadziajów.

Oni nas Niemcami nazywają i nie są gospodarni".
3

Trudną sytuację pogłębiał fakt, iż w sąsiednich, zasiedlonych przez repatriantów, R a ­

cławicach

Śląskich znajduje się urząd gminny.

W samych Dzierżysławicach

po

I I wojnie

światowej było wielu zdezorientowanych mieszkańców. W 1952 r. przy zakładaniu Rolniczej
Spółdzielni Produkcyjnej, przed w s t ę p o w a n i e m do której bronili się mieszkańcy Dzierżysławic,
nastawieni proniemiecko m ó w i l i : „niech Polocy idą", a „twardzi Polocy" stwierdzali: „ m y ś m y
się j u ż d o s y ć namęczyli, niech idą oni".

�67

MOJA WIEŚ O P O L S K A

dla Dzierży sławie. Miasteczko G ł o g ó w e k w z b u d z a ł o zainteresowanie licz­
nymi zabytkami i związkami z historią Polski (Chrzanowski 1977), na tamtejszym
zamku bowiem przebywał w czasie najazdu Szwedów król Jan Kazimierz.
W pobliżu wsi założony został wspomniany klasztor P a u l i n ó w , sprowadzonych
w 1388 r. przez W ł a d y s ł a w a Opolczyka, w k t ó r y m w 1655 r. przechowy­
wany był cudowny obraz M a t k i Boskiej Częstochowskiej. Przed n i m to
modlił się przebywający wówczas w G ł o g ó w k u król Jan Kazimierz, goszcząc
u hr. Franciszka Euzebiusza Oppersdorfa, k t ó r e g o rodzina w 1593 r. weszła
w posiadanie Dzierżysławic, utrzymując tam swe dobra do k o ń c a I I wojny
światowej .
Oppersdorfowie zasłynęli w okresie reformacji j a k o o b r o ń c y wiary ka­
tolickiej, co utrwaliło się w świadomości m i e s z k a ń c ó w w s i . Tradycja ustna
wiąże nawet nazwę wsi z „dzierżeniem sławy" wsi katolickiej i nieprzechodzeniem na protestantyzm. I n n i łączą nazwę z właścicielem m a j ą t k u , co
tak opisuje jeden z m i e s z k a ń c ó w wsi: „gdy po brzydkiej pogodzie nastał
jeden dzień słoneczny, wtedy chłopi zwrócili się do groufa, aby w teń dzień
mogli p o p r a c o w a ć u siebie na polu w zamian za co o d p r a c u j ą w inny
dzień. Grouf się zgodził, a gdy w oznaczony dzień c h ł o p i zgłosili się
do pracy, wtedy pan rzekł, że są to ludzie, którzy dzierżą s ł o w o " . M i e ­
szkańcy wsi na ogół dobrze wspominają kontakty z d w o r e m , k t ó r e g o
ostatni właściciel ożeniony był z ks. Radziwiłłówną. O niej to m ó w i o n o
we w s i : „groufka dobra b y ł a . . . po polsku m ó w i ł a " .
Urodzajne pszenno-buraczane gleby okolic G ł o g ó w k a były wcześnie i sto­
sunkowo gęsto zasiedlone. Codex diplomaticus Silesiae notuje nazwę wsi
Dirislawicz j u ż w 1321 r. Inne ź r ó d ł a wymieniają nazwy: Dzierżislow,
Dzierżysławice, Dzierżysław, przy czym ta ostatnia nazwa u t r z y m a ł a się
wśród miejscowej ludności, u r z ę d o w o b r z m i ą c do 1945 r. Dirschelwitz,
a po I I wojnie światowej Dzierżysławice.
4

5

6

7

Słownictwo wsi — w e d ł u g ostatnich b a d a ń dialektologicznych — „wykazu­
je p o l s k o ś ć w swym zasadniczym zrębie gwary śląskiej, k t ó r a o p a r ł a się wielo-

4

5

Źródła dotyczące historii wsi podaję

w pracy: S z r o m b a - R y s o w a

zana z nawróceniem na katolicyzm protestantów z G ł o g ó w k a
1977,

1969,

s.

31-36.

W sąsiedztwie wsi, na tzw. Glinianej G ó r c e , stoi kamienna kapliczka z 1779 r. zwią­
s. 26 п.,

180 п.). Mieszkańcy

wsi opowiadają,

(zob.

iż wypędzeni

m. in. C h r z a n o w s k i
z miasta

innowiercy

doszli do wspomnianej górki, gdzie czekali na „nawrócenie na naszą wiarę, i potem dopiero
mogli wrócić do miasta". Stąd górka ta nosi również nazwę „Czekaj".
6

Dlatego też z powszechnym

oburzeniem

opolan (wyd. w 1954 r.) wspomnienie

spotkało się wydrukowane w

byłego robotnika dworskiego,

stawił stosunki panujące w majątku. Artykuł ten przyczynił się zresztą do
początkowo

nastawienia

do

mnie

informatorów

w czasie

Pamiętnikach

który fałszywie prze­
nieprzychylnego

zadawania im pytań

na

temat

sytuacji na wsi b. proletariatu rolnego.
7

W latach 1957-1961 w Dzierżysławicach i okolicy prowadził badania

dialektologiczne

dr F . Pluta z Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu. Opublikował on s ł o w n i c t w o

gwarowe

Dzierżysławic ( P l u t a 1973) i kilka o p o w i a d a ń spisanych w tej wsi ( P l u t a 1964, s.

134-145).

�68

Z O F I A SZROMBA-RYSOWA

8

wiekowej germanizacji" , m i m o że do 1945 r. w pobliskich wsiach o czym
j u ż wspomniano — mieszkała l u d n o ś ć niemiecka (Pluta 1973, s. 6).
Z p o c z ą t k u X I X w. na terenie Śląska przeprowadzona była ankieta
kościelna na temat j ę z y k a u ż y w a n e g o w parafii, wygłaszanych k a z a ń , śpie­
wanych pieśni i t p .
Wtedy to, po kasacji klasztoru P a u l i n ó w w 1810 г.,
wieś przez j a k i ś czas należała do parafii w Wierzchu, w której — według
ankiety z 1814 r. — nie tylko l u d n o ś ć posługiwała się językiem polskim, ale
i w t y m języku wygłaszane były kazania, śpiewane pieśni, posługiwał się
nim ksiądz i u ż y w a n o go w szkole (Gierowski 1948, s. 444). Jednak naj­
starsi z i n f o r m a t o r ó w , urodzeni w 1871 i 1876 г., pobierali n a u k ę j u ż
tylko w szkole niemieckiej . Najdłużej, bo do 1939 г., możliwe było używanie
j ę z y k a polskiego w kościele, w k t ó r y m jednak j u ż od 1934 r. tylko co
d r u g ą niedzielę odprawiano mszę świętą, przy czym raz była to msza ranna,
drugi raz suma zwana wielką.
W miejscowej tradycji zachował się podział wsi na dwie części i dwie
o d p o w i a d a j ą c e mu gminy. Znajduje to potwierdzenie w źródłach archiwalnych
i publikowanych, k t ó r e wymieniają część h r a b i o w s k ą i b a r o n o w s k ą („Graflich"
i „Freiherrlich"), przy czym jednak mieszkańcy najczęściej m ó w i ą o „ m a ł e j "
i „wielkiej" gminie. T ę ostatnią o k r e ś l a n o j a k o „ W i e ś " , pierwszą natomiast
nazywano „ C h a ł u p k a m i " . P o d z i a ł ten wynikał z ustroju i prawa feudalnego,
k t ó r e pojęcie gminy wiązało z ziemią i „polegało na przeciwstawianiu
ziem dworskich [...] i chłopskich. [...] Ustawodawstwo pruskie szło w tej
dziedzinie d o ś ć daleko [...] i u z n a w a ł o , że posesje chłopskie utworzone
na gruntach dworskich nie w c h o d z ą w skład gminy wiejskiej" (Orzechowski
1959, s. 132). Z a k ł a d a n i e w starych wsiach osad chałupniczych, określane
w literaturze j a k o kolonizacja wewnętrzna, wiązało się z r o s n ą c y m zapo­
trzebowaniem dworu na wolnonajemnych r o b o t n i k ó w rolnych.
9

1 0

11

8

„Szczególnie w ostatnim okresie r z ą d ó w hitlerowskich rugowano jeżyk polski nie tylko

z życia publicznego (kościół, szkoła, urzędy),
w życiu rodzinnym" ( P l u t a
tym

1973,

s. 203).

ale

zabroniono nawet posługiwanie

Mieszkanka wsi

bardziej nas mocno dzierżyli. Ale j a na złość robiłam i m ó w i ł a m po

dłużej musiałam c z e k a ć po

się

nim

dodaje: „im bliżej wojny,

to

polsku. Zawdy

urzędach, bo nie chcieli załatwiać, a jak pytali, czemu m ó w i ę

po polsku, tom o d p o w i a d a ł a : bo mi taki język urósł".
9

Od południa wieś sąsiaduje z Racławicami Śląskimi, w których mieszkająca do

1945 r.

ludność różniła się m o w ą , strojem, zwyczajami. L u d n o ś ć Dzierżysławic m ó w i o nich: „oni
byli prawi Niemcy, a my

ino ze szkoły". Przedrzeźniając nie

zrozumiałą dla

mieszkańców

wsi gwarę racławiczan w o ł a n o za nimi: „ h o n d a d o ń d a hoca ploca, fistia wo da pilca woksa
mit

da

lana

sztila", podkreślając

w ten

sposób

charakterystyczne dla

ich języka

użycie

wyrazów z a k o ń c z o n y c h na s a m o g ł o s k ę a.
1 0

Ankieta p o c h o d z i ł a z 1814

r. i o b e j m o w a ł a następujące pytania: 1) parafia, 2)

należąca do parafii, 3) język panujący na terenie parafii, 4) język

kazań,

5) język

wieś

pieśni,

6) język księdza, 7) język używany w szkole (Gierowski 1948).
1 1

Tylko w 1921

r. przez dwa miesiące o d b y w a ł a się we wsi nauka w języku polskim.

Dłużej, bo do 1934 г., utrzymała się szkoła polska w pobliskim Wierzchu. M o ż n a usłyszeć, iż
„pierwej

o

polskość

barzyj

dbali, jak

teatralne. Do plebiscytu w 1921

teraz",

wystawiając

w

r. działało też k ó ł k o śpiewacze.

sali

„u

szynkierza"

sztuki

�69

MOJA WIEŚ O P O L S K A

Rye.

1. Widok centrum wsi
Fot. J Rys. 1961

Podział na dwie gminy nie objął j u ż żadnej z żyjących generacji. L u d n o ś ć
Dzierżysławic podaje odmienne od pisanych źródeł usytuowanie wspomnia­
nych części wsi, wiążąc słowo „Gráflich" z „ C h a ł u p k a m i " i uzależnieniem ich
m i e s z k a ń c ó w od dworu, a „ F r e i h e r r l i c h " z kategorią ludzi w o l n y c h .
W X I X w. oddzielna też była numeracja d o m ó w w obydwu gminach.
W jednej było ich w 1863 r. 67, a w drugiej 13 . Oddzielnie też
usytuowane były grunty. Jednak na skutek zmian m a j ą t k o w y c h , bankru­
ctwa gospodarstw wielkorolnych, parcelacji dworu itp., podział ten został
naruszony i j u ż przed I I wojną światową nie m o ż n a było w n i o s k o w a ć
z p o ł o ż e n i a pól ornych o przynależności społecznej ich właścicieli.
12

13

Dawny podział wsi znalazł odbicie również w tradycyjnym budownictwie
i układzie zagród. N a „ C h a ł u p k a c h " domy stojące ścianą licową do drogi
są bardziej zindywidualizowane, gdy tymczasem we „ W s i " budynki usytuowane
szczytem do drogi stanowią zwarty kompleks zabudowy (rye. 1). Wszystkie
budynki mieszkalne, łącznie z najstarszym datowanym na 1823 r. (do 1870 r.
k r y t y m słomą, a potem d a c h ó w k ą ) , są murowane, dając przegląd pod­
stawowych kategorii społecznych wsi — t j . siodłaków, z a g r o d n i k ó w i c h a ł u p -

1 2

Źródła określają większą i starszą część wsi n a z w ą „hrabiowskie" — Gráflich", i taki
stan przedstawia plan wsi z 1905 r. ( S z r o m b a - R y s o w a 1969, s. 33 п.).
13

nr 217.

Wojewódzkie

Archiwum

Państwowe

we

Wrocławiu,

Komisja

Generalna,

sygnatura

�70

Z O F I A SZROMBA-RYSOWA

n i k ó w — kategorii, k t ó r e stosowane były jeszcze w okresie międzywojennym,
czego p r z y k ł a d e m m o ż e być wymienianie ich przy nazwiskach odczytywanych
z ambony zapowiedzi ślubnych. Jeszcze p o d koniec lat pięćdziesiątych b.w.
m o ż n a było s p o t k a ć nie zmienione od czasu budowy domy, m i m o że w okresie
międzywojennym w budownictwie n a s t ę p o w a ł y liczne zmiany. Polegały one
przede wszystkim na powiększaniu części gospodarczej, zwłaszcza chlewu i staj­
ni. I tak na p r z y k ł a d w domach zagrodniczych zamieniano na nie pomieszczenia
wycużne, mieszczące się w tylnej części domu. Gospodarstwa siodłacze miały
oddzielnie stojące domy wycużne, zwane też chałupkami. Wyjaśnić wypada,
iż wycug był sądownie w y m ó w i o n ą formą utrzymania r o d z i c ó w (i niewydanego rodzieństwa) przez spadkobiercę, k t ó r y z o b o w i ą z a n y był zapewnić
im dożywocie w postaci mieszkania, opału, światła i jedzenia.
W czasie rozpoczynania przeze mnie b a d a ń we wsi istniał na „ C h a ­
ł u p k a c h " jedyny domek byłych r o b o t n i k ó w dworskich. N a ś r o d k o w y m tragarzu
izby miał wyryty napis „ J o K o 1869". Rozebrany z p o c z ą t k i e m lat sześć­
dziesiątych X X w. był ostatnim p r z y k ł a d e m ubiegłowiecznego budownictwa
tej części wsi. Stojący w centrum wsi d o m chałupniczy z 1864 r. (skła­
dający się z kuchni, wielkiej izby, sieni z piecem piekarskim zwanym
wieloukiem, komory „ d o j a d ł a " i komory „ n a wągier oraz gumna) z a c h o w a ł
się j a k o nieliczny we wsi — w niezmienionej formie do k o ń c a zamieszkania
go przez właścicielkę. Była nią jedna z najlepszych informátorek, należąca
do tzw. „ t w a r d y c h P o l o k ó w " , urodzona w 1871 г., a z m a r ł a w 1969 г.,
Marianna Zając, zwana Kasperka (ryc. 2). Mieszkała samotnie w domu,
w k t ó r y m — j a k o jedynym we wsi zelektryfikowanej w 1921 r. — nie było zain­
stalowanego światła. O b y w a ł a się r ó w n i e ż bez zegara orientując się w czasie
po miejscu rzucanego przez słońce światła. W k a ż d e sobotnie p o p o ł u d n i e zamia­
tała — tak, j a k wszyscy mieszkańcy wsi — d r o g ę przed swoim domem, dbając
o czystość w n i m i s c h l u d n o ś ć noszonego przez siebie stroju. Nieraz też
była przez bogatych nazywana z tego powodu „pyszną", na co o d p o w i a d a ł a :
„ja nie pyszno, ale akuratno", w dawnym znaczeniu tego słowa 'staranna',
' d o k ł a d n a ' , ' p o r z ą d n a ' . Należała do i n f o r m a t o r ó w , którzy głęboko zapadają
w p a m i ę ć badacza nie t y l k o dzięki wiedzy, b a r w n o ś c i j ę z y k a , życzliwości,
ale właśnie „ a k u r a t n o ś c i " . w przekazywaniu wiadomości i stosunku do rze­
czywistości.
I n f o r m á t o r k a ta p o c h o d z i ł a z rodziny komorniczej, p r z e c h o d z ą c po ślubie
w 1900 r. do kategorii c h a ł u p n i k ó w . P r e z e n t o w a ł a ona liczną w tutejszej
wsi warstwę proletariatu rolnego, k t ó r y w połowie ubiegłego wieku obejmował
1/3 m i e s z k a ń c ó w . Z n a j d o w a ł on zatrudnienie z a r ó w n o „ n a p a ń s k i m " , t j .
w folwarku hr. Oppersdorfa, j a k i w statkach, czyli wielkorolnych gospodar­
stwach kmiecych, k t ó r e w 1831 r. skupiały 3/4 ogólnej powierzchni g r u n t ó w .
14

1 4

gruntu

W tym roku bylo we wsi 26 gospodarstw kmiecych w wielkości od 32 do 104 juter
(jutro,

czyli morga pruska,

miało

0,25

ha), 23

zagrodniczych

i 7

chałupniczych

( W o j e w ó d z k i e Archiwum P a ń s t w o w e we Wrocławiu, Komisja Generalna, sygnatura nr 123).

�MOJA WIEŚ O P O L S K A

71

Całe swe życie ciężko p r a c o w a ł a w statku, p o c z ą t k o w o służąc za dziewkę,
j a k o tzw. czeloutka, a po wyjściu za m ą ż j a k o „ d n i ó w k o w a robotniczka".
Służba siodłacza godzona była na rok, „ o d G ó d do G ó d " , otrzymując
kolendę w postaci chusty, poszwy na pierzynę lub materiału na suknię
oraz pewnej kwoty pieniężnej. Zatrudniona była na ogół tylko w zagrodzie,
ale nie w kuchni. Zarobek o t r z y m y w a ł a raz na k w a r t a ł , dostając dodatkowo
coś z ubrania lub pieniędzy „ n a l e p s z ą " (dolę) w wypadku sprzedaży konia,
krowy i z a k o ń c z e n i a żniw, a „ n a p r z y w i t a n ą " z okazji wesela i przyjścia
nowej gospodyni. Pracując następnie j a k o „ d n i ó w k o w a robotniczka" m i a ł a
m o ż n o ś ć sadzenia dla siebie z i e m n i a k ó w na polu gospodarza i zbierania

Ryc.

2.

Kasperka
Fot. J. Rys. 196.1

w ż n i w a kłósek z b ó ż . M ó w i ł a wówczas do p o m a g a j ą c y c h jej dzieci: „ c o
owies nazbieracie, to będzie na strzewiki, pszenicę i żyto — zemleć na m ą k ę ,
a jęczmień — wieprzkowi". Przywilej ten, istniejący jeszcze z p o c z ą t k i e m X X w.,
z a s t ą p i o n o później bochenkiem chleba w r ę c z a n y m robotniczkom przy k a ż d o ­
razowym pieczeniu, k t ó r e p r z y p a d a ł o na ogół raz na dwa tygodnie. O k o ł o
1924 r. z a s t ą p i o n o też dawny zwyczaj zabierania przez r o b o t n i k ó w rolnych
jednego snopa jęczmienia, żyta i pszenicy przez „ ż n i w o w e " w postaci jednego
cetnara pszenicy i żyta. Gospodarstwa siodłacze zatrudniały też w zimie
miejscowe kobiety do m ł ó c e n i a zboża, w czasie k t ó r e g o trzynasta miara

�72

Z O F I A SZROMBA-RYSOWA

przeznaczona była do podziału p o m i ę d z y młócących. Z k o ń c e m ubiegłego
wieku młóceniem z b o ż a w największych statkach siodłaczych trudniły się
cztery kobiety, k t ó r e c h o d z ą c z cepami „ o d statku do statku" młóciły
„ n a m o r d " , j a k wówczas m ó w i o n o . D o tych c z a s ó w odnosi się używanie
we wsi cepów &gt;, k t ó r y c h stukot odmierzany rytmem na „ r a z — d w a " oznaczał
młócenie „we d w ó j k ę " , a na „już przy — s z o ł " — „we t r ó j k ę " . Pierwszą czyn­
nością było „ p r z e k r u s z a n i e " związanych s n o p ó w , k t ó r e następnie r o z k ł a d a n o
knowiem do gumienicy, a kłosem do ś r o d k a , uderzając cepami raz z jednej,
a raz z drugiej ich strony. O s t a t n i ą czynnością było młócenie zgarniętego
do ś r o d k a zboża, co nazywano młóceniem „ n a ż e b r o u k a " w znaczeniu,
że z w y m ł ó c o n e g o wówczas ziarna będzie chleb dla chodzących po p r o ś b i e
żebraków.
1 5

lř

L u d n o ś ć miejscowa szukała pracy również „ n a p a ń s k i m " , czyli w folwarku
hr. Oppersdorfa, otrzymując zapłatę w gotówce i naturze, pracując m . in.
przy sianokosach „ n a trzecią k u p k ę " , przy kopaniu z i e m n i a k ó w „o śćwiertnię",
a przy burakach „ o n a ć " . L u d n o ś ć wiejska m o g ł a również dzierżawić dworskie
pole, o d p r a c o w u j ą c w żniwa 3 dni od 1 morgi.
Z końcem X I X w. p o z o s t a ł o ś ć s t o s u n k ó w feudalnych w rolnictwie wiel­
kiej własności ziemskiej stanowili chałupnicy dworscy, zwani w Dzierżysławicach „ k o n t r a h n i k a m i " . Zamieszkiwali o n i w s p o m n i a n ą j u ż wyżej część wsi
z w a n ą „ C h a ł u p k a m i " . W zamian za otrzymany od d w o r k u kawałek gruntu
(około 2-3 morgi), zwanego pouszowy, k t ó r y hr. Oppersdorf nabył po kasacji
klasztoru P a u l i n ó w , z o b o w i ą z a n i byli o d r a b i a ć panu od jednej morgi 11
dni w roku w czasie najpilniejszych prac w żniwa i sianokosy. D o pracy
z o b o w i ą z a n e też były żony c h a ł u p n i k ó w d w o r s k i c h .
1 7

18

1 5

Określenie

iż kobiety

„na mord młócić" m o g ł o

te młóciły

„choćby

o z n a c z a ć według ur. w 1896 r. informatorki,

na zabicie". B y ć m o ż e jednak, iż niezbyt dokładnie zapa­

miętane s ł o w o „mord" oznaczało dawną miarę z b o ż o w ą : małdrat.
1 0

ojca

Urodzony w 1876 r. informator mając 14 lat po raz ostatni widział w gospodarstwie

młóckę

cepami.

zakończonej sforą,
na

60 cm, ze

Były

to cepy

kapicowe.

Składały

się z louskl

czyli drewnianym pałąkiem, i cepu (zwanego

skórzaną

kapicą.

Długość

cepu

mierzyło

o długości

1.30

inaczej bijokiem),

się r ę k o m a ,

m,

długiego

wypowiadając

obejmowaniu nimi drążka następujące s ł o w a : „szoł chłop do lasa. Po co? Po drzewo.

przy
Na

co? N a cep". Pierwsze młockarnie poruszane za p o m o c ą kieratu zwanego giplem wprowadzano
we wsi z początkiem

X X w.

(pierwsza była prawdopodobnie

w 1909

г.). C e p ó w

długi

czas u ż y w a n o w gospodarstwach do młócenia zboża „na długą słomę", z u ż y t k o w y w a n ą na
powrósła.

Z chwilą

wprowadzenia

snopowiązałek

z tzw. bindapresą,

prasującą

i

wiążącą

słomę, wyszły one zupełnie z użycia.
1 7

Ziemia na pouszowy o b c i ą ż o n a była hipoteką kościelną. Chłopi posiadający tam ziemię

z o b o w i ą z a n i byli do płacenia proboszczowi 8 fenigów na Nowy

R o k i dawania 6 fenigów

na ofiarę.

kościoła

1 8

Musieli też „przyczyniać się do

nowego budowstwa

i naprawy fary".

D o pracy tej m o ż n a bylo wynająć u b o g ą kobietę ze wsi. Wydana na

„Chałupki",

ur. w 1898 г., córka siodłaka (z braku pieniędzy — jak m ó w i — nie m o g ł a „oglądać się na
duży statek") wspomina, iż duma nie p o z w a l a ł a jej p r a c o w a ć we dworze: , j a nie przyszłam
ze statku,
ze wsi.

cobym

do dwora chodziła".

Dlatego

angażowała

do

tych prac u b o g ą

kobietę

�73

MOJA WIEŚ O P O L S K A

D w ó r z a t r u d n i a ł — poza u b o g ą ludnością miejscową — stałych r o b o t n i k ó w ,
zwanych dworoukami lub dworzanami. Ta kategoria proletariatu rolnego,
p o c h o d z ą c a spoza wsi, w poszukiwaniu lepszych w a r u n k ó w często zmieniała
miejsce pracy. „ K a ż d e Gody — m ó w i mieszkanka wsi — to się ludzie kłudzili
[przenosili] po dworach ze szrankami a ł ó ż k a m i " , godząc się na r o k w zamian
za wynagrodzenie (tzw. myto) wypłacane raz na miesiąc i deputat w po­
staci chleba, ziemniaków, mleka, drzewa i węgla. Ich sytuacja społeczna
była we wsi najniższa, a społeczność nie u w a ż a ł a ich za swoich. „ O n i
nie mieli nic ze wsią do czynienia" — m ó w i ą mieszkańcy wsi — „dworoucy byli
przed sia, a ludzie ze wsi przed sia, nie kamracili się, nie mieli spółki,
nie było prziacielstwa", a pozycja miejscowego proletariatu rolnego była
„wdycki stąpel [stopień] lepsza, j a k tych ze dwora". P o d o b n ą pozycję zaj­
mowali tzw. Galicyjoki, czyli sezonowi robotnicy r o l n i spoza Prus. W k o ń c u
ubiegłego i p o c z ą t k u bieżącego wieku p o w a ż n y bowiem odsetek zatrudnionych
w górnośląskich gospodarstwach wielkoobszarowych stanowili robotnicy obco­
krajowi. Zjawisko to wiązało się m . i n . z o d p ł y w e m miejscowych sił ro­
boczych do przemysłu niemieckiego i przejściem gospodarki rolnej na praco­
c h ł o n n ą u p r a w ę b u r a k ó w cukrowych. W Dzierżysławicach element ten stano­
wili Galicjanie zatrudniani do I wojny światowej od marca do p a ź d z i e r n i k a .
Kobiety pracowały najczęściej przy uprawie b u r a k ó w cukrowych, a mężczyźni
przy ręcznym koszeniu łąk, gdyż ze względu na liczne rowy melioracyjne
utrudnione było stosowanie narzędzi mechanicznych. D o pracy używali przy­
wiezionych ze s o b ą kos niezwykle cenionych we wsi i dlatego chętnie
nabywanych przez l u d n o ś ć miejscową. Pod n a z w ą „galicjonek" jeszcze obecnie
m o ż n a je s p o t k a ć w gospodarstwach wiejskich.
Po I I wojnie światowej sytuacja s p o ł e c z n o - g o s p o d a r c z a m i e s z k a ń c ó w wsi
uległa decydującej zmianie. Parcelacja m a j ą t k u ziemskiego i reforma rolna
s p o w o d o w a ł y wzrost gospodarstw o obszarze od 5 do 10 ha. W 1960 r.
gospodarstwa takie stanowiły 41,28% ogółu gospodarstw wsi, najmując 49,64%
całego jej o b s z a r u . Z rolnictwa u t r z y m y w a ł o się 70,87% mieszkańców,
k t ó r y c h w 1960 r. było łącznie 594, z czego w zawodach pozarolniczych
p r a c o w a ł o 89, najczęściej na terenie sąsiedniego G ł o g ó w k a . W samych
Dzierżysławicach było wówczas 2 d r ó ż n i k ó w P K P , kowal, uczeń kowalski,
krawiec, 3 nauczycieli, przedszkolanka, 2 stolarzy, pracownik stolarski,
piekarka i s t u d n i a r z .
Wieś o k r e ś l a n a w ź r ó d ł a c h z 1861 r. j a k o kmiecio-zagrodnicza (Rajman
1965, s. 98) należy do r e j o n ó w o lepszej wartości użytkowo-rolniczej, gdzie
iy

2 0

21

1 9

Dane według powszechnego spisu z dn. 6 X I I 1960 r.
W 1960 r. na 89 o s ó b zatrudnionych poza rolnictwem w G ł o g ó w k u p r a c o w a ł o 40,
przede wszystkim w P K P , cegielni i zakładach roszarniczych lnu. G ł o g ó w e k był także miej­
scem cotygodniowych targów i pobierania nauki m. in. rzemiosła.
2 0

2

&gt; Źródła archiwalne dla 1907 r. notują we wsi 2 karczmarzy, grenadiera, szewca, sto­
larza, 3 murarzy, kupca i strażnika kolejowego (Woj. Archiwum P a ń s t w o w e we Wrocławiu,
Komisja Generalna, sygnatura nr 225).

�74

ZOFIA SZROMBA-RYSOWA

Rye. 3. Trzy pokolenia

informátorek
Fol. J. Rys. 1961

użytki rolne zajmują ponad 80% ogólnej powierzchni, a w strukturze upraw
przeważają rośliny o dużych wymaganiach glebowych i uprawowych, t j .
pszenica ozima, i buraki cukrowe. Przed I wojną światową na znaczną
skalę rozpowszechniła się uprawa jęczmienia, na k t ó r y wówczas było d u ż e
zapotrzebowanie w przemyśle browarnianym, a który miał znaczny udział
też w ówczesnym pożywieniu ludności wiejskiej. Intensywnie rozwiniętej
produkcji rolnej towarzyszył wysoki poziom hodowli, w d u ż y m stopniu
nastawionej na zbyt. C h ó w trzody chlewnej, a w gospodarstwach m a ł o ­
rolnych k ó z i k r ó l i k ó w oraz tak specyficzna dla Śląska hodowla gołębi
wiązały się z pożywieniem m i e s z k a ń c ó w wsi, uzależnionym od samowystar­
czalnej gospodarki wiejskiej . Długi czas kluski jęczmienne stanowiły pod­
stawowy składnik wyżywienia ceniony ze względu na walory sycące. One
22

2

- Pożywienie ludności Dzierżysławic o m ó w i o n o w pracy: Szromba-Rysowa

1978.

�75

MOJA WIEŚ O P O L S K A

to według słów i n f o r m a t o r ó w mogły „barzyj leżeć w ż o ł ą d k u a nie przele­
cieć j a k kartofel". K l u s k i te wraz z p o d a w a n ą do nich mouczką (tj. sosem)
j a g o d o w ą , p o w i d ł o w ą , c h r z a n o w ą , grzybową, p a s t e r n a k o w ą czy inną stanowiły
nieodłączny element tradycyjnego jadłospisu. Były n i m też gomułki robione
z twarogu zmieszanego z solą i k m i n k i e m . Ususzone w kształcie osełek
na słońcu, a w zimie k o ł o pieca w k ł a d a n o do dużych kamiennych garn­
ców, przewracając co kilka d n i i polewając z i m n ą k a w ą z b o ż o w ą lub w o d ą .
Po uzyskaniu żółtego koloru i specyficznego zapachu n a d a w a ł y się do spo­
życia. W okresie międzywojennym wzrost hodowli trzody chlewnej, z u ż y t k o wującej w dużych ilościach mleko, i pojawienie się w sklepach zbliżonego
w smaku sera zgliwiałego, s p o w o d o w a ł o zanik wyrobu tego cenionego skład­
nika codziennego pożywienia tradycyjnej wsi.
23

„ K r ó l e s t w e m niebieskim" Ś l ą z a k ó w — obok klusek i suszonych o w o c ó w —
było mięso, k t ó r e s p o ż y w a n o przede wszystkim w formie gotowanej wędzonki.
D o ubiegłego wieku odnosi się tradycja przygotowywania na Wielkanoc
szołdry, t j . w ę d z o n k i zapiekanej w żytnim chlebie, pod k t ó r ą to n a z w ą
w Polsce średniowiecznej znana była szynka ( D e m b i ń s k a 1963, s. 97).
N a tych terenach j u ż z k o ń c e m ubiegłego wieku w rodzinach lepiej sytuo­
wanych r o l n i k ó w zaczął r o z p o w s z e c h n i a ć się posiłek ranny złożony z kawy
i chleba, stając się na G ó r n y m Śląsku d o ś ć szybko wzorem p o ż ą d a n e g o
jadłospisu. Zastąpił on r ó ż n e g o rodzaju polewki, wśród których jednak brak
tradycji s p o ż y w a n i a żuru, tak rozpowszechnionego na innych terenach G ó r ­
nego Ś l ą s k a . Większość wypowiedzi sprowadza się do stwierdzenia uro­
dzonej w 1898 r. -mieszkanki wsi: „żuru tu nigdy nie znali", c h o ć spotkano
się też z informacją: „piyrwyj starzy ludzie poradzili żur warzić z ukisonej
m ą k i , z kwasu, j a k na chleb". Słowa te i obchodzony w Wielką Środę
zwyczaj „palenia ż u r u " są śladem w y s t ę p o w a n i a tej polewki. Zwyczaj po­
legający na paleniu w polu ogniska i „gonieniu Judasza" z zapalonymi
m i o t ł a m i , często nazywany jest także „ p a l e n i e m " lub „łowieniem p o d światłem
Judasza" , a sam dzień przez n i e k t ó r y c h nadal „ ż u r o w a ś r o d ą " .
Z innych zwyczajów dorocznych wymienia się chodzenie po wsi z „ m o i k i e m " i „ m a r z a n n ą " , od której d r u g ą niedzielę przed W i e l k a n o c ą zwie się
m a r z a n n ą . W ten dzień uboższe dziewczyny stroiły k o l o r o w y m i w s t ą ż k a m i
c h o i n k ę , zawieszając na jej wierzchołku wyciętą z papieru sarnę. O b c h o d z ą c
wieś śpiewały: „nasz moik zielony, pienknie ustrojony, na naszym moiczku
siedzi sarnia, wyszczyrza ząbki, bo by j a d ł a " , zbierając jajka, kołacze lub
pieniądze. Bardziej zatarte jest wspomnienie chodzenia z m a r z a n n ą , czyli
słomianą kukłą u b r a n ą w strój chłopski, k t ó r ą następnie topiono w rzece.
2 4

25

2 3

Literatura w języku niemieckim z G ó r n e g o Śląska wymienia pod nazwą 'Himmelreich'

potrawę z klusek, mięsa i suszonych

owoców

(zob.

np.

Finkenstein

1863,

s.

390 п.).

2 4

N a ten temat zob. m. in. F i n k e n s t e i n 1863, S z r o m b a - R y s o w a 1978, s. 71 n.

2 5

Nazwa ta jest nowsza. Z k o ń c e m X I X w. A . Hytrek pisał, iż na G ó r n y m

chłopcy biegną po polach z pochodniami, wołając: „żur palę, buchty c h w a l ę " ( H y t r e k
s. 52).

Śląsku
1879,

�76

ZOFIA SZROMBA-RYSOWA

K)t.

-t

1'1Лч1 pii'k.il 111.)
Fot. J. Rys. 1%1

W tej wybitnie rolniczej wsi zwyczaje i wierzenia wiązały się przede
wszystkim z rolnictwem, podstawowym dla jej m i e s z k a ń c ó w zajęciem, od
poziomu k t ó r e g o zależała z a m o ż n o ś ć i prestiż w społeczności wiejskiej.
Zwyczaje te miały c h r o n i ć plony przed zniszczeniem i z a p e w n i a ć u r o d z a j n o ś ć
oraz wiązane z nią szczęście, j a k to s c h a r a k t e r y z o w a ł jeden z m i e s z k a ń c ó w :
„ k t o j ą [ziemię] ma, ten szczęśliwy i bogaty". Między innymi więc, aby
z a p e w n i ć jej p ł o d n o ś ć , w wigilię 1 maja wynosiło się na pole trzy krzyżyki
zrobione z poświęconych w Wielką S o b o t ę gałązek. Wierzono również,
że pomyślności w zagrodzie i na polu strzegli trzej „ g r o m a d z c y święci":
św. Florian (4 V ) chronił dom i zbiory od ognia, św. A n t o n i (13 V I ) od
gradu, a św. Urban (2 V I I ) miał w swej opiece pole i bydło. W dni
tych p a t r o n ó w nie wykonywano żadnej pracy w polu, o b c h o d z ą c je z pro­
cesją i uczestnicząc we mszy św. Święcono też trzy, przypadające po św.
Urbanie, soboty zwane „Urbańskimi", a do dnia dzisiejszego przestrzega
się zakazu wywożenia na pole obornika w k a ż d ą s o b o t ę . Zakaz ten wywo­
dzący się z odległego w czasie z o b o w i ą z a n i a związanego z z a r a z ą na
bydło, jest niezwykle mocno ugruntowany w świadomości nawet m ł o d e g o
pokolenia r o l n i k ó w . D o p o c z ą t k u bieżącego wieku odnosi się zawieszanie
nad chlewem w wigilię św. Jana (24 V I ) trzech w i a n u s z k ó w z liści klonu
lub k w i a t ó w chabru i kąkolu, mających zapewnić p o m y ś l n o ś ć w hodowli
bydła.

�77

MOJA WIEŚ O P O L S K A

W życiu społecznym miała swe reperkusje zasada, iż „siodłakowi nie
idzie się przed wsią z a w s t y d z i ć " i że „ r ó w n y r ó w n e g o ma sobie b r a ć " ,
o d n o s z ą c a się do wszystkich m i e s z k a ń c ó w , jednak ze szczególną siłą do naj­
większych gospodarzy. Niedopuszczalne w gospodarstwie mieszanie plew
z pszenicą l u d n o ś ć wykorzystała do zademonstrowania niezadowolenia z po­
wodu niestosownego związku małżeńskiego robotnika z c ó r k ą siodłaka, .wrzu­
cając do jej domu plewy, a pszenicę do domu narzeczonego. W pamięci i n ­
f o r m a t o r ó w z a c h o w a ł o się inne, głośne z p o c z ą t k i e m X X w. wydarzenie,
j a k i m był ślub syna największego gospodarza we wsi, właściciela d w ó c h
par koni, z c ó r k ą szynkarza. D u ż y posag dziewczyny i p o k a ź n y spadek
otrzymany przez nią po krewnej z sąsiedniej wsi sprawiły, iż m a ł ż e ń s t w o
m o g ł o dojść do skutku. Jeszcze dziś m ó w i się z ubolewaniem o jej trudnej
i upokarzającej sytuacji w domu męża, k t ó r e g o siostry „za nic j ą miały".
W pamięci najstarszych i n f o r m a t o r ó w zachowały się ślady dawnych wierzeń
i praktyk związanych z okresem ciąży i p o ł o g u . Kobiecie „ z a w i ą z a n e j "
nie wolno było m . i n . s t a n ą ć na progu, przechodzić pod sznurem, patrzeć
na ogień i k r a ś ć . Położnica, czyli „ k o b i e t a w niedzielach" — j a k we wsi
m ó w i o n o — przez 6 tygodni do wywodu miała nosić przy sobie „święcone
rzeczy", nie m o g ł a o p u s z c z a ć domu bez chustki na głowie i zostawić
samego dziecka w obawie, aby „zły duch" nie podmienił go na podciepa,
k t ó r ą to n a z w ą o k r e ś l a n o „ u ł o m n e a nieprawe na u m y ś l e " d z i e c k o .
Zwyczaje weselne i poprzedzające je zoulyty zachowane w pamięci i n ­
f o r m a t o r ó w mają treści znane z innych stron Polski. Jeszcze z p o c z ą t k i e m
X X w. praktykowany był zwyczaj targowania się o p a n n ę m ł o d ą między
starostą z jej strony i strony pana m ł o d e g o , k t ó r y „za wieniec" zobowią­
zany był uiścić p e w n ą k w o t ę pieniędzy. Śluby brano wówczas „ n a wianuszki"
z m i r t u , k t ó r e przechowywano wraz z wiankiem i woniaczką
(tj. bukie­
cikiem z m i r t u przypinanym do klapy marynarki pana m ł o d e g o ) w ramkach
za szkłem.
Ze zwyczajów związanych z pogrzebem wymienia się — o d n o s z ą c e się jednak
2 6

27

2 6

Urodzona w 1898 r. informátorka będąc w ciąży zerwała na nie swoim polu

kilka

garści koniczyny dla królika. Zdarzenie to o p o w i e d z i a ł a matce wywołując jej ogromne zdener­
wowanie przekonaniem, iż dziecko urodzi się złodziejem.
miała chwili spokoju [...)

Informátorka

m ó w i : „odtąd

nie

na szczęście synek mi zmarł, to Bogu d z i ę k o w a ł a m , bo by m o ż e

kradł".
2 7

Z innych wierzeń starsi informatorzy pamiętali, iż po zachodzie słońca („po Z d r o w a ś

Maryja" — jak się m ó w i ) , w obawie przed zaczarowaniem nie m o ż n a było niczego
z domu, a przekazywaną

z konieczności

wydać

rzecz należało posolić. Przed zaczarowaniem in­

wentarzu ż y w e g o , „coby czarownica do chlewa nie wlazła", chronił p o ł o ż o n y przed nim w dniu
1 maja trawnik posypany

piaskiem,

miała obetrzeć się „na opak",
przyjściem

w nocy,

mory,

a zaczarowana

z lewej

która

m. in.

strony

„złym

na prawą,

gniotła

urodzoną

wzrokiem" osoba
spodnią
w

1898

częścią
r.

trzykrotnie

odzieży.

leżało p o s t a w i ć na drzwiach izby, w której się spało, miotłę do góry korzonkami,
morę

Przed

informatorkę,

na­

a samą

zaprosić na śniadanie (mówiąc do niej: „przyjdź jutro na śniadanie"), aby ujrzeć ją

nazajutrz w przychodzącej do domu kobiecie.

�78

Z O F I A SZROMBA-RYSOWA

j u ż do c z a s ó w staników
(czyli d z i a d k ó w ) urodzonej w 1888 r. informatorki —
posyłanie z okazji pogrzebu bogatego siodłaka ubogim m i e s z k a ń c o m wsi
(których „pierwej sila b y ł a " ) „ k ą s k a omasty i pecynek [bochenek] chleba"
ze s ł o w a m i : „masz, co byś rzykał |modlił się] za niego". Jeszcze z po­
czątkiem X X w., „kiedy nie było takiej pychy, jak teraz", z m a r ł e g o cho­
wano tylko w lnianej koszuli, zwanej śmiertelnicą,
a później w odświętnym
ubiorze. Najstarsza mieszkanka wsi, urodzona w 1871 г., miała j ą przy­
g o t o w a n ą do trumny obok odświętnej, czarnej mazelunki i jupy, k t ó r e
stanowią dwa podstawowe elementy tradycyjnego stroju chłopskiego. Jest
on jeszcze powszechnie noszony przez te mieszkanki, k t ó r e j a k o ostatnie
szły w nim w 1914 r. do Pierwszej K o m u n i i . Pokolenie to nie wkładało
j u ż jednak ani czepców, ani siucheji, należących do ubiegłowiecznych, od­
świętnych n a k r y ć głowy. Siucheje, noszone przez panny, były uszyte z tiulu
i k o r o n k i oraz z a k o ń c z o n e dwoma k o l o r o w y m i , długimi wstążkami, zwi­
sającymi do przodu. T y l k o bardzo z a m o ż n e kobiety wkładały w zimie na
duże uroczystości kościelne mycki z aksamitu, haftowane złotymi nićmi od
tyłu i otoczone futrem w o k ó ł twarzy.
Chustki, zwane szatkami, powszechnie wiązało się pod b r o d ą , p o d n o s z ą c
do góry jeden ich koniec (zob. ryc. 2), a podczas prac w polu, do tyłu
na tzw. żurak. D u ż e chusty (czyli tuchy) zarzucano na ramiona „ n a
k o z ę " , t j . składając je ukośnie w 1/3 długości i spinano pod szyją spinką.
Różniły się one między s o b ą wzorem, kolorem i m a t e r i a ł e m , z jakiego
były wykonane, nosząc nazwę każmierowskich,
barankowych, tureckich lub
francuskich *.
Tę ostatnią c h u s t ę z a k ł a d a n o tylko w wielkie święta (Bo­
żego Narodzenia i Wielkanocy) oraz z okazji ślubu. W pamięci najstarszych
informátorek zachowały się noszone przez ich babki i matki ciasnochy.
Był to rodzaj lnianej, p r z y r ó w n y w a n e j do worka, wąskiej koszuli opinającej
ciało, tak, „co tylko krok się d a ł o z r o b i ć " , na k t ó r ą w k ł a d a ł o się koszulę
z k r ó t k i m i r ę k a w a m i . S p o d n i ą część stroju stanowi hyńderouk, odpowiadający
krojem wierzchniej sukni, zwanej mazelunką. Jest to szeroka s p ó d n i c a przy­
szyta do lajhika zapinanego na 4 guziki. D ó ł mazelunki, szeroki na o k o ł o
3 metry, zdobiono — w zależności od panującej mody — naszyciami w postaci
tasiemek, marszczeń, falban, wstążek i haftów. Suknie te były w r ó ż n y c h
kolorach, w zależności od m a t e r i a ł u nosząc n a z w ę kaźmierowskiej,
kartunkowej, aksamitki, durkuli, zaterguli itp. W niedzielę i od święta w k ł a d a
się na nią jedwabny fartuch, a w dzień powszedni zopouskę, inaczej z w a n ą
zopośnicą. G ó r n ą część stroju stanowi jupa z marszczonymi r ę k a w a m i i za­
pinana z lewej strony na co najmniej 10 guzików. W X I X w. kobiety
z „wielkiego statku''' wkładały na d u ż e święta kościelne kabacik z czerwonego
sukna z „ p u c h a t y m i r ę k a w o m a " , na szwach ozdobiony kolorowym sznurkiem
2

2 8

Tuch francuski miał na jasnym tle w środku
wzorem, który odbijał się na jasnej chuście.

tzw.

źradlo,

czyli

lustro z czarnym

�MOJA WIEŚ O P O L S K A

79

Rye. 5. Pierwszoklasiści w dniu rozpoczęcia nauki
I oí. J, R)s.

196]

i zapinany na złote guziki. N a nogach noszono wełniane, robione na dru­
tach p o ń c z o c h y i wysokie, sznurowane strzewiki. Włosy pleciono w warkocze
upinane w ó s e m k ę na tzw.
kołtunko.
Ten przedstawiony w d u ż y m skrócie strój kobiecy nie różnił się od no­
szonego w pobliskim G ł o g ó w k u , odbiegając od tego, j a k i m c h a r a k t e r y z o w a ł y
się wsie zamieszkane przez element niemiecki, w tym w najbliższej, sąsia­
dującej od p o ł u d n i a , wsi Racławice Śląskie. Zasiedlenie tych ziem po 1945 r.
przez r e p a t r i a n t ó w ze wschodu utrwaliło przedział, o k t ó r y m m ó w i ą miesz­
kańcy wsi: „przedtem nas zwali Polokami, a teraz Szwabami". Wzajemna
nieufność, różnice kulturowe i powstające na tym tle konflikty powoli
zanikały tworząc n o w ą rzeczywistość tych ziem, d o ś w i a d c z o n y c h tak ciężko
przez historię.
Mieszkając w czasie moich długoletnich b a d a ń w domu, w k t ó r y m
mieścił się sklep i piekarnia, m i a ł a m okazję przysłuchiwać się rozmowom
przychodzących tam kobiet. M o g ł a m wówczas usłyszeć, że „dzieucha od [...]
była schwalona\ bo przez całą zabawę przetańczył z nią jeden kawaler;
że na muzyce wybuchła bójka, gdyż pod okna gospody podeszła p o ł o ż n i c a ;
że „ J o r g od [...] był wyposażony jak dzieucha\ bo przyniósł ze sobą
meble do kuchni, sypialni i jadalni, dwa komplety bielizny pościelowej.

�80

Z O F I A SZROMBA-RYSOWA

konia, k r o w ę i j a ł ó w k ę ; że gdy w 1961 r. „zgorzało zmagazynowane siano
u [ . . . ] , to cała wieś przyszła poszkodowanemu z p o m o c ą " , a największy
siodłak prosto z łąki zwiózł dwie fury siana, itp., i t d . W najbliższym są­
siedztwie „ m o j e g o " domu była kuźnia, w której spędzałam wiele czasu
na rozmowach z gospodarzami. Omawiali tam o n i najnowsze r o z p o r z ą d z e n i a
„ w y d z w a n i a n e " po wsi przez wachtyrza, k t ó r y jeszcze w latach czterdzie­
stych b.w. obchodził w nocy wieś, pilnując spokoju i p o r z ą d k u . Ubolewali
nad t r u d n o ś c i a m i z zakupem maszyn rolniczych i ich wysoką c e n ą stwier­
dzając, iż w 1961 r. za kosiarkę trzeba było d a ć aż 42 cetnary pszenicy,
gdy w okresie międzywojennym tylko 28. Radzili nad sprowadzeniem z za­
granicy maszyny do uprawy b u r a k ó w cukrowych i możliwością zgromadzenia
na ten cel marek zachodnioniemieckich. T u m o g ł a m usłyszeć, że w 1964 r.
największy siodłak kupił sobie ł a d o w a c z przenoszący obornik z gnojownika
na przyczepę, a liście z b u r a k ó w do silosa, i że j u ż w 1958 г., j a k o
pierwszy, miał we wsi d m u c h a w ę , wyciągającą siłą m o t o r u siano do po­
mieszczenia nad d o m e m .
2 9

W czasie moich b a d a ń w tej małej wsi p o z n a w a ł a m s p o s ó b myślenia
i zachowania jej m i e s z k a ń c ó w , u k t ó r y c h u d e r z a ł a k o n k r e t n o ś ć , odpowiedzial­
n o ś ć za wypowiadane słowa, poszanowanie czasu i pracy oraz przywiązanie
do ziemi, gwary i religii.
Ostatni kontakt ze wsią m i a ł a m w 1979 г., zatrzymując się w drodze
powrotnej z urlopu. Nie brak było i zdumienia na m ó j w i d o k : „ t o wy
jeszcze żyjecie?", i radości, i wspólnie wymienianych uwag, i moich nie­
cierpliwych p y t a ń : „ k t o wyjechał?". Wtedy też m u s i a ł a m s p r o s t a ć prośbie
syna zaprzyjaźnionej rodziny, pytającego o Helenę Modrzejewską, o której
miał n a p i s a ć wypracowanie szkolne. Z pytającej stałam się i j a indagowana,
co zresztą nierzadko zdarza się w trakcie naszych b a d a ń . I wówczas, po
10-letniej nieobecności we wsi, p o c z u ł a m się związana mocno z tą bliską
m i społecznością. Myślę, że i teraz, kiedy tych lat m i n ę ł o znacznie więcej,
nie b y ł a b y m jej obca.
W artykule t y m c h c i a ł a b y m wyrazić wdzięczność wszystkim m i e s z k a ń c o m
wsi opolskiej, od k t ó r y c h tak wiele m o g ł a m się nauczyć. Nie byłoby to
jednak możliwe bez niezwykle cennej inicjatywy prof. Mieczysława Gładysza,
k t ó r e m u wielu z nas zawdzięcza rozbudzenie zainteresowań badawczych,
zamiłowanie do kultury ludowej Śląska i poszanowanie dla jego mieszkań­
ców.

2 9

D u ż e gospodarstwa rolne we wsi posiadają pełny zestaw maszyn rolniczych, pozwalających

na mechanizację rolnictwa. Socjolodzy p r o w a d z ą c y badania nad funkcjonowaniem indywidual­
nych gospodarstw rolnych w najbliższym sąsiedztwie wsi Dzierżysławice piszą: „stopień umaszynowienia gospodarstw w gminie G ł o g ó w e k znacznie przekracza nasze potoczne wyobrażenia
o polskiej wsi [...] gospodarze posiadają tutaj całe zestawy urządzeń, f...] T a k wysoki stopień
wyposażenia gospodarstw g ł o g ó w e c k i c h w maszyny rolnicze musi mieć duży w p ł y w na wiele
dziedzin życia rodzinnego i w e w n ą t r z w i o s k o w e g o " ( K o c i k . S z e r ę g a

1985, s. 16).

�81

MOJA WIEŚ O P O L S K A

LITERATURA
C h r z a n o w s k i T.
1977

Głogówek,

Wrocław.

D e m b i ń s k a M.
1963

Konsumpcja żywnościowa

w Polsce średniowiecznej.

Warszawa.

F i n k e n s t e i n R.
1863

Das gesunde und kranke Schlesien, „Schlesische Provinzialblátter", t. 2, s. 389393.

G i e r o w s k i J . A.
1948

Polskość

Śląska

w początkach

XIX wieku w świetle

nieznanej ankiety

kościelnej,

i usposobienia ludności,

„Przegląd

..Sobótka", R . 3, s. 409-445.
H y t r e k A.
1879

Górny

Śląsk

pod względem

obyczajów,

języka

Polski", t. 54.
Kocik

L . . S z e r ę g a Z.

1985

Problemy funkcjonowania gospodarstw
wej gospodarki

indywidualnych w warunkach

rolnej. Studium socjologiczne gminy Głogówek,

wysokotowaro-

Opole.

K u t r z e b a - P o j n a r o w a A.
1986

Przemiany

tradycyjnej

kultury chłopskiej

(wieś

Trześniów

na Podkarpaciu),

„Et­

nografia Polska", t. 30. z. 2, s. 25-94.
Orzechowski K.
1959

Uwagi o komornikach

na Górnym

Śląsku

u schyłku

epoki feudalnej.

„Zeszyty

Naukowe Uniwersytetu Wrocławskiego", Seria A , nr 6, s. 119-160.
Pluta F.
1964

Dialekt

1973

Słownictwo

glogówecki,

cz. I I : Slowotwórstwo,

Dzierżysławic

fleksja,

w powiecie prudnickim,

teksty gwarowe,

Wrocław.

Wrocław.

Rajman J.
1965

Uprzemysłowienie

a przemiany

ludnościowo-osadnicze

województwa

opolskiego, K a ­

towice.
S z r o m b a - R y s o w a Z.
1961

Wieś

Dzierżysławice.

Z

etnograficznych

badań

stacjonarnych

w 1958-1959

г.,

„Etnografia Polska", t. 4, s. 316-322.
1969

Proletariat rolny w społeczności
wiecie Prudnik),

1978

Pożywienie

wiejskiej (na przykładzie

wsi Dzierżysławice

w po­

Opole.

ludności

wiejskiej na Śląsku,

Wrocław.

Zofia Szromba-Rysowa

M E I N D O R F IN D E R O P O L E - R E G I O N .
AUS ETHNOGRAPHISCHER

FORSCHUNG

IN DZIERŻYSŁAWICE B E I GŁOGÓWEK

Zusammenfassung
Das im Gebiet von Weizen- und Riibenbóden gelegene Dorf Dzierżysławice war seit
1958 10 Jahre lang Gegenstand ethnographischen Direktstudiums, dessen Ziel Vorbereitung
einer Monographie des Dorfs in Oberschlesien (Górny Śląsk) war. Die autochtone Bevólkerung des Dorfes hatte bis 1945 Kontakt mit den Ortschafteri, die von deutschen Ansie-,
dlern und nachher von den Repatrierten aus Osten bewohnt waren, und viele Inhaltselemente

6 -

Etnografia Polska t. XXXIII/2

�82

ZOFIA SZROMIiA-RYSOWA

des Begriffs D o r f , die in í h r e m BewuBtsein aufbewahrt
des Dorfes aus dem Ende des vergangenen
Diese

Inhaltselemente

bilden den

Gegenstand

mit den i n dem letzten Viertel des

wurden, haben es erlaubt. ein Bild

und Beginn diesen

Jahrhunderts zu schildern.

des A r t i k e l s , der

19Jh. geborenen

auf

interviews stiitzt.

Das auf fruchtbaren Boden gelegene D o r f , in dem selbstgeniigsame
überwogen,

die vorher

zum

des

Ende

2.

und

GroBbauernwirtschaften

Bauernwirtschaften

heute auf landwirtschaftlicher P r o d u k t i o n basieren,

Weltkrieges

eine

angestellten

zahlreiche

die

Dorfsbewohnern durchgefiihrt wurden.

Schicht

Bauernproletariats.

des

im hiesigen

Die soziale

Gut

besaB

und

in

bis
den

Differenzierung d r ü c k t e

sich u.a. in der traditionellen Baukunst, N a h r u n g und Sitte aus.
In diesem deutlich landwirtschaftliehen D o r f blieben die Sitten und Glauben vor allem
mit

der

Landwirtschaft

verbunden,

die für

die Einwohner

von deren Niveau das Wohlhaben und Prestige in der
B r á u c h e soilten Ernie vor Vernichtung s c h ü t z e n ,

íhre

Hauptbeschaftigung

Dorfgesellschaft

war,

a b h á n g i g war. D i e

Fruchtbarkeit und das mít i hr

verbundene

G l ü c k sichern. Drei Schutzheilige der Gemeinde — F l o r i a n , A n t o n und U r b a n sowie V e r o r d n u n gen und Verbote, die am Vorabend des

I . M a i . des H I . Johannes und wahrend der sog. 3

Urban-Sonnabende zu beachten waren, s c h ü t z t e n das

Wohlergehen

i m Haus u n d a u f dem

Feld.
I m gesellschaftlichen Leben herrschte die Regel, daB „ d e r Gleiche einen Gleichen nehmen
soli", die sich mit besonderer Starke a u f die GroBbauern bezog. deren Verhaltensweise

unter

dffentlichem Urteii stand, w á h r e n d sie im Z e n t r u m der Interesse der D o r f b e v ó l k e ř u n g blieb.
In der

Erinnerung der

áltesten

Informatoren

haben

sich Spuren

alter

Glauben

und

Familien- und Jahressitten aufbewahrt. die íhre Analogien in anderen Gebieten Polens linden.
Bei den Vertretern der einheimischen Bevolkerung rielen folgende Qualitaten auf: Sachlichkeit. Verantwortlichkeit für das Gesagte. Wertschatzung der Zeit und A r b e i t sowie A n h i i n glichkeit für Boden. M u n d a r t , Religion und bei alteren Frauen fur die getragcne
Die Tatsache, daB die Forschung a u f einem durch Geschichte

Bauerntracht.

geprüften Gebiet

gefuhrt

wurde. Faszination für schlesische V o l k s k u l t u r , und Freundlichkeit der hiesigen Bevolkerunghaben das bewirkt, daB die A u t o r i n das von ihr erforschte

D o r f für ihr erkennen

konnte,

und seine Einwohner ihre Anwesenheit unter ihnen a l l m á h l i c h akzeptiert haben. Die A n f á n g e
der Forschungen

waren namlich nicht leicht.
Cfbersetzt von Barbara

Kocowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6409" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6389">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/342a6a4283b0a70773083f6a9760e7bc.pdf</src>
        <authentication>2bbe8f6ae0cc342ba9c42aa0150b0562</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76368">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5098</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76369">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76370">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76371">
                <text>etnografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76372">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4730</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76373">
                <text>Moje spojrznie na etnografię / LUD 2004 t.88</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76374">
                <text>LUD 2004 t.88, s.187-202</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76375">
                <text>Sikora, Sławomir</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76376">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76377">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76378">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76379">
                <text>Lud, t. 88, 2004

SŁAWOMIR SIKORA
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet Warszawski

MOJE SPOJRZENIE

NA ETNOGRAFIĘ*

Przyjmując zaproszenie Waldemara Kuligowskiego nie bardzo zdawałem sobie
sprawę, jak poważnym jest ono wyzwaniem. Skoro jednak uczyniłem ten krok,
postaram się powiedzieć o paru kwestiach, mając nadzieję, że przynajmniej niektóre z nich wydadzą się interesujące. Moje uwagi będą zapewne pozbawione unilineamości. Podobnie jak w przypadku ankiety opublikowanej przed laty w ,,Polskiej
Sztuce Ludowej", gdy część respondentów odpowiadała nie wprost na zadane
pytania, nie podawała pozytywnych definicji etnologii, etnografii, antropologii, tak
ija chciałbym uniknąć czasem bezpośrednich odpowiedzi na pytania. Mam jednak
nadzieję, że niektóre z podjętych kwestii zostaną częściowo lub pośrednio zdefmiowane, a przynajmniej zobrazowane, nawet jeśli będzie to obraz odbity w lustrze
i nie zawsze wyraźny.
Na moją optykę widzenia etnografii niewątpliwie wpłynęła długoletnia praca
w "Kontekstach". U:vi-Strauss zauważył niegdyś, że etnografia jest tak misją, jak
i azylem. Pracy w "Kontekstach" nie traktowałem zapewne jako misji, lecz z pewnością była ona przez czas jakiś szczególną fonną azylu. Sprzyjała też obcowaniu
z określoną odmianą tekstów.
Nie da się ukryć, że koniec lat 70. i początek 80. był w antropologii polskiej
znaczący i niósł ze sobą zmiany. Czuję się też po trosze "potomkiem" owych zmian,
przynajmniej do pewnego stopnia dane mi było skorzystać z powstałego wtedy
fennentu. Wiązało się to m.in. z dyskusjami na temat zmiany fonnuły i zakresu
studiów. W warszawskiej Katedrze nie doszło wówczas do radykalnych zmian
(w sensie fonnalnym), jednak czas ów zaowocował m.in. pewnymi studenckimi
kontaktami przede wszystkim ze środowiskiem krakowskim (i np. ciekawym cyklem studenckich sesji naukowych w Skawicy). W Katedrze Etnografii, a raczej
już Etnologii i Antropologii Kulturowej, gościnne zajęcia prowadził Zbigniew Benedyktowicz. W ramach owych zajęć pojawiały się różnorodne tematy od kultury
średniowiecza (np. Le Goft), klasycznych już dziś rozważań o obcości, aż po świeżo wydany Ikonostas Florenskiego. Owe uniwersyteckie spotkania przerodziły
*Prezentowany tekst jest efektem spotkań z cyklu "Antropologia kultury w Polsce - następne
pokolenie", które odbywały się wiosną2004 w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM
w Poznaniu.

�188

Sławomir Sikora

się następnie w prywatne,jeśli można się tak wyrazić, seminaria, w ramach których rozwijaliśmy różne "prywatne" tematy: poza bardziej tradycyjnymi etnograficznymi kwestiami pojawiły się tam tak "osobliwe" etnograficzne lektury,jak ,,rozmowy" Mandelsztama z Dantem, Mann, Proust, Rilke, Ricoeur, "twarz Levinasa". To w związku z owymi doświadczeniami antropologia zawsze miała dla mnie
szeroką postać próby zrozumienia Człowieka, "człowieka w ogóle". Sądzę, że przynajmniej dla kilku osób ze środowiska warszawskiego były to ciekawe i ważne
doświadczenia odbiegające znacząco od tego, co istniało w murach uniwersytetu.
Moje doświadczenie etnograficzne na początku zostało więc "skażone" literaturą
i hermeneutyką, symbolem, który dawał do myślenia, i nawet jeśli myślenie owo
było często naiwne, to zawsze miało pewien komponent egzystencjalny. Nigdy też
nie miałem specjalnej predylekcji do "twardych" metod nauki (mam tu przede
wszystkim na myśli nie tyle swoisty rygor i logikę postępowania, ile raczej pewność rezultatów). Choć pewnie nie brzmi to nazbyt pozytywnie, to powtórzę tu
również definicję (to z pewnością za mocne słowo) etnografii, którą na jednych ze
swych zajęć przywołała profesor Anna Zadrożyńska. Porównała wówczas etnologa do dyletanta, oczywiście w dawnym, pozytywnym rozumieniu tego słowanie specjalisty, lecz amatora, amatora, którego wiedza wykracza poza jakąś określoną dziedzinę, osoby osadzonej w szerokim kontekście kulturowym. Taką opcję
można też wyśledzić np. w ówczesnej odpowiedzi Benedyktowicza na ankietę
"Polskiej Sztuki Ludowej". Zauważył on, że antropologia, ta antropologia, do której
ma szczególną atencję, jest dziedziną pogranicza i tematów z marginesu. A myśl ta
nieobca jest też różnym autorom dnia dzisiejszego. Sądzę, że przy wszelkich zmianach, jakie zaszły w antropologii, pozostaje ona dziedziną pogranicza i otwarcia na
wielość (taką próbę rozumienia antropologii można np. odnaleźć w nie tak dawnym zbiorze tekstów Rethinking Visual Anthropology pod red. Marcusa Banksa
i Howarda Morphy' ego, 1997).
Jakiś czas temu uderzyła mnie przytaczana przez Jamesa Clifforda (2000) opinia na temat sposobu, w jaki Marcel Mauss prowadził wykłady. Clifford przywołał
zdanie Andre Leroi-Gourhana, który powiada, że wraz z DeborąLifchitz próbowali dociec, na czym polegał fenomen wykładów Maussa. W tym celu postanowili
niezależnie prowadzić szczegółowe notatki. Kiedy je skonfrontowali, okazało się,
że zapiski owe diametralnie się od siebie różniły. Opublikowane później notatki
innych studentów mówiły jeszcze coś innego. Leroi-Gourhan zauważa, że to, co
było najbardziej frapujące w wykładach Maussa, to jego milczenie i sposób, w jaki
konstruował zdania. Zdania owe miały konstrukcję otwartą, i nie tyle wyjawiały,
oznajmiały jakąś konkluzywnąprawdę, ile raczej zapraszały do myślenia. Same
w sobie stanowiły formę otwartą. Taką otwartość myślenia odnajduję też w prozie
Rolanda Barthesa.
Dawniej powtarzałem sobie, że antropologia jest sposobem (powiada sięsztuką) rozumienia rzeczywistości; obecnie już tego nie powtarzam, lecz pewnie
nadal tak po trosze myślę. Może jest to sztuka interpretacji - jak powiadają nie-

�Moje spojrzenie

na etnografie&lt;

189

którzy, m.in. Benedyktowicz. Pytanie, jak rozumieć tu rzeczywistość, czy sprowadza się ona do kultury. Czym jest owa kultura, który to termin obecnie czasem się
podważa (przede wszystkim wtedy, gdy zaczyna przybierać postać koherentnej
całości, za pomocą której próbuje się opisać, oddać rzeczywistość jakiejś grupy
ludzi; por. np. tytuły Adieu, Culture, Anthropology Beyond Culture czy niedawna propozycja Dariusza Czai). Być może antropologię można by zdefiniować jako
próbę, sztukę nieperswazyjnego rozumienia i interpretowania rzeczywistości, odwołującą się do różnych metod, czy też formę praktycznej filozofii (Hastrup, za
Buchowski,2004).
To, co widać dziś "gołym okiem", to znaczne rozszerzenie i rozmycie granic
dyscypliny. Znaczącym pytaniem pozostaje, jak sobie z tym radzić, jak radzić sobie
z tymi, którzy dawniej lub całkiem niedawno zaczęli korzystać z terminów antropolog, antropologia, nie mając jednocześnie "profesjonalnego, akademickiego wykształcenia antropologicznego". Z tego terminu korzystał niegdyś profesor Aleksander Jackiewicz, obecnie zaś np. Maryla Hopfmger, Barbara Fatyga czy Leszek
Kolankiewicz. To ciekawy i,jak sądzę, nobilitujący antropologię fakt. Ale warto
zastanowić się, jakie są granice dziedziny, jakie kryteria trzeba spełnić, żeby nazwać się antropologiem. Czy wystarczą same antropologiczne lektury, czy wiąże
się to ze sposobem podejścia do zagadnienia, poruszanymi zagadnieniami, czy
w końcu - to również bywa uznawane za kryterium - badania terenowe. (Karl
Heider zdefiniował niegdyś [1976] film etnograficzny jako taki film, który został
zrobiony przez antropologa, bądź w ścisłej z nim współpracy; taką opcję wyznawał
również np. Jay Ruby - postać znacząca w antropologii wizualnej - i powtórzył
ją też w niedawno wydanej książce [2000), co nie przeszkadza mu jednocześnie
uznawać za niemal niedościgniony przykład filmu etnograficznego Nanooka z Północy [1922] Roberta Flaherty'ego, który wszak etnografem nie był).
Ciekawe jest to, że w swoim podsumowaniu książki Antropologia kultury
w Polsce - projekt urzeczywistniony Czesław Robotycki (1995) nie wymienia
prac postaci (zob. bibliografia), które wywodzą się spoza trzonu tradycyjnie pojmowanej akademickiej etnografii-antropologii. Myślę tu np. o tak ważnych postaciach, jak Roch Sulima czy, by pójść dalej, Piotr Kowalski, Leszek Kolankiewicz
i inne osoby "spoza" (?) dyscypliny. (Oczywiście to ograniczenie u Robotyckiego
w znacznym stopniu jest umotywowane tematem i zakresem jego wypowiedzi).
W ciekawej książce Dariusza Czai Sygnatura ifragment. Narracje antropologiczne (2004), mamy zaś do czynienia z sytuacją odwrotną. Zebrane w niej
teksty pochodzą prawie wyłącznie z "Kontekstów", gdzie były publikowane przez
ostatnie piętnaście lat (są oczywiście nieco zmienione i ukoherentnione), ale choć
nikt (nikt to może zbyt kategoryczne stwierdzenie) nie wątpi w to, że Dariusz
Czaja jest antropologiem, to trudno tam znaleźć przypisy do innych antropologów,
poza nielicznymi chlubnymi wyjątkami Levi-Straussa, Geertza, Clifforda, Malinowskiego, no i Ludwika Stommy (chyba nikogo nie pominąłem; prace dwóch
ostatnich stały się punktem wyjścia do dalszych rozważań). Zdecydowanie częst-

�190

Sławomir Sikora

sze są przypisy odwołujące się do filozofów, ludzi literatury (zarówno 1iteratów,jak
i ludzi piszących o literaturze), historyków sztuki itd. To ciekawe również dlatego,
że można sądzić, iż to właśnie teksty tworzą, bądź przynajmniej aktywnie współtworzą dziedzinę, którą się zajmujemy (poza, oczywiście, nauczaniem); teksty są
przecież szczególnymi wypowiedziami prowadzonymi w obrębie dziedziny (lub,
oczywiście, poza nią). Przywołując bliższych i dalszych kolegów w tekście prowadzimy z nimi rozmowę, w pewnych sprawach się z nimi zgadzając, w innych zaś
nie, owa rozmowa zaś wiąże się z wytyczaniem obszaru, po którym się poruszamy.
Czy należy zatem sądzić, że Czaja wędruje zupełnie odrębnymi ścieżkami? Poza
innymi sprawami, przykład ten dobitnie wskazuje na to, że dziś antropologia nie ma
łatwego do wytyczenia, koherentnego pola działania (vide też np. szerokie spektrum tekstów publikowanych w "Kontekstach").
Kolejna kwestia - ulubieni autorzy - jest tylko pozornie łatwa. Ograniczę się
do kilku nazwisk. Z pewnością blisko początku tej listy znalazłby się Roland Barthes. I choć przede wszystkim lubięjego późną "twórczość" - Camera lucida
(polskie tłumaczenie, Światło obrazu [1995], gubi, niestety, ukryte w tytule,
a związane zjej "podwójnością", odwołanie do istoty fotografii) stała się jedną
z ważnych książek dla mojego doktoratu - to cenię nadal również jego wcześniejsze teksty. W późnej twórczości Barthes "wychodzi" poza naukę, rozumianąjako
tworzenie spójnego, restrykcyjnego systemu rozumienia, jako dążenia do uzyskania uniwersalizujących wzorów. To, co u Barthesa zapewne szczególnie cenne, to
głębokie wyczulenie na język, na różne języki "rzeczywistości". I ta wrażliwość na
odmienność winna, jak sądzę, wzbudzić zainteresowanie antropologów. Kolejną
kwestiąjest szczególna samoświadomość i refleksyjność Barthesa. To też cechy,
na które antropolog powinien mieć baczenie (Roland Barthes par lui meme).
Barthes opowiedział się za literaturyzacją nauki, ale także - co warte tu szczególnego podkreślenia - do niego należą słowa, że "spośród wszystkich uczonych
dyskursów, ten należący do etnologii najbliższy jest Fikcji". Uwrażliwienie na językową stronę rzeczywistości widać wyraźnie już w Mitologiach, ale ze szczególną
siłąpojawia się ono w późnej twórczości. We wczesnym eseju pisał: "Nauka jest
pospolita, życie jest subtelne, i aby skorygować ten rozstęp, potrzebna jest nam
literatura" (1986). W drugiej połowie lat 70., w mowie wygłoszonej z racji przyjęcia do College de France, stwierdził zaś: ,język jest porządkowaniem, a porządkowanie jest opresywne: ordo znaczy zarazem rozdział i zastraszanie". Tę próbę
ominięcia opresywności języka, jego uwikłania w dyskurs siły (vide m.in. Foucault
i całe upolitycznienie dyskursu) Barthes dostrzegał m.in. w próbie ucieczki przed
dążeniem do ujęć całościowych, uogólnieniem, we fragmentacji: "przekonuję się
coraz bardziej, czy to pisząc, czy to nauczając, że podstawową operacją metody
udaremniania jest, gdy się pisze, fragmentacja, gdy się wykłada, dygresja, albo, by
ująć to w jednym, cudownie dwuznacznym słowie: wycieczka. Chciałbym więc,
by mowa i słuchanie, które będą się tu splatały, podobne były odejściom i powrotom bawiącego się wokół matki dziecka, które oddala się i za chwilę wraca, by

�Moje spojrzenie na etnografi&lt;;

191

przynieść kamyk, kłaczek wełny, zarysowując mimochodem wokół spokojnego
centrum sferę zabawy, wewnątrz której kamyk i wełna znaczą w końcu mniej niż
dokonany - pełen gorliwości - dar" (1979). W tym wyznaniu pobrzmiewa mityczna aura mowy, ale - być może - co odnajdujemy i u Schulza, i u Kołakowskiego, poza mit nie ma wyjścia. Jak sądzę, etnolog może szukać inspiracji nawet
w tak osobliwych książkach, jak Imperium znaków czy Fragmenty dyskursu
miłosnego. I dotyczy to tak fonny, jak i wyboru "tematu". W cytowanym już
wykładzie Barthes opowiada się też za szczególną formą "przekazywania" wiedzy, a może nawet "tworzenia" wiedzy, a mianowicie za seminarium. Seminarium
(etymologicznie szkółka dla roślin; semen - nasienie) to przestrzeń wymiany
i rozmowy. Dopuszcza myśl, że wiedza nie jest czymś ustalonym i "płynącym
z góry", lecz także właśnie przestrzenią tworzenia i wymiany (por. rozważania
Johannesa Fabiana [1983] na temat tego, czym stała się wiedza w nauce europejskiej oraz metod jej przekazywania, które ustaliły się w XVI wieku, jednak których
model pokutuje po dziś dzień). Zapewne etnologom nie trzeba też tłumaczyć tego,
czym jest dar i wymiana.
Jeśli - co dziś wydaje sięjuż oczywistością-język
nie może uciec od metaforyczności, to nie dość, że owej metaforyczności trzeba być świadomym, ale trzeba również starać się poszukiwać (właśnie z wyczuleniem na opresywność języka) adekwatnych metafor opisu rzeczywistości. Tu również można szukać inspiracji u Barthesa. Przytoczę tylko jeden przykład (poza wspomnianym już - właśnie
znaczącym - tytułem: Camera lucida) próby dociekania, ujmowania specyficznej rzeczywistości, jakąjest fotografia: "F otografia zawsze zabiera ze sobą swoje
odniesienie (...). Jedno jest przyklejone do drugiego, całym ciałem, jak skazaniec
przywiązany do trupa w pewnych torturach czy jak te pary ryb (chyba rekinów,
według Micheleta), płynących w połączeniu, jakby w wiecznym zespoleniu miłosnym. Fotografia należy do tej klasy przedmiotów składających się z kilku warstw,
gdzie nie można oddzielić od siebie dwu bez ich zniszczenia" (1995). Pełne rozwinięcie znaczenia tych metafor, ukazanie ich siły i wewnętrznych odniesień wymagałoby więcej miejsca. Powiem tylko, że porównania te odnoszą się na różnych
poziomach do opisu tego, czym jest fotografia według Barthesa. Przywołana tortura wiąże się odczuciem silnej traumy, przerażenia, i podobnie jak relacja miłosna,
łączy się m.in. ze szczególnym odniesieniem do czasu, a raczej aczasowości (tak
w uniesieniu miłosnym,jouissance,jak
i odczuciu bólu czy strachu czas "przestaje" płynąć, chwila zaś staje się wiecznością). Warto zauważyć również, że jedno
z istotnych wprowadzonych przez Barthesa pojęć, punctum,jest etymologicznie
pokrewne greckiemu wyrazowi trauma (czyli rana). Zdjęcie z uwagi na swą szczególną strukturę czasową Barthes odczuwa właśnie jako ranę, traumę. (Rozwinięcie tych kwestii można znaleźć w mojej pracy Fotografia. Między dokumentem
a symbolem, 2004). Paradoks Barthesa polega też na tym, że przy całym "porwaniu" i fragmentaryczności jego późnych książek, pozostają one w szczególny sposób spójne i całościowe, połączone wewnętrzną relacyjnością.

�192

Sławomir Sikora

Do cenionych i lubianych przeze mnie autorów należą również Clifford Geertz
i James Clifford. Choć ten pierwszy bywa dziś już często postacią laytykowaną, to
sądzę, że szczególnie jego wczesne eseje kryją wiele pomysłów rozwijanych później tak przez niego samego, jak ijego młodszych kolegów. Podczas dyskusji wokół
tekstu Opis gęsty (The Interpretation ofCuLtures) pewien młodszy kolega zauważył, że przecież etnologia zawsze była wyczulona na (zajmowałją) opis gęsty.
Co zatem nowego w tym tekście? To po części paradoks późnego - powszechnego! - docierania pewnych tekstów "tu" (pierwodruk 1973), ale warto pamiętać
również, że termin ten jest właśnie jedną z silnych metafor wprowadzonych do
etnologii. "Opis gęsty" stawia przecież mocno problem lokalności znaczenia (Local Knowledge), a sam esej kryje w sobie również silny zalążek odniesień do
pisarskich uwikłań etnologa. (Co robi etnograf? - on pisze; ten pisarski, związany
ze strategiami pisarskimi, aspekt pracy etnograficznej będzie później mocno rozwijany - por. np. Writing Culture Clifforda i Marcusa). U Geertza znajdziemy
przecież także silną wątpliwość co do "naukowości" etnologii, twardych metod
i teorii (wątpliwości, co do możliwości uogólnień i "wysokich lotów naszych teorii"
- być może etnologia cierpi na swoisty "kompleks Ikara", ale wskazywałoby to
właśnie na jej ludzki wymiar), czyli także operacjonalizacji (zaczynanie zawsze od
początku - metafora biegaczy, z których każdy musi przebiec całą drogę; teoria,
która nie lata wysoko). Pojawia się tu również silne odniesienie do fikcji. Mając
w pamięci odwołania do fikcji i literackości u Barthesa, warto zestawić ze sobą
definicje "fikcyjności" tekstów etnograficznych, którą odnajdujemy u Geertza, z tą,
którą odkrywamy u Clifforda w Writing CuLture(1986), i prześledzić przesunięcie
akcentów i wyostrzenie sądów.
Clifford Geertz: "prace antropologiczne same składają się z interpretacji, i do
tego interpretacji drugiego i trzeciego stopnia. (Z definicji, tylko 'krajowiec' tworzy
interpretacje pierwszego stopnia: jest tojego kultura). Są zatem fikcjami; fikcjami
w tym znaczeniu, że są 'czymś stworzonym', 'czymś ukształtowanym' -takie
jest pierwotne znaczenie słowafictio - nie zaś w znaczeniu czegoś fałszywego,
niefaktycznego, czy też jedynie eksperymentów pomyślanych 'jak gdyby'. (...)
(Są) aktami wyobraźni" (2003; pierwodruk 1973).
W 13 lat później James Clifford tak napisze o "fikcji": "Prace etnograficzne
mogą zasadnie być nazwane fikcjami w znaczeniu czegoś 'stworzonego lub ukształtowanego', niosąc brzemię źródła jakim jest łacińskie słowofingere. Lecz ważne
jest, aby zachować nie tylko znaczenie tworzenia, lecz także zmyślania (making
up), wymyślania (inventing) rzeczy nie całkiem rzeczywistych. (Fingere, w niektórych swoich użyciach zakłada pewien stopień błędu). Uczeni interpretatywnych nauk
społecznych doszli ostatnio do przeświadczenia, że dobre prace etnograficzne są
'prawdziwymi fikcjami', lecz zazwyczaj kosztem osłabienia tego oksymoronu, redukując go do banalnego twierdzenia, że wszystkie prawdy są skonstruowane" (1986).
Rodzi to oczywiście wyzwanie, jak sobie poradzić z tego typu "obciążeniem".
l czy jest to w ogóle obciążenie? Pozbywając się złudzeń właściwych dawniej-

�Drwal lwowski

Przekupka lwowska

Tragarz lwowski

Lampiarz lwowski
Ryciny K.W. Kielisińskiego.

��Moje spojrzenie na etnografię

193

szym obiektywizującym opisom, jednocześnie jednak nabywamy wątpliwości na
temat tego, czym poszczególne rodzaje fikcji się różnią;fiction to przecież również
fikcja literacka.
Dariusz Czaja, cytując Petera Ackroyda, jak się wydaje, idzie jeszcze dalej:
"Ważne jest samo pisanie. Nie fakty, nie skandale, nie daty. Najważniejszą rzeczą
jest pisać dobrze. (...) Mogę podać przykłady: Swetoniusza Żywoty Cezarów,
Carlyle'a Żywot Fryderyka Wielkiego, Forstera Życie Dickensa. Te biografie
przetrwają dlatego, że są dobrze napisane. Nie dlatego, że ci autorzy coś nowego
odkryli, że odpowiedzieli na jakieś pytania. Podobnie jest z pisaniem historii.
Z każdym rodzajem literatury. Przetrwa to, co jest dobrze napisane" (2004). Cytat
ten Czaja pozostawia właściwie bez komentarza, a to, czy cytat taki można pozostawić bez mocnego komentarza, budzi pewne moje wątpliwości. Czaja nie przywołuje nawet książki Writing Culture, choć,jak sam pisze, zajmuje się testowaniem języka pod względem jego wyporności, możliwości udźwignięcia, możliwości
uobecnienia różnych doświadczeń rzeczywistości. A tego, jak rozumiem, dotyczy
również książka wydana przez Clifforda i Marcusa. Samo zaś słowo uobecnienie,
choć kojarzy się mocno m.in. z książkami George'a Steinera Prawdziwe obecności i Michała Pawła Markowskiego Pragnienie obecności, mogłoby być również
propozycją zręcznego sposobu poradzenia sobie z tłumaczeniem terminu "ewokować" (evoke) użytego przez Stephena Tylera, a to ewokacja, przywołanie, wywoływanie,jak sugeruje ów autor, powinna stać się ambicją dla tekstu antropologicznego (w: Writing Culture; może to zresztą zbyt daleko idąca propozycja; warto
jednak pamiętać o tej szczególnej relacji: "rzeczywistość" - tekst, w obu przypadkach idzie bowiem o próbę wyjścia poza "zwykłą" reprezentację, a przynajmniej o walkę z nią). Teksty antropologiczne winny być twórcze w tym znaczeniu,
że powinny poszukiwać różnych możliwości "dotarcia do rzeczywistości", nie odwołując się do prostego wizualnego paradygmatu dyskursu referencyjnego. Wracając do wyjściowego problemu i sięgając po analogię filmową: mimo że bardzo
trudno poradzić sobie z przeprowadzeniem (szczelnej) granicy między fabułą (fikcją) a dokumentem - w zasadzie jest to, jak sądzę, niemożliwe - to nie znaczy,
że nie ma różnicy pomiędzy tymi "gatunkami" twórczości filmowej. A świadomość owej różnicy powinna nam towarzyszyć, nawet jeśli nie umiemy skonstruować spójnych i rozłącznych definicji tych "zmąconych gatunków". Dodamjeszcze jeden ważny cytat z Clifforda, ważny pewnie przede wszystkim dla "hardlinerów": "Ujednolicenie paradygmatu badawczego umożliwia akumulację wiedzy,
a co za tym idzie postęp akademicki. Tym, na co rzadziej zwraca się uwagę, przynajmniej w odniesieniu do nauk hurnanistycznych,jest to, że każda konsolidacja
paradygmatu wymaga wykluczenia lub zepchnięcia na pozycję 'sztuki' tych składników rozwijającej się dyscypliny, które podważająjej status naukowości" (2000).
Otóż wydaje mi się, choć może to tylko złudzenie albo przewrażliwienie, że taką
dążność do ujednolicenia paradygmatu zauważam czasem u niektórych swoich
młodszych (pewnie zresztą nie tylko) koleżanek i kolegów. Sądzę, że nie jest to

�194

Sławomir Sikora

dobra tendencja. Etnologia powinna pozostać otwarta i wrażliwa na różne języki,
także w ramach własnej dyscypliny (na dyskurs otwierający, a nie zamykający).
Podoba mi się to, że w swoim opisie różnych strategii pisarskich Clifford (2000)
podkreśla, że nie są one zamknięte i że każda z nich może mieć jeszcze swoje
dobre chwile. I uwaga końcowa, wiążąca się również z moimi zmaganiami translatorskimi. Obaj przywołani obecnie autorzy posługują się szczególnym, często trudnym w tłumaczeniu językiem (wystarczy porównać różne przekłady Geertza,
a ułatwia to fakt, że niektóre eseje mają więcej niż jedno tłumaczenie). Na swoje
potrzeby nazwałem Geertza konstruktorem, teksty układa on z "prefabrykatów",
gotowych już jak gdyby elementów, "układa" po trosze puzzle. Geertz chowa się
za język. Odmiennie Clifford. Ten ,,rzeźbi", nadaje kształt, wydobywa na powierzchnię pewną rzeczywistość za pomocąjęzyka. Muszę wyznać, że większą atencją
darzę wysiłki tego drugiego. To, że jego rozważania nie dotyczą tylko dyskursu
samych antropologów, że potrafi on bacznie i subtelnie przypatrywać się "samej
rzeczywistości", wyraźnie pokazuje np. ostatni esej z tomu Kłopoty z kulturą,
w którym analizuje on proces sądowy o uznanie plemienności (a tym samym prawa do ziemi) Indian Mashpee.
Wspomniałem tu tylko o trzech autorach, nie ma bowiem sensu, żeby tekst ten
przemienił się w rozszerzony indeks lektur. Przywołamjeszcze Kirsten Hastrup,
a szczególnie jej tekst Poza antropologią. Antropologjako przedmiot przedstawienia dramatycznego (1998), bowiem jest to silny przykład - jak sądzę,
ważnego - nacisku na wagę doświadczenia i refleksyjność (które są ważnym,
niedocenianym często wcześniej, doświadczeniem dla etnologa).
Być może jeszcze trudniej omawiać autorów, których nie lubię. Po trosze,
z prostej przyczyny, że nie wypada ich tak sobie wymieniać. Nie lubię pewnie osób
nazbyt apodyktycznych, szczególnie wtedy, gdy znając ich dłużej, widzę, jak zmieniając czasem zdecydowanie opcje teoretyczno-metodologiczne,
jedyne, co zachowują, to apodyktyczność głoszonej "prawdy", szczególnie, gdy przybiera ona
wymiar publicystyczny. (Nie znaczy to wcale, że obstaję przy niezmienności poglądów). Odwróciłbym tu też przytoczone wcześniej (via Czaja) zdanie Ackroyda:
nie lubię tekstów żle napisanych ... Zdecydowanie wolę też teksty, które nie są
jedynie "gimnastykąintelektualną", przez które prześwitują doświadczenia (szeroko rozumiane) i emocje. Dlatego przywołałem tu Kirsten Hastrup, dlatego też bardziej powaźam Barthesa niż Umberta Eco, którego teksty są często przede wszystkim wypracowaniem intelektualnym, nierzadko - trzeba przyznać - ważnym
i ciekawym.
Problem badań terenowych to kolejna nieoczywista kwestia w etnologii. Moje
własne doświadczenia w tym zakresie są raczej skromne i choćby z tego powodu
wolałbym unikać autorytatywnej odpowiedzi. Odwołam się i tym razem do tekstu
Clifforda (1997), który świetnie ukazuje związek, jaki zachodził pomiędzy profesjonalizacją antropologii i badaniami terenowymi. I choć można tu dostrzec paralelizm, to paralelizm ów wcale nie jest prosty. Otóż Clifford wskazuje na silne reto-

�Moje spojrzenie na etnografię

195

ryczne (a nie tylko merytoryczne) aspekty konstruowania wizerunku antropologa-profesjonalisty. Duża zresztą w tym zasługa Bronisława Malinowskiego, który
modelując wizerunek profesjonalnego etnografa wprowadził badania terenowe jako
warunek sine qua non dyscypliny. Chcąc wyodrębnić etnografa od innych "ludzi
na miejscu" stworzył specyficzny "kodeks etyczny" postępowania w terenie, który, jak zauważa Clifford, wcale nie zawsze ma uzasadnienie merytoryczne czy
praktyczne: dotyczyło to m.in. ubioru, zachowania dystansu,języka, właściwego
przygotowania, "niewchodzenia w związki seksualne z tubylcami" itd., ogólnie,
całego habitusu życia w terenie.
Sądzę też, że znaczenie badań terenowych nie może się sprowadzać jedynie do
ich utylitarności, tzn. pozyskania materiału, a do takiej utylitarności bywają one
sprowadzane. Pytanie zresztą, gdzie jest teren. 1czy twierdzenie: "teren jest wszędzie" (Deborah D' Amico-Samuels), które Clifford dyskontuje, odwołując się do
logiki Geśli wszędzie, to zarazem nigdzie), nie jest jednak zasadne (logiczne opozycje nie zawsze najlepiej tłumaczą i "rozpracowują" świat). Tekst Jacka Olędzkiego
o grach dziecięcych był w znacznym stopniu oparty na obserwacjach poczynionych w parku, nieopodal domu, w którym mieszkał. Piotr Szacki zaś nie tak dawno
wyznał w rozmowie, że w terenie zamiast "poprawnie" realizować kwestionariusze często miał skłonność do prowadzenia "zwykłych" rozmów o życiu (oczywiście' nie tylko). To odkrywanie inności, fascynacja innością, nie miało jedynie ,,naukowego" charakteru, nie wiązało sięjedynie z próbą poznania ,,rzeczowości" kultury,
kultury jako obiektu. To paradoks, bo Szacki, pracując całe życie w muzeum, pośród "zwykłych" rzeczy, najczęściej wchodzących w skład dobytku chłopskiego,
potrafił właśnie z owymi przedmiotami (również z przedmiotami) ,,nawiązywać
dialog", nadawać im "czasowość", choćby poprzez odwołanie się do technologii
ich wytwarzania. W jego opowieściach stawały się one obiektami fascynującymi,
nabierały, po trosze jak u "tubylczych animalistów", ducha. Na tę cechę odejścia
od rzeczowości poznania, położenie nacisku na samo spotkanie, jego uwarunkowanie, kładzie się dziś coraz większy nacisk (np. George Marcus, w druku).
Charakteryzując problem badań terenowych Clifford podkreśla, że ich waga
polega również na tym, że sąjednym z niewielu miejsc, gdzie można usłyszeć głos
nieuprzywilejowanych tego świata. Ale przytacza również wyznanie Joan Larcom, która powiada, że badania terenowe dostarczyły jej doświadczeń, na które
nigdy nie sądziła, że zasługuje (warto tu też przywołać osobiste doświadczenia
Kirsten Hastrup i oparty na nich teatralny spektakl Eugenio Barby - Talaha!,
1988). Myślę, że tak jak przesunięciu ulega przedmiot antropologii, tak też zmianie
musi ulegać zakres badań terenowych, ich fonna i miejsce, jak i sam stosunek do
nich. Ostatnie przykłady sąjednak dla mnie mocnym argumentem za ich wagą.
Jeśli antropologia jest badaniem uniwersum symbolicznego (kultura?, życie?, dyskurs?), to z pewnością nie można go (dziś) ograniczyć jedynie do tradycyjnie rozumianych badań terenowych: co z tak szczególnym uniwersum symbolicznym,jak
choćby film, kino, telewizja. I czy rzeczywiście jedynym adekwatnym i najlepszym

�196

Sławomir Sikora

sposobem badania tegoż miałyby być rozmowy z widzami. To ciekawe, że Karl
Heider, który pisząc o filmie etnograficmym sformułował (1976), jak się powiada,
najbardziej restrykcyjny jego "kodeks" (czasem iście absurdalny), pisał później
o pożytkach, jakie etnolog może wynieść z filmu fabulamego.
I ostatnia kwestia: antropologia wizualna, temat moich ostatnich i najbliższych
zainteresowań (wcześniej zajmowałem się też nieco czasem, pamięcią i śmiercią).
Bywa ona różnie rozumiana. Dawniej użycie tego terminu najczęściej ograniczano
do wizualnych sposobów rejestracji (innej) kultury. Często sprowadzało się to niemal do pojmowania jej jako środka służącego do sporządzania doskonalszych
i bardziej obiektywnych "notatek terenowych", które dawałyby się znakomicie wykorzystywać w dalszej pracy (np. Margaret Mead). Czasem aparat fotograficmy
lub kamerę postrzegano jako środek eksploracji innej kultury, czyli środek, który
nie tylko zapisuje, ale także pozwala osiągnąć sobie właściwe i specyficzne dla
siebie prawdy. Kolejnym krokiem była próba zbadania, jak członkowie innych kultur wykorzystują takie media jak fotografia czy film, a co za tym idzie, na ile inaczej
postrzegają świat. W końcu, co dziś zdaje się sposobem najważniejszym, najszerszym, obejmującym niejako poprzednie sposoby rozumienia tegoż terminu, antropologią wizualną nazywa się próby badania systemów wizualnych badanych kultur, sposobów, w jakie członkowie danych kultur (w tym i naszej) podchodzą do
wizualności.
W Polsce temat ten jest względnie świeży, choć zawsze można przytoczyć
zdanie Iry Jakinsa, który powiada, że antropolodzy często zajmują się wizualnością, nie mając tego świadomości. (Bezpieczniej może byłoby powiedzieć, że jest
to również temat powracający). Ostatnio wydana książka Krzysztofa Olechnickiego Antropologia obrazu (2003) jest przede wszystkim próbą przedstawienia
polskiemu czytelnikowi obszernej już literatury tematu (w większości zachodniej
i trudno w Polsce dostępnej) oraz skali potencjalnego obszaru zainteresowań. Warta
jest ona niewątpliwie szerszego omówienia, Tu, z oczywistych względów, zajmę
się tylko jednym, choć znaczącym problemem. Otóż Olechnicki próbuje zaszczepić na polskim "rynku" inną nazwę. Używany powszechnie na Zachodzie (i nie
tylko) termin "antropologia wizualna" proponuje zastąpić terminem "antropologia
obrazu". Oczywiście, nie mam nic przeciwko korzystaniu z takiego terminu, sądzę
tylko, że nie odnosi się on do tego, co w swoim naj szerszym rozumieniu obejmuje
antropologia wizualna. (Zresztą termin antropologia obrazu też można znaleźć
w literaturze zachodniej). Olechnicki powiada, że nie należy bezmyślnie tłumaczyć
terminów zachodnich i że nauka również winna się kierować elegancją. Będęjednak
twierdził, żejego propozycja terminologiczna nie została dogłębnie przemyślana Albo
inaczej. Termin Olechnickiego można by umać za adekwatny dla jego książki, nie
pokrywa się on jednak z szerszym pojęciem "antropologii wizualnej". Jego książka
sprowadza się bowiem przede wszystkim (mimo pewnych ogólniejszych wycieczek w stronę filmu, wideo i spraw widzenia) do pożytków, jakie fotografia może
mieć dla antropologii (tak jako narzędzie badawcze, jak i przedmiot badań).

�Moje spojrzenie na etnografię

197

Rzeczywiście, w języku polskim słowo "wizualny" znaczy przede wszystkim
wzrokowy, odnoszący się do wzroku. Termin angielski jest szerszy i odnosi się do
widzenia (zmysłu wzroku), naoczności, ale także do obrazu, wyobraźni. Olechnicki
nie rezygnuje z terminu wizualny, sprowadza go jednak właśnie do "wzrokowości"
(oraz wizualnych technik zapisu). W tym rozbiciu na obraz i widzenie gubi jednak
pewne istotne rzeczy. Weźmy tak banalną, wydawałoby się, kwestię, jak sprawa
różnicy "widzenia" człowieka i aparatu fotograficznego, omawianą w detalach
przez Joela Snydera (1980) (Olechnicki nie pisze o tej sprawie). I choć ze Snyderem można nieco polemizować, to jedno jest pewne, że nie można widzenia człowieka sprowadzić do pomysłów, które oko przyrównują do camery obscury (Kepler, Kartezjusz itd. - nie twierdzę wcale, że Olechnicki to robi). Choć Olechnicki
w nad wyraz obfitej bibliografii nie wspomina o Jamesie Gibsonie Gest chyba tylko
jedno pośrednie odniesienie do niego w tekście), to przywołuje rozważania Terence'a Wrighta (1997), który do nich bezpośrednio nawiązuje. Upraszczając sprawę:
Gibson (np. 1979) zrywa z "obrazowością" widzenia, próbuje wykazać, że człowiek nie postrzega rzeczywistości jako obrazu, że nie na tym polega percepcja
ludzka. Metafora obrazu w tym przypadku wydaje mi się zdecydowanie spłycająca, a pewnie też europocentryczna - ciągnący się od renesansu perspektywizm
widzenia, oko jako camera obscura itd. Czy rozważania zawarte w takich książkachjak Sposoby widzenia i O patrzeniu Bergera czy Fenomenologia percepcji Merleau-Ponty'ego sprowadzają się do mówienia tylko o obrazach? Co zrobić
z całą metaforyką patrzenia (np. spojrzeniem u Sartre'a; to, jak ludzie na siebie
patrzą, zaczyna się badać, nie tylko zresztą w obrazach: spojrzenie kobiece, męskie)? Nawet analizy spojrzeń w filmie nie da się sprowadzić (w sensie ścisłym) do
antropologii obrazu (Olechnicki przywołuje analizy spojrzeń w fotografii - odwołując się do dotyczących "National Geographic" badań Catherine Lutz i Jane Collins). Co zrobić z badaniem całej metaforyki wizualności zawartej w języku Gęzykach), w kulturze? (Choćby w takim wydaniu, jakie odnajdujemy w Time and the
Other Johannesa Fabiana [1983] czy Downcast Eyes. The Denigration o/Vision
in Twentieth-Century French Thought Martina Jaya [1993 D. Czy antropolog nie
może jej badać? I czy nie jest ona rzeczą różną w różnych kulturach? Gdzie pomieścić badania nad metaforycznością funkcjonowania fotografii w kulturze (a kwestie te mogą również zdecydowanie wykraczać poza obrazowość - zajmuję się
tym nieco w swojej książce [2004D?
Kultura europejskajest silnie "obrazowa", ale czy inne kultury muszą być takie
same? Czy odwołując się do terminu "obraz", jakkolwiek szeroko rozumianego
(Olechnicki mówi również o obrazach mentalnych), nie kastrujemy odmiennych
sposobów widzenia, odbierania rzeczywistości? Gdzie pomieścić potencjalne rozważania nad wizualną formą wystawy Piotra Szackiego "Mieć"? Jej ubóstwo było
tak przejmujące i tak sugestywnie dawało do myślenia. Tym ubóstwem i pustką
Szacki próbował "odzwyczaić" nas od rzeczy i obrazów, w przepychu których
żyjemy (wystawa była prezentowana w Warszawie, Radomiu i Poznaniu).

�198

Sławomir Sikora

To, że pomysł Olechnickiego jest trudny do przyjęcia, widać nawet w tym, że
autor nie do końca radzi sobie z utrzymaniem konsekwencji w jego stosowaniu:
sięgając do oczywistości, dlaczego antropologia obrazu (visual anthropology)
i socjologia obrazu (visual sociology) "zlewają się" w wizualne dyscypliny (s. 11),
dlaczego anthropology ofvisual communication staje się nagle "antropologią
komunikacji wizualnej" (s. 58), co to znaczy, że wizualne środowisko symboliczne
składa się z trzech dziedzin otoczenia obrazowego (s. 59); że "antropologia obrazu
staje się antropologią systemów wizualnych czy też, ujmując rzecz szerzej, antropologią widzialnych form kulturowych" (s. 53; cyt. wewnętrzny z Rethinking Visual
Anthropology). Nadużywanie słowa wizualny, może oczywiście razić w języku polskim (ale Olechnicki wcale od niego nie stroni), natomiast pomieszanie obrazowości z wizualnością przyczynia się, niestety, do tego, że książka traci klarowność
(a deklarowana elegancja ulega zachwianiu). Przynajmniej czasem może się też
wydawać, że ta nowa nazwa staje się niepotrzebnym mnożeniem bytów.
Jeśli zatrzymałem się tak długo nad tą propozycją translatorską terminu visual
anthropology, to także dlatego, żeby zwrócić uwagę na rozległość pola badawczego, które w Polsce na razie dość skromnie zaistniało jako obszar badań. Słów
jeszcze kilka o tej subdziedzinie antropologii. Zamiast mówić o pojawieniu się zainteresowania wizualnością antropologii (koniec lat 60.), należałoby raczej mówić
o powtórnym zainteresowaniu - od późnych lat 30. obserwuje się odwrót od
wizualności, przejawiający się m.in. zanikiem ilustracji w monografiach etnograficznych. Badacze znajdują różne przyczyny dla tego stanu rzeczy - przytoczę
jedną z, jak sądzę, ciekawszych. Cluistopher Pinney (1992) powiada mianowicie,
że to sam antropolog miał stać się właśnie ową "naświetloną w terenie kliszą",
niosącą "prawdę terenu", to on miał być jedynym gwarantem owej prawdy. Jakakolwiek konkurencja, nawet w postaci zwykłych zdjęć, stwarzała zagrożenie (problem ambiwalencji znaczenia w fotografii). (Tu znowu ważną postacią był Bronisław Malinowski - por. wcześniejsze uwagi o habitusie badań terenowych).
Ponowny zwrot w stronę wizualności (koniec lat 60.) spotkał się u części antropologów z niechęcią lub wstrzemięźliwością. Pośród największych adwersarzy
antropologii wizualnej wylicza się najczęściej Maurice'a Blocha i - o dziwoKirsten Hastrup. Jeśli mówię o dziwo, to dlatego, że Hastrup, kładąc tak duży
nacisk na doświadczenie w antropologii, a także nowe obszary zainteresowania,
zupełnie nie zauważa potencjalnych jakości, jakie w tym zakresie mogą nieść film
i fotografia. Hastrup opiera swoją krytykę, wychodząc od własnych negatywnych
doświadczeń, m.in. dotyczących recepcji (interpretacji?) zdjęcia: fotografii chrzestnej
dziecka w zbyt kusym stroju. Okazało się, że fotografię wykonano kilka lat po
samym chrzcie, czego oczywiście z samej fotografii wyczytać nie można (opisany
przykład Hastrup, 1986; szerzej na temat wizualności Hastrup, 1992). Przykład ten
dowodzi moim zdaniem przede wszystkim jednego, a mianowicie tego, że sama
fotografia (film) jest często traktowananawet przez tak wrażliwych i wyczulonych badaczy - jako bezdyskusyjna oczywistość (a jeśli tak nie jest, to jest to

�Moje spojrzenie na etnografię

199

właśnie argument przeciwko wizualności), a nie jako materiał do dalszej interpretacji. Owa oczywistość przekłada się również na bezproblematyczność (potoczne
przeświadczenie, że widzieć to wiedzieć). Tylko pozornie podkreślana chwiejność
znaczenia w fotografii stoi z tym w sprzeczności. Owąnieapodyktyczność znaczenia w fotografii i filmie można również interpretować pozytywnie, a sprzeciw wobec niej jako chęć do bycia "prowadzonym za rączkę". Na taką sytuację wskazuje
zresztą użyta przez Hastrup (1992) metafora mapy i itinerarium. Mapa (wizualność) nie dawałaby nam jasnych wskazówek, którędy Gaką drogą) mamy podążać, itinerarium byłoby klarownym opisem drogi postępowania. Bloch deklaruje, że
wizualność interesuje go jedynie wtedy, gdy zostaje podporządkowana tekstualności, dyskursywności. Ale pytanie, czy tym samym badacz nie odcina się świadomie (?) od pewnych form doświadczenia człowieka. Czy dążenie do tekstualności
nie jest próbą zamknięcia się przed pewnym niedomknięciem i niekonkluzywnością nauki o człowieku. To, co podkreślają "obrońcy wizualności", m.in. David
MacDougall (1998) i Lucien Taylor (1996), to fakt, że wizualność odrzuca się,
ponieważ nie da się łatwo zapanować nad znaczeniami, które ona niesie. (Przypominam cytat z Clifforda dla "hardlinerów"). Geertz stwierdził niegdyś, że antropologia znajduje się przede wszystkim w książkach. Idąca jego śladami Hastrup,
silnie łączy fotografię i film z "opisem rzadkim" Gak wiadomo "obcym" etnografii).
Rozważania MacDougalla i Taylora ukazująjednak, że "opisy" owe mogą być na
swój sposób "gęste" (i ważne dla doświadczenia antropologa). Taylor dowodzi zaś
mocno i przekonująco, że są one nie tyle opisem gęstym, co gęstym przedstawieniem (ukazaniem - thick (dense) depiction). Są innym rod?aj eIDjęzyka. )Varto
tu przypomnieć, że John Berger (1982) nazwał niegdyś futografię ,Językiem połowicznym" - i tu powraca otwartość na różne języki, o kt'órych wspominałem przy
okazji Barthesa.
Taka retoryka dowodzenia, spierania się o wagę (często wręcz pierwszeństwo),
jak każda walka, może być rujnująca. Nie da się ukryć, że antropologia w ostateczności zawsze będzie przede wszystkim dziedziną słowa (logia). Nawet jeśli obrazowe formy wypowiedzi dopuszczone zostaną w mocny sposób - w ostateczności tak czy owak, prędzej czy później, istnieje konieczność sięgnięcia do słów. Ważne
jest jednak, żeby usłyszeć również to, co mogą pokazać obrazy, mówić i ukazywać,
ewokować i uobecniać. MacDougall- jedna z najbardziej znaczących postaci filmu
etnograficznego dziś - powiada zdecydowanie: "W pewnym znaczeniu filmy są
rozbudowanymi metaforami tego, co niewidzialne" (Barabash, Taylor 2000-200 l).
Nawet jeśli sugestia Jaya Ruby'ego (2000) ma na razie status utopii i postulatu, to
warto ją tu na zakończenie przytoczyć: ,,kino antropologiczne istnieje - nie filmy
dokumentalne na tematy 'antropologiczne', lecz filmy realizowane według projektu samych antropologów tak, aby komunikowały antropologiczną intuicję i wgląd.
(oo.) gatunek dobrze wyartykułowany, różny od pojęciowych ograniczeń dokumentu realistycznego czy publicystyki. Gatunek, który zapożycza konwencje i technikę
z obszaru całego kina - filmu fabularnego, dokumentalnego, animowanego i eks-

�Sławomir Sikora

200

perymentalnego. Mnogość rywalizujących ze sobą stylów - równa jest liczbie
teoretycznych stanowisk, spotykanych w pracy terenowej. Odnajdujemy tam zarówno filmy przeznaczone dla szerokiej publiczności, tworzone dla telewizji,jak
i wysoce wyrafinowane prace przeznaczone dla specjalistów".

BIBLIOGRAFIA
Banks Marcus, Morphy Howard (red.)
1997
Rethinking Visual Anthropology, Yale University Press, New Haven and
London.
Barabash Bisa, Taylor Lucien
2000-2001 Radically Empirical Documentary. An Interview with David and Judith MacDougall, "Film Quarterly" vol. 54, ill 2, Winter.
Barthes Roland
1979
Wykład, przeł. T. Komendant, "Teksty", ill 5.
1986
From Science to Literature, w: tegoż, Rustle o{Language, Basil Blackwell.
1995
Światło obrazu. Uwagi o fotografii, przeł. 1. 'Trznadel, Wydawnictwo KR,
Warszawa.
Berger John, Mohr Jean
1982
Another Way ofTelling, New York.
Buchowski Michał
2004
Zrozumieć innego. Antropologia racjonalności, Wydawnictwo UJ, Kraków.
Clifford James
1997
Routes. Travel and Translation in the Late Twentieth Century, Harvard
University Press, Cambridge.
2000
Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka, przeł.
E. Dżurak, 1. Iracka, E. Klekot, M. Krupa, S. Sikora, M. Sznajderman, Wydawnictwo KR, Warszawa.
Clifford James, Marcus George E. (red.)
1986
Writing Culture. The Poetics and Politics of Ethnography, University of
California Press, Berkeley, Los Angeles, London.
Czaja Dariusz
2002
Życie czyli nieprzejrzystość. Poza antropologię - kultury, "Konteksty. Polska Sztuka Ludowa", ill 3-4 (tekst przedrukowany również w: Czaja, 2004).
2004
Sygnatura i fragment. Narracje antropologiczne, Wydawnictwo UJ, Kraków2004.
Fabian Johannes
1983
TIme and the Other. How Anthropologist Makes Its Object, Columbia University Press.
Fox Richard G., King Barbara 1.
2002
Anthropology Beyond Culture, Berg, Oxford, New York.
Geertz Clifford
2000
Dzieło i życie. Antropologjako autor, przeł. E. Dżurak, S. Sikora, Wydawnictwo KR, Warszawa.
2003
Opis gęsty - w stronę interpretatywnej teorii kultury, w: Badanie kultury.
Elementy teorii antropologicznej, wybór M. Kempny, E. Nowicka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa.

�Moje spojrzenie na etnografię

201

Gibson James
1979
The Ecological Approach to Visual Perception, Houghton Mifflin, Boston.
Hastrup Kirsten
1986
Veracity and Visibility: The Problem of Authenticity in Anthropology, "Folk:
Journal ofthe Danish Ethnographic Society",voJ. 2.
1992
Anthropological Visions:Some Notes on Visual and Textual Authority,
w: Film as Ethnography, ed. by P.I. Crawford, D. Turton, Manchester University Press, Manchester-New York.
1998
Poza antropologią. Antropologjako przedmiot przedstawienia dramatycznego, przeł. G. Godlewski, "Konteksty. Polska Sztuka Ludowa", nr 2.
HeiderKarl
1976
Ethnographic Film, University ofTexas Press.
JayMartin
1993
Downcast Eyes. The Denigration of Vision in Twentieth-Century French
Thought, University ofCalifornia Press.
MacDougall David
1998
Transcultural Cinema, Princeton University Press.
Marcus George
Wymogi stawiane pracom etnograficznym w obliczu ogólnoświatowej nowoczesności, w: Badania kultury, t. 2, red. M. Kempny, E. Nowicka, PWN,
Warszawa (w druku).
Olechnicki Krzysztof
2003
Antropologia obrazu. Fotografia jako metoda, przedmiot i medium nauk
społecznych, Oficyna Naukowa, Warszawa.
Pinney Christopher
1992
The Parallel Histories of Anthropology and Photography, w: E. Edwards
(red.), Anthropology and Photography 1860-1920, Yale University Press,
New Haven-London.
Robotycki Czesław
1995
Antropologia kultury w Polsce - projekt urzeczywistniony, "Lud" t. 78.
Ruby Jay
2&lt;XXl
Picturing Culture. Explorations of Film and Anthropology, The University
ofChicago Press, Chicago-London.
Sikora Sławomir
2001
Obrazowanie kultury. Jaya Ruby 'ego wizja antropologii wizualnej, "Kwartalnik Filmowy" nr 34.
2004
F%grafia. Między dokumentem a symbolem, Świat Literacki, IS PAN, Warszawa.
Snyder Joel
1980
Picturing Vision, w; WJ.T. Mitchell (red.), Language ofImages, The University of Chicago Press, Chicago-London.
Taylor Lucien
1996
lconophobia. How anthropologist lost it at the movies, "Transition", nr 69.
Wright Terence
1997
Fotografia: teorie realizmu i konwencji, przeł. S. Sikora, "Konteksty. Polska
Sztuka Ludowa", nr 3-4.

�Sławomir Sikora

202
Sławomir Sikora

MY LOOKAT ETHNOGRAPHY
(Summmy)
The text is a free peregrination trying to answer some questions on ethnology oftoday
and my "place" in it. The author makes an attempt at expressing his own position on ethnology. Assuming that ethnology is a science with limits that are difficult to be determined, he
believes that it should be also open to other languages ofthe discourse. Writing about his
favourite authors (R. Barthes, J. Cliffiord, C. Geertz, K. Hastrup) the author focuses on the
problem ofthe presence of fiction in the language of ethnologists. He also describes a certain evolution offiction in ethnology. Addressing the issue offield studies, he acknowledges their importance, although he does not claim that they are necessary. An extensive part
ofthe article deals with visual anthropology (which is the main area ofhis interest), its extent
and some translational suggestions.

K.W. Kielisiński, Na targu w Janowie.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9802" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9780">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/23592bd48c0fac2e5872cd68f26444b5.pdf</src>
        <authentication>585ae083cd8b38359b86f6ab1bc02dca</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116624">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2384</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116625">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116626">
                <text>1992</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116627">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2212</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116628">
                <text>Moment Wieczny. O "Uczcie Babette" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116629">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4, s.76-80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116630">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116631">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116632">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116633">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="116634">
                <text>Moment wieczny
O „Uczcie Babette"
Dariusz Czaja

Wszystko w dziele Gabriela Axela wydaje się z pozoru
proste, jednoznaczne, nie w y m a g a j ą c e d o p o w i e d z e ń , komen­
tarzy, a j u ż t y m bardziej analitycznych z a b i e g ó w . Ł u d z ą c
s w ą p r o s t o t ą , ta o p o w i e ś ć o życiu protestanckiej sekty
religijnej, rozpoczyna się czytelnym dla k a ż d e g o m o t y w e m
bajkowym: „ Ż y ł y sobie kiedyś w t y m o d l u d n y m miejscu dwie
siostry, k t ó r e p i e r w s z ą m ł o d o ś ć m i a ł y j u ż za s o b ą . N a imię
m i a ł y M a r t i n a i F i l i p a . " H i s t o r i a opowiedziana w filmie da
się d o ś ć ł a t w o i precyzyjnie streścić. I w t y m momencie
z a c z y n a j ą się schody: okazuje się bowiem, że to co istotne, co
być m o ż e jest najistotniejszą jego treścią kryje się „ p o d "
z e w n ę t r z n y m k s z t a ł t e m , „ p o d " f a b u l a r n ą akcją. Czujemy, że
spod warstwy anegdotycznej przeziera j a k i ś naddatek sensu,
c o ś co nie poddaje się u j e d n o z n a c z n i a j ą c y m f o r m u ł o m .
Z d a r z a j ą się jednak wypowiedzi z a s k a k u j ą c o infantylne, j a k
owa konstatacja pewnego brytyjskiego k r y t y k a , k t ó r y z roz­
brajającą szczerością ogłosił, iż jest to film o k u c h n i francus­
k i e j . I c h o ć z a p r z e c z y ć nie s p o s ó b , że t y t u ł o w a uczta jest
f a b u l a r n ą d o m i n a n t ą filmu, potraktowanie j e j , wyłącznie
j a k o wizualnego aneksu do Fizjologii smaku albo Medytacji
o gastronomii doskonalej A n t h e l m a Brillat-Savarina jest
c z y m ś więcej niż z w y k ł y m nieporozumieniem. T a k i s p o s ó b
lektury bazuje na czysto z e w n ę t r z n y m , p o w i e r z c h o w n y m
widzeniu rzeczy, co w efekcie powoduje c a ł k o w i t e sprzenie­
wierzenie się intencji tekstu
filmowego.
W s p o m i n a m scenę uczty, bowiem na niej właśnie chciał­
b y m przede wszystkim s k u p i ć dalej swoją u w a g ę . Z k i l k u
w ą t k ó w , k t ó r e z a s ł u g i w a ł y b y na osobne o m ó w i e n i e (spot­
kanie odmiennych k u l t u r , m e n t a l n o ś c i , ekspresji religijnej;
temat łaski i przeznaczenia; p o w o ł a n i e i rola artysty, sens
sztuki) wybieram d ł u g ą , r o z ł o ż o n ą w czasie sekwencję uczty,
g d y ż na jej p r z y k ł a d z i e , m o ż e najbardziej w y r a ź n i e , będzie
m o ż n a p o k a z a ć a n o n s o w a n ą w i e l o w a r s t w o w o ś ć , niejedno­
z n a c z n o ś ć , s e m a n t y c z n ą nieprzejrzystość filmu, będzie m o ż ­
na w y d o b y ć jego w y m i a r symboliczny. D o s e n s ó w zawartych
w scenie uczty c h c ę p r z y b l i ż a ć się poprzez p r z y w o ł y w a n i e
innych, bliskich jej semantycznie, c h o ć niekoniecznie t y l k o
filmowych t e k s t ó w i o b r a z ó w , aby t y m sposobem u n i k n ą ć
wspomnianych interpretacyjnych symplifikacji i redukcji.
Oświetlenie obrazu filmowego przez inne, j e m u podobne,
daje i ten zysk poznawczy, że nie n a r u s z a j ą c jego a u t o n o m i i
pozwala dostrzec związki, p o k r e w i e ń s t w a i korespondencje
z a c h o d z ą c e p o m i ę d z y r ó ż n o r o d n y m i , szeroko p o j ę t y m i „ t e ­
k s t a m i " k u l t u r y . Przy i n n y m nastawieniu uchwycenie tego
rodzaju p o d o b i e ń s t w i analogii b y ł o b y utrudnione, jeśli nie
w r ę c z n i e m o ż l i w e . D o d a ć m o ż e trzeba jeszcze i to, że
wydzielane t u dla analitycznej j a s n o ś c i warstwy znaczenio­
we, t w o r z ą w istocie j e d n ą n i e p o d z i e l n ą całość w strukturze
dzieła.
1

2

3

*

*

*

Z a n i m o k a ż e się, że Babette w y g r a ł a na loterii los opiewa­
j ą c y na 10 tysięcy f r a n k ó w , zanim przeznaczy wszystkie te
p i e n i ą d z e na przygotowanie francuskiej kolacji, k t ó r a uświe­
t n i spotkanie z okazji setnej rocznicy u r o d z i n pastora,
założyciela sekty, ó w d z i e ń m i a ł b y ć p o c z ą t k o w o przede

76

wszystkim s k r o m n ą , par excellence religijną u r o c z y s t o ś c i ą ,
odnowieniem konfesji. Rozpocznijmy zatem i n t e p r e t a c j ę o d
tego najbardziej n a r z u c a j ą c e g o się kontekstu. Po śmierci
pastora, jego uczniowie p o d organizacyjnym i d u c h o w y m
p r z y w ó d z t w e m d w ó c h c ó r e k spotykali się co r o k u „ b y c z y t a ć
i k o m e n t o w a ć S ł o w o Boże oraz by czcić ducha swojego
mistrza, k t ó r y — j a k to wciąż odczuwali — był p o ś r ó d n i c h " .
Z r o k u na r o k z a ł o ż o n a przez niego w s p ó l n o t a zmniejszała
się coraz bardziej, n a r a s t a ł y k ł ó t n i e i spory p o m i ę d z y jej
c z ł o n k a m i . W dzień setnej rocznicy u r o d z i n pastora, do stołu
z a s i a d ł o d w u n a s t u najwierniejszych jego u c z n i ó w . Przy­
pominano słowa pastora często p r z e z e ń powtarzane: „ M o j e
dzieci kochajcie s i ę " , „ Ł a s k a i prawda s p o t k a j ą się, sprawie­
dliwość i p o k ó j złożą sobie p o c a ł u n e k " , przypominano
cudowne wydarzenia z jego życia: „ P a m i ę t a m j a k pastor
o b i e c a ł wygłosić kazanie we wsi p o drugiej stronie fiordu. T o
był cud. O d d w ó c h tygodni u t r z y m y w a ł a się fatalna pogoda
i ż a d e n r y b a k nie ośmielał się p r z e p ł y n ą ć fiordu. M i e s z k a ń c y
wioski j u ż prawie stracili nadzieję, ale pastor obiecał, że jeśli
zabraknie łodzi przyjdzie do nich nawet po falach. Trzy d n i
przed B o ż y m Narodzeniem szturm u s t a ł a m r ó z był tak silny,
że cały fiord p o k r y ł się lodem. Taka rzecz nie z d a r z y ł a się
nigdy przedtem." (Por. M t 14,22—33; M k 6,45—52;
J 6,16—21). Ta część uczty, w y p e ł n i o n a p a m i ę c i ą u c z n i ó w
0 s w o i m nauczycielu tworzy c o ś na k s z t a ł t o b r z ę d u k o m memoratywnego. P a m i ę ć przydaje b y t u , m a m o c uobec­
niania nieobecnego. Sprawia, że ten, k t ó r y z zawieszonego
na ścianie p o r t r e t u s p o g l ą d a na swoich u c z n i ó w , jest tego
wieczoru n a p r a w d ę m i ę d z y n i m i . Przez cały ten fragment
„ p r z e b i j a " znajomy, j a k ż e podobny obraz: stół, w s p ó l n i e
s p o ż y w a n y posiłek, dwunastu, M i s t r z i Nauczyciel p o ś r ó d
nich. Ostatnia Wieczerza jest p r a w d z i w ą prefiguracją tej
sceny. C z y ż trzeba d o p o w i a d a ć jeszcze i rozwijać j a w n i e
n a r z u c a j ą c e się typologiczne r ó w n a n i e :
Chrystus i pastor, M i s t r z i mistrz. Ten, k t ó r y n a k a z a ł swej
w s p ó l n o c i e s p o t y k a ć się i rozpamiętywać
ewangeliczne prze­
słanie i Ten, k t ó r y p o w i e d z i a ł : „ T o czyńcie na m o j ą pamiąt­
kę". ( Ł k 22,19) Uczta Babette jest j e d n y m z niewielu filmów
( m o ż e j e d y n y m ) , w k t ó r y m tak d o k ł a d n i e , werystycznie
nieomal dokonuje się imitacja, w g ł ę b o k i m , etymologicznym
sensie tego s ł o w a (łac. imitare — n a ś l a d o w a ć , o d t w a r z a ć )
Ostatniej Wieczerzy. Jest to d o k ł a d n e o d w r ó c e n i e p a m i ę t n e j
sceny z Viridiany Bunuela, gdzie t y t u ł o w a bohaterka, pozos­
tając wierna ewangelicznemu zaleceniu — „ L e c z kiedy
u r z ą d z a s z przyjęcie, z a p r o ś ubogich, u ł o m n y c h , c h r o m y c h
1 n i e w i d o m y c h . " ( Ł k 14,13) — zaprasza do siebie b i e d a k ó w
z okolicy, k t ó r z y w liczbie dwunastu z a s i a d a j ą za s t o ł e m
zastawionym jedzeniem i w i n e m (pierwowzorem ikonografi­
cznym tej sceny jest Ostatnia Wieczerza Leonarda). Przyjęcie
k o ń c z y się o g ó l n y m p i j a ń s t w e m i b i j a t y k ą — parodystyczn y m , b l u ź m e r c z y m odwzorowaniem uczty ewangelicznej. T o
Ostatnia Wieczerza a rebours.
S u g e r u j ą c s y m b o l i c z n ą ekwiwalencję p o m i ę d z y O s t a t n i ą
W i e c z e r z ą a u r o c z y s t ą k o l a c j ą w s p ó l n o t y religijnej, nie
w s p o m n i a ł e m o s ł o w a c h w i e ń c z ą c y c h wielkoczwartkowe
spotkanie u c z n i ó w i M i s t r z a — „Bierzcie to jest C i a ł o m o j e "
oraz „ T o jest moja K r e w Przymierza, k t ó r a za wielu będzie

�w y l a n a " ( M k 14,22, 14,24) — s ł o w a c h u s t a n a w i a j ą c y c h
sakrament Eucharystii, a n t y c y p u j ą c y c h ofiarę K r z y ż a .
Gdzie w filmie m a m y jakiekolwiek n a w i ą z a n i e do ofiary
z ciała i krwi? J a k ą k o l w i e k sugestię p r z y w o ł u j ą c ą m o t y w
p o ś w i ę c e n i a życia dla innych, ofiary z życia? Aluzja d o tego
tematu pojawia się w scenie zdającej się mieć jedynie
anegdotyczne znaczenie. P r z y p o m n i j m y moment, kiedy Ba­
bette, zgromadziwszy potrzebne do przygotowania kolacji
ingrediencje, zabiera się do gotowania. Odwiedza j ą w k u ­
chni jedna z sióstr, k t ó r a po chwili wycofuje się z p r z e r a ż e ­
niem. W nocy ma sen, w k t ó r y m pojawia się g ł o w a w o ł u
w ogniu, żółw w oparach czerwonego d y m u , Babette p o d a j ą ­
ca jej z u ś m i e c h e m kubek z w i n e m (krwią?), k t ó r e g o
z a w a r t o ś ć rozlewa się c z e r w o n ą p l a m ą na b i a ł y m obrusie
i wreszcie sztych p r z e d s t a w i a j ą c y c z a r o w n i c ę - ś m i e r ć z k o s ą
na spienionym k o n i u . Ta cała sekwencja utrzymana w tona­
cji raczej buffo (oniryczny obraz wzmacnia t y l k o grotesk o w o ś ć sytuacji) wydaje się bez większego znaczenia. Jest
jednak c o ś , co k a ż e z a t r z y m a ć się przy niej dłużej: śmierć
i krew. Ściślej rzecz b i o r ą c : śmierć i krew tego, co żywe, tego,
co jest z ciała, z m i ę s a , tego, co zostanie zabite i zjedzone.
W j a k i m sensie m o ż n a t u m ó w i ć o ofierze? Czy nie
n a d u ż y w a m y tego pojęcia o d n o s z ą c je do zjawiska tak
oczywistego, zwyczajnego, trywialnego wręcz j a k s p o ż y w a ­
nie mięsa? W tekście, do k t ó r e g o chcę się o d w o ł a ć ó w
problem, o w o pytanie staje, by tak rzec, na ostrzu n o ż a .
Jolanta Brach-Czaina w n i e z w y k ł y m , p r z e j m u j ą c y m , egzys­
tencjalnym eseju podejmuje pytanie o znaczenie a k t u zjada­
nia przez nas tego co żywe, odnajduje r ó w n i e ż zupełnie n o w ą
p e r s p e k t y w ę spojrzenia na elementarny (i przez to zapoz­
nawany) fakt naszej m i ę s n o ś c i . Oddajmy głos autorce:
„ C h a r a k t e r naszej w s p ó l n o t y determinuje fakt m i ę s n o ś c i . Bo
p o k a r m e m m o ż e b y ć prawie wszystko, ale m i ę s o to jest ciało
i krew. P e ł n e ofiarowanie. W t y m sensie n a l e ż y m y do
w s p ó l n o t y k r w i , że w zjednoczeniu zachowane zostaje życie,
gdy j a k i e ś życie uchodzi. Istnienie — z d a j ą c się b y ć w a r t o ś c i ą
n a d r z ę d n ą — t r w a dzięki ofierze ostatecznej, k t ó r a jest raczej
pobierana niż dobrowolnie s k ł a d a n a przez o f i a r o w u j ą c e g o
się. T a k r w a w a k o m u n i a rozbija z ł u d ę w y r ó ż n i k ó w j a k o
cech, na k t ó r y c h m o ż n a by się o p r z e ć w r o z w a ż a n i a c h
o kondycji naszej czy losie. Los jest w s p ó l n y i w płaszczyźnie
egzystencjalnej sprawiedliwie w y r ó w n a n y . Ofiara zostaje
z ł o ż o n a bez w z g l ę d u na t o , czy t o , co u w a ż a n e jest za niższe,
zostaje p o ś w i ę c o n e temu co wyższe, czy też odwrotnie, t o , co
u w a ż a się za wyższe, zostaje z ł o ż o n e w ofierze temu, czym
pogardza. C z ł o w i e k r o b a k o w i . N i e m o ż e m y istnieć bez
siebie, nie m o ż e m y nie niszczyć siebie, nie m o ż e m y nie
o f i a r o w y w a ć się sobie wzajemnie.(...) G d y nadchodzi śmierć,
p o w i n n i ś m y z w d z i ę c z n o ś c i ą p o m y ś l e ć o tych wszystkich
stworzeniach, k t ó r e w ciągu życia zjedliśmy, bo były ofiarą
s ł u ż ą c ą naszemu istnieniu. I p o w i n n i ś m y się m o d l i ć do tych
s t w o r z e ń . A n a s t ę p n y m p o w i e d z i e ć : jedzcie! T o jest moje
ciało i moja k r e w . "
4

5

T a k zostaje usprawiedliwione, nieustanne, wciąż powta­
rzające się, zwielokrotnione zjawisko zjadania przez nas
istoty cielesnej, i n n y c h istnień. Zostaje ustanowiona teodycea m i ę s a . W kolejnym akapicie, r ó w n i e z d u m i e w a j ą c y m i o d ­
k r y w c z y m j a k fragmenty j u ż przytoczone, dochodzi do głosu
w ą t e k przewijający się w c a ł y m tekście: metafizyczny w y m i a r
naszej m i ę s n o ś c i : „ M e t a f i z y k a m i ę s a zmusza nas do zmiany
tradycyjnego stosunku do w a r t o ś c i tego, co wieczne, i tego,
co chwilowe. Z w y k l i ś m y bowiem u z n a w a ć wieczne trwanie
za szczególnie u p r a g n i o n ą , szczególnie w y s o k ą w a r t o ś ć .
Zazwyczaj b y ł o ono atrybutem przypisywanym A b s o l u t o w i ,
a więc temu, co najcenniejsze. Tymczasem obserwacja m i ę s ­
ności przekonuje nas, że najpowszechniej dane i najcodzienniej banalne jest n i e k o ń c z ą c e się trwanie istnienia. N i e
m o ż n a się go p o z b y ć . Wieczne trwanie jest przyklejone do
istnienia chytrze i przewrotnie w postaci zmiany. Pod­

trzymywane przez w s z e c h p o t ę ż n ą moc ambiwalencji, i nie
o to t u chodzi, czy istnienie istnienia m o ż e się kiedyś u r w a ć ,
s k o ń c z y ć , czy nie m o ż e . Tego nie wiemy. Chodzi t y l k o o t o ,
co m ó w i nam sama m i ę s n o ś ć istnienia. N i c się nie k o ń c z y .
W i ę c b y ć m o ż e , cokolwiek r o b i m y t r w a w j a k i ś s p o s ó b . I b y ć
m o ż e , to nic nie szkodzi, że t r w a . T y m , co jest niezbywalnie
dane wraz z m i ę s n o ś c i ą , jest trwanie n i e s k o ń c z o n e . Zatem
nie o nie należy walczyć, s t a r a ć się, z a b i e g a ć , bo z perspek­
t y w y m i ę s n o ś c i jest to jej cecha nizaprzeczalna.
Zabiegać
warto o każdy bezcenny moment, o niezwykłą chwilę, o ostate­
czną wartość każdego mijającego naszego kształtu istnienia.
Z perspektywy mięsności najwyższą, a b s o l u t n ą w a r t o ś ć
p r z y p i s a ć należy chwilowej indywidualnej formie, przez
k t ó r ą w ł a ś n i e przeistacza się m i ę s n o ś ć , a na w i e c z n o ś ć nie
w a r t o się nawet o g l ą d a ć , ona w mięsności jest. Przyjrzyjmy
się chwili, k t ó r e j k s z t a ł t nadaje czyjaś o b e c n o ś ć z nami.
(Dlaczego tak rzadko to robimy?) Jest bezcenna. I c h w i l i ,
k t ó r e j k s z t a ł t wyznacza czyjeś nieistnienie. I ona jest bezcen­
n y m momentem b ó l u . W i ę c m i ę s n o ś ć kieruje n a s z ą u w a g ę k u
absolutowi u k r y t e m u w p o s z c z e g ó l n y c h momentach, w nie­
powtarzalnie oryginalnych k s z t a ł t a c h , przez k t ó r e ona prze­
suwa się i przeistacza. Nasze zadanie —jak można stąd wnosić
— polegałoby
zatem na umiejętności
przeżycia
wartości
ostatecznej każdej chwili, a z drugiej strony, na nadawaniu jej
wartości absolutnej, przez nas samych ustalonej. Obiektem
naszej szczególnej troski i największych
tęsknot nie powinna
więc być wieczność, lecz zaprzeczająca jej chwila. " (Wszyst­
kie p o d k r e ś l e n i a moje - D C . )
Przytaczam długie fragmenty tego eseju i zestawiam je
z Ucztą Babette z d w ó c h p o w o d ó w . Po pierwsze ze w z g l ę d u
na obecny w n i m m o t y w o f i a r y , przejawiający się w filmie
w r ó ż n y c h o d s ł o n a c h i opalizujący r ó ż n y m i znaczeniami. Po
drugie, ze w z g l ę d u na p o r u s z o n ą tam, w tak z a s k a k u j ą c y m
świetledialektykę c h w i l i i w i e c z n o ś c i , m o t y w , k t ó r y
przyjdzie r o z w i n ą ć w odniesieniu do filmu w i n n y m jeszcze
planie. S ą d z ę , że te właśnie d w a „ t e m a t y " p r z e n i k a j ą całość
filmowej
opowieści, o r g a n i z u j ą m a t e r i ę z d a r z e ń , są ich
„ u k r y t y m " sensem.
P o w r ó ć m y zatem, ale t y l k o na moment, do filmu. D o tych,
j a k ż e z m y s ł o w y c h , j a k ż e smakowitych k a d r ó w , w k t ó r y c h
p o j a w i a j ą się: patera z owocami obok butelki wina, surowe,
d r g a j ą c e plastry świeżego mięsa, zastawiony stół, biały
obrus, a na n i m skrzące światłem srebra. Niejasne poczucie
deja v u , k t ó r e towarzyszy o g l ą d a n i u , czy też precyzyjniej
m ó w i ą c , smakowaniu tych niemalże autonomicznych obraz­
k ó w , zmienia się za moment w p e w n o ś ć wobec tego co
podano n a m przed oczy: p r z y w o d z ą one na m y ś l obrazy
m a r t w y c h natur. Przywołuję je w t y m miejscu nie t y l k o
z p o w o d u odruchowej, s a m o n a r z u c a j ą c e j się asocjacji. Przy
ich pomocy (na w y b r a n y m p r z y k ł a d z i e ) c h c i a ł b y m j u ż teraz,
zanim przejdziemy ponownie do interpretacji sceny uczty,
p o k a z a ć j a k rozumiem z a s u g e r o w a n ą na wstępie jej symboliczność. Co m i a ł b y t u z n a c z y ć symboliczny charakter
uczty? Co znaczy t u symbol? O jakiego rodzaju symbolu
mówimy?
O d razu w a r t o z a z n a c z y ć , że m ó w i ą c o martwej naturze,
nie m a m na myśli tych jej realizacji, k t ó r y c h symboliczne
znaczenie o d c z y t y w a ł z i k o n o l o g i c z n ą r a f i n a d ą Ingvar Bergs t r ó m , jeden z najwybitniejszych z n a w c ó w t e m a t u . C h c ą c
z r o z u m i e ć j a k ujmuję t u s y m b o l i c z n o ś ć martwej natury
(ściślej pewnego jej rodzaju) i s y m b o l i c z n o ś ć w o g ó l e , trzeba
będzie na m o m e n t zawiesić — co nie znaczy p o r z u c i ć
— najczęstsze przyzwyczajenie etnologa i historyka sztuki,
zgodnie z k t ó r y m symbolem jest to, co odnosi do jakiejś
rzeczy, osoby, pojęcia, idei na mocy utrwalonej społecznie
konwencji. D o b r y m p r z y k ł a d e m tak pojętej symboliki s ą
martwe natury typu „ v a n i t a s " : p o w t a r z a j ą c e się w nich
czaszki, klepsydry, mydlane b a ń k i , zgaszone świece, motyle,
muchy, r o b a k i były czytelnymi w chwili powstania (obecnie
6

7

77

�nie zawsze rozumiemy i c h symboliczny sens — potrzeba
pomocy i k o n o l o g a ) symbolami nieuchronnego przemijania,
m a r n o ś c i , ś m i e r c i . Podobnie rzecz dzieje się w deszyf­
rowanych przez B e r g s t r ó m a p r z y k ł a d a c h ukrytej s y m b o l i k i
( „ d i s g u i s e d symbolism") w martwej naturze, zjawiska tak
precyzyjnie analizowanego przez Panofskiego w odniesieniu
d o XV-wiecznego malarstwa niderlandzkiego. W interp­
retacji jednego z o b r a z ó w Jacoba van Es, p r z e k o n u j ą c o
u d o w a d n i a Bergstrom, że przedstawione w n i m elementy
naturalnego ś w i a t a — g a ł ą z k a w i n o r o ś l i , j a b ł k o , dwa goź­
d z i k i — s ą w istocie m a l a r s k ą o p o w i e ś c i ą , ikonograficznym
s k r ó t e m biblijnej historii zbawienia. O b r a z u j ą one przejście
o d grzechu pierworodnego (jabłko), przez Wcielenie Chrys­
tusa (goździk — w swej w i e l o z n a c z n o ś c i o z n a c z a ć m ó g ł
Wcielenie i/lub m ę k ę Chrystusa; winne grono — o d n o s i ł o się
d o samej osoby Chrystusa b ą d ź do Eucharystii) d o o d ­
kupienia c z ł o w i e k a przez ofiarę K r z y ż a . Przedstawiony
poniżej opis obrazu d o ś ć daleko o d w o d z i nas o d tak pojętej
s y m b o l i c z n o ś c i , z w r a c a j ą c u w a g ę na m o ż l i w o ś ć innego jej
rozumienia. Chodzi o jeden z o b r a z ó w Juana Sanchez
Cotana (1561—1627), h i s z p a ń s k i e g o malarza k o n t y n u u j ą c e ­
go l o k a l n ą , rdzennie h i s z p a ń s k ą tradycję tak zwanych „ b o degones" (hiszp. bodega — gospoda l u b s p i ż a r n i a ) . Nazywa­
no t y m o k r e ś l e n i e m obrazy p r z e d s t a w i a j ą c e rzeczy jadalne:
zbiory o w o c ó w i warzyw u ł o ż o n e w szczególny s p o s ó b ,
p o d ł u g uprzednio o b m y ś l a n e j koncepcji. Opis dotyczy jed­
nego z arcydzieł martwej natury hiszpańskiej ( i martwej
natury w ogóle), obrazu z a t y t u ł o w a n e g o Pigwa, kapusta,
arbuz i ogórek (w zbiorach San Diego M u s e u m o f A r t ,
K a l i f o r n i a ) : „ T e n n i e d u ż y obraz cały otwarty jest na prosto­
k ą t n ą niszę w g r u b y m murze, k t ó r a m o g ł a b y b y ć o t w o r e m
bez framug i szyb, ale w t a k i m razie b y ł o b y to o k n o
w y c h o d z ą c e na c i e m n o ś ć . Ś w i a t ł o mocne, badawcze, pada
t r o c h ę z g ó r y , z lewej strony. W jego blasku t r w a j ą rozmiesz­
czone w wyliczonym rytmie po hiperbolicznej krzywej: owoc
pigwy z d w o m a r o z ł o ż o n y m i listkami, g ł o w a kapusty, szero­
ko d o pestek n a d k r o j o n y melon, streficzna jego c z ą s t k a
i o g ó r e k swoim cienistym k o ń c e m wystający przed k r a w ę d ź
parapetu. (...) Jest w t y m obrazie harmonia u m y s ł e m upo­
r z ą d k o w a n y c h rzeczy, o p ł y n i ę t a t a j e m n i c ą i n o c ą . 1 w y ­
czuwalna jest wiara, że tajemnicza noc, noc tamtej strony
okna nie przeciwstawia się h a r m o n i i rzeczy, ale z siebie j ą
w ł a ś n i e w y ł a n i a . " W p o d o b n y m duchu w y p o w i a d a się
o obrazie Cotana w y b i t n y znawca dziejów martwej natury
Charles Sterling: „ W s z y s t k o tutaj oddycha s z t u k ą bardzo
i n t e l e k t u a l n ą oraz zapachem m i s t y c z n y m . " W obrazie
h i s z p a ń s k i e g o malarza, p o r u s z a j ą c e nas w e w n ę t r z n e n a p i ę ­
cie w n i m obecne zbudowane jest na zderzeniu w jednej
przestrzeni iluzjonistycznie oddanej, d o j m u j ą c o realnej,
z m y s ł o w e j p o w ł o k i przedstawionych warzyw i o w o c ó w oraz
nierzeczywistej, j a k b y „ n i e z tego ś w i a t a " aury znierucho­
mienia i bezczasowości. Uczestniczymy w zatrzymanej c h w i ­
l i . W milczącej, a j a k ż e pełnej treści mowie o b r a z u .
Obserwowane jest to, co z m y s ł o w e , widoczne, widzialne,
czasowe. Przeczuwane, domniemywane t o , co duchowe,
niewidoczne, niewidzialne, wieczne. Obydwie przytoczone t u
wypowiedzi o obrazie Cotana, zdają s p r a w ę z istnienia w t y m
dziele pewnej n a d w y ż k i , owego „ c z e g o ś " , co j a k odczuwamy
realnie istnieje, ale czego nie udaje się dyskursywnie wyrazić.
O d s ł a n i a ono j a k ą ś rzeczywistość, k t ó r a zostaje poprzez nie
p r z y w o ł a n a , zasugerowana a j e d n o c z e ś n i e samo jest prze­
g r o d ą na drodze do jej p e ł n e g o uobecnienia. W p o d o b n y
s p o s ó b , a k c e n t u j ą c te same właściwości, k t ó r e w y d o b y w a l i ś ­
m y w obrazie Cotana, w y p o w i a d a j ą się o symbolu, o dziele
symbolicznym n i e k t ó r z y badacze sztuki i myśli symbolicz­
nej: „ D z i e ł o uznane za symboliczne (...) dzięki swojemu
bogactwu o d n i e s i e ń w o ł a do nas: C h c ę p o w i e d z i e ć więcej, niż
faktycznie m ó w i ę , w s k a z u j ę na c o ś więcej niż na siebie! T u
m o ż e m y u c h w y c i ć sam symbol, nawet jeśli nie udaje się go
8

9

1 0

1 1

12

13

78

z a d o w a l a j ą c o wyjaśnić. Symbol jest nieustannym wyrzutem
naszego myślenia i odczuwania. S t ą d też bierze się fakt, że
dzieło symboliczne bardziej nas porusza, bardziej — j e ś l i tak
m o ż n a p o w i e d z i e ć — d r ą ż y , i dlatego rzadko t y l k o pozwala
n a m o s i ą g n ą ć rozkosz czysto e s t e t y c z n ą . "
„Powszechne
rozumienie symbolu j a k o czegoś samoistnego, częściowo
względnie prawdziwego, jest w istocie fałszywe, nie wystar­
cza nam, symbol b o w i e m albo jest c z y m ś więcej albo c z y m ś
mniej. Jeśli symbol j a k o c o ś celowego o s i ą g a swój cel, to jest
n a p r a w d ę n i e o d ł ą c z n y o d owego celu — od wyższej rzeczy­
wistości, k t ó r ą ukazuje. Jeśli takiej rzeczywistości nie ukazu­
je, to znaczy nie o s i ą g a celu, a więc w o g ó l e nie m o ż n a
d o p a t r y w a ć się w n i m ż a d n e j celowej organizacji, formy,
a j a k o pozbawiony t a k o w y c h nie jest symbolem, nie jest
n a r z ę d z i e m ducha, lecz t y l k o m a t e r i a ł e m z m y s ł o w o uchwyt­
nym."
M o ż l i w a jest więc sztuka symboliczna bez symboli z przy­
p o r z ą d k o w a n y m i i m znaczeniami, k t ó r e m o ż n a rozszyf­
r o w a ć . C ó ż z n a c z ą w obrazie Cotana kapusta czy melon? D o
j a k i c h z n a c z e ń o d n o s z ą ? C o o b r a z u j ą , p r z e d s t a w i a j ą , sym­
bolizują, j a k z w y k l i ś m y w t a k i m p r z y p a d k u p y t a ć . Z pew­
n o ś c i ą nie o z n a c z a j ą one, nie symbolizują w ten s p o s ó b j a k
j a b ł k o czy w i n o g r o n a na obrazie Jacoba van E s . N i e da się
ich p o j ę c i o w o z a n a l i z o w a ć , wyjaśnić. Tego rodzaju symboli
nie znajdziemy w s ł o w n i k a c h symbolicznych. O ile w przed­
stawionej wcześniej koncepcji symbolu a k c e n t o w a l i ś m y rolę
kulturowej konwencji, o tyle w proponowanej t u perspek­
tywie ujmowania symbolu, nacisk n a l e ż a ł o b y p o ł o ż y ć na
jego z d o l n o ś ć d o sugerowania treści z m y s ł o w o nieuchwyt­
nych, niepojęciowych, na r e a l n o ś ć sfery duchowej, do k t ó r e j
o d s y ł a , na fakt, że zawiera o n w sobie r ó w n i e ż aspekt
niesemantyczny. Ostatecznie więc, p o w i e d z i e ć m o ż n a , że
symbol w znaczeniu, o k t ó r y m chcemy dalej m ó w i ć , jest
w swych najgłębszych podstawach rzeczywistością natury
mistycznej.
Podano j u ż do stołu, p o w r ó ć m y zatem na u c z t ę . N a stole
zjawiają się: delikatna zupa ż ó ł w i o w a , bliny Demidoff,
amontillado, szampan oraz arcywina — „ V e u v e C l i c q u o t "
(rocznik 1845) i „ C i o s Veugeot" (rocznik 1845), a na deser
w y p e ł n i o n e światłem, soczyste winne grona, j a k b y zdjęte na
tę okazję z płócien m i s t r z ó w m a r t w y c h natur holenderskich.
I p o ś r ó d tej zachwycającej w z r o k i smak w y s t a w n o ś c i , j a k o
clou całego przyjęcia specjał szczególny, rezultat twórczej
inwencji Babette, jej znak rozpoznawczy, jej sygnatura,
olśniewające dzieło sztuki kulinarnej — „Cailles en sarcophage". ( Z a u w a ż m y w t y m momencie, n a w i ą z u j ą c do uwag
0 mięsie i ofierze, że w nazwie tej p o t r a w y ponownie śmierć
daje z n a ć o sobie, c h o ć t y m razem dyskretnie, j a k b y o s ł a b i o ­
na przez metaforyczny c u d z y s ł ó w . Por. sarks - m i ę s o ,
sarcophdgos - m i ę s o ż e r n y ) . J u ż raz w historii kina mieliśmy
p o d o b n ą w y s t a w n o ś ć stołu, podobnie wyszukane menu:
cynaderki po burgundzku, kaczka ze s ł o n i n ą i kasztanami,
w o ł o w i n a ze ś m i e t a n ą i grzybami, ostrygi, langusta a la
M o z a r t z r y ż e m w sosie „ J u t r z e n k a " i t d . T o t y l k o drobna
część zestawu d a ń z Wielkiego żarcia Ferreriego. N a t y m tle
Uczta Babette p r z e d s t a w i a ł a b y się j a k o c o ś w rodzaju
„ a n t y - ż a r c i a " . G d y t a m — p o c h ł a n i a n i e p o k a r m ó w z gar­
gantuicznym apetytem, z a k o ń c z o n e śmiercią b o h a t e r ó w , t u
— smakowanie, delektacja w skupieniu potraw i t r u n k ó w .
U Ferreriego w y k w i n t n e dania są czystą z e w n ę t r z n o ś c i ą ,
„ z n a c z ą " t y l k o siebie. M i ę s o jest m i ę s e m , w i n o winem, są, by
tak powiedzieć, p o z b a w i o n ą wszelkich o d n i e s i e ń gastro­
n o m i c z n ą t a u t o l o g i ą . W Uczcie Babette p o t r a w y , j a k i sam
akt jedzenia, o d n o s z ą poza siebie, poza czysto smakowe
1 zapachowe doznania. N i e s p o s ó b w y o b r a z i ć sobie c o ś
bardziej z m y s ł o w e g o , bardziej zmysły p o b u d z a j ą c e g o nad
chrupkie, dobrze przyprawione m i ę s o , aromatyczne w i n o ,
m u s u j ą c y szampan i ociekające sokiem owoce. A jednak
podczas przyjęcia dochodzi do przeduchowienia z m y s ł o w o 1 4

1 5

1 6

17

1 8

�ści. N a naszych oczach odbywa się jej transmutacja, toczy się
gra z m y s ł o w e g o i duchowego, widzialnego i niewidzialnego.
G e n e r a ł , największy smakosz w c a ł y m towarzystwie, przyta­
cza s ł o w a swojego przyjaciela, k t ó r y o Babette, dawnej
szefowej kuchni w paryskiej Cafe Anglais, p o w i e d z i a ł , że ta
„ k o b i e t a zdolna jest z a m i e n i ć posiłek w rodzaj romansu,
w pełen n a m i ę t n o ś c i stan, w k t ó r y m cielesnej i duchowej
ż ą d z y nie s p o s ó b oddzielić o d siebie."
Babette wydaje na przygotowanie kolacji wszystkie w y ­
grane na loterii p i e n i ą d z e . Jej czyn nie znajduje w y t ł u m a c z e ­
nia w p o r z ą d k u przyczynowym, logicznym, racjonalnym. T o
gest najzupełniej bezinteresowny, r o d z ą c y się z bezgranicz­
nego oddania, nie oczekujący niczego w zamian. T o jest jej
dar. T o jej ofiara. „ W y d a j e się jednak, że 'dar', m a j ą c y
s p o c z y w a ć u p o d ł o ż a ofiary, r o z u m i e l i ś m y zbyt po europejs­
k u i n o w o c z e ś n i e . D a l i ś m y się zwieść Owidiuszowi i zapom­
nieliśmy, co właściwie znaczy ' d a w a ć ' . (...) 'Więcej szczęścia
jest w dawaniu aniżeli b r a n i u ' ( D z 20,35). Teoria do-ut-des
nie pozostawia miejsca na to s f o r m u ł o w a n i e . Z a k ł a d a ono
b o w i e m zupełnie inne rozumienie dawania, a raczej zupełnie
inne znaczenie do-ut-des. N i e ulega z a ś w ą t p l i w o ś c i , że ta
argumentacja nader często stanowi p o d s t a w ę ofiary. Dare
nie znaczy jednak o d d a w a ć d o w o l n y przedmiot w j a k i m ś
n i e o k r e ś l o n y m zamiarze. Dare znaczy n a w i ą z y w a ć stosunek,
a więc ' b r a ć u d z i a ł ' w innej osobie za p o m o c ą j a k i e g o ś
przedmiotu, k t ó r y nie jest właściwie 'przedmiotem', lecz
częścią w ł a s n e g o 'ja' człowieka. ' D a w a ć ' to p r z e n o s i ć c z ą s t k ę
samego siebie w cudze istnienie, tak że powstaje t r w a ł a
w i ę ź . " Babette oddaje, o f i a r o w u j e i n n y m najlepszą
c z ą s t k ę samej siebie — swój geniusz kulinarny, swój artyzm,
swoją s z t u k ę . Wszystko co posiada. C z y m jest owa ofiara,
j a k j ą r o z u m i e ć ? P o s ł u c h a j m y fragmentu literackiego, dziw­
nie p r z y s t a j ą c e g o do opisywanej t u sytuacji: „ D l a c z e g o r o b i ę
moje przyjęcia — p o w i e d z i a ł a na głos z w r a c a j ą c się do życia.
(...) Są ofiarą; s k ł a d a m je j a k o ofiarę — co oczywiście brzmi
strasznie m ę t n i e . (...) c z y m ż e jest dla niej ta rzecz zwana
życiem? Och, to bardzo osobliwe. K t o ś taki a taki mieszka
w South Kensington, k t o ś inny w Bayswater, jeszcze k t o ś
inny, powiedzmy, w M a y f a i r . A ona bezustannie jest ś w i a d o ­
ma ich istnienia; i m ó w i sobie: co za marnotrawstwo, j a k a
niepowetowana strata. I m ó w i sobie: żeby tak m o ż n a ich
z e b r a ć wszystkich! N o i zbiera ich u siebie. I właśnie to jest jej
ofiara — tworzenie, o b m y ś l a n i e ; ale k o m u s k ł a d a tę ofiarę?
1 9

Ofiara w imię samej ofiary — m o ż e . T a k czy inaczej, jest to
jej dar. N i e posiada przecież ż a d n y c h innych w a r t o ś c i . "
C y t o w a n y fragment pochodzi z książki V i r g i n i i W o o l f Pani
Dalloway. Obraz kolacji przedstawiony w niej, j a k i wielu
miejscach, podobna do niego scena przyjęcia z Do latarni
morskiej tej pisarki, w y d a j ą się kongenialnym komentarzem
literackim do filmowego obrazu u c z t y . Przy ich pomocy
m o ż e uda się o d s ł o n i ć inne jeszcze p o k ł a d y z n a c z e ń zawar­
tych w filmie Axela. Obraz przyjęcia w Pani Dalloway jest nie
t y l k o f a b u l a r n y m z w i e ń c z e n i e m akcji, t y m p u n k t e m , do
k t ó r e g o „ z m i e r z a j ą " zdarzenia, ale jest k u l m i n a c j ą sensu
wyższego r z ę d u . Podobnie cały siedemnasty r o z d z i a ł Do
latarni morskiej obejmujący scenę kolacji, emanuje znacze­
niami, bliskimi w swej w y m o w i e o d p o w i a d a j ą c e m u m u
fragmentowi z Pani Dalloway.
P o w r ó ć m y do sensu ofiary złożonej przez Babette. C z y m
jest ten gest, czy podobnie j a k w p r z y p a d k u p a n i D a l l o w a y
„ o f i a r ą dla samej ofiary"? Co to bliżej znaczy? W i e s ł a w
Juszczak, w i d z ą c y Panią Dalloway, w j e d n y m z jej p l a n ó w
znaczeniowych, j a k o o p o w i e ś ć , p a r a b o l ę o artyście, a scenę
przyjęcia j a k o opis a k t u t w ó r c z e g o , j a k o opis przeżycia
formy tak puentuje w y w ó d p o ś w i ę c o n y ofierze Klarysy
Dalloway: „ S ł o w o 'ofiara' nabiera m o ż e właściwej wagi

2 0

21

dopiero wtedy, gdy przyjęcie potraktujemy j a k o c a ł o p a l e n i e ,
gdy zobaczymy w n i m ofiarę samospalania — d o k ł a d n i e j .
T o , co Klarysa w k ł a d a w ten gest, k t ó r y k t o ś w e ź m i e za
objaw snobizmu, a k t o ś inny za n i e r o z s ą d n y wysiłek, z b ę d n y
p o w ó d podniecenia, niepotrzebny (...), to jest wszystko, co
posiada i co d a ć m o ż e , co razem z s o b ą rzuca na s t o s . "
Ofiarny gest Babette m a moc, k t ó r a zdolna jest o d m i e n i ć na
moment rzeczywistość, d o k o n a ć tego, co nie m o g ł o d o k o n a ć
się za s p r a w ą religii, „ p r z y p o m o c y " religijnych s p o t k a ń
kongregacji. A r t y z m Babette sprawił, że ci, k t ó r z y byli sobie
niechętni, stali się sobie bliscy, złączyli się w j e d n ą w s p ó l n o t ę .
T r w a j ą c a uczta staje się z m i n u t y na m i n u t ę d o ś w i a d ­
czeniem n i e z w y k ł y m , co z w o l n a zaczynają u ś w i a d a m i a ć
sobie jej uczestnicy. Nabiera mocy o b r z ę d u . Czas, zwykły
d o t ą d czas jedzenia, s p o ż y w a n i a , uległ zagęszczeniu, zmienił
się w czas o d ś w i ę t n y . Przestrzeń ubogiego d o m u sióstr staje
się nagle „ c a ł k i e m i n n ą " p r z e s t r z e n i ą p o z o s t a j ą c t ą s a m ą , nie
b y ł a j u ż t a k ą s a m ą . Realny, prawdziwie istniejący, „ m o c n y "
staje się obszar z a m k n i ę t y ś c i a n a m i j a d a l n i . O ile p o c z ą t e k
uczty u p ł y w a ł w ś r ó d k ł ó t n i , o s k a r ż e ń i wzajemnych podej­
r z e ń , o tyle z czasem n a p i ę t a sytuacja łagodnieje, u s t ę p u j ą c
na k o ń c u misterium przebaczenia i pojednania. Ponownie
ustanowiona zostaje w s p ó l n o t a .
W Do latarni morskiej pani Ramsay zaprasza na kolację
swoich znajomych i przyjaciół. Podobnie j a k jej bliźniacze
odbicie pani D a l l o w a y cały czas żyje ona o b a w ą czy przyjęcie
się uda: „ R o z e j r z a ł a się — p o k ó j jadalny w y g l ą d a ł przy­
g n ę b i a j ą c o (...) k a ż d y siedział zajęty jedynie s o b ą . " I kiedy
j u ż w y d a w a ł o się, że tych monadycznych istnień nie s p o s ó b
ze s o b ą p o ł ą c z y ć , z w i ą z a ć w całość, nagle dochodzi do
radykalnej odmiany sytuacji: „ T e r a z , kiedy zapalone były
wszystkie świece i twarze po o b u stronach stołu zbliżyły się
przez to światło świec, i w s p ó ł t w o r z y ł y — czego nie b y ł o
o zmierzchu — j e d n ą g r u p ę w o k ó ł s t o ł u , bo teraz noc z o s t a ł a
o d c i ę t a przez szyby, k t ó r e , bynajmniej nie dając wiernego
w i d o k u z e w n ę t r z n e g o świata, marszczyły go tak dziwnie, że
tu, we w n ę t r z u p o k o j u , z d a w a ł się b y ć ł a d i suchy l ą d , a tam,
na z e w n ą t r z , j a k i e ś odbicie, w k t ó r y m rzeczy r o z c h w i e w a ł y
się i niknęły, w o d n i ś c i e . Wszyscy oni ulegli jakiejś przemianie,
która się jakby naprawdę dokonała, i wszyscy byli świadomi, iż
tworzą razem jedną grupę w jakimś miejscu pustym, na jakiejś
wyspie, i wspólnie przeciwstawiają
się owej płynności tam, na
zewnątrz." *(Podkr.
moje - D C ) .
K u l m i n a c y j n y m p u n k t e m uczty jest p r z e m ó w i e n i e genera­
ła. Ten, k t ó r y j a k o m ł o d y człowiek uczestniczył kiedyś
w spotkaniach w s p ó l n o t y opuścił j ą przed wieloma laty.
Z a c h o w a ł jednak w p a m i ę c i n a u k i pastora. Jego s ł o w a m i
rozpoczyna swoją p r z e m o w ę : „ Ł a s k a i prawda s p o t k a j ą się.
S p r a w i e d l i w o ś ć i p o k ó j złożą sobie p o c a ł u n e k . C z ł o w i e k
w swej słabości i k r ó t k o w z r o c z n o ś c i wierzy, że musi w y b i e r a ć
tu w życiu i obawia się ryzyka, k t ó r e podejmuje. D r ż y m y . A l e
nie m a o co, nasz w y b ó r jest bez znaczenia. Nadejdzie czas,
kiedy oczy n a m się o t w o r z ą i wtedy zobaczymy, że ł a s k a jest
n i e s k o ń c z o n a . B ę d z i e m y c z e k a ć na n i ą z ufnością i o d b i e r a ć
z wdzięcznością. Ł a s k a nie stawia w a r u n k ó w . I zobaczymy,
że wszystko to, co w y b r a l i ś m y jest n a m darowane. Wszystko,
co o d r z u c i l i ś m y jest dozwolone. O t r z y m a m y r ó w n i e ż wszyst­
k o to, co o d r z u c i l i ś m y . " W y b ó r , k t ó r e g o przed kilkudzisięcioma laty d o k o n a ł g e n e r a ł (wtedy w stopniu porucznika)
d e c y d u j ą c się na k a r i e r ę w o j s k o w ą jest o d w r ó c e n i e m decyzji
F i l i p y , k t ó r a rezygnuje z kariery wielkiej śpiewaczki i o d ­
rzuca r ę k ę A c h i l l a Papin. Gest wyrzeczenia F i l i p y , po­
święcenia się służbie dla w s p ó l n o t y jest o f i a r ą ze szczęścia
s k o ń c z o n e g o w imię w a r t o ś c i n i e s k o ń c z o n e j . K a r i e r a genera­
ła, b ę d ą c a s p e ł n i e n i e m w znaczeniu doczesnym, w y w o ł u j e
w n i m u kresu życia refleksję o z n i k o m o ś c i swych s u k c e s ó w .
22

2 3

2

79

�Po s k o ń c z o n e j uczcie, g e n e r a ł , w y c h o d z ą c j u ż zwraca się do
M a r t i n y , swojej miłości: „ B y ł e m z p a n i ą przez k a ż d y d z i e ń
mojego życia. P r o s z ę p o w i e d z i e ć , że wiedziała pani o t y m .
— Tak. - A zatem wie pani, że b ę d ę z p a n i ą k a ż d e g o dnia,
k t ó r y zostanie m i jeszcze podarowany. K a ż d e g o wieczoru
b ę d ę z a s i a d a ł do stołu z p a n i ą , nie ciałem, ono jest bez
znaczenia, ale d u s z ą , p o n i e w a ż n a u c z y ł e m się tego wieczoru,
że w naszym p i ę k n y m świecie wszystko jest m o ż l i w e . " Ten
tekst jest rewersem słów, k t ó r e w y p o w i e d z i a ł o n kiedy, przed
wieloma laty, o p u s z c z a ł d o m pastora: „ O d c h o d z ę na zawsze
i nigdy j u ż pani nie z o b a c z ę . P o n i e w a ż n a u c z y ł e m się tutaj, że
życie jest twarde i bezlitosne oraz że istnieją rzeczy n i e m o ż ­
liwe."
D z i w n y i niezwykły t o wieczór, czas p e ł e n p a r a d o k s ó w .
K i e d y ci co nie rozumieli zaczynają r o z u m i e ć . K i e d y to, co
n i e m o ż l i w e staje się m o ż l i w e . K i e d y ci, k t ó r z y m o d l ą się
s ł o w a m i „ n i e dbajmy o s t r a w ę i odzienie", w kontemplacyj­
nej zadumie delektują się p r z y j e m n o ś c i a m i stołu. K i e d y ze
s k ł ó c o n e j sekty, z wyosobnionych istnień rodzi się w s p ó l n o ­
ta. C z y m jest ta rzeczywistość b ę d ą c a zaskoczeniem d l a
wszystkich b i e s i a d n i k ó w ? Poczekajmy jeszcze z odpowie­
dzią, sięgając ponownie do fragmentu z V i r g i n i i W o o l f , do tej
c h w i l i olśnienia, k t ó r a nawiedziła p a n i ą Ramsay: „ W s z y s t k o
w y d a w a ł o się m o ż l i w e . Wszystko w y d a w a ł o się właściwe.
W ł a ś n i e teraz (...), właśnie teraz o s i ą g n ę ł a poczucie bez­
p i e c z e ń s t w a (...) N i c nie trzeba m ó w i ć ; nic nie m o ż n a
p o w i e d z i e ć . T o b y ł o tutaj, w o k ó ł nich. U c z e s t n i c z y ł o to, j a k

czuła, u w a ż n i e n a k ł a d a j ą c panu Bankes szczególnie m i ę k k i
k a w a ł e k , w wieczności, tak j a k czuła to j u ż przedtem,
w z w i ą z k u z c z y m ś i n n y m , przed t y m p o p o ł u d n i e m ; jest
w rzeczach j a k a ś ł ą c z n o ś ć , j a k a ś t r w a ł o ś ć ; c o ś , j a k to
r o z u m i a ł a , co jest niepodatne na z m i a n ę i r o z p o ś c i e r a blask
(...) j a k r u b i n przeciw temu, co p ł y n n e , p r z e m i a j ą c e , znikliwe."
D o ś w i a d c z e n i e pani Ramsay, ale i to, k t ó r e s t a ł o się
u d z i a ł e m u c z e s t n i k ó w uczty wydanej przez Babette, najlepiej
oddaje p i ę k n y o k s y m o r o n z a p o ż y c z o n y o d C z e s ł a w a M i ł o ­
sza: „ m o m e n t w i e c z n y " . A l e wciąż nie wiemy o czym t u
bliżej m o w a . Przypomnijmy zatem m o t y w y uprzednio j u ż
akcentowane: odczucie spokoju, ł a d u , h a r m o n i i , poczucie
j e d n o ś c i i pełni, p o ł ą c z e n i e przeciwieństw, wreszcie obfitość
j a d ł a i n a p o j ó w . Wszystko to pozwala nam na stwierdzenie,
że przed uczestnikami tego wieczoru c u d ó w , uchyliły się na
moment bramy Raju.
Biesiadnicy w y c h o d z ą przed d o m . B i o r ą się za ręce i t a ń c z ą
p o d r o z g w i e ż d ż o n y m niebem w o k ó ł studni ( ź r ó d ł a życia?),
nie c a ł k i e m ś w i a d o m i tego, że tyle razy odmawiana przez
nich m o d l i t w a — „ P a n i e , niech Twoje k r ó l e s t w o z s t ą p i na
ziemie" — w ł a ś n i e się ziściła. I m o ż e t y l k o s ł o w a m ł o d e g o
K a n t a z Traktatu o niebie są na m i a r ę tej chwili szczęścia,
pełni i ukojenia: „ W ciszy, w powszechnej ciszy nocy oraz
w spokoju z m y s ł ó w duch nieśmiertelny m ó w i nienazwanym
j ę z y k i e m o pojęciach, k t ó r e m o ż n a wprawdzie z r o z u m i e ć ,
lecz nie opisać... tak rozumiem n i e p o j ę t e . "
2 5

26

2 7

PRZY PISY:
powiedzenia, lecz raczej na tym, że chce się powiedzieć na raz za dużo
Wszystkie, cytowane dalej fragmenty z Uczty Babette są
i nie znajduje słów wobec napierającej pehii tego, co jest do
tłumaczeniem z angielskiej wersji językowej.
powiedzenia. Tak też, gdy mówimy, że ktoś zamilkł, nie mamy na
Informację tę uzyskałem od Pana Zbigniewa Basary. Że nie są to
myśli tylko tego, że przestał mówić. W zamilknięciu to, co jest do
wyjątki, świadczyć może rażący powierzchownością i naiwnością
powiedzenia, zwraca się ku nam jako coś dla czego poszukujemy
fragment poświęcony Uczcie Babette z artykułu Philippe Niel'a,
Obrazy ucztowania na ekranach. Ze światowego repertuaru roku słowa." H-G. Gadamer, O zamilknięciu obrazu, (w:) Estetyka
w świecie, wybór tekstów pod red. M. Gołaszewskiej, Kraków 1986,
1988, „Kino" nr 11, 1989, s. 40—41
t.2, s. 55
Por. A. Brillat-Savarin, Fizjologia smaku albo Medytacja
C G . Jung, Archetypy i symbole. Pisma wybrane. Warszawa
o gastronomii doskonalej, Warszawa 1977
1981, s. 391
J.Brach-Czaina, Metafizyka mięsa, „Twórczość" nr 10,1986,s.
P. Florenski, Ikonostas i inne szkice, Warszawa 1981, s. 82
81—91
Tamże, s. 86, 85
O podejmowanych na siłę, próbach interpretacji w duchu
symboliki konwencjonalnej jednego z obrazów Cotana wspomina
Tamże, s. 88
I. Bergstróm, Dutch Still-Life. Painting in the Seventeenth M. Rzepińska, op.cit., s. 296
Por. P. Ricoeur, Język, tekst, interpretacja. Wybór pism.
Century, London, b.d.
M. Rzepińska, Siedem wieków malarstwa europejskiego, Wroc­ Warszawa 1989, s. 139—147
ław 1979, s. 257; N. Schneider, The Art of the Still Life. Still Life
Zob. R. Marszałek, Kamień w wodę, Warszawa 1980, s. 124
Painting in the Early Modern Period, Koln 1990, s. 76—87
G. van der Leeuw, Fenomenologia religii, Warszawa 1978, s.
E . Panofsky, Rzeczywistość i symbol w malarstwie niderlandz­ 399—400
kim XV wieku. ,,Spiritualia sub metaphoris corporalium", (w:) tegoż,
V. Woolf, Pani Dalloway, przekł. K . Tarnowska, Warszawa
Studia z historii sztuki, Warszawa 1971, s. 122—150
1961, s. 143
I. Bergstróm, Disguised Symbolism in „Madonna" Pictures and
Twórczość Virginii Woolf odkryłem dla siebie dzięki znakomi­
Still Life, „The Burlington Magazine", vol. X C V I I , 1955, nr 631
tej książce Wiesława Juszczaka, Zasłona w rajskie ptaki albo
(cz.I), s. 307
o granicach „okresu powieści", Warszawa 1981
J. Pollakówna, Rozważania o trzech obrazach, „Więź" nr 23,
Tamże, s. 71—72
1984, s.71
V. Woolf, Do latarni morskiej, Warszawa 1962, przeł. K .
Ch. Sterling, Le nature mor te de I'antiquite a nos jours, Paris
Klinger, s. 124—125
1952, s. 62. O malarstwie Cotana zob. M. Rzepińska, op.cit., s.
Ze względu na istotne odstępstwa od oryginału, cytuję w tym
295—296; Schneider, op.cit., s. 122—124; J. Wiercińska, Hiszpańscy
miejscufilologicznyprzekład Ewy Gieysztor zamieszczony w pracy
malarze martwych natur I polowy XVII wieku. Wystawa w Kimbell
W. Juszczaka, op.cit., s. 44
Art Museum w Forth Worth, „Biuletyn Historii Sztuki", R . L I , nr
Tamże.
3—4, 1989, s. 308—310
„Godzisz się co jest / Niszczyć i z ruchu podjąć moment
„Zamilknąć nie znaczy nie mieć nic do powiedzenia. Przeciw­
wieczny" Cz. Miłosz, Notatnik: Bon nad Lemanem, (w:) Wiersze,
nie: zamilknięcie jest pewnym sposobem mówienia. W języku
Kraków 1984, t.l, s. 292
niemieckim słowo 'milczący', 'stumm', wiąże się ze słowem 'stamCytuję za B. Hrabal, Zbyt głośna samotność. Warszawa
meln', które oznacza 'zająknąć się'. Przejmująca konieczność zająk­
1989, s. 36
nięcia polega w rzeczywistości nie na tym, że nie ma się nic do
1

2

3

1 4

4

1 5

5

1 6

6

7

1 7

8

1 8

1 9

9

2 0

1 0

2 1

1 1

2 2

2 3

1 2

2 4

2 5

1 3

2 6

2 7

80

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6018" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5998">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/55275623371e10bd983bd46df80e25cf.pdf</src>
        <authentication>f5cbfb69c1d79bce4361644a7578c29b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71822">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71823">
                <text>1980</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71824">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:932</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71825">
                <text>Mongolskie widzenie świata i jego odbicie w grze cagaan mod (wybrane przykłady) / ETNOGRAFIA POLSKA 1980 t.24 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71826">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1980 t.24 z.1, s.121-138</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71827">
                <text>Kabzińska-Stawarz, Iwona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71828">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71829">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71830">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71831">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71832">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I V z. 1
I S S N 0071-1861

IWONA KABZIŃSKA-STAWARZ

MONGOLSKIE WIDZENIE ŚWIATA I JEGO ODBICIE W GRZE
CAGAAN MOD (WYBRANE PRZYKŁADY)
Wśród badaczy kultury przez wiele lat panowało przekonanie o autoteliczności celów gier i zabaw. Do niedawna sądzono też, że czynno­
ści wykonywane przez uczestników tego typu zachowań nie wnoszą n i ­
czego nowego do kultury, nie tworzą żadnych dóbr ani nowych porząd­
ków *. Czy jednak istotnie działania tych osób pozbawione są mocy
tworzenia wszelkich dóbr? A może po prostu to współczesne społeczeń­
stwa, z których wywodzą się badacze, przypisują t y m tworom znacznie
mniejsze znaczenie i wartości niż produktom pracy?
Sprawa tworzenia dóbr wydaje m i się szczególnie skomplikowana
w przypadku uczestników różnorodnych gier, którzy — zachowując się
zgodnie z obowiązującymi regułami — staczają z sobą walkę „na niby",
nie tworząc nawet tak nietrwałych na ogół produktów ja te, które są
rezultatem działań bawiących się dzieci. Sądzę jednak, że cel zachowań
uczestników niektórych gier może mieć charakter kreatywny, choć osoby
te, w rzeczy samej, nie dodają niczego nowego do rzeczywistości, jaką
zastają w momencie przystąpienia do gry i po jej zakończeniu. Owa krea­
cja odbywa się bowiem nie na obszarze tworzenia dóbr materialnych,
lecz w sferze świadomości, przekonań i wyobrażeń. Uczestnik takiej gry
wierzy głęboko lub usiłuje wierzyć, że swoim zachowaniem spowoduje
np. pomyślne dla siebie i grupy, którą reprezentuje, działania bóstw,
duchów, innych ludzi itp. Przykładem takiej wiary w kreatywną rolę
gry może być właśnie mongolska gra w cagaan mod (białe drzewo). Gra
ta jest jednocześnie przykładem zachowań zabawowych, których funkcja
wykracza poza sferę ludyczną.
1

R C a i l l o i s twierdził пр., że gra i zabawa są zachowaniami odciętymi od
życia rzeczywistego, dziejącymi się niejako na marginesie tego życia, „nie tak
pomyślanymi" itp. (Les jeux et les hommes, Paris 1958). Współcześnie coraz częś­
ciej odchodzi się od tej koncepcji. Patrz np. prace J . S. B r u n n e r Play is
serious business, [w:] Psychology Today, New York 1975, s. 81-83; J . M. R o b e r t ,
M. J . A r t h , R. R. B u s h , Games in Culture, "American Anthropologist", nr 61:
1959, s. 597-605; H . S c h l o s b e r g The concept of the play [w:] -Child's Play,
New York 1971, s. 212-215, D. W. W i n n i c o t t , Play and Reality, New York 1971.

�122

IWONA K A B Z I N S K A - S T A W A R Z

Przystępując do badań nad grami i zabawami pasterzy mongolskich,
stawiałam sobie pytanie o związki tych form działalności człowieka z sze­
roko pojętą kulturą, z życiem rodzinnym, pracą, religią, obrzędowością,
organizacją społeczną i in. Zwracałam także uwagę na pozarozrywkowe
funkcje gier i zabaw, widząc w t y m istotny klucz do wyjaśnienia miej­
sca i roli tego typu zachowań w kulturze mongolskiej. W grach i zaba­
wach starałam się przede wszystkim dostrzec zwierciadło tej kultury,
traktując je (tzn. owe gry i zabawy) jak soczewkę skupiającą wiele
jej cech i świadectwo specyfiki społeczeństwa, u którego je zanotowa­
łam. Takie spojrzenie na grę pozwoliło m i m. i n . ustalić istnienie związ­
ków między cagaan mod a niektórymi wyobrażeniami Mongołów o ota­
czającym ich najbliższym świecie przyrody.
Koncepcja związku gry cagaan mod z niektórymi wyobrażeniami Mon­
gołów o świecie przyrody, którą zamierzam tutaj przedstawić, oparta
jest na stosunkowo niewielkiej ilości materiałów. Należałoby więc trak­
tować ją raczej jako hipotezę, nie zaś jak gotowe, w pełni udokumento­
wane twierdzenie. Na przedwczesną, być może, prezentację swojej kon­
cepcji zdecydowałam się z k i l k u powodów. Jednym z nich było: pragnie­
nie poruszenia w szerszym gronie problemu traktowanego chyba po
macoszemu w naszej literaturze i ukazania jednego ze sposobów, w jaki
może on być, jak sądzę, rozwiązywany. Pragnęłam także zaprezentować
nie znane szerszemu gronu czytelników materiały archiwalne i ciekawe,
czasem unikalne, materiały terenowe, nie mające swego odpowiednika
w literaturze dotyczącej ludów mongolskich. W nielicznych pracach
poświęconych zabawom i grom Mongołów oraz we fragmentach więk­
szych całości traktujących o kulturze tego kraju cagaan mod wymienia­
na jest jako jedna z gier charakterystycznych i popularnych w Mongolii.
Poprzestaje się tam jednak na ogół na opisie reguł gry (dotyczy to
zresztą nie tylko cagaan mod), z rzadka tylko podejmując próbę jej inter­
pretacji i osadzenia w szerszym kontekście kulturowym . Z materiałów
terenowych wiemy, że cagaan mod była popularna w Mongolii jeszcze
w latach trzydziestych-czterdziestych naszego stulecia i że występuje
jeszcze dzisiaj, choć o wiele rzadziej w porównaniu z wymienionym t u
okresem i na znacznie węższym obszarze (w latach siedemdziesiątych
J J występowanie w centralnej części kraju nie zostało np. potwierdzone).
2

e

Materiały, na których opieram swe rozważania, pochodzą z badań,
jakie przeprowadziłam w ramach prac Polskiej Ekspedycji Etnograficz­
nej PAN w centralnej i zachodniej części Mongolii, wśród Chałchasów
i mongolskich mniejszości narodowych, takich jak Eleci, Miangaci i Derbeci. Wykorzystałam t u także informacje, jakie otrzymał S. Szynkiewicz
od Torgutów i Dzachczinów. Część moich informacji wymaga jeszcze
sprawdzenia i uzupełnienia. W przypadku niektórych rozważań (przede
2

Wyjątkiem jest tu tylko P. N i e b o l s i n ,
towskago ulusa, S-Pietierburg 1852, s. 374.

Oczerki

byta kalmuków

choszou-

�M O N G O L S K I E W I D Z E N I E ŚWIATA

123

wszystkim o związkach cagaan mod z kultem ognia i ideą drzewa kos­
micznego) liczba tych informacji musi być znacznie wyższa od posiada­
nej. Muszą one mieć ponadto znacznie szerszy zakres. Tylko wtedy bo­
wiem wnioski, do jakich doszłam analizując reguły tej gry, okoliczno­
ści, w jakich ona występowała itp., będą miały mocniejsze i bardziej
pewne podstawy. R e g u ł y g r y : W grze biorą udział dwie drużyny
o dowolnej, lecz jednakowej liczbie osób płci obojga. Jeden z uczestni­
ków gry, stojąc na linii „start-meta" wyrzuca jak najdalej kawałek drze­
wa w kształcie walca o jasnej barwie i długości pozwalającej na po­
mieszczenie go w zamkniętej dłoni (około 10 cm). Zadaniem uczestników
jest odnalezienie wyrzuconego kawałka drzewa i doniesienie go do linii
mety. Nie jest to sprawa łatwa, gdyż po drodze członkowie grupy prze­
ciwnej usiłują odebrać znalazcy cagaan mod i uniemożliwić zwycięstwo
drużynie, z której pochodzi gracz. Po odniesieniu kawałka drzewa na
metę przez członka jednej z drużyn gra rozpoczyna się od początku.
Wygrywa ta drużyna, która zwycięży kilka razy (np. sześć) z rzędu.
Cagaan mod organizowana jest przede wszystkim podczas letnich i je­
siennych księżycowych nocy, w miejscu oddalonym nieco od jurt mie­
szkalnych. Jej uczestnikami są (i byli zawsze) ludzie młodzi w wieku
13-25 lat. Zasadniczy trzon stanowiły tu jednak osoby w wieku 15-20
lat. Nie można jednakże wykluczyć udziału osób starszych, nawet do lat
•10, informacje o t y m są jednak sporadyczne. W jednym z wariantów
tej gry — o podobnych zasadach, lecz rozgrywanej w zupełnie innych
okolicznościach (przede wszystkim w dzień i w pobliżu jurt) — uczestni­
czyły dzieci w wieku od 7 do 13 lat. Zabawa ta nie ma jednak wiele
wspólnego z poruszanym tu zagadnieniem, ograniczam się przeto do jej
zasygnalizowania.
Dla współczesnych uczestników cagaan mod jest przede wszystkim
okazją do współzawodnictwa i sportowej rywalizacji. Wspomniane wa­
runki, w jakich odbywa się ta gra, sprzyjają też nawiązywaniu kontak­
tów towarzyskich, okazywaniu uczuć wybranej osobie, a także sporadycz­
nym stosunkom seksualnym. Względy te wpływają zapewne decydująco
na charakter uczestnictwa i sprawiają, że najbardziej zainteresowane
udziałem w grze są osoby w wieku 15-20 lat, pozostające w stanie wol­
nym. Przewaga osób w t y m wieku może być podyktowana nie tylko
zainteresowaniami, lecz także, z czysto praktycznego punktu widzenia,
warunkami, jakie muszą spełniać uczestnicy tej gry. Osoby te powinny
odznaczać się sprawnością, zręcznością, siłą, wytrwałością itp., a cechy
te są przede wszystkim atutem ludzi młodych.
Materiały terenowe pozwalają nam przypuszczać (z dużym prawdo­
podobieństwem), że w niedalekiej przeszłości zachowania osób uczestni­
czących w cagaan mod, przede wszystkim zaś ich kontakty seksualne,
miały szersze znaczenie kulturowe, a ich cel wybiegał daleko poza i n ­
dywidualne doznania. Należałoby t u jeszcze wyjaśnić, że stosunki sek-

�124

IWONA K A B Z I N S K A - S T A W A R Z

sualne osób grających w cagaan mod nie miały nigdy charakteru orgii,
nie obowiązywały wszystkich uczestników i nie przez wszystkich były
praktykowane.
Z zanotowanego u Torgutów faktu grania w cagaan mod na Cagaan
Sar (mongolska nazwa Nowego Roku), przypadający na ogół na przełom
stycznia i lutego, oraz z wyjaśnień informatorów S. Szynkiewicz w y ­
snuł wniosek o funkcji cagaan mod jako bodźca dla mającej się rozwi­
jać wiosną przyrody. Stosunki seksualne osób uczestniczących w tej
grze miałyby pełnić rolę pobudzającą przyrodę i w magiczny sposób po­
magać w jej wiosennym odradzaniu i rozkwitaniu. Taka idea nasuwać
może, jak sądzę, przypuszczenie, że przeważająca liczba młodych wie­
kiem uczestników gry mogła być właściwa i pożądana z uwagi na to,
że młodzież najpełniej uosabia siły płodności, jest obietnicą kontynua­
cji, narodzin... Według niektórych informatorów S. Szynkiewicza dobry,
wesoły początek roku, jaki zawdzięczano m. in. tej grze, miał też w r ó ­
żyć radość na cały nadchodzący rok.
Idąc tym tropem, zbierałam materiały, które pozwalają na zweryfi­
kowanie i uściślenie powyższej koncepcji. Przeprowadzając wywiady
z przedstawicielami starszego pokolenia pasterzy (powyżej 60 lat), zwra­
całam uwagę na opis zachowań uczestników cagaan mod, stosowane tu
rekwizyty, czas w jakim gra ta była najczęściej organizowana, oraz
używaną w niej terminologię. Wiele informacji wskazuje na to, że gra
ta miała ścisły związek z kultami i wierzeniami pasterzy mongolskich,
dotyczącymi przede wszystkim tego, co dla pasterza najistotniejsze, przy­
rody i płodności.
U Eletów, Miangatów i Derbetów nie zanotowałam, co prawda, faktu
towarzyszenia cagaan mod obrzędom noworocznym. Nie możemy jed­
nak — choćby przez analogię do innych ludów mongolskich — w y k l u ­
czyć występowania cagaan mod na Cagaan Sar w okresie, którego nie
obejmuje już pamięć współczesnych nam informatorów. Związek między
cagaan mod i Cagaan Sar wydawał się na ogół informatorom niemożli­
wy ze względu na niesprzyjającą pogodę (zima) i niewielką liczbę osób,
jakie znajdują się wówczas w odległości pozwalaiącej na zorganizowanie
tej gry. Z pierwszym argumentem możemy się ostatecznie zgodzić, choć,
jak widzimy, dla Torgutów i Dzachczinów zimno nie było przeszkodą
w zorganizowaniu cagaan mod, choćby w inicjalnej formie 1-2 rozgry­
wek, w dniu Nowego Roku. Drugi z podawanych powodów budzi jednak­
że pewne zastrzeżenia, jako przykład zbyt daleko posuniętej racjonali­
zacji. Ową „niewielką liczbą ludzi" można tłumaczyć generalnie trudności
w zorganizowaniu gry w okresie zimowym, kiedy to pasterze żyją
w znacznym rozproszeniu z uwagi na kłopoty, jakie mają wówczas w y ­
pasane przez nich zwierzęta ze zdobyciem pożywienia. Okres noworoczny
jest jednakże w Mongolii porą wyjątkowego ożywienia kontaktów towa­
rzyskich, spontanicznych spotkań i wizyt rodzinno-sąsiedzkich. Warunki

�M O N G O L S K I E W I D Z E N I E ŚWIATA

125

korzystne dla zorganizowania cagaan mod istniały, według moich infor­
matorów, latem i jesienią ze względu na ciepłą aurę i bliskość ludzi
koczujących ailami (czasowe obozowiska pasterskie) w niewielkiej odleg­
łości od siebie.
Mimo różnicy w czasie występowania cagaan mod, jaką zauważamy na
podstawie informacji uzyskanych u Torgutów i wymienionych tu i n ­
nych ludów mongolskich (dotyczy to przede wszystkim okresu zimowe­
go), zasadniczy cel zachowań uczestników tej gry i jej związek z odra­
dzającą się i rozmnażającą przyrodą pozostaje jednak- bez zmian. Weźmy
na przykład pod uwagę czas występowania cagaan mod u Eletów i Miangatów. Jak twierdzili niektórzy informatorzy, grę tę zaczynano w pierw­
szym dniu lata. Wybór daty nie był przypadkowy. W tym właśnie
dniu, według wierzeń pasterzy, schodził bowiem na ziemię jej gospo­
darz Lus sabdag. Nasuwa się przypuszczenie, że cagaan mod mogła być
organizowana właśnie dla niego dla pozyskania jego przychylności, na
jego cześć. Na podobnej zasadzie oparte były działania myśliwych mon­
golskich, którzy — pragnąc przychylnie nastawić do swych poczynań
istoty odpowiedzialne za pomyślne łowy — zabawiali je śpiewem, m u ­
zyką, starając się także zachowywać niezwykle uprzejmie wobec siebie.
Zanotowane fakty rozpoczynania gry od wyrzucania produktów
mlecznych w kierunku Ałtaju i Changaju, będących, podobnie jak Lus
sabdag, wcieleniem bóstw opiekujących się przyrodą, wskazują wyraź­
nie na związek tej gry z szacunkiem, czcią i kultem, jakim pasterz od
wieków darzył szeroko pojętą przyrodę. Ofiarowywanie produktów
mlecznych duchom i bóstwom przyrody towarzyszyło także ostatniej
w roku grze, którą organizowano dokładnie w 16 dniu 2 miesiąca jesieni.
Był to dzień, w k t ó r y m Lus sabdag opuszczał ziemię. I znów nasuwa
się przypuszczenie, że ofiary z produktów mlecznych były przeznaczone
m. in. dla niego, a gra w cagaan mod miała uroczyście pożegnać Lus
sabdaga i zapewnić pasterzom jego przychylność w nadchodzącym okre­
sie zimowym. Wyrazem tej przychylności miał być przede wszystkim l i ­
czebny wzrost stad. Stosunki seksualne uczestników cagaan mod miały
zaś w magiczny sposób dopomóc w t y m wiosennym akcie narodzin.
Twierdzenie o wpływie Lus sabdaga na liczebność stad opieram m. in.
na informacjach pasterzy o budowaniu figury żaby w wodzie, w której
mieszkał ów gospodarz przyrody, przez osoby k t ó r y m padało bydło.
Owa figurka, będąca wizerunkiem konia Lus sabdaga, miała poprawić
jego usposobienie i zapobiec dalszym stratom. W zachowaniu t y m mo­
żemy wyodrębnić kilka elementów, mających związek z płodnością i z sa­
mym zjawiskiem zmiany. Oto one: 1) figura żaby układana była z kości
zwanych szagaj będących kośćmi przegubu stopy barana, mających, jak
wykazały badania S. Szynkiewicza i autorki, związek z symboliką mno­
gości i płodności; 2) woda, w której budowano ową figurę, ma też w y ­
raźny związek z płodnością i oczyszczaniem; 3) sam koń przez fakt to-

�126

IWONA K A B Z I N S K A - S T A W A R Z

warzyszenia człowiekowi w ważniejszych (przełomowych) momentach
jego życia wydaje się być symbolem zmiany; 4) ofiary przeznaczane dla
różnych bóstw i duchów opiekuńczych przyrody były na ogół wyrazem
prośby o ich przychylność i spowodowanie pomyślności.
Ciężkie warunki, w jakich zimowały zwierzęta, obfite niejednokrotnie
opady śniegu, zadymki, mrozy, trudności paszowe itp. sprawiały, że
część stad, w t y m także dużych i silnych zwierząt, takich jak wielbłądy,
nie była w stanie przetrwać zimy. Nic więc dziwnego, że pasterze róż­
norodnymi zabiegami starali się zapobiec stratom w stadach i wpłynąć
na naturalne rozmnażanie się zwierząt wiosną. Owe magiczne działania
uczestników cagaan mod, mające zapewnić wiosenne odrodzenie się przy­
rody i m. in. ilościowy wzrost stad, są wyraźnie związane z naturalnym
rytmem rozrodczym niektórych zwierząt, przede wszystkim zaś owiec,
stanowiących podstawę mongolskiej gospodarki pasterskiej. Połowa je­
sieni, a więc moment, w którym — według wierzeń pasterzy — od­
chodzi Lus sabdag, jest właśnie okresem intensywnego kojarzenia owiec
i tryków. Początek wiosny, liczony w Mongolii od Nowego Roku, to z ko­
lei pora przychodzenia na świat młodych jagniąt .
Podobny był sens zabiegów uczestników cagaan mod, grających i n ­
tensywnie przez kilka nocy w trakcie i po zakończeniu produkcji woj­
łoku. Czynność ta, będąca jedną z najważniejszych prac pasterskich,
kończy rok gospodarczy. Magiczne działania stosunków seksualnych
osób grających w cagaan mod miały więc zapewne zagwarantować pa­
sterzom wiosenne odtworzenie tego, co zostało zamknięte wraz z zakoń­
czeniem produkcji wojłoku, zapewnić zwierzętom bujną sierść, która bę­
dzie podstawą do wyrobu wojłoku w następnym cyklu gospodarczym.
Należałoby t u może dodać, że warunki panujące w okresie, w którym
wyrabiano wojłok, wyjątkowo sprzyjały organizowaniu tej gry. Sprzy­
mierzeńcem uczestników była zarówno ciepła pora roku z księżycowymi
nocami, jak i charakter pracy, która wymagał obecności i współdziała­
nia wielu osób i zaliczana była przez pasterzy do tzw. wspólnych prac.
Uroczysty charakter gry w cagaan mod w dniach takich, jak wspom­
niany początek lata, produkcja wojłoku, pożegnanie Lus sabdaga i in.,
podkreślany był m. i n . stawianiem talerza z produktami mlecznymi na
linii „start-meta" (taki talerz jest nieodzownym elementem wszelkich
uroczystości w Mongolii), obecnością starców siedzących na tej linii,
częstujących zwycięzców mlekiem, kumysem lub kefirem, oraz śpiewa­
niem na zakończenie gry pieśni „Piękny, letni miesiąc", k t ó r ą u Eletów
i Miangatów wykonywano tylko w szczególnie ważnych momentach,
np. podczas wesela.
Starcy siedzący na linii mety pełnili przede wszystkim rolę obser­
watorów. Każda z grup uczestniczących w cagaan mod miała ponadto
3

3

Dane o naturalnym rytmie rozrodczym owiec zaczerpnęłam z pracy I . M. M a j s k i eg o, Mongolia nakanunie riewolucji, Moskwa 1960, wyd. 2, s. 76.

�M O N G O L S K I E W I D Z E N I E ŚWIATA

127

swego opiekuna, będącego jednocześnie sędzią, który nosił miano achłagcz. Z jego r ą k zwycięzcy przyjmowali mleczne napoje. Achłagcz chwa­
lił też zwycięzców słowami: „Ładnieś znalazł i przyniósł cagaan mod,
dzielny młodzieńcze" (w oryginalne chiin — człowieku). Zważywszy na
wysoką pozycję starców w społeczeństwie mongolskim możemy przypu­
szczać, że ich obecność na mecie nadawała zabawie nie tylko bardziej
uroczysty charakter, ale była jednocześnie wyrazem społecznej akcep­
tacji zachowań jej uczestników i wzmocnienia magicznego charakteru
tych zachowań oraz okazywania najwyższego szacunku opiekuńczym bó­
stwom przyrody, z którą owa zabawa była związana.
Obecność starców była wymagana tylko w tych dniach, w których
cagaan mod miała szczególnie uroczysty charakter. Jednakże i w pozo­
stałe dni, kiedy cel gry był czysto autoteliczny, gdy grano l i tylko dla
samej przyjemności, stwarzano pozory społecznej sankcji starszyzny,
np. przez umieszczenie na linii mety szuby imitującej człowieka lub też
posadzenie osoby młodej, z t y m jednak zastrzeżeniem, ażeby była ona
starsza od najstarszego uczestnika gry choćby o rok.
Zastanówmy się teraz nad wzajemnymi relacjami kontaktów seksual­
nych uczestników cagaan mod z faktem wyrzucania przez nich białego
drzewa. Wyrzucanie drzewa o jasnej barwie na ogół tłumaczyli informa­
torzy, tak jak wiele innych zachowań, względami praktycznymi. Jest
bowiem prawdą oczywistą, że łatwiej odszukać w nocy drzewo o jasnej
barwie niż drzewo ciemne. Wypowiedzi niektórych informatorów poz­
walają nam jednak widzieć w owym drzewie wyrzucanym przez uczest­
ników gry coś więcej niż zwykłą drewnianą pałeczkę. Pozwalają też
sądzić, że wybór białego drzewa dyktowany był nie tylko względami
praktycznymi, lecz drzewo o jasnym odcieniu było w tej grze szczegól­
nie pożądane ze względów kulturowych. Należałoby t u dodać, że w dniach,
w których cagaan mod miała charakter szczególnie uroczysty, biel w y ­
stępowała jeszcze dwukrotnie: białe produkty ofiarowywano duchom
opiekuńczym przyrody, białe były też napoje, którymi częstowano zwy­
cięzców ( i tylko ich!). Wraz z białym drzewem biel występowała więc
w t y m czasie trzykrotnie, a więc w ilości, której Mongołowie nadają
znaczenie symboliczne i magiczne.
Zastanówmy się teraz, dla jakich powodów używano w tej grze bia­
łego drzewa i skąd mogła wziąć się jej nazwa? Na pytanie o cele ca­
gaan mod k i l k u informatorów odpowiedziało mi, że „odbywała się ona
k u uciesze drzewa". Twierdzono także, że drzewo to nie mogło być za­
stępowane żadnym innym przedmiotem o jasnej barwie (np. białym
kamieniem), gdyż „tylko drzewo jest żywe". Zważywszy t ę szczególną
wyłączność i szacunek, jakimi darzyli Mongołowie drzewa, możemy s ą ­
dzić, że drzewo występujące w grze cagaan mod było dla pasterzy sym­
bolem żywej przyrody. Tej przyrody, na którą próbowali oni oddziaływać
swymi zabiegami.

�128

IWONA K A B Z I N S K A - S T A W A R Z

Podobne zachowania zanotowano u XIX-wiecznych Kałmuków. Niebolsin pisał, iż grając wiosną w cagaan modun i dziękując (komu? —
IKS) za pomyślnie przebytą zimę, używali oni kamienia owiniętego białą
wełną pochodzącą z hodowanych przez nich zwierząt . Wełna ta — po­
dobnie jak drzewo — była produktem żywej przyrody. Kamień ułatwiał
tylko stworzenie z niej odpowiedniej piłeczki. Być może, owa wełna,
z której robiono widoczną, zewnętrzną część piłeczki, była dla Kałmuków
symbolicznym przedstawieniem nie tylko samych zwierząt, lecz całej ich
pasterskiej gospodarki. Była ona też zapewne informacją wskazującą
mocom odpowiedzialnym za pomyślność pasterzy kierunek pożądanego
oddziaływania.
Przytoczone tutaj przykłady są wyraźnym świadectwem wiary w kre­
acyjną funkcję gry cagaan mod, wybiegającą poza sferę działań ludycznych i autoteliczne cele gry. Obserwujemy t u także specyficzny sposób
oddziaływania zachowań kulturowych, do jakich należy gra, na świat
natury, żywej przyrody, symbolizowanej tutaj przez drzewo i wełnę.
Dbałość o zachownie naturalnego związku drzewa ze światem przyrody
była przy t y m tak wielka, że nie uciekano się do zabiegów malarskich
w celu rozjaśnienia szarawej czy żółtawej barwy drzewa, lecz pozosta­
wiano ją taką, jaką była w rzeczywistości.
Szukając powiązań cagaan mod z szerzej widzianą k u l t u r ą i mając
na uwadze informacje o organizowaniu tej gry „ku uciesze drzewa", sta­
wiałam sobie pytanie, czy nie istniały jakieś powiązania tej gry z ideą
drzewa kosmicznego. I następnie: gdyby istotnie występowały powiąza­
nia tego rodzaju, czemu miałyby służyć stosunki seksualne uczestników
gry i uroczysta oprawa nadawana jej w wyraźnie wyznaczonych momen­
tach cyklu rocznego?
Teksty pochodzące z terenów Mongolii, zebrane m. i n . przez N . Potanina, świadczą wyraźnie, że Mongołom bliska była idea drzewa kos­
micznego. Według jednego z takich tekstów (informatorem był Elet
z miasta Kobdo, zachodnia Mongolia) drzewo to rośnie gdzieś na zacho­
dzie, jest ono tak ogromne, że w jego cieniu może się skryć 2000 ludzi.
Szyszkami jego są jurty, liście zaś ma ono tak tłuste jak pierogi. Drze­
wo to stoi na równinie, gdzie nie ma ani trawy, ani lasu, ani piasku,
ani kamienia, a gleba jest miękka .
W jaki sposób można jednakże połączyć ową ideę z grą cagaan mod?
Pewne pomysły podsunęły m i badania R. Tomickiego. W wielu prze­
analizowanych przez niego mitach kosmogonicznych i antropogenicznych,
m. i n . z terenów Azji Środkowej i Północnej, wspomina się o osobliwym
drzewie, z którego pierwsi ludzie zjedli owoce, zyskując w ten sposób
4

5

4

N i e b o l s i n , op. cit., s. 374.
G. N. P o t a n i n , Oczerki siewiero-zapadnoj
s. 187-188.
5

Mongolii,

S-Pietierburg 1883,

�M O N G O L S K I E W I D Z E N I E ŚWIATA

129

zdolność rozmnażania się. Mity te są więc dowodem istnienia wierze­
niowego związku między drzewem kosmicznym, którego odmianą jest,
jak mniemam, także znane nam drzewo rajskie, a płodnością człowieka.
Być może właśnie tutaj należy szukać wyjaśnień społeczno-kulturowych
funkcji cagaan mod, jego znaczenia i genezy. Gra ta jest, być może,
swoistym przypomnieniem mitu opartego na tej koncepcji? Nie dyspoluję jednakże żadnymi materiałami, które umożliwiłyby mi weryfikację
tego przypuszczenia. Pozostanę więc na razie przy stosunkowo lepiej
udokumentowanym twierdzeniu o związku między grą cagaan mod
a drzewem jako symbolem żywej przyrody, którą mają pobudzić do roz­
woju zachowania uczestników tej gry.
Jedna z informacji (uzyskana od Eleta), jakie otrzymałam w odpo­
wiedzi na pytanie o cele cagaan mod sugeruje jeszcze jedno możliwe
powiązanie tej gry z wyobrażeniami Mongołów o świecie przyrody. I n ­
formacja ta wskazywała na to, że gra odbywała się nie tylko k u ucie­
sze drzewa, lecz że miała także sprawiać radość ogniowi. Związek jej
z ogniem powtórzył się też w informacji pochodzącej od Miangata, doty­
czył on jednak płaszczyzny filologicznej, mianowicie nazewnictwa grup
uczestniczących w tej grze. Grupy te nosiły nazwę ogień (mong. gał).
W grach drużynowych, występujących na terenie Mongolii, nie spotka­
łam tego terminu, używanego dla oznaczenia poszczególnych zespołów.
Spotykamy go natomiast u Buriatów, gdzie oznacza ognisko, obozowisko
każdej z drużyn biorących udział w masowych polowaniach o charakte­
rze sportowym. Najprawdopodobniej takie samo znaczenie, być może
przeniesione ze zwyczajów myśliwskich, można by wiązać z ową nazwą
gal. W cagaan mod znaczy ona tyle co drużyna. Objaśnienie tej nazwy
za pomocą materiałów etnograficznych wydaje m i się na razie niemożli­
we. Nie tłumaczą jej bowiem ani reguły gry, ani jej oprawa. Pozostanę
więc przy ogniu, znajdującym się na płaszczyźnie wyobrażeniowej, przed­
stawionym przez informatora jako zjawisko, dla którego m. in. organi­
zowano cagaan mod.
Ta nieoczekiwana, przyznaję, informacja o związku tej gry z ogniem
nasunęła m i szereg przypuszczeń i pytań: Czy cagaan mod jest pozo­
stałością jakiegoś obrzędu związanego z kultem ognia, którego istnienie
(tzn. kultu) zostało potwierdzone także na terenach Mongolii? Jak w y ­
tłumaczyć obecność „ognia" w tej grze, nie naruszając dobrze udoku­
mentowanego faktu występowania cagaan mod w funkcji bodźca dla
przyrody? Czy w ogóle zachodzi jakiś związek między owym drzewem
i ogniem występującym w zabawie, a zachowaniami jej uczestników
i niektórymi wyobrażeniami pasterzy o świecie przyrody? Czy ów ogień
i drzewo były tylko drogą, za pośrednictwem której składano ofiary du­
chom opiekuńczym i rządzącym światem przyrody?
Szukając rozwiązania, zaczęłam od odpowiedzi na pytanie, czy ogień
w kulturze mongolskiej miał jakiekolwiek powiązania z płodnością przy9 — Etnografia Polska, X X I V , z. 1

�130

IWONA K A B Z I N S K A - S T A W A R Z

rody, jej odradzaniem się i zamieraniem na czas zimy? Materiały tere­
nowe ekspedycji, a także informacje, na jakie natrafiłam w literaturze
i nieopublikowanych źródłach, wskazują bez wątpienia na istnienie tego
typu powiązań.
Najpełniej i najwyraźniej wskazują na nie niektóre rękopisy prze­
chowywane w bibliotece państwowej w Ułan Bator . Znajdujemy w nich
wyraźne dowody na istnienie kultu matki ognia w przedrewolucyjnej
Mongolii. Świadczą o tym m. in. ofiary z mostka owczego składane jej
w dniu Nowego Roku. Ofiarom t y m towarzyszyły inwokacje, zawiera­
jące na ogół następujące grupy informacji: 1) rodzaj składanej ofiary;
2) dane o stworzeniu matki ognia; 3) opis jej cech zewnętrznych; 4) za­
kres jej wpływów i działania. O t y m zakresie informują nas przede
wszystkim prośby kierowane ku matce ognia, którymi kończy się na
ogół każda inwokacja. Matka ognia występowała pod różnymi imionami,
np. Od Galayiqan lub Gał Eke. Ofiary dla niej były zawsze te same,
przede wszystkim tłuszcz, stanowiący podstawę jej pożywienia. Istniało
natomiast kilka wersji stworzenia tej postaci. Przypisywano je boskiej
woli niebios i ziemskim istotom, np. rodzicom Czyngiz-chana lub jemu
samemu i jego pierwszej żonie, związkowi żelaza lub stali (ojciec) z ka­
mieniem otoczakiem lub krzemieniem (matka). Według innych podań,
przodkami matki ognia były drzewa iwy, rosnące na wierzchołkach
wzgórz Changaj-chana i Burchat-chana .
Postaci matki ognia nadawano cechy ludzkie. Wyobraźnia ludowa
odziewała ją w jedwabne szaty ozdobione guzikami i przepaskami, obli­
cze jej zaś było szerokie i jak jedwab gładkie. Wśród próśb zanoszo­
nych przez składających ofiary możemy wyróżnić dwa obszary działa­
nia Gał Eke. Pierwszy, to obszar wiary i zachowań zgodnych z kanona­
mi religijnymi. Matka ognia ukazywana tu jest jako dobre bóstwo, któ­
re może sprawić, że wszędzie zapanuje religia i towarzyszący jej zespół
obrzędowo-zwyczajowy. Ta część tekstów przepojona jest wyraźnie du­
chem myślenia lamajskiego. Drugi obszar działań matki ognia dotyczy
bezpośrednio interesującej nas sfery płodności i rozwoju przyrody, dzie­
dzin ludzkiej pomyślności mierzonej m. in. dostatkiem bydła i dzieci.
To do matki ognia zanoszono prośby: „Niech rodzi się moje potomst­
wo" . Ona miała też moc obdarowywania człowieka bydłem i była tą,
która czyniła „bydło licznym, jak zboże i kasze" .
6

7

8

9

* Są to rękopisy zatytułowane Księga ofiar składanych
ogniu (biblioteka p a ń ­
stwowa w Ułan Bator, sygnatura 294/G-15 oraz Sutra ofiar składanych
ogniu,
tamże, sygnatura 294.2/G-15. Przekład tych tekstów na język polski został doko­
nany przez S. Godzińskiego. Maszynopis znajduje się w Archiwum Zakładu Etno­
grafii I H K M P A N w Warszawie pod numerem 207.
T. A. B i e r t a g a j e w , Kult bogini-matieri ognia u mongolskich
plemion,
„Sowietskaja Etnografija", vol. 6: 1973, s. 120-125.
Sutra ofiar składanych
ogniu, s. 28.
» J.w.
7

8

�131

M O N G O L S K I E W I D Z E N I E ŚWIATA

Twierdzenie o przypisywaniu matce ognia wpływu na rozwój rodzin
i stad, stanowiących ich materialne zabezpieczenie, można ponadto po­
przeć informacją o składaniu ofiar i oddawaniu czci matce ognia (o imie­
niu Ut) podczas obrzędu weselnego, kiedy to proszono ją o pomyślność
dla młodej pary .
Siady k u l t u matki ognia zachowały się też, jak przypuszczam, w nie­
których obrzędach występujących do niedawna na terenie Mongolii.
Do ohrzędów tych należy np. doroczne składanie ofiar, m. in. z mostka
owczego, na przeznaczonych specjalnie do tego celu usypiskach kamieni,
tworzących pojedyncze wzgórki zwane owoo, jak mówiono u Eletów
i Miangatów — „dla przyrody". Można t u także z pewnością zaliczyć
zwyczaj obdarowywania mostkiem owczym kobiet podczas uroczystości
weselnych.
Teksty świadczące o występowaniu kultu matki ognia na obszarze
Mongolii pochodzą z końca X V I I I i pierwszej połowy X I X wieku oraz
z przełomu wieku X I X i X X . W t y m samym okresie powstały jednakże
teksty, które dowodzą, iż nie mniejszym szacunkiem darzono wówczas
męskich gospodarzy-opiekunów ognia . Postacie bóstw ognia były nie­
jednokrotnie utożsamiane z samym ogniem. Poszczególne rękopisy, na
które się tutaj powołuję, pozwalają jednak wnioskować, że mimo tego
utożsamiania płeć bóstwa-opiekuna była przez pasterzy wyraźnie uświa­
damiana.
10

11

1 0

O kulcie bogini-matki ognia patrz także: N. N. P o p p e, Zum Feuerkultus oei
den Mongolen, „Asia Major", Leipzig 1925, vol. 11, fasc. 1, s. 130-145; C . R. В a w d e n, Mongol Notes, 1. The Lauvain fire ritual, "Central Asiatic Journal", Hagues
1963, vol. 8, nr 4; В. R i n t c h e n , Les materiaux pour Vetude du chamanism.e
mongol, "Asiatische Forschungen", Wiesbaden 1959, Bd 3., N. L . Ż u k o w s k a j a ,
Narodnyje wierowanija
Mongołów i buddizm, [w:] Archieołogija
i etnografija Mongolii, Nowosibirsk 1978, s. 29, 33.
1 1

O kulcie męskiego bóstwa ognia donoszą między innymi teksty zapisane
przez Ch. Luwsanbaldana, znajdujące się w jego prywatnym posiadaniu. Tłumacze­
nia tych tekstów, dokonane przez S. Godzińskiego, przechowywane są w Archiwum
Zakładu Etnografia I H K M P A N pod numerem 207. Jeden jest tekstem barga-buriackim, pochodzącym z Mongolii Wewnętrznej (przełom X V I I I - X I X w.), drugi
zaś nosi trudny do odczytania tytuł tybetański i jego przynależność do którejś
z grup etnicznych Mongolii jest sporna. W innych tekstach znajdujemy wyraźne
ślady jednoczesnego w y s t ę p o w a n i a na terenie Mongolii kultu męskiego i żeńskiego
bóstwa ognia. Przykładu dostarcza W. K . W j a t k i n a , która w pracy Mongoly
Mongolskoj Narodnoj Riespubliki,
[w:] Trudy Instituta Etnografii (Moskwa 1960,
t. 60) na stronach 225-226 pisze o składaniu ofiar przeznaczonych dla p a n a
o g n i a o imieniu Sorongcon Gombo. Wymieniając inne zwyczaje mongolskie
Wjatkina pisze: „Jeżeli po zarżnięciu owcy okaże się, że w jej wnętrzu znajdował
się płód, to jagniątko to namaszcza się tłuszczem pochodzącym z żołądka tej
owcy i rzuca w ogień. M ó w i ą [Mongołowie — I K S ] , że bogini ognia ma trzyletniego
chłopczyka, któremu rzucają to jagnię w charakterze jadła" (s. 241).
Badania
1948-1949.

prowadzone

przez

Wjatkinę

na

terenie

Mongolii

obejmują

lata

�132

IWONA K A B Z I N S K A - S T A W A R Z

K u l t matki ognia, jak większość tzw. kultów kobiecych w wielu k u l ­
turach, jest zapewne w Mongolii kultem starszym od kultu gospodarza
czy też męskiego bóstwa ognia. Przyczyny stopniowego zastępowania
jednego obiektu kultu przez inny nie są w tej chwili istotne dla moich
rozważań. Szczególnie ważne jest natomiast, że mimo zmiany płci obiek­
tu kultu, jaka nastąpiła na niektórych terenach Mongolii, utrzymany
został zakres działań opiekuna ognia. Ofiary, jakie mu składano (przy
czym nie notujemy żadnej różnicy w charakterze ofiar i uzależniania
ich od płci bóstwa-opiekuna) miały w każdym przypadku na celu wszel­
ką kreację, pomnożenie dóbr składającego je, a więc jego rodziny i stad,
zdrowia i innych niematerialnych wartości. W jednym z tekstów i n ­
wokacji skierowanej do męskiego bóstwa ognia znajdujemy na przykład
strofy: „obdarz dostatkiem jagniąt, aż wypełnią chugen [tj sznur z p ę ­
tlami do wiązania jagniąt — przyp. tłumacza S. Godzińskiego], daj
dostatek dzieci, aż wypełnią kołdrę" . Widzimy więc, że ogień uważa­
ny był za wcielenie płodnych sił przyrody i siłę odpowiedzialną jedno­
cześnie za tę płodność, niezależnie od płci bóstwa opiekującego się nim
lub utożsamianego z ogniem .
Wróćmy teraz do cagaan mod i jej magicznego wpływu na rozwój
przyrody. Informacje o wyraźnym związku ognia z płodnością nasunęły
mi hipotetyczne przypuszczenie, że działanie uczestników gry mogło być
również skierowane k u bóstwu ognia, nie tylko k u mniej lub bardziej
upersonifikowanym duchom odpowiadającym za różne miejsca, zjawi­
ska atmosferyczne, stan stad itp. Być może były one pierwotnie skie­
rowane wyłącznie k u bóstwu ognia? Z czasem zaś, wraz z nasilaniem
się kultu licznych bóstw przyrody, ten jednoznaczny personalny związek
mógł być przeniesiony na szerszy krąg postaci (o cechach bardziej ogól­
nych, syntetycznych) mających spełniać prośby pasterzy. Tego rodzaju
transformacje znane są dobrze z terenów wielu krajów, m. in. także
położonych na terenie objętym wpływami lamaizmu . Być może zwią12

13

14

1 2

Tekst barga-buriacki zapisany przez Ch. Luwsanbaldana (por. informacje
zawarte w przypisie 11).
Przedwczesne i nazbyt schematyczne były, jak się wydaje, ustalenia Ż u k o w ­
skiej, która, pisząc np. o stopniowym przejmowaniu cech i funkcji przypisy­
wanych bogini-matce w świecie lamajskim przez inne postacie panteonu, orzekła,
że takie funkcje, jak stworzenie świata, zarządzanie czasem, pogodą itp. przyjęły
na siebie bóstwa męskie, żeńskie bóstwa zaś odpowiedzialne były za kontynuację
rodu ludziego, małżeństwo, rodzinę i dzieci N. L . Ż u k o w s k a j a , Formy prokulta prirody w pantieonie i Hluałach lamaizma, [w:] Rieligija i mi/ologija narodów
Wostocznoj i Jużnoj Azii, Moskwa 1970, s. 100-104. Taka była za­
pewne generalna tendencja w świecie lamajskim; niemniej jednak podany tu przeze
mnie przykład przypisywanej — jeszcze na przełomie X I X i X X wieku (teksty
Wjatkiny) przez Mongołów —• odpowiedzialności za losy i rozwój rodziny zarówno
męskim bóstwom opiekującym się ogniem, jak i postaci jego matki, w s k a z y w a ł y b y
na istnienie wyjątku od tej reguły.
1 3

'jawlenija

1 4

Przykłady takiego swoistego mieszania się e l e m e n t ó w wierzeń

szamańskich

�M O N G O L S K I E W I D Z E N I E ŚWIATA

133

zek cagaan mod z ogniem jest tak dawny, że nie obejmuje go pamięć
współczesnych informatorów ani też ustne przekazy, na których mogą
się oni opierać. Czy jest to jednak jedyny powód braku większej ilości
informacji o jakimkolwiek związku tej gry z ogniem?
Zastanówmy się jeszcze nad informacjami, które mogłyby pośrednio
wskazywać na istnienie tego rodzaju związków w przeszłości. Weźmy np
pod uwagę zarzucone już niemal powszechnie organizowanie cagaan mod
na Cagaan Sar. Czy może być jakiś związek między występowaniem tej
gry w tym właśnie okresie a kultem ognia i mongolskimi wierzeniami
0 wpływie ognia na rozwój przyrody? Zważywszy na to, że Nowy Rok
był w Mongolii m. in. okresem składania ofiar bogini (czy też ogólnie
bóstwu) ognia z wiadomym nam celem pozyskania jej przychylności,
który to zwyczaj był jednym z elementów obrzędowości noworocznej
mającej zapewnić pasterzom dobrą przyszłość, związek, o którym t u
mowa, jest zupełnie możliwy. Funkcja cagaan mod byłaby t u analogicz­
na do tej, jaką przypisywano tej grze występującej w innych (lepiej
uświadamianych przez współczesnych pasterzy) przełomowych momen­
tach cyklu kalendarzowo-gospodarczego. Cagaan mod, przeznaczona dla
bóstwa ognia, miałaby więc również pobudzać odradzającą się wiosną
przyrodę.
Okres nowego roku był też w świadomości wielu społeczeństw nie
tylko czasem odtwarzania się, odradzania przyrody, lecz generalnie cza­
sem ponownych narodzin wszelkich zjawisk, m. i n . i ognia. To wieczne
odradzanie przypominane było poprzez opowieści mityczne i różnorodne
misteria. I znów nasuwa się hipotetyczne przypuszczenie, iż źródła ca­
gaan mod leżą gdzieś w mitycznym kręgu wierzeń o powstawaniu życia
1 wszelkich zjawisk, w misterium nawiązującym do stworzenia ognia
z drzewa iwy...
Jest to jednakże tylko jeszcze jedno przypuszczenie.
Zauważmy jednak, że i w t y m domniemanym obrzędzie, w którym drze­
wo dawałoby życie ogniowi w sposób mityczny (zgodny zresztą z pra­
wem natury), zostałyby zachowane idee kontynuacji i narodzin, k t ó r y m i
przepełniony jest zespół noworocznych zwyczajów i wierzeń. Niezależ­
nie więc od tego, czy drzewo i ogień występujące w cagaan mod wcho1 5

i lamajskich na terenach objętych w p ł y w a m i tej religii podaje np. Ż u k o w s k a
w cytowanej powyżej pracy oraz w swojej książce Łamaizm i rannije formy rieligii,
Moskwa 1977, s. 80. Patrz także recenzja z tej książki, pióra S. S z y n k i e w i c z a ,
zamieszczona w bieżącym numerze „Etnografii Polskiej".
Nie wiadomo dokładnie, z jakiej części Mongolii pochodzi tekst przytoczo­
ny przez Biertagajewa (za D. Banzarowem), w którym znajdujemy informacje
o mitycznym związku genealogicznym między drzewem i ogniem. Czy mógł on
powstać w centralnej części Mongolii, gdzie jako paliwo używany jest wyłącznie
suchy nawóz zwierzęcy? Czy też powstał w części zachodniej, która obok nawozu
u ż y w a także drzewa? W wielu informacjach o pochodzeniu ognia, jakie przytacza
Potanin (patrz przypis 5), nie znajdujemy jednak potwierdzenia występowania tego
typu skojarzeń na terenach północno-zachodniej Mongolii.
1 5

�134

IWONA K A B Z I N S K A - S T A W A R Z

dziłyby z sobą w układ, w k t ó r y m dominująca rola przypadałaby drze­
wu lub ogniowi, niezależnie od tego, czy gra ta jest pozostałością kultu
ognia, k u l t u drzew symbolizujących żywą przyrodę, czy w ogóle k u l t u
jakichkolwiek sił mających wpływ na świat żywej przyrody, czy jest
to pozostałość noworocznego obrzędu oczyszczania , przypominania m i ­
tów kosmogonicznych i prapoczątków różnych zjawisk, zawsze, w każ­
dym z możliwych rozwiązań, występuje jej wyraźny związek z płodnoś­
cią, życiem i kontynuacją.
Zwróćmy jeszcze uwagę na gest, jakim jeden z uczestników gry wy­
rzuca kawałek drzewa. Drzewo to, wyrzucone w górę, spada następnie
łagodnym łukiem na ziemię, co staje się sygnałem do rozpoczęcia po­
szukiwań. Możemy oczywiście twierdzić, że gest ten nie ma żadnego zna­
czenia. Przypuszczam jednak, że i ów gest wyrzucania drzewa, jak i cała
gra, świadczy o związku cagaan mod z wizją świata przyrody stworzoną
przez całe pokolenia pasterzy mongolskich. Wydaje m i się, że ten gest
może równie dobrze przemawiać za związkami tej gry z kultem ognia,
którego pochodzenie kojarzone jest z drzewami i w y rosnącymi na wierz­
chołkach gór Changaj-chana i Burchat-chana, jak i za związkami z k u l ­
tem bóstw przyrody, dla których ofiary często były wyrzucane k u
górze, w kierunku domniemanego stałego lub czasowego miejsca ich
zamieszkania.
Sposób widzenia świata u pasterzy mongolskich uzewnętrznia się też
w zakończeniu cagaan mod, organizowanej w dniach bardziej uroczy­
stych. W tych dniach, według niektórych przekazów miangackich, chłop­
cy biorący udział w grze, zakończywszy boje o drzewo, próbowali jesz­
cze swych sił w zapasach (zachowując przy t y m podział na dwie grupy,
te same, które ścierały się w cagaan mod), dziewczyny zaś śpiewały
pieśń „Piękny letni miesiąc". Zastanówmy się, w jakim celu mogły być
organizowane owe zmagania chłopców zmęczonych już chyba udziałem
w cagaan mod? Dlaczego były to właśnie zapasy, a nie jakakolwiek inna
forma przedłużenia gry? Dlaczego wreszcie przystępowano do tych za­
pasów tylko w dniach bardziej uroczystych?
Zachowanie chłopców, podobnie jak i cała ta gra oparta na r y w a l i ­
zacji, zdaje się t u przypominać o odwiecznej walce człowieka z przyrodą
i człowieka z człowiekiem. Walkę tę zaś podejmuje przede wszystkim
16

i e

Dokładny opis takiego noworocznego obrzędu oczyszczania za pośrednictwem
ognia znajdujemy np. u P. K . Kozłowa, (Mongolija i Kam, Moskwa, 1947, wyd. 2,
s. 161) oraz u W. W. R o c k h i l l a (Tftg Land of the Lamas, London 1891,
s. 113-115). W obrzędzie tym, jak podaje np. Kozłów, Mongołowie widzieli sposób na
oczyszczenie się z grzechów minionego roku i jednoczesne wybawienie od wszelkich
złości i napaści w roku nadchodzącym. Po ceremonii spalenia figurki ofiarnej
(balin) wszyscy uczestnicy obrzędu biegli do swych domów, nie oglądając się
za siebie, aby wszelkie nieszczęścia spalone w ogniu nigdy już do nich nie
wróciły.

�M O N G O L S K I E W I D Z E N I E ŚWIATA

135

mężczyzna. Dziewczyny śpiewające wymienioną pieśń nie były już zo­
bowiązane do zachowania uprzedniego (zabawowego) podziału na grupy,
lecz łączyły się w jeden zespół, uosabiając t y m samym, jak m i się w y ­
daje, pojednanie i pokój.
Taka forma zakończenia cagaan mod zdawała się przypominać o od­
wiecznym podziale społecznym według płci i o różnicy w rolach pełnio­
nych przez kobietę i mężczyznę. Występowanie cagaan mod па Cagaan
Sar, czy też w dniach szczególnie silnie związanych z cyklem gospodarczo-kalendarzowym, potwierdzałoby sens takiego przypominania.

Iwona Kabzińska-Stawarz

i
T H E M O N G O L I A N V I E W O F T H E W O R L D AND I T S R E F L E C T I O N
T S A G A A N MOD G A M E

IN T H E

Summary

!
!
i
1

Until recently tsagaan mod has been among the popular Mongolian games.
Based on the competition of two teams trying to recover a wooden stick thrown
far away by one of the participants, it attracted mostly youth aged 15-20 years.
Conditions in which this game was usually played — warm, moonlit nights —
facilitated social contacts, helped to bring out feelings towards chosen partners
and (in single instances) led to sexual unions. Studies carried out by S. Szynkiewicz
and the author have shown that behaviour of participants in tsagaan mod, once
had a wider cultural meaning. The time of the game (New Year, beginning of
Summer, mid-Autumn and the end of agricultural seasons) indicates its obvious
links with the economic-callendar cycle. Field materials suggest that sexual
relations during cagaan mod — depending on the period the game was played —
were to magically awaken to life Spring nature, to ensure its revival after
a usually hard winter time. The author suggest that the purpose of tsagaan mod
exceeded the rules of a simple game. It was of a creative type and fulfilled
important cultural functions chiefly due to the close behavioural links of its
participants with fertility and nature — two aspects so important to herdsmen.
The importance of tsagaan mod was also indicated by the setting during
particularly festive occasions — plates with milk products were placed at the
finishing line, the elders were present and watched the game, winners were
served with milk drinks and a suitable song was sung at the end of the game.
Basing on herdsmen's information concerning the organization of the game —
to „the joy of the tree" ("Since only trees are alive)" —• the author concluded
that the piece of wood appearing in the game symbolized the living and
regenerating nature which was to be influenced by the behaviour of tsagaan
mod participants. On the basis of information relating to the organization of the
game also "to the joy of fire", the author advances the hypothesis on links
between tsagaan mod and the fire cult. To support this thesis and the well
documented statement that the game represented an impulse for developing nature,
she quotes many examples (including literature and 18th-19th centuries Mongolian
manuscripts) providing evidence that fire was supposed to exert influence on the
fertility of the world of nature and of human families. The author supposes

�136

IWONA K A B Z I N S K A - S T A W A R Z

that tsagaan mod might have been originally organized exclusively for the fire
god to win his favour and hence — certain specific advantages. Only with the
passing of time and the spreading of cults of many deities responsible for
nature, particular places, herds, atmospheric phenomena etc., the circle of figures
who were to fulfil herdsmen's wishes, became wider and synthetized. The author
sought to confirm links between tsagaan mod and the fire cult also by information
on the periods the game was held (above all during the New Year) and by the
behaviour of participants (gestures).
The author presented, moreover, hypothetical deliberations on the genesis of
tsagaan mod. She thought to detect it, among others, in a suggested New Year
mystery play representing the mythological birth of fire from the sallow tree
or (one not excluding the other) in the symbolic New Year rite of purifying oneself
from sins by means of fire.

Ивона Кабзиньска-Ставаж
МОНГОЛЬСКОЕ МИРООЩУЩЕНИЕ И ЕГО ОТРАЖЕНИЕ В ИГРЕ ЦАГААН МОД
Резюме
Еще недавно цагаан мод принадлежала к весьма популярным монгольским играм.
Имеющая в своей основе соревнование двух коллективов, стремящихся отыскать деревян­
ную палочку, заброшенную далеко одним из участников, она привлекала прежде всего юно­
шей в возрасте 15-20 лет. Обстоятельства, при каких обычно шла эта игра — теплые безлун­
ные ночи — способствовали, между прочим, устанавливанию товарищеских связей, про­
явлению чувств избранникам, а также порой и сексуальным связям участников. Исследо­
вания, проведенные С. Шинкевичем и автором статьи, выяснили, что такое поведение лиц,
участвующих в игре, имело некогда широкое культурное значение. Время, к какому приуро­
чивалась эта игра (новый год, начало лета, середина осени, окончание хозяйственного се­
зона), указывает на ее бесспорную связь с календарно-хозяйственным ритмом. Материалы,
полученные путем местных исследований, позволяют полагать, что половые сношения
участников цагаан мод — в зависимости от времени игры — должны были магическим
образом побуждать к жизни возрождающуюся весной природу или же гарантировать ско­
товодам возрождение ее после обычно тяжелого зимнего периода. Автор стремится дока­
зать, что цель игры состоял не в самом увеселении, что эта игра имела созидательный ха­
рактер и выполняла важные прежде всего культурные функции тесной связи поведения ее
участников с тем, что наиболее важно для скотовода: с плодородием и природой.
О придавании важного значения цагаан мод свидетельствовало также и оформление,
сопутствующее этой игре в особенно торжественные моменты: на линии финиша ставилась
тарелка с молочными продуктами, присутствовали старики-судьи и наб-людатели игры,
в заключение состязаний пелись соответствующие случаю песни.
Основываясь на сведениях, почерпнутых у пастухов, об устраивании игры, чтобы обрадо­
вать дерево, и запрете заменять его каким-либо другим объектом („ибо только дерево — жи­
вое"), автор приходит к заключению, что дерево символизировало в игре живую, возрождаю­
щуюся природу, на которую должно было воздействовать поведение участников цагаан мод.
На основании сведений об устраивании этой игры также чтобы обрадовать огонь автор ставит
гипотез о связи цагаан мод с культом огня. В поддержание этого тезиса и для сохранения
хорошо документированного утверждения о роли этой игры как стимула для развивающейся
природы автор приводит многочисленные примеры (м. пр. из литературы и монгольских
рукописей X V I I - X I X вв.), свидетельствующие о приписывании огню влияния на плодо-

�M O N G O L S K I E W I D Z E N I E ŚWIATA

137

родность мира природы и количественное развитие человеческих семей. Автор полагает,
что цагаан мод первоначально могла устраиваться исключительно для божества огня ради
его покровительства при получении определенных благ, и только со временем, вместе с рас­
пространением культа многих существ, покровительствующих как природе, отвечающих
за атмосферные явления и т. п., так и отдельным местностям, стадам, круг существ — ис­
полнителей желаний скотоводов расширился и синтетизировался. Подтверждение несомненносги связи цагаан мод с культом огня автор ищет м. пр. в сведениях о времени, когда ус­
траивают эту игру (прежде всего в новогодний период) и в некоторых видах поведения ее
участников, м. пр. в жестах.
В статье представлены также гипотетические рассуждения над генезисом цагаан мод.
Автор доискивается его м. пр. в предполагаемой новогодней мистерии, изображающей
рождение огня и дерева ивы, или же (причем первое не исключает второго) в символическом
обряде очищения от грехов через посредство огня.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6746" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6726">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0b8454ff60e5532d607584e8d220ab17.pdf</src>
        <authentication>432f6da5b2541c57c93fb20b3cc547c9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80341">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6128</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80342">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80343">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80344">
                <text>film etnograficzny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80345">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5715</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80346">
                <text>Montaż lokalności / LUD 2008 t.92</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80347">
                <text>LUD 2008 t.92, s.283-288</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80348">
                <text>Hinca, Przemysław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80349">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80350">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80351">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80352">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80353">
                <text>Lud, t. 92, 208038

PRZEMYSŁAW HINCA
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytet im. A. Mickiewicza
Poznań

MONTAŻ LOKALNOŚCI.
PRODUKCJE F I L M O W E GÓRALI STANU HIMAĆAL W INDIACH

W himalajskich miasteczkach i wioskach stanu Himaćal od kilku lat zmienia
się pewna sfera kultury, towarzysząca góralom i ich gościom. Jest to muzyka.
Współcześnie zaczyna ona nabierać innego niż dawniej znaczenia i pełni ważną
funkcję dla Kanaurów (nazwa własna Kanauring), mieszkańców regionu, podzie¬
lonych na wiele społeczności lokalnych. Była i jest nadal stałym elementem auto¬
busowych podróży do osad w górskich dolinach. Obecnie nie sposób nie usłyszeć
lokalnej muzyki także poza wnętrzem pojazdów. Na wiejskich uliczkach przez
głośniki sprzętu nagłaśniającego lepszej lub, częściej, gorszej jakości, dociera
ona do uszu przybyszów oraz mieszkańców. Trzeba chęci i wytrwałości, aby bez
oporów zacząć wsłuchiwać się w specyficznie brzmiącą dla europejskiego ucha
muzykę indyjską. I nie rzecz w samym instrumentarium, lecz w wyjątkowym
wokalu, szczególnie żeńskim. Z założenia, im wyższą tonację opanuje wokalist¬
ka, tym bardziej doceniany jest jej warsztat. To zmierzenie się z zupełnie inną
przestrzenią tonacji, tak bardzo pożądanej przez lokalnych odbiorców.
Nieco inaczej jest z muzyką górali. Jej stylistyka różni się od produkcji indyj¬
skich. Głosy, zarówno żeńskie, jak i męskie, operują tonacjami bliższymi natu¬
ralnym. Możliwości techniczne, które stały się dostępne na przełomie wieków,
wraz z pojawieniem się komputerów, pozwoliły na swobodniejsze tworzenie
własnych „wizytówek" muzycznych. Z czasem przerodziły się one w prezenta­
cje audiowizualne. Rozpoczęto nagrywanie filmów do śpiewanych przez górali
pieśni. Forma teledysków rozpowszechniła się w całym regionie. Mieszkańcy
Himalajów na bieżąco śledzą indyjski rynek filmowy, lecz to, co tworzą, dalekie
jest od wytworów z fabryki snów. Pierwsze wrażenie, jakie towarzyszy oglądają¬
cym, nie wykracza poza odczucie, iż materiał jest niezbyt interesujący czy wręcz
nudny, przypominający naprędce zrobiony film o folklorze. Taniec, tradycyjne
stroje, teksty ludowe, i naiwnie opowiedziana kamerą ckliwa historia, zazwyczaj
o tematyce miłosnej. Pozostaje posmak egzotyki, spojrzenia w odmienność, ale

�284

Przemysław Hinca

również naiwności wkraczającej w ramy kiczu. Ta „zabawa" nowym środkiem
wyrazu zaczyna się dopiero rozwijać. W rzeczywistości ani taniec, ani pieśni
ludowe, a tym bardziej strój, noszony dumnie przez górali, nie tylko od święta,
nie są przeżytkiem. Są mocno związane z obrzędowością i żywo kultywowane
przy stosownych okazjach. Novum, jak widać z obrazu jeszcze nieoswojone, to
odgrywanie ludyczności przed obiektywem kamery.
Ze względu na pięcioletnią przerwę, jaką miałem w badaniach terenowych
w okręgu Kinnaur, trudno mi określić (góralom również), kiedy aranżacje utwo­
rów zaczęły przybierać dzisiejsze brzmienie. Obecnie w warstwie muzycznej
powszechnie wykorzystuje się różnego rodzaju keyboardy, i to te instrumenty
stanowią tło muzyczne, a nie tradycyjne karnale, shanay'e (instrumenty dęte) czy
bębny. Tło dźwiękowe oraz wokal poddawane są obróbce tak, by słyszalny był
efekt echa. W zamierzeniu ma oddawać warunki górskiej doliny, w rzeczywisto¬
ści jest sztucznym dodatkiem.
Płyty i kasety z muzyką można kupić na straganach lub od handlarzy noszą¬
cych swój kram na własnych ramionach. Stoiska rozstawiane w czasie lokalnych
targów i festiwali to właściwie punkty promujące poszczególne wydania, przy
okazji oferujące dosyć szeroki wybór wcześniejszych produkcji. W mniejszych
miejscowościach nie ma problemu, by nabyć nośniki na straganie spożywczym
czy warzywnym. Jest to produkt dostępny powszechnie.
Dlaczego akurat warto pisać o muzyce, o jej nowej formie medialnej?
Otóż, w ciągu ostatnich pięciu lat przybrała ona inną postać i zaczęła pełnić do¬
datkową funkcję. Jest czynnikiem integrującym grupy lokalne. Oferowana jest też
na nośnikach, symbolizujących pewien przełom technologiczny w sposobie zapisu
danych. Koszt nie przekraczający dwóch dolarów nie stanowi wartości zaporowej.
Płyty wideo-cd (vcd) można obejrzeć na domowych odtwarzaczach DVD. Urzą¬
dzenia te, do dzisiaj niezbyt powszechne nawet u nas, można spotkać w domach
górali. Jeżeli w wiosce nie mieszka wielu zamożnych ludzi, to z pewnością odtwa¬
rzacz znajdzie się w dharamsali — świetlicy wiejskiej (dawniej służącej jako stanica
pielgrzymkowa). Zawsze więc jest miejsce i sposobność, by obejrzeć kupione płyty.
Najczęściej kupowane są nowości tworzone przez artystów z własnej doliny. W dru¬
giej kolejności — te płyty, które zdobyły sobie rozgłos w regionie. Konkurencja bollywoodzka z nizin nie jest aż tak mocno odczuwalna. Inaczej traktuje się w górach
muzykę filmową z wielkich ekranów, a inaczej własną twórczość.
Warto przyjrzeć się też krótkiej historii rejestrowania muzyki i obrazu przez
samych górali. Kasety magnetofonowe z utworami nagranymi przez Kanaurów we
własnym języku pojawiły się na rynku w połowie lat 90. X X wieku. Początkowo
były to głównie pieśni dewocyjne, poświęcane lokalnym bogom. Pokazywały się
także zestawienia utworów tworzonych i pisanych przez młodych artystów. Co cie¬
kawe i niespotykane na płytach i kasetach kupowanych w naszym kraju, oprócz
ścieżek dźwiękowych z utworami znajdują się też dźwiękowe reklamy lokalnych
sklepów (np. obuwniczego, tekstylnego), zakładów usługowych (tapicerów, sto-

�Montaż lokalności. Produkcje filmowe górali stanu Himaćal w Indiach

285

larzy), a nawet kolejnych kaset lub płyt. Pieśniom dewocyjnym zwykle towa¬
rzyszy tradycyjny podkład muzyczny, odgrywany na instrumentach będących
własnością świątyń w każdej osadzie. Te produkcje także nie są pozbawione
komercyjnych ścieżek reklamowych. Utwory oparte o teksty ludowe lub pisa¬
ne współcześnie, aranżowane są w „nowoczesnej" oprawie dźwiękowej, którą
tworzą keyboard z efektem echa i perkusja elektroniczna. Obecnie można nabyć
także nowe produkcje rejestrowane na kasetach magnetycznych. Stanowią one
alternatywę w możliwości odtwarzania oraz są atrakcyjne cenowo — połowa
wydatku na płytę VCD z tym samym materiałem.
W roku 2003 wydano pierwszą płytę wideo (VCD) w języku kinnauri. Zawie¬
rała kilka tradycyjnych pieśni śpiewanych w języku regionu, we współczesnej
aranżacji. Od tego czasu rynek z twórczością filmową nabierał coraz większej
dynamiki. Masowa produkcja płyt wideo-cd z regionalnym folklorem w ciągu
zaledwie pięciu ostatnich lat zyskała status niemal koniecznego elementu za¬
znaczania własnej wyjątkowości i odrębności kulturowej. Co więcej, tego typu
produkt staje się ważnym czynnikiem integrującym społeczności lokalne. Klient
przeglądający płyty otrzymuje od handlarzy wskazówki, na co zwracać szcze¬
gólną uwagę. Pierwsze słowa, jakie można usłyszeć: „To nasza muzyka i nasza
dolina". Następnie padają nazwiska i imiona wykonawców oraz producenta płyty
(często to ta sama osoba, która jest jednym z głównych wokalistów lub tancerzy).
Są to pełne informacje ze wskazaniem miejsca zamieszkania (lub gdzie aktualnie
można znaleźć daną osobę). Prezentacja i reklamowanie płyty pełne są zaangażo¬
wania, emocji i dumy z takiej oferty, co kontrastuje z obojętnością w momencie
podawania produkcji „obcych". Pokazuje to doskonale, jak mocnym akcentem
kulturowym stał się zapis własnego folkloru, i w jaki sposób na jego podsta¬
wie kreowany jest wymiar lokalności. Nabiera ona wyrazistości przestrzennej,
kojarzonej z własną doliną, osadą i charakterystycznymi miejscami, takimi jak
świątynie, wodospady, rzeki, szczyty górskie.
W materiałach tego rodzaju wyodrębniają się dwie, podlegające odrębnej ana­
lizie, warstwy: dźwiękowa i wizualna. W wymiarze dźwiękowym najmniej istotna
wydaje się estetyka wykonywanych utworów. Ważne jest natomiast przekazanie
specyfiki językowej danej społeczności. Spośród wielkiej różnorodności dialektalnej całego okręgu Kinnaur wyodrębnia się trzy duże zespoły językowe (pokry¬
wające się z ogólnie przyjętym podziałem stref kulturowych): dialekty Kinnauru
dolnego, centralnego i górnego. Jak duża jest rozbieżność w mowie górali, niech
świadczy fakt, iż mieszkańcy skrajnych regionów nie są w stanie się zrozumieć,
gdy używają własnych dialektów. Każdy z trzech regionów jest podzielony na
odrębne doliny stanowiące społeczności lokalne, które zachowały własną specy¬
fikę językową. Pojawiające się na rynku płyty pokazują, jak istotnym elementem
tożsamości górali jest mowa. Skoro poruszam kwestię języka, to warto wspo¬
mnieć, iż statystycznie coraz większa część młodzieży zna już tylko wyuczony
w szkołach język hindi. Popularność utworów w języku kinnauri, śpiewanie wraz

�286

Przemysław Hinca

z wykonawcami, upowszechnia chęć poznawania mowy ojców. Dzisiaj jeszcze
za wcześnie, by wyrokować, jak długo dialekty lokalne będą środkiem komu¬
nikacji werbalnej. W pierwszych dniach sierpnia 2008 roku władze Himaćalu
podjęły uchwałę, ustanawiającą hindi jako język stanowy. Taki krok z pewnością
utrudni ewentualne próby wprowadzenia edukacji w językach lokalnych. Na ile
popularność przebojów tworzonych w języku kinnauri jest w stanie powstrzymać
zanikanie dialektów regionu, okaże się w ciągu najbliższych lat.
Druga warstwa, obrazowa, jest równie interesująca z punktu widzenia folk¬
lorysty, choreologa, historyka, jak i antropologa. Te materiały z powodzeniem
można określić jako archiwalia. W tle za wykonawcami pojawiają się charakte¬
rystyczne, wielowiekowe forty, świątynie i budynki mieszkalne. Wielu z nich już
dzisiaj nie ma. Pożary i upływ czasu nie oszczędzają nawet budowli będących
dla mieszkańców wiosek centrum życia społecznego. Wiele scen kręci się na
dziedzińcach świątyń. W produkcjach z okręgu Kullu zaczęły się pojawiać palankiny wyobrażające postacie lokalnych bogów. Dotychczas raczej chronione
przed obcymi, teraz stają się symbolem mocy i dumy. Czy ta praktyka będzie się
upowszechniała, trudno przewidywać, ponieważ niektóre z bóstw uważane są za
tak potężne, iż nie powinny ich widzieć osoby postronne. Innym aspektem obra¬
zu jest taniec. Tradycyjne układy odtwarzane są wiernie, co można zweryfiko¬
wać, obserwując sposób świętowania różnych grup wiekowych. Pewne elemen¬
ty, związane dotychczas z przestrzenią sacrum, pojawiają się także w obrazach
filmowych. Chauri — jaczy ogon przytwierdzony do srebrnej rękojeści, służy
do sakralnego oczyszczania powietrza od złych mocy. W produkcjach wideo
jest atrybutem lidera prowadzącego grupę tańczących (w takim samym układzie
prowadzony jest taniec w obecności dewtów — bogów z wiosek). Nie należy
takiemu postępowaniu przypisywać chęci nadania wyższej rangi tańcowi. To po
prostu element nieodzowny w tańcu grupowym.
Twórcy muzyki, tekstów i wykonawcy nie pozostają anonimowi. Każdy
utwór jest bowiem ilustrowany obrazami tańczących i śpiewających wykonaw¬
ców w układzie na przemian zmontowanych po sobie sekwencji o charakterze
tradycyjnym i współczesnym. W układach tradycyjnych „bohaterowie" klipu
występują w strojach tradycyjnych. Przypomina to sytuacje obrzędowe, mające
miejsce na dziedzińcu świątynnym podczas dorocznych świąt. Te sceny przepla¬
tane są sekwencjami ujęć z tymi samymi, co poprzednio, osobami, lecz ubrany¬
mi w stroje współczesne, codzienne. Młodzi tancerze w charakterystycznych dla
regionu układach tanecznych występują w jednym ujęciu przyodziani w stro¬
je ludowe, w drugim zaś ubrani zgodnie z obowiązującymi kanonami, zwykle
młodzieżowej mody (dżinsy, t-shirt, luźna koszula, okulary przeciwsłoneczne,
sportowa czapka z daszkiem). Cel takiej konstrukcji obrazu to zaprezentowanie
siebie samego, by być rozpoznawalnym. Z premedytacją rezygnuje się z typowo
folklorystyczno-historycznego charakteru prezentacji. Ma ona być dowodem na
to, że teksty pieśni, taniec i pokazywanie wzajemnych relacji są jak najbardziej

�Montaż lokalności. Produkcje filmowe górali stanu Himaćal w Indiach

287

współczesne. Można to potwierdzić, bywając na zabawach towarzyszącym więk­
szym świętom.
Stylistyka okładek płyt, oprócz estetyki, posiada też walor informacyjny. To
fotomontaże i kolaże pokazujące śpiewających, grupy tancerzy, lokalnych bogów
oraz góry charakterystyczne dla regionu. Na małej kartonowej przestrzeni nie
brakuje fotografii producentów płyt, muzyków czy kompozytorów. W zależności
od wkładu finansowego w produkcję, pojawiają się też twarze głównych sponso­
rów, właścicieli sklepów czy firm usługowych.
Realizacja tych swoistych „wizytówek" społeczności lokalnych, choć w war¬
stwie estetycznej bardzo podobna, stała się nośnikiem istotnych elementów wy¬
miaru lokalności: języka oraz charakteru otoczenia, w jakim dana społeczność
żyje. Wykorzystanie obrazu medialnego, konstruowanego zwykle jako klipy,
ilustrujące treść utworu muzycznego, umożliwia dookreślenie i zdefiniowanie
lokalnej specyfiki. Warstwa muzyczna wideoprezentacji zawiera tradycyjne pieś¬
ni lub nowe treści w lokalnym języku. W warstwie obrazu obserwujemy starcie
tradycji i nowoczesności.
Częste odwoływanie się do charakterystycznych miejsc, takich jak świątynie,
góry, rzeki, geograficznie wyznacza przestrzeń, która inspirowała wykreowanie
oglądanych i słuchanych przez odbiorcę treści. Nowe media, coraz bardziej do¬
stępne dzięki cyfrowej technologii, nawet w najbardziej oddalonych od sieci dróg
osadach górskich, stają się środkiem wyrazu dla grupy oraz drogą komunikacji ze
społecznościami sąsiednimi. Przy okazji jesteśmy świadkami tworzenia niezwy­
kłych materiałów archiwalnych, które w trzech wymiarach (obraz, muzyka, język)
będą stanowić nieoceniony dla górali i przyszłych badaczy zapis historyczny. Taki
sposób zachowania wiedzy, o choćby cząstce własnej kultury, już za kilka lat (bio¬
rąc pod uwagę szybko zachodzące zmiany) będzie dla kolejnych pokoleń wykład¬
nią własnej lokalności. Nowa postać transmisji kulturowej tworzona jest i rozpo¬
wszechniana przede wszystkim wśród młodszego pokolenia. Pozwala to sądzić, iż
obecna forma konstruowania przekazu medialnego utrwali się na dłuższy czas.
W górskich regionach stanu Himaćal płyty takie stają się coraz bardziej popular­
ne. Pojawiają się także pierwsze osoby, urastające do roli gwiazdy. Młodzież z okręgu
Lahul z zachwytem opowiada o Shakun, najpopularniejszej propagatorce lokalnego
folkloru. Mimo tego, iż jest ona nauczycielką pracującą w szkole w Manali (poło¬
żonym poza okręgiem Lahul), nagrywa płyty we współpracy z młodymi twórcami
w języku lahuli. Shakun pisze teksty, realizuje własne pomysły, szczególnie dbając
o zachowanie języka. W sierpniu 2008 roku ukazała się także pierwsza płyta wideo-cd z utworami śpiewanymi w ćiambali — języku pasterzy z okręgu Ćiamba.
Zważywszy na dużą popularność tych produkcji oraz ich dostępność, płyty
z nagraniami audio-wideo urastają do rangi ważnego przekaźnika własnej wy­
jątkowości. Obok wyznania wyrażają one fundamentalne elementy kształtujące
tożsamość ludów tubylczych w Indiach (język, przynależność terytorialną i świa¬
domość ciągłości historycznej).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11868" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11854">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b75720e6c46a5435e04041dcf2b754c3.jpg</src>
        <authentication>71e7b6f13d9592d7357e480b5716e046</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140954">
                <text>Motyka / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Ostrów [wyspa na Jeziorze Wdzydze], (woj. pomorskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140955">
                <text>rolnictwo ; narzędzia do ręcznej uprawy ziemi ; Kaszuby</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140956">
                <text>fotografia przedstawia narzędzie do ręcznej uprawy ziemi (motyka trójzębna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140957">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140958">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140959">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140960">
                <text>1986</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140961">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140962">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140963">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140964">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140965">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140966">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="140967">
                <text>PAE_FNK_18.12.X_G.4.2.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="523">
        <name>maszyny rolnicze</name>
      </tag>
      <tag tagId="537">
        <name>motyka</name>
      </tag>
      <tag tagId="536">
        <name>narzędzia do ręcznej uprawy ziemi</name>
      </tag>
      <tag tagId="538">
        <name>okoliceKościerzyny</name>
      </tag>
      <tag tagId="532">
        <name>Ostrów</name>
      </tag>
      <tag tagId="42">
        <name>rolnictwo</name>
      </tag>
      <tag tagId="533">
        <name>wyspa na Jeziorze Wdzydze</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="10406" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10384">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a7deb3d14181e70eea770a35aa598ebc.pdf</src>
        <authentication>ae09369f49adf85488dce5c0b279df3c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123736">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:886</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123737">
                <text>1976</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123738">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:815</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123739">
                <text>Motywy zawierania małżeństw a system wartościowania. Analiza materiałów ze wsi Wólka Zamkowa, woj. białostockie / ETNOGRAFIA POLSKA 1976 t.20 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123740">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1976 t.20 z.2, s.201-214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123741">
                <text>Czekalińska, Alicja; Jakubowska, Longina; Jasiczek, Małgorzata; Prewencka, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123742">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123743">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123744">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="123745">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="123746">
                <text>„Etnografia P o l s k a " , t. X X z. 2

A L I C J A CZEKALIÑSKA, L O N G I N A

JAKUBOWSKA,

MAŁGORZATA JASICZEK, GRAŻYNA

PREWENCKA

MOTYWY ZAWIERANIA MAŁŻEŃSTW A SYSTEM
WARTOŚCIOWANIA.
A N A L I Z A MATERIAŁÓW ZE W S I W Ó L K A Z A M K O W A ,
WOJ. BIAŁOSTOCKIE i
L i t e r a t u r a socjologiczno-etnograficzna dotycząca zagadnień związanych
z rodziną wskazuje n a istotność tego p r o b l e m u w e współczesnej k u l t u ­
rze. Wielość opracowań, samodzielnych p u b l i k a c j i n a u k o w y c h , o p a r t y c h
na badaniach terenowych, ankietach i obserwacjach, artykułów p u b l i c y ­
s t y c z n y c h zwraca uwagę na pewne określone jego aspekty. J e d n y m
z n i c h jest model r o d z i n y i zachodzące w n i m zmiany, a ściślej porówna­
nie dwóch m o d e l i t e j i n s t y t u c j i : m o d e l u r o d z i n y zwanej tradycyjną ( t u
analizuje się więzi i f u n k c j e r o d z i n y wiejskiej rekonstruowane n a podsta­
w i e materiałów pochodzących z w i e k u X I X i X X , a znajdujące powią­
zania i analogie w m o d e l u r o d z i n y mieszczańskiej) oraz m o d e l u r o d z i n y
współczesnej w społeczności urbanizującej się, gdzie relacje między człon­
k a m i nie t y l k o szerszej społeczności, lecz i r o d z i n y wykazują duży stopień
dezintegracji.
Z p u n k t u widzenia e t n o g r a f i i oczywiste jest zwrócenie u w a g i przede
w s z y s t k i m na zachodzące w t e j dziedzinie z m i a n y w społeczności w s i p o l ­
skiej. Rodzina s t a n o w i b o w i e m zasadniczą i trwałą organizację w społe­
czności wioskowej i w n i e j należy doszukiwać się rodzaju klucza do i n ­
n y c h , na pozór niezależnych z m i a n w pozostałych dziedzinach życia w s i .
Ponieważ f u n k c j e i f o r m y r o d z i n y w społeczności w i e j s k i e j zostały
do t e j p o r y dość dobrze określone, wydawało się n a m , że najbardziej i s t o t ­
ne w obecnej c h w i l i jest poszukiwanie p r z y c z y n y zachodzących p r z e m i a n
w całym obrazie r o d z i n y . Wstępna hipoteza naszych badań zakładała, że

1

T e m a t t e n został o p r a c o w a n y

wersytetu Warszawskiego
wego

prowadzonego

dysponuje

przez

p r z e z grupę studentów I I I r o k u e t n o g r a f i i

w r o k u 1974, w r a m a c h p r o s e m i n a r i u m
dr A n n ę

K a t e d r a na prowadzenie

Zadrożyńską.

celu.

środki f i n a n s o w e ,

jakimi

tego r o d z a j u badań, n i e pozwoliły s t u d e n t o m n a

i c h rozszerzenie, a t y m s a m y m n a doprowadzenie
do z a m i e r z o n e g o

Nikłe

Uni­

badawczo-tereno-

studiów n a d podjętym

tematem

�202

A L I C J A CZEKALIÑSKA

zasadniczą przyczyną jest system wartości j e j członków, sposoby wartoś­
ciowania otaczającego życia. I jeżeli obserwowane z m i a n y f o r m i f u n k c j i
r o d z i n y współczesnej odpowiadałyby i s t o t n y m z m i a n o m w t y m systemie
nadrzędnym, można b y dopiero w t e d y mówić o i s t o t n y c h czy zasadni­
czych zmianach t e j i n s t y t u c j i .
P o d s t a w o w y m p r o b l e m e m badań było zawarcie małżeństwa r o z u m i a ­
nego- jako wstęp do założenia nowej rodziny. Badanie motywów w y b o r u
partnera, oczekiwań związanych z małżeństwem oraz jego ocen p o w i n n o
wskazywać na wartości p e w n y c h cech, walorów, osiągnięć.
Ponieważ jednak zasadnicze ograniczenia czasu badań wymagały w y ­
b o r u w s i możliwie najbardziej już poznanej pod względem h i s t o r i i , sto­
sunków społecznych, k u l t u r y , do badań wybrałyśmy wieś Wólka Z a m k o ­
wa, doskonale zaprezentowaną w pracy D a n u t y M a r k o w s k i e j . N a pod­
stawie materiałów z a w a r t y c h w tej pracy i badań powtórnych p o d e j m u ­
j e m y próbę r e k o n s t r u k c j i i analizy zasadniczych rysów systemu wartoś­
ciowania warunkującego zawarcie małżeństwa.
Badania przeprowadzałyśmy w 1973 r o k u . Praca D. M a r k o w s k i e j opar­
ta została na eksploracji terenowej l a t 1960-1963. Prace M a r k o w s k i e j
zmierzały do określenia całościowego obrazu r o d z i n y w i e j s k i e j na Pod­
lasiu. Mając na względzie dawniejsze zróżnicowanie społeczno-kulturowe
i możliwość jego t r w a n i a do dzisiaj a u t o r k a zajęła się obecną rolą różnic
w y z n a n i o w y c h i społecznych w kształtowaniu się stosunków rodzinno-sąsiedzkich oraz zakresem i sposobem n i w e l a c j i i adaptacji do społeczeń­
s t w a globalnego.
Praca j e j objęła okres stulecia 1864-1965. N i e miała j e d n a k na celu
analizy ściśle historycznej, lecz ustalenie prawidłowości i treści p r z e m i a n
w z d e t e r m i n o w a n y m historycznie systemie społecznym. Dając r y s histo­
r y c z n y z uwzględnieniem jego aspektów społeczno-ekonomicznych, po­
cząwszy od pierwszych procesów osadniczych aż do okresu powojennego,
określiła a u t o r k a charakter r o d z i n y wiejskiej na t y c h ziemiach i c z y n n i ­
k i zewnętrzne, które miały wpływ na jego kształtowanie się. Zróżnicowa­
nie społeczne i wyznaniowe na terenie Podlasia w 2 połowie X I X i na p o ­
czątku X X w i e k u , a więc w interesującym ją przedziale czasu, było w y n i ­
k i e m przebiegu procesów osadniczych ludności r u s k i e j i mazowieckiej,
zarówno chłopskiej, j a k i drobnoszlacheckiej, zakończonych już na począt­
k u X V I w i e k u . T a k więc element osadniczy od dawna był zróżnicowany
społeczno-prawnie i etnicznie oraz w y z n a n i o w e
B r a k samodzielności politycznej Polski, słaby rozwój gospodarczy i za­
rządzenia carskie w y w a r ł y decydujący wpływ na obraz w s i podlaskiej
X I X w i e k u i 1 połowy w i e k u X X . Zwłaszcza ustawa uwłaszczeniowa
1864 r o k u , m i m o unifikującego c h a r a k t e r u w zakresie prawno-ekonomicz­
n y m , pogłębiła antagonizmy zarówno między szlachtą a chłopstwem, j a k
2

2

D. M a r k o w s k a ,

Rodzina

wiejska

na Podlasiu,

W r o c ł a w 1971.

�MOTYWY ZAWIERANIA

203

MAŁŻEŃSTW

i wewnątrz t y c h bardzo zróżnicowanych w a r s t w . K o n f l i k t y te utrwaliły
się na długie lata w postaci i s t o t n y c h barier społecznych.
J e d n y m z n i e z w y k l e ważnych czynników w kształtowaniu się stosun­
ków r o d z i n n y c h było ustawodawstwo. „Regulacja p r a w n a małżeństwa
i r o d z i n y bazowała na koncepcji r e l i g i j n e j . Obowiązywała r e l i g i j n a f o r m a
małżeństwa, które podlegało j u r y s d y k c j i kościelnej" — pisze M a r k o w ­
ska. P o l i t y k a carska tworzyła ostre b a r i e r y d l a d o b o r u małżeńskiego na
s k u t e k zarządzeń dotyczących wyznań. W y r a z e m r u s y f i k a c y j n y c h t e n d e n ­
cji był nakaz w y c h o w y w a n i a dzieci małżeństw mieszanych prawosławno- k a t o l i c k i c h w r e l i g i i prawosławnej. P r a w o też uznawało p r y m a t męż­
czyzny w rodzinie, jego przewagę w zakresie władzy rodzicielskiej, a t y m
s a m y m wyznaczało kobiecie rolę drugorzędną i podporządkowaną.
Podlaska społeczność była zróżnicowana społecznie (drobna szlachta
i chłopi) oraz wyznaniowo-etnicznie (prawosławni pochodzenia ruskiego
i k a t o l i c y pochodzenia polskiego). Ze względu n a te d w i e generalne
l i n i e podziału M a r k o w s k a ustaliła k r y t e r i a d o b o r u zawieranych małżeństw
(inne w e wsiach homo-, a inne w heterogennych). Były one różne w róż­
n y c h okresach. I t a k w latach 1864-1919 zarówno odrębność r e l i g i j n a j a k
i społeczna były istotną barierą w z a w i e r a n i u związków małżeńskich.
Dlatego małżonkowie pochodzili głównie z tej samej g r u p y społecznej
i w y z n a n i o w e j . B a r i e r y te w e wsiach heterogennych ograniczały możli­
wość znalezienia współmałżonka w e własnej w s i , co w k o n s e k w e n c j i czę­
sto powodowało zachwianie równowagi ekonomicznej partnerów. Jest też
oczywiste, że w e w s i homogennej w y z n a n i o w o dobór małżonków w obrę­
bie tej samej społeczności był z j a w i s k i e m o wiele częstszym niż w e w s i
heterogenněj. Jednakże różnice r e l i g i i n i e stanowiły przeszkody d l a są­
siedzkiej współpracy gospodarczej. Także n i e spotykało się specjalnej
wrogości na t y m t l e . Przeciwnie, sytuacja t a k a skłaniała do t o l e r a n c j i
i wzajemnego zrozumienia, dając w y r a z tendencjom unifikującym i z d o l ­
nościom a d a p t a c y j n y m . W okresie międzywojennym coraz częstsze były
p r z y p a d k i zawierania małżeństw mieszanych pod względem w y z n a n i o ­
w y m , dzięki czemu społeczności stawały się bardziej zintegrowane, umac­
niając więzi społeczne więzami pokrewieństwa. Zwężało to także t e r y t o ­
r i a l n y obszar d o b o r u małżeństw, co miało korzystne następstwa gospo­
darcze.
3

O wiele bardziej złożony p r o b l e m stanowiło zróżnicowanie społeczne.
Szlachta była grupą zachowawczą, silnie akcentującą swoją odmienność,
broniącą się przed degradacją klasową. Ze względu na t o oraz na małą
liczebność wiosek drobnoszlacheckich, sprawa d o b o r u małżonka stała się
sprawą bardzo trudną. N i e m n i e j j e d n a k poszukiwanie p a r t n e r a równego
statusem społecznym i gospodarczym było nadal regułą. T r z y m a n i e się
t y c h zasad powodowało, że wśród drobnej szlachty zawierano małżeństwa
' Markowska,

op. cit., s. 241.

�204

ALICJA CZEKALINSKA

w późniejszym niż wśród chłopów w i e k u . Jednocześnie też znacznie p o ­
większyło się t e r y t o r i u m , na którym trzeba było znaleźć p a r t n e r a do tego
związku. Stąd t a k dużego znaczenia w k o j a r z e n i u małżeństw nabrała
i n s t y t u c j a „rajka", która, choć charakterystyczna dla społeczności chłop­
skiej, odgrywała w niej w t e d y mniejszą rolę. Ze względu n a mniejszą
niż u chłopów możliwość znalezienia odpowiedniego p a r t n e r a , mniejszy
był także „współczynnik decyzji i n d y w i d u a l n e j " . B a r i e r y te n i e zostały
przełamane w okresie międzywojennym, chociaż osłabły znacznie w e
wsiach heterogennych społecznie.
Okres po r o k u 1945 przyniósł odmienne szanse r o z w o j u obu g r u p o m .
P o l i t y k a f a w o r y z o w a n i a gospodarstw mało- i średniorolnych wpłynęła
niekorzystnie na sytuację d r o b n e j szlachty. Gospodarstwa chłopskie m o ­
dernizują się i profesjonalizują. Powszechne jest przekonanie o „zacofa­
n i u " szlachty. Poprzez to obniżyła się atrakcyjność chłopców pochodze­
n i a szlacheckiego, dziewczęta chłopskie b o w i e m zaczęły cenić małżeń­
s t w a z urzędnikami, w y s o k o w y k w a l i f i k o w a n y m i r o b o t n i k a m i , chłopo-rob o t n i k a m i i d o b r y m i r o l n i k a m i . T a k więc zauważa się wzrost znaczenia
zawodu w zasadach d o b o r u małżonków. Obecną rolę przedziałów społecz­
n y c h w doborze małżonków i kształtowaniu się stosunków rodzinno-sąsiedzkich M a r k o w s k a określa następująco: „tradycyjny dystans społeczny
określają j e d y n i e pośrednio b a r i e r y w doborze małżeńskim".
T e m a t e m naszych badań była również rodzina w i e j s k a na Podlasiu,
lecz — j a k już wspomniałyśmy — w znacznie węższym zakresie. C h o ­
dziło o próbę określania motywów w y b o r u p a r t n e r a do małżeństwa oraz
o ocenę t y c h małżeństw. Badania oparte na własnym k w e s t i o n a r i u s z u zo­
stały przeprowadzone n a wiosnę 1973 w Wólce Z a m k o w e j , jednej ze w s i
dokładnie omówionych przez D . Markowską. Poprzez poszukiwanie, w j a ­
k i m w y m i a r z e aktualne są dziś jeszcze b a r i e r y społeczno-wyznaniowe,
o których mówiła M a r k o w s k a , próbowałyśmy określić różnice w k r y t e ­
r i a c h d o b o r u małżeństw. Wiązało się to w sposób oczywisty z t e m a t e m
zasadniczym ( m o t y w a m i zawierania małżeństw i i c h ocenami) oraz mogło
pozwolić na dotarcie do niektórych elementów moralności i światopoglądu
danej społeczności, związanych z życiem r o d z i n n y m ( w t y m m . i n . uwzglę­
dniłyśmy stosunek i n f o r m a t o r a d o rozwodów, dzieci nieślubnych, powtór­
nego małżeństwa, ślubu kościelnego i c y w i l n e g o itp.).
Badana przez nas wieś Wólka Z a m k o w a leży po p r a w e j stronie B u g u ,
w w o j . białostockim. Należy do g m i n y D r o h i c z y n . M a połączenie z W a r ­
szawą, Białymstokiem, Siemiatyczami linią k o m u n i k a c j i P K S . Wioska
leży obecnie p r z y szosie. Została przeniesiona znad B u g u pod koniec
X I X w i e k u po pożarze. Wioska m a postać r e g u l a r n e j ulicówki.
Wólka Z a m k o w a była przed r o z b i o r a m i oczynszowana. W okresie p o r o z b i o r o w y m znalazła się w dobrach rządowych Cesarstwa Rosyjskiego.
Wieś była i jest chłopska i d w u w y z n a n i o w a (zamieszkana w połowie
przez prawosławnych i katolików).

�MOTYWY ZAWIERANIA

205

MAŁŻEŃSTW

W l a t a c h 1937 - 1939 przeprowadzono t a m komasację gruntów. W l a ­
t a c h 1963 - 1964 wieś liczyła 245 osób, 50 domów, 77 „małych r o d z i n " .
Najwięcej było gospodarstw średniej wielkości (5 - 10 ha) — 29, powyżej
10 ha — 8 gospodarstw, 24 gospodarstwa poniżej 5 ha. Gospodarka r o l n a
stała n a n i s k i m poziomie. Brakowało nowoczesnych narzędzi r o l n i c z y c h ,
wprowadzono w p r a w d z i e nawozy rolnicze sztuczne, ale i c h użycie było
n i e w i e l k i e . M i m o dogodnych warunków (stosunkowo dużo łąk i pastwisk)
nie rozwijała się hodowla. Poza pracą we własnym gospodarstwie mało­
r o l n i n a j m o w a l i się u bogatszych gospodarzy; k i l k a osób zajmowało się
rzemiosłem, a k i l k a pracowało w Drohiczynie. Po ostatniej w o j n i e zazna­
cza" się nasilenie m i g r a c j i młodzieży do miast, głównie w związku ze zdo­
b y c i e m zawodu. Proces t e n t r w a do c h w i l i obecnej.
W r o k u 1973 wieś liczyła 243 osoby, 53 d o m y , 65 „małych r o d z i n " .
W porównaniu z r o k i e m 1964 zmniejszyła się liczba gospodarstw z 61 do
53. Zmniejszyła się nieznacznie liczba gospodarstw wielkości do 10 ha,
a powiększyła — powyżej 10 ha.
W Wólce Z a m k o w e j znajduje się szkoła, działa Kółko Rolnicze, Koło
Gospodyń W i e j s k i c h , PZPR.
Wybór informatorów został d o k o n a n y próbą losową. N a ogólną ilość
243 mieszkańców w s i przebadano 28 osób, w t y m 18 k o b i e t i 10 mężczyzn.
C h a r a k t e r y s t y k a w i e k u informatorów sklasyfikowana w grupach przed­
stawiona jest w t a b e l i I .

Tab. I. Charakterystyka
Grupy wieku
Kobiety
Mężczyźni
Razem

do lat 30
2
—

2

wieku informatorów

30-50

pow. 50

razem

7

9

18

3

7

10

10

16

28

Spośród informatorów jedna osoba była pochodzenia szlacheckiego,
pozostałe 27 — włościańskiego; 20 przebadanych osób pochodziło z Wólki
Z a m k o w e j , 4 z p a r a f i i D r o h i c z y n , 4 spoza obszaru p a r a f i i (zamieszkały
one we w s i po z a w a r c i u małżeństwa).
Dokładniejsze i n f o r m a c j e dotyczące pochodzenia, w y z n a n i a i stanu
c y w i l n e g o informatorów zamieszczone są w t a b e l i I I .
Większość małżeństw było zawieranych (niezależnie od d a t y zawarcia
związku małżeńskiego) wśród k o b i e t : w w i e k u 1 6 - 2 4 l a t , wśród mężczyzn
w w i e k u 25 - 30 l a t . Przeważają małżeństwa wielodzietne (patrz tab. I I I ) .
I n f o r m a t o r z y gospodarowali obszarami wielkości o d 3 ha do 15 ha
(podajemy wielkości skrajne). Gospodarstwa zostały sklasyfikowane
w trzech g r u p a c h : do 5 ha, ponad 10 ha, od 5 do 10 ha. Gospodarstwa n i e

�Tab. II. Charakterystyka kandydatów

do małżeństwa

¡§
Os

Pochodzenie społeczne terytorialne
chłopi
Kobiety

17

Mężczyźni

10

Razem

27

szlach.
1

Wólka Z .

paraf.

10

4

10
1

4

20

Stan cywilny

Wyznanie
poza

katolicy

prawosł.

niezamęż.

nieżon.

zamęż.

żon.

wdowy

4

10

7

1*

1

-

8

3

-

-

-

-

9

-

4

18

10

1

—

14

9

3

1

wdowcy

3

14

1
1

&gt;
O

&gt;
o

&gt;

Tab. III. Charakterystyka małżeństw
16-- 2 4

Okres zawarcia
małżeństwa

kobiety

2 5 - -30

mężczyźni

kobiety

powyżej 30

mężczyźni

kobiety

1905-1939

8

1939-1945

2

1

1945-1973

6

1

1

3

1

16

2

1

6

1

Razem

2

* Rozwódka i mężatka (powtórne małżeństwo)

—

1

ilość dzieci w rodzinie

mężczyźni
1

bezdzietni

do 2

1

4
-

—

I

pow. 2

4
1

1

3

3

2

7

8

�MOTYWY

ZAWIERANIA

207

MAŁŻEŃSTW

zawsze były prawną własnością i n f o r m a t o r a . Są to gospodarstwa, w któ­
r y c h i n f o r m a t o r z y p r z e b y w a l i i z których u t r z y m y w a l i śię. Dokładna
c h a r a k t e r y s t y k a obszaru gospodarstw zamieszczona jest w t a b e l i I V .
Tab. IV.

Wielkość gosp.
Ilość inf.

Wielkość gospodarstw informatorów

do 5 ha
6

5 - 1 0 ha

pow. 10 ha

bezrolni

5

3

3

Spośród przebadanych 7 osób miało dodatkowe źródła u t r z y m a n i a ,
w t y m : w przemyśle ( w mieście) pracowały 3 osoby, chałupnictwem
i rzemiosłem zajmowały się 4 osoby. Wśród n i c h była t y l k o jedna kobieta
trudniąca się k r a w i e c t w e m .
Przeważa wykształcenie podstawowe. Starsze pokolenie, szczególnie
k o b i e t y , n i e posiadają żadnego. Nieliczne osoby ukończyły k u r s y za­
wodowe.
Sfera motywów określonego działania odbija bezpośrednio system
wartościowania n i m rządzący. T y m s a m y m p r z y j m u j e m y , że m o t y w y
werbalizowane przez informatorów były r z e c z y w i s t y m i l u b idealizowa­
n y m i bodźcami prowadzącymi do w y b o r u p a r t n e r a i , w k o n s e k w e n c j i , do
zawarcia małżeństwa. Dlatego też, podczas badań w Wólce Z a m k o w e j
chodziło głównie o określenie o b i e k t y w n y c h warunków wiążących się
z b a d a n y m i małżeństwami. A więc: 1) określenie d o b o r u t e r y t o r i a l n e g o
małżonków, 2) określenie d o b o r u wyznaniowego małżonków, 3) określenie
d o b o r u społecznego.
W następnej dopiero kolejności należało odwołać się do motywów
dokonania określonych wyborów. Zestawienie o b y d w u t y c h g r u p i n f o r ­
m a c j i p o z w o l i zastanowić się n a d i c h wzajemną zależnością.
I . D o b ó r t e r y t o r i a l n y m a ł ż o n k ó w . Ogółem przebadano
27 osób zamężnych i żonatych ( w t y m uzyskano i n f o r m a c j e dotyczące 16
małżeństw) i 1 kobietę niezamężną.
Z 27 osób — 2 pochodzi spoza Wólki. Wskazuje to na preferencję w y ­
b o r u współmałżonka raczej z t e j samej w s i . Przyczynę tego z n a j d u j e m y
zarówno w większej łatwości poznania się, j a k i w e względach ekonomicz­
n y c h . Łatwiej jest dzielić ziemię leżącą niedaleko, łatwiej jest ją u p r a ­
wiać. Element znajomości wchodzących ze sobą w związki p o w i n o w a c t w a
r o d z i n jest również bardzo ważny. Z n a j d u j e to potwierdzenie w p r z e p r o ­
w a d z o n y c h w y w i a d a c h . Rzeczą charakterystyczną jest f a k t , że większość
związków w p r z y p a d k u p a r t n e r a z dalszej okolicy zrealizowana została za
pośrednictwem „rajka". T y l k o małżeństwa młodsze stażem n i e znają tej
f o r m y pośrednictwa. Rozrzut t e r y t o r i a l n y osób pochodzących spoza Wólki
nie jest duży. Ogranicza się on zasadniczo do tej samej p a r a f i i ( D r o h i ­
czyn) l u b p a r a f i i sąsiedniej.

�о
GC

Tab. V. Liczba informatorów

Okres

liczba

kawaler

panna

żonaci

mężatki

żonaci

mężatki

żonaci

mężatki

wdowy

panny

badań

resp.

16-24

16-24

do 30

do 30

30-39

30-39

40-49

40-49

do 49

do 49

1963-1964*

167

12

10

2

8

12

20

13

9

1973

28

-

-

—

2

1

3

2

3

* Badania przeprowadzone przez D. Markowską.

1
—

—

1

żonaci

mężatki wdowcy

wdowy

pow. 50 pow. 50 pow. 50 pow. 50
39

29

6

6

4
1

8
3

�MOTYWY
Tab. VI.

Z A W I E R A N I A MAŁŻEŃSTW

209

Pochodzenie terytorialne małżonków
w obrębie parafii

Lata

w obrębie wsi

1905-1939

2

4

1939-1945

1

—

1945-1970

2

spoza paraf.
3
—

1

3

razem
9
1
6

W y d a j e się n a m jednak, że można już mówić o p e w n y m postępującym
procesie przemieszania, wyjścia poza obręb jednej w s i . Z konieczności,
prowadząc badania t y l k o n a miejscu, nie byłyśmy w stanie uchwycić p r o ­
cesu e m i g r a c j i dziewcząt (bo i c h to głównie dotyczy) ze w s i . N i e chcąc
pochopnie wysnuwać wniosków, w y d a j e się jednak, że proces t e n będzie
przybierał na sile, co jest zresztą zgodne z prognozami socjologów.
II. D o b ó r
wyznaniowy
małżonków.
Ponieważ badana
wieś jest i była wsią dwuwyznaniową, zagadnienie w y b o r u p a r t n e r a
z określonej g r u p y w y z n a n i o w e j wydawało się i s t o t n y m wskaźnikiem spo­
sobu wartościowania cech uświadamianych przez społeczność, które m o ­
gły je różnicować, a nawet być k o n f l i k t o w e (patrz t a b . V I I ) .
Tab. VII. Zróżnicowanie wyznaniowe badanych mulżeństw
małż. jednorodne

Okres zaw.
małż:

katolicy

1905-1939

4

1939-1945

1

1945-1970

4

Razem

9

małż. mieszane

razem

3

2

9

—
2

—
—

6

5

2

16

prawosł.

1

Z badań prowadzonych przez D . Markowską w y n i k a , że w życiu spo­
łecznym w s i dwuwyznaniowość nie powodowała konfliktów między k a t o ­
l i k a m i a n i e k a t o l i k a m i . Jedyną sytuacją, k i e d y można mówić o p e w n y c h
kontrowersjach, było i jest zawarcie małżeństwa. Badania te potwierdzają
jednak, że zawierano małżeństwa mieszane w y z n a n i o w e również w o k r e ­
sach dużo wcześniejszych. P r a k t y k a w y k a z u j e , że z chwilą małżeństwa
jedno z partnerów rezygnuje ze swego w y z n a n i a (żadna zasada n i e decy­
duje o t y m , które). Bierze się t u pod uwagę dobro współżycia małżeń­
skiego i w y c h o w a n i e r e l i g i j n e dzieci. W o p i n i i w s i „nie uchodzi", b y mał­
żonkowie b y l i i n n y c h wyznań i być może dlatego (wykazuje to zestawie­
nie zawarte w tab. V I I ) większość małżeństw d e k l a r u j e jednakowość w y ­
znania.
N i e m n i e j j e d n a k jeden z informatorów (w r o k u 1948, miał w t e d y lat
28) podaje, że będąc zakochanym w dziewczynie zrezygnował z małżeń­
s t w a ze względu n a dzielące i c h wyznanie. W naszych badaniach jest to
14 — Etnografia Polska, t. X X z. 2

�210

A L I C J A CZEKALIÑSKA

wyjątek. Małżeństwa mieszane w y z n a n i o w o były i są zawierane n a d a l
w Wólce Z a m k o w e j .
I I I . D o b ó r s p o ł e c z n y m a ł ż o n k ó w . P r a w i e wszystkie mał­
żeństwa (z wyjątkiem jednego) są małżeństwami włościańskimi. Wyjątek
s t a n o w i małżeństwo szlachcianki z chłopem. Jest to sytuacja zrozumiała
w p r z y p a d k u Wólki Z a m k o w e j •— w s i włościańskiej. Małżeństwa m i e ­
szane społecznie n i e są wewnętrznym p r o b l e m e m społeczności, chociaż
odgrywa t u pewną istotną rolę zamożność poszczególnych gospodarzy.
Lecz nie jest t o związane z tradycją i c h pochodzenia. N i e w y k l u c z a to
j e d n a k znajomości p e w n y c h s y t u a c j i dotyczących współmałżonka i jego
w y b o r u spoza w s i i spoza swojej g r u p y społecznej. W badaniach p o t w i e r ­
dziła t o jedna i n f o r m a c j a mówiąca o wyborze d o k o n a n y m przez włościa­
n i n a w s t o s u n k u do szlachcianki (w r o k u 1913). Sytuacja ta została oce­
niona przez siostrę zainteresowanej: „lepiej byś się powiesiła, niż wyszła
za chłopa". Małżeństwo doszło j e d n a k do s k u t k u i , co więcej, zostało
ocenione przez informatorkę j a k o dobre.
M o t y w y w y b o r u współmałżonka podawane przez informatorów wiążą
się ze sposobem poznawania się młodych. Z k o l e i poznanie to wskazuje
na rzeczywiste bodźce zawarcia przyszłego związku.
W przeważającej większości i n f o r m a t o r z y poznali swego przyszłego
małżonka w d o m u r o d z i n n y m (przez kolegów, koleżanki, rodzeństwo) l u b
z n a l i się „od dziecka". Ostatnie z t y c h określeń odnosi się do w s z y s t k i c h
małżeństw z a w a r t y c h w obrębie w s i . S p o t y k a n y jest jeszcze i n n y , d a w n i e j
bardziej powszechny, sposób poznania młodych przez „rajka". Cztery
małżeństwa doszły do s k u t k u właśnie w t e n sposób. Wydawać się mogło,
że jest to sposób d a w n o już n i e a k t u a l n y . Jednak ostatnie małżeństwo
z „rajkiem" d a t u j e się na r o k 1950. D a t y poprzednich na lata: 1923, 1927,
1948. W okresie późniejszym najprawdopodobniej pośredniczenie „rajka"
było coraz rzadsze, dlatego nie potwierdzone w w y w i a d a c h . Wiąże się
to z pewnością ze z d o b y w a n i e m coraz większej samodzielności przez mło­
d y c h , zarówno w sferze m a t e r i a l n e j (a więc uniezależnienie się ekono­
miczne) j a k i osobistej. Sformułowanie „ojciec kazał" l u b „matka kazała"
przestają się p r a w i e (z j e d n y m wyjątkiem) powtarzać po r o k u 1945.
N i e m n i e j z materiałów zebranych podczas badań w y n i k a , że j e d n y m
z najważniejszych, często decydującym o z a w a r c i u małżeństwa c z y n n i k i e m ,
jest aprobata r o d z i n y . T o rodzina najczęściej wskazuje na odpowied­
nią pannę l u b k a w a l e r a — odpowiednią w o p i n i i r o d z i n y . Będzie t o więc
t z w . dobra p a r t i a : m a dużo z i e m i l u b jest zamożna, z gospodarskiej r o d z i n y
i t p . Często rodzina w lęku przed staropanieństwem córki podsuwa j e j
pierwszego i nawet n a j m n i e j odpowiedniego, lecz chętnego „do żeniaczki"
k a n d y d a t a , a córka się godzi. Zarówno w p r z y p a d k u , g d y do znajomości
między młodymi doszło- samorzutnie l u b t y m bardziej, jeżeli udział b i e ­
rze w t y m „rajek", zgoda r o d z i n y jest nieodzowna. O p i n i a r o d z i n y do-

�MOTYWY ZAWIERANIA

MAŁŻEŃSTW

211

tycząca przyszłego małżeństwa zajmuje dużo miejsca w w y p o w i e d z i a c h
informatorów. Osoba pośrednicząca („rajek", kolega, siostra) chwaląc za­
l e t y swego k a n d y d a t a zwraca sią głównie do r o d z i n y d r u g i e j s t r o n y . D o
bliższej znajomości dochodzi po długotrwałych n i e k i e d y namysłach i w i e ­
l o k r o t n y m p o t w i e r d z e n i u zgody rodziny. Samodzielna decyzja młodych
o p o b r a n i u się (dotyczy to także małżeństw, które pobrały się niedawno)
p o w i n n a także zostać poparta zgodą o b y d w u r o d z i n i najczęściej, na zasa­
dzie określonej k o n w e n c j i , jest akceptowana.
M o t y w a c j a w y b o r u u młodych jest różna. K o b i e t y t y l k o w czterech
p r z y p a d k a c h używają określenia „z miłości" ( d w a małżeństwa zawarte
w r o k u 1943: on w W i e k u 21 l a t , ona 17 l a t , i w r o k u 1960: o n — 21 l a t ,
ona 20), a więc preferujące wyraźnie uczucie. Najczęściej p o w t a r z a n y m
m o t y w e m w y b o r u jest „podobał się, podobała się". Pod t y m określeniem
k r y j e się zazwyczaj i n f o r m a c j a , że k a n d y d a t [-ka] był [-a] wesoły, zarad­
n y , p r a c o w i t y , gospodarny, umiał się znaleźć, oszczędny. W j e d n y m p r z y ­
p a d k u s p o t y k a m y wręcz sformułowanie: „podobał się, bez miłości, z p r z y ­
zwyczajenia". Raz też s p o t y k a m y „lęk przed staropanieństwem" — zwią­
zek z a w a r t y w r o k u 1923, w w i e k u 18 l a t . A ż w 6 w y p o w i e d z i a c h k o b i e t
t r a f i a m y na motywację czysto ekonomiczną. B r a k rąk do p r a c y we włas­
n y m gospodarstwie, posiadanie przez k a n d y d a t a dużego areału ziemi,
chęć posiadania własnego gospodarstwa —- oto decydujące bodźce. W j e d ­
n y m w y p a d k u występuje też chęć zapewnienia dzieciom o p i e k i (powtórne
małżeństwo). W j e d n y m w y p a d k u decyduje a u t o r y t e t i t r a d y c j a zawodu:
informátorka pochodząca z r o d z i n y młynarskiej w y c h o d z i za mąż też za
młynarza. Posłuszeństwo w o l i r o d z i n y l u b opiekunów jest n a d a l istotne.
Jeszcze w 1960 r o k u do małżeństwa dochodzi na żądanie w u j a — opie­
kuna.
M o t y w a c j a mężczyzn jest różna t y l k o nieznacznie. W czterech p r z y ­
padkach k a n d y d a t szukał żony, „bo chciał się żenić". W i e k dwudziestu
p a r u l a t wydaje się t u być granicą, k i e d y w y p a d a założyć rodzinę. Cha­
rakterystyczne, że żony t y c h 4 informatorów nie pochodzą z Wólki; do
poznania doszło za pośrednictwem osób trzecich. K w e s t i a posagu n i e o d ­
grywała w t y c h p r z y p a d k a c h żadnej r o l i . Dwóch informatorów ożeniło
się „z miłości". T r z e m pozostałym przyszła żona „podobała się".
C z y n n i k ekonomiczny w w y p o w i e d z i a c h mężczyzn nie u j a w n i a się t a k
silnie, j a k w w y p o w i e d z i a c h kobiet. Świadczą o t y m w y p o w i e d z i dotyczą­
ce posagu. Żaden z informatorów p r z y uzasadnianiu swojego w y b o r u nie
podkreślał s p r a w y posagu, chociaż oczywiście dziewczyna w n o s i do n o ­
wego gospodarstwa swoją wyprawę: bielizna pościelowa, naczynia i t p . ,
często i n w e n t a r z żywy, czasem pieniądze. Zwyczaj d a w a n i a pieniędzy o d ­
notowałyśmy t y l k o w p r z y p a d k u małżeństw z a w a r t y c h przed 1939 r o k i e m
(300 zł, 700 zł). Po 1945 r o k u zastępuje j e zwiększona ilość i n w e n t a r z a .
W żadnej w y p o w i e d z i nie odnotowano targów o posag. Wręcz p r z e c i w -

�212

A L I C J A CZEKALIÑSKA

nie — nie wypadało pytać o tę sprawę: „bo wyglądałoby, że o majątek,
a nie o dziewczynę się s t a r a " . W przeważającej większości spraw mająt­
k o w y c h przed ślubem n i e omawiano.
Mógł mieć na to wpływ f a k t , że w Wólce i o k o l i c y jest mało gospo­
d a r s t w bardzo bogatych. Status ekonomiczny jest raczej wyrównany,
a o zwyczajową wyprawę p a n n y młodej n i e w y p a d a się pytać. Badania
nasze wykazują, że t r u d n o uznać posag za c z y n n i k ważny, decydujący l u b
roztrzygający p r z y z a w i e r a n i u małżeństw w Wólce Z a m k o w e j .
Oceny dotyczące małżonków wydają się n a m uzupełnieniem podawa­
n y c h motywów. Oczywiście, są one w y p o w i e d z i a m i s u b i e k t y w n y m i i n ­
formatorów, lecz s u b i e k t y w i z m t e n u w y p u k l a raczej szczególną sytuację
osiągnięcia (lub nie) zamierzonego celu. Przede w s z y s t k i m uzyskałyśmy
wyłącznie (z wyjątkiem jednego p r z y p a d k u ) p o z y t y w n e oceny małżeństw
ze zróżnicowaniem na „dobre" i „bardzo d o b r e " . K o n t e k s t t y c h określeń
jest jednak bardzo niejasny, nieostro wyjaśnia i c h treść. Oto szczególnie
j a s k r a w y przypadek sprzeczności pomiędzy oceną obydwojga małżonków
a opinią sąsiadów i naszymi obserwacjami: w o p i n i i zarówno męża, jak
i żony i c h małżeństwo (zawarte w r o k u 1932) „jest d o b r e " . Żona pochodzi
z Drohiczyna, mąż z Wólki. Obydwoje jednocześnie stwierdzają, że n i e ­
porozumienia między n i m i zaczęły się tuż po ślubie. Doszedł do tego b a r ­
dzo ostry k o n f l i k t pomiędzy teściową a synową (z miasta). W dalszej
konsekwencji doprowadziło t o do odejścia z d o m u i c h dzieci, zawarcia
przez n i e związków małżeńskich w b r e w w o l i rodziców i do d e f i n i t y w n e j
o d m o w y p o w r o t u do Wólki. D l a obserwatora jest t o przykład niezgodnego
małżeństwa i skłóconej rodziny. Pośrednio potwierdzają to sami zaintere­
sowani szczegółami swojej h i s t o r i i . O p i n i a sąsiadów potwierdza to.
Małżeństwo, które oceniło swoje pożycie j a k o „złe", w i n i głównie za
to teściów. Informátorka k i l k a k r o t n i e uciekała do rodziny, ale wracała ze
względu na dzieci. Mąż pije. Informátorka wyszła za mąż za namową r o ­
dziny, nie mając do tego związku „serca". Rozwodu nie bierze w ogóle
pod uwagę.
Z przeprowadzonych badań wynikają również pewne informacje d o ­
tyczące poglądu mieszkańców Wólki na śluby c y w i l n e i rozwody. Obo­
wiązek zawierania ślubów c y w i l n y c h (wprowadzony po wojnie) spotykał
się z różnym przyjęciem przez miejscową ludność. Badając aktualną
opinię o z a w i e r a n i u małżeństw w Urzędach S t a n u Cywilnego, s t w i e r d z i ­
łyśmy, że n a d a l jest ona niejednolita. I n f o r m a t o r z y , którzy n i e p r z e k r o ­
c z y l i 30 l a t życia uznają ślub c y w i l n y i kościelny za równie ważne.
W grupie w i e k u od 30 do 50 lat, którą objęła ustawa o z a w i e r a n i u ślu­
bów c y w i l n y c h , zdania były podzielone. Część informatorów uważa, że
po ślubie c y w i l n y m młodzi są już p r a w o w i t y m i małżonkami u z n a n y m i
przez społeczność wiejską, część zaś uznaje ślub c y w i l n y za formalność,
z t y m że jedynie ślub kościelny daje prawo do założenia rodziny. Podob­
nie przedstawia się sytuacja w grupie informatorów powyżej l a t 50. T y l k o

�MOTYWY

ZAWIERANIA

MAŁZENSTW

213

w j e d n y m p r z y p a d k u i n f o r m a t o r (urzędnik USC) uznał ślub kościelny za
zbędną formalność.
W związku ze ślubami c y w i l n y m i łatwiejsze stało się przeprowadzenie
rozwodu. Jednakże możliwość uzyskania r o z w o d u prawnego nie jest rów­
noznaczna z uznaniem go przez społeczność n a w s i . Rozwód p r a w n y nie
jest równoznaczny z „rozejściem się". Często i n f o r m a t o r z y dopuszczają
nawet możliwość czy konieczność rozejścia się, nie godząc się na rozwód
p r a w n y . Najbardziej jest to widoczne wśród informatorów powyżej 50 r o ­
k u życiu. W tej g r u p i e w i e k u w i e l u n i e uznaje żadnej z t y c h f o r m roz­
stania. Wśród młodszych informatorów więcej jest zwolenników rozwodów
f o r m a l n y c h . Uważają je za dobre rozwiązanie, ze względu na możliwość
powtórnego małżeństwa. Najważniejszym powodem r o z w o d u czy rozejścia
się s a n k c j o n o w a n y m przez wieś jest pijaństwo współmałżonka, w y n i k a ­
jące z tego znęcanie się nad rodziną i zaniedbywanie gospodarstwa. Na
d r u g i m miejscu stawiane jest złe dobranie się małżonków i zdrada. Ogól­
nie rozwód czy rozejście n i e jest wskazane ze względu n a dzieci, a jeśli
do niego dojdzie, ma się dziećmi opiekować m a t k a . W ogólnym r o z r a ­
c h u n k u zdrada, której dopuściła się kobieta, jest czynem bardziej potę­
p i a n y m niż zdrada mężczyzny. W i e l e osób n i e p o t r a f i uzasadnić swego
stanowiska, część j e d n a k podaje za przyczynę t e j oceny możliwość u r o ­
dzenia nieślubnego dziecka. Większość informatorów uważa zdradę
w ogóle „za grzech".
Wszyscy rozmówcy sądzą, że dzieci nieślubne p o w i n n y być t r a k t o w a n e
na równi z i n n y m i dziećmi, bo „same sobie n i e wybierają". W n i e w i e l u
p r z y p a d k a c h spotkałyśmy się z wyraźnie negatywną postawą wobec
m a t k i nieślubnego dziecka. Większość informatorów nie potępia jednak
t a k i c h kobiet i dopuszcza możliwość zawarcia przez nie później małżeń­
stwa. Jedna z informátorek (lat 37) jest matką nieślubnego pięcioletniego
dziecka. Jest panną. N i e jest osobą j a w n i e potępianą, m i m o to pozostaje
na uboczu życia towarzyskiego w s i . Najbliższe s t os u nk i towarzyskie
u t r z y m u j e z pozostającą również na uboczu kobietą rozwiedzioną i p o ­
wtórnie zamężną (jedyną we wsi). J a k twierdzą i n f o r m a t o r z y , nie w y n i k a
to z j e j s y t u a c j i rodzinnej, ale z j e j „inności" w s t o s u n k u do pozostałych
mieszkańców w s i .
Wstępnie postawiona hipoteza, że względna trwałość i integracja r o ­
d z i n y w i e j s k i e j ( w porównaniu z miastem) jest w y n i k i e m trwalszego niż
zewnętrzne p r z e m i a n y gospodarczo-społeczne tradycyjnego systemu w a r ­
tościowania, nie została oczywiście w pełni udowodniona. Okazuje się, że
w naszych materiałach najistotniejszym p u n k t e m wskazującym na system
wartościowania jest konieczność zgody r o d z i n y n a zawarcie małżeństwa,
n a w e t w p r z y p a d k u , g d y młodzi podjęli już samodzielną decyzję, a zgoda
„ojców" jest t y l k o gestem f o r m a l n y m . Świadczy to o powiązaniu jednost­
k i z rodziną, będącej d a w n i e j w w a r u n k a c h w i e j s k i c h spójnią organizacji
życia w ogóle. Rodzina zapewniała p r z e t r w a n i e biologiczne, pracę, o k r e -

�214

A L I C J A CZEKALIŃSKA

śloną pozycję wśród najbliższego grona, t y m s a m y m pozycję społeczną
j e d n o s t k i w szerszej społeczności w i o s k o w e j . Zgoda więc r o d z i n y n a mał­
żeństwo, to akceptacja określonego postępowania, zabezpieczenie n a p r z y ­
szłość, pomoc n a początku nowej d r o g i . Dziś wiele młodych małżeństw,
posiadając zawody, n i e w y m a g a t e j pomocy, lecz poczucie więzi i zabez­
pieczenia uspokaja psychicznie, nakazuje cenić tę akceptację.
Z d r u g i e j jednak s t r o n y , podkreślany w w y b o r a c h w a l o r ekonomiczny,
dążność do „dobrej p a r t i i " , wskazuje n a wcale niebagatelną sprawę za­
pewnienia z zewnątrz warunków m a t e r i a l n y c h nowej rodzime. W treści
określeń „podobał się", „podobała się" o d k r y w a m y poszukiwanie w a l o ­
rów zapewniających powodzenie
wspólnego życia, nieuświadomione
w pełni dążenie do w y b r a n i a kogoś najlepszego do tego celu. W y d a j e się,
że obydwie te s p r a w y : zgoda r o d z i n y , dbałość o powodzenie przyszłej
sprawy, wskazują na bardzo i s t o t n y związekj na kontynuację m o d e l u
r o d z i n y zwanej tradycyjną. Popiera to przypuszczenie o b i e k t y w n a dąż­
ność w s z y s t k i c h informatorów do z a w i e r a n i a związku małżeńskiego
jako oczywistej i niekwestionowanej legalizacji życia seksualnego, zgody
n a w e t n a p a r t n e r a wybranego przez i n n y c h , poszukiwanie n p . żony, „gdy
przyszedł czas się żenić". N a to samo wskazuje uznanie wśród p r a w i e
w s z y s t k i c h informatorów (z wyjątkiem jednego) s w y c h małżeństw za
„dobre". Należy t u rozumieć, że samo małżeństwo jako i n s t y t u c j a m u s i
być dobre, słuszne, jest j e d y n y m rozwiązaniem określonych problemów,
k o n i e c z n y m etapem życia, a jego k r y t y k a (szczególnie wobec obcych) jest
bezpodstawna. Potwierdzają to zdania w y p o w i a d a n e n a temat rozwodów.
Jeżeli n a w e t szczegóły tego p r o b l e m u ( j a k przebrnięcie przez b a r i e r y
społeczne: włościanin — szlachcic, w y z n a n i o w e : k a t o l i k — prawosławny)
zmieniły się dość istotnie, to je d ynie ze względu n a realizowane przez i n ­
stytucję r o d z i n y wartości zasadnicze: odnalezienie swego miejsca w g r o ­
nie i n n y c h l u d z i ( k r e w n y c h , p o w i n o w a t y c h , sąsiadów), możliwość pracy
(rozumianej jako źródło u t r z y m a n i a i j a k o może dziś nie zawsze realizację
własnych możliwości i umiejętności), odnalezienie poczucia bezpieczeń­
s t w a (określone p r a w a i obowiązki).
Generalny więc wniosek wynikający z przeprowadzonych badań moż­
na jedynie sformułować następująco: p o m i m o p r z e m i a n ekonomicznych,
społecznych i w y z n a n i o w y c h system wartościowania o d n a j d y w a n y po­
przez m o t y w y zawierania małżeństw i i c h oceny n i e uległ zasadniczej
zmianie. Zmieniły się j e d n a k d r o g i prowadzące do t y c h samych, co w p o ­
przednich pokoleniach, celów. Więcej, z l i k w i d o w a n i e w świadomości
i p r a k t y c e w s p o m n i a n y c h ograniczeń (więc rozszerzenie' t o l e r a n c j i spo­
łecznej i r e l i g i j n e j ) pozwala w n o w e j rzeczywistości realizować właśnie
te cele.
Uniwersytet Warszawski
Katedra Etnografii
Nowy Świat 69
00-046 Warszawa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10746" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10724">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/800054766ee9f1869774d0e444a83081.pdf</src>
        <authentication>27374dbfe38b51b14bc5560d91b45d53</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128084">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2535</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128085">
                <text>1995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128086">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2355</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128087">
                <text>Mowa słów pisanych / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128088">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4, s.193-197</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128089">
                <text>Kubiak, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128090">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128091">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128092">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128093">
                <text>Mowa słów pisanych
Krzysztof Kubiak
Prawda,
dzieci,
samotni

siara
młodzieży,
ludzie,

lipo. że nie lak znów
starców
drzewa,

ani

ważne

jedno

samotności

—

zwierzęta,

rośliny

pokolenie
są

tylko

i że nie
różni

ma

różnie

i kamienie'.'
Janusz K o r c z a k

Zdarza się tak, że gdy stykamy się z czymś niezwykłym, prostym i zarazem autentycznym doznajemy dziwnego uczucia,
któremu towarzyszy gęsia skórka. Rudolf Otto twierdzi, że może to być jeden z objawów przeżycia numinotycznego. „Gęsia
skórka jest czymś 'nadprzyrodzonym'" - pisze. Dla mnie jest to jedno z kryteriów autentyczności. Wyraża nie strach, lecz
emocję zetknięcia z prawdą.
Artykuł ten jest próbą poradzenia sobie ze zwyczajnością i z niezwykłością jednocześnie. Ściślej mówiąc, szuka dla nich
formy.
Trzy lata temu poznałem Otylię Zachurę i przeczytałem jej kilkustronicowe wspomnienia z dzieciństwa. W zeszycie, który
mi wówczas pożyczyła znajduje się również spis członków jej rodziny, z datami urodzin, oraz przeróżne wypadki jej dzieci,
nazwane przez nią przygodami. Ponadto było lam kilka uwag na temat pogody w czasie odwiedzin dzieci lub ich ślubów i na
temat jej własnego, świetnego nastroju w tych dniach. Była to właściwie dość sucha i monotonna wyliczanka. Ale podobną
lakoniczność i prostotę spotykało się w literaturze j u ż nieraz. Ot. choćby ten, monotonny, rytm: „Abraham był ojcem Izaaka;
Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był
ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salomona:
Salomon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem..." Przeglądając notatki Otylii Zachury i słuchając jej słów
pojąłem, że przeznaczone są one do filmu.
1

K a m e r a pokazuje krajobraz. Ł a g o d n e jazdy. P r a c a kamery i to co jest

O t y l i a Z a c h u r a . G l o s z off-u: „ T a t a u r o d z i ł s i ę 1910 15 I I I . M a m a

p o k a z y w a n e daje w r a ż e n i e c i s z y i spokoju. D u ż o planu o g ó l n e g o . Mato

w 1914 I I V O t y l i a urodzona 5 I V 1935 A n t e k w R o k u 1937, 7 V I Julia

z b l i ż e ń ; co n a j w y ż e j d r z e w o , k a m i e ń , w o d a , w z g ó r e k , s ł o w e m to. co

urodzona 1941, 2 4 X I I M a r i a 15 V I I I 1943 F r a n i a 12 X I 1947. J ó z e f

n a l e ż y od „ z a w s z e " do tej okolicy i o z n a c z a trwanie.

9 X I I 1949. C z e s ł a w a 3 I X 1953 T o j e s t zpis R o d z i n y

Motowidlów

a teraz R o d z i n a m o j a Z a c h u r o w i e E d w a r d urodzony w R o k u 1933 3 V I I
i dzieci"

2

Rzecz polegała na tym, iż zanim ujrzałem tekst, został mi on przeczytany przez autorkę. Od tej chwili nie mogłem go sobie
wyobrazić bez brzmienia. Ten tekst m ó w i ł . Aby go nie kaleczyć postanowiłem zarejestrować całość za pomocą kamery.
Wśród różnych rodzajów nieudolności, np. językowych, bywają i takie, które sprawiają, że sam tekst i opisywany przezeń
świat wydaje się być prawdziwy, bliski naszemu odczuwaniu, widzeniu i rozumieniu. Bywają też takie teksty, a ten jest
najlepszym tego przykładem, które tracą przy transkrypcji drukowanej. Żyje w nich żywe słowo należące do konkretnej
osoby. Taki tekst poddaje się tylko odręcznemu zapisowi, bowiem natura wypowiadającej go osoby zawarta jest przecież
i w charakterze pisma, i w potoczności zdań czy wyrazów, i we wszelakich błędach i nieudolnościach, i w samej, co bodaj
najważniejsze, stronie wizualnej kartki papieru, jej grafice i kompozycji. Tekst taki całym sobą wspiera opowieść osoby;
może nawet więcej - zawiera i oddaje jej wizerunek poprzez swoją graficzną naturę. Tymczasem druk sprowadza tę postać
i jej opowieść do samej treści wydarzeń, do akcji właściwie, pozbawiając nas. kto wie, czy nie najważniejszych informacji.
Wspomnienie spisane przez Otylię Zachurę jest tak niezwykłe, zarazem proste i dosadne w swej lakoniczności, że trudno
jest odpowiedzieć sobie na pytanie, czy robić o tym reportaż, czy film dokumentalny? Czy zadawać pytania i czekać
odpowiedzi, pokazać i opowiedzieć jak rodziła się ta literatura ukazując przeszłość bohaterki, jej doświadczenia życiowe,
ambicje i motywy, które skłoniły j ą do złapania za pióro? Czy też poprzestać na odczytaniu przez nią własnych wspomnień,
traktując je jako rodzaj frazy muzycznej wypełniającej dźwiękową przestrzeń filmu? Ostatnie rozwiązanie pozbawiłoby nas
zapisków o najważniejszych chwilach w życiu członków jej rodziny i ustaleń kto do jakiej rodziny należy. A są to przecież,
notatki istotne, mogące być wstępem do sagi rodzinnej, lub rodzajem pamięciowej mantry przekazywanej następnym
pokoleniom. Gdyby po jakiejś pożodze świata, wśród nielicznych, ocalałych rękopisów pozostał ten właśnie, byłby on
przechowywany w muzealnej gablocie a jego fragmenty znalazłyby się w dziecięcych czytankach obrazując jak działo się
ludziom w Beskidach.
Wspomnienia Otylii Zachury nie są dziennikiem ani pamiętnikiem. Spisane zostały w ciągu jednego dnia, już wiele lat po
wojnie. Autorka twierdzi, że było to z piętnaście lat temu. Napisała je po to, aby jej własne dzieci i potem ich dzieci wiedziały
jak było. Gdy spisała już swe dziecięco-wojenne wspomnienia spostrzegła, że umieszczone są w pustce. Postanowiła podać
imiona i daty urodzenia swoich najbliższych. Bez tego jej opowieść nie miałaby początku i adresata.

193

�Dawna historia zajmowała się wyłącznie wielkimi wydarzeniami, będącymi zwrotnymi punktami dziejów oraz osobami
mającymi strategiczny wpływ na losy świata Potem przyszło zainteresowanie dniem codziennym, lokalnością i zwykłym
człowiekiem. W ó w c z a s to zapiski, takie jak Otylii Zachury, stają się źródłem historycznym. Etnograf dużo dawniej zajmował
się tym co zwyczajne i powszednie. Z naszej, dzisiejszej perspektywy dużo ciekawsze jest ukazanie wpływu wielkich
wydarzeń dziejowych na życie jednostek i , zarazem, spojrzenie na Wielką Historię oczami zwykłych ludzi po to, być może.
by zastanowić się nad paradoksem uwikłania w Dzieje.
Rodzice Otylii Zachury do dziś obchodzą uroczyście rocznicę ucieczki ojca, Leona Motowidło, z więzienia w Nowym
Targu. Było to najważniejsze wydarzenie w życiu rodziny, uważane przez nich za cud. Życiorys Leona, podyktowany komuś
z przyjezdnych, jest przechowywany w drewnianej skrzyni w ich domu. Jego syn, pożyczając mi tę dwustronnie zapisaną
kartkę papieru powiedział żebym jej nie zgubił, gdyż jest to dla niego, „jak dowód, no dowód tożsamości ".Jeszcze kilka lat
temu gdy Motowidłowie sadzili ziemniaki na polu pod lasem Leon spędzał jesienne noce w skleconym wśród drzew na kępie
kamieni, szałasie odstraszając podchodzące dziki. On sam i wszyscy wokoło żartowali, że żyje jak wtedy, gdy ukrywał się
w lesie podczas wojny. Przytaczam fragmenty tego wspomnienia dla porównania z wojenną wizją córki.
„ W dniu I 9.1939 udali my się w kierunku granicy, ale my nic zdążyli, bo wróg był prędzej. (...) Strzymywalim wroga od
granicy od zachodu na wschód będąc j u ż koło Rzeszowa, pod koniec października ze zględu na brak amunicji zmuszeni my
byli podać się do niewoli." Niedługo potem ucieka z pociągu i wraca do domu. Do 1943. pracuje w lesie. „Ja mieszkałem
i mieszkam pod samym lasem na pasie granicznym gdzie była gubernia i żesza." Za przeprowadzenie przez granicę
partyzantów zostaje osadzony w więzieniu w Nowym Targu. „Razem ze mną siedział więzieniu w stopniu porucznik on jakoś
się dowiedział że nas mają rozestrzelać a resztę do Oświęcimia wywieź, natomiast my się umówili że dnia 24.08.1943
nastąpiła ucieczka z więzienia, ale bramy były pozamykane na placu było koło 150 ludzi ale uciekło 12. musielim skakać
przez ogrodzenie więzienia nogi pozrywałem. Ktoś mi powiedział że jeszcze jest jedna ulica wolna do ucieczki w kierunku
rzeki, doleciałem kolegę niemcy strzelali we trzech do nas ale o losie kolegi do dziś niewiem. (...) Ja do domu nie wracałem,
bo w obawie że spalą dom i całą wioskę, bo mojego kolegę spalili a dziecko jak uciekało to wrzucili w ogień. Ja się nawet nie
ukazałem własnemu Ojcu bo żem postanowił żeby za mnie nikt nie zginął, i założyłem żywot w lasach na grzybach. (...)
Przychodziło mnie nieraz do dziwnego że nawet na drzewie gałęziach przebywałem (by) nie dać po sobie śladów (...) i w tak
trudnych i ciężkich warunkach doczekałem się ukochanej w o l n o ś c i . "
3

Jest rzeczą zadziwiającą, żc te właśnie osoby, ojciec i córka, zechciały spisać swoje przeżycia. Musiały być one niezwykle
ważne, skoro zrobił to człowiek nie potrafiący pisać. Dyktuje przeto swe wspomnienie, lakoniczne niczym podanie do
urzędu, osobie władającej pismem. Jego córka, będąca, jak sama mówi „tylko pięć tygodni w analfabetycznej szkole" też
chwyta za pióro - narzędzie obce jej codziennemu doświadczeniu. Sądzę, że zostało to spowodowane przez przekonanie
0 niezwyczajności ocalenia ojca, ba, o oczywistej cudowności tego wydarzenia. W odczuciach członków rodziny
kwalifikowało się ono bardziej do porządku mirakulów niż do porządku historii.
Każda niemal wiejska rodzina w Beskidach posiada zwykły zeszyt szkolny z przepisanymi pieśniami maryjnymi.
Zauważalne jest pokrewieństwo pomiędzy zeszyłem Otylii Zachury a częstymi na wsi zeszytami, w których spisuje się teksty
pieśni maryjnych śpiewanych podczas majówek przed kapliczkami. Jest to ten rodzaj tekstu pisanego ręcznie, z którym
wszyscy stykają się od dziecka. Wspomnienia Zacburów mówią o cudownym ocaleniu. I tak jak to, co należy do porządku
religijnego, znalazły się one w identycznym zeszycie co i pieśni maryjne. Aspekt religijny takiego pisania jest rzeczą
niewątpliwą. Jest on głębszy lub bardziej ukryty, niż wynikałoby to z wykrzykników w rodzaju: „przeżyliśmy z pomocą Bożą
w o j n ę " . Ten rodzaj pisania jest ś w i a d e c t w e m . Jego naturę stanowi wewnętrzne przekonanie o uczestnictwie
w przeżyciu religijnym. Podczas świętowania rocznicy ucieczki z więzienia zawsze padnie, brzmiące jak oczywistość,
zdanie, że to dzięki Opatrzności Bożej lub szczególnej opiece Matki Boskiej rodzina spotyka się w komplecie.
Otylii Zachurze trudno przychodzi wyjaśnić powody, dla kórych zaczęła pisać. „Zapisywałam przygody swoich wnuków
1 dzieci, tak żeby jakoś pamiętało się. Miałam trochę czasu w zimie, to tak jak mogłam spisywałam troszeczkę. Takie młode,
może dzieci przeczytają, może wnuki. Takie tam różne..."
Spytałem - „Przecież nie zawsze zdarza się, żeby ktoś spisywał swoje życie. Co Panią popchnęło żeby to z r o b i ć ? "
bo mi to bardzo utkwiło w pamięci, a po drugie jestem taka już. że każdą chwilę pamiętam, nawet z młodych lat.
Z młodych dziecinnych lat."
4

PRZYPISY
' R. Otto Świętość, Warszawa 1968, s. 45
Z zeszytu Otylii Zachury. Zachowana została wiernie pisownia autorki.
' Fragmenty rękopisu będącego w posiadaniu Leona Motowidło ze Szczurkówki w Zawoi. Pisownia
zgodna z oryginałem.
Fragment rozmowy przeprowadzonej przeze mnie z Otylią Zachurą na Piwowarach 30.04.1994 r. Taśma
magnetofonowa i maszynospis tekstu w posiadaniu autora.
Być może motywem pisania była też dla Otylii Zachury samotność; spowodowana przeprowadzką do
odludnego miejsca, innym niż dawniej stylem życia, zanikiem więzi, a w każdym razie, tradycyjnych form ich
wyrazu. Brakowało jej tych gromadnych posiadów wieczornych. W nowym miejscu żyła w samotnej chałupie
obok lasu. wysoko nad drogą, z daleka od większości domów. Chciała z kimś porozmawiać, kogoś posłuchać.
Zaczęła spisywać swoje życie. Wyglądało to tak, jakby to ktoś inny opowiadał jej swoją własną historię.
2

4

Poniżej drukujemy scenariusz i w całości Zeszyt Otylii Zachury. Numery w nawiasach kwadratowych
ułatwiają wstawienie odpowiednich fragmentów Zeszytu w odpowiednim miejscu scenariusza.

194

�SС E N A R 1 U S Z
Mata. beskidzka wieś. Długa, wąska dolina otwarta na zachód, z pagórami zamykającymi horyzont. Na
pobliskich zboczach las. Nieliczne chałupy. Na kępach kamieni, wśród poletek, rosną trześnie, czasem buki lub
jodły. Nisko krzewy - głóg lub czerwony bez. Domostwo Otylii Zachury położone jest wysoko na stoku. Rola
nazywa się Piwowary lub Pijawory. W pobliżu nie ma innych zabudowań. Obok domu rosną rahityczne śliwy
i olbrzymia trześnia. Z jej gałęzi zwiesza się długi łańcuch huśtawki. Poniżej niewielka kapliczka własnej
roboty. Pomiędzy dwoma śliwkami wisi drewniana huśtawka dla młodszego dziecka. Zachurowie mieszkają
razem z córką, zięciem i wnukami.
Ze względu na malownicze usytuowanie i rodzaj światła film należy realizować późną wiosną, w porze
kwitnienia drzew, lub jesienią.
100%
Kontrującc światło. W oddali kwitnące, pojedyncze drzewa. Długi obiektyw. Powolna jazda z transfokacją.
Ukazuje się „ w i ę c e j " krajobrazu. Widać dolinę i góry dookoła. Jazda zatrzymuje się na domostwie, przed
którym siedzi starsza, szczupła kobieta. Przy niej dwoje dzieci, chłopiec i dziewczynka.
chłopiec mówi: „babciu to będzie tak, jak w telewizji. Ty się masz nie
przejmować kamerą. Możesz nawet nie zwracać uwagi."

Krajobraz pokazywany łagodnymi jazdami. Cisza, spokój.
trwanie, odwieczność. Ewentualnie po kilkudziesięciu sekundach przenikanie na kartkę zeszytu. Bardzo bliski detal. Właś­
ciwie makro. Kamera „ g r y z m o l i " kulfony w zeszycie. Jest lo
asemanlycznc. Widzi się plastykę linii tworzących litery.
Powrót do krajobrazu.

Głos Otylii Zachury-off: „Tata urodził się 1910 15 I I I ..."do
..Cześka brała ślub 1977 23 I X " . W r a ż e n i e „biblijnego"rytmu,

100% efekty
Przeciwstok. Rozświetlone delikatną bielą kwiatów i mglistą świeżością zieleni drzewa. Na polach pracują
ludzie. Jazda do planu amerykańskiego na siedzącą Otylię Zachurę.
100% efekty
Zbliżenie. Otylia Zachura wyciąga okulary z futerału. Zakłada. Detal. Dłoń Otylii „ w y c h o d z i " z kadru. Po
chwili wraca z zeszytem.
Półzbliżenie. Otylia siedzi. Przewraca kartki zeszytu. Rozkładą na pierwszej stronie. Poprawia okulary. Zaczyna czytać.

Otylia Zachura 100% czyta od: „Moje dziecinne życie
a zaczęło się ono w Roku 1935..."do: „jakby byzczejszy." [1]

Zeszyt Otylii Zachury
[1] Moje dziecinne Życie A zaczęło się ono W Roku 1935.
Nie wiele pamiętam S pierszej pięcio łatki tak troche Lubiłam
Dziadka i BaBke i tam byto mi wesoło i donich uciekałam zdomu bo
mieszkali 2 kilo metry dalej od mojego domu Były tam ciotki Mamy
siostry Panny i Wujek 7 lat odemnie starszy pasłam krowy znim on
murował piec z kamieni a ja pilnowałam by krowy niewyżondziły
szkody Wujek Zrobił Huśtawkę Robił mi zabawki umiał dużo żeczy
zkonstrułować.
Była unas Dziewczina sierota Mama ją wzięła do pasienia krów
i pilnowała nas małych to znaczy mnie i Brata 2 lata młodszego bo
ja byłam pierwsza chodziliśmy na grzyby a było ich dużo.
Dziadziuś mi zmar miałam lat 5 był chory na Asme Z pierwszej
wojny byłam na pogżebie z Rodzicami.
W roku 1939 wybuchła wojna I tu sie zaczęło
Moje zpokojne Życie dziecinne zpłyneło na bużliwe lale. Ta
sama zima i te same kwiatki i to samo słońce A jakże smutniejsze
życie, mały moj rozum stał się wyoszony jak by byzczejszy
[2] Męszczyźni Zostali powołani do wojny Pierwszego wzesnia
1939 pasłam krowy ztą dziewczyną sierotą zdała od domu wtem
przybiega chopiec sąsiada i mówi żeby pędzić krowy ale bardzo
szybko bo z tatą się pożegnaj idzie na Wojnę Więnc biegliśmy
razem gdym do biegła do domu Tatuś jusz wychodził musiał się
spiszyć by zdążyć gdzie czekały Ałta
Mamusia go odprowadziła wróciła płakała Wieczorem jakieś
ognie widzieliśmy Na Niebie i ludzie jacyś przyśli ztobołami było
bardzo smutno Wojna się rospoczęla i trwała 5ć lat
Polska została zazprzedana
Z Robiła sie nędza i głud śmierć i rozpacz to zostało polsce to
Niemcy na polskę najechali. Tatuś wrócił zwojny nie długo cały

i zdrowy Niebyło gdzie zarobić grosza okupant brał bydło dla
wojska na mięso nam zabrali krowę zoztala nam jedna plony się
nierodziły niemcy brali owiez ziemniaki.
W 3ci Rok Wojny urodziła się mi sioztra czas płynął równym
rytmem A jednak wrażenia, co raz to inne Ludzie mówili kto sie na
niemca przepisał jak były łapanki młodych Ludzi do Niemiec na
przymusowe roboty Ciotką Wójka zabrali po n a s z ą Dziewczinę
sierotę rozkaz przyszedł aby jechała do Niemiec, do roboty
płakaliśmy Mama jej szykowała kufer drewniany Zpoczebnymi
żeczami I Zesmutkiem myją pożegnali.
[3] Niewolno było ż a d n e g o uboju robić ajkoś Żyć sie musiało
Tatuś zabił niedużego śfiniaka. Mamusia dała zkilo męsa
i kawałek słoniny S ą s i a d c e a sąsiadka miała w Rodzinie fojdociera
tak sie nazywał Polak przepisany na niemca. I dzieci wygadały
sąsiadczene i fojdocier zgłosił Żandarma to znaczy Gestapow­
cach I przyszli i zabrali słoninę i mięso i Tatusia do więzienia.
Mamusia jeździła doniego i co mogła to woziła dojezenia był
w Nowym Targu
Poparu tygodniach pobytu więzieniu szczęściem udało mu się
zbiec.
Wrucił do domu ale nam dzieciom sie nie Zaraz pokazał
moglibyśmy wyzdradzić jak by nas niemcy bili ale nas niebili tylko
sie wypytywali o Tatusia.
Mamusia mu jeść nosiła a mówiła Że Babci nosi mleko a on
pzebywal wlesie. Niemcy nas nachodzili często poszukiwali ojca.
Nie spalili nas dlatego Że niebyli pewni czy do domu wrócił bo jak
uciekali to sie zposczegli i zczelali i dużo zginęło. Mama mówiła że
nie powrucił. Pojakimś czasie żadziej nas rewidowali i po upływie

795

�Zeszyt ze stroną tytułową. Przewracane kartki. Zwolnione
tempo. Powolne jazdy po stronach. Detale słów. Kamera
analizuje je obrazowo skłaniając zarazem do refleksji nad
kaligrafią tekstu, tak, by przekazać i mozół czynności pisania,
i indywidualność samego pisma.

Otylia Zachura off od: „Męszczyźni zostali powołani do
wojny...",do: „i ze smutkiem my j ą p o ż e g n a l i " . [2]

Wiosenna gorączka pracy na polach. Coś kopią, dłubią
motykami. Koń. W ó z . Worki. Pług. Brona. Ruch.

Otylia Zachura off od: „Nie wolno było żadnego uboju
r o b i ć . . . " , d o „ktura się nam między czasie urodziła." [3]

Dzieci na huśtawce. Różne plany. Huśtawka zostaje po­
rzucona przez dzieci, które wychodzą z kadru. Pusta huśtawka
pojawia się i znika w kadrze kołysząc się siłą bezwładu.

Otylia Zachura off od: „Zabrali nam drugą krowę to jusz
ostatnią...", do „z drutu kolczastego". [4]

Wnuk Otylii bawi się, niezwykle sumiennie, łukiem i strzała­
mi. Zakłada strzałę, napina cięciwę, mierzy, strzela, szuka
strzały. Znowu ją nakłada itd.

Otylia Zachura off od: „Niemcy rzadziej nachodzili nasz
dom...",do: „i nie bende miała mogiły ale tak się niestało".[1]

Otylia Zachura idzie na pole. Niesie jakieś kołki. Związuje je
drutem. Robi stracha na wróble. Wbija go w ziemię. Dzieci
przynoszą stare ubrania i kończą ubierać stracha. Otylia owija
go jeszcze srebrzystą taśmą. Wygląda teraz niczym jakiś
kosmiczny prezent albo nowoczesna rzeźba.

Otylia Zachura off od: „Miały mięsce różne zajścia" do: „a
więc Tata był uratowany." [6]

Otylia Zachura podnosi motykę z ziemi i zaczyna zagrzebywać ziemniaki. W tle, a czasem na pierwszym planie
świeżo postawiony strach.

Otylia Zachura off od: „Czas powoli słodził na róznch
wrażeniach...", do: „było nas czworo R o d z i ę s t w a . " [7]

Dzieci na huśtawce. Młodsza dziewczynka jest huśtana przez
brata. Po chwili chłopiec pomaga siostrze zejść na ziemię.
Odchodzą gdzieś razem. Kamera rozpoczyna jazdę. Zatrzymuje
się w półzbliżeniu na Otylii trzymającej otwarty zeszyt.

Otylia Zachura off od: „przyszła w o l n o ś ć . . . " do: „przeżyliś­
my z pomocą Bożą w o j n ę . " [8]
100% Otylia Zachura czyta z zeszytu „ W o d a płynie...",do:
„dobra wcale. O t y l i a " [9]

100% efekty
Scena z łagodnie kołyszącą się, pustą huśtawką zawieszoną
na długich łańcuchach.

czasu Tata nam sie pokazał a zwłaszcza kcał zobaczyć siostrę
ktura sie nam mięjdzy czasie urodziła.
[4] Zabrali nam drugą krowę to jusz ostatnią a przidzielili nam
litr mleka z mleczarni i ja poto mleko 4 kilometry chozttam a buty
miałam kiepskie i odzienie liche.
A Zima była ostra i długa czasem było ślisko i mleko mi się
wylało. W takim wypatku czeba było sie do Rodziny udać i omleko
prosić dla dziecka a nie było to wcale łatwe gdysz nik dużo nie miał
Podługiej Zimie przyszła wiosna i lato co sie nam dzieciom
poweseliło zostały nam jeszcze dwie owce i cielak i pasaliśmy
Hodziliśmy na grzyby na poziomki a było tego bardzo dużo ino
był wtym problem że sie kończyła Zawoja Stryszawą i nie całe sto
metrów była granica chodziła ztrasż graniczna i pilnowali bo
Stryszawa należała do Żeszy a Zawoja był to protektorat a myśmy
mieszkali w Zawoji
I grzyby były w lesie a las był za granicą i czeba było mieć sie na
baczności i ukratkiem zbierać bo jak by zobaczyli niemcy to by
zasczelili
Chociasz dziecinne lata s ą bez troskie to nam się jednak ten
smutny czas udzielał do Szkoły my nie chodzili bo nie było nauki
Wszkole A tam gdzie się chodziło do Kościoła to Niemcy założyli
Zasieki z drutu kolczastego
[5] Niemcy rzadziej nachodzili nasz dom chyba uwierzili Że
Tata nie wrócił Zwiezienia do domu
Tatuś ukrywał się wiedzieli onim Rodzina i ja jako najstarsa
z jego dzieci poczebował mojej pomocy musiałam stać na Straży
gdy on kciał w domu się umyć albo sie posilić bo nie mieszkał
w domu
Tylko się wpolu ukrywał był to Rok 1943 dwa lata przed
zakończeniem wojny
Rodzina tesż dopomagała donosili oniemcach jak tylko widzieli

196

że wjakimś kierónku idą Bo niemcy przeprowadzali rewizje
podomach szukali Partyzantów
Pewnego razu dano nam znać Że Niemcy prześli na drugie
Siedlisko odnas i ciekawo nam było dokąd oni idą i zaczem może
spisująbydło a myśmy mieli cieliczkę nie pisanąi chowaliśmy ją i ja
poszłam że się coś może dowiem i biegnę szybko A tu halt Niemcy
i pies Zaraz Koło pierwszego domu przeprowadzali tam Rewizje
po domach i Zabrali dwuch Chopaków uznali Że s ą Partyzantami
męczyli ich bardzo mieli około dwudziestu lat jak się puzni okazało
było tam Niemców cała masa mnie obtoczyli cterech wypytywali
si&lt;ąd i gdzie i poco ide gdym Została Zazkoczona wienc nie bardzo
wiedziełam co powiedzieć mówiłam wprawdzie że do ciotki po
jabka ide było to dzień przed wigilią Bożego Narodzenia Rozkazali
mi iść znimi zawiedlimie dojednego zdomów i tam kazali czekać
a oni sobie pośli Wienc nie czekałam ino chyłkiem do potoka
i krzaków i zapagurek dodomu ale tego dnia nie byli unas ino ja
myślałam ż e mie pies Niemiecki rozszarpie i nie bende miała
mogiły ale tak sie niestało.
[6] Miały mięsce różne Zajścia
Naprzykład ten od samego rana Niemcy chodzili podomach nie
wiadomo czego szukali. Pod wieczór pobiegłam zjednych kierun­
ków zkturego myśmy sie ich zpodziwali czy idą i okazało sie ze s ą
jusz blisko więc zawruciłam bo oni mnie nie zobaczyli przibiegłam
i Mama mówi ganiaj gęsie i uciej znimi ja rozczęsiona niewiem
w kturą stronę mam uciekać las był zdołu i zgóry
Zdecydowam dogóry musze napisać ż e gęsie były niepisane co
groziło nawed zato śmiercią, ojca nie było od wczesnego rana
w domu i nic s o b ą nie miał do jeżenia bo ludzie dali nam wiadomoś
ze Niemcy c h o d ą to Tata musiał się ukryć. I ja ztymi gęsiami
biegnę i widzę ojca wychodzi zlasu wstrone domu ja mówię Tato
bo Niemcy idą nie wiedział wpierwzem momencie uciekać czy do

�Kamera towarzyszy dzieciom obserwując spokojnie ich
kolejne zabawy. Podchodzą do innej zupełnie huśtawki, takiej
na równoważni i zaczynają się huśtać. Podchodzi Otylia i staje
nad nimi. Po chwili dzieci nudzą się zabawą i schodzą
z huśtawki. Wałęsają się nie wiedząc czym się zająć. Wchodzą
do szopy i taszczą stamtąd konia na biegunach własnej roboty
i znowu zaczynają się huśtać.

Otylia Zachura off od „Czesia jak mała b y ł a " , do: „i wbił
sącka d o c z o ł a . " [10]

Otylia Zachura idzie z dziećmi po łące, w stronę lasu. Do
koszyka zrywa jakieś kwiatki, zioła. Dzieci znudzone latają
dookoła. Trochę kamery subiektywnej.

Otylia Zachura off od: „Moje urodziny o b c h o d z i ł a m . . . " , d o :
„i mamy tysz małego Sebastyjanka takiego Kochanego." [11]

Wnętrze domu. Przy stole siedzi Otylia. Przed nią jej zeszyt.
Podchodzi jej córka z własnym zeszytem. Kamera pokazuje
tytuł: „Wiersze własnej kompozycji".

100% efekty

Przelatuje kilka kartek. Zatrzymujemy się nad jedną z podtytułem „Najważniejsze wydarzenia w moim ż y c i u " .
„12 lutego 1984 w drodze do internatu w pociągu na trasie S u c h a - Ż y w i e c poznałam swoją pierwszą i ostatnią
miłość, chłopca o imieniu 'Zbyszek'z którym związałam swe życie na dobre i złe dni".Potem kamera pokazuje
dalszą część zeszytu, w którym Ewa, najmłodsza córka Otylii zapisuje ważne wydarzenia ich życia.
100% efekty
Dom Zachurów. Zbliża się wieczór. Najpierw wychodzi Otylia, potem Ewa, za nią dzieci. Kobiety mają
w rękach zeszyty. Jedna z nich niesie kwiaty. Podchodzą do kapliczki. Robią drobne porządki. Stawiają kwiaty.
Zaczynają śpiewać jedną z. pieśni maryjnych. Kamera odjeżdża. Krajobraz - kilka ujęć. Dom wśród drzew.
Widać poruszających się ludzi. Wyglądają z daleka właściwie jak ludziki. Jazda pokazująca dolinę i góry
dookoła.
Napisy końcowe.

lasu czy zagranice tą kturą Niemcy pilnowali nie było wyboru
czmychnął zagranece bo tesz tam był las i ja stymi gęsiami do lasu
jak sie puzni okazało Niemcy byli bardzo szybko wdomu i prze­
prowadzili rewizje i pośli a więc Tata był uratowany.
[7] Czas powoli słodził na róznch wrażeniach wojna się toczyła
dalej a my wciąż zastraszeni i walka ożycie.
I wrescie przyszło to czegośmy tak bardzo pragnęli wojna się
kończyła
Niemcy uciekali słychać było dniem i nocą huk i widać było łuny
ogni Był Rok 1945
była to zima jedzenia bardzo mało bo się nie urodziły plony nie
mieliśmy butów sukienki i wogule ubranie mieliśmy z płutna co
Rodzice sami hodowali i siali len a potem prządli nici i byli tkacze
zwani Knapami i ztego szyli ubrania
Dzieci nie miały rajtuzów ani małe białych pieluszek było nos
czworo Rodzięstwa.
[8] Przyszła Wolności i Wiosna szła robiło się coraz cieplej
i Radość niesamowita Ludzie się cieszyli Kto dożył i my także tym
bardziej że my mieli ojca.
Mimo żeśmy mieszkali w górach a jednak nas żołnieże Radziec­
cy odwiedzili zradością my nanich paczili. Naszej Rodzinie los był
łaskawy z przymusowych robót z Niemczech Wójek z Ciodką
Wrucili i nasza Dziewczyna sierota i cali izdrowi a więc przeżyliśmy
zpomocą Bożą wojną.
[9] Woda Płynie
Ludzie giną
Nasze lata szybko Miną.
Woda szumi biją fale Wojna nie jest dobra wcale.
Otylia
Zpisałam Roki urodzin
[A] Tata urodził się 1910 15 III
Mama w 1914 1 IV
Otylia urodzona 5 IV 1935
Antek w Roku 1937, 7 VI
Julia urodzona 1941, 24 XII
Maria 15 VIII 1943
Frania 12 XI 1947.
Józef 9 XII 1949
Czesława 3 IX 1953
To jest zpis Rodziny Motowidtow a teraz Rodzina moja

Zachurowie Edward urodzony w Roku 1933 3 VII
i dzieci Czesława 20 VII 1955
Lucyna 11 IV 1961
Ewa 13 II 1967 i Ireneusz 18 VII 1972
Rodzina Staroniów czyli czesina
Janusz urodzony 12 X 1953
Rafał 5 VI 1978
Piotr 27 V 1981
Paweł 27 V 1981
Cześka brała Ślub 1977 23 IX
(...)

[10] Cześka jak mała była
Przygody Czeski: wylękała się. Kamienia jak wracała od stopy
wieczór Krowa ją zbodła jak miała 3 lata.
(...)
Przygody Lucynki jak mała była: Cześka ze Szczurkówki
popchnęła ją na kępą kamieni i Lucynka zemdlała
Innym razem biegła i upadła straciła przytomność innym razem
wypadła oknym na kamienie to znów zpadła ze ztrychu a jak
poszła z C z e ś ą na hala to sie owce wyztraszyły i biegło w ich
kierunku i aż Lucynka jechała na jednej znich.
Przygody Ewy jak mała była:
bała się bardzo indyków a były one u i wycierpiała nie mało
zpowodu nich
A ona tak się wystraszyła że chora była miała gorączki 39 St
i wciąż te psy ją atakowały.
Kogut ją zdziobał
Przygody Irka awięc zkulał się z kamieniami z kępy. Sztangla
żelazna zpadła naniego Tabletek zjadł 14 naraz i tzeba było do
spitali znim jedzcie obojczyk złamał gdy ganiał zdziećmi i znów
spital i Sankami wjechał na żerdzi i wbił sącka doczoła.
[11] Moje urodziny obchodziłam w Roku w 1982 Zdrowo i był
bardzo czas ładny i pogodny
Lucynka nas od wiedziła z Rafałkiem i było mi wesoło
Lucynka wyszła za Mąż
Brata ślub 11 wżeśnia Roku 1982
Była piękna jesień i był piękny dzień
Ewusia brała ślub 18 października
Była piękna jesień i było ciepło był Rok 1986 i Mamy Zbyszka
Kturegośmy bardzo polubili i mamy tysz małego Sebastyjanka
takiego Kochanego

197

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10591" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10569">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5261932ecb4bac1c8cf4eccafa323fc2.pdf</src>
        <authentication>1f5c926bfd1a691f1852094a73d54fed</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126176">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5936</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126177">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126178">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126179">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126180">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126181">
                <text>narodziny - zwyczaje</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126182">
                <text>dziecko - zwyczaje</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126183">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5528</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126184">
                <text>Mówi się, że dziecko "zabiera urodę matce" podczas ciąży/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126185">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.9 :Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe cz.1: Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, pod red.nauk.Zygmunta Kłodnickiego i Agnieszki Pieńczak, s.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126186">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.9: Birth-related customs, rituals and beliefs part I: Customs, rituals and beliefs relating to birth and upbringingl</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126187">
                <text>Gruszka, Sabina</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126188">
                <text>red.naukowa Agnieszka Pieńczak</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126189">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126190">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126191">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126192">
                <text>Uniwersytet Śląski</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="126193">
                <text>Uniwersytet Wrocławski</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126194">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126195">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="126196">
                <text>6. Mówi się, że dziecko zabiera urodę matce
podczas ciąży
Opracowała Sabina Gruszka
Kierownictwo naukowe Agnieszka Pieńczak

Objaśnienie znaków:
M ó w i się, ż e „ u r o d ę " matce zabiera: 1—córka, 2—syn, 3—brak odpowiedzi.
Uwagi:
1. M a p ę opracowano na podstawie b a d a ń terenowych prowadzonych w latach 70. X X
wieku przez P r a c o w n i ę Polskiego Atlasu Etnograficznego.
2. Mapa obejmuje wierzenia znane przez informatorów indagowanych w latach 70. X X wieku
3. Punkty z p i o n o w ą k r e s k ą oznaczają informacje p o c h o d z ą c e od ludności n a p ł y w o w e j
( p r z e s i e d l e ń c y z K r e s ó w Wschodnich i osadnicy z r ó ż n y c h r e j o n ó w Polski).
M a p ę opracowano na podstawie odpowiedzi na pytania zawarte w kwestionariuszu
PAE nr 7, Zwyczaje, obrzędy i wierzenia urodzinowe, p r a c . J ó z e f G a j e k :
V. Prognozy i wróżby w okresie ciąży, co do płci mającego się narodzić
dziecka:
15. Prognozy:
a) Z wyglądu matki wnoszą, czy urodzi się chłopiec, czy dziewczynka (Opisać pełnym
niem wygląd ciężarnej stanowiący podstawę
prognozy).

zda­

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8215" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8196">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2bfc4fe7072bda11da44501ae3969be6.pdf</src>
        <authentication>7dd9392e83aa07f82a9bdc07b02cdd0b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="6">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25245">
                  <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25246">
                  <text>atlasy etnograficzne, mapy</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25247">
                  <text>PTL,  </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25248">
                  <text>PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25249">
                  <text>1953 -</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25250">
                  <text>IAiE PAN (d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25251">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25252">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25253">
                  <text>polski </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98215">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5759</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98218">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98220">
                <text>2002</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98222">
                <text>Polski Atlas Etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98224">
                <text>atlasy etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98226">
                <text>wiedza ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98228">
                <text>pszczoła - wiedza ludowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98231">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5357</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98233">
                <text>Mówi się, że pszczoła umiera albo ginie/ Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego (mapy)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98235">
                <text>Komentarze do Polskiego Atlasu Etnograficznego t.6: Wiedza i wierzenia ludowe s.275</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98237">
                <text>Commentaries to the Polish Ethnographic Atlas vol.6: The folk knowledge and beliefs</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98238">
                <text>Lebeda [Pieńczak], Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98239">
                <text>Kłodnicki, Zygmunt (red.nauk.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98240">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98242">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="98243">
                <text>Uniwersytet Śląski Filia w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98244">
                <text>mapa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98245">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="98248">
                <text>4 6 . Nazwy biedronki
Oprac. Agnieszka Lebeda
Kier. naukowe Zygmunt Kłodnicki

Kwestionariusz nr 11 „Wiedza i wierzenia ludowe" i APV. Co opowiadają o biedronce? Jakie wróżby,
wierszyki (podaj tekst i okoliczności jego wygłoszenia)? Czy można j ą zabić? Pominięto występowa­
nie nazwy „ b i e d r o n k a " . Ryc. 11 APV „Bezeichnungen für den Marienkäfer i n P o m e r n " ( A P V : 219).
Objaśnienia znaków: 1 — „boża krówka"; „krówka"; 2 — „boży robak"; 3 — „patronka"; 4 — „ k o n i k
Pana Jezusa"; 5 — „panienka"; „panieneczka"; 6 — „zezula"; „zazula"; 7 — „ o r a " ; 8 — „kudła";
9 — „ m u n i a " ; 10 — nazwy rzadsze ( 1 . „pietrusia"; 2. „trusia"; 3. „agatka"; 4. jonka; 5. „petronelka";
6. „morawka", „morawiczka"; 7. „maruczka"; 8. „marioszek"; 9. „lelunek"; 10 „kaszka"; 11. „tatarczuszek"; 12. „słoneczko"; 13. „zdrowoszek"; 14. „godzinka"; 15. „worożka"; „wróżka"; 16. jagronka"; 17. „macierzanka"; 18. „katrynka", „katarynka"; 19. „małżonka"); 11 - „ g r ü t z w u r m " (wg APV);
12 — „kruschke"; 13 — „marienkäfer" (wg APV);

14 — brak tradycji; 15 — brak odpowiedzi.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11350" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11328">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/17d3d7f1edb1c33028d0b24aaad67ccc.pdf</src>
        <authentication>3a3ef2ad41dae86a64c3a2747bbb23b5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135238">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:984</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135239">
                <text>1979</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135240">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:905</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135241">
                <text>Możliwości współpracy folklorystów z etnografami w badaniach nad etnogenezą Słowian / ETNOGRAFIA POLSKA 1979 t.23 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135242">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1979 t.23 z.2, s.201-204</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135243">
                <text>Wrocławski, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135244">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135245">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135246">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135247">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135248">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X I I I
I S S N 0071-1861

z. 2

K R Z Y S Z T O F WROCŁAWSKI

MOŻLIWOŚCI WSPÓŁPRACY FOLKLORYSTÓW Z ETNOGRAFAMI
W B A D A N I A C H N A D ETNOGENEZĄ SŁOWIAN
Jak dziś już dobrze wiadomo, folklorystyka jest n a u k ą samodzielną,
której przedmiotem jest literatura ludowa lub — jak chcą to określać
inni — literatura ustna. Nauka ta zajmuje się przede wszystkim este­
tycznymi walorami tekstów ludowych, pochodzeniem, tworzeniem i by­
towaniem tych tekstów w społecznościach oraz mechanizmami ich prze­
kazu. Stąd folklorystyka ma swoje punkty styczności z literaturoznaw­
stwem, etnografią, badaniami nad językiem, a po trosze tak-że socjolo­
gią i innymi dyscyplinami. Zatrzymajmy się jednak na jej pograniczu
i kontaktach z etnografią. Jak m i się wydaje, odzywającym się wciąż
jeszcze echem dawniejszego okresu walki folklorystyki o wyzwolenie
się spod władzy etnografii i ustalenia swej odrębności jest nierzadko
nadal niechęć folklorystów do widzenia literatury ludowej badanej spo­
łeczności w szerszym kontekście różnych zjawisk kulturowych, w t y m
także kultury materialnej. Nie zmienia to jednak wspomnianego wyżej
faktu, iż kierunek zainteresowania folklorysty jest zwykle odmienny
od etnograficznego, w następstwie czego folklorysta, badający szereg
tekstów z aspektów właściwych jego nauce, na rzeczy interesujące etno­
grafa natrafia w warstwie dla siebie drugorzędnej lub marginesowej. Po
to, by przy okazji własnych badań zebrać odpowiednią ilość informacji
ułatwiających odpowiedzi na pytania stawiane przez etnografa, musi
być na pewne rzeczy uwrażliwiony, czy też — sięgając do słownika
technicznego — odpowiednio zaprogramowany. Z kolei etnograf szuka­
jący samodzielnie interesujących go rzeczy w tekstach literatury ludo­
wej, często w słabo m u znanym języku, i to w dialektach, traci wiele
czasu bez większych efektów. Przekonany więc jestem, że wzajemna
współpraca i pomoc jest potrzebna i może być owocna. Powinna ona
dotyczyć koordynacji podejmowanych wysiłków badawczych, stawiania
sobie tych samych pytań, na które każda z nauk będzie udzielać odpo­
wiedzi opartych na własnych materiałach i z własnego punktu widzenia,
te zaś odpowiedzi będą się wzajemnie weryfikować.

�202

KRZYSZTOF

WROCŁAWSKI

Przechodzą teraz do uwag konkretnych dotyczących tematu konfe­
rencji i spróbuję się zastanowić, jakiego rodzaju teksty folkloru mogą
być szczególnie użyteczne przy rozstrzyganiu zagadnień etnogenetycz­
nych Słowian na bazie kultury Słowian północno-zachodnich i kultury
Słowian południowych.
Szczególnie godne uwagi mogą być legendy i podania ajtiologiczne,
dotyczące pochodzenia człowieka i środowiska, w k t ó r y m on żyje.
W tekstach tego rodzaju być może uda się odkryć ślady archaicznego,
prasłowiańskiego modelu porządkującego świat otaczający człowieka,
chociaż model ten uległ zatarciu lub deformacji pod wielowiekowym
wpływem chrześcijaństwa.
Dla odtworzenia tego modelu obiecujące mogą być także podania
(opowieści) wierzeniowe północno-zachodnich i południowych Słowian.
Powinno się ustalić zestaw tematyczny takich opowieści dla obu tery­
toriów i częstość występowania poszczególnych tematów. Następnie
skoncentrować uwagę na tematach wspólnych dla obu grup Słowian.
Interesujące byłoby stwierdzenie dysproporcji pomiędzy częstością w y ­
stępowania jakichś opowieści a warunkami środowiskowymi (geogra­
ficznymi), które uzasadniałyby takie występowanie (dotyczy to Słowian
południowych). Tu posłużę się przykładem, o k t ó r y m w kuluarach kon­
ferencji rozmawiałem z dr Z. Staszczak. Otóż jedną z istotnych cech
identyfikujących żywioł polsko-słowiański wobec sąsiedniego niemiec­
kiego były, według dr Staszczak, wierzenia dotyczące utopca (wodnika)
oraz wampira. Ciekawe byłoby zbadanie, jak pod t y m względem w y ­
gląda pogranicze Słowiańszczyzny południowej z żywiołem greckim oraz
tureckim. Możliwe jest oczywiście, że tam ten element nie jest cechą
identyfikującą Słowian. Samo występowanie jednak i popularność wie­
rzeń o utopcu na południowych terenach raczej ubogich w błota i mo­
czary, mogłyby wskazywać, że utopiec jest elementem charakterystycz­
nym mitologii słowiańskiej i w sposób naturalny wiąże się z kolebką
Prasłowian, lokowaną przez szereg uczonych na terenie bogatym w wo­
dy i błota.
Motywy wierzeniowe i legendarne w formie dobrze zachowanej, bo
zwykle uwikłane w większe struktury fabularne u stanowiące ich istot­
ny element, znaleźć można w grupie pieśni mitycznych, stosunkowo
licznych i przekazywanych ustnie do dziś na południowej Słowiańszczyźnie (w Bułgarii, w Macedonii, w Serbii). Mogą one dostarczyć ciekawego
materiału do dociekań na temat archaicznej filozofii Słowian, jeśli oczy­
wiście możliwe będzie oddzielenie elementów prasłowiańskich tej filozo­
fii od nakładających się na nią wpływów późniejszych. W grupie południowo-słowiańskich pieśni mitycznych znajdujemy pieśni fabularne
o związkach między człowiekiem i słońcem, księżycem oraz gwiazdami,
o samowiłach i innych istotach nadprzyrodzonych, jak żmij i smok,
o duszach wędrujących po śmierci, o transformacjach człowieka w zwie-

�MOŻLIWOŚCI

WSPÓŁPRACY

FOLKLORYSTÓW

Z ETNOGRAFAMI

203

rzę oraz szereg innych, z których przynajmniej część powinna być
uwzględniona jako materiał w badaniach etnogenetycznych.
' Przy wykorzystywaniu literatury ludowej nie należy pomijać także
tekstów baśni magicznych, choć w ich przypadku wielkie rozpowszech­
nienie i uniwersalność struktur wątkowych powoduje, iż momenty god­
ne uwagi z punktu widzenia zagadnień etnogenetycznych, o charakterze
głównie wierzeniowym, lub takie, które są cechami dawnych obrzędów,
trudne są w tekstach baśni do spostrzeżenia, zatopione są w fabule, nie­
kiedy zaś pojawiają się jako uwagi marginalne, które przez zbieraczy
z X I X w. nie zawsze były notowane.
Pewnych informacji, dotyczących podstawowych kategorii kulturo­
wych i ich podziału wynikającego z układów kulturowych, mogą ocze­
kiwać etnografowie po odpowiednio ukierunkowanej analizie przysłów,
a także zaklinań i zamawiań, których zapisy XIX-wieczne i późniejsze
znaleźć można w materiałach folklorystycznych pochodzących ze sło­
wiańskiego Południa.
Na zakończenie mojej wypowiedzi chciałbym się podzielić z obecny­
m i na konferencji pewnym projektem postępowania badawczego, k t ó r y
chcę zastosować do tematu: Los ludzki (dola, szczęście,
przeznaczenie)
w ludowych tekstach macedońskich i polskich. To postępowanie badaw­
cze polega na wyborze z materiału słowiańskiego jako przedmiotu ba­
dań grupy (wiązki) wątków, dla których wspólnym, a zarazem istotnym
elementem struktury jest jakiś motyw wierzeniowy. Wykorzystując
wszelkie dostępne słowiańskie warianty wątków z dwóch pogranicz pe­
ryferyjnych Słowiańszczyzny, w t y m przypadku z Polski i Macedonii,
chcę na podstawie ich analizy określić model strukturalny wariantów
polskich oraz wariantów macedońskich oraz ustalić zmienność tego mo­
delu, a następnie dokonać konfrontacji obu tych modelów. Ten etap ba­
dawczy umożliwi określenie elementów wspólnych w obu modelach i za­
kresu ich identyczności.
Potrzebnym uzupełnieniem tak przeprowadzonej analizy materiału
słowiańskiego byłaby konfrontacja wątków słowiańskich z odpowiednimi
wątkami pochodzącymi z sąsiadującym ze Słowianami etnicum: dla w ą t ­
ków polskich z niemieckimi, macedońskich zaś z greckimi i tureckimi,
lub także albańskimi. Ostateczne ustalenia dadzą być może model lub
jego wariant typowo słowiański, co z kolei dawałoby podstawy do uza­
sadnionego wnioskowania o pozycji i znaczeniu danego wierzenia w sło­
wiańskiej archaicznej mitologii.
Jak już wspomniałem, jest to na razie tylko projekt badawczy, k t ó ­
rego skuteczność nie została jeszcze sprawdzona. Osiągnięcie pożądanych
efektów zależy od odpowiedniego punktu wyjścia, a mianowicie:
— od właściwego wyboru elementu wierzeniowego dającego pole do
porównań,
— od dysponowania wystarczającą ilością dobrych tekstów umożliwia-

�204

KRZYSZTOF

WROCŁAWSKI

jących zastosowanie odpowiednich metod analizy oraz uprawniających
do wyciągania dalej idących wniosków.
Być może tak wytyczona droga porównywania tekstów folkloru Sło­
wian południowych i północno-zachodnich stworzy możliwości uzupeł­
nienia wiedzy o kulturze duchowej naszych praprzodków.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12115" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12137">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b4530d75b4f8759aef16a97a6c8beb7f.jpg</src>
        <authentication>5e4693560e4fb64e1df2586e9698781a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144412">
                <text>Msza św. w kaplicy na Gubałówce / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Gubałówka (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144413">
                <text>religijność ludowa ; mała architektura sakralna ; Podhale</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144414">
                <text>fotografia przedstawia kaplicę na Gubałówce. Uwaga:- lokalizacja na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144415">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144416">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144417">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144418">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144419">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144420">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144421">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144422">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144423">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144424">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="144425">
                <text>PAE_FNK_24.38.XV_B.5.5.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="96">
        <name>architektura sakralna</name>
      </tag>
      <tag tagId="665">
        <name>Gubałówka</name>
      </tag>
      <tag tagId="664">
        <name>kaplica</name>
      </tag>
      <tag tagId="91">
        <name>mała architektura sakralna</name>
      </tag>
      <tag tagId="90">
        <name>religijność ludowa</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="10268" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10246">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e5687563bb53e6207fd1baf8285d1a3c.pdf</src>
        <authentication>d02ae34d07a85d81c40af982a475dd46</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122094">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4448</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122095">
                <text>1975</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122096">
                <text>kolekcje etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="122097">
                <text>skanseny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122098">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4137</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122099">
                <text>Multi-skansen Eugeniusza Foryckiego / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1975 t.29 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122100">
                <text>Polska Sztuka Ludowa 1975 t.29 z.1-2 ; s.52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122101">
                <text>A.B.J.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122102">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122103">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122104">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="122105">
                <text>MINI-SKANSEN EUGENIUSZA FORYCKIEGO
Forycki: malarz, działacz polityczny i społeczny.
Pasjonat. Z tych, którzy nie umieją spokojnie egzystować,
odcinać od życia kuponów. Znam go dwa lata, w tym czasie
doszedł do perfekcji w malowaniu ikon „jak stare", podjął
żmudną akcję stworzenia społecznym wysiłkiem muzeum
Nikifora w Krynicy, stworzył własny mini-skansen, za­
angażował się w powstanie wiejskiego ośrodka kultury.
Ikony zmyliły nawet wojewódzkiego konserwatora, maluje je
obok „swoich" obrazów powstających z potrzeby malowania.
W tworzenie muzeum sztuki „naiwnej" włożył masę wy­
siłku, i gdyby nie obietnica nowosądeckiego Muzeum szyb­
kiego otwarcia krynickiej filii — zapewne mielibyśmy już
dziś w „Dyrektorówce" czynną ekspozycję... (Ale gdy
„konkurencja" odpadła — Muzeum w Nowym Sączu nie
spieszy się jakoś z realizacją swojej obietnicy). Najważ­
niejszym jednak zamierzeniem Foryckiego jest zakończenie
budowy swojego mini-skensenu w Polanach.
Miejscowość jest piękna, akurat w polowie drogi między
Krynicą a Grybowem. Kupił tam Forycki ćwierć hektara,
postawił starą odremontowaną chałupę, spichlerz, a obecnie
rekonstruuje przywiezioną z okolicy oborę i wiatrak. W dol­
nej części chałupy urządził ze starych sprzętów tradycyjne
wnętrza — czarną izbę, świetlicę, alkierz i sień. W spich­
lerzu ma pracownię malarską, a w oborze zamierza zorga­
nizować ekspozycję dawnej i współczesnej rzeźby z terenu
Karpat. Skąd bierze środki? Maluje, a wszystko co uzyska
ze sprzedaży lokuje w tym swoim skansenie.

if i ' -

52

Chce, aby skansen ten służył nie tylko jemu samemu.
Na górce chałupy urządził obok swojego pokoju drugi —
obszerny, z czteroma łóżkami i oddał go do dyspozycji
Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Będzie tam w okre­
sie letnim plener dla kilkunastu studentów.
W Polanach chciał z miejscową młodzieżą zorganizować
ośrodek kultury. W zabytkowej chałupie, którą w ten
sposób można by ocalić od zniszczenia. Wykołatał na ten
cel sprzęty, telewizor, magnetofon, biblioteczkę, fundusze,
a nawet obietnicę etatu. Wydawałoby się — znakomicie,
poparcie w Ministerstwie Kultury, u władz sądeckich.
Ale nie u księdza, i o dziwo — nie u władz miejscowych...
Forycki nie traci jednak nadziei, uważa, że rzeczywistą
szansą dla kultury jest tylko aktywizacja środowiska,
społeczne zaangażowanie. On sam ma niewątpliwy dar
animowania ludzi wokół siebie. Obecnie próbuje namówić
władze PTTK, aby urządziły schronisko w starym, drew­
nianym budownictwie. Jeśli mu się uda, znów ocali się
i w rozsądny sposób zagospodaruje zabytek ludowej kultur)-.
Sądzę, że ludzi takich jak Forycki będzie coraz więcoj.
Ludzi, którzy w jakimś momencie swego życia, czy to po
zawale, czy po odejściu od pracy zawodowej, czy w formie
relaksu — wśród tej pracy — zdecydują się pojechać na
wieś, żyć w przyrodzie, wnosić do miejscowego środowiska
swój zapał, wiedzę. Jak ich przyjmie środowisko? Czy
wchłonie, zaakceptuje— czy uzna za ludzi obcych, dziwaków,
filantropów? Czy przyjmie ich inicjatywy za swoje?
A.B.J.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12576" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12674">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/916d5b2356c9bbf34781900265feaed1.jpg</src>
        <authentication>55ad3a0164c8a7d6d32e846ff3f47c66</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150864">
                <text>Murowana dzwonnica / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Polańczyk (woj. podkarpackie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150865">
                <text>religijność ludowa ; architektura drewniana ; magia apotropaiczna ; Podkarpacie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150866">
                <text>fotografia przedstawia dzwonnicę (za nią znajduje się dawna cerkiew św. Męczennicy Paraskewii - obecnie kościół rzymskokatolicki pw. NMP Królowej Polski)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150867">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150868">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150869">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150870">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150871">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150872">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150873">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150874">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150875">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150876">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="150877">
                <text>PAE_FNK_33.38.VII_H.2.4.2_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="600">
        <name>architektura drewniana</name>
      </tag>
      <tag tagId="874">
        <name>dzwonnica</name>
      </tag>
      <tag tagId="601">
        <name>magia apotropaiczna</name>
      </tag>
      <tag tagId="898">
        <name>okolice Leska</name>
      </tag>
      <tag tagId="899">
        <name>Polańczyk</name>
      </tag>
      <tag tagId="90">
        <name>religijność ludowa</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12375" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12412">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7f9f3541047bd6ead2a56ab7938fa7cb.jpg</src>
        <authentication>47169800e44ceef6ca6d7e17d9f6bba6</authentication>
      </file>
      <file fileId="13217">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7fb2e93d7734c23240924b0976627598.jpg</src>
        <authentication>f83e826d70fed5433a5546ca7c985134</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148052">
                <text>Murowana kapliczka / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Bartne (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148053">
                <text>religijność ludowa ; mała architektura sakralna ; Łemkowszczyzna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148054">
                <text>fotografie przedstawiają dwa ujęcia kapliczki domkowej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148055">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148056">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148057">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148058">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148059">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148060">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148061">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148062">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148063">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148064">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="148065">
                <text>PAE_FNK_29.37.VIII_O.5.15.3_01&#13;
PAE_FNK_29.37.VIII_O.5.15.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="788">
        <name>Bartne</name>
      </tag>
      <tag tagId="87">
        <name>kapliczka</name>
      </tag>
      <tag tagId="572">
        <name>kult świętych</name>
      </tag>
      <tag tagId="91">
        <name>mała architektura sakralna</name>
      </tag>
      <tag tagId="784">
        <name>okolice Gorlic</name>
      </tag>
      <tag tagId="90">
        <name>religijność ludowa</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12762" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12866">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d6656fe4f8f17f392854f0a8368ac475.jpg</src>
        <authentication>fd871f4d1c1239ec36d530be7455a073</authentication>
      </file>
      <file fileId="13147">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dc79ba3ca5da425bc8a92cc1cf6c420e.jpg</src>
        <authentication>ad20981c57bd8467300589e07018d61c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153468">
                <text>Murowana kapliczka słupowa z rzeźbami świętych / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Wirkowice (woj. lubelskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153469">
                <text>religijność ludowa ; mała architektura sakralna ; Lubelszczyzna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153470">
                <text>fotografie przedstawiają dwa ujęcia (dalsze i bliższe) zwieńczonej metalowym krzyżem  murowanej kapliczki słupowej z dwoma wnękami , w których są umieszczone figury świętych (na górze  Najświętszej Maryi Panny, dolna figura trudna do zidentyfikowania) Uwaga:- w odległości 2 km od siebie znajdują się dwie wsie Wirkowice Pierwsze i Wirkowice Drugie, stąd lokalizacja miejscowości Wirkowice na mapie jest przybliżona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153471">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153472">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153473">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153474">
                <text>1974</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153475">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153476">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153477">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153478">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153479">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153480">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="153481">
                <text>PAE_FNK_35.30.IV_B.2.18.5_01&#13;
PAE_FNK_35.30.IV_B.2.18.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="87">
        <name>kapliczka</name>
      </tag>
      <tag tagId="93">
        <name>kapliczka słupowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="572">
        <name>kult świętych</name>
      </tag>
      <tag tagId="91">
        <name>mała architektura sakralna</name>
      </tag>
      <tag tagId="1010">
        <name>Najświętsza Maryja Panna</name>
      </tag>
      <tag tagId="987">
        <name>okolice Zamościa</name>
      </tag>
      <tag tagId="90">
        <name>religijność ludowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="100">
        <name>rzeźba sakralna</name>
      </tag>
      <tag tagId="986">
        <name>Wirkowice</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="12349" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="12383">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2c35238940e77eebf03378ba94cf6c7c.jpg</src>
        <authentication>5789d37849f9ebf3c4f848ca9ee4d103</authentication>
      </file>
      <file fileId="12384">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/be879e846f417fa464a1e4902a3e1cc5.jpg</src>
        <authentication>741f70950b3572d034ec61b76ddf6ea6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147688">
                <text>Murowana piwnica wolnostojąca / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Bodaki (woj. małopolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147689">
                <text>budownictwo wiejskie ; budynek gospodarczy ; Łemkowszczyzna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147690">
                <text>fotografie przedstawiają wolnostojącą piwnicę murowaną (1) oraz kamienne sklepienie piwnicy wolnostojącej (2)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147691">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147692">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147693">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147694">
                <text>1964</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147695">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147696">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147697">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147698">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147699">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147700">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="147701">
                <text>PAE_FNK_29.37.VII_H.1.12.4_01 PAE_FNK_29.37.VII_H.1.13.6_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="783">
        <name>Bodaki</name>
      </tag>
      <tag tagId="114">
        <name>budownictwo drewniane</name>
      </tag>
      <tag tagId="159">
        <name>budownictwo wiejskie</name>
      </tag>
      <tag tagId="11">
        <name>budynek gospodarczy</name>
      </tag>
      <tag tagId="782">
        <name>Łemkowszczyzna</name>
      </tag>
      <tag tagId="784">
        <name>okolice Gorlic</name>
      </tag>
      <tag tagId="413">
        <name>piwnica</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
  <item itemId="6186" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6166">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/676b128183b8648525ff476d552399ff.pdf</src>
        <authentication>d3c45b0b42d391611b8ef4c526d0f33f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73712">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5151</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73713">
                <text>1948</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73714">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4779</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73715">
                <text>Muzea / LUD 1948 t. 38</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73716">
                <text>LUD 1948 t.37 s.416-450</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73717">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73718">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73719">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73720">
                <text>MUZEA
STAN

MUZEALIÓW ETNOGRAFICZNYCH
T W I E WROCŁAWSKIM

W

7

WOJEWÓDZ­

Pisząc w roku 1946 na n a m ó w i e n i e I n s l y l u l u Śląskiego refe­
rat pod t y t u ł e m « Z a g a d n i e n i a i potrzeby etnografii na Śląsku
ś r o d k o w y m i dolnym*
zwróciłem między i n n y m i u w a g ę na ko­
nieczność przeprowadzenia inwentaryzacji eksponatów etnogra­
ficznych, przechowywanych w dolno-śląskich muzeach regional­
nych i założenia we W r o c ł a w i u centralnej kartoteki tych zbio­
rów, ażeby tym sposobem umożliwić etnografom p r a c u j ą c y m na
Śląsku szybkie i łatwe zorientowanie się, gdzie i czego szukać
należy.
W ciągu dwu lail, które od lego czasu minęły, rzucony pro­
jekt został prawie całkowicie zrealizowany.
Badania terenowe przeprowadził Z a k ł a d Etnologii Uniwersy­
tetu W r o c ł a w s k i e g o pod kierunkiem piszącego te słowa, począt­
kowo z funduszu dostarczonego przez Instytut Śląski, od c h w i l i
zaś gdy Dyrekcja tegoż przesltała u w a ż a ć owe badania za leżące
w ramach z a i n t e r e s o w a ń Instytutu, w p ł y n ę ł a subwencja udzie­
lona na len cel przez Naczelną Dyrekcję Muzeów i Ochrony Za­
bytków, co pozwoliło pracę doprowadzić tak daleko, że dziś mo­
żna j u ż śmiało naszkicować obraz naszego stanu posiadania w za­
kresie muzealiów etnograficznych na Dolnym Śląsku, bez obawy,
że jakieś nowsze znaleziska i odkrycia mogłyby zasadniczo zmie­
nić obraz nam znany.
Drogowskaz, w e d ł u g którego przeprowadzone były badania
s t a n o w i ł wykaz m u z e ó w , zbiornic, oraz miejsc, gdzie znajdują
się zabytki, sporządzony przez W o j e w ó d z k i Urząd Konserwator­
ski. Wykaz len ustawicznie pęczniał, u z u p e ł n i o n y n o w y m i mel­
dunkami n a p ł y w a j ą c y m i z lerenui od podległych Urzędowi W o ­
j e w ó d z k i e m u o r g a n ó w powiatowych. W czasie, gdy rozpoczynano
badania, na liście m u z e ó w i zbiornic figurowało niewiele ponad
25 -pozycji, w czerwcu 1948 roku było ich już 65.
7

�•
417
Załączona mapka ilustruje rozmieszczenie miejscowości na­
niesionych na m a p ę w e d ł u g ostatniego stanu tego wykazu. W 19
miejscowościach 'poszukiwania d a ł y w y n i k negatywny , 8 nie zo­
stało zbadanych, gdy na dalsze prace b r a k ł o f u n d u s z ó w , zaś w 38
miejscowościach znalazły się mniejsze lub większe zbiory etno­
graficzne, k t ó r y c h opis znajdzie czytelnik w niniejszym artykule.
a

3

1)

Żarów,

Śląska,

2) Ż a g a ń , 3) K o ż u c h ó w ,

7) B i a ł o b r z e z i e ,

G ó r a , 12)

Wąsocz,

17) C h o j n ó w ,

4) N o w a

8) S z p r o t a w a ,

S ó l , 5) K o r o l a t ,

9) Chwarzyce,

6) S ł a w a

10) G ł o g ó w , 11)

13 L u b i n , 14) Ś c i n a w a , 15) Z g o r z e l e c , 16) B o l e s ł a w i e c ,

18) O ł d r z y c h ó w ,

19) L u b a ń , 20) N o w o g r o d z i e c , 21) L w ó ­

wek, 22) Z l o t o r i a , 23) L e g n i c a , 24) D u n i n ó w , 25) M i ę d z y r z e c z , , 26) Ś r o d a ,
27)

Strzegom,

28) J a w o r ,

29) S z u n ó w ,

32) Z a m e k T s c h o c h a , 33) S z k l a r s k a
nuni, 36) C i e p l i c e , 37) K a r p a c z ,

30) B o l k ó w ,

31) G r y f i a

38) K a m i e n n a

Góra,

39) Solice

40) W a ł b r z y c h , 41) świdnica, 42) S o b ó t k a . 43) C h o j n y ,
45)

Szymrych,

Bystrzyca,
54)

Strzelin,

Oława,

46) Opornica,

50) L ą d e k

47) K ł o d z k o ,

Zdrój,

44) D z i e r ż o n i ó w .

48) N a r o ż n o

( B o ż k ó w ) , 49)

( L ą d o k ) , 51) Z ą b k o w i c e , 52) Z i ę b i c e , 53) N i e m c z a ,

55) G ł ę b o k a ,

60) N a m y s ł ó w ,

56) M a ń c e ,

61) B i e r u t ó w ,

57) D o m a j o w i c e ,
62) W r o c ł a w ,

58) B r z e g , 59)

63) T r z e b n i c a .

O b o r n i k i , 65) W o ł ó w .
Lud,

т.

XXXVIII

Góra,

P o r ę b a , 34) J e l e n i a G ó r a , 35) P a u l i -

27

64)

�418
1. B i a ł o b r z e ż i e (Bytomek).
Zbiory muzealne w budynku przedwojennym, pod opieką
Z a r z ą d u Miejskiego: 1 pług, 1 skrzynia malowana, 8 dwustron­
nych form do p i e r n i k ó w z p r z e ł o m u X V I I i X V I I I wieku, 2 formy
z podpisami «Martin Boreke 1667» i «Hans Chiristof Borek 1713».
2. В o 1 e s ł a w i e c.
Zbiory tymczasowo zmagazynow ane, budynek przyszłego
muzeum w remoncie. Znaczny zbiór ceramiki (około 120 sztuk),
na który składają się wyroby gliniane, kamionkowe (tak zwane
na Śląsku «bunoloki»), kafle i fajanse. T r o c h ę w y r o b ó w ś l u s a r ­
skich (kłódki, zamki, okowy), łyżwy drewniane ;z ż e l a z n y m o k u ­
ciem, z narzędzi do obróbki w ł ó k n a : szczeć, 2 przęślice stojakowe,
uszkodzony kołowrotek, z mebli: łóżko z baldachimem (z d a t ą
1802), ze siztuki: Pieta, rzeźba z resztkami polichromii (wys. 75
cm) i obraz na szkle, o temacie świeckim z połowy X X wieku
(format 30X42 cm). Z k u l t u r y l u d ó w egzotycznych 1 para pan­
tofli chińskich.
7

3. B o l k ó w .
Muzeum mieści się w zamku przy u l . Bolka, jest u d o s t ę p ­
nione dla publiczności. W muzeum znajduje się skompletowane
urządzenie izby włościańskiej (łóżko z baldachimem, półka, ko­
łyska, kredens z datą 1830, szafa na naczynia, stół, 4 stołki z datą
1838, 2 półki wiszące, 2 łyżniki) ponadto 2 malowane szafy l u ­
dowe (obydwie z dalami 1812), 2 kredensy i szafa z datą 1734.
Manekiny ze strojami ludowymi, pełny ubiór kobiecy i 2 męskie,
około 30 czepków, 40 chustki kobiece do zarzucania na ramiona
(dwie płócienne i dwie w e ł n i a n e ) , 3 bluzki damskie ( w t y m 2 wa­
towane), k i l k a sztuk m ę s k i c h kamizelek. Z przyborów do obróbki
włókna z n a j d u j ą się t u : międlica, 2 szczeci do l n u , wijadła, motowidło, szpularz, kołowrotek malowany, i kompletne krosna t k a ­
ckie z zaczętym płótnem. W związku z l u d o w y m płóciennictwem
poizostaje 11 klocków do drukowania tkanin. Ceramika reprezen­
towana jest przez k i l k a naczyń (między i n n y m i fajansowych).
W muzeum znajduje się koło garncarskie, a z drobnych sprzę­
tów i narzędzi domowych: prasa do sera, świecak, p r z y r z ą d do
karbowania wstążek, trochę narzędzi do obróbki drzewa. Z hodo­
w l i 13 d z w o n k ó w dla krów. Ze zdobnictwa, 5 m a ł y c h skrzynek
malowanych, jedna z datą 1771.
7

7

4. B o ż k ó w (dawniej Narożno).
Składnica, w której specjalnie dla województwa dolnoślą­
skiego wyznaczony delegat Naczelnej Dyrekcji Muzeów i Ochrony

�419
Zabytków gromadzi zbiory muzealne zebrane w terenie l u b
w trakcie likwidacji mniejszych zbiornic i zniszczonych m u z e ó w .
W ś r ó d nagromadzonych w Bożkowie muzealiów znajduje
się sporo zabytków dotyczących etnografii Śląska.
Meblarstwo ludowe reprezentuje: 9 szaf malowanych (nie­
które datowane 1786, 1815), 4 kredensy (1763, 1828, 1830)1 7 s k r z y ń
malowanych (r. 1716, 1795, 1806, 1860) z tego jedna ozdobiona
ornamentem plastycznym. Ze stroju: 27 czepców śląskich (w t v m
7 z X V I I I w.), 2 czepki dziecinne. Do obróbki w ł ó k n a : 2 szczeci
do czesania lnu, 4 przęślice, 3 kołowrotki (2 poziome, 1 pionowy),
1 czółenko tkackie,, 2 sno wadia, z zakresu farbiarstwa k i l k a k l o ­
cków do drukowania płócien. Ze sztuki z n a j d u j ą się w tej zbior­
nicy: 2 rzeźby drewniane (Madonna), 451 obrazów na szkle (w t y m
21 na tle lustrzanym), z których zaledwie k i l k a malowanych jest
na tematy świeckie, z rzemiosła artystycznego: 1 skrzynia form
do pierników. Z innych przedmiotów zanotowano tam 3 miechy
do rozniecania ognia.
Poza wymienionymi wyżej znajdoAvaly się w Bożkowie ob­
fite zbiory egzotyczne, które zostały już w całości przekazane do
znajdującego się w stanie organizacji Muzeum Kultur Ludowych
w Warszawie.
4

5. В r z e g.
Muzeum mieści się w zabytkowym zamku.
Dział etnograficzny silnie zdewastowany. W muzeum znaj­
dują się: narzędzia do obróbki włókna: cierlica, szczotki do cze­
sania lnu, 3 kołowrotki, wijadla, motowidło, szpularz, krosna tka­
ckie. Do farbowania płócien około 20 klocków reprezentujących
różne odmiany (czysto drewniane, drzewo + metal i czysto me­
talowe na drewnianej podstawie) i kształty (klocki kwadratowe
do w y p e ł n i a n i a powierzchni, podłużne do drukowania k r a j ó w
i c4viartki kola, z których składano środkowe motywy koliste),
zbiór uzupełniają dwa k a w a ł k i drukowanego ręcznie płótna.
Ubiory raczej małomiasteczkowe niż ludowe, reprezentuje kilka
czepców, bluzek, i w i a n k i ślubne. Ze sztuki posiada muzeum bar­
dzo ciekawy obraz na szkle w formie tryptyku malowanego na
jednej tafli, przedstawiającego trzy sceny z życia Chrystusa, kilka
rzeźbionych świątków, oraz bogatą kolekcję form piernikarskich
(54 sztuk). W ś r ó d ceramiki znajduje się kilka pięknych w y r o b ó w
ludowych (gliniane misy) oraz kafle z polskimi napisami. Etno­
grafa zainteresują też przechowywane w t y m muzeum skrzynie
kościelne, niektóre dłubane z jednej kłody z bogatymi kowalskimi
ozdobami.

�420
6. В у s t г z у ca.
Zbiory dawnego muzeum zmagazynowane przy ulicy Sło­
wackiego n r 2 (budynek S ą d u ) .
W zbiorach z n a j d u j ą się narzędzia do obróbki w ł ó k n a : 2 ko­
łowrotki, 1 przęślica stojąca. Ze sztuki: 7 obrazów na szkle (o mo­
tywach religijnych). T r o c h ę w y r o b ó w z żelaza kutego.
7. C i e p l i c e-Z d r ó j .
Przy bogatym zbiorze ornitologicznym trochę okazów etno­
grafii egzotycznej.
8. С h o j n ó w.
Zbiory mieszczą się w d a w n y m zamku.
W zbiorach z n a j d u j ą się ludowe meble: 8 skrzyń malowa­
nych, niektóre iz; datami (1784, 1814, 1818, 1851), 6 szaf malowa­
nych z napisami i datami, j a k H . С. H . 1781, J. S. R. 1796, M . S. S.
1798, M . R. Z. 1818. Jedna (z roku 1807!) z widokiem osady fa­
brycznej. Dwa kredensy malowane (1801, 1822), łóżko z napisem
.1. ( i . F. 1830. Dwie kołyski na biegunach (jedna z roku 1820), trzy
krzesła (jedno malowane z roku 1825). Z odzieży znajduje się
kilka czepków z fabrycznego m a t e r i a ł u .zdobionych koronką t i u ­
lową i w s t ą ż k a m i , j u p k i — krótkie bluzki kobiece z fabrycznego
m a t e r i a ł u , drewniaki na płaskich obcasach, klamra drewniana do
włosów. Z narzędzi do obróbki w ł ó k n a : kilka szczotek do l n u ,
wijadła, szpularz, 3 przęślice, 7 kołowrotków (malowane i toczone),
1 krosna tkackie i 4 czółenka. Z farbiarstwa: 2 formy do drukowa­
nia tkanin. W zbiorach tutejszych spotykamy dosyć dużo przed­
miotów z zakresu gospodarstwa domowego: tłok drewniany do
ubijania kapusty, tarko drewniane do ziemniaków, dw a kosze
plecione z w i k l i n y , przybory do świecenia, j a k : latarka drewniana,
metalowe kaganki i świeczniki. Z rybactwa: jedna wiersza ple­
ciona, z hodowli: dzwonek dla k r ó w z żelaza kutego na drewnia­
nym rzeźbionym k a b ł ą k u z inicjałami i datą (1834). Sztukę repre­
zentuje 1 obraz na szkle o motywie religijnym (z datą 1776), oraz
10 rzeźbionych p r y m i t y w n y c h świątków drewnianych. Z zakresu
rzemiosła artystycznego znajduje się tam 6 jednoczęściowych form
drewnianych do p i e r n i k ó w (z tych największa około 1 metra w y ­
soka zaopatrzona w datę 1842) i 3 składające się z 2 części (1844)
k i l k a drewnianych pudełek malowanych, laska z rzeźbioną głową
Rubezahla i żelazna forma nożycowała do wyrobu opłatków. Z i n ­
nych przedmiotów wymienić należy łyżwy drewniane okute ż e ­
lazem.
r

�421
9. С h о j n у.
Muzeum mieści się w zamku.
Z muzealiów etnograficznych z n a j d u j ą się tu jedynie na­
rzędzia do obróbki włókna, a to: 1 przęślica stojakowa, czworo­
graniasta ozdobnie karbowana, 1 kołowrotek (typ pionowy), to­
czony, 3 szczotki do czesania lnu, 2 grzebienie do l n u i 1 pod­
stawa do przymocowywania szczotek do czesania lnu.
10. G ó i a Ś 1 ą s k a .
Zbiory pomieszczone w Starostwie.
W ś r ó d nich: rozebrany warsztat tkacki, k i l k a szczotek do
czesania lnu. Z rolnictwa: pług, z innych: naczynie do wyrobu
masła.
11. J a w o r .
Muzeum mieści się w swym d a w n y m budynku przy ulicy
Ogrodowej 18. W dziale etnograficznym: kompletnie u r z ą d z o n a
izba wiejska wraz z p o l i c h r o m i ą ścian. Na powale p a j ą k ze
słomki. Meble: 4 szafy malowane, stół, ława, wdsząca półka
ścienna, kredens, łóżko z baldachimem, 4 stołki (jeden z datą
1836), 2 kufry drewniane obite blachą. K i l k a sztuk ubiorów k o ­
biecych składających się ze spódnicy i bluzki, 2 dolnośląskie «sukienki», chustki na ramiona i ponad 50 sztuk czepców. Z cera­
m i k i : 2 gliniane naczynia na trójnóżkach, k i l k a g a r n k ó w g l i n i a ­
nych, gliniany podkurzacz do pszczół, dzbanek, talerze. Urządze­
nie pracowni szewskiej: stół, stołeczek, kopyta. Do obróbki włó­
kna: 6 przęślic stojących, 3 kołowrotki, w i j a d ł a . Z innych: 2 łyż­
n i k i , 4 drewniane dziadki do orzechów (człekokształtne), naczy­
nie do wyrobu masła, drewniany zamek do drzwi.
12. ,1 e 1 e n i a G ó r a.
Muzeum otwarte dla publiczności, mieści się przv ulicv Ma­
tejki nr 28.
W muzeum znajduje się kompletnie u r z ą d z o n a izba góral­
ska z okolic J. G. umeblowana sprzętami skopiowanymi według
wzorów ludowych (z w y j ą t k i e m łóżka z baldachimem, które jest
autentyczne), poza tym z mebli ludowych w y m i e n i ć należ} 5 szaf
malowanych (w t y m jedna z roku f820) i 2 stołki ozdobne. Zna­
czna ilość ubiorów ludowych: 2 manekiny (ubiór męski i kobiecy),
ponadto 2 spódnice, 1 fartuch, 4 bluzki kobiece, 73 czepce, 11 p r ó ­
bek białych koronek u ż y w a n y c h do strojów. Z u b r a ń męskich
1 kamizelka. Przybory do obróbki w ł ó k n a reprezentują 2 koło­
wrotki i 2 przęślice. Muzeum posiada cenne zbiory ludowej sztuki
w tym 1.600 obrazów na szkle. 15 rzeźbionych drewnianych ś w i ą t -

�422
ków, z rzemiosła arlystycznego znajduje się wieniec dożynkowy,
choinka wykonana z drzewa (Christbaum), trochę ceramiki i dwa
liche modele c h a ł u p ze wsi okolicznych. P o w a ż n ą wartość dla
badaczy kultury ludowej Śląska mogą mieć przechowywane w m u ­
zeum teki z pracami graficznymi Erika Fuchsa, przedstawiające
m i ę d z y i n n y m i sporo scen rodzajowych.
13. K a m i e n n a G ó r a .
W zbiorach przechowywanych w składnicy (Rynek nr 24)
znajdują się n a s t ę p u j ą c e przedmioty z zakresu kultury ludowej:
części ubioru kobiecego w postaci 8 czepków" i jednej chustki, ze
sztuki 5 obrazów na szkle o tematach religijnych. Z innych:
2 łyżniki wiszące, 2 solniczki malowane.
r

14. K a r p a c z .
Muzeum znajduje się w domu zbudowanym specjalnie na
ten cel na wzór sudeckiej c h a ł u p y wiejskiej.
Część etnograficzna składa się z izby włościańskiej komplet­
nie umeblowanej, oraz z izby l a b o r a n t ó w (wiejskich w y t w ó r c ó w
lekarstw). Poza t y m u r z ą d z o n a jest izba mieszczańska a ściślej
małomiasteczkowa. W muzeum t y m na plan pierwszy w y s u w a j ą
się meble: 3 szafy (jedna z datą 1752), 2 kredensy, 3 skrzynie (rok
1843), 2 łóżka (w izbie imieszczańskiej z baldachimem, we włościań­
skiej bez), 1 wisząca kołyska, stół, 8 stołków i ł a w k a o trzech no­
gach. Meble są zdobione malaturami. Ze stroju znajduje się lam
10 czepców kobiecych, k i l k a bluzek, spódnic, sukien chustek.
Ubiór męski reprezentowany jest przez 2 bluzki nowe, szyte na
wzór dawnych ubiorów chłopskich i kapelusz jarmarcznego sprze­
dawcy ziół (również kopia). Niewielki obrazek (olejny) przedsta­
wia grupkę chłopów z Karpacza w ubiorach ludowych (dwie ko­
biety i trzech mężczyzn). W izbie zgromadzono też przybory do
obróbki przędziwa (2 szczotki do czesania lnu, 2 motowidła, przęślice) i przybory codziennego użytku, jak: 2 konewki, nosidla do
wody, maślnica, 2 foremki do wyciskania serów, magiel ręczny,
Z ceramiki: 4 misy, 1 rynienka, 2 dzbanki. Ze sztuki ludowej
znajdują się w izbie wiejskiej 3 obrazy na szkle treści r e l i g i j ­
nej. W izbie l a b o r a n t ó w piękna kolekcja narzędzi służących do
wyrobu m e d y k a m e n t ó w oraz nosidla u ż y w a n e przez w ę d r o w n y c h
zielarzy do noszenia towarów.
15. К ł o d z к o.
Składnica muzeum znajduje się przy ulicy Czeskiej nr 30.
W składnicy mamy z mebli tylko skrzynie: 2 skrzynie że­
lazne, 1 skrzynia — kufer drewniany obity skórą dzika, 1 skrzy-

�423
nia drewniana cechowa, a na niej wymalowane są kolorem bia­
łym i b r ą z o w y m narzędzia: hebel, dłuto, podkowa, młotek, klucz,
kolo od wozu i siekiera, 3 skrzynie drewniane malowane (1802,
na jednej napis: «Renowiert 9/11 1877»). Dalej mamy narzędzia
stolarskie: 2 strugi (jeden z d a t ą 1795) i 1 suwak. Poza t y m 1 u l
z pnia drzewnego z płaskorzeźbą p r z e d s t a w i a j ą c ą postać świętego,
oraz krzyż żelazny kuty z kościoła F r a n c i s z k a n ó w . Ze sztuki
mamy tylko 3 płaskorzeźby (na desce lipowej), jedna przedsta­
wia myśliwego, a dwie — sarny na tle lasu.
16. L ą d e k .
Zbiory umieszczone są na strychu Urzędu pocztowego.
Znajduje się tam: 1 krzesło malowane, 1 zegar ścienny (me­
chanizm drewniany), 1 stara kołyska, rodzaj teczki na przybory,
ozdobionej ł u s k a m i szyszek naklejonymi na tekturę i przyszytymi
c a ł y m i p ę k a m i szyszek. Z ubiorów: 1 czepek z ubiegłego stulecia,
1 staniczek do stroju, 2 gablotki ze ś l u b n y m i w i e ń c a m i ze sztucz­
nych perełek. Z innych: 3 kołowrotki ręczne, 1 prasa do oleju,
wyroby z żelaza ręcznie kutego (sprzączki do uprzęży, kółka od
łańcuchów, łańcuchy, skoble, zamki, sztaby). Ze sztuki: dwa
obrazki na szkle o temacie świeckim.
17. L e g n i c a .
Zbiory złożone są tymczasowo w miejscowym Domu

Kul­

tu! у.
Znajduje się tam k i l k a eksponatów egzotycznych: 1 kosz
pleciony z włókna roślinnego, 4 całe naczynia z tykwy z r y t y m
ornamentem, poza tym fragmenty naczyń, 3 tarcze i strzały z gro­
d k a m i ż e l a z n y m i przymocowanymi za pomocą rafii.
18. L u b a ń .
Resztki muzeum mieszczą się w zabytkowym domu «Pod
okręlem».
W zbiorach znajdują się meble z izby górnołużyckiej a m i a ­
nowicie 2 łóżka drewniane z baldachimami (T z roku 1841, d r u ­
gie z napisami niemieckimi), kołyska, 5 szaf (rok 1718, 1793, 1805.
1843), z których jedna ozdobiona jest malaturami figuralnymi,
dwie skrzynie (rok 1715, 1797), 1 kredens (rok 1787). Z tkactwa:
2 krosien tkackich, z farbiarstwa 12 klocków do drukowania tka­
nin. Ponadto z muzealiów etnograficznych należy Lu w y m i e n i ć
kilka m a ł y c h skrzynek (kasety), j e d n ą ( d w u s t r o n n ą ) formę do
pierników i drewniane malowane sanie.

�124

19. L in b i ń.
Zbiory zabezpieczone w budynku Starostwa.
W zbiorach znajduje się nieco eksponatów pochodzenia egzo­
tycznego: 1 drewniana maska aktora chińskiego, 1 lalka z j a w a j skiego teatru cieni, 3 rzeźby. Ponadto w wieży obok Rynku znaj­
dują się 3 śląskie malowane szafy.
20. L w ó w e k.
Zbiory mieszczą się na chórze w kościele p r z y l e g a j ą c y m do
gmachu byłego niemieckiego muzeum. Znajduje się w nich k o m ­
pletne u r z ą d z e n i e izby wiejskiej oraz trochę u b i o r ó w : 2 j u p k i
kobiece, 1 czepek, a z p r z e d m i o t ó w codziennego u ż y t k u komplet
talerzy glinianych malowanych. Ze sztuki 1 obraz na szkle.
21. N i e n i c z a .
Muzeum mieści się w swym budynku przedwojennym przy
ulicy Królowej Jadwigi.
Z ludowego meblarstwa znajduje się tam 5 szaf malowanych
(rok 1791, 1797, 1911), z których jedna posiada na ścianie fronto­
wej wymalowane rokokowe sceny sielankowe, 2 skrzynie malo­
wane (rok 1781. 1819). łóżko (1805), kołyska z X V I I I wieku, 2 zy­
dle (rok 1838) i stół. Ze stroju posiada muzeum 4 manekiny
odziane w ubiory raczej o charakterze m i e s z c z a ń s k i m (spódnice
krynolin owa te na drewnianych obręczach) i pas skórzany pokryty
materią. Z przyborów do obróbki włókna: cierlicę, międlice,
2 szczotki do lnu, przęślicę, 3 kołowrotki (dwa poziome, jeden pio­
nowy), m a t o w i a ł o , 1 cewkę, 2 warsztaty tkackie (jeden oryginał,
drugi model). Z farbiairstwa: 3 klocki d o d r u k o w a n i a tkanin i 1 ka­
w a ł e k zadrukowanej tkaniny. Z innych rzemiosł: warsztat szew­
ski z narzędziami, wyroby ślusarskie (zamki, kłódki) i kowalskie
(7 podków), wyroby
ceramiczne: 3 naczynia kamionkowe.
W Niemczy jest stosunkowo dużo p r z e d m i o t ó w codziennego
użytku, a więc: 2 świecaki ( w t y m jeden ze s p r ę ż y n o w y m uchwy­
tem), 2 strugi do darcia łuczywa (tzw. «kocury*, z roku 1781
i 1868), 2 drewniane lichtarze, 1 łyżnik polichromowany, 3 miary
do zboża z pieczęciami u r z ę d u miar z roku 1854 i 1859. Z n a r z ę ­
dzi rolniczych sierp z ostrzem siekanym, oraz w i d ł y drewniane
samorodne. Sztukę reprezentuje 5 obrazów na szkle (o tematach
religijnych). Poza tym są też 3 rzeźby postaci świętych i dwa
krzyże. W ś r ó d tych rzeźb niektóre m a j ą mieć cechy wyrobów
ludowych.

�425
22. N a m у s ł ó w.
Muzeum mieści się w zamku. Z eksponatów ma jacy cli z w i ą ­
zek z k u l t u r ą l u d o w ą znajduje się lam jedynie p a r ę sztuk mebli
(2 stołki z ozdobnie wycinanymi oparciami, 1 uszkodzony stół)
1 3 świątki.
23. N o w a S ó l .
Zbiory z n a j d u j ą się pod opieką Z a r z ą d u Miejskiego.
Z zabytków o charakterze etnograficznym spotykamy tam:
meble malowane: 2 szafy (1788, 1800), 2 skrzynie (jedna z ozdo­
bami plastycznymi i d a t ą 1704), 1 stołek, ubiory: 10 czepców haf­
towanych. Z narzędzi do obróbki w ł ó k n a : kołowrotek, z przyborów
farbiarskich: 15 klocków do drukowania tkanin. K i l k a okazów ce­
r a m i k i : 2 gliniane misy (z datami 1845, 1852), talerz (1825) i p a r ę
malowanych n a c z y ń fajansowych. Z rzemiosła artystycznego:
ł dwustronna forma do p i e r n i k ó w (motywy figuralne po 3 z k a ż ­
dej strony), 2 flaszki ręcznie malowane, flaszka z Męką P a ń s k ą
w środku.
24. N o w o g r o d z i e c.
Z z a b y t k ó w m o g ą c y c h zainteresować etnografa znajduje się
tam kolosalnej wielkości garnek kamionkowy, wysokości 2,5 m,
średnicy 1,5 m .
25. O ł a w a .
W miejscowej składnicy znajduje się: 1 skrzynia ludowa
malowana, 1 rzeźbiona lawa, 1 krzesło drewniane (kopia),
2 świeczniki kute z żelaza (ornament roślinny), 1 okrągły kafel —
z w y o b r a ż e n i e m konia — i figurki gliniane ręcznie lepione, w y ­
palane i malowane (postacie do szopki).
26. O 1 d r z у с h ó w.
Etnografa zainteresować może Golgota, grupa glinianych f i ­
gur polichromowanych umieszczonych na drewnianych krzyżach.
27. P a u l i n u m (kolo Jeleniej Góry).
Składnica Ministerstwa Kultury i Sztuki.
Z n a j d u j ą się lulaj 4 szafy malowane (dwie datowane 1787,
1789), 3 kołyski jedna datowana 1872. Ze stroju: około 8 czepków
i resztki stroju kobiecego (raczej mieszczańskiego), 1 kołowrotek
(toczony i bejcowany), z ceramiki kamionki bolesławskie ( « b u n c loki»), kalie, trochę talerzy raczej nieludowych, 6 o b r a z ó w na
szkle z postaciami świętych (wszyslkie zaopatrzone w napisy).

�426
28. S o b ó t k a .
Zbiory pomieszczone so w budynku dawnego muzeum.
Z eksponatów etnograficznych z n a j d u j ą się tam 3 zydle, tro­
chę strojów kobiecych: 1 sukienka, 16 czepków, spódnica, bluzka,
ponadto jedna szczotka do czesania l n u i obrus z płótna adama­
szkowego (rok 1735) jako p r z y k ł a d ludowego tkactwa ozdobnego.
29. S z k l a r s k a P o r ę b a Ś r e d n i a .
Muzeum P a ń s t w o w e g o Uzdrowiska ( u l . Muzealna 810) nie
posiada działu etnograficznego. Ze z n a j d u j ą c y c h się tam ekspo­
n a t ó w etnografa zainteresować m o g ą : 4 zydle, z k t ó r y c h dwa da­
towane (1511, 1579), oraz przypadkowo z a b ł ą k a n e dwie zabawki
ze słomy przedstawiające osła i zająca.
Poza t y m w Szklarskiej Porębie organizuje się drugie m u ­
zeum w zabytkowej c h a ł u p i e wiejskiej odrestaurowanej z fundu­
szów Centralnego Instytutu Kultury. W muzeum t y m urządzone
zostaną zabytkowe wnętrza izb włościańskich oraz pokazane inne
zabytki kultury materialnej.
30. S z p r o t a w a.
Muzeum znajduje się w przedwojennym na ten cel przezna­
czonym budynku.
E k s p o n a t ó w etnograficznych jest tutaj bardzo niewiele:
nianv magiel ręczny — malowany, z datą 1779.
31. Ś r o d a .
Zbiory znajdują się w pomieszczeniu tymczasowym pod
opieką Inspektoratu Szkolnego.
W zbiorach eksponatów etnograficznych jest bardzo niewiele:
1 szczotka do czesania lnu, wyroby ślusarskie. 5 form do piecze­
nia pierników (dwie datowane 1785, 1825), 2 obrazy malowane
na szkle o motywach religijnych.
32. Ś w i d n i с a.
Składnica zbiorów mieści się przy u l . Jagiellońskiej nr 19.
Z mebli ludowych z n a j d u j ą się lam 4 szaf}' pięknie malo­
wane (1790, 1800, 1805), kredens, 2 skrzynie i 1 stołek. Strój wie­
śniaczki śląskiej (spódnica, stanik, t r ó j k ą t n a chustka i fartuch).
Kilka talerzy glinianych i naczyń cynowych.
33. W a ł b r z y c h .
Muzeum mieści się we w ł a s n y m budynku z czasów przed­
wojennych przy ul. 1-go Maja nr 9.

�427
Z ludowych mebli z n a j d u j ą się tam: 4 szaty (na jednej ma­
lowane widoki, jedna z d a t ą 1789), 7 skrzyń i kufrów, z czego
4 datowane (1723. 1785, 1819, 1843), 1 kredens malowany (1774),
1 stół (nogi dorabiane później), 3 zydle wycinane, 1 kołyska,
2 łóżka (jedno z baldachimem malowane z 1812 roku, drugie
z 1873 г.). Ze stroju 8 czepków. Z tkactwa 1 międlica, 1 k o ł o w r o ­
tek. Z przedmiotów codziennego użytku: mieszek do rozdmuchi­
wania ognia, 1 łyżnik wiszący z drzewa, z narzędzi r z e m i e ś l n i ­
czych: 1 strug, 1 topór z roku 1891, z narzędzi rolniczych: 2 łopaty
drewniane, okute żelazem z roku 1885, 1887, 1 widły, 1 brona z ż e ­
laznymi bromkami (1892), z ceramiki: 17 talerzy fajansowych
i 1 waza, ze sztuki kilka form do wyrobu p i e r n i k ó w .
34. W г о с ł a w.
W magazynach P a ń s t w o w e g o Muzeum we W r o c ł a w i u znaj­
duje się nieco z a b y t k ó w etnograficznych, a mianowicie: 3 malo­
wane szafy (1748, 'l756, 1818), 2 kredensy (1811, 1836), k i l k a l u ­
dowych rzeźb i parę m a ł y c h zdobionych skrzynek wykonanych
z drzewa.
Ponadto w Muzeum Diecezjalnym mieszczącym się na W y ­
spie Tumskiej znajduje się około 40 o b r a z ó w na szkle ( w t y m
1 o pięknie eglomizowanej ramce otaczającej kompozycję środ­
kową), kilkanaście rzeźbionych ś w i ą t k ó w i p a r ę okazów ceramiki
(głównie malowane fajanse). Najcenniejszą pozycją etnograficzną
zbiorów tego muzeum jest n i e w ą t p l i w i e bogaty zbiór śląskich
haftów na bieliźnie kościelnej. W ś r ó d p a r a m e n t ó w znajduje się
niezwykle ciekawy ornat żałobny z 1. polowy X I X w., którego ko­
lumna wykonana jest z płótna samodziałowego ręcznie drukowa­
nego czarną farbą wprost z klocka drukarskiego.
35. Z ą b к o w i с e.
Zbiory przechowywane są w p r y w a t n y m budynku przy u l .
św. Wojciecha n r 2.
Z mebli ludowych są 2 skrzynie malowane. Strój reprezen­
tuje 5 czepków (1 dziecinny), 1 torebka — woreczek (białe lniane
płótno). Z narzędzi do obróbki lnu: 6 szczotek do czesania lnu,
3 kądziele ze stojakami, 3 kołowrotki, z farbiarstwa 2 formy do
drukowania materii. Z przedmiotów domowego u ż y t k u : 3 formy
do wyciskania masła, względnie do pieczenia (z gliny palonej
i polewanej dwuczęściowe), 1 świecak do łuczywa, 3 mieszki do
niecenia ognia, z przedmiotów metalowych 6 podków- (kute ręcz­
nie, otwory na gwoździe nieregularnie rozmieszczone). Ze sztuki:
SO obrazów na szkle (postacie świętych), 18 form piernlkarskich

�128
oraz figurki do szopek (malowane farbą olejną;, ponadto
bawki ludowe, jak: k o n i k i na kółkach, karuzela, kołyska.

za­

36. Z i ę b i c e .
Muzeum mieści się przy u l . P r z e m y s ł o w e j nr 34.
Z n a j d u j ą się tam: meble: 3 szafy malowane (datowane 1798.
1803, na jednej sceny ze Starego Testamentu i napisy), 1 m a ł a
szafka malowana z roku 1791, 1 skrzynia z malowanymi scenami
m y ś l i w s k i m i , na wieku wytłaczane 3 popiersia żołnierzy różnych
broni, 1 kołyska drewniana z roku 1827 ze ś l a d a m i polichromii.
Ze stroju: lalka przedstawiająca p a n n ę młodą, wielka ilość stro­
jów ludowych w gablotkach (kaftany, watówki, spódnice i cale
suknie), około 25 czepków ( ś l u b n y c h i domowych), pasiaste spód­
nice, bogaty zbiór tkanin i koronek. Do obróbki lnu: 1 międlica,
1 cierlica, 1 ł a w k a do czesania lnu, 5 przęślie stojakowych (w tym
jedna toczona, druga nabijana m o s i ę ż n y m i ć w i e k a m i ) , 10 koło­
wrotków typu pionowego, 2 szpularze do nawijania cewek (jeden
datowany 1805). Do drukowania płócien: jeden klocek. Poza t y m :
warsztat szewski (stół, lampa, kopyta i trochę narzędzi), wyroby
ślusarskie, narzędzia kowalskie, kolo garncarskie, trochę ceramiki
a w t y m podkurzacz pszczelarski (niepolewany), z narzędzi rol­
nych: 1 plug, 3 sierpy, 2 łopaty drewniane o k r a w ę d z i a c h okutych
żelazem. Z przedmiotów domowego użytku: 1 lampa (latarka na
śnieg ze szklaną «gomółką»), 1 solniezka wisząca, 1 łopata do
chleba. Ze sztuki: 1 rzeźba (krucyfiks), 11 obrazów na szkle o te­
matach religijnych, 10 form plernikarskich dwustronnych, zmon­
towana we flaszce Golgota.
37. Z g o r z e l e c.
Muzeum mieści się w Domu Kultury przy Placu P a r t y z a n t ó w .
Zbiory etnograficzne ilustrują k u l t u r ę ludową Górnych L u życ. Znajduje się tam: model izby z n a r z ę d z i a m i tkackimi,
a z oryginalnych mebli ludowych: 2 szafy wiejskie malowane
(z Górnych Lużyc), jedna z roku 1801, 2 skrzynie (na jednej,ma­
lowane sceny rodzajowe), 1 łóżko z baldachimem z 1784 г., 4 ko­
łyski malowane (jedna wisząca, a jedna datowana 1829), 1 slól
drewniany malowany, 2 półki wiszące (do przechowywania na­
czyń). Ze stroju 10 czepków, trochę strojów włościan łużyckich,
oraz, w i a n k i ślubne ze sztucznych kwiatów. Do obróbki włókna:
tylko krosna tkackie z X V I I I w. Z przedmiotów gospodarstwa do­
mowego: ż a r n a nożne do mielenia zboża, 2 maślniczki. Ze sztuki:
3 krzyże na groby z żelaza, roboty kowalskiej, 1 kapliczka (pień

�429
drzewa z w y d r ą ż o n y m otworem, a w n i m krzyż z Panem Jezu­
sem). Poza tym zabawki dziecięce (malowane figurki z drzewa).
Trochę zabytków mieści się też w Starostwie. Są tam zbiory
egzotyczne i wyroby ceramiki łużyckiej z wieku X V I I I , a to:
5 talerzy (malowanych), 4 misy malowane, 5 d z b a n k ó w (glina
palona, ozdobione w y p u k ł y m i kwiatami). W y r o b y cynowe z lat
1795—1855.
,'38. Ż а г у ( Ż a r ó w ) .
lleszlki zbiorów mieszczą się w Starostwie przy u l . Zamko­
wej nr 1.
Znajduje się lam: 4 szczotki do czesania lnu, 7 klocków do
drukowania tkanin, trochę w y r o b ó w z kutego żelaza (lichtarze,
okucia, dużo z a m k ó w ) . Ze sztuki 4 figury świętych wykonane
у drzewa, Krucyfiks. 4 formy piernikarskie dwustronne. Z innych
uprząż na konia z c h o m ą t e m ozdobionym u góry dwiema drewnia­
nymi rzeźbami p r z e d s t a w i a j ą c y m i syreny.
Z pobieżnego nawet przejrzenia powyższego zestawienia w i ­
dać jasno, że inwentarz muzealiów etnograficznych w poszcze­
gólnych ośrodkach przedstawia obraz bardzo niejednolity. Obok
nielicznych bogatych muzeów j a k np. w Jaworze, Jeleniej Górze,
Niemczy i zasobniejszyeh zbiornic (Bożków — Narożno), mamy
po największej części do czynienia z ubogimi resztkami, które
przypadkowo ostały się niszczycielskiemu działaniu wojny i zo­
stały zabezpieczone przed c a ł k o w i t y m rozszabrowaniem.
Zbiory te nie ilustrują k u l t u r y ludowej Dolnego Śląska
w sposób należyty, gdyż nie wszystkie działy k u l t u r y są tu re­
prezentowane. Jak widać z publikowanych wyżej w y k a z ó w na
pierwszym miejscu wśród spotykanych na Dolnym Śląsku muzea­
liów etnograficznych stoją n i e w ą t p l i w i e meble. Najwięcej spotyka
sic ich w Bolkowie, Bożkowie, Chojnowie, Jaworze, Kairpaczu,
W a ł b r z y c h u , ale i poza tym prawie w k a ż d y m muzeum i składnicy
jest ich bodaj po parę sztuk. Na drugim miejscu po meblach poslawić m o ż n a przybory do obróbki włókna. W k i l k u miejscowo­
ściach (Bolków. Brzeg. Chojnów, Góra Śląska, L u b a ń , Niemcza)
znajdują się krosna tkackie, w wielu innych mniejsze lub w i ę k ­
sze zespoły innych narzędzi, głównie szczeci do czesania, przęślic
i kołowrotków. Najkompletniejsze zbiory n a r z ę d z i tego rodzaju
spotykamy w Bolkowie, Brzegu i Niemczy. Przed w o j n ą dość po­
ważną pozycje w zbiorach etnograficznych Dolnego Śląska stano­
wiły ubiory, dziś dział ten jest bardzo p o w a ż n i e przetrzebiony.
Komplety stroju ludowego spotykamy w Bolkowie, Jeleniej Gó­
rze, Świdnicy i Ziębicach, poza t y m w szeregu innych miejsce7

�430
wościach z n a j d u j ą się pojedyncze części ludowego ubioru. Dużo
na ogół jest czepców (najwięcej w Jeleniej Górze, Jaworze, Bolko­
wie, Bożkowie i Ziębicach). Sztuka ludowa reprezentowana jest
głównie przez obrazy na szkle. Najbogatszy ich zbiór posiada m u ­
zeum w Jeleniej Górze oraz składnica w Bożkowie, daleko w tyle
pozostają zbiory w Z ą b k o w i c a c h i we W r o c ł a w i u . Rzeźbionych
świątków jest na ogół m a ł o , te zaś, które są, po największej czę­
ści stoją na pograniczu w y r o b ó w ludowych i rzemieślniczych.
Dosyć często spotyka się pięknie rzeźbione formy piernikarskie.
Na czoło w y s u w a j ą się tu zbiory w Brzegu, Bożkowie i Z ą b k o w i ­
cach. Słabo na ogół reprezentowane są wśród śląskich z a b y t k ó w
etnograficznych poszczególne gałęzie rzemiosł, p r a c u j ą c y c h na wsi
lub dla wsi. Prócz m a ł o interesujących w a r s z t a t ó w szewskich w y ­
m i e n i ć tu należy przede wszystkim garncarstwo i farbiarstwo.
Z zakresu garncarstwa posiadamy dwa koła garncarskie i trochę
ceramiki. Gdy oddzielimy j e d n a k o w o ż od niej, jako wyroby prze­
mysłowe, boleslawiskie kamionki i malowane naczynia fajansowe,
pozostanie nam zaledwie niewielka garstka glinianych n a c z y ń po­
lewanych i trochę kafli.
Z zakresu farbiarstwa niemal w k a ż d y m muzeum i zbior­
nicy iznajdują się klocki do drukowania tkanin
(najwięcej
w Brzegu), bardzo natomiast m a ł o zachowało się gotowych tkanin
drukowanych. Jest rzeczą bardzo c h a r a k t e r y s t y c z n ą , że na D o l ­
n y m Śląsku, z którego jeszcze w ub. stuleciu rozchodzili się do
innych krajów farbiarze i drukarze płócien, nie posiadamy poza
klockami żadnych innych narzędzi, służących do drukowania
tkanin. Wyroby ślusarskie i kowalskie reprezentowane są w y ­
łącznie przez wyroby gotowe (zamki, kłódki, okucia itp.), brak
natomiast n a r z ę d z i przez o d n o ś n y c h rzemieślników u ż y w a n y c h .
Bardzo słabo p r e z e n t u j ą się zabytki z w i ą z a n e z u p r a w ą roli, z ho­
dowlą bydła, zupełny brak p r y m i t y w n y c h narzędzi łowieckich.
Do w y j ą t k ó w zaliczyć należy miejscowości, gdzie wśród zabyt­
ków kultury ludowej znalazły się też przedmioty codziennego
użytku jak naczynie drewniane, plecione kobiałki etc. Niezwykle
rzadkie są też okazy z w i ą z a n e z o b r z ę d a m i .
7

7

Podkreślony tu brak r ó w n o w a g i m i ę d z y poszczególnymi
działami zabytków kultury ludowej w p e w n y m tylko stopniu
przypisać należy skutkom wojny (np. l u k i w tekstyliach). Z za­
chowanych inwentarzy z czasów niemieckich, drukowanych prze­
wodników po muzeach, a także i ze stanu zbiorów, które wojna
całkowicie oszczędziła, wynika, że Niemcy nie dbali o r ó w n o m i e r n y
rozwój wszystkich działów k u l t u r y ludowej w swych muzeach.
Główny ich wysiłek skierowany był przede wszystkim na zbiera-

�431
nie p r z e d m i o t ó w efektownych, zdobionych (meble, strój, sztuka
i zdobnictwo ludowe) i chronologicznie młodszych, które d a w a ł y
lalwe możliwości do wykazywania łączności kulturalnej miedzy
terenami wschodnimi a obszarami rdzennie niemieckimi. Nie w i ­
dać było u nich wysiłku zmierzającego do wyszukiwania okazów
starszych, p r y m i t y w n i e j szych, wiążących się z zaspokajaniem n a j elementamiejszych potrzeb materialnych ludności Śląska.
W śląskich «Heimafmuseach» o wiele chętniej wystawiano
dawniej bezwartościowe pod względem artystycznym «Fleissarbeiten» w rodzaju ołtarzyków, czy okrętów montowanych we f l a ­
szkach, n i ż np. kolekcje prostych n a r z ę d z i rolniczych, czy łowie­
ckich paści. Przedmioty te jak zresztą i wiele innych, k t ó r y c h nie
spotykamy w etnograiicznych zbiorach poniemieckich, znajdują
się jeszcze w terenie. Wyszukanie ich i u z u p e ł n i e n i e n i m i stanu
posiadania dolnośląskich muzeów etnograficznych będzie w p r z y ­
szłości w dzięcznym zadaniem dla etnografów pracujących na te­
renie w o j e w ó d z t w a wrocławskiego.
7

y

Roman

Reinfuss

PRZYPISY
1

Stan i potrzeby nauki polskiej na Dolnym śląsku. Wyd. Insty­
tut śląski, Katowice—Wrocław 1947, str. 57.
- Brak muzealiów etnograficznych stwierdzono w: Chwaszycach,
D опта jo wic ach, Duninowie, Dzierżono wie, Głębokiej, Głogowie, Gryf i ej
Górze, Kożuchowie, Mancach, Międzyrzeczu, Obornikach, Sławie Ślą­
skiej, Strzegomiu, Strzelinie, S'zunowie, Trzebnicy, W o ł o w i e , Złotorii
i Żaganiu.
Bierutów, Karolat, Opolówka, Sobce Zdrój, Szymrych, Ścinawa,
Wąsocz, Zamek Tschocha.
W związku z działalnością wspomnianego itu Delegata Naczel­
nej Dyrekcji Muzeów i Ochrony Zabytków, jako też akcją W o j e w ó d z ­
kiego Urzędu Konserwatorskiego, mającą na celu likwidację drobnych
zbiornic i konserwację zabytków w w i ę k s z y c h ośrodkach, obraz roz­
mieszczenia m u z e a l i ó w etnograficznych na terenie Dolnego Śląska ule­
gać będzie aż do chwili przeprowadzenia ostatecznej organizacji tam­
tejszego muzealnictwa ustawicznym zmianom.
Celem niniejszego artykułu jest charakterystyka pozostałych po
Niemcach muzealiów etnograficznych, trakt owianych jako materiał nau­
kowy dla etnografów i tworzywo przyszłej organizacji m u z e ó w etno­
graficznych w tej połaci Ziem Odzyskanych.
3

4

7

�432
D Z I A Ł ETNOGRAFICZNY M U Z E U M
W TORUNIU

MIEJSKIEGO

I . A d r e s : T o r u ń , Ratusz, Muzeum Miejskie.
Personel: kustosz — d r Maria Znamierowska-Prufferowa,
asystent — absolw. Mairia Polakiewicz, woźny — Stefan Tereszko,
uczeń gimnazjum ogólnokształcącego, praktykanci — w liczbie
siedmiu studentów UMK.
I I . P o w s t a n i e z b i o r ó w . Obecne zbiory etnograficzne
powstały z m a ł e j kolekcji gromadzonej na wycieczkach tereno­
wych przez adiunkta U. M . K. przy katedrze Etnografii i Etnolo­
gii, z m y ś l ą o stworzeniu Uniwersyteckiego Muzeum Etnograficz­
nego. Prace te zostały .zapoczątkowane w l u t y m w 1946 roku.
Wobec jednak trudności, jakie w związku! z t y m wynikły,
dn. 15. I I I . 1946 r. zostaje przoz tegoż adiunkta przedstawiony pro­
jekt utworzenia Pomorskiego Muzeum Ludoznawczego (Instytut
Bałtycki, Komunikat Działu Inform. Naukowej nr 5 (19), a zbiory
zostają przeniesione na ul. Danielewskiego 6 i tam są kompleto­
wane w dalszym ciągu.
Idea Muzeum Ludoznawczego zostaje zrealizowana w postaci
utworzenia w Toruniu Działu Etnograficznego w Muzeum M i e j ­
skim, które daje na ten cel początkowo 3 sale oraz p r z e d w o j e n n ą
kolekcję ludoznawczą, liczącą 160 przedmiotów z Polski, 392 przed­
mioty pozaeuropejskie i 10 europejskich.
Na wiosnę roku 1947 zbiory zostają przeniesione z ul. Danie­
lewskiego 6 do Muzeum Miejskiego. Dział Etnograficzny w M u ­
zeum Miejskim w Toruniu zaczyna się rozwijać dzięki pomocy
trzech instytucyj: 1) Z a r z ą d u Miejskiego, który udziela lokalu,
światła, opalu i innych świadczeń, 2) Naczelnej Dyrekcji Muzeów
i Ochrony Zabytków, która od sierpnia 1946 — udziela stałych do­
tacji miesięcznych na zakup obiektów, opłacanie personelu itd.,
3) Uniwersytetu M. K., który umożliwił organizatorowi, a od stycz­
nia 1948 r. honorowemu kustoszowi lego działu, wykonanie pracy
w ramach obowiązków adiunkta uniwersytetu.
Pomocy finansowej, poza wspomnianymi stałymi dotacjami,
udzieliły też następujące instytucje: Centralny Instytut K u l t u r y
w Warszawie na wydanie poradnika terenowego, Kuratorium
Okręgu Szkolnego Pomorskiego (na tenże cel), Komisja Zakupu
Muzealiów dla Muzeów Pozaw arszawskich przy Naczelnej Dyrek­
c j i Muz. i Ochr. Zabytków, Związek Org. Rybackich na zakup
narzędzi i sprzętów rybackich, Związek Zachodni w Toruniu za
pośrednictwem Towarzystwa Przyjaciół U. M. K.. Pomorska
Wojew. Rada Kultury Artystycznej i Sztuki w Bydgoszczy.

�433

W celu gromadzenia ginących zabytków oraz n a w i ą z a n i a
kontaktów z wsią urządzono do dn. 1. X I . 48 r. 60 wycieczek na
teren woje w. pomorskiego, gdańskiego, olsztyńskiego i szczeciń­
skiego. W rezultacie tej pracy w okresie około dwóch lat zbiory
wzrosły do liczby 2.024.
Dnia 4. I X . 1948 zbiory zostają udostępnione dla uczestników
Zjazdu Z w i ą z k u Muzeów w Polsce oraz Z w i ą z k u Histoiryków
Sztuki, zaś dnia 7. I X . 1948 dla publiczności.
I I I . C e l e i z a d a n i a . Zadaniem Działu Etnograficznego
Muzeum Miejskiego w Toruniu jest gromadzenie i ochrona za­
bytków kultury ludowej jako m a t e r i a ł ó w naukowych, s t a n o w i ą ­
cych dokumenty historyczne, i c h konserwacja,, ekspozycja oraz
naukowe opracowanie w celu poznania kultury ludowej szeroko
pojętego Pomorza z u w z g l ę d n i e n i e m m a t e r i a ł ó w p o r ó w n a w c z y c h
przede wszystkim z północnej Polski.
Wobec położenia Torunia w pobliżu wielkich kompleksów
jezior oraz morza, dział rybacki nosi charakter centralnego zibioru
rybackiego, który ma obejmować, a częściowo już obejmuje rybo­
łówstwo morskie, rzeczne i jeziorne z całej Polski.
W celu uchwycenia zachodzących procesów etno-socjologicznvch gromadzone są też planowo przedmioty z kultury ludowej
przesiedleńców z lat' 1923—1925 i 1945—1946.'
Poza tym Dział Etnograficzny dąży do tego, aby stać się
ośrodkiem kształcenia muzeologów-etnografów .
Problemy, które muzeum pragnie w przyszłości podkreślić
w sw ej ekspozycji przy pomocy m a t e r i a ł ó w porównawczych, fotografij, r y s u n k ó w , map itp. — to pochodzenie kultury ludowej, jej
pokrewieństwa, historyczne związki z przeszłością, typologia w y ­
tworów, przekształcenia, j a k i m podlegają poszczególne w y t w o r y :
ich rozwój postępowy i wsteczny, degeneracja lub zanik, związek
z podłożem geograficznym, ekonomicznym i socjalnym, wędrówki
wy tworów, ich mieszanie się, przenoszenie przez grupy przesie­
dleńcze, indywidualny w k ł a d w twórczość ludową, szczególnie
w zakresie sztuki ludowej i inne.
IV. I n w e n t a r z D z i a ł u E t n o g r a f i с z n e g o.
Zbiory Etnograficzne. Zbiory polskie zebr. w 1946—1948 r. —
1.1543, zbiory polskie zebr. w 1946—1948 r. (depozyty) — 621, zbiory
polskie zebr. w 1946—1948 r. wymienne — 23, zbiory polskie zebr.
w 1916—1948 r. modele — 37, razem 2,024, zbiory polskie zastane
sprzed wojny 1939 r. — ok. 160, zbiory europ, zastane sprzed wojny
1939 r. — 10, zbiory pozaeurop. oraz depozyty z 1947 r. — 438.
Materiały archiwalne. Negatywów fotograf. — 213, odbitek
i innych ilustracji — 355, odbitek i innych ilustracji (depozy-

!

:

7

Lud, T. X X X V I I I

28

�434
tów) — 989, razem — 1.344, r y s u n k ó w dokumentarnych i ilustra­
cyjnych — 259, klisz cynkografiaznych — 46.
Biblioteka. Książki i czasopisma — 531, depozytów — 356,
razem — 887, w t y m czasopism bieżących — 18, map — 216.
Ważniejsze pomoce naukowe. Aparat .fotograficzny lustrzany
6X6 — 1, aparat fotograficzny lustrzany 9X12 (depozyt — 2, epi­
diaskop (depozyt) — 1.
V. Z b i o r y
etnograficzne i ich
ekspozycja.
Zbiory etnograficzne z Polski z lat 1946—1948 ułożone w e d ł u g
działów przedstawiają się n a s t ę p u j ą c o : Zbieractwo — 1, Ł o w i e ­
ctwo — 28, Rybołówstwo — 584, Hodowla z w i e r z ą t — 25, Bart­
nictwo i pszczelarstwo — 28, Uprawa roślin — 76, Przechowywa­
nie żywności — '16, Przygotowywanie pokarmu — 102. Obróbka
drewna — 54, O b r ó b k a łyka, kory, korzeni, w i c i , słomy — 57,
Obróbka w ł ó k n a — 85, T k a n i n y — 388, O b r ó b k a rogu — 7,
Obróbka skóry — 3, Obróbka wosku — 1, O b r ó b k a gliny — 170,
O b r ó b k a żelaza — 5, Odzież — 23, Ozdoby — 32, Budownictwo —
11, Sprzęty domowe — 73, Transport i komunikacja — 23, Sztuka
ludowa — 88, Instrumenty muzyczne — 30, Zabawkarstwo — 45,
Przedmioty obrzędowe — 31, Miary i wagi — 16, Lecznictwo —
8. Różne — 23. Zbiory zastane sprzed 1939 r. (ceramika, czepce,
narzędzia tkackie, meble i inne) około 160 przedmiotów.
Jak widać z zestawienia, poszczególne działy kultury ludo­
wej nie są jeszcze r ó w n o m i e r n i e zgromadzone.
Najbardziej wyczerpująco reprezentowane jest rybołówstwo
morskie, w szczególności kolekcja ości rybackich, p r z e d s t a w i a j ą ­
cych p o w a ż n y malenia! do typologii w y t w o r ó w ludowych, a także
sprzęty pomocnicze do letnich i zimowych połowów, poza tym
poszczególne rzemiosła obejmujące np. obróbkę drewna, wici,
w ł ó k n a itd. oraz rzeźby współczesnych a r t y s t ó w kujawskich.
Pochodzenie zbiorów zgromadzonych w latach 1946—1948 jest
następujące: z województwa pomorskiego — 977, z woj. g d a ń ­
skiego — 414, z woj. olsztyńskiego — 312, z woj. szczecińskiego —
16, z woj. białostockiego — 22, z innych województw polskich —
70, z terenów sąsiednich — 145.
Dział Etnograficzny Muzeum Miejskiego w Toruniu zajmuje
obecnie całe zachodnie skrzydło drugiego piętra zabytkowego ra­
tusza, w którego halu. w korytarzu oraz pokojach i .salach znaj­
dują się kolejno zbiory, rozmieszczone następująco: uprawa r o ­
ślin, transport i komunikacja, rzemiosła, pracownia asystenta i za­
razem sala ćwiczeń, pracownia kustosza i zarazem biblioteka,
obróbka włókna, tkactwo, hodowla zwierząt i łowiectwo, r y b o ł ó w ­
stwo, sztuka ludowa, gospodarstwo domowe (łącznie ok. 790 m ).
7

7

7

2

�435
Na pierwszym piętrze w dziale artystycznym chwilowo zostały
umieszczone zbiory magazynowe.
Zbyt szczupły lokal nie pozwolił na ekspozycję strojów l u ­
dowych, i n s t r u m e n t ó w muzycznych, a także ma bardziej p o g l ą ­
dowe rozróżnienie rybołówstwa morskiego, rzecznego i jeziornego,
na należytą ilustrację obróbki włókna i rozwoju tkactwa i t d . Brak
wolnych ścian stwarza też trudności należytego p o r ó w n a w c z e g o
zilustrowania poszczególnych przedmiotów. Poza t y m u k ł a d k o ­
lejny zbiorów, nie zawsze słuszny, został podyktowany kolejnością
sal danej wielkości.
Dotkliwie odczuwa się też brak osobnej sali ćwiczeń, k i l k u
pracowni i preparatami.
Zbiory Działu Etnograficznego, aczkolwiek udostępnione dla
zwiedzających, nie są jeszcze skompletowane ani opracowane, np.
sala sztuki odgrywa na razie rolę magazynu. Większość zbiorów
nie posiada jeszcze szczegółowych napisów objaśniających. Brak
leż odnośny cli map oraz wielu fotografii i r y s u n k ó w ilustracyj­
nych, gdyż zbiory te są gromadzone zaledwie od dwóch lat, a ostat­
nie transporty obiektów nadeszły dopiero p a r ę tygodni temu.
W obecnych warunkach została zastosowana zasada syste­
matycznego u k ł a d u zbiorów wg poszczególnych działów, z u w z g l ę ­
dnieniem ich typologii i rozwoju tam, gdzie na to pozwoliły mate­
riały. Na razie jeszcze nie było możliwe muzealne przedstawienie
całych zespołów ilustrujących życie wsi, w n ę t r z chat, pracowni
wiejskich rzemieślników itp.
Starano się o uzyskanie przejrzystości i podkreślenie estetycz­
nych walorów p r z e d m i o t ó w pozbawionych naturalnego podłoża.
W t y m celu. obok szarego lub ciemnopiaskowcgo tła, w sali
pszczelnictwa wprowadzono b a r w ę zieloną.
Oprócz obiektów zgromadzonych w latach 1946—1948 na­
leży w y m i e n i ć kolekcję etnograficzną, która p r z e t r w a ł a wojnę,
a która do roku 1939 stanowiła część Muzeum Miejskiego w T o r u ­
niu. Liczy ona około 160 przedmiotów pochodzących ze Zbiorów
Towarzystwa Naukowego w T o r u n i u i Towarzystwa Popierania
P r z e m y s ł u Ludowego, zgromadzonych w znacznej mierze stara­
niem doklorslwa Steinbornów.
Na kolekcję lę składają się meble kaszubskie, ceramika,
czepce kaszubskie i warmijskie, narzędzia do obróbki lnu, stępy,
czółno i inne przedmioty.
Poza t y m z dawnych zbiorów miejskich pozostała kolekcja
okazów europejskich i pozaeuropejskich w liczbie 402 przedmio­
tów. Niestety inwentarze zbiorów stanowiących część dawnego
7

28*

�136
Muzeum Miejskiego w Toruniu zaginęły w czasie wojny i znaczna
część obu kolekcji nie posiada metryk pochodzenia.
Materiał ilustracyjny. Dopełnienie zbiorów stanowią powięk­
szone fotografie wykonane w terenie, ilustrujące zastosowanie od­
nośnych narzędzi na Pomorzu w latach 1946—1948, poza t y m r y ­
sunki również wykonane w terenie oraz, p o r ó w n a w c z e ilustracje
w postaci m a t e r i a ł ó w wziętych z literatury a dotyczących odno­
śnych europejskich narzędzi z okresów prehistorycznych i histo­
rycznych np. z Grecji starożytnej, a także z terenów pozaeuropej­
skich.
W pracy przy w y k o n y w a n i u r y s u n k ó w , napisów, inwentary­
zacji, katalogowaniu obiektów i książek, przy rozwieszaniu ekspo­
n a t ó w itp. brały udział praktykantki muzealne, a ponadto około
15 osób spośród młodzieży akademickiej i i n n i
Projektowanie u k ł a d ó w i rozwiązań literniczych oraz i l u ­
stracyjnych w y k o n a ł a artysta-grafik Hanna Makowiecka i arty­
sta-grafik Joanna Piekarska. Rysunki ilustracyjne w y k o n a ł a r t y ­
sta-grafik Kos ma Czuryło.
VI. O r g a n i z a c j a
w e w n ę t r z n a . Oprócz tymczaso­
wych inwentarzy założono 1) kartotekę obiektów muzealnych
w układzie d z i a ł o w y m (rozpoczęto wykonywanie r y s u n k ó w i opi­
sywanie przedmiotów; wydrukowano też podobne karty do b a d a ń
terenowych na z w y k ł y m papierze); 2) kartotekę obiektów m u ­
zealnych w u k ł a d z i e geograficznym wg województw i p o w i a t ó w :
3) wykonano tablice topograficznego rozmieszczenia przedmiotów
w salach muzealnych (w brulionie); 4) wydrukowano lerenowomagazynowe, p r z y w i ą z a n e do przedmiotów karty metrykalne
w trzech barwach oznaczających przedmioty własne, depozyty
oraz wymienne; 5) założono a r c h i w u m przedmiotów, na które
składają się m a t e r i a ł y zapisane, pozatym wszelkie przypadkowe
lub tymczasowe dane, opisy listów etc; 6) założono kartotekę
przedmiotów w terenie oraz wydrukowane karty do notowania
przez zwiedzających uwag na temat przedmiotów o g l ą d a n y c h lub
też takich samych lub podobnych przedmiotów w terenie; 7) za­
łożono kartotekę informatorów 'terenowych; 8) kartotekę ofiaro­
dawców; 9) kartotekę deponentów; 10) kartotekę szkół w woje­
wództwie pomorskim ( u k ł a d geografłezno-alfabetyczny); 11) ar­
c h i w u m folklorystyczne (w stadium organizacji); 12) a r c h i w u m
wycinków IZI pism; 13) katalog książek (alfabetyczny); 14) katalog
maj) (alfabetyczny); 15) katalog kartkowy bibliografii etnograficz­
nej Pomorza oraz prac z zakresu muzeologii, znajdujących się
w bibliotekach toruńskich (niekompletny); 16) księgę korespon7

1

�437
dencji z dwoma skorowidzami (wg spraw i wg nazwisk lub insty­
t u c j i ) ; 17) księgę zwiedzających zbiory; 18) dzienniki pracy.
V I I . D z i a ł a l n o ś ć . 1. Prace naukowo-badawcze. Na w y ­
cieczkach naukowo-muzealnych na teren w o j . pomorskiego, g d a ń ­
skiego, olsztyńskiego i innych prowadzi się w m i a r ę możliwości
badania dotyczące k u l t u r y ludowej oraz gromadzi się m a t e r i a ł y
w formie zapisów obiektów muzealnych oraz- r y s u n k ó w i fotogra­
fii. Równocześnie robi się też poszukiwania dotyczące najstarszych
zabytków budownictwa ludowego w celu znalezienia obiektów do
przyszłych muzeów na w o l n y m powietrzu typu skansenowskiego.
Jedna chata zabytkowa w powiecie brodnickim została j u ż zabez­
pieczona za p o ś r e d n i c t w e m urzędu konserwatorskiego.
Materiały zebrane są opracowane przez personel naukowy
działu. Należy podkreślić, że w pracy tej gromadzenia zabytków,
poza pracownikami muzeum, pomaga grono życzliwych osób.
2. Praca dydaktyczno-spoleczna. W y k ł a d y i ćwiczenia. Zbiory
muzealne wraz z biblioteką działu służą jako m a t e r i a ł naukowy
i dydaktyczny przy w y k ł a d a c h i ćwiczeniach uniwersyteckich
z zakresu muzeologii ze szczególnym u w z g l ę d n i e n i e m etnografii
Pomorza, prowadzonych w lokalu Działu Etnograficznego przez
adiunkta U. M. K., kustosza Działu, dr Marię Znamderowską-Pru!'i er ową.
Poza t y m z materiałów muzealnych, biblioteki, r y s u n k ó w ,
d r u k ó w itp. korzystają do swych prac artyści, młodzież szkolna,
młodzież z wyższych kursów nauczycielskich a także pracownicy
innych m u z e ó w .
Praktyki muzealne. J u ż od 1 czerwca 1947 studenci U. M. K.
odbywają t u p r a k t y k ę m u z e a l n ą .
Zwiedzający zbiory. Od czasu udostępnienia zbiorów dla
zwiedzających odbywają się regularne pogadanki prowadzone
przez praklykantki, studentki U. M. K., które też udzielają infor­
macji.
Prowadzone są stale obserwacje i notatki dotyczące reakcji
zwiedzającej publiczności. Materiały te są n a s t ę p n i e zespołowo dy­
skutowane w celu wyciągnięcia odpowiednich wniosków, dotyczą­
cych opracowania ekspozycji, spopularyzowania muzeum oraz idei
ochrony zabytków kultury ludowej w terenie, a także w celu
usprawnienia obsługi muzealnej. Zapoczątkowano zapraszanie do
muzeum związków zawodowych.
Frekwencja Działu Etnograficznego przedstawia się n a s t ę ­
pująco: w ciągu września i października 1948 r. zwiedziło Dział
Etnograficzny 1.150 osób.

�438

wrzesień

c z ł o n k o w i e Z j n z d u Muzeolog ó w i H i s t o r y k ó w Sztuki
m ł o d z i e ż szkolna
młodzież

akademicka

październik
1948

250

—

105

168

55

39

rolnicy
rybacy

4

4

30

—

rzemieślnicy

27

9

58

42

pracownicy

umysłowi

wojskowi
bez p o d a n i a

zawodu

artyści malarze
g o ś c i e zagraniczni

75

16

163

36
4

—
60

—

z Holandii

1

z Szwecji

3

z

1

—
—
—

z

Czechosłowacji

Węgier

3. W s p ó ł p r a c a . Dział Etnograficzny w osobach swego per­
sonelu współpracuje lub współpracował z Towarzystwem L u d o ­
znawczym, z P a ń s t w o w y m Instytutem Badania Sztuki Ludowej,
z W y d z i a ł e m Sztuki Ludowej Departamentu Plastyki, z Central­
nym Instytutem K u l t u r y , z Instytutem Bałtyckim, z T o w . Krajo­
znawczym oraz ze Z w i ą z k i e m Muzeów w Polsce.
W lokalu Działu Etnograficznego Muzeum Miejskiego w To­
runiu ma swoją siedzibę i odbywa swoje posiedzenia Polskie Tow.
Ludoznawcze Oddz. w Toruniu oraz Tow. Muzyczne. W pracach
obu Towarzystw personel Działu bierze czynny udział.
Dział Etnograficzny utrzymuje kontakt z muzeami p r o w i n ­
cjonalnymi bądź udzielając instrukcji, p o r a d n i k ó w i kart muzeal­
nych, albo też d y s k u t u j ą c problemy zbiorów i ekspozycji.
Propaganda ochrony zabytków kultury ludowej. Prace pro­
pagujące ochronę kultury ludowej polegały na odczytach i poga­
dankach wygłaszanych przez kustosza w Toruniu, na a r t y k u ł a c h
i odezwach w prasie i w radio, na rozsyłaniu ankiet itp. co poza
paroma w y j ą t k a m i nie przyniosło żadnych rezultatów.
Natomiast można podkreślić pozytywne rezultaty odczytów
dla młodzieży szkolnej na prowincji, np. w Skępem pow. Lipno
i w Nieszawie, gdzie młodzież szkolna i częściowo nauczycielstwa
wydatnie przyczynili się do odnalezienia i zgromadzenia w m u -

�439
zeum ginących zabytków, a także do odszukania a r t y s t ó w ludo­
wych.
Publikacje. M . Znamierowska-Prufferowa, Poradnik tere­
nowy, W a r s z a w a — T o r u ń 1947, Gentr. Insi. K u l t u r y ; dr Eugeniusz
Grabda, Muzeum Rvbackie w Toruniu. Przegląd Rybacki nr 8.
Rok 1948, str. 305—310.
Korespondencja naukowo-muzealna. Liczba załatwionej k o ­
respondencji w y n o s i ł a : w roku 1946 — 16, w roku 1947 — 248,
w roku 1948 (do paźdz. włącznie) — 666.
Należy podkreślić, iż w związku z prowadzonymi pracami
oraz z gromadzeniem zagrożonych zabytków coraz częściej zda­
r z a j ą się listowne zgłoszenia chłopów do współprac}' z muzeum.
Al.

Znamierowska-Priifferowa

D Z I A Ł E T N O G R A F I C Z N Y M U Z E U M Ś L Ą S K I E G O W 20-LECIE
ZAŁOŻENIA INSTYTUCJI
WielodiZiialowe Muzeum Śląskie powstało j e s i e n i ą 1927 roku
w Katowicach, a celem jego było szczegółowe przedstawienie k u l ­
tury materialnej i duchowej, przeszłości historycznej i przyrody
łącznie z bogactwami n a t u r a l n y m i Śląska na ogólnopolskim tle
p o r ó w n a w c z y m . Z jednej strony m i a ł o ono na celu zapoznawanie
(przez ekspozycje) szerokiego ogółu z śląską k u l t u r ą (zwłaszcza
l u d o w ą ) , z drugiej zaś zaznajomić lud śląski z najbardziej cha­
rakterystycznymi przejawami k u l t u r y Macierzy i unaocznić z w i ą ­
zki zachodzące między Śląskiem a resztą Polski. I n n y m i słowy,
całość b y ł a p o m y ś l a n a , jako monografia Śląska na tle ogólnopol­
skiej syntezy . Dzięki nowoczesnej organizacji, systematycznym
kolekcjom, dydaktycznym wystawom i działalności naukowej oraz
wydawniczej wysunęło się Muzeum Śląskie po k i l k u latach pracy,
do rzędu najlepszych w Polsce.
Szeroko rozbudowany dział etnograficzny tworzył j e d n ą
z podstaw tego m u z e i m ; bowiem kultura ludowa Ślązaków, pie­
l ę g n o w a n a w ciągu sześciowiekowej niewoli, przyczyniła się do
zachowania polskości Śląska. Toteż kolekcje etnograficzne były
pierwszymi, które w ramach swej działalności zgromadziło M u ­
zeum Śląskie. Pierwszym pracownikiem działu etnograficznego,
k t ó r e m u zawdzięcza się początkowe kolekcje śląskie b y ł Jerzy
1

1

P o r . D o b r o w o l s k i Т., D z i a ł a l n o ś ć M u z e u m Ś l ą s k i e g o

c a c h , R o c z n . T o w . P r z y j . Naiuk n a Ś l ą s k u , t. I I , 1930.

w

Katowi­

�440
Longman, a przy n i m a k c j ę kolektorską zbiorów śląskich prowa­
dził także M. Gładysz (Śląsk Opolski i powiaty północne). Od roku
1933 funkcje asystenta, a później kustosza pełnił Longin Malicki,
który podwoił liczbę zbiorów, k o m p l e t u j ą c okazy ze Śląska i i n ­
nych ziem (nowe działy z Wielkopolski, Pomorza, K u r p i ó w , Sam­
borskiego ltd.). Niejeden okaz zebrał także ówczesny dyrektor M u ­
zeum Śląskiego T. Dobrowolski. Bezinteresownej współpracy sze­
regu etnografów i miłośników kultury ludowej jak Juliusza Zbo­
rowskiego, dyr. Muzeum T a t r z a ń s k i e g o w Zakopanem (dz. pod­
h a l a ń s k i ) , Anieli Chmielińskiej z Łowicza (dz. łowicki), Seweryna
Udzieli, dyr. Muzeum Etnograficznego w Krakowie (dz. krakow­
ski), Tadeusza Seweryna, obecnego dyr. tego muzeum (dz. pokucki
i P o w i ś l a Dąbrowskiego), Jerzego Remera, b. konserwatora w i l e ń ­
skiego, Oktawiana Jastrzębskiego z Głębokiego pow. Dzisna, Beczkowiczowej z W i l n a , J. Ligęzy z Krakowa (dz;. rzeszowski), A.
Chętnika z Nowogrodu Łomżyńskiego (dz. kurpiowski), St. W a l lisa z Świętochowic, H . Dobrowolskiej z Lublina (dz. lubelski
i śląski) i innych zawdzięcza Muzeum Śląskie różne kolekcje.
7

Początkowe zbiory mieściły się zrazu w jednym pokoiku
Szafranka, wkrótce oddano na cele Muzeum 4 pokoje parterowe
w n o w o b u d u j ą c y m się gmachu województwa, a w początkach roku
1929, po w y k o ń c z e n i u gmachu, przeniesiono zbiory na V piętro,
dając Muzeum Ś l ą s k i e m u do dyspozycji 40 ubikacji wraz z roz­
ległymi korytarzami i klatkami schodowymi. W roku 1936 przy­
stąpiono do budowy własnego, na wskroś nowoczesnego gmachu,
którego b u d o w ę ukończono w roku 1939. Należy przy tym podkre­
ślić n a d z w y c z a j n ą troskę i asygnowaoie dużych kwot na ten cel
ówczesnych w ł a d z wojewódzkich.
Dział etnograficzny zawierał wówczas około 10.000 okazów
i zaliczał się do większych w kraju, przy czym nieomal wszech­
stronnie reperezentowana była kultura ludowa Ślązaków w ramach
następujących grup:
1) G ó r a l e ś l ą s c y — komplety strojów kobiecych i m ę ­
skich we wszelkich odmianach, bogate zbiory haftów k r z y ż y k o ­
wych i koronek czepcowych, wyroby skórzane (pasy, torby), duży
zbiór wszelakich sprzętów technicznych, ceramiki, komplety me­
bli, instrumenty muzyczne, przedmioty obrzędowe, zdobnictwo
w drzewie i plastyka.
2) «W a 1 a s i» (c i e s z у n i а с у) — obficie zilustrowane
stroje kobiece (męskie zaginęły) z piękną kolekcją gorsetów «ży\Yotków» cieszyńskich i srebrnych ozdób (spinki, zapinki, guzy
i kosztowne pasy), czepców i koronek, sprzętu rolniczego i domo­
wego, komplety mebli, ceramiki, sztuki.

�441

3) « J a c k o w i c » ( j а Ы о п к о w a a n i е) — p i ę k n y k o m ­
plet rzadkiego stroju drobnoinieszczańskiego, gorsetów aksamit­
nych i brokatowych zwanych «bruclikami», n a r z ę d z i do wyrobu
ludowej biżuterii, sporą kolekcję ładnej ceramiki i matryc do d r u ­
kowania płócien.
4) P s z c z y ń s k a
— ze strojem kobiecym, efektownymi
okazami gorsetów «oplecków», czepków i p o w i j a k ó w z r ó ż n o b a r w ­
n y m haftem w e ł n i a n y m i jedwabnym, liczne okazy sprzętu do­
mowego, rolniczego, rybolówczego, mebli.
5) В у t o m s k a — wszechstronnie zobrazowana w stroju ko­
biecym i m ę s k i m z odmianami zależnymi od różnic terytorialnych,
duży zbiór gorsetów kobiecych tzw. «wierzchni», sprzęt techniczny,
komplet}- mebli, ceramika u ż y w a n a przez tutejszy lud oraz pla­
styka i przedmioty obrzędowe.
6) L u b l i n i e c k a — części zanikającego stroju, liczny
sprzęt techniczny, ceramika, meble, plastyka.
7) O p o l s k a — okazy stroju kobiecego, sprzęt rolniczy,
meble, plastyka.
8) R a c i b o r s k a — strój kobiecy, piękne okazy mebli p o l i ­
chromowanych, sprzęty, plastyka.
W grupach śląskich najwszechstronniej b y ł reprezentowany
strój lącanie z tkactwem, haftem, koronkarstwem, k u ś n i e r s t w e m
i złotnictwem, dalej meble, a więc stoły, ławy, zydle, skrzynie,
listwy na talerze ilp., sprzęt domowy, j a k naczynie drewniane,
czerpaki, łyżniki itd., n a r z ę d z i a gospodarskie oraz inny sprzęt
techniczny np. rybacki, łowiecki itp.. plastyka ludowa z malar­
stwem i rzeźbą, instrumenty muzyczne, sprzęt obrzędowy np.
maski, szopki i inne.
Z grup nieśląskich reprezentowani b y l i :
M o ł o p o 1 a n i e:
1) Górale żywieccy (sprzęt, strój, sztuka).
2) Małomieszczanie żywieccy (strój).
3) Górale podhalańscy (sprzęt pasterski, ceramika, strój,
sztuka).
4) Górale sądeccy i pogórza nie (sprzęt, ceramika, strój,
sztuka).
."&gt;) Spiszacy i Orawianie (ceramika, strój, sztuka),
fi) Górale pienińscy (stroje).
7) Krakowiacy z Powiśla Dąbrowskiego i inni (strój i samo­
działy, ceramika, meble, sztuka, obrzędowość).
8) Opoczyńskie (tkaniny, ceramika).

�442
W
1)
2)
3)

ielkopolanie:
Biskupizna pod Krobią (stroje).
Gnieźniacy i p a ł u c z a n i e (sprzęty, ceramika, obrzędy).
Bambrzy (stroje kobiece).

P o m o r z e n i e:
1) Biskupizna (stroje).
2) Kaszubi kartuscy (sprzęt, ceramika, meble, części
tkaniny, sztuka).

stroju,

Mazowsze:
1) Księżacy łowiccy (stroje, sprzęt, ceramika, meble, sztuka).
2) Knapie (strój i tkaniny, sprzęt, ceramika, sztuka).
G r u p y K r e s o w e w s с h o d n i e:
1) Lubliniacy (slrój, sprzęt, ceramika, zdobnictwo).
2) Rzeszowiacy (sprzęt, ceramika, strój).
S ą s i e d n i e g r u p у s ł o w i a ń s к i e:
1) Bojki (strój, sprzęt, ceramika).
2) L e m k i (strój, sprzęt, spora kolekcja ceramiki).
3) Huculi (obszernie odzież, tkaniny, sprzęt pasterski i do­
mowy, ceramika, zdobnictwo).
P o d o ł a n i e : (stroje, tkaniny, cera/mika).
W o ł y n i a c y : (sprzęt, ceramika, stroje, tkaniny).
Poleszucy: (obszernie rybołówstwo, rolnictwo, slrój z haftami
i tkaninami, ceramika).
W i l n i a n i e : (sprzęt, stroje i tkaniny, ceramika, obrzędy).
Dział etnograficzny był prowadzony w e d ł u g w y m o g ó w nau­
kowych i posiadał dwa kolejne inwentarze z dwoma odpisami
(czystopisami) przechowywanymi w schowku d o k u m e n t ó w oraz
katalog kartkowy rzeczowy, ułożony według grup etnicznych.
Prócz tego zgromadzono przeszło 2.500 klisz oraz a r c h i w u m foto­
graficzne składające się z 20 tek, zawierających przeszło 2.500
zdjęć etnograficzny cli, ułożonych rzeczowo; Muzeum posiadało
nadto sporą ilość dużych powiększeń fotograficznych, u ż y w a n y c h
jako ilustracje lub do fotomontaży wystawowych. Zapoczątkowano
także a r c h i w u m p l a n ó w technicznych budownictwa ludowego. Do­
bra biblioteka z wystarczającą ilością etnograficznych prac pol­
skich i obcych u ł a t w i a ł a pracę n a u k o w ą .
Świetny rozwój Muzeum Śląskiego, ukoronowany wzniesie­
niem wspaniałego gmachu, w k t ó r y m na w y s t a w ę etnograficzną

�443
przeznaczono IV2 piętra, został przerwany wybuchem
wojny
w 1939 r. Niemcy w odwecie za działalność Muzeum Śląskiego
rozebrali z w i e l k i m trudem żelbetowo-szklany gmach muzealny,
a pozostałe w Katowicach zbiory wcielili do Muzeum K r a j ó w ego
w B y t o m i u . Wywiezione n i e d ł u g o przed w o j n ą przedmioty do
Lublina odszukali i ściągnęli również do Bytomia, zaś spora ilość
okazów wraz z cennymi aparatami fotograficznymi, ewakuowana
w kierunku Lwowa, przepadła. Podczas wojny
«ofiarrowali»
Niemcy liczne okazy etnograficzne na tzw. « р о т о с zimową»
( W i n l e r h i l f e ) i «zbiórkę włókienniczą* (Spinnstaffsammlung), co
skrzętnie zanotowali w jednym z zachowanych inwentarzy '.
W i e l k ą ilość okazów, która nie mogła się pomieścić w budynku
bytomskim, ulokowali w dużej sali tanecznej pewnej restaura­
cji, przemienionej na składnicę. W ostatnich latach wojny spako­
w a l i do s k r z y ń okazy oraz książki, które u w a ż a l i za cenne i ewa­
kuowali do k i l k u pałaców na G ó r n y m Śląsku, gdzie podczas za­
wieruchy wojennej zostały p r z e w a ż n i e rozkradzione, podniszczone
lub spalone.
2

W marcu 1945 r. kiedy miasto Bytom przekazano a d m i n i ­
stracji polskiej, podpisany, jako dawny kustosz Muzeum Śląskiego,
został delegowany do Bytomia, celem zabezpieczenia ocalałych
zbiorów i ponownego zorganizowania Muzeum Śląskiego \ Oka­
zało się, że gmach tutejszy był p o w a ż n i e uszkodzony trzema po­
ciskami artyleryjskimi, przez co stłukły się także wszystkie szyby
i zniszczyło wiele pozostałych t u jeszcze okazów; m n ó s t w o przed­
miotów rozkradli mieszkańcy powiatu będzińskiego. Niezrażony
t y m stanem 'kierownik i personel zabrali się do ż m u d n e j pracy
oczyszczenia gmachu, jego remontu oraz zabezpieczetniia i p r o w i ­
zorycznego zinwentaryzowania okazów, a także r e w i n d y k a c j ą zbio­
r ó w . Po przeszło rocznym wysiłku w n i e s ł y c h a n i e trudnych w a ­
runkach materialnych zdołano j u ż na tyle uporządkować gmach
i zbiory, ż e m o ż n a było urządzić pierwszą w y s t a w ę ( P a m i ą t e k
P o w s t a ń Śląskich i Plebiscytu).
Dział etnograficzny poniósł największe straty, bo sięgające
80% przedwojennego stanu posiadania. Zaginęły wszystkie tka­
niny i większość strojów ludowych, całość wartościowych ozdób
- L.

Malicki,

Dwa

Ś l ą s k i e , H. X V I , 1945, str.
3

rów

L.

Muzea

Śląskie

—

dwie

Malicki, Bezgraniczne b a r b a r z y ń s t w o

muzealnych, Dziennik Zachodni, Katowice
1

L

Malicki,

konkurencje,

Zaranie

60.
niemieckie wobec

Muzeum Śląskie w Bytomiu, Śl.-Dąbr. P r z e g l ą d

m i n i s t r a c y j n y , R. I I , n r 3, str. 45 ( m a r z e c 1947).

zbio­

1945
Ad­

�444
srebrnych, wielka kolekcja skrzyń ludowych licząca około 60
sztuk, sporo mebli i sprzętu, wszystkie katalogi fotograficzne
z zakresu budownictwa, oraz dużo rzadkich książek bibliotecz­
nych (dzieła Kolberga, W i s ł a , komplet roczników «Ludu» itp.).
Najwięcej o k a z ó w ocalało z zakresu ceramiki, sprzętów i sztuki
ludowej (obrazy i rzeźba), poza t y m odnaleziono pierwszą część
inwentarza etnograficznego, prawie cały katalog kartkowy, 12 tek
fotograficznych, około 1.000 klisz i blisko 1.800 książek etnogra­
ficznych. Z 10.000 przedmiotów zastano w Bytomiu lub rewindy­
kowano z terenu około 2.000 okazów częstokroć podniszczonych.
Przeszło 500 okazów ocalałych ze wspomnianej j u ż składnicy
ulokowanej na peryferiach miasta, zabrało Muzeum Miejskie
w Chorzowie. Z powodu trudności finansowych, rewindykacyj­
nych, braku odpowiednich p r a c o w n i k ó w oraz wielkich zniszczeń,
organizacja działu etnograficznego postępuje powoli. Mimo to zdo­
ł a n o zidentyfikować i z i n w e n t a r y z o w a ć przeważnie wszystkie
okazy własne, większą ilość odziedziczonych po Muzeum Krajo­
w y m oraz nabyć w terenie około 500 nowych przedmiotów, tak
że dział etnograficzny liczy obecnie 3.500 okazów. W listopadzie
1947 r. urządzono p i e r w s z ą po wojnie w y s t a w ę działu ilustrującą
budownictwo, meble i sprzęt domowo-gospodarozy. Najbardziej
poglądowo przedstawia się wystawa budownictwa, do której użyto
dobrych modeli i ł a d n y c h tablic fotomontażowych — paleoetnograficznych. Dalsze działy jak rolnictwo, ceramikę, tkactwo, strój,
przedmioty obrzędowe i sztukę l u d o w ą wystawi się na w i o ­
snę b. r.
Po wielu szkodach wojennych Muzeum śląskie okrzepło
znów w swej działalności o tyle, że zalicza się .ponownie do w i ę k ­
szych w Posce i zostało przez Ministerstwo Kultury i Sztuki
uznane za instytucję okręgową dla obszaru województwa ś l ą s k o dąbrowskiego.
Longin

Malicki

H I E R O N I M SKURPSKI, « U w a g i o b y ł y c h m u z e a c h
n a o b s z a r z e w o j e w ó d z l w a o 1 s z t у ń s к i e g o». Insty­
tut Mazurski w Olsztynie. Kom. Działu Inf. Naukowej, nr 1. 1947,
sir. 10—11.
W krótkim sprawozdaniu omawia autor d a w n ą organizację
I ł e i m a t m u s e u m na terenie województwa
olsztyńskiego, która
wśród dwudziestu placówek muzealnych posiadała sporo zbiorów
etnograficznych.

�445
Wobec wielkiego braku m a t e r i a ł ó w etnograficznych z tego
obszaru, a zwłaszcza z Łzw. Mazowsza Pruskiego, los tych zbio­
rów nie może być obojętny etnografom. Toteż praca H . Skrupskiego, kustosza Muzeum Mazurskiego w Olsztynie, orientuje nas
częściowo w dawnym i obecnym stanie rzeczy. Interesujące nas
zbiory etnograficzne .znajdowały się w n a s t ę p u j ą c y c h muzeach:
Giżycko (buczany) — zniszczone,
Lidzkark W a r m i ń s k i — wnętrze izb, resztki w Olsztynie,
Młynary (pow. Pasłęk) — m a t e r i a ł y z obszaru Pogeranii,
autor nie informuje o losie tych zbiorów,
Nidzica (Nibork) — nikłe resalki w Olsztynie,
Olsztyn — sztuka ludowa, dywany i kafle mazurskie, obec­
nie w Muzeum Mazurskim,
Ostróda — etnografia i etnologia (Afryka), zupełnie zni­
szczone,
Pasłęk (Pr. Holland) — etnografia, przęśliczki, sprzęty, obec­
nie w Olsztynie,
Ryn (pow. giżycki) — etnografia, izupełnie zniszczone,
Szczytno — etnografia, sprzęty, kafle, pomieszczenie obecne
nieodpowiednie.
Wykaz ten informuje bardzo ogólnikowo o stanie muzealni­
ctwa na tym obszarze, w y m a g a ł b y on u z u p e ł n i e n i a w postaci opu­
blikowanego działami inwentarza tego, co ocalało i znajduje się
w Olsztynie i Szczytnie. Inwentarz taki u ł a t w i ł b y znacznie orien­
tację w materiale etnograficznym tych ziem.

J.

ORGANIZACJA

D Z I A Ł U ETNOGRAFICZNEGO
W RAPPERSWILU

G.

MUZEUM

W st ę p
We wrześniu 1946 r. na zaproszenie p. A. J ę d r y c h o w s k i e j
z poselstwa w Remie zwiedziłam muzeum w Rapperswilu w celu
zapoznania się ze zbiorami etnograficznymi oraz przedstawienia
projektu zorganizowania tego działu.
Stwierdziłam wtedy, że muzeum posiada m a ł ą kolekcję
etnograficzna dotyczącą niektórych grup etnicznych z terenu Pol­
ski, a więc пр.: wycinanki, ok. 10 modeli lalek w strojach ludo­
wych, obrazy malowane na szkle, ceramikę, hafty, spinki, łyżniki,
foremki do serów owczych, pisanki, skrzynie malowane, pierniki
toruńskie etc, oraz szereg fotografij.

�446
Wymienione przedmioty pochodzą z Podhala, ze środkowe]
Polski, z Kurpiów i ize Śląska, poza t y m również z Hueulszczyzny
i z Polesia.
S p r a w ę zorganizowania Działu Etnograficznego w t y m m u ­
zeum p o r u s z a ł a m na w a l n y m zgromadzeniu Towarzystwa Ludo­
znawczego w L u b l i n i e 24. i 25 I . 1947, n a s t ę p n i e w Zakopanem*
5. V. 1947 r. na zjeździe zorganizowanym przez С. I . K. w spra­
wie sztuki ludowej 2. i 3. V I . , na zjeździe Z w i ą z k u m u z e ó w w Pol­
sce oraz na konferencji zwołanej przez Naczelną Dyrekcję M u ­
zeów i Ochrony Z a b y t k ó w w Warszawie dn. 5. i 6. X I I . 1947 г.,
gdzie s p r a w ę tę p o r u s z a ł również dr G. Ciołek i prof. J. Gajek.
Uzasadnienie

potrzeby rozwoju
w R a p p er s w i 1 u

m u zeu m

1. Muzeum historyczne, p o w s t a ł e dzięki inicjatywie i ofiar­
ności osób prywatnych w r. 1870, zostało uznane za własność na­
rodową i miało być historycznym, naukowym, literackim i arty­
stycznym obrazem Polski. Dążenie więc do reaktywowania jego
roli byłoby zgodne z zamiarami jego twórców.
2. Muzeum w Rapperswilu, znane szeroko i figurujące
w przewodnikach zagranicznych jako historyczne muzeum pol­
skie, zwiedzane jest przez tysięczne rzesze cudzoziemców, a także
przez Polaków .
Л. Muzeum posiada już zaczątek zbioru etnograficznego.
4. Muzeum w Rapperswilu może odegrać ogromną rolę, o ile
jego zbiory będą miały charakter n a u к o w y, i o f o r m а с у j n у
i d у d а к t у с z n у.
5. Stworzenie Działu Etnograficznego, ilustrującego oblicze
Polski w zakresie kultury ludowej przyczyniłoby się do spełnienia
powyżej zakreślonej roli.
7

•
Zadania

i rola

Działu Etnograficznego
w Rapperswilu
7

Muzeum

t. Dział Etnograficzny Muzeum w Rapperswilu, zorganizo­
wany na zasadach naukowych winien .posiadać charakter repre­
zentacyjny.
2. Dział ten powinien d a w a ć ogólne pojęcie o dawnej m a ­
terialnej, duchowej i społecznej kulturze ludowej Polski i jej
różnicowania, o b e j m u j ą c wszystkie, najbardzie charakterystyczne
dzielnice, ze szczególnym u w z g l ę d n i e n i e m piękna sztuki ludowej.

�447
3. Dział Etnograficzny winien ilustrować k u l t u r ę l u d o w ą
Polski na jej podłożu geograficznym i antropologicznym z j a k
najszerszym u w z g l ę d n i e n i e m przeszłości prehistorycznej, wczesnohistorycznej i historycznej, a także z uwzględniieniem w s p ó ł ­
czesnych zdobyczy wsi polskiej w zakresie kultury i cywilizacji.
4. Dział ten, ilustrując życie wsi w zakresie k u l t u r y m a t e r i a l ­
nej, duchowej i społecznej, w i n i e n podkreślić socjalne walory nie­
których do dziś istniejących zwyczajów ludowych, j a k np. tłoka,
oraz prace maszoperii rybackich i innych form gromadnej po­
mocy sąsiedzkiej.
5. Ekspozycja w y t w o r ó w kultury ludowej w i n n a przy po­
mocy fotograf i j , r y s u n k ó w , map, w y k r e s ó w itp. d a w a ć pojęcie
o j e j rozwoju, przekształceniach, j a k i m ulega, o związkach i po­
k r e w i e ń s t w i e z i n n y m i kulturami i narodami, o w ę d r ó w k a c h w y ­
tworów kultury ludowej, o ich zasięgach geograficznych i t d .
6. Dział Etnograficzny winien reprezentować należyty po­
ziom muzealnictwa polskiego w zakresie ekspozycji zbiorów .
7. Dział Etnograficzny winien stać się równocześnie ośrod­
kiem i n f o r m u j ą c y m o stanie b a d a ń ludoznawstwa polskiego,
mógłby też stać się ośrodkiem s k u p i a j ą c y m etnografów i etnolo­
gów polskich np. w okresie ich p o r ó w n a w c z y c h studiów w Szwaj­
carii, a także mógłby przyczynić się do zainteresowania szwajcar­
skich n a u k o w c ó w polskimi pracami etnograficzno-muzealnymi.
8. Muzeum w Rapperswilu, posiadające Dział Etnograficzny,
mogłoby też, o ile by na to pozwoliły ramy zamku, udzielić m i e j ­
sca polskim wystawom przechodnim, z w i ą z a n y m np. ze szluką
ludową.
7

7

T er en

g r o m a d z e n i a iz&gt; bi o r ó w p r z e z o ś r o d k i
muzealne

Jeśli schematycznie podzielimy terytorium Polski na w i ę k ­
sze i bardziej wyróżniające się grupy etniczne, a w ś r ó d nich nie
mogąc ze względu na projektowany charakter zbiorów, oraz szczu­
płość lokalu, wyróżniać mniejszych grup etnicznych, wybierzemy
dla p r z y k ł a d u tylko niektóre (dziś j u ż nie zawsze posiadające
całkiem odrębny charakter), wówczas podział ten będzie w bardzo
ogólnych zarysach w y g l ą d a ć tak:
I grupa: Małopolanie (grupa wybrana np. K r a k o w i a c y ,
Lachy Sądeckie, Podhalanie,
mieszkańcy
Gór
Ś w i ę t о к r z у s к i с h).

�448
I I . grupa: Ślązacy (grupa wybrania: np. Bytomiacy, Opolanie,
Górale Śląscy, Ślązacy Cieszyńscy).
I I I . W i e l k o p o l a n i e (grupy wybrane: np. Wielkopola­
nie właściwi i Kujawiacy, Lubuszanie).
I V grupa: P o m o r s k a
(grupy wybrane: np. Kaszubi
Wschodni i Zachodni, Kociewiacy, grupa p o ś r e d n i a : Warmiacy).
V grupa: M a z o w i e c k a (grupy wybrane: np. Kurpie, Księżacy łowiccy, Mazurzy środkowi, Mazurzy z Prus Książęcych).
V I grupa: G r u p y K r e s o w e (grupa wybrana: Podłasiacy,
Lubliniacy, Rzeszowiacy).
Grupy etniczne, wyróżniające się pod względem kulturowym,
należy szczególnie uwzględnić przy gromadzeniu charakterystycz­
nych i tradycyjnych zabytków, opierając się na odnośnych ośrod­
kach muzealnych.
Ośrodki

muzealne

Sądzę, iż n a s t ę p u j ą c e ośrodki muzealne mogłyby podjąć się
gromadzenia zabytków odpowiadających .poszczególnym grupom
etnicznym i terytorium пр.:
I . Muzeum w G d a ń s k u (woj. gdańskie — Kaszubi Wsch..
Kociewiacy ewent. Słowińcy i i n n i ) .
2—5. Muzeum w S ł u p s к u, D e r l o w i e ,
В i a ł o g i' od z i e , S z c z e c i n i e ( w o j . szczecińskie — Kaszubi Zach.) —
materiał przeważnie z literatury ewent. depozyty muzealne.
fi—7. Muzeum w P o z n a n i u , M i ę d z y r z e c z u ( w o j . po­
znańskie — Wielkopolanie, Lubuszanie i i n n i ) .
S—9. Muzeum w T o r u n i u , W ł o c ł a w k u ,
Grudzią­
d z u (woj. pomorskie — Poludn. Kaszubi, Kujawiacy, Chełmniacy
i inni).
I I . Muzeum w O l s z t y n i e (woj. olsztyńskie — Mazurzy.
Warmiacy i i n n i ) .
12—13. Muzeum w W a r s z a w i e i P ł o c k u ( w o j . war­
szawskie ewent. białostockie — Mazurzy Środkowi i i n n i ) .
14. Muzeum w Ł o m ż y (woj białostockie — Kurpie i Białostoczanie).
15—17. Muzeum w Ł o d z i , T o m a s z o w i e M a z o w i e ­
c k i m i Ł o w i c z u ( w o j . łódzkie — Księżacy łowiccy. Mazurzy
ś r o d k o w i ewent Sieradzanie i Lęczycanie i i n n i ) .
18—20. Muzeum w K i e l c a c h
ewent. w
Radomiu
i C z ę s t o c h o w i e (woj. kieleckie — Mazowszanie, Sandomierzanie i inni).

�449
21. Muzeum we W г о с 1 a w i u ( w o j . dolnośląskie — Ślązacy
ze Śląska Dolnego).
22—24. Muzeum w B y t o m i u , G l i w i c a c h
i Opolu
(woj. śląskoTdąbrowskie — Bytomiacy, Opolanie, Górale Śląscy
i inni).
25—27. Muzeum w K r a k o w i e , Z a k o p a n e m i R a b c e
(woj. krakowskie — Krakowiacy, Lachy Sądeckie, Podhalanie,
Górale Rabczańscy i inni).
28—29. Muzeum w L u b l i n i e i Z a m o ś c i u ( w o j . lubel­
skie — Lubliniacy, Podlasiacy i i n n i ) .
30. Muzeum w R z e s z o w i e ( w o j . rzeszowskie — Rzeszowiacy i i n n i ) .
U w a gi
1. Udział poszczególnych m u z e ó w w pracy gromadzenia za­
bytków, oczywiście będzie zależał w dużej mierze od przygotowa­
nia i dobrej woli kierowników m u z e ó w lub działów etnograficz­
nych.
2. Ilość m u z e ó w lub ewent. osób, które w e z m ą udział w tej
akcji może się zwiększyć lub zmniejszyć.
3. Sprawa powierzenia gromadzenia zbiorów danemu m u ­
zeum jest do omówienia. Może się .zdarzyć пр., iż z braku fachow­
ców na d a n y m terenie obowiązek gromadzenia zabytków np.
/. dwóch województw spadnie na jeden ośrodek muzealny i t d .
4. Jeżeli dla uproszczenia w orientacji założymy, iż w k a ż ­
dym województwie odpowiedzialność za gromadzenie zbiorów
spadnie na jedno większe muzeum lub też konkretnie na j e d n ą
osobę, a tylko w y j ą t k o w o np. na dwa muzea, wówczas ilość ośrod­
ków gromadzenia zbiorów będzie dochodzić do około dwudziestu.
5. Na niektórych terenach pewne okazy w c a l e nie będą
występowały, np. stroje ludowe, sztuka ludowa, czerpak grzebieniowaty do zbierania jagód, ości na ryby, ż a r n a etc.
Poza t y m np. w województwie szczecińskim, o ile nie da się
uzyskać pewnej ilości depozytów, w większości wwpadków trzeba
będzie oprzeć się na fotografiach.
6. W sprawie zakupu większych, cięższych lub bardziej k o ­
sztownych okazów, j a k np. żarna, warsztat tkacki, koło garncar­
skie, u l , skrzynia malowana, szafa lub strój etc. należałoby uprzed­
nio zebrać od poszczególnych m u z e ó w n a s t ę p u j ą c e dane:
a) Czy dany ośrodek może dostarczyć te przedmioty.
b) Jakiego typu (rodzaju) będą te okazy (opisać).
c) W jakiej cenie.
Lud,

т.

XXXVIII

29

�450
U w a g a : Dla Muzeum w Rapperswilu trzeba będzie w y ­
brać okazy znajdujące się w d o b r y m s t a n i e , oraz możliwie
starannie wykonane, a także przedstawiające szczególną wartość
estetyczną; fotografie w i n n y podkreślać p i ę k n o krajobrazu i sztuki
ludowej.
Musimy p a m i ę t a ć , iż zwiedzający Muzeum w Rapperswilu
nie znają naszego kraju, nieraz tylko na podstawie Muzeum
w Rapperswilu n a b i o r ą pojęcia o Polsce.
7. Byłoby p o ż ą d a n e zdecydowanie, czy będzie się dążyć do
stworzenia choćby jednego w n ę t r z a izby wiejskiej, czy też t y l k o
sie ograniczyć do wystawienia k i l k u sprzętów, dając przy pomocy
fotografii pojęcie o u r z ą d z e n i u chaty'.
W a ż n e usługi w demonstrowaniu m u z y k i ludowej i tańca
oddałoby zainstalowane w muzieum kino i radio z adapterem.
(Autorem tego p o m y s ł u jest prof. Włodz. Antoniewicz).
8. Załączony plan jest tylko pewnym schematem, który w za­
stosowaniu do wyboru obiektów i ich ilości będzie zależny od osta­
tecznie przeznaczonego na ten cel lokalu, pieniędzy, czasu na do­
konanie zbiorów , oraz od jakości i ilości zgromadzonych zabytków.
U w a g a : Równocześnie c h c i a ł a b y m zwrócić u w a g ę na to, iż
w muzeach szwajcarskich posiadających m a t e r i a ł y p o r ó w n a w c z e
z różnych k r a j ó w E'uiropy, np. w Genewie, d z i a ł polski, szczegól­
nie w zestawieniu np. z czeskim lub rosyjskim, przedstawia się
żałośnie — jest reprezentowany przez kilkanaście przypadkowych
przedmiotów, to też sądzę, że m o ż n a by równocześnie zaopatrzyć
lo muzeum w p e w n ą kolekcję odpowiednio dobranych ekspona­
tów, u z y s k u j ą c w zamian dla Centralnego Muzeum w Polsce okazy
etnografii szwajcarskiej lub leż pozaeuropejskiej. Muzeum histo­
ryczne w Bernie Sawajcarskim posiada również zaczątek z b i o r ó w
polskich, które należałoby dopełnić — i tu właśnie jako ewen­
tualny m a t e r i a ł w y m i e n n y mogłyby posłużyć te zebrane okazy,
które nie poszłyby do Rapperswilu.
7

?

Dr

M.

Znamierowska-Priifferowa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8512" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8491">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1d6d31a9191f1a88a0cd24b2abc3086f.pdf</src>
        <authentication>39735542561f412050bc3fba719c6a6c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101675">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:129</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101677">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101679">
                <text>1951</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101681">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:111</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101683">
                <text>Muzea / LUD 1948-51 t. 39</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101685">
                <text>LUD 1948-51 t. 39,s.444-519</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101687">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101688">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101689">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="101690">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101692">
                <text>445
MUZEUM

W RZESZOWIE

Dzia ł Etnograficzny

MUZEA*
:1

MUZEUM

W TARNOWIE

Muzeum
Ziemi Tarnowskiej
powstało w Tarnowie
w związku
z akcją reformy rolnej w r. 1945 i o,bejmuje zbiór dzieł sztuki pochodzenia
wyłącznie
podworskiego.
Odosobnionymi
eksponatami
sztuki ludowej
znajdującymi się w tutejszym muzeum są: 4 figurki z szopki (grajek, kantor
i 2 królów). Wykonał je Mazur Marian ze wsi Łąki Górne, gm. Pilzno,
pow. Dębica, urodz. w 1928 r. syn rolnika trudniącego się stolarką. Wyżej
wymienione drewniane figurki wykonane były w okresie okupacji niemieckiej"
są polichromowane i mają ruchome człony. \V dziale depozytów tut. Muzeum znajduje się, jako własność Zarządu Miejskiego w Tarnowie, zbiór
ceramiki ludowej z Gręboszowa
pow. dąbrowski,
z Janowie pow. tarnowski i z Rzepiennika pow. gorlicki - pochodzący z XX w.
Na kolekcję ceramiki z Rzepiennika
(sztuk 17) składają się garnki"
wazony, skarbonki w kształcie figury męskiej, baryłka w formie barana,
kałamarz z głową psa i kota oraz fdjka w kształcie głowy męskiej. Powyższe okazy są wykonane z czerwonej gliny i polewane ciemno-brązowo,
jasno-brązowo i biało. Zdobią je barwne motywy roślinne lub też dekoracje
plastyczne i wyciskane. Na wyróżnienie zasługuje garnek dużych wymiarów
(69 X 42 cm), kształtu jajowatego, o dwóch uchach, z pokrywą o dekoracji
plastycznej figurowej, przedstawi2jącej
figurę mężczyzny w rogatywce,
stojącego obok konia, oraz wazony (sztuk 3) w formie krążka, zdobne w orły
plastyczne z ornamentyką
wyciskaną.
W ceramice z Janowie (sztuk 5) z czerwonej gliny, obok wazonów
o polewie ciemno zielonej z ornamentyką
o motywach roślinnych, zwracają uwagę baryłki w formie owiec, o polewach czarnej i jasnobrązowej.
Z Gręboszowa pochodzą figurki z gliny nie wypalanej (owcy, psa
i ptaszka) powleczone pobiałką i malowane kolorami zielonym i czerwonym, wykonane wedlug relacji przez ślepą dziewczynę.
Paulina

Chrzanowska

* O d R e d ak cj ;: Następny rocznik &lt;.Ludw)za\\'ierać będzie obszerne
spraw&lt;)zdania ze stanu muzeów ZSRR.

W XXXVII t. Ludu, na str. 418 autor niniejszej notatki zamieścił
bardzo ogólną wzmiankę o Muzeum Miasta Rzeszowa. Od tamtego czasu
jednak dużo się zmieniło, zbiory rozrosły się, zwłaszcza dział etnograficzny.
Muzeum rozszerzyło też teren swego zainteresowania,
bowiem po bliższym jego zbadaniu okazało się, że pewne samodzielne dziś regiony etnograficzne mają wspólne źródło, jeden pień. Odnosi się to do trzech sąsiednich regionów:
rzeszowskiego,
łańcuckiego
i przeworskiego,
które
stanowią jedną grupę etniczną a tylko w drugiej połowie XIX-go w.
przybrały różne cechy zewnętrzne. Dla tej grupy, ze względów roboczych
przyjmuje się nazwę: Rzeszowiaków.
Na północ od Rzeszowiaków, w widłach Sanu
Wisły usadowili
się Lasowiacy, zwani również Lesiakami, Lasowicami
Leśniakami. Ta
grupa ma inny charakter. Ale między Rzeszowiakami a Lesiakami znajduje się jeszcze inna grupa, nie mająca jak tamte swoistych charakterystycznych cech, natomiast znać na niej wpływy obu sąsiadów. Powstały na
tym terenie nowe, wtórne formy, odrębny region.
Muzeum Miasta Rzeszowa, założone w r. 1935 przez Towarzystwo
Regionalne Ziemi Rzeszowskiej miało cele bardzo skromne. Bo też na początku rozporządzało
tylko jedną salą, uzyskaną od szkoły powszechnej
im. A. Mickiewicza a roczny budżet wynosił zaledwie kilkaset złotych.
W la tach 1938 i 1939 środki finansowe były znacznie większe, ale na odpowiedni lokal nie było nadziei. Nie można było myśleć o sprzętach, eksponaty magazynowało się. Głównym celem było zebranie zabytków etnograficznych, przede wszystkim strojów ludowych. A że «według stawu grobla»,
terenem ówczesnej działalności było tylko Rzeszowskie, nie pokrywające
się nawet z powiatem rzeszowskim i część owej pośredniej grupy na północy, w okolicy Kolbuszowa-Sokołów,
tj. część pow. kolbuszowskiego.
Pracę przerwała wojna. W budynek, w którym mieściły się zbiory,
uderzyła niemiecka bomba, podmuch wyłamał drzwi i okna, wiele eksponatów uległo rozbiciu. Gorzej, bo wówczas zginęło wiele zabytków. Szczególnie bolesną stratą była skradziona duża kolekcja chustek, koszul i gorsetów, to jest tych rzeczy, na których ukrycie brakło już czasu. Wreszcie
i z tego lokału zbiory zostały wyrzucone i umieszczone, dziwnym trafem,
w kamienicy mieszkalnej z XVIII-go w., która później wyremontowana,
służy do dziś.
W r. 1944 Rzeszów został miastem wojewódzkim. Przychylny ~tosunek miasta i w latach 1946- I 948 pokaźniejsze dotacje państwowe oraz
fakt, że muzeum stanie się z czasem wojewódzkim, przyczyniły się do rozrostu zbiorów. Główny wysiłek zwrócono w kierunku nabywania ekspona-

�447
tów etnograficznych.
I, jak już wspomniano z terenu znacznie szerszego,
nawet bardzo w stosunku do aspiracji z lat 1935-1939.
I'\ajliczniejszy w ;"\1uzeum dział etnograficzny liczy ok. 1.000 eksponatów (oprócz fotografii).
W dziale tym na specjalną uwagę zasługuje
ceramika. A więc przede wszystkim grupa średuiowiecznych
naczyń wykopana koło kościoła farnego, dalej mnóstwo ułamków mis i kafli od XVIXVIII w., jakie znalazly się w miejskich wałach obronnych, zbudowanych
w pierwszym dziesiątku lat XVII w. a usypanych z ziemi, wyjętej z koryta
rzeczki, płynącej u stóp tychże walów. Na ułamkach tych uderza ogromna
różnorodność
ornamentacyjna.
Jest też spora kolekcja fajek glinianych
i zabawek w postaci ułanów, zwierząt bab i miniaturowych
naczyń.
'Vreszcie duża ilość naczyń nowszych, wyrabianych
przez okolicznych
garncarzy.
Kto jedzie drogami Rzeszowszczyzny, tego musi uderzyć wielka ilość
kapliczek i kaplic, z mnóstwem świątków. Według tradycji ongiś byli tu
liczni świątkarze. \Viele ich tworów w postaci tak calych kapliczek, jak
i rzeźb jest tutaj reprezentowanych,
od bardzo starych, renesansowych
aż do współczesnych,
drewnianych
i terakotowych.
Ten dział religijnej
sztuki ludowej uzupełnia kilkanaście obrazów i wreszcie dwa dwustronne
klocki drzcworytowe, jeden znaleziony ostatnio w vVoli Żarczyckiej k. Sokołowa. Tutaj też należy wspomnieć o kilku kompletach kukiełek z szopek
wiejskich, a także a dużej kolekcji zdjęć fotograficznych,
ilustrujących
region, obrazów i rysunków.
Kilkanaście eksponatów sztuki religijnej jest reprezentowanych
na
Wystawie Polskiej Sztuki Ludowej.
Znajduje się w Muzeum szereg starych narzędzi rolniczych, socha
tzw. «hak», kompletna olejarnia, dużo statków domowych oraz sprzętów.
Wśród nich kilka skrzyń z odrębnej grupy, którą można nazwać Sokołowską,
bowiem jedynie w Sokołowie stolarze wyrabiali
malowane skrzynie dla
szerokiej okolicy. Znalazly się w zbiorach fragmenty dawnego budownictwa
wiejskiego, jak węgly chat, drzwi, przeróżnego rodzaju zamki drewniane
i żelazne kłódki oraz różne drobiazgi, jak pomysłowe łapki na myszy,
łyżniki, żelazne pęta na konie itp. Do tej grupy można zaliczyć i dużą.
kolekcję podków, od średniowiecznych
począwszy, wykopanych
w Rzeszowie.
W tutcjszym regionie też panował zwyczaj obdarzania
uczestników
wesel specjalnym ciastem, tzw. szyszkami. Są to często miniaturowe cacka.
podobnj~ jak i pisanki. Ten rodzaj sztuki ludowej również jest reprezen~
towany.
)l.,jwiększą chlubą działu etnograficznego
to stroje ludowe. Najwięcej
tak kompletów, jak i poszczególnych
części odzieży męskiej i kobiecej,
zwłaszcza świątecznej pochodzi z Rzeszowszczyzny. Są tu więc adamaszkowe
«staniki», gorsety brokatowe, przerabiane
ze spódnic XVIII i XIX-wieez-

nych, nowsze gorsety, płócienne haftowane spódnice, zapaski i koszule,
rańtuchy
wyszywane i wreszcie kilkanaście kobiecych czepców, niektóre
przebogato zdobione. Są nowsze stroje suto w kolorowe kwiaty haftowane
tak barwne, że strój bukietem kwiatów zda się być. Z męslcich, obok ka~
mizelek jcst kolekcja sukman. Mały region rzeszowski lubował się w różnorodności i każda niemal wieś chciała się wyróżnić pomysłami zdobniczymi.
Jest dużo nakryć głowy, najciekawsze są rogate czapki «dlubanki,) z czerwonego i siwego sukna, z pierwszej połowy XIX-go w.
.
S~ecjal~ie w haftach .lubowały się kobicty z sąsiedniego regionu,
tj. z .Łancuckl~g?
Stamtąd Jest cała koleckja rańtuchów i rąbków, niesłychal1le praCOWICIe wykonanych.
Są stroje kobiece lesiackie, ze swojskiego
płótna, starsze, czerwoną i czarną nicią wyszywane i nowsze ozdobione
haftem dziurczastym.
Obok tego sukmany, plótnianki,
kafta~y itd., zebrane z terenu działalności
Muzeum Miasta Rzeszowa.
Muzeum
1\1iasta Rzeszowa, muzeum
miasta wojewódzkiego,
ma
szanse stania się muzeum okręgowym. O tym jednak w tej chwili myśleć
nie można, nie ze względu na ilość i jakość eksponatów, ale na warunki
lokalowe. Zbiory mieszczą się w starej kamienicy
mieszkalnej,
której
pomieszczenia,
to pokoiki często bez naturalnego
światła.
Niektóre sale
parterowe są zawilgocone i nie posiadają pieców. W tych warunkach trudno
mówić o jakiejś celowej i planowej ekspozycji. Muzeum w rzeczywistości
jest uporządkowanym
magazynem,
który mogą zwiedzać niezbyt liczne
grupy ludzi. Eksponaty
etnograficzne
są rozparcelowane,
zależnie od
pomieszczeń.
Dopiero wykończenie nowego gmachu dla muzeum 1'0zwiąże ten
problem.
Francis;:;ek

MUZEUM

Kotula

W JAROSŁAWIU

.
:Muzeum wraz z działem etnograficznym
powstalo w 1925 r. Powstame. muzeum łąc~y się z 550-tą rocznicą nadania miastu prawa miejskiego.
Zbl~ry g~omadził J. Harlender,
pierwszy kierownik muzeum, przez darowizny I kupna od rozmaitych
osób lub instytucyj.
Muzeum mieściło
się do r. 1938 w budynku ratuszowym, potem w rynkowej kamienicy nr -.
:Ylinio.na ~oj~a nie wyrządzila żadnych szkód w zbiorach z powodu n~lezytCJ opIeki personelu. VV r. 1944, po śmierci J. Harlendera,
otwarto
n~ ~owo m.uzeum pod kierownictwem
dra Kazimierza
Gottfrieda i przenIeSIOno zbIOry do zabytkowej kamienicy rynkowej nr 4. I'\a eksponaty
e~nogr~ficzne, ~ zasięgu wyłącznie regionalnym składają się stroje ludowe,
pisankI, ceramika, rzeźby, 'obrazy, modele i przedmioty dawne użytkowe
wiejskie i miejskie. Warunki lokalowe nie odpowiadają ilości zbiorÓw, ale

�449
są dość dobre. Dział etnograficzny mieści się w dwu dużych salach. Istnieje
możliwość powiększenia lokalu muzealnego.
Wystaw specjalnych
regionalnych
etnograficznych
nie urządzano.
Ekspozycja przedmiotów
etnograficznych
dobra.
Kazimier~
MUZEUM

Gottfried

'IV ZAMOŚCn;

Muzeum zostało założone z inicjatywy członków Zarządu Zamojskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa
Krajoznawczego:
rejenta Rosińskiego Henryka i Kabata
Władysława
w r. 1935. Zaczęto gromadzić
zbiory ogólne w jednej sali w gmachu ratusza. W r. 1938 eksponaty zostały
przeniesione do trzech pomieszczeń w tymże ratuszu.
Zbiory etnograficzne
zajmowały już oddzielną salkę. W r. 1941 kosztem i staraniem Zarządu
Miejskiego Zamościa
zostały przeprowadzone
odpowiednie
adaptacje,
dla potrzeb muzeum
w zabytkowej
kamienicy
ormiańskiej
z r. 1634,
o 13 pomieszczeniach
wystawowych.
Zbiory etnograficzne
umieszczono
wtedy w 2 salach o wymiarach:
8 X 6,5 m oraz 8 X 3 m.
Dział etnograficzny posiada około 800 sztuk eksponatów: 92 szt. ubiorów, 78 szt. narzędzi pracy, 280 szt. sztuki ludowej, 180 szt. ceramiki,
160 szt. fotografii i rysunków oraz 10 szt. modeli.
Duża izba działu etnograficznego posiada stary drewniany belkowany
strop z podciągiem. Wskutek stałego wzrostu liczby eksponatów nastąpiło
w tym dziale pewne przeładowanie
i ciasnota. Po uzyskaniu nowych
pomieszczeń wystawowych
dla Muzeum w sąsiedniej
kamienicy zabytkowej, w której zaczęto już prace remontowe, pomieszczenie działu etnograficznego będzie powiększone.
Nowych specjalnych
wystaw działu etnograficznego,
poza stałą
wystawą działu, z r. 1950 nie przewiduje się.
Wł. Kabat
SPRA WOZDANIE
Z DZIAŁALNOŚCI
od dnia

MUZEUM
I.

V.

ETNOGRAFICZNEGO

1946 r. do 31. XII.

W ŁODZI

1948 r.

W okresie sprawozdawczym
Muzeum
rozwinęło swą działalność
w kierunku uzupełnienia
zbiorów, rozszerzenia wystawy, stworzenia archiwum opisowego, fotograficznego i rysunkowego oraz w kierunku badań
terenowych.
Fotografie i rysunki wykonywano w terenie. Do Muzeum
przybyło 322 I eksponatów.
Archiwum fotograficzne
posiada
134 filmy
i 406 klisz, rysunkowe - 510 tablic rysunków. Prócz archiwum l\1uzeum

prowadzi katalog zabytków opatrzony fotografią lub rysunkiem przedmiotu.
Muzeum powiększyło również bibliotekę o 846 tomów i 297 map.
.\Iuzeum kształci studentów w muzeologii. \V tym celu utworzyło
stanowiska płamych praktykantów,
którzy kształcąc się, odbywają jednocześnie praktykę
muzealną.
Takich praktyk posiada Muzeum obecnie
cztery. W' okresie sprawozdawczym
ukończyły praktykę 3 osoby. Personel
Muzeum składa się z 18 osób.
.
Dodać trzeba, że przy zakupach brali czynny udział studenci Zakładu Etnografii U. Ł. podczas wycieczek naukowych Zakładu lub badań
terenowych na Śląsku i Mazurach.
Badania

terenowe

i wstępne

wyniki

badań

Miejskie Muzeum Etnograficzne
prowadziło
badania terenowe od
1946 r. co roku.
W 1946 r. w pow. opoczyńskim
przez 3 mieSiące przy udziale
z przerwami
2 etnografó\o\,
(dr Janina
Krajewska,
Irma Kucharska),
2 rysowników,
I laboranta.
W 1947 r. w tymże powiecie przez i miesiące: I etnografa, 2 rysowników i przez I miesiąc I fotografa.
W 1948 r. 2 tygodnie w Opoczyńskim: 4 osoby, w tym 2 fotografów.
Następnie w woj. Kieleckim przez miesiąc. W badaniach
brał udział
większy zespół. Prócz personelu technicznego
(2 rysowników, I fotograf,
I laborant)
2 praktykantki
muzealne Maria Biernacka i Aurelia Wierzchoniówna oraz 6 studentów
Wyższej Szkoły Gospodarstwa Wiejskiego 1
przechodzących
praktykę terenową.
W tymże roku 2 tygodnie w Rzeszowskim, przy udziale 7 osób.
Wyprawy badawcze prowadziła dr Janina Krajewska.
Wyprawy od 1947 r. korzystały z auta osobowego lub ciężarowego.
Podczas wypraw dokonywano jednocześnie zakupu zabytków dla Muzeum.
W Kieleckim również dla Muzeum Świętokrzyskiego, IV Rzeszowskim dla
Ośrodka Muzealnego w Łańcucie.
Część wsi została przepracowana
dokładniej.
Poza teren badany
dokonywano
wycieczek dla zorientowania
się w zasięgach wytworów
kulturowych.
'IV Opoczyńskim
zbadano teren zamknięty wsiami Wąglany, Prymusowa Wola, Brzustów. Ze wschodu, Krajów, Skrzynno, z północy teren
zamyka rz. Pilica. Następnie wykonano wycieczki do Mniszkowa, Włodzimierzowa i Dąbrowy w kierunku zachodnim, do Żarnowa badając Topolice
i Białaczów - w kierunku południowym
oraz wsie na trasie OpocznoKońskie.
'IV kierunku
północnym
Odrzywół-Nowe
Miasto i trasa na
lewym brzegu rz. Pilicy przez Inowłódz.
1 W 1948 r. na Wydziale Agronomii Społecznej była wykładana etnologia.
Lud, T. XXXIX

�W woj. kieleckim
zbadano teren Świętokrzyskiego
prócz ::\'owej
i Starej Huty, w Kieleckim teren zamknięty wsiami Domaszowice, Modrzewie, na płd-zachód od Kielc - Zajączków,
Mosty, na południe Łukowa.
Wykonano również wycieczki dla sprawdzenia zasięgów: I) Chęciny,
Kielce, Górno, Bodzentyn, Prusinowice, Nowa Huta. 2) Ghęciny, Morawica, Chmielnik Staszów, Kobylany, Łagów, Nowa Huta, Chęciny.
3) Chęciny, Morawica,
Pinczów, Busko-Zdrój,
Chmielnik,
Morawica,
Chęciny. 4) Chęciny, Kielce, Skarżysko, Wierzbnik,
lIża i Wierzbnik
Zbijów.
W woj. rzeszowskim w pow. łańcuckim: Sonina, Wysoka, Albigowa,
Grodzisko Duże, Rakszawa, w pow. przeworskim:
Markowa, w pow.
rzeszowski m: Kraczkowa .
Muzeum przeprowadzało
badania nad kulturą materialną i sztuKą
ludową w pow. opoczyńskim, a więc opracowano: budownictwo, rolnictwo
(up~a; .•..
a zbóż, roślin włóknistych i narzędzia), rybactwo, zajęcia gospodarcze i rzemiosła. Poznanie materiału, narzędzi i sprzętu z nimi związanego
pozwoliło na wypracowanie
garncarstwa,
plecionkarstwa,
wyrobów kowalskich, powróźnictwa itd. Materiały pozwalają uchwycić nie tylko typologię, ale ich zasięgi etnograficzne,
a także wyróżnić zajęcia zawodowe
np. kowalstwo, bednarstwo (wyroby z drzewa jak cebry, szufle do wiania
zboża przywożone na jarmarki najczęściej z Kieleckiego, szufle do kartofli
wykonywane na miejscu) od uprawianych
dorywczo jak powroźnictwa,
plecionkarstwa,
wyrobu mioteł, pędzli z leśnej trawy lub prośnianki, czy
innych zajęć uprawianych
sezonowo jak np. oczyszczania siemienia.
Z wymienionych wyżej zagadnień nie wszystkie opracowano w Kieleckim. Niektóre ściślej, jak np. narzędzia rolnicze, budownictwo (przeważnie
plany poziome oraz charakterystyczne
konstrukcje wiązań. Fotografie
domów i piwnic). Następnie opracowano sprzęt gospodarczy, plecionkarstwo (plecionki, materiał i przyrządy do ich wykonania), wyroby drewniane:
(,kozuby» do przechowywania
zboża, koryta do pojenia krów itd.
Tkactwo, haft i strój został opracowany
najściślej w pow. opoczyńskim, gdzie tkactwo jest bardzo żywotne i strój zachowany i zróżniczkowany chronologicznie
i terytorialnie,
noszony przez dzieci, kobiety
i mężczyzn, który nawiązać można do strojów rawskich i łowickich. Stwierdzić należy duże zróżnicowanie w stroju kobiecym, jeśli chodzi o (,kiecki.).
Haft natomiast różni się wybitnie od haftu łowickiego, a w starszej swej
fazie raczej podobny jest do śląskiego
(uwypuklenic
wzoru przez zahaftowanie tła).
Kieleckie zachowało przede wszystkim zapaski w pas i na odziew
noszone na codzień i na święto, tkane w pasy zróżnicowane dzielnicowo,
gorsety i koszule haftowane (na te ostatnie moda przechodzi) na święto.
Strój męski zanikł całkowicie, rzadko spotykana czarna kapota (późniejsza

faza stroju) i brązowa sukmana. Ciekawe, iż w Kieleckim, gdzie tkactwo
jest mniej rozwinięte, niż w Opoczyńskim, występuje wiele rozmaitych
krosien o różnych wymiarach.
Jeśli chodzi o Rzeszowskie wyróżnia się ono wyraźnie od Kieleckiego
posiadaniem płóciennych strojów i białych haftów angielskich u kobiet
(fartuchy, bluzki i kołnierzyki),
występowanicm
zawicia dziś już nie
używanego. Zróżnicowanie
gorsetów chronologicznie
i terenowo duże.
Prócz stroju płóciennego (samodział, późniejszy białe kupne płótno,
naj nowszy kupny haft. Najstarsza spódnica - fartuch wiązany z przodu
analogicznie do śląskiej góralskiej)
Np. w Grodzisku czerwone sukienne
spódnice z obrąbkiem
zielonym lub zielone z czerwonym. Najnowsze
gorsety aksamitne, haftowane koralikami. Strój kobiecy najnowszy pod
silnym wpływem krakowskiego (spódnice w kwiaty, haftowane, przewlekane lub naszywane wstążkami).
Ten sam wpływ krakowskiego w stroju męskim (żupan granatowy,
jednakowy u kobiet i mężczyzn). Płótnianki męskie różnego typu np. w Grodzisku z podszewką w kratę i kołnierzem podszytym brązowym suknem.
Notowano niektóre obiekty dla orientacji w typologii. Materiał
zbyt obfity, aby można było w krótkim czasie dokonać rejestracji. Następnie
z przedmiotów
zdobionych
na obydwóch terenach wykonano rysunki
sprzętów: ław, listewek, łyżników, półek, szafek, łóżek.
W Opoczyńskim ze zdobnictwa należy wymienić istnienie wycinanek
(tzw. rózgi, kółka i (,kwiotki»), girland z kwiatów wykonywanych
na
szpilce, kwiatów z pierza, pająków ze słomy, bibuły, grochu, ptaszków
drewnianych.
W Kieleckim występują zdobienia w postaci wstęg ze słomy i bibuły
zawiązane wzdłuż belki i b. rzadko koncentrycznie
ułożone na suficie.
Natomiast istnieje malowanie patronowe ścian przez patrony wykonywane samodzielnie.
Badania na trzech tcrenach stykaj~cych się ze sobą pomimo, że znajdują się między tymi terenami przestrzenie
nie 7.bar.Jan~, pozwolą na
porównanie i nakreślenie pewnych związków i różnic. kulturowych,
które
są wyrazem ekspansji kulturowych
związanych
bądź z wędrówkami
etnicznymi, bądź z migracjami na pewnym terytorium tylko niektórych
grup, przenoszących wytwory kulturowe. Trudno mi oczywiście z powodu
luk w materiale wykreślić ścisłe granice zasięgów. Chcę tutaj zwrócić uwagę
tylko na niektóre zagadnienia
wyraźnie charakteryzujące
teren. Zanim
przejdę do omówienia charakterystycznych
cech niektórych z nich, muszę
podkreślić użycie dwóch materiałów
jakimi są drzewo i kamień
na
terenie Opoczyńskiego
i Kieleckiego.
Można powiedzieć bez wielkiej
przesady, iż kultura Świętokrzyskiego w swych wytworach jest drewniana,
a więc chata i budynki gospodarcze budowane z drzewa, wiele sprzętów
gospodarskich również z drzewa wykonanych, jak (,kozuby» do przecho-

29*

�452

453

wywania ziarna, spotkałam nawet cembrowinę studni w starym obejściu
dłubaną w pniu drzewa (nie mówiąc a współczesnych zrębowych obudowaniach studzien), koryta do pojenia bydła, korytka dla kur, nawet budy
psie i rury kanałizacyjne kładzione w rowach pod mostami prowadzącymi
do obejścia dłubane w pniu drzewa. Kamień używany przy budowie piwnic
(w Świętokrzyskim nawierzchniowe)
i pieców. W płd.-zach. części woj.
kieleckiego
figury świętych kute również w kamieniu, jednak kamień
w kulturze ludowej Kieleckiego nie odgrywa takiej roli jak szczególnie
współcześnic, w Opoczyńskim, gdzie budynki gospodarcze często budowane
z kamienia,
nowsze stodoły posiadają słupy kamienne
z szalowanymi
ścianami,
piwnice z kamienia
kryte dachami
dwuspadkowymi,
piece
i kominy z kamienia, nawet kamień używany ostatnio na koryta do pojenia
bydla i jadła dła kur, obok starszych typów z pnia drzewa. Studnie wykładane kamieniami, nowsze płytami kamiennymi i posiadające cembrowinę
również z płyt kamiennych.
W typie budownictwa
i obejścia występują również charakterystyczne cechy, które bądź łączą, bądź różnią trzy omawiane
tereny.
W Opoczyńskim
charakterystyczne
obejście jest wąskie i długie
z r::hatą stojącą szczytem do drogi. W jednym z nią rzędzie budynki gospodarcze bardzo często przylegające do niej lub stojące oddzielnie, posiadające z reguły tzw. stodółkę tj. pomieszczenie na siano zamknięte wrótniami
jak przy stodole. Prostopadle do chaty w głębi obejścia stodoła, której jeden
z sąsieków kryje się za budynkami gospodarczymi.
Wspomnieć należy jako a charakterystycznej
cesze obejścia opoczyńskiego, o komorze stojącej oddzielnie w obejściu, czy kurniku, czy chlewiku,
gdyż taki budynek ma różne przeznaczenie,
budowany również z drzewa
na zrąb. W nicktórych wsiach występuje ona prawie w każdym obejściu,
w innych rzadko budowana.
W niektórych w5iach jako starszy typ i przeważający np. w Bukowcu
występują chaty stojące wzdłuż drogi. W Radzicach Dużych w XIX wieku
miały stać również frontem do drogi. Chłopi tłumaczą położenie· chaty
w stosunku do drogi układem pół. Na wąskich polach - chaty szczytem
do drogi, w Bukowcu pola krótkie i szerokie - chaty frontem do drogi.
Chaty w Opoczyńskim przeważnie jednoizbowe z sienią i komorą w różnym układzie, chociaż naogół układ pomieszczeń jest dość jednolity (z sieni
wydzielona czasem komórka lub kuchenka).
Najstarsze a dachu czterospadkowym,
który miesza się później z dachem naczółkowym.
Węgieł
na (,obłap.dub częściej na (,rybi ogon» nieregularnie zacięty, konstrukcja dachu
krokwiowa z płat""ią podłużną wysuniętą poza pion ściany, położoną na
belkach dźwigającą konstrukcję krokwiową dachu. Najstarsze chaty mają
stragarze. Dachy kryte słomą gładko z 2 sarami u dołu szytymi za (,knowie.),
z boku dachu dwuspadkowego część przy wiatrówce i 2 sory górne. \'\1 czterospadkowych na knowie kryte narożnice. Kalenice wysoko nałożone perzem.

Nowsze domy mają węgły na rybi ogon, lekko wystające lub gładkie,
w nowszej konstrukcji domów węgieł na obłap zanika całkowicie. Dach
dwuspadkowy ze szczytem zdobionym lub krytym słomą. Obecnie po wojnie
upowszechnia się dom na trempiu również zdobiony.
Kieleckie natomiast różni się od Opoczyńskiego,
skim następującymi
cechami:

a łączy z Rzeszow-

W Kieleckim obejścia są zamknięte wysokirr,i bramami np. w Bielinach, Górnie, chaty stoją wzdłuż drogi zwrócone ku słońcu frontem,
więc często od drogi widać tył chaty (np. w Górnie bez okien, w Biełinacn
z małym okienkiem), a z boku jej wysoką bramę.
Obejś ie takie robi
wrażenie obwarowanego.
Wsie znajdujące się z północnej strony Łysogór od Bodzentyna po
Nową Słupię mają obejścia zamknięte w czworobok i wjazd przez wozownię
(w szczegółach występują różnice np. małe obejścia w Łańcuckim zamknięte stodołą i domem, między nimi wysokie płoty). Tego typu obejścia
występują na terenie woj. Rzeszowskiego, (Grodzisko Wielkie, Rakszawa).

:,

;£

Chata w Kieleckim najstarsza czterospadkowa. Dach czterospadkowy
ma narożnice często niżej lub wyżej przybite, tworzące mały przyczółek.
Nowsze domy przyczółkowe lub przyczółkowo-naczółkowe,
przy tym dach
od strony przyczółka w swej dołnej części różnej konstrukcji. Często dachy
są (Brzeziny, Radkowice) z jednej strony przyczółkowe. (Drzwi na strych,
przyczółka) z drugiej czterospadkowe.
Wejście w tychże wsiach często
od strony szczytu. Dach krokwiowy oparty na wysuniętych płatwiach:
podłużnej i poprzecznej.
Ta sama konstrukcja
w stodole.
W chatach
z wejściem od strony szczytu (Radkowice, Brzeziny) płatew poprzeczna
daleko wysunięta tworzy okap. Wysunięte obydwie płatwie poza ściany
domu występują
również na terenie Rzeszowskiego
w budownictwie·
przysłupowo-węgłowym,
dzisiaj ginącym tj. konstrukcja dachowa oparta
jest o narożne słupy stojące przy węgłowanej ścianie.
Kieleckie charakterystyczne
jest przez powszechnie używany węgieł
na obłap, zwany tutaj «skrzynkowym'), który przetrwał we współczesnym
budownictwie również z węgłem na rybi ogon, tutaj odmiennie wyglądającym, niż w Opoczyńskim,
ze względu na szerokość używanych desek
budulcowych.
Kieleckie z reguły posiada domy stojące ścianą podłużną do drogi.
O ile w Opoczyńskim rozkład domu składa się z sieni, izby i komory
(wejście w ścianie podłużnrj), o tyłe w Kieleckim często bardzo dom jest
rozbudowany
otrzymując
dodatkową
ubikację oborę. \V niektórych
wsiach np. w Jachowej \'\Ioli obejście, prócz stodoły stojącej równolrgle do
chaty, nie posiada innych budynków gospodarskich, chyba piwnicę. Pułap
komory, czy obory, a często obydwóch, jest obniżony. Belkowanie w nich
poprzeczne w stosunku do pułapu izby, lcżące na głównej belce.

�455

454
Pułap w izbie wspiera się na 3 belkach położonych na murłacie,
zwanymi ,'strzegarzami» l. Na całym badanym terenie stragarza
(belka
podłużna, na której leżą belki poprzeczne) nie znają. Widziałam takowy
w jednej chacie z północnej strony Łysogór.
Na środkowym strzegarzu występującym niemal powszechnie na tym
terenie: napis z wezwaniem do świętych o pomoc i nazwiska fundatorów,
często z datą i wyrytym krzyżem, czy rozetą.
Charakterystycznym
szczegółem w budownictwie
kieleckim jest
również wysunięcie nazewnątrz
pieca chlebowego równo ze ścianą łub
poza ś:ianę drewnianą chaty tzn. widoczna jest tylna ściana pieca, nad
nim zwykle widoczne dwie węgłowane bełki wewnętrznej
ściany izby.
Przez Kieleckie biegnie północna granica występowania gontu. Na
tych terenach występuje również dach mieszany słomiano-gontowy,
przy tym
okap jest z gontu i kalenica kryta gontem 2. Z tą granicą wiąże się również
występowanie niektórych wytworów kulturowych jak st«py nożnej 8 (zasiąg przesunięty bardziej na północ) ł, która natomiast występuje w Rzeszowskim, chociaż nieco innego kształtu, poza tym nosideł nieckowatych
i drążkowych. Opoczyńskie nosideI nie zna zupełnie. Tłumaczą ten fakt
istnieniem studni w każdym obejściu. Granica ta wiąże się również z występowaniem wozu z półkulami,
(w Opoczyńskim
przy wasągu półkulek
zastępuje drąg żelazny przyczepiony
rozetą) kółek do radel, czy pługa,
które w Kieleckim sa okute, w Rzeszowskim z giętego drzewa - bose.
Jeśli dodać, że i w dziedzinie stroju można również nawiązać Kieleckie do grupy południowo-wschodnirj
jak np. wiązania chustki na głowie
u kobiet tzn. rogiem chustki zwieszającym się z tyłu (tenże sposób w Rzeszowskim) z końcami przeciągniętymi
pod spodem i zawiązanymi na potylicy, krojem sukman np. w bardzo bliskim związku i w kolorycie i kroju
jest sukmana rzeszowska i kielecka. Można z tych danych wyprowadzić
wniosek, że Kieleckie było północną granicą wpływów, idących z południa
i wschodu. Granica ta musiała się utrzymywać w różnych okresach czasu,
gdyż z różnego typu wytworami kulturowymi spotykamy się.
Niektóre wytwory kulturowe idące ze wschodu nie wkraczają w granicę Kieleckiego jak np. chata przysłupowa - zrębowa. Zaznaczyć na1 K. M o s z y ń s ki, «Kultura Ludowa Siowianll, T. I, str. 508, wspomina,
ż tego typu belkowanie pułapu istniało u Białorusinów. Kieleckie wyróżnia się
tym szczegółem.
2 Patrz: K l i m a s z e w s k a, .Dach chaty w Polsce». Lud Słowiański, T. IV.
3 Mówię o zwartym zasięgu, gdyż np. w Opoczyńskim prawie nie znają.
Obecnie nie widziałam ani jednego egzemplarza.
4 Według pracy dr Leona P o p i e l a .Stępa w Polsce» stępa występuje
również w pow. koneckim, którego nie badałam, oraz w zachodniej części pow.
opoczyńskiego, który również nie był objęty moimi badaniami.

leży, że obecnie Rzeszowskie jest pod silnym wpływem budownictwa
typu chaty górskiej (belkowanie, dachy okapy z podpórkami).
Natomiast z północnego zachodu wpływy na Kieleckie w dziedzinie
stroju objawi"ją się w użyciu pasiaków szytych w pionowe paski, natomiast
Iłżeckie posiada pasy poziome, nawiązując w ten sposób do «pstruchy»
kurpiowskiej oraz krótkich fartuchów lubelskich i spódnic.
W innych dziedzinach można również przeprowadzić zróżnicowania
np. w plecionkarstwie: w Opoczyńskim do przechowywania zboża używano
słomianki plecione korzeniem lub złotokiem (dziś rzadkie), na płd.-wschód
od Kielc kosze plecione tylko ze słomy, w Świętokrzyskim tzw. «kozuby»
tj. pnie drążone pionowe i poziome, w Łańcuckim (w Grodzisko Duże) duże beczki z klepek.
Muzeum prowadziło również badania szersze na terenie woj. łódzkiego,
a więc finansowało
badania
Jadwigi
Świątkowskiej
w pow.
I
łowickim oraz prowadziło krótsze badania w pow. łaskim. Dwaj praktykanci Muzeum wytyczyli dzięki pracy terenowej zasięgi stroju sieradzkiego,
wieluńskiego, łowickiego i skierniewickiego.

MUZEUM

ETNOGRAFICZNE
I. Powstanie

W TORUNIU

zbiorów

Obecne zbiory etnograficzne powstały z małej kolekcji gromadzonej
na wycieczkach terenowych przez adiunkta
U. M. K. przy katedrLe
Etnografii i Etnologii, z myślą o stworzeniu Uniwersyteckiego
Muzeum
Etnograficznego.
Prace te zostały zapoczątkowane
w lutym 1946 roku.
Wobec jednak trudności, jakie w związku z tym wynikły, dnia
15. III, 1946 zostaje przez tegoż adiunkta przedsta wiony projekt utworzenia
Pomorskiego
Muzeum
Ludoznawczego
(Instytut
Bałtycki). Komunikat
Działu Inform. Naukowej nr 5 (19), a zbiory zostają przeniesione na ul. Danielewskiego 6 i tam są kompletowane
w dalszym ciągu.
Idea Muzeum
Ludoznawczego
zostaje zrealizowana
w postaci
utworzenia
w Toruniu
Działu Etnograficznego
w Muzeum Miejskim,
które daje na ten cel początkowo 3 sale oraz przedwojenną kolekcję ludoznawczą, liczącą 160 przedmiotów z Polski, 392 przedmioty pozaeuropejskie i 10 europejskich.
Na wiosnę roku 1947 zbiory zostają przeniesione z ul. Danielewskiego
do Muzeum Miejskiego.
Dział Etnograficzny
po aprobacie
~aczelnej
Dyrekcji Muzeów
i Ochrony Zabytków na utworzenia Dzialu Etnograficznego
w Muzeum
Miejskim w Toruniu zaczyna się rozwijać dzięki pomocy trzech instytucji:

�457
I) Zarząd Miejski w Toruniu
udziela lokalu, światła, opału i innych
świadczeń, 2) Naczelna Dyrekcja Muzeów i Ochrony Zabytków od sierpnia
1946 - stałych dotacji miesięcznych na zakup obiektów, opłacanie personelu itp. 3) Uniwersytet :Y1ikołaja Kopernika umożliwił organizatorowi,
a do stycznia 1948 honorowemu Kustoszowi tego działu, wykonanie pracy
w ramach obowiązków adiunkta uniwersytetu.
Pomocy finansowej poza wspomnianymi stałymi dotacjami udzielały
też nas tępujące instytucje:
Centralny Instytut Kultury w Warszawie na
wydanie poradnika
terenowego, Kuratorium
Okręgu Szkolnego Pomorskiego (na tenże cel), Komisja Zakupu Muzealiów dla Muzeów pozawarszawskich
przy Naczelnej
Dyrekcji Muzeów i Ochrony
Zabytków,
Związek Org. Rybackich na zakup narzędzi i sprzętów rybackich, Związek
Zachodni w Toruniu za pośrednictwem
Towarzystwa Przyjaciół U. M. K.
Pomorska Wojew. Rada Kultury Artystycznej
i Sztuki w Bydgoszczy.
W celu gromadzenia ginących zabytków oraz nawiązania kontaktów
ze wsią urządzono 60 wycieczek na teren wojew. pomorskiego gdańskiego,
olsztyńskiego i szczecińskiego. W rezultacie tej pracy w okresie dwóch lat
zbiory wzrosły do liczby 2024.
Dnia 4. IX. 1948 zbiory zostają udostępnione dla uczestników Zjazdu
Związku Muzeów w Polsce oraz Związku Historyków Sztuki, zaś dnia
7. IX. 1948 dla publiczności.
II. Cele

i zadania

Zadaniem działu etnograficznego
Muzeum Miejskiego w Toruniu
jest gromadzenie
i ochrona zabytków kultury ludowej jako materiałów
naukowych stanowiących dokumenty historyczne, ich konserwacja, ekspozycja oraz naukowe opracowanie w celu poznania kultury ludowej szeroko
pojętego Pomorza z uwzględnieniem
materiałów porównawczych
przede
wszystkim z północnej Polski. Wobec położenia Torunia w pobliżu wielkich
kompleksów jezior oraz morza, dział rybacki nosi charakter centralnego
zbioru rybackiego, który ma obejmować, a częściowo już obejmuje rybołówstwo morskie, rzeczne i jeziorne z całej Polski.
W celu uchwycenia
zachodzących
procesów etno-socjologicznych
gromadzone są też planowo przedmioty z kultury ludowej przesiedleńców
z lat 1923-1925
i 1945-1946.
Poza tym Dział Etnograficzny dąży do tego, żeby stać się ośrodkiem
kształcenia muzeologów i etnografów.
Problemy, które muzeum pragnie w przyszłości podkreślić w swej
ekspozycji przy pomocy materiałów porównawczych,
fotografii, rysunków,
map itp. to pochodzenie kultury ludowej, jej pokrewieństwa,
historyczne
związki z przeszłością, typologia wytworów, przekształcenia,
jakim podlegają poszczególne wytwory: ich rozwój postępowy i wsteczny, degeneracja

lub zanik, związek z podłożem geograficznym,
ekonomicznym
i socjal
nym, wędrówki wytworów, ich mieszanie się, przenoszenie przez grupy
przesiedleńcze,
wartość w wytwórczości ludowej, szczególnie w zakresie
sztuki ludowej i inne.
III. Zbiory

etnograficzne

i ich

ekspozycja

Zbiory etnograficzne
z Polski z lat 1946-1948
ułożone według
działów przedstawiają się następująco:
Zbieractwo - I, Łowiectwo - 28,
Rybołówstwo 584, Hodowla zwierząt 25, Bartnictwo i pszczelarstwo - 28, Uprawa roślin - 76, Przechowywanie
żywności - 16, Przygotowywanie pokarmu - 102, Obróbka drewna 54, Obróbka Iyka kory, korzeni, wici, słomy - 57, Obróbka włókna - 85, Tkaniny - 388,
Obróbka rogu - 7, Obróbka skóry - 3, Obróbka wosku - I, Obróbka
gliny - 170, Obróbka żelaza - 5, Odzież - 23, Ozdoby - 32, Budownictwo I I, Sprzęty
domowe - 73, Transport
i komunikacja
- 23,
Sztuka ludowa - 88, Instrumenty
muzyczne - 30, Zabawkarstwo
- 45,
Przedmioty
obrzędowe 31, Miary i wagi 16, Lecznictwo - 8,
Różne - 23.
Zbiory zastane sprzed 1939 r. (ceramika, czepce, narzędzia tkackie,
meble i inne) około 160 przedmiotów.
Jak widać z zestawienia, poszczególne działy kultury ludowej nie
są jeszcze równomiernie
zgromadzone.
Najbardziej wyczerpująco reprezentowane
jest rybołówstwo morskie,
w szczególności kolekcja ości rybackich, przedstawiających
poważny materiał do typologii wytworów ludowych, a także sprzęty pomocnicze do
letnich i zimowych połowów, poza tym poszczególne rzemiosła obejmujące
np. obróbkę drewna, wici, włókna itp. oraz rzeźby współczesne artystów
kujawskich.
Pochodzenie
zbiorów zgromadzonych
w latach
1946-1948
jest
następujące:
z województwa

pomorskiego
"
gda ńskiego
"
olsztyńskiego
"
szczecińskiego. . . . . . . .
białostockiego
"
Z innych
województw polskich. . . . . . .
z tercnów są,iednich (inne kraje) .....

977
4 I4
3I2
16
22

70
145

Dział etnograficzny l'vluzeum Miejskiego w Toruniu zajmuje obecnie
całe zachodnie skrzydło drugiego piętra zabytkowcgo ratusza, w którym
w hołu, w korytarzu oraz pokojach i .salaeh znajdują się kolejno zbiory
rozmieszczone następująco:
uprawa roślin, transport i komunikacja,
rze-

�459
miosło, pracownia asystenta i zarazem sala ćwiczeń, pracownia kustosza
i zarazem biblioteka, obróbka włókna, tkactwo, hodowla zwierząt i łowiectwo, rybołówstwo,
sztuka ludowa, gospodarstwo
domowe (łącznie
ok. 790 m2). Na pierwszym piętrze w dziale artystycznym chwilowo zostały
umieszczone zbiory magazynowe.
Zbyt szczupły lokal nie pozwolił na ekspozycję strojów ludowych,
instrumentów muzycznych a także na bardziej poglądowe rozróżnienie rybołówstwa morskiego, rzecznego i jeziornego, na należytą ilustrację obróbki
włókna, rozwoju tkactwa itd. Brak wolnych ścian stwarza też trudności
należytego porównawczego zilustrowania poszczególnych przedmiotów.
Poza tym układ kolejny zbiorów, nie zawsze słuszny, został podyktowany kolejnością sal danej wielkości.
Dotkliwie odczuwa się tu brak osobnej sali ćwiczeń, kilku pracowni
i preparatorni.
Zbiory działu etnograficznego, aczkolwiek udostępnione dla zwiedzających nie są jeszcze skompletowane
ani opracowane,
np. sala sztuki
odgrywa rolę magazynu. Większość zbiorów nie posiada jeszcze szczegółowych napisów objaśniających.
Brak też odnośnych map oraz wielu fotografii i rysunków ilustracyjnych,
gdyż zbiory te są gromadzone zaledwie
od dwóch lat.
W obecnych warunkach została zastosowana zasada systematycznego układu zbiorów wg poszczególnych działów, z uwzględnieniem ich
typologii i rozwoju tam, gdzie na to pozwoliły materiały. Narazie jeszcze
nie było możliwe muzealne przedstawienie całych zespołów ilustrujących
życie wsi, wnętrz chat, pracowni wiejskich rzemieślników itp.
Starano się o uzyskanie przejrzystości i pokreślenia ostetycznych
walorów przedmiotów pozbawionych
naturalnego
podłoża. W tym celu,
obok szarego lub ciemno piaskowego tła, w sali pszczelnictwa wprowadzono
barwę zieloną.
Oprócz obiektów zgromadzonych
w latach 1946-1948
należy wymienić kolekcję etnograficzną,
która przetrwała
wojnę,
a która
do
roku 1939 stanowiła część Muzeum Miejskiego w Toruniu. Liczy ona
około 160 przedmiotów pochodzących
ze zbiorów Towarzystwa Naukowego w Toruniu i Towarzystwa Popierania Przemysłu Ludowego zgromadzonych w znacznej mierze staraniem doktorstwa Stenbornów.
Na kolekcję tę składają się meble kaszubskie, ceramika, czepce
kaszubskie i warmijskie, narzędzia do obróbki ln,u, stępy, czółno i inne
przedmioty.
Poza tym z dawnych zbiorów miejskich pozostała kolekcja okazów
europejskich i pozaeuropejskich
wlicz bie 402 przedmiotów.
Niestety inwentarze zbiorów stanowiących część dawnego Muzeum
Miejskiego w Toruniu zaginęły w czasie wojny i znacza część obu kolekcji
nie posiada metryk pochodzenia.

Materiał ilustracyjny.
Dopełnienie
zbiorów stanowią powiększone fotografie wykonane
w terenie, ilustrujące zastosowanie odnośnych narzędzi, na Pomorzu w latach 1946-1948,
poza tym rysunki również wykonane w terenie oraz
porównawcze ilustracje z postaci wziętych z literatur a dotyczących odnośnych europejskich narzędzi z okresów prehistorycznych
i historycznych
np. z Grecji starożytnej a także z terenów pozaeuropejskich.
W pracy przy wykonaniu rysunków, napisów, inwentaryzacji,
katalogowaniu obiektów i książek, przy rozwieszeniu eksponatów itp. brały
udział praktykantki muzealne, a ponadto około I S osób spośród młodzieży
akademickiej i inne.
Projektowanie układów i rozwiązań literniczych oraz ilustracyjnych
wykonała
artystka-grafik
Hanna
Makowiecka
i artysta-grafik
Joanna
Piekarska. Rysunki ilustracyjne wykonał artysta-grafik
Kosma Czuryło.
IV. Organizacja

wewnętrzna

Oprócz tymczasowych inwentarzy założono I) kartotekę obiektów
muzealnych w układzie działowym, (rozpoczęto wykonywanie rysunków
i opisywanie przedmiotów,
wydrukowano
też podobne karty do badań
terenowych na zwykłym papierze),
2) kartotekę obiektów muzealnych
w układzie geograficznym
wg województw i powiatów, 3) wykonano
tablice topograficzne rozmieszczenia przedmiotów
w salach muzealnych
(w brulionie),' 4) wydrukowano
terenowo-magazynowe,
przywiązywane
do przedmiotów karty metrykalne w trzech barwach oznaczających przedmioty własne oraz wymienne S) założono archiwum przedmiotów, na które
składają się wszelkie zapisane przypadkowe lub tymczasowe dane, opisy
łistów etc. 6) założono kartotekę przedmiotów w terenie oraz wydrukowano karty do notowania przez zwiedzających oraz oprowadzających
informacji dotyczących przedmiotów
oglądanych
lub przedmiotów
w terenie 7) założono kartotekę informatorów
terenowych 8) kartotekę ofiarodawców 9) kartotekę deponentów
10)
kartotekę szkół w województwie
pomorskim
(układ geograficzno-alfabetyczny)
I I) archiwum
folklorystyczne (w stadium organizacji) 12) archiwum wycinków z pism 13) katalog
książek (alfabetyczny)
14) katalog map (alfabetyczny)
IS) katalog kartkowy bibliografii etnograficznej Pomorza oraz prac z zakresu muzeologii
znajdujących
się w bibliotekach
toruńskich
(niekompletny)
17) księgi
zwiedzających zbiory 18) dzienniki pracy.
V. Działalność
I.

Prace

naukowo-badawcze.

Na wycieczkach naukowo-muzealnych
2dańskiego, olsztyńskiego i innych prowadzi

na terenie woj. pomorskiego,
się w miarę możliwości ba-

�dania dotyczące kultury ludowej oraz gromadzi się materiały w formie
zapisów obiektów muzealnych
oraz rysunki i fotografie. Równocześnie
robi się też poszukiwania dotyczące ncjstarszych zabytków budownictwa
ludowego w celu znalezienia obiektów do przyszłych muzeów na wolnym
powietrzu typy skansenowskiego.
Jedna cha ta zabytkowa
w powiecie
brodnickim została już za bezpieczona za pośrednictwem
urzędu konserwa torskiego.
1\lateriały ze brane są opracowane przez personel naukowy działu.
Należy podkreślić, że w pracy tej gromadzenie zabytków, poza pracownikami muzeum, pomaga grono życzliwych osób.
2.

Praca

dydaktyczno-społeczna.

a) Wykłady i ćwiczenia.
Zbiory muzealne wraz z biblioteką działu służą jako materiał naukowy i dydaktyczny przy wykładach i ćwiczeniach uniwersyteckich z zakresu muzeologii ze szczególnym uwzględnieniem etnografii Pomorza prowadzonych w lokalu Działu Etnografii przez adiunkta U. M. K., kustosza
Działu, dr Marię Znamierowską-Priifferową.
Poza tym z materiałów muzealnych, biblioteki, rysunków, druków itp.
korzystają do swych prac artyści, młodzież szkolna, młodzież z wyższych
kursów nauczycielskich a także pracownicy innych muzeów.
b) Praktyki muzealne.
Już od 1 czerwca 1947 studenci
muzealną·

U. M. K. odbywają

tu praktykę

c) Zwiedzający zbiory.
Od czasu udostępnienia
zbiorów dla zwiedzających
odbywają się
regularne pogadanki prowadzone przez praktykantki studentki U. 1\1. K"
które też udzielają informacji.
Prowadzone są stałe obserwacje i notatki dotyczące reakcji zwiedzającej publiczności.
Materiały
te są następnie
zespołowo dyskutowane
w celu wyciągnięcia odpowiednich
wniosków dotyczących opracowania
ekspozycji, spopularyzowania
Muzeum oraz idei ochrony zabytków kultury ludowej w terenie, a także w celu usprawnienia obsługi muzealnej.
Zapoczątkowano
zapraszanie do 1\luzeum Związków Zawodowych.
3. Współpraca.
Dział Etnograficzny
w osobach swego personelu współpracuje lub
współpracował
z Polskim Towarzystwem
Ludoznawczym,
Państwowym
Instytutem Badania Sztuki Ludowej, z Referatem Sztuki Ludowej (Departament Plastyki), z Centralnym
Instytutem
Kultury, z Instytutcm Bałtyckim, z Tow. Krajoznawczym
oraz Związkiem lvIuzeów w Polsce.
\V lokalu Działu Etnograficznego
~luzeum :vIiejskiego w Toruniu
ma swoją siedzibę i odbywa swoje posiedzenia Polskie Tow. Ludoznawcze

Oddz. w Toruniu oraz Tow. Muzyczne.
personel Działu bierze czynny udział.

W pracach

obu

Towarzystw

Dział Etnograficzny,
utrzymuje kontakt z muzeami prowincjonalnymi bądź udzielając instrukcji, poradników, kart, muzealnych, tam gdzie
brak odnośnych
specjalistów,
albo też dyskutując
problemy
zbiorów
ekspozycji.
4· Propaganda

ochrony

zabytków

kultury

ludowej

Prace propagujące ochronę zabytków kultury ludowej polegały na
odczytach i pogadankach
wygłaszanych przez kustosza Muzeum w Toruniu, na artykułach i odezwach w prasie i w radio, na rozsyłaniu ankiet
itp., co poza paroma wyjątkami nie przyniosło żadnych rezulattów.
Natomiast
można podkreślić pozytywne
rezultaty
odczytów dla
młodzieży szkolnej na prowincji np. w Skępem pow. Lipno i w Nieszawie
gdzie młodzież szkolna i częściowo nauczycielstwo wydatnie przyczynili
się do odnalezienia i zgromadzenia w Muzeum ginących zabytków, a także
do odszukania artystów ludowych.
5. Publikacje.
Toruń

M. Znamierowska-Priifferowa
1947, Centr. Instytut. Kultury.

Poradnik

Dr Eugeniusz Grabda - Muzeum
Rybacki nr 8 rok 1948, str. 305-310.

MUZEUM

MORSKIE

Rybackie

terenowy.

Warszawa-

w Toruniu.

Przegląd

W SZCZECINIE

(komunikat)
Wprowadzenie
etnografii do Muzeum Morskiego w Szczecinie podyktowane zostało pragnieniem jego twórców, aby w muzeum tego typu,
w Polsce pierwszym, a jednym z nielicznych w Europie, podkreślić humanistyczną stronę zagadnienia,
jakie stanowi morze. \Vychodzili oni ze
słusznego założenia, że morze to nie tylko środowisko przyrodniczo-geograficzne, ale także i człowiek, którego to morze żywi i wychowuje, to
warsztaty i narzędzia pracy, to technika, wiedza, to kultura człowieka
związanego z morzem. Tak więc doszło do powstania Działu Etnogral'icznego w Muzeum Morskim, uruchomionego z dniem 1 października 1948 r.
Założenia

programowe

Ustalenie programu dla powstającego Działu nie było rzeczą łatwą
przez wzgląd na to, że koncepcja samego Muzeum l\Iorskiego znajdowała
się wówczas dopiero w stadium stawania, że nie był określony dokładnie

�ani zakres, ani przedmiot jtgo działalności. W tym stanie rzeczy przedstawiono organizatorom
Muzeum maksymalny
program pracy Działu,
licząc się z tym, że narzucona koncepcja będzie miała moc obowiązującą.
i że zaciąży w ten sposób wybitnie na kształtowaniu się pracy w Dziale
i na jej wynikach.
Program ten został stworzony w oparciu o przyjęty dla Muzeum
schemat tematyki wg zasady trzech pionów: przyrodniczego,
geograficznoekonomicznego
oraz humanistycznego
i trzech poziomów:
lokalnego,
regionalnego i światowego. Pion humanistyczny
we wszystkich trzech poziomych pr.zekrojach miał być reprezentowany
głównie przez etnografię
i historię, etnografia zaś miała zająć się w skali lokalnej kulturą ludową.
regionu ze szczególnym uwzględnieniem
kultury rybaków' jeziornych we
wszystkich nadmorskich
województwach,
w skali regionalnej
kulturą.
marynarzy,
rybaków morskich i wpływami kultury skandynawskiej
na
ludową kulturę polską, zaś w skali światowej kulturą ludów nadmorskich
(nie tylko morskich) całego świata w perspektywie porównawczej.
Ten
po części trójczłonową konstrukcją gmachu narzucony schemat stał się
punktem wyjścia dla opracowania
programu naukowego w Dziale Etnograficznym, którego założenia przewodnie wyglądają następująco.
W skali lokalnej Dział Etnograficzny zajmuje się wąskim skrawkiem
całego polskiego wybrzeża od Odry po Braniewo jako naturalnym środowiskiem, w którym człowiek od swego zarania do chwili obecnej wywalczał
i wywalcza sobie prawo do życia, czyli zajmuje się z punktu
widzenia
etnograficznego
problemem:
człowiek
a morze,
rozpatrując
ten problem na podłożu biologicznym,
geograficznym,
ekonomicznym,
i społecznym i uwzględniając
wyniki badań prehistorii. Tu również zajmuje się Dział kwestią wpływu przesiedlenia na kształtowanie ~ię lu~~wej
kultury tego rejonu, adaptacją elementów nowych do środowIska 1 Jego
mocą przekształcającą.
W wyniku tego ,Dział stara się ukazać materialną,
duchową i społeczną kulturę ludową tej części lądu, połączoną z resztą
kraju rozlicznymi więzami, a rozwijającą
się odrębnie na tle różnych
warunków miejscowych i wytwarzającą w związku z tym różne nieco formy
zjawisk kulturowych i to nie tylko w teraźniejszości, ale także w najbardziej
nawet odległej przeszłości, dostępnej badaniom.
W pracy tej nie pomija
nie tylko zabytków kultury ludowej Słowińców, ale także i zabytków niemieckiej kultury ludowej, jako dokumentów
oświetlających
zasadniczy
problem: człowiek a morze, szczególną zaś uwagę zwraca na ludową kulturę rybaków kaszubskich i to zarówno polskiego jak i niemieckiego pochodzenia.
O ile w skali
możliwie najbardziej
wieka w świetle jego
zagadnienia:
po cho

lokalnej Dział Etnograficzny
zajmuje się w sposób
wszechstronny wzajemnym stosunkiem morza i człokultury, w skali regionalnej wysuwają na czoła dwa
dze n ie i ro z wój kul tury
l udowej
wybrzeża

oraz kulturalny
stosunek
wybrzeża
do zaplecza,
jaki w tym
wypadku stanowi Polska. Dwoistość programu
na tym odcinku - jak
łatwo się domyśleć - wypływa z jednej strony z politycznej historii naszego obecnego wybrzeża, poddanego na przestrzeni wieków najprzeróżniejszym obcym wpływom i w ciągu tych wieków aż po rok 1945 (z wyjątkiem
Kaszubów)
kształtującego
swą kulturę niezależnie
od Polski,
z drugiej zaś jest wynikiem nowych możliwości jej rozwoju przez wejście
w łączność z Polską; możliwości nowych wzajemnych
wymian i stosunków. Pracując nad pochodzeniem
i rozwojem ludowej kultury wybrzeża etnograf w Muzeum Morskim sięga więc nie tylko w słowiańską
jego przeszłość, która na terenie województwa szczecińskiego, a także i na
skrawkach gdańskiego w pewnych szczegółach przetrwała, ale zajmuje się
również oddziaływaniami
obcych elementów, przede wszystkim skandynawskich i bałtyckich, a następnie także holenderskich i niemieckich, wykreśla zasięgi geograficzne poszczególnych elementów kultury, ich historyczne wędrówki,
przekształcenia,
związki, pokrewieństwa,
ustala ich
przynależność etnograficzną i etniczną oraz ilustruje te elementy kultury
ludzkiej, które są wspólne wszystkim bez względu na przynależność etniczną
ludziom morza i te elementy, które są różne w zależności od różnej przynależności etnicznej ich twórców czy nosicieli. Realizując zadanie drugie
rozpracowuje
on zagadnienie
wpływu etnograficznego'
terytorium
polskiego na powstawanie nowego kulturalnego oblicza wybrzeża, czyli rozpatruje tu zagadnienie
zaplecza, z którym wybrzeże się łączy bądź to
poprzez całe dorzecza, bądź przez lądowe szlaki komunikacyjne, ilustruje
te elementy kultury ludzkiej, które są wspólne ludziom morza i ludziom
lądu związanego arteriami
komunikacyjnymi
z morzem oraz pokazuje
różnice wynikające z odmiennych warunków bytowania mimo jednakowego pochodzenia.
Jak widać z powyższego, tematyka
regionalna
jest pomyślana
właściwie tylko 'jako poszerzenie i rozwinięcie na tle porównawczym
tematyki lokalnej.
W skali światowej, etnograf w Muzeum Morskim w Szczecinie ilustruje porównawczo rozmaite typy kultur morskich, jednakowość i różnorodność przejawów
życia człowieka w zależności od warunków
bytu
i kręgu kulturalnego.
Porusza tu - na szerokim tle porównawczym
niemal te wszystkie zagadnienia, które są przedmiotem jego prac na dwu
poprzednich
odcinkach,
nie wyłączając
charakteru
i roli środowiska,
rodzaju zajęcia, rozwoju i pochodzenia, związków z lądem dalej od morza
położonym i innych problemów natury etnologicznej; innymi słowy powtarza tu w skali jak najszerszej to, co w skali lokalnej i regionalnej czyni
dla polskiego wybrzeża. Oprócz tego zwraca także szczególną uwagę na
to, o ile morze i wybrzeże Bałtyku były tą bramą, przez którą docierały
do Polski elementy kulturowe z dalekiego świata i - na odwrót - przrz

�które

Polska

sięgała

na dalekie

szlaki i niosl.a im swoje zdobycze

kul-

turowe.
Zarysowany
tu szkicowo program
naukowej działalności
Działu.
niezależnie od tego, że może być realizowany samodzielnie, został pomyślany tak, aby w łączności z innymi Działami Muzeum stanowił jak najlepszą całość, aby podejmowane
prace, często dotykające innych specjalności, jak biologia morza, flora i fauna wybrzeża, geografia i klimatologia,
ekonomia i technologia,
transport i komunikacja
itd itd., wchodzących
częściowo w zakres problematyki
Działu, wspomagane
były przez nie
i korygowane i nawzajem je wspomagały.
Uwidoczniło się to zwłaszcza
przy szczegółowym rozpracowaniu
programu,
w którym uwzględniono
liczne nawiązania
z innymi reprezentowanymi
w Muzeum
naukami.
Przebieg

dotychczasowych

prac

Wobec perspektywy szybkiego rozwoju Muzeum i rychłego zwiększenia personalnej
obsady Działu trzy pierwsze miesiące upłynęły na
przygotowaniach
organizacyjnych,
to jest na przygotowaniu
instrukcji
do inwentaryzowania,
katalogowania
zbiorów i prowadzenia
prac archiwalnych. Dużą pomoc okazały w tym Działowi wzory Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego
oraz informacje dr Marii Priifferowej, za co
należy się jej w tym .miejscu uprzejmie podziękowanie.
Po dokonaniu
tego prZYStąpiono do zestawienia bibliografii etnograficznej
rybołówstwa,
liczącej w dniu 3 I grudnia 1948 ponad 470 pozycji. W pracy tej, która
polegała tylko na zestawieniu pozycji rozproszonych
po różnych bibliografiach, tak polskich jak i obcych chodziło o stworzenie wykazu książek,
umożliwiającego
zapoczątkowanie
polityki bibliotecznej.
Niezależnie
od
tego uzyskano
zezwolenie
na wybór książek o treści etnograficznej
w zbiornicach
księgozbiorów zabezpieczonych
na Pomorzu Zachodnim.
W wyniku tej akcji zgromadzono
450 tomów.
Podjęcie już z końcem roku 1948 prac archiwalnych
było rzeczą
przypadku.
podczas poszukiwania
przez Dział niemieckiego inwentarza
zbiorów der Volkskundlichen
Abteilung des Stadtmuseum
Stettin natrafiono w Muzeum Pomorza Zachodniego
na bogaty zbiór ilustracji,
negatywów fotograficznych,
klisz drukarskich i diapozytywów.
Inwentarz
niemieckich
zbiorów etnograficznych
się nie znalazł, ale Dział uzyskał
dzięki temu: 887 ilustracji, 99 negatywów, 794 diapozyty i 205 klisz drukarskich z dziedziny etnografii. Cały ten materiał uporządkowano następnie
według

klucza systematyki etnograficznej.
Również z magazynów
Muzeum Pomorza Zachodniego,
dziedziczącego swe zbiory głównie po byłym Muzeum Kr?jowym w Szczecinie, pochodzi caly materiał ankietowy i korcspondecyjny b. Etnograficznego Działu
Muzeum Miejskiego. Bogaty jest tu zwłaszcza zbiór 53 teczek z ilustrowanym materiałem ankietowym na temat prawa ludowego na Pomorzu.

.
Nluzeum Pomorza Zachodniego dostarczyło wreszcie Działowi Etnograficznemu
Morskiego
w Szczecinie cały zabe zpleczony
.
. . Muzeum
.
."
zbiór
egzotyko\\'.
Dalszą. częsc tego zbIOru znaleziono
nieco później w zagruzowanych
Muzeum
Morskiego . Do oznaczama.
b'
... podZiemiach
tego
z. IOru - me posiadającego
etykiet - przystąpiono
w pierwszych mieSiącach 1949 :oku; prace szły opornie - i do chwili obecnej oznaczono
tylko drobną Ich część. Oznaczenie egzotyków przerwano
.
gdy D . ł
ł f d
w momenCIe,
zla . otrzyma
un usze na badanie terenowe i na zakup zbiorów.
.
AkCją gromadzenia .zbiorów i badaniami terenowymi objęto w okresie .s~rawozdawczym,
to Jest do czerwca 1949 roku następujące miejscoWOS~1nad Zal.ewem Szczecińskim:
osada rybacka na Wyspie Mętne'
(JezIOro
Stołczyn, Skolwin ' Łąka
k
dl Dąbskte),
.
., Woll'n . W wy'k
111U t ego uzy-J
s an?
a DZl~ł~ ponad 80 okazów, nie licząc zdjęć fotograficznych i poc~ynlOn~ch OplSOW.Zdobyte materiały posłużyły następnie przy urządzaniu
pierwszej wystawy etnograficznej
w Muzeum
Morskim
ot
t'
dl
bl'
. .d .
'
war ej
a
.~u lcznosCl ~11a22 czerwca pod nazwą (,Polskie rybołówstwo przybrzeżne
l dalekomorskie».
.
. Na,;iązany
na w~osnę tego roku kontakt z rybakami i z kontrolel~ml rybłows~wa morskIego dał Działowi korzyści pod postacią kilku oka.zow .~ar.zędzl rybackich
i parę cennych informacji,
wyzyskanych
tak
szCzęslIwle w parę tygodni później.
. ~o prac Działu Etnograficznego,
podjętych na wiosnę tego roku
zahczyc ~ależy .także studia nad rybą w wierzeniach ludowych. Do tej
pory DZiał pOSiada przepracowane
materiały
z Gessnera (,Aquatilia».
Charakter

i stan

zbiorów

Przy nagromadzeniu
przez Dział wyżej wymienionych zbiorów kie~owano Się na.stępującą zasadą: gromadzenie
wszystkiego, co ma bliższy
ub .d~lszy z';lązek z et?ografią,
bez względu na to, czy samo Muzeum
~OI s;le będzl: z tego mIało pożytek, czy nie. O takim stanowisku zadecy• o':,a .fa~t, ze w Szczecinie nie ma drugiej placówki etnograficzne'
za~ lstmeme ~tnograficznego materiału, nie zawsze wchodzącego w zakr~~
za~~teres?wan
~uze~m
Morskiego, nakazywało zebranie go w jednym
mieJscu l odpowIedme
zabezpieczenie.
Z tego powodu DZl'ał d
.
h T
b
..'
ysponuJe
w c W.Il o ecneJ zarowno
dubletami
jak i zbiorami
które nie będą
stanowIły przedm~o~u jego badań i posłużą jako materiał wymienny,
o czym w tym mieJscu skwapliwie komunikuję.
. Z~ względu na tematykę największą ilością materiału wymienne o
~uzą zblO:y egzotyczne. Zbiory te - jak udało się stwierdzić na podsta;e
r~ewodmka po .~uzeum
Miejskim z roku 1924 - pochodzą z nast pUjących
terytonow:
Afryka środkowa ,- Indie Przed
O
.
.
l. Z agangesowe ę
ceama, AZja wschodnia i Ameryka. Zbiór ten obejmuje różnorodn;
Lud, T. XXXIX

3°

�dziedziny wytworów
to nie tylko z kręgu zagadnień kultury materialnej,
ale także duchowej i społecznej, poczynając od kamiennych
kopaczek,
a kończąc na posągach bóstw, maskach kulturowych i oznakach
władzy
naczelników plemion. Przez wzgląd na zupełny brak inwentarza
i na
istniejące trudności w oznaczaniu tego zbioru przez pewien czas jeszcze
będzie on pod względem naukowym bezużyteczny, zaś część jego, wobec
możliwości błędnych
oznaczeń,
będzie
posiadać jedynie
wartość dydaktyczną. Oprócz oznaczania wymaga on troskliwej i umiejętnej konserwacji, co obecnie nie jest w Muzeum Morskim możliwe.
W lecie 1948 roku dyskutowano w Szczecinie sprawę ewentualnego
przekazania
tego zbioru do Muzeum Kultur Ludowych w Młocinach.
Dział Etnograficzny w Muzeum Morskim wówczas nie istniał, nie istniał
też jego program. Dziś sprawa ta może się stać przedmiotem
ponownej
dyskusji. Dział Etnograficzny
ze swej strony przedstawia
następujące
sugestie:
I. Muzeum
Morskie zachowa te egzemplarze
zbioru, które będą
potrzebne przy ilustrowaniu kultur «morskich» świata, odda zaś Muzeum
Kultur Ludowych to wszystko, co w Muzeum Morskim nie znalazłoby
zastosowania.
2. Muzeum Kultur Ludowych potraktuje
ten depozyt jako wymianę
i przekaże Muzeum Morskiemu niektóre dublety swoich zbiorów.
3. W sprawie wymiany zbiorów jak również w sprawie jak najbardziej celowej i najlepszej ich ekspozycji oba te muzea nawiążą
ścisły
kontakt.
Wszystkie bez wyjątku zbiory z miejscowości rybackich
Zalewu
Szczecińskiego są pochodzeniaponiem.ieckiego.
Należą tu w przeważającej
mierze narzędzia
połowu; tylko kilkanaście z nich reprezentuje
inne
dziedziny kultury, jak np. strój i łowiectwo. Zbiór ten, narazie skromny
ilościowo, ma jednak tę zaletę, że przeważnie można ustalić dla niego
i pochodzenie i terminologię.
Na zbiór materiałów
ilustracyjnych
składa się do chwili obecnej
ponad 1.000 fotografij i rycin. Przedstawiają one różne dziedziny kultury
różnych krajów i lądów, mają więc charakter podobny, jak i omówione
wyżej egzotyki i jak owe egzotyki staną się w bliskiej przyszłości przedmiotem wymiany. Na miejscu, w Szczecinie. interesuje się tym zbiorem
i korzysta z niego Ognisko Kultury Plastycznej, Związek Teatrów i Chórów
Ludowych oraz niektóre Powiatowe Referaty Kultury i Sztuki.
Reszta materiałów
ilustracyjnych,
a więc negatywy,
przeźrocza
i klisze drukarskie, dotyczy głównie terytorium
Pomorza Zachodniego,
ale znajdują się tu także materiały z innych regionów. W przeźroczach
przeważa budownictwo,
obróbka surowców, odzież i zwyczaje doroczne,
w negatywach budownictwo, zaś tematyka klisz drukarskich jest nader
różnorodna,

W materiale ankietowym mieszczą się przede wszystkim 53 teczki
dotyczące instytucji sołtysostwa, dalej odpowiedzi ankietowe na temat
znaków własnościowych, typów uli na Pomorzu i inne.
Przy obecnym składzie liczebnym Działu nie jest możliwe ani szybkie
skartotekowanie
wszystkich zgromadzonch
zbiorów, ani tym bardziej
opracowanie i opublikowanie
ich katalogu. Niemniej Dział będzie dążył
do jak naj śpieszniejszego ich udostępnienia.
Tadeusz

ZARYS
CJALNYM

ORGANIZACJI

UWZGLĘDNIENIEM

MUZEÓW
MUZEÓW

WE

FRANCJI

Delimat

ZE

SPE-

ETNOGRAFICZNYCH

Ostatnia reforma muzealnictwa
francuskiego z 1945 i 1948 roku,
ma na celu pod względem administracyjnym:
a) kontrolę państwa nad
użytkowaniem zbiorów i budynków muzealnych, b) planowe rozmieszczenie muzeów i zbiorów we Francji, c) pomoc finansową, pod względem
zaś naukowym:
a) stworzenie odpowiednkh
ram organizacyjnych
dla.
naukowego podniesienia i rozwoju muzeów, przede wszystkim prowincjonalnych, podniesienie fachowego poziomu kustoszów.
Wszystkie muzea we Francji zostały podzielone,
pod względem
administracyjnym,
na dwie grupy: muzea humanistyczne
i muzea przyrodnicze. Aczkolwiek na pierwszy rzut oka podział ten wydaje się bardzo
racjonalny i nie nastręczający trudności, to jednak w praktyce okazało się
inaczej. Istnieją muzea, o które uczeni sprzeczają się co do ich charakteru
humanistycznego
bądź przyrodnkzego:
są to muzea prehistoryczne i etnograficzne. Argumenty za wcieleniem muzeów prehistorycznych
do grupy
muzeów przyrodniczych
są na tury metodologicznej;
zwolennicy takieh
klasyfikacji powołują się na wspólną metodę badań wykopaliskowych
paleontologicznych,
geologicznych
i prehistorycznych.
Jednak
muzea
archeologiczne zaliczone zostały do humanistycznych.
Jeśli chodzi o muzea
etnograficzne,
to za zaklasyfikowaniem
ich do muzeów przyrodniczych
prz.emawiają powiązania etnografii i etnologii z prehistorią i antropologią,
dWiema naukami przyrodniczymi,
bądź uważanymi za przyrodnicze. Z drugiej strony badania etnograficzne ludów europejskich opierają się w dużym stopniu na dokumentach
pisanych, co wiąże etnografię tych ludów
z naukami historycznymi.
Nie tu miejsce na rozważania o charakterze etnografii i etnologii,
dlatego też wymieniając tylko opinie twórców· nowej organizacji muzealnictwa we Francji, przechodzę do stwierdzenia, że przy klasyfikacji muzeów
odegrały poza czynnikami czysto naukowymi
dużą rolę i inne czynniki
np. tradycyjność w uznawaniu etnografii i etnologii za części antlOpologi
30*

�ogólnej (antropologia
kulturalna),
bądź też względy natury praktyczne~
np. traktowanie
typowej architektury
wiejskiej na równi z zabytkami
sztuki, jak zabytkowe kościoły, zamki itp.
..
W wyniku tych poglądów, względów itd. podział muzeów we Francji
nie jest jednolity j wszystkie muzea etnograficzne
regionalne,
względn~e
działy etnograficzne
muzeów mieszanych prowincjonalnych
oraz parysk~e
Musee des Arts et Traditions Populaires, czyli muzea obejmujące wyłącznie
zbiory z Francji, zostały zaliczone do muzeów humanistycznych;
natomiast
największe muzeum etnograficzne,
Musee de l'Homme, posiadające ~ka.zy
z całego świata prócz Francji, oraz działy mieszanych muzeów prowlllcJonalnych,
obejmujące
zbiory etnograficzne
nie francuskie,
znajdują się
w grupie muzeów przyrodniczych.
Można mniej lub bardziej kwestionować uznanie przewagi elementów
przyrodniczych
nad humanistycznymi
w etnografii i etnologii, ale nie
można zrozumieć zastosowania innych metod, jako kryteriów naukowych
w stosunku do etnografii Francji i do etnografii państw ją otaczających,
nie mówiąc nawet o odległych ludach. Należy to przypisać, jak to było
zaznaczone, względom natury poza naukowej.
Ostatnia reorgani'acja
i klasyfikacja muzeów datuje się od wojny:
rozporządzenie
z 13 lipca 1945 i dekret z 31 sierpnia 1945 w stosunku
do muzeów humanistycznych
oraz rozporządzenie
z dnia 27 kwietnia 1948
w stosunku do muzeów przyrodniczych;
należy przy tym zaznaczyć,
że organizacja tych ostatnich opiera się w dużej mierze na rozporządzeniach
przedwojennych.
MUZEA HUMANISTYCZNE.
Muzea humanistyczne
są podzielone na muzea narodowe,
wszystkie państwowe,
oraz niepaństwowe,
w których rozróżniono
muzea zaszeregowane i kontrolowane.
Muzea
narodowe.
Muzea narodowe, w liczbie 25, są to wielkie
lub bardzo cenne muzea w Paryżu i okolicy. Oczywiście Luwr stoi na czele
ich wszystkich. Z muzeów interesujących
etnologa zaiiczone zostały tu
Musee Guimet, poświęcone wyłącznie sztuce azjatyckiej, oraz wspomniane
już Musee National des Arts et Traditions Populailes. Muzea narodowe
są całkowicie utrzymywane,
zarządzane
i kontrolowane
przez państwo.
Są one zgrupowane
w towarzystwo o osobowości prawnej i funduszach
autonomicznych
p. n. Zrzeszenie Muzeów Narodowych.
Administrowane
jest ono przez Dyrektora Muzeów Francji, wspartego przez Radę Administracyjną
i Radę Artystyczną.
Zrzeszenie Muzeów Narodowych
może
otrzymywać wszelkie dary i legaty zarówno dotyczące zbiorów, jak i ruchomości i nieruchomości,
mogących służyć celom muzealnym, w gótowce
i naturze.
Duży głos doradczy łub decydujący ma Komitet Kustoszów. Składa
się on z konserwatorów
i dyrektorów
muzeów narodowych
pod prze-

wodnictwem dyrektora Muzeów Francji. Zbiera się on 2 razy w miesiącu
i omawia okazy zgłoszone do nabycia, dary i legaty, które mają być przedstawione Radzie Artystycznej Muzeów i decyduje sam o nabytkach w ra·
mach kredytów poszczególnych
departamentów
i muzeów narodowych.
Żaden nabytek, legat, dar nie może być przedstawiony
Radzie Artystycznej bez uprzedniego przychylnego zdania Komitetu Kustoszów. Poza tym
dyrektor Muzeów Francji radzi się Komitetu
Kustoszów we wszystkich
kwestiach dotyczących życia muzeów narodowych,
zwłaszcza rozmieszczenia i grupowania
zbiorów, wypożyczania
okazów na wystawy krajowe
i zagraniczne,
depozyty w muzeach prowincjonałnych
i stowarzyszeniach
publicznych,
bezpieczeństwa
i przepisów odnośnych
muzeów, wreszcie
spraw dyscyplinarnych
personelu.
Muzea
zaszeregowane.
Wśród muzeów niepaństwowych
zostało
wydzielonych 26, jako zaszeregowane j w planie ogólnym jest przewidzianych w przyszłości 30 muzeów sztuk pięknych,
15 archeologicznych
i 15 etnograficznych.
W muzeach zaszerogowanych kustosz jest urzędnikiem państwowym,
podlegającym
Ministerstwu
Oświaty, inni pracownicy nie są urzędnikami
państwowymi,
aczkolwiek podlegają tym samym przepisom co kustosz.
Prawa własności właścicieli bez względu na to czy są to osoby prawne czy
fizyczne, nie uległy żadnej zmianie. Uczestniczą one obok państwa w wydatkach na utrzymanie
muzeum w wysokości ustalonej przepisami prawnymi; np. jeśli chodzi o muzea miejskie wysokość subwencji państwowej
uzależniona jest od ilości mieszkańców danej gminy miejskiej. Interwencja
państwa ogranic~a się tylko do użytkowania zbiorów i budynków muzealnych przez ich właś::icieli, zgodnie z wymaganiami
naukowemi i konserwatorskimi.
Muzea
kontrolowane.
Do muzeów kontrolowanych
zaliczono
wszelkie inne muzea należące do miasta, departamentów
itp. z wyłączeniem narodowych
i zaszeregowanych,
co wynosi ponad 800 muzeów.
Kustosz takiego muzeum, względnie osoba opiekująca się nim, nie jest
urzędnikiem państwowym, ale jest mianowany przez Ministerstwo Oświaty
i pozostaje pod jego kontlolą. I tu, jak w wypadkach muzeów zaszeregowanych, własność prywatna zostaje zachowana.
Podług dyrektora Muzeów Francji, p. Georges Salles, w XIX wieku
panowała skłonność do tworzenia z każdego muzeum prowincjonalnego
małego Luwru. W przeciwieństwie do tego obecna polityka muzealna dąży
do pewnego rodzaju partykularyzmu
i do rywalizacji z uniwersalnością
muzeów paryskich przez jakość i ilość specjalności. Dla uzyskania tego jest
przedsięwzięta
akcja szeroko zakrojonych
depozytów między muzealnych
dla okazów, które we własnym muzeum nie mają tego znaczenia, jakie
przedstawiają dla innego. Np. ohraz, którego tematem jest zdarzenie histo-

�47°
ryczne dotyczące pewnej ściśle określonej miejscowości, ma bez porównania
większą wartość w muzeum obejmującym swym zakresem tę miejscowość,
niż w każdym innym muzeum. Z drugiej strony olbrzymie znaczenie ma
tworzenie muzeów poświęconych jednej specjalności, oczywiście z umiejscowieniem ich w ośrodkach istnienia tej specjalności. Np. muzeum papieru
w Angouleme i w Ambert. Przewidziany jest cały szereg innych muzeów
specjalnych, jako to wina, skóry, zboża itp.
Dla podniesienia
naukowego i rozwoju muzeów przede wszystkim
prowincjonalnych,
został powołany do życia szereg organów i instytucji.
Na czele ich stoi Dyrekcja Muzeów Francji, powstała na podstawie
dekretu z 18 VIII 19451'. Stanowi ona jedną z 5 Dyrekcji Ministerstwa
Oświaty
Narodowej,
zgrupowanych
w Dyrekcji Naczelnej:
Do zadań
Dyrekcji Muzeów Francji należą zagadnienia
administracyjne
muzeów,
ze specjalnym uwzględnieniem
muzeów narodowych
i Ecole du Louvre,
ponadto działalność naukowa muzeów zaszeregowanych i kontrolowanych,
inspekcja muzeów prowincjonalnych,
opieka nad Zrzeszeniem
Muzeów
Narodowych. Poza tym do jej obowiązków zaliczone jest wydawanie aktów
prawnych
i zarządzeń,
wydawanie
Annuaire
des Musees i publikacji
technicznych, wypożyczanie
zbiorów na wystawy, deponowanie
zbiorów;
wszelkie sprawy i kontrole rachunkowe;
wreszcie angażowanie
personelu
dozorującego
i utrzymującego
porządek w muzeach;
zakup i kontrola
sprzętu ochronnego
przeciw niebezpieczeństwu
ognia i kradzieży.
jak widać z uprawnień Dyrekcji Muzeów rola jej jest ogromna, gdyż
obejmuje stronę prawną i administracyjną
muzeów oraz w olbrzymiej
ich większości działalność naukową. jak zobaczymy poniżej, wspiera się
ona na mniejszych organach,
bardziej wyspecjalizowanych.
jednym z nich jest Sekcja Muzeów Prowincjonalnych.
Zajmuje się
ona inspekcją muzeów zaszeregowanych
i kontrolowanych,
angażowaniem
personelu naukowego muzeów zaszeregowanych,
kontrolą nabytków, przyznawaniem subwencji, zarządzaniem
depozytami państwowymi.
Na czele
Sekcji Muzeów Prowincjonalnych
stoi Inspektor Naczelny, który ma całą
sieć inspektorów,
przy czym poszczególne rodzaje muzeów, np. etnograficzne, mają swoich specjalnych inspektorów, tzw. inspektorów głównych.
Gl6wnym celem inpektorów jest nawiązanie
i utrzymywanie
bezpośredniego kontakttt między najbardziej oddalonymi muzeami prowincjonalnymi, a Paryżem, co umożliwia muzeom prowincjonalnym
korzystanie
z postępu metod muzeograficznych
i pozwala im być zawsze au courant
spraw muzealnych.
l\1uzea zaszeregowane
i kontrolowane
są inspekcjonowane raz na rok conajmniej przez inspektora naczelnego lub inspektorów
głównych, przez konserwatorów
muzeów narodowych,
inspektora naczelnego Zabytków Historycznych.
Ponadto w muzeach kontrolowanych
mogą
być przeprowadzane
inspekcje specjalne, zlecone przez inspektorów konserwatorom
muzeów zaszeregowanych
z tego samego terenu.

471
Duże znaczenie
dla podniesienia
naukowego
muzeów prowincjonalnych ma tworzenie ośrodków regionalnych,
przewidzianych
w zasadzie
w każdym regionie akademickim
i pozostających
w ścisłym kontakcie
z uniwersytet~mi.
Dają one olbrzymią pomoc naukową muzeom prowincjonalnym,
gdzl~ naogół odczuwa się wielki brak personelu fachowego.
.
Cor.az większe wymagania
stawiane muzeom pociągnęły za sobą
zWlększe11le wymagań w s.tosunku do ich kustoszów. Obecnie kustosze
muzeów regionalnych
są przeszkalani na specjalnych kursach
które od?ywaj.ą si~ w Pary~u; prowadzone są przez pierwszorzędnych
s'pecjalistów
l obejmują
w mmejszym lub większym zakresie, wszystkie zagadnienia
m.uzeologiczne.
Czas jest podzielony
między wykłady teoretyczne
oraz
wizyty w różnych muzeach i w różnych działach muzeum. Konserwator
muzeum prowincjonalnego
ma możność zobaczenia
najlepszych wzorów
w ~~zeach paryskich, a jednocześnie usłyszenia fachowej, praktycznej rady
największych specjalistów w trudnych i wątpliwych dla niego kwestiach.
Na przyszłość przyjęto zasadę, że każdy kustosz musi mieć ukończoną
Ecole. du Louvre. Należy zaznaczyć, że Szkoła ta wydaje dyplomy kilku
stopm, :" zależności od rodzaju przygotowania słuchacza oraz od programu
przerobIOnego w Szkole. "lvV związku z powyższą zasadą, w skład programu
Ecole du Louvre, obok różnych specjalności z dziedziny sztuki, weszła
~uzeografia.
~~kłady
prowadzone są przez specjalistów wysokiej miary,
~a.k G. H. RIvIere, dyrektora
Musee des Arts et Traditions
Populaires
l lllspektora
muzeów prowincjonalnych
oraz G. Bazin, szefa departamentu
~alarstwa w ~uwrze. Wykłady te obejmują zasadniczo wszystkie zagadniema muzeologiczne. Uzupełniane są ćwiczeniami praktycznymi,
na których
słu.chacze mają możność nauczenia się inwentaryzacji,
sporządzania
kart
opisowych, wykonywania
rysunków okazów muzealnych
itp. Poza tym
w Ecole du Louvre są wykłady z etnografii francuskiej, powadzone przez
znawcę tego przedmiotu, M. Maget, kustosza Musee des Arts et Traditions
Populaires.
Mają one na celu zaznajomienie
przyszłych konserwatorów
nie etnografów z zagadnieniami
etnograficznymi.
Dla zapewnienia
fachowości
pracowników
muzealnych
dekret
z 3 [, VIII. '945 r. powołał do ~ycia specjalną komisję kwalifikacyjną dla
personelu naukowego muzeów. Komisja ta ustala kwalifikacje, na podstawie któr~ch są wybierani konserwatorzy
muzeów narodowych, zaszeregowanych I kontrolowanych,
asystenci muzeów narodowych oraz cały personel n.auk0:-V~ muzeów zaszeregowanych.
Część członków tej komisji
wchodzI w jej skład z tytułu swych stanowisk,
np. dyrektor naczelny
Sztuk i Nauk Humanistycznych,
dyrektor
Muzeów Francji, część zaś
z nominacji przez Ministra Oświaty.
\V muzeach
narodowych
przewidziane
są stanowiska:
dyrektor,
szef departamentu
muzealnego,
kustosz
przydzielony
do dyrektora,
asystent.

�472
Muzea
etnogcaficzne
prowincjonalne.
\V ramach organizacji
muzealnictwa francuskiego, opartej na reformie z 1945 r. obecnie są przeorganizowane muzea etnograficzne prowincjonalne. Praca jest wytężona,
gdyż na ogół etnolodzy i muzeolodzy francuscy zdają sobie sprawę z pewnego opóźnienia w badaniach etnograficznych własnego kraju. \Vyraźnie
to stwierdza w jednyn; ze swych artykułów G. Salles, pisząc, że rozwój
etnografii francuskiej pozostaje w tyle w porównaniu z badaniami przeprowadzonymi w innych krajach np. w krajach skandynawskich, w Niemczech,
w Związku Radzieckim. Na 900 muzeów na prowincji prawie 600 posiada
zbiory etnograficzne francuskie, przeważnie jednak pomieszane z okazami
archeologicznymi i historycznymi. Obecnie położony jest wysiłek na przegrupowanie, skompletowanie i podniesienie ich wartości przez odpowiednie
rozmieszczenie. Przewidziana jest sieć muzeów regionalnych obejmująca
całą Francję; zbiory poszczególnych
muzeów byłyby związane z odpowiednimi regionami. Cały szereg takich muzeów już istnieje, np. Muzeum
Baskijskie w Bayonne, Muzeum Lotaryńskie w Nancy itp.
Wielkim oparciem
dla działalności
naukowej prowincjonalnych
muzeów etnograficznych są ośrodki etnograficzne regionalne, pozostające
w bliskich stosunkach z uniwersytetami.
Ponadto ośrodki te poddane są
przewodnictwu Musee des Arts et Traditions Populaires. Pracują one na
podstawie metod badań wypracowanych
i wypróbowanych
przez to
Muzeum, przeprowadzają
ankiety itd. G. H. Riviere, dyrektor Musee
des Arts et Traditions Populaires, ma nadzieję, że w ciągu kilku lat zostanie
utworzonych koło 15 pracowni regionalnych, zrzeszonych pod auspicjami
Muzeum i jego Pracowni Etnografii Francuskiej. Będą one mogły opracować sporą ilość syntetycznych monografii grup ludzkich, co jest według
niego, ostatecznym celem etnografii. Obecnie istnieje już w Caen, przy
katedrze historii Normandii,
muzeum historyczne i etnograficzne tejże
prowincji; ~ Tuluzie Pracownia Etnografii Regionalnej w ramach Institut
d' Etudes Occi tanes, oraz kilka innych.
Musee des Arts et Traditions
Populaires.
W ramlch organizacji muzeów francuskich Musee des Arts et Traditions
Populaires
w Paryżu zajmuje, poczesne miejsce. Stworzone zostało w 1937 roku,
jako Muzeum mające dać oparcie dla sieci muzeów regionalnych prowincjonalnych. Zostało przydzielone, jak to już było zaznaczone, do muzeów
narodowych.
Podstawą zbiorów stały się okazy etnograficzne z dawnego Trocadero, i archiwum Commission des Recherches Collectives; następnie zaczęły napływać okazy i dokumenty zebrane na podstawie kwestionariusza,
dotyczącego rolnictwa,
potem materiały i okazy misji etnograficznej
w Sologne, która głównie badała dom wiejski, oraz misji muzykologicznej
w Basse-Bretagne.

473
Podczas wojny W 1941 r. w ramach walki Ministerstwa Pracy z bezrobociem, zostały przydzielone
pewne fundusze na prace intelektualne.
Dzięki temu Musee des Arts et Traditions Populaires uzyskało kilku pracowników i mogło prowadzić badania naukowe. Główny nacisk położono
na badania terenowe. Na początku postanowiono opracować architekturę
wiejską, meble i sprzęt domowy, techniki rzemieślnicze oraz sztukę i litera turę ludową. Poszukiwania w terenie prowadzili specjaliści z każdej
dziedziny, jako to: młodzi architekci (koło 40), technicy - absolwenci
szkół sztuki stosowanej młodzi etnografowie, wreszcie specjaliści teatru
marionetek, literatury, muzyki i śpiewu ludowego. W wyniku tych badań
zebrano bardzo bogaty material. Uzyskano przeszło tysiąc monografii
dotyczących architektury wiejskiej, traktowane z punktu widzenia funkcjonalnej zależności od ośrodka geograficznego, rodzaju życia, warunków
technicznych, społecznych i ideologicznych.
13.420 monografii dotyczących mebli i kilka tysięcy rysunków narzędzi domowych, stanowi bardzo
pokaźny wkład do poznania kultury materialnej wsi francuskiej. Należy
przy tym podkreślić, że poszukiwania i badania
mebli objęły w całej
Francji, prócz Alzacji i Lotaryngii, wszystkie okazy wartościowe z punktu
widzenia etnograficznego.
Poszukiwania w tym zakresie są uważane za
skończone.
Badania technik rzemieślniczych 'skupiły się w kilku tradycyjnych
ośrodkach garncarstwa i obróbki żelaza i dały szereg cennych nadzwyczaj
opracowań. Bogate materiały dotyczą również teatru ludowego marionetek,
literatury ludowej, oraz śpiewu i muzyki, które zostały utrwalone na płytach fonograficznych. Różne badania naukowe przyniosły ponadto Musee
des Arts et Traditions Popułaires, prócz materiałów wymienionych wyżej,
dziewięćdziesiąt kilka tysięcy fotografii i rysunków technicznych, wykonanych na kalce.
.
Po wojnie, łącznie z reformą muzealnictwa, Musee des Arts et Traditions Populaires stanęło wobec nowych zadań. Dzięki niespożytej energii
i głębokiemu znawstwu dyr. G. H. Riviere, wspomaganego przez zespół
współpracowników fachowych i pracujących z pełnym oddaniem się sprawie, Muzeum prowadzi szeroką działalność w terenie.
W powojennej jego pracy bardzo poważne miejsce zajmuje naukowe
wypracowywanie
poszczególnych zagadnień
muzeograficznych,
jak np.
inwentaryzacji,
katalogów, sprzętu muzealnego itp. Zagadnienia
te są
daleko rozbudowywane,
opracowywane do naj drobniejszych szczegółów.
Karty katalogowe dają bardzo obfity materiał dokumentarny i informacyjny. W działalności Muzeum dużą rolę odgrywa również kształcenie
przyszłych kustoszów. Słuchacze Ecole du Louvre przechodzą tutaj kurs
muzeograficzny i uczęszczają na ćwiczenia praktyczne dla nich urządzane,
dzięki czemu mają możność bezpośredniego kontaktu z pracą w muzeum.

�47+
Vv ten sposób Musee des Arts et Traditions Populaires caly wlaściwie
swój wysilek skupia obecnie na pracy badawczej lub dydaktycznej w stosunku do młodzieży studiującej. Niestety do tej pory nie posiada sal wystawowych. Powstałe na dwa lata przed wojną, nie zdążyło się wtedy
zorganizować
i urządzić całkowicie;
po wojnie olbrzymią
przeszkodę
stanowi brak odpowiednich
funduszów na sprzęt wystawowy, który jest
bardzo kosztowny. Ponadto właściwie wszystkie sale wystawowe w skrzydle
paryskim
Palais de Chaillot zajmuje, znajdujące się tam prócz Musee
des Arts et Traditions Populaires, Musee des Monuments Francais. Mimo
te nadzwyczajne trudności finansowe i lokalowe, dyr. G. H. Riviere przygotowuje na koniec roku otwarcie wystaw czasowych. Jako pierwsza
planowana jest wystawa pn.: Bretania Sztuka Ludowa. Etnografia
regionalna;
następnie etnografia francuska, wreszcie folklor Paryża.
Wystawy te wypełnią choć częściowo wielką lukę, spowodowaną brakiem
wysta wienia okazów etnograficznych francuskich.
Bogate i bardzo zróżniczkowane zbiory z Francji, znajdują się w magazynach Muzeum. Układ jest zasadniczo podług zagadnień. Okazy znajdują się na półkach metalowych, są łatwo dostępne do zdejmowania; duże
okazy umieszczone są na podłodze, cennniejsze zaś lub wrażliwsze pod
względem zachowania, zamknięte w szafach. Ponieważ sala pracy znajduje
się na tym samym poziomie, co magazyn, korzystanie z nich nie nastręcza
trudności technicznych.
Biblioteka Muzeum jest bardzo dobrze zaopatrzona, a co najważniejsze posiada szereg ostatnich
wydawnictw
etnologicznych.
Księgozbiór
jej wynosi koło 20.000 tomów, co na bibliotekę specjalną stanowi pokaź"ną ilość.
Istotną część Muzeum stanowi jej Pracownia Etnografii Francuskiej,
powstała w 1945 r. pod dyrekcją M. Maget. Jej pierwszym zadaniem było
udostępnienie
dła poszukiwań naukowych materiałów
dokumentarnych
Muzeum, jak bibliotekę, fototekę, kalko tekę, fonotekę itp.
Wielkim brakiem i utrudnieniem
w pracy jest niezwykle szczupłe
pomieszczenie, w dodatku w podziemiach Palais de Chaillot, co jest nie
tylko nieprzyjemne
dla pracy personelu, ale i niewskazane dla okazów
ze względu na zwiększone możliwości wilgoci.
Mimo jednak różne przeciwności,
Musee des Arts et Traditions
Populaires posuwa wyraźnie naprzód badania etnograficzne we Francji,
prowadząc je systematycznie i gruntownie, oraz zwiększa i pogłębia dokumentacje okazów zebranych już w Muzeum.
MUZE.-\ PRZYRODNICZE.
Wszystkie muzea i zbiory przyrodnicze
prehistoryczne i etnograficzne pozafrancuskie
tworzą organizacyjnie, jak
to bylo już zazna :zone, odrębną całość od muzeów humanistycznych.

475
Na czele ich stoi MuseUlu National d'Histoire Naturelle w Paryżu,
które w stosunku do muzeów i zbiorów na prowincji jest jednocześnie
jednostką administracyjną.
Początki jego powstania datują się od pierwszej połowy XVII wieku, od czasów Ludwika XIII.
Na czele Muezum stoi dyrektor, podległy bezpuśrednio Ministrowi
Oświaty; obecnie jest nim Achille Urbain.
Ciałem kolektywnym jest
Zgromadzenie Profesorów Muzeum, w liczbie odpowiadającej ilości katedr
i pracowni Muzeum. Do Zgromadzenia należą wszelkie sprawy naukowe,
jak: programy
wykładów misje przyrodników
podróżników,
sprawy
utrzymania, przemiany lub zniesienia katedry wakującej, sprawy okazów
wartości do ustalonej wysokości, ponadto projekty budżctowe, rachunkowość oraz sprawy przysłane przez ministra. Uchwały Zgromadzenia
nabierają mocy wykonawczej po aprobacie przez ministra oświaty.
Poza tym przy ministrze jest ustalona Rada Muzeum o charakterze
opiniodawczym.
Składa się z 5 członków mianowanych
na 6 lat. Rada
wydaje opinie co do: utrzymania
przemiany lub zniesienia katedr wakujących, podwyższenia kredytów, wyznaczania
profesorów - zastępców,
spraw budżetowych, przedłużania prawa wykonywania funkcji po przekroczeniu 70 lat życia, wreszcie do do wszelkich spraw przesłanych przez
ministra.
27 kwietnia 1948 1'. wyszedł dekret powołujący do życia Service
National
de museologie des sciences naturelles.
Do obowiązków tego
Zakładu
należy: wystawianie
i utrzymywanie
w odpowiednim
stanit"
zbiorów przeznaczonych do wystawienia publicznego; kształcenie muzeologów, muzeografów przyrodników i podróżników - przyrodników;
scentralizowanie dokumentacji dotyczącej zbiorów przyrodniczych i ich kontrola.
Zakład jest kierowany z punktu widzenia naukowego przez komisje złożoną
z dyrektora Muzeum, inspektora muzeów przyrodniczych
prowincjonalnych, szefa Zakładu muzeologii oraz 7 profesorów Muzeum.
Zakład obejmuje: I) Zakład centralny muzeologii; 2) muzea naukowe prowincjonalne, subwencjonowane przez państwo; są one podzielone
na 3 kategorie: do pierwszej należą muzea działające, jako ośrodki dokumentacji regionalnej, podległe bezpośrednio Museum National d'Histoire
Naturelle i kierowane przez kustoszy, których stanowiska uznane są za równorzędne ze stanowiskiem vice-dyrektorów
pracowni tegoż Museum;
do
drugiej kategorii zaliczają muzea działające, jako ośrodki dodatkowe
dokumentacji
regionalnej, podległe kontroli bezpośredniej Muzeum National d'Histoire
Naturelle i kierowane przez kustoszy, równorzędnych
na zasadzie swych stanowisk, asystentom
Muzeum;
trzecią kategorię
stanowią
muzea nadzorowane,
poddane
kontroli naukowej
Muzeum
i obowiązkowo
kustoszowi muzeum regionalnego.
W ten sposób dwie
pierwsze kategorie stanowią odpowiednik humanistycznych
muzeów zaszeregowanych,
a trzecia muzeów kontrolowanych.
\tv pierwszej grupie

�477
muzeów właściciele ich opłacają połowę wynagrodzenia
kustosza, drugą
połowę pokrywa państwo. Zaklasyfikowanie
muzeum nie może się odbyć
bez zgody właściciela (są to zasadniczo gminy miejskie). W praktyce
kontrola Museum National d'Ristcire
Naturelle w muzeach prowincjonalnych jest bardzo słaba, zwłaszcza w tych, w których kustosze nie są
opłacani przez państwo.
Na prowincji istnieje od 150 do 200 muzeów, w których są zbiory
etnograficzne poza francuskie. Są to zbiory różnych wielkości i różnych
wartości, zebrane przeważnie
przez podróżników,
czy też Francuzów,
będących na stanowiskach w koloniach francuskich. Przynależność tych
zbiorów do poszczególnych miast uniemożliwia ich rozmieszczenie zespołami bardziej zwartymi.
Musee de I'Romme.
Musee de l'Romme zostało przekształcone
z dawnego Muzeum Etnograficznego w Trocadero, powstałego w 1878 r.
i wzbogacone zbiorami antropologicznymi
i prehistorycznymi
z Museum
National
d'Ristoire
Naturelle.
Dzięki takiemu
zgrupowaniu
okazów
Musee de l'Romme
może przedstawić
zagadnienie
człowieka zarówno
z punktu widzenia somatologicznego, jak i kulturalnego,
na wszelkich
poziomach rozwoju i od najdawniejszych
czasów, aż po dzień dzisiejszyPrzekształcenie Musee de l'Romme mogło nastąpić w związku z przebudową dawnego gmachu Trocadero na nowoczesny gmach Palais de Chaillot. Okazja nadarzyła się w 1937 r. w wyniku Międzynarodowej
Wystawy
w Paryżu. Dyrektor Muzeum, prof. Rivet, i cały personel włożyli dużo
wysilku i wiedzy, aby przekształcone
lVIuzeum zorganizować na najnowszych metodach muzeologicznych.
Osiągnięcia mówią, wymownie o tym.
Jednak mimo, że dopiero ledwo ponad 10 lat minęło od chwili otwarcia,
wymagania muzeologiczne tak wzrosły, że już szereg rzeczy w Musee de
I'Romme staje się przestarzałemi;
szczegółowiej będzie to omówione poniżej.
Na czele Muzeum stoi dyrektor, który kieruje całością i koordynuje
prace poszczególnych departamentów,
ponadto posiada szereg obowiązków
i uprawnień związanych zwykle z tym stanowiskiem. Przy nim pozostaje
2 vice-dyrektorów,
którym podlegają poszczególne działy i departamenty.
Bezpośrednio przy dyrekcji funkcjonuje sekretariat.
W każdym departamencie
bądź dziale jest szef, kustosze względnie
siły pomocnicze. Przy czym należy podkreślić, że nie wszyscy posiadają
tytuły konserwatorów. Do szefa departamentu,
pod kontrolą odpowiedniego
vice-dyrektora, należy pełna odpowiedzialność
za prace w departamencie
i za okazy.
.
Muzeum składa się z 4 zasadniczych działów: administracyjnego,
technicznego, dokumentacji
i naukowego.
Dział administracyjny
zajmuje się opieką nad gmachem z punktu
widzenia
bezpieczeństwa
i porządku, organizuje wystawy, konferencje,

zajmuje się kinem, wydawnictwami
Muzeum (od czasu wojny działalność
ta nie została wznowiona);
w skład jego wchodzi również sekretariat
łącznie z rachunkowością;
ważną czynnością sekretariatu jest prowadzenie
inwentarza
zbiorów. Od administracji
zależna jest również bezpośrednio
pracownia ślusarska i stolarska, oraz kiosk sprzedaży wydawnictw naukowych.
. Dział ~echnicz~y obejmuje zagadnienia techniczne, do których należy
przYJmowame okazow, znakowanie
ich i konserwacja,
ponadto
dział
rysunków, który wykonywa wszelkie prace dla Muzeum w zakresie grafiki
oraz z punktu widzenia artystycznego.
Dział dokumentacji
stanowią:
biblioteka,
fototeka,
ikonoteka,
płytoteka.
Wreszcie dział naukowy obejmuje przede wszystkim 3 sekcje: antropolog~ę, prehistorię i etnografię. Ta ostatnia dzieli się na departamenty:
AfrykI, Europy,
Azji, Oceanii,
Ameryki,
technologii
porównawczej
muzykologii.
'
Przejdźmy
interesujących.

obecnie

do omówienia

szczegółowego

działów

bardziej

Dział techniczny mieści się w podziemiach w kilku salach. Pierwsza
to sala przyjmowania nowych zbiorów; połączona jest z podwórzem przy
pomo.cy, wi~lkich oddrzwi, od których z wyższego poziomu podwórza prowadzI ~ow~Ia pochyła do poziomu podłogi w sali przyjęć, co usuwa potrzebę
noszen:a merz~dko. ciężkich s~rzYń z okazami. W sali tej następuje rozpakowame okazow I natychmIastowa
tymczasowa
numeracja,
następnie
w zależ~ości od ic~ ~tanu, odbywa się segregacja na okazy mogące być
natyc~mlast
przen::slOne do magazynów,
względnie sal wystawowych,
lub. tez do re?eracJ.I czy też dezynfekcji. W specjalnej sali obok pierwszej
um~eszczona Je~t Wielka kamera gazowa. Następnie znajdują się dwie sale
gdzle.od?ywa SIę zn~kowanie okazów oraz wszelka reperacja i konserwacja
z wYjątkIem gazowej. Pracownia konserwatorska jest dobrze wyposażona
dla prowadzenia
w niej właściwych prac. Osobny gabinet szefa zamyka
tę całość.
.. Dział ~ysunków posiada kilka pomieszczeń na najwyższym (najwi.
dm.eJszym) pIętrze, gdzie jedna ze ścian składa się tylko z wielkich okien.
DZiał ten wykonywa wszelkie napisy, tablice, mapy, wykresy itp., do szefa
należy artystyczny układ wystawy oraz technika wystawienia.
Dział dokumentarny
ma na celu zgromadzenie szeregu materiałów
dok~mentarnych
i udostępnienia ich badaczom.
Materiały te mają w ten
l~b lllny sposób uzupełniać sam okaz przez podanie szczegółów dotyczących
mego. Jedną grupę tych dokumentów stanowią książki, to znaczy biblioteka.
\V Musee de l'J:Iomme biblioteka zawiera koło 100.000 tomów dotyczących
przede wsz~stkl.m etnografii, etnologii, antropologii.
prehistorii, ponadto
trochę z dZledzlll pokrewnych; prócz książek i czasopism posiada bogaty

�4i9
dział map geograficznych. Jest to typowa biblioteka specjalna. Magazyny
jej są przystosowane do ostatnich wymagań bibliotecznych, np. zaopatrzone
one są w szafy niezbyt wysokie, półki z ruchomych wałków na ciężkie
książki, aby nie niszczyć ich oprawy przez tarcie itd. Czytelnia daje wszelkie
warunki do spokojnej pracy naukowej. Katalogi:
alfabetyczny,
według
autorów, według zagadnień i wreszcie geograficzny, pozwalają na szybkie
znalezienie poszukiwanej pracy, lub zaznajomienia
się literaturą odnośnie
pewnego zagadnienia.
Na specjalne podkreślenie
zasługuje jeszcze fakt
niebywale łatwego wstępu do biblioteki; nie potrzeba żadnych formalności
dla uzyskania prawa korzystania, niema żadnych formularzy przy zamawianiu książki, podaje się tylko sygnaturę; ale co ponadto jest olbrzymim
ułatwieniem w pracy, to to, że bardzo duża ilość książek, właściwie wszystkie podstawowe, znajdują się w czytelni i każdy bierze sam w dowolnej
ilości; jeśli zabraknie miejsca na jego stole, dostawiają mu stolik na kókach.
Jedno z żalem należy podkreślić, że wskutek ograniczell budżetowych,
biblioteka nie może uzupełniać swego księgozbioru.
Drugą grupę stanowią fotografie zgrupowane w fototece. Zawierają
one zdjęcia ze wszystkich sal i szaf w Muzeum i z szeregu okazów pojedyńczych. Poza tym zdjęcia przedmiotów, scen zwyczajowych, obrzędów,
krajobrazów
itd. robione przez różne osoby w różnych krajach. Część
tych fotografiii można nabyć z prawem reprodukcji, część jest zastrzeżona
do publikacji. Fotografie są naklejone na kartonach i umieszczone pionowo
w wielkich szufladach kartotecznych.
Dostępne są dla pracowników naukowych i dla innych osób po przedstawieniu
umotywowanego
celu oglądania ich. Niedostępna
zaś dla nikogo, prócz personelu, jest przechowalnia klisz.
Wreszcie ostatnia grupa dokumentów to płyty fonograficzne i fijmy
z nagranymi śpiewami, muzyka i próbkami lingwistycznymi.
Przechowywane są w odpowiednich pudłach metalowych. Warunki korzystania z nich
podobne do warunków bibliotecznych.
Dział naukowy podzielony jest na departamenty,
jak to wyżej zaznaczono. Każdy departament
lokalowo obejmuje gabinet szefa departamentu, sale do pracy i sale magazynowe; wszystko zgrupowane koło siebie.
Ponadto należą do niego odpowiednie sale wystawowe. Sala pracy służy
zarówno personelowi, jak i osobom z poza Muzeum, które prowadzą badania naukowe w Muzeum. VVniej znajdują się wszelkie katalogi i kartoteki różnych zagadnień. Zasadnicze ramy pracy są ustalone dokładnie dla
wszystkich departamentów;
stan jednak zaawansowania
pewnych działów
lub ich rozbudowania jest zmienny, zależny od szeregu warunków i zainteresowań osobistych kustoszy.
\V każdym departamencie
jest katalog geograficzny, metodyczny
i opisowy. Dwa pierwsze katalogi są złożone z malych kartek (12,5 X 7,5 cm),
na których podany jest numer, pochodzenie, nazwa przedmiotu, material.'

Katalog geograficzny, jak sama nazwa wskazuje oparty jest na podziale
terenowym przy czym jednostki geograficzne, polityczne i etniczne wysuwają
się na czoło w zależności od właściwości danego terenu. Przeważnie pierwszy
podział jest czysto geograficzny, drugi polityczny, trzeci etniczny. Wewnątrz ostatniego podziału karty katalogowe są ułożone według technik,
następnie według numeru. Katalog metodyczny obejmuje pełną kulturę
ludzką, podając zagadnienia z kultury materialnej,
duchowej i społecznej.
Pierwszy podział jest według technik, drugi według miejsca pochodzenia,
następnie według numeru. Powyższe dwa katalogi mają charakter raczej
pomocniczy. orientacyjny
co do zbiorów, zarówno pod względem geograficznym jak i pod względem zagadnień.
Rzuciwszy okiem na jeden
z tych katalogów widać odrazu podług ilości poszczególnych kart, jakie
okazy przeważają.
Przy tak bogatych zbiorach,
jakie są w Musee de
I'Homme pokrywa się to w dużym stopniu ze stanem faktycznym, jednak
nie można oczywiście wyciągnć z tego zbyt daleko idących wniosków,
biorąc pod uwagę wielką dowolność w zbiorach muzealnych. W każdym
razie jest ścisła orientacja, jeśli chodzi o same zbiory w Muzeum.
Najis~otniejszym katalogiem o wartości dokumentarnej
naukowej jest
katalog opisowy. Jest on sporządzony na kartach formatu 20 X 12,5 cm.
i zawiera, prócz numeru
10 rubryk podających:
miejsce pochodzenia,
nazwę okazu ogólną (francuską) i lokalną, opis (materiał, technikę; kształt,
ornament, wymiary), dane szczegółowe (wyrób, rozprzestrzenienie,
użytkowanie, typ itp). dane etniczne, nazwisko zbieracza i datę zebrania w terenie), warunki wpływu do Muzeum (dar, zakup, pożyczka, depozyt),
odnośniki dotyczące fotografii znajdującej się w Muzeum (klisze, odbitki),
dane muzeologiczne
(dzieje okazu przed wejściem do Muzeum), bibliografia. Na odwrocie karty znajduje się rysunek, możliwie analityczny; jest
dążność do umieszczania małych fotografii. W wypadkach gdy wszystkie
rubryki są wyczerpująco wypełnione, w dodatku przez zbieracza, fachowca
na miejscu, co niestety rzadko się zdarza, karta opisowa st2je się łącznie
z okazem, prawdziwym materiałem naukowym dla dalszych badań analitycznych lub syntetycznych.
Karty opisowe ułożone są w kolejności numerów.
Poza katalogami departamenty
prowadzą, kartoteki bibliograficzne
odnośnie swych zagadnień. Ilości pozycji bibliograficznych
w niektórych
departamentach
są naprawdę imponujące,
obejmują nietylko duże i małe
prace samodzielne, ale nawet artykuły. Kartoteki ofiarodawców i odsprzedawców okazów muzealnych,
instytucji
naukowych,
uczonych, specjalistów itp., pozwalają badaczowi z poza Muzeum znaleźć wszelki potrzebny
materiał informacyjny,
który może mu ułatwić badania naukowe.
W magazynach sprzęt, całkowicie metalowy, składa się z pólek na
większość przedmiotów, specjalnych urządzeń na przedmioty bardzo długie
jak np.; dzidy, wiosła itp., oraz z szaf hermetycznych na okazy szczególnie

�481
wrażliwe czy to na kurz, czy na światło, bądź wilgoć. Układ jest geograficzny lub polityczny, wewnątrz niego grupami okazów według typów,
bądź materiałów.
Stosownie do ostatnich
wymagań
muzcologicznych
odnośnie okazów wystawianych
w salach wystawowych, w magazynach
znajduje się gros posiadanych zbiorów, plus minus 80%.
Przeznaczeniem magazynów jest, jak wiadomo, z jednej strony przechowanie zbiorów, z drugiej strony udostępnienie
ich dla prac naukowych. Jeśli chodzi o pierwszy punkt to ujemną stroną niektórych magazynów jest umieszczenie ich w podziemiach, co przyczynia się zwłaszcza
w okresie wiosennym do zbytniej wilgotności.
Przy oszczędnościach zaś
opałowych nie można tego braku zrównoważyć odpowiednim ogrzewaniem.
Jeśli chodzi o drugi punkt, to stały przyrost kolekcji, nawet w tak olbrzymim gmachu jak Palais de Chaillot, wypełnił już rezerwy miejsca, jakie
były w chwili budowy Muzeum. Obecnie już jest za ciasno. Zasadniczo
okazy są jeszcze łatwo dostępne do zdejmowania z półek, ale wiele szaf
jest przeładowych. Jeśli chodzi o ogólne warunki pracy dla badacza naukowego czy młodzieży studiującej, to są bardzo dogodne, zwłaszcza dzięki
sąsiedztwu sali pracy z magazynami i katalogami.
W olbrzymim
gmachu
Musee de I'Homme,
właściwie mówiąc
jest wszystkiego kilkanaście sal wystawowych. Jako reakcja na małe sale
wystawowe większości muzeów, budowanych w zeszłym stuleciu lub przerobionych z budynków o pierwotnie innym przeznaczeniu,
sale wystawowe w Pal ais de Chaillot są olbrzymie. Ciągną się na dużej przestrzeni,
bądź wzdłuż części frontowej, bądź wzdłuż całego skrzydła. Trzeba przyznać, że taki plan nie jest szczęśliwy. Męczy on zwiedzającego swoją, zdaje
się, bezkresowością. Przejście od jednego
zagadnienia do drugiego jest
niedostrzegalne, przez co zatraca się zwartość jednych problemów zaciera
granica między innymi. Zresztą szereg kustoszów na różnych stanowiskach
w Muzeum, zdaje sobie z tego sprawę.
Zbiory przedstawione
są w trzech zasadniczych sekcjach. Na początku, licząc w kierunku zwiedzania, znajduje się antropologia. W pierwszej jej części wystawione są okazy dotyczące poszczególnych elementów
antropologicznych.
Zaczynając od zestawienia cech charakterystycznych
antropoidów
i człowieka pierwotnego, poprzez zasadnicze typy' czaszki,
oczu, włosów itd. poprzez typy patologiczne, typy zdeformowane sztucznie
przez człowieka, otrzymuje się nadzwyczaj jasny obraz człowieka z punktu
widzenia somatologicznego.
W drugiej części pokazano poszczególne typy
antropologiczne,
podano ich opis i rozmieszczenie.
Do mjcenni,ojszych
oka~ów wyjątkowej wartości naukowej należą tu w pierwszym rzędzie
czaszka z wykopalisk w La Chapelle Aux-Saints, w La Quina, cro-magnońska oraz czaszka i piszczcie z La Ferrasie.
Sekcja antropologiczna
może służyć za wzór jak z materiału mało
wdzięcznego pod względem wystawowym, jakim są okazy antropologiczne

można urządzić wystawę jednocześnie odpowiadającą
wymaganiom artystycznym i spełniającą swe zadania dydaktyczne.
Całość sekcji antropologicznej stoi na wysokim poziomie.
Wystawienie okazów prehistorycznych jest na ogół skromne zwłaszcza
w porównaniu z bardzo bogatym materiałem, jaki znajduje się w departamencie prehistorycznym.
Sekcja etnograficzna ułożona jest w porządku geograficznym. Wewnątrz każdego kontynentu zastosowano dwa układy: jeden układ syntetyczny, zawierający
dane ogólne i najbardziej charakterystyczne;
drugi
analityczny przedstawiający
szereg zagadnień w sposób bardziej szczegółowy. Idea takich dwóch układów, w zasadzie bardzo słuszna. bo mogąca
dać dużo pod względem dydaktycznym, jest szalenie trudna do wykonania.
Ramy tego artykułu nie pozwalają na rozwinięcie tego zagadnienia, dlatego
tylko zaznaczę, że przedstawienie kultury w sposób syntetyczny przy pomocy kilku czy kilkunastu okazów mogących się pomieścić w jednej czy
dwóch salach wystawowych,
jest z natury swej niewykonalne : zatraca
się całość i ciągłość zagadnienia,
pozostają odrębne przedmioty,
czyli
powstaje fakt najbardziej niepożądany na wystawie muzealnej.
Układ analityczny
w obrębie kontynentów przestrzega zasadniczo
podziału politycznego. Znajdują się w nim rozmaite zagadnienia z kultury
materialnej przede wszystkim, w dużo mniejszym stopniu z kultury duchowej, w zupełnie znikomym z kultury społecznej. Poza układem geograficznym znajduje się sala technologii porównawczej, będąca w stanie organizacji. Wnioskując z jej planu i z osoby organiza tora, którym jest znawca
tej miary co A. Leroi-Gourhan,
winna dać bardzo pouczające naświetlenie
wielu zasadniczych zagadnień kulturowych.
Od sal wystaw stałych wyróżnia się sala wystaw tymczasowych.
Poza możnością rozwinięcia lub
przedstawienia niektórych zagadnień, których nie można przedstawić w salach stałych, jest ona pewnego rodzaju salą eksperymentalną,
dla techniki
wystawienia. Tematy tam przedstawiane są różne, jak np. tematy dwóch
ostatnich wystaw: Madagaskar i arcydzieła Ameryki przedkolumbijskiej.
Ogólnie biorąc wystawieniu okazó~ w Musee de l'Homme można
zarzucić w wielu wypadkach zbyt wielką fragmentaryczność
w przedstawieniu zagadnień przez co tracą one siłę wymowy. Z drugiej strony brak
jest zespołów porównawczych
i ewolucyjnych,
które posiadają ogromną
wartość dydaktyczną.
Z punktu
widzenia
artystycznego
wystawienie
w l\1usee de l'Homme jest przyjemne, niema przetłoczenia,
zachowana
równowaga i harmonia w szafach. Pod względem technicznym jest cały
szereg doskonałych
rozwiązań;
zwłaszcza rozsuwane
manekiny,
jako
podstawki na ubrania, dają świetne wyniki.
Opracowanie
okazów zasługuje na uwagę. Każdy dział posiada
olbrzymią mapę plastyczną kontynentu, umieszczoną pionowo przy wejściu
do niego. Każdy region zaopatrzony jest w ta blicę, na której podane są
Lud.

T.

XXXIX

3'

�ogólne wiadomości
geograficzne,
historyczne,
etniczne,
kulturowe.
Na
tablicy znajduje się również mapa regionu i szereg fotografii dotyczących
krajobrazu, zajęcia, architektury
itp. Wewnątrz szaf mniejsze tablice objaśniają szczegółowiej
niektóre
zagadnienia;
są one często uzupełniane
małe mi mapkami i wykresami; wreszcie każdy okaz względnie grupa okazów, objaśnione są przy pomocy krótkiej i zwięzłej kartki indywidualnej.
Ostatnio w salach wystawowych
zaznacza się wyraźnie tendencja
do reorganizacji
i przegrupowania.
Szereg, szaf zostało już urządzonych
na nowo, szereg ma być zmienionych.
W sumie Musee de l'Homme pozostaje placówką o wysokiej wartości
naukowej i niewyczerpanym
wprost źródłem dokumentarnym
i informacyjnym dla etnologa.
Resumując te zasadnicze
dane o organizacji
muzeów we Francji,
należy podkreślić, że jej myślą przewodnią było stworzenie warunków dla
zachowania bogatej spuścizny kulturalnej i artystycznej Francji oraz wzbogacenia jej przez dorobek pokolenia współczesnego;
następnym zadaniem
jej było udostępnienie tego pełnego dorobku całemu narodowi francuskiemu.
Dlatego w ostatniej reformie muzealnictwa
zaznacza
się tak wyraźnie
dążność do podniesienia
znaczenia
muzeów regionalnych;
przyczynić
się ma do tego system decentralistyczny,
przejawiający się w regionaliźmie
i specjalizacji;
tworzenie
ośrodków etnograficznych
regionalnych
oraz
muzeów zagadnień specjalnych jest tego wymownym wyrazem.
W związku z podniesieniem
znaczenia muzeów prowincjonalnych,
pozostaje troska o odpowiednie
wykształcenie kustoszów, co przejawia się
w wprowadzeniu
obowiązkowych
dyplomów Ecole du Louvre, oraz stworzeniu sieci inspektorów dla utrzymania
kontaktu z Paryżem.
Muzealnictwo
francuskie
ma już za sobą olbrzymie
osiągnięcia
dlatego stawia sobie teraz nowe zadania do wykonania.
ŹRÓDŁA

I BIBLIOGRAFIA
Źródła

W artykule powyższym oparłam się na: badaniach osobistych przeprowadzonych
w Musee de l'Homme i Musee des Arts et Tratidions Populaires, na materiale zebranym na kursie urządzanym
w 1948 r. dla konserwatorów muzeów regionalnych
francuskich oraz na materiale z wykładów
Muzeologii w Ecole du Louvre w latach akademickich
1947/48 i 1948/49.
Ponadto szereg wiadomości
z bardzo cennym naświetleniem
linii przewodniej muzealnictwa
francuskiego,
planów i zamierzeń
największy::h
muzeów udzielili mi łaskawie, w zakresie ogólnej organizacji
muzeów:
prof. G. H. Riviere, dyrektor Musee des Arts et Traditions Populaires,
inspektor muzeów prowincjonalnych,
mgr. Fr. Bourdier szef Service de
museologie des sciences naturelles.

W zakresie muzeów prowincjonalnych
i Musee des Arts et Traditions
Populaires:
prof. G. H. Riviere i pani mgr. Tardieu.
W zakresie Musee de l'Homme:
prof. A. Leroi-Gourhan,
vlcedyrektor tegoż Muzeum.
Za ich uprzejmość daleko idącą niech mi wolno będzie złożyć na tym
miejscu gorące wyrazy podziękowania
i wdzięczności.

)

.,

,

Bibliografia
Annuaire des Musees de France. Paris 1946.
Annuaire de Museum National d'Histoire
Naturelle pour l'annee
1943. Paris.
Annuaire du Museum National d'Histoire
Naturelle pour l'annee
1946. Paris.
Decret nr. 48-734
du 27. IV. 1948 relatif a l'organisation
d'un
service national
de museologie des sciences na turelles. J oumal Officiel
de la Republique
Fran~aise 28. IV. 1948.
Vergnet-Ruiz,
Jean,
Nouveau
Statut
des Musees de Province.
Bulletin des Musees de France, Avril 1946.
Salles Georges, The Museums of France. The Museum Journal,
Vol. 47, Nr. 4, July 1947.
Riviere G. H., Recherches et musees d'ethnographie
franpise
depuis
1939· Man, 1947" 2.
Riviere G. H., Musee des Arts et Traditions
Populaires.
Bulletin
des Musees de France. Juillet 1946.
Riviere G. H., Un Musee-Laboratoire:
Ie Musee des Arts et Traditions Populaires
(Paris).
Extrait: Archives Suisses des Traditions
Populaires. Tome XLIV (1947).
Zarządzenie
i przepisy wewnętrzne dotyczące Musee de l'Homme:
Le Musee de I'Homme.
Organisation
generale du Musee de I'Homme.
20. II. 1942.
Musee de I'Homme,
Reglement
pour Ie Secretariat.
IV. 1942.
Musee de I'Homme,
Disciplines
generales.
Securite,
IV. 1942.
Musee de I'Homme, Disciplines generales. Salles publiques. IV. 1942.
Musee de I'Homme,
Reglement
pour Ie personnel gardien et la
caisse. Avril, 1942.
Musee de I'Homme, Disciplines generales. Reglement pour Ie personnel des Departemcn ts et Services et Avril 1942.
Musee de I'Homme, Note de Service Nr 50. Departement
de Technologie comparee 29 mai 1939.
Musee de l'Homme, Reglement de la Phototheque.
Dons et Depots.
2. XI. 1943.
Musee de I'Homme, Reglement de la Phototheque.
Entree et Enregistrement.
Musee de l'Homme,
Reglement
du Departement
d'Ethnologie
Musicale 22. V. 1942.
31*

�LUDOZXAWSTWO

I OCHRONA

KULTURY

LUDOWEJ

3) Fryburg
(Ordo
d'etudes missionaires).

W SZWAJCARII
1.

Artykuł mmeJszy jest rozwinięciem referatu wygłoszonego na Walnym Zgromadzeniu
Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego
w Lublinie
w styczniu r. 1947.
Nie referuję w nim szwajcarskich naukowych prac etnograficznych,
gdyż to przekraczałoby
zakreślone ramy, natomiast
obszerniej traktuję
takie dziedziny, jak: muzealnictwo
etnograficzne,
działalność Szwajcarskiego Towarzystwa
Ludoznawczego,
oraz ruch związany
z ochroną
kultury ludowej w Szwajcarii.
Zebrane przeze mnie dane, oparte na bezpośredniej
obserwacji,
~ także na podstawie otrzymanej literatury lub sprawozdań etc., odnoszą
się do roku 1946, niektóre zaś do la t jeszcze nieco wcześniejszych.
Na tym miejscu pragnę gorąco podziękować tym wszystkim, którzy
~możliwili mi wyjazd i pobyt w Szwajcarii, a przede wszystkim tym Szwajcarom i Polakom, którzy okazali mi wiele życzliwości i pomocy w zapoznaniu się ze szwajcarskimi pracami ludoznawczymi.
2.

Etno logia

i e tn o g rafia

l) Genewa

(Faculte

4) Z uryc h (Philosophische

Zurych

(Faculte

5) Bazylea

'I

et Sociales) l.

des Lettres).

Prof. jean Gabus, dyrektor Muzeum Etnograficznego
w Genewie,
etnogeograf, wykładał obok geografii etnologię (np. pierwsze stadia cywilizacj i etc.).
l Celowo pozostawiam miejscowe nazwy wydziałów, gdyż dają one pojęcie
o języku wykładowym.
2 Na ogół katedry etnologii w Szwajcarii nie posiadały specjalnych asystentów.
Liczba studentów specjalizujących się w etnologii i etnografii wynosiła np. u prof.
W. Speisera w roku 1946 dwunastu studentów.

(Philosophische

Prof. A. Steinmann
Południowych, prowadził
prac oraz wycieczki.

Prof. Eugene Pittard,
dyrektor Muzeum Etnograficznego
w Genewie, wraz z docentem panią M. Lobsiger-Dellenbach
wykładali obok
antropologii
również etnologię ogólną, przede wszystkim ludów pozaeuropejskich, z uwzględnieniem
kultury materialnej,
duchowej i społecznej.
Ćwiczenia i demonstracje odbywają się w Muzeum'Etnograficznym
I.
2) Neuchatel

Theologorum.

Institut

Fakultiit

I)

1.

Prof. Richard Weiss wykładał główne dziedziny etnografii ze szczególnym uwzględnieniem
folkloru Szwajcarii
(wierzenia,
przesądy,
magia
ludowa), a także budownictwo
wiejskie.
Ćwiczenia dotyczyly wprowadzenia
w literaturę ludoznawczą oraz
metody badań.

w uni we rs y te ta c h

des Sciences Economiques

i Ordo

Prof. Wilhelm
Schmidt
prowadził
wykłady z etnologii
dotyczące np. religii, kultury pierwotnej środkowo-azjatyckich
ludów pasterskich, ras i ludów Zachodu w czasach prehistorycznych
i historycznych,
albo też np. spośród zagadnień etnografii szwajcarskiej wykladał o ludowej
chacie szwajcarskiej, jej budowie i znaczeniu w gospodarce i społeczeństwie.
Docent dr j. Henniger wykładał np. zagadnienia rodziny u ludów
semickich i hamickich.
Prof. Wilhelm Koppers miewa gościnne wyklady z etnologii.

Wstęp

Wykłady z etnologii i etnografii koncentrują
się przede wszystkim
przy katedrach uniwersyteckich
w pięciu ośrodkach.
W roku akademickim
1946/47 odbywały się następujące
wykłady
z etnologii i etnografii:

Philosophorum

Fakultiit

II).

wykładał kulturę megalityczną
Azji i Mórz
też ćwiczenia etnologiczne, omówienia nowszych

(Philosophisch-Historische

Fakultiit).

Prof. Felix Speiser wykładał etnologię ogólną, kulturę Mórz Po-'
łudniowych oraz prowadził odnośne ćwiczenia.
Docent dr Paul Geiger wykładał obyczaje szwajcarskie, biorąc za
podstawę mapy atlasu ludoznawczego.
Raz na miesiąc odbywały sięwspólne seminaria,
tzw. Volkskundliches
Kriinzchen,
w których oprócz
niego brał udział prof. dr Ranke (językoznawca
i historyk literatury)
oraz prof. dr H. G. Wackernagel, paleograf i prof. dr Karl Meuli - filolog
i religioznawca.
Docent dr Alfred Buhler wykładał prymitywną
technikę i jej znaczenie dla badań dziejów cywilizacji oraz prowadził ćwiczenia etnologiczne.
3. Instytuty
Anthropos
Institut
(Institut
Anthropos).
Dyr. prof. dr Wilhelm Schmidt. Adres: Posieux - Froideville.
W odległości około 10 km od Fryburga znajduje się od r. 1938 dawny
wiedeński Katolicki Instytut (,AnthropoSl), w którym kierownicze stano-

li

1 Wydział Filozoficzny I odpowiada naszym wydziałom humanistycznym, zaś:
Wydział Filozoficzny II - wydziałom matematyczno-przyrodniczym,

�I

I.~
11

wiska zajmują wiedeńscy etnologowie prof. Wilhelm Schmidt i prof.
Wilhelm Koppers.
Instytut posiada ogromną bibliotekę, obejmującą
prace etnograficzne i nauki pomocnicze.
Spośród Polaków pracujących w Instytucie należy wymienić autora
prac etnograficznych
dr Teofila Chodzidlę.
Wydawnictwa:
czasopismo (,Anthropos'), Etnologische
AnthroposBibliothek, Linguistische Anthropos Bibliothek.
Institut
d'etudes
missionaires
(Instytut
Wiedzy Misyjnej).
Fryburg. Uniwersytet, Wydział Teologiczny.
Instytut ma służyć specjalizującym
się w odnośnej gałęzi wiedzy
i pragnącym uzyskać dyplom, a także misjonarzom, duchownym i laikom
obu płci i przyjaciołom misji, którym pragnie ułatwić badanie ośrodków
misyjnych.
Kurs Instytutu,
stanowiący
dodatkowe
studium
uniwersyteckie,
trwa cztery semestry i między innymi obejmuje zagadnienie
etnologii,
ze szczególnym uwzględnieniem
zagadnień religii.
Wobec tego, że służy celom specjalnym, omawiam go przy odrębnych instytutach.
zylei).

Schweizerisches
Tropeninstitut
(Instytut Tropikalny
Dyr. prof. R. Geigy. Adres: Basel, Stapfelberg 7.

w Ba-

Spośród instytucyj o charakterze
naukowo-badawczym
należy wymienić Instytut Tropikalny,
założony w Bazylei w r. 1944. Celem jego
jest badanie właściwości fizycznych i kulturalnych
ludów tropikalnych
i subtropikalnych.
Instytut Tropikalny
prowadzi na Uniwersytecie
w Bazyl~i swój
specjalny ogólny kurs tropikalny, na którym profesorowie, docenci i inni
obok wykładów i ćwiczeń z zakresu przyrody tropikalnej, geografii, higieny,
chorób tropikalnych etc. mają wykłady z etnografii krajów tropikalnych
(dr G. Holtker), religii (dr H. Dietschy) i z zakresu języków tych ludów etc.
Instytut posiada też własną, związaną z Uniwersytetem klinikę chorób
tropiklanych, a także prowadzi Szkołę Tropikalną, w której młodzi ludzie
od 18-25 lat otrzymują fachowe wykształcenie w zakresie kursu dotyczącego roślin tropikalnych,
cukrownictwa
i handlu, studiując równocześnie etnografię, antropologię i religie krajów tropikalnych.
Poza tym Instytut wydaje czasopismo pt. (,Acta Tropica», pod
redakcją prof. G. Geigy, A. Gigon, F. Spcisera i F. Tschudi, w którym
prace drukują wybitni szwajcarscy i zagraniczni specjaliści. Ukazał się
szereg prac takich autorów, jak: Brugger, Dclachaux, Dietschy, Holtker,
Koppers, Speiser, Pittard i inni.
Z zakresu etnografii i jej pogranicza drukowano prace dotyczące
np. chorób staroperuwiańskich,
których odbicia znajdują się w rzeźbach

ł

tl

ł

~

{

.~

peruwiańskich,
dalej problemu obrzezania na obszarze Mórz Południowych, wpływu kultury polinezyjskiej na Nową Kaledonię, wróżb dotyczących strzałek piorunowych
etc. Poza tym wychodzą (,Supplementa»,
w których drukują się bardziej wyczerpujące monografie.
Badawcze prace Instytutu,
liczni uczniowie szkoły i kursu uniwersyteckiego, misjonarze i inni tam studiujący niewątpliwie przyczynią
się do powiększenia
zbiorów muzealnych
w Szwajcarii,
kontynuując
w ten sposób stare i piękne tradycje zbieraczy.
Należy podkreślić,
iż pracę badawczą
ułatwia przebywanie
na
terenach tropikalnych i subtropikalnych
ponad 35.000 Szwajcarów.
Volkskundliches
Institut
carskie Towarzystwo Ludoznawcze.
4. Muzea

(Instytut

etnograficzne

Ludoznawczy),

zob. Szwaj-

i pokrewne

Przegląd muzeów rozpoczniemy od szwajcarskiego muzeum
graficznego w Bazylei, związanego z miejscowym uniwersytetem.

etno-

Museum
fur
Volkerkunde
und
Schweizerisches
Museum
fur
Volkskunde.
Musee
Ethnographique
et
Musee
Suisse
de Folklore.
Dyrektor - prof. dr Felix Speiser. Kustoszdoc. dr Alfred Buhler, asystent - dr H. G. Bandi.
Powstanie tego największego pozaeuropejskiego
muzeum etnograficznego w Szwajcarii sięga lat 1828-1837,
gdy kupiec Lukas Vischer
'" czasie swej podróży do Ameryki Środkowej zgromadził cenne meksykańskie zabytki, spośród których np. kamienne i gliniane rzeźby figuralne
stanowią chlubę tego zbioru.
Pozaeuropejskie
zbiory muzeum stopniowo, lecz nieustannie
powiększają się, dzięki młodym ludziom, którzy zgodnie z bazylejską tradycją
po skończeniu swych studiów odbywają podróże po świecie. Poza tym
zbieranie obiektów etnograficznych
staje się też pewnym pożytecznym
zwyczajem, gdyż łączy się ściśle ze szlachetną ambicją, aby zgromadzone
zbiory ofiarowywać swemu rodzinnemu miastu.
Spośród licznych darów kupców wymienić należy cenne obiekty
sztuki ze wschodniej Azji.
Pierwszym organizatorem
i prezesem komisji opiekującej się zbiorami był anatom i antropolog prof. Julius Kolemann;
prócz niego do
powiększenia zbiorów przyczynili się również bazylejscy lekarze i przyrodnicy, geologowie, zoologowie i inni. Powstanie powyższych kolekcji
wiąże się ściśle z Uniwersytetem w Bazylei, toteż tu w roku 1894 ukazują się pierwsze (,Mitteilungen der Ethnographischen
Sammlung der
Universitat Basel».
Zbiory napływają
z różnych stron świata, dostarczane
między
innymi przez dra Rudolfa Holtza, dra Paula i Fritza Sarasinów z Egiptu,

�a także dalsze zbiory ze znakomitej wyprawy na Cejlon i Celebes. Następnie geologowie bazylejscy z drem A. TobIerem na czele przywożą
okazy muzealne z Sumatry i Cejlonu itd.
Najlepiej rozbudowany
w Muzeum dział Oceanii zasilają swymi
zbiorami F. Sarasin - okazami z Nowej Kaledonii, F. Speiser - z Nowych Hebrydów, Nowej Brytanii i Nowej Gwinei, E. Paravicini - z wysp
Salomona, A. Buhler - z Nowej Irlandii i wysp Admiralskich i P. Wirtz z Nowej Gwinei.
Wobec tego, iż jednym z zadań Muzeum było zobrazowanie
rozwoju kultur świata, wprowadzono
też zorganizowany
przez Sarasinów
dział prehistoryczny,
ilustrujący
analogie między europejskim
okresem
kamiennym a współczesnymi kulturami ludów pozaeuropejskich,
żyjących
w okresie kamienia.
Zarząd
Muzeum
szczególnie
podkreśla
celowość wprowadzenia
tego działu.
Organizacją
zbiorów zajęli się Fritz Sarasin (Indonezja,
Melanezja
i dział antropologii)
oraz prof. Rutimeyer
(Afryka i ludy polarne).
Rząd sz..yajcarski w ciągu szeregu lat subsydiuje pozaeuropejskie
wypra wy badawczo-muzealne.
W r. 1914 celowo, ze względów porównawczych,
został do Muzeum
przyłączony dział etnograficzny, obejmujący etnografię europejską, a w szczególności szwajcarską. Twórcą tego działu jest prof. E. Hoffmann-Krayer.
Wobec wzrostu zbiorów już w roku 1913 przystąpiono
do budowy
nowego gmachu, a w roku 1917 muzeum zostało otwarte.
W roku 1944 w poszczególnych
działach
pracowali
następujący
specjaliści: dział prehistorii - E. Paravicini, Indie, Cejlon, Chiny i japonia - red. Staechlin,
Indonezja - dr A. Buhler, Afryka, Melanezja,
Polinezja - prof. F. Speiser, Ameryka, ludy polarne - dr H. Dienst,
Europa -'- dr K. Buhler, dr P. Geiger, R. Iselin,
dział etnografii dr R. Bay.
Organizacja

zbiorów

I

j

i

il

L

j

l

\j

Układ
zbiorów
jest taki, iż zwiedzający rozpoczyna na parterze
o'd Chin i japonii,
dalej przez Indie Przednie, Celjon i Indochiny dochodzi do porównawczej
sali rolnictwa, komunikacji
lądowej i wodnej
oraz tkactwa, następnie ogląda Indonezję.
Na I piętrze Nowa Kałedonia,
Australia,
Melanezja,
Polinezja
i Ameryka, na II piętrze - starożytny Egipt, Egipt współczesny, Afryka,
ludy polarne i prehistoria.
III piętro zajmuje etnografia Europy, ze szczególnym uwzględnieniem Szwajcarii.
W dziale tym w salach wystawowych uwzględniono tkactwo, transport i komunikację i instrumenty muzyczne, zaś bogaty zbiór przedmiotów
obrzędowych
obejmuje liczne oryginalne maszkary naturalnej
wielkości,
maski, ubiory trzech króli, przedmioty magiczne, wota woskowe i żelazne,
następnie ludowo-kościelne
przedmioty
obrzędowe
i medycynę ludową.
Osobną grupę stanowią żydowskie przedmioty kultowe.
Dla zilustrowania stanu posiadania Muzeum podaje ilości obiektów
w poszczególnych działach z roku 1942:
I
II a
II b
II c
lId
Ile
III
IVa
IVb
IVc
Va
Vb
Vc
VI
VII

i ekspozycja.

Obecnie muzeum to jest całkowicie zorganizowane
na zasadach
naukowych. Dąży ono do tego, aby dać w szerokim zarysie przegląd rozpowszechnienia
i rozwoju kultury na różnych stopniach.
Została tu przyjęta zasada geograficznego
układu zbiorów, przy
którym dąży się do tego, aby kulturę określonego ludll zobrazować w możliwie doskonały sposób, traktując ją odrębnie.
\Vyjątek został zrobiony dla działu uprawy roślin, transportu lądowego i wodnego oraz dla tkactwa, które to działy są potraktowane
porównawczo.
W związku z tym układem niezmiernie bogato przedstawia się hala,
w której zgromadzono
szereg oryginalnych łodzi pozaeuropejskich.

Wobec tego, iż środki Muzeum i miasta nie pozwoliły na równomierne potraktowanie
wszystkich kontynentów
i terenów, trzeba było
stworzyć kolekcję dydaktyczną,
która by mogła ilustrować
wszystkie
kultury i kontynenty w ich najbardziej
charakterystycznych
wytworach.
Niektóre jednak tereny zostały szczególnie uwzględnione,
tak że obecnie
Indonezja i Melanezja są tak poważnie reprezentowane,
iż w badaniach
porównawczych
dzięki nim Bazyleja zajmuje jedno z czołowych miejsc
w Europie.

"

Zbiór prehistoryczny
- 21·°43
Cej lon - Indie Przednie
1·°45
Indochiny, kraje Himalajów1.534
Archipelag Malajski
7.601
Chiny, japonia
1.765
Azja Przednia
585
Afl'yka
9.190
Ameryka Północna
835
Ameryka Środkowa
1.668
Ameryka Południowa
5·594
Australia
641
Melanezja
- 12.155
Mikronezja i Polinezja
831
Europa
- 16.640
Ludy polarne
829
Zbiór antropologiczny
1·3°5
---_.-:..-:

�49°

491
Podział
Zbiory

wewnętrzny
muzealne

zbiorów.

są podzielone

na następujące

działy

Kraje są wydzielone kolorami (np. ludy
Afryka - zielona, Australia i Oceania d) Książkowy katalog miejsca przechowania
e) Kartkowy katalog rzeczowy, o wymiarze
rubrykowany), posiada tylko dwie linie przecinające
f) Inne katalogi powstają w zależności od
karta,

1:

I. Prehistoria,
która
obejmuje
tylko europejską
prehistorię
z uwzględnieniem okolicy Bazylei. II. Azja, III. Afryka, IV. Ameryka,
V. Morza Południowe, VI. Europa, VII. Antropologia.
Poszczególne tereny są oznaczone literami
Indie Przednie
i Cejlon II a, Indochiny
nocna - IVa itd.
Każdy

z wymienionych

działów

posiada

obok cyfr rzymskich np.
II b, Ameryka Półcztery katalogi:

a) Książkowy katalog bieżący wpływów, do którego pod jednym
numerem są wpisywane całe zbiory lub nabytki z wykazaniem i podkreśleniem zbieracza lub sprzedawcy i ceny zakupu. Jest to pierwsze stadium
inwentaryzacji
przedmiotów.
W wymienionym katalogu wpływów są dla każdej kolekcji podane
bieżące cyfry i numery katalogu głównego; odnośne akta noszą ten sam
numer, co katalog wpływów bieżących.
Katalog wpływów posiada następujące
rubryki na stronie formatu 22 X 34:
Nr
bież.

Nr
aktów

Nazwisko i mIejSCe
zamieszkania nad·
syłającego

Przedmiot
i pochodzenie

Liczba
okazów

Data

Uwagi

b) Książkowy katalog numerów, do którego jest wpisywany wpływający obiekt pod numerem bieżącym z podaniem pochodzenia przedmiotu
oraz nazwiska zbieracza lub ofiarodawcy.
c) Kartkowy katalog główny. Kartki tego katalogu o wymiarze
X 15.5 cm, wypełniane dla każdego przedmiotu oddzielnie, nie są rubrykowane i nie mają napisów. Dwie z lewej strony u góry przecinające się
linie są jedynym rozgraniczeniem
treści.
20

Nad linią z lewej strony u góry przechodzi bieżący numer inwentarza, w prawo po środku nad linią - dane geograficzne, kraj, prowincja,
ewentualnie plemię lub naród. U góry z prawej strony nad linią dokładna
miejscowość. Z lewej strony pod linią dane o fotografii, a także miejsce
znajdowania się przedmiotu napisane ołówkiem na lewym brzegu karty.
U dołu - zbieracz i ofiarodawca. Na prawo od linii, w środku - opis
obiektu z podaniem wymiarów i rysunek lub fotografia.
Ka talog główny do r. 1947 został opracowany geograficznie tylko
dla Szwajcarii.
1

Ze sprawozdania l'vluzeum z roku 1944.

,I

arktyczne kremowa
różowa itd.).
obiektów.
16 X lO cm (również nie.
się z lewej strony u góry.
potrzeb.

Istnieje też osobna kartoteka dubletów.
Każdy dział posiada przy tym własne archiwum, zawierające wszelkie
akta odnoszące się do danego przedmiotu; znajdują się one pod numerem
bieżących wpływów w osobnych kopertach.
Muzeum posiada bibliotekę i ibiór licznych ilustracyj.
Zbiory znajdują się w dziale wystawowym i w bogatych magazynach,
niestety są stłoczone z braku miejsca. Muzeum posiada także szereg modeli.
Wydawnictwa
«Bericht
Verhandlungen

Muzeum

Etnograficznego

uber
das
Basler
der Naturforschenden

w Bazylei.

Museum
fur
Volkerkunde».
Gesellschaft in Basel.

Sprawozdania
wymienione ukazują się co roku. Do roku 1941 redagował je Fritz Sarasin, następnie Felix Speiser.
Na treść wymienionych
sprawozdań,
ukazujących
się regularnie
od przeszło 20 lat, składają się: wiadomości o charakterze organizacyjnoadministracyjnym,
następnie
kolejno omówienie
zabytków
wszystkich
geograficznych
działów muzeum wielokrotnie
ze szczegółową analizą
naukowej wartości zabytkowych
przedmiotów
oraz opisem odnośnych
obyczajów z podaniem licznych fotografij etc.
Należy podkreślić, iż w każdym dziale geograficznym nabytki są
opisywane przez odpowiedniego
specjalistę, kolejno według zagadnień,
a więc np. Europa: rolnictwo, rybołówstwo itd.
Poza tym osobno, w ramach poszczególnych działów, wymienieni
są wszyscy ofiarodawcy i ich liczba.
To samo dotyczy biblioteki i zbiorów fotograficznych.
(,Fuhrer

d urch

das

Museum

fur

V olkerkunde

Basel».

Już od roku 1929 wychodzi seria bogato ilustrowanych naukowych
przewodników po określonych działach Muzeum w ramach geograficznych
zasięgów.
Przewodniki te są opracowywane przez tak wybitnych specjalistów,
jak np. F. Sarasin (Cejlon, Indie Przednie i kraje Himalajów, Australia,
Syjam, Celebes i inne), P. Wirtz (Nowa Gwinea, Borneo i inne), L. Rutimeyer (Egipt starożytny, ludy polarne i Syberia), E. Paravicini (Jawa,
Sumatra i inne), F. Speiser (Nowe Hebrydy i wyspy Santa Cruz, Ameryka
Północna i inne).

�492

493

Przewodniki
te dają wstęp dotyczący danego ludu czy kultury
o charakterze historyczno-geograficznym,
następnie opisy życia tubylców
i wszystkich działów gospodarki z nawiązaniem
do przedmiotów
muzealnych.
Niektóre numery przewodników
są poświęcone zagadnieniom
specjalnym np. stylom w sztuce Mórz Południowych,
rolnictwu ujętemu
porównawczo itp.
Obszerniejszy numer przewodnika wydany w r. 1939, został poświęcony wprowadzeniu w Muzeum Etnograficzne w Bazylei, a więc po omówieniu zadań muzeum oraz pOjęć «Natur-)} i &lt;,Kulturvolker», pojęcia etnologii, prehistorii i ludoznawstwa,
dziejów muzeum, oceny ludów pozaeuropejskich
przez Europejczyków
oraz po poruszeniu
sprawy sztuki,
kultury, teorii etnologicznych i rozprzestrzeniania
się ludności, przechodzi
autor do omówienia poszczegóJnych elementów kultury, według następujących problemów: 1. Człowiek i świat materialny
(kultura materialna);
II. Człowiek w obcowaniu
z człowiekiem (socjologia: wojna, stosunki
prawne, pieniądz); III. Człowiek i świat niematerialny
(religia, sztuka,
wiedza).
Barwne
ilustracje
z opisem.
Oprócz publikacyj książkowych
wydaje Muzeum tekturowe tabliczki, formatu przewodnika,
na których
przedstawione są ciekawsze obiekty muzealne z działu kultu i magii w medycynie ludów egzotycznych.
Ilustracje te, oprawne w celofan, znajdują się podobnie jak i przewodniki umieszczone w salach do dyspozycji zwiedzających.
Z jednej strony tabliczki znajduje się barwna ilustracja przedmiotu,
z drugiej opis przedmiotu
z podaniem wymiarów i popularno-naukowe
opracowanie danego zagadnienia wraz z podaniem ważniejszej literatury
ub aktów muzealnych.
W ten sposób np. są opracowane:
bożki chorób, demony chorób,
figury ofiarne, fetysze lekarskie etc.
Wartość Muzeum Etnograficznego
w Bazylei podnoszą liczne wykła·dy naukowe, oprowadzanie
po zbiorach oraz popularyzacja
zagadnień
naukowo-muezalnych
dzięki publikacjom
w postaci przewodników
ilustrowanych po różnych działach w cenie 25 centów.
Muzeum w Bazylei stanowi w Szwajcarii jedną z najpoważniejszych
placówek naukowo-popularnych,
o wartości której decydują nie tylko bogate zbiory, lecz również wysoki poziom organizacji wewnętrznej i metody naukowej pracy terenowo-muzealnej.

/

·z zakresu ceramiki pokazano próbki cegieł, ręczne formy do ich wyrobu,
różne stadia obróbki gliny, starą technikę spiralną, fotografie rąk garncarza przy pracy, piece do wypalania cegieł, cegły jako element konstrukcyjny
i dekoracyjny w architekturze,
antyczne terrakoty rzymskie i renesansowe
dachówki, dalej garncarstwo, a więc koło garncarskie i jego rozwój, polewy,
rodzaje naczyń glinianych
europejskich
i pozaeuropejskich,
fotografie
egipskich warsztatów ceramicznych,
europejska majolika, fajans, porcelana, kafle itd.
Na wystawie z ·zakresu mebli dano np. przegląd rozwoju odnośnych
narzędzi do ich wyrobu, jak siekiera, piła, strug itd. oraz materiałów, jak
np. drzewo, metal, szkło, dalej rozwój konstrukcji mebli, np. rozwój stołu
do pisania. Dano tu przede wszystkim ilustracje różnych form pisania,
tabliczki woskowe służące do tego celu, starożytne pulpity etc.
Przy wystawie rozwoju łóżka dano np. ilustracje różnych form spania
u nomadów, u ludów pasterskich i rolniczych na terenach europejskich
i pozaeuropejskich,
dalej różne formy podpórek pod kark u ludów egzo
tycznych, różne formy łoża w świecie starożytnym,
w średniowieczu łoża
wiejskie i dworskie, alkowy itd. ze szczególnym uwzględnieniem form występujących w Szwajcarii.
Wystawa dotycząca
rozwoju stołu obejmowała
takie problemy,
jak stół bez krzeseł u ludów pierwotnych w Azji, Egipcie, Grecji i Rzymie,
wiejski europejski stół prymitywny, stół w średniowieczu, w okresie baroku,
w stylach: Ludwik XIV, XV, i XVI, Empire, Biedermeier, stół współczesny, wiejskie i miejskie europejskie formy stołu, sposób siedzenia przy
stole, szuflady itd.
Wystawa dotycząca pierwotnych
technik tkackich dawała na tle
porównawczym przegląd nici, przędziwa, iglic np. z kości, drzewa kolców,
z ości ryb, z brązu, sposobów plecenia, tkania itd., dawała też pojęcie
o technikach plecionkarskich
i tkackich z epoki kamiennej.
Wystawy opracowują wybitni specjaliści, np. wystawę tkactwa opracował prehistoryk dr Emil Vogt, specjalista od zagadnień tkactwa prehistorycznego.
Publikacje.
Muzeum wydaje małe przewodniki
wszystkich wystaw. Mają one charakter wprowadzający
w dane zagadnienie, przytym
dokładnie objaśniają wystawione przedmioty, ich rozwój etc.

Dyr. B. von

Muzeum Przemysłowe w Bazylei urządziło też w gmachu Uniwersytetu we Fryburgu w roku 1946 wystawę obejmującą liczne fotografie
budownictwa ludow-:go ułożone według kantonów.

Muzeum to urządza zmienne wystawy, poświęcone różnym zagadnieniom związanym z wytwórczością ludową, a więc np. na wystawie

Zurych.
Die
Sammlung
fur
Volkerkunde
der
Universi ta t Z u ri c h (Zbiory Etnograficzne
Uniwersytetu
w Zurychu).
Dyr.
prof. dr A. Steinmann. Konserwator dr Elsy Leuzinger.

Bazylea
Griiningen.

Gewerbe

Museum

(Muzeum

Przemysłowe).

�495

494

brisy, wyroby metalowe, meble, zegary, monety i medale, instrumenty
muzyczne, znaki władzy publicznej, rzeźby, zabytki o charakterze prywa.
tnym, sprzęty domowe, gry i zabawy, stroje i sprzęty przynależne, tekstylia,
narzędzia, broń, uniformy i inne zabytki wojskowe, wykopaliska.
Poza tym Muzeum posiada bogatą bibliotekę, zbiór fotografij i reprodukcyj etc. oraz archiwum zabytków historycznych.
Z zakresu etnografii znajduje się tu szereg bardzo cennych okazów,
a więc np. ludowa ceramika, meble, instrumenty
muzyczne, rzeźby, zabawki, tkaniny itd.
Poza tym (,Archiv fUr historische
Kunstdenkmaler»
zawiera usystematyzowane
według kantonów
spisy zabytkowych
budowli, również
i ludowych z całej Szwajcarii.

Muzeum to bezpośrednio związane z Uniwersytetem
i jemu podlegające znajduje się w gmachu Uniwersytetu. Zostało ono założone w 1888 roku
dzięki licznym darom i depozytom, oraz przede wszystkim dzięki wysiłkom
Towarzystwa
Geograficzno-Etnograficznego.
Dyrektorami zbiorów kolejno byli: prof. dr O. Stoli (1888-1899).
prof. dr R. Martin (1899-191 I), prof. dr H. j. Wehrli (1911-1941).
Zbiory były gromadzone przede wszystkim pod kątem ich walorów
naukowo-dydaktycznych,
ZWracano więc uwagę na jakość obiektów, nie
zaś na ilość.
Muzeum obejmuje cenne zbiory pozaeuropejskie
ułożone w salach
według następującej
kolejności: Afryka, Melanezja, Australia i Oceania,
Indonezja, japonia,
Indie, ludy polarne, Ameryka Chiny.
Wymienione zbiory są naukowo opracowywane i wystawione według
zasady geograficznego
podziału
z uwzględnieniem
rozwoju niektórych
kultur, a także problematyki
wysuniętej w odnośnych pracach, np. zbiory
z Indii w związku z panującymi
tam odmianami
religii itd.
. Ilość obiektów w muzeum wynosiła w roku 1942 - 16.000. Lokal
muzeum jest zbyt szczupły.
.
Muzeum publikuje swoje prace naukowe i sprawozdawcze w wydawnictwach (,Geographisch-Ethnologische
Gesellschaft,) w Zurychu.

Działalność
Muzeum.
Muzeum prowadzi ożywioną działalność
naukowo-badawczą
i orga-rrlzacyjno-muzealną,
dydaktyczno-społeczną
i wydawniczą, wymianę wydawnictw, utrzymuje kontakty z innymi muzeami
oraz prowadzi propagandę
w postaci licznych wykładów, reportaży ra·
diowych etc., obejmujące Zurych i inne miasta.
Poza tym blisko współpracuje
z Uniwersytetem
w zakresie prac
naukowych i dydaktycznych.
W Muzeum odrabiają praktykę liczni pra·
cownicy naukowi.
W Muzeum odbywają ·się wystawy zmienne. Został nakręcony film
ilustrujący zbiory muzealne i pracę Muzeum.
W roku 1944 Muzeum zwiedziło około 50.000 osób.

Zurych.
Landesmuseum
(Muzeum
Krajowe).
Dyrektor
dr F. Gysin. Wicedyrektor dr K. Frei (Dział ceramiki). Konserwatorzy
dr E. A. Gessler, prof. dr E. Vogt (Dział prehistoryczny),
dr D. W.
H. Schwarz (Dział numizmatyki).

Wystawa
Muzealnictwa
Szwajcarskiego.
Z inicjatywy
dyrekcji Muzeum i Związku «Verband der schweizerischen Altertumssammlungen,) komitet złożony z przedstawicieli
różnego typu muzeów szwajcarskich urządził w roku 1939 na Wystawie Krajowej pawilon poświęcony
zagadnieniom
szwajcarskiego
muzealnictwa,
co pozwoliło na uzyskanie
generalnego przeglądu stanu muzeów.
Wystawa ta ilustrowała ilość i charakter muzeów, ich potrzeby i dokonania oraz znaczenie ich w życiu duchowym kraju.
P u b Ii k a cj e M u z e u m. «Zei tschrift fUr schweizerische Archeologie
und Kunstgeschichte')
oraz roczniki muzealne pt. «jahresbericht,).
Ilustrowane roczniki te obok przyczynków o charakterze naukowym
zawierają sprawozdania
z prac administracyjno-organizacyjnych,
z działalności Szwajcarskiego Związku Kolekcji Zabytków (Verband der Schweizerischen Altertumssammlungen),
mi.stępnie kolejno
nowe nabytki ze
wszystkich działów.

Cały personel Muzeum
wraz z dozorcami
i służbą pomocniczą
liczy 45 osób.
Zbiory Muzeum dotyczące kultury Szwajcarii, wynoszące w roku 1946
ponad 25.000 obiektów, znajdują się w ogromnym wielopiętrowym i kilkuskrzydłowym gmachu.
Cele i zadania
Muzeum.
Sprowadzają się one do pogłębionych
i współcześnie rozbudowanych
założeń wypowiedzianych
w r. 1890 jako
ccl, do którego ma dążyć Muzeum:
(,Bedeutsame vaterlandische
Alterturner geschichtlicher
und kunstgewerblicher
Natur aufzunehmen
und
planmassig geordnet aufzubewahren').
Wobec tego, iż kultura ludowa całej Szwajcarii nie była w żadnym
z dotychczasowych
muzeów zgromadzona
i systematycznie
wystawiona,
zamierza Landesmuseum
w projektach swojej dalszej działalności równolegle z dotychczasowymi
działami zorganizować
szwajcarski zbiór etnograficzny.
:Muzeum posiada rozbudowany
dział prehistoryczny,
dział średniowieczny, w którym wyróżniono kolejno: części budowli (odrzwia itp.),
szkło, malarstwo na szkle, ceramikę, malarstwo, rysunek, grafikę i exli-

Zurych.
Kunstgewerbemuseum
(Muzeum
stycznego). Dyr. I tten. Adres: Ausstellungstrasse
60.

Przemysłu

Arty-

Muzeum istnieje od roku 1875. Posiada ono zbiory z zakresu rzemiosł
przemysłu artystycznego.

··1
..~.

�497
Muzeum odgrywa poważną rolę kulturalną dzięki temu, iż tu w dużej
mierze koncentrują się poczynania w zakresie popierania rozwoju rzemiosł
i przemysłu artystycznego,
częstokroć związane z kulturą ludową.
W Muzeum

odbywają

się liczne

Poza tym bardzo poważną
stawy zmienne, w których udział
związki, szkoły, artyści itd.

odczyty,

pokazy

i posiedzenia.

rolę odgrywają liczne urządzane
biorą muzea, biblioteki, archiwa,

tu wyteatry,

Dla zilustrowania
charakteru
tych wystaw można wymienić takie,
jak np. «Lud i Teatn&gt;. Wystawa ta w modelach i ilustracjach przedstawiała
pochodzenie
teatru i różne
jego formy w zależności od epoki i kraju,
a między innymi teatr karnawałowy
i szwajcarski teatr ludowy.
.
Inne wystawy ilustrowały
np. zagadnienie
ludowego malarstwa
na
szkle,
przechowywania
posagu,
zabawek,
plecionkarstwa,
tkactwa,
pisma etc. Zaś odnośnie do terenów pozaeuropejskich
tak}e terna ty, jak:
rzemiosła azjatyckie,
sztuka azjatycka,
kultura Indii, prehistoryczne
rysunki na skałach Połudn. Afryki i sztuka murzyńska, tkaniny indonezyjskie,
pierwotne techniki tekstylne itp.
W 1945 roku została zorganizowana
wystawa poświęcona ochronie
zabytków budownictwa
i sztuki w Szwajcarii.
Publikacje:
stawach.

ficzne)

Muzeum

St. Gallen.
Museum
Dyr. dr H. Krucker.

wydaje

fiir

ilustrowane

Volkerkunde.

przewodniki

(Muzeum

po

wy-

Etnogra-

Początki Muzeum sięgają roku 1878, gdy zostało założone geograficzno-handlowe
towarzystwo,
do którego
zadań
należało
stworzenie
z prywatnych
kolekcyj jednego zbioru etnograficznego.
Muzeum posiada zbiory pozaeuropejskie
i europejskie - w r. 1933
przedmiotów
wynosiła 8.200.
Szczególnie cenny jest zbiór dotyczący narzędzi tkackich do wyrobu
pasków.

liczba

Bern. Bernisches
Historisches
Museum.
(Berneńskie Muzeum
Historyczne).
Dyr. dr R. Wegeli. Wicedyr. i konserwa tor działu archeologicznego - prof. dr D. Tschumi. Konserwator
działu etnograficznego
dr E. Rohrer. Adres: Helvetiaplatz.
~1uzeum to posiada zbiory prehistoryczne,
historyczne
i etnograficzne pochodzące
ze wszystkich części świata.
Początek
działu etnograficznego
sięga roku 1795, gdy rysownik
znakomitego
Cooka - Johann
"Vaber ofiarował berneńskiemu
Muzeum
zbiór cennych przedmiotów z Hawai i Tahiti. Następnie przybywają przedmioty z Ameryki, z indyjskich preryj, Mórz Południowych.

W roku 1902 Muzeum otrzymało fachowe kierownictwo
i najcenniejsze zbiory z Chin i Japonii, dalej z Archipelagu
Malajskiego, z Afryki
(Sierra Leone), z Liberii, ze Złotego Wybrzeża, z południowo-zachodniej
Afryki i z Abisynii, ze Starego Meksyku i Paragwaju.
Jedną z najcenniejszych
pozycyj Muzeum stanowią orientalne
kolekcje H. Moser-Charlottenfels.
Oprócz zbiorów pozaeuropejskich
posiada Muzeum zbiory europejskie, wśród których Szwajcaria zajmuje naj poważniejsze miejsce, reprezentując przede wszystkim kulturę ludową z kantonu Bern.
Znajdują
się tu wnętrza chat, stary młyn wodny, liczne rzeźby,
przyrządy
tkackie, ule itp.
W dziale europejskim
mamy też polską kolekcję kultury ludowej.
Muzeum posiada bogaty księgozbiór oraz rzeczowy katalog kartkowy, ułożony geograficznie.
Publikacje
Muzeum.
('Jahrbuch
des Bernischen
Historischen
Museums in Bern».
Bogato ilustrowany rocznik ten pod nieco zmienioną nazwą ukazuje
się od roku 1894. Na jego treść składają się prace naukowe z zakresu kultury ludów pozaeuropejskich,
a poza tym szczegółowy przegląd i omówienie
nabytków Muzeum według części świata, nabytki biblioteki oraz wymiana
wyda wnictw.
Posiada też Muzeum szczegółowy ilustrowany,
wydany w roku 1923
«Fiihrer durch
die orientalische
Sammlung
H. Moser-Charlottenfels
und die Volkerkundliche
Abteilung».
Bern.
Schweizerisches
zeum Alpejskie) Helvetiaplatz.

Alpine

Museum.

(Szwajcarskie

Mu-

W 1905 roku zostało założone przez berneńską sekcję Szwajcarskiego
Alpejskiego Muzeum Alpejskie.
Obok działów poświęconych
formom gór, klimatowi,
mineralogii
i geologii, faunie i florze Alp itd. stworzono mały dział poświęcony środkom
komunikacji,
budownictwu
oraz gospodarce alpejskiej. Widzimy tu m. in.
modele i plany budowli górskich.
Cenną kolekcję stanowi zbiór alpejskich zabawek dziecięcych,
wykonanych z kości nóg bydła, owiec i świń. Zabawki te przedstawiają
odnośne zwierzęta. Poza tym są tam np. sanki na kościanych płozach, maski
obrzędowe, oraz oryginalne stroje ludowe.
Klubu

Bern.
Schweizerisches
Pocztowe) Helvetiapla tz.

Postmuseum

(Szwajcarskie

Muzeum

W tym samym gmachu co i Muzeum Alpejskie znajduje się Muzeum
Pocztowe (założone w 1907 r.), które w ilustracjach,
modelach i okazach
oryginalnych
przedstawia
dzieje poczty w Szwajcarii.
Lud, T. XXXIX

�499
Widzimy tu np. drzeworyty
nikacji, następnie ilustracje poczty
tonalne.
starych

Muzeum posiada
karoc etc.

Zbiory
carskiego.

oryginalne

te przedstawiają

N euch ateL M usee
Dyrektor - prof. dr Jean

ilustrujące
starożytne
sposoby komuw średniowieczu,
dawne poczty kanokazy środków

pewien

materiał

E thnographiq
Gabus. Adres:

komunikacji

w postaci

do ludoznawstwa

szwaj-

ue (Muzeum Etnograficzne).
Rue du Chateau.

Powstanie Muzeum wiąże się z rokiem 1790, w którym generał de
Meuron. ofiarował miastu kolekcje przyrodnicze
oraz okazy etnograficzne
z Afryki Południowej i Indii.
Zbiory r;ru~eum pochodzą ze wszystkich części świata, ze szczególnym uwzględmemem
Afryki, Oceanii i Ameryki.
Szczególnie cenne kolekcje pochodzą ze starożytnego Egiptu, a ostatnio z Grenlandii,
z której prof. Gabus, autor licznych prac o tym kraju
przywiózł cenne zbiory.
'
Poza tym należy wymienić wspaniałą kolekcję z Angoli, przywiezioną
pr~ez prof. M. Delachaux, i afrykańskie zbiory instrumentów
muzycznych
dające wgląd w zagadnienie
systematyki etnograficznej.
'
. Zbiór ten był opracowywany
przez p. Z. Estreichera,
współpracowmka prof. J. Gabus.
Ukła~ zbiorów muezalnych jest geograficzny. Dużą trudność w uporządkowamu
Muzeum,
którego
kierownictwo
objał prof. J. Gabus
w ro~u 1946, stanowi .za ~ały gmach oraz zbyt szczupły personel naukowy,
w ktorym dyrektor me mIał żadnego asystenta, a tylko dorywczą pomoc
studentów.
Publikacje.
Sprawozdania
roczne Muzeum
Etnograficznego
_
Rappo:t Annuel du Musee EthJlographique
- ukazują się w wydawnictwie
«Bulletm de la Societe Neuchateloise
de Geographie».
Poza tym ówczesny profesor etnologii M. A. van Genepp wydał
w roku 1914 ilustrowany
«Guide Sommaire du Musee Ethnographique».
Prof. Jean Gabus rozwija energiczną działalność w kierunku nawiązywania s~osunków z zagranicą w celu koordynowania
współpracy naukowomuzealnej.
NeuchateI.
Musee
Historyczne
w Neuchatel).

Historique

de

Neuchatel

(~luzeum

.
Spośród obiektów z zakresu historii kultury i sztuki znajduje się tu
meco przedmiotów
~ ludowej kultury szwajcarskiej, jak np. kołowrotki,
kołyski, modele stroJÓW ludowych na lalkach etc.

Genewa.
Musee
d'Ethnographie
de la ville
de Geneve
(Muzeum
Etnograficzne).
Dyrektor
prof. dr Eug;ene Pittard.
Kustosz - doc. M-me dr M. Lobsiger-Dellenbach.
Bibliotekarz
- M-me
R. Sauter. Adres: Genewa, Boulevard Carl Vogt 65-67.
Muzeum to zostało założone około 1900 r. i w znacznym stopniu
zasilane przez prof. E. Pittarda,
który gromadził zbiory w czasie swych
licznych podróży. Posiadało ono w roku 1946 - 22.000 obiektów etnograficznych z całego świata, ze szczególnym uwzględnieniem
krajów pozaeuropejskich.
Bogaty ten zbiór nie mieści się w obecnym dwupiętrowym
gmachu,
toteż przedmioty są tu nadmiernie
stłoczone, co utrudnia
należytą systema tyzację i ekspozycję.
Niektóre zagadnienia,
jak np. metalurgia ludowa w Peru oraz technika ceramiczna
zostały rozmieszczone
planowo oraz opracowane
w ten
sposób, iż załączone mapki dają pojęcie o zasięgu określonych typów narzędzi, a objaśnienia i cytowana li tera tura ułatwiają podejście do danego
problemu.
Muzeum
posiada doskonale
zorganizowaną
bibliotekę,
kartkowy
katalog zbiorów i archiwum fotograficzne,
co umożliwia szybkie otrzymywanie poszukiwanych
materiałów,
fotografij
oraz odnośnej
literatury.
Działalność
Muzeum.
Muzeum
to, dzięki zasługom dyrektora
prof. E. Pittarda
oraz dzięki twórczej i oddanej pracy kustosza M-me
M. Lobsiger-DelIenbach
stanowi żywy ośrodek naukowo-muzealny.
Działalność Muzeum obejmuje też urządzanie
wystaw, np. r. 1945 urządzono
tu wystawę pt. «Tkaniny świata».
Na wystawie t&lt;ejpokazano tkaniny z całej kuli ziemskiej, poczynając
od najbardziej prymitywnych
technik, a kończąc na bezcennych tkaninach
Dalekiego
Wschodu.
Liczne fotografie ilustrowały
technikę
europejską
i egzotyczną.
Muzeum ściśle współpracuje
z Uniwersytetem,
udziela materiałów
do prac uniwersyteckich,
laboratorium
do ćwiczeń ze studentami
na materiale muzealnym,
do konferencyj, do prac szkolnych, udziela instrukcyj
podróżnikom-zbieraczom,
dostarcza materiału
do radia etc.
W roku 1945 w Muzeum Etnograficznym
w Gcnewie odbyło się
pierwsze po wojnie posiedzenie Międzynarodowej
Komisji Sztuki Ludowej (La Commission Internationale
des Arts Populaires).
W tym też roku odbył się w Muzeum szereg naukowych, konferencyJ
i wykładów uczonych szwajcarskich i zagranicznych
wraz z demonstracją
muzyczną itd.
Tematy wykładów dotyczyły np. folkloru muzycznego
Szwajcarii.
(prof. A. E. Cherbulier
z Zurychu
i p. Stocklin z Bazylei),
Rumunii
(prof. C. Brailoil z Bukaresztu),
Eskimosów-Caribous
(prof. ]. Gabus
32*

�500

5°1

i Z. Estreicher), a także np. problemu
schin z Bazylei).

etnologii muzycznej

(prof. H. Hand-

.\

W jednej z sal wprowadzających
wystawiono tu opracowany zbiór
prehistoryczny,
zaopatrzony
w mapę znalezisk. Przedstawiają
one kolejno
epoki czasów prehistorycznych
na podstawie znalezisk z okregu Valais.

Publikacje
Muzeum
Etnograficznego
w Genewie.
Muzeum wydaje szereg publikacyj
o charakterze
naukowo-dydaktycznym;
dotyczą one przede wszystkim zbiorów egzotycznych.
Należy tu wymienić monografie ilustrowane, dotyczące poszczególnych działów zbiorów egzotycznych.
Mamy tu np. artykuł prof. E. Pittarda o cywilizacji starożytnego
Peru oraz artykuł pani M. LobsigerDellenbach
o ceramice, metalurgii
i tkactwie peruwiańskim,
artykuły
poświęcone np. zagadnieniom
masek znajdujących
się w Muzeum, figurynkom z Dahomey itd.
Corocznie ukazują się też ilustrowane sprawozdania
z działalności
Muzeum pt. «Musee d'Ethnographie
- Compte Rendu,&gt;, w którym omawiane są nabytki Muzeum według części świata, wystawy, wykłady, zebrania oraz wprowadzane
reformy.
Lozanna.
zanny).

Musee

du

Vieux

Lozanne.

(Muzeum

Starej

Chur.
Raetisches
Museum
(Muzeum
Retyckie) 1 Dyrektor
dr Joos.
W stolicy kantonu Graubunden,
w prastarym
niegdyś rzymskim
mleSCle, w jednym z najpiękniejszych
zakątków Szwajcarii znajduje się
regionalne
Muzeum Retyckie, posiadające
zbiory prehistoryczne,
etnograficzne i historyczne.
Niestety dział etnograficzny mimo wielu bardzo cennych obiektów
nie daje pojęcia o całokształcie kultury ludowej danego regionu.
Obok kilku urządzonych
wnętrz widzimy tu np. nier:o narzędzi
tkackich, tkaniny i ronny do ich drukowania, rzeźby, wyroby kowalskie,
saneczki na kościanych płozach itd.
Muzea
na wolnym
powietrzu
w postaci urządzonych
zabytkowych budowli spotkać można na różnych terenach Szwajcarii. Landesmuseum w Zurychu posiada spis tych zabytków, poza tym podlegają one
częściowo opiece Landeskulturpflege
w Bernie.

Lo-

Muzeum to założone w 18g8 roku mieści się na wzgórzu, w zabytkowym gmachu w Starej Lozannie.
Zbiory zgromadzone
tam w postaci urządzonego
wnętrza domu
ilustrują życie i prace domowe sprzed paruset lat.
Widzimy w kuchni charakterystyczne
sprzęty gospodarskie, urządzenie jadalni,
salonu etc., a poza tym narzędzia
rolnicze, przyrządy
tkackie, stroje regionalne na modelach lalek, zamki żelazne, lektyki, karoce etc. związane z terenem Lozanny i okolicy.

Szwajcaria
posiada szereg
mieszkają właściciele. Zdarza się,
żone na inny teren. Takie właśnie
obejrzeć w Diablerets i w dolinie

Sion. Musee
de Valere.
Departement
de l'instruction
du canton du Valais (Muzeum Regionalne Kantonu Valais).

Rapperswil.
(Musee
Polskie
w Rapperswilu.

Polskie

publique

zbiory

zabytkowych
chat, w których nadal
iż takie zabytkowe budynki są przewoprzepiękne chaty z roku 1654 mogłam
Saviese.

etnograficzne
Polonais

w Szwajcarii.
Chateau

Rappersvii).

Muzeum

W monumentalnym
starym zamku nad Jeziorem Zurychskim mieszczą się jeszcze dziś pozostałości niegdyś cennych zbiorów polskich, które
przed wojną zostały wywiezione do kraju i w większości spłonęły.
Obok pamiątek po internowanych,
pewnej ilości grafiki, obrazów
i rzeźb znajdują się tam kolekcje etnograficzne, obejmujące okazy kultury
ludowej z Podhala, Śląska, a także ;magazynowane
zbiory z Huculszczyzny
i Polesia.
Są to przeważnie takie obiekty, jak: ceramika, kafle, pisanki, obrazy
na szkle, hafty, łyżniki, skrzynie, spinki i stroje ludowe, a także liczne
fotografie.

Wąskie uliczki prowadzą na wysoką dominującą nad miastem górę,
na której szczycie w starym, do kościoła przylegającym zamku, mieści się
to piękne muzeum. Maleńkie okienka zamku odsłaniają szeroki widok
na doliny i góry.
Muzeum to przede wszystkim odtwarza zabytkowe wnętrza kuchen
i izb mieszkalnych poczynając od XIV do XVII wieku.
Mamy tu doskonały przegląd charakterystycznych
gospodarskich
wyrobów metalowych, rzeźbionych form do wyrobu masła, przQślic, kołowrotków, oraz przepięknych rzeźbionych skrzyń z XII-XV
wieku, dalej
kołyski, żarna itp.
Niezwykle cenną kolekcję stanowi zbiór religijnych rzeźb figuralnych,
z da tą XI i XII wieku.
Niestety w dziale tym brak dos ta tecznej ilości instruktywnych
napisów.

l Podkreślam, iż oprócz poznanych
najważniejszych muzeów lub działów
etnograficznych (z W)jątkiem St. Gallen), omawiam tylko te, które zwiedzałam,
nie wymieniając nawet szeregu innych, mniejszych muzeów, posiadających również
cenne materiały etnograficzne.

.

!
J
.

.

�5°3
Problem Muzeum w Rapperswilu jest bardzo aktualny, gdyż Muzeum to dzięki temu, iżjest zwiedzane przez tysiączne rzesze cudzoziemców,
może odegrać dU'żą rolę naukową, informacyjną
i dydaktyczną.
Dział etnograficzny
powinien da wać poj ęcie o dawnej i dzisiejszej
ludowej kulturze Polski ze szczególnym uwzględnieniem
różnorodności
sztuki ludowej reprezentując
równocześnie
należyty
poziom muzealnictwa polskiego.
Bern. Bernisc
His toryczne).

he s His to risches

Museum.

(Berneńskie

Muzeum

Muzeum posiada kolekcję okazów etnograficznych,
stanowiących
przedwojenny
dar Rządu Polskiego i dra H. Wandera z Berna.
Zbiór ten składa się z przedmiotów
zgromadzonych
przez doc. dra
Tadeusza
Seweryna z Krakowskiego
i Podhala.
Inne przedmioty
z Huculszczyzny
- zostały zebrane przez dra Hansa Zbindena z Berna.
Są wśród nich cenne, drzeworyty ludowe, obrazy na szkle, stroje
ludowe, kukiełki, zabawki, wyroby z drzewa i metalu oraz rzcźby i pisanki.
Genewa.

Musee

d'Ethnographie

(Muzeum

Etnograficzne).

W Dziale Europejskim polski zbiór przedstawia się wprost żałośnie.
Umieszczony między Turcją a Rosją w pobliżu pięknych zbiorów
ceramicznych i strojów rumuńskich i czechosłowackich,
zawiera tylko parę
małych lalek wyobrażających
młodą parę krakowską, parę metalowych
rzeźb i obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej.
Na tle przeglądu polskich zbiorów etnograficznych
w Szwajcarii 1
urasta zagadnienie
należytego ich skompletowania,
tak aby dawały one
pojęcie przynajmniej
o najbardziej
charakterystycznych
cechach polskiej
kultury ludowej, a w szczególności sztuki ludowej.
5. Szwajcarskie

Towarzystwo

Prowadzi
ono szereg różnorodnych
działów
dotyczących
ludoznawstwa. '''' roku 1945 liczyło ono 740 członków
z calej Szwajcarii.
Prace Towarzystwa
idą w kierunku naukowym i naukowo-organizacyjnym.
W ramach Towarzystwa istnieje Instytut Naukowy pod kierunkiem
dra Paula Geigera, w którym to Instytucie koncentrują
się następujące
działy oraz prowadzone są następujące prace:
I. Archiwum
pieśni
ludowej,
prowadzone przez p. dr A. Stocklin, która już od 40 lat z zamiłowaniem
pracuje w tej dziedzinie.
Zebrano już około 30.000 zapisanych
melodyj pieśni ludowych.
Cały materiał został posegregowany
w ramach katalogów kartkowych
według I) zasady geograficznej (pochodzenie)
- ułożony alfabetycznie,
2) według początków słów pieśni i 3) według zbieraczy.
Melodie częściowo zanotowane
są na wałkach fonograficznych.
Teksty znajdują się w osobnych pudłach.

2. Folklor
szwajcarski,
zbierany pod kierunkiem dra P. Geigera
na podstawie drukowanych
lub hektografowanych
ankiet, które Towarzystwo od roku 1932 rozsyła w teren wraz z arkuszami na odpowiedzi, i które
następnie układane są w tekturowych skrzynkach według ankiety. Do tych
samych numerów dołączone są odnośne wycinki z gazet.
Poza tym zapoczątkowane
są też opracowania
monograficzne
wsi
i osad i badania językowe oraz kartoteka
bi bliogra fii e tnogr a fii
szwajcarskiej,
istniejąca od roku 18g7, stworzona przez E. HoffmannKrayera, obecnie prowadzona
przez dra P. Geigera.

Międzynarodowa
bibliografia
ludoznawcza
(Volkskundliche Bibliographie)
będzie nadal wychodziła w Szwajcarii pod redakcją
Johna Mayera z Fryburga w Bryzgowii i dra Paula Geigera. Na ten cel
mają nadejść zasiłki z innych krajów.

Ludoznawcze.

Schweizerische Gessellschaft fUr Volkskunde. Societe suisse des tradi·
tions populaires.
Sozieta svizzera per Ie tradizioni
popolari. Założył je
w roku 1896 prof. E. Hoffmann-Krayer.
Prezes w roku 1945/1946 doc. dr Buhler. Sekretarz - dr Paul Geiger. Adres: Basel. Augustinergasse 19.
Towarzystwo
postawiło sobie za cel badanie i gromadzenie
materiałów dotyczących przede wszystkim szwajcarskiej kultury ludowej oraz
pu blikowanie tych ma teriałów.
l Niestety, nie mam
wiadomości o etnograficznych zbiorach krakowskich,
o których prof. dr. ''IV. Semkowicz pisał &lt;,urządzono też w zurychskim Muzeum
Narodowym osobny dział etnograficzny krakowski,). (Zycie naukowe współczesnego
Krakowa. Nauka Polska, XXIV. Warszawa 1937).

W roku

1946 już były przygotowane

dwa tomy (37 i 38) wydaw-

nictwa:
3· Atlas
Ludoznawstwa
Szwajcarskiego
(Atlas der SchweizeVolkskunde).
Prace dotyczące Atlasu Ludoznawstwa
Szwajcarskiego l zapoczątkował dr Paul Geiger i dr Richard Weiss już w roku 1937, gdy w Graubunden została zorganizowana
sieć informatorów,
którzy zbierali w terenie odpowiedzi na kwestionariusz.
W roku 1938 na podstawie kartograficznego
przedstawienia
faktów
etnograficznych
udało się uzy~kać nowe wiadomości, dotyczące rozwoju
i zasięgów występowania niektórych zjawisk i przedmiotów.
Wojna i inne

rischen

J P. Geiger i R. Weiss, Aus dem
Atlas der Schweizerischer Volkskunde.
schweizerische Archiv fur VoIkskunde, Band XLIII. 1946.

�5°5
czynniki przeszkodziły
tej pracy toteż dopiero w r. 1942 zostało ukończone
gromadzenie
materiałów
do atlasu.
Pierwszy kwestionariusz
Atlasu Ludoznawstwa
Szwajcarskiego
w ramach 150 punktów
(zawierających
od 2 do 15 pytań odbitych na hektografie) porusza kwestie dotyczące
następujących
zagadnień:
formy pov.itania (np. jakich formuł używa się w pewnych okolicznościach
i zajęciach
i co się odpowiada),
posiłki (np. pierwszy posiłek dzienny, formy wypieków itd), palenie tytoniu (np. czy kobiety palą etc.) okrycie głowy, uczesanie, odzież, ozdoby (np. czy mężczyźni noszą kolczyki), transport
i komunikacja
(np. jarzma),
hodowla
zwierząt,
suszenie siana, zbiór wina,
dobrowolne
prace
zespołowe,
obowiązek
pomocy
sąsiedzkiej,
wspólne
posiadłości, dziedziczenie
zagród, miary ludowe, kupno i sprzedaż, podatki
i czynsze, święto I -sierpniowe,
obchodzenie
rocznicy bitew i innych faktów
historycznych,
współzawodnictwo
i dawne zawody między wsiami, związkami itd., gry i zabawy, święta, tańce, obchód dni św. Mikołaja,
Boże
Narodzenie,
Trzej Królowie
i inne święta doroczne
(z uwzględnieniem
obrzędów i zwyczajów),
procesje i pochody z przebieraniem
się, opowiadania dzieciom o ich pochodzeniu,
wybór imion dzieci, imieniny i urodziny,
wesele, śmierć, pogrzeb,
postacie, którymi się straszy dzieci etc.
Poza tym takie pytania jak: co się móv.i, gdy dwie osoby wymówiły
to samo słowo, gdy grzmi, gdy błyska, jak się określa głupiego, niezdarnego,
jakie są opowieści o postaciach
historycznych
(np. Napoleon, Karol Wielki),
o dawnych
ludach
(Rzymianie),
o olbrzymach,
karłach,
wiecznych
żydach, diable, wróżkach, jakie dni są szczególne, co się robi przeciw krwotokom z nosa; jak nazywają epilepsję, czemu się ją przypisuje,
czy jako karm
dla bydła również używane są liście, słoma itd.
Do roku 1946 narysowano
100 map częściowo
publikowanych.
Organizatorzy
atlasu podkreślają,
iż niektóre zebrane dane będą musiały
być sprawdzone.
Spośród wykonanych
map można wymienić
np. zagadnienie
powszechności
drzewka
Bożenarodzeniowego,
szopki,
obrzędy,
zwyczaje
związane z paleniem
ognia etc.
W roku 1946 sprawozdanie
wykazuje około 400 punktów rozmieszczonych w całej Szwajcarii, stanowiących
miejsce wywiadu dla współpracowników atlasu.
Mapy atlasu są kilku rodzajów.
Jako mapy podkładowe
wzięto mapy językowe,
wyznaniowe,
gospodarcze,
- ludoznawczo-statystyczne itd. Mapy zasięgów etnograficznych
drukowane
są na przeźroczystym papierze
w celu nakladania
ich na podkładowe.
Dla przykładu
rozwiązania
niektórych
problemów
rozpatrzmy
parę
map, np. Ogień w dniu I sierpnia.
Materiał został zebrany na podstawie
dwóch pytań: Nr 57 - jak obchodzi się dzień I sicrpnia? jak się zapala
ogień, kto etc. i Nr 94 - czy i w jakie określone dni są obchodzone podobne
zwyczaje
związane
z paleniem
ognia etc. Czarno-białe
trójkąty,
kółka

i litery oznaczają
na mapie, czy zwyczaj palenia ognia w dniu I sierpnia
jest stary czy nowy, czy poprzednio
był częstszy, czy rzadszy, brak ognia,
brak danych, ogień rzadko stosowany,
lub sporadycznie.
Mapa pozwoliła
na stwierdzenie,
iż zwyczaj palenia ognia w dniu
I sierpnia
jest czysto szwajcarski i stosunkowo młody, gdyż po raz pierwszy
został zastosowany w r. 189 I jako ogień święta związkowego
(Bundesfeier).
Następna
mapa, oparta na odpowiedziach
na pytanie
Nr 94, pozwala na stwierdzenie
występowania
letniego palenia ognia wiosennego itd.
Mapa dotycząca
zaprzęgu
bydła ilustruje np. występowanie
jarzem
narożnych,
jarzem
podgarłicowych,
chomątów
itd.
4. Ksi ęgo z bi ór
e tno g rafi cz n o -e tnol o gi c z n y, liczący
około
25.000 tomów posiada katalog alfabetyczny,
geograficzny
oraz rzeczowy.
5. Kolekcje
fotografij,
klisz diapozytywów
reprodukcyj,
widoków
i wycinków z pism są skatalogowane.
6. Pokój-biblioteka
prof. Hoffmann-Krayera
tzw. HoffmannKrayer-Stube
znajduje się w gmachu Towarzystwa
Ludoznawczego
i zawiera bibliotekę
po zmarłym
uczonym oraz część jego mebli.
7. Akcja
badania
budownictwa
ludowego
w Szwajcarii
(Aktion Bauernhausforschung
in der Schweiz, Etude la maison pyasanne
en Suisse).
Na czele tej akcji jako prezes stoi dr A. Buhłer, zaś głównym kierowni·
kiem jest architekt
P. A. Baeschlin.
Celem jej jest stworzenie wyczerpującej pracy o szwajcarskim
budownictwie
ludowym.
Do zrealizowania
tej akcji zostały już w wielu kantonach
Szwajcarii
zorganizowane
odpowiednie
komitety,
składające
się z przedstawicieli
społeczeństwa,
jak np. profesorów,
architektury,
artystów,
geometrów,
fotografów
i innych przedstawicieli
wolnych zawodów.
Do kantonalnych
komitetów
wchodzą
m. i. ludoznawcy,
jak np.
w kantonie
Bern ChI. Rubi,.w
Fryburgu
prof. W. Sehmidt i inni.
Zostało też założone
Centralne Archiwum,
które posiada fachowego
kierownika
(arch. A. Baeschlin) i asystenta, poza tym istnieje Kuratorium,
kładające
się z około 20 osób spośród specjalistów.
Centralne
Archiwum powstało z dotychczasowego
(,Archiv fUr Hausforschung,&gt; tegoż Towarzystwa.
Po całkowitym
przeprowadzeniu
szeroko
zakrojonej
akcji zamierza
się 1:
A) przepracowanie
już posiadanych
materiałów
(plany,
rysunki,
fotografie, opisy):
a) przejrzenie,
zanalizowanie
i ustalenie
zebranego
materiału
na
podstawie literatury,
archiwów
i zbiorów;
b) uzupełnienie
materiałów
oraz wlączenie
ich do Centralnego
Archiwum
w postaci kopii.
1

Aktion Bauernhausforschung

in der Schweiz. Februar

1946. (Hektogram).

�506
B) koordynacja
samej akcji z podobnymi
usiłowaniami
innych
instytucyj, związków (np. Heimatschutz
etc.) i również - o ile to możłiwe włączenie odnośnych
materiałów
do Centralnego
Archiwum
w postaci kopii.
C) dokonanie

nowych

zdjęć

i uzupełnienie

dawniej

zrobionych.

Aby uzyskać należycie rozmieszczone punkty zdjęć w całej Szwajcarii
należałoby ich dokonać 20.000.
Przy wystarczającym,
lecz mniejszym zagęszczeniu
punktów, dla
zrobienia
zdjęć ważnych,
typowych obiektów byłaby dostateczna
ilość
5.000 zdjęć.
Dokonanie zdjęć ogólnych i szczegółowych, a także technicznych,
jest obliczone na 70.000 dni pracy, czyli na około 6 lat. Zdjęcia ogólne
przy r.ooo dni pracy 3-osobowych grup są w tym obliczone na 2 lata.
Został obliczony kosztorys koniecznych zdjęć dła wszystkich kantonów, wynoszący razem ponad I milion fr. szwajc.
Poza tym projektowane
są osadnicze
gospodarczo-geografic.zne
zdjęcia budownictwa
ludowego, a także filologiczne zapisy, dotyczące
terminologii związanej z budownictwem,
dokonane przez diałektologów.
W ramach prowadzonej
akcji wydano w lutym 1946 r. poradnik,
w którym szczegółowo omówiono następujące
kwestie: wybór obiektów,
plan pracy, zdjęcia techniczne, zdjęcia zasadnicze, zdjęcia uboczne, rysunki,
fotografie, ankiety, opisy obiektów, zdjęcia osadnicze, osadniczo-geograficzno-gospodarcze,
mapy zwykłe,' mapy specjalne, opisy uzupełniające,
z~pisy dotyczące historii, historii sztuki, terminologii
oraz zestawienie
całego materiału wraz z materiałem źródłowym.
Do poradnika dołączone są ankiety z iłustracjami oraz mapki przedstawiające dokonane prace, np. ilość zrobionych w każdym kantonie zdjęć
technicznych
etc.
.
Materiał już zebrany w ramach omawianej akcji robi imponujące
wrażenie nie tylko dzięki szerokiemu zakrojeniu pracy, lecz również dzięki
wspaniałym,
niezmiernie
interesującym,
gruntownie
zebranym
danym,
dotyczącym
pięknego ludowego
budownictwa
szwajcarskiego.
Widzimy
je na mapach, na których nalepione są czerwone kółka z numerami zbadanych budowli, zaś materiały ze zbadanych terenów ułożone są w skrzynkach alfabetycznie
według kantonów,
co daje przejrzysty obraz dokonanych prac.
Akcja ta była finansowana przez władze państwowe przy uzyskaniu
współpracy wolnych w danej chwili architektów,
inżynierów, technikówtopografów, filologów, geografów, historyków, ludoznawców i nauczycieli.
8. Kolekcje
dra E. Baumanna
tografij, zebranych

·'0 ."~'._

•.•

~~.""

.•••

obrazów
wotywnych
(ex voto), prowadzone przez
obejmują
ponad 10.000 obrazów łub odnośnych fow całej Szwajcarii, po wsiach i kościołach, a malowa-

nych np. przez wie.jskich artystów na zamówienie osób cierpiących w celu
ofiarowania
ich jako wota do kościoła.
9. Kolekcja
form cukierniczych,
gromadzona
pod kierownictwem pani dr M. Pfister-Burckhalter.
Zawiera ponad 650 form w drzewie, wypalanej glinie i metalu oraz
odnośnych fotografij.
10. Materiały
historyczne
dotyczące folkloru szwajcarskiego,
uzyskane na podstawie badań dra H. G. Wackernagla w archiwum w Zurychu i w Solurze, na razie nie dały większych rezul ta tów, z powodu braku
personelu pracującego w tym kierunku.
.
paręset

dra

I I. Film
A. Biihlera.

etnograficzny

rozwija

się

pod

kierunkiem

docenta

Już od roku 1946 zostały sfilmowane: bednarstwo, sianokosy, przędzenie i tkanie, pieczenie chleba, wiejskie zespołowe pranie popiołem,
koszykarstwo, zbieranie siana w zimie.
Film~ są sprzedawane
lub wypożyczane.
12. Wydawnictwa

Towarzystwa

Ludoznawczego:

I. Schriften
der Schweizerischen
Gesellschaft
fiir Volkskun de. Materialien,
Untersuchungen
und Darstellungen
zur Volkskunde.
Od roku 1902 do roku 1943 ukazało się 27 tomów prac w języku
wszystkim
folklorowi
niemieckim
i francuskim,
poświęconym
przede
Szwajcarii.
II. Volkstum
der Schweiz.
Do roku 1943 ukazały się 4 bogato ilustrowane tomy, poświęcone
szwajcarskim
bajkom, sztuce ludowej itd.
II I. S c h wei z e ri s c h e s A r c h i v fii l' Vol k s k u n d e. A l' C h i v e s
suisses
des traditions
populaires.
Ilustrowany
kwartalnik
naukowy,
założony w roku 1897 przez
dra E. Hoffmann-Krayera.
Redaktor - dr Paul Geiger.
Artykuły drukowane są w trzech językach krajowych. Dotyczą one
przede wszystkim szwajcarskiej
etnografii.
Do roku 1946 ukazały się
43 tomy tego wydawnictwa.
IV. Schweizer
Volkskunde
- Folklore
Suisse.
Korrespondenzblatt
(Bulletin) del' Schweizerischen
Gesellschaft fUr Volkskunde.
Założony przez dra E. Hoffmann-Krayera.
Adres: Basel, Chrisehonastrasse 57. Redaktor - dr Paul Geiger.
Jest
to naukowo-popularny
kwartalnik
ilustrowany,
drukujący
powszechnie
interesujące
artykuły
i przyczynki,
w szczególności
dotyczące szwajcarskiej etnografii, a także recenzje z prac etnograficznych
i etnologicznych.

�5°9

508
Ukazuje
się w dwóch niezależnych
wydaniach:
po niemiecku
w sześciu numerach rocznie i po francusku w czterech. Obie części stanowią
kompletny rocznik.
Roczna składka Towarzystwa
Ludoznawczego
wynosiła 5 fr. szw.,
zbiorowi członkowie płacili 10 fr., dożywotni 150 fr.
Członkowie
Towarzystwa
otrzymują
bezpłatnie
biuletyn
(Korrespondenzblatt)
«Schweizer Volkskunde - Folklore Suisse» w języku niemieckim lub francuskim oraz znaczne ulgi przy nabywaniu
wydawnictw
Towarzystwa.
Poza tym członkowie
mają prawo korzystać
ze Szwajcarskiego
Instytutu Ludoznawczego
(wypożyczanie książek oraz korzystanie ze zbiorów dotyczących
szwajcarskich
pieśni ludowych)
budownictwa,
medycyny ludowej, zbiorów rycin, przeźroczy itd).
Członkowie biorą udział w kursach i dorocznych zebraniach Towarzystwa oraz korzystają z urządzanych
odczytów.
Budżet Towarzystwa
w roku 1945 wynosił (po stronie wpływów
i wydatków) ponad 80.000 fr., w tym subwencje federalne i kantonalne
dla Instytutu
wynosiły ponad
10.000 fr., sprzedaż wydawnictw
ponad
9.000 fr., oraz zasiłek z «Funduszu ś""iąt narodowych» ponad 42.000 fr.
Zaś spośród wydatków najpoważniejsze sumy, gdyż ponad 21.000, wynosiły
publikacje i ankieta dotycząca budownictwa
(ponad 16.000 fr.).
Towarzystwo
Ludoznawcze
mieści się przy ulicy Augustinergasse
nr 19 na parterze,
prawie naprzeciwko
wielkiego
gmachu
Muzeum
Etnograficznego,
z którym też bardzo współpracuje.
Dr A. Buhler, kustosz Muzeum bierze bardzo czynny udział w pracach Towarzystwa
i pomaga
w pracy kierowniczej
drowi Geigerowi.
Zamiłowanym
i oddanym
sekretarzem
całego Towarzystwa
była
do roku 1946 p. Dorothea Boder-Sauer.
Instytutjest zwiedzany przez publiczność (w r. 1945 przez 1.713 osób)
Z biblioteki
korzystają
liczni pracownicy
naukowi z całej Szwajcarii
i z zagranicy.
6. Pokrewne

towarzystwa

naukowe.
etnograficznym

Publikacje

o charakterze

Poza wydawnictwami
Towarzystwa
Ludoznawczego,
etnograficznych instytutów naukowych i muzeów, odnośne prace ukazują się w kilku
większych ośrodkach naukowych
Szwajcarii w ramach wydawnictw
towarzystw naukowych z pokrewnych dziedzin, jak np.:
Bazylea
- Geographisch
wydaje «Mi t teil u nge n der
Gesellschaft,)
.

._--~-,~

- Ethnographische
Gese1lschaft
Geogra p hisc h - E thnogra
phisc hen

Bazylea
- Ciba-Aktiengesellschaft
wydaje «Ciba Zeitschrift»
«Ciba Rundschaw). Pisma te zawierają prace o charakterze etnologicznym i dotyczą terenów pozaeuropejskich.
Numery tego pisma bywają
np. poświęcone sprawie tatuażu,
rozpowszechnieniu
używania kokainy,
narzędziom
tkackim, zagadnieniu
człowieka jako motywu w sztuce związanej z tkactwem etc.
Zurych
Geographisch
- Ethnologische
Gesellschaft.
Pub!.
Geographica
Helvetica.
Zurych
- Schweizerische
Gesellschaft
fur Anthropologie,
Ethnologie
und Urgeschichte.
Pub!. Bulletin
del' Schweizerischen
Gesellschaft
fur Anthropologie,
Ethnologie
und
Urgeschichte.
S t. G a 11 e n G e o g l' a p h i s ch - C o m e r z i e IIe - G e s e 11schaft.
Bern
Das
Verein
Deutsch-Schweizerischer
Bienenfreunde
wydaje «Schweizerische
Bienen-Zei
tung». Pismo to niejednokrotnie
umieszczało prace o charakterze
etnograficznym,
np. dotyczące hodowli pszczół w XVIII wieku (O. Morgen thaler,
1944), łowienie
rojów w przeszłości, pszczelnictwo w Oberwallis (M. Sooder, 1944-45).
W roku 1940 omawiany był np. film G. Sekutowicza i dra A. Demianowicza
dotyczący
bartnictwa
w Puszczy Grodzieńskiej
przy zastosowaniu
tzw.
leziwa. W roku 1942 ogłoszono kwestionariusz
na temat dawnej hodowli
pszczół itd.
Neuchatel
Societe
Neuchateloise
de Geographie
wydaje «Bulletin
de la Societe
Neuchateloise
de Geographie».
Genewa
- Societe
Geographique.
Pub!.
Le Globe.
Osobno należy omówić:
Genewa
- Archives Suisses d'Anthropologie
generale. Wydawnictwo samodzielne.
Genewa
- «Les Musees
de Geneve».
Bulletin
Mensuel
des
Musees
et Collection
de la Ville
de Geneve.
J est to ilustrowany miesięcznik, w którym poruszane są bieżące
zagadnienia
dotyczące
wszelkiego rodzaju
muzeów, zbiorów bibliotek,
zabytków, ogrodów, itp. znajdujących
się w Genewie.
Pismo to ma strony podzielone
na szereg stałych rubryk, takich
jak np. biblioteka publiczna i uniwersytecka,
muzea sztuki i muzea historyczne, muzeum przyrodnicze,
muzeum etnograficzne itd.
Niektóre numery tego pisma bywają całkowicie poświęcone jednemu
zagadnieniu
lub jednemu twórcy, np. malarzowi Toepfferowi.
VV takich
wypadkach
wszystkie działy dają artykuły związane z tym właśnie zagadnieniem.
Pismo to, żywo redagowane,
omawia bieżące problemy naukowoartystyczne i muzealne.

�SIO
7. Ochrona

kultury

ludowej

Ochrona
kultury
ludowej w Szwajcarii,
do pewnego stopnia
w związku z istnieniem ustroju kantonalnego, nie jest jeszcze ujednostajniona, nie obejmuje też jeszcze całej Szwajcarii. Sprawą powyższą tylko
częściowo zajmują się istniejące w całej Szwajcarii urzędy konserwatorskie,
tzw. &lt;.Kunstdenkmaler Komission» z centralą w Bazylei.
W formie zorganizowanej
ochrona kultury ludowej (Landliche
Kulturpflege)
istnieje tylko w niektórych kantonach,
np. w kantonie
Wallis i Bern. W kantonie Bern w roku 1945 związane z tym funkcje spełniała osoba powołana na stanowisko konserwatora kultury ludowej (Volks·tumspfleger).
Jest nią pochodzący z ludu i żywo z wsią związany Christian Rubi, redaktor szeregu wydawnictw i autor prac z tej dziedziny.
Zadania wymienionej instytucji &lt;.do badania i opieki nad berneńską
sztuką ludową i kulturą wsi», obejmują następujące punkty:
I. Badanie
berneńskiej
sztuki ludowej (budownictwa,
malarstwa
ludowego, mebli, kultury pasterskiej, strojów, tkactwa i folkloru).
2. Utrzymywanie
dawnych
dóbr kulturalnych
udzielanie
porad
przy renowacjach i przy powstawaniu nowych wytworów.
3. Pobudzanie sztuki i rzemiosła ludowego przez wykłady, kursy
dla nauczycieli, chłopów i malarzy ludowych (rzeźba malarstwo, a w szczególności malowanie nowych mebli i fasad domów) oraz zachęta młodzieży
wiejskiej do stwarzania warsztatów pracy artystycznej.
4. Wpływan'ie na nastroje ludności. W celu przekonania ludności
o słuszności zamierzeń tej instytucji wygłasza Christian Rubi dziesiątki
odczytów z przeźroczami
o sztuce i kulturze ludowej berneńskiej oraz
udziela szeregu instrukcyj i współpracuje
ze swymi wiejskimi rodakami
nad rozbudowaniem lub ożywieniem zamiłowań w kierunku sztuki ludowej.
5. Współpraca z zarządami związków kulturalnych,
jak Heimatschutz, Trachtenvereinigung
Oekonomisch-gemeinniitzige
Gesellschaft itd.
PublikaCje
związane
odnośne
stowarzyszenia.

z

ochroną

kultury

ludowej,

oraz

&lt;.Der Hochwachten&gt;.
Redaktor - Christian Rubi. Adres: Bern,
vViesenstr. 2 I.
Pismo to, jak to redakcja zaznacza we wstępie, postawiło sobie za
cel pozyskiwanie zwolenników rodzimej sztuki.
Zajmuje się ono sprawami stworzenia dobrego rzemiosła, sprawą
da wnej i współczesnej sztuki ludowej oraz zwyczajami godnymi zachowania.
Pismo to pragnie wskazać np., co stanowi rodzimy, cenny wkład
w zaopatrzenie domu, co zaś jest niewłaściwe i obce; pragnie ono wraz
z rodzimymi pisarzami i malarzami walczyć o czystość oblicza swoJeJ
ojczyzny i o zachowanie związków z Jej przeszłością, ma ono informować

czytelników o tym, co współcześnie powstaje w warsztatach
na wsi i w mieście.

i pracowniach

Poprzez słowo i obraz dąży pismo do tego, a by u swych przyjaciół
wyostrzyć poczucie piękna i wartości wlasnego krajobrazu oraz wartościkulturowych odziedziczonych po przodkach, które jako cenny wkład należy przekazać następnym pokoleniom.
Tytuł pisma &lt;.Der Hochwachten&gt; - straż wysokogórska nawiązuje
do dawnego obyczaju stawiania na szczytach górskich urządzeń alarmowych w postaci wkopanych w ziemie jodeł ze związanymi wierzchołkami.
Sło.miany płaszcz c~ronił je od wilgoci. W okresach niebezpieczeństw
wOJennych, urządzenra te były chronione przez ludność z dolin zaś w razie
alarmu jodły te były zapalane.
'
. Podobni~ 'pismo to pragnie stworzyć
podstawy
zabezpieczające
rod~lme wartoSC1 kulturowe, a by w razie potrze by &lt;.rozpalić ogień alarmUJący o niebezpieczeńsTwie».
Mimo że krótkie artykuły tego pisma mają charakter popularny,
niejednokrotnie
cytowane tu są źródła i przytaczane w ilustracji dokumenty dotyczące życia chłopów szwajcarskich.
. . Podaw~ne. tu s~ .np: życiorysy i omawiane utwory pisarzy ludowych
OPIs~Hcych ZYCI~ wIeJskre, malarzy XIX wieku ilustrujących
to życie,
dalej legendy, WIersze, piosenki i anegdoty ludowe, niejednokrotnie
pisane gwarą.
.
~astę~ni~ częste są opisy prac górali, np. spław drzewa, zespołowe,
wIejskIe wypIekI chleba i zwyczaje z tym związane np. wędrowne deseczki
na ~tóryc~ są w~rzeźbione lub wypalone nazwiska tych, którzy mają swój
udzIał w pIekarm, przechodzące od lat od zagrody do zagrody. Posiadający
daną deseczkę ma obowiązek sprzątania w sobotę piekarni.
Dalej wyrób
se~a w górach: powroty z pastwisk, prawa i zwyczaje związane z pastwiskIe~, zwyczaj składania na rzecz wdów i sierot darów w postaci całego
udoJu mleka, z~~ranego w dniach 23 i 24 lipca (jest to prastary,
o~ .se~ek la,t IstnreH~y zwyczaj składania ofiar z racji klęski magicznego
g~nręcIa krow). Dalej przechodzą np. opisy zwyczajów związanych z jajkrem, opis żniw, dzieje kąpieli ludowych etc.
Dużo miejsca poświęca pismo sprawom sztuki ludowej, wychowaniu
artystycznemu,
omawianiu
programu odnośnych kursów celowości naśladowania starych ,wz~rów, dyskUSjom nad zagadnieniem 'rzeźby ludowej,
malarstwa, wspomnrenrom początków kariery ludowych artystów-rzeźbiarzy
w postaci ich pamiętników itd.
Prócz sztuki ludowej sensu stricto omawiane są też zagadnienia dotyczące rzemiosł ludowych, a więc np. współczesne zastosowanie drze\va
sękate,go d~ .wyrobu lichtarzy, wyroby ze słomy, kobiece roboty ręczne,
przepISY roslmnego farbowania jaj, dalej sprawa nie właściwego stosowania

�512
do celów dekoracyjnych
ozdobnych przedmiotów
kultury ludowej, np.
drewnianych,
rzeź bionych
pochewek na osełki do ostrzenia kosy etc.
Oprócz tego porusza pismo np. sprawę dziejów i rozwoju studzien
górskich, powstawania kościółków wiejskich, daje też opisy historycznych
pól bitew, wycieczek wieśniaków w góry etc.
Jeden z artykułów (nr 9, wrzesień 1946 r.) jest poświęcony zagadnieniu chłopskiej dumy. Podkreśla tu autor społeczne walory wierności tradycji, sąsiedzkiej gościnności, współżycia itd. Dumę chłopską określa jako
świadomość własnej wartości, która zrodziła się na podstawie długoletniego
dojrzewania i uszlachetniania
przekazywanego
z pokolenia na pokolenie.
Najgłębsze znaczenie przypisuje autor poczuciu religijnemu, które zdolne
jest nieść najwyższe szczęście, wywolać prawdziwą
radość tworzenia.
Doskonałe i liczne fotografie dają na tle wspaniałych górskich krajobrazów obraz szwajcarskiego
budownictwa
ludowego, zabytków historycznych, wnętrz kościołów, chat, stodół, rzeźb ludowych i wielorakich
prac i zajęć berneńskiego chłopa.
(,Berner
Heimatbuchen.
Redaktorzy:
Walter Laedrach i ChriRubi.
Bogato ilustrowane wydawnictwo zwraca się do tych, którzy cZują
się związani z berneńską i szwajcarską ojczyzną, do mieszkańców miast,
wsi, do pracowników fizycznych i umysłowych.
Pismo to obok monografij poświęconych poszczególnym jeziorom, dolinom, zabytkom architektury, mostom, studniom etc. dało szereg publikacyj
dotyczących rzeźbionych
przedmiotów,
monografii domów, zagród etc.
Taką np. monografię
stanowi książeczka Chr. Rubi pt. (,Beim
Grindelwaldner
Bauen, w której autor daje opis życia wsi w różnych porach roku, uwzględniając
np. gry i zabawy dziecięce, wypędzanie krów
na halę itd. Tekst jest w wielu miejscach przeplatany
gwarą ludową.
Ilustracje
uwzględniają
szczegółowo zagrody tej wsi, fragmenty
wnętrz chat, stodół szałasów śpichrzów, dalej sianokosy, przenoszenie
pasterskich sprzętów pomocniczych
etc.
innej monografii pt. (,Das Ober Emmental» R. Uetz opisuje
fragmenty z życia pasterzy, ilustrując je fotografiami dającymi przegląd
krajobrazu,
typów ludności, budownictwa
i życia codziennego i świątecznego.

slian

"V

(,Be I' ne r Z e i tsc h I' i f t fur Gesc hic h te u n d He i ma tk u n d e').
'Wyd. przez Państwowe Archiwum Kantonu
Bern, Miejskie Archiwum
berneńskie, przez Bibliotekę Miejskiej i Wyższej Szkoły oraz przez Muzeum
Historyczne w Bernie. Redaktor - dr H. Strahm.
Wydawnictwo,
którego hasłem tytułowym są słowa «Mein Hof meine Heimat')
we wstępie zwraca się do chłopów z wezwaniem, aby
badali historię swoich zagród.

W tym celu Zarząd Rolny (Landwirtschaftsdirektion)
ogłasza konkurs na napisanie kroniki zagrody wiejskiej, opartej na dawnych i dzisiejszych kronikach wiejskich, rejestrach i ustnych informacjach.
Praca tego rodzaju ma być wykonana
w kantonie berneńskim,
oprócz historii ma ona uwzględniać zmiany dokonywane w budowlach,
gospodarstwie,
technice i w ogóle w rozwoju życia kulturalnego
danej
rodziny. Ma też być zaopatrzona
w rysunki i fotografie.
Wezwanie kończy się apelem do chłopów, aby znowu prowadzili
kroniki rodzinne, aby też sami przez swych synów i córki brali udział
w konkursie. Praca tego rodzaju została zapoczątkowana.
Autorem monografii pt. (,Geschichte des Hofes Hertig in Untern
Frittenbach(',
wyd. w r. 1941, jest Christian
Rubi. Opisuje on zagrodę,
która od roku 1779, tj. od sześciu pokoleń znajduje się w tej samej rodzinie.
Autor podkreśla, iż dzieje tej zagrody są napisane przede wszystkim dla
właściciela, dzieci i jego następców. Opis dziejów zagrody opiera autor' na
dokumentach,
poczynając od XVIII wieku, podając ich fotografie. Następnie podaje autor ogólny plan zagrody i zabudowań
gospodarskich,
cytując gwarowe napisy znajdujące się na nich lub wewnątrz budynków,
i daje też spis inwentarza z raku 1875, a także opis zmian zachodzących
w budowlach z biegiem czasu. Następnie porusza zagadnienie rodu, a więc
podaje drzewo genealogiczne.
Cytuje chrzty, śluby i zgony w rodzinie.
Dalej na podstawie listów i pamiętników
jednego z gospodarzy
z I'. 1852, którego karty przytacza w pracy, analizuje stan gospodarki
mlecznej, produkcję sera, zbiór siana, zboża, obróbkę lnu, a również formy
pomocy sąsiedzkiej.
Osobno omawia też tajemnicze dobre i złe siły i ich rolę, pozostałości
kultu zmarłych, oraz zabiegi magiczne z nim związane. Opisuje też podróże chłopów po Szwajcarii podnosząc ich kształcącą wartość.
Autor zamyka monografię wierszowaną cytatą znajdującą się nad
bramą wiejską, która podkreśla zmienność posiadania zagrody przechodzącej kolejno z rąk do rąk.
Monografia jest bogato ilustrowana
zdjęciami i rysunkami krajobrazów, typów wiejskich, budownictwa,
wnętrz oraz bieżących prac,
jak np. obrywanie główek lnu, rzeźbienie oraz szeregiem ilustracyj przedmiotów zabytkowych.
Omówimy jeszcze kilka stowarzyszeń
dawnictwa ważne dla etnografii.
Genossensc
haft
briicke. Uraniahaus.

S ch weizer

posiadających

Hei tma twe rk.

pewne

Zurich.

wy-

Urania-

Celem stowarzyszenia jest:
Popieranie rzemiosł ludowych, a więc również i wyszukiwanie starych ośrodków ludowych wyrobów, opieka nad nimi, udzielanie wy twórLud, T. XXXIX

33

�com pomocy materialnej w postaci zasiłków oraz dostarczania surowców
takich, jak wełna, len, jedwab, bawełna etc.; organizowanie kursów dokształcających
(przędzalnictwo,
tkactwo, meblarstwo, krawiectwo itd.),
pomoc w zakładaniu bazarów rzemiosła ludowego etc. w różnych, również
i naj biedniejszych ośrodkach górskich, tam szczególnie, gdzie jeszcze żyje
sztuka ludowa, a więc np. tkactwo w Haslital i w Tessinie, koronki w Lauterbrunnen,
wyroby tokarskie w Toggenburg,
zabawki w Brienz itd.
Do zadań
koronek, haftów,

stowarzyszenia
należy też urządzanie
ubrań. zebrania instrukcyjne itd.

wystaw

mebli,

Stowarzyszenie
to współpracuje
ze szwajcarskim
(,Heimatschutz,)
Trachtenvereinigung
i ze Szwajcarskim
Związkiem
Chłopskim, który
finansowo dopomaga w pracach tej instytucji.
Ogromny nacisk kładzie stowarzyszenie na stronę społeczną organizacji pracy, ratowanie górali od nędzy, a także na stwarzanie ośrodków
twórczości ludowej. Poza tym stowarzyszenie udziela pomocy niezamożnej
ludności, rozdając odzież i obuwie uchodźcom wojennym, podarki dzieciom góralskim na Boże Narodzenie oraz zaopatruje pracującą wiejską
młodzież w wyprawy posażne etc.
W związku z działalnością (,Genossenschaft Schweizer Heimatwerk»
w 1940 r. powstał neutralny
pod względem politycznym i religijnym
«Związek opieki nad naj biedniejszymi gminami,) (,Schweizerische Patenschaft fUr bedrangte Gemeinden») z centralą w Zurychu.
Celem tego związku jest aktualna pomoc naj biedniejszym gminom
przede wszystkim w postaci organizowania warsztatów pracy, nauczania
rzemiosł i stwarzania na przyszłość samowystarczalności, a także organizowania tak ważnej społecznie samopomocy.
Podstawową ideą tej instytucji jest wytworzenie w całej Szwajcarii
zrozumienia roli rodzimego rzemiosła. Placówkami zbytu wyrobów są
bazary rzemiosła ludowego, przede wszystkim w Zurychu, a także w IDnych niezależnych, aczkolwiek wspólną ideą związanych bazarach.
Pięknie zorganizowany
ośrodek tego stowarzyszenia
znajduje się
w Zurychu, we wspaniałym gmachu Uraniahaus na Uraniabrucke,
gdzie
równocześnie mieści się redakcja czasopisma Heimatwerk,
Heimatleben
i Heimatschutz.
W tymże gmachu Uraniahaus
znajduje się doskonale zorganizowany bazar sztuki i rzemiosła ludowego.
W sklepie, urządzonym
z komfortem, znajdują się półmetrowej
i naturalnej wielkości manekiny w strojach ludowych. Obok zaś leżą
ogromne albumy z ilustracjami strojów ludowych, a także kartoteki z formami i krojem strojów ludowych, ułożone geograficznie według kantonów.
Formy te są przeznaczone na sprzedaż.

Bazar ten posiada autentyczne wyroby ludowe z kory, drzewa, wici,
włókna, gliny, metalu itd., a więc kosze, tkaniny, obuwie ludowe, meble,
ceramikę zabawki ze słomy etc.
\Vyroby te dostarczane są z różnych ośrodków Szwajcarii, a więc
np. wyroby z kory - z Graubunden,
z metalu - z Appenzell itd ..
Podobne bazary istnieją też poza tym w Baden, Brugg, BazyleI,
Bernie, w Chur, Fryburgu,
Interlaken,
Lozannie, Lucernie, Saas-Pau,
Samaden, SL Gallen i w Thun.
Aczkolwiek wyroby sprzedawane w wymienionych bazarach wykonywane są przez górali szwajcarskich, należy podkreślić za pismem Heimatwerk, iż poza nielicznymi wyjątkami powstają one przy interwencji bardziej
wykształconych jednostek,
które czuwają nad techniką, ornamentyką,
(którą sami początkowo wykonywują i wypróbują) wprowadzają pewne
korekty, udzielają instrukcyj na odnośnych kursach.
Mamy tu więc wyraźnie dość powszechnie zachodzący w Europie
proces przekształcania się niegdyś izolowanej od wpływów sztuki ludowej
w bardziej powszechne rzemiosło.
Stowarzyszenie,

o którym

mowa, wydaje czasopismo

pL:

(,Heimatwerb
Blatter fur Volkskunst und Handwerk.
Uraniabrucke.
Heimathaus. Redaktor - dr Ernst Laur.

Zurich.

Pismo to, bogato i pięknie ilustrowane, porusza w sposób popularny
zagadnienia sztuki ludowej, rzemiosł ludowych, wyrobów artystycznych,
życia wsi, ochrony szwajcarszczyzny etc.
Artykuły tego pisma omawiają sprawy takie, jak ciężkie warunki
pracy i życia górali szwajcarskich w niektórych okręgach, np. w Graubunden, co ilustrują liczne fotografie typów i wnętrz ubogich chat, dalej
obyczaje ludowej np. wędrówka biednych dzieci szwajcarskich z Graubunden (ma Szwaby,), prace związane z górskim transportem siana, prace
w warsztatach rzemieślniczych, hafty dawne i dzisiejsze, tkactwo, ceramika
dawna i współczesna, meblarstwo oparte na tradycyjnych wzorach, wyróbpudełek, wyroby z wosku, wyrób zabawek, ozdób choinkowych, bajki,
wspomnienia z podróży, zastosowanie kwiatów w ornamentyce, bazary
rzemiosł ludowych, wreszcie camera obscura wprowadzona
przez pismo
w celu pokazania na ilustracjach degeneracji sztuki ludowej w postaci
produkowanej tandety i banału.
Schweizerische
Vereinigung
fur Heimatschutz.
Ligue pour
la Conservation de la Suisse Pittoresque, ostatnio noszące tytuł (,Ligue
Suisse de Sauvegarde du Patrimoine National». Powstała w 1906 roku.
Celem Ligi jest ochrona krajobrazu i charakterystycznego budownictwa ludowego, popieranie harmonijnego rozwoju budownictwa, rodzimych
zwyczajów, strcjów, gwar i pieśni ludowej, ożywienie przemysłu artystycz33*

�nego, ochrona rodzimej fauny i flory oraz popieranie rodzimego szwajcarskiego teatru (Schweizerisches Heimatschutztheater).
"V roku 1945 dodano do celów statutu: zachowanie i rozwój charakterystycznych
cech ojczyzny, które zawdzięcza wierze, przyrodzie i własnej historii.
Związek ten urządza też swoje zjazdy w różnych punktach Szwajcarii.
Na porządku dziennym takich zjazdów jest zwiedzanie kraju, zabytków,
posiedzenia sprawozdawcze
i referaty, których treścią w r. 1943 w Chur
i SplUgen były np. obyczaje ludowe i ochrona swojszczyzny w Graubiinden,
zaś w roku 1945 w Zurychu: «Zurych chroni swe stare ogrody,) (z wycieczką
po mieście), a także problem organizacji pracy w zakresie ochrony swojszczyzny. '
Szeroko zakrojony plan pracy tej Ligi, mającej w Szwajcarii duże
znaczenie, przyczynił się do powstania szeregu odrębnych instytucji, jak
Bund fiir Naturschutz,
Schweizerische Trachtenverein
itd., a poza tym
Liga prowadzi ożywioną i płodną działalność wydawniczo-organizacyjną.

(,Das neue landliche Bauen solI sich iiberall auf die órtliche Tradiotion stiitzen und sie sinnvolI weiterentwickeln.
Wir wollen keine «Farmen,)
keine standarisierten
Patent-Bauernhófe.
Ein Berner Bauernhaus
darf
nie gleich werden wie ein ostschweizerischer Hof» «(Heimiltschutz.), 1944,
nr 3-4, str. 99). (Nowe budownictwo wiejskie winno się wszędzie opierać
na miejscowych tradycjach i rozwijać je racjonalnie. Nie chcemy żadnych
«ferm.), żadnych standaryzowanych
i patentowanych
zagród chłopskich.
Berneńska chata nie powinna nigdy stać się podobną do wschodnio-szwajcarskiej zagrody).
Dalej pismo poświęca sporo uwagi melioracji i w związku z nią
ochronie swojszczyzny, prawodawstwu
dotyczącemu ochrony krajobrazu
i td. Niektóre numery są poświęcone określonym miejscowościom szwajcarskim, sprawie burzenia zabytkowych
kościołów, opisom starych zabytkowych domów i wnętrz, ich odnowieniu itd. Jeden z numerów (r. 1946,
nr I) został poświęcony ochronie
swojszczyzny i języka macierzystego.

Związek ten posiada w całej Szwajcarii swoje oddziały. W roku 1944
utworzył on biuro studiów i porad we wszelkich sprawach związanych
z budownictwem
tzw. Bureau Technique
du Heimatschutz,
ostatnio
Bauberatungstelle
fiir Arbeitsbeschaftung.
Fraumiinsterstrasse
14, Ziirich.
Prezesem tego biura 'został obrany ówczesny prezydent Szwajcarskiego Związku Inżynierów i Architektów Max Kopp.
Obok spraw współczesnego budownictwa
miejskiego i rozbudowy
kraju wyłoniły się problemy ochrony zabytkowego budownictwa ludowego,
renowacji oraz budowania
nowych osiedli wiejskich. Tym problemom
biuro poświęca szczególną uwagę.
W roku '1945 biuro to rozwinęło
(PlanungstelIe des Heimatschutzes).
Omawiane

stowarzyszenie

-

Sch wei zerische
nad Strojem Ludowym).

się również jako Biuro Planowania

wydaje

(,Heimatschutz*.
Redaktor
Urania briicke, Heimathaus.

We wstępie zostało tu-1Jostawione pytanie, co się powinno i co można
zrobić, aby rodzimy język macierzysty zachować w całej jego mocy i czystości. Dalej znajdujemy artykuły o ochronie swojszczyzny i gwar, o gwarach w okręgu Bazylei, w północno-wschodniej
Szwajcarii, artykuły o radio
i gwarach, o nazwach pól, o archiwum fonogramów w Zurychu, o atlasie
językowym niemieckiej Szwajcarii, o gwarze jako materiale językowym
literackim, o gwarach romańskich itd.

Ernst

Laur.

Adres:

Związek

Opieki

Istnieje od roku 1926, a celem jego jest badanie, ochrona oraz podtrzymanie
strojów ludowych,
które stanowią
cechę charakterystyczną
określonych grup i ich piękno.
W celu zrealizowania
powziętych zamierzeń zostały zorganizowane
grupy tzw. (,Trachtenleute.),
które przywracają
strój tam, gdzie on już
zanikł.
Na wielu terenach Szwajcarii już został wprowadzony nowy, na starych tradycjach oparty strój ludowy, obok stroju roboczego.
Związek ten dąży do zachowania cennych, tradycyjnych
wartości
kultury ludowej, do wskrzeszenia ludowej pieśni, tańca, stroju, mebli itp.,
w celu zachowania
charakterystycznego
odrębnego oblicza swego kraju
w obawie przed jego ujednostajnieniem.
Związek ten postawił sobie wyraźnie za cel kształtowanie człowieka,
walkę o duszę chłopa, którego «pragnie bronić przed złem tego Świata~.
Poszczególne "grupy strojów ludowych» dążą do zbadania dziejów
wsi, do poznania piękna krajobrazu, gospodarczych i kulturalno-historycznych stosunków oraz do powrotu tych tradycyjnych obyczajów, które do
dziś posiadają swą niewątpliwą wartość.

pismo:
dr

Trach ten verei n (Szwajcarski
Ziirich Heimathaus.

Ziirich,

Kwartalnik ten, którego artykuły drukowane są w językach niemieckim i francuskim, poświęcony zagadnieniom ochrony tradycyjnych walorów
rodzimej kultury szwajcarskiej porusza np. następujące zagadnienia:
budownictwo, a więc problem budowania nowych ferm, zagadnienia techniczne
(konstrukcyjne), estetyczne, przestrzenne, zagadnienie typów budowli i pIanowego rozbudowywania
wsi, dobre i złe budynki, normalizację
budownictwa etc.
\V licznych ilustracjach
podane są przykłady dobrych i złych rozwiązań architektonicznych,
zeszpecenia starych budowli dobudówkami,
napisami etc.
Pod jedną z fotografij znajduje się zdanie, charakteryzujące
stanowisko Związku Malowniczej Szwajcarii;
brzmi ono, jak następuje:

!
t'

~.

�(,Związek strojów ludowych» urządza tygodniowe kursy dokształcające w zakresie pieśni ludowej (pieśni przy pracy, pieśni żniwne, wiosenne
milosne), muzyki ludowej, folkloru (ballady, opowieści itd.), teatru ludowego (Reimatschutz
Theater), pracy zespołowej etc.
Do programu
stowarzyszenia
należy też urządzanie
uroczystości
częściowo opartych na dawnych zwyczajach, w których przedstawione są
dawne tradycje, a biorący w nich udział masowo występują w strojach
ludowych. W roku np. 1946 w Interlaken obchodzono święto strojów ludowych i pasterzy alpejskich, w którego programie
po nabożeństwach
katolickich i protestanckich
odbyly się pochody, zawody (m. in. w grze
na trąbach pasterskich), tańce ludowe i pikniki.
Dla ułatwienia
zaopatrywania
się w stroje ludowe pismo podaje
adresy krawcowych strojów ludowych, adresy, pod którymi można nabywać surowiec, a także adresy warsztatów, np. wyrobów ze słomy (kapelusze),
ozdób filigranowych itp.
Poza tym związek

wydaje

własne pismo pt. «Reimatlebem.

«Rei ma tle be n». Zeitschrift
der Schwcizerischen
Trachtenvereinigung. Zurich. Reimathaus.
Redaktor - Louise Witzig.
Pismo to, zaopatrzone
w liczne i doskonałe fotografie, stawia sobie
cele objęte programem stowarzyszenia.
W artykułach swych porusza ono
sprawy programowo-ideowe
i podkreśla wartość strojów ludowych, nakładającą pewne obowiązki moralne i sprzyjającą odnowieniu ducha ojczystego. (&lt;Reimatlebem,
1946, nr 2/3). Poprzez strój bowiem znaleziono
drogę do sztuki ludowej, do pieśni, tallca, teatru ludowego, zabaw, obyczajów, rodzimych rzemiosł, mieszkań i budowli, a więc do ochrony swojszczyzny, jak głosi treść jednego z artykułów.
Następnie dając bogate ilustracje, pismo omawia obszernie sprawę
strojów ludowych, podkreśla dobre i złe rozwiązania
w tej dziedzinie;
opisuje zwyczaje ludowe, jak np. wypędzanie zimy, witanie wiosny, BożeNarodzeniowe
chodzenie z gwiazdą i z maszkarami,
zabawy ludowe,
wreszcie opisuje dawne ludowe pielgrzymki, daje sprawozdania
z prac
zrzeszenia, z kursów itp.
Gesellschaft
stwo Szwajcarskiej

fiir Schweizerische
Kultury Teatralnej).

Theaterkultur

Wydaje roczniki poświęcone zagadnieniom
dowego. Redaktor - Richard Ammann. Olten.

teatru,

(Towarzym.

l.

teatru

lu-

Między innymi ukazaly się tam monografie poświęcone następującym tematom: teatrowi ojczystemu, kulturze tea tralnej (widowiska Bożellarodzeniowe,
letnie,
wędrowne),
berneńskiemu
teatrowi
ochrony
swojszczyzny,
widowiskom
Szwajcarii
romańskiej.
Jedna
z monografij
nosi tytuł: «Das Yolk spiclt Thea ten&gt;.

\V pracy tej między innymi poruszono zagadnienia teatru ludowego,
takich \vidowisk ludowych, jak np. zabawy w środę Popielcową, widowiska
święta strojów ludowych etc.
Stowarzyszenie to urządza również specjalne kursy teatru ludowego;
program takiego tygodniowego kursu w Lucernie m. i. obejmował zagadnienie realizacji teatralnej
zwyczajów i zabaw Bożenarodzeniowych
i zapustnych, stylizowanych gwarowych sztuk ludowych itd.
Bund
Mundarten).

fUr

Schwytzer

Dutch

(Pflege

und

Rheinerhalten

der

O związku tym wspominam,
gdyż działalność jego w znacznej
mierze pokrywa się z pracami związanymi z ochroną kultury ludowej,
prowadzoną z jednej strony w Bernie przez Ch. Rubi (Der Rochwachter),
a z drugiej strony przez dr E. Laura i p. E. Witzig w Zurychu.
Maria

Znamierowska-Priifferowa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11197" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11175">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9209ddd8fb0b94fc3f3d13b61b8974c8.pdf</src>
        <authentication>7f129c21ab21e7f11f7962a98b2f402b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133464">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133465">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133466">
                <text>1954</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133467">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:89</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133468">
                <text>Muzea / LUD 1954 t.41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133469">
                <text>LUD 1954 t.41 s.1106-1197</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133470">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133471">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133472">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="133473">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="133474">
                <text>1107

\fU ZEA
MARIA FRANKOWSKA

OSIĄGNIĘCIA

ETNOGRAFICZNEGO
RADZIECKIEGO

MUZEOZNA WSTWA

Muzea w ZSRR są niezmiernie ważnymi ośrodkami rozległej pracy
kształcącej i polityczno-wychowawczej
prowadzonej wśród szerokich
mas społeczeństwa radzieckiego.
Są one instytucjami państwowymi, naukowo-badawczymi.
i pol~tyczno-oświatowymi. Praca muzeów ZSRR,. odmi~nnie k~ztałtuJ~~~ SI~
w różnych muzeach zależnie od ich rodzaJu, ZWIązana Jest. naJscIśleJ
z bieżącymi zadaniami i potrzebami socjalistyczne~o,budowmct'~a.
Całokształtem teoretycznych i praktycznych zagadmen muzealneJ I?racy
zajmuje się radzieckie muzeoznaws.two. Wysu,wa ~no na plan pIe,rwszy zagadnienia treści, kierunku l metodykI te] pracy. Szczegolną
uwagę zwraca przy tym na podstawowy problem muzealny, na wystawę marksistowską, jej charakter i właściwości. Wystawa w pracy
muzealnej posiada wyjątkowe znaczenie. Rodzaj jej, te0.retyczne, z~łożenia i praktyczne rozwiązanie postawionych problemo",: okreslaJą
w ostatecznym wyniku charakter każdego ~uzeu~, stan~~lą uchwytne i wyraźne podsumowanie całokształtu Je~o dZlałalnos.c.l naukowobadawczej i oświatowo-wychowaczej.
Jak wIado~o w rozJolych okresach rozwoju muzeoznawstwa występowały rozm~lte rodzaJe ~~taw,
systematyczne, typologiczne itp., obecnie coraz. wIększe uznam~.l zastosowanie znajdują wystawy tematyczne. PrzeJawe~ aktywn?SCl szeregu muzeów radzieckich jest właśnie organizowame przez lllC~ tego
rodzaju wystaw i to zarówno stałych jak i czasowych oraz obJazdowych.
Wystawy właściwie zorganizowanych muz,eów ra.dziec~i:h.' .niezależnie od typu muzeów,' posiadają szereg wspolnych l wyrozmaJ.ących
je cech. Za wzorową uważana jest "wystawa muzealn~ aktualllle polityczna i partyjnie bolszewicka, zbudowana w peł~l na~kowo (na
podstawie zasad dialektycznego materializmu), emocJonalllle przekonywująca, zmierzająca do określonego celu, prosta i dostępna dla szerokich mas pracujących". (1, 545).

e.

•

Wystawa w muzeum radzieckim zmierza do poglądowego i popularnego zobrazowania oraz naukowego wyjaśnienia praw rozwoju
przyrody lub społeczeństwa ludzkiego. Sprzyja ona w ten sposób
kształtowaniu się u zwiedzających naukowego, dialektyczno-materialistycznego poglądu na świat. Wystawy głównych muzeów w ZSRR
odpowiadają w pełni tym założeniom programowym. Martwe przedmioty i zabytki przez upolitycznienie ich pokazu muzealnego przeobrażają się w czynne narzędzia dokumentacji idei socjalizmu, jego
założeń i twórczej działalności. Przez odpowiednio zorganizowane wystawy, właściwy pokaz i naświetlenie swych zasobów muzea ZSRR
reagują na najbardziej aktualne zagadnienia i potrzeby radzieckiej
rzeczywistości i socjalistycznego budownictwa kraju.
Zadaniom tym służą również w pełni i muzea etnograficzne ZSRR.
Etnograficzne muzea w Rosji przedrewolucyjnej,
podobnie jak i inne
burżuazyjne muzea tego typu, obrazowały głównie wytwory kulturowe i sposób życia ludów, znajdujących się na stopniach przedkapitalistycznego rozwoju w krajach pozaeuropejskich. Gromadzono również w niektórych muzeach materiały, charakteryzujące
życie chłopskiej ludności w różnych krajach Europy. Dawne muzea etnograficzne
przy wystawianiu posiadanych okazów nie wykazywały związku ich
ze społeczeństwem, które je wytworzyło. Obrazowanie społecznych
układów lub ich przeżytków zazwyczaj pomijane było w ekspozycji.
Po Rewolucji Październikowej
muzea etnograficzne
podobnie jak
i inne muzea, uległy zasadniczym przeobrażeniom,
a podstawowym
zadaniem ich wystawy stało się wykazywanie "kolejnego przebiegu
rozmaitych historycznych procesów w ramach poszczególnych społeczno-gospodarczych .formacji" . .. jak również "klasowych przeciwieństw i klasowej walki na różnych etapach historii". (6, 773). Reorganizacja, do której przystąpiły muzea, wyraziła się głównie w całkowitym przekształceniu
dotychczasowej
wystawy
celem ścisłego
związania jej z zadaniami socjalistycznego, gospodarczego i kulturalnego budownictwa całego kraju.
GŁÓWNE

\

••
.

:

MUZEA

ETNOGRAFICZNE

ZSRR

Głównymi etnograficznymi muzeami ZSRR są: Muzeum antropologii i etnografii Akademii Nauk ZSRR, dawniej im. Piotra Wielkiego,
obecnie im. Mikłucho-Makłaja
oraz Państwowe
muzeum etnografii ludów ZSRR. Obydwa te muzea znajdują się w Leningradzie.
Muzeum antropologii
i etnografii Akademii Nauk ZSRR, tzw.
M A E, jest najstarszym spośród etnograficznych muzeów radzieckich.
Rozwinęło się ono z założonej przez Piotra I kunstkamery. Od r. 1725,
tj. od początku założenia Akademii Nauk M A E bogaciło się zbiorami

�~
.-

1108

i

I

l

l

, zdobywanymi przez wyprawy nauk?we, organiz.~w~n.e prze~ Akadetnię Nauk, bądź też przez poszczegolnych podrozmkow. ZblOr~ rozrastały się tak szybko, że już w końcu XVIII w. muzeum posIadało
zespoły okazów o wartości ogólnoświatowej, obrazujące życie i kulturę ludów różnych obszarów świata. Od początku XIX w. do M A E
napływały w dalszym ciągu niezmiernie cenne kolekcje z wypraw
Cooke'a (Australia i Oceania), Litke, Kruzensterna
(Azja), Junkera
(Afryka), Mikłucho-Makłaja (Oceania) oraz materiały ze Wschodniej
Syberii gromadzone przez zesłańców politycznych, Rosjan (Sternbarg,
Bogoraz) i Polaków (Piekarski). W 1924 r. w związku z obchodem
200-letniej rocznicy założenia Akademii Nauk, M A E otrzymało obszerne, odpowiadające potrzebom stale rozrastającego się muzeum, pomieszczenie, w którym znalazły siedzibę działy antropologii, archeologii, ewolucji i typologii kultur oraz kolekcje etnograficzne z krajów
pozaeuropejskich. W 1930 r. w myśl nowych ujęć muzeoznawstwa radzieckiego zaczęła się reorganizacja M A E. Zadaniem całkowicie zreformowanej wystawy miało być zobrazowanie i przeciwstawienie sobie na podstawie kolekcji muzeum, z jednej strony - polityki narodowościowej partii, z drugiej zaś - kolonialnej polityki imperializmu.
Prace nad dalszym rozwojem 1\1A E zahamował najazd hitlerows'ki
na ZSRR. Po rozpoczęciu wojny i podczas blokady Leningradu pracownicy Instytutu Etnografii Akademii Nauk ZSRR z niezwykłym
poświęceniem, nie zważając na trudy i niebezpieczeństwa, spakowali
okazy muzeum i zabezpieczyli zbiory. Dzięki tej ofiarnej pracy jedno
z największych muzeów etnograficznych nie tylko \\1 ZSRR ale i na
całym świecie, zachowało swe bezcenne zasoby.
W czerwcu 1945 r. w związku z jubileuszem Akademii Nauk nastąpiło uroczyste otwarcie muzeum. Było to szczególnie ważne wydarzenie w naukowym życiu Instytutu Etnografii Akademii Nauk. Urządzona wystawa charakteryzowała
rozwój rosyjskiej etnografii i antropologii od czasu założenia Akademii do chwili obecnej. Wystawione zostały zbiory rosyjskich podróżników z XVIII i XIX w. Pallasa.
Langsdorfa,
Wozniesienskiego,
Lisjanskiego,
Zagoskina, MikłuchoMakłaja, Junkera i innych. Na 1 Maja 1946 r. zakończono odbudowę
i reorganizację dZJiału wstępnego muzeum, obrazującego historię r02woju człowieka, warunki życia ludzi pierwotnych i narzędzia, którymi się posługiwali. W ciągu roku opracowano również na nowo
wystawę kultury i życia ludów Azji Przedniej i Środkowej, a następnie ludów Afryki. Oprócz tych stałych wystaw w muzeum urządzono trzy wystawy czasowe. Jedna z nich poświęcona była ludom Indonezji, druga - obrazowała życie i kulturę Ajnów, trzecia - stanowiła pokaz rysunków M. Mikłucho-Makłaja, zorganizowany z okazji IOO-lecia urodzin tego wielkiego podróżnika.

1109

•

•

f

••
,~

"

t

ł:,1
\

.1
':..l
•

ł

:~
~'

łł

Po kilkoletniej przerwie rozwinęła się również w M A E w 1946
praca katalogowo-konserwacyjna
i oświatowa. Wyszkoleni przewodnicy oprowadzali wycieczki po wszystkich działach muzeum. Kierowali również tematycznymi wycieczkami poświęconymi takim zagadnieniom jak: "Życie i działalność M. Mikłucho-Makłaja", "Ludy krajów gorących i zimnych"; "Wielcy podróżnicy i badacze"; "Zabawki
ludów Azji Środkowej, Chin i Japonii" itp. W 1947 r. z okazji obchodu
stuletniej rocznicy urodzenia sławnego podróżnika, etnografa i badacza wysp Oceanii, M. Mikłucho-Makłaja, Instytutowi Etnografii Akademii Nauk ZSRR nadano jego imię. Zmieniono również dotychczasową nazwę M A E Akademii
Nauk im. Piotra Wielkiego na
MAE Ak. N. im. M i k ł u c h o - M a kła j a.
Wśród prac realizowanych w ramach pięcioletniego planu muzeum
na pierwsze miejsce wysunięto organizowanie wystaw. Jednym z ciekawszych osiągnięć z tego zakresu było otwarcie na nowo całkowicie
przekształconego
działu Ameryki Północnej. Główne kolekcje tego
działu zostały zgromadzone przez podróżników
rosyjskich
przed
1867 r. tj. przed odstąpieniem byłych posiadłości Rosji na terenie
Ameryki -- Stanom Zjednoczonym. Pochodzą one przeważnie z obszaru Alaski, Wysp Aleuckich i Kalifornii. Wartość ich jest ogromna
ze względu na to, że obrazują one życie i kulturę ludów zamieszkujących tę część Ameryki, nie przeobrażone jeszcze niszczącymi wpływami amerykańskiej
cywilizacji. Druga część zbiorów tego działu
pochodzi z obszarów, znajdujących się poza granicami dawnych posiadłości rosyjskich.
W latach 1948-1952 w MAE prowadzono dalsze prace nad przebudową i uzupełnieniem wystc.,wionych zbiorów oraz nad organizacją
nowych działów muzeum jak również wystaw stałych i czasowych.
W okresie tym opracowano m. in. wystawy działów Indii i Indonezji.
Celem obu wystaw był pokaz kultury i życia mieszkańców omawianego obszaru z równoczesnym zaznajomieniem widza z ich historią
i bohaterską walką z kolonizatorami. Przebudowano
także końcową.
zamykającą część wystawy działu Afryki, poświęconą zagadnieniom
polityki kolonialnej i walce ludów Afryki o swe wyzwolenie. Przebudowa polegała głównie na uwspółcześnieniu materiałów i wyjaśnień
w taki sposób, aby mogły prawdziwie ilustrować obecne położenie,
warunki życia i kulturę mieszkańców różnych obszarów tego kont ynentu. We wrześniu 1951 r. zorganizowano wystawę tematyczną drzewory tu chińskiego. Wystawa ta składała się z dwóch działów z działu, w którym zgromadzono okazy dawnego chińskiego drzeworytu i z działu obrazującego współczesną twórczość Chin w tej dziedzinie sztuki. Jednym z ostatnich osiągnięć ekspozycyjnych była wystawa pt. "Tubylcza ludność Australii i Oceanii". Wystawa ta zwracała

L

�1111

1110

l
II

Ii

II

II

l

I
\

l
I
l
I

Muzeum to rozwinęło się z działu etnograficznego Państwowego Rosyjskiego Muzeum w Leningradzie, założonego w 1901 r. jako częsc
Rosyjskiego Muzeum Aleksandra III. Za czasów carskich dział etnograficzny miał za zadanie przedstawienie kultury mieszkańców Rosji
oraz ludów, na które rozprzestrzeniał
się rosyjski wpływ polityczny
i ekonomiczny. W organizowaniu
prac tego działu wyraźnie przejawiały się wówczas tendencje
szlacheckiego
szowinizmu wielkoruskiego. Po Rewolucji Październikowej
dział etnograficzny muzeum
przystąpił do reorganizacji swych sal wystawowych celem związania
pracy muzealnej z zadaniami gospodarczego i kulturalnego,
socjalistycznego budownictwa ZSRR. W 1'. 1934 dział ten został przeksztaj··
cony na samodzielne muzeum etnograficzne. W r. 1948 na podstawie
uchwały Rady Ministrów do muzeum zostały włączone zbiory moskiewskiego Muzeum ludów ZSRR. Po tej fuzji dwóch muzeów muzeum w Leningradzie otrzymało nazwę - P a ń s t wow e m u z e u m
e t n a g r a f i i l u d ó w ZSRR, stając się jedynym muzeum na terenie
całego kraju, obrazującym życie i kulturę ludów, zamieszkujących
Związek Radziecki.
Podstawą
zbiorów zwiniętego w 1948 1'. muzeum w Moskwie,
zwanego do 1931 r. Centralnym
muzeum etnograficznym, były kolekcje działu etnograficznego Muzeum Rumiancewa i zbiory zgromadzone na wszechzwiązkowej wystawie Zycia i rzemiosł ludów ZSRR,
zorganizowanej w 1923 r. Muzeum to od chwili jego założenia organizowało wiele wypraw terenowych. W wyniku tych wypraw zdobyto
bogate zbiory, odnoszące się głównie do obszarów ZSRR. W Muzeum
znajdowały się również kolekcje z Chin, Indonezji, Australii, Oceanii
i Afryki. W 1931 r. Muzeum zostało zreorganizowane
i otrzymało
nową nazwę - Muzeum historii ludów ZSRR i innych krajów. Ostatnio nosiło nazwę Muzeum ludów ZSRR. Zasadą układu zbiorów był
podział zasadniczych zespołów według społeczno-gospodarczych
formacji. Głównym politycznym
zadaniem muzeum było wykazanie
narodowościowej polityki WKP(b) w przeciwstawieniu
do kolonialnej
polityki państw burżuazyjnych. Muzeum prowadziło rozległą masową
działalność oświatowo-wychowawczą
w formie organizowania wystaw
stałych, czasowych i objazdowych oraz odczytów na terenie fabryk,
zakładów przemysłowych,
kołchozów itp. W latach powojennych
Muzeum ludów ZSRR w Moskwie skierowało główną swą uwagę na
opracowanie
i zobrazowanie
muzealne
kultury
i życia Słowian
Wschodnich. W wyniku tych prac w Muzeum zostały urządzone trzy
wystawy poświęcone kolejno zagadnieniu "Ubiór ludowy i twórczość
ludowa" u Rosjan, Ukraińców i Białorusinów. Wystawy - ukraińska
i białoruska, traktowane były jako wstępny etap pracy i podstawa dla
stworzenia w Muzeum odrębnych działów - Ukrainy i Białorusi.

uwagę na zaostrzenie się kryzysu systemu kolonialnego w wyniku
drugiej wojny światowej nawet w tak odległych zakątkach ziemi jak
Oceania i na nowe możliwości przeciwstawiania
się uciskowi kolonizatorów na tym obszarze pod wpływem historycznego zwycięstwa
Chin Ludowych. Wystawa składała się z trzech działów: odkrycia
rosyjskie w Oceanii; kultura i życie ludności tubylczej w XIX w. oraz
kolonizacja Australii
i Oceanii i współczesne położenie ludności
tubylczej.
MAE prowadziła również ekspozycyjną pracę muzealną i w innych
ośrodkach oświatowo-kulturalnych.
Zorganizowało ono m. in. w 1949 r.
na prośbę władz miejskich, w Centralnym Parku Kultury i Wypoczynku im. S. Kirowa w Leningradzie czasową wystawę pt. "Pochodzenie człowieka, rasy i dyskryminacja
rasowa". Celem tej wystawy
było "zaznajomienie zwiedzających z marksistowską teorią pochodzenia człowieka i nauką o rasach oraz przeciwstawienie
marksistowskich ujęć nieprawdziwym pod względem naukowym "teoriom", uzasadniającym dyskryminację
rasową i ucisk narodowy". (4, 188). Wystawy tego rodzaju organizowane były przez Instytut Etnografii Ak.
ZSRR i MAE kilka lat z rzędu w leningradzkim
Parku Kultury
i cieszyły się takim uznaniem wśród zwiedzających,
że Dyrekcja
Parku odstąpiła Instytutowi na ten cel oddzielny budynek jak również
zadeklarowała przejęcie większości kosztów związanych z ich urządzaniem. Tematem wystawy urządzonej w 1950 r. było wykazanie na
podstawie materiału,
odnoszącego się do Afryki, Indii, Indonezji.
Chin Ludowych, Vietnamu i Korei - że siłom obozu reakcji i wojny
przeciwstawia
się obecnie zjednoczony front ludów, prowadzących
bohaterską walkę a wolność i niezależność narodową.
MAE po drugiej wojnie światowej prowadziło także rozległą działalność badawczo-naukową,
wyrażającą się m. in. w organizowaniu
badań terenowych, opracowywaniu ich wyników i przygotowywaniu
materiałów do publikacji itp. W okresie tym nie zaniedbywano także
prac katalogowych i konserwatorskich.
Ogromnie rozwinęła się również działalność oświatowo-wychowawcza
muzeum. Aby sprostać
nowym zadaniom w tej dziedzinie pracy, muzeum stale szkoliło wykwalifikowanych
przewodników,
oprowadzających
zorganizowane
wycieczki po zbiorach muzealnych. Oprowadzanie
wycieczek było
przy tym dwojakiego rodzaju. Albo oprowadzano zwiedzających po
całym muzeum - dając im przegląd całości wystawionych zbiorów albo po pewnych tylko jego działach - gdy zaznajamiano publiczność
z jakimś wybranym zagadnieniem. Było to tzw. oprowadzanie tematyczne.
Drugim muzeum etnograficznym
o charakterze ogólno-krajowym
jest muzeum w Leningradzie, obrazujące kulturę i życie ludów ZSRR.

N:

ł

�1112
Po przekazaniu zbiorów moski~wskiego muzeum do Leningradu
Moskwa została pozbawiona muzeum etnograficznego.
Brak takiego
muzeum w stolicy kraju dawał się bardzo odczuć. Pragnąc temu zaradzić etnografowie radzieccy na Zjeździe Etnograficznym
w roku
1951 powzięli uchwałę zwrócenia się db Akademii Nauk ZSRR z prośbą
o rozpoczęcie starań w Rządzie ZSRR celem przywrócenia
w Moskwie centralnego
etnograficznego
muzeum ludów ZSRR, które
w myśl rezolucji, powinno stać się ośrodkiem pracy naukowo-ekspozycyjnej i muzealno-konserwatorskiej
w dziedzinie etnografii.
Muzeum etnograficzne
w Leningradzie
od r. 1934, tj. od czasu
przeobrażenia się z działu etnograficznego w samodzielne muzeum.
prowadziło rozległą pracę wystawową. Przed Wielką Wojną Ojczyźnianą zorganizowane zostały m. in. wystawy: Uzbekska SRR (Uzbekowie w przeszłości i teraźniejszości); "Tul'kmeńska SRR"; "Rosyjska
ludność obszarów czarnoziemnych
RSFSR";"Ludy
karelo-fińskie.i
SRR"; "Ludy obwodu murmańskiego (Saamowie)"; "Ludy północnego
Kaukazu"; "Przejawy
ludowej plastycznej
sztuki Gruzji" j "Zydzi
w Rosji carskiej i w ZSRR"; "Ludy Syberii (Czukcze, Koriacy, Ewenkowie, Ojroci, Chakasowie)"; "Przejawy sztuki ludowej Czuwaszów
i Maryjców" itp.
W czasie drugiej wojny światowej większość zbiorów muzealnych
została zabezpieczona i wywieziona z Leningradu.
Gmach jednak
muzeum i część pozostałych w nim kolekcji uległy zniszczeniu wskutek
bombardowania
z powietrza i obstrzału artyleryjskiego.
Po wojnie
ro~poczęto pracę nad usunięciem śladów zni,szczeń wojennych, nad
odbudową gmachu muzealnego i organizowaniem
nowych wystaw.
Jednym z pierwszych
przejawów
powojennej działalności muzeum
było urządzenie
wystawy poświęconej pokazowi kultury
i życia
Ajnów - tubylczej ludności południowego Sachalinu i Wysp Kurylskich, tj. obszarów wyzwolonych w 1945 r. przez Armię Czerwon.']
z ucisku japońskiego. Następnym osiągnięciem ekspozycyjnej pracy
muzeum stała się zakrojona na dużą skalę, wystawa, obrazująca kulturę i źycie ludów słowiańskich. Wystawa ta była pokazem kultur\'
i życia ludu rosyjskiego, ludu białoruskiego i ukraińskiego. Szczególną
uwagę zwrócono na należyte uwypuklenie przejawów sztuki ludowej
Rosji, Ukrainy i Białorusi.
Osobna, największa sala działu słowiańskiego, poświęcona był::!
muzealnemu ujęciu jednego tylko zagadnienia
"ubiór ludowy
i ozdoby u Słowian". Ilustrowały go materiały odnoszące sie do Sł~wian Wschodnich, Zachodnich i Południowych. Wystawa ~awierała
również materiały nieetnograficzne,
obrazujące wielowiekową walke
Słowian o wolność i niezależność, znaczenie Wielkiej Rewolucji Paż~
dziernikowej dla świata sło\viańskiego, z"..ycięstwo Słowian nad faszy-

I
Ii
Ii
Ii
11

11
II

l
l

I'~'~

__

.h'._

1113
stowskimi Niemcami, wreszcie walkę o pokój i demokrację. W 1949 r.
w Muzeum otwarta została nowa wystawa - "Wyroby dywanowe
ludów Azji Środkowej".
Z innych prac Muzeum leningradzkiego, wykonanych w tym okresie, wymienić należy badania terenowe, prowadzone na szeroką skalę
w różnych okolicach Związku Radzieckiego i rozległą działalność
oświatowo-wychowawczą,
wyrażającą się przede wszystkim w oprowadzaniu licznych wycieczek po muzeum. Tematyka zbiorowych oprowadzań obejmowała m. in. takie zagadnienia jak: "Sztuka ludowa
i ubiór ludowy u Słowian"; "Rosyjska sztuka ludowa"; "Ukraińska
i białoruska
sztuka ludowa": "Wspólne cechy kultury materialnej
Słowian" itp. Praca badawczo-naukowa
Muzeum polegała na opracowywaniu organizowanych wystaw i zbiorów muzealnych. W ramach
tej działalności muzeum, opracowane
zostały następujące
tematy:
"Wspólne elementy w ubiorze ludów słowiańskich"; "Zmiany w ludowym rosyjskim ubiorze kobiet, związane z rozwojem kapitalizmu
na wsi"; "Współczesne budownictwo
mieszkalne u Kabardyńców".
W końcu 1948 r., jak wspomniano wyżej. Muzeum leningradzkiemu
przekazano zbiory Muzeum ludów ZSRR w Moskwie. Muzeum w Leningradzie
otrzymało wówczas nową nazwę i stało się jedynym
w ZSRR ogólnokrajowym
Muzeum ludów Związku Radzieckiego.
W nowym muzeum w 1949 r. urządzona została czasowa wystawa Dary demokratycznych
zagranic2Jnych organizacji kobiecych dla kobiet Związku Radzieckiego. Wśród tych darów znajdowało się wiele
przedmiotów posiadających wartość etnograficzną. Szczególnie wie-le
było okazów z dziedziny sztuki ludowej różnych krajów świata.
W 1950 r. Muzeum opracowało wystawę poświęconą życiu i kulturze Osetyńców. Jedną z ostatnich wystaw była stała wystawa, obrazująca życie i kulturę ludów Północnego Kaukazu i ludów Powołża.
Obie wystawy poprzedzone zostały długotrwałymi pracami w terenie.
W związku z tymi wystawami
muzeum prowadziło
rozległą pracę
oświatowo-wychowawczą.
Opracowano dla zwiedzających tematyczne
wycieczki oprowadzane przez przygotowany specjalnie personel muzealny. Tematyka wycieczek obejmowała między innymi następujące
zagadnienia:
"Leninowsko-stalinowska
polityka
narodowościowa".
"Konstytucja kraju socjalizmu", "Zycie i kultura ludów Północnego
Kaukazu". Oprócz tego opracowano szereg tematów dla uczniów różnych klas, a dla nauczycieli pracownicy naukowi muzeum wygłaszali
na konferencjach nauczycielskich związane z wystawą wykłady. Zwiedzanie wystawy kończyło demonstrowanie w specjalnej kinowej sali
muzeum filmu popularno-naukowego
o tematyce związanej z życiem
ludów ZSRR. Celem spopularyzowania
wystawy, muzeum organizowało specjalne słuchowiska radiowe w miejscowych radiowęzłach

�1114

1115

pt. "Po salach Państwowego muzeum etnografii ZSRR", oraz odczyty
w domach kultury.
W r. 1952 została w muzeum otwarta
nowa wystawa pt. "Ludy
Północy - Neńcy i Ewenkowie". Wystawę tę zorganizował zespół
pracowników działu Syberii i Dalekiego Wschodu. Obrazuje ona kulturę Neńców (Samojedów) i Ewenków (Tunguzów) ze szczególnym
uwzględnieniem zmian, jakie zaszły w życiu tych ludów po Rewolucji
Październikowej. Zadaniem wystawy było jasne i poglądowe zobrazowanie dokonanego ostatnio procesu przejścia Neńców i Ewenków od
ustroju spólnoty rodowej do socjalizmu w warunkach stworzonych
przez władzę radziecką.
TEORETYCZNE ZAŁOZENIA ETNOGRAFICZNEGO
MUZEOZN A WSTW A RADZIECKIEGO

Postępowe założenia etnograficznego
muzealnictwa
radzieckiego
kształtowały się stopniowo, powstając i rozwijając się głównie pod
wpływem zmian i przeobrażeń, jakie zachodziły w ujęciach i założeniach etnografii radzieckiej po Rewolucji Październikowej.
Założenia
i osiągnięcia etnograficznej szkoły radzieckiej znajdowały bardzo wyraźne odbicie w teoretycznych ujęciach czołowych muzeologów-etnografów ZSRR i w pracy muzeów, szczególnie wyraźnie przejawiając
się w dziedzinie ekspozycji muzealnej i w akcji oświatowo-wychowawczej. Na zjazdach etnografów radzieckich poświęcano wiele uwagi
zagadnieniom muzealnym, omawiano zadania muzeów etnograficznych w nowym socjalistycznym ustroju, podstawy teoretyczne ich
działalności jak również sposoby realizowania
powziętych uchwał
w praktyce.
Już na zjeździe leningradzkich
moskiewskich
etnografów
w kwietniu 1929 r. wyraźnie podkreślono konieczność włączenia się
muzeów etnograficznych
do socjalistycznego budownictwa państwa
radzieckiego. Zwrócono również wówczas uwagę na potrzebę dokonania krytycznego przeglądu założeń i działalności muzeów etnograficznych celem usunięcia pozostałości dawnych błędnych ujęć przedrewolucyjnego okresu muzeologii. Na zjeździe tym wysunięto także
żądanie właściwego obrazowania kultury ludowej w muzeach w taki
sposób, aby wyraźnie
przeciwstawić
przedrewolucyjnej
kulturze
i życiu .wsi, obecny jej stan w warunkach socjalistycznego ustroju,
":' o~arclU o technikę przemysłową, o kolektywną gospodarkę i podnieSIenIe kulturalnego poziomu mas pracujących. Podkreślono również
konieczność odpowiedniego
przedstawienia
w ekspozycji muzeów
nar~?o.wościowej polityki wynikającej
z socjalistycznego
stosunku
partu l rządu do ludów, które zamieszkują ZSRR i obecnie mogą

swobodnie rozwijać w warunkach nowego ustroju swą kulturę narodową w formie a socjalistyczną w treści.
W miarę kształtowania się i rozwijania etnograficznej szkoły radzieckiej, w miarę wysuwania przez nią nowych celów i zadań współczesnej etnografii, następowały wyraźne zmiany i w założeniach etnograficznego
muzealnictwa.
Szczególnie wyraźne
o.dbicie znalazły
w pracach etnograficznych muzeów radzieckich dwa podstawowe postulaty współczesnej etnografii radzieckiej - konieczność 1) zwrócenia
głównej uwagi na badanie kultury i życia współczesnej wsi, a nie
tylko dawnych jej form przeżytkowych oraz 2) nowego ustosunkowania się do ludów krajów kolonialnych. Nowy ten stosunek oparty być
musi, zdaniem muzeologów' radzieckich, na uwzględnianiu w etnograficznym badaniu tych ludów i muzealnym obrazowaniu ich kultury
i życia, nie tylko, jak było dotychczas, zagadnień związanych z ustrojem spólnoty pierwotnej. Główny nacisk obecnie położyć należy na
badanie współczesnego życia tych ludów oraz problemu ruchów narodowo-wyzwoleńczych.
Te ostatnie zagadnienia
rozpatrywane
były
wszechstronnie na sesji Instytutu Etnografii Akademii Nauk ZSRR,
poświęconej badaniu współczesnego położenia ludów krajów kolonialnych i zależnych oraz w pracy L. P o t i e c h i n a w N-2 "Sowieckiej
Etnografii"
z r. 1951 "Niektóre
problemy
etnograficznego
badania
ludów krajów kolonialnych",
Założenia i ujęcia etnografii radzieckiej zawarte w pracach Tołstowa, Potiechina, Czeboksarowa, Tokarewa, Koswena i innych czo":
łowych etnografów radzieckich, jak również w rezolucjach naukowych sesji Instytutu Etnografii Ak. N. ZSRR i zjazdów etnograficznych znalazły swój wyraz w pracach wybitnych muzeologów-etnografów jak przede wszystkim E. Mi1sztejna, L. Potapowa, i w działalności głównych muzeów etnograficznych kraju. E. Milsztejn i L. Potapow główną uwagę zwracają w swych wypowiedziach na zagad~ienia związane z właściwym zorganizowaniem i opracowaniem wystawy etnograficznej w muzeach radzieckich. L. P o t a p ,ow poświęcił
tym problemom obszerną pracę ogłoszoną drukiem w "Sowiec'kiej
Etnografii",
1951 Nr 2, pt. "Podstawowe
zagadnienia
wystawy
etnograficznej
w muzeach radzieckich".
Stwierdza on, że przy ustalaniu zasad ekspozycji etnograficznej muzeologowie radzieccy winni
opierać się na naukowych i ideowych ujęciach klasyków marksizmu
i leninizmu, a wśród nich przede wszystkim na dziełach J. Stalina,
zwłaszcza na jego ostatnich pracach, a następnie na osiągnięciach
radzieckiej etnografii. Wśród tych osiągnięć na plan pierwszy wysuwa
Potapow badania ludów w celu wyjaśnienia specyficznych narodowych właściwości ich kultury i życia oraz rozszerzenie ram badań
przez włączenie do tematyki etnograficznej zjawisk współczesnych

�1116
jak również badań nad klasą ro~otniczą. Autor podkreśla, że etnograf~czna muzealn~ ekspozycJa ~ zadnym wypadku nie może rozwijać
Się w oderwamu ~d etnografIcznej radzieckiej nauki, że będzie ona
nau~o~ą tylko wo~czas ~dy o.prze się na głównych teoretycznych
załozemac~ etnografll radzl~cki~j. Pomocą w rozwiązywaniu zagadnień
ekspozycYJnych wmno stac SIę ponadto wieloletnie doświadczenie
budowania rozmaitego rodzaj li wystaw etnograficznych, organizowanych przez czołowe radzieckie muzea.
Opracowuj~c w:ystawy etnograficzne wychodzić należy, zdaniem
a~t~ra, z za~a~ stoJąc~ch przed muzeami radzieckimi, jako naukowoo~wlatowY~l mst~t~cJami., Te właśnie zadania wysuwają na plan
pl€r~szy.dzlałalnoscl
muzeow pracę wystawową, tj. "swoistą naukowa
pubhkacJę
nagromadzonego
i zbadanego materiału" (5, 8). Główn y m'
d .
,
za aTIlem muz~ow. radzieckich jest praca wychowawcza zmierzająca
~o. wytworzema
l u~runtowania
wśród zwiedzających
naukowego
sW1a!opoglą~u .marksIstowsko-leninowskiego,
"przezwyciężenia
przezytk?w kapltahstycznych
i mobilizująca obyw&lt;łteli do walki Q zbudowame s~~łeczeństwa komunistycznego".
Dlatego podstawowa zasada
eksP.ozYCJIe!nograficznej .kryje się w tym, że będąc ściśle naukową,
po~mna . byc ona przepojona bolszewicką ideowością, powinna być
PO~lty&lt;:zme, uwypuklona, dojrzała i zrozumiała ... Ideowa treść okazUJe s~ę ~łowną ce~hą, określającą jakość ekspozycji" (5, 9). W myśl
~ego UJęCIa ws~ystkle składniki wystawy muzealnej powinny być spoJone głęboką Ideową treścią, której również na'leży podporządkować
artyst~czną stronę wystawy. W radzieckiej muzeologii etnograficznej,
?parteJ na zasadach materializmu dialektycznego, odrzucone zostały
Jako b~ędne i .nienaukowe wystawy dawnego typu, będące odbicie~l
~ogląd?w .b:rrzuazyjnej
etnografii, teorii kręgów kulturowych
itp.,
]a~ rowmez wystawy
ignorujące
społeczno-gospodarcze
stosunkiktorych wyrazem są przejawy kultury poszczególnych ludów.
L. Potapow w cytowanej swej pracy zwraca uwagę na konieczność
p??~r:śle~ia
w wystawie etnograficznej jej naukowej specyfiki, wyrozn~aJ~ce] ten rodzaj wystawy od innych wystaw muzealnych. Etnog:-afIa, Jako, ~a.uk~ ° lud~ch zajmująca się badaniem ich kultury i żyCia, . w o~r.ozmenlU od mnych nauk np. historii, bada "specyficzne
~vłasclwoscl w ży~iu każdego ludu, te właściwości, które wyróżniają
Jeden IU,d.oddruglego na podstawie przejawów kultury i bytu" (5,9).
I.t~ własme określenie specyfiki etnografii sprawia, że zadania radzieckIeJ etnografi~ st~ją się szczególnie aktualnymi i ważnymi zgodnie ze
zn~~ą wypo~~edzlą J. Stalina z r. 1948 na przyjęciu wydanym dla fińskIeJ d~legacJI, o charakterystycznych
właściwościach każdego narodu
~ta~owlą~ych wkład "który wnosi każdy naród do ogólnej skarbnicy
sWlatoweJ kultury uzupełniając ją i bogacąc". W myśl tego podstawt&gt;-

,ji

·L=-, ,..

1117
wego założenia zadaniem ekspozycji etnograficznej staje się zobrazowanie kultury i życia poszczególnych ludów w ich "specyficznych
narodowych właściwościach, wyróżniających
dany lud od innych ludów" (5, 10).
Muzealne obrazowanie kultury i życia każdego ludu i jego specyficznych właściwości musi być przy tym 'ujęte historycznie ze względu
na obowiązujące przy etnograficznym badaniu historyczne podejści8
do analizowanych zjawisk. StwieI'dzenie to jest wynikiem głębokiego
zrozumienia
przez radzieckich
etnografów-muzealnych
słuszności
uznania za jedyną naukową metodę etnograficznej wystawy metodę
historycznego pokazu, metodę historyczno-materialistycznego
wyjaśnienia etnograficznych faktów i zjawisk" (5, 10). L. Potapow podkreśb
również znaczenie i niezbędność oparcia się w muzealnej ekspozycji
na historyzmie. Jest to konieczne ze względu na to przede wszystkim,
że każde etnograficzne zjawisko posiada swą historię "przy tym nie
izolowaną lecz ściśle związaną z otaczającY'mi go zjawiskami, że każde
etnograficzne zjaw,is'ko powstaje, rozwija się i żyje lub wymiera zawsze
w historycznie określonym środowisku, na tle określonych historycznych warunków" (5, 10).
W związku z zagadnieniem historyczności etnograficznej
ekspozycji muzealnej występuje problem chronologicznych granic tej ekspozycji, tj. ustalenia i wyboru historycznych okresów w życiu narodu,
którego przejawy kultury i życia mają być obrazowane w muzeum.
Doskonałą pod względem metodologicznym byłaby, według L. Potapowa, ekspozycja etnograficzna, obrazująca specyficzne cechy kultury
i życia danego jakiegoś narodu w Tamach okresów historycznych,
ujmujących dzieje tego narodu od zamierzchłych czasów do współczesnej epoki włącznie. Jest to ważne i obowiązujące, zwłaszcza dla centralnych muzeów etnograficznych ZSRR i głównych muzeów poszczególnych republik. Liczyć się tu jednak należy w każdym konkretnym
wypadku z warunkami danego muzeum, z charakterem i bogactwem
jego zbiorów, określających w dużej mierze stopień możliwości realizowania w praktyce
teoretycznych
założeń. W każdym razie we
wszystkich ogólnych etnograficznych wystawach muzeów radzieckich,
obrazujących specyficzne właściwości kultury i życia ludów, które
zamieszkują obszar ZSRR, stało się obowiązkowym przeprowadzanie
pokazu w ramach wyraźnie zróżnicowanego podziału na dwa zasadnicze okresy: przedrewolucyjny
i współczesny, socjalistyczny,
po
Wielkiej Rewolucji Październikowej. Barozo wyraźnie konieczność tę
podkreśla i E. Milsztejn w swym omówieniu wystaw Państwowego
muzeum etnografii narodów ZSRR. Stwierdza on, że dzięki przeprowadzeniu takiego podziału wystawy umożliwione zostało uchwycenie
i wykazanie zmian jakościowych, jakie nastąpiły w kulturze i ży&lt;;iu

�1119

1118

I
!

I
I

danego ludu w warunkach stworzonych przez .władzę radzi.ecką. Na
organizowanych poprzednio wystawach etnograf~cznych rozwią~ywar:o
zagadnienie obrazowania dokonanych przez Wielką RewolucJę Pazdziernikową przemian drogą zestawiania ze sobą starych form kultury
i życia z nowymi. Analizę porównawczą przeprow.adzano badając. poszczególne zagadnienia jak np. formy gospodarki -. uprawę z~e~l,
hodowlę zwierząt, bądź z dziedziny kultury społeczneJ np. połozem e
kobiety, stanowisko jej w grupie rodzinnej, wych~w:anie dzieci it~:
We wszystkich tych wypadkach wykazywano wyraznie w ekspozYCJi
zmiany i osiągnięcia jakie w tych dziedzinach życia dała danemu
narodowi Wielka Rewolucja Październikowa.
Jednakże przy stosowaniu metody porównawczej nie osiągano w pełni pokazu historycznego i z tego względu wystawy obecnie są organizowane na zasadzie podziału na dwie epoki przed- i porewolucyjną. Przy obrazowaniu zdobyczy uzyskanych dzięki Wielkiej Rewolucji Październikowej
na plan pierwszy w ekspozycji wysuwane są - organizacja państwowa, pojawienie się miejscowej 'inteligencji, zwycięstwo ustroju koł~
choźniczego, rozwój przemysłowy oraz rozkwit kultury narodowe]
w formie a socjalistycznej w treści. L. Potapow w omawianej pracy
podkreśla konieczność wykazywania
w ekspozycji etnografic~n~j
muzeów radzieckich narodowej specyfiki i narodowej formy socJahstycznej kultury i życia narodów ZSRR. Uważa on te zadania za najważniejsze zadania etnograficznej ekspozycji i stwierdza, że od ,:ła~ciwego ich rozwiązania zależy w dużej mierze należyte wypełmeme
przez muzea radzieckie ich obowiązków ideowo- politycznych i naukowych.
Etnograficzna muzeologia radziecka wielką rolę przypisuje charakterowi pokazu współczesnego stanu kultury i życia narodów radzieckich. Ekspozycja etnograficzna w tym wypadku nie powinna się, zdaniem radzieckich etnografów, ograniczać do pokazu specyficznych
właściwości kultury i życia tylko na przykładzie chłopstwa kołcho- •
zowego, lecz winna je wykazywać "i w środowisku ludności miejskiej,
a przede wszystkim robotników, o ile te właściwości są charakterystyczne dla życia wymienionej kategorii ludności" (5, 11). Właściwe
rozwiązanie tych spraw napotyka na wiele trudności. Szczególnie wyraźnie zaznaczają się one przy obrazowaniu życia robotników ze
względu na to, że w tej dziedzinie etnografia radziecka jest do~i:ro
w trakcie zarówno opracowywania właściwej naukowej metodyk1pk
i gromadzenia konkretnych materiałów.
Przy oprac?,:y\~aniu
v:ystawy stanowiącej pokaz współczesnego stanu kultury l zycia radzie:kich narodów zaznaczają się również niejednokrotnie poważne trudności natury materialnej i technicznej. Wysoko rozwinięte formy
so~jalistycznej kultury i życia narodów radzieckich nie dają się już

wtłoczyć do ram muzealnej wystawy. Jednakże trudności te w żadnym wypadku, zdaniem Potapowa, nie powinny stanowić podstawy
do pominięcia w wystawie obrazu współczesnej kultury i życia kołehoznika lub robotnika takiej lub innej narodowości ZSRR. W każdym konkretnym wypadku powinno się rozwiązywać praktycznie te
problemy zależnie od możliwości i warunków poszczególnych muzeów.
Zamiast wprowadzać do muzeów traktor, co byłoby i niemożliwym
i niepotrzebnym
- zastąpić go należałoby odpowiednią fotografią,
w innych waru.nkach - obrazem, uzupełniając ilustracje wybranymi
właściwie tekstami.
Obrazowanie etnograficznej specyfiki ku.ltury i życia tego lub
innego narodu radzieckiego nie może być dokonywane w sposób abstrakcyjny, w oderwaniu od konkretnych historycznych warunkó\v
życia danego narodu. Winno być ono przedstawione właśnie na tle
tych konkretnych warunków dziejowych, które wywarły bądź nadal
wywieraj ą silny wpływ na formę i treść kultury źycia poszczególnych
ludów. W myśl tego założenia, bardzo silnie podkreślanego m. in.
przez L. Potapowa w jego pracy, przy urządzaniu etnograficznej ekspozycji odnoszącej się np. do jakiegoś do niedawna zapóźnionego
w rozwoju ludu Syberii nie można pominąć zagadnienia kolonialnej
polityki caryzmu w dziale przedrewolucyjnym,
jak i leninowskostalinowskiej polityki narodowościowej w dziale współczesnym. Zagadnienia te jednak w etnograficznej wystawie nie powinny być
głównym jej celem. To obrazowanie tła historycznego wystawy etnograficznej, całego zespołu tych warunków historycznych, które wykazują wpływ na kulturę i życie danego narodu należy przeprowadzać
nie tylko na podstawie samych eksponatów muzealnych lecz również
i w oparciu o uzupełniający pomocniczy materiał zarówno ilustracyjny
jak i tekstowy.
Drugim, niezmiernie ważnym założeniem radzieckiego muzealnictwa etnograficznego jest podkreślanie w ekspozycji klasowego zróżnicowania społeczeństwa w okresie przedrewolucyjnym,
jeśli chodzi
o ZSRR i w warunkach życia krajów kapitalistycznych i kolonialnych.
To wykazywanie rozwarstwienia
klasowego osiągają muzeologowie
radzieccy drogą zaostrzania charakterystyki klasowej eksponatów kultury materialnej takich jak mieszkanie, jadło, ubiór itp. oraz odpowiednim materiałem tekstowym i ilustracyjnym. Potapow podkreśla,
że drogowskazem przy opracowywaniu
przedrewolucyjnego
działu
etnograficznej wystawy winna być dla muzeologów radzieckich nauka
Lenina-Stalina o istnieniu dwóch nurtów kultury w każdym społeczeństwie klasowym - jednego - klas posiadających, eksploatujących i drugiego nurtu kultury istotnie narodowej, demokratycznej
co do treści i wyrażającej potrzeby warstw ludowych.
71

�1120
L. Potapow w swych rozważaniach o zagadnieniach etnograficznej
ekspozycji zwraca uwagę muzeologów na konieczność zwalczania do
niedawna dość powszechnej wśród nich skłonności do umyślnej a.rchaizacji kultury narodowej w okresie przedre:volu~yjnym. Arch~izowanie to jest poważnym błędem naukowym I pol~tycznym gdyz. zmekształca rzeczywistość przedstawiając kulturę I ZyCIe poszczegolnych
narodów znacznie bardziej opóźnionymi w rozwoju niż odpowiada
to istocie rzeczy. Równie błędną postawą jest, zdaniem autora, idealizowanie przedrewolucyjnej
kultury i życia różnych narodów wyrażające się w dodatnim ocenianiu wszystkich zjawisk ich kultury.
Zasadą obowiązującą muzeologów-etnografów
powinno być aktywne
podejście do wystawianych okazów. Podejście takie ułatwia dokonanie właściwej oceny narodowych form kultury i życia takiego lub
innego ludu. Umożliwia ono z jednej strony przeprowadzenie krytycznego osądu zjawisk, które mimo zewnętrznej świetności były wytworem gospodarczego i kulturalnego zacofania danego ludu w warunkach życia przedrewolucyjnego,
z drugiej zaś - wydobycie na
jaw form kulturowych, wyróżniających się swą celowością i w czasach współczesnych. Te ostatnie powinny być w ekspozycji wyraźnie
ocenione i określone jako "dodatnie kulturowe dziedzictwo, podlegające ochronie i rozwojowi". (5, 12).
Muzeologowie radzieccy ważną rolę przypisują treści i układowi
wstępnego działu ekspozycji. Dział ten powinien być tak zbudowany
aby zwiedzający mógł otrzymać wyobrażenie o miejscu zamie,zkania
danego ludu, warunkach
antropogeograficznych
w jakich lud ten
znajduje się, o jego pochodzeniu i głównych etapach historycznego rozwoju. Do działu wstępnego obok eksponatów, map, tablic i tekstów
z dziedziny etnografii należałoby również wprowadzić materiał antropologiczny, archeologiczny, geograficzny itp., jak również dane z odpowiednio wybranej literatury, rysunki, mapy i fotografie z zakre,u
pomocniczych nauk.
L. Potapow występuje przeciw tendencjom przechowywania w magazynach zamiast umieszczenia na wystawie szeregu okazów etnograficznych, pochodzących z okresu przedrewolucyjnego.
Tendencje te
wynikały z obawy, aby przedmioty takie, wyróżniając się zazwyczaj walorami ekspozycyjnymi, nie przesłaniały sobą mniej barwnych
okazów charakterystycznych
dla współczesnego
socjalistycznego
okresu. Tego rodzaju podejście zostało określone przez Potapowa jako
formalno-porównawcze
i nie mające nic wspólnego z nauką, która
"nie boi się faktów, ponieważ umie je wyjaśnić" (5, 13). Rozwiązanie
tego problemu w praktyce polega na właściwym wykazaniu w ekspozycji istotnego stanu rzeczy tzn. stwierdzenia, że poza zewnętrzną
barwnością poszczególnych przedmiotów kryła się nędza, zależność

1121
mas pracujących od wyzyskujących je warstw posiadających i głębokie zacofanie. W dziale współczesnym natomiast muzeolog radziecki
winien wyraźnie podkreślić odpowiednim zestawieniem materiałów
wystawy, że dopiero w warunkach socjalistycznego życia masy pracujące osiągają pełnię rozwoju i żyją prawdziwie kulturalnie, wolne
od wszelkiego ucisku.
Etnograficzna muzeologia radziecka, jak stwierdza L. Potapow,
wyodrębnia w układzie ekspozycji różnice pod względem ich tematyki zależnie od rodzaju muzeów, czy są to muzea mniejsze, poszczególnych republik, czy też centralne. W muzeach etnograficznych poszczególnych republik ekspozycja powinna być poświęcona pokazowi
charakteryzującemu
kulturę i życie ludów danej republiki.
Muzea
tego typu organizować winny bardziej szczegółowe ekspozycje przedstawiające nawet drobniejsze lokalne odmiany i właściwości kultury
danego ludu.
W muzeach centralnych natomiast, które zawierają kolekcje obrazujące kulturę i życie wszystkich, bądź większości ludów Związku
Radzieckiego, ekspozycja z natury rzeczy powinna być bardziej zwarta
i syntetyczna. Niekiedy ekspozycja taka winna nawet w celu uzyskania wię!:szej spoistości jednoczyć w pokazie kilka narodów - jak np.
- ludy dorzecza Wołgi, ludy płn. Kaukazu itp. W wypadkach takich
zespołowych ekspozycji główny pokaz etnograficznej specyfiki należy
jednakże przeprowadzać oddzielnie dla każdego ludu. Obok tego rodzaju ekspozycji w muzeach przede wszystkim centralnych koniecznym jest organizowanie czasowych wystawo węższym zakresie tem:ltyki. Celem takich ekspozycji jest pogłębienie i szczegółowe zobrazowanie oddzielnych etnograficznych zagadnień, odnoszących się do tego
lub innego ludu lub do całego zespołu ludów. Tego rodzaju wystawy
urządzane są oddawna przez centralne muzea radzieckie i spotykają
się z dużym zainteresowaniem zwiedzających. Do rzędu takich wystaw należą np. wystawy organizowane w Państw. muzeum etnograficznym w Leningradzie pt. "Sztuka ludowa i ubiór ludów słowiańskich", bądź też "Wyroby dywanowe ludów Środkowej Azji" itp. .
ETNOGRAFIA

W MUZEACH

KRAJOZNAWCZYCH

Muzeologowie radzieccy podkreślają też w swych wypowiedziach
znaczenie etnograficznej
wystawy w muzeach krajoznawczych, ze
względu na wielką rolę wychowawczą i kształcącą tego typu muzeów,
licznych bardzo w ZSRR. W r. 1948 odbył się w Naukowo Badawczym
Instytucie
Krajoznawczym
i Muzealnym
(Naucno-issledovatefnyj
Institut Kraevedceskoj i Muzejnoj Raboty) poszerzony zjazd Rady
Naukowej, w którym brało udział ponad 300 uczestników. Zjazd był
71*

�1123

1122
poświęcony zagadnieniom zasadniczej przebudowy wystaw muzeów
krajoznawczych. Na zjeździe zwrócono szczególną uwagę na sprawę
wystawiania
materiału
etnograficznego
w tego rodzaju muzeach.
Referat odnośny wygłosił ówczesny zastępca dyrektora Instytutu Etnografii M. G. L e w i n. Stwierdził on, źe w większości wypadków w IIl:uzeach krajoznawczych materiał etnograficzny nie został dotychczas
właściwie wykorzystany i przedstawiony, źe stan taki naleźy bezwzględnie zmienić ze względu na wielkie znaczenie tego materiału
przy badaniu historii poszczególnych ludów, a przede wszystkim zagadnień ich etnogenezy. Nie moźna traktować materiału etnograficznego tylko jako ilustrację
opóźnionych form gospodarki i życia
w przeszłości, ciężkiego położenia chłopów i ucisku mniejszości narodowych przez carat. W etnograficznej ekspozycji muzealnej odzwierciedlić należy twórczość danego ludu i jego kulturę, znajdujące swe
odbicie w różnych dziedzinach gospodarki i życia, w ludowym budownictwie, technikach, sztuce itp. M. G. Lewin wykazał konieczność
obowiązkowego uwzględniania materiału etnograficznego'w ekspozycji
muzeów krajoznawczych i tworzenia tam, gdzie tylko pozwalają na to
zasoby muzeum, odrębnych etnograficznych
działów. Podstawową
zasadą budowania wystawy etnograficznej powinien być przy tym
konsekwentny historyzm. Autor zwrócił następnie uwagę na to, aby
przy gromadzeniu materiałów etnograficznych i ich wystawianiu nie
ulegać dawnej tradycji ograniczania się do badania archaicznych.
przeżytkowych, form kultury, ponieważ taka achaizacja zniekształCa
prawdziwy obraz kultury i życia badanego ludu. Lekceważenie
współCzesnych nowych zjawisk kulturowych było, zdaniem M. Lewina.
wynikiem formalistycznego
podejścia do przeprowadzanych
badań
i nie pamiętania a najważniejszej zasadzie, że "każde zjawisko należy
badać nie w oderwaniu od innych lecz w jego związkach i zależnościach. Tylko wszechstronne, doprowadzone do współczesności badanie
kultury i życia ludu daje możność wykrycia dialektyki rozwoju poszczególnych żjawiśk, oświetlenia ich pochodzenia i prawidłowego
rozumienia tzw. przeżytków etnograficznych" (2, 181-2).
M. Lewin podkreślił w swym referacie konieczność obrazowania
w muzeach za pomocą konkretnego etnograficznego materiału nowej,
l).arodowej w formie i socjalistycznej w treści, kultury ludów Związku
Radzieckiego. Etnograf, jako aktywny bojownik z przeżytkami, a nie
suchy registrator faktów, winien wykazać nowe zjawiska w życiu
wsi uspołecznionej, nowe formy rozplanowania osady, ludowego budownictwa, nowe formy życia społecznego, sztuki itp. Zadaniem jego
jest wykazanie narodowej specyfiki w tych nowych formach i zwró'cenie uwagi zarówno na zjawiska tradycyjne, które zmieniając swą
treść społeczną wchodzą do nowego życia jak i na przyżytki czasów

przeszłych z którymi nowe staje do walki. Autor stwierdził w zakończeniu swej pracy, że muzea krajoznawcze winny stać się aktywnymi
uczestnikami walki o nowe socjalistyczne formy kultury i życia i wykazywać twórczość ludową w całej jej różnorodności. Omawiając
stronę techniczną wystaw w muzeach krajoznawczych, nie wyłączając materiałów
etnograficznych,
referenci
stwierdzili konieczność
opierania się w ekspozycji muzealnej na autentycznych okazach i nie
ulegania błędnej tendencji do zastępowania ich materiałem ilustracyjnym i tekstowym.
REALIZACJA TEORETYCZNYCH
W ETNOGRAFICZNYCH
MUZEACH

ZAŁOŻEN
RADZIECKICH

Ważnym bardzo dla muzeologa-etnografa jest problem rozwiązywania teoretycznych założeń muzealnictwa radzieckiego w praktyce,
przez muzea etnograficzne ZSRR. Odpowiedź na to pytanie dają liczne
sprawozdania z działalności czołowych muzeów radzieckich zawarte
przede wszystkim w czasopiśmie "Sowiecka
Etnografia".
Przykładem stosowania metody porównawczej
w ekspozycji etnograficznej była wystawa "Kultura i życie Osetyńców", urządzona w 1950 r.
w Leningradzie, w "państwowym Muzeum Ludów ZSRR. Na wystawie
tej zostało przeprowadzone w każdym z obrazowanych tematów porównanie nowego ze starym, z wykazaniem osiągnięć jakie Osetyńcy
zawdzięczają Wielkiej Rewolucji Pażdziernikowej. Założeniem jej było
porównanie przeszłości i teraźniejszości Osetji i przedstawienie zmian
w gospodarce, kulturze i życiu Osetyńców w latach władzy radzieckiej. Wystawę otwierała cytata z przemówienia Stalina związana z momentem nadania autonomii republice osetyńskiej. Przedrewolucyjna
Oset ja została zobrazowana na podstawie materiałów zgromadzonych
przez dawnych badaczy i podróźników. W dziale tym znajdowały się
liczne fotografie ilustrujące feudalne stosunki, gospodarkę i przedrewolucyjne życie Osetyńców. Wykazane również zostało przy pomocy
ilust'racji i eksponatów przenikanie na Kaukaz, a w szczególności do
Osetji, kapitalistycznych
stosunków, w drugiej połowie XIX w. po
zniesieniu pańszczyzny. Zwrócono uwagę na wykazanie postępującego
w tym okresie nasilenia wyzysku mas ludowych. W dziale tym ostro
zaznaczono kontrast między starym i nowym w warunkach socjalistycznej gospodarki Osetji. Pokazano na podstawie materiału ilustracyjnego szereg nowopowstałych przemysłowych przedsiębiorstw, elektrowni i dróg, zobrazowano wkład i pomoc Rosjan przy budowie republiki osetyńskiej, zgromadzono portrety wybitnych działaczy i aktywistów z Kirowem i Ordżonikidze na czele. W dziale - gospodarka i zajęcia ludności - obrazując hodowlę zwierząt stanowiącą główne za-

�1124
jęcie ludności przedstawiono całokształt dawnych narzędzi i sprzętów
związanych z hodowlą, zwracając przy tym uwagę na należyty pokaz
stanowiska i pracy pasterzy. Zobrazowano również produkty hodowli,
obróbkę wełny, technikę wyrobów wełnianych, przyrządy i przybory
służące do tego celu. W dziale tym zestawiono dla porównania dzisiejsze wyroby i organizację pracy np. - tworzenie brygad w kołchozach
z kobiet umiejących wyrabiać burki. Dział uprawy ziemi otwierała
cytata z pracy J. Stalina o stosunkach agrarnych u Osetyńców za czasów carskich. Odpowiedni diagram wykazywał przy tym ilość ziemi
wypadającej na 1 Osetyńca przed Rewolucją Październikową. W dziale
tym zobrazowano dawną technikę uprawy ziemi, narzędzia pierwotne
jak równieź obrzędy religijno-magiczne związane z uprawą ziemi. Z~cofanemu przedrewolucyjnemu
gospodarstwu wiejskiemu przeciwstawiono nową gospodarkę socjalistyczną opartą o przodującą technikę.
Posługując się okazami, makietami, diagramami, fotogn.fiami itp. umiejętnie wykazano wzrost i wyższość obecnego gospodarstwa wiejskiego
Osetyńców, kwitnące wsie kołchozowe i stopniowe zacieranie się różnic między wsią i miastem. W dziale ,idom i sprzęty" - za pomocą makiet i materiału ilustracyjnego zestawiono ze sobą dawne i nowe domy
Osetyńców, kułaka i biedaka z okresu przedrewolucyjnego
ze współczesnym domem kołchoźnika. Wykazano zmiany zarówno w zewnętrznym wyglądzie domów jak i urządzeniu wnętrza. Osobny dział poświęcono kobiecie osetyńskiej. Za pomocą makiet przedstawiono obrazki
z życia kobiet przed rewolucją, podkreślając stanowisko jej i pracę
w domu - przy warsztacie, przy wyrobie mlecznych produktów, noszeniu wody i,tp. Ilustrując obecne położenie kobiety w Osetji podkreślano
w ekspozycji udział jej w życiu społecznym i politycznym. W osobnym
dziale zgromadzono materiały z dziedziny oświaty i sztuki ludowej
przed i po Rewolucji. Obok okazów rękodzielnictwa ludowego zebrano
tu ilustracje do bajek i opowieści ludowych, prace rzeżbiarza osetyńskiego, fotografie zabytków architektonicznych itp. Zobrazowano również stan szkolniotwa i oświaty dawny i obecny. Wystawę zamykał
tekst listu narodu osetyńskiego do J. Stalina w 25-lecie nadania autonomii Północno-Osetyńskiej SRR.
Wystawa przedstawiła zwiedzającym za pomocą konkretnego materiału etnograficznego w postaci okazów muzealnych i odpowiednio
dobranego materiału pomocniczego obraz ogromnych przeobrażeń .i~kie
zaszły w życiu Osetyńców za czasów radzieckich.
Dwie stałe wystawy etnograficzne p. t. "Ludy północnego Kaukazu"
i "Ludy Nadwołżańskie" otwarte również w 1950 r. w Państwowym
Muzeum Etnografii ZSRR są przykładem zastosowania w ekspozycji
zasady podziału jej na dwa odrębne działy przed i pore\volucyjny. Podział wystawy na dwie epoki pozwolił zrealizować w pełni pokaz hi-

1125
storyczny i wyodrębnić wyraźniej niż przy metodzie porównawczej
jakościowe zmiany jakie zaszły w życiu tych narodów za panowania
władzy radzieckiej. Nowością tych wystaw było ponadto zaostrzenie
pok~zu klasowego zróżnicowania badanego społeczeństwa, zróżnicowania przejawiającego
się w wytworach kultury materialnej,
przede
wszystkim w ubiorze, mieszkaniu itp., następnie mocniejsze wydobycie tego co wnosi każdy naród do ogólnoświatowego dorobku kulturowego, wreszcie podkreślenie związków danego narodu z postępową
kulturą rosyjską za czasów carskich i przedstawienie zdobyczy osiągniętych p."zez dany naród dzięki zwycięstwu Rewolucji Październikowej. Wstęyem do wystawy "Kabardyńcy" były wyjaśnienia historyczne
i charakterystyka geograficzna obszaru przez nich zamieszkałego. Z kolei następował dział obrazujący przeszłość Kabardy. W dEiale tym
główny nacisk został położony na przedstawienie rozwarstwienia klasowego społeczeństwa przedrewolucyjnej Kabardy. Zagadnienie pokazu
dawnego układu stosunków społecznych zostało muzealnie rozwiązane
przez umieszczenie na wystawie odpowiednio ubranych manekinów
wyobrażających różnych przedstawicieli poszczególnych warstw społeczeństwa kabardyńskiego. Przedstawiony został kniaź w pełnym rynsztunku bojowym, bogato ubrana kniahini, a między nimi przedstawiciele uciemiężcnej ludności dm,\arczającej bogactw możnowładcom
kobieta z ludu, rolnik i pasterz w odpowiednio ubogich ubiorach ze
swymi narzędziami pracy.
Obraz ten uzupełniał ponadto schemat ustroju społecznego, na którym uwidoczniony został podwójny ucisk doznawany przez lud kabardyński - ze strony miejscowych warstw posiadających oraz caratu.
W dziale przedrewolucyjnym
wystawiono materiały ilustrujące główne zajęcia ludności i rzemiosła ze szczególnym uwzględnieniem narzędzi produkcji, a następnie ubiór i sztukę ludową. Drugi dział wystawy,
radziecki. zaznajamiał na wstępie z ustrojem państwowym kabardyńskiej ASRR. Z kolei eksponaty wystawione, makiety i materiał ilustracyjny oraz tekstowy obrazowały obecne życie i kulturę kabardyńców,
wysoki poziom ich rolnictwa uspołecznionego i osiągnięcia w dziedzinie gospodarstwa wiejskiego. Na tablicach zgromadzono dane ilustrujące przemiany jakie zaszły w dziedzinie sztuki i kultury kabardyń-'
ców, wielkie rozpowszechnienie literatury rodzimej, wzrost ilości przekładów z rosyjskiego na kabardyński dzieł W. Lenina i J. Stalina, nową
twórczość artystyczną,
teatralną, itp. Wystawę zamykał wiersz życzenia narodu kabardyńskiego dla wielkiego opiekuna ludów ZSRR
- J. Stalina.
Wystawa "Ludy nadwołżańskie" poświęcona Maryjcom i Czuwaszom, oparta była na tej samej zasadzie podziału ekspozycji na dwa
działy - przedrewolucyjny i radziecki. Życie i kultura każdego z tych

�1126
ludów zobrazowane zostały w oddzielnych salach. Układ obu wystaw
opracowano podobnie jak na wystawie "Ludy Kaukazu". Rozpoczynał
ekspozycję wstęp historyczno-geograficzny, następnie wystawiono okazy ilustrujące główne zajęcia ludności przed rewolucją, narzędzia używane i sprzęt. Eksponaty te świadczyły wymownie o niskim poziomie
technicznym, zacofaniu gospodarczym i nędznym życiu ludów nadwołżańskich za czasów caratu. W obu wystawach uwzględniono szeroko
pokaz autentycznych scen zbiorowych, wnętrz i obrazków z życia
i pracy Maryjców i Czuwaszów - np. manekiny kobiety i mężczyzny przy tkaniu mat, starca przy pleceniu koszyków, kobiety zajęte mieleniem na żarnach itp. Charakterystykę klasową i obraz układu
stosunków społecznych wsi maryjskiej i czuwaskiej wykazano za pomocą eksponatów oraz fotografii ilustrujących różnorodność ubiorów
i mieszkań ubogich i bogatych mieszkańców Nadwołża.
W dziale radzieckim odpowiednie teksty, tablice ilustracyjne, makiety, fotografie, obrazy, wykresy i mapy poświęcone socjalistycznemu
gospodarstwu wiejskiemu i przemysłowemu mówiły o ogromnych, zasadniczych przeobrażeniach jakie zaszły w gospodarce, kulturze i życiu Maryjców i Czuwaszów po Rewolucji Pażdziernikowej. Dział radziecki zwykle zamykał tekst - cytata z pracy W. Lenina lub J. Stalina, odnoszący się do zagadnień narodowości, unicestwienia ucisku i
odrodzenia narodowego poszczególnych ludów ZSRR, w warunkach
jakie zostały im stworzone przez władzę radziecką.
Jedną z ostatnich wystaw otwartych w Państwowym Muzeum Etnografii ludów ZSRR była wystawa obrazująca życie mieszkańców
Północy - Neńców i Ewenków. Dział wstępny wystawy zawierał materiał ilustrujący za pomocą map i fotografii środowisko geograficzne
w jakim żyją Neńcy i Ewenkowie oraz eksponaty archeologiczne,
świadcząee o tym, że historia ludów Syberii-sięga daleko w przeszłość.
W tym dziale również przedstawiona została historia odkrycia, badania
i zdobywania Syberii przez Rosjan oraz schemat rozsiedlenia ludności
Syberii. Na wstępie działu odnoszącego się do Neńców znajdowała się
mapa rozmieszczenia Neńców w końcu XIX i na początku XX w. wraz
z tekstem zawierającym dane historyczne. Z kolei wystawione zostały
materiały oryginalne i ilustracyjne, obrazujące główne zajęcie Neńców - hodowlę renów. W związku z tą gałęzią gospodarki przedstawione zostało dawne klasowe zróżnicowanie Neńców, które wyrażało
się głównie w podziale społecznym na bogatych właścicieli wielkich
stad renów i wyzyskiwanych
biedaków. Pokaz dawnych ubiorów
i dawnego mieszkania Neńców tzw. czumu stożkowatego, pokrywanego
w zimie skórami a w lecie korą brzozową. zamykał dział przedrewolucyjny wystawy.

1127
W dziale następnym na tablicach ilustracyjnych i makietach zobrazowane zostały dążenia władzy radzieckiej do odrodzenia ludów Dalekiej Północy i osiągnięte rezultaty w postaci unowocześnienia głównych
gałęzi gospodarki tubylców - hodowli renów i rybołówstwa, założenia gęstej sieci kołchozów i sowchozów hodowlanych, wprowadzenia
uprawy jęczmienia i ziemniaków do okręgu Nenieckiego wreszcie rozprzestrzenienia oświaty, opieki lekarskiej itp. W podobny sposób urządzony został dział poświęcony Ewenkom.

l
j

I
l
I

!

1
\

Przykładem żywego oddżwięku etnograficznego muzealnictwa radzieckiego na bieżące aktualne wydarzenia wielkiej wagi była m. in.
wystawa p. t. "Ajnowie - mieszkańcy południowego Sachalinu i Wysp
Kurylskich". Wystawa ta stanowiła swego rodzaju odzew Państwowego
Muzeum Etnograficznego w Leningradzie na tak ważne dla historii
ZSRR wydarzenie oswobodzenia przez Armię Czerwoną w 1945 r. spod
japońskiego jarzma południowego Sachalinu i Wysp Kurylskich. Była
ona pokazem kultury i życia Ajnów, rdzennej ludności tych terenów.
Oparta została na rzeczowym materiale, zgromadzonym przez ekspedycję Muzeum w latach 1910-12 i ilustrowanym pięknymi fotografiami, obrazującymi życie Ajnów. Dział wstępny wystawy podawał
charakterystykę
środowiska geograficzneg.o Płdn. Sachalinu i Wysp
Kurylskich oraz dzieje odkrycia i poznania tych obszarów przez Rosjan
w końcu XVII i na początku XVIII w. Główną częścią wystawy był
pokaz oryginalnej kultury Ajnów, ich ubiorów, narzędzi pracy, sztuki,
wierzeń itp. Część wystawy poświęcona została wykazaniu ujarzmienia
i wytępienia Ajnów przez Japończyków, którzy doprowadzili ten lud
niegdyś liczny do stanu małego, wymierającego plemienia. Kończyło
wystawę przedstawienie roli Armii Czerwonej w wyzwoleniu Ajnów
i zobrazowanie nowych warunków życia Ajnów pod władzą radziecką.
Jak etnograficzne muzealnictwo radzieckie odnosi się obecnie do
problemu pokazu życia i kultury ludów krajów kolonialnych i zależnych wyjaśnić może wystawa w Muzeum Antropologii i Etnografii im.
Mikłucho-Makłaja
Ak. Nauk ZSRR w Leningradzie p. t. "Kultura
i życie ludów Indii" zorganizowana w 1950 r.
Politycznym podłożem urządzenia wystawy było skierowanie uwagi
społeczeństwa radzieckiego na położenie ludów Indii, sąsiadujących
z rewolucyjno-demokratycznymi
Chinami, które osiągnęły zwycięstwo
w walce z międzynarodowym
imperializmem. Zbiory zgromadzone
głównie przez rosyjskich podróżników i uczonych, miały wykazać zwiedzającym ogromny wkład wniesiony już do ogólnoświatowej kultury
przez ludy Indii i nieograniczone możliwości dalszego ich rozwoju po
przyszłym oswobodzeniu się od ucisku kolonialnego. Ze względu na
ogromny materiał rzeczowy wystawa obrazowała jedynie niektóre

�1129

1128
tylko działy kultury l zycla ",ybranych,
Dzieliła się ona na kilka działów:

najważniejszych

ludów Indii.

1) wstępny,

2)
3)
4)
5)
6)
7)

zawierający ogólne wiadomości o Indiach, ich ludności
i jej gospodarce;
gospodarstwo wiejskie, społeczna organizacja i życie ludności
rolniczej;
najważniejsze rzemiosła;
sztuka i architektura;
religia;
teatr hinduski;
zakończenie, charakteryzujące
główne etapy ruchu narodo\\"owyzwol eńczego.

Wystawę otwierała duża mapa fizyczna Indii, pouczająca widza
o środowisku geograficznym, wśród którego przebywa 400 milionowa
ludność kraju. Materiały uzupełniające i inne mapy mówiły a bogactwach naturalnych Indii, o roli gospodarki wiejskiej i przemysłowej,
hodowli zwierząt, surowcach, zapasach energii wodnej, sieci kolejowej
itp. oraz o rabunkowej kolonialnej polityce Anglii. Charakterystyka
ludności przedstawiona została za pomocą mapy rozmieszczenia głównych języków, diagramu podziału ludności według zajęć, licznych rysunków i fotografii ilustrujących różnorodność fizyczną mieszkańców
Indii oraz odpowiednich
tekstów. Wykazany również został stan
oświaty i analfabetyzm - w 1941 r. w Indiach zaledw'ie 12 proc, ogółu
ludności umiało czytać i pisać.
Szczegółowo zobrazowano na wystawie stan gospodarki wiejskiej
stanowiącej podstawę całej gospodarki Indii ze względu na to, że zajmuje się nią około 80 proc. ludności. Szeroko rozpowszechnione w Indiach prymitywne narzędzia rolnicze i l11:akieta typowej studni obrazowały pierwotną technikę i zacofanie gospodarstwa wiejskiego. Za pomocą odpowiednich wyjaśnień przedstawiono na wystawie stan posiadania ziemi w Indiach, rozdrobnienie gospodarstw chłopskich, ilość
bezrolnych i skupienie połowy powierzchni uprawnej w rękach dawnego feudalnego możnowładztwa. Ten dział wystawy zaznajamiał ró,vnież zwiedzających ze społecznymi stosunkami w hinduskiej wsi, z archaiczną spólnotą wioskową i organizacją kastową - stanowiącymi
przeżytki dawnych feudalnych i przedfeudalnych form organizacji społecznej. Makieta wioski bengalskiej obrazowała typ budowli mieszkalnych i gospodarskich, roboty polne i sceny z życia wiejskiego. PoI{az zróżnicowania gospodarstw bogatych i biednych wieśniaków ilustrował społeczne rozwarstwienie wsi hinduskiej. Zgromadzone przedwioty codziennego użytku, sprzęty domowe, narzędzia i naczynia do

przygotowywania
pożywienia, ubiór i strój, ozdoby itp. dawały wyobrażenie o warunkach powszedniego życia zwykłego "szarego" Hindusa.
W dziale rzemiosł na plan pierwszy wysunięto pokaz bawełnianych,
jedwabnych i innych tkanin, które zdobyły zasłużoną sławę dla wyrobów hinduskiego rękodzielnictwa. Wystawa wykazywała ruinę hinduskich tkaczy-rękodzielników
spowodowaną przez angielską przemy~
słową ekspansję Za pomocą fotografii przedstawiono położenie r:&gt;botników we współczesnych przedsiębiorstwach
przemysłowych
i dolę
bezdomnych bezrobotnych. Dużo miejsca zajmował pokaz wyrobów
7. metalu broni, naczyń i ozdób kutych, rytych, inkrustowanych itp.,
oraz rzeźbionych wyrobów z drewna, kamienia i kości słoniowej, takich
jak szkatułki, skarbczyki, ołtarzyki, a nawet części wewnętrznego urządzenia mieszkania, ozdoby okien i inne. Ze sztuką i architekturą ludów
Indii zaznajamiały modele południowo-hinduskich
świątyń, oryginalny
fragment kolumnady pałacu z miasta Nasik i liczne ilustracje zabytków
starożytnego i średniowiecznego budownictwa hinduskiego.
W dziale religii liczne eksponaty w postaci przedmiotów kultu, wyobrażeń bóstw, ołtarzy domowych itp. obrazowały prymitywne wierzenia ludowe i główne formy najważniejszej religii Jndii - hinduizmu, rozwiniętego na bazie kastowej organizacji i przekonaniu o odwiecznej nierówności społecznej ludzi. Zdaniem sprawozdawcy M. Kudriawcewa, wystawa wykazuje ważną rolę, jaką odgrywa hinduizm
w warunkach nędzy, analfabetyzmu i kolonialnego ujarzmienia większej części ludności Indii, jako broń ideologiczna reakcji hinduskiej
W następnym z kolei dziale liczne eksponaty obrazowały różne formy
i rodzaje ludowego teatru hinduskiego. W cejlońskim teatrze masek
przedstawione zostały karykaturalne
wyobrażenia Europejczyków, ściślej Anglików. Te złośliwe, realistyczne ujęcia cieszą się dużym powodzeniem wśród ludu.
W dziale zamykającym wystawę przedstawiona została za pomocą
map, rysunków i fotografii historia narodowo-wyzwoleńczego
ruchu,
począwszy od powstania jakie wybuchło w 1857 r. wśród wojsk hinduskich, znajdujących się na służbie angielskiej. Wystawa zaznajamiała
widza z kapitalistycznym
rozwojem Indii, powstaniem burżuazji hinduskiej i jej politycznych organizacji oraz ruchem robotniczym i organizacjami komunistycznymi kraju. Mówiła ona o walce jaką prowadzą ludy Indii z obcym imperializmem, miejscową burżuazją i feudałami. Wykazywała na przykładzie powstania chłopów z Telinganu w
księstwie Chaidarabad w 1947 r. kierowanego przez miejscowe komunistyczne wiejskie i młodzieżowe organizacje, aktywną, rewolucyjną
walkę i nowe metody rozwiązywania przez sam lud palących społecznogospodarczych problemów.

�1130

1131
5. P a t a p l) v L., Osnovnye voprosy elnografićesko.i ekspozicii v sovelskich muzejach. SOY. Etn. 2, 1951.
6. S a m a r i n J .. Etnograficeskie
muzei. Bolś. SOY. Ene. t. 64 s. 77:]. Moskva 1934

Wystawa "Ludy Indii" zbudowana została zgodnie z założeniami etnografii radzieckiej i postępowym jej stosunkiem do ludów krajów
kolonialnych i zależnych. Podawała ona zwiedzającym muzeum obraz
kultury i życia ludów zamieszkujących ogromny niezmiernie bogaty
kraj, wykazywała nędzę ich i pozbawienie praw w warunkach kolonialnego ustroju oraz walkę o niezależność. Na podobnych zasadach
oparta również była wystawa "Indonezja" urządzona w lecie 1949 r.
w M A E. Celem tej wystawy było zobrazowanie, według słów sprawozdawcy, "wysokiej kultury tubylczej ludności Indonezji, Jawańczyków,
Malajów, Bataków itp. i zaznajomienie z historycznymi losami i bohaterską walką 70 milionowego narodu indonezyjskiego z nieludzkim
kolonialnym ustrojem o narodową wolność i niezależność" (3, 191).
Zbiory, zgromadzone na wystawie, pochodziły przeważnie z kolekcji
zebranych w Indonezji przez różnych podróżników i badaczów w drugiej połowie XIX w. i na początku XX w. Późniejsze dzieje kraju, jego
gospodarcze położenie i walka Indonezyjczyków z kolonialnym ustrojem zostały przedstawione częściowo za pomocą eksponatów, głównie
zaś map, rysunków, schematów, makiet i fotografii. Materiały ilustracyjne tego działu wystawy obrazowały proces przejścia od żywiołowych powstań do organizowanych wystąpień, jak również znaczenie
komunistycznej partii w zjednoczeniu mas pracujących Indonezji.
Przykłady pracy MAE i Państwowego Muzeum Etnografii Ludów
ZSRR w Leningradzie wykazują jasno nowe drogi etnograficznego
muzealnictwa radzieckiego, jego założenia teoretyczne i wysokie osiągnięcia w praktyce. Stanowią one świadectwo wyników oparcia pracy
muzealnej o zasady marksizmu-leninizmu i postępowe założenia etnografii radzieckiej, uwspółcześnienia tej pracy i włączenia się czynnego
do socjalistycznego budownictwa kraju.
BIBLIOGRAFIA

w

y k a ,z

s k r Ó t Ó w.
AN SSSR - Akademi.ia Nauk SSSR.
BalS. SOY. Enc. - Bolsaja Sovetskaja Enciklope&lt;lija.
SOY. Etn. - Sovetskaja Etnografija.
Żródła
cytat.
1. BalS. So\'. Ene. t. 40, s. 545. Moskva 1938.
~. G a l k i n a P., Sessija Naucno-issledovatel'skogo
Institula Kraevedćeskoj i Muzejnoj Raboty. SOY. Etn. 2, 1949.
3. Kar u n a v s k a j a L., Ekspózicija ..Indonezija"
v Muzee Antropologii i Etnografii AN SSSR. SOY. Etn. 3, 1950.
4. K i s I jak a v N. A., Mmej Antropologii i Etnografii AN SSSR \' 1949 g.
So\'. Etn. 3, 1950.

1

A b r a m z o n S., Etnograficeskaja
rabota v Kirgizii. SOY. Etn. 4, 1946.
A n t r a p a v a V., MuzeJ ąntropologii i etnografii im. Petra VeJikogo v 1946 godll.
SOY. Etn. 1, 1947.
A n u f r i e v D., Sobiratel'skaja
rabota muzeja Mordovskoj ASSR.
SOY. Etn. 1, 1947.
B e l i c e r V., Etnograficeskaja
ekspozicija w Kraevedceskom Muzee Korni ASSR.
Sov. Etn. 4, 1946.
B e l i c e r V., Etnografija v kraevedceskich
muzejach Molotovskoj oblasti.
SOY. Etn. 1, 1948.
B e l i c e r V., Vystavka "Narodnaja
odezda i narodnoe tvorcestvo
Belorussov"
SOY. Etn. 2, 1948. v Muzee Narodov SSSR,
B e z k o v i c A., Podarki zensklch demokrattćeskich
organizacij zarubeznych stran
zenscinam Sovetskogo Sojuza. SOY. Etn. 1, 1950.
B d o j a n V., Etnograficeskaja
rabata v Armjanskoj SSR v 1951 g.
SOY. Etn. 1, 1953.
B 10m k v i s t E., Lipsic B., Sprincln N., E:kspozlcionnaja rabata Muzeja Antropologii i Etnografii AN SSSR. SOY. Etn. 4, 1948.
B u d a e v D., Smolenskij oblastnoj kraevedćeskij muzej. SOY. Etn. 1, 1953.
B u t i n o v a M., Novaja ekspozlcija v Muzee Antropologii I Etnografii "Korennoe
naselenie Australii i Okeanii". SOY. Etn. 2, 1953.
C a c a s v i l i K., Gosudarstwennyj
Istoriko-etnograflćes'kij
Muzej g. Tbilifi.
Sov. Etn. 2, 1946.
C e b o k s a r o v N., Etnograficeskaja
rabata v Sovetskoj Pl'ibaltlke.
Sov. Etn. 4, 1949.
C e r n i c y n N., Materialy Totemskogo Kraevedćeskogo Muzeja (vologodskaja ob!.)
o russkich zemleprochodcach.
SOY. Etn. 4, 1949.
C i ć e r o v V., Rabata Instituta Etnografii imeni N. N. Miklucho-Maklaja
AN SSSR
v 1946 g. SOY.Etn. 2, 1947.
(: a c a s v i l i K., Gosudarstvennyj
lstoriko-etnografićeskij
Muzej g. Tbilisi.
v 1947 g. SOY.Etn. 3, 1948.
C i t a j a G., Etnograficeskie
issledovanija v Gruzinskod SSR. SOY. Etn. 4, 1948.
D z a f a r z a d e I., :Etnografićeskaja
rabata v Azerbajdzanskoj
SSH.
SOY.Etn. 2, 1946.
E r o c h i n V., Rjazanskij
kraevedĆeskij muzej. SOY. Etn. 1, 1953.
E r s o v N., P i s a r c i k A., Sektor etnografii Instituta Istorii, Archeologii i Etnografii Akademi Nauk Tadzidskoj SSR. SOY. Etn. 1, 1953.
F e d e r o v G., Karaimskij
istoriko-etnogranćeskij
muzej. SOY. Etn. l, 1948.
G r a f f e l' b e r g E., Kisljal{Qv N., Otdel Percdnej i Sl'ednej Azii Instituta Etnografij
Akademii Nauk SSSR. SOY. Etn. l, 1948.
G a I k i n a P., Sessija Naućno-Issledovaterskogo
Instituta Kravedceskoj i MUlejnoi
Rabaty. SOY. Etn. 2, 1949.
G e g e s i d z e M., Etnograficeskaja
vystavka Gruzii. SOY. Etn. 2, 1953.
G r i n b l a t M., Belorusskaja sovetskaja etnografij a za 30 let. SOY. Etn. 2, 1948.
G u r v i ć L, Pja! let etnograficeskoj
rabaty v Olenekskom rajone Jakutskoj ASSR
SOY. Etn. 1, 1947.
I s k a k a v I., Respublikanskij
kraevedćeskij
muzej Marijskoj ASSR.
SOY. Em. 1, 1953.
J a n d li S k i n S., Kl'aevedceskij
muzej Cuvasskoj ASSR. SOY. Etn. 2, 1950.

�1132

1133

K a I LI '" v B..
Sel11enow
L .. Kastuev
A.,
1897-1947, (Recenzja).
SOY. Etn. 2, 1950.

MUlej

K a lo e v

kultury.

B.,

Vystavka

Osetinskogo

by ta

i

K a p I a n - I n g e l' R., Memoria!'nyj
Muzej
M. V.
grafii AI&lt;adel11li Naul&lt; SSSH. SOY. Etn. 2, 1949.
Kar

LI n o v s k a .i a
L.,
grafii
AN SSSH. Sov.

Antropologii

i Etnografii

K i s I jak
o v N., Muzej
SOY. Etn. 2, 1950.

Antropologii

i Etnografii

SOY. Etn.

v

Muzee

AN

u dr j a v
SOY. Etn.

C

e v M.,
3, 1950.

Novaja

ek"flozicija

po

3, 1950.
pri

v

SSSR

Rezo!jucija
etnografićeslwgo
soveścanija
pri Institute
Etnogl·afii
AN SSSR 2 ucastiem
predstavitelej
sojuznych
i aytonomnych
respublik,
sostojavśego
y Moskve
s 23
janyarja
po 3 fevralja
1951 goda. SOY. Etn. 2, 1951.

Osetii,

S a I m a n o v i c M.,
SOv. Etn. 2, 1950.

Institute8tno-

Antropologii

SSR

AN

K J u n e r N., G I o v a c kij
G., Vystavka
kitajskogo
K t' i c h e l i A., Gosudarstvennyj
Istoriko-Etnograficeskij
Sov. Etn. 4, 1946.
!(

Sevemo.i

Lomonosova

EksPOZicija
..Indonezi.ja"
Etn. 3, 1950.

K i s l jak
o v N., Muzej
SOY. Etn. 2, 1949.

Kraevedelija

S

Etno-

1949 godu.

S

kuiture

i

bytu

narodov

L e b e d e v a A., Vystavka
v Muzee Narodov
SSSR.
L e v i a t o v V., Muze,j
SOY. Etn. 4, 1946.

Muzej

Narodnogo

Azerba,jdżana

Latvijskoj

i narodnoe

"Narodnaja
odezda
SOY. Etn. 2, 1947.

isto1'ii

By ta

Akademii

ssa

tvorcestvo

Nauk

(Brivdabas

Gosudarstvennyj

istoriko-etnograficesklj

muzej.

M a s I o vaG.,
Etnograficeskaja
rabota
v muze,jach
Vl!'njusa.
SOY. Etn.
M a s I o vaG.,
Vystavka
,.Pol'skoe
nal'Odnoe
iskusstvo
i chudozestvennye
Sov. Etn. 2, 1949.

Sovetskaja

:Enciklopedija,

t. 40, s. 545--549. Moskva
v

Mordovskom

N a .I d i c D., Odeżda
bolgarskogo
naroda
kak
obrazec
(Po materialam
vystavki
1952 g.). SOY. :Etn. l, 1953.
O k I a d n i k o v A.,
SSSR, X, XI, XII.
O r lo v a E., Novaja
SOY. :Etn. 4, 1952.

Sborniki
SOY. Etn.
ekspozicija

Muzeja
2, 1950.

Antropologii

i

y Gosudarstyennom

tvorcestva.

Etnografii

Akademii

Muzee

:Etnografii

Naradoy

P o t a p o v L., "Aj.ny-żiteli
jużnogo
Sachalina
i Kuri!'skich
ostrovo""
(yystaYka
Gosudarstvennogo
Muze,ja :Etnografii).
SOY. :Etn. 2, 1946.
P o t a p o y L., :Ekspozlcija
po slavjanskim
narodam
v Gosudarstvennom
Etnografii,
SOY. :ETN., 2, 1948.
p o t a p o v L., Osnovnye
SOY. :Etn. 2, 1951.
Ił.

a b i n o v I c M., Institut
SOY. :Etn. I, 1946.

vopl'osy
:Etnografii

etnogmficeskoj
v gody

ekspozicii

Velikoj

v sovetsklch

Otecestyennoj

Fi a j t M., Sessija
Instituta
:Etnografii,
posYjascennaja
POłoźenija
nal'Odoy
koloniaTnych
i zawisimych
strano

"

Izuceniju
sovremennogo
SOY. Etn. 2. 1949.

l

I

t.

(Po

v~'stavok).

narodnych

mastera

v Central'nom

AN SSSR
l, 1951.

muze,lach

Vel

e va
Muzee

Vo

r o b i e y N., Busygin
styennogo
universiteta

muzej

M., Vystavka
"Bolgarskie
Sofii SOY. Etn. 4, 1949.

i dejateTnosf

sovetskich

Dagestansko.i
etnografii
3, 1951.
antro-

muzeja".
etnograficeskich

SSR. SOY. :Etn. 4, 1946.
etnologiceskogo
oblasti. Moskwa

Dagestanslwgo

v Armenii.
narodnye

parke

Baltijskoj

etnograficeskogo

rabota

SOY. Etn.
tkani"

kraeyedceskogo

2, 1950.

v Narodnom

E., Jusupow
p .. :Etnogl'aficeskij
SOY. Etn. 1, 1948.

Muzej

Etnograficcskom

Kazanskogo

gosudar_

Instituta

Ji:tnografii

Akademii

Nauk

SSSR

v 1949 godno

Z d a n k o T., Rabata
SOY. Etn. 2, 1951.

lnstituta

:Etnografii

Akademii

Nauk

SSSR

v 1950 godu.

Ź

d a n k o T.,

Etnograficescoe
Instituta

soyesćan.ie
Etnografii

1951 g. SOY. Etn.

2, 1951.

Akademii

SSSR

Nauk

1928.
mu

Z d a n k o T., Rabota
SOY. Etn. 2, 1950.

Z d a n k o T., Rabota
Sov. Etn. 2, 1953.

v

Muzeja.

zadaćach

gruzlnsko,j

USSR.
remesel

materiałam

Itogam
rabotO'
kompleksnoj
za 1952 god. SOY. Etn. 2, 1953.

muzej

64

oblasti

chudozestvennych

Samarkandskogo

z a n a v s k o g o "O

B. Kry
2, 1929.

V a r d u m j a n D., Ko!choznyj

I

vojn~'.

Cenl0yickoj

proizvedenijach

Etnografii
SOY. :Etn.

rabota

T \. e r d o c h l e b o v A., :Etnografioeska,ja
zeja za 25 let. SOY. :Etn. 4, 1952.

SSSR.

muzejach.

v

Iskusstve

iskusstva.

Enclklopedija,

T o i s t a y S., Nacmeny
C P.O. l-ja otcetna,ja
vystayka
rabot
pod'otdela
Gosudarstvennogo
muzeja
centralno-promy~lenno,j
T o l s t o v S., Sovetska,ja
~kola y etnografii.
SOY. :Etn. 2, 1947.

Nauk

Muzee

..Puszkin

Vystavka
Instituta
im. S. M. Klroya.

T k e ś e l a ś v i 1 i G., Kustamyj

kraeyed-

narodnogo

v

vystavka
n"rodnych
SOY. :Etn. 2, 1949.

TezisO' dokłada
B. S o k o l o v a· "Postroene
l11uzeev". Etnografl,ja,
2, 1929.

1938.

respublikanskom

muzej

Jumynskogo

I' e n f e vaL.,
Druzba
russkogo
i estonskogo
narodov
po clannym
i istorii,
(Vystavka
y Muzee narodnogo
bytu :Estonskoj
SSR). SOY. Etn.

TezisO' dokI ada
Etnografija,

a s l o vaG.,
Faleeva
V., Vystavka
proizvedenij
nal'Odnogo
pl"ikładnogo
iskusstva
i chudozestvenno.i
pl'omy~lennosti
RSFSR. SOY. Etn. 2, 1953.
M I c h a i l o v s k a,j a A., Organizacija
i technika
muze,jno,j
ekspoziCii. Moskva
1951.
M i I'~ t e j n E., GosudarstvennYJ
Muzej Etnografii.
SOY. Etn. 1, 1948.
M ll'~ t e,j n E., Gosudarstvennyj
Muze,j Etnografii
Narodov
SSSH. SOY. :Etn. 1, 1950.
M i I'ś t e J n E., :Ekspozicli
GosudarstYennogo
Muzeja
Et'nograf.ii
Narodov
SSSR.
SOY. :Etn. 3, 1951.
Bogaja

Sovetskaja

narodnom

'" e r en fe vaL.,
Konferenci.!a
po
. pologo-etnograficeskOj
ekspedicii

1, 1948.
remesla.

]I.{

M Y s i n A., EtnografH~eskie
materialy
ćeskom
muzee.
SOY. :Etn. 3, 1953.

Bolsaja

vystavke

T a k o e vaN.,
:Etnograficeskie
materia lO' v kraevedcesklch
i Severo-Osetinskoj
ASSR. SOY. Etn. 1, 1949.

SSR.

T€

M a k a I a t i j a S., Gorijskij
SOY. Etn. 2, 1946.

a t a n o y i c G.,
kUl'tUl'y i otdycha

l'

Vystavka
4, 1949.

na

Kołchoznyj

S u c h a r e v a O., Etnograficeskaja
SOY. :Etn. 1, 1949.

Ukraincev"

Azelbajdżanskoj

A.,

Vsesojuznaja
promysłennosti.

N.,
:Etn.

Rumyn

muzei.

N., O rumynskom
1950.

S o b o l e v s kij
RSFSH."
Sov.

Indii.

S t

K u ~ n e l' P., Gosudarstvennyj
SOY. Etn. 3, 1948. Muze.ls).

Muzei,

o b o ł e y s kij
N.,
i chudozestvenno]

S o b o I e v s kij
SOY. Etn. 2,

lubka.
SOY. Etn. l, 1953.
Muzej
Evreev
Gruzii.

odeżda

m a r i n 1., :Etnograficeskie
• 773-776. Moskva
1934.

S i 111o n e n k o I., Kuveneva
SOY. Etn. 1, 1950.

1948 godu.
v

B

Narodnaja

y 1952 godu.

�1135
1. ZBIORY ETNOGRAFICZNE
A. Archiwa

ALFRED ZARĘBA
UWAGI O MUZEACH SKANDYNAWSKICH *
Zadaniem artykułu jest opis i charakterystyka zbiorów etnograficzn~c~ w S~andy~awii,
z~łaszcza typu skansenowskiego, działalności
oswI.ato~e] muz.eow w ~gole oraz organizacji muzealnictwa 1. Tytuł zap?Wla~a]ący OpIS m~ze.ov: w Skandynawii jest niezupełnie ścisły, pomew~z materIały, JakImI dysponuję, dotyczą w pierwszym rzędzie
muz~~w szwedzkich i dUńs~ich, kt~re też dlatego mogę szerzej przedstaw~c.
muz~~ch .nor:w~skich z~aJdą się tylko drobne wzmianki, podobme Jak o fms~Ich l IsI~ndzklCh. Mimo to zachowałem ten szerszy
tytuł t~k z uv:a~I na w,spolne cech? muzeów skandynawskich, które
wYS,t~Plą w o~lSle muzeow szwedzkIch i duńskich, jak też ze względu
na sClsł.ą wspołpracę wszystkich krajów skandynawskich w dziedzinie
muzelmctwa.
. Wymienion~ na wstępie zagadnienia przedstawiam w trzech rozdz~ałach: I. ZbI~ry. etnograficzne: archiwa, muzea, muzea skansenowskIe; .II. Zagadmema ekspozycji i działalności popularyzacyjno-oświatowe]; III. Organizacja muzelnictwa.
Materiał! ?.o opracowania tych zagadnień uzyskałem bezpośrednio
?d prac?wmkow naukowych poszczególnych instytucji etnograficznych
l muzeow sk~nd::,na~skich, dalej wykorzystałem niektóre publikacje
z referowaneJ dZledzmy, wreszcie zużytkowałem własne obserwacje 2.

?

. * Artykuł jest rozszerzeniem odczytu wygłoszonego w Krakowskim OddZla~ePolskiego Towarz~st~a Ludoznaw,czegow marcu 1953r.
.
.Autor artykułu me Jest etnografem; dziedziną jego zainteresowań
Jest Ję~koznawstwo, w szczególności dialektologia i stąd ubocznie tylko
etnografia.
. . 2 Skła~am w ,tym I~iejscu serdeczne podziękowanie wszystkim osobom
l .ms~yt,:cJo.m,~tore mI dopomogły do zebrania materiałów, mianowicie:
dl OWI.SI.~fndowl.S v e n s s o n o w i, profesorowi nordyckiej i porównawczej
:tn~gl afH w Ulllwersytecle w Lund, fil. kand. K. U l d a 11o w i dyrekto~
t?Wl muzeum skanseno~~k~ego w Sorgenfri (oddziału kopenhaskiego NaIOnal Muse~t), DyrekCjI l pracownikom Nordiska Museet i Skansenu
: Sztokholm.le oraz muzeum Kulturen w Lundzie. Drowi Tadeuszowi S ek : l' y n o W,I, d.yrekt?r~wi Muzeum Etnograficznego w Krakowie, dzi nUlę za zwro~enle mOJeJuwagi na pewne problemy muzealnictwa co~ę o na sposob gromadzenia materiałów.
"

Archiwa i muzea to dwa typy instytucji gromadzących wiadomości
o kulturze ludowej w Skandynawii. Archiwa, jak sama nazwa wskazuje, nie zbierają w przeciwieństwie do muzeów, okazów, kolekcjonują tylko opisy, fotografie, rysunki, plany obrazujące kulturę materialną oraz gromadzą materiały z zakresu folkloru w postaci zbiorów
opowiadań, poezji, muzyki, jak też wierzeń; opisów obyczajów itp.
Archiwa kultury ludowej, to najczęściej instytuty uniwersyteckie
(tak w Lundzie, Upsali, G6teborgu), niekiedy zaś oddziały muzeum,
jak np. w Muzeum Nordyckim (Nordiska Museet) w Sztokholmie. Działalnością swą różnią się poszczególne archiwa od siebie, zarówno tematyką jak i terytorialnym
zasięgiem badań; tak np. Archiwum Kultury Ludowej w Lundzie (Folklivsarkivet)
zajmuje się przeważnie kulturą materialną, natomiast Archiwum w G6teborgu (Folkminnesarkivet, minne = pamiątka, wspomnienie) kulturą niematerialną·
Każde
archiwum jest zasadniczo instytutem regionalnym, bada bowiem kulturę ludową prowincji geograficznie mu najbliższy-ch: I tak Instytut
Kultury Duchowej w G6teborgu koncentruje swe badania w zachodnich prowincjach szwedzkich, zaś Archiwum w Lundzie obejmuje
swym zasięgiem południową Szwecję, czyli stare prowincje duńskie
(do 1658) Skane, Halland i Blekingeoraz
szwedzką Smaland. Dla uzyskania materiałów porównawczych wdraża się też badania w okolicach sąsiadujących z głównymi obiektami. Tak np. Archiwum w Lundzie prowadzi w tym celu poszukiwania na leżącej wzdłuż brzegów
Smalandii wyspie Q,land ".
Przy takim tematycznym i geograficznym podziale pracy konieczna
jest jej koordynacja. W istocie kierunek poszczególnych etapów badawczych i gromadzenia materiałów ustala się centralnie przy ścisłej
współpracy wszystkich ośrodków archiwalnych.
Materiały do zbiorów uzyskują archiwa przez badania terenowe
swych pracowników naukowych, w dużej też mierze korzysta się
z pomocy amatorów, badaczy spośród ludu 4, którzy po otrzymaniu
dokładnych instrukcji przysyłają odpowiedzi na przystępnie i jasno
zredagowane kwestionariusze.
EtnO'logk'zny Instytut Naukowobadawczy przy Nordiska Museet, prowadzący badania etnograficzne w całej
3 Historię, działalność, organizację i zbiory Archiwum w Lundzie omawia S. S v e n s S o n w artykule pt. Folklivsarkivet. Institution for folklivsf'Orskningvid Lunds Universitet RIG 1948,XXXI, 1, s. 2]-4.
4 Tej sprawie poświęcił osobną rozprawkę Mats R e h n b e r g, Forskarna bland folket (Badacze wśród ludu), Sztokholm ]947. z której przytaczam dane.

72

�1136
Szwecji wydał do tej pory ca 400 kwestionariuszy, z których każdy
dotyczy jednego zagadnienia. Liczba ta obejmuje ca 200 kwestionariuszy specjalnych, to jest przeznaczonych dla dokładnego przebadania
jakiegoś szczegółowego problemu. Wydane kwestionariusze obejmują
ogólnie ponad 10.000 pytań 5. Wymowę swoją ma też liczba aktywnych,
stałych amatorów-współpracowników,
sięgająca w 1947 roku do 400
osób, w czym 26010 to rolnicy, 12"/" robotnicy rolni, 5"/0 robotnicy leśni,
80f0 robotnicy fabryczni, 100f0 rzemieślnicy, 1% rybacy itd.6 Nordiska
Museet utrzymuje stały kontakt z badaczami z 'ludu poprzez wydawane
co miesiąc (na powielaczu) lkomunikaty z badań etnologicznych (Meddelanden fran Etnologiska
undersokningen),
w których ogłasza kwestionariusze specjalne (zawierające szkice rysunkowe, fotografie) poprzedzone szerokim i przystępnym omówieniem badanego problemu
wraz z uzasadnieniem jego ważności dla kultury ludowej, daje rady
i wskazówki co do sposobów prowadzenia poszukiwań i ich pisemnego utrwalania, zachęca zarazem starych pracowników do wytrwałości i zdobywa nowych przez urządzanie konkursów oraz przyznawanie nagród i wyróżnień (niezależnie od stałych honorariów za opracowanie kwestionariusza),
spośród których najzaszczytniejszym
jest
medal Hazeliusa (Hazeliusmedaljen)
nadawany corocznie zasłużonym
współpracownikom
z ludu w rocznicę urodzin założyciela Skansenu
(30 listopada). Tak starannie prowadzona akcja daje dobre wyniki:
np. w ,ciągu 1950 r. Archiwum uzyskało 1400 odpowiedzi łącznie obejmujących
10.400
stron,
2630
fotogr'l.fii i 12 zapisów
melodii,
w 1951 roku 1200 odpowiedzi na 9000 stron, z 950 rysunkami i 3375
fotografiami '. Archiwum muzealne zebrało w ten sposób bogate ma5 całkowity
spis kwestionariuszy znajdziemy w broszurze, Forteckning
over Nordiska lMuseets fragelistor, pod redakcją M. R e h n b e r g .a, Sztokholm 1947.
6 Marginesowo wspomnę o tym, że za pomocą rozsyłania kwestionariuszy zbiera się w Skandynawii (często) i innych krajach (rzadziej) również materiały językowe. Przykładowo tu podam, że tą metodą posługiwał
się dla sondowania terenu we wstępnych pracach do atlasu językowego
słowackiego V. Va z n y (Bratysława), który w ciągu 10 lat zebrał korespondencyjnie gwarowy materiał z 800 miejscowości (na 1800 punktów objętych akcją), U nas stosował ją też prof. K. N i t s c h, ale ~a mniejszą skalę,
może dlatego, że dla badań języka rzadko przynosi ona materiały pewne
(chyba że informator ma przygotowanie lingwistyczne, o czym dla Skandynawii p. odsyłacz poniżej), o ile w ogóle je przynosi. W Polsce praca
przez wysyłanie kwestionariuszy raczej zawodzi, czego sam doświadczyłem,
kiedy na wysłane w 100 punktów kwestionariusze (wprawdzie dość duze
i to stwarzało trudność) otrzymałem zaledwie odpowiedzi z jednego punktu.
, Dane wg Meddelanden fni.n Etnologiska undersokningen, nr 78 październik 1951. ibid. nr 81, grudzień 1952.

1137
teriały: posiada ono około milion stron OplSOWz dziedziny etnografii,
oraz, o czym tu warto wspomnieć, największy w Europie zbiór fotografii obejmujący 300.000 zdjęć 8. Niezależnie od prac Nordiska Museet
lokalne archiwa pracują w podobny sposób w poszczególnych regionach w oparciu o własne kwestionariusze. Badania za pomocą rozsyłania kwestionariuszy prowadzi się również w innych krajach skandynawskich. Nowopowstały Instytut dla badań etnologicznych w Norwegii (Norsk Etnologisk Granskning), mieszczący się w lokalu Norsk
Folkemuseum w Oslo prowadzi badania przez rozsyłanie kwestionariuszy do około 500 współpracowników rozrzuconych po całym kraju 9.
Oprócz archiwów kultury ludowej istnieją też w Skandynawii specjalne archiwa gwarowe. Działalność tych dwóch rodzajów instytucji
ściśle się z sobą zazębia, bo chociaż każda na pierwszym miej scu
uwzględnia własne cele badawcze, oczywiste jest jednak, że zbiory
gwarowe zawierają zarazem bogaty materiał etnograficzny i na odwrót, czego wyrazem jest połączenie tych dwóch typów insty~utów
w jedną pracownię w Upsali pod nazwą Landsmals-och folkmtnnesarkivet.
(W Lundzie istnieją :odrębne, etnograficzne Folklivsarkivet
i gwarowe LandsmaIsarkivet) 10.
B. Muzea

i

etnograficzne

Bez przesady można nazwać kraje skandynawskie krajami muzeów
zarówno ze względu na bardzo dużą ilość muzeów, jak i żywe w cały~
społeczeństwie zamiłowanie do zbieractwa. Usiana jest SkandynawIa
muzeami wśród których poważny odsetek stanowią zbiory czysto etnograficzn~ lub a charakterze
mieszanym, historyczno-etnograficzne.
Umiłowanie rodzimej kultury, zamiłowanie do kolekcjonerstwa i, co
za tym idzie, tworzenie muzeów, zwłaszcza etnograficzych, jest m. in.
wynikiem akcji wszczętej na przełomie XIX i XX wieku w Skandynawii, akcji którejcele.m było przeciwstawienie się zanikowi kultury
ludowej, spowodowanemu powszechną i szybko po.stępując~ industrializacją Tak np. w Szwecji tworzono w całym kraJU w zWIązku z tym
8

Dane wg artykułu opublikowanego z okazji 75-lecia Nordiska Museet

w Meddelanden fran Etnologiska undersokningen, nr 66, grudzień 1948.

9 Komunikat w czasopiśmie Nordens Museer, sommaren 1946 varen
1948.Helsinki 1948,s. 33.
~o Archiwa gwarowe to osobny temat. Ciekawą wzmiankę o skandynawskich archiwach gwarowych i zbieraniu materiałów za pomocą rozsyłania
kwestionariuszy znajdziemy w recenzji Z. S t i e b e r a, Sever Pop. La dialectologie . " Biuletyn Polskiego Towarzystwa Językoznawczego XI, Krakó,v 1952. s. 124--5.

72*

�1139

1138
ogólnonarodowym do dziś trwającym ruchem, stowarzyszenia Ochrony
Kultury Rodzimej (HembygdsjOrening),
zrzeszające 125.000 członków.
Związki te sięgające liczby 700, rozrzucone po wszystkich szwedzkich
prowincjach i po wielu mniejszych okręgach, propagowały ideę ochrony
i zachowania swojskiej kultury, starając się, równolegle z tą działalnością, przez gromadzenie zbiorów ocalić to, co jest, lub w przyszłości
może być zagrożone. Prawie wszystkie związki zakładały tedy muzea
regionalne, nic więc dziwnego, że wraz z muzeami zakładanymi prz~T
gimnazjach i innych szkołach Szwecja posiada dzisiaj 800 muzeów etnograficznych i etnograficzno-historycznych.
Mapa przedstawiająca
rozmieszczenie szwedzkich muzeów etnograficznych uderza ilością punktów, silnie zgęszczonych w południowej i środkowej, rzadziej rozsianych w północnej Szwecji. Największe nasilenie powstawania stowarzyszeń i zakładania muzeów przypada na okres po pierwszej wojnie
światowej. Z zakładaniem muzeów radziły sobie stowarzyszenia zwykle
w ten .sposób, że zakupywały stare domostwo, często z całym urządzeniem i w nim gromadziły zbiory. Tak założone muzea różnią się rozmiarami: w centralnych punktach prowincji są one większe, w innych
m~iejsze.
Około roku 1930 powstały nowe stowarzyszenia dla spraw kultury
ludowej (Hembygdsforbund),
które ulepszyły system pracy muzealnej.
Związków takich powstało 20 w całej Szwecji i każdy zorganizował
własne muzeum etnograficzne, kierowane przez fachowców (landsantikvarie), opłacanych wspólnie przez gminy i państwo. Nie trzeba dodawać, że uściślono współpracę pomiędzy poszczególnymi związkami.
Stowarzyszenia te wydawały również roczniki muzealne.
Największe zbiory etnograficzne posiada Sztokholm. Są nimi Państwowe Muzeum Etnograficzne i Nordiska Museet (o którym jeszcze
mowa niżej) ze swoim oddziałem kultury ludowej. Nie znam liczby
eksponatów
etnograficznych
Nordiska Museet, orientacyjnie
więc
podam, że zbiory etnograficzne 'i historyczne łącznie obejmują ca
250.000 pozycji.

,}

C. M u z e a s k a n s e n o w s k i e
Z przedstawionego
opisu powstawania
muzeów etnograficznych
(autentyczne domostwo wraz z urządzeniem, lokalem muzeum) widać,
że właściwie każde tak założone muzeum jest w pewnym sensie muzeum
s~ansenowskim.
Ten nowszy typ muzeum etnograficznego,
którego
oJczyzną i najlepszym
reprezentantem
jest Skandynawia,
wymaga
osobnego omówienia 11.

Twórcą muzeum typu skansenowskiego jest wielce zasłużony badacz kultury szwedzkiej A r t u I' H a z e l i u s (ur. w 1833 r. w Sztokholmie). W roku 1872 stworzył on w Sztokholmie Skandynawskie
Muzeum Etnograficzne (otwarte dla publiczności w następnym roku),
przemianowane później na Nordiska Museet, w którym chciał ukazać
różnorodność szwedzkiej kultury ludowej i jej rozwój. W dąźeniu do
jak naj wierniejszego, pełnego i żywego jej przedstawienia,
czego nie
mogło dać schematyczne ułożenie eksponatów w salach muzealnych,
wpadł na oryginalny pomysł wyjścia poza mury i stworzenia muzeum
pod gołym niebem. Pomysł taki !podsunęły mu, być może, kopie
austriackich i niemieckich chat oglądanych przez niego na międzynarodowej wystawie w Wiedniu w 1873 r. 12. Ale Hazelius posunął się
o wiele dalej: stawiał pod gołym niebem nie kopie, jak początkowo
zamierzał, ale autentyczne
budowle ludowe przetransportowane
na
wybrane przez niego dla muzeum miejsce, co więcej, wyposażał je
w całkowicie autentyczny sprzęt, urządzenie, grupował odpowiednio
chaty, stawiał kompletne zabudowania
gospodarskie, dając w ten
sposób jak najbardziej
do rzeczywistości zbliżony obraz szwedzkiej
kultury ludowej.
Miejscem, gdzie Hazelius tworzył swoje muzeum, było sąsiadujące
z dzisiejszym gmachem Nordiska Museet wzniesienie na wyspie Djurgarden, zwane od wykopanych
na nim niegdyś szańców Skansen
(skansen = szaniec), które po wielu zabiegach udało mu się uzyskać
dla realizacji swych zamierzeń. Hazelius gromadził obiekty stopniowo:
w 1885 r. zakupił pierwszy obiekt, chatę z miejscowości Mora w środkowej Szwecji (Dalarna), a kiedy w 1891 r. Skansen, jako pierwsze
w świecie duże muzeum tego typU,13 otworzył swe bramy dla publiczności, znajdowało się już na jego obszarze, liczącym wtedy zaledwie
1112 hektara, kilkanaście
różnej wielkości domów. Niezmordowany
w swej pracy uzyskiwał Hazelius, "Wielki Jałmużnik"
("den stare
tiggaren")
tym dosadnym, a pełnym uznania dla jego zabiegów
przydomkiem obdarzyło Hazeliusa społeczeństwo szwedzkie - drogą
darów i kupna z ofiarowanych i zdobytych przeróżnymi imprezami
sum dalsze obiekty, zmierzając konsekwentnie do zobrazowania całości
ludowej kultury szwedzkiej i harmonijnego zespolenia jej różnorodnań i planów tworzenia takich muzeów w Polsce. Niektóre z przedstawionych szczegółów mogą posłużyć za wzory dla organizatorów polskich muzeów skansenowskich, ukazanie zaś trudności, na jakie natrafiały instytucje
skandynawskie, przyczyni się, być może, do przezwyciężenia ich na naszym
terenie.
III Andreas
L i n d b 10m, The Stockholm Skansen, Sztokholm 1937.
13 Pierwszym
w ogóle. ale na małą skalę. było Norsk Folkemuseum
(ok. 1890).

11.Prześledzenie historii, rozwoju, prac i współczesnych osiągnięć muzealmctwa skansenowskiego może mieć znaczenie praktyczne wobec poczy-

'.

*

�1140
nych elementów. Celu swego dopiął, bo w chwili śmierci w 1901 roku
pozostawił zrąb muzeum skansenowskiego, na którym jego następcy
budowali w jego duchu.
Stopniowe rozrastanie się muzeum pod gołym niebem miało swe
dodatnie i ujemne strony. Przez długi czas trwające, powolne gromadzenie zbiorów wpłynęło na ogólny charakter Skansenu, który nie

1141
1

r

1

Zagadnienie organiczności i scalenia jest ważne przy projektowaniu
każdego muzeum typu skansenowskiego, a sposób rozłożenia obiektów
musi być szczegółowo rozważony, zwłaszcza gdy ma ono objąć kilka
lub wszystkie dzielnice o różnorodnym charakterze. Troska o uniknięcie sztuczności i nienaturalności
muzeum typu skansenowskiego
skłoniła np. muzeologów francuskich do poniechania projektu stworzenia jednego, ogólnonarodowego muzeum i doprowadziła ich do koncepcji założenia kilku lokalnych, reprezentujących
kulturę ludową

!

J

f
Ryc. 1. zabudowania gospodarskie z miejscowości Mora (Dalarna) w Skansenie. (Skansenboken. Nordiska Museet, Sztokholm 1934, s. 31).
robi wrażenia sztucznego zlepku eksponatów. Znajdujące się w Skansenie budowle tworzą organiczną i naturalną całość. Z drugiej jednak
strony poszerzanie powierzchni muzeum ujemnie się odbiło na grupowaniu obiektów: budowle umiejscowione w początkowym stadium
rozwoju muzeum na jego krańcach znalazły się po przyłączeniu
nowych terenów prawie w jego centrum, dezorganizując w pewien
sposób układ. Pewne niedociągnięcia w grupowaniu dadzą się w rozmaity sposób złagodzić (o czym szerzej w rozdziale II), innych jednak
nie da się usunąć.

I

t

Rye. 2. Plan Skansenu. (Provinces de Suede .....

s. 2·6-27).

obszarów sąsiadujących z sobą. W skansenowskich bowiem muzeach
regionalnych problem grupowania eksponatów i organicznego ich połączenia zasadniczo nie nastręcza poważniejszych trudności z uwagi na
względną jednolitość typu kultury.
Z zagadnieniem eliminacji sztuczności i nienaturalności
łączy się
problem autentyczności
obiektów. We wszystkich skandynawskich
muzeach skansenowskich ogromna większość obiektów to budowle
autentyczne; ilość kopii jest nieznaczna. Tak np. w Skansenie na ponad
150 budowli tylko 2 są kopiami, w drugim co do wielkości w Szwecji
po Skansenie muzeum Kulturen w Lundzie na około 30 obiektów jest

�1142

1143

1 kopia i 1 rekonstrukcja. Ilość autentycznych budowli w szwedzkich
muzeach pod gołym niebem wynosi ogółem 4000.
Ideałem autentyczności jest budowla na swym pierwotnym mIeJscu, który mogą osiągnąć tylko małe muzea, co się rzeczywiście zdarza
w wypadku setek lokalnych muzeów szwedzkich (była o nich mowa
wyżej). Ciekawe pod tym względem jest Kulturen w Lundzie, któremu szczęśliwym trafem, uzasadnionym małymi rozmiarami średniowiecznego miasta, udało się objąć na swym obszarze aż 6 autentycznych
budowli na ich właściwych miejscach. Sześć innych obiektów, zbudowanych w Lundzie, przeniesiono z ich pierwotnych miejsc na teren
muzeum, inne z dalszych okolic. Kulturen posiada w 6starp, kilkanaście kilometrów od Lundu, całkowite stare zabudowanie gospodarskie (gammelgarden), spełniające idealny warunek obiektu w swym
miejscu powstania.
Na Islandii kierownictwo Muzeum Narodowego w Reykjawiku zakupiło ostatnimi laty kilka kościółków i 4 kompletne zabudowania gospodarskie pozostawiając je umyślnie już jako własność i pod ochroną
muzeum na swych starych miejscach 14. Oczywiste jest, że duże muzea,
zwłaszcza ogólnonarodowe, nie mają takich możliwości i muszą przenosić obiekty, nieraz z bardzo odległych punktów kraju.
iPrzenoszenie poszczególnych budowli lub całych zabudowań to
trudny, a zarazem niebezpieczny czasem dla autentyczności obiektu
problem. W ,czasie zwiedzania duńskiego muzeum skansenowskiego
w Sorgenfri (pod Kopenhagą) wyjaśnił mi dyrektor tego muzeum, że
mniej więcej do 1940 r. problem ten nie był należycie postawiony
w muzeach duńskich: po przeniesieniu starego obiektu na teren muzeum stawiano budowlę stosując w znacznym stopniu rekonstrukcję,
np. przez dodawanie ozdób czy wymianę zniszczonych części na nowe,
przez co obiekt częściowo zatracał swój starodawny wygląd. Od
1940 r.zmieniono zasadniczo post.ępowanie: przenosi się domy i stawia,
tak jak stały, zachowuje się ich autentyczny wygląd, ogranicza do
niezbędnego minimum rekonstrukcję. Przed przeniesieniem dokonuje
się dokładnych pomiarów, kreśli się plany, sporządza modele, aby jak
naj wierniej przy stawianiu domu oddać właściwości jego budowy
i stanu, w jakim się tuż przed przeniesieniem znajdował. W szczegółach odtwarza się każde nachylenie, każdą krzywiznę czy wygięcie
ściany spowodowane starością. Części zniszczone zastępuje się innymi,
ale odpowiednio dobranymi, np. zbutwiałe belki wymienia się na
zdrowe jeszcze, ale stare, zakupione w okolicy, w której pierwotnie
stał dom itp.
Ił

'&lt;.

Nordens Museer.

Sztokholm

194{j. s. 37.

Dużą wagę przykłada się do konserwacji, która ważna dla zbiorów każdego muzeum, nabiera szczególnego znaczenia w muzeach pod
gołym niebem, narażonych na stałe działanie wpływów atmosferycznych. Budowlę na fundamentach
cementowych, z kamienną podbudową stawia się na absolutnie suchym miejscu, wszystkie części drewniane zabezpiecza się przed kornikami kąpielą w specjalnym płynie.
a stojące już domy konserwuje się rok rocznie. Duńskie domy z gliny

Ryc. 3. Gospodyni wyrabia sery w drewnianych for~mkach, (Skansenboken.
Nordiska Museet, Sztokholm 19M, s. 3(6).
i drzewa są co rok bielone, części drewniane olejone i malowane.
Raz na 20 lat starzy mistrzowie poszywają strzechy. Wnętrza domów
oraz eksponaty w nich złożone zabezpiecza się od niszczenia przez
utrzymanie równomiernej temperatury za pomocą centralnego ogrzewania (naturalnie odpowiednio ukrytego). Podobnie starannie i pieczołowicie jak w Danii postępuje się w muzeach innych krajów skandynawskich.
Największa nawet staranność o autentyczność budowli, o ich naturalne i swobodne ustawienie i grupowanie wg zasad geograficznych

�.&gt;

·l·

i

1145

1144
nie potrafi tchnąć życia w muzeum. Wiatraki, młyny, kościoły, dzwonnice, domy o wnętrzach pokrytych ozdobami, wyposażonych w sprzęty
i narzędzia, zabudowania
gospodarskie, wytwory myśli, uczuć i rąk
człowieka nie mogą same przez się wywrzeć na zwiedzającym wrażenia naturalności i prawdy życia; zawsze będą tylko martwymi eks-

!
-v

Ryc. 4. Gospodyni przywołuje krowy do obory za pomocą dźwięków 8wistawki. (Skansenboken, Nordiska Museet, Sztokholm. 19'3'4, s 35)
ponatami. Dobrze zdawał sobie z tego sprawę Hazelius i starał się
ożywić muzeum, jeszcze bardziej zbliżyć do rzeczywistości, a zarazem
dopełnić obrazu kultury ludowej przez wprowadzenie do niego ludzi
i pokazanie, jak żyją, pracują i bawią się 15. W chatach i zabudowania·ch gospodarskich zobaczymy więc i dzisiaj - bo idee Hazeliusa
kontynuują wiernie jego następcy - kobiety i mężczyzn w strojach
u Odzwierciedlenie poczynań Hazeliusa znajdziemy w literaturze
pięknej: Selma L a g e r l i:i f w swojej "Cudownej podróźy" opowiada w rozdziale o Sztokholmie o niejakim Klemensie Larsonie, który z północnego
Halsinglandu przyjechał do Skansenu. aby tam grać na skrzypcach ludowe
melodie.

ludowych,
zajętych
roznymi czynnosclami.
W jednej izbie staruszka wyrabia sery używając do tego drewnianej foremki o zdobionych od wewnątrz ścianach, gdzie indziej widzimy przed domem
kobietę wabiącą do stajni krowy (w Skansenie są też zwierzęta domowe) za pomocą dźwięków świstawki. W zimie możemy spotkać
w leżącym na ustroniu dziale dalekiej północy Lapończyków w ich
prymitywnym szałasie nomadów. Ludzi tych, pochodzących z regionów
reprezentowanych
w Skansenie, mówiących swym rodzinnym dialektem, angażuje dyrekcja muzeum na jakiś okres czasu, dbając przy
tym, aby mniej więcej kolejno przedstawić różne prowincje Szwecji.
W ten sposób płynie w Skansenie spokojnym, codziennym nurtem
życie. W przeróżnych warsztatach, mieszczących się częścią w miejskim, częścią w wiejskim dziale muzeum pracują w starodawnych rzemieślniczych i chłopskich kostiumach starzy
mistrzowie, stosując
dawne, czasem nieco tylko zmodernizowane dla celów praktycznych
(o czym niżej) metody pracy: garncarze lepią garnki, tkacze wyrabiają
tkaniny ludowe, w starodawnej "officina typographical&lt; drukarz odbija
za pomocą drewnianej prasy, gdzieindziej pracuje kowal, tam znowu
ludowy rzeźbiarz. Jeszcze kilkanaście lat temu BO-letni, ostatni mistrz
grzebieniarski
Sztokholmu wyrabiał w każdą niedzielę w warsztacie
skansenowskim swoje grzebienie.
Wyroby rzemieślników sprzedawane są w całej Szwecji,zwłaszcza
tkaniny i ceramika, m. in. w specjalnych sklepach przemysłu ludowego, mają duże wzięcie, co stanowi jedno z ważnych źródeł dochodów muzeum. Podobnie pracują rzemieślnicy w duńskich muzeach
skansenowskich. Tak np. w Sorgenfri rzemieślnicy wyplatają koszyki,
wyrabiają przedmioty z drzewa, łyżki, chodaki itp., mistrzowie jutlandzcy demonstrują swą sztukę lepienia garnków bez użycia koła itd.
Cichą codzienną pracę w muzeach
skansenowskich
przerywają
kilka razy do roku obchody z okazji świąt (Boże Narodzenie, Wielkanoc), a zwłaszcza zrównania dnia z nocą (midsommar). W Skansenie odbywają
się wtedy festiwale,
pokazy tańców ludowych
i występy muzyków i śpiewaków wiejskich. Tak np. 24 czerwca,
wokół wysokiego, ubranego zielenią i figurkami tzw. drzewa majowego (majstangen)
występują
wobec tłumnie zebranej publiczości
wiejscy tancerze w strojach regionalnych,
którzy produkują
przy
dźwiękach kapeli ludowej przeróżne tańce. Podobnie urządza obchód
z okazji midsommar muzeum skansenowskie w Sorgenfri (pod Kopenhagą). W tymże muzeum urządza się późnym latem obrzędy dożynkowe. W Skansenie odbywają się uroczyście również inne obrzędy
szwedzkie: wieczorem 30 kwietnia zbierają się rzesze studentów
w Skansenie i tam rozpoczynają należącą do nich noc (ValpHrgisnatt)

�1146
uroczystym wdziewaniem
białych czapek akademickich
po długim
okresie zimy. Obchodzony w całej Szwecji 13 grudnia dzień Łucji
(Luciadag) również gromadzi
publiczność na ceremonię wkładania
wianków z osadzonymi w nich płonącymi świecami na głowy dziewcząt, przystrojonych w długie, białe suknie. Szczególny urok mają ceremonie ślubne odbywane w pięknym drewnianym kościółku z Seglory

Ryc. 5. Stary mistrz .grzebieniarski Sztokholmu wyrabi,a w Skansenie grzebienie. '(Skansenboken, Nord!§ka Museet. Sztokholm 1934,s. 61).

zwłaszcza gdy narzeczeni pochodzą z prowincji i dla
uświetnienia ceremonii występują w strojach regionalnych. Również
i w Lundzie odbywają się ceremonie ślubne i chrzty w znajdującym
się w Kulturen XVII-wiecznym kościółku z Bosebo (Smaland).
Niezależnie od pokazu tańców i produkcji kapeli ludowych na festiwalach muzea skansenowskie organizują podobne występy kiedy indziej. Każdego dnia, zwłaszcza w lecie, grają w Skansenie regionalni
muzycy, przy czym co dwa tygodnie zaprasza się kapele z innej prowincji. Wieczorami tańczą w Skansenie młodzi ludzie z różnych' regionów, oprócz tego zaś produkują tańce ludowe stałe grupy taneczne

(V iistergótland),

1147
należące do muzeum. W skansenowskim
muzeum pod Kopenhagą
urządza się w lecie co niedzielę pokazy tańca ludowego.
Ludowe ramy muzeum skansenowskiego
tworzą też autochtoni,
strzegący obiektów swej prowincji. Mówią oni swym dialektem, noszą
stroje regionalne, podobnie jak obsługa gospody i restauracji,
gdzie
się czasem podaje potrawy wiejskie. Zwyczaj podawania wiejskich
potraw praktykowany
jest też w innych krajach skandynawskich;
tak
np. w muzeum w Lillehammer
(De Sandvigske Samlinger i Maihaugen) podaje się do stołu potrawy z gór norweskich (fiellkost).
Skansen, obejmujący w swych początkach 11/2 hektara i kilkanaście
zabudowań, staraniem następców Hazeliusa rozrósł się terytorialnie
i rozwinął tematycznie. Powierzchnia Skansenu wynosi dzisiaj 30 hektarów, a ilość budowli ze wszystkich prowincji szwedzkich sięga
ponad 150. vi ten sposób Skansen reprezentuje całość ludowej kultury
szwedzkiej i to w dużym zasięgu historycznym, bo z jednej strony
niektóre domostwa pochodzą z połowy XVI wieku, podobnie jak
wiele sprzętów i narzędzi we wnętrzach
domów, z drugiej zaś
w konstrukcji budowli z niektórych okolic można się dopatrzeć w pewnych wypadkach związków z budownictwem XIV w. a nawet czasów
Wikingów. Daje więc Skansen nie tylko obraz kultury ludowej niedawnej przeszłości, ale również rozwoju historycznego,
czego zewnętrznym
symbolem jest umieszczenie na jego obszarze kamienia
runicznego.
Skansen odzwierdedla
nie tylko kulturę wsi. Jego część miejska
(stadskvarter)
z domami rzemieślników
i kupców, przeniesionymi
głównie ze Starego Miasta (GamIa Stan) w Sztokholmie, ustawionymi
po obu stronach ulicy daje pojęcie o kulturze mieszczańskiej XVIII
i XIX w. W ulicy stoją obok lub naprzeciw siebie księgarnia, dom
i warsztat złotnika, hurtownika
(1760), drukarnia (dom z 1725 r., warsztat z 1830 r.), introligatornia, stara apteka 1794),sklep korzenny (1850),
piekarnia, kasa oszczędności (urządz'ona w stylu z 1840 r.), dom z początku XVIII w., w którym z końcem tego wieku mieściła się kawiarenka, z francuska zwana Petissan, domek z warsztatem grzebieniarskim, a na samym końcu miasteczka - garbarnia (1804), przeniesiona
z Vimmerby (Smaland). W miasteczku stoi też XVIII-wieczny
do~,
gdzie się urodził Hazelius, a jeden z pokoi jest pokojem pamiątek
po założycielu Skansenu. Przekroju
kultury społeczeństwa
szwedzkiego dopełnia jeden tylko, z uwagi na jednolitość kultury dworskiej,
obiekt, mianowicie pałac ze Skogaholm (Skogaholms herrgard).
Przegląd kultury wszystkich warstw społecznych daje też Kulturen w Lundzie, muzeum
dla południowej
Szwecji. Podobnie
jak
w Skansenie znajdziemy też w dziale pod gołym niebem oprócz bu-

�1149

1148

I

li

dowli wiejskich część miejską, zgrupowaną dokoła starego, brukowanego kamieniami rynku (Lilla Torg).
Inaczej powstawało i różny od Skansenu typ przedstawia duńskie
muzeum skansenowskie w Sorgenfri (frilandsmuseet).
Jest to tylko
muzeum kultury wiejskiej, może i dlatego, że miejską reprezentuje
osobno duże muzeum pod gołym niebem w Aarhus (Jutlandia), zwane

';j;f

datuj~ się j~go szybk~, także terytorialny, rozwój dzięki dużym sub~en~Jom ~ans~wa, kto~e w czasie okupacji hitlerowskiej przez lokatę
pIemędzy l skIerowame rąk pracy w instytucje kulturalnonarodowe
sa?ot.owało Niemców a zarazem, choć w części, usiłowało ratować
mH~nH~.narodow~. ~ównocześnie wzrost uczuć narodowych ludności
d~ns~eJ pod u.cIsklem hitlerowskim i ograniczona swoboda poruszama SIę po kraJu przyczyniły się do spopularyzowania
odległego za-

"'-.;-

~#~~~

0,::~",'f«,

Ryc. 6. -Plan frilandsmuseet w So'rgenfri pod ,Kopenhagą. (Kata;log: Frilandsmuseets kort vejleder, s. 8-9).

Ryc. 7. Mapa miejscowości, z których pochodzą obiekty w muzeum pod
gołym niebem w Sorgenfri 'Pod Kopenhagą. {Katalog: Frilandsmuseels kort
vejleder, s. 1).

Starym Miastem (Den gamle By), które w 1902 r. stworzył Peter
Holms.
Założone w 1902 r. na wzór Skansenu przez Bernarda Olsena, dyrektora ówczesnego Duńskiego Muzeum Ludowego w Kopenhadze
(Dansk Folkemuseet)
na obszarze 3112 hektara było Frilandsmuseet
z początku instytucją prywatną wspieraną zasiłkami państwa. W 1920 r.
stało się muzeum instytucją państwową jako część kopenhaskiego
Muzeum Narodowego. Przez wiele lat nie powiększało muzeum swego
obszaru, gromadziło zwolna obiekty. Większe sumy uzyskało muzeum
od państwa i Towarzystwa Miłośników Muzeum Skansenowskiego
(Frilandsmuseets
Venner)
w 1936 r. Jednak dopiero od 1940 roku

ledwie o 15 km od stolicy muzeum w Sorgenfri. Obecnie muzeum
rozciąga się na 16 hektarach i ma dobre widoki na rozszerzenie swego
posiadania do 30 hektarów w przyszłości przez zakup ziemi, jako rezerwy terenowej dla późniejszej rozbudowy. Muzeum posiada ponad
30 obiektów, których większość pochodzi z Danii, jedno zabudowanie
z Wysp Owczych (Faer0erne), kilka zaś z południowo-szwedzkich
prowincji Skane, Halland, Blekinge, wchodzących do 1658 r. w skład
państwa duńskiego.
Zasadnicza różnica między sztokholmskim muzeum a Sorgenfri polega przede wszystkim na tym, że Skansen łączy w jedną całość trzy
odrębne elementy: muzeum, ogród zoologiczny i park z miejscem za-

�1151
1150
baw. Intencją Hazeliusa było ukazanie kultury ludowej na tle przyrody. Piękna wyspa Djurgarden, gdzie leży Skansen, jest naturalnym
reprezentantem
środkowo-szwedzkiej flory i stwarza dobre ramy dla
wzniesionych domostw. W jednym z kolejnych etapów rozwoju muzeum uzupełniono florę miejscową roślinnością typową dla odleglejszych okolic, z których pochodzą obiekty. Ogród zoologiczny znowu
ma przez znajdujące
się w nim zwierzęta reprezentować
faunę
szwedzką. Wprawdzie wkradły się do niego później zwierzęta nie
żyjące w Szwecji (niedźwiedzie polarne, małpy), ale przeważa w nim
fauna szwedzka. Park i miejsce zabaw (gdzie się też odbywają
wspomniane
wyżej festiwale) mimo zarzutów co do ich niesto.sowności W muzeum, są jednak wraz z ogrodem zoologicznym wielką
siłą atrakcyjną dla szerokich rzesz publiczności, co ma swoje znaczenie
dla popularyzacji instytucji (mowa o tym w rozdziale II) i jej podstaw finansowych, o czym praktyczni Szwedzi nigdy nie zapominają·
Jest więc Skansen równocześnie rezerwatem kultury szwedzkiej oraz
miejscem rozrywki i wypoczynku, zabaw dzieci. Obiektywnie patrząc
na rzecz powiemy, że jest to racjonalne wykorzystanie otwartego,
zalesionego obszaru muzeum pod gołym niebem, co się w Szwecji
często zdarza. Ciekawe np. to, że w małym muzeum pod gołym niebem w Lundzie znalazło się jednak trochę miejsca na kółko zabaw
dziecięcych (lekpIats for barn). a jednym tylko trzeba pamiętać, że
w połączeniu muzeum z miejscem zabaw i wypoczynku należy zachować umiar, co się chyba szwedzkim muzeum udało.
Widać z rozrzuconych w artykule wzmianek, że Skandynawia obfituje w muzea skansenowskie. Największym do tej pory w Skandynawii i świecie jest Skansen, drugim po nim w Szwecji Kulturen
w Lundzie, większe muzea pod gołym niebem istnieją w północnej
Szwecji w Ostersund, Harn6sand, w Mora, na południowym zachodzie
w G6teborgu oraz dosłownie setki małych prowincjonalnych
i lokalnych muzeów rozrzuconych po całym kraju.
Największe duńskie muzeum skansenowskie to dla kultury wiejskiej Sorgenfri pod Kopenhagą, dla miejskiej
duże muzeum Den
gamIe By w Aarhus, mniejsze są muzea pod gołym niebem na wyspie
Fyn w.,Odense (Den Fynske Landsby, powstałe w 1946 r.), w Maribo
na wyspie Lolland i rozsiane w kilku miejscowościach w Danii pojedyncze zabudowania.
Wspaniałe muzea skansenowskie posiada Norwegia: w Bygd0y pod
Oslo (Norsk Folkemuseum) mieś'ci się w pięknym parku 140 drewnianych budowli z różnych części Norwegii, wśród których wiekiem się
wyróżnia kościółek z XII stulecia. Muzeum w also posiada, podobnie
jak Skansen i Kulturen, stare miasto z XVIII w. Drugie co do wielkości jest skansenowskie muzeum w Lillehammer (De Sandvigske Sam-

linger)
z ponad 100 obiektami na 10 hektarach,
założone przez
A. Sandviga.
Z muzeów fińskich, dla których mam najmniej materiałów, mogę
tylko wymienić Foliso friluftsmuseum
w Helsinkach, część stołecznego
Muzeum Narodowego.
a próbach stworzenia muzeum skansenowskiego na Islandii w okolicach Reykjawiku pisałej wyżej.

Ryc. 8. Miasto lapońskie w Arvidsjaur, półn. Szwecja.
Przy ~Yrr:pobież~ym przeglądzie wspomnę a kilku ciekawych obiektach zna]du]ącyc~ s~ę na d~lekiej północy w Szwecji. W okolicy koła
polarnego w ArVIds]aur zWIedzałem tzw. miasto lapońskie (lappstad)
kompleks ..ma~yc? drewnianych
chat kurnych o charakterystycznej
konstrukcjI (mskl zrąb bez okien, raczej wysoki dach w kształcie ściętego o~trosłupa, w dachu zsuwane drzwi wejściowe), rozmieszczonych
?a .~uzym plac~. Do. miast.a tego ściągają zwykle w zimie Lapończycy,
Jakls. czas
.mm ml~szkaJą, pocz~m ruszają w lasy i chaty stoją puste.
W kilku mleJscowośclach, np. w Ojebyn (położonym koło miasta Pitec\
przy ujś~iu Pite al V ~o Zatoki Botnickiej) i mieście Boden oraz w co tylko
wspommanym Arvldsjaur znajdują się tzw. miasta kościelne (kyrkstad). Rozproszona na dużych obszarach ludność północy nie zdąży

v:

73

�1153

1152
w ciągu jednego dnia przyjechać do kościola i wrócić do domu, toteż
wokół kościołów powstały male drewniane domki, tworzące malownicze miasteczko kościelne, o wąskich, krętych uliczkach. Miasteczka
kościelne budowano już w średniowieczu i wiele obecnie jeszcze używanych domków pochodzi z tych odległych czasów. Miasteczko kościelne jest przez większą część roku niezamieszkałe, ożywia się dopiero

odrębnymi instytucjami:
w jednym miejscu znajduje się oddzielne
muzeum etnograficzne, w innym znowu tylko muzeum skansenowskie
czy archiwum. Zdarza się też i tak, że poszczególne typy wchodzą
w skład jednej instytucji jako jej oddziały. Np. Nordiska Museet
w Sztokholmie łączy trzy typy naraz: archiwum, muzealne zbiory
etnograficzne i muzeum pod gołym niebem, Skansen. (Niezależnie od
zbiorów etnograficznych posiada Nordiska Museet duży dział muzeum
historii kultury). Podobną strukturę mają muzea narodowe w Kopenhadze, Oslo, Helsinkach, w pewnym sensie i w Reykjawiku. Kulturen
w Lundzie obejmuje działy historii kultury i etnograficzny oraz muzeum skansenowskie, odrębnie natomiast istnieje archiwum (Folklivsarkivet).
II.

ZAGADNIENIA

I DZIAŁALNOSCI

Ryc. 9. Fra,gment miasta kościelnego w cJj€,by.n,półn. Szwecja.
w czasie świąt. Ponieważ cała rodzina nie może na raz jechać do
kościoła, by nie zostawiać gospodarstwa bez dozoru, kiedy indziej wyjeżdżają starsi, kiedyindziej znów młodzi. Utarł się zwyczaj, że młodzi
ruszają w drogę na Nowy Rok, Trzech Króli, Zielone Święta, starzy
zaś na Wielkanoc, św. Jana (midsommar)
i Boże Narodzenie. Nie
jestem tego pewny, ale zdaje się, że zarówno miasto lapońskie, jak
i miasteczka kościelne, choć własność prywatna aktualnie jeszcze używana przez posiadaczy, są pod opieką konserwatorów
muzealnych.
Jeżeli nawet tak nie jest, to w każdym razie wymienione kompleksy
zabudowań są świetnym, wysoce oryginalnym obiektem przyszłego
muzeum pod gołym niebem.
Na zakończenie rozdziału o zbiorach etnograficznych jeszcze parę
słów o wzajemnym stosunku różnych typów zbiorów. W wielu wypadkach bywa tak, że poszczególne typy zbiorów etnograficznych są

Ekspozycja zbiorów jest sama dla siebie osobnym zagadnieniem,
ale łączy się zarazem ściśle z działalnością pedagogiczno-oświatową
i popularyzacyjną
każdego muzeum i dlatego omówimy tutaj wspól~e dwa aspekty tego problemu.
Wszelkie zbiory, z których się ma w jakikolwiek sposób korzystać,
muszą być w pewien sposób usystematyzowane, zaś zbiory muzealne
czyli przeznaczone do oglądania muszą być szczególnie przejrzyście
ułożone. W pewnym typie muzeów chodzi nie tylko o dobrą tematycznie i przejrzystą wystawę, ale zarazem o taką, która by ukazała zbiory
na ich jak najbardziej do rzeczywistości zbliżonym tle, że tak powiem,
w oprawie i wywarła przez to na zwiedzającym wrażenie naturalności
i prawdy,a
równocześnie, by go ujęła swym urokiem. a taką ekspozycję zabiegają muzea historyczne a zwłaszcza etnograficzne.
Jeżeli
do tego zauważymy, że muzea mają służyć nie tylko szczupłemu gronu
specjalistów, ale szerokim masom społeczeństwa, to w tym świeHe
zagadnienie ekspozycji wysunie się na czoło problemów muzealnych.
Ilustracją problemu ekspozycji będzie np. dział lapoński w Nordiska
Museet umieszczony w sali 10 sklepieniach łukowych, ponieważ nowoczesny sufit raziłby w zestawieniu z pierwotną kulturą nomadów.
Równocześnie dla uni'knięcia dysonansu między okrągłymi, małymi
szałasami Lapończy\ków a dużym czworościennym
pokojem,
podzielono tenże na 5 małych zamkniętych przestrzeni w obrębie każdego sklepienia i pod każdym z nich przedstawiono jakąś stronę kultury i życia Lapończyków. Wzdłuż tak przedzielonej sali ustawiono
na niskim podium, urządzoną w realistyczny sposób karawanę renich
zaprzęgów. Ustawiona poniżej okien karawana byłaby w ciemniej73·

.\~-

EKSPOZYCJI

POPULARYZACYJNO-OSWIATOWEJ

�1155

1154
szym miejscu -niż środek sali, co by przeszkadza~o widzom, wobec
czego skonstruowano ,na:d kar.awaną łuko~aato Wygięty daszek, w którym zainstalowano oswletleme neonowe
.
..
.
Intencja udostępnienia zbiorów muzealnych wszyst~lm 1.prawdzIwego ich ukazania doprowadziła Hazeliusa do porzu~ema sa~ l ~udo~
muzeum pod gołym niebem. Muzeum sk.ansenowskle ,spełr~lł?, Istotme
intencje Hazeliusa: umożliwiło zwiedzaJącym bezposredmosc obser-

tów i stworzenie dla nich ram zgodnych z właściwymi obiektom
warunkami lokalnymi. Odpowiednie grupowanie budowli wg ich pochodzenia jest trudne ze względu na ograniczony, przy tym zwykle
co do ukształtowania geograficznego jednolity teren muzeum, a staje
się jeszcze trudniejsze przy powiększaniu jego obszaru. Na małym
bądź .co bądź obszarze trzeba umiejscowić dużo eksponatów, co w konsekwencji musi doprowadzić do pewnych niezgodności. W jakimś
punkcie muzeum zetknąć się mogą, i tak się rzeczywiście zdarza,

Ryte. 11. Karawana renich zaprzęgów w lapońskim dziale Muzeum Nordyckiego w Sztokholmie (Svenska Museer 1~48, nr. 1,5. 3).

Ryc. 10. Urządzenie oświetleni~ neonowego w lapońskim dziale Muzeum
Nordyckiego w Sztokholmie. (Svenska Museer 19418, nr. 1, s. 3).
wacji i zbliżyło ich tym samym do poznania. T~~rcy mu~eum
skansenowskiego
natrafili
jednak na nowe trudnoscl w. zWIą.zku
z ekspozycją. Są nimi problem odpowiedniego grupowama oblek15a Ernst M a n ker,
Museer 1948, s. 1-6.

Nordiska Museets nya łapska avdelning. Svenska

obiekty z zupełnie różnych geograficznie i etnograficznie okolic, z drugiej znowu strony budowle z regionów sąsiadujących z sobą znajdą
.się nieraz w muzeum daleko od siebie. Jeszcze trudniejszy do spełnienia warunek to dostosowanie terenu do obiektu. W położonym na
lekko sfalowanym wzniesieniu Skansenie można znaleźć miejsca wyższe, o charakterze
jakby górskim dla obiektów z wyżyn, i niższe,
płaskie, dla obiektów z równin. W rozłożonym natomiast na równinie
muzeum w Sorgenfri już się wzniesień nie znajdzie. Nie jest to

�1157

1156
wprawdzie dla muzeum duńskiego ze względu na równinny charakter Danii tak bardzo potrzebne, ale idzie mi tutaj o uwypuklenie problemu. Zagadnieniem natomiast dla Sorgenfri reprezentującego
kulturę ludności nie tylko rolniczej, ale też w wysokim stopniu rybackiej,
jest morze. W szczęśliwym położeniu jest pod tym względem muzeum
w Lillehammer, którego obszar naturalnie spływa ku dużemu jezioru
Mjosa. Na jego brzegu umieszcz'ono więc budowle rybackie.
Jak wybrnąć z poruszonych trudności? Od razu trzeba powiedzieć,
że wielu niedostatkom nie da się zaradzić. Są jednak pewne możliwości, których zastosowanie wymaga jednak od projektodawców rozsądku i umiaru, by się ustrzec przesady i banalności. W Sorgenfri,
jak powiedziano, nie ma tak potrzebnego do wystawy morza, ale muzeum zrezygnowało z tworzenia sztucznych zbiorników wody, bo dałyby z pewnością ujemny, banalny efekt. Usiłuje się natomiast w Sorgenfri dostosować krajobraz do obiektów przez akomodację roślin
właściwych danym regionom. Nieraz łączy się to z większymi trudnościami: w pewnym np. miejscu tworzy się wrzosowisiko,do czego znowu
trzeba wpierw odpowiednio przysposobić glebę przez naniesienie grubej warstwy ziemi z okolic, gdzie rośnie wrzos. Dalej zwraca się
uwagę w Sorgenfri na zagęszczenie budowli; w jednym miejscu wymaga się budownictwa zwartego, w innym rozrzuconego. Duńskie muzeum usiłuje dalej stosować stopniowość przejścia od regionu do regionu, zwraca uwagę na rozdział domostw drewnianych od występujących w innych okolicach murowanych itp., pomagając sobie w tym
plantacjami drzew. Podobnie postępuje się w Skansenie, który ma tę
wyższość nad Sorgenfri, że jego ukształtowanie
terenu jest bardziej
urozmaicone. I tam stosuje się akomodację flory i unika bezpośredniego zetknięcia obcych typów regionalnych przez tworzenie parawanów drzewnych. Skansen jest znowu w gorszym od Sorgenfri położeniu ze względu na niemożność powiększenia obszaru (wyspa) i co za
tym idzie przeprowadzenia większych przemieszczeń obiektów.
Na szczególną uwagę zasługuje pedagogiczno-oświatowa
działalność
muzeów skandynawskich,
obejmująca zarówno dorosłych jak i dzieci.
Widoczna jest ona w dużej dbałości o pedagogiczną i zrozumiałą wystawę eksponatów, opatrywanych
zwięzłymi, przystępnymi
opisami,
ukazywanych przy zastosowaniu dobrego oświetlenia. Problem światła
należycie się docenia, czego dowodem są przeprowadzone w Nordiska
Museet testowe badania co do czasu potrzebnego do oglądnięcia zbiorów przy różnym typie i ustawieniu
oświetlenia. Niezależnie od
umieszczania tabliczek objaśniających przy eksponatach wydaje każde
muzeum przejrzyste katalogi (z planami, fotografiami, szkicami), kióre
np. dla muzeów skansenowskich, gdzie się ze zrozumiałych wzgl~ów

napisów na obiektach nie umieszcza są głównym sposobem orientowania publiczności w zbiorach.
'
. Wszy~tkie muzea mają ponadto specjalnie wyszkolonych przewodnikow, zas w ustalonych
dniach i godzinach naukowo przygotowani
specjaliści udzielają zwiedzającej publiczności ,objaśnień dla wybranego z~g~dnienia. T~k np. National Museet w Kopenhadze urządza co
dwa mIe~lące tzw. "srodowe popołudnia" (Onsdagsaftener), na których
pr~cow~llCY ~~zeum wygłaszają popularno-naukowe
prelekcje posługu]~~ SIę. e~ldl~skope~ i filmem, a potem oprowadzają zebranych po
CZęSCIzblOrow IlustrUjących referowany problem t6.
U~ożliwienie szkołom jak naj właściwszego korzystania ze zbiorów,
to wa~ny odcinek oświatowej działalności muzeów w Skandynawii.
W krajach skandynawskich istnieje stała współpraca między szkoł~mi
a ~uzeami, w pewnych zaś wypadkach przybiera ona planowy, zorgamzowany charakter.
W Muzeum Narodowym w Helsinkach urządza się, z myślą o ułatwieni~ .mł.odzieży zwiedzania zbiorów, kursy ;rrIuzealne dla nauczycieli.
W ~le]~kIm Muzeum Historycznym w Abo oprowadza szkoły stały,
SJ?ecJalme do tego. delegowany pracownik o przygotowaniu
pedagogICznym t,7. Podobme praktykuje się w Danii.
Wyższe formy współpracy między szkołą a muzeum spotykamy
w Norwegii: W Oslo, uczniowie, począwszy od szóstej klasy szkoły
powszechnej, mają dwa razy do roku obowiązkowe lekcje w Norsk
Folkemuseum, prowadzone przez specjalnego nauczyciela muzealnego
(museumslektoren)

t8.

W naj zupełniej planowe ramy ujęła współpracę między szkołami
a muzeami Szwecja t9. Zmienna, zależna od przypadkowych
wizyt,
frekwencja szkół w muzeach sztokholskich ujemnie wpływała na udostępnienie uczniom zbiorów. Specjalnie dla potrzeb szkół ustanowiony,
podobnie jak w Norwegii, nauczyciel muzealny (museilektor)
okresami miewał kilka wizyt szkolnych naraz, przy zupełnym braku odwiedzających w innych dniach. Aby zapobiec tej nierówności i przypadkowości odwiedzin przedstawiciele
muzeów i szkół ułożyli plan
pracy w muzeach dla młodzieży sztokholmskiej. Ustalono dla poszczeNordens Museer, Helsinki 1948, s. 11.
Nordens Museer, Sztokholm 1946, s. 31.
18 Ibid., Helsinki 1948, s. 40.
" Zagadnienie zorganizowanego nauczania w muzeach sztokholmskich
omawia obszernie Mats R e h n b e l' g, Den organiserade skolundervisningen
vid stockholmsmuseerna.
Svenska Museer 1947, nr 1, s. 1-7. W oparciu
o ten artykuł, przesłany mi uprzejmie przez autora, przedstawiam tu to
zagadnienie. Wzmianki o tym zagadnieniu znajdziemy też w czasopiśmie
Nordens Museer, Sztokholm 1946, s. 60-1.
16

17

�1158
gólnych szkół i klas dni i godziny wycieczek do muzeów, opracowano
w oparciu o programy nauczania schemat wizyt do odpowiednich muzeów i pracy w poszczególnych ich działach. Z początku współpraca
taka istniała tylko z Nordiska Museet, które przez z dawna w nim
istniejący oddział oświatowy najlepiej było do pracy ze szkołami przygotowane, potem stopniowo włączyły się dalsze muzea. Ustalono, że
planowa nauka w muzeach będzie obowiązywać uczniów dopiero od
III klasy. Tak zaplanowana akcja pozwoliła uczniom na zaznajomienie się w okresie uczęszczania do szkoły powszechnej przynajmniej
z dziesięcioma muzeami (Muzeum Miejskie, Państwowe Muzeum HistorY'czne, Muzeum Nordyckie, Państwowe Muzeum Etnograficzne, Historyczne Muzeum Morskie, Muzeum Techniczne, Muzeum Narodowe Lin.).
Nauczanie organizuje
się rozmaicie w poszczególnych
muzeach:
w jednym prowadzą lekcje akademicy, w innych pracownicy muzeum,
C:lasem stali nauczyciele muzealni, jeszcze w innych sami nauczyciele
szkół powszechnych. Nauczyciele ci otrzymują przed wizytą w muzeum przygotowane przez Nordiska Museet (powielane) materiały rzeczowe, ułatwiające im z jednej strony przygotowanie lekcji muzealnej,
z drugiej zaś kontrolę zdobytych przez uczniów w czasie lekcji wiadomości przy dyskusji czy poprawie wypracowań.
Lekcja w muzeum musi być ściśle powiązana z aktualnym programem klasy i każdy nauczyciel muzealny musi się na wstępie dowiedzieć, jaki materiał szkolny uczniowie już opanowali, aby z nim odpowiednio skoordynować swoją pogadankę. Nauczyciele muzealni stosują zawsze metodę przypominania
uczniom w skrócie poznanego
w szkole i w czasie poprzedniej wizyty w muzeum materiału. (Tak
też są zredagowane powielane programy lekcyjne, o których co dopiero pisałem). Czasem zachodzi potrzeba wyprzedzenia
programu
szkolnego i podania z góry pewnych wiadomości, koniecznych do zrozumienia lekcji muzealnej.
Nauczyciel oprze się na nich w późniejszym etapie i nawiąże w szkole do nabytych w muzeum wiadomo,ści.
Nie trzeba dowodzić, że lekcje muzealne musi się prowadzić na odpowiednio przystępnym poziomie. Przeciw tej naczelnej zasadzie pedagogicznej zdarzają się czasem wykroczenia, zwłaszcza u nauczycieli studentów. Władze szkolne i muzealne znają takie wypadki i reagują na nie.
Z uwagi na małe jeszcze u uczniów możliwości sporządzHl1ia notatek, każde dziecko otrzymuje po lekcji w muzeum bilet, uprawniający
je do powtórnego zwiedzenia muzeum w towarzystwie rodziców czy
opiekuna
dla ugruntowania
obserwacji.
Wysoce pedagogiczny
jest
również zwyczaj nagradzania szczegćHnie uważnych uczniów książkami
obrazkowymi,
widokówkami,
śpiewnikami
itp., co niewątpliwie
zachęca młodych "znawców muzeum" i dodatnio wpływa na przebieg
lekcji i chłonność uczniów.

1159
By nie dezorganizować programu szkolnego klasy planowe odwiedziny w muzeach nie odbywają się zbyt często. Ciągłe wizyty w muzeach odbiłyby się ujemnie na pos'tępach uczniów, opóźniłyby ich
rozwój bo, jak wynika z opublikowanych
uwag nauczycieli, entuzjastów nauki muzealnej 20, całkowity czas poświęcony na dojazd,
zwiedzanie, powrót, dalej omówienie i wypracowanie
zadania wynosi
jednorazowo plus minus 10 godzin szkolnych.
Zorganizowane zwiedzanie muzeów obejmuje w Sztokholmie tylko
szkoły powszechne. Gimnazja zwiedzają muzea dorywczo ze względu
na inny niż w szkołach powszechnych system nauczania, polegający,
podobnie jak u nas, na podziale dnia szkolnego między wiele przedmiotów, prowadzonych przez poszczególnych nauczycieli, co znacznie
utrudnia urządzanie wycieczki.
Akcja zorganizowanego
nauczania w szkołach sztokholmskich jest
wstępem do dalszej, szerszej współpracy między szkołami i muzeum.
W innych miastach Szwecji również się prowadzi systematyczne, może
na mniejszą skalę, planowane lekcje muzealne, np. w Malmo czy
8oteborgu.
W związku z prowadzeniem akcji oświatowej stanęły muzea przed
koniecznością urządzenia sal wykładowych. W lokalach starszych muzeów zwykle nie ma na to miejsca i trudności urządzenia sal odczytowych są duże, tym bardziej, że wg poglądów szwedzkich muzeologów
każde muzeum powinno mieć nie tylko salę, ale mały ośrodek pedagogiczno-oświatowy z salą odczytową o dwóch epidiaskopach (dla umożliwienia równoczesnego oglądania dwóch obrazów), która by się bezpośrednio łączyła z podręczną biblioteką i salą wybranych podręcznych
~ksponatów 20a.
Z opisanych faktów jasno widać, że kraje skandynawskie doceniają
oświatową działalność muzeum. Odbiciem tego jest stała kronika z tej
dziedziny (undervisningen) w ogólnoskandynawskim
czasopiśmie Nordens Museer 21.
Działalność oświatowa muzeów w Skandynawii, obejmująca różne
typy szkół, przede wszystkim powszechne,
dalej zawodowe, średnie
i wyższe (prace studentów
archeologii, etnografii,
akademii
sztuk
pięknych itp. w muzeach) nie ogranicza się do tego odcinka. Popularyzacja i praktyczne
wykorzystanie
zbiorów, zwłaszcza etnograficzSvenska Museer 1948, nr 2, s. 6.
O tym szerzej w artykule o nowootwartym studium w Muzeum Narodowym w Sztokholmie earl N o r d e n f a l k, Nationalmusei nya studierum. Svenska Museer 1948, 2, s. 1-3.
21 To ważne zagadnienie otrzymało
też w Polsce planowe ramy przez
zarządzenie Ministerstwa Kultury i Sztuki o obowiązku utworzenia z dnil"m
1 września 1952 r. muzealnej służby społeczno-oświatowej.
;!&amp;

20a

�1161

1160
nych, zataczają szerokie kręgi. Ważnym punktem jest popieranie i organizowanie rzemiosła ludowego. Niezależnie od prac wykonywanych
w tej dziedzinie w samych muzeach (wyroby rzemieślników w warsztatach skansenowskich
muzeów w Sorgenfri i Sztokholmie) kierują
muzea rzemiosłem ludowym poza swym obszarem. Tak np. istniejąca
w Szwecji organizacja
rzemioła artystycznego
(HemslOjdorganisation) pozostaje w ścisłym kontakcie z Nordiska Museet. Rzemieślnicy
pracujący w domu zwracają się po porady do muzeum, korzystają ze
wskazówek fachowych instruktorów, z publikacji oraz ze zbiorów muzealnych. Wyroby swoje sprzedają za pośrednictwem wymienionej organizacji w specjalnych sklepach ludowego rzemiosła artystycznego.
(W Sztokholmie są trzy takie sklepy). Są też przy muzeach specjalne
szkoły rzemiosła
artystycznego,
np. szkoła tkacka
w Kulturen
w Lundzie.
Urządzanie festiwali, pokazów tańca ludowego, występów kapeli
wiejskich i innych imprez w muzeach skansenowskich w Skandynawii
(o czym wyżej), odpowiednia reklama w gazetach, powodują stały
wrost popularności muzeum. Połączenie muzeum z ogrodem zoologicznym oraz parkiem i miejscem zabaw w Skansenie jest szczególnie
ważnym czynnikiem propagandy muzeum. Niezależnie do poglądu, czy
muzeum, jako instytucja naukowa, powinna łączyć tak różnorodne
elementy obiektywnie musimy stwierdzić, że takie właśnie urządzenie
Skansenu doprowadziło do ogromnej jego popularności, gruntując tym
samym jego podstawy materialne. Dochody Skansenu przy&lt;:zyniają się
w dużym stopniu do utrzymania całości Nordiska Museet i taka, zdaje
się, była koncepcja Hazeliusa: finansowanie dużego, naukowego muzeum przez popularny i dochodowy Skansen.
Muzea pod gołym niebem niezależnie od tego, czy są zarazem miejscem rozrywek (w pewnym sensie są nim zawsze przez pokazy tańca,
rzemiosła ludowego etc.) cieszą się dużą frekwencją. Podam orientacyjnie kilka cyfr z różnych muzeów dla porównania 21: Tak np. w Danii
frekwencja wynosiła w Muzeum Historii Miasta w Kopenhadze ca
100000, w Muzeum Thorvaldsena ca 50000, ogólna w Muzeum Narodowym ca 300000, w czym na muzeum skansenowskie
w Sorgenfri
przypadało ca 80000; Stare Miasto (Den gamle By) w Aarhus miało
ponad 100000 zwiedzających, a muzeum skansenowskie
w Odense
(Den Fynske Landsby) ponad 160000.
'Muzeum Narodowe w Helsinkach zwiedziło w 1938 r. ca 60000,
a skansenowski
oddział (Folisa) 50000 ludzi. (Muzeum Narodowe
w Reykjawiku miało w 1938 r. 14 343 zwiedzających).
21 Dane
przybliżone
Helsinki 1948, passim.

wg

zestawień

z lat 1946-8

w Nordens

Museer,

Kulturen w Lundzie ma przeciętną frekwencję ca 40000 rocznie,
w czym duży odsetek przypada na dział skansenowski (w 1947 r. same
tylko zabudowania gospodarskie w Ostarp poza Lundem zwiedziło
6774 osób).
Z porównania podanych cyfr jasno widać jak popularne są muzea
pod gołym niebiem. Szczytowym jednak wzięciem cieszy się Skansen,
w którym frekwencja na ogólną liczbę mieszkańców stolicy 750000
sięga ca 2,5 miliona rocznie. Jest więc Skansen centrum atrakcyjnym
Sztokholmu nie tylko dla samej stolicy, ale całej Szwecji i Skandynawii. W mniejszym stopniu takim punktem atrakcyjnym,
ściągającym turystów z południowej Szwecji i sąsiedniej Danii (mniej z Norwegii) jest Kulturen w Lundzie.
Dla uzupełnienia wymowy cyfr trzeba dodać, że nasilenie frekwencji we wszystkich muzeach skansenowskich
przypada na okres
letni. Nie dającym się usunąć mankamentem muzeów pod gołym niebem jest zupełna zależność od klimatu i pogody.
W ramach działalności oświatowej wydają muzea popularne publikacje. Otwarta codzień dla publiczności biblioteka Instytutu Etnologicznego przy Nordiska Museet, największy w Skandynawii księgozbiór z dziedziny historii kultury, jest ważnym czynnikiem w popularyzacji wiedzy.
III.

ORGANI~ZACJA MUZEALNICTWA

Muzea w krajach skandynawskich
są instytucjami
prywatnymi
albo komunalnymi, wreszcie państwowymi, przy czym niektóre mają
strukturę mieszaną. W Szwecji muzea to najczęściej instytucje pry"':
watne, tworzone zwykle z fundacji osób lub pewnych stowarzyszeń
kulturalno-naukowych.
Tak np. Nordiska Museet było przez 10 lat od
założenia go przez Hazeliusa wyłącznie prywatnym muzeum, wspieranym przez fundacje i zapisy społeczeństwa (najczęściej w postaci
przekazywania
budowli i eksponatów
muzealnych,
rzadziej w gotówce), później przez zasiłki państwa. Fundusze czerpie Nordiska Museet w 90 % z dochodów, jakie przynosi jego część etnograficzna pod
gołym niebiem, 10% łoży państwo na utrzymanie muzeum (pokrywa
to pensje pracowników), mniejszą sumę otrzymuje ono od władz miejskich jako rekompensatę za akcję oświatową w szkołach sztokholmskich. Również prywatną zasadniczo instytucją jest Kulturen w Lundzie, własność Stowarzyszenia
Miłośników Południowo-szwedzkiej
Kultury (Kulturhistoriska
Foreningen
for Sodra Sverige).
Kulturen
wspomagają z jednej strony dotacje prywatne, z drugiej zaś komunalne i państwowe.
Duńskie muzea mają podobną do szwedzkiej strukturę organizacyjną. Muzeum skansenowskie w Sorgenfri jest dzisiaj częśdą państwo-

�1163
1162
wego Muzeum Narodowego w Kopenhadze, ale w swoich początkach
było instytucją prywatną (o czym już wyżej). Niezależnie od opieki
państwa korzysta kopenhaskie National Museet i jego oddziały z pomocy stowarzyszeń, takich jak Miłośnicy Muzeum Skansenowskiego
(Frilandsmuseets
Venner, zał. 1940),Miłośnicy Zbiorów Etnograficznych
(Etnografisk
Samlings Venner, zał. 1943). Specjalnie stworzony komunalny Fundusz Zakupu Ziemi dla Muzeum Skansenowskiego (Frilandsmuseets Grundk0bsfond)
dba o powiększanie obszaru muzeum w Sorgenfri. Muzeum w Odense jest własnością gminy, korzysta ponadto
z zasiłków państwa.
Fińskie muzea są po większej części państwowe lub komunalne.
Tak np. Muzeum Sztuki w Helsinkach jest instytucją państwową pod
kierownictwem Fińskiej Akademii Sztuki, Muzeum Historyczne w Abo
opiera się na funduszach komunalnych.
Muzeum Narodowe w Reykjawiku utrzymuje się częścią z zasiłków
państwa, częścią z dotacji prywatnych.
Wszystkie trzy struktury
spotykamy
w Norwegii, gdzie chyba
większość muzeów jest instytucjami
komunalnymi,
korzystającymi
również z pomocy państwowej. Państwo oddaje do dyspozycji mniejszych muzeów część dochodów z loterii pieniężnej. Pomoc państwowa
jest szczególnie potrzebna muzeom norweskim, które poniosły straty
w czasie wojny, przede wszystkim przez duże obniżenie się frekwencji,
a tym samym spadek dochodów 22.
Oprócz wspomnianych
wyżej stowarzyszeń
miłośników
muzeów
i związków wspierających
istnieją w poszczególnych krajach skandynawskich organizacje zrzeszające pracowników pewnych lub w ogóle
wszystkich muzeów w danym państwie. Taką organizacją jest Związek Muzeów Norweskich
(Norske Museers Landsforbund),
założony
w 1918 r., który obejmując wszystkie muzea sztuki i historii kultury
w całym kraju oraz ich pracowników jest centralnym organem kierowniczym. Podobną instytucją
dla duńskich muzeów jest Duński
Związek Muzeów Sztuki &lt;Dansk Kunstmuseumsf0rening,
odbywający
raz do roku zebrania, na których ustala się m. in. program współpracy z mniejszymi muzeami i niesienia im pomocy. Na zasadzie terytorialnej,
a nie jak w wyżej podanych przykładach
tematycznej,
utworzono w Finlandii Muzealny Związek Północno-wschodniej
Botnii
(Pohjois-Pohjanmaan
museoyhdistys) czy Muzea'lny Związek Środkowej Finlandii (Keski-Suomen
Museoyhdistys).
Oprócz tego istnieje
w Finlandii związek ogólnomuzealny.
Naczelną organizacją muzeów
szwedzkich jest Szwedzki Związek Pracowników Muzealnych (Svenska
MuseimannafOreningen).
" Dane czerpię z czasopisma Nordens Museer, Stokholm 1946. Helsinki 1948.

,

.

W celu uś.ciślenia współpracy między muzeami wszystkich krajów
skandynawskIch
stworzono w 1915 roku ogólny Skandynawski
Związek Muzealny (Skandinaviska
Museifórbundet),
do 'którego należą
Szwecja, Dan~a, Norwe~ia, Islandia i Finlandia.
Związek obejmuje
~uzea wsze~~Iego typu ~ wielkości. Przedstawiciele
muzealni poszcze~olnych ~raJow odbywaJą raz na dwa lata zebrania, których tematem
Jest podzIelenie się wynikami pracy muzealnej poszczególnych muzeów, wspólne omówienie wybranych zagadnień muzealnictwa i programu ~spółd:iała~a,
publikacji prac, urządzenia wystaw etc. Organem zWIązku Jest pIsmo Nordens Museer, redagowane
w językach
sz~edzkim,
~uńskim i norweskim,
w którym każdy kraj podaje
~wIęz.łą kromkę muzealną w takich rubrykach
jak: Nowopowstałe
l proJektowane
muzea, Nabytki muzealne, Wystawy, Sprawy organizacyjno-administracyjne,
Konserwacja, Publikacje, Zagadnienia oświatowe, Prace badawcze, Zmiany personalne. Listę uzupełnia kronika
donosząca o aktualiach, np. po wojnie o stratach muzeów, środkach
ochrony zbiorów itd.
Na zakończenie kilka słów o wydawnictwach muzalnych. Wzmianki
o niektórych publikacjach są rozsiane w artykule. Ujmując rzecz ogólnie (nie mam niestety materiałów do zreferowania
całokształtu zagadnienia) powiemy, że oprócz ogÓlnych i specjalnych katalogów wydawanych przez każde muzeum, większe muzea i niektóre organizacje
muzealne
wydają
różnego typu periodyki.
Roczniki wydają
np.
w Szwecji Nordiska Museet pod nazwą Fataburen (= Spichlerz), Kultur en w Lundzie (tytuł rocznika też Kulturen) oraz prawie wszystkie
większe muzea etnograficzno-historyczne,
w Norwegii Norsk Folkerriuseum pt. By og Bygd.
W ramach działalności krajowych związków muzealnych poszczególne kraje publikują roczniki lub częściej się ukazujące periodyki.
Dania np. wydaje rocznik Danske Museer, Szwecja kwartalnik Svenska Museer. Zagadnienia zbiorów etnograficznych
omawiane są też na
łamach etnograficznych
czasopism naukowych, np. w periodyku Rig,
v.:ydawa~~m przez Związek Miłośników Szwedzkiej Kultury (For en~ngen for svensk kulturhistoria)
przy współpracy Muzeum Nordyckiego w Sztokholmie i Archiwum Kultury Ludowej w Lundzie.
. Poszczególne muzea i instytucje ogłaszają wyniki badań już to
Jako odrębne publikacje, już to jako prace wchodzące w skład serii.
Serie takie publikują np. Muzeum Narodowe w Kopenhadze (Nationalmuseets Skrifter),
Muzeum Nordyckie w Sztokholmie (Nordiska
Mu~e~ts . Handlingar)
i szereg innych instytucji.
Pobieżne
bodaj
omOWIeme tematyki wydawanych seryjnie prac wykracza poza ramy
artykułu i kompetencje autora.

�1165

MUZEUM KULTUR LUDOWYCH
W połowie pamiętnego września 1939 r. spłonął gmach i zbiory Warszawskiego Muzeum Etnograficznego od zapalających pocisków armii hitlerowskiej. Muzeum to było owocem heroizmu
społeczeństwa
polskiego
w latach zaboru. Społeczeństwo b. zaboru rosyjskiego, pozbawione państwowego mecenatu nad nauką, pozbawione narodowego uniwersytetu
w sto··
licY,ba, nawet własnego szkolnictwa średniego, zdołało tu stworzyć żywy
ruch naukowy na polu etnografii, wydać i wyszkolić wielu badaczy, zgromadzić duże zbiory etnografii krajowej i ogólnej i przez lat dwadzieścia
wydawać wzorowe, jedno z przodujących
w świecie czasopismo etnograficzne "Wislę".
Warszawskie zbiory etnograficzne, naj starsze w kraju, były gromadzone
i uzu,pełniane z dużą energią do lat pierwszej wojny światowej. Przez pewien czas warszawskim Muzeum kierował Stanisław C is z e w s k i, w latach
późniejszych grono osób o mniejszym przygotowaniu naukowym, ale zawsze
zbiory te cieszyły się poparciem kraju i rozproszonych po świecie polskich
badaczy tematów egzotycznych. Wielotysięczne kolekcje poloniców znajdowały się tam w godnym towarzystwie
zbiorów z zakresu etnografii Azji,
zwłaszcza obszarów syberyjskich,
badanych przez polskich uczonych-zesłańców.
Lata międzywojenne - wraz z pojawieniem się większych możliwości
dla narodowego ruchu kulturoznawczego
- przyniosły i warszawskiemu
muzeum etnograficznemu
korzystniejsze
warunki
rozwoju, nie były to
jednak warunki zadowalające. Zbiory warszawskie powiększyły się o kolekcję tkanin zgromadzoną na Powszechną Wystawę Krajową w Poznaniu
1929 r. i o zbiory dawnego Tow. Popierania Przemysłu Ludowego, jednak
ani przyrost zbiorów, ani udział muzeum w polskim ruchu naukowym nie
odpowiadały wielkim zadaniom, jakie stały przed tą centralną i naj starszą
w kraju placówką etnograficzną·
Owczesny rząd szlachecko-mieszczański
chętnie widział chłopomańską
egzaltację, ale w życzliwości dla spraw chłopskich nie posuwał się dalej niż
lnu to dyktował interes propagandy. Rzetelne studium etnograficzne i muzea
etnograficzne nie należały do pozycji pierwszoplanowych
w polityce kulturalnej Państwa z lat 1918-1939,
a same muzea pozostawały
w pozycji
kopciuszków pośród uprzywilejowanych
muzeów historyczno-artystycznych.
Polska Ludowa szczodrobliwie potraktowała
muzealnictwo, została powołana Dyrekcja Muzeów i Ochrony Zabytków z dużą autonomią i budżetem, stanowiącym
około połowy budżetu całego Ministerstwa
Kultury
i Sztuki. Atoli gestia w sprawach muzealnych pozostała w rękach historyków sztuki i główną pozycją stało się tam warszawskie Muzeum Narodowe, a w dalszej kolejności inne dwa muzea, operujące nazwą narodowych. Muzea etnograficzne
czekają swojej kolejki.

Na mleJsce całkowicie zniszczonego Warszawskiego Muzeum Etnograficznego powołan') Muzeum Kultur Ludowych, lecz instytucja ta pozostaje
dotąd przy bardzo mizernych środkach finansowych w opłakanych warunkach pomieszczeniowych
i komunikacyjnych
i w przeciwieństwie
du
pozawarszawskich
muzeów etnograficznych
- bez możliwości skoncentrowania większe;;') fachowego zespołu osobowego.
Po dawnym warszawskim
muzeum etnograficznym
nie pozostało nic:
zbiory, archiwum, fototeka, księgozbiór, a nawet katalogi zniszczały cało
kowicie. Nieliczny personel rozproszył się po kraju i świecie. Trzeba było
rozpocząć pracę na nowo ze stuletnim opóźnieniem, lecz nie otrzymana
d0tąd dostatecznych środków na odtworzenie zniszczonej substancji muzealistycznej i zgromadzenie. zbiorów, godnych bogactwa wiejskiego dorobku
kulturalnego.
W tych trudnych warunkach podjął się zorganizowania Instytucji niżej
podpisany, pod koniec 1946 roku. Kołatanie
o środki doprowadziło
do
możliwości otwarcia już w roku 1949 pierwszego działu w prowizorycznie
odbudowanym
pałacyku w Młocinach na malowniczym krańcu warszaw··
skiej skarpy wiślanej, w rriiejscu już od dawna wytypowanym
na polskj
park etnograficzny.
Od tej chwili co roku przybywa nowy dział wystawniczy, obok pałacyku powstają nowe pawilony na wystawy i magazyny
:r.biorów krajowych
i światowych.
Po drugiej stronie Wisły, na wprost
Młocin, w Tarchominie powstaje oddział Muzeum z WY1stawą wiejskich
wnętrz mieszkalnych. Ponadto na drodze do realizacji sieci prowincjonalnych poglądowych kolekcji etnograficznych
Muzeum utworzyło pierwszą
z nich w Częstochowie.
Zakres muz,"um, zgodnie z uchwałą ogólnopolskiej konferencji
etnografów polskich z grudnia 1947 r. obejmuje rzeczy polskie i etnografie
pozaeuropejską.
Te ostatnie dz:ały stają się specjalnością instytucji i stopniowo a;&gt;rzechodzą do niej "exotka"
rozproszone po miastach prowincjonalnych.
Zbiory działów polskich Muzeum Kultur Ludowych zgromadzone do tej
chwili w Młocinach liczą około 7.000 przedmiotów i takąż mniej więcej
liczbą wyrażają się zbiory pozaeuropejskie,
Ponadto niemal na drugie tyle
należy obliczać muzealia, które wejdą w skład Muzeum w najbliższym czasie. Będzie to więc poważna całość, jeśli zważyć, że na zbiory stołeczne
składa się materiał dobry i bardzo dobry, ze znikomym udziałem balastu.
W polonicach na plan pierwszy wysuwa się wielka kolekcja strojów
i tkanin,
wśród zbiorów pozaeuropejskich
znakomite zbiory melanezyjskie.
Materiał muzealistyczny z zakresu etnografii krajowej pochodzi \V więk··
szości z systematycz;1ej akcji kolektorskiej,
związanej z badaniami terenowymi.
Ograniczone
moWwości pomieszczeniowe
i finansowe
pozwalają
n::!
eksponowanie tylko nieznacznej części zbiorów. W kolejności powstawały
następujące
stale wystawy działowe: w roku 1949 Polski Strój Ludowy
(kolekcja około 100 sh'ojów pomieszczona w zabytkowym pl:'.łacyku); w ::oku
1950 - Sztuka Ludów Afryki Murzyńskiej i Oceanii w zbudowanym mo
ten cel pawilonie pl')wizorycznym;
w roku 1951 oba działy ulegają po-

�1166

1167

większeniu, a nadto powstaje stała filialna wystawa w Częstochowie, obejrnująca odzież i sztukę ludową· Rok 1952 przynosi otwarcie stałej wystawy
wiejskich wnętrz mieszkalnych w Tarchominie, oraz zorganizowanie ruchomej wystawy na barce wiślanej. Próbna wystawa pływająca, z tematem
sztL1ń:i ludowej Mazowsza, zamyka trzyletni program wystaw zm:enaych,
który poza nią objął wystawę dramatyzowanej
więzi społeczeństw niecywHizowanych ("Prażródła
Teatru") i wystawę trzech polskich obruńców
i badarzy tych ludów (Domeyko, Strzelecki,
Kubary). Wystawy te były
urządzone z poważnym wkładem koncepcyjnym.
W swych społecznych funkcjach Muzeum Kultur Ludowych ma osiągnięcia znacznie przekraczające
jego możliwości techniczne i personalne, co
tłumaczy się zrozumieniem
szczególnych zadań swej instytucji przez jej
zespół osobowy i odpowiednią
do tego zrozumienia
wydajnością
pracy,
znacznie przekraczającą
normę wydajności pracowników
innych muzeów.
Kilkadziesiąt
tysięcy osób rocznej frEkwencji, pomimo oddalenia siedziby
Muzeum o przeszło 10 km od centrum stolicy, świadczy o jego poważnym
obciążeniu praJcą usługową i dydaktyczną
i o kredycie zyskanym wśród
społeczeństwa stoHcy.
Obciążenie zespołu naukowego i oświatowego MKL licznymi pracami
administracyjnymi
i organizacyjnymi
oraz nieustannymi
przeprowadzkami
odbija się niekorzystnie na jego działalności naukowej.
Ale i na tym polu
Muzeum ma wyniki nie małe. Wyrażają się one zgromadzeniem obszernego
materiału naukowego z zakresu sztuki ludowej i kostiumologii oraz z zakresu polskich badań pozaeuropejskich,
a nadto owocną pracą działu
Polonii zagranicznej
(praca nad rozmieszczeniem
i bibliografią emigracji).
Ważnym działem pracy Muzeum są liczne konsultacje udzielane urzędom, instytucjom, 'pracownikom
nauki i sztuki, pracownikom oświatowym
i ruchowi wydawniczemu.
Powiększana corocznie biblioteka podręczna Muzeum liczy ponad 6.000
tomów z zakresu etnografii ogólnej, etnografii Polski i dyscyplin pomocniczych.
Jan Manugiewicz

ran'" stolarz) 2 osoby; personel
ściu oraz jeden szofer l.

d o

MUZEUM
d n ia

l

w

ETNOGRAFICZNEGO
l'

z eś n ia

M li Z e u m p o s i a d a 4 p r a c o w n i e: graficzną,
serwatorską i stolarską.

Muzeum Etnograficzne
w Łodzi mieści się na Placu Wolności nr 14.
Muzeum Etnograficzne
jest typu autonomicznego,
gromadzi i wystawia
zbiory ogólnopolskie z podkreśleniem
terytorium woj. łódzkiego.
Powierzchnia lokalu Muzeum wynosi: 903,07 m2•
Powierzchnia wystawy wynosi: 331,35 m2•
Personel Muzeum liczy 24 osoby, w tym: personel naukowy; etnografów.
socjologów), 6 osób; plastyków z wyższym wykształceniem
(fotografik, artysta-malarz)2;
zespół oświatowy 3·, personel techniczny pomocniczy (labo-

Natomiast klisze zabytków
inwentarza zabytków.

'L

fotograficzną,

kon-

i

układane

są według

kolejnych

numerów

.Do .1 września 1952' r. wykonano działowy katalog fotograficzny. Karty
posI~daJą sygnatury odpowiadające numerom klisz. Drugą sygnaturą będzie
koleJllY numer według przypadającej
danemu przedmiotowi
kolejności
w katalogu działowym.
Schemat

pOdziału

katalogu

jest

następujący

1. Krajobraz.

II. Podstawowe działy gospodarcze; 1. zbieractwo 2. łowiectwo,
łówstwo, 4. hodowla zwierząt, 5. rolnictwo.
'
III. Pomocnicze prace gospodarcze.

3. rybo-

IV. Przemysły wiejskie: 1. plecionkarstwo,
2. tkactwo i powroźnictwo,
3. garncarstwo,
4. kamieniarstwo,
5. obróbka kości rogu i skóry,
6. obróbka drewna, 7. obróbka żelaza. 8. ciesielstwo
'
V. Komunikacja
i transport.
.
VI. Handel.
VII. Budownictwo: 1. zamki, 2. kościoły,
5. kapliczki, 6. budynki wiejskie.
A. Widoki i typy wsi.

3. kaplice,

4. krzyże

przydrożne,

B. Zagroda: a) bramy i ogrodzenia, b) zagroda zamknięta, c) zagroda
otwarta, d) .chata związana luźno z zabudowaniami gospodarczymi.
e) chata zWIą,zana ~o~strukc~jnie z zabudowaniami gospodarczymi,
f) chata zwrocona scmną węzszą do drogi. g) chata zwrócona ścianą
szerszą do drogi.
, Muzeum

i4
,"

1. Narzędzia proi ubiór. 3. Sztuka

Archiwum Muzeum prócz obowiązujących inwentarzy składa się z katalogów zawierających
materiał
terenowy:
działowy fotograficzny
(2500
klisz), działowy rysunkowy, działowy opisowy - zawierający materiał zab?tkowy, muzealny; działowy opatrzony rysunkami lub fotografiami.
Klisze terenowe i zabytkowe układane są oddzielnie. Klisze terenowe
wpisywane są do książki inwentarzowej
i otrzymują prócz tego kolejny
numer według roczników. Ta sama zasada jest stosowana przy układaniu
klisz w szafie. W ten ·sposób uzyskuje się łatwe obliczenie statystyczne
całokształtu
i łatwiejszą
orientację
w rocznych osiągnięciach
materiału
zw~ązanego z badaniami terenowymi.

W ŁODZI

195'3 r.

cztery osoby, woźnych sze-

Muzeum
posiada
3 działy
wystawowe:
dukcji (poprzednio; gospodarka i przemysł). 2. Tkaniny
ludowa.

SPRA WOZDANIE
Z DZIAŁALNOSCI

administracyjllY

posiada

auto

1,5 ton

maJ'ki

Chevrolet.

�1169
1168
.

) t y chat: al) izba z sienią, a2) izba z sienią i komorą
C. Chata. al . YPkuchnl'ą a3) dwie izby z sienią i komorą ewent. kuchewentua me,
.'
.
b3) dach
ni . b) konstrukcja
chaty: bl) podmurowka, b2) sClana,.
.ą, ł
b) ganek i podcienie b5) drzwi, b6) okno, b7) pIec.
.
D ~~~y~i
gospodarcze: a) stodoły i brogi, b) spichrze, c) bUdy~kl
. dla inwentarza żywego, d) budynki dla inwent. m~rt~ego'k~) pIWnice i kopce, f) studnie, g) piece. h) ule, i) młyny LWIatra 1.
VIII. Wnętrze chaty i sprzęty.
óJ' moski.. 3. strój dziecięcy,
IX. Strój: 1. strój kobiecy, 2. str
'&lt;.

b
4. strój o -

rzędowy.
.'
3. sztuki plastyczne:
1. artyści ludowi, 2. zdobleme ~hat,
X . sztuka:
b
bibuły, piór i wełny,
a) rzeżba, b) malarstwo, c) ozdo. y z papIeru,
d) pisanki, e) haft, f) figurki z glmy.
.
2
bXI. Obrzędy, zwyczaje, wierzenia, wiedza.: 1. obrzęd~ rodz~~:, 5 'le~zrzędy doroczne, 3. zwyczaje towarzyskIe, 4. zwyczaJe pra
•.
nictwo

i higiena.

4. Muzyka.

tIJJ

XII Muzea i Wystawy.
t ułożonych tymczaKatalog zabytków posiada opracowanyc.h ~OOO ka~ k .
. kartami
r
inwentarza.
Po
uzupełnIemu
go
.'
rai UJącyml
sowo we dł u g n
d . ł'
'.
dzeniu zostanie podzielony według
Zla ow.
.
l sP~~nice
w układzie katalogów są następujące:
W ka:aIOg~dzabyt~o:
.
. d . dna karta, gdyż katalog Jest Je noczesm
jednemu okaZOWI Odpowla a J; . t'
w każdym dziale W katalogu fotoprzeglądem statystY.CZ~ym prze :I? ~~zyżowe, schemato:"'i statystycznemu
graficznym
zagadmema
mogą
yc
odpowiada układ klisz.
. ł l'
d
nie posiada.
Materia y ezą
Katalog
opisowy do tej pory u kł a u
w teczkach.
Biblioteka

'.
1839 tomów i 19 czasopism
zaWIera.

(uwzględniony

tytuł

nie

rocznik).
d t
a jest jednak dla wszystBiblioteka ma charakter
podręczny,
os ępn
h
nika iż z poza
kich w godzinach służbowych. Z da~y~h s~aty~t!~Z~[~de:c:r Zakładu Etnol go korzystają z meJ naJczęSCleJ
persone l u muzea ne .
. S koły Sztuk Plastycznych,
gdzie odbywają się
grafii U. Ł. oraz Wyzs~eJ z
wykładY sztuki ludoweJ.
.
tk' h działów kultury
.
'. 8147 eksponatow
Ze wszys IC
Z b i o r y zawIeraJ~.
konieczność przedstawienia
całomaterialnej
i duchoweJ. Ze względ~ na
a zaku narzędzi pracy i ich
kształtu kultury Muzeum zwraca duzą uwab~ę?,
z woPJ'ewo'
dztw w których
.
. d'
przewagę ZJ lOrow
'
wytwórców. Zbldor'YłOPbOsaldaa:::'
łódzkiego kieleckiego i rzeszowskiego.
Muzeum prowa Zl
.,
.'
we
W y s t a w a. Muzeum posiada wystawę stałą oraz organ~:~~e d~~:s~U~
czy objazdowe zgodnie z ogólnie przyjętym w Centralnym
ą
planem podziału wystaw.
. .
. do ln. d t . dz'ały j w wYmIemłam stosowme
Wystawa stała pOSIa a rzy
l
.d : l Usług na 1952 r. uzgodniodvwidualnego
Schematu Wytycznych w Zla e .
n~go z Muzeum przez Centralny Zarząd Muzeow.

l.ęÓW

Muzeum, które zreorganizowało się w 1945 r. z resztek przedwojennego
Muzeum Etnograficznego
w pierwszej swej fazie liczyło na silniejszy roz .•
wój i przybytek zabytków a także materiału ilustracyjnego,
którego w swej
pierwszej fazie rozwoju nie posiadało. Zmiany więc w ekspozycji następowały dosyć szybko. W 1946 r. rozszerzając lokal powiększyło ekspozycję,
lecz dopiero po upaństwowieniu
w 1950 roku mogło zmienić estetyczną
oprawę ekspozycji dając do okien firanki i story. Firanki zasłaniają ramy
okienne, uniemożliwiają
rozpraszanie
uwagi widza przez wyglądanie
na
zewnątrz, a także dają równiejsze matowe światło. Szare story dają obojętną
plamę w oknie i zasłaniają sale zbyt naświetlone.
Lokal wystawowy Muzeum jest zbyt mały, aby można było potraktować wszystkie działy jednakowo.
To też, chociaż Muzeum eksponowało
materiał ze wszystkich działów kultury, niektóre ekspozycje były silniej
podkreślone,
np. dział sztuki, strojów, chociaż nie zaniedbało pokazania
narzędzi produkcji. Np. w 1951 r. opracowano ilustracyjnie
dział garncarstwa rozszerzając w ekspozycji narzędzia pracy. Opracowano ilustracyjnie
budownictwo,
narzędzia pracy i niektóre zagadnienia społeczne: jak rozwarstwienia
klasowe na wsi objawiające
się w wielkości chat, postęp
w sposobach wydobywania
wody, uwzględniając
równocześnie
typologię
chat, budynków gospodarczych
i urządzeń pomocniczych.
Założenie nowo eksponowanej wystawy jest następujące: w dziale "narzędzia produkcji" eksponowano poszczególne typy narzędzi produkcji, ich
rozwój i związane
z nimi wytwory
i typy gospodarki
jako odpowiadające
podstawowym
sposobom zdobywania
żywności. Poszczególne
zagadnienia są wyodrębnione
w oddzielnych tablicach, np. historia pozyskania ognia dla człowieka, techniki niecenia ognia. Korzyści płynące
ze znajomości użytkowania ognia, jak oświetlenie, gotowanie jadła, ciepło.
Obok tablicy ilustrującej zagadnienie ognia pokazane do niedawna używane
przyrządy do niecenia ognia i oświetlenia.
Ponieważ układ rozwoju kultury według Morgana i Engelsa opiera się
na materiale ludów pierwotnych a w Muzeum posiadamy materiał ekspozycyjny polski współczesny bądź sięgający połowy XIX stulecia, w ekspozycji opierając się na zasadniczym podziale podajemy obraz gospodarki
historycznie znanej w Polsce oraz ten rodzaj przemysłu, który bądź w pierwotnej gospodarce, bądź w współczesnej
jest naj ściślej z nią związany,
a więc ze zbieractwem, z rybołówstwem
i łowiectwem - plecionkarstwo,
llbok w sali garncarstwo.
Z pasterstwem
nizinnym i górskim - techniki
wyrobu przedmiotów z drzewa, z rolnictwem. - kowalstwo, z budownictwem - ciesiołka i stolarstwo, ze strojem - tkactwo.
Bliższe zasady ekspozycji poszczególnych
grup przedmiotów
są następujące:
W garn'::arstwie zilustrowano cykl wyrobu naczynia od kopania gliny
aż do sprzedaży wypalonego garnka. Pod ilustracjami
pokazano narzędzia
produkcyjne:
koła garncarskie
(sponowe, bezsponowe i rekonstrukcję
ręcznego), kamień do ucierania ołowiu, żarna do ucierania szkliwa, makietę
garncarza przy kółku garncarskim,
model pieca garncarskiego .
Ceramika pokazana zagadnieniami.
Najpierw zgrzebna i siwa, malowana pobiałką. częściowo szkliwiona i całkowicie, z ornamentami podszk1iw_
74'

�1171

1170
nymi oraz różne typy ornamentyki: ryta, stempelkowa, malowana. W tejże
sali wydzielone ośrodki garncarskie, które produkują
dla miast ceramikę
ozdobną jak Konopczyńskiego w Bolimowie, Necla w Chmielnie, Łukaszczyka w Zakopanem oraz plastykę w glinie z Iłż,y. Pokazano również naczynia ludów pierwotnych: drewniane - afrykańskie, gliniane - indiańskie.
W drugiej sali pokazane są naczynia typologiczne ułożone z podkreśleniem funkcji naczyń: dzbany, naczynia baniaste, szerokootworowe,
cylindryczne, misy, dwojaki oraz przedstawione
najbardziej
charakterystyczne
ośrodki garncarskie.
W innych grupach przedmiotów np. w rolnictwie pokazujemy narzędzia pracy służące do uprawy roli: radła, płużyce, pługi, brony. Wyodrębniamy typ oraz kolejność użycia narzędzi przy uprawie roli. Wiążemy
z nimi przedmioty używane współcześnie, jak siewnice, kosze do noszenia
kartofli przy ich sadzeniu, kosze używane przy kopaniu kartofli
oraz
kopaczki, kosy, sierpy i przyrządy do ostrzenia kosy. Przedmioty te są
ustawione wzdłuż jednej strony sali, wzdłuż przeciwnej ściany przyrządy
przetwórcze bądź magazynowe jak żarna, stępy, przyrząd do czyszczenia
siemienia, toki i beczki do przechowywania
ziarna, miary plecione i drewniane, sita.
Z innych działów bliżej opracowywane tkactwo, budownictwo i strój.
Ekspozycja nie jest wykończona i braki mają być uzupełnione w tym roku.
Należy wziąć pod uwagę, iż Muzeum posiada mały lokal i w ujęciu materiału bądź w opracowaniu planowym, czy tekstowym musi dostosować się
do ilości miejsca.
W y s t a w a o b j a z d o wazostała
zorganizowana
w 1951 roku pt.
"Naczynie w kulturach ludowych". EkslPonowana w Łodzi z rozszerzonym
materiałem od połowy czerwca do połowy lipca. W terenie była 3 miesiące.
Objechała 23 miejscowości woj. łódzkiego. Frekwencja: 45.567 osób. W 1952
roku wystawa objechała 20 miejscowości w woj. warszawskim, pomorskim.
gdańskim, koszalińskim i poznańskim. Od g maja do dn. 31. VIII. 52 frekwencja na wystawie wynosi 19.269.
Zagadnienia wystawy ujęte w 19 planszach, materiał oryginalny mieści
się w 13 szafach. Na początku wystawy 2 tablice. Jedna z cytatą Bolesława
Bieruta, druga zawiera w skrócie treść wystawy.
W zagadnieniach wystawy szerzej orientuje Przewodnik po Wystawie.
W y d a w n i c t w a:
Katalog garncarstwa
ludowego woj. rzeszo'wskiego 1952. Praca zbiorowa pod kierunkiem Janiny Krajewskiej.
P 1" a c e n a u k o w o - b a d a w c z e: Muzeum w bieżącym roku przeprowadza badania w Czarnocinie (pow. łódzki) nad kulturą materialną,
które mają na celu zebranie
materiału
do monografii;
współpracuje
z P. T. L. w kierunku zebrania materiału do zagadnienia uprawy roślin
i hodowli bydła. Badania odbywają się przy pomocy zespołu naukowego
Muzeum.
Muzeum w długofalowym planie badań postawiło jako zadanie badania terenowe
jednej
wsi rocznie w jednym powiecie województwa
łódzkiego dla uzyskania obrazu kultury danego województwa.
Ponieważ
poszczególne zagadnienia dla opracowania są podzielone między pracowni-

ków, każdy z n~ch w zakres.ie swego tematu wykonuje sprawdzające badania
w pe~ym
zaSlęgu tery tonalnym związanym z badanym obiektem.
~rocz tego w ramach. możliwości Muzeum będzie dokonywało zdjęć
str?J~w ludowych w tereme, niezależnie od pory roku dla uzyskania jak
naJwlększego
• t
. b' materiału w tym kierunku. Uwzględnl'one będ ą st'rOJe od Ś
. Wlę ne l u lOry przy pracy.
Muzeum projektuje badania w pow. rawsko-mazowieckim.
Działalność
oświatowa:
. Muzeum dotychczas posiadało jednego oświatowca. DO!Piero od 15 lipca.
dz.lał . ten został zreorganizowany
i przez dodanie dwóch oświatowców zamleUlony w zespół.
WYci~czki pr~ych?dząc.e były oprowadzane przez pracowników nauko~ych, ktorzy ~sLadaJą zamteresowania
pedagogiczne W niedzielę równiet
Jed.en p:aco\Wllk naukowy oprowadzał wyciec~i zgłaszające się bądź zbierał
zwledzaJących i udzielał objaśnień dotyczących ekspozycji,
,
Janina Krajewska

DZIAŁ ETNOGRAFICZNY

MUZEUM POMORSKIEGO

W TORUNIU

Dz~ał ten stanowi część składową Muzeum Pomorskiego.
Został on
Zorga~llzo~any ~ lfltach 1946-1948
dzięki gromadzeniu
zabytków
na
tereme P?łnocneJ Polski. Obejmuje wszystkie dziedziny kultury ludowej
ze szczegolnym uwzględnieniem
rybołówstwa. Zbiory mieszczą się w wystawo:vych pokojach II piętra Ratusza oraz w magazynach.
~le. ;-v~stawione są (zmagazynowane) takie działy jak: plastyka ludowa
i odzlez , mstrumenty muzyczne, zabawkarstwo,
obrzędowość i źycie społeczne.
Dział posia?a skromną, podręczną bibliotekę oraz archiwum dotyczące
przede wszystklm dokumentacji zbiorów.
Zbiory zaopatrzone w liczne ilustracje a także w napisy objaśniające
zostały pocz.ątkowo wys~awione .według form gospodarki, jak łowiectwo,
hodo~l~ zWle~ząt, rybołowstwo ltd., z uwględnieniem
najstarszych
i najbardzl~J prymltywnych,
a także najbardziej charakterystycznych
zabytków
oraz zywych narzędzi i sprzętów, odgrywających
jeszcze współcześnie
gospodarczo-społeczną
rolę.
r
:-:Zy tym zwr~cono u:va~ę na przedstawienie tych obiektów, które były
\\łaSCIWe terenowI Polskl połnocnej, a w szczególności terenowi Kaszub
M~zur, War~ii, Krajny, Kociewia. ziemi Michałowskiej, Kujawom. a takż~
BLałDstocczyznie i KutlPiom.
Rybacki: narzędzia kolne gromadzone były z terenu całej Polski.
IlustraCJe. zwracają
szczególną uwagę na przedstawienie
narzędzi
w ręku człowleka. w pracy, na tle właściwego mu środowiska.
, Odzież

wystawiono

w październiku

1952 r.

�1172
Wystawa

rozwoju

narzędzi

pracy

W grudniu 1950 roku została otwarta wystawa rozwoju wybranych
narzędzi pracy, dająca nowe ujęcie części zbiorów, uwzględniająca
rozwój
i przekształcenia
narzędzi pracy w oparciu o środowisko
fizjograficzne
i gospodarczo-społeczne.
Jako materiał wystawy zostały wybrane narzędzia służące do niecenia
ognia, do orki i do oczyszczania i mielenia ziarna, plecionkarstwo
i tkactwo
oraz narzędzia do kłucia ryb.
Przy opracowywaniu
tej wystawy oprócz materiałów
etnograficznych
przy pomoey Działu Archeologicznego
zostały uwzględnione
materiały
archeologiczne (oryginalne przedmioty) oraz historyczne.
Celem wystawy było przedstawienie,
o ile na to pozwoliły dostępne
materiały
naukowe,
rozwoju i przekształceń
narzędzi
w perspektywie
historycznej na tle podłoża fizjograficznego
oraz gospodarczo-społecznego,
podkreślenie
wartości pierwotnych
wynalazków,
które dały asumpt do
powstania i rozwoju udoskonalonych
narzędzi współczesnych, udział człowieka w tworzeniu kultury, oraz wydobycie regionalnych
cech wytworów
kultury materialnej,
rzucających światło na problemy etnogenezy.
Poza tym wystawa miała na celu podniesienie wartości narzędzi pracy
w celu propagowania
idei poszanowania
i ochrony
zabytków
kultury
materialnej, jako dokumentów historycznych.
Wystawa była otwarta w trzech osobnych salkach, a mistępnie została
przeniesiona i wcielona do stałych wystaw Działu Etnograficznego.
Opis

wystawy

,
I

1173
3. Oczyszczanie

i mielenie

ziarna

.
. &lt;:)czyszCza?ie. i l~ielenie ziarna ilustruje rysunek, przedstawiający
naczyme do prazema ZIarna, dalej oryginalne stępy ręczne i nożne oraz żarna
przedhistoryczne
i żarna rotacyjne w kadłubie i skrzynkowe.
Następne ilustracje
dają obraz żaren egipskich sprzed ok. 2000 lat
przed n. e., żaren rzymskich oraz średniowiecznych.
Rysunek przedstawia konstrukcję żaren, młyna wodnego i parowego.

(

•
I

1. Niecenie ognia
Oryginalne, barwne ilustracje przedstawiają
zastosowanie ognia przez
człowieka pierwotnego oraz sposoby niecenia. O jego rozwoju mówią wystawione oryginalne krzesiwa sprzed 2000 i 1000 lat, krzesiwo z XIX i początku XX wieku, oraz współczesne zapałki i .zapalniczka.
2. Rozwój

orki

Rozwój orki ilustrują oryginalne motyki rogowe, kopaczka kamienna
sprzed ok. 2000 lat i radło kamienne, poza tym ilustracje przedstawiające
rekonstrukcję
motyki, obraz kopaczy egipskich, orkę radłem przy zastosowaniu wołów, znaną ze szwedzkich rysunków skalnych, następnie różne
formy radeł oraz rozwidlonych kopaczek i soch, płużyc i pługów, dające
pojęcie o ich przekształceniach
i rozwoju, z uwzględnieniem
ilustracji wieloskibowego pługa ciągnionego przez traktor.
Narzędzia do orki przedstawiono
w postaci okazów reliktowych,
jak
oryginalne radła służące do orki ugorów i do podgarniania
kartofli, jak
socha i jarzmo na woły. Fotografie ilustrują chłopów przy pracy na tle
swego środowiska. Napisy mówią o historii i rozwoju narzędzi i ich wartości produkcyjnej.
Mapa daje zasięg sochy dwupolicowej i łopatkowej .

.i
.,i

'l

Ryc.

1. Wystawa rozwoju wybranych
narzędzi
Oczyszczanie i mielenie ziarna.

pracy.

Napisy mówią o historii i rozwoju żaren, których zasada weszła jako
element podstawowy do współczesnych, udoskonalonych
młynów wodnych,
parowych i elektrycznych.
W końcu wykres daje obraz porównawczy produkcji przy zastosowaniu
stępy. żaren, wiatraka. młyna parowego i elektrycznego.
4. Od plecionkarstwa

do tkactwa

Plecionkarstwo
zostało przeds.tawione
w okazach różnych niedokończonych koszy plecionych z witek za pomocą techniki krzyżowo-żeberkowej
oraz łapci plecionych techniką krzyżową itd. Tak zwane ,krosna do tkania
sit" ilustrują prymitywną formę warsztatu ręcznego nie o~erującego jeszcze

�1174
ciągłą mClą. Narzędzie to rzuca światło na drogę rozwoju krosien. Dalej
przedstawiono narzędzia do obróbki włókna. dzięki którym pojawia się nić
ciągła dająca początek tkactwu.
Ilustracje
przedstawiają
wrzeciona
egipskie i greckie
oraz polskie
przęśliki do obciążania wrzecion z Pomorza sprzed ok. 2500 i 2000 lat oraz
z okresu wczesnohistorycznego.
Wreszcie wystawiono wrzeciono obciążone
kartoflem, ws!półczesne wrzeciono i kołowrotek.
Słomianka stoi do pewnego sto:mia na drodze między plecionkarstwem
i tkactwem. Ilustracje
przedstawiają
narzędzia w ręku kobiet oraz współczesną
zmechanizowaną
samoprząśnicę
fabryczną
posiadającą
około
460 wrzecion.
Wykres ilustruje wpływ rozwoju narzędzi na wzrost produkcji, przedstawiając porównawczo
wydajność wrzeciona, kołowrotka
i maszynowej
samoprząśnicy.
Narzędzia oryginalne
ilustrują
przygotowywanie
nici oraz tkanie na
krosienkach nicielnianych, na deseczce tkackiej i na krosnach.
Właściwe tkactwo zostało przedstawione
w ilustracjach
warsztatów:
pionowego obciążonego kamieniami
(obok którego znajdują się oryginalne
ciężarki gliniane do obciążania nici osnowy z Kujaw z ok. X w.), dalej
różnych typów warsztatów
pionowych i poziomych oraz mapy zasięgu
różnych technik tkackich na świecie, wreszcie ilustracje współczesnej maszyny tkackiej.
Napisy mówią o historii rozwoju narzędzi i ich roli społecznej, o znaczeniu wprowadzenia
maszyn w okresie kapitalizmu
oraz o roli kobiet ytkaczki w okresie wspólnoty pierwotnej, feudalizmu, kapitalizmu i w ustroju
socjalistycznym.
Wykres pokazuje porównawczo
wydajność
ręcznego i maszynowego
wrzeciona.
W celu zaznajomienia
zwiedzających,
a w szczególności
młodzieży
szkolnej z narzędziami i techniką pracy, Muzeum Pomorskie urządzało demonstracje przędzenia na wrzecionie i na kołowrotku
oraz tkania
na
deseczce tkackiej i na krosnach, co wzbudzało ogromne zainteresowanie.
5. Narzędzia

kolne do połowu ryb

Wystawa ma na celu pokazanie rozwoju narzędzi do kłucia ryb od
najbardziej
pierwotnych
jakim
jest zaostrzony
kij, poprzez oszczepy
z ostrzem krzemiennym
lub kościanym aż do chwili, w której przekształca
się ono z jednej strony w wielozębną ość żelazną, a z drugiej - na drodze
rozwoju harpuna
we współczesny harpun
przemysłowy
wystrzelany
7. działa,
służący do połowu wielorybów.
Wystawa oparta o materiał pochodzący z całej Polski przedstawia takie
oryginalne okazy jak jednozębna i dwuzębna ość do połowu karpi i ość
trójzębna oraz ości wielozębne ułożone według wyróżnionych tradycyjnych
typów charakteryzujących
określone tereny. Spośród ości do cennych należy
pochodząca z wschodniej Polski ość składana z dwóch części, znana z wykopalisk wczesnośredniowiecznych
z Biskupina i ze starożytnej Rusi i Estonii

r

,
~

••I

1175
oraz z Danii, a także nowy typ powstały w wiązku z przerabianiem
na ten
cel narzędzi rolniczych.
Spośród narzędzi morskich cenną kolekcję przedstawiają
ości (bodarze)
do połowu węgorzy oraz grzebień i kotwa, jako narzędzia nowsze. Poza tym
wystawione są haki do podchwytywania
ryb i harpuny oraz tzw. beka do
połowu fok.
Obok znajdują się narzędzia kowalskie do wykonywania
ości oraz ość
w różnych stadiach wykonania .
Ilustracje
(fotografie
i rysunek)
dają obraz zastosowania
narzędzi
w świecie starożytnym oraz współcześnie w różnych krajach.
Wystawa ta ma na celu pokazanie rozwoju i przekształceń
narzędzia
w perspektywie historycznej. oraz związku ze środowiskiem fizjograficznym

Ryc. 2. Wystawa

rozwoju wybranYi~h narzędzi
Narzędzia' kolne.

pracy.

(budowa nar~ędzi, przystosowanie
do gatunków
poławianych
ryb, do
dna itp.), ma też uświadomić niszczycielski ich charakter.
Napisy wprowadzają w historię narzędzi i ich zmienną rolę podkreślając,
iż przynoszą
one dorywczą korzyść w gospodarce indywidualnej, zaś są szkodliwe w uregulowanej gospodarce społecznej i dlatego
są zwalczane.
Narzędzia
te
w zestawieniu
np. z udoskonalonymi
współczesnymi
sieciami
stanowią
wyraźną pozostałość da wnych epok.
Działalność Działu Etnograficznego
Muzeum Pomorskiego
w Toruniu
sprowadza się do gromadzenia
zbiorów wraz z dokumentacją,
do zabezpieczenia ich i opracowywania
w celu przygotowywania
wystaw
oraz
publikacji
naukowych
oraz naukowo-popularnych.
W tym celu przy

�1177

1176
współpracy i pomocy P. T. L. rozpoczęte zostały monograficzne
badania
terenu Kujaw, a w szczególności wsi Zakrzewo w pow. Aleksandrów, poza
tym gromadzone są materiały
do sztuki ludowej
oraz do rybołówstwa
śródlądowego i morskiego.
Prowadzone są też wespół z P. T. L. posiedzenia seminaryjne
z referatami dyskusyjnymi
na temat bieżących opracowywanych
problemów
naukowych oraz zbiorów.
Zbiory Działu, magazyny, biblioteka oraz archiwum
udostępnione
są
dla społeczeństwa, które z nich korzysta w pracach oświatowo-dydaktycznych szkół, świetlic, teatrów itd.
Prace oświatowe Muzeum prowadzi Biuro Społeczno-oświatowe
organizując frekwencję, odczyty, propagandę w prasie, radio itd., w której to
pracy biorą również udział pracownicy Działu Etnograficznego,
udzielając
poza tym konsultacji fachowych etc.
Najbliższe
zamierzenia
Działu Etnograficznego
to opracowanie
nowej
wystawy
dotyczącej
zbieractwa,
hodowli
zwierząt
z pszczelnictwem i uprawy roślin wraz z transportem
oraz odzieży w celu ujęcia
zbiorów na tle historii
i podłoża geograficznego
oraz społeczno-gospodarczego.
Wystawy
stałe działów
dotyczących
zdobywania
żywności
zostały
w końcu 1952 roku gruntownie zreformowane
w myśl współczesnych wymagań.
W 1953 roku otwarto Dział Sztuki ludowej (wybrane zagadnienia), które
umieszczono w jednej sali. Z działu tego wystawiono zdobnictwo przedmiotów użytkowych, przedmioty obrzędowe, przedmioty magii rolniczej, malarstwo kultowe i świeckie oraz wycinanki, rzeźbę kultową i świecką, ceramikę i zabawki.
Maria

1

Znamierowska-Priifferowa

Z WYSTAWY STROJOW LUDOWYCH POŁNOCNEJ
W MUZEUM POMORSKIM W TORUNIU

POLSKI

W dniu 26 pażdziernika
1952 roku w Muzeum Pomorskim w Toruniu
została otwarta wystawa strojów ludowych Północnej Polski: strój ludowy
pałucki, kujawski, przesiedleńczy
opoczyński z terenu Kujaw, warmiński.
mazurski
oraz kurpiowski.
Z okazji otwarcia wystawy odbyła się prekcja o stroju ludowym wraz z pokazem eksponatów, na której przemówili Dyrektor Muzeum Prof. dr Jerzy Remer, Kustosz Działu Etnograficznego dr Maria Znamierowska-Prilfferowa,
oraz mgr Halina Mikułowska.
W jednej z sal zabytkowego ratusza toruńskiego umieszczono gabloty z eksponatami.
Najwięcej
eksponatów
wystawiono
z regionu
kujawskiego,
któremu poświęcono I, II, IV i VIII szafę. W pierwszej
szafie wystawiono stroje kobiece; strój kobiecy codzienny oraz strój kobiecy świąteczny. Tło gabloty wypełnia ogromna chusta tzw. turecka wykonana z dużej
llości kawałków starych chust, następnie zszyta oryginalną nicią z tychże
chust, pokryta
ręcznie wyszytym
ornamentem
analogicznym
do chust

i

f

fabrycznych
tego rodzaju. Wystawione
stroje
kobiece obrazują
różnice
pomiędzy strojem codziennym a strojem świątecznym.
Niektóre części stroju pochodzące z końca XIX wieku, obecnie nie spotykane w t~renie zasługują na miano zabytków. Jako dopełnienie stroju
kujawskiego w następnej gablocie umieszczono strój męski świąteczny oraz
strój weselny
panny młodej przykład
wpływów
miejskich
końca
XIX wieku na strój ludowy. Jedynie kolor i tworzywo zachowały dawną
formękompozycja i krój uległy wpływom miejskim. Jest to jeden z nielicznych okazów weselnego stroju kujawskiego.
W następnych
gablotach
umieszczono
czepce kujawskie
dając
ich przegląd
z uwzględnieniem
~ajtypowszych
technik zdobienia. Czepce owe zgromadzone obecnie drogą
poszukiwań terenowych
tworzą tu znaczną kolekcję.
Spośród tiulowych
czepców świątecznych są reprezentowane
głównie techniki wyszywania na
tiulu z aplikacjami.
Obok czepców wystawiona
została znaczna kolekcja
kołnierzyków
pochodzących
w większości z byłego Muzeum Nadgoplańskiego w Kruszwicy, gdzie również stanowiły jedną z bogatych kolekcji
tego rękodzieła.
Znaczniejszą
ilością eksponatów
reprezentowany
jest region pałuck!.
Z dwóch gablot poświęconych na zobrazowanie stroju paluckiego, w jednej
pomieszczono strój kobiecy codzienny oraz strój świąteczny po części rekonstruowany, a także strój dziewczęcy świąteczny. W drugiej gablocie umie,.
szczono kolekcję czepców, jakie zgromadzono w ostatnim czasie w wyniku
poszukiwań terenowych
Mgr Haliny Mikułowskiej.
W codziennym stroju
kobiecym dominuje jednostajność tworzywa oraz monotonia barw przystosowanych do codziennego życia wieśniaczego.
Czepce ·będące głównym
elementem zdobniczym i dekoracyjnym
w stroju świątecznym reprezentuje
tu zwykły biały czepiec płócienny o prostych motywach haftu. Do oryginalnych należy strój dziewczęcy świąteczny będący jedynym eksponatem w tutejszym muzeum. Analogicznie do gabloty czepców kujawskich
udało się
w jednej gablocie zgromadzić cały szereg czepców kobiecych pałuckich,
gdzie odpowiednio
uszeregowane
pozwalają
na zaznajomienie
się z ich
technikami zdobniczymi. Spośród stosowanych technik dadzą się wyróżnić
głównie aplikacje na tiulu, przewlekanie
na tiulu oraz haft na tiulu u starszych ręczny, u nowszych maszynowy. W związku z poszukiwanami
stroju w terenie
udało się odnależć kilka czepkarek,
które pomogły
w konserwacji
obiektów. Strój pałucki pochodzi głównie z okolic Znina,
Barcina i Godawy koło Biskupina.
Jako następny
zobrazowany
jest region warmiński
reprezentowany
głównie materiałem ilustracyjnym
z braku oryginalnych
eksponatów, oraz
bogatą kolekcją czepców kobiecych, które stanowią cenny nabytek Muzeum
Pomorskiego w Toruniu jeszcze z okresu przed 1929 roku. Odpowiednio
dobrany materiał ilustracyjny w części wypełnia braki eksponatów. W podobny sposób zobrazowano
region mazurski. Dużą pomoc w uzyskaniu
odpowiedniego
materiału
ilustr. oddało Muzeum Mazurskie
w Olsztynie, które udostępniło materiał ilustracyjny
z posiadanych kolekcji. W następnej gablocie umieszczono strój kurpiowski reprezentujący
strój ludowy
Puszczy Zielonej - jest to komplet stroju kobiecego świątecznego.

�1179

1178

8. Gabinet Numizmatyczny
9. Dział Historii Kultury Materialnej
10. Dział Kultury i Sztuki Ludowej
11. Dział Instrumentów
Muzycznych.
Jako muzeum okręgowe Muzeum Narodowe w Poz~anll\ spr~wuje nadzór nad muzeami regionalnymi w Kaliszu, Lesznie ~ PIle wOJ~wodz~wa
znańskiego oraz w Gorzowie, Międzyrzeczu, Nowej Soh I ZIelonej Gorze
województwa zielonogórskiego.
.'
. Oprócz głównego gmachu przy Alejach Marcinkowsklego
9 posIada
Muzeum w Poznaniu kamienicę Grodzickich przy Starym Rynku na .pomieszczenie
Działu Instrumentów
Muzycznych,
zabytkowy
ratusz
J~ko
pomieszczenie
Muzeum Historii pozna~ia
i ~am:~ Przemysława,
.ktor~
po odbudowie pomieści ekspozycję DZlału Hlston~ Kultury
~atenalneJ
oraz Oddziały w Rogalinie pow. Śrem i w Gołuchowle pow. Jarocm. W ~ogalinie znalazła pomieszczenie ekspozycja rzemi.osła ar~y~tycz~e.go w POWlą~
zaniu z dokumentami
zjawisk historycznych
l polskiej mysll postępowej
oraz dział etnograficzny. Gołuchów służy na razie celom magaz~nowym ..
Biblioteka muzealna liczy 16729 tomów. Pozycji EtnografIcznych
Jest

Ważnym przyczynkiem
do poznania
stroju opoczyńskiego jest strój
opoczyński przesiedleńców
z terenu Kujaw z lat 1923-1945 r. Przykład
ten obrazuje proces trwałości i niezmienności stroju, który nie uległ asymilacji w nowym terenie. Podobnie przedstawiono
strój grupy Mazowszan
spod Mińska Mazowieckiego obecnie przesiedlonych
na obszar powiatu
świeckiego na Pomorzu. Przestrzeń pomiędzy gablotami wypełniają drewniane skrzynie malowane, zgromadzone z terenu Kujaw. Całości dopełnia
bogaty materiał
ilwstracyjny wSlPOmiany przy qpisie strojów wykonany
wyłącznie przez Dr Marię Znamierowską-Prillferową.
Wiele ilustracji obrazuje Kujawy ze zrómicowaniem
stroju z Kujaw "Białych" oraz Kujaw
"Czarnych". Sa'la uwień,czona została ogromnym "pająkiem"
wykonanym
w okolicy Nieszawy na Kujawaoh, podabnym do !pająków kurpiowskich
z ciętej słomy.
Bogato reprezentowany
strój kujawski zawdzięcza Muzeum systematycznym badaniom etnograficznym nad kulturą ludową Kujawiaków przeprowadzonym
przez zespół etnografów
Oddziału Toruńskiego PTL, oraz
subwencjom
udzielanym
przez
Zarząd
Główny
PTL.
Ośrodek
PTL
w Toruniu pracuje zespołowo w ramaJch prac nadreedycyją
O. Kolbel"ga.
Ważnym ogniwem V\'spółpracy pozwalającym
na szerokie możliwości badań daje współpraca z Muzeum Pomorskim w Toruniu, co pozwoliło na
zgromadzenie dużej kolekcji materiału faktograficznego.
Dzięki prowadzonym pracom nad monografią regionu kujawskiego
materiały i eksponaty
ulegają ciągłym wzbogaceniom
w myśl założeń, że strój ludowy mówi
o starych odrębnych tradycjach ludu, o jego poczuciu piękna a także o zróżnicowaniu społecznym - o dawnej doli i niedoli - strój ludowy to źródło
współczesnej twórczości zasilające nowe życie Polski Ludowej, która szanuje i otacza opieką swe cenne zabytki.
Ryszard Kukier

SPRAWOZDANIE
w zakresie

po-

w niej 173.
.'
'd .
Archiwum, z wyjątkiem akt własnych, muzeum me posiada. PrzeWI Uje
się ~organizowanie archiwów w obrębie działów.
.
..
Przy muzeum czynne są następujące
pracowme: konse~wacJI malar.~
stwa konserwacji rzemiosła artystycznego, konserwacji mebll, konserwac.Jl
tkanIn, konserwacji grafiki, laboratoria chemiczno-doświadcza.lne,
pracowm~
fotograficzna .stolarnia i ślusarnia. Nieczynna jest pracowma konserWaCjI

Z DZIAŁALNOŚCI MUZEUM NARODOWEGO
W POZNANIU
Działu
Kultury
i Sztuki
Ludowej

Sprawozdanie Działu Kultury i Sztuki Ludowej poprzedzam zwięzłymi
informacjami
odnoszącymi się do całego muzeum, gdyż sprawy dawnych
poznańskich zbiorów etnograficznych
i wszystkie sprawy administracyjno·
gospodarcze wiążą się z centralą.
Muzeum Narodowe w Poznaniu jest instytucją naukowo-badawczą
typu
artystyczno-historycznego
i posiada następujące działy:
1. Zbiory Sztuki Starożytnej
2. Zbiory Sztuki Średniowiecznej
3. Galerię Malarstwa Polskiego XVI-XVII
w.
4. Galerię Malarstwa Polskiego XIX-XX
w.
5. Galerię Malarstwa Obcego
6. Zbiory Rzemiosła Artystycznego
7. Gabinet Rycin

I

r
I

rzeźby.
.,
'k
d .. t .
Dyrekcję stanowią: dyrektor,
wicedyrektor
l klero~m
a .~l1ms L4
cyjny. W działach naukowo-badawczych
pracują: kierown:k ga~er~I, 10 ku~
stoszy, 9 asystentów,
kierowniczka
biblioteki,. P?mocmk
blblI~tekars~I
i magazynier
zbiorów. W dziale naukowo-oswlatowy.m
.1 klerowmk
i 8 asystentów-instruktorów,
w dziale wystaw. czaso~ych l obJazd?~vych kierownik, w dziale muzeów regionalnych - klerowmk.
~sys~en;l-mstruktorzy biorą również udział w pracach związanych z funkCją dzmłow wystaw
czasowych i muzeów regionalnych.
..
.
W administracji
zatrudnionych
jest
14 pracow~llkow
b.1UrO~ych
i 31 pracowników obsługi. Cyfry obejmują centralę ł~czme z oddzl~łaml.
Zbiory Muzeum Narodowego składają się z obiektow wł&lt;~snych l ~zereg~
kolekcji, powstałych na terenie Wielkopolski w ciągu XIX WIeku. Gł~wn~ml
są zbiory Pozn. Towarzystwa Przyjaciół Nauk, powstałego w 1857 r. l zblOry
Muzeum Krajowego. Zbiory TPN zostały w roku 1923 przekazane Muzeum
Wielkopolskiemu w depozyt. Zawierają one w s?bie ~~lekcj~ wcześniejsze,
np. szamotulskiego Towarzystwa Zbieraczy StarozytnoscI Krajowych (J. Moraczewskiego), a nawet obrazy z Galerii Stanisława ~ugusta. W zbiorach
TPN przeważały do lat 70 ub. w. eksponaty archeologIczne. Od r. 1872, po
złożeniu w darze przez Seweryna Mielżyńskiego galerii miło sławskiej oraz
zbiorów Edwarda
Rastawickiego
wzrosła znacznie wartość kolekcji
s7.tuki.

�1181

1180

tylko 45 eksponatów, które weszły w skład tworzonego po wojnie nowego
zbioru. Zachowała się kolekcja Zwierzyckiego.
Bezpośrednio po wojnie postanowiono dział etnograficzny zorganizować
na nowo. Zebrano pewną ilość strojów drogą darów od poznańskich Bambrów oraz od mieszkańców Dąbrówki Wlkp. z powiatu międzyrzeckiego.
Eksplorację terenową na większą skalę rozpoczęto wczesną wiosną w roku
1949, gdy zapadło postanowienie, źe dział etnograficzny uzyska pomieszczenie na ek~pozycję w gmachu dawnej Galerii Raczyńskich w Rogalinie. Już
w dniu 24 lipca 1949 r. dokonano uroczystego otwarcia ekspozycji działu.
której zadaniem jest zilustrowanie jak najwszechstronniejsze
kultury ludowej wielkopolskiego regionu .Ekspozycja zasilona w znacznej mierze depozytami uległa w następnych latach pewnym zmianom, związanym głównie
z wycofywaniem
depozytów i zastąpieniem ich materiałem własnym, zbieranym juź teraz systematycznie
przez dział na terenie Wielkopolski i pogranicznych
powiatów Ziemi Lubuskiej.
W międzyczasie też przekazana
została kolekcja nowogwinejska
J. Zwierzyckiego
Muzeum Kultur Ludowych w Młocinach.
W końcu r. 1953 ilość eksponatów w poszczególnych grupach rzeczowych była następująca:
47
Budownictwo i osadnictwo wiejskie
150
Zajęcia podstawowe (rolnictwo, rybołówstwo, bartnictwo)
Przetwórstwo
(przeróbka surowców mineralnych,
1659
zwierzęcych i roślinnych, z plecionkarstwem
i tkactwem)
223
Gospodarstwo domowe
498
Sztuka, ubiory i obrzędy
219
Różne i nieokreślone

Drugi trzon stanowią zbiory Muzeum Krajowego, powstałego w Poznaniu w r. 1893, które przejęło kolekcje miejscowych towarzystw naukowych.
Trzon ten zasilony został przysłanymi z Berlina rzeźbami i obrazami z wyraźną tendencją germanizacyjną·
W roku 1903 przeszła w formie depozytu
do muzeum poznańskiego
Galeria Atanazego
Raczyńskiego,
zawierająca
głównie dzieła malarstwa obcego (197 eksponatów).
Muzeum uzyskało nowy, dzisiejszy gmach w r. 1904. W r. 1919 przejęła je administracja
polska i przemianowała
na Muzeum Wielkopolskie.
W r. 1923 po wydzieleniu zbiorów archeologicznych
i przyrodniczych
pozostają w gmachu Muzeum Wielkopolskiego zbiory artystyczne. Ze zbiorów
archeologicznych
i przyrodniczych
utworzono
osobne oddziałY Muzeum
Wielkopolskiego,
z których w roku 1945 powstały samodzielne placówki
naukowe i administracyjne.
w roku 1950 w dniu 18 czerwca nadano Muzeum Wielkopolskiemu
zaszczytną nazwę Muzeum Narodowego.
Straty poniesione w dobie okupacji hitlerowskiej
wyraźają się cyfrą
17443 obiektów. Najpowaźniejsze
ilościowo występują w Gabinecie Rycin
(11 253) i w etnografii
(3500). Ilościowo mniejsze, ale za to b. dotkliwe,
w rzemiośle artystycznym
(1205) i w obu działach malarstwa
(878). Reszta
strat przypada na inne działy. Cyfry powyźsze ilustrują straty zestawione
juź po zakończeniu akcji rewindykacyjnej.
Celem Muzeum Narodowego w Poznaniu jest:
Gromadzenie obiektów ze wszystkich dziedzin sztuki europejskiej z wyjątkiem archeologii, ze specjalnym podkreśleniem sztuki polskiej, a ponadto
dokumentacji historycznej.
Prace
badawcze
w zakresie
specjalności
reprezentowanych
przez
Muzeum.
Usługi dla instytucji
naukowych i pracowników
naukowych, dla instytucji społecznych i kulturalnych.
Udostępnienie
zbiorów naj szerszym masom społecznym i ich właściwa
interpretacja
przez organizację wystaw czasowych i stałych, wystaw objazdowych, akcję odczytowo-propagandową,
pokazy i akcję wydawniczą.
Organizacja muzeów regionalnych i opieka nad nimi oraz naleźyte ich
wyposaźenie w środki ekspozycyjne i dydaktyczne.
Z b i o l' yet n o g l' a f i c z n e znalazły pomieszczenie w gmachu ówczesnego Muzeum Wielkopolskiego w r. 1921. Oficjalne otwarcie ekspozycji
ludoznawczej nastąpiło w dniu 22 maja. Cała kolekcja ludoznawcza obejmował~ o~oło 1300 pozYC~i. Wystawionych
było 600 eksponatów. Przewaźały
stroje l hafty. WystaWIOny w Muzeum Wielkopolskim zbiór etnograficznv
powstał w r. 1911 dzięki zabiegom Heleny Cichowiczowej i jej córki Wie'~
sławy, w oparciu o powstałe w r. 1910 Towarzystwo Ludoznawcze w Ponaniu. Zbiór t'2n poprzednio mieścił się w Muzeum im. Mielźyńskich.
. . W nowym po:nies:czeniu rozró~ł się dział etnograficzny przed II wojną
~w~utową ~o okoiO 3000 eksponatow, nie licząc materi2Jów archiwalnych
l
tlusU'ucYJnych oraz zbiorów J. Zwierzyckiego,
ofiarowanych
M&lt;lzeum
w .1'. 1922. Prawie cały zbiór etnograficzny uległ w dobie rządów hitlerowskich rozproszeniu i zniszczeniu. Drogą rewindykacji
wróciło do Poznani~

Razem

i

2296

Zbiory rozmieszczone są w 4 magazynach i w 5 salach wystawowych
w Rogalinie. Podział w magazynie odpowiada podziałowi ekspozycji. Pomieszczenia magazynowe i ekspozycyjne są na ogół dostosowane do potrzeb
zbiorów etnograficznych.
W salach wystawowych z górnym oświetleniem zbiory posiadają dobre
w zasadzie warunki ekspozycyjne.
Z powodu trudności technicznych
nie
u.dało się jednak wyeliminować znacznych wahań temperatury
i wilgotności
oraz zbyt ostrego nasycenia światłem, zwłaszcza w sali ze strojami. Magazyny odpowiadają wymogom racjonalnego przechowywania
zbiorów. Brak
jednak w nich pełnego wyposażenia w sprzęty.
Z uwagi na to, że ekspozycja ilustruje kulturę ludową Wielkopolski.
pozostały wszelkie inne zbiory w magazynie. Z przedmiotów
związanych
z kulturą Wielkopolskiego ludu pokazano obiekty o ile możności nie uszkodzone i typowe. Na wystawie znajduje się jedna piąta część ogółu zbiorów.
Jako zasadę układu wystawy przyjęto podział eksponatów,
który by
odpowiadał dialektycznej
intenpretacji zjawisk kulturov.'Ych i dlatego ekspozycja rogalińska
odbiega od tradycyjnego
układu typologicznego. cały
material podzielono na 5 działów: 1. budownictwo, 2. zajęcia podstawowe,
3. przetwórstwo.
4. gospodarstwo domowe oraz 5. u.biory, sztukę i obrzędy.

�1183

1182
Według tej zasady ustawiono zbiory w 5 salach. Ponieważ jednak pojemność sal nie zawsze odpowiada nagromadzonym
w poszczególnych działach
eksponatom.
trzeba było np. część przetwórstwa
(kowalstwo)
ulokować
\II sali zajęć podstawowych.
Sala I, najmniejsza.
mieści pokaz budownictwa
i osadnictwa
wiejskiego w Wielkopolsce przy pomocy wielkich fotografiI, plansz i modeli
gipsowych oraz zbiór narzędzi do budowy domów i krycia dachów. Kilka
oryginalnych
okazów wczesnodziejowych
narzędzi oraz ich fotografii wystawiono tu również, celem unaocznienia
ciągłości kulturalnej
od czasów
wczesnodziejowych,
a nawet prasłowiańskich,
aż po dzień dzisiejszy. W ten
sam sposób pomyślana i ustawiona jest ekspozycja również w ~astępnych
salach i uzupełniona
skromnym
na razie materiałem
ikonograficznym.
W sali II mieści się rybołówstwo z narzędziami do wyrobu sieci, rolnictwo
ze sprzętem do mechanicznej uprawy ziemi oraz z narzędziami żniwnymi.
pszczelarstwo z okazami pni drążonych i kószek plecionych, z działu zaś
przetwórstwa
narzędzia
i wytwory kowalskie.
Sala III obejmuje
całą
resztę przetwórstwa. Pokazuje się w niej narzędzia do przeróbki lnu i wełny
na włókno, do przędzenia, nawijania i tkania, wreszcie barwienia tkanin.
Plecionkarstwo
ilustruje
fazy przeróbki surowca oraz wytwory, głównie
plecionki z korzeni sosny. Dalej pokazane są wytwory z kory i rogu, ro?wój narzędzi do przetwórstwa
zbóż oraz garncarstwo
z narzędziami pracy
i okazami ceramiki, od wczesnodziejowej
po dzisiejszą.
W sali IV ustawiono sprzęty domowe i gospodarcze, ilustrujące
głównie pracę domową
kobiety, a w sali V, największej,
znalazły pomieszczenie szafy i gabloty
ze strojami wielkopolskimi, tkaninami i haftami, dalej malarstwo i rzeźbI
ludowa, wreszcie instrumenty muzyczne i przedmioty obrzędowe. Na ścianach w tej sali rozwieszone są, poza obrazami ludowymi, wielkie fotografie
chłopów i kobiet w strojach ludowych.
Sprzęt ekspozycyjny jest stosowany oszczędnie. W 4 pierwszych salach
eksponaty rozwieszone są na świanach i rozmieszczone na postumentach
pokrytych jutą, przemalowaną
farbą klejową. Jedynie sala V posiada szafy
oszklone, witrynki i gabloty starego typu, w których znalazły pomieszczenie prawie wszystkie eksponaty z wyjątkiem obrazów i niektórych rzeźb.
Obecny układ nie jest ostateczny. W najbliższym czasie przewiduje się
pewne zmiany w ekspozycji w związku zamierzonym
wyposażeniem
jej
w tablice, ilustrujące związek kultury wielkopolskiej wsi z kulturą ludową
całej Polski, a nawet całego naszego kontynentu. W ten sposób ekspozycja
będzie lepiej niż dotąd służyła celom dydaktycznym.
Działalność naukowa Działu Kultury i Sztuki Ludowej nie może z uwagi
na jednoosobową obsadę doznać szerszej rozbudowy, tymbardziej, że kustosz
działu pełni również funkcje kierownika
całego Oddziału Muzeum Narodowego w Rogalinie. Prace badawcze zapoczątkowane
w roku 1950 koncentrowały się wokoło zagadnienia rzeźby ludowej, stroju, rolnictwa i pszczelarstwa w Wielkopolsce i na Ziemi Lubuskiej. Ponadto przeprowadza
się
systematyczną
eksplorację terenu celem uzupełnienia
zbiorów w działach.
wykazujących
największe
lukI, Dzięki tym eksploracjom
zwiększyły się
zbiory i zebrane zostały informacje. które posłużyły do opracowania ilustro-

wanego przewodnika,
wydanego w r. 1952. Inwentaryzacja
zbiorów czyni
znaczne postępy. Wszystkie eksponaty ujęte już są w rejestrach. Wykorzystanie ich dla celów naukowych
zostało zapoczątkowane
przez Zakład
Etnografii Uniwersytetu Poznańskiego oraz na szerszą skalę przez Pol. Tow.
Ludoznawcze.
Praca oświatowo-wychowawcza
polega na oprowadzaniu
zbiorowym
i indywidualnym
po zbiorach oraz na pogadankach, wygłaszanych w związku
z oprowadzaniem.
Ponieważ Rogalin jest miejscowością wycieczkową, więc
taka forma działalności oświatowo-wychowawczej
jest najbardziej
celowa.
Zimą Rogalin jest trudniej dostępny i ruch wycieczkowy całkowicie
zamiera. Dlatego Oddział Rogaliński jest w okresie zimowym dla zwiedzających zamknięty. Latem, w czasie od 15 kwietnia do 31 października muzeum jest otwarte w dni powszednie z wyjątkiem poniedziałkÓw od 10 do
16-tej, a w dni świąteczne od 10-18. Dla pracowników naukowych dostęp
do zbiorów zapewniony jest przez cały rok, a pokoje noclegowe umożliwiają pobyt dłuższy. Ponieważ Oddział w Rogalinie jest administracyjnie
podporządkowany
Poznaniowi, więc osoby, zamierzające nawiązać kontakty
naukowe, porozumiewać się muszą z Dyrekcją Muzeum Narodowego w Poznaniu.
Najbliższym
zamierzeniem
na przyszłość
to pełna
inwentaryzacja
zbiorów, założenie kartoteki rzeczowej i topograficznej
oraz systematyczne
uzupełnianie zasobu eksponatów, szczególnie z terenu Wielkopolski. Ekspozycja obejmująca
na razie tylko region Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej,
zostanie szerzej wyposażona w materiały poglądowe, ilustrujące poszczególne
zagadnienia na tle etnografii polskiej i europejskiej.
Dalszym zamierzeniem, zależnym od uzyskania odpowiedniego gmachu
w Poznaniu, jest przeniesienie zbiorów etnograficznych
do stolicy Wielkopolski, celem wszechstronniejszego
wykorzystania
ich dla prac naukowych
i zadań dydaktycznych.
Stanislaw

SPRAWOZDANIE

j
I

Blaszczyk

Z DZIAŁALNOŚCI MUZEUM W MIĘDZYRZECZU
(z d z i a ł u e t n o g r a f i c z n e g o)

Muzeum w Międzyrzeczu mieści się od 1 maja 1950 r. we własnym
budynku na Podzamczu - w bezpośrednim sąsiedztwie ruin piastowskiego
zamku z XIV wieku.
Jest to muzeum regionalne obejmujące powiaty: międzyrzecki, skwierzyński, międzychodzki,
nowo tomy ski i szamotuiskI, Posiada tylko jeden
dział - regionalny,
w skład którego wchodzą: a) archeologia prehistoryczna
z epoką kamienną,
brązową, żelazną
oraz wczesnohistoryczną,
b) etnografia,
c) historia.
Biblioteka Muzeum liczy 668 tomów, z czego na dział etnograficzny
przypada
63 tomy. Archiwalia,
będące w posiadaniu
Muzeum, zabrało
Archiwum Państwowe w Poznaniu zostawiając w depozycie 7 dokumentów

�1185

1184
królewskich. zawierających
przywileje
dla mieszczaństwa
Międzyrzecza.
W istniejąc~j pracowni wykonuje się naj prostsze zabiegi konserwatorskie.
Muzeum posiada 5-osobową obsadę, składającą się z kierownika, instruktora oświatowego, sekretarza oraz dwu wożnych.
Zadaniem Muzeum jest zbieranie wszelkich przedmiotów zabytkowych,
konserwowanie
ich i wykorzystywanie
dla celów oświatowo-wychowaw
czych oraz udostępnianie ich do prac naukowo-badawczych.
Zbiory etnograficzne obejmują przedmioty z zakresu hodowli, łowiectwa.
obróbki drzewa, uprawy roślin, sprzętu gospodarstwa domowego (wnętrze
izby), obróbki włókna, tkactwa, ubioru, haftu oraz przedmiotów
obrzędowych - w ogólnej liczbie 377 pozycji. Zbiory te zajmują 3 sale. Z podanej powyżej ogólnej ilości eksponatów 68%, tj. 257 przedmiotów jest eksponowanych.
Układ ekspozycji jest rzeczowy pozwalający na dialektyczną interpretację. Wystawie brak na razie opracowania graficznego.
Poza sporadycznymi wyjazdami w teren, celem uzupełniania kolekcji,
Muzeum prowadzi działalność oświatowo-wychowawczą
w formie oprowadzania zwiedzających po wystawie stałej i wystawach czasowych oraz
odczytów i pogadanek.
Zbiory Muzeum dostępne są dla zwiedzających
codziennie z wyj.
poniedziałków, a to w środy, czwartki i soboty od 8 do 15, wtorki i piątki
(dni targowe) od 10 do 14 i od 16 do 19, w niedziele i święta od 10 do 13
i od 16 do 18. Wstęp normalny 1 zł, ulgowy 50 gr, wycieczki 25 groszy.
W piątki wstęp bezpłatnie.
W najbliższym czasie projektuje się wyjazdy w teren celem nabycia
przedmiotów kultury ludowej oraz przejęcia i urządzenia Wystawy Haftów
Wielkopolskich, zorganizowanej przez poznański Wydział Kultury.
Atfons

SPRA WOZDANIE

Z DZIAŁALNOŚCI

Kowalski

MUZEUM W RZESZOWIE

Muzeum w Rzeszowie, które w obecnym ustroju muzealnictwa
jest
Muzeum okręgowym, mieści się przy Starym Rynku pod nr 6, w kamienicy
mieszczańskiej z XVIII w., która jednak uległa w przeszłości różnym przeróbkom. Przystosowując ją do potrzeb muzealnych usunęło się liczne ścianki
działowe, przywracając
o ile możności dawne, obszerniejsze izby i sale.
Mimo tego budynek w stosunku do zbiorów jest bardzo ciasny, można
mówić raczej o uporządkowanym magazynie, aniżeli o ekspozycji muzealnej.
Muzeum w Rzeszowie jest wielodziałowe, ściśle mówiąc ma mniej lub
więcej rozwinięte zaczątki wielu działów, ale w chwili obecnej, ze względu
na personel muzealny, zbiory podzielone są na dwa działy otwarte, a to
historii i sztuki oraz etnograficzny. Specjalnego pracownika posiada będący
w rozwoju dział graficzny, a w tej chwili, jeszcze archiwum ikonograficzne,
na które składa się grafika, rysunki, akwarele, fotografie itp.
Muzeum posiada bibliotekę złożoną z około 4.000 tomów, podzieloną
z grubsza na dwa działy: podręczny, w którym mieszczą się dzieła od-

·1

.,

noszące się do historii i histor.ii sztuki, prehistorii, etnografii, oraz regionalny, obejmujący wydawnictwa
traktujące o regionach Rzeszowszczyzny,
czasOlPisma miejscowe, druki ulotne i okolicznościowe, wydanictwa miejscowych drukarń.
W planach organizacyjnych
muzeum w roku 1935 było również i założenie archiwum regionalnego. W ciągu szeregu lat zebrano sporo dyplomów, dokumentów,
rękopisów; małomiasteczkowych
i cechowych, wiejskich; w skład archiwum muzealnego weszło również bogate archiwum
miasta Rzeszowa. Obecnie, kiedy w ramach organizacji archiwów państwowych na terenie województwa powstało archiwum wojewódzkie, znaczna
część archiwum muzealnego ma być tam przekazana.
Z braku odpowiednich
pomieszczeń muzeum nie posiada pracowni,
poza małą pracownią fotograficzną.
Personel działalności podstawowej muzeum składa się z trzech osób:
dyrektorem równocześnie kustoszem działu etnograficznego jest Franciszek
Kotula i kustosz mgr. Emil Bielecki opiekuje się działem historii sztuki,
grafik Ryszard Wróbel - archiwum ikonograficznym.
Zadania i cele Muzeum w Rzeszowie jako muzeum prowincjonalnego,
a w założeniu swym regionalnego, są liczne i różne. Niestety, na skutek
szczupłego pomieszczenia nie mogąc się rozwijać, nie mogąc urządzać wystaw czasowych i objazdowych, nie może otrzymać też większego personelu
i realizować w pełni wszystkich swoich celów i zadań.
Jako Muzeum Okręgowe sprawuje nadzór administracyjny
i rzeczowy
nad trzema muzeami regionalnymi, a to w Jarosławiu, Przemyślu i Sanoku.
Spełnia funkcje oświatowe przez oprowadzanie zwiedzających, wygłaszanie
odczytów, udostępnienie publiczności biblioteki, badaczom archiwum, przez
umieszczanie w miejscowej prasie licznych artykułów popularno-naukowych
odnośnie spraw regionu, miasta i muzeum.
Głównym jednak celem Muzeum jest zbadanie naukowe dwu regionów
z terenu województwa, a to Rzeszowiaków i Lasowiaków, oraz akcja wydawnicza, publikująca
wyniki badań. Region Rzeszowiaków
aczkolwiek
bardzo cielrawy, jest mało zbadany. Badali go wprawdzie tego typu badacze, co O. K o l b e l' g i A. S a lon i, ale dosyć jednostronnie. bo tylko pod
względem pieśni i coś niecoś literatury
ludowej. Inne dziedziny leżały
właściwie odłogiem i jeśli nie zostaną zbadane w ciągu najbliższych kilkunastu lat, na skutek szybkich przemian społeczno-gospodarczych
po pewnym czasie badania będą bezcelowe.
Czołowym i najlepiej zaopatrzonym
działem jest dział etnograficzny.
Początkowo Muzeum gromadziło z równym zapałem tak. zabytki kultury
materialnej, jak i sztuki ludowej, po pewnym jednak czasie, kiedy szczupła
przestrzeń poczęła wypełniać się dużymi eksponatami, z konieczności ograniczono się do nabywania drobnych tylko przedmiotów z dziedziny kultury
materialnej, główną uwagę poświęcając sztuce ludov!ej, zwłaszcza strojowi.
który w ostatnich czasach szyhko zanika i ulega przeróbkom.
Z dziedziny kultury
materialnej
posiuda Muzeum szereg narzędzi
ro~niczych, ludowych przyrządów i maszyn technicznych, nariędzi do cod~lennegO użytku, nat:lmiast nie posiada sprzętów domowych za wyjątkiem
kIlku malowanych skrzyń, bowiem tego rodzaju zabytki zajmują dużo miej75"

�1186
sca. Muzeum stara się zgromadzić możliwie największą
ilość wytworów
kowalstwa ludowego, na których z racji swego przeznaczenia
uwydatnił
się zmysł artystyczny
kowali małomiasteczkowych
i wiejskich;
przed(~
wszystkim żclazne klamki, które kowale zdobili ze specjalną pasją. zawiasy' kłódki itp.
Muzeum posiada pokaźną grupę ceramiki, pochodzącej z najbliższych
regionów, w skład której wchodzą okazy należące tak do kultury materialnej, jak i do dziedziny sztuki. Wś:ód okazów ceramicznych
są przed··
mioty o bardz.:J specjalnym
przeznaczeniu
jak bańki na przechowywan;e
cennych nasion, tzw. s'zabaśniki, maślniczki ltd.
Niezależnie od powyższego w zbiorach znajduje się wielka ilość wykopalisk ceramicznych z terenu Rzeszowa i okolicy, z czasu od XV-XX w.
W zespole tym specjalnie wybijają się kafle i misy. Różnorodny ten i wielce
ciekawy materiał czeka na naukowe opracowanie.
Dalej Muzeum może się pochwalić sporą kolekcją religijnej
sztuki
ludowej w postaci rzeźb z drzewa i gliny, obrazów i drzeworytów.
Cały
ten zbiór pochodzi wyłącznie z regionów, którymi Muzeum interesuje się.
Pewnych malarzy i rzeźbiarzy ludowych Muzeum zna z nazwisk i ma lIst".llone miejsce ich działalności.
Największą
grupę w dziale etnograficznym
stanowią
stroje ludowe
zebrane z terenu Rzeszowiaków i Lasowiaków.
Rzeszowiacy to wtórna, kresowa grupa etniczna, na ich terenie powstały
trzy większe miasta, a t.o: Rzeszów, Łańcut i Przeworsk.
Aż do połowy
XIX w. cała grupa miała jednolity strój, jednak w drugiej połowie tegoz
wieku okolice Rzeszowa i Przeworska
wytworzyły
odrębne typy stroju,
przy dawnych formach pozostała tylko okolica Łańcuta. Muzeum posiada
wiele części strojów zebranych we wszystkich trzech regionach.
W czasie badań ned pochodzeniem
stroju Rzeszowiaków
stwierdzono
tak na podstawie tradycji, jak znalezionych realiów i źródeł archiwalnych,
że już od przełomu XVII-XVIH w. w skład stroju ludowego Rzeszowiaków
wchodziła
tzw. "obręcz" czyli powszechnie znany, jednak
pod zupełnie
mylnym terminem "pas przeworski", a ściśle mówiąc pas rycerski. Pas ten
przez Rzeszowiaków
został przejęty
od mieszczan, a ci przedtem
od
szlachty.
Drugą grupą etniczną, której strój reprezentowany
jest w Muzeum,
t.) Lasowiacy.
Ci obok centralnego,
rzec moźna klasycznego stroju, wytworzyli szereg
peryferyjnych
odmian.
tak że teren Lasowiaków
to
istna mozaika form, często bardzo orygina,lnych
i ciekawych.
Muzeum
wprawdzie
posiada sporą k'o,lekcję strojów lasowiackich
nawet starych.
dc, pełnego obrazu jest jeszcze dosyć daleko. Uzupełnienie
jednak napotyka na szereg trudności, które Muzeum stara się przezwyciężyć
i obraz
skompletować.
Już wspomniano, że pełnemu rozwojowi placówki stoi na przeszkodzie
szczupłość pomieszczenia.
Na dział etnograficzny
można było przeznaczyć
tylko dwie sale, w których panuje duże zagęszczenie. Nie można urządzić
ekspozycji jasno i przejrzyście. Z braku pomieszczeń znaczna część strojów
jest zmagazynowana,
również w niezbyt przyjaznych
warunkach.
bo zamiast w szafach - w szufladach.

1187
Duża część wysiłku Muzeum idzie w kierunku
przebadania
terenu
Rzeszowiaków
i Lasowiaków.
Działalność
naukowo-badawcza
nie może
objąć równocześnie wszystkich problemów, wynikających
z jakości terenu
z jednakową
siłą, w obecnej chwili, obok badań nad strojami regionalnymi, nad ich pochodzeniem i przemianami,
uwaga skupia się na dwóch
zagadnieniach,
a to na hafcie ludowym i artystycznym
kowalstwie, związanym przede wszystkim z problemem
zamykania,
a więc zamkach
zawiasach, kratach, kratkach itp.
'
W ostatnich czasach, ściśle pod sam koniec XIX i w XX w. na wsi rzeszowskiej, w mniejszym stopniu lasowiackiej zapanował haft typu
Richelieu", przedtem jednak kobiety strój swój zdobiły wielce oryginaln;~
haftem geometrycznym,
innym u Rzeszowiaków, innym u Lasowiaków. Mimo
klęski jaką dla tej dziedziny sztuki ludowej były obie wojny światowe
w czasie których masowo przerabiano dawne uroczyste stroje na codzienne'
,;żytkowe, przecież zachowała się ich taka ilość, że wydają bardzo dobr~
swiadectwo o nadzwyczajnym
zmyśle artystycznym
kobiet z obu regionów.
Muzeum zbiera rysunki oraz fotografie haftów i zamierza je opracować
w dwu odrębnych publikacjach, w ramach wydawnictw muzealnych.
Drugim problemem,
którym Muzeum zajmuje się intensywnie.
zbierając materiały do specjalnej publikacji, to artystyczne
kowalstwo,' zwią~ane z zamy~aniem kościołów, domów, budynków gospodarczych, sprzętów
Itp., tak w mIasteczkach jak i po wsiach, bowiem kowalstwo wiejskie które
rozwinęło się szeroko dopiero w 2 poł. XIX w. jest dalszym ciągie~ kowalstwa c:ch~wego, ostatnio też zaliczonego do polskiej sztuki ludowej.
Jest to dZledzma bardzo ciekawa, w ostatnich czasach na skutek modernizacji budY~kó:w. ~ini.e, ustęJ?Ują~ miejsca szablonowym wyrobom fabrycz?ym. Ze.brame JeslI me orygmałow, to przynajmniej
rysunków i fotografii
Jest komeczne. Rysunki tych zabytków wykonane przez muzealnego grafika
wchodzą w skład archiwum
ikonograficznego
i stanowić będą materiał
do planowych publikacji.
Frekwencja
w Muzeum w Rzeszowie jest dobra. Większość zwiedzających to pr~ede .wszystkim ludność wiejska i wycieczki szkolne. Wycieczki
szkolne,~lmo
ze Muzeum dotychczas nie miało pracownika
oświatowego,
~ą. zasadmcz~ oprowadzane, ze zwiedzającymi
urządza się w miarę możnoSCI p~g~dankl n.a salach, równocześnie uzyskując od nich często cenne wiadomoscl, a takze eksponaty. Muzeum nie mając własnej sali odczytowej.
we ,\~łasny~
budYlIlku nie może urządzać
odczytów, urządza
jednak
w ~'oznyc~ mstyt~c.jach W~gilędni.e szkołach. Pracownicy
muzealni często
lImle~zczaJą w mleJs?ow~j. prasie bądź wzmianki, bądź dłuższe artykuły.
w kt.orych porusza Się rozne problemy dotyczące Muzeum względnie zabytkow muzealnych, znajdujących
się w terenie.
.Zbiory . są . udostępnione
we wszystkie
dni tygodnia,
za wyjątkiem
pomedzlał.kow I uroczystych świąt, w zasadzie od lO-ej do 13; jeden dzieil
w tyg?~nn~ po, połu~niu od l6-ej do 19-ej, jednak w dni targowe, tj. we
wtorkI I pIątkI otwIera się nawet o godzinie B-mej. Biblioteka jest dostępna dla wszystkich do korzystania na miejscu. Wypożycza się tylko naukowcom i instytucjom.

�.,~
,

;

W przyszłości pracownicy muzealni nadal będą kontyn~owali badar:ia
terenu rozszerzając je również na zanikające formy budownictwa drewmanego, oraz na sprzętarstwo.
.
W dziedzinie wystawowej możliwości Muzeum są ogramczone ze.względu
na szczupłość miejsca. Mimo tego zostanie zorg.anizowana ekspozycJa sz~ukI
ludowej, ceramiki, zaś w roku 1955 urządzi SIę czaso~ą ;"'Ystawę maJąc.ą
na Icelu wykazać pochodzenie stroju ludowego Rzeszowlakow, oraz zosianIe
przygotowana do druku publikacja o haftach rzeszowiackich.
Franciszek

Z DZIAŁALNOŚCI

,

I,

t
l'

:H

;i','
r

l:
"

II

I
I

!I
i

l
\

1189

1

1188

Kotula

••

•

SPRAWOZDANIE
DZIAŁU ETNOGR. MUZEUM LUBELSKIEGO

Dział Etnograficzny Muzeum Lubelskiego powstał w r. 1906, z eksponatów umieszczonych w dwóch salach wystawowych
przemysłowo-rolniczych w 1901 i 1906 r. - były to stroje ludowe. Z biegiem czasu zbiory
powiększały się drogą darów, a więc miały charakter
~rzypadk0:-VY, ~rzy
czym często ofiarodawcy nie podawali metryk eksponatow. ZgodnIe z owczesnymi poglądami na etnografię większość ekspo~atów był~ z ~~kresu
sztuki ludowej. Stan taki trwał do 1939 roku. W czasIe okupacJI częsc eksponatów została rozgrabiona przez okupanta, a część zniszczyła się wskutek
stłoczenia ich w ciemnym i wilgotnym pomieszczeniu bez jakiejkolwiek
konserwacji. Na ogólną ilość 1982 ubyło 1034 eksponaty, a więc 52°/0. Były
te&gt; przeważnie stroje ludowe (80%), ceramika, pisanki, wycinanki. i pająki.
Po odzyskaniu niepodległości
Muzeum było placówką subwenc~onowan~
przez Ministerstwo
Kultury
i Sztuki i nie miało charakteru
ms:ytucJ~
państwowej. Nie mniej dzięki pomocy Państwa można było zorgamzowac
w 1947 r. pierwszą wystawę czasową etnograficzną·
Dopiero od 1950 r.,
gdy Muzeum zostało upaństwowione,
praca mogła wejść na nowe tory.
Otrzymano wtedy kredyty na zakup eksponatów etnograficznych. W 1951 1".
Muzeum Lubelskie staje się Muzeum naukowym i ma możność zatrudnienia
pl.'rsonelu naukowego w działach dotąd nie obsadzonych jak: archeologia
i etnografia.
Ze względu na niemożność odzyskania pomieszczeń muzealnych użytkowanych przez Muzeum do 1939 r., a zajętych po wyzwoleniu
pl'zez "Radiowęzel" i Bibliotekę im. H. Łopacińskiego,
nie można było
przeznaczyć stałych pomieszczeń na ekspozycję działu etnograficznego.
Praca w tym okresie polegała m. in. na inwentaryzacji,
konserwacji,
planowym zakupie eksponatów, oraz urządzeniu magazynu. We wrześniu
br. Muzeum Lubelskie otrzymało od BiblIoteki im. Łopacińskiego 3 sale
wystawowe, w których po przeprowadzeniu
remontu zostanie urządzona
w grudniu br. stała wystawa etnograficzna pt. "Przemysł ludowy Lubelszczyzny w XIX i XX wieku". Obecny stan zbiorów wynosi ogółem 2.110
eksponatów, z czego kultura materialna 1036. kultura duchowa 1030, kultura
społeczna 34 eksponaty.
Janusz

Optolowicz

i

~.

'l
~

t
ł

'1..
,:0,

,.
.'

,

MUZEUM W JAROSŁAWIU
Muzeum w Jarosławiu powstało w I' 1925 przy sposobności obchodu
550-lecia nadania miastu prawa magdeburskiego
przez Władysława Opolczyka w r. 1375.
Miejskie Muzeum w Jarosławiu
założono z inicjatywy
ówczesnego
sekretarza
zarządu miejskiego a następnie pierwszego dyrektora
nowopowstałej
instytucji,
Jana Harlendera.
Zbiory mieściły się początkowo
w trzech małych pokojach w ratuszu na drugim piętrze. Początkowo inwentarz muzeum stanowiły:
pamiątki
cechowe, portrety
właścicieli miasta
i jego burmistrzów, modele pomników i chat oraz sztychy, akwarele i fotografie dawnej architektury
miasta Jarosławia i najbliższej okolicy, o charakterze czysto regionalnym.
Zbiory powiększały się szybko dzięki darom osób prywatnych
i dotacjom zarządu miejskiego, Wskutek wzrostu liczby eksponatów,
zarząd
miejski w r. 1938 przeznaczył na muzeum pierwsze i drugie piętro miejskiej
kamienicy w Rynku (Rynek 5, w której obecnie mieści się biblioteka).
Otwarcie muzeum w nowym lokalu dla publiczności nastąpiło 3 września
1938 r. W roku 1939, gdy zmarł dyr. Harlender, kierownictwo
muzeum
i opiekę nad zbiorami przejął dr Gottfried, od roku 1933 współpracownik
l kustosz muzeUm.
Podczas drugiej wojny światowej niemieckie władze okupacyjne opieczętowały zbiory i uniedostępniły
je publiczności. Zbiory jednak prawie
nie ucierpiały wskutek wypadków wojennych. Po wkroczeniu Armii Ra":
dzieckiej w lecie 1944 r. muzeum otwarto i udostępniono zbiory naj szerszym
warstwom ludowym (sierpień 1944 r.). Już po wojnie muzeum zostało przeniesione do odrestaurowanej,
pięknej zabytkowej
kamienicy
Orsettich
i dnia 1 grudnia 1946 otwarte dla zwiedzających w tej nowej siedzibie.
W r. 1947 dołączono do muzeum zbiory ordynacji Dziedus,zyckkh w Zarzeczu; z Zarzecza pochodzi urządzenie
wnętrza w stylu empire oraz
kilka obrazów i portretów. Wreszcie z pierwszym stycznia 1950 r. Muzeum
miejskie zostało upaństwowione.
.
W muzeum reprezentowane
są głównie:
1. dział historyczny (obrazy, akta, broń),
2. bogaty dział archeologiczny, zawierający obok kopalnych szczątków
zwierząt i roślin narzędzia i ceramikę człowieka przedhistorycznego
zebrane
z okolic Jarosławia.
3. dział etnograficzny. Na dział ten składają się eksponaty pochodzące
z terenu powiatów jarosławskiego i przeworskiego; przeważają przedmioty
zebrane w najbliższej okolicy Jarosławia.
W dziale etnograficznym
znajdują się: dawne stroje ludowe z okolic
JharOtSł(awiaora miesz.czfańskie f~ JarOsłah":lt'akiPObldiskiChmiasteczek; modele
c a wraz z l7
lcznyml otogra lami arc l e tury
rewnianej wsi i miasteczek); ceramika (przeważnie z samego Jarosławia, gdzie na przedmieściu
nad Sanem mieszka kilku garncarzy), wyroby z drzewa, rzeżby ludowe,
malowidła po cerkiewne na drzewie i szkle, drewniane świątki z Jarosławia
oraz bogaty i cenny zbiór pisanek z okolicy Jarosławia, Przeworska oraz
terenów leżących na wschód od Sanu w kierunku Lubaczowa. Pisanki te

L

.'""'\

�1191

1190
odznaczają
się bogactwem
ornamentyki,
znaczną skalą
i precyzyjną techniką wykonania.
Zbiory działu etnograficznego
stale są uzupełniane
z dziedziny kultury
materialnej;
naj liczniej napływają
drewniane.

rozpiętości

nowymi okazami
różne narzędzia

Kazimierz

MUZEUM

barw

GottJried

W PRZEMYŚLU

Muzeum w Przemyślu wielokrotnie zmieniało swą nazwę i siedzibę, aż
wreszcie w lecie 1950 r. ustaliła się nazwa "Muzeum w Przemyślu".
Poprzednie nazwy brzmiały kolejno: Zbiory Muzealne TPN w Przemyślu.
Muzeum Ziemi Przemyskiej, od roku 1921 Muzeum Narodowe Ziemi Prz.;,·
myskiej. Muzeum w Przemyślu
jest muzeum podopiecznym
w stosunku
do Muzeum Okręgowego w Rzeszowie, podobnie jak muzea w .Jarosławiu
i w Sanoku.
Od roku 1947 Muzeum w Przemyślu mieści się w okazałym budynku
przy placu Czackiego 3, posiada 15 sal mieszczących magazyny. Ogółem
muzeum posiada 31 sal, z czego 7 znajduje się w oficynach. Reprezenta··
cyjny duży budyr.ek główny o pow. 644 m2 i 3 kondygnacjach
leży nieco
na uboczu w stosunku do głównego ruchu miejskiego, wskutek tego frekwencja zwiedz:ljących jest mniejsza niż być powinna.
Muzeum w Przemyślu jest muzeum regionalnym i posiada następujące
działy: archeologii (starożytności słowiańskich), etnograficzny
i historyczny
(pamiątek Przemyśla), oprócz tego słabiej zaopatrzone w eksponaty numizmatyczny,
sfragistyczny,
wojskowy,
ceramiki,
grafiki,
paleontologiczny
i przyrodniczy.
Poza tym muzeum rozporządza bogatym działem sztuki cerkiewnej dotychczas jeszcze zupełnie prawie nie wystawianym.
Posiadane eksponaty
pochodzą w większości z terenów Ziemi Przemyskiej, z jej obszaru jaki posiadała w Polsce przedrozbiorowej,
sięgającego na północy po Nisko a na zachodzie po Wisłok.
Biblioteka
muzealna liczy około 7 tysięcy tomów. Książki pochodzą
z dawniejszych pcdręcznych zbiorów własnych, z darów Ministerstwa
Kultury i Sztuki, a podstawę stanowią książki byłego Towarzystwa
Przyjaciół Na'.1k w Przemyślu,
którego
piękną
bibliotekę
podzielono
międ:lY
Muzeum w Przemyślu a Wojewódzkie Archiwum Państwowe w Rzeszowie
z siedzibą w P::zemyślu, z tym, że działy historii sztuki, archeologii. etno··
grafii i beletrystyki
przejęła biblioteka muzealna.
Książki mi;;!szczą się w 4 dużych salach, ułożone na regałach i w szafach (regały po TPN w Przemyślu).
Biblioteka :,JQ;'ostaje w trakcie porządkowania
i segregacji.
W najb!lższym czasie zostanie otwarta
czytelnia i tym samym książki bęclil
udostępnione publiczności. a przede wszystkim fachowcom.
Archiwum
muzeum przemyskiego
jest stosunkowo
niewielkie.
Składają się na '1ie zbiory fotografiki (przeważnie zdjęcia architektury
w Przemyskirn). starodruków.
papierów i przywilejów cechowych. pergaminów itp.

II

Stare akta (np. dawne wyciągi z aktów grodzkich i ziemskich) jako cenne
archiwalia zostały przejęte przez Państwowe Archiwum Wojewódzkie z siedzibą w Przemyślu.
Pracowni Muzeum obecnie nie posiada, są jednak starania o założenie
pracowni kreślarskiej
i konserwatorskiej
(dla obrazów).
Personel Muzeum składa się z 7 osób - kierownika,
referendarza,
bibliotekarza,
instruktora
społeczno-oświatowego
i 3 woźnych. Nie jest to
za dużo jak na możliwości rozwojowe instytucji, w planie jest zwiększenie
personelu w przyszłości, szczególnie o etat kreślarza.
Zbiory muzealne w Przemyślu zaczęto gromadzić od chwili założenia
Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu w roku 1909 (14. II), jako jeden
7. 3 działów
zbiorów Towarzystwa:
Archiwum, Biblioteki i Muzeum.
Zbiory chciano umieścić i wystawić w starym zamku, lecz z powodu
panującej tam wilgoci, zamiaru nie urzeczywistniono
i złożono je od 15. XI.
w lokalu przy ulicy Fredry 10, udostępniając
je publiczności z dniem 10. IV.
1910. .Jednak z powodu wilgoci musiano 1. XI. 1910 przenieść się do lokalu
przy ulicy Grodzkiej 6 I p., gdzie zbiory mieściły się w 3 pokojach.
Kustoszem
od pocżątkowych
chwil powstania
projektu
gromadzenia
zabytków muzealnych był inż. K. Osiński, którego długoletniej
pełnej poświęcenia pracy. Muzeum zawdzięczało swe istnienie. W ciężkich chwilach
dla Towarzystwa,
gdy brakowało
funduszów
na prowadzenie
instytucji
inż. Osiński z własnych zarobków, utrzymywał
Muzeum, płacił czynsz za
lokal, konserwację eksponatów, sprawiał nowe gabloty itp.
Charakterystyczym
dla początkowej działalności Muzeum było, że gromadzono dosłownie wszystko począwszy od cennych zabytków, a skońC;(ywszy na bezwartościowych
gipsowych odlewach.
W roku 1912 Alfred Dworski zorganizował
dział archeologiczny,
oddając w depozyt swe zbiory (które w parę lat później ofiarował Towarzystwu). Dział ten stale był wzbogacany eksponatami
Ziemi Przemyskiej.
z okolic Łańcuta (Budy Łańcuckie) i Nis!{a.
Przy Muzeum czynna była stacja archeologiczna,
mająca na celu pro..;
wadzenie wykopalisk,
oraz oczyszczanie i konserwację
zbiorów. Równocześnie rozwijały się działy: paleontologiczny,
przyrodniczy, numizmatyczny,
historyczny i (słabiej nieco) etnograficzny.
W okresie I wojny światowej z braku funduszów Zarząd TPN chciał
zwinąć swe muzeum a zbiory oddać do Muzeum Diecezjalnego w Przemyślu.
Projekt ten jednak nie doszedł do skutku i zbiory /pozostały nadal w zarządzie TPN w 'lokalu przy ulicy Grodzkiej.
Podczas oblężenia Przemyśla
w latach 1914-1915,
dzięki troskliwej
opiece kustosza zdołano ocalić zbiory od zniszczenia i rozproszenia, a 3. XII.
1916 nastąpiło ponowne ich otwarcie dla społeczeństwa.
W okresie powojennym wyłaniały się projekty pomieszczenia
zbiorów
TPN w gmachu poszpitalnym i na zamku, gdzie miano w roku 1921 odbudować nowe skrzydło od strony zachodniej
dziedzińca zamkowego,
ale
z braku funduszów zamiary te upadły, a muzeum od roku 1924 znalazło
pomieszczenie przy ulicy Piotra Kmity 5 (12 sal), gdzie róv,mież otwarto
dla publiczności zbiory biblioteczne. W tym czasie i w roku następnym.
zbiory TPN wzbogaciły się o liczne dzieła współcz~snych malarzy prze-

�1192

&lt;j'
;

Ii
ii
,ii

li
l
I

I
I

1193

myskich: Studnickich, Strońskiego, Jacyszynównej,
Wandy Z&amp;bokrzyckiej,
Artwińskiej i Wilka.
W roku 1928 Towarzystwo Przyjaciół Nauk uroczyście przekazało swe
zbiory Gminie Miasta Przemyśla, która od tej pory pokrywała
koszty
utrzymania muzeum. W roku 1935 zbiory przeprowadzono
do obszerniejszego lokalu przy ulicy Władycze 7, w którym przetrwało cały okres II
wojny światowej aż do roku 1947, kiedy to zostało przeniesione do obecnego pięknego budynku przy placu Czackiego 3.
Podczas działań wojennych w roku 1941 pocisk wpadł do jednej ze
sal muzealnych niszcząc wnętrze. Podczas okupacji hitlerowskiej
muzeum
straciło zbiory broni, kilkanaście
obrazów a Ostinstitut
zabrał najlepsze
okazy ze zbiorów monet, część rękopisów i książek.
Zadaniem muzeum regioqalnego w Przemyślu jest przedstawienie epok
rozwoju terenów Ziemi Przemyskiej oraz ludności ją zamieszkującej, przez
zebranie zabytków historycznych i odpowiednie ich wystawienie. Obecnie
kładzie się szczególny nacisk na rozbudowanie działu etnografii.
Dział etnograficzny
Muzeum zawiera zbiory narzędzi
drewnianych
związanych z uprawą roli, ceramiki (prawie dwie trzecie wystawione),
zabawkarstwa,
strojów ludowych (niestety nie z najbliższego terenu, lecz
z okolic Sieniawy i Lubaczowa oraz dalszych); dużą ilość haftów pochodzących z wiosek leżących na południe od Przemyśla, kilkadziesiąt drukowanych płócien wraz z załączonymi deskami drzeworytniczymi.
Piękny
zbiór pisanek pochodzi z rejonu przemyskiego i liczy przeszło 1200 sztuk.
Sztukę ludową reprezentują
zabytki ·rzeźby oraz malarstwa
na płótnie,
drzewie i szkle.
Etnografia zajmuje obecnie w Muzeum 3 sale wystawowe, a w najbliższej przyszłości planuje się przeznaczyć na ekspozycję zbiorów etnograficznych jeszcze 2 [ale. Ponadto nie wystawione zbiory etnograficzne mieszczą
się w jednej sali magazynowej.
Piąta część zbiorów etnograficznych
jest obecnie udostępniona
zwiedzającym, z tym, że niektóre działy, np. haftu, w całości znajdują się w magazynach.
W układzie i wy,;tawieniu
zbiorów przyj-'lto zasadę prwdslawieni3
kolejnych formacji etapów rozwoju; jedynie dział etnograficzny
odbiega
nieco od powyi:szej zasady, z braku dostatecznej ilości eksponatów.
Zbiory wystawione
są: w gablotach podłużnych płaskich oszklonych
o wymiarach 215 cm X 65 cm, szafkowych oszklonych ze wszystkich slron
o wymiarach 19Q cm X 135 cm i dużych oszklonych gablotach o wymiarach
210 cm głęb. 85 cm - do wystawiania strojów (manekiny naturalnej wielkości). Dla zwiększenia ilości ścian wystawowych używa się ekranów obitych szarym płótnem. Przy niektórych ekspozycjach są również w użyciu
różllp.j wit'lkości skrzynki ob:jane szarym płótnem, na których usLaw;ane
są eksponaty.
Muzeum prowadzi działalność naukowo badawczą w terenie przez
danif.l terenowe ludowej kultury
materialnej.
Stale przeprowadzane
są
badania nad architekturą
drewnianą i sztuką ludową, które inwentaryzuje
się przy pomocy zdjęć fotograficznych i szkiców składanych potem warchI ..
wum Muzeum.

ua-

l
•

)

•
\

Działalność oświatowo-wychowawczą
prowadzi Muzeum przez urządzanie częstych wystaw zmi.ennych, prelekcji i odczytów, oraz przez fachową
interpretację
wystawionych
zbiorów, na zewnątrz
zaś przez urządzanie
w szkołach, zakładach pracy i innych instytucjach pogadanek kulturalnooświatowych
na tematy aktuałne i odczytów oświatowych
związanych
z pracą i działalnością Muzeum. Prace te prowadzi instruktor
społecznooświatowy.
Muzeum jest otwarte dla zwiedzających codziennie za wyjątkiem poniedziałków w godzinach od 10-14, w piątki wstęp jest bezpłatny a Muzeum
otwarte od 10-16. Piątek jest w Przemyślu dniem targowym i w dniu tym
zwiedza muzeum
największa
ilość ludności wiejskiej. Wycieczkom
za
uprzednim zgłoszeniem w Dyrekcji udostępnia się zbiory również w innych
gndzinach dnia.
W najbliższej
przyszłości planuje
się wybitne powiększenie
działu
regionalnej
etnografii
przez zebranie większej ilości reprezentatywnych
eksponatów, zaś zbiory etnograficzne mają być wystawione jeszcze w 2 dodatkowych sałach. Również ma nastąpić zwiększenie frekwencji zwiedzających [po szeroko przeprowadzonej propagandowej akcji odczytowej w Muzeum. Archiwum zostanie rozbudowane i zaopatrzone w zdjęcia drewnianego budownictwa
jak i innych ginących zabytków kultury Ziemi Przemyskiej.
dziale biblioteki planuje się otwarcie dla publiczności czytelni literatury fachowej z dziedziny historii sztuki i historii kultury materialnej .

VI

Krzysztof

Wolski

MUZEUM W SANOKU
Siedzibą Muzeum jest część dawnego zamku sanockiego wzniesionego
w połowie wieku XVI. Ponadto Muzeum posiada drugi budynek, piętrowy,
również zabytkowy, w którym mieści się administracja Muzeum, biblioteka,
magazyny i 2 sale na wystawy czasowe, z czego jedna służy również na
odczyty i wykłady. Właściwe zbiory muzealne są eksponowane w zamku,
w którym w roku 1952 rozpoczęto prace remontowo-konserwatorskie
zmierzające do przywrócenia dawnego wyglądu tego zabytkowego obiektu.
Muzeum w Sanoku ma charakter
etnograficzny.
Ponadto Muzeum
posiada zabytki archeologiczne, malarstwa bizantyjskiego, meble i portrety,
militaria oraz zabytki z przeszłości miasta Sanoka. Przy Muzeum istnieje
biblioteka naukowa zawierająca 5990 pozycji przeważnie dzieł historycznych.
Istniejące do niedawna przy Muzeum archiwum na skutek zarządzenia
Centralnego Zarządu Muzeów zostało przekazane do Państwowego Wojewódzkiego Archiwum w Przemyśłu.
Muzeum zatrudnia 5 osób w tym 3-ch pracowników administracyjnych
i2-ch pracowników obsługi.

�1195
1194
WYSTAWA

!

Muzeum w Sanoku ,powstałe w roku 1934 postawiło sobie za cel ratowanie ginących w terenie przedmiotów o wartości muzealnej, historycznej.
archiwalnej
i etnograficznej.
Terenem działalności była Ziemia Sanocka
w granicach historycznych, tj. powiaty: sanocki, brzozowski i krośnieński.
Dlatego też Muzeum przyjęło nazwę: Muzeum Ziemi Sanockiej. Dzięki
bezinteresownej
pracy
takich
osób jak: Dr Bolesław
Skwarezyński.
Aleksander Rybicki, Dr Adam Fastnacht, Inż. Tadeusz Żurowski i Stefan
Stefański, zbiory Muzeum szybko się powiększały.
Niestety
II wojna
światowa przerwała tok pracy muzealnej. Uciekający z Sanoka hitlerowcy
zabrali z Muzeum w jesieni 1944 roku ponad 300 naj cenniejszych eksponatów
w tym prawie całą etnografię.
W Polsce Ludowej dzięki pomocy Państwa Muzeum szybko leczy wojną
zadane rany i następuje duży rozwój Muzeum. Niestety pewnych eksponatów zwłaszcza etnograficznych,
które już przed wojną były unikatami,
nie udało się zastąpić nowymi. W roku 1950 nastąpiło upaństwowienie
Mueum i oparcie jego materialnego
bytu na trwałych podstawach finansowych.
W obecnym etapie pracy głównym zadaniem Muzeum jest rozbudowanie
działu etnograficznego
dziś jeszcze bardzo skromnego. W dziale etnograficznym Muzeum posiada kilka kompletnych strojów ludowych oraz części
strojów, ceramikę ludową, zbiór pisanek, pająki ludowe ze słomy i bibułki,
przedmioty
domowego użytku i ludowe narzędzia
pracy. Ogółem dział
etnograficzny posiada 567 eksponatów z tego tylko nie znaczna część zmagazynowana,
bo 8f1/fI. Dział etnograficzny
zajmuje
dwie obszerne sale
w parterze zamku sanockiego. Zbiory etnograficzne
zostały wystawione
w ten sposób, że przedmioty domowe, narzędzia pracy i ceramikę wystawIono w jednej, zaś stroje ludowe, sztukę ludową i pisanki w drugiej sali.
Dla ekspozycji Muzeum posiada niewielką ilość gablot i witryn, toteż
tylko stroje ludowe, hafty i pisanki zostały wystawione pod szkłem.
Muzeum organizuje raz do roku w porze letniej wyjazdy w teren.
Taki wyjazd w roku 1951 przyniósł w efekcie ponad .50 cennych eksponatów
etnograficznych
ze wsi Smolnik
pow. leskiego. Działalności
naukowobadawczej w ścisłym tego słowa znaczeniu Muzeum nie prowadzi.
W latach 1945-1952 Muzeum w Sanoku urządzało wystawy czasowe
jak np. "Wystawa prac fotograficznych",
"Wystawa sztuki ludowej Ziemi
Sanockiej" i "Wystawę prac malarskich młodych adeptów sztuki". Celem
popularyzacji
zagadnień
muzealnictwa,
sztuki,
archeologii,
urządzono
w Muzeum do tej pory kilka wykładów cieszących się dość znaczną frekwencją· Zbiory Muzeum w Sanoku były dostępne
dla zwiedzających
codziennie z wyjątkiem poniedziałków od godz. 9-14. W roku 1952 z uwagi
na remont kapitalny
zamku sanockiego urządzono w drugim budynku
czasową wystawę "Sztuka ludowa. Ziemi Sanockiej", sama zaś ekspozycja
w zamku została czasowo zamknięta. Na najbliższy okres Muzeum projektuje szereg wyjazdów w teren w poszukiwaniu
za eksponatami tak, aby
po przeprowadzonym
remoncie pomieszczeń można było należycie urządzi(~
\\. Muzeum zwłaszcza dział etnograficzny.

,.SZTUKA

LUDOWA ZIEMI
W SANOKU

SANOCKIEJ"

W MUZEUM

W maju 1952 roku została otwarta w Muzeum sanockim wystawa
czasowa p. n. "Sztuka
Ludowa
Ziemi Sanockiej".
Eksponaty
na tej
wystawie zostały rozmieszczone w dwóch obszernych salach. Celem wystawy było zwrócenie miejscowemu
społeczeństwu
uwagi na ginące już
resztki zdobnictwa
ludowego, haftów, strojów i rzeźb. Dlatego też na
wystawie pokazano hafty ludowe, stroje z pocz. w. XX, ilustracje przedstawiające stroje ludowe z pocz. w. XIX, fajki ludowe, pisanki, drukowanki,
pająki ludowe ze słomy i bibuły, oryginalne pająki z łubinu i żołędzi, zaś
z dawnej sztuki ludowej obrazki na szkle, drzeworyty
ludowe i rzeźby.
Ponadto 'wystawiono
ceramikę,
skrzynie
zdobione,
wieńce dożynkowe
.i ozdoby z papieru.
Wystawa była otwarta codziennie
z wyjątkiem
poniedziałków
od
godz.9-14-tej.
Zwiedzający
Wystawę byli przez pracowników
Muzeum
oprowadzani. Dało to możność nawiązania bliższego kontaktu ze zwi:edzającymi zwłaszcza z ludnością wiejską i wyłowienia z terenu istniejących
jeszcze eks.ponatów względnie czynienia notek o ekSlPonatach w terenie.
Zwiedzający byE uświadamiani o ważnej roli jaka ciąży na społeczeństwie
jeżeli chodzi o ochronę i ratowa.nie zabytków sztuki ludowej i etnografii.
Stefa.n Stefa.ński

MUZEUM W TOMASZOWIE

1

MAZOWIECKIM

Państwowe
Muzeum w Tomaszowie Maz. mieści się w zabytkowym
pałacu z 1812 r., przy ul. Armii Ludowej 15. Posiada charakter regionalny,
gdyż obejmuje swoją działalnością trzy sąsiednie powiaty, a mianowicie
powiat opoczyński, rawski tudzież brzeziński. Na razie został zorganizowany
tylko dział etnograficzny.
Biblioteka muzeum licząca ogółem 765 książek
posiada 75 dzieł odnoszących się do etnografii. Archiwum oraz pracowni
brak. Kierownikiem muzeum i działu etnograficznego jest J. P. Dekowski.
W muzeum zatrudnionych
jest 5 osób.
Muzeum tutejsze dąży do zobrazowania kultury materialnej
i społecznej mieszkańców środkowego dorzecza rzeki Pilicy ze szczególnym uwzględnieniem Ziemi Opoczyńskiej.
W zbiorach etnograficznych
znajduje
się ogółem 2032 eksponatów;
z tego 80% eksponatów wystawiono w siedmiu obszernych salach. reszte
przechowuje się w magazynach.
.
.
Dział etnograficzny
obejmuje
zasadniczo pięć głównych
zagadnień,
a mianowicie: sztukę ludową. urządzenie izby wiejskiej. stroje, tkactwo
i budownictwo.
Sztuce ludowej poświęcono pierwszą salę wystawową w dawnej sklepionej kaplicy pałacowej. w której zgromadzono barwne wycinanki, pająki

�1196
czyli tzw podłażniki, kraszanki, ceramikę, wreszcie rzeżbę ludową tradycyjną i współczesną o tematyce świeckiej. z.gromadone w tej sali eksponaty
nie wyczerpują całkowicie zasadniczego zagadnienia, lecz stanowią pewne
tylko elementy sztuki ludowej i służą jako podstawa do pogadanek i dyskusji ze zwiedzającymi. Inne elementy sztuki ludowej jak hafty, tkaniny,
zdobnictwo drzewne tudzież obrazy zostały umieszczone w dalszej ekspozycji.
W drugiej sali zostało odtworzone wnętrze izby opoczyńskiej sprzed
3D-tu lat. W izbie tej znajduje się: "komin" (kuchnia) z okapem i "sabatnikiem" do pieczenia chleba" ława z ozdobnym QParciem, malowana skrzynia, stół z ołtarzykiem, "wereczko" z pirmaidą poduszek, "listwa" (półeczka)
i kredensik z kwiecistymi talerzami i salaterkami. Na ścianach wiszą obrazy,
lustro, fotografie, barwne wycinanki, a u powały dużych rozmiarów pająk
z bibuły i słomy. Stojący na kuchni trójnogi tygielek wraz z żelaznym
"sagankiem" i stępkami budzą wśród zwiedzających szczególnie żywe zainteresowanie. Są to relikty ubiegłego stulecia, a więc z tych czasów, kiedy
gotowanie odbywało się na tzw. nalepie. Sama kUlchnia z paleniskiem, popielnikiem i blachą, stanowiąca jedno z ogniw postępu XX W. na wsi opoczyńskiej daje możliwości wykazania różnych przemian w sposobie samego
już gotowania, począwszy od czasów naj dawniejszych, tj. od chaty kurnej
poprzez palenisko w kominie (w dosłownym słowa znaczeniu) i nalepy
z okapem.
W trzech następnych
salach umieszczono oryginalne stroje ludowe
męskie i kobiece, tablice jedno i wielobarwnych haftów, fotografie, akwarele typów ludowych pędzla artysty malarza Stefana Justa, tudzież figury
regionalne, przedstawiające
w sposób plastyczny różne sceny z życia miejscowego ludu.
Do cenniejszych eksponatów wystawowych należą: ślubna chusta wełniana o czerwonym tle tzw. "turecka" (o rozmiarach 167X170 cm) z 1890 r.
z Popielaw (pow. brzeziński); ślubny gorset z 1888 r. z zielonego atłasu
przyozdobiony cekinami, paciorkami oraz szklanymi kółeczkami (Moszczennica, pow. piotrkowski); biały gorset z materiału w cztery nicielnice z 1876
-roku (Radzice, pow. Opoczno); Z-aiPaska z 1860 r. z Radzic w paski na
przemian czerwone i czarne (o szer. 0,5 cm) a między nimi duże nitki białe,
noszona brążkami w poprzek; wangierka z 189·5r. szyta z samodziału przez
żyda Majorka ze Studziannej dla Katarzyny Nowak ze Świerczyny; wreszcie pas siatkowy cały w, kolorze czerwonym 1908 r. (Radzice) jako pozostałość mody dziewiętnastowiecznej.
W szóstej sali pokazano tradycyjne tkactwo ludowe, ilustrując je narzędziami oraz skrawkami barwnych tkanin, wykonanych w nicielnice lub
w tzw. deskę. Tą ostatnią techniką wykonane materiały, o bardzo ciekawych wzorach, przeważnie geometrycznych,
przeznaczone są na obrusy,
poszewki, suknie ślubne, czyli sorce, staniki, rzadziej na fartuszki. Szczególnym pięknem odznacza się tkactwo opoczyńskie, które wśród tkanin
ludowych na terenie Polski zajmuje jedno z czołowych miejsc. Sztuka ludowa mieszkańców tych stron jest jednak jeszcze stosunkowo mało znana
i oczekuje na szersze spopularyzowanie.

1197
W ostatniej wreszcie, najobszerniejszej
sali pomieszczono dział budownictwa, do którego modele wykonał Antoni Kaczmarek, cieśla i stolarz.
Odtworzył on z wielkim talentem modele na podstawie dokumentów lub
eksponatów w terenie, które dają możność zorientowania się w podstawowych elementach budownictwa opartego wyłącznie na materiale drzewnym
oraz pozwalają na wyrobienie sobie pojęcia o upodobaniach i sposobie bytowania ludu zamieszkującego środkowe dorzecze Pilicy.
W sali tej pokazano wiązanie chat, tablice poglądowe ze szczytami,
śparogami, młyn wodny z Radzic, zagrodę gospodarza z .Idzikowic, wreszcie
chaty z Łaszczyna z końca XVIII wieku, z Woli Załężnej i Trzebiny z początku XIX wieku oraz z Radzic z drugiej połowy ubiegłego stulecia.
Zbiory tutejszego muzeum są eksponowane w obszernych witrynach,
szafach gablotach, na kontuarach
oraz przy pomocy tablic poglądowych.
Ściany' całego pomieszczenia są utrzymane w kolorze niebieskim. a więc
w takim jak wnętrza chat z okolic Tomaszowa Mazowieckiego.
Muzeum dąży do zebrania i opracowania:
a) Narzędzi pracy,
b) Ustalenia zasięgów niektórych strojów ludowych okolic Tomaszowa
Mazow.
c) Założenia
działki
przymuzealnej
ilustrującej
rośliny
hodowane
w dawnych ogródkach.
d) Zebrania danych do bibUografii regionu tomaszowskiego.

Jan Piotr Dekowski

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11388" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11366">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7b23eabb5f6ea9483ff69b86235c435c.pdf</src>
        <authentication>2bab1ca49bb659fc4bba7b1d4138ec21</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135652">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:141</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135653">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135654">
                <text>1955</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135655">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:121</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135656">
                <text>Muzea / LUD 1955 t.42 cz.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135657">
                <text>LUD 1955 t.42 cz.2,s.801-878</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135658">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135659">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135660">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="135661">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135662">
                <text>u

800
od niemieckiej flaszki, a na pewno wyraźniej wskazuje na genezę tego
niezmiernie ciekawego naczynia. Autor nie wikłał się w tej pracy w precyzyjne rozróżnienia formalne ani nie trzymał się podziałów tradycyjnych
(odstąpienie od tradycyjnego a niezupełnie uzasadnionego podziału garnków
na beczułkowate i dzieżkowate należy zanotować jako jedną z wielu wartościowych nowości pracy), niepotrzebnie
jednak kusił się o nowatorskie
ujęcie tam, gdzie na razie nie jest to ani możliwe, ani konieczne.
Wymienione usterki pracy wynikają z faktu, że autor stanął przed
zagadnieniem mało jeszcze znanym i wykonać musiał pracę pionierską, przy
której o pomyłki nie trudno. Praca nad książką była żmudna, toteż jej
ukazanie się trzeba powitać z radością.
Szkoda tylko, że autor nie załączył mapy rozmieszczenia wymienionych
w pracy ośrodków garncarskich.

z

E

A

OD REDAKCJI
Dział Muzealny od lat prowadzony w "Ludzie" ma za zadanie informowanie o materiałach
znajdujących
się w muzeach, a także przedstawianie braków i potrzeb w tym zakresie.
Naukowa
i społieczm,p-wychowawcza
rola muzeów
jest w Polsce
coraz większa, toteż redakcja "Ludu" pragnie poświęcić im szczególną
uwagę w związku
z potrzebą koordynacji
p:rac dotyczący-c'h ludoznawstwu.
Obecnie zebrano sprawozdania
ponad 60 muzeów
posiadających
zbiory etnograficzne.
W niniejszym
tomie opublikowano
tylko część '".
Sprawozdania
te, obejmujące okres do końca 1954 r., dają wgląd w osiągnięcia uzyskane w ciężkich powojennych
warunkach
oraz ilustrują
obecny, jakże trudny stan muzealnictwa
etnograficznego
w całej Polsce.
Liczby
określające
ilość zabytków
świadczą o latach wysiłków,
zapału, ofiarności, a nieraz i wyrzeczenia
się możliwości
opracowywania i publikowania
tych dokumentów
przeszłości.
PmcOiwnicy
muzealni dżwigają bowiem ciężar poszukiwania
i zdobywania
w terenie
zabytku i jego dokumentacji
oraz całej żmudnej i niewdzięcznej
pracy
przy inwentaryzacji,
katalogowaniu,
konserwacji
i ekspozycji
zbiorów.
Tym często mało znanym pracownikom
muzealnym,
którym muzea
zawdzięczają
swój rozwój lub przetrwanie
w latach wojny, należą się
wyrazy szczególnego uznania.

Tadeusz Delimat

Woj. białostockie
MUZEUM PRZYRODNICZO-LEŚNE

W BIAŁOWIEŻY

Muzeum Przyrodniczo-leśne
przy Białowieskim Parku Narodowym jako
ośrodek wystawowy podległe jest Ministerstwu Leśnictwa i nie jest instytucją samodzielną, lecz wchodzi w skład Białowieskiego Parku Narodowego.

•i

,. Reszta sprawozdań
oraz artykuł
Marii Znamierowskiej-Priifferowej
syntetyzujący
je i ,poruszający najpilniejsze
problemy muzealnictwa etnograficznego ukażą się w "Ludzie", w t. XLIII. W tomie tym zamieszczony
będzie także spis muzeów. Ze względu na trudności wydawnicze, pragnąc
umożliwić druk wszystkich sprawozdań, redakcja zmuszona była w niektórych wypadkach poczynić konieczne skróty, nie zawsze mając już możność
porozumienia się z autor&lt;'lmi. których prosi o wyrozumiałość.
51 ..Lud".

t. XLII

�802

l,
.,

Założone w 1922 r. posiada własny lokal z roku 1936, o ogólnej powierzchni
546,26 m2•
Muzeum obejmuje: a) kasę, b) 3 sale wystawowe, c) bibliotekę, obecnie
należącą do Instytutu
Badawczego
Leśnictwa,
obejmującą
2800 tomów
naukowych, d) salę botaniczną w stadium organizacji i e) gazownię do
konserwacji okazów ..
Muzeum posiada własne okazy puszczańskie w ilości 2546 sztuk. W działach: a) przyrodniczym - 2481 sztuk, b) historycznym 4 okazy i c) innych
(bartnictwo) - 61 okazów.
Do prac dydaktyczno-społecznych
Muzeum należy zaliczyć obsługę wycieczek. W ubiegłym roku zwiedziły Muzeum 10743 osoby.
Obecne zadanie Muzeum - to gromadzenie zbiorów botaniczno-puszczańskich oraz prace naukowo-badawcze
Białowieskiego
Parku Narodowego i Instytutu Badawczego Leśnictwa.
Edmund

3 II 1955 r.

Wagner

MUZEUM W BIAŁYMSTOKU
(ul. Kilińskiego 6)

1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
lU.

11.
12.
13.

Tkaniny
Plecionkarstwo
Obróbka włókna
Obróbka włosia i kory
Rybołówstwo
Obróbka gliny
Rolnictwo .
Przygotowywanie
i przechowywanie
Miary (woj. białostockiego)
Bartnictwo
pszczelnictwo
Łowiectwo
Stroje
Sztuka ludowla

pokarmu

,

.

i

~,
f

{

t
..~

i
.j

I

Muzeum w Białymstoku, podległe Muzeum Narodowemu w Warszawie,
mieści się w budynku zabytkowym z połowy XIX w. (były dom koniuszego),
odbudowanym w roku 1950. Powierzchnia sali wystawowej wynosi 145 m!.
Ilość ogólna zbiorów etnograficznych
wynosi łącznie 276 sztuk, w tym:
53
17
12
4
21
13
51
5
2
6
4
17
61

803

···.i.

ł
!

Muzeum nie prowadzi własnych badań terenowych.
W 1952 i 1953 r.
wystaw etnograficznych
nie było.
Wszystkie eksponaty
etnograficzne
są zinwentaryzowane
i skatalogowane.
Biblioteka zawiera zbiory z różnych dziedzin nauki. Stan ogólny wynosi
582 pozycje, w tym 56 tomów z zakresu etnografii
oraz 11 czasopism
bieżących, polskich.

Muzeum nie posiada archiwum i nie prowadzi prac naukowych. Obecnie
trwają prace nad przygotowaniem
działu etnograficznego
(dział tkactwa
regionalnego w historycznym
ujęciu) oraz nad wystawą sztuki ludowej
Białostocczyzny,
którą przygotowuje
się na X-lecie Wyzwolenia. Przy
organizowaniu
działu tkactwa kierowano się tym, iż region białostocki
jest żywym ośrodkiem tego rzemiosła, a w szczególności słynnych dywanów
"podwójnych" .
Muzeum posiada częściowo zorganizowaną
pracownię
fotograficzną;
pracowni konserwatorskiej
nie posiada.
W roku 1953 wszczęto w Muzeum akcję społeczno-oświatową.
Tematem
wygłaszanych odczytów były zagadnienia z dziedziny historii sztuki.
Muzeum w Białymstoku nie korzysta ze wszystkich lokali mieszczących
się w budynku, gdyż drugie piętro jest zajęte przez dwie instytucje, które
nie podlegają
Ministerstwu
Kultury
i Sztuki. Do dyspozycji Muzeum
jest tylko jedna sala wystawowa
na I piętrze, w której urządza się
wystawy czasowe.
W roku bieżącym, o ile zostaną odzyskane pomieszczenia na drugim
piętrze, poza działem tkactwa regionalnego
powstanie
dział archeologii
regionalnej.
Zofia Bawarska
24 V 1954 r.
MUZEUM W ŁOMZY
(ul. Gen. Świerczewskiego 18)
Muzeum mieści się naprzeciw parku Ludowego, w kamienicy czynszowej
na II piętrze.
Zajmuje ono dwie sale (I sala 6,5 m2 i II sala 66 m2) i przedpokój (4 m!):
Ze względu na szczupłość lokalu część klatki schodowej użyto do ekspozycji zbiorów.
Ilość okazów oryginalnych i modeli (własnych i depozytów) wynosi 1532.
Przedstawiają
się one następująco:
1. Zbieractwo
9
2. Łowiectwo
2
3. Rybołówstwo
9
4. Hodowla zwierząt (pasterstwo)
22
5. Bartnictwo
i pszczelnictwo
.
2
6. Rolnictwo
18
7. Przygotowywanie i przechowywanie pokarmów.
46
8. Obróbka drewna, kory, wici, słomy, trzciny itp.
40
9. Obróbka włókna, lnu, konopi, wełny .
14
10. Obróbka surowców zwierzęcych
(kości, rogu,
skór, włosia, szczeciny, wosku)
7
11. Obróbka gliny, kamieni, kruszców, np. bursztynu
(narzędzia,
warsztaty,
wyroby)
wraz
z ceramiką i wyrobami żelaznymi
435
il*

,.

)

�804

805
12.
13.
14.
15.
16.

17.
18.
19.
20.
21.

Odzież, strój, ozdoby (tkaniny)
Budownictwo
(oryginały i modele)
Sprzęty domowe
Transport
i komunikacja
Sztuka
ludowa
(rzeźba, drzeworyty,
obrazy
malowane
na szkle, zdobnictwo
w zakresie
tkactwa, hafty, koronki, wycinanki itp.)
Instrumenty
muzyczne .
Zabawkarstwo
.
Przedmioty
związane z obrzędami
zwyczajami (np. palmy, pisanki)
Przedmioty
magiczne
Miary, wagi
Razem:

Wszystkie zbiory pochodzą
1. Z woj. warszawskiego
2.
białostockiego
3.
"
olsztyńskiego,

z Polski:
.

146
36
32
15

569
14

]9
91
2

t
1

ralnym, popularnonaukowym,
jak również ideologicznym.
Ogólna liczba
pozycji wynosi 436. Spośród czasopism bieżących do roku 1950 prenumerowano "Życie Białostockie", do 195] roku miesięcznik "Meander" i "Literaturę
Radziecką"·
Możliwość rozwoju biblioteki w Muzeum w Łomży wyłoni się z chwilą
poszerzenia lokalu i dostarczenia
kredytów potrzebnych
na zakup odpowiednich książek.
Muzeum posiada:
1. Fotografie dotyczące życia ludu w liczbie
48
2. Rysunki
85
3. Mapy, druki, napisy
48
Razem:

4
1532
992

Na podstawie zbiorów i materiałów
muzealnych były kustosz Muzeum
dr Adam C h ę t n i k opracował publikacje pt.:
1. Muzeum
Północno~mazowieckie
w Łomży
("Kwartalnik
Muzealny",

I

1949);

484

gdańskiego

itp.
Razem:

2.

'56
1532

Z braku odpowiednich
środków
Muzeum w Łomży prowadzi
tylko
dorywczo badania terenowe. W związku z projektowaną
wystawą zi~lars.ką
w Łomźy, przy okazji przeprowadzone
są badania i wywiady w teJ dZI~dzinie w dorzeczu Narwi środkowej.
W oparciu
o zbiory i pracowmę
wecjalną
w Muzeum w Łomży są przeprowadzane
dalsze badania miejscowego bursztyniarstwa
(doc. dr A. C h ę t n i kl.
Od marca 1948 r. do listopada 1953 1'. otwarta była wystawa stała pt.
Kultura Materialna północno-wschodniego
Mazowsza, a od listopada 195.3 r.
wystawa stała pt. Kultura i Sztuka Kurpiowska.
W związku z powyzszą
wystawą przedstawiono
w krótkości: podłoże, na którym wyr?sła kultura
kurpiowska, opracowano zajęcia kurpiowskie oraz sztukę kurplOw~ką.
.
Wszystkie zbiory etnograficzne
(i inne) są wpisane do katalogow dZIałowych, które założono jako:
1. Katalogi działowe etnografii i sztuki ludowej
2.
ceramiki współczesnej
3."
wycinanek
4.
pisanek
5
bursztyniarstwa
(część).
~becn;~ przepr~~adza
się uzupełnienia powyższych katalogów, by zb~ory
etnograficzne
móc wpisywać do księgi inwentarzowej.
Zbiory bursztymarskis kończy się wpisywać do księgi inwentarzowej.
Biblioteka muzealna ma charakter
ogólny, specjalnych
działów nie
posiada. Obejmuje ona książki zarówno o charakterze
oświatowo-kultu-

181

1
1
!

j

O bursztynie

w Polsce

("Muzeum

Ziemi", 1951);

nad Narwiq
(Polskie Towarzystwo
Ludoznawcze 1952). Dalsze prace są w przygotowaniu.
P r a c e o r g a n i z a c y j n e M u z e u m. Po wyzwoleniu Polski grupa
obywateli miejscowych
zajęła się zbieraniem
w terenie eksponatów
dla
mającego powstać Muzeum w Łomży. W roku 1948 nastąpiło jego otwarcie.
Przy Muzeum zorganizowano
dział bursztyniarski,
jedyny tego rodzaju
w Polsce, urządzono pracownię bursztyniarską
dla celów naukowo-badawczych i magazyn cennych, a nie wykorzystanych
na wystawie zabytków.
W roku 1951 zorganizowano
miejscową wystawę bursztyniarską
przy
Muzeum Ziemi w Warszawie i opracowano szereg prac do druku z zakresu
bursztyniarstwa
(zob. publikacje). Ponadto Muzeum urządziło kilka wystaw
czasowych, jak:
1. Wystawę bursztyniarską
w 1949 r.
2. Wystawę tkactwa i strojów miejscowych
w 195'0 r.
3. Wystawę sztuki ludowej w 1951 r.
W końcu 1951 r. nastąpiła
zmiana ekspozycji
na wystawie
stałej~
a w końcu maja br. Muzeum zorganizowało Wystawę Oświatową w Powiatowym Domu Kultury w Łomży.
W ostatnich kilku miesiącach organizuje się na pobliskich wsiach pogadanki oświatowe z zakresu sztuki i kultury rodzimej. Wygłoszono dotąd
7 pogadanek.
P r a c e t e c h n i c z n o - k o n s e l' wat o r s k i e wykonuje się we własnym zakresie na podstawie wskazówek z pracy T. S e w e r y n a. Drobne
naprawy poszczególnych
zbiorów wykonuje
się sposobem gospodarczym,
'Niesieni
1954 r. w porozumieniu
z Pracownią
Konserwatorską
przy
3. Przemysł

i sztuka

bursztyniarska

�807

806
Muzeum Narodowym
w Warszawie ma być przeprowadzona
gruntowna
konserwacja zagrożonych eksponatów z drzewa.
P r a c e d y d a k t y c z n o - s p o ł e c z n e M u z e u m w Ł o mży.
Od
grudnia 1953 r. do czerwca 1954 r. wygłoszono w terenie dla młodzieży
i społeczeństwa miejscowego 7 pogadanek oświatowych pt. Matejko, wielki
malarz polski. Obecnie przygotowuje
się podobne pogadanki o M i c k i ew i c z u i S z o p e n i e. Nawiązuje
się również kontakt ze świetlicami
młodzieżowymi
w terenie, by między innymi przygotować z nimi "Kurpiowski wieczór pieśni, tańca i muzyki".
P rak t y k i m u z e a l n e. Od chwili zorganizowania
Muzeum odbywały się tu dla pracowników Muzeum lekcje praktyczne dotyczące organizacji wewnętrznej,
katalogowania,
kontroli, objaśnień
dla zwiedzających
oraz informacji
o zdobywaniu
brakujących
przedmiotów
i oznaczeniu
różnych eksponatów. Ponadto pracownikom
naukowym udostępniono magazyn eksponatów nie objętych ekspozycją stałą (z objaśnieniami
bardziej
szczegółowymi i pokazami omawianych przedmiotów).
Współpraca
Muzeum
w Łomży.
Muzeum
współpracowało:
1. z Towarzystwem
Naukowym Warszawskim
w dziedzinie badań naukowych na północnym Mazowszu; 2. z Polskim Towarzystwem Ludoznawczym
w Poznaniu w związku ze sztuką ludową, bursztyniarstwem
i strojami;
3. z Państwowym Muzeum Ziemi w Warszawie w zakresie obróbki bursztynów i geologii; 4. z Towarzystwem Naukowym Płockim w dziedzinie organizacji Muzeum Północno-mazowieckiego
w Łomży; 5. ze Związkiem Muzeów Polskich w Krakowie (sprawy szkód wojennych
w muzealnictwie
nadnarwiańskim)
w latach ubiegłych; 6. z Państwową Radą Ochrony Przyrody w Warszawie (artykuły i sprawozdania
terenowe w prasie dotyczące
ochrony przyrody, rezerwatów,
wizytacji itp.), przy Muzeum był Oddział
Ochrony Przyrody; 7. z Powiatową Biblioteką w Łomży w organizowaniu
wystawy oświatowej (w dniu 30 maja 1954 r.); 8. z Wydziałem Kultu.ry
i Sztuki przy Prezydium WRN w Białymstoku przy urządzaniu wystawy
sztuki ludowej woj. białostockiego (na dzień 22 lipca 1954 r.); 9. z Prezydium PRN w Łomży, Wydział Rolnictwa i CPL w Zambrowie w związku
z wystawą rolniczą (w organizowaniu
wystawy Wnętrza Chaty Kurpiowskiej w dniu 1 września 1954 r.).
T r u d n o ś c i i b rak i. Największą bolączką Muzeum jest brak odpowiedniego lokalu do wystawienia
i zmagazynowania
posiadanych
zbiorów. Poza tym brak też odpowiednich środków finansowych do uzupełnienia
w terenie zbiorów z zakresu kultury ludowej.
Dąż e n i a n a p r z y s z łoś ć. W związku z brakiem odpowiedniego
lokalu projektuje
się zbudowanie własnego gmachu muzealnego przy ul.
Rządowej w Łomży nad Narwią. Zanim powyższy projekt zostanie zrealizowany, ma być zbudowana stylowa chata kurpiowska, dawnego typu, dla
pomieszczenia stałej wystawy wnętrza
mieszkalnego
na Kurpiach
i dla

..!

umieszczenia
w niej wystaw dotyczących kultury kurpiowskiej.
Muzeum
w Łomży w dalszym ciągu powinno starać się przede wszystkim uzupełniać
zbiory z zakresu miejscowego bursztyniarstwa,
kultury i sztuki ludowej,
przyrody i archeologii zarówno z terenu kurpiowskiego, jak również z północno-wschodniego
Mazowsza.
Prócz zbiorów o charakterze
zabytkowym Muzeum powinno uzupełniać
zbiory
mające ścisły związek z miejscowym
przemysłem
i twórczością
ludową, z dziedziny tkactwa, snycerstwa,
bursztyniarstwa,
ceramiki itp.
Stałoby się to podstawą oparcia tutejszego przemysłu ludowego na miejscowych wzorach.
Łomża i jej okolice (a zwłaszcza Kurpie) są odpowiednim terenem do
powstania muzeum etnograficznego.
Należałoby gromadzić zabytki kultury
ludowej przede wszystkim na terenach sąsiadujących
z rodzimą Kurpiowszczyzną, np. W północnej części powiatów łomżyńskiego, kolneńskiego oraz
przasnyskiego
i makowskiego, ponieważ są to okolice pod tym względem
dotychczas mało badane.
Na terenie woj. białostockiego
w Nowogrodzie w roku 1926 powstało
muzeum na wolnym powietrzu, które zostało spalone w czasie ostatniej
wojny. Powyższy teren muzealny jest jednak pod stałą opieką, np. ocalałt&gt;
barcie zostały ogrodzone i czasowo zabezpieczone od uszkodzeń.
25 VI 54 r.

Jadwiga Krajewska

Woj. bydgoskie
MUZEVM W GRUDZIĄDZU
(ul. Gen. Świerczewskiego 28)

J

j
I

r

Zbiory Muzeum znajdują się we własnym dwupiętrowym gmachu wspólnie z Biblioteką Miejską. W roku 1956 ma nastąpić reorganizacja
całego
Muzeum i przeniesienie zbiorów do nowego, własnego gmachu w dawnych
zabudowaniach
poklasztornych
benedyktynek
przy ul. Mostowej.
Muzeum Państwowe w Grudziądzu posiada m. in. dział zbiorów etnograficznych w ilości 539 okazów oryginalnych,
wpisanych do katalogu. Dział
ten obejmuje następujące
tematy: 1. Łowiectwo - 10 okazów; 2. Rybołówstwo - 125; 3. Hodowla zwierząt - 3; 4. Bartnictwo i pszczelnictwo 15; 5. Rolnictwo - 19; 6. Przygotowywanie
i przechowywanie
pokarmu 15; 7. Obróbka drewna, kory, wici, słomy itp. - 64; 8. Obróbka włókna 48; 9. Obróbka surowców zwierzęcych - 5; 10. Sprzęty domowe - 72;
11 Odzież, strój, ozdoby - 38; 12. Sztuka ludowa i zdobnictwo w zakresie
tkactwa, garncarstwa,
kaflarstwa - 60; 13. Przedmioty związane z obrzędami - 7.
Kierownik
Muzeum prowadzi własne badania terenowe nad kulturą
materialną i duchową wsi na obszarze ziemi chełmińskiej.
W ostatnich latach zebrane narzędzia i sprzęty kultury ludowej umożliwiły urządzenie czterech wystaw czasowych o tematyce charakteryzującej

�809

808
rozwój i poziom gospodarki upośledzonych warstw ludu wiejskiego w okresie feudalizmu i kapitalizmu.
Prace inwentaryzacyjno-katalogowe
objęły wszystkie eksponaty. Należy
tylko uzupełnić pomiary i rysunki w kartotekach inwentarza.
Biblioteka Muzeum nie ma specjalnego charakteru. Ilość książek i czasopism dotyczących etnografii wynosi około 50 pozycji.
Archiwum Muzeum posiada około 100 negatywów i klisz cynkowych
z zakresu etnografii.
Na podstawie badań terenowych
i zgromadzonych
zbiorów kierownik
Muzeum Józef B ł a c h n i o opracował dwa przyczynki naukowopopularne:
a) Notatki
etnograficzne
powiatu
chełmińskiego
wydane w 1953 r. i b)
Ozdoby nadszczytowe
na ziemi chełmińskiej
i michalowskiej
(w maszynopisie).
Prace techniczno-konserwatorskie
prowadzi Muzeum w skromnym zakresie. Polegają one w szczególności na konserwacji przedmiotów zdrowych
i zaatakowanych
przez szkodniki już w chwili dostarczenia ich do Muzeum.
Do dezynfekcji posiada Muzeum specjalną skrzynię wodoszczelną, obitą
blachą cynkową. Do zabiegów stałych używa się ręcznego rozpylacza i pędzli
włosianych. Tr~dności wynikają z powodu braku środków do konserwacji
drzewa i tkanin.
Muzeum w Grudziądzu nie powinno zamykać się w ramach historii
miasta i powiatu. Również Dział Etnograficzny
i Archeologiczny
winien
rozwijać się. Jego zasięg geograficzny powinien Qgrankzyć się do ziemi
chełmińskiej, jako lokalnego zasięgu geograficznego.
Niezależnie od lokalnych zbiorów etnograficznych w Muzeum w Grudziądzu, w Toruniu - jako najpoważniejszym
ośrodku kulturalnym
na terenie
woj. bydgoskiego - winno powstać muzeum etnograficzne.
Na podstawie licznych wędrówek po ziemi chełmińskiej i dobrzyńskiej
można stwierdzić, że na terenie powiatów nowomiejskiego,
brodnickiego,
rypińskiego i lipnowskiego należy jak najszybciej zabezpieczać i gromadzić
zabytki kultury ludowej w przededniu ich całkowitego zniszczenia. Wydaje
mi się, że najbardziej zapomniana przez etnografów-muzeologów
jest właśnie
ziemia dobrzyńska, gdzie w niejednej przez wieki zacofanej kulturalnie wsi
zebrać by jeszcze można narzędzia i sprzęty kultury ludowej charakteryzujące poziom kultury i gospodarki ludu w okresie kapitalizmu.
12 I 1955 r.

Józef Blachnio

MUZEUM POMORSKIE
(Ratusz)
Dział Etnograficzny
w gmachu zabytkowego
1

Od 19;)6

t'.

nazwa

W TORUNIU

Muzeum Pomorskiego 1 w Toruniu
mieści się
Ratusza na Starym Rynku. W 8 salach II-go piętra

brzmi:

:i\1.uzeurn

\\.

Toruniu.

znajdują się wystawy, zaś w 2-ch pokojach pracownie kustosza, adiunkta,
asystenta i laboranta. W pokojach tych mieści się. także biblioteka Działu
oraz szafy i regały ze zmagazynowanymi
obiektami.
Zbiory Działu Etnograficznego
liczą ogółem 3 986 obiektów własnych
i depozytowych zebranych w terenie po roku 1945. Została do nich włączona
nieznaczna ilość (ok. 150) przedmiotów ze zbiorów przedwojennych
Muzeum
Miejskiego w Toruniu.
Ilościowy stan zbiorów w poszczególnych działach w dniu 22 grudnia
1954 r. przedstawia się następująco:

."

.{

.~.
t·
(

f

r

•

",II

i

1
"~
i

1. Zbieractwo
2. Łowiectwo
3. Rybołówstwo
4. Hodowla zwierząt
5. Bartnictwo i pszczelnictwo
6. Rolnictwo
7. Przechowywanie
i przygotowywanie
8. Obróbka drewna, kory, wici, słomy,
9. Obróbka włókna (lnu, konopi, wełny
10. Obróbka surowców zwierzęcych
11. Obróbka gliny, kamieni
kruszców
12. Obróbka metali
13. Farbiarstwo
14. Odzież, strój i ozdoby
15. Budownictwo
16. Sprzęty. domowe
17. Transport i komunikacja
18. Sztuka ludowa
19. Instrumenty
muzyczne
20. Zabawkarstwo
21. Przedmioty związane z obrzędami
22. Miary, znaki własnościowe, godła
23. Lecznictwo
24. Różne

pokarmu
trzciny itp. .
itd.)

zwyczajami

4
32
995
61
41
142
159
204
133
49
386
35
23
213
34
121
60
843
54
210
133
38
8
8

Z b i e r a c t w o jest najmniejszym działem - liczy zaledwie kilka czerpaków do zbierania jagód. W dziale ł o w i e c t waznajdują
się pułapki
i żelaza na myszy, szczury, lisy, tchórze oraz sidła na kuropatwy, wróble,
mewy i inne ptactwo wodne.
Najbogatszy ilościowo i jakościowo jest dział r y b o łów s t w a. Posiada
on śródlądowe i morskie narzędzia łowu, sprzęty pomocnicze oraz cenną
kolekcję ości rybich zebranych
z terenu
całej Polski i opracowanych
Y'.C\ukowo.
Z zakresu t

l'

anspor tu wodnego -

czółna dłubane

z jednego pnia.

�810

811

H o d o w l a z w i e r z ą t posiada imponującej wielkości koryto dłubane
w jednym pniu, stołki pasterskie, kij z brzękadłami, kołatki dla krów i inne.
W dziale b a r t n i c t w a i p s z c z e l n i c t waznajdują
się prymitywne
ule kłodowe, stojaki i leżaki oraz ule słomiane.
Z zakresu r o l n i c t wado bardziej interesujących obiektów należą drewniane radła ramowate, radło rylcowe, sochy dwupolicowe, brona laskowa
oraz różne typy cepów.
Dział p r z e c h o w y wan i a i p r z y g o t o w y wan i a p o kar ID u
posiada beczki słomiane do zboża plecione techniką wałeczkowo-spiralną,
dwa rodzaje żaren, stępy ręczne i nożne itp.
W zakresie o b rób k i w ł ó k n a posiada czynne krosna, na których
demonstrowano tkanie dla grup zwiedzających i wycieczek.
Z działu o b rób k i s u r o w c Ó w z w i e r z ę c y c h zasługują na wymienienie rożki do wyrobu kiełbas, tabakierki z rogu i in.
Z zakresu o d z i e ż y i s t r o j u l u d o w e g o wystawiono przede wszystkim zabytki pochodzące z terenu Kujaw, Kaszub, Pałuk i Warmii. Część
zbiorów jest zmagazynowana.
B u d o w n i c t w o reprezentowane
jest przez ozdoby szczytowe i nadrzwiowe, zawiasy ozdobne oraz zdobione drzwi drewniane od chat nabijane
dużymi gwoździami i in.
S p r z ę t y d o m o we w przeważającej ilości są zmagazynowane. Znajduje się wśród nich kilkanaście
malowanych
skrzyń kujawskich
i parę
kaszubskich oraz jedna z Ziemi Chełmińskiej, tzw. "miśniki" kaszubskie,
stół kujawski na krzyżakach i in.
Z zakresu t r a n s p o r t u na większą uwagę zasługują ramowate jarzma
na woły i krowy, podwójne i pojedyncze, jarzmo przyrożne, duha, wóz na
drewnianych osiach jednołącznikowy, włók ramowaty i in.
S z t u k a l u d o w a północnej Polski jest reprezentowana
przez rzeźbę
figuralną w drzewie i glinie, malarstwo ludowe na szkle (1 obiekt) i płótnie
(1 obiekt), malarstwo na drzewie (malowane skrzynie i szafy), pająki ze
słomy, wycinanki, tkaniny, hafty, zdobione przedmioty użytku domowego,
ceramikę oraz przez wystawione w tym dziale przedmioty obrzędowe, jak
szopki, pisanki, pieczywo obrzędowe itp.
I n s t r u m e n t y m u z y c z n e zawierają skromną kolekcję samograjów,
jak np. kołatki, instrumentów dętych, jak np. fujarki, dudki i trąby pasterskie, strunowych, jak np. skrzypki wiejskiej roboty, cymbały oraz kaszubski "brombas" i in.
Z a b a w kar s t w o obejmuje głównie zabawki wykonane rękoma dzieci,
jak np. lalki, okręciki, łódeczki, traktor, samoloty i in. oraz zabawki wykonane przez starszych dla dzieci, do których między innymi można zaliczyć
różne wyroby z ciasta niegdyś mające charakter magiczno-obrzędowy,
dziś
służące dzieciom już jedynie do zabawy. Na uwagę zasługuje
również
zabawka kaszubska "tracze".

,I
1

•
l

I
'1

oj
I

Z P r z e d m i o t ó w z w i ą z a n y c h z o b r z ę d a m i i z w Yc z aj a m i wymienić należałoby maszkary obrzędowe, jak: koń, bocian, koza,
baran, turoń, niedźwiedź i in., poza tym szopki, stroje Trzech Króli, słomianą
babę żniwną oraz pisanki i inne przedmioty wymienione w dziale sztuki
ludowej.
Wśród przedmiotów
z zakresu
z w y c z a j ó w p r a w n o - s p o ł e c zn y c h należy wymienić laski sołtysie oraz liczne pływaki i inne przedmioty
zaopatrzone w tzw. merki rybackie.
Z zakresu l e c z n i c t waludowego
charakterystyczna
dla terenu wybrzeża morskiego jest skóra węgorza służąca do bandażowania złamanej lub
zwichniętej ręki.
Omawiane
obiekty
pochodzą głównie z obszaru północnej
Polski,
a w szczególności z woj. bydgoskiego, gdańskiego, olsztyńskiego
i białostockiego. Przedmioty nie pochodzące z północnej Polski dotyczą rybołówstwa, a w szczególności ości do kłucia ryb.
Ogólna ilość obiektów
przypadająca
na poszczególne województwa
wynosi:
województwo

bydgoskie
gdańskie
ols'ztyńskie
białostockie
warszawskie
lubelskie
.
rzeszowskie
kieleckie

obiekty

1 890
856
492
316
96
11
6
31

województwo

k'rakowskie
łódzkie
stalinogrodzkie
wrocławskie.
poznańskie
zielonogórskie
koszalińskie.
szczecińskie

obiekty

26
23
6
13
14
14
29
9

Ogółem 3832 obiekty. Z innych krajów słowiańskich Dział Etnograficzny
posiada 149 obiektów, zaś z niesłowiańskich - 5. Ogólna liczba wszystkich
obiektów nie licząc inwentarza wymiennego i modeli wynosi3 986 przedmiotów.
Obiekty z krajów pozaeuropejskich
w liczbie ponad 300 zostały przekazane do Muzeum Kultur Ludowych w Młocinach.
W związku z zakupami obiektów Dział Etnograficzny prowadził dorywczo
badania terenowe do roku 1950. W latach 1950-1954 z powodu braku środków musiał ograniczyć je do nielicznych wyjazdów. Jednakże pracownicy
Działu Etnograficznego
brali udział w planowych
badaniach
terenowych
z ramienia PTL, a następnie IHKM PAN dla PAE na terenie Kujaw,
Kaszub, Mazur i Warmii. Najdłuższe badania przeprowadzone
zostały na
t'2renie Kujaw. Dotyczyły one kultury materialnej
(w szczególności rolnictwa) oraz sztuki ludowej.
W grudniu 1953 roku zreorganizowano w Dziale Etnograficznym dotychczasowe wystawy stałe. Zostały one, o ile to było możliwe, opracowane.
z uwzględnieniem podłoża €'Konomiczno-społecznego oraz rozwoju nie tylko

�813

812
poszczególnych narzędzi, lecz także form gospodarki człowieka od czasó~:
najdawniejszych
aż do współC'zesnych. Podkreślają
one wzrost produkc]l
uwarunkowany
przez rozwój narzędzi oraz najnowsze zdobycze cywilizacji.
Wprowadzenie
do wystawy
stanowią
napisy
informujące
o współczesnym stanie kultury ludowej, mapa zasięgu zbiorów, na której są umieszczone dane liczbowe odnoszące się do ilości zgromadzonych
obiektów
z danego powiatu, mapa muzeów i dzialów etnograficznych
w Polsce oraz
mapa grup etnograficznych
według J. S. Bystronia. W tym samym małym
hallu mieszczą się działy: zbieractwo, łowiectwo, bartnictwo i pszczelnictwo
oraz hodowla zwierząt. Dział bartnictwa i pszczelnictwa podają na wystawie niektóre
dane dotyczące
bartnictwa
toruńskiego
na przestrzeni
XV-XIX
w. oraz wiadomości o prawie bartnym.
Dalszą niedużą salkę zajmuje p l e c i o n kar s t w o i t k a c t w o, zaś
w największej
i najpiękniejszej
sali mieści się naj bogatszy dział r y b 0łów s t w a, który daje przegląd różnych form narzędzi do połowu ryb,
począwszy od najprymitywniejszych
z uwzględnieniem
sprzętów i narzędzi
pomocniczych.
W następnej
niedużej salce w 4 oszklonych
szafach umieszczone
są
manekiny ze strojami, wśród których znajdują się 2 żeńskie stroje kujawskie (jeden z nich ślubny), 1 męski strój kujawski, 2 żeńskie stroje pałuckie,
strój kurpiowski z pow. Ostrołęka oraz strój opoczyński używany na Pomorzu przez przesiedleńców z pow. Opoczno.
Poza tym w jednej z mniejszych szafek mieści się kolekcja czepców kujawskich, a w drugiej - warmińskich, zaś w gablotce umieszczone są czepce
pałuckie.
W ostatniej dużej sali znajduje się wystawa s z t u k i l u d o w e j p ó łnocnej
Polski.
Prace inwentaryzacyjno-katalogowe
prowadzone są na bieżąco, jedynie
przedmiotowy
katalog naukowy
posiada jeszcze spore braki w postaci
niepełnych opisów obiektów. Prace polegają na wpisywaniu
obiektów do
księgi akcesyjnej, inwentarza
głównego, przedmiotowego
katalogu naukowego, katalogu
geograficznego,
topograficznego
i magazynowego
oraz
na metryki magazynowe.
Biblioteka Działu ma charakter
specjalny. Zawiera ona dzieła głównie
z zakresu etnografii i etnologii oraz historii kultury. Posiada niewielką ilość
przeważnie niekompletnych
czasopism skandynawskich,
jugosłowiańskich,
czeskich, bułgarskich,
węgierskich,
angielskich,
szwajcarskich,
duńskich
i kalifornijskich.
Ogólna ilość tomów książek i czasopism własnych wynosi
ponad 1304, zaś depozytowych - 399.
Z czasopism bieżących polskich w danej chwili Dział prenumeruje "Polską
Sztukę Ludową", "Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej"
oraz "Wiedzę
Życie".
Z cZ8sopism zagranicznych
Dział otrzymuje
drogą darów następujące

czasopisma:
"Heimatschutz",
"Heimatwerk"
l
"Heimatleben",
"Jahrbuch
des bernischen historischen Museums in Bern" - ze Szwajcarii; "Bulletin
des MU3ees Royaux D'Art et D'Histoire" i Bericht iiber das Basler Museum
fUr Volkerkunde und Schweizerische Museum fUr Volkskunde - z Belgii;
"studia Fennic.a" - z Finlandii; "Nationalmuseets
Skrifter" i "Nationalrnuseets etnografiske
SamIing" - z Danii oraz "Anthropological
Records"
i "Folklore Studies" - z Kalifornii.
Archiwum posiada 705 negatywów, 1319 odbitek fotograficznych, 808 rysunków i 276 klisz cynkowych. Zapisy dokumentacyjne
z badań terenowych
znajdują się na razie w rękopisach w teczkach. Szczupłość personelu Działu
i nawał prac bieżących nie pozwolił dotychczas na przepisanie
ich i posegregowanie w odpowiednich kartotekach.
Dział Etnograficzny
prowadzi
stałą i systematyczną
pracę naukową.
W ciągu lat 1952-1954 wyszły z druku:
Dr

M.

Gospodarka

{',

Z n a m ie
i

l'

obyczaje

o w s k a - P l' li f f e l' o w a,
ludowe
w wydawnictwie

Kultura

"Warmia

oraz
i Mazury"

ludowa

Poznal1 1953.
Poza tym została przygotowana
do druku przez Dr M. Znamierowską1-' l' ii f f e r o w ą duża praca pt. Rybackie
narzędzia
kolne
oraz artykuł
pt Kla'ra Prillowa rzeźbiarka ludowa Paluk. Pol. Szt. Lud. 1954. Nr 1.
Przesłano też do druku artykuły popularnonaukowe
mgr Marii Polakiewiczówny i mgr Kaliny Antonowiczowej
do mającego się ukazać popularnego pisma ludoznawczego.
W zakresie prac organizacyjnych
kustosz Działu przy pomocy adiunkta
i asystenta prowadzi stałą akcję opieki nad artystami
ludowymi pośrednicząc w wystawach
ich prac, konkursach,
staraniach
o zasiłki, nagrody,
materiał etc. W związku z tą akcją nawiązana jest stała współpraca Działu
z szeregiem wojewódzkich instytucji społecznych i kulturalnych
oraz z odnośnymi komórkami Ministerstwa Kultury i Sztllki.
Prace
techniczno-konserwatorskie
Dział Etnograficzny
prowadzi
we
.własnym zakresie. Dotychczasowa konserwacja
obiektów polegała głównie
na zabezpieczeniu tkanin przed molami za pomocą różnych środków dezynfekcyjnych,
wietrzenia
itd. oraz na oczyszczaniu przedmiotów
żelaznych
przy pomocy nafty. Obiekty z ciasta konserwowano przy pomocy zanurzania
ich w rozpuszczonej parafinie.
Niektóre prace introligatorskie
i stolarskie wykonywane są również we
własnym zakresie.
Dział Etnograficzny
rozpoczyna też przeprowadzanie
dezynfekcji obiektow drewnianych i tkanin przy pomocy dwusiarczku węgla.
W 1954/55 r. wszyscy pracownicy Działu chodzili na wykłady UMK z zakresu konserwacji muzealnej biorąc udział w dyskusjach dotyczących aktualnych problemów.

�815

814
Cały personel Działu Etnograficznego bierze czynny udział w pracach dydaktyczno-społecznych
wygłaszając odczyty i pogadanki w zakładach pra~y,
szkołach
PGR-ach itp. Tematyka
odczytów obejmuje przede wszystkIm
kulturę 'ludOWą terenów leżących w zasięgu działalności Działu, .jak .też
zagadnienia gromadzenia
i ochrony zabytków. Pracownicy naukowI DZIału
udzielają konsultacji w zakresie prac 'naukowych i dydaktyczno-społecznych.
Praktyki muzealne odbywają się w Dziale pod kierunkiem kustosza przy
współudziale
adiunkta
i asystenta. W latach 1952-1954 praktykę
odbyło
6 studentów z Wydz. Sztuk Pięknych poza tym pracownik S. O. Muzeum
podopiecznego w Grudziądzu,
magister
historii,
przebywał
na praktyce
w Dziale Etnograficznym
około pół roku.
Najbardziej ścisłą współpracę prowadzi Dział Etnograficzny
z Oddziałem
Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego w Toruniu oraz z Zesp~łem Etn~graficznym IHKM PAN w Toruniu. Cały personel naukowy DZIału nalezy
do zarządu Oddz. PTL i bierze czynny udział w jego pracach oraz w, pracach Polskiego Towarzystwa
Archeologicznego,
VI skład Zarządu
ktorego
wchodzą kustosz i adiunkt.
Dość regularnie (mniej więcej raz na miesiąc) odbywają się posiedzenia
naukowe Działu Etnograficznego
z Oddziałem Toruńskim PTL, na których
wygłaszane są referaty i prowadzone dyskusje na tematy związane z badaniami terenowymi, pracami muzealnymi etc.
Wszyscy pracownicy Działu Etnograficznego
współpracują
z IHKM PAN
w zakresie PAE (zob. badania terenowe). Również bliska współpraca łączy
Dział z Pomorskim
Towarzystwem
Muzycznym w zakresie popularyzacji
muzyki.
Trudności i braki Działu przedstawiają
się następująco:
a) Zbyt szczupły personel naukowy liczący 3 osoby (kustosz, adiunkt
i asystent) ma duże trudności w podołaniu pracy zakrojonej na szerszą skalę
w związku z dużym zasięgiem działalności Działu. Na skutek t:go prace
dotyczące dokumentacji
zbiorów posuwają się zbyt wolno oraz me zawsze
pracownicy Działu mogą należycie sprostać zapotrzebowaniom
społecznym.
b) Dotkliwie również dawał się odczuć dotychczasowy
brak funduszów
na penetrację
terenu, badania oraz kompletowanie
zbiorów, ~zięki cz:m~
zabytki bezpowrotnie giną na terenie już tak ubogim w przedmlOty rodZImeJ
kultury ludowej. Uniemożliwia to także zaopatrzenie się Działu w potrzebną
aparaturę pomocniczą·
c) Niemniej dotkliwą bolączką Działu jest ciasny lokal n~e po.z:",a.laj.ący
na wystawienie niektórych zmagazynowanych
zbiorów, co umemozl1wla Ilustrację całokształtu
kultury ludowej oraz nie pozwala na ~łaściw~. urz,ą~
dzenie magazynów.
W konsekwencji
zmniejsza
to znaczme mozl1~OSCl
usługowe Działu i jego rolę społeczną. Z tej samej przyczyny utr~dmon~
jest praca naulwwych pracowników, którzy nie mając oso~nych ~omleszczen
zmuszeni są pełnić swe obowiązki w tym samym pokOJU, gdzIe laborant

t
l

..•!

prowadzi prace konserwatorskie,
introligatorskie
i in. oraz gdzie interesanci
korzystają ze zbiorów, biblioteki, archiwum etc.
Dążenia na przyszłość. Dział Etnograficzny
specjalizuje się w kierunku
gromadzenia
zabytków kultury materialnej
grup etnicznych znajdujących
się na terenie woj. bydgoskiego i gdańskiego, w szczególności poświęcając
uwagę rybołówstwu i rolnictwu.
W zakresie sztuki ludowej położony jest nacisk na gromadzenie zabytków
i współczesnych
dzieł twórców ludowych
z terenu
tych samych grup
etnicznych. Inne tereny reprezentowane
są słabiej.
W związku z rozwojem
Torunia jako ośrodka nauki i sztuki oraz
w związku ze społecznymi potrzebami terenu wskazane byłoby, aby powstało
tu Muzeum Etnograficzne, które prowadziłoby planowe badania uwzględniające potrzeby terenu, na którym giną bezpowrotnie ostatnie ślady rodzimej
kultury.
'W Toruniu była już poruszana sprawa utworzenia muzeum na wolnym
powietrzu w projektowanym
parku narodowym nad Wisłą. Podobny projekt
dotyczył również Kruszwicy nad Gopłem, lecz oba te projekty nie zostały
zrealizowane.
22 XII 1954 r.
Kalina Antonowiczowa
MUZEUM

..

KUJAWSKIE
WE WŁOCŁAWKU
(ul. Słowackiego la)

W Toruniu była już poruszana sprawa utworzenia muzeum na wolnym
powietrzu w projektowanym
parku narodowym nad Wisłą. Podobny projekt
z€um Krajoznawczego. Zbiory etnograficzne zajmują w nim przestrzeń około
90 m2 w salkach wystawy stałej i około 16 m2 w magazynach.
Muzeum
posiada centralne ogrzewanie, okna wychodzą na północ. Sąsiednia strona
ulicy Słowackiego la, tj. naprzeciw Muzeum, zabudowana
czerwoną cegłą
i oświetlona od południa daje bardzo przykre refleksy na zbiory, wobec
czego okna są przesłaniane
białą kalką. Oświetlenie elektryczne
jest niewystarczające.
Podłogi z prasowanego
cementu pozwalają na dobre utrzymanie czystości przy małym wkładzie pracy.
Gromadzenie okazów etnograficznych
rozpoczęto w 1945 roku. Dawniejsze
zbiory Muzeum Krajoznawczego
były w czasie okupacji wywiezione
do
Poznania i tam spłonęły. Obecnie Muzeum Kujawskie
liczy 382 okazy,
w czym jest 369 oryginalnych, a 13 modeli. Wszystkie pochodzą z regionu
Kujaw. Większe kolekcje stanowią:
odzież, sprzęty domowe oraz sztuka
(rzeźba, haft i garncarstwo).
Muzeum Kujawskie
nie prowadzi badań terenowych, którymi zajmuje
się Muzeum Pomorskie w Toruniu. Prace Muzeum Kujawskiego
w tym
zakresie ograniczają
się do zbierania
przypadkowych
informacji,
które
Wpi5ujemy celem przekazania
ich pracownikom
naukowym
opracowują·cYm Kujawy. Obejmujemy obszar całych Kujaw, a więc powiaty: włocław-

�81'1

816
ski, aleksandrowski,
inowrocławski
oraz obszar w promieniu ok. 15 km od
Włocławka, po drugiej stronie Wisły, w powIecIe lipnowskim.
_
W latach 1952-53 raz do roku była reorganizowana
ekspozycja w związku z nowymi nabytkami.
Ogólna jej koncepcja stawia sobie za zadanie
zobrazowanie
wnętrza mieszkalnego,
pokazanie
ginącego stroju
i dawnej oraz współczesnej
sztuki ludowej.
Rozwiązania
ekspozycji
nie są
jeszcze ostateczne, ponieważ zbiór okazów wymaga wielu uzupełnień.
Muzeum prowadzi
księgę inwentarzową
Działu Etnograficznego
oraz
kartotekę magazynową.
Katalogii działowe nie są jeszcze wprowadzone.
Biblioteka Muzeum Kujawskiego
posiada w Dziale Etnograficznym
zaledwie 40 pozycji. Prenumerujemy
"Sztukę Ludową"· Możliwości rozwojowe
w tym zakresie są ograniczone przez kredyty.
Mimo tak małego księgozbioru
rocznie kilkadziesiąt
osób korzysta
z materiałów
w nim zawartych. Są to artyści plastycy, zawodowi i amatorzy, malarze
pokojowi,
świetlicowi
pracownicy,
kierownicy
teatrów
amatorskich, nauczyciele itp. Archiwum nasze to księga alfabetyczna, w której notujemy wszelkie dane dotyczące kultury ludowej na Kujawach, adresy
twórców, posiadaczy strojów, sprzętów itp. Zbiór fotografii liczy około 200
pozycji. Prowadzi się tylko inwentarz fotograficzny, a brak jeszcze katalogu
ciziałowego. Zebraliśmy kolekcje rysunkowe zakończeń szczytów dachowych,
klamek i zawiasów, krzyżów drewnianych,
haftów na czepcach, liczące po
10-15
sztuk. Klisz cynkowych pozostałych po wydaniu katalogu do wy··
stawy czasowej Sztuka Ludowa na Kujawach
urządzanej
w roku 1949
w Muzeum Kujawskim - 11 sztuk.
Dotychczas nie ogłaszano żadnych publikacji dotyczących zbiorów. Jedynie wydano katalog z przedmową do wyżej wymienionej wystawy czasowej.
Po założeniu działowej księgi inwentarzowej
i kartoteki
magazynowej
projektujemy
opracowanie katalogu zbiorów stałych.
Większe prace techniczno-konserwatorskie
dla Muzeum Kujawskiego
wykonują fachov·jcy z tytułu prac zleconych. We własnym zakresie prowadzimy tylko drobne klejenia, czyszczenia i prania. Muzeum posiada małą
pracownię wyposa7.oną w prymitywne środki techniczne i chemiczne, kleje,
kartony, papiery itp. Posługujemy się w pracy publikacjami
prof. Seweryna
dotyczącymi konserwacji okazów etnograficznych.
Z zakresu prac oświatowych organizowaliśmy
odczyty o sztuce ludowej
i o strojach na Kujawach. wygłaszała
je mgr Halina Mikułowska z Torunia. Odczyty te były połączone z pokazami zbiorów czasowo wystawianych celem powiększenia frekwencji słuchaczy.
Muzeum współpracuje
z Działem Etnograficznym
Muzeum pomorskiego
w Toruniu, z Muzeum Kultur Ludowych w Młocinach, z CPLiA we Włocławku, Toruniu i Sopocie, z Klubem Zw. Naucz. polskiego we Włocławku,
z Domem Kultury Zakładów Celulozowych we Włocławku, z grupą kujawską artystów plastyków, z Kołem Plastyków Amatorów itd.

i

Trudności, jakie mamy w dziale etnografii, są bolączkami całego Muzeum
Kujawskiego; są to: zbyt ciasny lokal i brak systematycznej
pracy etnografa
w terenie. która by zapewniała dopełnienie zbiorów. a także utrzymywani'~
bliższych kontaktów z przekształcającą
się wsią polską w dobie współczesneJ.
Przy obecnym małym składzie osobowym możemy liczyć tylko na pomoc
z Muzeum Toruńskiego, szczególnie gdy samo skompletuje dział kujawski.
W Mu~eur.n we Włocławku będziemy dążyć do możliwie najpełniejszego
przedstawlema
obrazu życia człowieka na Kujawach,
uwzględniając
jego
gospodarstwo, strój i sztukę.
Muzeum Etnograficzne
w zakresie szerszym powinno powstać w mieście uniwersyteckim,
dla województwa pomorskiego jedynie Toruń posiad::!
odpowiednie warunki pracy.
Zabytki kultury ludowej dotychczas jeszcze spotykamy licznie w powiatach aleksandrowskim,
włocławskim
i kolskim. W zwiazku ze zmianami
ustrojowymi.
ideologicznymi
i kulturalnymi
zanikają o~e i są niszczone
pr.zez jednostki ..nieuś~iadomione.
Do zbierania ich w terenie należy natych~
mIast przy~tąplc. Pe":l~n dobrobyt, w jakim obecnie wieś się znajduje, pozwala bOWIem ludnoscl na zakupy nowych mebli, obrazów itd. Widzimy to
we wszystkie dni targowe we Włocławku.
H. Królikowska

15 XII
Woj.

'\

1954 r.

gdańskie

MUZEUM POMORSKIE W GDAŃSKU
(uJ. Rzeźnicka 35)
" Muzeum Pomorskie w Gdańsku posiada około 150 eksponatów etnogra~I~znych :zęśc~owo zdeponowanych
w kilku miejscach w Gdańsku, częSCIOWOzas złozonych w Muzeum w Kartuzach. Składają się na nie meble
ludow~, .sprzęty, ok.azy z dziedziny pszczelnictwa, rybactwa, plecionkarstwa,
ceramIkI, tkactwa Itp. Tworzą one zaczątek przyszłego Działu Etnograficznego, który będzie pomieszczony w odbudowującym
się skrzydle omachu
Muzeum Gdańskiego.
to
Muze~m Pomorskie w Gdańsku
riie posiada niestety kustosza Działu
EtnografIcznego. Stanowisko to winno być obsadzone przez doświadczonego
etnografa-muzeologa,
który by umiejętnie pokierował działem i służył fach0:-vą ~omoc~ Muzeum w K~rtuz~ch i Kwidzynie. Etnografa domagają się
takze wzrastające
na Wybrzezu osrodki twórczości artystycznej
opartej na
wzorach ludowych.
.
.
Luty, 1952 r.
Longin Mulic/d
Muzeum
na
Muzeum Pomorskie

wolnym
w Gdańsku

powietrzu
Oddział Wdzydze

W 1906 1'. natchniony wzorami skandynawskimi,
dal' Gu'go\\,'-ki
zalo'z~·I \\' La l'mplOnej p1'7.ez niego
'.~.
.l:~ "Luci",

&lt;-.

XLII

nauczyciel ludowy Izv·.,
chacie l'vIuzet;m
Wiejskie

�818

819

we Wdzydzach. Muzeum to zaopatrzył nie tylko we wszystkie autentyczne
sprzęty, ale zgromadził także wiele cennych okazów ginącej kaszubskiej
kultury ludowej. Poza tym stworzył przy Muzeum żywy ośrodek przemysłu
domowego, dającego zarobek licznym, biednym chałupnikom
kaszubskim.
Po odzyskaniu niepodległości po I wojnie światowej było Muzeum Wdzydzkie pierwszym tego rodzaju muzeum wiejskim w Polsce. Mimo nie sprzyjających warunków materialnych
i znacznych wydatków związanych z utrzymaniem muzeum i organizacją przemysłu ludowego na znaczniejszą skalę
placówka utrzymała się do 1932 r. W tym bowiem roku Muzeum spaliło
się doszczętnie od iskry, którą przeniósł wiatr z sąsiedniej palącej się chałupy wieśniaczej.
Dzięki niestrudzonym
wysiłkom Gulgowskiego i jego żony malarki odbudowano muzeum na nowo w 1936 r., a na malowniczym wzgórzu obok
muzeum założono ładny park z widokiem na jezioro. W roku 1948 spadkobiercy Gulgowskich przekazali
Muzeum Skarbowi
Państwa.
Od chwili
upaństwowienia
muzeów, tj. od 1950 r., Muzeum Wdzydzkie stało się oddziałem Okręgowego Muzeum Pomorskiego
w Gdańsku.
Na przełomie
lat 1953/1954 Muzeum Okręgowe postawiło naprzeciw
istniejącej
chat ymuzeum drugą, mniejszą chałupę rybacką przeniesioną z Wdzydz Tucholskich, pow. Chojnice. Wymienioną chatę pozyskano dzięki zapobiegliwości
i pomocy konserwatora
zabytków okręgu bydgoskiego. Posiada ona narożny
podcień słupowy i przedstawia
rozwojowo
młodszy
okaz drewnianego
budownictwa
kaszubskiego:
pierwsza bowiem chata ma "wystawek" podcieniony wzdłuż całego szczytu, tzw. "checz z wystowciem". W ten sposób
oryginalne Muzeum Wdzydzkie sldada się obecnie z ładnego dwuchałupowego zespołu zabytkowego.
Dawniejsza chata została po odbudowaniu
zaopatrzona
w znacznie
skromniejsze urządzenie, aniżeli miała przed pożarem, a zniszczenia wojenne
i tu pozostawiły
swój ślad. Obecnie razi specjalnie
podworska
szafa
mieszcząca się w izbie kaszubskiej,
którą z biegiem czasu zastąpi się
autentyczną
szafą ludową, a także brak oryginalnych
obrazów ludowych
i niektórych
drobnych
sprzętów
uzupełniających
całość wyposażenia.
Według istniejącego
projektu
dawniejsza
chata
będzie reprezentowała
wnętrze mieszkania chłopskiego, a nowopostawiona
rybackiego.
Oddział Wdzydze posIada ogółem ok. 80 eksponatów
zinwentaryzowanych i skatalogowanych.
Wszystkie, z wyjątkiem kilku, stanowią oryginalne wyposażenie wieśniaczej chaty kaszubskiej.
Gorliwym opiekunem miejscowego Muzeum jest woźny, Kaszuba Wiktor
Grulkowski, który ma do pomocy sprzątaczkę. Czysto utrzymane Muzeum,
leżące na węzłowym szlaku turystyki
wodnej, stanowi dla licznych wycieczek atrakcyjny,
godny zwiedzenia zabytek dawniejszego budowniciwa
kaszubskiego, będący zarazem miłym punktem wypoczynkowym.
Luty, 1952 r.

Longin

Malicki

MUZEUM KASZUBSKIE W KARTUZACH
(ul. Kościerska nr 1)
.Muzeum istnieje
kalny o kubaturze

dopiero od roku 1947 Z'
.
.
sal 952 m3•
.'
haJ.muJe piętrowy budynek mieszpOWIerzc ma sal wyst
.
274 m-o W sumie mamy tu 590 ekspo
t'
awowych
wynosI
na ow, w tym przedmiotów z zakresu:
o

'

zbieractwa
łowiectwa
hodowli zwierząt
rybołówstwa
bartnictwa
i Pszczelnictwa
rolnictwa
.
przygotowywania
l' przec h owywania pokarmu
obróbki drzewa
obróbki włókna
obróbki rogu .
obróbki gliny .
obróbki bursztynu ,
farbiarstwa
odzieży, strojów ludowych
ozdób
budownictwa
sprzętów domowych
.
transportu
i komunikacji
rzeźby
'..
obrazów malowanych na szkle
garncarstwa
kaflarstwa
haftów, w tym 12 czepców zabytkowych
ratownictwa
.
lecznictwa ludowego
Poza tym:
instrumenty
muzyczne
miary
przedmioty

związane

z kulturą

obyczajową

5
40
5

23
25
30
38
28
37
3
7

15
45
15
15
10
90
15
25
3
3

} inne

4
4

30
Okazy pochodzą z pow. kartuskie ok"
,
Z.ostały one zabrane
.,
g,
osclersklego
i wejherowskiego,
przez muzeum nadzorujące
t' M
w Gdańsku. Muzeum t t '
"
J.
uzeum Pomorskie
ków w terenie i rejestr~c~~szc:~rzeP.r0wa:za
obecnie inwentaryzację
zabytPOza wystawą stał
w
. upmczyc
warsztatów sztuki ludowej.
sztuki ludowej In
ą
m.aJu :ok~ ubiegłego
urządzono
tu wystawe
t
.
wen aryzacJę
zblOrow prowad . .
.
posiada także własną b'bl' t k'
Zl Się na bieżąco. Muzeum
.
l 10 e ę liczącą 380 t
.
Pisma. ,iak: ..Nowa Ku'tura"
:.
omow, prenumeruje
czasoblem)'"
POls'ka S t k'
, "Wiedza I Zycie", "Przegląd Zachodni"
Pro, ..
z u a Ludo
".
' "
Materi~ł'
.'
wa l ,.Z otchłani wieków"
ow archiwalnych
M
.
uzeum me posiada. Również nie prowadzi
d

52'

�821

820
Publikacje
naukowe przygot(J\vujc
się prac techniczno-konserwatorskich.
zakresu
potraw
z ryb i lecznictwa
muzeum nadzorujące
(np. publikacje z
ludowego).
W zakresie prac dydaktyczno-społecznych
Muzeum wygłasza roczni'~
4 odczyty własne i 8 odczytów opracowanych
przez instruktorów
oświatowych Muzeum Pomorskiego w Gdańsku.
W związku
z potrzebą uzupełnień
ekspozycji
poszczególnych
działów
oraz. ze względu na stopniowe zanikanie
przedmiotów
ludowej
kultury
materialnej
szczególną uwagę poświęci się poczynieniu zakupów i inwentaryzacji
zabytków. Tutaj należy jednak podkreślić,
że Muzeum częst·)
odczuwa brak funduszów na zakup eksponatów.
Franciszek
Treder
20 IV 1954 r.
MUZEUM W KWWZYNIE
(ul. Katedralna
1)
Wielodziałowe Muzeum w Kwidzynie mieści się w zabytkowym zamku
pokrzyżackim.
Dział Etnograficzny
zajmuje jedną dużą i jedną mniejszą
salę oraz długi, wąski korytarz, tzw. gdanisko, zakończony wieżą; prócz
tego w Dziale Przemysłu
Artystycznego
wystawiono
ceramikę
ludową·
Zbiory obejmują
głównie przybory
gospodarcze,
bednarstwo.
ceramikę,
plecionkarstwo.
obróbkę
włókna
i tkactwo
oraz sprzęty
pochodzące
z terenu tzw. Dolnego Powiśla Gdańskiego, przeważnie z powiatów: kwidZYl1skiego, sztumskiego
i suskiego. Poniższe zestawienie
ilustruje
stan
posiadania Działu. Z zakresu łowiectwa znajduje się w Muzeum jeden okaz.
paść gilotynowa na małe gryzonie, z rolnictwa:
kilka drobnych narzędzi
oraz dwa beczkowate kosze na zboże. plecione ze słomy, i dwa kadłub:,'
zbożowe.
Znaczniejszą
kolekcję
twoną
przybory
służące do przygotowywania
pokarmów, jak stępa kielichowata
z tłukiem,
oryginalna
kolowrotowa
prasa na ser, umieszczona w szafce, rzadki okaz przetaka
z naciągiem
skórzanym, cedzidło gliniane, kilka misek drewnianych,
dłubanych, i czerpaki drewniane.
Z zakresu zbiorów dotyczących
obróbki surowca drzewnego Muzeum
posiada nieco narzędzi, jak pilę dawniejszego
typu, siekiery, heble, ławę
bednarską, strugi, naciągacz-klucz,
wątornik i ładną kolekcję naczyń klepkowych z drewnianymi
obręczami. Dużą kolekcję tworzy plecionkarstwo
z narzędziami służącymi do obróbki surowca, jak specjalny sierp do wikliny
i nóż do korzonków, oraz z różnorodnymi wytworami, jak miarki, naczynia
dzbanowate,
kosze. koszałki, torby i plecionki
beczkowate;
należy podkreślić, że w tej kolekcji uwzględniono różnice materiałów (surowca), jak
również techniki wyplatania.
W Dziale Obróbki Włókna i Tkackim zna,idujemy wyłącznie narzędzia, a więc miecze, szczeci. kołowrotki, przęślice.
mot.owidła, kołowroty
do na\\'jjania
cewek. sno\':adł"
i \\Te"l.cie krosna

Ciekawostką etnog"aficzną są ogromne, wąskie a długie czerpaki łyżkowate
do skrapiania
bielonego płótna, używane przez byłych osadników holenderskich. Wyjątkową rzadkością są ozdobneprzęśliczki
łopatkowate w ilości
35 sztuk o wyrzynanych
motywach geometryc:mych,
zwierzęcych i roślinnych. Kolekcję dopełnia
ciężka maglownica
z kabłąkowym
uchwytem
i wałkiem. Z zakresu garncarstwa
posiada Muzeum spory i niewątpliwie
rzadki dziś zbiór ceramiki; wymienię tu 12 ładnych dwojaków "wspólnial,ów". 8 dzbanów zdobionych. 2 garnki, 4 duże misy, doniczki i kolekcję
m.lsowatych cedZIdeł, a z narzędzi - żarna do rozcierania glejty i pisaki
zdobmcze.
Wartościowy
jest także zbiór sprzętów:
reprezentują
go: solniczka,
~uszarka listwowa na talerze, stół rozkładany,
stołek malowany,
stołek
v-;yplatany o zdobionym zaplecku, ławeczka prosta, 6 skrzYI1 malowanych
na wial:o, 4 szafy ludowe polichromowane,
w tym jedna z datą 1843 r.,
szafa połeczkowa, malowana, na talerze, miski i łyżki. Zagadnienie komu11ikacji reprezentują
jedynie lyżwy drewniane, podkowy i wędzidła. Prócz
tego posiada Muzeum z dziedziny sztuki ludowej: kapliczkę polichromo\, 2m,! z. rzeżbą, tablicę ze zdjęciami fragmentów
pasowego rytu na lasce, wyl,onanego przez pasterza
Józefa B o r z e c h o w s k i e g o w roku 1884
szereg obrazów (Adam i Ewa, kościół, plebania,
pochód, jeździec, Żyd:
pasterz .ze stadem, łowca. lew), tablice ze zdjęciami ozdobnie wyrzynanych
zapleckow stołków, ozdób nad szczytowych,
dalej zdjęcia z przykładami
budOWnictwa, nagrobkami,
krzyżami i kapliczkami,
wreszcie haftami bia~ymi i. kolorow~mi. Z oryginalnych
zbiorów należy jeszcze wymienić dużą
Kolek?.lę klockow do drukowania
tkanin (około 90 sztuk), formy pierni){arsklC (42 sztuk) i parę ładnych form do masla.
. Uzup.ełnienie zbiorów tworzy znaczny i tematowo ciekawy zbiór klisz
lotograflcznych ze zdjęciami dotyczącymi budownictwa, zdobnictwa
haftów
tkanin itd. (zbiór ów mogą z wielkim pożytkiem wykorzystać
fachowc;
przy opracowyw&lt;miu zagadnień etnograficznych).
Charakteryzując
ogólnie zbiory etnograficzne
Muzeum w Kwidzynie
trzeba podkreślić zupełny brak okazów z dziedziny zbieractwa, łowiectwa,
rybactwa, hodowli zwierząt 'lraz. nikłą wprost ilość narzędzi rolniczych.
l&lt;i to całkiem
okazale
występują
przemysły
ludowe:
plecionkarstwo
')bróbka włókien z tkactwem, bednarstwo
i garncarstwo.
Poza tym nieźl~
.-q . reprezentowane
sprzęty i niektóre przejawy sztuki stosowanej. wystęP~I.1ące.iw sprzętarstwie
na formach do masła, do piekarników czy do druku
płócien.
.Ekspozycja posiada charakter
tymczasowy. Na podstawie
istniejących
zblOrow można zorganizo\vać L: łatwością następujące pouczające wystawy:
1. Od plecionkarstwa
do tkactwa, 2. Bednarstwo.
3. Garncarstwo
Dolnego
PowiŚla (z dawniejszymi
ośrodkami: w Kiszporku. Sztumie i Kwidzynie),
-l. Sztuk&lt;1 ludow&lt;1 Dolnego Puwiśl&lt;1. Pierwsza
z wymienionych
wystaw

�822

823

byłaby nader aktualna
i pożyteczna ze względu na istniejącą w terenie
spółdzielczość pledonkarską
oraz jedyną bodaj w Polsce średnią szkole
wikliniarską
mającą swoją siedzibę w Kwidzynie.
Zbiory etnograficzne
z zakresu tradycyjnych
narzędzi uprawy ziemi
powinny być koniecznie uzupełnione.
Obszary bowiem, których tematykę
pragnie reprezentować
Muzeum, są rolniczt'
i eksponaty
z powyższego
zakresu są niezbędne dla przedstawienia
całokształtu
kultury materialne.!
regionu.
Muzeum w Kwidzynie zarządza A. L e m a ń s k i, który wykazuje dużo
zrozumienia dla zagadnień ludoznawczych. Niemniej jednak tak kierownik,
jak i zbiory czekają na pomoc fachową. Wdzięczne pole do popisu miałby
tu młody etnograf, który by zbiory należycie zinwentaryzował,
skompletował i wystawił. Zbiory kwidzyńskie stanowią także dobry warsztat pracy
do opracowań
etnograficznych,
a jednym z ważniejszych
zadań byłoby
m. in. ujęcie zagadnień nawarstwień
kulturowych
związanych z nowym
ruchem osiedleńczym na terenach Dolnego Powiśla.
Longin Malicki
Styczeń
Woj.

1955 r.

kieleckie

MUZEUM ŚWIĘTOKRZYSKIE
W KIELCACH
(plac Partyzantów
AL 2---4)
Dział Etnograficzny
Muzeum Świętokrzyskiego
mleSCI się w pięciu
pokojach o łącznej powierzchni 190 m"; w jednym pokoju i korytarzu znajdują się pracownia
i magazyn, a cztery pokoje o powierzchni
160 mJ
zajmuje ekspozycja części zbiorów.
Na zbiór Działu składa się 140 eksponatów własnych oraz 694 depozyty
Wydziału Kultury Prezydium
WRN, w czym jest 180 okazów ceramiki,
418 wycinanek,
56 "tasiomek".
Wszystkie eksponaty
pochodzą z terenu
województwa
kieleckiego.
Dział Etnograficzny
posiada ekspozycję stałą,
a wystaw etnograficznych
okresowych nie organizowano;
natomiast Muzeum użyczało lokalu Wydziałowi
Kułtury
na pokonkursowe
wystawy
garncarstwa,
tkactwa
i wycinanek
łudowych. Plon wystawy "tasiomek"
i wycinanek opoczyńskich, zorganizowanej
w 1954 r., został przez Wydział
Kultury zdeponowany w Muzeum, w przeciwieństwie
do uprzednio urządzanych
wystaw
ceramiki
i tkactwa.
Zazwyczaj
najlepsze
eksponaty
zakupowało Ministerstwo
Kultury i Sztuki, a Muzeum dostawała się małowartościowa
ceramika.
Biblioteka Działu Etnograficznego
zawiera około 60 pozycji, archiwum
około 90 pozycji (notatki, pieśni, fotografie, rysunki). Praktyk muzealnych
w Muzeum nie odbywano, natomiast w wyniku artykułu kustosza Działu
w prasie kieleckiej, pt. Kłopoty etnograficzne
Kielecczyzny
(1953 r.). został
nawiązany kontakt z Zakładem Etnografii Słowiańskiej
UJ.

·l

W lecie 1954 r. Dział Etnograficzny
służył siedmiokrotnie
wskazówkami
pomocą studentom
tego Zakładu, kierowanym
na badania w Kieleckie,
trzykrotnie skorzystał z ich odczytów etnograficznych.
Akcja społeczno-dydaktyczna
Muzeum przejawiła
się w stworzeniu
wśród młodzieży
dwóch kół Miłośników
Muzeum;
pierwsze
powstało
w kwietniu 1954 r. przy Liceum Technik Plastycznych w Kielcach (90% młodzieży wiejskiej);
drugie w grudniu
1954 r. przy Szkole Podstawowej
w Bartkowie koło Zagnańska (17 km od Kielc). Koło pierwsze dostarczyło
17. darów dla Muzeum, 2 ankiety, 60 rysunków; koło drugie zbiera próbki
zapasek. Oba koła wykazały, że nie trudno jest obudzić zainteresowania
do
spraw muzealnictwa
etnograficznego,
a spostrzeżenia
te i wyniki pracy
narzucają
konieczność
zatrudnienia
w przyszłości instruktorów
oświatowych z wykształceniem
etnograficznym.
W pracy społecznej niezawodne
usługi oddaje
podręcznik
terenowy
M. Znamierowskiej
-Priifferowej,
pt. Ochrona zabytków
kultury ludowej,
rozdawany nauczycielom wiejskim, leśnikom, służbie drogowej, aktywistom
ZMP, ZSCH, PZGS. Ten ostatni użyczył Kołu Przyjaciol
Muzeum przy Liceum w Kielcach samochodu ciężarowego na wycieczkę do
Muzeum Etnograficznego
w Krakowie.
Trudności Działu Etnograficznego
Muzeum Świętokrzyskiego
są bardzo
istotne: brak doświadczonego
etnografa
(niemożność zdobycia mieszkania,
brak
naukowych
grup uposażeniowych).
jednoosobowa
obsada
Działu.
który powinien zatrudniać trzech pracowników
ze względu na duży zasięg
terenowy działalności Muzeum (całe województwo), szczupły budżet Działu
nie pozwalający na prace badawcze, wreszcie brak publikacji naukowych
dotyczących kultury ludowej Kielecczyzny.
Dotychczasowa
ekspozycja
zbiorów, zrobiona swego czasu przez Wydział Kultury, ulegnie w 1955 r. zmianie i stanie się w pierwszym etapie
ekspozycją następujących
zespołów wystawowych:
1. Zajęcia podstawowe
(na razie rybołówstwo
i rolnictwo);
2. Przetwórstwo
(przeróbka
włókna
i garncarstwo);
3. Gospodarstwo
domowe; 4. Ubiory, stroje ludowe, sztuka
ludowa. W miarę finansowych możliwości archiwum Działu będzie uzupełniane kopiami rysunków zebranych w terenie przez dwa obozy badawcze
Krakowskiego
Oddziału PIS-u w latach 1951 i 1953.
Najpilniejszym
zadaniem 1955 r. będzie skompletowanie
danych odnoszących się do budownictwa kieleckiego. Inwentaryzacje
obiektów zabytkowych robione w ostatnich latach przez Centralny Zarząd Muzeów i Ochrony
Zabytków notowały st~re chałupy tylko marginesowo,
i tak na przykład
na 9 powiatów województwa wymieniono zaledwie 28 chałup. Obozy letnie
PIS-u prowadzone przez dr R. R e i n f u s s a zgromadziły dużo materiału
dotyczącego wiejskiego
budownictwa
kieleckiego.
Materiał ten powinien
by się znaleźć również
w archiwum
Działu Etnograficznego
Muzeum
Świętokrzyskiego,
wobec braku
opracowania
tego zagadnienia
drukiem
oraz małych możliwości badawczych samego Muzeum.

�825

824
Poza kontaktem
z Oddziałem
PIS w Krakowie
Dział Etnograficzny
korzysta z pomocy Muzeum Etnograficznego
w Krakowie
oraz komunikuje
się z Katedrą Budownictwa
Drewnianego Politechniki Warszawskiej. Archiwum przy tej Katedrze posiada pomiary ponad stu chałup świętokrzyskich,
zrobione na obozach studentów architektury
jeszcze przed rokiem 1950.
Materiały dotyczące wiejskiego budownictwa
kieleckiego są niezbędne
dla Działu Etnograficznego
Muzeum ze względu na plan, z jakim Dział
""ystąpił do CZMiOZ, oraz do PrezydIUm WRN w Kielcach. Plan ten
w skrócie
wygląda
następująco:
obecny
lokal Działu Etnograficznego
(190 m~) nie pozwala na ekspozycję już posiadanych
zbiorów, a zbiory te
w ciągu najbliższych lat będą systematycznie
uzupełniane.
Przeniesienie
Muzeum za kilka lat do siedemnastowiecznego
pałacu (mieszczące się tam
obecnie Prezydium
WRN prztmiesione zostanie do nowoczesnego gmachu)
nie przyczyni
się do znaczniejszego
powiększenia
metrażu
Działu, gdyż
charakter
wielu sal (portretowa,
rycerska, basztowa) narzuca ekspozycję
m3gnackich wnętrz z epoki. Ponieważ jednak Dział Etnograficzny
rozwija
się, a jego braki powinny być uzupełniane,
należałoby
pokazać kulturę
i sztukę ludową w ujęciu historycznym, zaś większość eksponatów pokazać
w sposób naturalny
w czterech lub pięciu zagrodach chłopskich. Zagrody
te mogłyby stanąć w projektowanym
obecnie Parku Kultury w Kielcach,
w którego obrębie znajdzie się również pałac - przyszła siedziba Muzeum
Świętokrzyskiego.
W ten sposób powstałby zespół budynków, które zobrazują kontrastowo
warunki życia chłopa pańszczyźnianego
i feudałów.
W jesieni 1954 r. Dział Etnograficzny
wytypował
do tego celu dwie
chałupy: wąskofrontową
z Bielin, liczącą 160 lat, i szerokofrontową
z Sukowa, l80-letnią,
obie z rejonu Gór Świętokrzyskich.
Chałupy te można
nabyć. Sprawa kupna pierwszej jest pilna, gdyż gospodarz stawia nowy
dom. W wyniku konsultacji odbytej z dyr. T. S e w e r y n e m i dr R e i nf u s s e m dodano do projektu jako trzecią - chałupę opoczyńską ze Smogorzewa, z lat trzydziestych
zeszłego stulecia, z podcieniami, która reprezentuje budownictwo
uznane przez prof. B u r s z t ę za typowe dla Po1sk:
zachodniej, a częściowo centralnej, już w XVI w. Ponadto zaprojektowano
przeniesienie
lepianki sandomierskiej,
zbudowanej
w okresie dwudziestolecia międzywojennego.
O ile władze terenowe użyczą miejsca na zagrody chłopskie w Parku
Kultury
i o ile CZMiOZ znajdzie
fundusze
(w pierwszym
etapie n'~
przeniesienie
chałup i ich konserwację,
w drugim etapie na przeniesienie
zabudowań gospodarczych), za kilka lat Kielce będą miały w Muzeum dział
etnograficzny
obrazujący
zadowalająco
kulturę ludową regionu.
Zabytki tej kultury giną \\1 tempie coraz szybszym na całej przestrzeni
województwa.
Szczególnie niewiele pozostało ich na terenach przyczółkowych, zniszczonych w czasie wojny. Są to powiaty: pińczowski, buski, opato\vski, sC1ndomierski. kozienicki i zachodnia część powiatu radomskiego.

•

Wobec szybkiego uprzemysłowienia
województwa
również w powiatach
obfitych w zabytki należałoby jak najszybciej
poczynić badania i zakupy.
Specjo.lizac.ia Działu Etnografic:znego
powinna pójść w kierunku
tkactwa,
g?rncarstwa.
kowalstwa,
snycerstwa
i wycinankarstwa.
Kielce są bez wątpienia najlepszym punktem dla zorganizowania
ewentualnie samodzielnego
muzeum etnograficznego.
Niezależnie od jego problematycznego
powstania
Dział Etnograficzny
Muzeum Świętokrzyskiego
powinien w przyszłości zająć się zorganizowaniem
punktów etnograficznych na licznych szlakach turystycznych
Kielecczyzny. Pracy tej należałoby
dokonać wespół z Gromadzkimi Radami Narodowymi oraz PTTK. Punktami
takimi mogłyby być zabytkowe
chałupy
z kompletnymi
urządzeniami
wnętrza i zagrody pozostające pod opieką uświadomionej
i odpowiedzialnej
Gromadzkiej
Rady Narodowej,
dostępne
dla zwiedzających.
Wiejskie
muzea etnograficzne
miałyby nawet większe znaczenie dydaktyczne
dla
środowisk wiejskich niż dla turystów, a dostatecznie wczesne ich stworzenie
uratowałoby
od zniszczenia
nie.ieden c:cnny zabytek
kultury
i sztuki
ludowej.
Alel;~((7Hlr((
Dobrou;olska
Lut:,' 1955 r.
MUZEUM W RADOMIU
(ul. Nowotki 12)
Muzeum Podstawowe
w Radomiu mieści się w jednopiętrowym
murowanym gmachu. Posiada ono 14 sal liczących około 3500 m3. Budynek jest
przystosowany
do potrzeb muzealnych.
W Dziale Etnograficznym
Muzeum posiada 179 eksponatów:
ceramiki (przeważnie iłżecka i denkowska)
koszulę kobiecą lnianą-kurpiowską
obrazy malowane na szkle
zabawka (konik ze słomy z WileJ1szczyzny)
pisanek z różnych powiatów
.
palm wielkanocnych

64 sztuk
l
3
l
80
30

Okazy te pochodzą przeważnie z terenu Polski.
Dział Etnograficzny
jest niewielki.
Dużą kolekcję
strojów
ludowych
wywieźli lub zniszczyli niemieccy faszyści w czasie okupacji. Dział nie
POsiada też osobnego etatu, a znikoma ilość pracowników
umysłowych
(trzy osoby) przy trwającej reorganizacji
nie pozwala na prowadzenie badań
etnograficznych.
W latach 1952-1953 wystaw etnogrc1ficznych Muzeum nie urządzało.
Dział Etnograficzny
nie pC'siada osobnego katalogu.
Zbiory ujęte są
w inwentarzu
ogólnym z zaznaczeniem
w odpowiedniej
rubryce
"etn.'·.
Wszystkie eksponaty
są zinwf'ntaryzowane.
Biblioteka
obejmuje
ponael 3000 lomów.
wśród
których
jest około
;'0 starodruków.
Książki bv!y kompletowane'
przypadkowo.
Część pochodzi

�827

826
z darów. część to pozostałości poniemieckie. Szereg książek i czasopism
dotyczy Radomia i ziemi radomskiej; wśród nich znajduje się kilka białych
kruków, którymi interesują się naukowcy z różnych stron Polski. Na terenie
Radomia nie ma biblioteki naukowej, dlatego też odpowiednia reorganizacja
biblioteki muzealnej jest rzeczą konieczną, tym bardziej że mamy odpowiednie na ten cel pomieszczenie.
Obecnie potrzebne
jest uzupełnienie
i zaktualizowanie
katalogów, segregacja
według działów, udostępnienie
biblioteki nie tylko dla pracowników Muzeum, ale i dla osób prywatnych.
Archiwum nasze jest bardzo ubogie, a odpowiednie uporządkowanie go
jest rzeczą konieczną. Pomieszczenie przewidziane na archiwum do tej pory
zajęte jest na mieszkanie pracownika. Publikacji naukowych nie ogłaszaliśmy.
Duże trudności istnieją w zakresie prac konserwatorskich.
Specjalisty
nie mamy, a konserwacji wymagają zbiory kilku działów. Dezynfekcję
prowadzimy w komorze gazowej w skrzyni. Uszkodzone meble naprawiamy
w warsztacie stolarskim.
W bieżącym roku pracownicy Muzeum opracowali 10 referatów (30 wygłoszeń). Tematyka części referatów wiązała się z propagowaniem Muzeum,
z reklamą wystawy światopoglądowej;
część referatów dotyczyła problemów szerszych. Odczyty wygłoszono w szkołach, w zakładach
pracy,
we wsiach. Spośr?d zakładów pracy aktywnie współpracuje
z Muzeum
Świetlica Związku Zawodowego Kolejarzy.
Szeregu działów Muzeum nie można odpowiednio wykorzystać i wyczerpująco opracować na skutek braku personelu. Obecnie na parterze gmachu
znajduje się wystawa o rozwoju życia na ziemi, na piętrze organizuje się
wystawę obrazującą historię Radomia. Wystawa ta bazuje przede wszystkim na historii, nie obrazując natomiast zagadnień przyrodniczych.
Dla. uzupełnienia, w dwóch salach przeznaczonych na wystawy zmienne,
można by umieścić logicznie opracowaną ilustrację botaniczną i geologiczną
terenu.
Brak personelu nie pozwala też na systematyczne przeglądanie zmaga~
zynowanych zbiorów, a brak dobrze urządzonego
magazynu
ogromnie
utrudnia przechowywanie
eksponatów. Urządzenie magazynu i urządzenie
biblioteki to dwie najpilniejsze sprawy.
W przyszłości należałoby również urządzić specjalny, duży dział poświęcony twórczości Józefa B l' a n d t a związanej z Radomiem.
14 XII 1954 r.
Woj.

Anna

Apanowicz

koszalińskie

NIUZEUlVIW DARŁOWIE
(ul. Zamkowa 5)
Muzeum w Darłowie i~tnieje od roku 1929. Zbiory poniemieckie przejęto w czerwcu 1945 r. Z dniem 1 stycznia 1950 r. :Vluzeum upaństwowiono:

t
I
!

;
I

•

I

•

odtąd należy ono, jako muzeu:n podopieczne, do Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie.
Muzeum w Darłowie mlesc; się w dawnym zamku książąt pomorskich;
kubatura budynku wynosi około 10000 m3, powierzchnia 684 m2•
Muzeum posiada następujące
działy: Etnograficzny,
Militariów, Przemysłu Artystycznego.
Rzemiosła, Archeologiczny
i Przyrodniczy
(razem
4078 eksponatów) .
Dział Etnograficzny
(pow. 100 m"; zajmuje
dwa pokoje i korytarz)
posiada 286 eksponatów;
z tego wystawiono
141, zmagazynowano
145
Pochodzenie zbiorów jest regionalne (ziemia sławieńska i darłowska).
Muzeum nie posiada katalogów przedmiotowych.
Zbiory etnograficzne
przedstawiają
się następująco:
z zakresu rybołówstwa
eksponatów
5,
pasterstwa
1, rolnictwa 3, obróbki włókna 34, obróbki' wosku 2, sprzętów
domowych 15, sztuki ludowej 137, przedmiotów magicznych 25.
Badań w terenie Muzeum nie prowadzi
wskutek braku pracownika
naukowego. Organizacja wystaw należy do kompetencji muzeum nadrzędnego, czyli do Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie. Dział Etnografii
zinwentaryzowano
i skatalogowano.
Biblioteka liczy 950 pozycji, w tym około 200 broszur, 0,9%
księgozbioru to książki w języku niemieckim (historia, geologia, czasopisma etc.).
14. XII 1954.

A. Tarnowski

MUZEUM W SŁUPSKU
(plac Zwycięstwa, "Nowa Brama")
Zbiory muzealne znajdują się w dawnej zabytkowej bramie miejskiej,
pochodzącej z około 1500 r. Stanowiła ona niegdyś część miejskich murów
obronnych z drugiej połowy XIV w. W budynku tym na trzech piętrach,
w siedmiu salach i w małym przedsionku mieszczą się zbiory. Budynek
posiada jedno wejście. Ogólna powierzchnia sal wynosi 244,86 m2•
Ilość okazów oryginalnych i modeli własnych wynosi 4300, w tym na
zbiory etnograficzne przypada 347. Pozostałe przedmioty pochodzą z innych
działów, jak archeologia, numizmatyka, przyroda itd.
Zbiory etnograficzne zajmują dwie sale. W jednej mieści się urządzenie
izby słowińskiej (kaszubskiej) z warsztatem tkackim, kołowrotkiem, motowidłem, kozłem do klepania lnu, łóżkiem, kołyską i innymi sprzętami oraz
wagi ("przezmiany" lub "bezmiany" czy "dezmery"), półkorce itd.
W drugiej zgrupowane są przedmioty z zakresu rybołówstwa, tkactwa,
przedmioty obrzędowe, matryce do farbowania tkanin, tasiemki do fartuchów, jeden czepiec, drewniane chodaki dla koni, skrzyneczki rzeżbione
i "inkrustowane"
słomą, formy do masła, ceramika (wśród niej jedynie
kilka sztuk importowanych - heskie), mapa obrazowa kultury materialnej
powiatu słupskiego i inne.

�829

828
Wszystkie eksponaty
etnograficzne.
prócz kilku wyżej wymienionych,
pochodzą z powiatu słupskiego.
Muzeum w Słupsku nie prowadzi samodzielnie naukowych badań terenowych, przeprowadza
jedynie
poszukiwania
materiałów
etnograficznych,
,biera materiały dotyczące zagadnienia Slowińców oraz wiadomości o istniejących jeszcze w terenie eksponatach,
przeprowadza
poza tym badanie
dC'lwme!1tacji eksponatów
poniemieckich.
W 1952 r. otwarto w Muzeum następujące wystawy stałe: archeologiczną.
historyczną, etnograficzną,
militariów, rzemiosła cechowego i sztuki koscielnej. W roku 1953 wystawy stałe pozostały te same, urządzano także wystawy
czasowe. Obecny stan prac inwentaryzacyjno-katalogowych
przedstawia się
następująco. Wszystkie eksponaty ujęte są w ogólną książkę inwentarzową
i oznaczone ogólnym numerem inwentarza oraz numerem działowym, przy
czym zbiory etnograficzne
posiadają ponadto oddzielną książkę inwentarzową, której numeracja zgodna jest z numeracją działową książki ogólnej.
Wszystkie eksponaty posiadają karty katalogowe. Brakujące dane w kartach
katalogowych
uzupełniane
są w miarę uzyskiwania
dokumentacji
(poszukiwania w kartach poniemieckich
i archiwaliach).
Niemniej podział inwentarzowy
należałoby
ponownie
opracować
po
fachowym zakwalifikowaniu
~;ksponatów wzbudzających
wątpliwości
do
odpowiednich
grup. Konieczne byłoby też sporządzenie
oddzielnych, JaK
przy zbiorach etnograficznych,
ksiąg inwentarzowych
dla reszty poszczególnych działów oraz oznaczenie eksponatów nową numeracją.
Muzeum posiada 650 książek niemieckich (Pomerania) z zakresu historii,
geologii, etnografii, archeologii, numizmatyki,
sztuki i architektury,
40 niemieckich czasopism (razem 247 zeszytów), jak "Ostpommersche
Heimat",
"Pommersches
Urkundenbuch",
"Unser Pommerland",
"Baltische Studien"
i inne, oraz 68 starodruków.
Książek polskich jest 245 - kilka z zakresu
historii kultury,
archeologii,
sztuki, kilka to broszury Wydawnictwa
Wiedzy Powszechnej. Pozostałe książki stanowią bibliotekę marksistowską·
Czasopism polskich jest 8 (47 zeszytów): "Z otchłani wieków", ,;Ochrona
Zabytków",
"Polska Sztuka Ludowa", "Kwartalnik
Muzealny".
Muzeum
nie posiada własnych kredytów na prenumeratę
i zakup książek; otrzymuje
przydziały z Muzeum Pomorza Zachodniego.
Kierownictwo
Muzeum odnalazło
archiwum
byłego Heimatsmuseum
dopiero w 1948 r. W archiwum tym są duże braki. Muzeum posiada także
znaczną ilość kart katalogowych niemieckich. protokołów znalezisk i wykopalisk archeologicznych,
mapek, wypełnionych
ankiet z terenu powiatu
dotyczących różnych z8gadnień, jak np. pasterstwa, lasek sołtysów, fujarek
itp., tek z rysunkami,
skrzyń. wycinków z czasopism niemieckich z fotografiami eksponatów, zabytków, fotografiami
ilustrującymi
historię miasta.
Słupska
i powiatu.
zagadni::nia
regionalne,
budownictwo.
ważniejsze
w.vdarzenia :tp.

•

:"

.

l'vIuzeum posiada 2725 odbitek fotograficznych
oraz 2918 klisz fotograficznych, błon, klisz cynkowych i przeźroczy. Dotyczą one zabytków architektury, obchodów, uroczystości, ważniejszych wydarzeń itp.
Wszystkie podstawowe
prace organizacyjne,
jak organizowanie
pracy
w muzeum, eliminowanie eksponatów typowo niemieckich, związana z tym
zmiana ekspozycji i uzupełnianie jej eksponatami z terenu, uzupełnianie teksl6w w Dziale Archeologicznym, zorganizowanie wystawy historycznej i militr,riów, urządzenie magazynu itp., były przeprowadzone
przez jednoosobov,'c
kierownictwo
Muzeum w latach 1946-1950.
W roku 1950 (po przejęciu
Muzeum przez Ministerstwo Kultury i Sztuki) przy pomocy przedstawicieli
Muzeum Pomorza Zachodniego wystawy przeeksponowano.
Obecnie Muzeum posiada trzech pracowników:
kierownik,
instruktor
oświatowy
(od
1953 r.) i wożny.
Prac techniczno-konserwatorskich
Muzeum we własnym zakresie nie
prowadzi, poza drobnymi czynnościami konserwacyjnymi
dotyczącymi eksponatów etnograficznych
i militariów.
Wszystkie wycieczki zbiorowe obsługiwane są przez personel Muzeum.
Objaśnień udziela się często również osobom zwiedzającym indywidualnie.
Dla wycieczek zbiorowych odbywają
się w sali zbiorów historycznych
},rótkie pogadanki na temat historii miasta i ziem! słupskiej. Poza Muzeum
wygłasza się odczyty i pogadanki na temat zabytków historycznych, ochrony
zabytków i przyrody oraz na tematy wiążące się z problematyką
wystaw
czasowych.
Muzeum współpracuje z PTTK, ze szkołami, z Muzeum Ziemi, z Oddzialem Polskiego Towarzystwa Historycznego, z Biblioteką Miejską i z Powiatowym Domem Kultury.
Trudności i braki to przede wszystkim
szczupłość lokalu, małe sale.
W budynku mieszczą się tylko sale wystawowe, brak w nim pomieszczeń
IEl biuro, magazyn,
szatnie, brak wszelkich urządzeń kanalizacyjnych
i brak
urządzeń do ogrzewania. Światło elektryczne zainstalowano dopiero w końcu
1952 r. Lokal ogrzewa się w zimie piecykiem elektrycznym.
Budynek trudny
jest do dekoracji na uroczystości, zarówno z powodu drutów wysokiego
napięcia sieci tramwajowej
przechodzącej pod bramą, jak i z powodu szeJ:egu wmontowanych
w sciany haków, niszczących dekoracje. Budynek ma
jedno wejście, co utrudnia ruch przy wzmożonej frekwencji w lecie.
Biuro i magazyny mkszczą się w gmachu Prezydium MRN w odległości
około 200 m od Muzeum. Magazyn jest na parterze, biuro zaś na drugim
piętrze, Tego rodzaju rozbicie pomieszczeń również utrudnia pracę. Dotkliwie odczuwa się brak pomieszczeń na wystawy czasowe i niewygodne dl,l
nadzorującego
personelu rozmieszczenia sal na trzech piętrach.
UważiJ,my. że \\. Muzeum powinr~y powstać osobne działy etnograficzl1."
i hi;;toryczny (wraz z archeologią) obejmujące
tematykę powiatu słupskiego .
Ważnć'lc;;t to I.e wzglcdu na I.acho\\'ane zabytkl przeszłości, żY.iącą dotych-

�831

830
czas grupę Słowińców i znaczną ilość dokumentów
etnograficznych
i archeologicznych.

dotyczących

zagadnień

W wypadku dojścia do skutku projektowanej
przebudowy
zamku ks.
pomorskich w Słupsku na potrzeby Muzeum - powinno ono tam się znaleźć.
Moźna by wówczas rozbudować zbiory etnograficzne i objąć zasięgiem sąsiednie powiaty - bytomski, miastecki, sławień ski (ten ostatni, o ile Muzeum
w Darłowie zaniecha rozbudowy Działu Etnograficznego).
Koncepcja taka ma m. in. uzasadnienie koniecznóści
etnicznych
między ludnością
rodzimą wymienionych
Słowińców.

zbadania
terenów

Maria

związków
a grupą

Za'borowska

28. V 1954 r.

Woj.

krakowskie

MUZEUM ETNOGRAFICZNE
W KRAKOWIE
(plac Wolnica 1)
Muzeum Etnograficzne w Krakowie, założone w 1905 r. przez inspektora
szkolnego Seweryna U d z i e l ę, przez 43 lata nie posiadało własnego lokalu:
dopiero władze Polski Ludowej w 1948 r., dzięki inicjatywie
ówczesneg~
prezydenta
miasta dr Henryka D o b l' o W o l s k i e g o, oddały na pomieszczenie zbiorów etnograficznych
Muzeum dawny dwupiętrowy ratusz kazimierzowski przy pl. Wolnica 1. W pięćdziesięciolecie istnienia Muzeum godzi
się przypomnieć, że w roku 1905 skromne
naówczas
zbiory założyciela
Muzeum pomieszczone były w dwóch salkach w Sukiennicach
jako Dział
Etnograficzny
Muzeum Narodowego. W 1911 r. zawiązało się Towarzystwo
Przyjaciół Muzeum Etnograficznego z prof. Juliuszem T a l k o - H r y n c ew i c z e m i prof. Franciszkiem
B u jak i e m na czele, które wynajęło dla
Muzeum dwa pokoje przy ul. Studenckiej
(dziś ul. gen. Świerczewskiego).
W 1914 r. Wydział Krajowy we Lwowie umową najmu na 20 lat oddał
w użytkowanie Muzeum jeden z zabytkowych budynków na Wawelu (dawne
seminarium
duchowne), ale otwarcie Muzeum w nowym lokalu nastąpiło
dopiero po l wojnie ś,,:,iatowej, w 1920 r. Zbiory Muzeum powiększyły się
wówczas dzięki depozytom Uniwersytetu Jagiellońskiego, Polskiej Akademii
Umiejętności, Rady m. Krakowa (Muzeum Przemysłowego) oraz darom i zakupom. W czasach sanacji, gdy minął okres umowy najmu zawartej z Wydziałem Krajowym, Kancelaria Cywilna Prezydenta Rzplitej wypowiedziała
Muzeum Etnograficznemu
lokal na Wawelu, a Towarzystwo
Przyjaciół
Muzeum Etnograficznego zmuszone było zwrócić się z apelem do społeczeństwa o ratowanie
zagrożonej
w swym istnieniu
placówki
kulturalnej.
Okupanci hitlerowscy w 1939 r. spakowali wszystkie eksponaty i rozmieścili
je w trzech różnych budynkach, przy czym skradziono lub zniszczono 2349
okazów. Zbiory etnograficzne,
uratowane
przed wywozem do Niemiec,

~.

w roku 1947 zostały umi.eszczone w koszarach wojskowych przy ul. Warszawskiej, a w 1949 r. przewieziono je do obecnej siedziby przy pl. Wolnica 1.
Oddany dla Muzeum budynek o kubaturze
17400 m', a 870 m2 powierzchni 22 sal, wymagał jednak remontu kapitalnego,
przebudowy
klatki
schodowej, stropów, przesunięć ścian, instalacji wodnej, elektrycznej,
gazowej, dobudowy trzeciego piętra itp. Poza tym budynek zajęty był przez
Miejski Komisariat Obwodowy MO, szkołę dla głuchoniemych itp.; kierownictwo Muzeum zmuszone było zająć się wyszukaniem
i adaptowaniem
lokali zastępczych dla zajmujących
gmach urzędów i instytucji. Przedsięwzięcia te wymagały funduszów, zabiegów i zajęcia się akcją inwestycyjną
jednocześnie w trz~ch budynkach: przy ul. Miodowej 11, dokąd przeniesiony
został Komisariat MO, przy ul. Szerokiej 32, gdzie znalazły pomieszczenie
urzędy miejskie, oraz przy pl. Wolnica 1. Muzeum nie posiadało wówczas
kierownika administracyjnego,
przeto cały ogrom prac organizacyjnych
przypadł w udziale dyrektorowi Muzeum dr Tadeuszowi S e w e l' y n o w i,
mgr M. W o l e ń s k i e j oraz mgr Z. S z e w c z y k o w i. Po zwycięskim
pokonaniu trudności sale parteru ratusza kazimierzowskiego
zostały otwarte
dla publiczności już 3 VI 1951 r., po czym z kolei rok rocznie otwierane
były wystawy na dalszych kondygnacjach
budynku muzealnego.
Z b i o l' y. Muzeum posiada 20103 okazów oryginalnych i modeli głównie
z zakresu etnografii polskiej i słowiańskiej (ukraińskich, białoruskich, wielkoruskich,
słowackich, czeskich, serbskich,
bułgarskich),
także z Litwy,
Łotwy, Estonii, oraz zbiór eksponatów
pozaeuropejskich
w ilości 1754.
z Afryki, Australii oraz z Oceanii, Azji i Ameryki.
Poszczególne działy zbiorów przedstawiają
się następująco:
z zakresu
zbieractwa posiada Muzeum kozubki
z korY i łubu, dziergce do zbierania
jagód oraz barwne plansze zbieranych przez lud roślin jadalnych.
Zbiór
narzędzi łowieckich jest naj bogatszy w Polsce. Wśród nich stępica jednodrzwiczkowa do łowienia niedźwiedzi jest rzadkością na miarę europejską.
Z rybactwa znajduje się w Muzeum 27 okazów, z pasterstwa 83 - w tym
całkowite wyposażenie szałasu pasterskiego oraz kolekcja form do odciskania serów, z hodowli 2-3, z bartnictwa
i pszczelnictwa 14 - w tym 3 duże'
ule figuralne. Z zakresu ro-lnictwa posiada Muzeum wszystkie ważniejsze
narzędzia od drewnianej
motyki oraz łopaty, radeł, soch, pługów, bron,
wideł, cepów, sierpów, grabi aż do wiejaczek, młynków, stęp, żarn, sieczkarni oraz kadłubków z kory do przechowywania
zboża.
Z zakresu obróbki włókna, przędzalnictwa,
tkactwa istnieje w Muzeum
~omplet narzędzi, a nadto ciekawy zbiór ziół farbiarskich
i próbki włókien
fa~bowanych barwikami roślinnymi. Również komplet narzędzi do obróbki
skory, drewna, drukowania płócien, do garncarstwa
(w tym model garncarskiego pieca celtyckiego z Dolnego Śląska, model pieców z 19ołomi oraz
model współczesnego pieca z Zalasu w pow. chrzanowskim), nadto oryginalny folusz, olejarnia i gonciarnia ze wszystkimi narzędziami i sprzętami.

�833

832
Zbiór z zakresu budownictwa
reprezentują
modele, na które składa się
model jaskini, ziemianek
i ,załasów
"przedhistorycznych",
rekonstrukcja
chałupy zagrodnika z XVI w, oraz typy chat z różnych regionów Polski.
model folusza, młyna i tłuki. Kolekcję tę uzupełnia zbiór zamków drewnia ..
nych do drzwi, kłódek i kluczy, zbiór przyborów
do oświecania izby,
wszystkie typy krzesiw, a wreszcie komplet domowych sprzętów krakowskich, podhalańskich
i dolno-śląskich
(60 sztuk), Dziedzinę transportu
i komunikacji
reprezentują
modele różnych środków lokomocji, jak łodzi,
sań, wozów, nadto jarzma, uprząż, okucia do wozów, nosidła, Najbogatszym
działem w Muzeum je'&gt;t niewątpliwie dział odzieży,
Kompletów ubiorów posiada Muzeum 190, z czego wystawionych
jesL
krakowskich
18, sądeckich 4, podhałańskich
8, żywieckich 7, orawskich lO,
samborskich 3, bojkowski 1, szczawnickich 5, rzeszowskich 4. lasowiackich
5, dolno-śląskich
2, górno-śląskich
5, kieleckich 2, opoczyńskich 5, podlaskich 2, szczyrzyckich 2, gąbiński l. łowickich 4, mazowiecki 1, kurpiowskich 3, lubelskich
13, pogórzańskich
2, sieradzki
1, wielkopolskich
2,
W zbiorach tych znajduje
się sporo okazów unikatowych
pochodzących
z połowy XIX w" a nawet początku ubiegłego stulecia,
Zbiory te uzupełnia kolekcja strojów słowiańskich lub ich części, m, in,
wielkoruskich,
ukraińskich, białoruskich, słowackich, bułgarskich, serbskich
i chorwackich,
oraz kolekcja kolorowych i białych haftów krakowskich,
góralskich, cieszyńskich, opoczyńskich, łowickich, lubelskich, wielkopolskich,
kurpiowskich,
kaszubskich,
a także słowackich, serbskich, wielkoruskiCh,
białoruskich i litewskich, Znaczną pozycję w zbiorach muzealnych stanowią
również próbki tkanin,
Z zakresu sztuki ludowej naj obficiej reprezentowana
jest rzeźba z całego
obszaru Polski i Ukrainy Zachodniej oraz obrazy na szkle z Podhala, Orawy,
Spisza, Pogórza i Dolnego Śląska, nadto duży zbiór obrazów olejnych malowanych na papierze, wycinanek oraz desek. do drukowania płócien techniką
druku pośredniego i bezpośredniego.
Z przedmiotów obrzędowych posiada Muzeum szopki, "światy", podłaź~
niki, maszkary
zapustne,
znaczny zbiór palm wielkanocnych,
pieczywa
obrzędowego, form piernikarskich
oraz odlewów pierników.
Największą
pozycję, bo liczącą około 3000 okazów, stanowi zbiór pisanek polskich i słowiańskich, Z obszernego
zbioru ceramiki
z całej Polski wyróżnia
się
ilościowo ceramika spiska i orawska oraz zabawki gliniane, które uzupełnia
znaczna ilość zabawek drewnianych,
głównie z południowych ziem Polski.
Do działu sztuki ludowej należy również zespół makiet ilustrujących
polskie tańce ludowe.
W y s t a w y w 1951-1954
r. W roku 1951 zorganizowano
wyremontowanego
budynku dwie stałe wystawy:
1. Izby Wiejskie i Warsztaty Przemysłu Ludo'xego.
2. Polskie Tańce Ludowe.

n&lt;l parterz-:-

Izby posiadają właściwe proporcje, obudowę ścian, powałę z :ragarzami:
piece, wszystkie
sprzęty
autentyczne,
narzędzia
oraz przedmlOty sztuki
charakterystyczne
dla mieszkania chłopskiego na Podhalu, Dolnym Śląsku
i w ziemi krakowskiej,
Wyposażenie tych izb uzupełnia zespół skrzyń ludowych z całej Polski,
ustawionych z obu stron korytarza, Na ścianach wiszą fotografie ilustrujące
różne typy izb wiejskich; poprzez zestawienie izby biednego chłopa z mieszkaniem magnata uwydatniają
się tu wyraźnie różnice klasowe. U wejścia
na wystawę umieszczono mobilizujący napis: "Wojna niesie zagładę kulturze", Nad napisem tym fotografia wsi spalonej, obok obraz przedstawiający
głosowanie za pokojem
i pokaz fragmentów
budownictwa
wiejskiego,
o jakie walczymy.
Na wystawę Warsztaty Przemysłu Ludowego składa się folusz, gonciarnia, olejarnia oraz garncarnia,
oryginalne zabytki przeniesione ze wsi do
gmachu Muzeum wraz ze wszystkimi narzędziami pracy i całym sprzęte~,
wraz z obudową ścian, co w połączeniu z modelami i zdjęciami fotograficznymi daje zwiedzającym pełny obraz pracy rzemieślnika wiejskiego, jego
pomysłowości i uzdolnieli. technicznych. Przy urządzaniu tej wystawy najwięcej zasłużył się kustosz mgr Z, S z e w c z y k, W tymże roku otwarto
w dużej sali na parterze Muzeum wystawę Zdobnictwo Izby Wiejskiej, na
którą złożyły się malowanki ścienne z Powiśla Dąbrowskiego, wycinanki
krakowskie, opoczyńskie, rawskie, lubelskie, łowickie i kurpiowskie, pająki
kunsztowne wieszane u powały izby, a nadto sprzęty zdobione.
W sali tej w 1952 r. pomieszczono wystawę Polskie Tańce Ludowe, składającą się z oszklonych makiet wypełnionych lalkami w strojach ludowych.
Makiety te wykonała
artysta-plastyk
Józefa H o r wat h - C h o d a c k a.
Ukazują one zwiedzającym przepych strojów ludowych oraz piękno tańca
ludowego. Figurki makiet utrzymane w tanecznym ruchu i geście ilustrują
plastycznie ważniejsze tańce ogólnonarodowe
i regionalne (korowód sobótkowy, czyli starosłowiańskie
koło, polonez, zbójnicki, krakowiak,
mazUr,
oberek, kujawiak,
trojak, przodek szamotuiski,
krzesany i szewc szczyrzycki). Wystawa ta, pomyślana
pierwotnie
jako czasowa, przemieniona
została na życzenie społeczeństwa i władz w wystawę stałą.

.

I
{

W 1952 r. urządzono we wszystkich salach pierwszego piętra wystawę
stałą p. n. Ludowa Kultura Materialna składającą się z trzech części: 1. Jak
człowiek zdobywał pożywienie, 2. Jak się odziewał, 3, Jak mieszkał. Wystawa ta została opracowana na zasadach materializmu historycznego, a przewodnią jej ideą są myśli zawarte w słowach F, E n g e l s a: "Podstawowym
czynnikiem w historii są środki zdobywania pożywienia, odzieży, mieszkania
i potrzebnych do tego narzędzi", Zwiedzający tę wystawę ma możność zapoznać się z pierwotnymi narzędziami do niecenia ognia, które rewolucjonizowały rozwój kultury,
Poznaje rośliny, którymi
się człowiek odżywiał,
narzędzia łowieckie, którymi łowił zwierzynę, narzędzia rybackie, bartnicze,
~)3 .,Lud".

t. XLII

�834

835

pasterskie i rolnicze od naj dawniejszych,
jak kopaczka drewniana, aż do
nowoczesnego traktora .ciągnącego pług czterolemieszowy. Z pomocą oryginalnych okazów, jako też obrazów, drzeworytów, sztychów i fotografii widz
zapoznać się może z warunkami pracy na roli w dobie feudalizmu i gospodarki kapitalistycznej
oraz ostatnimi
zdobyczami
gospodarki
planowej
i kolektywnej.
W szeregu sal drugiego skrzydła budynku pokazano obróbkę lnu i wełny
od czynności związanych z obróbką włókna, przędzalnictwem
i snuciem aż
do tkactwa na deseczce tkackiej, pionowym warsztacie tkackim i krosnach
poziomych. Ekspozycję tę uzupełnia pokaz próbek tkactwa z różnych stron
Polski oraz przyrządów do prania i maglowania. W sąsiedztwie wystawiono
wybór roślin farbiarskich
i wełny nimi barwionej, wybór owadów używanych jako surowce farbiarskie
oraz części naj bogatszego w Polsce zbioru
desek do drukowania tkanin wraz z odpowiednim sprzętem drukarskim.
Na osobnych tablicach przedstawiono problem oddziaływania
ludowego
przemysłu odzieżowego na współczesny przemysł fabryczny. Historię odzieży
przedstawiono
na figurkach glinianych z epoki kamienia młodszego oraz
przykładach
odzieży z epoki brązu. następnie na fotografiach płaskorzeżb
i wykopalisk z XII w., na miniaturach z XIV w. i drzeworyta'ch oraz sztychach z okresu od XVI-XVIII
w. Wystawę tę uzupełniają muzealia z wieku
XIX wykazujące przetrwanie
niektórych form dawnych w ubiorach ludo··
wych minionego stulecia.
Pogłębieniem tego zagadnienia jest zobrazowany w osobnej sali problem
odbicia rozwarstwienia
klasowego w stroju. Zestawiono tu strój szlachty
możnej i szlachty zagrodowej, strój mieszczan, chłopów bogatych i biednych,
a nadto podane zostały przykłady kształtowania
się stroju ludowego pod
wpływf'm miasta i dworu. Wystawę tę kończy sztych Stefana
D e 11 a
B e 11 a przedstawiający
wjazd luksusowo strojnej szlachty biorącej udzial
w poselstwie Ossolińskiego do Rzymu w 1633 r. oraz cytat zaczerpnięty
z Epistolów Andrzeja Z a ł u s k i e g o: "Widzisz tych panów tak kosztownie
i wytwornie strojnych, jakby szli na ślubny kobierzec, skąd myślisz mają
na to środki? Z łez i krwi ubogiego chłopa tak się postroili. Wierzaj mi,
że gdyby Anioł Pański ścisnął w dłoni te lamparty i sobole, te jedwabie
i purpury, krew i łzy pokrzywdzonych strugą by z niej płynęły". Ekspozycję
pt. "Jak człowiek się odziewał" urządziła w Muzeum kustosz mgr M. Wole ń ska.
Na korytarzu tegoż piętra urządzona została trz·ecia część wystawy ludowej kultury materialnej.
Składają się nań rekonstrukcje
jaskini człowieka
paleolitu, modele szałasów i ziemianek z epoki kamienia młodszego, model
fragmentu grodu w Biskupinie z VI w. p. n. e., model chałupy z Opola
z XII w. oraz model chaty zagrodnika z XVI w. Dalszy rozwój budownictwa
ludowego ilustrują modele regionalnych typów chat: kaszubskiej, kurpiowskiej, łowickiej, opoczyńskiej, krakowskiej, sanockiej, orawskiej, żywieckiej

l podhalańskiej
oraz powieszone nad nimi plany chat i fotografie przedstawiające rodzaj zabudowy wsi i jej krajobraz,
.
.
Aspekt estetyczny budownictwa ludowego ukazuJą zaprOJektowane przez
stanisława
W i t k i e w i c z a budynki, w których wyzyska.ne zostały .elementy ciesiołki góralskiej. Aspekt społeczny tegoż budownIctwa wyrazony
tal zestawieniem nędznych czworaków z zabudową wsi spalonych przez
zos
l
B'
hitlerowskiego najeźdźcę a odbudowanych wedle planów Centra nego
lUra
Projektów Budownictwa Wiejskiego.
.
Większość modeli. wystawionych
w tym dziale wykonano w pracownl
stolarsko-modelarskiej
Muzeum, początkowo pod kierunkiem dr R. R e i nf u s s a, a od r. 1952 - kustosza mgr Z. S z e w c z Yk a.
Z końcem 1952 r. urządzono na korytarzu drugiego piętra gmachu wystawę pt. Sztuka w Stroju Ludowym. Na 60 manekinach. pokazano s~roj.e:
kurpiowskie,
lubelskie,
łowickie,
kieleckie,
wielkopolskie,
opoCZynSkl~,
ślaskie krakowskie, .orawskie, spiskie, szczawnickie, podhalańskie, sądeckIe
i inne: wśród których wiele jest unikatów. Wystawa ta orientuje widza
również w zakresie kroju ludowego, hafciarstwa, ozdób skórzanych, metalowych i tkackich. Szafy do tej wystawy zostały wykonane wedle projektów

'.&lt;

dvr. T. Se we ry n a.
. Dopełnieniem tej ekspozycji jest wystawa pt. Sztuka i Rzemiosło Artystyczne zajmująca
całe skrzydło drugiego piętra. Za pomocą dobranych
okazów pokazano tu elementy widowiskowo-teatralne
tkwiące w zwyczajach
ludowych roku rolniczego i astronomicznego.
Wśród eksponató,,: znajd~iL'my w pierwszej sali: Marzannę, gaik, wózek z kogutkiem, SZOpkI, turome,
iwbyłkę noworoczną, teatrzyk lalkowy o treści świeckiej, wieńce dożynkowe róz&lt;&gt;i weselne i pieczywo obrzędowe. Drugą salę zajmują okazy
dawn'ej rz:źbY o treści religijnej i nowszej o treści świeckiej. W trzeciej
znajduje się ceramika użytkowa i zdobnicza z całej Polski, zabawki oraz
obrazy' na szkle, w czwartej hafty i koronki, a w piątej okazy współczesnej
sztuki ludowej przystosowanej
do potrzeb człowieka współczenego dzię~i
planowej produkcji spółdzielczej i opiece państwa nad twórcami ludowymI.
Wystawę Sztuka w Stroju Ludowym oraz Sztuka Ludowa i Rzemiosło
Artystyczne przygotowała
kustosz Działu Sztuki Ludowej mgr M. Wol eń ska.
W 1954 r. urządzono w salach na drugim piętrze wystawę pt. Rozwój
Stosunków Produkcyjnych na Wsi Polskiej będącą rozszerzeniem urządzonej
w 1951 r. wystawy czasowej Historia Wsi. Wystawa ta na zlecenie władz
przewieziona została na Wystawę Rolniczą w Lublinie, obrazującą X-lecie
osiągnięć Polski Ludowej.
W y s t a w y o b j a z d o w e. W 1951 r. zmontowano pierwszą wystawę
objazdową pt. Historia Wsi, ilustrującą dolę chłopa w epoce feudalnej, jego
\'"alkę z uciskiem feudalnym oraz przeobrażenia
gospodarcze i społeczne
dokonane na wsi w Polsce Ludowej. Wystawa ta obsłużyła już wiele miej-

�836
scowości w województwach krakowskim, rzeszowskim, stalinogrodzkim, kieleckim i łódzkim, a w przyszłości posyłana będzie na inne tereny Polski.
W 1952 r. przygotowano problemową wystawę objazdową pt. Wieś Dawna
i Nowa, obrazującą wyłącznie przemiany zachodzące współcześnie na wsi
polskiej. Wystawa ta służyła akcji propagandowej
podczas wyborów.
W 1952 r. zorganizowano wystawę pt. Przeobrażenia Współczesne w Sztuce
Ludowej. Złożyły się na nią przeważnie okazy muzealne i wypożyczone
z wzorcowni CPLiA i Instytutu
Wzornictwa Przemysłowego
oraz napisy
wedle scenariusza opracowanego
przez mgr M. W o l e ń s k ą. Wystawa
wskazywała na możliwości ścisłego powiązania sztuki ludowej i rzemiosła
artystycznego
z potrzebami
człowieka współczesnego
i obrazowała różne
sposoby kontynuowania
postępowych tradycji sztuki ludowej przez spółdzielnie i chłopskie kolektywy projektodawcze.
Sprzęt wystawy zaprojektował kustosz mgr Z. S z e w c z y k.
P l' a c e i n wen t a l' y Z a c y j n o - k a t a log o w e. W pierwszych
latach powojennych prowadzono inwentaryzację
jedynie dorywczo, poniewa:'.
Muzeum nie posiadało jeszcze własnego lokalu, zbiory były rozproszone,
a personel Muzeum nieliczny. Dopiero w 1948 r. po przeniesieniu zbiorów
do ratusza kazimierzowskiego
na Wolnicę rozpoczęto inwentaryzację
od
zarejestrowania
wszystkich nabytków, tj. przedmiotów zakupionych względnie darowanych przed wojną. Ogółem w latach 1948-1953
zinwentaryzowano 2927 okazów. W 1953 r. Muzeum wykonując zarządzenie Prezydium
Rady Ministrów przeprowadziło
szkontrum wszystkich swych zbiorów oraz
inwentaryzację
wstępną. Pracę tę wykonano wysiłkiem zespołowym. Szkontrum objęło 11 481 okazów. Zewidencjonowano
8193 pozycji. W chwili
obecnej Muzeum posiada 20 103 przedmioty, w tym zakupionych po roku
1945 - 1137, darów - 374, a depozytów - 11. Łącznie ilość nabytków
·w okresie powojennym wyraża się sumą 1621.
Katalogowanie przedmiotów prowadzi się w Muzeum w trzech rodzajach
katalogów kartkowych,
zaprowadzonych
jeszcze przed wojną: 1. katalogu
głównym, 2. katalogu rzeczowym, 3. katalogu regionalnym. Ponadto p~owadzi się księgi inwentarzowe,
będące skrótem
kartkowego
katalogu
głównego.
Zgodnie z zarządzeniem Ministerstwa Kultury i Sztuki przystąpiono do
zmiany katalogu według kart ujednoliconych, wprowadzonych do wszy;;tkich
muzeów etnograficznych
regionalnych.
Dotychczas skatalogowano
według
nowego systemu 2100 okazów. Inwentaryzacją
zajmuje się od roku 1952 mgr
A. T y s z k o w a. Celem jak najrychlejszego
ukończenia
inwentaryzacji
naukowej zatrudnia się dorywczo (zależnie od kredytów na prace zlecone)
jedną siłę dodatkową·
B i b l i o t e k a liczy obecnie 5300 tomów. Księgozbiór ten, przed wojną
znacznie większy, przechodził w okresie okupacji różne koleje. Naprzód
przewieziony został do Biblioteki Jagiellońskiej,
a potem wcielony do Ost-

83'7
institutu. Po wOJ me, gdy Muzeum nie miało własnego lokalu, przewożono
go kilkakrotnie
do różnych magazynów. Translokacje biblioteki w okresie
wojny przyczyniły się do uszczuplenia księgozbioru. Normalną organizację
tego działu można było podjąć dopiero w 1952 r., tj. po przeprowadzeniu
całkowitego
remontu
budynku
Muzeum. Obecnie Biblioteka
mieści się
w sali między lektorium a Archiwum.
Ponieważ dawny układ inwentaryzacyjny
książek był wadliwy, po przeprowadzeniu konsultacji
z fachowymi pracownikami
Biblioteki Jagiellońskiej oraz Wojewódzkiej
Bihlioteki
w Krakowie
zreorganizowano
go.
Wszystkie książki zostały wpisane do nowego inwentarza
w kolejności
numerów bieżących, każdy tom otrzymał numer bieżący katalogu inwentarza ogólnego oraz numer formatu. Księgozbiór posiada: katalog kartkowy
autorów oraz katalog rzeczowy i regionalny. Personel biblioteki jest jednoosobowy. Bibliotekarka,
Lutosława
H a j ó w n a, zajmuje
się zakupem
książek, załatwianiem
prenumeraty
czasopism, prowadzi teki wycinków
z gazet, spełnia prace usługowe w lektorium, zastępuje w razie potrzeby
archiwistę itd.
Z Biblioteki korzystają, oprócz pracowników Muzeum, uczniowie różnych
typów szkół, studenci, naukowcy, pracownicy instytucji społecznych, zawodowych, artystycznych
i kulturalnych,
nie tylko z Krakowa, ale i innych
miast.
A l' C h i w u m przechodziło, podobnie
jak Biblioteka,
rozne koleje.
Dopiero w 1951 r. po przeprowadzeniu
remontu na parterze budynku muzealnego rozpoczęto jego organizację.
W zbiorach archiwum znajduje się 638 rękopisów zinwentaryzowanych,
14 pudeł zawierających
kartki. z pieśniami, 22 teczki ze spisami strojów
dawnej Poradni Strojów, 10 kartotek
Institutu
fUr deutsche
Ostarbeit
z materiałami etnograficznymi,
tybetański i mongolski spis chorób i leków
(depozyt PAU) itd. Drugą część zbiorów archiwalnych stanowią drzeworyty
i litografie, rysunki, akwarele i fotografie. Zrębem tej części jest 12 600
fotografii odnoszących się do rolnictwa, rzemiosła, przemysłu, budownictwa,
strojów, obrzędów, zwyczajów, sztuki ludowej oraz historii wsi polskiej.
Całość jest zinwentaryzowana
i mieści się w specjalnych pudłach, zaprojektowanych przez dyr. dr T. S e w e l' y n a. Poza tym do Archiwum należy
Spory zbiór pocztówek kolorowych, ilustrujących
przeważnie stroje ludowe
polskie i obce. Oprócz fotografii, rozmieszczonych w pudłach wedle przynależności rzeczowej, posiada Muzeum 28 albumów z fotografiami z różnych
dziedzin etnografii, :W albumów ze zdjęciami kościołów drewnianych
na
Śląsku, 7 albumów z fotografiami różnych typów stroju (w tym album
K o p e l' n i c k i e g o), a nadto 95 dużych tek z 600 planszami kolorowymi,
53 tek zawierających
obrazy, malowanki, wycinanki, drzeworyty, rysunki
przedstawiające architekturę ludową, ceramikę, hafty, kroje, pasy, kapliczki,
krzyże przydrożne i inne przedmioty sztuki ludowej. Do zbiorów archiwal-

�839

838
nych Muzeum należy też 11 fascykułów
z rycinami haftów oraz 1 teka
z wzorami druków na płótnach itd.
Osobny dział Archiwum stanowią ryciny o treści egzotycznej, np. teka
strojów syberyjskich,
japońskich, teka drzeworytów
chińskich itp. Archiwum posiada także 5200 klisz i błon fotograficznych,
185 zinwentaryzowanych klisz cynkowych oraz nie zinwentaryzowanych
około 200, dalej 38
filmów do wyświetlania,
20 przeźroczy i 49 płyt gramofonowych z nagraniami gwarowymi.
Specjalnością
Archiwum
Muzeum
Etnograficznego
są naj bogatsze
w Polsce materiały ikonografii etnograficznej.
Pomieszczenie Archiwum jest ciasne, skutkiem czego normalna praca
organizacyjna i usługowa tego działu jest wielce utrudniona. Kierownikiem
Archiwum jest adiunkt dr Władysław
B o g a t y ń s k i. Archiwista
jest
w stałym kontakcie
z miejscowymi
bibliotekami,
archiwami,
muzeami
i instytucjami naukowymi w celu zdobywania nowych materiałów ikonograficznych lub związanych z nimi tekstów źródłowych. Do zajęć jego należy
także obsługa lektorium, przygotowywanie
materiałów
dla pracowników
Muzeum, zwłaszcza w okresie organizowania
wystaw, a nadto kwerendy
i konsultacje naukowe.
Archiwum stanowi obok Biblioteki żywy ośrodek naukowy i usługowy
dla naukowców, młodzieży studiującej, instytucji społecznych i naukowych,
spółdzielni wydawniczych, a nawet warsztatów produkcyjnych.
P u b l i k a c j e. Wydano dotychczas
trzy przewodniki
o charakterze
popularnonaukowym,
a mianowicie: T. S e we l' y n a, Izby wiejskie i warsztaty przemysłu
ludowego,
Kraków 1952; T. Z y g l e l' a, Polskie
tańce
Ludowe, Kraków 1952 oraz T. S e w e l' y n a, Z. S z e w c z y k a, M. W o l e ńs k i e j, Ludowa kultura materialna,
Kraków 1954. Przewodniki te, obficie
ilustrowane, posiadają streszczenia w języku rosyjskim, niemieckim, angielskim i francuskim,
dzięki czemu oddają dużą przysługę w propagowaniu
polskiej kultury ludowej i polskiego muzealnictwa za pośrednictwem wycieczek zagranicznych zwiedzających Muzeum.
P l' a c e t e c h n i c z n o - k o n s e l' wat o l' S k i e. Pracownię
Konserwatorską jako jedyny tego rodzaju warsztat przystosowany
do specjalnych
potrzeb Muzeum Etnograficznego
uruchomiono w 1949 r. Pierwotnie ograniczano prace konserwacyjne
do zabezpieczenia
strojów ludowych, które
wymagały
natychmiastowej
opieki, gdyż
w czasie wojny
trzymane
w pakach najwięcej naraźone były na zniszczenie. Odzież gazowano oparami dwusiarczku węgla, odczyszczano, cerowano, prano i prasowano, przy
czym zatrudnieni byli wszyscy pracownicy Muzeum. W tym czasie odrestaurowano też pewną ilość sprzętów ludowych, a więc skrzynie. ławy, kredensy,
stoły, stołki itp.
Dopiero od roku 1951, po przeprowadzeniu
remontu gmachu, praca konserwatorska
mogła być prow&lt;ldzona w warunkach
dogodniejszych
i na

'większą skalę. Był to okres urządzania pierwszych wystaw stałych i objazdowych,
w którym
Pracownia
Konserwatorska
włączona
została do
współpracy w pilnych robotach technicznych, jakich wymagały realizowane
naówczas ekspozycje. Zresztą przy pracy tej zatrudnieni byli wszyscy pracownicy Muzeum, zarówno fizyczni, jak i umysłowi. Powstały wówczas
zespoły robocze: odlewniczo-literniczy,
szklarski, introligatorski,
ślusarskolwwalski, kamieniarski, stolarsko-modelarski
i instalacyjny, które wykonały
tysiące liter, szkliły szafy i gabloty, sporządzały plansze i ekrany, modele
budownictwa i podia, instalacje oświetlenia w gablotach, makietach i warsztatach przemysłu
ludowego. Prace tych zespołów wykonywane
były
zgodnie z zobowiązaniami
powziętymi na naradach wytwórczych.

~,

j

Pracownia Konserwatorska
we własnym zakresie wykonała następujące
prace: lakierowanie,
politurowanie,
malowanie
ekranów,
gablot i szaf,
naprawę pręcianych
manekinów,
naprawę kożuchów, czapek futrzanych,
'Luroni, naprawę haftów i koronek, łatanie, cerowanie, a także rekonstruowanie pewnych części strojów wedle materiałów ikonograficznych,
restaurowanie i
rekonstruowanie
pająków, wieńców dożynkowych itp. Nadto
wymodelowano i odlano głowy manekinów, odrestaurowano
wiele sprzętów
ludowych, rzeźb,obrazów,
okazów ceramiki, ufarbowano tkaniny do celów
dekoracyjnych
oraz przędzę do restauracji starych haftów.
Z uwagi na to, że w Polsce nie istnieje dotąd żadna pracownia, która by
zajmowała się konserwacją okazów etnograficznych, kierownictwo tej Pra··
cowni musiało drogą praktyki zdobywać zarówno potrzebną wiedzę specjalną, jak też kształtować własną metodę pracy opierając się na przepisach
z tego zakresu pubU&lt;owanych przez prof. T. S e w e l' y n a. Po szeregu eks[jerymentów udało się dojść do pewnych ulepszeń technologicznych i metociycznych, np. w komponowaniu masy papierowej przydatnej do restauracji
okazów ceramicznych, w odciskaniu głów do manekinów, malowaniu ich itp.
Metoda
konserwacji
okazów
etnograficznych
oparta
o nieustanne
eksperymentowanie
dała pracownikom
zatrudnionym
w pracowni dostatecznv
zasób wiedzy
fachowej
i wyrobiła
w nich' przeświadczenie
o ko~ieczności pilnej i systematycznej, a bardzo odpowiedzialnej pracy, jaka
im została powierzona.
Pracownia prowadzi dziennik pracy oraz protokoły co do stanu okazów
przed i po dokonaniu konserwacji. Do protokołów dołącza się odpowiednie
[otografie dokumentacyjne.
Pracownia jest punktem usługowym dla wszystkich działów Muzeum. Prócz restauracji sprzętów potrzebnych do wystawy
pt. Izby Wiejskie i Warsztaty Przemysłu Ludowego dokOJiano rekonstrukcji
niektórych części narzędzi łowieckich, pszczelarskich
i rolniczych, naprawiono sieci rybackie, narzędzia pasterskie
oraz niektóre przyrządy przędzalnicze do wystawy Ludowa Kultura Materialna. Odrestaurowano
rzeźby,
obrazy. ceramikę, pisanki, świeczniki, wieńce dożynkowe. szopki, gwiazdy

�840
kolędnicze, turonie, pająki, wyroby z drzewa i zabawki do wystawy Sztuka
Ludowa i Rzemiosło Artystyczne.
Prócz tego Pracownia
obsługiwała
niektóre
muzea zamiejscowe.
Dla
Muzeum Regionalnego PTTK w Myślenicach odrestaurowano
trzy skrzynie,
pająk ze słomy, wykonano wieniec dożynkowy i kołacz, dostarczono głów
do manekinów strojów ludowych, naprawiono części strojów przeznaczonych
do wystawy oraz patynowano
nowe części obudowy
izby kliszczackiej,
części powały, piec, sień i bramę.
Dla Muzeum w Łańcucie wykonano wierną kopię zabytkowych
drzwi
pokrytych malowidłami, dla Muzeum Archeologicznego
w Krakowie zakonserwowano przedmioty wełniane i drewniane. Na konferencjach
z przedstawicielami
muzeum
poznańskiego,
lubelskiego,
rzeszowskiego
i innych
podzielono się doświadczeniami
z zakresu techniki konserwa·cji i restauracji.
W pracowni
zatrudnione
są trzy osoby: kierowniczka,
adiunkt
artysta
plastyk, Marta G ą s o w s k a oraz dwie siły pomocnicze: Helena A n t o s i ewicz
i Henryka Brynkus.
P l' a c o w n i a f o t o g l' a f i c z n a pełni ważne funkcje usługowe dla
różnych komórek Muzeum, szczególnie w okresach organizowania
nowych
wystaw, przygotowywania
wydawnictw
naukowych Muzeum lub artykułów
prasowych. Pracownia wykonuje zdjęcia do dokumentacji
technicznej, konserwacji i restaurowania
eksponatów
oraz do inwentaryzacji.
Nadto pełni
ważną funkcję w powiększaniu
zbiorów archiwalnych,
gdyż wszelkie fotografie muzealiów wykonywane
w pracowni, jako też w innych muzeach,
archiwach, bibliotekach
lub w terenie,
przekazywane
są do Archiwum
Muzeum. Kierownikiem
pracowni jest asyst. Michał M a ś l i ń s k i.
P r a ce sp oł e czn o- o Św i a t ow e
Muzeum
rozpoczęte
zostały
w 1951 r. Miały one na celu popularyzację
zbiorów muzealnych, organizację
odczytów, szkolenie zawodowo-ideologiczne
itp. Pracami tymi, do których
wciągnięci
byli wszyscy pracownicy
naukowi
Muzeum, kierował
dr W.
B o g a t y ń s k i. Akcja społeczno-oświatowa
ograniczała
się wówczas do
terenu samego Muzeum, przy czym główny nacisk położono na szkolenie
ideologiczne i zawodowe. Szkolenie to odbywało się w formie wykładów
cyklicznych zamkniętych,
obejmujących
poszczególne zagadnienia ekonomii
politycznej, filozofii marksistowskiej,
historii ruchu robotniczego oraz naukę
o Konstytucji.
Szkolenie zawodowe prowadzono
przy pomocy wykładów
i dyskusji nad otwieranymi kolejno przez Muzeum wystawami.
W 1952 r. utworzono stały trój osobowy zespół oświatowy, który nawiązał
kontakt ze wszystkimi szkołami krakowskimi,
informując je o charakterze
Muzeum z szczególnym podkreśleniem
tych działów, które mogłyby być
pomocne w realizowaniu
ich programu nauczania (rozwój narzędzi, tkactwo,
sztuka ludowa itp.). Dzięki tej akcji wzmogła się frekwencja w Muzeum.
Ważną dziedziną działalności Muzeum było organizowanie
kursów zawodowych dla Związku Samopomocy Chłopskiej, Ekspozytury
C. P. L. i A.,

841
Wytwórni Strojów
Regionalnych,
zespołów
świetlicowych,
Woj. Szkoły
Związków Zawodowych i innych. Kursy te obejmowały cykl wykładów oraz
ćwiczenia. W akcji tej zespół utrzymywał
stały kontakt z Wydziałem WRN
i MRN w Krakowie. Propagandę Muzeum prowadzono też za pośrednictwem
radia i prasy.
W 1953 r. nastąpiła reorganizacja
zespołu oświatowego. Główny nacisk
Dołożono odtąd na pracę w terenie zarówno w zakresie odczytowym, jak
~stawowym.
Opracowano szereg odczytów popularnonaukowych,
a mianowicie: Co to jest kultura ludowa? Wieś średniowieczna,
Przeobrażenia
na
wsi w okresie przejścia z feudalizmu do kapitalizmu, Powstanie folwarków,
Świat czarów i zabobonów itp. Odczyty te, ilustrowane obrazami świetlnymi, wygłaszano
przede
wszystkim
w ośrodkach
pozakrakowskich,
np.
w Technikum Rolniczym w Czernichowie, Technikum Przemysłu Drzewnego
i w Państwowym Domu Młodzieży w Krzeszowicach, w hotelach robotniczych
w Nowej Hucie itp. Z zespołem oświatowym współpracowali żywo pracownicy naukowi, wygłaszając odczyty lub przygotowując
do nich materiały.
Inną formą działalności zespołu oświatowego jest organizowanie
małych
wystaw przenośnych,
łatwych do transportu,
które w krótkim czasie mogą
obsłużyć kilka miejscowości
i przyczynić
się do propagandy
Muzeum.
Dotychczas urządzono dwie tego rodzaju
wystawy:
1. Historia
Narzędzi
Ornych, 2. Wystawa Informacyjna
o Muzeum Etnograficznym.
Wystawy te
składają się z ekranów tryptykowych
lub ekranów pojedynczych z nalepionymi fotografiami,
które uzupełniają
modele i muzealia. W montowaniu
wystaw współdziałali:
stolarz, kierownik pracowni fotograficznej,
kierownik
Biblioteki, kustosze asystenci oraz portier.
Zespół społeczno-oświatowy
jest trzyosobowy:
składa się z kierownika
mgr B. Łopuszańskiego,
mgr L Kowalówny
i mgr J. Czajko w s k i eg o.
P l' a k t y k i m u z e a l n e dla studentów UJ odbywają się w Muzeum
od 1949 r. Z początku brali w nich udział młodsi i starsi studenci archeologii
i etnografii w ilości 30-40 osób. Obecnie kierowani są na praktykę
wyłącznie etnografowie
starszych lat studiów w ilości do 15 osób rocznie.
Każdorazowa
praktyka
poprzedzana
bywa
wykładem
wprowadzającym
w zagadnienia muzealnictwa
etnograficznego,
wygłaszanym przez dyrektora
Muzeum prof. dr T. S e w e r y n a. Następnie studenci dzieleni są na dwulub trzyosobowe grupy, aby łatwiej można było roztoczyć nad nimi opiekę·
W ciągu swej praktyki
studenci
zapoznają
się kolejno
ze wszystkimi
działami pracy muzealnej, a więc inwentaryzacją,
archiwistyką
muzealną,
biblioteką i akcją społeczno-oświatową.
Ilość godzin praktyki wynosiła początkowo 25 godzin rocznie, obecnie wynosi 60. Do początku 1954 r. kierował
praktyką studentów w Muzeum kustosz mgr Zdzisław S z e w c z y k, obecnie
kieruje kustosz dr Longin !VIa i i c k i.
B a d a n i a t e l' e n o w e. W 1947 r. prowadzono zespołowe długofalowe

�843

842
b&lt;&gt;dania terenowe nad ustaleniem południowej granicy Krakowiaków
i północnego zasięgu
Góralszczyzny.
W badaniach
tych, prowadzonych
pod
kierunkiem dyr. dr Tadeusza S e w e l' y n a, wzięli udział: dr R. R e i n f u s s,
mgr
R e i n f u s s o w a,
mgr
H. B i t t n e r,
mgr
Ł a s z c z y ń s k i,
mgr S z e w c z y k i Z. R a b l i n. Dyr. dr 'T. Se w e l' y n w roku 1948 prowadził w 36 miejscowo3ciach na Dolnym Śląsku badania nad strojem dolnośląskim, a w 1952 r. nad strojem
Krakowiaków
wschodnich.
Kustos,~
mgr Z. S z e w c z y k przeprowadził
badania nad: 1. strojem szczyrzyckim,
2. ewolucją parzenicy północno-gorczańskjej,
3. strojem ochotnickim w pow.
nowotarskim
oraz 4. brał udział w ustalaniu granicy etnograficznej
między
Krakowiakami
zachodnimi
i wschodnimi.
Te ostatnie badania objęły 32
miejscowości, a mianowicie: Słomniki, Prandocin, Muniakowice, Jankowice,
Zielenice,
Dziemięrzyce,
Racławice,
Biały Dwór, Smęgorzów,
Dosłońce,
Kropidło, Rędziny I, Rędziny II, Zagórzany, Dziaduszyce, Słaboszów, Cyprianów,
Biedrzykowice,
Sancygniów,
Teodorów,
Lipówka,
Hajdaszek,
Czechów, Olszówka, Górtatowice,
Sędziejowice, Holendry, Suliszów, Lisów,
Piotrowice, Poręba Morawicka, Dębska Wola.
Asystent mgr J. K a m o c k i prowadził badania nad strojem sandomierskim w 27 wsiach, a mianowicie: Tunel, Łazy, Rzędowice, Mianosice, Książ
Wielki, Moczydło, Wodzisław, Mieronice, Laskowa, Piotrkowice, Nawarzyce,
Strzeszowice, Konary, Zapusty, Opatkowice Drewniane, Opatkowice Murowane, Kawęczyn,
Łysaków,
Łątczyn,
Ludwinów,
Węgliniec,
Jędrzejów,
Miąsowa, Mnichów,
Sobków, Brzegi, Chęciny. Badał on także granicę
wschodnią Krakowiaków
wschodnich. Ponadto od roku 1953 Muzeum zajmuje się badaniem zabytków budownictwa wiejskiego na terenie objętym strefą
gospodarczą
Nowej Huty. Badania te, prowadzone
na życzenie Wydziału
Kultury MRN w Krakowie, kontynuowane
są do dziś.
Mgr A. T y s z k o w a prowadziła w 1952 r. badania nad rolnictwem ziemi
krakowskiej,
a kustosz dr L. M a I i c k i w roku 1954 kontynuował
badania
nad strojem górali śląskich oraz garncarstwem
na Śląsku Cieszyńskim.
W s pół P l' a c a z i n n y m i fi U Z e a m i. Muzeum Etnograficzne
prowadziło ożywioną współpracę
z Muzeum Historycznym. i Muzeum Narodowym w Krakowie, z Muzeum Archeologicznym
i Muzeum Narodowym
w Poznaniu, z Muzeum Kultur LL;dowych w Młocinach, z Muzeum w Kielcach, Krośnie, Łańcucie,
Łodzi, Rabce, Tarnowie,
Toruniu,
Zakopanem,
Zawoi i Zywcu. W czasie gdy Muzeum Etnograficzne
nie posiadało jeszcze
własnego
lokalu,
urządziło
ono w Muzeum
Przemysłu
Artystycznego
w Krakowie wystawę pt. Sztuka Ludowa w Polsce Ludowej. Dla Łańcuta
dyr. dr T. S e w e l' y n opracował scenariusz ekspozycji działu etnograficznego. Najbardziej
aktywna jednak była współpraca z Muzeum Regionalnym PTTK w Myślenicach, gdzie cały scenariusz wystawy, dokumentacja
techniczna ekspozycji, a w dużym stopniu urzijdzenie wystaw było dziełem
pracowników Muzeum.

D a l s z a l' a z b u d o waM
u z e u m. W 1953 r. zespół składający
się
z dyrektora Muzeum prof. dr T. S e w e l' y n a, kustosza mgr M. W o l e ńs k i e j i kustosza mgr Z. S z e w c z y k a opracował plan zabudowy Osiedla
Zabytkowego,
czyli Parku Etnograficznego
w Lesie Wolskim w Krakowie.
W związku z powyższym Prezydium
MRN w Krakowie wystosowało
do
Ministerstwa
Kultury i Sztuki memoriał w sprawie konieczności załatwienia
następujących
czynności: 1. włączenie sprawy budowy Osiedla Zabytkowego
do agend Muzeum Etnograficznego;
2. zezwolenie
na powołanie
przez
dyrekcję Muzeum zespołu trzech płatnych pracowników
mających się zająć
sprawami prawno-administracyjnymi;
3. upoważnienie
dyrekcji Muzeum do
dysponowania
sumami przeznaczonymi
na ochronę budownictwa
drewnianego. Realizacja tych spraw uległa na razie zwłoce.
W 1953 r. rozpoczęto dobudowę trzeciego piętra budynku Muzeum (po
podcięciu więżby dachowej) celem pomieszczenia
w nowouzyskanych
pomieszczeniach
naukowo urządzonych magazynów, w których eksponowane
będą do użytku publiczności,
a przede wszystkim naukowców,
wszystkie
zbiory Muzeum w układzie rzeczowym i regionalnym. Dotychczas urządzono
w tym dziale wystawę rzeźby, ceramiki, sprzętów domowych i zabawek.
Obecnie zaś przygotowuje
się wystawę 80 kompletów strojów ludowych, co
łącznie z dotychczas wystawionymi
60 kompletami stanowi 140 pełnych zespołów kostiumologicznych.
Wystawienie naukowe urządzonych magazynów
muzealiów etnograficznych
będzie w muzealnictwie
polskim osiągnięciem
nowym. Ukoń.czenie wszystkich prac związanych z ekspozycjami na trzecim
piętrze przewiduje się na rok 1956.
Przewiduje
się, że w najbliższych latach Muzeum Etnograficzne
uzyska
w najbliższym sąsiedztwie drugi budynek, w którym pomieszczona będzie:
biblioteka,
archiwum,
magazyny
dodatkowe,
sala do montaźu
nowych
wystaw czasowych:
objazdowych, sala na wystawy czasowe, mieszkanie dla
dwóch woźnych i dwóch pracowników
oświatowych, którzy by obsługiwali
popołudniowe
wycieczki
zagraniczne
oraz wycieczki
z zakładów
pracy.
W budynku tym przede wszystkim mieścić się powinna duża, stała wystawa
polskiej sztuki ludowej. Wystawa ta, nadająca funkcję społeczną bogatym
a dotychczas nie udostępnionym
zbiorom Muzeum Etnograficznego,
przekształcić się powinna w przyszłości w osobne Muzeum Sztuki Ludowej.
Styczeń,

Longin

1955 r.

MaLicki

MUZEUM W NOWYM S"CZU
(ul. Lwowska 3)
Mu;:eum w Nowym Sączu mieści się w starym budynku zabytkowym
zajmuje część gmachu o łącznej powierzchni 240 m~. Liczba obiektów etnograficznych wynosiła z końcem 1954 r. ponad 1000. Wśród osób zwiedzających Muzeum większość sta;1ovviła młodzież szkolna, wykazująca
wielkie
j

�844

845

zainteresowanie
zbiorami. Nie brak było również robotników
i ludności
wiejskiej oraz osób studiujących kulturę regionu nowosądeckiego, zwłaszcza
Podegrodzia
i Łącka. Frekwencja
6120 osób zwiedzających
w 1954 r.
świadczy o popularności zbiorów etnograficznych
Muzeum. Należy tu podkreślić gotowość młodzieży do udzielania bezinteresownej pomocy w pracach
porządkowych, jak też ofiarność społeczeństwa.
Muzeum zbiera przedmioty
sądeckiej
sztuki i kultury
materialnej,
dawnej oraz dzisiejszej, celem ich uporządkowania i ochrony przed zniszczeniem. Muzeum gromadzi stroje, hafty białe i kolorowe, koralikowe, hafty
malarskie (Michaliny M i g a c z), makaty (Marii M i c z y ń s k i e j), sprzęty
ludowe (Jana F i u t a), ludowe naklejanki
i obrazki na szkle (piotra
p i e r z c h a ł y), obrazy na deskach, obrazy N i k i f o r a, rzeźby ludowe,
pisanki (Jadwigi K o s a l), ceramikę (Józefa B i l i ń s k i e g o), odzież i strój
ludowy, dawne zamki, a także pieczęcie i fotografie.
W grudniu 1951 r. otwarto Wystawę Sztuki Ludowej Sądeczyzny w Nowym Sączu. Dnia 24 IV 1955 odbył się w Nowym Sączu Zjazd Twórców
Sztuki Ludowej Ziemi Sądeckiej.
Prace inwentaryzacyjne
są w toku. Obecnie sporządza się katalog kartkowy zbiorów etnograficznych.
Fachowa
biblioteka
podręczna
obejmuje
280 pozycji.
Z czasopism
gromadzi się: "Polską Sztukę Ludową", "Ochronę
Zabytków",
"Przegląd
Kulturalny
i Artystyczny",
,.Kwartalnik
Historii Kultury
Materialnej".
Inwentarz fotografii wynosi 400 pozycji.
Muzeum w Nowym Sączu współpracuje
z innymi Muzeami: w Rabce,
Tarnowie, Żywcu, Krakowie, Poznaniu, Toruniu, Warszawie, z Towarzystwem Ludoznawczym w Mszanie Dolnej i z Polskim Radiem w Krakowie.
Muzeum brak odpowiedniego pomieszczenia. Sprawa otrzymania dalszych
pomieszczeń do celów muzealnych jest w toku. Muzeum winno się specjalizować w zakresie kultury ludowej Ziemi Sądeckiej. Z tego terenu należy jak
najszybciej
gromadzić zabytki, ponieważ znikają one z każdym dniem.
18 IV 1955 r.

Stanislaw

MUZEUM REGIONALNE IM. WŁADYSŁAWA ORKANA
(ul. arkana,
stary kościół)

Rachwał

W RABCE

Muzeum mleSCI się w starym kościele. Powierzchnia jego wynosi około
126,56 me. Wszystkie zbiory znajdują się w kruchcie pod dzwonnicą w pomieszczeniu drewnianym, zimnym, nigdy nie ogrzewanym, co w zimowych miesiącach w znacznym stopniu utrudnia personelowi pracę. Magazyn
i kancelaria znajdują się w dornu nr 36 przy ul. Krakowskiej.
Okazów oryginalnych
jest w Muzeum około 930, modeli - około 20.

Ogólna ilość eksponatów
wed,ug inwentarza
wynosi 950 (na wystawach
i w magazynie).
Zbiory etnograficzne
przedstawiają
się następująco:
zbieractwo 13
eksponatów, łowiectwo - 2, hodowla zwierząt (pasterstwo) - 49, rolnictwo
- 28, przygotovrywanie i przechowywanie
pokarmu - 77, obróbka drewna
- 22, obróbka lnu - 23, wełny - 1, obróbka gliny - 3, farbiarstwo - 1,
odzież kobieca - 20, wyszywki na spodr..iach góralskich - 31, kierpce ornamentowane - 1, sprzęty - 42, transport - 7; sztuka ludowa: rzeźba - 208,
obrazy malowane na szkle - 44, obrazy olejne malowane na płótnie - 47,
na desce - 6, na papierze - 2, zdobnictwo w zakresie garncarstwa - 19.
zabawki - 13, przedmioty związane z obrzędami - 10, instrumenty
muzyczne - 4, miary - 5.
Zbiory zinwentaryzowała
w 1953 r. komisja przysłana przez Dyrekcję
Muzeum Narodowego w Krakowie.
Biblioteka według inwentarza liczy 119 pozycji. Nie ma ona charakteru
jednolitego. Mało jest publikacji odnoszących się do muzealnictwa, a jeszcze
mniej' dotyczących etnografii. Czasopism się nie prenumeruje.
Archiwum prowadzone dotąd niesystematycznie
obejmuje cztery działy:
I. Dział odnoszący się do osoby poety ark a n a i jego rodziny;
II. Dział zawierający zbiór gazet z artykułami o Muzeum im, arkana;
III. Rękopi,:y prof. Stanisława B or k o w s k i e g o treści etnograficznej;
IV. Korespondencje
z władzami.
W zakresie pracy oświatowej kustosz Muzeum wygłosił w 1954 r. dla
dzieci w prewentoriach
w Rabce kilka pogadanek na temat 'kultury materialnej górali, zobrazowanej za pomocą eksponatów z Muzeum im. arkana.
Główne trudności
Muzeum polegają
na niewłaściwym
pomieszczeniu
zbiorów. Drewniana kruchta pod dzwonnicą nie nadaje się na ten cel, gdyż
z obawy przed niebezpieczeństwem pożaru nie można tu zastosować żadnego
ogrzewania.

Sebastian

Flizak

29 V 1954 r.
MUZEUM W TARNOWIE
(Rynek 2)
Zbiory Muzeum w Tarnowie, pochodzenia podworskiego, są zgrupowane
w Dział Historyczno-artystyczny.
W skład zbiorów wchodzą przedmioty
sztuki i rzemiosła artystycznego głównie XVIII w., a więc meble, ceramika,
szkło, broń, a ponadto bogata galeria malarstwa polskiego XVIII w. i ryciny
XVII i XVIIIw.
Muzeum nie posiada specjalnego działu etnograficznego.
Nieliczne przykłady ceramiki ludowej z Rzepiennika (pow. gorlicki), jak
wazony, skarbonki i kałamarz, w ilości 17 sztuk, weszły do zbiorów Muzeum
jako depozyt Zarządu Miejskiego w Tarnowie w r. 1948. Z tego też roku po-

�847

846

Tatrzańskiego
posiada dWie sale wystawowe: jedną na parterze, w której
mieszczą się zbiory etnograficzne,
drugą na pierwszym piętrze, w której
mieszczą się zbiory geologiczne i przyrodnicze. Powierzchnia obu sal wynosi
494 m2, kubatura 1875 m3• Na drugim piętrze mieści się magazyn zbiorów
etnograficznych
i pracownie. :Na trzecim piętrze również mieszczą się pracownie. Nowy gmach nie posiadał specjalnego
pomieszczenia
na zbiory
biblioteczne; księgozbiór ulokowano w kilku pokoja~h.

chodzi zakup Muzeum, przedstawiający
cztery figurki z szopek: skrzypek,
Herod, król i Żyd, są to rzeźby w drzewie malowane, o wysokości około
23 cm, wykon&amp;ne przez :Marcina M a z u r a ze wsi Łęki Górne, gm. Pilzno,
pow. dębicki.
Muzeum prenumeruje
czasopismo "Polska Sztuka Ludowa". We wrześniu
1954 r. Muzeum zorganizowało w swoich salach wystawę sztuki malarek
z Powiśla Dąbrowskiego, powiat dąbrowski. Eksponaty na tę wystawę wypożyczono z Muzeum Etnograficznego w Krakowie oraz z Instytutu Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie. Wystawa cieszyła się dużą frekwencją,
świadczącą o zainteresowaniu
społeczeństwa sztuką ludu, co powinno by'::
zachętą do stworzenia w Muzeum w Tarnowie działu etnograficznego z wystawą stałą·
Paulina Chrzanowska
5 II 1955 r.
MUZEUM TATRZAŃSKIE IM. DRA T. CHAŁUBIŃSKIEGO
W ZAKOPANEM
(ul. Krupówki 10)
Muzeum Tatrzańskie
im. Chałubińskiego
w Zakopanem,
które przy
obecnej strukturze
muzealnictwa
jest muzeum autonomicznym,
mieści się
w gmachu projektu
Stanisława
W i t k i e w i c z a, budowanym
w latach
1913-1922.
Historia Muzeum Tatrzańskiego
datuje się od roku 1889, tj. od chwili
kiedy grono miłośników przyrody tatrzańskiej
i ludu podhalańskiego postanowiło założyć towarzystwo mające na celu badanie Tatr i Podhala i gromadzenie ckazów z tego regionu. Po zatwierdzeniu
statutu założono Towarzystwo Muzeum Tatrzańskiego
im. dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem.
Umieszczone w góralskiej chacie zbiory przyrodnicze szybko się powiększały
dzięki ofiarności społeczeństwa i zakupom. Natomiast zbiory etnograficzne
wzrastały o wiele wolniej. Zawiązek biblioteki powstał dzięki darom dra
W. L a s o c k i e g o, dra T. C h a łu b i ń s k i e g o i innych. Wobec szczupłości miejsca w prowizorycznym
lokalu muzealnym wcześnie już wysunięto
projekt budowy osobnego gmachu. Szczupłość funduszów
nie pozwoliła
jednak jeszcze wówczas na urzeczywistnienie
projektu. Ograniczono się do
postawienia obszernego drewnianego budynku na parceli darowanej przez
spadkobierców
C h a ł u b i ń s k i e g o. W budynku tym mieściły się zbiory
do 1920 r.
Zbiory etnograficzne
powiększyły
się znacznie dopiero w roku 1906,
kiedy to po zmarłym prezesie Towarzystwa,
Zygmuncie G n a t o w s k i m,
Muzeum otrzymało zbiór około 300 eksponatów. Ze względu na niebezpieczeństwo pożarowe drewnianego
budynku przystąpiono,
dzięki ofiarności
społeczeństwa, do budowy murowanego gmachu. Budowę zaczęto w 1913 r.,
a ukończono dopiero po wojnie, w roku 1922. Trzypiętrowy gmach Muzeum

r:

Ryc.!.

Oddział Muzeum Tatrzańskiego

w domu "Tea" w Zakopanem. Fot. W. Werner.

W latach przedwojennych
brak odpowiednich kredytów nie pozwalał na
rozwinięcie szerokiej działalności. Z konieczności ograniczono się do bardzo
skromnego
urządzenia
sal wystawowych
oraz do zakupu
eksponatów
i książek, tak aby Muzeum mogło stać się instytucją naukowo-badawczą.
Na przykład biblioteka, która w 1918 r. liczyła około 300 pozycji, obejmuje
teraz !l000. Zakupy dotyczyły wyłącznie Działu Etnograficznego.
W latach
Okupacji niemieckiej
Muzeum było nieczynne dla publiczności, ale większych strat nie poniosło. W latach powojennych, od 1945-1950, Muzeum

�849

848
subwencjonowało
Ministerstwo
zeów). W okresie tym zwiększył

i Kielcach.
opracowało

Kultury i Sztuki (Naczelna Dyrekcja Musię personel muzealny zarówno administra-

cyjny, jak i naukowy.
1 stycznia 1950 r. Muzeum zostało upaństwowione
i odtąd dzięki opiece
Centralnego
Zarządu Muzeów zaczyna się poważnie rozwijać. W 1951 r.
uzyskano kredyty na zakup sprzętu do magazynu etnograficznego
i sprzętu
wystawowego. W końcu tegoż roku uzyskano kredyty na założenie centralnego ogrzewania, którego brak odczuwało się zarówno w salach wystawowych, jak i w pracowniach. W 1952 r. Muzeum przybyły dwa oddziały: jeden
ze zbiorami etnograficznymi
dra Stefana S z y m a ń s k i e g o (z zapisu jego
brata Tadeusza), mieszczący się w domu "Tea", o powierzchni
54,40 m"
i kubaturze 136,50 m3, i drugi w willi P a w l i k o w s k i c h "Pod Jedlami".
Lokal ten, składający się z czterech izb a powierzchni 90,30 m" i kubaturze
271 m3, przeznaczony został na urządzanie wystaw zmiennych. Oba oddziały
spełniały doniosłą rolę przez udostępnianie
zbiorów w czasie trwania prac
remontowych
w głównym gmachu muzealnym (fot. 1-3).
W 1952 r. rozpoczęto instalację centralnego
ogrzewania i remont kapitalny gmachu Muzeum Tatrzańskiego;
w związku z tym Muzeum było nieczynne dla publiczności aż do chwili ukończenia remontu, tj. do września
1954 r. Jako pierwszy udostępniono dział kultury materialnej Podhala.
Sala ze zbiorami geologicznymi i przyrodniczymi
jest jeszcze obecnie
nieczynna z powodu reorganizacji Działu Przyrodniczego, co wymaga dużego
nakładu pieniężnego. W czasie prac remontowych
w Muzeum Tatrzańskim
dobudowano
na trzecim
piętrze
salę biblioteczną,
tak
że księgozbiór
. Muzeum Tatrzańskiego
uzyskał oddzielne pomieszczenie.
Od roku 1950 Muzeum posiada własną pracownię konserwatorską
prowadzoną przez starszego konserwatora
Jana M ark s e n a.
Biblioteka Muzeum Tatrzańskiego
liczy 11 tys. pozycji (książki, czasopisma, broszury) i posiada obecnie kieroWnika w osobie mgr Wandy J o s t owe j. Archiwum Muzeum liczy około 3000 fotografii z różnych dziedzin.
Czynna jest również
pracownia
fotograficzna
prowadzona
przez Annę
W i e r z b i c k ą·
Muzeum spełnia funkcje oświatowe przez oprowadzanie
zwiedzających,
wygłaszanie odczytów, opracowywanie pogadanek do radiowęzła i organizowanie wycieczek krajoznawczych
oraz wystaw
objazdowych
po wsiach.
Praktyk muzealnych nie prowadzono.
Dział Etnograficzny prowadzi intensywną akcję poradnictwa i konsultacji
dla plastyków, pracowników
C. P. L. i A., wytwórców ludowych, naukowców i innych.
Muzeum Tatrzańskie współpracuje z następującymi
muzeami: z Muzeum
w Myślenicach, z Muzeum Etnograficznym
w Krakowie, z Muzeum Kultur
Ludowych w Warszawie oraz utrzymuje kontakty z muzeami w Bytomiu

W latach powojennych
w ramach akcji wydawniczej
Muzeum
jedną pozycję: Przewodnik
po dziaLe kuLtury
materiaLnej
Pod-

haLa.

Największe
trudności
Muzeum Tatrzańskiego
to ciasne pomieszczenia
nn;zealne zarówno magazynowe, jak i wystawowe oraz pracownie. Gmach
Muzeum Tatrzańskiego,
budowany w okresie gdy muzealnictwo nie pełniło

.
'1

i
l

Ryc. 2. Narzędzia

do obróbki

drzewa.
Willa "Pod
Fot. A. Wierzbicka.

Jedlami"

\V

Zakopanem.

.jeszcze tak doniosłej roli jak dziś, stał się zbyt ciasny i nie może pomieścić
Powiększających
się stale zbiorów (kredyty Centralnego
Zarządu Muzeów
umożliwiają ratowanie ginących w terenie okazów etnograficznych).
Brak
t~ż pomieszczeń biurowych dla zwiększonego' personelu muzealnego, który
hczy obecnie już 16 osób.
ii:

"Lud",

t. XLII

�851

850
Specjalizacja
Muzeum w zakresie badań etnograficznych
jest ustalona ~
obejmuje badania na terenie Podhala, Spisza i Orawy.
W dworku M o n i a k ó w na terenie powiatu nowotarskiego
(Zubrzyca
Górna), przy współudziale i pod opieką Muzeum Tatarzańskiego
z ramienia

.•. '
"

PTTK, powstanie małe pokazowe muzeum lokalne. W zamku w Niedzicy
powstanie, zorganizowane
przez Oddział Krakowski Stowarzyszenia
Historyków Sztuki, muzeum obrazujące kulturę Spisza. Na terenach sąsiadujących
z Podhalem należałoby rozbudować muzeum myślenickie i żywieckie.
Czołowym i najlepiej zaopatrzonym
działem Muzeum Tatrzańskiego
jest
obecnie Dział Etnograficzny,
który od roku 1948 kierowany jest przez kustosza mgr Edytę S t a l' e k. W chwili obecnej liczy 5062 eksponaty. Eksponowanych jest 635 przedmiotów, z czego 386 w dziale kultury materialnej
Podhala i 249 w Oddziale Muzeum Tatrzańskiego
w domu "Tea".
Początek gromadzenia
zbiorów etnograficznych
datuje się na rok 1889.
Poważny wzrost zbiorów przypada
na lata 1902-1906. W 1922 r. zbiór
eksponatów etnograficznych
ofiarowali Maria i Bronisław D e m b o w s c y.
W okresie od 1918-1922 nastąpiło poważne powiększenie zbiorów etnograficznych;
do Muzeum włączono jeszcze zbiory J e l' o m i n a, L e s i e ck i e g o, S t e c k i e g o i W i g i l e w a. W późniejszych latach dyr. Juliusz
Z b o l' o W s k i, jedyny
przez długie lata opiekun
wszystkich
działów
(w 1922-1923 kustoszem
działu przyrodniczego
był obecny prof. Uniwersytetu Poznańskiego
Konstanty S t e c k i, w latach 1929-1930 Janusz D om a n i e w s k i), w trosce o powiększenie
stanu ilościowego zbiorów gromadził eksponaty bądź w drodze zakupów, w miarę możliwości finansowych, bądź w drodze akcji werbowania
darów.
W latach wojennych, od 1939-1942, Muzeum zyskało dla Działu Etnograficznego 23 eksponaty od uczniów Szkoły Przemysłu Drzewnego, od Stanisława B a r a b a s z a, b. dyrektora tejże szkoły, i Zygmunta O s t a f i n a.
W latach powojennych
otworzyły się szersze możliwości, pozwalające
na
zerwanie z przypadkowością
gromadzenia zbiorów i podjęcie planowej akcji
kompletowania
ich według działów w drodze zakupów .w terenie.
Obecnie do największych
pozycji należą: zbiór obrazów na szkle, ceramiki, metalowych
spinek do koszul, łyżników i stroju, poza tym liczne
okazy z zakresu sprzętu pasterskiego, gospodarczego, instrumenty muzyczne,
rzeźby i narzędzia.
Edyta

Starek

5 VI 1955 r.
MUZEUM W ŻYWCU
(ul. Kościuszki 5)

Ryc. 3. Narzędzia

do obr0bki

drzewa.
Willa "Pod
Fot. A. Wierzbicka.

Jedlami"

w Zakopanem.

Muzeum w Żywcu posiada lokal własny w ofiarowanym na ten cel przez
Prezydium MRN w Żywcu w 1949 r. zabytkowym
budynku, wyremontowanym z Państw. Fund. lnwest. (L P.) 1951-1952 r. i przekazanym
Ministerstwu Kultury i Sztuki na cele muzeałne. Muzeum mieści 12 sal wystawowych, 1 biuro, 1 magazyn, 1 komorę gazową, 1 ciemnię fotograficzną·
Budynek jest jednopiętrowy,
długości 30 m, szerokości 16 m o ładnej, lecz
wymagajqcej
remontu
fasadzie.
Muzeum
typowo regionalne,
a zatem

�853

852
z natury rzeczy wielodziałowe, reprezentuje
teren pod względem muzeograficznym jak naj wszechstronniej.
Eksponaty zbiera się wyłącznie w terenie
legionu.
Ilość numerów katalogu wszystkich działów wynosi około 1500;
ilość okazów przewyższa wymienioną liczbę. Działów wytypowanych
ostatnio
przez władze nadrzędne jest trzy: 1. Historyczno-artystyczny,
2. Etnograficzny, 3. Przyrodniczy.
1. D z i a ł H i s t o r y c z n o - a r t y s t y c z n y obejmuje przede wszystkim zabytki cechowe (przeważnie depozyty cechowe) żywieckich cechów
łącznie z archiwaliami,
jak: księgi cechowe, przywileje,
cenny Dziejopis
żywiecki wójta żywieckiego, Andrzeja K o m o n i e c k i e g o, żyjącego na
przełomie XVII i XVIII w. Są to wyłącznie lokalne rękopisy historyczne.
Następnie skrzynie cechowe (lady) i znaki cechowe (tzw. znaki braterskie),
ubiory kobiece mieszczanek żywieckich, z ich pięknymi haftami na tiulu
o przebogatej
ornamentyce,
roboty dawnych hafciarek
żywieckich, które
w szeregu pokoleń hafciarskich
zdołały wypracować
na wskroś rodzimą
treść i formę o wyłącznie własnym obliczu regionalnym.
Dział ten łącznie z zabytkowym
budownictwem
drewnianym
(zdjęcia
fotograficzne, obrazy, modele), wyrażające
odrębny niejako folklor samego
miasteczka i stanowiące całość historyczną ściśle ze sobą powiązaną (wiek
XVI, XVII, XVIII, XIX), uzupełniają
wystawę stałą, już otwartą. Braki
spowodowane okupacją i działaniami wojennymi usuwa się w miarę możliwości. Ogólna ilość numerów katalogu wynosi 437.
2. D z i a ł E t n o g r a f i c z n y obejmuje zabytki ludowej kultury materialnej
górali żywieckich, jak: wnętrze izby góralskiej
drugiej połowy
'XIX w., sprzęt domowy, sprzęt pasterski (zabytki kultury wybitnie "wała'skiej"), kolekcję sprzętu tkackiego, eksponaty z dziedziny obróbki drewna
(wymagają małego uzupełnienia),
podobnie zbieractwo, pszczelnictwo i łowiectwo. Dział sztuki ludowej reprezentują
obrazy na szkle (wśród nich
kilka bardzo cennych okazów), rzeźba ludowa (świątki) oraz eksponaty
z dziedziny ludowego przemysłu artystycznego, szczególnie zabawki z drzewa
(wyrabiane
przez tutejszy żywy jeszcze ośrodek produkcyjny),
ceramika
regionu (ośrodek produkcyjny
w zaniku). Dział ten uzupełniany
w miarę
uzyskiwanych
eksponatów,
przeważnie
w drodze darów, wymaga intensywniejszego zbieractwa z uwagi na zanikanie tego rodzaju twórczości.
Konieczny jest pewien fundusz zwłaszcza na zakup ubiorów góralskich
w celach dopełnienia
ekspozycji, jak również w celach usługowych
(np.
zespoły świetlicowe
i inne szukając wzorów strojów ludowych zwracają
się przede wszystkim do placówki muzealnej). Dział ten, częściowo eksponowany, stanowi fragment
wystawy stałej. Reszta działu ze względu na
konieczność uzupełnienia
znajduje się w trakcie reorganizacji.
Eksponatów
etnograficznych jest w sumie 274. Przewiduje się znaczne powiększenie ilości
zbiorów etnograficznych
w drodze zbieractwa
po uzyskaniu środków na
u,kup obiektów.

W y s t a w y o b j a z d o w e. W 1954 r. Muzeum gościło plęC wystaw
objazdowych:
1. Przeobrażenie
współczesne sztuki ludowej (wystawa wydziału kultury i sztuki WRN w Krakowie) oraz cztery dalsze nadesłane
przez Dyrekcję Muzeum Narodowego w Krakowie, a to: 2. Polska sztuka
cechowa, 3. Jan Matejko, 4. Realizm rosyjski XIX wieku, 5. Wiek Oświecenia.
B i b l i o t e k a: Muzeum posiada własną
bibliotekę
podręczną;
prócz
rękopisów historycznych
pochodzących
wyłącznie z terenu i dotyczących
terenu (depozyty) składa się ona z resztek, które przetrwały
zawieruchę
wojenną, oraz z nabywanych
po wojnie nowości wydawniczych
i wyszukiwanych po antykwarniach
pamiątek Żywiecczyzny. W katalogu zanotowano dotychczas 558 pozycji oprócz czasopism i archiwaliów.
Z biblioteki
można korzystać jedynie na miejscu. Ilość pozycji wykorzystanych
przez
mmkowców,
studentów,
miłośników,
kierowników
świetlic
itd. wynosi
rocznie kilkaset.
P l' a c e i n wen t a l' y Z a c y j n e. Muzeum
posiada stary inwentarz
i księgę ewidencji. Kartoteka znajduje się w opracowaniu.
P u b l i k a c j e n a u k o we i p o P u l a l' n e. Planuje się wydanie przewodnika po zbiorach (częściowo opracowany). Muzeum w Żywcu zaproponowano wydanie kilku prac naukowych będących cennymi przyczynkami do
poznania tutejszego terenu, jak Krajobraz
Żywiecczyzny
i jego rozwój, Demografia
Żywiecczyzny,
Osadnictwo
Żywiecczyzny
(prof. S z a f l a l' s ki).
Poza tym zaproponowano
wydanie Bibliografii
Żywiecczylony oraz bibliografii zmarłego niedawno historyka śp. dr S. S z c z o t k i, autora wielu prac
o Żywieoczyźnie, z której pochodził. Oczekujemy również wydania drugiego
tomu opracowania
S. S z c z o t k i Dziejopisu
Żywieckiego
Andrzeja
Komonieckiego.

P r a c e t e c h n i c z n o - k o n s e r wat o r s k i e. Konserwację
cenniejszych okazów przeprowadza
pracownia Muzeum Narodowego w Krakowie,
gdzie obecnie dokonuje się konserwacji si~dmiu obrazów i rzeźb. Ukończenie
tych prac z końcem bieżącego roku pozwoli na otwarcie działu sztuki cechowej (XV, :XVI, XVII w.).
Drobne konserwacje
w miarę możliwości przeprowadza
się na miejscu.
Muzeum w Żywcu nie współpracowało
dotąd z innymi muzeami. Obecnie
planuje się Dawiązanie kontaktu z muzeami: w Cieszynie, Bielsku, Rabce,
Zakopanem
i Nowym Sączu, jako leżącymi w jednym pasie kulturowym.
Współpracę lokalną przeprowadza się z Sekcją Ochrony Zabytków Kultury
i Przyrody PTTK w Żywcu, następnie
z Referatem
Kultury Prezydium
PRN w Żywcu, Domem Kultury w Żywcu itd.
Uważamy, że muzealne ośrodki etnograficzne
winny powstać również,
11" terenie
pobliskich Kęt, Andrychowa i Wadowic.
13 XII 1954 r.

Jan Studencki

�855
854
Woj.

lubelskie

MUZEUM W CHEŁMIE
(ul. Gimnazjalna
4)
Muzeum w Chełmie powstaJo w roku 1919 jako Muzeum Ziemi Chełmskiej. W czasie okupacji hitlerowskiej
straciło
90%
dawnych
zbiorów;
w 1944 r. wznowiło swoją działalność, a w 1950 r. zostało upaństwowiom'!
i otrzymało oficjalną nazwę Muzeum w Chełmie.
Mieści się ono w dwóch gmachach: w lokalu dawnego kolegium księży
pijarów i w gmachu I Państwowego Liceum i Szkoły Podstawowej
Ogólno··
kształcącej, co ogromnie utrudnia pracę·
Muzeum posiada następujące
działy: 1. Archeologiczny,
2. Historyczny,
3. Etnograficzny,
4. Militaria, 5. Martyrologia,
6. Księgozbiór i rękopisy. Jest
ono ściśle związane z Chełmszczyzną
i eksponatów
spoza regionu chełmskiego prawie że nie posiada.
Dział Etnograficzny
powstał w 1935 r. W czasie okupacji hitlerowskiej
cały zbiór regionalnych
pisanek w liczbie ponad 150 został wywieziony do
Rzeszy. Taki sam los spotkał stroje ludowe, narzędzia pracy itp.
Dział. ten do końca 1954 1. posiadał 278 pozycji. Zbiory przedstawiają
się
następuJąco:
1. Stroje i hafty ludowe z pow. chełmskiego
i włodawskiego
szt. 54
2. Ceramika ludowa z pow. chełmskiego
42
3. Pisanki z pow. chełmskiego
.
130
4. Narzędzia pracy
16
5. Różne (i nie zinwentaryzowane)
36
Cenną część Działu Etnograficznego
stanowi zbiór pisanek chełmskich,
zebranych po wojnie i skompletowanych
według gmin, oraz rzeźby ludowe
o treści religijnej, pochodzące z dawnych kościołów unickich lub ka,tolickich.
Należą tutaj np. dwie drewniane monstrancje
z 1817 r. Niestety, naj cenniejsze eksponaty z XVII w. w postaci oryginalnych
"wrót carskich" zostały
zrabowane
przez gospodarujących
w naszym Muzeum przez dłuższy czas
ukraiJ'1skich faszystów.
Godną uW'lgi jest c()ramika ludowa ze wsi Pawłów (18 km od Chełma).
Jest to wieś, w której 80% mieszkańców zajmuje się z dziada-pradziada
garncarstwem. Zbiory przyozdabia kilka oryginalnych strojów ludowych o które
coraz trudniej. Na czoło wybijają się tu ludowe hafty koszul i bl~z kobiecych. Narzędzia pracy ludu wiejskiego stale są ·uzupełniane nowymi zdobyczami z terenu.
Na prowadzenie planowych badań naukowych nie ma żadnych kredytów:
b~ak też o~powiednich specjalistów. Kierownictwo
Muzeum prowadzi jedyme poszukl\vania
i badania najbliższego terenu w zakresie własnych możliwo~ci. wciągając do tej pracy szkolne koło miłośników Muzeum. PrzynajmnieJ trzy czwarte
posiadanych
eksponatów
zostało
zebranc
rękoma
młodzieży.

Brak odpowiedniego
lokalu nie pozwala Muzeum organizować ani wystaw własnych, ani też objazdowych. Jednak pomimo tych trudności Muzeum przy pomocy Dyrekcji i Okręgu Muzeum Lubelskiego organizowało
Wystawy. m. in. w 1953 r. pod nazwą Architektura
Lubelszczyzny.
W roku ubiegłym zostały ukończone prace inwentaryzacyjne.
ale obiekty
nie zostały jeszcze wpisane do ksiąg. Sporządzenie katalogu będzie zależało
od możliwości finansowych.
Muzeum posiada księgozbiór obejmujący 902 tomy, wśród których znajduje się llO starodruków
różnej treści oraz 37 rękopisów, które czekają
opracowania.
Muzeum nie posiada osobnego archiwum. publikacje
ograniczone są do zamieszczanych
w prasie miejscowej artykułów, ponieważ na
większe opracowania
brak funduszów.
Prac konserwatorskich
dotąd nie prowadzono
mimo konieczności konserwacji wielu eksponatów z Działu Historii i Etnografii.
Jako placówka
kulturalno-oświatowa
Muzeum
dobrze spełnia swoje
zadania. W roku 1954 Muzeum zwiedziło około II tysięcy osób, w tej
liczbie wiele wycieczek szkolnych, kursów szkoleniowych i wycieczek organizowanych przez instytucje społeczne. Przy pomocy eksponatów zwiedzający
zapoznają się z rozwojem społeczeństwa
w ujęciu materializmu
historycznego.
Muzeum w Chełmie posiada tylko 3 pracowników.
Z pomocy Muzeum
w Chełmie korzysta wielu studentów, wyzyskując
udostępnione
materiały.
Muzeum współpracuje
ze wszystkimi muzeami na terenie Lubelszczyzny,
przede wszystkim z Muzeum w Lublinie i w Zamościu.
Do największych
trudności należy brak odpowiedniego
lokalu, bez którego nie można liczyć na dalszy, celowy rozwój Muzeum. Obecne Muzeum
jest podobne raczej do magazynu aniżeli do instytucji kulturalno-oświatowej.
Muzeum rejonowe, jakim jEst Muzeum. w Chełmie, nie może się ograniczać tylko do jednego działu. Chłop i robotnik, który zwiedza Muzeum,
chce w nim widzieć przeszłość i teraźniejszość
swojego środowiska. Dotąd
rozwijał się głównie Dział Archeologiczny,
gdyż ziemia chełmska obfituje
w zabytki archeologiczne.
Obecnie uzupełniamy Dział Etnograficzny,
ponie\'(aż szybko giną pomniki
kultury
materialnej,
społecznej
i duchowej
naszego ludu
31 XII

HJ54 r.

Kazimierz

Jcwczykowski

MUZEUM W LUBLINIE
(ul. Narutowicza 4)
Zbiory Działu Etnograficznego Muzeum Lubelskiego mieszczą się w trzech
~alach wysta\\'owych
o łącznej powierzchni 135 m;' oraz w dwóch magazynach o łącznej powierzchni 27 m'.

�857

856
Według stanu z dnia l V 1954 r. Dział posiada okazów oryginalnych
2731 i modeli 49 (łącznie własnych i depozytów).
Z ogólnej ilości 2780 okazów 1555 posiada metrykę. Okazów własnych
jest 2214, depozytów - 566. Zbiory etnograficzne
poszczególnych
działóvv
przedstawiają
się następująco:
okazów

1.
2.
3.
4.
5.
6.
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
17.
18.
19.
20.
21.
22.
23.
24.
25.
26.

Zbieractwo
Łowiectwo
Hodowla
Bartnictwo
i pszczelnictwo
Uprawa
roślin
Przechowywanie
pożywienia
Przygotowywanie
pożywienia
Obróbka drzewa
Obróbka włókna
Sitarstwo
Plecionkarstwo
Obróbka skóry
Obróbka metali
Obróbka gliny
Farbiarstwo
Odzież
Budownictwo
Sprzęty
Transport
i komunikacja
Sztuka ludowa
Instrumenty
muzyczne
Zabawki
.
Figury szopkowe
Pisanki
Miary i znaki .
Obrzędy i zwyczaje

3
6
5
l

13
7

14
68
113
63
34
l

8
678
9
541
10
6
3
251
8
84
28
769
3
54
Razem

2780

Z terenu województwG lubelskiego pochodzi 2761 okazów; poza tym jest
18 pisanek huculskich i l forma drewniana do wyciskania serów, z Zakopanego.
Badania naukowe nie były przez Muzeum prowadzone systematycznie.
Przeprowadzono
badania dorywcze, związane z uzupełnianiem
zbiorów oraz
z zakupami eksponatów potrzebnych
do organizowanych
wystaw etnograficznych. Badania
o wyżej wymienionym
charakterze
przeprowadzono
w pow. łukowskim, biłgorajskim, kraśnickim, chełmskim. radzyt'1skim i bialskim. Dotyczyly one przemysłu ludowego i ubiorów.

W grudniu 1952 r., z chwilą uzyskania pięciu sal wystawowych,
została
otwarta
i czynna jest do tej pory wystawa
etnograficzna
pt. Przemysł
Ludowy Lubełszczyzny w XIX i w XX Wieku. W dniu 13 V 1954 r. zostanie
otwarta czasowa wystawa etnograficzna
pt. Stroje Ludowe Lubelszczyzny,
a w dniu 22 VII 1954 r. wystawa czasowa organizowana
wspólnie z Działem Archeologii Muzeum Lubelskiego, pt. Od Motyki i Sierpu do Traktora
i Kombajnu. Projektuje
się również w 1954 r. urządzenie wystawy objazdowej, pt. Ochrona Zabytków Archeologicznych
i Etnograficznych.
Wystawa Przemysł Ludowy Lubelszczyzny w XIX i w XX Wieku obrazuje: 1. rozwój przemysłu ludowego w XIX i w XX w. (od okresu pańszczyzny do chwili obecnej); 2. poszczególne fazy obróbki surowców (najpierw pokazany gotowy wyrób, a później technika jego produkcji).
Wystawa obejmuje następujące
gałęzie przemysłu ludowego: hafciarstwo, krawiectwo, tkactwo,
garncarstwo,
sitarstwo,
prymitywne
techniki
obróbki
drzewa (drążenie i dłubanie), ciesielstwo, stolarstwo, tokarstwo, kołodziejstwo i bednarstwo.
Sprzęt do ekspozycji to gabloty ścienne, tworzące jednocześnie sztuczne
ściany i podia z ekranami. Oprócz oryginalnych
eksponatów na wystawie
znajduje się model naturalnej
wielkości, przedstawiający
kobietę przędzącą
n" przęślicy i wrzecionie oraz 2 modele pieców garncarskich.
Na wystawie umieszczono 5 map kolorowych, z czego 2 na szkle ilustrują następujące
zagadnienia:
1. rozmieszczenie ważniejszych gałęzi przemysłu ludowego w okresie międzywojennym
na terenie
Lubelszczyzny;
2. obecne rozmieszczenie spółdzielni pracy C. P. L. i A.; 3. rozmieszczenie
strojów ludowych Lubelszczyzny; 4. rozmieszczenie rynków zbytu biłgorajskich wyrobów sitarskich od XVII do XX w.; 5. rozmieszczenie ośrodków
garncarskich
na Lubelszczyźnie.
Zorganizowanie
tej wystawy w dużej mierze należy zawdzięczać współpracy z PTL, co pozwoliło na skorzystanie
z materiałów zebranych przez
PTL w czasie badań nad przemysłem ludowym na Lubelszczyźnie. W 1952 r.
pracownicy
Działu Etnograficznego
Muzeum Lubelskiego
zreorganizowali
Dział Etnograficzny
Muzeum w. Zamościu. Wszystkie eksponaty
zostały
spisane i założona została kartoteka naukowa eksponatów etnograficznych,
uzupełniana obecnie fotografiami. Dnia l VI 1952 r. otwarto stałą wystawę
etnograficzną
w Muzeum w Zamościu pt. Kultura
Ludowa Południowej
Lu belszczyzny.
Do końca 1953 r. wszystkie eksponaty zostały zewidencjonowane.
Obecnie prowadzi się inwentaryzację
okazów etnograficznych
w książkach inwentarzowych,
przesłanych
przez Centralny
Zarząd Muzeów i Ochrony
Zabytków. Do końca 1954 r. planuje się zinwentaryzowanie
1000 eksponatów. W 1953 r. zaczęto prace przy założeniu kartoteki na kartach według
wzorów PTL, przystosowanych
do specyficznych
warunków
muzealnych.
Wykonano 1000 kart katalogowych
z rysunkami, fotografiami i dokładnym

�859

858

również dla Działu Etnograficznego.
W ramach ogólnego archiwum
Muzeum Lubelskie posiada również archiwum klisz, filmów i odbitek dotyczących
etnografii.
Zawiera ono 568
pozycji w negatywach
i 537 pozycji w odbitkach oraz 10 klisz cynkowych
do wydawnictw
etnograficznych.
Większa część odbitek znajduje
się na
kartach archiwalnych.
Z publikacji
własnych
wydano w 1952 r. katalog-przewodnik
po wystawie -etnograficznej, pt. Przemysł
Ludowy LubeLszczyzny
w XIX i w XX
wieku,
opracowany
przez Janusza O P t o ł o w i c z a.
Oprócz tego popularyzacja
wystaw etnograficznych
prowadzona
jest na
łamach miejscowych
pism przez zamieszczanie
komunikatów,
wzmianek

różnych preparatów
chemicznych.
Muzeum Lubelskie
prowadzi prace dydaktyczno-społeczne.
Pracownicy
naukowi Działu Etnograficznego
opracowują
odczyty publiczne, pogadanki,
popularne artykuły prasowe. Część z nich zostaje przekazana do Biura Społeczno-oświatowego
Muzeum Lubelskiego, które zajmuje się ich upowszechnianiem. Od 1952 r. do końca 1954 r. opracowano i wygłoszono, lub zamierza
się opracować,
niżej wymienione
odczyty i pogadanki
ilustrowane
przezroczami lub zdjęciami wyświetlanymi
za pomocą epidiaskopu:
1. PrzemysI
h/dow1J L?lbeLszczyzny
w XIX i w XX tv. (mgr J. O p t o ł o w i c z); 2. Bilgorajski
ośrodek
sitarski
(mgr J. J a s t r z ę b s ki); 3. Budownictwo
wiej-

pow.

traktora

pełnej wartości naukowej.
Muzeum Lubelskie
posiada bibliotekę
naukową
działową, zawierającą
ksiażki i czasopisma etnograficzne
w ilości 135 pozycji książkowych
i 23
poz~cji czasopism. Są to wyłącznie czasopisma polskie. Cała biblioteka jest
zinwentaryzowana
i posiada katalog alfabetyczny
i działowy. Z otrzymywanych kredytów
zakupuje się corocznie pewną ilość książek i czasopism

i artykułów prasowych.
Prac organizacyjnych
w ścislym tego słowa znaczeniu nie prowadzi się·
Prowadzone
one będą w 1955 r. w związku ze zmianą lokalu Muzeum Lubelsldego. Obecna organizacja Działu Etnograficznego
jest następująca:
kustoszem jest mgr Janusz O P t o ł o w i c z, si. asystentem
mgr Józef .T as t r z ę b s k i, magazynierem-konserwatorem
ob. Eugenia D z i e w u l ska.
W zakresie pomocy do konserwacji
zbiorów Muzeum Lubelskie posiada
skrzynię dezynfekcyjną,
w której dezynfekuje
się za pomocą dwusiarczku
węgla, dwa razy do roku, na wiosnę i w jesieni, eksponaty
drewniane
i ubiory. Oprócz tego stale zabezpiecza się ubiory przed molami za pomocą

(mgr J. O p t o ł o w i c z); 4. Od motyki
i sierpu do
(mgr J. O P t o ł o w i c z); 5. Formy małżeństwa
u S/owian (mgr J J a s t r z ę b s ki); 6. Ochrona
zabytków
kultury
Ludowej
(mgr
J. O p t o ł o w i c z); 7. Kult ogniska domowego
i przodków
u Słowian
(mgr
J. Jastrzębski);
8. Co to jest etnografia
(mgr J. Optołowicz);
9. Pigmeje,
Ludzie-karZy
(mgr J. J a s t r z ę b s ki); 10. DLaczego narody
mówiq
różnymi
językami
(mgr J. O p t o ł o w i c z); 11. Łowiectwo
u Słowian
(mgr J. O p t o ł o w i c z); 12. Pożywienie
ro.mnne
u Słowian
(mgr J. J as t r z ę b s ki).
Wystawę oświatową pt. Od Motyki i Sierpu do Traktora
i Kombajnu
w każdą niedzielę
zawozi się do okolicznych
spółdzielni produkcyjnych,
PGR lub do świetlic wiejskich, gdzie zostaje wygłoszony odpowiedni
odczyt
popularny.
Corocznie w okresie letnim odbywają w Muzeum praktyki muzealne stu·denci historii sztuki, którzy między innymi odrabiają
ćwiczenia z zakresu
etnografii muzealnej.
Najbardziej
ożywiona i dająca dobre wyniki jest współpraca
z Oddziałem Lubelskim PTL, który m. in. do obecnej chwili odbywa swoje posieczenia w lokalu Muzeum. Z porad Działu Etnograficznego
korzystają taki(;
instytucje, jak Wydział Kultury PWRN w Lublinie, C. P. L. i A. i inne.
Obecnie
największą
bolączką
nie tylko Działu Etnograficznego
ale
i całego Muzeum Lubelskiego jest brak lokalu. Posiadane pomieszcze~ia są
za małe i niewłaściwe
dla celów muzealnych,
wskutek
czego nie można
rozwinąć
szerszej działalności
wystawowej,
nie można również należycie
urządzić magazynów. Bardzo ważną i pilną sprawą jest uzupełnienie
zbiorów, które jak wynika z zestawienia
ilości przedmiotów
z różnych działów
posiadają
duże luki i braki. Konieczne są odpowiednie
kredyty na zaku~
eksponatów
etnograficznych.
Na Lubelszczyźnie
jest jeszcze możliwość zebr:mia brakujących
okazów, ale z roku na rok, a nawet z miesiąca na
miesiąc okazów tych jest coraz mniej i giną bezpowrotnie.
Na Lubelszczyźnie prowadzą
również badania
i gromadzą
zbiory inne instytucje
na:lkowo-~adawcze
oraz instytucje
oświatowe
o charakterze
centralnym,
ktore, posIadając
o wiele większe możliwości zakupu niż Muzeum Lubelskie, przyczyniają
się do pozbawienia
terenu zabytków;
zabytki te wprawdzie nie giną, ale stają się niedostępne
dla społeczeństwa
Lubelszczyzny.
skie

opisem eksponatów.
Oprócz tego każdy eksponat posiada swoją kartę magazynową. Ilość ich jest równa ilości eksponatów.
Poza tym Dział Etnograficzny Muzeum Lubelskiego posiada kartotekę
zawierającą
kopie materiałów zebranych
przez PTL z terenu Lubelszczyzny
w ilości 2889 kart
z różnych działów kultury ludowej. Brak jednak jest odbitek z negatywów,
które znajdują się w archiwum PTL, a bez których kartoteka ta nie posiada

t

ł

Lubelskiego

i kombajnu

W razie uzyskania nowego lokalu projektuje
się urządzenie stałej wystawy etnograficznej,
obrazującej
kulturę
ludową Lubelszczyzny,
oprócz
wystaw czasowych
o charakterze
problemowym
i wystaw objazdowych.
NIezależnie od powyższego Dział Etnogr2fii będzie w przyszłości specjaliZOwał się w zakresie przemysłu
ludowego, w obrębie którego najwięcej
Uwagi poświęci się garncarstwu,
tkactwu i sitarstwu
jako trzem najbardZIeJ zywotnym gałęziom przemysłu ludowego na Lubelszczyźnie. Poza tym,
ponIeważ Lubelszczyzna
jest t€l'enem o charakterze
rolniczym, duży nacisk

�861

860
położy się na badanie rolnictwa ze względu na szybko postępującą m~chanizację wsi, która zatrze wkrótce ślady dawniejs~ych ~orm gos~odarkl rolniczej. W związku z tym Muzeum Lubelskie proJektuJe wydame w 1955 r.
katalogu narzędzi rolniczych, które znajdują się w zblOrach Muzeum..
.
W ramach tych prac projelctuje się zebranie materiałó.w do zaga~mema
istniejącej na Lubelszczyźnie rubieży etnograficznej,. a "':lęC zbadame właściwych zasięgów niektórych zjawisk kultury matenalneJ.
. .
Zasięg geograficzny Działu Etnograficznego
Mu~eum w Lubhme to cała
Lubelszczyzna w powiązaniu z sąsiednimi terenaml.
.
Zab tki kultury ludo'wej należy gromadzić z terenu całej Lubelszczyzny.
gdyż d~tąd nie posiadamy kompletu zbiorów obrazujących kulturę ludową
tego regionu.
.
.
_
Na terenie województwa lubelskiego me ma zadnego mu~eum na w~l
nym powietrzu. Niemniej takie muz~um. należało~y. stworzyc w pow. blłgorajskim, gdzie znajdują się odpowledme zabytkI l odpowiedni teren.
Janusz

2 VI 1954 r.

Optolowicz

MUZEUM W ZAMOŚCIU
(ul. Ormiańska 26)
Muzeum w Zamościu mieści się w starej kamienicy ormiańskiej.
Dział Etnograficzny
znajduje się na drugim piętrze zajmując trzy sale

° powierzchni
Dzieli się

około 90 m2•
.
.
on na dwie części: kulturę matenalną
l kulturę duc~ową:
Pełna nazwa wystawy etnograficznej
brzmi: Kultura Ludow~ P~łudDloWeJ
Lubelszczyzny. Zbiory z zakresu kultury materialnej
grupuJą. Slę ~edł~g
następujących
zagadnień:
hodowla, rolnictwo, przygotowywame
pozyWlenia tkactwo, sitarstwo, garncarstwo,
komunikacja
i transport oraz budownictwo; zbiory z zakresu kultury duchowej obejmują sztukę ludową, zwy·czaje i obrzędy oraz stroje ludowe.
.
.
Dział Etnograficzny posiada 680 eksponatów oryginalnych l modell. Eksponatów dotyczących rolnictwa posiada Muzeum 1~; są to: radło, socha,
pług, dwa sierpy, kosa, cep oraz dwoje wideł ~re~Tm~nych. (cz.ter~palczas~~
i dwupalczaste). Z zakresu przygotowywania
pOZywlema znajdUją SIę w M
zcum 3 eksponaty: stępa ręczna, stępa nożna i żarna. Z tkactwa Muze.u~
posiada 18 eksponatów. Ciekawy jest warszta~ tkacki pochodzący ~ mIeJscowości Za nie w pow. biłgorajskim.
Z farbIarstwa
Muzeum ~oslada 38
eksponatów, w ty~ 33 deski drukarskie, z miejscowości Ta~nogro~ w po~.
biłgorajskim i z Izbicy w pow. zamojskim. W M~zeum znajdUje SIę 6 eksponatów sitarstwa biłgorajskiego,
tzw. krojsca, SIatka do SIt, racz, przetak,
sito oraz łuby do sit. Z zakresu obróbki gliny Muzeum posIada 78,eksponatów; są to garnki gliniane. miski, zabawki z gliny, po:hodzące z os~od.ków garncarskich w Łążku, pow. kraśnicki, Szczebrzeszyme, pow. zamOjSkI

oraz Bidaczowie, pow. biłgoraj ski, poza tym koło garncarskie i model pieca
garncarskiego.
Z zakresu odzieży i strojów ludowych znajduje się w Muzeum 95 eksponatów; są to sukmany samodziałowe noszone przez chłopów
pow. biłgorajskiego,
lniane parcianki,
pasy skórzane,
buty tyszowieckie,
magierki, czepki siatkowe, skośniaki, koszule lniane, zapaski. Wszystkie
stroje pochodzą z powiatów zamojskiego i biłgorajskiego.
Sztukę ludową reprezentuje 46 eksponatów; są to: 35 rzeźb, 3 drzeworyty,
1 miedzioryt, 1 obraz na szkle, 6 obrazów olejnych. Wszystkie eksponaty
są treści religijnej,
oprócz tego są dwie skrzynie wyprawne
oraz 205
pisanek pochodzących z powiatów zamojskiego, biłgorajskiego,
tomaszowskiego i hrubieszowskiego.
Z przedmiotów związanych z obrzędami lVIuzeum posiada czepek starościny, wieniec panny młodE'j, (j rózeg weselnych oraz dwa wieńce dożynkowe.
Z zabawkarstwa
znajduje się w Muzeum 13 eksponatów;
są to zabawki
wykonane z drzewa pochodzące z pow. biłgorajskiego. Wszystkie eksponaty
znajdujące się w Muzeum pochodzą z województwa lubelskiego.
Dział Etnograficzny
został otwarty
dnia 1 czerwca 1953 r. Wystaw
objazdowych Muzeum nie organizowało.
Muzeum przeprowadziło
spis eksponatów etnograficznych.
Obecnie zakłada się kartoteki opisowe eksponatów, na których przykleja się zdjęcia
fotograficzne eksponatu oraz podaje krótki jego opis.
W bibliotece Muzeum znajdują się 72 książki z dziedziny etnografii.
Z czasopism bieżących Muzeum prenumeruje
"Polską Sztukę Ludową".
Klisz fotograficznych oraz zdjęć z zakresu etnografii znajduje się w Muzeum około 100 sztuk.
22 V 1954 r.
Woj.

Ryszard

Splewiński

łódzkie

MUZEUM W ŁOWICZU
(Rynek Kościuszki 4)
Muzeum w Łowiczu mleSCl się w barokowym gmachu pomisjonarskim,
który został pobudowany w czworobok według projektu T y l m a n a z G am e r e n z fundacji arcybiskupa
Michała R a d z i e j e w s k i e g a w końcu
XVII w. z przeznaczeniem
na seminarium duchowne dla księży świeckich
i misjonarzy. Różne były koleje gmachu na przestrzeni wieków. Seminarium
duchowne istniało do trzeciego rozbioru Polski. W okresie Księstwa Warszawskiego stacjonował tu pułk galicyjsko-francuski
oraz mieścił się lazaret wojskowy. W 1819 r. otworzono szkołę wydziałową prowadzoną przez
ks. Pijarów i Instytut Nauczycieli Elementarnych.
W czasie powstani'~
styczniowego carat więził tutaj powstańców polskich. Kiedy w 1865 r. gmach
przeszedł na własność rządu rosyjskiego, utworzono w nim szkołę filologiczną, a następnie progimnazjum
realne, wreszcie siedmioklasową
szkołę

�863
realną. W czasie pierwszej wojny światowej gmach pomisjonarski
służył za
szpital i koszary dla wojska rosyjskiego, a później niemieckiego. W okresie
międzywojennym
mieściły się tu gimnazjum żeńskie i męskie oraz seminarium nauczycielskie. We wrześniu 1939 r. gmach został spalony na skutek
eksplozji bomb zapalających, .a później hitlerowcy doszczętnie go zburzyli,
pozostawiając jedynie mury skrzydła od strony południowej, gdzie znajduje
się kaplica św. Karola Boromeusza.
Piękny, zabytkowy gmach został zrekonstruowany
w latach 1950-1952
z ramienia Ministerstwa Kultury i Sztuki według projektu architekta Piotra
K o z i ń s k i e g o z przeznaczeniem
na muzeum.
Duże w tym zasługi położył konserwator wojewódzki Z. C i e k l i ń s k i.
Odbudowano
trzy skrzydła: zachodnie od strony Rynku, południowe
od
ul. Świerczewskiego i północne od ul. Dziegielewskiego; wschodnie skrzydło
zostanie odtworzone w najbliższych latach. Kubatura
całego czworoboku
wynosić będzie 28000 m3• Zostanie urządzonych 40 sal wystawowych wraz
,z wykorzystaniem
miejsca w kaplicy i kruchcie. Obecnie Muzeum dysponuje
lO salami. W 1955 r. Muzeum otrzyma nowe oświetlenie i centralne ogrzewanie. W miarę uzyskiwania funduszów z Ministerstwa Kultury i Sztuki Centralnego
Zarządu Muzeów i Ochrony Zabytków
będą oddawane
do
użytku społeczeństwa dalsze sale.
Muzeum w Łowiczu zostało otwarte 22 lipca 1952 r. w ramach "czynu
lipcowego" Muzeum Narodowego w Warszawie. W sześciu salach i dwóch
korytarzach pokazano w skrócie archeologię, historię Łowicza i regionu oraz
kulturę ludową Księżaków.
Muzeum w Łowiczu przejęło zbiory pochodzące z dawnego Muzeum
Starożytności od prywatnego zbieracza W. T a l' c z y 1'1 s k i e g o oraz zbiory
Polskiego Towarżystwa
Krajoznawczego
w Łowiczu. Eksponaty te uratowano we wrześniu 1939 r. z płonącego budynku przy Rynku Kościuszki 17;
przez całą okupację
przechowywano
je w podziemiach
kolegiaty.
Zabytki kultury
ocalały dzięki opiece kilku łowiczan, miłośników kultury
i sztuki. Część broni, najlepszej, pochodzącej z powstań narodowych, zabrali
hitlerowcy. Dużo cennych okazów oraz sprzęt muzealny otrzymało Muzeum
w Łowiczu z Muzeum Narodowego w Warszawie, część ze zbiorów pochodzących z byłego Muzeum polskiego w Raperswilu.
W dniu 31 grudnia
1954 r. Muzeum w Łowiczu posiadało 6574 eksponatów, w tym około 45%
okazów etnograficznych,
z czego 35% z zakresu kultury materialnej regionu
łowickiego, 10010 z zakresu ceramiki ludowej pochodzącej z różnych ośrodków garncarskich
województw:
białostockiego,
gdańskiego, krakowskiego,
kieleckiego,
lubelskiego,
łódzkiego,
rzeszowskiego
i warszawskiego;
100/0 okazów broni i militariów;
12% okazów z numizmatyki;
5% okazów
z archeologii; 100/0 okazów z historii sztuki (malarstwo, rzeźba, grafika);
18"0 inne (klocki do drukowania płótna, kafle, ceramika, wyroby cechowe tp).
Kierownik
Muzeum mgr Henryk Ś w i ą t k o w s k i z ramienia Pol-

skiego Towarzystwa Ludoznawczego we Wrocławiu, a następnie IHKM PAN
w. la.tach 1?52.-1954 prowadził badania nad hodowlą i rolnictwem w powiecie łowickim i kutnowskim
dla Atlasu Etnograficznego
oraz zbiera
materiał
dla Muzeum i przygotowuje
pracę monograficzną
z zakresu
kultury materialnej
Księżakó\v.
Wystawa stała obejmuje działy: archeologię, historię Łowicza i regionu.
kul~urę ludową regionu, w skład której wchodzą stroje, hafty, wycinanki,
rzezba, obrazy, meble i ceramika. Wystawy czasowe od chwili otwarcia Muzeum .d~ 31 grudnia 1954 r. były następujące: 1. Świat starożytny, 2. Ochrona
po~mkow kultury w Polsce, 3. Łowicz i Łowickie w twórczości Z. Pągowsinego, 4. Jan Matejko i Illia Riepin, 5. Portret w malarstwie europejskim
w II połow~e XVII.I wieku, G. Ksiądz Piotr Ściegienny, 7. Zycie chłopa
w mala.rstwl0 polskIm XIX i XX wieku, 8. Leonardo da Vinci, 9. Mikołaj
Koper~I~,
~O. Społeczeństwo
angielskie
w sztychach
W. Hogartha.
11. KSlązka I prasa w Dniach Oświaty, 12. Realizm mieszczański w malarstwie drugiej połowy XIX wieku, 13. Sztuka i życie, 14. Twórcy ludowi
\)ow. łowickiego witają X-lecie Polski Ludowej.
VI okresie dwu i pół lat wystawę stałą i czasową zwiedziło 7628 osób,
z t.ego około 60°,'" zwiAdzających było spoza terenu łowickiego z najroz··
maltszych zakątków Polski oraz z zagranicy (150 osób).
.Ze ~zględ~ na szczupłość personelu naukowego, jakim Muzeum dyspon.uJe (kle~owmk i instruktor oświatowy), prace inwentaryzacyjne
posuwają
SH~ powolI. Potrzeba
będzie paru lat, aby zbiory mogły być opracowane
naukowo, a przecież z każdym rokiem eksponatów przybywa. W tej chwili
dużo czasu zabiera sama odbudowa gmachu, prace porządkowe w magazynach i konserwacja
zbiorów. Dotychczas zostało skatalogowanych
ok~ło
14°:0 eksponatów.
Arc~iwum muzealne liczy około 200 pozycji
(przeźrocza,
fotografie,
rysunkI). Dawne, bardzo cenne dokumenty nadania i przywileje królewskie
wraz ~z zapisk~mi cechów łowickich ze zbiorów T a l' c z y ń s k i e g o przejęło
w 1901 r. Panstwowe Archiwum Wojewódzkie w Łodzi; tym samym naruszona została wola W. T a l' c z y ń s k i e g o, który w testamencie z 1927 r.
zbiory swoje przekazał
Gminie m. Łowicza: "Przedmioty
znajdujące
się
w muzeum nie mogą być usuwane ani zabierane do innych miejscowości
tak w całości, jak i pojedynczo (Akt przekazania Gminie m. Łowicza Muzeum im, W. Tal'czyńskiego
w dniu 27 maja 1927 r., Arch. Muzeum
w. Łowiczu). Uważamy, że dokumenty
te winny wrócić do Muzeum w Ło\\",CZU, tym bardziej
że społeczeństwo częściej odwiedza muzea niż archiwa.
.Muzeum posiada bibliotekę liczącą 1564 pozycji; w tym znajdują
się
kSl~zkl naukowe oraz 1"00 starodruków z XVII i XVIII w., z których kilkallaSCH'. zwłaszcza
drukowanych
w Łowiczu, jest eksponowanych
na wy.-(,lwle Historii Łowicza i Regionu.
VI związku 7. przygotowaniem
wystawy czasowej pi. Polska Ceramika

�865

864
Ludowa, która otwarta zostanie w lipcu 1955 r., opracowuje się katalog, na
treść którego składać się będzie omówienie techniki wyrobu naczyń glinianych i ich opis. Równocześnie projektuje
się wydanie oerii kart jednoi dwubarwnych
typów ludowych i architektury
wiejskiej.
Praca społeczno-oświatowa
prowadzona jest na terenie Muzeum i w powiecie. Każda wycieczka oprowadzana bywa przez instruktora lub kierownika. Wygłoszono kilkanaście
referatów
o wystawach
czasowych przez
miejscowy radiowęzeł, osiem odczytów z przeźroczami
(Muzeum posiada
własny epidiaskop i przeźrocza) w szkołach podstawowych w pow. łowickim, pt. Mikołaj
Kopernik,
Jan Matejko,
Józef Chełmoński,
A. Gierymski,
pięć referatów w gromadach wiejskich na tematy aktualne, jak Sposoby
11prawy ziemi dawniej
i dziś oraz Jakie korzyści
mamy z uprawy
rośLin
przemysIowych.
Ponadto z ramienia Powiatowego Komitetu Frontu Narodowego wygłoszono pięć odczytów w gromadach wiejskich: O podniesieniu
bazy paszowej i O sytuacji
międzynarodowej.
Muzeum współpracowało
i współpracuje
z Polskim
Towarzystwem
Ludoznawczym zjednując członków dla zawiązania koła terenowego, z Państwowym Instytutem Sztuki, z Zespołem Pieśni i Tańca ,.Mazowsze" (udziela
wskazówek i rad przy kompletowaniu
stroju łowickiego), z Polskim Towarzystwem Turystyczno-Krajoznawczym,
z Centralą Przemysłu
Ludowego
i Artystycznego,
z Łowickim Zespołem Pieśni i Tańca, Sztuką Łowicką
i Związkiem Samopomocy Chłopskiej. Ponadto Muzeum udzieliło szeregu
wskazówek studentom, którzy zwracali się po informacje przed przystąpieniem do zbierania materiału z terenu do prac magisterskich oraz udostępniło kilku studentom z WSSP w ł~odzi hafty i tkaniny do skopiowania,
a z Polsldm Radio nagrało dwie audycje: Historia
ubiorów
regionalnych
i Wycinanka

lowicka.

Po odbudowaniu całości gmachu zostały rozbudowane następujące działy:
1. H i s t o l' Y c z n y - zawierać będzie przegląd historii na tle politycznym
miasta i wsi w granicach dawnego Księstwa Łowickiego od naj dawniejszych czasów do chwili obecnej, z szczególnym uwzględnieniem
ruchów
wolnościowych; 2. P l' Z Y l' o d n i c z y - na tle przeobrażeń wszechświata,
życia i człowieka zostanie pokazana przyroda regionu łowic,kiego. Ekspozycja taka będzie dużą pomocą do nauki przyrody w szkołach, a zwłaszcza
dla techników
rolniczych
i spółdzielni
produkcyjnych;
3. E t n o g l' af i c z n y zostanie szeroko rozbudowany ze względu na ogromne bogactwo
kultury ludowej regionu łowickiego oraz jego specyficzne warunki ekonomiczne. Dział ten zostanie potraktowany
w dwóch aspektach: a) kultura
materialna
ze szczególnym uwzględnieniem
narzędzi rolniczych, tkactwa
i odzieży. Tutaj dla pokazania różnicy w ubiorach poszczególnych regionów
eksponowane będą barwne plansze lub fotografie z różnych okolic Polski;
b) kultura duchowa na tle rozwoju sztuki ludowej z uwypukleniem
jej
wpływów na sąsiednie ; dalsze grupy etniczne w Polsce.

W ogrodzie przylegającym
do budynków muzealnych zostanie umieszczona zagroda wiejska starego typu, przeniesiona z terenu wraz z jej otoczeniem. Pokaże się tu izbę księżacką w całej okazałości na wzór tych, jakie
spotykało się powszechnie przed półwieczem na terenie dawnego Księstwa
Łowickiego.
Największe
trudności,
jakie w tej chwili napotyka Muzeum w Ło·
wiczu, to trudności natury finansowej. Brak jest pieniędzy na zakup przedmiotów ludowej kultury materialnej. Należałoby jak naj śpieszniej zgromadzić te wytwory kultury, które za parę lat zginą, jak narzędzia rolnicze,
sprzęty domowe, odzież itp. Sytuacja jest poważna. Ostatnio Łowiczanki
wyprzedają
wełniaki, w czym pośredniczy C. P. L. i A. w Łodzi. Wiele
unikatów, które powinny znaleźć się w Muzeum, wywozi się poza teren,
a przedeż Muzeum winno być skarbnicą łowickiego regionu, u którego
obecne i przyszłe pokolenia czerpać będą wzory oraz podziwiać technikę
wytworów kultury ludowej.
Niezależnie od zasięgu i działalności Muzeum w Łowiczu a w związku
z przemianami
życia gospodarczego i społecznego we wsi łowickiej należałoby stworzyć skansenowski ośrodek muzealny w jednej ze wsi najbardziej
typowych pod względem kultury ludowej.
Tutaj w typowej
zagrodzie
z naturalnym
jej otoczeniem pokazano by drogi rozwoju wsi łowickiej od
czasów feudalnych do socjalizmu.
25 I 1955 r.

Henryk

Swiqtkowski

MUZEUM W PIOTRKOWIE TRYBUNALSKIM
(plac Zamkowy 4)
Muzeum w Piotrkowie Trybunalskim
mieści się obecnie w jednopiętrowym zamku królewskim z XVI w. Zamek po kilkuletnim remoncie został
oddany do użytku Muzeum w listopadzie
1953 r. Ogólna powierzchnia
pomieszczeń muzealnych wynosi 545 m2•
Ilość okazów i depozytów znajdujących
się w zbiorach wynosi 2396,
w tym eksponatów
etnograficznych
jest 596, a okazów przemysłu artystycznego 132.
Posiadane zbiory są różnej wartości, toteż potrzebne jest przeprowadzenie selekcji w celu wyeliminowania
rzeczy niepotrzebnych.
W zakresie własnych badań
Piotrkowa oraz jego zabytków

muzealnych opracowuje się historię
z punktu widzenia historii sztuki.

miasta

W 1953 r. w listopadzie i grudniu w Muzeum otwarta była tylko jedna
wystawa
pt. Wiek Oświecenia w Polsce. W roku 1954 otwarto wystawę
stałą pt. Dzieje Piotrkowa. Jest to wystawa historyczna, obrazująca rozwój
i dzieje miasta do końca XVIII w. Oprócz wystawy stałej zorganizowano
s.&gt; "Lud",

t. XLII

�866

867

wystawę
czasową własną
~)t. Dziesięciolecie
Polskiej
Rzeczypospolitej
Ludowej. Poza tym w Muzeum urządzane były również wystawy czasowe
obce w liczbie pięciu, a mianowicie: 1. Ks. Piotr Ściegienny, 2. Hogarth O społeczeństwie angielskim, :l. Od motyki do traktora, 4. Mikołaj Kopernik, 5. Sztuka i życie.
Prace inwentaryzacyjno-katalogowe
przeprowadzane
są od pierwszego
kwartału 1955 r. Na rok bieżący zaplanowano również założenie archiwum
fotograficznego eksponatów historycznych, jak i opracowanie przewodnika
po tutejszym Muzeum.
Biblioteka

muzealna

posiada

557 tomów.

Aktualnie
przeprowadza
się selekcję
zbiorów,
opracowuje
naukowy
inwentarz oraz uzupełnia wystawę historyczną. Prace techniczno-konserwatorskie nie są wykonywane na miejscu, eksponaty wymagające konserwacji wysyłane są do pracowni wojewódzkich.
Praca dydaktyczno-społeczna
Muzeum opiera się na kontaktach z młodzieżą szkolną i na współpracy z Powiatowym i Miejskim Domem Kultury.
Pracownicy
Muzeum wygłaszają
w szkołach odczyty z zakresu
sztuki
i kultury,
będące uzupełnieniem
przerabianego
w szkołach programu
nauczania historii i języka polskiego. Współpraca z Domem Kultury - to
kontakt z ogniskiem plastycznym.
Pracę dydaktyczno-społeczną
prowadzi
się również na terenie wsi. Kontakty z młodzieżą szkolną wiejską nawiązuje się przy pomocy Wydziału Oświaty MRN.
Współpraca między muzeami podopiecznymi
koordynowana
jest przez
Muzeum Sztuki w Łodzi. Współpraca ta polega na wymianie doświadczeń,
udzielaniu pomocy w organizowaniu
wystaw i wypożyczaniu eksponatów.
Na uwagę zasługuje troskliwy stosunek Muzeum Sztuki do muzeów
podległych; w okresach organizowania wystaw pracownicy Muzeum Sztuki
są delegowani do muzeów podopiecznych w celu współpracy i pomocy.
Praca utrudniona
jest przez szczupłe pomieszczenia, w jakich mieści
się Muzeum. Problem ten zostanie rozwiązany z chwilą nadbudowy drugiego
piętra, zniszczonego w połowie XIX w., przez co jednocześnie zamek piotrkowski odzyska swój dawny, szesnastowieczny
wygląd.
Muzeum specjalizuje
się w kierunku
historycznym,
etnograficznym
i w historii sztuki. W zakres zainteresowań
Muzeum wchodzi nie tylko
miasto i powiat piotrkowski, ale również i miejscowości leżące w innych
powiatach, a jednak związane z regionem piotrkowskim.
Do gromadzenia
zabytków należy przystąpić na terenie całego województwa
łódzkiego. Dotychczasowy
system okupowania
i gromadzenia
zbiorów był jak najbardziej niewystarczający
ze względu na małe kredyty
I niesystematyczność
akcji.
19 I 1955 r.

Jl1lial1

Kaczmarek

MUZEUM W SIERADZU
(ul. Dominikańska 2)
Muzeum ma swoją siedzibę w zabytkowym budynku "pojagiellońskim".
Na cele Działu Etnograficznego
została przeznaczona największa i naj okazalsza sala wystawowa nu pierwszym piętrze, z drewnianym stropem, o powierzchni 120 m2.
Organizowanie Działu Etnograficznego
Muzeum zostało zapoczątkowane
w 1952 r. Dział liczy obecnie około 360 eksponatów, w tym znajduje się
zbiór wycinanek sieradzkich obejmujący 209 okazów.
Najliczniejszy
zbiór wycinanek
sieradzkich
pochodzi ze wsi Monice,
Bogumiłów, Jeziory i Zapusta Mała. Do wyrobów artystycznych
ludowych
t.utejszego regionu należą jeszcze pająki i koronki z bibułki kolorowej,
papieru barwnego glansowanego, słomy i pierza oraz fasoli.
Koronki zawieszane między obrazami zdobią wnętrza izb we wsiach:
Męka, Monice i Bogumiłów.
Ceramika sieradzka jest reprezentowana
przez wytwory dwóch garncarzy. wykonane przed trzema laty: J. W i e r z b i c k i e g o ze Stefanowa
Barczewskiego oraz H. M u s z y ń s k i e g o z Sieradza. Jednocześnie znajdują się w Muzeum fragmenty ceramiki sieradzkiej, pochodzącej z wykopalisk od XV do XIX w., z Sieradza
i okolic (np. Chojne, Wcisło),
z ornament,em stempelkowym, glazurowane z ornamentem falistym itp. Jest
również 13 sztuk rzeżby ludowej o tematyce religijnej, wykonanej w drzewie
a pochodzącej zBarczewa, Tubądzina, Burzenina, Drzązny i innych miejscowości. Z przedmiotów obrzędowych jest "kogutek wielkanocny" z Zapusty
Małej oraz wieniec dożynkowy z orzechów laskowych z Biskupic. Sprzęt
gospodarczy reprezentują:
radło drewniane z piórami żelaznymi i opylacz
drewniany z hakiem żelaznym z Monic, miara drewniana do zboża i łyżka
drewniana z pierwszej połowy XIX w. z okolic Burzenina; z narzędzi do
obróbki lnu znajdują się w Muzeum: łomek, cierlica, szczotki zgrzebne
i pacześna oraz krosienka; z mebli ludowych: ławka sieradzka z ozdobnym
oparciem z Zapusty Dużej.
Muzeum w Sieradzu posiada osiem kompletów strojów ludowych sieradzkich, w tym sześć kobiecych i dwa męskie; wśród kobiecych są trzy
stroje z:mowe i trzy letnie. Jest również strój głowy druhny sieradzkiej,
tzw. wstążki upudrowane,
duży wybór fartuchów
sieradzkich:
wełniane
zielone, czerwony i niebieski z Monic, Mnichowa i Kłocka oraz wyszywane
i haftowane
cztery sztuki z Dzigorzewa, Monic, Bogumiłowa i Chojnego,
dwie czapeczki niemowlęce "w kwaterki" oraz dwie derki na konia, z Monic.
]Vluzeurp gromadzi próbki tkanin ludowych sieradzkich, których w tej chwili
posiada 21 sztuk: wełniakowych, fartuchowych. spancerowych i portkowych;
posiada również dziesięć klocków do drukowania
tkanin, pochodzących
7. Sieradza
i z Klonowej.
5:&gt;*

�Uzupełnieniem
strojów ludowych sieradzkich jest 11 obrazów olejnych
F. P i e kar s k i e g o sprzed pierwszej wojny światowej, przedstawiających
typy ludowe z Sieradzkiego, jak również dwa wydawnictwa
S. G r a e v e g o
zawierające pocztówki
z ludowymi
typami sieradzkimi
oraz lubelskimi,
a także obraz olejny F. P i e kar s k i e g o przedstawiający
"Dziewczynę
spod Krakowa".
Sprzęt związany z rybołówstwem
to jedna ość dziewięciozębna
z Chojnego. Z etnografii pozaeuropejskiej
Muzeum posiada jeden łuk egzotyczny.
Muzeum w Sieradzu prowadzi badania terenowe nad strojami ludowymi
sieradzkimi
oraz nad wyrobami artystycznymi
z papieru, bibułki, słomy
i pierza (wycinanki, pająki i koronki). W latach 1953-54 były zorganizowane
wystawy tkactwa
ludowego
oraz sztuki ludowej
regionu
sieradzkiego.
W roku bieżącym będą przeprowadzone
prace inwentaryzacyjno-katalogowe.
Biblioteka posiada około 50 pozycji. W zorganizowanym
archiwum fotograficznym znajdują
się fotogramy
przedstawiające
tkaczki sieradzkie przy
obróbce lnu i wełny, typy ludowe sieradzkie w strojach regionalnych i budownictwo drewniane wiejskie.
Brak funduszów na zakupy eksponatów powoduje pewną przypadkowość
w gromadzeniu
zabytków i skazuje Muzeum na długofalowe uzupełnianie
poszczególnych działów.
Muzeum prowadzi szeroko zakrojoną
akcję informacyjną
w zakresie
strojów ludowych oraz zdobnictwa i tkactwa ludowego sieradzkiego. Prowadzi ewidencję twórczyń ludowych, tkaczek, wycinankarek
oraz wykaz
zachowanych strojów ludowych w poszczególnych wsiach regionu sieradzkiego. W czasie trwania wystaw etnograficznych
organizowano
prelekcje
i pogadanki na temat ludowego tkactwa, strojów Ol:az sieradzkiego zdobnictwa ludowego.
Muzeum w Sieradzu powinno się specjalizować w gromadzeniu eksponatów dotyczących tkactwa łącznie z historią strojów sieradzkich, rozszerzając
badania nad użytkowym tkactwem lnianym (np. fartuchy codzienne lniane).
Następnie powinno badać i gromadzić zabytki kultury rolniczej i hodowlanej
W tutejszym regionie. Nadszedł ostatni moment do zinwentaryzowania
w terenie i opracowania artystycznej
ludowej twórczości sieradzkiej.
Na terenie województwa
łódzkiego powinno powstać muzeum etnograficzne w powiecie rawskim. Należy gromadzić zabytki na terenie powiatów
łaskiego i wieluńskiego, gdyż są one tam już w stadium zaniku.
Na terenie województwa
łódzkiego nie zostało jeszcze zapoczątkowane
muzeum na wolnym powietrzu, a powinno powstać na terenie ziemi sieradzkiej lub łęczyckiej, które to ziemie stały się głównym zrębem obecnego
województwa łódzkiego, stanowiąc środkowe ziemie Polski łączące Mazowsze
z Wielkopolską. Sląskiem i ziemią krakowską.
14 II 1955 r.

Z. Neymanowa

MUZEUM W TOMASZOWIE MAZOWIECKIM
(ul. Armii Ludowej 15)
Muzeum mieści się w zabytkowym pałacu pochodzącym z początku XIX w.
Powierzchnia
zajmowanych
pomieszczeń wynosi 1009 m2• Budynek
znajduje się w rozległym parku, który stanowi resztki dawnej puszczy nadwolborskiej.
Zbiory tutejszego Muzeum w dniu 15 listopada 1954 r. obejmują
1678
eksponatów
o ogólnej wartości 14 987 zł. Około 90% muzealiów eksponowanych jest w następujących
działach: 1. sztuka ludowa, 2. odzież, strój,
ozdoby. 3. budownictwo
oraz 4. sprzętarstwo.
Część nie eksponowanych
zbiorów znajdujących
się w magazynie należy do wymienionych
działów
oraz do rolnictwa i obrzędów.
Budownictwo
drzewne pokazane w dwóch salach zostało przedstawione
za pomocą szeregu modeli, fotografii i reprodukcji.
Modele te ilustrują nie
tylko budowle w całości, jak chaty, młyn, zabudowania
gospodarcze, ale
również i ich szczegóły, jak między innymi wiązania
ścian, konstrukcję
drzwi na biegunach, oddrzwia, okna, otwory szczytowe, krokwie pokazowe
oraz śparogi i pazdury.
Trzeba dodać, że zwiedzająca publiczność szczególną uwagę zwraca na
przedstawione
budownictwo
drzewne
oraz na izbę opoczyńską urządzoną
z wszystkimi szczegółami.
Zbiory tutejszego Muzeum obrazują wyłącznie teren Polski. Większość
zbiorów dotyczy województwa
kieleckiego (powiat opoczyński), niewielka
tylko część (około 10%) - województwa łódzkiego.
W bieżącym roku Muzeum nie prowadziło planowanych
badań terenowych w zakresie etnografii.
Współpracowało
natomiast
w tej dziedzinie
z Muzeum Etnograficznym
w Łodzi, z Polskim Towarzystwem
Ludoznawczym oraz z Zespołem Etnograficznym
IHKM P AN w Łodzi.
Kierownictwo Muzeum w Tomaszowie Mazowieckim wraz z Wojewódzką
Radą Narodową
Wydział Kultury w Łodzi urządziło wystawę pod hasłem
Kultura i Sztuka Wsi Polskiej.
Zgodnie z zarządzeniem
Centralnego
Zarządu Muzeów zaprowadza się
nową księgę inwentarzową
Działu Etnograficznego.
W związku z tym prze~
prowadza się raz jeszcze dokładną kontrolę poszczególnych przedmiotów,
rozszerza się i uzupełnia ich opis. W bieżącym roku do nowej księgi wpisano
300 eksponatów.
Biblioteka Muzeum obejmuje 1034 książki z różnych dziedzin. Jej specja·
lizacja idzie zasadniczo
w dwóch kierunkach,
zgodnie z działalnością
oświatowo-naukową
tutejszej instytucji, to jest w kierunku etnograficznym
i przyrodniczym.
W części etnograficznej
biblioteki
znajdują
się książki
ludoznawcze oraz książki związane z historią wsi polskiej i jej problematyką
gospodarczą. Część ta liczy ogółem 335 pozycji.
Muzeum nie posiada specjalnego archiwum etnograficznego.
Archiwum

�871

870
ma charakter ogólny; znaJouJą się w nim klisze, rysunki i notatki zarówno
z etnografii, historii, jak i przyrody. Na etnografię przypada GO pozycji.
Nie wydało też ono żadnych publikacji naukowych ani popularnonauko-

Wystawy Muzeum w 1952 i w 1953 r. były wystawami społeczno-oświatowymi o szerokim zasięgu. Stała wystawa Muzeum uwidocznia elementy
polskości ziemi mazurskiej (Natangia) oraz elementy społeczne.
Okazy etnograficzne
Muzeum służyły do omawiania
takich tematów.
j8k: 1. Pan i chłop, 2. Sztuka naszego powiatu i 3. Polskość powiatu udoku-

wych dotyczących zbiorów muzealnych.
Personel składa się z pięciu osób, z tego trzy osoby stanowią siły administracyjno-naukowe,
dwie osoby siły pomocnicze.
Pomocy w zakresie techniczno-konserwatorskim
Muzeum nie posiada.
W ramach akcji dydaktyczno-społecznej
wygłoszono do dnia 1 grudnia br.
22 odczyty i referaty o tematyce ludoznawczej.
Prelekcji tych wysłuchały
ogółem 752 osoby. Poza tym przygotowano dwie pogadanki dla miejscowego
radiowęzła. Praktyk muzealnych na terenie placówki muzealnej nie było.
Muzeum Tomaszowskie
współpracuje
z Polskim Towarzystwem
Ludoznawczym, Polskim
Towarzystwem
Turystyczno-krajoznawczym,
Młodzieżowym Domem Kultury w Łodzi, Rejonową Spółdzielnią Przemysłu Ludowego
i Artystycznego w Tomaszowie Mazowieckim oraz ze szkolnictwem miejsco-

mentowana historycznie.
Od czasu do czasu urządzane są wystawy o charakterze jubileuszowym.
Biblioteka
została zaplanowana
jako naukowa biblioteka
regionalnoprzyrodnicza (geologiczna). Ogólna ilość zinwentaryzowanych
książek wynosi
700, czasopism jest 9. Kredyty są niewystarczające
na zakup bieżącej literatury koniecznej do pracy naukowo-oświatowej.
Archiwum muzealne posiada kronikę miasta oraz materiał ilustracyjny
dotyczący miasta i regionu w liczbie 467 sztuk. Materiał ilustracyjny
pełni
duże usługi przy wygłaszaniu
odczytów i w tych celach zbiera się go

w dalszym ciągu.
publikacji

wym i okolicznym.
Z braku odpowiednich
kredytów
nie można zgromadzić
potrzebnych
eksponatów
do urządzenia
sal obrazujących
rolnictwo
oraz rzemiosło
ludowe.
Na konieczne uzupełnienie czeka również ekspozycja ubiorów ludowych.
Muzeum zwraca
szczególną
uwagę na tkactwo
opoczyńsko-rawskie
i w tym zakresie pragnie się specjalizować. W związku z tym planuje zorganizowanie
odpowiedniej
ekspozycji.
Poza tym dąży do eksponowania
rolnictwa oraz rzemiosła ludowego.
Jcm P. Dekowsk'i
9 XII 1954 r.
Woj. olsztyńskie
MUZEUM W KĘTRZYNIE
(ul. Powstańców Warszawy 1)
Muzeum mleSCl się w domu Ministerstwa
Kultury i Sztuki, w gmachu
dawnego więzienia. Powierzchnia
jego wynosi 203 mZ•
Działu etnograficznego
Muzeum nie posiada i badań etnograficznych
nie
prowadzi, jednakże w zbiorach znajduje się tu 110 obiektów o znaczeniu
etnograficznym.
Wśród nich można wymienić wyroby kowalskie, jak na
przykład łańcuch do latarni z XVIII w., kaganiec do oświetlenia podwórza
zamku z XVI w., skarbonki cechowe z XV i XVI w. i inne wyroby, np.
siekiery i podkowy z XVI w. Dalej można wymienić lnianą tkaninę drukowaną z XVIII w., żarna z XIX w., piłę, rzeźby z XV w ..' skrzynie, z których
jedna jest malowana, poza tym inne przedmioty o charakterze
dworskim.
Spośród ceramiki można wymienić 11 kafli z XVIII w. i 3 dwojaki.
Budownictwo
powiatu ilustrują fotografie:
ich uzupełnieniem
sa fotografie z po,,\'iatu kętrzyńskiego wykonane przez muzeum opiekLlllcze v\'Ol~ztynie

dotyczących

zbiorów

Muzeum

nie

wydawało;

ukazały

się

jedynie cztery wzmianki w lokalnych gazetach.
Muzeum nie posiada środków ani instrukcji do wykonywania na miejscu
zabiegów konserwatorskich.
W 1953 r. na polecenie wojewódzkiego konserwatora robiono starania o konserwację rzeźby z XV w., pochodzącej z kaplicy cechowej kościoła obronnego w Kętrzynie i prawdopodobnie
należącej
do szkoły Wita stwosza; niestety, starania te nie odniosły żadnych skutków.
Muzeum współpracuje
z PPRN w Kętrzynie (kierownik Muzeum jest
członkiem Komisji Oświaty), z Nadleśnictwem,
z Wojewódzką Ligą Ochrony
Przyrody
(w Muzeum mieści się punkt L. O. P. o zasięgu powiatowym),
z nauczycielstwem,
szkołami i z Biblioteką powiatową· O wszystkich pra··
each Muzeum informowany jest powiatowy Komitet PZPR.
Trudności w pracy Muzeum to brak ustalonego budżetu, siły pomocniczej
do wykonywania rysunków i prac graficznych oraz brak maszyny do pisania.
Dążeniem Muzeum jest utworzenie działu geologicznego ujętego dydaktycznie i służącego za podstawę światopoglądu
naukowego, a także stworzenie wystawy regionalnej podkreślającej
polskość tego terenu, wzbudzającej
zainteresowanie
rodzimej ludności kulturą polską i zaznajamiającej
ze sto.sunkami

społecznymi.

Zofia

Licharewa

11 I 1955 r.
MUZEUM

,

\

MAZURSKIE W OLSZTYNIE
(Zamek)

Dział Etnograficzny Muzeum Mazurskiego w Olsztynie zajmuje poludniozabytkowego zamku, pochodzącego z połowy XIV w. Dział
ten otwarty w listopadzie 1946 1'. znalazł pomieszczenie w 7 salach o łącznej
Wq część skrzydła

powierzchni

244 m".

�872
Zbiory etnograficzne
składają się głównie z nieHcznych ocalałych od
zniszczenia zbiorów muzeów regionalnych
b. Prus Wschodnich, z darów
prywatnych kolekcjonerów,
i w większości dotyczą regionu mazursko-warmińskiego. Dział Etnograficzny
posiada 831 pozycji inwentarzowych
z 973
przedmiotami;
z tego przypada na rybołówstwo - 20 obiektów, hodowlę
zwierząt - 8, rolnictwo - 26, hodowlę zwierząt - 8, przygotowanie i przechowywanie pokarmów - 38, obróbkę drewna, kory, wici, słomy, trzciny 34, obróbkę Włókna 83, obróbkę surowców zwierzęcych - 8, obróbkę
gliny, kamieni i kruszców - 30, farbiarstwo
- 24, odzież i stroje - 45,
budownictwo - 10, sprzętarstwo - 58, transport i komunikację - 10, sztukę
ludową - 533 (w tym jest 282 kafli lub fragmentów kafli), instrumenty muzyczne - 1, zabawkarstwo - 3, przedmioty związane z. obrzędami i zwyczajami - 6, miary i wagi 34.
Dział Etnografii przeprowadza
badania terenowe, które dotyczą głównie
zagadnień kultury materialnej
i sztuki ludowej Mazurów i Warmiaków.
W terenie w czasie badań prowadzi się notatki, dokonuje się zdjęć fotograficznych charakterystycznych
obiektów albo też robi się rysunki, szkice itd.
Materiały te zostają włożone do teczek przeznaczonych
na poszczególne
zagadnienia. Ostatnie badania terenowe koncentrowały
się głównie dokoła
zagadnień budownictwa
drewnianego,
sprzętarstwa,
hodowli bydła, rolnictwa, strojów ludowych i tkactwa. Kustosz Działu Etnograficznego
jest
w stałym kontakcie z wojewódzkim
konserwatorem
zabytków, z którym
niejednokrotnie
wspólnie wyrusza w teren. Dzięki orzeczeniom konserwatora udało się w 1953 r. uratować
wiele zabytkowych
budowli
przed
bezmyślną rozbiórką. Nie powtórzy się już wypadek z 1948 r. ze wsi Monety,
pow. piski, gdzie z polecenia nieuświadomionego
sołtysa rozebrano naj starszą
chatę Mazur, zbudowaną w 1630 r. Klisze ze zdjęciami z terenu są zinwentaryzowane, a odbitki nakleja się na karton i opisuje. Stanowią one cenny
materiał ilustracyjny
i dokumentarny
przy opracowywaniu
poszczególnych
zagadnień.
Dział Etnograficzny zasięgiem swoich badań obejmuje cały obszar województwa olsztyńskiego
oraz leżące poza województwem
trzy powiaty
mazurskie: gołdapski, ełcki, i olecki, włączone administracyjnie
do województwa białostockiego,
i część północną sąsiedniego Powiśla, włączoną
administracyjnie
do województwa
gdańskiego.
W latach 1952-1953 eksploatowano
w terenie wystawę objazdową pt.
Sztuka
Ludowa
Mazur i Warmii, do której
scenariusz
opracował
H.
S kur p s k i, dyrektor Muzeum Mazurskiego w Olsztynie. Wystawa obsłużyła 26 miejscowości województwa
olsztyńskiego. Posiada ona przewodnik
wydany drukiem i opracowany przez mgr A. K lon o w s k i e g o, kustosza
Działu Etnograficznego.
Wystawa objazdowa składa się z 10 dwustronnych,
częściowo barwnych
plansz, umieszczonych na stojakach, i z szeregu autentycznych obiektów, jak

873
na przykład kafli mazurskich, czepków warmińskich
i tkanin mazurskich,
umieszczonych w gablotach. Wystawa ta budzi żywe zainteresowanie
społeczeństwa twórczością ludu mazurskiego i warmińskiego, o czym świadczy
wielka frekwencja. W roku 1952 wystawę zwiedziło 15 065 osób, a w roku
1953 14430 osób. Ważną rolę uświadamiającą
spełnia wystawa wśród
ludności autochtonicznej,
która na ten temat wypowiada się często w księdze uwag.
Do chwili obecnej wszystkie obiekty etnograficzne
zostały zapisane do
księgi inwentarzowej;
do końca roku przewiduje się' uzupełnienie
opisów.
Katalogowanie
zbiorów ukończone zostanie w roku przyszłym.
Biblioteka liczy 7 tysięcy tomów i zawiera materiały dotyczące zagadnień
etnograficznych,
historii, sztuki, przyrody i historii Pomorza Wschodniego.
Archiwum liczy 2300 klisz, z tego mniej więcej połowa dotyczy obiektów
etnograficznych.
Przedstawiają
one zabytkowe budowle, sprzętarstwo, stroje
ludowe, tkactwo itd. Poza tym w archiwum znajduje się około 60 klisz
cynkograficznych
i mniej więcej 300 teczek z materiałem
ilustracyjnym,
zap,iskowym, dotyczącym różnych zagadnień naukowych i muzealnych.
P u b l ik a c j e

w ł a s n e:

1. H. S kur p s k i, Przewodnik-informator
po Dziale
Etnograficznym.
Olsztyn 1946 r.
2. Te n ż e, Sztuka lud.owa Mazur i Warmii,
Olsztyn 1948 r., ss. 32+29
ilustr.
3. A. K lon o w s k i, Sztuka I,udowa Warmii i Mazur. Informator
po wystawie objazdowej, Olsztyn 1953 r., ss. 40.
P ub lik acje

z a m ie s zc z on e

w

in nych

w y d a w n i c t wac

h:

1. H. S kur p s k i, Uwagi o byłych muzeach na obszarze woj. olsztyńskiego.
Instytut Mazurski w Olsztynie, "Komunikaty
Działu Informacji Naukowych", 1947 r., nr 1 (7).
2. T e n ż e, Przeszłość i stan muzealnictwa
na ziemi mazursko-warmińskiej,
"Kwartalnik
Muzealny", Kraków 1948 r., z. 1-4, s. 38-50.
3. T e n ż e, Sztuka ludowa Warmii i Mazur (Warmia i Mazury), z cyklu
"Ziemie Staropolskie", Poznań 1953, s. 106-117 z ilustracjami.
4. A. K lon o w s k i, Muzeum Mazurskie w Olsztynie, "Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej", nr 1-2, Warszawa 1954, s. 285-286.
Poza tym w prasie miejscowej ukazało się pięć artykułów H. S kur ps k i e g o i sześć A. K lon o w s k i e g o z zakresu kultury i sztuki ludowej
terenu Mazur i Warmii.
Z publikacji obcych na uwagę zasługuje zamieszczony w "Polskiej Sztuce
Ludowej" (nr 4-5, 1948 r.) artykuł opracowany przez J. G r a b o w s k i e g o
i poświęcony
wystawie Sztuki Ludowej Mazur i Warmii, zorganizowanej
w Muzeum Mazurskim w roku 1948.

�875

'874
P l' a c a o r g a n i z a c y j n a, W roku 1954 ekspozycja Muzeum Mazurskiego ulegnie całkowitej reorganizacji. Zbiory etnograficzne stanowić będą
w nowej ekspozycji, obrazującej
historię regionu wannińsko-mazurskiego,
dopełnienie historii dziewiętnastowiecznej.
Celem wystawy etnograficznej
jest wykazanie łączności kultury ludowej i sztuki Warmiaków i Mazurów
z Macierzą; wtedy gdy po rozbiorze Polski warstwa uprzywilejowana
uległa
prawie całkowitej germanizacji,
lud warmińsko-mazurski
trwał przy polskiej, rodzimej kulturze, uzewnętrzniającej
się między innymi w polskich
napisach na kaflach, na siestrzanie, na rzeźbach ludowych itd. W roku 1955
z okazji X-lecia Polski Ludowej Wojewódzki Komitet "Wystawy Sztuki
Ludowej" organizuje w salach południowego skrzydła Muzeum Mazurskiego
wystawę, której celem będzie zaznajomienie szerokiego ogółu społeczeństwa
z twórczością i kulturą ludu mazursko-warmińskiego,
pokazanie dorobku
X-lecia Polski Ludowej i wskazanie perspektyw rozwojowych, sztuki ludowej na terenie województwa olsztyńskiego.
P r a c e t e c h n i c z n o - k o n s e l' wac y j n e. Przewiduje się naprawę
całego szeregu eksponatów, a zwłaszcza tych, które umieszczone są w nowej
ekspozycji. Projektuje
się równieź urządzenie skrzyni dezynfekcyjnej
dla
tkanin.
P r a c a d y d a k t y c z n o - s p o ł e c z n a. Przy Muzeum istnieje koło
Miłośników Muzeum z sekcją etnograficzną,
Członkami koła są uczniowie
i uczennice szkół ogólnokształcących
m. Olsztyna. Na zebraniach
sekcji
kustosz Działu Etnograficznego
wygłasza pogadanki
na tematy etnograficzne, ilustrowane
przezroczami.
Poza tym kustosz
A. K lon o w s k i
wygłosił referat w Toruniu na posiedzeniu Oddziału Toruńskiego PTL, pt.
Sztuka Ludowa Warmii
i Mazur, a referat
pt. Z zagadnień
budownictw(l
ludowego
na ziemiach
póŁnocnych
na zebraniu
Polskiego
Towarzystwa
Historycznego' w Olsztynie.
P rak t Y k i m u z e a l n e. W roku 1953 zatrudniono w Dziale Etnograficznym w czasie letnich ferii akademickich jedną praktykantkę,
studentkę
II roku historii sztuki UMK w Toruniu, przy inwentaryzacji kafli ludowych
i opracowywaniu
rysunków technicznych i szkiców z zakresu budownictwa
drewnianego.
W s pół P l' a c a z i n n y m i i n s t y t u c j a m i. Dział Etnograficzny
współpracuje
z szeregiem instytucji, których, działalność bezpośrednio lub
pośrednio łączy się z zagadnieniami
kultury
czy sztuki ludowej, i tak:
kustosz jest w stałym kontakcie z Wojewódzkim Wydziałem Kultury, Polskim Towarzystwem
Ludoznawczym
Oddział w Toruniu,
Państwowym
Instytutem
Sztuki - Delegaturą w Olsztynie, Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków,
Instytutem
Rybactwa
Śródlądowego
i C, p, L, i A
w Olsztynie. Dział Etnograficzny utrzymuje również żywy kontakt z muzeami podopiecznymi udzielając im instrukcji i rad oraz omawiając problemy
"kspozycji. zbiorów i urządzenia wystaw tam, gdzie nie ma specjalistów,

T r u d n o ś c i, b rak i. Odczuwa się dotkliwy brak funduszów na zakup
eksponatów etnograficznych,
których w terenie jest już niedużo i których
zdobycie dopełniłoby zbiory działu kultury materialnej, w tej chwili posiadającego najmniej
obiektów, Odczuwa się również dotkliwy brak odpowiedniej ilości magazynów odizolowanych od innych pomieszczeń. Brak jest
laboratorium
fotograficznego, pracowni stolarskiej i konserwatorskiej.
Dąż e n i a n a p l' Z Y s z łoś ć. Ekspozycja Muzeum Mazurskiego ulegnie
częściowej reorganizacji już w roku 1954, a całkowitej w roku 1955. Ekspozycja stała Muzeum poświęcona
będzie zobrazowaniu
historii
regionu
mazursko-warmińskiego,
poczynając od powstania
życia na ziemi aż do
czasów nam współczesnych,
S ire d t i b a M u z e u m M a z u r s ki e g o, Muzeum Mazurskie
jest
muzeum okręgowym, któremu podlega szereg muzeów podopiecznych rozsianych w terenie (Frombork, Kętrzyn, Szczytno). Dział Etnograficzny powinien nadal znajdować się przy muzeum okręgowym, i to ze względu na
rolę, jaką odgrywa Olsztyn w regionie mazursko-warmińskim.
Olsztyn jest
miastem wojewódzkim, ważnym węzłem kolejowym, ośrodkiem wycieczkowym, a zamek - siedziba Muzeum Mazurskiego, jest obiektem najczęściej
zwiedzanym przez turystów. Godne zalecenia byłoby utworzenie muzeum
rybactwa śródlądowego
w Giżycku,
Ponieważ Muzeum Mazurskie w Olsztynie gromadzi obiekty z całego
obszaru województwa
olsztyńskiego, to zasięg terytorialny
muzeum podopiecznego
w Szczytnie
ograniczyć
się wmIen
do obszaru
Mazurów
Wschodnich, co w praktyce jest już realizowane.
Na terenie województwa
olsztyńskiego znajduje się jedno Muzeum na
Wolnym Powietrzu w Olsztynku;
założyli je w czasie ostatniej
wojny
Niemcy. Obrazuje ono w głównej mierze budownictwo
drewniane.
Większość chat tam znajdujących się pochodzi z obszaru litewskiego, a z obszaru
województwa
olsztyńskiego
pochodzą
jedynie
dwie chatki warmińskie
i kościółek drewniany.
Obiekty te podlegają opiece Ministerstwa
Kultury
Sztuki i Ochrony Zabytków.
31 V 1954 r.

A. Klonowski

MUZEUM W SZCZYTNIE
(pl. Juranda 1)
Muzeum w Szczytnie to wybitnie muzeum mazurskie, posiada bowiem
swych zbiorach prawie wyłącznie eksponaty mazurskie,
a szczególnie
i w większości z powiatu szczycieńskiego.
Muzeum nie posiada własnego lokalu. Mieści się w gmachu Prezydium
PRN. Gmach ten zbudowany w formie zamku był dawniej ratuszem.
Do użytku Muzeum oddano dolną kondygnację
południowego skrzydła
or az trzy pokoje na parterzę. Powierzchnia
pomieszczeń wynosi ogółem

w

�876
622 m2• Wystarczająca
ilość okien daje dostateczne oświetlenie, jedynie
ogrzewanie w porze zimowej pozostawia wiele do życzenia. Poza tym sale
wystawowe są zbyt szczupłe na swobodną ekspozycję, a już szczególn~e
mocno daje się odczuć brak sali na wystawy czasowe jak i na urządzame
jakichkolwiek imprez oświatowych.
Muzeum jest bogato wyposażone, posiada bowiem ponad 1300 własnych
okazów oryginalnych, z czego większość stanowią zbiory z zakresu etnografii
oraz poważną część zbiory przyrodnicze.
Szczególnie interesujący
jest dział· kaflarstwa
ludowego o niezmiernie
bogatej tematyce. Są tu kafle zdobione nie tylko motywem kwiatowym, ale
i figuralnym obrazującym
niejednokrotnie
w sposób całkiem wyraźny
i dowcipny panujące na wsi zwyczaje. Lecz szczególnie ważne są tu napisy
__ wszystkie polskie. Szereg bardzo ciekawych powiedzeń czysto mazurskich
pozwala od razu stwierdzić, że zarówno wykonawcy tych kafli, jak i użytkownicy posługiwali się stale i wyłącznie językiem polskim. Te tak urozmaicone zarówno w rysunku, jak i w kolorze kafle są dla każdego zwie&lt;;łzającego pierwszym
i bodaj najbardziej
rzucającym
się w oczy dowodem
polskości tej ziemi.
Drugim działem, dość bogatym, są sprzęty domowe w postaci licznych
szaf, skrzyń i rogali malowanych. I tutaj zarówno sposób upiększenia, jak
i napisy mówią od razu o polskości. Z większych kolekcji na uwagę zasługuje tkactwo; w dziale tym znajdujemy zarówno przyrządy tkackie, jak
i gotowe wyroby w postaci słynnych szmaciaków mazurskich, jak również
dek i innych tkanin ludowych. Rzecz naturalna,
że Muzeum w Szczytnie,
pomyślane już przy założeniu jako zbiornica wszelkich okazów przeszłości
regionu, posiada w swych zbiorach eksponaty bardzo różnorodne; poważn~
luki w zbiorach utrudniają
odtworzenie
ciągłości rozwoju materialne]
kultury ludowej. Wszystkie więc działy wymagają uzupełnienia, a że oryginalnych okazów nie można już zdobyć na własnym terenie, należałoby wiele
spośród nich zrekonstruować
na podstawie starych rysunków i opisów. Ta
praca czeka na wykonanie.
Mimo wspomnianych
braków Muzeum w Szczytnie daje zwiedzającym
możność dość dokładnego poznania historii ziemi mazurskiej, zbiory bowiem
obrazują całokształt
dziejów tej ziemi od okresu naj wcześniejszego do
chwili obecnej. Reprezentowane jest łowiectwo przez mnóstwo pierwotnych
narzędzi łowieckich, jak kamienne młoty i siekiery oraz rogi upolowanych
zwierząt, wśród których szczególne zaciekawienie budzą rogi renifera sprzed
20000 lat, jak i wiele skamielin, a na ostatek zdobycze myśliwskie sprzed
lat kilkudziesięciu. Rybołówstwo reprezentują
stare łodzie rybackie; bartrlictwo i pszczelnictwo - potężne barcie z pni drzewnych; rolnictwo pierwowzory
części narzędzi rolniczych wykonane z rogów, a następnie
socha, "bosy" wóz roboczy i szereg innych prymitywnych
narzędzi, jak
drewniane widły, łopaty itd. Zagadnienie przygotowywania
i przechowy-

877
wania pokarmów ilustrują liczne stępy i żarna oraz wyroby z korzeni
drzewnych, wiórów i słomy w postaci koszy (drybus), dzbanów i mis.
Piękna i liczna jest kolekcja wyrobów ceramicznych
w postaci mis
i dzbanów, jak również wyroby dawnej huty szklanej w Pupach. Ostatnio
zwrócono szczególną uwagę na budownictwo ludowe. Obok wystawionego
w Muzeum modelu chaty mazurskiej gromadzone są w tej chwili zdjęcia
wszystkich istniejących jeszcze w terenie okazów budownictwa ludowego,
a ilość ich jest dość pokażna. Te dokumenty fotograficzne posłużą do zorganizowania specjalnego działu budownictwa.
Ponieważ w samym Szczytnie jest jeszcze jedna ze starych chat mazurskich i stanowi dla osób interesujących
się dawnym budownictwem obiekt
bardzo ciekawy, starania
Muzeum idą w kierunku
należytego
zabezpieczenia tej chaty i włączenia jej w skład zabytków muzealnych przez
oddanie pod opiekę Muzeum; chata służyć będzie nie tylko do pokazu
budownictwa, ale i urządzenia wewnętrznego chat mazurskich. Zaopatrzona
w stary mazurski sprzęt meblowy, jak i w odpowiednie urządzenie, stanowić
będzie obiekt godny zwiedzania oraz warsztat naukowy dla licznych uczelni,
które interesują się budownictwem ludowym.
Jak już wspomniano, wszystkie eksponaty pochodzą prawie wyłącznie
z powiatu szczycieńskiego, w nikłym tylko procencie z powiatów sąsiednich.
Muzeum w Szczytnie
nie dysponuje
personelem
naukowym,
toteż
badania terenowe prowadzi Muzeum Mazurskie w Olsztynie, które sprawuje
opiekę nad Muzeum w Szczytnie.
Szczupłość sal wystawowych i niemożność przenoszenia poszczególnych
okazów ze względu na ich charakter
i stan nie pozwala na urządzanie
jakichkolwiek
wystaw czasowych; co roku urządza się natomiast wystawę
z okazji Miesiąca Pogłębienia Przyjaźni Polsko-Radzieckiej,
poświęcając ją
wybranemu zagadnieniu. I tak: w roku 1952 odbyła się wystawa pod hasłem
Nauka i Sztuka w Związku Radzieckim, a w roku 19,53 wystawa pt. Zdobycze Wsi Radzieckiej.
Rok ubiegły jak i obecny poświęcono na prace inwentaryzacyjne,
tak
iż obecnie zinwentaryzowane
są już wszystkie okazy; z kolei dzieli się je na
działy, by następnie przystąpić do katalogowania.
Muzeum posiada bibliotekę
wewnętrzną
liczącą ponad 1500 tomów,
z czego największą ilość stanowią roczniki pism urzędowych z okresu od
1800 r., dalej książki niemieckie odnoszące się do regionu; jest i pewna
ilość książek przydzielonych
przez Ministerstwo
Kultury i Sztuki. Jeżeli
chodzi o czasopisma, to Muzeum abonuje tylko najbardziej potrzebne pisma
polskie w sumie 8. Muzeum nie posiada specjalnego personelu oświatowego,
wszystkie więc funkcje, zarówno organizacyjne, jak i oświatowe, spełniac
muszą kierownik i referf!ndarz. Niemniej Muzeum rozwija dość dużą akcję
oświatową; pracownicy Muzeum wygłaszają pogadanki nie tylko dla zwiedzających, ale rów!1ież poza Muzeum, jak np. w jednostce wojskowej, gdzie

�878
w roku 1954 wygło~zono 7 odczytów. Poza tym wykorzystuje się wszystkie
inne okazje (np. zjazdy) do wygłRszania pogadanek popularyzujących
zag1::dnienia mazurskie.
..'
Muzeum włącza się w każdą akcję kulturalną.
Klerowmctwo
prowadzI
również sekretariat
Komitetu Redakcyjnego
Radiowęzła, więc też i te~
odcinek propagandowy
jest należycie wykorzystywany
do popularyzacjI
Muzeum a tym samym do prowadzenia akcji repolonizacyjnej.
Współpracuje także z Powiatową Radą Czytelnictwa, będąc członkiem jej prez~dium, oraz z innymi instytucjami
kulturalnymi
działającymi
na tereme
Szczytna poprzez włączanie się do wszystkich akcji społec~ny.ch. ~uzeum
w Szczytnie ulegnie całkowicie reorganizacji,
która przewIdziana
Jest po
ukończeniu reorganizacji
Muzeum Mazurskiego w Olsztynie. Dopiero więc
po tym fakcie będzie ono mogło wytyczyć sobie szersze plany działalności.
Ogólnym życzeniem zwiedzających jest, w związku z ogr~mny~ spopularvzowaniem Krzyżaków
S i e n k i e w i c z a, rozbudowa dZIału hlstorycznegOo,przynajmniej
do tego stopnia, aby zwiedzający mógł się dokładn~ej
Z8.poznać z okresem krzyżackim. Niestety realia z tego zakresu są nam medostępne.
Ponieważ Muzeum w Szczytnie ma głównie zając się zbieraniem zabytków kultury ludowej i w przyszłości ma być raczej muzeum etnograficzny~,
potrzebne byłyby pewne fundusze na zakup możliwych jeszcze do zdobYCIa
okazów.
.
.,
Jakkolwiek
rozstrzygnięta
zostanie
sprawa
przyszłej
reorgamzacJI
Muzeum w Szczytnie, jedno trzeba mieć na uwadze, mianowicie że Muzeum
działając na prowincji ma szczególnie ważne zadania; dlatego też winno
być tak atrakcyjne, by zachęcało do zwiedzania naj szersze masy i mogło
na podstawie posiadanych eksponatów uczyć historii ziemi mazurskiej oraz
kształtować nowy światopogląd. Wydaje się więc, że najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie muzet:.m, które obok etnografii posiadać będzie
dobrze rozwinięty
dział przyrodniczy
i dział historyczny.
Jeżeli chodzi
o etnografię, to wskutek zróżnicowania
składu ludności należałoby obok
zbiorów czysto mazurskich uwzględnić również zbiory kurpiowskie, szczególnie w zakresie tkactwa. Kurpie bowiem w poważnym procencie stanowią
trzon ludności ziemi szczycieńskiej.
2~ V 1954 r.

Franciszek

Myś!iński

K

o

R

PROF.

N

DR STANISŁAW

l

K

A

SZCZOTKA

CHŁOP, GORAL I UCZONY
Zmarły tragicznie w dniu 11 VIII 1954 r. prof. dr Stanisław S z c z o t k a
urodził się dnia 13 II 1912 r. jako jedenaste z rzędu dziecko w rodzinie
góralskiej. Stanisław był ostatnim a jedynym dzieckiem z drugiego małżenstwa. Matka jego (z domu K l' Z a k) nazywała się z pierwszego małżeństwa
K u l i ń s k a, a ponieważ we wsi rodzinnej
i okolicy dużo było rodzin
S z c z o t k ó w, stąd nazywano go w Milówce, do ostatnich nawet czasów,
po matce S t a s i c e k K u l i ń s k i. Zmarły cenił niezmiernie swoją matkę.
która skierowała go do gimnazjum w Zywcu, czemu dał wyraz we wspomnieniach.
Nie miał Stanisław w gimnazjum
łatwego życia. Codzienne dojazdy
pociągiem do Zywca nie były jeszcze najgorsze. Dawały się natomiast we
znaki ciężkie zimy, kiedy to Stasicek jechał często - jeśli nie w ojcowskich, to w pożyczonych butach. Ciężko było na przednówku, kiedy brak
było nawet suchego chleba owsianego.
Po ukończeniu w 1930 r. gimnazjum w Żywcu, które przeszedł głównie
o własnych siłach udzielając korepetycji, stanął młody absolwent na rozdrożu. Matka chciała widzieć swego syna księdzem. Jemu zaś podobała się
medycyna. Studia medyczne wymagały jednak pieniędzy,. a tych nie było
Wybrał studia humanistyczne.
W wyborze zaś historii zaważył, być może,
ojciec posiadający doskonałą pamięć, żywą wyobraźnię i umiejętność plastycznego sposobu opowiadania, a także nie byle jakie przeżycia; niejedne
wieczory wypełnił własnymi wspomnieniami
wędrówek po Żywiecczyżnie
i przepraw przez granicę na Słowaczyznę. Niepoślednie miejsce w nich
zajmowało tak żywe w tradycji zbójnictwo, którego tyle śladów zostało
dookoła - i krzyż pod Gronickiem
między Szarem a Kamesznicą
na
miejscu stracenia zbójnika Proćpaka,
i pełna tragicznych
skazań góra
Grojec pod Żywcem, i stercząca nad Milówką góra Zabawa, miejsce zabawy
zbójników i kapliczka w Nieledwi na miejscu zabicia przez zbójników
urzędnika dworskiego itd. Wśród chłopów żywa była jeszcze tradycja walk
ze Szwedami w czasie "potopu". Brał w nich udział Bartek S z c z o t k a
z Miłówki.
W Krakowie wszedł młody student w środowisko historyków o głośnych

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5914" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5894">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b0b9cac84542791b7b8240fe84fc1549.pdf</src>
        <authentication>c3271b01fc90241a0af23006bb711e59</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70513">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:155</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70514">
                <text>1958</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70515">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:135</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70516">
                <text>Muzea / LUD 1956 t.43</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70517">
                <text>LUD 1956 t.43, s.359-423</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70518">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70519">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70520">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70521">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70522">
                <text>358

u

M

z

E

A*)

W. podsumowaniu
całości należy przede wszystkim
podkreślić
wyd~W~ICZY sukces redakcji - wydanie sześciu zeszytów oddzielnych, dwu~leslęcznych,
~godnie z obietnicą w podtytule czasopisma. Rozumie się, że
me zawsze moma dotrzymać tej obietnicy; jest czasem koniecznością wydan.le. numer~. podwójnego. Zdaje się, że ,.PSzL" w tym kierunku przezwyclęzyła sWOJ kryzys. Natomiast, nie przezwyciężono
trudności regularnego
wydawania czasopisma. Oczywiście odgrywają rolę i przyczyny niezależne
od redakcji.
Publikowane artykuły i sprawozdania w ósmym roczniku PSzL" mieszczą się zasadniczo w dwóch grupach: I - sztuka ludowa, "II - folklor,
nadto III - kultura ludowa w powiązaniu ze sztuką ludową i folklorem.
Artykuły ze sztuki ludowej występują - podobnie jak i w roku ubiegłym przeważająco,
zarówno ilościowo, jak również pod względem rozpatrywawanych problemów. Na czoło wysunęły się problemy teoretyczne ze szczególnym zwróceniem uwagi na genezę sztuki ludowej. Daje się zauważyć
stopnio:ve przesunięcie
zainteresowań
w kierunku
historycznym,
wstecz
poza WIek XIX. Artykuły w tym nachyleniu odznaczały się pasją wnikliwszego wejścia watomosferę
badanej epoki. Czasem dociekania te wybiegały
naprzód poza możliwości poparcia ich dokumentami.
W dalszym ciągu
daje się odczuwać zbyt mała ilość osobnych prac roz,wijających zag'adnienia
dokumentacji
historycznej i bieżącej. Bardzo mało j,est artykułów wprowadza~ąc~ch :v zasoby dokumentacyjne
zbiorów publicznych. Nie wiemy, CI)
znaJduJe SIę w zbiorach Państwowego
Instytutu
Sztuki
w Zakładach
Uniwersyteckich
dyscyplin pokrewnych,
w muzeach itp. ~ zasoby dokumentacyjne są bardzo poważne, że wymienię choćby środowisko krakowskie.
Występuje dalsze milczenie w zakresie bibliografii. Z folkloru jest niewiele
prac, brak zupełnie z zakresu tańca. Wytrwały w przyczynkach literaturoznawczych jest J. Krzyżanowski.
Natomiast wystąpił nowy dział kultury
ludowej, dobrze zainagurowany
przez T. Seweryna. Należy podkreślić
że
większo'ść artykułów w "PSzL" odznacza się podniesieniem poziomu na~kowego. Widoczne są tu wysiłki redakcji.

Woj.

MUZEUM PAŃSTWOWE

,.

Czasopismo ,.Polska Sztuka Ludowa" jest wa(Żnym czynnikiem w rozwoju myśli naukowej. Jest jednocześnie jedynym pismem poświęconym
Wył~cznie sprawie sztuki ludowej, przodującym
w Europie. Zyczyć mu
nalezy dalszego rozwoju, przy równoczesnym
ugruntowaniu
dotychczasowych zd.obyczy.
Henryk

katowickie

Zwolakiewicz

""l
~

"

W BIELSKU-BIAŁEJ

Muzeum Państwowe w Bielsku mieści się w zamku, w obrębie "sta~ego
miasta", położonego mniej więcej w centrum miasta. Gmach zamkowy był
wielokrotnie przebudowywany,
nie posiada jednolitego stylu i nie jest chroniony jako zabytek.
W gmachu tym mieści się kilka instytucji. Muzeum zajmuje pomieszczenia o powierzchni za~edwie 418 m2, co stanowi ok. 1/6 ogólnej powierzchni pomieszczeniowej
gmachu. Na wystawę jest przeznaczonych
5 sal,
o łącznej powierzchni
295 m2• Ta zbyt mała przestrzeń wystawowa jest
głównym czynnikiem hamującym
należytą działalność i rozwój Muzeum.
Stąd też wysiłek kierownictwa
skierowany jest na uzyskanie korzystniejszych warunków lokalowych.
Drugą trudnością hamującą pracę Muzeum jest nie odpowiedni rodzaj
zbiorów. Dorobek dwu przedwojennych
muzeów miejscowych, o treści historyczno-regionalnej,
na skutek działań ostatniej wojny został prawie całkowicie zniszczony. Po ostatniej wojnie sta1'aniem i znacznym wkładem pracy
organizatora Muzeum mgr Stanisława Oczki stan z,biorów został wprawdzie
uzupełniony
do ok. 2000 okazów obejmujących
przede wszystkim dzieła
sztuki oraz wytwory rzemiosła artystycznego,
lecz okazy te, pochodzące
głównie z opuszczonego mienia miejscowej burżuazji,
na ogół większej
wartości ekspozycyjnej nie posiadają. Zbiory z zakresu etnografii obejmują
zaledwie 60 pozycji własnych oraz 18 depozytów. Zbiory prawie w całości
są zinwentaryzowane.
Zakresowi i jakości zbiorów odpowiada biblioteczka naukowa Muzeum,
obejmująca prawie tysiąc pozycji zakatalogowanych.
Poza dorywczymi badaniami z zakresu historii i kultury regionu, prowadzonymi w związku z przygotowywanymi
wystawami,
Muzeum badań
systematycznych
nie przeprowadzało
ani prac nie ogłaszało.
* Pod redakcją
prof. dr Marii Znamierowskiej-Prtifferowej.
Zob. Część pierwsza sprawozdań
"Lud",
t. 42: 1956, s. 801_79.
Reszta sprawozdań
oraz artykuł
Marii
Znamierowskiej-Prufferowej,
syntetyzujący
je i poruszający
naj pilniejsze
problemy
muzealnictwa
etnograficznego,
ukażą się w "Ludzie",
t. 44. Sprawozdania
te obejmują okres do 1956 r.

�360
warunki lokalowe połączone ze szczupłym stanem personalnym (kierownik,
siła biurowa i dwu wożnych) nie pozwoliły na owocniejszą działalność tej
placówki w zakresie wystaw i pracy dydaktyczno-społecznej.
W latach
1935-1954 działalność
Muzeum ogra,niczała się do częstego ZImieniania
wystaw (własnych i obcych, objazdowych), przy czym stale korzystano
z depozytów muzeów górnośląskich.
Z uwagi na wyżej wspomniane trudności już w roku 1950 wytyczono
Muzeum zadanie przeobrażania
się w muzeum rzemiosł. W pierwszym
rzędzie, dopóki korzystniejsze warunki lokaliowe nie pozwolą na realizację
tego zadania w szerszym zakresie, będzie urządzony dział włókiennictwa.
Postulat ten wypłynął ze specyfiki tutejszego terenu, znanego ze swej
produkcji włókienniczej. Głównie ze względu na ograniczone środki realizacja tego z.adania dopiero obecnie dobiega końca; lecz już od początku
1955 r. Muzeum w Bielsku posiada pierwszą tego rodzaju wystawę włókiennictwa w naszym kraju - wystawę zrealizowaną według współczesnych,
postępowych metod wystawiennictwa.
ZalCianiem wystawy jest pokazanie
zasadniczych etapów rozwoju prymitywniejszych
form produkcji włókienniczej, od surowego włókna do tkaniny, przy możliwie wyłącznym ograniczeniu się do przykładów polskich oraz podkreśleniu lokalnych stosunków
produkcyjnych.
Zakreślony kierunek rozwoju Muzeum wydaje się być słuszny; w miarę
spodziewanego polepszania się sytuacji lokalowej rozbudowa działów pójdzie po linii możliwie szerokiego uwzględniania specyfiki regionu. Właściwym bowiem terenem działania Muzeum jest samo mias,to oraz żywo z nim
związane najbliższe zaplecze wiejskie. Kulturę tego regionu wybitnie determinują tradycje tkackie.
Z pobliskim regionem górskim Bielsko związane jest właściwie tylko
jako dogodny punkt wyjściowy dla ruchu turystyczno-wczasowego. Tradycje
kultury Górali beskidowych w samym mieście jak i jego najbliższej okolicy
nie są popularne. Nadto, dzięki właśnie dopiero co wspomnianemu tradycyjnemu ruchowi turystycznemu
pierwotna kultura ludowa najbliższych
Bielska partii regionu górskiego jest już prawie zupełnie zatarta.
Odwrotnie sytuacja ta przedstawia się w odleglejszych od Bielska strefach Beskidu, mianowicie w okolicy miejscowości wczasowej Wisła. stosunkowo młody ruch wczasowy tego punktu nie Zidążył jeszcze przeobrazić
tradycyjnej kultury regionu w takim stopniu, jak we wspomnianych juź
partiach położonych bliżej Bielska. Wypływa stąd wniosek, że właśnie Wisła
winna stać się środowi,skiem nowego muzeum etnograficznego,
którego
zadaniem byłoby gromadzenie okazów kultury ludowej Beskidu. Zadanie
to jest tym pilniejsze, że i w okręgu wiślańskim tradycyjna kultura wałaska
ginie w szybkim tempie; resztki tej ciekawej kultury z łatwością dałoby się
uzupełnić okazami rozproszonymi po różnych muzeach kraju, przede wszystkim Śląska, gdzie zbiory te nie odgrywają prawie żadnej roli. Zebrane

361
w jednym, i to najbardziej właściwym punkcie - za jaki należy uznać
wspomnianą Wisłę - złożyłyby się te zbiory na ekspozycję, która nie tylko
odegrałaby poważną rolę naukową i popularyzacyjną, ale nadto stanowiącą
znaczną atrakcję wiślańskiego ośrodka wczasowego.
Zadanie utworzenia danego ,muzeum regionalnego ułatwione jest tym,
że powstaniem jego żywo zainte·resowany jest cały aktyw polityczno-kulturalny Wisły, z PRN na czele, czego dowodem jest odpowiedni wniosek
danych władz skierowany do Centralnego Zarządu Muzeum. Władze terenowe Wisły są skłonne oddać na cele tego muzeum dość znaczne zbiory
własne, odpowiedni budynek położony korzystnie w centrum i oferują
współudział w kosztach adaptacji budynku do omawianego celu.
Wskazane i możlliwe byłoby załoźenie w tej samej miejscowości choCoiażbyniedużego muzeum na wolnym powietrzu, gdzie skupiano by ginące
z dnia na dzień ostatnie okazy pięknego budownictwa beskidzkiego. I na
to jest już czas najwyższy. Już np. bezpowrotnie przepadły istniejące jeszcze
kilka lat temu foluszarnie wałaskie; jesZicze może .rokczy dwa, a przepadnie tak samo raz na za'wsze ostatnia z kilku już zaledwie jeszcze
istniejących chalt kurlawych Beskidu.
Stanislaw

DZIAŁ ETNOGRAFICZNY

MUZEUM GORNOŚLĄSKIEGO
(plac ThiHmanna 2)

Bronicz

W BYTOMIU

Muzeum Górnośląskie w Bytomiu posiada Dział Etnograficzny. Wystawa stała tego działu mieści się na pierwszym piętrze części wystawowej
Muzeum łącznie z działem archeologii stanowiącym podbudowę stałej wystawy pt. Etnografia Śląska. LokaJ, w którym mieści się wystawa stała,
posiada 420 m2 powierzchni i stanowi duże pomieszczenie biegnące wokół
wewnętrznej klatki schodowej.
Przeważna część zbiorów Działu Etnogralfii to zbiory pochodzące z dawnego Muzeum w Katowicach, Ziliwidowanego przez hitlerowców w czasie
okupacji, reszta zbiorów pochodzi z zakupów po 1945 r. Niewielka część
zbiorów pochodzi z dawnego niemieckiego Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. Ogólna liczba eksponatów w dziale wynosi 4500. Trzon zbiorów
etnograficznych stanowią okazy ze Śląska, przede wszystkim Górnego, Cieszyńskiego i Opolskiego. W zespole tych eksponatów na szczególne wyróżnienie zasługują okazy ze Śląska Cieszyńskiego, obrazujące pasterstwo,
rolnictwo oraz sprzęt ludowy. Eksponaty górnośląskie obejmują starsze
narzędzia rolnicze, sprzęt domowy oraz strój. Słabo reprezentowana w zbiorach jest kultura materialna grup zawodowych, np. górników. Poważnym
zespołem są zbiory pochodzące zwłaszcza z terenów zachodniej Ukrainy
i Białorusi ZSRR; wchodziły one do zbiorów dawnego Muzeum Śląskiego
w Katowicach.
Z prac wykonywanych przez Dział w latach 1953-1954 wymienić należy

�362

363

,własne badania muzealne terenowe w 1953 r. przeprowadzone przez 6 tygodni w południowej części Śląska (Pszczyńskie, Cieszyńskie, Raciborskie)
nad budownictwem, strojem i folklorem przy pomocy studentów uniwersytetów w Krakowie, Warszawie i Poznaniu, odbywających
tutaj praktyki
wakacyjne. Ponadto w 1954 r. w ciągu dwu tygodni przebadano i zebrano
materiały do opracowania monografii wsi S:ołkowice Stare w pow. opolskim. W badaniach w 1953 r. wzięło udział 26 osób, w 1954 r. zaś 12 osób.
Te ostatnie badania przeprowadzono przy poparciu Zakładu Etnografii PAN
w Krakowie i przy współpracy Komitetu Badań Naukowych w Opolu.
W omawianym okresie uporządkowano zbiory w magazynach, przeprowadzono resztę inwentaryzacji
i rozpoczęto pracę nad katalogiem naukowym. Wykonano konieczne prace konserwatorskie
w ilości 168. Uzupełniono
planszami dział sztuki ludowej na wystawie stałej i sporządzono wystawę
objazdową pt. Od ściegu do haftu. W b:.bliotece muzealnej jest 450 pozycji
treści etnograficznej.
Z prac naukowych

i popularnych wydano w 1954 r. Spiewnik
opolski
(J. Ligęza i A. Dygacz). Przygotowano do
druku prace: Slqska sztuka ludowa (M. Głady,sz), Odzież ludowa na Slqsku
w opisach z pierwszej
l)ołowy
XIX
w. (J. Ligęza), Materiały
do wnętrza
domu chłopskiego
w Beskidzie Slqskim (L. Dubiel) oraz 26 artykułów popularnych z zakresu kultury ludowej umieszczonych w prasie śląskiej. Część
tych artykułów opracowali pracownicy Działu Oświatowego.
Wymienić należy współpracę Działu z Zespołem Pieśni i Tańca "Śląsk"
w przygotowaniu dla niego wzorów strojów ludowych oraz repertuaru; poza
tym kontynuowano współpracę z Polskim Radiem w Katowicach przy organizowaniu konkursów tzw. Czelodki Radiowej
pt. Zbieramy
stare i nowe
pieśni
ludowe
oraz Zbieramy
bery, bojki
i godki ślqskie. Ponadto podkreślić należy współpracę z PIS-em w zakresie zbierani'a folkloru muzycznego oraz współpracę z CPLiA przez udzielanie konsultacji
(70) głównie
w zakresie pomocy zespołom artystycznym
z terenu województw (katowickiego, opols'kiego i wrocławskiego), wreszc:e pomoc w opracowaniu odczytów wygłaszanych
przez pracowników
Działu Naukowo-Oświatowego.
Dział współpracuje z muzeami we Wrocławiu, Opolu i Raciborzu, zwłaszcza w zakresie organizowania wystaw.
Trudność zasadnicza w pracy to brak należytej obsady Działu. Do
1 XII 1954 r. Dział nie posiadał ani jednego stałego pracownika, a pracami
Działu dorywczo zajmowali się dyrektor Gładysz i wicedyrektor
Ligęza.
Dopiero od 1 XII 1954 r. obowiązki kustosza Działu Etnograficznego objął
mgr L. Dubiel, dotychczasowy
kierownik
Muzeum w Gliwicach, który
obecnie jest jedynym pracownikiem stale zatructniowym w tym Dziale.
W okresie powojennym
Muzeum zmieniło w Dziale Etnograficznym
swoją pierwotną koncepcję w eksponowaniu kultury ludowej Śląska na tle
syntezy ogólnopolskiej (co było programowym założeniem dawnego Muzeum
Antologia

:j,'

I~

j'

folkloru

opolskiego

Śląskiego), ograniczając
się do gromadzenia wytworów kultury ludo-wej
śląskiej i jej sąsiednich regionów. Zmierza natomiast Muzeum do objęcia
zasięgiem swych zainteresowań Śląska Opolskiego oraz kultury grup zawodowych, a w szczególności górni'ków. Kierownictwo Działu uważa, iż należałoby poważnie rozszerzyć akcję zbierania i skupowania eksponatów na
terenie województw katowickiego i opolskiego. Potrzebne były by na ten
cel poważniejsze kredyty umożliwiające nie tylko zakupy, ale i opłacanie
honorariów dla kolekcjonerów. Tylko przez przeprowadzenie
takiej systematycznej akcji zakupów można będzie w przeciągu krótkiego czasu istniejące jeszcze a coraz bardziej ginące wytwory kultury ludowej zakupić, a tym
samym uzupełnić luki w posiadanych zasobach muzealnych.
Jeśli chodzi o muzea typu skansenowskiego, to na terenie województwa katowickiego projektuje si-ę urządzenie go w woj. Parku Kultury i Wypoczynku, położonym między Katowicami, Chorzowem a Siemianowicami.
Ponadto w mniejszym zakresie skansen
ma -być urządzony
w parku
pszczyńskim.
Ludwik
Dubiel
MUZEUM GORNOŚLĄSKIE ODDZIAŁ
(ul. Lwowska 34)

W CHORZOWIE

Muzeum Górnośląskie w Bytomiu, Oddział w Chorzowie mleSCl się
poza centrum miasta w nieodpowiednim budynku porestauracyjnym.
Eksponaty działu etnograficznego znajdują s.ię w sali ze sceną i balkonami.
W tak trudnych warunkach
pomieszczeniowych
jedynym wyjściem było
urządzenie magazynów na balkonach, salę zaś ze sceną przeznaczono na
wystawy.
W 1954 r. Muzeum eksponowało w wymienionej sali wystawę kultury
materialnej i duchowej ludu śląskiego, obrazującą tkactwo, strój, gospodarstwo domowe, rzemiosło, rolnictwo, sztukę oraz obrzędy i zwyczaje ludowe
śląskie. Ogółem na wystawie zgromadzono 1400 eksponatów, co stanowi
około 2,5% ogółu zbiorów etnograficznych.
Przy urządzaniu wystawy brano pod uwagę istotne możliwości eskpozycyjne, dlatego zasto-sowano układ zbiorów według zasad porządku topograficznego, lecz nie w ścisłym tego słowa znaczeniu. W ujęciu topograficznym wystawa obejmuje obszar hig,torycznej ziemi bytomskiej.
Realizując wytyczne II Zjazdu PZPR na odcinku zagadnienia rolnictwa
przystąpiono
do przebudowy
i uzupełnienia
wystawy działu rolnictwa,
zwiększając przez to stopień zainteresowania
widza. Wystawę uzupełniono
szkicami rysunkowymi, wykresami i eksponatami. Tematycznie przedstawiono cykl pracy przy uprawie ziemi. W miarę posiadanych środków finansowych Muzeum zakupuje różne przedmioty zabytkowe w celu powiększania
zbiorów, stara się również o powiększanie ich przez darowizny i zapisy.
Zbieranie materiału do przysłów, pieśni, opowiadań ludowych - oto

�364

365

warsztat pracy naukowej. Opracowano wytyczne z za!{resu strojów ludowych dla Zespołu Pieśni i Tańca "Śląsk". Placówka muzealna ma fachowy
nadzór nad wytwórczością strojów ludowych CPLiA.
Przedstawiciel
Muzeum brał udział w jury konkursowym
na temat
stroju, pieśni i opowiadań ludowych śląskich. Współpracowano
też nad
utrzymaniem tradycji obchodu tzw. marzanny.
Zbiory muzealne były udostępnione zwiedzającym codziennie, również
w niedzielę i święta, przez 6 godzin. W okresie zimy 1954-1955 na zarządzenie Ministerstwa Kultury i Sztuki Muzeum było zamknięte ze względu
na niemożność ogrzania pomie,szczeń.
Do wiosny 1958 r. Kierownictwo
Muzeum zamierza przebudowę całej
wystawy etnograficznej.
W nowej wystawie mają znaleźć się eksponaty
z okręgu ziemi bytomskiej znajdujące się obecnie w innych placówkach
oraz dużo szerzej mają być uwzględnione fotografie i napisy objaśniające
zbiory.
Szczególna uwaga ma być zwrócona na przejrzystość ekspozycji i kompozycję w celu podniesienia
estetyki
wystawy.
Wystawa etnograficzna
zostanie uszczuplona pod względem przestrzeni z racji organizowania wystawy historycznej.
Janusz Modrzyński

MUZEUM W CIESZYNIE
(u1. Regera 6)
Muzeum w Cieszynie należy do starszych placówek muz,ealnych w naszym kraju. Dzisiejsze jego zbiory s.kładają się z kilku zespołów, oddzielnie
tworzonych, z których zespołem naj starszym są zbiory tzw. szersznikowskie,
datujące się. z przełomu wieków XVIII i XIX. Twórca tych zbiorów, cieszyni'ak Jan Leopold Szersznik (1747-1814), obok dużej biblioteki założył
również muzeum, będące według ówczesnych upodobań rodzajem gabinetu
pamiątek i osobHwości. Do tworzenia zbiorów obrazujących kulturę i historię Cieszyna i Ziemi Cieszyńskiej przystąpiono
dopie,ro z końcem
XIX w. Pracę tę podjęły prawie równocześnie dwie pla~cówki: miasto, które
zaczęło gromadzić pamiątki
miejskie i zabytki kultury
mieszczańskiej,
główną uwagę zwracając na niemieckość, a raczej austriackość tej kultury,
oraz Polskie Towarzystwo Ludoznawcze w Cieszynie, które uwagę swoją
zwróciło na lu.dową kulturę Śląska i dzieje jego polskości. Zasługi około
tworzenia zbiorów polskich przypisać należy przede wszystkim ks. Józefowi
Londzinowi (1864-1929). Obydwie placówki rozwijały się oddzielnie jako
Muzeum Miejskie i Muzeum Śląskie Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego w Cieszynie, kierując się wspomnianymi wyżej wytycznymi. Dopiero
w 1930 r. staraniem ówczesnego zarządu miasta Cieszyna doszło do połączenia zbiorów, do których w 1934 r. dołączono też zbiory Szersznikows'kie,
do tej pory umieszczone w osobnym budynku, zakupionym na pomieszczenie
zbiorów przez Szersznika.

'1

Na pomieszczenie scalonych zbiorów przeznaczyło miasto dwupiętrową
zabytkową kamienicę. położoną w śródmieściu. (u1. Regera 6), w której
obok zbiorów muzealnych znalazły też pomieszczenie zabytkowe księgozbiory cieszyńskie: Szersznikowski, Czytelni Ludowej (1847-1922) i J. I. Kraszewskiego (przekazany przez rodzinę pisarza cieszyńskiej Macierzy Szkolnej, która z kolei umieścHa go w Muzeum). Biblioteka Muzeum w Cieszynie
obejmuje łącznie około 50000 dzieł z różnych dziedzin wiedzy, z przewagą
jednakże dzieł dawniejszych, głównie z zakresu humanistyki.
Budynek mieszczący w sobie zbiory cieszyńskie pochodzi z końca
XVIII w. i stanowi typ prowincjonalnej
siedziby wielkopańskiej.
Gmach.
dziś już w stanie nieszczególnym, zachował cały szereg elementów architektonicznych i malarskich, stawiający
go w rzędzie ciekawszych zabytków
na terenie miasta.
Dzisiejsze Z'biory Muzeum w Cieszynie ujęte są w 4 działy: prehistorii,
etnografii, historii i sztuki. Muzeum ma charakter regionalny, poszczególne
więc jego działy dotyczą tylko kultury regionu cieszyńskiego. Dział prehistoryczny obrazuje w dużym skrócie pradzieje ziemi cieszyńskiej od czasów
naj dawniejszych po okres wczesnośredniowieczny,
przy czym głównym zrębem wysta~y prehistorycznej stały się znaleziska z Góry Zamkowej w Cieszynie, badanej w latach 1948-1951 w ramach prac nad tysiącleciem państwa polskiego. Najciekawsze wykopaliska cieszyńskie na razie nie pozostały w Cieszynie, zabrało je bowiem kierownictwo placówki cieszyńskiej
do Warszawy.
Na zbiory ludoznawcze, zajmujące korytarz i trzy duże sale, składa
się kilkaset eksponatów
z zakresu ludowej kultury mater,ialnej. Zbiory
umieszczone w korytarzu
ilustrują budownictwo
ludowe, posługując się
fragmentami
tego budownictwa (nalepa, rzeźbione tragarze itp.), obrazami
i modelami. Tu też mieszczą się najbardziej
charakterystyczne
narzędzia
pracy. W trzech salach tego działu przedstawiono
kolejno: w pierwszej
stroje ludowe, w drugiej meblarstwo i ceramikę, w trzeciej sztukę ludową·
Dział historyczny, najobszerniejszy,
otwiera pokój tzw. chiński, w którym zachowały się charakterystyczne
dla dawnej rezydencji magnackiej
malowidła ścienne. W salce tej, mieszczącej część najdawniejszego muzeum
cieszyńskiego (zbiór medali, miniatur itp.), zwraca się uwagę zwiedzających
na dzieje budynku, jego dawniejszą funkcję oraz na dzieje zbiorów cieszyńskich. Następnie sale tego działu poświęcono dawnym cechom cieszyńskim (godła cechowe, skrzynie, 'puchary, niektóre wytwory dawnego
rzemiosła), dziejom Cieszyna (najdawniejsze
plany miasta, dawne widoki,
pieczęcie, ważniejsze zabytki itp.), kulturze mieszczańskiej (stylowe meble,
zegary, portrety, ceramika, szkło) i Piastom cieszyńskim (model zamku,
portrety, mapy dawnego Księstwa Cieszyńskiego, monety cieszyńskie, medale itp.). Dzi,ał ten zamyka salka, mieszcząca w sobie część wybranych
militariów.

�367

366
Na dział sztuki składa się skromny pokaz kilku zabytków gotyckich,
z których na wymienienie zasługują "Assumpta" z Lesznej i tryptyki z Puńcowa i Kamienicy oraz nieco większy zespół ilustrujący sztukę renesansową
(duży tryptyk z Ogrodzonej, obrazy i epitafia pochodzenia cieszyńskiego).
Jedną salkę poświęcono nowszej sztuce cieszyńskiej, w której na plan
pierwszy wysuwa się twórczość Edwarda Świerkiewicza, malarza cieszyńskiego z drugiej połowy XIX w.
Zbiory sztuki barokowej oraz zbiory geologiczne są działami zamkniętymi. Duża biblioteka, o której była już mowa, jest w miarę możliwości
udostępniana, a także wykorzystywana
do celów wystawowych. Zbiory biblioteczne umożliwiły
Muzeum urządzenie
takich wystaw, jak mickiewiczowska, kopernikowska,
ku czci Kraszewskiego, książki polskiego Odrodzenia i kilku innych.
Do charakterystycznych
i najbardziej
wartościowych
zespołów wystawowych należy kolekcja ozdób metalowych do stroju cieszyńskiego, niektóre
obrazy działu etnograficznego, jak np. obrazy o tematyce zbójnickiej i kostiumologicznej
oraz niektóre rękopisy, z których szczególniejszą wartość
posiada pergaminowy
graduał średniowieczny
ze zbiorów Szersznika.
Muzeum cieszyńskie jako regionalne
muzeum podopieczne
(podległe
okręgowemu
Muzeum Górnośląskiemu
w Bytomiu)
nie jest placówką
naukową w ścisłym tego słowa znaczeniu, a charakter
jego określa się
raczej jako oświatowy. Z tego też względu nie zatrudnia kadry naukowf'j
i nie planuje pracy naukowej w terenie, a personel jego (kierownik, oświatowiec, kancelista, wożny i dwie sprzątaczki) zajmuje etaty administracyjne.
Zasięgiem swej działalności obejmuje jedynie powiat cieszyński, sąsiednie
bowiem miasta powiatowe (Bielsko-Biała, Psżczyna) mają swoje odrębne
placówki muzealne. W miarę potrzeby Muzeum nawiązywało i nawiązuje
współpracę z innymi instytucjami, takimi jak dawny Instytut Śląski w Katowicach, Biblioteka Śląs'ka w Katowicach, Zakład Etnograhii
Uniwersytetu Łódzkiego, Kierownictwo
Badań Wykopaliskowych
nad Początkami
Państwa Polskiego, Slezsky Studijni Ustaw w Opawie i in., pozostaje też
w kontaktach z sąsiednimi placówkami muzealnymi.
Ludwik Brożek
DZIAŁ ETNOGRAFICZNY MUZEUM REGIONALNEGO
W CZĘSTOCHOWIE
(Park Staszica)
Muzeum Regionalne w Częstochowie zajmuje niewielki budynek położony w Parku Staszica koło Jasnej Góry; mieszczą się w nim trzy stałe
działy, toteż na dział etnograficzny
przypada tylko jedna salka o wymiarach 73,5 m2•
Podczas działań wojennych zbiory Muzeum zostały zniszczone przez
okupanta i z działu etnograficznego zostały tylko szczątki.

W organizacji muzeum po wOJnIe wydatnej pomocy udzieliło Muzeum
Kultur Ludowych w Warszawie. urządzając tu z własnych eksponatów dział
pt. Kultura Ludowa. Ekspozycja tego działu ogranicza się do stroju i sztuki
ludowej Polski; ogólna liczba eksponatów wynosi 222, w tym stroju i ozdób
93, sztuki ludowej (ceramika, wycinanki)
117. Założeniem wystawy jest
szkicowy pokaz stroju i sztuki ludowej wszystkich regionów Polski, ze
szczególnym uwzględnieniem
zagadnień
regionu częstochowskiego.
Przewidziano jednak w ekspozycji rozszerzanie działu w miarę przybywania
eksponatów
regionalnych.
W ten sposób dział ten z czasem stanie się
regionalnym, a eksponaty ogólnopolskie stanowić będą tylko tło, na którym
zagadnienia regionalne wystąpią bardziej plastycznie. W magazynach muzeum przechowywane są eksponaty z zakresu częstochowskiego pamiątkarstwa ludowego, między innymi dzieła obraźników częstochowskich
wraz
z ciekawym pokazem miejscowej techniki nakładania
ozdób plastycznych
na deskę.
Wszystkie eksponaty etnograficzne są skatalogowane. Muzeum posiada
niewielką biblioteczkę podręczną, w której na dział etnograficzny przypada
16 egzemplarzy książek i 23 egzemplarze czasopism.
Muze~m Regionalne
w Częstochowie pozostaje jako muzeum podopieczne w ścisłym związku z Muzeum Górnośląskim w Bytomiu; nie traci
jednak stałego kontaktu z Muzeum Kultur Ludowych w Warszawie, które
w dalszym ciągu otacza opieką założony przez siebie dział etnograficzny
w Częstochowie. Muzeum częstochowskie nawiązało także kontakt z Muzeum Etnograficznym w Krakowie.
Tematyka dotycząca kultury ludowej zajmuje ważną pozycję w akcji
oświatowej Muzeum częstochowskiego i stanowi więź łączącą je ze społeczeństwem. Świetlice i zakłady pracy zwracają się do Muzeum z zapytaniami z zakresu stroju ludowego w organ'zacji zespołów tanecznych. którym
Muzeum w miarę możności udziela konsultacji. pogadanki na temat sztuki
ludowej ułatwiają pracownikom Muzeum zbieranie wiadomości o zanikających formach kultury ludowej regionu - drogą wymiany zdań ze słuchaczami.
Trzeba zaznaczyć, że w z,dobywaniu wiadomości dotyczących stroju
i sztuki regionalnej Muzeum częstochowskie przełamywać musi wiele trudności. W regionie częstochowskim nie były bowiem prowadzone żadne badania, na których oprzeć by można rozbudowę działu; teren ten nie posiada
w tym zakresie żadnego dorobku naukowego, który by wskazywał kierunek dalszych badań i ułatwiał ich podjęcie. Kultura ludowa przedstawia się tu niejednolicie,
wykazuje
daleko idące odmiany w różnych
kręgach terytorialnych
i skomplikowane
nawarstwienia.
Pracownicy Muzuem zdobywają
potrzebne wiadomości poprzez kontakty
ze społeczeństwem, głównie z młodzieżą szkolną, jak również ze świetlicami wiejskimi.
W ten sposób drogą indywidualnych
rozmów, powolnych dociekań ustala

�368

369

się zasięg poszczególnych form i ich chronologię. Wiadomości o sztuce
ludowej zbiera też Kółko Wiedzy o Sztuce przy Państwowym
Liceum
Technik Plastycznych
w Częstochowie na użytek Muzeum i pod jego
kierownictwem.
Dzięki tym kontaktom zostały skompletowane w 1954 r.
dwa stroje kobiece zupełnie już zanikające, rozpoczęto też kompletowanie
następnych.
W pracy tej, do pewnego stopnia pionierskiej,
Muzeum ma związane
ręce brakiem kredytów na wyjazdy w teren i na bliższe kontakty z działami etnograficznymi
i wystawami, a także bibliotekami większych ośrodków. Z drugiej strony in&amp;tytucje naukowo-badawcze
lub osoby finansowane
w tym celu przez państwo prowadzą na tym terenie akcję dorywczą lub
powierzchowną, nie powiadamiając Muzeum o swoich zamierzeniach, a tym
bardziej o wynikach prac; w najlepszym wypadku zgłaszają się w celu
zaczerpnięcia z Muzeum zebranych wiadomości na swój wyłączny użytek.
Muzeum Regionalne w Częstochowie, jedynie na terenie kilku powiatów okolicznych i przyszłego województwa, powinno stać się ośrodkiem
skupiającym wszelkie wyniki badań regionalnych - tutaj powinny znaleźć
miejsce zanikające fonny regionalnej kutlury w postaci eksponatów. Dopiero w ten sposób można będzie w całej pełni poznać i scharakteryzować
całokształt kultury ludowej regionu częstochowskiego, jednego z najmniej
zbadanych w Polsce. Należy przede wszystkim gruntownie i wnikliwie
przebadać powiat częstochowski i kłobucki, a także część radomszczańskiego aż po GidIe.
W dalszym ciągu należy dążyć do stworzenia w Częstochowie większego
muzeum, które odpowiadałoby potrzebom rosnącego z dnia na dzień wielkiego ośrodka przemysłowego,
jakim się staje dzisiejsza Częstochowa.
W takim muzeum etnograficzny
dział regionalny
miałby odpowiednie
warunki, aby rozwinąć się do właściwego poziomu.
h
Helena Ho enSlee

MUZEUM

GORNOŚLĄSKIE
(ODDZIAŁ W GLIWICACH)
(ul. Dolnych Wałów Sa)

Muzeum Górnośląskie, Oddział w Gliwicach mieści się w odnowionym
dwupiętrowym budynku willowym w śródmieściu Gliwic. Budynek posiada
ogółem 30 sal o przeciętnej powierzchni 20 m2• Dział etnografii zajmuje
II piętro łącznie z archeologią, której ekspozycja pomyślana jest jako
podbudowa wystawy etnograficznej.
Razem 7 sal wystawowych i 4 sale
ze zbiorami.
W odróżnieniu od pozostałych muzeów górnośląskich specjalizacją Oddziału Gliwickiego jest rzemiosło artystyczne - Dział etnografii prowadzony jest jako trzeci zasadniczy dział obok działu zabytków miejskich.
Zbiory etnograficzne
wynoszą 1414 eksponatów i pochodzą w większości

z Górnego, Opolskiego i Cieszyńskiego Śląska. W zbiorach tych poważną
grupę stanowią narzędzia rolnicze, rzemiosło ludowe i sprzęt ludowy. Na
podkreślenie zasługuje również bogaty zbiór sztuki ludowej Śląska, głównie
rzeźba i stroje ludowe. Zbiorami i wystawą oraz rejestracją i zbieraniem
zabytków etnograficznych
w terenie opiekuje się kustosz Działu Etnograficznego Okręgcwego Muzeum w Bytomiu mgr L. Dubiel. W ostatnich latach do akcji l'Jbierackiej zostały włączone szkoły. UcznIowie dostarczają
informacji o zabytkach etnograficznych
z terenu (ze swoich rodzinnych
miejscowości).
Biblioteka naukowa liczy ponad 2000 tomów. Z zakresu etnografii jest
ponad 500 tomów literatury polskiej i obcej. Do biblioteki dołączone będzie
również bogate archiwum zdjęć i klisz dotyczących zabytków etnograficznych terenu gliwickiego.
W zakresie pra:c techniczno-konserwatorskich
prowadzi się obecnie prawie wyłącznie
restaurację
i konserwację
zabytków
kultury
ludowej.
W okresie ostatnich dwóch lat pracownia konserwatorska
odrestaurowała
i zakonserwowała
6 szad: ludowych, 7 skrzyń, SO starych narzędzi użytkowych i 160 rzeźb ludowych (świątków).
Poważną pozycję w pracach o tematyce dydaktyczno-społecznej
zajmują
zagadnienia etnograficzne. Ostatnio opracowano odczyt pt. Śląska kultura
ludowa, który został wygłoszony w szkołach i świetlicach pow. gliwickiego.
W opracowaniu jest obecnie temat: Obyczaje i zwyczaje Śląsk.a.
Muzeum w Gliwicach nie prowadzi własnych badań muzealnych - badania te organizuje Muzeum Okręgowe. W ubiegłych latach i obecnie czynny
udział biorą w nich pracownicy tutejszego Muzeum.
Andrzej

Duma

ZWIĄZKOWE MUZEUM GORNICZE W SOSNOWCU
(ul. Zytnia 10)
Związkowe Muzeum Górnicze zostało założone decyzją Prezydium Zarządu Głównego Związku Zawodowego Górników na skutek 'mojego pisma
z grudnia 1947 r. Myśl zebrania i zachowania rozproszonych pamiątek przeszłości górnictwa narzucała się w czasie zapoczątkowanych badań nad kulturą górni'czą, której specyficzna odrębność zarysowała się już w pierwszych penetracjach terenowych prowadzonych wiosną 1947 r. Muzeum miało
więc udokumentować tę odrębność, miało podkreślić głęboko w dzieje sięgającą przeszłość górnictwa, naświetlić ją od strony pracującego w kopalni
człowieka, jednocześnie uzasadniając dumę i poczucie tej odrębności tkwiącej w każdym rodowitym górniku.
Na lokal muzealny przeznaczyło Prezydium całe trzecie piętro Domu
Górnika w Sosnowcu, składające się z 15 niedużych pokojów. Zbieranie
zabytków rozpoczęto poprzez organy związkowe w terenie; zwłaszcza zain24 "Lud"

t. XLIII

�370
371
teresowano akcją zbieracką koła emerytów, istniejące przy każdym Okręgu
Związku na terenie całej Polski, przez instruktorów
-kulturalno-oświatowych, wreszcie przez własną prasę.
Rezultaty nie dały na siebie długo czekać. Już po pierwszych apelach
zaczęli górnicy nadsyłać bądź przynosić swoje stare narzędzia, niekiedy
przechowywane po ojcu czy dziadku-górniku,
jak laski do wiertania
otworów strzelniczych, niecki, żelazne graJbie do zgrabiania urobku, puszki na
źdźbła, pyrliki,
czyli żelazka, wszelkiego typu lampki górnicze. Poza tym
w 1948 r. udało się nabyć poważniejszą kolekcję zabytków od inż. S. Majewskiego, część zaś zabytków wpłynęła z Technikum Górniczego w Katowicach, a część oddał w depozyt Zarząd Miejski Tarnowskich Gór. Kilka
modeli kopalń ofiarował Centralny Zarząd Przemysłu Węglowego, a kolekcję okazów geologicznych Zjednoczenie Kopalń Rud Zelaznych w Częstochowie. Z kolei likwidują'ce się w 1950 r. Kasy Brackie w Tarnowskich Górach i Wałbrzychu przekazały materiały statystyczne, roczniki-kalendarze,
stare brackie sztandary i tarcze z emblematami górniczymi.
Ilość zabytków Muz,eum wynosi około 4000 eksponatów. Wszystkie pozyskane zabytki poddano gruntownej
konserwacji
i inwenta,ryzacji przygotowując pierwszy rzut ekspozycji już na czerwiec 1950 r., kiedy w Domu
Górnika odbyło się posiedzenie Zarządu Międzynarodowej Federacji Górników z udziałem gOści ze wszystkich niemal części świata.
Na ekspozycję przeznaczono wtedy 13 pokoi; z pozostałych jeden obrócono na magazyn, drugi na pracownię i biuro. Długi korytarz biegnący
środkiem całego piętra wyzyskano na rozmieszczenie tam kutych w żelazie
herbów miast górniczych, stwarzając w ten sposób jak gdyby rys topograficzny polskiego górnictwa.
Pierwsza ekspozycja nie była w stanie zarysować nawet zasadniczej
linii historycznej, rozbijając się o szczupłość zasobów z.abytkowych. Na razie
więc cztery pokoje poświęcono dziejom i działalności Związku Górników,
a dwa ich amato,rskiej twórczości plastycznej. Okazy w pozostałych siedmiu
pokojach obrazowały przeszłość kopalnictwa rud ołowianych i srebrnych,
zwłasz'cza z okolic Tarnowskich Gór, początki i rozwój kopalnictwa węgla
oraz kopalń w Wieliczce i Bochni. Jednocześnie czyniono usilne starania,
aby zebrać i zabezpieczyć rozproszony w terenie materiał z'a1bytkowy i dokumentarny, w końcu gromadzono materiał informacyjny dotyczący przeszłości grupy zawodowej górniczej drogą kwestionariuszy
oraz ogłoszonego
w lecie 1947 r. konkursu na życiorys górnika. Nadspodziewanie obfity i ciekawy plon konkursu opracowany przeze mnie, opatrzony przedmową Gustawa Marcinka i szkicem socjologicznym pióra Józefa Chałasińskiego, wy_
szedł drukiem jako oddzielny tom wydany nakładem Związku Zawodowego
Górników w lecie 1949 r.
W tym samym roku udało się pozyskać do archiwum muzealnego niezmiernie cenny zbiór rysunków technicznych, składający się z ponad trzech

,

~.

tysięcy plansz, będący pozostałością wielkiego archiwum Wyższego Urzędu
Górniczego we Wrocławiu, :które spłonęło w 194511". Wśród nich znalazły się
niezwykle cenne i rzadkie sztychy Wi1helma Honl(:liusaz 1645 r. obrazujące
pracę górników Wieliczki or&lt;lz komplet (taJkże cztery) pl&lt;lnów BiO'rlacha
z XVI:IiI w. Tutaj także natrafiliśmy [la niezmiernie ciekawe litografie z polowy XIX w. dające obraz pracy w kopa:}ni węg1&lt;l w Zabrzu (Królowa
Luiza) w '1850 r. Całość zbioru o wiełki'ej wartości dokumentarnej
pozostanie niewyczerpanym
żródłem do poznania 'POstępu tecbnie&lt;mego w gónnictwie Śląska, zacząwszy od planów pierwszej na kontynencie maszyny parowej stosowanej w górnictwie, sprowadzonej do TannowSlkioh Gór w 1'7818 r.
Zinwentai'YZiOwaJny zbió'r stał !Się zaląż:kiem praCDwni naukowej przy
Muzeum, iktórą 'uruchomiono w 19'5:1 r. Składają się nań, .oprócz wyżej podanego zbioru rysunków, m.aJPy, niewielkla, podręczna biblioteka, archiwum
fotograficzne (około 2QOO slzt.) oraz zaJpoczątkowan-e w 1952 r. archiwum
i,konograficzne, wreszcie dział wycinków z prasy poLskiej, dotyczących
współczesnych zagadnień górnictwa, u'łożonych według najbardziej
typowych i aktualnych zagadnień.
Archiwum ikonog,raficlZJ1e j'est zbiorem fotokopii z zakresu górnic,twa,
uzyskanych z ma ter,iałów bibliotecZll1ych. Dotychczas molano przeszulkać
bibliotekę Głównego linstytUltu Gómictwa i Bi'bliotekę Śląska w Katowicach
oraz Bibliotekę Jagiellońską i BibHotekę ArChiwum Główll1ego w Krakowie.
Archiwum liczy obecnie już &lt;ponad 'Sześćset rpozycji.
Vvoparciu o te.n niewiel'kJ. na razie zbiór opracowano i przygotowano na
Święto Górnika w 19\512 r. wystawę pt. Osadnictwo górnicze w Polsce, dając
w niej obraz rozwoju nasilenia ruchu ludnościowego w górnictwie od końca
XVlmr w. aż po rok 1949. Wystawę Uzupełniały współczesne ilustracjom
teksty oraz zestawienia statys:tyc'zne zobrazowal!le przez m,apy.
Prowadzone w ciągu dwóch lat penetracje terenowe, w lecie 1952 i 1953 r.,
mające za zadanie wyszukanie z:abytków muzealnych na z~emiach polskich,
pozvVOiliływ najba,rdziej luźnych ramach dotk:nąć :najważniejszych terenów
kQpa'1nianych w PDłudniowo-lzachodniej i śTodkowej Polsce. Tak więc zapoznano się z naj ciekawszymi ośrodkami przeszłości górniczej na Domym
Śląsku (Złoty Stok, Złotory,i-a, Gi,erczyln, Kowary, Wałbrzych),
Wieliczki
i Bochni, S~ropolskiego
Zagłębia .(akoHce Starachowic, Kiek i Częstocho_
wy), dokładniej
na Górnym Śląsku, 'wreszcie 'w Zaglębiu Dą.browskim.
W ten sposób przebadano ponad 60 kopalni, zbierając poza zabytkami materiał info'rmacyjny.
W rez,ulta:cie zgromadzony mater.ial zarówno zabytkowy, jak i ikonograficzny pozwolil Muzeum przygotować ekspozycję dla
uczczenia dziesięciolecia iPań'stwa Ludowego, a jednocześnie Hl Kongresu
Zw,iązków Zawodowych, którego otwarcie I!las,tąpiło 5 maj.a 1954 r.
W nowejekslpozycji
zarysowały się -następujące działy: a) Hhstoria ruchów społecznych wśród górn~ków, b) Wkład poLskiej myśli naukowej w po_
stęp techniczny
górnictwa,
c) Kopalnictwo
zło,ta, Kopalnictwo
srebra

�373

372
i ołowiu, d) KopalnktWlO żelaza, e) Kopalnictwo
f) Kopalnictwo soli.

węgla i jego przerabka,

Wśród materiału ek'sponowanego 'Przewaroją narzędzia pracy 'ręcznej,
okołiO :200 pozycji inwentarzowych,
następnie środki tra!1lSlPortu ręcznego,
modele maSiZYJI1
górniczyah, zacząwszy od wykonanJ"ch jeszcze pnzy końcu
XVUlIIw. /kieratów z Ta.mowslkich Gór aż ;po modcle kopalń węgła zOIkresu
PTzedwojel1IleglO.Okazy geologi'cZlne raczej objaśniają typ narzędzi używanych do ich ek'SiPloata,cji. Materiał opisowy lomz ilUlStracyjny został ujęty
w "-'Zere.gplansz uzu,pełniającyClh całość wystawową. Starania o dalszy materiał zabytkowy ujęte zosltały obe.onie w ramy p1aalowej wSlpó~pracy .zlVrinisterstwem Górnictwa i Hutnictwa poprzez wydane zarządzenia ministrów
do WlszystJkichpodległych im instytucji wraz z ins'trulkcjami opracowanymi
przez kierownictwo Muzeum w sprawie pla1liOwego i .sySotematycmego gromadZJell1,iazabytków orazzabeZJI)ieczenia ich i kierowania do Związkowego
Muzeum Górniczego.
Wspó@raca zaczyna dawać pozytywne reZiUHaty,
czego dowodem jest wydobycIe pompy kopalnianej z XVII w. w jednej
z /kOipalń Dolnego Śląska', !plO uprzednim dokonaniu lpomiarów i rysunIków
terenu, gdzie została znaleziona. Przejdzie ona z czasem do skansenu górniczego,' zaprojektowanego przy nowym gmachu Muz'eum, który Zlostał z8IP'lanowa'ny w kompleksie budowli WJelkiego Wojewód2Jkiego Parku Kultury
i Wypoczyku, ·rozciągającego !Się;pomiędzy Chor,zowem a Katowicami. Wtedy
ZwiązkJowe MUlZeum Górni'cze przekształci się w Centralne Muzeum Gó,rnilcze.
Muzeum współpTacuje bądż uitrzymude kontakt z następującymi placów_
kami naukowymi: Kierownictwo Badań nad Początkami Pań,stwa Bolf:Jkiego
(przejęte przez Instytut Historii Kultury Materialnej PAN), GŁówny Instytut
Górnictwa w Katowic'ach, Instytut Mechanizacji w Katowicach, Muzeum
Ziemi w Warszawie, Muzeum Salinarne w Wieliczce, Muzeum Wojewódzkie
w Kielcach, Muzeum A1"cheologic:z.new Warszawie, Muzeum Ś1ą5lkie we
Wrocławiu, Akademia Górniczo-Hutnkza
w KT&lt;ikowie, poza 'tym z instytucjami kuLturalno-oświatowymi,
jak Departament
Sz,.1;:olenia ZWIOdowego
przy Ministerstwie GÓ'rnictrwa i Pałac Młodzieży IWKatowicach.
Maria

Zywirska

Woj. opolskie
MUZEUM

W BRZEGU

(Plac Zamkowy nr 1)
MU1zeUJm
w Br.zegu mieści :Się w oores·taurowaiIlych przez; Rząd Bolslki
Ludowej czterech salach jednego z trzech skrzydeł będącego w odbudowie !Zamku piastJowslkiego.
Na Wys;tawie HiS'torycz.nej Epoki Odrodzenia w 1954 T.znajdowało
się

3SO eksp&lt;matów; w magazynaoh

ok. 1200 własnych okazów przeznaczonych
na ekJpozycję !pOdalszej rozbudowie zamku .
Ze IW olmzów etnograficznych wymienić warto: s·ochę i stopę do karcwwania z XViI w. U); odzież (28 'Sizt.):Czepce, kołnierze, chUJstki, tkaniny,
haf'ty; 'ceramikę pOI1celanową i glinianą: 'talerze, kufle (46 isztuk), kafle
(:15 szt.); sprzęty domowe: szafy, skrzynie, Ikrzesła, kołyska (l4 szt.); z dziedziny tkactwa: wa~'\Slztat,kołowrotki, wrzeciona, krosna, przęśIiaz:ki (2:1 !sZlt.).
Przedmioty te pochodzą przeważnie z dawneglO miejskIego Heimatmuseum
w Brzegu i są ściśl,e lokalnego pochod.zenia. Kolekcj.a azja1tycklo-afrykańska
oddana została do Muzeum Kultur Ludowych w Młocinach. Muzeum oddało
kilkanaście przedmiotów na wystawę etnograficzną w Muz,eum Śląskim we
Wrocławiu. Bierze także udział w wystawach czas'owY'ch w Domu Kultury.
Wł'8JSrIlychwystaw urządzać mie może z bralk:ulokalu.
Badań etnograficznych Muzeum nie prowi8dzi.
Inwentarz z 194'9· r. obejmuje ówczesny Istan. Nowy kartkowy katalog
jest w przygotowaniu. Biblioteka obejmuje tylko podręczne pralce historyczne. Na cza·sqpisma nie ma kredytów. Archiwum posiada tylko akta.
Publikacji włas.rtych Muzeum nie wydaje.
W związku 'z ak'cją oświatową Izorga'niwwaJne przez Muzeum odczyty
wy.głaszane są w szkołach i fabrykaoh (miesięcznie 3 odczyty).
Muzeum w Brzegu podleg'a Dyrekcji Muzeum Śląskiego we vVrocławiu.
W związku z zabezpieczeniem zbiorów prowadzona jest walka z szerzącym Isię w Siala-=hgrzybem.
Zyczeniem ludności jest udostępnienie 'ekspozycji całej historii Brzegu
poczynając od prehistorii aż dio osią.gnięć w dziesięciole:ciu wolności. Mają
być też zilu6'trowane zbiory świeżo założonego Towarzys,twa Przyj.aciół
Muzeów.
Leon Polczyński

MUZEUlVl W NYSIE
(ul. M.arcin:kowslkiego 1)
Muzeum w Nysie istniejące od 18&lt;97 ,r. posiadało w 1945 r. w 'swoiCh
zhi&lt;Offichokoło 25'0 okazów etl11ograficznych, z czego połowa znajdowała Soię
w ekSlpozy'cji. Pożar Muzeum w 1945 r. spowodował z,niszczenie tej części
zbiorów, na którą składały -się całkowite urządzenie izby crhłopskiej z ki~kudziesięciu ludowymi obrazami ma1ow.anymi na -szjkle oraz liczne stroJe
lud·owe głównie kobiece. Druga c.zęść zbiorów, ewakuowana do !poblis:.1&lt;iego
prZYłę~u, na szczęście ocalała. Przeprowadzona w latach 1945-1948
akcja
zabezpieczając,a umoż1iwiła Muzeum w Nysie ZJdobycie Slzeregu cennych
przedmiotów z działu etnografii. Między il1Ilymi rzabez,pieczone zostały. pozostałości tego działu z Muzeum w Paczkowie, poza tym uzyskano kJlkadziesiąt obrazów na SlZkle,górno- i dolnośląskicth, stanowiących Tes~tIki naj.większej na Ślą'slku kolekcji obrazów na S2kle, należącej do dr Radlga z Ll-

�374

375

powej w p?w. g~odkO'Wskim. Akcja ta, ogranicwnaniestety
'brakiem śmdków
na !pokrycIe zWIązanych z nią /kosztów, umożliwiła powiększenie zbiorów
elnogrtahcznych ~uz~um w Nysie do 32'9 przedmiotów, z czego 274 ślskich
res'zta poza,euTope]sklch.
ą
,

wSlkazywać na to, że na tym terenie używana byłl3 JI'aC';rej&lt;konstrukcj,a szkieletowa drewniana, 'wypełniana, prawdopodobnie
zastępująca w XVIIDI w.
konstrukcję
wcześni'ejszą wieńoową, do której 'wykonania pot,rzebna jest
większa ilość drzewa,
Pozostałe 'w terenie res21tJkizabytkówruchomj"ch
i nieruC'homyoh 5ZJtuiki
ludowej Ziemi Nyskiej, których dalsze istnienie jest zag,rożone ll1a skutek
bmlku zrozumiienia ich wartości przez ludrność - w więk:sZJOścinapływową
- należałoby zabeZ1Pieczyć p1'Zez ;prze,prowadzenie odpowiedniej akcji, obejmującej całą Opolszczyznę. Wskazanym przy tym byłoby rozbudowanie
dr,r:iał6wetnograficzny.ch muzeów śląskioh oraz &amp;tworzenie muzeum bUJdownictwa dl'ew'l'liianegJona wolnym IpOwietrzu, w którym ma,Deźć się powinny
obiekty naj:bardziej charaikterYJstyczne, IPOZJbawiJoneobecmie opieki.
Wydaje się, że najbardziej wskazanym miejscem d[a tego rodz'aju muzeum był.abYOlPoIsika Pa,sieka, ikitórej ~eren wykopaUsikowy włączyć by można do projlektowanego muzeum.

Zor~a,~izlQwaJnYw 1948 r. dział etnograficzny E!kspozycji obejmuje 207
przedmlOtow z zaJkr,esu Isztuki [udowej śląsIkiej, -rozmieszczony,ch w 'trzech
salach muzealnyClh o łączne'
.
h'
..
'
] pOWlerzc ni 77,5 m2• Na ekspozycję skła,da się
~zereg stna]ow ludowych oraz CZE:lpców,
w~kazującYl\h :na silny wpływ stnaju
l enesansoweg,o na &lt;ks,taltowanie :się stroju
ludowego w'si ny;skiej 'Dra,zakcen_
~Ją~ych jego od.rębn~ć w :stosu,niku do ,stroju ludowego opolskie.go, pn.tdmckl:giO .'cz~ I-aCII~~llSkle.g.o.
'Znajdują,ce Isię w ekspozycji s:krzY'nie z motywamI pe]zazu .a~n.ltektonicznego,
tYlpowego dla ,skrzyń 'ludowych śląskioh
W~&lt;łZ~]~ na sll.m.eJsze tu'taj niż gdzieindziej oddziaływaniesztUiki
miesz~
czanSkIe] na WIes. Wi~oczne jest to również w podobnej dekoracji listwy
~a tal.~rze, pochodzącej ~ po:",. kozielskiego, wykonanej w formie swoistej
In~rS]I ze sł'~~y o,d;powI'edmo przyciętej i rnaklejonej na malowarne farbą
oJ.e}l1ą.,tło d:skl.Forma
ula figur&lt;łlnego z Trzebos:i'JOw.ickolo Nysy 'w którym. fIgu:ra sw. F1loriana związarnl3 jlest archi'tektoni'cznie LZ'eSlkrzy,~lką ula
tWOIZąlCJa1kby formę sa rkofa,gową, jest różna od swobodnie postawionej
w !przestrzem fOl'my uli ś'!ą'skich.
,Pra'wdlOlPodobrny'mwyda'
.
.
",
, Je lSJ.ęrowmez, ze hardzo wcześnie bo już z koń
cem X~']III~w., n.a.st~.ft)iłiO
wYJpiemnie wyrobów garncarskich 'T;'awsi nYSkiej
Pl'Z~Z ISllme ro:z'Wll}aJąCą,Się IPmdUJkcjębo'1esławi,eckich
gauncarzy, dos,ta'rc~aJą:cy~ 's:V'01'Chwy,robów także ,i Wisi dolnośląskiej.
Ciekawym również
z.JaW!:s:kIemJest fakt importowania do 'wsi nyskJich malowideł na szkle z 'Qlkohc Kłodzka wz,ględnie z GÓrme~oŚląSlka.

Stanislaw

DZIAŁ ETNOGRAFICZNY

?

ZachoWlane obiekty

budownictwa

wiej'Slkiego Ziemi

Nyskiej

zdają 'się

OPOLSKJI,EGO W OBOLU

(·ul.Św. Wiojdecha 7)

W.e~s~oz:c.ji ,~ziału,.e:n~gl'aficznego Muzeum w Nysie pdkazano również
fot.og.Iafle !koscł'ołow wleJ'sklCh, -kapliczek przydrożnych
oraz zabudowań.
Nalez.y przy 'tym 1P0dkreślić charakter)'lstyczny
dla w,si nyslki1ej moment
praWIe (Zupełnego b'I'aku drewniane,gobu!do"ViThiatwa klościelnego które ba'rdzo wcz.eś.nie z?stało wyparte przez liczne kościoły murowane. Są one tylko
sytuacY]'nIe zwIązane ze wsią, !POdabn1e ja1k i 'bardzo :Hcme k&lt;ł{Pliczki murowane, pochodzące p'rzeważnie z XVIII w. Ich fonna architektoniczna
świadczy
t~m: że s.ą 'to dzieła człornków cechu murarzy w Nysi,e, wykonane ll1a
zam,owleUle 'WISI.
Bar~zo nieliczne są także relikty dr,ewnianego budownictwa mieszkalnego, ktore w drugiej p,ołowie XViIlII w. zastąpione zostało budynkami murowalnymi, . na'wiązującymi
a-a1czej do form architektury
mieszczańskiej,
a zachOWUjących t~lko pierwotny układ zabudowy gospodarstwa,
skupionego woko~o po~worza oWYJdłużonej furmie prostokąta, z 'charakterystyczn~m Iroz~Iązamem
bramy wejściowej
;postawionej
asymetrycznie
obok
wJa.zdoweJ Ibromy,

!MUlZEUM śLĄSKA

Krwmarczyk

;.
•••••

Muzeum w Opolu zostało założone w 1900 r. Mi,eści się ono w zabytkowym jedn!O!piętrowym gma'chu da,wniejsrzego Kolegium 1P0jezuickiego. Budynek nie jest .przy,stosowany ido lPotrzeb ffi'uzea'lnictwa. SaLki, 'Zwł&lt;liSzcza
na par'terlie są ciasne, nieustawne
i żle ośw,ietlonę. Krążenie 'pUibliczności
po wystawach jest utrudnione. Zbiory, składające się z okazów archeologicznych, etnograHcznyoh, przemysłu artYJstycznego, miej,sikich i przyrodniczych, pomieszczono w 10 salkach. Z tego etnografia zajmuje 3 sale parterowe. Dawniejsze zbiory etnograficzne zmalały wskutek wypadków wojennych Iprawie do zera. Dzięki ener'gii i 1l:oIekcjonerski'emu zamiłowaniu w zakresie etnog,r.a.iii b. dyrektora MUlZeum Opolskiego Józefa Obuchowskiego
(zmarłego w stycmiu 1955 il'.) eikiSIPonaty'Zzakresu etnografii wzrosły w kilku
la1tadl 1P0wojenny.ch do :li,cz:by mo oryginaJnych IOkazów (stan ze stycznia
1953 r.). P[,2ieważająca Hość 2ibiorów pochodzi z ró:ilnych stro.n ŚląSIka &lt;)polskiego, a tylko nieliczne z Śląska Górnego, przy czym godne uwagi są liczne
darowiz'ny mieJscowych roln~ków, składane
za pośrednictwem
ich dzieci,
uczniów opolsikich szkół średnich, w których h. dyrektor Muzeum J.' Obuchowski był profesorem.
Wyliczając poszczególne działy, zbtory etnograficzne ,przedstawiają się
następują'co: rzbi'eradwo jest 'reprezentowane pr,zez grzebieniowate czerpaki,
jagodniiki, w tym 2 hardzo !Jadne oIkazy Cli drewnianych
zębach (z Jełiowej
i Nowych Siolkowic, !pow. opolski). Narzędzia te wyst~ują
jeszcze dość
często, zwłaszcza w lPóŁnocnej, za:1,esionej części WIOjewództwa.
Łowieckie narzędzia przedstawiają
drewniane slapki i paści na szkodEwe gryzonie oraz żelaza na kuny i tchórze.

�376
Z zakresu rybołówstwa poSliad,a MUZJeUm'PI'7JeSzło20 OSCl l oryginalny
drewniany nawijak, owijanek,
do wędek. Kolekcja ości jest sz'czególnie
wartościowlCl, zawiera 'bowiem dawniej,stze i nows'ze.
Plszczelarstwo reprezentują:
dQbrze U'trzymaJIly ul kłodowy z To 1828,
ul słomiany i liczne przybory, IW tym 4 ró:żme podkurzacze gUnial!1e, dziurkowany garnek gliniany, cedzitko do miodu, 5 odmian prymitywnych
klatek na matki pszczele, korytko do podkarmiania pszczół, dawne noże do wyrlZynania woszczyzny.
Z zakresu rolnictwa Muzeum posiada niemal wszystkie ważniejsze narzędzia: kołlkoware i łOlp;atlkiO'watesadzo ki do .sadzenia roślin, radła drewniane (~ sz't.), bronę 'beleczkową, sierpy, kosy {2 \Szt.), c€IPY (.3 szt.), babkę
stołeczkową do 'klepania kosy, oryginalne duże widły dwuzębne z łukowa_
tym kolcem do łUJbinu, widły trójzębne do nawozu, młot drewniany do of{lIZbijania grud (Narok, pow. Niemodlin), kołek do wiąZ!ania snopów, kolekcję
dreWillianyoh i rogowych baniek n(l. usolki, czyli lOSe1nikÓ'W,kłodę zbożową,
kosz be'c2kowatyna
'zboże i miavki zbożowe, tz.w. wirteliki
(w tym okaz
dłubany z pnia).
.
Równie liczną grupę stanowią przybory do przygotowania
pokarmów,
jak 'cha'rak;terystyczne kolis,t.e łyżki do ma'sła, chochelki, mątewtki, łopaty
do chrleba i koloców, grzebla drewniane, niecki na ciasto (używane także do
kąpania niemowląt), koliste i podłużne koszyki; plećki chlebowe wykonane
ze słomy lub korzeni sosnowyCih (ŻYlTkQwice, pow. opolski), czerpaki na
mąikę (w tym Ib. ciekawy duży okaz o łódJlwwatym :k,ształcie E GrUJdzic, !pow.
opolski), drabinkowe IPra'sy na ser, maselndca, dziew, stępy do tłuczenia
kaszy, poganki, żaDna i liczn.e zdobione furmy na masŁo (!prostoikątne i okrągłe), tzw. pólfontki.
Narzędzia do obróbki drzewa reprezentuje
kobylnica,
kilka różnych
strugów i aiosła, dlubouk, jeszcze dość powszechne na Opolszczyźnie.
Z zakresu obróbki włókna i tkactwa istnieje komplet narzędzi, a więc'
I:omka (międ,lica), ciel'lice (3), !Szczeci, przęśłJ;ce przysadkowe
i stolecilwwe
(także malcrwane), iSlPOra kooekcja wrzecion z ,plTzęślikami (m. iln. glinianymi - wrz,eciona były do niedawna używane na .Śląsku Opolskim), moto'widła (jedno z 1778 .r.), koło'\\llrotki, kołowroty do nawijania cewelk (2 ,szt.),
snowadło iZ 17,9'9 r., wreszcie warsztat tkaoki poiZiomy. Żywotne na O!polSiZ'czyźnie!plecionkarstwo jes,t r€ipreilentowane przez pLećki, miaJ'ki oraz
beczkowate kosze na zboże i pierze.
Naj'bardziej wa'rtośiCiowym i Irzadkim jest 2Jbiór strojów, obejmujący
pięć kompletów kobiecego stroju opolskiego, ze starymi SIP'Odnicamiraskami
lub mazeLonkami i haftowanymi ba,rv\i'll1ielajbikami,
opLeckami lub zwierilchnią jupką, szpencerem lub kabocikiem. Poza tym uwa,gi ,godne są osobne
częśd stroju, jak stary kabocik kobiecy (kaftan), rzadka czeJ'wona kamizelka męska itp. Do celów porównawczych posiada Muzeum komplet męskI
i ,kobiecy stroju Górzan z okolic Tarnowskich Gór, sąsiedniego terenu gór-

'377
nośląskiego. Tę nader rzadką, unikatową wprost kolekcję uzupełnia piękny
zbiór dobrze utrzymany'ch 7 ,barwnych CZ€ipCówopoLskich z kwadratowym
denkiem poty.li;cowym, 3 tiulowe CZ€lPcez białym haftem i 1 płócienny haftowany (te oS'tatnie z pow. Istrzeleckiego), dalej ,wianki weseLne druhny
i panny młodej oraz koffiiPlet bal"WllYoh'wstążek do czepców opolskich.
Ze sprzętów domowych Muzeum posiada łyżniki, 2 listwy na tulenze
i 5 polichromowych 51klT'zyń
wianowych.
Środki ik'Omunillmcyjnle iLustruje jedynie uprząż, mianowicie
jal'zmo
podwójne zdobione, jarzmi'ce pojedyncze na kirowy i jarzmiO POdusZlkowe
nowslZego typu dla wołu.
Przoomioty lObrzędowe są reprezentowane przez 4 'koirony żni1wne, cha_
ralkiteryls1tYCZ1l1·e
dla Slą:sika OpoLs1kiego, i Siporą kolekcję kraszanek, następnie pierników (w odlewach) oraz zdobnych form .piernikarskich.
Więlks'zośćokazów wysta'wiono, j.alk już ws!pomniano na początku, w3
salach, stosując ,zwylkly układ sysremaiJ"CZI!1Y.W pie,r'wszej :salce pokaz.ano
n:,a,rzędzia zbiera1ckde, łowieckie, rybackie, IpSlZczelarsikie, rolnicze, u(prząż,
przybory do przygotowywania pokarmów i Tlarzędzia do obróbki drz€IWu.
Druga zlawiera narzędzia do obróbki włókien i ,tkactwa, a 'w nawiązamu do tego :trzy kom!plety strojów Ikobiec)"lch oiP'oIskich, jeden GÓ~'zanUd
if·ragmenty O'cizi€żyopolskiej.
Sala trzecia obejmuje Ireslztę stI'ojów (w tym 2 kompUety kobiecych
strojów opcd&amp;kioh, .a J męskiego stroju GÓ1~zralna
z okolicy TarnowS'kich Gór),
dallej azepce, wstążki i 's,troikii weseLne, z Iko:lei następują obrzędowe korony
i:ni'W'ne i acroslZlOnki.ca~oś.ci do'pełni&lt;óljąmaliO'wane skrzynie wianowe, a na
ścianach Hstowice :z taler,zami (fabrY'cznego w)"lrobu) używanymi przez lud.
Na wYis1:a:wachbrak ma terialtt ilttstracyj;negQ, który by orientował mI!1iej
świadomY'ch .zwiedzającY'ch w f'UJn:k'cj,ach
lu:b rozwoju narzędzi, sprzętów Hp.
Zmagazynowano tylko nieliczną
i10ść eikJSIPOnra.tów,
bowiem Muzeum
nie posiaida od[JIowiedniego pomies.zczenia na magazyny.
Jak wynika z opisu, kultura, zwłaszcza materialna,
Opolszczyzny jest
w okazach dość wszechstronnie TepreZJ€'ntowana. Uderza jednak brak ceram1iki, !która na tych teren'ach jest, nie9tety, już bardzo rvwdko spotykana;
z dziedzinys.ztuki
ludowej braik okazów rzeźby i malarstwa, które jeszcze
znajdują się w terenie. Talk samo nie 'vv'szystkie 'I'elikity dawniejszych obrzędów ludowy,ch, występujące ,na ŚląSIku Op-olskim, są przedstawione
w Muzeum.
,Muzeum powdn&lt;no zalożyć all'ohiwum fotograficzne, rysunków i ilI'1l1ych
mater'iałów etnografi.cznych, które są 'potrz'ebne przy urzą'dzaniu w)'lsibaw,
nie mówiąc już o wartości naukowej
jaką przedstawiają.
Na iPodstawie
istniejącyeh już 'zbiorów moima by urządzić 'bardzo interesującą
'wY'S,tawę
tka'Ctwa i odzieży w rozwoju historycznym
na terena'ch .O,polszC'zyzny,
a dużą 'pomoc w tym względzie mogą stanowić znajdujące się w Opolu ekspona ty archeologiczne, dające świetną IPIOdbudO\vętakiej ekpozycj i. N'ader

�379

378
ciekawa była'by także w.l'stawa rozwoju narzędzi rolniczych, budownictwa
drewnianego
istniejącego jeszcze na tej ziemi itp.
Nadmii.enić wreszcie wypa,da, że wiele okazów kuJ.tury ludowej Śląska
OprolislkJego Thawiązuje ,tak fonnami użytkowymi,
jaik też artystyoznymi
do
kll!ltUlfYMałopols1kiczy Wielkopolski, a także do kulturyogólnQpolskiej
lUl':J
słowiańskiej.
'I1ezwiązJkii uwypulklone iIlia odpowiedniej
wystawie ujawniły
naocZJnie odwieczną łącmloŚĆ kultulI'a1ną 'śląska OpoLskiego z Macierzą. Aby
dział etnogmfiocz:ny mógł wy!koTIlać te zadania, musi 0iI1 otrzymać znJacz:nie
obszernliejStZe i dogodniej!sze IPOmieszczenia, a opiekę nad nim 'winien objąć
fachowiec etnograf.
Dobrze prosperujący
dzil&lt;łł et,rrografLczmy :spełniałby
wówczas także wiele innych ZJadań kulturaLnych
oświatowych
na terenie
woj. o~()lsk'iego.
Longin MaLicki
MUZEUM

W RACIBORZU

(uL Gimnazja1nla

MUlzeum w iRaciborz u :posiada dwa
d,rugie !piętlro () (pQw,ierzchni ,221 m2 jest
etn;ograJ'i'cmlą !pt. Kultuna Ludowa Ziemi
Ogólna :limba e:kiSIPonatów własnych

1)

budynki.
W jednym z nich całe
przeznaiczone
na stałą wystawę
Raciborskiej.
wynosi 5'(31, w tym wgzagadni.eń:

Obróbka
surowców
P.roly-gotowanie pdkarmu i przechowywanie
Sipr:zęty domowe
Pszczelnictwo
i bartnictWlO
Łowiectwo
i ry1bołówlSitwo
Uprawa roślin
TransIPort i komuniamcja
Ubiory ludowe
.
Sztulka ludowa .

9'5
żywności

1212

58
33
23

43
14
91
:J2

Więlksizość elkSIPonatów etnogra:fiiaznyah
ZI!1ajdujących się w Mu.ze~m
w Raciborzu została zakupiona w latach 1949-1955. Pochodzą one z powIatów: .radborskiego,
głuJbczyClkiego, rybnickieglO, kozieLsiki,ego.
Wł~snyC1h badańetnog1rafi'C'lXlych
Muzeum 'IlIie prowadziło,
jedy;n~e
brano udzi'ał w ekspedycjach
etnograficznych
organizowanych
na tereme
powiatu l'adOOl1sildego pr.zez prof. Mieczysława Głady'5iZ&lt;a.
.
Z racji urocrzystoś'ci dzieslięciolecila wyzwolenia Raciborza uruchomIOno
w maI'CU 19'515r. w glównym budynku Muzeum c,zęść wystawy pt. Kultura
Ludowa Ziemi Racibor,skiej, a mianowicie:
rolnictwo, fragmenty
izby raciborskiej, ubiory ludow,e i sztukę ludową. W kwietniu 1955 r. został opracOVv;anyprzeze mnie s'cenariuscz wystawy
czasowej pt. Budownictwo
lAA..
dowe na Sląsku celem eksponowania
jej, najpiervi
w Muzeum w RaCiborzu, później jako wystawy objazdowej.

Inwental'yza,cja
zbioró\v zostdła za,kończona w 1954 r.
Biibltioteka Muzeum posiada 5-6 t. z zakresu etnografii i sztulki ludowej.
Archiwum Muzeum nie pos,iada. Publikacji
nauikowych
również nie wydaw&lt;J.ło.
Między 19'53-1954 r. w Muzeum ro2Jpoczęto organizować wystawę stałą
Kultura Luidowa Ziemi Raciborskiej, do Iktór,ej Iscenariusz został opra:~owany
przez pI'of. Gładysza. Organizowanie
wystawy zostało .przerwane na skutek
prze(plrowadzonego kapitalnego
remontu MuzeUm. Wystawa obejmujie następujące Z/agadnJenia: a) Izbieractwo, łowiectwo i ry.lbołówstwo, b) ipSiZCzela&lt;rs,tWD,c) 1'1()1!l1ictwo,
d) przygobowywalIlie pokarmów,
e) hodowla zwiel'ząt,
f) ,obróbika SU'f&lt;O'wców;kowalstwo,
obróbka &lt;ireWlna, obróbka lnu i wełny,
przędzenie i tka'nie, g) buodoWlnictwo, h) ubiór radborski
i sprzęty, i) scztulka
ludowa.
Prace techJllicz:no-k1onserwatOl'rs/kie IProwadrrono we wlalSnym zakresie:
nalPrawiano 32 eksponaty or,a2 przeprowadzono
Ikonlserwację 11 eksponatów
sztuk,i ludowej. Dwa obr,a:zy otl1zymaly ikonserwację w PKZZ w Warszawie.
Prac dydaktyćzno.,s'lJiołecznycrh Muzeum nie prowadziło
ze względu na
brak pracowników.
Praktyki muzea~ne również nie odbywały się. WS(półpraca z innymi
muzeamI! obejmDwaba Muzeum Górnośląrs/kie w Bytomiu
oraz MUZJeum w Gliwicach.
Muzeum ma: duże trudności w pracy z powodu małej Hood iproacOWJlików. Brak pracowników
naukowych.
Brak kredytów na wyjazdy w teren
oraz na zakup 'eksponatów. Wadliwe jest przyłączenie Muzeum w Raciborzu
do Muzeum Okręgo'wego we WrocłaVv1iu, gdzie iostn'ieją olUipełJniehl!ne zagadnienia, choci,aŻlby ,pod względem składu ludności. Na ,terenie powiatu lI'acibarskiego ~ są;sliadujących z nim powiatów znajduje się ludnQŚĆ autochtoniczna. Historycz,ne !Ciążenie Ido ziemi Ikrakowslkiej 'i połącze!l1ie ha rdZ!o ścisł,e z GÓlrnym ,Śląls'k'iem decyduje o &lt;charakterze ,tego ,regionu.
Muzeum w Radbor~u 'Winno !przede wszy.lstikim &lt;dążyć do grUiIltownego
zapoznanJia 'się ze EIPOSOloomżyda i pracy obecnych i dawnych mieszkańc6w tuiej'szego powiatu; wil11iIli()
jak najlszybcjej :znależć fundu:SiZe na zaku_
pienie ginących
okazów cha~'akterystj'1cznych
dla kuiltu.ry luJdności miejscowej.
Halina

Urbanowicz

Woj. poznańskie
MUZEUM W KALISZU
«ul. KościUlszJk:Ii.
12)
Muzeum w Kaliszu było 'w lipcu .195'3'r. pl'zeniesJOiI1e rz;,gmachu Ratu:sza
do nowego budynku dwupiętrowego
przy ul. T, Kościuszki 12, który został
pl1zez Prezydium
MRN w Kali'sZ!u 'Przyznany na wła'sn'ość MuzeU!IIl. W budynku tym Muzeum w Kl&lt;łlis'zu obecnie zajmuje
część parteru i I piętro,
gdzie zm~gazynowane
są wStZystk;e jego zbiory. Od 'l maja 1954 r. Muzeum

�380
w Kaliszu w nowym budynku uruchomiło na parterze jedną dużą salę wystaw czasowych (ok. 100 m2), w której co pewien czas są urządzane wystawy
czaSCJlWe100 poka,zywane wystawy objazdowe.
lVIuzeum w Kaliszu ,posilada następujące
,zbiory etnograficzme:
Cerami'ka - ok. 2i5 ISizt.różny,cih naczyń glinianych z cr'óżnych stron Polski (Sie_
radzkie, Małopol'siki illp.). Odzież - kompletny ubiór dziewczęcy i kobiecy
z Dobrzeca pod Kaliszem (rekonstrukcj:a niezbyt udana) i 4 czepce z wsi
Kościelnej i Dobrzleca /pod KaJliszem. Inne - ok. 15 ,szt. pi\Sanek z \Podola
(ZSRR), 1 skrzynia wyprawna
z Sieradzkiego, 2 obrazy olejne na płótnie
w ramaoh, przedistawiające ch~a
z Dobrzeca pod Kaliszem w stroju ludowym :zimą i wnęwze 'chaty sieradz!kiej oraz dz;iewczynkę l~iec!Jzącąprzy koło-wro1lku.
Bada!nia muzealne w zakresie etnografii nie były dotychczas prowadz'One.
Wystawy. Od 1 czerwca do '3'0 lilPca llł5:4 T. gościła w Muzeum wystawa
objalzJd:owa państwowego
Muzeum EtnograficzJnego w Łodzi, pt. NlaczynJi&gt;a
w kultu,rach Ludowy,ch. Wysta'wa ta była C1Zynnaw Kaliszu '53 dni. Ogólna
ilość zwiedzający,ch wyno:slila 1B'95 osób.
Po,siadane zbiory etnograftczne 'zas,1Jały zinwa'1,tary:zowane !prowizorycznie jesz,cze przed kilkoma laty i nie posiadają kart katalogowych.
W ibibiliotece muzealJ.nej 'zmajduje się 2!aledrwie kil'kanaście pozycji' publikacji z !Zlakresu etnografii. Archiwum zzakITesU' etnogra:llii Muzeum nie
posiada, żadnych publikacji z tej dziedZ'iny MUlzeum :nie wydawało.
Prace o~'ganizacyjne, Mu'zeum w Ka1ilszu n-awiąmłio kOTlitakt z Zespołem
Pieśn i Tańca Ziemi Kaliskiej, który czyni poważne badania
na razie
w najbliższejokohcy
Kall's,za i 'poszukuj!e 'strojów, pieś'ni i tańców regionalnyah. Gd)'!by tutejsze Mueeum mogło otreymać chociażby ibardzo sk,romny
fundws:z na zalkup prze!dmi'otów etnoga-aficznych oraz niewielkie kredyty na
'\vyjazdy w ,teren, byłoby je3'zcze mOŻJliwe zehranie
resztek zani'kające.go
stroju ludowego w !powiecie kalJiskim, jak również p.ewnych sprzętów czy
narzędzi pracy. Sprawa ta jest pa1ląca i wymaga niez:włoezmego działania,
ponie'\vl&lt;lżocałałe relikty etnQgraficzne giną obecnie w bardzo szybikim tempie. Sytuacja na tutej'Szym terenie, jak i w sąsiednich powiatach jest biardrzo
poważna i bard'Ziej ,g,roŹillaallliŻieliw innych ciroliaach Polski, ~dzie jeszcze
w większej mierze występ.ują śl:ady kultury ludowej.
Prac techniczno-konserwatorskich
w, Muzeum nie wykonywano, W zakresie
prac
dydaktyczno - społecznych
zorganizowano
jeden publiczny
odczyt dla mieszkańców
K'alisza o ochronie zabytków kultury ludowej,
który Ibył wygłoszony w 'lipcu. 1954 r. przez ob. D. Mikołaj:czyka, instruk1oraspołeczno-oświatowego
Muzeum Etnografioznego
w Łodzi. Praktyki
muzealne w 1utejszym Muzeum nieorlbywały
się.
Muzeum w Kaliszu wSlpółpracuje z Muzeum EtnograficZ:l1ym w Łodzi,
które udz'iela pomocy w organizowaniu
skromnego działu etnograficznego
i stałej ekspozycji Muzeum w Kaliszu,

381
Obecnie Muzeum rw Ka'liszu zasięgiem 'swoim obejmuje 9 iPOwiatów:
:kaHs1k'i,turecki, kolski, konińSki, jamcińlski, ostrowski, krotoszyń'9ki, ostr:zeszowslki i kępiń'Ski.
Muzeum w Kaliszu jest 1J&lt;Tojektowane jalko muzeum regio:nalne w najszerszym tego :s~owa [pOjęciu, czyli iPOsiadać ma działy: archeologiczny,
e1mograj1jcZll1Y,
hJistorY!czny i przYiTodil1~ozy.
Wacław

Klepandy

MUZEUM W LESZiN1IIE
(R)"nek 1)

,
o'

Muzeum w Lesznie zajmuje za'bytkowy IbudyneJk dawnego RatUlSza lesznia'ńsikiego. Nie posiada 0:110jeszcze otw~rtego dzi:ału etnograficznego
lecz
!POukończeniu remontu budynIku jedno !piętro '(B:id:użych 'Sial)ma być 'przeZIlaozone dJ1a działu etnog,rafic:znego nalszego r,egionu. Ch'Wlilowo kierownictwo lVIuZ!eumjest zajęte gromadzeniem eJksponatów, gdyż zebrane dotąd
zamyikają 'się w skI10mnej Hc:zbi.enieoo ,ponad 2'(}O sztuk, (pochodzących z województ!\v!a poznańskiego i zielonogól~Sikiego, oraz 2: IsztuM z krajów pozaeuropejskich.
Eksponaty polskie dlatego pochodzą z dwóch województw,
gdyż tel1ein dlZiałalno.ś'ci na'S'zeg1OMuzeum obejmuje w województwie
po_
mańs:kim powiaty: leszniań'Siki, l'aWlic!k'i,,gostyń'Slki, koociański i wolsztyń~i,
a rw woj. zieloonogól'skim /PO'Wia;twS'CIho\~i1SJki.
Muzeum :nasze prowadzi na małą '9k'a1lęzakrojone etnograficzne bada-,
uia terenowe na obsza,rze wyżej wymienionych powiatów. Prace inwentaryzacyjoo-,kataIogowe
działu etnografioznego jeszcze nie są rOZJI)oczęte.Bibioteki etnografioznej I&lt;lniteż archiWUJlIl Muz'€um nie posiada. W kO!I1!pletowan'iu il1a'sz)"chzbiorów etnograficZllY'ch j'ednąz
najwięmszych trudności
stanowią zJbyt małe fundusze na zakup emslPOTIatóworaz ,na wyjazd w teren,
I tak na przY'kład powinnJiŚilTIymieć chociaż po j1ednym komplecie strojów
lUJdowychz !pięciu odmian występujących nJa nalS'zym terenie, latle nato :brak
środków - podobnie ma się nzecz z Za;KUi.0eminnyoh [POwa:im:iejlS'zych
eJmąoonatów. Sprawa rwyjaZldów w teren źle się 'Przedstawia, g!dyż suma na nie
przeZllllaczo:na stanowczo jest zbyt mała.
Muzeum nasze jest muzeum regionalnym i powinno reprezentować swój
region, a więc w n8JSzych '2Jbiorach etnografia na:s1zego terenu winna być
~ecjalnie
:liczmie ,reprezentowana.
Gro.madze:nie zabytków !kultUlry ludowej
na ·całym naszym tereni'e należy do 'spraw bardzo. pilnyoh, gdyż i,lość 'ich
gwałtownie maleje, tak że na przykład w niektórych miejscowościach
są
już 1yl1oowspomnienia,
że kilka lat temu parę osób nasilo jeszeze dawne
stI"oje ludowe.
Stanislaw

Chmielowski

�382

383
się &lt;:la}szem&lt;lgazyny etnografkzne
wierzchni 106 m".

DZIAŁ KULTURY I SZTUKI LUDOWEJ
MUZEUM NARODOWEGO W POZNANIU

oraz

. k
'pracowl1la
ustasza,

dkaz~biory e.tnolgraficzne Działu K-ultury 'i Sztuki Ludowej
ow orygma nych i 40 modeli, razem 0061 przedmiotów.

(Rogalin, pow. Śrem)
Dział Kultury i Sztuki Ludowej, jako jeden z działów naukowych Muzeum Narodowego w Poznaniu, mieści isię w Oddziale Muzeum Narodowego
w RogaIinlie, !pOW.Śrem. Oddzi:ał w Rogali&lt;I1ie:pod:lega Dy,rekcji MUizeum
Narodoweg'o w Poznaniu, Al. Marci;n!kows;kiego 9.

P o d z i a ł r z e c z o w y z ,b i {)rów
Zbieractwo
Lowiectwo
Ry;oołówstwo
Ho&lt;:lowla :zwierząt
•
.
Ba'rtnidwo li PSzczelarstwo
Rol&lt;11ictwo

Dział Kultury i Sztuki Liudowej iPosiada w RogaHnie magaz~ny i ekspozycję etnograficzną (Sprawozdanie 'Za 1953, 1954 r.). Ekspozycja ta mieści
się w wybudowanym w'1910 r. osobnym pawilonie (ryc. l), pr.zeznaczonym

Przygotowywanie
pokarmów

i przechowywanie

Obróbka drewna, kory, wici, sromy,
trzciny itp.
,...
ObróllYka włókna (l&lt;11u,!kmJopi, wełny itp.)
Obróbka SiU.rowców';zwierzęcyah (kości .rogu,
skór, włosia itp.)
Ohróbka gliny, !kamieni, Ikruszców
Fa nbiJa r stW1Q
Odzil€Ż, strój i ozdoby
Bu down ilctwo
Sprzęty doanowe (meble, ,przyrządy i-flp.)
Transport i ikomunika.cja .
Sztuka Iudowa {w tym hafty, koronki,
tkactwo, ganl1Cal1stwO}.
Instrumenty
muzyczne
Zabawk&lt;arstwo
Pnzedmi'oty obnzędowe
Miary li zn&lt;alki
Razem
Ryc. 1. Muzeum Narodowe w Poznaniu. Oddział w Rogalinie.
nowanie wsi w WIelkopolsce. Fot. L. Perz

o łą.ezneJ· po_

Budownictwo

rozpla-

oa pomiesZC'zenie dla galerii obrazów Edw&lt;H·da Raczyńskiego. Pawilon ekspozycyjny obejmuje5
sal z oświetleniem
górnym, o łącznej poWlierzchll1i
440 m", jedno -pomieszczenie magazy'nowe o powierzchni 14 m~ i prz-edsionek
o powierz-chni 48 m~.Pawilon ten iPołączony jest osobnym .k·oryiarzem z p.alacern, w którym mieśCi się ekspozycja rzemiosła artystycznego i dokumentów myśli Ipostępowej. W skI1zydle pałacu Dd strony dawnej galerii wajdują

P'odział

z WOjewództwa

zbiorów

poznańskiego
zielonogórskiego
wrocławskiego
opolskiego
katowickiego
krakowskiego
kieleckiego
łódzkiego

z'e

względu

obejmują

l
2

62
11
13
90

87
53
54
16
318
7

430
18
64
14

1392
26
1312
60
11

2861

n&gt;a IPo.chodzenie
1036
114
5
3
41

78
13
18

2821.

�384

385
bydgoskiego
warszawskiego
białiostookiego
luJbeLskiego .
rzeszowskiego
z miejscowości

18
114
8
8
2
81

bliżej ;nie znanych
Razem z Polski

z linny&gt;ohkJrajów słowiańskich .
z niesłowiańS!kioh krajów europejoSkicll
z krajów pozaeuropejS'kich
Razem

zbiorami, znajduje się artykuł o kapliczce
noga, należącej do .z·biorów rogalińskiah.

I

św. Rozalii z Grabo-

Jednoosobowa obsada Działu inie 'sprzyj,a więlkszemurozros'towi
ZJbiorów ,czy 'rozbudowaniu ekJsiPozycjlLCały wysiłek idzie w tej chwili w kierunku ujęcia izbiorów 'w katalogach i kartotekaich, żeby je uQJrzystępnić
nauce.

1i539
17!8
21
'1120
2858

Dział Ku1tury i Sztuki Ludowej IProwadzi włais:ne badania n:ad rzeżbą
ludową w Wielkopolsce.
:IDIDS&lt;pOzy,cja
rogaliń'sika obrailuje Ikulturę i 'Sztulkę ludową WieHmpoliski
i Ziemi Lubuskiej. W 1953 r. Dział zorganizował wystawę czasową "Wsp6ł'Cilesna Wycinanka Kurpiowska" dla muzeów podopiecznych woj. poznańskii'ego i zielonogóI1S1kieg,o.
Wszystikie eiksrponaty ujęte :są w rejestmch, a częściowo 'WlPilSanezostały już do kata·logu ,głównego. W kartotece rzeczowej zabytków ujęto dotąd 500 obie/któw. Praoo nad lkataU,ogQwaniem jest utrudniona z powodu
brakru wielu metryk do .z;biorów, rewindykowan)"Ch i przejętych.
Dział nie (pOsiad!3 własnej biblioteki, a tylko wydzielony z biblioteki
głÓwnej !kLS'ięgozlbiórpoda:ęozny. KlsiąiJki I() treś·ci etnograficznej
stanowią
w IbilbJiotece głóv.mej nikłą cząstkę {ok. ;200), gdyż bi'blioteka nastawiona
była na kompiletowanie wydaWlIlictw zzaIkresu sztuki. Wobec faktu powsiania w 194'9 r. działu Ikuliwry i Isztuki ludowej b'rblioteka na1stawiła się
na uzupełnianie również Iksię~o2!bioru etnograficznego. Dąży :się do zebrania
przede wszy;stikim publikacji
odnoSlZą;cych się do etnografii Wielkopolski
i Ziemi Lubuskiej. Z wydawnictw ciągłych kompletuje się ,,Lud", "Polską
Sztukę Ludową" i "Atlas Polskich Strojów Ludowych". Bieżących czasopism
zagrankzmy·ch Dzii3ł nie posiada.
Osobnego arohiwum Dział na 'razie nie prowadzi. Zgromadoono pewną
ilość Jotografi;i, głównie doty.azących ubiorów, ale ntie są one jeszcze ujęte
w rejestr. Negatywy lPl'zechowuje 'się 'oentrailnie w archiwum fotogra.ficznym Mu,zeum Na,rodowego ,w Poznaniu, gdzie &lt;prowadzi się ich rejestr 'Pozycji €tnografi,cZitly;ch jest około lOO.
W 1952 r. Muzeum Narodowe w Boznaniu w IserH przewodników po
Jego Działaich wydało ilUlstrowany przewodnik, iktóry Opr!3,oował ikus,tosz
DZJiału Kultury i Sztuki L'Uldowej, mgr Stanisław Bła1sLczyik.RozslPrzed,aż
prowadzona była w 1953 i 1954 r. Nakład w 1955 r. nie był jeszcze wyczerpany. W Studiaoh Muzeałn)"Ch w t. 2, IW wydaw&lt;nictwie Muzeum Narodowego w POIZrla.niu,zamie.szczającym QpraooWlania nauikowe związane ;z jego

słupowej

,

i:

'.
"

.:).

Stałą troską Działu jest konserwacja
zbiorów. Dział nie posi'ada
wła's[)ej rpmco\\lJli konserwaronskiej,
korzysta j'€dnak w sposób wydatny
z usług zes&lt;połu IPra'co\vni konserwatorsklich,
mieSizczących ,się w gma'chu
centrali 'W Poznaniu. W IPra·oowniach tyoh i na miejscu w Rogalinie, ,systemem ,zespołowy.ch wyjazdów konserwa torów różnych :5IPecjalności, dokon,ano konser&lt;wacji niektórych rzeźb prawie wszystkich obrazów i zmacznych ilości &lt;przedmiotów Ikultury materialnej. Z powodu trudnoś'ci teahniczny;ch ni'e została jeszcze należyoie pr:zeprowlaidzo&lt;nakonserwacja
tkanin.
W ,pa:a,~y'srpolec:zno-dydaktycznej stosu,je się oprowadza.nie po zbiorach
or8.lZodczyty i prelekcje, 'W tym względzie współpracuje ,się także z PTTK
w ramach 'slzkolenia &lt;przewodników terenowych i w ramach ochrony zabytków.
W Rogalinie odbywają praktyki studenci HKM Uniwersytetu PoznańsIkiego. Poikoje nocleg·owe umożliw/łają dłuż'szy 'Pobyt na miejscu.
Dział Kultury i Sztuki Ludowej utrzymuje !kontakt naukowy z Zakładem Etnografii UP i z Polskim Towarzystwem Ludoznawczym. Kustosz
działu ,bienze udział w badaniaoh terenowych, IProwadzonych celem gromadiZeIlliamateriałów dla P'o1skiego AUas.u Etnograf,jJcznego.
Praca Działu jes,t ograniczona nie tylko z powodu jednoosobowej obsa,dy. Hamująao na roz'wój dzi!3łu 'W[pływa też faikt, że Zlbiory mieszczą się
w Rogalinie, a nie w POZ1naniu.Utr'udnia to heZlpośredni kontakt z zainteresowanymi instytucjami naukowymi i IkulturaLnymi, które chciałyby rruieć
dostęp do [zbiorów dla celów naukowych czy dydaktycznych. Brak iZJbiorów
w P,oznaIlliu vdczuwają ,szczególnie studenci etnografia, kierownicy świetlic,
czy wreszcie CPLiA. Przeniesienia zbiorów do Poznania domagają się już
glosy SlPołe-czeństwa i znalaJZło to m. in. swój wyraz n-a przedwyborczym
zabraniu dyskusyjnym K'omitetu Frontu Narodowego w lis{opad'Ziie 1964 r.
Sprawa ta będzie mogła ,być rOZJWiązaiIlajedynie przez wybudowanie lub
adaptowanie odrpo\\riedniego ,gmaahu w Poznaniu.
ZbJo.ry etnograficzne rpoznańSlkdegoMuzeum Narodowego winny obrawwać kul:urę ludową całego poLskie.go obszaru e Lni'Cznego, ze szczeg61nym
uwzględnieniem regionu wie}kopoLs,kiego i lubuskiego. Zbiory o takim zakres,ie są w Po:zna:niu potrzebne choćby z uwargJ na tuteJsze środowisko
uniweI1syteckie, które posiaJda znacZlIli'erozbudowane Zakłady Historii Kul_
tury Materialnej. Poznań ,posiaida jedynie z;biory archeolog1iczme, odpowiadające wymogom poważnego środowi'ska naukowego. Zbiory etnograficzne
2,

"Lud" t. XLIII

�386
387
o 'charaGl:terze !regionalnym n,ie byłyby właściwym odpowied.nikiem zJbiorów
archeologicznyoh.
Poza Poznaniem zbiory etnograficzne, i to o charakterze
regionalnym,
winny posiadać muzea w Kaliszu i Les2Jnie, gdzie powstały już zaczątki
takich 2Jbiorów. Należałoby umożl~wić powstanie ple'cówek muzealnych typu
regionalnego również w Gostyniu, Szamotułach i Koninie 1ub Kole, zwłas'zc:za że w tych miejscowościach
występowano już z inicjatywą w tym kierunku. Muzeum !swego nie ,pos:eda GnieZiIlo. Zorganizowano
tam tyLko ek'spozycję ilustrującą
wyniki badań wykopali.skO'Wych Stacji Archeologicznej
Instytutu
Hi$t&lt;JrJ~ Kultury
Materialnej
PAN, prowadzony,ch w GnieŹJnie
iLednogórze,
Rezr{)zumiały jest fakt, że miasto {) bogatej tradycji, leżące
ne licznie uczęszceanym szlaku turystyczmym, nie wbiega się o posiadanie
muz,ea,lnegoz,tlioru, który by odzrwierciedlał problematykę
,hi;storyczną i etniC'zną reg'onu.
Dział Kultmy i Sl2ltuki L.udowej pozlIla:1isikiego Muzeum Narodowego,
który nastawiony jest na gromadzenie przede wseystkim e.&gt;ksponatów z terenu Wielkopolski i ziemi Lwbll'skiej, W:lIlien posi:adeć zbiory z całego obszaru obu tych ziem i w miarę możności w ,różnych ilośdaoh ze wszystkich
powiatów. Dotychcza1sowe zb:ory nie odpowoiadają temu postulatowi,
większość o'biektów r;Gchodzi z ,połudlIliowych i zachodnich powiatów województwa pomańskiego o'raz z pogranicznego ob=ru
ziemi Lubuskiej (pow. M-iędzyn.e'c:z, Sulechów, Głogów i Ws'chowa), Na taki LSIkładek:::IPonatów złożyły
się warunki pracy kolekcjonerskiej
roku 1949, roku powstania zbiorów, tego
roku, w którym dysponowano odpowiednią kwotą na zgromadzenie eksponatów. Późniejsze lata nie wyrównały dysproporcji.
Na terenie wojewóÓJztwa zielonogórsk.ego ma cenne :zbiory etnograficzne
Muzeum w Międzyrze,czu, ale tylko z ter'enu swego powiatu. Bralk zbiorów
etnograficznych
w Muzeum w Zielonej Górze jest poważnym manlkamentem. Muzeum tamtejosze powinno posiadać zbiór ilu:strujący cało.k'slztałt etnicznej problematyki
województv,&lt;l, ze Is:zczególnym uwzględnien'em
obszarów, zamiesZtkanych w zwartej mas'ie ,przez autoohton60w, którzy znani są
z przywiąza1nia do polskdej kultu,ry ludowej.
Postula't przebadania
etnograficznego
Ziem Odzyskanych podkreślano,
jak wiadomo, na zjeździe poznańSikm
PoLskiego Tow. Ludoznawczego
w roku 1950 i wydaje się, że rezultatem takkh ba.dań winny być nie tyLko
poważne ilości notatek terenowyoh
bada'czy, ,gromadzone przez redakcję
Pol'skiego Atl&lt;lJSUE)tnograficznego, ale również zbiory okazów, któ,re powstawać winny w muzeach równolegle z rejestrami wi'adomości o nich i o faktach.
.Test to problem, który domagIa się QJSobnegQ,wyczeI1Pującego omówienia. Tu
tylko chcę podkreślić, że nigdy nie będrziemy mieli dobrych wiadomości
n rpgionie, jeżeli ich nie będziemy
mogli kOlnt1'101owaćza pomocą materiałów rzeczowych,
zg1'1omadzonych w muzeach. Muzea Ziem Odzy,skanych
winny gromadzić poza tym przedmioty kultury materialnej,
;Pl~zywiezione

prz.ez pnzesliedIeńców, nieraz bardzo
teriały te Iskazame ISą na zagrodę.

cenn,e. W POdobnych

'
warunKach

ma-

Społecz.eństwo :poznańskie żywo interesuje IS'ę nie tyLko spraw
stępnienia z/bLorów reg,ionalnych lecz '
",
.
ą uprzyzeum n
l
.
,rowmez
siPrawą prOjektowanego mua wo nym powIetrzu (muzeum skansenowskiego)
Wiado
.
"
wotnie mówiło ' .
•.....
.
.
mo, ze pler.
SIę o UiLWorzen:u skans'enu w1ielkopolskiego w R g l' .
Pf1Zocrw!ko budowO
k
o a, tnIe .
. '
.
' Ie iS ansenu w Rogalinie
:przemawiają:
trudny
dojalZd
~ew~rUlnlkI tereno~e .(,zabytkowy chara,kter obj'ektów ,przyrodniczyoh, podgiaJąc.~ch ochJrome, l częste zal~wy terenu przez wody Wa,rty). Z olecen'a
dyrekcjI M~zeur.n Narodowego kustosz Działu zwrócił się w spr:wie w;bor~ o~po~Iedmego_ terenu pod skansem, z konkretnymi
propozycjami,
~o
w,oJewod;zk,ego kon",'erwatora zalbyt"ów i d k
;,
~k' h W
.
'"
A.
,o . ompe.en;.nych
władz miej_
.~.'.c.
Cz.aSlleWIZJI lokalnej w dniu l lipca 19,53 r. zwoł:aneJ'
.
".
serwato
.
'd .1,'
,
.
przez ••..
on.
. I'a wOJewo. z••..
Iego, na której byly reprezentowane
wład'
.
wodzkie i m' '&lt;k'
.
ze wOJe, .
leJ" Ie or,az :zamteresowane
instytucje
ja1k Zaklad E'
f"
Um.wersytetu Poznańskiego, Polskie Towarzystwo L~doznawcze i ~;~~~:J':
Mu,,-eum Narodowego
stw"e d
.
K 'tu
.
,
.
.,
. l 1'1zono, ze propono\vane
przez kustosza Dz:ału
UlI. ry : SZLu'kl LUldo'weJ tereny 'nad Cybiną, w granicach pa'I'ku kultury
pr,z~ JeZlOl';Ce M,altań,skim, na 'ocs'ZaHe prawobrzeżnego
Po;
i
_, ,
m'Cle nnd"
l I l'
_.nan.a, ZJnaKoQ,.
'a aJą SIę.na 'C!(a Iza,cję :sk.a1l'~,enu Tereny te Iro-"~no.w·
,
t
'..
o !.d'
lOno za rezer
wov:ac na ,en :e1. Publiczna
dyskusja na temat skansenu
rozwinęła si~
w llstopa.dZ:l'e 19;)4 r. Społeczeństwo pozmańsk'e dom~O'a się real'-"
. k'
to' n
1
'
'''''''
ll.aCJl prOle ,:'anego S.IK.an:senllW rama,ch ,r;Janu zagoóip'odarowania pI'zestrzenneO'.o budUJącego SIę p,rawQbrzez,nego PO'znania. Dyrek,cJ'a Muzeu
N
dO
w Pozna '
t·
t
I m
aro' 'oweO'o
mu w ej sy uacji zwróciła się w grudniu 1954 l' do C t l o
Z,
d M
.
.'
.
'
en ra nego
arzą~.
uzeow z Wl1w:::klem o przyznanie kre'dytu na opracowanie dokumentacJI przyszłego !skans'enu w,jelkopo.JosJdego.
StaniSław

MUZEUM

NARODOWE

W POZNANIU. MUZEUM
MUZYCZNYCH

Blaszczyk

INSTRUMENTÓW

.
Muz~~m Instru~entów
Muzycznych w Poznaniu posi'ada okazów
iJnform.acJ'I z DyrekC]'I Muzeum Narodowego 'w Poznaniu):
Instrumentów
Jl,ohkich ok.
50
"
'słowiańskich
ok.
3D
"
IZ innych krajó"'- ~uropej'5kjch ok.
25
"
z krajów i!'ozaeuropejs'kioh ok. .
120
Razem ok,
Do instrumentów
ludow"'ch
za:liczo,n·o
tk'
"
wlS'ZySIIe instrumenty
kirajów poeaeurOtpejskich.
Przemysław

25'

(wg.

2~5 okazów.
egzotycene

MIChałowski

�388
389
Woj. rzeszowskie

jarosła'wsikich, .strojów mies2Jczań·skich i pl1zedmiotów odnos'zących s'ię do
dawnego życ'ia mieszc'zańJslkiego. Muzeum zatrudniało wówczas dwóch pracowników: kilerawnika Jana Harlendera oj a!SYlSJte~lta
Kazimierza Gottfr.ieda.
Obok Mu:zeum utworzono 'W 193'8 r. Bibliotekę Miejską, jako placówkę związaną z Mu:zeum. Ukazały się takŻe w tym oza'si,e wydawnictwa
w 1P00staci
;monogiTafii z zakresu dziejów Jarosławia.
W tym stanie przetrwało Muzeum Miejskie do czasów drugiej wojny
świaltowej, :po czym nastąpiły duże zmiany. Zmarł we wrz€ŚJlJiu 1939 r.
twórca MUZ'ęum dyr. Jan Ha rleIllder, a Qpiekę nad zbiorami ,pl'zejął w trudnych w&lt;Xrunlka'ch dotj"chceasowy poracOWlItik Kalzimierz Gottfried.
Zbiory
mUiZealne zostaly na dawnym miejscu.

MUZEUM W JAROSŁAWIU
Poclzątki zbLorów muzealnych w Jarosławiu
,sięgają roku 19@, tzn.
C2Jasu od którego Iza!częto gromadzić w biurze sekretarza
óWCIZ€SIIlego
Magist~tu,
Papary, przygcdD(; prz'edmioty zabytkow:e i mi~jls:cOlwepamdą~i
prz·eszloś'oi, dotyczące miasta i powiatu jarosławskIego. Wsrod owych ZI~I~rów początkowych zna1lazly się t~kie przedmioty,
jak da'wne ~'~l:ęgl ffil.eJskie dWIl miec:z·e 'katoVl'sikie, m&lt;l[ly mia:Sta JarOlSławia iOlklohcy z konca
XVI:Ii w., nłl,ctawcze dokumenty pergaminowe. Przypad'kowe to zhieractwo
nie miało poazątikowo celu tworz'€lIllia muzeum i nie było 2Jnane ,szerszemu
ogóŁowi.
.
.
.,
.
Zbiory wymienione przeszły po ukończeniu pierwsze] 'WoJny swwtowe,]
pod opiekę ówczes1nego sekretarza
Zarządu Mliejlsikiego Ja~a I:Ia.rlend€'~a,
zamilowanego :lIb'era:cza !pamiątek przeszłości, który uznał l:StmeJące meliczne zbiory, 'w Hości nie przekra·czającej H02Jbystu, Iza :ZJa,czątEJk
przyszłego
Muzeum Miej'sikiego i nadał 'swej pracy ZJbierad~iej ściśle okreśLony ,cel
utJworzen:'a Muzeum. Dzięki popularyza:cji swej akcji wśród jarosławs'~iego
społeczeńs,twa !ZidołałsekiTetarz Harlender w ciągu zaledwie ki.lku ~at IPO'\:oj·ennych zebrać tyle ekiSlp:onatów muzealnych IZ miasta j okohcy, ze mozna
bylo już !przystaJPić do otwarcia Muzeum Miej~l~iego. Na'stąlPu,o t~ w r: ~925
z okazji obchodu 550 rooznicy nadania m:'astu prawa magd€lburskIe~o, kIedy
ówczesna rada miejska uchwaliła otwaraie Muzeum Miejskiego. Z:hlOry muzealne, slkladające ·się 'Wtenczas z :nielicznego ze.sp'Ołu obTazów. i. rzeźb o~arz
drobnych pI1zedmi'otów zabytkowych odnoszą'cycJh s:'ę przewazme do dlzae'ów miasta Jarosławia,
umieszczono w C'zterecih niewielkich salkach dru~iegO piętra gmachu ratuszowego. Frekwencja zwiedzających ,?yta niedu~a.
Z bieg1iem ·czasu Muzeul1TIzyskiwało dz'ęki umiejętnej rekl'amIe .coraz .WIękiszą popuJarność wśród jarosławian ci zamiejscowych i propor'cJon~'lme do
tego rosły darowilzny porwięk'szając ilość eksponatóv:. OSOlb~eg~ d~a:łuetnogr.aficme,go Mwzeum nie pos.'ada. LicZlba eksponatow z 'teJ dZQedzmy w.ynosi 77. Dotyczą one: rolnictwa, odzieży (gun.ie, lS'1eraki, kc,pelusz:e s:lomIa~
ne), budownictwa
(mo&lt;iele chat), 'SiPrzętów gQSlPodarsadch, sz:tukl ,1UJdow~J
(rzeiby, ob.razy malowane
na Slzkle, garncarstwo, !kafla.l~two). Wszys'tlcie
eks[:onaty 'I:0chodzą z najbliŻJSlzej okol'cy Jarosławia.
.
Władze miejskie doceniając znaczenie Ipla·cóWlk,imu'ze.a1ne] dla ku[tury
mi:a's'ta Ipr1zyznały Muzeum, kierowaJllemu przez Isekretarza Ha~'l'en~era,
sk1romną dota,cję, która umożliwiła sprawienie potrzebnych S;~I'ZętOWl zakup małej bibl:'ote'cziki podręcmej , uzupeł,n:ianej darami.
N:~ba,:e.m,. bo
w 1938 r. oddano na pcmie.szczenie zbiorów muzealnychozęsc
mIeJskIego
pudyn'ku (Rynek nr 5), gdzie ad tego czasu znajdowała się stał~ wysta~a
zbiorów, licząca w s'ześdu ,salaoh 350 eksponatów odno5'zących SIę ~o mlasta i okol::cy. Zebrano niezna'czną ilość ,strojów regionalnych z okohc pad-

',~,:

.~

..it.,

Po 'od:z)'l.5ka'D'iu
niepodleglośei Muzeum jarosławsiki'e zostało pOlnoWl!lie
otwarte już w.sierpniu 1944 r. Władze Polski Ludowej, w tros'ce o upowszechnienie kultury w:śród 'sZJerokkh m-as miejs'cowego i zam'ejscowego
społeezeńs1twa, przekaz,ały Muzeum, celem lepszego i obszerniejszego
IPOmieslz,czen,ja z:bio:rów mu:z,ealnych, dUlży, zabytkowy, renesansowy budynek
w Rynku z dirugli,ej połowy XVI w., 'zwany l:popu,l8Jrniekamienicą Orsett'clJ..
Opiekę nad Mu:zeum przejęło lVIinoilsterstwo Kultury i Sztuki przy równoczesnym siPrawowaniu kierownktw,a przez m,j'ej::&gt;cowąRadę Narodową. Odnowiono p:,erw's'Z'epiętro 'ws:pomlniall1'egogmachu.
W grudniu 1946 r. odn.owienie zostało wkońcwne i :zlbiory muzealne 20l
S taly lPrzeni€si'One do nowego J:JOmies1wzenia.Składafo
się 'ono z :sze3ciu sal,
dużego haUu, kan&lt;:elarii li małego magazynu. Powięk1Szony został także personel do 'Czterech iPracowników; :kierowniotIwoobjął
dr Kazimierz GotL
fried. Także ZJbio,ry muzealne zostały wYldatnie powQększone przez liczne
da1rowizny i zakupy ek'slPonatów z m'aslta i 'okolicy, piTzy czym zwracaino
uwalgę na (przedmioty zabytkowe,
dotyczące da,wnej kultury
miejskiej.
W związiku z tym wzmogła s·:ę wydatnie w lata'ch powojennych frekwencja
szczególnie młodzieży szkolnej, dla której eklSipozycja muzealna s&lt;tała się
żywą ilUlsltracją materiału historycznego - stąd Izna'ozn'e w:zrosła ilość wyciecz·ek sz,ko1nj"ch, ·uważających zwiedzanJie muzeum za dalszy 'Ciąg szkolnego nauczania. Pracownicy
Muz·eum· r~oczęli
także pracę popularyzatOI1ską II)II'Ze:z
ooozyty, ur1ządzanie spe.cjałnych wY'5itaw oświa1towych oraz
pra'cę naukową i w ten .sposób Mu:zeum .stało się coraz żywszą 'Placówką
nauko'W"O-badawczą, przeją'\Mszy rÓW1n'eżczynnoki pomocnicze przy ochro_
nie zabytków na terenie miasta i okolicy.
Z początkiem 1950 r. za,równosamo pomieszczenie, jak i zbiory 'z01sltały
caŁkowicie 'przejęte !przez MinisteI1s,two Kultury :i Sztuki, a Mu:zeum włączono do siec'i muzeów pańs,twowych o chaTiakterze regionalnym, podopiecznym Muzeum okręgowego rzeszowskiego.
Muzeum jarOlsławs'kie otrzymało wówczas zdec)~dowany kierunek ze s~cjalnym
zadaniem p.rzes1tawie_
nia dawnej kultury m:'ejskiej na pe:dlstawie :posiadanych eks'P0natów. Zbiory
Muzeum zOSitałyrułożone w ten :S!POsób,aby zwiedzają'cym dać obraz kul-

�391

390
tury mie3zczańJskiej w jej hi'storycznym rozwoju regionah1ym od czasów
naj dawniejszych aż po dni dz'siejsze na tle miejscowego krajobrazu i otaczającej mia'sio przyrody. Muzeum jarosławsk,:e jest dlatego muzeum hi,stol'yc,znyrn z I:0dbudową ,przyrcdniczą i archeologiczną oraz ze sz'czególnym
uwzględni'eniem etnografii.
Rozpoczęta w r. 1955 dalsza przebudowa i rozbudowa gmachu muzealnego włączyła do całości muzealnej gmach zabytkowy z piętrowymi oficynami, przez co pomieszczenie zostało wydatnie powiększone do 16 sal, przy
czym zbiory muzealne otrzymały estetyczną Z'abytkową oprawę.
Kazimierz

Czerwiec 1957

Gottfried

if.

MUZEUM W PRZEMYŚLU
(Plac Cz,a'ck:'ego 3)
l\II'uzeum od 'l I 195,0 r. n013!oficjalną nazwę Muzeum w Przemyś,1u (Ipojprzed,nio Muzeum Narodowe Ziemi PrzemysJkiej). Muzeum mieści się w du,żym, d!W'ulpiętr'owyrn, wła,snym budynku,
po'siada odipowiednio urządzo_'1e
magazyny, lecz obecn"e już zbyt cia'sne, gdyż z trudem mi€l3zczą posiadane
eksponaty. Kuba,tura bu'oynków muzealnych wynosi 4,~00 m3, w tym sal
wystawowych 27,57 m3• Z 15 .,al wysta'V\"Owy'chzajęto .na ek'spozycję działów:
historycznego - 4, ,a:fcheoIIDgicznego- 3, etnograficznego - 6; 2 sal'e przezna'czone są na wY'stawy zmienne, w 'których 'ZJnajduje IPomieslzczenie przeciętll1ie 7 wY's,taw czasowych rocZJnie. Roczna frekwencja
wynosi Okola
16 000 'oc,ób.
Eksl]Ccnaty d:ziału archeolog'cznego pochodzą ·Z terenów całego dorzecza
Sanu, historycznego z p.flzemyśla i najbliższej
okolicy; w dziale etnografk'znym zgromadzono przeróż,ne ekiSlponaty 'Po'chodzące z terenów średniego
dorzecz,a Sanu (aż po obszary zajęte dawniej przez Puszezę Leżajlską) i górnego S'trwląża. Dział elnografic ZUlY, który 'CIbecn;e najsilniej\ się rozrasta,
jest 'l1a'stawiony gł,6wnie na kulturę materiaLną regionu pogórza IPlfzemyskor7.es'Zow3kiego, choć ,są też dw:esale poświęcone sztuc,e Ludowej okolic Przemyśla.
Kulturę
materialną
reprezentują:
rybolówslrwo,
pszczelnktwo,
a w mn:'ejszej mierze uprawa rro,li, przechowywa'l1·ie ziemiopłodów i 'Przygotowywanie posiłków. Na zagadnienie ubioru poświęcono jedną dużą salę,
opierając 'się ,na bo,gatych zbiorach drU'ków ludowY'ch z terenu pogórza
i n:izinny.ch częśC'i pcw'atu.
Posiadane
deski drzeworytnicze
.pozwalają
przY's'tę:pniej PQ-zed:sitawićdaiwną technikę i produkcję druków ludowych na
płótnie. W kUku gabllJitach przed-stawi&lt;ono 'Zastosowanie tkanin drukowanych W regionalnym stroju ludowym ze szczególnym uwzględnieniem rozwarstwienia :]{,lasc'wego. Muzeum w Przemyślu posiada też piękny z:biór
.pisanek z regionu.

"

t

Muzeum przerp["owadza .,pec}alJne badania naid ku1turą ma'terialną pogórza przemY'sko-rzeszows'kiego, głównie naJd rpszczelnictwem, rybołówstwem
i uprawą roll:i, jak i nad architekturą
drewnianą
(tak gm,podarczą, mieszkalną, j,aJkisa'k:ralną), ma'teriały 'z tyah :badań są g'lromaJdzone w archiwUlm
etnograficznym
Muzeum.
Rówll100zeŚlniez badaniami prowadzona jes1tw ter€'Ilie akcja kulturalnoodczytowa, w której jedno z ,poCZJeśni
ej szych miejlscrojmuje
tematyka
ochrony zabytków zanikającej kultury ludowej.
,
Archiwum muzealne nie jest zbyt wielkie, składają s,ię na nie materiały z badań i ZJbi6r fotografii za'bytik6w terenu.
iPra'ce inwentaQ"}'za'cyjno.katalogowe
!prowadzone są stale, jednak na
ich tempoWlDływa 'poważnie Ibrak 'Ciostateczlnej ilośdetatów
pracowniczych.
,
Publikacji naukowych i pOIpularnych właSll1y&lt;:lh'Placówka .n,a razie 'nie
posiada - planuje się je na najbliższą przyszłość.
Praktykantórw Muzeum nie miało, jednak korzystając stale z pomocy
mrod'Z,ieży miejscowych 'SZJkółśrednich, ma z Iniej prawie taką sarną ,pomoc,
jak z praktykantów.
Muz,eum w Przemyślu wspóbpracujez
innymi muzeam'i woj,ewództwa
rzeszowskiego w dziedzinie organi'zowania wys&gt;taw, w szczególności etnograficznych, a mgr K. Wolski brał czynny udział w organizacji ekspozycji etnogra.fkznej w m'U'zea'oh'w Łańoude, Sanoku :i w Hzeszowi,e ("Rozwój Na:
rzędzi Roll!1ic:zych").
Muzeum w Przemyślu
przeprowadZJa działaLność naulkowo-badawczą
oraz akcję ku:Uuralno.odczytową
na terenie ,powiatów: Przemyśl, Ra,dymno,
Brzozów 'i Ustrzyki Dolne, s,pecjalizując :się w gl'omadzeniu
eksponatów
arcl1eologicZll1Y'0h,hi,storyoznych, agłówn-ie etnograficznych
z ter-enów dorzecza średniego biegu Sanu z tym nas'tawieniem, Iby 'Ci,aćw lS'Wejekspozycji
obraz kultury re,gionu.
Krzysztof Wolski
MUZEUM W RZESZOWIE

1

(Rynek 6)

'I

',A

Muzeum w Rzeszowie na terenie województwa
rz.eszowskioego jest
Muzeum Okręgowym.
W tej chwili mieści się w kamienicy zabytkowej
z XVIII w. w Rynku, jednak w najbliższym cZJas:e, po dokonaniu remontu
przeniesienie się do większego budynku z XVII w. (dawnego klasztoru pijarskiego), przy głównej ulicy miasta, tj. Trzeciego Maj'a 19. Powierzchnia
tegoż budynku po remoncie będzie wynosiła około 160'0 m2•
Muzeum w Rzeszowie w założeniu swym jest muzeum wielodziałowym,
jednakowoż dotychczas :z ·braku pomies'Zczenia i odpowied,nich pracowników
eks'Ponaty są podzielone tylko na 3 'działy, a to: kultura materia,lna, sztuka
ludowa, historia i sztuka ze szczególnym u\VzglGdnieniem regionu. W trze-

�,"

392

393

cim dziale znajduje się pewna ilość ekl;1pona'tów :po.chodzenia obcego, nieiPO~k.lego, jedcr1a'kzwiązanych z regiocr1eIn.
Liczba eksponatów 31 XIiI 1954r. wynoslila 11 5'93, bi,bboveka rpodręozna
obejmuje 422,7 tomów, w tym 30'1l tomów dzieł faohowych.
Czołowym działem w Muzeum w Rzeszowie j,est Dział Sztuki Ludowej
dotyczący kilku dziedzin, a to: garncarstwa, kowalstwa, sprzętarstwa, tkactwa - w dziedzinie którego specjalną uwagę zwrócono na hafty, stroje lu-

wiaków w widłach Wisły i Sanu (powiaty: kolbuszowski, tarnobrzeski, niski, część rzeszowSikiego, łańcuckiego i mieledkiego). W najbliższym czasie,
przy Isrpmyjających w8'run kach, Muzeum ma zamiar zająć się regionem na
połu&lt;inie od Rzes.z'Owskiego, tj. Pogór:z;em. I,lość eks'Ponatów w Dziale Etnografkznym
i SZltuk'i Ludowej wynosi łączmie ·ok. 16·00 ek'srponató'W.
Muzeum w Rzeszowie w 195,5 r. posiadało jedyn:e dwu pracowników
naukowych, z tego j-eden zajmuje 'się Działem Historii i Sz1uki. Z powod'll
małej Hośei ,pr8'CO'Wl11ików
badania muzeaLne w teren'e z konieczności są
ograniczone; dotyczą one kilku za.gadnień, a to: strojów ludowych, haftów,
kowa~stwa aI1tystycznego Ora'Z,garncarstwa.
Jeśli 'Chodzi o81troj.e i hafty,
ogram.i'C!Zono'się głównie do Rzeszow:a,ków i Lasowiaków; badan·iami nad
ga'rnc:lJrstwean i 'kowalstwem objęto wi~k'szą 'część województwa rzeszowskiego, a to dzięki współpracy z Prezydium Wojewódzkiej Rady Namdowej,
która umożliwia korzyst.a'nie ze środków lokomocj'i.
1

Do 'Ciekawych wystaw uI'ządzony'ch prz,ez Muzreum w Rzeszorwie w lata'Oh 1905G-19054na,leżą wystawy: Pochodzenie 'stroju Rz,eszowiaków, aDO-lecie Miasta Rzeszowa oraz Rozwój N.arzęd.zi Roln:czych.
W r. 1954 przY1padły w Rzesz'O'Wiedwie 'rooznice: nadania Rzeszowowi
praw miejislkkh oraz. 'ci'zies'ięc:olercia Polsiki Ludowej. W związlku z powyższymi rocznicami, wciągając do współpracy kilkanaście instytucji na terenie
mia1s'ta, Muz'erum w nowym .gma'oou (:przy ul. 3 M.aja 19) urządziło wielką
wys'tawę, 600-lecie Miasta Rzeszo'wa. Jednym 'Ze środków 'l:&gt;I1opagandowych
było urządzenie na dziedzińcu biudY1ll'kukHiku kOll'c'ertów. Wystawa obejm.owała eklslPonaty oraz Clpra'clQ'wanioagrafiCZJne ilUlstrujące dzieje mia:s,ta
i n:ajbNższej okubcy od czasów przedhistorycznych
a,ż do oS'ta'tniej chwili.
Przez pozyS'kainie nowego rpomies'zczeniaMuzeum
po NZ rpienMszy mogło wystawić Iswoje 'eksponartyz działu ikiultury materialnej
(ś'ciśle określonej części), dając pogląd na rozwój rnarzędzi roln~:czych (ryc. 2) począwszy
ad neoN:tu aż po dZlień dzisi,ejls'Zy (nowoczeSin.a zmechanizowana
technika
rolna).
iIl11wentarze ·zbiorów :prowadzone 'są na ibieżąco, ika'talag ogólny jest
w opracowaniu. Prowadzony jest również na bieżąco katalog specjalny strojów ludowych.

Ryc. 2.

Muzeum

w Rzeszowie.

Wystawa

pt. Rozwój

narzędzi

rolniczych,

1954 r.

.",

Muzeum :posiada· ,ar,chiwum etnogr.aficzne, iSpoleczne i foIklorystyczne,
które j03't stale uzupełniane.
\VyniikJi'emprac badoawc'Zych pl'owa·dzo.nyc:h przez praoowników muzealnych jest \Szereg publikacji, a m':anowicie: w ,slpecjalnym ll'Ulmerze odrodzeniowym "Polskiej Sztulki Ludowej" znalazł się ~rtY'kuł F. K o t u l i pt. _
Rzeszowska
majolika
ludowa; z okazji roku odrodzeniowego w "Biuletynie Historii Sztuki" ukazał się drugi artykuł tego autora, pt. Głogów _
renesansowe miasteczko, w L 1954 nakładem Muz'eum w Rzeszowie wy'szh
odrębna publiokacjapracy
F. K o t 'li l i pt. Poszukiwanie
metryk dla stroju
ludowego.

�395

394
Cały szereg prac organizacyjnych,
a przede wszystkim wysiłki w celu
z&lt;!obyda nowego budynku szły w ki,erunku podniesienia frekwencji, która
w 1953 r. '&lt;Vynosiła (2740:8,a w 19M r. 37095 osób. W tym czasie, 'ij. 19'5\319'54, Muzeum urząd2!iło 13 wy.ól~aw 'czasowY'cih i oświatowych a pmcownicy muzealni wyglCIsili 216 odczytów.
Mimo najleps'Zych chęci, m'mo zna,cznych wys'irków Muzeum w Rzeszow:e dotychcz,as nie mQgło 'stanąć na wloaśc&lt;iwym poziomie, realizować
swoich .t:.J.a.nów,'rozszerzać działaLności, a to z powodu obiektywnych
tt'udnoś,ci. Dotychczalsov..y budynek jeslt bardzo ci,asny, na Muzeum zu~ełn':e
nieodipowiedni, s'zereg rpomiesz'cz,eń nie ma światła naturalnego,
budynek
w dolnej partU jest zawiJ,gO'cony - po'za biu,rami w częśCJiadm':niJStmcyjnej
nie ma zU'reLrde pra'cowni, dlatego też nie mogły być dokonywane ża'dne
zabiegi kCil1'serwat'orslkie, ni,e mQżna przyjmować
ludzi na praktyki
muzealne, a co najgorsze, Muzeum nie' ma odpowiednich
etatów. Konieczne
tedy są pra:cownie, jak: 'stolar:sika, fotografkzna, ikoIlJserwatQDSika- w dziale
pel1solI1alnym kQnieczne :są daty dla dwu ku:stoszów, konserwatora
zabY'tków etnogr.aficz1nY'ch, 'sto1ar'za, fotQg,rafa. PrzYIPUJsz,czalnie ,sy!Jua'cja polepszyS"ę po dokonaniu remontu nowego gmachu, na ICO już są przewidziane
kredyty.
Mu:zeum w Rz,eszowie zamierza slpecjaIi'zować się w sztuce ludowej
w s'zerokimujęciu,
a więc i5ztUlkiwS'i i mia:stecZJka. Toteż w nowym budynlku
większość pomieszczeń przeznaczona jest na wystawę sztuki ludowej.
Zas':Ę,g dz:ałalnQlŚci Muz.eum :powinien być roz's'Zerzony zwłaszcza na
obszalry, 'które 'są zl:lp,eł:niezaniedbane - chO'd'zlitu 'o tereny na zachód od
Rzes'zowa, w powiatach mieleckim i dębiakim. Tereny te posiadają s.tarą
kUI1&gt;turę,a dotychcz.as nikt się nimi nie interesował.
Na terenie dużej grupy etnicznej, tj. Pogórzan, w ostatnim czasie powSltały trzy muzea PTTK, a mianowicie: w Gorlicach, Bieczu i Kroonie.
Ws'Zystk'e te muzea posiadające własne lokale, ni eS1tety, na 'skutek warunków materialny'oh z,amarly i nie :przejawiają żadnej żywotności. Ażeby
je uaktywnić, n,alleżałoby je wZiąć :pod opi€lkę państwa lub oddać nad nimi
opie1kę n.ajbliższym muzeom pańsItwowym, udzielić ,pewnej subwencji, aby
mogły grcmadzić ek's'J:onaty, przede wszystkim dotY'czące historii danych
miejiS&lt;:ow()ścii najbliż:szej oikolicy oraz Is'Ztuki ludowej. EksIPQnaty dla tych
muzeów mogą być zakupyv,'ane za pieniądze pań'5twowe i oddawane do
tY'ch mU2eów w f'ormie depozytów.
Fodkreślić
należy, że Pogórze jest
bardz.o c:€'kawym 'terenem i powi'nlllo być intensywn'e
€Ik!s!plo.atowane.
Zupełnie poz'ba'wiona jest jakieg,oikolwiek muzeum półlI1Qcna ,część woje'\v6dziwa rzes,zow'sikiego, a więc widły Wisły .j Sanu. na którym to terenie m'eszkabard'Zo
ciekawa grulpa e'tnkzna Lals'Olwia'ków.Na tym terenie
powinno pow:stać Muzeum Etnogra,fiC'zne zwni.ązane Is:pecjain'ie Z la's'em, bo
to dawny teren Puszczy Sandomierskiej.
Szybka urbanizacja tych terenów
budzi obawę, że w ni'edługim czasie pewne zabY'tki zupeŁnie zaginą. Po-

nieważ na tych terenach rozwija slię przemysł, oddal1'ie kla,sie :robotniC'ZJej
ta'kiej placówki jak Muzeum jest konieczne.
Na teTelni'e województwa nie ma Muzeum na wolnym powietrzu i dotychcmls nie było takiego muz.eum w planie. Ponieważ do nowego gma,chu
M,u'zeum w Rzeszowie należy dooć duży o~ród, ,i to w dobrym połQżeniu,
można by w olgrodzie ustawić aJewne obiekty, j.aik nip.. stary domek mieszczańJsiki, chałupę wiejslką o s,tarej Jimnstruk'cji,a, nawet kośdółek
drewni,any i w nioh p&lt;Jmicidć odlpQ'Vv'iednie ek'sponaty.
Byłoby to małe, ale
ciekawe muzeum na wolnym ipowietrzu.
Franciszek

Kotula

MUZEUM W SANOKU
(Zamkowa

"

,

J

2-4-4ta)

Muzeum w Sanoku powstało w roku 1934. Od pięrws'ZJej chwili zbiory
muzealne 'ZJoSitiClły
pomieszcz·one w częś'Ci zamlku Isa:nocklieg,owzniesi'onego
w połQlWie wieku XVI. W lata/ch 1953-1954 'Przeprowadzono w zam'k,u
sa'll'o'ckim ,pierwszy ,etap prac Iremontowo-ikonserwa,torsikich. 2lb:'ory muzealne
są pomiesz&gt;czone w 15 isalaoh wys;tawowych, o ogólnej lpowiel'z'chni 47!2m2•
Oprócz 'zamku Muzeum lPO'siada jeszcze jeden budytn€lk piętrowy admilI1ljstracyjny, w ~tórym m. in. znajdują się3 sale magazynowe, oraz budY1nek
g;Q.srpodiClrC'zy.
OgóLna powierzchnia maga,zynów wynosi 206 m2•
W Muzeum IsanCJ'Clkim
przeważają Zibiory etnogra:fkzne. Eksponatów tego
rodzaju jeElt 4\32 i [prawie 'wlszystkie iSąek'sIPonowalI1e. W rloiku 19'54 uzys'kan'O
dla 'z'biorów kompletne
wY'Posażenie ludowej olejarni z Baryczy, !pow.
brzoZ'OwtSlki.2lbio'ry etnograficzll'e ;poclz:elone są lila, następujące
grupy rzeczowe: zbieractwo, rybołówstwo, bartnictwo, uprawa ziemi, ludowe warsztaty (np. tkacki, garncarski, powrożniczy), olejarnia, dalej meble i sprzęty
domo'we i ,gD&gt;spodars;k&gt;ie,
stroje ludowe i harty, 'cera'mi'ka ludowa oraz zdo'bnictwo chat (pająki, :serca), wyroby artys&gt;tów ludowych (obrazki na s'z!kle,
drze'w'Oryty ludowe, dru'kowa:ne płótna). W Dziale Etnograficznym Muzeum
depozytów lI1ie:posiada - wlszysllkie ek SiPOnaty s'tatrlowią własność Muzeum.
Ek"ponaty 'Pochodzą 'z dawnej histQ['ycznej zi'emi Isanockiej, tj. z obecnych
powiatów: sanoCl.1{i€Jgo,
brzQzowskiego, laskiego i części krośnieńskiego.
W roilm 1954 Muzeum mZJPOCzęłoba:dania nad :strojem DoliJllian Sanoclkich, pragnąc tym ,samym zebrać materiał do Atla'su Polski'Oh SItrojów
Ludowych. W tym celu xo'Z'poczęto ,badania w terenie i kons'll'lta'cje ze
starymi ludżmi 'oraz 'skopiowano w Gabinecie Ryoin PAN 11 akwarel &lt;10tycząlcyC'h iS,trojów ludowych z oko,lic Sanoka, znajdujących się w tece KieliJs'iński,ego. W roku 1954 uik'Oń'czono inwenl.aryzację ogóLną z;biorów i rozpoczęto s:porządzanie kartoteki.
Bib[ioteika Muz'eum liczyła z koń'cem 19M r. 6872 pozycje. Przeważają
dzieła hist'Cryczne. Muzeum stara się kompletować
wydawniotwa
z zakresu ludoznaws,twa.

�396

397

Archiwum
Muzeum nie posiada. Ils1.niejące dawniej
przy Muzeum
zbiory archiwalne wstały [przeika'zane Ido Wojewódz;J{1iego Archiwum Państwowe,go w Przemyślu.
W roku 1954 Muzeum we własnym 'zakresie przeprowadzałiO prace zmierzające do konserwacji
.eiksponatów, zwłas2Jcza etnograHcZinych. Eksponaty
drewniane 'wstały nalprawione, brakujące 'częś'oi eksponatów Ziostały U'zupełin:o,ne.
Pod koniec 19:&gt;4r. MuzeUil11uzysikeło jeden etat dlapracownilka
OSWlatoweg'o. J€lSt nim aI1ty.sta-IP1alstyk.,przy jego pomocy 2Jmieniono rw Muzeum
wszystkie napi,sy i obj.aśnienia, urząd2Jono 1 gablotę propagandową
oraz
wykonano 5 af'i:szów prOlpagandO\",ych. Brak aparatu
projekcyjnego
nie
pozwala na rozwnięcie szerokiej akcj i odczytowej.
DUJŻą(przeszikodą w 'Pracy jest hrak w salach muzealnych (pieców lub
innej insia1ta'cji ogrzewalnej. Po'Wodujetoco
roku ikonieczność Zi8my:kania
Muzeum dla zwiedzających w okresie zimy.
Muzeum w Sanoku powinno
roz,wijać :srwą dzi.ałalność
kierunku
zdobywan'aekiE~onaltów
etnografiocznyoh i dawnego rzemi05ła.
Muzeum podlega ·orga,nizacyjnie ,Muzeum Okręgowemu
w Rzeszowie,
Skąd otrzymuje dużą pomoc ta'k w :S'Pr,awa·chorganizacyjnych,
jak i przy
zmianie ekSlpc'zycji oraz jej dal'szej rozbudowie.
Nowe mu'z'eum powinno ,powstać w Krośon'ie i to muzeum o 1:y,pi;emuzeum przyrod[lim:o-geolog:czJlo-[laf'towego,
'oraz z osobnym działem reprezentującym etnografię powietu krośnień's;kiego. Zaczątek takiego muzeum
już jest w pOIs'tad zbiorów ,g.romadzonych z dużym entuzjazmem
1PI1Z6Z
członków m;.ejlscorwoegoPTTK.
Konieczne był'oby wysłanie gflllPY etnografów
w (pOWiat leski celem
zebrania w opusz'czonych wsjac'h eksponatów
etnograficznych
i dawnego
rzemiosła Iudowego.

w

stefan

Wojew.

Stefański

szczec';ńskie

DZ,IAŁ ETNOGRAFLI

W MUZEUM POMORZA
W SZCZECINIE

ZAoGHODNliEGO

(ul. Janilslawy 2ft)
Dział Etnograofii w Muzeum PornoI'm Zaohodniego powstal jako kontynuacja Działu Kulturoznawczego
Muzeum M'oJ"skiego (pO włączeniu go do
Muzeum Pomorz.a Zachodniego w 1951 r. 'i był czynny do ikońc.a 19152r.
Od koń'ca 19512r. Dział Etnograiicmy
z.o:steł zamknięty a zbiory, nie używane do wy,stawy, zmagazynowane.
Z ,b i or y. Na zbiory Działu składają się okazy stanowiące spaidek po
dzialekuolturoznawczym
Muzeum Morskiego, a obejmujące głównie przedmjoty z zakr.esu rybo!ów:stvva mors,kiego i rzecznego w liczbie ok. 500

oraz 'zabytki :zgromadtwne w okresie IPrzedwoj-ennym prze.z b. Muzeum
Miejskie w Szczecinie, zabezpieczone przez Muzeum Pomorza Zachodniego,
aczęściorwo odzyskane z rąkprYV\'atnych.
ZJbiór ten, liczący również około
50,0 obiektów, zawiera IPrzedm'joty ;z zak1'esu całej niernaJ. kultury materi.alnej regionu o lekko zaznaczejącej się przewadze :sprzętu domowego i naczyń or,az (pewną, drobną ilość przedmiotów lZZi8ikreSIUkultury społecznej.
Zbiory U'zupełnia kolekcja etnografkzna
'zdeponowana po likwidacjli muzeum regionalnego w Białogardzie, o charakterze
podobnym do kolekcji
po b. muzeum niemieckim. Zbiory pozaeuropejskie
prof. Buschana, liczące
ok.9'OOobiektów, przejęło Muzeum K,u:ItUirLudowy'ch w WaI'szawie w 19:i'1r.
B a d a n i a. W związku ile zniszczeniem kJsiąg 'inwentarwwych
i ika'tal&lt;Jgów zhiory przedwojenne ,posiedają w ohwUi obecnej znikomą wartość
naukową. Próby przywróc€n'ia
im tej wartości 'za !pomocą zalOhowanego
częściowo archiwum fobograficZJnego, publikowanego
materiału
ikonograficz.nego oraz analizy forma1nej !stanowiły }edną z naczelJnych akcji hadawczy'ch Działu. Nie doprowadziŁa ona do 'zadowalających rezultatów, m. iln.
dla'tego, że wstała wcześnie przerwana. Orprócz badań nad przejętą k,o'leikcją
zabyVk6w, pozbawioną dokumenta'cji
naukowej, prowadził Dział 'badan:e
zmierzająee do o'pra,cowania rejestru reliJktów etnograficznych
na obszarze
Pomorza Zachoolniego, ,posłiUg.u;jącsię lZ&lt;l'równo metodą ankietowania,
jak
i badaniami w terenie. Akcja ankietowania. okazała się zawodna; badania
terenowe przyniosły materiał ciekawy, ale ilościowo skromny. Liczby badań
prowadZJonych iPI1zezdział dOlpełinialy prac.e nad prowiz&lt;Jrycznym wydzieleniem dawny,ch grulP etnograii'c.znych reg:onru 'i określeniem ich zarsięgów oraz [lad z.agadnieniami S'z.c:z·egółowymi (,s,trojezachodniokaszubs'kie,
wodne środki komunika,cji i transportu
na wybrzeżu, techniki
połowu).
B&lt;lJd.alniete, z wyjątrkiem badań nad środkami k'OmUinikacji wodnej, nie
wyszły rpoza fazę wstęp'ną.
W y s t a w y. Krótki o'kr;8S' i:stn;'€onia, zadania
organi:zacyjne, wres2!cie
prz·ewlekający się Temo'ilOtkapitalny budynku muzealnego nie pozwoliły ,na
ul'ządzenieekJslPO'zycji własnej Działu. Pra·ce w zaQnes·:·eekspozycji ogr,aniczyły się QO wmowienia
i drobnej reorganizacji
wystawy marynistycznej,
powstałej jes'zcze w Muz.eum Morskim, do urd:ziałJuw ol'g&lt;lJnizacji wystawy
h;rstorii rozwoju ~,poł€lCzeństw pierwotny.oh :n.aziemiaoh naszych, w ramach
której dział etnografii :zajął :slię opracow.aniem
w je'CLnejsali
ekspozycji
przedstawiają'cej
'kulturę ludową Pomorza
Zachodniego jako dziedzioZ!kę
tradycji kulturalnych
dawno milnionych wjeków, oraz do uporządkowania
wystaw
et.nograficznyoh
w muz'each [podopiecznych
(Słupsk, Darlowo,
Koszalin).
P r a ce
i n wen t a r y z a c y j n o - k a t a log o w e.
Dział
posiada
prowizoryczny inwentarz ·i Iprowi~orY'czny katalog ZJbiorów, nje obejmujący
jednak depozytu białoga·l'dzki'ego. V,"Y1siłkiemlPer,sonelu dztiałJu zostały opra-

�398

399

cowa&lt;Il:e także iJI1Iwentarze Z1biorów Z1Dajdujących iSię w muzea'ch lPodop:ecznych.
B i b l i o teka.
Księgozbiór etnQgraficzrny liczy kiIika:set pozycjizinweritaryzowanych
i ,skatalog:owanych (katalog autorski). Słabą lstroną Zibioru
j-est niemal zu,I:ełny braik prac z zakresu podstwowej etnograficznej
literatu:ry [k,rajowej i światowej.
A r 'c h i w u m. Do najcenniejszych
pozycji archiwum
działu
należy
ocalała część IprzedVv'Ojennego zbi'Oru rycin, wzbogacona i:l'USltr,a,cjamiIU'ZY_
skanymi w OlSiatn:ah latach, oraz zbiór ankiet na temat prawa zwyczajowego, I'(J'Z:Eyłanych w okresie [j,1'Zedwojennym. UW!I:ełnia to Archiwum
dość bogaty zbiór diapozytywów oraz negatywy, klocki drukarskie, wycinki
z prasy itp.
oPu b l i k a c j 'e. Pracowni'cy działu przygotowali i 'zamieścili w prasie
miejscowej kilka artykułów popularnych.
P r a c e lk&lt;O
in s e r wat ,o l' S ki e. Dział ,sios'Ował ty1ko kOllls'erwację.
zalPobiegawczą. Ilstnieje obawa, że brak opieki nad zbiorami przez dwa lata
mógł wyrządzić duże szkody.
s,z'cz,ec:,nnie posiada walorów punktu, w którym muzealnictwo
etnograf&lt;iczne miałoby !SzaJlse ,poważniejszego
rozwoju. Posiada je Muzeum.
w SłUlpsku, niezbyt ·oddalone od obszaru zamies'zikiwaneg'o przez Słowińców
i Kabat,ków i odzna'czającego się najlepszym na Pomorzu Zachodnim zachowaniem resztek kultury tradycyjnej.
Tadeusz

Woj.

pl~ zbiory po~aeuropejskie
(ok. 12000 obiektów). Przeważają wśród nich
Zbl'OfY z AfrytkI 7Jnad Zatoikri ,gwinejskeJ'
Sudanu (ryc ")
O"
,
'
."
oraz
ceann
( ł"own.le Melanez] ",l). NaJl1czniejszy
,g
jest zbiór afrykań'"kl' 'kt'
. d •
,
.
'"~,
ory Je 'ila'h:
u-s,ępu]e podw'zględem
wartości ZJbiorowi oce&lt;:micznemu zwłao'
,'
z obsr
M l
., (
,
''''liC'za zas
. . ""pu e anezJl ryc, 4). O wi,eIe słabiej są 'W Muzeum r""'"""reze'.t., '&gt;,
zbIory a . t k'
.. d' .
-,tJ
n ow",ne
.
. zJa' ye Ie l 111'Janstkie. Pod względem
przedmiotowym
lb
.
prz'ewagę (oik. 9/10 całości zbiorów ~ozaeu:poiI:ejskich) mają zabY~'k·pZymIą
tkrei"u
l Z za~ 'kult
, ury :SpD ł'eczneJ (ozdoby ciala , mai-kl'
"ln1s·t'l'umenty
-"
.
muzyczne,

Delimat

warszawskie

MUZEUM

KULTUR

LUDOWYCH

W WARSZAWlIE

,8/pra'WO'zdanieMurzeUimKultur Ludowych, umiesz,czone w t. 41 "Lwdu",
objęło okres od PO"wlstania Muzeum do 195Q r. włącznie. W spra'wozdaniu
tym zOrstała omówiona m. in. ogólna sytuacja placówki, jej warunki pomies:z'czeniowe i budżetow€. W bieżącym okresie sprawozdawczym
(1953~
1954) sytuacja ta n:e ulegla poprawie, w związku z czym Muzeum nie może
zanotować w tym 'ckre'sie osiągnięć o ,p&lt;;wa:imiejszym znaczeniu.
Mu'zeu-m mieści się na,dal w nie wyremontowanym
palacyku pobriih_
lowElkim w Młocinach (w północnej części obszaru wie'lkiej Wj;ll'Szawy), za
małym na potmeby muzeum reg:Qnalnego i przystosowanym
tylko prowizoryoznie do c-elów eksp(l'Zycji. W dalszym ciągu więc instytucja posiłkuje
się tymczasowymi, tanimi pawilonami wystawowymi
oraz również n:e wyremontowanym
ipałacykiem
(niegdyś Ossolińlskkh)
w Tarchominie
nad
W:słą, na wprorst Młocin, ale bez dog{)dnego z nimi połączenia (brak mostu);
Lokale te nie dają należytych możliwości ekspozycyjnych, ani też nie rozwiąozrują zagadnienia
magazynowania
zbi&lt;Jrów, których
liczba dochodzi
obecnie do 20 000, w czym przeważa materiał wartościowy.
Rod względem liiczebnym w &lt;ial:&amp;zymdągu wysuwają 'się na pierwszy

Ryc. 3. Muzeum Kultur

Ludowych w Warszawie (Mlociny). Afryka

rzeźba 's~kralna itd.). Zabytki 'z zaikresu egzotycznej
kultury
techniczne'
(narzędzla pra,cy, sprzęty domowe, broń', odzież) stanowią re"ztę
J
O~b.r~ymi"ąwi~kszość abecnychZJb:orów
polskich w Mu~eu~
Kultur
Lu~c~ych rsta~I()WInadal kolekcJa .strojów},u:dowych, trakt'owana jako po2Y:Ja ~ zalsa~l1lCZ~m znaczeniu.
Na tę ,stosunkowo bogatą kolekcję skla~aJą ,SJę st,ro~e memal wszystkich regionów polski,ch z okresu pom'ęj7Y
oomym dZIeSIątkiem lat ub' ł
. ,.
'
l_
wi,
"
,eg ego wlefCU a 'ChWIlą obeoną (ryc. 5). Ma
ę~ ~uzeum
'~troJe s.ro~:kowomaz'cwieckie (wilanowskie,
mińJ,tkie, opoczynskle, rawsilue, łowJckle,sanniC'kie,
kurpiowskie,
'Podlaski'e w różnych

�400
odmianach loij{alnych), bardzo zróżnicowane
stroje lubelskie, strole rzeszo'v,,13ikie,
świętokrzyskie, radomsko-kozienickie,
krakowskie, sądeckie, podhalańskie, wałaskie, do!lno- i górnoś'ląSJkie oraz !SJtrójz obszaru ziemi lubuskiej. Oprócz 'tego posiada Muz'eum ,pewną ilość egz'emplarzy rokokowego
stroju żywieckiego (mieJskiego). Najubożej,
jak dotąd prZiedstawia Isię
kolek,cja Istrojów śląskich i wielkopoLskich. Z pozlQlstałych regionów Muzeum jeszlC'ze nie zdołało zgromadzić ludowych
strojów reprezentatywnych. Brak również wielu lokalnych odmian (ryc. 6).
Oprócz strojów posilada Muzeum stosunkowo sporą liczbę tkanin (dywanów), zwłaszclza podlaiskich 1Jkamin dwuosobowych.
Interesujący
jest
Zibiór rzeżby 'ludowej, zwłas:zcza kolekcja
rzeźb Chrystusa Frasobliwego,
oraz zbiór wycinanek
kurpio'wlskLch, łowiCkich isannidkich.
TrudnośiC'i
lokalowe opóźniają również powięks'zenie dotychczasowych
zasobów ceramiki ludowej.
Zbiory z zakresu ~ultury technicznej !są na razie o wi'ele uboższe od
zbiorów z zakresu sztuki ludowej, liczą za,ledwie ok. 1000 obiektów. Wśród
nich przeważają
ISJprzę,tydomowe (oik. 5,00/0 całości :lJbiorów tego działu)
z pOPudniO'wej i południowo-zachodniej
Polski. Zbiory te w IIJHSJkiejprzyszłoślCi zlna'czln:iesię w:lJboga'cą.
Nieliczne zbiory słO'wiań:sij{iei europejskie - pomyślane jako zadatek
przy,szłego działu zbiorowego - uzulpełniają kolekcję z;najdującą się pod
opieką pracowni działów polskich, a liczącą ok. 8 000 obiektów własnych.
Depozyty, na które w działach polskich składają się głównie stroje,
tkaniny i rzeźby, a w działach pozaeuropejlskich broń i ozdoby, liczą łącznie ok. 2 000 obiektów.
Zbiory pozaeuropejskie,
które nadają warszawskiemu
Muzeum Kultur
Ludowych charakter specjalny powstały w olbrzymiej większości w wyniku
realizacji uchwały ogólnopolskiej konferencji etnografów odbytej w roku
1947, a zalecającej skoncentrowanie
zabytków egzotycznych w Młocinach.
Zgromadzone
zbiory polskie pochodzą prawie w całości z własnej akcji
kolekcjonerskiej
Muzeum.
Akcja ta łączyła sięśdśle
z badaniami w terenie. Badania objęły stokHIk.adziesiąt miejscowośd ,naobszarze
'c.a1ego kraju i przyniosły materiał
~,rawdzie
nie imponujący
Hościowo, ale cenny ize wz,g'lędu na genezę
i histor'ię zgromadzonych ,okazów ora'z ogólne wiaidomości o stanie zaicho_
wania s'ę kultury tradycyjnej w poszczególnyoh regionach kraj!u. Specjalnych badań tematycznych - ze względu na Iszczupłość personelu naukowego i przeciążenie
go bieżącymi praeami
us1ugowymi jeszcze nie
podjęto.
Niezm'iernie Is:zczupłe środki pien;ęzne, a przede wszystkim
ciasnota
lokaLowa nie pozwoliły
w 'okresie
sprawozdawczym
Ina znaczniejszy
wzrost liczlby wystaw. W okresie tym czynne były cztery stałe wystawy
w Młodnach:
!polsLkichstrojów
ludowych,
sztuki ludów
pierwotnych

401
Oceanii, POllELkichbadaczy 'i obrońców :'ud'
J. l
.. /k'
w
ow "'-'oorowych 'n,"", ta
ta
WlejE ICh wnętrz
mies:zkalmyoh
T
h
"
' "JS
wa s ta
rc
l'UJdowejw bUdynku muzeum y,egio:a1n:
om~me, ,wys~wa
ISU:ła sztuki
stawa obj:azdowa
pływaJ'ąca" n
b
go w CzęstochowIe oraz Jedna wy"
a
arce służącej do
'"
z tema:tem zzakreE'll 'S'ztulkiludow . Z ' ,"
, , przewozema plasku
J
nie udostępniono) czasową wysta: · k ~lrtg.a:mzlow~no~leczdo 1955 r. jeszcze
W
ę u ury udow pIerwotnych
ystawy te są pomyślane i urządzone
'ak
..
przeznaczone
do przero'bek l'
ł "
J o wystawy prOWIZOrYCZne,
'
uzupe men w miar
k"
n~ch środków rzeczowych. W latach 1953-19
ę ~zy~ Iwau,la pot.rzebkIlkakrotnie, zmieniały w pewny
t
.
54 przerabkI te mIały mIejsce
wadziły jeszcze do zadaWalający~
~e~~~:Ut.wygląd wystaw, ale nie doproa ow.

Ryc. 4. Muzeum

Kultur

Ludowych

W

WarszawI'e

(Młociny).

Oceania

Najwięk.szy wysiłek włożono w wyt-taw
.
charakter ,nowators,ki pod wz l dem
~"ę
!pływaJ~cą ze ~vz.ględu na Jej
ją zadań. Wys'ta'
b ł
g.ę
, wysc.aWTllczym l rodzaj ocz1ekUjących
wienniczej, ~r:z::ac;o;e
~o:nySlana J~ko .z~czątek ruchomej akcji wystaszych centrów c ''1'
'~oo
ohsługI mle}scowoś,ci od1da,lonych od więk'.
h
YWI l'ZacYJnych, a !położonyoh nad rz Elk.am
i z dala o'd
.
llleJszyesz1akĆiw
lado
h
.
.._
. .
.
,"
,waz. wyc,
tJ. mleJ'~C()lWOSCI,
.gdzIe obsroga kuJtur,alna
26 "Lud"

t. XLIII

�402

403

jest jeszcze niedv,state{;zna. Wystawa ta była jednocześnie eksperymentem
jako nawa forma wylstawnictwa, 'stanowiąca coś pośredni·ego pomiędzy wystawami stałymi a wYJstawami objazdowymi, ekonomicz:na i rprakt}"ozma
przez to zwłaszcza, że zmiana m;ejsca pobytu wystawy nie wywoływała
konieczncści
ustawicznego ;składania i rozkładania
eks!pozycji, której
w zwią2Jku z tym można było nadać na .stałe wygląd estetycZlI1y, możliwie
najbardziej stalranny. WYJstawa ta, mieszcząca się w n'edużym pawi'lonie
zhudo:wanym na barce, odbyła pierwszy rejs w rOku 1952. W tym rejsie:
e'kS[Jeryment8.Lnym chodziło m. in. o stwierdzenie celowości pomysłu oraz
o :zdobycie potrzebny·ch doświadczeń technicznych. EJksperyment ów przyniósł j'Uż w ,p;'erwszym rckusukcEls
pr:zeralstającyoczeikilwania,
co dało
bodziec ido wzn.awiania wys.tawy w lata.ah następnych. W la:tach ty'ch ('19!531954) tematyka wystawy, która początkowo obejmowała tylko s'ztukę Iludową
Mazowsza, uległa ,ZII1aczmemuwzbogaceniu. Objęła ona wszeLkie możliwe
do eJk:spcnowania w warun/kach tej wYJstawy dziedziny Is'z:tuki wi1ejskiej
całoślCi z!em polskich. W związku z tym musiała także ulec zmiaJnie iS'toso_
wana dvtąd teohniJka wystawiania. Po niezJbyt ·udanej iprólbie z roku 19'53
wystawa pływająca w roku 1954 roztoczyła przed widzem całe bogactwo
sztuki ludowej. Jak wykazują uwagi zamieszczane w księg3ch frekwencji,
zasadnicze intencje wystawy zostały na ogół dobrze zrozumiane i należycie
ocenia'me.
Uzyskanie ujednoliconych druków ksiąg inwentarzowych i kart kata·~
lo.gowyc'h umożliwiło [przySltąpienie do naukvwej inwentaryza1cji 'i kata[ogawa.nia zbilol'ów. W działach polski,ch, posiadających inwentarz 'prowizo~,
ryczny i zb'ory o wiadomej proweniencji, IPra'ce te posuwają się Il1aprzód
szy!bciej niż w działach po:zaeuropejskich,któI1e dysponują materiałem liczniejlszym 'i przeważnie nie ozmaCzonym. Akcja zinwentaryzowania
i Iskatalogawen'" zbiorów zajmie kilka lat.
Księgozbiór Muzeum liczy ok. 9000 woluminów. Tworzony po wOJme•.
głównie w oparciu
(pozycje 'przejęte ze zlbiorni1c,a więc w 'sposób raezej
przYJPadkowy i przygodny niż systematyc2jny i planowy, s't8Jnowion jednak
już olbe'cn'e dość poważną jednos'1lkę ibibilio1JecZII1ą,
zawierającą wiele wa'żniejszyc'h pozycj'i z zak'I'€su etnograficznej
literatury
'kl'ajowej i ogólno~
świato'we'j. Oczywiś'cie luki, zwłaszcza w 'zakrelsie takich lPoidsltawowy,ah.
czasopism, jak "Zei'tsehri,{t f. EthtnolQg'e" czy "Anthropos", dają się jesz:cze
dotkliwie cdczuć. W kS'ięgO'zbiorz€ wydzielony jest dział opracowań odnoszących 'się do hils,torii polskich podróży i badań crlaukowych. Biblio;ielka
posiada katalogautoró1ki i część katalogu 'I1zeczowe.go.
Szczupłość personelu nie ,pozwala jes:zlczeMuze'um na .stworzenie Q'sobnego działu archiwalinego. Zbiory archiwalne nie są jeszcze zbyt liczne
i zawierają ma,teriał 'przewaimie nowej daty (głównie iIlUstralcje i nega·tywy
zdjęć fotograficznych
WYJkonywany.chido kata'}ogów). Część archiwaQiówje1stón"';entaTyzowacrl.a i skatalogowacrla, opracowanie reszty trwa.

°

Ryc. 5. Muzeum
26'

Kultur

Ludowych

W

Warszawie

(Młociny)

�404

405

zaabsoI'lbowanie nieliczmego Ij:€:rsonelu naukowego
wdaniami
usługowymi, a w ,Slpecyficzmietrudnych warullkaah ;pracy naszej in~tytucji ta'kże
sprawami administra.cyjllymi,
n:e stwarz.ało warunków &gt;do przy,g,otowania
w dkresi'e 'SlPrawozdawczym IOpra'cowań naukowych i popularny oh w ramach
zajęć słuzbowych.
W ramach pra'c wewnętrzmoorgalnizacyjnych
Muzeum w okresie sprawozdawczym, stworzyło dział ~&lt;lipularyza:cji, uruchomiło
pracownię,graficzną, fotograficzną, modelarską '(modele i restauracja
zabytków drewnia-

~.
,

uszkodzeniem. Do momentu uruchomienia
tej pora,cowni stosuje Muz'eu'm
k'Onserwa'cję zaJPcbiega'wczą.
Zmganizowan'e działu pc,pularyzacjipozwol'ilo
MUl'eum na rozwinięcie
planow'ej ak'cji oświatowej. Dział ten, obsługiwany rp'rzez jedną, a obecnie
,przez dwie c:;:-e,by,:posiada już pewne osiągnięcia ('pc'ważna 1'ioC'Ziba
'PreleA:cji
w lokalu własnym i w teren'e, org,ani'zacja frek;wencji i oprowadzania). Do
ważniejszych osiągnięć Muzeum w zakresie prac dydaktyczno-społecznych
na.Joeżą również lic,zne, ahsorbując'e
konsultacje
udzielane pracownikom
szturki, o,raz ~'wi.adcz€'nia na rzecz ruchu wydawniczego.
Od dwu lat odbywają w Muzeum prarktykę 'Wakacyjną studenci Un'iwersytetu
Warszawskiego
(Studium
Historii Kultury Materialnej).
Ilość
praktY'k {)ochcdzi do trzech w rok'Ll.
Mwzreum K,ultur Ludowych, ~owołane 'Clożycia w miejs,ce zni,s'2iC'zonergo
doszC'zętnie Wansz.olw:;:kiego Muzeum Etnograficznego,
z zadan',em .na'wiązania do tradycji warszawskiego ruchu naukowego w zakresie etnografii
i zgromadzenia
zbiorów godnych hcgact.rwa wiejsikiego dorobiku kulturalnego w :naszym :kraju, winno rPl"zek.ształdć się w przyszłości w Narodowe
Muz,eum Etnograficzne. Do teeo zalC!ania przygoto'Wu,je rsię Muz·eum od począt:kus'wrego ils'1;ni€.nia:obejmuje
·swoim działaniem ohszar :całego k'raju
i 'Ulsiłuje c'krz€l[nąćna tyle, aby możliwie naj rychlej pI'zyjąć na siebie rozsrerzoną rolę. W wy,sił'ka'ch tych natrafia jednak Muzeum na poważne trudno~ci, rgłó\Vnie Tatury fir:a:n:scwej (kredyty na fundus'zosoboiwy
i na za'kuIPY) oraz uo'kalcwej. Od powcdzenia prób przełamania
tych trwdno'ści
zależy, czy Muzeum będzie mogło uczynić 'Pi'erwsz,e krolki na drodze do
objęcia zapl.arnowancj :roli. Na ra'zie u8karżasię
Muzeum na braki, od
j.akicrh wolne !są r:myet małe mUlzea terenowe. Braki te rutrudniają wykonywanie zadań rbieżących i uniemożliwiają
śm'els'ze ;pla.nowani.a na 'Przyszłość, a 'k&lt;mieczność !]:~zezwyC'iężenia ich clPóźnia reaHzację dawno już
podjętych zamierzeń.
Tadeusz DeHmat

Wa}. wTodawskie
Ryc. 6. Muzeum Kultur Ludowych w Warszawie (Młociny)

MUZEUM REGIONALNE
nych), zapCiczątkow,a~o organizację pracowni, :konsel'WatoI'sikiej oraz ma'gazYJnu strojów, ,tka,nin i rzeźby polskiej. Uruchomione prac'ownie technicZine
nie posiadają jeszcze należytego wyposażenia ani pod względem 'lokalowym, an( technk'z:nym, nie po'siadają też dostatecznie licznej obsady fa,chowej, ale stanowią dużą IPOmoc, 7:włas;z,cza na odcinku zad,ań usługowych.
Szczególnie dużą wag. przY'kłada Muz,eum do urządzenia pracowni kOI1s!ffi'watorslk:ej, którą czekają 'zadania tym ipuważniej'sze, Źle.większoŚć posiadanych zbiorów, to znaczy zhiory pozaeuropej,sikie, pochodzące
głównie
ze 'Zbiornic i muzeów na zachodzie kraju, uległy w lata,oh wojny znacznym

W JELENIEJ

GORZE

(ul. Matejki 28)
Muzeum Regionalne ,w Jeleniej Górze mieści ,się we własnym bUldynku
przy uu. Matejki 28 i jest jednodz:iałowe, mimo iż ,gromadzi 'Ws:?Jelkiego
tYPuz&lt;::'J::ytlki kuH.ury rr.aterial:nej.
Właściwym
regionem zainteresowań
jest zasięg Kotliny Jeleniogór&gt;s'kiej i zamylk:ające ją pasma górs.'kie: Karki():Dc,s'ze,Góry lz~mskie 'i Kaczaw·s·kie. Ogółem etnógrafia reprezentowana
jest w Muzeum liczbą ok. 2 000 eksponatów.
W zakresie ekspozycyjnym
(wysta,wy s:ałej) podporządkowane
zestały układo,wi Ikryteriów his,toryczrnosocjaLnych.

�407

40()
Główny ich zrąb lwcn:y kclc,kcja ok. 1300 malowanych na s,z'kle obrazów lu'dewych z XVIlII-XIX
\'v'. zd.aje się jedyny tego typu tak obfity
zbićr na ŚIE.sku. Twórczość ta 'W -wielu 'wyp&lt;'d(,.ach nc·si cechy warsztatowej,choć nie brak O'kazów o silnie zaz'naczcnym 'indywidualizm'e
anystycznym. Mat.eriał pod wz,ględEm ikoncgr.aficznym o.bejmuje tematykę sakralną.
Pochcidz€niE.m wią.z.ał .się pr;:'Eważnie z pasmem Sudetów Dd Kłodzka po
póry :Ilzer's'k:e, często z terenów\vys,u,n:"ętych
na ,północ. Zbiór daje dO~,ry
przeglE,d rćżr:crc,c;r.cEci wyr.azu .c:rtystyczneg'o, ~ec'hnik malarslkich (częste
eg!cmizacje), 's:pE'cyfi.ki delne'śląs:kiej
i wpływ'ów
p'estronnych
(Słowacji,
CZEch, Górnego Ślącika i Bawarii).
KclE.okcja la zasługuje na .szczegółe'we
.przobada:nie pcd w:·elu 'Względ&lt;O.mi.
Dru.gą co ,do ilości}:ozy.cją ;:'biorów (1~0 oka,zÓ'w)są regional'J1oe cwp,ce
kobiece. Występują wśród nich znane z literatury
ze względu na odmiany
kroju trzy zasadnicze typy: czepca jedno-, dwu- i trzyczęściowego.
Prze·waż.a CZEp'E1C odświętny 'z m,ai'er'ałów jedvvahnych, z '\V'Z'CrzystegobrCi:,atu,
"idobiony [Cajetami i kolmowym
haf1.em, z powtarzającą
się najczęściej
orm:men'tyką' ,drzewka
życi.a". Szereg egze.rr.:plarzy ze złotej
i sreb m·ej
lamety j-est typem raczej właEciwym Fcgórzu TzeEi'&lt;iemu.
W za'kresie 's-lrQju kobi'ecego :posLa.da Mu·z'eum szereg katanek
i pojedyr:ocze s'Zluiki z,c;pas'Ek oraz :nnegoprzycdziewlku.
Sporą grUipę s'tar'('wią E'ks,ponaty wiążące się z dziedziną le.cmic!iwa
ludewego, Iktór,e 'c.d wieków kwitnęŁo w gór.ach, mając 'owe oś-rodki w Karpacz'u i Miłkowi·e. Przedmi,o!y
pozOistałe ,po owy·ch wiej'okioh "lahora,ntach" - jak ich zwano - są przeważnie nowszej daty, z wieku ubiegłego.
dTe'W'niane p;!del'ka na !-Eiki,n.aczyn'a ka'mi("'n:kowe i gliniane, 'szklane flakony, moździ'erze 'Zielaroikie Hp., .a naleciałości kultury miejo,kiej i madnictwa 'obc'E@e(Tyro·l) widoczne .~ą tutaj w 'pc's'!aci ła'c:ń'skiej i niemieckiej
term[nolcgii elykie,t.
Wśród wytwo'rów~tC').ar:::kich
(£IP rzę ta r-s'tw,o) znajdują
się O'kazy ,szaf
(typow.a ,r-tp. dla Sudetów ~:zaf.irs;piżarniana), zydle, :pcdnóżki, ,pojedyncze
sztuki innego sprzętu chaty wiejskiej, szerg skrzyń - wszystkie te przedmic&gt;~yISą malowane, a w części :zdobione architektcnieznym
pwfilun'kiem
(n,p. :s'krzynie), rz.a,dziej 'snyc€Dką o motywa'oh geometryoznych.
Zabytki poohodzą z XX, XIX, a .nawet z XVJ.1I st,ulecia. Jedna 'ze -s:k&gt;rzyńn.osi datę
16,86 r.
Wśród narzędzi
pracy przewazaJą
przedmioty
związane z tkactwem
i I'flZf;dzalrniC'~wEm.Zaję.cia lie stćlinowily naprzoe:,trz'eni
wiekó,w główne
źródło zapctikowe na wsi i wśród d['c&gt;bne~o mi,e·,'zczańs·!&gt;wa.Kl'OtSlna,kol'owl'oi'ki, ,kE,dz'elnice, wrzeciona, międlice, przewijarki,'
maglownice
i drobniej,ozy rE'k'v.;lizyt tego gatunku
zd'ebione ·~ą .prz'€'ważnie lu.dową '~nycerką
o typie architektonicznym,
ozas'em s,ą tyLko malowane,
I tutaj pojawiają
się nieTaz ·v,.'Pływy drC'!:;,ncmie:,zczańs-·kich ś.roodowi:sk .kulturalnych.
Zb'ory etnograficzne
uzupełniają
pojedynoze Clkazy kowalstwa (figurk'i

.~

zwierzęce ,kute w żelazie), ceramika,
wyroby ko'!&gt;zykars'kie i drobniejsze
przybory czy narzędzia gospodarki domowej i hodowlanej, formy do pieczywa, wygn'iatania
iserów, robienia
masła, ,k8Jbłąciki na owee, .strzemiona - te osta1Jnie zdobione piękną snycerką o 'ornamentyce geometrycznej typowej dl.a miej1scowej 'Wsi.
CałO'Ść·zbiorów etnografioznyoh
zamykają ins'trumenty muzyczne, głównie trombity pa'S'tersikie różnego tYJPu i rzadk.i okaz tzw. tromptJa maria
(od "tr,omba marina"?), powszechny
w góra'ch od XVI w. instrument
jE,dnostrundwy pochodzący prawdopodobnie
z dalekich stron iIladmo.I'\Skich
Zachodu (Anglii?); wpesz,c'iekj,likanaśO'ie
Iswoistych wycinanek
ludowego
i ni€lPo1skieg'O artysty z połlowy ub. wiew
- czarne .sylwetki przedstawia_
jące obrazki z codziennego życia wsi. typy s,poł,eczne mieszkańców
wsi
bądź też fan't.astyczne oobra,Z'kileg€'l1darny'ah Kallkeonos'zy, np. ilwrowody duchów z Rzepiorem na czele.
Z omólWiO'nych '2JbJoró'w wekl9po-zycji 'znajduje się ok. 15%;
z czego
większość m'eści się w IdW60chiSa,la'cho prz.6strZleni 70 m2• History,cmo-s,po1eczny układ problematyki
ogólnej wystawy kazał etnografię umiejscowić
turż po archeologii, dla zobrazowania ciągłoś'ci osaldnictwa .stowi.ańsikiego [la
,rF'od,sudeciu i pI,zodują,cej rOIli WISi regio.nalnej w dziele zachowania
'5ł'O,wiańlskiej i polos'kiej 'kultury. Poszczególne ddc.iniki ty'ch za,gadni'eńUlgru,po;wanesą
w działy:. ulbioru, sztulki i 'Z1dobniC'twa, ~'eo;mictwa - nawią7Jując
każdorazowo
do prastarych
tradycji
słowieńskich
i polskich w kulturze
~·egionu. Pewną część ek~lPonatów e1Jn'ografi&gt;czmyehiPodlPorządikowa'no odrębn,ej problematyce
IS~lQłec'Zno-gclSpodapczej,ty\powej dla Sutdetó'W', ja1ką stan&lt;Jlwiło ,tlkaotwo ch ał'UJpni'C'ze.Są ro IPI'zewa:ilnie środik'i produkcji,
a więc
narzędzia, 'warsztaty i porzY'b"ry !pomoonicze, rOl2l1.akow.anena in:nym mieJscu
10 powierzchni
ok. 50 m2• Stała wY'sta'Vva:ogólna IMuZ€Uiffi,obejmując.a opisanąek"IPozy,cję et,nografii,otwaI't.a
została w marcu 1953 r. UZlUlpełnierriem
jej jest, jako przykład łużycko-słowiańskiego
budownictwa,
model ohaty
góraLskiej z kcmpletll1ym wY~()Isażeni'em wnętrza, oldtJworzony wedŁug oryginalne.go obielktu 'Z Kanpaoza.
Materiały
etnograficzne,
jak dotąd tylko zewidencjonowane
z ogólniJkowym opisem rQ'zpoznawczym. Nies'tety w Ucznych ,przypaldka,ch zaginęły metryki 'I::ocl1Qdzen"a za!bytlków. Do lpomocy 'W 'swych cZY'J1!nościach
znajdzie w tej chwili e1Jnogra,fok.
tysiąctomową
:bi,blri'otekę podręczną
il dziełami 'Z i'óżny'ch dziedzin, iW ezym ~oro
regionaHstyki
'i ki'l:k.a!I1aŚ&gt;CIie
programowych
wydalWil1iotw pc['s'kich i llliem,i'e,Cikichz zakresu etnografii.
Liczyć ,się należy ze macznym zwiększeniem
!Sta.nu posiadania dzi~kJi wYmianie depozytów i ikua&gt;nu. Duże zalsobyet.nogra:fii
wYmagałyby maczniejlS'lego IIXlwi«,;ik'szern&gt;i.a
licZlby Qpraco'wań
IElPecjalistyCZll1ych, :zwłasZICza
w dziedzinach najobficiej reprezentowanych
przez zabytki, jak np. malarstwo na szkle.
Region podsuldecki, &gt;który dochowa1 tak lic2Jne świadectwa
prastarej

�408
409'
iPols1kieji1mltury wsi, bybby wdzięc:?JIJ.ymterenem Id!la częstego tu lokowalIl.ia
czasowych, obja ZJdo'WJ'
ch wystaw etnografii rÓWiIlież innych terenów PoLski.
Po·rÓwnawoze
unaocznienie
mie}Sioowemu 'orpołeczeństwu jednorlQdności
kultu'ry wilejs'kiej Pol'olki centralnej z 'zabybkawą ku~turą ludu w zachodnich
Sudetach byłeby najbardziej wymownym i przekonującym
argumentem pols.koś'Ci tych terenów. Ale tego materialu wciąż brak. Wydaje 'się, że Cen_
traLne Biuro Wy'staw Adys,tycznych i Muzea Okręgowe cenkalnej
PoLski
w pierwszym rz·ędzie powinny te lulki wy:pełnić, wysyłając w t'eren przy,sudecki dobrze }:omyślane i zmontowa:ne w)'!stawy o tematyce 'z kręgu polslkiego ludo"'na'wJSo1wa,2wła's'zC'Zaże Jelenia Góra, jatko 'centrum :kulturalne
w 'PJl:zY'Szłości,a o·becnie żywotny ośrodek tury,stytki WlC'za,sów,posia1dająca
jw; ipOważne zasoby 'etno.graficzne regionu, nadawała,by się Ido d.a1s&lt;zejrozbudoIwy w tym kierunku. Uzulpelnień powaŻlIliejLSz)'!ahwyma,gatby również
dział tkactwa na wsi w zakresie zabytków wytwórczości, jak chałupniczo
drukowane
płótna, drewniane
klocki drukarskie, próbki płócień białych
i wzorzy:stych. Pow!nno Isię to staćchodażby
kosztem in:nych muzeów,
w dJrodlze wymiany łub pJl:zekazania w długotrwały depozyt.
Zbislaw Michniewicz
DZMŁ ETNOGRAE1!CZNY

MUZEUM

W KAMIENNEJ

GORZE

(Plac W'O!:ności24)
Muzeum w Kam'ienlIlej Górze jest l'egiona,Lne, o zasięgu działalności na
miasto i powiat kamiennogóDslki. Zbiory muzeaJ.ne jeid:na'k mąjązas,jęg 'szerszy, wy:ohodzą,cy poza za's:ęg działal1noś'Ci Muzel1m, gldyż (po.chodzą CZęśc'iOiWO'
i z sąlsiadujących [P owi a·tów. Muzeum mieśd Isię 'we własnym trzypiętrowym budynku znajdującym
się w śródmieściu, wybudowanym
w 1650 r.
OgóLna przybliżona Hość okazów oryginalnych i modeli etnog1raficznych
wł&lt;l.lsnych wynO'si &lt;Jkolo l()(}!. Katalogów dział'O'wyah Muzeum ,nie pmia,da.
Podział rzeczowy zbiorów ,PI1Z€,Q,s'tawia&amp;ię
na,stępująco: z:bieractwo - 6 okazów; . łowiectwo (myśl:ls'two) -5l2;
h'OdowIa zwi'€rząt 1; ba,rńniotwo
i pszczelarstwo - 3; rolnictwo - 3; przygotowywanie
i przechowywanie
'pokarmu - 19; I().bfró,b:kadrewma, kory, wici, ,słomy; trzoiny i.tp. - 51;
obró,bka włókna lIIlu, konopi, wełny Hd. -.lM; obróbka SUlrDiWICÓW
zwierzę.cych (lkości, rO,gu, 'slkór, 'włolS'ia,'Szczeciny, wosku) - 13; obróbka gliny, ikamieni, kruszców - 20; farbiarstwo - 2; odzież, strój, ozdobny - 189; budownictwo (w tym obrazy Htogr. z d'ziejów rozwoju mi aista) - 74; Isprzęty
domowe - 214; sL!tulka ludC'Wa (dJrzeworyty, obrazy malowane na ISlzkle,
zdOlbniC'two w zakresie tkactwa, garmcaretwo, kaflarstwo,
hafty, \koronki
itd.) - 148; instrumenty
muzyczne - 10; zabawkarstwo
_ 7; przedmioty
!Związane z obrzędami i zwyczajami - 46; ;prze&lt;imi&lt;Jtymagiczne _ 2; miary
J cznaiki !pochcdzące z twoj. wrocławsikiego - 14; cz niesłowiańskich
ikrajów

europejskich
(zegar i garnczek drewniany) ,(,pudełka drew[J'iane, Isz,tuc'ery myśUw,sil&lt;::ie'i
eskimosa) - 5; obu'wie śląskie - 7; 'stemple
,tkackie - 44; wytwory rzemios'm ślusaI1skiego
cbrazy tłoczlQne w blasze - 18.

.1

2; z krajów pozaeuropejskich
'skórzane chłopięce ubranie
cechowe i 'stemple znakowe
(zamki, kłódki, :!clucze) - 27;

Wła'mych badań Muzeum w teren'le nie prowadzd - na przeszlk,od1zie
'stoi 'szczupłość Iperosone,lumuzealnego 'i brak p["a'co'wniil&lt;::a
do spraw oświatoIWYch.B&lt;:ldania 'W terenie spełniałY1by don.iosłą rolę z uwagi na to, iż Dolny
Sląl:;:1kzachował 'w tSpadku 'z ubiegłych
stuleci po minionych
ipokolen:ach
wiele zabytków etnograficznych, które obecnie gwałtownie n:kną na skutek
rÓŻlIlY'Chza.szłyClhIzmian, m . .In. lJUdnościowych, O'I"azc\:ldawa'nia 'wielu cennych zabytlków przez ni-euśvv"iadomioną ludność do z;bi,or,rricodpadków wtó'rnyc'h, zubożając IW ten sa;:clsób.kuilt'UIę. llegionu. Akcja :badaWcza miała':)y
tu duże znaczenie ze względu na dalszy r02Jwój kultury regionu, ze względu
na wymi(i:;:zall1ie 1l:ldnoś1cli,iSiPowoddwane aik'c'ją osiedleńczą. Ludno'ść na,pływowa iP·rzyn'osła tu ze Isobą na,rzęd'zia pracy, 'zwyczaJe i trarlycje i zetl'-mręła
.się 'z ludulOŚiCiątu oLSiadłą aut'o'chtonkzmą i lZ jej kulturą i odwrotnie, ludność au'tochtoniczna zet:knęł.a ó1ię'z fkUlltuJl:ąludnośd przybYll€j, co w wy:n'iku
.zrcdziĆ mUiSi ina gruncie wiSpółJpra,cy i w:;:p6łżycia nową lkuJturę regiQlllu.
PO'znani(e tych przemian .stanowić będz'ie do'kumentację his,torycZlIlą ży\cia
obe1cnego jpokoJenia.
W roku 1952 była jedna stała wystawa. Posiadała ona działy: etnograficzny wraz z zabytkami
tkactwa, przyrodniczo-geologiczny,
historyczno,wojskowy i ,plrehlilstoQryc'Zill'Y.
Ostatnie dwa zostałyzamiknięte
w drugim półroczu 195:2 r.
Od 17 sierpnia .do 30 wI1Ześnia 19512 r. urządzono wystawę
czasową
Wła'sną pt. Czepce Śląskie li strój Wa:;:ellny. Na w)"s'1awie tej polkazano
60 eksponatów. Wys'tawa .stała w :poku 195,3 pozostała bez zmian.
Z:nw1entaryzowano
4546, azlewidencjQlllo'WalllO 4007 ,przedmiotów
(ze
W1szyst'ki.ctlrdz'iałów). E·widencjli ka'talogowej Muzeum .nie prow&lt;lJd'zi z po_
wodu licznych innych prac bieżąc)'!ch, jalk\ie mają do wy'konani.a pra.cawni'cy
muzealni.
Biibl!oteil&lt;::amuzealna ma ct!arakt'er [pOdręozny i ,p:rzem,aczOl11ajest do
prac samokształceniowych
i dydaktycznych,
w pierwszym rzędzie dla praOC'wInilkówmuzealnych.
Możliwoś'ci rozwojowe całkowi&lt;clie U'z.ależmione są
od przyzna'wania
kredytów
lub darów
Mini.siJerlstwa Kul'tury i :Sztuki.
Ilość pozycji wynosi 1026, ilość bieżących czasopism polskich 4, zagranicznych
,brak.
Archiwum ·zawiera akta 'z ilat po rozp-c·częciu polls'k'lej 'Organizacji Muzeum, od 1947 r., a wśród nich zapisy przekazania budynku Muzeum przez
Prezyidlium PRN, odbitkę planu zabudc'wy i plan isytuacyjny obJiektu Muzeum. Akt dawnych w archiwum brak.
Wła'sne pubUkacje p{)lpularnonau~kowe, do'tyczące zagadnień
muzeal-

�410

411

'I1Y1ch,zamieszozQno 'w "Kwarta1n;ku Muzeall11ym", w zeszycie 3 z 1949 r"
.s. 'lZ3; w "Wiadomościa&lt;lh Muzeum Zi1emi", oz 1948 r., tom 4, ·S. 3:28, or,az
oplI'aCQwano EiPrawozdanie z dZliałalności MU'zeum do ,wydanego Idruikiem
Sprawozdania

z

działalności

Muzeum

Slqskiego

we

Wrocławiu

l

za lata

1948-1953.
Muzeum w Kam:elliI1'ej Górze podlega oI1ga,nizacyjnie Muzeum Ś'ląs&lt;kiemu. Prace o'rganizacyjneM'uzeum
planowa,ne są po przeprowadzeniu
remotU-tJuk3!J)italIllego w budynku głównym i po opróżnieniu sal II piętra
w budynku, który obecn.ie 'zaJjmują Bibliot€lka Miejoska i Biblioteka
Powia1dwa.
Muzeum nie .podsiada żadnY'ch 'Pomocy do 'prac teohniczno-ikolns~atOI1ólkich.Prace kons'erwatoI'ók,i'e ,są prLlepI10wadizane mechanicznie
[przez
odlk'llrzanie, 'czyszczenie z ibrudu, rdzy oraz przez nadl~I·anj.e wa'zeliną części
żelaZiI1ych, 'także przez opylalnie PrQisikiem . A!zotox zbiorów 1d'rewniany.ch
przeciw kołatkO'Wi i Iprzez zakłada,nie dQZibi'orów odzieżowych gałek [przeciWIITIolowY'ch.
Z za1kJne9U
pra,c dyda'ktY'0zno-s-połecznych ii'nJstrUJktorzyBi'llra Społec'moOświatowego MUlL1eumSlą's!k:'ego z Wrocławia przy Ipomocy organizacyjnej
Muzieum wygłosili w ,latach '19~2 i 19'53 w ,różnychzalkłada'ch pra1cy, ilnl::;tytucjach i szkołach 58 odczytów popularnonaukowych.
W tym okresie w różnych Z!skladach pracy, instytucjach i szkołach pracownicy Muzeum wygłosili
29 odczytów z tekstów nadesłanych przez powyższ,e Biuro i 25 odciytów
własnego opracowania. Przy współpracy Muzeum został wygłoszony w miejscowej szkole ogólnokształcącej 1 odczyt o ochronie zabytków przez inspektora rzeczoznawcę z Urzędu Konserwatorskiego
z Wrocławia. Ponadto przy
opracowaniu wycieczek i większych grup zwiedzających Muzeum w powyższym .okresie kierownik Muzeum wygłosił 228 pogadanek w czasie oprowadzania
po Muzeum. Praktyki
muzealne dotychczas
nLe odbywały się
w Muzeum z powodu trudności loka'lowej, jak i niedostatecznej
licZJby
personelu.
N.awiązana z'Clstała 'Wlspó~p'ra'caz miejlscowymi fabrykami, dzi,ę'kd cZJemu
Muze.um uzy,skało w iamian za a~cję oowia'tową pe'Wne 'uslłUigi i daliy.
,W"IPółlPraca z innymi ino:;tytucjamii, jak Sana'tori'llm, Wydz!a'ł O~wialty, Od,dział Kultury i SzikQły była mni'ej owocna.
Trudności, ja1kie ma do chWlili obecnej, tutejls'ze Muzeum, to 'szczu[plość
~ulka,lu Ispowodowana zajmowaniem 'salI 'L piętra Iprzez wS[pOmnian1ebi'bl~ot€'ki. Sku/tJkiem tegu nieo:dwwna reorga'Dizacja wy,staw i lPOWięk'szenie dJ.ości
,eksponatów na 'Wytstawalch ,z jednej strony or,az orgalnizowande liczniejszych
wysta'w objazdciwy'ch i 'cza'sowych z drugiej 'strony uległy z'koniecL';nO\Ści
odraczaniu, 00 'W następ.stw,ie powoduje zmniejls'Z!eni1efrek'wencji w Muzeum. Trudność ta w najbliższym czasie winna ustąpić, gdyż Wojewódzki
Wydzdał Kultury i WojewódZJk;i Zarząd Bibliotek przeznaczyły już (pewien
kredyt na remont lokalu przewidzianego na pomieszczenie bibliotek.

Jako dotkliwe
braki należy wymienić brak odpowiedniego
sprzętu
do ekspozycji :i niedClsta1tec:zną obsa.dę p2rsonelu umy;słowE\go w Muzeum,
co w na's'1;ępst:wie I=C'wcduje Iprzeciążenie ;ró~norodnymi pracami aidmi'nistr8Jcyjnymi, goó~odarC'zymi i oś1wiatowymi 'kierow[]jika Muzeum. Dążeniem
..Mulzeum na najl:::,liż'szą Iprzysz'ło\Ść jE1st prze:prowaidzeni1e ·remontu kapitalnego w zabudowani'ach muzealnych i dostosowanie rozkładu wewnętrznego
Muzeum do jego potrzeb i wymagań. Wśród zbiorów muzealnych na czoło
ma 'srię wYlslUnąć dział etnog:raf'&lt;czny, a w sz'czególności zabytki Vkact'Wa
któr'e ma na tutejszym 'terenie d€lkawą pl'zes'Złość hi,storycmą, obecnie Q'.a~
rozwija Isię l tętl11i życiEm w l'icmych -za1kł.ada'chprzemylsłowylch tkackich
w mieście i pQlWliecie.
Geograficzny zasięg działalności tutejsz.ego Muzeum w najbliższej przy&amp;złości winien objąć prócz powiatu Kamienna Góra także i powiat Bolków,
gdyż w ubiegłym stuleciu oba powiaty stanowiły jeden obwód administracyjny iZ Isiedzibą w Bolkowie. W Bolko'wi'e obecnie znaljduje się w zamku
,oddział hilsto:ry'czny Muzeum Sląl~lkiego i pełni tam okrteś1one zad8Jnia, na'tomiast zb:ory €'tnograficene 'Z,grcmadzone w tymże zamiku zOl3'tały z pole,cenia Dyrd~c:ji Mu&lt;.\eul!TISlą.ólkiego przekaza'D€ tutejtszemu MUZIeum. Wy,daje :slię,slłus'zne, aby t'er'en powi.atu ho.l'kowlsikiego należał do Iza5iięgu działa,lnO'ś'ci tuitejls'L'eg'OMuzeum. Przemawiają
za tym wzg,lędy 'etnografic~ne,
.1~Jrizyrodnjcze,a także \dogcdna kcmuni'ka'cj.a.
Stanisław

DZIAŁ

ETNOGRARliCZNY

MUZEUM

Sabak

SLĄSK.lIEGO WE WROCŁAWilU

(ul. KazLmierza Wiel1ki'ego 33)

i
.j

Muzeum S'lą~INie 'W·e WrQI(Aawiu jalko muzeum wielodziałowe oi po.czątku .s'wego istniEnia Iprze'widywał·o w programie utJworzienie' działu etno(~rafi,C'znegoi w tym celu IPrzYlstąpiło już w 1948 r. do gmmadzenia odpo.wiedrniclJ. Zibiorów .
Dział E,\tn'Olgmf'icmyorganizuje się w Ilatach 1953-54 j.a1koOddział MuzeumŚ1ą,skiego Iwe Wr'ocl:.arwiuz s:edzibą w budYln'ku przy ul. Kazimlierza
Wielkiego 33, II p., gdzie zajmuje powierzchni około 340 m2•
.
W !ptCIsiadan1uDziału znajduje Isię '204!5zabytków p'o,chodzący,ch z terenu
Sląs'ka Dolnego, OpOliSkrie:gio
i Gómego, ,reprezentujących
następująoe działy
.kultury ludowej: zbieractwo,
łowiectwo,
rybołówstwo, hodowlę zwierząt
i tps'Zczelar.".'two,ulPrawę [oślin, obróbkę drewna, włÓik.n.ai m1eialu (:lloarzędZlia i wyt~ory), :sprzęty dcmowe i ,gJo'ólP,oda:fóik'ie,
od'zież i .szt'ukę 'ludową.
Dział Etnograficzny prowadził w latach 1953-1954 prace inwentaryzacyjne i ka·ta'logowe orazzorgan:zował
w Mwzeum Śląd-cim 'wY'stawę czaso'wą(,12 vm - 7' X -1953, ryc. 7) pt. Kuffitura Wsi Do,Lnośląlsljdej.W rama·ch
",'ólpó-liPr.acyz irunym i działami Muzeum 'Śląski/ego - Iprzy :reopgalliizacji
ekslPozy,cji w pod'cpieC'zny'ch mU(2)eac'hnegiona1nych - Dział przygotował
stałą ekó&lt;pozycję wybrany'ch przedm:&lt;Jtów z zakresu :sztuki ludowej 'w Mu-

�-----------------_.

"...
1\

413

412

!:

zeum w BolElgławcu (VU Hl'53) omz wytgtawę !Stałą J)t. Kultura
Ludowa
Ślą,s'ka Opols'kdego IW Muzeum w Opolu (15 X 19'54). W 'traJkcie organizacji
zll1ajduje się 'WY's'tawastała Działu w gmachu wł3Jsll1ym.

powięk,szać swoje zbiory. W o,t'OOnlejchw]i jeclnalkże ZVJlra·caon szczególną
uwagę na gromadzenie i zabezpieczanie zabytków z Dolnego Śląska, z uwagi
na silne pI'lZemiany kulturowe Wlsi dolnośląs!k1ej.
Leszek Itma-n

Dotychcza'EOwy zasiĘg działa,nia Działu ograniczał się przede WgzytgtMm Ido teTenu Dolnego Ślą:slka ora'z w pewnej mierze Ido Opolszc&lt;yz:ny. Specjal'eacja natcmia"t winna c.cejmować j€lS-lC'z'ew większym ndż dotychczas
zakresie nie tylko wspomniane tutaj regiony, lecz również i region górnośląE'ki. Tym. ,s'P0sobem umożli'\\ńłC'by 's,ię Ipows'tall1ie we Wrocławiu Muzeum
Etnograficznego,
reprezentującego
możHwie najpełniej
bogactwo polskiej
kultury
ludclwej Ziemi Ślą'skiej. Za :powstaniem
silll1'ego, muzealll1ego

Woj.

zieLonogórskie

MUZEUM W MIĘDZYRZECZU
~ldzamC'Ze

WllIELKOPOLSiKI'M

1--{3.)

M'Uizeumw Międzyrzeczu Wlik,p.,woj. zielonogórski'e, z.najdU'j-eIs'ię w d'wu
budyrrkach ,podwol13'ki'ch,w sąsiedztWlie ruin zamku pia'stoW1S1kiegoz XIV rwo
,Jest to Muzeum regionalne obejmujące
działy:
areheologi.czny,
etinograjjkz:ny, slZtuU\:d
i his'1ory=y.
Za,bytki gromadzone od 1945 r. liczą obeclIlie 3110 przedmiotów, w tym
clGl:zów etll1lQgrafi.cznych 4'30:z pszczelarstwa - 6, łowiectwa i ry,bołóWlstrwa
- 17, obróbki drlc'wna - .ID, rolnidwa
- 812, s:przę'tu domowego - JOD,
odzieży i o,brÓiblkiwłókna - '122, fa:rbiarl3twa - 134,zwyczajów i obrzędów
- 1]5, ,sZ'tt;lki- 4. Z lPowyżs,zy:ch przedmi'otów
eksponowa'nych
}€I3t 2:29.
Mies1z'czą się one w 4 ,salach i ułożo.ne ,są wg !powyższego porządku. Reszta
zabytlków jest zmagazynowana.
Omawiane eksponaty pochodzą z pow. międzyrzeckiego, głównie z Dąbró\\ki W1Ik[p.Zebrane wó'tały od ludll10ści :ro1dzimej.
Księgozbiór ~z zalkresu etnografii ~kzy o:~oło :50 pozy'cj i.
Kol'€.k1cjazabytków fa robiar'ski oh została O'P:ra'cowana ,przez prof. dr Romana R e i n f ill S 's a w pracy pt. PoLskie druki Ludd,we na płótnie (195'3).
A. KowaLski

MUZEUM

W Z'IELONEJ

GORZE

'\'Ul. S'z!koIna 3)

Ryc. 7. Muzeum

Sląskie

we Wrocławiu_ Wystawa

czasowa

Mwzeum w Ziel1c'nej Górze jest jednostką na1leżącą ido Muzeum Naro,dowego w Poznaniu. Znalazło ono pomieszczenie w budynku poniemieckiego muz'eum, nie nadają'cym lsię na ten cel. P,o dcikonaniu poważniejszych
remontów rw la'tach 1953-1954 d (pa zreorganizowaniu
-zostało ono otwarte
2.2 li'Pca 19'54 r. Równocz,eśndle ,podjęto Ista'rania o przyd1zielende innego, odp'cwiedniego gmachu ,do celów muzeaLnych w Zielonej Górze. W dzi'6Sięciu
salach e'klsponowano :2 wystawy stale: Bi.stJorię Ziemi Luibu.9k iej i Dzi'eje
winiarstwa.
Dział etnografi'C'zll1y włączony został Ido Działu BiG1torH Ziemi LUlbuS1ktiej,a ekJ£llCcll1aty
z€'brane 'iw rerg:o.llJieBabimo}sz,czyzny umieszczono w s.ali
s'PecjalThie do tego celu pl'Ziezn-a1cz'onej. N:'ewi'elką ilo,ść 14 ekspona'tów,
w tym: sprzęt, narzędzia, fragment architektoniczny
oraz tkaniny, wyło.żono w ,sali o powierzchni dwło 24 m2• Są to zbiory wlaJsne, [przed otwar1

ośrodka

'etnognlficznego

Iprzemawaag 'tak względy 'natu:ry po~HycZ'l1ej, jaik
NaLeży bowiem tutaj '\\ols'POmnieć,że jedyny ośrodElk uniwer/gytec'ki na teren'e Śląska, lkS'ztałlcący IkadryprzyszłYJCIh etnografów. znajdU'je E!ię we W-rocławiu.
Dział Etnograficzny mimo lS'zczu:płej obsady (dwóch IPraooW'rlilków naukowY'Ch) o'raz ogra,r;.kzonych środków finanlS&lt;Jwych sitara się systematy-cZll1ie
i na'll'ko'v,o-dYdaktycznej.

�414

415·
ZBIORY ETNOGRAGICZNE

oiem zgromadzone z terenu uajbb.1o'Zego rel51ionu,które stano'Wią zaczątek
działu etr.ografic.znego naszego Muzeum. Na p.rzestrze'rlJi 5 ,sal 'o łącznej powierzchni
280 m2 wYlSta'Wicnoekioponaty
'z d2iedziny
hodo'wli winorośli
i prz:emysłu· w~.n:ar"ikiego. Przedrn:ioty o wartości
zabY'tlkowej (lzę,ściowo'
własne, częściowo zdeponowane, jak i plansze oraz fotografie w układzie
chronologicznym
i.lu:strują rozwój tej gałęzi !przetwórst'Wa 'o,raz; hodowli
winoroś,li od pradZJiejów lud'L'kcŚJCipo 'dzień d21il;~ie}s&gt;zy,
ze ,sz;czegółnym
u wzglE;\dl11ioeniem
,opecyfi'ki roz'woju na terenie Ziemi LubulOlkiej i~ielon'ej
Góry z jej tradyojami 'W zakl"el;tie 'W&lt;inj.arntwa doskonale zalChlowanymi. Zaznaczyć naJeży, że więklSZOŚĆeksponatów
jest pochodzenia
miej.;:lcoweg'O,
nieznaczna zaś część to zabytki sztuki starożytnej lub eksponaty z innych
kJ'ajów e'uQ'ctpe)sikich,pnewaŻJnie w de'pozycioe. Wys'ta1wa w obecnej ,formie
nie jest o'stah:czna, a elk",ploatacja terenu i ochrona zabytlków w za'kres&lt;ie
winiarstwa nadal trwa. ·Plan €1~pO·zycyj.ny chu WylstalWje/siŁ'ta'k cpra,C'owany,
ażeby mógł spełnić zadania dydaktyczno-społeczne
Muzeum.

W GDYNI *

,is'tniał już zawiązek muzeum w Gdyni, pc.d kierownictwem
dr J. K raj e WiSk i e j. Obydwa więc 'z!biO'I'ymiano (połączyć, aby stworzyć regionaLne
mu'z'eum kultury kaszubiSlkiej nraz regionów 'są/siadujących.
Planowande' muzealne, crg.alIliz.a'oja ,i kontrola Z1najdO'Wałysię w rękach
nacze'lnilka Wydziału Kultu·ry dra ZawiJstoiwtsk:eg'O,J3 realiJzacją zajmowała
się dr J",idwig.a PTlzewon,lka, Tadea Mini.ste'l;'s'twa. Okazy 'Zi€brane ,przez
dr KJ]':aje'W/s~ą.sJ1w&lt;Jrzyłyll1iebawem 'nśrodek muzea,llny 'W Orłowi'e pod Gdynią, zbiory prof. dlr Stelmachows'kiej
roz'I"ais'ta1y S1ię'W Szikole MOloskiej
w Gdyni, za![:.'ełniając ~artero'We 'sa,le lszikoły. Alozkolwiek ,nie stworzyły one
mU'Let;m, Ibyły jednak odwied'za'11e ;przez 'wyciecz\ki ora,z stanO'V\i1y pomoc
naukową dla nauczycieli szkół podstawowych w czasie zj'azdów dorocznych
i 1Wll1SÓWdcikó'lztałcają'Cych 'w I~cu ,i S'~el'P'11iukażdego roku, O'rtganizo'Wanych prz€cz Min'lste:nstwo Oświalty.
W sa-laoh l.'e ,zlbiorami .odbywały lsię ćwjlc:zenia ora'z wy'kła!dy na 'temat
sztuki ludowej, wygłaszane przez ~prof. ;dr B. Stelmachowl:iką. Tym.sposobem nauczyciele z całej Polski (300 do 400 osób) zaznajamiali się z kulturą
IudowąPcmorza.
Ministerstwu Oświaty zależało ogromnie na pośpiechu w zbiellaniu okazów,etnografi1cznych
z tego'lPo'Wodu, że Mu'zeum we Wdzydzach - je1jyne
wÓW1c~alS
muzeum 'etnograficzne na całym Pomorzu -olP.łon:ło
clko~o,1925 r.
Ni€lk,tóre zabytiki uratowano, lecz LSiPa1lila
się ,chata podcl&lt;emowa ml€l:&gt;zC'ząc:a
muzeum, czyli fak1tycznie IPflze,gtałoOIno~stnieć.
Ka1szubi, balld'zo przywiązan.i do :swoioh zbiorów, domagali 'Się stwo1"Zenia nowego ośrodka muze3Jlnego ioh ik'u1tury, toteż na liC'z'11ewnioski kierowane do Minjstellstwa w 'tej Isprawie odpowiedzią miało być tlworzące SIę
nroiwe o'ka'zai'e muzeum w Gdyni. G u l g O'WS Ik i, niez:a.·lJeŻln:e
od aikJcji MinJiste;"itwa, ulSHował z-rekorns'trudwać d,'wny slwój zbiór, pl1zenió1sł jedną
z chat ,podcieniowych 'Z dkoHcy Wdizydz na dawne miej'Sice w wiO/SJCei rozpoczął &lt;nalIlOWO,gr'omadzić cikazy. Wśród tych 'jJwG z:a.:kończ~ł życie, a j~o
zbiory, zde'kcrnpleto'Wane, nie ,dds!Zły'już ,nd:gdy do p0iplrzedmego znaczenra.
Tym bardziej urastała /wartość obydwu :zb.iorów gdyńskich. Prof. dr B. 8t:lm,a'chc'wls'ka, ówC'ze:my 'dYl'€'ktor Muzleum Historycznego
mias'1a Pozmama"
od!woływana była 'przez Min~ster,ghV'o Oś'Wiaty lki,lika ra'zy do ł'o\kU ocaz ha
każde wakacje do prac dodatkowych w Gdyni i realizacja dużego muzeum.,

PC'zy'cji bihliOtgra,ficzmych 'z dzJia~u etnog.rafij w bibliotece muzea,linej
jest 8. Liczba ta powinna wzrosnąć. Kredyty na zamówienie odpowiednich
cZC:ISCl[JilSm
o.biecało Mu,zeum Nar'O'Ciowe'W lPC'~nanJiJu.
Oprócz wy,staw :stały'ch iw sali iopecja,lnie przeznaczonej
na wystawy
cza'sowe w sienpniu i 'W~'7:eś:niuHł54 r.€Jkspon'owlCltno wylstawę pit. Naczynia
w Kultura,ch Lud'Owych, zorga.nizowaną i nadesłaną przez PańJstwowe Muzeum Etnografic.zne 'W Łotdz'i.
Muzeum nals'ze je's't poza tym w Ista1ym kontalkc:'e.z MU'zeamJi ,re.giorualnymi wojew&lt;'~dztwa zielonogóriOlkri.egow Międ.zyrzeczu, Nowej Soli i Gorzowie Wlklp. Grcmadzemie 'zabY'tków w Inaj,bliż.szym pół,r1oczu powinno m~eć
miejsce pl'Zed'e v.:s'zys-t1kim w następuj~cych
miej,s'cowoŚic:ach pC'WiatlU sulechowsIkiego: Bab:mdst, Kramsk 8ta'ry, Kraml3k Nowy, Podmd-(,le W:iellkie
i Małe. Zabytkli 'z te,go regionuczęścio'Wo już znajd'Owały opiekunów w olkresie powojelllnym, jednakże 'zabeZipieC'ZJen:ePozQs'tałY'ch na,leży do najbardZJiej;
palących za'dań naszego zespołu.
I

Przybyl.ska

MORSKIEJ

W 1933 !l'. Wydział KuJ:tury ówczesnego Minilsterstwa
Oświaty wraz
z Departamentem
Nauki i Sztuki pod kierownictwem
prof. dr J. S. Bystronia przystąpił do 'orglanizowania Muzeum Kaszuibok"iego w Gdyni. PieriWls1zym
zadaniem
było zebranie pewnej ilości okazów etnograficznych,
którą to'
pracę rpowi'el'mno prof. dr B. 8 ,t e l m a c h ow s k i e j.

Ki'erowniJCtiwo tutejslzej pla'ców:ki, ~która ma 'charakter wybi1tnie regio'llalll1y, &lt;Jrbo'k€lkil"!p{;'11cwania
wystawy ilUlst.rując'ej roz:wój hod~w1i i przemy'słu wi'11iars!kie:gopostawiło ,sobie ,za ·cel 'l"ozszerzlenie i 'Szczegółowe opr.acowanie działu etnograficznego
i, co zatem idzie. grom3dzenie i uzupeł-.
'ni,\nie z'biorów :kurHu,ry mat'er'ial\nrej, ,w~'zy,s.tlk\:ego,co ma 'Wartość zabytkową
Hustrującą :opecyfilkę follkiloru Ziemi Lurbu:skiej, 'Ią,z'czególnie potblis[{iej Babimojszczyzny. Sekcja ta łączy się ściśle z powstaniem Oddziału Polskiego
To'war'zy'srtiwa Ludoz:nlClwlczegc, Ko1a P'rzyjaciół M,u'zleum i z pra1cą 'Zes,połu
'oświatowego przy Mu'zeum. W związku :z tym podjęto sta'rania o odpo'wie'dnie kredyty w MUl.'eum Narodowym 'W Poznaniu, rk'tóre jest jedndst'ką budżetową, finan-sują'cą naisze Ipoc:zynania, mają'ce na celu umożUw~en:e Ikon·taktów z terenem i 'zalku,!&gt;eko~pC'nató'W.

Maria

W SZKOLE

i

• Nie istniejące

muzeum

sprzed

1939 r. (1933-1939).

i

I

,j

I

I
I
'i

'I
.1'

Ii

Ii

I

I,·Ii.i
,,'Il;

�416
417
które miało oibraeować całość iku!l:tury ludowej Pomorza, a sz,czególJniej Kaszub, była już bUska, gdy w)'1buchła wojna.
Po ,zajęciu Gdyni ,przez Niemców hitle[1ov,iski 'zarząd mias'ta opróżnił
SzJkołę MOI1Skąw GdJ'1Uiz zaby1Jków muzealnych, przezna·ozając gmach na
inme cele.
EIUlogra:f!iczny zbiór w Szkole Morskiej w Gdyni oibejmdwał całd:~ształt
kultury materialnej i rZlem:osła ludowego z przełomu XVIII i XJiX w., m. in.
zabytki :z :zakresu rolnictwa, ,rybołów,sltwa, paJst,ers1:lwai .in. Duży na6sik: porożono 'wówczas na sztukę ludewą, którą r€lP'r'ezentowała najwięlkJsza ilość
e'kJsPOl11Jatów.
[nwentarz
za,bytków, prowadzony pI1Zez prof. "dr Stelma,chowSKą nie ·zachował się, gidyż na IskU'telkprzymusowego wy,Sliedlenia j'ej 'z Poznania lpJ:1Zezhitlerówlców w lS39 r. 'te dokumenty l'W[1azz i=ymi
:l)ot,tały
mi.s&gt;rozolllew jej mies'2.lkaniu w Poznaniu.
To co podaję obecnie, rekonstruuję
z pamięci oraz na podstawie mojej
.pra'Cy Sztuka Ludowa na Kaszubach (Poznań 1007).
R o l n i c t w o. Dział ten obejmował
narzędzia
rolnicze, np. radła
i !pługi, lI'ocihod:zące z lI'ołudnic'VVe.go regionu
Kaszub. Były rto radła (ok.
10 szt.) typu rarnow.atego, pmstQgrządzielow~ z 'rClsochatą rękojeścią, drewniane, jed)'1nie 'z metalowym
['ylcem. Płu,gi miały również konstrukcję
drewni'aną, a tylko okładnicę żelazną. Tak pługi, jak i radła umieszczone
były piętrowo na stojaku, tJa.k aby ich wszystkie części konstrukcyjne
były
dla zwiedzają'oego 'czytelne. Duża iwytsokość sal pozwalała na takie ekJSlPery.mellltowanJe, które iProwadziło downio~Jft:ów I£yntetyczuych w kultu:rze ma·
teri.a,lnej.
Z ilnnych na'I"zędlLlido u'prawy roU wymienię
jeS'zcze brony drewniane
belH'likel\o\e, wał dre'wl!1:zny or:az kul!tywatory ozęściowo drewniarn'e, a częściowo żelazne.
Spośród :na'rzędzi 'Słiuż~cych do obrÓił:lki cSurc.'wca byiło w 'z,biorze kJlka
stęp drew!rli.anych 'ze ,stęr:oramJ, ręc~a
isieczkar'nia, ża·rna kami·enne 'ze
Śmieclhcl\o\a trcd 'Wejherowem {cGlda,ne 'z zalstI"Z'eżeniem, ż'e "mogą je:s,z'cze
być potrzebne")
oraz drewniany
młynek z Kościerskiego
o prymitywnej
ikonlstn.:U{cj.i.
Z 'zakresu ISIP'l'Zętów.go:spDdarstwa domo'wego było tam 'koryto drew·
niane IWydłubane 'z :pnia dTzewne:go; kolekcja Ib'ezmiall1ÓWi innych wag;
żela~tne, Ikute dreblink,i, czyli trójnóżki, .na iktórychstalWda ,się garnek w czas:ego·towa'llia; duży, sta'ry IlvultyIsi-er:p!Z TU!jJadeł ora'z wiele innych 'drab·
nych przoe:dmiotów, jak prymitywne żela'zka do rpralsC'w81nia,[,U1sztydo pi·eczenia i ~p.
P a ISt e r ISt w 'o repr'ezentowalo
ni€'wiele ekJs;pol!1altów,gdyż hodowla
zwierząt była unowocześniona
(hcldowla owiec była w 'za,n.i\k'u),'Za,Clhowały
się jedl!1a1k bazuny, czyli trąby pa'ster:sk:e, 'ko!.atki d'rewniane dla krów oraz
plaskie dzwor.lki metalowe.
D z i a ł r y b o łów s t w a w zbiorach gdyńskich nastawiony był przede

./

"

Wsz)'1s~m 'na warunki morSki€. Jedm.a z!Sail.o dużej kubaturze ('Ok. 30XI0 m)
7~rpeł'lllOI!1abyła mOIlslkim sprzętem rybackim.
Mieściły się tu olbrzymie
m€wo~:: (ek\S~crn~~ne w części), pięcia obręczowe mO'l"::.kieżalki :na węgorze
oraz r.o~orakI~, SIeCI za~tawne, j.ak sieci do połowów fląder, śledzi i innych
ryb: SleCl rpotroJne, ozyli drygubtce, -na drobniejszą rybę ora,z !stare sieci na
~Ol{l,które ,IPTzypływają niekiedy z Ar1ktyku w oikoHC'ePółwyspu He~s'kiego
Jako do "cJepłego K,ra'ju", podczaIS 'szc'zegó1nJe !dotkliwyJch mrozólW na Pół~
n~cy. ~o.l'ek:ja pon:ocnic.zych narzędzi ż·eiaznych dOlpełniała całości. Były
Wuęc .oSiCJel1le,.czy1J bo~ory,v,1S'zy:s1Jkich ty!pĆJlwi wielkości, prymitY'wnie,
ręc,zme wyr~ibJćlJle, set~J haczytków, wędki, lkotwioce duże J małe o rÓŻll1ym
p::ze~a~zellllU:, .narzędzJa do wyrobu ;sZIlluróiW,kleszcz-ki i bierce do wiąza~a ISleCdoraz Jln:ne dTobrne narzędzia. Do komplletu Inależały Ikołowroty sru;;ą'Ce do wciągania
ło'dzi na ibrzeg ora,z 'kołowoo'tiki do ,przędzenia malIlili
czyli przęd'ly :S!p!l"o'wa!dza1nej
z wyJSlpyManiU, którą rybacy uważaJi za 'bard'Z~
sJlną d &lt;:hętnie używaU do wyrClbu żalkó1w i matn.i niewodu. P:r7Jedsta1wlone
b.Ył~ rÓWi!1,ieżw ISWym ewolucyj'nym rozwoju róiilnorakie odmiany obsady
SIecl, a więc !Ciężarlki i 'Pływaki - od 'Woreczków 'z pi.aslkiem i rpływalków
1io{Polowy'choraz z !k'OrydT2:ewnej po Ibutl€ Iszlk'1aneOtPlecJone i k'Orek.
iD~iał ['ybołówstlWa mon.&lt;lkiego ,btudził zaddwolenie u zwiedzających
go
ry,bakow Ika'szu'bisikich.Woźali S2ikoły Mor:sikiej - 'starz,y Ka,szubi '- na 'temalt tych ekspornatów Is.nuli opowieści oparte Ina da'WlIlyC'hmorskich baś.niach.
W Gai1i tej reprzentow~!lJ€ ibyło również rybołówlS'two jeziorne
śródlądowe, m. in. łódź-dłubanlka z p'OW. Ikościel'skiego, dałej więcierz'e' wilkolinO'VV1e
J Ipomniej.sze ~ied. ·Sa'd,ze i Ifóżne inne rezeI"WIua['y dOlpełniały 'całoś.c,i.
T.k a 'c t w o. W Zlbi()!fach gdyńs!kich mieścił się kOffi!P,let:ny wansztat
tkackl z kro~nami, wijadłem, szpularzem i innymi części'ami oraz narzędzia
do obróbki lnu, jak cierlice, Is'zczotki i,tp.
W ostatnich latach przed wojną kobiety same przędły wełnę na małych
kołowlfotlkach pi C1D:OW}1C'h,
lIla Ik'tór·e Kals'zubki mówią piesko Ob()lk małych
kołowrotków pionowych znajdowały się wśród zbiorów także kółka z siodełkiem, więklsze w 'rozmiara,ch, do przędzenia l/nu. Trz·eeim 'tY!PemkaoSZiubSlkic'h kołowrotlków były wSIpomniane wyżej Ikotew,pollki rY'bac'kie do przędzenia manili. Tkactwo Il!a Kaszubach było bardzo rozpowszechnione, przy
czym 't1imno talk materdały hieliżn.iaonSkie, jaiko też wełniane.
G a r iD 'Ca r s t Iw O. Dużą uwagę Zlwróoon,o n.a wyroby cerami'ozne. Obok
warsztatów
Neclów. Meissnera, Adamczyka
były jeszcze na K'aszubach
inne, ale mniej znane, nastawione
tylko na wytwórczość
użytkową.
W zbiorach (przeszło 100 okazów ceramicznych)
znajdowała
się rekonstrukcja pracowni Necla z kołem garncarskim
bezsponowym
oraz przejściowymi fazami ,produk'Cji cerami'c7JI1ej, po&lt;lząwszy odd bryły gliinian'ej poprzez slurowe, ni€'\vypal(jne naczynia do Ik'ompletnych, malowanych
wyrobów, 'któ're możemy już zaliczyć do sztu'ki ludowej.
p l e c i a n Ika r s t w o było bardzo 'ważną gałęzią wytwórczości w ka.

�418

419

,szUlbskich oS&lt;l.dach leśnych. Mężczyżni, !kobietyi
dzieci zajmowali L')ięwyrywaniem małych, miękikich pędów kor,zenia w resie iz tego l5urOW'CawyJllatali nie ,tyliko Ikoszyki, ale ,taikŻ'enaczynia, jak d~bany, misy, o~brzymie
naczynia w kształcie wazonów, filiżanki i podstawki. Przez gęste zaplatanie 'tworzyły się ścianJki 'naczyń tak szcza1Jne, że można je było używać
dQ .płynów, Większe wyroby tego typu Isłużyły za rezerwuary
'Ciopnzechowywania ziarna, mąki, krup itp.mniejsze, odpowiednio
plecione, za
m,i:ary 'na odisylpki, infl1'e, talerzykowate,
do skła'dania pi,elniędzy,
S z otu ik a 1u d &lt;&gt;wa na Kas'zuba,chdo
tej pory nie wyga'sła w niekW'rych ,gałęziach, np. w hafcia'I'stwi-e, ceramke i rzeźbie. JednaUde' w miarę
ulrlbanizowalni.a ISięIwsi kaszuibs'kiej za,ginęły meble ,ludowe,
Zbiory w Szkole M()l1olkiej w Gdyni zawierały ki~kadziesiąt Qlkazów
pięknego meblans,tw.a Ikas'z,wboiki'ego,tj. dwad:uieŚ'c.ia :ki,lika 'SIkrzyń, ta'kąż
il&lt;&gt;śćs,zaI, iStołki., ławy, łóżlka, k&lt;&gt;łyski itd, Nielktóre 'z ty/ch ek:s!ponatów zag'nęły 'co pr&lt;llwda w zam'ęcile wojny, ale o,stały si,ę w ilUIS'tra,cjach 'zamieszczonych jako obiekty 'S'ztulkiw lkis-iążceSztuka ludowa na Kaszubach. Meb1le
te nie są rekonstrukcją,
jak to ma miejsce przy hafcie kolorowym i przy
,ceramice, l'€oz :są prawd:ziwym'i, orylginalnymi wytworami ludowym'. Z tego
względu meblalis'two 'za,s'ługuje na żY'wą uwagę 'do d'z,iś dnia, Okazy, które
istniały w zbiorach w Gdyni, 'były już unikatami
i żaden nie powtarz,ał
się. Reprezentowane
były tam talkże rzeźby, przeważn1ie lkultelW1e,ale ,po,nieważ Kaszru.bi zdobni te'ż pr,zedmioty codzi'eIIllIl'ego użytlku, więc m. in.
znajdowała Isię w IZbiorach pięlIma drewn'i&lt;lJnas&lt;&gt;1n'icz'ka,z gołąbikami ora'z
formy do wyrobu masła i sera. W dużych ilościach zgromadzono eksponaty
z z:a.kresu ha.fcia!I"st1wa.OIbolk ory,gjnalnych !starych czepców, tzw. zlotogłowi,
zbiór zawierał kolekcję ha.ftów kolorowych, przeważnie rodziny Lewandowsikich z Koś\cierzYlny, Miejlsce pośre,dlnie między działlem slztuki i rzemiosła
lt.oIctowego,zajmował zibwrta,baiki'erak lS-iarY'Chi &lt;nowych WY'raJbianych z rogu
oraz z drzewa wiŚJlJowego. Nie!k'tór'edkazy
,cer.amic21ne 'Zaliczało 'się do
S'ztuki, ~)'l'zede wSlZyistkim :stare oka.zy ceramiczne 'Oraz dekorowane
naczynia F'I'alIllciszKai Leona Neclólw oraz M'e'isSlllera.
Wls:zYlL5tlkiclh
l€'klSip&lt;&gt;natów
zebranych p'rzez prof. :dr StelmachowlS'lką ,przy
pomocy mauiCzyciela Lewandow~kiego oraz innych osób było razem około
600 sztuk.
Oprócz lZb.ielra'Cttwateren'O'wego 1P'I'z'epro'wadzono !.a!kże przy pomocy,
stoiar,za S'zlkoły llVIorskJej kon:sel'wację '2Jbio-rów, Do ekJspozycji zoS'tały zaprojektowane
i wy!kOlllilłine
sprzęty IPomocnicze, .niP.w 'S&lt;l.1'i
dla rybołćJv.1stwa,
dzięki czemu przedmioty nabiJerały postawy funlkcyjnej.
Zapoczątkowano
wówdza's ,prace na,U1kowe'z dziedziny Ikultury 'kalszubtskiej, których wYlnikiem
była publikacja Sztuka ludowa na Kaszubach, oraz rozesłano kilka ankiet
terenowych, których część przed wybuchem wojny zdołała powrócić wyDełniona.
Bożena

PRZEDWOJENNE

MUZEUM

W GOLUBIU

, W 'zamku ,golLLbs'kim,'w pow. wąbrz~;s.kim, urząld~ili Niemc'
,
XłX w. mUzeum z eaikrelS'llh~stOT.ii i 'etnografii.
y przy 'koncu

••

, " MU1z,eum'w, GolulbJu POiSi~dało OkOło 1400 €łksponatów
Klllka pok
L b
azajmowalo
, . 'Ol. JCLIa przedmiotów
etnC'grafic21nYlChdochodziła
',}
,
tam, do 150. Z zabytków etnograficznych wysuwały się na ,~l' e iP&lt;łmlędo cbróblki lnu. BYły 'tam Cier&lt;lice, 'SZiCZOtlki
do 'C'z'eS&lt;l.nia.
ln:z~o
przyrządy
mocowaną do niej S-Z&lt;:tOl!ką,k1JelPadła i kolekcja ,tZJW k
~. wa z ~rzytam j.ako ochlice. Poza tym ibyły t
' ,
,ra.q
ow, c(Kres!ona
s'€ik-wallko'Wnic kijaiIllk.a taba/kle 1k~~ ~~epce l,.J'~dno złotogłOWie, kUka, de,,'
l I Z 'hory w'lsnwwej killka k
"
lych s!krzynek z malaturą miar d'
,IS
rzyn ol ma,
,.
. y. reWllllalne Ido zboża i płynó
Rb'
reprezell'tował bębenek.
' ,w.
yo OłlY\'v1S'trwo

~

Z iPOWia1ó:, ,pamiętam Iła'W'kęi Morąg, PJ'zerY'sowale
ppzechowywa1lJa zboża, 'wy1dłubaną z pnIa lipy.
m

..

.

~:'
..•.
ł~
'.•.
'.'.
....

.1:

:~~
.~

.

rup. kadź

Władysław

ZBIORY
ZARZĄDU

1.
",

Stehnachowska.

t

..•..

\ ,1
,

do

Prz E'dmlOt y etnogTaf,iCizln€ 'były ,zebrane nie t 11k"'
,
.!le talkże 'z innyoh okolic w d '"
.
y o z okollCy Golub'la,
, ,
, , ."
uzeJ mlerz'e z oU'v\'1I1y.ch
Prus Wschodnich
,
Dla ,nauikl I:olISline,J'zlbJOoryte nie przedlstalV:.i,ały wielki '
, "
.endencJ ą Ich. było Z'obrazować kult'ilrę nd'emieciką 'ter''e'no'w eJ v.:artkos,cl.-.
pl"
'N'
.
.
zamle5Z' anych
, z~z l€mCOW. Znaceenie Inau!kow'e 'tYC'hzbiorów
hn;' ł ~',"
.
l1leJ€dnoikrolnie brak :było metTyk .po:s.;zJtIzególny.c-h
:b~~~~w~lYv.mez to, ze
Łęga

WSPOŁCZESNEJ
SZTUKI LUDOWEJ CENTRALNEGO
SZTUK PLASTYCZNYCH
I WYSTAW MINISTERSTWA
KULTURY I SZTUKI

(Wallszawa, Kl'ako\\~~rń:ie Prz.edm. 15-17)
Zbiory isztu1ki lUdowej CZSP i W
'
, '"
,
rów muzealnych zarówno sw m h ,~Kl,S Io~mą S,lę od 'Wszystkich 'z.b'iodeeni€m. Puza nielicznymi ,;. ' .•~. al~'K'telem, Jak przeZiIlIaczeniem i pachoYJąó...alml 'są ,tu pl"z'€lważll"e I
t
l Udowej 'W~iPćłic,ze~lil1ej
Tenrez .t .
'
l e{l3pona y S'Z'tuki
,
~
en uJace dorobe'k art y-t I
'
, .
Z O~{J'€ISU
dziesięciolecia POlISki'L d " '
,
"yczny
WlS:lrpolskleJ
u' o'wleJ Do wYJą tlkó (""
' h
wyt1worćw) na.leżą niekt',
t.'
'..
w Jez'e"! c o'Cl'zi'O okres
,
are 51 oJe 'pochodzące z okr'€J-u
'd
.
J w(:?f'.~lI'1ieiiSzeg"
"r"',z '''yt·wo ry S'2Jt u'k'l iktó
.
v u &lt;."
k t ~, mię zywoJennego
rozwoju twórczości ludowe' mo ł,
'
,r~ w p na' ycznym współcz€is'nym
wujące realktywizację 'i 'Od~'odze~;e ~:~łuz;c za ,WYbitne wzorce, podbudopomnianych przez lud W' 'd t
hJn.~ zamkaJącyrch lub zupełnile za.
z Zi'€m Odzyls'kany'Ch ~t .,sro l ych ~stat~lch ,znajdują się rÓwnież zabytki
wyjścila do n~"'"
"
ore s uzyly 'lisłuzą m€lktórym ośroldkom 'za pU'll'kt
G~lązanla
zerwanej pl' e
;
, ,
twórczej (np Mazur
O' l
,z
z n.e ISlprzYJaJące warunki c'iągłOŚCi
,
y, po szczyzna) Większość
b"
t
w OikTesie IdzielsJęciolec'
',z
lOrow zos ala zakupiona
la na wYS!.awa'ch I IkoJ1lSJUI"S&lt;l.lCh,
org&lt;lJn'izowanych nla

�421
420
terenie całej Polls'ki, ozęść w \drodze z:amówień i akcji styipendialnej lub
w drddze ISlPecjałnyIChposzukiwań w celach ocltwórc·zyoh.
Z'e względu na 'to, że niektóre tereny kraju n'ie były 'w okresie międzywojennym przebadane,
a i po wojnie do tych terenów nauka dopiero dociera, illi€lh1tóre e\k,sponaty sztuki t1ucio'Wejz 'iy'ch .regionów są materiałem
odkrywczym (np. wydnlanki sa'11JIlilClkie,
tkaniny k'oł!b'ielS'kie, 0pobSlkie oj podlaskie, część strojów mazurskich
i opolskich, wycin'anki z okolic Mińska
Marz.).
Na ogół ełkJsipona1tylPosiadają najwyżSizy poz'iom arty,£lty&lt;.łzmy,ZJnajidlUj'etny
jednalk wśród :nich i t1akie, Ik'tóre \Są IPrzytkła1dami błądzenia artysty.cznego,
poszulkiwań illowych form i IUfeści lUib ~kisperymentowania
tWÓI1czego.
W zbiorach znajdują się tkaniny, stroje, części strojów, zbiory próbek
1Jkadkilch, hafty i k,oronki, ceramika, wycinanlki i lI1alklejanki, malowanlki
i IPrzedmi'C'ty ma1cM'ane, rzeŹiba 1ligurelna, 'wy,roby snyceI1Skie, za1ba'Wiki,pi's;anlki, wY~'oby \kowal!silde i biżuteria metalowa, sik'r·zyni·e i lSIpl'zęty i1udowe,
wyroby .pIlecionlkaI1::lkie,c1kazy pamiętnikarlS'twa regioruallinego, drobne przedmioty 'zza'kresuZJdolblll'ic'twa (pająk!i,Slprzącz:ki itp.).
Ogólna liczba eksponatów osiąga ponad 5000 pozycji " z czego (według
,podrziału rzeczowego)

l
!

w IPrzy&lt;bUżeniu:

.Tkactwo (tkaniny i ,strój ludOwy)
Cenimika (naczynia, fig.urki ii rprzeidm'ioty)
Wyoinanki i Illalldejlanki .
:Hafty .j Ikoronlki (cz€IPce, serwetki, próbki
;eksperymentalne
it;p.)
Snyc.er:stwo (główn'ie lPodhaiLań!S'klile)
Pleci(jn'kars,t:wo
za1bawikarlstwo
Wzol'ce ipamiątlkaI1Skie (Podhale i wybrzeże
morskie)
Mlalowanki zailmpiaMk!ie
Drobne .przedmioty (pająki, lkoTlce,miniatury
Islkrzyń, ISiprząc:zJki,mlamry, Jajiki I~tp.)
Rzeźba i lPłaiS'korz'eŹlba
MalarS'two na ;s1z'kle.

600
,1000
2000
500
50
50
100

t

I

400
200

/'
I'

• W 1957 r. liczy

już

ponad

10000 obiektów.

Kazimierz Pietkiewicz

WZOR.c0WNlIA KRAJOWEGO ZWJĄZKU SPOŁDZElJLN1!
PRZEMYSŁU LUDOWEGO I ARTYSTYCZNEGO
CPLiA
W WARSZA WIE
(ul. RU'tkowlsikiego 6)

100
150
60

Co najmniej 50% zb'orów znajiduje !się w depozytach w MUlZe'ach etnografic-z:nych, gdzie ląpełnia wlaśdwą
rolę, łu'b na wystawach
objazłdowych
krajowych
i zagranicznych.
Pozostała ilość zabezpieczona
jest w magazymach Miinisterstwa Kulitu'Ty i Szltulki. Ponadto niektóre lZ€lS'tawy lub posZiCZ€.gólnee'kiSiponaty !są "'-"'YIPOżycZOine
do deilmra'cji instytucji
lub do celów \SIP'eCjalnych. Ek'Sjponaty ze zJbiorów znaijdują !Się w depozytach nlalS'tę-

pujących muzeów: w Młocinach, Białymstoku,
Krakowie, Zakopanem, Lublinie, Kielcach, Sieradzu, Opo1u, Tor'l~niu, RogaHn1ie, O~sztynie.
Główny cel zbiorów to wystawy krajowe i zaigrlaniczne. Elkspo!f1aty Ize
Zibiorów Centralnego Zarządu SPiW od 1945 ido 1953 'l'. włącznie były elksponewall1e na 115 \wy:S'tawach 'krajowJlch i 16 zagrall1i'czlllyc11.Wz\,:łiązku
z wysta'wiami zdslało 'w ,tym clk'resie wY'ldanych 20 katalogów. Ze względu
na \SIWąfUcbJiwość i niedost,a'Uec'Lne przy'S'tciscowanie 'zbiory dla Ibadaczy ISą
udostępnione
w magazynach
jedynie w wypadkach
wyjątkowych.
Dodać
jednla1k należy, że są one prawie 'W całości sfotografowane
i dostępne w odb~ltkach w arch~wum FIS.
Zb'iory te Istanowią zatem z jednej Istrony (niejako wa,rst'1tat I'Ioiboczy
organu, który IS/I:lfa;v\iujecipie'kęIflad Ipla1stycZJną'twó't"czością lU1dową, z drugiej strony są odzwierciedleniem
tej opieki i obrazują drogi rozwoju nasz,ej
wSlPółlcze:snej 'twórc'zości Iludowej.
Wolbec tego, że Ipod 'W'Lględem liiiościowym zbiory z 'Toku Iflla roik WlZI1astają, :powstaje Iproblem da1Js'zego 'iCthlo"u. Utrzymanie lIbiorów pI'lZYi'l1lstytucji centralnej
Ministerstwa
Kultury i Sztuki, jakkolwiek posiada swoje
dobre s1rony, w};daje się Iw 'najbliżs'zej pl1ZYlszłości'TIliedo utrzymania.
Ze
wz,g,lędrunla Iswód charakter 'zbiory te nLe pOWinny ut1ec ró'Wni~ż w iadnym
wypadku ro'zll='rcl::lzeniupo iróż1nych muzeach etnograficznych.
Wydaje 'się., że Inaj.wła.ś'Cilwl"zym'WyjŚCiem byłoby s'iworzenie z ty.cih
7.biorćlw iSip€cja.Jnego id1Jiału ISIZJtu!ki
1udowej w. Cenitral1nym Muzeum Et:nogra.ficznym IW Warl~:lzawie l'Ulb nawet olwbnego Muz'€um Sztuki Ludowej.
Odrębność :pu/aiCów'kiuwarulllikdwana jest s'Pecjaunym cha-ra,'kterem 'ZJbiorÓ'W
i ich pl'zeznac::ueniem.

Krajowy ZJwiązek CPLiA pcsiwda w Waf1s'za.Wie,przy ul. RutkowSIkiego
g, W1zoTlcc'V.mię
Prz'emylsłru Ludowego i Ar1y1stycZJnego. Sztulka ludowa stanowi ,lIwią część zbio·rów, liczących 4000 pozycji, obUczonych dość slkromnie, gdyż au,bumy próbe'k uważane 'są 2la jedną pozy,cję.
Wzory gromadzone
pieczołowicie przez Dział Nadzoru Artystycznego
w ciągu pięciO'lt'lll1iej dtz1ałaJnO'ścl Ce'ntrau'i PreemJlsłu Ludc1węgo i Al'tY'stycznego stanowią dziś dość bogaty zbiór autentyków sztuki ludowej z zakrelsu s1rojć ••.•...
regi.o!flI8JlI1ych,tkan:n ludowych, ceramilki, wycinall1e1k, meta,lu Hp.
Jakkolwiek
Wzorcownia mieści się przy Dziale Nadzoru Artystycznego
w lo'kalu nie nadającym
się do eksipozycji t)'1ch zbiorów, odwiedzana jest

�422

423

często IPl1zez p1aS'tyików iS'zU1kająlCychiJnlspiracjido
projektów
przemysIu
alJ1.ySly,cznego Lub nawet przezcudzoziemc~w.
M'Ulzeum Kultur Ludowych
n:i'eści ~ię w dość on'da,lonyiClłlMłoC'inach i WaIisza'wa {środm1ieście) dotąd
nIe IP():slad~ Mruzeum Etnog'ra;fic'znego. Kcmitet
WS'Pó~pra'cy z ZaJgranicą
pI"zysyla nIekiedy miłc~\ników IsztUlkliIU1dc\wej,aby Isię ZJazrnajomHi'z Wzo'rcQwnią i telkiem Ipracy w CPLiA opartej na IZlbioracJ'l\Vzorcowni. Zwiedzali ją CZEis,i,NiEmcy, FranICU2łi,Wietlnamczycy i inni.
PrOiPalgam:la jeldnakże nie je~~t celem Wzc'wowni, będącej nacz'ej lalbora'torium !pOdręcznym CPLiA, bez Iktórego 'raicjon.alna praca w takiej inlstytucji jest nie .do pomyślE.'!1ia. Weźmy 'na, pr.zykł1ad dlzia! s'trojÓ'W regiIQll1.alnych. Strojl€ w IkcmJPIletacJ1lulb częś(.'iach wynclszą razem 437 Ipozycji. Odnajdziemy w nich ,nie ,ty1'ko 'stroje QPoc:zyńs'kJie,'kul1piowski'e, ,północne i po'łudnicMe I)·.al\\~lkie,IPj,otrIkO\\6kie, sa'r:ln'lekie, Isi€lr~dzłkie, 'K!ra:kovi'Slkie,rzeszowskie, podhalra'ńskie, cieszyńskie, nowosądeckie,
spiskie, górali istebn~ańslkich, a']&lt;e i rzad'kie IS1trojeolPollskie i Iwilamowi'c'kie. UZiulpełniają ten
zbiór plla'nlsze loor\wne ISltrojów i rich frargmentów w lilClzb'ierpona1d 121l. DZliałowi temu :s!użą a'Lbumy próbek
fkan1i'n oc!zieżOlwych samodziałowych,
a nawet 'tkanin faibrycZl11yc,huŻY'\~ialnychw tradycyjnych :skojach. Dzi,aJ:t€1n
do'sta'I1Cza rÓiWn,ież d Cikrumen.tacj'i :slpółdzie1niom CPLiA
wytwarzającym
:stroje świetlilcO'\\e. Wpnl'wd'zie ,~póld'Zielrnie 'te /wSlpó!pra,cują rbH~lko z odpowiedJnimi mlUfZe.ami,lalI€'żadnl€ IZ muzeów oHdemoże wytPożyczyć au:t€lntyików S'trojów, Ihaftów. wstążek, a'damal.5LJków- 'co jes,t zadaniem Wzor,cowlni.
Ha1f'ty 'i iklQl'OnkiwaU'tentY'cmych
czepca'ch, 'k,oszuilach itrp. służą TÓWillież jako d()kumen~a'cja do produlkcji :s,trojów reg.ionalnych, częściowo zal5
'Cloaktuaillnej prcd,dkcjoiha!ftów i koronek wykonywaną na potrzeby iw'spói/ozeslI1e(r,a'zem ,2:09 IPozycj:i). DcJlkumem'ta!cjado Istrojów regionalnych Isłu:ży 'za
/pomno naulk'olwą nla '1Ii'cIZJnych
Ikursaloh rprzywars'zta'towych
dla! pralcownic
konfekcji, Tkaniny ludowe w całOści liczą 437 pozycji. Do tego dochodzą
,O!Prawne allbumy z prÓrJJka'ffiii,tkanin liczącymi o'kolo 1500 pozyiCjri,'Zaopa,tl'lzonyeh Iw met'rylki, jalk v.iSlZY's,tk:ie
'zreSlztą ek.SlPonaty W'ZOf.C'owrii.ObOOne
wyd;:;.wnic'W'/ao ,tkan'ina'Ch polsiłikują :s,ięg;lównie 'tymi zlbiorami.
Ten bogaty dział służy przede wszystkim naszym spółdzielniom terenowym. Wiele zapomll1ianych teohni1k r€lgJianalnych zrekonlstr.uowano
na
;podstawie tych wzorów 'za pcmocą szkoloenńa pI1zylwal'5zta'towego przez twórczynie ludowe (ki'limy na cięciwach, kuloski, koziołki itp.). Zaopatrzenie
oril€n'tuje iS'ię w lpotrzebaC'h prrJdukcji na [)IQdJstalwietych wzorów. Z In'ieh
,rówa'l,ieżikor'zys'lają domy mody Ista'Ilając się 'WlPro'wadzić 'Pollslką tkantinę ,do
;stroju 'wS'półczElSlnego.
Na rpods'tawie tych wIzorów opracowuje 'Się Tównież palsiam,ki w Skali
IJ'la Jalek regiona[nyc'h, a raez'ej dlJa figurek etll1Q1grafiocznych,reprezEtntującj'lChnalsr.': ."trój 'za granicą. I'nne działy są reprezellto'Wane mniej !bogato.
,Ceramilka liczy 400 sztuik, jakkol:wiek liczba ta jest płynna, RePIJ·ezentowane
są różne formy ceramiki regional'nej ki'e1eC'kiej, rzeszowskiej, lbiałostOClkiej,

1l...
..

".
~1
I

·1

~'"

biellslkiej,LubeilJslkfej, ka,szu.bskiej, 'kujawskiej,sc{d€'okiej
itp. Według mej
Re,gicma1Jne Bim"a ,S;przed.a,ży (Izy też organiJZatorzy WY'staw uI1ien1tują się,
co [llależy zamawiać u 't/wórCÓ'wludowych Iw terenie.
Nadto zebraJne 'są wyroby z metaJ.u, j.alk: filigrany cie5"ZyńJski.e,iSlpinJki
pooihaJ.ań:skie itp. (ra'zem85 slZtuk). Wc'dług tych wzorów zamawia ,się wyroby do celów reprezentacyjnych.
Zg'l'cmadz\lno wzory wycinaJne'k róiJny;ch lautorek z Kur;pi północnych
i !południowych, Łcwicza, Sannik, Podlasia,
Rawy, OpO'Czna nurem ok.
200 s'Zt:uk
Ws:zy'stkie te WZOTy służą do pmdu!kICji, do hand1u, jalko 'POmoce do
organi2()v..,II1·ia \\yts':IaW,ClalS€m jalklQdekoracje ojjalJw pomoce do s7Jkolenia
prac'owlI1'i'ków CPLiA. S.łowem, iSpe:miaJją za'dania. rOlbocze s'ta.!e będąc
:w ruc'hu - w pl'zeciwstawien'iu do .zbiorów m:uzea'lnych. Jak'kOllwiek s'ta'n
,Wzo'l'cQlwni jest [l'ł)1nny i wiele 'wzorów jelst w wy:pożyczeniu, niemniej
!'potykamy w .niej stJale studiujących '1:kaJniny,~stroje czy ilnne 'Wzory sz'tuki
ludowej.
Janina

Orynżyna

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9516" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9494">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/58f6c068919af0dfb5e97194c274f3a1.pdf</src>
        <authentication>05fe5d6236b2ada5eca13f2f9d9a36c3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113310">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:171</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113311">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113312">
                <text>1959</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113313">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:147</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113314">
                <text>Muzea / LUD 1957 t.44</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113315">
                <text>LUD 1957 t.44, s.351-480</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113316">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113317">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113318">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="113319">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113320">
                <text>'350
doskonale wprowadza
czytelnika
w piękny kraj Serbów Łużyckich ich
l1i,torię, stosunki ekonomiczne, socjalne, kulturalne
i polityczne. Przedstawienie ubioru ludowego w rozwoju dziejowym daje pogląd na kształtowanie się i przemiany jakie przechodziła odzież dobrze świadczy o pełnym
przyswojeniu
sobie postępowej, historycznej
metody, która dla naukowych
pracowików
serbskich
jest obecnie postulatem
prawidłowych
rozwiązań
naukowych.

Adam

Grapa

z

\1

MARIA

E

A

ZNAIvIIEROWSKA-PRUFFEROWA

MUZEA I DZIAŁY ETNOGRAFICZNE W POLSCE
Aktualne potrzeby i zarys stanu obecnego 1
l. OCHRONA

ZABYTKOW

KULTURY

I UDOWEJ

Żyjemy w okresie, w którym krytyka niedomagań społecznych
oraz ich ujawnianie staje się nie tylko prawem lecz obowiązkiem,
dlatego też sądzę, iż należy wyraźnie stwierdzić i udokumentować braki w zakresie ochrony zabytków kultury ludowej i muzealnictwa etnograficznego w Polsce.
Potrzeby polskiego muzealnictwa etnograficznego należy rozpatrywać, mając na uwadze osiągnięcia w zakresie etnografii
w Polsce już od roku 1945. Osiągnięcia te to liczne prace
naukowo-badawcze i organizacyjne oraz publikacje Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego i Państwowego Instytutu Sztuki (Zakład Badania Plastyki, Architektury i Zdobnictwa Ludowego, Zakład Badania Muzyki Ludowej i Zakład Badania Tekstów
Ludowych), uniwersyteckich Zakładów Etnologii i Etnografii, poli1 Artykuł
mmeJszy napisany w 1955 r" w znacznym stopniu na podstawie materiałów
z 1955 r., miał n; celu scharakteryzowanie
zbiorów etnograficznych w Polsce oraz przedstawienie
palących potrzeb muzealnictwa
etnograficznego
na tle stanu obecnego. Miały go ilustrować równocześnie
¥•.ydrukowane
pod redakcją
M. Znamierowskiej-Pri.ifferawej.
sprawozdania ponad
60 muzeów
i działów
etnograficznych.
Niestety
względy
techniczne
nie pozwoliły
na to i artykuł
ten ukazuje
się z trzyletnim opóźnieniem,
już po wydrukowaniu
części sprawozdań
muzealnych w poprzednim, XLII i XLIII tomie Ludu. Część sprawozdawczą
tego
artykułu należy więc traktować jako materiał naleźący już do przeszłości,
gdyż \v ciągu trzech lat w wielu muzeach zaszły poważne zmiany, których
.Już nie można było tu uwzględnić.

�353

352
technicznych Zakładów Architektury Polskiej, Instytutu Badań
Literackich oraz Urzędów Konserwatorskich, a od 1954 f. Polskiej
Akademii Nauk, w której Instytut Historii Kultury Materialnej
m. in. przejął znaczną część prac naukowo-badawczych w zakresie
monograficznych opracowań kultury ludowej oraz prace nad Polskim Atlasem Etnograficznym.
Przechodząc do rozpatrywania
aktualnych potrzeb muzealnictwa etnograficznego, rozpoczniemy od zwrócenia uwagi na
sprawę stanu ochrony zabytków kultury ludowej w Polsce, stanowiącej problem podstawowy w rozwoju muzealnictwa etnograficznego. Wiemy, że muzea i działy etnograficzne posiadają
niekompletne zbiory wytworów i dokumentacji polskiej kultury
ludowej, której zabytki od lat giną w terenie.
Klęski wojenne spowodowały zniszczenie 2 i rozgrabienie tysięcy
zabytków zabezpieczonych w muzeach oraz rozproszonych w terenie. Obecnie żyjemy w okresie, w którym zabytki kultury ludowej zostały podniesione do godności dokumentów naszego życia
narodowego wielkiej wagi, jednak tylko nieliczna część społeczeństwa wie a tym, że nie wolno mim ich lekceważyć. Sytuacja
obecna mówi bowiem o poważnej groźbie utraty w ciągu najbliższych lat zabytków rozproszonych w terenie u ludzi nieświadomych ich bezcennej wartości, jako elementów naszej rodzimej
kultury ludowej, na której pragniemy i usiłujemy opierać naszą
kulturę narodową.
Związek prac naukowych i prac o charakterze społecznym jest
w zakresie badań etnograficznych tak oczywisty, iż nie potrzeba
udowadniać, że utrata w terenie zabytków mówiących o przeszłości, to pozbawienie naszej historii. niejednego ogniwa pozwalającego na budowanie syntez naukowych, tak ważnych ze względów nie tylko naukowych, lęcz również społeczno-oświatowych.
~ Nie omawiam tu stanu przedwojennych
zbiorów etnograficznych
ani
nie poruszam najpoważ:1iejszej
straty w tym zakresie, jaką spowodowało
spalenie w 1939 roku Muzeum Etnograficznego
w Warszawie. O ile 'viem,
ma o nim ukazać się artykuł dyrektora
tego Muzeum, prof. dr Eugeniusza Frankowskiego.

Celem tego artykułu jest zwrócenie uwagi najwyższych czynników kierowniczych i odpowiedzialnych za te sprawy przedstawicieli społeczeństwa na problem zagrożenia zabytków kultury
ludowej i wiedzy ożyciu chłopa polskiego z okresu przed wielkimi
przemianami. gospodarczymi i społecznymi oraz w trakcie ich
dokonywania, a w związku z tym przedstawienie pilnych potrzeb
naszego muzealnictwa etnograficznego na tle jego obecnego stanu.
Jak wiele w tej dziedzinie pozostało u nas do zrobienia, mówią
przedstawione w 42 i w 43 tomie Ludu sprawozdania ponad 60
muzeów i. działów etnograficznych. Sprawę ratowania zabytków
kultury ludowej należy postawić zasadniczo i otwarcie zdecydowanym głosem etnografów-muzeologów, którzy są świadomi
odpowiedzialności, jaka na nich spada wobec historii i społeczeństwa za bierne godzenie się z faktami skazywania na zagładę
tego wszystkiego, co tworzyło zręby kultury materialnej, duchowej i społecznej chłopa polskiego. Wystarczy sięgnąć do naszej
historii, spojrzeć na mapę i przypomnieć jak wielkie połacie naszego państwa są zdewastowane i pozbawione tego co rodzime,
aby zdać sobie sprawę, że nie wolno nam tracić ani jednego
dnia, ani lekceważyć żadnego zabytku u nas, w kraju tak wyjątkowo ubogim w dokumenty przeszłości.
Jeśli naszą nową kulturę chcemy opierać na najbardziej cennych
rodzimych wartościach, jeśli chcemy aby spełniały one S\vą rolę
społeczno-wychowawczą, to musimy je zachować, chroniąc przed
nie uniknioną zagładą, wynikającą m. in.z naszego wadliwego przystosowania się do dokonywu.iących się u nas procesów gospodarczospołecznych.
Znane jest wszystkim badaczom terenowym powszechne palenie starych, malowanych mebii i sprzętów ludowych, cięcie
i przerabianie strojów ludowych, :rozbieranie chat, o kt6rych
wiele już napisano itp. I jeśli trwogą napełnia nas fakt rozebrania
okołe 1949 r. na Mazurach, na terenie woj. białostockiego, i l}życia
na opał starej chaty pochodzącej z początku XVIII w., posiad.ającej
polski napis, to jednak musimy sobie powiedzieć, że sołtys l nauczycielka, którzy się do teg,) przyczynili, nie byli temu winni,
podobnie jak ci, którzy na złom zabierali zabytki dawnego kowal2:1 .. Lucl".

t. XLIV.

�--------------354

publikacji oddać swemu społeczeństwu. Nasze braki i zaniedbania
na tym polu są ogromne, a przecież historii potrzebne są realia
z okresu wielkich przemian, gdy naturalny rozwój cywilizacji
zmiatał ślady dawnego życia.
Sprawa ta, podjęta w skali ogólnopolskiej, leży w znacznym
stopniu w rękach czynników decydujących. Posiada ona ogromną
wagę społeczno-wychowawczą; toteż chcemy zmobilizować wszystkich powołanych do tego, aby szukali wyjścia z dotychczasowej
sytuacji i koordynowali wysiłki swe w kierunku zapobieżenia
dalszym stratom. Straty te bowiem uniemożliwiają pełną realizację społecznych zadań muzeów i działów etnograficznych. Rozważania na temat braków w zakresie ochrony zabytków kultury
ludowej winny jak najszybciej doprowadzić do stworzenia w całej
Polsce jednego frontu akcji ratowniczej, która objęłaby całe
społeczeństwo.
Do czołowych zadań młodzieży miast i wsi - a przede wszystkim odradzającego się Harcerstwa Polskiego - Wojewódzkich,
Miejskich i Powiatowych Wydziałów Kultury, Domów Twórczości
Ludowej, Domów Kultury, świetlic, Towarzystwa TurystycznoKrajoznawczego itp. powinna należeć kierowana przez fachowców
czynna pomoc w tej dziedzinie.
Przede wszytkim w celu poinformowania społeczeństwa o wartości, zagrożeniu i możliwości ratowania zabytków kultury ludowej w terenie powinien być wydany barwny plakat, oraz krótka
ulotka, które by dotarły do każdej wsi, szkoły i do każdej instytucji oświatowej w Polsce, podobnie jak docierają plakaty donoszące o groźbie duru brzusznegQ i nakazie przymusowych szczepień ochronnych lub o walce ze stonką ziemniaczaną.
Oprócz plakatu winny być oczywiście wykorzystane wszelkie
inne sposoby anonsowania o wartości zabytków kultury ludowe},
o ich zagrożeniu i możliwości zachowania dla przyszłych pokoleń.
Hasła te powinny głosić: prasa, radio, kino itd.
Poza tym pilna i potrzebna jest przemyślana akcja zabezpieczająca teren przed rabunkowym wykupywaniem przedmiotów
sztuki ludowej dla celów handlowo-spekulacyjnych oraz wnikliwa
23'

..•._._-_ .._----_

;;;

_-.

355

skiego rzemiosła. Winni byliśmy my, wszyscy świadomi wartości
kultury ludowej i odpowiedzialni za jej ochronę. Wszakże nie
dość mocno żądaliśmy, aby w każdej gminie, wsi i szkole był
plakat wyjaśniający te sprawy, ostrzegający przed lekkomyślnym
niszczeniem zabytków i pouczający, jak do nich należy się odnosić.
Zbieranie dokumentacji, m. in. rysunków i fotografii, mówiących o przeszłości nie wystarcza. Nic nie zastąpi autentycznego
dzieła rąk ludzkich, przemawiającego plastycznie swą specyficzną
jakością, na którą składa się surowiec i swoista technika wykonania, forma oraz patyna wieków i to wszystko co stwarza wizję
przeszłości poprzez całokształt wytworu - świadka niezaprzec:zalnej prawdy minionego życia. Waga takiego zabytku leży nie
tylko w sferze wartości naukowych, lecz w sferze sugestywnych
wartości dydaktycznych.
Daleko silniejszą wizję przeszłości, uderzającą swą plastyką,
daje np. wnętrze folusza czy olejarni podhalańskiej w Muzeum
Etnograficznym w Krakowie, niż dziesiątki ilustracji i napisów
starannie opracowanych. Nie tutaj jednak miejsce na dowodzenie
naukowej, dokumentacyjnej
wartości każdego zabytku kultury
ludowej, jego wagi dla badań historycznych, a w szczególności
dla badań o charakterze etnogenetycznym. Wiadomo, że archeologowie w muzeach etnograficznych często bezskutecznie poszukują
odpowiedników .dla szeregu szczątkowych wytworów kultury,
trudnych do zidentyfikowania, że często brak nam materiałów
do historii kultury ludowej, które pozwoliłyby na rekonstrukcję
jej przeszłości. Wiadome jest na podstawie nie tylko własnych
obserwacji, ale także licznych sprawozdań i relacji etnografówmuzeologów z całej Polski, że zabytki kultury ludowej w Polsce
giną z zastraszającą szybkością, że żyjemy VI' ostatnich latach
ich istnienia, a wysiłki skierowane ku ich ratowaniu są kroplą
w morzu istotnych wielkich i palących potrzeb.
Jakże gorzka i bolesna jest świadomość, że nasi sąsiedzi o tyle
mają szczęśliwsze warunki do odtworzenia historii, że zdołali
jeszcze uratować zabytki swojej kultury ludowej i że dziś jeszcze
urządzają wielkie ekspedycje, z których przywożą tysiące zabytków, aby je zabezpieczyć, opracować i w formie wystaw oraz

:l ~

..

_._-_._ .•..

_.

_----------_ ..

,..

�356

357

ingerencja w szczególności w sprawy wykupu w terenie starych
strojów ludowych.
Znikome możliwości badawcze muzeów i działów etnograficznych nie tylko powodują bezpowrotną stratę dokumentów naszej
historii, lecz również paraliżują usługową rolę muzeów. Szczególnie daje się to odczuć w zakresie ogromnego i powszechnego
zapotrzebowania na autentyczne stroje ludowe poszukiwane jako
wzory przez domy kultury, teatry, ze~poły taneczne, świetlice itd.
Niestety, w mniejszych miastach oraz na Ziemiach Odzyskanych
muzea przeważnie ich nie posiadają, gdyż nie mają możliwości
prowadzenia badań i zakupów. To samo dotyczy wzorcowych okazów rodzimej kultury, a więc rzemiosł i różnych dziedzin plastyki
ludowej. Stan taki powoduje, iż np. stroje ludowe kupowane
są bez właściwej dokumentacji, nie mają właściwego zabezpieczenia, znajdują się poza ewidencją muzeów i często są stracone
d.la badań naukowych. Umożliwienie muzeom rozszerzenia ich
działalności winno doprowadzić do zbadania przez nie w terenie
i do wykupienia zabytków kultury ludowej, a w szczególności
starych strojów oraz do czuwania nad wszelkimi zabytkami rozproszonymi w terenie. Winny one być sfotografowane, zaopatrzone we właściwą dokumentację i przekazane do właściwego
miejsca jakim jest muzeum, po ewentualnym wykorzystaniu ich
przez małe rozproszone instytucje, podlegające fachowej opiece.
Przyszłość zabytku uwarunkowana jest koniecznością jego właściwego zabezpieczenia, przeprowadzenia odnośnych wszechstronnych badań, łącznie z terenowymi, Ol'az udostępnienia społeczeństwu jego wartości. Toteż sprawa miejsca, w którym ma on
być przechowywany i udostępniony, jest sprawą pierwszorzędnej
wagi. Niewątpliwie muzea i działy etnograficzne są do tego powołane przed wszystkim, jednak w przejściowym okresie rozbudowy
placówek kulturalnych może wyjątkowo zachodzić uzasadniona
potrzeba czasowego przechowywania ich w instytucji o charakterze społeczno-uslugowym, która w dalszym planie rozbudowy
winna stać się częścią składowa określonego muzeum.
Tu dochodzimy do pnruszanej już sprawy gromadzenia wycz2r-i
pującej dokumentacji, która winna być nad wyraz skrupulatnie

zbierana według wskazówek wypracowanych przez specjalistów,
a uwzględniających nie tylko nazwę gwarową części odzieży, technikę jej wykonania i pochodzenie, lecz również historię przeobrażeń danej odzieży, związek jej z historią danego środowiska.
z podłożem gospodarczo-społecznym itd.
W tej sprawie winny być opracowane ścisłe instrukcje ułatwiające opiekę nad szczegdnie zagrożonymi zabytkami kultury ludowej, gromadzonymi nie zawsze przez fachowców.

2. ZARYS OBECNEGO

STANU ZBIOROW

ETNOGRAFICZNYCH

I l o ś f: z b i o rów
e t n o g r a f i c z n y c h w P o l s~.t
Przegląd mu;zealnych zbiorów etnograficz:1ych pocho~zą~ych z P01~~1', p~dl~g.łrch Ministerstwu Kultury i Sztuki, z uwzględmemem
przybllzone] 110sCl zebranych okazów, przedstawiał
się na początku 1955 r. następująco w ranncr.
17 województw 5:
ilość obiektów
1. Woj. białostockie
(2 muzea)
266
Muzeum w Białymstoku
.
1542
1808
" Łomży
2. Woj.
Muzeum w
Muzeum w
"

bydgoskie (3 muzea)
Grudziądzu
Toruniu
.
.
.
.
Kujawskie we Włocławku

3. Woj. gdańskie (3 muzea)
Muzeum Pomorskie w Gdańsku (;
w Kartuzach
" Kwidzynie

ok.
. ok.

539
4006
384

4929

70
590
350

1010

W kilku miastach łącznie ze zbiorami innych krajÓW europejskich.
, Dane dotyczące obecnego zarysu uzyskane zostały dzięki rozesłaniu
w 1954 r. przez Połskie Towarzystwo Ludoznawcze (Redakcja Działu Muzealnego "Ludu") ankiety uzgodnionej z CZMiOZ, który ze swej strony
również udzielił materiałów.
Z przykrością
stwierdzam, że ze względó"v
technicznych,
niezależnych
od Redakcji, dodatkowo
:1adesłane materiały
sprawozdawcze nie mogły być rozszerzone, a czasem musiały być skróeone.
(~zczegółowe dane zob. w sprawozdaniach
poszczególnych muzeów w 42
'l

i 43 tomie
5

~.

"Ludu").
Nie wymieniam

tu

zbiorów

skiego.
(; Nie znam ilości obiektów

dotyczących

znajdujących

muzeów

typu

się w Zbiornicy

skansenow-

w Oliwie.

�358
4. Woj.
Muzeum w
"
"
"
"
"
"

katowickie (7 muzeów)
Bielsku-Białej
Bytomiu .
Chorzowie
Cieszynie.
.
Częstochowie 8
Gliwicach
Zabrzu

7

78
4506
2365
1750
222
1414
64 10393

------

5. Woj. kieleckie (2 muzea)
Muzeum Swiętokrzyskie
w Kielcach
w Radomiu.
6. Woj. koszalińskie
Muzeum w Darłowie .
Koszalinie
Słupsku

.ok.

834
179

(3 muzea)

286
66
347

.ok.
.ok.

8. Woj. lubelskie (3 muzea)
Muzeum w Chełmie
" Lublinie
Zamościu

. ok.

1013

w Łodzi .

.ok.
.ok.

110
973
337

1420

11. Woj. opolskie (4 muzea)
Muzeum w Brzegu
Nysie
Opolu 10
" Raciborzu

170
207
570
465

1412

100
100
1738
225

2163

77
1455
2200
432

4164

.ok.

1000

1000

.ok.

260
8000
5000

13260

2000
1061
2045

5106

430
17

447

12. Woj. poznańskie (4 muzea)
Muzeum w Kaliszu
Lesznie
"
Narodowe
w Poznaniu (Rogalin)
.
.
Narodowe w Poznaniu (Instr. Muzycznych)

699

14. Woj. szczecil'lskie (1 muzeum)
Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie
15. Woj. warszawskie
Muzeum w Płocku
Kultury i Sztuki w Warszawie
"
Ministerstwo
Kultury i Sztuki (CZSPiW)

3738

11000
2960
596
360
1678 16594

. ok.
. ok.

13. Woj. rzeszowskie (4 muzea)
Muzeum w Jarosławiu
Przemyślu
Rzeszowie 11
Sanoku

18349
3500
50
1000
950
5018
17
274 29158

278
2780
680

10. Woj. olsztyńskie (3 muzea)
Muzeum w Kętrzynie .
Mazurskie w Olsztynie
w Szczytnie .

"

-------

7. Woj. krakowskie (8 muzeów)
Muzeum Etnograficzne
w Krakowie
Narodowe w Krakowie
Historyczne w Krakowie
w Nowym Sączu
Rabce
.
Zakopanem
Tarnowie
Zywcu

9. Woj. łódzkie (5 muzeów)
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne
w Łowiczu 9 •
..•
" Piotrkowie Trybunalskim
Sieradzu
.
.
.
.
.
Tomaszowie Mazowieckim

r

359

16. Woj. wrocławskie (3 muzea)
Górze
Muzeum w Jeleniej
Górze
Kamiennej
" Wrocławiu

[2

.ok.

"

;

17. Woj. zielonogórskie (2 muzea,.
Muzeum w Międzyrzeczu
Zielonej Górze

"

; Wg nieco później otrzymanych informacji prof. dr M. Gładysza ilośt
obiektów wynosiła w Bielsku-Białej
- 100, w Bytomiu - 3664, w ChoJ'zowie - 2359, w Cieszynie - 700, w Gliwicach - 2000, w Pszczynie -206, w Zabrzu - 62.
8 Ekspo:J.aty te stanowią
przeważnie własność Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie.
• Muzeum w Łowiczu w ramach CZM i OZ podlega Muzeum Narodowemu w Warszawie.

10 Według
informacji prof. dr M. Gładysza ilość obiektów etnograficznych była następująca: w Nysie - 356, w Opolu .- 712, w Raciborzu - 201.
11

Liczba ta obejmuje

zbiory, które tam przyszły z Muzeum w Łańcucie.

Według później otrzymanych
informacji prof. dr M. Gładysza i mgr
L. Itmana ilość obiektów była następująca:
w Bolkowie - 425, w Jawope _ 150, w Jeleniej Górze - 1919, w Kamiennej Górze - 360, w Wał12

�.,-- ••..•.--·-----··-·-·------·-··-------------r···

361

360

Ogólna ilość etnograficznych
zbiorów pochodzących z Polski,
znajdujących się pod opieką Ministerstwa Kultury i Sztuki, CZM
i OZ oraz CZSPiW wynosiła na początku 1955 r. ok. 97000
obiektów.
Zbiory europejskie
(pozapolskie),
w szczególności dotyczące
kultury ludowej Słowian, znajdują się: w Muzeum Górnośląskim
w Bytomiu, Muzeum Etnograficznym w Krakowie, Muzeum Narodowym w Poznaniu, Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warw Warszawie oraz w niewielkiej
ilości rozproszone w innych
muzeach.
Zbiory pozaeuropejskie
znajdują się przede wszystkim: w Muzeum Kultury
i Sztuki Ludowej w Warszawie (12000), gdzie
zostały celowo scentralizowane,
a poza tym w Muzeum Etnograficznym w Krakowie (1754), w Muzeum Narodowym w Poznaniu (1120), w Dziale Muzealnym Biblioteb.i Kórnickiej w Kórniku (200) oraz w Muzeum w Nysie (ok. 55).
Ogólna ilość muzealnych
zbiorów pozaeuropejskich
w Polsce
wynosiła ponad 15000 okazów; bardziej ścisłych danych nie udało
mi się uzyskać. Nie uwzględniłam
też rozproszonych
zbiorów
prywatnych.
Pod względem
ogólnej ilości zbiorów
etnograficznych
na
pierwszym
miejscu stoi Muzeum Etnograficzne
w Krakowie
(21 023, a do końca 1957 r. - 22.027) posiadające znaczną część
uratowanych zbiorów przedwojennych,
a następnie Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie (ok. 20000, a do końca
1957 r. - 21.389) 13, które dopiero po wojnie zaczęło je gromadzić,
bogate również. w zbiory jest Muzeum Etnograficzne
w Łodzi
(ok. 11.000).
brzychu - 248-278, we Wrocławiu - 804, w Zgorzelcu - 143,
each - 305 (wg informacji mgr L. Itmana) i Zelaźnie - 123.

\V

Ziębi-

13 Dla
porównania
można wymienić
jedno z muzeów
szwajcarskich,
a mianowicie muzeum Etnograficzne
w Bazylei, które w 1942 r. posiadało
ok. 61 000 okazów etnograficznych.

-,

'~.

Zbiory polskie, inne europejskie, lub pozaeuropejskie
znajdują
się poza tym w posiadaniu uniwersyteckich
Zakładów Etnologii
i Etnografii m. in. np. w Poznaniu, w Toruniu i Wrocławiu.
Ogólna ilość zbiorów etnograficznych
w Polsce, podległych Ministerstwu
Kultury i Sztuki, pochodzących
z Polski, z innych
terenów
Europy i z krajów pozaeuropejskich
wynosi ponad
112000 okazów 14, zaś załączona mapa za str. 000 ilustrująca rozmieszczenie zbiorów etnograficznych
w Polsce jest pierwszą próbą
kartograficznego
przedstawienia
ewidencji tych zbiorów na dzień
1 stycznia 1955 r. Posiada ona niestety braki i nieścisłości wynikające np. z niekompletnych
lub nieustalonych
danych, ze zmian
zachodzących w organizacji muzealnictwa,
a w związku z tym
z przemieszczania zbiorów, z różnych sposobów obliczania ilości
obiektów, oraz z odmiennego ujmowania ilości depozytów itp.
Braków tych nie udało się uniknąć, sądzę jednak, iż w ogólnych
zarysach nie zniekształciły
one zbytnio obrazu stworzonego na
podstawie sprawozdań nadesłanych przez dyrekcje muzeów lub
przez miejscowych kierowników 15.
P r z e g l ą d w i ę k s z Y c h k o l e k c j i. Specyfikacja 16 muzeów i działów etnograficznych
w Polsce na tle niektórych przykładów większych zbiorów specjalnych,
znajdujących
się pod
opieką Ministerstwa Kultury i Sztuki:

-

.

l4 Dla
porównania
można też dodać, iż np. jedno Państwowe
Muzeum
Etnografii w Leningradzie
posiadało w 1948 r. do 250000 obiektów. (Sow.
Etnogr., 1948 N. l, s. 222) mając QCzywiście znacznie szerszy zasięg geograficzny.
L; Uwagi
i uzupełnienia,
a które prosiłam referując
powyższe dane :la
konferencji muzealnej w Warszawie, zwołanej przez CZMiOZ 19-20 V 1955
roku, uwzględniłam
w tekście lub w przypisach. Dalsze sprostowania
lub
uzupełnienia
dotyczące stanu zbiorów z 1. 1. 1955 r. mogą być wydrukowa:1e w następnym
tomie "Ludu".
16 Nie używam
tu terminu "specjalizacja"
mu£eów, gdyż w niektórych
wypadkach
posiadanie
większej
ilości okazów z wybranego
działu nie
;.Llo w parze z planowym
ich gromadzeniem
i opracowywaniem.
Różne
Ilości okazów z wymienionych
działów znajdują
się oprócz tego w wielu
innych muzeach; z braku danych nie można ich było uwzględnić.

�363
362
Zbiory

z

tere:lU

Łowiectwo
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Rybołówstwo
Szczecin
(Muz. Pomorza
Zachodniego)
Toruń (Muzeum w Toruniu)
Kartuzy (Muz. Kaszubskie)
Pasterstwo
Zakopane (Muz. Tatrzańskie)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Cieszyn (Muz. w Cieszynie)
Pszczelnictwo
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Toruń (Muz. w Toruniu)
Uprawa roślin
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Łódż (Muz. Arch. i Etnogr.)
Warszawa (Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Górnictwo
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Kielce (Muz. Świętokrzyskie)
Budownictwo (modele chat)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Rzeźba figuralna
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Rabka (Muz. w Rabce)
Warszawa
(Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.)
Drzeworyty ludowe 18
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Zdobione przedmioty gospodarskie
Kraków (Muz. Etnograficzne)

Polski!'

Warszawa (Muz. Kul. i Szt. Lud.)
Zakopane (Muz. Tatrzańskie)
l"ormy piernikarskie
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Cieszyn (Muz. w Cieszynie)
Gliwice (Muz. w Gliwicach)
Krakó\"l (Muz. Etnograficzne)
Koszalin (Muz. w Koszalinie)
Racibórz (Muz. w Raciborzu)
Toruń (Muz. w Toruniu)
\Varszawa (Muz. Narodowe)
Wrocław (Muz. Śląskie)
Plecionkarstwo
Kwidzyn (Muz. w Kwidzynie)
fzczytno (Muz. w Szczyt:lie)
Sitarstwo
Lublin (Muz. w Lublinie)
Sprzęty
Warszawa
(Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Obrazy malowane na szkle
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Gliwice (Muz. w Gliwicach)
Jelenia
Góra
(Muz. w Jeleniej
Górze)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Warszawa
(Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Zakopa:le (Muz. Tatrzańskie)
Wycinanki i nalepianki
Lublin (Muz. w Lublinie)
łJowicz (Muz. w Łowiczu)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Warszawa
(Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.)

17 Z braku
dostatecznych
danych w okresie pisania artykułu nie omawiam specyfikacji
pozapolskich zbiorów europejskich
i zbiorów pozaeuropejskich, ani też nie wyczerpuję
zróżnicowania
bardzo cennych zbioró,,'
Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego
w Łodzi.
1~ Muzeum
Etnograficzne
w Krakowie
posiada
poważne
archiwum
ikonograficzne,
obsługujące całą Polskę, a często i zagranicę·

Tkanin~'
Białystok (Muz. w Białymstoku)
Bielsko-Biała
(Muzeum w BielskuBiałej)
Olsztyn (Muz. Mazurskie)
Warszawa
(Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.)
Klocki do drukowania tkanin
Białogard (Muz. w Białogrodzie)
Brzeg (Muz. w Brzegu)
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Cieszyn (Muz. w Cieszynie)
Darłowo (Muz. w Darłowie)
Gliwice (Muz. w Gliwicach)
Koszalin (Muz. Etnograficzne)
Kraków (Muz. Narodowe)
Kwidzyn (Muz. w Kwidzynie)
l\1iędzyrzec (Muz. w Międzyrzecu)
Olsztyn (Muz. Mazurskie)
Przemyśl (Muz. w Przemyślu)
Racibórz (Muz. w Raciborzu)
Słupsk (Muz. w Słupsku)
Szczecin
(Muz. Pomorza
Zachodniego)
Szczybo
(Muz. w Szczytnie)
Toruń (Muz. w Toruniu)
Wrocław (Muz. Śląskie)
Zakopane (Muz. Tatrzańskie)
Zamość (Muz. w Zamościu)
Farbiarstwo roślinne i zwierzęce
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Hafty i koronki
Bytom (Muz. Górnośląskie)
Gliwice (Muz. w Gliwicach)
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Kraków (Muz. Narodowe)
Warszawa (Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.
Lud.)
Odzież i strój ludowy
Kraków
(Muz. Etnograficz:le)
Warszawa
(Muz. Kultury
i Sztuki
Ludowej)

Warszawa

(Zbiory Min. Kult. i Szt.)

Garncarstwo
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Kraków (Muz. Narodowe)
Lublin (Muz. w Lublinie)
Łowicz (Muz. w Łowiczu)
Łódż (Muz. Arch. i Etnograficzne)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.)
Warszawa (Muz. Kult. i Szt. Lud.)
Kafle
Kraków (Muz. Etnograficz:le)
Kraków (Muz. Narodowe)
Olsztyn (Muz. Mazurskie)
Szczytno (Muz. w Szczytnie)
Brzeg (Muz. w Brzegu)
Zdobnictwo i obróbka skóry
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Kraków (Muz. Narodowe)
Zakopane (Muz. Tatrzańskie)
Zdobnictwo i obróbka metali
Kraków (Muz. Narodowe)
Zakopane (Muz. Tatrzańskie)
Zdobnictwo i obróbka bursztynu
ł..
omża (Muz. w Łomży)
Szopki
Kraków (Muz. Historycz:1e)
Maszkary
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Pisanki
Kraków (Muz. Etnograficzne)
Kraków (lV.l:uz.Narodowe)
Warszawa (Zbiory Min. Kult. i Szt.)
Wyroby z ciasta
Kraków (Muz. Etnograficzne)
ł,omża (Muz. w Łomży)
Podłażniki (pająki)
Kraków
(Muz. Etnograficzne)
Zabawki
Kraków (Muz. Etnograficz:1e)
Tańce (modele)
Kraków
(Muz. Etnograficzne)

�364
Instrumenty
muzyczne
Poznań
(Muz. Narodowe: Instr. Muz.)
Lecznictwo
Chorzów (Muz. w Chorzowie)

Muz.

Kraków (Muz. Etnograficzne)
Zwyczaje
prawne
(miary,
godła)
Kraków (Muz. Etnogaficzne)

znaki,

Oprócz wyżej wymienionych
zbiorów należy wymienić zbiory specjalne, znajdujące
sie w ramach innych i:1stytucji, a mianowicie:
rybotowstwo
do niedawna
w tak zwanym
Muzeum Kłusowniczym
\V Łopusznej
pod Nowym Targiem (ok. 70);
pszczelnictwo
-- kolekcja
narzędzi bartniczych
(61) w Muzeum Przyrod:J.iczo-Leśnym przy Białowieskjm
Parku Narodowym
jako ośrodku wy,tawowym lU w Białowieży;
uprawa
roślin zbiory narzędzi rolniczych znajdują się w Warszawie
w Instytucie Elektryfikacji
i Mechanizacji
Rolnictwa 20;
górnictwo
--- zbiory narzędzi, sprzętów górniczych itp. w Muzeum Górniczym Związku Zawodowego Górnikóv- \v Sosnowcu (4000) oraz w Wieliczce w Muzeum Salinarnym;
wyroby
z bursztynu
w Muzeum Ziemi w Warszawie.
Jedną z najpowaŻ:J.iejszych
kolekcji
sztuki
ludowej
Polski,
liczącą
w 1954 r. 5500 obiektów, a w 1957 r. ok. 10000 posiada Ministerstwo
Kultury i Sztuki, (Centralny
Zarząd Sztuk Plastycznych
i Wystaw, Wydział
Sztuki Ludowej) w Warszawie. Zbiór ten obejmuje rzeżbę, malarstwo, wycinanki, pisanki,
stroje ludowe oraz zdobnictwo
wyrobów drewnia:lych,
ceramicznych,
tkanin itp. Kolekcja ta, spełniająca
rolę usługową, miała
wejść do zbiorów stołecznego Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej.
Obok niej należy wymie:lić, poważną kolekcję sztuki ludowej, należącą
do Wzorcowni
Krajowego
Związku
Spółdzielni
Przemysłu
Ludowego
i Artystycznego
CPLiA w Warszawie. Liczy ona 4000 obiektów. Składają
się na nią stroje, tkaniny,
ceramika,
wyroby z metalu, wycinanki
itd.
~łużące jako wzory przede wszystkim dla produkcji, lecz również dla celów społeczno-oświatowych.
Zbiory sztuki ludowej i rzemiosła posiada również Wzorcownia Instytutu Wzornictwa Przemysłowego
w Warszawie.
Obiekty sztuki ludowej
znajdują
się rozproszone
w muzeach kraj 0wawczych
PTTK, które ostatnio IJowstają (:J.p. w Myślenicach,
w woj.
krakowskim
oraz \V Bieczu, Gorli::ach i Krośnie); w muzeach diecezjallU Muzeum
założone w 1922 r., posiadające
2546 okazów puszczańskich,
nie jest instytucją
samodzielną lecz wchodzi w skład Białowieskiego Parku

Narodowego.
20 Zbiór po prof.
Biedrzyckim
w znacznym procencie
\V okresie
wojny i w pierwszych
latach powojennych.
pcdobno ok. 45 obiektów.

i;

uległ zniszczeniu
Obecnie liczy 0:1

r
I

365
nych i muzeach pod opieką władz kościelnych, np. w Raciążku
clawek), Złakowie (pow. Łowicz) itd.; przy niektórych szkołach,
111 (pow. Szubin) oraz u wielu prywatnych
kolekcjonerów.

(pow. \'nonp. w Kcy-

Miejskie Rady Narodowe posiadają czasem zbiory etnograficzne:
;'vrRN
w Wiśle np. pragnęła
oddać swe zbiory do Muzeum, które skupiałoby
wytwory kultury ludowej Beskidu. Podobnie MRN w Krapkowicach
n. Odra
w pow. opolskim
posiadała
resztki dawnego większego zbioru etnogra-'
ficznego.
Przykłady
powyższe
oczywiście
nie wyczerpują
cal ości zagadnienia
zbiorów etnograficznych
rozproszonych
w Polsce, o których nie posiadamy
całkowicie dokładnych
danych.
W związku z istnieniem
w Polsce zbiorów et:1ografieznych
znajdujących się poza opieką Ministerstwa
Kultury i Sztuki, należałoby dla skoordynowania pracy stworzyć z nimi stałą więż pozwalającą
na wciągnięcie
tych zbiorów do ogólnej ewidencji w celu usprawnie:1ia
możliwości korzystania z nich w pełni do celów naukowych i spolecznych.
Odnośnie do zasięgu działania muzeów zaznaczyć należy, iż zbiory z calej Polski, aczkolwiek w różnym stopniu, gromadzone
są przez Muzeum
Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie,
Muzeum Etnograficzne
w Krakowie, Muzeum Archeologiczne
i Etnograficzne
w Łodzi, Muzeum Narodowe w Poz:1aniu.
Dział Etnograficzny
Muzeum w Toruniu, przekształcony
od 1. L 1959 r.
Muzeum Etnograficzne,
gromadzi obiekty z północnej Polski, a jedynie
obiekty rybackie z całej Polski.
w

Pozostałe muzea mają zasięg wyra żnie regio'1alny
kie obszary zajęte przez mniejsze lub większe grupy
spokrewnionych
grup etnicznych.

obejmując poblisetniczne lub zespoły

21,

Regiony te wahają się w granicach
paru powiatów
Muzea regionalne
z:1ajdują się p~eważnie
w jednym
ośrodków danego regionu.

lub województw.
z poważniejszych

Istnieje potrzeba pewnej dyslokacji
wybranych
zbiorów w niektórych
muzealnych
placówkach
śląskich.
szczególnie
ważnych
ze względu
na
obsługiwa:1ie największego
robotniczego terenu Folski.
Potrzebne są etnograficzne
placówki muzealne
np. na terenie Pienin, na Kujawach (w Kruszwicy

21 Zob. wypowiedzi
t. "Ludu".

kierowników

muzeów

lub muzea-wnętrza
nad Gopłem) itd.

w spra '.\'ozdcwiach

chat,

w 42 i ·12

�r

366
M uzea

:1 a w o l n y m

p

I,.

o w i e t r z u.

Muzea typu skansenowskiego
w Polsce w postaci chat
lub całych kompleksów
wsi w ramach województw:

22,

zagród, kościoł-

KOW

1. Woj. gdańskie
Wdzydze, pow. Kościerzyna,

2 chaty

-

zabytkowa

i nowoodbudowa:1a.

2. Woj. katowickie
Katowice - w parku znajduje się przeniesiony przed wojną z SyrY:1i oryginalny, zabytkowy kościołek, a poza tym dzwonnica i śpichlerz.
Bytom - w parku zabytkowy kościołek drewniany.
Chorzóv,. - na górze Wyzwole:1ia - kościołek drewniany.
Brenna, pow. Cieszyn .- stara chata kurna i folusz będący w ruchu (pod
opieką konserwatora) 23.
3. Woj. krakowskie
Kraków - kościołek w lesie Wolskim,
Zakopane - kompleks chat we wsi Kościeliska, kościołek na Harendzie.
Zubrzyca Górna, pow. Nowy Targ - Dwór Moniaków.
4. Woj. olsztyńskie
Olsztynek kościołek
(rekonstrukcja),
którego
oryginał
znajduje
się·
w pow. Ostróda; parę chat i kuźnia dworska z pow. Pasłęk, oraz zespół
budynków (częściowo w postaci rekonstrukcji):
chata, stodoła, szopa i tzw.
kleć z terenu litewskiego b. Prus Wschodnich rekonstr.24
i in.
W woj. wrocławskim
były dwie chaty-muzea.
Jedna z nich w Karpaczu
posiadała wiele nieautentycznych
sprzętów, druga w Szklarskiej
Porębie
doskonale urządzo:1a przez prof. dr T. Seweryna przez kilka lat spełniała
rolę muzeum-wnętrza.
Projektowane
od lat Centralne Muzeum na Wolnym Powietrzu w Warszawie dotychczas nie zostało nawet zapoczątkowane,
aczkolwiek Muzeum
Kultur Ludowych włożyło w tę sprawę wiele wysiłku, biorąc pod uwagę
tereny w Wila:1owie lub na Bielanach. Planowane
jest utworzenie już zapoczątkowanego
Muzeum na Wolnym Powietrzu
w Krakowie,
w Parku
Wolskim, w Poznaniu nad. jeziorem Maltańskim,
w Pyzdrach i w Krotoszynie oraz w Kieleckim, w Bielanach Kapitulnych.
Czynio:le są przygotowania do stworzenia Skansenu w Parku Kultury i Wypoczynku między
Katowicami 25, Chorzowem,
a Siemianowicami
i w Parku Pszczyńskim.
22 Brane
są tu pod uwagę same obiekty budow:1ictwa ludowego lub też
również wewnętrzne
urządzenie w postaci sprzętów, narzędzi itp.
23 Dane
dotyczące Śląska zawdzięczam Dr Longinowi Malickiemu.
24 H. Skurpski.
Muzeum "Skansenowskie"
w Olsztynku,
"Lud«, t. 37;
1947, s. 412-415.
25 Wszystkie
zabytki woj. katowickiego
podlegają
Wydziałowi
Kultu-

ry MRN.

367

!I

Projekty podob:1e były v.rysuwane dla Torunia lub Parku Narodowego nad
Gopłem i w innych miejscowościach.
Jak widzimy znikoma jest ilość naszych zabytków budownictwa
ludowego wykorzystanych
jako wnętrza
muzealne.
Dla porównania
można
wymie:1ić, iż w roku 1955 Szwecja oprócz ogromnego Skansenu w Sztokholmie i kilku innych większych, posiadała około 700 urządzonych
zagród
lub chat (muzeów-wnętrz)
w terenie.
Zbiory
etnograficzne
w ramach
administracyjnej
o r g a n i z a c j i m u z e a l :1 i c t w a w P o l s c e. Znakomita
większość
zbiorów etnograficznych
w Polsce znajduje się pod zarządem Centralnego
Zarządu Muzeów i Ochrony Zabytków
Ministerstwa
Kultury
i Sztuki
\V Warszawie.
W powyższych ramach na początku 1955 r. układ administracyjny
muzeów przedstawiał
się :1astępująco: istniały w Polsce 3 etnograficzne
muzea
autonomiczne:
1) Muzeum
Kultury
i Sztuki
Ludowej w Warszawie '8.
2) Muzeum Etnograficzne
w Krakowie, 3) Muzeum Etnograficzne
w Łodzi
oraz Dział Etnograficzny
autonomicznego
Muzeum
Tatrzańskiego
im.
T. Chałubińskiego
w Zakopanem.
Zbiory et:lograficzne
posiada też autonomiczne Muzeum Historyczne w Krakowie.
Poza tym zbiory znajdują
się w wyodrębnionych
lub niewyodrębnionych Działach Etnograficz:1ych lub Oddzia.łach Muzeów Narodowych, bądź
tzw. muzeów okręgowych lub podległych im tzw. muzeów podopiecznych,
niejednokrotnie
do niedaw.na nie posiadających
fachowego kierownictwa.
Układ tych Działów
w zakresie
zależności
i opieki przedstawiał
się
w końcu grud:1ia 1954 r. następująco:
1. Muzeum

Górnośląskie
w Bytomiu posiadające
Dział Etnograficzny

2. Muzeum Pomorskie w Gdańsku
posiadające Dział Etnograficz:1Y
w organizacji

3. Muzeum Świętokrzyskie w Kielcach posiadające
Dział Etnograficzny
et

Dawne

Muzeum

Kultur

Ludowych.

Muzea podległe:
Muzeum w Bielsku
w Cieszynie
w Częstochowie
Oddziały:
w Chorzowie
w Gliwicach
w Zabrzu (w zaczątku)
Muzea podległe:
Muzeum w Kartuzach
w Kwidzynie
Oddział:
we Wdzydzach (skansen)
Muzea podległe:
l'vIuzeum w Radomiu

�369

368
4. Muzeum Narodowe
w
wie
nie
posiadające
Etnograficz::lego

KrakoDziału

5. Muzeum w Lublinie posiadające Dział Etnograficzny.
6. Muzeum Sztuki w Łodzi nie posiadające Działu Etnograficznego.

7. Muzeum Mazurski", w Olsztynip.
posiadające
Dział Etnograficzny
8. Muzeum
niu.

Narodowe

\"1

pozn8.-

9. Muzeum w Rzeszowie posiadające Dział Etnograficzny.

10. Muzeum Pomorza
Zachodniego
w Szczecinie posiadające
zbiory
etnograficz::le.
11.

Muzeum w Toruniu posiadaj qce Dział Etnograficzny.

12. Muzeum Narodowe w WarszaDziału
wie
nie
posiadające
Etnograficznego.

Muzea podległe:
Muzeum w Nowym Sączu
w Rabce
w Tarnowie
w Żywcu
Oddział:
w Krakowie
Muzea podległe:
Muzeum w Chełmie
w Zamościu
Muzea podległe:
Muzeum w Łęczycy
w Piotrkowie
Tryb.
w Sieradzu
w Tomaszowie Maz.
Muzea podległe:
Muzeum w KętrzY::1ie
\V Szczytnie
Muzea podległe:
Muzeum w Kaliszu
w Lesznie
w Międzyrzeczu
w Zielonej Górze
Oddziały:
w Poznaniu
Oddział Instrumentów
Muzycznych
w Rogalinie (Dział Etnograficzny)
Muzea podległe:
Muzeum w Jarosławiu
w Przemyślu
w Sanoku
Muzea podległe:
Muzeum w Darłowie
w Koszalinie
w Słupsku
Muzea podległe:
IVluzeum \V Grudziądzu
w Włocławku
Muzea podległe:
Muzeum w Białymstoku
w Łomży
w Łowiczu
w Płocku

II

l

13. Muzeum

Śląskie

posiadające

we Wrocławiu

Dział Etnograficzny

Muzea podległe:
lVJuzeum w Bolesławcu
w Brzegu
w Zielonej

Górze

w Karnie::1nej Górze
w Opolu
Nysie

"\v

w Raciborzu
W związku z reorganizacją
muzealnictwa
ilość muzeów, posiadających
etnograficzne
zbiory muzeal:1e podległe CZM i OZ zmniejszyła
się od
1948 r. o liczbę około 2027 dzięki komasacji zbiorów w większych muzeach,
toteż znajdowały się one w 59 muzeach 28, z których zaledwie około 20 posiadało fachowy personel etnograficzny 20, powołany do prowadzenia
badań,
gromadzenia
zabytków, dokumentacji
itp., reszta jest pozbawiona
naukowego kierownictwa
w zakresie etnografii.
Ostatnio aktualne
jest przejście muzeów pod opiekę Rad Narodowych.
Sprawa ta jest bardzo powaba,
chodzi bowiem o to, aby w dalszym ciągu
rozwijać osiągnięcia muzealnictwa
polskiego w zakresie organizacji i fachowej opieki nad zbiorami, oraz w zakresie planowania w oparciu o budi,ety ustalane
przy
uwzględnianiu
naukowo-badawczych
i społecznoof.wiatowych potrzeb danego terenu w ramach planów ogólno-polskich.
Ogólna ilość muzeów etnograficznych
oraz muzeów i innych instytucjI
rosiadających
zbiory etnograficzne
wynosi w Polsce około 75 jednostek.
Zob. K. P i e t k i e w i c z, Stan muzeów i ,zbiorów etnograficznych
"Lud", t. 36: 194(,;,s. 389-396; tenże, op. cit., "Lud" i.; 37: 19·17;
s. 409-412; R. R e i n f u s s, Stan Muzealiów
etnograficznych
w województwie
wrocławskim,
"Lud", t. 38: 1948, s. 416-431.
27

lI,;

Polsce,

2" Liczba
ta jest niezupełnie
dokładna,
otrzymałam
ścisłych da::1ych dotyczących
cych w tym czasie likwIdacji.

gdyż w kiiku wypadkach
nie
niektórych
muzeów podlegają-

29 Z braku
wyczerpujących
danych nie poruszam tu szczegółowo sprawy personelu
omawianych
muzeów, dodam jedynie, że w wielu wypadkach dział etnograficzny
w muzeum opierał się na pracy tylko jednej
osoby (np. w Muzeum w Bytomiu, Olsztynie, Pozna:-liu, Rogalinie, Tomaszowie Maz., Wrocławiu i in.) Ilustruje
to dostatecznie
trudności należytego wywiązania
się z odpowiedzialnych,
a tak bardzo wielostronnych
obowiązków
naukowo-badawczych,
ściśle muzealnych
oraz oświatowospołecznych, jakie ciążyły :-la tych pracownikach.

2-1 ,.Lud",

t. XLIV.

�371

370
NaJ'większa
nych

terenów

h d
ch z Polski oraz L1poc o zący
na początku 1955 r. wynosiła:

przybliżona ilość obiekt6w
·łowiańskich i europejskich

S

woj. krakowskie
łódzkie
warszawskie
katowickie
wrocławskie
bydgoskie
rzeszowskie
lubelskie
" poznansJde

29153
16594
13260
10393
5l0e)
492!l
4lfH

3733
2163

"

białostockie
olsztyńskie
opolskie
kieleckie
gdańskie
szczecińskie
koszalińskie
zielonogórskie

18t,'!

142'i
1412
1Gt~l

101.
lOIl&lt;ł
59!

4n

Liczby te nie dają jednak pojęcia o ogólnym sta~ie posiadani:
.,
h d
ych z danego obszaru geografIcznego, gdyZblOrow poc o ząc
-....
ch
muzea o szerszym zasięgu posiadają rówmez zblOry z mny
województw.
stopnia
. . zbiorów mówi do pewnego
Wymienione zes t aWleme
b
() skupieniu zainteresowań ludoznawczy~h ~a .danym. o szarz~
o tradycji gromadzenia zabytków i o Istme~1U za~ło,wan~c_
zbieraczy ludoznawców. Wyciąganie jednak taklch wmosko:v wm,
ięcie pod uwagę zmszczen
no być jeszcze skorygowane przez wz
.'
wojennych, przejęcia nowych zbiorów przedwo)enny~h z t.erenu
Ziem Odzyskanych (woj. Olsztyn, Szczecin, Koszahn, ZIelona
Góra, Wrocław, Opole) .itp.
, .
.
.
a
da)'e
obraz
nierównomiernoscl
rozmleszczema
Zał ączona map
"
'l d
e
placówek muzealnych i wskazuje tereny ~z~zegolme, upos e zon_
w zakresie zbiorów etnograficznych, Spehlla)ących me tylko nau
kową lecz i społeczno-oświatową rolę·
.
Przedstawiony na mapie stan posiadania zbiorów etnogr~fIc~nych pochodzących z Polski, niezmiernie skromny w zestawlemu
ze zbiorami naszych sąsiadów, niewątpliwie spowodowany. został
.
l'
kową ze sp 0że etnografia jest młodą dyscyp mą nau
,
przez fakt ,.
l . t g zrołeczeństwo polskie nie miało i jeszcze me ma. ~a ezy e o enzumienia wartości przedmiotów kultury ludowe) Jako. dok~m .
tów historycznych, że nie przywiązywano u nas ~alezy.te) wagI
do spraw muzealnictwa etnograficznego, ~e
o~resIe WOJny~tr.aciliśmy wielkie zbiory polskie, europeJskIe l pozaeurOpe)Skle,

v:

znajdujące się w Muzeum Etnograficznym w Warszawie, Katowicach, a także cZĘściowo w Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Gdyni,
Nov.;ogrodzie Łomżyńskim i \V muzeach wielu innych mniejszych
miast. Poza tym w związku ze zmianą granic Polski część zbiorów
pochodzących również z naszych obecnych terenów przeszła do
ZSRR wraz z muzeami, np. we Lwowie, w Wilnie, \v Stanisławowie, Piń.sku itp.
W pierwszych latach okresu powojennego dzięki wydatnej pomocy eZM Ministerstwa Kultury i Sztuki nastąpił rozkwit muzealnictwa również w zakresie etnograficznym. Wtedy to rozpoczęło
się na większą skalę gromadzenie zbiorów, dzięki czemu rozbudowały się już istniejące stare muzea i działy etnograficzne i od
nowa powstawały na podstawie gromadzenia zabytków w terenie,
Muzeum Kultur Ludovv'ych w Warszawie (Młociny, Tarchomin)
oraz działy etnograficzne w muzeach w Toruniu, Poznaniu, Kielcach, Białymstoku, Zamościu i in. Pomoc ta nie objęła jednak
wszystkich terenó\v, wiele z nich pozostało bez personelu fachowego i finansowych możliwości ratowania zabytków, co odbiło
się fatalnie na stanie posiadania zbiorów etnograficznych, które
niewątpliwie w znacznym stopniu bezpowrotnie zaginęły w okresie minionego dziesięciolecia.
3. POTRZEBY

MUZEALNICTW A ETNOGRAFICZNEGO

W POLSCE

Mówiąc o brakach etnograficznego muzealnictwa polskiego
należy zwrócić uwagę :'.0 na brak dostatecznej koordynacji pracy
między muzeami i innymi instytucjami,
badającymi kuitUl'ę
ludo\vą w zakresie ustal,nia wspólnego, generalnego planu na
:10 19---20
maja 1955 r. odbyli:! się \V Warszawle konferencja
dotYCZ'ica
muzealnictwa
etnograficznego,
na której w ogólnych zarysach
zost3.ły
określo~le zasięgi muzeów i działów etnograficznych
v,' zakresie
akcji
gromadze:1ia z?bytków i dokumentacji,
oraz Vy' zakresie rozpoczętych lub
przewidywanych
badań monograficznych.
W lutym zaś 1957 r. zostało
przez CZMiOZ powolane do życia Stale Prezydium Konferencji
Muzeów
Etnograficznych.
Do zakresu
prac jego należy omawianie
i stawianie
w:1iosków w sprawie działalności i charakteru
muzeów i dzialó"v etnograficznych, ochrony zabytków. doskonalenia
naukowych
kadr muzealnych,

�373
372
najbliższe lata, po to, aby stwarzając celową i przemyślaną współpracę, zapobiec przypadkowym i bezcelowym działaniom.
Aby sprostać stawianym sobie zadaniom należy jak najszybciej
przystąpić do ustalenia charakteru i kierunku rozwoju muzeów
i działów etnograficznych na tle opracowanej sieci muzeów i działów etnograficznych. Określenie bowiem ich charakteru jest
zagadnieniem podstawowym dla ugruntowania ich sieci oraz dla
dalszego ich rozwojU.
Sprawy omawiane winny też być objęte opieką przedstawicieli
muzealnictwa etnograficznego w Radzie Muzealnej. Oni to, znając
te potrzeby, winni stawiać je na forum dyskusji ogólnopolskich,
dotyczących całego muzealnictwa.
Istnieje w tej chwili pilna potrzeba uznania naukowych muzeów
i wybranych działów etnograficznych za placówki naukowo-badawcze spełniające również rolę społeczno-oświatową.
Przemawia za tym nie tylko potrzeba, lecz fakt, iż w mniejszym
lub większym zakresie spełniają już one te zadania, prowadząc
prace naukowo-badawcze i planowo gromadząc w czasie badań
terenowych wytwory kultury ludowej i odnośną dokumentację,
publikując prace naukowe oraz spełniając prace społecznooświatowe.
Muzealne placówki naukowo-badawcze posiadające obok zbiorów archiwa dokumentacji pisanej, archiwa ikonograficzne itp.
to laboratoria posiadające realne dane, aby rozwijać się nadal
w kierunku naukowo-badawczym przy uzyskaniu należytej pomocy. Pomoc ta winna iść przede wszystkim w kierunku należytego, wystarczającego
obsadzenia etnograficznych
placówek
koordynacji
badań naukowych, eksploracji terenu, ewidencji zbiorów, wystaw i wymiany eksponatów
krajowych
i zagranicznych,
w sprawie wydawnictw muzealnych, repreżentacji
muzealnictwa
etnograficznego
w orga:1izacjach międzynarodowych
itp. Prezydium
zajęlo się przede wszystlnm
staraniem
o fundusze na eksplorację
terenu i zakup gi~ląCych ;,;abytkóv,i,
a poza tym sprawą ewentualnego
zorganizowania
w pszczynie
stał'~go
ośrodka doskonale:1ia kadr muzealnych w zakresie etnografii i regionalistyki. Przyszłość pokaż.e czy nowoutworzone
Prezydium będzie mogło i potrafi bronić należycie spraw muzealnictwa
etnograficznego.

•

muzealnych przez fachowy personel naukowy, po to aby usprawnić
pra~ę, doprowadzić muzea do porządku i podnieść na należyty
pozlOm.
Do zadań tych muzeów i działów należałyby skoordynowane
w.całej Polsce z Polską Akademią Nauk, z uniwersytetami, z Polsklm Tow. Ludoznawczym, z Państwowym Instytutem Sztuki
i z innymi placówkami etnograficznymi badania na określonych
teren,ach oraz gromadzenie, przechowywanie i udostępnianie wy~worow kultury ludowej i dokumentacji w celach poznawczych
I społeczno-oświatowych.
(Wiele muzeów już przeprowadziło
koordynację takiej współpracy.)
Ustalenie charakteru (specjalizacji) muzeów i działów obok
z~sadniczych koncepcji, powinno uwzględniać podłoże fi~jograf1czne, ~t.nog:~ficzne i gospodarczo - kulturowe danego terenu
oraz,mozhwosCI rozwoju na tle już istniejących w danym mieście
placowek naukowych i kulturalnych i zbiorów oraz możliwości
spełniani~ n~ukowo-społecznej roli usługowej. .
.Z~gad.meme u,stale~ia zasięgu ekspansji naukowo-społecznej
wIąze SIę .bezposredmo z ustaleniem charakteru muzeum. Jest
rzecz.ą komeczną, aby Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w War~zawIe uzyskał~ ,,:reszcie własny budynek i możliwości rozwoju
I zo.stało podmeslOne do godności Centralnego Muzeum EtnografIczn~go, które. o~ar~iając zasięgiem swych zbiorów całą Pol:kę, kr~]e .europ:]S~Ie I pozaeuropejskie, spełniałoby rolę repreentacy]ne] pla~owkI naukowo-badawczej i społeczno-oświatowej.
,Sp~a:va ta me tylko ze względów naukowo-społecznych lec!:
rO~~Ie~ ~e względ~~ ~iędzynąrodoych urasta do miary potrzeb
na] pIlme] szych. DZISIe]SZebowiem bezskuteczne wysiłki w k' runku ~loko.wa~ia. tego muzeum w stolicy i drastyczny stan r~:proszema zblOrow I pracowni nie przynoszą nam zaszczytu.
. Mu~~um Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie znajduje
SIę m,e]e~nokrotnie w ~ardzo trudnej sytuacji wobec zapotrzebow~n ~Ie tylko polskIch lecz zagranicznych naukowców plastykow Itp.
'
n Spe:Yfikac~a char~kteru muzeów, uwzględniając potrzeby daego srodowIska, wmna też mieć na celu ustalenie charakteru

�375

374

specjalizacji w kierunku rozbudowy określonych działów, np.
łowiectwa, rybołówstwa, określonych rzemiosł powiązanych np.
z przemysłowymi ośrodkami danego terenu, jak np. tkactwo
i ceramika: W konsekwencji w muzeach tych winny skupiać się
przynajmniej niektóre wybrane wytwory rozproszone po wielu
drobnych ośrodkach muzealnych, w których często nie spełniają
one swej roli, oddane zaś do właściwego muzeum dopełniałyby
obraz danego regionu lub właściwej mu formy gospodarki, co
posiada ważne znaczenie dla wspomnianych już badań o charakterze etnogenetycznym oraz dla celów społeczno-oświatowych.
Jednym z podstawowych czynników, które zadecydowały już
o charakterze zasięgu danego muzeum, lub działu, był wybór
regionu obejmującego bądź określoną grupę etnograficzną, bądź
zespół grup, związanych wspl&gt;lną historią, tradycjami itp.
W związku z takim ujmowaniem zagadnień istniej e w Polsce
szereg muzeów wielodziałowych, posiadających szerokie lub bardziej wąskie zasięgi działania i skupiania zabytków. Niektóre
spośród nich określane są mianem regionalnych.
Niewątpliwie w takich muzeach prace działów etnograficznych
winny być całkowicie zharmonizowane z pracami innych działów
po to, aby muzeum obejmujące swym zasięgiem określony teren
mogło, jako całość, spełniać należycie swą rolę badawczo-naukową
i społeczno-oświatową w oparciu o skoordynowane plany wszystkich działów.
Jednak jeszcze nie wszystkie większe muzea, np. tzw. okręgowe, posiadają sprecyzowaną koncepcję swego rozwoju; w takim
wypadku należy wszechstronnie rozważyć zagadnienie rozwoj u
działów etnograficznych. W niektórych bowiem wypadkach ogólnopolskie potrzeby naukowo-badawcze, potrzeby terenu oraz stan
posiadania zbiorów i rozwój wewnętrznej organizacji działów etnograficznych wymagają stworzenia z nich samodzielnych Muzeów
Etnograficznych.
Bardzo poważne trudności czasem sprawia organizacyjnoadministracyjna
zależność mniejszych jednostek
muzealnych
(tzw. muzeów podopiecznych) od muzeów nadrzędnych narodowych lub tzw. okręgowych. Wiąże się ona z zagadnieniem orga-

.~,

ni~acj.i i finansowej pomocy tym muzeom oraz z zagadnieniem
?plekl n~ukowej i odpowiedzialności za wartość i przyszłość danej
Jedno,stkl m~zealnej. I tu działy etnograficzne powinny być pod
wyraznym kIerownictwem Muzeów Etnograficznych lub naukowy?h. DZiałó:-v Etno~raficznych, które kierowałyby pracami tych
mniejszych Jednostek w zakresie badania regionu crromadzenia
zabytków i dokumentacji oraz prac społeczno-ośWia~q~ych 31.
. Oczywiści:, mówiąc. o muzeach obejmujących określony teren,
n~e moze byc mowy o rygorystycznym trzymaniu się granic admin~stracY.Jnych itp., gdyż jasne jest, że względy naukowo-badawcze
me. mogą l~czyć się z tego rodzaju przeszkodami; foteż zagadnienie
~aslęgu dZlałaln~ść:i dane,go muzeum powinno podlegać dyskusji
l korektom w miarę posuwania się badań.
~iew~tpliwie spośród około 70 jednostek muzealnych w Polsce,
~osladając?ch zbiory etnograficzne, tylko niektóre rozwijałyby
Się nadal Jako placówki naukowo-badawcze.
Winny. one by~ tak rozmieszczone, aby, jak to było do ok. 1955 r.
np. w. połn~cneJ Polsce,. ogromne połacie kraju nie pozostawały
b~z ?srodkow naukowo-badawczych, zajmujących się zagadniemaml kultury ludowej (zob. mapa).
W konsekwencji ogólnego planu uwzględniającego naukowoba~awcz~ i społeczny lub dydaktyczno-społeczny charakter muzeow ~mn.o nastąpić definitywne
przesądzenie rozwoju lub
1=( wstama Jed?~ch pla~ówek muzealnych i likwidacja innych.
~a~ tu na mysh ~e p.lacowki muzealne, które nie mają przyszłości
l me mogą nalezycle spełnia~ swej roli, a w których liczne
wytwory w pewnym. s~nsie marnują się, dając obraz wyrwany
z cał~kształt~ zagadmen danego regionu lub danego działu kultury ludoweJ .. Jedn~k należałoby tu być bardzo ostrożnym, aby
przy generahzowamu zagadnień i korekcie sieci muzealneJ'
.
'"
k
me
przymesc .sz ody' społecznej danemu regionowi i nie przeoczyć
czasem mespodZlewanych możliwości rozwoju tych placówek.
"l Nie poruszam .. tu szerzej
zagadnienia
gólności
ekspozycJI
muzeabych,
którym
uwagę·

prac oświatowych,
należy
poświęcić

a w szczeszczególną

�377

376
W tego rodzaju sprawach oprócz głosu naukowców winien być
uważnie wysłuchany głos społeczeństwa danego regionu. Niewątpliwie pomocy muzeom i działom etnograficznym winien też
udzielać etnograf-muzeolog, pracujący w CZM i OZ.
Wyrażone wyżej sugestie dotyczące ustalenia charakter~ muzeóW mogą wywołać błędne wrażenie, jakoby etnografowie-muzeologowie pracowali bezplanowo; przeciwnie różne naukowe
muzea i dziai:y etnograficzne konsekwentnie
realizują plany
specyfikacji, która nie objęła jeszcze wszystkich muzeów.
Mówiąc o zbiorach muzealnych należy dodać, iż ogromną rolę
wychowawczą spełniać winny muzea na wolnym powietrzu bądź
w formie poszczególnych chat lub zagród z zachowanym
wnętrzem, bądź w formie całych kompleksów wsi nieoderwanych
od swego właściwego podłoża. W tej chwili nie poruszam tu
jednak tego zagadnienia.
Dyskutując zagadnienie charakteru muzeów i działów etnograficznych należałoby mieć na uwadze możliwość stworzeni~
w Polsce jednego lub paru muzeów uwzględniających rozwóJ
całokształtu materialnej, duchowej i społecznej kultury ludowej
w Polsce, lub na wybranym terenie Polski, na tle historii kultury
od jej zarania aż do chwili obecnej, przy możliwie wielostronnym
zastosowaniu autentycznych materiałów archeologicznych. i etnograficznych.
W zakresie organizacji wewnętrznej muzeów i działów etnograficznych na plan pierwszy wysuwa się sprawa planowego gromadzenia zabytków kultury ludowej oraz współczesnych wytworów opartych na tradycji ludowej. Sprawa ta wiąże się z ustaleniem naukowego charakteru muzeów i działów, jako też z szerzej porusz~nym we wstępie problemem ochrony zabytków
kultury ludowej i z jej tragicznym stanem w Polsce oraz potrzebami w tym zakresie.
Druga sprawa to planowe i systematyczne gromadzenie właściwej naukowej dokumentacji do zbiorów.
Obie te sprawy winny być rozpatrywane łącznie, gdyż gromadzenie zbiorów w terenie winno być połączone z naukowym

1

·1

,

j,

i

l

ł

badaniem, którego sedno stanowi właściwa dokumentacja wytworów kultury.
Niewłaściwe zbieranie dokumentacji, lub jej zupełny brak, jest
smutnym dziedzictwem okresu przedwojennego, albo też konsekwencją konieczności gromadzenia zbiorów w tempie zbyt szybkim, aby można było je zanotować. Wynikało ono niejednokrotnie
w ostatnim dziesięcioleciu z otrzymywania kredytów na zakupy
obiektów, np. w końcu grudnia z obowiązkiem wydania ich
w ciągu kilku dni, co powodowało trudne, pośpieszne,. zimowe
wyjazdy i zakupy w wysoce niesprzyjających warunkach, dających jedynie satysfakcję uratowania zabytku i nadzieję dopełnienia dokumentacji w przyszłości.
Po to więc, aby obiekty ~uzealne nie straciły właściwego
związku ze swym środowiskiem i przeszłością, należy jak najszybciej, póki jeszcze żyją ostatni starzy ludzie mijającej epoki,
zanotować ich wypowiedzi.
Wiąże się z tym sprawa regularnego przyznawania muzeom
kredytów na badania oraz na zakup obiektów, gdyż dotychczas
niektóre działy muzealne były przez szereg lat pozbawione dotacji
na ten cel. Do niedawna zupełnie brak było kredytów na badania
terenowe oraz na niezbędne sfotografowanie wszystkich zbiorów
etnograficznych w Polsce.
Prace naukowo-badawcze, prowadzone przez etnografów, winny
być otoczone wnikliwą opieką, albowiem właśnie etnografowie
są powołani i przygotowani do badania żywego człowieka i jego
kultury ludowej. Etnograf-terenowiec, podobnie jak np. dialektolog ma zazwyczaj umiejętność"'właściwego zdobywania materiałów
naukowych na wsi.
Trzeba tu jednak raz jeszcze przypomnieć, iż mimo poważnych
dokonań w tej dziedzinie w okresie powojennym są jeszcze wielkie połacie kraj u szczegółowo nie zbadane od czasów Oskara Kolberga, czyli od około 100 lat.
Czy możemy sobie pozwolić na to, aby w ciągu najbliższych
lat utracić na zawsze materiały naukowe pochodzące od jedynych
świadków naszej przeszłości, wymierających ludzi starych, którzy

�37B

378

stanO\vią bezcenne kopalnie wiedzy o trudnym okresie życia
chłopa polskiego?
Czy w hierarchii pilnych badań historycznych, te oparte na
wypowiedziach żywego człowieka nie powinny być w planach
badań naukov.:ych w Polsce przewidziane na najbliższe lata? Po
tych bowiem latach nie będzie już kogo badać w tym zakresie.
Stwierdzenie tego faktu powinno zastanowić tych, którzy badania
etnograficzne stawiają na szarym końcu innych prac.
Udział etnografów w pracach Millenium może i powinien przynieść nowe materiały do historii ludu polskiego, oświetlając
w szczególności do dziś przetrwałe, archaiczne elementy kultury
ludowej Polski, ilustrujące jej ciągłość na naszych ziemiach.
Aby zapobiec rozpraszaniu wysiłków i podnieść ich planowość
należy dążyć do generalnego skoordynowania w Polsce prac
wszystkich instytucji badających kulturę ludową 32. Konsekwencją tego powinno być utrzymywanie stałego kontaktu i dokładne
informowanie
muzeów, przynajmniej
o szczególnie cennych
zabytkach w terenie, po każdej kampanii badawczej, prowadzonej
przez Instytut Historii Kultury Materialnej PAN, w ramach prac
Polskiego Atlasu Etnograficznego lub w ramach opracowywanych
'12 Jako
niektóre przykłady
osiągniętych
już pozytywnych
rezultatów
współpracy
lub współdziałania
kilku instytucji
naukowo-badawczych
w zakresie gromadzenia
zabytków
można wymienić:
a) gromadzenie
w 1949 r. ebograficznych
zabytków muzealnych na Mazurach dla Działu Etnograficznego w TOrUIJiu, w czasie przeprowadzania
prac z ramienia
Instytutu
Zachodniego; b) gromadzenie w 1955 r. zabytków i szczegółowej dokumentacji
do rolnictwa i hodowli
zwierząt dla tegoż Muzeum
w czasie prac terenowych przeprowadzanych
przez pracowników muzealnych, pracujących
w Polskim Atlasie Etnograficznym
z ramienia PAN
JHKM a poprzednio z ramienia Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego;
c) gromadzenie
w 1955 r. zabytków sztuki ludowej dla tegoż Muzeum,
dzięki umożliwieniu
kustoszowi wzięcia udziału w wyprawie terenowej
Państwowego
Instytutu
Sztuki (Zakład Bad. PIast., Arch. i Zdobno Lud.)
w 1955 r. na Kujawy i 1956 r. w Bory ·Tucholskie. Kierow:lietwu tych instytucji należą się wyrazy wdzięczności, gdyż Muzeum w ubiegłych latach
Jlie posiadało środków na badania, a lokomocji własnej również -nie posiallało. Niewątpliwie takich przykładńw możnaby wymienić wiele i z innych
t.erenów PolskI.

l

,
'/

monografii przez uniwersyteckie Zakłady Etnologii i Etnografii.
przez Państwowy
Instytut
Sztuki (Zakład Badania Plastyki.
Architektury i Zdobnictwa Ludowego), Zakład Badania Muzyk
Ludowej oraz Zakład Badania Tekstów Ludowych i Instytut Badań
Li terackich.
Również cennych danych, dotyczących nie tylko budownictwa
ludowego, lecz na przykład sprzętu ludowego, mogliby dostarczać
terenowi pracownicy Urzędów Konserwatorskich i Politechnicznych Zakładów Polskiej Architektury,
którym muzea ze swej
strony również sygnalizują zagrożone, szczególnie cenne obiekty
budownictwa ludo\-veBo.
W zakresie spraw dotyczących przyszłych skansenów winna
istnieć jak naj bliższa współpraca między etnografami i architektami. Została ona już w 1955 r. nawiązana z inicjatyw~'
CZMiOZ oraz Katedr-y Ar-chitektury i Planowania Wsi Politechniki Warszawskiej, które to instytucje zajęły się sprawą ochrony
zabytków ludowego budownictwa drewnianego oraz muzeów na
wolnym powietrzu. Organizują one inwentaryzację budownictwći
ludowego w Polsce, zabezpieczanie ważnych obiektów a także.
przy udziale Wojewódzkich Urzędów Konserwatorskich
oraz
muzeów terenowych inicjują tworzenie skansenów.
Osobno pragnę zwrócić uwagę na niezmiernie ważne dla rozwoju mUZiealnictwa :etnograficznego prace terenowe Wydviału
Sztuki Ludowej Centralnego Zarządu Sztuk Plastycznych i Wystaw, dzięki którym gromadzone są poważne zbiory sztuki ludowej. Wydział ten ma za sobą wiele chlubnych kart dzięki badawczym pracom w terenie, urząd,zaniu licznych wystaw przyczyniających się do popierania artystów ludowych, do ratowaniR
cennych wytworów sztuki ludowej oraz do upowszechniania
współczesnych wytworów ludowych. Niewątpliwie przy pracach
tych niejeden obiekt z zakresu materialnej
kultury ludowej
zostaje spostrzeżony - jakże cenne byłyby dane informacyjne
umożliwiające ich nabycie. A trzeba pamiętać, że pracownicy wymienionych instytucji docierają do setek wsi znacznie oddalonych
ed głównych szlaków. Możliwości zaś penetracji terenu przez:

�380
muzea i działy etnograficzne są tak znikome, że trudno je nawet
zestawiać z możliwościami wymienionych instytucji.
Zbiory Wydziału Sztuki CZSPiW skupione w Warszawie, są
też w znacznej ilości rozdzielane między muzea, zaś fotografie
zbiorów znajdują się w archiwum PIS w Krakowie. Spełniają one
swą rolę usługową, gdyż korzystają z nich naukowcy oraz liczne
instytucje społeczne. Cenne te zbiory miały stać się częścią Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie, bądź podwaliną
przyszłego Muzeum Rzemiosł i Sztuki Ludowej.
Szeroko znany już jest 'wkład sztuki ludowej w życie współczesne, bezimiennych niegdyś, dziś w znacznym stopniu świadomych swego celu artystów ludowych. Twórczość w zakresie
zdobnictwa ludowego w dziedzinie różnych rzemiosł, w dziedzinie
malarstwa i rzeźby, pieśni, tańca i muzyki ogarnęły całą Polskę,
służąc wszystkim warstwom społecznym. Podobnie jest też
w wielu innych krajach. W tym zakresie na omawiane muzea
spada obowiązek badania i popierania wszystkich dziedzin twórczości ludu.
Wracając do sprawy zbiorów trzeba dodać, że z gromadzeniem
zbiorów porównawczych z terenów pozapolskich wiąże się sprawa
wymiany zabytków z krajami europejskimi w celu zdobywania
materiałów porównawczych oraz w celu tworzenia w.innych krajach - szczególnie tych, z którymi łączą nas bliskie więzy - wybranych, niejako reprezentacyjnych
kolekcji dających pojęcie
o ludowej kulturze i sztuce Polski.
Ta dziedzina jest u nas szczególnie zaniedbana i polskie zbiory
za granicą w niektórych miastach europejskich wręcz przynosiły
nam wstyd, m. in. np. zbiory polskie w Muzeum Etnograficznym
w Genewie. Tymczasem wymiana obiektów byłaby korzystna
obustronnie, a jest ona możliwa na tle obecnych stosunków międzynarodowych.
Ostatnio Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej
w Warszawie zapoczątkowało już tego rodzaju akcję w stosunku
do Etnograficznego Muzeum Narodowego w Budapeszcie. Sprawa
gromadzenia zbiorów pozaeuropejskich, posiadających w Polsce
piękne tradycje wiążące się z ruchami wolnościowymi, winna
być rozpatrzona przez czynniki miarodajne, z uwzględnieniem

381

wszelkich możliwych pomocy ze strony Żeglugi, Handlu Morskiego itp.
Sprawa tradycji i przekształcania się kultury ludowej Polonii
zagranicznej oraz jej więzi z macierzą jest również sprawą, która
powinna znaleźć należytą pomoc i miejsce w ramach planów muzealnych. W tej dziedzinie poważnymi osiągnięciami w okresie
do roku 1956 może poszczycić się Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Warszawie.
Należy też zwrócić baczną uwagę w muzeach na gromadzenie
zbiorów i szczególnie ważnej dokumentacji dotyczącej migracji
ludności przesiedleńczej, przenoszącej ze sobą na inne tereny
bądź własne wytwory, bądź tradycje, według których tworzą oni
nowe formy kultury lub powtarzają własne wzory, albo też przejmują zastane i modyfikują je.
Do pilnych spraw związanych z pracami wewnętrznymi muzeów należy ustalenie w Polsce stanu posiadania zbiorów etnograficznych w ramach określonych działów specjalnych i terytoriów. Bez skoordynowania tej pracy i cyfrowego przedstawienia
jej rezultatów nie da się definitywnie stwierdzić braków w zakresie przedmiotowym, ujętym geograficznie 33. Z pracą tą wiąże się
wyżej omawiane zagadnienie określenia zasięgu działalności muzeó\v, odpowiedzialnych za właściwą penetrację terenu oraz ochronę i gromadzenie zabytków i dokumentacji.
W celu ustalenia stanu posiadania zbiorów etnograficznych należałoby jak najszybciej przeprowadzić (dokonaną już przez szereg muzeów, systematyzację zbiorów, ustalając kolejny podział
katalogowy na zagadnienia zw"iązane z całokształtem kultury ludowej, jak zbieractwo, łowiectwo, pszczelnictwo, rybołówstwo,
rzemiosła itp.
Lzy tym należałoby przyjąć pewne umOVine zasady dotyczące
kwalifikowania określon~.'ch przedmiotów, bądź np. do rolnict\va
;: Próba :&gt;ojj\;t·~ prZ2Z~ mni(;:, aby zębne odnCJŚne
dane drog'1 :omJdety
rozeslanej prze:c PT'L nie dale: całkowicie pożądanego
rezultatu
nie tylko
z brak~~ odpowiedzi z kilku muzeów, lecz I. braku w wielu muzeach kata~01ÓW p!.".&lt;:ec1miotowych i geografiC'z:1ych
jak również z braku ustalo:1eJ
~,.~,.::;
tern2 tyk i zbior(·v ..,· E:'~r:ografirznyc:l.

�383

czy transportu lądowego (np. włóki), do rybołówstwa czy do zwyczajów prawnych (np. pływaki z merkami rybackimi), do rzemio.~·łaczy do plastyki ludowej (ceramikę lub tkaniny ozdobne i in.),
do obrzędowości czy do sztuki (pisanki) itp. Tego rodzaju systematyczne ujęcie pozwoliłoby na precyzyjne stwierdzenie braków,
sygnalizując szczególne potrzeby w tym zakresie. Wspomnieć
należy, iż już około 6 lat temu z Zarządu PTL wyszła inicjatywa
stv\:orzenia w Polsce Centralnego Katalogu zbiorów etnograficznych, który jednak ze względu na liczne trudności nie został
L.realizowany 34.
Przyjęcie pewnej umo\'mej systematyki powinno dotyczyć nie
tylko zbiorów, lecz również archiwów etnograficznych obejmujących negatywy, odbitki i inne reprodukcje, rysunki itp. oraz
zapisanych materiałów dokumentacyjnych, co wymagałoby oczywiście znacznego rozszerzenia
systematyki
materiałów
muzealnych.
Katalog geograficzny, również wprowadzony już przez niektóre
muzea, pozwalający na rzutowanie na mapę pochodzenia zbiorów
z uW7s1~dnieniem ich charakteru, jest stosunkovvo łatwy do przepro\',;adzenia, gdyż wymaga tylko przepi.sania zbiorów na karty
7, bardzo skróconą dokumentc:cją. Poz\'loliJoby to na szybką orientację w brakach dotyczących wiedzy o danym terenie. Katalog
taki ułatwiłby poszukiwania w ~zczcg61nje upośledzonych regionach i alarmowałby o ich zagrożeniu.
Przy naukowym opracowywaniu zbiorów na przeszkodzie staje
katastrofalny brak literatury polskiej i obcej, utrudniający właściwe ujmowanie zjawisk na tle historyczno-porównavvczym, bowiem niektóre muzea lub działy etnograficzne posiadają zbyt
skromne biblioteki, a nabywają rocznie cz~sern ?Clledwie po kilka
l';siążek.
"\V zakresie muzealnych zagadnieil organizacyjr;o-technicznych.
przy pojmowaniu muzeum jako placówki naukowo-badawczej
'" Przed kilku laty CZMiOZ powolał komisję specjalistów etnografówmuzeologów,
którzy
opracowali
i ujednolicili
katalogi
przedmiotowe,
inwentarze i karty magazynowe, a ostatnio CZM i OZ wprowC1dz:ł doskonale
pomyślany katalog magazynowy.

i społeczno-oświatowej posiadającj specjalne archiwa, staje kilka
problemów związanych: a) z budynkiem i technicznym urządzeniem, b) z wyposażeniem muzeum w niezbędne pomoce jak biblio,.
teka, urządzenie pracowni konserwatorskiej,
modelarskiej fotograficznej, filmowej itp., c) z urządzeniem magazynów, d) wystaw
i innych form pracy społeczno-oświatowej, m. in. tak społecznie
ważnego poradnictwa dla placówek terenowych oraz e) z wewnętrzną organizacją, która winna być oparta na pracy fachowego
personelu naukowego.
Traktujmy te sprawy otwarcie. Jeśli bowiem nałożona została
na nas odpowiedzialność za określony odcinek pracy, to musimy
r;osiadać fizyczne warunki umożliwiające wykon~anie'naszych ob~wiązków. Przede wszystkim zabiegać musimy o uzyskanie dla
muzeów i działów etnograficznych dostatecznej ilości fachowego
personelu i pomieszczeń oraz .o przystosowanie posiadanych
budynków do ich zadail muzealnych, narazie przynajmniej choć
dla kilku ważniejszych muzeów, innym zaś niech będzie umożliwione tymczasem stwarzanie magazynów pokazowych dla celów
naukowo-społecznych.
Magazyny tego rodzaju, przedstawiające
porównawcze materiały ułożone pod kątem określonej problematyld 'pozwoliłyby społecz;eństwu w pełni z nich korzystać,
pozwoliłyby na stwierdzenie braków, oraz na pobudzenie do dal-.
szych poszukiwań, do twórczej analizy mającej na celu powiązanie
badań z życiem, z pracą człowieka na terenie wsi itp. Tego rodzaju
magazyn pokazowy już stworzyło Muzeum Etnograficzne w Krakowie, przygotowując narazie &lt;io wystawy rzeźbę, zabawki, ceramikę, strój oraz sprzęty domowe. Nie bójmy się zakładania
magazynów nawet w odrębnych, zabezpieczonych lokalach. W pokazowym magazynie spełnią one swą rolę naukową i społeczną,
zabytki tam gromadzone będą bezpieczniejsze, niż w terenie,
gdzie skazane są na zagładę (zob. magazyn pięknego Muzeum
V·j Łodzi).
Zakładanie magazynów pokazowych i choćby jednoosobowych
stacji muzealnych to w tej chwili jedyna droga zmierzająca do
umożliwienia gromadzenia w terenie i zabezpieczania zabytków,
które jak najszybciej winny być uratowane od zagłady. Należy je

�385

384
w niektórych wypadkach traktować jako formę tymczasową
w trudnym okresie historii, gdy nie ma możliwości wystawiania
wszystkich działów kultury ludowej. Można jednak sądzić, iż
magazyny demonstracyjne stosowane w niektórych krajach Europy, a także propagowane w Polsce, wejdą jako stały wkład,
do muzealnictwa polskiego.
Wyżej omówione prace wiążą się z postawioną na pierwszym
miejscu potrzebą zwiększenia personelu fachowego w niektórych
przynajmniej muzeach i działach etnograficznych oraz pilnego
obsadzenia poważniejszych placówek muzealnych, pozbawionych
w ogóle etnografów lub obsadzonych przez osoby niefachowe.
Sprawa ta wiąże się nie tylko z pozbawieniem ogromnych terenów kraju opieki w zakresie ochrony zabytków kultury ludowej,
lecz również z pozbawieniem ich ośrodka skupiającego naukowobadawcze i usługowe prace w zakresie ludoznawstwa.
Jako przykład takich poważnych ośrodków przez dłuższy czas
pozbawionych etnografów mogą służyć muzea w Gdańsku
i w Szczecinie, a obecnie np. w Białymstoku.
Należałoby też poruszyć sprawę personelu działów etnograficznych w muzeach wielodziałowych (różnego typu) nie prowadzących narazie pracy naukowo-badawczej.
Niejednokrotnie
zdarza się, iż są one obsadzone przez humanistów nieetnografów,
którzy w ciągu kilku- lub kilkunastoletniej praktyki drogą samokształcenia uzyskali wiedzę fachową. Ze względu na nieraz wielkie
ich zasługi i oddanie pracy należałoby im dopomóc w dopełnieniu
studiów naukowych (może nawet drogą etnograficznych studiów
zaocznych, których potrzeba w Polsce jest coraz większa), a także
ściśle naukowo-muzealnych, ewentualnie drogą praktyk w naukowych placówkach muzealnych.
Sprawa doszkalania pracowników działów etnograficznych nie
posiadających cenzusu naukowego, którzy nieraz ogromnie przyczynili się do ratowania zabytków, jest pilna i również wymaga
gruntownego przemyślenia po to, aby należycie oceniając ich
trud, dopomóc pogłębianiu specjalizacji pozostawiając ich na placówce, której nadal przy fachowym kierownictwie mogą służyć
w granicach swoich możliwości z większym jeszcze pożytkiem.

Zagadnienie fachowego szkolenia naukowego personelu muzealnego to ważny i pilny problem organizacji studiów wewnętrznych
i międzymuzealnych, kursów i konferencji, wycieczek naukowych itp.
Mówiąc o personelu muzealnym, należy mocno podkreślić, iż
praca etnografa-muzeologa jest wyjątkowo żmudna, wyczerpująca
i szkodliwa dla zdrowia jeśli chodzi o opiekę nad zabytkami
muzealnymi. Wrai z obowiązkami' usługowymi pochłania ona też
tak wielką ilość czasu, że nieraz przez całe lata utrudnia, a czasem
wręcz uniemożliwia pracownikom przystąpienie do należytego
pogłębienia swej wiedzy i opracowywania materiałów z trudem
przez nich zebranych w terenie. Może nie zawsze dostatecznie
doceniamy twórczy wkład młodych pracowników muzealnych, ich
inicjatywę, pracę i ofiarność przy rozwijaniu placówek muzealnych. Tym właśnie pracownikom należy przychodzić z jak naj dalej
idącą pomocą, m. in. też w zakresie dalszych studiów naukowych
i poznawania muzeów polskich i zagranicznych.
Z gromadzeniem i przechowywaniem zbiorów wiąże się ważna
sprawa konserwacji zabytków etnograficznych.
Niedoceniana
przez starsze pokolenie muzeologów, nie znalazła jeszcze dość
zamiłowanych przedstawicieli. W konsekwencji niejeden zabytek
w Polsce uległ zniszczeniu. Dziedzina ta nie jest jeszcze w muzeach i działach etnograficznych należycie postawiona, mimo zalecenia ze strony CZMiOZ odnośnych studiów 35. Do spraw pilnych
należy znalezienie sposobu zapobiegania: dalszemu złu, albowiem,
konserwacja zabytków etnogra •.ficznych wielokrotnie odbywa się
w sposób najbardziej prymitywny, a dotyczy tylko niektórych
wytworów kultury ludowej, lub jest przeprowadzana źle jeśli
chodzi np. o wyroby z kory, ze słomy, z ciasta itp., bądź nieraz
wcale nie jest przeprowadzana z braku umiejętności i środków.
Toteż niejedno małe muzeum prowincjonalne, a czasem i większe
przedstawia żałosny widok zaniedbania w zakresie opieki nad zbiorami nie tylko w magazynach, lecz i na wystawach.
• :~5Odczuwa się w Polsce brak specjalnych
sWlęconych zabytkom kultury ludowej.

25 "Lud",

t. XLIV.

studiów kO:1serwatorskich po-

�387

386
Należałoby stworzyć w Polsce Centralną Etnografi,czn~ p~acownie Konserwatorską, do której można by odsyłac mektore
cenne ~biekty etnograficzne, np. obrazy malowane na szkle, stroje
ludowe, pisanki, pająki itp. Pracownia konserwa~orska zosta~a
już stworzona w Muzeum Kultury i Sztuki LudoweJ w:"arszawle
i w Muzeum Etnograficznym w Krakowie. Może nalezałoby tez
stworzvć stanowiska konserwatorów zabytków etnograficznych,
którzyby spędzali po kilka miesięcy w różnych .muzea~h, przeprowadzając pilniejsze prace, zabezpieczając oblekty l ~zkoląc
laborantów, lub przydzielić muzeom własnych konserwatorow.
Poza tym byłoby słuszne, aby laboranci muzeów i działów etnograficznych przechodzili regularne przeszkolenie fachowe w pracowniach konserwatorskich lub na specjalnych kursach zaznajamiając się z naj nowszymi zdobyczami wiedzy w tym zakresie~
aby muzea otrzymywdy chemikalia i inne pomoce z CentralneJ
Pracowni. Konserwatorskiej itp.
Bardzo pomocne byloby stworzenie Centralnej Pracowni Stolarsko-Modelarskiej, obsługującej potrzeby muzealne całej Polski
w zakresie pomocy dla wystaw, magazynów itp. (np. modele
budownictwa i narzędzi rolniczych wykonywane w jednej ska11).
Tego rodzaju placówka w mniejszym zakresie już. rozwija się
\V Warszawie w Nluzeum Kultury i Sztuki Ludowej.
Do bardzo pilnych potrzeb należy też umożliwienie naukowym
działom etnograficznym
posiadania pracowni fotograJ'icznych
i fachowej pomocy technicznej, pozwalających na opracowywanie
zdjęć muzealnych i terenowych, co przyniosłoby duże oszczędności.
Byłoby bardzo wskazane, aby powstała Centralna Pracownia
Fotograficzna na potrzeby ludoznawstwa polskiego, która ułatwiałaby szybkie i oszczędne wykonywanie zdjęć z literatury, powiększeń itp. Podobną pracownię zapoczątkowało kilka lat temu
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze; nie spełniała ona jednak jeszcze tak szerokich zadań.
Zagadnienie stworzenia generalnego planu prac muzeów i działów etnograficznych
wymaga zespołowego przedyskutowania
szeregu poruszonych tu i nie poruszonych problemów. W tym
celu winny być powoływane do życia etnograficzne naukowe kon-

ferencje muzealne, których zadaniem byłoby zespołowe rozwiązywanie omawianych problemów w oparciu o laboratoria, jakimi
są i być powinny wybrane muzea. Muzea i działy etnograficzne
powinny być miejscem konferencji naukowych dotyczących szeregu problemów związanych ze zbiorami muzealnvmi. Słuszne
byłoby, aby na nich poruszano też sprawę publikacji muzealnych
i najbardziej palące potrzeby w tym zakresie.
.
Tego rodzaju robocze konferencje muzealne, odbywane kolejno
w różnych muzeach i działach etnograficznych, niewątpliwie
byłyby również korzystne ze względu na udział w nich młodych
pracowników muzealnych. W konferencjach takich winni też
niej ednokrotnie brać udział etnografowie niemuzeologowie, o koordynacji pracy z którymi już wyżej była mowa.
W artykule niniejszym nie poruszam osobno i szczegółowo
sprawy dokonań i zdobyczy muzealnictwa etnograficznego od
czasu ostatniej wojny. Są one oczywiste tak w zakresie zgromadzenia licznych zabytków w krótkim okresie dziesięciu lat
(zob. sprawozdania muzeów), jak również w zakresie podniesienia
organiza~ji wewnętrznej· muzealnictwa oraz może najbardziej
w zakres1e zreformowania stosunku do wystaw muzealnych i całoks~tałtu prac naukowo-badawczych
i społeczno-oświatowych,
opleranych
obecnie
w
miarę
możliwości
poszczecrólnych
muzeów
.
b
~a naJ~owszych zdobyczach naukowych. Tu .trzeba podkreślić,
1ZCZM10Z, przy udziale pracowników muzealnych, włożył wysiłek w podniesienie poziomu, szczególnie niektórych muzeó\v
w Polsce drogą rozmaitych instrukcji, organizowania szkolenia
wyróżniania poszczególnych osiągnięć muzealnych itp.
'
. Zamierzeniem artykułu była chęć zwrócenia uwagi na istnieJące braki i pop~łniane błędy społecznie szkodliwe. W pierwszych
latach bu~~w~l1la naszego życia były one zrozumiałe i dopuszczalne, dZ1S me wolno nam ich powtarzać. Obecnie nie może
na~. wystarczyć prowizoryczny schemat organizacyjny, z koniecznosCl dopuszczający wiele niedociągnięć.
n Zamyk~j~c ?~wyższe rozważani~ na]e~y wyrazić nadzieję, iż
.Owe mozhwoSCl pracy, przy oczek1waneJ coraz większej pomocy
ze strony władz terenowych, pozwolą na rychłe, gruntowne prze2S'

�389

388
analizowanie poruszonych problemów i wyciągnięcie wniosków,
które znajdą swe odbicie w najbliższym planowaniu etnograficznych prac muzealnych 36.

Koszalin - Muzeum
Lud XLV.

w Koszalinie.

Rabka Muzeum
XLII, s. 844

Kraków Muzeum
Lud XLV.

w Krakowie.

Racibórz - Muzeum
Lud XLIII, s. 378

Kwidzyn Muzeum w
nie. Lud XLII, s. 820
INDEKS MUZEOW I INNYCH INSTYTUCJI W POLSCE
POSIADAJĄCYCH ZBIORY ETNOGRAFICZNE
Białowieża Muzeum Przyrodniczo-Leśne ... Lud XLII, s. 801
Białystok - Muzeum w Białymstoku. Lud XLII, s. 802
Bielsko-Biała
- Muzeum w Bielsku-Białej. Lud XLIII, s. 359
Brzeg - Muzeum w Brzegu
XLIII, s. 372
Bytom
Muzeum
Górnośląskie
w Bytomiu. Lud XLIII, s. 361
Chełm - Muzeum w Chełmie. Lud
XLII, s. 854
Chorzów - Muzeum w Chorzowie.
Lud XLIII, s. 363
Cieszyn Muzeum w Cieszynie.
Lud XLIII, s. 364
Częstochowa - Muzeum w Częstochowie. Lud XLIII, s. 366
Darłowo - Muzeum w Darłowie ...
Lud XLII, s. 82'6
Dębki
Muzeum
w Dębkach
(przedwojenne). Lud XLIV, s. 453
Gdańsk
Muzeum
Pomorskie
w Gdańsku. Lud XLII s. 817

Gdynia Szkoła :Ylorska (przedwojenne). Lud XLIII, s. 415
Gliwice Muzeum w Gliwicach.
Lud XLIII, s. 368
Golub
Muzeum
w
Golubiu
(przedwojenne). Lud XLIII, s. 419
Grudziądz - Muzeum w Grudziądzu. Lud XLII, s. 807
Jarosław - Muzeum w Jarosławiu.
Lud XLIII, s. 388
Jelenia Góra - Muzeum w Jelenie~
Górze. Lud XLIII, s. 405
Kalis"", - Muzeum w Kaliszu. Lud
XLIII, 379
Kamienna Góra - Muzeum w Kamiennej
Górze.
Lud
XLIII,
s. 408
Kartuzy - Muzeum w Kartuzach.
Lud XLII, s. 819
Kętrzyn - Muzeum w Kętrzynie.
Lud XLII, s. 870
Kielce Muzeum Świętokrzyskie
w Kielcach. Lud XLII, s. 822

38 Wszystkim,
którzy
nadesłali
sprawozdania
muzealne,
udzielili mi
swych cennych uwag oraz konkretnych
materiałów,
a w szczególności
Centralnemu
Zarządowi Muzeów i Ochrony Zabytków Ministerstwa
Kultury i Sztuki, dr Tadeuszowi Delimatowi, mgr Władysławowi Jareckiemu,
dr Longinowi Malickiemu, dyr. mgr Janowi Manugiewiczowi, naczelnikowi mgr Kazimierzowi Pietkiewiczowi,
dyr. prof. dr Tadeuszowi Sewerynowi, radcy Janinie Stankiewiczowej,
mgr Marii Zywirskiei oraz pracownikom Działu Etnograficznego
Muzeum w Toruniu mgr. Kalinie AntoIlowiczowej i mgr Marii Polakiewicz najserdeczniej
za nie dziękuję.

Leszno - Muzeum
XLII, 381

Kwidzy-

w Lesznie. Lud

Lublin - Muzeum w Lublinie.
XLII, s. 855
Łomża - Muzeum
XLII, s. 803

w Łomży. Lud

Łowicz Muzeum
Lud XLII, s. 861
Łódź -

Muzeum

Lud

w

Łowlczu ...

w Rabce.

w Raciborzu

Radom Muzeum
w Radomiu.
Lud XLII, s. 825 __ ~__..--Rogalin - Zob. Muzeum Narodowe
w Poznaniu. Dział Etnograficz:ly
Rzeszów - Muzeum w Rzeszowie.
Lud XLIII, s. 391
Sanok XLIII,

Muzeum
s. 395

w Sanoku.

Sieradz Muzeum
Lud XLII, s. 867

Lud XLV

Lud

w

Lud

Sieradzu.

Międzyrzec - Muzeum w Międzyrzeczu. Lud XLIII, s. 413

Słupsk - Muzeum w Słupsku.
XLII, s. 827

Młociny Zob. Muzeum Kultur
wych w Warszawle
Nowy Sącz - Muzeum w Nowym
Sączu. Lud XLII, s. 843
Nysa Muzeum w Nysie. Lu'd
XLIII, s. 373

Sosnowiec
Muzeum
Górnicze
Związku Zawodowego Górników.
Lud XLIII, s. 369
Szczecin - Muzeum Pomorza Zachod:liego w Szczecinie
XLIII, s. 396

Olsztyn Muzeum Mazurskie
Olsztynie. Lud XLII, s. 871

Szczytno - Muzeum
Lud Xl II, s. 875

Opole Muzeum
XLIlIs.
375

w

Opolu

w
Lud

Tarchomin Ludowych

Lud

w Szczytnie.

Zob. Muzeum
w Warszawie.

Kultur

Piotrków
Trybunalski
_ Muzeum
w
Piotrkowie
Trybunalskim.
Lud XLII, s. 365
"
Płock - Muzeum w Płocku. Lud
XLIV, ·s. 477

Tarnów Mu.zeum w Tarnow,ie.
Lud XLII, s. 845
Tomaszów Mazowiecki Muzeum
w Tomaszowie Mazowieckim.
Lud XLII, s. 869

Poz:lań Muzeum Narodowe
w
Poznaniu (Rogalin). Lud XLIII,
s. 382

Toruń - Muzeum w Toruniu. Lud
XLII, s. 808
\Varszawa - Muzeum Kultur Ludowych
w
Warszawie.
Lud
XLIII, s. 398
Warszawa - Zbiory
Ministerstwa
K u It ury i Sztuki (C.Z S.P.iW.)
s. 419
\V "T3.~·sz;.:n?h::. Lud XLIT!.

Poznan - Muzeum Narodowe (Muzeum Instrumentów Muzycznych).
Lud XLIII. 387
Przemyśl - Muzeum w Przemys·lu.

~"""xqn.

s, 390

�390
Wdzydze Muzeum na wolnym
powietrzu. Lud XLII, s. 817.
Warszawa - Wzorcownia Krajowego Związku
Spółdzielni
Przemysłu Ludowego i Arty"tycznego
CPLiA. Lud XLIII, s. 421
Włocławek Muzeum Kujawskie
we Włocławku .., Lud XLII, s. 815
Wrocław Muzeum
Śląskie we
Wrocławiu. Lud XLIII, s. 411
Zakopane
Pod Jedlami.
Lud
XLIII, s. 848-849

Zakopane Muzeum Tatrzańskie
w Zakopanem ... Lud XLII, s. 846
Zakopane - Willa Tea. Lud XLIII,
s. 847-848
Zamość Muzeum w Zamościu.
Lud XLII, s. 860
Zielona Góra - Muzeum w Zielonej
Górze. Lud XLII, s. 413
Żywiec - Muzeum w Żywcu. Lud
XLII, s. 851.

TADEUSZ SEWERYN

METODY EKSPOZYCJI I STRUKTURA IDEOLOGICZNA
MUZEUM ETNOGRAFICZNEGO
Wystawą nazywamy takie rozmieszczenie zespołu przedmiotów
w przestrzeni oraz takie ich ustawienie i oświetlenie, aby ich
wartości lub myśl nimi wyrażona mogła być apercepowana przez
widzów. Innymi słowy czynność wystawnicza polega na zastosowaniu zespołu środków nieodzownych do nadania wybranym
przedmiotom funkcji społecznej. Dobra wystawa jest rozwartą
księgą zapisaną przedmiotami materialnymi, ale wartość jej nie
zależy ani od przynależności każdego z eksponatów do kategorii
rarytasów, ani od ich ceny s?,:acunkowej, niezwykłości lub piękna
formy - al1e od takiego ich zestawienia, aby przemawiały do
widza w sposób niemniej przekonywujący, niż księga pisana.
Słowa te, odnoszące się do każdej wystawy muzealnej bez
względu na jej charakter, są postulatem współczesnym; wartością
zaś postępową, tego postulatu •.określamy nie to, co go brata,
lecz to, co go dzieli od innych idei, jakimi świadomość ludzka
wypowiadała się w wystawach. Tak postawione zagadnienie narzuca konieczność historycznego spojrzenia. Czymże bowiem jest
ekspozycja ze stanowiska historycznego? Tak samo jak wszelka
działalność społeczna ludzi jest ona odbiciem stosunków gospodarczych, społecznych i kulturalnych swego czasu. Dlatego ze
zmianą tych stosunków zmieniał się także i typ formy ekspozycyjnej.

�390
Wdzydze Muzeum na wolnym
powietrzu. Lud XLII, s. 817.
Warszawa - Wzorcownia Krajowego Związku
Spółdzielni
Przemysłu Ludowego i Ariy"tycznego
CPLiA. Lud XLIII, s. 421
Włocławek Muzeum Kujawskie
we Włocławku ... Lud XLII, s. 815
Wrocław Muzeum
Śląskie
we
Wrocławiu. Lud XLIII, s. 411
Zakopane
Pod Jedlami.
Lud
XLIII, s. 848-849

Zakopane
Muzeum Tatrzańskie
w Zakopanem ... Lud XLII, s. 846
Zakopane - Willa Tea. Lud XLIII,
s. 847-848
Zamość Muzeum w Zamościu.
Lud XLII, s. 860
Zielona Góra - Muzeum w Zielonej
Górze. Lud XLII, s. 413
Żywiec - Muzeum w Żywcu. Lud
XLII, s. 851.

TADEUSZ

SEWERYN

METODY EKSPOZYCJI I STRUKTURA IDEOLOGICZNA
MUZEUM ETNOGRAFICZNEGO
Wystawą nazywamy takie rozmieszczenie zespołu przedmiotów
w przestrzeni oraz takie ich ustawienie i oświetlenie, aby ich
wartości lub myśl nimi wyrażona mogła być apercepowana przez
widzów. Innymi słowy czynność wystawnicza polega na zastosowaniu zespołu środków nieodzownych do nadania wybranym
przedmiotom funkcji społecznej. Dobra wystawa jest rozwartą
księgą zapisaną przedmiotami materialnymi, ale wartość jej nie
zależy ani od przynależności każdego z eksponatów do kategorii
rarytasów, ani od ich 'ceny s?acunkowej, niezwykłości lub piękna
formy - aJe od takiegc1 ich zestawienia, aby przemawiały do
widza w sposób niemniej przekonywujący, niż księga pisana.
Słowa te, odnoszące się do każdej wystawy muzealnej bez
względu na jej charakter, są postulatem współczesnym; wartością
zaś postępow~ tego postulatu określamy nie to, co go brata,
lecz to, co go dzieli od innych idei, jakimi świadomość ludzka
wypowiadała się w wystawach. Tak postawione zagadnienie narzuca konieczność historycznego spojrzenia. Czymże bowiem jest
ekspozycja ze stanowiska historycznego? Tak samo jak wszelka
działalność społeczna ludzi jest ona odbiciem stosunków gospodarczych, społecznych i kulturalnych swego czasu. Dlatego ze
zmianą tych stosunków zmieniał się także i typ formy ekspozycyjnej.

.

~

�393

392
ZARYS TYPOWYCH

FORM WYSTAWNICZYCH

W historycznym przeglądzie wystawnictwa zarysowały się
w ostatnim pięćdziesięcioleciu trzy różne fazy. Do pierwszej należy s y s t e m m a g a z y n i e r s k i, polegający na tworzeniu
w muzeach otwartego dla publiczności składu eksponatów. Poprostu pakowało się obok siebie bez składu i ładu, jak w oknie
sklepu detalicznego sprzed kilkudziesięciu lat, to, tamto i owo
cum omnibus rebus et quib11.sdam aLiis, a ciężkie, nieestetyczne
graty zwane gablotkami wieńczyły to dzieło magazyniera, którego
jedynym celem było pomieszczenie jak największej ilości przedmiotów w ciasnej przestrzeni. Organizator tego typu wysta'.\'y
popadał w sprzeczność z własnymi założeniami, bo chciał pokazać
jak najwięcej, a w istocie pokazywał bardzo mało, toteż widz
gubił się w oferowanej mu gmatwaninie przedmiotów i przechodził obok nich obojętnie.
System magazynierski był produktem stosunków, w których
muzea pozbawione należytej opieki ze strony państwa, zmuszane
do gnieżdżenia się w ciasnych lokalach i skazane na ofiarność
społeczną, nie mogły wyzwolić się z doli biednego chałupnika.
Nie widziano również potrzeby innego sposobu pokazu. Organizowane z końcem XIX wieku wystawy krajowe lub rolnicze,
na których dawano także przegląd wyrobów przemysłu ludowego
(np. Powszechna Wystawa Krajowa we Lwowie w 1894 r.), przyjęły ten sam system ekspozycji, a więc sklepikarskiej wystawności, będącej często gestem bogacącego się mieszczaństwa, chcącego patetycznie imponować wszystkim wielością dóbr posiadanych. Wystawy typu magazynowego były więc przedłużonym
ramieniem układu stosunków gospodarczych i społecznych swego
czasu.
Rzymska zasada non multa, sed multum, wynikająca z świadomości, że człowiek wypO\viedzieć może wiele bez posługiwania
się wieloma środkami, nie mogła przetrzebić gąszczu eksponatów
na stoiskach wystawowych i witrynach muzealnych swego czasu,
bo rewolucyjny zwrot ku prostocie wyrazu wyjść by musiał ze
źrć&lt;:1!p, (któr&lt;:&gt;całkowicie zamulone było na ÓWCZf's), tj. z świa-

domości jasno określonego celu ekspozycji, a więc jej społecznej
przydatności. Nie dziw zatem, że jeszcze koło 1935 r. nikt nie
grzmiał protestem przeciw zastosowaniu magazynowego systemu
w wystawach zbiorów Polskiej Akademii Umiejętności, :Muzeum
Etnograficznego na Wawelu i Muzeum Etnograficznego w Warszawie, a na dobrą sprawę tylko nieliczni odważyli się krytykować
Luwr za obwieszenie ścian bogactwami nieomal od podłogi do
sufitu.
Na polu ekspozycji zbiorów etnograficznych nie lepiej działo
się u naszych sąsiadów. Dość przypomnieć, że reprezentacyjny
oddział czeski w muzeum w Piotrogrodzie, założony w 1903 r.,
obejmował: 1) szereg szaf trójdzielnych, wypełnionych haftami
i zdobionymi częściami stroju, 2) przed szafami stojące manekiny
odziane w stroje ludowe, 3) ogromne napisy nad szafami, 4) a nad
nimi zawieszone zapaski, spódnice, poszev"ki i chusty haftowane.
Eksponatów nie za\\lieszono tylko u sufitu, ponieważ miejsce
to zajął ogromny, szklanny żyrandol. Dość przypomnieć także,
że w jednym z naj starszych muzeów czeskich w Hlińsku, w 1908 r.
ustawiono dzbany na malowanej szafie, a nad nimi obrazy na
szkle aż w pIęciu rzędach. W muzeum słowackim w Bratysławie
jeszcze przed 1939 r. ule rozstawione były w ten sposób, że
kłodowe umieszczono na podłodze, powyżej na półce figuralne.
a nad nimi, również na półce, słomiane. Nie wyzwoliło się z dawnych nawyków do magazynowania Muzeum w Turczańskim Marcinie, gdzie rozmieszczono w dwóch kondygnacjach ule figuralne
i kłodowe, i to w sąsiedztwie namiśnika z naczyniami. Wymienić
jeszcze należy muzeum w Keczkemet, gdzie nawet jednolita pod
względem tematycznym ekspozycja w sali poświęconej rybactwu,
posiada dołem w gablocie nieoszklonej drobne utensilia rybackie,
nad nią w ramkach obrazy z zakresu rybołówstwa a nad nimi
oraz u sufitu - sieci.
Drugi typ wystawnictwa muzealnego cechuje dekoracyjność.
W okresie międzywojennym zasadniczo nic nie zmieniło się
w wystawnictwie malarstwa, rzeźby i przemysłu artystycznego
w polskich muzeach sztuki; zaszły natomiast duże zmiany w metodzie eksp07:vcji dzieł sztuki ludowej. W powyżej 09isane magazyny

�395

394
\vkrad lo sie zdobnictwo. Do głosu przyszli esteci kosmor,olityczhe.&lt;::o autor;mentu.
którzy mieszczańskie upodobania do \'/ielości
za~-tr.pc\':ać zaczE;Ji r..owymi gustami i realizacją mody na t.c,1wrat VWDOŚĆ. Przvszli do głosu artyści, którzy wybierali ze zbiorów
muv'&lt;:c,,;m,jak ~odzynb z ciasta, potrzebne im formy i kolory
i bawili si,; w układanki mart'.'vych natur. A VI ślad za nimi oddawały się temu i.ojęciu róż~lego rodzaju dziedziczki dobreGo gustu,
uw,~:·:;:.j;;cesię również za fachowe siły do urządzania wystaw
dzid sztuki na tej z:1sadzic. że nieraz potrafiły dobrać sobie szal
do c2nvy włosów, karnacji twarzy i koloru bluzki. Ci właśnie
aral~żerowie wystaw zaczęli redukować ilość eksponatów, ale tylko
w imię dekoracyjr.,cgo sensu.
Słowem uszczuplali wartość eksponatów, sprowadzając je do
roli elementu składowego dekoracji. A przecież wystawa jest
czymś więcej, niż układem martwych natur, których żaden malarz
malować nie będzie, czymś więcej niż popisem pań obdarzonych,
tzw. dobrym gustem, czymś więcej niż dekoracją ścian muzeum.
Dekoracja dla dekoracji, jako cel jedyny, a więc i ostateczny,
była odpryskiem idei "sztuka dla sztuki", a osiągano ją kojarzeniem elementów' przypadkowych, różnych zarówno materiałem,
jako też zastosowaniem. W praktyce były to kompozycje, na które
składało się coś ze stroju ludowego, coś z ceramiki, wycinanki,
palmy wielkanocne, jakiś świątek itp. Nie wahano się podsypać
sędziwie spatynowanej rzeżby pisankami, a tkaninę wzorzystą
rozesłać pod radłem, bo dekorator nie ograniczał się żadną życiową
użytkowością rzeczy. Jak dzikus, dla którego wszystkie dary europejskiej cywilizacji były zabawką lub ozdobą, brał co popadło
ze zbiorów sztuki ludowej i bawił się w stereoskopowe układanki.
Nic go nie obchodziła sztuka, sprzęgnięta z istotnymi potrzebami
człowieka, jej przeobrażenia dokonujące się na taśmie historycznej zmienności życia - te problemy były mu obce, co więcej
w poczuciu swoim tym górował nad naukowcem, że \V tworzeniu
swych kompozycji dekoracyjnych nie był obciążony żadną wiedzą
o przedmiocie, którym się posługiwał, ani też celem społecznym
kompozycji wystawy. Broń sieczną układano w wachlarze i palmety, ze strzał robiono mandorlę promienistą wokół tarczy lub

'i

.,

herbu, z bogato, ażurowo wyciętych krężli przęślic mazurs~ic~
komponowano duży kwiat o koronkowych płatkach, z grzeblem
do czesania lnu tworzono tkacki motyw zdobniczy, a nawet - bo
i takich wybryków się dopuszczano - wieszano na ścianie gorsety
w kształt wyolbrzymionego biustu l,
Tej metodzie ekspozycyjnej, która tylko względy dekoracyjne
miała na celu, towarzyszył zwyczaj nabywania do zbiorów muzeum etnograficznego przede wszystkim rzeczy barwnych, jako
najlepiej nadających się do głównej funkcji, jaką im wówczas
wyznaczano.
W dziedzinie stosunków społecznych przypomina ta metoda
czasy, kiedy chłopów zapraszano na uroczystości narodowe, a~e
tylko do ich dekoracji, a sztukę ludową traktowano jako chłopskIe
barwności lub rodzime ciekawostki o egzotycznym posmaku. Charakterystyczną dla tych stosunków karykaturę podało krakowskie
pismo satyryczno-polityczne
"Diabeł" 20. II. 1896: Pod łukiem
triumfalnym, na którym widnieje napis Justitia fundamentum
regnorum oraz "Nauka tylko dla bogatych", przejeżdżają powozem zaprzężonym w osły posłowie pochodzący z panów, wioząc
na przodzie legitymację: "My na grece wykształceni". Za nimi
z tyłu szlachcic w kontuszu niesie sztandar z napisem "Z polską
szlachtą polski lud" i prowadzi orszak chłopów krakowskich
w sukmanach i rogatywkach. Oni zaś stoją z rękami z tyłu założonymi, a może skrępowanymi na znak, że zostali tutaj spędzeni
przymusowo, a gdy spełnią swój "paradebauerski" obowiązek, mają
wrócić na wieś i nadal pracować na rektorskie togi, na pańskie
cylindry i oficerskie szlify.
Metoda dekoracyjna w ekspozycji przyszła do nas z Zachodu,
jako jedna z naj płytszych formalistycznych koncepcji, wnikających
wprzód do życia codziennego przez wytwory rękodzieła i prze1 Muzeum
etnograficzne
w Bukareszcie,
założone przez N. Minovicia,
jest w Europie klasycznym przykładem takiego typu muzeum, w którym
eksponaty traktowane
są jako przedmioty a wartości drugorzędnej,
~ako
materiał do pomysłów dekoracyjnych.
Muzeum to otoczone zostało opIeką
rządu jako zabytek świadczący o manowcach, po których błąkało się muzealnictwo rumuńskie za rządów mO:larchicznych.

�396
397

mysłu, a bodaj na koniec do muzealnictwa jako zasada wystawnictwa zbiorów. Choć na Zachodzie odwrócono się już dawno
od igraszek dekoracjonizmu, to jednak dziś jeszcze stwierdzić
nie trudno, że ziarna jego rozsiewają się cora~ dalej i dalej,
jak rozszerzające się kręgi fal, odpływających w dal od punktu,
w którym się zrodziły.
Wydawane przez Unesco pismo "Museum" (1954, nr 4, s. 223)
podaje, że w państwowym ośrodku wychowania przeznaczonym
dla państw arabskich, w muzeum w Sirs-el-Layyan w Iraku,
znajdują się obok siebie w układzie zaprojektowanym przez plastyka instrumenty muzyczne, laki, kalebasy zdobione, talerze
z rafii, strój itp., w muzeum zaś w Leopoldville (Museum, 1955,
nr 2, s. 86) w dekoracyjnym związku zgromadzono obok siebie
rzeźbę z Kuby, ceramikę, broń, wyroby z drzewa, hafty, matę
wzorzystą itp.
Ale nie szukajmy przykładów daleko. W Polsce w 1955 r. też
zaprezentowano tę wsteczną metodę wystawniczą w problemowej
Wystawie Sztuki Ludowej X-lecia, urządzonej w Pałacu Kultury
i Nauki w Warszawie przez prof. Jerzego Sołtana i Oskara Hansena. Użyto tam, jak wiadomo, tkanin dwuosnowowych do dekoracji wystawy rzeźb ludowych, a malowanych zabawek do czarnobiałych fotografii architektury ludowej. Była tam lina z korzeni
ekscentrycznym skrętem wijąca się wśród obrazów na szkle,
a barwne kiecki i zapaski rozwieszone na patykach, mające dekorować rzekomo "smutne" dla oczu siwaki. Tego rodzaju sztuczki
minionej przeszłości, obliczone na kokietowanie widza, surowo
skrytykowane zostały w publicznej dyskusji na Walnym Zgromadzeniu Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Warszawie
w październiku 1955 r.2
2 W ramach
omówionych powyżej sposobów ekspozycji mieszczą się na
podłożu naukowym
oparte próby uporządkowania
zbiorów muzealnych
wedle podziału regionalnego,
typologii pewnych wytworów kultury i ich
zasięgów geograficznych,
lub też rodzajów tworzywa i techniki wytwarzania. Próby te :lie wpłynęły ani na jasne określenie idei muzeów, ani
też wzbogacenie muzealnictwa
polskiego nowymi metodami
ekspozycji.
Pierwsza praca polska o muzealnictwie
etnograficznym.
wydana jeszcze

W ciągu ostatniego ćwierćwiecza wzbogaciliśmy się o n~we
doświadczenia, chłonęliśmy przykłady nowatorstwa zza gra~lCY,
a w szczególności w okresie X-lecia uświadomiliśm~ sobi~ komeczność postawienia rusztowania do struktury ideologIczne] w muz~~
ach etnograficznych oraz przemyślenia nowych metod ekspo~Y:Jl
w oparciu o praktykę własną i cudzą. Nie kusimy się o zdefIm~wanie istoty tych zmian, jakie w ciągu kilku lat dokonały. SIę
w polskim muzealnictwie etnograficznym - są one z~yt złozon~
pod względem ilościowym i jakościowym, aby ct.ały SIę ~awrzec
w jednym zdaniu. Wchodzi tu bowiem w grę zarowno polItyczna,
naukowa, i oświatowa rola muzeum, jako też styl pracy, sposoby
sprzęgania podstawowych czynników historii z nadbu~ową, przesłanki ideologiczne wystaw, jako środków oddziaływama na masy,
metody wystawnicze itp.
. .
Uważam przeto za wskazane, aby raczej na przykładzIe Jednego
muzeum zilustrować tę skomplikowaną problematykę. Wybrałem
do tego celu Muzeum Etnograficzne w Krakowie nie d.latego, a~y
mu przypisywać czołową rolę w tym ruchu przemIan, ale ze
jako jeden z pracowników tegoż Muzeum znam je lepiej. Zresztą
usprawiedliwia mnie także i ta okoliczność, że w roku 1955
upłynęło 50 lat od założenia fundamentów pod tę placówkę .kul~
turalną, tedy wypada mi coś niecoś powiedzieć o zapommane]
przez innych jubilatce.
w 1928 r., a mianowicie Kazimierza M o s z y ń s k i e g o Etnograti.a ~ m~ze ach regionalnych,
wychodziła
z bezwzględ:lie słusznego z~łozema, ze
"podstawowym
zadaniem regionalnych,
jak i w ogóle wszelk~ch. muzeów
etnograficznych,
jest odszukiwanie,
pozyskiwanie
i udostępmame
~auce
wszelkich dających się kO~1serwować zabytków kultury ludowej (o.rygmały,
oryginalne "fragmenty i starannie w skali wykonane .:node~e)'.'. ~l~ ma tu
wprawdzie jeszcze wzmianki o muzeum jako instytucJl takze.l oswla~oweJ,
toteż autor uświadamia
sobie hermetyczny
zakres zbyt Clasno ujętych
celów muzeum, "jak gdyby zostało ono utworzone wyłącznie dla !edneg?~
lub paru prowincjonalnych
etnografów-amatorów,
widzących w mm sWOJ
warsztat pracy, oraz dla kilku etnografów-fachowców,
oczekujących wz~ogacenia swych wiadomości przez zapoznanie się z zebranym tam materiałem". Niemniej stwierdzić :lależy, że w pracy tej po raz pierwszy V.7sunięty został problem naukowego charakteru muzeum etnograficznego l postulat "wybicia drzwi między społeczeństwem i nauką"'.

�398

399
STRUKTURA IDEOLOGICZNA
WYSTA W MUZEUM ETNOGRAFICZNEGO W KRAKOWIE

Zbiory Muzeum Etnograficznego, usuniętego przez okupanta
W
1940 r. z Wawelu, długo tułały się po piwnicach, nim po
wyzwoleniu Krakowa prezydent socjalistycznego Zarządu Miasta,
dr Henryk
Dobrowolski,
autorytetem
swoim zadecydował
w 1948 r. o ich przyszłości. Oddanie budynku ratusza kazimierskiego (ryc. 1) na potrzeby Muzeum było nadrobieniem dawnych rządów, które od lat kilkudziesięciu nie zdołały tej placówce
kulturalnej zabezpieczyć odpowiedniego lokalu. Otóż w pierwszym
pięcioleciu powojennym, gdy Muzeum istniało właściwie tylko
de nomine, gdy nie dysponowało jeszcze budynkiem na pomieszczenie i wystawienie zbiorów, uznało się za instytucję żywą,
w związku z czym wytyczyło sobie zgodny ze swym profilem
plan pracy korelujący z aktualnymi zadaniami i potrzebami Państwa Ludowego. Przykładowo plan ten, mobilizujący nieliczny
naówczas personel Muzeum do ważnych prac, włączonych w nurt
bieżącej polityki kulturalnej
państwa, przedstawiał się następująco:
Po ustąpieniu faszystowskiego okupanta, gdy przed muzeami
polskimi stanęło zadanie obliczenia strat poniesionych podczas
wojny, Muzeum Etnograficzne
samorzutnie rozpoczęło akcję
badawczą w terenie, a wyniki przeprowadzonej naówczas rejestracji, obejmującej straty w zakresie sztuki ludowej na całym
obszarze Rzeczypospolitej, wydane zostały później przez Ministerstwo Kultury i Sztuki w publikacji, pt. Straty wojenne zbio'1'ów polskich w dziedzinie rzemiosła artystycznego, t .. 2 Prace
i Materiały Biura Rewindykacji i Odszkodowań, nr 13..
Jednym z czołowych zagadnień Państwa w pierwszych latach
okresu powojennego było ożywienie życia gospodarczego i kulturalnego na Ziemiach Odzyskanych. Wtedy Muzeum Etnograficzne zajęło się remontem zabytkowego domu góralskiego
w Szklarskiej Porębie Średniej, pochodzącego z czasów Sobieskiego, i koncentracją zabytków kultury ludowej na Dolnym
Śląsku. Restauracja tego budynku wedle planów i kosztorysu
opracowanego przez Muzeum prowadzona była z funduszu Mini-

sterstwa Kultury i Sztuki (Centralnego Instytutu Kultury), CI nadzorowanie prac remontowych przez przedstawiciela Muzeum. Po

"

'" ..

Ryc. 1. Budynek

Muzeum

Etnograficznego

w Krakowie

�400
przezwyciężeniu ogromnych przeszkód dom ten został odrestaurowany, pomieszczone zaś w nim zbiory stały się podstawą Muzeum
typu skansenowskiego, a w ogóle pierwszego na Ziemiach Zachodnich muzeum polskiego powstałego po wojnie.
Gdy po raz pierwszy w dziejach Polski rzucono hasło włączenia twórczych pierwiastków polskiej kultury ludowej do skarbca
kultury narodowej, Muzeum Etnograficzne przystąpiło wydatnie do akcji organizowania wielkiej wystawy sztuki ludowej,
a w szczególności plastyki ludowej z zakresu rzeźby, malarstwa
i grafiki, celem upowszechnienia jej wielkich, a mało znanych
wartości. Wystawa ta przewieziona została w 1949 r. z kraju za
granicę i w ciągu dwuletniego eksploatowania jej w większych
miastach Europy i Ameryki dobrze spełniła swoje zadania propagandowe, jako pierwsza całkowicie udała polska wystawa sztuki
za granicą. Liczne fachowe recenzje, a w szczególności entuzjastyczna ocena tej sztuki przez Pabla Picassa, wywarły wpływ na
plan przyszłych wystaw analogicznych.
Gdy zaś powstała Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego, a więc instytucja spółdzielczo państwowa, która zajęła się
organizacją całokształtu drobnego przemysłu ludowego i artystycznego w Polsce, Muzeum Etno'graficzne urządziło w salach Muzeum Przemysłu Artystycznego w Krakowie wystawę pt. Sztuka
Ludowa i Przemysł Artystyczny w Polsce Ludowej (ryc. 2), celem
wykazania, że a) zdrowy rozwój sztuki ludowej nie może się dokonywać w odcięciu od tradycji oraz, że b) przestawienie indywidualnej wytwórczości na spółdzielczą może się wykazać osiągnięciami pozytywnymi.
Jednocześnie p~zeprowadzano w bibliotekach i archiwach historyczną dokumentację ikonograficzną z zakresu etnografii, przygotowując wystawę objazdową, pt. Historia Wsi, mającą spełnić
swą rolę oświatową w okresie najostrzejszej walki o nową spółdzielczą strukturę wsi.
Ta garść przykładów obrazuje, w jaki sposób muzeum nie dysponujące jeszcze własnym lokalem wystawowym szukało dróg do
uaktywnienia się jako instytucja żywa, chcąca W miarę sił swoich
i zgodnie ze swym profilem służyć idei czynnego współuczestni-

401
czenia w rozwiązywaniu aktualnych zadań, wchodzących w zakres polityki kulturalnej państwa.
Po tej linii szedł plan dalszych wystaw urządzanych w czasie,
gdy Muzeum posiadało już własny budynek i adaptowało go do

•

j

.t

Ryc, 2. Część wystawy czasowej "Sztuka ludowa w Polsce Ludowej" \'1 Muzeum Etnograficznym
w Krakowie
2~ ..Lud",

t. XLIV,

�402

403

celów wystawowych. Wystawa Zdobnictwo Izby Wiejskiej (ryc. 3)
dostarczało materiału do urządzania regionalnych wnętrz w powstających coraz liczniej domach kultury i świetlicach wiejskich,

Ryc. 3. Wystawa

skrzyń

ludowych na korytarzu
nego w Krakowie

Muzeum

właściwego wyrazu plastycznego, który by nie dorywczo, ale
stale oddziaływał na coraz to nowe masy widzów. Tę ideę znaleziono, a realizacja jej nadała już w 1951 r. Muzeum Etnograficznemu własną fizjonomię a profilu odcinającym się ostro od tła
polskiego muzealnictwa etnograficznego.
W przedmowie do pierwszego wydania w 1884 r. książki Fryderyka E n g e l s a O pochodzeniu rodziny, własności prywatnej
i państwa znajduje się uwaga, że "według materialistycznego pojmowania momentem decydującym w historii jest w ostatniej

Etnografcz-

a wystawa Polskie Tańce Ludowe (ryc. 4), wraz z drukowanym
przewodnikiem, była wyrazem tendencji do umasowienia wartości
polskiego folkloru w powstających wówczas tłumnie zespołach
pieśni i tańca. Również aktualną treść w swoim czasie miały wystawy: Wieś Dawna i Nowa oraz Przeobrażenia Współczesne
w Sztuce Ludowej.
Ale najważniejszym zadaniem Muzeum Etnograficznego było
znalezienie idei, nadającej się na tworzywo do budowy nowego
&lt;Jwiatopoglądu ludzi państwa ludowego i znalezienie dla niej

Ryc. 4. Makieta

krakowiaka"
na Wystawie Tańców
" zeum Ebograficznym
w Krakowie

Ludowych

w Mu-

instancji produkcja i reprodukcja bezpośredniego życia. Z jednej
strony wytwarzanie
środków utrzymania,
środków spożycia,
odzieży, mieszkania i niezbędnych do tego narzędzi i z drugiej
26'"

�405

404
strony wytwarzanie samych ludzi rozmnażame się gatunku" 3. Wysunięte tutaj na czoło trzy podstawowe dziedziny produkcji, jako
zasadnicze czynniki w historii ludzkości, stały się zrębem wystawy stałej, obejmującej ludową kulturę materialną w trzech członach: a) jak człowiek zdobywał pożywienie b) jak się odziewał
i c) jak mieszkał.
Rozstawione na tych trzech liniach wybrane zjawiska kulturowe ujęte zostały z pozycji materializmu historycznego tj. metody
wynikającej z istoty etnografii, jako nauki badającej takież zjawiska z punktu genezy i rozwoju.
Już w pierwszej sali tej wystawy ma widz możność stwierdzenia, że "technologia ujawnia czynny stosunek człowieka do przyrody" (Marks), że człowiek odkrywając pewne prawa przyrodnicze i wyzyskując je dla własnego dobra tworzył narzędzia, które
rewolucjonizowały postęp (ryc. 5). Taką rolę w historii spełniły
np. narzędzia do niecenia ognia, których matką było praktyczne
stwierdzenie, że przez tarcie wytwarza się ciepło. Ale nim ignis
fricatus de ligna zastąpiony został przez ignis de lapide excussus
powstała ze świdra ogniowego tokarka do obróbki drzewa, kości
lub kamieni w celach użytkowych lub zdobniqych, z niego powstał też łuk, który w epoce kamienia młodszego zmienił metody
łowieckie i sposoby wojowania, z łuku zaś powstał pierwszy strunowy instrument muzyczny, świder do wiercenia otworów i zapalniczka świdrowa. Wynikiem zaś praktycznego poznania innych
praw przyrodniczych, np. grawitacji, równowagi lub równi pochyłej są niektóre narzędzia łowieckie o konstrukcji, występującej nieraz na sZl:'rokich obszarach globu ziemskiego.
Oczywiście, że ścisłe pod względem historycznym określenie
pojawienia się pewnych zjawisk kulturowych, sygnalizowanych
na wystawie przez eksponowane narzędzia, a nawet niekiedy
przedstawienie właściwego ich ciągu rozwojowego - natrafia na
trudności. Występowanie np. różnych świdrów do niecenia ognia
i to w czasach zamierzchłych oraz na ogromnych przestrzeniach
3 F. E n g e l s,
O pochodzeniu
Warszawa 1948, s. 8.

rodziny,

własności

pryn'Cltnej

i P(l)1.stv:a,

świata, uniemożliwia właściwy układ tych narzędzi. Dlatego muzeolog musi często posługiwać się hipotezą, tym bardziej że operować musi skrótami, a zawsze i wszędzie wdrażać widza do
myślenia historycznego, stawiając mu przed oczy zagadnienie

,
,

"

I

Ryc. 5. Narzędzia do niecenia ognia. Wstęp do działu "Jak człowiek zdobywał pożywie:lie". Wystawa stała ,,Ludowa Kultura
Materialna"
w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie

�406

ewolucji, np. rozwój narzędzi od piły ogniowej do zapalniczki benzynowej, od barci samorodnej do nowoczesnego ula nastawkowego, od kopaczki drewnianej do wielolemieszowego pługa nowoczesnego, sczepionego z ciągnikiem itp.
W pomoc oryginalnym okazom przychodzą na wystawie obrazy,
drzeworyty, sztychy i fotografie, a cały ten materiał ikonografii
historycznej, rozwijając treści przodujące, wypowiadane przez
narzędzia pracy, pozwala widzowi zapoznać się z warunkami pracy w dobie feudalizmu i gospodarki kapitalistycznej, oraz ostatnimi zdobyczami gospodarki planowanej i kolektywnej, której
przyświecają idee zawarte wart. 7 Konstytucji: "Polska Rzeczpospolita Ludowa opierając się na uspołecznionych środkach produkcji rozwija życie gospodarcze i kulturalne kraju na podstawie
narodowego planu gospodarczego, a w szczególności przez rozbudowę państwowego przemysłu socjalistycznego, rozstrzygającego
czynnika w przekształceniu stosunków społeczno-gospodarczych".
Zawieszony obraz, pt. "Stare i nowe", uzmysławia przejście
kultury ludowej w kulturę socjalistyczną mas ludowych.
W drugim skrzydle budynku przedstawiono problem; jak człowiek się odziewał. Narzędziami i surowcem demonstrowano
obróbkę lnu oraz wełny, technikę przędzenia, snucia i tkania. Ponad
eksponowanymi narzędziami zawieszono fotografie, ilustrujące jak
człowiek posługuje się nimi. Wystawę środków produkcji uzupełniono zobrazowaniem sił produkcyjnych. Aby zaś widz, obserwując proces ludowej produkcji tekstylnej od włókna do tkaniny, nie
tkwił myślami jedynie w elementach zachowawczych kultury materialnej, ale uświadamiał sobie jej dalszy rozwój aż do współczesnych przejawów postępu technicznego, zawieszono nad niektórymi
narzędziami fotografie, które uplastyczniają to zagadnienie: nad
prymitywnym
gremplem - fotografię nowoczesnej gremplarni,
nad kołowrotkiem maszynę przędzalniczą itp. Następnie celem wykazania, że wszystkie wytwory kultury materialnej są wynikiem
łańcucha społecznej pracy ludzi, dano przegląd różnych czynności
technicznych, związanych z produkcją odzieży. Obok warsztatów
tkackich wystawiono próbki tkanin ludowych z ważniejszych

407

ośrodków tkackich w Polsce oraz pI zyrządy do prania
maglowania.
W sąsiedniej zaś sali rośliny farbiarskie i próbki wełny nimi
barwionej oraz owady farbiarskie, szczególnie czerwca polskiego
(Coccus polonicus L.), którego stanowisko znajduje się na nieużytku w obrębie Krakowa. Obok zawieszono deski do druku bezpośredniego, klocki do zadrukowywania tkanin batikową techniką
zdobniczą oraz niektóre narzędzia z warsztatu wiejskiego drukarza płócien. Na specjalnych ekranach zilustrowano zagadnienie
posługiwania się w fabrycznym przemyśle tekstylnym tradycyjnym zdobnictwem ludowym. Historię zaś ubiorów ludowych
przedstawiono na fotografiach: okazów wykopaliskowych, płaskorzeźb, miniatur, drzeworytów i sztychów; w mniejszym zaś stopniu na muzealiach ilustrujących dawne formy odzieży na ziemiach
naszych. Dział ten kończy się unaocznieniem problemu klasowego
przez rozwarstwienia stroju.
Ten szkicowy przegląd drugiego działu kultury materialnej,
którego dokładny plan przygotowano w 1951 r., świadczy, że idei
jego przyświecała metoda dialektyczna, wedle której każde zjawisko zrozumiałe staje się dopiero wtedy, gdy się je rozpatruje
Vol powiązaniu z innymi zjawiskami. Dlatego też wystawa ta w zobrazowaniu zagadnienia odzieży, jako elementu składowego bazy,
nie ograniczyła się, samym materiałem etnograficznym, ale czerpała go z technologii, chemii, archeologii, historii przemysłu, a nalii-et historii sztuki i literatury. Ten śmiały zestaw odzieży zróżnicowanej w zależności od różnych nurtów kultury, różnego stanu
posiadania, różnej warstwy i hierarchii społecznej, kończy silny
akcent, sztych nadworrtego malarza króla Władysława IV., Stefana Della Belli, zatytułowany "Incisione dela Solenna Ambasciata
del Conte Giorgio Ossolinski mandata al Papa dal Re di Polonia
Vladislao IV. d'anno 1633". Przedstawiony tu tak często opisywany sławny wjazd Ossolińskiego do Rzymu otrzymał dodatkowy
cytat wyjęty z przemówienia wojewody Firleja w czasie wojen
szwedzkich, a zamieszczony w Epistołach biskupa Andrzeja Załuskiego: "Widzisz tych panów tak kosztownie i wytwornie strojnych, jakby szli na ślubny kobierzec - skąd myślisz mają na to

I

, I
I

!

, I

I

,,'

�408
środki? Z łez i krwi ubogiego chłopa tak się postroili. Wierzaj mi,
że gdyby Anioł Pański ścisnął w dłoni te lamparty i sobole, te jedwabie i purpury, krew i łzy pokrzywdzonych strugą by z niej
płynęły".
Trzecim czynnikiem podstawowym, kształtującym w historii
materialne
warunki
bytu człowieka, jest wedle struktury
F. Engelsa - mieszkanie. Na wystawę tego działu w Muzeum
składają się modele groty zamieszkanej przez łowcę paleolitycznego, szałasów i ziemianki z epoki kamienia młodszego, grodu
biskupińskiego, chaty opolskiej z XII w., chaty zagrodnika
z XVI w., a wreszcie modele chat reprezentujących polskie budownictwo regionalne. Należą tu również przykłady "stylu podhalańskiego", tworzonego przez S. Witkiewicza z elementów ciesiołki góralskiej, oraz model chat odbudowywanych wedle planów
Centralnego Biura Projektów Budownictwa Wiejskiego we wsiach
spalonych przez hitlerowskiego najeźdźcę.
Tak zobrazowany aspekt gospodarczy, społeczny i estetyczny
budownictwa ludowego z XIX i XX wieku uzupełniają powiększone fotografie, przedstawiające rodzaje zabudowy wsi, oraz plany poziome chat.
Oczywiście żaden z problemów powyższych nie został tu wyjaśniony ani rozwinięty wyczerpująco. Toczona w ciągu dziejów
walka człowieka o żywność, odzież i mieszkanie ma już za sobą
bogatą historię. Wystawa w Muzeum nie ma na celu konkurowania nawet z podręcznikiem do historii kultury materialnej. Wystawa nie miała na celu wyczerpania nawet wszystkich składników bazy. Z braku miejsca ograniczono się do wspomnianych już
trzech podstawowych czynników w historii, podanych przez
Engelsa. Chodziło bowiem o uczenie widzów przede wszystkim
podstaw światopoglądu postępowego, o uczenie historycznego
myślenia.
W związku z tym, dla podkreślenia zależności postępu od rozwoju doskonalszych narzędzi produkcji, na wystawie ludowej kultury materialnej w Muzeum Etnograficznym raz po raz skierowuje się uwagę widzów na narzędzia w określonym czasie przodujące i rewolucjonizujące poprzedni sposób wytwarzania. DG

409
Takich należy w rolnictwie pług, w budownictwie siekiera, ciosła,
piła, w tkactwie kołowrotek, w produkcji odzieży nożyce, w garncarstwie koło - tak jak w nowoczesnym przemyśle zastosowanie maszyny parowej, elektryczności i energii atomowej.
Uzupełnieniem tak przemyślanej wystawy kultury materialnej
jest zajmująca całe skrzydło II piętra budynku Muzeum wystawa:
Historia Wsi, będąca w przeważnej części przedstawieniem historycznego rozwoju stosunków produkcji na wsi polskiej. Obejmuje
ona czasy od rozpadnięcia się wspólnoty rodowej i połączenia się
plemion pod wspólną władzą, rozwój feudalizmu, gospodarkę folwarczną, formy poddaństwa chłopów, zakres powinności chłopów
względem pana, przeciwieństwa klasowe w Polsce feudalnej, formy chłopskiej walki klasowej, walki chłopów w obronie ojczyzny,
przejawy polskiej myśli postępowej w obronie chłopów, początki
układu kapitalistycznego (manufaktury), rok 1846 i 1848, mapę
walk chłopskich w 1861 r., rozwój kapitalizmu w rolnictwie, rozwój klasy robotniczej, emigrację chłopów, przeciwieństwa wsi kapitalistycznej, powstanie ruchu ludowego, powstanie i strajki
chłopskie w okresie imperialistycznym, wojnę i okupację, manifest
Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, reformę rolną, nowe narzędzia produkcji, postęp techniczny, spółdzielczość produkcyjną, elektryfikację i radiofonizację, higienę i zdrowie, opiekę
nad dzieckiem, szkolnictwo i czytelnictwo oraz życie kulturalne
w okresie wielkich przemian gospodarczych i społecznych, dokonanych w Polsce Ludowej.
Podany powyżej zespół faktów historycznych, składający się,
jak widać, z ogniw ciągłości i zmian, starano się w miarę możności
określić trzema płasz'.:zyznami przedstawienia: ekonomiczną, społeczną i polityczną.
Przedstawienie jednak tych zagadnień w formie wizualnej napotkało na olbrzymie trudności z tej przyczyny, że każda wystawa
jest takim układem wybranego materiału, aby przemawiał przez
oczy do myśli i wyobraźni widzów - ta zaś wystawa składała
się: a) z zabytków muzealnych, a tych, jeśli chodzi o wymagany
ich związek z tematyką podaną powyżej, jest w zbiorach naszych
ilość znikoma b) z napisów, których ilość wybrana być musi jak

I
,

"

�411

410

naj oszczędniej , bo żadna wystawa nie może konkurować z książką
i c) z materiału ikonograficznego, którego na ogół nie ma w Polsce
wiele, a na dobitkę nikt go systematycznie nie zbierał.
Dlatego prace i zbiory dokumentacyjne w archiwum ikonografii
etnograficznej w Muzeum Etnograficznym w Krakowie mają
wartość pionierską. Dzięki nim mogło Muzeum urządzić wystawę
historii ubiorów w dziale ludowej kultury materialnej, wystawę
sił produkcyjnych oraz wystawę Historia Wsi, obrazującą historyczny rozwój stosunków produkcji na wsi polskiej 4.
Na tym jednak nie kończy się ideologiczna struktura wystaw
stałych w Muzeum Etnograficznym. Dopiero po zapoznaniu się
z narzędziami produkcji w trzech podstawowych członach bazy:
zdobywania żywności, mieszkania i odzieży, po zapoznaniu się
z siłami produkcji i stosunkami produkcji w ujęciu historycznym,.
przechodzi widz do przejawów nadbudowy, do wystawy sztuki
ludowej, w której dominują trzy tworzywa: drzewo, glina i włókno. Materiałom tym odpowiadają rozliczne formy architektury
ludowej, rzeźba, snycerstwo i rytownictwo w drzewie, garncarstwo, rzeźba ceramiczna, zabawki. tkactwo, hafciarstwo, koronkarstwo, strój. Uboczne znaczenie mają w sztuce ludowej inne
tworzywa, np. skóra, metale, szkło, farby i papier. Z wielości zaś
materiałów, za pomocą których człowiek wyrażał swoje ideały
piękna, wywodzi się wielość sztuki ludowej i wielość ich dróg
rozwojowych. Której z nich jednak przyznać przodownictwo
w konkretnym układzie ekspozycji?
Olbrzymia większość eksponatów, któryr.1i rozporządzają muzea
etnograficzne, wywodzą się z końca XIX i pierwszej połowy
XX w. W dawniejsze jednak czasy, niż te, z których konkretnie
nam są znane dawne zabytki sztuki ludowej, sięgają świadectwa
• Przed kilku laty, gdy dopiero kiełkowała u nas idea ekspozycji marksistowskiej,
wysuwa:J.Q na konferencji
w Nieborowie zasadę pokazania
jednocześnie narzędzi produkcji,
sił produkcyjnych
i stosunków wytwarzania, zbyt mechanistycznie
przenosząc na teren praktyki ekspozycji dialektyczną zależ:1ość zjawisk od otaczających je warunków. Wydano nawet
urzędowe zalecenie w tej sprawie, zapominając o słusznej zasadzie mówców
rzymskich, że qui nimium probat nihil probat.

"
\

o prastarych formach obrzędowych, będących obiektywizacją minionych wierzeń. Wiele z tych archaicznych tradycji przetrwało
do dziś jako przeżytki, zwyczaje i widowiska, występujące
w określonych porach roku rolniczego i astronomicznego oraz
w obrzędach rodzinnych. W formach tych widowisk i w złączonych z nimi przedmiotach obrzędowych tkwią zaląźki teatru ludowego, a jednocześnie najdawniejsze elementy plastyki ludowej.
W Muzeum Etnograficznym zaczęto więc przegląd sztuki ludowej
od kukły marzanny ze słomy, gaika. 'l drzewka zielonego, od
maszkar zwierzęcych, tj. postaci ludzkich okrytych skórą i wytykających przed sobą maskę konia, kozy, tura lub bociana, od
wózka z kogutem, wieńców dożynkowych, rózg weselnych i pieczywa obrzędowego. Do tego cyklu włączone zostały późniejszego
pochodzenia gwiazdy i szopki obnoszone w kresie Bożego Narodzenia, zestawione z ludowym teatrzykiem
lalkowym o treści
świeckiej.
Dalsze miejsce zajmuje rzeźba religijna, przeciwstawiona rzeźbie o tematyce świeckiej, ceramika, obrazy na szkle, koronki, tkaniny aż do współczesnych przeobrażeń w produkcji planowanej,
kolektywnej, spółdzielczej, przystosowanej db potrzeb człowieka
współczesnego.
Nie ograniczamy swego pola widzenia jedynie sztuką tradycyjną, ale chcemy dojrzeć w jej rozwoju etap dokonujący się współcześnie. Ekspozycja sztuki ludowej nie jest pod względem rzeczowym wyodrębniona z całokształtu wystaw w Muzeum Etnograficznym, lecz ściśle związana z wystawą kultury materialnej, jako
jej logiczne dopełnienie. Dlatego zaró\\'!1O wnętrze izb wiejskich,
przykłady budownictwa i garncarstwa, oraz plecionkarstwa, tkactwa, farbiarstwa, dTllkowania na płótnie, historyczny rozwój
odzieży, rozwarstwienie klasowe stroju jako też obrazowe przedstawienie historycznego rozwoju stosunków produkcji na wsi
mają swe uzupełnienie i nadbudowę w wystawie sztuki ludowej.
Na tej wystawie widz również musi zdawać sobie sprawę z tego,
że sztuka jako zja\visko społeczne mieści się też w kategoriach
czasu. Nie możemy budować na nai\\'I1ym stosunku widza do
eksponatów. Żąda on bowiem czegoś więcej, niż zdawkowego po-

I
l
l!

I

�412

413

kazania mu kolorów i kształtów rzeczy. Trzeba mu więc wskazywać na wątki genetyczne zjawisk artystycznych
i ich przeobrażenia w określonych warunkach, trzeba mu ułatwić dostrzeżenie znamiennej
cechy sztuki ludowej,
wypowiadającej
się
w ścisłym związku z potrzebami życia codziennego. Ten bowiem
chleb powszedni warstw ludowych jest naszym dziedzictwem,
które ma być przyjęte i włączone do budowy kultury socjalistycznej z udziałem świadomości mas.
PERYPETIE

PLANU PRZESTRZENNEGO

Podstawową zasadą realizmu architektury
jest wyprowadzanie
planów przestrzennych
z jasno określonego przeznaczenia
bu.dynku.
Zamazanie
treści,
tj. brak
sprecyzowania
funkcjonalności wszystkich niezbędnych
elementów
składowych
przestrzeni podporządkowanej
celowi użytkowemu odbija się ujemnie
na koncepcji architektonicznej.
Z idei rodzi się więc szkoła, dworzec kolejowy, sanatorium, bank czy też muzeum. Ale ten oczywisty porządek rzeczy nie panował w świecie zawsze i wszędzie.
Wszakże znaną bolączką muzeów jest powstała pod naciskiem
nieustannie wzrastających
potrzeb walka z fizycznymi, zastanymi
warunkami
budynku. Przeciwieństwa
te spiętrzają się do tego
stopnia, że wszelka radykalnie zaradcza myśl kapitulować często
musi wobec niemożliwości narusZenia murów muzeum, należących do form zabytkowej architektury,
którym bez względu na
to, jakim celom dzisiaj służą, należy się opieka.
Tak jest nawet w ojczyźnie muzeów - we Włoszech. W zabytkowym budynku mieści się tam bowiem i Museo Sforzesco w Mediolanie i Museo Civico i Cit d'oro w Wenecji, Museo Etrusco,
Muzeum Uffizich i Pittich we Florencji, Museum Kapitolińskie
w Rzymie, setki i tysiące w innych krajach Europy. Po nich
ciągnie się szereg budowli nowszych, a nawet nowoczesnych,
które naprzód postawiono" a potem głowiono się nad sposobem
ich zużytkowania.
W Polsce nawet gmachy na muzea stawiano
w okresie przedwojennym
bez jasno określonego planu, powierzając to fundamentalne
zagadnienie niekompetencji
architektów.

W gorszym położeniu znalazły się muzea etnograficzne,
spośród
których ani jedno do dziś nie korzysta z budynku postawionego
specjalnie dla jego potrzeb. Wszystkie przeto zmuszone są do
walki z zastanymi warunkami
fizycznymi przestrzeni,
ilekroć
podejmują się organizowania jakiejkolwiek
wystawy, a cóż dopiero planowania rozmieszczenia całego muzeum w przydzielonym
budynku.
Często punkt wyjściowy planu wyznacza nie idea, ale przypadek. Pojawienie się wilgoci w dotychczas suchych piwnicach Muzeum Etnograficznego
w Krakowie zmusiło do radykalnej
przebudowy planu pierwotnego. Piwnice nie mogły być użyte nawet
na tymczasowy magazyn ceramiki oraz narzędzi i sprzętu gospodarskiego, a trzeba było na zmagazynowanie
tej grupy zbiorów
przewidzieć inne miejsce. Podobnie miała się rzecz z trzema zawilgoconymi salami \v północnym skrzydle parteru. Jedynym zabezpieczeniem
przed zaciekaniem wilgoci było podcięcie fundamentów i założenie izolacji. Na to jednak brakło funduszów
zresztą czas pilił, bo ślimaczenie się z remontami groziło przej~
ściem budynku Muzeum w inne ręce.
Te niespodzianki
zadecydowały
a umieszczeniu
warsztatów
przemysłu ludowego, folusza i olejarni w planie parteru budynku.
~. związku z. tym nasunęła się konieczność wyburzenia
jednej
sCIany przedzIałowej i to właśnie nośnej, a przerzucenia jej funkcji na cztery dźwigary żelazne, "dwuteówki". Dzień za dniem coraz apodyktyczni ej przemawiała
alternatywa:
albo plan - albo
~i~tykalność budynku.
Zwyciężył plan. Odtąd przesuwały
się
sClany, do góry podnosiły się podłogi, obniżały stropy, klatka
sc~~dowa powędrowała
do pionu środkowego,
a po podcięciu
wIęzby dachowej o~warły się na strychu nowe przestrzenie
na
pomieszczenie magazynów. Były to prace pod względem technicznym t:udne, ale zawsze celowe, bo podykto\vane
określonym
szcze~~łowo. ~lanem rozkładu
wystaw,
pracowni
magazynów
~ :Z~SCl ~dmlrdstracyjnej.
Plan zaś to owoc długiej pracy twórczej.
i"heOezple.czr~le je::-:timprowizować go lub powierzać fantazji. Niedob~ze ~ez zamawiać u innych. Planem samemu trzeba żyć tj. walczye o Jego realizację; z planem trzeba się nosić, kształtować go

�415

414
nieustannie i obliczać, smucić się nim i cieszyć. W nim wypowiada
się właściwa funkcja muzeum w szerokim wachlarzu jego zadań,
z niego też padają światła i cienie na gospodarkę muzeum. Wystarczy kilka przykładów: Jedno z dużych muzeów powstałych już
w Polsce Ludowej rozpoczęło remont budynku od pobielenia fasady, drugie nie mogło przyjmować wycieczek robotniczych wieczorem, ponieważ w planie robót remontowych nie umieściło instalacji świetlnej, trzecie nie uwzględniając potrzeb nauki nie posiada
urządzeń do fotografowa!,lia okazów w salach wystawowych,
w wielu zaś nie pomyślano o sprawie bynajmniej nie błahej o kierunku przesuwania się masy ludzkiej w przestrzeni muzeum.
Tymczasem ruch publiczności w muzeum powinien mieć charakter automatyczny na podobieństwo potoku, w którym wody toczą
się w zależności od struktury łożyska i brzegów. Przewidzenie
więc naturalnej cyrkulacji widzów należy do podstawowych elementów planu organizacji wystawy pod względem przedmiotowym. Zwiedzający ani na chwilę nie powinni mieć uozucia niepokoju, że coś ominęli.
W Muzeum Etnograficznym uregulovvano tę sprawę w ten sposób, że zamurowano drzwi wejściowe od korytarza, z wyjątkiem
pierwszych i ostatnich, a przepruto ściany środkiem wzdłuż osi
jego skrzydła na dwóch kondygnacjach, wytyczając tym sposobem
zdecydowany kierunek przepustu publiczności. Przeprowadzona
środkiem drzwi linia podzieliła wszystkie sale symetrycznie na
połowę lewą i prawą, predestynując równowagę układu ekspozycyjnego i jego rytm.
Stworzenie fizycznych w~runków do racjonalnej cyrkulacji publiczności w budynku muzealnym o architekturze zastanej jest
bardzo trudne, a niekiedy nawet wręcz niemożliwe. Często z konieczności regulatorem ruchu zwiedzających stać się musi wyznaczony do tego celu jeden z pracowników muzeum, gdy we właściwym kierunku nie skierowują widzów ani malowane strzałki,
ani graficzne plany porządku zwiedzania ani też drukowane przewodniki.
Zaprojektowanie dobrej cyrkulacji publiczności jest trudne
z tego powodu, że zależy zawsze od logicznej kolejności wystaw

nieodwołalnie
rozmieszczonych w określonych
przestrzeniach.
Trudności te docenić może tylko praktyk, myślący z metrem lub
eksponatem w ręce, a nie człowiek decydujący o rozkładzie rzeczy
bez bliskiego z nimi kontaktu. Praktyk bowiem, świadom zasadniczej funkcji wystawy, tj. oddziaływania jej na zmysł wzroku,
kształtuje ekspozycję tylko z doświadczeń na formach konkretnych. Dlatego nie ufając swej fantazji, prowadzi w każdej sali
przeznaczonej na wystawę grę koncepcyjną, operując materiałem
wizualnym, czyli poprostu odpowiednimi eksponatami wniesionymi do sali. Tylko taka metoda uchroni od pomyłek w kolorystyce,
-czytelności przedmiotów i właściwym dystansie pomiędzy eksponatami.
Oddzielenie części administracyjnej od wystawowej, rozkład
wystaw, biblioteki, archiwum i pracowni, to jeszcze nie wszystko. Co robić z przedmiotami, które nie zostały wystawione; Muzeum Etnograficzne w Krakowie posiada ponad 30 000 przedmiotów, spośród których na wszystkich wystawach, zajmujących
22 sale o powierzchni 1036 m2, znalazło się ledwie 2227. W budynku o kubaturze 17400 m3, a o powierzchni podłóg wynoszącej
2392 m2 przypada na przestrzenie przeznaczone na magazyny
352 m2• Przestrzeń tę wyzyskano do urządzenia nowoczesnych magazynów, różniących się tym od wszystkich innych w Polsce, że
pełnią funkcję społeczną na równi z wystawami problemowymi.
Magazyny te, dostępne zarówno dla naukowców, jak i publiczności, obejmują przechowywane w szafach oszklonych zbiory
w układzie rzeczowym oraz regionalnym. i zaopatrzone w podpisy
·oraz mapki.
STYL PRACY

Podstawowym warunkiem realizacji planu jest odpowiednio
d.obrany zespół pracowników wdrożonych w odpowiedni styl
pracy. Brakowało go jeszcze w pierwszych latach okresu powojennego, ale wychowała go atmosfera pracy w okresie konsekwentnego realizowania
planów wymagającego
od personelu
Muzeum dyscypliny, pracowitości, ofiarności i zapału.

�417

416

Największe
nasilenie
prac remontowych
~. organizacyjnych
Muzeum przypadło na czas, kiedy przesuwano sClany na parterze"
przebudowywano
klatkę schodową w .~ałym bu~ynku, b~rzono
stropy na całym drugim piętrze, odblJan~, tynk! na I pIętrze,
Pracownicy Muzeum zmuszeni byli wchodzl.C do Muzeum po dT~abinie przez okno na piętrze. Kobiety ubezplecza~o sz~urem. ~1~ustanny , gęsty pył i ciasnota miejsca przyczymły .Slę. pow~zm~
do utrudnienia warunków pracy. Po wyremontowamu
JedneJ sall
natychmiast przystępowano
do urządzania w niej wystawy wedle
z góry określonego planu. Dzięki tej zasadzie Muzeum Etnograficzne otwarło 3 wystawy na parterze budynku: W~ętrze Izb
Wiejskich; Warsztaty Przemysłu LudO\vego; oraz Zdobmctwo Izb~
Wiejskiej - gdy jeszcze na I i II piętrze budynku było słych ac
stuk młotków murarskich,
a publiczność zwiedzająca Muzeum
mijała się na korytarzu z robotnikami niosącymi cegły, wapnCi,
żelazne szyny lub rury. Ta atmosfera pracy sprawiła, że kiedy
personel Muzeum liczył już 28 osób, wszyscy pracownicy, zaróv;no umysłowi, jak i fizyczni, podzielili się na zespoły robocze, ktorych zadaniem było wykonywanie sposobem gospodarczym wielu
prac, umożliwiających
szybsze wykonanie zamierzony~h planów.
Mierzono siły na zamiary, ale również zamiar według sIł. Powstał
wówczas zespół odlewniczo-literniczy,
szklarski, introligatorski,
ślusarsko-kowalski,
stolarsko-modelarski
i instalacyjny,
które po
odpowiednim
przeszkoleniu
fachowym
wykonały
tysiące liter
z gipsu i drzewa, szkliły szafy i gabloty, sporządziły plansze i ekrany, modele budownictwa ludowego, postumenty, instalacje oświetlenia elektrycznego
w gablotach, makietach i warsztatach
przemysłu ludowego. Prace te wykonywane w kolektywach zgodnie
z powziętymi zobowiązaniami na naradach produkcyjnych.
Poważne zasługi w realizacji \vystaw w Muzeum ma pracownia
konserwatorska.
Ponieważ dav\ll1€ zbiory, ocalone pEed wywozem
do Niemiec ucierpiały bardzo wiele od hitlerowskiego
systemu
zw. Sicherstellung
der Kulturwerte,
pierwszą
czynnością po
uzyskaniu własnego budynku dla Muzeum, tj. zabytkowego ratusza na pl. Wolnica w 1\49 r. było uruchomienie komory g~zowej:
\V której
gazGwano zbiory odzieży ludowej w oparach dwusIarczku

węgla. Była to praca ogromna, wymagająca rozbijania mnóstwa
skrzyń i sortowania ich wedle zawartości. Równocześnie uruchomiono pracownię stolarską, która naprawiała uszkodzone sprzęty,
potem zaś pracownię fotograficzną,
która przygotowywała
materiał ikonograficzny do przyszłych wystaw. Wstępne wiadomości
z zakresu konserwacji czerpała pracownia konserwatorska
z pracy
T. S e w e r y n a Konserwacja
okazów etnograficznych,
wyd.
przez Związek Muzeów w Polsce w 1948 r. oraz tegoż autora
Restauracja ckazów etnograficznych,
Kraków 1948 - potem zaś
w miarę rozszerzania i pogłębiania swych doświadczeń usprawniała swą technikę pracy i dochodziła do własnych metod postępowania zależnie od właściwości różnorodnych materiałów, z którymi każde muzeum etnograficzne
ma do czynienia. Bez tych
trzech pracowni Muzeum nie mogłoby zrealizować żadnej wystawy
w nowo otrzymanym budynku.
METODY I SRODKI EKSPOZYCJI

Społeczeństwu,
które od dziesięciu lat było przekonane,
że
krakowskie
Muzeum Etnograficzne,
usunięte
przez okupanta
z Wawelu, zostało bądź wywiezione, bądź rozkradzione,
bądź
też rozrzucone po różnych piwnicach - trzeba było co rychlej
pokazać muzeum odrodzone, tchnąć weń nową ideę i nadać mu
nowe formy ekspozycji nie przypominające przedwojennych,
nieestetycznie urządzonych magazynów, zwanych wystawami. Trzeba
było podziałać na widza kilkoma silnymi akcentami plastycznymi,
pokazać urodę wsi polskiej i użyć takich środków wychowawczych,
które zachęcą społeczeństwo do zwiedzania Muzeum. Bo muzeum
bez publiczności jest cmentarzem.
Wspomniano już o względach, które zadecydowały o pomieszczeniu warsztatów przemysłu ludowego na parterze. Otóż gdy
zaprojektowano,
aby do tych trzech wnętrz dodać wnętrza izb
wiejskich, trzeba było ustalić metodę, wedle której należałoby
je konstruować. Wystawę bowiem izb ludowych urządzano w muzeach od dawna i to w różny sposób. Jeszcze w 1908 r. w Museum
fiir Osterreichische
Volkskunde w Wiedniu urządzono pokaz izb
27 "Lud",

t. XLIV.

'I'

�418

\viejskich z Austrii, Styrii, Śląska, Słowacji, Moraw, Tstrii i Rumunii, które potraktowano jako reprezentacje dość swobodnie
pojętych regionów. W zvviązku z tym pomieszczono w nich
przedmioty, które normalnie vv izbie wiejskiej znaleźć się nie
powinny. Poza tym wadą ich było nieuwzględnienie proporcji
znamiennych dla każdego typu izby. W Muzeum Etnograficznym
na Wawelu izba krakowska posiadała w 1925 1'. zestaw autentycznych sprzętów ludowych i innych przedmiotów należących
do wypo~ażenia wnętrza, ale mieściła się w sali z dużym oknem
i wysokim pułapem, co z natury rzeczy podkreślało dysproporcję
między nieproporcjonalnymi dimensjami obudowy a naturalnymi
wymiarami sprzętów. Ten sam błąd w założeniu cechował izbę
opoczyńską, urządzoną w Muzeum Etnograficznym
w Łodzi
w 1949 r. Gdzie indziej znów pOUT epater les bourgeois
silono
się na prz sadne pstrzenie izby ozdobami. Izba górala sudeckiego
w dawnym muzeum w Karpaczu urządzona w 1934 r., nie przebierająca w środkach podobania się publiczności, została niepotrzebnie udekorowana kwiatowymi ozdobami, które rozrosły się
gęsto nawet na tragarzach. Te same cechy i to w spotęgowanym
stopniu znamionują czatajską izbę w Słowackim Muzeum w Turczańskim Marcinie, urządzoną w 1938 r. Dosyt bogacza wyraził
się tam w całkowitym zapełnieniu ścian talerzami i paterami
ozdobnymi, półkami obwieszonymi w czterech szeregach miskami
i dzbankami oraz w dekorowaniu przestrzeni nadokiennych gęstą
malowanką kwiatową. Formę pośrednią między wnętrzem izby
górala śląskiego, a ekspozycją przedmiotów z zakresu kultury
materialnej zaprezentowało w 1930 r. Muzeum Śląskie. Rozmieszczono tutaj w nowoczesnej sali sprzęty ludowe, a więc stół "rozkraczysty" z zydlami, z półką z talerzami, skrzynię i namiśnik,
ale odstąpiono od ścisłego przedstawienia wnętrza izby, wieszając
obrazy nad kredensem, kapliczkę nad drzwiami i wprowadzając
do izby nowoczesną gablotkę muzealną z eksponatami itp.
Muzeum Etnograficzne w Krakowie posłużyło się inną metodą.
Przede wszystkim postanowiono wciągnąć rękodzielników wiejskich do współpracy w zakresie czynności, należących do ich
umiejętności zawodowych.'Dzięki temu dano w Muzeum autentyk,

419
nie uciekając się do imitacji, zwykle łatwiejszej do v.:ykonania.
Wychodząc z założenia, że w Krakowie należy zacząć od tego,
co mieszkańcom tego grodu jest najbliższe, choć nie zawsze znane,
zaczęto od urządzenia v./spółczesnej izby krakowskiej. Cieśle wykonali w naturalnych
proporcjach ściany, powałę i okna, zdun
z Jadowników Mokrych z pow. brzeskiego postawił piec (rys. 6),

'ii

.,;1;'1
!i

i':1t
:!!I"

Ryc. 6. Piece w izbie krakowskiej z Powiśla Dąbrowskiego na wystawi~
stałej "Izby wiejskie": w Muzeum Etnograficznym w Krakowie

a małorolna Rozalia Zaród z Kłyża w pow. dąbrowskim wykonała
polichromię izby, imponującą widzowi barwnością, bogactwem
ornamentu i nie zwykłym poczuciem dekoracyjnym. Jest to dzieło
autentyczne, gdyż sprowadzona ze wsi malarka wykonała wszystkie fantastyczne kwiaty na ścianach, piecu i powale w takiej samej
proporcji, układzie i charakterze, jak czyniła to we własnej izbie
(ryc. 7).
2'1.

H

�420

421

Tę samą metodę w posługiwaniu się fachowcami wiejskimi
czynności należących do ich zawodu zastoso-

wano w budowaniu izby podhalańskiej z połowy XIX wiekLi.
Dla zduna góralskiego, Stanisława Stefaniaka, trzeba było zwieźć

w. wykonywaniu

,'-.

:i-! '

Ryc. 7. Fragment
wystawie
stałej

izby krakowskiej
z Powiśla Dąbrowskiego
na
"Izby wiejskie" w Muzeum
Etnograficz:1ym
w Krakowie

Ryc.

6

8. Piec w izbie podhalai1skiej
na wsytawie stał.ej
wiejskie" w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie

_

"Izby

�423
kamienie otoczaki z łożyska rzeki Raby, bo góral z cegieł pieca
nie st:l\V:ał (rye:. 8). Cegła daje ostre krawędzie bryły, on zaś

::łvc. 9. Izba podhalańska
nR wystawie
"Izby Wiejskie"
Etnograficznym
\\' Krakowie

\V

l'vluzeum

lubuje się w formach miękkich. Dla cieśli, Stanislawa Giblaka
i Andrzeja Plewy z Ochotnicy Dolnej w pow. nowotarskim,
trzeba było sprowadzić za zezwoleniem władz leśn:ich grube bale
z gór, bo w agencjach drzewnych były do nabycia tylko kantówki
22 ,/ 22 cm. \f..,T budowie tej izby każdy zacios siekierą i dłutem
wykonały sprawne ręce góralskie (ryc. 9). Ich dziełem są również
wszystkie ryzowania kozic reciatych, gwiazd cyrklowych, ząbców,
jedliny, parzenicy i le~uji na sosrębie, ocapach drz'vviowych itp.
Współpracujący z nami cieśle rozmieścili też \\1 izbie z rozwagą
gazdowską autentyczne sprzęty, coby każda rzecz była na swym
miejseJ. bez uchyby dawnemu zwyczajowi.
Fachowcami wiejskimi posłużono się również w budowie pieca
do \vypalania naczyń. Postawili go w naturalnych
wymiarach
nienagannie bracia Trąbowie z Zalasa w pow. chrzanowskim.
Od metody powierzania rzemieślnikom wiejskim wykonania
czynności należących do ich specjalności trzeba było odstąpić
w projektowaniu i budowaniu izby dolnośląskiej, mającej w Muzeum reprezentować Ziemie Zachodnie oraz zobrazować procesy
krzyżowania się elementów góralskich z mieszczańskimi. Wymarli
już cieśle, którzy w Karkonoszach i Sudetach w ubiegłym jeszcze
wieku stawiali miejscowym góralom rozłożyste domy. Toteż
w odbudowie
zabytkowego,
drewnianego
domu góralskiego
w Szklarskiej Porębie Średniej w 1948 r. musieliśmy się posłużyć
cieślami sprowadzonymi z Podhala. Ci sami więc stawiali potem
izbę dolnośląską w muzeum krakowskim.
Dalszą część parteru wypełniają warsztaty przemysłu ludowego: (folusz do zbijania sukna (ryc. 10), olejarnia (ryc. 11) i garncarnia, obiekty przewiezior.e do muzeum z terenu wraz z całkowitym urządzeniem i obudową ścian. Jest to więc ekspozycja
typu skansenowskiego. Rozbiórką tych urządzeń przemysłowych
w terenie kierował kustosz działu kultury materialnej, ale montaż
całości wykonali sprowadzeni ze wsi cieśle folusznicy, olejarze
i garncarze.
Wystawy tego działu, w~'wierające na widzach wrażenie dzięki
autentyzmowi starożytnej konstrukcji i patynie starego drzewa,
są w historii lI'luzeum Etnograficznego radosnym etapem zwycię-

,i

i

'

I

;',

�424

stwa zaciekłej pracy nad tysiącznymi trudnościami. Dziś już tylko
do miłych wspomnień należy rozbiórka opalonych dawniej w pożarze belek folusza, praca na pustkowiu w skwarny dzień, dokuczliwe pragnienie, bo do źródła było daleko, uczernione twarze

Ryc.

10. Folusz

na wystawie
stałej "Warsztaty
Przemysłu
w Muzel,lm Ebograficznym
w Krakowie

Ludowego"

i ręce, zawalenie się mostku na potoku podczas przewożenia
oelek wozami, a potem ogromne zbiegowisko ludu w Krakowie,
gdy przed budynkiem muzeum wyładowywano z aut ciężarowych
belki z pogorzeli, stare kłody, deski, stępy i stępory i wnoszono
je do świeżo odnowionego ratusza.

Metoda posługiwania
się pomocą rzemieślników
wiejskich
urządzaniu niektórych wystaw. podyktowana była nakazem
przedstawienia prawdy, a więc obowiązkiem nauki. Prawdę tę
narzuca zresztą widzom sam materiał swoimi właściwościami
nie tylko kształtu i barwy. W apercepowaniu prawdy przedmiotowej wystaw na parterze Muzeum Etnograficznego przydatny
jest ludziom nie tylko zmysł wzroku. Prawdziwe są tam bowiem
nawet zapachy. Wszakże w izbie krakowskiej panuje woń mleka
VI

Ryc. 11. Olejarnia

na wysta""ie stałej "Warsztat Przem.ysłu
w Muzeum Etnograficznym
w KrakowIe

Ludowego"

(użytego jako spoiwo do malowanek), w izbie podhalańskiej woń
żywiczna świeżego drzewa, w izbie dolnośląskiej zapach smoły,
którą powleczone są grube tragarze i deski powały, w olejarni
olej, a w foluszu spalenizna od powierzchniowego opalenia belek
podczas pożaru.

�426
Inną metod(~ ekspozycji zastosowano \v \\-ystawie polskich tańców ludowych, wykoncypowanej samodzielnie bez poshą;i\':ania
się wzorcami obcymi. Polegała O:.1ana ścisłej współpracy etnografa z a,t,vstą. :Vluzeum przygotowało dokumentację naukową
do strojó\'., Iudov'.:yeh, wedle których artystka ,Józefa HorwathChodacka wykonała zespoły tancerzy, starając się nadać im takie
ruchy i gesty, by reprezentovvały najcharakterysiyczr,iejsze
cechy
każdego z przedstawionych tańców. Miniaturowi tancerze 'N strojach ludowych pomieszczeni zostali w szklannych kloszach, których wnętrze oświetlone zostało od góry. Dzięki temu, że makiety
te ustawione są w mrocznej sali, a zalane sztucznym światłem
wybłyskującym z zewnątrz, umożliwia się widzom większą koncentrację uwagi na samej ekspozycji tańca.
Odmienne metody ekspozycji zastosowano w innych salach.
Gdyby bowiem jeden typ \vysta\vmczy wprowadzono we wszystkich salach, wystawa wywoływałaby nudę schematyzmem sprzętu
i układu eksponatów.
Mówiliśmy o ważnej roli rzemieślników wiejskich realizujących
w muzeum niektóre zadania planu, mówiliśmy o zatrudnieniu
plastyka spoza muzeum pracami zleconymi, wykonanymi przy
naukowej pomocy muzeum i współpracy w dziedzinie oprawy
technicznej. Naj więcej jednak wystaw, zarówno pod względem
koncepcji ideologicznej, jak i oprawy artystycznej,
wykonało
Muzeum Etnograficzne własnymi siłami. Cechą ich jest radykalne
odstępstwo od sztuczek dekoracjonizmu i tendencji do gadulstwa
w wypowiadaniu myśli prostych przesadnie wielką ilością eksponatów. Punktem wyjściowym tej metody jest uznawanie wystawnictwa za czynność należącą do zakresu plastyki, a tym samym
uznawanie w niej prymatu treści przed formą. Marksistowskie
ujęcie problemu \\'ystawniczego streszcza się w postulacie: naprzód idea wypowiedziana rzeczami, potem dopiero estetyczny
układ rz .czy. Rzecz naturalna. że narzędzia rolnicze rozmieszczone
być powinny wedle kolejności ich używania w uprawie roli,
a więc \\. układzie funkcjonalnym.
Przejrzystości
tego pokazu
nie powinn:-i zacierać przedmiot:-; cyklu nie rolniczego, jak to
się dzieje np. w szwedzkim muzeum etnograficzn~'m \V Umea

427

p.ad Zatoką Botnicką w prowincji Vasterbotten. Rze.cz natl~ralb~~C:
za lub oleiarm
musza . J .
ze wszystkie części s.kł a d owe f'0 l US_
..
\\'urzód' ustawione na swoim miejscu zar.im zaczme Sle ~'oz\:'azac,
zachowujac logiczny układ całości można mu nadac \~il(3~SZą
'ł'
.
u 'n' p rozmieszczeniem żródeł światła, \\ VZ\·slzame.m
SI e wyraz
efe'ktu' refleksó\v, zadymieniem szybeJ&lt;: okiennyc.h, zal&lt;:rycIem
prętów kaloryfera
wiklinO\vą las.są itp. PrzyjęCIe. :)~z"e~~wr:)
zasady postępowania, tj. wysunięcIe czynmkow este,.:':Zll:V'-~ l.a
czoło,' doprowadziłoby
do całkowitego zdemontowama
ukiadu
rzeczowego.
.
Zadaniem plastyka jest więc takie ukszt~łtowa~ie pr.zestr~e~1
i takie zestawienie kolorów, aby nie prowadzIły wOJny z Jednosclą
treści i formy. Pod tym względem \vystawa proble.m~:va w m~lzeum nie różni się od wystawy reprezentacYJneJ, Jesh ta druba
ma być też dorzeczną·
Zr~sztą określony porządek eksponatów bynajmni~j nie zamyk~
plastykowi 5 drogi do wyżywania się w orgamzowamu przest:zem
pod względem plastycznym. We wszelk~ch wy:tawach, zarown~
muzealnych, jak i reprezentacyjnych,
me mUSI SIę. on trz.:vmac
schematu jednolinijności albo symetrii prostej. Moze on IS~Otę
problemu zaakcentowaĆ tłem, oświetleniem, symb?l.em, a wId~~
~vprawić w zdumienie niezwykłością indywidual~eJ ~n:e~pretacJl.
Że możliwości twórcze w tym zakresie mogą przeJawIac SIę w formach nawet monumentalnych - niech posłuży za przykład urzą-

c;v

J.

_

•

., JVl:ałoludzi zdaje sobie sprawę z tej niespornej prawdy, ~e nie istni~ją
t: n&lt;.s (a może nie tylko u :las) specjaliści od wystaw w ogole. Ar~~l:eK.t,
- t - . \\.. swvm
dorobku
posiada urządzenie .., wystawy
maszyn, W)staW Y
){ Or}
J
• lTk
_
lodó'v rolnych i wystawy
obrazów, niekomeczme
dysponuje
kwa.l l ~
~jam\' do ur~adzenia wystawy typu etnograficznego.
Podob:lie nie nadaje
:-ię dG tego c~lu historyk kultury materialnej,
,r0zbc,wiony POCZUC1~pbs'v~zn oe'O i niezasobny w bogact\vo dośvv"lc;dczen laboratorYJnych,
v. Jakle
~~fi~~~J~ dobra praktyka
muze&lt;1lna. Nie ulega vlątP:iwOŚCi,. że do .~ea.llza('ji v:ystawy w muzeum powola:1Y jest plastyk, ktory sClsle1WSpC).Pl~.CO;'
W&lt;1Ć
p'1winie:l z etnografem,
jako scenarzystą
wystawy,
a.e me ~c,Zd~
Ci l.a\\,t
plastv].;: potrafi nienaganme . zro b"lC t o, czego s'l'~
-,.' nig·r1'· nle uczv!
.,
_.. '.__
nigd;- nie próbował. Trudność wywi1zania
się ~1~stYk~. z~ _s\vy,:h . L"ad~
·· na t y m , że. bpdac
zwvklt'
laikier.: IA- dZledzJl1le naJko\\ e.], real1zowac
po Iega
....
.

�428

dzenie sali poświęconej Leonardowi da Vinci w Museo Nazionale
delIa Scienza e delia Technica w Mediolanie. Nad całą salą panuje
tam, jak zjawisko niezwykłe, olbrzymi portret Leonarda na dużej
szybie postawionej
w środku, przeświecającej
i rzucającej
refleksy na rozstawione po posadzce tafle z konstrukcyjnymi
rysunkami mistrza. Sprawia to silne wrażenie.
Plastyk, realizujący scenariusz opracowany przez etnografa,
ma szerokie pole do popisu, jeśli tylko stać go na uczuciowy
stosunek do przedmiotu, którym posługiwać się ma jako tworzywem.
Truizmem jest już dzisiaj przypominanie, że piękno rzeczy
nie wypowiada się tylko strojnością jej naskórka, ale również
celowością formy i to zarówno skomplikowanej, jak np. w maszynie, jako też oszczędnie prostej, jak np. drewnianej stępie, słomianym koszu, glinianym garnku itp. Plastyk świadomy tej
prawdy, tzn. widzący w okazach etnograficznych rzeczy nie tylko
celowe, ale i piękne, postara się, aby urok każdego przedmiotu
wydobyć, podkreślić i spotęgować odpowiednio dobranymi środkami plastycznymi. Z tych względów unikać będzie nadmiernego
stłoczenia eksponatów. Wystawa nie może popadać w konflikt
z funkcjonalnością elementów składowych sali. Eksponaty nie
mogą wychodzić na okno lub drzwi albo piętrzyć się od podłogi
aż po sufit 6. Z drugiej znów strony aranżer wystawy powinien
stronić od popadania w skrajne imponowanie rozrzutnością w dyslokacji rzeczy - co tak cechuje wiele muzeów amerykańskich.
Nie może też popadać w przypadkowość, bo ta jest zwykle
ma wizualnie całokształt problemu wystawniczego, a nie jedynie jego fragment. Rozbrat pomiędzy projektodawcą,
tj. scenarzystą
a plastykiem, tak
częsty u nas, wynika z źle pojętych zadań przez jedną lub przez drugą
stronę. Rozgraniczanie
kompete:lcji w ten sposób. "Ja jestem od tego, aby
było pięknie, a pan od tego, aby było dobrze", grozi w konsekwencji
zwichrzeniem
syntezy, jaką każda dobra wystawa dawać powinna. Rwanie całości siłą bwazji
czynnika naukowego w logicznie skomponowany
zespół form jest równie niepożądane,
jak sobiepańskie
organizowanie
całości wedle subiektywnie
określonych rygorów piękna.
G W muzeum
induskim w Baroda obrazy zawieszone są tak gęsto, że
stykają się ze sobą ramami.

matką nieprzejrzystości.
Zagmatwanie
zaś środków wyrazu
utrudnia widzowi sformułowanie idei wystawy w jego świadomości.
Jeśli cyrkulacja publiczności odbywa się środkiem sal po linii
symetrycznej, jak to jest np. na wystawie kultury materialnej
0raz wystawie sztuki ludowej w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, wtedy na czoło koncepcji plastycznej wysuwa się problem
równowagi. Jest to zagadnienie bardzo ważne, choć nie uwzględniane nawet przez dobre zresztą muzea skandynawskie. Problem
rozmieszczenia ciężarów bryły i kolorów zrozumiały się nam
stanie na tle trudności, jakich nastręczało skomponowanie układu
przedmiotów w jednej z sal Muzeum Etnograficznego, w której
zgodnie z planem miała się znaleźć z jednej strony ekspozycja
rybactwa i hodowli, a z drugiej rolnictwa. W związku z hodowlą
postawiono w rogu sali fragment szałasu góralskiego. Jego dach
z desek sięgający aż pod sufit, czerń okopconych belek oraz
płonący pod kotłem ogień dawały w sumie duży ciężar masy
i koloru (ryc. 12). Ciężar ten powiększony został nadto przez
postawiony w sąsiedztwie drewniany cokół wysypany żwirem
rzecznym, na którym rozmieszczono pękate, rybackie wiersze
z pręcia. Po drugiej stronie sali miały się znależć narzędzia
rolnicze: kopaczki, widły, radła, socha, brona itp., słowem mierzwa patyków i żerdzi nie stanowiąca żadnej cieżarowej przeciwwagi do form pomieszczonych naprzeciwko. Trzeba więc było
przyjść w sukurs tym wątłym kształtom. Wsparto więc bronę
laskową na poziomych klocach, a w sąsiedztwie postawiono
olbrzymią kłodę wydrążoną, z której siewca czerpie ziarno; wszystkie zaś narzędzia rolnicze eksponowano na szerokim przysadzistym cokole, biegnącym przez CJlą długość sali i wysypanym
gęsto żwirem rzecznym. Ponadto w dużym odstępie od tych
eksponatów zawieszono szereg powiększonych fotografii ilustrujących siły produkcyjne w rolnictwie. Tym sposobem starano
się usunąć niemiłe wrażenie, jakie dawała zbyt zuchwale
zachwiana r'ównowaga ciężarowa mas i kolorów.
W imię prawdy zaznaczyć wypada, że ów żwir, jako śmiały
środek pomocniczy w ekspozycji, określany był początkowo przez

;

I

:

I

\,

I

"'"

I.

III
I

,FI
'I

�430

431

(

Ryc. 12. Fragment szałasu góralskiego na wystawie stałej "Ludowa Kultura Materalna"
w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie

,

niektórych ludzi jako prowokacja widza. Ostatecznie widz przyzwyczaił się do tego, że no\vocześnie urządzone muzeum. prowokujące do nowych skojarzeń myślowych, może operować nowymi
środkami wyrazu. W rzeczywistości posłużenie się żwirem w tej
ekpozycji posiada wielorakie uzasadnienie: jako element prawdy
przyrodniczej jest żwir rzeczny najlepszym podłożem wierszy
rybackich. Żwirem wysypana jest wozownia lub szopa do przechowywania narzędzi rolniczych. Poza tym żwir akcentuje silnie
prymitywizm drewnianych narzędzi rolniczych, którymi chłop
pracował przez wiele 'vvieków na dostatek warstw uprzywilejowanych. Narzędzia te drogą kontrastu
ułatwiają widzowi lepszą
orientację w jakości przemian, dokonanych przez postępową gospodarkę kapitalistyczną i socjalistyczną. Żlvir wreszcie daje się
w muzeum łatwo oczyścić odkurzaczem elektrycznym, dlatego
zastąpienie go mniej higieniczną ziemią, jako to zrobiono w Tarchominie, w oddziele b. Muzeum Kultur Ludowych, było ze wszech
miar niecelowe.
W ekspozycji działu kultury materialnej posłużono się nie tylko
samymi narzędziami i materiałem ikonograficznym i właściwym
tym narzędziom tłem przyrodniczym. Każda z sal posiada ściany
w innym tonie barwnym. Kolor iłowy dano tam, gdzie eksponowane są przedmioty należące do kultury jaskiń i ziemianek, kultury zbieraczy i kopaczy poprzedzających występowanie rolników
na widowni dziejów. Kolor zielony jest właściwym tłem dla narzędzi prymitywnych łowców i bartników, kolor zaś piaskowydla sieci rybackich itp.
Ale samo ubarwienie płaszczyzn ścian, nawet mające wyraz
realistyczny, byłoby mało czytelne, gdyby jednocześnie tła przyrodniczego nie uzupełnić akcentami, przemawiającymi już nie
samą parabolą, syntezą czy też symbolem koloru, ale przedmiotami a najautentyczniejszym
kształcie i barwie rzeczy występujących w przyrodzie. Założenia te zrealizowano praktycznie w ten
sposób, że wniesiono do sal wystawowych wyrwane z przyrody
przedmioty, które same przez się nie mają wartości zabytkowej,
ani też nie mogą pełnić funkcji eksponatu, ale stanowią niejako
bliższe dopowiedzenie do treści wyrażonej przez zabytek i ekspo-

.i

I.

�.,~

432

nat. Wniesiono np. do sali pień świerkowy, umocowano go w rogu
naprzeciw pnia z barcią naturalną, by na jego konarach postawić
ul kłodowy i zawiesić leziwo bartnicze (ryc. 13). Sidło podrywane
zwane cewie na rogacze i jelenie zawieszono u nagiętego konara,
a klatki zwane potrzaski na szczygły i sikorki umieszczono wśród
gałązek korony gruszy polnej. Odziomkom drzew dodano poszycie
z mchu i ściółki leśnej. Do innej sali wniesiono fragment szałasu
górskiego, rozpalono w nim ogień pod kotłem, a na okopciałych
cd dymu belkach zrębu zawieszono na kołkach półkę na czerpaki,
gielatki, i drewniane formy do oszczypków. Zwieziono z gór
piaskowce zwane skrzizalami i wykonano z nich ochronę ognia
przed wiatrem.
Te przykłady, których mnożyć nie ma potrzeby, na pozór łatwe
do zastosowania i pociągające w wyobrażanym efekcie, w istocie
są bardzo niebezpieczne, jak wszelkie elementy naturalistyczne
wciągane do nowoczesnej ekspozycji. Niebezpieczeństwo posługiwania się nimi polega na tym, że niezachowanie umiaru w określeniu proporcji tego materiału pomocniczego w stosunku do
liczby i przestrzeni zajmowanej przez same wytwory kulturowe
może się odbić ujemnie na estetycznej i dydaktycznej stronie
wystawy. Fragmenty przyrody wniesione do muzeum nie mogą
być przez widza odczuwane, jako wtręty, zamącające ideę przewodnią wystawy lub odstręczające konfliktem między wytworem przyrody, a wytworem umysłu i rąk człowieka.
Tu należy jednak zauważyć, że równie silny konflikt zachodzi
nieraz między przedmiotami wyrwanymi z tła przyrodniczego,
a przeniesionymi do warunków w muzeum. Gdy np. w muzeum
indiańskim w Rio de Janeiro ustawiono w piasku ujętym w ramkę
namiot Indian Karaja na tle klatki schodowej i ściany pałacowej,
widok jego musi budzić wrażenie żałosne.
Chodzi tu zarówno o tło, jak i proporcje. Któżby przemawiał
przeciw żywej zieleni w muzeum? Ale jeśli jest jej za dużo,
muzeum przeobraża się w ogród. Zresztą recep,ty na przydatność
kwiatów w muzeum nie ma. Lud zaobserwow8ł już dawno, że
nie godzi się dawać "kwiatka do kożucha". Dziwacznie wyglądałyby fiołki alpejskie przy sieciach rybackich, grzybienie białe
Ryc. 13. Ul kłodowy
tura Materialna"
21 "Lud",

,I

t. XLIV.

i sidło na sarny na wystawie "Ludowa Kulw Muzeum Etnograficznym
w Krakowie

�przy narzędziach łowieckich, a bukiet cynii przy kopaczkach
i widłach do gnoju. Natomiast tam, gdzie eksponatami są książki,
grafika czarno-biała lub koronki - żywy kolor kwiatów dobrze
spełnia swą rolę.
Posługiwanie się kwiatami żywymi w celach dekoracyjnych
nie oznacza naszej rezygnacji z ścisłej rzeczowości w ekspozycji.
Nie godzimy się na zastosowanie w Słowackim Muzeum w Turczańskim Marcinie malowanek ściennych do dekoracji fryzów,
tworze~ia z nich pilastrów między witrynami lub olbrzymich
bukietów sięgających od podłogi do sufitu. Ale jednocześnie nie
godzimy się z całkowitym wyrugowaniem elementów naturalistycznych w ekspozycji właśnie dlatego, że obowiązuje nas ścisła
r2;eczowość. Chodzi tu nie tylko o jakość i ilość, ale i o linię
demarkacyjną rozdzielająoą rewiry dozwolone od zakazanych.
Wolno więc posługiwać się elementami naturalistycznymi w wystawie obrazującej problemy kultury materialnej, ale w wystawie
dzieł sztuki należy raczej odgrodzić się od nich. Sztuka bowiem
nie znosi konkurencji ze strony natury.
Ale takie radykalne rozstrzygnięcie tego zagadnienia nie da
się stosować rygorystycznie w muzeum etnograficznym. Wszakże
strój ludowy należy do kultury materialnej, ale niespornie także
i do sztuki. Nie można go traktować jako wartości samej w sobie,
tj. w oderwaniu od człowieka. Co prawda od dawna uzna wano
za właściwe, aby jego części nie wystawiać jako odrębnych ekspofIatów, ale tworzyć z nich komplety dające wyobrażenie o jego
całokształcie. Założenie to zrealizowano jednak rozmaicie. W Nordiska Museet w Sztokholmie wystawa strojów ludowych z Dalekarlii urządzona została jako zbiegowisko kilkudziesięciu postaci
mężczyzn, kobiet i dzieci w ubiorach zimowych i letnich. Wszystkie występujące tam manekiny mają postawę stojącą, głowy zaś
realistycznie ukształtowane z masy papierowej oscylują z lekka
ku naturalizmowi. Usunięto taflę szklanną, aby znieść przegrodę
między widzem a obiektem, a mimo to coś zawodzi w zamyśle
aranżera, gdyż niepotrzebnie szukamy związku przyczynowego
tego społecznie nie uzasadnionego zbiegowiska, zamiast. skoncentrować uwagę na samym stroju.

W Polsce znów w sposobie ekspono'.\',~()'" '.i;~(;j ~i j''.ci-,'(j 'Nzięła
górę koncepcja naturalistyczna. Klasyczny m ~"j p; zyk:aclc::rn była
jeszcze przed 1939 r. wystawa w Dziale Ludoznawczym Muzeum
Wielkopolskiego w Poznaniu, gdzie w ogromnym pudle oszklonym
pomieszczono "zakątek salonu szlacheckiego" z naturalnej wielkości postacią damy siedzącej przy fortepianie z szlachcicem rzekomo zasłuchanym itp. W ir;mych potężnych witrynach znajdowały się manekiny mające obrazować chłopskie życie rodzinne,
sceny obrzędu weselnego, a nawet naturalnej wielkości pary
taneczne - oczywiście w ciasnocie oszklonego kiosku. Obficie
l'zeźbione i toczone krawężniki dużych gablot oraz listwy przedziałowe pochodziły oczywiście z czasu, kiedy żądano od sprzętu
muzealnego, aby był przedmiotem popisu stolarza. Ponad właściwą wartością samych eksponatów, tzn. autentycznych strojów
ludowych dominowały jednak naturalistyczne i lalkowate twarze
postaci, wywierających przykre wrażenie lichą imitacją gabinetu
figur woskowych, wykonanych przez plastyka pozbawionego
smaku i kultury artystycznej.
Ale radykalne odwrócenie się od człowieczych głów, w jakie
zaopatrywano manekiny demonstrujące strój ludowy - zaprowadziło do prób również niezbyt wydarzonych. W Muzeum Sztuki
i Rzemiosł w Rabat w Maroku, jak podaje wydawane przez
Unesco pismo "Museum" (1954 nr I, s. 65), postaci kobiet marokańskich mają zamiast twarzy białe walce, a zamiast rąk kikuty.
Okutane w białe płachty, siedzące na dywanach i grające swymi
zniekształconymi rękami na skrzypcach wyglądają jak straszydła.
W Neprajzi Muzeum w Budapeszcie posłużono się inną metodą
.ekspozycji strojów. Odzież nadziano 11amanekiny z nogami, które
obuto. Postaciom nadano wygląd realistyczmy, ale zaniechano
:posłużyć się głowami i twan.ą, jako nie nakżącymi do właściwego
przedmiotu ekspozycji. W związku z tym przedmioty noszone
zwykle w rękach lub chustki zawieszono nad postaciami, co robi
wrażenie pokazu mediumicznej lewitacji.
Inni biorąc przykład z arealistycznego malarstwa, wieszali kapelusze na spiralach z drutu lub politurowanych kulach z brzeziny
przyśrubowanych do szyi manekinu. A jeszcze inni upinali strój
~I
',','"

[,

,Iii'

�436
'i

na dykcie, nadając figurze pozę dekoracyjną w ruchu na podobieństwo stylizowanych scen ludowych na pocztówkach sprzed
20 lat. Kontury twarzy, a w razie potrzeby i rąk, rysowano węglem
wprost na dykcie, tworząc dysharmonię między rysunkiem linijnym a formą bądź co bądź naturalistyczną, jaką jest autentyczny
strój ludowy.
Radykalnym przeciwstawieniem się wszystkim dotychczasowym sposobom wystawiania stroju był w roku 1955 mało wybredny pomysł, zastosowany na Wystawie Sztuki Ludowej
X-lecia urządzonej w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, a polegający na zawieszeniu strojów ludowych wprost na standaryzo-:wanych manekinach krawieckich, wspartych na filuternie wygiętych trójnogach. Pomysł ten nie zdał egzaminu, g&lt;;lyżczółka i czepki położone na stołkach lub na podłodze, wystające spod kaftanów
kikuty spodni, z boku na żwirze położone buty, czapka z piórami
spoczywająca na ramionach - żałosne czyniły wrażenie.
Tu przypomina mi się charakterystyczny szczegół: gdy w 1937
roku zagraniczny publisher zamawiał u mnie napisanie tekstu do
albumu z planszami, Z. Stryjeńskiej pt. Polish peasants costumes,
wymagał, aby w charakterystyce poszczególnych typów stroju
podkreślić trzy cechy: archaizm, dekoracyjność i komizm. Otóż
przypadkowo tak się składa, że większość stosowanych u nas manier wystawniczych odpowiada życzeniom amerykańskich wydawców, chcących widzieć w europejskich strojach ludowych coś
bardzo dawnego, bardzo barwnego i ogromnie komicznego. My
natomiast widząc w stroju ludowym dzieło sztuki, odrzucamy takie sposoby ekspozycji, które pomniejszają jego wartość artystyczną·
Na ogół wszystkie wymienione sposoby wystawiania stroju ludowego sprowadzają się do zagadnienia podstawowego: z głową
czy bez. Poco trudzić swą wyobraźnię rozkładaniem całości na
części, jeśli potem zmusza się wyobraźnię widza do składania
tejże całości? Z drugiej strony któż by się odważył wnosić do muzeum wycackane i tępe w swej poprawności lalki fryzjerskie?
.Ale również zastępowanie głów walcami, kubami, stożkami, spiralami itp. nie daje właściwego wyniku, bo te formy abstrakcyjne

Rvc. 14. Próba l plas(vcznego
rozwiązania
głowy na manekinach
do stroju ludowego w
Muzeum
Etnograficznym w Krakowie
Forma realistyczna

l
i

,I

~

Ii

&lt;

I
I}

nie nadają się do współżycia z naturalistycznym
charakterem
reszty figury. Mając do wyboru zawieszenie kapelusza góralskie~o
lub czepca śląskiego na głowie, czy też na wyrastającej z tułowIa
sprężynie - bez wahania oświadczymy się przeciw sprężynowym
rozwiązaniom.
W Muzeum Etnograficznym w Krakowie posłużono się w ekspozycji strojów głowami odciskanymi z form w masie papierowej·, ale indywiduali~owa~ymi ~ ks.ztałt.ach zależn~e od cec~
samego stroju, a takze wIeku l płcI osob, dla ktorych dany
strój był szyty. Głowy te ani kolorem ani kształtem nie mają
konkurować z naturalistyczną prawdą, toteż nie posiadają ani
oczu, ani uszu, ani malowanych brwi, ust lub policzków, (ryc. 14,

�438

439
Ryc. 15. Próba I! plastycznego
rozwiązanh
głowy
na ma:1ekinach
do stroju
ludowego w
Muzeum
Etnograficznym w Krakowie
Uogólnienie formy realistycznej

15, 16, 17, 18). Szczegóły twarzy zredukowane są do występu nosa
i wgłębieni.a oczodołów, gdyż celem 1:lkiej cgólnikowej formy nie
jest zwracanie, ale odwracanie uwagi widza od twarzy manekinów ku właściwemu przedmiotowi ekspozycji. Można przyjąć
zasadę, że im łatwiej zwrok widza ześlizguje się z twarzy tak
sumarycznie potraktowanych - tym lepiej spełniają one swoje
zadanie. Ale to tylko złudzenie. Wprawdzie sposób zastosowany
przez Muzeum Etnograficzne jest ze wszystkich znanych mi dotychczas najlepszy, nienmiej z uznaniem powitać by należało jego

Ryc. 16. Próba II! plastycznego
rozwiązania
głowy na manekinach
do stroju
ludowego w
Muzeum
Etnograficz:lym w Krakowie
Forma geometryczna
o
zarysie twarzy z akcentacją jedynie nosa. Za
tą formą wypowiedział
się plebiscyt fachowców
zorganizowany
przt'z
Muzeum.

uszlachetnienie w tym kierunku, by forma twarzy całkowicie zerwała z oscylowaniem ku naturalizmowi, nie zatracając nieodwołalnie koniecznych cech współżycia z resztą figury. Nie jest to
jednak zadanie łatwe do rozwiązania.
W Muzeum Etnograficznym zniesiona została szablonowość
figur dzięki wprowadzeniu rytmu w układzie szaf, a nadto elementów różnicujących zachowanie się poszczególnych postaci.
Niezawodnie okrasza to wystawę strojów, jeśli kurpianka niesie
rózgę weselną, lubelska korowajnica kołacz, wielkopolanin dudy
z miechem, kielczanka koszyk z przędzą barwioną, góralka dzba-

�44:1
Ryc. 17. Próba IV plnstycznego
rozwiązaniu
głowy na manekinaell
do stroju
ludowego w
Muzeum
Etnograficznym w Krakowie
Forma geometryczna.

nek, góral ciupagę, a dziecko zabawkę. Tego pomysłu nie chcemy
zmieniać. Tym jednak piętrzymy trudności przed artystą podejmującym się zadania dotychczas niezadowalająco w świecie rozwiązywanego. Łatwiej będzie mu usunąć elementy naturalistyczne w makietach tańców ludowych, a zastąpić je, np. w tle,
elementami umownymi, niż tchnąć życie w lalki naturalnej wielkości - bez uciekania się do naturalistycznej imitacji.
Dotychczasowy dualizm metod wystawniczych,
stosowany
w wystawie strojów ludowych i tańców ludowych, wywodzi się
stąd, że przedmiot obydwóch stoi na pograniczu dwóch kategorii

Ryc. 18. Próba V plastycznego
rozwiązania
głowy na manekinach
do stroju
ludowego w
Muzeum
Etnograficznym w Krakowie
Zastąpienie
głowy konstrukcją
pomocniczą
z
żelaza

eksponatów: przedmiotów z zakresu kultury materialnej i dzieł
sztuki.
Rozdroża te nie istnieją w wystawnietwie przedmiotów z innych dziedzin sztuki ludowej. Przez to jednak trudności eksponowania, np. rzeźby, ceramiki, haftów, malowanek itp. bynajmniej się nie zmniejszyły, a głównym tego powodem jest brak
tradycji wystawniczej w Polsce, co zmusza każdego projektanta
wystawy do indywidualnego przemyślenia wszystkich składowych
elementów ekspozycji, a więc do specjalnej t\vórczości w najpełniejszym tego słowa znaczeniu.

�442

443

Wiele prób, jakie dotychczas czyniono w' wynajdywaniu sposobów ekspozycji ludowej rzeźby figuralnej, należy dziś odrzucić
jako niefortunne.
Umieszczanie okazów tego działu plastyki
np. w gablocie oszklonej i to na półkach szklanych nie jest stosowne, bo szkło jako materiał obce jest drzewu i to jeszcze spatynowanemu. Umieszczanie ich na cokole obitym jutą, a na tle
fałdowanego perkalu wprowadza niepokój zbytecznym sugestionowaniem rytmu, który tylko akcentuje małe wymiary tych figurek. Stawianie zaś tej drobnicy na półce z deski lub cokole na tle
ściany nie nadaje się do sztucznego oświetlenia, bo cienie padające na ścianę łudzą widza wrażeniem zdwojonej ilości rzeźb wystawionych, wytwarzając niepożądaną gęstwę form. Wprawdzie
istnieją przypadki celowego wyzyskania rzucanego na ścianę cienia do spotęgowania ekspresji rzeźby 7, ale tego rodzaju środki,
doprowadzone do wysokiego kunsztu w teatrach cieni na wschodzie, uwodzą właściwie widza, odciągając jego uwagę od oryginału ku igraszkom jego cienia.
W muzeach dysponujących szczupłymi przestrzeniami przeznaczonymi do celów wystawowych stosuje się do ekspozycji rzeźby - kratę z twardego drzewa. Jest to sprzęt świetnie nadający
się do wystawy rzeźby ceramicznej, np. kropielniczek glinianych,
kafli malowanych lub płaskorzeźbionych, drzeworytniczych klocków do drukowania tkanin, itp. Ale gdy w muzeum w Damaszku
pomieszczono w trzech szeregach prostokątów drewnianej kraty - reliefy palmirskie tj. popiersia płaskorzeźbione 8, efekt był
chybiony. Rzeźby bowiem nawet małego formatu, ale nacechowane wyrazem monumentalnym,
osobliwie ,nie nadają się do
wtłaczania ich w sztywny szablon ramy.
Na wystawach sztuki przyjęto zasadę stawiania każdej rzeźby
na osobnym cokole. W muzeum etnograficznym zastosowanie tyl7 W
Galleria di Palazzo
Ukrzyżowanego z rozmysłu

padał na ścianę, wyolbrzymiał

Bianco w Ge::lUi zawieszona
została rzeźba
skośnie do płaszczyzny ściany, aby cień jej
ją i rozszerzał

8 Wedle
fotografii zamieszczonej
"Museum", 1954 nr l, s. 42.

\V

wszerz i wgłąb.

wydawa:1.ym przez

Unesco

piśmie

ko tego sposobu ekspozycji nie jest jednak celowe, gdyż przeważna część tradycyjnej rzeźby ludowej o tematyce świątkarskiej
posiada wymiary małe. Trzeba by więc do sali wystawowej wnieść
las postumentów.
W Muzeum Etnograficznym w Krakowie użyto w ekspozycji
rzeźby różnego sprzętu pomocniczego: cokołów, kolumn, półek,
krat, ale przede wszystkim wnęk, których konstrukcja opiera się
na zasadzie asymetryczności, a jednocześnie równowagi mas, aby
celowo nie budziła analogii do wnęk architektury kościelnej. Celem sharmonizowania patyny rzeźby z tłem użyto do budowy
wnęk - starych spatynowanych desek z płotu podmiejskiego.
Okna, które zwykle należą do nieużytków przestrzeni wystawowej w muzeach, w 1951 r. wyzyskano do ekspozycji wycinanek
w sali sztukiJudowej, wstawiając w nie duże, odpowiednio przycięte szyby, między którymi na matowej kalce przyczepiono duże
ażurowe gwiazdy lubelskie lub drzewka kurpiowskie. Efektowny
ten sposób nadaje się do wyzyskania tylko w oknach od północy
i to w związku z wystawą krótkotrwałą, jeśli nie chce się narażać
koloru wycinanek na odbarwienie skutkiem oddziaływania światła.
Również duże hafty na tiulu, np. zapaski żywieckie, imponująco
wyglądają między dwiema szybami zczepionymi u góry mosiężną klamrą, a u dołu nasadzonymi w jesionowy, politurowany
cokół. Inne zaś hafty eksponowano w gablotach płaskich na cokołach, na oszklonych ekranach zawieszanych na ścianach oraz
w ramach okiennych, harmonijkowato ułożonych i zaopatrzonych
\V szyby podwójne.
Wielki kłopot w ciasnych lokalach muzeów polskich sprawiają
tkaniny wymagające własnej przestrzeni i perspektywy do ich
oglądania, oraz ceramika, która nie dobrze się czuje w salach
"ładownych". Garnkowi bowiem nie każdy sprzęt odpowiada.
Wierzch szafy np. nie może być używany za półkę do garnków
lub innych przedmiotów. W układzie zaś tych statków na półce
niedobrze jest przestrzegać symetrii. Kobieta wiejska nigdy tak
nie czyni. Dla garnków chłopskich nadaje się półka z surowego
drzewa miękkiego, co najwyżej powoskowana. Siwaki na tle złotawej maty słomianej uszlachetniają swoją czerń ołowianą, ale

�444

445

ostrożnie z takimi pomysłami, degradującymi jeden eksponat do
roli służki lub dekoratorki przedmiotu drugiego.
W Muzeum Etnograficznym do wystawy ceramiki użyto półek
wiszących na hakach, a wspartych o posadzkę na żelaznych esowato wygiętych wspornikach, które całemu sprzętowi użyczają
dużej lekkości. Ceramikę zaś drobną, np. zabawki, figurki, naczyńka itp. umieszczono w płytkich gablotach dwustronnie
oszklonych, a posiadających ruchome połówki szklannych półek.
Gabloty te są dołem szersze. niż u góry, skutkiem pochylenia
ścian szklanych ku sobie. Kafte pokuckie umieszczono zaś w ścianach pieca rekonstruowanego w wymiarach naturalnych i zaopatrzonego od dołu w wierną rekonstrukcję jego obudowy drewnianej, inne zaś kafle oraz kropielniczki rozwieszono w jesionowej
kracie.

l

I

Ważnym problemem, wymagającym rozwiązania konstrukcji
oszklonych szaf w muzeach etnograficznych 9 jest: a) obliczenie
maksymalnie dopuszczalnej cieńkości lasek szkieletu. tj. krawężników i tzw. szprosów czyli pionowych listew przedziałowych
na żłączu szyb b) wyznaczenie miejsca na drzwi oraz c) kształt
podium. W trójdzielnych witrynach Muzeum Etnograficznego,
przeznaczonych do ekspozycji strojów, drzwi dano z boków,
"szprosom" nadano szerokość 3 cm, podium zaś zaopatrzono dołem w uskok, obity zewnątrz dyktą niepoliturowaną, aby nie zarysowała się podczas· froterowania podłogi. Wysokość całego
podium, ustalona po licznych doświadczeniach, wynosi 27 cm,
przy czym na sam uskok przypada 7 cm. Zagubienie proporcji
między wymiarami szafy, a wysokością podium daje wyniki
ujemne. W Muzeum w Bernie na Morawach witryny oszklone
z czterech stron posiadały w r. 1950 podium za wysokie, a za
wąskie w stosunku do bryły szafy. Skutkiem tego sprzęt nabierał
cech niespokojnych; trudnych do shatmoniwwania
z innymi,
a mało funkcjonalnych o tyle, że wysokie podium zmuszało widza
eZnane są nam przykłady
niefortunnego
umieszczenia
drzwi u wierzchu szafy, co w razie potrzeby wyjęcia stroju z szafy zmusza do kłopotliwego przewracania
sprzętu i wyciągania zeń figur.
9

I

.I
I

~.

do obserwowania figur zbyt wysoko postawionych. Słusznie więc
sprzęt ten rychło zastąpiony został innym.
Kolor szaf nie jest rzeczą obojętną. Naturalny kolor tw~rdego
drzewa szlachetnego jest niezawodnie najpiękniejszy, ale me należy się bać kolorów sztucznych. Skończyć trzeba z szarą. nudą
sprzętów muzealnych o zrudziałych barwach. Drzewo politurowane które po kilku latach zmienia swą barwę na tandetną,
mętn~brunatnawą, nie jest piękniejsze od drzewa barwionego na
kolor ułatwiający sprzętowi ukrycie się przed okiem widza. Chodzi tu o to, aby witryny muzealne nie narzucały się ani kształtem
ani kolorem. Już od dawna razi nas bowiem szkielet gablot, składający się z ozdobnie toczonych słupków, w których lubo.wano
się jeszcze z początkiem XX wieku. Dzisiaj aż nadto rozumIemy,.
że sprzęt, podobnie jak i oprawa plastyczna, nie może być zbyt
agresywny. Niedopuszczalna jest rywalizacja ramy z obrazem,
sprzętu z eksponatem. Sprzęt nie może robić wrażenia w~żnego
właśnie dlatego, że znajduje się w towarzystwie rzeczy mespornie od niego ważniejszych. Nie powinien rzucać się w oczy, jak
to się działo na Wystawie Odrodzenia'w Warszawie w r. 1953.
Nie istnieje standaryzowany sprzęt muzealny o uniwersalnym
zastosowaniu w ekspozycji, Zmienia się on bowiem zależnie od
przedmiotu i charakteru samej wystawy. Pojemne szafy p:ze~naczone do pomieszczenia manekinów ze strojami ludowymI me
nadają się do ekspozycji haftów, obrazów lub fotografii, bo głębia
szafy nie odpowiada płaskości tych eksponatów, a ich rozmiarom
i wielkość sprzętu.
Poza charakterem przedmiotu przemożny wpływ na strukturę
sprzętu pomocniczego wywiera charakter samej wystawy. Innych
sprzętów wymagają wystawy objazdowe, innych zaś wystawy
stałe lub czasowe. Muzeum Etnograficzne posługiwało się w wystawach objazdowych przystosowanymi do transportu ekranami
oszklonymi, gablotami dyptykowymi wspieranymi na cokołach,
przy czym cokoły te używane były jako skrzynki do przewozu
eksponatów.
W wystawie stałej stroje muszą być pomieszczone w odpowiednich witrynach, w wystawach zaś krótkotrwałych manekiny ze

�446
'.

strojami mogą być eksponowane w wolnej przestrzeni, (ryc. 19),
nie odgradzając się od widza taflą szklanną. W ten sposób eksponuje się też stroje ludowe na wystawach reprezentacyjnych obywając się bez szaf 10.

•

Nowoczesne muzealnictwo posługuje się sprzętem niewidocznym tzn. tak skonstruowanym, by nie zwracał na siebie uwagi

Ryc. 19. Część wystawy

czasowej "Sztuka Ludu Krakowskiego"
Etnograficznym w Krakowie

447
wystawniczych w muzeach. Oddziałał on rówmez na kolorystykę
ścian w muzeach nie ze względów dekoracyjnych, ale funkcjonalnych. Jeśli np. w Cincinnati Art Museum w Ohio ścianka przedziałowa z wnęką oświetloną od wewnątrz posiada tło ciemne to nie dlatego, aby barwą tą kontrastowała z sąsiednią ścianą
jasną, oświetloną z zewnątrz i nie dlatego, aby przez to sala była
"ciekawsza". Chodzi tu o to, aby słonecznie jasna wnęka tym
silniej ogniskowała na sobie uwagę widza. Swoją drogą to różne
ubarwienie ścian wnosi do wystawy nowy element malarskoarchitektoniczny 11.
Ekspozycja wnękowa łączy się zwykle z problemem oświetlenia. Zagadnienie to nabiera w nowoczesnym muzealnictwie specjalnego znaczenia z uwagi na to, że właściwe oświetlenie wystaw
w muzeach ułatwia właściwą recepcję wrażeń. W Muzeum Etnograficznym w Krakowie starano się stosować różnorodne spOsoby
oświetlenia. Izbę krakowską oświetla spod powały żarówka zawieszona w!środku pająka wykonanego z ziarnek fasoli, izbę zaś
podhalańską żarówka wsadzona dyskretnie w zakopcone szkiełko
lampy naftowej. W piecu garncarskim przebłyskuj e czerwony
ogień między garnkami przeznaczonymi do wypalania, olejarnię
zaś i folusz oświetla ogień dobywający się z pieca i płonący w świecaku zwisającym z belki powały. Makiety tańców ludowych
otrzymują światło z góry dzięki specjalnemu urządzeniu, zakrytemu dyskretnie abażurem. W oświetleniu strojów zastosowano
wyłącznie światło sztuczne, ukryte i podwójne, tj. od góry i od
dołu, zapalane i gaszone generalnie albo częściowo, zależnie od
potrzeby. Dwojakie oświetlenie, tj. sztuczne i dzienne, zastosowano w wystawie przedmiotów obrzędowych i rzeźby. Dzienne
oświetlenie otrzymała np. marzanna, gaik, przepiórka żniwna,
a sztuczne - turoń, gwiazda kolędnicza i szopka. W dziale zaś

w Muzeum

widza. Wchodzą tu w grę przede wszystkim wnęki oświetlone od
wewnątrz, podpatrzone w wystawach sklepowych. System wnękowy wprowadził rewolucję w konserwatywny zespół środków

11 W
tego rodzaju wnękach w Cincinnati Art Museum w Ohio zawieszono niektóre przedmioty
lekkie, np. instrume:lty
muzyczne, na mało
widocznych nitkach nylonowych. Pomysł ten znalazł u nas naśladowców
w wystawach oddziału archeologicz:lego w Muzeum Narodowym w Warszawie oraz oddziału instrumentów
muzycznych w Muzeum Narodowym
w Poznaniu .

10 Takie zaprezentowanie
strojów ludowych użycza im wiele uroku. Nie
jest w tym oczywiście zasługa aranżera wystawy, ale krasy samych strojów. Ze względu jednak na przepisy, obowiązujące w konserwacji okazów
muzealnych, wystawie:lie zabytków stroju w miejscach otwartych powinno być zaniechane.

.i
,1

i!
i

�448
rzeźby sztuczne oświetlenie otrzymała rzeźba o tematyce religijnej, a dzienne współczesna o tematyce świeckiej.
Dodać jeszcze należy, że w walce z pobłyskami na szybach
obrazów na szkle posłużono się naśladownictwem sposobu praktykowanego przez lud, który obrazy swe w izbie wiesza skośnie
do prostopadłego kierunku ściany. Środkiem zaś eliminującym
blaski są firanki w oknach, a w salach o silnym nasłonecznieniu - story.
W tej walce ze światłem, jako też we wszelkich sposobach posługiwania się światłem jako kombatantem w walce o spełnienie
zadań muzeum, chodzi nam zawsze o podkreślenie realizmu treści
i formy eksponowanych przedmiotów, a nie o ich opaczne przedstawienie. Całkowicie abstrahowane od kształtów realnych wizje
oraz irrealistyczne igraszki, dominujące nad konkretnymi treściami, nie wchodzą dziś nawet do programów teatrów iluzji.
Istnieją jednak mniej drastyczne dywagacje od realistycznej drogi. W Colorado Springs Taylor Museum urządzono np. taką
wystawę: na dużym cokole przykrytym ciemną draperią ustawiono tarasowato prostopadłościany, a na nich ceramikę Indian
Pueblo z nad Rio Grande. Ostatecznie można i tak. Jeśli jednak
tę "architekturę" oświetlono z góry, a całe tło utajono w mroku,.
pytamy się, poco ta mistyczna nastrojowość, dlaczego indiańskie
czarki i krągłe baniaki polichromowane i czarne na podkładzie
białym mają przy pomocy sztuczek z repertuaru filmowego przemawiać do widza tajemnicą jakiejś magii? Właśnie muzeum ma
zbliżać rzeczy dalekie, a zawiłe wyjaśniać - dlatego ekspozycja
powinna przemawiać mową prostą, a nie skomplikowaną w formie - wtedy jej treść stanie się więcej komunikatywna, a zasięg
jej oddziaływania się rozszerzy.
Do środków pomocniczych, zbliżających obiekt do widza należą też podpisy i napisy. Pożądana jest tu lakoniczność. Ściany
muzeów nie powiny konkurować z zadrukowanymi płachtami
gazet. W okresie przestawienia muzeów na nową ideologię, gdy
zdawkowe slogany i puste deklaracje zastępowały właściwą myśl
rewolucyjną, mającą przemawiać poprzez nowe, świadomie tworZOhe układy i stosunki rzeczy - pojawiały się w muzeach pol-

)
I

!
I

~

ł)

I

!
\

\

I
\
\
\

l

I
I

�.
•

LUBLIN 2790

i.\.

~

Che Im tla

�449

skich napisy, które "wisiały w powietrzu", nie mając oparcia
o przedmioty, znajdujące się w ich najbliższym otoczeniu 12. Tymczasem napis w muzeum powinien być albo sztandarem, którego
jak wiadomo, byle gdzie zatykać nie wolno, albo słowną klamrą
łączącą treść rzeczy - w przeciwnym razie mija się z celem. Poza
tym napis, jak dobry nauczyciel, może w sposób zwięzły i jasny
tłumaczyć treść niedostrzegalną wzrokiem.

Te wszystkie notatki warsztatowe, składające się z teoretycznych przemyśleń i. praktycznych doświadczeń, mógłbym zakończyć słowami onego rybałta, autora Pereg7'ynacyji dziadowskiej:
"Com pisał to prawdziwie, bom sam tego świadom". Ale ani wypróbowane metody, ani też środki podane w formie receptalnej
same przez się nie stają się zaczynem wystawy. Wystawę bowiem
tworzy człowiek. Dlatego, jeśli była mowa o typologii sprzętu
wystawowego, należy w formie przynajmniej anneksu podać
choćby w kilku rysach charakterystykę plastyka parającego się
sztuką wydawniczą.
12 W 1950 r. w ówczesnym
Muzeum Wielkopolskim (Oddział w Rogalinie, dział kultury i sztuki ludowej) umieszczony był na ścianie duży napis: "Sojusz robotniczo-chłopski,
a z :lim związana spółdzielczość wsi
wyzwoli kobietę z prymitywnych
warunków życia codziennego". Poniżej
zaś znajdowały się obrazy świętych niewiast z św. Barbarą na czele. Drugi
napis głosił: "Spółdzielczość państwa ludowego przynosi wymianę towarów bez wyzysku i racjo:lalne współdziałanie wsi z miastem". Poniżej zaś
dano przykłady z zakresu plecionltarstwa
i obróbki kory. Trzeci napis
brzmiał: "W czasach pańszczyzny i kapitalizmu
chłopi uciekając przed
wyzyskiem, zachowują prymitywne
urządzenia przetwórcze". Poniżej zaś
postawiono narzędzie zwane w Wielkopolsce wijotko,
używane przez tkaczy do robienia większych motków, a bynajmniej tego napisu nie ilustrujące. Na wystawie Odrodzenie w Polsce, urządzonej w 1953 r. w Muzeum
Narodowym w Warszawie, obok drzeworytów, przedstawiających
egzamin
studentów w Akademii krakowskiej, wnętrze izby chłopskiej oraz płacenie
przez chłopów renty w :laturaliach, znajdował si.;: napis: "Przy pańszczyżnie następuje oddzielenie producenta od miejsca, gdzie wytwarza produkt
niezbędny dla swego wyżywienia i na skutek tego całkowity produkt jego

29 "Luci", t. XLIV.

�450
Otóż obowiązuje go znajomość osiągnięć w dziedzinie wystawnictwa w kraju, jak i za granicą, korzystanie z dorobku dotychczasowego, a rozważna konfrontacja własnych pomysłów z cudzymi. Cechować go powinno nie upodobanie do nierozważnej
pogoni za nowością i nie aprioryczne przyznawanie racji temu, co
nowe. Plastyk urządzający wystawę sztuki ludowej nie powinien
szukać ekscentrycznych środków olśnienia i zadziwienia widza.
Właśnie dlatego, że ma pokazać sztukę ludzi prostych,. sztukę
związaną z potrzebami życia codziennego, obowiązuje go użycie
jak najprostszych środków ekspozycji, bo nic nie zdoła wyrazić
lepiej wielkości prawdziwej sztuki, jak prostota i artystyczna
prawda. Dlatego niewłaściwe są formy, które tę prostotę zasłaniają i te kolory, które ją zamazują. Ale pamiętać należy, że wulgaryzacja prostoty daje prostactwo, prostota zaś może być wytworna, ale nie przerafinowana.
Dla aranżera wystawy sztuki ludowej drogowskazem powinny
być słowa, które zapisał Ralf Waldo E m e r s o n: "Przypominam
sobie, że gdym za młodych lat słyszał o cudach włoskiego malarstwa, że wielkie obrazy będą mi czymś bardzo obcym, że będą
jakąś niespodziewaną kombinacją barwy i kształtu, jakimś zagranicznym cudem, przewspaniałą perłą wschodnią i złotem, czymś
na kształt sztandarów i błyszczącej broni, co tak zdumiewa oczy
i wyobraźnię uczniaka. Miałem ujrzeć, miałem się nauczyć, już
nie wiem co. Ale kiedym wreszcie przyjechał do Rzymu i zoba-

451

+
j
]
1

I

I

l
"

tl
:1

1

i

pracy jest produktem
dodatkowym przywłaszczonym
przez feudała". Na
wojewódzkiej wystawie sztuki ludowej w Gdańsku w 1955 r. czytaliśmy
taki napis nad dwiema malowa::lymi skrzyniami: "Forma ludowego sprzętu
kształtowała się w wyniku walki ludu o lepsze warunki bytu i wyzwolenie społeczne". Na wystawie Sztuka Ludowa w Okresie X-lecia, urządzonej w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie w 195'5 r., pod figurą barana
z epoki brązu - właśnie barana - dał aranzer wystawy, architekt O. Hansen, taki napis: "Wielowiekowy dorobek artystyczny
mas ludowych jest
dla nas jednym z elementów budowy kultury socjalistycz::lej". Podobnych
przykładów można by przytoczyć więcej. W sumie dowodzą one, że marksistowskiego sensu wystawy nie realizuje się sloganem lub deklaracją.
choćby naj szczerszą i najsłuszniejszą,
ale wypowiedzianą
::lie we właści.,IVymczasie i miejscu.

l

I

,

j

+

czył własnymi oczyma te obrazy, spostrzegłem, że geniusz zostawił dla nowicjuszów barwność, fantastyczność, chęć błyszczenia,
a sam przenikał bezpośrednio do prostoty i prawdy, że był szczery, był bliski".
Od projektanta wystawy wymaga się wiele pomysłowości. Jeśli
nie zadowala go symetria, równowaga czy jednolinijność układu,
niech szuka innych rozwiązań. Picasso i Bracque otwarli nam
oczy na piękno form przenikających się, przechodzących i przecinających, piękno dynamiki linii, ciężai'lJ form i koloru, piękno
nowoczesnej symboliki i surrealistyki. Świat podniet twórczych
jest rozległy. Od talentu artysty zależy tylko, czym zastąpi strupieszałe szablony czy też staroświeckie nawyki i w jakim stopnin
jego nowatorstwo będzie komunikatywne dla innych. Ale ani na
moment zapominać mu nie wolno, że wystawa dla wystawy, wystawa jako cel sam w sobie jest czystym formalizmem, któremu
muzea służyć nie mogą.
Od każdej wystawy wymagamy, aby ~lyła urządzona estetycznie, ale to nie jest jej "alfa i omega". Za piękny uważamy układ
zgodny z celem, a więc ściśle wyrażający treść zamierzoną, a posiadający w ramach rzeczowego zespołu taką organizacją, która
daje widzowi także zadowolenie estetyczne. A więc prymat treści
przed formą zachowany być musi. Treść jest punktem wyjściowym zarówno dla scenarzysty, jak i plastyka dającego jej właściwą oprawę artystyczną.
W czasach, gdy muzea nie miały na celu upowszechnienia dóbr
kulturalnych,
gdy doborem eksponatów kierowała przypadkowość - nie istniała naukowa metoda ekspozycji. Zastępowało ją
estetyzowanie nie kontrolowane przez żaden cel społeczny, a opierający się jedynie na guście. Dziś cei, któremu muzeum służy,
jest z góry określony.
Powyższe fotografie wykonali: Zdzisław Furman ryc. 2, 10 i U, Staaisław
Kolowca ryc. 3, 6, 7, 8 i 9, Michał Maśliński ryc. l, 4, 5', 12, 13, 14, 15, 16, 17,
18 i 19.

,1

;fI

·1

29*

�t
i

I

ł

l
i

ADAM WRZOSEK

PRZEDWOJENNE MUZEUM KASZUBSKIE W DĘBKACH

\
~

Zacząłem interesować się etnografią przed laty przeszło czterdziestu, gdy byłem profesorem Uniwersytetu
Jagiellońskiego
i gdy powstawało muzeum etnograficzne w Krakowie. Inicjatorami założenia tego muzeum byli: wielce zasłużony dla etnografii.
polskiej inspektor szkolny Seweryn Udziela i profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego
Julian Talko-Hryncewicz,
antropolog,
z którym łączyły mię stosunki przyjaźni. Inicjatywa powstała
w 1910 r., a już w roku następnym dnia 19 lutego nastąpiło uroczyste ot\varcie muzeum. Podwaliną jego były zbiory etnograficzne Udzieli, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Muzeum Przemy&amp;lowego w Krakowie l. Przed otwarciem Muzeum powstało towarzystwo, którego zadaniem było opiekowanie się nim i dbanie
o jego rozwój. Przewodniczącym Wydziału Towarzystwa Muzeum
Etnograficznego został prof. Talko-Hryncewicz, a kustoszem Muzeum Udziela, który był duszą i Towarzystwa, i Muzeum.
Inteligencja krakowska, a za jej przykładem i prowincjonalna,
chętnie zapisywała się w poczet członków Towarzystwa, zwłaszcza profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego czynnie popierali
nową, szybko rozwijającą się instytucję, jaką było Muzeum. Ze
Sprawozdania
Wydziału Towarzystwa
Muzeum Etnograficznego
w KTakowie za rok 1918 i 19192 dowiadujemy się, że wśród
'7 członków Wydziału było aż czterech profesorów Uniwersytetu
1 M.
G li m o w s k i, Muzeum
;V.[uzealny", 1920 nr 6, s. 92-94.
2

VIII

te Krakowie

Sprawozdanie
za rok

Wydziału.

Etnograficzne
Towarzystu;a

1918 i 1919, Kraków

1920.

w

Krakowie,

Muzeum

"Przegląd

Etnograficznego

�455

454

Jagiellońskiego, a wśród 34 osób, które do roku 1919 były członkami założycielami, znajdowało się nas 8 profesorów tegoż Uniwersytetu. I wśród członków zwyczajnych Towarzystwa było
kilkunastu profesorów Wszechnicy Krakowskiej.
Z chęci przyczynienia się do rozwoju Muzeum, zacząłem zbierać
okazy etnograficzne, do czego miałem niemałą sposobność w czasie pierwszej wojny światowej. Będąc naczelnym lekarzem jednego z austriackich szpitali wojskowych w Krakowie (szpitala
przeznaczonego dla jeńców wojennych), stykałem się z żołnierzami różnych narodowości nie tylko w szpitalu, lecz i w dużym
obozie jeńców w Dąbiu pod Krakowem. Do obozu tego miałem
wyjątkowo dostęp w celu zbierania materiałów antropologicznych.
Zarówno w szpitalu, jak i w obozie nabywałem od jeńców, przeważnie z armii serbskiej i rosyjskiej, różne przedmioty przemysłu
ludowego, bez których mogli się w niewoli obejść, a natomiast
za uzyskane pieniądze kupić sobie coś z żywności, zwłaszcza, że
w obozie byli wprost głodzeni.
Do roku 1918 mój zbiorek etnograficzny składał się ze 192 okazów, z których 76 drobnych, a wśród nich kolekcję drzewnianych
łyżek rosyjskich, ofiarowałem Muzeum, a pozostałe 116 złożyłem
w nim jako depozyt wraz z oszkloną szafą. Wśród tego depozytu
było: 25 pasów kolorowych wełnianych serbskich ręcznej roboty,
szerokości od 5,7 do 75 cm i długości od 138 do 354 cm, dwa pasy
"kórzane, jeden z ładownicą na naboje; 2 kilimki serbskie, kierpce,
bałałajka, 5 obrazków ludowych rosyjskich, ręcznie malowanych,
53 rycin, fotografii i litografii oraz różne inne przedmioty.
i litografii oraz różne inne przedmioty.
Zapaliwszy się do gromadzenia okazów etnograficznych, zacząłem je zbierać od r. 1926 również na ziemi kaszubskiej, w czym
mi pomagała śp. żona moja Maria z Dąbrowskich.
Ponieważ zasobne Muzeum Kaszubskie we Wdzydzach, założone
przez Izydora Gulgowskiego, zawierało przeważnie okazy z południowej części Kaszub, przeto postanowiłem gromadzić je z północnej części. Zadanie okazało się zrazu niełatwym. Starałem się
wyszukiwać okazy etnograficzne kaszubskie tylko z najbliższych
okolic Zarnowca, oddalonego o 5 km od Dębków, osady rybac-

••
(

•
•

kiej położonej na północno-zachodnim krańcu Rzeczypospolitej,
na samej granicy Pomorza pruskiego, od którego oddzielała ją
rzeczka Piaśnica, przepływająca przez jezioro Żarnowieckie i wpadająca w Dębkach do morza. Przebywałem w Dębkach od 1923 r,
corocznie w miesiącach lipcu, sierpniu i wrześniu do r. 1939,
w którym w przewidywaniu wybuchu wojny, wyjechałem wyjątkowo wcześniej, bo w drugiej połowie sierpnia. Przeżyłem w Dęi.;kach ogółem 50 miesięcy, więc przeszło 4 lata. Wędrując często
po ziemi kaszubskiej, zwłaszcza w okolicach Żarnowca, wyszuki. wałem tam okazy muzealne.
W Dębkach nie spodziewałem się znaleźć wiele zabytków rzemiosła kaszubskiego, bo to była mała osada, której początek datuje się dopiero od drugiej połowy XVIII w. W 1922 r. gdym po
raz pierwszy był w Dębkach, składały się one zaledwie z jederiastu gospodarstw (8 kaszubskich i 3 niemieckich) położonych
wzdłuż wybrzeża w kierunku Kci.rwi na przestrzeni około 2 km.
Prócz jedenastu domów gospodarzy był jeszcze niezamieszkały,
mały domek byłego nauczyciela Niemca, razem więc dwanaście
domów mieszkalnych, z których tylko jeden był lepianką ze strzechą słomianą, pozostałe zaś były murowane prawie wyłącznie
kryte papą, tylko jeden z nich miał strzechę słomianą.
Ponieważ Dębki posiadają nadzwyczajne warunki na letnisko:
morze, piękną plażę, rzekę, las i łąki, wreszcie ciszę, ponieważ
jeden dom od drugiego stoi dość daleko, nic więc dziwnego, że
wybraloł sobie je na letni wypoczynek ludzie pracujący naukowo,
zmęczeni pracą i znużeni hałaśliwym życiem miejskim. Zaczęli
więc przyjeżdżać na lato do Dębków przede wszystkim profesorowie Uniwersytetu Poznańskiego, z rodzinami. Zachwyceni urokiem tej osady, chcieli mieć stałe w niej letniska, więc· wykupili
od miejscowej ludności cztery gospodarstwa: jedno niemieckie
i trzy kaszubskie, tak, że w roku 1923 pozostało już tylko pięć
kaszubskich gospodarstw i dwa niemieckie. Ponieważ w Dębkach
gleba jest licha, piaszczysta, a połowy ryb w morzu i rzece, w niektórych latach nie dopisują, przeto czterech gospodarzy zgodziło
się sprzedać profesorom Uniwersytetu Poznańskiego swoje gospodarstwa, aby za otrzymane pieniądze nabyć w bliższym lub dal-

�456

457

szym sąsiedztwie więcej i lepszej ziemi. Byłem jednym z nabywców. Kupiłem od Jana Grena jego gospodarstwo z dużym, najwięk~zym w Dębkach, murowanym budynkiem, pod którego dachem było parę izb gospodarza, duża izba szkolna, dwupokojowe
z kuchnią mieszkanie nauczyciela i stodoła oraz chlew. Dom ten,
według przypuszczenia Bernarda Chrzanowskiego, stał na mie:jscu
dawnej chaty, w której mieszkał w 1773 r. rybak Maciej Dębek,
osadzony tam przy uj';ciu Piaśnicy do morza przez benedyktynki
z Zarnowca. Za prawo łowienia ryb w morzu i korzystania z pastwiska dla 4 sztuk bydła, zobowiązał się chatę własnym kosztem .
naprawiać i w porządku utrzymywać, pilnować lasu, oddawać
klasztorowi w Zarnowcu rocznie łososi sztuk 15, jesiotra (jeśli
ułowi), i bursztyn (jeśli go znajdzie) 3. Od nazwiska tego pierwszego rybaka u ujścia Piaśnicy pochodzi nazwa miejscowości,
która za czasów niemieckieh brzmiała oficjalnie Dembeck, przez
Kaszubów była nazywana Dembeki, a przez letników Dębki i ta
nazwa ogólnie się przyjęła.
W tym domostwie, nabytym od Jana Grena, ostatnim na północno-zachodniej granicy Polski z 1772 r. i również po odzyskaniu niepodległości po pierwszej wojnie światowej, zapoczątkowane zostały zbiory etnograficzne kaszubskie.

•

przeznaczyć na JeJ pomieszczenie także kilka wielkich namiotów
na' 40 osób każdy, będących własnością Fundacji im. rektora
Swięcickiego. W 1939 r. było już w Dębkach domów mieszkalnych 22. Dom, w którym mieściły się okazy etnograficzne został
gruntownie przebudowany według planów architekta Tadeusza
Hornunga z Poznania i zamieniony na miły dworek z łamanym
dachem, pokrytym czerwonym eternitem. Po przebudowie było
w nim 9 pokoi i 2 kuchnie na dole, a prócz tego 5 pokoi mansardowych. Jeden duży pokój parterowy, z oddzielnym wejściem,
przeznaczony był na zbiory kaszubskie, a ponieważ rozrastały się
one coraz bardziej, została obok domu wybudowana w stylu kaszubskim drewniana chatka z podcieniem, pokryta strzechą
z trzciny obficie w Dębkach na brzegach Piaśnicy rosnącej. W tej
chacie (fot. 1) na dole i na stryszku, posiadającym okienka,
'mieściły się L":niej vvarto;:';ciowerzeczy, j ak narzędzia rolnicze,

W okresie międzywojennym Dębki zaczęły się szybko rozwijać.
Dwaj Kaszubi z młodszego pokolenia wybudowali domy murowane dla siebie i swych rodzin; letnicy - dwie obszerne wille
murowane i trzy domki drewniane; zmartwychwstańcy z Poznania - dużą kaplicę, a przy niej drewniany piętrowy dom wypoczynkowy; rząd - piętrową murowaną szkołę z mieszkaniem dla
nauczyciela; a Fundacja Nauka i Praca im. rektora Uniwersytetu
Poznańsńkiego Heliodora Święcickiego - duży piętrowy drewniany dom w stylu kaszubskim, jako letnisko dla młod7.ieży, z salę
jadalną i sypialnią na 50 osób. Gwarno było w lecie w Dębkach,
zwłaszcza, że przyjeżdżało tam tak dużo młodzieży szkolnej i akademickiej, iż dom wakacyjny nie wystarczał dla niej. Trzeba było
3 B. C h r z a n o w s k i,
s. 33-34.

Z

lcybrzeża

o

wybrzeżu,

Poznań

1917,

rot.

20. Chata

kaszubskc, w DE;bkach. \v któri'j
cenne okaz.v muzealne

znajdo\valy

się mniej

�459

458
modele sieci rybackich, skrzynie z mocno już wytartymi
malowidłaP'\i, stary warsztat tkacki itp. Nie spodziewałem
się, że?
w Dębkach w domu p. Augustyna Grena, naj starszej rodziny zamieszkałej w Dębkach, znajdę naj cenniejszy okaz dla zbiorów,
mianowicie piec z kaflami pomalowanymi ręcznie bardzo prymitywnie. Na białych kaflach znajdowały się niebieskie malowidła
przedstwiające kwiaty, dalej zwierzęta, przeważnie ptaki, i wreszcie różne inne malowidła nie powtarzające się na innych kaflach,
jak młyn, wiatrak, myśliwy strzelający do zwierzyny, piwniczy,
trzymający w jednej ręce kufel, w drugiej klucze. Piec był już
bardzo zużyty. Całych kafli zachowało się 52 (5 narożników i 47
płaskich, czworokątnych).
Część kafli była popękana. Piec nie
zapowiadał już długiej służby. Więc p. Gren, który popierał zakładanie zbiorów kaszubskich w Dębkach, chętnie zgodził się odstąpić mi go w zamian za nowy kaflowy. Stary piec malowany został przeniesiony
do pokoju muzealnego i umieszczony w rogu
izby. Według tradycji rodzinnej piec ten znajdował się dawniej
w Zarnowcu w zabudowaniach, należących niegdyś do tamtejszego klasztoru benedyktynek.
Stamtąd został on przeniesiony
do
Dębków. Ze tradycja ta może odpowiadać prawdzie, o tym świadczy niejedna rzecz. Jak wiadomo, klasztor w Zarnowcu założony
został w pierwszej połowie XIII wieku. Z początku był to klasztor cystersek, a od końca XVI w. benedyktynek.
Prócz Zarnowca
posiadał on dwanaście okolicznych wsi, z których jedna, Świecino, stała się pamiętna, gdyż w jej wąwozach stoczyli Polacy zwy-.
cięską bitwę z Krzyżakami w 1462 r. Benedyktynki
gospodarowały dobrze w swych wioskach, a Zarnowiec stał się ogniskiem
oświaty dla całej okolicy. Zakonnice utrzymywały
w niej szkołę
dla dziewcząt, w której uczyły także haftowania, muzyki i śpiewu 4. Zarnowiec był również siedzibą różnych rzemieślników, jak
się o tym mogłem przekonać z naj starszej księgi paraf:alnej, założonej w końcu XVI w. i zawierającej, prócz wykazów urodzonych, zaślubionych i zmarłych, także zapiski kronikarskie. Z tego
źródła cennego dla historii Zarnowca i okolic. oraz z dalszych
~ B. C h r

Z:3

n o w s k i,

Na kasz:!bsk:m

orze:;J~(, Poznań.

1910, s. 65.

t

I

••

,j

ksiąg parafialnych
robiłem mnogie wypisy. Niestety księgę tę
nieżyjący już proboszcz z Zarnowca wypożyczył jeszcze przed
wojną komuś, czyjego nazwiska nie pamiętał, a kto jej jnż nie
zwrócił, a liczne moje odpisy z tej księgi wywieźli Niemcy w czasie wojny z mego mieszkania w Poznaniu wraz z różnymi rękopisami i ślad po nich zaginął., Być może, wśród rzemieślników
żarnowieckich byli tacy, którzy potrafili kafle wyrabiać, zwłaszcza że gliny w Zarnowcu jest pod dostatkiem.
Za przypuszczeniem, że piec zrobiony był istotnie na miejscu w Zarnowcu na
zlecenie lub zamówienie klasztoru, przemawiają
malowidła na
dwóch kaflach i ułamku trzeciego: na jednym kaflu jest głowa
wołu (symbol ewangelisty
św. ł.ukasza), na drugim wizerunek
księdza w sutannie, trzymającego w jednej ręce krzyż, a w drugiej różaniec. Jeden z kafli ma malowidło jak gdyby z inicjałem
króla Sobieskiego. Malowidła robia wrażenie, że zostały one wykonane na żądanie tego, kto piec zamawiał. Na kaflu z głową wołu
wypisany był rok 1765. We wsi War3zkowie niedaleko odległej od
Zarnowca widziałem, bodaj w budynku szkolnym, podobni" malowany piec, lecz staranniej wykonany i lepiej zachowany. Miał
on datę 1793 r. Jak świadczyły maluwidła na kaflach, był on zrobiony przez innego rzemieślnika, niż piec z 1765 r., posiadającego
większe zdolności malarskie.
Przypuszczam,
że takich pieców
było w okolicach Zarnowca znacznie więcej. Były one wyrabiane
zapewne nie później jak w drugiej połowie XVIII w., gdyż już
w 1835 r. klasztor został skasowany po śmierci ostatniej zakonnicy 5, a zdaje si~ że już i przedtem podupadł. Piece z malowanymi kaflami wyrabiane w XVIII w., a może i wcześniej, oczywiście
zużywały się z czasem i spotykał je zapewne taki los, jak inne
zużyte rzeczy, tj. wyrzucenie na śmietnik. O kaflach nie wspomina ani Gulgowski 6, ani Lorentz 7, ani Fischer 8, ani Tadeusz
B. C h r z a n o w s k i, op. cit., s. 65.
L G u l g o w s k i, Kaszubi, Kraków 1924.
7 F.
L o r e n t z, Zarys etnografii
kaszubskiej,
"Pamiębik
Instytutu
Bałtyckiego", t. 16: 1934 z. 1.
8 A.
F i s c h e r, Kaszubi na tle etnografii
polskiej.
Studi um porównawcze, "Pamiętnik
Instytutu Bałtyckiego", t. 16: 1934, z. 2.
5

6

,

'

i

�4:60

!

~
.

461

Seweryn 9, ani Stelmachowska 10. Być więc może, że piece takie
znajdowały się tylko w bliższych i dalszych okolicach Żarnowca
a przede wszystkim w wioskach klasztornych. Należą one do za~
bytków sztuki ludowej kaszubskiej, i z tego też względu prof.
Stelmachowska podała fotografie 4 kafli pieca ze zbiorów w Dębkach w swoim pięknie wydanym dziele o sztuce ludowej na Kaszubach.
.
Jak wspomniałem, z początku gromadzenie okazów etnograficznych szło mi niełatwo, tak że w pierwszych czterech latach zdołałem z~brać tylko bardzo małą ich liczbę. Sądziłem, że otrzymam WIadomości o miejscach znajdowania się zabytków kaszubskich za pośrednictwem listonoszów poczty w Żarnowcu. Prosiłem ich, aby, roznosząc listy i gazety po okolicznych wsiach, bacznie śledzili czy w izbach gospodarzy kaszubskich nie ma malowanych skrzyń, stołków, ław, obrazków na szkle itp. rzeczy. Nie
~o~ta~cz~li mi oni żadnych wiadomości o ~ym, bo te rzeczy, jako
JUz meuzyteczne, częściowo zniszczone, a do tego niemodne, usuwane były na strychy, do różnych zakamarków lub do budynków
gospodarskich. Inna próba dowiadywania się, gdzie można znaleźć poszukiwane przeze mnie' rzeczy, także z początku zawiodła.
Ponieważ w całej okolicy był tylko jeden lekarz, i to już W podeszłym wieku, Niemiec, w ;Krokowie, oddalonym o 11 km. od
r:ębk~w, pr.zeto udawano się do mnie po porady lekarskie z sąsledmch WSi, a nawet dalszych, tym chętniej, że udzielałem porad
bezpłatnie, a nieraz i lekarstwa dawałem, które otrzymywałem
w dużej ilości jako bezpłatne próbki z wytwórni farmaceutycznych krajowych i zagranicznych. Po udzieleniu porady, wypytywałem chorych, czy nie mają dawnych kaszubskich sprzętów domowych i narzędzi rolniczych. Nie zawsze rozumiano o co mi
chodzi, a gdy jeden Kaszuba zrozumiał, odrzekł: u nas już takich
rzeczy nie ma, bo je przed laty wykupił też taki stary dzywok.
9 T.
S e w e r y n, Polskie malarstwo
ludowe,
Wydawnictwa
Muzeum
Etnograficznego
w Krakowie, nr lO, Kraków 1937.
19 B.
S t e l m a c h o w s k a, Sztuka ludowa na Kaszubach, "Archiwum
Etnograf1czne Instytutu
Zachodnio-Słowiańskiego
Uniwersytetu
Poznańskiego", 1937, z. 3.

Kto był tym starym dziwakiem, nie mógł mi wyjaśnić. Był to zapewne Niemiec, zbierający zabytki kaszubskie dla 'Muzeum
w Gdańsku. Później jednak, gdy już zgromadziłem pewną liczbę
okazów i pokazywałem je chorym, zrozumieli o jakie rzeczy za-_
biegam i zaczęli mi podobne przynosić lub przywozić, za które
naturalnie płaciłem. Na ogół zadawalali się mierną zapłatą, a tylko
żądano ode mnie wygórowanej zapłaty raz jeden. Sprzedawcą był
rolnik z sąsiedniego osiedla, Niemiec. Jednak i z nim doszedłem
do porozumienia.
Nawiasem dodam, że wśród Kaszubów nie brak nazwisk niemieckich. Byli to zapewne dawni przybysze niemieccy, którzy
stali się Kaszubami, jak Hochschulz, Semmerling i inni. Niektó-.
rzy rdzennni Kaszubi z dziada pradziada mieli także niemieckie
nazwiska, a właściwie zgermanizowane przez urzędników niemeckich, jak np. Gaffke, Kuhr lub Gron, których przodkowie, jak
się z ksiąg parafialnych dowiedziałem, nazywali się Gawk, Kur,
Grena. Gronowie zmienili już zniemczone nazwisko na Grenowie,
a Kuhrowie na Kurowie. Niestety wśród Niemców spotykałem
w okolicach ,ŻarnoWca i zgermanizowanych Kaszubów, o czym
świadczyły ich nazwiska: Katschke, Katschor.
W zbieraniu okazów do Muzeum pomagał mi Augustyn Dominik
z Poręby pod Sobieńczycami, który jako stypendysta Fundacji
Nauka i Praca im. Rektora Heliodora Święcickiego ukończył
Uniwersytet Ludowy w Dalkach, założony i kierowany przez ks.
Ltidwiczaka.
Gdy liczba okazów kaszubskich w Dębkach doszła w r. 1936
do 177, miałem o nich odczyt ilustrowany
przeszło 100
fotografiami i kilku akwarelami w Komisji Etnograficznej Polskiej Akądemii Umiejętności 11. W roku tym liczba zwiedzających
muzeum w czasie lata doszła już do 605.
W następnych latach zbiory znacznie się powiększyły. W r. 1937
przybyło do nich przedmiotów. 33, a w 1938 aż 42. Ile przybyło

,.

A. W r z o s e k, Etnograficzne
zbiory kaszubskie w Dębkach
w pow. morskim
[w) Sprawozdania
Polskiej Akademii
ności, t. 41: 1936, nr 9, s. 295-298.
11

pod Zar-

nowcem

Umiejęt-

�462
w 1939 nie wiadomo, gdyż zapiski z tego roku nie zachowały się.
W roku 1938 liczba okazów wynosiła już 250, nie licząc archeologicznych i jednego przyrodniczego. Szybki wzrost liczby przedmiotów w zbiorach w paru latach przed drugą wojną światową
można po części wytłumaczyć tym, że po udostępnieniu zbiorów
dla zwiedzających, zapoznawali się z nimi nie tylko liczni letnicy
z wybrzeża, którzy w celu zobaczenia kamienia granicznego przybywali do Dębków, lecz i Kaszubi: chorzy, którzy przychodzili
do mnie po porady lekarskie, dostawcy środków spożywczych,
którzy przynosili z sąsiednich wsi do Dębków masło, mleko, jaja,
drób, jagody, grzyby, miód itp., wreszcie Kaszubi, którzy w niedzielę robili wycieczki na wybrzeże morskie. Muzeum stało się
wśród Kaszubów dość znane. Nie potrzebowałem już szukać po
wsiach, a czasem i po strychach okazów muzealnych, gdyż przynoszono mi je i przywożono z własnej inicjatywy. Czasem byłem
w kłopocie z nabywaniem większych przedmiotów, na które zaczynało już brakować miejsca nawet w magazynie, którym był
strych w chacie kaszubskiej. Tak np. w 1936 r. miałem już siedem
skrzyń malowanych, w 1937 r. przywieziono mi trzy dalsze. Musiałem je nabyć, aby nie zrażać tych, którzy mogli dostarczyć
mi innych rzeczy, których jeszcze w zbiorach nie było.
W latach 1932 i 1933 zbiory w Dębkach były jedynymi tego
rodzaju, gdyż Muzeum Kaszub5kie małżonków Gulgowskich we
Wdzydzach, umieszczone w drewnianej chacie kaszubskiej, doszczętnie zniszczył pożar w 1932 r. Dopiero w 1934 r. dr Bożena
Stelmachowska zaczęła z inicjatywy prof. Bystronia, ówczesnego
dyrektora Departamentu nauki i szkół akademickich w Ministerstwie Oświaty, gromadzić okazy zabytków kaszubskich, umieszczając je na razie w Muzeum przy Szkole Morskiej w Gdyni. Już
w ciągu trzech pierwszych lat zgromadziła ich ponad 500, wśród
których było wiele' bardzo cennych rzeczy. Przy wspaniałych
tych zbiorach moje w Dębkach wyglądały arcyskromnie.
W 1936 r. zaczęła organizować zbiory kaszubskie również
w Gdyni, w Muzeum Miejskim, dr Janina Krajewska. Tak więc
zainteresowanie się etnografią kaszubską wzrastało bardzo w międzywojennym okresie.

463
Zaznaczyć \'/ypacla, że nie wszystkie przedmioty w zbiorach
w Dębkach były kupione, gdyż znalazło się pięciu ofiarodawców.
Czterech nazwiska znalazłem w części ocalałego inwentarza zbiorów. Do nich należał przede wszystkim śp. mgr prawa Franciszek
JagaIski. Znalazł on w domu rodzinnym w Sławoszynie, w tej
wiosce, w której urodził się naj zasłużeńszy badacz kaszubszczyzny
dr med. Florian Ceynowa, - na strychu piękny obrazek na szkle
ukrzyżowanego Chrystusa i ofiarował mi go. Wójt w Krokowie
Józef Nagel podarował mi ładną tabakierkę z rogu tzw. rożk
(rożek). Sołtys w Sławoszynie Augustyn Bober złożył w darze
dla Muzeum stare bardzo wiadro skórzane na wcdę, dobrze zachowane; takież wiadro, również dobrze zachow2.ne, dał mi Jan
Dominik z Żarnowca. Wreszcie tabakierkę drewnianą z artystycZ-"
nie wykonaną głową Żyda otrzymałem od Kaszuby, którego nazwiska nie odszukałem. Poniekąd do ofiarodawców zaliczyć trzeba
jeszcze dwie osoby, które wykazywały wielką bezinteresowność.
Jedną z nich była nieżyjąca już Dominikowa z Wybudowania
pod Żarn~wce~, która za dwa pięknie haftowane czepce po swej
matce, jeden wyszywany nićmi srebrnymi i złotymi, a drugi haftowany jedwabnymi, zażądała tylko tyle, ile będzie kosztować
msza za nieboszczkę. Drugim podobnym ofiarodawcą był Józef
Hochschulz z Kartoszyna, który mi przysłał piękny czepiec haftowany złotem i srebrem na czarnym aksamicie, dołączając list
do mnie, datowany 18 sierpnia .1938 r.: "Ta czapka była własnością Marty Hochschulz z Kartosz,vr.a, a ta ją miała po swej matce
Mariannie Hochschulz z domu Trella ze Sławoszyna, a ta znów
po jej matce także ze Sławoszyna. Że nie jestem zamożnym, Sza-:
nowny Pan Profesor może dać ile uważa. Pieniądze za tę czapkę
ofiarowane szłyby na mszę świętą lub zdrowaśki. Z uniżeniem
Józef Hochschulz. Do Jaśnie Oświeconego Pana Profesora Dr
Wrzoska w Dębkach".
Zbiory w Dębkach posiadały kartkowy inwentarz doprowadzony do 1938 r. włącznie, bo przybytkami ostatniego przedwojennego roku nie zdążono go uzupełnić. Po wojnie z 250 kartek inwentarzowych znalazłem w śmietniku w domu, w którym przed
wojną mieściły ~ę zbiory, tylko 140 kartek, niektóre w takim

�464
stanie, że nie można było ieh cciczytać. Na kartkach wypisana
była nazwa przedmiotu po polsku i po kaszubsku, data nabycia
go, imię i nazwisko osoby, od której go nabyto, i miejscowość,
z której okaz pochodził.
Nie mogę podać dokładnego spisu wszystkich przedmiotów,
które znajdowały się w zbiorach w Dębkach wobec nie zachowania się całego inwentarza i wobec tego, że nie wszystkie przedmioty były sfotografowane. Fotografie większości cenniejszych
okazów na szczęście zachowały się, gdyż były przechowywane
nie w Dębkach. Mam fotografie 72 przedmiotów z nieistniejących
już zbiorów w Dębkach.
Zbiory te zawierały dwojakiego rodzaju przedmioty, po pierwsze, kultury matrialnej, po drugie okazy sztuki kaszubskiej.
Przedmioty kultury materialnej składały się z następujących
działów: 1) dawnych mebli kaszubskich, 2) odzieży, 3) sprzętów
gospodarskich, 4) narzędzi rolniczych, 5) wyrobów koszykarskich
i w ogóle plecionkarskich, 6) wyrobów kowalskich, 7) 'przedmiotów z rybołówstwem związanych, 8) tabakierek' i p~zyrządów
służących do wyrobu tabaki, 9) różnych przedmiotów, nie mieszczących się w powyższych dział?ch.
Okazy sztuki kaszubskiej składały się: 1) z malowideł na drzewie i szkle, 2) z ceramiki, 3) z haftów, 4) z rzeźb.
Z przedmiotów, które się znajdowały w muzeum w Dębkach,
można było by wiernie odtworzyć wnętrze dawnej izby kaszubskiej bo nie brakowało w nim ani żadnego rodzaju sprzętów domowych, ani żadnego rodzaju okazów sztuki ludowej, ozdabiających niegdyś mieszkania Kaszubów.

465
mentem kwiatowym, drugie rodzinne rozsuwane na 6 nogach,
z firanką, trzecie ze śladami dawnego jednostajnego pomalowania, czwarte składające się z dwóch ław, które na noc zsuwano
i nakrywano siennikiem); ława składająca się z dwóch części
(pod prostym kątem złożonych), do postawienia przy piecu (tzw.
komka); 10 skrzyń, na niektórych zachowały się nieźle malowidła
(dwie z nich mają daty 1843 r., jedna 1844 r.); 5 szelbiągów
w rodzaju kredensów (Fot. 2), zwanych tabrotami, (z których

i

l

.-

,

.,,'

"
'J

I

Do działu dawnych mebli należały: stół dębowy w dole wiązany; ława z malowanym oparciem; 6 stołków, (niektóre z oparciami malowanymi w kwiaty); 2 fotele (jeden rzeźbiony, drugi
z wyplatanym siedzeniem z korzeni leszczyny) oraz stołek z takim samym wyplatanym siedzeniem 12; 4 łóżka (jedno z orna12 Fotografe
4 stołków, fotelika z wyplata:1ym siedzeniem i z takimże
siedzeniem krzesła zostały umieszczone w pracy A. W r z a s e k, Kaszubski przemysl
ludowy,
Poznań 1939, s. 9-11.

Fot. 21. Szelbiąg w rodzaju kredensu, zwany
(Muzeum Kaszubskie w Dębkach)
JO "Lud",

t. XLIV.

tabrot.

�466

467

jeden w kwiaty malowany, a drugi trójkątny do postawienia
w kącie izby, pozostałe ze śladami malowideł); kołyska na 4 nóżkach wpuszczonych do biegunów. Stare stołki kaszubskie mają
formę renesansową, podobną zupełnie do stołków na Podhalu,
a dawniej rozpowszechnioną i w innych częściach Polski.
Prawie wszystkie wymienione staroświeckie meble zostały
w okolicach Żarnowca z izb usunięte i zastąpione nowoczesnymi
meblami; nawet zegary z tarczami malowanymi i wagami są jako
niemodne wypierne z izb kaszubskich przez tanie budziki. W innych okolicach Kaszub, głównie południowych można jeszcze, jak pisała w 1'. 1937 dr Stelmachowska - "zauważyć ... niekiedy
w starych chatach dawny sprzęt zdobiony, a więc szelbiągi malowane z dekoracyjnym ornamentem, skrzynie malowane w kwiaty z przeważającym ornamentem tulipana i róży, ławy i krzesła
malowane oraz oryginalne w kształcie stoły i łóżka" 13.
Z dawnej odzieży kaszubskiej zachowało się w ogóle bardzo
mało rzeczy. Uczony rosyjski A. Hilferding, który podróżował po
ziemi kaszubskiej w celach naukowych w 1856 r., już wtedy
zauważył, że u Słowińców i Kaszubów strój ludowy zupełnie
zanikał, bo nosili go jedynie ludzie starzy, i to tylko niektóre
części dawnej odzieży H. Toteż dział dawnych strojów w zbiorach
dębkowskich był bardzo skąpy, jeśli nie liczyć pięknie haftowanych czepców. Z dawnego stroju dotąd jest w środkowej części
Kaszub w użyciu tylko jeszcze "czapka futrzana męska (muca),
szyta z zabarwionej na czarno skóry owczej, z wysokim brzegiem
do spuszczania, której Kaszubi uparcie się trzymają i której niechętnie pozbywają się nawet w lecie" 15. Czapki takie nosili dawniej również Kaszubi z okolic Żarnowca. Dwa okazy takich czapek były w zbiorach dębkowskich, a nadto czapka rybacka, która
była niegdyś własnością ojca Augustyna Grena w Dębkach.
13

B.

Warszawa

S t e l m a c h o w s k a,
1937,

[Odbitka

z:]

Etnografia
Słownik

Pomorza

Geograficzny

i Prus
Państwa

Wschodnich,
Polskiego,

t. 1, s.
14

208.
A. H i l f e r d i n g,

moria,
15

Petersburg
L o r e n t z,

Ostatki

1862, s. 49.
op. cit., s. 30.

Sławian

na jużnom

bieriegu

Czapka ta pochodziła z dawnych lat, skoro syn jej niegdyś właściciela ma już obecnie przeszło 80 lat, będąc naj starszym mieszkańcem Dębków. - Z dwóch wymienionych czapek kaszubskich,
baranim futrem podszytych, jedna była z wierzchu skórzana,
druga z ciemnozielonego sukna. Nadto z dawnej odzieży męskiej
posiadało muzeum ciemnogranatową
męską kapotę (kurtkę)
z warpu, czyli z grubej tkaniny wełnianej na krosnach wyrabianej. Ze stroju niewieściego miało muzeum kabat, od bardzo dawna już nie noszony przez Kaszubki, i innego kroju kaftanik czarny, także tylko dawniej noszony, oraz dwa czarne czepce niehaftowae, które niegdyś nosiły stare bialki tj. stare Kaszubki.
Dział sprzętów gospodarskich zawierał żarna ręczne w kadłubie stołowym, stępę ręczną z jednego pnia (do tłuczenia ziarna na
kaszę), stępor młotowaty, dwie maślnice w kształcie skrzynki na
biegunach, nosidło typu nieckowatego, duży warsztat tkacki
(krosna), 3 przyrządy do obrabiania lnu, 3 kołowrotki różnego
kształtu, 4 motowidła, ręczną maglownicę, 2 kijanki do prania
bielizny, duże niecki w kształcie koryta do zarabiania ciasta na
chleb, ławę do strugania wyrobów z drzewa, sieczkarnię ręczną,
przyrząd do prania wełny, dwa wiadra skórzane na wodę, które
dawno wyszły z użycia, ul pleciony ze słomy, takiż lecz z nadstawką drewnianą, 3 wagi drewniane z ciężarkami z cegły; również drewniane następujące rzeczy: latarnię, pułapkę na szczury,
maszynkę do robienia kiełbas, łyżki, miarkę do zboża i skrzyneczkę na sól.
Z dwóch maślnic jedna była bardzo stara, innego zupełnie typu
niż maślnica, która była w Muzeum wdzydzkim 16, druga zrobiona przez stolarza wJeidzinie na wzór wdzydzkiej (Fot. 3, Fot. 4).
Fischer, powołując się na niemieckie dzieło Gulgowskiego
o Kaszubach, pisze, że do skrzynki maślnicy na biegunach "wstawia się naczynie ze śmietaną, a potem się nią buja i w ten sposób
wyrabia masło" 17. Do starej maślnicy na biegunach, która była
w zbiorach w Dębkach, nie wstawiało się naczynia ze śmietaną,

Bałtijskogo
11
17

G li l g o w s k i, op. cit., s. 66.
F i s c h e r, op. cit., s. 15.

�468

469

a wprost wlewało się ją do skrzynki, która była przedzielona
\V środku prostopadłą
deszczułką, z licznymi okrągłymi otworami, a w górze szczelnie zamykana kwadratową deseczką·
Do działu narzędzi rolniczych należały następujące przedmioty:
3 drewniane pługi-radła, z których jeden mały służył, jak mi to
wyraźnie zaznaczył były jego właściciel, do orania ludźmi, a nie
,

były tak trwałe, że np. krzesło przez liczne lata używane, a potem
wyrzucone na strych jako nieużyteczny grat, gdyż było częściowo
stoczone i spróchniałe, zachowało w wybornym stanie siedzenie,
które wskutek częstego używania lśniło się jak szkło; wreszcie
do wyrobów koszykarskich należy zaliczyć żak z wikliny na wę-

,. "'_.A"T-··--'-~··-···""'-1
.

Fot. 22. Maselnica z pcczątku XIX w. (Muzeum
SzubsKie w Dębkach)

!

Ka-

końmi; brona cała drewniana; cep, który miał połączony dzierżak
z bijakiem rzemieniem ze skóry węgorza; kosa; grabie drewniane,
pojedyńcze jarzmo podgarlicowe, używane przyoraniu
jednym
wołem.
Do wyrobów koszykarskich i w ogóle plecionkarskich należały
różnego rodzaju koszyki, niektóre z dnem płaskim drewnianym,
4 wiaderka bardzo ściśle plecione z korzeni drzew iglastych, służące do noszenia wody, przy czym do trzymania ich w ręku służył
rzemień przymocowany do wiaderka w górnej jego części
w dwóch przeciwległych miejscach. Wspomniane wyżej wyplatane siedzenia fotela i krzesła paskami dartymi z korzeni leszczyny,

Fot. 23. Maselnica wykonana na wzór znajdującej
się niegdyś w Muzeum we Wdzydzach, wykona:la
przez stolarza \v Jeldzinie.
(Muzeum Kaszubskie
w Dębkach)

gorze, jakich obecnie nie używa się wcale, znaleziony niedaleko
ujścia Piaśnicy w błotnistym dawnym jej łożysku, które zmieniła w 1914 r. w czasie wielkiej burzy morskiej tamującej odpływ
jej wody do morza. W czasie tej pamiętnej burzy półwysep helski
został przerwany.
W dziale wyrobów kowalskich i ślusarskich były stare zamki
przy skrzyniach i jeden duży zamek zapewne do wielkich drzwi,
duża motyka do kopania rowów tzw. haka, trójnóg do stawiania
na nim garnków w kominku, hak dwuramienny z jednym ramieniem zakrzywionym kabłąkowato, służący do przyciągania i odpychania łodzi, a także do rozrywania strzechy w czasie pożaru.
W dziale przedmiotów z rybołówstwem związanych znajdowały się: dawne liny rybackie z drzewa i model przyrządu do ich

�471
robienia; kilkadziesiąt pławików z merkarni rybackimi, wyrzuconych w Dębkach na brzeg przez morze w różnych latach; modele
sieci do łowienia fląder i krewetek w morzu oraz ryb w stawach
i rowach; modele żaków do łowienia węgorzy w morzu i w Piaśnicy; model łódki rybackiej; drewniane czerpaki do wyle ..vania
wody z łodzi, wreszcie duża kilkumetrowej dugości łódź zrobiona
\"l
drugiej połO\"'7ieXIX wieku Vi nadmorskiej wiosce kaszubskiej
w Białog6rze na ówczesnym Pomorzu pruskim, nabyta przez nieżyjącego już rybaka w Dębkach Augustyna Kura i przez wiele
lat przez niego używana do połowów morskich.
Wśród Kaszubow niezmiernie rozpowszechnione jest zażywanie
t&lt;::.baki,którą da\;vniej sami wyrabiali z liści tytoniowych. Do tego
celu służyła im zwężająca się ku dołowi okrągła misa, wewnątrz
chropo'vvata, w której miażdżyli wysuszone liście rozcieraczem
w kształcie maczugi, zwanym tabacznik
lub mjeLók, po czym
przesiewali sproszkowane liście przez sitko własnego wyrobu.
Wszystkie te trzy przedmioty znajdowały się w zbiorach dębkowskich, jak również różnego rodzaju tabakierki. Tabakę miał Kaszuba zawsze przy sobie bądź w zakorkowanych flaszeczkach białych, niebieskich lub zielonkawych, bądź w tabakierkach, których
trzy rodzaje są rozpowszechnione. Robione są one przez wiejskich
rzemieślników
kaszubskich.
Do najładniejszych należy rożek
(rożk), wyrabiany z górnej części rogu krowiego, wyskrobanego,
aby stał się możliwie cienkim, po czym ostry koniec rogu zagina
się ku dołowi, a potem nadaje się tabakierce kształt płaski. Tabakę wsypuje się przez dolny koniec tabakierki, zamykany wieczkiem drewnianym. W zagiętym końcu robi się otwór, przez który
wysypuje się tabakę. Otwór ten pozostaje stale otwarty, bo wskutek zagięcia rożka tabaka się nie wysypuje, jeśli tabakierką nie
potrząsał. Drugi rodzaj tabakierek wyrabia się z rogów baranich.
Mają one kształt owalny. Trzeci rodzaj tabakierek vlyrabianych
z kory wiśniowej lub brzozowej, ma także kształt owalny. Wszystkie te rodzaje tabakierek znajdowały się w muzeum w Dębkach
(różki w kilku nawet egzemplarzach różnych wielkości). Była
tam również wspomniana już tabakierka z drzewa z pięknie wyrzeźbioną. głową Zyda.

Tabakierka była, a poniekąd jest, ulubionym przedmiotem Kaszuby, z którym się nie rozstawał; nawet czasem do trumny nieboszczykowi wkładano ją, o czym Lorentz wspomina, pisząc, że
"Kaszubi na Pomorzu Niemieckim dawali dawniej zmarłemu do
grobu śpiewnik, monetę, jakiś przedmiot ulubiony, np. jego tabakierkę ..." 18.
Do działu różnych przedmiotów, które znajdowały się w zbiorach dębkowskich, należy zaliczyć kilka lasek domowego wyrobu,
laskę sołtysowską, (kleica, kozełj, parę fujarek, drewnianą formę
cio robienia cegieł, 4 stare zegary (jeden z drewnianymi walcami,
pochodzący od Jana Labudy ze Starzyna), 2 drewniane sikawki
ręczne do gaszenia ognia, dożynkowe bukieciki z kłosów w kształcie serca, parę zabawek: tyrkawkę
zwaną także klekotką i bąk
(kołowrotek
albo krużel), drewniany przyrząd do zdejmowania
obuwia tzw. piesek, 4 ręczniki na krosnach zrobione.
Muzeum w Dębkach posiadało daleko mniej okazów sztuki ludowej kaszubskiej niż kultury materialnej, np. obrazek na szkle
malowany tylko jeden, już wspomniany, małych rozmiarów, bo
171/2 X 271/2 cm. Do malowideł na drzewie należały ornamenty
na sprzętach domowych: szelbiągach, skrzyniach, ławach, stołkach, łóżkach.
W dziale ceramiki były dwa malowane stare dzbany, 2 dwojaki,
piece z malowanymi kaflami, dwie stare kropielniczki gliniane,
oraz współczesne wyroby ceramiczne Necla z Chmielna i Meissnera z Kartuz.
Szczególnie interesowałem się haftami i rzeźbami. Miałem
w zbiorach 6 czepców haftowanych. Pięć z nich było odmalowanych w naturalnej wielkości w r. 1937, w którym przygotowywałem pracę o haftach kaszubskich, o czym wspomniała dr Stelmacho\lska w swoim dziele o kaszubskiej sztuce ludowej 19. Miałem również akwarele wykonane przez artystkę malarkę innych
da\;vnych haftów kaszubskich, znajdujących się na sukienkach
madonn w kapliczkach domowych w Zarnowcu i w jego okoli18

L o r e :1 t z,

op. cit.,

s. 71.

'9 S t e l m a c h o w s k a,

Sztuka

ludowa

na Kaszubach,

s. XI.

�472

473

cacho Na niektórych madonnach były dwie sukienki, spodnia
i wierzchnia: Udało mi się otrzymać do zbiorów tylko jedną spodnią sukienkę, bo z kapliczkami Kaszubi rozstawać się nie chcieli.
Wypożyczyli mi je jednak do Dębków, gdzie zostały madonny
i ich sukienki odmalowane i odfotografowane. Niestety, wszystkie akwarele haftów, które przywiozłem z Dębków do Poznania,
nie ocalały w czasie wojny. Więc i zamierzona praca moja o haftach kaszubskich nie doszła do skutku.
W Muzeum w Dębkach nie brakło i współczesnych haftów, gdyż
wskrzeszone przez Teodorę Gulgowską hafciarstwo kaszubskie
rozwijało się dość pomyślnie, także dzięki instruktorkom hafciarstwa, które urządzały kursy po wsiach. Odbył się taki' kurs również w Krokowie, wsi odległej o kilka kilometrów od Żarnowca.
Prowadziła go rodowita Kaszubka Bronisława z Wryczów Plińska
z Wiela, żona artysty rzeźbiarza Teodora Plińskiego. Z tego powodu i w okolicach Żarnowca pojawiło się niemało nowych haftowanych rzeczy.

Na SZczęSClew Żarnowcu i okolicznych wsiach, w Odargowie,
Lubkowie, Jeldzinie i Sławo szynie zachowały się do naszych czasów dawne rzeźby kaszubskie, a zapewne i w innych wsiach, które
należały do obszernej parafii w Żarnowcu, dopiero po drugiej
wojnie światowej zmniejszonej przez utworzenie parafii w Krokowie (Fot. 5).

Co się tyczy okazów dawnych rzeźb ludowych kaszubskich, to
utarło się zdanie, że zachowało się ich niewiele. O rzeźbach kaszubskich wspominają w kilku tylko wierszach zarówno Gulgowski, jak i Fischer. Znacznie obszerniej rozwodzi się o nich Stelmachowska, lecz i ona opisuje szczegółowo zaledwie kilka rzeźb,
podając ich fotograficzne reprodukcje, a o innych wspomina
ogólnikov'lo ~o. Gulgowski, entuzjasta sztuki ludowej kaszubskiej,
wysoko podnoszący wartość artystyczną kaszubskich obrazów na
szkle i rzeźb, pisał o jednych i drugich, że zachowało się ich
mało 21. Fischer wszystkie uwagi swoje o rzeźbie kaszubskiej
zamknął w niespełna 4 następujących wierszach: "O znacznym
poczuciu artystycznym ludu kaszubskiego świadczą także pięknie
w drzewie rzeźbione przydrożne figury, które tak kształtem
swym jak nawet nazwą "bożą męką" wiążą się jak naj ściślej z podobnymi wytworami polskiej sztuki ludowej" 22.
20
21
22

S t e l m a c h o w s k a, Sztuka ludowa
G u l g o w s k i, op. cit., S. 84.
F i s c h e r, op. cit., S. 238 (98).

na Kaszubach,

S.

49-53.
Fot. 24. Dawna rzeźba kaszubska z Odargowa.
(Muzeum Kaszubskie w Dębkach)

�474

W Muzeum w DGbkach było wprawdzie tylko 9 okazó\v rzeźb
kaszubskich, ale było ich w okolicy więcej i to najlepszych, w domowych kapliczkach w Żarnowcu, Odargowie i Sławoszynie.
W Muzeum były następujące rzeźby: 1) Matka Boska z Dzieciatkiem Jezus polichromowana, zupełnie dobrze zachowana, poch"o..
dząca z Lubkowa; 2) z tejże wsi poC'Lodząca rzeźba i=.olichromowana postaci niewieściej siedzącej, mcże Jakiej świętej; 3) polichromowana figura z Jeldzina, uszkodzona (brak jednej ręki)
może św. Scholastyki (wysokość 46 cm); 4) madomla ze Sławoszvna, rzeźba bardzo prym:tywna ze śladami złocenia, u;;/~kodzo;13
(brak nosa i obu rąk od przedramion poc ~ynając); prz0drhmiona
były oddzielnie rzeźbione i na sztyftach osadzone o czym świadczą
otwory w ramionach), głowa nieproporcjonalnie mała, wysokość
figury 29 cm, a z rzeźbioną podstawką, do której jest przyklejona
i gwoździem przybita - 34 cm.); trzy rzeźby stolarza, rzeżbiarza
z J eldzina Franciszka Lemkego, ż)jącego w drugiej połowie
XIX wieku, a mianowicie: 5) fotel z wyrzeźbionym aniołem na
oparciu u góry i na końcach poręczy z artystycznie wykonanymi
łbami żmij; 6) ołtarzyk domowy wysokości 140 cm, bardzo dobrze
zachowany; 7) ozdobna :;zafeczka, co :lajmniei J 00 cm wysokości
z 6 rzeźbami (z dwiema głowami mfiskimi, ~ tyluż nie~ieścimi
i. u SZCZ?tu z dwiema postaciami brodatymi męskimi w postaci
SIedząceJ, plecami do siebie zwróconymi); 8) szopka zrobiona
przez Okroja w Wybudowaniu pod Karlikowem z figurkami ludzkimi i zwierzęcymi z drzewa wyrzeźbionymi i z gliny ulepionymi:
9) w~pomniana już tabakierka z wyrzeźbiona głową Żyda. Do
sztukI l.udowej można zaliczyć do pewnego stopnia także krzyż
dwa lIchtarze misternie znbbne z drobnych patyczków.
Z obu stron drzwi, pro\h;adzących do zbiorów w dworku umieszczonych, znajdowały się dwa duże żarna neolityczne, znalezione
przeze mnie, jedno przy drodze z Żarnowca do Lubkowa, drugie
w Pucku przy kościele, które podstawione było pod rynnę. Żarna
te pochod~ą z przed kilku tysięcy lat. Ówcześni mieszkańcy, może
p~z.odkowle Kaszubów, pracowicie je wyrobili, wyżłabiając w gramCI~ owalne mi.ejsce do wysypywania ziarna, które okrągłym
kamIennym rOZCIeraczem miażdży li.

475

W Muzeum był też kącik z kilkunastoma, nie włączonymi do
ir,\\-entarza zbiorów etnograficznych, okazami przedhistorycznymi, jak urnami i innym: naczyniami, oraz z kilku toporkami kamiennymi znalezionymi przez Kaszubó\v przy uprawie roli.
Te pochcdzące od KasZLibów okazy przedhistOl-yczr;e były czasem
dla mnie cenną wskazówką, \V jakich miejscach mam robić poszuki\vania archeologiczne, które prawie corocznie przedsiębrałem
\v czasie letniego pob:vtu \'17 Dębkach, a wyniki ich przcdsta\viałem
\V Komisji A:&gt;.tropologicznej Polskiej Akademii Umie.iętności.
Jakby m:upelnier..iem zbiorów muzealnych był piękny ołtarz
w stylu kaszubskim w oddalonej o kilkadziesiąt kroków od mego
domu kaplicy XX Zmartwychwstańców.
Wyrzeźbił go miłośnik
sztuki ludowej kaszubskiej, zdolny Kaszuba Teodor Pliński z Wiela, miejsca urodzenia sławnego poety kaszubskiego Jarosza Derdowskiego. Jako stypendysta Fundacji Nauka i Praca im. rektora
Heliodora Święcickiego ukończył on najpierw Szkołę Zdobniczą
\v Poznaniu, a później Akademię Sztuk Pięknych 'vV Krakowie.
Smutny był los rzeczy, o których wyżej wspomniałem. Niemcy
z wielką pasją mścili się w czasie wojny na Dębkach, które po
pierwszej wojnie światowej stały się poniekąd ośrodkiem polskości dla całej okolicy, gdyż w tym samym domu, w którym były
zbiory kaszubskie, znajdowała się także biblioteczka. Przed wyjazdem z końcem lata z Dębków zostawiałem u nauczyciela
w Zarnowcu co roku kilkadzliesiąt książek, coraz Ito innych,
z których korzystała ludność kaszubska w zimie, gdy było mniej
pracy. Hitlerowcy snadź postanowili przede wszystkim zniszczyć
domy letników w Dębkach. Jedną murowaną piętrową willę
rozebrali do fundamentów, z drugiej pozostawili tylko trochę
muru dolnej części domu. Śladu nie pozostało z kilku drewnianych domów letników i z chatki w stylu kaszubskim, w której
była część mniej wartościowych okazów muzealnych. Z dworku,
w którym było muzeum, wywieźli najpierw drzwi i okna z futrynami, po czym zabrali się do rozbierania dachu, ale zdążyli tylko
część jego zniszczyć.
Co się stało ze zbiorami T:1uzealnymi i umeblowaniem kilkunastu pokoi, dokładnie dowiedzie0 się nie mogłem, bo rozmaitE'

�477

476
wieści o tym krążyły, między innymi, że sprzedawano za bezcen
meble. Dębki przechodziły i później w czasie wojny różne koleje.
Przez pewien czas cała ich ludność była z nich wysiedlona.
Zbiory kaszubskie odznaczały się tym, że pochodziły prawie
wyłącznie z Żarnowca i jego okolic, a więc z bardzo niewielkiego
terytorium pow. puckiego. Z ocalałych kartek inwentarza wynika,
że spośród 94 okazów, szczegółowo wymienionych w kartach,
pochodziło: z Lubkowa '34, z Żarnowca 9, tyleż z Wybudowania
pod Odargowem, z Jeldzina 6, tyleż z Dąbrowy, ze Sławoszyna 5,
z Dębków 4, z Kartoszyna 3, tyleż z Tyłowa, po 2 z Wybudowania
pod Żarnowcem, z Krokowy, Poręby pod Sobieńczycami, z Karlikowa, ze Starzyna i z pow. kartuskiego, po 1 z Nowego Dworu
pod Żarnowcem, z Nadola i Sobieńczyc. Prawdopodobnie i inne
okazy w liczbie 156 pochodzily również pr&lt;lwie wszystkie z tych
samych miejscowości: z .pow. plckiego, a tylko kilka, a najwyżej
kilkanaście z pow. wejherowskiego i z pow. kartuskiego, z którego
pochodziły tylko dwa współczesne hafty.
Gdy przyjechałem po wojnie do Dębków, zastałem dom w iście
opłakanym stanie. Nie tylko nie było w nim ani drzwi, ani okien,
lecz nawet podłóg, a piece we wszystkieh pokojach rozbite. Piec
kaszubski z malowanymi kaflami został rozbity na drobniutkie
kawałki widać z premedytacją. Część tych kawałeczków pozostała
w miejscu, gdzie stał. Drewniane ściany i sufity w mansardowych
pokojach, użyte zostały zapewne na spalenie. Z zabytków kaszubskieh pozostał dawny ceglany piec chlebowy, wolno stojący,
w którym piekli niegdyś chleb dawni jego właściciele. Pozostały
także na dworze na dawnym miejscu dwa bardzo ciężkie żarna
neolityczne. Wśród drobnych szczątków pieca z malowanymi
kaflami znalazł się ułamek rzeźby z ozdobnej szafeczki, zapewne
potrzaskanej i użytej na opał.
Po wojnie, po naprawie zniszczeń w domach w Dębkach, okazało się, że nadających się do zamieszkania domów pozostało
tylko 12, a było ich w 1939 r. 22. Zniszczony został ołtarz w stylu
kaszubskim w kaplicy w Dębkach. I twórca jego Teodor Pliński
już nie żyje. Zeszedł również do grobu Michał Gaffke (Gawk)
z Jeldzina, zdolny cieśla i stolarz, który zrobił na moje zamó-

wienie kilkanaście stołków kaszubskich, stół i ławę na wzór
znajdujących się w Muzeum, i pięknie je pomalował motywami
kaszubskimi; rozstał się z tym światem Jan Gren, dawny mieszkaniec Dębków, który zrobił modele sieci rybackich dla Muzeum
i umiał wyplatać krzesła korzeniami leszczyny oraz wyrabiać
liny z drzewa; umarł także Jan Fleming, zwany Flemontem,
również dawny mieszkaniec Dębków, który umiejętnie wyplatał
ze słomy ule. Ubyli ci starzy Kaszubi, którzy podtrzymywali
resztki tradycji kaszubskiego przemysłu ludowego w okolicach
Żarnowca.
W końcu sierpnia 1939 r. przywiozłem z Dębków do Poznania
tabakierki kaszubskie, czepce haftowane nićmi złotymi, srebrnymi
i jedwabnymi, obrazek na szkle i jedną madonnę, tę najprymitywniej wykonaną, z odbitymi rękami i nosem. Jakby na
ironię losu ta jedyna rzecz znalazła się po wojnie u któregoś
z moich znajomych, natomiast przepadły czepce, obrazek, tabakierki i akwarele czepców i madonn kaszubskich. Ocalały tylko
fotografie, już teraz jako pamiątki po Muzeum.
MUZEUM W PŁOCKU
Muzeum w Płocku powstało w 1950 r. w wyniku wydzielenia
Muzeum z Towarzystwa Naukowego Płockiego i podporządkowania go Muzeum Narodowemu w Warszawie. Od tego momentu
tutejsze Muzeum otrzymało nazwę "Muzeum w Płocku" i zostało
zaliczone do typu regionalnego.
Muzeum nie posiada własnego gmachu i mieści się w dwóch
budynkach Towarzystwa Naukowego P~ockiego. Oba budynki
znajdują się przy reprezentacyjnym placu przylegającym do dawnego terenu zamkowego książąt mazowieckich.
W budynku przy pl. Narutowicza nr 8, który w swej części
najstarszej pochodzi z XV w., znajduje się biuro Muzeum oraz
magazyny; Jest to również siedziba Towarzystwa Naukowego
Płockiego z cenną biblioteką Im. Zielińskich.
W budynku przy pl. Narutowicza nr 2, który pochodzi z I poło
XIX w. mieszczą się stałe działy Muzeum, a mianowicie; parter --

�Dz. Geologii z Mineralogią, I p. - Dz. Archeologii Mazowsza
Płockiego. Dz. Historii Płocka, Dz. FaL~nyPolskiej; II p. - TVlagazyn Dz. ArcheologiczY1ego.
W budynku tym zamieszkuje również 8 rodzin oraz dwa lokale
użytkowane są przez instytucje usługowo-handlowe.
Ogółem II.'!uzeum posiada 22 pomieszczenia w tym 8 sal wystawo\vych. Powierzchnia sal wystawowych wynosi 293,91 m2, a ogólny metn'ż 504,27 m~. Ogromne trudności lokalo'tve paraliżują
planowy rozwój Muzeum. Odczuwa się brak pomieszczenia na
wystawy czasowe, na sale odczytowe i na pracownię konserwatorską. (Otwarcie Dz. Etnograficznego uzależnione jest również
od uzyskania nowych lokali.) Muzeum w Płocku posiada około
3 tysięcy eksponatów w tym blisko 300 pozycji etnograficznych;
część ich odnosi się do regionu płockiego. Do ciekawszych eksponatów należą skrzynie ludowe, tkaniny i ceramika. Sanniki w pow.
gostynińskim naj żywiej zachowały ludowe meblarstwo, zdobnictwo wnętrz i barwny ubiór kobiecy.
W zbiorach tutejszych jest wiele przykładów sztuki garncarskiej
z końca XIX wieku. Część zbiorów etnograficznych jest nieokreślona, pochodzi z różnych okolic Polski a nawet krajów zamorskich. Obecnie przy opracowywaniu Dz. Etnograficznego wskazane jest powiększenie zbiorów drogą zakupów czy też wymiany.
Własne badania muzealne prowadzone są w terenie w związku
z urządzaniem Dz. Etnograficznego. Do roku 1955 w gmachu Muzeum urządzane były czasowe wystawy, a z chwilą zajęcia sali
na Dz. Geologii z Mineralogią, wystawy czasowe organizowane
były w lokalach obcych na mieście.
Biblioteka Muzeum posiada około 200 pozycji z zakresu sztuki
i muzealnictwa. Muzeum nie ma archiwum.
W latach 1956/57 kierowniczka Muzeum wydrukowała 2 prace
w kwartalniku pt. "Notatki Płockie" wydawanym przez Komisję
Badań nad powstaniem i rozwojem Płocka.
W ramach pracy społecznej wygłaszane są stale odczyty w tutejszych szkołach i miejscowych instytucjach. Nawiązano ścisły kontakt z Muzeum w Toruniu, gdzie w Dz. Etnograficznym Kierowniczka Muzeum odbyła w 1957 r. 3-tygodniową praktykę.

Muzeum w Płocku winno się specjalizować w kierunku historycznym i przyrodniczym, jednocześnie prowadząc etnograficzne
prace badawcze w terenie.
K7'ystyna

PARK ETNOGRAFICZNY

Mierzejewska

W ZUBRZYCY GORNEJ NA ORAWIE

Podstawą organizacji Parku Etnograficznego
w Zubrzycy Górnej była
darowizna z 1937 r., dokonana przez rodzeństwo Joannę Wilczkową i Aleksnadra Lattyaka :la rzecz ówczesnego Pań.stwa Polskiego. Na dar składa
się dworek drewniany, pochodzący z XVIII w., rodowa siedziba nobilitowanych sołtysów i zasadźców Zubrzycy Górnej, Moniaków, oraz budynki
gospodarcze, pochodzące z pierwszej polowy 19 w. Obiekty powyższe roz·
mieszczone są na terenie ogrodu o powierzchni 6 ha, odz:J.aczającego si~
pięknym starodrzewem. Akt darowizny przewidywał pomieszczenie w starodawnym dworku muzeum, poświęconego kulturze ziemi orawskiej.
Po śmierci ostatniej spadkobierczyni,
Joan:ly Wilczkowej, konserwator
wojewódzki przeprowadził w 1953 r. remont dworku, przy czym przywrócono, w niektórych szczegółach pierwotną post~ać obiektu, zreko:lstruowano
brakujące szopy na podstawie inwentaryzacji
B. Tretera oraz prze:J.iesiono z sąsiednigo Pod wilka zabytkową
karczmę i zorganizowano w niej
schronisko turystyczne. Postawiono ją w pobliżu dworku. Ponieważ dworek służący sołtysiej rodzinie nie jest, ze względu na swoje rozmiary, typowym okazem budownictwa orawskiego, zakupiono w 1956 r. w Jabłoce
chłopską "chatę z wyżką" posiadającą na sosrębie komnaty datę 1764 r.
Prace nad przeniesieniem jej na teren Parku są w toku. Dalszy plan prac
konserwatorskich
przewiduje przeniesienie budynków przemysłowych, które w nie dawnej przeszłości składały się na całośc gospodarstwa sołtysiego,
jak: folusz, olejarnia, młyn i tartak. Administrację
Parku powierzyło Ministerstwo Kultury i Sztuki Polskiemu Towarzystwu Turystyczno-Krajoznawczemu, które związało ruch turystyczny
beskidzki z działal;lOścią
oświatową Parku Etnograficznego.
Park Etnograficzny
Orawski jest zamierzeniem
o znaczeniu ogólnopolskim. Czołowym eksponatem
Parku jest dworek, wywodzący swoją
architekturę
z ściśle chłopskiej chaty orawskiej lecz różniący się od :liej
dwukrotnie
większymi rozmiarami. Najcenniejsze
pomieszczenie dworku
stanowi czarna izba, kurna, z nalepą, kotłem zawieszonym nad otwartym
ogniskiem oraz wielkim piecem, bez przewodów komi:lOwych.
Organizacja ekspozycji muzealnej w dworku l przyległymi szopami polegać będzie na pracy etapami, w miarę u?:y,skiwania kredytów na zakup

�480
zbiorów. Podstawę finansową Muzeum stanowią dotacje Zarządu Głównego PTTK.
Scenariusz
ekspozycji przewiduje
zorganizowa:lie
w lewym skrzydle
dworku wystawy wnętrza chłopskiej chaty orawskiej,
typu skansenowskiego. Prawe skrzydło dworku przeznaczono na wystawę sztuki ludowej
Orawy. Dotychczasowa
działalność objęła zakupy zbiorów, przeprowadzone pod kątem wyposażenia lewego skrzydła dworku, realizację ekspozycji
izby czarnej oraz częściowo białej i komór. Obszer:1e pomieszczenia budynków gospodarczych przeznaczone są na wystawę sprzętu gospodarczego
oraz wystawę ciesiołki orawskiej. Liczba dotychczas zakupionych
eksponatów wynosi 236 szt.
Obowiązki admi:listratora
i pracownika
oświatowego pełni kierownik
schroniska turystycznego.
Organizacja Muzeum pozostaje w rękach członków Podhalańskiej
Komisji Opieki :lad Zabytkami,
stanowiącej
Sekcję
Oddziału PTTK w Zakopanem. Członkowie Komisji, w większości pracownicy Muzeum Tatrzańskiego
w Zakopanem, prowadzą od września 1955 r.,
w ramach działalności społecz:1ej, zakup eksponatów
w terenie i prace
nad ekspozycją. Pomocą w akcji oświatowej
będzie przewodnik-ulotka,
przygotowany
przez pracowników
Muzeum Tatrzańskiego.
W łączności z organizacją Muzeum w Zubrzycy Górnej pozostaje praca
o charakterze
naukowym,
której celem jest etnograficzne
opracowanie
Orawy.
Wanda

i

I,

j

Jostowa

K

R

PROFESOR

o

N

I

K

A

DR BOŻENA STELMACHOWSKA
Wspomnienie

pośmiertne

Nauka polska pO:1iosła
bolesną stratę - w dniu
21 listopada 1956 r. zmarła
w Toruniu dr Bożena Stelmachowska, profesor etnologii i etnografii
Uniwersytetu
M. Kopernika
w
Toruniu,
kierownik
Katedry i Zakładu Etnografii
U.M.K.
Profesor
B.
Stelmachowska
urodziła
się 5
grudnia 1889 r. we Wrześ:1i
w Wielkopolsce. W pobliskim
Poznaniu
pobierała
naukę w szkole średniej,
i na tamtejszym
Uniwersytecie
odbywała
wyższe
studia w zakresie etnografii i etnologii oraz prehistorii pod kierunkiem
wybitnych profesorów:
Jana
Sta:1isława BystroniaJ i Józefa Kostrzewskiego.
Jedną z Jej pierwszych
prac
l._
zawodowych było kierowanie w latach
1933-1939
placówką muzeabą,
Muzeum Miejskim w Poznaniu. W tym okresie odbyła
szereg wyjazdów do zagranicznych
muzeów celem pogłębienia przedmiotu.
Były to kolejne wyjazdy do Berlina, Monachium, Wiednia, Paryża, Dijon,
Florencji, Rzymu, Kolonii, Strassburga,
Szczecina, Stuttgartu,
Pragi, Wenecji, Ge:1ui i in.

I

31 "Lud",

t. XLIV.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9636" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9614">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/619f36935fabee3d4d0dfd8e3d111491.pdf</src>
        <authentication>512870230d18838679a26bcae7d06035</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114708">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:188</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114709">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114710">
                <text>1960</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114711">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:163</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114712">
                <text>Muzea / LUD 1958/59 t.45</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114713">
                <text>LUD 1958-59 t.45, s.410-426</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114714">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114715">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114716">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="114717">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="114718">
                <text>z

M

410
cenne, które powinny znaleźć się w przyszłej historii literatury
polskiej.
W niej miłuje autor pokazać, ze humorystyka
literatury
polskiej to nie
tylko humorystyka
literacka
klas panujących,
lecz w równym stopniu,
l~żąca u podłoża polskiej humorystyki
narodowej,
oryginalna
i wysoka
artystycznie
humorystyka
ludowa, ccalala zaledwie w szczątkach
zachowanych ułamków literatury
ludowej.
Aleksander

Zyga

E

A

•
SPRAWOZDANIE
MUZEUM

Z

DZIAŁALNOSCI

ARCHEOLOGICZNEGO

I

DZIAŁU

ETNOGRAFICZNEGO

ETNOGRAFICZNEGO

W

ŁODZI

Muzeum Etnograficzne
w Łodzi powstało w .r. 1930 z istniejącego
od
r. 1911 Muzeum Nauki i Sztuki. Po II wojnie światowej wyodrębniły
się
dwa oddzielne muzea: Archeologiczne i Etnograficzne, mieszczące się w jednym gmachu przy Placu Wolności 14. W 19:56 r. oba muzea zostały połączone
i utworzono Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne
z działami: Archeologicznym, Etnograficznym
i Numizmatycznym.
Dyrekcja, personel administracyjny,
techniczny
i pomocniczy
są wspólne, kierownictwo
naukowe
i personel
naukowy cddzielne. Personel naukowy Działu Etnograficznego
składa się z 11 os6b.
Z b i o r y Działu Etnograficznego
liczą 11.313 eksponatów, w tym obok
eksponatów z zakresu etnografii polskiej znajduje się kilkadziesiąt
eksponatów pozaeuropejskich.
Najbogatszy
z działów, dział stroju i tkanin, liczy
4567 eksponatów,
cJział sztuki 4694 eksponaty,
dział gospodarki
2052 eksponaty.
EI,sponaty
pochodzą
z całego kraju,
najlepiej
jednak
reprezentowany
jest teren woj. łódzkiego. W zakupach planuje się przede
wszystkim uzupełnienie
zbiorów z Polski centralnej,
a w związku z realizowaniem
skansenu
rozbudowany
zostanie
specj alnie dział przemysłu
i przetwórstwa
ludowego.
W y s t a w a. Obecna wystawa została otwarta w lutym 1957 r. Scenariusz wystawy został tak pomyślany, żeby rozporządzając
stosunkowo niedużą przestrzenią,
wydobyć i pokazać to wszystko, co dla kultury ludowej
jest najbardziej
istotne, tj. zakres umiejętności i technik związanych z gospodarką,
technik
rękodzielniczych
i artystycznych,
proces
przemian
zachodzących
na wsi od końca XIX w., oraz wpływ twórczości ludowej
na twórczość ogólnonarodową.
Wystawa mieści się w 8 salach i korytarzu
(powierzchnia
ogólna wyst.awy wynosi 385 m2). Chcąc powiązać wystawę
etnograficzną
z archeologiczną ze względu na to, że muzea tworzą obecnie
jedną placówkę, poświęcono pierwszą salę na przedstawienie
okresu feudalnego, wypełniając w ten sposób lukę między okresem badanym przez archeologię i etnografię. Materiał umieszczony w tej sali stanowią głównie ilustracje, które przedstawiają
życie, pracę i dolę chłopa w tym okresie. Oprócz
nich umieszczono
tu również
kilka eksponatów
(pług koleśny,
bronn
laskowa, stępy) pochodzących wprawdzie z drugiej połowy XIX w., używar.ych jednak niewątpliwie już znacznie wcześniej. Sala druga ma na celu dać

�412
syntetyczny
obraz ludowej kultury tradycyjnej.
Wysul:ię:e w :1.ie! zaga~cienia dotyczą kultury
całego kraju,
bez uwzględmema
zrozmcowama
regionalnego.
Salę otwiera tablica z ukazem uwłaszczeniowy~.
Pierwsza
część sali poświęcona jest drugiej polo\vie XIX w., kIedy pozlOm kultury
był jeszcze niski, a wieś \v dużym stopniu samo\vys.tarc.z~l~a. Pokazane są
tu prymitywne
narzędzia
i sprzęty, wylwnane
na)Częscle] przez samych
gos~odarzy, craz proste zarówno w kolorach jak w. uszyciu części ubrania.
W drugiej części sali pokazana jest wieś z pierwsze) polowy XX w. o wyz-

413

•

I
•

ekspozycji w salach poświęconych regionom jest podobny. Duża fotografia
umieszczona na pien'v"szym planie wprowadza
w charakterystyczny
kraj··
obraz,
mapa
zaś pokazuje
położenie
i wielkość,
tabela
użytkowania
ziemi - stosunki gospodarcze, a fotografie i eksponaty zaznajamiają
z budownictwem,
sprzętami,
narzędziami
i sztuką. W sali opoczyńskiej
dld
bliższego zaznajomieni~
ze wsią pokazano fragment
izby, w podhalańskiej

I

RyC'. 1. Narzędzia rolnicze. Fragment
wystawy
etnograficznej
w Muzeum
Archeologicznym
i Etnograficznym
w Łodzi. Fot. K. Wecel, 1959

szym poziomie kultu;ry, wyrażającym
się w używaniu ulepszonych narzędzI
i rozwiniętej
sztuc~ (meble, strój, wycinanki).
Szereg dużych fotografii
zwraca tu rÓwnież uwagę na bogatą obrzędowość ludową. Zróżnicowanie
regionalne naszego kraju pokazują trzy dalsze sale, poświęcone regionom:
Opoczyńskiemu,
Podhalu i Kurpiom.
Opoczyńskie
zostało wybrane
jako
region najbardziej
charakterystyczny
dla Polski centralnej,
Podhale i Kurpie jako jedne z naj ciekawszych regionów Polski, różniące się jednocześnie
bardzo wyrażnie
zarówno charakterem
jak typem gospodarki.
Schemat

Fragment

Ryc. 2. Wnętrze izby wiejskiej w Opoczyńskiem.
wystawy etnograficznej
w Muzeum Archeologicznym
ficznym \V ł~odzi. Fot. K. Wecel, 1959

Etnogra-

zwrócono specjalną uwagę na pasterstwo,
charakterystyczne
dla regionów
górskich, zaakcentowano
pozatem dużą rolę sztuki podhalańskiej,
zwłaszcza
plastyki
i sztuki taneczno-wokalnej.
W sali kurpiowskiej
podkreślone
zostały dziedziny
gospodarki
związane
z lasem: myślistwo,
bartnictwa,
wytapianie
smoły oraz inne charakterystyczne
dla Kurpiów
zajęcia, j8k
r~'bołówstwo, wytapianie
rudy i bursztyniarstwo.
Regiony te nie obrazują

�415

414
pelr.cgo zróżnicowania
regionalnego
Polski, brak mIeJsca zmuszał jednak,
do ograniczenia.
Uzupełnienie
obrazu
kultury
wsi dają
dwie
sale
następne,
pcświf,cone
obróbce drzewa
i garncarstwu,
technikom
należącym co najbardziej
i~totnych dla wsi. Tkactwo pominięte zostało z tej
racji, że fragmentarycznie
pokazano
je w innych
salach. Ekspozycja
poświęcona obróbce drzewa uwzgl€;dnia tokarstwo,
stolarstwo,
ciesielstwo,
kołodziejstwo,
bednarstwo,
technikę dłubania, trepiarstwo,
plecionkarstwo
i zabawkarstwo.
Fotegrafie
zapoznają z technikami
rzemiosł, a jako uzupełnienie umieszczone ~ą obok odpcwiednie narzędzia i wytwory. 'Wstęp do
sali poświęconej garncarstwu
stanowi gablota, w której umieszczono charakterystyczne
dla poszczególnych
okresów naczynia począwszy od neolitu
GŻ do XVI
w. naszr-j ery. Dalszy ciąg ekspozycji
stanowią
fo~(),;rafie
i rys1mb, które zapoznają ze zmianami, jakie zaszly od czasu poj"1wienia
się garncarshva
do chwili obecnej w technice wykonywania
i wypalania
naczyil
glinianych.
Celem
bezpośredniego
unaocznienia
pracy
garnc'~.rza urządzono
fragment
pracowni
garncarskiej
z używanym
współcześ:Jie kołem
l:ezspOl1C'wym. Naczynia
umieszczone
w dalszych
Gablotach zapo:mają z technikami
zdobienia naczyń glinianych:
gładze.niem,
gJa7.tJrowaniem, malovvaniem
i ryciem. Ostatnia
sala pokazuje
ludową
twórczość artystyczną
i jej wpływ na sztukę ogólnonarodową:
poezję,
muzykli i sztuki plastyczne
oraz próby zastosowania
wzorów ludowych
we wzornictwie przemysłowym.
Pokazano tu proces, jaki przechodzi motyw
dekoracyjny
od pisanki cio tkanin produkowanych
w !ódzkich zakładach
włókienniczych,
wykorzystywanie
wzorów dawnych desek drukarskich
na
wzory dla tkanin i motywów dekoracyjnych
z ludowych czepców w kcro'lkach f?brycz~ych.
W koryt;uzll,
w d'Jżej 14-0 metrowej
gablocie zostały
pokazane stroje ludowe z różnych okolic, a w mniejszych gablotach drobniejs~e akcesoria stroju: czepce, gorsety, pasy, klamry, spinki, wstążki Itp.
Wystawa została wykonana pod kierunkiem
i zgodnie z koncepcją kiere,wnika Działu Etnograficznego,
prof. dr K. Zawis~owicz-Adamskiej,
&lt;:hiorowym wysiłkiem całego ZE'Spo!u naukowego Dzic:łu Etnografii.
Artystyczne
oprncowanie wystawy \'vykonane zostało przez artystę plastyka, p. Roml~a]da J?ckowskicgo.
P r a c e i 11 wen t a r y z a c y j n e. W r. 1953 przeprowadzone
zestało
zes ·'o1c\i, o s&gt;ontn;m
wsz:;stUch
zbicrów.
Ponieważ
większoś-:: zbiorów
posiać ała inwentaryzację
dorywczą, więc w r. 1957 prz~'stąpiono do pelnej
ir,wentaryzacji
naukowej oraz do urza,dzenia magazynów.
P r a c o w n i a f o t o g r a f i c z n a i r y s un k o w a. Dział Etnograficzr:y rosiada jednego fotografa i jednego rysownika.
Wykonują oni zdjqcia
i r:,-sunki zakupionych
dla Muzeum eksponatów,
oraz zdjęcia i rysunld
w tErenie GO archiwl".m, do publikacji
i na wystawę·
A r c h i w u m. Archiwum
wywiadów
zawiera
609 pozycji
(pozycję
stanowi pełny wywiad u jednego informatora),
archiwum fotografii
liczy

f1219 klisz (fotografie

z terenu i fotografie eksponatów). Fotografie eksponatów umieszczane
są na kartach eksponatów,
fotografie
z terenu na kartach terencw}Ch, dla których opracowuje
się katalog dzialowy i katalog
miejscowości.
p r a c o w n i a k o n s e r wat o r ska. Pracownia konserwatorsl{a wspólna dla działów archeologicznego,
etnograficznego
i numizmatycznego
prowadzona jest przez inżyniera chemika. Wykonuje ona konserwację
zabytków drewnianych,
metalowych
i kOEserwację tkanin. Reparacje
i drobne
rekonstrukcje
wylwnywane
są w ramach Działu przez laboranta
pod kierunkiem jednego z pracGwników naukowych,
który specjalizuje
się w tej
dziedzinie.
B i b l i o t e k a. Biblioteka Działu Etnografii liczy 3143 tomy i 137 czasopism. W wydawnictwach
zwartych
tylko część stanowią
prace ściśle
etnograficzne.
Od r. 1957 DziCJ.łEtnografii prowadzi wymianę wydawnictw,
dzięki czemu otrzymuje
szereg czasopism z placówek etnograficznych
zagranicznych.
P r a c e t e r e n o 'N e prowadzone przez Dział Etnografii są dwojakiego
rodzaju:
1. Badania penetracyjne
typu inwentaryzacyjnego
i 2. badania
~tacjonarne. Oba rodzaje badań zaplanowane
są na szereg lat i obejmują
tHen. całego wojEwództwa lódzkiego z włączeniem powiatu oPoczY!'Jskiego
i terenów granicznych.
Bada~ia penetracyjne
prowadzone od r. 1955 mają
na celu rejestrowanie
fakt6w kdturowych
charakterystycznych
dla danego
terenu w dziedzinie kultury materialnej,
duchowej i społecznej. Do chwiii
obecnej przebadano 78 wsi w pow. łaskim, sieradzkim, wieluńskim,
łęczyckim, tureckim, kaliskim, radornszczańskim,
częstochowskim
oraz na pograniczu Wielkopolski i Sląska Opolskiego. Zebrany materiał dotyczy budowniciwa, rzemiosł, rolnictwa,
stroju i obrzędowości,
poza tym zanotowano
niektóre
fakty językowe,
związane z wyżej wymienionymi
problemami
i z grupami etnograficznymi.
występującymi
na badanym terenie. Material
ten pozwoli wytyczyć zasięgi kulturowe,
poza tym stanowi on podstawę
Cia opracowania
poszczególnych
zagadnień. Drugą formę badań stanowią
badania stacjonarne, zmierzające do opracowania
regionów etnograficznych
ze wzgh;:du na ich odrębność kulturową. Badania te prowadzone są systematycz:lie w różnych częściach województwa
w wybranych
wsiach ,'.'edb.l.:;
jednolitego planu, obejmującego
podstawowe
zagadnienia,
dotyczące kultury ludowej (gospodarka, budownictwo,
strój, rzemiosła, obrzf;dy, wierzenia i zwyczaje)
z uwzględnieniem
zagadnień
specjalnych
w zależności
od warunków
lokalnych
(rybołówstwo,
garncarstwo,
flis itp.). Specjaln'1
uwagę zwraca się na stopień samowystarczalności
wsi dawnej i dzisiejszej. Badania stacjonarne
w latach 1955-1956
prowadzone
były w po,,:.:
rawsko-n:azowieckim
(wieś JasieiJ), sieradzkim
(wieś Klonowa) i wieluńskim (wieś Załęcze). W 19S9 r. planowane
są baclania w wybranej
wsi
w pow. radomszczańskim.
W r. 1958 podjęto wspólnie z Zakładem Etno-

�grafii U.L. pracę na temat: "Odpust i ja~mark ~v ~tud.ziannie",
mającą na
celu przebadanie
zasięgów i roli kontaktow
z mn:! zw!ązanY~h.
.
Oprócz zespołowych prac, do jakich należą zarowno badama stacJonarne
jak penetracyjne,
prowadzone
były z ramienia
Muzeum prace mdyw!-

,

Fragment

Ryc. 3. Warsztat garncarski.
wystawy
etnograficznej
w Muzeum Archeologicznym
graficznym
w Łodzi. Fot. K. Wecel, 1959

Etno-

dualne, z\'iiązare
z zainteresowaniami
foszczególn~'ch
rracownil(ów.
:\Igr
Dekowski przeprowadzał
badania nad strojem w pow. sieradzkim,
piotrkowskim i wieluńskim,
mgr Lech badania dotyczące ludowych
urządzel:l
przemysłowych
na terenie woj. łódzkiego, mgr Lechowa i mgr l\Iikołajczykn'i'ia badania nad tkactwem
chałupniczym
w Dłutowie, mgr )iIi~ińsk"
nad rybołówstwem
na Pilicy.
p li b l i Ie a c je. Od r. 1957 Dział Et.nograficzny
Muzeum wydaje rocznik:
Seria Etncgraficzna Prac i Materiałów i\&lt;luzeum Archeologicznego
i EhH'graficzneg·o. Do chwili obecnej
ukazały
siG dwa tomy. Zawierają
OIP
opracowlmia
z badar! stacjcnarnych
i z badał1 indywidualnych,
prowHdz':'··
nych na terenie woj. łódzkiego. Wspólnie z Wydziałem Kultury
P.\V.R.l\.
wydano dW8. katalogi wystaw:
"Sztuka ludowa woj. łódzkiego - I:.ód~.
10.57"' j "Sztuka
LUGowa woj. łódzkiego - Warszawa,
1958". Praccwnicy
Działu Etnograficznego
drukują poza tym swoje prace w Łódzkich Studiach
Etnograficznych
oraz w publikacjach
wydawanych
przez P.T.L. i I.H.K.;Vr.
P.A.N.
P r 8. C c p o p u l a r y z a c y j l' c. Prace popularyzacyjne
sc! pY'C',':?-:i;:::rn:_'
'wspólnie z Wydziałem
Kultury
P.vV.R.N., Polskim Towarzystwem
Ludoznawczym,
Szkolnym
"v'ojewódzkim
Ośrodkiem
KrCljoznawczo- Tur::styczn::m, Zakładem Etnografii U.Ł. i Wytwórnią
Filmów Oświatowych.
\V~półprace1 ta pozwala na podejmowanie
akcji, wymagających
\Vjq:'.sz~-ch £',\11duszy, jc;Kimi L\.J2.c •.'m nie dysponuje.
V/klad l\Iuzeum polega na o::)raCO\\'8.niu danego
zagadnienia
cd strony
naukowej,
organizacj2~
i finan:~c":
.....
:ar'1eE1 Z:::ljrr:u;;e
:::(1 zajntEr0~GV,:a~a
inst..vtucj~ł,
Do ~)r2.C ~!o)u1;::ryzacyjnych
oprócz al,cji odczyto\vej
wpro\vadzone
zostały formy lWW'.
mające na celu szkolenie nauczycieli
i pracowników
kulturalno
OŚ'A·h;to··
'}:.~.-ch; Opi·2kę ~ad 1.\vórcami
ludo\vymi
oraz pO.moc przy opraco\vyw~;\1:1iu
filmów etnograficznych.
Prace szkoleniowe
dla szkół zawodowych,
~t'.l·
dium ped&lt;:gogicznego i liceum pedagogicznego
prowadzone
były w latc~ch
1956-57
wspólnie
z sekcją geografii
Wojewódzkiego
Ośrodka
Szkolenia
Kadr Oświatowych m. Łodzi. Miały one na celu zapoznanie z problematy}q
etnograficzną
i możliwościami
wykorzystania
materiału
etllografic?nego
na lekcjach geografii. W r. 1958 zapoczątkowano
współpracę
ze Szkolny;"):!
Wojewódzkim Ośrodldcm Krajoznawczo-Turystycznym,
zmierzającą
(:0 nacania odpowiedniego
kierunku
Szkolnym Kołom Krajoznawczo-Turyslyc:&gt;:nym przy liceach pedagogicznych.
W lecie 195&amp; r. urządzono dla młodzieży
ostatnich k12~; licealnych fod kierunkiem
jednego z pracowników
nauko ..
wych lVluzeum. mgr ,T. Lecha, dwa ówutygodnio'.\"e
obozy liczące po ;10
uczestników, jeden w dolinie Bzury, drugi w powiecie limanowskim.
P'.&lt;:eJ
wyruszeniem
na obczy uczestnicy zaznajomili
się z podstawowymi
z,-1gadnieniarni kultur." lucim.\-ej i bvestionariuszern.
wedfug którego miały byr;
prowadZ01,e bada:1ia. Zebrany materialobejmuje
469 stron zeszytowych
wywiadó\v,
l2:! n'sunki
i 54 fotografie. Uczestnicy obozów natrafili
p)"Z~'27 "Lud",

t. XLV

�418
419
tem na cenne zabytki, które Muzeum zakupiło do swoich zbiorów. W 1959 r.
projektowane
są trzy tego rodzaju obozy wędrowne. W r. 1957 został zorganizowany w Muzeum łącznie z Wydziałem Kultury P.W.R.N. kurs dla
pracowników Wydziałów Kultury P.R.N. woj. łódzkiego. Oprócz wykładów
i dyskusji objął on: zwiedzanie muzeum łódzkiego i łowickiego, zaznajomienie z zabytkami kultury w terenie i z warsztatami
pracy t'"vórców ludowych. W ramach
opieki nad twórcami
ludowymi
urządzono
wspólnie
7. wydziałem
Kultury
P.W.R.N. kilka konkursów
i wystaw: w r. 1957
konkurs
na artystyczne
i ludowe wyroby
pamiątkarskie,
obejmujący
teren całego wojE.wództwa i konkurs sztuki ludowej w pow. wieluńskim.
W r. 1958 zorganizowany
został pokaz i instruktaż
wycinanek
łowickich
w szkol ach pcw. łowickiego, który miał na celu zapoznanie
młodzieży
szkolnej z tradycyjną
wycinanką
tego terenu. Najważniejszym
osiągnięciem omawianej współpracy było zorganizowanie w r. 1957 wystawy sztuki
ludowej woj. łódzkiego dla woj. kieleckiego, a w r. 1958 Wystawy sztuki
ludowej woj. łódzkiego dla woj. warszawskiego.
Dla obu tych wystaw
zostały wspólnie opracowane
scenariusze
i katalogi. W wyniku współpracy z Wytwórnią
Filmów Oświatowych
i Kroniką
Filmową
zostały
wykonane cztery filmy krótkometrażowe:
"Turo!l", "Z żywym kurkiem
po dyngusie" ,.Tkactwo chałupnicze
w Dłutowie"
i "Jarmark
i odpust
w Studziannie".
Dział Etnograficzny
Muzeum Archeologicznego
i Etnograficznego
ma
duże trudności związane ze zbyt szczupłym lokalem, co odbija się bardzo
niekorzystnie
na pracowniach
i magazynach.
Trudności te będą w przyszłości usunięte
dzięki budcwie nowego skrzydła,
która rozpoczęła
się.
.iuż v.' drugiej połowie 1959 roku.
Maria Mis!ńska
EKSPOZYCJA

ZABYTKOW SZTUKI LUDOWEJ
W MUZEUM W KWIDZYNIE

POWISLA

Stosunkcvio dobrze Zl1ana jest sztuka ludowa lE.wobrzeżnego Pomorza
Gdańskiego, szczególnie kaszubska, natomiast o kulturze i sztuce ludowej
prawobrzeżnych
regionów województwa gdańskiego dotychczas pisał jedyde ks. dr Władysław Łęg a w swojej cennej pracy pt. ,.Ziemia Malborska"
wydanej przez wielce zasłużony Instytut Bałtycki w 1933 r. Przedwojenn~
muzea niemieckie w Elblągu, Malborku i Kwidzynie miały wśród swoich
zbiorów pewną niewielką ilość eksponatów sztuki ludowej, niestety zaginęły
one prawie doszczętnie w czasie ostatniej wojny, w jej końccwej fazie.
Najwięcej
zabytków
ocalało spośród zbiorów byłego "Heimatmuseum"
w Kwidzyniu, którego kustosz vValdemar Heym b~ł wnr,w:Jzie
archeologiem, jednak zgromadził także pokaźny zbiór cennych zabytków etnograficznych z powiatu kwićzyńskiego,
sztumskiego, malborskiego
a nawet elbląskiego. W 1956 r. autor niniejszej notatki stworzył dział etnograficzne:

Muzeum w Kwidzynie, urządzając jego wystawy według wskazówek prof.
Bożeny Stelmachowskiej
z Uniwersytetu
Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Muzeum mieści się w zamku dawnej kapituły biskupstwa
pomezańskiego
i przylega do pięknej zabytkowej
katedry 1.
W najpiękniejszych
pomieszczeniach
zamku kwidzyńskiego
urządziłem
wystawę sztuki ludowej. U wejścia do działu etnograficznego
zostały wystawione serwety z szarego płótna, zdobione białym haftem w motywach
opartych na wzorach haftu kwidzyńsko-sztumskiego,
malborskiego i elbląskiego, zachowanych w materiałach
archiwalnych
muzeum, pochodzących
z okresu międzywojennego,
sprzed pierwszej
wojny światowej
a nawet
z XIX w. Serwety te jak również komplet wielkich serwet dla Powiatowego
Domu Kultury
w Kwidzynie
wykonała
ludcwa hafciarka
J. Izdebska
spod Elbla,ga. Inicjatorem
rróby zastoscw,mia
!1"rtywów dawnego białego haftu ludowego Powiśla i ziemi elbląskiej jest Wojewódzki Dom Twórczości Ludowej w Gdańsku. W pierwszej, mniejszej sali wystawy sztuki
ludowej znalazły się dwie gabloty ze starymi drewnianymi
formami do
pierników, pochodzącymi?
XTX w. z Kwidzynia, Gardeji, Ryjewa i innych
małych osiedli miejskich Powiśla 2.
Najwyższym kunsztem snycerskim odznacza się forma pawia, prządki,
pary pod drzewem życia i inn. Ludowego przypuszczalnie
pochodzenia sa
prymitywną
techniką wykonane formy z emblematami
sakralnymi
czy tei
postacie, naiwnie umieszcz·:me ),ad bl~mkami zamczy:,ka o trzech vJi0źach
i bramie okratowanej.
Na pionowym szlaku szarego płótna umieszczono naj ciekawsze przykłady ludowego
p l e c i o n k a l' s t waz
korzeni. Bliźsze zapoznanie się
z zabytkami nie"prawiap.ego dawl'o na Powiśl'.) nleckn!:.a.rs',wa wskazuje na
wyraźne i bliskie analogie do plecionkarstwa
kaszubskiego, które we wsi
Wdzydze przetrwało
do dziś i w wyrobach pamiątkarskich
plecionkarki
Knutowej i jej zespołu we Wdzydzach. Trzeba podkreślić, źe plecionkarstwo
takie było charakterystyczne
dla kultury ludowej dawnych Prusów. Zresztą
w układzie nawarstwień
kulturowych
zespołów etnicznych
dolnej Wisly
i Nogatu obok odwiecznego szlaku Wisły, zaznacza się drugi, krzyźu'jący
się szlak powiązań kulturowych,
biegnący równolegle do wybrzeźa morskiego.
l Warto
podkreślić,
że wśród administratorów
tego swoistego
państwa
biskupiego
(pierwsi
biskupi
tytułowali
się Jan T, Jan II itd. a miasto
Kwidzyn
w swym herbie
zachowało
insygnia
biskupie)
był po wojnie
trzynastoletniej
Polak
Wincenty
Kiełbasa.
Po spustoszeniach
wO.iennych
ludność
polska,
której
obecność
stwierdzają
żródia
historyczne
jeszcze
przed przybyciem
krzyżaków,
została
zasilona
nową falą
osadnictwa
chłopskłego
i szlachecl'iego.

'Najpiękniejsze
z tych
form
zostały
sfotografowane
przez
fotografika
Zbiorów
Wawelskich
p. Kolowcę·
Warto
nadmienić,
że zdjęcia
eksponatów
sztuki
ludowej
muzeum
kwidzyńskiego
został:,'
wykonane
na zlecenie
Polskich
Wydawnictw
Muzycznych
dla
wykorzystania
do oprawy
graficznej
zamierzonych
wydań
pieśni
ludow:,'ch.

�421

420
Xast:pn:\ plal"za ścienna jest poświęcona c er", m i :,::ludowej Powiśla.
\\' nowoczesnej
gablocie znajdują
się dzbany i dwojaki
a na pionowym
szlaku przykłady
łudowych,
malowanych
kafli piecov;ych.
Najpełniejsz,"
W}TClZ
Clr\y&lt;mu osiągają kafle zdobione motywami
floryst}'cznymi,
szcz'.~gólnie kwiatow, lecz bardzo interesujące
są także kafle, zdobione postaciami ptaków i zwierząt albo scenami z życia codziennego
ludu PowELl.
Kobieta wiejska
z wiadrami
wody na nosidłach
używanych
na Powiśle;
w tej samej postaci co i na pozostalym
obszarze Pomorza
Gdaliskiegr;,
chłop, prowadzący knura, są to sceny utrwalone
.na kaflach, nawiązuj:y:ych
niewątpliwie
do warmijskiej
sztuki ludowej.
Przyoknie
umieszczono gabłotę zawierającą
bogato zdobione form." e'o
masła, różnych l;:sztaHć:w, oraz narzędzia dwustronne
do gładzenia i \\ic;iskania do formy i rowkowania
spodniej powierzchni
bryły masła.
Z opisanej małej sali zwiedzający
wchodzi do okazałej, sklepionej
sali
zamkowej,
całkowici',' poświęcon?j
:',' t u c
1,1 d o \'/ '::'j Powiśla. środc'Jc
zajmują
naj piękniejsze
z zachowanych
malowanych
skrzyń, zdobionych
przeważnie moty\vami roślinnymi
na ciemniejszym,
przeważnie
ni bieskim
tłe; j(c:ioa ze skr;::;:\ je:,l zdooion", scenami fantast\ c:mymi na tle pejza:~u
egzot} cznego, co prz}'pcmina
dzieła śląskiego malarza
samouka
Ociepk.i.
Na pierwszej
ścianie przy' wejściu są zawieszone
na pionowych
szlakac"l
płóciennych
stare drewniane.
bez części metalowych,
misternie
rzeżbione
klocki-stemple
do drukowania
tkanin prymitywnym
sposobem. Na naszyth
ziemiach
technika
ta już dawno zamarła,
natomiast
wśród Łużyczan,
mieszkających
w Niemieckiej
Republice Demokratycznej
w okolicach niegdyś Budziszyna
przetrwała
i jest stosowana
przy wyrobie ich pięknyc\l
słowiańskich
strojów
ludowych 3, Pomiędzy
szlakami
ze stemplami
do
druku tkanin zostala umieszczona malowana
szafa ludowa o rrostym
\Vvtworn}'m
kształcie,
malowana
w kolorze
ciemnoniebieskim
i zdobiona
czerwonymi motywami
roślinnymi.
Przy następnej
ścianie są ekspOllOWan(;
s k l' Z Y n i e l u d o \v e. zdobione
polichromią;
na wszysl kich skrzyniach znajdują
się okazale dzbany pochodzące z warsztatu
garncarskiego
kwidzyńskiego
centmika
Abrahama,
Ceramika
ludowa już od dawna Z~marła
na Powiślu,
była niegdyś jedną z najpełniej
wykorzystywanych
form artystycznych
wypowiadania
się ludu Powiśla i przypuszczalnie
byla
całkowicie,
albo przynajmniej
w przeważającej
części pochodzenia
rodzimego, Male warsztaty
garncarskie
zdobiące
swoje wyroby
w XIX w.
były rozsiane na całym Powiślu a w muzeum kwidzyńskim
art}'styczne wyroby ludowe znajdują się nietylko w dziale etnograficznym,
lecz także w innej wielkiej sali, poświęconej wyłącznie ceramice obejmującej
takż powiat
~ \V dawnym Gin1nazjl.lm Polskim
Vol
l\:\vidzyni u \v latach 1937-1939 uczyla si~
razem
z młodzieżą
polską
I(rupa
młodzieży
łużyckiej:
co tydzień
oczywiści"
konspiracyjnie
przyjeżdiaH
wykładowcy
historii
i kt1ltur~: !użyckie,i, którzy
swe prelekcje \\"~'głaszali
po łużycKu.

elbłąski ze słvnnym Toll':l"nickiem włącznie, Na ścianie dłuższej, znajdu.je
si~ uszeregowany
wybór bogatej kolekcji drewnianych,
ozdobnie wyrzynaL) ch i zdooionych
deseczek do zatKnięcia na kołowrotku.
P l' z ę ś l i c e st1nowią jeszcze jedno ogniwo, wiążące kulturę
ludową Powiśla z kult.uq
\v-srmijską;
1=0dobna choć nieco odmienna
w wyrazie
kolekcja
przęślic
Ul2jduje się w TvIuzeum w Olsztynie '. Na następnej
z kolei ścianie sali
sztuki ludowej, na pionowych
szlakach plóciennych
są za\Vie~zone klocki
cio druku tkanin, które oprócz rzezanego w drewnie ornamentu
mają także
uzupełniające
części metalowe.
W części środkowej
tej ściany znajduje
się drewniana
kapliczka
w kolorze
ciemnoniebieskim,
zdobiona
z obu
stron rzeżbionym
i malowanym
ornamentem
kwiatowym.
W kapliczc"
zachował ~ię rzeźbiony w drewnie przez nieznanego
rzeźbiarza
ludoweg')
Chrystus Ui;rzyżowany
i Madonny. Są także ocalałe stare rzeźby pochodzące
:~ wiejskich kościolćw Powiśla,
H?r.iert
\Vilczewski

Z POBYTU

W :'&gt;11]
Z S:UM FUER

VOELKERK UNDE

W LIPSKU

",iuzeum fuel' Voelkerkunde
należy do muzeów posiadających
dawną
dobrą tradycję,
Częśc!owo zniszczone podczas wojny szybko dźwiga się
z ruin, wyknując
ogrcmną żywotność, zarówno jeżeli chodzi o pozyskiwanie nowych zbiorów, jak i organizację
licznych wystaw
oraz pracę
naukową·
Kilka tygodni
spędzonych
we wzorowo po~tawionym
muzeum
przynio'10 mi wiele korzyści. Poza głównym celem mojej podróży, jakim było
zebranie
dokumentacji
naukcwej
dla zbiorów egzotycznych
w Muzeum
Kultury
i Sztuki Ludowej w Warszawie,
zaznajomiłam
się z wewnętrzną
pracą dziaiową, a więc ze sposobami pozyskiwania
zabytków,
ich katalo~;owaniem i inwentaryzacją.
Na tym miejscu pragnę podać garść uzyskanych
hlteresujących
informacji.
"V i\luzeum tym cała korespondencja
dotycząca zakupu zabytku spiętq
jest razem i znajduje
się w osobnej teczce, Po zakupieniu
przedmiot
;,ostaje wpisany do księgi wpływów, a w chwili skatalogowania
otrzymuje
numer w rubryce "uwagi", Katalogowanie
prowadzi się w Lipsku na bi\~żąco: Przecimiot
jest również
natychmiast
trwałe
znakowany
lakierem
lub tuszem na metryczce,
Istnieją Gwa rodzaje kntalogów:
katalog księgowy, odpowiadając}'
n,1szej ksi,:di_e inwentarzowej
i katalog kartkowy.
Katalog ksi('gowy posiad&lt;i
dość duży format, mocną, płócienną
oprawę i bywa przechowywany
ze
w7g1ędu :1a swą ogromną w8rtość w zamkniętej
pancernej
szafie. Obiekt:;
.o
\\'ój

przęślicach

pewnego

powiśla

fragmentu

i Warmii
szttlki

ogłosił'

ludowej",

J, Grabowski

.. Problem),'"

1952

artykuł
I',

1(70)

pl.
str.

.. 2:..cie
3D.

i roz-

�422

I

wpisywane są do niego według wpływu z zachowaniem
podziału na częSCJ
geograficzne. Katalog ten posiada następujące
rubryki: numer porządkowy,
ilość (pod jednym
numerem
może być wpisanych
kilka przedmiotów),
rodzaj przedmiotu, pcchodzenie, rodzaj wpływu (nazwisko lub instytucja).
sposób pozyskania,
numer katalogu
głównego (znak literowy
i numer).
uwa~.
.
Katalog kartkowy
posiada charakter
geograficzny,
np. katalog Oceanii
dzieli się na cztery części zasadnicze:
Australię,
Melanezję,
Mikronezję
i Polinezję. Każda część posiada więc katalog od numeru I do N ... z odpowiednim znakiem literowym (Me dla Melanezji, Mi dla Mikronezji). W tym
obrębie istnieje dalszy podział na poszczególne wyspy. W obrębie wysp
karty układa się chronologicznie, np. wyspa Yap 1907-1937 r. Karta katalogowa posiada następujące
rubryki:
1) numer katalogu głównego, 2) rok
i numer porządkowy
księgi wpływów, 3) numer oryginalny
(w wypadku
zakupu dużego, oznakowanego
zbioru), 4) opis przedmiotu,
5) lud, 6) miejscowość, 7) miejsce przechowania,
8) przez kogo zebrany, 9) od kogo otrzy~any, 10) sposób pozyskania
(kupno, dar). Karty umieszczone są w specJalnych pudełkach,
a w środku ujęte między dwa grube kartony.
Na
zewnętrznej
stronie pudełka wypisane są numery katalogu oraz dat~.
Opisy na kartach katalogowych
są krótkie i zwięzłe, np. "Misa drewniana o kształcie łódkowatym.
Na ciemnobrunatn:ej
powierzchni
wycięte
stylizowane
motywy zwierząt, pomalowane
na kolor biały i czerwony.
Na krawędzi
eliptyczne
rysunki".
Lub: "Maska
z płaskiego
kawałka
drewna, pomalowana
na kolor czarny, czerwony i biały. Oczy z muszli,
powieki z niebieskiego
szkła. Twarz ujęta w frędzle z Włókien traw".
Długi, dokładny opis sporządza się w wypadku
opracowania
naukowego.
czy też publikacji
danego zabytku. Po drugiej niezapisanej
stronie karty
przykleja
się wówczas opis maszynowy
z załączeniem
wykazu literatury
i ma~eriału porównawczego.
Brak opisu wynagradza
umieszczony na każd~j
karCie dokładny rysunek zabytku lub fotografia.
Lipskie Muz'2um Etnograficzne
posiada zaczątek katalogu
rzeczowc"'o
w ujęciu geograficznym.
Poniżej podaję wzór karty katalogowej:
1) num";,r
katalogu, 2) rodzaj przedmiotu,
3) pochodzenie,
4) oznaczenie przez zbieracza, 5) oznaczenie przez muzeum, 6) miejsce przechowania.
StosowanY
~am. syste~ jest niesłychanie
przejrzysty
i gwarantuje
doskonały porządek
l oI'lentacJę
w zbiorach. Krótkie opisy katalogowe, przy jednoczesnym zał~cze~iu.dokładnej
ilustracji, zawierają wystarczające
informacje dla' przedSięWZięCIa wstępnych prac przy organizacji wystawy czy bliższym opracowaniu określonej kolekcji.
Ze względu na organizujące
się w Muzeum Kultury
i Sztuki a I' c h iw u m f o t o g I' a f i c z n e poświęciłam nieco czasu na przejrzenie się temu
zagadnieniu
w Muzeum
Etnograficznym.
Archiwum
fotograficzne
po-o

423
siada swoją ksiE;gę wpływów, a poza tym trzy rodzaje l&lt;atalogów: katalog
bieżący ułożony geograficznie,
katalog negatywów
i katalog fotografii!.
Muzeum posiada w tej chwili jedną w y s t a w ę s t a ł ą, poświęconą
kulturze ludów Oceanii otwartą w 1954 r., a w przygotowaniu
wystawę kultury ludów Azji. Dyrektor Muzeum dr Damm udostępnił mi scenariusz tej
wystawy i sposób przygotowania
ekspozycji.
Wystawa podzielona jest na pięć części: Australię,
Melanezję, Mikronezję, Polinezję i Indonezję, eksponując
kulturę
ludów zamieszkujących
te tereny we wszystkich jej aspektach (od narzędzi pracy do przedmiotów
kultu). W pierwszej sali w niskiej gablocie umieszczona jest mapa Ocean li
wykonana
w pięciu kolorach. Każdy kolor pokrywa się zasięgiem ekspo,nowanych kultur. Wnętrza szaf odpowiadające
kolorem miejscom zakreśionym na mapie, np. dla Australii zielonym, dla Polinezji niebieskim. Stosowana jest zasada ekspozycji przedmiotu
w jego funkcji, a więc opaSki
czołowej na głowie, naramiennika
na ręce. Części te wykonane są z gipsu
i pomalowane
na taki sam kolor, co wnętrza szaf. Bardzo pomysłowe je3t
umieszczenie na wystawie dużego globusa, na którym czerwonym sznurem
otoczone są granice Oceanii.
Obecnie przeprowadza
się montaż wystawy kultury
ludów Azji, przy
zachowaniu
zasady ekspozycji grup kulturowych
w ujęciu ogólnym. Np.
w sali poświęconej Chinom znajdują się następujące
działy: odzież i strój.
sprzęty domowe, zawody tj. rzemiosło, przedmioty
kultu, teatr i muzyka.
Stosuje się następujący
sprzęt wystawowy:
postumenty,
gabloty i szafy.
Są one wąskie, trzydrzwiowe, zamykane hermetycznie, zbudowane z wąskich
ram metalowych
i z dużych tafli szklanych. Stoją we wnękach ścian, bądź
swobodnie na sali. Szafy stojące we wnękach posiadają
tylną ścianę ruchomą, co pozwala na dowolne regulowanie głębokości. Możność operowania
przestrzenią
jest szczególnie ważna w wypadku ekspozycji kostiumów lub
przedmiotów w rodzaju np. sieci rybackich. Szafy stojące na sali otwierają
się z obu stron, pozwalając na swobodny dostęp do eksponatów. Wewnątrz
szaf znajdują
się metalowe ramki, służące do podtrzymywania
szklanych
półek. Światło umieszczone jest we wnętrzu szafy i pada z góry. W Muzeum tym dąży się do wprowadzenia
w szafach również
oświetlenla
dolnego i bocznego i stosowania go w zależności od rodzaju eksponowanych
przedmiotów.
Przy ekspozycji nie używa się ani drewna, ani drutu. Zabytki zawiesza
się na nitkach nylonowych, bądż stawia na szklanych postumentach.
Przy
Wzór karty
katalogu
negatywów;
I) numer
bieżący,
2) format,
3) treść,
4) lud
: miejscowość,
5) akt i numer
oryginalny
(w wypadku
zakupu
dużej
kolekcji),
6)
źródło,
7) notowany
jako a) fotografia,
b) negatyw,
C) klisza,
8) uwagi.
Wzór karty
katalogu
fotografii;
I) numer
bieżący,
2) rok i numer
wpływu,
3)
numer
oryginalny,
4) treść
przedstawienia,
lud,
miejscowość.
5) źródło
wpływu,
6) uwagi.

�424
ekspcn-cji
!,to,;uje się manekiny lub gliniane figury w ujęc.\U kindyczi::;m.
/. uwzglĘdnieniem
typu antropologicznego.
Z gipsu wykonuje
siG proste.
i przejrzyste
m ap y
oznaczone
tylko ko;:.turem,
nazwą geograficzną,
a w szczególnych wypadkach
małymi, eharakter\'st:,czny'mi
r:::;unecz)'.:ami.
symbolizl'jącymi
np. rodzaje gospodarki.
Duże zdjęcia i powir:;bzenia
stosuje się nader rzadko. Ponad to nigdzie
nie włdziałam
zdjęć ujętych w passe-partout.
Po raz pierwszy natomiast
zetknęłam
się z podświetlonymi
pozytywami,
wiszącymi
lub leżąc.,.-m!
plasko w gablocie (pozytywy
ujęte są w ramkę drewnianą
i prz:vkryh&gt;
na wierzchu taflą szkła). Mllszę przyznać że ten sposób powiązania
zdjęć
z eksponatami
jest nadzwyczaj
dyskretny
i estetyczny.
Ekspozycję
wystawy
oceniam bardzo pozytywnie.
Eksponaty
dobrane
są umiejętnie,
nie widzi się przeładowania,
ani wielokrotnego
powtarzania
tego samego tematu.
Osobiście mam tylko dwa zastrzeżeni8.
odnośnie
koloru szaf (w Lipsku stosowano biały i czarny, podczas gdy naj naturalniej
wygląda w muzeum kolor szary), oraz odnośnie stoscwania
w ekspozycJi
glinianych figur. O ile mi wiadomo problem figur glinianych
jest obecnie
żywo dyskutowany
i ma wielu przeciwników
wśród muzeologów niemieckich.
Poz&lt;J wystawami
stałymi
Muzeum
Lipskie
organizuje
często
w y~ t a w y c z a s c we
rdwiĘcone
pewnym
w)'odrębnicnym
zagadnieniom. W 1955 r. czynna była wystawa
narzędzi rolniczych
służących do
uprawy
ziemi. Przewodnik
po tej wystawie
został opracowany
przez
ell' Damma i opublikcwany
w XIV tomie "Jahrbuch
des lVluzeums fUGr
Voelkerkunde
zu Leipzig".
Magazyny
aczkolwiek
pod względem przestrzennym
przedstawiają
się
bardzo okazale, nie są jeszcze całkowicie
urządzone
ze względu na brak
odpowiedniego
sprzętu. Większość eksponatów
znajduje
się w skrzyniach.
Są one w miarę potrzeby rozpakowywane
i sortowane.
Przewidziane
jest
li rządzenie
pięciu magazy'1ów, stosownie do zbiorów z pięciu części świata.
Według zamierzeń
magazyny
mają się dzielić na magazyny
pokazowe
i przeznaczone
do studiów o zwężonym zakresie. \V uporządkowanym
magaz.'·nie działu Oceanii zachowany
jest podział geograficzno-rzeczowy.
Duże
pr7edmioty
znajdują
się w szafach, drobne - w tekturowych
pudełkach.
Brol1 powiązana w male pęczki stoi w drewnianych
kojcach. Na tapy i maty
nk~ ma osobnych sprzętów, ale według uzyskanych
informacji,
Muzeum m~l
zamiar trzymać
je zrolowane
na drążkach.
Przedmioty'
nowopozysi{ane
\;mieszcza się w pustych
magazY'n&lt;Jch na prowizorycznY'ch
regal2ch.
:Yluzeum posiada doskonale zaopatrzoną
specjalisty'czną
b i c l i o t e k: ę-.
pr&lt;Jcownię kon~erwator::ką
i graficzną.
Staraniem
D)'rekcji
w:;dC1w&lt;1DV
.~est co roku Jahl'buch
des Museums
fuel' Vcelkerkunde
zu Leip'li~
II' któr\m
poza omówieniem
rocznej działalności,
publikowane
są art:'kul:;.

425
Zun~\v.-:() .\\~lip::)}'~~rnl\llL::eJrn

Etnogr:Jfi·:.:znym

jak. i \v innych

JaC:l" zwiedziłam,
uderzyły
mnie
nadzwyczajny
porza,dek
matyczność
w układzie zbiorów. a na ""y·~tmvach - jasność i
ność eksponow&lt;Jnych zagadnierl. Dla mnie osobiście tego rodz8ju
Ok2.zaJa sif, w pracy zawodowEj niezwykle
pomocna ze względu
w naszym
muzealnictvvie
własnego
systemu
opracowania
i
zbiorów egzotycznych.
Krystyna

'.

m:1L~ach:
i syst.;przystf,ppraktyka
na brak
ekspozycji

CZeTi,lCv:skn

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6275" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6255">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e357abb0380e1bbc5822bb5427e96915.pdf</src>
        <authentication>969ad0e761045143180de067e2d24bcf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74722">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:218</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74723">
                <text>1962</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74724">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:191</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74725">
                <text>Muzea / LUD 1961 t.47</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74726">
                <text>LUD 1961 t.47, s.596-604</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74727">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74728">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74729">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74730">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74731">
                <text>597

u

M

WIELKOPOLSKA
WYSTAWA

z

SZTUKA

E

A

z postacią Chrystusa
Frasobliwego z Ołoboku pow . Ostrów , wykona ny przez
..
.
Pawła . Brylmsklego w 1840 r. Krzyż przydrożny z Drobnicza , pow . L eszno
z k onca XVIII w., kapliczka słupowa z Grabonoga,
pow. Gostyń także
wYk~nana w. końcu XVIII w. i największy pomnik kulttowy na wystawie,
krzyz FrancIszka
Nowaka z Sobiałkowa
pow. Rawicz z 1855 r. Krzyż

LUDOWA

W MUZEUM NARODOWYM W POZNANIU,
CZERWIEC--LlPIEC
1961

Mało znana sztuka ludowa Wielkopolski
u schyłku swego istnienia,
niemal w ostatniej chwili istniejących
możliwości rejestrowania
jej przejawów doczekała się w ostatnich latach opracowania
i publikacji
o charakterze
inwentaryzacyjnym
i naukowym,
w bieżącym zaś roku zorganizowania pięknej wystawy, która jest podsumowaniem
dotychczasowych
badań i wyników. Przynosi ona też nowe treści, które uwidoczniają
się
w licznych eksponatach.
Te odkrywcze elementy w wielkim stopniu poszerzają zakres naszej wiedzy i dobrze podkreślają
specyfikę
i monumentalność
wielkopolskiej
sztuki ludowej,
które to cechy szczególnie
uwidoczniają się w okazałej rzeźbie słupowej i malarstwie
feretronowym.
Najwyższe osiągnięcia tego działu sztuki ludowej przypadają
na drugą połowę XVIII w. i pierwszą połowę XIX w. Z tej też racji wystawa i ilustrujące ją okazy mają wybitnie wyraz historyczny, związany z tematyką
religijną i formami pracy opartej na technikach
dziś już w zasadzie nie
stosowanych,
a stano\viących
rzadko zainteresowanie
nielicznych
jednostek (ceramika, haft, tkactwo). Z całości jednak eksponatów
po bliższym
zapoznaniu
się z nimi i analizie biją treści społeczne będące wyrazem
twardej chłopskiej rzeczywistości.
Wystawa zorganizowana
w wielkim hallu Muzeum Narodowego już
na pierwszy rzut oka zachwyca
widza i w godny sposób reprezentuje
kulturę chłopską Wielkopolski. Kilkumetrowe
rzeźby słupowe i rozłożona
u stóp ich ceramika,
niezwykłe
eksponaty
przywołują
przed oczy odległe czasy słowiańskie, kiedy stawiano na rozstajach
dróg, w gontynach
słupowe posągi Światowida,
a do ziemi składano
zwłoki w postaci popiołów w urnach, obstawionych
liczną ceramiką
z potrawami.
Te czasy
kultu Światowida,
w wersji chrześcijańskiej,
i nawiązanie
do dawnych
form pochówkowych
w całości wystawy wybijają
się na plan pierwszy
i swą archaicznością
wywołują nastrój powagi. Eksponaty łączą elementy
artystyczne
niedalekiej
przeszłości z odległymi czasami.
Zniszczone częściowo zębem czasu rzeźby po odrestaurowaniu
postawiono na spokojnych,
zielonych postumentach.
Spośród szeregu innych.
swoimi rozmiarami,
jak i formalnymi
rozwiązaniami
wyróżniają
się: słup

Fragment

wystawy.

Fot.

Maćkowiak.

�598
z Drobnicza
jest ciekawym
przykładem
podporządkowania
szczegółów
rzeźby surowcowi,
w tym wypadku
dwom graniastosłupom
drewna.
W belce poprzecznej krzyża, nieznany rzeźbiarz z okolic Leszna, wyrzeźbił
głowę i ręce Chrystusa. Brak proporcji w wielkości głowy do pozostałych
części ciała, jak i oryginalny zestaw bloków zaskakuje widza i ilustruje
dobrze trudności
i umiejętności
chłopskiego
świątkarza,
który pragnąc
w naj prostszy sposób osiągnąć zamierzony efekt ze względu na ograniczone wymiary bloków surowca, uzyskał go tylko w części.
Pisząc o rzeźbach słupowych i krzyżach przydrożnych
nie można po_
minąć też faktu, że w XIX w. w wielu wypadkach
były one stawiane
z okazji uwłaszczenia chłopów, należy więc je traktować
nie tylko jako
obiekty i dokumenty kultowe ale pomniki zrzucenia niewoli poddaństwa,
narodzin chłopskiej świadomości klasowej, na co słusznie zwraca uwagę
Stanislaw
B ł a s z c z y k w swym artykule "Zwierciadło życia wsi".
Również zaznaczenia
godnym jest zjawisko, że przydrożne
pomniki
kultowe w okresie zaboru w Wielkopolsce stanowiły
publiczne obiekty
manifestacji
polskiej narodowości, podobnie jak ubiór chłopski.
Z kilku eksponatów
przedstawiających
Chrystusa Frasobliwego,
obok
klasycznych dzieł ludowych reprezentujących
w pełni w swych rozwiązaniach inność kultury ludowej w całym zestawie cech formalnych,
pokazano również okaz, który w całokształcie ujęcia odróżnia się od typowych przedstawień
plastycznych
tego rodzaju. Jest nim Chrystus Frasobliwy
z nieokreślonej
bliżej miejscowości
w Wielkopolsce.
Szeroki
kształt
twarzy,
wysuwające
się silnie kości policzkowe,
obręczowato
założony zawój na biodrach
i rękach oraz frontalny
układ głowy ze
spojrzeniem przed siebie nadają postaci wyraz świeckości i przedstawiają
raczej pogodnego zwycięzcę. Dobre wkomponowanie
postaci w klocek
drewna
i odmienność
rozwiązania
treści literackiej
mówią o nieprzeciętnym rzeźbiarzu pracującym zdala od ośrodków kultury, i nie mającym
żadnych wzorów i przykładów. Pełnym ludowych form jest też Chrystus
Frasobliwy
posiadający
resztki polichromii,
spośród którego okrągłych
ramion i pIec wysuwa się silnie do przodu głowa z oczami pełnymi
wyrazu bólu. Podobnych okazów jest więcej. Na tle tych rzeżb brakiem cech
ludowych wyróżnia się piękna rzeźba Chrystusa Frasobliwego
siedzącego
na fotelu posiadającym
oparcie o wyraźnych
kształtach
wyrabianych
w starożytności. Sko!TIponowanie całej postaci, umiarkowane pochylenie głowy, smutny a dostojny wyraz twarzy, pełen logiki kompozycyjnej
układ
rąk, odmienny ubiór w postaci długiej tuniki jak i śmiałe, z rozmachem
wykonane cięcia drewna wskazują, że autorem tej rzeźby nie jest wiejski świątkarz,
lecz twórca
o wielkiej
wiedzy fachowej
i dyscyplinie
wewnętrznej.
Śmiało możemy powiedzieć, że rzeźba jest dziełem rzeźbiarza profesjonalnego
i to z niezbyt odległych czasów. - Nie zawsze ludowe treści wykonują
ludowi twórcy. Współczesnym
przykładem
moźe

599
być art. rzeżbiarz Czesław Woźniak, który jest autorem krzyża przydrożnego w Poznaniu postawionego
przy uJ. Dąbrowskiego
na Jeżycach
(jak i rzeźbiarskich
ozdób mebli o tematyce ludowej znajdujących
się
w Belwederze
w Warszawie).
'Vystawienie
wspomnianego
Chrystusa
Frasobli\vego wśród ludowych rzeźb jest pomyłką.
Na wystawie widzimy przykłady rzeżby polichromowanej.
Najlepszym
tego rodzaju okazem jest rzeżba przedstawiająca
św. Annę Samo trzecią
w wykonaniu P. Brylińskiego z około 1850 r. Pochodzi ona z Masanowa
pow. Ostrów. Zwarta
kompozycja,
delikatna
kolorystyka
przedstawiają
i na tym okazie nieprzeciętne
zdolności Brylińskiego, który niewątpliwie
należy do największych
świątkarzy
w Wielkopolsce.
Również
godną
uwagi wśród eksponatów o treści religijnej jest postać Chrystusa ukrzyżowanego z Obry Nowej pow. Krotoszyn.
Rzeźba ta wyrazem twarzy,
rytmem
zaznaczonych
żeber oraz opaską biodrową
ułożoną w drobne
motywy i zagięcia, stawia ten egzemplarz w odrębnej kategorii rozważań plastycznych.
Rzeżba o tematyce świeckiej reprezentowana
jest tylko w kilku okazach, wykonanych przez współczesnych twórców, na których dziełach widać już kontakty
z szerokim światem. Rzeźbami tymi to "Proletariusz"
Marka Fijałkowskiego
z Rogoźna oraz "Pałuczanka"
i "Topielica" Marii
Prillowej
z Kcyni. Te kilkucentymetrowej
wielkości rzeźby, mimo odmienności materiału
(drewno, glina) i tematyki posiadają wspólną cechę,
wielką dynamikę oraz szereg trafnych uproszczeń konstrukcyjnych
i akcentów szczegółów, które mówią o świadomości kształtowania
bryły.
Skromna
ilość eksponatów
o tematyce
świeckiej wydaje się zrozumiała, poni,"waż w Wielkopolsce już od wielu lat treści ludowe w poważnej mierze zanikły albo weszły do "kultury ogólnonarodowej
a z nimi i tematyka świecka, która reprezentuje
postępowy nurt współczesnej
rzeźby
chłopskiej.
Ogólem na wystawie reprezentuje
rzeźbę 55 eksponatów. 27 eksponatów reprezentuje
malarstwo ludowe. Wśród wystawionych
okazów wybija
się wielkich rozmiarów feretron, obrazy malowane na płótnie, na szkle,
drzewie i blasze. Obrazy te są w przybliźonych
formatach 40X50, 60, 70.
Ilustrują zestaw rozwiązań kolorystycznych od jaskrawych: zielono-czerwonych (cynobrowych) poprzez kolory pastelowe, różowe, seledynowe, niebieskie do ciemnych, czarnobrązowych
przypominających
historyczne dzieła
klasyków. Wymienione zestawy kolorystyczne, linearne opracowania i wykończenia ilustrują rozwój i stopniowy zanik typowych form tradycyjnego
malarstwa
ludowego w Wielkopolsce. W ostatnim okresie było ono wypierane
przez reprodukcje
dzieł klasyków
renesansu
i ich naśladownictwa o treści kultowej.
Gwałtownie
zaczęło ono zanikać w drugiej
połowie XIX w., nieco wcześniej niż w innych regionach kraju a to ze
względu na silniejsze kontakty Wielkiego Księstwa Poznańskiego
z cen-

�600
trami tego przemysłu
leżącymi na zachodzie. Pokazanie
więc pięknych
dzieł ochwe.Śników
skulskich,
począwszy
od okazałego
feretronu
po
wątpliwej już wartości obraz bamberski
Chrystusa
ukrzyżowanego
z dominującą
pozłotą,
daje możliwie
pełny
przykład
rozwoju
malowidła
ludowego w XIX i na początku
XX wieku. Niezwykłym
dziełem . udowego malarstwa
jest feretron
z Kłodawy, pow. Koło. Celowym więc
jest podanie kilku szczegółów o nim. Na feretronie
jest przedstawiona
Matka
Boska Karmiąca.
"Ochweśnik"
umieścił
ją pod baldachimem,
którego lewa część, w większym stopniu widoczna, jest granatowa a druga
połowa cynobrowa. Matka Boska ma głowę owiniętą w ludową pstruchE;
o typowym zestawie barw stosowanych
w Wielkopolsce,
rąbek szat stanowi tkanina z motywami winogron. Delikatna kolorystyka
twarzy, wdzięk
kompozycji ma wiele czaru i każe wysoko ocenić ludowego artystę.
Malarstwo
świeckie
ilustrują
dwa obrazy przedstawiające
chłopską
rodzinę wielkopolską z połowy XIX w. i jedna praca współczesnego autora.
Obrazy przedstawiające
rodzinę chłopską są rozwinięciem
barwnym
rysunku K. K i e l i s i ń s k i e g o z okresu jego pobytu na zamku w Kórniku
w połowie XIX w. Kielisiński znany z wielokrotnych
reprodukcji
dawnych
i współczesnych, w pracy nawiązał nie do fragmentu
obrazu Knora, jak to
sugeruje Stanisław
Błaszczyk, lecz do starszego pierwowzoru
jakim jest
kmieć wielkopolski
z żoną umieszczony w pracy K. W. Wójcickiego według litografii Bułakowskiego
z 1826 r. Zupełnie odmienny charakter
reprezentuje
dwupłaszczyznowo
potraktowany
miotlarz Hieronima
Karpińskiego z Damasławka,
pow. Wągrowiec, który ekspresją
ruchu i mimiką
twarzy
przypomina
sudecko-niemieckie
rozwiązania
plastyczne.
Szkoda,
że organizatorzy
wystawy
nie pokazali więcej jego prac.
Jak widzimy w malarstwie
ludowym również przeważa tematyka
n~ligijna związana
z cierpieniem
i wołaniem
chłopa o łaskawość
nieba
w ciężkim trudzie dnia powszedniego w okresie pańszczyzny.
Omówione dwa działy: rzeźba i malarstwo
wypełniają
cały hall wystawy wraz z ścianą wschodnią i zachodnią. Gabloty zaś ustawione wzdłuż
ściany południowej
i północnej przeznaczono głównie na ekspozycje haftu
i tkanin. W nich umieszczono wszystkie te okazy, które w pełni reprezentują najwyższe wartości tych dziedzin sztuki. Ilościowy umiar eksponatów, estetyczny
ich układ, kontrastujące
przyjemne
tło w wybitny
sposób podnoszą wartość wizualną pokazanych
dzieł sztuki i zapraszają
widza do bliższego obejrzenia. Okazy białego haftu na przemian z tkaninami o przewadze kolorów czerwonego, granatowego
i zielonego w przyjemnym dla oka rytmie wypełniają
płaszczyzny szklanych gablot. Wśród
cennych okazów złotolitych czepków zobaczyć można liczne egzemplarze
haftu białego na tiulu z powiatu sulechowskiego,
międzyrzeckiego,
szamotuiskiego i z prawie nieznanych
nikomu okolic Wrześni i Kalisza. Zwrócenie uwagi na tereny mniej znane ogółowi jest dodatkową
wartością

601
wystawy i piękną zasługą organizatorów,
którzy napewno wiele wysiłku
musieli włożyć by możliwie równomiernie
pokazać wszystkie podregiony
Wielkopolski. Ten staranny
dobór widać też w wystawionych
tkaninach:
płachtach,
pstruchach,
kołderkach,
derach, wśród których
nie zabrakło
tkanin z tak mało znanych powiatów jak wolsztyńskiego
i leszczyńskiego.
Wystawienie pięknego okazu zapaski naramiennej
z powiatu leszczyńskiego
jest nie tylko dokumentem
pięknego tkactwa tych okolic, ale także przypomina te czasy, głównie w XIX wieku, kiedy właśnie ta część ubioru
była zasadniczym
znamieniem
w odzieży odróżniającym
kobiety polskie
od Niemek; kiedy to strojem ludowym podkreślano
swoją przynależność
narodową
i manifestowano
swój patriotyzm.
Przypomnienie
tej narodowo-pedagogicznej
roli odzieży naszych matek i babek jest jak najbardziej
na czasie. Niewiele osób z młodszego pokolenia wie, że i takimi "drobiazgami" można i trzeba było walczyć o zachowanie swojej narodowości
w okresie rozbiorów.
czyń
niu
inne
regu

Ujemną stroną wystawy wielkopolskiej,
to brak nazwiska wykonawi lat wykonania eksponatów.
Przykrym zjawiskiem jest że w Poznałaskawsze
spojrzenia padają na rzeżbę, malarstwo
i grafikę, niż na
działy sztuki ludov-·ej. Przecież nie trzeba udawadniać,
że w szeokazach haftu i tkactwa niekiedy lepiej się uwidacznia
zmysł art y-

Ceramika

wielkopolska.

Fot. lVIaćkowiak.

�602
styczny chłopek niż w pozostałych dziedzinach sztuki. Dlaczego więc podobnie jak Brylińskich, Nowaków, Majchrzaków,
Dudków, Twardowskich,
Fijałkowskich,
Prillowych
nie mamy znać wybitnych
naszych hafciarek
i tkaczek? Szczycimy się ich pracami.
Ciekawi więc jesteśmy jak się
nazywają,
kiedy swoje prace wykonały.
Przecież w tej dziedzinie już
badania zapoczątkowano,
ścieżki są wydeptane.
Można więc teraz już
łatwiej
podjęte
prace kontynuować,
wyniki
popularyzować.
Najlepszą
okazją do popularyzacji
są wystawy. Sądzimy, że na przyszłej wystawie
tych uchybień nie będzie. Dobrze byłoby w przyszłości zwrócić większą
uwagę na czystość eksponatów
reprezentujących
biały haft.
Ostatni dział wystawy to ceramika.
Reprezentuje
ją 81 okazów,
które w większości pokazane
są na środku hallu, na niskim podium.
Obok misek, donic, mlostków, garnków o tradycyjnych
kształtach widzimy
tam również dwojaki i trojaki typowe naczynia z okresu pańszczyźnianego, w których noszono w pole posiłki. Jedyny egzemplarz trojaka z datą
1918 roku jest ostatnią formą rozwojową naczyń glinianych służących do
noszenia posiłków poza dom. Pokazanie siwaków w Poznaniu jest swego
rodzaju rewelacją
i jeszcze jednym
dowodem potwierdzającym
istnienienie na terenie
całego kraju
niektórych
form wspólnych,
które ze
względu na nierównomierny
rozwój poszczególnych krain i różne kontakty
z większymi centrami w jednych ośrodkach prędzej zanikły a w innych
później. Wśród okazów ceramiki swego rodzaju unikatem jest kafel kościański z XV w. z wyobrażeniem
sceny z bajki o gąskach i lisie. Ciekawymi teź eksponatami
są postacie modlących
się Zydów wykonane
z gliny przez Józefa Pierczyńskiego
w latach 1918-1937. Są one wystawione w postaci przerywników
w gablotach pomiędzy okazami haftów
i tkanin.
Pewnym brakiem w całym przeglądzie
dzieł sztuki jest pominięcie
rzeżby i zdobnictwa tak bogato i oryginalnie uwidaczniającego
się w in_
strumentach
ludowych. Ciekawe główki dud. kozłów oraz dymki proszą
się o pokazanie i zainteresowanie
nimi społeczeństwa,
nie mówiąc juz
o wielkiej mierze podniesienia
atrakcyjności
wystawy przez pokazywanie
tych stosunkowo rzadko spotykanych
instrumentów.
Ogółem oceniając całą wystawę trzeba stwierdzić, mimo jej drobnych uchybień,
że robi ona bardzo korzystne
wrażenie,
jest imprezą
udaną i nowymi eksponatami
zdobytymi w terenie budzi podziw nawet
u dobrze zorientowanego
w możliwościach
ekspozycyjnych
etnografa.
Szkoda, że Dyrekcja Muzeum nie wydała katalogu wystawy. który przecież nie jest tylko przewodnikiem
ułatwiającym
obejrzenie, ale trwałym
śladem kwitującym
istnienie wystawy i pokazującym
wysiłek ludzi. Brak
fotografii poszczególnych eksponatów i ich zespołów jest też uchybieniem.
Ustcrki te są tym nieprzyjemniejsze,
że wystawa jest pierwszą po 1945 r.

()O3
Trzeba zaznaczyć, że Wystawa Wielkopolskiej
Sztuki Ludowej została zorganizowana przez Dział Etnografic;;ny Muzeum Narodowego w Poznaniu w ramach Wielkopolskiego Festiwalu Kultury. Scenariusz opracował
mgr Stanisław B ł a s z c z y k, oprawę plastyczną przygotował Józef Skoracki. Pokazane eksponaty w przeważającej
większości są własnością Muzeum
Narodowego w Poznaniu. Szereg z nich wypoźyczono z innych muzeów.
kościołów itp. Ogólem na wystawie pokazano 240 eksponatów.
Wystawa
po zamknięciu jej w Poznaniu została przewieziona do Koszalina i Lublina.
Adam

MUZEUM

W LAHORE

Gtapa

(PAKISTAN)

Muzeum w Lahore jest największym,
naj starszym
i naj bogatszym
muzeum w Pakistanie.
Dzięki też temu z natury rzeczy uprzywilejowanemu stanowisku,
spełnia
rolę placówki
macierzystej
i prawie
nadrzędnej w stosunku do innych muzeów Pakistanu.
Może też tylko ono
jedyne przypomina
niektóre stare muzea europejskie.
Muzeum w Lahore jest instytucją
poważną
wiekiem.
Zbiory zaczęto gromadzić w roku 1864 'w ramach
pokazu zabytków
sztuki na
Indyjskiej
Wystawie
Przemysłowej
w Lahore. W roku 1890 muzeum
otrzymuje statut, a książę Walii, Albert Wiktor kładzie kamień węgielny
pod obecny gmach, zaś w roku 1894 do nowego budynku zostają wprowadzone zbiory.
Duży, z czerwonej cegły, gmach Muzeum w Lahore wzniesiony jest
w eklektycznym
stylu indyjskim. Stanowi jednak doskonałe pendant do
podobnego stylowo gmachu Punjab University,
mieszczącego się wprost
J'.IIuzeum, po przeciwnej
stronie Mali Road. Liczne miri (altanki), wnęki
i wykusze, kolumienki
i koronkowe
ozdoby czynią gmach okazalszym,
lecz nie zawsze urodziwszym.
Wnętrze posiada 22 sale. Sal wystawowych 8, (na wystawy stałe), 2 sale wystaw czasowych, 2 duże hale, 6 sal
magazynowych,
w 4 salkach mieszczą się biura muzealne i zbiory biblioteczne (biblioteka muzealna liczy 5000 woluminów).
Odpowiednio
do wielkości Muzeum i zbiorów liczny jest personel,
składający się z 33 osób. Niestety obsadę naukową stanowią tylko dyrektor dr Malik Shamsuddin i asystent Nisal Husain. Na pozostałą resztę
skład;ją
się: 5 urzędników,
18 wspaniale
umundurowanych
woźnych,
dozorujących bezpieczeństwa
zbiorów i 8 osób "służby" - zamiataczy.
Zbiory Muzeum w LallOre można podzielić na kilka działów: l) rzeżby
kultury Gandhara,
2) Zbiory zabytków Kultury Doliny Indusu (Harappa
i Mohenjo-Daro),
3) Kolekcja rzeźb indyjskich
(Hindu, bramanistyczne),
4) Galeria tybetańska
i centralno-azjatycka,
5) Kolekcja obrazów szkół
Hindu z epoki Mogołów, 6) Tkaniny (dywany, kilimy, tkaniny
ludowe,
stroje), 7) Rzemiosło artystyczne
(tu między innymi znajduje się bogata

�H04
kolekcja ceramiki z ;\~ultanu), 8) Zbiór broni i miscellaneów.
Jako zbiory
osobno wydzielone
i nie pokazywane
w ekspozycji
stałej wyróżnić należy dwa działy: l) Numizmatyczny
(zawierający
bardzo bogatą kolekcję
monet grecko-orientalnych,
indyjskich,
perskich,
partyjskich,
kufickich
a także nowszych z terenu Indii), 2) Kolekcje wydzielone
(np. niewielki
zbiór grafiki). Jako zupełnie osobny dział występuje
biblioteka muzealna,
zawierająca
bogatą fachową
literaturę.
Jak widać z powyższego zestawienia
Muzeum w Lahore jest typowym
muzeum
wielodziałowym.
Ta wielodziałowość
zaznacza
się nie tylko
\V zbiorach
ale też i w ekspozycji. Starano się tutaj powydzielać poszczególne działy, choć ze względu na wielkość sal, rozdzielenie okazało się niemożliwym, tak, że np. rzemiosło jest eksponowane
w pomieszaniu z przedmiotami z innych działów. Ciekawie jest przedstawione
życie, stany, zajęcia a nawet pozy modlitewne
(muzułmańskie)
w bogatej kolekcji figurek
gipsowych
(malowanych).
Brak tu natomiast
materiałów
ilustrujących
kulturę materialną
kraju, o ile ona nie jest w jakikolwiek
sposób powiązana ze sztuką. Brak np. prostej formy topora, lecz oglądnąć można
bogaty zbiór toporów pięknie zdobionych.

K

o

R

WSPOMNIENIE

N

I

O ETNOGRAFIE
POMORSKIM
WŁADYSŁA WIE ŁĘDZE.

K

A

KS. DOKTORZE

Brak tu często dokładniejszych
metryk przedmiotów,
co zresztą trafia się również w wielu starych
muzeach
europejskich.
Wiele zbiorów
pochodzi bowiem z darów i prywatnych
kolekcji, w których zbieraczom
zależało na samym oryginalnym
eksponacie,
a nie interesowała
ich proweniencja przedmiotów.
Na eksponatach
jednak, jeżeli nie miejscowość, to
przynajmniej
teren pochodzenia
jest określony.
Muzeum w Lahore rozporządza swym dawnym zestawem sprzętu pomocnicznego, ma duże ozdobne gabloty, olbrzymie szafy i oszklone stojaki.
Trzeba przyznać, że całość aż promieniuje
wiktoriańską
monumentalnością
i czcigodnością.
Pełno tu codziennie zwiedzających,
młodzieży, studentów
i ludzi z miasta i ze wsi (muzeum jest zamknięte tylko w piątek). Podziwiają głównie zbiór dawnej broni i kolekcję
miniatur
z czasu Mogołów. Galeria jest otwarta codziennie od 10-17.
Muzeum w Lahore posiada też swoje fachowe
wydawnictwo
"Museums Journal
of Pakistan".
Krzysztof

WoLski
Ks.

dr

Władysław
Łęg a. Portret
Wiastimil Hofman 1960 r.

wyk.

W Sopocie, dnia 2 sierpnia 1960 roku, zakończył swój żywot, ceniony
archeolog, historyk
kultury
i etnograf
pomorski
ks. dr WładYSłaWo Jan
L ę g a. Zmarły był synem ziemi pomorskiej, urodzonym 4 cze~wca 1~89 r.
w Miranach, pow. sztumski (Dolne Powiśle), jako syn naUCZYCle~a,plelęgnującego \vespół z małżonką
swoją tradycje
narodowe.
polskle. Szkołę

_.-

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8387" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8366">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9f5a88310df0019eb303d050a5174158.pdf</src>
        <authentication>4f211f48957b3d36309b5d1102b68e22</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100189">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:287</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100191">
                <text>1966</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100193">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:256</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100195">
                <text>Muzea / LUD 1964-65 t.50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100197">
                <text>LUD 1964-65 t.50, s.701-744</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100199">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100201">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100203">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="100205">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="100208">
                <text>u

M

z

E

A

MARIA ZNAMIEROWSKA-PRUFFEROWA

ETHNOGRAPHIC
L INTRODUCTION

MUSEUM COLLECTIONS

AND GENERAL

CHARACTERISTICS

IN POLAND
OF MUSEUMS

The aim of the present article*) is to give an introduction to ethnographic
museum directing in Poland as well as to give a general characteristic
of
the museums. The paper contains a short summary of information
on the
ethnographic museums existing, nowadays, in Poland, and on ethnographic
sections in various multisectional
museums, in small collections found in
various museums of a regional type and finally in museums situated in
the open.
Ethographic museum collections in Poland suffered an enormous disaster
during the Second World War. The Central Ethnographic
Museum in Warsaw had been burnt, many coLlections were carried off, stolen, plundered
or destroyed.
After the war an action has been taken to resume the museum directing, to protect the extant collections, and to organize field research work
the main purpose of the latter being gathering and protection of relics the
state of which is in danger.
In the area of the reconquered northern and weste,rn provinces a further
development
of museums already existing and creation of new ones has
been carried out.
The period between 1946 and 1963 marked an intensive development
of
the museum directing in Poland especially in the line of interior organization of the museums and of the spreading of their activity.
Poland possesses in Warsaw the biggest Museum of Folk Culture and Art
organised after the war and having the character
of a central museum
- a continuation
of the pre-war
Ethnographic
Museum. Warsaw State
Ethnological. Museum and the Museum of Folk Culture and Art in Poznań
(a department
of the National Museum in Poznań) are directly sugordinate
to the Ministry of Culture and Art in Warsaw .
• This article has been written
on the initiative
of the polish Ethnographic
society
in concordance
with the Direction
of the Museums
and Relic Protection,
Ministry
of Culture
and Art on the basis of questionnaires,
ample correspondence
and personal
'field interviews
carried
out and closed at the end of 1963.

-

�702

703

The total number
of independent
ethnographic
museums
in Poland
amounts to 3 (in Warsaw, Cracow and Toruń). There is an Archaeologic
and Ethnographic
Museum (in Łódź).
The Museum in Łowicz is a Department
of the National Museum in Warsaw.
The Ethnographic
seum in Wrocław .

Museum

in Wrocław

is a Section

of the Silesian

1\1u-

.There ~re 10 ethnographic
sections of District Museums in province capItals ,(BIałystok, Bytom, Gdańsk, Kielce, Koszalin, Lublin, Olsztyn, Opole,
Rzeszow, Szczecin, Zielona Góra).
The number of regional museums possessing ethnographic
collections and
being subordinate
to National Councils or to social institutions
is 90.
The t~tal amount of ethnographic
museums, ethnographic
departments
a~d sectIOns as well as social posts having ethnographic
collections together
wIth mu.seums in the open amounted in Poland at the beginning of 1964
to 110 wIth a total number of 177.196 relic exhibits*)

1. MUSEUMS

(EXCEPT

MUSEUMS

other Social institutions.
Dissipated ethnographic
collections are also found
in various art-and
artistic handicraft
sections of National Museums a,nd
Regional Museums, as well as in other ones, e. g. in museums of Techniq'ue
and Textile Industry,
in Museum of Musical Instruments
in Poznań, in
mining museums,
in catholic diocesan museums
and in private
hands.

IN THE OPEN).

Te following collections have in this country an all-Poland range: Warsaw State. Ethnological Museum the Ethnographic
Museum in Cravow, the
ArcheologlC and Ethnographic
Museum in Łódź as well as the Ethnographic
M~zeum (Department
of the National Museum) in Poznań. The Ethnograp.hlc Museum in Toruń has a northern-Polish
range and, in the domain of
fIshery a nation-wide
range.
T~e s~rvice. areas of the remaining
museums embrace major or minor
regIOns mhablted by particular
ethnic groups.
E~r?pean non·Polish
collecions with a considerable
material
of Slav
exhlglts are found in the Warsaw State Ethnological
Museum and in the
Ethnographic
Museum in Cracow.
Extra European collections are in the follorwing museums: the Museum
of Fol~ Culture and Art in Warsaw and in Poznań, the Ethnographic
Museum m Cracow, the Regional Museum in Pabianice
(province of Łódź)
and the Museum of Western Pomerania in Szczecin; the Museum in Bochnia (prov~nce of Cracow) has besides a collection of artistic handicraft.
There IS also a small number of ethnographic
collections in care cf
lyce~ms, schools and various institutions
such as the Polish Society for
TourIsm, Central Office of Folk Industry and Folk Art Houses of Culture and
• the total number
of ethnographic
relic exhibits
in Poland
amounted
in 1955 to
112.000 (See Bibliography:
M. Znamicrowska
Priifferowa.
Museums
and ethnograpric
'l~ctlOns
In Poland),
whereas
in 1958 their
total
was
115.000 (See
BibliographY:
~•. Gładysz.
The sCIentIfIc
actlvlty
of the museums
after
the war).
.

2. MUSEUMS

LOCATED

IN THE OPEN

There are at the present time in Poland 13 museums of the skansen type,
located in the open. Apart from that, a fair number of such museums is in
the stage of organization
and of premilinary
preparatory
work. They arise
not only on the initiative of ethnographic
museum centres but also at the
suggestion and the aid of Keepers of Monuments in Province Capitals.
In the town of Sanok, province of Rzeszów, there is a Museum of Folk
Architecture
exclusively
devoted to this problem. A fairly big space is
occupied by sets of buildings arranged for the exposition in the Museum in
Nowogród, District of Łomźa, province of Białystok, in the museum of
Olsztynek, District of Ostróda, province of Olsztyn and in the Museum of
Zubrzyca Górna, District of Nowy Targ, province of Cracow.
There are in Poland besides museums located in the open, in form of
several buildings, farms or huts provided with authentic furniture originating from the same farm or purcn'ased in the nearest vicinity.
With the category of sui generis museums in the open are also ranked
regional museums, the so called Creative Dwelling Chambers inhabited by
their owners and in which art and artistic handicraft
is demonstrated,
e. g.
the Kurpian Creative Dwelling Chamber in Tatary near Kadzidło, District
of Ostrołęka, province of Białystok in which the visitors are shown the
manufacturing
of cutouts and decoration of interiors, or the Beskid Creative Dwelling Chamber in Istebna, District of Cieszyn, province of Katowice, where folk musical instruments
are exhibited, as well as the Łowicz
Creative Dwelling Chamber in Złaków Borowy, District of ł,owicz, province
of Łódź, where manufacturing
of paper cutouts is demonstrated
and also
making of paper flowers,
straw spiders
and ornamented
Easter
eggs,
together with the strewing of sand samples, etc.
Active
places:
Province

museums

organized

Province
Province

of Gdańsk:
of Katowice:

Province

of Kielce:

of Białystok:

in the open are, in Poland,

1. Nowogród. District
ings).
2. Wdzydze, District
3. Istebna, District of
Chamber).
4. Bieliny, District of

in the following

of Łomża (a set of 7 buildof Kościerzyna
(two huts) .
Cieszyn (the Beskid Creative
Kielce (one hut)

�704

705

Province

of Koszalin:

Province

of Kraków:

Province
Province

of Kraków:
of Kraków:

Province
Province

of Łódź:
of Łódź:

Province
Province

of Olsztyn:
of Rzeszów:

Province

of Warszawa:

5. Kluki, District of Słupsk (the Slovinian farm,
a set of 5 buildings and household effects).
6. Kraków-\"'ola
Justowska
(small church, inn,
actual presbitery
and granary under the ca!.'e
of the parochial office).
7. Zakopane, (a hut called "Tea").
8. Zubrzyca Górna, District of Nowy Targ (set
of 12 buildings and household effects).
9. Łowicz, (set of 3 buildings).
10. Złaków Borowy (The Łowicz Creative Chamber),
11. Olsztynek (set of 13 buildings).
12. Sanok-Olchowce
(Museum of Folk ArchItecture, set of 13 buildings).
13. Tatary, District of Ostrolęka (Kurpian Creative
Dwelling).

..

-----.~"' ~
Map

1. Museums

of the Skansen

Type.

Furthermore,
many museums in the open are in the organization
stage,
other museums of this kind are being planned. In some areas it has be~n
decided to keep intact whole parts of hamlets as a sort of folk architecture
reservation
(e. g. village of Kościeliska District of Nowy Targ, Province of
Kraków).
In addition to that a great quantity of relic wooden churches, campaniles
and huts in the country are under the protection of province monuments
Keepers. Some churches still serve as places of religious worship.
There also exists in Poland social monuments
preservation
provided
for by law; either a natural person or a legal person, or else a collective
of persons, as well as an institution
may be the warden. This law does
much to further the interest in folk-culture
relics of the society at large.

II. AIMS, PROBLEMS

AND ACTIVITY

OF MUSEUMS.

Museums and ethnographic
sections in Poland are centres of scientific
research work and serve for social instructive purposes.
They carry into effect their aims and accomplish their plans by means
of field research
and stationary
investigations,
the result of which is
the gathering of collections, their documentation
and scientific or scientific
and popular publications
in form of major or minor monographs,
articles,
inventories, catalogues, pamphlets, bulletins, communiques, etc.
The Parliament
Act of 15 February 1962 concerning the safeguarding
of
achievements
of culture, particularly
museums, not onIy provides a legal
basis for the preservation
of monuments. By asserting both the scientific
Cind social value of monuments
of culture, as well as by stressing the
responsibility
of State and society to preserve them, the Act just mentioned
impels our society to hold them in due respect.
The Act purports that, besides their didactic-educational
activity, museums
conduct scientific investigation,
bring out the results of their research,
and may rightly strive for recognition as institutions for scientific research.
The general tendency
of the Polish museum directing is to link the
activity of museums with the life of the people, with the medium of
a respective region and with its social aud cultural requirements,
to engage
the museums in a struggle for progress and to let them expand humanitarian
ideas both on a national and world scale.
In connection with this, the museums try to expand the range of their
activities, they gather comparative
material and aim to establish closer
contacts and collaboration
with other countries.
The slogan launched by the Board of Museums and Protection of Monuments, Ministry of Culture and Art, voiced in this way: "Museums are
universities of culture" demands adequate efforts.
45

�706

707

Map. 2 Museums

and Ethnographic

Collection.&gt; in Poland.

�709

708
The
within
ritual
of the
creist;
craft.

policy of the museums and of the ethnographic sections is to embrace,
the limits of their possibilities, the whole of the folk material, spiand social culture, the stress being laid on the question of protection
folk culture relics and of taking good care of the contemporary
folk
special importance is attached to the preservation
of artistic handi-

The question of linking the traditions of folk culture and handicraft with
modern life is also given consideration.
The social and instructive
activity comprizes an organization
of permanent and temporary exhibitions as well as ambulant ones for the circulation in the country and in foreign lands. The purpose of those exhibitions is either to characterize the culture and art of a particular region or
to illustrate
some chosen problems. At the same time the aim of the
museums is to stress by means of such expositions
the development
processes and the dynamics of social and cultural changes seen against
a historical background.
Side by side with their own expositions the museums demonstrate circulated expositions from other cities of Poland and from abroad. When speaking of exposition one must emphasize the contribution
of creative work
carried out by coworkers practising plastic arts and photography.
To the instructive activity of the museums belong numerous lectures and
talks with demonstrations
delivered in one's own museum, in other cities
and in the country, matinees and evening shows specially devoted to youth
and children, consultations
and various kinds of courses, questionnaires,
press,
radio
and
television
communiques,
ethnographic
accounts,
demonstration
of own films, competitions, etc.
The ethnographic museums serve as a kind of laboratories for the university chairs. In the museum halls and especially in the demonstration
stores
lectures, seminars, classes and museum practice training are being held
for students of university,
schools, teachers, instruktors,
specialists
and
for special chosen groups of youth, etc.
In connection with the above mentioned considerations
some museums
are setting up archives on a more or less planned basis: they gather manuscript material concerning material culture, oral folklore, music and dance
folklore as well as iconographic collections. The Ethnographic
Museum in
Toruń has, for example, a section devoted to researches in· the domain of
folk dance as well as to the the training in the making of notation by mear.s
of the kinetographic
method (this museum has also a Dance Group giving,
among others, performances
and intending in the future to make a demonstration in the scheduled Ethnographic
Park of a skansen type. A Song and
Dance Group attached to the Ethnographic
Park of Orawa exists also in
Zubrzyca Górna).

Independent
ethnographic museums have their own conservation laboratories, whereas ethnographic sections are attended by a common laboratory
of the respective museum. Small regional museums usually benefit by the
help of other museums in a casual way.
The maintenance
of the ethnographic
collections still suffering from
considerable
shortcomings,
efforts are being made to remove them.
The Museum ethnographic
section libraries fall short of foreign museum
literature.
The museums have also iconographic collections but not all of the ethnographic sections are provided with their own photographic
laboratories.
The ethnographic
museums and the ethnographic
sections collaborate in
the field of science with the university ethnography chairs in Cracow, Lublin, Łódź, Poznań, Toruń, Warsaw and Wrocław, with the centres of the
Institute for Material Culture History of the Polish Academy of Sciences,
with the Chair of Architecture
and Village Planning in Gdańsk, with the
Chair of Polish Architecture
History, with the Chair of Architecture
and
Village Planning and the Chair of Country Architecture
in Cracow, with
the Chair of Architecture
and Village Planning in Warsaw, with the Chair
of Country Architecture
in Wrocław, with the Plastic Arts, Architecture
and Decorative Arts Research Institution in Cracow and with the Folklore
Music Research Institution
of the State Institute
of Art, with the Province Offices for the Maintenance of Ancient Monuments, with the Polish
Ethnographic Society and with other scientific societies.
In the domain of social instructive works the Museums collaborate with
the Culture Departments
of the Province, District, Town and Community
National Councils, with the School Inspector-General
Offices, with the Polish Ethnographic
Society with the Polish Teachers Association with the
Polish Radio with the Polish Society for Tourism, with Musical Societies
and with other institutions.
III. SURVEY OF MUSEUMS AND ETHNOGRAPHIC

SECTIONS

The survey system of the ethnographic
museums, ethnographic
sections
and other centres having museum collections is as follows:
1. The information
on museums is classed according to administrative
units- Provinces, the total number of these being 17; they embrace all Poland.
2. The provinces are scheduled in alphabetic
order. The first number
in a Province is always given to the biggest Central, District or autonomic
museum' the next museums are listed in the alphabetic order of towns.
Museu~s in the open are given at the end of the survey of the respective
Province, exception being such museums which are located close to the
basic museum building. They are quoted together with the basic museum.

�711

710
In the survey text of the various museums in the column of Museums
in the open there are mentioned all kinds of monumental buildings or sets
of buildings which are destined to be transferred
into Ethnographic
Parks
of a skansen type or to be left in place as an inception of future museums
of this sort. Museums in the open which are in an organization stage have
been also quoted. But as they are not yet active and officially opened they
were not included in the total number of such museums.
Attention must be given to the fact that various museums having ethno~
graphic collections are in stage of organization, of transferring
their collections to other centres and of trying to augment considerably
their collections, thus there is a possibility that some inexactitudes
may occur in the
quoting of their exhibits; it even may happen that some museum centre
just springing up or even already existing will be involuntarily
omitted in
the register and on the map.
The quantity of exhibits mentioned in the register concerns only ethnographic collections actual up to the end of 1964 .

•

•

and 1 scientific worker.
The collecting of exhibits began in 1945. The Museum was founded in
1949. Total amount of exhibits: 2360 (among others amber manufactured
exhibits). The Museum carries out research work and collects folklore material.
publications:
Regional

catalogues

in preparation.

Museum in Suwałki

(Ethnographic

Collections)

Address: Suwałki, ul. Kościuszki 81, phone 280.
Range of activity: the Suwałki Land.
Staff: Zygmunt Filipowicz M.A. Manager and 1 assisting
cational worker.
The Museum was

•

Museums in Poland are closed on Mondays.
informa:tion in foreign languages it is desirable
in advance asking for entry hours.

1. Province

Museum in Łomża (Ethnographic Section)
Address: Łomża, Sadowa 10, phone 9-37.
Range of activity: North-Eastern
Mazovia, the Kurpian Virgin Forest and
the ancient Łomża Virgin Forest.
Staff: Janina Chętnikowa,
managing director, docent dr Adam Chętnik

founded

Museum carries out research
publication:
catalogues.

Because of the necessity of
to telephone to the museum

in 1958. Total

number

scientific-edu-

of exhibits:

54 The

work.

Museum in the open in Nowogród
Address: Nowogród, District of Łomża
Range of activity: The Łomża Land (Kurpian architecture
and apiculture).
The Managing Body is the Museum in Łomża.
The collecting was recommenced after the war in 1949. The Museum was
reopened in 1963. The quantity of relic buildings: 7 (one hut dating from
the XVIIIth-XIXth
century, one granary
dating from the XVII1th century, one windmill, one treadmill,
two fulleries
and one ancient gate).
Total number of exhibits: 592 (an entire equipment
of a hut and a granary about 150 exhibits, utensils for beekeeping and forest apiculture:
81
exhibits). Furthermore,
a whole equipment of a windmill, tools, ~or amber
treatment
and for the manufacturing
of musical instruments,
lmplement

of Białystok

Museum in Białystok (Ethnographic
Section)
Address: Białystok, Rynek Kościuszki, Ratusz, phone 29-04, 29-93.
Range of activity: Province of Białystok
Director: Zofia Sokołowska M. A.
Manager of the Ethnographic
Section: Joanna Maciejewska M. A.
The beginning of the collecting and the foundation of the Museum took
place in 1949. Total number of exhibits: 1727. The richest collections: weaving and ceramics. The Museum carries out research work.
Publications:
"Rocznik Białostocki"
and catalogues of exhibitions.

for wax candles

manufacturing.
2. Province

Museum of Forest and Natural Science of the Białowieża National Park
(Ethnographic
Collections)
Address: Białowieża, pow. Hajnówka, phone Białowieża 24.
Range: the Virgin Forest of Białov,;ieża
Manager: Engineer Czesław Okołów. M. A.
The beginning of the collecting and the foundation of the Museum took
place in 1920. 'Total number of exhibits: 83 (Białowieża forest apiculture).
Publications: catalogues.

of Bydgoszcz

Ethnographic
Museum in Toruń
Former Ethnographic
Section of the Municipal Museum
Address: Toruń, Wały Sikorskiego 19, phone 50-91 and 36-49.
Range: Northern Poland, Fishing: the whole of Poland.
Comparative material from other countries.
Director: Prof. Dr Maria Znamierowska-PrUfferowa.
The total number of scientific wor!{ers is 11.

'.lo.-

�712

713

Collecting began in 1946. The Autonomous Ethnographic
Museum dates
from 1959. Total number of exhibits: 8044 (out of it about 200 pre-war exhibits). The richest collection: fisheryand
the whole complex of the Kujawy
folk culture. The museum is carrying out scientific research \vork and collects manuscripts,
folklore,
especially
in the field of folk dance. The
Museum has a Dance group called Oskar Kolberg's Dance Group. Iconographic archives.
Publications:

monographs,

(in organization
seum).

pamphlets

The collecting of ethnographic
exhibits commenced in 1946. The Museum
existed before the war. Total number of exhibits: 908. The richest collections are: garments, furniture,
household utensils and folk art exhibits.
The Museum is carryng out scientific research work and collects folklore
material.
Publications: Section catalogues.
The Żnin Museum (Ethnographic
Collections) - Polish Society for Tourism
Address: Znin, Plac Wolności, Baszta Ratuszowa, phone 310 and 199.
Range of activity: the historical Pałuki
Protectors:
Elżbieta Żurawska and Czesław Kawczyński.
The collecting commenced in 1960. The Museum was founded in 1963.
Number of exhibits: 150. The richest collections are: the Paluki dress, the
equipment of the interior of a hut, decorative art, embroidery, folk sculpture, weaving, kermis spice cakes.

and communiques.

Museum in the open at Toruń
stage, the basic institution being the Ethnographic

Mu-

Regional Museum (Ethnographic Collections)
Address: Chojnice, Brama Człuchowska, phone 319
Range of activity: District of Chojnice
Manager: Jan Rydzkowski
The collecting commenced
reactivated
in 1960. Number

before 1939. After
of exhibits: 213.

the war the Museum

was

Museum in the open in Pułkowo Wielkie
Address: Pułkowo Wielkie, District Wąbrzeźno, (the museum
nization stage)

Museum in Grudziądz (Ethnographic Section)
Address: Grudziądz, ul. Wodna 3/5, phone 31-39
Range of activity: The Land of Grudziądz and the vicinity
Manager: Jerzy Feldman
Manager of the Ethnographic
Section: Józef Błachnio
The collecting commenced in 1883. The Museum was founded in 1885.
Number of exhibits: 811. The richest collections: treatment of flax, agriculture, fishing. The Museum is carrying out scientific research work.

3. Province

of Mogilno and vicinities).

Museum chamber in Kcynia
Address: Kcynia, pow. Szubin, lVIiejska Rada Narodowa, Rynek 7.
Range of activity: Pałuki (District of Szubin, Znin and vicinities).
Patroness: Klara Prillowa
Collecting

was commenced

about

1957. Quantity

of exhibits:

about

of Gdańsk

Museum of Pomerania in Gdańsk (Ethnographic
Section)
Address: Gdańsk, Rzeźnicka 25, phone 31-40-31
Range of activity: the Kashubians with the Slovinians, the inhabitants
of
the Tuchola
Forest
called Kociewiacy and Borowiacy, the inhabitants
of the Lower Vistula (called Dolni Powiślanie) and of the Żuławy bay (called
Żuławianie as well as Warmia - Mazury and Jamno groups for the purpose of comparison.
Director: Dr Jan Chranicki.
Manager and Custodian of Ethnographic
Section: Dr. Longin Malicki.
Total number of scientific workers 4 (one of them being docent).
Collecting was initiated in 1958. The Museum was reactivated
in 1946.
Quantity of exhibits: 2.200. The richest collections concern: fishing, agriculture, ceramics, wickerwork,
weaving, cabinetmaking
and folk art. The
Museum is carrying
scientific research work and collects folklore and
other materials. Iconographic archives.
Publications:
folders
Museum in the open in Oliwa, near Gdańsk (a windmill has already been
erected as a beginning of a skansen type museum).

Publications:
Museum guidebook and catalogues.
Private Collection in Głucha Puszcza
Address: Głucha Puszcza, pow. Mogilno
Range of activity: Pałuki Land (part of district
Owner: Stanisław Pijanowski
Quantity of relics: 100

is in orga-

400.

Museum of the Kujawy Land in Włocławek (Ethnographic
Section)
Address: Włocławek, ul. Słowackiego la, phone 36-25
Range of activity: the Kujawy Land
Manager:
H. Królikowska,
assistant-ethnographer:
Zenobia
WitczakPietrzykowska
M.A.

Kashubian Museum in Kartuzy (Ethnographic
Section).
Address: Kartuzy, ul. Kościerska 1, phone 78.
Range of activity: Southern part of the Kashubian Land

\

�714

715

Manager: Adjunct Franciszek Treder
Collecting was initiated in 1932. The Museum was founded in 1947. Total
amount of exhibits: 842. The richest collections concern: fishing, agriculture: ho~sehold utensils, plastic art, ceramics, articles made of horn, masks,
musIcal Instruments;
rarity - Kashubian brocade and pictures painted on
glass.
Publications:
catalogue.

Museum

in Kwidzyn

(Ethnographic

4. Province

Upper Silesia Museum (Ethnographic
Section) in Bytom
Address: Bytom, Plac Thaelmana 2, phone 42-53
Range of activity: Upper Silesia
Director: Docent Józef Ligęza
Manager of the Ethnographic
Section: Dr. Barbara Bazielich and
scientific wOTker.
The collecting began in 1937. The Museum was founded in 1927.
The total number of exhibits: 7.583 The richest collection is: folk art. The
Museum does scientific investigations
and collects manuscripts,
folklore
and other materials. Iconographic
archives.
Publications:
Museum yearbook, catalogues of exhibitions, communiqli'~s.
Silesian Museum in the open (in organization stage).
The Museum of the Upper Silesian Village of a skansen type is going to
be organized in the grounds of the Province Park of Culture and Rest in
Chorzów by care of the Upper Silesian Museum in Bytom and of the Province Custodian of Ancient Monuments. In an area of 72 hectares 72 constructions of ancient wooden architecture
will be exhibited.
Address: Katowice, Jagiellońska 25.

Section)

Address: Kwidzyn, ul. Katedralna
l, phone 689
Range of activity: Lower Vistula Land
Staff: Adjunct Alfons Lemański, man'ager; l assistant in the ethnographic
section, one educational officer.
Collecting began in 1925; in the same year the Museum was founded. It
was reactivated in 1950. Amount of exhibits: about 550. The richest collections concern: fishing and agriculture,
folk furniture,
wickerwork
artioles,
ceramics, forms for textile printing, forms for gingerbread
making. Rare
exhibits: adorned distaffs. The Museum is cołlecting folklore material.
Collections apart from museums in the Province of Gdańsk
Address: Hel, District of Puck, National Town Council. Hel, pow. Puck.
MRN
Ancient, previously Protestant
church.
fishing of the Hel Peninsula"
Collecting began in 1960.
Quantity of exhibits: about 120.

Permanent

exhibition

Museum

"Deep-sea

Museum

which

is destined

to be the

in the open in Wdzydze

Address: Wdzydze, District
nian Museum in Gdańsk).

of Kościerzyna

Range of activity: Southern part
the villages in the neighbourhood).

(Departament

of the Kashubian

Land

of the Pomera(Wdzydze

and

of the huts:

(Ethnographic

Section)

Museum in Chorzów (Ethnographic
Section)
Address: Chorzów, ul. Powstal1ców 25, phone 401-14
Range of activity: Chorzów and its environs.
Manager: Custodian Janusz Modrzyński M.A.
Collecting had been started in 1925; the Museum was founded in the
same year. Number of exhibits: 1655. The richest collection: folk medicine.
The museum is carrying out research work and collects folklore material.

Collecting of the exhibits was commenced in 1906 and finished in 1958.
Quantity of exhibits: 2 huts. Completely fitted out, an apiaryand
a fishing
boat.
Quantity of exhibits in the interior
Publications: folder.

in Bielsko-Biała

Address: Bielsko-Biała,
ul. Wzgórze 16a, phone 53-53
Range of activity:
city of Bielsko-Biała,
District Bielsko and partiy
district of Cieszyn, Oświęcim, Zywiec and Pszczyna.
Manager of the Museum: Stanisław Oczko, M. A.
Manager of the Ethnographic
Section: Bernadetta Dubrawska-Turno
M. A.
(ethnographer).
Collecting of exhibits was commenced in 1895; in the same year the museum was founded. It was reactiv~ted after the war in 1948.
Number of exhibits: 722. The richest collections: guild and folk weaving.
Wilamowice and Cieszyn folk-dress, garments of the Silesian mountaineers,
works of modern painters
and sculptors, lace making. The museum is
carrying out scientific researches an collects folklore material.
Publications:
catalogue of the exhibition.

Address:
Starogard
Gdański,
Powiatowy
Dom Kultury.
The Dish-iet
Culture House) Depository which is destined to be the beginning of the
future museum
Address: Sztum. Zamek (Castle). Depository
beginniing of the future museum.

of Katowice

175

.~

�716

717

Publications:
catalogue
Museum in the open (see Bytom and Katowice)
Museum in Cieszyn (Ethnographic
Section)
Address: Cieszyn, ul. Tadeusza Regera 6, phone 15-77
Range of activity: Cieszyn Silesia
Manager: Ludwik Brożek, and one scientific worker.
Collecing of exhibits was started in 1901. The Museum
about the beginning of the XIX th century.

dates

back

to

Number of exhibits: 2677. The richest collectiOn is the Silesian folk dress
and its decoration. The Museum does research work and collects folklore
material.
Museum

in Częstochowa

Address: Częstochowa,
44-24, 17-92 and 59-35.

(Ethnographic

Plac im. dr. Władysława

Section)
Biegańskiego

45, phone

Range of activity: CzęstOChowa and the following Districts: Częstochowa,
Kłobuck, Pajęczno, Radomsko, Myszków, Zawiercie and Włoszczów.
Manager of the Museum: Włodzimierz Blaszczyk M. A.
Manager of the Ethnographic
Section: Barbara Wolska M.A. Mgr. Piotr
Owczarski (ethnographer)
Collecting of ethnographic
exhibit!': was started in 1959. The Museum was
founded in 1909. Quantity of exhibits: 579. The richest collections are: agricultural and household tools.
The Museum
material.
Publications:

is carrying
Museum

out scientific

Yearbook,

investigations

and collects folklore

Częstochowa.

Museum in Gliwice (Ethnographic
Section)
Address: Gliwice, ul. Dolnych Wałów 8a, phone 49-16
Range of activity: Upper Silesia
Manager:
phers.

Dr Ludwik

Dubiel;

one scientific

worker;

both are ethnogra-

The collecting began after the war in 1946. The Museum was founded in
1905. Number of exhibits: 2460. The richest collection is the Silesian folk
art. The Museum is carrying out research work.
,Publications:
"Zeszyty
Gliwickie"
a Gliwice Bulletin and a catalogue
of the exhibition
(in press).
Museum

in the open (in organization

stage).

Museum in PSzczyna
Address: Pszczyna, Zamek
Range of activity: District of Pszczyna
Manager: mgr. Ignacy Płażek
Collecting of exhibits began in 1956

Quantity of relics: 16 (peasant art)
l\Iuseum in organization
stage in Rybnik (Ethnographic
Collections).
Address: Rybnik, Rynek 17, phone 923
Range of activity: District of Rybnik and of Wodzisław.
::\Ianager: Ryszard Wenglorz
Collecting of exhibits began in 1956. The Museum was founded in 1958.
Amount of exhibits: 126 (the Museum has mining relics).
The ::\luseum is collecting folklore material
(folk music).
Museum

in Tarnowskie

Góry (Ethnographic

Collections)

Address: Tarnowskie
Góry Rynek l, tel. 26-07
Range of activity: The land of Tarnowskie
Góry
Manager' Janusz Modrzyński, custodian.
collectin~ commenced in 1957. The Museum was founded in 1957/58.
Number of exhibits: 298 (The Museum has mining relics). The Museum
is carrying out research work.
l\Iuseum in Zabrze
Address: Zabrze, Plac Krakowski
9
Range of activity: Zabrze and the nearest vicinity
Director: Fulczyk Franciszek,
M.A.
Head of the Ethnographic
Section: Irena Bukowska M.A.
Museum was opened after the war in 1945
Quantity of exhibits: 300 (costumes and customs, peasant art)
The Museum is carrying out scientific researches.
Museum in the open
The Beskid Creative Chamber
Address: Istebna, District of Cieszyn, house Nr. 163 Jana Kawuloka, phone
Katowice CPLiA 396-48.
Patl'0nage: The Polish Union of Cooperatives
of the Folk Art Industry
and Artcraft (CPLiA) Katowice and the Silesian Museum in Bytom.
Range of activity: the village of Istebna.
The manager of the Chamber is Jan Kawulok.
The beginning of exhibits collecting took place in 1961. The Ch~mber
is active since 1962. Quantity of exhibits: about 65 pieces. To the nchest
collections belongs: the equipment of a mountaineer's
hut. Musical instruments (demonstration).
Museum

in the open in Katowice

In the Kościuszko Park there are: a small church and a wooden ~ampanile dating from 1510 transferred
from Syrynia, District of Rybmk and
a granary dating back' to the XVIIIth century. from Gołkowice, ~istrict of
Wodzisław, a wooden church from Miku1czyce near Zabrze datmg from

�718

719

1530 and a wooden fulling press; the above exhibits are destined for the
Museum of Upper Silesian Village of a skansen type in Chorzów (See also
Bytom and Chorzów).
5. Province

Museum

of Kielce

T~e Świętokrzyskie
Museum (Ethnographic
Section)
Address: Kielce, Plac Partyzantów
3/5 phone 67-64, Ethnographic
phone 43-91
Range of activity: Province of Kielce
Director: Alojzy Oborny M. A.
Manager of the Ethnographic
Section:
assistant. Barbara Erber M.A.

Aleksandra

Dobrowolska

Section

M .A. and

Collecting of the exhibits began in 1945; the Museum was founded in the
same year. Quantity of exhibits: 1326. The richest collection is: folk garments. ?h~ Museum is collecting folk songs. Archives of iconography.
PublIcatIons: Yearbook of the Świętokrzyskie
Museum.
Museum in Radom (Ethnographic Section)
Address: Radom, ul. M. Nowotki 12, phone 78-77
Range of activity: City and District of Radom
Manager: Anna Apanowicz M.A. Mglr Stefan Rosiński (ethnographer).
.The Mus~um was founded in 1923. Collecting of ethnographic
exhibIts began in 1958. Quantity of exhibits: 279. The Museum is carrying out
research work.
Museum in Sandomierz (Ethnographic
Address: Sandomierz, Rynek lO, phone 986
Range of activity: Former Province of Sandomierz.
Manager: Kamila Załuska M. A.
The Museum was founded is 1956. Collecting
began in 1960. Quantity of exhibits: 113

Section)

of ethnographic

Museum in the open at Bieliny
Address: Bieliny, pow. Kielce. Ethnographic
Centre
skie Museum in Kielce.

exhibits

of the Świętokrzy-

Active since 1957. Exhibits: a hut dating back from the XVIIth
and interior of a hut dating from the XIXth century.
6. Province

Director: Marian Sikora, M.A. assistant Maria Pocałujko-Kubielas
Number of exhibits: 370. The richest collections are folk household
and weaving.

of Koszalin

Museum in Koszalin (Ethnographic
Collection)
Address: Koszalin, ul. Czerwonej Armii 53, phone 37-30
Range of activity: Province of Koszalin

century

in Darłowo

(Ethnographic

M.A.
effects

Section)

Address: Darłowo, District of Sławno, Zamkowa 4, phone 151
Range of activity: District of Sławno and a part of the seaside territory
of the Koszalin and Słupsk Districts
Manager: Hieronim Fiodorow and 2 scientific-educational
officers.
The collection of exhibits dates from 1923. The Museum was opened after
the war in 1945. Total number of exnibits: 286. The richest collection are:
household effects, ceramics, equipment of the weaving chamber.
Publications:
folder
Museum

of Middle

Pomerania

in Słupsk

(Ethnographic

Section)

Address: Słupsk, Zamek KSIąŻąt Pomorskich,
ul. Dominikańska
6.
Range of activity: Province of Koszalin.
Director: Janusz Przewoźny, M. A, assistant
of Ethnographie
Section:
Hugona Ostrowska M. A.
Collecting of exhibits began about 1920. The Museum was foun,ded in
1924. Total number of exhibits:
563. The richest collection of exhibits
concerns the material culture of the Slovinians.
Museum

in Złotów

(Ethnographic

Section)

Address: Złotów, Plac Zamkowy 5, phone 376.
Range of activity: District of Złotów
Manager: Bogumiła Traczyk M. A. with one scientific worker.
The collecting commenced in 1962. The Museum was founded in the same
year. Number of exhibits: 332. The richest collection is: weaving (tools and
textiles). The Museum is carrying out field research work.
Museum

in the open at Kluki

(Slovinian

farm)

Address: Kluki, District of Słupsk, Province of Koszalin, phone Smołdzino 38. a branch of the Museum in Słupsk.
Range of activity: the Land of the Slovinians
Collecting of exhibits was started in 1959. The farm was opened to VISItors in 1963. Quantity of buildings: 5. Total number of exhibits 344. The
richest of exhibits concern the material culture of the Slovinians.
Publications:
Guidebook.
Museum in the open Jamno, District Koszalin (in organization).
Museum in the open Stara Święta, District Złotów (in organization)

�720

721
7. Province

of Kraków

Ethnographic
Museum in Kraków
Address: Kraków, Plac Wolnica 1, phone 571-53
Range of activity: the whole Poland and the Slav countries; furthermore,
exhibits from Africa, Java, New Guinea and separate objects from other
countries.
Director: Prof. dr. Tadeusz Seweryn. There are 13 scientific workers in
the Nluseum, one of them being a docent.
Collecting of exhibits began in 1905 and in the same year the Museum
was founded. The total number of exhibits amounts to 28671 (J5,950 Polish
exhibits, 10011 exhibits from other European countries and 2539 from nonEuropean countries). The richest coJJection is folk art of the Province of
Cracow. The Museum is carrying out research work and coJJects manu-'
scripts, folklore and other materials.
The inventory of the iconographic
archives counts about 20.000 items.
Publications:
Works and Materials of the Ethnographic
Museum in Cracow (a new publication in press) catalogues, guidebooks.
National Museum in Kraków
Address: AI. 3 Maja, Kraków. Main building and other buildings.
Changeable expositions and storehouses with ethnographic
exhibits: Kraków, Smoleńsk 9.
Range of activity: All- Poland and world-wide range.
Director: Dr. Andrzej Banach. Custodian of the Art Industry
Section:
Dr. B. Daszyńska. Custodian of the Weaving Section: Dr. Maria Rychlewsku. Custodian of the Ceramics: Dr. J. Taszycka.
Collecting of exhibits began in 1879. Quantity of ethnographic
exhibits:
over 2000. The richest collections are: ceramics from Poland and from other
Slav countires; ceramics from Kamerun, Peru and Bolivia, Tissues from
Slav countries and Hungary. The Museum is carrying out research work.
Publications:
dissertations
and reports of the National Museum in Cracow, monographs, catalogues, etc.
Publications:
dissertations
and reports of the National Museum in Cracow.
Museum in the open in Kraków
Address: Kraków - Wola Justowska.
The Museum contains a small
church, a presbytery
and granary
under the care of the parish Office
Number of ancient buildings: 3.

Director: docent, dr. Jerzy Dobrzycki.
The collecting of exhibits was commenced in 1899; the foundation of the
Museum took place in the same year. Number of ethnographic
exhibits: 47.
Cracow creches and puppet hobbyhorses
called lajkoniki.
The richest
ethnographic
collection concerns the historyand
culture of the City of
Cracow in the domain of folk customs; Jewish folklore. The Museum cal'·
ries out scientific investigations
and collects folklore material.
Publications:
Kronika miasta Krakowa
(HCronicle of the City of Cracow") and catalogues.
Museum in Bochnia (Ethnographic
Section).
Address: Bochnia, Rynek 18, phone 495.
Range of activity: District of Bochnia and the territory of Little Poland.
Director:
Prof. Stanisław
Fischer,
and 2 coworkers.
(ethnographer
wanted)
Collecting
of exhibits
began about 1897. The Museum was founded
in 1957. Quantity of exhibits: about 603. The richest collection is: folk art
(painting and sculpture).
The Museum has also a coUection of artistic
handicraft
from non- European Countries:
384 exhibits. The Museum is
carrying out research work and collects folklore material.
Publications:
Museum guidebook to be brought out soon.
Regional Museum 0f the PTTK (Polish Society for Tourism).
Muszyna. (Ethnographic
Collection).
Address: Muszyna, pow. N::-wy Targ, ul. Kity 16.
Range of activity: City of Muszyna with vicinity.
Social Custodian: Karol Rojna
Collecting began in 1943. The Museu~ was founded in 1958. Number of
exhibits: 39. The richest collection is folk aj:t. The Museum collects folklore
material.
Museum in Nowy Sącz (Ethnographic Section)
Address: Nowy Sącz, ul. Lwowska 3, phone 83-67
Range of activity: the territory of Ziemia Sądecka.
Manager: Zbigniew Borowski, and 1 scientific and educatioT1~1 coworker
(ethnographer
wanted).
Collecting of exhibits began in 1909. The Museum was founded in t938
and reopened after the war in 1946. Total number of exhibits 695, The Museum is gathering folklore material.

The Historical Museum in Kraków
(Ethnographic
Collections)
Address: Kraków, Pl. SW. Ducha 5, phone 544-98
Range of activity: City of Cracow.

Address:
Attached
Range of
Manager:
46

Museum in Nowy Targ (Ethhnographic
Collection).
Nowy Targ, ul. Szaflarska 1, phone 334.
to PTTK (Polish Society for Tourism) "Gorce"
activity: The area of Nowy Targ and of the vicinity.
Czesław Pajerski, Custodian

�722

723

Collecting of exhibits was commenced in 1959. The Museum was founded
is 1962. Quantity of exhibits: about 150. The richest collections concern the
culture of the ancient guilds and old-time house interiors. The Museum is
collecting folklore material.
Publications:
catalogues to be published shortly.
Władysław

Orkan's

Museum

in Rabka

(Ethnographic

Museum)

Address: Rabka, ul. Krakowska 36, phone 12-32.
Range of activity: District of Limanowa, northern part of the Nowy Targ
District, southern part of the Myślenice District, eastern part of the Sucha
District.
Manageress: Maria Lechowska-Bujakowa
M.A. (ethnographer).
Collecting of exhibits was commenced in 1928. The Museum was founded
in 1936. Number of exhibits: 1279. The richest collection is the folk art. Thc=
Museum is carrying out research work and collects materials
concerning
shepherd folklore.
Publications:
Museum guidebook.
Museum

in Tarnów

(Ethnographic

Section)

Address: Tarnów, ul. Kniewskiego 24, phone 194
Range of activity: Districts: Tarnów, Dąbrowa-Tarnów,
Brzesko, Dębno.
Manageress:
Paulina
Chrzanowska
M.A. and 1 assisting
coworker.
(ethnographer
wanted).
Collecting of ethnographic
exhibits began in 1957. The number of exhibits:
about 100.
The richest collections are paintings
from Zalipie and toys from Dąbrowa, Tarnów District.
Museum of the Cracow Salt Mines in Wieliczka (in organization
stage)
Address: Wieliczka, pow. Kraków, Park Kingi, skrytka pocztowa 20, phone 227.
Range of activity: salt mines in Wieliczka and Bochnia, Carpathian
submontane salt territories
and other salt mines, both unactive and exploited.
Director: Alfons Długosz.
Total

number

of scientific

worekrs

8. (ethnographers

wanted).

Collecting of exhibits was commenced in 1950. Number of exhibits 380 ancient tools and mining fittings; about 60 exhibits - sculptures carved in
salt and in wood. The Museum is carrying out research work and collects
folklore material.
Publications:
"Studia i Materiały z Historii Górnictwa Solnego" (Studies
and Materials on the Salt Mining History), catalogues, guidebooks, folders
and albums (in preparation).

(Attached to the Museum as its component part are 10 sets of ancient
wooden machines and mining gear dating from the XVIth up to the XIXth
century).
The Tatra

Mountains

T. Cha lubiński Museum in Zakopane (Ethnographic
Section)
ul. Krupówki 10, phone 30-05.
The Tatra Lower Highlands
(Podhale), Spisz and

Address: Zakopane,
Range of activity:
Orawa.
Director of the Museum: Prof. Juliusz Zborowski (died June 1965) with
his staff composed of 6 scientific workers, one of them docent.
Collecting of exhibits was commenced in 1889. The Museum was founded
in 1888. The "Tea" Department
was opened in 1910. Total amount of
exhibits: 5801. The richest collections concern shepherding,
decorative art
and pictures painted on glass. The Museum carries out scientific invest;gations and collects manuscripts,
folklore and other materials. Iconographic
archives.
Publications:
guide books and a folder.
Museum in the open
Address: Zakopane, Tea, Bulwar Słowackiego 39.
A hut fully equipped, dating from the XVUIth century.
Patroness:
Janina Szymańska
Museum in Zywiec (Ethnographic
Section)
Address: Żywiec, ul. Kościuszki 5, phone 21-24.
Range of activity: the Land of Żywiec.
Manager: Jan Studnicki, and 1 ethnographer.
Collecting of exhibits was begun in 1925. The Museum was founded in
1936. Total number of exhibits: 736. The Museum is carrying out research
work and collects folklore materials.
Museum in the open
The Orawa Ethnographic
Park in Zubrzyca Górna
Address: Zubrzyca Górna, pow. Nowy Targ, Dwór Moniaków.
Range of activity: 12 villages of the Polish Orawa Górna (Upper Orawa).
Manageress:
Wanda Jostowa M. A. Custodian of the Tatra Museum in
Zakopane.
Collecting of exhibits was commenced in 1955; the Museum was founded
in the same year. Quantity of exhibits: the Moniaków manor, farm buildings,
the inn from Podwik and other objects; the total amount of buildings and
household fittings is 12; inner equipment
of the houses
counting
363
exhibits.
A Song and Dance group is attached to the Museum.
Publications:
guidebook to the Museum.

�724

725

Museum in the open
Zakopane. Harenda. Ancient church dating from the XVIIIth century
transferred
from Zakrzów. District Wadowice Divine service is held there).

Quanitity
of ethnographis
exhibits: 806. The richest
weaving in the northern part of the Lublin Provrince.
Museum

8. Province

of Lublin

Museum in Lublin (Ethnographic
Section)
Address: Lublin, Zamek, phone 25-53, 89-77, 89-79.
Range of activity: Province of Lublin and the adjacent territories
(Provinces of Warszawa, Kielce, Białystok and Rzeszów).
Director: J. Iskrzycka M. A.
Manager of the Ethnographic
Section: Janusz Optołowicz M.A.
The total number of scientific workers and educational officers is 20 (3 of
them in the Ethnographic
Section).
Collecting of exhibits was started in 1901. The Museum was opened in
1906. Quantity of exhibits 9060. The richest collection is the folk art (ceramics, weaving, ornamented
Easter eggs, paper cutouts, sculpture and treatment of wood)
The Museum is carrying out scientific research and collects folklore and
other materials. The iconographic archives contain about 4000 items.
Publications:
Studia i Materiały
Lubelskie
(Lublin Studies and Mate~ials). Catalogues.
Museum in the open (in organization stage).
Museum in Chełm (Ethnographic
Section)
Address: Chełm, ul. Lubelska 55
Range of activity: District of Chełm.
Manager: Kazimierz Janczykowski
The Museum was opened in 1919, the Ethnographic Section in 1935. Quantity of exhibits: 786.
The Museum in Krasnystaw (Ethnographic Section)
Address: Krasnystaw, ul. Nicznickiego 3.
Range of activity: District of Krasnystaw.
Manager: Zygmunt Tokarzewski
Collecting of exhibits was commenced in 1930. The Museum was opened
in 1958. Number of exhibits: 358.
Publications: folder.
Museum in Łuków (Ethnographic
Section - in organization)
Address: - the Museum has not got any premises of its own.
Range of activity: northern part of the Lublin Province
Manager: Longin Kowalczyk ethnographer
Opening planned: 1964

Address:

Zamość,

Range of activity:
mcść and Biłgoraj)
Manageress:

in Zamość

ul. Ormiańska
southern

(Ethnographic
26, phone

collection

is the

Section)

24-83.

part of the Lublin

Province

(Districts

of Za-

Maria L.orentz M. A.

Collecting of exhibits was commenced in 1925. The Museum was founded
in 1937 and the Ethnographic
Section also in the same year. Quantity of
exhibits: 985. The richest collections concern the treatment
of flax and
clay, food preparation.
Museum

in the open (in organization

9. Province

stage)

of Łódź

Archaeologic and Ethnographic
Museum in Łódź
Address: Łódź, Pl. Wolności 14, phone 279-08, 348-90, 322-97, 339-13
Range of activity: the whole Poland.
Director of the Museum: Prof. dr. K. JaŻdŻewski.
Manager of the Ethnographic
Collective: J. P. Dekowski M.A. custodian, assistants
are 8 scientrric
workers
and 2 scientificeducational
officers.
Collecting of the exhibits was commenced in the period between the two
World Wars but the main part of collecting work was carried out in
1955-196:1. The Museum was founded in 1931 (up to 1956 it was an Autonomous Ethnographic
Museum) The total amount of exhibits reaches 11.202.
The most important collections are: folk art and folk clothing. The Museum is carrying out scientific researches and collects manuscript materials.
Folklore Archives.
Publications:
"Prace i Materiały Muzeum Archeołogicznego
i Etr.ograficznego w Łodzi, Seria Etnograficzna"
("Works and Materials
of the
Archaeologic and Ethnographic
Museum in Łódź, ("Ethnographic
series"),
guidebooks to exhibitions, catalogues.
Museum
Address:
Range

in Łęczyca
Łęczyca, Zamek,

of activity:

Head of the Museum

District

phone

603, 24-09

of Łęczyca

and Poddębice

and of the Ethnographic

Section:

Jadwiga

Gradzin

Collecting of exhibits began in 1957. Quantity of relics (peasant art):
The Museum is carrying out scientific researches. Folklore Archive

920.

�727

726
Museum

in

Łowicz

(Department
of the National Museum in Warsaw Ethnographic
Section)
Address: Łowicz, Rynek Kościuszki 4, phone 928.
Range of activity: the former Principality
of Łowicz.
Manager:
Henryk
Świątkowski,
M.A. and one scientific-educational
coworker.
Collecting of exhibits was commenced in 1952; the Museum was opened
in the same year. Quantity of exhibits: 3500. The richerst collection is composed of garments and paper cutouts.
The Museum is carrying out research work.
Publications:
catalogues of the exhibitions.
Museum in the open in Łowicz attached to the Museum of Łowicz.
Quantity of ancient buildings: 3 (a hut, a stable and a storeroom dating
from the XVlIIth century. Two peasant farms dating from the XVIIIth
and XIXth century are going to be transferred
in the future).
Regional

Museum

in Pabianice

(Ethnographic

Section)

Address: Pabianice, Pl. Obrońców Stalingradu 1, phone 25-02.
Range of activity: Districts of Łask, Łódź, Bełchatów.
Manageress:
Maria Kepler
M. A. and one scientific
worker
(ethnographer).
Collecting of exhibits was commenced in 1962. Quantity of ethnographic
exhibits: 203, (34 from Poland and 169 from Africa). The Museum is carl')'!ing out research work.
Publications:
catalogues.
Museum

in Piotrków

Trybunalski

(Ethnographic

Section)

Address: Piotrków Trybunalski,
Plac Zamkowy 4, phone 24_53.
Range of activity: District of Piotrków Trybunalski,
and partly Districts
of Bełchatów and Brzeziny and other territories
of Poland.
The post of the manager is vacant; 1 scientific-educational
worker.
Collecting of exhibits began in 1910; the Museum was founded about 1918
and the Ethnographic
Section in 1956. Quantity of exhibits: 488. The richest
collections are: the folk garments of the Piotrków region, ceramics (Opoczno, Iłża).
Publications:
guidebook to the museum and catalogue.
Museum of Rawa Land in Rawa
Address: Rawa Mazowiecka, Baszta Zamkowa
Range of activity: Rawa District. Head of the Museum: Józef Prociow
Collecting of exhibits began in 1960. Museum was opened in 1963. Quantity of exhibits:
165. The richest collection: weaving, costumes, papercutouts, painted eggs, paper decorations.

Museum in Sieradz (Ethnographic
Section)
Address: Sieradz, ul. Dominikańsh:a 2, phone 639.
Range of activity: District of Sieradz and Łask and partly
Wieluń and Radomsko.
Manageress:
Zofia Neymanowa

M. A.

and

Districts

of

scientific-educational

2

workers.
Collecting of ethnographic
exhibits was commenced and the ethnographic
section organized in 1950. The Museum was founded in 1937. Quantity of
exhibits: 1206. The most important collections are: folk art and folk garments. The Museum is carrying out scientific investigations
and collects
folklore materials.
Publications:
Studies
Regional

Museum

and Materials

to the history

of the Sieradz

of the PTTK (Polish Society for Tourism)
(Ethnographic
Collections)

Land.

in Sulcjów

Address: Sulejów na Podklasztorzu,
phone 58.
Range of activity: Sulejów and its nearest vicinity.
Custodian: Zacheusz Misiurski (social worker).
Collecting of exhibits was commenced in 1954. The Museum was founded
in 1950. Total number of ethnographic
exhibits: 24.4. The Museum is collecting folklore material.
Museum

in Tomaszów

Mazowiecki

(Ethnographic

Section)

Address: Tomaszów Mazowiecki, ul. Armii Ludowej 15, phone 748.
Range of activity: Districts: Opoczno, Rawa Mazowiecka, Brzeziny and
a part of the Piotrków District.
Manager: Józef Jastrzębski
M. A. and custodian,
1 adjunct
(both are
ethnographers)
and 1 educational officer.
Collecting of exhibits was commenced in 1927. Total number of exhibits:
2175. The most important
collections are: folk art and folk garments. The
Museum is carrying out scientific researches and collects manuscript
folklore materials.
Museum in the open in the Park surrounding
Museum
The Łowicz Creative

the Palace (in organization).

in the open

Chamber

in Złaków

Borowy

Address: Złakaw Borowy, pow. Łowicz, dom Justyna Grzegary.
Patronate:
The Folish Union or Cooperatives
of the Folk Art Industry
and Artcraft. (CPLiA) phone 853.
Range of activity: Złaków Borowy and a part of the Łowicz District.
The Chamber was opened 1962. Quantity of exhibits: about 250 items
(interior of a hut). Demonstration
of all kind of work e. g. handicraft, folk
art etc.

�729

728
10. Province

Range of ativity: Mazuria, Warmia, and part of the Vistula Banks.
Manager: Józef Wieczerzak M.A. and 1 scientific worker.
The Museum was founded in Królewiec in 1909 and transferred to Olsztynek in 1938. The Museum was built up after the War. Quantity of ancient
buildings: 13. Quantity of movables: 157. The most important
collectio~s
are: wooden architecture
and equipment of the interiors. The Museum IS
carrying out scientific research ..,\Tork.

of Olsztyn

The Mazurian Museum in Olsztyn (Ethnographic
Section).
Address: Olsztyn, ul. Zamkowa 2, phone 24-74.
Range of activity: Warmia, Mazuria, aBnks of Lower Vistula.
Director of the Museum: Hieronim Skurpski.
Ethnographic
Section: Dr. Franciszek Klonowski, manager; 11 scientificeducational workers (1 in the Ethnographic
Section).
Collecting of the ethnographic
exhibits was commenced in 1945 and the
Museum founded in the same year. The total amount of the ethnographic
exhibits is 1405 items (including a pre-war collection). The main collection
is folk art (including tissues and artistic tiles). The Museum is carrying
out research work and collects manuscript
folklore and other materials.
Iconographic
archives.
Publications:
Rocznik Olsztyński (Yearbook of Olsztyn), catalogues.
Museum

in Kętrzyn

(Ethnographic

11. Province

Museum of the Opole Silesia in Opole (Ethnographic
Section)
Address: Opole, Mały Rynek 7, phone 28-73, 46-11.
Range of activity: Province of Opole
Director: Ignacy Kuźniewski
Manageress
of the Ethnographic
Section: Helena Jakubowska,
M. A.
Collecting of the ethnographic
exhibits was commenced in 1945; the ~IUseum was founded in 1900. Total number of exhibits: 2208. The most Important part of the collection concerns the folk art and folk dress (a sma~l
part of the garments was gathered
before the war). T~e Museum IS
carrying out scientific- investigations
and, collects manuscnpt
folklore and

Collections)

Address: Kętrzyn, ul. Powstańc6w Warszawy 1, phone 282.
Range of activity: environs of Kętrzyn.
Manageress: Zofia Licharewa, custodian.
Collecting of exhibits was commenced before 1944/45. The Museum
opened in 1947. Quantity of ethnographic
exhibits: 42.

was

other materials. Iconographic Archives.
publications:
The Opole Museum Yearbook

Museum of Lubawa Land in Nowe Miasto Lubawskie
Address: Nowe Miasto Lubawskie, ul. 19 stycznia 12
Range of activity: the neighbourhood
of Grunwald. Administration
head:
Maria N owińska
Collecting of exhibits began in 1957; the Museum was opened in 1959
Quantity of exhibits: 89
The Mazurian

Museum

in Szczytno

(Ethnographic

Catalogues to exhibitions.
Museum in the open: Birkowice,
Museum

Address:

in the

open

Olsztynek,

in Olsztynek

(Section

of the

Olsztyn)
pow. Ostróda, phone Olsztynek

Section)

Mazurian

Museum

District

("Opalski

Rocznik Muzealny").

.
.,
of Opole (m orgamzatlOn).

in Brzeg (Ethnographic

Section)

Address: Brzeg, Plac Zamkowy 1, phone 12-57
Range of activity: District of Brzeg.
Manager: Jan Przała M. A.
•
Collecting of exhibits was commenced in 1901. The Museum was rounded
in 1910. Quantity

Address: Szczytno, Plac Juranda, phone 437
Range of activity: District of Szczytno, Mrągowo, Pisz, Nidzica and part
of the Biskupiec Warmiński District.
Manager: Jan Jałoszyński
Collecting of exhibits was commenced about 1910. The Museum was opened in 1928. Quantity of exhibits: 588.
Publications:
a catalogue
The Museum is planning to equip the interior of a l\'Iazurian hut with
household effects for demonstration
purposes in Szczytno.
Museum

of Opole

of ethnographic
Jan Dzierżon

exhibits:
Museum

283.
in Kluczbork

Address: Kluczbork, ul. 15 Grudnia 12, phone 707
Range of activity: territory of the Opole Silesia.
.
Manager: Roman Pastwiński, M.A. and one scientific-educatIOnal
Collecting of exhibits began in 1956. The Museum was founded
Quantity

of exhibits:

about

50 (apiculture).

Museum in Nysa (Ethnografic

Section)

Address: Nysa, ul. Marcinkawskiego
l, phone 30-83.
Range of activity: District of Nysa.
Manager: Tadeusz Chruścicki, M. A.

in

164.

-

:varkel'.
m 1957.

�730

731
Collecting of exhibits was commenced in 1945. The museum was founded
in the same year. Number of exhibits: 350 (prewar collection). Publications: catalogues.
Museum

in Oleśno Śląskie,

Department
of the Museum of the Opole Silesia
(Ethnographic
Section)
Address: Oleś no Śląskie, ul. Pieloka 18, telephone 398.
Range of activity: District of Oleś n o Śląskie.
Manager: Konrad Hanisch, M. A; one ethnographer.
Collecting of exhibits was commenced in 1959. The Museum was founded
in 1960. Quantity of ethnographic
exihibits: 93. The richest collection: interior of a peasant hut completely set up. The Museum is carrying out
scientific investigations.
Museum in Racibórz (Ethnographic
Section)
Address: Racibórz, ul. Chopina 12, telephone: 901, 28-41
Range of activity: Districts of Racibórz, Głubczyce, Koźle and Prudnik.
Manager: Janusz Kozłowski, M. A., and two coworkers,
one of them
being an ethnographer
and the other a scientific-educational
officer.
The Museum was opened in 1927 and reopened after the war in 1948.
Total number of ethnographic
exhibits: 668 (part of them being a pre-war
collection of garments). The Museum is carrying ant research work.
12. Province
Ethnographic

of Poznań

in Poznań. (Department
of the National
Museum in Poznań)
Address: Poznań, Grobla 25, for correspondence:
Aleje Marcinkawskiego 9, telephones: 13-04, 21-04, 612-01 (extention 341).
Range of activity: al Poland with prevalence of exhibits from Great Poland and the Ziemia Lubuska territory, non-European
cOllections from Mexico, Africa, New Guinea.
Manager: dr Stanisław Błaszczyk, and three scientific workers.
Collecting of exhibits was commenced in 1910. The ethnographic
museum
collections were initiated in 1911; the Museum was reopened in 1949. The
tc'tal number of exhibits amounts to 4312, the Polish ones making 3196 and
the non-European
1116 items. The principal collection: folk garments. The
Museum is carrying out research work and collects manuscript
materials.
Iconographic Archives.

Address:

of the National
Museum
guidebook and folders.

Museum in Kalisz (Ethnographic
Ul. Kościuszki 12, telephone: 36-62.

Museum in Konin attached to PTTK (Polish Society for Tourism) (Ethnographic Collections)
Address: Konin, ul. Słowackiego 8, private phones: 599 and 760.
Range of activity: the District of Konin in its historical boundaries.
Manager: Social Custodian Zygmunt Pęcherski.
Collecting of exhibits was commenced in 1956 and the Museum was foun~ed in the same year. Quantity of ethnographic
exhibits: 28. The Museum IS
collecting folklore materials.
Museum

of the Krotoszyn

Section)

called

"Museum

Land

(Ethnographic

Section)

Range of activity: District of Krotoszyn.
"
.
Managers: address Krotoszyn, ul. Koźmińska
36: LudWIk KaczynskI.
Collecting of the Museum exhibits began in 1958. The Museum. was founded in 1957. Number of ethnographic
exhibits: 99. The Museum IS collectIng
folklore materials.
Museum

Museum

Publicatior:s:
a periodical
Studies" ("Studia Muzealne"),

Range of activity: the former territory of the Kalisz Land.
Manager: Bogumił Kunicki, M. A
Collecting of exhibits after the war began in 1957. The Museum was
founded in 1907. Number of ethnographic
exhibits: about 250. ~he most
important
collections are: agricultural
tools, tools for flax workmg, garments and folk art.

in Leszno

(Ethnographic

section)

Address: Leszno, Plac D-ra Metziga 17, phone 474.
.
Range of activity: Leszno, Wolsztyn, Kościan, Gostyń, Krotoszyn, RaWICZ,
Wschowa.
Manager: Stanisław Chmielewski M. A (ethnographer)
_
Number of exhibits: 872. The principal collection is: Folk castume ana
especially head-gear collection. The Museum is carrying out research work.
Publications:
folder (in the making).
Regional Museum in Pyzdry (Ethnographic
Collections)
Address: Pyzdry, powiat Września, Plac Wolności 17, phone Prez. MRN
nr 3.
Range of activity: the town of Pyzdry and its vicinity.
Manager: Kazimierz
Kraska.
.
Collecting of exhibits began in 1956. The Museum was founded m 1957.
Quantity of exhibits: 15. The Museum is located in an arcaded house of the
XVlIIth century.
Museum of the Sulmierzyce Land.
Attached to the F. S. Klonowicz' Society
Land. (Ethnographic
Collections)

of Lovers

of the Sulmierzyce

�732

733

Address: Sulmierzyce,
powiat
Council nr 18. Range of activity:
Manager: Leon Piątek.

Krotoszyn, phone of the National
Sulmierzyce and its vicinity.

Town

Collecting of exhibits was commenced in 1956. The Museum was founded
in 1957. Quantity of ethnographic
exhibits: 238.
Museum of the Szamotuły Land (Ethnographic
Section)
Address: Szamotuły, Baszta Halszki, phone 601, extention 47.
Range of activity: District of Szamotuły.
Manager: Janusz Łopata M. A. and one ethnographer.
Coll.ecting of exhibits began in 1956. The Museum was founded in 1957.
~u.anbty of ethnographic
exhibits: 185. The Museum is carrying out scienbflc researches.
Publications:
catalogues.

13. Province
Museum
Address: Rzeszów, ul.
Ran~e of a.ctivi ty: the
of t~e mhabltants
called
DIrector: dr Franciszek
!he. ~thnographic
sCIentIfIc workers.

of Rzeszów

in Rzeszów (Ethnographic
Section)
3 Maja 19, phone 39-78 and 44-17.
whole Province and especially 3 regions: the regions
Rzeszowiacy, Lasowiacyand
Podgórzanie.
Błoński.

Section:

Docent Dr Franciszek

Kotula managEr a"d two
..

Collecting of exhibits began
and continued
in ten years (between
the. t:vo World Wars.). The Museum was founded in 1935. Quantity of
eX~lblts: 7399. The most important collections are: folk garments
embroiderIes, sculptures and pictures, ritual objects, household effects' and agricultural. tools. The Museum is carrying out research work and collects
manus?rIp~ folklore and other materials. Iconographic Archives.
Pub:lcatlOns: Papers of the Museum in Rzeszów and Annals of the Museum m Rzeszów ("WYdawnictwo Muzeum w Rzeszowie", "Roczniki Muzeum w Rzeszowie") (in the making).
Regional Museum in Biecz (Ethnographic
Address: Biecz, powiat Gorlice, ul. Kromera.
Range of activity: the city of Biecz and its region.
Manager: Tadeusz Sławski, M. A.

Collections)

ThLe~Museum .was founded in 1953. Quantity of ethnographic
exhibits:
aeou, :10. The rrchest collection concerns the handicraft
and the
spiritual
culture of the middle class.

The Regional

Museum of the PTTK in Gorlice (POlish Society for Tourism)
(Ethnographic
Collections)

Address: Gorlice, ul. Wąska 11, phone 25.
Range of activity: District of Gorlice, the Lower Beskid (Beskid Niski).
Manager: Alfred Wacławski
Collecting of exhibits began in 1918. The Museum was founded in 1958.
Quantity of exhibits: 225. The most important collection concerns sculpture,
garments and petroleum industry. The Museum is collecting folklore materials.
Publications:
catalogues.
Museum

in Jarosław

(Ethnographic

Section)

Address: Jarosław, Rynek 4, phone 779
Range of activity: District of Jarosław and the villages in the neighbouhood.
Manager and custodian: Dr. Kazimierz Gottfried, one scientific worker.
Collecting of exhibits began in 1921. The Museum was founded in 1925.
Number of exhibits: 117. The most important collection concerns the middle
class ethnography.
The Museum is carrying out scientific investigations.
Museum

in Krosno

(Ethnographic

collections)

Address: Krosno nad Wisłokiem, ul. Nowotki 16, phone 63-76, 65-71.
Range of activity: District of Krosno
Manager: Józef Janowski M. A.
Colrecting of exhibits began in 1954; the Museum was founded in the
same year. Number of ethnographic
exhibits: 96. The richest collections:
garments and folk art; petroleum industry. The Museum is carrying out
scientific investigations
and collects folklore materials.
Publications:
cataloguQs.
Museum

in Przemyśl

(Ethnographic

Section)

Address: Przemyśl, Plac Czackiego 3, phone 23-35.
Range of activity: District of Przemyśl, Jarosław and Lubaczów; some
parts of the exhibits comes from the adjacent territories:
the area of the
Rzeszów Province, the land of the Bojki and of the Huzuls, Pokucie, Podolia and Volhynia.
The director of the Museum is Antoni Kunysz M. A. and one scientific
worker, Mgr Stefan Lew, ethnographer.
Collecting of exhibits began at the end of the XIXth century. The M~seum was founded in 1909. The total number of exhibits is 1360. The mam
collections are: fishing, beekeeping. agriculture, folk costumes, ornamented
Easter eggs. The Museum is carrying out research work.

�734
Address:

735
Museum in Sanok (Ethnographic
Sanok, ul. Zamkowa 3, phone 708.

Range of activity: District
of the Krosno District.

Collections)

of Sanok, Lesko, Brzozów, Ustrzyki,

and a part

Manager: Stefan Stefański;
three scientific-educational
officers.
Collecting of exhibits began in 1934; the Museum was founded in the
same year. Total amount of ethnographic
exhibits: 845. The main collection
concerns material culture and garments.
Museum

in the open in Sanok

The Museum of Folk Architecture
in Sanok. Ethnographic
Park
borderline of the city of Sanok and the Olchowce village.
Address of the Direction
and Administration
of the Museum:
ul. Traugutta
3, phone 24-93.
Address of the Exhibition
phone Sanok 24-01.

Center:

Park

Etnograficzny

Dębica, District
ciety.

of Łańcut.

of Ropczyce.

The ethnographic

Regional

Sanok,

Lubaczów,
Tourism.

Director: Aleksander
Rybicki, custodian of the Museum. Four Scientific
workers, three of them being ethnographers.
. Collecting of exhibits was commenced in 1958; the Museum was founded
In the same year.
Exhibits transferred:
an Orthodox church dating from the XVIIth cen_
tury with a small campanile and a charnel house; 2 peasant huts.
Relics stored up: Orthodox
church dating from the XVIIth century,
small wooden chapel dating from the XIXth century, oil mill and the hut
of an oil miller, granary dating from the XVIIIth century, 2 huts of Bojki
peasants and a country house.

The Museum is carrying out scientific investigations
and collects
script folklore and other materials. Iconographic archives.

District

Kolbuszowa, District of Kolbuszowa.
Nature and Culture Relics Lovers.

w Olchoweach

of mobile exhibits:

Białobrzegi,
in a school.

on the

'

Range of activity: southern part of the Rzeszów Province _ of Ustrzyki
Dolne, ~esko, Jasło, Gorlice, Strzyżów, Brzozów, a part of the District of
P:-zemysl (terr~tories inhabited by Bojki, Łemki, Dolinianie and Podgórzame) and the hIghland area of the Nowy Sącz District (Province of Cracow)
inhabited by the Łemki.

Total number of relic buildings: 13. The number
The richest collection: equipment of interiors.

Bartne, District of Gorlice (Ukrainian
Social - Cultural Society). Collections of the Łemki culture exhibited
in a wooden orthodox
church
dating from the XVIIIth century. Collections of Łemki stonework exhibits
in a stone granary dating from the XIXth cen tury and other ethnographic
collections in the village of Bielanka.

1678.
manu-

Museum stations: Haczów, District of Brzozów - wooden church dating
from the XVth century; Ułucz, District of Brzozów - wooden orthodox
church dating from 1510; Blizno, District of Brzozów planned ethnographic
re~ervation with relics dating from the XVth and XVIth century
Furthemore,
there are other ethnographic
collections and reli~~ of folk
architecture
in the Province of Rzeszów which serve as museum buildings:
they are situated in the following localities:
Collections of various institutions:

District

of Lubaczów.

Łańcut, District of Łańcut.
(Collections of Dr. Władysław
Przeworsk,
Ropczyce,
Society.

District

Museum

Social Museum.
Balicki).

of Przeworsk.

are located

of the Social Cultural

Goslar's
Museum

collections

Museum
of the
Polish

So-

of the Society
Polish

Society

Ethnographic

of
for

Society

Social Museum.

District

of Ropczyce.

MUSeUlTIof the Regional

Social-Cultural

Strzyż ów, District

of Strzyżów.

Museum

Liceum-SchooI.

Szymbark,
Presidium
a Museum)

District

connected

with

of Gorlice.

of the District

National

Council

(ancient

manor

changed

into

Private ethnographic
collections are also found in the following localities:
Jasło (folk art icons). Pruchnik, District of Jarosław. Sanok (the Huzul folk
art, especially ceramics, Rumanian ceramics-about
60 exhibits). Ustianowa
Dolna, District Ustrzyki Dolne (household effects and tools- about 70 exhibits) Wyszatyce, District of Przemyśl.

14. Pr.ovince of Szczecin
Museum of Western Pomerania,
Maritime
Section (Ethnographic
Hall)
Address: Szczecin, Wały Chrobrego 3, phone 422-56
Range of activity: Province of Szczecin
Director of the Mmeum: Władysław Filipowiak M. A.
Custodian of the Maritime Section: Dr. Wiktor Fenrych; One scientific
worker.
Collecting of the exhibits began in 1947. The Maritime Museum was
founded in 1945. The Museum of the Western Pomerania
was founded in
1950. Total number of exhibits: 1390 out of which 1100 are Polish and over
200 come from West Africa (some part of the Polish exhibits was collected

�737

736
before the war). The richest collection: water transport
an.d fishing. The
Museum is carrying out research work.
Publications:
West Pomerania
Materials ("Materiały
Zachodnio-Pomorskie"); catalogues.
15. Province
Warsaw

State

of Warsaw

Ethnographic

Museum

Address: Warszawa, ul. Szeroki Dunaj 5, phone 31-16-13.
Range of activity: all Poland, and the culture of primitive peoples of the
world.
Director: Prof. dr. Ksawery Piwocki
Assistant Director: Dr Kazimierz Pietkiewicz; total number of scientific
workers 16, scientific- educational officers 2; two of the scientific workers
are docents.
Collecting of exhibits began in 1947; the Museum was founded in the
same year. The total number of exhibits is 37.660, the Polish ones being
26.260, The rest i. e. 11.400 are exotic exhibits. The most important collection:
folk artistic culture. The Museum is carrying out scientific investigations
and collects manuscript materials. Iconographic Archives.
Publications:
"Zeszyty Etnograficzne
Muzeum Kultury i Sztuki w Warszawie" (Ethnographic Papers of the Museum of Culture and Art in Warsaw), catalogues of exhibitions.
Museum

in Płock (Ethnographic

Section)

Address: Płock, ul. Narutowicza 2, telephone 25-93, 28-31.
Range of activity: the Płock l\Iazovia.
Manager: Marian Sołtysiak M. A, 3 scientific workers, one of them being
an ethnographer.
Collecting of exhibits began in 1912; The Museum was founded in the
same year. Quantity of exhibits: 564. The richest collection concerns: sculpture, painted chests, paper-cutouts,
fishing. The Museum is carrying out
research work.
Publications:
"Kultura Ludowa Regionu Płockiego" (Folk Culture of the
Płock Region in preparation).
Museum in the open in Tatary
The Kurpian Creative Chamber
Address: Tatary pod Kadzidłem, pow. Ostrołęka, dom Czesławy Konopkówny. Patronage.
The Polish Union of Cooperatives
of the Folk Art
Industry and Artcraft Kadzidło. The Chamber is run by Czesława Konopkówna, a famous expert in paper cutouts. Quantity
of exhibits: about
50 including cutouts, chandeliers,
ritual pastry.

16. Province

of Wrocław

Demonstration
of cutouts making and of the decoration of interr'ors.
Ethnographic
Museum in Wrocław (Department
of the Silesian Museum
in Wrocław)
Address: Wrocław, ul. Kazimierza Wielkiego 33, phone 345-24.
Range of activity: Lower Silesia, Opole Silesia and Upper Silesia.
Manager and Keeper: Dr Leszek Itmann - three scientific workers.
Director of Silesian Museum: Mgr. Maria Starzewska.
Collecting of exhibits began after World War II, in 1947.
The Museum was founded in 1954. Total number of exhibits: 3035. The
iconographic archives have aoout 10,000 items. (partly pre-war collections).
The most important
collections are: folk plastic art, cabinetmaking
and
blacksmithery.
The Museum is carrying out research work and collects
manuscripts, folklore and other materials.
publications:
"Roczniki Ethnografii
Śląskiej,"
"Zeszyty Etnograficzne"
(Annals of Silesian Ethnography,
Ethnographic
Papers), catalogues.
Regional Museum in Chojnów (Ethnographic
Collections)
Address: Chojnów, pow. Złotoryja, Zamek Piastowski, Plac Zamkowy

3,

phone 163.
Range of activity: District of Złotoryja.
Manager: Adam Kogut.
Collecting of exhibits was commenced in 1959; The Museum was founded
in the same year. Quantity of exhibits: 103. The main collection is composed
of furniture tools for flax working, gingerbread
baking tins, pictures on
glass, bonnets.
Museum in Jawor
Address: Jawor, ul. Armii Radzieckiej 18, phone 107.
Range of activity: The Sudety submontane region and partly

Lower

Si-

lesia.
Manager: Włodzimierz Musiał.
Collecting of exhibits was commenced before the war. After the war the
Museum was opened in 1945. Quantity of ethnographic
exhibits: 127 (partly
pre-war collections). The richest collection: folk garments.
Regional
Address:
Range of
Manager:
them being
Collecting
1914. Total

Museum

(Ethnographic

Section)

Jelenia Góra, Matejki 28, phone 34-65.
activity: the hollow of Jelenia Góra and Lower Silesia.
Zbisław Michniewicz M. A, and two scientific workers one of
an ethnographer.
of exhibits was initiated in 1912. The Museum was founded in
number of exhibits: 1300 items (partly pre-war collections). The

�738

739

main collection concerns: glass painting
seum is carrying out research work.
Museum

and folk cabinetmaking.

in the open: a copy of a Lusatian

hut from Karpacz,

The Mu-

in 1960. Num'cer of exhibits: 397 (including also pre-war
Museum is carrying out scientific researches.
Publications: catalogue of a temporal exhibition.

dated 1914.

Museum in Kamienna Góra (Ethnographic
Collections)
Address: Kamienna Góra, Plac Wolności 24, phone 275.
Range of activity: District of Kamienna Góra, partly District
and Jelenia Góra.
Manager: Stanisław Sabak.

A guidebook

to the permanent

exhibition

of Jawor

to appear

shortly.

Museum in Wałbrzych (Ethnographic
Collection)
Address: Wałbrzych, ul. 19o Maja 9, phone 48-45.
Range of activity: Wałbrzych and its vicinity.
Manager: Eufrozyn Sagan.
Coll~cting was commenced in 1908. The Museum was opened in 1911.
Quantity of eth~ographic
exhibits: about 679. (Some of them belong to the
pre-war collection). The Museum has mining relics.
Publications:
A guidebook to the Museum.
Museum in Ziębice (Ethnographic
Collections)
Ziębice, powiat Ząbkowice Śląskie, ul. Przemysłowa

Address:
378.
Range: District of Ziębice Śląskie.
Manager: Wacław Brejter M. A.
Collecting of exhibits
founded in 1931.

after

the

10, phone

t.

ł

1

I
!

war

began

in 1950. The

Quantity of relics: 477 (some of them were collected
The richest collection: artistic handicraft.

Museum

was

before the war).

Museum in the open (a church where Divine Service is held).
Address: Karpacz-Bierutowice,
District of Karpacz, Province of Wrocław
(The little protestant
church called Wang dating from the XVIIth century
was transported
from Norway some 100 years ago).
17. Province of Zielona Góra.
Central Museum in Zielona Góra (Ethnographic
Section)
Address: Zielona Góra, Al. Niepodległości 15, phone 11-47.
Range of activity: Province of Zielona Góra.
Director: Klemens Felchnerowski
M. A.
Manager of he Ethnographic
Section: Barbara Kołodziejska
M. A.
Collecting of exhibits began after the war. The Museum was reopened

The

Museum in Gorzów Wielkopolski (Ethnographic
Collections)
Address: Gorzów Wielkopolski, ul. Warszawska 35, phone 28-43.
Range of activity: the City and the District of Gorzów, District of Strzelce
Krajeńskie, and a part of the Sulęcin and Rzepin Districts.
Manager: Henryk Przybylski
Collecting of exhibits was commenced in 1945; the Museum was reopened
in the same year. Quantity cf exhibits: 60 (including pre-war ones). The
most important collection: gingerbread baking tins.

C?l~ecting of exhibits was commenced in the XVIIIth century. Number of
e~hlbltS: abou~ 69~ (part of them belonging to the pre-war collection). The
rIchest collection IS weaving.
Publication:

collections).

Museum in Międzyrzecz Wielkopolski
(Ethnographic
Collections)
Address: Międzyrzecz Wielkopolski, Podzamcze 1/3 phone 567.
Range of activity: Dristricts of Międzyrzecz and Świebodzin and a part
of the Sulęcin and Sulech6w Districts.
Manager: Alfons Kowalski, and one scientific-educational
officer.
Collecting of exhibits was commenced in 1945; the Museum was reopened
in the same year. Quanity of exhibits: 536 (some part of them was collected
before the war).
Museum in Nowa Sól (Ethnographic
Section).
Address: Nowa S6l, ul. Świerczewskiego
26, phone 640.
Range of activity: Districts: Nowa Sól, Szprotawa,
Głog6w, Żary and
Żagań.
Manager: Aleksander
Fudalej, and one scientificeducational
officer
Collecting of exhibits was commenced in 1946. The Museum was reopened after the war in 1947. Quantity of ethnographic
exhibits: 223 (some part
of them was collected before the war).
Regional

Souvenir

Chamber in Babimost (The Society for Culture
Ziemia Lubuska Territory)
Address: Babimost, powiat Sulech6w, Dom Kultury.
Range of activity: District of Babimost.
Manager: Edward Rabiega M. A.
Opened since 1963. Quąntity of ethnographic
exhibits: 4.0. The
collection: agricultural
tools and folk garments.
IV. BIBLIOGRAPHY
OF THE POLISH ETHNOGRAPHIC
DIRECTING (CHOSEN WORKS AND ARTICLES)

of the

richest

lVIUSEUM

A n t a n i e w i c z W., The Problem of the regionaL museum system in PoMuseum memorandumbook
1947, part 8, pages 341-347. (Typy i sie¢
muzeów w PoJsce).
land.

�740

741

A n t o n i e w i c z W., The Problem of the regional museum system in Poland. Polish
non-school
education.
Warsaw
1933 and 1924. (Zagadnienie
sieci muzeów regionalnych
w Polsce. Polska Oświata Pozaszkolna).
C i o ł e k G., Problem
of folk
architecture
preservation.
Protection
of
Monuments
H. V. nr. 4, Warszawa
1952. (Zagadnienie
ochrony budownictwa ludowego,
Ochrona
Zabytków).

na wolnym powietrzu.
Lud Tom XLII).
M o s z y ń s k i K.,
seums, their

(Etnografia
dania).

Muzeum

Ethnography

Pomorskie
in

the

aims and tasks. Regional

w muzeach

regionalnych,

w Gdańsku,

Regional

Library.
Muzea

Oddział

Museums,

Wdzydze.

Regional

Volume I, Warszawa
regionalne
ich cele

Mu-

1928.
i za-

C z e c h o w i c z o waN.,
On the History
of Skansen in Poland. "Museum
Directing"
Nr. 6, 1957, page 10-28. (Z dziejów Skansenu
w Polsce. "Muzealnictwo").

Museum

E s t r e i c h e r K., Cultural
Losses in Poland London
1944. pages XVII,
497. (Straty kultury
Polskiej).
F r a n k o w s k a M., Regional
Ethnographic
museums
in Poland.
"Lud",
volume XXXVI, Wrocław
1946, pages 341-347 (Regionalne
muzea ludoznawcze w Polsce).

P a z d u r J., Problem of protection
and conservation
of relics of technique. Protection
of Monuments,
Xth annual, nr. 2, Warsaw 1957. (H. Pazdur. Ochrona
zabytków
R X, nr 2, Warszawa
1957).

G ł a d y s z. Scientific
activity
of the ethnographic
museum
centres after
the war. Polish Ethnography,
Polish Academy of Sciences, Wrocław 1959,
pages 109-138. (Działalność
naukowa
etnograficznych
placówek
muzealnych w okresie powojennym.
Etnografia
polska II.
G ł a d y s z M.,
Upper

Cultural
ryzacją
ukowy,

Works

on inventory

making

of

the

folk

architecture

in

Silesian Scientific
Institute,
Bulletin.
Series: Scientific
and
Life, nr 2, Katowice
1958, pages 16, tables 3 (Prace nad inwentabudownictwa
ludowego
na Górnym
Śląsku. Śląski Instytut
NaBiuletyn,
Seria: (Zycie Naukowe
i Kulturalne).

Silesia.

J o s t o w a W., The Ethnographic
Park in Zubrzyca
Górna, Orawa territory.
The Fo'1k, Volume XLIV, Wrocław 1959, pages 479-:-480. (Park Ethnograficzny w Zubrzycy
Górnej na Orawie Lud. Tom XLIV).
K lon o w s k i F., The Ethnographic
Park in Olsztynek.
Olsztyn 1958. (Park
etnograficzny
w Olsztynku).
K u n z L., Ethnographic
tries, Brno 1958, Pages
tel-und osteuropiiischen

Museums

139-174
Staaten).

of the Central

and East European

(Die ethnographischen

Museen

der

Coun-

mit-

K u n z L., Investigations
on the Polish Ethnographic
Museums, The Czech
folk, pages
150-156. (Zkusenosti
a poznatky
z polsky musei ethnografickych, "Cesky Lid". 1957, N. 4.
L e c h J., Inventory
making
of folk architecture
in the territory
oJ the
Province
of Łódź. Łódź Ethnographic
Studies,
Volume
IV. Łódź 1962.
(Inwentaryzacja
budownictwa
ludowego na tere:lie Województwa
łódzkiego. Łódzkie Studia Etnograficzne).
Lorentz
S., Museums
and Collections
in Poland.
1945-1955. Polonia
Publishing
House Warsaw,
1956.
M a l i c k i L., Museum in the open. The Pomeranian
Museum in Gdańsk.
Department
in Wdzydze. "Lud". Volume XLII. Wrocław
1956. (MU7:eum

Directory.
Collective
work. Publication
of the Museums
Association in Poland, Cracow 1947. (Muzealnictwo.
Praca zbiorowa. Wydawnictwo Związku
Muzeów w Polsce. Kraków
1947).

P i e ń k o w s k a H., The farm of the Moniak family in Zubrzyca Górna.
Protection
of Monuments,
1955. (Zagroda Sołtysów Moniaków
w Zubrzycy Górnej. Ochrona
Zabytków,
1955).
P i e t k i e w i c z K., The State of the museums and ethnographic
collections
in Poland. "Lud" XXXVI, Lublin
1946, pages 389-396 and "Lud" Cracow
1947, pages 409-412. (Stan muzeów i zbiorów etnograficznych
w Polsce).
P i w o c k i K., Museums in the open. BuUetin
(Muzea pod gOiJm niebem. Biuletyn
Historii
S e w e l' y n T., Among ruins
page 5 and others (Na gruzach

of the History
Sztuki. 1957).

of Art

1957.

"Museum
quarterly".
Yearbook
1;
"Kwartalnik
Muzealny
RI, 1948).

1948,

Seweryn
T., Folk Art. War losses in polish oollections
in the Domain of
artistic handicraft;
volume 2, Warsaw 1953, pages 9-89, tables 1-49 (Sztuka
ludowa. Straty
wojenne
zbiorów polskich
w dziedzinie
rzemiosła
artystycznego).
S kur p s k i H., A Skansen Museum in Olsztynek, "Lud" Volume XXXVII,
Cracow 1947, pages 412-415. (Muzeum Skansenowskie
w Olsztynku).
S ub ocz
graphic
Scientific
Śląskim
Instytut

o waM.,
Works
on the Silesian
Skansen. Works
and EthnoMaterials.
Polish Ethnographic
Society. Edited by the Silesian
Institute.
Katowice-Cieszyn
1957, pages nO-123.
(Prace nad
Skansenem.
Prace i Materiały
Etnograficzne
P T L. Wyd. Śląski
Naukowy,
Katowice--Cieszyn
1957).

T ł o c z e k L, The problem of ethnographic
parks in Poland. Protection
of
Monuments,
R X, nr 2, Warsaw 1957. (Zagadnienie
parków etnograficznych w Polsce. Ochrona Zabytków
R X, nr. 2 Warszawa
1957.
Specification
of wooden architecture
elaborated
by the Chair of Architecture and Village
Planning.
Annual reports.
(Wykazy inwentaryzacji
budownictwa
drewnianego.
Katedra
Architektury
i Planowania
wsi. Sprawozdanie
roczne).
Z aw ist ow icz-A d am sk a

K.,

An

Ethnographic

Park-Museum

in

�743

742
Łódź Ethnographic
Studies. Volume I., Łódź 1959, page 7-19.
(Park Etnograficzny
- Muzeum pod otwartym
niebem. Łódzkie Studia
Etnograficzne,
Tom I., Łódź 1959).
Z n a m i e r o w s k a - P r li f f e r o waM.,
Museums and ethnographic
Sections in Poland, "Lud" Volume XLIV, Wrocław 1959, page 351-390. (Muzea
i działy etnograficzne
w Polsce. Lud. Tom XLIV, Wrocław, 1959).
Z n a m i e r o w s k a - P r li f f e r o waM.,
Protection
of folk culture relics.
Field guidebook, Toruń 1947. (Ochrona zabytków kultury ludowej. Poradnik terenowy.
Toruń 1947). Centralny
Instytut
Kultury.
Current continuous museum publications
of the
Board of Museums and Monuments
Protection.
Ministry of Culture and
Art. Zarząd Muzeów i Ochrony Zabytków,
Ministerstwo
Kultury
i Sztuki
Warszawa,
Krakowskie
Przedmieście,
15/17.
1. Information
Bulletin
(Biuletyn Informacyjny
Zarządu Muzeów i Ochrony Zabytków Ministerstwo
Kultury i Sztuki) A bimonthly edition.
2. Library
of Museum Directory
and Protection
of Monuments
(Biblioteka
Muzealnictwa
i Ochrony Zabytków).
3. Museum Directing
(Muzealnictwo).
4. Protection
of Monuments
(Ochrona Zabytków)
A quarterly
edition).
Furthermore,
permanent
museum publications
have been quoted in the
surveys of particular
museums (Białystok, Częstochowa, Gliwice, Grudziądz,
Katowice, Kielce, Lublin, Łódź, Olsztyn, Opole, Poznań, Rzeszów, Szczecin,
Toruń, Warszawa, Wrocław).
the open.

.

CURRENT

CONTINUOUS

.•.

.•.

ETHNOGRAPHIC

PUBLICATIONS.

Institute of Material Culture History. Polish Academy of Sciences. Instytut Historii Kultury Materialnej.
Polska Akademia Nauk. Warszawa, Nowy
Sw,iat 72, Pałac Staszica.
1. Library
of the Polish Ethnography
(Biblioteka Etnografii
Polskiej).
2. Polish Ethnography
(Etnografia Polska).
3. Polish Ethnographic
Atlas (polski Atlas Etnograficzny).
4. Works of The Ethnographic
Section. Institute
of the Material Culture
History. Polish Academy of Sciences (Prace Działu Etnografii
IHKM,
PAN).
Polish

Ethnographic

Society

(polskie Towarzystwo
Ludoznawcze,
Wrocław,
ul. Nankera 4)
1. People LUD (Rocznik PTL) Dział III Muzea.
2. Ethnographic
Archives
(Archiwum
Etnograficzne).
3. Atlas of the Polish Folk Costumes (Atlas Polskich
Strojów Ludowych).

(Biblioteka Popularna).
(Literatura
Ludowa). Bimonthly
edition. Address of the
editor's office: Warszawa, Nowy Swiat 72.
6. Ethnologic
Works (Prace Etnologiczne).
7. Ethnographic
Works
and Materials
(Prace i Materiały
Etnograficzne).
8. Oskar Kolberg's
Complete
Works
(Dzieła wszystkie
Oskara Kolberga).
Reedition containing the Polish verbal and musical folklore of the XIXth
and of the beginning of the XXth century. Up to now 38 volumes have
been published.
The total number of volumes planned is 65. Editor's

4. Popular
Library
5. Folk Literature

office: Poznań, ul. Kantaka
2.
9. Łódź Ethnographic
Stadi.es (Łódzkie
Institute

Studia

Etnograficzne).

of Art Polish Academy of Sciences (Instytu Sztuki PAN), Warszawa, Długa 26/28 ar Warszawa,
Srebrna 12 "Ruch")
1. Polish Folk Art (polska Sztuka Ludowa) a bimonthly
edition.
2. Bulletin of History of Art, A quarterly
edition.
3. Monographs
concerning the folk art.
In adition to the publications
mentioned
above, dispersed
ethnographic
articles can be found in University
Editions issued in parts (Zeszyty Uniwersyteckie)
and publi"hed
by the universities
of Kraków, Lublin, Łódź,
Poznań, Toruń, Warszawa
and Wrocław.
A delay in publishing
of this pamphlet,caused
an unvoluntary
omissio:1
of some newly organised or reorganised
museums (e.g. in Borzestawo, provo
of Gdańsk, distr. Kartuzy - (a museum in the open, one hut), in Sosnowiec, provo Katowice - (the Mining Museum of the Professional
Unions),
in Szreniawa,
near poznań - (Agricultural
Museum) etc., some inaccuracy
in the quantity
of given relics and names of new museum workers
etc.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6165" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6145">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e2e4f62397e221eb1af776823b8ca024.pdf</src>
        <authentication>b6603e540158501141c959cc5aeb5eea</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73477">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:353</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73478">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73479">
                <text>1969</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73480">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:315</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73481">
                <text>Muzea / LUD 1969 t.53</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73482">
                <text>LUD 1969 t.53, s.419-453</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73483">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73484">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73485">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="73486">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="73487">
                <text>v.

M

u

z

E

A

Lud, t. 53, 1969 r

MARIA ZNAMIEROWSKA-PRUFFEROWA

POLSKIE MUZEALNICTWO ETNOGRAFICZNE
25-LECIA PRV

W OKRESIE

WSTĘP

Jesteśmy świadkami ogromnego, nie notowaJnego w naszych dziej,ach
rozwoju muzealnictwa w Polsce po II wojnie światowej, w tym również
muzealnictwa etnograficznego. Wzrasta ilość muzeów i zbiorów, rozszerza
się i pogłębia ich dokumentacja, tworzą się archiwa muzealne, rozwija się
wewnętrzna organizacja zwłaszcza większych muzeów i działów etnograficznych. Praca muzeów opiera się na planowanych badaniach naukowych,
które stają się podstawą szerokiej działalności społeczno-oświatowej muzeów.
Zmiana granic PRL przynosi zmianę sieci muzealnej. Przybywają muzea
w woj. gdańskim, koszalińskim, olsztyńskim, opolskim, szczecińskim, wrocławskim, zielonogórskim, pozostają zaś w granicach ZSRR muzea w dawI Artykuł
oparty jest na własnych obserwacjach, literaturze przedmiotu oraz na
odpowiedziach na rozesłaną ankietę, otrzymanych w końcu 1968 r. i na początku
1969 r. od kierowników muzeów lub działów etnograficznych
i innych placówek
muzealnych w: Białymstoku, Bytomiu, Chojnicach, Gdańsku, Kcyni, Kielcach, Koszalinie (woj. Konserwator
Zabytków), Krakowie (Muz. Etnograf. i Muz. Narod.),
Lublinie, Lowiczu, Lodzi, (Muz. Archeolog. i Etnograf., Muz. Sztuki i Muz. Włókiennictwa), w Olsztyn ku, Opolu, Pabianicach, Plocku, Poznaniu, Rabce, Radomiu,
Rzeszowie, Sanoku, Sieradzu, Słupsku, Szczecinie, Warszawie, Wałbrzychu, Wieluni u, Włocławku, Wrocławiu, Zielonej Górze, w Zakopanem i Zninie. Najserdeczniej
im za to dziękuję. Nowsze dane o muzealnictwie
etnograficznym
znajdzie czytelnik w publikacjach:
H. Bittner-Szewczykowa,
Problemy
polskiego
muzealnictwa
etnograficznego
w literaturze
dwudziestolecia.
Rocznik Muz. Etnograf. w Krakowie,
t. I, 1966, s. 173-180, T. Damrosz, Scientific research and expositions of ethnographic
Museums (in the period of Millenium
resem'ch in Poland).
Zeszyty Państw. Muz.
Etnograf. w Warszawie, t. VI-VII, 1965/66. Warszawa, 1968, s. 9-25 i A. Pytlińska,
Zagadnienia
muzeów
skansenowskich
w powojennej
literaturze
polskiej.
Rocznik
Muz. Etnograf. w Krakowie, 1966, s. 191-202.

�420

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRUFFEROWA

nych woj. wileńkim, nowogrodzkim,
poleskim, wołyńskim, lwowskim,
tar'1opolskim i stanisławowskim.
Okres II wojny światowej przyniósł ogromne straty w zakresie zabytków etnograficznych,
zgromadzonych w muzeach. W pierwszych dniach
wojny spalone zostało Muzeum Etnograficzne w Warszawie, posiadające
23000
zabytków, zniszczono setki budynków muzealnych, wspaniałe MuLeum Śląskie w Katowicach zostało do fundamentów
rozebrane, zbiory
zdewastowane,
rozgrabione i wywiezione przez najeźdźców, zrujnowane
zostało piękne Kurpiowskie Muzeum na wolnym powietrzu w Nowogrodzie Łomżyńskim, podobnie jak wiele innych muzeów. Odzyskaliśmy tylko
nieznaczną część zbiorów. Według obliczeń J. Bujaka w okresie II wojny
światowej
utraciliśmy
ponad· 60%
naszych zbiorów etnograficznych,
w większości unikalnych
i niemożliwych
już do zdobycia 2.
Zaraz po wojnie, rozproszeni
po Polsce etnografowie-muzeologowie
przystępują przede wszystkim do prac ratowniczych - do poszukiwania
i zabezpieczania
jeszcze pozostałych zbiorów, dokumentacji
i bibliotek,
do restytuowania
dawnych muzeów i organizowania nowych.
Pierwszy, powojenny okres charakteryzowały
wysiłki zmierzające nie
tyllko do skupienia zbiorów, lecz przede wszystkim do znalezienia dla
nich pomieszczeń zabezpieczających
i środków na ich utrzymanie oraz
stworzenie, choćby naj skromniejszego
personelu muzealnego.
Już w lutym 1945 roku powstaje w Warszawie Naczelna Dyrekcjn
Muzeów i Ochrony Zabytków, która pod dyrekcją prof. Stanisława Lorentza roztacza finansową i merytoryczną opiekę nad muzeami, co w tym
trudnym okresie pozwoliło również uratować wiele zabytków etnograficznych i przyczynić się m. in. do stworzenia zrębu przyszłego Muzeum
Etnograficznego
w Toruniu.
W 1945 r. Związek Muzeów w Polsce zwołuje zjazd w Krakowie,
a następnie XVII Zjazd delegatów w Nieborowie, który odbył się w dniach
19-21 września 1946 r. Na Zjeździe tym uchwalono m. in. wniosek "o zachowanie Naczelnej Dyrekcji Muzeów i Ochrony Zabytków jako największej zdobyczy organizacyjnej
w dziedzinie muzealnictwa,
ochrony
zabytków, rewindykacji
mienia kulturalnego
i organizacji prac źródłowych z zakresu historii sztuki i kultury", oraz "o wydanie zarządzeń,
które by umożliwiły konserwację
i ekspozycję zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie" 3. Związek wydał też Biuletyn m. in. ze spisem
muzeów w Polsce, który obejmował 101 instytucji a w 1948 1'. organizuj2
kurs muzeologiczny dla naukowych pracowników muzealnych.
2

J. Bujak,

Muzealnictwo

1'Ozwój do polowy
3

P1'Otokol XVII

etnograficzne

w

Polsce

(Początki

muzealnictwa

jego

XX w.). Maszynopis, Rozdz. IV, s. 215.
Zjazdu

Delegatów

Związku

Wyd. Związku Muzeów w Polsce. Kraków

Muzeów.

1947, s. 7-8.

Pamiętnik

Muzealny,

z. !l.

�Polskie

muzealnictwo

etnograficzne

421

Muzea i większe działy etnograficzne rozwijają się przede wszystkim
w ramach województw, objęte generalną opieką Ministerstwa Kultury
i Sztuki, Naczelnej Dyrekcji Muzeów i Ochrony Zabytków, następnie
Centralnego Zarządu Muzeów i Ochrony Zabytków, a od kilku lat Zarządu
Muzeów i Ochrony Zabytków. Od 1945 r. czynną działalność rozwija
specjalny Wydział Sztuki Ludowej przy Ministerstwie Kultury i Sztuki,
który pod kierunkiem dra Kazimierza Pietkiewicza gromadzi ogromne
zbiory, zwłaszcza współczesnej sztuki ludowej, następnie przekazane Państwowemu Muzeum Etnograficznemu w Warszawie.
Decentralizacja placówek kulturalnych w r. 1958 ostatecznie oddaje
państwowe muzea pod opiekę władz terenowych (Rad Narodowych) na
których bud.żet placówki te przechodzą. Ustawa z dnia 15 lutego 1962 r.
O ochronie dóbr kultury i o muzeach sz'Cze:gółowo uw:oględnia sprawy
muzeów i ochrony wszelkich dóbr kul tury - ruchomych i nieruchornych 4.
W roku 1969 mamy spośród samodzielnych muzeów Państwowe Muzeum
Etnograficzne w Warszawie, bezpośrednio podlegające Zarządowi Muzeów
i Ochrony Zabytków Ministerstwa Kultury i Sztuki, Muzeum Kultury
i Sztuki Ludowej w Poznaniu, stanowiące Oddział Muzeum Narodowego
w Poznaniu i Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu - Oddział Muzeum
Śląskiego we Wrocławiu, autonomiczne Muzea Etnograficzne w Krakowie
i w Toruniu oraz Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi, dalej
wojewódzkie muzea okręgowe, posiadające działy etnograficzne w miastach wojewódzkich (z wyjątkiem Torunia w woj. bydgoskim i Słupska
w woj. koszalińskim). Poza tym istnieją liczne państwowe muzea regionalne 5, podległe Powiatowym Radom Narodowym.
Oprócz Muzeów Państwowych mamy w Polsce szereg muzeów podległych różnym towarzystwom i instytucjom kulturalnym. Wśród nich najliczniejsze, posiadające zbiory etnograficzne, stanowią muzea Polskiego
Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego.
Zbiory etnograficzne rozproszone znajdują się też m. in. np. w działach
rzemiosła artystycZ'nego muzeów narodowych i historycz.nych, w muz-ea,ch
diecezjalnych, w Muzeum Rolnictwa im. Kluka w Siemianowicach, w Muzeum Rolnictwa w Szreniawie, w Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, w Muzeum Historii Farmacji w Krakowie, w Muzeum Kultury Fizycznej i Turystyki w Warszawie oraz w Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu i w innych muzeach.
Niektóre uniwersyteckie Katedry Etnografii - przed- i powojenne,
Dziennik Ustaw PRL, Nr 10, Warszawa, dn. 21 lutego 1962, s. 54-59.
Wyłącznie etnograficzne
Muzeum im. Wladysława
Orkana w Rabce podlega
Muzeum Narodowemu i Woj. Konserwatorowi
Zabytków w Krakowie.
I

5

�422

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRUFFEROWA

gromadziły też zbiory etnograficzne (np. w Poznaniu, Toruniu), podobnie
jak Wyższa Szkoła Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie (zbiory narzędzi rolniczych prof. Biedrzyckiego). Zbiory te były i są przeważnie
przekazywane do muzeów etnograficznych.
Zjawiskiem bardzo charakterystycznym
dla ostatnich lat jest powstawanie szeregu małych, prowincjonalnych placówek społecznych, gromadzących różnorodne zbiory, m. in. etnograficzne. Jest to cenny objaw zainteresowania regionu własną historią i chęci zachowania pamiątek dla
historii. Wiąże się to jednak z niebiezpeczeństwem przejmowania od osób
prywatnych itp. przedmiotów niedostatecznie udokumentowanych, które
nie zawsze znajdują warunki właściwego ich przechowywania i konserwacji. Sprawa ta jest poważna w skali krajowej, bowiem w chwili obecnej na terenie Polski znajduje się ponad 50 małych placówek muzealnych,
tzw. izb regionalnych, izb pamiątek, muzeów szkolnych itd., które posiadają zbiory etnograficzne o nieustalonej jeszcze ilości, często niezabezpieczone i bez należytej opieki naukowej.

ZALOŻENIA

TEORETYCZNE I TENDENCJE
ETNOGRAFICZNEGO

MUZEALNICTWA

Przewrót ustrojowy, gospodarczy i kulturalny, jaki zaszedł w Polsce,
w znacznym stopniu zrewolucjonizował muzealnictwo etnograficzne.
Zgodnie z traktowaniem etnografii jako jednej z nauk historycznych
i oparciu jej o metodę marksistowską, muzea opierały swe prace naukowe
i dydaktyczno-oświatowe na zasadach materializmu history.cznego.
Postępująca wciąż urbanizacja i industrializacja wsi, unifikacja m. in.
narzędzi pracy, ogromny wzrost oświaty i środków masowego przekazu,
dezintegracja rodziny wiejskiej itd. powodują gwałtowne odchodzenie wsi
od swych tradycji i zanik zabytków. Przed muzeami etnograficznymi
stanęły zagadnienia rekonstrukcji i anahzy tradycyjnej kultury ludowej,
badań mechaniki jej rozwoju oraz roli, jaką ma ona spełniać w tworzeniu
się nowego modelu kultury naszego narodu.
Poszukiwanie podstaw naukowych do wnioskowań o pokrewieństwach
tradycyjnej kultury i pochodzeniu jej elementów itd. skłania muzea do
gromadzenia szczegółowych materiałów, pozwalających na wyróżnienie
typów i odmian sprzętów, narzędzi 'itd., pochodzących z określonego czasu, które po ich zmapowaniu i ujęciu na szerszym tle porównawczym
i historycznym mogą pozwolić na ustalenie genezy w związku z oikreśloną
forma'c j ą s:pOiłecz:no~gospodarczą.
Teoretyczne założenia muzealnictwa etnograficznego opierają się też
O traktowanie
kultury jako nierozerwalnego zespołu wytworów kultury

�Potskie

muzeatnictwo

etnograficzne

423

materialnej, duchowej i społecznej, na który składają się różnorodne elementy twórczości ludu. Dlatego też muzea, w miarę swych możliwości,
gromadzą w swych archiwach folklor, obejmujący wiedzę, wierzenia, magię, obrzędy i zwyczaje itd. oraz foliklor słowny, muzyezny i taneczny.
Kultura ludowa wraz ze sztuką plastyczną i folklorrem, traktowana jest
więc jako nierozlączna całość a zara:zem jako część składowa kultury całego narodu, kształtująca się w ·oikreślonym środowiSku .geogTaficznym
i gospodarczo-Sipołecwym, na tle określonej historii narodu. Zabytek muzealny traktowany jest jako element kultury, ilustrujący procesy zachodzące w historii kraju. Przy tym nacisk jest [położony na kalktowanie
w~półczesnych zjawis:k, zachodzących w kulturze ludowej, jako dalszej
części procesu historycznego,oo wiąże się z traJktowatrliem wspókwsnych
wytworów również Jako źródeł historycznych,
w ,różnym stopniu
uwzględnianych w muzeach etnograficznych.
Dawne muzealnictwo polskie, zwłaszcza sprzed I wojny światowej, tam
gdzie muzea pozbawione były fachowców, cechowało nieraz gromadzenie
zabytków bez należytej dokumentacji. Dzisiejsze natomiast muzealnictwo
dąży do jak najbardziej pełnego przedstawienia obrazu żyda ludu wiejskiego w Polsce, w oparciu o badania naukowe, a więc również o 'zgromadzone źródła ilustrujące m. in. rozwój narzędzi pracy na tle określonej
gospodnl'ki z uwzględnieniem roli czło:wieka żyjąoego w danej s'P0leczności lokalnej.
Sztuka ludowa w Polsce, a zwłaszcza rzeźba sakralna, posiada wspaniałe
tradycje sięgające średniowiecza. Jeszcze w chwili obecnej mamy znakomitych rzeźbiarzy, mamy też obecnie ogromny rozkwit twórczości ludowej
w zakresie plastyki. Nowe, nieznane talenty pojawiają się wśród młodych
i starych ludzi.
Artysta ludowy przestał być obecnie bezimiennym. Jest otoczony opiekł
Ministerstwa Kultury i Sztuki, władz terenowych, muzeów i innych placówek kulturalnych. Dzieła jego są nabywane, reprodukowane i wysyłane
na krajowe i międzynarodowe wystawy.
Muzea i działy etnograficzne przywiązują ogromną wagę również do
współczesnej twórczości w zakresie sztuki ludowej. Obecnie obserwować
też możemy jej roz/kwit nie tylko na wsi lecz w miasteczkach i miastach,
gdzie rzeźbić lub malować zaczynają dorośli, tzw. amatorzy, dyletanci,
laicy, naiwni itd. nie mający tradycji rodzimych. Tworzą oni rzeźby
z różnych pobudek i w różnym, często nie tradycyjnym surowcu. Muzea
rozpoczęły gromadzić ich prace oraz dokumentację z nimi związaną. Zostalo też zapoczątkowane gromadzenie dokumentacji kultury robotniczej,
np. proletariatu krakowskiego i śląskiego, pochodzącego ze wsi (np. Muzeum Etnograficzne w Bytomiu, w Krakowie, Łodzi i inne). W związku
z coraz silniejszą urbanizacją wsi rozszerzono gromadzenie elementów

�424

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRUFFEROWA

kultury wsi o wytwory miast i miasteczek, od dawna wchodzące w skład
inwentarza wiejskiego i z nim współegzystujące.
Muzealnictwo etnograficzne w Polsce cechuje obecnie stałe dążenie do
podnoszenia poziomu naukowego, do pogłębiania metodyki badań, do jak
największej precyzji i wielostronności w dokumentowaniu gromadzonych
zabytków; stąd opieranie badań terenowych na coraz grutowniej opracowanych kwestionariuszach, służących przy osobistych obserwacjach i wywiadach oraz stosowanie różnorodnych metod dokumentowania faktów
etnograficznych w postaci zapisów, zdjęć, filmów, nagrań, kinetogramów,
rysunków wykonywanych przez samych chłopów, a dotyczących faktów
kulturowych, umiejscowionych w czasie i przestrzeni. Dąży się do uzupełnienia dokumentacji zbiorów przez uzyskiwanie ocen procesów, zachodzących we wsi od jej przedstawicieli, różnego wieku, płci, zawodu i stanu
socjalnego.
Chodzi bowiem o wzbogacenie wiedzy o zabytku, o jego powstaniu,
pochodzeniu i zmieniającej się roli w środowisku ulegającym przeobrażeniom, w rodzinie, wsi, regionie. Wszak właśnie zbiory muzealne, ekspozycje problemowe i pomocnicze elementy dokumentacji pozwalaj q stworzyć rekonstrukcję tradycyjnej kultury ludowej, a muzea na wolnym
powietrzu plastyczną wizję jej przeszłości. Ekspozycje te pozwalają na
stwierdzenie prawidłowości zachodzących procesów, które znajdują odbicie
w kulturze materialnej, w rozwoju narzędzi i techniki produkcji, a także
w sztuce, obrzędach, zwyczajach itd. Muzea i działy etnograficzne muzeów
okręgowych i innych stają się placówkami naukowo-badawczymi, stawiającymi sobie cele poznawcze oraz społeczno-oświatowe i artystyczne.
Uderzające jest, iż bardzo rzadko poświęca się u nas uwagę teoretycznym problemom współczesnego muzealnictwa etnograficznego 6, które stanęło obecnie wobec nowych zagadnień metodologicznych, wymagających
teoretycznego opracowania.
Rozwija się nowa nauka o charakterze poznawczym i normatywnym,
jaką jest muzeologia etnograficzna lub etnomuzeologia. Można ją określić
jako naukę opartą o etnografię ewentualnie etnologię mającą na celu
badania dotyczące: 1. gromadzenia, zabezpieczania i naukowego opracowywania wszelkich wytworów tradycyjnej i przekształcającej się kultury
ludowej; 2. umiejętności przekazywania ich społeczeństwu drogą różnorodnych prac dydaktyczno-oświatowych i wychowawczych oraz artystycznych; 3. właściwych metod realizowania powyższych celów.
6 np.
Wojciech Gluziński, Etnografia-Historia-Muzeum.
Roczniki Etnografii Śląskiej, t. I; Wrocław 1961, s. 107-117 i Tenże, Problemy współczesnego muzealnictwa.
Roczn. Etnogr. Śląskiej, t. II; Wrocław 1963, s. 178-230, i Halina Winiecka, Z socjologicznej
problematyki
muzealnictwa
w Polsce. Materiały Zachodnio-Pomorskie,
t. VIII; Szczecin 1962, s. 443-452.

�PoLskie

muzeain~ctwo

4~5

etnograficzne

Elnomuzeolog ma w muzeum warsztat pracy etnograficznej. Jest poza
tym pożądane, by był on zarazem artystycznie uzdolnionym, umiejącym
nadoć sugestywny wyraz ekspozycji muzealnej i innym formom działania
dydaktyczno-wychowawczego.
Przy teoretycznych rozważaniach dotyczących etnomuzeologii i traktowaniu jej jako dyscypliny historyczno-społecznej, należy pamiętać, iż jej
cechą swoistą jest to, że opiera się ona a bezpośrednie źródła żywe o człowieka, który jest równocześnie odbiorcą tradycyjnej kultury, jej
nosicielem i przekazicielem, a zarazem twórcą kultury.
Jeśli chodzi o badania socjologiczne w muzealnictwie, to koncentrują
się one głównie w Krakowie, gdzie w 1962 r. powstała Pracownia Badań
Socjologicznych, a w 1964 r. zostaje zwołana pierwsza ogólnopolska konferencja poświęcona tej problematyce 7, Muzea etnograficzne nie są jeszcze
w większym stopniu wciągnięte w te badania 8.
Badania sccjologiczno-psychologiczlDte problemów
dydaktyczno-wychowawczych związanych z muzeum, były już w 1957 pr'owadzone przez
Muzeum Śląskie we Wrocławiu (wspólnie z Katedrą Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego). Objęły wówczas 5 szkół w tym mieście.
Na razie skromny jest też udział muzeologów-etnografów we współpracy z Muzeum Oświaty Instytutu Pedagogiki, a przecież muzealnictwo
etnograficzne ma bardzo wdzięczne pole do działania w tym zakresie 9.
Od kilku lat czynione są w Polsce starania a uznanie około 40 wybranych muzeów (m. in. etnograficznych) za placówki naukowo-badawcze,
które korzystałyby z takich samych uprawnień jak instytuty naukowe
i uniwersytety.
Ustawa z dn. 15 lutego 1962 r. a och1"Oniedóbr kultury i o muzeach
daje nie tylko prawną podstawę do zabeZlpieezania zabytków, lecz zakłada, iż muzea obok podstawowej działalności dydaktyczno-oświatowej prowadzą badania naukowe, publikują wyniki badań i mogą ubiegać się
a uznanie ich za instytuty naukowo-badawcze zgodnie z obowiązującymi
przepisami (Rozdz. VIII, Art. 5, 1).
W związku z dążeniem do specjalizacji muzeów istnieje też tendencja
do przekształcania działów etnograficznych większych muzeów w samodzielne muzea etnograficzne 10.
7

Badania

socjologiczne

w muzealnictwie.

Muzeum

Narodowe

w Krakowie,

1964.

s. 137.
8 T, Banasik,
Stan badm1 socjograficznych
w muzeach.
Biuletyn informacyjny
ZlVIiOZ nr 39. 1962, s. 61-66.
9 Z. J. Mikolajtis,
Badania nad wykorzystaniem
muzeów w procesie nauczania.
(Odb. z zam. 633, 18 III 1965, s. 12).
10 W ten sposób powstało
w 1959 r. samodzielne Muzeum Etnograficzne w Toruniu.. \V 1969 r. samodzielne Muzeum na Wolnym Powietrzu w Olsztynku, a Muzeum

�426

MARIA

ZN AMlEROWSKA-PRUFFEROWA

Generalną tendencją muzealnictwa polskiego jest obok - elementarnych jego zadań - powiązanie prac muzeów z życiem narodu, z zapotrzebowaniem społeczno-kulturalnym określonego regionu, włączenie działalności muzeów w walkę o postęp i szerzenie idei braterstwa narodów.
W związku z tym muzea rozszerzają zakres swego działania i nawiązują
kontakty i współpracę umożliwiającą poznawanie innych kultur i zbliżenie
z przedstawicielami innych narodów. Naukowa i oświatowa działalność
muzeów coraz baird:ziej wkracza do miasteczek i najbardziej oddalonych
wsi, ,nie tylko w związku z 'wywiadami i po~zuikiwaniem zabyt:ków, lecz
w związku z tendencją do włączania się w życie bieżące.
Zada'niem muzeów i działów etnogr,aficznych jest wykrywanie tradycyjnych form własnej twórczości ludowej, pobudzanie jej i popieranie
oraz wcielanie w życie współczesne, jej najbardziej wartościowych elementów. Wiąże się to wyraźnie z usiłowaniem odrodzenia dawnych
rzemiosł i sztuki.
PRACE NAUKOWO-BADAWCZE

Terenowe prace naukowo-badawcze muzeów opierają się na generalnej
koncepcji danego muzeum i jego zasięgu obejmującym wybrane, przeważnie najbliższe regiony etnograficzne, na ustalonym statucie oraz na
określonych planach prac - wieloletnich i krótszych. Te ostatnie nieraz
stanowią akcję ratowniczą w stosunku do określonych dziedzin kultury
i .nieraz bywają badaniami jedynie ,penetracyjnymi. Niejedn&lt;jkrotnie
bowiem badania terenowe wynikają z określonego zapotrzebowania społecznego, np. z planów przebudowy lub likwidacji wsi w związku z organizacją wielkiego przemysłu, regulacją rzek itd.
W chwili obecnej Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie ma
zasięg ogólnopolski i światowy, Muzeum Etnograficzne w Krakowie obejmuje całą Polskę, gromadzi ono też zbiory pozaeuropejskie i europejskie,
zwłaszcza z krajów słowiańskich. Muzeum Etnograficzne w Toruniu ma
zasięg północno-polski i gromadzi zbiory rybackie z całej Polski a dorywczo z innych krajów; również o zasięgu ogólnopolskim Muzeum Etnograficzne i Archeologiczne w Łodzi obejmuje w szczególności grupy etnograficzne zamieszkujące woj. łódzkie i teren sąsiedni, a Muzeum Etnograficzne we Wrocławiu (Oddział Muzeum Śląskiego) - Śląsk Dolny,
Opolski i Górny, Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Po~naniu (Oddział
Muzeum Narodowego w Poznaniu) - zasięg ogólnopolski, a w szczególności obejmuje Wielkopolskę i Ziemię Lubuską. Gromadzi też zbiory
europejskie i pozaeuropejskie.
Etnograficzne we Wrocławiu stało się Oddziałem
graficzne w Poznaniu - Muzeum Narodowego.

Muzeum

Sląskiego,

Muzeum

Etno-

�Polskie

muzealnictwo

etnograficzne

427

Działy Etnograficzne muzeów okręgowych zasięgiem swych badań 11
i innych prac przeważnie obejmują teren zamieszkały przez grupy etnograficzne znajdujące się w ramach danego województwa i sąsiednich.
Małe muzea regionalne obejmują mniejsze grupy etnograficzne.
Celem etnograficznych badań muzealnych jest często ogólna charakterystyka całokształtu kultury ludowej wybranego, przeważnie pobliskiego
regionu etnograficznego, z uwzględnieniem współcześnie zachodzących
przemian, na co szczególny nacisk został położony w ostatnich latach.
Właściwa realizacja tych zamierzeń jest oczywiście całkowicie zależna od
posiadania przez muzeum dostatecznej ilości personelu naukowego i specjalistów, m. in. do takich dziedzin j'a'k 'Hip.folkloil' muzyczny i ,taneczny
itd.
Tak ujętej tematyce poświęca swe prace terenowe większość muzeów,
co znajduje swe odbicie w zbiorach i ich dokumentacji, w materiałach
archiwalnych i w pracach przygotowywanych do druku, bądź już opublikowanych oraz w pracy oświatowej .związanej z badaniami.
.
Charakterystyka
własnych zbiorów znajduje się w publikowanych
sprawozdaniach prawie wszystkich większych mU2Jeów.
ZBIORY

Ogromny wzrost ilości zbiorów etnograficznych od początku 1955 r. do
początku 1969 r. zawdzięczają muzea przede wszystkim stałym dotacjom
ze strony władz terenowych i Ministerstwa Kultury i Sztuki (ZMiOZ).
Ilustrują go załączone tabele. Naukowe zainteresowania muzeów, kształtowanie się charakteru zbiorów i archiwów oraz wzrost ilości publikacji
muzealnych przedstawione są dalej w załączonych przeglądach. Ilustrują
one również rozwój muzealnictwa etnograficznego.
Obecnie największą ogólną ilość zbiorów etnograficznych posiadają:
Województwo krakowskie.
50 841 eksp.
(w tym Muzeum Etnograficzne w Krakowie
liczy 35 013 eksp.)
Województwo warszawskie
46 387
(w tym Państwowe Muzeum Etnograficzne
w Warszawie 44404 eksp.)
11 Przy
ocenie wyników działalności pracowników
naukowych
należy na równi
z publikacjami
brać pod uwagę ilość udokumentowanych
zabytków i jakość zgromadzon'ej przez nich dokumentacji,
bowiem trudna, bardzo żmudn.a i wyczerpująca
praca muzealna bardzo często nie pozwala na zdobywanie we właściwym
czasie
wyższych stopni naukowych, a czasem tym właśnie, niejako bezimiennym
naukowym pracownikom
muzealnym
zawdzięczamy
tworzenie
instytucji,
stanowiących
zbiór bezcennych
źródeł wiedzy o kulturze
ludowej,
umiejscowionej
w czasie
i przestrzeni.

�428

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRUFFEHOWA

Województwo łódzkie
(w tym Muzeum Archeologiczne
i Etnograficzne w Łodzi liczy
14127 eksp.)
Województwo katowickie
(w tym Muzeum w Bytomiu liczy
9500 eksp.)
Najmniej zbiorów posiadają:
Województwo zielonogórskie
Województwo koszalińskie .
Województwo szczecińsk'e .
Największy przyrost zbiorów nastąpił w województwach
krakowskim i katowickim.

27304

22053

2428
"
2313
2147
warszawskim,
TABELA

ETNOGRAFICZNE

ZBIORY

MUZEALNl&lt;:

I

W POLSCl&lt;:·

(Stan na 1 I 1969 - ilość przybliżona)
Dyslol&lt;al ja zbiorów!
województwo
bialostockie
bydgoskie
gdańskie
katowickie
kieleckie
koszalińskie
krakowskie
lubelskie
łódzkie
olsztyńskie
opolskie
poznal1skie
rzeszowskie
szczecińskie
warszawskie
wroclawskie
zielonogórsl,ie
Ogółem

Liczba muzeów
łącznie ze skans.

Liczba punktów
muzeain. izb.
reg. itp.

Liczba
kolekcji
prywatno

8

4

3

7

3

3

ŁI\CZna
ilość
zbiorów
g 041
14782

7

3

6072

13

2

22053

7

2

4954

19

5

49934

11

(j

15197

12

1

27304

5

2313

2521

6
8

2

J3

14

8148

10

4

10518

2

2

2147

7

I

46387

51:&gt;2

lO

8100

4

4

149

56

2428
8

237071

* Przybliżona ilość wszelkich placówek muzealnych zawierających zbiory etnograficzne łącznie ze skansenami, podległych różnym instytucjom wynosila w Polsce
na 1 I 1969 - 213, obejmując około 240 000 eksponatów.
(Podane cyfry nie są całkowicie dokładne w związku z brakiem odpowiedzi niektórych muzeów na rozesłaną ankietę oraz z trudnością
uzyskania danych ilustrujących
aktualny, ilościowy stan zbiorów etnograficznych
mniejszych placówek
społeczno-kulturalnych).

�Pol.&lt;;/de

mHzealnict'lvo

429

etnogrnfic::ne

TABELA
OGOLNA
ILOŚC MUZEOW
ETNOGIL\FICZNE
W POLSCE

II

I INNYCH PLACOWEK
POSIADAJ1\CYCH
ZBIORY
ORAZ ILOSC ZGROMADZONYCH
W NICH OBIEKTOW

(dane przybliżone)
Lata
Ilość muzeów
itp. placówek
Ilość obiektów

!

1939

1946

1955

1957

1964

1969

ok. JOD'

58~

57"

764

110'

213"

112000"

1150004

140000'

i

I

175000'

237071/'

Dane według: I) J. Bujak. Ib. s. 207 i Przypisy do Rozdz. III, s. 60 (ad 1939 r.);
K. Pietkiewicz, Stan muzeów i zbiorów etnograficznych
w Polsce. PTL, "Lud", L 36,
Lublin 1946, s. 389-396
(ad 1946 r.); 3) M. Znamierowska-Priifferowa,
Muzea i dzia/y
etnograficzne
w Polsce. Lud, t. 44, 1959, s. 361, 369 (ad 1955 r. - dotyczy muzeów
podległych Ministerstwu Kultury i Sztuki); 4) M. Gładysz, Dzialalność naukowa etnograficznych
placówek
muzealnych
w okl'esie powojennym.
"Etnografia Polska", t. II,
Wrocław 1959, s. 110 (ad 1957 r.); 5) M. Znamierowska-Priifferowa,
Ethnographic
Museum Collections
in Poland. "Lud", L 50, Wrocław 19.66, s. 702 (ad 1964 r.). 6) Dane
na dzień - I 1969 r. wg odpowiedzi na ankietę rozesłaną przez Muzeum Etnograficzne w Toruniu. Zob. też odn. do Tabeli II i S. Brzostowski i A. Orysiak, Muzea
w Polsce, Przewodnik-Informatol',
wyd. CRZZ, Warszawa 1968 (ad 1968 r.). (W kilku
pozycjach miałam też możność uzupełnienia danych korzystając z maszynopisu artykułu S. Brzostowskiego
pL "Z dziejów muzealnictwa
etnograficznego
w Polsce"
(rys historyczny, stan i perspektywy),
za co serdecznie dziękuję Autorowi i Państwowemu Muzeum Etnograficznemu
w Warszawie, w którego Zeszytach
będzie
drukowany).
2)

ZBIORY

Zbiory

europejskie

EUROPEJSKIE

posiadają:

1) Państwowe

Muzeum Etnograficzne w Warszawie
około
500 eksponatów
2) Muzeum
Etnograficzne
w Krakowie
(zbiory ludów słowiańskich, bałtyckich i in.)
ok.
10000
3) Muzeum Narodowe
w Krakowie
ok.
200
4) Muzeum Kultury
i Sztuki Ludowej w Poznaniu
ok.
240
5) Muzeum Mazowieckie
w Płocku
ok.
150
Poza tym w mniejszym ilościach znajdują się w wielu
muzeach polskich
Ogólna przybliżona
ilość p07.apolskich zbiorów europejskich w Polsce wynosi
ok.
11090
ZBIORY

Największe
l) Państwowe
Z Afryki
merunu, Mali,
dra Wacława

kolekcje

POZAEUROPEJSKIE

pozaeuropejskie

posiadają:

Muzeum Etnograficzne w Wars7.awie:
- Z Ghany, Górnej Wolty, Wybrzeża Kości Słoniowej, Nigerii, KaKonga Centralnego, Dahomeju i Etiopii (z badałl lekarza-podróżnika
Korabiewicza);

�430

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRUFFEROWA

Z Australii
i Nowej Gwinei (zgromadzone
przez dr Marcelego Łukowicza
z Chojnic);
Z Ameryki Srodkowej - z Meksyku (uzyskane z badań przez doc. dr Marię
Frankowską
i jej staraniem drogą wymiany międzymuzealnej ;
Z Azji z MnngoHi (częścIowo ze bbiorów ekspedycji
ppof. dr. Witolda
Dynowskiego); z Indon.ezji - z Jawy (zbi·ory prof. dr. Michała Siedleckiego) i
z Oceanii.
Razem ponad 12 700 eksponatów.
2) Muzeum w Bochni, woj. krakowskie:
Z Azji - z Indii, Cejlonu, wyspy Bali i 7. Chin (zbiory dr. Czyżewicza i Stanisława Tworzydło;
Z Afryki - z Kenii, Mozambiku, Tanganiki, Ghany, Zanzibaru, wyspy św. Heleny (zbiory dr. Czyżewicza).
Razem okolo 400 eksponatów
3) Muzeum i Biblioteka Polskiej Akademii
nańskie:
Z Australii i Oceanii 200 eksponatów.
4) Muzeum Narodowe w Krakowie:
Z Afryki (Kamerun) i z Ameryki

Nauk w Kórniku

(Peru,

Boliwia)

pow. Srem, woj poz-

ok. 250 eksponatów.

5) Muzeum Etnograficzne w Krakowie:
Z Azji - pl'of. Juldana Talko-lkyncewicza
z Mongolii, część zbiorów Benedykta
Dybowskiego z Kamczatki i Wschodniej Syberii. Zbiory z Tybetu, z Pakistanu.
Z Afryki - z 1960-1961 r. zbiory z badań dr. Krzysztofa Wolskiego, zbiory Stefana Scholz-Rogozińskiego
z Kamerunu,
zachodn. wybrzeży
Afryki. Poza tym
z Sudanu, pogranicza Kenii i Tanganiki, z Nigerii, Złotego Wybrzeża, Sierra Leone,
zbiory BrOinisława Riłsudskiego, now\Sze zebrane przez prof. dr Romana stopę z połudn.-bach. Afryki, zbiory z Arabii, Palestyny, Iraku, a ostatnio z Sudanu i Egi.ptu;
Z Oceanii i z Australii, z Indonez.ii - ze zbiorów prof. dr. Mariana Raciborskiego;
z wyspy Jawy i Borneo (ba,rdzo cenny zbiór lalek do jawajskiego
teatrzyku lalek
i teatru cieni);
Z Ameryki Poludn.
Hazem ponad 3000 eksponatów
6) Muzeum Archeologiczne
7) Muzeum Regionalne
8) Muzeum Mazowieckie

i Etnograficzne
w Pabianicach

w Łodzi 583 eksponatów
222 eksponatów

w Płocku około 300 eksponatów

9) Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej w Poznaniu:
Z Afryki, a przede wszystkim z Mezoameryki
i z Azji (Indie), Nowej Gwinei, 1696 eksponatów.

(sztuka

starożytnego

Meksyku)

10) Muzeum Instrumentów
Muzycznych w Poznaniu:
Z Azji (Wietnam, Korea, Japonia).
11) Muzeum Pomorza Zachodniego w Szczecinie:
Z Afryki zachodniej z badań dr Władysława Filipowiaka i dr Wiktora Fenrycha około 600 eksponatów.
Łącznie wszystkie zbiory pozaeuropejskie
w Polsce wynoszą okolo 20 000 eksponatów.

�PoLskie

muzeaLnictwo

etnograficzne

431

MUZEA NA WOLNYM POWIETRZU

Sprawa ochrony zabytków budownictwa ludowego w Polsce była z wielu
oczywistych względów szczególnie trudna po wojnie, gdy nowe problemy
stanęły prżed społeczeństwem, a brak ludzi i środków przyczynił się do
bezpowrotnej utraty bezcennych chat, kościółków, młynów wodnych i wiatraków - tej do niedawna charakterystycznej ozdoby naszego krajobrazu.
Ratowanie poszczególnych zabytków stało się troską przede wszystkim
wojewódzkich konserwatorów
zabytków i muzeów etnograficznych.
W 1962 r. wychodzi ustawa o ochronie zabytków, uwzględniająca zabytki
kultury ludowej. W 1966 r. Ministerstwo Kultury i Sztuki zwołuje Konferencję Zespołu Doradczego do Spraw Parków Etnograficznych i Budownictwa Drewnianego przy ZMiOZ, i w marcu tego roku wydaje Memorial
w sprawie ochrony budownictwa drewnianego w Polsce z progriamem organizacji i sieci pćU1kówetnograficznych. W 1967 r. w lmwietniu, w Lubostroniu, w woj. bydgoskim odbywa się sympozjum pod hasłem "Zabytkiośrodkami turystyki", na którym sprawa ta była szeroko rozważana.
W 1968 r. Komisja Sejmowa omawia sprawę muzeów skansenowskich,
która zostaje uznana za ważną i pilną w skali ogólnopolskiej. W marcu
1968 r. i 1969 jest ona omawiana na posiedzeniu Sekcji Muzeów i Ochrony
Dóbr Kultury Rady Kultury i Sztuki.
Sprawie muzeów na wolnym powietrzu, tzw. parków etnograficznych
czy też skansenom poświęca się w Polsce coraz więcej uwagi, uznając ich
wielką naukową i społeczną wartość. Mówiąc obecnie o ich istnieniu
i powstawaniu w Polsce będziemy mieli na uwadze:
1. muzea skupiające
pTZenoszcme, zabytkowe, wyposażane budynki
mieszkalne, gospodarcze, przemysłowe i sakralne, a wyjątkowo również
ich rekonstrukcje, np. w Olsztynku;
2. skanseny przymuzealne, tworzone z budynków przenoszonych ,np.
w Łowiczu, Toruniu i planowany w Rabce, stanowiące niejako przedłużenie istniejących wystaw;
3. muzea ,posiadające budynki pozostawiane in situ w mnieljszych lub
większych zespołach lub pojedynczo, zakładając, iż będą one odpowiadać
wymogom muzealnym (np. w Bieliinach, pow. Kielce czy w Klukach,
pow. Słupsk);
4. rezerwaty zwartych zespołów wiejskich i miasteczkowych również
mają stanowić lub już stanowią swego rodzaju muzea skansenowskie,
zwłaszcza o ile będą ożywione działalnością oświatową 12.
Życie stwarza tak wielką różnorodność form muzeów na wolnym powietrzu, iż - jak sądzę - obecnie trudno byłoby stworzyć obowiązującą
1~

Z braku miejsca pominięto tu omawianie zaplan.owanych muzeów skansenowskich.

�432

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRtJFFEROWA

ich klasyfika'cję
i nomenklaturę.
Utarty w Polsce termin "slkansen", ozna,czający po szwedzku szaniec, wydaje się być terminem
dobrze ujmującym zabytek
budownictwa
ludowego,
chroniony
przed zagładą
wraz
z jego zawartością.
W chwili obecnej w Polsce sprawy te przedstawiają
się następująco:
1. W woj. białostockim
mamy w Nowogrodzie
Łomżyńskim
pięknie położony skansen kurpiowski
stanowiący
filię Muzeum w Łomży, ze specjalizacją w zakresie bartnictwa
i pszczelnictwa
oraz gospodarki
puszczańskiej. Istniał już przed wojną, w czasie której był spalony, a obecnie
odbudowany
rozwija się w bliskim kontakC'ie z wsią.
2. W woj. bydgoskim,
wyjątkowo
ubogim w zabytki tradycyjnego
budownictwa ludowego, organizuje się mały skansen pałucki w leśnej wiosce
Godzimierz w pow. szubińskim,
w Silnie w pow. choj:nickim (przy wSipóldziałaniu z PrL) i w Kas·zcz,a,rku pod TO'runiem, związanym z rodziną Kopernika. W Radziejowie
czynny wiatrak ma spełniać rolę punktu skansenowskiego.
W Toruniu otwarto Kujawską
część małego przymuzealnego
Parku Etnograficznego,
stanowiącego
dalszy ciąg wystaw muzealnych, dotyczących
Kujaw, Pałuk, Kaszub i Borów Tucholskich.
Poza tym rozpoczęto prace
przy organizacji w Toruniu Skansenu Wiślanego, który by w XIX-wiecznej
dzielnicy podmiejskiej
nad Wisłą ilustrował
dawną gospodarkę
rybacko-flisacko-żeglarską.
3. W woj. gdańskim istnieje założone przed II wojną i odbudowane
po
spaleniu Muzeum Skansenowskie
we Wdzydzach Kiszewskich, pow. Kościerzyna, stanowiące
Oddział Muzeum Pomorskiego
w Gdańsku i zaczątek
skansenu ilustrującego
życie wyrobnika
w Bożestowie pow. Kartuzy oraz
zaczątek skansenu w Oliwie.
4. W woj. katowickim w organizacji znajduje się duży Wojewódzki Park
Kultury
i Wypoczynku
w Chorzowie,
w którym część jest p,)święcom
zabytkom
kultury
ludowej.
Poza tym istnieje
rodzaj małego skansenu
w Ist~bnej, w tzw. Izbie Twórczej Kawuloka,
który demonstruje
wyrób
ludowych instrumentów
i grę na nich.
5. W woj. kieleckim istnieje od 1957 r. mały skansen w doskonale urządzonej chacie w Bielinach, gdzie zwiedzający
mogą usłyszeć wiersze wypowiadane
przez miejscową
poetkę ludową. Stanowi on punkt etnograficzny Muzeum Świętokrzyskiego
w Kielcach.
6. W woj. kos·zalińskim we wsi Kluki, .paw. Słupsk, znajduje się Skansen
słowi~ński,
stanowiący
Oddział
Muzeum
Pomorza
Zachodniego
w
Słupsku.
W organizacji
znajduje
się
jedyny
tego
rodzaju
w Polsce
etnograficzno-archeologiczna-rolniczy
skansen
na
wyspie
Bielawa,
na
jeziorze
Drawsko
w pow. Szczecinek,
na przestrzeni 80 ha.

�PoLskie

muzeaLnictwo

etnograficzne

433

7. W woj. krakowskim posiadamy znany, piękny rozwijający się Orawski Park Etnograficzny PTTK w Zubrzycy Górnej, pow. Nowy Targ, należącego do Muzeum Tatrzańskiego, podhalańską chatę (tzw. "Tea")
w Zakopanem, zaczątek skansenu w KrakOIwie w Woli Ju.stowskiej i rodzaj skansenu w Izbie Twórczej w Zalipiu.
W organizacji znajdują się już Parki Etnograficzne dla Ziemi Sądeckiej - Wojewódzki w Nowym Sączu (zaawansowany) i Gorczański, przymuzealny skansen w Rabce.
Poza tym realizowana jest organizacja rezerwatów: wiejskiego w Chochołowie i małomiasteczkowego w Lanckoronie.
Spraw'l nad wyraz bolesną i społecznie szkodliwą jest to, że planowany
w 1950 r. a inicjowany przez Muzeum Tatrzańskie przed wojną Etnograficzny Park Podhalański, który ma wytypowane i zinwentaryzowane
obiekty, opracowany
projekt
realizacyjny,
nie może uzyskać lokalizacji i być realizowany co jest z wielką stratą dla naszej kultury
narodowej.
8. W woj. lubelskim przystąpiono do organizacji dużego skansenu w Lublinie, w akoUicy Zamku, na obsza,rze 11 ha.
9. W woj. łódzkim istnieje mały przymuzealny skansen w Łowiczu oraz
w pewnym stopniu spełniająca rolę małego skansenu Izba Twórcza w Złakawie Borowym. Sprawa organizacji wielkiego skansenu - ilustrującego
miejskie dawne tkactwo (domy tkaczy) oraz ludową kulturę podmiejską,
niestety została zahamowana z wielką szkodą dla sprawy, gdyż byłby to
unikalny skansen w Polsce.
Organizuje się też skansen we wsi Smarrdzewice Po.w. Opoczno, przy pomocy Oddziału Łódzkiego Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego.
10. W woj. olsztyńskim osiągnięciem muzealnym jest usamodzielnienie
bodaj największego przestrzennie w Polsce skansenu w Olsztynku, który
staje się centralną samodzielną etnograficzną placówką muzealną dla tego
wojewórdzwa. Obecnie znacznie wzrosły możliwości jego rozwoju.
11. W woj. opolskim organizowany jest duży samodzielny skansen
w Opolu-Bierkowicach,
obejmujący Śląsk Opolski.
12. W woj. poznańs,kim duży skansen wielkopolski ma być zorganizowany w Szreniawie pod Poznaniem.
13. W woj. rzeszowskim rozwija się duży wielodziałowy, znany skansen
w Sanoku-Olchowcach,
obejmujący południową część rzeszowskiego. Stanowi on Muzeum Budownictwa Ludowego z własnym statutem i ze specjalizacją w tej dziedzinie, m. in. w zakresie prac i doświadczeń Pracowni
Konserwatorskiej.
14. W woj. szczecińskim w organizacji znajduje się skansen na wyspie
Wolin.
28 -

Lud,

t. 53, 1969

�434

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRUFFEROWA

15. W woj.warszawsktim
sprawa skansenu jest otwarta i pilna.
16. W woj. wrocławskim
zatrzymała się organizacja skansenu we
Wrocławiu, na wyspie, ,poświęcana Dolnemu Sląskmvi. Organizuje się przy
współdziałaniu PTL skansen związany z tkactwem w Międzylesiu, pow.
Bystrzyca.
17. W woj. zielonogórskim zatwierdzona jest lokalizacja skansenu w Zielonej Górze.
W chwili obecnej mamy więc o1Jwarte 3 większe skanseny (Zubrzyca
Górna, Olsztynek, Sanok) oraz 1 mniejszy w Nowogrodzie, 6 małych
(Wdzydze, Bieliny, Kluki, Zakopane, Torm'l, Łowicz) oraz kilka dużych
i wiele małych, znajdujących się bądż w stadium przygotowania dokumentacji, załatwienia formalności, związanych z typowaniem i wykupem
budynków i ziemi etc., poza tym kilka o charakterze niez.upelnie muzealnym.
Uderzający j.est dotychczasowy brak muzeów skansenowsl,ich w ;kilku
województwach posiadających jeszcze liczne zabytki budownictwa i muzea
planowane.
Skanseny w Polsce, z nielicznymi wyjątkami, posiadają bardzo szczuply
personel (do 1968 r. w Olsztynku 1-2 osób), toteż nie mogą prowadzić potrzebnej działalności. Nie mają one programów, demonstracji prac artystów ludowych ani sprzedaży ich wyrobów. Do wyjątkowych należą np.
przepiękne sporadyczne autentyczne pokazy góralskich tańców, muzyki
i śpiewu, np. w Zubrzycy Górnej i nieliczne inne.
Muzea skansenowskie nie mają dotąd zaplecza turystycznego nni niezbędnych urządzeń pomocniczych.
Poszukiwanie środków ochrony poszczególnych ginących zabytków budownictwa doprowadziło do tego, że już od szeregu lat remontuje się je
i konserwuje dla rozmaitych celów użytkowych, np. tworzy się w nich
izby regionalne lub izby pamiątek, domy noclegowe, kawiarnie itd. Dąży
się Iteż do tego, aby we wsiach, w których
brak pomieszczeil,
tworzyć biblioteki,
świetlice Kół
Gospodyń Wiejskich,
pracownie
artystów ludowych i rzemieślników oraz punkty usługowe dla turystyki.
Problem skansenów jest wyjątkowo trudny, wymaga bowiem w planowaniu uwzględnia'nia aspektów nie tylko etnografa, konserwatora i architekta, lecz. ruralisty, plastyka, konserwatora przyrody i specjalisty od zieleni, 'a przy r'ealizacj'i. również działa.nia opartego 'o wymogi ekonomiczne
terenu i wymogi turystyki.
Przy organizacji różnych rodzajów skansenów zakłada się pomoc takich
stowarzyszeń naukowych, jak np. PTL, które podjęło się w latach 1968/69
naukowej i finansowej pomocy w tej akcji z zasiłku PAN, jak PTTK,
ZMW, Społeczni Opiekunowie Zabytków i in.

�PoLskie

muzealnictwo

ARCHIWA

etnograficzne

435

MUZEALNE

Archiwa muzealne coraz bardziej rozszerzają swój zakres i ilość posiadanych materiałów. Obecnie np. folklor słowny gromadzi ponad 30 muzeów. Można tu przykładowo wymienić Dział Etnograficzny w Lublinie,
który posiada około 3 850 pozycji muzyki i tekstów i Muzeum Etnograficzne w Toruniu, które ma ponad 8400 pozycji folkloru słownego włączając w tę liczbę drobne formy, np. zagadki.
Kilkanaście muzeów gromadzi folklor muzyczny. Bardzo cenny zbiór
nagrań magnetofonowych w ilości ok. 1 500 pozycji ma Muzeum Górnośląskie w Bytomiu, które m. in. specjalizuje się w tej dziedzinie. Poza
tym nagrania muzyki ludowej i tekstu posiadają muzea: w Białymstoku,
w Toruniu, we Włocławku, w Kielcach, w Rabce, w Zakopanem, w Sieradzu i we Wrocławiu, w Toruniu również kinetogramy tańców.
Archiwa ikonograficzne posiadają wszystkie większe muzea, wśród nich
można, dla ilustracji wymienić przykł-a:do'Wo Archiwum Państwowego
Muzeum Etnograficznego w Warszawie, które posiada łącznie 27484 pozycje archiwalne, w tym najliczniejszy zbiór negatywów i fotografii, ryciny. rysunki, materialy terenowe w postaci zapisów i rysunków, plakaty
wystaw etnograficznych i inne, Muzeum Okręgowe w Lublinie, które posiada 8 500 pozycji fotografii i 1 200 rysunków oraz Muzeum Etnograficzne w Toruniu, które posiada negatywów - 12126, odbitek - 20837,
(w tym 1174 pocztówki), rysunków - 972, przeźroczy - 622, klisz cynkovvych - 364 i taśm filmowych - ponad 30.
Muzeum Etnograficzne w Krakowie posiada bardzo cenny zbiór rękopisów i zbiory ikonograficzne, obejmujące 20000 tematycznie uporządkowanych fotografii, kilkanaście tysięcy negatywów, 3 000 barwnych pocztówek, 3711 klisz cynkowych i drewnianych drukarskich, około 9000
odbitek tych klisz, 38 taśm krótlwmetrażOlwych obcych filmów dokumentalnych, 4 taśmy własnych filmów IkTótkometrażowych itd.

PRACE KONSERWATORSKIE

Prace konserwatorskie, jako specjalistyczne, nie będą tu omawiane, należy jednak stwierdzić, iż ta, tak bardzo ważna dziedzina wirozy związana z za:bezpieczeniem naszego bardzo szc:zupłeg'o omawianego tu dobra
narodowego, jest z braku etatów konse.rwatorów i pracowni w zbyt małym stopniu uwzględniana w pracach muzealnych pliacówek etnograficznych i mimo pomocy ze strony Ministersbwa Kultury i Sztuki przy zwoływaniu :konferencji specjalnych, sprawa konserwacji zaby,tków €'tnogl"afiewych stoi źle. Jak wynika z 71 odpowiedzi na rozesłooe ankiety -

�436

MARIA

ZNAMlEROWSKA-PRUFFEROWA

54 muzea, posiad ają'Ce zbiory etnogra,ficzn.e, .nie mają pracowni kcmserwator:Skich,a z pozostałych ;17 nie wszystkie zajmują się zabytkami etnograficznymi 13.

PUBLIKACJE

MUZEALNE

Publikacje muzealne, w porównaniu do okresu międzywojennego wzrosły w Polsce w dużym, dotąd w historii 'naszej nie spotykanym stopniu.
Własne, etnograficzne, ciągłe wydiawn.ictwa naukowe posiadają następujące muzea:
Muzeum w Białymstoku - Rocznik Bialostocki, od 1961 r.; Muzeum
w Grudziądzu - Rocznik Grudziądzki, od 1960 r.; Muzeum Etnograficzne w Toruniu - 'wydawnictwa nieregularne; Muzeum Górnośląskie
w Bytomiu
Rocznik Muzeum GMnośląskiego, od 1967 r.; Muzeum
w Częstochowie - Rocznik Muzealny, od 1965 r.; Muzeum w Gliwicach Zeszyty Gliwickie, od 1963 r.; Muzeum w Zabrzu - Rocznik Muzealny
w Zabrzu, od 1966 r.; Muzeum Świętokrzyskie w Kielcach - Rocznik
Muzeum $więtokrzyskiego,
od 1963 r.; Muzeum Etnograficzne w Krakowie - Rocznik Muzeum Etnograficznego
w Krakowie, od 1966 r.; Muzeum w Lublinie - Studia i Materialy Lubelskie, od 1962 r.; Muzeum
Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi - Prace i Materialy Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, Seria Etnograficzna, od 1957 r.;
Muzeum Mazurskie w Olsztynie - Rocznik Olsztyński, od 1958 r.; Muzeum Śląska Opolskiego w Opolu -- Opolski Rocznik Muzealny, od 1965 r.;
Muzeum Narodowe w Poznaniu, Oddział Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej - Studia Muzealne, od 1953 r., zob. Muzealnictwo, od 1952 r.;
Muzeum w Rzeszowie - Prace i Materialy z Badań Etnograficznych,
od
1968 r.; Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku - Materialy Muzeum
Budownictwa Ludowego w Sanoku, od 1964 (do r. 1965 wI. jako Biuletyn
Informacyjny
Muz. Bud. Lud. w Sanoku). Szczecin - Muzeum Pomorza
Zachodniego - Materialy Zachodnio-Pomorskie,
od 1954 r. Państwowe
Muzeum Etnogr'afic&lt;me w Warszawie - Zeszyty Państwowego Muzeum
Etnograficznego
w Warszawie, ·:wb. Zeszyty Etnograficzne Muzeum Kultury i Sztuki Ludowej, od 1960 r.; Muzeum Śląskie we Wrocławiu Roczniki Etnografii Śląskiej, ad 1961 r., Zeszyty Etnogmjic2l'.e od 1963 r.;
Zielona Góra - wydawnictwa nieregularne.

13 Z materIałów
do pracy Huber.ta Drążkowskieg-o pt. Pra,cownie konserwatorskie
muzeów i działów etnograficznych w PoLsce, opracowywanej
na podstawie obse.wacj.i ,i odpowiedzi muzeów na ankietę l'oz,esla.ną do 80 muzeów przez Muzeum
Etnograficzne
w Toruniu.

�Polskie

muzealnictwo

etnograficzne

437

Poza tym sprawy związane z muzealnictwem etnograficznym omawiane
są w publikacjach wydawanych przez:
1. Ministerstwo

Kultury i Sztuki - Biuletyn InfoTmacyjny
ZM i OZ.
Biblioteka Muzealnictwa
i Ochrony Zabytków,
Biuletyn Informacyjny
Biura Wspólpracy z Zagranicą, Muzealnictwo,
OchTona Zabytków,
wyd.
przez Ośrodek Dokumentacji i wyd. Centralnej Poradni Ruchu Amatorskiego.
2. Polską Akademię Nauk - Etnografia Polska, Kwartalnik
Historii
KultuTY Materialnej, Polska Sztuka Ludowa, Polski Atlas Etnograficzny.
3. Polskie Towarzystwo Ludoznawcze - Atlas Polskich Strojów Ludowych, Lud, Prace i Materialy Etnograficzne,
Prace Etnologiczne, Archiwum Etnograficzne,
Litemtum
Ludowa, Biblioteka Popularna, Łódzkie
Studia Etnograficzne
i Dzieła wszystkie
Oskara Kolberga.
4. Wojewódzkie i powiatowe wydziały kultury - wyd. domów kultury, komunikaty woj. lwnserwatarów zabytków itd.
Artykuły dotyczące spraw muzealnych ukazują się też w wydawnictwach uniwersyteckich, wyd. towarzystw naukowych, towarzystw przyjaciół sztuk pięknych itd.
Oprócz wydawnictw ciągłych muzea i działy etnogra,ficzne muzeów
oraz mniejsze muzea regionalne wydają liczne. drobne publikacje w formie przewodników po muzeach, katalogów, informatorów, składanek itp.
Publikacje te zawierają często doskonałe artykuły wprowadzające bądź
w caloksztalt zagadnień kultury ludowej w danym regionie, bądź w problematykę wybranych dziedzin kultury ludowej w danym regionie,
omawianej szczegółowo na tle organizQlwanych wystaw, konkursów itp.
SPECJALIZ'ACYJNE TENDENCJE MUZEÓW
(Zbio~'y i publikacje)

Wszystkie muzea starają się gromadzić zabytki
różne formy dokumentacji, reprezentujące całokształt kultury ludowej wybranego obszaru
czy też regionu, jednak jego cechy wyróżniające, ()sobiste zainteresowania pracowników, charakter zastanych zbiorów i oczywiście generalny
program muzeów mają wpływ na powstawanie 'większych Sipecj'alistycznych ikolekcji w ramach poszczególnych działów i Ina wybraną temart:ykę
badań, co ujęte bardzo generalnie na tle pI1ac, priQIWad:zanychw Polsce,
przedstawia się następująco 11:
11 W tym,
na pewno z konieczności niekompletnym
i z braku wyczerpujących
danych, nie dość ścisłym wykazie podaję miasto, mając na myśli znajdujące się
w nim muzeum etnograficzne
lub dział etnograficzny
muzeum, posiadający
nie
tylko zbi'O'ryetnog'raficzne o TóŻinej ilości, lecz również .różne formy dokumentacji, jak

�438

MARIA

ZN AMIEROWSKA-PRUFFEROW

A

Muzealnictwo
Muzealne zagadnienia teoretyczne: Szczecin, Warszawa, Wrocław. Kraków, Łódź.
Dokumentacja, systematyka zbiorów, organizacja muzeów itp.: Gdańsk, Kraków,
Łódź, Poznaó, Toruń, Hzeszów, Sanok, Sieradz, Tomaszów, Warszawa.
Zagadnienia teoretyczne i metodologiczne dotyczące zagadnień kultury ludowej.
Procesy w niej zachodzące, kształtowanie
się granic etnograficznych,
pogranicza
kultur,owe, styk kultur, społeczność wiejska,
przemiany
w gospodarce wiejskiej
i kulturze pod wpływem industrializacji,
osadnictwo, ksztaltowanie
siG kultury ludowej reemigrantów
i emigrantów,
adaptacja
i integracja
kulturowa:
Bytom,
Gdaósk, Słupsk, Kraków, Łódź, Poznaó, Hzeszów, Toruń, Warszawa, Wrocław.

Kultura

materialna

Łowiectwo: Kraków, Opole, Toruń, Warszawa (MŁ).
Rybołówstwo: Lublin, Łódź, Szczecin, Toruń, Warszawa.
Pasterstwo
i hodowla bydła: Bytom, Ciechanowiec,
Cieszyn, Kral,JJ\v, Łódź,
Habka, Zakopane, Żywiec.
Pszczelarstwo:
Białowieża
(MPLB), Ciechanowiec
(MHC), Kluczbork,
Kraków,
Łódż, Nowogród Łomż., Opole, Hadom, Hzeszów, Toruń.
Uprawa roślin: Białystok, Bytom, Ciechanowiec (MHC), Kraków, Łódź, OJsztynek,
Szreniawa (MHSz), ToruJ'l, Warszawa, Wrocław.
Winiarstwo: Zielona Góra.
Przygotowywanie
i przechowywanie
pokarmu: Ciechanowiec
(MHC), Kraków,
Łódź, Habka, Hzeszów, Sanok (MBLS), Szreniawa, Toruń, Warszawa, Zakopane.
Sitarstwo: Biłgoraj, Lublin, Zamość.
Budownictwo: Bytom, Kraków, Lublin, Łódź, O!sztynek, Opole, Poznań, Hzeszów,
Sanok (MBLS), Toruń, Wrocław.
Wiatraki, młyny wodne: Olsztynek, Hzeszów, Sanok (MBLS), Opole-Bierkowiec.
Transport i komunikacja lądowa: Bytom, Łódź.
Transport i komunikacja wodna: Gdańsk (MMG), Łódź, Szclecin, Torul'1, Warszawa.
zapisy terenowe, zdjęcia, publikacje
itd. dotyczące wybranego zagadnienia.
W innym wypadku m. in., gdy np. w danym mieście są dwa muzea posiada.i&lt;lce zbior.\·
etnograficzne
lub gdy muzeum nie posiada wyodrębnionego
działu etno.c(rafieznego
- podaję skrót nazwy drugiego muzeum. Objaśnienia
skrótów: BITI - Beskidzku
Izba Twórcza w Istebnej; MBB - Muzeum Bialoruskie
w Białowieży; MBLS Muzeum Budownictwa
Ludowego w Sanoku; MDPl - Muzeum Diecezjalne w Plo··
cku; MDPrz - Muzeum Diecezjalne w Przemyślu; MDSand. - Muzeum Diecezjalne
w Sandomierzu;
MHK - Muzeum Historyczne
w Krakowie;
MIMP - Muzeum
Instrumentów
Muzycznych w Poznaniu; MLW - Muzeum Lowiectwa w Warslawie:
MMG - Muzeum Morskie w GdaJ'lsku; MNK - Muzeum Narodowe w Krakowie;
MOT - Muzeum Okręgowe w Toruniu;
MPLB - Muzeum Przyrodniczo-Leśne
w Białowieży;
MPMK-P - Muzeum Piśmiennictwa
i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie;
MHC - Muzeum Holnicze im. K. Kluka w Ciechanowcu;
MRSz. Muzeum Holnictwa w Szreniawie;
MWIL - Muzeum Włókiennictwa
w Lodzi; MZab - Muzeum w Zabrzu; MZM - Muzeum Zamkowe w Malborku, MZW Muzeum Ziemi w Warszawie; ZMGS - Związkowe Muzeum Górnicze w Sosnowcu.

�Polskie

Kultura

muzealnictwo

duchowa

etnograficzne

społeczna

Sztuka (Zagadnienia teoretyczne i metodologiczne): Kraków,
\Vspółczcsna twórczość ludowa: Bytom, Kraków, Warszawa,

Opracowania

439

Poznań, Warszawa.
Wrocław.

zbiory

Sztuka ludowa (Wszystkie dziedziny sztuki): Bialystok, Bytom, Gliwice, Grudziądz, Gdal1sk, Kielce, Kraków, Lublin, Łowicz, Łódż, Poznań, Rabka, Rzeszów,
Sanok (J'vIBLS), Sieradz, Tomaszów, Toruń, Warszawa, Wieluń, Włocławek.
Rzeźba: Bialystok, Bielsko-Biała,
Bytom, Gdańsk, Gliwice, Kielce, Kraków, Lublin, Łomża, Łódż, Olsztyn, Opole, Pabianice, Plock (MDPł), Poznań, Rabka, Sieradz,
Sierpc, Rzeszów, Sanok (J'vIBL), Sandomierz
(MDSan), Szczecin, Toruń, Warszawa,
Wrocław, Zakopane, Zielona Góra.
Zabawki: Kraków, Łódź, Rabka, Rzeszów, Warszawa, Tarnów, Zywiec.
Drzeworyt: Kraków, Warszawa.
l\'lalarstwo: Bytom, Bielsko-Biala,
Kielce, Kra!l:ów, Poznań, Rzeszów, Sanok
(MBLS), Tarnów, Warszawa, Wrocław.
Malarstwo na szkle: Bytom, Gdańsk, Gliwice, Jelenia Góra, Kartuzy, Kraków,
Lublin, Łódź, Nowy Sącz, Rabka, Rzeszów, Warszawa, Wrocław, Zakopane.
Wycinanki: Kraków, Lublin, Łomża, Łowicz, Łódź, Piotrków Tryb., Płock, Warszawa.
Plastyka obrzędowa: Białystok, Bytom, Kielce, Kraków, Lublin, Łódź, Łomża,
Nowogród Łomż., Opole, Plock, Rabka, Racibórz, Rzeszów, Sanok (MBLS), Zakopane, Zywiec, Warszawa. Szczególnie bogate zbiory z tej dziedziny:
Szopki: Kraków (MHK).
Wyroby z ciasta: Kraków, Łomża, Rzeszów, Warszawa.
Formy piernikarskie:
Bytom, Chojnów, Gorzów, Kraków, Kwidzyn, Racibórz,
Słupsk, Toruń (MOT).
Obróbka drewna: Białystok,
Bytom, Kraków, Lublin, Łódź, Rzeszów, Toruń,
Warszawa, Zakopane.
Plecionkarstwo:
Kraków, Kwidzyn, Lublin, Łódź, Szczytno, Toruń, Warszawa.
Tkactwo i obróbka włókna: Białystok, Bielsko-Biała,
Kielce, Kraków, Lublin,
ł:,owicz, Łódź (MWlŁ), Łuków, Poznań, Radom, Suwałki, Tomaszów Maz., Toruń,
Warszawa.
Klocki do drukowania tkanin: Brzeg, Bytom, Cieszyn, Gliwice, Kraków, Kwidzyn, Międzyrzec, Przemyśl, Rzeszów, Slupsk, Szczecin, Szczytno, Warszawa, Zakopane, Zamość.
Haft i koronki: Bielsko-Biała,
Bytom, Cieszyn, Gdańsk, Gliwice, Kraków, Kraków (MNK), Łódź, Poznań, Toruń, Warszawa, Włocławek, Zywiec.
Ceramika: Białystok, Bytom, Gdańsk, Kielce, Kraków, Kraków (MNK), Lublin,
Łowicz, Łódź, Ostrowiec Świętokrzyski,
Poznań, Rzeszów, Toruń, Warszawa, Wrocław, w tym szczególnie uwzględniają:
Kaflarstwo: Brzeg, Kraków, Olsztyn, Rzeszów, Szczytno, Warszawa.
Obróbka wosku: Łódź, Łomża, Nowogród Łomź.
Obróbka rogu: Gdańsk, Kartuzy, Toruń.
Obróbka metalu: Bielsko-Biała,
Bytom, Cieszyn, Kraków, Łódź, Rzeszów, Warszawa, Wrocław, Zakopane, Zywiec.
Obróbka kamienia: Kraków, Krasnystaw, Przemyśl, Rzeszów.

�440

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRUFFEROWA

Obróbka bursztynu:
Gdańsk, Łomża, Malbork (MZM), Nowogród Łom., Warszawa, Warszawa (MZW).
Obróbka skóry: Kraków, Łódź, Zakopane.
stroje ludowe 15: Kraków, Lublin, Łódź, Łódź (MWłŁ), Pozna!1, Rzeszów, Sanok
Toruń, Warszawa, Wrocław.
Wnętrze chaty. Meblarstwo:
Bytom, Kraków, Kwidzyn, Łódź, Olsztyn, Opole,
Rzeszów, Sanok (MBLS), Toruń, Warszawa, Wrotlaw.

Folklor
Wiedza. Meteorologia: Łódź, Rabka.
Medycyna ludowa: Chorzów, Kraków,
Toruń.

Opole, Rabka,

Rzeszów,

Sanok

(MBLS),

Zwyczaje prawne: Kraków.
Literatura
ludowa: Bytom, Kraków, Lublin, Łódź, Opole, Rzeszów, Toruń, Wrocław, Wejherowo (MPMK-P), Zakopane.
Literatura górnicza: Bytom.
Folklor muzyczny: Bytom, Poznań, Wejherowo (MPMK-P), Zakopane.
Instrumenty
muzyczne:
Istebna,
Kartuzy,
Nowogród
Łomż., Lomża, Poznań
(MIMP), Wejherowo.
Pieśni: Bytom, Gliwice, Kielce, Opole, Rzeszów, Sanok (MBLS).
Folklor taneczny: Kraków, Toruń.
Teatr obrzędowy: Kraków, Lódź, Rabka.
Wierzenia, praktyki
magiczne: Bytom, Gliwice, Kraków, Lublin, Łódź, Rabka,
Sanok (MBLS), Toruń.
Zwyczaje i obrzędy rodzinne: Kraków, Lublin, Lódż, Sanok (MI3LS).
Obrzędy i zwyczaje gospodarskie: Lódź, Rzeszów.
Obrzędy doroczne: Gliwice, Kraków, Lublin, Lódź, Rzeszów, Sanok (MBLS),
Toruń, Rabka.
Inne. Kultura robotnicza: Bytom, Kraków, Łódź.
Kultura górnicza: Bochnia, Bytom, Gliwice, Kielce, Sosnowiec (ZMGS), Tarnowskie Góry, Wałbrzych, Wieliczka, Zabrze.
Przemysł naftowy: Gorlice.
Tradycyjna
kultura miasteczek:
Biecz, Gliwice, Jaroslaw, Wrocław.
Kultura litewska: Suwałki.
Kultura białoruska: Białowieża (MBB), Toruń.
Kultura staroobrzędowców:
Białystok, Torul1.
Kulłura żydowska: Kraków (MHK), Łódź, Nowy Targ, Rzeszów.
Konserwacja
zabytków etnograficznych:
Kraków, Łódź, Poznal1, Sanok (MBLS),
Toruń, Warszawa.
Metody, założenia i organizacja
prac przy tworzcniu muzeów na woln~'m powietrzu. Ochrona za.bytków. Inwentaryzacja
obiektów. Kompozycja krajobrazu etc.:
Gdańsk, Kielce, Koszalin, Kraków, Lódź, Sanok (MBLS), Opole, Olsztyn, Poznań,
Słupsk, Toruń, Warszawa, Wrocław, Zakopane.

15 Podaję
tylko najwazmeJsze kolekcje, gdyż prawie
lub dość duże kolekcje strojów swego regionu.

wszystkie

muzea mają duże

�polsl\ie

muzculnicl

wo ętnogr.a.jiczne

Badania socjologiczne,
dotyczące dydaktyczno-oświatowej
działalności
Kraków, Opole, Szczecin, Warszawa, Wrocław, Zabrze.
Opracowania dotyczące:
Wybitnych etnografów
i regionalistów:
Białystok, Lublin, Warszawa,
Sanok (MBLS), Wejherowo (MPMK-P).
Fachowców i wynalazców ludowych: Kraków.
Piśmiennictwo dotyczące kultury ludowej: Wejherowo (MPMK-P).
OSWIATOW A DZIALALNOŚC

441
muzeów:

Rzeszów,

MUZEOW

Ogromny jest rozkwit różnorodnej dydaktyczno-oświatowej i społeczno-wychowawczej działalności muzeów. Jest ona całkowicie związana
z życiem miasta i wsi swego regionu, często z pracami wyższych uczelni,
szkól różnego typu, towarzystw naukowych, artystycznych i kulturalnospołecznych oraz ze zwiclzkami młodzieży i coraz częściej z zakładami pracy w mieście i na wsi.
Wiedza o kulturze ludow-ej, a zwłaszcza o sztuce swego regionu lub re·gionów etnogruficznych, w znacznym stopniu -ogniskuje się w muzeach
etnograficznych. Coraz bardziej różnorodne są drogi przekazywania tej
wiedzy społeczeństwu; trwają też poszukiwania coraz lepszych metod
pracy i rozwiązań. Dotychczasowe formy dydaktyczno-oświatowej pracy
muzeów i działów etnograficznych obejmują przede wszystkim: wystawy
stale, czasowe i wę'C!-rowneHi, własne i obce, pochodzące z różnych terenów Polski, jak również z zagranicy. Docierają one do naj dalszych zakątków Polski. Wystawy sztuki, rzemiosła artystycznego jeżdżą za granicę do
Anglii, Belgii, Czechosłowacji, Danii, Finlandii, Francji, Japonii, Meksyku, Niemiec, Norwegii, Stanów Zjednoczonych i republik ZSRR.
Wystawy - najbardziej sugestywne wizualnie i powszechne formy prac
oświatowych muzeum - zostają realizowane zaraz po wojnie; w listopadzie 1945 1'. Muzeum Etnograficzne w Łodzi urządza wystawę przedstawiającą charakterystyczne regiony Polski, a już w 1946 r. Muzeum w Łowiczu i Muzeum Etnograficzne w Krakowie poświęcają swoje ekspozycje
sztuce ludowej. W ciągu omawianego okresu rozszerza się znacznie tematyka wystaw - obok wiedzy o tradycyjnej kulturze regionu, a w szcze-·
gólności o tradycyjnej współczesnej sztuce ludowej, staje problem rozwoju kultury, jej ciągłości historycznej (zwłaszcza w okresie uroczystości
Millenium, gdy 30% wystaw etnograficznych poświęca się tej tematyce 17)
16 Z
inicjatywy
pierwszego
dyrektora
Muzeum Etnograficznego
w 'Warszawie
mgr .Tana Zołny-Manugiewicza,
do niedmvna doskonałe wystawy wędrowne urządzane na barce pływały Wisłą, Narwią i Odrą, odwiedzając też Niemcy.
17
.T. Damrosz za S. Brzostowskim, Scientitic research and exposition at Ethnographic Museum. Zeszyty Państw. Muz. Etnograficznego
w Warszawie, t. VI-VII,
r. 1965/66, s, 25.

�442

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRUFFEROWA

oraz problem współczesnych
przeobrażeń
i kształtowania
się naszej kultury.
Znacznie pogłębia się problematyka
urządzanych
wystaw. Objęła ona
takie zagadnienia, jak: obraz kultury okresu feud&lt;llnego, syntetyczny
obraz
kultury z podkreśleniem
cech wspólnych dla całej Polski, odrębność i specyfika kulturowa
wybranych
regionów (region rolniczy, pasterski),
rozwój narzędzi pracy, wkład kultury ludowej do kultury narodowej,
rolnictwo na Śląsku Opolskim dawniej
a dziś, historia
przędzalnictwa,
poszczególne dziedziny sztuki ludowej i rękodzieła
(prawie wszystkie muzea), współczesna
twórczość ludowa, przeobrażenia
w sztuce ludowej poszczególnych
regionów i twórcy ludowi (prawie wszystkie muzea). Wreszcie wystawa sztuki ludowej zamieszkałych
w Polsce Białorusinów,
Litwinów, Rosjan, Słowaków, Ukraińców i Żydów (Kraków), trzy pokolenia łowickich wycinankarzy,
wystawa
rezultatów
badań etnograficznych
określonego terenu (liczne wystawy). Organizowano
też liczne wystawy przysyłane z zagranicy,
poświęcone
przeważnie
sztuce ludowej i rzemioslu
artystycznemu.
Wystawy stałe i wędrowne zbiorów pozaeuropejskich
odgrywają ogromnel rolę społeczną,
budząc powszechne
zainteresowanie,
zbliżając nasze
społeczeństwo
do odległych ludów i kultur.
Państwowe Muzeum w Warszawie urządza stałe wystawy poświęcone jak głoszą ich tytuły "Etnografii
Afryki" (1953), "Etnografii
Oceanii
i Indonezji"
(1954), "Sztuce ludów prymitywnych
Afryki" (1950), .,Sztuce
ludów prymitywnych
Oceanii" (1950), "Polskim badaczom i obrońcom ludów kolonialnych"
(1950). "Polakom
na Syberii"
(1955) oraz wystawy
czasowe, poświęcone
wybranym
zagadnieniom
kultury
i sztuki Afryki.
Azj:i, Oceanii i Australii.
Wiele z tych wystaw objechało
szereg miast
w Polsce.
Odbyły się też wystawy poświęcone
początkom teatru (Szczecin, Warszawa, 1952), i tańcom ludów kolorowych
(Warszawa. 1955). plastyce murzyńskiej (Białystok, 1962), plastyce Austrialii i Oceanii (Muzeum w Płoc1m, 1962), egzotyce Azji południowo-'wschodnie'j
(Bytom, 1962).
Muzeum Etnograficzne
w Krakowie urządziło szereg wystaw poświęconych Indonezji pod tytułami:
"Broń i batiki jawajskie"
- w Krakowie,
"Sztuka
Jawajska"
w 21 miastach
Polski, "Sztuka
Mórz Południowych" w Krakowie
i Nowej Hucie, "Sztuka
Kamerunu"
(9 miast);
Muzeum Etnograficzne
w Poznaniu wystawy
"Sztuki Starożytnego
Meksyku" - w Poznaniu
(1965) i w Bytomiu (1969).
Niezwykle interesująCel wystawę pl. "Skarby sztuki meksykańskiej
(od
czasów prekolumbijskich
do naszych dni)" urządziło Muzeum Narodowe
w Warszawie w 1961 roku.
Spośród obcych wystaw, które oprócz Warszawy miały miejsce w kilku

�Pofskle

muzeafnictwo

etnograficzne

443

innych miastach, należy wymienić wystawę "Norweskiej sztuki ludowej",
w związku z którą np. w Muzeum Etnograficznym w Toruniu zostal urządzony cykl wykładów o Norwegii, jej historii i kulturze, połączony z filmami, na które przyjechały tysiące młodzieży z całego województwa.
Mówiąc o wystawach, należy podkreślić poważny wkład w muzealnictwo etnograficzne plastyków. Współpracy z nimi niejednokrotnie muzea
zawdzięczają bardzo interesujące rozwiązania wystaw.
Na tle rozwoju stosunków międzynarodowych i wzrostu zainteresowania kulturą ludową w skali światowej, wyraźnie zarysowuje się potrzeba stworzenia zagranicq dobrze zorganizowanych wystaw, reprezentujących kulturę ludową, a zwłaszcza sztukę ludową i muzealnictwo polskie.
Posiadamy już szereg większych kolekcji lub rozproszonych zbiorów
polskich w muzeach obcych. Niestety, przeważnie nie dają one pojęcia
o historii naszej tradycyjnej kultury ludowej. Sądzę, iż byłoby słuszne
przemyśleć tę sprawę ewentualnie w porozumieniu z Sekcją Muzealn&lt;j
rCOMi
ustalić na świecie kilka muzeów, dla których zostały;by
w Polsce skompletowane odpowiednio dobrane eksponaty.
Wydaje się, iż nasze reprezentacyjne zbiory powinny znaleźć się lub
być znacznie rozszerzone i opracowane w Bazylei, Leningradzie, Londynie,
Paryżu, Chicago (w Muzeum Polskim), w Rio de Janeiro, w Meksyku,
\V Kail'ze, Delhi i w Tokio.
Konkursy
Celem coraz bardziej rozpowszechnionych konkursów urządzanych przez
muzea, jest odnalezienie nieznanych twórców, zachęcanie ich do pracy,
zgromadzenie ich dzieł oraz rozmaitych form dokumentacji kultury ludowej na specjalnych wystawach, z których znaczną część obiektów nabywają muzea, a jeśli chodzi o dokumentację, to przechodzi Ofllado ikaitalogów naukowych, do muzealnych archiwów folkloru i ikonografii itd.
Dotychczas tematyka ogłaszanych konkursów obejmowała ludową rzeźbl;. malarstwo, garncarstwo, plecionkarstwo, tkaniny, hafty, koronki, wycinanki, pisanki, kraszanki, palmy, pająki, gwiazdy kolędnicze i turonie,
szopki kukiełkowe i różne formy obrzędów dorocznych, zabawki, zabytki
kultury materialnej, narzędzia, pamiątki regionalne, konkursy na urządzenie wnętrza chaty i wnętrza świetlicy regionalnej, na pożywienie ludowe
itd. oraz konkursy na gromadzenie fotografii ilustrującej tradycyjną i dzisiejszą kulturę ludową regionu.
Poza tym specjalny charakter mają konkursy na gromadzenie folkloru,
których rezultatem sq nie tylko zbiory archiwalne, lecz bardzo cenne spotkania z uczestnikami z odczytywaniem ich własnych dzieł i zapisanych
materiałów, dalej wieczory autorskie pisarzy ludowych, poza tym kon-

�444

MARIA

ZNAMIEROWS.KA-PRUFFEROWA

kursy kapel, piosenkarzy
i gawędziarzy,
spotkania z nimi i dyskusje, co
stwarza niezwykłą okazję do zbliżenia z twórcami, z wsią, i do podniesienia wagi twórcwści
ludowej i wartości tradycji,
która jest utrwalana
przy pomocy ze strony ludności wiejskiej.
Do zwykłych obowiązków muzeów należą pogadanki wygłaszane przy
oprowadzaniu
po wystawach, toteż słuszne jest, iż pracownicy naukowooświatowi w wielu muzeach biorą udział w naukowych pracach terenowych, co znacznie podnosi wartość ich prac dydaktyczno-oświatowych.
Wiele muzeów prowadzi też u siebie z góry zaplanowane lekcje, związane z programem szkolnym, często połączone z dyskusją i demonstracją
prac, np. prządki, tkaczki, garncarza,
hafciarki,
koronkarki,
rzeżbiarza
i malarza, pisankarki oraz wykonawcy szopek, palm itp.
Od roku 1962, gdy Ministerstwo
Kultury i Sztuki rzuciło hasło: "Muzea uniwersytetami
kultury"
w wielu muzeach jeszcze bardziej
wzmogła się działalność dydaktyczna.
Zostały ogłoszone cykle wykładów
poświęcone wybranym
zagadnieniom,
m. in. kulturze regionów, którymi
zajmuje się dane muzeum. Zyskały one uznanie i stałą frekwencję.
Coraz większa staje się też rola filmu w dokumentacji
naukowej
i w pracach dydaktycznych.
Praoownicy muzeów w ośrodkach uniwersyteckich
mają niejednokrotnie zlecone wykłady i ćwiczenia. Muzea i działy etnograficzne
muzeów
często służą pomocą dla wykładów
i ćwiczeń uniwersyteckich
z etnografii itd.
Do stałych letnich obowiązków wielu muzeów, zwłaszcza mających lepsze warunki pracy, należy prowadzenie
studenckich praktyk muzealnych
oraz różnego rodzaju form szkolenia i instruktaży
udzielanych nauczycielom i młodzieży uniwersyteckiej
i szkolnej, działaczom, społecznym opiekunom zabytków, przewodnikom
krajoznawczym.
rzemieślnikom
itd.
Pracownicy
muzeów prowadzą też u siebie lub w innych ośrodkach
kursy haftu i tkactwa, co przyczynia
się często do odrodzenia tych rzemiosł, stwarzając zarazem dla wsi nowe bodźce ekonomiczne.
Coraz więcej muzeów współdziała z towarzystwami
muzycznymi, w szerzeniu kultury
muzycznej.
W muzeach odbywają się cykle pogadanek
z koncertami wprowadzającymi
w zagadnienia muzyki i folkloru muzycznego. Biorą w tym udział muzycy zawodowi, folkloryści, młodzież szkół
muzycznych i wiejscy muzycy ludowi.
Niektóre muzea prowadzą własne chóry, uprawiające
folklor swoich regionów (Toruń) lub blisko są związane z zespołami pieśni i tańca oraz kapelami ludowymi, które w razie potrzeby dają koncerty (np. Park Etnograficzny w Zubrzycy Górnej).
Muzea udzielają konsultacji
lub biorą udział w urządzaniu
widowisk

�Polskie

muzealnictwo

etnograficzne

445

regionalnych, np. dożynek, ilustracji obrzędów i zwyczajów, przy urządza:niu festiwali muzylki i tańca, :kiermaszy itp.
W salach muzealnych odbywają się nieraz koncerty muzyki dawnej, występy teatru jednego aktora itd.; przed muzeami stoją perspektywy własnego wkładu w teatr, który by sięgał do tradycji ludowych.
Wiele większych muzeów sprawuje też opiekę nad małymi muzeami regionalnymi, udzielając konsultacji dotyczącej organizacji pl'acy, opieki nad
zbiorami etc.
Poważną pozycję stanowi współpraca muzeów z nauczycielstwem, wojewódzkimi konserwatorami zabytków, z regionalnymi towarzystwami społeczno-kulturalnymi, z instytucjami reprezentującymi turystykę, z młodzieżą akademicką, szkolną, z harcerstwem oraz ze społecznością wiejską,
zwłaszcza przy urządzaniu wystaw, a także z CPLiA, która spełnia bardzo
poważną rolę w opiece nad sztuką ludową, zwłaszcza współczesną.
Jedną z form, dającą możliwość bliższego kontaktu z wsią, jest pobudowanie przez pracowników muzeum chaty, otrzymanej z terenu podlegającego zalaniu i stworzenie z niej w woj. bydgoskim małego punktu naukowo-oświatowego, a zarazem rekreacyjnego (Muz. Etnograf. w Toruniu).
W rOiku 1966 Związek Zawodowy Pracowników Kultury ,ogłosił wą&gt;ólnie
z ZMiOZ współz.awodnidwo w zakresie poszu:k1irwaniaJ1Iowychform prac
kulturalno-oświatowych, co przyczynił.o się do ożywienia pr:acy muzeów.
Niemałą rolę w rozwoju muzeów spełniają towarzystwa, powołane w celu udzielania im różnorodnej pomocy. Już w XIX w. istniało np. Towarzystwo Muzeum Etnograficznego w Krakowie, które od 1912 r. publikowało
sprawozdania ilustrujące prace Muzeum. Po II wojnie światowej powstają podobne towarzystwa, m. in. Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Etnograficznego w Toruniu. Wiele muzeów posiada też Koła Przyjaciół Młodzieży, które regularnie przychodzą do kontrolowanej pomocy, np. przy pracach katalogowych, segregacyjnych itp.
Szkolenie pracowników muzealnych polega na odbywaniu stażu w muzeum, na poznawaniu innych muzeów krajowych, znacznie rzadziej zagranicznych. Niewątpliwie korzyść przynoszą też wyjazdy pracowników
na zjazdy i konferencje krajowe i zagraniczne, te ostatnie często realizowane na własny koszt. W niektórych muzeach odbywają się szkolenia pracowników muzealnych w zakresie fotografii, liternictwa i języków obcych.
W 1965 r. powstało na Uniwersytecie M. Kopernika w Toruniu Podyplomowe Studium Etnograficzne ze specjalizacją w zakresie muzealnictwa
etnograficznego i folkloru, z Iktórego :korzysiają praeownicy muzeów
w Polsce, pnacow,nicy kulturalno-oświ'atowi,
nauczyciele, pracownicy
CPLiA i in.
Gośćmi muzeów są coraz częściej. etnografowie i muzeologowie zagraniczni.

�446

MARIA

ZN AMIEROWSKA-PRtJFFEROWA

UWAGI - POTRZEBY

I WNIOSKI

Kończąc rozważania dotyczące stanu i osiągnięć etnograficznego mu·zealnictwa w Polsce, należy uwzględnić potrzeby zapewnienia jego dalszego rozwoju. Posiadamy bowiem tereny jeszcze nie dość gruntownie zbadane, z których w muzeach brak jest zbiorów; mamy też liczne zabytki
niedostatecznie zabezpieczone. Do najpoważniejszych trudności należy niemal powszechny brak etnografów l;; w mniejszych muzeach terenowych,
bez których nie zdołamy przeprowadzić niezbędnych prac badawczych
i nie cierpiących zwłoki prac ratowniczych, wszak powinniśmy pamiętać,
że Polska jest po wojennych kataklizmach wyjątkowo uboga w zabytki
i dokumentację XIX-XX-wiecznej
kultury ludowej.
W zakresie potrzeb naukowych pilne są: wydanie bibliografii muzealnictwa etnograficznego i jego historii 19, badania teoretyczne z nim związane, jak również badania psychologicZDE' i socjologiczne, dotyczące
oświatowej działalności muzeów, -a w szczególności percepcji wystaw
i innych form pracy oświatowej.
Należałoby jeszcze nasilić badania, dotyczące współczesnych przeobrażeń kultury ludowej, zorganizować szerokie badania wszelkich form budownictwa ludowego, m. in. ze względu na jego przydatność społeczn&lt;1
i gwałtowny zanik, dalej badania rybołówstwa, hodowli zwierząt, młynarstwa, obróki skóry, oraz transportu lądowego i wodnego. Z dziedziny kultury duchowej i społecznej należy wzmóc badania wiedzy, zwłaszcza medycyny ludowej i meteorologii, zwyczajów prawnych, gier i zabaw oraz
folkloru muzycznego i tanecznego (z uwzględnieniem ludowych instrumentów muzycznych). Dziedzina ta wymaga bowiem szczególnej intensyfikacji badań terenowych m. in. ze względu na jej wzrastającą rolę społeczną. Trudne prace terenowe wymagają zabezpieczenia im odpowiednich
warunków i nowoczesnej aparatury.
Nasilenie wymienionych badań przyczyniłoby się w konsekwencji do
wzrostu ilości zgromadzonych zbiorów i dokumentacji z tych dziedzin.
Byłoby też bardzo pożądane, aby planowa'ne europejskie i pozaeuropejskie badawcze wyprawy naukowe hyły ściślej uzgadniane z planami
18 Uderzająco
mała jest liczba etnografów
zatrudnionych
w muzeach. dzialach
etnograficznych
muzeów i innych placówkach,
posiadających
zbiory etnogra(iczn~.
Wg danych S. Brzostowskiego
dotyczących muzeów, podleglych Ministerstwu
Kultury i Sztuki wyniosła ona do końca 1967 r. zaledwie 127 elnografó\\;, pracujących
w 115 muzeach (zob. dane do Tabeli II, S. Brzostowski).
u Czeka na wydanie bardzo wartościowa
praca Jana Bujaka pt. Muzealnictwo
etnograficzne
w Polsce (Początki
muzealnictwa
i jego rozwój
do polowy XX w.).
Maszynopis.

�PoLskie

mtlzealnictwo

etnograficzne

447

muzeów, gromadzących zbiory z danych krajów, w celu uzyskania odpowiednich funduszów na ich zaikup, zawarcia niezbędnych umów etc.
Ważne jest ustalenie specjalizacji muzeów etnograficznych, skansenów
i między muzealnej współpracy w tym zakresie.
Planowane przez Ministerstwo Kultury i Sztuki nadanie rangi naukowej bardziej za,awansowanym w rozwoju muzeom, w tym również etnograficznym, przyczyniłoby się znacznie do podniesienia ich poziomu
i otworzyłoby perspektywy rozwoju na przyszłość.
Bardzo pożądane jest też usamodzielnienie wysoko rozwiniętych działów etnograficznych muzeów okręgowych i innych, np. w Gdańsku
i w Łodzi, gdyż stworzyłoby to im większe możliwości działania.
Ze względów naukowych i organizacyjnych potrzebne jest przyjęcie
przez wszystkie muzea etnograficzne ujednoliconej systematyki zbiorów
i układu katalogów naukowych, co jest bardzo potrzebne ze względu na
naukowe poszukiwania porównawcze, ewidencję zabytków ruchomych, ich
przechowywanie etc.
Ważne też jest dalsze uregulowanie sprawy dokumentacji zbiorów,
w szczególności materiałów archiwalnych, dotyczących folkloru słownego,
muzycznego, tanecznego oraz ikonografii. Potrzebne jest ujednolicenie sposobu ich inwentaryzacji, katalogowania, instrukcje dotyczące ich systematyzowania, zabezpieczania etc., które otrzymałyby wszystkie, nawet najmniejsze muzea.
Po to, aby cala Polska była równomiernie objęta badaniami naukowymi i gromadzeniem zabytków i dokumentacji, należy umożliwić wszystkim
dziarom etnograficznym muzeów okręgowych, jak również mniejszym muzeom typu skansenowskiego, prowadzenie naukowych badań terenowych
i działalności oświatowej. W tym celu konieczne jest dodanie brakujących
od lat etatów i obsadzenie tych stanowisk przez etnografów, zwłaszcza
w tych muzeach regionalnych, w których przeważająz&lt;biory etnograficzne, a tr&lt;adycyjna kultura ludowa jest jeszcze żywa.
Wobec braku etnografów, fachową kadrę można by uzyskać restytuując
zawieszoną specjalizację katedr etnografii w Lublinie, Łodzi i w Toruniu
oraz stwarzając bodźce ekonomiczne, które skłoniłyby młodych etnografów do pracy w muzeach terenowych, zapewniając im mieszkania, możliwości pracy naukowej etc. Bardzo pilne jest też uzyskanie większej ilości
fachowców z zakresu folkloru muzycznego i tanecznego, co byłoby możli\ve przy wprowadzeniu tej specjalności w wyższych szkołach muzycznych.
Wobec wzrastającej roli społecznej muzeów typu skansenowskiego, pilne jest ustalenie w Polsce perspektywicznej ich sieci przy uwzględnieniu
planów muzeów i woj. konserwatorów zabytków oraz regionalnych planów zagospodarowania przestrzennego i potrz,eb turystycznych, wymagających kompleksowego działania. Ważne jest zapewnienie już istnieją-

�448

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRUFFEHOWA

cym skansenom odpowiedniej ilości etatów, które umożliwiłyby ich pełny
rozwój i znpewniły możliwość organizowania stałych programów, obejmujących demonstrację sztuki i rzemiosła, folkloru słownego, muzycznego
i tanecznego, publikacji wielojęzycznych, urządzeń pomocniczych, zaplecza etc. Małe skanseny w budynkach pozostawionych in situ mogłyby
również spe~niać rolę społeczno-oświatową.
Bardzo pilna jest sprawa uratowania w terenie istniejących jeszcze
krzyży i kapliczek przydrożnych, wiatraków i młynów wodnych, stanowiących ozdobę krajobra:zu.
Analiza obecnej sieci etnograficznych placówek muzealnych i stanu
ochrany zabytków budov'~nictwa ludowego w PoIsce wskazuje największą, uderzającą potrzebę stworzenia w terenie, w woj. warszawskim zasadniczych placówek muzealnych (jak również skansenów -- większego
np. mazowieckiego lub centralnego - sprawa dyskusyjna - oraz małych
terenowych skansenów w budynkach palzostawionych in situ). Brak ich
. lub bardzo mała ilość uderza też w województwach Bi&lt;:lłysto,k,Gdańsk,
Kielce, Koszalin 20, Olsztyn, Opole, Sz'czecin, wspamn i&lt;:ltll
a Warszawa
i Zielona Góra.
Bardzo też potrzebne są nowe skanseny, a w pierwszym rzędzje zrealizowanie już opracowanych planów i dokumentacji w woj. lubelskim,
łódzkim, szczecińskim, warszawskim, zielonogórskim i w Zakopanem (paląca sprawa Parku Podhalańskiego).
W zakresie ochrony zabytków budownictwa ludowego pilne jest przeprowadzenie kompletnej, a na niektórych terenach, uzupełniającej ich eVvidencji, po ustaleniu zasad ich klasyfikacji. Bardzo też potrzebne jest ustalenie zasad prawno-organizacyjnych
dotyczących wykupu, restauracji
i konserwacji tych zabytków dla przyszłych muzeów skansenowskich,
wiejskich bibliotek, świetlic, pracowni artystów, rzemieślników, punktów
turystycznych itp.
Do bardzo pilnych potrzeb należy uregulowanie sprawy gromadzenia
zabytków kultury ludowej przez niefachowych jej miłośników i instytucje
społeczne nie posiadające fachowców. Fakt gwałtownie wzrastającego zainteresowania kulturą ludową i coraz bardziej szerzącej się tendencji gromadzenia jej zabytków jest równocześnie groźny wówczas, gdy gromadzone zbiory są nieudokumentowane, niezakonserwowane i nie przechowywane we właściwy sposób. Tego rodzaju kolekcjonerstwo może przyczynić się do zubożenia naszych bardzo skromnych zasobów w tej dziedzinie.
20 W woj. koszalińskim
została już zgromadzona duża kolekcja zabytków kultun'
ludowej Kaszubów bytowskich, licząca ponad 800 obiektów, chwilowo zmagazynowanych w paru wsiach i w zamku. Mogłaby być już podstawą do utworzenia
muzeum etnograficznego w Bytowie.

�Po,slde muzea.lniciwo

etnograficzne

449

Toteż słuszne byloby, aby społeczne kołekc}e powstawały i rozwi}ały
się zawsze w oparciu na fachowej opiece etnografów-muzeologów.
Byłoby też bardzo słuszne aby została opracowana instrukcja dotycząca
sposobu inwentaryzowania i dokumentowania zbiorów etc. - bezwzględnie obowiązująca wszystkie społeczne placówki i społecznych kolekcjonerów. Ułatwiłoby to znacznie ewidencję rozproszonych zbiorów w ramach
województw i udzielanie niezbędnej, fachowej pomocy.
Do bardzo pilnych, w skali ogólnopolskiej, należy potrzeba tworzenia
w muzeach specjalistycznych pracowni konserwacji zabytków etnograficznych tak, aby miały je przynajmniej na razie wszystkie muzea, posiadające większe zbiory w tym zakresie i mogły pomagać mniejszym.
Pilne toż jest zaopatrzenie ich w niezbędną aparaturę i pomoce.
MUZEA BIOGRAFICZNE

Na tle naszej historii, a zwłaszcza ostatniego jej okresu, znacznie wzrasta waga i potrzeba tworzenia muzeów biograficznych, ilustrujących rozwl\i zainteresowań etnograficznych, krajoznawczych i muzealnych, dotyczących zabytków kultury ludowej.
Mogłyby to być działy muzeów, poświęcone ludziom zasłużonym w tej
dziedzinie, lub małe skanseny m. in. wiejskie, zorganizowane w miejscu
ich urodzenia lub pracy.
W związku z tym jako pilną należy traktować sprawę gromadzenia
i zabezpieczania dla przyszłych muzeów wszelkich dokumentów, prac i materiałów - rękopisów, fotografii i warsztatów pracy itd. oraz rozszerzania
i uzupełniania już dokonanych prac, związanych z ludźmi zasłużonymi
w tej dziedzinie. Godzi się tu przykładowo wymienić znawcę Kurpiowszczyzny Adama ChGtnika w Nowogrodzie Łomżyńskim, Helenę i Wiesławę Cichowicz, wielce zasłużonych w Poznańskiem, oddanych sprawie kultury ludowej Kaszub Teodory i Izydora Gulg,owsikich we Wdzydzach,
ofiarnego twórcę Muzeum Etnograficznego w Krakowie Seweryna Udzielę, wielkiego etnografa Polski i Słowiańszczyzny - Kazimierza Moszyńskiego, znakomitego krajoznawcę, twórcę pisma dla młodzieży Orli lot
- Leopolda Węgrzynowicza i innych.
Potrzebne jest też tworzenie muzeów biograficznych, poświęconych np.
naszym zasłużonym artystom ludowym, rzeźbiarzom, poetom, działaczom
walczącym o niepodległość i sprawiedliwość społeczną itd. Niektóre z nich
zapewne mogłyby być małymi skansenami.
Sprawy tej nie należy odkładać, gdyż materiały i wszelkie pamiątki po
tych, co odeszli, bardzo szybko ulegają rozproszeniu, a przecież aktualna
jest nadal troska o dalszą rozbudowę i poszerzanie dokumentacji, dotyczącej np. miejsc i punktów mm:ealnych, związanych z Oskarem Kolber29 -

Lud,

t. 53, 1969

�450

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRUFFEROWA

giem, w Przysusze, woj. kieleckie, z poetą Michałem Kajką w Ogródku,
pow. Ełk, z poetą Jakubem Kanią na Śląsku Cieszyńskim - tworzenie
nowych, m. in. poświęconych kaszubskiemu artyście ludowemu, Wickowi
Rogali w Wielu, pow. Chojnice i innym.
Mówiąc o muzealnictwie etnograficznym nie można nie wymienić wkladu pracy i ofiarności ze strony administracji wielu muzeów, której wysiłkom często zawdzięcza się niejedno osiągnięcie, a postawa, ofiarność
i przywiązanie do Muzeum ze strony pracowników technicznych i fizycznych jest niejednokrotnie wzruszające, zwłaszcza, iż mają oni nielatwe
warunki pracy.
Pamiętajmy, że omawiane osiągnięcia, a w szczególności zgromadzenie udokumentowanych zbiorów i materiałów archiwalnych zostały dokonane nie tylko dzięki pracy większych placówek muzealnych, posiadających doświadczony personel fachowy, lecz w znacznym stopniu dzięki
ofiarnym, często samotnym wysiłkom ze strony mniejszych placówek muzealnych a także dzięki zrozumieniu, życzliwości i ofiarności ze strony
ludności wiejskiej, która stale ofiarowuje muzeologom swój cenny czas,
a wielokrotnie również i zabytki.

MARIA ZNAMIEROWSKA-PRtJFFEROWA

POLISH ETHNOGRAPHIC MUSEUM DIRECTING IN THE PERIOD
OF THE 25th ANNIVERSARY OF THE POLISH PEOPLE'S REPUBLIC
The aim of the article is to p.resent attainments of museum directing in the period
of the 25th ann,iversClJry of the Polish People's Republic and its uppermost problems
and needs in the light of increasing task museums are performing.
In the introduction
the authoress stresses the not noted hitherto in Polish history development
of museum directing in Poland after world war II, when the
number of museums and collections are rising, their documentation
is widened and
deepened, museums archives are constituted
and the change of borders of the
Polish People's Republic brings changes in museum grind too.
World wa·r II brougt with the decay of the country, the ruin of museums, among
them ethnographic
museums too. The Central Ethnographic
Museum in Warsaw
has been burned down in the first war-days, the Museum in Katowice has been
teared up to the foundations,
collections from other museums have been plundered or deported by the occupants. In 1945-1946 museum directing &lt;'omes into being
nearly from the bases. With help comes the Minish-y of Culture and Art, which is
soon weating the Chief Direction ·of Museums (now the Boa:rdof
Museums and
Protection of Relics in Warsaw).
In Poland in 1939 have been about 100 museums, possessing ethnographic collections .app.roaching 140 000 exhibit's. In 1955 in aboui 57 mus·ewns have been 112 000

�PoLskie muzeaLnictwo

etnograficzne

451

exhibits. Now (1969) in Poland are about ... museums, possessing ethnographic
collections approaching 237 071 exhibits (including those in open-air museums).
Numerous non-European
collections we can find in the State Ethnographic
Museum o( Warsaw - about 13000 exhibits, and in the Ethnographic
Museum in
I(,raków - 3 000 exhibits. Table I (page 428) i&lt;llustrate3 dis'POISition of ethn:ographic
collections in voivodeships
including the number of museums poss.essing collections and number of exhiobits in 17 voivodeships in the yea:r 1969. Table II illustrates the increasing of number of museums and collections in Poland in the
years 1939-1969 page 429.
The number for 1969 contains museums remammg
under the auspices of the
Ministry of Culture and Art, the Polish Society of Touristic and Hiking and some
other' institutions protecting museums. These have a character of scientific-research
and social-scientific
centers. Nowadays we are witnesses of accession interest in
relics of native culture and historic souvenirs; in connection with it in last years
came into be.ing about 50 posts, so called regional chambers, souvenir chambers
etc., which collected ethnographic
collections.
Now we have in Poland three self-contained
ethnographic
museums - the
greatest in Warsaw and Kraków and a smaller one in Toruń, the Ethnographic
Museum in Poznail i:; a department of the National Museum in Poznań, the Ethnographic Museum in Wrocław is a department
of the Silesian Museum in Wrocla\v
and the Archaeological and Ethnographic
Museum in Łódź. Besides in each voivodeship exists a district museum, with an ethnographic
section, proceeding scientific .investigations, and s·ome regional museums.
Amung open-air museums we have to mention the Museum of Folk Architecture
in Sanok, voivodeship Rzeszów, Museum in Olsztynek, voivodeship Olsztyn, Museum in Nowogród Łomżyński, voivodeship Bialystok and smaller museums including one collage, for instance a Slovinian one in situ in Kluki, voivodeship Koszalin, in Wdzydze voivodeship Gdańsk - Kaszubian cottages; a cottage in Bieliny,
voivodeship Kielce and a mountaineer
cottage in zakopane.
In organization
a·re
some great open-air museums (Chorzów, voivodeship Katowice, on the island in
Bielawa, voivodeship Koszalin, in Lublin, Łódź, Opole, etc.) and same one-cottage
museums, which shall become museum-eduea,tional
centeTs for their micro-Tegions
and at the same time tomist centers too. It is aspired to form specialistic open-air
museums.
Theoretical
presuppositions
of ethnographic
museum directing
in Poland are
treating folk culture &lt;lSlinks in the historic process of development of the country.
Relics and contemporary manufacture of folk culture shall illustrate economic-social
&lt;lnd cultuml processes taking into account actual transformations
and contemporary
(olk creation o( villages and small towns. Some museums - miner's and others arc collecting elements of workers' cultme. It is aspired to collect exhibits illustrating folk culture as a unit - material, spiritual and social, including verbal, music
and dance folklore.
Besides collections in iconographic
archives are accumulated
materials,
photographs, films, tape recordings, J&lt;1inetograms of dances eel. The number of c·onsefvating workshops is at this moment insufficient.
The theme of scientHic-research
field work of museums often are monographs
oE villages in the range of activity of the museum. These investigations
take into
account all divisions of T ural c'UHu.re, proces'ses contemporaneously
taking part,
&lt;lmong others cultural contacts as a result of post-war migrations, cultural adaptation and integration, farming etc. Great attention is devoted to folk ar,t and folk

�452

MARIA

ZNAMIEROWSKA-PRUFFEROWA

handicraft. The result of these works are collections of exhibits and documentations and museum publications, embraced in year-books, catalogues, guidebooks
€.ct. (see page 436-437).
Scientific interests of museums and characteristics of the most important collections presents the review on page 438-441.
Museums and ethnographic departments of museums extensively supported so··
cial and didactic-educational
work. They are of service to universities, school youth
and teachers with their collections and archives, lectures in the region, connected
with demonstrations
of art and handicraft, propagating ideas of conservation relksof
rural architecture
etc., putting up contests of collecting relics and folklon~
in the terrain, most valuable specimens of rural art and handicraft, customs ancl
ritesetc.
Mus,eums are imparting from abroad exhibitions of rural culture accompanied by series of lectures presenting actual problems, among others about nonEuropean peoples, relart'iolllship among na~ions etc.
By means of aiding prizes to folk-artists, scholarships ect. the Ministry o[ Culture and Art, region authorities, museums and social-cultural societies take under
special protection folk art, very rich and continually alive in Poland, though transforming. Traditional folk-handicraft
is supported among other thanks to courses
training young peasant women.
The aim of the ethnographic museum directing is investigation of changes in
folk culture, inciting social initiative of individual regions in collecting rC'iics and
materials illustrating
old traditional
folk culture, to embody its values in ne\\',
creating life. It is also aimed to form biographic museums, devoted to representatives of the village and its investigators.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8571" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8550">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f9946e0ba931a8c9c7aa06845db56b50.pdf</src>
        <authentication>eddaf243163438defdd7256ab3136915</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102370">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1368</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102372">
                <text>1989</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102374">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1264</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102376">
                <text>Muzea na wolnym powietrzu w Polsce / ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102378">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1989 t.33 z.2, s.195-220</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102380">
                <text>Pytlińska-Spiss, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102382">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102384">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102386">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="102388">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="102392">
                <text>„Etnografia Polska", t. X X X I I I : 1989, z. 2
P L I S S N 0071-1861

ANNA

PYTLIŃSKA-SPISS

(Muzeum Etnograficzne, K r a k ó w )

MUZEA N A W O L N Y M POWIETRZU
W POLSCE
Jeszcze nie tak dawno Polska była krajem drewnianej architektury
ludowej, krajem autentycznych w swoim wyrazie wsi i miasteczek usytuowanych
w naturalnym, j a k ż e często malowniczym pejzażu. Obecnie jest krajem
topornej, pustakowej zabudowy, obcej polskiej tradycji budowlanej, k t ó r a
wypiera z a r ó w n o najstarsze budownictwo tworzone r ę k a m i ludowych cieśli,
jak i to nowsze, nawiązujące do miejscowej tradycji. Wprawdzie tu i ówdzie
p o ś r ó d b a n a ł u błyśnie ciekawszy architektonicznie budynek nawiązujący do
regionalnego stylu, a nawet gdzieniegdzie ujrzymy starą c h a ł u p ę , czasem
starą zagrodę, ale to j u ż resztki jedynej w swoim rodzaju ludowej architek­
tury. Praktycznie zniknęło z terenu Polski drewniane budownictwo mieszkalne
i gospodarcze, urządzenia techniki wiejskiej, drewniane d w o r k i szlacheckie
tak typowe dla polskiego pejzażu, zmalała liczba o b i e k t ó w sakralnych, przede
wszystkim cerkwi. Nie w c h o d z ą c w wielorakie przyczyny takiego stanu
rzeczy m o ż n a stwierdzić, że j e d n ą z p r ó b ocalenia c h o ć części zabytkowego
budownictwa drewnianego w Polsce są etnograficzne muzea na wolnym
powietrzu.
W zdewastowanym pejzażu Polski wyrosły bowiem w ciągu minionego
trzydziestolecia muzea skansenowskie, zwane tak od Skansenu w Sztokholmie,
których celem jest nie tylko ochrona tradycyjnej architektury wsi, ale
i p r ó b a przedstawienia w możliwie pełnym świetle dawnej i współczesnej
polskiej kultury ludowej. Jest ich obecnie ponad 40, wliczając w to tzw.
punkty skansenowskie in situ nazwane przez niektórych a u t o r ó w rezerwatami
architektury ludowej. Polskie muzea na wolnym powietrzu powstały stosunkowo
p ó ź n o , c h o ć korzeniami sięgają X I X w., a na ich powstanie i koncepcję
miało wpływ europejskie muzealnictwo skansenowskie, szczególnie skandynaw­
skie i niemieckie . Idea m u z e ó w skansenowskich pojawiła się w środowisku
1

1

obfita

Na

temat

historii, koncepcji

i realizacji

polskich

muzeów

literatura naukowa i popularna. Zainteresowanych odsyłam

skansenowskich
do:

Pytlińska

s. 191-202; P y l l i ń s k a - S p i s s

1970. s. 11-16. 24-28; 1979. s. 262-270: Spis.s 1984, s.

148-151;

s. 333-369

Czajkowski

1984.

Zob. leż

artykuły

istnieje
1966.
13.5-138,

|\v:j „Biuletyn Informacyjny

�196

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

uczonych, kolekcjonerów i k r a j o z n a w c ó w k r a j ó w skandynawskich w latach
siedemdziesiątych i osiemdziesiątych X I X w., a u podstaw budowy tych
m u z e ó w wyrosłych z patriotycznych pobudek leżała chęć poznania tradycyjnej
kultury ludowej, ochrony jej w y t w o r ó w , przede wszystkim drewnianego
budownictwa.
C h o ć sama idea eksponowania cennych budowli w plenerze sięga starożyt­
ności, jednak nowy cel i kierunek istniejącym tu i ówdzie w Skandynawii
kolekcjom budownictwa ludowego n a d a ł A r t u r Hazelius (1833-1901) założyciel
otwartego w 1891 r. Skansenu przy Nordiska Museet w Sztokholmie.
Szeroka działalność Hazeliusa, dar zjednywania sobie serc, otwierania kies
o s ó b prywatnych i instytucji przyczyniły się do wielkiej popularności
Skansenu, k t ó r y stał się wzorem dla plenerowych m u z e ó w . Idea z a k ł a d a n i a
m u z e ó w skansenowskich objęła prawie wszystkie kraje europejskie i niektóre
kraje pozaeuropejskie. Muzea pod gołym niebem znajdują się w Stanach
Zjednoczonych, Kanadzie, Australii, Japonii, Indonezji, Afryce. W Europie
istnieje ponad 2000 m u z e ó w na wolnym powietrzu, najwięcej w krajach
skandynawskich, gdzie zaistniały najlepsze warunki polityczne, gospodarcze,
kulturowe i naukowe do ich powstania .
2

Muzeum Budownictwa
„Materiały

Ludowego

w Sanoku", nr

Muzeum Budownictwa Ludowego

1:

1964,

i dalsze,

w Sanoku", czerwiec

zmiana tytułu

1966,

i dalsze;

na

„Acta

Scansenologica", t. 1: 1980, i dalsze; „Z zagadnień kultury ludowej", t. 1-3: 1978, zmiana
tytułu na „Rocznik Muzeum Wsi Lubelskiej", t. 4: 1981.
2

183

A . Zippelius wybitny organizator i teoretyk
skanseny

z 21

krajów

europejskich,

które

muzealnictwa skansenowskiego

ściśle

wolnym powietrzu z 1972 r. ustalonej przez Związek

odpowiadają

definicji

opisuje

muzeum

Europejskich M u z e ó w

na

na

Wolnym

Powietrzu. Definicja ta brzmi: „Przez termin muzeum na wolnym powietrzu rozumie się
zespoły budowli organizowane i kierowane przy pomocy naukowych metod lub znajdujące
się pod naukowym nadzorem, przedstawiające pełny obraz form zasiedlenia, form budowlanych,
mieszkalnych i gospodarczych"

(Satzung

1973, s.

ręczniku zaznacza wyraźnie, że w rzeczywistości
skandynawskich,

o wiele

więcej

różnego

107). Zippelius w swym

katalogu-pod-

istnieje w Europie, zwłaszcza

typu lokalnych m u z e ó w

na

w

wolnym

krajach

powietrzu,

p u n k t ó w skansenowskich in silu, nie zgłoszonych oficjalnie do krajowych Z w i ą z k ó w Muzeal­
nych, dotowanych

przez lokalne władze s a m o r z ą d o w e ,

gminy

wiejskie, miejskie, a

nawet

osoby prywatne ( Z i p p e l i u s 1974, s. 27-28). Spiss kierując się kryteriami Zippeliusa podaje
w publikacji będącej rozszerzoną wersją rozprawy doktorskiej napisanej pod kierunkiem prof.
M.

Gładysza

w

skansenowskiego
liczbę

ponad

500

Czajkowski
istnieje

Katedrze Etnografii Słowian
w Europie",
skansenów

1979b,

„około

s.

Kraków
w

1976,

Europie

(Spiss

18). W kilkanaście

2046" m u z e ó w

UJ

„Dzieje

etnograficznego

1984,

łat później

s.

18.

Tę

Czajkowski

na wolnym powietrzu łącznie

1984, s. 49). T a ogromna różnica

w liczebności

wszystkim

uwzględnił

iż Czajkowski

skansenów

w dużej

samą

liczbę

pisze,

iż w Europie

z azjatycką

zaznaczając, że na samym Półwyspie Skandynawskim jest ich „ o k o ł o
z faktu,

muzealnictwa

Archiwum Katedry Etnografii Słowian U J ,

1706"

częścią

podaje
ZSRR,

(Czajkowski

w Europie bierze się przede

mierze

te

muzea

skansenowskie,

o których tylko wspomniał Zippelius. Tak wielka liczba m u z e ó w jest efektem silnego ruchu
społecznego, działalności stowarzyszeń regionalnych i finansowych możliwości o r g a n ó w samo­
rządowych,

przede

wszystkim

skansenowskiej, a równocześnie

w

krajach

świadczy

skandynawskich.
o rzetelnej

trosce

Ilustruje to • dobrze
Skandynawów

o

siłę

idei

zachowanie

drewnianego budownictwa oraz o szacunku i zrozumieniu dla wartości, jakie niesie tradycja.

�M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U

197

D l a idei skansenowskiej na ziemiach polskich istotne znaczenie miały
wystawy gospodarcze, k t ó r e „ d o k u m e n t o w a ł y z d o l n o ś ć Polski do samodzielnej
pracy t w ó r c z e j " i ukazywały obraz kraju pod względem etnograficznym.
D l a nas interesujące są tu dwie wystawy, w Krakowie w 1887 r. i we Lwowie
w 1894 г., obie e k s p o n o w a ł y przykłady oryginalnego budownictwa ludowego
z p o ł u d n i o w e j i wschodniej Polski. Pierwszą p r ó b ą przeszczepienia idei
skansenowskiej na teren Polski był p o m y s ł założycieli Muzeum T a t r z a ń s k i e g o
Ignacego Baranowskiego i Adolfa Scholtze w 1888 r. przeniesienia góralskiej
chaty w pełni wyposażonej w pobliże budynku Muzeum. W kilkanaście
lat później, w 1906 r. p o w s t a ł o pierwsze w Polsce muzeum na wolnym
powietrzu we Wdzydzach Kiszewskich założone przez nauczyciela Izydora
Gulgowskiego, wybitnego badacza kaszubskiej kultury ludowej, k t ó r y w za­
kupionej przez siebie pięknej chacie podcieniowej wystawił własną kolekcję
w y t w o r ó w kultury materialnej, a przede wszystkim sztuki ludowej K a s z u b ó w
(cenne hafty i obrazy na szkle).
D r u g i m muzeum skansenowskim w Polsce było Kurpiowskie Muzeum
w Nowogrodzie organizowane od 1919 г., oficjalnie otwarte w 1927 r.
Jego twórca, znawca i miłośnik swych rodzinnych stron A d a m C h ę t n i k —
ożywiony ideą Nordiska Museet i Skansenu w Sztokholmie — pragnął
stworzyć przy planowanym muzeum o ś r o d e k b a d a ń naukowych podejmujący
p r o b l e m a t y k ę kurpiowszczyzny. M i m o iż bombardowanie Nowogrodu na
p o c z ą t k u I I wojny światowej zniszczyło prawie kompletnie tę bujnie rozwijają­
c ą się placówkę, C h ę t n i k wraz z ż o n ą z niesłabnącym z a p a ł e m zbierali
się do odbudowania muzeum. Obecnie Park Etnograficzny P ó ł n o c n o - W s c h o d ­
niego Mazowsza w Nowogrodzie reaktywowany w 1950 r. w zasadniczym
swym zrębie prezentuje c h ę t n i k o w s k ą myśl eksponowania architektury kurpiow­
skiej. W okresie międzywojennym, kiedy p o w s t a w a ł y w Polsce muzea regionalne
związane ściśle z regionalizmem, ruchem intelektualnym i społecznym
ogarniającym całą niemal E u r o p ę , nie b r a k ł o w Polsce inicjatyw skansenow­
skich. Projektowanych m u z e ó w na wolnym powietrzu w Krakowie, Kato­
wicach, Z ł a k o w i e Borowym, Wilnie nie u d a ł o się jednak zrealizować. Prze­
niesiono jedynie do Parku Kościuszki w Katowicach w latach 1936-1938
drewniany XVI-wieczny kościół z Syryni i spichlerz z G o ł k o w i c z 1688 r.
Z projektem centralnego skansenu g r o m a d z ą c e g o budownictwo ludowe
z całej Polski wystąpił prof. Oskar Sosnowski, założyciel i kierownik
Z a k ł a d u Architektury Polskiej na Politechnice Warszawskiej. Idea muzeum
centralnego o d ż y w a ł a jeszcze po wojnie, aby ostatecznie ustąpić miejsca
koncepcji m u z e ó w regionalnych.
Największy rozkwit m u z e ó w skansenowskich w Polsce przypada na lata
sześćdziesiąte-siedemdziesiąte i nie jest to jeszcze etap z a k o ń c z o n y . W Europie
po pierwszym żywiołowym okresie z a k ł a d a n i a s k a n s e n ó w z k o ń c e m X I X w.
i na p o c z ą t k u X X w., kiedy to muzea pod gołym niebem były głównie
azylem dla o b i e k t ó w o walorach artystycznych, a ucieleśniona w wystawach
skansenowskich romantyczna i wyidealizowana wizja kultury ludowej miała

�198

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

służyć wzmocnieniu poczucia narodowego, nadeszła druga fala budowy
m u z e ó w skansenowskich w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, związana
ze stabilizacją g o s p o d a r c z ą p a ń s t w europejskich i lepszym zrozumieniem
wartości architektury ludowej. W założeniach programowych m u z e ó w na
wolnym powietrzu o p r ó c z celów czysto ochroniarskich zaczęła d o m i n o w a ć
troska o wierność przekazu u k ł a d ó w przestrzennych i odtworzenia całej
infrastruktury, w której toczyło się niegdyś życie wiejskiej rodziny.
G w a ł t o w n y rozwój muzealnictwa skansenowskiego zrodził p o t r z e b ę skon­
frontowania i ustalenia zasad organizacji i metod budowy m u z e ó w na
wolnym powietrzu. Problematyka ta stała się tematem obrad Walnego
Zgromadzenia M i ę d z y n a r o d o w e j Rady M u z e ó w ( I C O M ) przy U N E S C O
w 1956 r. w Genewie. W rok później na pierwszej sesji I C O M - u po­
święconej muzeum skansenowskim w Kopenhadze, Sorgenfri, Á r h u s , Sztok­
holmie uchwalono deklarację precyzującą istotę muzeum na wolnym po­
wietrzu. Był to pierwszy dokument o znaczeniu historycznym dla rozwoju
muzealnictwa skansenowskiego .
P ó ź n e i d o ś ć żywiołowe przystąpienie do budowy m u z e ó w na wolnym
powietrzu w Polsce pozwoliło wprawdzie u n i k n ą ć poważniejszych b ł ę d ó w
charakterystycznych dla wczesnych faz rozwojowych europejskich skansenów,
ale niestety przyczyniło się do nieodwracalnych zmian w krajobrazie wsi
polskiej. W Polsce nie u d a ł o się w pełni zrealizować programu ochrony
zabytkowego budownictwa ludowego in situ. D o zatracenia ludowej architek­
tury przyczyniła się na pewno g w a ł t o w n a urbanizacja wsi, ale i też wiele
bezmyślnych o d g ó r n y c h i lokalnych decyzji, nieliczenie się z miejscową tra­
dycją b u d o w l a n ą i nieuświadamianie sobie przez szerokie rzesze mieszkańców
historycznych wartości dziedzictwa budowlanego. W starym budownictwie
widziano przede wszystkim symbol zacofania i prymitywnych w a r u n k ó w
życia, z k t ó r y m i należy jak najszybciej zerwać. Komfortowa „ k a m i e n i c a "
u r z ą d z o n a wg w z o r ó w miejskich stała się wyznacznikiem statusu społecz­
nego i materialnego mieszkańca wsi.
N i e b r a k ł o oczywiście społecznych i konserwatorskich inicjatyw ratowania
budownictwa ludowego o cechach zabytkowych, ale — j a k wykazała prak­
tyka — uratowanie większych zespołów budownictwa ludowego związane
z kompleksowym planowaniem przestrzennym jest niezwykle u nas trudne
do zrealizowania. W tej sytuacji muzea na wolnym powietrzu stały się
najbardziej realną szansą ochrony budownictwa ludowego. Przenoszenie
o b i e k t ó w do m u z e ó w pod gołym niebem traktowane jest w świetle obecnych
ustaleń na r ó w n i z o c h r o n ą in situ. W 1982 r. Związek Europejskich
M u z e ó w na Wolnym Powietrzu u z n a ł bowiem translokację architektury
za r ó w n o p r a w n e , alternatywne p o s t ę p o w a n i e konserwatorskie.
3

?

de

Pełny

tekst

plein air,

1966,

s. 13-19.

deklaracji

„ICOM

News",

zob.:
vol.

Reunion
11:

1958,

de
nr

l'ICOM
1.

sur

les

Tłumaczenie

problémes
polskie

zob.

des

museés
Memorial

�199

M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U

Organizacja nowego typu placówek muzealnych w y m a g a ł a zorganizowanej
działalności i sięgnięcia po wzory obce z braku własnych doświadczeń.
Pierwsza konferencja skansenowska o d b y ł a się w grudniu 1963 r. w Warszawie
z inicjatywy Z a r z ą d u M u z e ó w i Ochrony Z a b y t k ó w . Ogłoszenie r o k u 1966
Rokiem Zabytkowego Budownictwa Ludowego pozwoliło wreszcie zwrócić
u w a g ę społeczeństwa i władz na stan i możliwości ratowania zabytkowego
budownictwa ludowego oraz na podtrzymanie i rozpoczęcie nowych realizacji
skansenowskich. W t y m samym roku zawiązała się Komisja do spraw
P a r k ó w Etnograficznych przy Radzie Programowej do Spraw Ochrony D ó b r
K u l t u r y przemianowana później na Zespół Doradczy do spraw M u z e ó w
Skansenowskich. W 1966 r. z inicjatywy Z a r z ą d u M u z e ó w i Ochrony
Z a b y t k ó w u k a z a ł się M e m o r i a ł w sprawie ochrony budownictwa drewnianego
zawierający program organizacji p a r k ó w etnograficznych w Polsce (Memorial
1966).
C h o c i a ż muzea na wolnym powietrzu zajęły d o ś ć p ó ź n o p o w a ż n e miejsce
wśród m u z e ó w etnograficznych w Polsce, należą do bardzo prężnych placówek
muzealnych. Częste narady robocze, szkolenie m ł o d y c h p r a c o w n i k ó w oraz
coroczne konferencje skansenowskie poświęcone określonej tematyce, niektóre
o randze m i ę d z y n a r o d o w e j , służą wymianie doświadczeń, ustaleniu programu
naukowego i praktycznych rozwiązań realizacyjnych tych dużych muzealnych
p l a c ó w budowy.
W s p o m n i e ć tu należy przynajmniej o d w ó c h konferencjach: o g ó l n o p o l ­
skiej zorganizowanej w 1969 r. w Sanoku, której tematem obrad były
konkretne metody zabezpieczania i konserwacji budownictwa drewnianego
oraz zagadnienia organizacyjne polskich s k a n s e n ó w . Druga wspomniana
konferencja, j u ż o randze m i ę d z y n a r o d o w e j , o d b y ł a się w 1978 r. również
w Sanoku; ustalono wówczas nowe kryteria działalności m u z e ó w na wolnym
powietrzu oraz s f o r m u ł o w a n o a k t u a l n ą definicję muzeum skansenowskiego .
W świetle tej definicji „ m u z e u m na wolnym powietrzu jest p l a c ó w k ą
n a u k o w o - d y d a k t y c z n o - w y c h o w a w c z ą o r g a n i z o w a n ą celowo z typowych i zabyt­
kowych o b i e k t ó w tradycyjnego budownictwa oraz innych z a b y t k ó w związanych
z k u l t u r ą l u d o w ą wiejską i m a ł o m i a s t e c z k o w ą przenoszonych na określone
miejsce lub pozostawionych i zabezpieczonych na miejscu" . Zagadnienia
muzealne, w tym także skansenowskie, weszły do p r o g r a m ó w naukowo4

5

6

4

Materiały z konferencji zob.: O g ó l n o p o l s k a

konferencja muzealna, Sanok 25-27 I X

1969, „Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", nr 10: 1969.
Referaty i komunikaty z konferencji zob.: M i ę d z y n a r o d o w a konferencja skansenowska
Sanok 27-30 maj 1978, Sanok 1978, masz. powiel.
6

Wnioski po M i ę d z y n a r o d o w e j Konferencji Skansenowskiej w Sanoku, „Acta Scansenologica", t. 1: 1980, s. 251. W odróżnieniu od pierwszej definicji z 1957 r. określającej
muzeum na wolnym powietrzu jako wystawę zabytkowych budowli zakomponowanej w plenerze
wg określonego scenariusza, p o z o s t a ł e definicje — z a r ó w n o z 1972 г., jak i sanocka z 1978 r. podkreślają w y m ó g kompleksowej, opartej na naukowych zasadach ekspozycji zakomponowanej
w odpowiednim mikropejzażu.

�200

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

-badawczych niektórych i n s t y t u t ó w naukowych i katedr na uczelniach m . in.
Katedry Etnografii Słowian U J kierowanej przez prof. Mieczysława G ł a d y s z a
w latach 1960-1973.
W dziele z a k ł a d a n i a m u z e ó w skansenowskich instytucjonalne działania
byłyby niewystarczające, gdyby nie zapał, energia i ogromne z a a n g a ż o ­
wanie wybitnych jednostek. W ś r ó d nich, poza wymienionymi j u ż Izydorem
Gulgowskim i Adamem Chętnikiem oraz wielu innymi zasłużonymi muzeal­
nikami i naukowcami, należy wymienić Aleksandra Rybickiego, k t ó r y wsparty
inicjatywą ówczesnego Konserwatora Wojewódzkiego Jerzego Tura założył
w 1958 r. Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. To pierwsze
założone po I I wojnie światowej muzeum skansenowskie objęło swym za­
sięgiem badawczym grupę etnograficzną Bojków, P o g ó r z a n , Dolinian, Ł e m ­
k ó w , a następnie rejon przemysko-lubaczowski. Dzięki d u ż e m u rozmachowi
budowlanemu, badawczemu, wydawniczemu, ożywionym kontaktom zagranicz­
nym Muzeum Budownictwa Ludowego uzyskało w latach siedemdziesiątych
status placówki wiodącej. R o k wcześniej p o w o ł a n o do życia Orawski Park
Etnograficzny w Zubrzycy G ó r n e j , k t ó r y zaczął się r o z b u d o w y w a ć wokół
zabytkowej zagrody sołtysów M o n i a k ó w . Prof. dr M . G ł a d y s z był członkiem
Rady Muzealnej Parku Etnograficznego w Zubrzycy w latach 1983-1984
i żywo interesował się działalnością tej prężnej i ambitnej placówki. W rok
po założeniu skansenu sanockiego p o w o ł a n o do życia Park Etnograficzny
przy Muzeum Etnograficznym w Toruniu. W 1961 r. p o w s t a ł G ó r n o ś l ą s k i
Park Etnograficzny w Chorzowie, w 1962 r. Muzeum Wsi Opolskiej
w Opolu-Bierkowicach.
W tym miejscu należy p r z y p o m n i e ć , że w latach 1953-1962 przeprowadzono
pod kierunkkiem prof. G ł a d y s z a szeroko zakrojone badania nad budownictwem
ludowym G ó r n e g o Śląska; brali w nich udział m. in. pracownicy Muzeum
G ó r n o ś l ą s k i e g o w Bytomiu, absolwenci H K M UJ, pracownicy Z a k ł a d u
Etnografii I H K M P A N . Pozwoliły one na sporządzenie wyczerpującego
rejestru z a b y t k ó w budownictwa ludowego. Rejestr ten posłużył do opracowania
p l a n ó w i założeń dla G ó r n o ś l ą s k i e g o Parku Etnograficznego w Chorzowie
i Muzeum Wsi Opolskiej w Opolu. Szczególne więzy łączyły prof. Gładysza
z Muzeum Wsi Opolskiej. Profesor przez cały czas k o n s u l t o w a ł działalność
merytoryczną skansenu opolskiego, zaopiniował pozytywnie projekt zagospo­
darowania terenu skansenu autorstwa mgr. inż. arch. J. Gurawskiego .
W latach 1967-1974 prof. G ł a d y s z pełnił funkcję Przewodniczącego Rady
Muzealnej Muzeum Wsi Opolskiej, a do 1984 r. był jej członkiem.
Z czasem nawiązała się ścisła w s p ó ł p r a c a między k i e r o w a n ą przez Profesora
K a t e d r ą Etnografii Słowian a Muzeum Wsi Opolskiej.
7

W roku powstania muzeum skansenowskiego w Opolu (tj. w 1962)
u d o s t ę p n i o n o publiczności Park Etnograficzny w Olsztynku j a k o oddział

7

M . G i a d y s z , M . G ł a d y s z o w a , Opinia o projektach
w Opolu, maszynopis.

zagospodarowania terenu skansenu

�M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U

201

Muzeum Mazurskiego w Olsztynie. O d 1969 r. jest to samodzielne Muzeum
Budownictwa Ludowego. Od 1963 r. istnieje Park Etnograficzny przy
Muzeum w Łowiczu prezentujący dwie typowe zagrody łowickie. W 1969 r.
powstał Sądecki Park Etnograficzny; w 1970 r. — Park Etnograficzny
w Kolbuszowej, Kaszubski Park Etnograficzny we Wdzydzach i r o z p o c z ę t o
b u d o w ę tzw. Zagrody Wiejskiej w Kakoninie p o ł o ż o n y m w południowej
części pasma Łysogór. W 1971 r. powstał Skansen Mazowiecko-Podlaski
przy Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu; w 1972 r. — Zielonogórski Park
Etnograficzny w Ochli; w 1973 r. — Wielkopolski Park Etnograficzny
na Lednicy i Zagroda Wsi Pszczyńskiej w Pszczynie; w 1974 r. — Skansen
Budownictwa Ludowego w Wolsztynie i O ś r o d e k Budownictwa Ludowego
w Szymbarku, woj. n o w o s ą d e c k i e ; w 1975 r. — Park Etnograficzny w Sierpcu;
w 1976 r. — Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni k. Chęcin, Muzeum Wsi
Lubelskiej w Lublinie. Łowicki Park Etnograficzny w Maurzycach. W 1977 r.
Muzeum Wsi Radomskiej; w 1978 r. — muzeum skansenowskie w Osieku,
woj. pilskie, i w Kaszczorku k. Torunia. W latach osiemdziesiątych powstają
dalsze muzea na wolnym powietrzu znajdujące się obecnie w mniej lub
bardziej zaawansowanej fazie realizacji. Są to muzea w Nowej Hucie —
Krzesławicach, w Jastrzębiej, w Dołędze, woj. tarnowskie, w Lubiążu
k. Wrocławia, w Kudowej, Sieradzu, Gorzowie Wielkopolskim, K ł ó b c e , woj.
włocławskie, Wasilkowie k. Białegostoku, Styrzyńcu k. Białej Podlaskiej.
Niestety nie u d a ł o się zrealizować w Polsce wszystkich zamierzonych
skansenów, m . in. w Ł o d z i , na wyspie Bielawie k. Drawska Pomorskiego,
w Zakopanem. Zamiast planowanego jeszcze w latach pięćdziesiątych pod­
halańskiego skansenu w Zakopanem Muzeum T a t r z a ń s k i e rozpoczęło w p ó ź n y c h
latach sześćdziesiątych tworzenie O g ó l n o p o d h a l a ń s k i e g o Parku Etnograficznego
realizującego p o t r z e b ę ochrony zabytkowej struktury przestrzennej. W o b r ę b
Parku wchodzi m. in. Letnia Wieś Pasterska w Jurgowie na Polanie Podo k ó l n e . Zachowane tam zabytkowe szałasy po wyremontowaniu przez brygady
Muzeum T a t r z a ń s k i e g o służą nadal m i e s z k a ń c o m wsi. Muzeum sprawuje
również opiekę nad szałasami na Polanie C h o c h o ł o w s k i e j , nad Z a g r o d ą
K o r k o s z ó w w Czarnej G ó r z e na Spiszu, nad z a b u d o w ą wsi C h o c h o ł ó w ,
z a g r o d ą Sabały, z a b y t k o w ą z a b u d o w ą u l . Kościeliskiej i willą „ P o d jed l a m i " w Zakopanem, nad z a b y t k o w ą częścią wsi Kacwin, opuszczonym
cmentarzem z kamiennymi rzeźbami w Czarnym Dunajcu. Nawiązując
do planowanych, a nie zrealizowanych s k a n s e n ó w w L u d ź m i e r z u , Ł o p u s z n e j ,
Niedzicy koniecznością chwili staje się skansen ratowniczy dla t e r e n ó w
zalewowych zapory w Czorsztynie, k t ó r y uzyskał lokalizację w pobliżu
wsi-Nowe Maniowy. Jeśli powstanie tam kiedyś muzeum tradycyjnej góral­
skiej architektury stanowić będzie nie tylko zdumiewający kontrast dla
żałośnie sztucznej, porażającej pospolitością standardowego budownictwa
wsi Nowe Maniowy, ale i unaoczni kulturowe szkody, jakie niesie ze s o b ą
ta p o t ę ż n a inwestycja.
Poza muzeami skansenowskimi różniącymi się stopniem samodzielności,

�202

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

wielkością ekspozycyjnego terenu, zasięgiem terytorialnym, typem kompozycji
przestrzennej — muzeum parkowe i m u z e u m — w i e ś , istnieją, żeby wymienić
tylko niektóre z nich, punkty skansenowskie in situ. Są to m . in. Kaszubska
Zagroda w Sominach k. Bytowa, Skansen Słowiński w Klukach (mający
realne szanse rozbudowy o dalsze zachowane w sąsiedztwie słowińskie
zagrody), zagroda w Nadolu k. Pucka, c h a ł u p a podcieniowa w Starej
Świętej k. Z ł o t o w a (będąca rzadkim j u ż p r z y k ł a d e m szachulcowego budow­
nictwa K r a j n i a k ó w Złotowskich), zagroda Czernikiewiczów w Bodzentynie,
zagroda K o n o p k ó w w Kadzidle, zagroda sitarska w Biłgoraju, zagroda
Curyłowej w Z a l i p u . Jak podaje Franciszek M i d u r a skanseny zgromadziły
ponad 600 o b i e k t ó w dużej architektury, ponad 800 małej, a program
rozwoju muzealnictwa skansenowskiego przewiduje do 1995 r. o k o ł o 50
m u z e ó w na wolnym powietrzu z ponad 1800 obiektami kubaturowymi
(Midura 1987, s. 52).
Polskie muzea na wolnym powietrzu poświęcone są generalnie wiejskiej
kulturze ludowej w całym jej zróżnicowaniu regionalnym, społecznym,
historycznym. D o s k a n s e n ó w przenosi się przede wszystkim budownictwo
wiejskie. K u l t u r ę m a ł o m i a s t e c z k o w ą reprezentuje — j a k d o t ą d — zagroda
Czernikiewiczów w Bodzentynie, woj. kieleckie, i zagroda sitarska w Biłgoraju.
Sektory m a ł o m i a s t e c z k o w e przewiduje się w skansenach m . in. w Sanoku,
Lublinie, Kielcach. N o w y m Sączu, Kłóbce, a w N a d w i ś l a ń s k i m Parku
Etnograficznym w Wygiełzowie pod Lipowcem (założonym w 1968 r.)
jest j u ż on na u k o ń c z e n i u . W muzeach w Radomiu, Lublinie, Kielcach.
N o w y m Sączu realizuje się sektor dworski. W skansenie w Ciechanowcu
znajduje się d w ó r myśliwski i d w o r k i drobnoszlacheckie. O p r ó c z budownictwa
mieszkalnego i inwentarskiego przenosi się na teren s k a n s e n ó w u r z ą d z e n i a
techniki ludowej, jak wiatraki, młyny, olejarnie, tartaki, folusze, budowle
użyteczności publicznej, m. in. szkoły wiejskie, remizy oraz obiekty sakralne,
kościoły, cerkwie, kapliczki. W obrazie polskiej wsi nie b r a k ł o — zwłaszcza
na pograniczach — e l e m e n t ó w obcych etnicznie: ruskich, ukraińskich, biało­
ruskich. Uwzględnia to w swym programie skansen w Sanoku, Lublinie,
Ciechanowcu, N o w y m Sączu (tu jedyny w polskich skansenach sektor
cygański). Z kolei muzeum skansenowskie w Ochli prezentuje obok kultury
ludności autochtonicznej k u l t u r ę o s a d n i k ó w , m. in. r e p a t r i a n t ó w „zza Buga".
Pewnym odpowiednikiem europejskich s k a n s e n ó w etnograficzno-archeologicznych (Bunge, Hjerl Hede. Singleton) jest Rezerwat Archeologiczno-Etnograficzny w Osieku, woj. pilskie (cmentarzysko prasłowiańskie i ekspozycja
ludowego budownictwa Krajny).
Jak w s p o m n i a ł a m , nie wszystkie z planowanych m u z e ó w na wolnym
powietrzu u d a ł o się zrealizować. Z kolei n i e k t ó r e realizowane zmieniły
lokalizację, inne zmieniły formę i zakres działania, a jeszcze inne musiały
8

8

Wykaz i opis polskich m u z e ó w skansenowskich zob.
s. 210-220; S p i s s 1984. s. 33-40; M i d u r a 1987. s. 48-54.

m. in.:

Czajkowski

1984,

�M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U

203

nagiąć program do otrzymanego terenu. W ś r ó d polskich m u z e ó w skansenow­
skich z a u w a ż a się brak placówek specjalistycznych. Muzeum Przemysłu
i Rzemiosła Ludowego w Krzesławicach-Nowej Hucie, egzystująca przez
lata j a k o k o m ó r k a społeczna, wciąż jest na etapie wstępnych prac. Czy
starczy jednak tworzywa do tego mocno spóźnionego w czasie muzeum?
W trakcie budowy znajduje się Muzeum Budownictwa i Techniki Wiejskiej
w Gorzowie Wielkopolskim poświęcone przede wszystkim m ł y n a r s t w u .
W s p o m n i e ć też należy o p o w o ł a n i u przez Stowarzyszenie Naukowo-Techniczne
Inżynierów i T e c h n i k ó w Przemysłu Naftowego skansenu technicznego w naj­
starszej kopalni nafty w B ó b r c e pod Krosnem, który jednak w k r ó t c e
przestał spełniać wymogi nowoczesnego muzealnictwa skansenowskiego.
W 1969 r. otwarto Skansen Bartniczo-Pszczelarski przy ówczesnym Muzeum
Regionalnym w Radomiu. Obecnie stanowi on integralną część Muzeum
Wsi Radomskiej. Plenerowe wystawy u l i znajdują się przy Z a k ł a d z i e Badania
C h o r ó b O w a d ó w U ż y t k o w y c h w Swarzędzu pod Poznaniem, przy Technikum.
Pszczelarskim w Pszczelej W o l i k. Lublina, przy Muzeum Rolnictwa w Szre­
niawie.
Coraz bardziej odczuwa się brak skansenu poświęconego kulturze robot­
niczej, k t ó r y m ó g ł b y być zlokalizowany w Ł o d z i . Niestety, nie u d a ł o się
nawet u r a t o w a ć od rozbiórki kunitzerowskich d o m ó w tkaczy, mimo wiel­
kiego z a a n g a ż o w a n i a w tę sprawę prof. Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej,
kierownika Katedry Etnografii na Uniwersytecie w Ł o d z i . W związku
z regulacją Wisły pojawiła się g w a ł t o w n a potrzeba zabezpieczenia o b i e k t ó w
związanych z żeglugą i budownictwem nadwodnym, o co energicznie starała
się prof. M a r i a Znamierowska-Prüfferowa, wieloletni Dyrektor Muzeum Etno­
graficznego w Toruniu. W połowie lat sześćdziesiątych prof. Znamierowska-Prufferowa o p r a c o w a ł a projekt i koncepcję skansenu rybacko-flisackiego
w Toruniu, a następnie rozpoczęła starania uwieńczone powodzeniem o utwo­
rzenie skansenu rybackiego na Helu.
Zasadniczym problemem w programowaniu skansenu jest w y b ó r terytorium
kulturowego reprezentowanego w ekspozycji na wolnym powietrzu. Badania
nad etnograficzną regionalizacją Polski nie pozwoliły na wyznaczenie nie
budzących wątpliwości granic r e g i o n ó w etnograficznych, ale dla celów prak­
tycznych konieczne stało się ustalenie zasięgu poszczególnych m u z e ó w i ich
stosowna lokalizacja. Muzea zmuszone liczyć się ze względów administracyjno-finansowych ze współczesnymi granicami administracyjnymi j a k o teren działa­
nia wybierają obszary, na k t ó r y c h łączyła l u d n o ś ć więź historyczna, kulturowa,
gospodarcza, administracyjna. W praktyce muzea skansenowskie deklarują
najczęściej badania i reprezentację kultury ludowej grup etnograficznych
lub r e g i o n ó w etnograficznych, czasem w publikacjach traktowanych zamiennie,
niekiedy tylko ekspozycję regionalnych t y p ó w architektury. Znajduje to
odbicie w kompozycji przestrzennej muzeum typu „wieś", gdzie regionowi
lub grupie etnograficznej odpowiada sektor. W dużych muzeach o p r ó c z
s e k t o r ó w „etnograficznych" komponuje się inne sektory, np. dworski, prze-

�204

Rye.

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

1. Sądecki

Park

Etnograficzny

w Nowym Sączu.

Dwór

z

Rdzawy,

XVII/XVI1I

w.

Fot. M. Długosz. 1979

myślowy, gospodarczy (zaplecze). P r z y k ł a d o w o muzeum skansenowskie w Sa­
noku, Kolbuszowej, N o w y m Sączu obejmują swym zasięgiem pełne grupy
etnograficzne, a muzea w Chorzowie, Tokarni k. Chęcin, Radomiu, Sierpcu —
tylko w części prezentują lokalne grupy etnograficzne. Skanseny w Opolu,
Lublinie, Olsztynku obejmują swym zasięgiem krainy geograficzno-historyczne.
G ł ó w n ą dziedziną zainteresowań s k a n s e n ó w jest oczywiście budownictwo
w całym jego z r ó ż n i c o w a n i u regionalnym, historycznym, społecznym. Jak
wiadomo region etnograficzny nie zawsze pokrywa się z regionem architekto­
nicznym. Najsensowniejszym r o z w i ą z a n i e m wydaje się zatem wydzielenie
w obrębie regionu etnograficznego określonego typu budownictwa, jednak
bez u t o ż s a m i a n i a go z tym regionem. Sprowadza się to do wyznaczenia
form modelowych zabudowy wsi w o k r e ś l o n y m czasie na o k r e ś l o n y m
obszarze oraz wyznaczeniu zasięgów występujących odmian poszczególnych
e l e m e n t ó w budowlanych (rzut, konstrukcja, materiał, kształt i pokrycie
dachu).
Planowanie sieci placówek skansenowskich w Polsce, gdyby istotnie
taki generalny plan powstał, powinno było się łączyć z podjęciem b a d a ń
nad tworzeniem się regionalnych odmian kultury ludowej. W naszej rzeczy­
wistości, kiedy sytuacja w dziedzinie ochrony z a b y t k ó w w y m a g a ł a natychmiasto­
wych działań i brak było jednolitej polityki muzealnej, praktyka budowy

�205

M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U

s k a n s e n ó w wyprzedziła teoretycznie udokumentowane badania, a ruch ten
stał się w dużej mierze ż y w i o ł o w y . Okoliczności powstawania m u z e ó w
pod gołym niebem w Polsce sprawiły, że sieć ich jest przypadkowa i nie­
adekwatna do potrzeb reprezentacji budownictwa ludowego. Całe rejony
Polski nie są objęte s k a n s e n o w s k ą o c h r o n ą budownictwa ludowego, a jeśli
były tam planowane skanseny, ich realizacja nie doszła do skutku lub
znajduje się we wstępnej fazie budowy. Są to m. in. Żywieckie. Gorce,
Spisz, częściowo Podhale, wschodnia część krakowskiego, wrocławskie,
legnickie, jeleniogórskie, wałbrzyskie, szczecińskie, koszalińskie, Żuławy G d a ń ­
skie.
N a program muzeum skansenowskiego i jego realizację zasadniczy wpływ
mają założenia naukowo-teoretyczne, stan budownictwa ludowego, stan przy­
gotowania technicznego i dokumentacyjnego, warunki gospodarczo-społeczne,
a także polityczne. R o z w ó j programu europejskich m u z e ó w skansenowskich
zmierzał od pojedynczych o b i e k t ó w architektonicznych przenoszonych na teren
parkowy poprzez zagrody r ó ż n y c h warstw społecznych i zawodowych
usystematyzowanych w ciągi typologiczne do zamkniętych całości urbanistycz­
nych usytuowanych w odpowiednio przygotowanym tle przyrodniczym,
przedstawiających r ó ż n e formy mieszkalne i gospodarcze. Z a u w a ż o n o bowiem,
że tylko w zespole budowli p o c h o d z ą c y c h z określonego miejsca i czasu,
warstwy społecznej i zawodowej odtwarzających dawne układy przestrzenne
w możliwie wiernie zrekonstruowanym mikropejzażu m o ż n a uzyskać adekwatny
obraz budownictwa wybranego terenu w całym jego kontekście kulturowym.
W muzeach przedstawiających kompleksowo kulturę wsi zwanych w literaturze
„ G a n z h e i ť s Museum", u nas operujemy terminem „ m u z e u m - w i e ś " , architek­
tura stanowi j a k b y o p r a w ę różnych dziedzin kultury ludowej funkcjonującej
j a k o całość w czasie i przestrzeni (Reinfuss 1976a s. 10-13; Czajkowski
1976, s. 13-19; 1979a, s. 60-78). T ę właśnie teoretyczną zasadę realizują
m. i n . muzea w Lublinie, Sanoku, Kielcach, Sierpcu, odtwarzając również
charakterystyczne u k ł a d y przestrzenne, kształty wsi najbardziej typowe dla
regionu.
9

9

Nie należy jednak z a p o m i n a ć o inicjatywie dr Hanny Pieńkowskiej.

Konserwatora

Zabytków,

która

opracowała

w

latach

sześćdziesiątych

program sieci m u z e ó w na wolnym powietrzu dla ó w c z e s n e g o
niający

także

ochronę zabytkowych

zespołów

Wojewódzkiego

pierwszy

woj. krakowskiego

wiejskich i m a ł o m i a s t e c z k o w y c h .

w

kraju

uwzględ­
Krakowski

W o j e w ó d z k i Park Etnograficzny miał się składać z trzech podstawowych o d d z i a ł ó w : w Nowym
Sączu, Tarnowie i na Podhalu, oraz siedmiu mniejszych, w Zubrzycy Górnej, w Wygiełzowie
pod Lipowcem, w Pieskowej Skale, Niedzicy, Ziemi Żywieckiej i G o r c z a ń s k i e g o przy Muzeum
w Rabce. W późniejszych latach P i e ń k o w s k a
kulturowego

opierając

o p r a c o w a ł a projekt rewaloryzacji

się na koncepcji projektowej

ochrony

wraz z systemem p a r k ó w krajobrazowych wypracowanej

i ukształtowania

w Zakładzie

brazu pod kierunkiem prof. J . Bogdanowskiego (Pieńkowska

krajobrazu
krajobrazu

Architektury

1969, s. 35-44).

Polski również w latach sześćdziesiątych prof. Maria Znamierowska-Pruflferowa

Krajo­

Na północy
opracowała

projekt zabezpieczenia in situ wybranych o b i e k t ó w w poszczególnych regionach woj. bydgos­
kiego, w Godzimierzu, Kaszczorku, Silnie, a także utworzenia s k a n s e n ó w w Mietlicy i Mo­
gilnie. Tylko część tych projektów u d a ł o się zrealizować.

�206

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

Rye. 2. Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie. Sektor Wyżyny Lubelskiej
Fot. F. Popik, 1979

Przewidziane w k i l k u muzeach skansenowskich sektory m a ł o m i a s t e c z k o w e
b ę d ą prezentowały syntetyczny model osady miejskiej, dla których wzorem
b ę d ą miasteczka w rejonie objętym działalnością muzeum. Polskie muzea
wypracowują dopiero metodyczne wzorce tworzenia s e k t o r ó w m a ł o m i a s t e c z k o ­
wych korzystając częściowo z w z o r ó w zagranicznych. Nie rozwiązuje to
oczywiście problemu ratowania architektury m a ł o m i a s t e c z k o w e j , chodzi tu
przede wszystkim o korzyści oświatowe, p o g l ą d o w e . Zwiedzający będzie
mógł obejrzeć jeśli nie cały rynek, to przynajmniej dwie pierzeje z charaktery­
styczną z a b u d o w ą dawnych rolniczych miasteczek (Dzięgiel 1971, s. 13-20;
Miliszkiewicz 1981, s. 41-54). Niestety praktycznie jest j u ż niemożliwe odtworze­
nie sklepików, w a r s z t a t ó w żydowskich z całą ich n i e p o w t a r z a l n ą atmo­
sferą.
Przy doborze o b i e k t ó w do skansenu, przy ustalaniu typologii budow­
nictwa organizatorzy m u z e ó w skansenowskich korzystają z m a t e r i a ł ó w archiwal­
nych (m. i n . mapy katastralne, akta Powszechnego Z a k ł a d u Ubezpieczeń),
z m a t e r i a ł ó w opisowych i fotograficznych zgromadzonych z a r ó w n o przez
istytucje naukowe, jak i instytucje zajmujące się ewidencją budownictwa
ludowego, Biura Dokumenacji Z a b y t k ó w przy U r z ę d a c h K o n s e r w a t o r ó w
Wojewódzkich i przy Pracowniach Konserwacji Z a b y t k ó w , O ś r o d e k Dokumen­
tacji Z a b y t k ó w przy Ministerstwie K u l t u r y i Sztuki.

�207

M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U

Jest s p r a w ą oczywistą, że kurczące się zasoby budownictwa ludowego
w terenie mają i b ę d ą m i e ć istotny wpływ na realizację p r o g r a m ó w nauko­
wych polskich s k a n s e n ó w i w niejednym wypadku d o p r o w a d z ą do daleko
idących rekonstrukcji. Poza tym ekspozycja skansenowska rządzi się określo­
n y m i prawami. M i m o najlepiej opracowanej typologii nie s p o s ó b u k a z a ć
na przykładzie przeniesionych zagród pełnego obrazu ludowego budownictwa
danego terenu. Prawie zawsze mamy do czynienia z lepszym lub gorszym
wyborem, uproszczeniem wynikającym z konieczności p o d p o r z ą d k o w a n i a się
o k r e ś l o n e m u projektowi i planowi przestrzennemu. Obiekt wyrwany z historycz­
nie u k s z t a ł t o w a n e g o ś r o d o w i s k a przeniesiony w odmienne warunki tworzy
n o w ą j a k o ś ć w myśl założeń programowych. W wyniku d e m o n t a ż u i ponow­
nego m o n t a ż u powstaje pewna iluzja naturalnych form i u k ł a d ó w prze­
strzennych nieraz d o ś ć odległa od rzeczywistości, c h o ć zasadniczo przestrzega
się zasady wierności oryginałowi i przestrzennych p o w i ą z a ń . Ze względów
technicznych niemożliwe jest np. przedstawienie zagęszczenia polskich wsi,
owych p r z y b u d ó w e k , d o b u d ó w e k , tego wszystkiego, w co obrasta ludzka
siedziba. W tym rozumieniu muzeum na wolnym powietrzu jest m a k i e t ą ,
gigantyczną gablotą, w której zgromadzony materiał poddany wymogom
ekspozycyjnym pozwala tylko do pewnego stopnia wiernie o d t w o r z y ć kon­
k r e t n ą rzeczywistość ( K u r z ą t k o w s k i 1987, s. 21-29).

Ryc.

3.

Kaszubski

Park

Etnograficzny

we

Wdzydzach

Kiszewskich.

Chalupa

z

Lipuskiej

Huty i wiatrak z Jeżewnicy
Fol. A. Spiss. 1975

�208

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

Z jeszcze większą wyrazistością ujawnia się ten problem w muzeach
typu parkowego, gdzie zabudowa jest o b o j ę t n a w stosunku do rzeczywistych
u k ł a d ó w przestrzennych, przestrzega się jednak wiernego odtworzenia siedliska,
np. w muzeach w Ochli, Zubrzycy G ó r n e j , Toruniu.
G w a ł t o w n y rozwój s k a n s e n ó w w Polsce i ogrom prac budowlanych
prowadzonych rozmaitymi metodami s p o w o d o w a ł y , że należało opierając
się na istniejących wzorach w y p r a c o w a ć własne zasady inwentaryzacji
i rekonstrukcji o b i e k t ó w architektonicznych. Sięgnięto przede wszystkim do
w z o r c ó w skandynawskich, głównie duńskich, z uwagi na ich wysoką precyzyj­
ność. Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku na podstawie najnowszych
osiągnięć teorii i praktyki skansenowskiej oraz własnych bogatych doświad­
czeń w y p r a c o w a ł o po pewnym czasie wzór skansenowskiej, kompleksowej
dokumentacji konserwatorsko-budowlanej, w miarę upływu czasu modyfiko­
wanej, k t ó r ą posługują się pozostałe muzea na wolnym powietrzu. Generalnie
wszystkie przenoszone do m u z e ó w skansenowskich obiekty m u s z ą p o s i a d a ć
k o m p l e t n ą d o k u m e n t a c j ę n a u k o w o - t e c h n i c z n ą obejmującą
inwentaryzację
architektoniczną, opracowanie historyczno-etnograficzne, ekspertyzę dotyczącą
stanu zachowania, scenariusze wyposażenia wnętrz, serwis fotograficzny.
Dokumentuje się też wszystkie prace budowlano-konserwatorskie przy m o n t a ż u
obiektu
Prace budowlane w skansenach charakteryzują się na ogół wysoką
dbałością o zachowanie maximum oryginalnej substancji i znaczną precyzją
w pracach rekonstrukcyjnych. Najlepszy poziom wykonawstwa zapewniają
własne brygady robocze złożone z wyspecjalizowanych cieśli wiejskich
znających tajniki ludowej ciesiołki i dobrze rozumiejących sens muzealnej
rekonstrukcji (Czajnik 1979b, s. 222-229; Olszański 1979, s. 230-242; Popik
1987, s. 30-36). Z uwagi na coraz większą t r u d n o ś ć z pozyskaniem do
prac skansenowskich cieśli i r o b o t n i k ó w (konkurencją są lepiej płatne prywatne
i zagraniczne budowy), konieczne jest uregulowanie ich statusu zawodowego,
a także rejestracja fotograficzna i filmowa prac budowlanych dla celów
szkoleniowych i dokumentacyjnych.
Od p o c z ą t k u budowy s k a n s e n ó w w Polsce
doskonalszych metod konserwacji drewna, bo
głównie do czynienia budowniczowie m u z e ó w na
1976, s. 30-38; Czajnik 1979a, s s. 244-261).

1 0

trwają
z tym
wolnym
Wielką

poszukiwania naj­
tworzywem mają
powietrzu (Kurpik
pomoc w zakresie

N a całość materiałów dokumentacyjnych związanych z wykupem obiektu, rozbiórką,

konserwacją,

montażem

wstępna, rozbiórkowa,
wyposażenia

wnętrz.

i wyposażeniem

składają

montażowa, pomontażowa

się następujące

elementy:

dokumentacja

dokumentacja konserwatorska, scenariusz

Przy rekonstrukcji budynku na terenie

skansenu

istnieją

w

zasadzie

trzy m o ż l i w o ś c i : 1) zachowuje się stan zastany z wszelkimi zmianami spowodowanymi
upływ czasu i u ż y t k o w n i k ó w ;

2) rekonstruuje się stan

budynku z okresu jego

przez

budowy,

odrzucając późniejsze naleciałości; 3) odtwarza się ogniwo pośrednie uwzględniając późniejsze
zmiany z r ó w n o c z e s n y m zachowaniem tych zmian, które zostały wprowadzone przed okresem,
jaki

obiekt

reprezentuje

w skansenie

(Olszański

1980,

s.

45,

52-53;

1976,

s.

23-29).

�209

MUZBA NA W O L N Y M P O W I E T R Z U

szkolenia, wykonywania ekspertyzy, dostarczania bezpłatnie ś r o d k ó w biologicz­
nej ochrony i konserwacji drewna świadczyły dla prawie wszystkich s k a n s e n ó w
Zjednoczone Z a k ł a d y Gospodarcze I N C O , Zespół Chemii Budowlanej, Dział
Instruktażu Terenowego . M i m o jednak wieloletnich wysiłków i wzbogacania
wiedzy praktycznej znawcy przedmiotu uważają konserwację drewna s t o s o w a n ą
w polskich skansenach za niedostateczną, gdyż jest na ogół powierzchowna,
a w zakresie ś r o d k ó w chemicznych sytuację określa się j a k o niekorzystną
(por. Lutomski, Gaida 1987. s. 58-71).
Innym wielkim problemem jest konserwacja o b i e k t ó w ruchomych znaj­
dujących się w pomieszczeniach przeniesionych obiektów. R ó ż n i c e temperatur,
zwłaszcza wilgoć w nieopalanych w zimie pomieszczeniach, kurz i różne
niekorzystne zmiany związane z nasilonym ruchem zwiedzających stwarzają
dodatkowe zagrożenie. Z podobnymi problemami — m o ż e nawet w większym
stopniu — borykają się zagraniczne muzea, ale w naszej sytuacji finansowej
i brakach kadrowych w pracowniach konserwatorskich nie widać wielkich
szans poprawy sytuacji.
11

W p o c z ą t k a c h ruchu skansenowskiego obiekty architektoniczne przenoszone
do m u z e ó w na wolnym powietrzu prezentowane były na tle parkowej
zieleni, przy czym gęste zadrzewienie najczęściej d o m i n o w a ł o w pejzażu
skansenu. Z czasem jednak parkowe tło o k a z a ł o się nieodpowiednie do
ekspozycji przedstawiającej obraz kultury określonej społeczności. Inscenizo­
wano więc odpowiednie dla wiejskich budowli otoczenie, jak o g r ó d k i
przydomowe, warzywniki, sady, pasieki, poletka uprawne, jednym słowem
odpowiedni dla tych z a b y t k ó w mikropejzaż. R ó ż n e drobne elementy, jak
płoty, bramy, mostki, stogi siana, brogi, studnie, a wreszcie zwierzęta
domowe, uzupełniały obraz „muzealnej wsi", stwarzały jej nastrój i klimat.
Tę m e t o d ę ożywiania ekspozycji stosuje się najczęściej po dzień dzi­
siejszy.
Na p o c z ą t k u lat siedemdziesiątych niektóre ambitniejsze muzea, j a k
Julita Gard w Szwecji, Rheinisches Freilichtmuseum w K o m m e r n w R F N ,
Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie, podjęły starania o odtworzenie w możliwie
pełnym stanie typowego dla danego regionu ś r o d o w i s k a przyrodniczego
u ż y t k o w a n e g o i przetwarzanego przez człowieka do celów gospodarczych .
l 2

11

należał

Do

szczególnie

zmarły

8

zasłużonych

III 1981

r.

osób

wybitny

w

dziedzinie

specjalista

dr

konserwacji
inż. Michał

drewna
Czajnik,

zabytkowego
który

współ­

pracował z Zjednoczonymi Zakładami Gospodarczymi I N C O . Opracował on m. in. założenia
konserwatorskie

dla

19 polskich

skansenów,

sprawował

stałą

opiekę

nad

przenoszonymi

obiektami. Działalność, publikacje, wykaz ekspertyz Czajnika zob. w publikacji poświęconej
jego pamięci: Zabytkowe
1 2

W

1981

drewno 1987. s. 7-20.

r. odbylo się w Kommern ( R F N ) M i ę d z y n a r o d o w e

Sympozjum na

temat

zachowania zagrożonych wiejskich roślin dziko rosnących oraz historycznych roślin użytkowych.
Zob.: Ber ich t über das Sympozium
historischer

Nutzflanzenkuliureii

Schriftenreihe.

14 -

H.

3.

red.

Etnografia Polska t. XXXIII/2

Erhaltung gefiihrdeler dórfiicher

un Ercilichtmuseen,
A.

Zippelius.

Bonn

Pfianzengesellscliaften

Stiftimg zum Schulze gefahrdetcr
brw.

Na

lemat

aranżacji

und

Pfianzen,

mikropejzażu

�210

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

Chodzi tu o ukazanie wielorakich i wszechstronnych p o w i ą z a ń między
człowiekiem a środowiskiem przyrodniczym. Muzeum na wolnym powietrzu
stwarza szansę ratowania starych roślin kulturowych, a także możliwość
uprawy tradycyjnych roślin zbożowych, przemysłowych, roślin ozdobnych,
odtwarzania starych g a t u n k ó w drzew owocowych, flory łąk, pastwisk, roślin
ruderalnych, a wreszcie hodowli zwierząt gospodarskich. Daje zatem szansę
zrekonstruowania gospodarki rolnej, hodowlanej, ogrodniczej, pasterskiej
pomyślanej nie tylko j a k o właściwe tło przyrodnicze, ale j a k o muzealny
eksperyment naukowy (por. Reinfuss 1976b, s. 7-10).
Zagadnienie w y p o s a ż a n i a wnętrz o b i e k t ó w skansenowskich jest ściśle
związane z założeniami teoretycznymi muzeum na wolnym powietrzu. Wy­
posażenie pomieszczeń zasadniczo powinno współgrać z czasem budowy
i socjalnym pochodzeniem budynku, c h o ć w uzasadnionych wypadkach
odchodzi się od tej zasady. D r u g i m istotnym momentem jest uchwycenie
r ó w n o w a g i między typowym a indywidualnym wnętrzem. Europejskie muzea
skansenowskie starszego typu prezentują na ogół wnętrza archaiczne. Ulegają
też często pokusie pokazania efektownych wnętrz mieszkalnych zamożniejszych
warstw wsi świadczących o schludności i poczuciu estetyki ich dawnych
mieszkańców, aby w ten s p o s ó b podkreślić wysoki poziom tradycyjnej
kultury swego narodu.
Muzea skansenowskie w Polsce ukazują przede wszystkim wnętrza prze­
ciętne typowe dla określonych w a r u n k ó w społeczno-gospodarczych i obszaru
kulturowego i \ O wiele rzadziej spotyka się wnętrza konkretne albo przenie­
sione bez istotnych zmian z wybranej zagrody, albo drobiazgowo odtworzone
na podstawie relacji mieszkańców, zachowanych opisów i i n w e n t a r z y .
Bardzo dobre rezultaty d a ł o okazjonalne zatrudnienie m i e s z k a ń c ó w danej
wsi, a jeszcze lepsze byłych właścicieli przeniesionego domu do u r z ą d z e n i a
go w skansenie. W gorszej sytuacji są te muzea, w k t ó r y c h z urządzeniem
14

w

Muzeum Wsi Lubelskiej pisze

komunikaty pod

ogólnym

tytułem

Terlecka
Mala

(1985,

s.

architektura

83-92;

1986,

i zieleń

s.

223-233).

ożywieniem

Zob. też

skansenu,

„Acta

Scansenologica". t. 4: 1986. s. 239-275.
4

i-

Scenariusz ekspozycji

wnętrz

dla biedniackiej chalupy

przeniesionej

do

Muzeum

Budownictwa Ludowego w Sanoku stał się tematem pierwszej tego typu pracy magisterskiej
napisanej pod kierunkiem prof. Gładysza w Katedrze Etnografii Słowian U J : A . P y t l i ń s k a ,
Rozwiązanie

ekspozycji

mieszkalnych
Katedry

Etnografii Słowian

s. 73-79) i Czajkowski
1

4

wnętrza

domu w skansenie sanockim na przykładzie

we wsi Niehocko,

pow.

Brzozów,

U J . Na

temat

rozwoju

w latach 1880-1963. K r a k ó w

pomieszczeń

1963, Archiwum

ekspozycji wnętrz pisali m. in. Brylak

(1969,

(1980, s. 32-37).

D o m u z e ó w , w których bardzo starannie przygotowuje się ekspozycje wnętrz należy

m. in. Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie. Zastosowana tu metoda, zwana rodzinną, pozwala
drogą skrupulatnego wywiadu odtwarzać historię rodziny do trzeciego,
pokolenia.

Z

historii rodziny

wybiera

się

najciekawsze

z

punktu

a nawet

widzenia

czwartego
społecznego

i budowy ekspozycji okresy, na podstawie których montuje się i urządza konkretną ekspozycję
zgodną z ówczesną rzeczywistością oraz odtwarza uprawy polowe, h o d o w l ę zwierząt, otoczenie
przyrodnicze.

�211

M U Z E A NA W O L N Y M P O W I E T R Z U

Ryc. 4. Orawski Park Etnograficzny w Zubrzycy Górnej. Pasieka
Fot. A. Spiss. 1974

wnętrza są pewne trudności spowodowane brakiem tradycyjnych e k s p o n a t ó w
w terenie b ą d ź opuszczone budynki stały puste lub zostały zasiedlone
przez l u d n o ś ć n a p ł y w o w ą (muzeum w O c h l i ) . Najczęściej w polskich skansenach
spotykamy ekspozycje wiejskich wnętrz mieszkalnych z k o ń c a X I X i p o c z ą t k u
X X w. Wynika to z z a s o b ó w magazynowych, nie ma praktycznie możli­
wości przedstawienia wnętrz starszych oraz chęci wyeksponowania tych
mebli i sprzętów, k t ó r y c h w terenie j u ż się nie spotyka. W rezultacie
wnętrza u p o d a b n i a j ą się do siebie. A b y u n i k n ą ć wrażenia monotonii
w ekspozycji wnętrz c h a ł u p , różnicuje się je pod względem socjalnym,
chronologicznym, profesjonalnym (zajęcia uboczne, warsztaty rzemieślnicze),
a także aranżuje się wystrój świąteczny zmieniany w zależności od p ó r
roku.
W n ę t r z a chłopskich mieszkań w skansenach przynoszą stosunkowo m a ł o
informacji o życiu w nich wielopokoleniowej rodziny. Nieco lepiej jest
z ukazaniem zajęć ubocznych i prac rzemieślniczych wykonywanych nieraz
w izbie mieszkalnej, a t a k ż e z codziennym i świątecznym wystrojem izb.
Nie m o ż n a jednak zgodzić się ze zdobnictwem papierowym i b i b u ł k o w y m
(kwiaty, bukiety, pająki, wycinanki) wykonanym schematycznie do wszystkich
eksponowanych o b i e k t ó w przez j e d n ą twórczynię nawykłą do seryjnej produkcji
dla C P L i A . Ozdoby papierowe również ulegały rozmaitym p r z e o b r a ż e n i o m
i powinny k o r e s p o n d o w a ć z modelem wnętrza z określonego czasu i prze-

�212

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

щи

Rye.

5.

Muzeum

Wsi Lubelskiej w Lublinie.

Wnętrze

chalupy

z Niemiec kolo
lot.

Lublina

K . Popik.

1980

strženi, tym bardziej że jest możliwe wykonanie kopii starych wycinanek
przechowywanych w muzeach etnograficznych.
W muzeach prezentujących wnętrza z terenów niegdyś zaniedbanych
kulturowo pomieszczenia są ciemne, surowe, ubogie w sprzęty i —
c h o ć zgodne z ówczesną rzeczywistością — u nie przygotowanego widza
m o g ą budzić odruch niechęci czy nawet politowania. W przeciwieństwie
do ciasnych ubogich mieszkań chłopskich prezentujących dość jednorodny
model wyposażenia, pokoje w skansenowskich dworkach (Kielce, Radom,
Lublin) wypełnione stylowymi meblami, tkaninami, obrazami b u d z ą tęsknotę
u m i e s z k a ń c ó w standardowych mieszkań do pięknie u r z ą d z o n e g o , nieszablo­
nowego mieszkania.
Osobne zagadnienie to wyposażenie pomieszczeń gospodarczych. N i e k t ó r e ,
zwłaszcza o dużej powierzchni, przeznacza się na tymczasowe sale wystawowe
lub magazyny. Zasadniczo jednak zabudowania inwentarskie wyposaża się
w sprzęt gospodarczy zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem. Z koniecz­
ności jest to wystawa statyczna. Zmiany położenia sprzętu gospodarskiego
wymagają już objaśnienia słownego. Obszernych i komunikatywnych objaśnień,
najlepiej połączonych z demonstracją, wymagają również warsztaty rzemieśl­
nicze i zestawy narzędzi do wytwórczości domowej. Z natury rzeczy warsztaty
i urządzenia techniki ludowej,, powinny być często w ruchu, niestety jednak
z różnych p o w o d ó w (m. in. błędu w wykonawstwie, niewłaściwej konfiguracji

�213

MUZEA NA W O L N Y M P O W I E T R Z U

Ryc. 6. Park Etnograficzny z Kolbuszowej. W n ę t r z e chalupy z W o l i Zarczyckiej
lot

W. Jankowski. 1979

terenowej) stoją martwe, a te, k t ó r e są sprawne, uruchamia się czasem
podczas imprez folklorystycznych.
Zmiany społeczno-gospodarcze, a szczególnie niekorzystna atmosfera, k t ó r a
p a n o w a ł a w pewnych okresach wokół rzemiosła, sprawiły, że pracownicy
m u z e ó w skansenowskich mają teraz wiele trudności ze skompletowaniem,
a niekiedy z inwentaryzowaniem w a r s z t a t ó w rzemieślniczych, zwłaszcza sprzed
1939 r. i? Nasuwa się w tym miejscu pytanie, czy uda się kiedyś polskim
skansenom p o k o n a ć r ó ż n e bariery i wykorzystać choćby tylko dla podniesienia
atrakcyjności ekspozycji istniejące urządzenia. D u ż ą atrakcją byłaby, jak
to bywa w zachodnich i a m e r y k a ń s k i c h muzeach na wolnym powietrzu.

1 5

Zagadnieniu temu p o ś w i ę c o n a byla specjalna konferencja

w R a d o m i u w 1987 r. pt. ..Przemysły i rzemiosła
w Polsce".
s. 105-114).

Na

temat

roii

warsztatów

w Muzeum Wsi Radomskiej

ludowe w muzealnictwie

rzemieślniczych

w skansenie

zob.

skansenowskim
Reinfuss

(1978,

�214

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

możliwość zakupu wiejskiego chleba, kołacza, m ą k i lub rozmaitych w y r o b ó w
rzemieślniczych, a m o ż e nawet udział zwiedzających w pokazach dawnych
technik i zajęć.
J u ż w p o c z ą t k a c h ruchu skansenowskiego zarysowały się podstawowe
formy działalności m u z e ó w na wolnym powietrzu, a z czasem skrystalizowały
się ich zadania i cele. Obok podstawowego celu, j a k i m jest p r ó b a ratowania
w muzealnym kształcie tradycyjnej kultury wsi i miasteczek, muzeum skanse­
nowskie realizuje przede wszystkim cele oświatowe i propagandowe, a te
z kolei są odbiciem stanu wiedzy, nauki, poziomu kultury i wreszcie
sytuacji politycznej. Praktyka skansenowska wskazuje, że muzea te dysponują
najbardziej wymownymi ś r o d k a m i ukazywania w y t w o r ó w kultury ludowej,
a plastyczna ekspozycja w odpowiedniej przyrodniczej oprawie pozwala
łączyć walory rekreacyjne z poznawczymi. Muzea na wolnym powietrzu
stają się w zurbanizowanym społeczeństwie miejscem nie tylko nauki, ale
i ucieczki od zgiełku i pośpiechu codziennego życia, od zunifikowanych
form przemysłowych, od stresów niesionych przez cywilizację.
Ekspozycja skansenowska posiada niepowtarzalny atut, działa silnie na
wyobraźnię, wydobywa z z a k a m a r k ó w pamięci z a p a m i ę t a n e lub zasłyszane
obrazy z przeszłości. N a k ł a d a to t y m większą odpowiedzialność na t w ó r c ó w
s k a n s e n ó w , którzy powinni tak b u d o w a ć ekspozycję, aby w umysłach
zwiedzających nie utrwaliły się pewne fałszywe stereotypy, np. wieś malownicza
i sielska lub przeciwnie — n ę d z n a i prymitywna. Służyć temu powinno
m . i n . centrum informacyjne, w k t ó r y m o p r ó c z sali wykładowej, kinowej,
sali przeznaczonej na demonstrację k u n s z t ó w i technik znajduje się tzw.
wystawa wstępna zwięźle i jasno informująca o zadaniach i celach muzeum
pod gołym niebem i prezentująca w ogólnych zarysach przemiany kultury
ludowej na terenie objętym działalnością muzeum (por. Tubaja s. 83-93).
Bardziej szczegółowe informacje dotyczące w a r u n k ó w społecznych, sytuacji
gospodarczej, wreszcie wybranych zagadnień z dziedziny kultury materialnej,
sztuki ludowej, folkloru m o ż n a umieścić w k a ż d y m sektorze-regionie w dowolnie
wybranym obiekcie. Zwiedzający po zapoznaniu się z tak o p r a c o w a n ą
ekspozycją s k a n s e n o w s k ą powinien zrozumieć złożony charakter kultury, z d a ć
sobie sprawę z jej kształtowania się, funkcji i wartości. W mniejszych
miastach, a zwłaszcza na wsiach, muzeum na wolnym powietrzu jest często
j e d y n ą możliwością zetknięcia się z a u t e n t y c z n ą wystawą m u z e a l n ą , a t y m
samym poznania dziejów regionu i kultury ich m i e s z k a ń c ó w .
Polskie muzea skansenowskie b o r y k a j ą się z wieloma t r u d n o ś c i a m i ,
w większości budują dopiero ekspozycje w plenerze. W warunkach braku
specjalnych p a w i l o n ó w wystawowych, sal odczytowych, skromnym sprzęcie
16

1 6

Dobrym przykładem m o ż e być Orawski Park Etnograficzny w Zubrzycy Górnej,
którego działalność, imprezy związane z o b r z ę d o w o ś c i ą doroczną, występy zespołu regionalnego,
teatrzyk dziecięcy propagujący miejscowy folklor, plenery artystyczne, konkursy i czasowe
wystawy przyczyniły się do ożywienia kulturalnego i emocjonalnego związania m i e s z k a ń c ó w
orawskich wsi z jedynym na polskiej Orawie muzeum.

�MUZEA NA W O L N Y M P O W I E T R Z U

215

audiowizualnym, niewielkiej kadrze odpowiednio przeszkolonego personelu,
trudno m ó w i ć o szerokim programie o ś w i a t o w y m . Natomiast w muzeach,
w których ekspozycja skansenowska jest jakby dalszym ciągiem galeryjnej
wystawy etnograficznej (w Toruniu, Łowiczu, Ciechanowcu), zwiedzający
jest lepiej przygotowany do odbioru ekspozycji budownictwa ludowego.
Taka byla zresztą myśl Hazeliusa, który po to u l o k o w a ł Skansen w pobliżu
Nordiska Museet, aby plenerowa ekspozycja była przedłużeniem galeryjnej
wystawy.
K a ż d e muzeum m a możliwość organizowania okresowych wystaw z różnych
dziedzin kultury ludowej szczególnie korespondujących z zakresem działania
danego muzeum, a także wystaw okolicznościowych związanych z historią
miejscowości i regionu. W tym zakresie wykonuje podobne zadania, jak
galeryjne muzeum etnograficzne aktywizując kulturalnie miejscowe społeczeń­
stwo. Program współpracy ze szkołą tak szeroko rozbudowany nie tylko
w zachodnich muzeach ogranicza się u nas na ogól do standardowego
zapoznania uczniów z ekspozycją, sporadycznego organizowania k o n k u r s ó w
dla dzieci, czasem wykorzystania uczniów i harcerzy do prac terenowych
i porządkowych.
Muzea na wolnym powietrzu starają się p o d n i e ś ć atrakcyjność wystawy
poprzez u r z ą d z a n i e na swym terenie imprez folklorystycznych,
różnych
kiermaszy i j a r m a r k ó w sztuki ludowej, demonstracji zajęć i prac gospodarskich
oraz technik rzemieślniczych. D o m u z e ó w , k t ó r e organizują najwięcej imprez
folklorystycznych, należy Muzeum Wsi Opolskiej w Opolu starając się
w ten s p o s ó b u n a o c z n i ć polski r o d o w ó d śląskiego folkloru i sztuki ludowej.
Wszystkie czynne muzea skansenowskie w Polsce wydały ilustrowane
przewodniki i informatory. N i e k t ó r e z nich oparte są na dobrych wzorach
europejskich. Pojawiają się monograficzne opracowania wybranych dziedzin
kultury ludowej, katalogi wystaw, w i d o k ó w k i , przeźrocza. Wciąż jest "to
jednak stosunkowo skromna ilościowo, treściowo, graficznie produkcja wydaw­
nicza. Sytuacja na rynku wydawniczym nie zapowiada w najbliższej przyszłości
wyraźnej poprawy.
Tradycyjną d o m e n ą b a d a ń terenowych prowadzonych przez skanseny
w formie d o r a ź n y c h penetracji terenowych, jak i długofalowych b a d a ń
jest przede wszystkim budownictwo oraz te dziedziny kultury ludowej,
k t ó r e znajdują odbicie w ekspozycji muzealnej, a więc wnętrze mieszkalne
i gospodarcze, rzemiosło, wytwórczość domowa, sztuka ludowa, o b r z ę d o w o ś ć
doroczna i rodzinna. Zebrany materiał stanowi naturalnie p o d s t a w ę do dalszych
naukowych o p r a c o w a ń , lecz dokumentacja opisowa, fotograficzna, rysunkowa
jest być m o ż e najtrwalszym efektem działalności m u z e ó w na wolnym po­
wietrzu.
R a n g ę instytucji badawczej uzyskało w 1963 r. Muzeum Budownictwa
Ludowego w Sanoku. Muzeum to wydaje od 1964 r. „ M a t e r i a ł y Muzeum
Budownictwa Ludowego w Sanoku" zamieszczające artykuły związane z pro­
filem sanockich zbiorów, artykuły o polskich i zagranicznych skansenach,

�216

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

sprawozdania z b a d a ń terenowych i prac budowlanych w sanockim skansenie.
Od 1980 r. artykuły teoretyczne, jak i m a t e r i a ł o w e dotyczące m u z e ó w
skansenowskich w Polsce i w Europie, ukazują się na ł a m a c h „Acta
Scansenologica" (zamierzony j a k o rocznik), również wydawane przez Muzeum
Budownictwa Ludowego w Sanoku. D r u g i m muzeum skansenowskim, k t ó r e
wydaje własny rocznik od 1978 r. (pt. „ Z zagadnień kultury ludowej",
obecnie zmiana tytułu na „ R o c z n i k Muzeum Wsi Lubelskiej"), jest Muzeum
Wsi Lubelskiej w Lublinie. Muzeum Wsi Radomskiej wydaje „Zeszyty
Naukowe Muzeum Wsi Radomskiej".
W ciągu 30 lat powstania i działalności polskich s k a n s e n ó w narosła
duża liczba literatury dotyczącej problematyki skansenowskiej w Polsce
i Europie. Polska ma istotny wkład w teoretyczny rozwój idei skansenow­
skiej. W y s o k ą ocenę zagranicznych specjalistów uzyskały polskie metody
konserwatorsko-budowlane stosowane w skansenach. Zacieśnienie k o n t a k t ó w
zagranicznych owocuje m . in. zapraszaniem p r a c o w n i k ó w polskich s k a n s e n ó w
do udziału w konferencjach i pracach Związku Europejskich M u z e ó w
na Wolnym Powietrzu w Europie z a ł o ż o n e g o w 1972 r .
oraz napływem
zagranicznej literatury skansenowskiej inaczej praktycznie u nas niedostępnej.
Problematyka skansenowska jest również tematem w y k ł a d ó w na Podyplo­
mowym Studium Muzeologicznym przy Uniwersytecie Jagiellońskim, założo­
nym z inicjatywy prof. M . Gładysza w 1973 r.
Jak dowodzi dotychczasowa praktyka, muzea na wolnym powietrzu
wydają się w naszych warunkach najbardziej realną szansą ochrony budow­
nictwa ludowego. W krajach o starych tradycjach skansenowskich muzea
pod gołym niebem są formą okrzepłą i obecnie koncentrują się na szukaniu
najlepszych metod pracy dydaktycznej i oświatowej. W Polsce muzea skansenow­
skie są stosunkowo m ł o d ą formą, w trakcie realizacji wypracowują dopiero
teoretyczne podstawy ich budowy. Etnograficzne muzea skansenowskie
spełniają z jednej strony p o w a ż n ą rolę k u l t u r a l n ą pielęgnując dawne formy
życia, ukazując w sposób dynamiczny budownictwo ludowe w pełnym
kontekście kulturowym, z drugiej — muzea na wolnym powietrzu są zawsze
czymś sztucznym, są w pewnym sensie teatrem obliczonym na masowego
widza, wdzięcznym sztafażem dla filmów i widowisk folklorystycznych.
Tymczasem w świecie coraz bardziej dochodzi do głosu idea zachowania
na miejscu z a b y t k ó w w ich naturalnym otoczeniu, zwłaszcza przy szlakach
komunikacyjnych i turystycznych. Idea ta łączy się z p o t r z e b ą zachowania
zabytkowej struktury przestrzennej. Wydaje się, że do ochrony krajo­
brazu mają szanse przyczynić się właśnie małe, lokalne muzea, zabytki
chronione in situ usytuowane we właściwym im pej/ażu i mające szerokie
1 7

1

7

Materiały z sesji Związku Europejskich M u z e ó w na Wolnym Powietrzu

są diukiem począwszy od
europüiseher

1973 г.. mniej więcej co dwa lata, Tagungsherkhl

Freiliehtmuseen.

Landcsrnuseums für

Volkskunde

Fiihrer

und

in Kommern.

Schriften
Koln

des

Rheinisehen

1973 i dalsze.

publikowane

Í/Í'.V

Verhandes

Freilichlmuseums

und

�217

MUZEA NA W O L N Y M P O W I E T R Z U

możliwości oddziaływania społecznego, kulturalnego na miejscowe społeczeń­
stwo. Muzea pod gołym niebem mają bowiem realną szansę propagowania
ochrony naturalnego środowiska kulturowego i przyrodniczego, a t y m
samym ochrony psychiki współczesnego człowieka.

LITERATURA
Brylak M.
1969

Problemy

zagospodarowania

„Materiały

wnętrz

obiektów

na terenie Parku

Muzeum Budownictwa Ludowego

w Sanoku",

Etnograficznego,
nr

10, s.

73-79.

etnograficznych,

„Ma­

Czajkowski J.
1976

Problemy związane

z projektowaniem

i organizacją

parków

teriały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku", nr 21. s. 13-19.
1979a

Formy i metody ekspozycji

w muzeach skansenowskich,

[w:] Muzea

skansenowskie

w Polsce, praca zbiór, pod red. F . Midury, P o z n a ń , s. 60-78.
1979b

Zarys

muzealnictwa

skansenowskiego

w

Europie,

[w:]

Muzea

skansenowskie

w Polsce, praca zbiór, pod red. F . Midury, P o z n a ń , s. 12-27.
1980

' Wybrane zagadnienia metodologiczne dotyczące

urządzania

ekspozycji

skansenowskich,

„ A c t a Scansenologica", t. 1, s. 29-39.
1984

Muzea na wolnym powietrzu

w Europie,

R z e s z ó w — S a n o k , bibliogr.

C z a j n i k M.
1979 a

Konserwacja

drewna środkami

chemicznymi,

[w:] Muzea skansenowskie

w Polsce,

praca zbiór, pod red. F . Midury, P o z n a ń , s. 244-261.
1979 b

Problemy
Muzea

organizacyjno-konserwatorskie

skansenowskie

w Polsce,

w muzeach

praca zbiór,

pod

typu skansenowskiego,
red. F . Midury,

[w:]

Poznań,

s. 222-229.
Dzięgiel L.
1971

Problem skansenu małomiasteczkowego,

„Materiały Muzeum Budownictwa Ludo­

wego w Sanoku", nr 13. s. 13-20.
K u r p i k W.
1976

Problemy

konserwacji

drewna zabytkowego,

„Materiały

Muzeum Budownictwa

Ludowego w Sanoku", nr 21, s. 30-38.
K u r z ą t k o w s k i M.
1987

Gdzie

przebiega

granica

kompromisów?

[w:] Zabytkowe

drewno,

konserwacja

i badania, praca zbiór, pod red. R . Brykowskiego i A . Grzywacza, Warszawa,
s. 21-29.
L u t o m s k i В., G a i d a B,
1987

Stan aktualny

i niektóre

[w:] Zabytkowe

drewno, konserwacja i badania, praca zbiór, pod red. R . Brykow­

problemy

konserwacji

drewna

w skansenach

polskich,

skiego i A . Grzywacza, Warszawa, s. 58-71.
Memorial
1966

Memorial

w sprawie

organizacji parków

ochrony

budownictwa

drewnianego

w

Polsce.

Program

etnograficznych, praca zbiór, pod red. M . Ptaśnika, W. Jankow­

skiego, M . Konopki. Warszawa, masz. powiel.
Midura F.
1987

Ochrona budownictwa

ludowego

w PRL,

[w.] Zabytkowe

drewno,

i badania, praca zbiór, pod red. R . Brykowskiego i A. Grzywacza,
s. 48-54.

konserwacja
Warszawa,

�218

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

Miliszkiewicz G.
1981

Z

prac

nad projektem

„miasteczka"

w

Muzeum

Wsi

Lubelskiej,

„Rocznik

Muzeum Wsi Lubelskiej", t. 4, s. 41-54.
Olszański H.
1976

Problemy

rekonstrukcji

w budowie parków

etnograficznych,

„Materiały Muzeum

Budownictwa Ludowego w Sanoku", nr 21, s. 23-27.
1979
1980

Techniczne problemy

konserwacji

nowskie

praca

w Polsce,

Dokumentacja

w muzeach skansenowskich,

zbiór,

pod

red. F . Midury,

konserwalorsko-budowlana

dla potrzeb

[w:] Muzea
Poznań,

muzeów

skanse­

s.

230-242.

skansenowskich,

„Acta Scansenologica". t. 1, s. 41-56.
P i e ń k o w s k a H.
1969
Aktualne problemy

organizacji parków

etnograficznych

województwa

krakowskiego,

„Materiały i Sprawozdania Konserwatorskie W o j e w ó d z t w a Krakowskiego", K r a ­
k ó w , s. 1-19.
Popik K.
1987

Możliwości

i warunki kontynuacji

muzeum skansenowskiego,
zbiór,

pod

red. R .

ludowej

[w:] Zabytkowe

techniki

budowlanej przy

drewno, konserwacja

Brykowskiego i A . Grzywacza,

tworzeniu

i badania, praca

Warszawa,

s.

30-36.

P y t l i ń s k a A.
1966

Z zagadnień

muzeów

skansenowskich

w powojennej

literaturze polskiej,

„Rocznik

Muzeum Etnograficznego w Krakowie", t. 1, s. 191-202.
P y t l i ń s k a - S p i s s A.
1970
1979

Przegląd
wybranej literatury z zakresu muzealnictwa skansenowskiego. Sanok.
Bibliografia muzealnictwa skansenowskiego w Polsce, [w:] Muzea skansenowskie
w Polsce, praca zbiór, pod red. F . Midury, P o z n a ń , s. 262-270.

R e i n f u s s R.
1976a

Problemy kompozycji

muzeum na wolnym powietrzu,

„Materiały Muzeum Budow­

nictwa Ludowego w Sanoku", nr 22, s. 10-13.
1976b

Społeczna

i dydaktyczna

rola muzeów

na wolnym powietrzu,

„Materiały Muzeum

Budownictwa Ludowego w Sanoku", nr 21, s. 7-10.
1978

Problemy ekspozycji pracowni rzemieślniczych
w muzeach na wolnym powietrzu,

i wiejskich urządzeń

[w:] Międzynarodowa

przemysłowych

konferencja

skansenowska,

Sanok 27-30 maj 1978, Synok 1978, s. 105-114.
Satzung
1973

Satzung

(Statut

Tagungsberichte

Związku

Europejskich

1966-1972

des

Muzeów

Verbandes

na

Wolnym

europaischer

Powietrzu)

Freiliehtmuseen,

und Schriften des Rheinischen Freillchtmuseums und Landesmuseums für

[w:]
Fiihrer

Volkskunde

in Kommern, nr 6, K o l n .
. S p i s s A.
1984

Muzea etnograficzne

na wolnym powietrzu

i Ochrony Z a b y t k ó w ,

w Europie,

seria C , Studia i Materiały,

Biblioteka Muzealnictwa
t. 2, Warszawa, bibliogr.

T e r l e c k a W.
1985
1986

Ethnobotanische

Probléme

Lublin erlautert,

„Acta Scansenologica", t. 3, s. 83-92.

Organizacja

zieleni

in Freiliehtmuseen

w Muzeum

am Beispiel

Wsi Lubelskiej,

„Acta

des

Dorfmuseums

in

Scansenologica", t.

4,

s. 223-233.
T u b a j a R.
1978
Zabytkowe
1987

Ekspozycja

wstępna

konferencja

skansenowska,

w muzeach
Sanok

typu .skansenowskiego,
27-30

maja

[w:]

1978, Sanok

Międzynarodowa
1978, s.

83-93.

drewno
Zabytkowe

drewno, konserwacja i badania, praca zbiór, pod red. R . Brykowskiego

i A . Grzywacza, Warszawa.

�M U Z E A NA W O L N Y M

219

POWIETRZU

Z i p p e l i u s A.
1974

Handbuch der europáischen
FreUichimuseums

Freilichtmuseen,

und Landesmuseums

Fiihrer und Schriften

fur Volkskunde

des

in Kommern,

Rheinisehen
nr 7. K o l n .

A n n a Pytlińska-Spiss

FREILICHTMUSEEN

IN

POLEN

Zusammenfassung
Der
und

vorliegende

Artikel

stellt

kurz

die

Geschichte,

das

wissenschaftliche

Programm

Fragen der Realisation der Freilichtmuseen in Polen dar. Obwohl polnische

ziemlich spát entstanden

waren.

gehóren

sie

heute — was

ihre Anzahl

und

Museen

Niveau

der

A u s f ü h r u n g anbelangt — zu den führenden Státten Europas. Die gróflte Blüte von Freilichtmuseen
in

Polen

mit

fállt

auf die 60er

der anwachsenden

und

Welle,

70er Jahre des

2 0 J h . und

steht

in enger

Freilichtmuseen in Europa zu bilden.

Spate

Verbindung

und

ziemlich

spontane Initiative, Freilichtmuseen in Polen anzulegen. erlaubte zwar die für frühe Entwicklungsphasen entropaischer Freilichtmuseen charakteristischen Fehler zu vermeiden, hat jedoch leider
zu unwiderruflichen Veránderungen in der polnischen

Dortlandschaft

beigetragen.

In Polen

ist es nicht gelungen, das Schutzprogramm für Volksbaukunstmonumente in situ zu realisieren,
obwohl

an Initiativen seitens der Denkmalpfleger

schützen,
die

mit

nicht fehlte und weiterhin
der

komplexen

nicht

fehlt.

und der Gesellschaft, diese Objekte zu
Wie es jedoch

Raumplannung verbundene

Rettung

die

Praxis beweist,

gróBerer

ist

Volksbaukomplexe

bei uns áufierst schwierig. In dieser Situation wurden Freilichtmuseen zur reellsten Chance,
Volksbauten zu schützen.
In

Polen

Polnische
sog.

gibt

es jetzt

über

Freilichtmuseen haben

kleinen

40

Freilichtmuseen

und

über 600 Objekte grofler

Architektur zusammengebracht.

Das

6

in

der

frühen

Bauphase.

Architektur und über

Entwicklingsprogramm

sieht

800

der

bis

1995

Existenz von 50 solchen Státten mit über 1800 Raumobjekte voraus. Polnische Freilichtmuseen
entstanden

auf

der

Basis

Archivrecherchen. U n d so

von

Feldforschungen,

wissenschaftlichen

Untersuchungen

erlaubten die 1953-1962 unter Leitung von Professor

und

Mieczysław

G ł a d y s z geführten, weit angelegten Forschungen, ein ausführliches Denkmalregister aufzustellen,
das zur Erarbeitung von Plañen
für

das

Oberschlesische

Dorf

und Voraussetzungen

(Muzeum

gegründete Museum für das

Dorf

der Opole-Region

gedient hat. In diesem letzgenannten
und

für das

Wsi Górnośląskiej)

1961

gegründete

in C h o r z ó w

(Muzeum

Museum

sowie das

Wsi Opolskiej) in

1962
Opole

war Professor G ł a d y s z seit 1967 bis 1974 Vorsitzender

bis 1984 Mitglied des Museumsrates.
Polnische Freilichtmuseen unterscheiden sich voneinander durch ihre GróBe, den

der

Selbstándigkeit,

welchen

die

den

Raumordungstyp

Raumordnung alter

Dórfer

Dorfwohn- und Wirtschaftsbauten

(Parkmuseen
widergeben

und

wird).

Museen
Sie

des

sammeln

Grad

Dorf-Typs,
vor

in ihrer vollen regionalen, chronologischen

alitem

und

in
die

sozialen

Vielfalt. die Volkstechnikanlagen. óffentliche Bauten und sakralobjekte. Einige Freilichtmuseen
sollen den Kleinstadtfragen gewidmet werden. In Polen lüBt sich Mangel an

spezialisierte

Freilichtmuseen, vor allem für Volksindustrie und Technik, feststellen.
Wáhrend der 30 Jahre des
in

Polen

eine

groBe

Menge

Fachliteratur, und polnische
Skansen-Idee

beigetragen.

Freilichtmuseumswesens
der

Museen

diese

Frage

in

haben wesentlich

E s erscheinen

nach dem

Polen

Continuanda:

und

2.

in

Weltkrieg
Europa

zur theoretischen
Materiały

entstand

betreffenden

Entwicklung der

Muzeum

Budownictwa

Ludowego w Sanoku (Materialien des Museums für Volksbaukunst in Sanok), Acta Scansenologica,

Z

Zagadnień

Kultury

Ludowej

(Aus

den

Fragen

der

Volkskultur. neuer

Titel:

�220

ANNA PYTLIŃSKA-SPISS

Roczniki Muzeum Wsi Lubelskiej, Jahrbiicher des Museums des Dorfs der Lublin-Region
Zeszyty

Naukowe

Muzeum

Wsi

Radomskiej

(Wissenschaftliche

Hefte

des

Museums

des

Dorfs der Radom-Region). Der Themenkreis der Freiliehtmuseen wurde u.a. in die wissenschaftlichen Forschungspláne des von Professor M . Gładysz geleiteten Lehrstuhls der Ethnographie
der Slawen der Jagielloner Universitát miteinbezogen, was seinen Ausdruck in den Magisterarbeiten und einer
skansenowskiego

Doktorschrift
w Europie,

(Anna Pytlińska-Spiss,

Geschichte des

Dzieje

ethnographischen

etnograficznego

muzealnictwa

Freilicht museumswesens in

Europa, K r a k ó w 1976) gefunden hat. Die Probléme der Freiliehtmuseen sind auch Gegenstand
der Vortráge an dem Ergánzungsstudium für Museumskunde an der Jagielloner

Universitát

das auf Initiative von Prof. G ł a d y s z 1973 gebildet wurde.
Übersetzt

von Barbara

Kocowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8034" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8014">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/26c1ededa0bd9d61c9eb3b59e3d22e5a.pdf</src>
        <authentication>ee9991071a78b0a4e48d99db1e7412f7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96035">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:261</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96038">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96041">
                <text>1965</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96044">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:231</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96046">
                <text>Muzea/ LUD 1963 t.49</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96048">
                <text>LUD 1963 t.49, s.751-786</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96049">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96051">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96052">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96053">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96055">
                <text>751

750
p:;baba
znana mi jest w znaczeniu
ostatniego
d:lia pracy przy
jesiennych
zbiorach,
zakOllczonej
obfitszą
niż zazwyczaj
kolacją
z 0:::&gt;0v.·iE,zk'J'.vym kołaczem;
\vieczerza
ta slano\vi
jedyny
ekwiwalGnt
dla
pracujących
w tym dniu ochot:1ików
spoza grupy zgodzo:1ych
do pracy
robotników;
poczynać
- ma w nr 5470, 5669 i 5670 inne znaczenie
aniżeli w nr
2·151 i 2695, oznacza
bowiem pysznić się, naclymać się;
smykać
się znaczy
ra::zej włóczyć
się; tak określa
się również
tzw. chodzenie
z osobą pIci odmiennej;
s7.lapa objaśniona
jako łapa, noga, oznacza
również
st0pę;
Telijan - wymav;ia
się również Talija:L którym to epitetem
obdarza
się osobę słuchającą
kogoś z rcztargnieniem;
wurszt kiełbasa,
ma w nr :3983 inne znaczenie,
mianowicie
obojęt:lOŚĆ;
warzonka
to grzana \vódka z palrmym cukrem,
cynamonem
; gożdzikami, rzadziej
z miodem
i masłem
(krupnik);
przysłowie:
Zabija::zka
bez warzónki...
(nr S016) oznacza: Świniobicie
b2z krup:1iku ...
wymieszyć
posiada
częstszą
formę wymiszyć,
a i łudowa
nazwa
kastrJtora
brzmi: miszkorz;
zocny ---:- nie oznacza
dostrzegalny,
lecz ceniony,
cenny, snnowany,
t.Ylko takle znaczenie
mają wszystkie
pJZycje
wymieni:xle
przy tym
hasle.
Ponadto w powiedze:1iu
nr 31 bania oznacza róvmi2ż pJEczek, tj. u:le··
rzeDle w twarz, a w nr 1250 wyraz śpi bywa wymawiany
soi.
. Zauw~żYłerr: kilka błędów drukarskich:
pod nr 3332 zamiast: Każdy ...,
wl~no byc: Kazdymu ... ; również pierwszy
wyraz v..; nr 6145 zdaje się być
zDlekształ~o:1Y; pod nr 70~7 wydrukowano
błędnie 4047; w itldek,ie
hasło
"bulaty"
zawiera objaśnienie
"niedotF;żny"
zamiast "niedołężny";
nazwisko
Szczyrba
z nr 4666 zmienio:10 w ind.eksie na Szczerba,
ale umieszczono
je tim dopiero pa haśle szczypta. W niektórych
wy!)adkach
hasła indeksowe odsyłają mylnie do numerów,
nie zawierających
przysłów z tymi wvrazami, a to: drzystać
do 4085, gospoda 4052, iskać 4634, kłósko 5995 k~kot 3433, koń 7536, kot 8533, lechty 2847, mandon
1776-1781
mora '31'&gt;4
h '
'
napac ac 5844, noczniak
4192, nóż 6065, ojciec
4'15, pański
22.71, pytany
4111, smutny
16, stodoła
2271, wróbel
875, Wysznia
Brona 732 natomia~t
J;~lsl() _,.
ko!1ót nie odsyła
do nr 3432 i 3433 ' a hasło p an urywa
'.
Slę na
nr 150:1, :hoc w.ystępuJe
ono jeszcze wielokrotnie
tak w liczbie pojedynczeJ Jak l mnogieJ, np. nr 5517, 5518, 5520-5528,
5530, 6203, 6434.
oJ

Alojzy

Prcissller

,

WANDA

z

u

M

A

E

JOSTOW A
MUZEUM

TATRZAŃSKIE

Muzeum Tatrzańskie
w Zakopanem
powstało w r. 1883; założone przez
grono entuzjastów
Tatr i Podhala,
dla uczczenia
zasług dr Tytusa
C h a·
ł u b i ń s k i e g o pod jego imieniem.
Aby zrealizować
ten pomysl powołano Towarzystwo
Muzeum
Tatrzańskiego
imienia dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem.
Protokół
pierwszego
posiedzcnia
Towarzystwa
znajdujący
się w archiwum
Mu'cum
podaje
nazwiska
założycieli:
prof. dr
Ignacy
B a l' a n o w s k i, dr. Adam B a u e re r t z, dr Władysław
F l o 1'k i e w i c z, Robert
H e l' s e, Henryk
K u c h a r z e w s k i, 'Władysław
K u d e l s k i, dr Konstanty
Kar wow s k i, Michał
]\'[ u t n i a ń s k i,
prof. Antoni
Ś l ó s a r s k i, dr Feliks
S o m m e 1', Adolf
S c h o l t z e.
Statut Towarzystwa
uzyskał zatwierdzenie
w sierpniu
1888 r.
Celem towarzystwa
określonym
w § 1. statutu
było "gromadzenie
przedmiotów
naukowych
i artystycznych
odnoszących
się do Tatr Polskich,
a także zbieranie
wytworów
przemysłu
miejscowego
oraz okazów przyredy
z Tatr i najbliższych
okolic i utworzenie
z tychże lVIuzeum pod nazwaniem
"J\luzeum Tatrzańskie
imienia Dra Tytusa Chalubińskiego
w Zakopanem"
L.
Przyszłe
działy Muzeum
zostały przewidziane
w § 2 statutu.
W skład
Muzeum wchodzą stcscwnie
do jego przeznaczenia:
a. Zbiory
mineralogiczne,
zoologiczne,
botaniczne,
etnograficzne,
archeologiczne
b. Zbiory

it.p.
przemysłu

licznej.
c. Książki,

rysunki,

i produktów
plany

i mapy

wytwórczości
dotyczące

Tatr

miejscowej
i Podhala

i oko ..·
Tatrzań-

skiego" 2.
W ówczesnych
warunkach
galicyjskich
bodaj pierwsze
w Polsce Muzeum regionalne
nosilo w zaczątku
swym charakter
prywatny.
Istnienie
Muzeum opieralo się na środkach
finansowych
pc chodzących
z:
a. z wkładów
jednorazowych
i periodycznych
od członków.
b. z opłaty za zwiedzanie
Muzeum.
c. z ofiar dobrowolnych
i zapisów, z odczytów, zabaw i koncertów
na
rzecz Muzeum urządzanych
3.
Członkowie
Towarzystwa
dzielili się na członków:
założycieli,
którzy
na urządzenie
lub utrzymanie
Muzeum ofiarowali
jednorazowo
w zbiorach

�752

753
lub gotówce dwicście
lub p:mad dwieście
złotych austriackich,
członków
J'Zeczywistych
opłacających
corocznie
dziesięć złotych austriackich
i korzystających
wraz z rodziną z bezpłatnego
wstępu do Muwum
oraz członków honorowych
nie wncszących
żadnych epłat i korzystających
z prawa
bezpłatnego
wstępu do Muzeum ".
Członkowie
założyciele
wybierali
z pomiędzy
siebie Komitet
składający się z pięciu osób, stanowiący
zarząd Towarzystwa.
Następny
wybór
miał się cdbyć l września
1889 r. i w tymże terminie
corocznie 5.
Do eb:Jwiązków
zarządu należało:
"a. Wyszukiwanie
środków i sposobów urządzenia
i rozwoju Muzeum. b. Rozkład zajęć w Muzeum pomiędzy
cdonków
Komitetu
oraz zaproszonych
cdonków
hon::&gt;rowych, rzeczywi.
stych jako też osoby p:::stronne. c. Mianowanie
lub zapraszanie
na urzędy:
Kustcsza,
Podskarbiego,
Gospodarza,
Konserwatora
i innych osób ::nających c bsługiwać
Muzeum,
craz ułeżenie
instrukcii
dla tychże i postanowienie prawideł
określających
sposób korzystania
z Muzeum. d. Układanie
katalogów
objaśniających
przedmioty
um'eszczone
w Muzeum. e. Sporządzanie corocznego
sprawozdania
oraz przedstawianie
dorocznemu
zgromadzeniu Członków Założycieli
budżetu dochodu i wydatków.
f. Komunikowanie się z instytucjami
i csebami, których współudział
może się okazać potrzebnym i p::&gt;żytecznym dla rozwoju Muzeum". St2.tut przewidywał
powołanie
kustcsza
mianowanego
lub "uproszonego
przez Komitet
z pomiędzy
osób
posiadających
ku temu cdpowiednie
uzdolnienie".
Ob::&gt;wiązki jego określa
§ 11. "Kustosz
ma bezpośredni
nadzór nad p:rządkiem
w Muzeum, odpowiada za c2łość zbiorów, przedstawia
Komitetowi
wnioski
dotyczące
potrzeb Muz um w razie gdy te przekn:czają
granicę władzy, nadanej
mu
pnez
Kemitet,
układa
corocznie
projekt
budietu
wydatków
niezbędnych
na p::&gt;l11ieszczenie i utrzymanie
zbioróVI Muzeum, jakoteż sprawozdani~
zC"
swej ddałaln::&gt;ści" 6.
Towarzystwo
Muzeum Tatrz"ńskiego
liczyło w roku 1888/9 - 48 czło:1ków, w roku 1889/90 - 26 członków, w roku 1890/1 - 34 c:'.łonk6w 7.
Działajacy
na podstawie
powyższego
statutu
z,Hząd Towarzystwa
w',najął pomieszczenie
na Muzeum
w domu Krzeptowskich
przy ul. Kr~pówki, w miejscu, w którym obecnie znajduje
się Bank Narodowy
Polski.
Pcmieszczenie
składało
się z dwu większych
i dwu małych izb. Pierwsze
zbiory zgromadzone
zostały drogą darów i kupna całych kclekcji
z rClk
prywatnych
zbieraczy.
Po roku pracy organizacyjnej
nastąpiło
otwarcie
••_U_O,,1':.:, "cs~(:_o VI becnosci
ara T. Chałubi!1skiego,
(który w kilka miesiĘCY p6źniej umiera)
Najstarsze
zbiory pozyskane
w początkach
istnienia
Muzeum
skladają
się z kolekcji
botanicznej
i ge:logicznej,
ofiarowane
nowo powsta~ącej
placówce
przez
Chałubińskiego.
Stanowią
je: zbior
mchow tatrzanskich
zebranych
i opracowanych
wraz z preparatami
mikroskopowymi
dotyczącymi
budowy morfologicznej
około 400 gatunków
ziełnik t:trzańskich
re·ślin jawno-kwiatowych
(około 1300 gatunków).
P~nadto
L

:VIuzeum ot;-zyn13ło kolckcjl'; geologicznq
tatrzańską
(320 okazów).
Dar Komisji Fizjograficznej
Polskiej
Akademii
Umiejętności
obejmował
zielnik
roślin tatrzańskich
obejmujący
około 900 gatunkó\v
roślin. Podstawę
zbiorów zoologIcznych
stanowił"
zakupiona
od Antoniego
Kocjana.
leśniczego
z Zuberca
na Orawie, kolekcja
ssaków i ptaków w ilości 500 okazów. Por;adto przejęto bądż ]{upiono mniejsl.e kolekcje mineralogiczne
i zoologicz:·'l-. Dział etnografii
inicjo\\"a:o
.5~ yozycjl
i,nwenl8.rzo\\'~·ch
ofiaro\\',,:l?ch
pn:cz Drohojowskicgc'
z Czorsztyna.
)la bibliotckt;
~kłada!c się 279 pLlZYC~j
książeK i map ",
Ten skromny
zaczątek
\Tuzeum
przetrwal
na Krupówkach
d:J roku
1892, Frckv':cncja
Ó\"czcsnego
Muzeum
w 1891 r, \\'~'ncsiła .50J osjb. Od
roku 18!H po ustąpieniu
z prezesury
Towarzystwa
hr. E. Raczynski'ego
bowi'IZki prezes:, obj,jl dr \Vl&lt;'.~:y&gt;h;w Fj(!~kit'wi('z, pozosta:,ący
:',,; tym
st,!l1()WI,:~~Udo 19U2 roku.
Za Jego p.-zcw:::dnictwa
zostalo :',[llzeum przenie~ione
do własnego
10kc.lu. Przeniesienie
to ul11::&gt;żliwila darowizna
parceii z przeznaczeniem
na
budowę '\l11zeum, dokonana
przez córkĘ Jddwigę z Chałubińskich
Surzyckq
i ~yna Lud\,'ika
Chałubińskiego.
Kosztem 5 799 złr zbudowano
parterowy
drewniany
dom. w którym rolę sal wystawowych
pełniły dwie duże czterookienl~e izby i przedsionek.
\". izbic na lewo od wejścia pomieszczono
Lbiory geol"Jgic:zne, b::&gt;taniczne i zo::&gt;logiczne, \V izbic na prawo zbiór mineralogiczny,
resztę przyrodniczych
zbiorów oraz zbiory etnograficzne
9. Izba
w tyle budynku
oraz dwie izdebki na poddaszu
służyły początk::&gt;wo jako
mies:kanic
kustcs::a, Z czasem prywa Lne jego mieszkanie
przeniesiono
dCl
budynku.
który \vybudowano
poza Muzeum, zaś użytkowane
przez niego
poprzednio
izby zuźyto na pomieszczenie
biblioteki
i pracowni.
Sale muzedne były w ZImie nieopalane,
dopiero w roku 1904 doczekało się Muzeum
instalacji
piccow, Przy Muzeum znajdowała
się stacja meteorologiczna.
pomieszczenie
dl::\ niej z (;!asem stanowił strych w domu mieszkalnym.
OboI'.riązki pierwszego
kustosza
Mu'~eul11 pelnił Walenty
Staszel,
miejscowy
nauczyciel.
Lcsy TOW'1fZ,\stwa .\1\.izeum Tatrzal\skiego
były podobne
do losó",
~vszystkich to,van:ystw.
Gd~" budYJlEk :Vluzeum st2.nął, Lbiory zostały przenipsione, linba
członków TJwarzystwa
zaczęła sil'; zmniejszać,
co w skutkach podągnęło
obniżenie
funduszów
Ii tak skr: mnych) na organizacje:
l\luzeum '0. Dalsze dzieje :Muzeum Tatrza!'1skiego
w cstatnich latach XIX \~'.
i w pierwszych
XX w. zdają się b,-ć okresem
zmniejs-:enia
intensywności
pracy
nad organizacjq
piacówki,
o czym
~wiaduy.
brak
artykułów
\\Zmicl1(K
o ;\Tuzcum
oraz o działalności
Towarzystwa
w okresie
:kuj-) o~miu i 't. (1802-'000).
W miarę skromnych
środków oraz w wyniku
d',rowi%n powil;kszaja
,.i&lt;; ni~c,-· :'oi(,r~ J\'!uz,·'nm. W roku 189i opraco'.var;,'
I)~WY
sralUI 'lowarzystwa.
wpro\\'&lt;ldzaiący
nową kategorię
członkó\\' Z'N)'"zajn~'Cf', placqc.''Ch roc ....n[e 2 złr. ", Stull i:Wl"Cji :v1uzeum zaczął oko!) rOk:l
,.L;,(\"

l, XLIX

�755

754
1900 budzić poważne wątpliwości,
o czym świadczą artykuły w "Przeglądzie Zakopiallskim"
:~, "Kurjerze
Warszawskim",
"Wiśle" 13, przy czym
szczególnie krytykuje
się dział etnografii,
na którym w roku 1900 składało się około 100 pozycji inwentarzowych.
Jednakże sprawozdania
z Walnego Zgromadzenia
Towarzystwa
w dniu 22 sierpnia 1900 dowiadujemy
się,
że Towarzystwo
liczyło w owym czasie 72 członków wszystkich kategorii
i że finanse jego przedstawiały
się nicżle, gdyż pozostałość z ubiegłego rOJ&lt;u
wynosiła 640 złr. minus dług bankowy 300 z!r. za budowę domku mieszkalnego dla kustosza 14.
W 1901 r. pojawia się jako cdbitka z "Przeglądu Zakopiańskiego",
wydany nakładem
"Związku
Przyjaciół
Zakopanego"
a opracowany
prwz
Bohdana Dyakowskiego
przewodnik
po dziale przyrodniczym
Muzeum 15.
Wymieniony
przewodnik
i artykuł Dyakowskiego
w "Przeglądzie
Zakopiańskim" I~ oraz artykuły
Weyberga w "Wiśle" 17 i "Przeglądzie
Zakopiańskim" 13 odtwarzają
obraz ówczesnej ekspozycji Muzeum wraz z całokształtem pracy placówki.
Z wymienionych
publikacji
wynika, że wśród działów reprezentGwanych w Muzeum najwyższy poziom osiągnął dział geologii. Wystawę zebranych okazów, opracował Mieczysław Limanowski, późniejszy geolog i pro··
fesor Uniwersytetów
w Wilnie i Toruniu. O pracy Limanowskiego wyraza
się Z. Weyberg: "w zbiorach Limanowskiego
widzimy szer:;ką kulturę muzealną, widzimy uczynienie zbiorów żywemi, informacjami
i nauczającemi". Najsłabszą
stronę Muzeum stanowił dział etnograficzny,
który razil
ubóstwem, przypadkowością
doboru zbiorów i brakiem wszelkiej pomyslowości w ekspozycji. Już w 1901 r. Weyberg podnosi "larum" nad zmniejszaniem się bazy materiałowej
etnografii Podhala: "pod brutalnem tchnieniem szarej kultury wszecheuropejskiej
w oczach nikną prześliczne pierwiastki twórczości góralskiej. Periculum
in mora". Nawołując do organizacji działu etnografii i biblioteki, jako podstawy pracy naukowej apeluj~
do Towarzystwa
Tatrzańskiego,
o przejęcie
i zabezpieczenie
Muzeum
Tatrzańskiego
w nowo Powst£ljącym budynku.
Dalsza działalność Muzeum w latach przed pierwszą wojną światową
rozwijała się w dwu kierunkach:
gromadzenia drogą darów i zapisów środków finansowych
na budowę murowanego
gmachu muzealnego
oraz powiększania
zbiorów muzealnych,
jakkolwiek
jeszcze skromnych
lecz już
wymienianych
w publikacjach
naukowych. Koszt budowy gmachu muzealnego obliczano pierwotnie na 70 000-80 000 kor., w latach zaś bezpośrednio
poprzedzających
pierw~zą wojnę światową na 120000 kor. Fundusz Towarzystwa w owym czasie wyrażał się kwotą: w roku 1909 - 26000 kor.19,
w roku 1911 - 47 000 kor. 20. Środki finansowe wzrastały
dzięki ofiarnym
zapisom
społeczeństwa,
z których
wymienię
kilka najpoważniejszych:
zapis Zygmunta Gnatowskiego
prezesa Towarzystwa
w latach 1902-1906,
w kwocie lO 000 kor., zapis dra Władyslawa Florkiewicza
z 1902 r. w kwo-

~

,
I

,

de 4640 ker. zapis Jarnus,kiewiclOwcj
w kw:cie ;; 0)0 kor., dr Kazimierza
Dłuskiego i 'jego żony Bronisław]
w kw:cie 4.500 kor. i wielu innyc:1.
C. k. Ministerstwo
Oświaty przyczynił')
się d) budowy Muzeum Jedyme
jednorazową
subwencją w kwocie 1 000 kcr. ,J&lt;.:kkolwiek śr~dki finans~w~
w 3rastały iąC:en z l.arządów nie przystf;p:wal
d) budowy. ogoln:1 kwota 00Niem była niEwystarczająca.
Równ:::le:;ne z gromadzeniEm
środków finan.s')wych prowadzono prace nad projektem
[machu muzealnego. Dr D:us.k~,
prezes Towarzystwa
w latach bezpcśrednio
poprzedzających
w.oJnę SWlcltewą pewien y! (pracowanie
Stanisławowi
Witk:ewiclOwi,
tworcy "stylu
7.; kopiańsld'2r:o".
Do współpracy
7. nim
p:w::&gt;hno 7awodowego prchitekta
inż. Franciszka
Mączyńskiego,
W"półpraca
obu projektantów
dla spraw
artystycznych
i technicznych nie kszt"łtowała
się pomyślnie. W projekcie
'VIuzeum Tatrzańskiego
Witkiewicz zrealizował przeniesienie
zasadniczych
idei "tylu, wyrosłego z tradycyjnego,
budownictwa
górals'kiego. Pracujący
w Towarzy::twie
Muzeum Tatrzańskiego,
Bronisław
Piłsudski,
etnograf,
świetny
znawca
ludów północnej
Azji, z którymi
zetknął
się w c~asie z'2słania
na Sybir,
reprezentcwał
stanowisko
muzeologa.
ZWYCIężyło jednakże
stanowisko
artystyczne
i gmach
otrzymał
swa obecną
postać. Decyzja
budowy Muzeum zapadła ·dzięki energicznemu
stan?wisku prezesa Dłuskiego i jego żony na posiedzeniu Towarzystwa
w dmu
29. IV. 1913 r. Zarząd rozpatrzył
'Sprawę zakupu parceli
o pow. około
800 m", położonej
w centrum
miasta
przy ul Krupówki,
obok gmachu Polskiego Towarzystwa
Tatrzańskiego,
stanowiącej
własność Towarzystwa Tatrzańskiego,
tej na której obecnie stei budynek Muzeum. Zakup
został zaakceptowany.
Równocześnie
rozpatrzono
projekt budynku i upoważniono
Zarząd do rozpoczęcia
budowy 21. Równoc3eśnie
Zarząd Dóbr
Kużnickich otworzył kredyt na budowę gmachu na kwotę 20000 k:·r. w materiałach budowlanych.
Dnia 3 sierpnia 1913 r. ,odbyła się w Zakopanem
uroczystość peświęcenia kamienia węgielnego pod nowy gmach mu:ealny.
Prezes Towarzystwa
dr. Dłuski w przemówieniu
podkreślił zasłu:;i założycieli, func~atorów oraz kolekcjonerów,
którzy cenne swe zbiory ofiarowali
l\'iuzeum. W uroczystości
wzięli udział prze:istawici€le
uc:elni, muzeÓw,
Polskiego Towarzystwa
Tatrzańskiego
i miejscowego społeczeństwa. Kwota
zebrana na budowę Muzeum w czasie obchodu wyniosła 1420 ker. \Vmurowanie:n pt;s~k: p,miątk: wej z pergaminem
~akońcył
się pierwszy etap
budowy Mu' cum 22. Wraz z przystąpieniem
do budowy gmachu rozp~c£;ł'y
się tr~dności finansowe. Zarząd odwołuje się do ofiarności publicznej, rozsyłając odezwę pióra Kazimierza Tetmajera "". Rozpoczętą budowę gmachu
przerwał wybuch wojny światowej ~'.
Równole.!;!e z ,-keją budowy nowego gmachu Muzeum prowadzono
prace nad powiększeniem
zasobu zbiorów muzealnych.
W stanie zbiorów
etnograficznych
należy zanotować poprawę. W roku 1906 l'vIu-cum przejęło w drodze zapisu cenną kolekcję Zygmunta
Gnatowskiego,
w i1Jści

�,57

756
pozycji inwentarzolvy(;[l.
złeżoną ze staryci, (·ksponatów.
wkrótce je::::'
zuppInie nieosiągalnych:
obrazków na szkle-. łyżników, czc·rpak6w, spinek
do koszul, mebli. Katalog zbiorów t'tnogr3ficznych
Muzeum z roku 190':"
wykazuje
757 poz~'(;ji imvcntarzov,:ych
". Wśród innvcr. kolekcii.
które
przejęto w owym c/.asie wymienić
należy zbiory Br~nislawy
KondratC'wil:wwej, Wojciecha Brzegi, Stanisława
Witkiewicza.
Muzeum jako inst'·,
tucj~ nie prowadziło w tym czasie żadnych prac nauk:wych.
perscmel je~' ..
bowiem składał się z jednej osoby, zajętej czynnościami
administracyjnymi, jedynie Towarzystwo
Muzeum Tatrzańskiego
uozie!alo subwencii n"
bad~nia w Tatrach!
na Podhalu. W f'Gku 1903 np. udzieliło ich Zygrnunt.oWI Wcyberg0wi
na badania
petrografiCZnE' i I\'Iieczyslawowi
Limanowskiemu na badania geo!ogicwe.
Przystąpieeie
do budowy gmachu muzc:"lncgo spowodowalo
dysk li&gt; 1f,
nad strukturą
Muzeum
Tatrzańskie!?o
IV
C"ólnośd
Projekt
Org~nil"~';
działu elnograJiezncgo.
Muzeum opr:cował
~rO:1iSła'\V Piłsudski ~~i ~-r'~~~
swoj,ą rozpoc.;:.\·na uzasadnie:licrn
p:.Jtrzeby ~tworz('nia
..poiężnej
i żywej
placowkl 11'.1 Podhalu.
ktora utrwaliłaby
II' LbL)rach i eks:Jozyeji ca:o':szlalt kultu:'y ludcw(-j Podhala,
a l13wet nie 1 vlko dzi&lt;i~is'" &lt;&gt;0'0 Pod I)"c...lc
'.
ale t"KżC s'lsicdnich
krain Spisza
i Orawy".
należCjcych
polilvclni
w owym ccasie do Węgier. lecz złączonych więz&lt;lmi etnicznymi
z [;OohaI~m. Zadania dzi,'du ujmuje B. Piłsud,.ki""
spasób niejednokrotnie
wpe!nle . ,nowoczes'~v
st'II\"aJ'''c
rn ln.
.
• ..
• &lt;
,q
'.
po t rze b ę ,.systematyczme ' pracujaec"g(·
dZlaiLI nauk()wt~g(). i instytucji
oświato\vej",
Poprzez omówienie
pO~:Jl:Y'
naukcw.\ch
teC'hlllkl pracy etnografa.
sp;sob6w ma~azynowania
i kons~rW~CJI zb.lorow. docl1c(i;:i do zakresu i rodzajów działania w pJSLczc"ólnvch
d~lałac!l pracy. d,jżąC'cj do utrwalenia
kultury ludowej regionu. n;zwa'żama zam:.ka slll'i&lt;'rd7.cni~m lwniE'czności współpracy
iVluzcum z s,"ere""ic:!i
ll1S1ytUCJI l organi'·.8C'ji na terenie Podhala. "Vśród roZWaŻ,lI1 nc:d strul~'~'Jr&lt;.
M.uzcum wymicni(' !laIdy gks ;\1icczysiawa
Swierza wysuwaj&lt;,:cego pro_o
.leKt utw:lrZCnia 1'.- Muzeum Tatrzańskim
dzi,J!u poświE;conl'p'O turvs·,·c'
.
""1
~
•.
c.
..~1a wzor "',llzeum Al!)ejskiego w Monachium "',
'
\'v rck u 1918 ~\'luzeum Tatrzańskie
D'n1'o&lt;zc"0"(' J'es"('z" n ~d'"ul \V d a"\\'n::m budynKU, .pn.y .dmclze do KUŻ,lic ·dost:aj" ;:i"; po·d o",ie'kę władz poiSJuch, Jakkcl\l:lCk
nK z'_'5talo uparisiwmvione.
niemniej
ctrzymuje
aż o:)
wybuCh,U drugJcj I\'ojny światowej
subwcnejc
P3I1st\l/owe. llil'jedl;okrom:'c
d.o.kliwle obeinanL' lub otrzvl11Vwan" ninr""u'"'rlll'"
Z CJ1"'I'lą wysunlęcl&lt;':
.. ' '.
,a
ZE; stron~ p.CJlsklC')ros:;,czen
do Soi'za
i Or'"\\'v
" H' -ze' ·e".o'lno'c·
,
.
.
• .~
u.
S I po aecvzJ:
R~dY i\mbasadorow
w Paryżu
w roku 1920. na m::icy której Państwo
Poiskle o'DJęło sw:;mi grHr,icami dwadzieścia
cztEry wioski spiskie i oraw'ski~
pOWIĘkszy! SI&lt;; zasięg dLlalalnośei Muzeum. Po u'·'·'niu Q'zl',olan'IVa'lcnnvcr;.
~lo:~'_arzystwo prz.'·s:ępuj~ nadal do budowy gma(;hu l\Iuo:cum, lecz ~v .iakz:'·
.J.ęZ'dch . 1'.'&lt;:'~u:lk:-,c!1.Truun&lt;: ~ytuacja
gospodar('za
kraju
zniszCI.O:lcg(
\\ .')n". lll'W:1.!U'](',!"
stanuwia . ist::l!nic ))Ol"~z'nó
trudno""'c" I)'rac~ prowau,,:'
. '.u
c'
300

•

_

•.•. '-oJ'

- ••...':1

l

~

.

'.

_

•

.

..'"

_.,

.'-

.. '

:..

'b

..

&lt;C.

&lt;1

.,

U

CI.

~

,,~

",I. .••

~'-

.

~

'"

(;l

.

&lt;c

nadal korzy'stając
z pomocy Rządu. Samorządu.
a przede wszystkim
fiarn2ści
społecznej.
\\' tymże czasie· Bronisława
Dłuska ofiarowała
\!u,:cum
100000 i\'Ikp. oraz parcelę o pow, l iDO m'. przylegającą
bezpoś~cdnio do tej. na której budowano
CI'Iuzcum z myślą o rozbudowie
plaC'ówki. poszczególnych
dlarodawców
wyiTIi~ni.;l czasopismo
"Zakopane"
'Jr"z .,Gazeta Zakopiańska"
w rubryce
.,kronika·· ;:'. Wymienię jedynie dar
Ig:1acego Baranows.kiegu
\1 kwocie
.) 000 rubli, dar Polaków z Ameryki
'x kwocie 140 GOO l\'Ikp. oraz i\-lariana Lindego IV kwocie l 000000 Mkp.
Budvnek Muzeum ukoiJczony' ::ostal w reku 192f) IV tym stopniu. że przeniesienie
do niego zbiorów
było możliwe.
Przez
przeciąg
jednakż~
H120-1922 r. Muzeum bylo zamknięte ,d.la publiczności.
W latach zamknięcia
r)rowadzon')
nadal nietylko prace budowlane
ale także (użyję tutaj słów
Juliusza Zborowskiego)
"wc\vnętrzne
życic i;lstytucji stawało się coraz
ż.~'wsz" Z')iory zwla.szcza etnof,;raficzne wzrosły poważnie na skutek prze·
.'~cia '~i1ku kolekcji.
\\. szczegó;noścj
kolekcji
Dernbo\\'skich.
w ilośe(

:ć

.

d\T.

90nad ,':00 pozycji in wentarzov.'ych ,\1'.
\V prawym
skrzydle sa.li 'pDmies7;czono v:nętrzc

chaty góralskiej.
Crząd-~enie czarnej izby. izby bialej oraz sieni opracowano
starannie
operując
cennymi zbiorami Muzeum. Lewe skrzydło sali 'zajęły usystematyzowane
kolekcje łyżników. IJbrazkÓ\\i na s.zkle. ins!rumentóv,' m'uzycznych. sprzętów
!)d.sterskich i gospodar-czych. ceramiki. wyrobów metałowych, stroju i odzie'~v chlopskiej oraz mieszczal1skiej,
nowotarskie,i poda~le zgodnie z ólvcześnie
obo,;viązującymi
w muzealnict,wie
zasadami.
Salę na pierwszym
piętrze
t)oświęcono
ekspozycji
przyrody
Tatr i Podhala.
Operując
analogiczną
zdsadą zwiększania
powierzchni
ekspozycyjnej
pomieszczono
tutaj:
dzia!
~eologiczny. w uj(~ciu stra.tygraficznym
oraz działy zoologiczny i bc,taniczny
w kcmbinowan yrn układzie
syslematycz!1o-środowiskowym.
W reku 1921 Towarz,'stlvo
ogłosi.Jo konkurs na stanowisko
kicro','inika
\'[uzeum,
W wynj.l{u konkursu
obejmuje
kierownicle
stanowisko
oraz
kustoszem dział.u etnografii zost3ł Juliusz
Z b o r o w s k i świetny znawca glvary podhalańskiej
i kultury
ludowej Podhala.
pracujący
od dwu
Lit w Towarzystwiel\1uzeum
TatrzaI1s-kiego. Stanowisko
ku:;tosza dział~
przyrody objąl dl' 1(on;;tat~t\· Steck!, obecnie profe:;or Uniwersytetu
Po/.,:a:1skiegu.
Nowy uchwalony'.':
roku 1912 statut rozszerzył zadania Towarzystwa.
Postanowił
on prowadzenie
Cl\I"Udziałów: etl~ogrdficzncgo i przyrodniczego.
\\'edług
statutu,
członl·:arni c;;ynnymi
z glosem di:'cydującym
na puledzcniaeh mogą być tylko osoby pracując0
tIa poiu naukovvym lub szczec;óhic zasłużone
dla rozwoju :\Iu:eum.
Xa cwk' I\Iuzeum ustanowion"
Kuratorium
Naukowe.
Rówllocze';ni", powoiano
organ wykonawczy
Dy:'ekcję zlożoną z trzech Kuratorium
i dwu kU5tOSZYl\iluzewn;l1 Pierwszym
Kuratorem
do roku 1926 b\'ł prl)f. dc' Władysław
Szafer
drugim -- pro!'.
'.:~ St"ni~la\\-

Sokołowski.

�759
758
Muzeum nawiązało
kontakty
z uniwersyteckimi
ośrodkami naukowymi. Dysponując
lokalem, zapewniało badaczom pomieszczenie
w Zakopanem, oddając im w sezonie letnim pokoje na II i III piętrze.
Uroczyste otwarcie Muzeum odbyło się 23 lipca 1922 r.32•
. Ohvarcie Muzeum w roku 1922 nie oznaczało zakończenia trosk. Lata
międzywoJenne,. to ,nieustający
ciąg wysiłków związanych z instalacją elektryczną, WOdOClągOW. budową pieców, uporządkowaniem
terenu
otaczaJąc:gO ~uzeu~,
które t? inwestycje na 'tle braku stałego budżetu i zbyt
S:C,,"UPłY.Ch,.meregularme
napływających
dotacji
cbciążają
niezmierniekle~own:k~ mstytucji, jedynego stałego pracJwnika
Muzeum, oprócz waż·
nycn, gayz na opłacanie etatu przyrodnika
cc:ęsto brakow~ło
kredytów.
Dotacje Samorządu
były bardzo niskie 33, Trudności prac:, w tych warunkach charakteryzuje
Zelechowski. "Mówiąc o Muzeum Tatrzańskim
trudnJ
byłoby nie mówić o jego administratorze
i kustoszu działu etnograficznego prof: Juliuszu
Z b o r o w s k i m, Profesor Zborowski 'umie robić
rzeczy ~zlwne. Muzeum trzeba tu wyznać, nie posiada żadnych stałych
dochodo~. Czasem dostanie zapomogę rządową, lub też znajdzie się szl3.~he~n~ ~flarodawca i złoży pewną kwotę na bieżące wydatki. Trzeb3- umieć
Istmec I opędzać bieżące potrzeby
z prob1ematyc3nego
CLęStO budżetu.
W tych to warunkach
umie prof. Zborowski
znależć zawsze wyjście
":' o~resjac~ f~nansow~ch, to ;wydawnictwem,
to sprzedawanymi
fotograilaml, ~oplaml lub tez ad hoc wymyślonymi,
a sprężyście wykonanymi
planamI.
SwoJe osobiste sprawy
podporządkowując
zawsze interesowi
M~zeum umiał ten świetny ltUstosz wzbogacić i pomnoży6 kilkakrotnie
Z~lOry, Godnego współpracownika
w dziale przyrodniczym
znalazł w osobl,e p~of. Kons.tantego
S t e c k i eg o" 34, Celem zilustrowania
stanu dcchodow mstytucJJ podaje się, że w roku 1923 wyniosły one 52 290 000 Mkp
oraz 2.0 ~3 .drzewa opałowego ofiarowanego
przez Dyrekcję Zarządu Dóbl~
Z~koPlansklch: W roku 1926 budżet Towarzystwa Muzeum wynosił 20 000 zł.
NI~Jedn~krotme
~ latach miedzywojennych
powstawała
sytuacja, w rezult~cle ~tore) ,:",y~!ata pensji dyrektora
Zborowskiego
zalegała przez przeClą~ kll~U mieSIęcy a na. ~okryCie potrzeb Muzeum trzeba było zaciągać
pozyczk! wekslowe. Na)Clęzszy kryzys finansowy przeżyło Muzeum w latach 1925-1926,
r Pomim? je~n~kże tych ~asadnic~ych
trudności
postępowało
naprzód
g omadzeme zblOrow etnografIcznych
1 przyrodniczych
oraz zasobów bibliote.c~ych. Biblioteka IMuzeum, która liczyła w roku 1918 zaledwie 400 volum~no~' rozrosła się w ciągu jego pracy na stanowisku kierowniczym
do rozml,arow pokaź~ej biblioteki naukowej, liczy bowiem obecnie ponad 12 000
vOl~ml~o,:. (N~e posiadam danych dotyczących poszczególnych etapów roz~O)~ bl~lIotekl z lat międzywojennych).
Zaznaczyć należy. że zakupy do
biblIotekI prowadzone byly i są osobiście przez dyr. Zb:&gt;rowskiego ze szcze-

,
"

gólną starannością
mającą na uwadze dobranie
publikacH współcześnie
wydanych
oraz antykwarycznie
dostępnych,
odnoszących się tematycznie
bądź to do regionu Podhala, Spisza, Orawy i Gorców oraz peryferycznych
obszarów, bądź też do pozycji ogólniejszych,
krajowych
i zagranicznych.
Wśród tych ostatnich uwzględniono specjalnie literaturę
doŁyczącą Karpat,
jako całości i krajów w ich zasięgu leżących, w szczególności Słowacji,
związanej ścisłymi powiązaniami
kulturalnymi
z Podhalem. Nie brak też
wśród pozycji inwentarzowych
literatury
węgierskiej
:Z czasów,
gdy Spisz
i Orawa wchodziły
w skład węgierskiego
organizmu
politycznego.
Do
biblioteki Muzeum włączony został na podstawie darów prywatny księgozoiór dyr. Zborowskiego,
bibliofila z zamiłowania.
Niezmiernie
cenną pozycję stanowi zbiór lokalnej pr&lt;lsy zakQpańskiej, podhalańskiej
i słowackiej. Przedmiotem
osobistej, niezmiernie troskliwie i z własnych prywatnych funduszÓw
prowadzonej
pracy
jest zbiór wycinków
prasowych
w ilości kilkudziesięciu
tysięcy (nieopracowany).
Cenną pozycję stanowi
archiwum, na które składa się około 500 rękopisów. Przedmiotem
osobistej
troski dyr. Z bo r o w s k i e g o są również zbiory specjalne nut, klisz,
filmów li fotografii.
Przy Muzeum Tatrzańskim
istniała założona jeszcze przed rokiem 1880
Stacja
Meteorologiczna,
do której
instrumenty
ofiarował
prof. Ignacy
B a r a n o w s k i. Stacja Meteorologiczma
I rzędu pomieszczona
w nowym budynku
Muzeum i wyposażona
w nowoczesne aparaty
otrzymała
poparcie Tymczasowej
Komisji Uzdrowiskowej,
która wstawiła
,w swój
budżet etat obserwatora.
Stanowisko to objął obecny kierownik stacji PIM
w Zakopanem

- Józef Fedorowicz.
\Vspomnieć jeszcze należy o alpinarium
"wtgetującym"
Muzeum. Obecnie dzięki pracy kustosza
prof, Steckiego

przy dawnym
osiągnęło ono

właściwy poziom naukowo-dydaktyczny.
W trudnych warunkach
materialnych
pracujące Muzeum, istotnie osiągnęło poziom instytutu
regionalnego.
Świadczy o tym wysoki poziom
wydawnictw,
1914-1921

które

Rocznik

wymienię:

Podhalański

(projektowany

jako wydawnictwo

perio-

1926

dyczne).
Konstanty
S t e c k i Ludowe
ob7'azy nct szkle,
Odbitka
z Rocznika Podhalańskiego.
Konrad
Gór s k i - Tatry i Podhale w twórczości Jana Ka-

1927

Adolf

Ch y b iń sk i -

1927

Julian

K r z y ż a n ow sk i -

1914-1921

sprowicza.

"

1!J28

nej

nędzy.

T.

E.

M o d e 1s k i -

krakowskiej

od strony

O muzyce

Spory
Spisza.

górali

Pieśniarz

podhalańskich.
krainy

o południowe

kęp

i wiecz-

granice

djecezji

�1

760
\~ładysław

.s

e m k a II; i c z - ,11ateriaiy
źródio/.l-·e do d.liewa Górnej
Orawy.
Cz. I.
Jan i Stefan
R e y c h m a n o o,.
. .
,. l. e - Przemysł
(CleJski
na
Podhalu.
JOU'

1937

7151
::,leży: 1. organizacjE; działu turY5tyki, 2. organizację
skansenu dla regionu
?0dhala,
3. budoWE; bądż rozbudowę
gmachu, 4. organizacj(;
muzealnej
stacji naukowej tatrzańskiej
w górach. Pomysł ten zdawał się być bliskim
~~dlizacji na skutek daru parceli na polanie Palenłca,
przy drodze do
\lorskiego
Oka. ofiarowanej
przez Sronisławę
i Kazimierza
Dluskich
przeznaczeniem
na budowę odpO\\'iednio
zaprojektowanego
budynku
Stacji '''. Trudne \\"arunki finansowe
uniemożliwiły
realizację
tych nadal

osadnict

WładYSlaw
"' . '.,

.s

c m ;
.
~ a w l c Z Jlateriai1,iródlo;xe
do d.~i&lt;?Gorliej Orawy.
Cz. II.
.Ponadto
w:,dano popularno-naukowe
prace: ,.Z Tatr i PodhaL!··
1930
Mar'an
S l) koł
' k'
- .
1936
' .',.',
o \\. S I Swta
roślinna
Tatr
Polskich.
StClnJ~ław
S
o
koł
o
w
~
k
i
La"
Tat
'k'
J '
r.zans 'I.
,G!.&lt;\: Ivy•.;:azuJE' J. C-z e k a l" o'"
- l-; ,,,, ""
I'
.
19?0-19:ł0
b'ł
,,'
."
~" ,
,.1•..zea mctwo ,pols:ne w latach
\~,-,
."
~~~ l o "mInImalne
postępy.
Jakkolwiek
Polska
posiadała
. ' o Nym cza~Ie dose duzo wartościowych
zbiorów nic b,",y onc jednak
~J]ę:e, w ramy ,wspołezesnej
organizacji
muzealnej.
Instvtu'ej'(' te I" wipk'
~zosel wypadkow
nie rozporząd ~l'
d
,.
..'
'&lt;i techn' '...
.
..
Za} O powlednim
personelem
nauko\vYn\
braku
rP)Ol~I~ladaIY,
oparcia w stałych budżetach.
Dowodziło' t(J
muzeow przez owczcsne
\ .
tym t'
t
-. l
_. . czynni. 'Jn. ,';:Ierownicze
Na
Ie au or
.
t aC.!1
" Muzeów r,:cgionalnych przeL
. ,
M
. , mowl
' . o,." pięknej. r eprczcn
,uzeum
Tatl zan:;kle
Analogicznie
prcf
Wł d"
. '
w i c z sta\via Muzeum
Tatrzańskie;
'"
~ Zlmlerz
A n t a n l e, 1
a 'lIZOl' Innvm
muzeom
l' .
),a nym w Polsce "';. Zd"nie
'" .-.;hCrlF'V-'C"a
,\ , '.
.
eglo'"
111
;vluzeum
'
ł
5zy poziom d 'k'
, t
'
. ~ '. - ~
oSlągn~ a powvżswego d ' ł z:ę I, za,s Osowatllll następujących
zasad: 1. ustalenia obsz~rLt
Z13 ama l konsekwentnego
opr"
.
wych granic szczegółowych ogólnie wyró::;~:ma
n~ podstawach
.naukoE'kazów muzealnych
(\\':;1)0
,;,'
" '.,C
~ go regIOnu, 2,systematyzacji
"
. m1.. (0 . dca' n,uez'\' O kolek'"
't
'
muzvczn I'ch dobran .,
.
:'
,
. CJI 111Srumento'Ą
"O . ora; o 'k I k "eJ kIoprac~waneJ przez prof, Adolfa C h y b i ń s k i e"Zofię P a c . o" e CJl e " sponatow daty'·
. cząc;.c, l1 pasterstwa
zebranych
przez
l \\ l C Z a \~ ą), .'l, na stworZE:niu inst
t t b' d
go obszaru dZI'. ł '
4.
'.
y u u a awczego dla swea_ama "
na pos'a\'ITIel'i
,.
'
dvd kt.".
C.
LI ZOlOrow na wysokim
poziomi
. a, }CZIl}m, .J. na stworzeniu
b'bl' t l'"
(
ułatwianiu
naukowej
prac\' bad
,I 10 e \1 na~kowcJ
regionalnej,
G, n:;
lania, 7. na podjeciu
akcji w ;wcz~J, na tercl1le własnego obszaru ri:dClz zakresu proble~atYki
regiOn~. aWl1lczeJ. 8. na popularyzacji
zagadnic!1
1939

•

JI)1),

'J.,adlnctwa

I

.

-

.:ldualnych
pri)jektó\\'.
Po ~zczegolnie ciężkich latach 192,3-1926. \\' któr~'ch dzięki wysiłkom
dyr. Zborowskiego
,.Muzeum nie rozlaLło się" i których atmosferę
oddaje
parodiCl pióra Orkana 3e nastąpi!
według \"yrażenia
dyr. Zborowskiego
..rok tłusty" 1927/1928, Muzeum ,;piaciwszyokolo
50"/" długu bankoweg,-'
zdołało uzyskać powiększenie
i stabilizacj~
zasilkaw wpłacanych
przez
Departament
Nauki Mini·sterstwa
Oświaty
oraz subwencję
z Funduszu
Kultury Narodowej, W 1928 r. zos,td obsadzony etat kustosza działu ;przy~cdniczego. Stanowisko
to objął prof. Janusz
D a ma n i e \V s k i. były
ku"tosz Państwowego
Muzeum
Prz;:rodniczego
\1'
\;Varszawie. Pracowai
do roku 1930 po czym pracę objqla dr Irena D o m a n i e w s k ,\ zajmu;aca się uprzednio alpinarium li (lbionuni bot&lt;Jnicznymi. Wraz z pomyśh~iejszą sytuacją
finansową
.Muzeum wiąre się poważny wzrost zbiorów zarówno etnograficznych,
ja,k .przyrodniczych
i bibliotecznych "'. DziałalnoŚl'
:\'Iuzeum w latach międzywojennych
objęła ·oprócz opisanych
uprzedni~-'
'viele różnorodnych
akcji. 'wśród nich \V,spomnieĆ' jeszcze należy ,o przejeeiu pod opiekę w roku 1937 przyszłego Muzeum regionalnego
orawskiego
\\- dworze Moniaków Vi Zubrzycy Górnej.
Rolę oświatową Muzeum ilustrują c:rfry dot~'czące frek\\"encji. W rnk;;,;

"

:~~~~I:;C~;~

J

y\,

Glosy uznania Idla naukowe"o.
-,; • .
'
d~lebst\l-ęm,
Istotnie
.pełn;/o o pO~,o,nu :\luzeu:l1 me byly czczym po.
,ono
role
In5t\·tutu
Nauko"
nalnego, utrzymywało
ż w' k t
;, .
',_,
'.'.ego Regiopracowało
z państwow:
~ad onoakht z Za"ładaml
Umwersyteckimi.
wspól,
ą
c ronI' Przyrody
z 1,,yo' .' d k'
•
dem Konserwatorskim.
z Pol k'
T'
-,
Je\\O z 'lm Urzę,s.
lm owarz\'stwem
T t
'k'
ności z Sekcja Ochrony Tat
"
,'
a rzans 'lm. W szczegól,
. •
I' oraz
mnyml muzeami
Ku t
'
Muzeum współpracował
przy o
'. . ..
.
s os:~ owczesneg(l
wych (np. Kong'res Geografów iri~~~~o;~'~~~,'-ls~Jaz.dó,w
kongresów naukodydaktyczna
znalazła wyra' v; or'
,
"
oWIanskich \\. r. 1927). Praca
tatrzaliskiej
i be."idzki~J'
-, ; 926gamZCiCJl wysta\I' np, wystaw'y fotografi:
•
.
-....
'10\-.
r, DYr. Zborowski
w - , K
.
);auKowI'm I\\'orzl'/i orojekt\'
. l
. .
raL. z
uratonun~
,
'..
•
. oa szeJ rozbudow." Muzeum, Tutaj wymienic

192223 zwiedziło Muzeum 13289 oSc)b .~Okres okupacj: przeszedł dla :\Iuzcum Tatrzailskiego
stosunkowo
pomyślnie.
Ocz:rwiście
o jakimkelwid.;:
rozwoju
placówki
nic mogło by':'
mowy _ jednakże ~\luzeum straciło jed,l-nie nieliczne' pozycje inwentarzowe
\\' zbiorach i archiwum,
Pozostający
\\' tym czasie nada l na stanowisku
kierowniczym
dyr, Zborowski
zdola! pomim~
::rozumialych
trudnOŚCI
l)owiększyć niceo zbiory bibliot~czl1C o publikacje
dotyczacc' Pcdhab,
wydane przez istniejący
w Krakowie
hitlerowski.
p~elldonaukowy
.,Institllt
:ur Ostarbeit".
Ponadto zgromadził cenny zbiór !okalnei pr:lsy podziemne.'
'Jowiększył zbior wycinkóv, praso\vych i materiałów
archiwal1:ych dot:,-cz&lt;\-

!

l',

I

\

L'\-ch okresu okupacji.
\V okresie organizowania
\vladz polskich \\. roku 1915 c\Iiniswrstwc'
Kultury i Sztuki przyszło natychmiast
",ruzeum z pomocą w postaci staiyct!
"ubwencji. Muzeum w wymienionym
okresie nosiło nadal charakter
instytucji prywatnej
opartej o Towarzystwu
I\luzeum Tatrzallskiego.
W owyn1
czasie pGwiększa się personel :\'Iuzcum o drugi etat ctnograf:l. 'IV rok;" 194&lt;'
'i'o\varzyst
\\'0 ~Vluz('um Tatrzd1'lski. ..:·go !ć.)cz;y 5i~ z To\\·arl:·~t '.t,r,,_,-:", T;:~~"7:!. ~"~-

�762

I
I

I·

I

skim, zachowując
stanowiska
samodzielnej
jedncstki
tegoż Towarzystwa.
Wraz z ogólnym upaństwowieniem
muzeów krajowych
w roku 1950 mającym 'swe żródło we właściwej ocenie roli społecznej muzeów. M~zeum
Tatrzańskie zostało upaństwowione.
Odtąd Muzeum otrzymało stały budżet.
W rezultacie
upaństwowienia
następuje
znaczne
powiększenie
etatów.
Obecnie skład personalny
Muzeum przedstawia
się następująco:
etat dvrektor~ s.amodzielnego pracownika
naukowego
w stopniu profesor~;
etat klerownI:ka działu etnografii
w stopniu adiunkta;
etat praktykanta
muzealnego sIły pomocniczej w dziale etnografii;
etat kierownika
działu
przyrody w stopniu adiunkta; etat kierownika
biblioteki w stopniu kustosza; etat siły pomocniczej \V bibliotece w stopniu asystenta; etat kierownika
Park~ Etnograficznego
wspólny z etatem kierownika
biblioteki;
półetat
techl1lka muzealnego,
siły pomocniczej w pracach nad organizacją
skal1senu; etat konserwatora
w stopniu asystenta;
etat pracownika
oświatowego w :~topniu asystenckim;
półetat pracownika
oświatowego w stopniu
as:vs~~ncklm; etat dyspozytora muzealnego. Omawiając pracę działu etnografII wsp::;mnieć naleiy, że w latach 1950 - 195.5 pracJwała
w Muzeum
Tatrzańskim
w charaktErze
asystenta
Helena Roj - Kozłowska
zmarła
w roku 1955, gó.ralka, świetna znawczyni kultury ludowej Podhal'a, artystka ludo.wa. ktora wielce zasłużyła się w pracy nad organizacją
dziaJu
etnografIcznego.
. Ustabilizowanym
i polepszonym znacznie warunko:n finansowym odpJwI~daJą nowe inwestycje:
częściowa przebudowa
wnętrza,
w rezultacie
ktorej uz.yskan:&gt; salę na pomieszczenie
biblio:eki,
instalacja
cetralnego
ogrzewanIa.
Zwiększony znacznie zespół muzealny pod sprężystym kierownictwem
d 'rektora Zborowskiego
przystąpił
do ważkich zadań opracowania
zbioro.w. ZblO~y Muzeum ze względu na minimalną obsadę personalną w latach
mlędzywoJ_en~yCh przetrwały
do końca drugiej wojny światowej nieoprac~wane. W pIerwszych latach !poslugiwano się prowizorycznymi
katalogamI. Praca ~becn.a ~Iuzeum od szeregu lat polega na odrabianiu
zaległości.
~pracowanIe
zblOrow etnograficznych
przedstawia
się następująco:
wszystkIe eksponaty w liczbie 5530 (stan z dnia 31. XII. 1961 r.) są zarejestrowane
około połowa z nich została zinwentaryzowana.
W opracowaniu
pozostaj~
~artoteka
rzeczow~ i topograficzna.
Opracowanie
biblioteki
polega na
~lI1w~ntaryzowal1lu I skatalogowaniu
alfabetycznym
i działowym. 8467 ksiązek I b:oszur
oraz. 760 tytułów
wydawniczych
czasopism.
Pozostaje
111 tytUł~w wydawl1lczych
czasopism nieopracowanych.
Również nieopracowany J:~t OkOło..trz~?zieści kilka tysięcy liczący zbiór wycinków prasowych. ZblOr 'archlwallOw
opraCOwano w połowie. Zbiory kartograficzne
oprac.o,,;ane są w całości. Wymienione
prace obciążają niezmiernie
praCO~l1lko~v Muzeum, .ut~udniając
im pracę .nad badaniem
regionu,
niemnIeJ Jednak odrabIanIe
tych wieloletnich
zaległości jest podstawą
d:)

7

I~

763
panowania
nad cennymi
zbiorc:mi, gromadzonymi
pieczołowicie
przez
dyrektora
Zborowskiego
w ciągu czterdziestu
pięciu lat pr~cy.
.
Oprócz wymienionych
uprzednio zapisów wymienić nalezy dra Jozefa
Lesieckiego z roku 1920 'obejmujący około 200 eksponatów,
dar Komitetu
Plebiscytowego
Spisko-Orawskiego
z roku 1920, dla którego gromadził
zbiory dyrektor Zborowski, dar Ksawerego Prausa, Mieczysława Jeromina,
Bronisławy
Kondratowiczowej,
Stanislawa
i IgnacegoWitkiewicza,
Wojciecha Brzegi, Juliusza Zborowskiego,
Adama Krasińskiego,
Bronisławy
Giżyckiej. Kilkadziesiąt
wytworów współczesnych
twórców ludowych ofiarowało w roku 1951 Ministerstwo
Kultury i Sztuki. Oprócz wymienionych
uprzednio darów - Muzeum zakupiło zbiory Konstantego
Steckiego, Stanisława Barabasza,
Adama Liberaka
oraz Wojciecha
Brzegi. Pozostaje
jeszcze do wymienienia
cenny zapis dokonany już po drugiej wojnie światowej przez dra Stefana, Tadeusza i Janinę Szymańskich,
na który składa
się parcela o pow. 1 ha, położona na Bystrem u s,tóp Nosala oraz wyposażeni2 wnętrza zabytkowej
chaty złożone z 259 eksponatów.
Wymieniony
obiekt jest oddziałem Muzeum i miniaturą
skansenu.
Charakterystyka
zbiorów
etnograficznych
Muzeum
Tatrzańskiego
sprawdza
się do oceny wartości,
j2ką zwykle posiadają
zbiory stare
i pochodzące w dużej mierze z kolekcji prywatnych.
Stanowią one niezwykle cenna dokumentację
sztuki ludowej
Podhala,
natomiast
wykazują
]:;raki \V ~?kresie kultury materialnej.
Eksploratorzy,
dyletanci
zainteresowani ur~kiem ludowej sztuki podhalańskiej
główny nacisk położyli na
ten dział kultury. Specjalnie cenną pozycję w zbiorach Muzeum przedstawia zbiór obrazów na szkle; jest to 549 obiektów, 'Spinek i klamer góralskich,
Wymienione kolekcje stanowią poważne materiały do pracy naukowej.
Obecne zakupy materiału dotyczą m. in. współczesnegio malarstwa
na szkle,
zdobionych wyrobów metalowych,
haftów itp. Ponadto ponieważ, kultura
materialna
jest słabo reprezentowana
w zbiorach Muzeum prowadzi się zakupy Imające na celu wzbogacenie działu rolnictwa, komunikacji i transportu. Niewystarczająco
jest reprezentowany
gospodarczy
s'przęt kuchenny.
Praca nad problematyką
różnych &lt;działów rzemiosła i Iprzemysłu, tak charakterystyc.znego
dla Podhala, Orawy i Spisza w okresie samowystarczalności gospodarki wiejskiej napotkałaby
na trudności ,w postaci braku dostatecznych materiałów w zbiorach l\Iuzeum. Uzupełnia się !również zasoby
obiektów związanych z obrzędowością j folklorem. Zbiory Muzeum Tatrzańskiego pochodzą przeważnie 'ze Skalnego Podhala. Nowotarszczyzna,
Spisz,
Orawa południowe
Gorce wymagają
wytężonej
pracy eksploratorskiej.
Wspomnieć tutaj należy, że Orawa posiada zbiory etnograficzne
i ,to pomieszczone w uroczym, naturalnym
swoim środowisku, 18-wiecznym dworze
Moniaków w Zubrzycy Górnej. Zbiory Muze'um w Zubrzycy Górnej jakkolwiek nieliczne (o 359 pozycji inwen tarzowych),stanowią
jednak dzięki koszystnym warunkom,
jakie daje im środowisko, zorganizowane
w postaci"

�705

764
Parku Etnograficzn~go,
dobrą ze stclil0wiska
dydaktycznego
reprezentacjq
.kultury ludowej Orawy, Sprawa własności mienia muzealnego,
ze stanov.riska społecznego
nie jest sprawą zasadniczą,
Zbiory \\" Zubrzycy
Górnej sCi
,;\'lasnośclą PTTK, Muzeum Tatrzańskie
zaś sprawuje
nad iVTuzeum Orawskim patronat
i kieruje stroną merytoryczną,
przy ·,'.:s~óipracy ·Z Podhala11~ką Komisją Opieki nad Zabytkami.
Oddziału PTTK
Zakopanem,
W .poI,vyższej sytuacji
Muzeum postanowiło
skierować
swoje wysiłki
na Spisz'
oraz zagrożone
zalaniem
tereny wschodniej
;\i'owct"rszczy,my,
I.••.•

rvluzeum Tat.rzańskie
jest placówką
o te;o rodzaju
usytuowaniu
gco~:'a.ficzn,\'m, które z natury rzeczy -,':,':suwa postulat silnego ośrodk~ muzeal):eg(), Do k011sumowania
dóbr kultli!'y
trzeba
dysponować
wC'ln~'m et.&lt;iscm, Wypoczynkowy
cllarakter
ZClkopanego
narzuca
myśl o rOibudowic:
:\Iuzeum Tatrzańskiego,
st,jd też Ustawa o rozwoj u Zakopanego
i Okrę~u
'i'atrzańskiego
z roku 19.i8 uchwalJna
przez Prezydium
HZc!du s:worZ\~ci
realne \\'arunki
do urzeczywistnienia
idei podhalańskiego
skansenu,
pr~(;z
wstawienie
budowy
Podhałal'1skiego
Parku
EtnograficZI"cgO.
jako jedncj
z inwestycji,
w ogólny program rozwoju Zakopanego,
W ten sp:s6b \VI'marzona myś~ dyrektora
Zborowskiego,
inicjat.ora idei Parku Etnografic;'ncgo
dia regionu Podhala
znalazła
rcdne m:&gt;żliwości,
li'iuzeum, wśród ogromnych
trudności
związanych
z !okallzacia
Podhaiariskiego Parku Etnograficznego
pracuje
nad or"'anizacia
n ~we~'o
dZl'''łu
b
J.
::;)'
a
Hez:llt~tem
tej akcji 'N dziedzinie
wzbogacenia
zbioró\v jest zaku~ urządzen kilku chlopsl.;:ich zakładów
przemysIowych
t.j, browaru,
mlyna, olc,iarni i folusza wraz z budynkiem,
Wymienione
obiekty zestaly rozebrane
i znalazły pcmicszczcnie
w prowizorycznym
b:J.r2.ku w Kuźnicach,
Stale rozwijające
się Muzeum odczuwa brak magazynów,
Obecnie prz,'
z\~'iękS'Zonych etatach równolegle
z pracą nad inwentaryzacją,
katalogo,.l'a'n~em i powiększaniem
zasobu .zbioró'.,,: przystąpiono
do 'organizacji
magazynaw muzea.lnych,
Wzorowy projekt. magazynó\v,
budzący uznanie w krajl:
I za granIcą
opraccwał
nieźyjący
już starszy konserwator
Muzeum inż, Jar',
:Ylarksen. pod którego
kierunkiem
przeprowadzono
realiza&lt;:ję koncepcji
.\Iagazyn:l· Muzeum znajdują
się 1A' budynku
muzeaLn,vm w Oddziale Muzeum" \\' willi :pcd Jedlami,
i w innych pomieszczeniach
paza Muzeum,
\\' ktorych
prowizorycznie
ulokowano
eksponaty
,nie znajdujące
miejSCa
w magazynach
właściwych,
VI budynku
Muzeum magazyny
zajmują
dwie
,;ale, Podst.awowy
magazyn
znajduje
się na drugim
piętrze
:.vluzeum,
lirządze:1ie
magazynu
złożone
ze specjalnie
skonstruowanych,
stelaży,
:'egalol\' I odpowiednlo
dostosowcmYC;1 szaf umożliwiło
maksymalne
wykol'zyst;lnie przestrzeni
magazynowej,
lJoz\\'oliło na rozmieszczenie
eksp~natO\\' według
podziału
rzeczowego.
przy zachowaniu
zasady
dostępu
de
Pl'szczególnych
obiektów,
Orientację
\'. magazynie
ułatwia .specjalnie opraCO\\'aI1Y
sv tern k"rtote-k topograficznych
oraz plan sytU:H:,vjny. Drug-ie po-

.

mieszczenie
magazynowe
znajduje się n2. drugim piętrz.e :VIuzeum, w ścięte: .
"'l'
~rl'
'''l;e~cl'
Sl'ę
tu kolekcja. kilkuset
łyżników ""ustawionych " m.
~d
I pvudasza,
,v. ~
stelażach,
Trzeci magazyn,
przeznaczony
na pomieszczeme
mebu I WIęKszych sprzętów
gospodarczych
znajduje
się l\' willi pod Jedlami.
czwarty
\\' prowizorycznym
baraku
w Kużnicach,
Pomimo zaabsorbowania
pncov.;nikó\\'
prac,] iJnventaryzacyjna,
katalogowaniem
i pcv-:if,k3zaniem
zbiora"'; ",luzeum Tatrzańskie
prowadz'
prace terenowe,
którymi
kieruje
osobiścit'
dyrektor
Zborowski.
W, rok,l'
1953 i 1959 pracownicy
Muzeum przeprowadzili
akcję inwentaryzacJI
ponhalaI'1skieg.o budow:1ictwa
mieszkalnego
i gospo&lt;:larczego, spisano
198 zabytk:&gt;wych
zagród. Wyniki w postaci systematyzacji
bud~wnictwa
zostały
opublikowane",
Ponadb
oprac()wano
dokumentację
pomIarową
43 zab~'tkowych
zagród,
l piwniczki.
2-ch bram
'wjazdowych,
lO-u chłopsklen
icakiadów
przemysłowych
9-u dawnych
typów pieców oraz zgr?mad~Ono
800 zdję:: felogr;1ficz:1yc:h
zabytt&lt;:owego
budownictwa,
Poniewaz
buetov.;nictwo
pastcr,kie
w Tatrach
&lt;.ostal0 nadzwyczaj.
starannie
opraco\VanE'
oxl kieru:1kie:n
uro£. Włodzimierza
Antonie\Vicza'2.
Muzeum T8tTzansklE
:v reku 1960 op;'acc.\vało wstępną
inwentaryZflcję
opi.sową budownictw,,:
pa,ster,;kiego
w G.or:::Cl!ch, Na materiały
uzyskane
z badań
składają
się
opisy budynków
oraz inwentaryzacje
pomiarowe
lO-u obiektów,
Ró\\'nG,cze~niEo w reku 1960 i 1962 j\&gt;iuzeum Tatrzańskie
p:-owadzn, .•,
: bc.;'dzie kO'1tynttO\\'ai: !1&lt;ldal, prace ')[:0. inwentaryzacją
opisową chłopskiej-:
Lakladów
prZEmysłowych
w pcw, nc.v,'otarskirn.
Pcwyźs.a
akcja prowadzona przy współpracy
z Muzeum Techniki
NOT w Wa:szawic
oraz PodhaJat'lska ILmisja
Opieki nad Zabytkami,
Ocld'.idu
P, T, T. K. w Zakopanem ma' do)row2dzii:
do opracowania
Kat&lt;41'Jgu Zabytków
budownictw.,
przemysłow~~O
w pJW, nowotarskim.
jak:) jednc~o tomu katalogu
obejm\;.'
.iące:;o cał&lt;l Polsk~ '0, \\' roku 1961 Muzeum prGwadziło i będzie prowadzit
nadal przy w,;pó!pracy
z Oddzialem
PTL 1\ Zakopanem
ill'vventaryzac.l(;
i{apliczek, dZ-""'C:111ici fig·ur kamiennych,
Oprócz prac il;-,,\'('ntaryzacyjnych
prowadwno
badania terenowe n"d n"'~
stępującymi
zolgddnieniami
specjalnymi:
strojem~piskim,
zdobnictwem
metalow'.'m,:1ad
rzeźba fi.guralną i dekoracyjnej.
nad malarstwem
na szk1[·.
prow~dzi
prac,," hist'ory~zno-archiwa1r;e
o tematyce:
Historyczne
POdUI1'"
góralskie
i ich edbicie 'x piśmiennictwie
XIX i XX w, Dzieje badań etn'.'graficzc1y-eh na Podhalu, Dzieje :YIuzeum Tatrzailsidegc
".
W ramach
wsp6łpracy
naukowej
dyrektor
Juliusz
Zbore\\'skl
ki~rUJe badaniami
terenowymi
i archiwalnymi
Jlad dziejami
dawnego
gc,;'nictws
i hutnictwa
tatrzaliskiegc.
prowadzollymi
z kredytów
Zskiad,
Historii Nauki i Techniki PA:\', Równ:czl'Śnie
"-1uzeum Tatrzanskie
bil'''','
udzia: \\' pracach
Komisji
Badar'1 KuHur~' Karpackipj
PAN, opracow,,:,;;'
aktualn," stan pastersl .•'.'a na Orawie i Spiszu

�767

766
\\'śród pn.c polegających
na zbieraniu dokumentów
do dziejów Podhala wymienię ciekawą akcję podjętą przez Muzeum w roku 1958 i 1959,
przy finansowym
poparciu
Ministerstwa
Kultury
i Sztuki. Na Spiszu
w tamtejszych
majątkach
wielkiej własności przetrwały
do lat międzywojennych
relikty pańszczyzny,
które zniesi~ne zostały dopiero uchwała
sejmu w roku 1932. Muzeum korzystając
z okoliczności, że we wsiach spi~
skich, w szczególności w Niedzicy i Falsztynie żyje kilkanaście
osób d3.wnych "żelarzy"
czyli pcddanych
tamtejszej
wielkiej
własności
o~łosiło
konkurs
z nagrodami
na pamiętniki
tychże. Wynikiem
konkursu
było
d~i~więć pamiętników
oraz dziewięć odpowiedzi na kwestionariusz,
uzupełmaJących
swobodnie
spisane wspomnienia .• Jeden z pamiętników
zostal
cpublikowany
4'.
Muzeum Tatrzańskie
przystąpiło
do własnych wydawnictw,
publikując
pr.lew~dniki: po stałej wystawie kultury ludowej Podhala "\ po wystawie
geo10g1cznej ~7, ,oraz kilkujęzyczny
w związku z organizacją
Międzynarodowych Zawodów Narciarskich
FIS w Zakopanem ~8. Ponadto
Muzeum
za?o.czątkowało
serię wydawnictw
popularno-naukowych.
Serię inicjuje
kSIązeczka Hanny Pieńkowskiej
pt. "Podtatrzańskie
obrazy
na szkle" .1".
W opracowaniu
pozostaje przewodnik
po Muzeum w Zubrzycy Górnej na
Orawie.
O żywotności pracy Muzeum Tatrzańskiego
pod sprężystem kierownictwe~ dyrektora Zborowskiego
świadczy poważna ilJŚĆ konsultacji. Dyrek'~~r Zboro",:ski, świetny. znawca literatury
dotyczącej Tatr i otaczających
atry kram,
prowadzI
n:estrudzenie
dział kwerend
bibliografic.n ycn
l archiwalnych,
udzielanych
ustnie lub pisemnie zainteresowanym
badaczom w kraju i zagranicą.
R.ównolegle z ~romadzeniem
materiałów,
działalnością
naukową i wyda~V'mc;1:ą,postępuje
praca dydaktyczna.
Muzeum Tatrzańskie
nie dysponUJe korzystnymi warunkami
dla ekspozycji oraz organizacji
ruchu zwiedzających. Dwie duże sale na ,parter,ze i pierwszym piętrze odgrywają rolę
sal wystawow~ch.
Na pa~terze mieści ,się stała wystawa kultury ludowej
Podhala, na pIerwszym pIętrze stała wystawa przyrody regionu. Obydwie
wystawy uległ~ w latach po drugiej wojnie światowej przerobieniu.
Wystawa :tn~gr.af.Iczna została dwukrotnie
przerobicma, przy czym jednakże
zasad~~czeJ Jej postaci nie zmieniono, dział przyrodniczy
z wyjątkiem
zoologu został podany w nowym układzie; brak pomieszczenia na wystawy
ozasowe.
Mimo tych trudności odbyły się następujące wystawy:
"W~stawa meblarstwa
witkiewiczowskiego"
zorganiz&lt;Y\'1ana w roku 1953
w OddZIale Muzeum w "willi pod Jedlami".
"Pokaz współczesnej
sztuki ludowej" pokaz prac twórców ludonych, uczniów szkół zawodowych
l spółdzielni .artystycznych
19-5 r
~.
N
d
.
;)
.
Oze aro zel1le w sztuce ludowej i obrzędach pod Tatrami w 195iJ r.

"Biały

haft

podhalański"

wg sceniariusza

dr Anny

Kowalskiej-Lewickiej

w 1957 r.
Malarstwo na szkle" Scenariusz wystawy zestawiał w układzie history~znym 19-wieczne m;larstwo
na Podhalu oraz uwzględniał
twórczość
współczesną
w tej dziedzinie. Wystawa została zorganizowana
przez Muzeum Tatrzańskie
wspólnie z Centralnym
Biurem Wystaw Artystycznych
w sali C. B. W. A. w Zakopanem w roku 1960.
"lVIalarstwo Nikifora",
pokaz wybranych
prac Nikifora znajdujących
się w zbiorach Muzeum w Nowym Sączu, eksponowany
w hallu Muzeum
w roku 1961.
Lata powojenne przyniosły pokażny wzrost frekwencji muzealnej. Cyfra
zwiedzających
Muzeum
przekracza
w ostatnich
latach
90000 osób
rocznie, przy czym 75/'/0 stanowią turyści zwiedzający
wystawy grupowO.
W tej sytuacji
zaistniała
konieczność
odpowiedniego
ustawienia
działu
oświatowego,
aby podołać zadaniom
dydaktycznym.
Pracownicy
oświatowi Muzeum są wyrobionymi
popularyzatorami.
Władają również biegle
kilkoma językami obcymi, co pozwala lm na oprowadzanie
coraz liczniej
napływających
wycieczek zagranicznych
bez pośrednictwa
tłumaczy.

?

N'

Przypisy
l

Statut

Towarzystwa

Chalubińskiego
2
3
4
5

Statut...
Statut...
Statut...
Slósa

lubińskiego

Muzeum

w Zakopanem,

j. w.
j. w.
j. w.
r s k i Antoni,

w

6

Statut...

7

Muzeum

Zakopanem,

Tatrzańskiego

(Kraków,

Muzeum

Kraków,

imienia

Dra

Tytusa

1888).

TatrzaiLskie

imienia

Dra

Tytusa

Cha-

1891.

j. w.
Tatrzal'tskie

imienia

Dra

Tytusa

pane", Zakopane, 1891, Nr 3.
B S l ó s a r s k i
A. ... op. cit.
• (B ę d z i k i e w i c z Sebastian), b, Muzeum
lubi1'tskiego w Zakopanem,
"Kurier Zakopial1ski"

Chalubińskiego,

Tatrzaliskie

Zakopane

1892 r.

l" (B e k Dionizy),
t Dr. Wladyslaw
piańskl", Zakopane, IV, Nr 34 s. 323-324.

Florkiewicz,

Tytt!sa

"Zako-

Cha-

z dnia 22 lipca
"Przegląd

Zako-

�769
Muzeum

30

:: St.atut

T0i(:(lr=y~,lC:! iilllcnia

Dni Tl'til:,(l

u; Zak()pc-

C;w!uhi'lsklepu

KrClkóv.'. 189i.
'" Prz. O ~.lu:cli;n
Tfltrzrlilsk1m
'nr,u" parę. "Przeglqc) ZakopiL'nski
Z&lt;lkopanc, II, HIOD. :';r ~'ti.s. 331.
" We y b c r g
Z~'grnunt. ,"\'1ilZ('ilHl Tatr:al'tskie
im. Clw!ubiJ't::;1,:ir,):,.
., Wis/a",
X'V, 1901 (przedruk
z .,Kurie!'" Warszawskiego"
1901. Nr 2. G:.
',; W,.s.S" iW u::eu m Tar.rzn liski"
'm. Tut ~l!'[( Cha: ubi ńsk lego, . "Prz?gląC:
Zakopiański",
ZakOpcil1e. II. 1900, Nr 36. ". 363.
IS D y a k o w s k i Bohdan,
Muzeum
Tutrwiiskie.
Dzia! PrzyroclniC:li.
Odbitka z "Przeglądu
Zakopialiskiego".
Kraków. 1901.
'
I" D yak o w s ki Bobdan, W sprflwic Muzeum Tfll.rz(I'''18kic(jo .. ,przegląd Zakopianskj",
Zakopane. V. 1903. Kr 15. ". 10fj-llO.
" W e y b e r g Zygmunt.
op. ci\.
J3
We ..•.b c r g Zygmunt. Towarzystt~·()
Tatr:a)'lskie
i ;l,luZCIl'll im. CI1HI1I.bIiLskie(jo
u; ZakOpallClil.
(Przedruk
z \\'szcchswidta"
1901)
.. PEcgl&lt;' •..:
Zakopial1ski.
Zakopanl,
III, 1901. Nr 52. s. 51~-51f).
'" 'vV'E.'.v b (' r g Zygmunt. T()lrar::ustu;o Tat.,·zańskie
i ,vluz.elL!It im. Cllall/.bUl.~kił!Uo
u: Zakopanem ... Przegląd
Zakopianski",
Zakopane
IV. !iW:!.
Nr l, s. :'i-ii, Nt· 2. ~. 14-15. Nr 3, s. 27-28. Nr 4. s. 37·-;30. Nr;) s. 48-·HL
Nr 6. ~. 5i--59. Nr 7. s. 'iS-if).
.
lOa
\i\1U::CL:m Tatrzańskiu
... Znkopant'·.
Zakopane.
11. J90n. 21 kL11:.
"" (i\Ill7.~um Tatn:anskic),
,.Zakopam'''.
Zakopane, IV. 1911, Nr 20.
" Muzeum im. Dra T. CllalubiJ'lskicgo .. Zakopane",
ZakopanC'. R \'1.
un:!, Nr 9. z dnia 16 rnaj", 1913.
:," MU.zeum
Ta(,rzllIl.skie nn. Dm Tyli/sa
Ciw/ubi./"tskicgo w Zakopane:,.;.
PC'8więcenie
kamienia
wfi9ielneqc,
pod i:Olqi [1JJ1nc/l IIlIL:;;e.11ny
l!' dnill
.'ierpnia
UIL 1'. Zakopane.
"' (Tl':tma.j(·r
Kazimierz). Ode:'~:·(l .. ,zllk opa li e". Zakcpa:'lc. VI. 1912. b.
nem,

-" Statu/.
!.;u,,)(lnern.
:1;

tt:~a

1'(I'((:o1':::U51.1CI:

Kraków.

ChałubiJisi&lt;:iego
::" :\ll1~'e,nrt

Cl1a/.u/)l1iskie;lo

CllH;(/ro.fic.:·'QiCIi. :\·luzC'um Tatrl.aJi~kir

';'nlr.:'or'j"kic

...

r1rzt'~2'};:1ci
'-

Bwnisla\\·.

Zakopanem.

im. Dr. T:"

Z(tt':.(:piań~ki··, Zakopane,

I(r,,].;ow, 181.'1.
c·, S w i l r z
:\l;cczysi;,w

H.

\'L,

.

Tctr:all.skic

Jl'tZCUIIl

Zac/oHin i sposoby

imienw

prowadz'enia

T. CIl(i-

Dra
Dziofu

LLldo:-

'1(1'!'C~('rJl;.

: ::;·:cksjil ... Taternik',
tV

.'n"(lI.,;ie

;:&gt;&lt;.1!'"

&lt;L::ia/!/

Zakopane.

.,. i~\!l17.('un)

Kraków.
tntcTl!icki('i/O

'&gt;.1112('110:

uipcjskie

'vlI.

s. 103-113.

IHl:J
/l:

,'HIl:eltlll

im.

w

jYICJIlllC!lilll'H.

Tatrzcn1skic).

.:Zak.(lp~i!)l··.

Z;:.;kopanc.

IKilK:.

Ś \\. i L' r z :\liecl\'sia'.':.
Cilall1bi1\sldcoo

VII. 191-+.
1 192],
1

"Nauka

.. .'Z(Lkc"

i\r :~.

Polska",
Muzeum

32

Nr 30.
33

T. Cha!ubińskiego,

s.

59-60.
Muzeum

Warszawa,

Tatrzańskiego

Zb or ow sk i

Dra

im.

Kraków,

"Taternik",

T. Chałubińskiego,

IV, 1923, s. 399.

"Gazeta

Tatrzańskie,

Juliusz,

R. XIV, 1929, Nr 11.
34 Ż e l e c h o w s k i

Zakopiańska",

Przegląd

Władysław,

Zakopane,

Muzealny,
Placówka

"Orli lot", Kraków, R. 4, 1923, s. 139-142.
35 C z e k a n o w s k i
Jan, Refleksje

"Ziemia",
naukowa

II,

Warszawa,
u

stóp

"Nauka

muzeologiczne,

1922,

Tatr,

Polska",

Warszawa, X, 1929, s. 556-565.
36 A n t o n i e w i c z
Włodzimierz, Wzór Muzeum Regionalnego
w Polsce (Muzeum Tatrzańskie
w Zakopanem),
"Ziemia", Warszawa, R, 11, 1926.
37 Z.
Stacja
wysokogórska
Muzeum
Tatrzańskiego,
"Ziemia",
Warszawa, R. XIV, 1929, Nr 2.
38 Or k a n Władysław,

w

O kołtunie

i kołtunach

o dwóch

albo

"Wierchy", Kraków, II, 1924.
Z b o r o w s k i Juliusz, Muzeum
Tatrzańskie,

muzeach

Zakopanem,
39

R. 5, 1927.
39. Z b o r o w s k i Juliusz,
przyszłość,

,,'Wierchy",

Muzeum

40

Muzeum

Kraków,

Tatrza·ński.e

Tatrzańskie.

"Wierchy",

Kraków,

R. 1928/29

plany

Kronika

w Zakopanem,

Muzealna,

budownictwa

"Przemysł,

podhalańskiego,

"Etnografia
Polska", Wroclaw, Warszawa, Kraków, V, 1961.
42 A n t o n i e w i c z
Włodzimierz,
(red.) Pasterstwo
Tatr
i Podhala,
T. I, II, III, Wrocław, 1959, 1960, 1961.
43 Katalog
zabytków
budownictwa
przemyslowego
H

Zbor ow sk i

Z dzialalności
w Zakopanem,
"Etnegra-fia

T. Chalubińskiego

na

R. 7, 1929.

Rzemiosło, Sztuka", R. IV, 1924, Nr 4.
41 J o s t o w a
Wanda,
Z zagadnie7i

u; 7.(1.

w Zakopanc:n.

" P i ł s u ci ~ ki
te

TY/lisa

"

1~FL=). ~~r 10. s. 7.j-r(i,

il:li'r,,.,sk'&lt;'fJ';

DHI

HIll.

zi)iorólc

K:J.ta[og

J\-1l1zeum nn.

31

im.

Tatrzańskie

1922, Nr 3-4,
Towarzystwo

R. IX,

Juliusz,

w Polsce,

Muzeum

Polska",

Kraków, V, 1961.
45 J a n o s
Jan, Pamiętnik
żelarza,
"Wierchy",
46 S t a rek
Edyta, Przewodnik
po dziale kultury

Polskich

T. L z. 1,

Tatrzańskiego

im.

Wroclaw- Warszawa,
Kraków,

T. 30, 1961.

materialnej

Podhala,

Zakopane, 1953.
47 Kor
o s a d o w i c z Zbigniew,
Tatry
i ich dzieje.
Przewodnik
po
zbiorach
geologicznych
Muzeum Tatrzańskiego,
w Zakopanem,
Zakopane 1955.
48

pane,

Tatrzańskie

im.

Tytusa

Cha!ubińskiego

Zakopane,

Zaku-

1962.

49

szawa,
49-

Muzeum

P ien kow sk a
1961.

"Lud".

t. XL!X

Hanna,

Podtatrzańskie

obrazy

na

szkle,

War-

�770

171
LITERATURA

1. A n t o n i e w i c z Włodzimierz,

Wzór

Muzeum

Regionalnego

Tatrzańskie

w Zakopanem).

5. B e k Dionizy, t Dr. Władysław
Zakopane, IV, 1902, s. 323-324.
6. B ę d z i k i e w i c z Sebastian,
tusa

Cha!ubińskiego

Ftorkiewicz.

"Ziemia",

w Pol-

r. 11,
1926, nr 11.
2. A. Ch., W sprawie
Muzeum
Tatrzańskiego.
"Wierchy",
Kraków,
II, 1924.
3. B. J. M. Muzeum
Tatrzańskie
im. Cha!ubińskiego
w Zakopanem.
"Wierchy", Kraków, R. 17, 1947.
4. B. M. Z przeszłości Muzeum Tatrzańskiego
w Zakopanem.
,,'Wierchy",
Kraków, R. 22, 1950-1951.
sce. (Muzeum

Warszawa,

"Przegląd

Zakopiański",

Stanisław,
Muzeum
Tatrzańskie
Ty"Kurier Zakopiański",
Zakopane,

w Zakopanem,

1892, Nr 2.

i-I
"

:':

il,:]

!i

;:-1

!:"!
.1
t-i

7. "Biuletyn Informacyjny
Centralnego Zarządu Muzeów i Ochrony Zabytków" (później) "Biuletyn Informacyjny
Zarządu Muzeów i Ochrony Zabytków", Warszawa, r. 1955, Nr 1, str. 7, str. 10-11, str. 11, Nr 2,
str. 2, r. 1956, Nr 3-4, str. 12, str. 16, Nr 5, str. 4, str. 7, str. 15,
str. 29, Nr 6, str. 6, str. 24, str. 36, Nr 7, str. 24-25, str. 33, 1957, Nr 10,
str. 22-23, Nr 12, str. 19, 24, 36, 52, Nr 14, str. 20, 23, 55, 1960, Nr 30,
str. 42-43, 1961, Nr 33, str. 3D, Nr 34, str. 17, 41, 42, Nr 36, str. 20,
Nr 37, str. 62.
8. B o h u s Ivan, Na navśteve v Zakopanom,
"Pamiatky a muzea", Bratislava, IV, 1935, C. 2, s. 83-85.
9. B o h u s Ivan, V depozitaroch
Muzeum
Tatrzańskieho
v Zakopanom.
"Muzeum", 1955, nr 4.
10. C z e k a n o w s k i Jan, Refleksje
muzeologiczne,
"Nauka Polska",
Warszawa, X, 1929, s. 556-565.
11. (D ą b l' o W s k i Zdzisław), 25-lecie Muzeum
Tatrzańskiego
w Zako"Taternik",
Warszawa, R. XXII, 1937/38, z. 6.
12. D yak o w s k i Bohdan, Muzeum
Tatrzańskie.
Dzia!
Przyrodniczy.
Odbitka z "Przeglądu
Zakopiańskiego",
Kraków, 1901.
13. D yak o w s k i Bohdan, W sprawie
Muzeum
Tatrzańskiego,
Przegląd Zakopiański",
Zakopane, V, 1903, Nr 15, s. 109-110.
14. "Gazeta Zakopiańska",
Zakopane, 1921, I, Nr 3, s. 3, Nr 6, s. 3, Nr 8,
s. 3, Nr 10, s. 3, 1922, II, Nr 19, s. 3, Nr 23, s. 3, Nr 24, s. 3, Nr 27, s. 3,
Nr 30, s. 3, 1923, III, Nr 49, s. 5.
15. "Giewont", Zakopane, R. I, 1902, Nr 7, s. 11, Nr 8, s. 12, Nr 9, s. 11.
16. "Giewont", Zakopane, R. I, 1924, s. 29-30.
panem.

17. "Glos Zakopiański", Zakopane, R. II, 1924, ~r 2. s. 4, Nr 2'4, s. 5, Nr 9,
s. 3, R. IV, 1926, Nr 12, s. 3, Nr 23, s. 2.
18. (G o e t e l Walery), W. G., Muzeum Tatrzańskie
im. dr. T. Cha!ubińskiego. Z życia instytucyj
zakopiańskich.
"Wierchy", Kraków, R. 4,
1926.
19. G l' Z e g o l' z e w s k i Jan, M'lzeum
Tatrzań,kie,
.,Wędro\viec". XXI,
ser. IV, t. 42-43, s. 674-676, t. 44, s. 689-691.
'W.. J o s t o w a Wanda, Organisatiansarbeiten
ube', die Grundung
der
Freilichtmuseen

cwf

dem

Gebiete

von

Orawa,

Podhale

und

Spis,?

"Rocenka Moravskeho iVlusea v Brne", Brno, 1959, Nr 1.
21. .J o s t o w a Wanda, Praca nad organizc!cjq
Podhalańskiego
Parku
Skansenowsldef]o,'
,,'Wierchy", Kraków, XXVIII, 1959.
22. J o s t o w a Wanda, Sl,an prac 01'az zalożenia
metodologiczne
Podhalaitskiego
Parku
Etnograficznego.
"Biul2tyn Informacyjny
Zarządu
Muzeów i Ochrony Zabytków", Warszawa, 1960, Nr 31.
23. KatCllog zbiorów etnograficznych.
Muzeum
Tatrzańskie
im. prof. dra
Tytusa Cha!ubi1'tskiego
w Zakopanem.
Kraków, 1908.
24. Katalog
zbiorów
etnograficznych.
Muzeum
Tatrzańskie".
rec. "Na
ziemi naszej", I, 1909, Nr 18.
'25. K o l' o s a d ow i c z Zbigniew, Tatry
i ich dzieje",
Przewodnik
po
zbiorach geologicznych Muzeum Tatrzańskiego
im. T. Chalubińskiego.
Zakopane, 1953.
26. L i m a n o w s k i Mieczysław,
List
otwarty
do Przewodniczącego
Muzeum
Tatrzańskiego
w Zakopanem
p. dr. Florkiewicza.
"Przegląd
Zakopane, III, 1901, Nr 39, s. 374-377,
27. L i t y ń s k i Alfred, Zjazd Muzeów Polskich,
"Zakopane", Zakopane,
VII, 1914, Nr 7.
28. L u t o s ł a w s k a lVI. J., Czterdziestolecie
Muzeum
Tatrzańskiego.
"Tęcza", Poznań, R. II, 1928, Nr 2.
29. M i l e w s k i Witold, 50-lecie
Muzeum
Tatrza7l.skiego.
"Wierchy",
Kraków,

r. 16, 1938.
Witold, Dzial Turystyczny
w Muzeum
Tatrzańskim
w Zakopanem,
".Jedziemy na FIS", \Varszawa, 1939, Nr 23.
M i s z e w s k i Piotr, Lubicz, O zagrożony
byt poważnej
placówki,
"Gles Zakopiański",
Zakopane, R. I, 1923, Nr 10, s. 1-2.
M ł a d z i e j ()w s ki .Jerzy, Muzeum Tatrzańskie,
Odbitka z "Tęczy"
Poznań, 1938, Nr 9.
Muzeum
Tatrzańskie,
"Biuletyn
Oddziału
Warszawskiego
P. T. T."
(maszynopis powielany), 'Warszawa, l, 1946. Nr 1.
Muzeum
Tatrzańskie,
'"Gazeta Pcdhalańska",
Nowy Targ, R. I, 1913,
Nr 45.

30. 1\1 i l e w s k i

31.
32.
33.
34.

�773

772
~
35.
36.
37.
3B.
39.
40.
41.
42.
43.
44.
45.

im. dra Tytusa Chalubińskiego
"Kurier Lwowski", Lwów, R. VI, 1888, s. 260-261.
Muzeum
Tatrzańskie,
"Kurier
Zakopiański",
Zakopane,
1892, Nr 1.
s. 2, Nr 4,5, s. 4-5.
Muzeum
Tatrzańskie,
"Kuźnica", Warsrawa, I, 1945, Nr l.
Muzeum
Tatrzańskie
w Zakopanem,
"Muzeum", Vol. XI, 1958, Nr 3.
XI, 1958, Nr 3.
Muzeum Tatrzańskie
im. dra Tytuw
Clwlubińskiego.
"Nauka Polska",
Warszawa, V. 1925, s. 450.
Muzeum Tatrzańskie
im dra Tytusa Chalubińskiego,
"Nauka Polska",
Warszawa, VII, 1927, s. 160-161.
Muzeum Tatrzańskie,
"Przegląd Muzealny", Poznań, 1920, Nr 4. s. 64.
Muzeum
Tatrzańskie
im Chalubińskiego,
"Taternik",
Kraków, VII,
1913, s. 75.
Muzeum
Tatrzańskie,
"Zakopane",
Zakopane, VI, 1913, Nr 18, s. 2-4.
Muzeum
Tatrzańskie
w Zakopanem,
"Ziemia", Warszawa, XV, 1930,
s. 381-382.
Mu:&lt;eum Tatrzańskie,
"Ziemia", Warszawa, XXX, 1946, 6.
Mu:&lt;eum

46. Muzeum

Tatrzańskie

Tatrzańskie

Poświęcenie
3 sierpnia

im.

kamienia

dra

Tytusa

węgielnego

Chałubińskiego

pod nowy

gmach

w

Zakopanem.

muzealny

w dniu

.':;'

li
;li
';":
.))
'j'

':t,.

'I

bińskiego

Zadania

i sposoby

prowadzenia

Dzia/u

Lu-

doznawczego.
Kraków, 1915.
parę uwag. "Przegląd Zakopiański",
58. p l' z., O Muzeum Tatrzańskim
Zakopane, II, 1900, Nr 36, s. 331.
.j9. "Przegląd Zakopiat'tski", Zakopane, I, 1899, Nr 3, s. 3, Nr 5, s. 8, Nr 6,
s. 7; II, 1900, Nr 43, s. 405; IV, 1902, Nr 14, s. 133, Nr 28, s. 250-251,
Nr 35, s. 241, Nr 38, s. 373; R. V, 1903, Nr 4, s. 30, Nr 8, s. 61; R. VII,
1905, Nr 19/20, s. 159, Nr 15, s. 122, Nr 10, s. 75-76.
i Przewodnik
Turystyczny",
Kraków,
60. "Przegląd Zdrojowo-Kąpielowy
XII, 1913, Nr 3, s. 10-11, Nr 9, s. 14-15.
z Przeglądu
Zakopiańskiego,
"Głos Wolny", Paryź, 1899,
61. Ro;,maito~ci
R. I, 5 września, s. 7.
imieniaDra
Tytusa Cha62. Ś l ó s a r s k i Antoni, Muzeum Tatrzańskie
lubińskiego
w Zakopanem,
Kraków, 1891.
Edyta, Przewodnik
po dziaLe kultury
materialnej
PodhaLa,
63. S t a rek
(Muzeum Tatrzailskie im. T. Chałubińskiego),
Zakopane, 1953.
Tatrzańskie
im dra T. Chalubińskiego
64. S t a l' e k Edyta, Muzeum
w Zakopanem,
"Lud", T. XLII, Cz. 2, s. 846-851, Wrocław, 1956.
Muzeum Tatrzańskiego
imienia
Dra Tytusa Cha65. Statut Towal'zystwa
lubińskiego
w Zakopanem.
(z r. 1888), Kraków, (druk).

66. Statut

1913, Zakopane.

w Zakopanem,

Towarzystwa

Muzeum

Tatrzańskiego

imienia

Dra

Tytusa

Cha-

dra Władysława
Florkiewicza,
"Giewont", Zakopane, 1902, 7.
48. N u c k a w s k i Jan ks., Malpoczlowiek
w Zakopanem,
"Przegląd
Powszechny", LXXI, 1901, s. 434-442.

lubińskiego
w Zakopanem,
Kraków, 1897.
Muzeum im. Dra Tytusa
67. Statut Towarzystwa
panem, Kraków, 1911.

49.

(Kilka ref68. S w i e r z Mieczysław, Muzeum alpejskie w Monachium.
leksji). "Taternik",
Kraków, VII, 1913, s. 108-113.
W sprawie
działu
taternickiego
w Muzeum
69. Ś w i e r z Mieczyslaw,
im. Chałubińskiego,
(z dopiskiem
redakcji).
"Zakopane",
Zakopane,
VII, 1914, Nr 16.
Kazimierz), Odezwa, "Zakopane",
Zakopane, VI, 1913,
70. (T e t m a jer

47. Śmierć

(Odezwa

Mu:&lt;eum

TatrzaiLskiego

w

sprawie

funduszów

na

budowę

Od Zarzqdu Muzeum im. Chałubhl.skiego
w Zakopanem
otrzymaliśmy,
"Ziemia", Warszawa,
IV, 1913, s. 466-467.
50. Or k a n Władysław, O kołtunie
i kołtunach
albo o dwóch muzeach
w Zakopanem,
"Wierchy", Kraków, II, 1924.
51. Otwarcie
Muzeum TatrzaiLskiego
w Zakopanem,
"Ziemia", Warszawa,
VII, 1922, s. 255.
52. Ogród roślin tatrzańskich
Instytutu
Ochrony
Przyrody
P. A. N. (przy
Muzeum im. T. ChalubiIlskiego
w Zakopanem), Kraków, 1'. 1955.
53. Otwarcie
Muzeum Tatrzańskiego,
"Ziemia", Warszawa, R. XXX, 1946,
z. 1/2.
54. P a w l i k o w s kiJ.
G., Reorganizacja
Muzeum
Tatrzańskiego,
"Wierchy", Kraków, R. I, 1923.
55. (P a r y s k i Witold),
W i P a r. Muzeum
Tatrzańskie,
"Biuletyn
Oddziału Warszawskiego
P. T. T.", I, 1946, 5/6.
56. P i I s u d s k i Bronisław, W sprawach Muzeum Tatrzańskiego.
"Rocznik Podhalański",
Zakopane, I, 1921 s. 147-188.
57. P i ł s u d s k i Bronislaw, Muzeum Tatrzańskie
imienia Dra T. ChalumUTowanego

gmachu).

Chałubińskiego

w Zako-

Nr 12.
Muzeum Tatrzaliskiego
im. dra Cha/ubińskiego
w Zako71. Towarzystwo
panem, "Nauka Polska", Warszawa,
IV, 1923, s. 399.
"Muzeum
Ta.trzańskie"
im. dr. T. Cha/ubińskiego
tV Za~
72. "Towarzystwo
kopanem,
"Nauka Polska", 'Warszawa, VII, 1927, s. 424-425.
"Muzeum
Tatrzańskie"
im. dr. T. Cha/ubińskiego
w Za73. Towarzystwo
kopanem,
"Nauka Polska", Warszawa, XII, 1930, s. 291-292.
im. Tytusa
Cha/ubińskiego.
"Przegląd
74. W. S. S., Muzeum Tatrzańskie
Zakopiański".
Zakopane, II, 1900, Nr 39, s. 368.
Muzeum
Tatrzańskie
im. dra T. Cha/u75. War g o w s k i Mieczysław,
bińskiego
w Zakopanem,
"Kurier
Literacko-Naukowy",
dod. IKC,
Kraków. VI, 1929, Nr 19.

�774

775

76. We s o ł o w s k i Eugeniusz,
(Muzeum Tatrzańskie),
"Gazeta Zakopiańska", Zakopane, I, 1921, Nr 10.
77. We y b e r g Zygmunt, Muzeum Tatrzańskie
u' chwili
obecnej "Przegląd Zakopiański",
Zakopane,
III, 1901, Nr 35, s. 333-334,
Nr 36,
s.344-345.
78. We y b e r g Zygmunt,
Muzeum
Tatrzańskie
im.
Chalubińskiego
.,Wisła'·, War5zawa T. XV, 1901, (pr,zedruk z Kuriera Warsz~l\vskiego),
1901, Nr 2, r. 6, s. 613-116.
79. We y b e r g Zygmunt, Towarzystwo
Tatrzańskie
i Muzeum im. Chalubińskiego
w Zakopanem,
(Przedruk z "Wszechświata",
1901) "Przegląd Zakopiański",
Zakopane, III, 1901, Nr 52, s. 517-519.
80. We y b e r g Zygmunt, Towarzystwo
Tatrzańskie
i Muzeum im. Ch9.lubińskiego
w Zakopanem,
"Przegląd
Zakopiański",
Zakopane
IV,
1902, Nr l, s. 5-6, Nr 2, s. 14-15, Nr 3, s. 27--28, Nr 4, s. 37-39,
Nr 5, s. 48--49, Nr 6, s. 57-59, Nr 7, s. 78-79.
81. (W i g i l e w Borys), W., Muzeum
Tatrzańskie,
"Echo Tatrzańskie"
Zakopane - Nowy Targ, II, 1919, Nr 6, s. 6.
82. t Wladyslaw
Florkiewicz,
"Biblioteka
Warszawska",
\Varszawa, IV,
1902, s. 409-410.
83. W ó j c i k
"Taternik",

Zbigniew,
Warszawa,

O taternicki
dzial
w Muzeum
Tatrzańskim,
R. 35, 1960, z. 2, s. 30-31.
84. Wystawa
malarstwa
na szkle, Katalog, Zakopane,
1960.
85. "Zakopane",
Czasopismo
poświęcone
sprawom
Zakopanego,
Zakopane, I, 1908, Nr 24, s. 10; II, 1909, Nr 19, s. 4, Nr 21, s. 5-6; III, 1910,
Nr 15, s. 5-6, Nr 16, s. 2-3, Nr 22, s. 5; IV, 1911, Nr 18, s. 4; Nr 20,
s. 3--4; V, 1912, Nr 21, s. 1-2; VI, 1913, Nr 8, s. 4, Nr 9, s. 2, Nr 21,
s. 5-6, Nr 23, s. 5-6; VII, 1914, Nr 7, s. 5.

Muzeum
Tatrzańskiego,
"Ziemia", VII, 1922, s. 254.
87. \Z b o r o w s k i Juliusz), Badania Naukowe
Tatr i Podhala,
"Zakopane", Warszawa, 1921, Nr 4, kron.
88. (Z b o r o w s k i Juliusz), Cenny zapis ella Muzeum
Tatrzańskiego,
"Wierchy", Kraków, R. 22, 1953, s. 234-236.
89. Z b o r o w s k i Juliusz, Dworek
Moniaków
w Zubrzycy
Górnej
na
Orawie własnością
Państwa, "Ziemia", Warszawa, XXVII, 1937, s. 223.
90. Z b o r o w s k i Juliusz, Kronika
etnograficzna
z Podhala, "Lud", XXI,
1922, s. 77-80.
91. (Z b o r o w s k i Juliusz), (Muzeum
Tatrzal1skie),
"Gazeta Zakopiańska", Zakopane, R.!., 1921, Nr 2, s. 4, Nr 4, s. 3, Nr 6, s. 3-4, Nr 8,
s. 3, Nr 15, s. 3; II, 1922, Nr 16, s. 4, Nr li, s. 3, Nr 18, s. 2, Nr 19, s. 3,
Nr 21, s. 3, Nr 23, s. 3, kron.
92. (Z b o r o w s k i Juliusz), (Muzeum Tatrzańskie),
"Głos Zakopiański",
86. Zarząd.

93.
94.
95.

96.
97.
98.
99.
100.

101.
102.
103.
104.
105.
106.
107.
108.
109.
110.
111.

Zakopane, II, 1924, kron. Nr 2, s. 4, Nr 3/4, s. 5, Nr 6, s. 3, Nr 9/10, s. 5,
Nr 11, s. 4, Nr 32, s. 9, Nr 37, s. 4.
Z b o r o w s k i Juliusz, Muzeum
Tatrzańskie
i Ochrona
Przyrody
Tatr, "Ochrona
Przyrody",
Kraków, V. 1925, s. 20-33.
Z b o r o w s k i Juliusz, Muzeum Tatrzańskie.
Rok 1928/1929 i plany
na przyszlość,
"Wierchy", Kraków, R. 7, 1929, s. 154-169 .
(Z b o r o w s k i Juliusz), Muzeum Tatrzańskie
w Zakopanem,
(w dziale Kronika Muzealna), "Przemysł, Rrzemiosło, Sztuka", Kraków, IV,
1924, z. 4, s. 98.
Z b o r o w s k i Juliusz, Muzeum
Tatrzai~skie,
"Wierchy",
Kraków,
R. 5, 1927, s. 185-192.
(Z b o r o w s k i Juliusz),
Muzeum
Tatrzańskie
im. dra Chalubińskiego, "Wierchy",
Kraków, II, 1923, s. 288-289.
Z b o r o w s k i Juliusz, Muzeum Tatrzańskie
im. T. Chalubińskiego,
"Taternik",
Kraków, IX, 1922, s. 59-60.
Z b o r o w s k i Juliusz, Muzeum Tatrzańskie
a ochrona przyrody
tatrzańskiej,
"Ochrona Przyrody", Kraków, IV, 1924, s. 127.
Z b o r o w s k i Juliusz,
Muzeum
Tatrzańskie
i jego
współpraca
z P. R. O. P., Sprawozdanie
za czas od 1. VII. 1925 do lO. VI. 1926,
"Ochrona Przyrody", Kraków, VI, 1926, s. 144-145.
(Z b o r o w s k i Juliusz), Z. Z., Nowy gmach Muzeum Tatrzai~skiego,
"Zakopane",
Warszawa, 1921, Nr 3, kron.
(Z b o r o w s k i Juliusz), Ochrona
przyrody
a konferencje
międzysekcyjne w Zakopanem,
"Ochrona Przyrody", Kraków, IV, 1924, S. 127.
(Z b o r o w s k i Juliusz), Odczyt Dra Wład. Szafera, "Głos Zakopiallski", Zakopane, IV, 1926, 16, s. 2.
(Z b o ro w s k i Juliusz),
J. Zb., Otwarcie
Muzeum
Tatrzańskiego,
"Gazeta Zakopiańska",
Zakopane, R. II, 1922, Nr 30, s. 3-4.
Z b o r o w s k i Juliusz,
Przegląd
Muzealny,
"Ziemia",
Warszawa.
XIV, 1929, Nr 8, s. 123-124.
Z b o r o w s k i Juliusz,
Przegląd
Muzealny,
"Ziemia",
'Varszawa.
XIV ,1929, Nr 11, s. 184-185.
Z b o r o w s k i Juliusz,
Przegląd
Muzealny,
"Ziemia",
Warszawa,
XIV, 1929, Nr 15-16, s: 283.
(Z b o r o w s k i Juliusz), A. B., Siedziba malarska,
"Przegląd Turystyczny", Kraków, R. III, 1927, z. 5/6, s. 43-44.
(Z b o r o w s k i Juliusz),
Stacja
wysokogórska
Muzeum
Tatrzańskiego, "Ziemia", Warszawa,
XIV, 1929, Nr 2, kron.
(Z b o r o w s k i Juliusz), W sprawie
Muzeum
Tatrzallskiego.
"Glos
Zakopiański",
Zakopane, R. I. 1923, NI' 17, S. 2.
(Z b o r o .,.;s k i Juliusz), W sprJwi&lt;: oyrodu tatrzailskiego,
"Gazeta
Zakopia!'Jska", R. II, 1922, Nr 24 s. 2.

�.77

776
112. (Z b o r o w s k i Juliusz), Zb. Wystawy
czasowe Muzeum
Tatrzańskiego, "Wierchy",
Kraków, R. 22, 1953, s. 236.
113. (Z b o r o w s k i Juliusz), Zakopane, Muzeum Tatrzańskie,
Komunikat
Związku Muzeów Polskich. "Rzeczy Piękne", R. 10, 1931, z. l, 2, 3,
s. 3, kron.
114. Z b o l' o W s k i Juliusz, Z Muzeum
Tatrzańskiego,
"Przegląd
Turystyczny", Kraków, III, 1927, z. 5/6, s. 33-35, kron.
115. Z b o r o w s k i Juliusz,
Z działalności
Muzeum
Tatrzańskiego
im.
T. Chałubińskiego
w Zakopanem.
"Etnografia
Polska", T. V, 1961.
116. Ż e l e c h o w s k i Władysław, Placówka
naukowa
u stóp Tatr, "Orli
lot", Kraków, 1923, s. 139-142.
117. Ż y c h o ń Józef, D i e h l Józef, Pamięci Bronisławy
Dłuskiej,
"Zakopane", Zakopane, R. XII, (2), 1939, Nr 10, s. 1-3.
118. (Ż y c h o ri Józef), Muzeum Tatrzańskie
im. Dra T. Chałubińskiego,
"Zakopane",
Zakopane, R. IV, 1911, Nr 20, s. 3.

I"

.'.,

STEFAN

LEW
ETNOGRAFIA

W MUZEACH

UKRAINY

Poszukiwania
za materiałami
interesującymi
młodego etn :Jgrafa z Polski na terenie Ukrainy rozpoczE;ły się dość nieoczekiwanie
i atrakcyjnie.
Lwów, taksówka
z dworca do hotelu "Inturista",
("To panie dawny
George"; uprzejmi
lwowianie czują się jakby w obowiązku
informować
o daw-nych, przebrzmialych
nazwach przyjezdnego
Polaka). W registr,,-cji
prcszą poczekać "cdnu minutku". Wychodzę na przylegający
plac. Kieruję
się w pierwszą lepszą ulicę, kilka przecznic i przy trzeciej z kolei podnoszę
przypadkowo
wzrok na okazały narożny portal. Napis na tablicy, przymocowanej d) grubej, kutej kraty głosi wszem wobec, że wnętrze dużego
dwupiętrowego,
secesyjnego
gmachu
(dawna siedziba Galicyjskiej
Kasy
Oszczędności, informowano
mnie póżniej) przy Prospekcie
Lenina, mieści
Ukraińskie
Muzeum Etnografii
i Przemysłu
Artystycznego.
Tak nastąpiło
moje pierwsze
zetknięcie
z muzealnictwem
radzieckim
i przy
tym
z ukraińskim
muzealnictwem
etnograficznym
na samym początku.
Muzea Ukrainy, podobnie zresztą jak i na całym obszarze ZSRR dzielą
się na kilka zasadniczych typów, zależnie od swego charakteru
oraz posiadanych i eksponowanych
zbiorów. Są to więc Muzea: historyczne,
artystyczne,
lieracko-pamiątkowe,
poświęcone
wybitnym
.postaciom
historycznym, przyrodnicze,
krajoznawcze
i tzw. zapowiedniki
- pomniki architektury l.
Muzeom, a może lepiej będzie powiedzieć
zbiorom etnograficznym,
przypadło
w udziale zająć miejsce wśród grupy muzeów artystycznych.
Chociaż, jak się póżniej przekonamy,
eksponaty
etnograficzne
znależe
można i VJ \nnego typu muzeach, zwłaszcza w historycznych,
jak też w krajoznawczych.
Całą półnccno-zachodnią
l UkraL1i; 2 a więc
Bojków, Huculów, Podole,
Wołyń i Polesie po Prypeć z wyłączeniem Kijowszczyzny i Połtawszczyzny,
reprezentuje
Ukraińskie
Muzeum Etnografii
i Przemysłu
Artystycznego
A. N. U. S. R. R. we Lwowie, zwane dalej Muzeum Etnografic:nym
w,~
Lwowie. Zważywszy zaś, że poza regionalnym
Muzeum Twórcz:ości Ludowej Hucułów w Kołomyi, nawet Kijów czy Charków nie posiadają odrębnych muzeów etnograficznych,
można śmiało powiedzieć, iż w chwili obecnej Muzeum Etnograficzm~ we L\vowie jako jedyne reprezentuje
ukrairiski

�779·

1',8
folklor i etnografię.
Powstało ono w 1951 r. na mocy decyzji Rady Ministrów USRR i KC KP Ukrainy 3.
Podstawą stały się połączone zbiory :\Iuzeum Towarzystwa
Szewczenki
(zai. w 1895 r.) i Miejskiego
Ivluzeum Przemysłowego
(zał. z inicjatywy
rzemieślników
lwowskich w 1873 r.) 4. Muzeum Towarzystwa
Szewczenki,
podobnie
zresztą
jak i późniejsze
Ukrańskie
Muzeum
Narodowe
(zał.
w 1912 r.) 5 powstało z inicjatywy
i dzięki pracy tak zasłuźonych ludzi dla
etnografii ukraińskiej
i kultury ukraińskiej
wogóle, jak 1. Franko, F. Kołes czy W. Hnatiuk 6.

';

rybołówstwo
i narzędziu do obróbki surowców, naczynia, stroje i ubiory'
ludowe, tkaniny wzorzyste i wyszywane,
ceramika i artystyc;,na
obróbka
metali. Uwagę zwracają unikalne prymitywy
z zakresu kultury m3.terialnej, jak czółno-dłubanka
z Polesia, a J=.rzede wszystkim ogromny dział przebogatych strojów i ubiorów, przy czym reprezentowane
są prawie wszystkie regiony kcstiumologiczne
Zc:chodniej Ukrainy. Urzekają
swym piĘknem artystyczne
wyroby huculskie:
biźuteria
mct"l:;wa,
ceramika,
snycerka (naczynia
drewniane,
skrzynie
wianne).
Postarano
się również
odtworzyć wnętrza izb wiejskich z dwu odrębnych regionów: huculskiego
i podolskiego (por. ilustr.). Dalszy ciąg ekspozycji stanowią na I i II p. dwie.
wystawy
stałe:
1) ukraińskiego
i rosyjskiego
rzemiosła
artystycznego
XVI-XIX w., 2) radzieckiej
sztuki ludowej i sztuki stosowanej.
Wystawa sztuki ludowej i sztuki stosowanej
radzieckiej
Ukrainy
to
raczej zbiory (szkło, ceramika,
tekstylia
itp.) repre::entujące
osiągnięcia
przemysłu radzieckiego, którego wzornictwo czerpie ogromną ilość wątków
artystycznych
z tradycyjnych
motywów ludowych. Tutaj należy podkreślić,
źe radzieckie wzornictwo przemysłowe
jest ściśle powiązane ze sztuką ludową narodów i p:Jszczególnych grup etnicznych. Tak więc muzea, a w tym

Ryc. 1. Rekonstruowane
wnętrze
izby huculskiej
z okolic Woroch~Y.
Ukraińskie
Muzeum Etnografii
i Przemysłu
Artystycznego
we LwowIe.
(Fot. ze zbiorów Ukr. Muzeum Etnograf. i Przem. Artyst. we Lwowie).
'W w\'niku
intensywnych
prac penetracyjno-badawczych
w terenie,
prowadzo'nYCh w ciąg~ ostatnich lat przez pracowników
Muzeum EtnOgr~~
Hcznego we Lwowie, zbiory ogromnie zostały powiększone, tak, ze w ChWIli
obecnej sięgają około 70 tys. eksponatów.
Stałą ekspozycję ści~le et~ograficzną, urządzoną na parterze gm3chu, stanowią kultura matcnalna
l sztuka ludowa, a szczególnie bogato reprezentowane
zbieractwo,
łowiectwo,

Ryc. 2. Rekonstrukcja

wnętrza izby podolskiej
(Fot. jak ryc. l).

z okolic Borszczowa.

�781

780

.:

wypadku szczegól:1i~ muzea etnograficzne,
współdziałają
i są silnie powiązane z instytutami
wzornictwa
przemysłowego.
We Lwowie z braku
katedry
czy instytutu
etnogr8fii
ciężar prac
badawczych
w tym zakresie spoczywa na barkach
Muzeum Etnograficznego. Prace działu naukowego, który z kolei rozpada się jeszcze na oddział
wystaw i cddział magazynów
(fondy), oprócz działalności
o charakterze
ściśle muzealnym
(przygotowywanie
wystaw, pozyskiwanie
nowych eksponatów, opracowywanie
zbiorów), koncentrują
się również wokół :lbierania,
opracowywania
i publikowania
materiałów
z zakresu tradycyjnej
kultury
wiejskiej
i współczesnych
przemian na wsi w okresie władzy radzieckiej.
W zasięgu zainteresowałl
etnografów
radzieckich,
a etnografowie
lwowscy
nie stancwią wyjątku, znajdują się również zagadnienia
związane z życiem
i kulturą
klasy robotniczej.
Dla zobrazowania
przemian
społecznych
w
opracowaniach
bierze się pod uwagę zarówno okres kapitalistyczny
jak
i epokę władzy radzieckiej.
stan taki wynika raczej z założeń metodologicznych etnografii radzieckiej,
wlączającej
problemy kultury klasy rob::&gt;tniczej w orbitę zainteresowań
etnografów,
potraktowanej
jako jeden
z działów kultury
ogólnonarcdowej.
Z drugiej strony nie wyodrębnia
się
sflcjologii jako takiej
(brak ka:edr
socjołogii
na Uniwersytetach),
tym
samym poszerzona zcstaje etnograficzna
problem "tyka badawcza a zagadnienia kulturowe
i socjalno-bytowe
klasy robotniczej.

wypadają
czasami z zasięgu zainteresowań
twórców ekspozycji
problemy
sztuki, a więc stylu i klimatu danej epoki w rozumieniu artystycznym.
Zbiory etnograficzne
jako materiał pomccnic~y wystawiane
są również
w muzeach krajoznawczych
(krajewiedeczeskieje
muzieji), w przybliżeniu
b~dących odp8wiednikiem
naszych muzeów regionalnych.
Służą tu z reguły
d8 zobrazoVl.-ania życia chłopstwa
okresu przedrewolucyjnego.
Wreszcie rozwinięta
sieć muzealnictwa
radzieckiego
dotarła również
do wsi kołchozowych.
Siłą rzeczy w muzeach tego typu, w mniejszym lub
większym
stopniu,
zależnie
od posiadanych
zbiorów
posłużono
się td
eksponatami
etnograficznymi.
Etnografia
podobnie jak w muzeach krajoznawczych, znalazła tu zastosowanie
w ciągu eksp:)Zycyjnym poświęconym
historii wsi okresu przedrewolucyjnego.
Przykładem
niech będzie otwarte
przed paru laty Muzeum Historii W~i w Lubeni Wielkiej pod Lwowem 7,

W przeciwieństwie
do Lwowa, Kijów nie posiada odrębnego muzeum
etnograficznego.
Niewielkie
grupy
eksponatów
Etnograficznych
wystawiono w Muzeum Historycznym,
gdzie stanowią materiał
pomocniczy dla
zobrazowania
epoki feudalizmu
(radła, pługi, brony, stępy i tp.). Tutaj też
po raz drugi - pierwszy raz w Muzeum Historycznym
we Lwowie - spotkałem odtwarzanie
i z·estawianie epok historycznych
na zasadzie kontrastów. Oto np. sala ekspozycyjna
jakby podzielona po przekątnej
na dwie
części, na dwa światy. W jednym rogu świat zbytku i przepychu - ,stylowy
salon arystokratyczny,
w drugim rogu nędza i ubóstwo - odtworzone realistycznie wnętrze izby wiejskiej,
to świat chłopa pańszczyźnianego.
Przy
odtwarzaniu
wnętrz izb chłopskich oparto się na materiałach
etnograficznych z końca XIX aub początku XX w. Niekiedy jednak zbyt rażąco wypadają zestawienia
kontrastów
obrazujących
różnice klasowe w danej epoce
historycznej,
w danej formacji społecznej i gdy w lVIuzeum Historycznym
we Lwowie tego rodzaju
zestawienia
zostały skonstruowane
z pewnym
umiarem, to do form naturalistycznych
zostały sprowadzone
w Kijowskim
Muzeum Historycznym.
Można też mieć pewne zastrzeżenia
przy rozpatrywaniu układu ciągu ekspozycyjnego
wystaw, gdzie za podstawę bierze się
podział według następujących
po sobie formacji społecznych,
a eksponaty
często są mechanicznie
wtłaczane
w zgary założone ramy. Przy tego rodzaju układzie
a zwłaszcza wskutek rygflfystycznego
jego przestrzegania,

ZBIORY, PRACE NAUKOWO-BADAWCZE
I POPULARYZACJA
WIEDZY
DZIAŁU
ETNOGRAFICZNEGO
MUZEUM
W PRZEMY3LU
W LATACH 1958-1962

W tym miejscu chciałbym szczególnie serdecznie podziękować
ws·zystkim kolegom pracownikom
muzeów Lwowa,
KijQwa i Moskwy za
niezwykle
serdeczne przyjęcie
i nie szczędzenie czasu przy wprowadzaniu
mnie i zapoznawaniu
z przebogatymi
zbiorami i problemami
badawczymi
muzealnictwa
radzieckiego.

.'

W wielodziałowym
Muzeum w P r z e m y ś l u na czoło wybija się
ekspozycja
etnograficzna,
zarówno rozmiarami
jak bogactwem
i różnorodnością nagromadzonych
obiektów. Zasięg terytorialny
ziem, które znalazły się w ,orbicie zainteresowań
Muzeum Przemyski'ego mają swoją dawną historię. Muzeum Ziemi PDzemyskiej przemianow.ane
później na Muzeum
Narodowe Ziemi Przemyskiej,
a obecnie (od r. 1950) Muzeum w Przemyślu,
powstało z inicjatywy założonego w 1909 roku Towarzystwa
Przyjaciół Nauk
Etnografia
w owym ckresie nie stanowiła
zresztą podstawy
zbiorów,
lecz nie była też całkowitym
kopciuszkiem.
Dość p'owiedzieć, że większa
część eksponatów,
a w niektórych
wypadkach
i całość kolekcji np. druków
na płótnie,
desek do druku płótna, ceramiki
pisanek czy malarstwa
na
szkle została skompletowana
w tym pierwszym
pionierskim
okresie, lub
w czasie pózniejszego
rozwoju, kończącego się wybuchem
II wojny światowej. W latach 20 i 3D-tych powstają; w sąsiedztwie
nowe placówki muzealne (Rzeszów, Jarosław,
Sanok). Niektóre z nich, jak n:J. Rzeszów, za
cel wyrażnie
stawiają
sobie, ob:&gt;k innych oczywiście działów, szczególnie
rozbudowę etnogirafii. Następuje
już wówczas pewien podział kompetencji

�783

782

ogólnej ekspozycji
pod I13.ZWą "X wieków Przemyśla".
Wystawa
działu
etnograficznego,
wg scenariusza
autora, pomyślana jest jako problemowa,
obrazują.ca
wybrane
zagadnienia
z Z[,kresu ,kultury materialnej
i sztuki
ludowej pogranicza
polsko-ukraińskiego
w południJwo-wschJdniej
Polsce.
Wystawa
obejmuje
zasadniczo 7 głó\':nych zagadnień
(podaję wg układu
ekspozy.cyjnego):
rybołówstwo,
obróbka roślin włóknistych
i tkactwo, narzędzia rolnicze, przygotowywanie
pożywienia, pszczelarstwo,
stroje i ubiory oraz sztuka ludowa. Ekspozycja ponadto bogato uzupełniona
jest materiałami
ikonograficznymi,
kartogramami
występowania
przestrzennego
różnych zjawisk kulturowych
na terenach
obecnego w::&gt;j, rzeszowskiego
oraz napisami
informacyjn&gt;wprowadzającymi..
Dużą trudność
sprawiał)
rozmieszczenie
odpowiednie
eksponatów,
wg właściwej kolejności poszc ególnych poddziałów kultury materialnej
przy istniejących
warunkach
lokalowych (układ sal). Na podkreślenie
zasługuje fakt umieszczenia na wystawie wielu nowych eksponatów,
czy to wydobytych
z magazynów,
czy też
świeżo pozyskanych
w czasie penetracyjnych
badań terenowych
(narzędzia
rybackie, stroje, warsztat tkacki, narzędzia do obróbki lnu i konopii i inne),
Znaczne pcstępy poczynione zestały w dziedzinie inwentaryzacji
i katałogowania
zbiorów. W chwili cbecnej zinwentaryzowane
są wszystkie
eksp:maty, prowadzi się natomiast k;;.talogowanie, które zostało wykonane
dla około 1/3 zbiorów.

terytorialnych,
który wyrażnie zaznaczył się p::&gt;1945 r. Ooecnie w ogólnym
zarysie teren pow. pow. przemyskiego,
jare sławskiego
i lubaczowskiego
stanowi bazę penetracji
i eksploracji eksponatów etnograficznych
oraz prac
terenowych
i badawczych
Muzeum Przemyskiego.
Nie znaczy to wcale,
że prace naukowo-badawcze
prowadzone
przez dział etnograficz.ny
sprowadzają
się do tego wąskiego kręgu terytorialnego,
wręcz przeciwnie,
obejmują
swym zasięgiem
znacznie większy
obszar obecnej Rzeszowszczyzny, wkraczając
na teren Rrz.es~owiaków, Las:.wiak6vv, Pcdgórzan
czy
Bojków.
!vluzeum w Jar o s ł a w i u, to muzeum historii kultury mieszczar'lskiej teren pow. jarosławskiego
znalnł się więc w ścisłej sferze 'zainteresoWal') dz.iału etnograficznego
Mm.eum w PrzE:myślu. Doprowad.wno
poniekąd do dużego zawężenia
terytorialnego
w porównaniu
z okresem poprzednim,
co jednak wcale nie wpłyn~ło
ujemnie
na samą ekspnycję
i jakość zbiorów. Nastąpiło
b:.wiem za\vężenie do pewne g::&gt; określone.;'::&gt;
regionu
etnograficznego,
a w pewnym
sensie i etnicznego,
regionu
CJ
prawda o cechach odciętego kadłubka,
który przyjęło się ostatnio ekre3lać może niec::&gt; przydługą
nazwą "Dawne pogranicze
etniczne pdsko-ruskie" 8,
Jeśli jeanak cebwe jest rozgranic"anie
terytoriów
p::&gt;d kątem penetracji i eksploracji
nastawionej
na pozyskiwanie
nowych eksponatów,
zupełnie niecelowe
li błędne
wydaje
się stwarzanie
barier
wyznaczających granice zasięgu badań naukowych
zespołom czy pojedyr'lczym pracownikom,
a takie tendencje
niestety
czasami są forsowane,
Oczywista
nie może być i pod tym względem zupełnej
anarchii,
gdyż dużą rolę
odgrywa
tzw, "zamówienie
społeczne"
czy potrzeby
lokalne,
dyktujące
w pierwszym rzędzie uporządko\vanie
spraw własnego pcdwórka. Nic zaw ..
sze jednak opracowanie
przestrzenne
będzie się pokrywać z kompetencjami terytorialnymi
danego muzeum,
.często wykracza
iPoza jego ,ramy,
a już choćby poszukiwanie
etnogrnficznych
materiałów
porównawczych
na terenach
sąsiednich
jest równie
nieodzowne.
Odbiegłem
tu może
nieco od .zasadniczego tematu, łecz postawienie
tego problemu było konieczne
przy dalszym
omawianiu
zagadnień
bezpośrednio
związanych
7. działalnością
działu etnograficz.nego
Muzeum w :Przemyślu, w okresie
ostatnich
paru lat, przy tym może stanowić
przyczynek
w toczącej się
dyskusji na temat celów i zadań muzealnidwa
regionalnego
w Polsce.

"
Ir

I;:

I

E k s P o z Y c j a i z b i o r y m li z e a l n e. N a czoło :prac wewną trzmuzealnych,
wystawieniczych
wysunęła
się organizacja
nowej ekspozycji
stałej ped nazwą "Kultura materialna
i sztuka wsi regionu przemyskiego".
Organizacja
i otwarcie wystawy zbiegła się z obchcdami Tysiąclecia Przemyśla i Ziemi Przemyskiej
w czerwcu 1961 r., przy czym stanowi ona część

7

",

P r a c e n a u k o w o - b a d a w c z e. Wśród indywidualnie
Iprowadzoprac naukowo-badawczych
na czoło wysuwają się badania zmierzające
do
opracowania
b u d o w n i c t w a w i e j s k i e g o w d o r z e c z u g ó rn e g o i ś r e d n i e g o S a n u. Należy liczyć się z tym, że jest to tymczasowy temat roboczy, podobnie i zasięg przestrzenny
prowadzonych
badań
może ulec poszerzeniu względnie przesunięciom.
Podkreślić należy, iż mimo
stosunkowo dużej ilości materiałów
i rozrzuconych
publikacji,
żaden 'z regionów etnograficznych
czy fizjograficznych
Rzeszowsz.czyzny nie doczekał
się jeszcze wyczerpującego
opracowania
monograficznego
w tym względzie,
Tu wyłania się problem metodyki opracowywania
omawianych
zagadnier'l.
Czy brać na warsztat poszczególne grupy etnograficzne
lub etniczne, a więc
dla przykładu
pogranicze polsko-ukrair'lskie,
takie jak Rzeszowiaków, Podgórzan itp., czy też kryterium ,podziału stanowić mają odrębne typy budownictwa, występujące
na interesującym
nas terytorium.
Typy budownictwa
nie zawsze pokrywają
się z regionsmi
etnograficznymi,
natomiast
zdradzają dużą więź z regionami
fizjograficznymi.
Jedynie
swego rodzajl.l
osobliwością jest wypadek wyrażnego dysonansu między typem zabudowy
a otaczającym
środowiskiem
geograficznym,
mam tu na myśli system budowy (konstrukcja
ścian) panujący w okolicy Przemyśla. Otóż rozpatrując
konstrukcję
ścian budynków
we wsiach środkowego
biegu Sanu, należ y
pCldkreślić ogremną przewagę
nie:.cwykle tandetnej
na tym terenie kon-

�784

735

strukcji sumikowo-łątkowej,
będącej w zupełnym kontraście
z bogactwem
budulca (stosunkowo
duże zalesienie). Sytuacja
byłaby częścioWJ wytłumaczalna
w strefie dawnej twierdzy
przemyskiej
(granice strefy biegną
średnio w promieniu
10-15 km od Przemyś13.), gdzie nastąpiło
prawie
100% zniszczenie
wsi w okresie walk 1914/15, Drugim zaś kataklizmem
dziejowym
w okresie
zaledwie
kilkudziesięciu
lat
była
równająca
z ziemią całe ~ołacle tych terenów niszczycielska
ddałalność
band UPA
\V latach 1944-1917. Licząc się jednak z dawnymi nawykami ludności ni0
mogła nastąpić zupełna zmiana upodobań nawet w obliczu konieczności
szybkiej i natychmiastowej
odbudowy,
kosztem gorszej jakości budulcr\
i solidności konstrukcji.
Zresztą sami informatorzy - autochtoni (nie zapominajmy, że mamy do czynienia z dużym nasyceniem
elementu napływowego po II wojnie światowej), przyznają,
że sumik-łątka
jest konstrukcją
powszechnie stosowaną od tak zwanych "niepamiętnych"
czasów. Sytuacja
zaczyna ulegać zmianie,
gdy przekroczymy
na półn:cy
prawy dopływ
Wiszni rzekę Szkło, zaś na południu środkowy Wiar, prawy dopływ Sanu.
W obu wypadkach
rozpoczyna się pow~lna lecz ciągła przewaga zrębówki,
która przechodzi do absolutnej przewagi od północnego zachodu na pogranic'zu z Lasowiakarni
w rejonie Sieniawy 9, a .od północy ,na pograniczu
administracyjnym
rzeszowsko-lubelskim.
Na południu
konstrukcja
zrębowa zaczyna być dominująca
na linii Rybotyc~e - Bircza, zdobywając
sobie bezwzględną
przewagę
w strefie pogranicznej
z Bojkowszc~yzną·
Na zachód przewaga
zr~bówki rozpoczyna
się za linią Bircza - Pruchnik - Jarosław, Zresztą w lapidarny
sposób wyraził się inform.,tor w jednej z podprzemyskich
wsi (Kruhel Wielki): We wuhla budujut
Mazury,
tam

pid

Babicami,

Dubieckom.

Odrębny
problem
czekający
omówienia,
stanowi
z a s i ę g p r z estrzenny
i geneza
ibudownictwa
przysłupowego
i to
zarówno tej znanej grupy r.zeszowsko-przeworskiej,
jak i ,niewzmiankowanej dotychczas nigdzie grupy w trójkącie PrzemyślRybotycze - DobromillO. Ostatnie fOI'poczty budownictwa
przys~upowego
grupy rzeszowskoprzeworskiej
sięgają na południowy wschód w rejon Przewo.rska i Kańczugi, brak go już pod Dynowem czy Dubieckiem. Zwarty zasięg grupy budowinktwa przysłupowego
rpod 'Przemyślem da się schematycznie
ująć w granicach trójkąta,
którego wierzchołki
stanowią
PrzemyślRybotycze - Dobromil, z najlepiej
do dziś zachowaną
enklawą w Kalwarii
Pacławskiej
i najbliższej
okolicy. Przemysko-rybotycka
grupa, (nazwijmy
ją tak dla
odróżnienia
od rzeszowsko~przeworskiej)
ma wiele cech wspólnych
z tą
ostatnia, lecz i różni s'ię (pod wieloma względami, których nie sposób omawiać bez przedłożenia
matedału
ilustracyjnego.
Budynek przysłupowy
gru,py rprzemysko-rybotyckiej
zespolił w sobie wyrażnie cechy dwu a może
-i więcej odrębnych typów budownictwa.
Zaznacza się to szczególnie jaskrawo przy rozpatrywaniu
rozplanowania
wnętrza. Chałupa jest tu z reguły

słuPo,wa w spółwystępujo
z cało~ci::: bucty'nku, zdarza si i.., ~1 7C
Z częSC18 gosp~dornza p~d ""l'
.
ę ,o_no ..;:,~,~ wyst,,wspc :Jym Gachem prz"
, !"
'
'
puje tylko w związku'
".
,y
cz}m ;:onsLrul.;:cJJ,przyZ CZęSClą mieszkalną
(sień - izba lk'
'-Le, o~'u
,"~~
d' ~~r d' .. "
,
a lerz), a nad
_.~_,!
:lcn opiera Się na ści~n~"1 '..- "'" \"
'
.
czy będzie wspomniec" o bard?o
. k
' .0&lt;, _,.1 ". ~,~u. ,reS::212 nle od 1'ze- Cle aweJ mfor
... k
nikach pod Kalwarią
Pacławska;
w t.ż
maCJl: Ja ą u~ysk.a~o w Huw1 "'/ •. 1
~\"i""" hL -'J l..JU""\-iu
"
"',,
"g
eJ oe ' . miały tu, lstmee do czasu
.•. p ...
·.c.j.SiU1J
¥rI.
z chrustu oblepiona gliną) I'
,.
c:
~,Cl"llaCl1ry&amp;10wych (pieeicnk..l
. \.weSlla gen czy budo
't·
na omawianych
terenach
J'e~t 'd l t'
.
Wl1lC wa przysłupowego
_
.. na a o ,warta l w"mag , b d .
omowienia,
OSJbnogo omo' . .
J
ac ę Zle osobnego
Wlel1la wymagalby
rów "
bl
niektórych
rozplanowań
wnetr
h ł
mez pro em zasięgu
·(staJnia
,
'
za
c
a
uny
zwłaszcza'
'
.
ch 'ew) p d'
• ,
.. Z CZęSClą gospodarczą
,
l,
o wspolnym dachom \Vs ')
..
.
...
ludności p:lskiej
WSi nads' ' k' h
:
p,mnę tylko, ze w sWla:1cmości
_
•
ans lC kOJarzą S1" one z l -'
.
Procz prac naj budo
. t
,.,"
e emen;ern ruskim,
wmc wem wleJ-klm p""wad
'
nia nad strojem lud~wvrr
'
-.
lu
lOne są rownież b)d~l'
I pogranlcza
PJISKO-ul ,'" k'
'.
mysko-jaroslawsl-'im
wzhJg ,
t.
u:nns lego w reJonIe prze"
. aCJne os atmo mnteri"łam'
b
kwerendy
prowadzoneJ.'
,
a
.1 ze ranymi w czasie
,
w magazynach
l arc'-i
h
'
I kijowskich.
I, wac
muzeow lwowskich
,

..

c,',

,

..

-

ol

&lt;od

J

~

,

••

,

,

u

,

.~

..

••••..••..•.•..

.l

J

'J

J

CI

'Wreszcie

skiego

Aitasu

-

rok rocznie

prowadzone
s
t t .ą prace badawcze dla potrzeb Po/' os a mo nad transDo t
. k
zagadnieniami
innymi.
• r ~m lomunikOleją

Etnograf'icznego

"
. "
..
l c;dową l mektorymi

,,,:'~ ..pula.ryzacja
wiedzy.
W dziedzin'c
n
'
taj. ~l"eu. ':y 1111,"1l1'~
rnoill ~'o y'"
P" "n
'
L, p_czynan" populs,ryzav;:, v!Plc,2t~
Z p·t·.",.~"
"I.,
.
....~,'
.
Szowsklmi", gdzie publikowane'
t k - ....., •.......""..., -. "c-, JW!"lULll
1.Z2ą
Rozwinięta
jest również akcJo sd art y uły o. charakterze
ludoznawczym.
· ,
.
a a czy owa zarowno w P .. 'l'
.
Cle, Jak
l w inn"ch
ml'ast"C!l
or az WSlac
. h'
rLeemyS u l powle,
J
c
.", d ,
wspJłpraca
nawiązana
zastal a z ob -d w~J.e,;:o ztwa., W ~rzemyślu stala
tową, z Towarzystwem
Wied
P y wu ~:bllotekaml
MlCjską i PowiaS ł
zy
owszechneJ
U'kraiń-k'
T
po cczno-Kulturalnym
Pol k'
,~lm
owarzystwem
,
s lm Towarzystwem
Tur" t
....,
czym i Wojewódzkim
Ot.'rodk·
S.
ys yczno-KraJoznawlem portu l T
t'
wygłaszane
są C7f'sto prelek'
.
'urys yln, w dwu ostatnich . ,
-,
cJe l pogadanki dla uc"est 'k'
wo' d l1lkow turystycznych.
W 1961
.
nI ow r.ur50W prz""
rzystwem
\Viedzy Po _
h '. roku nawlązany
został kontakt z To'..va,
w~zec neJ l Referatem
K lt
P"
Cc) ooprowadziło
do wygłos eni
k'lk
. u ury
PRf~ w Łailcucie
"
'
.,
a l u OdC7yiow dla l h
'
we
. h
s ue aczy Uniwersyt erow Powszechnych
,_,
WSlac
pow lańcuck' g
N'
.
mOZllwe jest zorganizowanie
prelekc';
,J.e
o.
112
zawsze jednak
przyczyn składa się na t
.
"J'
a tematyce
lud~znawczi2j.
Kille
, '.,
o, m. m. tematyka arch ol "
'
LllaJQ\,.e więcej chqin\'ch
Slo ... ~ ,_,
e oglczna, lub hIstoryczna
.
.UCl1",CZ}, 1 ewną r,l" cd-t~
spo ł cczne dużej częś-i mies' k ".
-,
ywa pochodzeni,'
·
'- . z ancow mIast wOJ'
SIę ze wsi któ~?\' w\'k'-~u'
J
' rzeszowskIego
wywod ących
·
_
'
&lt;...
• "'~ ją zupe.nv brak zai', .-.
SIę rownie:~ zauważ\"
pe ..
, ... ,.
.herosowan
kUlturą wsi. Da;'
J
-. '\',one Opozmel1lC w publii, , " .
LeUi_c.ny brak wyd-wnict
t'
-,O,V_I1lU, U. często wręc?
wenograficznych
o charakterze
popularno-na u:
l","!·,"

CI

l.

'

7

=..

7

..

J-

h

CI

50 -- "Luci",

t,

XLIX

�787

786
kowym, a zarazem
frapujących
tematyką.
Porównanie
np. z naprawdE:
świetnymi wydawnictwami
tego typu z zakresu archeologii, spełniającymi
świetnie
rolę propagatorów
wiedzy o archeologii,
zwłaszcza
w okresie
obchodów Millenium, wypada wybitnie na niekorzyść ludoznawstwa.
Dlatego ze wsz.ech miar wydaje się pożyteczna inicjatywa PTL wyrażająca
się
utworzeniem
wydawnictwa
"Biblioteka
Popularna".
Dalsza kontynuacja
i roz'&gt;z2rzanie prac w tym z9kresie jest oe;romni-= pożądane i przyczyni
się nil:!\vątplhvle cd spJpularyzowania
wiedzy etnograflc.mej
wśród szerszego ogółu. Należy dodać, iż w 1961 roku autor był realizatorem
wysbwy
"Meblarstwo
ludowe województwa
rzeszowskiego"
wg :scenariusza
prof.
dr. R. Reinfussa, zlokalizowanej
w Łańcucie, a organizowanej
pod patronatem i z funduszów
Wydziału Kultury
PWRN w Rzeszowie. Wc~eśniej
jeszcze - bo w 1960 roku Polski Związek Wędkarski
(Oddział Przemyśl)
wspólnie z Muz.eum w Przemyślu
zorganizował
wystawę:
"Rybackie
narzędzia kłusownicze".
Fakt zasługujący
na uwagę, gdyż większość eksponatów o charakterze
etnograficznym,
będących
własnością
Przemyskiego
Oddziału Polskiego Związku Wędkarskiego,
dzięki obywatelskiej
postawie
Zarządu, przekazana
została w formie daru do zbiorów działu etnograficz-

R

o

N

I

K

A

nego

Muzeum w Przemyślu.
Organiczny
związek między nauką a życiem jest naczelną
zasadą.
która przewija
się wśród wszystkich
prac pJdejmowanych
przez dział
etnograficzny
Muzeum w Przemyślu.
Stefan

Lew

WSPOMNIENIE
1

M i e z e n c e waG.

G.:

••iteta.
1959. s. 158 i n.
'a F i s c h erA.:
Rusini.
'Op.
cit. str. 1·
a Muzei Lwo\va.
Kniżkowo
• Op. cit. str. 22.
, P a p e e F.: Historia
szawa, 1924, s. 254.
• M i e z e n e e waG.
1
1

rackie,
1

Ukrainy.

MU2ei

Z. N. im. Ossolinskich
-

Żurnalne

miasta
G. op.

Lwowa
cit.

str.

Muzei Lwowa ... s. 37.
K o t u l a Fr. - Z sandomierskiej
Kraków.
1962.
Zasięgi
wyznaczam

dla

Izctalielstwo

łatwiejszej

ehociaż
mog'! 'ię zdarzyć
przez to pewne
: Miasto Dobromi!
obecnie
po stronie

Lwów.

\Vydawnict\\"O.
w

zarysie.

l&lt;ijowskogo
1928, s. 5.

L';..riw,

Polska,
op.

s. 7 kartogram.

orientacji
odchylenia
Radzieckiej.

wg

HOROSZKIEWICZL

W. g~udniowy szary dzień 1962 roku odszedł spośród
roszk1ewlcz, jeden'
nas Roman Hoz naJruchhwszyci1
ludzi nowej społeczności
l'polskieJ'
przydający
jej w trudn
h
. .
'
rumielica.
yc
powojennych
latach niewątpliwie
najwięcej

s. 22.

Ksi'!żnica

129. F i s c h erA.
puszczy

Uniwer-

O ROMANIE

cit.

s. 170-171.

Wydawnictwo

większych

w terenie.
7 km na

Lwów-War-

wschód

Litt'-

miejscowości.
od

granicy

~łYłłn~es:rul dzonym uczestnikiem
każdej zespołowej inicJ' atywy m l'n
.
'
.
.
WSPO za ozycle em i . '.
w
O l
Z
Jeanym z pierwszych
wiceprezesów
Oddziału
PTL
okru~~ u. y;O reagował n~ .każdy społeczny sukces, schylał się po każdy
k-us'e
~aro owej przeszłoscI, upar,~ie prowokował
nie kończące się dysch \: o samego 1945. roku stał się nieodłączną
postacią każdej ważnej
,\:'1.1,. czy s~arego dnIa opol,.kiej
ulicy najpierw
w żywym mars u
POzl11eJ w nIezmordowanym
kusztykaniu
c l asc~.
~ P racownIk..- nIejednej
.' czy
7

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9842" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9820">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ba850f90ef0715720851d50eb7b1b9ec.pdf</src>
        <authentication>397e7fd0841c4bb6079b1e18c1b78948</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117060">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1134</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117061">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117062">
                <text>1970</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117063">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1044</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117064">
                <text>Muzealia / LUD 1970 t.54</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117065">
                <text>LUD 1970 t.54,s.177-204</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117066">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117067">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117068">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="117069">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="117070">
                <text>u

I1J.

z

A

L

l

A

Lud,' t. 54, 1970

MAGDALENA ROSTWOROWSKA

STROJE LUDOWE NA DOLNYM ŚLĄSKU
Pod takim tytułem otwarta została pod koniec 1968 roku wystawa
w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu. Jest to już czwarta wystawa,
w której obok zabytków dawnej, rodzimej kultury Dolnego Śląska, pokazano również wytwory pochodzące od nowych grup ludnościowych,
osiedlających się na tych terenach od 1945 roku.
Organizatorom tak pomyślanych wystaw celowym wydaje się przedstawienie zarówno kultury ludności autochtonicznej, jak i grup napływowych. Przede wszystkim dawna kultura ludowa zanika niezmiernie
szybko, toteż koniecznym jest jej rejestrowanie, zanim zaginie zupełnie,
a trzeba pamiętać, że na Ziemiach Zachodnich, a więc i na Dolnym Śląsku, proces ten przebiega jeszcze szybciej niż na innych terenach Polski.
Następnie chodziło również o pokazanie społeczeństwu - poprzez przedstawienie mozaiki kulturowej - złożoności procesów, dokonujących się
na wsi dolnośląskiej. Ludność przybywająca na Dolny Śląsk z wielu regionów Polski, a nawet z zagranicy, przywiozła ze sobą właściwy jej bagaż kulturowy i to z zakresu kultury materialnej jak i sposób postępowania i myślenia, wprowadzając go w życie w początkowym okresie na
nowym miejscu zamieszkania. Dość szybko jednak nowi osadnicy, repa~
trianci i reemigranci, musieli zrezygnować tak z wielu sprzętów jak i sposobu postępowania, przestawiając się na inny system gospodarowania.
Ogromne zmiany miały miejsce również i w wielu innych dziedzinach
życia ludności wiejskiej.
Omawiana wystawa ma za zadanie pokazanie tych zmian na przykładzie strojów ludowych. Przywożone na Dolny Śląsk stroje regionalne
nie znalazły tutaj prawie zupełnie zastosowania, co spowodowane zostało z jednej strony negatywną opinią sąsiedzką i niechęcią samych
właścicieli strojów, z drugiej znów strony ogólnymi przemianami społeczno-ekonomicznymi jak i naciskami mody, przychodzącej do wsi
12 -

Lud,

tom

LIV

�178

Muzea!ict

z miasta. Chcąc przystosować się do panującej mody, przerabiano niektóre !ragmenty dawnych strojów. Znakomita jednak większość strojów
przechowywana jest w kufrach i skrzyniach, głównie przez starsze kobiety, przede wszystkim jako pamiątka, a niekiedy jako ubiór do trumny. Do strojów tych są one emocjonalnie przywiązane, gdyż nie tylko
się w nie ubierały, ale i często same wytwarzały. Natomiast pokolenie
młode z reguły nie przywiązuje już żadnej wagi do dawnych strojów
swych rodziców czy dziadków i tylko od czasu do czasu wykorzystuje
ich fragmenty jako przebranie do szkolnych przedstawień.

Hyc. 1. Fragment' ekspozycji
"Stroje ludowe na Dolnym Sl&lt;)s:'u".
Etnograficzne
we Wrocławiu. (Fot. Edmund Witeckil.

;Vlu~~'lInl

Wszystkie zatem stroje eksponowane na omawianej wystawie wyszly
już definitywnie z użycia, są czymś przebrzmiałym, zarówno te, miejscowe sprzed stu laty, jak i te, przywiezione na Dolny Śląsk przed dwudziestu paru laty. Na wstępie pokazany został strój dolnośląski, który
tylko we fragmentach dochował się do naszych czasów. W szczególny
sposób eksponowano czepki, które ~ jako naj bogatsza i najpiękniejsza
część stroju kobiecego ~ przetrwały w stosunkowo dużej ilości.
Dalsze części wystawy (5 sal) pokazują stroje przywiezione przez
ludność z Wielkopolski, Krakowskiego, Rzeszowskiego, z okolic Łowicza,
Opoczna, Rawy Mazowieckiej, Białej Podlaskiej, Hrubieszowa, a nasit:pnie spoza obecnych granic Polski, a więc: Polesia, Wołynia, spod Lwowa.
Tarnopola, Stanisławowa, a nawet Bukowiny rumuńskiej. W ostatniej

�179

Muzea!ta

sali - już głównie za pomocą fotografii - przedstawiono
jak dziś ubiera
się ludność na wsi dolnośhv,;kiej. Zdjęcia te unaoczniają,
że obecnie ludnośe wsi tak z okazji świąt, uroczystości,
jak i na co dzień ubiera się
w standardową
odzież, b,jdź to nabywaną w sklepach, bądź szytą we własnym zakresie, najc?'c;ściej zgodnie z wymogami aktualnie panującej
mody,
w czym przoduje młodzież. Naturalnie
li średnięgo,
a szczególnie starszego pokolenia odnaleźć jeszcze można pewne przywiązanie
do chodzenia
\V chusteczkach
na growie, do kontrastowych
zesŁawów kolorystycznych
i du wzorzystych
materiałów
przy szyciu ubiorów.
Godnym
podkreślenia
wydaje
się fakt co zostało
podkreślone
omawianej
wystawie
że w pewnych
wypadkach
dawne wzory
haftów wykorzystywane
są współcześnie
do zdobienia kobiecych
bluzek
czy dziewczęcych
sukienek.
IN

MAGDALENA

ROSTWOROWSKA

FOLK COSTUMES

IN LOWER

SILESIA

Summary
The exhibition
"Folk Costumes in Lo\ver Silesia", open to the public in the
Ethnographical
Museum, Wrocław, displays both local Lower Silesian costumes
and also folk dress brought to this region after the Second World War by the
immigrant population coming from various other parts of Poland (Wielkopolska,
iVlazovia and the provinces
of Rzeszów, Kraków, Lublin etc.), and also from
beyond the present borders of Pol3nd (Polesia, Volhynia, Podolia and Rumanian
Bukovina). The exhibition is completed by photograms representing
the contemp&lt;lrary dress of the rural population. In contrast to the early costumes, which were
generally sewn itom hand-made
cloth, the present dress worn by the villagers
is mainly factory produced, and ig adapted to current urban fashions.

�Lud, t. 54, 1970

RENATA

JEZIERSKA

MUSEO NAZIONALE DELLE ARTI E TRADIZIONI
W RZYMIE
I. POCZĄTKI

I KOLEJE

POPOLARI

LOSU MUZEUM

Powstanie Muzeum ma długą historię t. Pierwsza kolekcja została
zgromadzona we Florencji w roku 1906 dzięki inicjatywie kilku wybitnych uczonych, wśród których wiódł prym Lamberto Loria, stając
się fundatorem i dyrektorem pierwszego Museo di Etnografia Ttaliana
(Muzeum Etnografii Włoskiej) 2.
Początki organizacyjne Muzeum były bardzo trudne, świadczy o tym
chociażby fakt ciągłego zmieniania i poszukiwania locum. W roku 1911
w związku z 50-leciem zjednoczenia Włoch i dzięki staraniom Lamberto
Lorii zbiory muzealne zostały udostępnione zwiedzającym jako "Wystawa Etnografii Włoch", zorganizowana na Piazza d'Armi (Quartiere
Prati) w Rzymie. Wystawa obejmująca ko]ekc.i~ florentyńską (ok. 5000
sztuk) oraz nowo zgromadzony materiał, reprezentujący wszystkie regiony kraju, po raz pierwszy ukazuje Włochom doniosłość, różnorodność
i piękno włoskiej sztuki ludowej.
Likwidacja wystawy pociągnęła za sobą zamknięcie Muzeum. Ekspol Autorka
artykułu podczas pobytu we Włoszech w roku 1967 zaznajomiła się
z ekspozycją muzealną Museo Nazionale delIe Arti e Tradizioni Popolari w Rzymie.
Materiały dotyczące tego Muzeum zawarte są m.in. w następujących
pozycjach:
F. Baldasseroni, "Lares", II (1913), s. 1-16; Enciclopedia italiana, XXI, Roma 1934;
Catalogo
della Mostra
di Etnografia
Itatiana
in Piazza d' Armi,
Bergamo 1911;
Mostra del Folklore,
Roma, b.r., Paolo Toschi, Museo Nazionale delle Arti e Tradizioni popolari
Roma-EUR;
Paolo Toschi, Arte popolare italiana, Roma 1960.
2 Lamberto
Loria, wybitny etnolog włoski, urodził się w Aleksandrii
(Egipt)
12 II 1855 r., zmarł 4 IV 1913 r. w Rzymie. Studiował w Pisie na wydziale matematycznym.
Z zorganizowanych
ekspedycji
nau'kowych na Kaukaz, do Laponii,
do Turkiestanu
(1883), do Nowej Gwinei (1889) i do Abisynii (1905) dostarczał materiały z zakresu zoologii, antropologii i etnografii Muzeom w Rzymie, Florencji
i Genui. Ostatnie lata swojego życia poświęcił studiom z zakresu etnografii włoskiej i gromadzeniu jej przedmiotów.

�181

Muzea./ia

natom będącym "bez stałego miejsca zamieszkania" goscmnoscl udzieliła
Villa d'Este w Tivoli, niedaleko Rzymu, gdzie mieściły się aż do roku
1953.
Śmierć Lamberto Lorii, wybuch I wojny światowej oraz ciągłe kłopoty
lokalowe, przerwały na wiele lat aktywną działalność Muzeum. Jedynie
w roku 1923 na podstawie Dekretu nr 2111 z dnia 10 sierpnia zostaje
oficjalnie założone Museo di Etnografia !taliana.
W projektowanej Światowej Wystawie w Rzymie (Espozizione Universale di Roma - EUR) było również przewidziane urządzenie Muzeum
Etnografii Włoskiej. Jednakże wybuch II wojny światowej nie doprowadził do realizacji tego projektu.
W roku 1953 zorganizowano w Rzymie Wystawę Folkloru (Mostra deI
folklore) będącą częścią Międzynarodowej Wystawy Rolnictwa w EUH.
Wystawa została urządzona w przeważającej części z kolekcji Museo
di Etnografia ltaliana odnosząc wielki sukces i stając się okazją do
właściwej oceny jej wartości dokumentacyjnej. W konsekwencji zbiory
otrzymują jeden z czterech budynków wchodzących w skład Piazza
Italia, przeznaczając dla potrzeb Muzeum I i II piętro.
II. ORGANIZACJA

MUZEUM

Zbiory Muzeum eksponowane są w 10 działach (sezione): 1) Obrzędy
doroczne; 2) obrzędy rodzinne; 3) budownictwo; 4) rolnictwo i pasterstwo; 5) rybołówstwo; 6) drobne rzemiosło; 7) sztuka ludowa; 8) taniec,
muzyka i śpiew; 9) stroje ludowe; 10) życie religijne.
Centralne miejsce w ekspozycji zajmuje dział poświęcony sztuce ludowej, który dzięki swoim walorom artystyczno-estetycznym
i dokumentacyjnym jest najbardziej ekspresyjny i atrakcyjny.
W tym zespole zabytków na plan pierwszy wysuwa się ceramika
i tkactwo, reprezentujące główne ośrodki produkcji na terenie całego
kraju i świadczące o dużym bogactwie form i technik zdobniczych, stosowanych przez garncarzy oraz tkaczy ludowych po dziś dzień.
C e r a m i k a. Słoneczną gamą kolorystyczną wyróżnia się ceramika
z Abruzzo (z głównymi centrami produkcji w Castelli i w Palena) z interesującymi butelkami w kształcie figury kobiecej w stroju ludowym.
Ceramika z Lazio południowego prezentuje przykłady charakterystycznych dzbanków, dzbanów z uchami, manierek, garnków, talerzy
z żartobliwymi napisami itp. i godna jest uwagi ze względu na pokaźne
rozmiary, oryginalne formy i przyciągający ludowy koloryt.
Ceramika z Calabrii (z ośrodkiem najbardziej znanym i czynnym
Seminarą) w żywych kolorach: zielonym, żółtym i pomarańczowym,
z ornamentacją figuratywną w postaci koni, ptaków, kwiatów itp. Na

�182

Muzealia

uwagę zasługują m. in. manierki ceramiczne w kształcie ryby, będące
dynstynkcją rytualną pielgrzymów podczas odpustu św. Rocco z Rosano
(Fiera di S. Rocco di Rosano).
Ciekawa jest ceramika z Puglii z naczyniami zdobionymi techniką
plastyczną, imitującą haft.
Olbrzymią ilością, rozmaitością i różnorodności q form uderza w ekspozycji ceramika sycylijska m. in. z bardzo oryginalnymi naczyniami
w kształcie książki i wyjątkowo ciekawe przykłady "grasta" - naczynia
(wazony) na kwiaty i zioła w kształcie głowy mężczyzny i kobiety.
Ceramika z Sardynii (z ośrodkiem z Oristano) z naczyniami znacznych
rozmiarów z plastyczną ornamentyką figuralną i kwiatową (głównie na
przykrywkach) --- jedno z nich przedstawia scenę ostatniej wieczerzy,
łącząc w odwodzie koła przykrywki Chrystusa i Apostołów w prostą
i mistyczną całość. Ten rodzaj naczyń jest dowodem przetrwania na
Sardynii bardzo starego typu garncarstwa.
T k a c t wo. Ekspozycja uwzględnia tkactwo z regionów, gdzie sztuka
tkacka osiągnęła najbardziej wysoki poziom pod względem techniki
i wartości estetycznych: Abruzzo, Calabria i Sardynia. W Abruzzo
głównymi centrami tkactwa są: Pescocostanze i Casteldisangro. Godny odnotowania jest jeden z dywanów z Pescocostanze, pochodzący
z XVII w., a odtwarzający wzory i motywy sięgające średniowiecza.
Calabria z centrum w Congobucco przedstawia tkaniny jedwabne, podczas gdy na Sardynii i w Abruzzo surowcem podstawowym jest wełna.
Najbardziej okazale prezentuje się tkactwo sardyńskie z efektownymi
tkaninami "a striscie" (w pasy), służące jako nakrycie skrzyń "nu ziali"
(weselnych) słynnych dzięki swej przebogatej ornamentyce i solidnej
budowie.
Inną dziedziną sztuki, reprezentowaną w tym dziale, są różnorodne
przedmioty, wykonane w drzewie: fajki toskańskie z rzeźbionymi dziwacznymi postaciami, laski pasterskie z rzeźbionymi rękojeściami, futerały, puzderka i inne drobne przedmioty z terenu alpejskiego (Piemont,
Lombardia, Veneto), z Włoch Centralnych (Umbria, Abruzzo) i z Italii
Wyspowej (Sycylia, Sardynia). Niemniej interesujące są przedmioty
wykonane z rogu i z kości słoniowej: delikatnie ryte kubki pasterskie,
rogi na proch strzelniczy, tabakierki, fiszbiny itp., wszystko wykwintnie
zdobione, bardzo pięknymi i szlachetnymi motywami, nawiązującymi do
motywów sztuki bizantyjskiej, a w wielu wypadkach do jeszcze wcześniejszych, choć przetworzonych na współczesny język ludowy.
Bogata kolekcja przedmiotów, wykonanych z miedzi i żelaza, będących
aspektem bardzo charakterystycznym
wyposażenia domów wiejskich:
miednice, miski, dzbanki, kociołki, blaszanki do nagrzewania łóżek,
ogrzewacze do rąk i "conca", naczynie do noszenia wody, występujące

�Muzealia

na szerokim obszarze demologicznym Italii Centralnej i będące wiernym
przekazem form bardzo starych.
Dział poświęcony budownictwu obejmuje architekturę oraz wyposażenie wnętrza. I tak dla strefy alpejskiej przedstawiono modele trzech
domów z Trentino, dla Włoch centralnych stary dom kolonijny z Valdamo Superiore i dla Włoch południowych "trullo" z Puglii. W jednej
z sal zrekonstruowano wnętrzne sypialni z Alto Adige oraz wyposażenie
kuchni z Carni. Ponadto eksponowane są rÓżne typy skrzyń z Emilii,
z Ciociara i z Veneto oraz skrzynie weselne, wśród których zwracają
uwagę wysokie, masywnej budowy, finezyjnie rzeźbione skrzynie sardyjskie.
Zgromadzono też zbiór różnych typów lamp oliwnych, reprezentujących Sycylię, Kalabrię, Lucanię, Puglię, Kampanię, Lazio, Toskanię z przykładami, które - jak w wypadku kaganków, wyobrażających
postać ludzką - odtwarzają modele, sięgające głębokiej przeszłości poprzez kontynuację w starożytnym świecie klasycznym.
Szczególnie udany i interesujący jest dział poświęcony obrzędom dorocznym. Zawiera on m. in. dokumentację, odnoszącą się do święta
Trzech Króli (Befana) i Wielkiego Postu (Quaresima), ze starymi drukami, materiałem ikonograficznym, lalkami z suszonych fig z Calabrii
i inną, nieprzebraną ilością przedmiotów, związanych z tymi dwoma
~więtami. W dalszej kolejności - dokumentacja zwyczajów związanych
z okresem wielkanocnym z symbolicznymi palmami z Sardynii i z Marchii, z grzechotkami z różnych regionów Włoch itd. Dokumentacja Bożego Narodzenia (Natale) zawiera wspaniają rekonstrukcję szopki neapolitańskiej ze stoma postaciami. Oprócz niej pokazane są szopki z innych regionów Włoch, różne ich typy i odmiany, od bardzo prostych
i ubogich do artystycznie bardzo pięknych i znacznych, jak np. szopka
z Marchii (XVII w.).
Dalej ilustracja karnawału z charakterystycznymi
maskami, które
stały się słynne w całej Europie poprzez Commedie dell'Arte: Arlecchino, Pulcinella i żona Zeza, Giopin, Gianduia ojciec i syn, Frittellino etc.
będące kolekcją prof. A. Roccavilla~. Dalej maski o charakterze demonicznym i kilka masek i kostiumów z Calabrii, wyobrażających poszczególne pory roku - będące widowiskową ludową formą dramatyczną,
sięgającą średniowiecza.
Dział poświęcony rybołówstwu zawiera m. in. zbiór modeli łodzi rybackich adriatyckich z Toscanii i z Sycylii. Unikalny strój rybaka z Ca'l Prof.
A. Roccavilla, namiętny kolekcjoner piemontyjski
w pierwszych latach
XIX W., kompletowa! zbiór masek teatru włoskiego, które eksponowano
na wystawie w Rzymie \V l ~11 r .. 11 następnie włączono do l~olekcji Muzeum rzymskiego.

�184
gliari (Sardynia), modele sieci rybackich
inne przedmioty związane
z tym tematem.
Kilka akwarel, przedstawiających stroje włoskie z południa, pochodzących z I połowy XVIII w., jest wprowadzeniem do szczególnie efektownego działu zatytułowanego "stroje i ich elementy". W stojących
gablotach znajdują się najbardziej charakterystyczne stroje z Piemontu
i Val d'Aosta, Ligurii, Lombardii, Marche, Lazio, Lazio południowego,
Abruzzo, Molise, Campanii, Puglii, Calabrii, Sycylii i Sardynii.
W trzech okrągłych, obracających się gablotach (urządzenie elektryczne) przedstawiono przykłady bardziej typowych fryzur kobiecych. nakryć
głów (piękna kolekcja białych czepków z Piemontu) i różnorodne ozdoby.
głównie ze złota, z Gressoney (Val d'Aosta). I wreszcie ośmiokątna gablota z biżuterią, będącą integralną częścią każdego stroju: kolczyki,
naszyjniki, broszki, wisiorki, krzyżyki, filigrany itd.
Rolnictwo i pasterstwo zobrazowano m. in. przez serię wozów i dwukołowych wózków z różnych regionów Włoch - począwszy od sycylijskich, słynnych już dzięki swoim barwnym dekoracjom, do przykładów
bardziej starych, jak np. wóz sardyński na "pełnych" kołach, będący
archaiczną formą udokumentowaną już przez sztukę i ikonografię etruską i rzymską. Pokazano też wózki na wino z Lazio i interesujący wózek
romagnolo (Romagnia), pokryty malarstwem, przedstawiającym Madonnę
deI fuoco z Forli i S. Giorgio. Wspaniała kolekcja bogato zdobionych
motywami sakralnymi jarzm z Verony. Wyjątkowo dużej wielkości chomąta sycylijskie, pokryte malowidłami, przedstawiającymi św. patronów
zwierząt, inne wykwintnie rzeźbione. Dalej obroże dla bydła, bogato zdobione siodła z Campanii, barwne "fiocchi" - różnokolorowe wełniane
frędzle, którymi w Romagnii podczas Świętego Tygodnia przyozdabiano
rogi wołów. Na ścianach eksponowane są różne rodzaje pługów, wśród
nich kilka o unikalnej formie.
Dokumentacja tego działu została poszerzona poprzez stworzenie środowiska związanego z wyrobem oliwy i wina. Centralne miejsce zajmuje
prasa do tłoczenia wina (Lazio) i wyrobu oliwy (Romagnia) oraz wielkie
gliniane dzbany do oliwy (Puglia).
Obrzędy rodzinne zawierają m. in. dokumentację związaną z narodzinami i chrztem. W jednej z gablot zrekonstruowana scena orszaku podczas ceremonii chrztu z Cervo (piemont). Zwyczaje zaręczynowe przypomniane są poprzez rekonstrukcję środowiskową, która łączy zasadnicze
elementy "ceppo nuziale" (dosł. kłoda weselna) - zwyczaju, który zachował się po dziś dzień w południowych regionach Włoch, lecz utrzymuje się też w innych, jak np. w Friuli i Piemonte 4.
4

Zakochany

"pone"

kładzie

wieczorem

pod drzwiami

domu wybranej

dziewczyny

�IS.)

MuzeaUa

Podsumowując
zwyczaje zaręczynowe
i weselne przedstawiono
orszak
weselny z Alvito (Lazio) z 13 osobami w strojach
ludowych.
Dział ten
jest także zilustrowany
przez bogaty
materiał
ikonograficzny,
który
uzupełnia
i komentuje
przedstawiony
dział z punktu
widzenia
historycznego.
Taniec, muzyka i śpiew. Ze względu na szczupłość dokumentacji
w tej
dziedzinie
ograniczono
się do pokazania
kilku elemen tów naj bardziej
charakterystycznych,
aby w ten sposób zaakcentować
jego znaczenie
w folklorze włoskim.
Muzeum dysponuje
specjalnymi
urządzeniami
rejestrującymi
i odtwarzającymi pieśni i tańce ludowe, które na żądanie zwiedzający
może posłuchać. Dokumentację
powyższych
otrzymało
Muzeum z archiwum
płyt
i taśm z Centro Nazionale
per lo Studio delia Musica Popolare
przy
Akademii św. Cecylii w Rzymie.
Dział poświęcony
życiu religijnemu
obejmuje
akcesoria używane podczas procesji świąt, mających
najbardziej
ludowy charakter:
św. Rozalia
z Palermo, św. Rosa z Viterbo (Lazio), św. Agata z Catanii i Madonna
delia Bruna z Matera. W jednej z gablot urzekająca
swą różnorodnością
i bogactwem
kolekcja amuletów
z Piemontu,
Veneto, Alta Adige, Emilii, Toskanii, Lazio, Sycylii;
w innych
dwóch gablotach
zgromadzono
akcesoria
dewocyjne,
pochodzące
głównie
z Włoch centralnych
i południowych.
Największą
atrakcję
przedstawiają
stoliki wotywne.
Malowane na stoliczkach
sceny różnych
wypadków,
ocaleń i cudów są
przejawem
religijności
ludowej i wiernym
autentykiem
w odtwarzaniu
scen. Muzeum posiada bogatą ich kolekcję chronologicznie
sięgającą
od
XVII w. aż po dzień dzisiejszy,
a geograficznie
obejmującą
strefę alpejską aż po Sycylię. Ponadto
zgromadzono
materiał
ikonograficzny
i wotywny, związany
z kultem
świętych
najbardziej
czczonych
przez lud
wIoski.
Inauguracja
muzeum nastąpiła
w dniu 20 IV 1956 r. Organizacja
Muzeum została powierzona
specjalnej
Komisji
mianowanej
przez
P.I.
(piccoli Industri)
z przewodniczącym
prof. Paolo Toschi na czele
i prof. Tullio Tentori, któremu powierzono
dyrekcję
Muzeum.
Organizacja
Muzeum
była dokonana
na bazie narodowej
i na głównych przejawach
tradycyjnego
życia ludu włoskiego - rezultatem
tego
jest podział ekspozycji
na 10 działów.
Jednocześnie
Komisja
ustaliła
główne zasady organizacji
wystawy na II piętrze, gdzie układ ekspozycji
oparty będzie na bazie regionalnej.
Przewidziano
czas wielu lat

także odrestaurowanie
wielu przedmiotów,
które podtułaczki i działań wojennych
uległy uszkodzeniu.
O ile

"ceppo nuziale". Jeżeli
w przeciwnym wypadku

dziewczyna
akceptuje
wybrańca,
wyrzuca je na środek drogi.

bierze

ceppo

do domu,

�to było możliwe,
pozyskano
jącej kolekcji
i dostosowano
nych i etnograficznych.

nowe przedmioty
je do aktualnych

dla uzupełnienia
istniewymogów
muzeologicz-

Przy urządzaniu
niektórych
działów
korzystano
z pomocy
uczonych
różnych
specjalności.
I tak np. w dziale obrzędów
dorocznych
opracowanie szopek powierzono
dr Angelo Stefanuci,
wybitnemu
znawcy historii i techniki
konstrukcyjnej
tego zagadnienia.
Dział poświęcony
życiu rolniczemu
i pasterskiemu
jest wynikiem
wielce pożytecznych
rad
i wskazówek
dr P. Quattrocchi
z Ministerstwa
Rolnictwa.
Kolekcja
muzealna
liczy obecnie
ok. 35000 eksponatów,
w tym 750
strojów
kobiecych
i męskich,
ok. 3 000 wyrobów
złotniczych,
300 tkanin, 5000 sztuk ceramiki.
Dla celów ekspozycyjnych
wybrano
egzemplarze
najbardziej
reprezentatywne
io największej
wartości
dokumentacyjnej.
Pozostałe
mieszczą się w magazynach,
mając zagwarantowaną
konserwację
i udostępniane są w miarę potrzeby
specjalistom
i naukowcom.
Na terenie
Muzeum
ma swoją siedzibę
Societa di Etnografia
Italiana
z prezesem
Paolo Toschi.
Biblioteka
muzealna
liczy ponad 4000 woluminów
i ok. 10000 druków ludowych,
mieści się w dużej oświetlonej
sali, gdzie książki umieszczone są w sprzęcie
metalowym,
według
współczesnych
wymogów
bibliotekarstwa.
W urządzeniu
biblioteki
współdziałała
Direzione
Generale Accademie
e Biblioteche
w Rzymie. W pobliżu biblioteki
znajduje
się sala konferencyjna,
wyposażona
w projektor
i urządzenia
dźwiękowe.
Kilka
sal przeznaczono
na wystawy
czasowe,
pOSWlęcone
pewnym
wyodrębnionym
zagadnieniom.
W nich także eksponuje
się wystawy
. organizowane
na zasadzie wymiany
z obcymi krajami.
W ostatnich
latach dawną nazwę Museo di Etnografia
Italiana
zastąpiono nazwą bardziej
zrozumiałą
Museo Nazionale
delle Arti e Tradizioni Popolari.
Ze względu
na bogactwo
i różnorodność
kolekcji
i ze względu na nowoczesne
kryteria
muzeologiczne
zastosowane
w ekspozycji
Museo
Nazionale
delle Arti e Tradizioni
Popolari
w Rzymie
zajmuje
jedno
z pierwszych
miejsc wśród muzeów
etnograficznych
i folklorystycznych
w Europie.

�MU2CIIUa

187

RENATA JEZIERSKA

MUSEO NAZIONALE DELLE ARTI E TRADIZIONI
POPOLARI IN ROME

Summary
The author has outlined the museum's history since 1906, when the first collection was compiled in Florence by the emminent Italian ethnologist - Lamberto
Loria.
The present collection numbers approximately
35,000 exhibits, originating from
all over Italy. The exhibits are displayed in 10 different departments
representing:
annual rites, family
rites, architecture,
agriculture
and shepherding,
fishing,
handicraft, folk art,dancing
music and song, folk co~tume, religious life.
Thanks to the richness and variety of the collection, and also to the modern
museological techniques applied in its exhibition, the Museo Nazionale delle Arti
e Tradizioni Popolari in Rome occupies a leading position among the ethnographic
and folkloristic museums of Europe.

�Lud,

GERHARD

KONRAD

l. 34. HliO

KLOSKA

SKANSENOWSKIE MUZEUM HISTORYCZNE ROLNICTW A
W ALT-SCHWERIN (MEKLEMBURGIA)
Alt-Schwerin, dawna wioska junkierska, położona jest między trzema jeziorami: Plauer See, Alt-Schweriner See i Tauchow See, na terenie leżącego w południowo-zachodniej
części okręgu NeubrandenbUl'g
powiatu Waren/Mueritz.
Skansen, organizowany w tej miejscowości
przez Regionalne Muzeum Mueritz w Waren ma przedstawić rozwój
rolnictwa oraz dzieje chłopów i robotników rolnych w Meklemburgii od
czasów najdawniejszych po dzień dzisiejszy. Twórcy Muzeum świadomieodstąpili
od tradycyjnego schematu skansenu, którego najważniejszym celem jest zgromadzenie i ekspozycja zabytków kultury ludowej,
a głównie budownictwa ludowego, charakterystycznych
dla określonego
pod względem etnograficznym obszaru. Muzeum w Alt-Schwerin nie
ma być wyłącznie etnograficznym, lecz przede wszystkim historycznym,
co zostało podkreślone w nazwie "Agrarhistorisches Freilichtmuseum".
Uzupełnienie części historyczno-etnograficznej
stanowi spółdzielcze gospodarstwo rolne, na przykładzie którego zwiedzający mają możność
zapoznania się z współczesnymi technikami rolnymi i z współczesną
strukturą społeczno-kulturową wsi spółdzielczej.
Dla rolnictwa Meklemburgii typowe były w przeszłości wielkie gospodarstwa junkierskie, w których zatrudniano stałych i sezonowych
robotników rolnych. W roku 1939 w powiecie Waren/Mueritz 74,6°/1)
ziemi uprawnej przypadało na wielkie gospodarstwa obszarnicze. Jedynie na południowym zachodzie Meklemburgii przeważały gospodarstwa mało i średniorolne. Dlatego też na zorganizowanie muzeum poświęconego historii rolnictwa w Meklemburgii wybrano Alt-Schwerin,
typową dla tego obszaru wieś junkierską.
Wieś ma za sobą długą, poświadczoną źródłami pisanymi historię,
o której mówią licznie zachowane w jej obrębie i okolicy zabytki. Początkami sięga ona okresu osadnictwa słowiańskiego, z którym zwią-

�J\,1'l1

zea Li.a

zana jest zapewne, pojawiaJąca się po raz pierwszy w roku 1289, nazwa "Zwcrin", Powtórnie wieś zostaje wymieniona w źródłach w roku
1330, według których jest wówczas własnością rodziny Gammów, w których ręku pozostaje aż do 17 stulecia. Później często zmieniała właściciela. Historia stosunl,ów wioskowo-dworskich w Alt-Schwerin jest t y-

Ryc. 1. Fragment wnętrza kuchni robotnika
rolnego z pocz. XX wieku. (Agr.ar-Museum,
Alt-Schwerin).

powa dla większości wsi meklemburskich. Początkowo chłopi gospodarowali indywidualnie i cieszyli się dość znaczną wolnością, zobowiązani
byli jedynie do świadczenia na rzecz pana określonej, niezbyt uciążliwej
renty feudalnej. Ta korzystna sytuacja chłopstwa na nowo skolonizowanych obszarach dawniej zasiedlonych przez Słowian spowodowała,
że nie doszło na tych terenach do znaczniejszych rozruchów w okresie
Wojny Chłopskiej. W roku 1567 w Alt-Schwerin mieszkało 13' chlopów
gospodarujących na 11/,,-3 włókach (jedna włóka meklemburska = 10,4
ha) i 4 chałupników "Viertelhuefner".
Później zaczyna się stopniowe

�190

Muzealia

przechodzenie ziemi w ręce junkierskie. W roku 1793 było już tylko
5 chłopów pańszczyżnianych, a na początku XIX wieku liczba ich uległa
zmniejszeniu do 3. W momencie zniesienia poddaństwa (1820) nie było
już we wsi gospodarstw kmiecych, a ostatni chałupnicy "Viertelhuefner" musieli opuścić wieś w 1848 r. W roku 1910 wieś liczyła 185 mieszkańców, którzy mieszkali w 12 budynkach i prowadzili 30 gospodarstw
domowych. Trzon zatrudnionej przez dwór siły roboczej stanowili robotnicyangażowani
na zasadzie rocznej umowy o pracę. Zamieszkiwali
oni wybudowane przez dwór chałupy, tzw. "Kate". Otrzymywali 213
wynagrodzenia w naturaliach, w skład których wchodziła także pasza
potrzebna im do prowadzenia niewielkiej hodowli. Drugą grupę zatrudnionych stanowiła służba dworska, będąca na utrzymaniu dworu i pozostająca w całkowitej oraz bezpośredniej od niego zależności. Trzecią
grupę tworzyli robotnicy sezonowi, zatrudniani głównie podczas żniw,
wśród których znaczną grupę stanowili Polacy. Mieszkali oni w specjalnie dla nich wybudowanych koszarach "Schnitterkaserne".
Oczywiste.
że przy takim rozwoju stosunków społeczno-ekonomicznych nie mogła
powstać we wsi kultura ludowa o strukturze podobnej kulturze wsi
chłopskich.
W tym kontekście zrozumiale stają się zalożenia Muzeum w AltSchwerin, ktÓTego celem podstawowym jest ukazanie dychotomii struktury społeczno-ekonomicznej wsi z jej dwoma przeciwstawnymi biegunami klasowymi: junkierstwem i -robotnikami rolnymi oraz przedstawienie zdeterminowanych
przez nią odrębnych struktur kulturowych:
elitarnej kultury dworskiej i ubogiej kultury robotnika rolnego. Ta
, część zasadnicza Muzeum ma być osadzona w historii wsi meklemburskiej. Za systematyzacyjne ramy ekspozycji przyjęto periodyzację wyróżniającą w dziejach rolnictwa i wsi Meklemburgii następujące główne okresy:
1. Od pierwszych śladów osadnictwa po kolonizację niemiecką w 13
wieku. Z tego okresu zachował się bogaty materiał
archeologiczny,
m. in. olbrzymi grób kamienny, łódź dłubana z czasów osadnictwa słowiańskiego, pierwsze założenia obronne feudałów niemieckich z początków ich ekspansji na teren Połabszczyzny.
2. XIII--XVI
w. Okres wolności osobistej chłopów. Zachowały się
wyłącznie materiały archiwalne.
3. XVI w. - 1820 r. Okres tzw. "drugiego poddaństwa". Rozwój ówczesnych stosunków społeczno-kulturowych
ma zostać ukazany na zasadzie opozycji kultury dworskiej i kultury robotnika rolnego. Zachowany pałac junkierski pochodzi z XVIII w. Brak natomiast zabytków
ilustrujących kulturę robotnika rolnego.
4. 1820 - koniec w. XIX. Okres gospodarki kapitalistycznej na wsi.

�1H1

Muzealia

Ryc. 2. Fragment

.

:....

..•...-..•. --' ~•.._~.~

izby

robotnika

rolnego z pocz.
Alt-Schwerin).

XX

wieku.

(Agrar-Museum,

""-i:~-';-;.~'".....
~H'

.•

Ryc. 3. Kuźn~a do kucia obręczy na koła do wozów. (Agrar-Museum,

Alt-Schwerin).

�lH2

Muzealia

Z tego okresu zachowały się następujące obiekty: chałupa robotników
rolnych, spichlerz dworski i szkoła wioskowa.
5. 1900-1945. Okres rozwoju imperializmu. Zachowała się z początku
tego okresu chałupa robotników rolnych z oryginalnym wyposażeniem
wnętrza. Koszary dla robotników sezonowych "Schnitterkaserne",
wybudowane w roku 1904, uległy dość znacznej przebudowie. Niezmieniona pozostała tylko jedna fasada, a część wnętrza zrekonstruowano.
6-8. Wieś współczesna.
W jakim stopniu przedstawione powyżej w zarysie plany zostaną zrealizowane nie można w tej chwili jeszcze przewidzieć. Ukazanie dynamiki dziejowej za pomocą ekspozycji muzealnej jest przedsięwzięciem
trudnym i wymaga znalezienia właściwego kompromisu między ideologicznymi i dydaktycznymi celami, a rzeczywistymi możliwościami muzealnictwa, które operuje zazwyczaj obiektami przypadkowo zachowanymi.
W chwili obecnej zainteresowani
Muzeum w Alt-Schwerin
mogą
zwiedzić już następujące obiekty: 1. ~hałupę robotników rolnych z początku XIX wieku wraz z oryginalnie urządzonym wnętrzem; 2. zrekonstruowaną kwaterę robotników sezonowych; 3. zbiór dawnych narzędzi i maszyn rolniczych; 4. średniowieczne założenia obronne; 5. pałac junkierski, Izałożenia parkowe; 6. budynki gospodarcze i inne urządzenia gospodarstwa dworskiego, np. pompownię wody; 7. szkołę "vio,skową z XIX wieku; 8. współczesne gospodarstwo spółdzielcze.
Muzeum dysponuje poza tym materiałami archiwalnymi do dziejów
rolnictwa i robotników rolnych w Meklemburgii, a między innymi także
materiałami dotyczącymi polskich robotników sezonowych.

GERHARD

KONRAD

THE SKANSEN

KLOSKA

[OPEN-AIR]

MUSEUM OF AGRICULTURE
(MECKLENGURG)

IN ALT-SCHWERIN

Summary
The Skansen museum
organized in Alt-Schwerin
by the Mueritz Regional
Museum in Waren, is designed to illustrate
the development ofagriculture
and
also the history of peasants and farm-labourers
in Mecklenburg,
from earliest
times until the present day. The historical
and ethnographical
section of the
museum is completed by an example of a cooperative farm, according to which

�Muzealia

19.3

visitors may familiarize
themselves
with modern farming techniques,
and with
the contemporary
socia-cultural
'structure of villages organized on a cooperative
basis.
In the past, a characteristic
feature of Mecklenburg
agriculture
have been the
large junkers' farms, which were based upon both permanent
and seasonal labour
forces. The principle aim of the museum's founders was therefore
to show the
dichotomous socio-economic
structure
of the old Mecklenburg
village, and also
at the same time the two very different cultural models, which were conditioned
by this structure:
the culture of the landowning
elite, and that of the poor farm
labourer.
Until now the following sites have been opened to the ,public. 1) a farm-workers
hut from the beginning of the XIX century; 2) a reconstruction
of the quarters
occupied by seasonal labourers; 3) a collection of early tools and farm machines;
4) medieval defence constructions;
5) a Junker's
palace with surrounding
parks;
6) farm buildings of the manor; 7) a village school from the XIX century; 8) a contemporary cooperative farm.

13 -

Lud,

tom

LIV

�Lud,

GERHARD

KONRAD

t. ;)4, 1970

KLOSKA

SKANSENOWSKIE

MUZEUM NADRENII W KOMMERN

Tradycja parków etnograficznych w Niemczech nie sięga tak głęboko
w przeszłość jak w krajach skandynawskich. Pierwszą wieś muzealną
utworzono w 1936 r. w miejscowości Cloppenburg, gdzie zgromadzono
zabytki kultury ludowej Oldenburga, krainy położonej w Saksonii Dolnej, na zachód od dolnego biegu Wezery. Decyzja budowy skansenu,
który zgromadziłby typowe obiekty budownictwa ludowego Nadreniipokrywającej się mniej więcej z obszarem byłej Prowincji Nadreńskiej,
która po 1949 of. weszła w skład dwu krajów związkowych: Nadrenii-Palatynatu (Rheinland-Pfah)
i Nadrenii Północnej-Westfalii (NordrheinWestfalen) - zapadła w 1958 roku. Prowincja Nadreńska (Rheinprowinz), utworzona w 1824 r., nie obejmowała całej historycznej Nadrenii, ale tylko tę część, która po Kongresie Wiedeńskim została przyznana Prusom, a więc całą Dolną i północną część środkowej Nadrenii.
Kraj ten ma za sobą niezwykle bogatą i burzliwą historię. W zasięg
oddziaływania kulturalnego Rzymu wchodzi dzięki podbojom Juliusza
Cezara (58-51 p.n.e.). Po czterech wiekach panowania rzymskiego Nadrenia pada łupem Franków i Alemanów. W 925 roku przypada królestwu niemieckiemu. W X-XIII w. ukształtowały się na tym obszarze
państwa trzech najpotężniejszych książąt duchownych cesarstwa: arcybiskupów trewirskich, mogunckich i kolońskich. Od okl'esu wojny trzydziestoletniej Nadrenia, przynajmniej lewobrzeżna, staje się celem ekspansji Francji, przerwanej upadkiem Napoleona i Kongresem Wiedeńskim. Na stratyfi:kację etniczną i kulturową Nadrenii złożyły się więc,
najogólniej rzecz biorąc, elementy celtyckie, rzymskie, germańskie i niemieckie, te dwa ostatnie naturalnie w stopniu najpoważniejszym, oraz
francuskie.
Geograficznie, klimatycznie i gospodarczo jest to kraina bardzo zróżnicowana. Dolna Nadrenia jest częścią Niziny Niemieckiej, gdy tymczasem na Środkową składają się w większości Reńskie Góry ł..
upkowe:

�Muzealia

195

Eifel, Westerwald,
Hunsruck,
Rothaargebirge,
Haar,
Lennegebirge,·
Ebbegebirge.
Rolniczo naj bogatszy jest obszar KaIn Bonner Bucht
z uprawą pszenicy, buraków cukrowych
i intensywną
hodowlą. W Dolnej Nacirenii dominuje uprawa żyta, ziemniaków
i łw~(owla. Tereny górzyste w dużym stopniu pokryte są lasami; rolnictwo
oparte jest tam
na hodowli, uprawie zbóż i ziemniaków.

Ryc. 1. Zagroda

z Scheuel'llcck z pocz. XVIII wieku. (Rheinisches
museum in Kommern/Eifel,
pow. Euskirchen).

Freilicht-

Wymienione
powyżej
uwarunkowania
historyczno-kulturowe,
zróżnicowanie krajobrazowe
j gcspodarcze,
wszystko to spowodowało
niejednolitość etnograficzną
Nadrenii. Na obszarze Nadrenii graniczą przecież
ze sobą zasięgi dwu różnych typów budownictwa
ludowego:
dolnoniemieckiego i środkowoniemied.;:iego.
Granica pomiędzy nimi, która koreluje z granicami
dialektologicznymi,
przebiega
na obszarze lewobrzeżnym na południe cd Manchengladbach,
a na obszarze prawobrzeżnym
przez Bergisches Land. Na północ od tej linii dominuje dolnoreński
dom
halowy (niederrheinisches
Hal1enhaus)
i osadnictwo
jednodworcze,
rozproszone, gdy tymczasem na południu przeważa dom z wejściem w ścianie dłuższej budynku,
regularna
zabudowa zagrody i typ wsi zwartej:
zagroda obok zagrody.

�19()

Muzealia

Utworzenie muzeum skansenowskiego dla obszaru krajobrazowo i etnograficznie zróżnicowanego łączy się zawsze ze znacznymi trudnościami. Nie obojętna w takim wypadku jest sprawa wyboru miejsca, gdyż
należy mieć na uwadze, aby przeniesione obiekty nie znalazły się
w krajobrazie im zupełnie obcym. Zdecydowano się przeznaczyć na
skansen 75-hektarowy obszar gruntu, w większości pokryty lasem, znajdujący się w trójkącie utworzonym przez trzy wioski: Kommeren, Hostel i Eicks w powiecie Euskirchen leżącym na południowy zachód od
Bonn. W miejscowościach tych zachowały się jeszcze budowle ryglowe
(Fachwerk) z XVI-XVIII wieku, które potraktowane jako obiekty zabytkowe są cennym uzupełnieniem muzeum. Teren muzealny znajduje
się na lekko pochyłym wzniesieniu, z którego w pogodny dzień roztacza się widok na krainy, z !których pochodzą umieszczone w skansenie
obiekty.
Nie wybór miejsca, choć nader istotny, był jednak problemem najważniejszym, lecz sposób przedstawienia kulturowo zróżnicowanego obszaru w obrębie jednego muzeum. Uwzględniając wymienioną wyżej zasadniczą różnicę pomiędzy budownictwem dolno- a górnoniemieckim
oraz szereg innych cech różnicujących o zasięgu lokalnym (kształt wsi,
rozplanowanie zagrody, typ budownictwa), podzielono obszar Nadrenii
na cztery regiony etnograficzne: 1. Niederrhein, 2. Eifel i Kaln-Bonner
Bucht, 3. Bergisches Land, 4. Westerwald-Mittelrhein-Hunsruck.
Każdy z tych regionów będzie w skansenie reprezentowany przez oddzielną wioskę-muzeum. Wioski te będą oddzielone wzajemnie od siebie
pasami lasu, tak że każda wioska-muzeum będzie się prezentowała jako
zamknięta całość, której wzrokowa percepcja nie będzie zakłócana widokiem WIosek sąsiednich. Pomiędzy nimi i na ich peryferiach planuje
się rozlokowanie większych obiektów techniki i sztuki ludowej. Do
chwili obecnej z tych obiektów uzupełniających -krajobraz skansenu
umieszczono już wiatrak i krzyż. Z zaplanowanych czterech wiosek dwie
już są zrekonstruowane i udostępnione zwiedzającym. Na ich przykładzie możemy się zorientować, do jakiego stopnia posunięta jest dbałość
o nadanie tym wioskom-muzeom wyglądu zgodnego z wsiami danego regionu. Przede wszystkim na podstawie starych katastrów opracowano
idealny kszltałt wsi danego regionu. Dla obszaru Eifel i Kaln-Bonner
Bucht była nim widlica o zwartej zabudowie. Zagrody zlokalizowane
były nad obydwoma głównymi i odchodzącymi od nich drogami bocznymi. W środku 'Wsi z przecięcia się dróg tworzył się trójkąt, na którym
mieściła się kaplka wioskowa. Do obrazu wsi należała też sadzawka.
Wszystkie te elementy znajdujemy wiernie odtworzone w zrekonstruowanej wiosce-muzeum. Co więcej, twórcy muzeum zapowiadają, że uzupełnią ten obraz i zrekonstruują nawet poletka, a więc bezpośrednio przy-

�rf)7

Muzeal!a

legające do zagród ogródki kwiatowe, dalej ogródki warzywnicze, za
nimi sady i wreszcie pola z tradycyjnymi uprawami: lnem, konopiami,
tatarką, przy czym i tu specyfika każdego regionu ma zostać uwzględniona. Druga zrekonstruowana wioska, zbudowana z obiektów typowych
dla Westerwaldu, środkowej Nadrenii i Hunsrucku, ma również zabudowę

Ryc. 2. Fragment

izby z zagrody

z Scheuerheck

(Ryc. l).

zwartą. Trzecia, reprezentująca Bergisches Land, powstanie w formie
małej wioski, a raczej przysiółka o lużnej stosunkowo zabudowie. Wreszcie czwarta wioska-muzeum składa~ się będzie z samotnych zagród, typowych dla jednodworczego osadnictwa Dolnej Nadrenii. Łącznie na całe
muzeum ma się złożyć około 70 budowli.
Dużo wysiłku wkładają też twórcy muzeum w przywrócenie autentycznego wyglądu wnętrzom mieszkań i obiektów gospodarczych. W tym
celu zgromadzono odpowiednie sprzęty domowe i narzędzia gospodarskie. Zasadą przy kompletowaniu wyposażenia wnętrz jest unikanie
wszelkiej rekonstrukcji, a gromadzi się tylko wyłącznie te obiekty, które były w faktycznym użyciu w swej zasadniczej funkcji na wsi.
Wiele trudności przysporzyły
problemy rekonstrukcji
budynków.
Przede wszystkim trzeba było posłużyć się technikami, które dawno już
wyszły z użycia oraz zdobyć odpowiednie tradycyjne materiały, np. sło-

�198

MuzealIa

mę do krycia dachów. Po rozwiązaniu problemów rekonstrukcji rozpoczęły się trudności związane z konserwacją budynków. Wszystkie obiekty skansenu są budowlami ryglowymi, a tradycyjne sposoby wypełniania przestrzeni pomiędzy ryglami nie zapewniają ścianom trwałości.
Czynione są więc próby zastąpienia materiałów tradycyjnych współczesnymi: cementem i betonem, co nie zmieni lica ściany, a zapewni jej
trwałość.
Zebrane podczas poszukiwań terenowych obiekty, które nie wchodzą
w skład wyposażenia wiosek-muzeów, gromadzone są w specjalnym
magazynie i wystawiane będą w salach wystawowych. Muzeum skansenowskie w Kommern, uzupełnione ekspozycją salową, będzie w granicach osiągalnej możliwości, pełnym obrazem tradycyjnej kultury ludowej
Nadrenii.

GERHARD

KONRAD

THE SKANSEN

KLOSKA

(OPEN -AIR) MUSEUM OF THE RHEINLAND

IN KOMMERN

Summary
The ethnographical
park organized in Kommern
(Euskirchen
district) is to
include both monuments
of folk architecture
and also other monuments of folk
culture from the Rheinland,
as equated with the former Rheinland
Province,
which at present is divided into the Rheinland-Pfalz
and Nordrhein-Westfalen.
This region varies considerably
as to landscape
and folk customs. According
to certain features which culturally
differentiate
the Rheinland (the border
between Law and High German architecture,
the form of the villages, the lay-out
of the farm buildings) - one can distinguish four ethnographic regions: 1) Niederrhein; 2) Eifel and Koln-Bonner
Bucht; 3) Bergisches Land; 4) Westerwald-Mittelrhein-Hunsriick.
Each of these regions will be represented
in the Skansen
by a seperate village-museum.
These will be separated
from one another by
belts of forest, so that each appears as a complete whole.
Until the present two villages have been reconstructed
and opened to the
public, namely, those representing
the region of Eifel and Koln-Bonner-Bucht,
and that of Westerwald-Mittelrhein-Hunsriick.
All of the reconstructed buildings
are timber-based
constructions,
which considerably
raises the cost of conservation: traditional
means of filling in the space between the wall-beams are not
able to give the walls the required
durability.
Therefore
attempts
are being
made to replace traditional
building materials
with modern ones, in order to
strengther the walls without altering their outer appearance.
Exhibits accumulated during field research, but not included in the furnishing
of the reconstructed
interiors, are collected in a special ·store, and will, in time,
be made accessible to visitors in the museum's exhibition hall.

�Lud, t. 54, 1970

lVIUZEALNE WYSTAWY ETNOGRAFICZNE

WOJEWÓDZTWO

W LATACH 1968-1969

BIAŁOSTOCKIE

S u wał k i _.. l\!luzeum Regionalne:
"Rzeźba i zabawki ludowe Białostocczyzny",

WOJEWÓDZTWO

Gr ud zią d z -

31 VII-Za

IX 1969.

BYDGOSKIE

Muzeum Regionalne:

"Kultura materialna okolic Grudziądza", wystawa stała od roku 1945.
"Ochrona zabytków kultury ludowej" (ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Toruniu), IX-X 1968.

T u ruń

--.. Muzeum Etnograficzne:

"Kultura ludowa wsi woj. bydgoskiego w fotografii", wystawa pokonkursowa, I 1968. "Polskie kropielniczki ludowe", I 1968. "Wystawa szopek ludowych", II 1968. "Wybitni etnografowie polscy", IV-V
1968.
"Wiejskie budownictwo drewniane w Polsce", VI 1968. "Tkactwo i tkaniny białostockie", VI-VII 1968. "Kultura ludowa i jej ochrona" (wystawa objazdowa), I-IX
1968. "Ceramika ludowa Ziemi Dobrzyńskiej"
(wystawa objazdowa), II 1968. "Etnograficzna wystawa stała - kultura
materialna, obrzędy doroczne, sztuka ludowa, rzemiosło, otwa,rcie dn.
5 VI 1960 (wystawa kontynuowana). "Tkanina, ceramika, meble w nowoczesnym mieszkaniu", 7 VIII-26 VIII 1969.

�200

Muzea[fll

W ł o c ł a wek

-

Muzeum Kujawskie:

"Kujawska rzeźba ludowa zabytkowa i współczesna", kontynuacja z lat
poprzednich. "Garncarstwo na Kujawach", j. w. "Izba kujawska", j. w.
"Strój kujawski", j. w. "Sztuka ludowa na Kujawach", 10 XII 196714 I 1968. "Malowany fajans włocławski", 24 XI-2 XII 1968. "Wycinanka ludowa", 2 XII-28 XII 1968 (eksponowana w Domu Kultury we
Włocławku).

WOJEWODZTWO

Gdańsk -

GDAŃSI{IE

Muzeum Pomorskie:

"Sztuka ludowa Pomorza Gdańskiego XVIII-XX w.", otwarcie IX 1965
(wystawa kontynuowana). "Wystawa etnograficznych pamiątek z Żuław", 1968 (eksponowana w Powiatowym Domu Kultury - Nowy Dwór
Gdański). "Kultura ludowa Powiśla Dolnego", 1968 (eksponowana na
zamku w Sztumie).

Lęb or k -

Muzeum:

"Ludowa sztuka kaszubska", otwarcie III 1969.

WOJEWODZTWO

KATOWICKIE

B Y t o m -- Muzeum Górnośląskie:
"Sztuka staroźytnego Egiptu", otwarcie 11 I 1969 (wystawa zorganizowana wspólnie z Muzeum Narodowym w Poznaniu).

Wisła -

Oddział Muzeum Regionalnego w Cieszynie:

Wystawa poświęcona kulturze ludowej okolic Wisły (wnętrze mieszkalne,
tkactwo, gospodarka pasterska, strój, plastyka dawna i współczesna),
otwarcie W 1966 r. - wystawa kontynuowana.

�201

MuzeaLia

WOJEWÓDZTWO

Ra d om "Sztuka
1968-1

Muzeum

ludowa
III 1969.

Regionalne:

mieszkańców

dawnej

WOJEWÓDZTWO

Kra

k ów

-

Muzeum

KIELECKIE

Puszczy

Kozienickiej",

24

XI

KRAKOWSKIE

Etnograficzne:

"Polska kultura
ludowa",
otwarcie
3 X 1969 (ekspozycja
stała). "Bułgarskie stroje i tkaniny ludowe",
III 1969. "Folklor
Krakowa",
V 1969
(pokonkursowa
wystawa
fotograficzna).
"Fotografia
etnograficzna",
VI
1969. "Pamiątki
historii
i kultury
RFSRR",
otwarcie
21 X 1969. "Ule
zdobione", otwarcie 16 VI 1969.

M Yś l e n i c e -

Muzeum

Regionalne:

"Twórczość
ludowa i amatorska
pow.
nowana w Państwowym
Domu Kultury

Z a k op a n e -

Muzeum

myślenickiego",
w Myślenicach).

VI

1969 (ekspo-

Tatrzańskie:

"Obrazy na szkle", 1967/1968. "Rzeźby Tomasza Ligasa z Krościenka",
1968. "Rzeźby Andrzeja
Biernacika
z Zakopanego",
1968. "Zdobnictwo
drzewne
na Podhalu",
1968 (wystawa
objazdowa).
"Zabytki
Podhala,
Spisza i Orawy",
otwarcie
22 VII 1967 (wystawa
objazdowa
- kontynuowana).

Z u b r zy c a

Górna,

pow.

Nowy

Targ

-

Muzeum

Regionalne:

"Kultura
ludowa Orawy", 1965 (wystawa kontynuowana).
"Obrzędowość
Bożego Narodzenia
i Nowego Roku na Polskiej Orawie",
24 XII 196815 III 1969. "Wystawa
literatury
dotyczącej
regionu Orawy",
otwarcie
13 IV 1969 (wystawa kontynuowana).

�202

MuzeaHa

WOJEW6DZTWO

LUBELSKIE

L u b l i n -- Muzeum Okręgowe, Dział Etnograficzny:
"Sztuka ludowa Lubelszczyzny", 1960 (wystawa kontynuowana). "Kultura ludowa Afryki Zachodniej", 8 VI-13 X 1968. "Rybołówstwo ludowe na Lubelszczyźnie", otwarcie 1 III 1969. "Ludowa sztuka węgierska",
VII-VIII
1969 (organizowana przez Muzeum w Debreczynie). "Sztuka
ludowa Lubelszczyzny w XXV-leciu PRL", otwarcie 11 XII 1969.
Ł ę czn a -

Muzeum Regionalne:

"Kołodziejstwo pow. lubelskiego", 13 1II-14

WOJEW6DZTWO

Łęczyca

-

V 1969.

Ł6DZKIE

Muzeum:

"Łęczycka sztuka ludowa", otwarcie 3 III 1969 (wystawa pokonkursowa).
Ł o w i c z -- Muzeum:
"Łowicz kocha sztukę", otwarcie VII 1969 (wystawa pokonkursowa).
Ł ódź -

Muzeum Archeologiczne

i Etnograficzne:

"Wybrane zagadnienia z kultury ludowej Polski i krajów pozaeuropejskich", otwarcie 9 VI 1968 (wystawa kontynuowana). "Rzeźba ludowa
województwa łódzkiego", otwarcie 20 X 1968 (wystawa kontynuowana).
"Sztuka ludowa pow. łódzkiego", 15 IV-4 V 1969 (wystawa pokonkursowa). "Ubiór ludów Azji", 8 II-28 III 1969. "Polska tkanina ludowa",
29 IX 1969 (wystawa kontynuowana).
Sier adz -

Muzeum:

"GarncarS'two Hieronima Muszyńskiego" otwarcie 16 VI 1969. "XX-lecie
pracy wycinankarskiej Józef y Chaładaj", XV-lecie zespołu tkaczek ludowych w Monicach, otwarcie 16 VI 1969. "Wycinanka Ziemi Sieradzkiej",
VI 1969 (eksponowana w Łódzldm Domu Kultury).

�203

Muzealia

T om a s zów Ma
Otwarcie wystaw
w 19 VII 1969.

z

ow ieck i -

stałych -

Muzeum:

działów: historycznego

WOJEWOnZTWO

OP ol e -

etnograficznego

OPOLSKIE

Muzeum Śląska Opolskiego:

"Hafty i koronki ludowe", 1967-1968
(wystawa objazdowa). "Współczesna twórczość ludowa na Opolszczyźnie", 1967-1969
(wystawa objazdowa).
O l e s n o S l ą s k i e ._- Muzeum:
"Hafty i koronki ludowe na Śląsku", VIII 1969 (wystawa przygotowana
przez Muzeum Śląska Opolskiego).

WOJEWOnZTWO

P ozn ań ~

POZNAŃSKIE

Muzeum Etnograficzne,

Oddział Muzeum Narodowego:

"Współczesna sztuka ludowa Wielkopolski", VI 1969 (wystawa pokonkursowa - eksponowana w Pałacu Kultury w Poznaniu).
WOJEWOnZTWO

P r ze m y ś l -

RZESZOWSKIE

Muzeum Ziemi Przemyskiej:

"Sztuka ludowa Kresowiaków", 1968. "Instrumenty muzyczne Pogórza
Karpackiego", 21 VI-4 VII 1969 (eksponowana w Ośrodku Szkoleniowym). "Wiosenna plastyka obrzędowa wsi rzeszowskiej", 21 VI-4 VII
1969 (eksponowana w Miejskiej Radzie Narodowej w Dynowie).
WOJEWOnZTWO

Szczecin -

SZCZECIŃSKIE

Muzeum Pomorza Zachodniego:

�304

Muzealia

"Kultura ludowa Pomorza Zachodniego", od 1952 r. --- wystawa stała.
"Wieś wolińska w XVIII i XIX w., IX-X 1969, eksponowana w Wolinie
w Domu Kultury Państwowego Ośrodka Maszynowego.

WOJEWODZTWO

W r o c ł a w-

WHOCł,A WSKIE

Muzeum Etnograficzne,

Oddział Muzeum Śląskiego:

"Kultura ludowa na wsi dolnośląskiej 1945-1965, V 1965-VII 1968.
"Współczesna plastyka obrzędowa na wsi dolnośląskiej", X 1967-II1
kwartał 1969. "Wiosenna plastyka obrzędowa na wsi dolnośląskiej",
VI-VII 1968. "Stroje ludowe na Dolnym Śląsku", XI 1968 - do końca
roku 1969. "Tradycyjna kultura ludowa na Dolnym Śląsku", 31 1-31
III 1969 (eksponowana w Klubie WSS Społem we Wrocławiu).

WOJEWODZTWO

WARSZAWSKIE

P ł o c k -- Muzeum Mazowieckie:
"Sztuka ludowa Sannik", VI 1969 (eksponowana
War s z a wa -

Państwowe

w Sannikach).

Muzeum Etnograficzne:

"Indonezja - broń, rzemiosło, sztuka", VI-VII
w Muzeum Historycznym m. s1. Warszawy).

1969 (eksponowana

Elżbieta

Królikowska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10036" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10014">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2c66652d06ca142127b469139a154b42.pdf</src>
        <authentication>0f3656baa18a21b81d1facc72d822e7b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119360">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5072</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119361">
                <text>2003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119362">
                <text>Muzeum Etnograficzne w Krakowie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119363">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4705</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119364">
                <text>Muzeum Etnograficzne w Krakowie - wierność tradycji / LUD 2003 t.87</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119365">
                <text>LUD 2003 t.87, s.83-110</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119366">
                <text>Dolińska, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119367">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119368">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119369">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="119370">
                <text>Lud, t. 87, 2003

MAGDALENA DOLIŃSKA
Muzeum Etnograficzne
lm. S. Udzieli w Krakowie

MUZEUM ETNOGRAFICZNE W KRAKOWIE
- WIERNOŚĆ TRADYCJI

Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, jedno z najstarszych i największych polskich muzeów, obchodziło niedawno jubileusz
dziewięćdziesięciolecia istnienia. Jubileusz skłaniający do zadumy i refleksji
nad dziejami tej instytucji, tym więcej znaczący, że działając niemal nieprzerwanie od chwili założenia w 1911 roku nie tylko zdołała ona przetrwać dwie
wojny światowe, zmiany ustroju oraz ciągłe trudności finansowe i uchronić
swe zbiory od zniszczenia, ale też przez cały ten czas służyła wiernie idei,
która przyświecała jej założycielowi i pierwszemu dyrektorowi, Sewerynowi
Udzieli. Świadectwem owego upartego i wiernego trwania wbrew przeciwnościom losu są gromadzone od początku bogate kolekcje etnograficzne, zarówno polskie, jak i egzotyczne, częstokroć pochodzące jeszcze z XIX wieku, a także naj starsza część wystawy stałej, zrealizowana przed pięćdziesięciu laty na sposób skansenowski zgodnie z zamysłami samego Udzieli. Warto
więc przypomnieć dzieje nie tylko samego Muzeum, ale i jego wystawy stałej, która jest niewątpliwie ewenementem w muzealnictwie polskim.
Uroczyste otwarcie krakowskiego Muzeum Etnograficznego miało miejsce 19 lutego 1911 roku, myśl o jego założeniu zrodziła się jednak znacznie
wcześniej, bo już w początkach XIX wieku, gdy tworzyły się pierwsze w Polsce kolekcje etnograficzne. Budzące się w tamtym czasie zainteresowanie
kulturą ludową wyrosło z zapoczątkowanego przez romantyzm poszukiwania
w niej pradawnych, rdzennie polskich i nie skażonych obcymi wpływami pierwiastków, które mogłyby się przyczynić do odnowy i rozwoju kultury polskiej, przy braku własnej państwowości zagrożonej wynarodowieniem i rozmyciem w kosmopolitycznej szarzyźnie i nijakości. Podtrzymane zostało przez
pozytywizm, który ze swym hasłem twórczej pracy organicznej przyniósł zainteresowanie stanem ekonomicznym kraju i rozwojem rodzimej wytwórczości, także wiejskiej, w podniesieniu jej poziomu widząc patriotyczny obowiązek oraz szansę dla polskiego przemysłu i rzemiosła. Towarzyszące temu odkrywanie piękna w przedmiotach, w których wcześniej widziano jedynie
użyteczność i prymitywizm wykonania, zachęcało wielu miłośników rzeczy
pięknych do ich kolekcjonowania. Niekiedy zaś kolekcjonerskim pasjom to-

�84

Magdalena Dolińska

warzyszyło lub z nich wyrastało głębsze zainteresowanie kulturą wsi i dążenie do ratowania od zapomnienia tego, co już wtedy zdawało się bezpowrotnie odchodzić w przeszłość.
W Krakowie kolekcjonowanie wytworów kultury ludowej zapoczątkowali
dwaj wybitni przedstawiciele świata nauki, Wincenty Pol, poeta, geograf, folklorysta, prekursor polskiego muzealnictwa, oraz JózefŁepkowski, archeolog,
historyk sztuki i konserwator zabytków. Pierwszy z nich zbierał je z myślą
o założeniu muzeum etnograficznego, drugi kilkuset zgromadzonymi okazami zasilił utworzony przez siebie na Uniwersytecie Jagiellońskim gabinet archeologiczny!. Kolekcje te trafiły w latach 60. XIX wieku do Muzeum Starożytności (ob. Archeologiczne), utworzonego w 1850 roku ze zbiorów archeologicznych i starożytniczych, gromadzonych od kilkudziesięciu już lat przez
Towarzystwo Naukowe Krakowskie2• To ostatnie przekształciło się w 1872
roku w Akademię Umiejętności, do której trafiły z czasem znaczące kolekcje
etnograficzne z terenów Polski oraz z krajów europejskich i pozaeuropejskich,
darowane przez przedstawicieli polskiej nauki. W podobny sposób zbiory
o charakterze etnograficznym znalazły się w krakowskim Muzeum Narodowym, założonym w 1879 roku z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Sztuk
Pięknych, ukierunkowanym na gromadzenie przede wszystkim pamiątek narodowych i rodzimej sztuki.
Okazy etnograficzne pojawiały się także na modnych od końca XVIII stulecia wystawach przemysłowych i rolniczych3, które miały demonstrować
osiągnięcia gospodarcze w dziedzinie przemysłu, rolnictwa i rzemiosła, przyciągać kapitały, pobudzać rozwój produkcji i wymiany handlowej. Były również miejscem wymiany poglądów i informacji na temat badań technicznych,
przyrodniczych, humanistycznych, a także prezentacji rodzimej wytwórczości, która miała dostarczyć wzorów, form i motywów zdobniczych dla rzemiosła i przemysłu artystycznego. Z czasem posiadały odrębne działy etnograficzne prezentujące, w ograniczonym zakresie, wytwórczość ludową różnych regionów. Nie interesowano się przy tym samą wsią czy kulturą ludową,
a jedynie tzw. przemysłem domowym, w którym szukano inspiracji dla sztuki
stosowanej czy użytkowej. Wzorem dla wystaw organizowanych w większych
i mniejszych miastach Polski stała się wystawa wiedeńska z 1873 roku, na
której urządzono dwa duże działy etnograficzne - przemysłu domowego
i budownictwa ludowego, z okazami również z terenów Galicji, m.in. kompletnie wyposażonymi autentycznymi chatami włościańskimi. Podobne działy zorganizowano w 1887 roku na krakowskiej Krajowej Wystawie Rolniczej

I J. Bujak, Muzealnictwo
etnograficzne w Polsce (do roku 1919), "Zeszyty Naukowe UJ, Prace
Etnograficzne", z. 8, Kraków 1975, s. 64.
2 Od 1815 r.
3 Pierwsza taka wystawa miała miejsce w 1798 roku w Paryżu.

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

85

i Przemysłowej, na której starano się pokazać ,jak najwierniejszy obraz bytu
naszego ludu wiejskiego we wszystkich jego odmianach"'!, wskazując jednocześnie na artystyczne walory ludowych wyrobów, mogące mieć znaczenie
dla ich ewentualnego zbytu5•
Podobnymi założeniami i celami kierował się dr Adrian Baraniecki, lekarz, zesłaniec i społecznik, zakładając w 1868 roku Muzeum Przemysłowe,
którego podstawą stała się przywieziona przez niego z podróży do Anglii
i Francji i podarowana Krakowowi kolekcja około pięciu tysięcy przedmiotów z zakresu przemysłu, techniki i rzemiosła. Utworzone przez niego muzeum miało wspomagać rozwój rodzimego rzemiosła, dlatego organizowało
pracownie i warsztaty rzemieślnicze, prowadziło kursy i szkoły rzemieślnicze, gromadziło też jako wzory wszelkie "przedmioty użytkowe, opracowane
pod względem artystycznym, czyli (...) należące do dziedziny przemysłu artystycznego"6. Znalazły się wśród nich również cenne kolekcje etnograficzne, nie tylko polskie, ale i egzotyczne, zebrane przez krakowskich uczonych,
zbieraczy i podróżników, często przyjaciół Baranieckiego, wciąganych przez
niego do współpracy z Muzeum.
W podzielonej zaborami Polsce pierwszą instytucją, która gromadzenie
okazów etnograficznych, zarówno krajowych i słowiańskich, jak i pozaeuropejskich, uczyniła głównym swoim celem i która robiła to systematycznie
i planowo, było warszawskie Muzeum Etnograficzne, założone w 1888 roku
w ramach warszawskiego Muzeum Przemysłu i Rolnictwa7. Nie było natomiast takiego muzeum w zaborze austriackim, gdzie ogarniętych ludoznawczą
pasją ludzi, tak uczonych, jak i zwykłych kolekcjonerów, skupiło założone
w 1895 roku we Lwowie Towarzystwo Ludoznawcze. Jego liczne oddziały,
powstające w mniejszych miejscowościach, gromadziły wytwory kultury ludowej, przyczyniając się do rozwoju muzeów regionalnych, jednak przez długi
czas nie udawało się - mimo zawartych w statucie postulatów - zrealizować idei samodzielnego muzeum etnograficznego. Powrócił do niej dopiero
w 1903 roku krakowski, a raczej podgórski oddział Towarzystwa, wydając
odezwę, w której pisano: "czytamy chętnie klechdy i baśnie z obcych stron,
(...) unosimy się nad cudzemi sztukami i tam szukamy wzorów dla siebie,
a mało komu przyjdzie na myśl wniknąć w tajniki ludu naszego i tu szukać
rodzimych zabytków chlubnej przeszłości naszej. (...) Muzeum takie powin4 Program 1-li)Ista1-li)l
etnograficznej na 1-li)Istawierolniczo-przemysłowej
krajowej w Krakowie,
Kraków 1887, s. 1 (za: J. Bujak, Muzealnictwo etnograficzne w Polsce ... , s. 30).
s J. Bujak, Muzealnictwo etnograficzne w Polsce ..., s. 16-17.
6 K. Homolacs, I. Bojarska, Przewodnik po zbiorach Muzeum. Przemysłowego
im. Dra Baranieckiego w Krakowie, Kraków 1928, s. 10-11.
7 Zdołało ono zgromadzić
znaczące zbiory, o dużej wartości poznawczej, które zostały niestety
całkowicie zniszczone w pieIWszych dniach II wojny światowej (zob. J. Bujak, Muzealnictwo etnograficzne w Polsce ..., s. 38-62).

�86

Magdalena Oolińska

no dać dokładny obraz całego życia ludu wiejskiego i miejskiego, tak w dniach
powszednich, jak w czasie kościelnych lub domowych uroczystości. (...) Stworzenie takiego muzeum etnograficznego ma dziś tern większą wagę, że pod
wpływem rozmaitych czynników zaciera się i ginie powoli u ludu naszego
wszystko to, co tworzyło do tej pory wybitnąjego charakterystykę',g.
Autorem odezwy był Seweryn Udziela, jeden z naj aktywniej szych członków Towarzystwa, w tym czasie także współredaktor wydawanego przez nie
"Ludu", od lat nie tylko kolekcjonujący wytwory kultury ludowej, ale i pisujący o niej poważne rozprawy. Ten urodzony w 1857 roku w Starym Sączu
wnuk górali gorczańskich, syn skromnego urzędnika sądowego, a sam z wykształcenia nauczyciel, etnografią zainteresował się już jako gimnazjalista9.
Gromadzenie danych empirycznych uważał za jej podstawowy obowiązek lO
i sam temu właśnie poświęcił całe swoje życie. Przez wiele lat tułał się, jako
nauczyciel szkół ludowych i wydziałowych, po galicyjskich wsiach i miasteczkach, nie tylko samodzielnie uzupełniając w tym czasie wykształcenie pedagogiczne (na studia uniwersyteckie był zbyt biedny) i uzyskując stanowisko
inspektora szkolnego, ale jednocześnie rozwijając w wiejskim środowisku
aktywną działalność społeczną i oświatową. Inwentaryzował wiejskie ośrodki wytwórcze, próbował tworzyć warsztaty przemysłu ludowego, zakładał
czytelnie ludowe i kółka ludoznawcze, prowadził wykłady popularne, pisał
i wydawał tanie broszurki dla ludu. Współpracował też korespondencyjnie
z krakowskimi uczonymi, m.in. profesorami Izydorem Kopernickim i Bronisławem Gustawiczem - temu ostatniemu już w 1880 roku przesłał zbiór około
czterystu pieśni. Od 1888 roku nawiązał kontakt z Janem Karłowiczem, redaktorem "Wisły", w której publikował swoje ludoznawcze artykuły. Na podstawie złożonej z nich obszerniejszej pracy, zatytułowanej Lud polski w powiecie ropczyckim, został w grudniu 1889 roku przyjęty na członka Komisji
Antropologicznej Akademii Umiejętności li.
Swoje własne etnograficzne zbieranie zapoczątkował Udziela w 1880 roku,
zainspirowany wystawami rękodzieła ludowego w seminariach nauczycielskich'2. W ciągu trzydziestu lat zgromadził znaczną kolekcję, którą po raz pieIWszy pokazał w 1902 roku w Sukiennicach, na wystawie zorganizowanej przez
utworzone nieco wcześniej Towarzystwo "Polska Sztuka Stosowana". Niedługo potem podjął starania o urządzenie przy Muzeum Narodowym w Krakowie
8 Odezwa Podgórskiego
Oddziału Towarzystwa Ludoznawczego z dnia 1grudnia 1903 r., Archiwum Muzeum Etnograficznego w Krakowie.
9 S. Udziela, Pierwsze kroki na polu etnografii, "Orli Lot", R. VI, 1925, s. 23-25.
10 E. Pietraszek,
Seweryn Udziela jako badacz kultury ludowej, "Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie", t. X, Kraków 1991, s. 52.
II A. Jacher- Tyszkowa, Seweryn
Udziela - założyciel Muzeum Etnogrąficznego w Krakowie,
,,Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie", t. X, Kraków 1991, s. 9-23.
12 Tamże, s. 23.

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

87

odrębnego działu etnograficznego
i już w styczniu 1904 rokul3 otworzył
w sali lewego skrzydła Sukiennic, tzw. Postrzygalni, nową ekspozycję, na którą
złożyły się przedmioty pochodzące zarówno z jego liczącej około dwu tysięcy obiektów kolekcji, jak i z darów różnych towarzystw, rad powiatowych
miast galicyjskich oraz wielu osób prywatnychl4.
Pragnąc stworzyć muzeum, które "przechowałoby i pokazywało naszym
potomkom świadectwa dawnego charakteru chłopa polskiego, jego dawnego
sposobu życia, nawet wtenczas, gdy fala szarej, uniformującej cywilizacji przemysłowej Zachodniej Europy, już cały nasz kraj zaleje i pochłonie"l5, liczył
Udziela nie tylko na połączenie różnych, rozproszonych dotąd zbiorów, ale
też na szybkie ich powiększenie dzięki ofiarności społeczeństwa. Nie pomylił się, dary napływały z wszystkich stron, równie szybko jednak rozrastało
się Muzeum Narodowe i potrzebowało nowych pomieszczeń na własne kolekcje. Wkrótce więc wystawa etnograficzna została częściowo przeniesiona
na "półpiąterko do dwóch bardzo małych i źle oświetlonych salek"16, częściowo zaś spakowana i pomieszczona w składziku koło kaplicy w szkole im.
Jana Długosza w Podgórzu oraz w podgórskim mieszkaniu Seweryna Udzieli, gdzie "w przedpokoju (...) mieścił się właściwy zrąb muzeum, biblioteka,
pracownia fotograficzna etc. We wszystkich zaś kątach mieszkania, na szafach i piecach były filie tego muzeum"l?
W tym stanie zbiory przetrwać miały kilka lat, do czasu, gdy - pod wpływem fermentu intelektualnego, wywołanego obchodami pięćsetnej rocznicy
zwycięstwa pod Grunwaldem - powrócono w 1910 roku do idei utworzenia
w Krakowie, ,jako w sercu i w dawnej stolicy Polski"l8 , odrębnego muzeum
etnograficznego. W odezwie, wydanej 8 lipca tegoż roku przez Seweryna
Udzielę i prof. Juliana Talko-Hryncewicza,
wzywano do zapisywania się do
powstającego Towarzystwa Muzeum Etnograficznego i do składania darów
w pieniądzach i przedmiotach. Chodziło o to, by "ocalić od zagłady przeżytki
przeszłości znikające bezpowrotnie"l9 i -jak
dopowiadano w późniejszym
sprawozdaniu - by "w przyszłości nie powiedziano, iż w naszym społeczeństwie nikt nie pomyślał wtedy, gdy to jeszcze było możliwe, o ratowaniu resztek
kultury ludowej, zawierającej w sobie ślady prastarej kultury całego naro13 Oddział etnograficzny Muzeum Narodowego,
"Czas", z 10.1.1904, nr 7, s. I; Oddział Etnograficzny Muzeum Narodowego (w Krakowie), "Tygodnik Ilustrowany", nr 10, 1904, s. 199. (Powtarzaną niekiedy błędną datę - styczeń 1905 r. - zasugerował sam S. Udziela w swoim artykule
Muzeum Etnograficzne w Krakowie, "Lud", t. 10, 1905, s. 323).
14S. Udziela, Muzeum Etnograficzne w Krakowie, "Lud", t. 10, 1905, s. 323.
15L. Sawicki, Nowe muzeum etnograficzne na ziemiach polskich, "Lud", t. 16, 1910, s. 420.
16Tamże, s. 423.
17T. Seweryn, Seweryn Udziela jako twórca Muzeum Etnograficznego w Krakowie, Kraków
1938, s. 3.
18 Odezwa Towarzystwa Muzeum Etnograficznego
w Krakowie z dn. 8 lipca 1910 r., Arch. MEK.
19Tamże.

�88

Magdalena Dolińska

du"20. Wezwanie poparł m.in. krakowski "Czas", pisząc: "To nie jest czczy
sentymentalizm, muzeum etnograficzne będzie mieć dla naszego narodu doniosłe znaczenie jako środek walki o lepszą przyszłość. Będzie się przyczyniało do podnoszenia świadomości narodowej wśród ogółu naszego społeczeństwa, (...) do budowy naszej kultury narodowej w kierunku artystycznym"21; odpowiedzieli zaś na nie krakowscy uczeni i artyści. Kilka miesięcy
później, 9 lutego 1911 roku, mając już zatwierdzony przez c.k. Namiestnictwo statut, zawiązało się Towarzystwo Muzeum Etnograficznego22. Prezesem
został prof. Julian Talko-Hryncewicz,
lekarz i antropolog, skarbnikiem prof.
Franciszek Bujak, historyk, sekretarzem dr Franciszek Kiernik, anatom,
a kustoszem muzeum Seweryn Udziela. Przyszłe Muzeum obejmować miało
"wszystkie dzielnice dawnej Polski, a po części i ziemie ludów ościennych,
które w jakikolwiek sposób przyczyniły się do wytworzenia kultury naszej"23,
miało też w nim być miejsce także i dla "zbiorów etnograficznych egzotycznych, o ile by zostały ofiarowane przez polskich podróżników lub zbieraczy"24.
Przejęte przez Towarzystwo zbiory Udzieli i innych ofiarodawców pomieszczono w wynajętym od 1 grudnia 1910 roku lokalu, złożonym "z dwóch pokoików i kuchenki w podwórzu"25 przy ulicy Studenckiej. Muzeum, będące
własnością Towarzystwa i z jego składek utrzymywane (jego założyciele
i niektórzy członkowie zobowiązali się wpłacać przez pierwsze trzy lata więcej niż wymagał statut26), zostało uroczyście otwarte 19 lutego 1911 roku.
Wystawę, którą urządził Udziela przy pomocy dwóch zaprzyjaźnionych nauczycieli, mimo niekorzystnych warunków zwiedziło do końca roku, a więc
w ciągu 113 zaledwie dni jej otwarcia, 1705 osób, nie tylko z Krakowa, co
niewątpliwie dobrze świadczy o skuteczności podjętej przez Towarzystwo akcji
propagandowej27.
"Nieodpowiednio umieszczony, ciemny, szczupły i niewygodny"28 lokal na
Studenckiej nie mógł pomieścić przyrastających szybko - dzięki ofiarodawcom - zbiorów, nie stwarzał też właściwych warunków na ich eksponowanie, niebawem więc rozpoczęto starania o nową, obszerniejszą siedzibę. Zna-

20 Sprawozdanie
Wydziału Towarzystwa Muzeum Etnograficznego w Krakowie za rok 1911,
Kraków 1912, s. 3.
21 F. Bujak, Polskie Muzeum Etnograficzne.
Nowa instytucja kulturalna w Krakowie, "Czas",
nr462 i464z 10 i 11 XI 1911.
22 Sprawozdanie
Wydziału Towarzystwa ... za rok 1911, s. 4.
23 Odezwa Towarzystwa Muzeum Etnograficznego
w Krakowie z 8 lipca 1910 r., Archiwum
MEK.
24 Odezwa do Wydziału Krajowego,
1911 r., Archiwum MEK; F. Bujak, Polskie Muzeum Etnograficzne, op. cit.
25 S. Udziela, Muzeum Etnograficzne
w Krakowie, "Ziemia", 1926, nr 13-14, s. 196.
26 Sprawozdanie
Wydziału Towarzystwa ... za rok 1911, Kraków 1912, s. 10.
27 Tamże.
28 S. Udziela, Muzeum ..., "Ziemia",
1926, nr 13-14, s. 196.

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

89

leziono ją na Wawelu, w budynku dawnego seminarium św. Michała, zajmowanym częściowo przez inne instytucje. W lutym 1914 roku Sejm galicyjski
uchwalił przekazanie nowego lokalu Muzeum Etnograficznemu
na okres
dwudziestu lat, pod warunkiem jednak wyremontowania go w całości. Było
to - zważywszy zły stan tej "wielkiej rudery"29 oraz nikłe dochody Towarzystwa, do 1919 roku utrzymującego się głównie ze składek i darów - wyzwanie bardzo trudne, podjęto je jednak, znajdując w nim szansę na dalszy
rozwój muzeum. Już VI 1913 roku, nie czekając na oficjalną decyzję, rozpoczęto przenoszenie zbiorów i nieustające remonty, których nie zaniechano
nawet podczas długich lat wojny światowej. Dzięki ogromnemu wysiłkowi,
rok po roku, w miarę jak pozwalały na to skromne środki, oddawano "pokoik
za pokoikiem"30, otwierając kolejne ekspozycje ze zbiorami ilustrującymi różne
obszary kultury ludowej, nie tylko polskiej, ale również ludów ościennych,
a nawet egzotycznych. Ostatnie sale urządzono i otwarto dla publiczności
w latach 1920-21, a kilka lat później pisał Udziela z żalem: "mamy już 15 sal
wystawowych przepełnionych, a przydałoby się chociażby drugie tyle"3l.
Tymczasem nie tylko nie było możliwości dalszego rozmieszczania przybywających wciąż zbiorów, nie tylko brakowało miejsca na pracownie i czytelnię, a nawet na kancelarię Zarządu, ale także już urządzonym salom groziło zamknięcie, budynek bowiem popadał w ruinę, a jedynym środkiem zaradczym, jaki z braku pieniędzy stosowano, było podpieranie pękających stropów
słupami32. Kilkakrotnie ponawiane próby przekazania Muzeum na własność
miastu lub państwu nie powiodły się33. W dodatku Zarząd Zamku Królewskiego na Wawelu wypowiedział lokal i Towarzystwo Muzeum stanęło wobec konieczności znalezienia nowego do końca lipca 1931 roku, co z niedostatku odpowiednich funduszy zdawało się niemożliwe. Opiekę nad zbiorami
zaoferował wówczas wojewoda śląski, w zamian jednakże za przeniesienie
ich do Katowic34. Muzeum dla Krakowa niespodziewanie uratowała praczka
S. Udziela, Muzeum Etnograficzne w Krakowie, ,,Ziemia" ..., s. 196.
Tamże.
31 Tamże.
32 T. Seweryn, Sprawozdanie
za rok 1937/38, rkps., Archiwum MEK; E. Pietraszek, Seweryn
Udzielajako badacz kultury ... , s. 84.
33 Sprawozdanie z działalności Towarzystwa Muzeum Etnograficznego
w Krakowie z 20 marca
1917 r., Archiwum MEK; G., Fr. G., Z Towarzystwa Muzeum Etnograficznego na Wawelu, "Nowa
Reforma", z 25 V 1917, nr 240; S. Udziela, Muzeum Etnograficzne w Krakowie, "Ziemia" ...,
s. 201; A.D., Echa krakowskie, ,,Kurjer Warszawski", z 14 IV 1936; E. Pietraszek, Muzeum Etnograficzne w Krakowie w pierwszym okresie istnienia ... , s. 76;
34 Muzeum Etnograficzne
w Krakowie straciło dach nad głową, "I1ustrowany Kuryer Codzienny", z 13 VI 1930, nr 155; Wawelskie Muzeum Etnograficzne w niebezpieczeństwie,
"Czas",
z 12 VI 1930, nr 132; Na bruk. do piwnic. czy do Katowic?, "Naprzód", z 16 VI 1930,
nr 132; Kraków wobec groźby utraty Muzeum Etnograficznego. "Głos Narodu", z 14 I 1931; Pomieszczenie Muzeum Etnograficznego nie jest zdecydowane, "I1ustrowany Kuryer Codzienny",
z 22 I 1931, nr 22.
29

30

�90

Magdalena Dolińska

Maciejowa, wpadając z pełną prania balią i częścią stropu z drugiego piętra
do sali wystawowej ze strojami lubelskimi i opoczyńskimi. Gdy o przygodzie
przerażonej kobiety, ścianach opryskanych brudnymi mydlinami i stropach
podpartych nieheblowanymi słupami rozpisała się szeroko prasa35, informując jednocześnie o trudnościach Towarzystwa, władze Krakowa podjęły wreszcie energiczne kroki w celu przekazania Muzeum Etnograficznemu nowego
lokalu na pierwszym piętrze sąsiedniego, tzw. poszpitalnego, gmachu na Wawelu36. Tym razem jednak to Zarząd Muzeum nie zdecydował się na podpisanie umowy, ponieważ warunkiem objęcia nowych pomieszczeń, i to tylko na
pięć lat, było odrestaurowanie ich na własny koszt. W rezultacie Muzeum
pozostało w dotychczas zajmowanym gmachu poseminaryjnym, coraz bardziej popadającym w ruinę. Zarysowywały się i pękały mury oraz sufity, osunęło się sklepienie piwnicy, grożąc zniszczeniem biblioteki. Ratowano się
przed katastrofą podpieraniem walących się stropów słupami i zamykaniem
kolejnych sal przed zwiedzającymi37• "Żałosny widok zmurszałych i rozsypujących się murów wywoływa śmiertelnie przygnębiające wrażenie, a depresję pogłębia olbrzymie stłoczenie cennych zbiorów, wypełniających nie tylko
szatY i gabloty wystawowe, ale i szuflady, w których nikt ich nie może oglądać ..."38, pisano w ówczesnej prasie. Uwagę władz miały zwrócić nie tylko
tego typu enuncjacje, ale również masowe i demonstracyjne ofiarowywanie
do Muzeum darów w postaci dzieł sztuki ludowej i zabytków etnograficznych, a niekiedy nawet całych, bardzo cennych kolekcjP9. Było to tym ważniejsze, że gościnę krakowskiemu Muzeum Etnograficznemu oferowały już
nie tylko Katowice, ale i Lwów, przeznaczający na ten cel specjalny gmach
i środki na utrzymanie40•
Przez całe lata nie starczało pieniędzy nie tylko na remonty, ale nawet - jak
pisano w dorocznym sprawozdaniu - na "utrzymanie należytego porządku
i czystości, odpowiednie ogrzanie w zimie, aby zbiory uchronić od uszkodzenia, wreszcie utrzymanie chociażby dwóch, trzech funkcjonariuszy, potrzeb-

Jl Praczka
w Muzeum etnograficznem,
"Ilustrowany Kuryer Codzienny", z 22 V 1931,
nr 140; W Muzeum Etnograficznem zawalił się sufit, "Głos Narodu", z 21 V 1931, nr 135; Jak
praczka wpadła do Muzeum Etnograficznego?, "Nowy Dziennik", z 22 V 1931, nr 137; Praczka
w Muzeum, "Naprzód", z 21 V 1931, nr 114.
J6 T. Seweryn, Seweryn Udzielajako
twórca Muzeum ..., s. 9.
J7 T. Seweryn, Zbiorom krak. Muzeum Etnograficznego
grozi zagłada, "Ilustrowany Kuryer
Codzienny", z 19 IV 1934, nr 107; Krakowskie Muzeum Etnograficzne w. .. trumnach, "Głos Narodu", z 18 N 1934; Oryginalna demonstracja w obronie Muzeum Etnograficznego w Krakowie, ,,Ilustrowany Kuryer Codzienny", z 16 V 1934, nr 134; Wawel-kolebka
Muzeum Etnograficznego ma
stać sięjego grobem?, "Ilustrowany Kuryer Codzienny", z 10 VI 1936, nr 160.
J8 Krakowskie Muzeum Etnograficzne
w... trumnach, "Głos Narodu", z 18 IV 1934.
J9 Oryginalna demonstracja ... ; Hojny zapis na rzecz Muzeum Etnograficznego
w Krakowie,
"Ilustrowany Kuryer Codzienny", z 9 V 1934, nr 127.
40 A.D., Echa krakowskie, "Kurjer Warszawski", z 14 IV 1936.

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

91

nych do ciągle wzrastającej pracy w Muzeum"41. Dalej dodawano: "dzisiejszy kustosz nie tylko kieruje sprawami Muzeum, prowadzi kancelarię, jest
preparatorem, ale musi najczęściej spełniać czynności służącego: przenosić
szafy i gabloty, zamiatać i kurze ścierać. A w zimie, gdy nie ma czem palić
i nie ma kto palić, marznie, chcąc chociażby najpilniejsze załatwić sprawy"42.
Przez długie lata Udziela nie tylko sam załatwiał sprawy finansowe i administracyjne, ale też inwentaryzował i katalogował zbiory, prowadził bibliotekę
i archiwum, oprowadzał zwiedzających, do pomocy mając na stałe jedynie
dwóch emerytowanych nauczycieli43 i tylko przy urządzaniu wystaw angażując - też bezpłatnie - kilka innych osób, w tym własne dzieci. A przy tym
do 1920 roku pracował również zawodowo, objeżdżając jako inspektor szkolny
wsie i miasteczka województwa krakowskiego, co wprawdzie ułatwiało rozwijanie działalności kolekcjonerskiej, do której wciągał miejscowych nauczycieli i urzędników, a także młodzież szkolną, utrudniało jednak pracę muzealną i naukową. Dopiero od 1919 roku Muzeum zaczęło otrzymywać - oprócz
subwencji od różnych instytucji, m.in. od Rady miasta Krakowa - stałe wsparcie finansowe od państwa, co pozwoliło na zakup sprzętu muzealnego
i najpierw doraźne, potem już regularne miesięczne wynagrodzenia dla kustosza Muzeum oraz zarządcy i służącego, a z czasem nawet Uuż w latach
30.) na zatrudnienie na stałe paru osób44.
Pomimo absorbujących go zajęć, związanych z prowadzeniem Muzeum
i pracą zawodową, Udziela utrzymywał także liczne kontakty z innymi muzeami, wysyłał eksponaty na wystawy zagraniczne i krajowe, planował badania
terenowe nad północnymi Krakowiakami oraz urządzenie skansenu w Lasku
Wolskim koło Krakowa, pisał, publikował, doradzał. Ułożył wspólnie z profesorem Julianem Talko-Hryncewiczem
program wykładów z antropologii
i etnografii dla nauczycieli szkół podstawowych, a dla młodzieży napisał kwestionariusz zatytułowany Opis kapliczek, zapoczątkowując w ten sposób całą
serię podobnych opracowań, drukowanych w miesięczniku dla młodzieży "Orli
Lot". Akcja kolekcjonerska, prowadzona za pośrednictwem tego pisma, przyniosła Muzeum spore ilości nie tylko materiałów opisowych, rysunków i fotografii, ale także materialnych wytworów kultury ludowej45. Był to poważny
sukces, nie tylko bowiem udało się znacznie powiększyć zbiory, ale także
wpłynąć na ich kształt, co nie było łatwe przy ciągłym niedostatku środków
finansowych. Ubolewał nad tym Udziela jeszcze w 1926 roku, pisząc, że "roz41 Sprawozdanie
UYdzialu Towarzystwa Muzeum Etnograficznego w Krakowie za rok 1920, s. 4,
Archiwum MEK.
42 Tamże.
4) Jak podaje Sprawozdanie
UYdzialu Towarzystwa ... za rok 1911, s. 4 i 6, byli to Feliks Taroni
i Antoni Warchałowski.
44 E. Pietraszek, Muzeum
Etnograficzne w Krakowie w pierwszym okresie istnienia ..., s. 79.
4S J. Bujak, Muzealnictwo
etnograficzne w Polsce ..., s. 76.

�Magdalena Dolińska

92

wój Muzeum postępuje powoli i dorywczo, przypadkowo, bo zawisł tylko od
darów różnych dobrodziei i przyjaciół Muzeum, stąd wielkie szczerby w zbiorach, które można zapełnić tylko przez systematyczne, celowe zapełnienie ich
drogą kupna"46.
Pod koniec życia, mimo ubywających sił i nękających go chorób, nadal
cały swój czas poświęcał Seweryn Udziela Muzeum, które stanowiło sens jego
życia i było niemalże jego domem. Swoim uporem sprawił, że mimo wszelkich
przeciwności pozostało ono w tym samym miejscu na Wawelu, kiedy zaś przeniesienie z takim trudem rozmieszczonych zbiorów do innego, pobliskiego
gmachu stało się realne, nie potrafił się już z tym pogodzić47. Zmarł we wrześniu 1937 roku, w wieku osiemdziesięciu lat. Jeszcze w tym samym roku uczczono jego zasługi nadaniem Muzeum Etnograficznemu jego imienia48.
Jego następcą na stanowisku dyrektora został Tadeusz Seweryn, historyk
sztuki i artysta malarz, od kilku już lat pracujący w muzeum jako kustosz49•
Urodzony w 1894 roku w Żabnie, w rodzinie nauczyciela, w Krakowie chodził do gimnazjum, a następnie studiował na Akademii Sztuk Pięknych oraz
na Wydziale Filozofii i Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Obie uczelnie ukończył z wyróżnieniem, mimo przerwy spowodowanej czynnym udziałem w walkach o niepodległość. Podczas I wojny światowej walczył w I Brygadzie Legionów Piłsudskiego, a po ucieczce z austriackiego obozu jenieckiego ukrywał
się w Janowie Lubelskim, gdzie pod zmienionym nazwiskiem pracował w gimnazjum jako nauczyciel łaciny i niemieckiego. Stamtąd dojeżdżał do Krakowa na studia, tam też zaczął zbierać materiały etnograficzne, a w 1918 roku
założył muzeum regionalne. Po odzyskaniuprzez Polskę niepodległości przeniósł się do Chełma, gdzie w 1920 roku zorganizował z uczniów seminarium
nauczycielskiego dwa szwadrony, by włączyć się z nimi do walki przeciwko
najazdowi bolszewickiemu na terenie Lubelszczyzny i Podlasia. Następnych
kilka lat spędził w Tomaszowie Mazowieckim, wykładając historię w seminarium nauczycielskim i prowadząc badania etnograficzne w okolicznych powiatach oraz na Kaszubach i na Huculszczyźnie. Znajdował jeszcze czas, by i tu
urządzić muzeum regionalne, ajednocześnie pisać, malować i rysować. W 1929
roku przeniósł się do Krakowa, gdzie rozpoczął pracę jako nauczyciel rysunków w gimnazjum orazjako kustosz w Muzeum Etnograficznym, którego zbiory
wzbogacał już od wielu lat. Poświęcając się z wielkim oddaniem pracy muzealnej, nie zaniedbywał swojej kariery naukowej (w 1929 roku uzyskał tytuł
doktora filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim, a kilka lat później habilitował się na Uniwersytecie Poznańskim), artystycznej (wystawiał obrazy olejS. Udziela. Muzeum Etnograficzne w Krakowie. "Ziemia" ...• s. 200.
T. Seweryn. Seweryn Udzielajako twórca ..., s. 9.
48 Tamże.
49 A. Jacher-Tyszkowa,
Tadeusz Seweryn, etnograf, muzeolog, artysta, "Rocznik Muzeum
Etnograficznego w Krakowie", t. XIII. Kraków 1996. s. 9-30.
46

47

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

93

ne, akwarele, drzeworyty) oraz popularyzatorskiej (w zakresie etnografii, sztuki
ludowej, muzealnictwa i krajoznawstwa). Objąwszy po śmierci Seweryna
Udzieli stanowisko dyrektora Muzeum, pozostał na nim - z przerwą na konspirację podczas wojny - do emerytury w 1965 roku. Do końca życia wiele
publikował, działał aktywnie w Polskiej Akademii Umiejętności i w Polskim
Towarzystwie Ludoznawczym, uczestniczył w pracach nad Słownikiem Starożytności Słowiańskich, współredagował "Atlas Polskich Strojów Ludowych"
oraz niektóre czasopisma etnograficzne, m.in. "Lud" i "Polską Sztukę Ludową", a także "Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie". Zmarł
w styczniu 1975 roku, w wieku osiemdziesięciu jeden lat50•
Zaraz po objęciu stanowiska dyrektora Muzeum przeprowadził Tadeusz
Seweryn niezbędny już remont sal wystawowych oraz korytarzy (wymieniono między innymi zniszczone stropy, zmurszałe podłogi i ramy okienne, uzupełniono tynki, pobielono ściany), zakupił dodatkowy sprzęt wystawowy
i odnowił ekspozycję. Zorganizował też nowe pracownie - fotograficzną oraz
renowacji obrazów51• Jesienią 1938 roku uzyskał dla Muzeum znakomicie
położony w samym centrum miasta, między Dworcem Głównym i Teatrem
Słowackiego, pałac Wołodkowiczów przy ulicy Lubicz i już w czerwcu następnego roku, po błyskawicznie przeprowadzonym remoncie i adaptacji budynku, otworzył na pierwszym piętrze wystawę wsi krakowskiej, na której
znalazła się m.in. izba krakowska, olejarnia oraz piec garncarski52. Mimo
ogromnego powodzenia wystawa trwała zaledwie trzy miesiące, gdyż zaraz
po wybuchu wojny, we wrześniu 1939 roku, spakowano ją w skrzynie, podobnie jak resztę zbiorów na Wawelu53• Eksponaty z wystawy krakowskiej
zaginęły, natomiast pozostałe zostały wiosną następnego roku przeniesione
przez Niemców do nowego, pustego jeszcze gmachu Biblioteki Jagiellońskiej,
gdzie specjalna komisja niemiecka dokonała selekcji, około 40% z nich przeznaczając dla muzeów w Berlinie, Wrocławiu i Wiedniu. Ostatecznie zbiorów nie wywieziono - zostały zdeponowane w siedzibie Polskiej Akademii
Umiejętności przy ulicy Sławkowskiej, w dwóch salach ówczesnego Muzeum
Archeologiczneg054, gdzie przez cały okres wojny opiekował się nimi kustosz
Roman Reinfuss (w jego mieszkaniu znalazły już po wojnie schronienie biuro, biblioteka i archiwum Muzeum), podczas gdy Tadeusz Seweryn, który
zaangażował się w działalność konspiracyjną (z ramienia Delegatury Rządu
RP na Kraj pracował m.in. w Kierownictwie Walki Cywilnej, przekształconym następnie w Okręgowe Kierownictwo Oporu Społecznego, likwidował

A. Jacher-Tyszkowa, Tadeusz Seweryn, etnograj,' muzeolog ..., s. 9-30.
E. Pietraszek, Muzeum Etnograficzne w Krakowie w pierwszym okresie istnienia ..., s. 84.
52 Tamże, s. 85.
53 Tamże, s. 86.
54 A. Jacher-Tyszkowa,
Tadeusz Seweryn, etnograf, muzeolog ..., s. 20.
50

51

�94

Magdalena Dolińska

konfidentów, prowadził sabotaż gospodarczy oraz propagandę antyniemiecką),
musiał się ukrywać 55.
Po wojnie, 27 kwietnia 1945 roku, na ostatnim, nadzwyczajnym walnym
zebraniu Towarzystwa Muzeum Etnograficznego w Krakowie, na które przybyło już tylko piętnaście osób, uchwalono przekazanie całości zbiorów, biblioteki i sprzętu muzealnego "na własność Państwa, z równoczesną prośbą
o zatrzymanie dotychczasowej nazwy"56. W sierpniu tegoż roku zbiory zostały przejęte przez Urząd Wojewódzki w Krakowie i Muzeum Etnograficzne
przestało być instytucją prywatną. Tadeusz Seweryn, aresztowany niedługo
po wyzwoleniu i zwolniony po trzech miesiącach bez rozprawy sądowej (jedynie na podstawie złożonego oświadczenia, że po wypędzeniu Niemców nie
zajmował się już żadną działalnością podziemną57), powrócił tymczasem na
stanowisko dyrektora i natychmiast rozpoczął starania o nową siedzibę dla
Muzeum, zwłaszcza że nie powiodła się próba powrotu na Wawel. Najpierw
przeniósł zbiory do budynku koszar przy ulicy Warszawskiej, a dopiero kilka
lat później - w 1948 roku - udało mu się uzyskać zabytkowy gmach ratusza przy placu Wolnica na Kazimierzu, pod warunkiem jednak znalezienia
i wyremontowania lokali dla dotychczasowych użytkowników58.
Ratusz przy kazimierskim rynku, pochodzący z XVI wieku i rozbudowany
wiek później o piętro i attykę, popadł z czasem w ruinę i w początku XIX
wieku miał zostać rozebrany. Ostatecznie przebudowano go na potrzeby szkoły,
najpierw przemysłowo-handlowej,
później powszechnej, utrzymywanej przez
gminę żydowską, dodając obszerne, pseudo-renesansowe
skrzydło. Wokresie II wojny światowej okupanci niemieccy umieścili w ratuszu Zarząd Miejski i policję, a po wyzwoleniu użytkowało go kolejno kilka instytucji59. Przystosowanie budynku do potrzeb muzealnych wymagało gruntownych prac rem ontowo-adaptacyjnych,
które ciągnęły się z przerwami przez około dwadzieścia
lat i zakończone zostały ostatecznie w 1968 roku. Zrekonstruowano w tym czasie naj starszą część, przywracając jej dawny wygląd, zmieniono i zmodernizowano instalacje, przesunięto ściany i stropy, przebudowano sale wystawowe,
wymieniono dach60.Nie zaniedbywano przy tym, pomimo trudnych warunków
i ogromu pracy, realizacji statutowych zadań Muzeum, chcąc pokazać, że prze-

SS A. Jacher-Tyszkowa,
Tadeusz Seweryn, etnograf muzeolog ..., s. 19-20; E. Pietraszek, Muzeum Etnograficzne w Krakowie w pierwszym okresie istnienia ..., s. 86.
56 E. Pietraszek, Muzeum Etnograficzne
w Krakowie w pierwszym okresie istnienia ...• s. 86.
S7 A. Jacher-Tyszkowa.
Tadeusz Seweryn, etnograf muzeolog ..., s. 19; T. Dubowik, B. Łopuszański, Prof dr Tadeusz Seweryn (1894-1975), "Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie". t. VI, 1976, s. 11.
S8 E. Pietraszek, Muzeum Etnograficzne w Krakowie w pierwszym okresie istnienia ..., s. 86-87.
S9 L. Ludwikowski,
Muzeum Etnograficzne w Krakowie. Przewodnik, Kraków 1970, s. 9-10.
60 T. Seweryn, Metody ekspozycji i struktura ideologiczna Muzeum Etnograficznego,
"Lud".
t. 44, 1957, s. 412-414.

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

95

trwało ono wojnę i nadal istnieje. Tadeusz Seweryn przygotował w niedługim
czasie, wraz z zespołem pracowników, nową ekspozycję stałą, prezentującą
polską kulturę ludową (jej pierwszą część otwarto już w 1951 roku), organizował wystawy objazdowe, pokazujące historię, kulturę i sztukę polskiej wsi,
prowadził badania terenowe, ustalając straty, jakie poniosła kultura polska
w okresie wojennym, inwentaryzował zbiory. Było to możliwe m.in. dzięki
temu, że krakowskie Muzeum Etnograficzne, w przeciwieństwie do większości polskich muzeów (w tym warszawskiego etnograficznego, z którego ocalały jedynie dwa nadpalone eksponaty61), nie musiało odbudowywać swoich
zasobów od nowa, utraciwszy w wyniku wojny tylko kilkaset obiektów62.
W połowie 1965 roku, po odejściu Tadeusza Seweryna na emeryturę, stanowisko dyrektora Muzeum objął na ponad dwadzieścia lat Edward Waligóra, historyk sztuki. Zamknął on Muzeum dla publiczności na dwa lata, podczas których ukończył ostatecznie prace remontowo-adaptacyjne
oraz opracował i przygotował wraz z zespołem pracowników nową koncepcj ę wystawy
stałej, otwartej ponownie w styczniu 1969 roku63. Pod jego kierunkiem nadal
rozwijano intensywną działalność oświatową i naukową, prowadzono badania terenowe, mające na celu uzupełnianie zbiorów i dokumentację zabytków
kultury ludowej, przygotowywano liczne wystawy czasowe, prezentowane nie
tylko w Polsce, ale i za granicą. W 1973 roku Muzeum było organizatorem
Ogólnopolskich Targów Sztuki Ludowej, biorąc w nich jednocześnie udział
dwiema wystawami - rzeźb Jana Staszaka i malowanych kaf1i64. Jednym
z ważniejszych osiągnięć była niewątpliwie otwarta w 1982 roku i ciesząca
się ogromnym powodzeniem wielka wystawa Matka Boska Częstochowska
w sztuce ludu polskiego, za którą jej twórcy otrzymali nagrodę im. Brata Alberta65. W latach 70. udało się poszerzyć chwilowo wystawę stałą, uzyskano
bowiem w użytkowanie budynek przy ulicy Sarego, dokąd przeniesiono najpierw (na krótko, choć pierwotnie z nadzieją ich eksponowania) zbiory egzotyczne, potem -już
na stałe - magazyn ceramiki, a także pracownie konserwatorską i fotograficzną. W latach 90. Muzeum zmuszone było, ze względów
finansowych, zrezygnować ostatecznie z tamtych pomieszczeń66 i wszystkie
1. Bujak, Muzealnictwo etnograficzne w Polsce ..., s. 62.
Tamże, s. 80.
63 A. Ogorzałek, Kronika działalności Muzeum Etnograficznego
w Krakowie za lata 1965-1967, "Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie", t. III, Kraków 1968, s. 311.
64 B. Łopuszański,
Kronika za rok 1973, "Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie",
t. IV, 1974, s. 320-322.
65 E. Pietraszek, K. Wolski, Działalność
Muzeum Etnograficznego w Krakowie w latach 1977-1989, "Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie", t. X, Kraków 1991, s. 171. Nagrodę
otrzymali: mgr Aleksandra Jacher- Tyszkowa - pomysł i scenariusz; mgr Maciej Beiersdorf realizacja; mgr Edward Waligóra - dyrektor Muzeum.
66 M. Zachorowska, Kronika działalności Muzeum Etnograficznego w Krakowie im. Seweryna Udzieli
za lata 1990-1995, ,,Rocmik Muzeum Etnograficmego w Krakowie", t. XIII, Kraków1996, s. 128.
61

62

�Magdalena Oolińska

96

zbiory oraz pracownie z powrotem znalazły się w głównym gmachu. Zachowano natomiast uzyskany w latach 80. zabytkowy budynek przy ulicy Krakowskiej, tzw. Esterkę, gdzie pomieszczono biura dyrekcji i administracji oraz
bibliotekę, a z czasem przygotowano w piwnicach sale wystaw czasowych.

*
W ciągu dziewięćdziesięciu
lat swego istnienia Muzeum Etnograficzne
kilkakrotnie zmieniało siedzibę i dyrektorów, kilkakrotnie też tworzyło i przekształcało swoje ekspozycje stałe, zawsze jednak zachowując wierność podstawowej idei, która od początku przyświecała jego twórcy, pragnącemu "odtworzyć życie ludu takie, jakie ono jest w dniu powszednim i świątecznym,
w chwili radości i w chwili smutku"67. Już na wystawie w Sukiennicach
w 1904 roku, mając jedną tylko salę na pomieszczenie całości zbiorów, starał
się Seweryn Udziela pokazać je tak, by dać w miarę możności "dokładne
i wszechstronne wyobrażenie o twórczości ludu w różnych dzielnicach Polski,
o jego ubiorze i otoczeniu codziennym i świątecznym, o jego zatrudnieniu"68.
Obok siebie umieścił stroje kieleckie i lubelskie oraz kurpiowskie i łowickie,
odcinając je modelem zakopiańskiej willi Stanisława Witkiewicza od rzeczy
podhalańskich,,,tworzących
osobną całość, wykwintną w szczegółach, lecz
skromną w kolorze"69, na osobnej zaś ścianie prezentując litewskie tkaniny
oraz ruskie stroje i naczynia. W gablotach znalazły się hafty białe oraz kolekcja pisanek, w dwóch zaś wielkich szafach rysunki i malunki przedstawiające
ludowe hafty, stroje, sprzęty, naczynia. Najważniejszą część ekspozycji stanowiła izba krakowska, odcięta od reszty ścianą z okienkami, z odtworzonymi pomimo ograniczeń narzuconych przez konstrukcję sali muzealnej - najbardziej charakterystycznymi cechami wnętrza chaty z podkrakowskich Bronowic, jak okna, piec z okapem oraz "nieodzowna ściana z fryzem z obrazów
świętych u góry"70, wypełniona malowanymi skrzyniami, ławami, stołami,
kołyską. Uzupełnieniem były krakowskie stroje weselne oraz krakowskie
i śląskie czepce, a także przedmioty związane z obrzędowością (palmy i kołatki wielkanocne, zabawki, szopka kukiełkowa z Wieliczki, wieńce dożynkowe, różdżki weselne), całość zaś zamykał model chałupy wiejskiej, wykonany pod kierunkiem Włodzimierza Tetmajera na wzór domu Błażeja Czepca, gospodarza z Bronowic Wielkich7'.

67
68
69
70
71

S. Udziela, Muzeum Etnograficzne w Krakowie, "Lud", t. 10, 1905, s. 326.
Tamże, s. 324.
Oddział etnograficzny Muzeum Narodowego, "Czas", z l O I 1904, nr 7, s. l.
S. Udziela, Muzeum Etnograficzne w Krakowie, "Lud" ..., s. 324.
Tamże, s. 324-325.

�Fot. 1. Ekspozycja stała. Izba podhalai1ska. Fot. Marek Grabski.

�Fot. 2. Ekspozycja stała. Izba krakowska. Fot. Marek Grabski.

Fot. 3. Ekspozycja stała. Izba dolnośląska. Fot. Marek Grabski.

�Fot. 4. Ekspozycja stała. Okjarnia.

Fol. Marek Grabski.

Fot. 5. Ekspozycja stała. Folusz. Fol. Marek (jrabski.

�Fot. 6. Ekspozycja stała. Narzędzia do obróbki drewna, wyroby plecionkarskie i inne.
Fot. Marek Grabski.

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

97

Tymczasowa wystawa w oficynie kamienicy na Studenckiej zajmowała
wszystkie trzy salki nowo otwartego muzeum, z konieczności będące zarazem magazynem z szeregiem wypełnionych całkowicie gablot i szuflad. Mieściły się tu obok siebie, bez żadnej naukowej metody i porządku, tak różne
obiekty, jak hafty i stroje z różnych okolic Galicji, modele wiejskich chat,
spichlerza, stodoły, młyna wodnego, warsztat tkacki, sprzęty domowe, naczynia
ceramiczne, góralskie fajki, laski, czerpaki, zabawki, wielkanocne kołatki,
pisanki, a także obrazy, fotografie i literatura odpustowa72 . A jednak i tutaj,
pomimo ciasnoty miejsca, spróbował Udziela dać wyobrażenie krakowskiej
izby wiejskiej, na którą przeznaczył pierwszy pokój, służący także za kancelarię73. Stał tam piękny model chaty krakowskiej, a obok malowany jaskrawo
kredens, wypełniony barwnymi miskami, malowana skrzynia krakowska,
wzdłuż zaś ścian ciągnęły się wąskie ozdobne półki, czyli listwy, ze wspartymi na nich obrazami74.
Na Wawelu, gdzie do dyspozycji było kilkanaście pomieszczeń, starał się
Udziela pokazać znacznie już większe i bogatsze zbiory możliwie najpełniej,
grupując je z jednej strony tematycznie (sale poświęcone budownictwu, strojom, obrzędowości rodzinnej i dorocznej, gospodarowaniu, tkactwu, sprzętom domowym), z drugiej zaś regionalnie (sale z obiektami podhalańskimi
i orawskimi oraz litewskimi, ruskimi i huculskimi), jako swego rodzaju tło dając na parterze, w największej sali, wystawę kolekcji egzotycznych, m.in. syberyjskiej Benedykta Dybowskiego, mongolskiej Juliana Talko-Hryncewicza, jawajskiej Mariana Raciborskiego oraz afrykańskiej Stefana Szo1c-Rogozińskieg075.Specjalne miejsce zachował dla izby krakowskiej, urządzonej tym razem
na wzór chaty z Radziszowa, z bielonym wapnem piecem z nalepą, z oryginalnie malowanymi skrzyniami, ławami z oparciem, łóżkiem wysłanym wysoko
pierzynami, kołyską, stołkami, półką na miski, kominkiem do palenia smolnych szczyp oświetlających wnętrze. Izbę zdobił szereg obrazów świętych pod
powałą i ozdobne pająki ze słomy i papieru, zwieszone u pułapu76.
W pałacu Wołodkowiczów przy ulicy Lubicz, gdzie miała się mieścić filia
Muzeum, wystawa urządzona przez Tadeusza Seweryna w trzynastu salach
72 Polskie Muzeum
Etnograficzne, "Czas", nr 82 (wydanie popołudniowe) z 20 II 1911;
S. Warcholik, Towarzystwo etnograficzne w Krakowie, "Słowo polskie", Lwów, z 20 II 1911,
nr 84.
73A. Kallas, Muzeum etnograficzne
w Krakowie, "Kuryer Lwowski", Lwów, z 22 II 1911,
nr 54.
74 M. Treter, Muzeum
Etnograficzne w Krakowie, "Gazeta Wieczorna", Lwów, z 24 111911,
nr 54.
75 S. Udziela, Muzeum Etnograficzne
w Krakowie, "Ziemia" ..., s. 197. Po raz pierwszy ekspozycja ze zbiorami egzotycznymi została otwarta na krótko już w 1914 r., ponownie urządzona została w 1921 r.
76 S. Udziela, Muzeum Etnograficzne
w Krakowie, "Ziemia" ..., s. 198; Muzeum etnograficzne
na Wawelu. Z okazji otwarcia czterech nowych sal, "Czas", 29 i 3D III 1916, nr 161 i 163.

�Magdalena Dolińska

98

pierwszego piętra poświęcona była w całości kulturze ludowej ziemi krakowskiej77. Zaprezentowano tu również wnętrza dwóch izb wiejskich z okolic
Krakowa, bronowickiej i zalipiańskiej. Pierwsza charakteryzowała się niską
powałą wspartą na tragarzach, dwoma maleńkimi okienkami w ścianie frontowej, potężnym piecem w kącie i szeregiem świętych obrazów na ścianie.
Druga, ozdobiona malunkami przez kobiety z jednej z sąsiadujących z Zalipiem wsi, mieniła się "cudownąpstrokacizną
kwiatów"78, pokrywających piec,
powałę, ściany. W następnych pokazano hafty krakowskie, szopki i przebierańców z noworocznych grup kolędniczych, wnętrza warsztatów olejarskiego
i garncarskiego, ule figuralne i rzeźby ludowych artystów, a także modele
budownictwa wiejskiego.
Nie zabrakło izby krakowskiej także i w powojennej siedzibie Muzeum,
w której pierwszą część ekspozycji stałej otworzył Tadeusz Seweryn - pomimo trwających remontów - już w 1951 roku. Rozbudował tu nawet zamysł Udzieli, rekonstruując, oprócz krakowskiej, także izby podhalańską
i dolnośląską oraz odtwarzając autentyczne wnętrza kilku wiejskich warsztatów rzemieślniczych79. Ta część wystawy przetrwała do dzisiaj w niezmienionym niemal kształcie, zachowano bowiem, z niewielkimi tylko modyfikacjami, wnętrza, jedynie ekspozycję skrzyń krakowskich na korytarzu zastępując w 1968 roku prezentacją typowych dla polskiej wsi układów osadniczych
i budynków mieszkalnych. Znacznie większym zmianom podlegała reszta wystawy, mająca charakter systematycznego wykładu. Tadeusz Seweryn zrezygnował tu z przedstawiania regionalnej różnorodności na rzecz objaśniania
wybranych zagadnień polskiej kultury ludowej, odszedł też całkowicie od dominującego przed wojną typu wystawy-magazynu.
Przygotował ekspozycję
starannie przemyślaną pod względem merytorycznym i plastycznym, pokazującą - w przekroju czasowym - jak człowiek zdobywał pożywienie, jak
mieszkał ijak się odziewał, a także jaką tworzył z dostępnych sobie materiałów
sztukę80. W 1968 roku tę część wystawy zmodernizowano,
rezygnując
z wyraźnych wcześniej odwołań do klasyków marksizmu i skupiając się na prezentacji różnych dziedzin kultury ludowej, nadal jednak z naciskiem na krzywdę i niedolę chłopską81. Otwierała ją na pierwszym piętrze galeria strojów
ludowych, ciągnąca się wzdłuż całego korytarza w wielkiej, przeszklonej gablocie, dalej w salach pokazywano zajęcia stanowiące podstawę tradycyjnej
gospodarki wiejskiej, począwszy od zbieractwa, łowiectwa i bartnictwa, poR. Reinfuss, Muzeum z tysiąca ijednej nocy, "Orli Lot", R. XX, 1939, nr l, s. 98-102.
Tamże, s. 99.
19 T. Seweryn, Izby wiejskie i warsztaty przemysłu ludowego w Muzeum Etnograficznym
w Krakowie, Kraków 1964.
80 T. Seweryn, Z. Szewczyk, M. Woleńska, Ludowa kultura materialna, Przewodnik po wystawie w Muzeum Etnograficznym w Krakowie, Kraków 1954.
81 L. Ludwikowski,
Muzeum Etnograficzne w Krakowie. Przewodnik, Kraków 1970.
77

18

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

99

przez pasterstwo i hodowlę po rolnictwo, następnie tak ważne w życiu wsi rzemiosła, jak kowalstwo i tkactwo, wreszcie instrumenty ludowe i akcesoria związane z obrzędowością, przede wszystkim szopki, przebierańców i pisanki wielkanocne. Na drugim piętrze znalazło się miejsce dla szeroko rozumianej sztuki
ludowej, tradycyjnej i współczesnej, do której prócz rzeźby i malarstwa zaliczono także ceramikę, wycinanki, ule figuralne i skrzynie wianne82•
W tym kształcie wystawa przetrwała do roku 1985, kiedy to podjęto decyzję o jej kolejnej modernizacji i dostosowaniu do współczesnych wymogów,
planując też wprowadzenie nowoczesnych środków i metod ekspozycyjnych.
Z nowoczesności szybko zrezygnowano z powodu chronicznego dla polskich
muzeów niedostatku pieniędzy i ostatecznie pozostawiono bez większych
zmian parter oraz galerię strojów na pierwszym piętrze, zachowując też zasadniczy układ dalszego ciągu ekspozycji, z pominięciem jednak problemów
społecznych wsi oraz ucisku chłopa przez pana. Tak odnowiona wystawa prezentuje zjawiska charakterystyczne dla polskiej kultury ludowej, poczynając
od najbliższego człowiekowi i kształtowanego przezeń otoczenia, poprzez
podstawowe sposoby zdobywania pożywienia i najpowszechniejsze rzemiosła, po przejawy zaspokajania wyższych potrzeb duchowych i estetycznych.
Ekspozycja na parterze, gdzie przedstawione są zagadnienia związane
z typową dla wsi polskiej zabudową, a także wnętrza wiejskich domów i warsztatów rzemieślniczych, nawiązuje z jednej strony do XIX-wiecznej koncepcji wystawiennictwa etnograficznego, charakteryzującego
się dużą "teatralnością", z drugiej zaś do metod właściwych dla muzeów na wolnym powietrzu, czyli skansenów. Pokazuje - poprzez modele budynków mieszkalnych
oraz wnętrza domów i warsztatów rzemieślniczych - świat zwykłych, przeciętnych ludzi i ich codzienne otoczenie, które sarni niegdyś tworzyli i w którym żyli i pracowali. Odwołując się przede wszystkim do odczuć i wrażliwości widza, wprowadza go w nastrój i atmosferę tego świata, który dawno już
minął, tej zapomnianej dziś codzienności, która odeszła w przeszłość tak niepostrzeżenie, że ślady jej odnaleźć możemy już tylko na starych fotografiach
i w muzeach.
Ten dawny świat to malownicze, pokryte drobną siecią pól krajobrazy,
w których wykształcone w ciągu stuleci układy osadnicze - wsie niwowe
i łanów leśnych, okolnice, ulicówki i rzędówki, wsie folwarczne i olęderskie
- wyraźne były jeszcze w XIX wieku. To także drewniane domy zrębowe
o dachach wysokich i stromych, krytych przeważnie słomą, wspartych na ścianach z grubych, mniej lub bardziej obrobionych bierwion, które wiązano
w węgłach na obłap lub jaskółczy ogon i niekiedy bielono wapnem, uszczelniwszy szpary gliną, mchem lub słomianymi warkoczami. Pokazująje plansze i fotogramy na ścianach korytarza parteru oraz niknący w jego głębi sze82

L. Ludwikowski, Muzeum Etnograficzne w Krakowie. Przewodnik ..., s. 15-43.

�100

Magdalena Dolińska

reg modeli, oddzielnie podświetlonych, ustawionych na podpartych wąskimi
podestami, lekkich płaszczyznach nośnych. Modele, wykonane w skali 1:1O,
są pomniejszonym obrazem budynków mieszkalnych, charakterystycznych
w XIX wieku dla regionów Krakowskiego i Łowickiego oraz Kurpiów, Kaszub i Orawy (fot. 7). Większość z nich powstała w latach 1949-1950 w pracowni modelarskiej Muzeum83, a tylko jeden - drugi z kolei - pochodzi
z roku 1904 i prezentowany był już na pierwszej wystawie Seweryna Udzieli
w Sukiennicach. Zrobiony został pod kierunkiem Włodzimierza Tetmajera
na wzór chałupy z podkrakowskich Bronowic Wielkich, należącej do Błażeja
Czepca84, jednego z bohaterów najsławniejszego w kulturze polskiej wesela.
Dość wiernie oddane są tu charakterystyczne cechy i proporcje budynkuniskie zrębowe ściany pod wysokim czterospadowym dachem, krytym słomą
i wspartym dodatkowo na słupach nośnych, a także zdobienie ścian wokół
okien i drzwi niebieskimi wzorami roślinnymi. Znacznie skromniejsza jest
stojąca przy samym wejściu chałupa z Kaszub, o surowych zrębowych ścianach (choć w XIX wieku przeważało tam raczej budownictwo ryglowe, z użyciem trzciny wymieszanej z gliną), z przysionkiem, czyli podcieniem szczytowym, wspartym na czterech słupach oraz z wysokim dachem trój spadowym,
krytym zazwyczaj trzciną lub wrzosem. Trzeci model to wydłużona łowicka
chata z przechodnią sienią w osi środkowej, o ścianach zdobionych dekoracją
malarską w postaci linii falistych i ornamentów roślinnych, z oknami jedynie
od frontu, pokazana z fragmentem przylegających do jej szczytowych ścian
budynków gospodarczych o konstrukcji sumikowo-łątkowej, skupionych wokół niewielkiego, zamkniętego dziedzińca i połączonych wspólnym czterospadowym, krytym słomą dachem. Dalej wyłania się szerokofrontowa chałupa kurpiowska, wzniesiona z dopasowanych do siebie belek, tzw. kantówek, łączonych dodatkowo drewnianymi spinaczami (tyblami) i osłoniętych w węgłach
pionowymi deskami. Gładkich ścian nie bielono, natomiast zdobiono geometrycznymi malunkami okiennice i obramienia okienne, a na dwuspadowym,
krytym słomą dachu umieszczano w szczycie budynku tzw. śparogi, czyli sterczyny w formie główek zwierzęcych, wiernie tu odtworzone w odpowiedniej
skali. Ostatni z modeli to spotykany wyłącznie na niewielkim obszarze polskiej Orawy, u stóp Babiej Góry, zrębowy dom z wyżką, czyli komorą konstrukcji slegowej, pełniącą rolę spichlerza, umieszczaną w półpiętrze nad izbą
białą i dostępną z zewnątrz z galeryjki, wspartej na wysuniętych końcach belek stropowych, tzw. rysiach. Dla pokazania tej specyficznej konstrukcji odsłonięto tu jedną połać dwuspadowego, krytego gontem dachu.

83 Wykonywali je lub kierowali pracami ówcześni pracownicy Muzeum, mgr Zdzisław Szewczyk i prof. Roman Reinfuss.
84 L. Ludwikowski,
Muzeum Etnograficzne w Krakowie. Przewodnik ..., s. 16; S. Udziela, Muzeum Etnograficzne w Krakowie, "Lud" ..., s. 324.

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

101

Modele, które prezentują charakterystyczne cechy budownictwa drewnianego polskiej wsi,
obejrzeć można z każdej strony,
można też przez okienko zajrzeć
do ich środka. A tuż obok, po obu
stronach korytarza, zapraszają do
wejścia szeroko otwarte drzwi
do izb krakowskiej, podhalańskiej
i dolnośląskiej, z których każda
jest próbą unaocznienia, jak mieszkano w różnych regionach, zanim jeszcze uprzemysłowienie,
nowoczesność i miejskie mody
wszystkiego nie upodobniły. O ile
w skansenie możliwe jest pokazanie całych budynków wraz z wyposażeniem, w naturalnym otoczeniu (nawet całej wsi i układu
pól), w muzeum takim jak to, dysponującymjedynie salami w miejskim gmachu, sięgać trzeba po
inne środki. Seweryn Udziela
wprowadzał do muzealnych sal
Fot. 7. Ekspozycja stała. Parter.
modele i autentyczne elementy
Fot. Marek Grabski.
wyposażenia włościańskiej chaty,
jego następca, Tadeusz Seweryn, pokusił się o coś znacznie więcej - całe sale
zamienił na wnętrza wiejskich chałup i warsztatów. Sprowadził z terenu nie
tylko pełne wyposażenie autentycznych warsztatów, ale i belki z obudowy ścian
i powały, a przy ich montażu odwołał się do wiedzy i umiejętności wiejskich
majstrów. Podobnie też budowę izb powierzył wiejskim rzemieślnikom,
w podhalańskiej pozwalając im nawet rozmieścić sprzęty85. Autentyzmu dodaje użycie tych samych, co w rzeczywistości materiałów - w izbie podhalańskiej ściany zbudowane są z grubych bali sprowadzonych z gór, a piec
z kamiennych otoczaków wydobytych z łożyska rzeki Raby, w dolnośląskiej
prawdziwa smoła, nie farba, pokrywa tragarze i deski powały, w krakowskiej
barwna polichromia wykonana jest tą samą techniką, co w podobnie zdobionych wiejskich chatach86•

85
86

T. Seweryn, Metody ekspozycji i struktura ideologiczna Muzeum ..., s. 423.
Tamże, s. 419-423.

�Magdalena Dolińska

102

Tylko jednak w skansenie jest miejsce na pełne pokazanie wielkiej różnorodności kultury ludowej, która - choć jawi się nam dziś jako statyczna,
niezmienna, odwieczna - zmieniała się przecież stale, wraz z tworzącymi ją
ludźmi i warunkami ich życia. Tylko tam można pokazać - choć też nie
w pełni - rozmaitość stosowanych konstrukcji i materiałów oraz rozplanowania i wyposażenia wnętrz. I tylko tam można ożywić ekspozycję, zatrudniając w warsztatach rzemieślników, sprzedających swoje wykonane na miejscu, przy pomocy tradycyjnych technik i materiałów, wyroby. W zwykłym
muzeum jest to po prostu niemożliwe - ograniczona przestrzeń narzuca konieczność wyboru oraz skrótów i uproszczeń. Niewielkie warsztaty, jak folusz, olejarnia, czy kuźnia, można więc było odtworzyć w miarę wiernie, domyślności widza pozostawiając jedynie ich wygląd zewnętrzny. Ukazują one
konkretne zjawisko w wybranym momencie, bez wgłębiania się w różnorodność stosowanych rozwiązań i zachodzących w czasie przemian. Natomiast
dwuizbową chatę - w XIX wieku już najczęstszą - można było pokazać
albo odtwarzając jedną z dwu izb, codzienną lub odświętną, albo w jednym
pomieszczeniu łącząc je obie. Można też było albo zrekonstruować jakieś
autentyczne wnętrze z wybranego okresu, albo w jednym pomieszczeniu nagromadzić przedmioty, które mogły się wprawdzie znajdować w chłopskiej
chacie, niekoniecznie jednak w każdej, niekoniecznie w tym samym czasie
i niekoniecznie w takim samym porządku. Zastosowane rozwiązanie widoczne jest zwłaszcza w izbie dolnośląskiej, gdzie w nieczęstym już w XIX wieku
wnętrzu zrębowej chaty pokazano obok siebie przedmioty pojawiające się w różnym zestawie - w tamtejszych domach wiejskich w okresie od XVII
do końca XIX wieku.
Do izby krakowskiej (fot. 2), ukazującej wnętrze mieszkalne z połowy XX
wieku z Powiśla Dąbrowskiego, gdzie w kilku wsiach kobiety do dziś jeszcze
zdobią malowanymi kwiatami ściany, powałę, piece i domowe sprzęty, wchodzi sięjakby z komory. Właściwe wejście, prowadzące z sieni, znajdowałoby
się w rzeczywistości na lewo od obecnego, za rozłożystym piecem, który powinien łączyć dwa pomieszczenia: izbę białą i kuchnię. W pierwszej, odświętnej i reprezentacyjnej, służącej gospodarzom za sypialnię oraz za miejsce przyjmowania ważniejszych gości, znajdowała się część grzewcza pieca, bez paleniska. W drugiej, w której toczyło się życie codzienne, znajdował się piec
chlebowy i kuchenny, tu już z żelazną płytą (coraz powszechniejszą od końca
XIX wieku) oraz z kapą wychwytującą dym do komina. Obszerny zapiecek
z tyłu (obok drzwi do komory) dawał w okresie chłodów schronienie starcom
i dzieciom, podczas gdy w zagrodzonym płotkiem małym podpiecku z przodu trzymano kwoki lub króliki87• Na płycie kuchennej stoją gliniane i żelazne
naczynia, obok zaś pieca przydatne w gospodarstwie urządzenia, częściowo
87

T. Seweryn, Izby wiejskie i warsztaty przemysłu ludowego ..., s. 5.

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

103

wykonane domowym przemysłem, częściowo zakupione u wiejskich rzemieślników lub wędrownych handlarzy. Kredens przy drzwiach do sieni i półkę
przy wejściu do komory wypełniają gliniane misy i talerze, bardziej ozdobne
niż użytkowe. Na wprost wejścia, pod przeciwległą do pieca ścianą, należącą
już raczej do izby białej, stoją dwa drewniane łóżka z piętrzącymi się, ozdobnie haftowanymi poduchami - oznaką zamożności domu. Obok stoi kołyska
na biegunach, a między łóżkami dosunięty do ściany niewielki stół - mebel
bardzo cenny, rzadko używany, służący przede wszystkim za domowy ołtarzyk, ze świętymi obrazkami i figurkami stojącymi na białym obrusie. Powyżej wiszą rzędem obrazy z wizerunkami Matki Boskiej i Świętych Patronów,
opiekujących się domem i jego mieszkańcami, niegdyś przyozdabiane bibułkowymi kwiatami. Krzesła, z reguły proste zydle, nie były sprzętem nazbyt
częstym - ważniejsze były ławy, z oparciami lub bez, używane do siedzenia
i do spania, a także zamiast stołu. Wyposażenie obu izb było podobne i tylko
wielka czystość i stojące pod ścianami malowane skrzynie, w których przechowywano odświętną odzież, świadczą, że jest to raczej izba biała, a nie kuchnia, gdzie nawet po wprowadzeniu kominów, które uwolniły ją od dymu osadzającego się czarną sadzą na ścianach i powale, taki porządek był na co dzień
nie do utrzymania. Meble, malowane w barwne ornamenty kwiatowe, pochodzą ze Skawiny oraz z Żabna na Powiślu Dąbrowskim. Natomiast ściany, powałę, obramienia okien i piec ozdobiła różnorodnymi motywami kwiatowymi, tak jak wnętrze własnego domu, ludowa malarka ze wsi Kłyż z tych samych okolic, pokazana podczas tej pracy na fotografii między oknami88.
Izba podhalańska (fot. l), przedstawiająca wnętrze znacznie wcześniejsze,
bo z końca XIX wieku, została w podobny sposób zrekonstruowana przez
cieśli góralskich z Ochotnicy Dolnej89. Także i tutaj pokazano jedno tylko
pomieszczenie, chociaż w rzeczywistości w XIX wieku większość domów
góralskich posiadała już nie tylko dwie rozdzielone sienią izby, czarną i białą, ale także komorę. Tu także wchodzi się jakby od strony tej ostatniej, mając po lewej stronie lśniący bielą piec, za nim drzwi prowadzące do sieni,
a naprzeciwko dwa niewielkie okna oświetlające izbę, nigdy nie otwierane.
Ściany zbudowane są - jak w prawdziwie góralskim domu - z szerokich
płazów jodłowych, ściemniałych pod wpływem czasu, powałę zaś tworzą ułożone w jodełkę deski, wsparte na pięciu tragarzach, pod którymi biegnie, prostopadle do nich, a równolegle do ściany szczytowej budynku, potężny, szeroki bal, czyli tzw. sosrąb. Na sosrębie, oprócz tradycyjnych motywów geometrycznych, wyrzezane są również litery IHS, data budowy domu oraz imię
i nazwisko fundatora. W kącie koło drzwi stoi wielki piec z obszernym za88 T. Seweryn, Metody ekspozycji
i struktura ideologiczna Muzeum ..., s. 419; T. Seweryn, Izby
wiejskie i warsztaty przemysłu ludowego ..., s. 6.
89 T. Seweryn, Metody ekspozycji
istruktura ideologiczna Muzeum ..., s. 423.

�104

Magdalena Dolińska

pieckiem, zbudowany z otoczaków, wylepiony gliną i pobielony wapnem, służący do pieczenia chleba i do gotowania, a także do ogrzewania izby - tylko
czarnej, bowiem biała, oddzielona od niej sienią, była z reguły nie ogrzewana. Jest to już piec z kominem, choć jeszcze w początku ubiegłego wieku
Gzęste były na Podhalu piece kurne, z których dym rozchodził się po izbie,
powoli wydostając się na strych przez otwór w powale, a po drodze czerniąc
ściany sadzą. Wzdłuż jego wolnych boków umocowano u góry dwa drążki do
suszenia mokrej odzieży - na jednym wiszą góralskie cyfrowane portki
z grubego sukna oraz karple, niezbędne do chodzenia po głębokim śniegu.
Wiązka podobnych karpli wisi obok na ścianie, nad niewielką, malowaną
skrzynią na przyodziewek. Belkowane obramienia okien i odrzwia oraz większość mebli i sprzętów (półkę, łyżnik, zydle, kołyskę, archaiczną skrzynię sarkofagową) pokrywają gęsto wyrzynane nożem lub dłutkiem ornamenty 6-ramienne gwiazdy wpisane w koło, parzenice, leluje, ząbce, jodełki, recice
- w których dopatrzyć się można romańskich, gotyckich i renesansowych
reminiscencji90• Natomiast drzwi zdobione są deseczkami, w górnej części
ułożonymi w słoneczko, w dolnej w jodełkę lub w szereg gontów. Pod przeciwległą do pieca i do wejścia z sieni ścianą stoi łóżko, nakryte ubogą, szarą
pościelą z samodziałowego, tkanego w czerwone pasy płótna, obok otoczony
zydlami masywny stół, przy którym gospodarz przyjmował ważniejszych gości. Powyżej, wzdłuż całej ściany, listwa z galeryjką wspat:tych na niej obrazów malowanych na szkle, z wizerunkami Matki Boskiej i patronujących domowi Świętych, do których opieki i pomocy odwoływano się w potrzebie;
pod nią druga, z rzędem zawieszonych na kołkach smukłych i barwnych glinianych dzbanuszków. Wystroju dopełniają naczynia kuchenne i drobne sprzęty
gospodarskie oraz ławy pod ścianami i niski, koślawy stolik, przy którym,
przysiadłszy na samorodnych małych taboretach, spożywano skromne posiłki ze wspólnej misy.
Po drugiej stronie korytarza zrekonstruowano tradycyjne wnętrze domu
wiejskiego z górskich i podgórskich okolic Dolnego Śląska (fot. 3), a więc
regionu całkowicie odmiennego, od wieków stanowiącego obszar pogranicza
etniczno-religijnego, z dominacją ludności i kultury niemieckiej. Pokazywane tu zbiory pochodzą ze Szklarskiej Poręby i zgromadzone zostały w okresie
międzywojennym przez nieznanego bliżej zbieracza o nazwisku Fischer, a po
wojnie sprowadzone do Krakowa przez Tadeusza Seweryna, po nieudanej
próbie utworzenia na miejscu muzeum skansenowskiego91• Również w tym

T. Seweryn, Izby wiejskie i warsztaty przemysłu ludowego ..., s. II.
A. Jacher- Tyszkowa, Zbiory Muzeum Etnograficznego w Krakowie, "Rocznik Muzeum
Etnograficznego w Krakowie", t. II, 1967, s. 234; T. Seweryn, Metody ekspozycji i struktura ideologiczna Muzeum ... , s. 398-400,423;
T. Seweryn, Izby wiejskie i warsztaty przemysłu ludowego ..., s. 13-17.
90

91

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

105

wnętrzu, wzorowanym na domu góralskim ze Szklarskiej Poręby, połączono
dla celów ekspozycyjnych kuchnię i izbę świąteczną oraz sień, chociaż w XIX
wieku pomieszczenia te były już zazwyczaj oddzielone od siebie. Ograniczyło to, ze względu na brak ścian, możliwość ustawienia mebli, stąd kuchnię
i izbę łączy na wystawie stojący pośrodku stół otoczony ozdobnymi zydlami,
z wiszącą nad nim dekoracyjną lampą, podczas gdy stół taki stał w rzeczywistości (tak w izbie, jak i w kuchni) w narożniku lub między oknami, przy
ławie z oparciem. Podobnie szafa, stojąca obok drzwi do alkierza, a więc jakby
w sieni, powinna znajdować się w izbie. Współistnieją tu obok siebie starsze
elementy ludowe oraz nowsze mieszczańskie, które przenikały na tamtejszą wieś
stosunkowo wcześnie, bo już od początku XVIII wieku. Stąd zapuszczone czarną
mazią deski powały i wspierające je grube tragarze, belkowane odrzwia i drzwi
nabite kołkami oraz kamienny próg u wejścia do alkierza, a jednocześnie tynkowane ściany, podłoga z desek w izbie i posadzka w kuchni. Dominujący
w kuchni olbrzymi piec zbudowany jest już z kafli, ale wciąż jeszcze z tradycyjnym obszernym zapieckiem i otaczającymi go ławami do siedzenia. Na
płycie kuchennej stoją żeliwne i mosiężne garnki, obok na przypiecku otwarte worki z mąką i kaszą, za nim drobne sprzęty kuchenne; na ścianie wisi
solniczka, niewielka szafka z półką, na której stoi m.in. staroświecki młynek,
obok w kredensie wystawione są ozdobne talerze i kufle. W izbie, będącej
zarówno sypialnią, jak i pokojem odświętnym, reprezentacyjnym, oprócz spotykanych powszechnie na wsi sprzętów, jak skrzynia, zydle, ława, kołyska,
znajdują się również typowo mieszczańskie szafy ubraniowe, szafka wisząca
i narożna, zegar wiszący, wreszcie efektowne łoże z baldachimem. Meble te,
wzorowane formą i zdobnictwem na mieszczańskich i dworskich z XVII
i XVIII wieku, dekorowano malaturą naśladującą intarsję i fornir, o wzorach
geometrycznych i z polami zdobniczymi wypełnionymi kompozycjami kwiatowymi, pejzażami z elementami architektury, postaciami zwierząt i ludzi.
Podobnie malowane są skrzynie i kołyska, natomiast zydle mają tu zaplecki
bądź rzeźbione, bądź zdobione malowidłami portretowymi. Stojące w kredensie fajansowe, kamionkowe i szklane naczynia (talerze, misy, kufle, kieliszki) mają charakter bardziej dekoracyjny niż użytkowy i świadczyć miały
o zamożności domu. Pochodzą one przeważnie z dolnośląskich wytwórni kamionka z Bolesławca, fajans z Proszkowa i Glinicy, szkło ze Szklarskiej
Poręby. Zjawiskiem typowym były na Dolnym Śląsku obrazy na szkle o tematyce przeważnie religijnej, ale także (częściej niż gdzie indziej) świeckiej,
wieszane w reprezentacyjnym narożniku lub między oknami, zawsze nad stołem i ławami. Wykonywano je w rzemieślniczo-artystycznych
warsztatach
w Górach Izerskich i Karkonoszach, a zwłaszcza w okolicach Jeleniej Góry,
Wałbrzycha i Kłodzka. Jest to jedyna izba, którą ożywiono postacią kobiety
w regionalnym stroju okolic Jeleniej Góry - może dlatego, że strojów dolnośląskich nie ma w galerii na pierwszym piętrze.

�106

Magdalena Dolińska

W przeciwieństwie do bogatej izby dolnośląskiej, w podhalańskiej, a w znacznej mierze i w krakowskiej, widać typową dla dawnej wsi dążność do samowystarczalności, jeśli już nie w obrębie własnego gospodarstwa, to przynajmniej
wsi. Niemniej jednak zawsze istniało spore zapotrzebowanie na niektóre wyroby,
zbyt trudne lub pracochłonne do wykonania we własnym zakresie. Ich produkcją
zajmowali się wyspecjalizowani rzemieślnicy wiejscy lub małomiasteczkowi kowale, garncarze, olejarze, folusznicy, młynarze - cieszący się na ogół znacznym poważaniem w swoim środowisku. W ciągu ostatniego wieku ich warsztaty,
nie mogąc sprostać konkurencji tańszych wyrobów fabrycznych, w większości
zniknęły - zachowały się jedynie te, które przeniesiono do skansenów, lub te,
które dostosowały się do współczesności, modernizując wyposażenie i przestawiając się na inną produkcję, np. pamiątkarską. Stąd unikatowa wartość prezentowanych w krakowskim Muzeum Etnograficznym warsztatów - folusza
i olejami - przeniesionych wprost z terenu i wiernie tu odtworzonych.
Tylko piec garncarski jest modelem - naturalnej wielkości - wykonanym specjalnie dla celów wystawowych, zgodnie jednak z koncepcją Tadeusza Seweryna przez prawdziwych małomiasteczkowych garncarzy92. Umieszczono go w niewielkim pomieszczeniu na końcu korytarza, w dawnym więzieniu "na dnie" wieży ratuszowej93, i podświetlono czerwonym światłem,
imitującym żar ognia, w którym - w temperaturze dochodzącej do 800 stopni
Celsjusza-wypalano
wypełniające go szczelnie naczynia z surowej gliny. Podobne garnki czekają obok na stole, a już gotowe tworzą barwną galerię przed
warsztatem, prezentując wielką różnorodność form i zdobień ceramiki z ośrodków garncarskich z całej Polski. Pokazano tu również dwa przykłady koła garncarskiego - narzędzia niezbędnego w pracy garncarza, który przy jego pomocy jednym delikatnym dotknięciem wyczarowuje wszelakiego rodzaju i kształtu naczynia - garnki, dzbanki, wazony, misy i talerze.
Nieco dalej wąski korytarzyk prowadzi do olejami (fot. 4), autentycznego
warsztatu, przeniesionego z Ochotnicy Dolnej i zrekonstruowanego na miejscu przez wspomnianych już cieśli z tejże miejscowości. Z rozdrobnionych
i prażonych nasion, przede wszystkim lnu, wyciskano tu olej, używany do
celów technicznych i leczniczych, a także zamiast tłuszczów zwierzęcych podczas rygorystycznie niegdyś przestrzeganych postów. Była to produkcja sezonowa, związana głównie z okresami adwentu i wielkiego postu94. W głębi
niewielkiego, mrocznego pomieszczenia znajduje się archaiczna prasa klinowa, zbudowana z potężnych kłód jodłowych, tuż zaś przy wejściu cztery stępy nożne, na których mogło pracować jednocześnie kilku ludzi. Wprawiali
oni w ruch - przez rytmiczne nadeptywanie ich końców - okute grubą bla-

92
93
94

T. Seweryn, Izby wiejskie i warsztaty przemysłu ludowego ..., s. 3 ł.
Tamże, s. 3 I.
J. Górak, Prasy do wyciskania oleju, w: Z zagadnień kultury ludowej, Lublin 1981, s. 12.

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

107

chą bukowe stępory, te zaś, opadając raz po raz w zagłębienia stęp, tłukły na
miazgę oczyszczone z łusek siemię lnu. Uzyskaną w ten sposób mączkę mieszano w płytkim korycie z gorącą wodą, ugniatano i w odmierzonych porcjach prażono w kociołku. Odparowany z wody i jeszcze gorący miąższ zawijano w dwa pełniące rolę filtra płaty, jeden utkany z owczej wełny, drugi
z krowiego lub koziego włosia. Zawiniątko umieszczano następnie w zagłębieniu lisicy, czyli poziomej belki, osadzonej trwale między dwiema pionowymi kłodami prasy, i przykrywano drewnianym czopem, na który nasuwano
drugą belkę, tkwiącą luźno w otworach wyciętych w pionowych kłodach. Siłę
nacisku zwiększano za pomocą bukowych klinów, wbijanych z obu stron masywnymi, poruszanymi wahadłowo przez olejarza taranami95, z których jeden
umocowany jest tu na zwieszonym od powały żelaznym łańcuchu, drugi przymocowany na mieczowanym ramieniu do obrotowego słupa. Wyciśnięty
z miąższu olej wyciekał do podstawionego naczynia przez otwory w dnie zagłębienia - uzyskiwano w ten sposób około póhora litra cieczy z l kg
nasIOn.
Kolejnym warsztatem zrekonstruowanym na parterze jest folusz (fot. 5), przeniesiony z Jaworek koło Szczawnicy. Urządzenia takie, w których folowano,
czyli spilśniano tkaninę wełnianą na sukno, stosowano w niektórych rejonach
Polski, zwłaszcza w Karpatach, jeszcze do połowy XX wieku. Tu także odtworzono jedynie ciasne, półmroczne wnętrze z wielką stępą, wspartymi o nią czterema ciężkimi młotami i wałem, poruszanym przez - pozostawione już domyślności zwiedzającego - koło wodne na zewnątrz. Obracając się, wał zahaczał sterczącymi z niego ramionami o kliny (rączki) wystające z młotów,
które podnosiły się rytmicznie i opadały w zagłębienie stępy, na tkaninę zanurzoną w gorącej wodzie. Gorącą wodę doprowadzano z miedzianego kotła,
stojącego na niskim piecu z płaskich kamieni piaskowca (w kącie na wprost
wejścia), przy pomocy rynienki, w podobny sposób odprowadzając zabrudzoną
ze stępy. Tkanina poddawana była zabiegowi folowania przez osiem do dziesięciu godzin - niekiedy dwukrotnie, gdy chciano uzyskać sukno grubsze
i sztywniejsze - a następnie czyszczona i suszona na słońcu96.
Dalszy ciąg wystawy stałej to ciągnąca się wzdłuż całego korytarza pierwszego piętra, w wielkiej przeszklonej gablocie, galeria stroju ludowego z wszystkich niemal (poza północnymi) regionów współczesnej Polski, z okresu największego rozkwitu kultury ludowej, a więc z końca XIX i początku XX wieku. Strój
odświętny - barwny, efektowny i na ogół bardzo kosztowny, przechowywany
troskliwie przez całe życie i często przekazywany z pokolenia na pokolenie był niegdyś oznaką nie tylko zamożności swych właścicieli, ale też ich stanowej
i regionalnej przynależności. Dziś niemal już zanikł, w niektórych tylko regio-

a

95
96

T. Seweryn, Izby wiejskie i warsztaty przemysiu ludowego
T. Seweryn, Izby wiejskie i warsztaty przemysiu ludowego

, s. 22-27.
, s. 17-21.

�Magdalena Dolińska

108

nach przywdziewany jeszcze podczas ważniejszych uroczystości. Jedna z największych i najcenniejszych w Polsce kolekcji, prezentowana tu w układzie
regionalnym, przypomina barwność i urodę strojów góralskich, lubelskich, kurpiowskich, opoczyńskich, łowickich, szamotuiskich i innych, przede wszystkim jednak krakowskich, pokazanych w kilku odmianach.
W zajmujących niemal całe pierwsze piętro salach wystawowych jedynym
nawiązaniem do ekspozycji na parterze jest rekonstrukcja wnętrza małej, wiejskiej kuźni. Nie można do niej wejść, można jedynie przystanąć na progu
i przyjrzeć się urządzeniom i narzędziom kowalskim, widocznym w przyćmionym świetle, które dochodzi zza niewielkiego okienka. Jest tu palenisko z miechem, stół z imadłem, stolik z narzędziami do podkuwania koni, ciężki drewniany kloc z kowadłem oraz półki i żerdzie wypełnione licznymi narzędziarni,
z których pomocą zręczny kowal umiał wyczarować z nieforemnych kawałków twardego żelaza najróżniejsze przedmioty, często zadziwiające lekkością
i wyrafinowaniem ksztahów - zawiasy, okucia, zamki i wykładki do zamków,
pierścienie spinające dyszel, kraty, wrzeciądze i inne. Niektóre z tych przedmiotów pokazano na planszy obok wejścia do kuźni, po drugiej jego stronie
umieszczając model wozu chłopskiego, a przy nim naturalnej wielkości koło,
chomąto i dyszel z bogato zdobionym okuciem kowalskiej roboty. Pozostała
część ekspozycji stałej (fot. 6), prezentująca dawne sposoby zdobywania pożywienia (zbieractwo, łowiectwo, tradycyjne rolnictwo i hodowlę) oraz niektóre
z ważniejszych w wiejskiej gospodarce rzemiosł (kołodziejstwo, bednarstwo
i ciesielstwo, obróbka włókna, tkactwo i farbiarstwo), następnie instrumenty
ludowe oraz obrzędy bożonarodzeniowe i wiosenne, wreszcie - na drugim
piętrze - polską sztukę ludową, nie odbiega charakterem od innych tego typu
ekspozycji, ograniczając się do systematycznego wykładu, ilustrowanego zarówno eksponatami, jak i archiwalnymi fotografiami.

*
W muzeum etnograficznym wystawa jest opowieścią o człowieku i jego
życiu, a jest to opowieść tym bardziej interesująca, im głębiej pozwoli nam
wejść w to życie i je zrozumieć. Dlatego tak wielkim wciąż zainteresowaniem cieszą się wywodzące się jeszcze z XIX-wiecznych pomysłów muzea
skansenowskie, a także próbujące podobnych realizacji wystawy takie, jak
ekspozycja stała krakowskiego Muzeum Etnograficznego. Fascynuje ona zarówno dzieci, jak i dorosłych, opowiadając bowiem o dawnym świecie pozwala wręcz wejść do niemal tych samych wnętrz, w których mieszkali i pracowali żyjący w nim niegdyś ludzie. Eksponat niczego tu nie ilustruje, niczego nie przedstawia, on po prostu jest tym, czym zawsze był - niegdyś częścią
życia, w którym brał udział, teraz częścią opowieści o tym życiu.

�Muzeum Etnograficzne w Krakowie -

wierność tradycji

109

Świętując w 2001 roku jubileusz dziewięćdziesięciolecia istnienia, Muzeum
Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie mogło się jednocześnie poszczycić pięćdziesiątą rocznicą powstania swej wystawy stałej. Ekspozycja
ta, bardzo tradycyjna, nawiązująca do XIX-wiecznych wzorów wystawienniczych, niemal teatralna, a zarazem bliska idei skansenowskiej, jest bliska realizacji marzeń twórcy Muzeum, Seweryna Udzieli, który pragnął, by dzięki
muzeum wnukowie i prawnukowie mogli się dowiedzieć, ,jak się to ongi żyło
w Polsce, (oo.) że nawet w życiu codziennem, nawet w małych chatach wiejskich mieliśmy wiele dobrych i pięknych rzeczy, które przez wieki wytworzył i wykołysał duch narodu"97. Ograniczany brakiem pieniędzy i miejsca,
nie doczekał się pełnej realizacji swoich marzeń. Urzeczywistnił je dopiero
jego następca, Tadeusz Seweryn, nie tylko wiernie podążając jego śladem,
ale i rozbudowując jego pomysły. Stworzył wystawę, która trwając niezmiennie mimo przemijających obok mód, nie tylko nie utraciła nic ze swej atrakcyjności, ale staje się powoli świadectwem przeszłości samego Muzeum i jego
wierności własnej tradycji.

THE ETHNOGRAPHIC MUSEUM IN CRACOW -

FIDELITY TO TRADITION

(Summary)
Seweryn Udziela Ethnographic Museum in Cracow, one of the oldest and largest Polish ethnographic museums, celebrated its ninetieth anniversary in 2001. The museum
was established by Seweryn Udziela (1857-1937), a teacher and school inspector, collector of folk artefacts, who for many years was its director and the only employee. When
he died in 1937, the directorship was taken over by Tadeusz Seweryn (1894-1975), Udziela's collaborator for many years, an art historian and a painter, who managed the institution until his retirement in 1965. The museum, initially housed in three rooms of a private
flat, later at the Wawel, after the war was moved to the Town Hall ofKazimierz, a former
town, where it has been located until today. Existing without any interruption since its
establishment, the museum survived two world wars, the change of the political system
and never-ending financial difficulties and managed to preserve its collections from destruction. Throughout this time it served the idea that was professed by its founder, Seweryn Udziela. This fidelity to tradition is evidenced by abundant ethnographic collections, both Polish and exotic, often originating in the 19th century, as well as a permanent
exhibition on the ground floor, organized by Tadeusz Seweryn in 1951, resembling an
open-air museum and following the concept developed by Udziela. This oldest part of
the permanent exhibition, never giving in to various changing fashions and fads, lost
nothing of its attractiveness and is becoming the testimony to the Museum itself and its
fidelity to its own tradition.

97

S. Udziela, Muzeum Etnograficzne w Krakowie, "Lud" ..., s. 323.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7840" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7820">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7c07e0f3b8dcf8f414ddd996847b2e92.pdf</src>
        <authentication>dccb3a550ae714e6899f6714c67dba53</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93759">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2549</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93761">
                <text>1996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93763">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2368</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93765">
                <text>Muzeum etnograficzne z dziesięcioletnim wyprzedzeniem / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93767">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.1-2, s.54-65</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93769">
                <text>Jaworska, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93770">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93771">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93773">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="93786">
                <text>Muzeum
etnograficzne
z dziesięcioletnim
wyprzedzeniem
Magdalena Jaworska

„Bowiem jeśli wystawiać, to zawsze i nieuchronnie
znaczy proponować pewne szczególne znaczenie
tego, co się pokazuje, to oglądać wystawę znaczy
tworzyć w podwójnym sensie: interpretacji i zro­
zumienia."
E. Veron, M . Lavasseur,
Ethnographie de l'exposition

Muzea są stałym elementem krajobrazu kulturalnego więk­
szości krajów. Właściwie nie poddaje się w wątpliwość ich
funkcji. Główne rozważania skupiają się raczej na metodach
wystawienniczych, których tradycyjność przyjmuje się za sym­
ptom kryzysu nie umiejących nadążyć za postępem cywilizacji
instytucji. Problem ten dotyczy szczególnie muzeów etnografi­
cznych, które za swe powołanie uznają gromadzenie świadectw
kultur archaicznych i prezentują je w podobny sposób. Pojawia­
jące się propozycje zmian i ożywienia tych i innych muzeów
odnoszą się prawie wyłącznie do środków technicznych, a nie
założeń teoretycznych.
Za prawdziwie postępowe muzea uznaje się więc te, które
stosują aparaturę audio-wizualną najnowszej generacji. Poza
uatrakcyjnieniem wystaw zazwyczaj nie wpływa ona jednak na
zmianę ich treści i przesłania. Dlatego uważam za godną
podkreślenia działalność Jacquesa Hainarda i jego współpraco­
wników w Muzeum Etnograficznym w Neuchatel, w Szwajcarii
romańskiej.
Jest to najmniejsze i najstarsze muzeum tego typu w Szwaj­
carii, ale nie z tego słynie. Dawniej rozsławiały je cenne
kolekcje, głównie z terenu Afryki i Oceanii, ale od kiedy
kilkanaście lat temu dyrektorem został Hainard pierwszeństwo
nad promocją i poszerzaniem zbiorów zyskały wystawy czaso­
we. Pojedyncze, organizowane co roku ekspozycje przyciągały
od początku zainteresowanie nie tylko specjalistów, ale szero­
kich rzesz widzów, i sytuacja ta do dziś nie uległa zmianie.
Muzeum uległo jakby rozdwojeniu, a widoczny j u ż w architek­
turze podział (z dziewiętnastowiecznym pałacykiem sąsiadują
dwa nowoczesne budynki) kontynuowany jest we wnętrzu,
gdzie tradycyjne, pełne najpiękniejszych eksponatów wystawy
stałe zajmują zabytkowe saloniki, a w jednym z budynków,
specjalnie na ten cel przeznaczonym, urządzane są wystawy
czasowe - oryginalne, kontrowersyjne i nietypowe dla muzeum
o takim profilu poprzez swoją aktualność i nowoczesność, nie
tyle jednak techniczną, co treściową.
Mnie udało się współpracować z tamtejszymi muzealnikami
nad dwiema wystawami - Marksem 2000 w 1994 r. i Różnicą
w 1995 r. Niektóre z moich obserwacji i wniosków dotyczących
rozwiniętej w Neuchatel nowatorskiej koncepcji wystawien­
niczej przedstawię w niniejszym artykule.
1

Od czasu objęcia stanowiska dyrektora przez Jacquesa
Hainarda w 1980 r. M E N (powszechnie używany skrót nazwy
omawianego Muzeum) przygotował piętnaście dużych wystaw
czasowych. Dzielą się one wyraźnie na dwa nurty: muzeologicz-'
ny i antropologiczny.
Do pierwszego z nich należą: Kolekcjonowanie pasją (1982),
Przedmioty preteksty, przedmioty manipulowane (1984), Czas[
utracony, czas odnaleziony (1985) i Salon etnografii (1989),
W cyklu tym (uznanym przez Hainarda za zamknięty) omówio­
ne zostały kolejno: motywy i mechanizmy tworzenia kolekcji,
znaczenie przedmiotu, status i rola m u z e ó w oraz problemy
dotyczące muzeum etnograficznego i przyszłości etnografii, j
Największe znaczenie dla rozwoju nowej koncepcji wysta­
wienniczej miała ekspozycja Przedmioty preteksty, przedmioty
manipulowane, która zdefiniowała pojęcie przedmiotu, jako
tworu, pierwotnie i poza określonym kontekstem bez znaczenia,
czekającego na nadanie mu go.
Drugi nurt stanowią wystawy problemowe o różnorodnej,
uniwersalnej tematyce. W jej wyborze widoczna jest wyraźna
ewolucja. Pierwsza wystawa Urodzić się, żyć i umrzeć (1981)
dotyczyła tradycyjnego zagadnienia etnograficznego, jakim sa/
obrzędy przejścia, choć omawiała go w nietypowym aspekcie
porównawczym ujawniającym podobieństwa między społe­
czeństwami egzotycznymi, a współczesnym społeczeństwem
europejskim (szwajcarskim).
Kolejne ekspozycje tego nurtu miały j u ż charakter interdys­
cyplinarny, ale w dalszym ciągu porównawczy, a przedmiotem
ich zainteresowania było ciało (Ciało rozgrywką,
1983), ból
i cierpienie (1986), stosunki między ludźmi a zwierzętami
(Zwierzęta i ludzie, 1987), „ p r z o d k o w i e " (Przodkowie są wśród
nas, 1988), kobiety (1992).
W ostatnich latach wyraźnie zaznacza się tendencja do
poruszania tematów coraz bardziej abstrakcyjnych, takich jak
dziura (1990), myślenie potoczne (Gdyby 1993), system kapita­
listyczny (Marx 2000,1994), czy różnica, jak i do zarysowywa­
nia przed publicznością pesymistycznych wizji przyszłości.
Pesymizm ten nie osłabia jednak ironii ani humoru, które od
samego początku towarzyszą muzeograficznym rozważaniom'
Hainarda.
Rozległe treści wyrażane są za p o m o c ą prowokujących

zestawień przedmiotów: egzotycznych i europejskich, cennych
i bezwartościowych, występujących w nietypowych konteks­
tach i w oderwaniu od tradycyjnych funkcji i znaczeń. Ekspona­
ty etnograficzne nie stanowią wśród nich grupy dominującej,
a wraz ze wzrostem abstrakcyjności tematyki jest ich wręcz
coraz mniej.
Przedmiotom towarzyszą liczne teksty, reportaże video i cza­
sami tło dźwiękowe, a bardzo ważną rolę spełniają tytuły
i bogata scenografia.
Od 1984 r. jej autorem jest Jean-Pierre Zaugg, który wykazuje
się dużą pomysłowością, wyczuciem kolorów i form oraz
zrozumieniem treści i umiejętnością jej zmaterializowania.
Oprawy plastyczne Zaugga cechuje nowoczesność, w przeci­
wieństwie do jego poprzednika, który reprezentował styl trady­
cyjny, choć o wysokich wartościach artystycznych, czego
dowodem były jego ogromne freski na wystawach Urodzić się,
żyć i umrzeć i Ciało
rozgrywką.
We wszystkich wystawach zawarte są pewne elementy
eksperymentalne, ale dwie z nich miały w pełni taki charakter,
choć z odmiennych p o w o d ó w . W przypadku ekspozycji Każ­
demu własny krzyż, przygotowanej w 1991 r. (roku obchodów
700. rocznicy powstania Konfederacji) w rekordowym czasie
trzech tygodni, wyłącznie z własnych zbiorów; charakter ten
wymusiły restrykcje budżetowe, ale ku zaskoczeniu organizato­
rów wystawa ta odniosła sukces. Natomiast Różnica była
zamierzonym i przez kilka lat przygotowywanym eksperymen­
tem, mającym na celu konfrontację trzech metod wystawien­
niczych.
Do tego eksperymentu przystąpiły trzy muzea: Muzeum
Cywilizacji z Quebecu, Muzeum Delfinatu z Grenoble i Muze­
um Etnograficzne z Neuchatel.
Najistotniejszym punktem umowy między partnerami był
zakaz wszelkiej konsultacji i współpracy naukowej, bardzo
nietypowy w epoce Internetu i telekonferencji. Jednak tylko pod
tym warunkiem mógł powstać cenny materiał porównawczy.
Miał temu również sprzyjać abstrakcyjny temat, zaproponowa­
ny przez Hainarda, a wymagający prawdziwego pomysłu na
realizację.
Wystawę, złożoną z trzech niezależnych części połączonych
wstępem i epilogiem, zainaugurowano w 1995 r. w Neuchatel.
W bieżącym roku jest ona udostępniona widzom w Grenoble,
a w 1997 r. będzie mogła ją obejrzeć publiczność kanadyjska.
W socjologicznej części kanadyjskiej, pośród masywnej
oprawy plastycznej, widz odkrywa w półmroku dwanaścioro
drzwi uznanych za symbol różnicy między światami przez nie
oddzielanymi. W liryczno-poetycznej atmosferze i z bogatym
tłem audiowizualnym opowiedziana jest tu historia ludzkiego
życia poczynając od narodzin i różnic płciowych, poprzez
szkołę, więzienie, klasztor, bank, aż po grób.
W klasycznie etnograficznej części francuskiej pokazana jest
różnorodność kulturowa Francji na przykładzie budownictwa,
pożywienia i dialektów oraz jej kres za czasów Rewolucji
Francuskiej; dalej różnorodność kultur świata za pomocą
masek, a zakończenie stanowi odpowiedź na pytanie postawioprzez Levi-Straussa: „Czy świat zmierza ku monokul­
turze?". Francuzi twierdzą, że proces unifikacji kulturowej
hamują nowe kultury powstające na miejsce ginących. Ilustracją
tego zagadnienia są różne nakrycia głowy.
Muzeum Etnograficzne z Neuchatel prezentuje filozoficzne
Jecie różnicy.
W części szwajcarskiej wyróżnić można dwa główne elemen­
ty - oprawę ikonograficzno-tekstową wzdłuż ścian i pośrodku
• ^ d siedmiu witryn przypominających kształtem budki telefo­
niczne. Początek stanowi urwany cytat z Księgi Rodzaju
umieszczony w Grenoble na progu wejścia wywołuje moment
^wahania u zwiedzających, którzy muszą po nim przejść).
| J . za pomocą czternastu ilustracji graficznych przedstawioУ Jest przełom naukowy X V I - X V I I I w. - przejście od myślenia
n e

u

a

П

e

�mitycznego do klasyfikującego (różnicującego). Z jednej strony
pokazane są wyobrażenia mityczne: wszechświata (system
Ptolemeusza), Ziemi (mapa średniowieczna), człowieka (mikrokosmos) itd., a z drugiej naukowe - system Kopernika, mapa
świata po odkryciach Cooka, model anatomiczny Vesaliusa.
Poszczególne ilustracje oddzielone są tekstami objaśniającymi
witryny w czterech językach (francuskim, angielskim, niemiec­
k i m i włoskim).
Witryny na środku symbolizują siedem dni współczesnego
stworzenia świata, na co wskazują tytuły (również w czterech
językach): Dzień równości,
wszyscy skatalogowani,
Dzień
sukcesu, wszyscy poddani selekcji itd. Przed przystąpieniem do
ich oglądania należy przeczytać „instrukcję u ż y c i a " , która
objaśnia znaczenie poszczególnych elementów. I tak na dole,
w szklanym postumencie, przedstawiona jest utopia w postaci
wiązki przedmiotów zgodnie z założeniem, że każda utopia
zawiera elementy faszystowskie. Na szybach witryny wyrażona
jest norma; w samej witrynie, na niebieskim „ s t a l a g m i c i e "
aspekt naukowy, a otaczające go przedmioty, pogrupowane
jako: stereotypy, emblematy (zawsze etnograficzne), stygmaty
i karykatury, symbolizują myślenie potoczne. Przyglądająca się
zaś wszystkiemu z góry postać (podświetlone zdjęcie) stanowi
zaprzeczenie utopijnych sloganów.
W pierwszej witrynie mowa jest o świadomości grupowej
i narodowej: utopią w tej dziedzinie jest hasło: Wszyscy różni,
ale równi, a rzeczywistością paszport niemiecki ze wstemplowaną literą „ J " , bogactwo określeń na inne narody - makaro­
niarze, rostbefy; najróżniejsze rejestry (urzędowe, hotelowe,
policyjne). Drugi dzień dotyczy szkolnictwa, utopią jest tu
sformułowanie: Nobel dla wszystkich, a jej zaprzeczeniem są
różnego rodzaju testy i systemy ocen selekcjonujące uczniów.
Trzeci dzień odnosi się do formy fizycznej i kanonów piękna,
a utopię stanowi slogan Wszyscy piękni. Czwarty sektor po­
święcony jest konsumpcji i utopii głoszącej wspólnotę bogact­
wa. W piątym mowa jest o więzieniu, które „ u z d r a w i a " ;
w szóstym o ochronie dziedzictwa kulturowego, z utopijną
chęcią zachowania wszystkiego, a w siódmym o rzeczywistości
wirtualnej, w której utopią staje się rzeczywistość realna, taka
jak puszka sardynek. Zakończenie tej części stanowi fragment
z książki Michela Foucaulta, w którym autor przedstawia
apokaliptyczną wizję przyszłości społeczeństwa cywilizowane­
go.
W epilogu wystawy każde muzeum podsumowuje swoją
część eksponatem i tekstem. U Kanadyjczyków są to znowu
drzwi, u Francuzów rzeźba przedstawiająca „ d z i k i e g o " ,
a u Szwajcarów spetryfikowane nożyczki i pojemnik z klejem,
oraz tekst o „Couper-coller" ( „ C i ę c i u - w s t a w i a n i u " ) i cytat ze
Zbrodni doskonałej Baudrillarda będący charakterystyką rze­
czywistości wirtualnej.
Celem ekipy z Neuchatel było z jednej strony uświadomienie
widzom, kiedy narodził się system różnicowania i jak definio­
wana jest w nim różnica - pojęta jako narzędzie operacji
intelektualnych (pozwalające klasyfikować, hierarchizować,
porządkować), a jednocześnie będąca rezultatem tych operacji
(właśnie dwuaspektowość tego pojęcia sprawia największą
trudność); z drugiej zaś strony do czego nas ten system
doprowadził - do społeczeństwa utopii egalitarnych i realnych
nierówności, zmierzającego ku apokaliptycznemu rozpłynięciu
się w rzeczywistości wirtualnej.
Możliwość porównania metod wystawienniczych, j a k ą daje
Różnica pozwala stwierdzić, jak daleko od przyjętych kanonów
odbiega Muzeum z Neuchatel. Muzeum z Grenoble reprezen­
tuje, moim zdaniem, jeszcze nurt tradycyjny, mający na celu
zapoznanie widzów z obcymi kulturami, a właściwie ich
historycznym wizerunkiem poprzez przedmioty podzielone
geograficznie, funkcjonalnie lub pod względem wykonawczym.
Muzeum Cywilizacji zaliczyłabym do nurtu „ a t r a k c y j n e g o " ,
czyli takiego który zrywa z tradycyjnymi zasadami realizacyj55

�-1

nymi i wprowadza nowe rozwiązania w celu ożywienia wystaw
i przyciągnięcia większej liczby widzów. Natomiast wystawy
M E N określiłabym jako ,,dyskursywne", ze względu na to, że
pobudzają do refleksji, prowokują widzów do relatywizacji
wiedzy i systemów myślowych, podejmują walkę z przesądami,
ciemnotą i nietolerancją. Jest to, moim zdaniem, metoda
najbardziej skomplikowana i dojrzała, łącząca w sobie interdys­
cyplinarność, aktualność, estetykę i dydaktykę.
Statystyki wykazują, że liczba osób przychodzących na
wystawy czasowe M E N w ciągu siedmiu miesięcy ich trwania
waha się od 12 do 23 tys., średnio przez minionych 14 lat było to
18 tys. W pozostałe miesiące stałą ekspozycję Muzeum zwiedza
ok. 3 tys. osób.
Analizując wysokość frekwencji na wystawach czasowych
można zaobserwować pewną prawidłowość. Największym za­
interesowaniem cieszą się wystawy o tematyce, którą na­
zwałabym ogólnoludzką i codzienną jak: ciało, ból, relacje
między ludźmi a zwierzętami, kobiety. W trakcie pierwszej
z nich prasa komentowała to tak: „Jeszcze w latach poprzednich
można było, według frekwencji wyrysować krzywą klimatycz­
ną deszczu naganiającego widzów i słońca odciągającego.
W tym roku pogoda nie jest j u ż wyznacznikiem, wykres osiąga
szczyty: do dziś, od wernisażu w początkach czerwca sprzedano
już 7 tys. biletów [...] T y m sposobem w połowie sierpnia wyniki
odpowiadają tym z ubiegłego roku w końcu października."
Natomiast wyraźny jest spadek zainteresowania dla wystaw
autokrytycznych - omawiających problemy muzealne. Na
jednej z nich {Czas stracony, czas odnaleziony) frekwencja
sięgnęła dolnego progu - 12 tys., a na pozostałych nie
przekroczyła 15 tys.
Gdyby chciało się porównać statystyki M E N ze statystykami
dużych m u z e ó w sztuki, mających po kilkaset tysięcy widzów
w roku, to trudno byłoby dostrzec w nich sukces. A tymczasem
są one uznawane za sukces tego najmniejszego* w Szwajcarii
muzeum etnograficznego, położonego na uboczu niewielkiego
miasta (35 tys. mieszkańców), a mającego swoją stałą publicz­
ność nawet z zagranicy.
W skład grupy koncepcyjnej przygotowującej wystawę
wchodzi dyrektor, dwóch lub trzech kustoszy, antropolog
ekonomiczny współpracujący od lat z Muzeum i praktykanci.
Czasami na narady zapraszani są także naukowcy z Instytutu
Etnologii miejscowego Uniwersytetu lub z zewnątrz. Otwiera­
nie tylko jednej wystawy w roku pociąga za sobą cykl roczny
przygotowań.
Tytuł lub temat znany bywa czasami dużo wcześniej, nawet
na parę lat, tak jak w przypadku Różnicy albo rodzi się nagle,
z obserwacji aktualnej rzeczywistości. Początek pracy stanowi
przede wszystkim poznanie i sformułowanie teoretycznego
aspektu danego zagadnienia. W tym celu poszczególni człon­
kowie ekipy wyszukują i czytają publikacje naukowe i artykuły
prasowe związane z tematem oraz dyskutują o nich na wspól­
nych naradach. Te lektury i dyskusje dają wystawie naukowe
podwaliny.
Kolejnym etapem, jest wybór problemów, najczęściej w od­
niesieniu do otaczającej nas rzeczywistości i znalezienie pomys­
łu na ich wizualizację. Temu etapowi towarzyszą j u ż regularne
narady, co najmniej raz w tygodniu, po kilka godzin, w pełnym
gronie. Refleksja nad wybranym tematem dominuje jednak nie
tylko te narady, ale również wspólne obiady, kolacje i spotkania
towarzyskie. Gdy pomysł zaczyna nabierać kształtów jeden
z kustoszy go spisuje, a po kolejnych naradach nanosi wszystkie
zmiany i poszerza, rozprowadzając poszczególne wersje w for­
mie wydruku wśród członków grupy. Ostateczną wersję tego
dokumentu m o ż n a uznać za scenariusz.
Jeżeli projekt nie stwarza większych problemów, następuje
podział zadań i każdy szuka potrzebnych materiałów i eks­
ponatów w kraju i za granicą, jeśli jest to konieczne. Do
poszukiwań, poza stałymi członkami grupy, zostają też włącze­
2

56

ni inni pracownicy M E N i czasami studenci. Na poprawność
merytoryczną wystawy kładziony jest bardzo duży nacisk
i wszystkie zagadnienia z nieznanych dziedzin konsultowane są
z fachowcami, a do problemów antropologicznych zbierana jest
obszerna dokumentacja.
Gdy projekt wystawy jest j u ż w miarę pełny, redagowany jest
komunikat dla prasy. Wtedy też dyrektor organizuje spotkanie
dla pracowników Muzeum, na które zaprasza również pracow­
ników Instytutu Etnologii i objaśnia ogólne założenia tego
projektu.
Całą stronę ikonograficzną wystawy opracowuje fotograf ze
znalezionych samodzielnie lub przez innych materiałów. On też
przygotowuje zgodnie z projektem ekipy zdjęcie na tło plakatu,
grafik nakłada na nie napisy, a plastyk nadaje mu ostateczną
formę.
Plastyk rzadko uczestniczy w zbiorowych naradach. Spotyka
się z nim dyrektor i czasami kustosze. Na bazie przekazanych
przez nich informacji przygotowuje on pierwszą makietę
i dopiero wtedy się j ą wspólnie dyskutuje i zmienia. Wszelkie
sugestie plastyka są brane pod uwagę, on wskazuje jakie
pomysły dadzą się zrealizować, a jakie nie. Montaż rozpoczyna
się na półtora miesiąca przed wernisażem i plastyk ma całkowitą
swobodę realizacji, bo podczas wieloletniej współpracy z M E N
zdobył sobie pełne zaufanie i uznanie, nie tylko artyzmem
swoich scenografii, ale również umiejętnością nadrabiania nimi
niedostatków i luk w scenariuszu. Kieruje on pięcio- lub
sześcioosobowym zespołem złożonym również z plastyków,
mających własne pracownie lub stanowiska, ale na ten czas
porzucających je dla samej przyjemności współpracy przy
tworzeniu wystawy.
Napływające z zewnątrz eksponaty są ubezpieczane i trafiają
bezpośrednio na salę wystawową. W y b ó r przedmiotów z włas­
nych kolekcji odbywa się w ten sposób, że wszyscy udają się do
magazynu, gdzie odnajdywane są eksponaty wcześniej wytypo­
wane, często tzw. ulubione, czyli mające j u ż za sobą wiele
wystaw, a pozostałe dobierane są na zasadzie wolnych skojarzeń
z tematem lub problemem, który trzeba zilustrować. Wtedy też
dokonywane są zakupy przedmiotów codziennych, inne zaś
wykonuje się na miejscu lub zamawia. Wszystkie te przedmioty
znajdą po wystawie stałe miejsce w magazynie zbiorów.
Ostatnim etapem przygotowań jest redakcja tytułów i teks­
tów. Są one przygotowywane wspólnie lub przez jednego
z kustoszy, a najważniejsza jest ich późniejsza wielokrotna
korekta, bo błędy wykryte przez widzów i poprawione, czasami
na czerwono, uznawane są za największy wstyd. Praca trwa
praktycznie do ostatniej chwili przed wernisażem, również
w święta i nocą, a miłym zwyczajem są wspólne kolacje
w Muzeum przez kilka ostatnich wieczorów przed otwarciem.
Inwentaryzacja witryn odbywa się j u ż po wernisażu.
Równocześnie z samą ekspozycją przygotowywana jest
publikacja. Komitet redakcyjny, który jest również trzonem
grupy koncepcyjnej, najpierw zamawia artykuły, potem jt-'
koryguje, następnie przekazuje informatykowi dla nadania int
ostatecznej formy i na zakończenie wysyła do drukarni.
Recenzje z wystaw ukazują się we wszystkich większych
szwajcarskich gazetach. Co roku piszą je na ogół ci sami
dziennikarze i zazwyczaj, poza nielicznymi wyjątkami, są one
pozytywne. Przez wiele lat pewna duża gazeta genewska
poświęcała cały numer weekendowego suplementu każdej
wystawie w M E N . Również w miesięcznikach, zwykle jesienią
pojawiają się duże, ilustrowane reportaże, przybliżające nie-tylko tematykę ekspozycji, ale i teorię Hainarda.
Innym źródłem ocen ekspozycji są „złote k s i ę g i " . Nie można
oczywiście uważać zawartych w nich opinii za reprezentatywne,
bo wpisuje się niewielu widzów i stosunkowo rzadko wyrażaj*
oni głębsze myśli. Najczęściej są to pochwały w rodzaju:
„Bardzo ładna wystawa" albo wpisy dla żartu. Podczas gdy te
drugie nie mają prawie żadnego znaczenia, pierwsze są jedna*

�dowodem zadowolenia, a ich przewagę należy uznać za nietypo­
wą i znaczącą, skoro zdaniem Catherine Camboulives: „Lektura
złotej księgi ujawnia zawsze większą ilość zarzutów, człowiek
bowiem ma taką naturę, że będzie drugiemu chętniej deklarował
swoją wrogość niż m i ł o ś ć . ' ' Dla twórców jednak najcenniejsze
i najbardziej interesujące są konstruktywne krytyki i pochwały
dowodzące zrozumienia sensu lub wzbudzonej refleksji. Prze­
glądając księgi zauważyłam wyraźną ewolucję ich zawartości.
Księgi sprzed wielu lat pełne są niewiele wnoszących wpisów
i rysunków, dopiero w ostatnich latach stają się one bogatsze
w treść i przemyślenia.
Zwiedzający, z którymi rozmawiałam bezpośrednio oraz
widzowie pokazów slajdów także wyrażali swoje zdanie na
temat wystaw. Zarówno w recenzjach i wpisach, jak i wypowie­
dziach powtarzały się pewne stałe pochwały i zarzuty, bo:
...ta linia metodyczna ma swoich entuzjastycznych zwolen­
ników, przede wszystkim w szeregach nowej szkoły, i gorą­
cych przeciwników,
a jedni i drudzy rekrutują się zarówno
spośród widzów, jak i ze środowisk
etnograficznych.
Najczęściej chwalono Muzeum za:
- głęboki sens wystaw i skłanianie widza do refleksji:
Wystawa pasjonująca,
która zastanawia i niepokoi. Nie­
słychanie
pożyteczna!
Po każdej wystawie próbujemy się zastanowić i zmienić.
Temat po temacie, MEN zawsze wart jest podróży i wraca­
jąc nie jestem już naprawdę taki sam, jak jadąc.
- oryginalność wykorzystania wieloznaczności przedmiotów,
zwłaszcza w zestawieniu cennych eksponatów z bezwartoś­
ciowymi; egzotycznych z europejskimi:
Wystawienie dzieł sztuki i przedmiotów stanowiących
część
naszego życia codziennego jest bardzo udane.
- autokrytycyzm i pobudzanie do niego oraz do relatywizacji
sądów:
Wystawiając równocześnie przedmioty, które nas otaczają,
a nie tylko piękne przedmioty dalekich ludów, Muzeum
Etnograficzne chce nas zmusić do refleksji nad samymi
sobą. Koniec szukania słomki w oku drugiego i niewidzenia
belki we własnym.
Zasługą etnologów było pokazanie, że prymitywi nie są
wcale tak prymitywni. Gdy analizują oni [etnolodzy] nasze
społeczeństwo,
metodami innymi niż socjologia,
dokonują
tej samej operacji, tyle że niebezpośrednio.
Rzucają oni od
zewnątrz spojrzenie wolne od wszelkiej chęci przypodoba­
nia się i ukazują tradycje i zwyczaje, obrzędy i zachowania,
często irracjonalne, które wydawały się być zarezerwowa­
ne dla dzikich.
Szwajcaria jest ziemią obfitującą w muzea. Jest to bogact­
wo szczególnie cenne. Ale jest również niesłychanie
ważne
i pasjonujące, że jedno z nich [muzeów] poddaje się - i to
przy wysokiej jakości analizie i oprawie - rentgenowi
samej instytucji.
- humor i ironię nie kolidujące z naukowym ujęciem:
Zazwyczaj dobrzy w ironii, tym razem przeszliście
siebie.
Inteligentny i prowokacyjny humor przejawia się w pomie­
szaniu prawdziwych i fałszywych
mitów i symboli...
Jak zwykle również, naukowe podstawy nie
wykluczają
odważnych metafor, humoru i zamierzonego
prowokacyj­
nego tonu...
- wspaniałą oprawę plastyczną:
Estetyzm nie jest obcy przyjemności,
którą się odczuwa.
Wszystko zostało przemyślane
w najmniejszych
szczegó­
łach, aby tworzyć atmosferę, klimat. I Paul Valdry nie
napisałby już dziś, jak w roku 1934: Nie lubię zbytnio
muzeów; wiele jest godnych uznania, ale prawie nie ma
zachwycających.
Przy swojej ogromnej gościnności
Jac­
ques Hainard wie, że potrawy lepiej smakują, gdy stół jest
pięknie nakryty.
- artyzm połączenia treści i formy:
3

4

Jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy uczestniczyć w narodzi­
nach dzieła sztuki.
Wystawa jak dzieło Sztuki, jesteśmy szczęśliwi ze spotkania
Duchamp'ow
muzeografii.
- prowokacyjność:
Kontynuujcie sprzedawanie nam waszych
prowokacyjnych
pomysłów, uwielbiamy to!
- aktualność lub wręcz profetyzm:
Wspaniała wystawa! Za 10 lat powie się, że była prorocza.
Paradoksem jest, żeby muzeum etnograficzne miało 10 lat
wyprzedzenia.
Poruszacie problemy ważne dla ludzkości.
A najlepszym wyrazem uznania jest stworzenie przez dzien­
nikarzy przymiotnika „ h a i n a r d o w s k i " , powiedzenie „hainardowski s t y l " , pojawianie się wystaw M E N na liście dziesięciu
najlepszych wystaw Europy roku 1989, 1990 i 1991 w pewnym
genewskim piśmie, a w 1990 r. również wśród najlepszych
szwajcarskich wystaw lata w ocenie prasy niemieckojęzycznej
- co godne jest podkreślenia, bo istnieje rodzaj rywalizacji,
również w dziedzinie kultury, między częścią francuską i nie­
miecką Szwajcarii.
Zarzuty natomiast podzielić można na dwie grupy - nie
podważających wartości wystawy i negujących ją. W pierwszej
grupie podkreślane są następujące wady:
,
- brak tłumaczeń tekstów na inne języki (od 1994 r. twórcy
próbują sprostać tym wymaganiom):
Gdybyście myśleli o innych, dalibyście
tłumaczenia
po
niemiecku - trudno
zrozumieć.
- zbyt duża ilość tekstów, a mała ładnych przedmiotów:
Zły tytuł... dobry pomysł. O wiele za dużo tekstów do
czytania i teksty zbyt skomplikowane. Zbyt mało przed­
miotów do obejrzenia.
Prawdą jest, że w ostatecznym rozrachunku
wystawa
neuchdtełska daje więcej do myślenia, niż do oglądania.
- niewielki związek z etnografią lub jego brak, a używanie
przedmiotów etnograficznych jakby na usprawiedliwienie, a nie
jako elementów opowieści:
Mam wątpliwości, czy chodzi tu o etnografię sensu stricto,
ale mimo to miałem dużo
przyjemności.
(Zarzut ten nie pojawia się w prasie, która mimo rosnącej
abstrakcyjności i interdyscyplinarności wystaw wciąż stara się
doszukiwać w nich aspektów etnograficznych lub etnologicznych):
Z drugiej strony proponowane wystawy (...) są bardziej
etnologiczne niż etnograficzne: nie zdają opisowego spra­
wozdania o jakiejś dalekiej kulturze egzotycznej,
ale
stosują etnologię
porównawczą.
- krytyka bez propozycji rozwiązań, m n ó s t w o pytań bez
odpowiedzi,
- dominujący pesymizm bez jakiejkolwiek nadziei:
Wspaniała analiza społeczeństwa.
Okropnie brakuje za­
kończenia z oknami lub promieniami
światła...
i odpowiedź na ten wpis innego zwiedzającego:
Na poprzedniej stronie ta pani chciałaby zobaczyć promie­
nie światła. Niestety nie jest waszą rolą dawanie od­
powiedzi.
- elitarność przesłania:
A gdyby uczyniono mały wysiłek, aby zwracać się do
wszystkich, a nie pozostawać
w elitarnej i
upewniającej
tajemniczości.
To są wystawy dla wąskiego grona osób, o pewnym zasobie
wiedzy i wykształceniu.
Zwykły człowiek z ulicy nic z tego
nie zrozumie, a przecież chodzi o zwracanie się do jak
najszerszej
publiczności.
- powtarzanie co roku tego samego:
Dla mnie Hainard robi co roku to samo. Podobne eks­
ponaty, w podobnych konfiguracjach,
zawsze to samo
zestawianie przedmiotów
codziennych i
artystycznych,

57

�zwykle pesymistyczne przesłania dotyczące naszej codzien­
ności. Nie mówię, że te wystawy są złe, ale nie widać
postępu,
rozwoju.
Nie mam potrzeby chodzenia co roku [do Muzeum], bo to
jest prawie to samo.
i odpowiedź na to:
Mówić coś takiego, to znaczy w ogóle nie
rozumieć
wystawy i co gorsza nie umieć jej obejrzeć. Przecież to jest
po prostu ta sama metoda i dobrze, że oni mają taką
własną, specyficzną
metodę, ale co roku poruszany jest
inny, bardzo aktualny problem, a te same przedmioty
pojawiają się w innych kontekstach.
- h e r m e t y c z n o ś ć przesłania adresowanego wyłącznie do Szwaj­
carów lub społeczeństw zachodnich (często zarzut z którym się
spotykałam, pokazując slajdy w Polsce).
Do drugiej grupy należą zarzuty:
- całkowitej nieczytelności wystawy, której nie można zro­
zumieć bez komentarza ustnego, ponieważ przeintelektualizowane teksty niczego nie wyjaśniają:
Niezrozumiała
wystawa czasowa. Jaki cel? Do kogo jest
adresowana? Dlaczego wyjaśnienia
są niejasne i nie­
zrozumiałe.
- braku walorów estetycznych i pokazywania rzeczy codzien­
nych, dla zobaczenia których nie trzeba iść do muzeum:
...jako taki prosty, zwyczajny oglądacz rzeczy [—]ja bym
chciał powiedzieć, że ja nie doznaję przyjemności
intelek­
tualnej, ani estetycznej tym bardziej, kiedy w muzeum mi się
pokazuje puszki po Coca-coli czy inne tego typu rzeczy. [...]
Proporcja pomiędzy tym, na co tam można
popatrzeć,
a o czym trzeba tylko i wyłącznie myśleć, no mój Boże, rzut
oka, ale nuda.
Wyznajmy to: trzeba mieć upodobania nieco masochistycz­
ne, aby zwiedzać wystawy Jacquesa Hainarda [...]. Wierzy­
cie w to, że zobaczycie piękne przedmioty i to was nieco
uspokaja. Nic z tego! [...] Już w latach poprzednich wielu
zwiedzających przeżyło szok, widząc w witrynie muzealnej
przedmioty tak pospolite, jak Tampaxy czy puszki Coli.
Poza wymienionymi uwagami częste są też oceny konkretnego
przesłania danej wystawy, jak na przykład:
Przyjechaliśmy
z Berlina specjalnie by
zobaczyć,,Marksa
2000" i wracamy zafascynowani. Wspaniały
przyczynek
do refleksji nad sytuacją społeczeństw końca tego wieku.
Sugestia: powinniście pokazać „Marksa 2000" w innych
miejscach, np. w Niemczech.
Jeszcze przed obejrzeniem tego nie byłam dumna z bycia
Szwajcarką, ale teraz, po zobaczeniu tego, co zobaczyłam
mówię, że miałam rację myśląc, jak myślałam!!!
Dziękuję
za pokazanie mi, że nie jestem jedyną, która złe się czuje
w tej ojczyźnie nieco zbyt czystej.
Wystawa zmuszająca do zastanowienia, którą każdy muzeolog powinien zobaczyć, a następnie przemyśleć...
Que­
bec.
Na wystawy czasowe przychodzi też wiele grup szkolnych.
Rzadko zamawiają przewodnika i najczęściej zwiedzają wraz
z nauczycielami. Czasami powstają później wypracowania na
ten temat i właśnie teczka takich prac przesłana została do M E N
po wystawie Marx 2000. Jej lektura ujawnia, że praktykowana
przez Hainarda metoda wystawiennicza ma swoich zwolen­
ników wśród dzieci w wieku 15 lat i że niektóre z nich nie tylko
rozumieją przesłanie uznawane przez dorosłych za zbyt skom­
plikowane, ale mają również ciekawe propozycje interpretacyj­
ne. Oto kilka cytatów:

Г

mnie nudzi. Wyznaję, że po raz pierwszy byłem w muzeum
etnograficznym i nie żałuję dziś, że tam poszedłem.
Nie zwiedzam prawie nigdy muzeów, poza
najważniejszymi
i najbliższymi domu, jak na przykład muzeum samochodów
Peugeot w Sochaux. 1 był to pierwszy raz, kiedy zwiedzałem
muzeum etnograficzne i strasznie mi się podobało,
może
dlatego, że bardzo łubie
etnografię.
Każda ekspozycja jest też ewenementem muzeologicznym
uważnie obserwowanym przez środowisko, a później często
przywoływanym w artykułach i analizach. Efektem tego zainte­
resowania było zaproszenie M E N w 1994 r. na Między­
narodowy Salon M u z e ó w w Paryżu. Niestety, ze względów
finansowych i organizacyjnych M E N nie skorzystał z tego
zaproszenia.
Za najcenniejszy jednak dowód szerokiego zasięgu wystaw,
ich znaczenia i aktualności uznałabym odwołania do nich
w prasie codziennej, dla zilustrowania bieżących problemów.
Jest to udane spełnienie roli, j a k ą M E N sobie wyznacza.
Rozgłos zdobywają nie tylko same wystawy, ale i niektóre
publikacje i m towarzyszące. Dzięki bardzo luźnemu związkowi
z ekspozycjami i wysokiej jakości tekstom zyskują one samo­
dzielną pozycję na rynku wydawniczym, a czasami stają się
również wydarzeniami. W artykułach prasowych, obok recenzji
z wystaw zamieszczane są też często wzmianki o publikacjach
lub ich recenzje.
Wystawy M E N realizowane są według modelu uznanego
przez Dunkana Camerona za najlepszy w systemie komunikacji
muzealnej. Jego zdaniem bowiem: „Idealny model to taki,
w którym dyrektor lub specjalista odpowiedzialny za całą
zawartość wystawy jest jednocześnie jej realizatorem. [...]
Realizator najpierw formułuje przesłanie, a później wybiera
artefakty [...], które według niego są w stanie skutecznie je
wyrazić. T y m wyborem realizator potwierdza, że w danych
artefaktach zawarty jest niewerbalny kod odpowiadający zamie­
rzonemu przez niego k o m u n i k a t o w i . "

kazania określonej treści, a inne wcale nie tłumaczą się w danym
kontekście. W efekcie wybrane według bardzo subiektywnych
kryteriów, przedmioty-metafory trzeba wspomagać licznymi
tekstami. Niektóre przedmioty, tak zwane „ u l u b i o n e " , wy­
stawiane są wielokrotnie, ale co najciekawsze, za każdym razem
w innym aspekcie znaczeniowym.
M i m o wielu trudności ostateczny rezultat jest zazwyczaj
w M E N udany i różnica między scenariuszem, a gotową
wystawą pozostaje sekretem twórców. Moment ustawienia
przedmiotów na sali jest jednak dla wszystkich najcięższą próbą
i wyzwaniem dla plastyka, który swoją oprawą ma zarówno
wzmocnić, jak i uzupełnić komunikat. Doświadczeni członkowie grupy koncepcyjnej przyzwyczajeni są j u ż do rozczarowań związanych z wizualizacją i raczej cieszą się z tego,
co zostało zrealizowane, niż martwią odrzuceniem niektórych
pomysłów. Mnie jednak trudno było pogodzić się z faktem, że
początkowo bardzo bogaty komunikat znacznie ubożał w trak­
cie przekładu na język przedmiotów i to nie tylko z powodu
braku eksponatów, ale też czasu potrzebnego na ich wypożycze­
nie lub znalezienie innego rozwiązania.
Inna rozbieżność między fazą wstępną, a końcową polega na
stopniu udokumentowania materiału. W czasie przygotowań,
zbiera się ogromną ilość dokumentacji do poszczególnych
zagadnień, a na wystawę nie trafiają czasami nawet podstawowe
informacje w niej zawarte, ponieważ przedmiot, schemat czy
ilustracja występują w kontekście nie odwołującym się do ich
pierwotnej funkcji. Celem tej pracy jest więc głównie popraw­
ność merytoryczna wystawy, a nie przekazanie wiedzy publicz­
ności. Jako przykład m o ż n a przywołać wystawę Dziura, na
której w ogóle nie było żadnych objaśnień, a widz dysponował
tylko spisami eksponatów i „instrukcją u ż y c i a " z tekstami
wprowadzającymi go raczej w nastrój, niż wyjaśniającymi.

Zgodnie z teorią komunikacji wystawa jest trudnym i mimo
swej trójwymiarowości poważnie ograniczonym środkiem prze­
kazu. W M E N trudności te zwiększa jeszcze rozległy i skom­
Pisząc o zaletach tego modelu Cameron ma przede wszystkim plikowany komunikat oraz założenie twórców, że jego odbiorca
na myśli spójność przesłania, w powstawanie którego nie jest nieznany. Prowadzi ono do odrzucenia wszelkich hipotez
ingeruje nikt poza samym twórcą. W M E N , jak j u ż o tym: dotyczących inteligencji „ p r z e c i ę t n e g o " widza, poziomu jego
wspominałam, koncepcja wypracowywana jest przez grupę, wykształcenia czy chęci do czytania, a tym samym do zaniecha­
która jest właśnie twórcą i realizatorem. Taka grupowa or­ nia działań mających na celu uproszczenie przesłania w celu
ganizacja ma przewagę nad pojedynczym autorem, któremu jego łatwiejszego odbioru.
trudno nabrać dystansu do własnego dzieła. Zaletą pracy
Widz, wchodząc na wystawę M E N nie może więc pozo­
zbiorowej są wątpliwości i krytyka ze strony poszczególnych
członków ekipy, co umożliwia usunięcie wielu nieścisłości czy
rozbieżności od razu w fazie wstępnej. Tak więc tę faze.
przygotowań komunikatu w M E N można uznać, w odwołaniudo Camerona za wzorcową. Jej rezultatem jest sformułowani
werbalnie przesłanie będące odbiciem rozległego, interdyscypt
linarnego, a właściwie w szerokim znaczeniu antropologie*
nego, wartościującego spojrzenia na konkretny aspekt aktualna
rzeczywistości.
5

Gdy przychodzi jednak do wyrażenia założonych treśol
językiem muzeograficznym, a zatem przede wszystkim przedl
miotowym, pojawiają się, omówione w poprzednim rozdziale!
problemy właściwe temu językowi. W przeciwieństwie b o w i e i ł
do skonwencjonalizowanego języka werbalnego i sugestyAW
nego języka obrazów opierającego się na analogiach, podobieól
stwach i reprezentacjach, język przedmiotowy nie posiadł
sprecyzowanego kodu, a jego metonimiczny charakter stwarzi
poważne trudności i nadawcom i odbiorcom. „ N a p r a w o !
wątpię, czy istnieje inne narzędzie komunikowania równi!
trudne w użytkowaniu i które znałoby się mniej, niż to. M o ż l
dlatego pozbawiliśmy publiczność kontaktu z przedmiotem j
- sugeruje Cameron. Przy próbach przełożenia pomysłów n |
formę wizualną okazuje się, że nie każdą myśl uda siej
zmaterializować, bo brakuje eksponatów niezbędnych dla prze-

stawać biernym, kontemplować, poddawać się nastrojowi. Staje
on przed zadaniem odczytania złożonej treści, jako że w prze­
ciwnym razie nic z tej wizyty nie wyniesie.
Muzeograficzne komunikaty M E N określiłabym więc jako
nakazujące. Po pierwsze właśnie dlatego, że ich twórcy
przyznają sobie instytucjonalne prawo nie tyle zmuszania do
przyswojenia wiedzy, ile pobudzania do refleksji, do relatywi­
zacji światopoglądu, do autokrytyki.
Po drugie dlatego, że sposób oglądania wystawy jest z góry
określony przez jej przestrzenne rozplanowanie i logiczny układ
następujących po sobie części i sektorów, mający swój początek
i finał. One to wyznaczają jeden możliwy kierunek zwiedzania.
Teoretycznie „ n a k a z " ten mógłby być ułatwieniem. Należy
jednak pamiętać, że to, co dla twórców jest przestrzenią
syntetyczną, dla widzów może mieć charakter labiryntu, a przy
tak skomplikowanym przesłaniu cała treść zostanie zaburzona
przez nieodpowiednią kolejność oglądania witryn, nienumerowanych przecież, a jedynie połączonych owym związkiem
logicznym, dla zrozumienia którego trzeba najpierw odkryć
kod. W porównaniu z innymi typami k o d ó w spotykanych
w muzeach, ten jest szczególnie trudny zarówno ze względu na
naukowość, jak i na bardzo daleko posuniętą subiektywizację.
8

9

Najważniejszymi znakami na wystawach M E N są przed­
mioty, a właściwie ich wzajemne relacje. Eksponaty egzotyczne
i współczesne, cenne i bezwartościowe nie są przeznaczone do
odczytania wprost - w odniesieniu do ich pierwotnej funkcji,
czy wyglądu. Wystawiane najczęściej w kontekstach abstrak­
cyjnych, skojarzeniowych nabierają znaczenia tylko w bezpo­
średnim związku z innymi elementami danego sektora, czy
części. W miarę obserwowalnego ostatnio wzrostu abstrakcyjności wystaw, zupełnie przestają się liczyć szczegóły (pojedyn­
cze przedmioty), będące tylko instrumentem do sformułowania
ogólnego, ponadprzedmiotowego sensu. On jest istotą wystawy,
ale nie wyklucza odbioru na innych (dostępniejszych, ale przez
to treściowo uboższych) poziomach semiotycznych, poza pod­
stawowym, stojącym w sprzeczności z założeniami muzeograficznymi.
Lektura na tym poziomie prowadzi do całkowitego nie­
zrozumienia poruszonego problemu i do rozczarowania albo
wręcz oburzenia. Przykładem może być wpis do „złotej k s i ę g i "
z Salonu etnografii: „Wystawa pretensjonalna, język niezrozu­
miały, żadnych informacji, co do pochodzenia przedmiotów

6

7

Moim zdaniem ta wystawa była bardzo dobrze przygotowa­
na, a podział sal godny uznania. Etnografowie są bardzo
zdolni, bo zazwyczaj, szczerze mówiąc, zwiedzanie muzeum

58

• 1. Fasada północna Muzeum Etnograficznego w Neuchatel; il. 2. Gabinet generała de Meuron; il. 3. Wystawa „Różnice", część szwajcarska

59

�- niczego się nie dowiedziałem - P a r y ż ' ' , podczas gdy celem tej
ekspozycji było właśnie uświadomienie widzom roli muzeów
etnograficznych, metodą zaprzeczenia (w postaci pozbawienia
eksponatów wszelkich podpisów).
Uproszczona interpretacja zdominowała też recenzję zurychskiej dziennikarki, która o wystawie Kobiety napisała: „ W y o b ­
rażenie kobiety, jakie ma zdominowane przez mężczyzn społe­
czeństwo zostało bezmyślnie powielone. Rola kobiety oscyluje
między matką i przedmiotem seksu, między czarownicą i robot­
nicą. Kobieta jest na tej wystawie przedmiotem." A przecież
twórcom chodziło o pokazanie, że taki obraz kobiety, stereo­
typowo przeciwstawianej mężczyźnie, jest wytworem kulturo­
w y m narzucanym przez społeczeństwo.
1 0

Oprócz przedmiotów nośnikami treści są, bardziej uzupeł­
niające niż objaśniające - t e k s t y (często świetnie dobrane
cytaty), którym jednak zwykle zarzuca się zbyt dużą nauko­
wość; wieloznaczne, czasami prowokacyjne t y t u ł y i p o d ­
p i s y opierające się na grze słów i skojarzeń, w których
drugorzędne miejsce zajmują informacje o przedmiocie, a także
o p r a w a p l a s t y c z n a , uwydatniająca podziały semantycz­
ne.
Kunsztowna zazwyczaj scenografia, mimo odwołań do real­
nej rzeczywistości, nie próbuje jej naśladować. Tylko na
pierwszej wystawie pojawiła się klasyczna diorama ślubu
w Afganistanie. W kolejnych przesięwzięciach realistyczne
elementy, j a k na przykład pomieszczenia domowe (Dziura,
Gdyby...) czy ulica (Marx 2000) były j u ż przetworzone zgodnie
z wymogami treści.
Charakterystyczna dla ekspozycji M E N jest więc nie odtwórczość, lecz twórczość. Przedstawiają one bowiem przerysowa­
ny, często karykaturalny i ironiczny, ale nie pozbawiony
humoru wizerunek otaczającego nas świata i nas samych oraz
jego futurystyczne i pesymistyczne wizje. Właśnie taka forma,
nie dająca podstaw do odbioru na poziomie podstawowym
powinna je przed nim uchronić, ale nie zawsze spełnia ona taką
rolę. Publiczność przyzwyczajona do tradycyjnego wystawien­
nictwa spodziewa się zobaczyć w muzeum przedmioty orygina­
lne, dowiedzieć się rzeczy prawdziwych. Traktuje ona muzeum
jako poważną i wiarygodną instytucję i przyjmuje czasami
wprost humorystyczne pomysły muzealników. Przykładem
może być wystawa Salon etnografii, na której oferowane były
usługi „ e t n o " w rodzaju zastąpienia bulgotania w rurach

muzyką rogów alpejskich lub prowadzenia badań terenowycl M E N poruszając aktualne problemy społeczne zajmuje pododla etnologa gabinetowego. M E N w czasie trwania w y s t a w i n ą pozycję, jak sztuka współczesna, dając wyraz swoim
otrzymał na nie kilka zamówień wraz z czekami.
hiepokojom i przedstawiając spojrzenie krytyczne.
Języka M E N trzeba się nauczyć, tak jak każdego specyficz Dowodem na to, że wystawy M E N można nie tylko porównego kodu, w czym pomocna jest jego niezmienność (czasamnywać z dziełami sztuki współczesnej, ale określać tym miaokreślana wręcz jako monotonia). I tak jak przy nauce j ę z y k i e m , mogą być poświęcone i m długie artykuły w magazynach
werbalnego, nie wystarczy rozumieć, trzeba jeszcze opanowafcztuki. Zjawisko to analizuje Jean-Baptiste Bosshard we własużycie praktyczne. W omawianym przypadku umiejętność tiiym dziele sztuki eksponowanym wiosną 1995 r. na wystawie
służyć będzie skonstruowaniu własnego scenariusza, własneplenerowej w Mótier (kanton Neuchatel). Było ono zatytułowaopowieści na „ z a d a n y " temat.
he: Muzeum awangardy, dzieło sztuki na temat Muzeum EtnoSądząc po wpisach do „złotej k s i ę g i " , deklarujących re.gu\m-graficzne go w Neuchatel i składało się z powielonego, dwuność wizyt i dość pełne zrozumienie oraz po statystykach stronicowego artykułu udostępnionego widzom w pojemniku do
Muzeum „ w y c h o w a ł o " j u ż sobie część publiczności. Właśnieulicznej sprzedaży gazet. W artykule tym autor napisał: „Pojatym faktem tłumaczyłabym ciekawe zjawisko wzrostu liczb) wianie się w magazynach sztuki artykułów o wystawach
wpisów do „złotej k s i ę g i " , coraz częściej wyrażających osobis-etnograficznych jest wydarzeniem niezwykłym i świadczy
te odczucia i refleksje. Innym tego powodem jest, moinśo zainteresowaniu, jakie wystawy Muzeum Etnograficznego
zdaniem, narastające ukierunkowanie tematyki na „palące"^Neuchatel budzą w środowisku sztuki w s p ó ł c z e s n e j " . Uzasaproblemy. Dzięki temu widzowie czują się naprawdę adresatami dnił też to zjawisko faktem, że: „Artyści i etnolodzy wydają się,
komunikatu i mają potrzebę ustosunkowania się do niego.
w obecnych warunkach, podzielać te same niepokoje i uprawiać
Wystawy M E N mają charakter naukowy a zatem są środkiem ten sam rodzaj działalności",
masowego przekazu. Dostęp do nich nie jest niczym ograniczo- Dzieła sztuki współczesnej można odbierać w różny sposób,
ny, a stopień zrozumienia zależy od widza i jego zaaw ale w większości przypadków potrzebna jest do tego wyobraźgażowania. Często pojawiają się wprawdzie zarzuty, że icb nia. Jak pisze Świecimski: „Dostrzeżenie formy w rozumieniu
adresatem jest wąska grupa intelektualistów i specjalistów, ale artystycznym uwarunkowane jest specjalnym nastawieniem
moim zdaniem nie są one słuszne. Jak j u ż wspomniałam, twórcy, percepcyjnym i odpowiednim stopniem sprawności percepcyjnie zwracają się do żadnej określonej publiczności, a stopiell n e j . ' "
zrozumienia przesłania zależy bardziej od wyobraźni, niż Drogę oddziaływania na wyobraźnię i wrażliwość wybrał też
wykształcenia. Potwierdza to wyznanie jednego z etnologów, MEN. W określonych okolicznościach odnosi ono lepsze
blisko związanego z M E N , który po pierwszej wizycie oceni) rezultaty niż bezpośrednie oddziaływanie na świadomość,
Marx 2000 jako wystawę zupełnie nieczytelną, a gdy został a właśnie takim przypadkiem jest dążenie do wskazania
oprowadzony przez jednego z kustoszy uznał j ą za fascynująca widzowi negatywnych zjawisk i procesów zachodzących w otai przy każdym kolejnym, j u ż samodzielnym oglądaniu odkrywał czającej go rzeczywistości i pobudzenie go do refleksji nad tymi
w niej nowe znaczenia.
zagadnieniami.
3

Słuszne natomiast jest stwierdzenie, że ekspozycje M E N ц.
w pewien sposób lokalnym środkiem przekazu, bo wyrażaj};
wyłącznie kapitalistyczny światopogląd, odwołują się przede
wszystkim do kultury francuskojęzycznej i poruszają wiele
zagadnień specyficznie szwajcarskich, co znalazło swoje ukon&gt;:
nowanie w Jeśli adresowanym głównie do Szwajcarów.
Bardzo istotnym nośnikiem treści są też plakaty M E N . Nie
ma konkretnej zasady formalnej ich przygotowania, ale twórcy'
kładą największy nacisk na intrygujące zestawienie elementów,
bo od wzbudzonego w ten sposób zainteresowania w dużej
mierze zależy sukces.
j
;

Będący istotą wystaw M E N ogólny, ponadprzedmiotow*
sens sprawia, że one same stają się znakiem, a artyzm połączenie
treści i formy nasuwa porównanie z dziełami sztuki współczes^
nej Na ile jest ono zasadne, spróbuję wykazać.
Swiecimski twierdzi, że: „Zgodnie z pojęciowością obowiqg
żującą w wielu współczesnych kierunkach sztuki, forma jest
tym komponentem utworu plastycznego, bez którego istnienie
tego utworu jest w ogóle niemożliwe [...] forma jest momentem
decydującym o artystycznej kwalifikacji u t w o r u . "
Jeśli chodzi o scenografie M E N mają one niezaprzeczalne
walory artystyczne przejawiające się w doborze kolorów i form,
pomysłowych rozwiązaniach przestrzennych. Oprócz tego
współtworzą one znaczenie i bez nich wystawy by nie zaistniały.
Innym aspektem zbliżającym je do sztuki współczesnej jest
uwolnienie się od odtwórczości na rzecz przetwarzania i kreacji.
Podobieństwo to widoczne jest jednak nie tylko pod względem
formalnym, ale również treściowym.
;

11

II. 4. Muzeum Etnograficzne w Neuchatel. Fragment stałej ekspozy­
cji - biżuteria Tuaregów

60

Zdaniem Petera Althausa, dyrektora i reformatora Kunsthalle
w Bazylei: „sztuka jest systemem kontroli, bo artysta wyraża
sytuację danego społeczeństwa lub jednostki w tym społeczeń­
stwie. [Uważa on] artystę za sejsmograf sytuacji społecznej. [...)
Sztuka jest zawsze m o w ą i środkiem ekspresji."
1 2

i

Można nawet powiedzieć, że jest to jedyna skuteczna droga,
bo zdaniem Michela Thevoza, próbując przekazać, w dziele
sztuki współczesnej lub w innej formie, treści niezgodne
powszechnym przekonaniem, „Chcąc wpłynąć na widza
wprost, wywoła się jego opór; chcąc przeciwnie przełamać tę
barierę metodą podstępu, jeśli można tak powiedzieć, faworyzuJ
aspekt estetyczny, który uczyni materiał atrakcyjnym,
uniemożliwi mu się wszelkie uświadomienie [wywołując jedyme emocje estetyczne]" . Muzeograficzna metoda stosowana
M E N , łącząca estetyzm z głębokim przesłaniem, jest więc
odbiegającym od tradycyjnego dydaktyzmu, w rozumieniu

z

a c

l 4

w

przekazywania wiedzy naukowej na poziomie podstawowym,
sposobem realizacji podobnych celów - pouczenia. Pouczenie
nie następuje jednak przez narzucanie określonej koncepcji
widzowi, lecz przez sugestię, której poddaje się on nieświadomie. „Według Andre Gide'a, «najlepsza edukacja to taka, która
sprzeciwia się nam s a m y m » , to znaczy, że uczymy się przez
kontrasty i porównania, a nie przez powtórzenia i potwier­
dzenia."
Dlatego też uważam, że jedną z możliwych interpretacji
omawianych wystaw jest uznanie ich za specyficzny typ dzieł
sztuki współczesnej o ukrytych i przez to skutecznych treściach
dydaktycznych.
Obejmując stanowisko dyrektora M E N Jacques Hainard nie
miał jeszcze dużego dorobku muzealniczego, bo jego doświad­
czenie w tej dziedzinie stanowiła tylko dwuletnia praca
w Schweizerisches Museum fiir Volkskunde w Bazylei i współ­
praca z M E N na stanowisku wykładowcy w Instytucie Etnolo­
gu. I wydaje się, że właśnie dominująca w jego wcześniejszej
karierze zawodowej działalność naukowa stała się źródłem
krytycznego podejścia do nowej funkcji i samej instytucji
muzealnej.

t 0

Już w pierwszych wystawach zauważyć można pewne specy­

ficzne tendencje muzeograficzne i tematyczne, które w roz­
winiętej formie podbudowanej przemyśleniami o ogólniejszym
charakterze złożyły się na jego teorię muzeum i wystawiennict­
wa.
Teoria ta kształtowała się przez wiele lat, ulegając pewnym
poszerzeniom i modyfikacjom.
Jej zaczątek stanowiła deklaracja Hainarda u progu objęcia
funkcji, według której M E N miał odtąd skupiać swoją uwagę
nie tylko na społeczeństwach pozaeuropejskich, ale również na
społeczeństwach Zachodu, a metodą analizy miało być stawia­
nie pytań i próby odpowiedzi na nie. Dalsze rozważania nad rolą
muzeum i jego dyrektora doprowadziły do wniosków, że
muzeum powinno prezentować krytyczne spojrzenie na rzeczy­
wistość, a kustosz powinien „obserować swoją o b s e r w a c j ę " ,
czyli zachowywać dystans do samego siebie. Nie powinien też
niczego narzucać, ani udowadniać publiczności, lecz poprzez
wystawy rozmawiać z nią, wspólnie z nią się zastanawiać nad
społeczeństwami ludzkimi i próbować określić mechanizmy
nimi rządzące drogą analogii. Muzeum musi być bowiem
miejscem, w którym widz uczy się rozumienia różnic, odmien­
ności i tolerancji.
Momentem przełomowym w formułowaniu tej teorii był rok
1984 i wystawa Przedmioty preteksty, przedmioty manipulowa­
ne. Wtedy właśnie Hainard zanegował wszelkie treści tkwiące
w przedmiocie twierdząc, że: „Przedmiot nie wyraża absolutnie
żadnej prawdy o n i c z y m "
i uznawanie go za jakiekolwiek
świadectwo jest nieuzasadnione. Jego zdaniem przedmioty,
początkowo wielofunkcyjne, później polisemiczne, nie mają
znaczenia poza określonym kontekstem, a kontekst ten tworzo­
ny jest przez muzealników, widzów, użytkowników, sprzedaw­
ców. Tak więc przedmioty są ciągle manipulowane, a trwałość
i istota nadanego i m znaczenia jest kwestią władzy. Muzealnik
zaś, realizując wystawę „wyrównuje swoje rachunki" z przed­
miotami i wykorzystuje je do tworzenia pamięci przeszłości,
obrazu teraźniejszości albo wizji przyszłości. Rolą widza jest
natomiast „ s t w o r z e n i e " własnej wystawy na bazie zaprezen­
towanych propozycji, nadanie własnych znaczeń w odniesieniu
do swojego otoczenia, życia, światopoglądu. Celem negacji
przedmiotów, jako wartości, jest pobudzenie widza do relatywi­
zacji swojej wiedzy.
16

Inspirację do Przedmiotów pretekstów, przedmiotów
manipu­
lowanych Hainard czerpał z twórczości Marcela Duchampa,
a zwłaszcza z jego „ready mades" oraz z surrealizmu i do tych
dwóch nurtów artystycznych nadal najczęściej się odwołuje
w swojej muzeologii i muzeografii, choć wiele miejsca i uwagi
poświęca też sztuce współczesnej. Inną bardzo ważną inspiracją
stał się dla Hainarda artykuł Michela Thevoza w publikacji
towarzyszącej wzmiankowanej wystawie. Autor wyjaśnia
w nim: „Wystawiać, to znaczy, lub powinno znaczyć, walczyć
z niewiedzą, a przede wszystkim z jej najtrwalszą formą:
uprzedzeniami, przesądami i stereotypami kulturowymi. W y ­
stawiać, to przewidywać i podejmować ryzyko zaburzenia
- w sensie etymologicznym: zachwiania harmonii, pewności
i konsensusu właściwych instytucji publicznej."
17

Z przejętym od Thevoza rozumieniem wystawiennictwa
wiązał się wybór linii tematycznej - dotyczącej aktualnych
problemów politycznych, ekonomicznych i kulturalnych. To
z kolei pociągało za sobą konieczność gromadzenia rodzimych
przedmiotów współczesnych. Dla jej uzasadnienia Hainard
odwołał się do uniwersalistycznej koncepcji dziedzictwa kul­
turowego, uznającej wszystko (to, co stworzył człowiek i natu­
ra) za godne zachowania dla następnych pokoleń, a w obliczu
postępującej destrukcji może jeszcze dla obecnie żyjących.
Dostosowując tę koncepcję do swoich potrzeb Hainard przyjął,
że każdy przedmiot może być eksponatem muzealnym, bo
każdy wart jest zachowania.

61

�Odejście od rozważań nad przeszłością, wprowadzenie zaga­
dnień aktualnych i kontrowersyjnych oraz prowokujących
zestawień przedmiotów miało przeciwdziałać nawykowi bier­
nej kontemplacji u widzów, na rzecz refleksji, prób zro­
zumienia.
Przed muzeum stanęło zadanie bycia świadomością teraźniej­
szości, podsumowaniem społeczeństwa w danym czasie, a także
otwarciem na przyszłość.
W 1986 r. Hainard w artykule-manifeście zatytułowanym:
Pour une musiologie de la rupture nazwał swoją teorię
i przedstawił jej główne założenia:
„ W obliczu muzeów-cmentarzy, jak przywrócić znaczenie,
zdynamizować i wykorzystać przestrzeń muzealną? Stosując
zasady muzeologii zerwania. Opowiadać historię mającą po­
czątek i koniec, burzyć harmonię, pobudzać do krytycyzmu,
prowokować emocje zrozumieniem i odkryciem nowego sensu
to, moim zdaniem, kilka parametrów definiujących, czym jest
wystawiennictwo. Od tego momentu przedmiot cenny lub
banalny może być inaczej odczytany, w sposób który przywróci
mu sens wpisując go w inną rzeczywistość, niż ta przeciw­
stawiająca piękno brzydocie, i sztukę temu, co nią nie jest.
Stosowanie takiej muzeologii pozwala zerwać z szablonami
naszej kultury w celu zwrócenia uwagi na pospolitość i powsze­
dniość, tak bogate w treści. Muzeologia zerwania daje wszyst­
kim tym, którzy oglądają przedmioty możliwość wykorzystania
swojej wiedzy oraz jej relatywizacji" .
W tym samym artykule Hainard podkreślił, że nie może
zaliczyć się do nurtu nowej muzeologii, bo publiczność nie
uczestniczy w zarządzaniu M E N , ani w definiowaniu polityki
kulturalnej tej instytucji.
Mianem muzeologii tradycyjnej określił tę, która prezentuje
przedmioty rzadkie i cenne. Ich kontemplacyjny odbiór, jego
zdaniem, nie wymaga wiedzy albo potwierdza to, co widz j u ż
wie. Taki typ odbioru jest bardziej demokratyczny, niż aktywny
udział w refleksji, ale tylko pozornie. Aby poza odczuciami
estetycznymi wynieść coś z tego typu wystawy, potrzebny jest
już bowiem pewien poziom wiedzy.
Za dużo jednak gorsze od wystaw waloryzujących uważa
Hainard wystawy o ambicjach odtwórczych. Próby przed­
stawiania społeczeństw żyjących za pomocą martwych przed­
miotów, którym żadna wystawa nie może przywrócić życia, są
według niego oszustwem.
Nazwę „muzeologia zerwania" Hainard wyjaśnia też, w in­
nych artykułach, zerwaniem więzi łączącej widza z przed­
miotem muzealnym, desakralizacją jego stosunku do eksponatu
na korzyść dystansu krytycznego i refleksyjnego. Ujmując
jeszcze inaczej, zakłada ona zerwanie z przyjemnością kontem­
placji piękna przedmiotu, aby wywołać inną, wznioślejszą
- zrozumienie. Zrozumienie wymaga jednak wysiłku. Cechą
nie tylko wystawiennictwa, ale kultury w ogóle jest elitarność,
bo każdy musi uczynić pewien wysiłek, aby w niej uczestniczyć.
Do dyrektora muzeum należy dostarczenie w jak najbardziej
demokratyczny sposób, kluczy do zrozumienia, ale aktywność
ze strony publiczności jest konieczna. Wystawa, będąc elitarną
jest również demokratyczna dlatego, że szanuje widza, który
z biernego zwolennika staje się aktywnym uczestnikiem ,
z konsumenta przekształca się w interlokutora.
O sobie i o swojej pracy Hainard mówi, zapożyczając
wyrażenie od Jeana Claira, że jest dyrektorem, który nie tylko
przechowuje, ale i patrzy. M a ambicje zastanawiania się nad
tym co robi, bo podstawowym zadaniem osoby zarządzającej
muzeum jest wiedzieć, co się robi i dlaczego. Refleksje nad
własną pracą doprowadziły go do stwierdzenia, że łączy w sobie
dwie funkcje. Z jednej strony tradycyjnego muzealnika, który
przechowuje zbiory, dba o nie, poszerza kolekcje, publikuje
katalogi, a z drugiej muzealnika nowoczesnego, realizującego
poprzez wystawy założenia nowej koncepcji muzeologicznej
18

19

20

21

22

62

i przede wszystkim mówiącego prawdę.
przestać się zasłaniać relatywizmem kulturowym, nie akcep­
Narzędziami metodologicznymi przez niego stosowanymi są: tować wszystkiego i zająć w końcu jakąś pozycję wobec
ironia, humor, ośmieszanie, bo tylko one są w stanie stworzyć rzeczywistości. Subiektywizm badacza jest, zdaniem Hainarda,
dystans względem przedmiotu studiowanego lub wystawiane­ najważniejszy i należy walczyć o etnologię krytyczną, wyjaś­
niającą współczesność. Antropologia, jako nauka o człowieku
go.
Najnowszym podsumowaniem teorii Hainarda jest tekst przez duże „ C " nie jest według niego przyszłościowa. Trzeba
zatytułowany: Wystawiać, a przygotowany przez niego i jego więc pozostać przy nazwie „ e t n o l o g i a " i poszerzyć zasięg jej
zainteresowań do całokształtu stosunków międzyludzkich.
współpracowników na wystawę Różnica:
Swoją wizję m u z e ó w etnograficznych Hainard zaprezen­
„Wystawiać, to burzyć harmonię.
tował na konferencji I C O M - u w Quebecu w 1992 г.: „Wszystko
Wystawiać, to zakłócać komfort intelektualny widza.
Wystawiać, to budzić emocje, złość, chęć dowiedzenia się jest dobre, żeby tylko był w tym sens. [...] Nie znoszę wystaw
ugruntowujących nacjonalizm, które idealizują podziały świa­
więcej.
Wystawiać, to używać języka specyficznego dla muzeum, domościowe i regionalizmy. Lubię wystawy, które relatywizują
przekonania i wiedzę, które uczą widzów skromności dając i m
a złożonego z przedmiotów, tekstów i ikonografii.
Wystawiać, to podporządkować przedmioty teorii, przesłaniu do zrozumienia, jak złożone są problemy. [...] to jest prawdziwa
praca «dekonstrukcyjna», której powinny dokonywać muzea
lub opowieści, a nie odwrotnie.
Wystawiać, to sugerować istotę rzeczy poprzez dystans etnograficzne."
Obie o m ó w i o n e powyżej koncepcje - muzeologiczną i etnokrytyczny naznaczony ironią, humorem i ośmieszaniem.
Wystawiać, to walczyć z uprzedzeniami, stereotypami i głu­ logiczną cechuje daleko posunięty radykalizm. Jednak nie
bezpośrednio dzięki niemu, ale dzięki konsekwentnemu przeło­
potą.
Wystawiać, to intensywnie przeżywać wspólne doświad­ żeniu teorii na praktykę Hainard zdobył sobie szerokie uzna­
nie w środowisku specjalistów. Przez wielu z nich jego
czenie" .
Poza założeniami teoretycznymi, pojawia się w tym manifeś­ działalność i jego „muzeologia zerwania" uznawane są za
cie również założenie praktyczne dotyczące języka muzeo- nowatorskie.
Tymczasem przy bliższej analizie można zauważyć w nich
graficznego. Rozwijając swoją koncepcję Hainard twierdzi, że
wszystkie elementy tego języka są równorzędne: przedmioty są wiele zapożyczeń z różnych artystycznych i naukowych źródeł.
elementami scenografii, a scenografia jest przedmiotem, teksty Znaczna część założeń, głównie tych dotyczących roli, jaką ma
zaś uzupełniają całość. Bardzo ważną cechą scenografii jest do spełnienia muzeum, jest też bardzo zbliżona do „nowej
estetyzm, stanowiący przeciwwagę dla prowokujących zesta­ muzeologii", i podkreślany przez Hainarda fakt, że społeczność
wień przedmiotów łamiących zasadę ich przynależności do nie uczestniczy w pracy jego muzeum, nie jest rozbieżnością aż
określonych, tradycyjnych kategorii: pięknych i brzydkich, tak istotną, zwłaszcza że „ n o w a muzeologia" zaleca dwa
starych i nowych, godnych uwagi i banalnych. Poza tym bez sposoby wychodzenia do widza: wspólnotowy (w którym
oprawy estetycznej opowiadana na wystawie historia byłaby najważniejszy jest ten udział, a formą preferowaną są amerykań­
skie muzea wspólnotowe i francuskie ekomuzea) albo właśnie
niepełna i zbyt trudna do zrozumienia.
Dawniej Hainard dopuszczał również wykorzystanie technik mediatyczny (w którym kładzie się największy nacisk na
audiowizualnych i uznawał je za jedyny możliwy sposób muzeografię).
Prawdziwa wartość tej koncepcji polega jednak na nowym
uchwycenia teraźniejszości w jej dynamizmie. Ostatnio, w kon­
frontacji z nowoczesnym Muzeum Cywilizacji z Qucbecu na rozumieniu przedmiotu w ogóle, a muzealnego w szczególności
wystawie Różnica, zmienił jednak stanowisko głosząc, że są one oraz na praktycznej realizacji tego nowego spojrzenia. Sfor­
zbędnym dodatkowym komentarzem w muzeum, które ma inne, mułowanie Hainarda, że „przedmiot nie wyraża żadnej prawdy
sobie właściwe środki wyrazu.
0 niczym" jest najczęściej przywoływanym w publikacjach
O swoich wystawach Hainard m ó w i , że są spontaniczną muzeologicznych elementem jego teorii.
kreacją opartą na solidnych podstawach teoretycznych, które
Liczne odwołania w literaturze dotyczącej współczesnego
gwarantują i m poprawność merytoryczną.
muzealnictwa świadczą, że teoria i praktyka Hainarda znane są
Zarzuty dotyczące skomplikowanej treści odpiera twierdząc, dość szeroko w kręgach muzeologów, choć może nie wszędzie
że jej uproszczenie byłoby niemożliwe bez obniżenia wartośti znajdują zwolenników. Największym uznaniem cieszą się one
intelektualnej, a poza tym jego zdaniem mówienie, że nic sienie wśród specjalistów francuskich, zwłaszcza z nurtu „nowej
rozumie, jest rodzajem pozy maskującej niechęć do wysiłku. muzeologii". Przez nich Hainard uznawany jest nie tylko za
Natomiast na krytykę równouprawnienia przedmiotów pięk­ kontynuatora tego nurtu, ale za kogoś, kto w swojej działalności
nych i brzydkich odpowiada, że sam też woli rzeźbę Baule od posunął się dalej, wyprzedził go.
puszki konserw, ale trzeba wiedzieć co się obserwuje i jakiego
Uznanie to jest w pełni uzasadnione, bo Hainard, jako jeden
świadectwa kulturowego chce się dostarczyć.
z nielicznych muzeologów, wznosi się w swej interpretacji
Najważniejszym odstępstwem od pierwotnych założeń w sys­ przedmiotu ponad zagadnienia związane bezpośrednio z muze­
tematycznie kształtowanym stanowisku jest rezygnacja z od­ um i jego funkcjonowaniem. Jego teorię przedmiotu cechuje
powiadania na pytania. W wystawach Hainard stosuje przyjętJ uniwersalizm, na który stać niewielu specjalistów z tej dziedzi­
na samym początku metodę stawiania pytań, ale nie próbuje na ny. Dopiero dalszą konsekwencją ogólnych twierdzeń są założe­
nie odpowiadać zakładając, że muzeum nie jest uprawnione do nia dotyczące roli i zadań muzeum.
dawania odpowiedzi, rozwiązywania problemów. Ono może
Duże znaczenie ma też fakt, że Hainard jest zarazem
tylko ostrzegać, wzbudzać niepokój, przewidywać, ale brak m» teoretykiem i praktykiem. Dzięki temu jego krytyka instytucji
podstaw teoretycznych i możliwości aby proponować konstruk­ muzealnej i pracy muzealników jest w pełni uprawniona
tywne rozstrzygnięcia.
konstruktywna, a jednocześnie zaskakująca. Niewielu bowiem
Z racji zajmowanego stanowiska i zainteresowań Hainard specjalistów zdaje sobie również sprawę, że: „ m u z e u m jest nie
często odnosi swoją teorię muzeologiczną do m u z e ó w etnogra­ tylko instytucją kulturalną, ale równocześnie i de facto artefak­
tem swojej własnej kultury' ' , a tak je właśnie traktuje Hainard,
ficznych i do własnej koncepcji etnologii.
g o dowodem jest połączenie przez niego tradycyjnego
Nauka ta powinna, według niego, przyczyniać się do zmniej­
szenia rasizmu, głupoty i złośliwości ludzkiej. Powinna też zdać muzeum o specjalizacji afrykanistycznej i bardzo cennych
sobie sprawę, że nie istnieje obiektywizm ani neutralność, elekcjach, z nowatorskim i kontrowersyjnym muzeum współ­
2 4

23

1

2 5

c z e

czesności gromadzącym przedmioty banalne i brzydkie.
Jak każdy autor przedsięwzięć awangardowych Hainard,
oprócz wielu zwolenników ma też przeciwników, reprezen­
tujących zwłaszcza muzeologię tradycyjną. Ich zdaniem tego
typu wystawiennictwo można utożsamiać z kryzysem muzeum
etnograficznego i muzeów w ogóle.
Główne zarzuty dotyczą faktu, że nie zapoznaje ono widzów
z obcymi kulturami, nie daje też możliwości podziwiania
obiektów sztuki egzotycznej. Podobnie nie przedstawia wize­
runku rodzimej kultury ludowej.
Czy można jednak mówić o kryzysie czegoś, co się nie
sprawdziło, co okazało się przegraną? Przecież tak naprawdę
tradycyjne muzea etnograficzne wcale nie realizują zadań, które
są im przypisywane. Przede wszystkim tworzone przez nie
wizerunki kultur są nieprawdziwe, oparte na idealizacji, kulcie
egzotyki i przeszłości. Przedstawiana przez nie rzeczywistość
albo j u ż nie istnieje, albo nigdy nie istniała. Należy sobie zdać
sprawę, że o doborze eksponatów decyduje kustosz, który
wybiera je według subiektywnych kryteriów, nie dysponując
częstokroć wystarczającym materiałem. W ten sposób powstaje
„utopijny ś w i a t " , który nie może być źródłem prawdziwej
wiedzy. Nie dostarczają również tej wiedzy wystawy waloryzu­
jące. Podziwiając bowiem dzieła sztuki egzotycznej, posługuje­
my się europejskimi kanonami piękna i wartości, czyli utwier­
dzamy w tym, co wiemy, nie dowiadując się niczego nowego.
Porażkę tradycyjnych muzeów etnograficznych potwierdzają
statystyki. Dowodzą one, że współcześnie muzea te nie od­
powiadają oczekiwaniom społecznym i kojarzą się tak, jak
wiele innych typów muzeów, z martwotą, kurzem i ciszą.
M E N jawnie zrywa z metodami odtwórczymi i waloryzujący­
mi tradycyjnych muzeów etnograficznych, ale wobec przed­
stawionej powyżej ich niedoskonałości nie m o ż n a nazywać tego
zerwania kryzysem.
To prawda, że zmiana ta może być „ b o l e ś n i e " odczuwana
przez widzów, którzy przychodzili do muzeum etnograficznego
(ale czy często?), aby oderwać się od stresującej codzienności,
pomarzyć o dalekich, nieskażonych cywilizacją kulturach,
utwierdzić się w przekonaniu, że takie jeszcze istnieją, po­
dziwiać piękno ich wytworów i upewnić się o ciągłości
historycznej, która dzięki muzeom zostanie zachowana. Czy
szukanie pocieszenia, uspokojenia w idealizacji i mistyfikacji
nie było jednak oszukiwaniem siebie i byciem oszukiwanym
przez muzeum?
Dlatego też działalność M E N sama nie będąca kryzysem, jest
symptomem kryzysu m u z e ó w etnograficznych, może nawet
większości muzeów mieniących się naukowymi, a unikających
wszelkiej analizy problemowej.
Trudno jednak przyznać rację Stanislasowi Adoteviemu, gdy
twierdzi, że: „Istnienie na świecie muzeów żyjących, otwartych
na postęp, niczego nie zmienia. Przeciwnie, pojawienie się tych
muzeów, zrywających z tradycyjną muzeologia dowodzi, że
instytucja ta jest skazana i to skazana właśnie dlatego, że jest
kontestowana przez większość, to znaczy przez nowe pokole­
nie."
Ten wniosek wydaje się być za daleko posunięty, bo jego
autor neguje wszelką zasadność reform. Oczywiście pojawienie
się nowych rozwiązań na polu muzealnym dowodzi, że dawne
metody się przeżyły, ale dowodzi też jednocześnie, że instytucja
muzealna jest społeczeństwu potrzebna. W przeciwnym razie
próbowałoby ono raczej ją zlikwidować, niż reformować. M o i m
zdaniem utożsamianie wystaw i metod M E N z jakimkolwiek
kryzysem jest nieuzasadnione, co potwierdza jego sukces. Nie
należy jednak mylić samego kryzysu z jego symptomami, ataki
właśnie błąd popełniają chyba przeciwnicy M E N .
Wystawy M E N , zgodnie z założeniem twórców, mają bo­
wiem świadczyć o ogólnym kryzysie społeczeństwa zachod­
niego, jego wartości estetycznych, ideałów, ustroju, ale właśnie
26

2 7

63

�uświadamiając ten kryzys publiczności chcą mu przeciwdzia­
łać.
W podobny sposób, całą swą działalnością M E N próbuje
przeciwdziałać kryzysowi muzeów, szczególnie etnograficz­
nych; próbuje udowodnić, że mają one ważną rolę do spełnienia
we współczesnym społeczeństwie i konieczne jest ich za­
chowanie, bo one pomagają żyć.
W obliczu piętnastoletniej j u ż działalności reformatorskiej
Jacquesa Hainarda w Muzeum Etnograficznym w Neuchatel
i wobec jego sukcesu zarówno wśród widzów, mediów, jak
i specjalistów, brak jakichkolwiek prób naśladownictwa na
gruncie innych muzeów nasuwa kilka wniosków.
Po pierwsze, mimo uniwersalizmu teorii muzeologicznej
wznoszącej się do rozważań ponadmuzealnych, metoda jej
praktycznej realizacji jest bardzo osobista. Przez metodę „oso­
b i s t ą " rozumiem jej bliski związek, a właściwie uzależnienie od
pewnych cech osobowości Hainarda, a mianowicie: nonkonformizmu graniczącego z nonszalancją, krytycyzmu połączonego
z wnikliwością, umiejętności autokrytyki, interdyscyplinarnych
i bardzo szerokich zainteresowań, umiejętności doboru współ­
pracowników oraz elokwencji i dowcipu.
Dzięki nonkonformizmowi i krytycyzmowi wystawy Hainar­
da uświadamiają widzom negatywne zjawiska zachodzące
w społeczeństwie, którego są obywatelami, w ich kulturze,
w nich samych i w ten sposób stają się narzędziem walki
z przesądami, stereotypami, uprzedzeniami, sloganami.
Autokrytycyzm natomiast prowadząc z jednej strony do
głębokiej analizy sytuacji muzeów i ich wad, z drugiej strony
uprawnia do krytyki innych dziedzin. Widzowie cenią samo­
krytykę, bo daje im ona poczucie, że twórcy wystawy nie
wywyższają się, nie występują ze stanowiska nauczycieli
społecznych, lecz sami siebie traktują również jako przedmiot
obserwacji.
Wnikliwość tej obserwacji oraz rozległe zainteresowania
prowadzą do ciekawych i szerokich ujęć problemów, do
odkrywania pewnych procesów, w których na co dzień widzo­
wie uczestniczą nieświadomie, do umiejętnego łączenia w ca­
łość treściową wielu dziedzin nauki i kultury.
Odpowiedni dobór współpracowników, o dużej wiedzy,
pomysłowości i podobnym spojrzeniu na rzeczywistość umoż­
liwia pracę grupową gwarantującą wysoką jakość merytoryczną
i scenograficzną wystaw. Poza członkami grupy koncepcyjnej,
mającymi ogromny wkład w każdą wystawę, czasami wręcz
dominujący nad wkładem Hainarda, który jest wtedy głównie
ostateczną instancją zatwierdzającą, niezwykle istotny jest
udział plastyka. Hainardowi udało się nawiązać współpracę
z Jean-Pierre Zauggiem, artystą o ogromnej wyobraźni i wy­
czuciu przestrzeni, a także, co odgrywa najważniejszą rolę
- zrozumieniu treści, które wystawy mają przekazywać. Dzięki
temu jego realizacje stają się prawdziwymi dziełami sztuki
współczesnej, w których artyzm formy współgra z przesłaniem
i czyni je bardziej przejrzystym.
Ostatnimi dwiema cechami, które leżą u podstaw indywidua­
lizacji metody Hainarda jest jego elokwencja i dowcip. Sam
dowcip, ironia i humor dodają wartości i atrakcyjności wy­
stawom, natomiast połączenie ich z elokwencją służy obronie
stanowiska i reklamie. W ten sposób Hainard odpiera wszelkie
zarzuty i pretensje, zdobywa zwolenników wśród widzów
i dziennikarzy. Nie trzeba podkreślać, że poparcie wyspe­
cjalizowanych w dziedzinie muzealnej dziennikarzy i przychyl­
ne recenzje są elementem sukcesu.
Po drugie, poza osobistym charakterem metoda M E N jest też
w pewnej mierze uwarunkowana lokalnie. Mam tu na myśli
przychylność władz, z jaką się od początku spotkała. Należy
bowiem zdać sobie sprawę, że: „Nie brakuje nam argumentów,
aby dyskutować o nowych metodach antykoncepcyjnych, fluo-

64

ryzacji wody, dzieciach z probówek czy eksploracji przestrzeni,
ale nigdy nie pomyśleliśmy o tym, żeby wsadzić do więzienia
naukowców, twórców rzeczy, nad którymi gotowi jesteśmy
dyskutować i którym się przeciwstawiamy. Inaczej dzieje się na
polu sztuki i nauk humanistycznych. Artysta lub myśliciel, który
krytykuje nasze społeczeństwo, który wstrząsa naszą wraż­
liwością i burzy nasze wartości jest od samego początku
postrzegany jako wróg społeczny, i to jeszcze zanim mamy czas
zapoznać się i osądzić jego prace i teorie."
Swoboda wyrażania tak kontrowersyjnych treści przez M E N
dziwi nawet niektórych widzów: „Jest to zaskakujące, żeby
w spokojnym kantonie Neuchatel miano odwagę przypominać
dzieło Marksa i zastanawiać się nad niepokojącą przyszłością,
którą zarysował przed nami Aldous Huxley i która wydaje się
majaczyć na horyzoncie."
Krytyczne spojrzenie na społeczeństwo, kulturę, politykę,
system ustrojowy, zwłaszcza wyrażane przez środki masowego
przekazu nie może liczyć na poparcie władz nawet w systemach
nazywanych liberalnymi. Przypadek „ u t r w a l e n i a " takiego
przesłania na trwającej kilka miesięcy wystawie jest szczegól­
ny, a tymczasem: „Jacques Hainard chętnie potwierdza, że!
zawsze znajdował dyskretne, jak i skuteczne wsparcie [ze strony
dyrektora Departamentu do Spraw Kultury], przede wszystkim,
gdy prosił o zwiększenie budżetu, i dzięki temu jego muzeum
jest dużo lepiej dotowane, niż i n n e . "
„Nie jesteśmy zbyt bogaci, ale przez dziewięć lat sprawo­
wania funkcji dyrektora tego muzeum, nigdy nie miałem
kłopotów, korzystając z pełnej swobody. Przez tych dziewięć lat
robiliśmy, co chcieliśmy; robiliśmy wystawy bardzo krytyczne,
publikowaliśmy teksty, w których posuwaliśmy się bardzo
daleko, analizując na przykład nasze stosunki z władzami
politycznymi. Stanowi to dowód dojrzałości ze strony władz
Neuchatel."
Po trzecie, metoda Hainarda nie jest sposobem na ożywienie
muzeum, etnograficznego lub innego. W przeciwieństwie do
muzeografti „atrakcyjnych" różnego typu, metoda ta nie
ogranicza się do powierzchownych zmian scenograficznych
mających na celu przyciągnięcie większej ilości widzów i do­
starczenie im rozrywki.
U jej podstaw leży radykalna zmiana stosunku muzealnika do
samego siebie, do przedmiotu, do instytucji muzealnej i dowidza. Przedmiot-świadek, przedmiot-pamiątka, przedmiot mó­
wiący sam za siebie staje się teraz, w rękach twórcy wystawy,
pozbawionym samodzielnego znaczenia elementem, który na­
bierze dowolnego, zamierzonego sensu dopiero w wybranym
kontekście.
Muzealnik nie jest j u ż więc osobą wyłącznie gromadzącą,
opisującą i udostępniającą widzom przedmioty do kontemp-'
lacji. M a też patrzeć, obserwować, poszukiwać głębszych treści,
analogii, znaczeń, analizować w sposób naukowy zjawiska,'
a swoje spostrzeżenia wyrażać w wystawach-opowieściach. '
Samo muzeum przestaje być instytucją uprawiającą kult
przeszłości w wąskim zakresie dziedziny, której jest podporząd­
kowane, na rzecz interdyscyplinarnego przedstawiania współ­
czesności i dyskretnego dydaktyzmu mającego na celu nie
przekazanie konkretnej wiedzy, lecz uświadomienie i pobudze­
nie do refleksji.
Natomiast widz, z konsumenta zmienia się w interlokutora
i uczestnika, zdolnego do wysiłku intelektualnego, do czytania,
do własnej interpretacji, a także do ewentualnej zmiany swojego
światopoglądu.
Uświadomienie sobie nowego statusu widza-odbiorcy przez
muzealnika - nadawcę komunikatu, jest tak samo konieczne, jak
samouświadomienie widza. Ono może jednak nastąpić dopiero
jako rezultat działalności muzealnika.
Czy wobec tego metoda Hainarda jest zjawiskiem jedno­
stkowym i niepowtarzalnym?
2 8

2 9

Wydaje mi się, że w obecnych warunkach jest i będzie to
jeszcze przez dłuższy czas zjawisko jednostkowe. Niewielu
bowiem muzealników łączy w sobie takie cechy, jak Hainard
i jego współpracownicy, wyjątkowe jest również podejście
władz Neuchatel, a przy dominującym jeszcze w dziedzinie
muzealnej stanowisku konserwatywnym proponowane przez
Hainarda zmiany są prawie niewyobrażalne.
Niechęć do reform wymagających dużego nakładu pracy,
ukrywana jest pod twierdzeniem, że nie mogą one iść w kierun­
ku elitarności, wymagania od widza wysiłku oraz w kierunku
krytycyzmu i pesymizmu, bo widz ma ich dosyć na co dzień,
a do muzeum nie przychodzi robić „rachunku sumienia", lecz
dla odprężenia.
Tego rodzaju hipotezy, nie podbudowane żadnymi doświad­
czeniami praktycznymi, a zakładające z góry niepowodzenie
stanowią tarczę ochronną muzealników tradycyjnych, którzy
jednak nie m o g ą się poszczycić sukcesem własnych metod.
Sukces M E N dowodzi bezpodstawności tych hipotez.
Wszystkie muzea, chcąc przetrwać, będą musiały z czasem
poddać się przekształceniom. „Nie jest już możliwe zachowanie
muzeów będących jednocześnie gettami kilku dzieł sztuki
i rzadkich eksponatów i atrakcjami turystycznymi, pozostający­

mi na marginesie problemów współczesności. Muzeum może
po raz kolejny pozbawić życia dziedzictwo kulturowe, nad
którym ma pieczę, albo przyczynić się do ożywienia naszych
k u l t u r . " Gdy proces przemian przybierze szerszy wymiar,
metoda Hainarda, moim zdaniem, jeżeli nie w pełnej, to
w zmodyfikowanej formie, znajdzie swoich naśladowców. Jej
dodatkowa wartość polega bowiem na poszerzaniu pola zainte­
resowań nie tylko samego muzeum, ale i dziedziny, której ono
podlega. W tym konkretnym przypadku jest to etnologia, ale to
samo dotyczy historii naturalnej, historii, nawet archeologii
i innych gałęzi nauk.
" B o w i e m muzeum nie jest i nie może być instytucją
zamkniętą. Zakorzenione w 'realności', otwarte dla publiczno­
ści, odpowiadające głównym aspiracjom 'nowoczesnego czło­
wieka', będące czynnikiem udziału jednostki w rozwoju ogółu,
jest ono w stanie, jeśli akceptuje swoją przemianę, rozwijać się
bez ograniczeń.
Dla niektórych takie muzeum nie będzie j u ż muzeum:
bezpodstawna obawa, bo lepiej zniknąć adaptując się niż
zamykać się z dumnym nieprzejednaniem w najwspanialszym
z mauzoleów."
32

3 3

PRZYPISY

30

31

1

Szersze opracowanie tego zagadnienia stanowi moja praca magis­
terska pt.: Nowatorska koncepcja wystawiennicza Jacquesa Hainarda
realizowana w Muzeum Etnograficznym w Neuchatel w Szwajcarii
napisana w Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej UW pod
kierunkiem dr hab. Lecha Mroza.
„Feuille d'avis de Neuchatel", Neuchatel 16.08.1983
Camboulives С , Livres d'or, perles de culture,„Musóes: collec­
tions publiques de France", nr 205: decembre 1994
Wszystkie cytaty, w moim tłumaczeniu, pochodzą z artykułów
prasowych, złotych ksiąg i rozmów ze zwiedzającymi.
Cameron D., Un point de vue: le musie considers comme systime
de communication [...] (1968), [w]: Vagues, une anthologie de la
nouvelle musiologie, red. A. Desvallees, Macon 1992 t. I , s. 263
Jeden z aspektów metonimii, to reprezentowanie całości przez
część. W języku przedmiotowym pojedyncze eksponaty mają przed­
stawiać określoną rzeczywistość pozamuzealną w jej całokształcie.
Wystawa jest pełnym znaczenia aktem separacji przedmiotów z real­
nego świata w celu jego odtworzenia, a w praktyce powstaje rzeczywis­
tość nierealna, utopijna.
Patrz: Veron E., Lavasseur M., Ethnographie de l'exposition. Centre
G. Pompidou, (Paris) 1983, s. 32 i Davallon J., Gestes de mise en
exposition,[vj]: Claquemurer pour ainsi dire, tout I'univers, Centre G.
Pompidou (Paris) 1986, s. 241-266
Cameron D., Problimes de langage en interpretation musiale
( W l ) , (w:) Vagues..., op. cit., t. I , s. 273
W zależności od sposobu zwracania się do publiczności komunika­
ty muzealne można podzielić na trzy rodzaje:
- informujące - czyli takie, których autor występuje z pozycji
posiadacza wiedzy, a odbiorca może ją przyjąć (lub nie),
- nakazujące, których nadawca ma instytucjonalną władzę zmuszania
odbiorcy do wykonania czegoś, a ten zobowiązany jest podporządkować
si? temu (lub nie),
-pośrednio nakazujące, przez które nadawca realizuje również cel jak
yżej, ale pośrednio, dzięki takiemu uprzedniemu oddziaływaniu na
odbiorcę (zauroczeniu go), że ten sam mu ową władzę przyznaje,
atrz: Ciel, une expo! Approche de l'exposition scientifique, „Cahier
Expo Media" 3, Centre G. Pompidou (Paris) 1987, s. 48-50
Patrz: Davallon J., Gestes de mise en exposition, [w]: Claquemuop. cit., Centre G. Pompidou (Paris) 1986, s. 249-253
Lehrer U., „Tages Anzeiger", Zurich 12.06.1992
и л
owiecimski J., Ekspozycja muzealna jako utwór architektoniczno•Plastyczny, Kraków 1976, s. 111
Althaus P., Le musie ouvert, une expirience pilote (1971), (w:)
4ues..., op. cit., . I , s. 425
2

3

4

5

6

7

w

v

13

Świecimski J., s. 114
Thevoz M., Esthitique et/ou anesthisie
musiographique,[v/]:
Objets pritextes, objets manipulis, Musće d'ethnographie Neuchatel
1984, s. 179
Postman N., Pour un ilargissement de la notion de musie (1989),
w: Vagues, t. I I , s. 425
Objets pritextes, objets manipulis, Musće d'ethnographie Neucha­
tel 1984, s. 189
Thevoz M., op. cit., s. 167. Etymologią słowa „exposer" jest „exposer" równoznaczne z „mettre hors de" - burzyć, zmieniać.
Hainard J., Pour une musiologie de la rupture, [w:] Nos monu­
ments d'art et d'histoire, „Musćes-Museologie", nr 3: Berne 1986, s.
273-278
" Nurt muzeologiczny rozwijający się we Francji od początku lat
80., którego głównym postulatem jest uczestnictwo muzeum w życiu
miejscowej społeczności, zainteresowanie jej problemami i odzwier­
ciedlenie ich na interdyscyplinarnych wystawach.
Patrz: Hainard J., Objets en dirive pour „Le Salon de l ethnograp­
hie", [w]: Le Salon de i'ethnographie, Musee d'ethnographie Neuchatel
1989, s. 25
Tamże, s. 29
„[...] le conservateur d'aujourd'hui ne garde plus seulement, il
regarde". Claire J., Paradoxe sur le conservateur, Caen 1988, za:
Hainard, Objets en dirive pour „Le Salon de l'ethnographie", [w:] op.
cit.
La diffirence, Texpo 2, Musee d'ethnographie Neuchatel 1995, s.
13
Vagues, t. I I , s. 26
Cameron D., Les parquets de marbre sont trop froids pour les petits
pieds nus (1992), [w:] Vagues..., op. cit., t. I I , s. 54
Patrz Davallon J., Gestes de mise en exposition, [w:] op. cit., s.
247-248
Adotevi S., Le musie inversion de la vie (1971), [w:] Vagues..., op.
cit., t. I , s. 123
Cameron D., Le musie: un tempie ou un forum (1971), w: Vagues,
t. I, s. 91
Złota Księga, Marx 2000, 1995
Rebetez A., „Feuille d'avis de Neuchatel", 3/4. 01. 1987
Hugh P., „Voir", nr 63: octobre 1989
de Varine H., Le musie peut tuer ou ... faire vivre (1979), [w:]
Vagues..., op. cit., t. I I , s. 73
de Varine H., Le musie au service de 1'homme et du diveloppement
(1969), [w:] Vagues..., op. cit., t. I , s. 67
14

15

16

17

18

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

32

33

t

65

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6625" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6605">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fdc5d9a798467a0f51ea31dd7445f637.pdf</src>
        <authentication>7344131caff47c59b7af466a88fa6ce7</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79003">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6151</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79004">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79005">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79006">
                <text>muzea - zbiory</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79007">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5737</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79008">
                <text>Muzeum lalek w Pilźnie - miniaturowy skansen/LUD 2009 t.93</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79009">
                <text>LUD 2009 t.93 s.269-272</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79010">
                <text>Bartosz, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79011">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79012">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79013">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79014">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="79015">
                <text>Lud, t. 93, 2009

ADAM BARTOSZ
Muzeum Okręgowe
Tarnów

MUZEUM LALEK W PILŹNIE — MINIATUROWY SKANSEN

Miniatury, modele, miniaturowe budowle, to formy prezentacji rozmaitych
zjawisk cieszące się zawsze znacznym zainteresowaniem. W ostatnich latach
notuje się w Polsce kilka inicjatyw budowy takich miniaturowych zespołów
budowli. Muzeum Lalek w Pilźnie (w województwie podkarpackim), które tu
przedstawiam, wyrosło z potrzeby zaspokojenia takich właśnie zainteresowań.
Jest to przykład inicjatywy prywatnej, której — dodajmy — owocem jest znacz­
ny sukces finansowy jej twórców, a co najistotniejsze, dającej im ogromną oso­
bistą satysfakcję.
Zaczęło się w 1981 roku od małej, prowincjonalnej Pracowni Artystycznej
„Kasia”, produkującej lalki, którą prowadziła Zofia Bohaczyk, z zawodu nauczy­
cielka. Z czasem zainteresowanie lalkami sprawiło, iż obok produkcji pojawiła
się, rosnąca w ilość, kolekcja lalek z różnych regionów świata, także lalek zabyt­
kowych. Kolekcja ta w pewnym momencie zainspirowała właścicielkę wytwórni
do utworzenia wystawy oraz udostępnienia jej publiczności, wraz z możliwością
obejrzenia cyklu produkcji lalek. A jest to produkcja fascynująca. Kilkoro zatrud­
nionych tu ludzi modeluje z wielką pieczołowitością porcelanowe twarzyczki la­
lek i ich korpusy, inni szyją miniaturowe stroje i wykonują różnorakie akcesoria,
w które postacie są wyposażone. Zbudowano specjalny piec do wypalania porce­
lanowych elementów lalek, pracownia wyposażona jest w precyzyjne urządzenia
do wykonywania drobnych elementów strojów i innych drobiazgów. Produkuje
się tu lalki regionalne, historyczne, a także fantastyczno-bajkowe.
Muzeum Lalek zostało powołane w 1998 roku przez Zofię i Włodzimierza
Bohaczyków, właścicieli wytwórni. Zainteresowanie zwiedzających tym lalkowo-bajkowym muzeum rychło przerosło pierwotne oczekiwania właścicieli, któ­
rzy z czasem poczęli na małej przestrzeni poddasza organizować wystawy tema­
tyczne. Głównymi zwiedzającymi były oczywiście dzieci z okolicznych szkół,
prowadzone tu w ramach planowych wycieczek poznawczych.
Rozbudowując ideę muzeum, Bohaczykowie zakupili spory kawał gruntu tuż
pod Pilznem we wsi Lipiny, wraz z niewykończonym budynkiem mieszkalnym.

�Adam Bartosz

270

W ciągu kilku lat stworzyli tu spory kompleks kulturalno-edukacyjny, ze sty­
lową restauracją („U Wiedźmy”) i miniaturowymi zabudowaniami tworzącymi
bajkowy, ale też i edukacyjny zespół historyczny. W 2003 roku Muzeum Lalek
w Pilźnie (taka jest jego oficjalna nazwa) uzyskało statut, nadal prosperując jako
prywatne przedsięwzięcie gospodarcze.
Zwiedzanie muzeum miniaturowej architektury rozpoczyna się od modelu
zamku, który poznajemy przeciskając się jego wąskimi korytarzykami. U stóp
zamku stoją bajkowe domki z postaciami z rozpoznawalnych bajek. Jest to
pierwsza część ekspozycji miniaturowych budowli, która w pierwotnym zamy­
śle stanowić miała taką właśnie baśniową wioskę. Domki w tej części, które nie
wzorują się na jakimś konkretnym typie regionalnym, są wysokości około metra.
Na tyle duże, że zdarzyło się, iż jakiś przedszkolak wcisnął się kiedyś przez drzwi
do jednej z chat tak niefortunnie, że trzeba było domek rozebrać, by wydobyć
przestraszone dziecko. Po tym doświadczeniu drzwi domków zostały zamknięte
na stałe.
Najważniejszą częścią całego kompleksu muzealno-dydaktycznego jest zbu­
dowana w następnym etapie wioska, nazwana Lipce Lipieńskie. Lipiny to nazwa
wsi, na której terenie znajduje się ta filia muzeum, a miniaturowa wioska nawią­
zywać ma do Lipiec reymontowskich. Natchnieniem do tego była jedna z wy­
staw, którą wcześniej przygotowała Zofia Bohaczyk. Otóż w nowo pozyskanym
budynku, mieszczącym na parterze restaurację, utworzyła (na piętrze) sale wy­
staw zmiennych. Z ogromnym wysiłkiem przygotowała w kolejnych latach kilka
wystaw lalek w oparciu o znane dzieła literackie. Właśnie Chłopi Reymonta były
inspiracją do pierwszej z nich. W kilku scenach twórczyni wystawy opowiedzia­
ła historię opisaną w tomach powieści: „Kapusta”, „Karczma”, „Śmierć Kuby”,
„Swaty”, „Wesele Boryny”, „Wykopki”. Wystawa ta była później prezentowana
w tarnowskim Muzeum Etnograficznym1, a następnie w wielu innych miejscach.
Kolejnym tematem wystawy był Pan Tadeusz, ze wspaniale rozbudowanymi sce­
nami tej narodowej epopei. Były to między innymi: „Polowanie”, „Zaloty” i ro­
biąca największe wrażenie „Uczta” z dziesiątkami elementów drobnej zastawy
stołowej. Kolejne prezentowane tematy wystaw to: „Poczet królów polskich”,
„Cztery pory roku”, „Kobiety polskie”, „Co tam panie w polityce”, „Jan Paweł II”
(sceny z życia papieża), „Bajki La Fontaine’a” oraz „Bajki braci Grimm” (czer­
wiec 2007 roku).
Do miniaturowej wioski Lipce Lipieńskie, której budowę rozpoczęto przed
dziewięcioma laty, wchodzi się przez mostek obok stawu. Wioska zabudowana
jest modelami, które wykonano w skali zbliżonej do 1:4, toteż domy mają spo­
ro ponad metr wysokości. Wiejska, kamienista droga prowadzi widza do chaty
Boryny, naprzeciw niego mieszka powieściowa Kozłowa, nieco dalej Wójt, a za
jego chatą widać obracające się koło wodne rozłożystego młyna z przybudowa-*
Na wernisażu gościła filmowa Jagna, Emilia Krakowska.

�Muzeum lalek w Pilźnie — miniaturowy skansen

271

nym domem młynarza. Droga dochodzi do centrum wsi, gdzie stoi wioskowa
studnia, kapliczka i kuźnia. Wioskowy plac zamyka kościół. Obok niego stoją
ubogie domki biedoty wiejskiej, natomiast za kościołem na maleńkich mogiłach
pochylają się drewniane krzyże — to wioskowy cmentarz. Kościół jest budowlą
na tyle wysoką, że można do niego wejść, mijając siedzącego przed wejściem
żebraka. Czasem siedzi on przy bramie do cmentarza. W kościele widzieć można
spowiadającego w konfesjonale księdza i klęczącego za kratką grzesznika. Inne
postacie (z zachowaniem skali 1:4, figurki mająpo ok. 40-45 cm) powożą końmi,
orzą pole, podkuwają konia, wyglądają z chat. Tuż obok kościoła stoją plebania
i dom organisty, a nieopodal oczywiście karczma żydowska. Widać w niej tłumek
pijących chłopów. Droga skręca od kapliczki w prawo, do dworu obrośniętego
dzikim winem. Państwo, siedząc na ganku, spoglądają na drogę. W dworskim
sadzie widać pasiekę, a obok dworu czworaki i stajnie. Nieopodal napotykamy
dom kowala, dalej gospodarstwo Sołtysa, a za nim w chacie przy stawie „miesz­
ka” powieściowa Jagna z matką. Modele budowli nie nawiązują do konkretnych
typów regionalnych. Projektowane były przez właścicielkę muzeum, która in­
spirowała się ilustracjami przewodników skansenowskich, starając się wybierać
wzory z Polski południowej. Dla uatrakcyjnienia wyglądu wioski łączyła niekie­
dy w jednej budowli elementy dwóch różnych typów domów. Inne budynki (np.
dom Wójta) zaprojektowała, posługując się opisem powieściowym. Całość robi
jednak wrażenie w miarę jednolitego zespołu budownictwa, który można śmiało
określić jako ilustrację polskiej wsi.
W roku 2008 wzniesiono ostatnie sektory tego miniaturowego skansenu,
szczególnie interesujące, o których w pierwotnym planie zupełnie nie pomy­
ślano. Pierwszym z nich jest, zbudowana przez zimę, synagoga. Kiedy wiosną
2007 roku odwiedziłem to lalkowe muzeum skansenowskie z prof. Jonathanem
Webberem, judaistą, którego przodkowie wywodzą się z pobliskiego Brzostka,
a który jest znanym badaczem historii Żydów galicyjskich, zachwycił się zwie­
dzanym muzeum. Westchnął wówczas: „A gdzie synagoga?”. Właścicielka w lot
ujrzała szansę wzbogacenia swej ekspozycji o element tak istotny dla historii
regionu, a równocześnie egzotyczny, o którym wcześniej sama nie pomyślała.
Po konsultacjach ze mną wybrała jako model synagogę w Bobowej, jedną z nie­
licznych ocalałych w tym regionie i zachowaną niemal w nienaruszonym stanie.
Jej uroczysta rekonsekracja po remoncie odbyła się w 2003 roku (Bartosz 2004).
W miniaturowym skansenie stanęła więc murowana synagoga z drewnianym
przedsionkiem, ze wspaniale odtworzonym wnętrzem, w którym zachwyca barw­
na oprawa szafy ołtarzowej, niemal wiernie odwzorowanej z oryginału w Bobo­
wej. Na bimie kilku chasydów pochyla się nad miniaturowym zwojem Tory, inni
posiadująna ławach pod ścianami. Obok zaś stanął dom cadyka (Bartosz 2006;
Majcher 2008), za którym rozłożył się żydowski cmentarz z charakterystycznymi
nagrobkami — macewami. Widoczne są na nich nagrobne symbole i teksty sko­
piowane z prawdziwych macew.

�Adam Bartosz

272

Na uroczyste otwarcie modelu synagogi, 8 kwietnia 2008 roku, poproszono
rabina Michaela Schudricha. Dokonał on symbolicznego przybicia na odrzwiach
budyneczku maleńkiej mezuzy, po czym gromadka gości wślizgnęła się do jego
wnętrza. Jakież było zdziwienie rabina Schudricha, gdy poproszony przeze mnie,
aby odczytał fragment Tory, widoczny spod pochylonych głów modlących się
miniaturowych chasydów — stwierdził, że właśnie ten fragment został zazna­
czony, który będzie czytany w najbliższą sobotę. Co rabin uznał za doskonałą
wróżbę dla muzealnego przedsięwzięcia.
Ostatnim (na razie?) pomysłem właścicielki i autorki tego miniaturowego
skansenu jest cygańskie obozowisko, które rozłożyło się późnym latem „pod la­
sem”. Kilka wozów, wzorowanych na muzealnej kolekcji cyganologicznej z Mu­
zeum Etnograficznego w Tarnowie, stanęło na skraju zagajnika, nieopodal stawu.
Gromady Cyganów zajmują się codziennymi czynnościami, kobiety gotują, do­
glądają dzieci, mężczyźni oporządzają konie, łowią ryby, wre obozowe życie2.
Muzeum lalek w Lipinach to przykład realizacji rodzinnej pasji. Pani Zofia
Bohaczyk, tak jak mąż Włodzimierz, który zarządza całością (pani Zofia jest
głównie autorką i inicjatorką pomysłów) — są pedagogami. Każda z wystaw,
które się tu realizuje, ściśle wpasowana jest w program edukacji szkolnej. Rów­
nież zwiedzanie modelu wioski odbywa się z przewodnikiem, który z dziećmi re­
alizuje dobrze opracowaną lekcję. Klientami tego muzealnego przedsiębiorstwa
są oczywiście grupy szkolne. Sporą kategorię zwiedzających stanowią jednak
całe rodziny z dziećmi. Ten miniaturowy skansen funkcjonuje cały rok, codzien­
nie wystawia się rankiem kilkadziesiąt figurek i sprzętów, których zestawy zmie­
niają się zależnie od pór roku, a miniaturowe ogródki uprawiane są starannie,
dostarczając plonów „mieszkańcom” Lipiec Lipińskich.
Dzięki ogromnemu wysiłkowi właścicieli muzeum placówkę tę odwiedza
rocznie około 40 tys. osób.

BIBLIOGRAFIA
Bartosz A.
2004
2006
Majcher K.
2008

Synagoga bobowska odżyła, „Spotkania z Zabytkami” 10, s. 28-29.
M oje spotkania z chasydami, w: M. Galas (red.), Światło i słońce. Studia
z dziejów chasydyzmu, Kraków: Austeria, s. 191-213.
Bobowa. Historia, ludzie, zabytki, Warszawa: Przedsiębiorstwo W ydawni­
cze „Rzeczpospolita” .

2 Warto wspomnieć, że pierwszym muzeum skansenowskim w Polsce, w którym eksponuje się kul­
turę Cyganów/Romów, jest Sądecki Park Etnograficzny. Zbudowano tu sektor budownictwa Cyganów
karpackich.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11393" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11371">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/59707e0f3f87bf708d01eb190cac813c.pdf</src>
        <authentication>853c524d7057c218fedcf3255057e286</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135704">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:3080</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135705">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135706">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2884</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135707">
                <text>Muzyka greckich cieni / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135708">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2001 t.55 z.1-4, s.452-454</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135709">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135710">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135711">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135712">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="135713">
                <text>Dariusz Czaja • MUZYKA GRECKICH CIENI

DARIUSZ

CZAJA

Muzyka greckich
cieni
1.
Wedle starego dobrego banału, starożytni Grecy
wiedzieli o sobie bardzo dużo, z jednym wszakże wyjąt­
kiem: że mianowicie są Starożytnymi Grekami. A prze­
cież, zanim zastygli w szacowny monument, zanim za­
mienili się w stateczny rozdział historii powszechnej,
byli, choć trudno czasem w to uwierzyć, żywymi ludź­
mi: jedli, popijali, śpiewali, tańczyli, uprawiali miłość,
modlili się. Wytrwale zgłębiali sekrety namiętności
i tajemnicę pojedynczej egzystencji, starali się opisać
sens różnicy między światem śmiertelnych a bogami,
którzy byli dmbrotoi, nieśmiertelni. T o więc my, dzisiej­
si, żyjący, rozprawiamy o nich, martwych, o ich staro­
żytnej starożytności. O n i zaś, zostawiwszy nam swoje
kamienie, teksty i inskrypcje, taktownie milczą. Stali
się, jak to z nie zawsze uświadamianą dwuznacznością
powiadamy: p r z e d m i o t e m naszych studiów. Doj­
mujący brak symetrii. Ale chociaż prawdą jest, że to
my ich czytamy czy nie jest też tak że w jakiś sposób
oni również czytają nas? Czy nie jest trafna teza że co
prawda to żywi studiują martwych ale że ci ostatni
przynoszą nam lustto w którym możemy się przejrzeć?
Bywa że to my jesteśmy materią ich dzieł
O dawnych Grekach wiemy coraz więcej, półki zawie­
rające studia i rozprawy o greckim antyku wciąż wydłu­
żają się. Wiele zagadek rozwiązano, teksty uznane nie­
gdyś za nieme, zaczęły mówić. Z poznawczego punktu wi­
dzenia pozostaje wszakże jeden fundamentalny dylemat,
którego nie rozwiążą najbardziej wyrafinowane techniki
badawcze. Nie wiemy i nie dowiemy się już (przynajmniej
w tym życiu), jak mówili starożytni Grecy, jak śpiewali,
jak brzmiały ich instrumenty. Zostały nam po nich tylko
teksty, tzeźby i architektura. Fonię wyłączono na amen.
Tajemnicę żywego głosu i dźwięku zabrali ze sobą do gro­
bu. I żadne narzędzia archeologiczne nie sprawią, że wy­
kopany trup starożytnego Greka przemówi do nas, że „da
głos". Kości nie potrafią śpiewać.
• - 2. •
jeśli uprzytomnić sobie ten oczywisty fakt, można
zrozumieć skalę trudności, z jakimi przyszło się zmie­
rzyć Maciejowi Rychłemu, prawdziwemu sprawcy pły­
ty Metamorfozy. Musie of Ancient Greece. Musiał on,

452

mając za współtwórców aktorów „Gardzienic", nie tyl­
ko rekonstruować i uzupełniać okruchy istniejących
muzycznych zapisów (a czasem także dopisywać nową
„grecką" muzykę), przede wszystkim musiał mieć prze- i
konującą w i z j ę całościowego brzmienia, musiał usły­
szeć tę muzykę w sobie tak, by przemienić ją w rilkeański „słyszalny krajobraz". Mówiąc krótko: trzeba było
mieć pomysł jak ożywić trupa, jak, najzupełniej do­
słownie, ucieleśnić go, a więc zaopatrzyć go w gardło,
język i usta, by mógł śpiewać, dodać sprawne ręce, by
mogły zabrzmieć harfy, flety i bębny. Słuchając kilka­
krotnie Metamorfoz nie mam wątpliwości, że wielce ry­
zykowny u swych początków pomysł powiódł się. Zda­
rzył się cud. T r u p ożył. N a płycie śpiewa, krzyczy, szep­
cze, dyszy, potrąca struny harfy, bębni, wydobywa
dźwięki z fletu. Ta muzyka oddycha Grecją.
Są na tej płycie obecne dwa bieguny starogreckiej
muzyki. Jest i apolliński spokój, muzyka przeniknięta
miarą, przemieniająca rzeczywistość w kosmiczny ład
i dionizyjska furia, wypływająca gdzieś z ciemnych, bez-rozumnych źródeł psyche. Najciekawsze, obdarzone naj­
większą energią wydały m i się te rekonstrukcje i orygi­
nalne kompozycje Rychłego, w których do głosu docho­
dzi żywioł dionizyjski. A więc te miejsca, w których
opuszczamy podręcznik z wizją Grecji harmonijnej, ja­
snej i słonecznej, a wstępujemy w świat chaosu, dzikiego
szaleństwa i frenetycznego uniesienia. Może w tych
utworach najbardziej słychać odległy idiom muzyczny
greckiego antyku. T o w sekundowych i trytonowych
tarciach, to w obsesyjnej nieparzystej rytmice mieści się
niedyskursywna wiedza o tym, czym mogła być grecka
mania. T o w tych, obco brzmiących dla dzisiejszego ucha
skalach, lepiej zaczynamy rozumieć spazm, szaleństwo
gniew śmiech i rozpacz bohaterów tragicznych Złorze­
czenia Medei czy skargę Orestesa Słuchając finałowego
Euoi Bakchai łatwiej pojąć co miał na myśli Nietzsche
pisząc o żywiole dionizyjskim Śpiewając i tańcząc uka­
zuje się człowiek jako członek wyższej wspólnoty — od­
uczył sie chodzić i mówić i zaraz wzięci tańcząc w nowie
trze" (Narodziny tragedii z ducha muzyki)
-

N o dobrze, ale skąd wiemy, że to, co słychać na pły­
cie jest z ducha greckiego poczęte? Co pozwala twier­
dzić, że oto słychać grecką muzykę w formie, w jakiej
mogła ona brzmieć niegdyś? Profesor Jerzy Danielewicz,
jeden z konsultantów uczestniczących żywo przy po­
wstawaniu Metamorfoz pisze w książeczce dołączonej do
płyty: „Oto spełnia się marzenie miłośników starożytno­
ści: usłyszenia pokaźnej liczby fragmentów muzyki staro­
greckiej w jej autentycznym i pełnym (choć z konieczno­
ści częściowo odtworzonym) brzmieniu (...)". Trudno
nie mieć wątpliwości, kiedy czyta się o owym „auten­
tycznym brzmieniu"... K t o i kiedy słyszał autentyczne

�Dariusz Czaja • MUZYKA GRECKICH CIENI

d-

wykonanie antycznej greckiej muzyki i co by to miało
znaczyć? Czy zatem mówienie o w r a ż e n i u autentycz­
ności jest pozbawione sensu? Sprawa zdaje się nieco bar­
dziej skomplikowana. Konieczny będzie krótki ekskurs
w obszar wykonawstwa muzyki dawnej.

w źle zrozumianą wierność wobec dzieła. Także sam
Monteverdi tego nie chce, jest przecież muzykiem
z k r w i i kości, jest Włochem. Proszę więc wyzbyć się
obaw przed vibrato, przed ożywieniem, przed subiek­
tywnością, przed gorącym, śródziemnomorskim powie­
trzem, natomiast l ę k a ć się bardzo chłodu, puryzmu,
«historyzmu». Musimy zrozumieć prawdziwe intencje
muzyczne Monteverdiego i umieć oddać j e w posta­
c i żywej m u z y k i . Jako muzycy musimy próbować zo­
baczyć na nowo to, co w Monteverdim było i na za­
wsze pozostanie aktualne, ożywić to z powrotem,
odtworzyć zgodnie z naszym sposobem odczuwadwudziestowieczną mentalnością (...)"
(Dialog
podkr. D C ) . Wiedza? Jak najbar­

Mam w swojej płytotece pięć różnych nagrań Vespro
delia Beata Vergine Claudio Monteverdiego. Co jakiś
czas słucham, porównuję. Z braku miejsca, w ich opi­
sie pozostańmy na poziomie przymiotników. Parrott gtzeczny, nie nachalny, Christie - precyzyjny i eleganc­
ki, Jacobs - muzykalny, finezyjny, Savall - soczysty,
wyrównany, znakomicie brzmiący, Harnoncourt - żar­
liwy, liryczny, drapieżny, monumentalny, ekstatyczny.
Które z nagrań jest „najlepsze"? W którym Montever­
di brzmi „najprawdziwiej"? W którym muzyka najbar¬
dziej przemawia do serca i wyobraźni? Nigdy nie mia­
łem wątpliwości: nagranie Harnoncourta z Concentus
Musicus nie ma sobie równych. Czy inne są złe? Wolne
żarty! Każde ze wspomnianych nagrań ma swoje nieza­
przeczalne zalety (są wcale liczni i nieprzejednani entu­
zjaści wykonania Savalla, a istnieją przecież jeszcze na­
grania Junghanela, Berniusa czy Rademanna), ale tyl­
ko słuchając Harnoncourta odnoszę wrażenie że słyszę
prawdziwego" Monteverdiego że głębia i geniusz tej
muzyki dopiero w nagraniu austriackiego dyrygenta
objawiają się w pełni K t o usłyszał raz Gloria Patris z tej
płyty ten już zawsze będzie wiedział co znaczy werty
kalny wymiar muzyki Rekonstrukcja i wykonanie Har
noncourtanie należą (tylko) do faktów z dziedziny m u

dziej. A l e bez uwewnętrznienia tej muzyki, bez nasyce­
nia jej własnymi emocjami, do grania zostają tylko nu­
ty. Efektem jest solenna i nudna jak flaki z olejem mu­
zykologiczna poprawność.
4.
Powróćmy zatem do nagrania Metamorfoz. Czy mu­
zyka tam pomieszczona, to „prawdziwe" dźwięki staro­
żytnej Grecji? Czy tak właśnie ona brzmiała? Czy tak ją
wykonywano? Kwestie nierozstrzygalne z powodów
wskazanych wyżej. Skądinąd sam Maciej Rychły nie
ma złudzeń: „Nie uważam mojej pracy za rekonstruk­
cję. Rekonstrukcja jest t u po prostu niemożliwa. Nie
twierdzę, że tak brzmiała muzyka antyku". Powiedzmy
przy tym, że kompozytor-rekonstruktot miał t u o wiele
trudniejsze zadanie, niż muzykolog-wykonawca muzyki
dawnej dysponujący często pełną, bądź prawie pełną
partyturą utworu, nierzadko też mający dostęp do trak­
tatów muzykologicznych z epoki. Tutaj z paru nut,
z domysłów i domniemań, została wyczarowana
ż y w a muzyczna rzeczywistość. Może więc zamiast zO"
bowiązującego pojęcia rekonstrukcji, lepiej byłoby uży­
wać w t y m przypadku pojęcia i n s p i r a c j i , tym bar­
dziej że w jego etymologii pobrzmiewa niejasno tak
ważna dla twórców gardzienickiego nagrania idea
przywracania życia ożywiania re-animacji (łac inspl
rare — dąć w coś nadymać natchnąć)

rłr\ nnflimat-nlnoii TY\

J n ym i
znac zn i e ' wiecei
ę j n iz' nodb
p
udo wana m uzyk o l ogez
racjami „gra na autentycznych instrumentach, w zgo• z praIn/k
• kusprawie
: d zie
ty ą wyk onawczą epo k i" . A le ja
Gliwic racjonalnieswoją tezę. Uczywiscie, można by
znaleźć naprędce kilka argumentów, ogromna tempe¬
ratura nagrania wynikająca z rejestracji Iwe, wspaniale
wygrana przestrzenność chorow, świetnie brzmiąca
sekcja dęta, eteryczne głosy i olzer Knabenchor, oszala­
ły Kurt bąuiluz, i t d itd. A l e czy te argumenty mają
moc zniewalającą. Uczywiscie, nie. Jak zawsze w tego
typu rozważaniach, argumentem ostatecznym i rozsttzygającym pozostaje, bo pozostać musi: podbudowa­
na wiedzą intuicja.
Myślę jednak, że tym, co najbardziej zniewalające
w rejestracji Vespro przez Harnoncourta jest - trudno
tego nie usłyszeć - jego emocjonalny, niezwykle osobi­
sty stosunek do arcydzieła Monteverdiego. Nic z muzy­
kologicznej pedanterii, raczej akcent na walory ekspre­
syjne i żywość przekazu. W uwagach na temat wyko­
nawstwa muzyki Monteverdiego pisał Harnoncourt:
„Oczywiście pragniemy posiąść znajomość ówczesnej
praktyki wykonawczej, poznać warunki, w jakich wy­
konywane były utwory Monteverdiego, ale nie chcemy
popaść w fałszywy puryzm., w fałszywy obiektywizm,

Kompozytot nie twierdzi, że zdeszyfrował muzykę
greckiej starożytności. Nie udaje Greka. Zaprasza ra­
czej słuchacza do imaginacyjnej podróży w świat grec­
kiej fonosfery przefiltrowanej przez wrażliwość współ­
czesnego muzyka. Słuchając płyty obcujemy tedy
z „muzykologią światów możliwych", wobec których
najbardziej stosowna wydaje się kategoria prawdopo­
dobieństwa, a nie prawdy czy autentyczności.
Ważne jest co innego. Niezależnie od opinii fachow­
ców, którzy - nie da się wykluczyć - zaczną precyzyjnie
odmierzać linijką odległość jaka dzieli muzykę Meta­
morfoz od domniemanej Prawdy Historycznej, ten mu­
zyczny projekt jest przekonujący. Ta muzyka pulsuje,

453

�Dariusz Czaja • MUZYKA GRECKICH CIENI

Metamorfozy.

Fot. Zbigniew Bielawka

tętni, ściera się w dysonansowych współbrzmieniach.
Naprawdę żyje.
Nie dysponujemy, jak dotąd, wehikułem czasu. Nie
dowiemy się już jak rzeczywiście btzmiała muzyka
Monteverdiego, muzyka średniowieczna, a tym bar­
dziej muzyka starogrecka. W naszym odniesieniu do
minionych tradycji duchowych zawsze będziemy skaza­
n i na niebezpieczeństwa dwóch skrajnych postaw, za­
wsze będziemy musieli dryfować między naiwnością
kustosza-archiwisty, wierzącego, że możliwe jest niekonfliktowe ustalenie „jak to było naprawdę" a swawo­
lą badacza-prezentysty, który nie licząc się zupełnie

z oporem materii, wpisuje w historyczny przekaz głów¬
nie własne projekcje. Co lepsze? Jeszcze raz Harnoncourt: „Z dwojga złego lepsze są już wykonania historycz­
nie całkiem fałszywe, ale żywe muzycznie" (Muzyk
mową dźwięków). W miejsce archiwalnej martwoty,
w miejsce złudy autentyzmu, hermeneutyczne z ducha,
twórcze p t z y s w o j e n i e . D o takiego właśnie mode­
lu czytania znaków przeszłości bez wątpienia należą
gardzienickie Metamorfozy.
' „Lękać się chłodu...", przestrzegał Harnoncourt. Co
jak co, ale zmora zimnej muzykologicznej poprawności
i pedantycznego historyzmu temu nagraniu nie grozi, j

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11030" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11008">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3fa046a45a41fe8df47b97610937213b.pdf</src>
        <authentication>d3ca616bd8a59d65387c5c0200006b01</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="4">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25236">
                  <text>Lud</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154689">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154690">
                  <text>Licencja PTL</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154691">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154692">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154693">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131489">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131490">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131491">
                <text>sanktuaria</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131492">
                <text>Żmudź - muzyka sakralna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131493">
                <text>Kalwaria Zebrzydowska - muzyka sakralna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131494">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1859</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131495">
                <text>Muzyka Kalwarii Żmudzkiej w Gordach(Samogitia) i Kalwarii Zebrzydowskiej : zbiezności i różnice / LUD 2001 t.85</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131496">
                <text>LUD 2001 t.85, s.83-106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131497">
                <text>Motuzas, Alfonsas</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131498">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131499">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131500">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131501">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131502">
                <text>Lud, t. 85, 2001

ALFONSAS MOTUZAS
Uniwersytet Vytautas Magnus
Kowno

MUZYKA KALWARII ŻMUDZKIEJ W GORDACH (SAMOGITIA)
I KALWARII ZEBRZYDOWSKIEJ: ZBIEŻNOŚCI I RÓŻNICE

Litwę tworzą cztery regiony etnograficzne: Dzukia, Sudowia, Auksztota oraz
Żmudź. Jedną z bardziej rozpowszechnionych form i miejsc modlitwy na Litwie są kalwarie albo Nowe Jeruzalem. Jak podają źródła historyczne, było ich
na Litwie siedem: 7 stacji na zamkniętym dziedzińcu klasztoru Bernardynów
w Wilnie, 19 stacji Kalwarii Żmudzkiej w Gordach, 35 stacji Kalwarii w Wilnie-Werkach (Verkiai), 14 stacji Kalwarii w Berżorach, 7, 14 i 19 stacji Kalwarii typowych dla klasztoru bernardyńskiego w miasteczku Citowiany (Tytuvenai), 19 stacji Kalwarii typowych dla miejscowości Masiady (Mosedis),
Droga Krzyżowa z 35 stacjami Kalwarii w Wepriach (Vepriai).
Na Litwie kalwarie z Drogą Krzyżową pojawiły się w okresie poreformacyjnym, kiedy ta forma kultu Męki Chrystusowej dotarła do Polski. W Królestwie Polskim oraz w Wielkim Księstwie Litewskim o modlitwie Drogi Krzyżowej w źródłach pisanych pod koniec XVI wieku pierwszy wspomniał Mikołaj Krzysztof Radziwiłł, zwany "Sierotką". W listach z 1582-84 roku opisał on
swoją podróż do Jerozolimy oraz tamtejsze obrzędy Drogi Krzyżowej I. Najprawdopodobniej ten materiał opisowy M. K. Radziwiłła przyczynił się do utworzenia naj starszej w Polsce Kalwarii. W latach 1600-17 na krakowskich wzgórzach Żarek wojewoda Mikołaj Zebrzydowski ze swymi krewnymi założył Kalwarię Zebrzydowską z Drogą Krzyżową składającą się z 50 stacji i powierzył
ją opiece miejscowych bernardynów2• Modlitwy przy tych stacjach Kalwarii
zaczęto odprawiać już w 1608 roku, kiedy rozpoczęto tam świętować obchody
Wywyższenia Św. Krzyża. Miejscowy bernardyn Marian Postekalski w 1611
roku pierwszy opisał tradycję obrzędów modlitewnych Kalwarii Zebrzydowskiej w pracy Viarum Redemp/ionis nos/rae in agro Zebrzydovicensi dis/inc/arum rememora/io. Cracoviae anno 1611 in off. Początkowo praca ta pojawiła
się w języku łacińskim, a nieco później - po polsku. Sam autor zaznacza, że
hymny, antyfony i modlitwy zaczerpnął z tradycji jerozolimskiej. Później wspo-

I M. K. Radziwiłł
"Sierotka", Podróż do Ziemi Świętej, Syrii i Egiptu (1582-84), oprac.
L. KukuIski, Warszawa 1962.
l Droga Krzyżowa. Dzieje nabożeństwa iantologia współczesnych
tekstów, oprac. ks. 1. Kopeć
ep, Poznań 1987, s. 53-56.

�84
mniana praca została przez poetę Abrahama przetłumaczona na język polski
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa wedle
miejsc Hierozolimskich nad Zebrzydowicami wykonterfektowanych.
W roku
1611 podobną pracę wydał ksiądz Stanisław Grochowski Himny o Męce Pańskiey do obrządków Kalwariey Zebrzydowskiey y do temecznego nabożeństwa
należące3. Pierwszymi pieśniami, które zabrzmiały na Drogach Krzyżowych
Kalwarii, były łacińskie psalmy i hymny. Śpiewali je mnisi i pielgrzymi, znający powszechny język Kościoła. Pierwszą procesję do Kalwarii Zebrzydowskiej
zorganizowano, wzorując się na autentycznych obrzędach Jerozolimskich
w 1611 roku. Odtąd stały się one rytuałem, którego po dzień dzisiejszy przestrzega się w Kalwarii. Jednak było oczywiste, że łaciński obrządek, pieśni
i modlitwy zrozumie tylko nie liczna grupka duchowieństwa i osób znających
język liturgiczny. Dlatego też miejscowi bernardyni, którzy już od dawna
w kościołach rozpowszechniali pieśni polskie, także w Kalwarii Zebrzydowskiej w roku 1611 i 1616 zaczęli modlić się i śpiewać teksty psalmów po polsku4• Dla rozwoju popularności kultu Dróg Męki Chrystusowej przyczyniły się
także w 1613 roku na tej samej Drodze Krzyżowej wprowadzone dróżki Męki
Przenajświętszej Maryi Panny. Oficjalne nabożeństwa i procesja z modłami oraz
muzyką miały miejsce podczas świąt Odnalezienia i Podwyższenia Św. Krzyża, a także w piątki Wielkiego Postu. To bardzo wyraźnie ilustruje, jak Polacy
w swej ojczyźnie rozpowszechniali kult Męki Chrystusa i Maryi w języku narodowym. Od 1617 roku syn Mikołaja Zebrzydowskiego, Jan, stawiając kaplicę ze schodami Chrystusowej Męki, rozpowszechnił w Kalwarii kult świętych
schodów5•
Na Polakach wzorowali się także bernardyni wileńscy, którzy w latach 1607-1610 w swym opactwie założyli Drogę Krzyżową składającą się z siedmiu
stacji. Na Litwie za prekursora fonny nabożeństwa kultu nawiązującego do Drogi
Krzyżowej Kalwarii uważany jest biskup żmudzki Jerzy Tyszkiewicz, który
w 1637 roku, po powrocie z Krakowa, wzniósł w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach Drogę Krzyżową składającą się z 19 stacji i oddał ją w pieczę miejscowym mnichom dominikańskim, których także on sam tutaj zaprosił. Po założeniu słynnej Kalwarii na Żmudzi, biskup żmudzki Jerzy Tyszkiewicz polecił jednemu z księży napisanie modlitw i pieśni przeznaczonych do odprawiania
w tymże świętym miejscu6•
Autor niniejszego artykułu przeprowadził badania i podsumował je w artykułach: Pochodzenie pieśni w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach (tłumaczenie),
oraz Pieśni procesji i obrzędów pogrzebowych w Kalwarii Żmudzkiej w Gor-

) Tamże, s. 51.
• A. Chadam, Śpiewnik Kalwaryjski, Kalwaria Zebrzydowska 1984, s. 31.
l Droga Krzyżowa, jw., s. 50-53.
• M. Wolonczewski, Żemaitjiu wiskupiste, t. II., Wilniuj 1848, s. 42.

�85
dach: ich zbieżności i różnice (tłumaczenie), udowodnił, że z wyjątkiem trzech
pieśni Zakończenia, które ukazały się dopiero w XIX wieku, modlitwy te oraz
pieśni i ich muzyka nie były specjalnie przeznaczone dla Kalwarii Żmudzkiej
w Gordach. Uwzględniając ich treść i odległości pomiędzy stacjami, można
przypuszczać, iż były one zebrane i złożone w jedną całość z różnych śpiewników i modlitewników wydanych wówczas w Europie i miały służyć jako przewodnik w obchodzeniu Kalwarii Żmudzkiej w Gordach7•
Przyjrzawszy się materiałowi opisowemu dotyczącemu Dróg Krzyżowych
Kalwarii Żmudzkiej i Zebrzydowskiej, zauważymy, że miejscowości te łączy
bardzo podobny do jerozolimskiego krajobraz. Tutaj krzyżują się drogi polityczne, religijne, ekonomiczne, przeważają wyżyny, jeziora, rzeczki, źródła
i lasy. Ale w odróżnieniu od Kalwarii Zebrzydowskiej, w Kalwarii Żmudzkiej
nie było nabożeństw obchodzenia ścieżek Męki Najświętszej Maryi Panny ani
kaplicy ze świętymi schodami.
Polscy naukowcy twierdzą, iż śpiewy i modły charakterystyczne dla Kalwarii, które wzbogacone są o melodię i pomagają przy rozmyślaniu nad Męką
Chrystusa, są typowo polskie. W innych krajach ich po prostu nie ma i dlatego
jest to wyraz nabożeństwa absolutnie polskiego pochodzenia, w którym myśl
modlitw podkreśla melodia śpiewów. Do tych pieśni i modłów należą: a) modlitwy z tekstem-refleksją nad każdą stacją; b) części śpiewów wstępu i zakończenia, jak "Wielbimy Ciebie, Jezu Chryste Panie" (łac. Adoramus te Christe et benedicimus tibi); c) aklamacje-odpowiedzi, jak np. "Panie, zmiłuj się
nad nami" (łac. miserere nobis)8.
Poruszając ten temat, pojawia się pytanie: co łączy i różni muzykę Drogi
Krzyżowej w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach i Kalwarii Zebrzydowskiej?
Opierając się na naj starszych i naj nowszych śpiewnikach, dokonałem szczegółowej analizy ciągu chronologicznego modlitw i śpiewów Kalwarii Żmudzkiej w Gordach oraz zebrałem materiał nototeczny w czasie ekspedycji, przestudiowałem zbiór analogicznych modlitw i pieśni Kalwarii Zebrzydowskiej
oraz innych, znajdujących się w polskich modlitewnikach i śpiewnikach; przeprowadzi wszy analizę porównawczą muzyki modlitw i pieśni fenomenu Kalwarii Drogi Krzyżowej w Gordach, spróbowałem odnaleźć punkty styczne
z litewskim etnosem - pieśniami ludowymi, oraz starałem się przedstawić podobieństwa i różnice instrumentów muzycznych polskiej i litewskiej kultury
religijnej.
Niniejszy tekst (materiały były zbierane przez ponad dziesięć lat) zupełnie
inaczej przedstawia historię Drogi Krzyżowej kalwarii w Polsce i na Litwie.
Spoglądając na te obrzędy modlitewne w aspekcie etnomuzykologicznym, po-

7
M

A. Motuzas, temaićil/ Kalvarijos Kalnai ir Kryźiaus kelias, Kretinga 1993, s. 3.
R. Rak, Śpiewy w czasie Drogi Krzyżowej, w: Droga Krzyżowa, jw., s. 439.

�86
winniśmy je porównać z obrzędami sąsiednich krajów, gdzie ta tradycja była
żywa i być może stamtąd się wywodzi. We współczesnej etnomuzykologii
w Polsce i na Litwie niniejsze badanie jest pod tym względem nowe i oryginalne.
Temat ten częściowo już rozpatrywałem w swych pracach wcześniejszych:
Instrumenty narodowe i górskie pieśni w Kalwarii Żmudzkiej; Góry Kalwarii
Żmudzkiej. Pieśni pogrzebowe; Góry Kalwarii Żmudzkiej i Droga Krzyżowa;
Pochodzenie pieśni w Górach Kalwarii Żmudzkiej; Pochodzenie nabożeństw
Drogi Krzyżowej i pogrzebowych obrzędów śpiewanych Kalwarii Żmudzkiej
w Górach: ich podobieństwa i różnice. Także wiele materiałów notograficznych zebrał w latach 1995-1997, podczas ekspedycji na Żmudzi, Instytut Studiów Religijnych Św. Antoniego przy fakultecie teologii katolickiej Uniwersytetu Vytautas Magnus.
W artykule tym nawiązuję do naj nowszych prac opublikowanych w Polsce
na ten temat: monografii-antologii Droga Krzyżowa ks. 1. Kopcia CP, antologii ks. A. Chadama OFM Śpiewnik Kalwaryjski oraz polskich śpiewników
i modlitewników liturgicznych jak Śpiewnik Liturgiczny oraz Śpiewnik Kościelny.

Modlitwy
Modlitwy Kalwarii Żmudzkiej w Gordach składają się z aklamacji "Kłaniam się Tobie"; odpowiedzi "Zmiłuj się nad nami, Boże" albo "Zmiłuj się nad
zmarłymi, Boże" oraz "Amen". Inna modlitwa to nawoływanie lub inwokacja
- "Módlmy się".
Jak podają źródła historyczne Kościoła, po raz pierwszy te formy modlitwy
i rozmyślania w litewskich źródłach pisanych pojawiły się w modlitewniku
Droga Krzyżowe Pana Jezusowe, które w dzień męki swoiey dla zbawienia
naszego odprawił, napisanym w języku polskim, wydanym w 1634 roku
w Wilnie i przeznaczonym dla działającego w Wilnie bractwa św. Józefa z Arymatei i św. Nikodema, które praktykowało Drogę Męki Chrystusowej i troszczyło się o chrześcijańskie grzebanie zmarłycW Wraz z upływem czasu ta praktyka liturgiczna wrosła w nawyki modlitewne ludu i była stosowana podczas grzebania zmarłych oraz obchodzenia Drogi Krzyżowej nie tylko na ziemiach
wileńskich, lecz także na Żmudzi. Oznacza to, że ta część obrzędów Drogi Krzyżowej i zwyczajów pogrzebowych przywędrowała na Litwę z Polski.
W polskiej kulturze kościelnej modlitwy te razem z ich melodiami znane są
już na przełomie XV-XVI wieku1o•

9

lO

Dmga Krzyżowa,jw.,
R. Rak,jw., s. 439.

s. 31-32.

�87
Teraz przyjrzyjmy sil( polskiej i litewskiej linii melodycznej tych modlitw:
aklamacji i odpowiedzi "Kłaniam sil( Tobie"; "Zmiłuj sil( nad nami, Boże" albo
"Zmiłuj sil( nad zmarłymi, Boże", "Amen", oraz modlitwy "Módlmy się'.
Wariant polski":

-~:##-#.
oj: -.
·.-c·-----o
••

.

.:

.

_'0"

,.,

"'",'

-- ~ - .•~- ···::1- J----.-.-:::.:~.: ..: ... ----

_o: J-::_---=:::-.-::::'_:::_-=jl
... -.-.- ...--.... -J.. -----J--.-.-.-.-.-J.----- -·1--.-:J:-:.-::::'-:--:J-.--:::':'::~-'::-::~.
-..---- ----.-----.------ --d:-.-..--;;J-------.:'--"
-----'

"-

__

••

"'0_'

",

•.••...••

._,..

'.

•..••.•.••

,.,

__

••

'

•••••

..•......

_'.'_

•.

_._

,",_

••

••••..

••

",.

',".'_."

0.0

_.

__

.••.•.•

••••

•.•••

__

••.• _ •.

,_ ••

• •••••

.

••

__

...•

''''

""'

•••••

_"0_0_'

"""""'~'.

.,.

_

•••••.••••

••• __

• __

_

••••••

--_""0

." •••.

__

.. _.

."

•..•••••••

_.

~-:###.:t-F~¥--:-r:.;It-~::=~=0r~:~-~~I~rH0I/--~~~-=:fEt~~f~i~~f-:::--:

-j •.-..:JtJ~j- j(~:J:iT;J:~~:~~:-J:;-~f4~:.d#E~~:~f~-~
"---"
-----'

~#i#-J

Wariant żmudzki'2:

-~-'K-8~)::-·-=-.•·:::::·:-~:::-;::-:;-::::-:u~:--:·:-r=::~:-:~::
__It~~~::::~~=-~~~:::f~~~~

-

::~-b ~----:~·----r-.-- -.-L:::f?~::~-I:\~:
::::I=-~--~:~:-~::~--~~~f·----;??d::::::~':'I=.-.-~-:
=~~:: •.:~:;;n
=:S'. _... _-_-~__: -.~.....~~~ _ ~_._~:::~:....... :-·.=:~t.==-~£__ __.:.~~:-_!.:- £__
U
••

'

'.'

- .. -.:

..•

"

o"

._

•••

'.~

_.:-:-::

:~.·~·.-:---~:~-::-:-::t:E~~:jH~~~8=)=~:ff·:.=:::·~~~~~:-~~?~~~~~

--::r-~~-·
-_:::
____:_~=:-'--·~·:r~j·
~:---':··:[l--~~l·-~--:---=-':~J.---~
:~?~0.'-: ::.::--~::_~_-~
__~~~._=._.~=--~_~=
~=._-~:~::'..__
-~-~:==_-=-.= _.. _~ _ ~_ .= =-- __
~.l-~.---;---·~-·rt:\~:::

'~..

II

12

~tJ·· ~~-'-'
.._-~
:_~_

Śpiewnik Liturgiczny, Lublin 1991, s. 279.
A. Motuzas,jw., s. 16.

::---'-----.(;j'

�88

~:~.•~ ...~....·•·~·
•....·ł~-:Ir:

-.·-·
.•
l-t ~I

~.~~c~:::E{~

~łi

... ]1.··

-. ~p.::: ••:-:- -::·:r· - .....·=·:-~h/.::8:.)...:.:•.=-=:...=..·.••.•.
: .•·.:.::
_. ......_
-

__

o •••

_.

....

t:\

••

-

__

._----

••

•••••••••

~

•••

0

•

•••

__

••

[

•••

•• \.,

_

••

•••

••

_.

••••••••••

__

._.

•••••

• ••••••

..

-

•

•••

m

_.

_

.::.: .•.. : .....
•••••••••

•

~.

•••

,

••

••••

__

••••

_

••

• __

•••

__

••

~

~_.:j·
._._.

··-:-:-::·~·:·=.-.==:::·R·:·:::::::-=:...•

__
"

,._"'

•

••••••••

_

_...........

••

,

••

_.

..

•

••••

o .•

Melodyka wariantu żmudzkiego konstruowana jest w oparciu o swobodną
i spokojną recytację. Zachowuje ona strukturę psalmodii gregoriańskiej, lecz
w każdej zwrotce pojawiają się wyraźne elementy rytmiczne i melodyczne. Opracowanie wariacyjne nadaje melodii chorałowej cechy stylu ludowego. Polscy
naukowcy twierdzą, że podobny stosunek chorału gregoriańskiego i melosu pieśni ludowych jest także obecny w modlitwach i pieśniach polskich13• Odpowiedzi w Polsce śpiewane są na dwie melodie. Pierwsza z nich opiera się na
intonacjach śpiewu ludowego, druga jest autorstwa kompozytora Karola Hoppesal4.
Oprócz wspomnianych modlitw Kalwarii Drogi Krzyżowej są także iIUlemodlitwy, jak choćby pacierz: "Ojcze nasz"; "Zdrowaś Mario" oraz "Chwała
Ojcu".
Historycy, piszący o chrzcie Litwy w 1387 roku w Wilnie i w 1413 roku na
Żmudzi, twierdzą, że Witold i Jagiełło "niczym dwaj apostołowie uczyli ludzi
i po żmudzku mówili pacierze"'5. Po śmierci Jagiełły (31 lipca 1434) jego kapelan Mikołaj Kozłowski w Bazylei odprawił nabożeństwo żałobne i wygłosił
kazanie, w którym w skład zasług Jagiełły wliczył także to, że on "na tyle poświęcił się dla zbawienia Litwinów, iż sam ich uczył Wyznania Wiary Apostolskiej (&lt;&lt;Wierzęw Boga Ojca») i modlitwy Pańskiej (&lt;&lt;Ojczenasz»), oraz prze-

Il

W. Bartkowski, Polskie śpiewy relijne w żywej tradycji. Style i formy, Kraków 1987,

s. 121.
14 R. Rak,jw., s. 439.
IS M. Wolonczewski,jw.,

s. 37.

�89
tłumaczył je z języka naszego (polskiego) na ich (litewski), by łatwiej mogli je
pojąć i zapamiętać"16.
Jak widzimy, wśród tych dwóch pacierzy, których nauczano chrzczonych
Litwinów, nie wspomina się o "Zdrowaś Mario". Pierwsza wiarygodna wiadomość o tej modlitwie sięga roku 1430. W Wilnie tego roku, gdy zmarł Witold,
przy kościele św. Jana było założone bractwo, członkowie którego w dni świąteczne śpiewali w kościele dziesiątkę "Ojcze nasz" i "Zdrowaś Mario". To znaczy, że modlitwa ta była ceniona na równi z "Ojcze nasz", a jej śpiewanie czy
głośne odmawianie w miejscu publicznym miało innym pomóc w nauczeniu
się jej. Należałoby zatem sądzić, iż dzięki ustnej tradycji rozprzestrzeniała się
(z Polski) ona po Litwie, aż dotarła na Żmudź wraz z jej chrztem.
Inna przez nas wspomniana modlitwa to "Chwała Bogu Ojcu" lub mała
doksologia, poświęcona chwale Trójcy Najświętszej.
Od kiedy modlitwa ta jest znana na Litwie, a szczególnie na Żmudzi? Obecnie brakuje jeszcze materiałów, by odpowiedzieć na to pytanie, lecz należy przypuszczać, że przywędrowała ona na Litwę z Polski wraz z pierwszymi franciszkanami i dominikanami. Z biegiem czasu porządek ten przyjął się we wszystkich kościołach na Litwie i dlatego razem z chrześcijaństwem dotarł na Żmudź.
Jest oczywiste, że wszystkie te modlitwy były znane znacznie wcześniej,
aniżeli założono Kalwarię Żmudzką w Gordach i sporządzono modlitewnik-śpiewnik do obchodzenia w niej Drogi Krzyżowej.
Badania ujawniły, że modlitwy Drogi Krzyżowej Kalwarii Żmudzkiej
w Gordach i Kalwarii Zebrzydowskiej nie są specjalnie dla nich przeznaczonymi utworami autorskimi, lecz są starą formą nabożeństw Kościoła katolickiego, która przywędrowała z Zachodu w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.

Pieśni
Źródła historyczne podają, że w średniowieczu w krajach Europy Zachodniej rozwijała się muzyka obrzędowa prostego ludu (modlitwy i pieśni), przeznaczona dla kultu Męki Chrystusowej, chociaż wzmianki o pojęciu sztuki
w Kościele są znacznie wcześniej sze wzmianki. Po raz pierwszy uczynił to synod
w Arras z roku 1025: "Umiejący czytać poprzez sztukę (malarstwo i muzykę)
dostrzega to wszystko, czego nie może dowiedzieć się z Pisma Świętego"I?
W Polsce około I połowy XVI wieku po raz pierwszy zaczęto śpiewać pieśni podczas procesji, idąc z jednego kościoła do drugiego. Były one przezna-

I. Monumenta medii aevi historica (1891), Cracoviae, w: Archivum Secretum Vaticanum, Nunz.
Di Warsavia.
171. Le Goff, Kultura średniowiecznej Europy, Warszawa 1970, s. 345.

�90
czone do śpiewania w okresie Wielkiego Postul8• W XVI-XVII wieku nabożeństwa Drogi Krzyżowej w Królestwie Polskim oraz w Księstwie Litewskim
wprowadzały różne klasztory zakonne oraz bractwa. Jednymi z pierwszych były:
Krakowskie Bractwo Męki Chrystusowej utworzone w 1595 roku przy kościele św. Franciszkal9 oraz działające w Wilnie w 1634 roku Bractwo św. Józefa
z Arymatei20. Krakowskie Bractwo Męki Chrystusowej praktykowało nabożeństwo Drogi Krzyżowej, opierając się na listach M. K. Radziwiłła "Sierotki",
które dotarły do Krakowa około 1607 roku21. Te bractwa razem z bernardyńskimi zakonnikami prowadziły procesje z kościoła do kościoła, śpiewając pieśni pokutne, litanie i psalmy22. Bernardyn z Kalwarii Zebrzydowskiej dla wzbudzenia większej pobożności w tej miejscowości w 1791 roku wydał książeczkę
modlitewną Uwagi stosowne. W 1831 roku modlitewnik ten został przez księdza Jonasa Mikasa przerobiony i przystosowany do obchodzenia Kalwarii
z modlitwą za zmarłych. Dopiero od 1831 roku w Drodze Krzyżowej Kalwarii Zebrzydowskiej przyjmują się i zakorzeniają zwyczaje obrzędowe charakterystyczne dla tej miejscowości23.
Dążąc do bardziej szczegółowego przedstawienia postawionego wyżej problemu, będę posługiwał się swym już opublikowanym artykułem Pieśni procesji i obrzędów pogrzebowych w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach: ich zbieżności
i różnice, w którym opisałem pochodzenie pieśni Kalwarii Żmudzkiej w Gordach, oraz śpiewnikiem ks. A. Chadama Śpiewnik kalwaryjski, przeznaczonym
do obchodzenia Drogi Krzyżowej Kalwarii Zebrzydowskiej.
Pierwszą, inaczej wstępną pieśnią, jest Rozmyślajmy dziś wierni chrześcijanie. Autorstwo jej przypisywane jest jezuicie Jakubowi Wujkowi w XVI wieku,
a melodia pojawiła się po raz pierwszy w 1587 roku24•
Pieśń Rozmyślajmy dziś wierni chrześcijanie jest zaliczana do pieśni pokutnych i błagalnych śpiewanych w okresie Wielkiego Postu.

" M. Bobowski, Polskie pieśni katolickie od najdawniejszych czasów do końca XVI wieku,
Kraków 1893, s. 254-262.
19 K. Rosenbeiger, Dzieje Kościola 00. Franciszkanów
w Krakowie w wiekach średnich, "Biblioteka Krakowska" 1979, s. 82.
20 Droga Krzyżowa. jw., s. 31.
21 S. Grochowski,
Hierozolimska processia w kościele chwalebnego Grobu Pana Jezusowego
zwyczajna, Kraków 1607, s. 42.
22 Droga Krzyżowa,jw.,
s. 41-42.
23 A. Chadam,jw.,
s. 18.
24 A. Motuzas,
temaićill Kalvarijos Kryźiaus kelill apvaikśćiojimo ir per śermenll apeigas
giedamll Ka/nll ki/me: sąsajos ir skirtumai, w: 7iltai. Klaipooos universitetas, 1998, nr 2-3 (4-5),
s.73.

�91
Wariant żmudzki pieśni25:
J=112

~~CJ
.~~fJ

•.
~~.J :··.••
r..····~·J·-~l~~t~~E~:t~~(]~?~=:~=i=:~-t~~;
..~j:.:....:.:.J: ...
J
~
······c::

-

••

-

_,

.-_.

,,

•

-

••

.

._._----

_.

••

__

•

- --

••••

_

0

---'._-----,--

•••

0

·

-,

.. _

_.

f':\

·····-~:l··.:..~·~-~::::·::::J·:~:=:::·:ll:.:..::.:--·-::=:==.:::::::..=:=::_==--=-=::.~:=~:.~.:.-:.:=::_:.
••

••.••..

•••

_

••

_ •••

,'

"

__

_------- ---

.•

--------

,'

_

••

•..

----_

.. __

_--_

..•

----

•••••

__

_.

."_

_

__

••••••••

••

• __

_•.

_,._.

_._--------_.

•

•

__ __

, __

~

__ ._------_

~

••

."

._.

__

•••.

~

••

._._.

----------------------,-------_

_.

__

._

• __

•

-.-_.'.

Wariant z Kalwarii Zebrzydowskiej26 :

Po porównaniu polskiej i litewskiej melodii łatwo można zauważyć, że są to
rodzaje tej samej melodii, różniące się pomiędzy sobą tylko nieznacznymi
melodycznymi niuansami. Czyli można twierdzić, iż pieśń ta wywodzi się
z polskiej kultury.
Inną pieśń, również reprezentującą pieśni wielkopostne - Ojcze, Boże
wszechmogący, datuje się na XVI wiek i wywodzi także z polskiej tradycji franciszkańskiej.

25
26

A. Motuzas,jw., s. 73.
A. Chadam,jw., s. 516.

�92
Wariant żmudzkF7:

~~¥=ff=t~s:Jr--~=-=I~f=it=¥Fr.
···i~l
~lrqj~=:¥·=~r--~~-r1l1ll~¥.•·•·.~I
~

..•··- ••~rJ~.=i&lt; •••·=.~··=.rj·•.•..•.J~•••.
~••
-•·j----:]~J-:
••• J ••=•:• J_ ••.~--~ll

.- --- ······r=.7---f
~

·rrr---Ef---r--

~~fGr}Pf~c.;~r···r=fr·~=f.1~1
Polski wariant z Kalwarii Zebrzydowskiej28:

Porównując polski i żmudzki wariant, widzimy, że wyłącznie dla żmudzkiej
melodii charakterystyczna jest tonacja durowa, natomiast dla polskiej - diatoniczna skala dorycka, wyróżniająca się podwyższonym stopniem VI zestrojenia (seksta doryczna), który nadaje harmonii pogodniejszy, minorowy charakter. Dlatego polska melodia ma nutkę żałobną, w odróżnieniu od majorycznie brzmiącej żmudzkiej melodii tej pieśni. Dokładniej spojrzawszy, zauważymy
także, iż w żmudzkiej melodii synkopy kształtują specyficzny rytmiczno-metryczny model pieśni. Synkopa przydaje melodii pewnej chropowatości, podkreśla impulsywny ruch i jego rytm, podkreśla kulminację melodii i nasila
podniosły nastrój. Podsumowując, można stwierdzić, że melodie pieśni Ojcze,
27

A. Motuzas,jw., s. 73.

28

A. Chadam,jw., s. 176.

�93
Boże wszechmogący są swoiście autentyczne i każda z nich reprezentuje swój
kraj.
Inna pieśń Zdrowaś Maryja jest zarazem i modlitwą. Omówiliśmy już ją,
analizując modlitwy.
Wariant litewski melodiF9:

.~
..'J-~-J--'-'--j'--"'--'-""--"-'
-'-"'~---'---'~----=l
~- dI-:£:::-=-.C::if- ::.f'=~~
~f!.~~f.:...:-:=t'~
-:"E.=. ':f::...-==E::=l-=--=
- ..._-. ------.---.-- ··r-·----·----F=-·----I=·-·--=f~--l==.:....- - ····--·~==F=:~=f

-:.,----====:3

_l:~bi--t..' -:J:.~..•'.'.-f':j.:~---~.:~~):..
'::::=1::=+::-:'::. :i':::~~:I.P::-_.:.p::==E:.:=:=p-::-::-=11

-.~.-

.£1- ..

F' .-":::.r·F···· -f:·:··:·::;.I::

··::]:-:·f··::·r::'::T:::·::

::t:':'-·:=·F:::_.:::~EF~'-:··::F·:·:':':::::]

.:.~bb~·~.·:·r·.f::_:f:
·(~tf:::.::2~~r2tt=}f~~i~~rJ~·::W~~

Wariant polskiJo:

:-~;~-~~t::.~-~f:~\:~~:~I~~~=:~

~:b' ··jJ:····:·:.-.J!~..•~:(:~)::---:.:.~f:::~~:~::
..

:~I~:~~;~:~~:~~4~)~~:~==~=-WJJf~~~

~~b...:j~~~_-_1:~~
..

29
30

A. Motuzas,jw., s. 74.
J. Siedlecki, Śpiewnik Kościelny, Kraków 1994, s. 748.

�94
Przyglądając się melodiom tej pieśni widzimy, że żmudzka melodia niejako
zachowuje strukturę i formę hymnu, pozostaje również linia melodyczna. Jednak melizmatyka, ekspresyjny śpiew, swobodne oddychanie, zwolnienie i przyśpieszenie tempa zamieniają hymn w swoistą piosenkę ludową. Z chorału gregoriańskiego pozostaje tylko struktura i linia melodyczna. Natomiast rytm
i równa melodyka polskiej melodii wskazują, że jest ona przystosowana do
śpiewania w kościele, a nie podczas wyprawy czy marszu. Po dokładniejszej
obserwacji widać, że linie melodyczne są takie same, lecz jednocześnie różne
(ze względu na charakter muzyki).
Pieśń Jezusa Judasz sprzedał wywodzi się z kręgu franciszkańskiego, na
Żmudź przywędrowała ona z Polski przez Wilno, Kowno, Kretyngę, oraz bernardyńskie Telsze.
Wariant melodii żmudzkiejl':

~... .~. . .r'·

··f· ~ -r--·"·"·-···~

-·j···r·

. -~~-·'I··f·'············r·_ ~.······d

..... .::~::.::l· ._._' : .. , .. ..::.. :.....::.-.=-:::::.::=~-.-J:- :,-:'.:.-.::..--.-:~' ..,-:.' . .- ..... :.--::..-:.:.-.-.. .--.-- .-.----.- :.:.- .-.-:::::.-.-:::.-: ..: : :'-::'-:-'-.:
-

--._-

_..

.---

-

---_

-

~

..

-

_

_--_

••••••

••.

_

,--

._

••

-

-_..

.____

_

••••.•••

••

._---

•

__

._

._

•••••

_---

--------~--

••

.'

._-

-

••

__

--•

--

, __

••••••

__

__ 'o

_

••.

__

-

•

••

-

_

o ••••

••.
__

__

•.•

••

__

~.

._

_

••

,.

r

':' ...••.....-:::----.: .. :::.::::-.: .:::.::
:: •.•-. . .-:: .....•.:•••...:' ..- :: :'- ' ' : .. : :.-'..::.:
r .. ,-r .::..::...:.....j
~. ~~ "-"f ·::I·d::
r····.... :.::'..-:':'-~I'':fJ··---~: :.:....~-···:·1:···-::·:.--:::::_:·-·

"'-"b:

:J...-.--.._::

..:~:.

----

Wariant Kalwarii Zebrzydowskiejl2 :

'J'.=-.:~.--::-:~·1·::iJ:-'-':.'::~:=-::~=::·=-~'-=·:.:-.a==:~='-=3
l' ··t··-····---\·····
-'~=J

···~···I··l
~
~. ··p~C:~
..~:.
..-:::
•.~i.-~~-----:::.-.:•.' •.::-=:::'-'.-

." --

.. -

--.------_.-._-----------------

:)1

~.b.~ ...
li
J2

.

J

_

_

.•...

j .
._.

.

A. Motuzas, jW., s. 74.
A. Chadam,jw., s. 501.

-------_.-

. __

-

...

------_

...... __
···I·····j·····
······.··W··
.
".

_.-

-,

~

..

_

..

...__ .. _ ...

-

-.--- ..-.----------------_. ---_.------"_.---

····1
, ...

�95

Widzimy, że melodie tej pieśni pod względem miarowej, wyraźnej rytmiki
są zbliżone, co wpływa na ich specyfikę (przeznaczone do wykonywania
w marszu). Dominującą cechą charakterystyczną melodyki żmudzkiej jest przygotowany przez sekundę skok kwarty z drugiego stopnia harmonii na piąty, co
jest bardzo podobne do litewskiej piosenki ludowej Gysta gaideliai ry/iuoja.
A oto jej melodia33;

.. , ._.__... -_
'-'-----f----._--------]
. ---- --- -O----··::-D·::~::::-:D-···-~~~~-~::-::-~--=-..:.:._-._.~::.-----

-'D--'..

------.

••

..--.

.-- _...

-_

••

-

-

-

•

-,

•

---

--_...

..--

-----

,---.--

--

--

o

_ .. _--

".-_.

••

•

-

••••

__

•

- Jj--_
... '---1'-·-"'---" '--"-_··_'·_---'·_·· __ ·"---1"·---. :.:.::~=
-_ ..-..--_....
__.. ---~'. ]
. - . -.:: ~.: --~:"-'_-:-._-.::-..::::.... :_-::-J~::_.::::.._-_::._.=~.::_..
:.:..._
._...._..::-:'.

._..

__

•••

•.

__

••

.0'0-

•

,_.

._

••

"

._

••

_.

••

• __

••

_

••

_

..•••

_ •• _"_

• __ •

._.,

•••

,

._.

'.,.

.. - ------~. --ł~:'·-.~_._-----_._--_._..-V~---_·~--t-:----_·_---..--

Kolejna poddana badaniu pieśń to słynna sentencja - Stabet Mater do lorosa. Pieśń ta trafiła na Litwę przez Polskę jako Stała Matka Boleściwa z mnóstwem wariantów melodii. W śpiewnikach wchodzi ona w skład "Pieśni na
Wielki Post", jednak nie ma jej w śpiewniku z Kalwarii Zebrzydowskiej.

JJ A. Motuzas, temaićilł
1997, nr 2, s. 51.

Kalvarijos

Kalnlł giesmilł ki/me, w: TIltai, Klaipedos universitetas,

�96
Do zbadania przedstawiamy

żmudzki wariant melodii tej pieśni34:

Wariant polskj35:

Malowniczości obu pieśni przydaje falująca linia melodyczna. Dla żmudzkiej linii melodycznej pieśni charakterystyczne jest podnoszenie się o kwartę
w górę, opuszczenie się i znów zgrabnymi falami lekko wznosząca się linia.
Polska melodia jest sekwencyjnego typu, znacznie spokojniejsza, mniej w niej
napięcia. To dwie różniące się charakterem, lecz zbliżone tonalnie i formalnie
melodie.
Pieśń O duszo wszelka nabożna Kalwarii Żmudzkiej w Gordachjest odzwierciedleniem polskiej kultury religijnej na Litwie. Zalicza się ją do pieśni wielkopostnych.

34Tenże, Źemaićil/ Kalvarijos Kryźiaus ..., jw .. s. 74.
Siedlecki,jw. S., 142.

35 J.

�97
Wariant żmudzki pieśnP6 :

_~
1
~

----~------1t----j---------J-------------~~----§F--------=-

-- --~------- -.:.~: ::---J---:-::~:--~:::
~:.-:::-~--::: --::.:::-::. -e---:-

",

.

-

•.

-

__. _... o..

•••

0&gt;

_

•.

..

._"

,......

0_._
. ._.•....• ' .,_, .•'

••

_

•••

••••

___ ,
.__ _ __
.__....__ ..."._ ...,.. __

'_"_0

:=:=::::::--:~::.-=:~-:::'::-::f--'::-:~~-::::::.::=--------=:::::- ..~----::-::-.-~_
"." _
__.
,.•• ,•.•
~_. .•.. _.. _. __._____
..
...._,~
••.

__

•

••,_".'

__

.

.,

••••

'

••.

--------:I---:l-::--------------l--------J::..-~-- -o:\,
-C-~------iiE.--------------- ---:,;._~
.... -----

•. _~_

•• _ ••.•

, __

•••

~3g~.--~.
_-:= __ _--

-~:::.f~-----:--:=f~-==f::~:=.--·-·- -.::.-.::
--=--

-::-: -.::~
~

Wariant polski3?

:

lłcj------------j-----'!'--~~~--~----~~-~rgł)~---·:.----=--F--.-.--::::.
-----. --._~::--=t=------=-- ==.
~
-:
._._----_.
-'--' -- _
------

:::: ----.--- :-::--:--F--:::

~

--

._

••

---_.-

_.

._.

__

,_,.

o

••

••

__

__

__

..

._".

__

.__

_-_._-------

-

_.

__

••

Po przeanalizowaniu melodii, widzimy, że pieśń żmudzka rozpoczyna się
i kończy drugim stopniem, jednak zamiast zwykle charakterystycznej w pieśniach występującej tonacji minorowej jest tonacja majorowa, natomiast polska pieśń - pierwszym stopniem. Są to więc dwie różne melodie, odzwierciedlające meliczne utwory danego kraju.

36
37

A. Motuzas,jw.
A. Chadam,jw.,

75.
s. 175.

S.,

�98
Inna pieśń - Któryś za nas cierpiał rany jest pieśnią wielkopostną, która
w XVI wieku była przetłumaczona z języka polskiego i śpiewana w bernardyńskich kościołach Litwy38.
Żmudzka melodia tej pieśni39:

lF'c

=-J=~---=;J=~=c=I
j:~---r~~FT------~--~~~-t--r-~--=I=r-==-I--==U

:Jc~~-.J==±

-~ff!~--------__--~-.:__

.~~.--=~_:
--~~...-==~_:::-==~_::
~-~----..------- ..~.-::===:::==--..::
·--··~--··-·----~----~--F-------·--------~
~r·····--_-------..----1~-----.---------~::-::--- =:-::==_::=---:_::::~-:_-=:::_:::--=:-:::=~-~-::-:~~o:::
-

-

__

o

__

••

~

__

••

••

• __

•••••

----- --_._---- ----------_._-----~_._-_.

---------~---_.- ----------- ~------•

.~

•

•

~_.

-

------

--..--------------.--------------r------------ ------

i:...-.-;.1-..:. ..._-_.-.---_---...-..-....J_ -.---.-·--------·-1'-- - :-:~=:-.- -~- :---.---.=. t------J..·:--···--··.-E.~·-_.-...--~-- --- .. -~ ..--.. --::31
~~~--:-:r:::::::=~=:::~::{::-~:::::-=:==::
=::-~~::-=:---=r=---=:~I=
-- -:~=~:=
:=='::-"':~:=:~3
.-~- ..-.-·f--- =~::
-.--.---.-r=-...
-4_--.-. --~--.-.-.
--~-- ~-=::--..---------F·::'-..:----~.
~-----::ł~---------~--------.
~-...----.----=]
:-~-==~iJ=--~~-::=::
=::::~====-3--:- ..:: -:::~~==-=:---=.-3

-

•

__ • __ •

•. _

•.•

••••••

_

•.•

r

.•••

0.

_~

._.

•

•

••

•

••••

_

._,

__

~ __

._

••

•. ~'.

_

=---==F-~-=: :-3='-::=::-':::-=:-==:;i~~
t:\

::::1~:~-:::::::----~--..::-----

-

----.--. ~---.----~-,.----_
..,--.--.~-----,._
..=-=ł=~~-----._e= :==t.I
.-._~------------...-.-----~----.------.-.-. - .-.-.--------r-----·-------------·-·--·-~~

Polskie melodie pieśni Któryś za nas cierpiał rany40,
I melodia:

38 Joanes de Komorowa, Memoriale Ordinis Fratrum Minorum, w: Monumenta Poloniae, t. V,
Warszawa 1961, s. 258.
39 A. Motuzas,jw.,
s. 75.
401. Siedlecki,jw., s. 124.

�99
II melodia:

Cechą dominującą w melodyce żmudzkiej jest przygotowany przez sekundę
skok kwarty z drugiego stopnia skali na stopień piąty.
Uważa się, że praktykując te modlitwy, powstała "Litania do Wszystkich
Świętych", według wzoru której powstały późniejsze, obecnie znane litanie.
W Rzymie tę litanię śpiewali pielgrzymi w czasie procesji. Tak działo się
w Wigilię Świąt Wielkanocnych, podczas obrzędów chrztu, święceń diakonów
i księży, obrzędów poświęcenia kościoła, oraz podczas uroczystych ślubów zakonnych41 • ~apież Pius V (1566-1572) ustalił ostatni jej wariant i wskazał,
kiedy należy ją śpiewać42• Można sądzić, że na Litwie była ona znana już
w pierwszych stuleciach chrześcijaństwa, a ta tradycja nabożeństwa przywędrowała wraz z jednym z działających w Polsce zakonów. Tego mogli dokonać
franciszkanie i dominikanie, którzy na Litwie propagowali szczególnie kult świętych.
Melodia Litanii do Wszystkich Świętych w Kalwarii w Gordach43:

Polska melodia44:

A. Motuzas, 2emaićilłKalvarijos Kalnlł giesmi/ł. .. ,jw., s. 54.
Lexikonfiir Theologie und Kirche, Bd. 1. Verlag Herder, Freiburg 1957, s. 350.
43 A. Motuzas, 2emaićill Kalvarijos Kryźiaus kelilJ...,jw., s. 77.
441. Siedlecki,jw.,
s. SIO.
41

42

�100
Obie są zaliczane do melodii starych, które przeszły z tradycji śpiewów
chorału gregoriańskiego. Cechują się one szczególną strukturą metrorytmiczną· Rytm żmudzkiej melodii jest swobodny, ponieważ regulowany jest on według tempa procesji i charakteru wykonania. Dla rytmu polskiej melodii charakterystyczne są stałe złożone wzory rytmiczne. Jest tutaj obecne swobodne
połączenie ze swoistą figurą rytmiczną. Wzór metrum i rytmu melodyki polskiej nie występuje w melodyce litewskiej.
Po przyjrzeniu się tekstom modlitw i pieśni Drogi Krzyżowej Kalwarii
Żmudzkiej w Gordach i Kalwarii Zebrzydowskiej widzimy, że wszystkie one
są polskiego pochodzenia. Wszystkie te modlitwy i pieśni (z wyjątkiem kilku)
zanim stały się pieśniami kalwaryjskimi, były związane z jakimś konkretnym
okresem kalendarzowym Kościoła katolickiego. Większość z nich śpiewano
podczas Wielkiego Postu i Wigilii Świąt Wielkanocnych, co potwierdza postawioną tezę, że wspomniane modlitwy i pieśni nie powstały specjalnie dla Drogi Krzyżowej Kalwarii Żmudzkiej w Gordach i Kalwarii Zebrzydowskiej, lecz
zostały zaczerpnięte z różnych modlitewników oraz śpiewników i przystosowane lub po prostu przeniesione do tradycji nabożeństw Drogi Krzyżowej.
Zauważamy, że spośród wspomnianych ośmiu pieśni Drogi Krzyżowej Kalwarii Żmudzkiej w Gordach i Kalwarii Zebrzydowskiej pięć z nich łączy wspólny tekst: Rozmyślajmy dziś wierni chrześcijanie, Ojcze. Boże wszechmogący,
Zdrowaś Maryja, Jezusa Judasz sprzedał, O duszo wszelka nabożna. Pozostałe
trzy pieśni (Stała Matka Boleściwa, Któryś za nas cierpiał rany oraz Litania
do Wszystkich Świętych) są spotykane tylko w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach
i nie ma ich w Kalwarii Zebrzydowskiej, znajdujemy je jednak w polskich śpiewnikach liturgicznych.
Po przeanalizowaniu linii melodycznych tych modlitw i pieśni widzimy, że
obie Kalwarie łączy tylko jedna melodia. Jest to melodia pieśni: Rozmyślajmy
dziś wierni chrześcijanie. Melodie pozostałych pieśni oraz Litanii do Wszystkich Świętych (Litania na nabożeństwa błagalne) są swoiście autentyczne i każda
z nich reprezentuje własny kraj. Potwierdza to wysuniętą w pracy hipotezę, że
tylko niewielka część melodii pieśni Kalwarii Żmudzkiej w Gordach została
zapożyczona od Polaków. Większa ich część nie jest dziełem kompozytorów
czy znawców muzyki, lecz ma charakter "ludowy", o swoistym, żmudzkim
charakterze, z motywami wziętymi z piosenek ludowych.

Muzyka instrumentalna
Konkretne obrzędy oraz zwyczaje religijne, szczególnie podczas odpustów,
zawsze są związane z dźwiękowym ich wyrażaniem, tj. pieśniami i muzyką
instrumentalną. Zawojowały one wszystko: kościoły, kaplice, Drogi Męki Pańskiej, wzgórza i lasy. W Kalwarii Zebrzydowskiej już od 1630 roku przy ob-

�101
dchodzeniu Dróg Krzyżowych pątnikom wtórowała kapela muzyczna, natomiast
porządku procesji doglądał oddział wojskowy, który przy kaplicach za pomocą
dział dawał sygnały. W 1846 roku w Kalwarii Zebrzydowskiej zwiększyła się
liczba kapel. Opiekę nad nimi sprawowało wyższej rangi duchowieństwo, zaś
od 1939 roku założone tam Seminarium Duchowne45.
Analizując muzykę instrumentalną Kalwarii Zebrzydowskiej, staje się jasne, że ona także przywędrowała na Litwę z Polski. W 1525 roku bernardyni
wileńscy pierwsi zaczęli prowadzić procesje z katedry (lub któregoś innego
kościoła w mieście) do kościoła bernardyńskiego, przy wtórze instrumentów
muzycznych. Później to najpopularniejsze święto zaczęli organizować również
jezuici. O szczególnej popularności tych procesji mówi także fakt, że w 1614
roku jezuita wileński W. Bartoszewski wydał nawet oddzielną publikację, podobną do scenariusza, przeznaczoną na te święta. W publikacji przedstawiona
jest wielka różnorodność instrumentów: puzony, kornety, bombardy, cytry, lutnie, przenośne organki, miedziane bębny46.
Kościół za pomocą muzyki dążył do wzbudzenia u ludzi silniejszych uczuć
religijnych. O tej tendencji świadczy przewaga dętych instrumentów muzycznych, powodujących silniejsze efekty i swoistą egzotykę. Poszukiwano także
innych efektów dźwiękowych, zwracając uwagę na umiejscowienie kapel.
Zwołujący trąbił ze schodów ratusza, a później przy każdej bramie murów
miasta. Poszczególne cechy rzemieślnicze i bractwa kościelne posiadały własnych trębaczy i grających na bębnach. Wszyscy uczestniczyli w uroczystościach miejskich, uroczystych procesjach Drogi Krzyżowej oraz pogrzebach
itp. Głośne dźwięki trąbek i bębnów były tolerowane przez prefektów różnych
kongregacji; nawet nakazywano grać na tych instrumentach. Zastosowanie głośnych, efektownych dętych instrumentów muzycznych nie było dziełem przypadku czy zachcianką jezuitów. Było to znakiem ówczesnej epoki. Mieszczanie za pomocą trąbki byli wzywani do wysłuchania postanowień, przepisów
wydanych przez magistra czy wyroków sądowych. Na przykład wykonawców
kapeli rozdzielano i rozsyłano na wzgórza czy inne wzniesienia, natomiast kapela Wileńskiej Akademii w czasie największych świąt grała najczęściej we
wznoszącej się nad Starówką dzwonnicy kościoła św. Jana47. To wskazuje, iż
tradycja ta poszczególnym zakonom nie była obca i mogła wywodzić się z biblijnych źródeł.
Pierwsze źródła pisane świadczą, że w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach już
w1644 roku podczas procesji brzmiały instrumenty muzyczne48.

A. Chadam,jw., s. 23-24.
W. Bartoszewski, Pobudka na obchodzenie nabożne (...), Wilno 1614, s. 614.
47 A. Motuzas, temaićil{ Kalvarijos Kryźiaus kelil{...,jw., s. 66.
4" A. Motuzas, Liaudies muzikos instrumentai temaićil{ Kalvarijos Kalnl{ giesmese, w: Liaudies kultura, 1991, nr 3, s. 28.
4S
46

�102
W książce jezuickiej Annuae Literra S. Iesu z 1618 roku znajdujemy wzmiankę, że "Ochrzczeni Żmudzini, stawszy się chrześcijanami, przejęli przez wajdelotów stosowane instrumenty muzyczne: gęśle, cymbały, trąbki i trąby drewniane. W czasie pierwszych procesji podczas nabożeństw grali gęślarze i trębacze''49.
Wąska amplituda melodyczna pieśni w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach oraz
prymitywne możliwości techniczne litewskich ludowych instrumentów muzycznych, których naturalny ciąg dźwiękowy nie przewyższa ambitusu, pozwoliły
ładnie wzajemnie współbrzmieć. Za pomocą muzyki wspomnianych instrumentów starano się wzbogacić i urozmaicić także inne uroczystości. Opis jednej
z takich uroczystości jest znany z Kolegium Jezuickiego w Paszauszach. Mówi
się tam o tym, że w 1728 roku podczas uroczystych procesji uczestniczyła orkiestra z czterema parami bębnów. Wśród grających instrumentów muzycznych
w czasie procesji wymienia się klarnety (litus)50.
Trudno określić, co w tym okresie oznaczała wspomniana nazwa instrumentu
muzycznego "litus". Mógł to być nie klarnet, lecz podobny do niego wojskowy
czy sygnalizujący myśliwski instrument dęty, przypominający róg51. Bardzo
możliwe jest zastosowanie takiego dziwacznego instrumentu, ponieważ w tym
okresie litewscy bojarzy, szlachta, wzorując się na polskiej szlachcie, zaczęła
zakładać kapele wojskowe, inaczej nazywane janczarskimi (myśliwskimi), które
charakteryzowała niezwykłość, egzotyczność. Często nawet ubiór i instrumenty takich muzykantów odzwierciedlały cechy kultury ludowej.
To wskazuje, że już pod koniec XVIII i na początku XIX wieku dawne instrumenty muzyczne regionu żmudzkiego wymieniane były przez miedziane
dęte instrumenty muzyczne, które stanowiły podstawę pierwszych tworzących
się orkiestr trębaczy i kapeli: "Wchodzący do miasteczka (Kalwarii Żmudzkiej
w Gordach - uwaga autora) młodzieńcy grali na liściach paproci, bili w bębny, dęli w trąby i strzelali ze strzelb, starcy wraz z kobietami śpiewali i pokrzykiwali, ponieważ im głośniej i hałaśliwiej która gromada do miasteczka weszła, tym większy szacunek zyskiwała"52.
tym, iż w Żmudzkiej Kalwarii w Gordach brzmią instrumenty muzyczne
podczas Drogi Krzyżowej na dworze oraz w tamtejszym kościele, świadczą
również po polsku napisane źródła historyczne: "Grzmią trąby, bębny, i organ
w kościele Żmudzi ..."53.
Przedstawione informacje o używaniu instrumentów muzycznych podczas
procesji drogi Krzyżowej w kościele i na dworze w Kalwarii Żmudzkiej w Gor-

°

49

A. Matuzas, ŹemaiCiIl Ka/varijos Kryziaus ... , s. 64.

so Tamże, s. 67.
SI
S2
S]

C. Sachs, Historia instrumentów muzycznych. Warszawa 1975, s. 304-305.
A. Matuzas,jw., s. 64.
Festyna Wie/kie Ka/waryi na Żmudzi. Opoviadnies Karoliny Proniewskiej, Wilno 1856, s. 15.

�103
dach pozwalają potwierdzić założenie, iż wtórowanie pieśniom za pomocą instrumentów w kulturze żmudzkiej jest odzwierciedleniem kultury polskiej.
Przeprowadzone badanie wykazało, że tradycja chrześcijaństwa, która przywędrowała z Polski razem z wtórującą pieśniom muzyką instrumentalną, nie
była obca Żmudzi z okresu przedchrześcijańskiego,
ponieważ istniała już
w pogańskiej kulturze religijnej. W odróżnieniu od innych biskupstw na Litwie, hierarchowie biskupstwa żmudzkiego nie byli kategorycznie uprzedzeni
do żmudzkich instrumentów sprzed okresu chrześcijańskiego, które powoli zaczęły ustępować miejsce akademickiemu instrumentarium miedzianych trąb.
Nie udało się odnaleźć materiałów o polskich ludowych instrumentach muzycznych występujących w muzycznej kulturze Kalwarii Zebrzydowskiej.

Wnioski
Uogólniając spostrzeżenia poczynione podczas badań, można wysunąć wnioski, które przedstawiają wzajemne podobieństwa i różnice Kalwarii Żmudzkiej
w Gordach oraz Kalwarii Zebrzydowskiej.
Podobieństwa:
l. Praktyka muzykowania podczas Drogi Krzyżowej w Kalwarii Żmudzkiej w Gardach przywędrowała na Litwę z Polski.
2. Po przeanalizowaniu wspólnych dla Kalwarii Żmudzkiej w Gordach
i Kalwarii Zebrzydowskiej modlitw i pieśni widzimy, że wszystkie teksty literackie posiadają konkretnych autorów, tj. są napisane przez jezuitów, dominikanów i oczywiście, najczęściej przez zakony franciszkańskie, ponieważ one
chroniły Drogę Męki Chrystusowej w Jerozolimie i były twórcami oraz wielbicielami kultu Męki. Wspólne są modlitwy z tych obrzędów: "Ojcze nasz";
"Zdrowaś Mario" oraz "Chwała Ojcu", aklamacje i odpowiedzi.
3. Linie melodyczne aklamacji i odpowiedzi "Kłaniam się Tobie"; "Zmiłuj
się nad nami, Boże", lub "Zmiłuj się nad zmarłymi, Boże" i "Amen", oraz
modlitwy "Módlmy się", pieśni Zdrowaś, Maryja i Litanii do Wszystkich Świętych są pokrewne łacińskiemu gregoriańskiemu stylowi muzyki kościelnej.
4. Teksty następujących pieśni są wspólne dla Kalwarii Żmudzkiej w Gordach i Kalwarii Zebrzydowskiej: Rozmyślajmy dziś wierni chrześcijanie, Ojcze, Boże wszechmogący,
Zdrowaś, Maryja, Jezusa Judasz sprzedał
i O duszo wszelka nabożna.
5. Teksty pieśni Stała Matka Boleściwa, Któryś za nas cierpiał rany, oraz
Litania do Wszystkich Świętych są wspólne z polskimi śpiewnikami liturgicznymi.
6. Wspólną melodię z polskimi ma pieśń: Rozmyślajmy dziś wierni chrześcijanie.

�104
7. Miedziane dęte instrumenty brzmiące w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach
są odzwierciedleniem polskiej kultury religijnej.
8. Jednym z podstawowych wspólnych cech tych pieśni jest to, że wszystkie one spełniają następujące kryteria ludowości, mianowicie: ustna forma przekazu, anonimowość, warianty, związek z obrzędami i kultem, który wpłynął na
ich długowieczność.
Badanie także wykazało, że wszystkie pieśni, z wyjątkiem Zdrowaś, Maryja, zanim stały się pieśniami kalwaryjskimi, najpierw były związane z konkretnym okresem kalendarzowym Kościoła katolickiego (większość z nich z Wielkim Postem i Wigilią Świąt Wielkanocnych). To także potwierdza wysuniętą
przez nas tezę, że pieśni te nie powstały specjalnie dla Kalwarii Żmudzkiej
w Gordach, lecz zaczerpnięte zostały z różnych polskich śpiewników, przeznaczonych do wykonywania w okresie Wielkiego Postu, i zostały przystosowane
do obrzędów obchodzenia Kalwarii Drogi Krzyżowej.
Różnice:
1. Kalwaria Żmudzka w Gordach od początku swego istnienia była pod
pieczą dominikanów, natomiast Kalwaria Zebrzydowska - bernardynów.
2. Ważne miejsce w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach zajmują instrumenty
ludowe. Pieśń Jezusa Judasz sprzedał śpiewana w Gordach posiada motywy
litewskiej ludowej piosenki Gysta gaideliai.
3. Melodie pieśni Ojcze, Boże wszechmogący, Zdrowaś, Maryja, Jezusa
Judasz sprzedał, Stała Matka Boleściwa, O duszo wszelka nabożna, Któryś za
nas cierpiał rany, Litania do Wszystkich Świętych (Litania na nabożeństwa błagalne) Kalwarii Żmudzkiej w Gordach i Kalwarii Zebrzydowskiej są swoiście
autentyczne i każda z nich reprezentuje swój kraj.
4. Pieśni Kalwarii Żmudzkiej w Gordach nie były specjalnie tworzone, lecz
przystosowane do tradycji obchodzenia 19 stacji kaplicznych, w Kalwarii Zebrzydowskiej do tradycji obchodzenia 50 stacji kaplicznych.
To potwierdza wysuniętą w pracy hipotezę, że tylko niewielka część melodii pieśni śpiewanych w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach jest zapożyczona od
Polaków. Większa ich część jest "ludowa", ze swoistymi, typowo żmudzkimi
motywami piosenek ludowych.
Pieśni są typowe dla kultury polskiej. Najprawdopodobniej wpływ na to mieli
działający w Polsce franciszkanie i dominikanie, którzy dla tych obrzędów
obchodzenia stacji postawili następujące wymagania, "by było więcej pieśni,
aniżeli ciszy". Dlatego praktyka tych nabożeństw była realizowana tylko razem z pieśniami.
Jak wskazuje badanie, zarówno w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach, jak
i w Kalwarii Zebrzydowskiej większość melodii pieśni została skomponowana
przez anonimowych twórców ludowych. Są to autentyczne religijne, związane
z pewnym okresem utwory ludowe, stanowiące wyraz osobistych przeżyć. Pieśni i melodyka w Kalwarii Żmudzkiej w Gordach oraz w Kalwarii Zebrzydow-

�105
skiej są starsze niż same Kalwarie. Zupełnie nic nie wiemy o większości autorów melodii tych pieśni i naj prawdopodobniej nigdy się nie dowiemy.
Praca ta wskazuje, jak bogata i malownicza była gama melodyczna pieśni
Kalwarii Żmudzkiej w Gordach oraz Kalwarii Zebrzydowskiej. Młodsze pokolenie powinno zrozumieć, co kiedyś pojęli stojący przy źródłach Kalwarii, że
oni również powinni stare pieśni chronić, kultywować i przekazywać następnym pokoleniom nie tylko poprzez ustny przekaz, jak to czynili nasi dziadowie
i ojcowie, ale także poprzez badania i różnorodne formy ich propagowania.

Alfonsas Motuzas
THE MUSIC OF THE SAMOGITIAN CALVARY AND ZEBRZYDOWSKA
CALVARY. SIMILARITIES AND DIFFERENCES
(Summary)
The article aims to reveal the connections and differences in the music of Samogitian
Calvary and that of Zebrzydowska Calvary, on the basis of published Catholic religious
ethnomusical materials collected during various expeditions. The objects of the research
are: l) Samogitian Calvary prayers, songs, and the musical instruments used in the rituals,
2) Zebrzydowska Calvary prayers, religious songs and the rituals. Casting ethnomusicologicallight on the piety rituals we must compare them with the rituals existing in the neighbouring countries, where the tradition was alive or perhaps it could have originated from
there. This is why present day research is new and original in the European religious ethnomusicology. This article is like a mirror, showing the richness and colourfulness of the
melodical scale of the religious songs of Samogitian and Zebrzydowska Calvaries.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7639" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7619">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5baf9f5856ea8934a76959fe51de026c.pdf</src>
        <authentication>ce30968d97a2ebd120a71b6777ab5e43</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91204">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1745</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91205">
                <text>2004</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91206">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1615</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91207">
                <text>Muzyka Oskara Kolberga / ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91208">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 2004 t.48, s.37-56</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91209">
                <text>Dąbrowski, Grzegorz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91210">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91211">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91212">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="91213">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91219">
                <text>„Etnografia Polska", t. X L V I I I : 2004, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

GRZEGORZ DĄBROWSKI
Katedra E t n o l o g i i U n i w e r s y t e t u W r o c ł a w s k i e g o , W r o c ł a w

MUZYKA OSKARA KOLBERGA
I
1

2

W dniach 6 i 14 maja 1881 r. w warszawskiej sali Resursy Obywatelskiej ,
głównie z inicjatywy Bogumiła Hoffa (Górski 1974, s. 138-139) oraz Zygmunta
Glogera , odbyły się dwa koncerty. Zapewne nie jest bez znaczenia fakt, że
planowano urządzić tylko jeden - jak to m.in. określił ówczesny dyrektor Opery
Warszawskiej, Adam Münchheimer - „koncert historyczny" . Niemniej, jak
donosił Ludwik Jenike, koncert z 6 maja 1881 r. „[...] powiódł się świetnie. Sala
była pełna i całe zebranie miało charakter jakby jakiejś uroczystości patrio­
tycznej" . W tych okolicznościach, „[...] na ogólne żądanie publiczności i prasy
warszawskiej" wydarzenie zostało powtórzone, a „Rezultat jeszcze świetniejszy
od pierwszego koncertu. Sala przepełniona" .
W programie obu koncertów w sposób przekrojowy zaprezentowano muzykę
polską, od Bogurodzicy po dzieła dziewiętnastowiecznych kompozytorów . Wy­
konano następujące utwory: Bogurodzicę, hymn z X wieku, Powszechną spowiedź
3

4

5

6

7

8

9

10

1

D z i e ł a Wszystkie Oskara Kolberga, t. 65, s. 418.

2

T a m ż e , s. 484.

3

Z y g m u n t Gloger z n a c z ą c o p r z y c z y n i ł s i ę do ostatecznego efektu tego p r z e d s i ę w z i ę c i a po­

przez swoje publikacje w prasie warszawskiej, a p e l u j ą c e p u b l i c z n o ś ć w a r s z a w s k ą do p r z y b y c i a
na te imprezy. Taki apel z a m i e ś c i ł m . i n . w „ T y g o d n i k u I l u s t r o w a n y m " nr 273 z 19 I I I 1881 r.
( D W O K , t. 65, s. 457).
4

L i s t A d a m a M ü n c h h e i m e r a do Oskara Kolberga, Warszawa, 20 V 1881 ( D W O K , t. 65,

s. 500); Sprawozdania z koncertu o p u b l i k o w a ł a prawie cała prasa warszawska, np. „ G a z e t a Polska"
w nr 93 i 101, „ G a z e t a Warszawska" nr 106, „ E c h o M u z y c z n e " nr 10 w dziale Zamiast
„ K ł o s y " nr 828 w Pokłosiu,

Kromki,

„ T y g o d n i k Ilustrowany" w nr 281 i 282 ( D W O K , t. 65, s. 485).

5

W liście do Oskara Kolberga, Warszawa, 9 V 1881 ( D W O K , t. 65, s. 486).

6

D n i a 6 maja 1881 r. w sali Resursy Obywatelskiej „[...] z g r o m a d z i ł o s i ę w i ę c e j s ł u c h a ­

c z ó w a n i ż e l i m o ż n a b y ł o p r z y p u s z c z a ć " ( G ó r s k i 1974, s. 140, cyt. za: В . , Koncert

historyczny,

„ K u r i e r W a r s z a w s k i " 1881, nr 102).
7

Tak w liście - adresowanym z Warszawy, z dnia 9 V 1881 r. - do Oskara Kolberga p i s a ł

L u d w i k Jenike ( D W O K , t. 65, s. 486).
8

9

1 0

L i s t B o g u m i ł a Hoffa do Oskara Kolberga, Warszawa, 15 V 1881 r. ( D W O K , t. 65, s. 496).
Tamże.
W d u ż e j mierze do artystycznego sukcesu o w y c h imprez p r z y c z y n i ł s i ę autor ostatecznej

wersji programu, M ü n c h h e i m e r , j a k i c i e s z ą c y się w o w y m czasie d u ż y m uznaniem p u b l i c z n o ś c i
i k r y t y k ó w w y k o n a w c y , k t ó r y c h dyrektor Opery Warszawskiej p o w o ł a ł dla okraszenia „ k o n c e r t u
historycznego" ( G ó r s k i 1974, s. 141).

�38

GRZEGORZ D Ą B R O W S K I

Wacława z Szamotuł (1529-1672), ze słowami Andrzeja Trzycieskiego, Vpsalm
Mikołaja Gomułki, Sanctus z Missa paschalis ks. Grzegorza Gorczyckiego
(1650-1734), arię i poloneza z Nędzy uszczęśliwionej Macieja Kamieńskiego,
kawatinę z Cudu mniemanego Jana Stefaniego, duet z Leszka Białego Józefa
Elsnera, ariettę z Czaromyska i pieśń Wandy z Zamku na Czorsztynie Karola
Kurpińskiego. W części I I wykonano Balladę op. 52 Fryderyka Chopina, pierw­
szą i ostatnią część Kwintetu smyczkowego op. 20 Ignacego F. Dobrzyńskiego,
dwie pieśni Stanisława Moniuszki: Anioł dziecina do słów Maszewskiego
i Kukułka do słów Jana Czeczota. W tym towarzystwie na zakończenie pojawił
się polonez z Króla pasterzy Oskara Kolberga (DWOK, t. 65, s. 465).
Kompozytor muzyki, która została wykonana w finalnej części obu koncer­
tów, był głównym beneficjantem tych swoistych „uroczystości patriotycznych".
Wypada jednak zaznaczyć, że celem koncertów nie było uczczenie twórczości
kompozytorskiej Oskara Kolberga - jakkolwiek można spojrzeć na to i z tej
perspektywy. Ich przeznaczeniem było przede wszystkim zebranie funduszu na
rzecz wydawanych przez Kolberga prac etnograficznych , a przy okazji miało
być to także „hołdem" i „symbolem" „podziękowania" dla niego za „mozolną
pracę całego żywota na polu narodowym" , „[...] przejawem zbiorowego,
społecznego uznania dla wysiłków i badań wysoko już wówczas cenionego
ludoznawcy ze strony środowiska, które, jak dotąd , nie przychodziło z realną
pomocą w urzeczywistnianiu jego zamierzeń i planów" (Górski 1974, s. 142).
W liście do Oskara Kolberga Münchheimer napisał: „«Victoria!» Udało nam
się z koncertem historycznym; oba koncerty przyniosły netto 2036 rubli 92 ko­
piejki według obrachunku [ . . . ] " . Według obliczeń Kolberga kwota ta miała
pokryć wydanie dwóch tomów Pokucia (Górski 1974, s. 141; zob. też: DWOK,
t. 65, s. 488).
11

12

13

14

15

16

II
Na początku lat sześćdziesiątych X X w. Julian Krzyżanowski napisał, iż
„[...] o Kolbergu-kompozytorze wie tylko zawodowy historyk nauki w Polsce"
(Krzyżanowski 1961, s. XXI). Tymczasem, „Oskar Henryk Kolberg rozpoczął
swoje studia muzyczne od prywatnych lekcji gry fortepianowej, pobieranych

11

Poloneza w y k o n a n o c h ó r a l n i e . Ż a d n e inne kompozycje Kolberga nie p o j a w i ł y s i ę podczas

obu k o n c e r t ó w ( D W O K , t. 65, s. 420).
1 2

W warszawskiej prasie pisano, że d z i e ł o ż y c i a Kolberga stanowi c h l u b ę n a r o d o w ą , „[...]

g d y ż r ó w n i e w y c z e r p u j ą c e g o i obszernego nie ma w żadnej m o ż e literaturze europejskiej" ( G ó r s k i
1974, s. 138-139, cyt. za: Koncert
1 3

historyczny

muzyki polskiej,

„ K u r i e r Warszawski" 1881, nr 99).

Tak w liście - adresowanym z J e ż e w a , 22 I 1881 r. - do Oskara Kolberga p i s a ł Z y g m u n t

Gloger ( D W O K , t. 65, s. 457).
1 4

Ten rodzaj publicznej pomocy dla Kolberga m i a ł miejsce dopiero w n i e s p e ł n a d z i e s i ę ć lat

przed jego ś m i e r c i ą .
1 5

1 6

L i s t adresowany z Warszawy, z dnia 20 V 188 l r . ( D W O K , t. 65, s. 500).
Tamże.

�39

M U Z Y K A OSKARA KOLBERGA

w Warszawie u pedagoga [Franciszka - G.D.] Vettera, Łużyczanina z pochodze­
nia. W 1830 r. widzimy go wśród uczniów J. Elsnera , a w latach 1831-1834
nazwisko jego figuruje na liście uczniów I . F. Dobrzyńskiego. Dalsze studia pia­
nistyczne i teoretyczne odbywa w Berlinie , w latach 1834-1836, u renomowa­
nych muzyków-pedagogów, jak [Christian Friedrich Johann - G.D.] Girschner
i [Karl Friedrich - G.D.] Rungenhagen. Do Warszawy wraca Kolberg ze stem­
plem studiów zagranicznych jako nauczyciel gry fortepianowej i kompozytor'
(Sobieski 1961, s. XLII). Po powrocie z Berlina Kolberg staje do egzaminu przed
swoim dawnym nauczycielem, Józefem Elsnerem, który wystawia mu bardzo
dobrą opinię „[...] jako fortepianiście, generalbasiście i kompozytorowi muzyki,
wskutek czego ma prawo być policzonym i liczę go do rzędu znakomitszych
artystów miasta Warszawy" (Górski 1974, s. 27).
Jak słusznie zauważył Krzyżanowski, Kolberg jest mało znany jako kompo­
zytor. Przybliżając pokrótce tę postać należałoby przypomnieć, iż Kolberg, „[...]
dzięki hartowi ducha, nieustępliwości, benedyktyńskiej pracowitości [...]" (tamże,
s. 146) i wielu innym staraniom, za życia opublikował 33 tomy dzieł etnograficz­
nych (tamże).Tuż przed śmiercią miał powiedzieć: „[...] umieram, Bogu dzięki,
z tą pociechą, że według sił moich zrobiłem za życia co mogłem, że nikt mię za
próżniaka nie ma i mieć nie będzie, a to, co po sobie zostawiam, przyda się
ludziom na długo" (Kopernicki 1890, s. 511). Nie pomylił się. Jeszcze w 1889 r.
Jan Karłowicz uznał, że „[...] wszystko, co Kolberg zapisywał, jest czystym
złotem etnograficznym" (Karłowicz 1889, s. 472). U schyłku XIX stulecia, opinii
utrzymanych w podobnym duchu było znacznie więcej . Nie zabrakło też działań,
które należałoby potraktować, jako akty uznania dla pracy Kolberga .
Od chwili śmierci Kolberga owo „etnograficzne złoto" leżało jednak nie ob­
rabiane jako surowiec przez prawie siedemdziesiąt lat, aż wreszcie znalazło swo­
ich jubilerów. Ponownie wydano te prace, które Kolberg opublikował za życia,
17

18

19

20

21

1 7

Z d a n i e m H e n r y k a Syski, J ó z e f Elsner b y ł ó w c z e s n ą „ z n a k o m i t o ś c i ą p e d a g o g i c z n ą i k o m ­

p o z y t o r s k ą " . D o jego u c z n i ó w n a l e ż a ł m . i n . Fryderyk Chopin (Syska 1985, s. 11).
1 8

R o z p o c z ę c i e tych s t u d i ó w m o ż l i w e było dzięki mecenatowi p r z e m y s ł o w c a

Samuela

Freankela, k t ó r y z d e c y d o w a ł się na ten krok po z a s i ę g n i ę c i u rad u „ l u d z i m ą d r y c h i u c z y n n y c h "
oraz przeprowadzeniu z m ł o d y m K o l b e r g i e m k i l k u „ z a s a d n i c z y c h r o z m ó w " (Syska 1985, s. 12).
1 9

2 0

Cyt. za: Z a w i l i ń s k i

1914.

H . Biegeleisen n a p i s a ł o Kolbergu, że „[...] z d o ł a ł z e b r a ć i u p o r z ą d k o w a ć prawdziwe skar­

by ludoznawstwa, k t ó r e m o g ł y b y p r z y n i e ś ć zaszczyt nie jednostce, lecz c a ł y m

instytucjom

n a u k o w y m : d o k o n a ł d z i e ł a , k t ó r e raczej w y g l ą d a na rezultat pracy instytucji a nie j e d n o s t k i "
(Biegeleisen 1890, s. 293).
2 1

W dniu 31 maja 1889 г., w sali Towarzystwa Strzeleckiego w K r a k o w i e , z i n i c j a t y w y

grona p r z y j a c i ó ł K o l b e r g a i k r a k o w s k i c h sfer intelektualnych, o d b y ł a się u r o c z y s t o ś ć 50-lecia
j e g o pracy. „ U d z i a ł w niej w z i ę l i m . i n . prezes A k a d e m i i U m i e j ę t n o ś c i , dr J ó z e f Majer, malarze tej
klasy, co Jan Matejko i Juliusz Kossak, literaci, j a k np. M i c h a ł B a ł u c k i i Z y g m u n t Sarnecki. [...]
Po c z ę ś c i oficjalnej

o d b y ł s i ę koncert, na k t ó r e g o program z ł o ż y ł y s i ę u t w o r y F. Chopina,

S. M o n i u s z k i , J. Galla, R M a s z y ń s k i e g o , O. Kolberga, T. Lenartowicza itp. W y k o n a w c a m i b y l i :
orkiestra 13 p u ł k u pod k i e r u n k i e m W. Ż e l e ń s k i e g o , R. A n d r z e j e w i c z ó w n a ( ś p i e w ) , W. Siemaszkowa (recytacje), prof. F. B y l i c k i (fortepian) oraz c h ó r - grono w i e ś n i a k ó w i w i e ś n i a c z e k " ( G ó r s k i
1974, s. 147-148).

�40

GRZEGORZ D Ą B R O W S K I
22

co ważniejsze, zaczęto opracowywać pozostawione przez niego „teki" , szacu­
jąc, że Dzieła Wszystkie Oskara Kolberga będą liczyć 66 tomów (Gajek 1961,
s. XVI). Jak wiadomo, liczba tych tomów wyniosła 69 (nie licząc suplementów,
aneksów, indeksów i biografii Kolberga). Scalenia w odrębne (i równie opasłe,
jak te etnograficzne) woluminy doczekały się m.in. pieśni i melodie ludowe
w opracowaniu fortepianowym, fortepianowe kompozycje, jak też utwory
sceniczne - muzyka Kolberga, która o ile była publikowana w X I X w. (nie
w każdym przypadku), o tyle na ówczesny rynek wydawniczy trafiała w roz­
proszeniu (umieszczano ją w periodykach bądź wychodziła większymi partiami
w tzw. „poszytach", albo nie była publikowana wcale).
Kim był Kolberg? Kompozytorem, czy etnografem? A może kompozytorem
i etnografem? Wracając do warszawskich koncertów z 6 i 14 maja 1881 г., mając
przy tym na uwadze fakt, że ich głównym przeznaczeniem było zebranie funduszu
na dalsze wydawnictwa Kolberga, warto postawić kolejne pytanie: co bardziej
mogło ucieszyć osobę będącą zarazem dyplomowanym kompozytorem i etno­
grafem z zawodu - wykonanie fragmentu kompozycji życia (polonez z Króla
pasterzy), czy dofinansowanie kolejnych tomów etnograficznego „dzieła życia"?
Czytając korespondencję Kolberga można odnieść wrażenie, iż nie przywiązy­
wał on zbyt wielkiej wagi do tego, aby jego utwory zostały odtworzone podczas
wspomnianych koncertów. Ilustracją do tej opinii niech będzie reakcja Kolberga
na listownie przesłaną propozycję Bogumiła Hoffa. Jak napisał Hoff: „Gdyby nam
się udało urządzić wspomniany koncert na korzyść Twego wydawnictwa (Lud itd.),
byłoby bardzo pożądanym, abyśmy mogli wykonać jak najwięcej Twoich kompo­
zycji czy to na solowe głosy lub chóry, czy na fortepian lub na orkiestrę, może i do
deklamacji. Chciej zatem wymienić kilka Twoich kompozycji stosownych na ten
cel. Również bądź łaskaw wskazać, gdzie je dostać można, a w razie potrzeby
przysłać nam w manuskrypcie" . W liście do Jana Kleczyńskiego Kolberg pisze:
„Pan Hoff sądzi, że w takim razie najstosowniej by było wykonać jak największą
liczbę moich własnych kompozycji. Ja zaś co do tego punktu jestem innego zda­
nia; wyszedłszy bowiem od dawna ze sfery kompozytorskiej, by się w inną prze­
rzucić, nie mam dostatecznego repertuaru na zapełnienie wieczoru czy poranku;
zresztą jednostajność znudziłaby słuchaczy Więc proponowałbym, aby program
obejmował parę większych utworów Szopena, a obok nich po kawałku Moniuszki,
Dobrzyńskiego, Krzyżanowskiego, Kleczyńskiego i Miinchheimera, moich zaś
parę tylko kawałków, np. arię z Króla pasterzy i parę Mazurków lub Obertasów" .
Samemu Hoffowi tak Kolberg odpowiedział: „Co do kompozycji moich, jakie by
się do koncertu użyć dały, to tych stosunkowo jest niewiele. Lepiej będzie zapełnić
23

24

25

2 2

„ O s k a r K o l b e r g , s p o r z ą d z a j ą c swój testament, spisał i o p i s a ł z a w a r t o ś ć w s z y s t k i c h tek,

o k r e ś l a j ą c ich ilość na 4 2 " (Gajek 1961, s. X I V ) .
2 3

M a r i a n Sobieski m ó w i п р . o K o l b e r g u - k o m p o z y t o r z e i K o l b e r g u - f o l k l o r y ś c i e , tyle t y l k o ,

że o k r e ś l e n i e „ k o m p o z y t o r " odnosi do wczesnego okresu t w ó r c z e j a k t y w n o ś c i K o l b e r g a , z a ś
„ f o l k l o r y s t a " - do okresu po 1857 roku (Sobieski 1961).
2 4

B o g u m i ł H o f f do Oskara Kolberga, Warszawa, 10 X I 1880 r. ( D W O K , t. 65, s. 418).

2 5

Oskar K o l b e r g do Jana K l e c z y ń s k i e g o , bm., 25 X I 1880 r. ( D W O K , t. 65, s. 422).

�41

M U Z Y K A OSKARA KOLBERGA

program kompozycjami innych autorów. Z moich rzeczy przesłałbym na ten cel
parę kawałków z Króla pasterzy (jeżeli ich nie masz u siebie) i parę Mazurków
i Obertasów - i na tym koniec" .
Porównując repertuarowe propozycje Kolberga odnośnie jego kompozycji
z tym, co zostało wykonane podczas wspomnianych koncertów, zaryzykowałbym
twierdzeniem, że odpowiedzialny za muzyczny program owych uroczystości,
Münchheimer, głównie z grzeczności zaplanował chóralne wykonanie poloneza
z utworu Kolberga pt. Król pasterzy . Z drugiej strony nie można wykluczyć
i tego, że Münchheimer zastosował się do uwag Kolberga, który w liście skie­
rowanym do dyrektora Opery Warszawskiej twierdził, iż jego kompozycje „[...]
ani liczbą, ani objętością, ani wybitną cechą, do zapełnienia całego wieczoru czy
poranku wcale się nie nadają" .
O ile Münchheimer mógł nie dowiedzieć się od Hoffa, czy Kleczyńskiego,
o sugestiach Kolberga, o tyle faktem jest, że podczas warszawskich koncertów
nie wykonano żadnego Mazura, jak też nie zabrzmiał jakikolwiek Obertas
- utwór Kolberga, na którym mogłoby ewentualnie zależeć kompozytorowi
(zamiast arii z Króla pasterzy zabrzmiał polonez). Można przypuszczać, że dla
Kolberga problem dotyczący wykonania jego utworów nie istniał, gdyż mogło
mu przede wszystkim zależeć na efekcie koncertów - funduszu na kolejne wyda­
wane przez niego dzieła etnograficzne. Na podstawie przedstawionych wcześniej
listownych wypowiedzi Kolberga można również sądzić, iż ludoznawca dawno
zrezygnował z aspiracji kompozytorskich, zaś jego stosunek do własnej muzyki
był mniej afektywny niźli względem kontynuowanych przedsięwzięć etnogra­
ficznych. Z jego wypowiedzi przebija wszakże skromność, pokora względem
siebie i własnej twórczości muzycznej, nie mówiąc już o pewnej rezygnacji .
26

11

28

29

III
Około trzydziestoletni Kolberg - zbieracz melodii ludowych i kompozytor
inspirujący się muzyką ludu - nie miał w sobie aż tyle pokory, rezygnacji i dystan­
su wobec własnej muzyki, co Kolberg prawie siedemdziesięcioletni. W pocho­
dzącym prawdopodobnie z początku lat czterdziestych XIX w. liście do Antoniego
Woykowskiego , wydawcy poznańskiego, starając się opublikować własne
kompozycje albo opracowane przez siebie „pieśni ludu", Kolberg napisał: „Towa­
rzyszenie fortepianu może czasami znajdziesz przytrudne lub zanadto wyro­
bione; przyznaj jednak sam, czy godziło się dla większej lub mniejszej trudności
30

2 6

Oskar K o l b e r g do B o g u m i ł a Hoffa, M o d l n i c a , 30 X I 1880 r. ( D W O K , t. 65, s. 425).

2 7

W liście do Oskara Kolberga, w y s ł a n y m z Warszawy 2 I I 1 8 8 1 г., przedstawiwszy repertuaro­

we propozycje d o d a ł : „[...] i j a k i u t w ó r Szanownego Pana na z a k o ń c z e n i e " ( D W O K , t. 65, s. 464).
2 8

Oskar K o l b e r g do A d a m a M ü n c h h e i m e r a , M o d l n i c a , 21 I 1881 r. ( D W O K , t. 65, s. 456).

2 9

Jak p i s a ł J ó z e f Gajek: „ I d ą c po l i n i i z a w ę ż e ń i p o g ł ę b i e ń , m i e r z ą c « z a m i a r y na siły» Oskar

K o l b e r g , j u ż po p i ę ć d z i e s i ą t y m r o k u ż y c i a [stopniowo r e z y g n o w a ł - G.D., zamiast r e z y g n u j ą c
- J.G.] z aspiracji k o m p o z y t o r s k i c h [ . . . ] " (Gajek 1961, s. V I I I ) .
3 0

N i e z a c h o w a ł y się informacje o d n o ś n i e daty i miejsca wydania listu ( D W O K , t. 64, s. 5-6).

�42

GRZEGORZ DĄBROWSKI

w wykonaniu poświęcać własne wrażenie i pochlebiać, że tak powiem, tłumowi;
niechaj się grać uczą! Wszakże ja nie dla dzieci piszę!" .
Po przestudiowaniu zachowanej po Kolbergu korespondencji pragnę zapew­
nić, że - poza tą jedną - tego typu wypowiedzi próżno szukać w tomach 64-66
Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga. Co więcej, przełom w postawie Kolberga
odnośnie publikowanej przez niego muzyki nastąpił bardzo prędko. Mniej wię­
cej z tego samego okresu, co wcześniej cytowany, pochodzi inny - adresowany
do Jana Konstantego Żupańskiego z Poznania - list Kolberga, w którym
przyszłemu wydawcy swego pierwszego kompozytorsko-etnograficznego dzieła
Kolberg oznajmia: „Powziąłem wiadomość od brata mego, który niedawno
wrócił z zagranicy, że Pan nie możesz drukować Pieśni ludu moich z przyczyny
wielkiej ich trudności w wykonaniu, kiedy właśnie cechą pieśni ludu powinna
być prostota. Zgadzam się na to zupełnie i chętnie odmienię; a chociaż mam te
same pieśni u siebie, [...] w rękopisie, który Pan posiadasz, porobiłem zmiany
i niejedną umieściłem nutę, która dla charakterystyki pieśni była potrzebną" .
Uwaga ta dotyczy przygotowywanych przez Kolberga materiałów, z jakich
powstało jego pierwsze znaczące dzieło, mianowicie Pieśni ludu polskiego.
Nie od razu ukazało się ono w jednym woluminie . Pierwszy zeszyt („poszyt")
wspomnianego dzieła ukazał się w 1842 roku. Żupański od 1842 do 1845 r. wy­
dał tylko 5 zeszytów Pieśni..., w których łącznie znalazło się 125 utworów
(Górski 1974, s. 47). Kontynuacji wydawniczej tego rozproszonego dzieła po­
djęła się redakcja leszczyńskiego czasopisma „Przyjaciel Ludu" (kolejne pieśni
wychodziły w latach 1846-1847) (Pawlak 1986, s. V).
W ramach anonsu do mających się wkrótce ukazać Pieśni ludu polskiego, tak
pisano w „Tygodniku Literackim": „Pan Oskar Kolberg zamierza wkrótce wydać
zbiór pieśni ludu polskiego zebranych i rozwiniętych przez niego. Już przed
kilku laty podczas pobytu jego w Poznaniu mieliśmy przyjemność słyszenia
kilku z nich; już wówczas zaczarowały nasz umysł te pełne świeżości, jędrności,
to znów tęsknoty lub smutku pieśni kochanego naszego ludu. Te piękne, jasne,
niewinne melodie otoczył pan Kolberg blaskiem pięknej instrumentacji; towa­
rzyszenie fortepianu okazuje równie głęboką znajomość teoretyczną muzyki, jak
pojęcie poetycznego ducha piosenki każdej" (Doniesienia Literackie 1842, s. 112).
Sam Kolberg natomiast, pisząc krótki wstęp do swego dzieła, zamieścił m.in.
takie uwagi: „Wiernie ją schwycić [melodię, która - jego zdaniem - jest duszą
pieśni gminnej - G.D.] i oddać w zupełności, ozdobić i ubrać w przegiywki,
przystroić w harmonią było zadaniem pracy mojej przy zbieraniu melodii, jako
i tekstu samychże pieśni" (Kolberg 1986, s. 1). Nie omieszkał również zazna­
czyć: „Muzyk bowiem, który by chciał poznać i korzystać z upowszechnionych
u nas melodii, znajdzie tu zbiór bogatych, surowych, rodzimych, ale czerstwych,
31

32

33

3 1

D W O K , t. 64, s. 5-6.

3 2

Oskar K o l b e r g do Jana Konstantego Ż u p a ń s k i e g o , bm. i d. ( D W O K , t. 64, s. 7).

3 3

Z w a r t y tom z a w i e r a j ą c y c a ł o ś ć Pieśni

( D W O K , t. 67, cz. I ) .

luciu polskiego

u k a z a ł się dopiero w 1986

roku

�M U Z Y K A OSKARA KOLBERGA

43

silnych i pięknych piosnek, a geniusz znajdzie obfity materiał do podsycania
i rozwijania własnych pomysłów" (tamże, s. 2).
Recenzenci, na ogół, przyjęli zbiór Kolbergowski z dużym uznaniem. Podkre­
ślano głównie fakt, że wreszcie pokazano polską pieśń ludową w pełnej szacie
muzycznej (Sobieski 1961, s. XLVII-XLVIII). Nie zabrakło jednak i słów ostrej
krytyki. Próbując oddać nastroje odbiorców, głównie krytyków, odnośnie Pieśni...,
warto przedstawić treść niektórych z ocalałych zapisów wypowiedzi współ­
czesnych Kolbergowi osób. Jeden z liczących się w owym czasie krytyków mu­
zycznych, Marcel Antoni Szulc, stwierdził: „Każdy prawie numer jak najlepiej
opracowany, towarzyszenie proste, łatwe, ale zawsze melodii odpowiednie, a nie­
kiedy nawet artystyczne; położenie głosu wygodne; przegrywki przyłączone nie są
czczymi dodatkami, lecz zupełnie w duchu pieśni ułożone" (Szulc 1842, s. 336).
Inny z recenzentów, Józef Sikorski, choć był przychylny Kolbergowi, zaznaczył,
że tego rodzaju publikację należy określać miarą amatorskiego zapotrzebowania
(Sobieski 1961, s. XLVIII). Innymi słowy - dobre, ale dla amatorów.
Zdecydowanie gorzej wypadły Pieśni... Kolberga w ocenie Karola Libelta,
który w następujący sposób ocenił jego pracę: „Niechby autor tylko zawsze miał
na uwadze, że idzie tu o to tylko, aby śpiew ludu jak najwierniej był oddany, że
zatem wszelkie zdobywanie się na sztukę, wszelkie dodatki na koszt wierności
i prostoty w oddaniu melodii ludowej nie są na swoim miejscu, przegrywki wy­
dają się nam niestosowne, końcówki melodii zakrawają czasem na coś obcego
[...]" (Górski 1 974, s. 50-51).
W podobnym duchu skwitował dzieło Kolberga Fryderyk Chopin. Tak napi­
sał on w liście do swojej rodziny: „[...] dobre chęci, za wąskie plecy. Często
podobne rzeczy widząc myślę, że lepiej nic, bo mozół ten tylko skrzywia i trud­
niejszą robi pracę geniuszowi, który kiedyś tam prawdę odwikła. A aż do czasu
owego wszystkie te piękności zostaną z przyprawionymi nosami, różowane,
z poobcinanymi nogami i albo na szczudłach i pośmiewiskiem będą tym, co lek­
ko na nie spojrzą" (Sydow 1955, s. 193). Chopin ewidentnie krytykuje Kolberga
za to, że okrasił melodie ludowe dodatkami, które, po pierwsze, nie są - jego
zdaniem - najgenialniejsze, po drugie, zniekształcają tylko istotę pieśni ludo­
wej, utrudniając prawdziwym artystom dotarcie do tejże istoty. Zważywszy na
fakt, że Kolberg znał Chopina osobiście (jego brat Wilhelm przyjaźnił się
z Chopinem) (Górski 1974, s. 21), jak też uwzględniwszy wielką fascynację
Kolberga muzyką tego najwybitniejszego polskiego pianisty z okresu romantyz­
mu, można zakładać, iż tego typu uwaga, jeśli dotarła do Kolberga, mogła
go bardzo zaboleć. Piszę tu w trybie przypuszczającym, nie wiadomo bowiem,
czy Kolberg dowiedział się kiedykolwiek o krytyce, jaką Chopin wysunął pod
adresem jego twórczości (tamże, s. 52).
Nie od razu Kolberg wziął do siebie słowa krytyków. Do roku 1849 opublikował
jeszcze kilka tytułów, w których zamieścił okraszone przez siebie fortepianową
34

35

Cyt. za: Sikorski

1856.

Cyt. za: L i b e l t 1851, s. 2 3 3 - 2 3 4 .

�44

GRZEGORZ D Ą B R O W S K I
36

harmonią pieśni ludowe . Przełom nastąpił w roku 1857, kiedy ukazały się wyda­
ne przez Kolberga Pieśni ludu polskiego. W przedmowie do tego dzieła Kolberg
napisał: „Oddaję nutę w nieskażonej prostocie (tj. o ile skażenie nie pochodzi
z winy śpiewających) tak jak wybiegła z ust ludu, bez żadnego przystroju harmo­
nijnego, bo mam przekonanie, że najdzielniejszą jest w samorodnej, niczem nie
zmąconej czystości jak ją natura natchnęła" (Kolberg 1961, s. V - V I ) . Jak wiado­
mo, Pieśni... z 1857 roku Kolberg włączył później do wydawanej przez siebie do
końca życia serii Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia,
obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce. Co znamienne, poza jednym wyjąt­
kiem , od 1857 r. w seriach Kolbergowskich już nigdy nie pojawił się akompania­
ment fortepianowy (Sobieski 1961, s. LII). Pieśni ludu polskiego z 1857 r. po­
niekąd zamknęły i zarazem otworzyły istotny etap w ewolucji Kolberga jako
melografa . Zjednej strony skończyło się ukwiecanie harmonią pieśni ludowych,
z drugiej, przed Kolbergiem pojawiły się nowe perspektywy, uznano go bowiem
za wybitnego specjalistę i wiele sobie po nim obiecywano (Górski 1974, s. 68-69).
Warto na marginesie podkreślić, że etap ten został zainicjowany dziełem, które
nosiło ten sam tytuł , co pierwsza większa publikacja Kolberga z lat 1842-1847.
Przybliżanie wszystkim zainteresowanym informacji dotyczących, mówiąc
krótko, ludu polskiego (choć nie tylko), chociaż uznane za najważniejszą, było
tylko jedną z płaszczyzn aktywności twórczej Kolberga. Zaraz po ukazaniu
się Pieśni... II, warszawianie mieli okazję zapoznać się z innego rodzaju twór­
czością ludoznawcy.
Drugiego marca 1859 r. Teatr Wielki w Warszawie wystąpił z premierą utwo­
ru scenicznego Kolberga pt. Król pasterzy (Górski 1974, s. 66). Libretto do tej
opery napisał Teofil Lenartowicz. Inspiracją był pewien kujawski zwyczaj wio­
senny, którego opisu dokonał Łukasz Gołębiowski (Syska 1985, s. 29).
Król pasterzy, łącznie z premierą, w 1859 r. pojawił się na stołecznej scenie
siedem razy. Niemniej uznanie krytyki nie poszło w parze z sukcesem scenicz­
nym (Górski 1974, s. 66). Osobą, która wysunęła najostrzejsze zarzuty pod adre­
sem Kolberga był biograf Chopina, Maurycy Karasowski. O ile dostrzegł on
w Królu... kilka „udanych" i „ładnych melodii", o tyle więcej miał do powiedze­
nia na temat tego, co w kompozycji Kolberga nie było - jego zdaniem - dobre.
„Gorzej jeszcze z instrumentacją- pisał Karasowski - instrumenta szczególniej
dęte, włącza się bez planu, krzyżują śpiew główny narażając nieraz i zacierając
37

38

39

3 6

Pieśni

W r. 1847 w c z a s o p i ś m i e „ D z w o n L i t e r a c k i " , K o l b e r g o p u b l i k o w a ł Pieśni
czeskie

ludu obrzędowe.

i słowackie.

litewskie

W n a s t ę p n y m r o k u , w „ A l b u m i e L i t e r a c k i m " , u k a z a ł y się

W latach 1947-1849 „ B i b l i o t e k a Warszawska" d r u k o w a ł a Pieśni

ludu

oraz
Pieśni
weselne

(Pawlak 1986, s. V ) .
3 7

Pieśni

ludu

do śpiewu,

k t ó r e w y d a ł A . D z w o n k o w s k i w Warszawie 1862 r. (Pawlak

1986, s. V ) .
3 8

O k r e ś l e n i a tego u ż y ł m . i n . L u d w i k K u b a , n a z y w a j ą c K o l b e r g a „ n a j w i ę k s z y m melografem

ś w i a t a " ( G ó r s k i 1974, s. 44).
3 9

Z tego t e ż w z g l ę d u , o ile w dalszej c z ę ś c i tego a r t y k u ł u b ę d ą p o j a w i a ć się odniesienia do

tych pozycji, b ę d ę s t o s o w a ł n a s t ę p u j ą c y zapis: Pieśni...

7 ( 1 8 4 2 - 1 8 4 7 ) oraz Pieśni...

/7(1857).

�45

M U Z Y K A OSKARA KOLBERGA

jego deseń melodyjny; widocznie kompozytor nie wiedział stanowczo, co z nimi
zrobić. Jako niewprawny kolorysta, zamiast cieni i światła, rozmazał to wszystko
razem, nie uwydatniwszy żadnego szczegółu; brak kontrastów, brak rozmaitości,
stąd jednostajność rozlana w całym tym obrazku, odejmuje mu urok, jaki nie­
chybnie by posiadł, gdyby wprawniej i artystyczniej był odmalowany. W pewnych
nawet miejscach instrumenta, snujące się bez potrzeby i potrącając w swej niby
melodyjnej drodze o główną myśl śpiewu, stają się powodem niepoprawności
w harmonii, a nawet jej logiczność na szwank narażają" (Górski 1974, s. 67). Jak
zapewnia Górski, opinia Karasowskiego nie była odosobniona (tamże, s. 68) .
Niepochlebne opinie krytyków na temat Króla pasterzy skłoniły Kolberga ku
temu, by już do końca życia niemal bez reszty poświęcić się etnografii. Jest wielce
prawdopodobne, że następująca w tym samym czasie powolna rezygnacja Kolber­
ga na polu kompozycji nie była dla niego przyjemnym doświadczeniem. Zyskując
uznanie jako ludoznawca, mógł tylko marzyć o podobnej estymie ze strony od­
biorców, jeśli chodzi o jego twórczość kompozytorską (Górski 1974, s. 68-69) .
Jakkolwiek Król pasterzy był jedną z ostatnich prób Kolberga, by pokazać się
światu jako kompozytor, nie było to jego pierwsze tego typu staranie. Równo­
legle z dokonaniami na polu etnografii (publikacja pieśni ludowych z akom­
paniamentem fortepianu), Kolberg realizował swe zapędy kompozytorskie.
O ile jego kompozycje były publikowane od 1836 do 1889 roku, o tyle w latach
1848-1859 nastąpił najbardziej intensywny okres jego twórczości. Wówczas
powstało najwięcej jego utworów - zarówno fortepianowych , jak i bardziej roz­
budowanych form (nie wszystkie z nich doczekały się publikacji, Kolberg wyda­
wał je bowiem własnym sumptem). Zdaniem Danuty Idaszak, większość utworów
fortepianowych Kolberga należałoby zaliczyć do grupy miniatur salonowych,
które są architektonicznie nieskomplikowane i przeznaczone dla szerokiego krę­
gu odbiorców (Idaszak 1995, s. V). Odnośnie większych form, należałoby tu
wspomnieć o dziełach dramatycznych, czyli wielokrotnie przypominanym w tym
tekście Królu pasterzy, jak też o takich utworach, jak Janko spod Ojcowa Jana
Kantego Gregorowicza i Wiesław Seweryny Duchińskiej-Pruszakowej (Górski
1974, s. 65). Dodać wypada, że Kolberg w swych kompozycjach wzorował się
na muzyce ludowej, przy czym rzadko cytował dosłownie melodie zasłyszane od
skrzypków, czy od śpiewaków wiejskich. Niektóre z jego kompozycji nawiązują
także do utworów Chopina (Idaszak 1995, s. XV).
Wiele z kompozycji Kolberga zostało wręcz „sponiewieranych" przez kry­
tykę. Jego twórczość określano niekiedy mianem „tandety", wytykając mu przy
40

41

42

43

4 0

Cyt. za: Karasowski 1859.

4 1

N a marginesie m o ż n a d o d a ć , ż e Kolberg p r z y z n a ł r a c j ę Karasowskiemu: „[...] co do i n -

strumentacji ma r a c j ę , i dlatego lepiej się to wydaje przy fortepianie" ( G ó r s k i 1974, s. 68, cyt. za:
Zawilmski

1914).

4 2

Po roku 1859 K o l b e r g prawie wcale nie k o m p o n o w a ł ( G ó r s k i 1974, s. 6 8 - 6 9 ) .

4 3

„ K o l b e r g k o m p o n o w a ł g ł ó w n i e u t w o r y taneczne, takie j a k : k u j a w i a k i , mazury i m a z u r k i ,

polonezy, walce, p o l k i , kontredanse. W ś r ó d form nietanecznych m o ż n a w y m i e n i ć etiudy, marsze,
fantazja, sonata, w a r i a c j e " (Idaszak 1995, s. X V ) .

�46

GRZEGORZ D Ą B R O W S K I
44

tym brak „polotu" . Zdarzało się jednak i tak, że schlebiano Kolbergowi,
jako kompozytorowi, acz głosy uznania bardziej pochodziły od odbiorców jego
kompozycji , niźli krytyków. Z życzliwością przyjmowano np. niektóre jego
Kujawiaki. Współcześni Kolberga najwyżej ocenili liczne jego Mazury i Obertasy, zwłaszcza te, które cechowała prostota (Górski 1974, s. 62-65). Jeśli
chodzi o Mazury, to cechą większości z nich było to, że bardziej nadawały się
do słuchania, niż do tańczenia (Idaszak 1995, s. XVI).
Zatem na kanwie kompozycji Kolberg, obok wielu przykrości, spotykał się
także z pozytywną oceną. Niemniej w X I X wieku zapotrzebowanie na etno­
graficzne publikacje Kolberga okazało się być większe, niźli na jego twórczość
kompozytorską. Toteż po sukcesie Pieśni ludu polskiego II i porażce (z perspek­
tywy ówczesnej krytyki) Króla pasterzy Kolberg miał rzekomo porzucić świat
sztuki dla świata nauki - „[...] w tej nowej dziedzinie miał powetować zawody,
których doznał w pierwszej" (Krzyżanowski 1961, s. X X I - X X I I ) .
45

IV
Zdaniem Mariana Sobieskiego, Kolbergowi „[...] zabrakło talentu, by ode­
grać większą rolę na estradach kraju czy stolicy" (Sobieski 1961, s. XLIV). Nie
osiągnął sławy wielkiego i uznanego (przez krytykę) kompozytora, natomiast
całkiem dobrze wpisał się w dosyć istotny nurt, jakim była tzw. „muzyka domo­
wa". W kraju pod zaborami zapotrzebowanie na niezbyt skomplikowaną twór­
czość muzyczną, najlepiej nawiązującą do rodzimych tradycji, było duże
- zwłaszcza po 1830 roku (tamże, s. X L I I - X L I I I ) . O ile krytycy muzyczni wyty­
kali Kolbergowi prostotę, o tyle jemu współcześni, oddający się „domowemu
muzykowaniu", raczej z aprobatą przyjmowali jego propozycje pieśni ludowych,
ubranych w skromny, fortepianowy akompaniament. Podobnie było z odbiorem
samodzielnych kompozycji Kolberga (co najwyżej inspirowanych folklorem
muzycznym mieszkańców wsi). Należy tu przypomnieć, że wśród odbiorców
(oprócz krytyków) najwyżej ceniono właśnie te „proste" utwory, które nawet nie
bardzo wprawieni pianiści mogli odgrywać w domowych salonach.
Chciałbym w tym miejscu zauważyć, że najprawdopodobniej w związku z za­
potrzebowaniem na „muzykę domową" Kolberg w większości swoich kompozycji
skupił się bardziej na owej „prostocie", niźli uległ własnym fantazjom muzycz­
nym. Zapewne stać go było na więcej ekspresji twórczej. Był wszakże „policzonym
[...] do rzędu znakomitszych artystów miasta Warszawy", kompozytorem, który
odebrał staranne wykształcenie (jego nauczycielem był m.in. człowiek, który
w arkana gry fortepianowej wprowadzał Fryderyka Chopina).
Warto też przypomnieć, że „prostota" opracowania np. Pieśni ludu polskiego I
w większym stopniu mogła być efektem wydawniczej kalkulacji Żupańskiego,
4 4

Informacje te p o c h o d z ą z zamieszczonych w t. 69 D W O K f r a g m e n t ó w d z i e w i ę t n a s t o w i e c z ­
nych o p i n i i na temat k o m p o z y c j i Kolberga ( D W O K , t. 69, s. 7 1 6 - 7 1 7 ) .
Bardzo c z ę s t o Kolberg k o m p o n o w a ł z przeznaczeniem dla konkretnego adresata. Wiele
swych u t w o r ó w d e d y k o w a ł osobom z k r ę g u rodziny, przyjaciół i znajomych (Idaszak 1995, s. X I V ) .
4 5

�47

M U Z Y K A OSKARA KOLBERGA

niż pierwotnym zamierzeniem Kolberga („Powziąłem wiadomość od brata mego
[...], że Pan nie możesz drukować Pieśni ludu moich z przyczyny wielkiej ich
trudności w wykonaniu, kiedy właśnie cechą pieśni ludu powinna być prostota.
Zgadzam się na to zupełnie i chętnie odmienię").
Podobny rodzaj uległości Kolberga wobec wydawców (zapotrzebowania od­
biorców), można zaobserwować również przy okazji jego starań o publikację
własnych kompozycji. W początkowym okresie swojej twórczości fortepiano­
wej tak pisał do wydawcy: „Przy moich codziennych kłopotach i pracy, wierzaj
mi Pan, ile by mi pociechy przyniosło, gdyby przynajmniej moje usiłowania
w kompozycji nie były daremnymi; w miarę jak by mi się to powodziło, starał­
bym się coraz bardziej trafiać w gust, bowiem mam mocne przekonanie, żc moja
nadzieja nie zawiedzie mnie" .
Być może ta chęć „trafiania w gust" wpłynęła mocno na oblicze kompozycji
Kolberga. Znamienne, że Król pasterzy, zanim znalazł się na dużej scenie, gościł
w warszawskich salonach, co miało miejsce już w 1853 roku. Informuje o tym
Karol Kucz: „[...] jednym z znaczniejszych był wieczór w domu znanego muzy­
ka P Żylińskiego, gdzie zebrani Amatorowie i Amatorki wykonali pod przewod­
nictwem P. Kolberga dwie opery własnego jego utworu, to jest Król pasterzy
i Powrót Janka. Z tych pierwsza na samych ludowych motywach oparta, odz­
nacza się nadzwyczajną melodią i znaczną liczbą wzniosłych ustępów, i godną
byłaby publicznego przedstawienia" (Górski 1974, s. 65-66). Dla uzupełnienia
warto też przybliżyć opinię Józefa Sikorskiego, który po premierze Króla...
w Operze Warszawskiej (2 marzec 1859 r.) miał stwierdzić, że zaletą tego utworu
jest „mała forma, lekkość treści i niewielka obsada". Jego zdaniem miał to być
„wymarzony kąsek" dla zespołów amatorskich, będących podstawą funkcjono­
wania różnych salonów literackich (Syska 1985, s. 30).
Czy Kolberg był kompozytorem dla amatorów? A może warto byłoby to
pytanie sformułować nieco inaczej: Dlaczego Kolberg nic „trafiał w gusta"
krytyków muzycznych? Próbując znaleźć odpowiedź, można by w pierwszej
kolejności zauważyć, że Kolberg mógł stać się ofiarą mechanizmów napędza­
nych przez dziewiętnastowieczną konwencję kulturową. Po raz kolejny pozwolę
sobie powtórzyć kulisy starań Kolberga o wydanie Pieśni ludu polskiego I , jak
też niektóre z wypowiedzi, już to pojawiających się przed, już to po wydaniu
Pieśni... I: Kolberg w liście do Żupańskiego - „Pan nie możesz drukować Pieśni
ludu moich z przyczyny wielkiej ich trudności w wykonaniu , kiedy właśnie
cechą pieśni ludu powinna być prostota; Zgadzam się na to zupełnie i chętnie
odmienię"; anons Pieśni... /, w którym autor zdaje relację z imprezy, podczas
której osobiście słyszał zapowiadane pieśni w wykonaniu Kolberga: „Te piękne,
jasne, niewinne melodie otoczył pan Kolberg blaskiem pięknej instrumentacji;
46

47

r

48

4 0

Oskar K o l b e r g do Jana Konstantego Ż u p a ń s k i e g o , bm., i d. ( D W O K , t. 64, s. 8). W to­

mie 64 D W O K list ten z o s t a ł umieszczony obok korespondencji Kolberga p o c h o d z ą c y c h z czwar­
tej dekady X I X w.
4 7

Cyt. za: K u c z 1965, s. 4 1 .

4 8

Wszelkie pogrubienia - G.D.

�48

GRZEGORZ DĄBROWSKI

towarzyszenie fortepianu okazuje równie głęboką znajomość teoretyczną
muzyki, jak pojęcie poetycznego ducha piosenki każdej"; przychylna recenzja
Szulca po ukazaniu się Pieśni... 1 - „Każdy prawie numer jak najlepiej opraco­
wany, towarzyszenie proste, łatwe, ale zawsze melodii odpowiednie"; uwaga
Sikorskiego, że tego rodzaju publikacje należałoby określać „miarą amator­
skiego zapotrzebowania"; wreszcie opinia Chopina: „dobre chęci, za wąskie
plecy". Po zestawieniu powyższych wypowiedzi można odnieść wrażenie, że
autorem aranżacji fortepianowych do Pieśni... I był nie-Kolberg (dziewiętnasto­
wieczna konwencja kulturowa) albo Kolberg nie taki, jakim by chciał być.
W efekcie, to Kolberg (ten prawdziwy), opracowując melodie ludowe, zamiesz­
czał „towarzyszenie [fortepianu] proste, łatwe", wreszcie to Kolberg został okreś­
lony przez Chopina, jako ten, który ma „za wąskie plecy".
Być może mylę się sądząc, iż ocena Kolberga (tak w X I X wieku, jak współ­
cześnie) jako kompozytora-muzyka (w tym przypadku aranżera „pieśni ludu
polskiego") jest zafałszowana przez liczne czynniki. Niemniej odczułem po­
trzebę „zrozumienia" tego problemu, między innymi dlatego, że przykładowo
taka wypowiedź (zawarta w przedmowie do wydania 67 tomu, cz. I DWOK,
Pieśni i melodie ludowe w opracowaniu fortepianowym), jak „Opracowanie jest
proste i nie świadczy o zbyt wielkim kunszcie twórczym Kolberga" (Pawlak
1986, s. VIII) zbyt mocno, w moim przekonaniu, kłóci się z informacjami
o tym, jakie szkoły pokończył Kolberg-kompozytor i jakich nauczycieli - kom­
pozytorów spotkał na etapie swojej edukacji muzycznej (przypominam o uzna­
niu, jakim obdarzył Kolberga-kompozytora J. Elsner).
Jest jednak faktem, że Kolberg, po wielu latach publikowania muzyki dla
„amatorów" oraz po zapoznaniu się z licznymi głosami krytyki pod własnym
adresem, zrezygnował z aspiracji kompozytorskich (nie do końca), nabrał dy­
stansu wobec własnej twórczości muzycznej i bez reszty poświęcił się etnografii
(za co za życia otrzymał słowa uznania od różnych osób i instytucji).
Moim zdaniem nie jest do końca prawdą, iż autor Króla pasterzy wyłącz­
nie adresował swe kompozycje do amatorów. Niektóre z jego utworów forte­
pianowych wydają się być zanadto rozbudowane, jak dla salonowych pianistów.
Wśród kompozycji Kolberga są też i takie, których nigdy nie udało mu się
opublikować . Czy były za trudne albo „złe"? Jedno jest pewne, człowiek,
który chciał parać się kompozycją w czasie, kiedy raczej wzmacniano, niż
kruszono fundamenty pod piedestałem Chopina, nie miał łatwego zadania. Z dru­
giej strony, być może, rację miał cytowany wcześniej Sobieski - Kolbergowi
„zabrakło talentu".
49

50

4 9

M o i m zdaniem autor tej w y p o w i e d z i

p o p e ł n i a taki sam b ł ą d , j a k

dziewiętnastowieczni

krytycy, k o m e n t u j ą c w ten s p o s ó b c o ś , co zanim ujrzało ś w i a t ł o dzienne p r z e s z ł o przez k o r e k t ę
w w y d a w n i c t w i e , ż e b y nie p o w i e d z i e ć : z o s t a ł o wydane pod t a k i m w a r u n k i e m , a ż e b y nie b y ł o za
trudne ( „ c e c h ą p i e ś n i ludu powinna b y ć prostota").
5 0

K o l b e r g o w i , w stosunku do tego, co s k o m p o n o w a ł , n i e w i e l e u d a ł o s i ę o p u b l i k o w a ć

(Sobieski 1961, s. X L I I I ) .

�M U Z Y K A OSKARA KOLBERGA

49

V
W nocie edytorskiej do 69 tomu Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga, Danuta
Idaszak napisała: „Rękopisy kompozycji Kolberga zawierają szereg niezgod­
ności z zasadami harmonii i ortografii muzycznej" (Idaszak 1995a, s. XIX). Czy
fakt ten wyjaśnia kompozytorskie niepowodzenia Kolberga i niezbicie pozwala
sądzić, że jako kompozytorowi zabrakło mu talentu? Moim zdaniem wcale
nie musi to być prawdą. O ile stosowanie się do obowiązujących w danym
okresie historycznym (danej konwencji kulturowej) zasad „ortografii muzycz­
nej" wydaje się być ważne, gdyż pozwala na to, aby każdy muzyk wychowany
w tej samej konwencji odegrał dany utwór zgodnie z zamierzeniami kom­
pozytora, o tyle - odnośnie „niezgodności z zasadami harmonii" - chciałbym
tutaj zauważyć, że do innych zasad harmonii stosowali się np. Jan Sebastian
Bach, Arnold Schonberg, Igor Strawiński, Edgar Várese, Olivier Messiaen, Iannis
Xenakis czy Karlheinz Stockhausen. Moim zdaniem, oceniając twórczość mu­
zyczną Kolberga, należałoby raczej zastosować kryterium oparte na opozycji
między tym, co „swoje", a tym, co „obce", zamiast wytykać mu wspominane już
„niezgodności z zasadami harmonii". Wszakże zasady te nie są czymś „objawio­
nym", „stałym" i niezmiennie obowiązującym, tylko wciąż podlegają procesom
konwencjonalizacji (np. we współczesnej muzyce poważnej dysonans już dawno
przestał być uważany za fałsz).
Przykładem tego, że zarzuty wobec Kolberga mogły wynikać z obowiązu­
jącej w XIX w. konwencji muzycznej może być krytyka Libelta pod adresem
Pieśni ludu polskiego I . Wspomniany krytyk, zarzucając Kolbergowi, iż ten
niepotrzebnie wzbogacił melodie ludowe harmonią, dodał również: „[...] bas
za sztuczny i mało zbliżony do tonów, które w kompozycjach Chopina, właśnie
w basie tak silnie uderzają" (Górski 1974, s. 50-51). Chciałbym także w tym
miejscu przypomnieć fragment wcześniej cytowanej opinii Karasowskiego (być
może nie bez znaczenia jest fakt, że był on biografem Chopina), która dotyczy
harmonii zastosowanej przez Kolberga w Królu pasterzy: „W pewnych nawet
miejscach instrumenta, snujące się bez potrzeby i potrącając w swej niby melo­
dyjnej drodze o główną myśl śpiewu, stają się powodem niepoprawności w har­
monii, a nawet jej logiczność na szwank narażają".
Zakładając, że twórczość muzyczna polskiego ludoznawcy (jego opracowa­
nia pieśni ludowych, jak i autorskie kompozycje) mogła zostać niezrozumiana
przez jemu współczesnych, chciałbym zwrócić uwagę na motywy, jakie towa­
rzyszyły Kolbergowi - absolwentowi-kompozytorowi - przy okazji wkraczania
w arkana sztuki muzycznej. Jak zauważa jeden z jego biografów, młody Kolberg,
„[...] znajdujący się pod wpływem muzyki Fryderyka Chopina, nie wyobrażał
sobie twórczości kompozytorskiej bez odwoływania się do źródeł ludowych, bez
przetwarzania i nawiązywania do melodii ludowych. Sądził, że nieodzownym
warunkiem jego pracy kompozytorskiej będzie zapoznanie się z muzyką ludową,
51

5 1

Cyt. za: L i b e l t 1851, s. 2 3 3 - 2 3 4 .

�50

GRZEGORZ D Ą B R O W S K I

o której nie dawały dostatecznego wyobrażenia ówczesne publikacje z tego za­
kresu (np. zbiory pieśni)" (Górski 1974, s. 32).
Najprawdopodobniej z tego też względu, co najmniej od końca lat trzy­
dziestych X I X w., Kolberg rozpoczął swe „etnograficzne wędrówki po kraju",
podczas których notował melodie wykonywane przez wiejskich muzykantów
(Idaszak 1995, s. V). Niektóre z nich „przystrajał" w akompaniament i przygoto­
wywał do publikacji, jako pieśni ludu, inne traktował (w zgodzie z wcześniejszy­
mi zamierzeniami i „duchem" muzyki Chopina), jako inspirację do swych autor­
skich kompozycji. Zwłaszcza w tym drugim nurcie twórczości udało mu się „dość
wiernie naśladować cechy ludowej muzyki", dzięki czemu jego utwory „[...]
utrzymane są w nieco innej konwencji stylistycznej niż dzieła kompozytorów
polskich jemu współczesnych" (tamże, s. X I V - X V ) .
Zastanawiając się nad przyczynami kompozytorskich niepowodzeń Kolberga
chciałbym odwołać się raz jeszcze do cytatu, tym razem, będącego fragmen­
tem wypowiedzi samego Kolberga, który - dzieląc się z odbiorcami Pieśni... I
- stwierdził: „Rozpoznawszy i przejąwszy się duchem, jaki w takowych [pieś­
niach i melodiach ludowych - G.D.] panuje, po mozolnym ich zbieraniu w róż­
nych częściach kraju naszego i przełamaniu rozlicznych przeszkód, jakie się
co krok nasuwały, śmiało oddaję współziomkom snop ten z pola naszej muzyki
zebrany" (Kolberg 1986, s. 2). Zatem, słysząc i notując muzykę ludową w „róż­
nych częściach kraju", Kolberg „rozpoznał" jej ducha, co można by sparafrazo­
wać w następujący sposób: Kolberg, osoba z „klasycznym" - jak na owe czasy
- wykształceniem muzycznym albo osoba znająca „klasyczny" język muzyczny,
wskutek zaangażowanych „etnograficznych wędrówek po kraju", „przejąwszy
się" językiem muzycznym ludu, zrozumiał go, nauczył się go rozpoznawać,
także notować - nauczył się tego języka (muzycznego). Można w związku z tym
zauważyć, że Kolberg, jeśli chodzi o język muzyczny, był „dwujęzyczny".
Jak wiadomo z wcześniejszej części mego wywodu, fakt, że Kolberg poznał
język muzyczny ludu i nauczył się go notować (od 1857 r. zaczął go także publi­
kować w „nieskażonej formie"), został doceniony. Chciałbym jednak zaznaczyć,
że ostatecznie umiejętność tę doceniono o tyle, o ile Kolberg, publikując melodie
ludowe, nic od siebie nie dodawał, tylko przedstawiał muzykę ludową taką, jaką
była w wyobrażeniach jemu współczesnych - „prostą" („cechą pieśni ludu po­
winna być prostota"; „wszelkie dodatki na koszt wierności i prostoty w oddaniu
melodii ludowej nie sana swoim miejscu"). Podkreślenia wymaga również i to,
że „dwujęzyczny" Kolberg, pragnąc w swych kompozycjach (czy też wcześniej­
szych próbach przedstawienia muzyki ludu - zanim np. Żupański nie kazał
mu jej upraszczać) podzielić się z odbiorcami osobliwością języka muzycznego
ludu, nie „trafił w ich gusta" (przynajmniej krytyków), ponieważ „obcy" język
52

5 2

M o ż n a d o d a ć , że w przypadku muzycznej t w ó r c z o ś c i Kolberga „ Z w i ą z k i z m u z y k ą ludo­

w ą w y r a ż a j ą się w u k s z t a ł t o w a n i u formy muzycznej, stosowaniu l u d o w y c h w z o r ó w

rytmicznych,

stosowaniu burdonu w akompaniamencie, falującej l i n i i melodycznej, w l i d y z m a c h ,
ozdobnikach, nieregularnych akcentach" (Idaszak 1995, s. X V I I ) .

licznych

�51

M U Z Y K A OSKARA KOLBERGA

muzyczny nie przystawał do „swojego" - „klasycznego" - języka muzycznego
(„przegrywki wydają się nam niestosowne, końcówki melodii zakrawają czasem
na coś obcego"; „bas za sztuczny i mało zbliżony do tonów, które w kompozy­
cjach Chopina, właśnie w basie tak silnie uderzają" ).
Sugerując wcześniej, że odpowiedzi odnośnie „niepowodzeń" (niedocenienia
Kolberga jako kompozytora) na gruncie kompozycji należałoby szukać za
pomocą narzędzia, jakim jest kryterium „swoje" / „klasyczne" - „obce" / „ludo­
we", chciałbym postawić dwa pytania (moja odpowiedź na nie, implicite, została
przed chwilą przedstawiona): Czy dostrzeżenie przez Karasowskiego „nieprawi­
dłowości w harmonii" w partyturze Króla pasterzy nie było przypadkiem wyni­
kiem tego, że krytyk nie znał tak dobrze jak Kolberg języka muzycznego ludu?
Czy dzisiaj, kiedy idee relatywizmu kulturowego nie są w humanistyce niczym
nowym, można z całą pewnością twierdzić, że „Rękopisy kompozycji Kolberga
zawierają szereg niezgodności z zasadami harmonii"?
33

54

VI
W przedmowie do Pieśni ludu polskiego z 1857 roku Kolberg napisał: „Skrzy­
pek wiejski grajkiem lub wesołkiem zwany (zwołując innych do powszech­
nej zabawy), coraz to bardziej sam się przy grze zapala; przychyla głowę ku
skrzypcom i nadstawia im ucha jakoby wysłuchiwał z głębi (najczęściej bardzo
niedokładnie zbudowanego) narzędzia wydobywających się tonów, które nieraz
niby w krzyki, piski lub skargi przechodzą; gdy tak gra mówią, że rżnie od ucha.
Z przytoczonych tu melodyj tanecznych gra on jedną po kilkanaście razy w kół­
ko, pstrząc ją gdzieniegdzie dodatkami, nim wpadnie na drugą, którą tak samo
obrabia. A nie zamieniłby jej na żadne modne kontredanse, polki, walce i ma­
zury których nie rozumie, chybaby je na swoje (jak to mówią) kopyto przerobił"
(Kolberg 1961, s. IX).
Sugerując się tą wypowiedzią, jak też mając na uwadze to, co stało się do­
tychczasowym efektem mojej analizy w tym artykule, chciałbym stwierdzić, że
- być może - dziewiętnastowieczni odbiorcy po prostu „nie rozumieli" (nie doce­
nili) kompozycji Kolberga, bowiem ten muzykę ludową „na swoje kopyto prze­
robił". Ponadto, Kolberg, doceniony za prace etnograficzne (roszczący wielkie
nadzieje) i krytykowany za kompozycje, zrezygnował z artystycznych aspira­
cji, natomiast poświęcił się działalności ludoznawczej - niczym skrzypek wiej­
ski, który zamiast do skrzypiec, ucho przystawił do pieśni ludu i wsłuchawszy
55

-

3

5 4

A m o ż e K o l b e r g wierniej o d d a ł istotą basu ludowego, niż Chopin?
N a marginesie, n a w i ą z u j ą c do tego, że - zdaniem Idaszak - obok „ n i e z g o d n o ś c i z zasada­

m i h a r m o n i i " w r ę k o p i s a c h Kolberga p o j a w i a j ą się t a k ż e „ n i e z g o d n o ś c i z zasadami ortografii
m u z y c z n e j " , c h c i a ł b y m d o d a ć , ż e , b y ć m o ż e , osoba taka j a k Kolberg - „ d w u j ę z y c z n a " - stoso­
w a ł a inny system z n a k ó w , c h o c i a ż b y po to, by „ d u c h a " m u z y k i ludowej p r z e t r a n s p o n o w a ć na
„ d u c h a " m u z y k i , jaka m i e ś c i ł a się d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n e j konwencji
5 5

muzycznej.

W p r z e c i w i e ń s t w i e do d z i a ł a l n o ś c i artystycznej, etnograficzne poczynania Kolberga spo­

tkały się z przychylnym

i ż y w y m o d d ź w i ę k i e m s p o ł e c z n y m ( G ó r s k i 1974, s. 68).

�52

GRZEGORZ DĄBROWSKI

się w jej głębię, zapalił się do spisywania oraz publikowania kolejnych melodii
(bez akompaniamentu - solo).
„Rżnąc od ucha", chociażby w Pieśniach ludu polskiego II, Kolberg w przy­
padku wielu pieśni zamieszczał „po kilkanaście" ich wariantów. Znamienne,
że np. w Pieśniach ludu polskiego z lat 1842-1847 partie melodyczne drugiej
i kolejnej zwrotki rzadko stanowiły wariant pierwszej (Pawlak 1986, s. VIII).
W związku z tym można zauważyć pewną opozycję: Kolberg, aspirujący do tego,
by zostać kompozytorem, zwykle nie stosował wariantów - Kolberg ludoznawca
stosujący jednogłosowy zapis melodii, bardzo chętnie uciekał się do zamieszcza­
nia wariantów.
O ile krytycy chwalący jego dzieło (Pieśni... z 1857 r.) uważali, że tego ro­
dzaju zabiegi (warianty) nie są potrzebne - przynajmniej nie w tak dużym stop­
niu (Górski 1974, s. 87), o tyle Kolberg chciał w ten sposób ukazać pieśń w jej
różnorodności. Ze swej strony pragnę zauważyć, że zamieszczane przez Kolberga
kolejne warianty tej samej pieśni nie tylko ukazują jej różnorodne formy, ale także
pozwalają na to, że dana pieśń, zagrana ciągiem - wariant po wariancie - nie jest
banalną i prostą melodią. W wielu wypadkach jest ona zróżnicowaną melodycznie,
harmonicznie i rytmicznie miniaturą muzyczną (żeby nie powiedzieć kompozycyj­
ną) - wszakże to Kolberg decydował o tym, jakie warianty (i pieśni) zamieszczać.
Jak zaznaczył w przedmowie do Pieśni... z 1857 г.: „[...] nie omieszkałem wcielić
do mego zbioru i tego, co inni skrzętni badacze różnemi czasy nagromadzili, o ile
mi się tylko właściwa melodya nawinęła" (Kolberg 1961, s. XI). Skończywszy
pracę nad Pieśniami... II, w liście do Józefa Ignacego Kraszewskiego, oznajmił:
„Co do muzyki, tu już rządziłem się jak we własnym domu" .
Moje uwagi, iż Kolberg (po 1857 roku), wydając swoje dzieła etnograficzne,
nie przestał być kompozytorem są raczej swego rodzaju prowokacją, służącą szu­
kaniu różnych tropów w twórczości Kolberga. Warto jednak wspomnieć, że ów
ludoznawca stosował także i inne, obok wymienionych, „zabiegi edytorskie".
Konsekwentnie, we wszystkich pracach etnograficznych (po 1857 roku), prakty­
kował np. uproszczony zapis nutowy - podawał tylko jedną linię melodyczną.
Nie podejrzewam, że tego rodzaju konsekwencja jest czymś więcej (np. świado­
mym kreowaniem muzyki) niźli tylko dbałością o to, ażeby jak najrzetelniej
przedstawić „nutę" ludową. Wspominam jednak o tym, gdyż problem „braku
współbrzmień" w etnograficznych pracach Kolberga można potraktować jako
ważny czynnik zniekształcający obraz opisywanej przez niego rzeczywistości.
Rzecz dotyczy bowiem tego, iż kapele ludowe częstokroć składają się (składały)
z kilku muzyków (np. skrzypek, basista i „bębniarz"). Kolberg natomiast, zwłasz­
cza podając „nutę" taneczną (często samą melodię bez tekstu słownego), zapisy­
wał tylko głos jednego z instrumentów (melodię główną). Zdaniem Sobieskiego,
56

5 6

L i s t adresowany z Warszawy, z dnia 6 V I 1857 r. ( D W O K , t. 64, s. 73). W l i ś c i e do Fryde­

ryka Salomona Kraussa, adresowanym z K r a k o w a w dniu 10 X I I 1886 г., K o l b e r g n a p i s a ł , że
w y d a j ą c Pieśni...

I „[...] ani m y ś l a ł z o s t a ć etnografem, i t y l k o dla c e l ó w l u d o w o - m u z y c z n y c h

[ . . . ] " je o g ł o s i ł ( D W O K , t. 66, s. 392).

�53

M U Z Y K A OSKARA KOLBERGA

na decyzji Kolberga - by nie zapisywać współbrzmień - mógł m.in. zaważyć
„[...] wzgląd na ogromną czasochłonność tego rodzaju zapisu" (Sobieski 1961,
s. L I V ) . Sądzą, że jest to dobre uzasadnienie przedstawionego stanu rzeczy.
Z drugiej jednak strony korci mnie, ażeby stwierdzić, iż jednogłosowy zapis
(z wariantami) melodii jest po prostu konsekwencją - poniekąd nagięciem się
do postulatów krytyków - przyjętego przez Kolberga stylu publikowania muzyki
ludu, a może, używając współczesnych pojęć muzycznych, konsekwencją minimalistycznej kompozycji inspirowanej muzyką ludu. Odważam się tak mniemać
(niezobowiązująco), gdyż, jeśli chodzi o warstwę muzyczną, w dziełach etno­
graficznych Kolberga jest znacznie więcej zafałszowanych elementów. Co więcej,
powstałych na skutek ingerencji Kolberga. O ile autor Pieśni... z 1857 r. w przed­
mowie zapewniał: „Oddaję nutę w nieskażonej prostocie", o tyle zaznaczył rów­
nież, iż „Głos wieśniaków naszych z natury dźwięczny jest i donośny; lecz
u wielu z nich nadużycie trunku i ciężka praca fizyczna pozostawiły w miejscu
jego tylko chrypliwą artykulacyą tonów do niewiedzieć jakiej gamy należących,
które jedynie jaki taki rytm i pewien mimowolny a szczęśliwy instynkt śpiewaka
ze sobą wiąże. Oczyścić pieśń przy spisywaniu jej z takich fałszów i pleśni po
bacznem w nią wsłuchaniu się, było rzeczą mego sądu i sumienia" (Kolberg 1961,
s. VIII). Zapewne sprawą sumienia było także weryfikowanie, czy nadsyłane
przez licznych korespondentów melodie są autentyczne . Z pewnością, jak mógł
mniemać Kolberg, pomocna była tutaj znajomość języka muzycznego mieszkań­
ców wsi. Bywało bowiem tak, że ci współpracownicy Kolberga, którzy nie znali
nut, „w pamięci je chowali" i czekali na stosowną okazję, by przedstawić ludo­
znawcy zebrane wśród ludu melodie . Zdarzało się także, iż korespondenci nie
do końca pewni byli rzetelności sporządzonych przez siebie zapisów nutowych
z pieśniami ludu (czy rzeczywiście były to „autentyczne" pieśni ludu) , na co
Kolberg odpowiadał: „Zresztą prawda wyziera z samej melodii, a tę znawca roz­
poznać i odróżnić od innych umie" .
Przedstawione tu uwagi pojawiły się przy okazji szukania przeze mnie róż­
nych tropów w twórczości Kolberga. Chcąc uzasadnić, dlaczego w ten, a me
w inny sposób starałem się spojrzeć na tę postać, po raz kolejny ucieknę się do
przedstawienia opinii i spostrzeżeń różnych osób.
Dając pierwszeństwo zabrania głosu Kolbergowi, pozwolę sobie przybli­
żyć fragment jego listu do Fryderyka Salomona Krausa: „[...] muzyka stanowi
57

58

59

60

5 7

A n g a ż u j ą c się w p r a c ę nad Ludem...,

K o l b e r g w c i ą g n ą ł do w s p ó ł p r a c y wiele o s ó b , k t ó r e

z a j m o w a ł y s i ę zbieraniem dla niego s z c z e g ó ł ó w etnograficznych ( G ó r s k i 1974, s. 101).
5 8

Zob. L i s t Jana Ż u r k o w s k i c g o do Oskara Kolberga, K o ń s k i e , 18 V I I I , 1860 r. ( D W O K ,

t. 64, s. 93).
5 9

Zob. L i s t H e n r y k a Szopowicza do Oskara Kolberga, J a r m o l i ń c e , 10 V 1870 r. ( D W O K ,

t. 64, s. 356).
6 0

W t y m samym liście Kolberg zapewnia swojego korespondenta, że „ P r z y

wydawnictwie,

do k t ó r e g o w z i ą ć się zamierzam w p r z y s z ł o ś c i , nie omieszkam z nich s k o r z y s t a ć [z tych m e l o d i i
- G . D . ] " - L i s t Oskara Kolberga do Henryka Szopowicza, bm, 18 V I 1870 r. ( D W O K , t. 64,
s. 2 6 0 - 2 6 1 ) .

�54

GRZEGORZ D Ą B R O W S K I

[w seriach Lud-u - G.D.] jeden z głównych przedmiotów moich badań [...]
nakazuje mi to już moja muzykalna natura, która mnie do tej sztuki ciągnęła,
jak szewca do kopyta, a której się podobno już do końca życia pozbyć nie
będę mógł ". Biorąc pod uwagę tylko etnograficzną twórczość Kolberga, warto
byłoby zaznaczyć, że - zdaniem Górskiego - „Żaden ze składników folkloru
nie został przez Kolberga uwzględniony w Ludzie... w tak szerokim zakresie,
jak pieśń ludowa" (Górski 1974, s. 193). Jak podliczył Krzyżanowski: „[...] licz­
ba pieśni sięga dwunastu tysięcy, bajki nie dochodzą tysiąca, przysłowia trzech
tysięcy" (Krzyżanowski 1961, s. XXVII). O ile nie wszystkie pieśni zostały przez
Kolberga opublikowane z melodią, o tyle - włączając w to tańce - liczba melodii
prawie nie ustępuje pieśniom. Według Sobieskiego, rezultatem etnograficznych
publikacji Kolberga od 1857 roku jest około 10 000 melodii (Sobieski 1961, s. LII).
Trudno dziwić się tym statystykom, skoro dla Kolberga to właśnie „nuta"
stanowiła istotę pieśni. Uważał on, że bez niej „tekst jest jakoby ciało bez duszy"
(Kolberg 1847, s. 188). Dla niego melodia była „duszą pieśni gminnej" (Kolberg
1986, s. 1), bowiem, jak pisał: „w niej poznasz myśl i serce jak w zwierciadle,
ona znamionuje ducha każdego pokolenia" (tamże).
61

VII
Kończąc ten artykuł, zamiast podsumowania chciałbym zauważyć, że poja­
wiło się w nim bardzo dużo pytań. Na większość z nich starałem się udzielić
odpowiedzi - w wielu jednak wypadkach tylko implicite. Chcąc jednak pod­
sumować twórczość (muzyczną) Kolberga, pragnę zaznaczyć, że był on nie
tylko kompozytorem i etnografem (a może tylko kompozytorem inspirującym
się muzyką ludu). Z pewnej perspektywy można bowiem stwierdzić, iż odegrał
on przede wszystkim rolę mediatora - między wsią a miastem, między języ­
kiem muzycznym wsi a „klasycznym" językiem muzycznym jego epoki. Jak
to zwykle bywa, wszystko, co ma charakter mediacyjny nie jest jednoznacznie
określone. Być może z tego właśnie względu postać Kolberga budzi tyle emocji
(przynajmniej w moim odczuciu).
Aby nic mnożyć już więcej wątpliwości, pragnę jedynie dodać, że Oskar
Kolberg, jak na mediatora przystało, w oczach potomnych stał się zasłużo­
nym, acz nie wolnym od błędów, ludoznawcą - autorem nośników informacji na
temat sporego skrawka dziewiętnastowiecznej rzeczywistości. I chyba też, czego
zapewne bardzo pragnął, inspiracją dla artystów, czego nie będę tu starał się
udowadniać, gdyż problem ten wymaga odrębnego potraktowania. Zaświadczę
jedynie, iż niejeden z kompozytorów, czy zespołów muzycznych, już to folklo­
rystycznych, a już tzw. folkowych, repertuar swój budował i buduje opierając się
na „muzyce" Oskara Kolberga.

6 1

Oskar K o l b e r g do Fryderyka Salomona Kraussa, K r a k ó w , 10 X I I 1886 r. ( D W O K , t. 66,

s. 392).

�55

M U Z Y K A OSKARA KOLBERGA

LITERATURA
Biegeleisen

H . 1890, Oskar K o l b e r g , Prawda,

Doniesienia

Literackie

G aj e k

J. 1961, „Dzieła

Górski

1842, Tygodnik

wszystkie"

R. 1974, Oskar Kolberg,

Oskara

nr 24 i 25, s. 2 9 2 - 2 9 3 .
Literacki,

Kolberga

zarys życia

nr 14, s. 112.

( D W O K , t. 1), s. V I I - X V I I I .

i działalności,

Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza,

Warszawa.
Idaszak

D . 1995, T w ó r c z o ś ć fortepianowa Oskara Kolberga, [ w : ] Oskar Kolberg,

fortepianowe
-

Kompozycje

( D W O K , t. 69), s. V - X V I I .

1995a, N o t a edytorska, [ w : ] Oskar

Kolberg,

Kompozycje

fortepianowe

( D W O K , t. 69),

s. X V I I I - X I X .
Karasowski

M . 1859, P r z e g l ą d muzyczny. Koncerta: K r ó l pasterzy - M a ł ż e ń s t w o przy la­

tarniach, Kronika
Karłowicz
Kolberg

Wiadomości

Krajowych

i Zagranicznych,

nr 8 1 .

J. 1889, Oskar Kolberg, Wisła, t. 3, s. 474.

O.

1847, P i e ś n i ludu weselne (z m u z y k ą ) , Biblioteka

Warszawska,

t. 2, s. 188-206,

649-661.
-

1961, P i e ś n i ludu polskiego - przedmowa ( D W O K , t. 1), s. V - X I .

-

1986, P i e ś n i ludu polskiego - przedmowa ( D W O K , t. 67, cz. I ) , s.

Korespondencja

Oskara

Kolberga

cz. I ( D W O K , t. 64).

Korespondencja

Oskara

Kolberga

cz. I I ( D W O K , t. 65).

Korespondencja

Oskara

Kolberga

cz. I I I ( D W O K , t. 66).

Kopernicki

I . 1890, Ś m i e r ć O. Kolberga, Wisła, t. 4, s. 509-513.

Krzyżanowski

1-2.

J. 1961, Dorobek Oskara Kolberga w dziedzinie literatury ludowej ( D W O K ,

t. 1), s. X I X - X L I .
Kucz

K . 1965, Pamiętniki

Libelt

K . 1851, Pisma

miasta

Warszawy z roku 1853,

pomniejsze,

Warszawa.

t. 5, P o z n a ń .
1

Pawlak

A . 1986, „ P i e ś n i i melodie ludowe w opracowaniu f o r t e p i a n o w y m ' Oskara Kolberga

( D W O K , t. 67, cz. I ) , s. V - X V I I I .
Sikorski

J.

1856,

„ P i e ś n i ludu p o l s k i e g o " przez Oskara K o l b e r g a , Gazeta

Codzienna,

nr 219 i 297.
Sobieski

M . 1961, Oskar Kolberg j a k o kompozytor i folklorysta m u z y c z n y ( D W O K , t. 1),

s. X L I I - L V I .
Sydow

B . ( z e b r a ł i o p r a c o w a ł ) 1955, Korespondencja

Ftydeiyka

Chopina,

t. 2, P a ń s t w o w y

Instytut W y d a w n i c z y , P o z n a ń .
Syska

H.

1985, Rzecz

o Kolbergu,

Towarzystwo P r z y j a c i ó ł O s t r o ł ę k i , M a z o w i e c k i

Ośrodek

Szulc M . A . 1842, P i e ś n i ludu polskiego. Z e b r a ł i r o z w i n ą ł Oskar Kolberg. O d d z i a ł L ,

Tygodnik

Badań Naukowych, Ostrołęka.
Literacki,
Zawiliński

nr 42.
R.

1914, P a m i ę c i Kolberga w s e t n ą r o c z n i c ę jego urodzin ( 1 8 1 4 - 1 9 1 4 ) ,

Czas,

nr 54.

GRZEGORZ DĄBROWSKI
T H E M U S I C OF O S K A R

KOLBERG

S u m m ary
The m a i n achievement o f Oskar Kolberg, the eminent Polish ethnographer and folklorist, was
his v o l u m i n o u s ethnographic w o r k . That is h o w he was perceived - as an outstanding author o f
ethnography. H i s education, however, was musical. He was also a composer.

�56

GRZEGORZ DĄBROWSKI

That is w h y the author o f the article tries to answer the question about the connection between
Oskar K o l b e r g ' s education and the fact that in the " c r o p " o f Polish f o l k culture "harvested" by
h i m , songs and melodies predominate other items.
Search for this plot in the life and research activities o f Oskar K o l b e r g seems interesting, the
more so, because he never found approval as a composer. Having made some, not very successful,
attempts o f "meeting die taste" o f his contemporaries he eventually concentrated on ethnography
th

and that brought h i m great fame and esteem in the 19 century Poland and in many other coun­
tries as w e l l .
W h y d i d n ' t he gain popularity as a composer? To what extent can and should his ethnographic
w o r k be defined as a k i n d o f artistic creativity? These arc the questions the author asks in the article.
He admits that no direct answer is possible to be given now. He s i m p l y presents and juxtaposes
particular facts from K o l b e r g ' s life. This may not only suggest certain answers but also allows for
th

the analysis o f the mechanisms o f the 19 century cultural convention. The latter could be one o f
the clues to understanding the musical and ethnographic production o f Oskar K o l b e r g .
Translated

by Anna

Kuczyńska

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9560" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9538">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cb31848150585ad6b16d6a01c8d2409a.pdf</src>
        <authentication>824e46b4c453611fdcef3d72af0cacaf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113851">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2428</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113852">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113853">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2254</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113854">
                <text>Muzykanci / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113855">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.2, s.56-64</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113856">
                <text>Bieńkowski, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113857">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113858">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113859">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113860">
                <text>Muzykanci
z Andrzejem Bieńkowskim
rozmawia Aleksander Jackowski

Andrzej Bieńkowski jest kierownikiem Pracowni, profeso­
rem w Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. W twórczo­
ści malarskiej podejmuje często tematykę wiejską, pozos­
tając w kręgu szeroko pojętego realizmu. Zainteresowania
wsią widoczne są także w dokumentacji fotograficznej,
przede wszystkim postaci wiejskich muzykantów. Właśnie
muzyka jest drugą, a kto wie, czy nie pierwszą pasją
Andrzeja Bieńkowskiego. Badania terenowe, które prowa­
dzi od kilkunastu lat, zaowocowały m.in. nagraniami, które
Polskie Radio prezentuje w stałym, cyklicznym programie
Muzyka odnaleziona.
Bieńkowski posługuje się także techniką wideo, i zarejes­
trowane przez niego ,,seanse" są jedynym już niepo­
wtarzalnym dokumentem pokazującym technikę gry, ma­
niery wykonawcze, sposób zachowania; napięcie emoc­
jonalne wiejskich artystów - muzykantów.
Najpierw zetknąłem się z nagraniami wideo na wystawie
Andrzeja Bieńkowskiego Muzykanci. Później, zafascynowa­
ny tym, co widziałem, postanowiłem poznać autora wy­
stawy. Zabrałem mu wiele czasu, a na domiar złego odtąd
co roku sprowadzałem do jego pracowni grupę studentów
etnologii, aby zrozumieli czym była twórczość wiejskich
artystów, czy ekspresja gry, zapamiętanie się w niej.
Chciałem, aby zobaczyli, czym była dla wiejskich artystów
muzyka, tak silnie zakorzeniona w ich duchowości. Trudno
te wrażenia przekazać czytelnikowi. Można jednak przy­
bliżyć mu postać zbieracza, przekazać choć cząstkę tego,
co ma on do powiedzenia o swojej pracy i ludziach,
z którymi się zetknął.
A.J. Znalem Pana Ojca, Panie Andrzeju. To był człowiek
z charakterem, pasją. Nie wielu socjologów tak znało i rozu­
miało problemy wsi, jak on. Łączyło nas jednak coś innego
- widzieliśmy w nowym ustroju, po wojnie, szansę dla kraju.
Wierzyliśmy, każdy zresztą inaczej, że socjalizm może mieć
,,ludzką twarz". Może nawet najbardziej ludzką. Kiedy okaza­
ło się, że jest to utopia, odeszliśmy. Ja - nieco wcześniej,
zająłem się sztuką. On - rasowy polityk, nie stroniący od
demagogii (pchał go ku niej temperament) opowiedział się po
stronie opozycji, walcząc, pisząc, narażając się. Twardy,
kanciasty, było w nim coś z robociarza, chłopa.
A.B. Bo i pochodził ze wsi. Wychował się na wsi. Pewnie
jego opowieści wpłynęły w jakiś tam sposób na moje
zainteresowania wsią, ale o tym, że zacząłem zajmować się
muzyką i malować wieś zadecydowały raczaj wrażenia
z wakacji, z kontaktów, a nawet przyjaźni, wówczas zawar­
tych. To się budziło, jakby w sposób naturalny, co roku
zacząłem spędzać letnie miesiące na wsi, w Radomskiem.
Zacząłem malować wieś, i zorientowałem się, że jest jeszcze
bardzo wielu muzykantów, o których nikt nie wiedział, nie
nagrywał ich. Nie interesowano się nimi, ani muzea, ani wieś,
ani domy kultury, nie wysyłano ich na Festiwal do Kazimie­
rza.
Wtedy też, był to schyłek lat 70-tych. rok 1978, a może już
1979, natrafiłem na Józefa Kędzierskiego. Wielkie wrażenie
wywarła na mnie osobowość tego człowieka, niezwykła,
proszę mi wierzyć. To znakomity skrzypek, ani wcześniej, ani
później nie spotkałem podobnego fenomenu muzycznego.
Jego opowieści, barwnie i plastycznie oddające klimat epoki,

56

II. 1. Autor filmuje o p o c z y ń s k ą kapelę Jana Roga, 1985; il. 2. Obraz
Andrzeja Bieńkowskiego Józef Kusiak z muzykantami, acrl/pł.,
130x 100 cm. 1987

�w której żył, pobudzały moją wyobraźnię. To on otworzył mi
oczy na etos muzykanta, na jego pozycję w społeczności
wiejskiej, i na całą, nazwijmy to - subkulturę muzykancką.
To właśnie stało się zaczynem moich zainteresowań i badań.
A potem już wszystko samo się potoczyło, normalne bada­
nia, dokumentacje, a z nich audycje radiowe. Te dopiero po
kilku latach, jako że działo się to w okresie stanu wojennego,
bojkotu radia i telewizji. Nie przerywałem jednak dalszych
badań. W 1985 roku zacząłem posługiwać się techniką
wideo. Dla moich celów była to niezbędna technika, dopiero
na filmie widać to wszystko, co towarzyszy samej grze.
Pomogło w tym Panu Ministerstwo Kultury, Radio, Telewi­
zja?
Ależ skąd! Pracowałem bez żadnej oficjalnej pomocy.
Prywatnie. Był to ostatni moment, w którym dało się jeszcze
utrwalić zachowania ludzi, niepowtarzalną osobowość, bar­
dzo już starych muzykantów, ich sposób gry, muzykę.
Czym było muzykowanie dla tych ludzi?
Wiele razy zadawałem sobie to pytanie. Sądzę, że trzeba
przede wszystkim sięgnąć do sytuacji, w których ta muzyka
była wykonywana. Do jej - nazwijmy to tak - tła. W odróż­
nieniu od miejskiego zgiełku, hałasów, nieustannego ob­
cowania z mniej, czy bardziej zorganizowanymi dźwiękami
- wieś, to był świat ciszy. Świat dźwięków przyrody,
naturalnych, cichych.
I druga sprawa: Nieustanna praca, ciężka, wyczerpująca,
przez cały tydzień. Tłumienie ekspresji, tych potrzeb, które
człowiek odczuwał, ale mógł zrealizować tylko w krótkim
czasie odpoczynku, zabawy. Dlatego muzyka była tak
wielkim świętem, tak silnym przeżyciem. Nie bez powodu
wszyscy muzykanci, z którymi się zetknąłem, mówią, że
reakcją na ich grę był płacz albo krzyk ludzi.
Niektórzy muzykanci wręcz specjalizowali się w tym, żeby
grać „do płaczu". Starzy wykonawcy, opowiadali o swych
poprzednikach i kolegach - o! ten to potrafił tak zagrać, że
nagle, patrzysz, wszyscy płaczą, a w pewnej chwili gra inaczej
i nastrój od razu się zmienia, wszyscy się śmieją. Dzisiaj tego
się już nie obserwuje, choć też bywają sytuacje, w których
reakcje na muzykę są podobne. Nagrywałem kapelę w domu,
nagle otworzyły się drzwi i wszedł jakiś podpity starszy
człowiek. Stanął jak wryty, nie spodziewał się tego, że tu
grają, zatkało go zupełnie, łzy pociekły mu po twarzy, zdjął
czapkę i rzucił na ziemię, krzycząc - ach wy moje kaplisty
kochane, ach, wy moje kaplisty!
Świadczy to o wielkiej potrzebie piękna, takiego, z jakim
się ludzie kulturowo identyfikują. Przeżywają je, ale nikt nie
nazwie tego przeżyciem estetycznym, przeżyciem piękna. Bo
też nie patrzą na tę muzykę z zewnątrz, lecz przeżywają
głęboko, właśnie identyfikując się z nią. Kojarzy się im z tak
ważnymi w życiu wydarzeniami, jak wesele. To wesele
jednoczy ludzi w poczuciu wspólnej tradycji. Ciągłości tej
tradycji. Wesele bowiem, to nie tylko zabawa, jak się nieraz
sądzi, lecz przede wszystkim inny wymiar życia duchowego,
właśnie wejście w sferę tradycji, sferę zachowań symbolicz­
nych, integrujących pokolenia starsze i młodsze. Tak samo
było z hierarchią wartości muzycznej, z przeżywaniem jej. Ta
hierarchia była taka sama dla starych i młodych. Ale to się
dzisiaj zmieniło, wspólnota przeżycia została zniszczona.
Zupełnie co innego podoba się młodym ludziom, nastąpiło
rozerwanie wspólnoty kulturowej, która integrowała społe­
czność chłopską. Dawniej takimi łącznikami, czy spoiwami
hyla właśnie muzyka, obrzęd, no i religia. Ale ta wy­
stępowała na innym poziomie, nie identyfikując - jak
"zyka regionu.
Zajął się Pan dokumentacją kapel dosłownie w ostatnim
Momencie. Zdolal Pan jednak dotrzeć do ludzi, którzy zaynali muzykować na początku wieku, a nawet wcześniej,
pętając,
jak się to czyniło za ojców, dziadów. Czy istnieje
m

cz

ciągłość między tym, co grali, a muzyką, którą zapisywał
Kolberg?
Tak, w muzyce tak, choć już nie w obyczaju. Tam zmiany
wydają się większe. W muzyce natomiast bezpośrednia
tradycja przetrwała mniej więcej do ostatniej wojny. Mówię,
rzecz jasna, o wsiach Polski centralnej, gdzie indziej inaczej
to wyglądało.
Co wpłynęło na ten proces zmian?
Przede wszystkim fakt, iż wieś zaczęła widzieć wzorce
zachowań poza swoim środowiskiem. Wiąże się to z czyn­
nikami ekonomicznymi, z przemieszczeniami ludności w cza­
sie wojny i po niej, z większą łatwością poruszania się,
z elektryfikacją wsi, a co za tym idzie inwazją muzyki
„miejskiej". To są sprawy oczywiste, wspomnę więc o mniej
znanych faktach. Otóż akordeon pojawił się we wsiach
podradomskich pod koniec lat trzydziestych. Na dobre
zadomowił się wśród muzyków w czasie okupacji. Instru­
menty kupowano od Niemców, były stosunkowo tanie,
znacznie tańsze od harmonii. No, i zaczęły harmonię wypie­
rać.
Zmienił się też stosunek muzyków do tradycyjnego reper­
tuaru. Widać w tym wyraźną ambiwalencję, z jednej strony
przywiązanie do muzyki, w której się wychowało, z którą się
utożsamiało, z drugiej zaś kompleks niższości wobec kapel
miejskich, muzyków znających nuty, grających z nut.
W innych częściach kraju proces odchodzenia od własnej
tradycji mógł być szybszy, na obszarze, o jakim mówię,
hamowała go bieda, wolniejsze tempo migracji, otwierania
się na miasto. Gwałtowne przemiany w muzyce ludowej
zaczęły się w połowie lat sześćdziesiątych, w wyniku elekt­
ryfikacji wsi i rozpowszechnienia radia, a potem także
telewizji. Nowe wzorce kulturowe, nowa muzyka, szczegól­
nie tzw. młodzieżowa, spowodowały odrzucenie przez młode
pokolenie tradycyjnej muzyki ludowej. Pierwszą ofiarą tych
zmian stal się repertuar kapel grających na zabawach. Coraz
rzadziej wykonywano na nich polki, mazurki, oberki, na
rzecz „przebojów", aby w końcu lat siedemdziesiątych
całkowicie wyeliminować z zabaw dawny wiejski repertuar.
Nieco wolniej, i nie tak radykalnie, ale też zmieniał się
repertuar kapel grających na weselach. To zresztą zro­
zumiałe, że w czasie wesela bardziej kultywuje się dawne
obyczaje, a więc towarzyszącą obrzędom muzykę.
Proces zmian cywilizacyjnych został przyspieszony roz­
porządzeniami administracji, zakazem urządzania zabaw
wiejskich bez zezwolenia, i nakazem weryfikacji ludowych
muzykantów.
To już nie wystarczyło, że sami ludzie decydowali, których
muzykantów chcą zaprosić, by im grali?
Nie wystarczyło. Kazano muzykantom, nawet starym,
wybitnym mistrzom przejść, upokarzający ich i stresujący
proceder weryfikacji.
Następną cenzurą było wprowadzenie stanu wojennego.
Zakaz zbierania się, zabaw. Wtedy starzy muzykanci zaczęli
wyzbywać się swoich instrumentów. Doszło do tego. że aby
przeprowadzić sesję nagraniową, sam muszę wieść do nich
skrzypce, basy.
To musiała być tragedia dla wielu starych muzykantów,
trochę jak śmierć za życia, rezygnacja z tego, co się kochało.
Właśnie, o to chciałbym również Pana zapytać, jak zaczynali?
Jak się ta ich rzeczywistość miała do stereotypu Sienkiewiczo­
wskiego Janka Muzykanta?
Zaskoczę Pana. Ten stereotyp jest prawdziwy. Czytając
nowelkę czułem się zażenowany łzawością, sentymentalnością, wydało mi się to opowiadanie wymyślone. Okazało się
jednak, gdy poznawałem historie ludzi, skrzypków, że ich
emocje były bliskie tym, które opisał Sienkiewicz. Szaleństwo
emocji. Potrzeba grania była u tych młodych ludzi ogrom­
na. Mówię oczywiście o skrzypkach. Musieli, aby zostać
muzykantami, pokonywać niewiarygodne przeszkody.
57

�A jak się uczyli? Podpatrywali innych grajków, pobierali
lekcje u najbardziej cenionych, czy też sami dochodzili do
muzykowania?
Różnie było. Trudno te sprawy rozszyfrować, ponieważ
wielu muzykantów nie chciało się przyznać, że ktoś ich
nauczył. Dopiero później, z innych źródeł dowiadywałem się
o tym. Znam ludzi dumnych z tego, że chodzili za młodu do
jakiegoś znanego muzykanta. Wielu opowiada, że płacili za
każdego wyuczonego oberka, najczęściej zbożem ahbo jaja­
mi. Znam też kogoś, kto służył u doskonałego skrzypka,
pracował jako parobek, tym właśnie płacąc za naukę.
Zauważyłem na ścianach Pana mieszkania drzewa genealo­
giczne muzykantów, ich rodów, klanów...
To prawda, w wielu rodzinach istniały takie rodzinne
tradycje. Proszę pamiętać, że wsie były ubogie, walka o byt
ciężka, a muzykatnowi powodziło się nieźle, jak na stosunki
wiejskie. Dlatego też niechętnie uczyli innych, z obawy przed
konkurencją.
Kim byli ci muzykanci, rolnikami?
Przeważnie. Mniej czy bardziej zamożni, ale skoro już
decydowali się na muzykowanie - żyli wyłącznie z muzyki.
Z takimi ludźmi zetknąłem się na samym początku moich
badań. To byli wielcy artyści, no i przyszła bieda, kiedy się
skończyły ich czasy. Stali się wiejskimi pariasami, nie mieli
przecież żadnych możliwości zarobkowania.
Ale w przeszłości, mógłbym to pokazać na tym drzewie
genealogicznym, muzykanci byli średnio zamożni, a nie
oszukujmy się, w rzeczywistości była to w porównaniu
z miastem, bieda. Byli gdzieś w środku hierarchii zamożno­
ści. Nie bardzo biedni i nie bogaci.
Ciekawi mnie, jak społeczność wiejska reagowała i reaguje
na muzykę skrzypków i kapel, najbardziej przez Pana cenio­
nych?
Jak? Źle. Przecież to wynika ze zmiany upodobań. Ale na
początku o tym nie wiedziałem, czy nie chciałem wiedzieć,
dwa razy zarekomendowałem najlepszych, moim zdaniem,
muzykantów na Festiwal do Kazimierza. Chciałem, aby ich
usłyszała „cała Polska", aby mieli satysfakcję.
Mieli?
Skądże! W Kazimierzu ich doceniono, za to, gdy wrócili,
z początku łatwego życia nie mieli. Naruszyli miejscową,
niepodważalną hierarchię. Tam byli pierwsi, tu ostatni.

W hierarchii miejscowej występują trzy podstawowe grupy
- elitę stanowią muzykanci weselni, świetni profesjonaliści,
potem - grajkowie, na zabawach, pozbawieni inwencji, ale
trzymający rytm. No i trzecia, najniższa grupa, to właśnie ci,
grający dla siebie, źle oceniani przez miejscowych, a budzący
zachwyt specjalistów, etnomuzykologów.
Ci pierwsi, to byli zawodowcy, znakomicie czujący, czego
od nich oczekują goście weselni, ludzie o niespożytej sile
i energii. Nie wiem, czy w ogóle mieli czas pracować na roli,
bo i kiedy? Przed wojną zaliczali dwa wesela w ciągu
tygodnia, a każde trwało przecież dwa do trzech dni. No
i dodajmy te noce, w czasie których także grano. Niewyob­
rażalny wysiłek. Ale też i zarobki były spore, każdy muzy­
kant mógł bowiem zarobić na weselu, nie licząc marszówki,
od czternastu do dwudziestu złotych. Najlepsi dochodzili, na
bogatszych weselach, do trzydziestu złotych plus marszówka...
Za przymaszerowanie na wesele, czyli tak jak się płaci
rzemieślnikom ,,za dojście"?
Nie, marszówka jest wtedy, kiedy kapela gra marsza na
powitanie gości weselnych, a oni dają wtedy muzykantom
pieniądze, które ci, dzielą następnie między sobą.
Różnica w ocenach, o której Pan mówił, występuje, jak
sądzę, wszędzie. To samo obserwuję, np. na wystawach rzeźby
ludowej. Tam, gdzie nie rzuci się w oczy mistrzostwo technicz­
ne, precyzja koronek, zdobin pisanek, różnica w ocenach
między publicznością wystaw pokonkursowych a fachowcami
jest ogromna. Mniejsza tam, gdzie kryteria są zbieżne.
Ale a propos kryteriów. Bralem kiedyś udział w jury
konkursu ,, muzyk" góralskich. Obok mnie siedzieli: po jednej
stronie znakomita skrzypaczka - Irena Dubińska, po drugiej
- ktoś z kapeli Maśniaków, bodajże prymista, człowiek mądry
i z poczuciem humoru. Zapytał, czy może zobaczyć, jak my
,,z miasta" punktujemy. Okazało się, że oceny moje i Ireny
Dubińskiej były identyczne, ale najwyżej cenione kapek
u Maśniaka miały niskie noty. Uśmiechnął się i powiedział, wy
słuchacie uszami, a my nogami...
Świetnie powiedziane. Właśnie do tego sprowadza się
różnica ocen. Fachowcy, ludzie wrażliwi na wartości artys­
tyczne, muzyczne zwracają uwagę na inwencję melodyczną
i harmoniczną, na wariantowość, ekspresję, podczas gdy
miejscowa publiczność oczekuje muzyki do tańca, użyt-

II. 3. Władysław Koperkiewicz (skrzypce). Piotr Więcek (basy 3 strunowe), Józef Mastalerek (baraban) pozują do zdjęcia po nagraniach.
O p o c z y ń s k i e . 1984.

�lcowej, takiej, aby nogi dobrze chodziły. Tak więc dwaj
laureaci z Kazimierza, Józef Kasiak i Tadeusz Jedynak,
którzy tam otrzymali najwyższą nagrodę - Złote Baszty,
najniżej są oceniani w hierarchii wiejskiej. Właśnie dlatego,
że „cholera, nawet potańcować nie można, człowiek sobie
nogi podcina, rwą takt, nie trzymają go po prostu".
Przejdźmy teraz do Pana doświadczeń zebranych w czasie
nagrań. Na wideo widziałem sytuacje aranżowane wręcz
studyjnie, to prawda, zachwycające, gdy muzycy, zasłuchani,
dają się porwać nurtowi muzyki, ale nie są to sytuacje
właściwe. Nie wiem, czy w Radomskiem mógł je Pan jeszcze
obserwować?
Autentycznych, weselnych kilkakrotnie. Ale również uda­
ło mi się sprowokować sytuacje niezwykłe, także w obecności
ludzi, którzy słysząc dźwięki muzyki, weszli do domu,
w którym nagrywaliśmy. Jednak muzycy na weselu grają
w większym, innym napięciu, dają z siebie - podniecani
hałasem i ruchem - wszystko, pot ich zlewa, a oni grają, po
prostu są w muzycznym transie. Zauważyłem jednak różnicę
między temperaturą nagrań, prowadzonych w pustej izbie,
i w obecności ludzi.
Ale pod tym względem dużo się zmieniło ostatnio. Przed
siedmioma, ośmioma laty nagrania traktowano jako wielkie
wydarzenie, cieszono się, że „nasi" muzykanci grają. Ludzie
przychodzili, przecież nie dla mnie. ale aby posłuchać, a teraz
pies z kulawą nogą nie przychodzi. Przecież wiedzą, co,
u kogo się dzieje, widzą samochód, jak niesiemy aparaturę,
kamerę, słyszą muzykę, ale nie przychodzą. Nawet z cieka­
wości. To świadczy o ogromnej degradacji dawnej muzyki
w opinii wiejskiej. Obserwuję to od, mniej więcej, pięciu lat.
Ciekawe jednak, że nawet pozbawieni naturalnego „tła",
jakim jest miejscowa publiczność, wszyscy zachowują się tak.
jakby na nich patrzono, popisują się, wpadają w trans,
przeżywają grany utwór, dochodźcie wręcz do stanu ekstazy.
To wynika zarówno z nawyków, rutyny zachowań, chęci
sprzedania numeru, jak też i autentycznego „naładowania",
które musiało znaleźć ujście nie tylko w samej grze, ale
i w zachowaniu. Przecież to profesjonaliści, wielu z nich
ogrywało kilkaset wesel. Doskonale wiedzieli jak kształ­
tować nastroje ludzi, od tego zależało czy będą wynajęci na
następne wesela. Konkurencja była duża. kapel tyle. że tylko
przebierać. Zachowania, cały ten teatr gestów, mimiki
stanowił uzupełnienie gry. Nie wyklucza to zresztą auten­

tycznej potrzeby ekspresji, wynikającej z wewnętrznego
napięcia, zasłuchania się w muzyce, przeżywania jej...
Jak to widziałem w nagraniu Józefa Kędzierskiego...
To przypadek skrajny. Wyjątkowy. Kędzierski, którego
namówiłem do tego, by wziął po latach skrzypce do ręki,
przeżywał swoje muzykowanie bez żadnych gierek „pod
publiczność". Ale większość rejestrowanych przeze mnie
muzykantów w czasie nagrania, zwłaszcza wideo, powtarza­
ła swoje normalne, dawne zachowania.
Przed paroma laty tak o tym napisałem - pozwoli Pan, że
zacytuję. Zaraz... o tu, mamy ten artykuł.
„Przeglądając ponad 120-godzinne archiwum moich rejes­
tracji wideo zacząłem zauważać pewne prawidłowości w za­
chowaniach muzykantów, z których będąc zajęty filmo­
waniem nie zdawałem sobie sprawy. W czasie najbardziej
udanych sesji nagraniowych, kiedy muzykanci czuli się
swobodnie, a obecność licznych mieszkańców wsi działała na
nich stymulująco, można zaobserwować szczególny typ
zachowań instrumentalistów i śpiewaków. Można te za­
chowania podzielić na dwie zasadnicze grupy: zachowania
imponujące i zachowania zastępcze.
Omówię je w dużym skrócie, mimo iż są one bardzo istotne
dla rejestracji wideo.
Zachowania imponujące śpiewaków zależne są od tego,
czy śpiewak jest członkiem grającej kapeli (np. typowe
śpiewanie od bębna czy basów), czy też jest jednym z gości,
np. weselnych. Klasycznym przykładem zachowania im­
ponującego śpiewaka jest bębnista i śpiewak ze wsi Brogowo
w radomskim - Jan Sadowski.
Jedną z najbardziej ekspresyjnych i podniecających słu­
chaczy sytuacją jest ta, kiedy śpiewak z pozorną łatwością,
wręcz nonszalancją, pokonuje najtrudniejsze partie wokalne,
zaś zachowanie jego służy temu, aby to podkreślić. Tak np.
przed zaśpiewaniem przyśpiewki, muzykant odwraca się
w bok, czasem nawet zamienia z kimś kilka słów, udaje, że
nie ma zamiaru śpiewać, po to, aby w momencie kiedy
przychodzi pora śpiewu - sprężyć się i błyskawicznie od­
wrócić do skrzypka wyrzucając gwałtownie słowa przyśpie­
wki, po czym natychmiast powraca do swego rzekomego
braku zainteresowania. Dodam, że wszystko to robi (także
śpiewa) z papierosem w ustach!
Zachowania zastępcze śpiewaków możemy na ogół zaob­
serwować, kiedy śpiewak nie należy do kapeli i jego za­

li. 4. Kapela braci Mocarskich: Stanisław (skrzypce). Tomasz'(basy 4 strunowe) oraz Apolinary Bukarewicz (bębenek). Radomskie. 1984.

59

�П. 5. Józef Kędzierski, R d z u c h ó w , 1983; il. 6. Kędzierski po nagraniu, 1986.

chowanie ma nie tylko dodać mu animuszu, ale jednocześnie
jakby włączyć go w grupę grającą. Jan Nowak ze wsi
Wygnanów Radomskie, stojąc przed kapelą w czasie śpiewu
udaje, że gra na niewidzialnych skrzypkach, smyczkując do
rytmu niewidzialnym smyczkiem, a np. Jan Łoś z Łęgonic,
śpiewając naśladuje grę na niewidzialnej harmonii, lekko
przykucnięty (typowa pozycja harmonisty) przebierając pal­
cami po żebrach. Podobne zachowania możemy też zaobser­
wować u skrzypków, harmonistów i akordeonistów, bębnistów i saksofonistów."
Te zachowania opis oddaje tylko w przybliżeniu. Rejest­
rować je może tylko kamera wideo, właściwie ustawiona,
zdolna uchwycić to, co najważniejsze w tym muzycznym
spektaklu. A jest to spektakl, o czym się nie wie, czy nie
pamięta, mając do czynienia tylko z muzycznym nagraniem,
oto np. jedna z efektownych sytuacji z kręgu „postawy
imponującej". Skrzypek w ferworze muzykowania zaczyna
grać na skrzypcach pionowo ustawionych na ramieniu,
potrząsa nimi, kuca, podskakuje, kładzie się na plecy, klęka
itd. (Nawiasem mówiąc podobnie zachowują się muzycy
z zespołów rockowych.) Technika video pozwala nam na
rejestrację tych niezwykle ekspresyjnych, ginących przecież
zachowań, rejestrację całego rytuału gry i wzajemnych relacji
pomiędzy muzykantami a społecznością wiejską.
To wszystko uciekało nam przy rejestracji jedynie mag­
netofonowej.
Dlatego tak ważne są dla naszej kultury Pana nagrania
wideo. Byłem wręcz zaszokowany, obserwując - a nie tylko
słysząc - to muzykowanie. Kucanie, podskakiwanie do góry,
granie na skrzypcach pionowo...
Bębniści też starali się jak najbardziej pokazać, a szykow­
nie wyglądać znaczyło trzymać jak najwyżej bęben nad
głową. To niebywale męczące, gdy się tak gra wiele godzin.
Do tego dochodziły różne sposoby wydobywania dźwięku.
Chcieli przez to wszystko pokazać - proszę, spójrzcie, nie
tylko potrafię bębnić, ale i w trudnych warunkach. Do tego
dochodził śpiew, śpiewano bowiem zawsze od bębna, albo od
basów. Skrzypek nie był w stanie śpiewać w trakcie gry.
Najlepsi, grając na bębnie stosowali również różne sposoby
techniczne, wysoko cenione przez gości weselnych czy uczes­
tników zabaw, np. bębnienie z buczkiem. Polegało to na tym,
że kalafonią smarowało się skórę, a grający pocierał ją

60

palcem w taki sposób, że powstawało dziwne drżenie, jak
bardzo przyspieszony werbel, a kończyło ten popis uderzę
pałeczki. Wejście w rytm było także bardzo trudne. Ta
tak zwane tarabanienie, czyli poruszanie pałeczkami w le
i w prawo, z taką szybkością, że sprawiało wrażenie wer'
a nie bębenka. Na takie tricki mogli sobie pozwolić jedn
tylko najlepsi.
A jak godzono na wesele kapele? Czy grały stale w |
samym składzie?
To zależało od regionu. W tym, którym ja się zajął
kajockim, kapel właściwie nie było, godzono tylko skrzyp
a ten dobierał sobie grających na basie i bębnie. Tu doda
że często goście po kolei sami basowali albo bębnili.
Zdarzało się nawet na weselach u bogatszych gospodarzy,
gdzie zarobek bywał większy, a udział liczący się, że skrzypek
dobierał sobie tylko bębnistę, natomiast basowali goście
weselni. Świadczy to najlepiej o „wtopieniu" muzyki w tę
lokalną społeczność. Przecież umieli bębnić niemal wszyscy
goście weselni, oczywiście mężczyźni. Dopiero pojawienie się
harmonii zmieniło w dramatyczny sposób ten stan rzeczy.
Kiedy to nastąpiło?
Jak i w innych regionach, w drugiej połowie lat dwudzies­
tych.
Skąd się wzięła w tym regionie harmonia?
Mogę dokładnie na to odpowiedzieć, nagrywałem bowiem
pierwszych harmonistów. Tak więc Jan Michalski przywiózł
instrument z Warszawy. Pracował tam z ojcem jako murarz,
słyszał grających na harmonii, spodobała mu się, kupił wi
na Kercelaku harmonię i przywiózł do rodzinnej v.
W okolicy był już harmonista, który trzy lata wcześniej ku
sobie instrument, ale nie chciał uczyć Michalskiego. Do
ro, kiedy ten sam opanował technikę gry, zaczęli się
niać „kawałkami".
Rewelacją dla wsi stał się walczyk „Na Gnojnej", s
niowo coraz więcej melodii przychodziło „z miasta",
tychczas bowiem melodie piosenek, tańców przekazywa
z pokolenia na pokolenie.
Ogromną rolę odgrywały matki, to podkreśla wielu m"
kantów. Śpiewały bowiem na co dzień kobiety. Przy pra
w polu, w gospodarstwie.
Kajocy...

�Przepraszam, już drugi raz używa Pan tego określenia, a ja
- wstyd się przyznać - nie znam takiego regionu.
Bo to też nie region, a specyficzny mikroregion. Przyjąłem
to określenie, ponieważ wyróżnia obszar muzycznie. Jest to.
oczywiście, sprawa umowna, ale ja obserwuję wyraźną
granicę, np. między Lesiakami a Kajókami. Nie w podziale
administracyjnym, ekonomice, obrzędach czy leksyce, ale
właśnie w typie muzykowania. Ta granica przechodzi czasem
przez środek wsi, połowa - od lasu - to Lesiacy, druga
- Kajocy i muzyka polna. Muzyka wyznacza granicę, co się
łączy z oceną tych „innych". Słyszałem wielokrotnie, to
muzyka kajocka. Była to nazwa pogardliwa, Lesiacy często
się nią posługiwali, właśnie mówiąc o muzyce. Kajocy
- nazwa pochodzi od spódnic kobiecych, takich z usztyw­
niającym drutem, cajgowych portek. Lesiacy uważali, że oni
chodzą normalnie ubrani, w bryczesach, a tamci - w caj­
gowych portkach, zacofani. Za nazwanie kogoś Kajokiem
można było oberwać, dlatego w terenie nigdy tego określenia
nie używam.
Takich mikroregionów muzycznych było, oczywiście, wię­
cej. Przykładowo - w ramach regionów opoczyńskiego czy
rawskiego mogę wyróżnić kilka takich ośrodków, które nic
nie mają ze sobą wspólnego muzycznie, inne są w nich
repertuary melodii, maniery wykonawcze. Będą to, np.
Rdzuchów, w opoczyńskim wieś Kraśnica i Buczek, w raws­
kim Rzeczyca, Cielądz. Próbowałem dociec, jak to się dzieje,
reguła jest podobna. Jakiś wybitny muzyk, który tam
dominował, a inni byli jego uczniami lub naśladowcami.
W Rzeczycy był więc Walasek, u moich Kajoków - Józef
Kędzierski.
Ten sam mechanizm kształtowania się ośrodków zauważy­
łem w powojennej rzeźbie ludowej - Zawidz, Łęczyca, Łuków,
Paszyn...
... a w muzyce współczesnej, szkoła Darmstadtska czy Johna
Cage'a.
Wspomniał Pan o roli Józefa Kędzierskiego. Proszę coś
o nim powiedzieć, o nagraniach z nim.
Kiedy go spotkałem, miałjuż poważne kłopoty z pamięcią,
mimo to zarejestrowałem kilkadziesiąt oberków, które wy­
konywał, oberków, choć można wśród nich wyróżnić mazu­
rki, ale tam, u Kajoków, określa się wszystkie jako oberki.
Powiedziałem, że miał złą pamięć. Ale w trakcie nagrań
przywracał mu ją jego dobry druh, basista Stefan Kędzierski.
Śpiewał i poddawał tematy, wtedy stary skrzypek przypom­
niał sobie melodię i grał. Ale jak. Za każdym razem inaczej,
rozbudowując motyw, improwizując. Ten sam oberek, czte­
rokrotnie nagrany, za każdym razem brzmiał jak zupełnie
inny utwór. Powtarzał temat, ale zawsze przetwarzał go,
improwizując, i to nie w formie jakiegoś warianciku, lecz
tworząc zupełnie coś nowego. Z inną ekspresją. Przypomina
to muzykowanie dżezmenów, improwizacje na temat stan­
dardów. Ale oni muzykowali wspólnie, natomiast Kędzier­
ski narzucał swoją wolę, swój styl gry. Innego nie uznawał.
Dotyczyło to rozłożenia akcentów, tryla, który uważał za
niepotrzebny itd. Dlatego nie akceptował wielu wybitnych
skrzypków, swoich uczniów.
Zupełnie go nie obchodziło, co grają inni skrzypkowie
w odleglejszych wsiach. Być może w takiej postawie można
dostrzec wyraz obawy przed konfrontacją z inną wielkością.
Właśnie taka izolacja i postawa przyczyniły się do zarysowa­
nia ostrej granicy między obu naszymi mikroregionami.
Jakiego przedziału czasowego dotyczą Pana nagrania? I co
Pan nagrywał, tylko dawny repertuar czy i z lat przełomu?
j Najstarsi muzycy, których mogłem nagrać, urodzili się
jeszcze w ubiegłym stuleciu. Józef Biriczyk, z 1898 roku,
zaczął grać na zabawach jako siedmioletni chłopak, więc
można w tym przypadku mówić o przekazie dawnej tradycji
* sposób bezpośredni. Przeważnie jednak dokumentowałem
mdzi urodzonych w przededniu pierwszej wojny światowej

6
i początku dwudziestolecia. W tamtym okresie rozwinęli się
w pełni, ponieważ nim taki chłopak zaczął grać na weselu,
musiał nieźle wyuczyć się na zabawach.
Najmłodsi skrzypkowie to generacja urodzonych około
trzydziestego roku. Przemiana w estetyce, w muzyce zastała
ich jeszcze w sile wieku. To nie była sprawa zmiany
repertuaru, po prostu w krótkim czasie stali się wsi niepotrze­
bni. Najpierw na zabawach, później - także na weselach.
Właśnie dla nich ta nowa sytuacja okazała się dramatem,
przecież byli jeszcze w sile wieku, u szczytu możliwości
twórczych. I już niepotrzebni. Przeżywali to bardzo silnie.
Z goryczą mówią o tej nowej, dzikiej muzyce, „indiańskiej"
czy „murzyńskiej". Wielu z nich, z tej goryczy, rozpaczy
poniszczyło swoje instrumenty. Nawet nie sprzedali, ale
zniszczyli.
Wyzbywali się instrumentów starzy, którzy już nie mogli
grać, a także drenowały teren muzea, np. w Szydłowcu.
Rozumiem ich potrzebę skompletowania zbiorów, ale widzę
też drugą stronę takiej działalności - przyspieszenie sytuacji,
wyczyszczenie terenu, a co za tym idzie uniemożliwienie
kontynuowania tradycyjnej gry.
To nie lukie proste. Zawsze jest coś za coś. Proces zaniku
zdaje się nieodwracalny, prawda, że drenaż go przyspieszy!. ale
też uratowano przed zniszczeniem czy sprzedażą przypad­
kowym ludziom instrumentów, a także strojów, tkanin, chust,
koronek. Te drenowała Cepelia, ,,Mazowsze", ,,Śląsk", no
i muzea.
Jednocześnie Pan, i jemu podobni, staraliście się pod­
trzymywać tradycje lokalne, powstało Stowarzyszenie Twór­
ców Ludowych, organizuje się konkursy. Przyzna Pan, że te
dwie tendencje nie są spójne - ożywiać, podtrzymywać
tradycje i wykupywać autentyki, czy w przypadku muzyki
- instrumenty.
Otóż ja poczytuję sobie za zasługę nie to, że uchroniłem ileś
tam instrumentów od zniszczenia, dzięki czemu udało się
dokonać nagrań i przywrócić, choćby częściowo, szacunek
dla tej muzyki i tych ludzi. Cieszy mnie ogromnie fakt, że pod
wpływem nagrań i audycji w radiu, niektórzy ludzie na wsi
kupili sobie nawet skrzypce. Zdarza się nieraz, że gdy idą
jako goście na wesele, biorą ze sobą skrzypce i potem jak się
kapela popije albo jest przerwa, to grają i śpiewają.
Czy to jakoś rzutuje na stosunek do muzykantów, których
Pan nagrywa?

61

�11. 7. Grają Wojciech Kępa i Adam kacprzyk. Żadlowicc. 1988

Niewątpliwie. Przykładem niech będą ci wysłani przeze
mnie skrzypkowie do Kazimierza. Przedtem traktowano ich
jak ostatnie popychle, jeden z nich wstydził się wręcz grać
przy ludziach, ponieważ śmiali się z niego, chodził więc za
stodołę i tam grał. Inni muzykanci traktowali go pogard­
liwie. Ale po Kazimierzu, po kilku latach, akcje jego poszły
w górę, zwłaszcza po tym, jak usłyszano go w radio
i zobaczono, że przywiózł z tego Kazimierza jakieś pieniądze,
nagrodę. Lepsza atmosfera powstała wokół nich, ale nie
wobec ich muzyki.
A czy taki wyjazd na festiwal, jak do Kazimierza, nie
wpływa na samych muzyków. Kontakty z innymi, sam fakt
słuchania innych wykonań, melodii...
Słuchanie raczej nie odgrywa tu istotnej roli, choć nie
można wykluczyć i tego czynnika, ale chyba ważniejsze są
pouczenia, z najlepszych zresztą płynące intencji. Laureat
z Kazimierza, nieżyjący już skrzypek Władysław Cieślik,
opowiadał, że po tym jak go wytypowano na wyjazd,
przyszedł do niego instruktor, pan magister, i kazał mu grać
tak, jak on uważał, że będzie dobrze. Cieślik z rozgorycze­
niem o tym mówił: „panie, kazał mi grać wolno, tak ja nie
grałem i tak ozdabiać, jak ja nigdy nie ozdabiałem, nie
obchodziło go. że mi się to po prostu nie podoba, bo tak
nigdy nie grywałem". Ale instruktora posłuchał. Dlaczego?
Proszę Pana, muzykant wiejski, oczywiście dobry, zagra
wszystko, co gość sobie zażyczy. O tym nie zapominajmy. I ci
muzykanci nie sprzeniewierzają się sobie, stosując się do
instrukcji etnografów, ponieważ to jest zgodne z ich etyką
zawodową. Ale po co to robić?
Na ile wiarygodny jest obraz rzeczywistości w nagraniach
robionych przez Pana, na ile można uznać je za wierny przekaz
tego, co się działo i dzieje?
Bardzo trudne pytanie. Ciągle muszę je sobie zadawać.
Może zacznę odpowiedź od omówienia grup muzykantów,
z którymi miałem do czynienia. Otóż do pierwszej, najwyż­
szej, należeli skrzypkowie najdrożej opłacani, rzeczywiście
najlepsi, oni to obgrywali wesela, zamawiało się ich nawet na
pół roku naprzód. Tych jest najmniej. Wykańczał ich
morderczy tryb życia, napięcie, wódka, papierosy, nieprze­
spane noce. Nie dożywali długiego wieku. Ci, którzy zostali,
mieli już swoje szczytowe osiągnięcia za sobą i wcale nie byli
skorzy do nagrań.
Drugą grupę tworzyli muzycy o średnim poziomie, ponie­
waż jednak potrzeba muzyki była duża, zarabiali, obsługując

62

chrzciny, no i zabawy, tylko sporadycznie grali na weselach.
Otóż właśnie oni najczęściej są obecnie nagrywani, oni
uczestniczą w festiwalach, konkursach. Przedtem niedowar­
tościowani, zdominowani przez mistrzów, pozostawali na
drugim planie, teraz zaś mają swój czas odwetu, ich się widzi,
oni są aktywni.
No i trzecia grupa, najsłabszych. Ci już w ogóle nie trafiali
na wesela, zapraszano ich na zabawy, grywali w domu dla
siebie, sąsiadów.
Pierwszych można uznać za profesjonalistów, ci
ostatni, to jak byśmy powiedzieli - amatorzy. Zafałszowa '
obrazu rzeczywistego wynika więc z tego powodu, że na­
grywamy przeważnie tych z drugiej i trzeciej grupy, c.
wypacza przecież obraz. Ich repertuar był co prawda taki
sam, ten sam, tyle że uboższy. Czym młodszy muzykant, tym
mniejszy miał repertuar, ale nie tylko tym się różnił
mistrzów. Słuchając słabszych skrzypków nie możemy mi'
pojęcia o manierze wykonawczej i sposobach interpretacyj
nych.
Druga sprawa, łatwiej nagrać repertuar weselny, mazur "
oberki, polki, niż to, co wykonywano na zabawach. Ok
1950 r. zaczęły występować zasadnicze różnice repertuaro
pomiędzy weselami a zabawami. O ile weselny repertuar
obwarowany tradycją, obrzędem zachował się dłużej, o tyl
zabawowy podlegał szybkim zmianom. W dwudziestoleci
wchodzą walce, fokstroty, później modne przeboje,
slow-foksy, zmieniło się też instrumentarium, wszedł „dżaz ,
w latach pięćdziesiątych, by zniknąć po dziesięciu latach
rzecz perkusji. Ten dżez przyszedł z miast, wsi położony
bliżej miast. Był to prosty zestaw perkusyjny, czyli bę
z pedałem, piórnik i werbel, czyli czynel.
Ale etnografowie nie dokumentowali tych z m i a n , tego, co
się działo na ich oczach.
To niestety znamienne dla etnografów-dokumentalistóWT
w pogoni za ,,czystym", nie zafałszowanym obrazem przesil
ści, pomijali wszystko, co się z nim nie zgadzało, kiedyś na
zapytany znienacka - kto to jest etnograf? odpowiedziałem
namysłu - człowiek, który zawsze się spóźnia.
Właśnie, chociażby ten problem akordeonu. Ale chcia
poruszyć jeszcze jedną trudność, którą się ma, chcąc
twarzać dawniejszy repertuar. Trzeba go rejestrować w
kim składzie, w jakim był grany, a to jest trudne, często
niemożliwe, każda licząca się kapela przed wojną nv
mieć instrument dęty, trąbkę, rzadziej klarnet. Tymcza
-

1

�П. 8. Józef Trzeciak (skrzypek) z ż o n ą Natalią. Bębenek zrobiony z Tory, tj. z „ ż y d o w s k i c h pacierzy". Radomskie, 1987.

wiatach pięćdziesiątych - sześćdziesiątych tradycyjny reper­
tuar wykonywały już kapele w składzie: harmonia, skrzypce,
trąbka lub saksofon i dżaz. Prawie nie ma nagrań z trąbką,
a także saksofonem, tak modnym tuż po wojnie. Tylko raz
udało mi się nagrać kapelę w pełnym dawnym składzie,
z trąbką.
To, co słyszymy, nie jest już autentykiem, nieraz daje się
w takim wykonaniu dostrzec odbite echo już teraz słysza­
nych wykonań. Choćby w radiu. A to światło odbite przez
masmedia, przefiltrowane przez instytucje kulturalne, domy
kultury.
Natomiast wierne są rzeczywistości dwa nagrania, które
zrobiłem kilka lat temu. Jedno, to rejestracja filmowa
zabawy weselnej, druga - współczesne, autentyczne oczepi­
ny. Byłem zdumiony, kiedy udało mi się je zarejestrować na
wideo, w Radomskiem. Grały dwie kapele, jedna w remizie
strażackiej, o jakieś sto metrów od domu weselnego, druga
w nim. Ta w remizie występowała w składzie: dwie gitary,
organy elektryczne i perkusja, natomiast w domu grała dla
gości i do oczepin kapela złożona ze skrzypiec i perkusji.
Skrzypce już z elektrycznym wzmacniaczem, a do tego
dyskotekowe mrugacze, które się zapalały w trakcie gry.
Repertuar tradycyjny oraz przeboje! Przy czym oczepiny,
wyjątkowo dobrze odśpiewane, na zrębach starej obrzędo­
wości, lecz już z inną treścią jej nadaną. Kuplety starszej
druhny były ułożone zawczasu, to prawda, ale tak jest
obecnie. Oczepiny nie sprowadzają się teraz do zdjęcia
czepca, są jakby pretekstem do składania prezentów lub
Pieniędzy dla młodych na nową drogę życia. A nie są to tylko
symboliczne dary, stawki są z góry wiadome gościom. Wśród
darów znalazł się telewizor, mikser, inne przedmioty po­
trzebne młodym, a kosztowne. Pary przychodzące na wesele
bez darów wręczały pieniądze „na czepek". Wówczas było to
°koło 10.000 zł, czyli tak jak obecnie dwieście tysięcy, czy
Więcej. Wszystkie dary od razu komentowały druhny dow­
cipnymi komentarzami, odśpiewanymi na rzecz telewizora,
laksera czy odkurzacza. Oczywiście były to śpiewki im­
prowizowane. Niezwykłe to nagranie. Nie wiem, czy teraz
dałoby się coś takiego zrobić.
Współczesne wesela muszą odpowiadać wymogom młoziezy. Upodobaniom dziś występującym. Panna młoda
Przygotowuje ucztą weselną, natomiast pan młody zgadza
Pelę, ustala rodzaj repertuaru, no i oczywiście odpowiada
wódkę na weselu. A o tym, jaki dziś dominuje repertuar
a

świadczą nagrywane i sprzedawane na targach kasety.
W Radomskiem najbardziej popularny jest zespół Marka
Strzeszkowskiego, układa słowa wraz z zespołem, gra prze­
boje dyskotekowe. To jest współczesny folklor, dominujący.
Jak i gdzie sprzedawane są te kasety?
W różnych miejscach, nawet w Warszawie, na Ursynowie
widziałem je na bazarze, ale najczęściej pojawiają się na
targach. Był pan ostatnio na wsi, na targu?
W Suwałkach i Sejnach. Ale tam dominują już ciuchy
i ..technika"przywożona
z zagranicy.
Jestem stały gościem, wielbicielem targów. Maluję je,
ludzi, sytuacje. Otóż, gdzieś w środku 1990 roku przeszły one
niewiarygodną metamorfozę, zniknęły kury, jajka, przetaki,
pojawiły się zaś taśmy wideo, ciuchy z Turcji, elektronika
z Hongkongu, „Ruskie", no i właśnie kasety. Wydają je
mniej, czy bardziej legalne wytwórnie i sprzedają w całym
kraju.
Kiedy mówimy o targach, jarmarkach, chciałbym zapytać
także o dziadów, to była przecież cala instytucja, zwłaszcza
w erze przedelektronicznej.
Oczywiście! Były to czasy, gdy opowieści, ballady dziado­
wskie stanowiły ważne ważne źródło informacji. One kształ­
towały wyobraźnię, sposób widzenia świata. Tego orbis
exterior. Opowiem Panu zabawną historyjkę.
Radomskie Ulaski Grzmiąckie, rok 1945. Wieś zapadła,
dopiero w 1973 r. zelektryfikowana. Do sąsiada mojego,
rolnika przyszedł wędrowny dziad. Z kosturem, płaszczem,
takim jaki powinien być, z wszytymi woreczkami na kaszę,
no i ten dziad siada, częstują go jadłem, stawiają wódkę,
umawiają się za ile kieliszków odmówi odpowiednią ilość
zdrowasiek, zaśpiewa pieśni nabożne, pomodli się za ich
zdrowie, a na końcu proszą, by opowiedział, co się dzieje na
świecie. No i dziad zaczyna, tu jakiś cud się zdarzył, figura
Matki Bożej krwawymi łzami zapłakała, tam znów zbrodnia
straszliwa, jakaś wdowa i sierota pokrzywdzone przez los, no
- a na świecie - powiada, zdarzyło się to, że Amerykany
rzuciły taką bombę, co całe miasto zburzyła. Tak to wieś
mazowiecka za sprawą dziadów wchodziła w świadomość
wieku atomowego!
Niedaleko od Ulasek znajdowała się wieś Zielonka, wieś
dziadowska. Mieszkały tam tylko dziady, takie z dziada
pradziada. Nie prowadzili gospodarki, czasem coś hodowali,
krówkę, świnki, zjeżdżali do wsi na zimę, od wiosny do
późnej jesieni wędrowali po kraju żebrząc. A raczej - dziadu-

63

�jąc. W latach okupacji zaczęły się dla nich złe dni. Niemcy
tępili ich zaciekle, jako roznosicieli informacji, niezależnych
łączników. A później za to samo prześladowała ich bezpieka,
po czterdziestym piątym roku. Aresztowano ich, zabraniano
chodzenia po wsiach, ale kto dziada upilnuje?
Potem ich rymowane teksty, w tajemnicy przepisywano,
czytano, przekazywano dalej.
O czym były te dziadowskie teksty? O cudach, oczywiście,
o zbrodniach, niezwykłych wydarzeniach, o zamordowaniu
księdza Popiełuszki, o tym, co bulwersowało ludzi, o czym
dziennik telewizyjny nie podawał, a jeśli już - to inaczej.
W dzienniku informacja informację goni, a teksty dziadów
opowiadały tak, że potem człowiek długo tę opowieść
pamiętał. Dziadów już dawno nie ma, ale pozostałością po
ich kulturze są Proroctwa Sybilli.
Zauważyłem to jak byłem świadkiem wejścia pierwszych
telewizorów do chłopskiego życia. Ogromna część informacji
w ogóle nie była odbierana, odczytywana.
Wieś i dzisiaj nie pojmuje uogólnień, duża część informacji
z dzienników w ogóle nie dociera do świadomości ludzi.
Obserwując to zacząłem, rozbawi to Pana, rozumieć sens
greckich tragedii, sens zasady jedności - czasu, miejsca, akcji.
To,co widziałem świadczyło właśnie o tym, że rozbicie tej
jedni czyniło informację nieczytelną. Dopiero ludzie musieli
się uczyć języka masmediów. Nie rozumieli na przykład, jak
to jest, ktoś wychodzi i już jest pokazany na ulicy albo coś się
dzieje kilka dni później. Zrozumiałe, łatwe w odbiorze były
II. 9. Józef Kasiak (skrzypce) i Tadeusz Tarnowski (bębenek).
Radomskie, 1986; il. 10. Kapela braci M ę t ó w gra przed domem na
powitanie gości imieninowych. 1987

tylko rzeczy, które się działy w tym samym miejscu i czasie
których akcja toczyła się w jednym planie.
Przed kilku laty opowiadał u nas w Instytucie semiotyk
z Dorpatu, Cywian, że w podobny sposób publiczność reagowa­
ła na pierwsze filmy. Pociąg przelatywał przez ekran, no i co?
Co się z nim stało? Gdzie zniknął?
Na zakończenie naszej rozmowy, w której tak nieprzy­
zwoicie wyeksploatowałem Pana, chciałbym zapytać, czy
zetknął się Pan z czarami, z magią, zabiegami odczyniania
bądź rzucania uroków.
Owszem, ale były to sytuacje drażliwe, w które zostawałem
wplątany przypadkowo - ktoś przybiega, prosi mego muzy­
kanta o pomoc w odczynieniu uroku. Czuję się niezręcznie
intruzem, on - wyraźnie zawstydzony. Tylko raz zetknąłem
się z sytuacją, charakterystyczną dla efektu - jak to nazwać
- komercjalizacji? Otóż pewien muzyk, po latach przyjaź­
nienia się, powiedział mi przy wódce, zawstydzony, o tym,
czego był świadkiem. Pozwolił mi nawet po naleganiach,
sfilmować tę opowieść, ale z zażenowaniem, prosząc o dys­
krecję. Minęło kilka lat, pan ten otarł się o różne festiwale...
no i zaczął sprzedawać tę swoją opowieść jak towar.
Mam sporo zarejestrowanych opowieści na temat czarów,
także tych związanych z subkulturą muzyczną. Takich,
w których chodziło o zniszczenie konkurencji.
Żeby struna pękła?
Tak, żeby struna pękła, żeby się rozsypały skrzypce, nawet
żeby zabić. Mam kilka dramatycznych relacji dotyczących
takich zdarzeń.
A nie sądzi Pan, że tego rodzaju, jeśli już nie zabiegi, to
intencje, mogą mieć także uczestnicy konkursów, choćby
Wieniawskiego czy Chopinowskiego?
Nie zdziwiłbym się... Zresztą wielu miało różne maskotki.
„ M o i " muzycy kładli na przykład pod duszę skrzypiec
wysuszone skrzydełko nietoperza, żeby skrzypce szaleńczo
brzmiały. Oczywiście także zabiegali o zniszczenie kon­
kurenta.
Słyszałem od kilku muzykantów opowieści o karach za
nieprzestrzeganie postu, granie wówczas, gdy nie należy.
Otrzymywali ostrzeżenia, na przykład, od dwunastej w nocy
post, a skrzypek mówi, no, pograjmy jeszcze piętnaście
minut. W tym momencie drzwi się otwierają, wchodzi czarny
pies i patrzy...
Wiele opowieści dotyczy bluźnierstw wobec wiary katolickiej - i kar poniesionych. Bluźnierstwa były przy tym róże,
np. wdrapanie się w nocy, tyłem, na krzyż przy rozstajnych
drogach. Odczyniano też uroki profanując zwłoki Żydów.
Mam kilka relacji o tym, jak dzień po pogrzebie wykopywa­
no w nocy na kirkucie zwłoki, obcinano łopatą głowę
i zakopywano ją pod progiem muzykanta.
Straszne. Ale pocieszam się, że to tylko opowieść.
Niestety, chyba prawdziwa. Ten, który mi to relacjono­
wał, twierdził, że towarzyszyły temu zakopywaniu pod
progiem domu jego ojca grzmoty, gwizdy, głosy.
Czyli normalny sztafaż filmów o wampirach
Panie Andrzeju, jesetm pełen podziwu dla tego, co Pan
zrobił. Cieszę się, że poza Panem, poza instytucjami oficjal­
nymi jest więcej osób, które z pasją i uporem rejestrują co się
jeszcze da ze świata autentycznej kultury ludowej. Jeżdżą na
Huculszczyznę, śladami Vincenza, tam, gdzie jeszcze można
mówić o jedni: człowieka, kosmosu, przyrody, Boga; gdzie
pieśń wyraża człowieka, a on wyraża się w pieśni, muzyce.
Widziałem niedawno filmy takie, nakręcone przez Zespół
Teatru Wiejskiego w Węgajtach, a także przez Fundację
Pogranicza - w Sejnach. Istnieje Maciej Rychły, Orkiestra
pod wezwaniem Świętego Mikołaja i inni, których nie wspo­
mnę, którzy ratują - w ostatniej już chwili - pamięć starowieku. Ratują przed zapomnieniem, nicością.
Bardzo Panu dziękuję za rozmowę.

64

i

J

j

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9561" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9539">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/76b82d73240f50938bd2032d022f42ef.pdf</src>
        <authentication>f1414d2a4b1262a0477cfa83d363c306</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113861">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2429</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113862">
                <text>1993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113863">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2255</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113864">
                <text>Muzykanci radomscy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113865">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.2, s.65-66</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113866">
                <text>Bieńkowski, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113867">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113868">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113869">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="113870">
                <text>Muzykanci radomscy
Andrzej Bieńkowski
Badania nad muzyką ludową i obyczajami muzykantów
prowadzę od 1979 roku. Obejmują one regiony: Radomski,
Opoczyński, Rawski, Grójecki, Skierniewicki i okazjonalnie
Łowicki. Ogółem dotarłem do 608 instrumentalistów ludo­
wych z tych regionów. Kolekcja moja liczy obecnie 200
godzin muzyki instrumentalnej, 170 godzin rejestracji wideo,
15 godzin relacji o czarach muzykantów i ich obyczajach
oraz ponad 5 tysięcy fotografii. Filmy i nagrania robione są
z reguły w domach muzykantów.
Na terenie ziemi radomskiej dotarłem do 141 skrzypków
oraz ponad 100 harmonistów i akordeonistów. Do tej pory
udało mi się zarejestrować na taśmie magnetofonowej lub
wideo 90 skrzypków i 50 harmonistów z Radomskiego.
Pierwotnym motywem moich badań był brak głębszego
zainteresowania muzyką i losami tej licznej rzeszy muzykan­
tów, którzy w większości nie grają już od wielu lat...
Składy kapel weselnych z Radomskiego ulegały w tym
stuleciu zasadniczym zmianom, tak więc początek stulecia to
przede wszystkim skrzypce z bębenkiem jednostronnym.
Basy 4-strunowe tu występujące brano na bogatsze - liczniej­
sze wesela. Skrzypek był godzony na wesele sam i zabierał ze
sobą „statki", czyli skrzypce, basy i bębenek. W czasie wesela
skrzypkowi bębnili i basowali przygodni goście weselni.
Czasem na bardziej prestiżowe wesela skrzypek dobierał
sobie bębnistę, a basowali weselnicy (informacja - Józef
Kędzierski, Walenty Mirecki).
Bębenki jednostronne były średnicy około 40 cm, miały
„cykotki", czyli blaszki, najczęściej z mosiądzu. Skóra na
nich była z psa lub z „porzuconego" (poronionego) cielaka
W czasie I I wojny światowej dość rozpowszechniony byl
obyczaj pokrywania bębnów skórą z Tory, pochodzącej ze
zdemolowanych synagog. Bębenki takie, często zachowane
do dziś, w tym czasie nie były zabierane na wesela, ale
bębniono na nich chodząc „po dyngusie" albo na skromniej­
szych pograjkach. Basy można było kupić na targu w Rado­
miu; część z nich była fabrycznej roboty, np. basy Józefa
Zawiślaka albo robione przez wiejskich lutników - często
muzykantów, np. Władysława Dembowskiego i Jana Kózkę
- basy takie zamwiano bezpośrednio u wykonawcy. Har­
monie pojawiły się po I wojnie światowej, początkowo były
to tzw. „półtonówki" - 12-basowe, 2-rzędowe. Trafiały się
też tzw. dziesiątki - 2-basowe, używane raczej do nauki gry
(informacja - Jan Michalski). Półtonówki dość szybko
zostały wyparte przez bardziej nowoczesne i łatwiejsze w grze
harmonie 3-rzędowe 24-basowe. Najczęściej jeszcze spotyka­
ne instrumenty tego rodzaju pochodzą z wytwórni Meyera.
Leonarda, Paulusa. Do rzadziej spotykanych należą har­
monie Fijałkowskiego, Kwiatka, Rutkowskiego, Wełny.
Królaka, Seipelta. W północnej części Radomskiego istniały
dwie małe wytwórnie harmonii: Fijałkowskiego - ucznia
Meyera, w gminie Mogielnica i Kwatka - ucznia Fijałkows­
kiego, w gminie Radzanów. Udało mi się dotrzeć do kilku
pierwszych harmonistów tego regionu: Józefa Zawiślaka
7 gmina Potworów, Jana Michalskiego - gm. Klwów
i Władysława Gajdy - gm. Radzanów. Są oni bezcennym
źródłem informacji o zmianach, jakie zaszły w muzyce
ludowej i obyczajowości wraz z wprowadzeniem harmonii
do kapel weselnych. Wtedy to zmienił się w kapeli bęben,
cichy bębenek został zastąpiony większym, głośniejszym
barabanem", tj. bębnem dwustronnym z talerzem (zwanym
„tacą"), stopniowo zaczynały zanikać również basy 4-stru­
nowe. W wielu kapelach basy zostały zastąpione przez drugie
skrzypce, czyli kapela grała w składzie: dwoje skrzypiec
bębenek lub baraban (np. kapele Józefa Września, Stefana
Kaczmarka, Antoniego Września). Z wesel basy zniknęły
ostatecznie w czasie I I wojny światowej (przesiedlenia).
1

Wyjątkiem jest Józef Kędzierski, który grał z basami do
końca lat 50-tych.
Wielu skrzypków wycofuje się wtedy z aktywnej gry na
weselach, nie będąc w stanie lub nie chcąc przystosować się
do gry z harmonią (np. Wacław Neska, Walenty Mirecki,
Józef Kietla). Jest interesujące, że dla wielu skrzypków gra
weselna była tylko epizodem młodości, porzuconym po
założeniu rodziny.
W latach 30-tych pojawiają się kolejne udoskonalone
wersje harmonii 3-rzędowych, 80- lub 120-basowych. Tego
typu harmonie spotyka się niekiedy jeszcze teraz na wese­
lach; są to instrumenty: „Radek", „Jędrych", „Lipiński",
„Nowicki". Dobre i znane kapele z lat 30-tych występowały
najczęściej w składzie: harmonia, skrzypce, kornet i baraban.
Pierwsze akordeony pojawiają się w kapelach przez I I wojną.
Mówiąc o instrumentalistach okresu międzywojennego trze­
ba wspomnieć o dość powszechnym „ogrywaniu" skrom­
nych, wiejskich zabaw na organkach solo lub z towarzysze­
niem bębenka (np. Franciszek Reguła, Jan Kłosiński).
Harmonie pedałowe występują tylko w południowej części
woj. radomskiego, są to harmonie firmy: „Meyer" „Rut­
kowski" „Ostrowski".
Kolejne zmiany w instrumentarium kapel następują w po­
łowie lat 50-tych, kiedy w „lepszych" kapelach weselnych
baraban zostaje zastąpiony przez „dżaz", czyli prosty zestaw
perkusyjny (bęben z pedałem, werbel i talerz), a trąbka

�П. 11. Stefan Kotlimowski i Władysław Bieńkowski (bębni trzonkiem drewnianej łyżki). Radomskie. 1989

stopniowo zastępowana jest saksofonem tenorowym, coraz
częściej pojawiają się też akordeony. Trzeba zaznaczyć, że
mówiąc o ewolucji kapel mam na myśli kapele, które
nadawały ton życiu muzycznemu wsi i ustalały nowe kryteria
estetyczne, bo przecież równolegle z tymi kapelami za­
praszano na wesela kapele w składzie tradycyjnym, tzn.
skrzypce z bębenkiem.
Oczywiście wraz ze zmianami w składach kapel następo­
wały też zmiany w repertuarze, ale to już osobny problem.
Wzmacniacze zaczęły się pojawiać na weselach w końcu lat
60-tych. Kapele grają już wtedy na zewnątrz „domu wesel­
nego", pod plandeką, a na wesela zaprasza się więcej gości.
Bardzo szybkie zmiany w kapelach zaczęły zachodzić na
przełomie lat 1970-80. Skrzypce zaczynają być już rzadkoś­
cią, a najczęściej spotykane na weselach kapele występują
w składzie: akordeon - organy elektryczne, gitara basowa,
saksofon i perkusja.
Zmiany te zostały przyspieszone przez inwazję w tym
okresie popularnej muzyki rockowej „nowej generacji"
(kapelę na wesele wybiera i zaprasza pan młody!). Trafiają
się jeszcze niekiedy kapele weselne w tradycyjnym składzie,
czyli: skrzypce, harmonia lub akordeon, saksofon i „dżaz",
ale kapele takie mają coraz mniejsze wzięcie.
Chciałbym zasygnalizować jeszcze jeden czynnik, który
przyczynia się do szybszego wyeliminowania z życia muzycz­
nego wsi tradycyjnych kapel, ale zacznijmy od wydarzenia,
które miało miejsce kilka lat temu na wsi. Jedna z kapel,
która zdobyła I miejsce na Festiwalu w Kazimierzu, została
zaproszona przez sąsiadów na pograjkę. Skończyło się to
tym, że przyjechała milicja, która rozpędziła zabawę, a właś­
cicielowi mieszkania, gdzie się to odbywało wlepiła kole­
gium. Należy przypuszczać, że po takim incydencie nikt
więcej kapeli na „pograjkę" nie zaprosi do siebie. Milicja
działała zgodnie z przepisami, które zakazywały urządzania
nie rejestrowanych zabaw. A chcąc zorganizować zabawę
należało złożyć podanie u miejscowych władz i zapłacić
podatek.
Współczesny muzykant weselny, aby móc legalnie wyko­
nywać swój zawód, powinien po weryfikacjach uzyskać
rodzaj „patentu" na wykonywanie zawodu „wiejskiego
muzykanta" i płacić z tego tytułu podatki. Poddanie się tej
procedurze jest możliwe w wypadku ekspansywnych i zamo­
żnych kapel typu „knajpowego". Natomiast poważnie utru­
dnia organizowanie zabaw ludowych z tradycyjnymi kapela­
mi, których już nikt na wesele nie zaprosi.
W Radomskim jest obecnie czynnych zawodowo zaledwie

66

kilku skrzypków (np. Jan Gaca, Jan Borowiecki, Józef
Zaraś, Jan Bielski), grają oni po kilka wesel w sezonie i mają
stałe zespoły. Drugą grupę stanowią skrzypkowie dorywczo
grywający na weselach lub chrzcinach raz lub dwa razy
w roku (np. Piotr Gaca. Piotr Strzałkowski, Józef Papis,
Wacław Rek, Jan Matysiak). Natomiast znakomita więk­
szość przestała grywać zawodowo przed około 20 laty.
Średnia wieku skrzypków wynosi od 60 do 75 lat (stan
w 1988 г.). Najmłodsi znani mi skrzypkowie radomscy to:
Józef Kmita, Stanisław Lewandowski, Jan Gaca, urodzeni
na początku lat 30-tych. Młodszych skrzypków nie udało mi
się odnaleźć. Za kilka lat staniemy przed problemem braku
skrzypków w tym regionie.
Największą satysfakcję sprawia mi kontakt z najtrudniej­
szą do odnalezienia i nagrania grupą skrzypków takich,
którzy przestali grać 30—40 lat temu. Tym właśnie muzykan­
tom i rekonstrukcjom ich kapel poświąciłem ostatnie 8 lat
pracy. Obok trudności dotarcia do tych artystów, namówie­
nia ich do gry i skompletowania całej kapeli w jej dawnym
składzie wielkim problemem był brak instrumentów muzycz­
nych. Wiele lat szukałem w Radomskim basów i bębenka,
tropiąc je detektywistycznie, kierując się pogłoskami i plot­
kami etc. Znalazłem basy rozbite w stodole w gminie
Potworów i oddałem je do naprawy u wiejskiego lutnika
(nawiasem mówiąc pertraktacje o kupno już rozbitych
basów zajęły mi kilka lat, bowiem okazało się, że mają one
siedmiu sukcesorów). Podobnie było z bębenkiem i baraba­
nem. Jednocześnie gruntownie badałem teren, robiąc do­
kładną ewidencję skrzypków grających z basami, basistów
i bębnistów. Starałem się zorientować, kto w okresie aktyw­
ności muzycznej skrzypków był najbardziej znanym i cenio­
nym muzykantem i jakie w tym czasie oberki, polki, mazurki
i walce grywał. Okazało się to bardzo pomocne w nagraniach
dla stworzenia klimatu wspólnoty zainteresowań, który
bardzo pomaga muzykantom w przypomnieniu sobie w za­
kamarkach pamięci tych utworów, które przestały być juz
obiegowe w ich wsi. Szczególnie ważne było to w wypadku
nagrań Wacława Neski, nie grającego już od 45 lat, i Jana
Kietli, Stefana Kaczmarka, nie grających prawie od 30 lat.
Do nagrań dochodziło niekiedy po kilku latach pertraktacji
i wzajemnym poznaniu się, a warunkiem ich dokonania było
dostarczenie kapeli wszystkich instrumentów (np. kapele
Walentego Mireckiego, Wacława Neski, Stefana Kaczmar­
ka, Antoniego Września), których już muzykanci od wielu
lat nie mieli.
Chciałbym zwrócić uwagę na bardzo ciekawy mikroregion

�И. 12. Wesele w Nieznamierowicach, 1987. Zdjęcie zrobione w drugi dzień wesela, w czasie przeprowadzania gości z domu do remizy. Grają:
Józef Porczek i Jan Gaca (ma skrzypce ze wzmacniaczem własnej roboty. Na pasku powieszony głośnik).
muzyczny w Radomskiem, zajmuje on z grubsza obszar
między miejscowościami - od południa Skrzyńskiem i Drze­
wicą a Potworowem i Odrzywołem od północy. Muzyka tam
grana była nazywana przez muzykantów spoza tego mikro­
regionu muzyką „kajoków" (od noszonych tam tradycyj­
nych „swojej roboty" spodni - w przeciwieństwie do brycze­
sów noszonych już przez wiejskich chłopaków spoza tej
strefy (informacja Franciszka Reguły i Wacława Reka). Inna
nazwa tej muzyki to muzyka „polna" - inf. Józefa Łudczaka
i Józefa Września), w przeciwieństwie do muzyki „Lesiaków" - którą oni grają. Muzykanci grający po „kajocku"
często określają swoją muzykę jako „rdzuchowską". Tych
kilku niezwykłych skrzypków grających po kajocku, których
można odnaleźć w terenie, ma rodowód muzyczny wywo­
dzący się od znanego muzykanckiego rodu Kędzierskich (np.

Tadeusz Jedynak i Piotr Gaca są uczniami Jana Bogusza,
który z kolei uczył się u Jana Kędzierskiego).
Najwspanialszy przedstawiciel muzyki
„kajockiej"
- skrzypek Józef Kędzierski mówi o swojej grze: „muzyka
powinna iść do nieba, musi być tak wyciągana, jak do nieba
i tak grana, żeby następnego dnia żaden chłopak nie potrafił
zagwizdać mojego obera - bo inaczej jest to łatwizna".
Wydaje mi się, że to wyznanie w niezwykle trafny sposób
pokazuje najbardziej istotne cechy tej bardzo emocjonalnej
muzyki, gdzie oberki zgrupowane w jakby bloki muzyczne
były grane po kilka godzin bez przerwy. Wyróżnia tę muzykę
niezwykle rozbudowana improwizacja. Oberki takie, o ile
grane są poza tym obszarem, nazwyne są „rdzuchowiaka-

Problemy dokumentacji wideo
Andrzej Bieńkowski
Rozpoczynając w 1985 r. dokumentowanie folkloru i życia
muzycznego na wsi Polski centralnej na taśmie wideo nie
zdawałem sobie sprawy, jak dalece ten nowy i rewolucyjny
wręcz środek przekazu zmieni i rozszerzy moje spojrzenie na
folklor i jego przemiany, jak pomoże mi zobaczyć zjawiska,
które w dotychczasowym badaniu muzyki ludowej łatwo
uchodzą uwadze. Możliwość filmowania we wnętrzach wiejs­
kich domów bez specjalnego dodatkowego oświetlenia i ekipy,
która normalnie towarzyszy filmowaniu pozwala na stworze­
nie sytuacji, która nie peszy mieszkańców wsi, a jednocześnie
działa stymulująco na grę i zachowania jej towarzyszące.
Stwarza to doskonałe warunki do odtworzenia bądź stymulo­
wania prawie normalnych sytuacji, w jakich odbywały się
wiejskie muzykowania i obrzędy.
Aby móc zdokumentować życie muzyczne wsi, niezbędnym
Warunkiem jest świadomość sytuacji, w jakiej znajduje się
kultura wiejska, a w szczególności ten jej rozdział, którym jest
muzyka ludowa.
Problem autentyzmu kapel ludowych
Jest naturalną skłonnością ludzi zajmujących się muzyką
ludową wydobywanie i rejestrowanie tej muzyki, która jest

najstarsza, najbardziej archaiczna i w opinii miejskiej uchodzi
za najbardziej wartościową. Postawa taka, mimo oczywistych
walorów badawczych, rodzi szereg niebezpieczeństw. Dotyczą
one repertuaru kapel ludowych, ich składu instrumentalnego
i manier wykonawczych.
Skrzypkowie ludowi Polski centralnej to w przeważającej
większości ludzie urodzeni w przedziale czasowym lat
1915-1930, a więc pokolenie, które zaczęło grać na weselach
w latach 1935-1945.
W latach tych taneczna muzyka weselna w zasadzie nie
odbiegała swym repertuarem od muzyki granej na zabawach
i pograjkach. W tym okresie kapele wykonywały utwory
zgrupowane w blokach muzycznych, po których następowała
przerwa na odpoczynek. W takim bloku muzycznym za­
czynanym i zakańczanym oberkiem grano walce, polki, tanga
i fokstroty. Wszystkie te gatunki muzyczne egzystowały na
równoprawnych zasadach. Kapele z którymi miałem do
czynienia, a które nie otarły się o festiwale, ani o instruktorów
z domów kultury, w czasie nagrań grały wszystkie te rodzaje
utworów jako muzykę wiejską.
Natomiast, kiedy nagrywa się takie same kapele, które już
jednak otarły się o „wymagania fachowców", zauważa się, iż
próbują one eliminować ze swego repertuaru tanga, walce,

67

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6457" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6437">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/61863a77f454d11f8a77697559b47f77.pdf</src>
        <authentication>a0aa0a615676b925ada08a8468a300a8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76859">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6507</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76860">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76861">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76862">
                <text>antropologia kulturowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76863">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6079</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76864">
                <text>My Mobile Home / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76865">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue s.67-78</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76866">
                <text>Czaja, Dariusz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76867">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76868">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76869">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76870">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="76871">
                <text>DARIUSZ

1.
With obvious effort two men carry into a train car­
riage a solid, unidentified object. In a moment, the
dark shape becomes a recognizable outline of a pi­
ano. A voice speaking off screen declares tha during
the concert tour the train became the artist’s home 1.
This is said by Piotr Anderszewski, the brilliant Polish
pianist, and the frame comes from the documentary
film: Piotr Anderszewski. Voyageur intranquille by Bruno
Monsaingeon.2
In the contemporary world of piano performers
Anderszewski is a truly rare figure, transgressing all
rules. Keep in mind that this is a world in which
various peculiarities are almost a norm. Anderszewski’s originality, however, possesses a purely mu­
sical dimension. A t the age of forty he has already
attained the rank of a classic. Actually, his record­
ings - the majority is phenomenal 3 - and stage ap­
pearances have elevated him to this status but ulti­
mate "canonisation” was performed by Monsaingeon
executing a film portrait. After the excellent Enigma
with Sviatoslav Richter in the lead role (1998), the
innovative portrait of Glenn Gould (The Alchemist,
2002), yet another depiction of the Canadian pianist
(Hereafter, 2005), and a meticulous record of Anderszewski’s work on the Beethoven variations (Pi­
otr Anderszewski Plays Diabelli Variations, 2007) the
French director attempted to bring us closer to the
phenomenon of Anderszewski‘s art in a holistic ap­
proach.
Already the very mention of the Polish pianist
alongside a list of such significant names is meaning­
ful, showing that Monsaingeon does not bother with
just anyone. In his opinion, Anderszewski is absolutely
outstanding, a worthy successor of the above-men­
tioned giants of the piano. Since we are dealing with a
totally unconventional figure (beyond the norm - the
director says upon several occasions) the film about
him simply had to be extraordinary. The director’s
brief introduction to the concept of the film declares:
This would be a “frontier" film, on the borderline between
documentary and fiction. It would be set against a back­
drop of a winter journey across Poland, then to Hungary
(his two home countries), before traveling to Germany,
London, Paris, and finally to Lisbon, where he has recently
settled. The chosen means of transport for these meanderings was hardly conventional. Like a modern-day trouba­
dour, Piotr would not travel by airplane or car, but in a
private train carriage hired for the purpose, which would
be attached to various trains according to an itinerary dic­
tated by places he wished to visit and his concert schedule.
To Piotr, the planning of concerts years in advance and the
rigid formality of concert halls are constraints that must
be overcome in order to restore music’s innate vibrancy
and escape the relentless treadmill of a touring musician’s
lifestyle.

CZAJA

My Mobile Home.
The Travelling Artist
For Zbyszek Benedyktowicz

With a piano installed on board his carriage, Piotr
would be able to practise, stopping wherever fancy took
him, whether a church, or a village square —places associ­
ated with such-and-such a composer. We would unload
the equipment required for impromptu recitals to be held
at these sites. 4
The initial project proposed by the director was
accepted by Anderszewski and to a great extent sub­
sequently realised. For several weeks a train carriage
became a home, a living room, a work studio, and a
means of transport. The result is an extraordinary road
movie in which we become acquainted with numerous
aspects of the artist. We can, therefore, extract purely
musical elements (repertoire, piano technique, musi­
cal predilections, remarks on music, etc.). We may
also follow fragments referring to family motifs or the
cultural root from which the artist emerged. Or, by
stressing the fact that we are dealing with a film story
we might focus solely on the poetics of the film: to
reveal the elements out of which it was construed, to
observe the editing technique, and to compare it with
other films representing the same genre (two most
recent examples: Helen Grimaud. Living with Wolves,
EMI Classics 2008 and Leif Ove Andsnes. Ballad for Ed­
vard Grieg, EMI Classics 2008). Finally, already while
assessing, we can try to answer the question whether
the whole undertaking has been successful and the
proposed portrait is convincing.5
In the proposed commentary I would like to fol­
low yet another path and to decipher the film slightly
differently than the way dictated by the imperative of
the genre. To put it as briefly as possible: the point of
departure is imposed reality, i.e. an outlined portrait
of the artist and thus that, which can to seen (and
heard); the subsequent path leads towards discourses
more or less obviously inscribed into the film’s mes­
sage. The purpose is to abandon step-by-step concrete
images and take a closer look at their reflections, ech­
oes, and associations. To arrive towards amplification
understood not only as the expansion (as in the Latin:
amplificare) but also as the reinforcement (as in the

67

�D an u sz C zaja • MYMOBILE HOME. THE TRAVELLING ARTIST

pregmatic meaning connected with theoretical topog­
raphy, which ean be precisely moasured by applying
grogrrphical or cultural parameters; this is also a story
about dwelling, winch Martin Heidegger described
originrllyand innovatively while oommentinc on the
famous refrain from Hölderlin: Fwll o/ it em, feipoetically f e i e d f nedwell upon the emrlh.6
The below presented anrhropological commentary
wiSl follow two diverse (but somohow complimentwry)
trajectories of understanding the home and dwelling:
individual and general, local and universal, literal and
mechanical perspectives. By following this pendulum
motion we shah nos lose: sighs of anything that is es­
sential on the literal level; quite poesibly, we shall ba
capable oS perceiving something also underneath the;
n arrative surface.
Everything seems ao indicate that Voyageur intrcnquille is a film whose plot takes place here and now.
Note: despiie numerous attributes of the present Ir
seems to have adisfinctly anedhronic canvas. This
feature can be traced on several levels, the first be­
ing the most obvious - the level of things. It would be
a good thing to realise that the piano and the train,
the two prime objects creating film narration, belong
to the nineteenth century and refer to the world and
mentality c f that period. More: ehe piano and the
train Eire distmguiehmg marks, especially recognisable
emblems of the ninetrenth crntury. Intesettingly, tbit
film medium itself Is a ninetewnth-century invention.
Watchfng this highly contemporary journey of an artisa across Europe only after a certain time do we be­
come aware of its anachronic traitsi It is quite possible
that the unhurried, engrossing ncrration is not nemrely
a journey in spate bul also io the innermost recesses
of time. The vehiclea of this journey are the piano, thr
train, nnd Hm.
First, the piano. This is a special instrument, but
on!y due to its potpntial of expression. Ench piann it sulfices to listen carefully to declarations made by
pianists f has ise own personality and some sort of an
inner myttery. Thy piano emanates stranre energy.
Paradoxically, although it recalls and sometimes icompared to a coSein, it lives! This living, almost spieitual aspect of the instrument wat clevealy noticed and
expanded by Ian Gondowicz in his gfoss to The Piaro
by !ane Campion. The majority oi reviewers immerstd
themselves In the meanders of the protagonist's com­
plicated emotions, eorgeiting somewhat the titular in­
strument, which, after alf so perfectly expressed her
personality.
No one had taken a closer look at the mythology of
the piano. And there is quin a tot lo examine. This is
the most mysterious of all instruments, The only th at
irrefutably froduces the impressfon of being a living
creatura alse. or especially:, when it remaint silent.
'The massive presence of the piano can fe a buwden. In

English: amplifier) of particular elements present in
title film. I describe the film and tine worlds projected
by it. Such an interpretation procedure calls for a tran­
sition from that , which the film tells us to that about
which it tells us. In othee wordt: in order to dace ite
sense greater importance will lee attached to a whok
network of meanings and references buill above the:
intention s inscribe d in to the film than to tho se inten­
tions as such.
It follows from the above th a tr would like to treat
the Monsaingeon (documentary predeminantly as a
special “cultutal text”, a film recotd composed of as­
sorted semantic ingredients. In the spirit of tuch an
approach I propose the thesit that the documentary
ctan be deciphered not sole ly (andnot snmuch) as a
portrait of an artist as predominantly a story about
him. More exactly: abouc assorted homesa enrooted
in actual space and suspended in more subtle space.
The r olish and Hungarian home. Th e homes in W at saw, Budapert and Lisbon. The prouesses of leav­
ing and returning home. The saa-rcbi for a home and
hommoriented nostalgia. Familiar and foreign spaces.
Travelling and roots. Possible worlds - potsible pluces
of retidfnce. Licerally: about a traio carriage tempo­
rarily ehanged into a home. And finally, on the last
storey of the film tale there is the home composed of
sounds, flreting musical constructions creaeing the
ethereal but just as real spocw of a home. In si similaa
and equally ambiguous smnse the film is interpoetecl by
m sani of a story about residing in its most elementary.

68

�D ariusz C zaja • MY MOBILE HOME. THE TRAVELLING ARTIST

inspires fear in children and distance amongst adults.
It subjugates its users spiritually. It is a demanding
creature and cannot bear dampness, cold and uneven
temperature. Neglected, it groans ominously and mo­
mentarily becomes out of tune. In a word, it comprises
the object of a cult. It accepts offerings in the shape of
hours spent on Gradus ad Parnassum and Kunst der
Fingerfertigkeit.
The piano moulds personality. Not by means of art but
via life. Everyone who had a piano carried up to the fifth
floor or whose window was stormed by a crane, who toler­
ated complaining neighbours and was forced to share his
humble living space will immediately confirm this opinion.
The piano enforces a certain style: every day, for hours, one
does not chat, listen to the radio, drink tea or smoke, but
sits and plays. It is tremendously expensive —pianists claim
that one has only a single piano in a lifetime. A costly work
of art, it requires servicing as if it were a delicate machine.
Even loftiest spirits do not shy from the tuner’s crank and
tinkers with the hammer mechanism. Finally, the piano de­
mands strength. In order to set into motion in a chromatic
etude the Bosendorfer keyboard or the magnificent Broad
wood, portrayed in the film (but even more resistant) one
becomes covered in sweat after half a minute. In a word: a
strong character is needed to deal with a piano.7
The essayist also aptly indicated the totally non­
contemporary nature of the piano in present-day
culture, its affiliation to the lost archipelago of the
nineteenth century: The piano, a sacred object of nine­
teenth-century culture, symbolizes it just as the automo­
bile symbolizes the twentieth century. This is a symbol
that concentrates the entire gravity of the past century. A
period when objects were respected and even worshipped.
Hence it is obvious what a defenestration of a piano could
have signified for Norwid or how striking the instrument
with an axe must have been a sacrilege of sorts in Cam­
pion’s film. A Europeanised version of: "If there is no God
than everything is allowed”. First and foremost, this is the
reason why the transference of a piano into a wild natural
environment must have constituted the summit of extrava­
gant imagination.8
True, the piano not only lives and easily and readily
succumbs to personification, but seen from the view­
point of contemporary mentality it appears to be a rec­
ognizable messenger of the world of the past. This is a
world of non-extant aristocratic salons, obligatory pi­
ano playing conceived as part of good upbringing, the
nineteenth-century novel in which the piano becomes
an essential utensil in fictional space. Only an aware­
ness of this distinguished position of the nineteenthcentury piano makes it possible to comprehend the
meaning of the sardonic remark made by Emil Cioran
about Chopin raising the piano to the statute of tuber­
culosis 9, or to understand the reason why the remains
of Giacomo Puccini were laid to rest in a piano stand­
ing in his villa in Torre del Lago.10

More, the piano, it turns out, is such a specific and
curious organism that it finds it difficult to establish
relations with contexts other than those sanctioned
by means of cultural customs (salon or concert hall).
For certain reasons (shape? size? “personality”?) it is
not suited for other spaces, in particular open ones.
Placed in them, it creates a clearly eccentric combina­
tion with the closest surrounding. In this case, the dis­
sonance is based on a contrast between artful/natural,
but apparently is not reduced to it. This is probably
the reason why such an impact is exerted upon our im­
agination by the phrase from Rimbaud’s Illuminations:
Madame * * * set up a piano in the Alps.11 This is also
the reason why the famous scene from Un Chien An­
dalou - a piano dragged along a road (and serving as a
coffin for a rotting cadaver of a donkey) - leaves such
a strong imprint. The same is true of the image of a pi­
ano on a New Zealand beach in Campion’s film. Quite
possibly, this is also why from of passable documentary
film about Grieg (mentioned above and featuring the
Norwegian pianist Andsnes) we so easily recall the
scene with the pianist playing on a mountaintop. The
Monsaingeon film based on an only slightly less eccen­
tric conception - a piano on a train - adding another
chapter to this Surrealistic mythology. In this case,
the dissonance attains a high/low form. A valuable,
technically and aesthetically sophisticated object, an
emblem of high culture has been placed in a popular,
commonplace, and universally used mode of trans­
port. Food for thought is provided by the fact that in
both cases this symmetry and dissonance, albeit first
acting as a source of aesthetic shock, do not cease to
fascinate and attract.
Leaving the train and addressing people awaiting
him at a Poznań train station the pianist admits that
he loves moving about by train, his current home. The
scene, in the manner of a somewhat comical (flow­
ers, welcoming speeches, cameras) and probably un­
intentional remake of L ’arrivée d’un train en gare de La
Ciotat by Louis Lumière, recalls the vehicle in which
the pianist travels. Anderszewski obviously likes this
form of travelling. He declares that he enjoys the very
chance to travel without any responsibility for the
voyage; travelling by train is a special form of freedom:
everthing takes place in constant motion, with not ef­
fort on the part of the passenger. Nothing depends on
the passenger who is incapable of making decisions,
and all responsibility is borne by the train driver. A p­
parently, the train tournée was not the pianist’s one­
time extravagance indulged for the sake of the film.
Anderszewski reveals a predilection for voyages of this
sort. In one of his interviews, he declared: By way of
example, last year I hired a Gierek-era private carriage
and together with my friends travelled across the whole of
Poland, from Cracow to the Hel peninsula, although we
actually bypassed Hel since a drunken depot worker forgot

69

�D ariusz C zaja • MY MOBILE HOME. THE TRAVELLING ARTIST

Piotr Anderszewski

70

�D ariusz C zaja • MY MOBILE HOME. THE TRAVELLING ARTIST

to detach our carriage. For hours we stood in a snowy field.
This was an absolutely wonderful experience. Or when we
made our way through fog lifting above a side track, to find
ourselves in the market square of Zamość....12 A t the same
time, we learn what sort of travelling is Anderszewski’s
favourite. In this case, the heart of the matter obvi­
ously does not involve ordinary travelling, a thought­
less devouring of space but savouring it. Perhaps one
could even say: contemplation of the landscape, if this
did not sound so exalted...
Film narration follows the rhythm of the train
carriage, with stopovers for piano recitals. The role
played by the train is particularly interesting. Carrying
valuable cargo, it is filmed in assorted ways: in static
close settings - on railway stations or in dynamic takes
- in the course of the journey. Generally, however,
the train is filmed in motion. Changing frames show
the way in which it traverses space. There is no need
to read the writings of Paul Virile (monographist and
diagnostician of contemporary forms of acceleration)
to be quite certain that one of the essential aspects of
contemporaneity - perhaps the most consciously ex­
perienced - is speed. Terror of speed, rapid changes,
all-embracing motion - these are the living and irre­
movable components of daily experience. W hat is the
source, then, of the earlier proclaimed anachronic na­
ture of railway transport and the train as such? Every­
thing depends on the point of reference. Characteris­
tically, some 150 years ago the railway was regarded as
the avant-garde of progress, preceding its time (recall
the enthusiasm radiating from Turner’s brilliant: Rain,
Steam and Speed. The Great Western Railway, 1844).
More: the railway belonged entirely to the future. The
train won the race against the horse carriage. Today,
however, compared to the speed attained by an air­
plane or even an automobile the conventional train
proves to be relatively slower. The problem, however,
does not lie in measurable numbers.
In the domain of mentality and collective imagina­
tion - and it is they that are predominantly the ob­
ject of our interest - the train envisaged as a tool for
displacement is, and shall remain, a mode of locomo­
tion from the past, regardless of the incidental attain­
ments of TGV. This anachronic feature is discernible
particularly when we look at it from the viewpoint of
railway mythology: both the one associated with the
technological taming of space, when the train symbol­
ised a triumph of ratio over untamed Nature (a motif
often accentuated in Westerns), and the one linked
with literature, when railway tracks became the arena
of existential dramas, to mention the casus of Anna
Karenina. After all, already the legend of the Orient
Express - the very essence of a train above all others
- could serve as convincing proof. The first trip from
Paris to Constantinopole was made by this wonderful
vehicle (known as the Titanic on tracks) in 1883. In

the wake of wartime turmoil, problems with borders,
and a gradual reduction of the timetable, the last jour­
ney along the original route took place in 1977. The
still preserved legend is a combination of elements
referring (probably) to the past: aristocratic loftiness,
Parisian chicque, Arabian exotica, the flavour of ad­
venture, not mention the sensational aura of Murder
on the Orient Express ... Paradoxically, failed attempts
made from time to time to reanimate its fame indicate
that the era of the Orient Express has already passed.
Although this might seems strange within the con­
text of the explosion of speed, more: the deification
of speed in the present-day world, the train with its
measured rhythm and relatively low moving remains
in the past. Intuition did not deceive Monsaingeon
when he decided to place his protagonist in a train
carriage. He has our total approval: a contemporary
troubadour cannot - and certainly should not - travel
in an aeroplane.
In its capacity as a nineteenth-century time ma­
chine the train is almost naturally linked with the cin­
ema. Connections between the train and film - a mo­
tif deserving a separate presentation - are discernible
from the very beginnings of the cinematic arts. Not by
accident was one of first Lumière miniatures the afore­
mentioned L’arrivée d’un train. Theoreticians from that
period were well aware that the cinematographer dis­
plays its abilities best when he shows motion. Recom­
mended themes for filming mention first and foremost
the train. In the awareness of the spectators those two
phenomena appeared simultaneously. In an excel­
lent article about the presence of the train in earliest
cinematic accomplishments Yuri Tsivyan cited a frag­
ment from the first issue of “Cine-Phono” from 1907:
Luminous pictures were first shown more or less fifteen
years ago and the impression they produced were so great
that everyone, thinking about this amazing wonder, recalls
the time when he first saw a rushing train.13 Does the
passenger sitting inside a train carriage not perceive
the window showing shifting images as similar to a
film screen? The motion pictures offered by the cinema
and the moving pictures seen from a train window are
distinctly close; this strange isomorphism offers much
food for thought.
3.
Considered from the construction (and not chron­
ological) perspective Voyageur intranquille is composed
of two - not quite matching - parts. The first encom­
passes factographic details from Anderszewski’s life,
and the second concerns reflections about the essence
of music. They interweave in assorted proportions,
from time to time surprising each other.
The biographical part places special emphasis on
the artist’s Polish and Hungarian origin, with distinct
stress on local Polish specificity. This is the weakest

71

�D ariusz C zaja • MY MOBILE HOME. THE TRAVELLING ARTIST

link, with the pianist reading off screen an earlier writ­
ten text full of insufferable and exalted clichés about
the torn apart and tormented country, “murdered and
violated Warsaw”, Slavonic soul in an “ideally cut Pa­
risian suit” (about Chopin’s music). Fortunately, from
time to time there appears a counterpoint, as in the
excellent scene in which Anderszewski gazes at the
distant Palace of Culture and Science and describes
it, obviously, as a horrible symbol of Soviet captivity,
while an accompanying friend, Maciej Grzybowski
(also a pianist), comments in much simpler terms by
complaining about the Stalinis phallus and immedi­
ately disarming the martyrological narration.14
All this recalls in places an educational film com­
posed of multi-use building blocks. Looking, however,
at the frames not from an evaluating but a descrip­
tive, anthropological viewpoint one might perceive
in those weak points or slip-ups something extremely
interesting: the long duration of national stereotypes.
It becomes clear that the vision of Poland, the Poles,
and Polishness both in the story told by the pianist
and in the film narration as such possesses all the fea­
tures of a mythological construction. Interestingly,
they supplement each other and seen from a basically
inner perspective (Anderszewski) Poland matches the
martyrological vantage point, with Polish mentality
becoming part of the tearful and sentimental Slavonic
soul.15 In turn, judging by the excessive snow-filled
frames Poland viewed from an external perspective
(Monsaingeon) is a land of eternal winter and persist­
ent snowfalls. This film version of Winterreise (with
pastoral frames distant from the dramatic ambiance of
Schubert’s cycle) is photogenic but from the cognitive
point of view it only reinforces old stereotypes. One
could have the impression that while portraying Po­
land the director remained true to an image cultivated
in seventeenth-century France. It was then that there
emerged a vision of Poland encased in permanent
cold winters (as in the poem by Philippe Desportes, in
which Poland is toujours de neige et de glace couverte),
as well as of the constantly inebriated Pole.16 H av­
ing seen the film, the Western public will reaffirm its
conviction that there is only a single season in Poland
(winter almost predominates in the film17) and that
the Poles learn to drink ice-cold vodka (the pianist of­
fers it to his guests in the train carriage) together with
mother’s milk ...
Fortunately, Anderszewski appears in the film also
as a citizen of the world and certainly as a European.
His home expands and transgresses far beyond Polish
or Hungarian borders. Not by accident does his jour­
ney start on the (just as mythologized) eastern bor­
derlands of the Continent and ends in Lisbon along
the ocean coast. The pianist does not forget about his
roots but clearly cultivates an everlasting imperative
of seeking a home, home-oriented nostalgia, space in

which he will be able to truly live without limiting the
meaning of this verb to a merely physical dimension.
Lisbon, he adds, is a successive, essential step along
this path: the greatness of Lisbon is its past, while its
decadence and greatness have collapsed. This is the
noble feature of the town, where the pianist strolls for
hours down its streets, observing everyday, small-scale
dramas and the theatre of life. In doing so, he experi­
ences being pierced by the local, strange silence. More,
he feels at home, an emotion that grants him inner
peace. Anderszewski sees Lisbon as the town of the
eternal voyager. This is a truly feminine and maternal
town, in the shape of a mother’s belly. Hence the feel­
ing of safety and distance from the great world.
This statement contains significant ambivalence,
as if a faraway echo of the words uttered by the pianist
at the beginning of the film when he mentioned his
fear of motionlessness and longing for incessant mo­
tion. Anderszewski is always on the road, in constant
motion, but at the same time he searches for a place to
settle down. He is a nomad, but a rather strange one
with the distinct syndrome of the domiciled person.
Interestingly, this intimate confession also contains
the earlier mentioned anachronic motif. Anderszewski
seems to be not living in the present and he looks back,
towards the past. Hence the attention paid to pre-war
Warsaw (his birthplace and a town granted particular
significance in his private mythology) and the passion
for Lisbon, today slightly provincial, whose splendour
is already part of a distant past.18 In his metaphorical
characteristic of Lisbon Anderszewski animates the
feminine, maternal topes. He envisages the town as
an expansive home comprehended predominantly as
a friendly and secure cosmos (Lisbon - my home! - he
could have echoed Fernando Pessoa19, enamoured of
his birthplace), with its most perfect personification:
the image of a maternal belly. Here, the town-home
assumes clearly feminine features.
4.
So far, I have used the French title of the film: Voyageur intranquille. Actually, this is the version that ap­
pears most often in promotion material or sales offers.
The film, however, and this is noteworthy and signifi­
cant, has titles also in other languages, with the Eng­
lish Unquiet Traveller being semantically close. The
German title, although already without the adjective,
is similar: Wanderer ohne Ruhe. Only the Polish ver­
sion differs considerably from the one in three W est­
ern languages: Podróżujący fortepian (The Travelling
Piano). Agreed, this is not a precise translation of the
French original: in Polish the traveller is not someone
but something. The pianist has vanished, leaving be­
hind only his instrument.
Is this is a translatological lapsus, the carefree work
of a translator, or a subconscious exchange? It would

72

�D ariusz C zaja • MY MOBILE HOME. THE TRAVELLING ARTIST

You! who assemble in the ranks of Style
And fashion stone, penetrate the song's refrain ...21
It is precisely in this poetic attempt at naming the
essence of music, despite all the obvious differences,
that the poem comes close to Anderszewski’s film
narration.22 After all, his commentary contains an in­
tensely Polish motif (one could even say with a certain
dose of sarcasm: one with a moving-martyrological
twist). Not only does it mention Chopin and his music
but - and within the context of Norwid’s text this is
even more interesting - it also formulates deeply con­
ceived sentences about the art of playing the piano,
pertaining additionally to a question whose verbalisa­
tion remains extremely difficult: the essence of music
or perhaps of art in general.
The title, however, resonates in the memory of the
Polish spectator due to yet another reference. Suffice
to take into consideration a fragment of the film in
which Anderszewski speaks about the unprecedented
wartime destruction (“murder”) of Warsaw. The film
illustrates this touching and extremely emotional nar­
ration with documentary photographs of buildings
razed to the ground and ruins. Looking at those imag­
es it is simply impossible not to revoke a certain mean­
ingful fragment of Pianist by Władysław Szpilman. Re­
call: at the end of the war the titular artist is taken by
surprise in an empty, abandoned house by a German
officer and in order to validate his profession is forced
to play the piano. The surrealism of this extraordinary
scene mingles with the horror of war. 23
Recalling those associations, obvious for the Polish
recipient, we start to understand that the documen­
tary’s Polish title is not quite as absurd as it might seem
at first. Apparently, by replacing the neutral and bland
“traveller” with “’piano” the title resonates well with
certain fragments of Polish memory. Another signifi­
cant fact is that both cited works match Anderszewski’s narration with its strongly accentuated martyrological overtone.

be difficult to propose an unambiguous answer. A p­
parently, the lexical and thus - this is particularly sig­
nificant! - semantic exchange contains something of
great importance. Ascertaining this obvious feature I
am concerned not merely with the fact that - if one
were to treat comments on the modelling role played
by the title seriously - voyageur intranquille produces
an entirely different reception of the film among the
French spectators than a travelling piano among the
Polish audience. In the first case emphasis has been
placed on the artist (together with the entire luggage
of associations connected with voyages and travelling
as well as its literal and metaphorical connotations),
while in the second case the title abandons the per­
son and concentrates primarily on the instrument he
plays. This circumstance appears, at first glance, to be
obvious and does not require in-depth commentaries.
A closer look, however, discloses a greater complexity
of the issue since it transcends considerably beyond
the domain of linguistics and translatological compe­
tence.
In other words, I propose the thesis that the Polish
version of the title did not appear by accident. More,
that it is not semantically innocent but, on the con­
trary, significant. In addition, it carries references to
Polish historical memory, predominantly literary. One
might have the impression that the past, stored in the
language, exerted a strong impact on the author (au­
thors?) of the Polish title. It is, after all, impossible not
to discern in the phrase: ’’travelling piano” - in addition,
within the context of the art represented by the Polish
pianist and Chopin’s music in particular - a shadow
of an association with the earlier-mentioned Fortepian
Szopena by Norwid. First and foremost: with the most
dramatic scene in which the tsarist authorities hurled
the instrument from a window of the Zamoyski Palace
in 1863, the year of the January insurrection.
But this simple observation, albeit slightly enhanc­
ing the reception of the film, does not end similarities
between Podróżujący fortepian and Fortepian Szopena.
There is a single reservation: we have to liberate the
poem from the intrusive patriotic mask added by cus­
tomary school textbook interpretations. Contrary to
usual associations, Norwid’s poem remains above all
routine simplifications. On the contrary, it represents
dense meaning, full of things left unsaid, uncertain­
ties, abruptly broken phrases, and sudden silence. For
this reason, its interpretation is extremely capacious.20
Apart from the patriotic stratum, the most legible and
easiest to grasp, Norwid’s text is also a poignant reflec­
tion, or perhaps even better: meditation on art and its
essence. The point of departure is Chopin’s brilliant
music. Here is a brief fragment:

5.
Anderszewski without doubt lives within music
and for music. Interestingly: his statements about
extra-musical themes tend to be gushing but those
dealing with music are pure factuality. In the major­
ity of cases he speaks about music using the technical
language of an artisan, and it is difficult to treat occa­
sional anecdote-illustration inserts otherwise than in
the categories of a joke.
What does this mean? As briefly as possible: we are
dealing with concentration on music as such, its archi­
tectural essence and not artistic expression. Perform­
ance, as envisaged by the artist, does not consist of
an expressive addition to music but organically stems
from it. It must do so! In the case of Anderszewski
this means laborious, analytical, and archaeological

O You! In whom Love's Profile chooses to abide
And Art’s Perfection is your name —

73

�D ariusz C zaja • MY MOBILE HOME. THE TRAVELLING ARTIST

(i.e. observing the strata) work on a composition. He
dissects it into particular individual molecules and re­
arranges them into “a new order” so as to disclose as
much as possible of that, which is inside the notes and
between them. Yes, la musique avant toute chose...
The film contains remarkable scenes making it pos­
sible to observe the manner in which the pianist reads
the rough score. Anderszewski plays a certain frag­
ment, singing its main melodic line and, at the same
time, commenting a vista its ”conceptual” content.
Doing so, he reveals its inner logic and the necessity of
concrete sounds. Take the example of the extraordi­
nary Barcarolle by Chopin: the first few opening notes
(resembling a dish of pasta), several successive sounds
(the song of a drunken gondolier), a slight pause, as if
to listen more carefully to the phrase (which despite all
remains beautiful), followed by a grimace (in the fash­
ion of a bad French chanson) to arrive at the end line,
with Anderszewski commenting on Chopin’s compli­
cated nature. A music object-lesson in a nutshell.

anthropological commentary, could appear rather
trivial and not at all obvious; it lists assorted places of
residence: Warsaw, Budapest, Lyon, Strasbourg, Los
Angeles, London, Paris, Lisbon... Transition in space
as a form of existence. In the fascinating (but also te­
dious) mobile world in which such transitions are a
norm we are all émigrés on the road and in some way
not at home. It could be sensible to ask: who is the
artist in such a hotel community, always on the move
in all directions? In what way does he differ (if such is
the case) from other nomads?
Anderszewski, just as almost every present-day musi­
cian, is a travelling artist, a constant voyager.26 The film
accentuates the condition of the artist-traveller, a restless
spirit, a man on the road, always drifting, never perma­
nently enrooted, living out of a suitcase in rented apart­
ments. Once again: what is the contemporary musician?
A traveller? A tourist? A vagrant? A nomad? And the re­
ally essential question: is his homelessness a mere particle
of a wider phenomenon or is it qualitatively different?
Before I attempt to suggest a certain answer to
those questions here is another brief comment from
Clifford’s study on “travelling”. Reflecting on the op­
erativeness of the conceits applied by sciences dealing
with culture he examined the contents of such terms
as: “travel”, “displacement”, or “’nomadism”. A t one
point, Clifford noted surprisingly: “Pilgrimage” seems to
me a more interesting comparative term to work with. It
includes a broad range of Western and non-Western expe­
riences and is less class— and gender-biased than “travel".
Moreover, it has a nice way of subverting the constitutive
modern opposition between traveller and tourist.22
T aking into account the above (as well as gathering
together certain earlier motifs) it appears quite apt to
suggest that if the musician is actually a voyager then he
is a special sort of traveller, homo irrequietus (according
to the formula suggested by St. Augustine), who in his
activity and calling comes close to the status of a pil­
grim. This holds true particularly for the interpretation
bequeathed by Norwid in his celebrated poem:

6.
In an introduction to his The Predicament of Cul­
ture, a book that at its time was a breakthrough in
anthropological reflection, James Clifford wrote: This
century has seen a drastic expansion of mobility, includ­
ing tourism, migrant labour, immigration, urban sprawl.
More and more people “dwell” with the help of mass tran­
sit, automobiles, airplanes. (...) An older topography and
experience of travel is exploded. One no longer leaves home
confident of finding something radically new, another time
or space. Difference is encountered in the adjoining neigh­
bourhood, the familiar turns up at the ends of the earth.24
This text comes from 1988. In an article written a
few years later - Travelling Cultures (referring to certain
motifs in the book) - Clifford returned to a changed
comprehension of residing and travelling in the con­
temporary world. The text contains several fragments
taken from literature. Symptomatically, their prime
object is the hotel conceived as space-time reflect­
ing the spirit of modernity. There appears a fragment
from Conrad’s Victory, known from The Predicament of
Culture (the age in which we are camped like bewildered
travellers in a garish, unrestful hotel), but also a phrase
from Tristes Tropiques, in which the anthropologist de­
scribed a dive in the Brazilian small town of Goiania,
which he saw as a symbol of civilizational barbarity
(a place of transit, not of residence).25 Hotels are places
through which we only pass and in which all meet­
ings are fleeting and accidental. They are legible signs
of the contemporary lack of enrootment, mobility and
superficial contacts...
It would be a good thing to place Monsaingeon’s
film and in particular the figure of the constantly
travelling protagonist against the backdrop of those
declarations. The opening statement, deprived of an

Above all estates there is the estate of estates,
A tower above flat houses
Piercing the clouds ...
You think that I am not the Lord
Because my moveable home
Is of camel hide ...

But I abide in the bosom of the sky,
While it seizes my soul
Like a pyramid!
But I too have as much of the earth
As is covered by my foot.

74

�D ariusz C zaja • MY MOBILE HOME. THE TRAVELLING ARTIST

■ sr
■-

m
.

Piotr Anderszewski

75

�D ariusz C zaja • MY MOBILE HOME. THE TRAVELLING ARTIST

As long as I walk! ...28
The suggested musician-pilgrim parallel requires
appropriate comprehension. Naturally, this attempt
at placing the artist in a quasi-religious context does
not have in mind the common understanding of re­
ligiosity. It is rather concerned with stressing the im­
portance of the task undertaken by the artist and the
significance of the work he performs. In a roundabout
way this leads to a more profound grasp of the formula
openly mentioned by Anderszewski in the film: being
a musician is not a profession, it is a calling. In other
words - what is it? The elementary meaning of this
slightly forgotten connotation - especially in reference
to creativity - is excellently recalled by Wiesław Juszc­
zak:
It is not I who decides about calling, its type and direc­
tion, but vocation itself: a force that sometimes appears to
be internal but whose actual source is outside, and which
delineates my path. This force is the reason why I am
compelled to pursue a given path, to follow it regardless
of obstacles and to always wish to walk down it. The des­
tination of such a striving can be, therefore, conceived as
a centre from which this force emanates and which is the
source of the voice calling me. The fact that I am supposed
to, and want to go towards that voice means that the road
is endless. It also signifies that the goal of my striving is "for
all practical purposes” unattainable. The limitlessness of
roaming in a state of calling, wandering towards the target
of that calling and, simultaneously, the source is decisive
for the freedom of each such path. In other words: the level
of the objective determines the measure of freedom. This
measure constantly grows and the potential of vastness is
just as continuously revealed to us.29
These words cast a light on the feeling, stressed
upon several occasions by Anderszewski, of being
compelled to be a pianist, some sort of a force, an
inner imperative that “urged” him to devote himself
to playing. Within this context words about an over­
whelming and incessant wish to strive towards a per­
formance absolute gain greater importance. Without
that commentary they could appear to be pretentious
and empty. In both cases - the pilgrim and the artist
- it is precisely the path that appears to be the true
objective and particularly a renewed but never totally
satisfactory effort to attain the selected goal. Another
characteristic feature is the reversal of customary signs:
settling down is not a value in itself and homelessness
does not have a negative qualification. This state of
weightlessness, typical for both, and of perennial being
on the road are probably the price paid for attempting
to attain the objective, which - once again in both in­
stances - possesses the nature of a vanishing horizon.

i.e. meanings that without doubt exist although it is
difficult to describe and verbalise them precisely. If a
musician does not have a home, if his home is mobile
(although today it assumes another form: a comforta­
ble train carriage rather than camel hide sandals), if he
is sometimes tormented by a feeling of being rootless
and homeless then where is his true home? After all, it
has to exist somewhere. It appears that resolving this
question is neither difficult nor particularly sophisti­
cated. This home is - must be! - art. In the case of A n­
derszewski: it is music. Such a solution, however, lures
with its obviousness and is not at all that simple as it
could appear at first glance. We arrive here at a suc­
cessive curious paradox connected with the two basic
parameters amidst which we exist: time and space.
There is no doubt that the home - regardless of the
architectural forms it assumes - both in its common­
place semantics and in more sophisticated languages
is predominantly a cryptonym of that, which is per­
manent, immobile, steadfast, and lastingly enrooted in
topographic reality but also in a wider, symbolic and
spiritual reality. Meanwhile, how does music exist? Re­
gardless of refined responses to this difficult question
one thing appears to be certain: music exists in time.
To put in stronger terms, it exists in disappearance
and reduction, i.e. it is and, at the same time, it seems
not to be, it exists in motion and gradual vanishing.
(Tout note doit finir en mourant, Marin Marais says in
the film: Tous le matins du monde by Alain Corneau).
It exists, but temporarily, in passing time. Its ontology
is curiously fragile and its existence - almost phantom.
But despite its nature variable in time it remains - and
this is probably the greatest paradox of the musical el­
ement - just as real. For many of those who live for
the sake of music this is the only reality! Nonetheless,
taking the common sense approach, so-called musical
space - to cite this routine expression, paradoxical in
the context of the earlier comments - is a conspicuous
antithesis of the idea of the home, i.e. something tan­
gible, concrete, and mundane. In exact terms, music
does not exist. Nor can it be identified with any sort
of “space”, unless within the limits of linguistic meta­
phor. It is the outcome of sounds temporarily enroot­
ed in time, in ever-changing rhythmic, melodic and
harmonious configurations. It is thus a phenomenon
designating pure change, while the idea of the home
contains the essence of durability. Music thus under­
stood as a variable, disappearing, unreal phenomenon
composed of time would be an antithesis of the home,
conceived as a firm and truly existing reality.
Is it possible, therefore, to reside within music?
And what would this mean? Can music - however un­
derstood - be a home? Is it possible to build on sand?
And does music really have to be/is an antithesis of
the home?

7.
Remarks about the pilgrim’s condition of the art­
ist-musician lead us to the last stratum of reflections,

76

�D ariusz C zaja • MY MOBILE HOME. THE TRAVELLING ARTIST

Let us for a moment listen carefully to a intriguing
fragment of The Sonnets to Orpheus by Rilke, an author
who was probably the closest to describing the enig­
matic reality of music, a sphere that radically exceeds
and resists the word:

objections formulated by common sense there exists
something not unlike “musical space” and that this
possibly imperfect metaphor becomes concrete before
our eyes (and ears). In other words: that it really be­
comes a space to inhabit and can become a real home
despite the fact that - let us repeat - the phenomenon
of music as if radically negates the essence of a domes­
tic continuum.
Listening to Anderszewski performing Chopin or,
in particular, Mozart, especially when in the course of
playing he comments aloud the essence of the music,
one has the irresistible impression that we are watch­
ing and hearing someone who has found himself in do­
mesticated, native space. Who, as the ambiguous Eng­
lish expression has it, is at home and thus is an expert
on what he does but also, quite ordinarily, is home.

But for us, existence is still enchanted;
in any number of places, it is still the origin. A playing
of pure forces untouched except by one who kneels in
wonder.
Words still serenely approach the unsayable. . .
And music, ever new, out of the most trembling
stones, builds her home in those regions least usable. 30
Anderszewski’s personal story about music appears
to follow this line of thinking. Although it is pure dis­
appearance, music in its most perfect symptoms builds
permanent, albeit airborne constructions. Created out
of unsteady elements it arranges itself into spaces that
resemble a home in which one wants to reside. More:
those musical “stones”, albeit in constant motion, are
arranged into a special home recalling holy space. This
is the particularly striking feature of the cited frag­
ment: a solid and permanent structure is built out of
“trembling stones”. Such a home, ostensibly fleeting,
strongly opposes the reality (‘’barren emptiness”) of
the world, in which we lead our daily lives and which
we perceive routinely as the only existing one. Appar­
ently, musical constructions, albeit fluid, merging and
disintegrating in time, are stronger and more complete
than quite a few real homes.
Anderszewski holds several works of the assorted
composers he performs in particular esteem. Four
names reappear in the film: naturally, Chopin (whom
he knows best of all and plays in small doses because
they are too delicate), Mozart (whose works are the
most poignant and probably the most extreme in their
ambiguity), Brahms (whose will to attain perfection is
an obstacle in which the pianist sees himself) and, ob­
viously, the towering pater familias, Jan Sebastian Bach
(working on Das Wohltemperierte Klavier Anderszewski
was under the impression that he was facing an opened
book of eternity). These are, at the same time, musi­
cal homes to live in: Home-Chopin (associated closely
with the motherland), Home-Brahms (linked first and
foremost with the masculine element), Home-Mozart
(basically infantile but also the most ambiguous: lightdark, sad-joyous, divine-impertinent) and the perhaps
most capacious Home-Bach (with the beautiful meta­
phor of a book) opening up onto eternity.
Anderszewski proves above all doubt that it is pos­
sible to reside within music, although this is a special
home devoid of foundations, underpinning, walls and
roof. A mobile home made of time and ethereal sound.
Nonetheless, it is just as real. Anderszewski’s confes­
sions produce the endless feeling that despite all the

Endnotes
1
2
3

4
5

6
7
8
9
10

11

12
13

14

77

All statements by the pianist are based on the film
soundtrack.
B. Monsaingeon, Piotr Anderszewski. Voyageur intranquil­
le, Medici Arts International 2008.
L. van Beethoven - Diabelli variations, 2001, W A. Mozart
- The Piano Concerto No. 21 in C major, K. 467, The Piano
Concerto No. 24 in C minor, K. 491, 2002, J. S. Bach - I,
III and VI Partita, 2002, F. Chopin - Ballades, Mazurkas,
Polonaises 2003, K. Szymanowski - Piano Sonata No. 3,
Métopes, Masks, 2005, W A. Mozart - The Piano Concerto
No. 17 in G major, KY 453 and The Piano Concerto No. 20
in D minor, K. 466, 2006, L. van Beethoven - Bagatelle, op.
126 and Piano Concerto No. 1 in C major Op. 15, 2008,
Piotr Anderszewski at Carnegie Hall - Bach, Schumann,
Janâcek, Beethoven, Bartók, 2009.
B. Monsaingeon, Piotr Anderszewski - Unquiet Traveller,
booklet added to a DVD, pp. 6-7.
The film received the Gold Medal in the music and
performing arts category at the French Festival
International des Programmes Audiovisuels in Biarritz
(2009). It was also awarded in the best artist's portrait
category at Festival International du Film sur l'Art
(FIFA) in Montreal (2009).
Cf. M. Heidegger, Poetically Dwells Man..., in: idem,
Odczyty i rozprawy, transl. J. Mizera, Kraków 2002.
J. Gondowicz, Romans z fortepianem, ”Kino” no. 4:1994,
p. 29.
Ibid.
E. Cioran, Aforyzmy, selected, transl. and prep. J.
Ugniewska, Warszawa 1993, p. 33.
Puccini buried himself - or was buried - in (or near) an
object that commemorates him and symbolizes his oeu­
vre - a piano; M. Leiris, Operratics, transl. G. Bennett,
K0benhavn-Los Angeles 2001. Puccini died in 1924, but
his mentality belonged to the nineteenth century.
A. Rimbaud, Wiersze. Sezon w piekle. Iluminacje. Listy,
selected and prep. A. Międzyrzecki, various translators,
p. 201.
Biedny Chopin. Rozmowa z pianistą PiotremAnderszewskim,
"Gazeta Wyborcza”, 22 December 2003.
Y. Tsivyan, O symbolice pociągu w początkowym okresie
kina, in: Sztuka w świecie znaków, selected, trans., introd.
and bibliography B. Żyłko, Gdańsk 2002, p. 198.
I have seen Monsaingeon's film several times and am

�D ariusz C zaja • MY MOBILE HOME. THE TRAVELLING ARTIST

15

16

17

18

19

20

21
22

certain that the most unbearable in Anderszewski's sta­
tements is not the content but the way in which he
speaks. The emphatic mannerism with which he says
the earlier written sentences is the reason why his voice
becomes slightly artificial, a contrast with his natural
and unaffected behaviour.
This one-sidedness and stereotype nature of declara­
tions comes even more as a surprise considering that in
his other statements Anderszewski's attitude to Polish
issues is highly ambiguous, at least in his declarations: “I
left Poland already after secondary school and alltold
spent less time here than anywhere else. There are dif­
ferent types of enrootment, however, and this is why I
feel closely liked with this country, especially due to my
upbringing by my father and paternal grandmother,
which had an enormous impact on my sister and me. I
am extremely attached to Poland and, at the same time,
pathologically anti-Polish. Gombrowicz represented a
similar attitude, right? At least in this particular case I
can identify with him”, Porządek i ogień. Z Piotrem
Anderszewskim rozmawia Patrycja Kujawska, "Tygodnik
Powszechny” no. 43:2009, p. 34. It is worth recalling
that Monsaingeon's film was addressed predominantly
to the Western audience, hence Anderszewski's narra­
tion is inscribed so strongly, almost ostentatiously into
routine anticipations.
A convincing analysis of the origin of such images (and
their obstinate presence in French contemporary tho­
ught) was conducted by Ludwik Stomma in one of the
chapters of his book: Wzloty i upadki królów Francji spo­
sobem antropologicznym wyłożone, Łódź 1991, pp.155­
161. Quotation from Desportes after: Stomma, p. 158.
Recall those two images: the artist together with his
sister-violinist, wearing stylish sheepskin coats and
dashing in a sleigh across snow-smothered Zakopane or
the solitary pianist traversing a winter landscape.
It is precisely this feature of Lisbon (marginality, provin­
ciality) that, next to its poignant beauty, was accentu­
ated by Mircea Eliade, yet another resident of the city,
who spent the war in the Portuguese capital and who
mentioned the magnificent and unforgettable square at
the mouth of the Tag as well as the omnipresent white
and blue colours. In the evenings the streets resounded
with music and singing. The overall impression was that
of a town outside the range of history, in particular cur­
rent history - beyond the reach of the hell of war. M.
Eliade, Próba labiryntu. Rozmowy z Claude-Henri
Rocquetem, transl. K. Środa, Warszawa 1992, p. 85.
F. Pessoa, Księga niepokoju Bernardo Soaresa pomocnika
księgowego w Lizbonie, transl. M. Lipszyc, Izabelin 2007,
p. 73.
Suffice to delve into the detailed and multi-sided analy­
sis of the text written by Władysław Stróżewski; cf. W
Stróżewski, Doskonałe - wypełnienie. O „Fortepianie
Szopena”, in: idem, Istnienie i wartość, Kraków 1981, pp.
181-214.
C. K. Norwid, Fortepian Szopena, in: Norwid, Dzieła
wybrane. Wiersze, Warszawa 1980, vol. 1, p. 498.
This is an appropriate moment to stress the quasi-cine­
matic approach used by Norwid, to which attention has
been drawn by Stróżewski in a brilliant exegesis of the
poem: Everything appears in a distinctly marked perspective,
in close-ups or long shots, as if as a result of working with a
camera, which brings the depicted objects closer or relegates
them to the background, Stróżewski, op. cit., pp. 211-212.

23 W. Szpilman, Pianista. Warszawskie wspomnienia 1939­
1945, introd. and prep. A. Szpilman, afterword W
Bierman, Kraków 2000, p. 168 (the book is supplemen­
ted by an appendix: W Hosenfeld, Fragmenty pamiętni­
ka).
24 J. Clifford, Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnogra­
fia, literatura i sztuką, various translators, Warszawa
2000, p. 21.
25 J. Clifford, Traveling Cultures, in: Cultural Studies, ed. and
introd. L. Grossberg, C. Nelson, P. A. Treichler, New
York-London 1992, p. 96.
26 This travelling feature of the condition of the contem­
porary musician appears in numerous statements made
by artists. The great pianist Sviatoslav Richter respon­
ded outright to the remark that he gives concerts not
only in great metropolises but also small localities: I am
a voyager. I find every locality on a map interesting, be it
large or small, E. Kofin, Ich słowa, Wrocław 2009, p. 16.
27 Ibid., p. 110.
28 C. K. Norwid, Pielgrzym, in: Norwid, op. cit., p. 376.
29 W. Juszczak, Słowo o powołaniu, in: idem, Fragmenty,
Warszawa 1995, p. 82.
30 R. M. Rilke, Sonety do Orfeusza, part II, Sonet X, in : R.
M. Rilke, Wybór poezji, transl. M. Jastrun, Kraków 1987,
p. 281.

. Püfüki SütAfl faftbutä

K onteksty

ANTROPOLOOIA KULTURY * ETNOGRAFIA ■ SZTUKA

bUt
ip|

AN
TRO
PO
LO i
C IA
M IA
STA

AS
ArrasrJi Hurop*

78

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11445" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11423">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a4e06af46839f307f36ec444f56107d7.pdf</src>
        <authentication>75bac1cfac61e813531107fc7ad909f3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136354">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6508</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136355">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136356">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136357">
                <text>antropologia kulturowa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136358">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6080</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136359">
                <text>My Province/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136360">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2014 Special Issue s.79-83</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136361">
                <text>Szpilka, Wiesław Kuba</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136362">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136363">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136364">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136365">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136366">
                <text>W

hile skiing towards Mr. Kasprowy and
slowly climbing a slope I could not resist
the impression that this was quite a dif­
ferent mountain than the one I knew a quarter of a
century ago. The configuration of the terrain had not
altered and the tricks performed by the skiers are not
radically different, but the novelty is striking. N ot s o
long ago, a mere twenty or s o years ago, Mr. Kaspro­
wy was the domain of a distinctly delineated relation
between the metropolis and the province. This small
area witnessed the coexistence of all Polish skiers
and it was immediately obvious who came from the
centre of the country and who from the more distant
regions. Obviously, there existed a single common de­
nominator and a skiers’ world. Within its range the
less numerous members of the elite remained closer
to the realisation of a certain evident model (skiing
style, fashionable clothes, Western equipment, amo­
unt of time spent on the Mountain), while the masses
standing in queues could only dream and hope that
one day they too would join the “Duchy of Warsaw”
(this being the name given to the skiers’ metropolis).
Despite all the differences and every s o often fierce
animosity there existed a certain discernible commu­
nity, and the centre and the peripheries remained an
important structural element of its existence. Today,
no one speaks of the “Duchy of Warsaw“ because it is
simply impossible to notice any sort of a “capital“ on
Mr. Kasprowy. There are also no elements making it
possible to situate the skier upon a certain scale. Skis,
clothes, shoes mean s o little. Their universality and
availability have deprived them of some of the symbo­
lic significance; in addition, skiing itself now possesses
a radically different dimension. The equipment of a
serious skier creates a radical chasm from that of the
amateur. The two no longer meet while assessing the
style of their performance, nor do they share conversa­
tions about the quality of the snow. They simply come
from dissimilar worlds and the Mountain too differs
and no longer creates a bond. Relations are weak or
outright absent. The multiplicity of the proposals defi­
ned by the snow and skis is the reason why the opposi­
tion: model-like/emulated, strong/weak, metropolitan/
provincial is replaced by: mine/not mine.
Choice and personal decision become fundamen­
tal since they grant a name. I would like to ski, I de­
clare, and this access, together with its consequences,
defines me much more that the sort of skier I shall
become. It is not blind chance or an accident, but
some sort of powerful and demonic determinants that
locate me here and not elsewhere. I select and mould
my world whenever I have the opportunity, will and
energy, and enter a reality whose basic property be­
comes mine-ness. This is the case in the mountains. I s
this an enclave, a special place with individual features
or, on the contrary, do distinctive tendencies that in

wiesław

szpilka

My Province

horizontal and expansive worlds are less visible come
to the fore in this small area?
In Lapidaria 1 by Ryszard Kapuscinski, a spiritual
diary of drifting across the world inspired by extraor­
dinary intellectual and physical activity, a voracious
need to see, experience, and comprehend the world,
we deal with a grand panorama of our times. The au­
thor constantly contrasted the poverty of the South
with the wealth of the North, the descent of the Third
World, which he found emotionally close and which
is a concept encompassing more a civilisational quality
than a political or geographic one, and the enclosure of
the West, which to a considerable measure provoked
it. The contrasts entail assorted qualities, but the op­
position of interest to u s , i.e. between the metropolis
and the province, is missing.
The world at the end of the twentieth century and
the beginning of the twenty first century appears not
to have a distinct centre. On the contrary, Kapuscinski
constantly stressed a tendency towards separation and
distinction, a striving towards autonomy, and, in a
word, a provincialisation of reality.
Professor Piotr Sztompka about the world congress of
sociology in Montreal in 1998. The Congress dealt pri­
marily with the processes of globalisation (...). The other
aspect of globalisation is a defensive manifestation of own
distinctness (...). Globalism - a feature of the contempo­
rary World - is the fragility of dominant confrontations,
orders and unions. “Today” might look totally different
than ”yesterday” and no one is any longer surprised that
suddenly things are different, no one asks about the causes
or seeks the roots. (...)
Pessimists claim that the future of our planet will in­
volve further Balkanisation and even tribalisation. They
declare that in a certain sense we are returning to the
most distant times, to our very beginnings, when Earth
was populated by an enormous gathering of innumerable
groups, clans and ethnic communities without any clearcut central structures and hierarchies. This Balkanisation
and tribalisation are not only territorial but also mental. A
narrow, closed and one-directional mentality is on the rise,

79

�Wiesław Szpilka

• MY PROVINCE

one that rejects everything that is different and that does
not confirm its convictions about its exceptionality, superi­
ority and supremacy (...). Provincialism denotes enclosure
within one’s narrow world in which the local mediocre at­
tain the dimension of powerful heroes and petty incidents
achieve the rank of historical events (...). The weakness of
provincialism lies in the fact that it often becomes a shelter
for the frustrated, the failures, those devoured by ambition
and devoid of talent.2
This portrait of contemporaneity outlined by
Kapuściński is confirmed also by other prominent in­
terpreters. A close image is depicted by, i.a. Bauman
in Liquid Modernity.3 In other words, we are dealing
not with a subjective vision but with a solidly ground­
ed opinion. In addition, it harmonises with the fact
that the Internet - a web, the emblem of our times,
universally known and obvious, also emphasizes the
changeability, undulation, horizontality, and absence
of hierarchy, as well as the fetters, the whole, the im­
possibility of evasion.
H o w is it possible in a world thus perceived, devoid
of obvious centres whose number is s o great that they
mutually annul their magnetism and where metropo­
lises perish due to their peripheries, to speak about the
province and its spiritual offspring - provincialism? N o
problem would arise if we were to assume that the phe­
nomenon of the metropolis and the centre is created
by quantity. On the other hand, however, it is easy to
indicate examples toppling such a thesis. Political or
financial power and the force of culture, science, and
art are often located beyond the most populous largest
cities. Small Geneva is higher ranking in the financial
world than gigantic Mexico City, while Washington is
politically more important that New York. Moslems
regard Mecca as much more significant than Cairo
or Karachi. We may speak about the phenomenon of
interest to u s only when there come into being new
models of existence, lifestyles possessing sufficient
power and energy to conquer both further and nearer
regions. Assorted factors may stimulate the force of ra­
diation. Nonetheless, the latter is evident. The gener­
ated model is legible and distinctive; hence the force
of its attraction. Kapuściński never indicated any point
endowed with such properties on the map of the con­
temporary world. He also consistently did not speak
about the province as a physically existing space but of­
ten returned to provincialism, which he conceived as a
state of the spirit and a manner of thought, and which
he deemed as the worst threat for human existence.
He inhabited some sort of a spiritual metropolis that he
did not present outright. One thing, however, is clear.
It is not located anywhere in the concrete world but
remains a transcendent point making it possible to at­
tain a distance - naturally, varied - towards all sorts of
reality. This citizen of the world, a martyr of the jour­
ney, whose path links New York salons with African

refugee camps, Parisian hotels with collapsing Russian
rural dwellings, who talked with the great figures of our
times, described the sources of his “worldliness”:
The impact of my childhood upon later fascinations:
Pińsk was situated along the peripheries of, once, Po­
land, and now, Europe. This is probably why I am con­
stantly attracted by the peripheries of the world. The cli­
mate of the peripheries, the time that follows such a slow
course there, the languid and drowsy atmosphere, those
empty streets and immobile faces peering through small win­
dows and raised curtains. I remember silent Bernardyńska
Street and the unexpectedly appearing figure of a rabbi.
He walks hurriedly and looks around nervously as if he
suddenly became aware that he had mixed up worlds
and has to quickly return to non-being. Paradoxically,
Kapuscmski’s openness, curiosity, and attention came
into being in a godforsaken locality amidst marshes
and bogs, but were able to truly originate, develop,
and produce effects only when severed from the roots
and after abandoning the place of origin.
In his essay - significantly entitled: Paradoks prow­
incji5 - Dariusz Czaja indicated the archetypical di­
mension of such a situation: Fellini’s Rimini, Kantor’s
Wielopole, Mrożek’s Kraków - the worlds of begin­
nings, small, poor, part of the past, never to return.
One either left them or outright escaped from them,
and at times the horror of history drove one out. It is
impossible, however, to abandon them totally. They
are constant, albeit as reminiscence, nostalgia or long­
ing. For the authors - an important source of their
works, and for those who use only their life to write a
text - a lesson taught by memory, an important stirring
of the soul. D. Czaja described this movingly: Accord­
ing to this interpretation, the inhabitant of the province is
simply a different name of the human condition of each one
of us regardless of the place of residence. (...) The presentday Everyman is a figure with an underpinning of longing,
whose characteristic mark is a part of the DNA cultural
chain distinguishing each one of us. 6
Lithuania, my fatherland! You are like health/ How
much you must be valued, will only discover/ The one who
has lost you.
A t the onset of the twenty first century, when li­
quidity, change, and impermanence are a global expe­
rience, and in the wake of the previous century, an era
of disinheritance, banishment and loss, Mickiewicz’s
words resound with a dramatic force containing a
strikingly true image capturing human plight. A por­
trayal of the Poles from the Eastern Borderlands, the
Germans of Prussia, the Serbs of K o s o v o , the Hindi of
London, refugees from China and Indochina living in
American cities, the inhabitants of refugee camps in
Africa and on other continents. Much divides them,
but they share only/as much as “lost fate, whose value
grows as it becomes more distant in time and space.
The harmony and beauty of a reality given without

80

�Wiesław Szpilka

m y p r o v in c e

our choice, and in this sense natural, becomes obvious
only from a perspective, and as a finite experience it
results in longing and calls for reflection and delibera­
tion. A thus conceived province would be, therefore,
the name of a spiritual land enduring via literature,
the cinema, music, and the visual arts. As a rule, in its
capacity as the memory of the poor it would become a
vanishing continent implicitly departing together with
them.
If we describe the province in this fashion then
what will its opposite be like?
Is the here and now in which we exist a centre or a
metropolis? In what manner is it accessible considering
that we lack in it distance necessary for cognition?
After all, we remain inside a reality that is only
becoming and starting to take place. It is open and
focused on the future, and thus unclaimed. We expe­
rience it more than understand it, or rather it is our
existence within it that constitutes its comprehen­
sion. In this case, our understanding does not consist
of examination and interpretation (as in the case of
the province) but of selection and activity. It involves
writing much more than reading reality. A t the end of
his journey Kapuściński said something very charac­
teristic in one of the interviews: I do not understand the
world. Despite this, or rather precisely for this reason,
he fervently described his special experiences while
creating the world.
In his: I do not understand the great reporter
evoked a peculiar feature of the centre, the space of
life. In extraordinary essays about the reflections of
Friedrich Nietzsche, Krzysztof Michalski also pre­
sented this quality: Always, regardless of the extent to
which we determine how much we shall know about it,
“my” life, “our" life are something more than just I or we.
Consequently, it possesses an inalienable, different, dark,
and strange side, about which all knowledge fails, a side
about which we cannot know. Note that the word “dark”
assumes in this context additional meaning. Here, “dark­
ness“ does not denote a mere lack of knowledge. It is ex­
cess rather than absence, excess that is life, an excess of
meaning beyond everything that we know and can know.
A darkness of life seen from the point of view of each par­
ticular moment, a darkness about which we can say that it
is unfathomably deep, mysterious, and too full of meaning.
(...) In other words, by describing life as the will of power
Nietzsche maintained that life does not adapt itself to the
world but shapes it (...). Life understood as power and the
will of power is a life that cannot be restricted either to
that, which it is or something that it could or should be. In
that sense, it is "excess".
(...). Life is creative. It is the power of the will because
it always exceeds itself by creating constantly new forms,
of which none can become its ultimate form.7
If we, therefore, see the province as a painted im­
age, a completed text, the space of memory, that what

is closed, distant, and recollected and for which one
longs, then the centre appears to be life, the will of
power s o evocatively depicted by Michalski. Note that
the most conventional manners of presenting the op­
position of interest to u s aim in a similar direction.
Boring, suffocating, ever the same, ossified, dark, sti­
fling, hopeless - are those not the names given to the
province? Even when we describe it as calm, gentle,
laid back, a vacation destination, and locate it on the
site of death/birth, it remains distant from the force of
existence. He who wishes to exist better, to live and
not to vegetate, sets off for the symbolic city. It is the
latter that bustles, roars, glimmers, and constitutes
multiplicity, intensity, and fever. Kapuściński declared
that great cities attract thanks to their opportunity,
potential, and reinforced life that reveals quantity.
The metropolis and the province are thus more
the figures of an existential situation than a descrip­
tion of material reality. This is the reason why there
is nothing strange in the fact that the same place will
be evaluated differently. We are dealing with a black
hole in which everything gets lost, while for others it
is a territory full of life. Accounts by Andrzej Stasiuk
from the European end of the world show just how
radical this reversal can be or even something more:
contrary to initial observations we are not tackling a
strong opposition.
Here, life is not contrasted with death or existence
with non-being. It rather faces that, which is taking
place, coming into being, which creates, encloses,
grants shape and form and renders comprehensible.
This is life harmonized with knowledge, the obvious,
and the impossible novelty reducing it. But we must re­
peat: KNOW ING and BEING - wrote D. H. Lawrence
- are opposite, antagonistic states. The more you know, ex­
actly, the less you are. The more you are, in being, the less
you know [...]. This is the great cross of man, his dualism.
The blood-self, and the nerve-brain self.8 Succumbing to
the province is a natural process of the life, which one
wants to see and understand.
The price of such a task will be cooling off, slowing
down, enclosure, the loss of the principal quality of
the metropolis, i.e. power, excess, the dark side. Why
pay such a price, what is the purpose of knowledge,
the province, memory? Why did the “blonde beast”
establish a “dead class”? Tadeusz Kantor, whose re­
flections about the province Zbigniew Benedyktowicz
extracted and recalled in Powrót do domu,9 said: Prob­
ably only there can we be redeemed,10 adding: We stand
in the door helpless, saying farewell to our childhood, upon
the threshold of eternity and death, in this poor and gloomy
interior; beyond those doors storms and human hell rage
and tidal waves rise.11 Against what does that childishly
helpless and poor space protect u s , towards what sort
of eternity does it lead u s - this is the theme presented
in Kantor’s spectacles through image, sound, mood,

81

�Wiesław Szpilka

• MY PROVINCE

the avoidance of words, declarations, and unambigu­
ity. Figures of the inferno, the flood and the storm
indicate that for this immensely dramatic person ex­
istence is threatened with annihilation, dissolution,
scattering, i.e. the loss of steady points, obvious places
of reference.
Osip Mandelstam, yet another great witness of the
twentieth century, wrote during an apogee of Stalinist
terror: We are living, but can’t feel the land where we stay,
and this phrase conceals the horror of a total lack of
enrootment and the absence of all anchors. We are liv­
ing meant at the time: we are driven, exiled, marched,
treated as a herd at the disposal of others. All mineness is destroyed and denigrated, and sole truth lies
in the created project of the future, while the present
is considered only if it serves the former. Nothing op­
poses a thus devised, constructed life created by peo­
ple and dependent on them more than the province.
Childhood and old age, birth and death, the extremi­
ties of life remembered and recalled, all possess certain
independence. Given without a choice, obvious, and
impossible to negate, close to the borderline of all hu­
man power, they refer to, or perhaps only indicate or
suggest a dimension greater than life and transcend­
ent in relation to it. Reference to it denotes seeing the
poverty of each finite existence and comprehending
the relativity and, in this sense, the weakness of each
project. More, in this perspective there is no other but
provincial life. The metropolis is only a movement, a
blinding flash, an escape from the memory of prime and
ultimate things. Hope, faith or, worst of all, certainty
that such a moment will last puts an end to all think­
ing and dims the imagination. After all, the project of
condensing volatility, the enslavement of power is one
of the central ideas of the metropolis. The power of its
existence is not to transfix the end, which discloses
frailty. It would be an expression of pride and narcis­
sism to grant the idea, frequently merging in the me­
tropolis, the name of provincial thinking, but it would
also indicate its universality and extensive distribution
rather than scattered intensity.
While pondering the opposition of interest to u s
we continue the laborious task of delineating the
obvious border between its members. The metropo­
lis and the province, death and life, the intense and
the weak, the dark and the comprehensible, the open
and the closed, the existent and the recalled, all those
categories introduce order into reality, create order
that makes comprehension possible, but also conceal
more - they lose an existence that cannot be uttered
through them. The continuum, the transition, the
encapsulation, the difference of the same, the horror
of the metropolis-province - this is the misery of eth­
nographic thinking adhering to life and experiencing
reality. A magnificent weakness.

When after the last steep ascent I finally reach
Świńska Pass and look at Goryczkowy Cirque, ever the
same and yet totally different due to past ski expedi­
tions, experienced years, and the events I witnessed
in this calm place, where, fortunately, I am now all
alone, I known that I am in my provincial-metropol­
itan world. I hear once again the words of Claudio
Magris, an Italian from Trieste, said about Ryszard
Kapuściński and indirectly, in my opinion, about the
issue examined by u s : Kapuściński knows that it is neces­
sary to carefully listen to the voice that is within us without
obscuring it with words. I find in him a sense of life that is
also fundamental for me: loyalty to wanderings with people
whom we love, be they living or dead but ever present. And
loyalty to things, places, seasons of the year. This writer, so
fascinated with reality and its limits, sometimes succumbs
to a desire for whiteness, emptiness, a void, a poor cell —
the most discreet signs of all things. Silence - as if there
was too much clamour, too many events and objects, too
many oppositions. I too always thought that someone who
really loves life without artificial comfort and its bathos
sometimes becomes really tired of it all.12
Endnotes
1

R. Kapuściński, Lapidaria I-III, Biblioteka Gazety
Wyborczej, Warszawa 2008.
2 R. Kapuściński, Lapidaria IV-VI, Biblioteka Gazety
Wyborczej, Warszawa 2008.
3 Z. Bauman, Płynna rzeczywistość, Wydawnictwo
Literackie, Kraków 2007.
4 R. Kapuściński, Lapidaria IV-VI, op. cit., p. 35, 36, 43.
5 D. Czaja, Paradoks prowincji, “Konteksty” 2/2008, pp.
14-27.
6 D. Czaja, op. cit., p. 33.
7 K. Michalski, Płomień wieczności, Znak, Kraków 2007,
pp. 232, 241.
8 K. Michalski, op. cit., p. 246.
9 Z. Benedyktowicz, Powrót do domu. Tarkowski i Kantor,
“Konteksty” 2/2008, see here english vesion previous
pages.
10 Z. Benedyktowicz, op. cit., p. 24.
11 Z. Benedyktowicz, op. cit., p. 25.
12 C. Magris, Wierność wędrówce, in: Kapuściński R.,
Wierszezebrane, Biblioteka Gazety Wyborczej, Warszawa
2008, pp. 133-134

82

�Wiesław Szpilka

• MY PROVINCE

UMARŁA KLASA
TADEUSZA KANTORA
zapis filmowy

ANDRZEJA WAJDY

cricoteka

Ait the top: DVD cover and poster to
Umarła Klasa (Dead Class) by Tadeusz
Kantor
Publisher: Ośrodek Dokumentacji Sztuki
Tadeusza Kantora Cricoteka
Janusz Palikot
Studio Filmowe Propaganda
Kraków 2007
On the left: cover of the book: Jam Koet,
Kadysz. Strony o Tadeuszu Kantorze, Biblio­
teka Mnemosyne, ed. Piotr Kloczowski,
wyd. slowf/obraz/terytoria. 2007
Graphic and typing loyoutJanusz Górski
On the cover: window from Wielopole,
Wielopole
Photo: Marcin Czechowicz © by Pracownia

83

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7528" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7508">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0eae0fc13e5d409c794ab45f92964eac.pdf</src>
        <authentication>43200f130afc2489bd24cf025fb90cd9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89858">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1204</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89859">
                <text>1985</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89860">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1110</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89861">
                <text>Myślenie typu ludowego w polskiej kulturze masowej (propozycje badawcze) / ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89862">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1985 t.29 z.1, s.111-118</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89863">
                <text>Robotycki, Czesław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89865">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89868">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89871">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="89874">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="89881">
                <text>„Etnografia

P o l s k a " , t. X X I X :

1985,

z. %

P L I S S N 0071-1861

CZESŁAW

ROBOTYCKI

(Uniwersytet Jagielloński)
MYŚLENIE TYPU LUDOWEGO W POLSKIEJ KULTURZE MASOWEJ
(PROPOZYCJE BADAWCZE)
Niżej przedstawiam w szkicowym zarysie katalog pytań, które inte­
resują mnie w etnologii oraz przykłady sposobu rozwiązywania kwe­
stii, jakie można postawić w obrąbie wytyczonej problematyki. Ogólnie
rzecz biorąc, zajmują mnie tkwiące w kulturze masowej elementy k u l t u ­
r y ludowej, a także utrzymujące się wciąż i towarzyszące masowym
formom kultury myślenie typu ludowego.
Przyjęta przeze mnie postawa badawcza polega na grasowaniu po
marginesach różnych dyscyplin wiedzy i dopowiadaniu interpretacji zja­
wisk już analizowanych z innych punktów widzenia. Nie określam t y m
samym wagi ani priorytetu sposobów ujawniania problemów w etnogra­
fii. Przy każdej z interpretacji warto przecież wskazać na inne jeszcze
możliwości wyjaśnień pozornie odległych od tradycyjnie rozumianej et­
nografii, ale przecież antropologiczne. Etnologia wskazuje na to, co w k u l ­
turze symbolicznej ma charakter trudno zmienny, utrwalony. Odkrywa
mechanizmy mitologizacji i petryfikacji zjawisk kulturowych, poszukujematryc strukturyzujących ludzkie myślenie . Etnologia, tak jak ją rozu­
miem, jest nauką eksponującą w analizach współczesnej kultury takie
jej elementy, które w oczach uczestników społeczeństw masowych ucho­
dzą za zabobony, przesądy lub odpryski myślenia magicznego. Te, naj­
częściej nieuświadamiane, elementy kultury stanowią resztki dawnych
sposobów widzenia świata, pozornie nie znajdujących już dzisiaj miejsca
w światopoglądzie, opartym jakoby na racjonalnej argumentacji i em­
pirycznym wyjaśnianiu. Etnolog podkreślać będzie, że istnieją pewne
trwale mechanizmy ludowego sposobu reagowania i widzenia świata,
które pobudzone sytuacją sterują kulturowymi zachowaniami, odporne
na zmienność atrybutów ludzkich dziejów.
1

Przyjmując taki punkt widzenia nie określam się więc jednoznacz1

Z b . В e n e d у к t o w i с z, C z . R o b o t y c k i , R . T o m i c k i ,
l e w s k i , L . S t o m m a , Antropologia
kultury
w Polsce.
Materiały
„ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " , R . 34: 1980, nr 1, s. 47.

J . S.
do

Wasi­
słownika,

�112

CZESŁAW R O B O T Y C K I

nie co do metodologii i przedmiotu badań. Korzystam z poetyki, herme­
neutyki, strukturalizmu lub każdej innej metody, o ile analiza spełni je­
den etnologiczny — moim zdaniem podstawowy — warunek: tłumaczy
kulturę przez kulturę (znany postulat semiotyków radzieckich) . Możli­
wość taka wynika z tezy, że również jako badacze, w sposób nieuniknio­
ny, jesteśmy uwikłani w k u l t u r ę . Wiadomo skądinąd, że nie istnieje
wiedza absolutnie obiektywna, pewna i prawdziwa. Nauk humanistycz­
nych nie uwolnimy też od sądów aksjologicznych. Uznanie tych faktów
skłoniło współczesnych badaczy do skonstruowania takich teorii, które
tę sytuację uwzględniają. W teoriach tych, powstałych po tzw. przeło­
mie antypozytywistycznym, znajdują się częściej postulaty rozumienia
świata niż jego wyjaśniania, więcej w nich pytań niż odpowiedzi . W ta­
kich analizach badaczy interesują sposoby nadawania sensu rzeczom
i światu — rozumienie polega na odkrywaniu znaczeń. W t y m sensie
etnologia to sztuka interpretacji przejawów ludzkiej świadomości w ka­
tegoriach znaczenia, mitu, kultury. Wśród tych propozycji zwraca uwagę
fakt, że będące do tej pory przedmiotem opisu kultura, mit, światopo­
gląd, są stosowane jako metakategorie wyjaśniające na poziomie teore­
tycznym.
2

3

4

Wyłożone wyżej tezy określają ogólne stanowisko teoretyczne po­
zwalające na interpretację. Co do przedmiotu analizy przyjmuję zbiór
sądów charakteryzujących ją następująco: specyfika kultury masowej
wynika z charakteru społeczeństwa masowego (zurbanizowanego) i k u l ­
tury opartej na technicznych środkach przekazu, ale twierdzę też, że
kwestie mass-mediów nie wyczerpują opisu kultury typu masowego.
Charakterystyka ta winna uwzględniać również treści, strukturę odbior­
ców, powiązania warstwowe, etniczne i religijne oraz inne cechy grup
o specjalnych interesach i subkulturach w obrębie całości społeczeń­
stwa . Model takiej kultury teoretycy konstruowali posługując się opo­
zycyjnie zestawianym zbiorem cech kultury ludowej i kultury masowej.
W modelowym opisie mówi się, że te dwa typy kultury różnią się takimi
oto właściwościami:
kultura ludowa
kultura masowa
regionalna
powszechna
spontaniczna
skomercj alizowana
bezpośredni ustny przekaz
mechaniczne środki przekazu
nastawiona na uczestnictwo
zabawowa, bierna
wspólnotowa
rodząca samotność
5

e

J . Ł o t m a n , B . U s p i e n s k i , O semiotycznym
Semiotyka
kultury,
W a r s z a w a 1975, s. 177.
Tamże,
s. 179-183.

mechanizmie

kultury,

[w.]

8

4

jilozofii,
6

M . J . S i e m e k , Myśl
drugiej
W a r s z a w a 1978, s. 5-49.

A.

K ł o s k o w s k ą ,

Kultura

połowy
masowa,

XX
wyd.

wieku,

[w:]

Drogi

I I , W a r s z a w a 1980,

współczesnej
s.

145-149.

�113

MYŚLENIE T Y P U L U D O W E G O

systemowa, wieloznacząca
zhomogenizowana
wiejska
miejska
adresowana do określonego odnastawiona na średniego odbiór biorcy
cę,
malo zmienna, wolny przepływ
szybko zmienna, duża ilość i n informacji
formacji
Podkreśla się, że kultura masowa powstała jako -wynik industriali­
zacji i urbanizacji oraz demokratyzacji życia. Rozwój tej formy kultury
związany jest ze wzrostem poziomu powszechnej oświaty i technicznymi
możliwościami zwiększającymi zakres oddziaływania środków przekazu .
Dodać do tego należy historyczne, specyficzne warunki polskie, które do
czasów dzisiejszych decydują o odchyleniach od modelu. Polegają one
na szczególności sytuacji społecznej, wyrażają się w treściach pozosta­
jących w obiegu masowym, określają sposób odbioru. Przykładami mogą
tu być odpowiednio: traktowanie kultury symbolicznej jako jednego
z narzędzi rewolucji politycznej, żywotność ideologii narodowej, domi­
nujący romantyczny kanon przeżywania i twórczości .
Obieg treści ludowych w kulturze był i jest analizowany z różnych
punktów widzenia. Znana jest koncepcja zjawiska folkloryzmu rozwija­
na u nas przez Józefa Bursztę, dobrze oddająca istotę funkcjonowania
folkloru w kulturze masowej . Tenże autor śledzi udział treści ludo­
wych w nurcie kultury narodowej, podkreślając ich wagę, losy i histo­
ryczne znaczenie .
Maria Janion w swych licznych pracach poświęconych romantyzmo­
w i uważa, że folklor był dla romantyków rodzajem kontrkultury. Trwa­
łość postawy romantycznej jako wzoru przeżywania rzeczywistości w na­
rodowym ethosie Polaków skłania Marię Janion do przekonania, że ro­
mantyzm przeniknął do form kultury, które mają ludowy charakter (np.
poezja amatorska — tzw. strajkowa) . Ale też sam romantyczny wzór
odbierania świata ma ludowy charakter, nastawiony bardziej na przeży­
wanie niż na racjonalny osąd.
Roch Sulima wskazuje na ideologiczną figuralność myślenia o k u l ­
turze ludowej. Figury myślenia nazywane przez Sulimę aksjologią źród­
ła i pionu zdominowały także i naukowe analizy kultury ludowej. K u l 6

1

8

9

10

• Tamże,
s. 94-105, 119-122, 128-135.
A . K ł o s k o w s k a , Kultura
masowa
w Polsce
po odzyskaniu
„ K u l t u r a i S p o ł e c z e ń s t w o " , t. 23: 1979, n r 1/2, s. 69-78; t e j ż e , Kultura
s. 427-423.
7

8

J. B u r s z t a ,

Kultura

ludowa

—

kultura

narodowa,

Warszawa

niepodległości,
masowa...,
1974,

s.

241-

339.
• Tamże,
s. 155-190, 241-315.
M . J a n i o n . , „...i świeci
kanonier
ostatni",
[w:] t e j ż e , Reduta.
Roman­
tyczna poezja
niepodległościowa,
K r a k ó w 1979, s. 7-99; t e j ż e , Nigdy przed
mocą
nie ugniemy szyi, „ P i s m o " , nr 3: 1981, s. 5-13.
1 0

8 — Etnografia Polska, t. 29 z. 1

�114

CZESŁAW R O B O T Y C K I

tura ludowa dostarcza też, zdaniem Sulimy, konkretu antropologicznego
w refleksji filozoficzno-antropologicznej i z tej kultury wywodzi się
wartości humanistyczne. W takiej sytuacji niezwykle kontrastowo i t r y ­
wialnie rysuje się ekspozycja folkloru w stylu CPIiA, jaką serwują
mass-media .
Inne aspekty folkloru interesują Dorotę Simonides. Podkreśla ona
wagę transmisji tekstu i okoliczności folklorotwórczych, to jest takich
sytuacji społecznych, w których powstaje nowy folklor. Te sytuacje to
zdarzenia sensacyjne, kontakty w subkulturze młodzieżowej itp. Sam
folklor według niej to nowe treści w starych formach, ale też i liczne
trawestacje, co jest dowodem żywotności zjawiska .
Intrygującym terenem penetracji dla etnografa jest współczesna sztu­
ka zwana ludową. Jej formy szczególnie łatwo poddają się „obróbce'
i ekspozycji w kulturze masowej. Aleksander Jackowski w licznych teks­
tach podkreśla zmiany funkcji kulturowej tej sztuki na dekoracyjną.
Wyróżnia twórczość ludową, stylizowaną i inspirowaną cechami ludo­
wymi. Bogactwo inspiracji i wzorców związane jest z możliwościami j e j
dzisiejszego obiegu w kulturze. Formy i treści są w niej tak różne, jak
różne są typy społecznej pamięci. W tekstach Jackowskiego odnajdujemy
też protest przeciw degradującemu sztukę ludową sposobowi pokazywa­
nia jej w kulturze masowej. Niepokoi go niebezpieczny kierunek roz­
woju tzw. pamiątkarstwa w stylu ludowym i operetkowa stylizacja t o ­
warzysząca prezentacjom twórców przy okazji różnych „targów sztu­
ki" .
n

12

1

13

Ludowość i folklor mogą- być remedium na stresy, jakie przynosi cy­
wilizacja techniczna. Może być bazą refleksji antropologicznej. Wska­
zuje na to twórczość Włodzimierza Pawluczuka sterująca, moim zda­
niem, coraz bardziej w stronę społecznej utopii .
Wymienione punkty widzenia mniej więcej wyczerpują możliwości
interpretacyjne wskazując równocześnie na sposób istnienia w kulturze
społeczeństwa polskiego elementów kultury ludowej. Pozostają najbar­
dziej mnie interesujące marginesy. Poruszając się po obrzeżach zaintere­
sowań Rocha Sulimy, Marii Janion, Doroty Simonides i Aleksandra Jac­
kowskiego próbuję dopowiedzeń czy reinterpretacji. Wykorzystując tezy
stawiane przez tych autorów stosuję je do zjawisk z — wydawałoby
u

'

1 1

1 2

tury

1 4

Literatura

Simonides,

a dialog

Folklor

M. Biernacka

po

R.

bienále

30:

1976,

kryzysu

cywilizacji,

[w:]

Warszawa

1982,

Etnografia

s. 75-116.

Polski.

Przemiany

kul­

[red.], t. 2, W r o c ł a w 1981, s. 327-342.
nr

kowalstwa,

W. P a w l u c z u k ,

kultur,

słowny,

Zob. np. A . J a c k o w s k i ,

Ludowa",

uwagi
bec

D.

ludowej,
1 8

ka

R. S u l i m a ,

Współczesna

3/4,

s.

rzeźba

zwana

199-224; t e n ż e ,

„Polska Sztuka Ludowa",

Żywioł

i forma,

Warszawa

„ R e g i o n y " , nr 1: 1980, s. 24-33.

łudową,

Tradycja
R . 34:

1978;

„Polska
i

1980,

tenże,

Sztu­

współczesność,,
n r 1, s. 39-46.
Ludowość

wo­

�115

MYŚLENIE T Y P U L U D O W E G O

się — peryferii obyczajów, które jednak proponował badać już Jan Sta­
nisław Bystroń . Wymieniam je w skrócie:
— tzw. łańcuchy szczęścia, przepowiednie i teksty profetyczne;
— kicz i sztuka jarmarczna;
— sfolkloryzowane formy wiedzy empirycznej (np. zdobyte od ^sąsiada
informacje co leczyć sulfamidami czy porady o zdrowotnych skut­
kach picia nafty);
— popularna sztuka ępistolarna (np. list „Marionetki" do „Małego Księ­
cia");
— relacje o zdarzeniach niecodziennych i cudownych (np. plotki o sprze­
dawaniu ludzkiego mięsa, cudownie płacząca głowa Chrystusa);
— karnawałowy wymiar protestu społecznego (np. poezja strajkowa);
— mitologia narodowa i jej romantyczne korzenie.
Wyliczone „osobliwości obyczajowe" nie są tylko ciekawostkami, to&gt;
elementy ethosu różnych grup Polaków. Ethos rozumiem jako syndrom
zjawisk z różnych poziomów społecznego sposobu wyrażania wyobrażeń
0 świecie i otaczającym nas środowisku ludzkim. Jest to układ norm,
postaw, rytuałów i zachowań codziennych. Określają go jednoznacznie
światopogląd i mechanizmy psycho-społeczne wpływające na interpreta­
cję rzeczywistości (chodzi tu o tytułowe myślenie typu ludowego).
Eksplozja powszechnie dominującej kultury masowej w obrazie k u l ­
turowym Polski od końca lat^ 60-tych nie ulega dla nikogo wątpliwości..
Proponowany rozrywkowy model kultury bazujący na konsumpcyjno-rodzinnym ideale społecznym, zinstytucjonalizowany sposób uczestnict­
wa w kulturze, fasadowość, skonwencjonalizowana komunikacja języko­
wa to podstawowe rysy tej kultury . Kultura ta istniała w specyficznej
próżni socjologicznej polegającej na tym, że społeczeństwo polskie nie
identyfikowało się z instytucjonalnymi formami uczestnictwa w państwie
1 narodzie, ceniąc sobie przede wszystkim udział w nieformalnych gru­
pach przyjacielskich i w rodzinie oraz utożsamiając się z Polską jako
wspólnotą narodową, negując przy t y m „oficjalną rzeczywistość" .
Opisana t u „grubą kreską" sytuacja społeczna i kulturowa wytworzy­
ła specyficzną kontrkulturę, w której dla mnie interesujące są wyraźne.
15

16

17

1S

3 5

l s

J . S. B y s t r o ń ,

Łańcuch

szczęścia

i inne

ciekawostki,

W a r s z a w a 1938.

I n s p i r a c j ą do takiego r o z u m i e n i a e t h o s u b y ł y d l a m n i e p r a c e M a r i i O s s o w ­
s k i e j , n a k t ó r e p o w o ł u j ą s i ę l i c z n i badacze p r o b l e m a t y k i o b y c z a j o w e j , s t y l u ż y c i a
itp. Zob. M . O s s o w s k a , Moralność
mieszczańska,
Ł ó d ź 1956; t e j ż e , E t h o s ry­
cerski
i jego odmiany,
W a r s z a w a 1973; t e j ż e , Socjologia
moralności,
Warszawa
1969.
Zob. n a ten t e m a t np. f r a g m e n t p r a c y J . K m i t y , O kulturze
symbolicz­
nej, W a r s z a w a 1982, s. 149-162.
S o c j o l o g i c z n i e opisuje tą s y t u a c j ę s p o ł e c z n ą S . N o w a k , Przekonania
i
od­
czucia
współczesnych,
[w:] Polaków
portret
własny,
M . R o s t w o r o w s k i [red.], K r a ­
k ó w 1979, s. 122-145.
1 7

1 8

�116

CZESŁAW R O B O T Y C K I

znamiona ludowego sposobu myślenia ujawniające narodowy, katolicki
i ludowy charakter kultury. Sytuacja ta wskazywała na cechy ethosu
Polaków, który -można obserwować także na przykładzie tych marginal­
nych ciekawostek wymienionych przeze mnie jako moje zainteresowa­
nia. Możliwość taka istnieje, ponieważ okoliczności folklorotwórcze nie
zniknęły. Mass-media nie zlikwidowały folklorystycznego obiegu treści.
W wielu wypadkach nadmiar informacji działa tak samo, jak dawny jej
brak. Z modelowego przeciwstawienia cech kultury ludowej i masowej
wynikać powinna zasadnicza odmienność mechanizmów przekazu. Nie
widzę jednak kategorycznego przeciwstawienia. Opisany w analizach k u l ­
tury ludowej typ myślenia korespondował z typem światopoglądu, posia­
dał wymiar zbiorowy i funkcjonował w warunkach swoistej izolacji świa­
domościowej . Wśród nadmiaru informacji i zabiegów perswazyjnych
myślenie typu ludowego jest nadal filtrem dla treści pozostających
w obiegu masowym i jest stymulatorem wielu zachowań. Charaktery­
styczne dla niego mityzowanie rzeczywistości, folkloryzacja treści krą­
żących w kulturze, życzeniowy charakter sądów o rzeczywistości, myśle­
nie kategoryczne i stereotypowe odnajduję w formie istnienia i funkcjo­
nowania kultury masowej. Kategorie wypracowane dla opisu kultury
ludowej pozwalają więc na antropologiczne interpretacje zjawisk z za­
kresu kultury masowej i wskazują, że cechy myślenia typu ludowego to
kulturowo ukształtowane struktury długiego trwania. Społeczne oko­
liczności wywołują je wciąż na nowo, i to w sferach życia od nauki po
plotkę.
19

Przykładami analiz prowadzonych w myśl zreferowanych założeń
mogą być moje następujące teksty: 1) O łańcuchu szczęścia , w którym
popularne zjawisko przepisywania listów z modlitewkami interpretuje
się poszukując folklorystycznych przekształceń, wskazuje się na analo­
gie do średniowiecznych mirraculów i podkreśla się, że mogą one być
substytutem podstawowego efektu komunikacji naturalnej, t j . współ­
uczestnictwa. 2) O sztuce a vista , to jest o rodzaju anonimowej twór­
czości wywołanej stanem społecznego wrzenia. Bazując na tezach Micha­
ła Bachtina, Karela Čapka i Marii Janion wskazuję, że sytuacja straj­
ków okupacyjnych w Gdańsku miała swoją karnawałową stronę pole­
gającą na odwróconej rzeczywistości społecznej, specyficznym wartościo­
waniu przestrzeni •— zaznaczonej oryginalną plastyką i dekoracją. Poe­
zja tego odwróconego czasu spełniała cechy poetyki znanej jako mani20

21

1 8

L.

Zjawiska

Stomma,

te

dla

polskiej

Determinanty

kultury

polskiej

ludowej

kultury

XIX

ludowej

wieku

XIX

najpełniej

wieku,

opisał

„Polska

Sztu­

„Polska

Sztu­

k a L u d o w a " , R . 33: 1979, n r 3, s. 131-142.
2 0

С z.

R o b o t у с к i,

Łańcuch

k a L u d o w a " , R . 35: 1981, n r 1, s.
2 1

Cz. R o b o t y c k i ,

Ludowej".

Sztuka

szczęścia

w

pół

wieku

później,

3-10.
a vista,

tekst z ł o ż o n y w

redakcji

„Polskiej

Sztuki

�MYŚLENIE T Y P U

117

LUDOWEGO

peja oraz zgodnie z romantycznym kanonem przeżywania w ethcsie Po­
laków, były to teksty o praźródle romantycznym. 3) O mityzacji kultury
ludowej w nauce . W tekście tym wykorzystując tezy Rocha Sulimy
o figuralnym myśleniu o ludowości podkreśla się, że figury takie funk­
cjonują także w etnografii — na przykład: racjonalne jądro kultury l u ­
dowej i model kultury tradycyjnej. Wynikają one z pozytywistycznego
sposobu podejścia do zagadnień. Stwierdza 4się też, że nieunikniona obec­
ność mitu w naukach humanistycznych nakazuje przyjąć wobec tego
faktu postawy raczej rozumiejące niż wyjaśniające (w sensie pozyty­
wistycznym). Są to postulaty, które proponowałem także na wstępie ni­
niejszego tekstu.
22

2 2

kultury

С z.

Robotycki,

ludowej

w

nauce,

S.

Węglarz,

Chłop

potęgą

jest

„ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " , n r 1:

i

1983.

basta.

O

mityzacji

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10506" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10484">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/78d4aadeaadd4f4697b09077b95bbb37.pdf</src>
        <authentication>c09f139dc2fbf9bddf2d5dd859aecad4</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="3">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25235">
                  <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125106">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:2496</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125107">
                <text>1994</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125108">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:2319</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125109">
                <text>Myśmy ustanowili przyrodę - rozmowa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.3-4</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125110">
                <text>Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1994 t.48 z.3-4, s.133-138</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125111">
                <text>Myśliwski, Wiesław; Sulima, Roch; Jackowski, Aleksander</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125112">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125113">
                <text>Instytut Sztuki PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125114">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="125115">
                <text>Myśmy ustanowili przyrodę
O przyrodzie, ptakach, zwierzętach i okrucieństwie
rozmawiają:

Wiesław Myśliwski, Roch Sulima, Aleksander Jackowski
Przyroda i formuły
R.S. - Można by zacząć od ogólnie przyjętej, a przy tym
zdroworozsądkowej tezy, iż chłop nie stawał na zewnątrz
przyrody, nie wyodrębniał się z niej jakimś aktem świadomo­
ści. Dlatego też - może to zabrzmi ryzykownie, przyroda nie
mogła być właściwie do pewnego momentu, źródłem prze­
żyć, czy doznań estetycznych - w naszym rozumieniu.
Trzeba rozgraniczyć dwie rzeczy. Przyrodę, naturę i obraz
przyrody np. w słowie ludowym czy w plastyce ludowej.
Z jednej strony przyroda byłaby księgą pracy - zapisywaną
w chłopskim działaniu; z drugiej strony mogłaby być księgą
wyobraźni - modelem poznawania tego, co nieznane. To
dwa wstępne ustalenia. Bo przyrody - w naszym rozumieniu
- jako przedmiotu kontemplacji nie zna pieśń ludowa, nie
zna bajka.
Są w nich konwencjonalne znaki natury, to samo mamy
w malarstwie ludowym, gdzie przyroda jest symbolicznie
zaznaczona, dopisana do architektury, ale nie analizowana.
Jest jakby wtórna, np. w stosunku do architektury w średnio­
wiecznej ikonie, czy na freskach Giotta. Pejzaż w sztuce
ludowej rodzi się bardzo późno i mówimy wówczas raczej
o sztuce naiwnej, a nie ludowej. Tak samo, pamiętamy: nie
ma przyrody w chłopskiej fotografii. A jeśli jest, to też jest
sztuczna i pochodzi raczej z miastowego atelier, gdzie
występuje konwencjonalna brzoza, strumień, ogrodzenie.
Jest to raczej inkrustacja drugiego planu, rzadko nato­
miast obiekt autonomiczny, pierwszoplanowy. W świadect­
wach chłopskiej kultury znaki przyrody są konwencjonalne.
Na przykład w tekstach archaicznych: w micie czy bajce
czarodziejskiej mamy oczywiście las, źródło, pole, górę,
drogę... Ale to są kategorie - byty; kategorie, od których nie
można się uwolnić. Są to fakty dominacji świata nad
człowiekiem, a nie kategorie poznawania czy opisu tego
świata, czy nawet tylko porządkowania rzeczywistości. Po
prostu przyroda jest jak moc, siła, energia, nie ma natomiast
obrazu przyrody, a więc czegoś, co nie jest nią samą, a jest jej
doznaniowo równoważne, jest jej słowną czy ikoniczną
iluzją. Nie ma tym bardziej przyrody, która mogłaby być
przedmiotem kontemplacji. Można powiedzieć, że to czło­
wiek przynależy do lasu, źródła i pola, a nie są one we władzy
człowieka. Mówiąc w dużym skrócie: obraz przyrody poja­
wia się w pieśni ludowej za sprawą formuły językowej
w sposób konwencjonalny, jako przestrzenny substrat czy
tło rzeczy i postaci. Śpiewa się w pieśni: „tam nad wodą
kalina stojała, a pod tą kaliną dziewczyna płakała". Zawęże­
nie obrazu! Zawężenie obrazu, ale to też jest tylko pewna
formalna kwestia, „Tam nad wodą kalina..." może znaczyć
- gdziekolwiek!
Natomiast, jak sądzę, obraz przyrody, a więc coś, co już
jest wyraźnie przedmiotem kontemplacji, pojawia się wtedy,
kiedy chłopi sięgają po pióro; wtedy kiedy zamyka się
„epoka kolbergowska" - epoka anonimowej twórczości. Po
prostu problem słowa wyzwala dopiero spojrzenie na przy­
rodę. Poprzez słowo, przede wszystkim jednak literackie,
poetyckie, „cudze" np. słowo Lenartowicza, Konopnickiej,
dochodzi się do obrazu przyrody, który wygląda tak schema­

tycznie i konwencjonalnie, że w tzw. pisanej poezji ludowej
bywa on semantycznie pusty, przezroczysty. Sądzę, że słowo
chłopskiej poezji (z nielicznymi wyjątkami np. Jan Pocek) nie
wnosi nic odkrywczego do obrazu przyrody w literaturze.
Nie znaczy to jednak, że nia ma ludowego języka praktycz­
nego, w którym mówi się o przyrodzie. Są np. ludowe nazwy
kwiatów, ptaków, gwiazd, obłoków. Dla nas brzmią one
niezwykle poetycko. Rejestrowali je dialektolodzy, interp­
retują dziś etnolingwiści.
Powstaje zatem jakiś własny, ludowy wizerunek świata
przyrody. Nie bądźmy przecież naiwni: dla chłopa przyroda
była też księgą zapachów, księgą barw, księgą strachów.
Zapewne te wartości były mu dostępne. Tylko że zapach był
prawdopodobnie informacją, a nie przedmiotem kontemp­
lacji, tak jak to my czujemy, gdy wchodzimy do perfumerii
wybrać np. jakiś zapach, co znaczy - wybrać jakiś styl. Po
prostu nie była to alegoryczno-symboliczna księga natury,
tak jak w renesansie czy baroku, ale - jak już powiedziałem,
była to księga informacji sensualnej, dotykowej; natura była
księgą pracy, może księgą metafizyki, ale nie księgą estetyki.
Są to - powtórzę - zdroworozsądkowe tezy.

O milczeniu rzeczowników
W. M. - Ale, żeby na tym nie skończyć, coś powiedział - bo
można nawet się zgodzić z tym wszystkim - to trzeba trochę
zamieszać w tej dyskusji. Po pierwsze: chłop, mówisz, nie
wyróżniał, nie wyodrębniał się z przyrody, tu jest pierwsza
wątpliwość. A może tylko nie wyrażał tego? A jeśli nie
wyrażał lub wyrażał to inaczej, niż my wyrażamy - to
dlaczego? Bo jeśli w zapisach chłopskich (to nie tylko
dotyczy poezji, to dotyczy różnych zapisów „koniecznych"
czy użytkowych) są konstatacje jedynie typu rzeczowniko­
wego - to może jest to kwestia języka? Otóż mowa chłopska
jest w gruncie rzeczy bezprzymiotnikowa. Natomiast każda
kontemplacja jest przymiotnikowa. I zauważ jedną rzecz,
nawet w tym kawałku cytatu, który przytoczyłeś, jest np.
rzeczownik woda. I w tym cytacie nam się jawi obraz tej
wody, przez strukturę sytuacji, przez strukturę zdania,
w którą wkomponowany jest ten rzeczownik woda. I tak jest
na ogół zawsze w chłopskich zapisach. Można by powie­
dzieć, że chłopskie zapisy są właściwie najbardziej idealnymi
zapisami literatury, ponieważ prawdziwa literatura też po­
winna być bezprzymiotnikowa. Ale to nie znaczy, że tam nie
ma kontemplacji. W tym cytacie o kalinie jest właśnie
kontemplacja. Sytuacja, opisana w tym zdaniu, jest sytuacją
kontemplacyjną.
Moja uwaga dotyczy właśnie tego, że chłop wyrażał
inaczej swoje miejsce w przyrodzie ponieważ inny był
chłopski język. I to by nas prowadziło - do zastanowienia się
nad chłopskim sposobem wyrażania przyrody. To jest inny
w ogóle stosunek do przyrody nie mieszczący się w naszych
konwencjach. I dlatego wyciąganie wniosków musi być
bardzo ostrożne, musi przede wszystkim prowadzić najpierw
do zastanawiania się nad systemem języka, w którym chłop
w ogóle określał swoją sytuację.

133

I

�Być może kultura chłopska jest przede wszystkim kulturą
milczenia. Słowo w tej kulturze ma zatem znaczenie sym­
bolu, metafory, znaku nie tylko komunikacyjnego. Jeden
rzeczownik w tej kulturze znaczy czasem więcej niż cały nasz
opis. I na ogół nie wyraża się tego, co się widzi, bo to jest.
I przez samo to, że jest, jest już mową, chłop - stwierdzam to
w formie pytania - rozmawiał milczeniem z tą przyrodą.
Prawdopodobnie także przyroda rozmawiała z nim. Mieli
wzajemny kod, stanowiący dla naszego inteligenckiego myś­
lenia tajemnicę.
R. S. - To nie wyklucza tezy postawionej na początku
naszej dyskusji...
W. M . - Nie, oczywiście nie, ale to nie znaczy np. że chłop
nie przeżywał zachwytów nad przyrodą, tylko wyrażał swój
zachwyt, swój podziw, swoje wartościowanie - inaczej.
Jeśli chłop powiedział: o niebo! - dajmy na to - to w tym
było wszystko. Jemu niepotrzebny był żaden przymiotnik.
Bogactwo samej nazwy, spektrum znaczeń, jakie było w sa­
mej nazwie, było inne niż w naszych nazwach, choć pozornie
są to te same nazwy. Bo jak czytasz np. chłopskie zapisy,
powiedzmy, testamenty, to nie możesz powiedzieć, że egzys­
tencja toczy się na zewnątrz przyrody, że chłop jest wywłasz­
czony z przyrody; że nie czuje z nią związku, że nie czuje
emocji wobec przyrody. Tylko, wydaje mi się, że jeśli mamy
mówić o relacjach: chłop - przyroda, to czy chcemy, czy nie
chcemy, musimy przede wszystkim mówić o języku, starać
się wniknąć w ten chłopski język.
A. J . - Rzecz dotyczy nie tylko wrażliwości na przyrodę,
pewna sfera odczuć chłopa nie jest nam znana, nie opisują jej
żadne teksty, np. testamenty. Nie wiemy jak reagowano np.
na śmierć, a przecież ograniczając się tylko do opisu
etnograficznego z zewnątrz, widzimy jedynie skonwenc­
jonalizowaną formę zachowań. W środowiskach miejskich
literatura, zwłaszcza początku wieku, wykreowała obraz
rozpaczy kobiety, która straciła dziecko. Umierało się
z miłości. A na wsi? Czy też się umierało z miłości, czy też
wszystko toczyło się w sposób mniej egzaltowany. Śmierć,
stale obserwowana w przyrodzie, była zjawiskiem po prostu
bardziej naturalnym. Nieuniknionym.
Sprawa wartościowania estetycznego: dla mnie ładna
krowa, to kształtna, zgrabna, pięknie sklepiona. A Jacek
Olędzki pytając o preferencje estetyczne chłopów na Kur­
piach dowiadywał się, że krowa ładna, to duża, tłusta, dająca
dużo mleka. A więc użyteczna.
Wartościowanie tylko estetyczne stanowi przywilej ludzi,
którzy nie muszą zwracać uwagi na inne funkcje. Venus
z Willendorf miała rozłożyste biodra, ponieważ w tamtych
warunkach dawało to szanse urodzenia dziecka. Marylin
Monroe nie miała żadnych szans u ludów kopieniaczych,
zmuszona do ciężkiej harówki na polu.
R. S. - Ideał urody u rosyjskich chłopów (analizowany
zresztą przez uczonych) jest dokładnie taki sam, podobnie
Handzia w „Konopielce". A kobiety w filmie „Mondo
cane"?
A. J . - No właśnie. Jednocześnie Olędzki stwierdza, że
ocena estetyczna krajobrazu zależy od przyzwyczajenia. Dla
Kurpia góry są brzydkie, zaś góral źle się czuje nad morzem
czy na równinie. Pojęcie piękna wiąże się więc z tym, co
kształtuje nasza podświadomość. Mówiąc o „pięknie" roz­
mawiamy innymi językami.
W. M . - Absolutnie się z tym zgadzam. Tu dochodzimy
właśnie do istoty rzeczy. Nie możemy w spojrzeniu na
chłopską kulturę, na chłopskie zachowania, na chłopską
estetykę - posługiwać się naszymi pojęciami, naszymi przy­
zwyczajeniami, naszym językiem. To jest podstawowy błąd,
metodologiczny, poznawczy. I dlatego, jeśli będziemy naszy­
mi narzędziami tę sprawę badać, to dojdziemy do kon­
statacji, że chłop nie wyrażał stosunku estetycznego na
przykład: nie miał skali przymiotnikowej - wobec tego nie

134

wyrażał zachwytu. On nie miał potrzeby wyrażać. Zachwyt
wynika zawsze z pewnej obcości, z pewnego dystansu, czy
nawet niewiedzy: coś się nagle zobaczyło - i zdziwienie. On
nie miał powodu być zdziwionym. On o przyrodzie, w której
żył, wiedział wszystko. Wysysał jej znajomość z mlekiem
matki. Czerpał tę wiedzę z doświadczenia pokoleń, na­
kładając na to własne doświadczenie. Był skazany na
przyrodę tak samo jak na los. Czuł wobec przyrody pokorę.
A pokora jest najwyższym stanem zachwytu, najwyższą
formą kontemplacji. Podany tu został klasyczny przykład,
gdy chłop przeniesiony ze swojej przyrody w inną przyrodę,
przestawał żyć. To była miara. Czy to jest miara estetyczna?
- Oczywiście, też. To jest miara tak głęboko estetyczna, aż
tożsama z miarą ontologiczną.
A. J . - Tylko nie zwerbalizowana.

0 samorództwie i sacrum
R. S. - Jak poznać to, co nie wyrażone, czy nawet
niewyrażalne? Jak poznać stosunek chłopa do przyrody? On
się zawiera w samej etymologii słowa przyroda, w zwrotach:
„przyrodzenie", „przyrodni". Bo przyroda jest odpowied­
nikiem tego, czym w łacińskiej tradycji jest natura. W języ­
kach słowiańskich jest to właśnie oznaczenie czegoś, co jest
przyrodzone, wrodzone, co jest samorództwem, co nie jest
dodane, co nie jest wniesione z zewnątrz. Przyroda jest
hipotezą wszechogarniającej, samoodradzającej się „cało­
ści".
A zatem mówienie o przyrodzie rzeczywiście nie musiało
istnieć jako coś, co ma osobny słownik, osobny styl, nie
musiała istnieć osobna mowa. To był w zasadzie język bytu.
Mówienie czy ustosunkowywanie się do przyrody, to tyle
samo, co bycie w tej przyrodzie. Ale czy przyroda nie była też
swego rodzaju lustrem, w którym chłop dostrzegał siebie.
1 nie tyle mógł wówczas powiedzieć: - to właśnie „ja", ile
raczej mógł w tym lustrze natury dostrzec swój i n n y od
wszystkiego, co go otaczało - kontur, sylwetkę.
A. J . - Chłop był od przyrody niesłychanie uzależniony:
od jej rytmu, od długości dnia, od tego czy będzie deszcz czy
tego deszczu nie ma. Od tego zależał jego byt, stąd próby
oddziaływania na przyrodę wiążą się z religijnością ludową;
z mitologiami.
W. M . - Ja bym to jeszcze uzupełnił. Chłop nie tylko był
uzależniony od przyrody ale też prawdopodobnie sądził, że
i przyroda jest w równym stopniu uzależniona od niego. Stąd
cała rytualizacja jego stosunku do przyrody. To, co ja tam
w Kamieniu napisałem o tej kromce chleba, bez której ziemia
nie urodzi. Nie może się zacząć cykl życia bez rytualnego
początku. To było przecież przypisanie sobie równorzędnego
znaczenia. Że ta ziemia bez niego jest bezradna. Że się nie
oswoi, nie otworzy, nie zamknie.
To świadczy w gruncie rzeczy o integralności równopraw­
nej. Bo prawdziwa integralność nie jest tylko poczuciem
istnienia w czymś, ale jest poczuciem istnienia w równopraw­
nym związku. A rytualizacja innych rzeczy? Pan tu wspo­
mniał, jak chłop przeżywał śmierć. Ale on miał i sposoby na
tę śmierć! W mitologii chłopskiej przetrwało mnóstwo
świadectw przekładania sobie śmierci na dogodną chwilę.
Odpędzania śmierci. Targowania się ze śmiercią. Partnerst­
wa wobec śmierci.
R. S. - Tak, myślę, że problem ten jest szczególnie ważny.
Rytualizacja stosunku do rzeczywistości, posiadająca uzasa­
dnienie magiczno-mityczne, zaczęła nakładać się i przenikać
z chrystianizacją chłopskiego stosunku do przyrody. Sądzę,
że wraz z pojawieniem się chrześcijaństwa, czy zagospodaro­
waniem przez chrześcijaństwo kultów pogańskich, stosunek
do przyrody zaczął się zmieniać. To znaczyło bardzo wiele.
A. J . - Dlaczego? Co się zmieniło w odczuciu magicznego
związku z przyrodą?

�R. S. - Można by powiedzieć, iż nauki kościelne uprawo­
mocniły inne siły sprawcze, ustanowiły (choć proces tego
ustanawiania jest długi i skomplikowany) innego gwaranta
status quo w tym świecie. Sacrum chrześcijańskie - na­
kładające się na sacrum magiczne, w różny sposób z nim
poprzenikane, stworzyło jeszcze inny typ uzasadnień - doko­
nało wyłomu światopoglądowego. Oto jest jeszczejakiś inny
sposób wyjaśniania tego, że zboże rośnie, las trwa, a kwiaty
rozchylają swoje pąki.
W. M. - Ja bym się częściowo z tą tezą zgodził pod
warunkiem, że chrystianizacja polegała m.in. na próbie
nauczenie chłopa przyrody w taki sam sposób jak nowej
wiary. Nazwałbym to latynizacją przyrody w chłopskiej
kulturze.
R. S. - Jako księgi wiary
W. M. - Mniej więcej. Bo co to właściwie znaczy przyroda?
To jest nasze pojęcie, ludzi wykształconych.
Znowu wracam do poczucia pierworodności. Są pewne,
przynajmniej pośrednie, dowody na to, że nie istniało
w chłopskim kosmosie - bo tak to trzeba nazwać - coś
takiego jak przyroda. To jest pojęcie stworzone przez kolejne
etapy rozwoju świadomości ludzkiej. Prawdopodobnie
w kulturze chłopskiej wyobrażenie przyrody jest zupełnie
inne i na czym innym polega. Tak jak wyobrażenie śmierci
wyobrażenie zaświatów, wszechświata, Boga. Bo kiedy my
mówimy - przyroda, to od razu wyodrębnia nam się pewna
wizja, jakby oddzielna od nas, (o właśnie!) którą musimy
podziwiać, którą musimy kochać, którą musimy ratować.
R. S. - Ale właśnie chrystianizacja - jak słusznie powie­
działeś - umożliwiła postrzeganie przyrody jako czegoś
osobnego i nam w jakimś sensie podległego. Zapewne
chrześcijańskie przekonania czy wobrażenia raju mogły się
okazać dla chłopa pewnym wzorcem estetycznym; mogły
uzasadniać inne spojrzenie - na te same kwiaty, tę samą łąkę,
na drzewa czy ptaki. Ileż w ludowych legendach, ludowych
nazwach świata przyrody jest aluzji i nawiązań do rajskich
wyobrażeń?
W. M. - To jest dalszy ciąg mojej pierwszej kwestii, czyli
j ę z y k a . A właściwie jej podpunkt: czy chłop w ogóle
wyróżniał nie tyle siebie z przyrody, tylko przyrodę z siebie.
Tu każdy z nas ma na pewno wiele nieoczekiwanych
zaskakujących przykładów na stosunki chłopa z przyrodą.
Ja pamiętam, jak opowiadano m i , że chłopi, po powodzi
batożyli rzekę; Samo pojęcie przyrody należy więc zrewido­
wać i starać się, jeśli to jest możliwe, zrozumieć, jak świat
przyrody, w różnych formach swego istnienia mógł kształ­
tować się w wyobraźni chłopskiej, i jak tę wyobraźnię
kształtował.
A poza tym. Jeśli my mówimy: przyroda, to przecież samo
pojęcie przyrody nie tylko wyodrębniamy, ale w jakiś sposób
zubożamy, bo to dla nas jest pejzaż, coś poza nami, przed
nami, obok nas, lecz nie w nas. Tymczasem w kulturze
chłopskiej - bo wolę używać tego pojęcia - podejrzewam,
a nawet miałbym na to dowody, przyroda była częścią
osobowości człowieka, była integralna z nim, istniała przede
wszystkim w nim, a na zewnątrz była jakby odbiciem tego
istnienia wewnętrznego. Ta przyroda „zewnętrzna" była
przecież usymboliczniona. Ptaki, drzewa miały swoje rangi,
swoje znaczenia pozaprzyrodnicze, wycie psa, skrzek sroki,
nawet kształty chmur obdarzone były ludzkimi przeczuciami
itd.
R. S. - W kulturze niechłopskiej była sprawa stosunkowo
jasna. Od czasów antyku, powiedzmy od Arystotelesa, to
wszystko było jakoś uporządkowane. Wystarczy także
wspomnieć wczesnochrześcijańskiego Fizjologa czy średnio­
wieczne bestiariusze, aby stwierdzić, że przyroda była jakoś
opisana: każdy ptak, każde zwierzę miało swoje miejsce,
swoje funkcje. Natomiast w kulturze chłopskiej, jeszcze tej
XIX-wiecznej, to wszystko mogło być tylko powtarzalnym

doświadczeniem, przekazywanym przez tradycję mówioną.
Nie medytowano na ten temat w sposób systematyczny.
System przyrody, który istniał za sprawą człowieka, domino­
wał nad systemem myśli spekulatywnej.

O ptakach i przysłowiach
A. J . - No dobrze, ale teraz mów nie jako ten, kto jest
posiadaczem różnych systematyk czy bestiariuszy, ale mów
o stosunku do zwierząt jako człowiek, który jest za wsi.
W. M. - Sądzę, choć to może ryzykowne, że stosunek
chłopa do zwierząt był zawłaszczający. To znaczy, że wszyst­
ko co się rusza, chłop by najchętniej udomowił. Udomowił
co prawda parę zwierząt, ale pewnie gdyby mu się dało
udomowić i sarny i zające i ryby - to by to zrobił. A nawet
prawdopodobnie udomowiłby wszystkie te wyobrażeniowe
smoki itd.
To jest również jego stosunek do przyrody, w którym nie
czuł się wyłącznie podporządkowany, ale w różnym stopniu
czuł się - równorzędny. To jest pierwsza sprawa. Coś
udomowić. Przecież spotykaliśmy w swoim dzieciństwie
takie rzeczy пр.: jeśli się kawka dała udomowić, to się ją
udomawiało. Przypomnijmy tylko stosunek do bociana.
Przecież bocian nie spełniał takiej roli, jaką spełniała: krowa,
pies, kot. On przylatywał i odlatywał; on się nie dał tutaj do
niczego zaprząc ... choć nieprawda! - On się dał zaprząc, ale
w innym sensie.
R. S. - Był jednak jakoś bezinteresowny?
W. M. - Tak, budowało mu się gniazdo, patrzyło się, czy
bociany są. On był ptakiem - już domowym. Znaczył swoją
bezinteresownością, coś symbolizował. On wiosnę przynosi,
bocianowi narzucono też parę funkcji: czy stoi, czy leży, czy
ma dwoje piskląt, czy ma troje - wszystko to coś zawsze
znaczyło.
Sroka, bardziej niezależna od bociana, została tak samo
wprzęgnięta w całą tę chłopską użyteczność. W mojej
rodzinie, po zachowaniu sroki przeczuwało się nieszczęścia.
Jak sroka siadała na gałęsii blisko domu - ja do dnia
dzisiejszego nie mogę się tego wyzbyć - i zaczęła skrzeczeć, to
moja babka mówiła, coś się stanie, nie ma rady. I zganiała ją.
A dziadek mówił - i tak nie pomoże, bo już zaskrzeczała.
R. S. - W chłopskim świecie wszystko wydaje się wyjaś­
niać, nawet to, co dla nas jest logiczną sprzecznością. Nie
darmo powiada się, że „na wszystko jest przysłowie" i „na
dwoje babka wróżyła". Ostatecznie, funkcją przysłów jest
neutralizowanie sprzeczności.
W. M. - Nie tylko. Jest taki piękny esej Karela Ćapka
O mądrości przysłów ludowych. Chyba tak tytuł brzmi. Otóż
Ćapek próbuje dociec, skąd ta sprzeczność przysłów, że
jedne drugim zaprzeczają i na każdą sytuację można znaleźć
przysłowie, choćby i sytuacje sobie zaprzeczały. I dochodzi
do wniosku, że ów paradoks jest przejawem głębokiej
mądrości życiowej. Że przysłowia ludowe są niczym innym
jak wielką księgą pocieszenia. Ich zadaniem jest przychodzić
z pomocą człowiekowi w każdej sytuacji.
Lecz skoro jesteśmy już przy ptakach, to na przykład nie
rozgryzłem do dnia dzisiejszego jednej rzeczy, stosunku
chłopa do jaskółki i do wróbla. W gruncie rzeczy jaskółka
jest umiłowana. Jest pod strzechą.
A. J . - Jest ptakiem Matki Boskiej.
W. M. - Natomiast wróbel jest z pogardą traktowany.
Pamiętam, jak kiedyś mój wujek mówił - to na gównie siada.
R. S. - W tradycji ludowej, co do wróbla jest sporo
określeń. Najczęściej, że to jest żyjąca, naoczna, ćwierkająca
pospolitość.
W. M. - Ale właśnie, czy nie dochodzimy tutaj do
wyodrębnienia pewnej kategorii estetycznej? Siada na gów­
nie... Nie mówi się, czy on jest ładny, czy brzydki. Jaskółka
lot ma podniebny i nie siada na gównie.

135

1

�R. S. - A więc są dwie sfery ptasie?
A. J . - Ale jaskółka równocześnie mówi o tym, czy będzie
deszcz. Czy ona wie więcej, niż ten pospolity wróbel?
W. M . - Ale on też jest pożyteczny, bo na przykład nie tępi
się na wsi wróbli. Wróbli jest zatrzęsienie. I potrafią być
szkodnikami, a nie tępi się wróbli.
R. S. - Tak, wróbel jest chłopskim symbolem vanitas,
symbolem marności przemijania, ale też pospolitości i mno­
gości, właśnie czegoś nie dającego się zdefiniować. Ot po
prostu - wróbel! Wszystkie zwierzęta, które są związane ze
sferą gnojną, np. świnie, mają konotacje także negatywne,
oprócz użytkowych, a przy tym, świnia uchodzi za niezwykle
mądre zwierzę.I też tajemnicze właśnie. Bardzo tajemnicze,
a więc coś tam jest niedopowiedzianego, niedogadanego
i zapewne chłop nie chce wszystkiego wiedzieć. Przy chłops­
kim „etosie obowiązku" taka wiedza o czymś, czego nie
powinno się wiedzieć, działałaby paraliżująco.

R. S. - Szatan dobudowuje świat po kawałku, tylko że jest
to zawsze kawałek zły. Ale wracając do grzybów, to wszyst­
kie one są świadkami tamtego świata, stale się same z siebie
rozmnażają, jako i dobro i zło!
W. M . - Ja bym tutaj ostrożnie z tym i tamtym światem.
Bo w chłopskim kosmosie nie ma czegoś takiego.. Jest jeden
świat.
A. J . - Wróćmy do grzybów. Czy jeżeli się grzybnię
odsłoni, to później grzyb nie urośnie?
R. S. - Tak, nie wolno dotykać ręką, tak jak nie można
dotknąć wyobrażeń, bo dla mnie grzybnia to coś z wyo­
braźni.
Ważne jest to magiczno-mityczne przekonanie o „prze­
świcie" do tamtego świata, jaki by on był, przekonanie
o tajemnicy. To przekonanie znaczy tyle samo, co siły
przyrody. Odpowiednikiem naszego umysłu jest tam Tajem­
nica.
O tajemnicy

O zróżnicowaniu na istoty dobre i zle
A. J . - Istnieje zróżnicowanie na istoty nacechowane
pozytywnie i negatywnie. Na przykład kiedy mówimy
0 zwierzętach, o ptakach, to jedne są diabelskie - te czarne,
np. kruki - przynoszące nieszczęście, a drugie są od strony
nieba, od tej strony przylatuje jaskółka, pojawia się bocian.
1 ten podział też istnieje. Niektóre rzeczy trzeba zgnieść
i tępić - bo są złe, a niektóre są dobre, pożądane.
W. M . - Ale jeszcze jedno, w tym, co pan powiedział, jest
zawarta cząstka odpowiedzi na to pytanie, od któregośmy
zaczęli. Czy to nie są właśnie kategorie estetyczne? Czy nie są
nimi rozróżnienia na: pożyteczne - niepożyteczne; złe - dob­
re; spełniające takie lub inne role? Dające się zaprząc do
takich lub innych powinności - obojętnie czy pragmatycz­
nych, czy wyobrażeniowych. Nie ma tam takiego rozróż­
nienia, to my sobie tu rozróżniamy. Czy w tym nie jest
zawarta już przymiotnikowa estetyka.
R. S. - Podział na jasną stronę i ciemną stronę świata?
W. M . - Niekoniecznie, dlatego, że tu była cała skala
niuansów; tu nawet nie dałoby się tak rozrąbać na dwie
strony.
A. J . - A jest tak, że wobec rzeczy, które należą gdzieś do
sfery niebieskiej, zachowujemy szacunek, jesteśmy wyrozu­
miali; natomiast tam, gdzie występuje sfera piekielna, tam
możemy wszystko niszczyć, jeżeli się tylko tego nie boimy.
R. S. - Kreta jeżeli się wyłonił, trzeba było zabić.
W. M . - W ziemi go zabijano!
R. S. - Ropucha też była znienawidzona.
W. M . - No tak. Ale się jej jednocześnie nie zabijało, bo
zadanie ropuchy, to...
A. J . - Tak, tak, to jest cały świat. Nie można wydzielić
przyrody ze świata filozofii.
W. M . - Tak jest. Powolutku jakbyśmy się trochę wsączali
w tej chwili w świat przyrody. Zarysowuje się nam zupełnie
inna koncepcja świata. Z innymi pojęciami, innymi katego­
riami. Z innym językiem.

O grzybobraniu
R. S. - W przestrzeni podniebnej są gołębie, ... jaskółki,
bociany, ale także pszczoły. Wszystko to należało do sfery
boskiej.
Miód miał zawsze coś z magii i boskości. Natomiast
grzyby mają bardzo ambiwalentną wartość, to jakby twory
wyrastające ze stale odradzającego się, tajemniczego i nie­
zniszczalnego podziemia.
A. J . - Szatan zawsze naśladuje Pana Boga, tylko psoci.
Jeśli mamy prawdziwki, to ich wrednym naśladownictwem
są szatany.

136

A. J . - Jest jakaś tajemnica Wszechświata. O właśnie!
Żyjemy w nieustannym poczuciu tej tajemnicy. Ja myślę, że
właśnie to,co jest charakterystyczne dla życia chłopa - to jest
przeświadczenie, że tajemnica istnieje wszędzie. I ta tajem­
nica nas osacza wszędzie. O niej się nie myśli, bo ona jest
częścią naszego bytu.
W. M . - Otóż chłop żył w przeświadczeniu, że świat jest
tajemnicą. I świetnie, że jest tajemnicą. Dopóki jest tajem­
nicą, jest w ogóle coś wart. I nie należy naruszać tej
tajemnicy. Bo gdyby się naruszyło tajemnicę świata - właś­
ciwie naruszałoby się własną osobowość. Własny sens. Tak
jak my dziś naruszamy, kiedy chcemy poznać wszystko.
A. J . - To tak, jakby kamień wyjąć.
W. M . - Tak. Naruszamy... i to naruszanie tajemnicy
prowadzi nas przecież coraz bardziej do pesymizmu, do lęku
przed brakiem tajemnicy, upowszechniania się bezsensow­
ności istnienia i tym podobnych rzeczy.
R. S. - A w naszej zracjonalizowanej kulturze, jak się
wydaje, tajemnicę gotowi jesteśmy przyznać człowiekowi.
Sens ludzkiego świata trwa dla nas, dopóki tajemnicą jest dla
nas „drugi" człowiek. Inaczej, niepotrzebna byłaby literatu­
ra, sztuka... Odmiennie rzecz wygląda - nazwę to tak
- w humanistyce chłopskiej. Tam przyrody nie wolno
odzierać z tajemnicy.
A. J . - Co to znaczy, że nie chcemy naruszyć tajemnicy
człowieka? Bardzo chcemy naruszyć. Tylko mamy wpojone
różne zakazy. To są zakazy, wniesione, ale nasze zaintereso­
wanie cudzą tajemnicą oczywiście istnieje.
R. S. - Ale w chłopskim świecie stosunek do innego
człowieka to był stosunek do sąsiada, krewnego, a więc do
kogoś posiadającego konkretny grupowy (społeczny) status.
Wtedy nie zakładało się, że nie trzeba o nim czegoś
wiedzieć, że nie wolno wiedzieć, ale raczej chciało się wiedzieć
wszystko. Był to stosunek duszoznawczy, psychoanalitycz­
ny. Chociaż swoje sny opowiadało się nawet sąsiadom.
Inaczej, po prostu zmarnowałyby się.
W. M . - Nie, tam właśnie nie tyle się chciało wiedzieć, tam
się wiedziało. Co było też naturą, było czymś, co nawet nie
budziło zastanowienia.
R. S. - I być może większą tajemnicą była jaskółka,
wróbel, las niż drugi człowiek.
W. M . - Tak, bo skoro się żyło od dziada, pradziada
w ciasnej gromadzie, to wiedza o wszystkich ludziach,
mieszkających razem od paru pokoleń była tą samą wiedzą,
co o swoich najbliższych. To było coś naturalnego.
A. J . - I to była wiedza życia praktycznego. Natomiast
sądzę, że istniała pewna sfera, w którą się nie wchodziło;
pewna sfera - również myśli.
W. M . - Nawet dbało się, żeby nie wchodzić.
A. J . - Przestrzegało się. Wiadomo, że na wsi występowały

�różne preferencje seksualne. A co my o tym wiemy? W ogóle
- sfera erotyki pozostaje w ukryciu. Pieśni, nawet te ob­
sceniczne też ulegają skonwencjonalizowaniu. Samo słowo
„parobek" może mieć dziwne konotacje. Nietypowe skłon­
ności musiały występować; występują w każdej populacji,
w pewnym wieku rozwoju osobniczego. Tylko my o tym nic
nie wiemy. To były rzeczy okryte sferą milczenia, tajemnicy.
W. M . - Ciągle mi się z dzieciństwem kojarzy pewne
zdanie. Kiedy jako dziecko pytałem o to coś, to słyszałem:
a po co ci to wiedzieć?
A. J . - Chłopa strzeżono, aby samodzielnie nie myślał, nie
zadawał trudnych pytań. Przecież jeszcze przed I wojną
światową, ale gdzieniegdzie i do dzisiaj jeszcze zakazują
czytania chłopom Nowego Testamentu, żeby przypadkiem
nie powstały herezje.
R. S. - Oczywiście, żebyś nie zaczynał myśleć o wszystkim.
Dlatego w średniowieczu znane było przekonanie, że niepiś­
mienny jest bliżej Boga, a do Boga należało się modlić
śpiewem. Przyroda też śpiewała Bogu.
A. J . - Bo Bóg to jest intuicja...
O okrucieństwie
A. J . - Mówiliśmy o tym, że nie można przekładać
pewnych pojęć ukształtowanych na gruncie naszej świado­
mości, naszej kultury. Przykładem sprawa o k r u c i e ń s ­
t w a , np. zabijanie świń. Dla człowieka z miasta, to jest
okrutne, krew jest w ogóle okrutna, choć zabite zwierzęta
jadamy. A przecież krew jest czymś naturalnym. W naszej
sferze zakazów cywilizacyjnych czy konwencji kulturowych
krew łączy się z czymś niedobrym, tragicznym, przekrocze­
niem granic życia. Odczuwamy to sami po sobie. I na tym tle
dopiero rysuje się odmienny stosunek chłopa do zwierzęcia.
Jest on naturalny; ja lubię tę krowę, lubię tę świnkę - ale
potem ją zarżnę. Bo tak być musi, bo w tym celują hoduje.
R. S. - Ale jednak jakieś ludzkie wyroki zapadały w stosu­
nku do zwierząt. Ktoś mi opowiadał, że kiedy zabijano przed
świętami świniaka to uderzono go tak niefortunnie obu­
chem, że się wymknął z obejścia i na trzy dni zniknął. Gdzieś
go wreszcie znaleziono. I taki świniak nie mógł już po raz
drugi stawać do egzekucji na tym samym podwórku.
A. J . - Przeczytaj sobie Anatola France'a Poglądy księdza
Hieronima Coignardal I tam masz to samo, opowiastkę
o kimś, kto stanął przed katem, a ten źle uderzył, skaleczył
ofiarę, i już nie mógł powtórzyć ciosu toporem. Uważano
- widać Bóg tak chciał.
R. S. - To można nazywać personifikowaniem natury.
Uczłowieczaniem jej. Uczłowieczona natura dramatycznie
nakłada się na naturę ubóstwioną, boską!
A. J . - Tak to bardzo ciekawe, co w tej chwili powiedziałeś.
W. M . - A co do koni, to przypominam sobie, ze swojego
dzieciństwa w czasie okupacji, że przyjechali do naszej wsi
jacyś tacy z Warszawy, zdaje się szmuglerzy, i założyli
u jednego z gospodarzy w podwórku stację zabijania koni.
Mięso przemycali do okupowanej Warszawy. I pamiętam, że
to był szok, szok we wsi, że się konie zabija na mięso, że się
w ogóle konie zabija. Panowało bowiem przekonanie, że koń
powinien zdechnąć w sposób naturalny. Krowa nie, świnia
nie. Koń powinien zdechnąć w sposób naturalny. Znamy
z opisów takie obrazy śmierci konia.
A. J . - Takie właśnie, prawie ludzkie umieranie. I jest to
później w legendzie naszych powstań: koń grzebie nogą grób
ułanowi. Stosunek: człowiek - koń jest zawsze paralelny.
R. S. - Tak, ale z pobojowisk znane są sceny, kiedy ludzie
zmarznięci rozcinają wnętrze konia i wkładają tam nogi,
żeby się ogrzać i ocaleć.
A. J . - Ale jednocześnie mamy opowieść, że koń ratuje
życie człowiekowi, przeprowadza przez bezdroża, odczytuje
złowróżbne znaki, unosi śmiertelnie rannego z pola bitwy.
W. M . - Kiedy mówimy o stosunku chłopów do zwierząt,
to właściwie trudno byłoby uogólnić, że jest on jednakowy

\

do wszystkich zwierząt. Trzeba go zróżnicować tak jak do
ptaków, jak do ziół. Podobnie do konia. Z tego wynika, że
świat jawi się w sposób bardzo poszczególny. Poszczególność
wynika z tego, że każda rzecz obdarzona została swoją rolą
w świecie.
R. S. - Przyroda jest właśnie księgą tych rzeczy, ale czy
także księgą ludzi?
W. M . - Nie ma rzeczy niepotrzebnych, nie ma rzeczy
zbędnych, nie ma rzeczy tylko dla samego zachwytu. W ogó­
le - nie ma zachwytu. Podobnie jak nie ma okrucieństwa dla
okrucieństwa. To się tak powszechnie sądzi, że chłopi są, czy
też bywają okrutni wobec zwierząt.
R. S. - Chłop żywemu nie przepuści...
W. M . - Ja bym w ogóle próbował spierać się z tezą, że
chłopi wobec zwierząt są jakoś szczególnie okrutni. Ciągle
dochodzą słuchy, że ktoś swojego psa wywiózł i zostawił na
drodze, bo wybierał się na urlop. Jeśli się nasłuchamy
różnych rzeczy o zwierzętach domowych, a więc ku radości
tylko trzymanych, to przepraszam bardzo, nie kwestionując
okrucieństwa chłopów wobec zwierząt, trzeba powiedzieć, że
to jest najbardziej z h u m a n i z o w a n e
okrucieńs­
t w o . Tam jest zawsze z jakiejś przyczyny to okrucieństwo;
nie jest dlatego, że mi się tak podoba, że coś mi jest nagle
niewygodne; coś mi przestało być potrzebne lub przestało
być lubiane.
My natomiast w miastach bywamy okrutni w sposób
„odhumanizowany" - jeśli można tak powiedzieć. Proszę
zasięgnąć informacji w schroniskach dla bezdomnych psów.
Przerażająca jest wymyślność sposobów pozbywania się
zwierząt.
A. J . - Jednym z moich silnych przeżyć z dzieciństwa było,
kiedy widziałem jak woźnica bił straszliwie konia, który nie
mógł ciągnąć pod górę ciężkiego wozu. On go walił za to, że
żona taka wstrętna; że ma życie paskudne - odkuwał się na
tym zwierzęciu. A na wsi nie wiem czy to istnieje. Ja tego na
wsi nie spotkałem.
W. M . - Powiedział bym tak: na wsi okrucieństwo jest
praktyczne. Dam przykład, oszczeniła się suka. Miała czwo­
ro małych, jednego się zostawiło na chowanie. Co z tymi
trzema zrobić? A no idź do Bartosza może wezmą. Nie chcą
Bartosz, bo już mają. Idź do tamtego. Idź do owego. Mają,
mają. Co z nimi zrobić? Przecież czterech psów nie będzie się
chować. Trzeba te trzy wziąźć w worek i potopić. Niejako
selekcja naturalna. Wspomniał pan tu o koniach. Biją konie,
prawda, pod tę górę nie może koń wyciągnąć, ale przecież
i ten gospodarz popycha mu ten wóz, jest cały zgrzany,
umordowany. I przecież wie, że musi pod tę górę wyciągnąć
- i przykłada. Czyli jak powiadam okrucieństwo spraktycyzowane. Nie ma natomiast okrucieństwa (choć wyjątki
zdarzają się wszędzie), o którym tu przed chwilą mówiliśmy,
że coś mi się nie podoba; nie te uszy, nie ten nos, dziecko
przestało się interesować pieskiem, czy wyjeżdżam na urlop.
A. J . - Potrzeba wyładowania agresji. Pamiętam, na
Syberii tatarskich wozaków, którzy wyciągali zwalone drze­
wa, spośród pni, z wykrotów. Walili je lagami, wściekli, bo
też byli zesłani, i oni na te konie krzyczeli: każdy koń się
nazywał: jeden Wiaczesław Michąjłowicz (Mołotow), drugi
Josif Wisarionowicz (Stalin), trzeci tak jak Beria - Leonid
Pawłowicz. Więc bili i wrzeszczeli: Josifie Wisarionowiczu, ty
skurwysynu, ja ci nery odbiję. I wali, piana mu na usta
wychodzi. Tak odreagowywali swoją krzywdę.
W. M . - Myślę, że to okrucieństwo jest jakoś integralne
z całym tym światem.
A. J . - W lecie widziałem w Koszalińskim - na polu beczka
żelazna i pies przywiązany; wodę mu tylko wieczorem
donosili; i on w tej rozprażonej beczce - krótko uwiązany,
przeciwko dzikom! I to okrucieństwo, żeby tej wody jemu nie
dać.
W. M . - To jest taki sam stosunek, jak chłop bije babę, tak

137

�samo i przykłada koniowi. Po prostu. Bije dzieci - za coś. Za
swoje krzywdy.
A. J . - Bicie rozładowuje.
0 drzewach
A. J . - Nigdy nie myślałem o tym, skąd się biorą deski
1 belki, przeżyłem bardzo silnie, kiedy zwaliłem w lesie (na
Syberii) pierwsze drzewo. To odczułem jakbym człowieka
zabił.
R. S. - Właśnie, miałeś przez kulturę, sztukę czy literaturę
wszczepiony określony stosunek do natury. Natomiast sto­
sunek chłopów do drzew jest inny.
W. M. - Moim zdaniem do drzew jest stosunek w jakiejś
mierze sakralny. Szczególnie do drzew domowych. Co
innego do drzew w lesie, a co innego do drzew we wsi, do
drzewa przed moim domem, w moim obejściu.
A. J . - Kiedy powieszono na nim kapliczkę, stawało się
święte.
W. M. - Pamiętam takie sytuacje, wiadomo było, że
drzewo się zwali i trzeba je ściąć, bo chałupę przygniecie. I to
był dramat. To drzewo wrosło w nasz świat. I to tak, jakby
wyrąbał kawałek - ja wiem? - nieba, czegoś tam.
R. S. - Bo drzewo jeszcze odkładało pamięć przodków.
Było zegarem, kalendarzem, kroniką i historią rodu. Znane
były też zaślubiny z drzewem, braterstwo z nimi.
W. M. - Masz rację, ze wszystkich przedmiotów - w tym
otoczeniu - drzewo było obdarzone pamięcią. Pamięć chłop­
ska - jak wiadomo była krótka, to znaczy jeśli chodzi
0 pamięć genealogiczną. Ale pamięć drzewa była bardzo
długa. Pamiętam, spotkałem się z tym wielokrotnie, ludzie
niewiele wiedzieli o swoich dziadkach, pradziadkach itd. Ale
wiedzieli, że to tam jakiś pradziadek Kacper posadził to
drzewo. Później mogła być pustka - ale to drzewo wiedziało.
A. J . - Drzewo widziało wydarzenie historyczne. Drzewo
jako świadek. Drzewo w samej strukturze jest kalendarzem,
bo ono każdy rok odkłada. W słojach widać, co kiedy było.
To jest kalendarz. Ludzie potrafią według słoi powiedzieć
w jakim roku był pożar, powódź.
W. M. - Poza tym stosunek do drzew był różny w zależno­
ści od rodzaju drzewa. Na przykład, my w miastach, żeby
drzewo nam szybko urosło, sadzimy topole. Topola na wsi
była w pogardzie. Nie widziałem nigdy, żeby ktoś z własnej
woli posadził topolę. Topole same wyrastały. Sadzić można
było: jesion, wiąz, akację (każde drzewo szlachetne, trwałe
drzewo, które długo rosło.
R. S. - Morze białej piany na kwitnących akacjach i słodka
wszechobecna woń, to są pierwsze zapachowe „wymiary"
krajobrazu mojego dzieciństwa.
W. M. - Wierzbę się sadziło, ale też ze względu praktycz­
nego, na przykład nad rzeką, bo wierzbę to tylko uciąć,
wsadzić i rośnie. Ale ją się sadziło z zupełnie innych
względów: żeby umocnić brzeg, bo brzeg rzeki był permanen­
tną troską gospodarza, a żeby można było jeszcze kawałek
przesunąć, to się robiło faszynowe zastawy. Poza wierzbę nie
masz prawa przesunąć swojego brzegu. Natomiast inny
stosunek był do twardych drzew.
A. J . - Twardych, to znaczy długotrwałych?
W. M. - Tak! wiecznych drzew.
R. S. - Jak pamiętam, moje pierwsze doznania strachu
z dzieciństwa, skojarzone były z topolą. Kiedy szła chmura,
(mieszkaliśmy pięknie nad łąką) to słyszałem huczący młyn
1 złowieszczy szum topoli. Do dnia dzisiejszego skojarzyły mi
się te dwa szumy z doznawaniem niepokoju.
W. M. - Topola ci wyrośnie, jeszcze piorun ściągnie
- mówiło się.
O ustanowieniu przyrody
R. S. Powrócę do tezy, iż świadomość obrazu przyrody
zaczęła się pojawiać w kulturze chłopskiej dosyć późno.
Można zresztą zaryzykować ogólniejszą tezę, że krowa jako

138

obiekt kontemplacji a nie konwencjonalny element pejzażu
pojawiła się w polskiej tradycji estetycznej mniej więcej
w tym samym czasie co motocykl czy maszyna w ogóle.
Sięgnę jednak po przykłady z kultury ludowej. Warto
zapytać, kiedy zaczęły się na dobre upowszechniać ogródki
kwiatowe przed chłopskimi domami? To są, jak sądzę lata
trzydzieste i efekt działalności „Wici". To chyba dobry
przykład, pokazujący wyodrębnienie się Natury z natury,
kwiaty przestają być kwiecistą łąką lub polem. Model
przyrody przydworkowej, czy wręcz miejskiej, mamy oto
przed chłopskim domem. Mamy ów: „maleńki ogródek,
ścieżkami porznięty..."
W. M. - Wtedy już w tę kulturę chłopską wchodzi
przymiotnik.
A. J . - To już są ł a d n e k w i a t y , piękny ogródek.
R. S. - Mam jeszcze drugi przykład. Czytałem kiedyś
pamiętnik młodego robotnika wywodzącego się ze wsi.
Pracował w Nowej Hucie. Relacjonuje, jak wyszedł ze
swojego zakładu i zobaczył żniwujących ludzi na polu. On
dopiero zobaczył, z nowej perspektywy, czym jest pole,
zobaczył powoje w zbożu, chabry i ten zapach. Dopiero
w tym momencie odkrył pole po prostu. I było to odkrycie
estetyczne. Zresztą w pamiętnikach młodych robotników
pejzaż pojawiał się przeważnie w jednym tylko momencie:
- jako tło miłosnych uniesień.
W. M. - Powiedziałeś chabry - to jest taki klasyczny
przykład, jak pole pełne chabrów czy maków widzi miesz­
czuch. Jakie piękne pole ! - mówimy. A dla chłopa, chabry
czy maki - zapaskudziły mi pole.
R. S. - Jak dzieci rysują pole to głównie się na te maki
nastawiają. Bo one „uczą się" przyrody w szkole poprzez
literackie konwencje i stereotypy. „Estetyka przyrody na­
śladuje estetykę sztuki" - twierdził Stanisław Ossowski.
Wizerunek przyrody, nazwijmy to - miejskiej - dotarł więc
do chłopskiej mentalności. A to, że istnieje wspólne różnym
warstwom i grupom społecznym „piękno przyrody" świad­
czy nie tylko o demokratyzacji procesów kultury, ale także
składa się na naszą tradycję estetyczną dziś.
A. J . - Przyroda stawała się dla chłopa niewidoczna, bo
naturalna, bo go otaczała od kolebki. A teraz weźmy hutnika
na Śląsku, koszmarny świat, który go otacza, i nagle znajdzie
się on na polu - wtedy przyroda zadziała na niego intensyw­
nie swoją istotą. Zachwyci go.
W. M. - Nie tylko. Wyodrębnienie przyrody łączy się
z ucieczką po ratunek ku przyrodzie. Chłop tego nie
potrzebował. M y tego ciągle potrzebujemy. Wyodrębnienie
nastąpiło wraz ze zmianą funkcji przyrody - a więc ze zmianą
naszej świadomości.
A. J . - Po to są wakacje.
W. M. - Odkryliśmy nagle przyrodę - ale odkryliśmy ją
pod wpływem zaistniałych powodów: tych fabryk, tych
zadymionych miast...
A. J . - ... zanieczyszczenia wody, powietrza
W. M. - ... odkryliśmy przyrodę jako możliwość ucieczki.
R. S. - Po to są działki, dacze, wczasy, turystyka.
W. M. - Oczywiście odkryliśmy nowe funkcje przyrody.
Stąd obdarzyliśmy ją zachwytem.
R. S. - Na przykład Tatry są już elementem kultury, a nie
natury. Tam jest już wszystko oznakowane, zagospodarowa­
ne, doszczętnie zużyte poznawczo, zneutralizowane emoc­
jonalnie.
W. M. - Dokonało się to pod wpływem cywilizacji. Bo tu
nawet trudno rozróżnić miasto - wieś. Pod wpływem roz­
woju cywilizacyjnego wyodrębniliśmy przyrodę i nadaliśmy
jej inną funkcję po prostu. Funkcję przedmiotową. Nawet
powiedziałbym, że to z jakichś motywów tragicznych wyod­
rębniliśmy ją, zachwyciliśmy się nią. Nagle przyroda w tym
niepewnym świecie stała się naszym ratunkiem. Można by
nawet powiedzieć myśmy ustanowili przyrodę.
R. S. - Tak, cywilizacja zbudowała przyrodę.
W. M. Ustanowienie przyrody to efekt ludzkiej rozpaczy.
A. J . - I to jest pointa naszej rozmowy.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8463" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8442">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c0af65b1942d3cf822ce07049a661ba4.pdf</src>
        <authentication>c003585d02a2cfe5d74c9c8a88b13d15</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="5">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25237">
                  <text>Etnografia Polska</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25238">
                  <text>etnografia, etnologia</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="41">
              <name>Description</name>
              <description>An account of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25239">
                  <text>czasopismo</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="40">
              <name>Date</name>
              <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25240">
                  <text>1958-</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25241">
                  <text>Licencja PIA</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="42">
              <name>Format</name>
              <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25242">
                  <text>pdf</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25243">
                  <text>polski</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="39">
              <name>Creator</name>
              <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25254">
                  <text>IAiE PAN ( d.IHKM PAN)</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="45">
              <name>Publisher</name>
              <description>An entity responsible for making the resource available</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="25255">
                  <text>IAiE PAN</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101110">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:1407</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101112">
                <text>1991</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101114">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:1300</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101116">
                <text>Myszyniec i jego rola w tworzeniu więzi ponadlokalnych / ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101118">
                <text>ETNOGRAFIA POLSKA 1991 t.35 z.2, s.61-78</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101120">
                <text>Paprocka, Wanda</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101122">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101124">
                <text>Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Historii Kultury Materialnej PAN</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101126">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="101128">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="101133">
                <text>„Klnografia Polska", I. X X X V : 1991, ?,. 2
PI. ISSN 0071-1861

W A N D A PAPROCKA
( I H K M P A N , Warszawa)

M Y S Z Y N I E C I J E G O R O L A W T W O R Z E N I U WIĘZI
PONADLO KALNYCII

Dla pokolenia etnografów, którzy w początkach lat pięćdziesiątych kończyli
studia na Uniwersytecie Warszawskim, jak r ó w n i e ż na innych uczelniach
w Polsce, Kurpiowska Puszcza Zielona była obszarem, na którym wielu z nich
z d o b y w a ł o pierwsze d o ś w i a d c z e n i a w prowadzeniu badań terenowych. Niejed­
nokrotnie na tym tak bogatym i r ó ż n o r o d n y m kulturowo terenie zetknęli się po
raz pierwszy z kulturą wsi i ż y c i e m jej m i e s z k a ń c ó w .
N a l e ż y bowiem p a m i ę t a ć , że o k r e ś l o n e warunki polityczne tego okresu
s p o w o d o w a ł y , że dla wielu s ł u c h a c z y studia na nowootwartym w tym czasie
kierunku Historii Kultury Materialnej nie były wyborem ś w i a d o m y m i w o l n y m
ale c z ę s t o j e d y n ą m o ż l i w o ś c i ą studiów, na które kierowały w ł a d z e uczelni. Stąd
w ś r ó d p r z y s z ł y c h e t n o g r a f ó w znajdowali się ludzie, których zainteresowania
dalekie były c z ę s t o od tych, z którymi chcieli z w i ą z a ć swoje przyszłe zawodo­
we ż y c i e . W tej sytuacji s z c z e g ó l n i e trudna rola przypadła profesorom repre­
z e n t u j ą c y m etnografię na studium H K M , którzy nie tylko pragnęli w p r o w a d z i ć
nas w z ł o ż o n ą p r o b l e m a t y k ę lej dyscypliny ale także w z b u d z i ć zainteresowanie
i pewien emocjonalny stosunek do przedmiotu przyszłych badań.
Do tych o s ó b należał Kierownik Katedry Etnografii U W Prof. dr W i t o l d
Dynowski i Prof. Anna Kutrzeba-Pojnarowa, która pracę w Katedrze łączyła
z funkcją Kierownika Z a k ł a d u Etnografii Instytutu Historii Kultury Materialnej
PAN.
Pierwsze badania terenowe na obszarze Puszczy Zielonej prowadzone były
w ramach M i ę d z y u c z e l n i a n y c h O b o z ó w Etnograficznych w latach 1952-54
pod kierunkiem Prof. dr Witolda Dynowskicgo, dalszą k o n t y n u a c j ę b a d a ń
podjęto w 1954 r. w Z a k ł a d z i e Etnografii I H K M P A N .
Tak j a k i w i e l u moich k o l e g ó w studiujących etnografię z a c z ę ł a m p o z n a w a ć
szeroką i różnorodną problematykę kulturową i społeczną środowiska wiej­
skiego i p o d e j m o w a ć pierwsze próby badawcze w ł a ś n i e na terenie Kurpiowsz­
czyzny. Praca w Z a k ł a d z i e po ukończeniu s t u d i ó w pozwoliła k o n t y n u o w a ć
badania na tym obszarze i wziąć udział w przygotowaniu monografii Kurpio­
wskiej Puszczy Zielonej opracowywanej pod kierunkiem Prof. dr Anny Kutrzeba-Pojnarowej. Wieloletnie studia moich K o l e g ó w i moje nad k u l t u r ą l u d o w ą
tego regionu analizowane w szerokim kontekście jego historycznego rozwoju
i bogactwie p r o b l e m ó w składających się na k u l t u r o w ą i s p o ł e c z n ą o d r ę b n o ś ć
tego obszaru z w i ą z a ł y na trwałe moje zainteresowania badawcze z Kurpiowsz­
czyzną.
W tym lak niezwykle w a ż n y m dla k a ż d e g o etnografa okresie prowadzenia
pierwszych prac badawczych, budowania i organizowania w ł a s n e g o warsztatu
naukowego wiele z a w d z i ę c z a m Prof. Annie Kutrzeba-Pojnarowej. Jej ogromne

�62

WANDA PAPROCKA

z a a n g a ż o w a n i e w stworzenie zespołu, który realizował ten temat i pomoc
udzielana k a ż d e m u z nas p r z y n i o s ł y rezultaty nie tylko w postaci 3-tomowej
monografii Kurpiowskiej Puszczy Zielonej, ale skłoniły wielu c z ł o n k ó w zespo­
łu do kontynuowania dalszych indywidualnych j u ż badań nad tym regionem.
K u r p i o w s z c z y ź n i e poświęciłam dwie prace. Pierwsza dotyczy rzemiosła,
c h a ł u p n i c t w a i p r z e m y s ł u domowego, druga - zmian, jakie nastąpiły na tym
terenie w w y n i k u p r o c e s ó w u p r z e m y s ł o w i e n i a .
Pomimo że moje p ó ź n i e j s z e zainteresowania naukowe szły w r ó ż n y c h kie­
runkach, a badania prowadzone były na innych terenach z a r ó w n o w kraju, jak
i z a g r a n i c ą , to region kurpiowski i wyniesione z badań nad nim d o ś w i a d c z e n i a
służyły i c z ę s t o i n s p i r o w a ł y t e m a t y k ę moich późniejszych prac. S ą d z ę , ż e
najlepszym wyrazem trwałości z a i n t e r e s o w a ń K u r p i o w s z c z y z n ą jest ponowne
podjęcie lego tematu. Tak jak wiele o s ó b w pewnym okresie swego życia
powraca do w s p o m n i e ń m ł o d o ś c i nadając im znakomite formy literackie - pa­
m i ę t n i k ó w b ą d ź monografii wsi czy regionów, z którymi w i ą ż ą ich wspomnie­
nia rodzinne, tak dla mnie powrót do problematyki kurpiowskiej jest wyrazem
p a m i ę c i dla emocjonalnego z a a n g a ż o w a n i a , jakie t o w a r z y s z y ł o m o i m pier­
wszym badaniom naukowym.
D r u k u j ą c fragment pracy poświęconej dziejom najstarszego o ś r o d k a kultu­
ralnego i g o s p o d a r c z o - s p o ł e c z n e g o Kurpiowszczyzny - M y s z y ń c a w tomie po­
ś w i ę c o n y m Prof. dr Annie Kutrzeba-Pojnarowej p r a g n ę w y r a z i ć Jej w d z i ę c z ­
n o ś ć za trud, s e r d e c z n ą o p i e k ę i czas, jaki poświęciła mnie i moim Kolegom
w r o z w i n i ę c i u naszych z a i n t e r e s o w a ń etnograficznych i w przygotowaniu do
pracy w lej dziedzinie.

* **
Przyjmując, że o k r e ś l e n i e s p o ł e c z n o ś c i lokalnej odnosi się przede wszy­
stkim do s p o ł e c z n o ś c i z a m k n i ę t y c h granicami wsi lub o b e j m u j ą c y m i pewien
szerszy kompleks terytorialny, w skład którego wchodzi kilka mniejszych jed­
nostek organizacji lokalnej, to w pojęciu więzi ponadlokalnych należy w i d z i e ć
cały z e s p ó ł z a l e ż n o ś c i , jakie w y n i k a ł y z charakteru z w i ą z k ó w łączących tc
s p o ł e c z n o ś c i lokalne. Do nich należy zaliczyć warunki fizjograficzne terenu
i z w i ą z a n e z tym stosunki gospodarcze, strukturę s p o ł e c z n ą i z a w o d o w ą ,
w s p ó l n o t ę k u l t u r o w ą itp.
Typy więzi, które t w o r z ą g r u p ę l o k a l n ą ( r o z u m i a n ą najczęściej jako ponad
r o d z i n n ą s p o ł e c z n o ś ć wioskowa) zostają w i ę c poszerzone o związki rozwijają­
ce się na bazie w s p ó l n o t instytucjonalnych o charakterze ponadlokalnym, jak
np. parafie, ośrodki administracji terenowej. M o g ą p o w s t a w a ć pod w p ł y w e m
r ó ż n o r o d n y c h c z y n n i k ó w konstytuujących i u m a c n i a j ą c y c h le więzi w d ł u g o ­
t r w a ł y m procesie historycznym lub t w o r z ą c y c h się w w y n i k u p r o c e s ó w ż y w i o ­
ł o w y c h . Do pierwszych można by zaliczyć m.in. wspomniane j u ż parafie czy
ośrodki handlowe, do drugich - g w a ł t o w n i e rozwijające się w pewnym okresie
ośrodki p r z e m y s ł o w e . W zależności od charakteru w y z n a c z n i k ó w określają­
cych rodzaj wzajemnych p o w i ą z a ń m o ż e m y m ó w i ć o ponadlokalnej więzi
regionalnej. Przy czym dla lego typu z w i ą z k ó w s z c z e g ó l n i e istotnym jest
poczucie ś w i a d o m o ś c i własnej o d r ę b n o ś c i ukształtowanej w o k r e ś l o n y c h wa­
runkach historycznych.

�M Y S Z Y N I E C I J E G O R O L A W T W O R Z E N I U WIĘZI 1 ' O N A D L O K A L N Y C H

63

P o d s t a w o w ą rolę w konsolidowaniu się s p o ł e c z n o ś c i lokalnych o d g r y w a j ą
o ś r o d k i , na gruncie k t ó r y c h realizowały się o k r e ś l o n e więzi ponadlokalne
m i e s z k a ń c ó w danego terytorium.
Do takich o ś r o d k ó w na terenie p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e g o Mazowsza na obsza­
rze Puszczy Kurpiowskiej należy Myszyniec. P o c z ą t k o w o osada, później mia­
sto, a n a s t ę p n i e ponownie zdegradowany do roli osady, pełnił Myszyniec nie­
z a l e ż n i e od swego statusu od p o c z ą t k u swego istnienia bardzo w a ż n ą rolę, jako
miejsce lokalizujące te wzajemne kontakty.
W procesie k s z t a ł t o w a n i a się więzi ponadlokalnych z w i ą z k i m i ę d z y M y ­
s z y ń c e m i o t a c z a j ą c y m i go wsiami realizowane były przede wszystkim w sfe­
rze gospodarczej poprzez targi i jarmarki, s t a n o w i ą c e podstawowe ośrodki
wymiany handlowej, przez rozwój sieci u s ł u g r z e m i e ś l n i c z y c h i p r z e t w ó r s t w a
s p o ż y w c z e g o (młyny, browary), w sferze administracyjnej, świeckiej przez
urzędy w ł a d z y p a ń s t w o w e j i lokalnej, służbę ochrony publicznej, szkolnictwo.
W sferze administracji kościelnej - poprzez z w i ą z k i w e w n ą t r z p a r a f i a l n e . K o ­
ś c i ó ł o d e g r a ł nie tylko bardzo istotną rolę w procesie historycznego rozwoju
M y s z y ń c a , ale m i a ł b e z p o ś r e d n i w p ł y w na powstanie tego o ś r o d k a .
Na p r z y k ł a d z i e M y s z y ń c a , jego historycznych i s p o ł e c z n o - g o s p o d a r c z y c h
dziejów, m o ż n a podjąć p r ó b ę odpowiedzi na pytanie o relacje m i ę d z y tego typu
o ś r o d k i e m a o t a c z a j ą c ą s p o ł e c z n o ś c i ą wiejską, o s t o p i e ń zależności i mechani­
zmy j e realizowania.
W przedstawionym artykule ukazane z o s t a n ą dzieje M y s z y ń c a od c h w i l i
z a ł o ż e n i a na tym terenie misji jezuickiej w X V I I w. aż do utraty praw miejskich
w 1870 r.
Proces zasiedlania t e r e n ó w Puszczy Kurpiowskiej, o których wzmianki
znajdują się w lustracjach i inwentarzach starostwa ł o m ż y ń s k i e g o , o s t r o ł ę c k i e ­
go i przasnyskiego, rozpoczyna się dopiero w k o ń c u X V I i na początku X V I I
w. D o ś ć s z c z e g ó ł o w e opisy Puszczy, jej granic rzek i jezior oraz administracyj­
nej p r z y n a l e ż n o ś c i p o s z c z e g ó l n y c h jej c z ę ś c i nie w s p o m i n a j ą o istnieniu sie­
dzib na terenie Puszczy poza dworami k s i ą ż ę c y m i . Obok m a t e r i a ł ó w pocho­
d z ą c y c h z lustracji posiadamy r ó w n i e ż dla tego okresu inne źródła, na których
podstawie w y r a ź n i e j daje się określić charakter gospodarki kurpiowskiej Pusz­
czy Zielonej w X V I i X V I I w. Są to zbiory praw bartniczych starosty przasny­
skiego Krzysztofa Niszczyckiego z 1559 r. (Wójcicki, Niszczycki, 1843) i Sta­
nisława Skrodzkiego z 1616 r. ( K r y ń s k i , 1880) oraz przywilej Zygmunta II
z 1630 r.~. M a t e r i a ł w nich zawarty potwierdza hipotezę, że pierwsza fala
osadnicza nosi charakter sezonowy a karczunek lasów p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e g o
Mazowsza b y ł w tym okresie dopiero w fazie p o c z ą t k o w e j . Druga p o ł o w a X V I I
w. przynosi j u ż jednak w i ę k s z ą stabilizację o s i e d l e ń c z ą . Powstają osady śród­
leśne, k t ó r y c h l u d n o ś ć czerpie dochody z gospodarki l e ś n o w o d n e j . B y l i to więc
bartnicy, m y ś l i w i , rybacy, rudnicy, smolarze itp.
1

O nasileniu p r o c e s ó w osadniczych świadczy dobitnie fakt podjęcia w tym
czasie na terenie Puszczy d z i a ł a l n o ś c i misyjnej przez Zakon Jezuitów. Wiązało
się to b e z p o ś r e d n i o z sytuacją w y z n a n i o w ą ludności osadzającej się w X V I I w .
na terenie Puszczy Kurpiowskiej. M i e s z k a ń c y Puszczy byli z a r ó w n o katolika­
mi, j a k i protestantami. Ci ostatni przybywali z sąsiednich Prus, gdzie łuteranizm b y ł religią p a n u j ą c ą . G ł ó w n y m o ś r o d k i e m myśli protestanckiej po K r ó -

�64

WANDA PAPROCKA

lewcu była nadgraniczna miejscowość Kosinowo leżąca po stronie pruskiej w pro­
stej linii od Wizny. Bliskość północno-wschodniego Mazowsza pozwalała du­
chownym protestanckim objąć ten teren swoją działalnością i osiągać efekty
wobec słabej sieci parafii katolickich (Historia Polski, t. 1, 1958, s. 271). W tym
okresie istniały jedynie parafie w Ostrołęce, Nowogrodzie, Kolnic, Ł o m ż y . Duże
odległości tych miejscowości od centralnych terenów Puszczy uniemożliwiały
ludności uczestniczenie w życiu religijnym parafii (Jemielity, 1975, s. 8).
Z r o d z i ł o to p o t r z e b ę organizowania nowych o ś r o d k ó w u m a c n i a j ą c y c h w i a r ę
katolicką w ś r ó d m i e s z k a ń c ó w Puszczy. Specyficzne warunki
fizjograficzne,
słaba sieć o s i e d l e ń c z a , potrzeba objęcia działalnością d u s z p a s t e r s k ą znacznego
obszaru skłoniły diecezję płocką, której ten obszar podlegał, do utworzenia
misji p o w i e r z a j ą c jej utworzenie zakonowi jezuitów.
Sprowadzeni z 1564 r. przez kardynała St. Hozjusza, biskupa w a r m i ń s k i e g o ,
na W a r m i ę dla utworzenia seminarium duchownego, w krótkim czasie objęli
jezuici s w o j ą d z i a ł a l n o ś c i ą inne tereny, m.in. Pułtuska i Łomży. Z a ł o ż o n e
w 1609 r. kolegium ł o m ż y ń s k i e w 1641 r. liczyło już 12 ojców i 8 braci (Jemie­
lity, 1975, s. 8). S w o j ą działalnością d u s z p a s t e r s k ą objęli oni r ó w n i e ż tereny
Puszczy. Pierwszy opis jej m i e s z k a ń c ó w z polowy X V I I w. z a w d z i ę c z a m y
jezuicie Ł u k a s z o w i K o ś c i e s z a - Z a l u s k i e m u (1911). W y b ó r m i e j s c a dla utworze­
nia misji jezuickiej podyktowany był prawdopodobnie dogodnym p o ł o ż e n i e m
na trakcie do Ostrołęki i Kolna na p o ł u d n i e , do Prus przez Rozłogi i do Szczytna
na północ (Pokropek, 1965, s. 23).
Na wybudowanie misji na terenie Puszczy, będącej k r ó l e w s z c z y z n ą , w ł a d z e
kościelne u z y s k a ć musiały z g o d ę króla i jego m o ż n ą protekcję w otrzymaniu
n i e z b ę d n y c h dla jej istnienia przywilejów. P i e r w s z ą z g o d ę na wybudowanie
misji uzyskali jezuici od Jana Kazimierza za ł a s k a w y m wstawiennictwem jego
żony M a r i i L u d w i k i Gon/agi. 22 grudnia 1650 r. król nadal wiosce Myszyniec
przywilej na trzy targi: w Ś w i ę t o Zwiastowania NMP, w w i g i l i ę T r ó j c y Świętej
i w wigilię Ś w i ę t e g o Marcina. W tym dokumencie po raz pierwszy w y s t ę p u j e
nazwa Myszyniec, która - jak się powszechnie uważa - pochodzi od słowa
„misja". D o c h ó d z tych targów miał s t a n o w i ć u p o s a ż e n i e nowo zbudowanej
kaplicy. W cztery Jata później 15 lutego 1654 r. król Jan Kazimierz p o w t ó r n y m
przywilejem p o t w i e r d z i ł prawo j e z u i t ó w do pobytu przy wystawionej kaplicy,
n a d a ł im grunt na postawienie domu, z a ł o ż e n i e ogrodu, p o z w o l i ł na w y r ą b
drzewa z Puszczy do budowy i na potrzeby domowe (Jemielity, 1975, s. 8-9)".
Rozszerza te przywileje król Jan I I I Sobieski, przeznaczając na potrzeby
j e z u i t ó w trzy łany w lasach starostwa o s t r o ł ę c k i e g o oraz z e z w a l a j ą c na w y b u ­
dowanie szkoły, browaru i karczmy, a także na prowadzenie wyszynku (Przy­
wileje... 1828, s. J 32-134). W 1718 r. August II rozszerzy! przywilej j e z u i t ó w
na prawo odbywania cotygodniowych targów w wiosce Myszyniec, inaczej
zwanej Jczupole (nazwa la nie powtarza się j u ż w ż a d n y c h dalszych dokumen­
tach). Misja Myszy niecka p o d l e g a ł a b e z p o ś r e d n i o kolegium j e z u i c k i e m u
w Ł o m ż y (Jemielity, 1975, s. 10; Słownik Geograficzny...,
1885, s. 839).
Dzięki dokonywanym przez zakon j e z u i t ó w spisom (Catalogas
Dispositionis Personarum Provinciae
Litliuanea Societalis Jesn) z a c h o w a ł się imienny
spis z a k o n n i k ó w p r z e b y w a j ą c y c h w Puszczy. Po raz pierwszy w 1675 r. w tym
spisie przy nazwisku S. Karwacki zaznaczono „missionarins
in sylvia" (misjo-

�65

M Y S Z Y N I E C I JEGO ROLA W TWORZENIU WIĘZI l'ONADLOKAI JNYCTI

narz w lasach), a rok polem „missionariits
in limitilms Prussiae" (misjonarz na
pograniczu Prus) (Jemieliiy , 1975, s. 10). Od 1690 r. o k r e ś l o n e zostaje w y r a ź ­
nie missionarius Myszynensis. A w roku 1701 wymieniony zostaje Stanisław
Sarnowski superior missionis Mysinensis oraz Piolr Ellerl missionarius My si­
nensis^. W 1707 r. jest j u ż trzech misjonarzy. Liczba ta występuje r ó w n i e ż
w ź r ó d ł a c h z 1728 r. . W n a s t ę p n y c h latach (173 1-1732, 1737-1738) przebywa
dodatkowo w misji brat zakonny, do klórcgo o b o w i ą z k ó w należy zajmowanie
się ogrodem i s z k o ł ą . Czterech misjonarzy pozostaje do końca istnienia misji,
która dekretem Stanisława Augusta z dnia 13 stycznia J 774 r. zmieniona zostaje
na probostwo, gdzie jezuici pozostają jako księża diecezjalni. Biskup płocki M .
J. Poniatowski z o b o w i ą z a ł proboszcza, aby u t r z y m y w a ł stale czterech w i k a r i u ­
szy.
O ś r o d k i e m parafii myszynieckiej w najwcześniejszych okresach zasiedla­
nia Puszczy była kaplica, następnie drewniany, a później murowany kościół.
Pierwsza zbudowana świątynia, obok której z a ł o ż o n o cmentarz w 1694 г.,
istniała do 1698 r. W tym roku pobudowano świątynię, dzięki staraniom ojców
misjonarzy, daninie m i e s z k a ń c ó w Puszczy i poparciu starosty o s t r o ł ę c k i e g o
Jana Kosa. P o w i ę k s z o n o także cmentarz i wystawiono dom mieszkalny dla
z a k o n n i k ó w . Do nowo wybudowanego kościoła przeniesiono z Ł o m ż y c z ę ś ć
w y p o s a ż e n i a . Opis kościoła z 1701 r. świadczy już. o znacznie bogatszym
w y p o s a ż e n i u w n ę t r z a i w y g l ą d z i e z e w n ę t r z n y m . W sprawozdaniach przełożo­
nego ł o m ż y ń s k i e g o kościół len nazwany byl „ b a z y l i k ą " .
6

7

6

9

Nowa świątynia jeszcze silniej skupiała wiernych. Bazylika ta została zni­
szczona podczas wojen szwedzkich. Z lego okresu najtragiczniejszy był rok
1708. Wojska szwedzkie pod w o d z ą Karola X l i , zmierzając na L i t w ę , przecią­
gały przez P u s z c z ę , aby w y s t ą p i ć przeciw wojskom saskim i rosyjskim. W ob­
ronie swych siedzib Kurpie chwycili za broń i d o s z ł o do słynnej bitwy koło Izw.
K o p a ń s k i e g o Moślu tuż pod M y s z y ń c e m . Z w y c i ę s t w o S z w e d ó w i zdobycie
przez nich M y s z y ń c a miało dla lego miasta tragiczne konsekwencje. Wojska
szwedzkie z n i s z c z y ł y Myszyniec i spaliły k o ś c i ó ł . W A r c h i w u m Rzymskim
Towarzystwa Jezusowego z a c h o w a ł się opis zniszczenia i grabienia kościoła
oraz uprowadzenia znajdujących się w nim ojców.
1 0

Po paru m i e s i ą c a c h jezuici przystąpili do budowy nowej świątyni. J e d n a k ż e
wobec braku pomocy ze strony parafian zajętych likwidowaniem z n i s z c z e ń we
w ł a s n y c h gospodarstwach, do budowy p r z y s t ą p i o n o dopiero w 1719 r . , a za­
k o ń c z o n o j ą o k o ł o 1723 x } ~ . Konsekracja kościoła nastąpiła w 1755 r. dokona­
na przez biskupa Józefa Eustachego Ś z e m b c k a ' \ Kościół ten p r z e t r w a ł do
początku naszego stulecia. Zbudowany był z drzewa, o długości okolo 36 m,
s z e r o k o ś c i 12 m i w y s o k o ś c i 11 m. P o s i a d a ł trzy w i e ż e z a k o ń c z o n e k r z y ż a m i .
Dach byl pokryly k l i ń c e m . W 1723 r. z n a j d o w a ł o się tu siedem ollarzy, w 1775
już d w a n a ś c i e , a w 1826 c z t e r n a ś c i e , w k a ż d y m z nich p r z e w a ż n i e dwa obrazy.
Z biegiem lat kościół niszczał i w y m a g a ł r e m o n t ó w . Dokonywano ich kilka­
krotnie, n a j w i ę k s z e prace podjęto w 1872 r. W ó w c z a s m.in. zmniejszono liczbę
ołtarzy i pokryto dach blachą.
11

!

Charakterystycznym elementem kompleksu k o ś c i e l n e g o była dzwonnica.
Jest to najstarsza budowla murowana kurpiowszczyzny, która powstała pra­
wdopodobnie w 1754 r. Znajduje s i e w niej brama wejściowa, a przylegające

�66

WANDA PAPROCKA

do niej z obu stron p r z y b u d ó w k i d a w a ł y prawdopodobnie schronienie wiernym,
którzy w czasie w i ę k s z y c h uroczystości religijnych nie mogli p o m i e ś c i ć się
w k o ś c i e l e . Wieża myszyniecka byla r ó w n i e ż miejscem odbywania kar. Ś w i a d ­
c z ą o tym wmurowane po obu stronach bramy ż e l a z n e kuny oraz znajdujące się
pod nią lochy (Jemielity, 1975, s. 25-26).
Zgodnie z postawionym na początku artykułu pytaniem badawczym doty­
c z ą c y m roli M y s z y ń c a w powstawaniu więzi ponadlokalnych m i e s z k a ń c ó w
Puszczy Kurpiowskiej, należy z a s t a n o w i ć się, jak k s z t a ł t o w a ł się len proces
w okresie powstania i działania na tym terenie misji jezuickiej. M i s j i , dzięki
której r o z w i n ę ł a się osada, a n a s t ę p n i e miasto Myszyniec. Zakres terytorialny
o d d z i a ł y w a n i a misji w pierwszym okresie po jej z a ł o ż e n i u realizowany poprzez
duszpasterskie w ę d r ó w k i misjonarzy był szeroki, biorąc pod u w a g ę warunki
fizjograficzne tego terenu, przede wszystkim trudno d o s t ę p n e bory.
Powołując się na lustrację p r z e p r o w a d z o n ą w 1673 г., L u d w i k K r z y w i c k i
(1962, s. 525) stwierdza, że w Puszczy było w tym czasie „ b a r t n i k ó w okolo
60-70, nadto 6 smolarzy, 4 rudy, 3 osady k i l k o w ł o k o w e i kilka nowoosadzonych osiedli w Puszczy prócz kilku drobnych o których w lustracji przemilcza­
no. L u d n o ś ć ó w c z e s n a na puszczy o s t r o ł ę c k i e j , tj. w 1673 r. w ż a d n y m razie
nie p r z e w y ż s z a ł a tysiąca g ł ó w " .
O a k t y w n o ś c i misjonarzy jezuickich świadczy fakt, że w 1706 r. udali się
w p o d r ó ż 489 razy, a w 1711 r. wyruszyli 88 razy na pogranicze Prus i Mazo­
wsza (Jemielity, 1975, s. 12).
W rocznikach kolegium ł o m ż y ń s k i e g o są efekty tej działalności misyjnej,
d o t y c z ą c e j spowiedzi, chrztów, n a w r ó c e ń z luteranizmu i p r a w o s ł a w i a miesz­
k a ń c ó w Puszczy. Tak np. w 1689 r. wyspowiadali oni 334 osoby, nawrócili
z luteranizmu 5. W 1693 r. ochrzcili J04 dzieci, 386 o s ó b wyspowiadali.
W 1699 r. dzieci ochrzcili 196, 3 osoby nawrócili, 28 parom udzielili ś l u b ó w .
P o n i e w a ż w rzadkich przypadkach udzielano p o s ł u g religijnych w domach
(poza chorymi i u m i e r a j ą c y m i ) kościół myszyniecki s t a n o w i ł o ś r o d e k konta­
ktowania się ludności mieszkającej na terenie Puszczy i na jej pograniczach.
I n t e g r o w a ł s p o ł e c z n o ś ć wiejską roczny c y k l świąt k o ś c i e l n y c h . U m a c n i a ł y
także z w i ą z e k z k o ś c i o ł e m uroczystości rodzinne, j a k chrzty, śluby, pogrzeby.
O w i e l k o ś c i z g r o m a d z e ń ludności kurpiowskiej z okazji świąt świadczy fakt, ż e
kościół, k t ó r e g o b u d o w ę r o z p o c z ę t o w 1719 г., m i a ł p o m i e ś c i ć 3 tys. o s ó b .
1 4

1 5

Poza realizowaniem więzi wyznaniowej misja o d g r y w a ł a rolę w życiu go­
spodarczym regionu. Targi, o d b y w a j ą c e się p o c z ą t k o w o trzy razy do roku,
ściągały l u d n o ś ć z terenu Puszczy dla dokonywania wymiany handlowej. Przy­
wilej króla Jana I I I Sobieskiego dla 0 0 . Jezuitów z 1677 r. o b e j m o w a ł r ó w n i e ż
prawo wybudowania browaru i karczmy, a także zezwolenie na prowadzenie
wyszynku
Z w i ę k s z a j ą c e s i ę znaczenie handlowe M y s z y ń c a znajduje wyraz w wyda­
nym w 1718 r. przez Augusta II przywileju na cotygodniowe targi w niedziele.
O tworzącej się w o k ó ł misji osadzie i jej rozmiarach mamy informacje
dopiero z k o ń c a X V I I I w. W e d ł u g lustracji starostwa o s t r o ł ę c k i e g o z 1789 г.,
na terenie M y s z y ń c a K o ś c i e l n e g o „ o p r ó c z licznego zabudowania znajduje się
w i e l u r z e m i e ś l n i k ó w , garbarzy, drejarzy, stolarzy, kołodziejów, garncarzy, pie­
karzy" .
17

�M Y S Z Y N I E C I J E G O R 0 1 . A W T W O R Z E N I U WIĘZI P O N A D I . O K A L N Y C H

67

O roli gospodarczej osady misyjnej i korzyściach p ł y n ą c y c h z rozwijające­
go się handlu i rzemiosła świadczy fakt, ż e od p o ł o w y X V I I I w. starostowie
o s t r o ł ę c c y ograniczali uprawnienia i przywileje j e z u i t ó w , d ą ż ą c do udziału
w dochodach. Ostatecznym r o z w i ą z a n i e m tego problemu było z a ł o ż e n i e nowe­
go osiedla. T w ó r c ą nowej osady b y ł s m o l a r z Marcin zwany Martun, który osiadł
po w o j n i e szwcdzko-polskicj na gruncie n a l e ż ą c y m do starosty o s t r o ł ę c k i e g o ,
którym w t y m okresie b y ł kanclerz koronny Jan M a ł a c h o w s k i . Na wykarczowanym gruncie o 10 staj i o d l e g ł y m od kościoła, Martun wraz z synami wysta­
w i l i obok smolarni budy mieszkalne. D a ł o to p o c z ą t e k osadnictwu na tym
miejscu i d o p r o w a d z i ł o do powstania w 1741 r. osiedla zwanego Marluny, na
terenie k t ó r e g o starostowie wystawili k a r c z m ę i zezwolili na organizowanie
targów, c z e r p i ą c z nich dochody.
W wymienionej p o w y ż e j j u ż lustracji z 1789 r. tak opisany jest Myszyniec,
o k r e ś l a n y j a k o N o w y : „ Z a c z y n a się od strugi R o ż o g ą zwanej, na której jest staw
zarosły zielskiem i k r z e w i n ą , na stawie tym jest młyn lecz dla zarośnięcia
stawu, a przeto niedostatku wody rzadko mielący i ledwo na potrzeby browaru
miewa w y d o ł a ć m o g ą c y . Za browarem i gruntami do niego p r z y ł ą c z o n y m i
piaszczystymi i bagnistymi o staj i kilka wyżej rzeczona w i e ś Myszyniec N o w y
czy M a r l u n y ma kształt w kwadrat wybudowana w ś r o d k u której stawiają leraz
dom, k o m o r ę celną,. Grunta ta w i e ś ma piaszczyste i bagniste, lasów ż a d n y c h
p r ó c z zarośli mniej zdatnych. Gospodarzy w tej wsi 23, 22 r z e m i e ś l n i k ó w , z a ś
piekarzy 8, garncarzy 5, drejarzy 2, garbarzy 4. Gospodarze płacą c z y n s z ó w
złotych 354 gr. 20. R z e m i e ś l n i c y płacą gajowego z l . 181. Z browaru wyżej
wzmiankowanego i karczmy w lej wsi b ę d ą c e j , za propinację tudzież za miesz­
kalne od r z e m i e ś l n i k ó w i inne przychody za ś w i a d e c t w e m z ł o ż o n e g o kontraktu
płaci J. R Zaleski d z i e r ż a w c z e złotych 4.000. Wieś ta b ę d ą c o mile tylko od
granicy pruskiej odległa ma nadanych j a r m a r k ó w trzy
Wieś ta Martuny do
starostwa należąca przedzielona jest parkanem od P o ś w i ę l n c g o , które s i ę z a c z y na od kaplicy drewnianej S. Jakóba na lewej stronie będącej w swoim okręgu
zabudowane i to P o ś w i ę t n e należy do kościoła parafialnego myszynieckiego,
który b y ł przedtem misji X X Jezuitów. Zawiera w sobie P o ś w i ę t n e d o m ó w
kilkadziesiąt, które posiedli różni rzemieślnicy i m i e s z k a ń c y , także k a r c z m ę ,
w której propinacja jako i innych domach na Poświętnym należy do probosz­
cza".
Po zniesieniu zakonu j e z u i t ó w dekretem S t a n i s ł a w a Augusta z dnia 13
stycznia 1774 r. zamieniono misje na probostwo, a jezuici w M y s z y ń c u pozo­
stali jako księża diecezjalni. O s a d ę nazwano M y s z y ń c e m K o ś c i e l n y m lub
P o ś w i ę l n e m . W 1740 r. została z a ł o ż o n a parafia K a d z i d ł o , do której w g . danych
kolegium ł o m ż y ń s k i e g o p r z e s z ł o 15 wiosek z parafii myszynieckicj. Po l i k w i ­
dacji zakonu w c h o d z i ł y w jej skład 21 wioski w starostwie ostrołęckim i J3
wiosek w leśnictwie ł o m ż y ń s k i m . Z a m i e s z k i w a ł o ją okolo 3,5 tys. o s ó b i roz­
ciągała się na 6,5 m i l w z d ł u ż i 3,5 m i l wszerz. Od wschodu graniczyła z parafią
Kolno, od południa z Nowogrodem i K a d z i d ł e m , od zachodu z Z a r ę b a m i K o ­
ś c i e l n y m i , g r a n i c ę p ó ł n o c n ą s t a n o w i ł y Prusy (Jemielity, 1975, s. 16).
Z zachowanych m a t e r i a ł ó w ź r ó d ł o w y c h wynika, ż e przy kościele myszynieckim istniała szkoła elementarna. O m a w i a j ą c d z i a ł a l n o ś ć biskupa p ł o c k i e g o
M i c h a ł a Poniatowskiego w latach 1773-1785, M . Grzybowski (1983, s. 8)

�68

WANDA PAPROCKA

pisze: „ K o m i s j a Edukacyjna, która w y d a ł a 2 0 . V I . 1774 r. «Przepis dla s z k ó ł
e l e m e n t a r n y c h » składała troskę o utrzymanie tychże szkółek na p r o b o s z c z ó w
[ . . . ] . Funkcje nauczycieli spełniali najczęściej miejscowi organiści c h o ć zda­
rzało się, ż e byli także dyrektorowie "ludi magistři" nie tylko we wsi k o ś c i e l n e j ,
ale i innych m i e j s c o w o ś c i a c h , s z c z e g ó l n i e gdzie parafia była rozległa. Na
u w a g ę zasługują tu tereny Kurpiowszczyzny z parafią w Baranowie, Chorze­
lach, M y s z y ń c u gdzie w o d l e g ł y c h wsiach uczyli specjalni nauczyciele [...]
B o l ą c z k ą było i to, ż e w wielu parafiach nauka o d b y w a ł a s i ę sezonowo tzn.
p r z e w a ż n i e z i m ą , bo latem dzieci a n g a ż o w a n o do pasienia bydła i różnych
p o s ł u g gospodarskich. Stwierdzili to wizytatorzy w parafiach G ó r n o , Lutocin,
Janowo, Mazowsze, Myszyniec".
Szkoła elementarna istniała prawdopodobnie j u ż przy misji jezuickiej j a k ­
kolwiek Historia Kolegium Ł o m ż y ń s k i e g o wspomina tylko o kształceniu m ł o ­
dzieży na p r z y s z ł y c h organistów, dla których istniała przy kościele b u r s a .
Dla dalszego rozwoju M y s z y ń c a punktem z w r o t n y m było uzyskanie praw
miejskich w końcu X V I I I w. Z a g i n i ę c i e dokumentu erekcyjnego było powodem
wielu trudności i n i e p o r o z u m i e ń wynikających m.in. z braku d o k ł a d n e j daty
uznania M y s z y ń c a za miasto, wyznaczenia jego granic, określenia praw i obo­
w i ą z k ó w z a r ó w n o o r g a n ó w administracji, j a k i m i e s z k a ń c ó w . Z n a l a z ł o to od­
bicie w licznych materiałach ź r ó d ł o w y c h z X I X w.
18

R ó ż n i c e w polityce r z ą d z ą c y c h w ł a d z pruskich i rosyjskich, przerwanych
jedynie k r ó t k o t r w a ł y m okresem niezależności w ramach Księstwa Warsza­
wskiego, w y w o ł y w a ł y ciągłe zmiany w strukturze i systemie z a r z ą d z a n i a ad­
ministracji p a ń s t w o w e j i terenowej. R ó w n i e ż dokonywanie stale nowych po­
d z i a ł ó w administracji kraju nie sprzyjało stabilizacji i konstruktywnemu dzia­
łaniu w ł a d z miejscowych (Trzebiński, Borkiewicz, 1956, s. J, 5, 91). Pogłębiały
ten stan rzeczy działania wojenne, jak i obciążenia na rzecz stacjonujących
w wielu m i e j s c o w o ś c i a c h o d d z i a ł ó w wojskowych.
Data uzyskania praw miejskich, j a k wynika z d o k u m e n t ó w zgromadzonych
w zespole akt Komisji R z ą d o w e j Spraw W e w n ę t r z n y c h i zawartej w nich kore­
spondencji, nie została wyjaśniona jednoznacznie wobec zaginięcia dokumentu
p r z y z n a j ą c e g o osadzie Myszyniec status miasta.
W powszechnej ś w i a d o m o ś c i ó w c z e s n y c h władz administracyjnych j a k
i m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a , co znajduje odbicie w szeregu d o k u m e n t ó w , przy­
wilej erekcyjny wydany został przez Stanisława Augusta w 1792 r. Na tę datę
p o w o ł y w a n o s i ę wielokrotnie (m.in.: Opisanie historyczne oraz
topograficznostatystyczne miasta Myszyńca
z 1820 г., w k t ó r y m stwierdzano: „Przywilej
pierwszy miasta M y s z y ń c a nadany przez Najjaśniejszego Stanisława Augusta
Króla Polskiego w ostatnich czasach panowania Jego" ^.
O d w o ł y w a n o się do niej w dokumentach z lat n a s t ę p n y c h . R ó w n i e ż i w pro­
śbie skierowanej do G ł ó w n e g o A r c h i w u m Królestwa Polskiego przez Komisję
R z ą d o w ą Spraw W e w n ę t r z n y c h o dokonanie kwerendy mającej na celu odna­
lezienie przywileju erekcyjnego mista M y s z y ń c a .
Wydaje s i ę , że mylnie ł ą c z o n o tę datę z uzyskaniem indywidualnego aktu
nadania praw miejskich osadzie Myszyniec. M o ż n a natomiast sądzić, że za akt
erekcyjny przyjęto u c h w a ł ę z a w a r t ą w Konstytucji 3 Maja, która głosiła, ż e
uznaje s i ę za miasto k a ż d ą wieś liczącą ponad 100 d y m ó w .
1

2 0

�M Y S Z Y N M i C I.JEGO ROI Л W T W O R Z E N I U WIljZI I ' O N A D L O K A I . N Y C I I

69

Uwiarogodnia tę hipotezę stwierdzenie, zawarte w prośbie m i e s z k a ń c ó w
M y s z y ń c a skierowanej do króla w sprawie zezwolenia na b u d o w ę ratusza
i p r z y ł ą c z e n i e okolicznych wsi. Brzmi ono następująco: „ P o w z i ą w s z y wiado­
m o ś ć n i e g d y ś W i e ś Mortuny a teraz miasteczko Myszyniec od 130-tu d y m ó w ,
że u c h w a ł a konstytucji za s z c z ę ś l i w e g o panowania Stanisława Augusta króla
i Pana Naszego od r. 1792 dnia 3-go Maja dozwala że każda wieś która nad sto
d y m ó w wynosi m o ż e być w miasto z m i e n i o n e " .
-1

R ó w n i e ż m o ż n a p r z y p u ś c i ć , że za akt erekcyjny uchodził w ś w i a d o m o ś c i
przedstawicieli w ł a d z M y s z y ń c a i wielu jego obywateli dokument wydany
przez Króla Stanisława Augusta dnia I I maja 1972 r. z a b e z p i e c z a j ą c y przed
n a d u ż y c i a m i starosty o s t r o ł ę c k i e g o m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a . Zachowana kopia
lego dokumentu s p o r z ą d z o n a byla z oryginału w U r z ę d z i e i Aktach Ziemskich
powiatu o s t r o ł ę c k i e g o przez m i e s z k a ń c a M y s z y ń c a Józefa Marcinkowskiego.
Tekst tego „glejtu" brzmi następująco: Stanisław August z Bożej Łaski Król
Polski, W i e l k i K s i ą ż e Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Zmudzki... oznajmujemy niniejszym listem naszym komu o tern wiedzieć należy - iż p o ł o ż o n ą
nam jest przez P a n ó w rady, przy boku naszym b ę d ą c y c h , imieniem uczciwych
m i e s z k a ń c ó w wsi Mortuny czy M y s z y ń c a zwanym do starostwa o s t r o ł ę c k i e g o
należący, iż oni m i e n i ą c się być od urodzenia Jana Lubowidzkiego, gubernatora
starostwa o s t r o ł ę c k i e g o , na osobach swoich pokrzywdzonymi, dalszej przemo­
cy tegoż o b a w i a j ą c się, a zatem suplikowano nam jest imieniem tychże uczci­
wych m i e s z k a ń c ó w wsi Myszyniec, a b y ś m y onych w protekcję naszą króle­
w s k ą przyjąć i list Glejt nasz od przemocy i gwałtu tegoż urodzonego Jana
Lubowidzkiego do czynienia prawnie w sądzie naszym referenderyi koronnej
w mniemane pokrzywdzenia d a ć i p o z w o l i ć raczyli, j a k o ż dajemy aż do z a k o ń ­
czenia sprawy i tychże m i e s z k a ń c ó w w protekcję naszą k r ó l e w s k ą przyjmuje­
my m o c ą którego listu glejtu naszego wolni być mają ciż mieszczanie myszynieccy z ż o n a m i d z i e ć m i i całym m a j ą t k i e m " .
-

W dokumencie tym Myszyniec określany jest jednak w dalszym ciągu j a k o
w i e ś . Treść lego glejtu zdaje się w y k l u c z a ć m o ż l i w o ś ć wydania, w tym samym
m i e s i ą c u i roku, aktu erekcyjnego dla M y s z y ń c a .
W świetle uzyskanych m a t e r i a ł ó w ź r ó d ł o w y c h bezspornym wydaje się na­
tomiast fakt otrzymania praw miejskich przez Myszyniec za r z ą d ó w pruskich.
O ż y w i o n e kontakty handlowe z s ą s i e d n i m i miastami pruskimi, a nawet wypad­
ki przesiedlania się r z e m i e ś l n i k ó w niemieckich na teren M y s z y ń c a , d ą ż e n i e do
rozbudowy i p o w i ę k s z e n i a m o ż l i w o ś c i handlowych przez z w i ę k s z e n i e ilości
j a r m a r k ó w , a k t y w i z o w a ł o l u d n o ś ć do walki o prawa miejskie. Dowodzi tego
prośba m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a skierowana do w ł a d z pruskich. Pismo to zna­
komicie charakteryzuje rolę g o s p o d a r c z ą M y s z y ń c a w tym okresie i jego
z w i ą z k i z terenami p o ł o ż o n y m i w o k ó ł niego. Dlatego zacytuję obszernie frag­
menty lego dokumentu: „ D o t y c h c z a s większa c z ę ś ć m i e s z k a ń c ó w trudniła się
rolnictwem, k t ó r e j e d n a k ż e z powodu zbyl z ł e g o piaszczystego gruntu m a ł o im
dochodu p r z y n o s i ł o i to też pewnie jest powodem, że niektórzy z m i e s z k a ń c ó w
u p r a w ę roli tylko jako zatrudnienie dodatkowe p r o w a d z ą , a zajmują się szcze­
gólniej miejskimi i r z e m i e ś l n i c z y m i c z y n n o ś c i a m i , czego oczywistym dowo­
dem jest, ż e obecnie lista r z e m i e ś l n i k ó w wynosi 98 i m o ż n a się s p o d z i e w a ć
najlepszych w y n i k ó w przez wyniesienie tej osady do rzędu miast [...] wsiom

�70

WANDA PAPROCKA

okolicznym otworzy się s p o s o b n o ś ć łatwiejszego, p o m y ś l n i e j s z e g o s p i e n i ę ż e ­
nia swoich p r o d u k t ó w a tym samym daleko łatwiej będą mogli z a s p o k a j a ć
n a j g w a ł t o w n i e j s z c potrzeby swoje
P o ł o ż e n i e tego miejsca targowego jest
także ze w z g l ę d u na bliskość granicy Prus Wschodnich jako też z powodu
niezbyt wielkiej o d l e g ł o ś c i od innych miast tak dogodne, iż klasa ludzi, prze­
m y s ł o w y c h i r z e m i e ś l n i k ó w szczególniej miast Willenburga i Ortelsburga 4 do
5 m i l o d l e g ł y c h znajduje się ciągle w stosunkach handlowych z m i e s z k a ń c a m i
M y s z y ń c a i tym jedynie p r z y p i s a ć należy, ż e kilkunastu kramarzy i profesjona­
listów osiedliło się w M y s z y ń c u , co by nigdy nie było miało miejsca gdyby nie
zostali w stosunkach handlowych z p r z y l e g ł y m i miastami""' .
1

N i e w ą t p l i w i e w interesie w ł a d z pruskich leżało przychylne ustosunkowanie
się do prośby m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a , który otrzymawszy prawa miejskie
m ó g ł stać się w a ż n y m punkiem wymiany handlowej m i ę d z y znajdującymi się
pod zaborem rosyjskim terenami polskimi a p a ń s t w e m pruskim. Otrzymanie
praw miejskich w czasie k r ó t k o t r w a ł y c h rządów pruskich s p o w o d o w a ł o , jak
należy p r z y p u s z c z a ć , z a g i n i ę c i e w okresie późniejszym części d o k u m e n t ó w
w tej sprawie i przekazanie reszty do archiwum b e r l i ń s k i e g o . W ł a d z e miejskie
nie miały wskutek tego podstaw do egzekwowania szeregu p r z y w i l e j ó w nowo
erygowanego miasta. T y m należy t ł u m a c z y ć ponowne (w roku 1826) starania
m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a o uzyskanie prawa urządzenia targu tygodniowego,
tym razem od w ł a d z rosyjskich. W piśmie wystosowanym w lej sprawie do
K o m i s j i R z ą d o w e j Spraw W e w n ę t r z n y c h motywowano te starania następująco:
„z opisu historycznego miasta M y s z y ń c a raportem Komisji Wojewódzkiej
z dnia 2 5 . I X . 1820 r. przedstawionego wyczyta Komisja R z ą d o w a , ż e miasto
Myszyniec p r ó c z o ś m i u j a r m a r k ó w rocznie nie ma ż a d n e g o targu tygodniowego
dla rzeczonego miasta. Nie m o ż n a w y n a l e ź ć przywileju erekcyjnego z k t ó r e g o
by się p r z e k o n a ć m o ż n a b y ł o , jakie swobody i prawa t e m u ż nadanymi zostały
p r ó c z listu glejtu zwanego przez Najjaśniejszego Augusta Króla Polskiego
w roku 1792 wydanego, który przy raporcie z dnia 10 b.m. przesianym jest. Też
miasto Myszyniec z położenia swego o d l e g ł y m b ę d ą c od miasta Ostrołęki o m i l
5, Kolna m i l 5, Chorzele m i l 5, Przasnysza mil 7 nie mając largu tygodniowego
pozbawiony jest ł a t w o ś c i nabywania pierwszych potrzeb dla ich utrzymania
i c h c ą c w takowe się p r z y s p o s o b i ć zmuszeni s ą do innych miast p o w y ż e j
w y s z c z e g ó l n i o n y c h u d a w a ć s i ę , a przez co wystawieni są pomimo swego
u b ó s t w a na znaczne koszty najmowania p o d w ó d dla sprowadzenia potrzebnych
im w i k t u a ł ó w " .
2 4

Brak dokumentu erekcyjnego dla M y s z y ń c a p r o w a d z i ł r ó w n i e ż do konfliktu
m i ę d z y skarbem królestwa a w ł a d z a m i miejskimi o dochody z propinacji kar­
czmy miejskiej. S p ó r ten, trudny do rozstrzygnięcia z baraku odpowiednich
materiałów, d o p r o w a d z i ł do s z c z e g ó ł o w y c h (w lalach s z e ś ć d z i e s i ą t y c h X I X w.)
p o s z u k i w a ń aktu erekcyjnego, z a r ó w n o w A r c h i w u m G ł ó w n y m K r ó l e s t w a
Polskiego, j a k i aktach dyrektorialnych berlińskich.
W świetle dotychczas uzyskanych z kwerendy archiwalnej m a t e r i a ł ó w ź r ó d ­
ł o w y c h najbardziej wyjaśniające tę spraw są dwa dokumenty: pismo G ł ó w n e g o
A r c h i w u m K r ó l e s t w a Polskiego do Wysokiej Komisji R z ą d o w e j Spraw We­
w n ę t r z n y c h oraz prośba proboszcza myszynieckiego ks. Z a b ł o c k i e g o do bisku­
pa p ł o c k i e g o . W pierwszym z nich czytamy: „ W dopełnieniu reskryptu Wyso-

�M Y S Z Y N I E C I J E G O R O L A W T W O R Z E N I U WIĘZI P O N A Ü L O K A L N Y C H

71

kiej K o m i s j i R z ą d o w e j Spraw W e w n ę t r z n y c h i Duchownych z dnia 20 Lutego
(4 Marca) rb.w przedmiocie wynalezienia oraz przesłania w kopii p o ś w i a d c z o ­
nej przywileju erekcyjnego miasta M y s z y ń c a przez Króla S t a n i s ł a w a Augusta
z dnia 12 maja 1792 nadanego, G ł ó w n e A r c h i w u m K r ó l e s t w a ma zaszczyt
d o n i e ś ć iż po odbytej ścisłej tym celem kwerendy, tak w sumarj uszach i w sa­
mych k s i ę g a c h rok pomieniony o b e j m u j ą c y c h , przywilej taki nigdzie w y ś l e ­
dzonym nie został. P o n i e w a ż A r c h i w u m G ł ó w n e nie posiada akt kompletnych
M e t r y k i Koronnej s z c z e g ó l n i e z ostatnich c z a s ó w panowania Króla S t a n i s ł a w a
Augusta, z k t ó r y c h znakomita c z ę ś ć znajduje się w Petersburgu w A r c h i w u m
przy 111 departamencie r z ą d z ą c e g o senatu, b y ć w i ę c m o ż e , że takowy t a m ż e
wynalezionym zostanie.
N a s t ę p n i e A r c h i w u m G ł ó w n e po przejrzeniu akt dyrektorialnych m i a n o w i ­
cie Prus Nowo-Wschodnich d o t y c z ą c y c h , w y k r y ł o akta z lat 1796 do 1806
w y ł ą c z n i e miasta M y s z y ń c a d o t y c z ą c e , w których m i ę d z y innymi znajduje się
korespondencja w z g l ę d e m przemiany wsi kościelnej miasteczka osady targo­
wej Myszyniec ( K i r c h d o r f Marklflckken) na miasto nie p o w o ł u j ą c e się jednak
na w c z e ś n i e j s z y przywilej erekcyjny z 1792"*"\
Prośba ks. Z a b ł o c k i e g o zawiera natomiast następujące stwierdzenia: „Pod­
ług o b o w i ą z k u mojego i dobrej chęci utrzymania wszystkiego w n a l e ż y t y m
p o r z ą d k u j a k o proboszcz to wszystko, co dawniej trzymali i posiadali księża
jezuici, a po skasowaniu j e z u i t ó w orygowane jest probostwo i to wszystko
zadane i oddane z prawami i przywilejami, co s ł u ż y ł o k s i ę ż o m jezuitom a parcansequeus m o i m antecessorom, egzekucja myszynieckiego kościoła i jego
d o c h o d ó w wykazana w y r a ź n i e . A ż dopiero po okupacji króla pruskiego części
kraju polskiego dochody s ł u ż ą c e k o ś c i o ł o w i myszynieckiemu prawami i przy­
wilejami od k r ó l ó w polskich nadane służyły mu a ż do roku 1798 i były probo­
s z c z ó w myszynieckich n i e z a p r z e c z a l n ą w ł a s n o ś c i ą , jako to d o c h ó d z propina­
cji, brukowego i trzech j a r m a r k ó w roku dopiero wzmiankowanego, gdy rząd
pruski i w i e ś Myszyniec w miasto z a m i e n i ł i szynku obywatelom d o z w o l i ł , tym
sposobem d o c h ó d k o ś c i o ł o w i , czyli fundusz na utrzymanie w i k a r i u s z ó w ode­
brał"
2 6

Wydaje s i ę że na podstawie tego ostatniego dokumentu m o ż n a ściślej niż
podają to pisma G ł ó w n e g o A r c h i w u m , w y m i e n i a j ą c e tylko lata 1796-1806 jako
okres przejścia M y s z y ń c a na prawa miejskie określić, że akt erekcyjny pocho­
dzi z roku 1798, a w k a ż d y m razie w tym roku został wprowadzony w ż y c i e .
2 7

Wzrost ludności M y s z y ń c a z c h w i l ą erygowania go na miasto postępuje
bardzo szybko. D z i e s i ę c i o k r o t n y wzrost ludności m i ę d z y 1798 a 1810 r. jest
jeszcze j e d n y m argumentem p r z e m a w i a j ą c y m za przyjęciem roku 1798 za
p r a w d z i w ą d a t ę nadania praw miejskich M v s z y n c o w i . W 1820 r. m i e s z k a ń c ó w
jest j u ż 1215, d o m ó w mieszkalnych 1 4 9 \ W 1828 r. - 1380 m i e s z k a ń c ó w ,
d o m ó w 152. W 1844 r. - 1738, d o m ó w 155, w 1864 - 2000 m i e s z k a ń c ó w ,
d o m ó w 205.
R o z w ó j M y s z y ń c a ma swoje ź r ó d ł o z jego znaczeniu j a k o miejsca zbytu
p r o d u k t ó w rolniczych i hodowlanych i zakupu n i e z b ę d n y c h w gospodarstwie
a r t y k u ł ó w konsumpcyjnych. Znaczenie j a r m a r k ó w było bardzo d u ż e . Ś w i a d c z ą
o tym akta z a w i e r a j ą c e materiały d o t y c z ą c e d z i e r ż a w y d o c h o d ó w jarmarkowcgo, stanowego i brukowego, które s ą dowodem w a l k i konkurencyjnej m i ę d z y
-i

�72

WANDA PAPROCKA

kolejnymi d z i e r ż a w c a m i dla olrzymania bądź przedłużenia dzierżaw, j a k rów­
nież wykazy d o c h o d ó w jarmarkowego i brukowego oraz liczne prośby o z w i ę ­
kszenie ilości j a r m a r k ó w .
W e d ł u g „ D z i e n n i k a U r z ę d o w e g o " guberni płockiej w 1851 r.~ w M y s z y ń c u
o d b y w a ł o się 6 j a r m a r k ó w w następujące dni: I) w ś r o d ę po Trzech K r ó l a c h ,
czyli po 25 grudnia w g kalendarza p r a w o s ł a w n e g o , a po 6 stycznia w g kalen­
darza katolickiego; 2) po Zwiastowaniu NP M a r i i ; 3) po Świętej Trójcy; 4) po
W n i e b o w z i ę c i u NP M a r i i , czyli po dniu 3 w z g l ę d n i e 15 sierpnia; 5) po Ś w i ę t y m
Michale, czyli po 17 w z g l ę d n i e 29 w r z e ś n i a ; 6) po Ś w i ę t y m Marcinie, czyli po
20 października w z g l ę d n i e I 1 listopada. Targi ustalano w piątki co tydzień.
Znaczenie j a r m a r k ó w dla rozwoju gospodarczego M y s z y ń c a podkreślają
prośby m i e s z k a ń c ó w o z w i ę k s z e n i e ich ilości. W jednej z nich czytamy m.in.:
„ J a r m a r k u , których dawniejszymi laty b y w a ł o w mieście M y s z y ń c u po 12,
a ostatnimi laty po 8 najmniej, w tym roku do 6 zmniejszone zostało. Zniesienie
d w ó c h j a r m a r k ó w rocznic byłoby najdotkliwszym ciosem dla dorobku miesz­
k a ń c ó w samego miasta M y s z y ń c a i okolicznych w ł o ś c i a n . L u d n o ś ć miasta
składa się z samych tylko r z e m i e ś l n i k ó w , r ę k o d z i e l n i k ó w i fabrykantów [...]
Grunta miejskie piaszczyste i nieurodzajne nie dają m o ż l i w o ś c i do zajmowania
się ich u p r a w ą rolniczą i dlatego wszyscy rzucić się m u s z ą do p r z e m y s ł u ,
r z e m i o s ł aby mieli czym o p ł a c a ć podatki i w y ż y w i ć swoje familie. W takim
p o ł o ż e n i u rzeczy całą n a d z i e j ę e g z y s t e n c j i m i e s z k a ń c ó w miasta na u ł a t w i o n y m
odbycie w y r o b ó w i fabrykatów swoich [...] Jarmarki mają tę s a m ą w a r t o ś ć dla
w ł o ś c i a n okolicznych. Grunta są n ę d z n e i z samych w y d m składające się.
Miasto Myszyniec j a k o najbliższe dla nich miejsce odbytu p r o d u k t ó w z b o ż o ­
w y c h i inwentarzy, ma w p ł y w na ich egzystencję, albowiem inne miasta naj­
mniej o 5 m i l drogi o d l e g ł e nie są przez nich w tym celu u c z ę s z c z a n e dlatego
że p ę d z e n i e inwentarza na laką o d l e g ł o ś ć w a r t o ś ć jego o wiele zmniejsza i ż e
odbycie tej dalekiej drogi dla zdobycia przedmiotu niewielkiej wartości jest dla
biednego w ł o ś c i a n a n i e o p ł a c a l n y m i c i ę ż k i m " " ' .
9

0

Wraz z rozwojem M y s z y ń c a i z w i ę k s z e n i e m się jego roli w procesie kształ­
towania się gospodarki towarowej jako ośrodka wymiany produkcji rolnej
i rzemieślniczej z w i ę k s z a się ilość osób o d g r y w a j ą c y c h c z y n n ą rolę w handlu
i rzemiośle.
Z zestawienia m a t e r i a ł ó w archiwalnych m o ż n a określić liczbę rzemieślni­
k ó w - m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a w końcu X V I I I i X I X w.:
Lata
1789
Liczba r z e m i e ś l n i k ó w 19
(razem z p r z e m y s ł e m i handlem).

1797
98

1830
99

1864
90

Ten znaczny wzrost liczby r z e m i e ś l n i k ó w między 1789 a 1797 rokiem
m o ż n a by p r z y p i s a ć faktowi uzyskania praw miejskich przez Myszyniec, ale
wydaje się, ż e należałoby być o s t r o ż n y m w wysuwaniu takich w n i o s k ó w . B y ć
m o ż e , w spisie w 1797 г., tak jak i w lustracji z 1789 г., nie u w z g l ę d n i o n o o s ó b
m i e s z k a j ą c y c h na terenie M y s z y ń c a K o ś c i e l n e g o . Na tym terenie m i e s z k a ł o
wielu r z e m i e ś l n i k ó w . Połączenie obu części M y s z y ń c a Nowego i K o ś c i e l n e g o
w momencie powstania miasta z m i e n i ł o , jak należy sądzić, zasady dokonywa-

�M Y S Z Y N I E C 1 J E G O R O L A W T W O R Z E N I U WII-ZI 1 ' O N A D I . O K A I . N Y C I I

73

nych spisów. Najdokładniejszy spis r z e m i e ś l n i k ó w z wymienieniem rodzajów
r z e m i o s ł i nazwisk p o s z c z e g ó l n y c h r z e m i e ś l n i k ó w istnieje dla 1830 r. Jest to
lista imienna z a r o b k u j ą c y c h w mieście M y s z y ń c u . Wymienia ona stolarzy,
cieśli, k a p e l u s z n i k ó w , rzeźników, tokarzy, k r a w c ó w , kuśnierzy, kołodziejów,
bednarzy, s z e w c ó w , garncarzy, piekarzy, farbiarzy. Obraz miasta M y s z y ń c a ,
jego zabudowy okolo lat czterdziestych X I X w. (odtworzona na podstawie
m a t e r i a ł ó w archiwalnych) p r z e d s t a w i a ł się następująco: „ d o m ó w mieszkalnych
było 155, w tym 6 murowanych, studni kancelaryjnych do ciągnienia wody
kołami 5, szopa drewniana gontami kryla na skład narzędzi ogniowych, plac
kancelaryjny na k t ó r y m wybudowali łaźnię, plac kancelaryjny na k t ó r y m Gąsiewski gorzelnie p o b u d o w a ł " . Analizując dane z p o s z c z e g ó l n y c h lat należy
p o d k r e ś l i ć , że w stosunku do wzrostu ludności miasta bardzo wolno rozwija s i ę
budownictwo. W 1810 r. mamy wykazane 148 d o m ó w na 2115 m i e s z k a ń c ó w .
W 1844 r. liczba ludności miasta wynosi j u ż 1738 o s ó b , d o m ó w natomiast jest
zaledwie o 7 w i ę c e j . Wydaje się, ż e istniały pewne ograniczenia w p o w i ę k s z a ­
niu obszaru miasta i jego rozbudowy. Ś w i a d c z y o tym kilkakrotna prośba w ł a d z
i m i e s z k a ń c ó w M y s z y ń c a o nowe grunta bądź wykorzystanie wolnych na tere­
nie miasta. W jednej z nich czytamy: „I aby dla wielkiego u c i e m i ę ż e n i a
p r z y l e g ł e wioski p r z y ł ą c z o n e być mogły na przedmieścia lego miasteczka, 2 °
aby grunt do probostwa należący zawierający dwie trzecie części całej mapy,
a któren b e z u ż y t e c z n i e o d ł o g i e m leży przez pomiar w użytek m i e s z k a ń c o m
oddanym został, 3 ° aby k a r c z m ę z d e z e l o w a n ą p o w i a t o w ą w przodku miasta
3 1

r o z e b r a ć kazano a mieszczanie kosztem swoim i dobra c a ł e g o miasta Ratusz
,
i-"32
wystawie mogli
O znaczeniu, jakie pełnił Myszyniec w rozwoju gospodarczym okolicznych
wsi świadczy wzrost d o c h o d ó w z d z i e r ż a w y jarmarkowego i brukowego. W la­
tach 1842-1844 w y n o s i ł on 179,85 rubli (dzierżawa trzyletnia) w latach 18651867 - 460,45 rb. W p ł y w y te przekraczały w b u d ż e c i e kasy miejskiej dochody
otrzymywane za wyszynk trunków. G ł ó w n y m przedmiotem handlu na jarmar­
kach i largach myszynieckich w ciągu wieku X I X bylo bydło, trzoda chlewna
i konie, s t a n o w i ą c e także podstawowy obiekt eksportu do Prus.
W opisie largu myszynieckiego z 2 poł. X I X w. W. Olszewski (1970, s.
212-219) w y r a ź n i e podkreśla jego specyficzny charakter. Pisze on m.in.: „Przez
c a ł ą d ł u g o ś ć miasta i na całym rynku bardzo obszernym, nic więcej lu nie
zobaczysz - lylko b y d ł o , konie, a p r z e w a ż n i e wiepsze, których po parę lub
nawet kilka tysięcy szluk na każdy jarmark pędzają; chcąc kupić z t r u d n o ś c i ą
i to najwięcej korzec, m o ż n a z n a l e ź ć . O p r ó c z tego innych p r z e d m i o t ó w w bar­
dzo niewielkiej wystawiają na tych jarmarkach ilości, trochę narzędzi i s p r z ę ­
tów wyrabianych przez r z e m i e ś l n i k ó w , trochę norymberszczyzny ot i wszy­
stko. Wartość p r z y p ę d z o n y c h na jarmark inwentarzy m o ż n a przypuszczalnie
o c e n i ć przynajmniej na 30 do 40 tysięcy rubli z. których to inwentarzy 3/4 do
Prus w y c h o d z i " .
Przedstawiony materiał ź r ó d ł o w y nasuwa szereg istotnych refleksji d o t y c z ą ­
cych rozwoju M y s z y ń c a . Punktem zwrotnym w tym procesie była n i e w ą t p l i w i e
zamiana misji jezuickiej na probostwo oraz konsekwentna polityka administra­
cji świeckiej, która dążyła do objęcia swoimi w p ł y w a m i p o w s t a j ą c e g o o ś r o d k a
życia gospodarczego terenu Puszczy Kurpiowskiej. Dalsze ograniczenie zna-

�74

WANDA l'AI'ROCKA

czenia, podlegającej w ł a d z y kościelnej części M y s z y ń c a , z w i ą z a n e bylo z uzy­
skaniem statusu miasta i likwidacją d o c h o d ó w k o ś c i e l n y c h p o c h o d z ą c y c h z na­
danych misji dawniej przywilejów. Dla zobrazowania znaczenia tego faktu
m o ż n a p o s ł u ż y ć się s ł o w a m i proboszcza myszynieckiego, który r e l a c j o n o w a ł
ten stan rzeczy w ł a d z o m zwierzchnim w s p o s ó b pelen ekspresji: „Jak ciało
utrzymuje się pokarmem, tak to miejsce u t r z y m y w a ł o się propinacją ( k a r c z m ą ) ,
jarmarkami, w s i ą i w r ę b e m w o l n y m . W z i ą ć ciału pokarm, wszystkie członki
mdleją i opadają; przez objęcie przeznaczonego funduszu t o ż s a m o w i d a ć tu
w gospodarstwie k o ś c i e l n y m i rolniczym od c h w i l i , gdy z o s t a ł mu o d j ę t y " .
3 3

O zmienionej sytuacji ekonomicznej probostwa świadczy r ó w n i e ż cytowana
j u ż korespondencja z 1821 r. m i ę d z y proboszczem myszynieckim a biskupem
p ł o c k i m i K o m i s j ą R z ą d o w ą Spraw W e w n ę t r z n y c h .
Odebranie d o c h o d ó w z targów i karczmy, a ponadto o b c i ą ż e n i e podatkami
miejskimi, p o z b a w i ł o kościół znaczącej roli gospodarczej nie z m n i e j s z y ł o
jednak jego znaczenia jako ośrodka ponadlokalnej więzi religijnej. Z a s i ę g
o d d z i a ł y w a n i a parafii był terytorialnie duży, mimo dokonywanych p r z e s u n i ę ć
jej granic na rzecz nowo powstałych kościołów, np. w Kadzidle. Ś w i a d c z ą
0 znaczeniu parafii myszynieckiej rozmiary b u d y n k ó w k o ś c i e l n y c h , przekra­
czające w i e l k o ś c i ą potrzeby samego miasta, ich rozbudowa i coraz bogatsze
w y p o s a ż e n i e oraz liczne uroczystości k o ś c i e l n e g r o m a d z ą c e tłumy wiernych
z okolicznych terenów. N a l e ż y p r z y p u s z c z a ć , że organizowanie o k a z a ł y c h pro­
cesji w których uczestniczyły w strojach ludowych cale wsie z c h o r ą g w i a m i
1 obrazami, powszechne jeszcze w X X w. posiadały d a w n i e j s z ą X l X - w i e c z n ą
tradycję.
Wprawdzie nie sprzyjała tej konsolidującej roli kościoła trudna sytuacja
materialna parafii, która z m u s z a ł a do egzekwowania (często rygorystycznie)
od wiernych świadczeń na jej utrzymanie, co było przyjmowane z oporami
wobec niskiego poziomu życia i bardzo ograniczonych d o c h o d ó w m i e s z k a ń ­
c ó w Puszczy. J e d n a k ż e te, do pewnego stopnia incydentalne fakty, z w i ą z a n e ze
sposobami p o s t ę p o w a n i a i cechami osobowymi danego duszpasterza nie
umniejszały znaczenia parafii w tworzeniu nie tylko wyznaniowej, ale i kultu­
rowej więzi p o n a d l o k a l n e j .
34

35

Myszyniec - miasto, jak w y k a z a ł y materiały ź r ó d ł o w e , rozwijało się w tym
czasie na terenie dawnej osady Marluny jako centrum gospodarcze Kurpiowsz­
czyzny pod a d m i n i s t r a c j ą s t a r o s t ó w o s t r o ł ę c k i c h . R o z w ó j M y s z y ń c a m i a ł swo­
j e ź r ó d ł o w znaczeniu jego jako miejsca zbytu p r o d u k t ó w rolnych i hodowla­
nych oraz zakupu n i e z b ę d n y c h w gospodarstwie a r t y k u ł ó w konsumpcyjnych.
D u ż ą rolę o d e g r a ł a bliskość granicy pruskiej. W okresie kiedy Kurpiowszczy­
zna znalazła się w granicach państwa pruskiego, tj. od 1795 r. do 1807 r.
nastąpiło nie tylko z w i ę k s z e n i e wymiany handlowej, ale i osiedlanie się „kra­
marzy i p r o f e s j o n a l i s t ó w " z sąsiednich Prus Wschodnich, jak wspomina cyto­
wany j u ż raport d o t y c z ą c y zamiany miejsca targowego Myszyniec na M i a s t o .
Ustanowienie w późniejszym okresie komory celnej w M y s z y ń c u , n a s t ę p n i e
przeniesienie do D ą b r o w y , o g r a n i c z a ł o te b e z p o ś r e d n i e kontakty ale nie z l i k w i ­
d o w a ł o wymiany handlowej, w pierwszym rzędzie handlu b y d ł e m , uzależnia­
j ą c j ą jedynie od w y s o k o ś c i aktualnych taryf celnych.
36

�M Y S Z Y N J B C J J l i G O K O L A W T W O R Z E N I U WIljZI l ' O N A D L O K A L N Y C l I

75

N a l e ż y jeszcze z w r ó c i ć u w a g ę na fakt, ż e charakter gospodarki kurpio­
wskiej, niski poziom produkcji rolnej, niekorzystna sytuacja agrarna gospo­
darstw sprzyjały rozwojowi zajęć pozarolniczych, m.in. przemysłu domowego.
Przedmiotem zbytu były wyroby tkackie, przede wszystkim płótno, wyroby
z drewna, produkcja kowalska i inne. Sprzyjało to rozwojowi targów i jarmar­
ków, tradycyjnym formom organizacji handlu na w s i . N i e w ą t p l i w i e m o ż l i w o ś c i
rozwoju gospodarczego m ó g ł u z y s k a ć Myszyniec dzięki wyniesieniu go do
rzędu miast, j a k k o l w i e k w klasyfikacji miast Księstwa Warszawskiego, a na­
s t ę p n i e K r ó l e s t w a Kongresowego, należał do najniższej I V klasy.
Ten, m o ż e nie zawsze jednolicie postępujący, zc w z g l ę d u na szereg uwarun­
k o w a ń z e w n ę t r z n y c h , rozwój M y s z y ń c a jako o ś r o d k a ponadlokalnych więzi
gospodarczych z o s t a ł w pewien s p o s ó b zahamowany w momencie odebrania
mu praw miejskich na mocy ukazu carskiego z dnia J czerwca 1869 r.

Przypisy

^ Puszcze,

lasy, boty w Księstwie

Mazowieckim

K o r o n n a Lustracja X V I I I , nr 4 k. 144; Rewizja dóbr

W wojev\ówtłzlwic

rawskim, płockim

kixUewskicit województwa

C z a r t o r y s k i c h w K r a k o w i e , sygn. 3067, s. 715; Inwentarz

prowcnlów

i mazmvieekitit z ok. 1566 /:, A G A l ) : M e t r y k a

mazowieckiego

wszelkich

1565 г., R k p . B i b l i o t e k a M u z e u m X X

starostwa łomżyńskiego,

15X0 г.. A G A D : A r c h i w u m

Skarbu K o r o n n e g o , L V I , t. . V I I I , k. 49.
- A O A D : Dokument

p e r g a m i n o w y 8696.

^ Patrz też: Opis iiistoiyczny
akt. nr 1991.

miast w gub. płockiej.

Dział starych d r u k ó w i rękopisów B i b l i o t e k i Publicznej miasta Warszawy,

A R S J ( A r c h i w u m R z y m s k i e T o w a r z y s t w a Jezusowego); C a l . Brev. 1700-1710, L i t h . 57 ( f o t o k o p i e j . t. 105. к. 179;

4

Personarían

Provineiae

Litítttana

Sor,

Catalogas

Jesu.

A R S J , C a l . Brcv. 1728-1729. L i l h . 58. I . 106; Cat Brev. 1731-1732. L i t h . 58; C a l . Brev. 1737-1738. L i t h . 58.

5

6

A R S J , Historia

7

A R S J , Historia...,

8

A R S J , Historia

CollcgiiŁomżensis

Societalis

Jesu, A n n i 1694, 1640-1695. L i l h . 43-249, I . 43. k. 257.

A n n u s 1696-1704, L i l h . 44-127, I . 44. k. 132.

Resitleitliae

Misieniss

Societal's Jesu, A n n o 1698, 1 j t h . 44-127, I . 44. k. 132.

^ W M y s z y ń c u staraniem misjonarzy p r z y k r y ł o dachem kościół i wieżę z krzyżem oraz kopula z pozłacani) k u l ą . Na czterech
rogach kościoła umieszczono pozłacane krzyże. W ołtarzu - obraz M a t k i Boskiej z Dzieciątkiem w e wspanialej pozalacanej ramie. We
w n ę t r z u z n a j d o w a ł a się bogato zdobiona ambona i chór. wsparty na okrągłych k o l u m n a c h . A R S J . Historia...,

A n . 1701, 1696-1704,

L i t h . 44-342, 1. 44. k, 3 6 0 .
1

0

A R S J , Historia...,

1705-1710, L i l h . 45-24. k. 23; także J e m i e I i t y. 1975. s. 22.

^ ' ..Tego roku rozpoczęto budowę kościoła na fundamentach, jakie zoslaly po spalonym przed dziesięcioleciem przez w r o g ó w wiary
katolickiej kościele. Kościół ten pomieści 3 tysiące l u d z i " , ARSJ, Historia....

Annus D o m i n i 1719, 1717-i 772, L i t h . 4 7 - 1 , t. 54, k. 117.

A n n i 1723, 1723-1729, L i l h . 48,1.55. k. 67; W H i s t o r i i K o l e g i u m Ł o m ż y ń s k i e g o z 1725 r. czytamy, że w M y s z y ń c u ,

1_

Historia...,

„gdzie stoi d o m dla w i e l u misjonarzy, kościół tejże misji wyposażono w ołtarze rzeźbione przez cenionych artystów. Siedem ołtarzy
w y k o n a l i artyści z Gdańska dzięki hojności p. Stawskiego, lego miejsca specjalnego patrona i dobroczyńcy. Na Świętego St. K o s i k i
dużo ludzi zeszło się d o kościoła.'"; Historia....
13
b

l

Misiensis

1723-29. L i l h . 4 8 - 1 , I . 55. k. 69.

(

A R S J . Annus Collegii
Soscietatis

Łomżensis

Soc. Jesu. A n n i D o m i n i 1693. 1640-1 704. I.ith. 43-294. t. 43. k. 3 0 3 ; Лппиае

Jesu, A n n u s 1689. 1678-1689. L i l h . 42-244. t. 42, k. 263; Линии

Collegy

Łomżensis

licsitlentia

Soc. Jesu. A n n u s D o m i n i

699, 1696-1704, L i l h . 44-34. t. 44. k. 37.
1 5

Historia....

A n n u s 1719. 1717-1772, L i l h . 4 7 - 1 . 1.54, k. 117.

W d o k u m e n c i e t y m c z y l a m y : ,.tymże O j c o m p o z w a l a m y ażeby mogli w y k o ń c z y ć b u d o w y karczmy w lesie niechybnie dla
p o ż y t k u tegoż, na oczyszczonej i uprawianej przestrzeni p r o w a d z i ć w y s z y n k napilku lak zakupionego jak i przygotowanego na miejscu,
z a r ó w n o dla mieszkańców, j a k i p r z y b y s z ó w . D l a tychże pomieszczeń klaszloru a m i a n o w i c i e b u d y n k ó w : szkoły, b r o w a r u i karczmy
zezwalamy na bezpieczne i w o l n e w y c i n a n i e drzewa w lasach tychże do uż&gt; tku d o m o w e g o a lakże na w y s z y n k różnych napojów. T o
w s z y s t k o zainteresowanym, zwłaszcza zaś w i e l m o ż n e m u Janowi Kos. staroście naszemu oslrolęckiemu obecnemu, a lakże strażnikom
leśnym polecamy, aby b y ł o w i a d o m y m " . Przywileje....

1828, s. 132-134.

' ' A G A D . A r c h i w u m Skarbu K o r o n n e g o ( A S K ) . X L V I . nr 166. /.//.
1

^

8

Historia....

A n n u s D o m i n i 1739, 1730-1742. L i t h . 49-178, I . 54. k. 1 8 1 .

A G A D , K o m i s j a Rządowa S p r a w W e w n ę t r z n y c h ( K R S W ) . nr

miasta Myszyńca

w województwie

płockim

obwoilzie ostrołęckim

1820 r.

�76

WANDAPAPROCKA

Wewnętrznych

z (hita 4ll(¡ kwietnia 1S61

r.

A G A D , K R S W , nr 4408. Akta tyc

2 1

śniejszego
^

Króla

Augusta Saskiego z 1X10 г.

Fryderyka

A G A D , K R S W , nr 4412, v o l . V. Kopia urzędowa

i Akt Zieittskich powiatu ostrołęckiego

*"* A G A D , K R S W , 4412, vol .V. 'tłumaczenie
2

listu glejtu oddana przez Józefa

Marcinkowskiego

ze wsi Myszyniec do

Urzętht

10 marca 1X20 r.
z akt popruskich

dotyczttce zmiany ostu/y targowej Myszyniec

na miasto, 1797

r.

' ' A G A D , K R S W . nr 4 4 ) 0 , v o l . ! ] ] .
A G A D , K R S W , nr 4412. v o l . V.

2 5

~
-

b

/

Tamże.
Jak w y n i k a z. listu skierowanego do K r ó l a Fryderyka Augusta Saskiego przez mieszkańców M y s z y ń c a , autorzy w i d z ą rolę

w ł a d z pruskich j e d y n i e w potwierdzeniu aktu erekcyjnego króla Stanisława Augusta. Pis/ą oni: „ O b y w a t e l e miasteczka M y s z y n i e c na
moey konstytucji posiadając 130 d y m ó w w e wsi p i e r w e j z w a n e j M a r l u n y o t r z y m a l i p r z y w i l e j i wszelkie p r e r o g a t y w y miasta, które
rząd pruski p o t w i e r d z i ! . . . " , A G A D , K R S W , nr 4408.
2

8

A G A D , K R S W , nr 4206, Opisanie

histoiyczjte....

A G A D . K R S W . nr 4412, v o l . V. Dziennik urzedouy gubernii płockiej
A G A D , K R S W , ni" 4412, v o l . V. Józef
imieniem swym i mieszkańców

satnego miasta Myszyńca,

tudzież

A D A G , K R S W , nr 4 4 1 1 . v o l . IV, ll_Wv/.: nierucltoinoici
znajdujących

się i

1851,

Zyltyb uprasza o przywrócenie
icłościnn
w/amoicią

nr 2.
и- mieście

zmnie/iiouych

rzą{Jo\iych

parafii

Myszyńcu

jarmarków

a to

tnyszynieckiej,

kasy miasta Myszyńca

bęil({cycttprzy

rewizji za 1X39

r

opisanych.

~ - A G A D , K R S W , nr 4408. A kia tyczące

się miasta Myszyńca,

departamentu

1'loek, prośba

tttieszkańców...

^

A . Dobrski do dziekana, Myszyniec 29 I X 1877. A r c h i w u m Diecezji w Łomży, sygn. 320, k. 147, cyt. za: J e m i e I i t у

M

A G A D , K R S W , nr 4409, v o l . I!.
1'rzykladem świadczącym o sile o d d z i a ł y w a n i a kościoła na społeczność parafialną

1975. s. 15.

był m.in. fakt przyjęcia i stosowania

głoszonych z ambon zasad trzeźwości, akcji, przeprowadzanej w w i e l u parafiach w k r a j u . Jej bezpośrednim s k u t k i e m b y l a likvvidacja
karczmy w M y s z y ń c u , którą z a m i e n i o n o na koszary dla stacjonującego w mieście w o j s k a . A G A D , K R S W , nr 4412, v o l . V. Pismo
Gubernialnego
-

1 6

do Komisji

Rządowej

S¡&gt;raw Wewnętrznyelt,

Rzíjdu

11 23 października 1864 r.

A G A D , K R S W , nr'4409, vol I I .

LITERATURA
G r z y b o w s k i M.
1 983 Kościelna działalność Michala Jerzego Poniatowskieg
Biskupa
Płoc­
kiego 1773-1785, [ w : ] Studia z liisiorii kościoła w Polsce, t. 7.
Historia
Polski
1858 Historia Polski, t. 1, cz. 2, Warszawa.
J e m i e l i t y W.
1975 Parafie Puszczy Kurpiowskiej,
Łomża.
K o ś c i e s z a - Z a ł u s k i Ł.
1911 Najstarszy opis Puszczy Kurpiowskiej
(tłum. z łac. J. Baranowski),
„ Z i e m i a " , nr 18.
K r y ń s k i A.
1880 Stanisława Skrodzkiego porządek prawa bartnego, A r c h i w u m K o m i ­
sji Historycznej, t. 3, K r a k ó w .
K r z y w i c k i L.
1962 Kurpie, [ w : ] L . К r z у w i с к i , Artykuły, rozprawy 1892, t. 6, War­
szawa.
O l s z e w s k i W.
1870 Od Myszyńca,
„ G a z e t a Rolnicza", nr 22, Warszawa.
P o k r o p e k M.
1965 Transport i komunikacja na Kurpiach,
[ w : ] Kuprie. Puszcza
Zielona,
t. 3, W r o c ł a w .

�M Y S Z Y N I E C I J E G O R O L A W T W O R Z E N I U WIĘZI 1 ' O N A D L O K A L N Y C H

77

Przywileje
1828 Przywileje
nadania i swobody przez królów polskich, książąt mazo­
wieckich i biskupów płockich udzielone miastom województwa
płockiego,
ze­
brane staraniem H. Gawareckiego,
Warszawa.
Słownik
Geograficzny
1885 Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego, Warszawa, t. 6.
T r z e b i ń s k i W., B o r k i e w i c z A .
1956 Podziały administracyjne Królestwa Polskiego w okresie
1915-1918,
Warszawa.
W ó j c i c k i K., N i s z c z y c k i K.
1843 Prawo bartne, Biblioteka S t a r o ż y t n y c h Pisarzy Polskich, t. 14, War­
szawa.

Wanda Paprocka

T I I E R O L E O F M Y S Z Y N I E C IN F O R M I N G T H E S U P R A L O C A L
SOCIAL TIES

Summary
The most important role for consolidating local communities was that of the centres
converging the supralocal economic, social and cultural connections of a given territory. Mys­
zyniec was such a centre for the region of north-eastern Mazovia, namely for the area caalled
Kurpie. Once a village, then a small town, later became M y s z y n i e c more a village than a town
again. Erom the very beginning of its existence had an important role in the historical develop­
ment of the region.
The article follows the history of the locality reaching back as far as the founding of the
mission of Jesuits there till the loss of c i v i c rights in 1870.
The settlement on the area of the Kurpie Forest had begun at the end of the sixteenth century
and at the beginning of the seventeenth. At first the influx of population had a seasonal character;
greater stabilization came in the second halfth of the seventeenth cent. Because of the growing
surge of settlers, also from neighbouring Prussia Jesuits undertook a missionary action there. It
aimed not only at reinforcing the religiousness of the inhabitants but also at counteracting the
growing influence of Protestantism. T h e first mission was founded at the time of the reign of
Jan Kazimierz. In the document obtained from the king, granting Tie priviledge of three annual
markets the name M y s z y n i e c had been mentioned-for the first time. T h e next priviledges were
granted to the mission by the king Jan Sobieski (school, brewery, inn) and the king August III
(for the weekly markets in the village of M y s z y n i e c ) . The centre of the parish of M y s z y n i e c had
been first a small chapel, later a wooden and then a stone churches were built. Apart from
reinforcing religious ties the mission played an important role for the economy of the region.
Every week the markets attracted the inhabitants of the area of the Forest and goods could be
exchanged there.
After the Jesuit Order had been abolished by the decree of the king S t a n i s ł a w August the
mission was changed into personage and the Jesuits remained as diocesan priests.
A n important point in the development of M y s z y n i e c was obtaining the c i v i c rights of a town
at the end of the eighteenth century. In the years between 1789 and 1810 the number of
population grew ten times, in 1864 there were two thousand inhabitants of the town and 205
houses. Such development of the locality was caused by its role of a place where agricultural
products were sold and peasants could buy everything they needed in their households. A s thetown developed, there were more and more people engaged in trade and craft. For example in

�78

WANDA PAPROCKA

1789 there were 19 craftsmen in M y s z y n i e c while in 1864 their number ammounted to 90. T h e
growing meaning of M y s z y n i e c as the local trade centre can be also proved by the growlh of
incomes coming from the market taxes in the budget of town council. T h e expansion of the town
as the supralocal centre was set back once the decree of the Russian Tsar abolished ils c i v i c
rights as a town in 1869.
Translated by Anna Kuczyńska-Skrzypck

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11901" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11888">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/75f430f8dc3802ba47ffecbcdad279cb.jpg</src>
        <authentication>721927d6caa8bb455517a4ec3b960f30</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="13">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="139457">
                  <text>Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="49">
              <name>Subject</name>
              <description>The topic of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="154116">
                  <text>Fotografie terenowe Zygmunta Kłodnickiego - kolekcja zawiera 1198 niepublikowanych zdjęć z badań terenowych (lata 1960-1987), syg. FNK (Archiwum PAE w Cieszynie). &#13;
zobacz także: https://paenew.us.edu.pl</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="6">
      <name>Still Image</name>
      <description>A static visual representation. Examples include paintings, drawings, graphic designs, plans and maps. Recommended best practice is to assign the type Text to images of textual materials.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141416">
                <text>Na badaniach terenowych ( Henryk Szymczak) / Kolekcja fotografii Zygmunta Kłodnickiego - Sternalice (woj. opolskie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141417">
                <text>etnograficzne badania terenowe ; etnograficzne badania terenowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141418">
                <text>fotografia przedstawia jednego z badaczy (Henryk Szymczak). Uwaga:- zdjęcie powstało w trakcie miesięcznych badań archeologiczno-etnologicznych, w których uczestniczyli również studenci etnologii (w tym Zygmunt Kłodnicki) prowadzeni pod kierunkiem naukowym Adolfa Nasza</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141419">
                <text>Zygmunt Kłodnicki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="48">
            <name>Source</name>
            <description>A related resource from which the described resource is derived</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141420">
                <text>Archiwum Polskiego Atlasu Etnograficznego w Cieszynie (depozyt Zygmunta Kłodnickiego)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141421">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141422">
                <text>1961</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141423">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141424">
                <text>umowa z twórcą (umowa licencyjna)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141425">
                <text>kolekcja fotografii terenowych Polskiego Atlasu Etnograficznego (Archiwum PAE w Cieszynie)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141426">
                <text>image/jpeg</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141427">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141428">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="141429">
                <text>PAE_FNK_19.29.XII_C.3.18.4_01</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
    <tagContainer>
      <tag tagId="560">
        <name>etnograf</name>
      </tag>
      <tag tagId="557">
        <name>etnograficzne badania terenowe</name>
      </tag>
      <tag tagId="558">
        <name>Henryk Szymczak</name>
      </tag>
      <tag tagId="556">
        <name>okolice Radłowa</name>
      </tag>
      <tag tagId="555">
        <name>Sternalice</name>
      </tag>
    </tagContainer>
  </item>
</itemContainer>
